Skuteczne oszczędzanie energii elektrycznej

Rachunki za energię elektryczną elektryzują właścicieli firm. Brzmi zabawnie, ale to niestety przykra rzeczywistość wielu przedsiębiorców. Jak oszczędzać energię, budując świadomość pracowników oraz troszcząc się o środowisko? Wdrażanie dobrych nawyków pozwoli jednocześnie obniżyć rachunki i podnieść wydajność zatrudnionych osób. To ważne, zwłaszcza, że wydatki na energię elektryczną stanowią szacunkowo aż do 40 proc. kosztów przedsiębiorstw.

Krok w dobrą stronę

Podstawą w kwestii zmniejszenia opłat za prąd jest wybór odpowiedniego dostawcy energii. Profil prowadzonej działalności nasuwa decyzję o wyborze najkorzystniejszej strefy czasowej z oferty danego sprzedawcy. Te z kolei różnią się stawką za kW (kilowatogodzinę), co pozwala wpłynąć na rachunki zwłaszcza w firmach produkcyjnych, gdzie część energochłonnych prac można wykonywać nocą, przy najkorzystniejszych opłatach.

Kolejny krok w stronę oszczędności to wymiana oświetlenia. Sprawa niby oczywista, ale niejednokrotnie pomijana. Wymiana tradycyjnych żarówek na oświetlenie typu LED pozwoli obniżyć energochłonność oświetlenia do ok. 80 proc. Ponadto światło tego typu jest zdrowsze dla oczu, na czym skorzystają także pracownicy. 

Wprowadzenie czujników ruchu, również umożliwi oszczędzanie energii w firmie. Miejsca takie jak toalety czy klatki schodowe będą oświetlane tylko wówczas, kiedy ktoś faktycznie będzie z nich korzystał. 

Ponadto aranżując przestrzeń biurową, warto wykorzystać maksymalnie dostęp do źródeł światła dziennego. Wprowadzenie systemu BMS (Building Management System), pozwala uruchamiać sztuczne źródła światła, gdy dzienne jest już niewystarczające i odwrotnie – wyłącza je, kiedy naturalne światło dzienne ma odpowiednie natężenie do pracy.

Ten sam system daje możliwość zarządzania źródłami ogrzewania i chłodzenia. Dostosowuje ich pracę do faktycznych godzin funkcjonowania firmy. Umożliwia także sterowanie niektórymi urządzeniami poza godzinami pracy, uruchamiając je w czasie korzystnych taryf nocnych. System ten gromadzi dane dotyczące wykorzystania energii w firmie, co pozwala je analizować i szukać kolejnych dróg oszczędności.

Tu warto wspomnieć także o właściwej termoizolacji budynków firmowych. Odpowiednie ocieplenie wpływa na zmniejszenie kosztów ogrzewania i chłodzenia do 35 proc. Warunki termiczne w miejscu pracy mają także wpływ na wydajność pracowników. Wyposażenie firmy w energooszczędny sprzęt i jego optymalne ustawienie także przyczyni się do obniżenia rachunków za prąd. Wiele urządzeń posiada tryb eko, z którego warto korzystać.

Najważniejszym krokiem do zmniejszania kosztów ponoszonych na energię elektryczną jest jej własne wytwarzanie. Coraz więcej firm decyduje się na rozwiązania tego typu. Fotowoltaika, wiatraki wertykalne, pompy ciepła, a do tego magazyny energii, to współczesne trendy eko, które realnie przekładają się na oszczędności przedsiębiorstw oraz mają pozytywny wpływ na środowisko naturalne.

Firma odpowiedzialna i oszczędna

Świadome tworzenie firmy, począwszy od samego projektu zagospodarowania przestrzeni, ocieplenia budynku, uważnego wyboru zakupionych sprzętów i wdrożonych rozwiązań energooszczędnych – to działania po stronie zarządu. Ich skorelowanie z dobrymi nawykami, wyedukowanych pracowników pozwoli realnie budować przedsiębiorstwo odpowiedzialne i oszczędne. Ważnym aspektem jest opracowanie strategii korzystania z wprowadzonych rozwiązań i konsekwentne jej realizowanie.

Po więcej informacji zapraszamy na stronę: https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/firma-online/oszczedzanie-energii-w-duzej-firmi.

Shape Robotics osiąga wzrost przychodów o 132%, przechodzi na główny parkiet NASDAQ w Kopenhadze i negocjuje ze Skriware warunki nabycia akcji

Shape Robotics, spółka z sektora EdTech notowana wcześniej na NASDAQ First North w Danii, uzyskała od początku 2023 r. 11,4 mln euro przychodów (vs. 4,89 mln euro za 3 kwartały ub.r.). Jej przychody za III kwartał 2023 r. wyniosły 3,87 mln euro, co stanowi wzrost o 39% względem analogicznego okresu w roku 2022. Od 20 listopada 2023 r. spółka jest notowana na głównym rynku NASDAQ w Kopenhadze. Shape Robotics prowadzi obecnie negocjacje warunków nabycia akcji polskiego EdTechu – Skriware, które mają się zakończyć do końca grudnia br.

Duńska spółka, która wchodzi na główny parkiet z bardzo dobrymi wynikami, zakłada na podstawie wcześniejszych doświadczeń, że IV kwartał okaże się równie owocny. Ze względu na skuteczną ekspansję na rynkach Europy Wschodniej i Środkowej Shape Robotics spodziewa się uzyskania rocznych przychodów rzędu 19,4-20,8 mln euro.

Wejście na główny rynek NASDAQ w Kopenhadze to kamień milowy w rozwoju Shape Robotics, który został poprzedzony wnikliwą analizą długoterminowych celów strategicznych międzynarodowej spółki. Przyczyni się on do zwiększenia widoczności oraz transparentności firmy konsekwentnie rozwijającej sieć międzynarodowych oddziałów – zarówno dla inwestorów, jak i pracowników oraz instytucji edukacyjnych, do których spółka adresuje swoje produkty oraz usługi. Shape Robotics dostrzega obiecujące perspektywy rozwoju przede wszystkim w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, ale jej plany obejmują także pozostałą część kontynentu.

Nasze wejście na główny parkiet NASDAQ w Kopenhadze zbiega się w czasie z finalnym etapem negocjacji, mających na celu przejęcie firmy Skriware, które mamy nadzieję zakończyć w przyszłym miesiącu. Podobnie jak Rumunia, Polska masowo inwestuje we wdrażanie rozwiązań technologicznych w edukacji, chcielibyśmy więc dostarczać nasze produkty na duży, polski rynek równie efektywnie, jak wcześniej w Rumunii. Nastawiamy się teraz na realizację strategicznych działań w krajach przeprowadzających najbardziej ambitne inwestycje w sektorze EdTech. W 2024 r. priorytetem będą dla nas rynki Bułgarii i Mołdawii – mówi dyrektor generalny André Fehrn.

Jesteśmy zdania, że planowana transakcja to odzwierciedlenie siły produktu, pozycji lidera w Polsce oraz potencjału zespołu Skriware. Dzięki temu ruchowi zapewnimy bardzo duże wsparcie – zespołowe i finansowe, w budowaniu międzynarodowych kanałów sprzedaży oraz uczynimy ze Skriware centrum rozwoju oprogramowania. Połączymy siły w celu budowania wspólnej wartości giełdowej lidera rynku EdTech w obszarze STEAM, druku 3D, robotyki i e-learningu dla szkół – powiedział Karol Górnowicz, Prezes Skriware.

Z punktu widzenia Shape Robotics silna reprezentacja w Polsce stanowi istotną przewagę strategiczną. Dzięki niej możemy wykorzystać potencjał tkwiący w naszych globalnych partnerstwach i współpracy z międzynarodowymi partnerami dystrybucyjnymi oraz zdobyć większy udział w rynku, niż gdybyśmy weszli na polski rynek niejako „z zewnątrz” – wyjaśnił André Fehrn, CEO Shape Robotics.

Celem Shape Robotics jest wzmocnienie pozycji jako wiodącego dostawcy technologii edukacyjnych, realizacja projektów oraz wejście na nowe rynki przy zastosowaniu sprawdzonych metod działania. Obecność na głównym parkiecie NASDAQ w Kopenhadze ma wspierać dalszy rozwój spółki, który jest dodatkowo stymulowany przez rosnące zapotrzebowanie na robotykę i rozwiązania cyfrowe w sektorze edukacji.

Dodatkowe informacje na temat wyników Shape Robotics:Shape Robotics

XTPL rozwija się dynamicznie i planuje dalsze inwestycje

XTPL przyjął Strategię na lata 2023-2026, która koncentruje się na skalowaniu biznesu i przyspieszeniu rozwoju Spółki. Główny cel to osiągnięcie do końca horyzontu Strategii 100 mln zł sprzedaży komercyjnej, czyli 10-krotnego wzrostu względem 2022 roku, oraz zrealizowanie pierwszych wdrożeń technologii XTPL na linie przemysłowe globalnych producentów zaawansowanej elektroniki. Strategia zakłada koncentrację w dwóch kluczowych obszarach: rozwoju biznesu i sprzedaży, a także rozwoju operacyjnego i całej organizacji. Punktem wyjścia dla sformułowania i przyjęcia Strategii jest wysoki poziom zaawansowania rozwijanych projektów oraz wyraźny wzrost popytu na produkty i rozwiązania Spółki, widoczny w raportowanych wynikach począwszy od 2022 roku. Trend ten był kontynuowany także w III kwartałach br., gdzie narastająco przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły 9,2 mln zł, o 38% więcej w ujęciu rok do roku. Wynik jest efektem komercjalizacji wszystkich trzech linii biznesowych, w tym wysokiej ilości dostarczonych urządzeń Delta Printing System w okresie III kwartałów 2023 roku w liczbie 8 szt.

– Przyjęcie Strategii na lata 2023-2026 to ważny moment w rozwoju XTPL, który został poprzedzony szeroką analizą naszych dotychczasowych osiągnięć, posiadanych kompetencji i możliwości, jakie na przestrzeni ostatnich kilku kwartałów pojawiły się przed Spółką. Nasza sprzedaż komercyjna rośnie w wysokim tempie, a my zyskujemy coraz większą rozpoznawalność na arenie międzynarodowej, co przekłada się na istotne postępy w rozwijanych przez nas wdrożeniach przemysłowych oraz rosnącą sprzedaż w pozostałych liniach biznesowych – urządzeń Delta Printing System (DPS) i High Performance Materials (HPM, nanotusze). Wypracowane w ostatnich latach solidne fundamenty, pozytywne trendy i popyt jaki identyfikujemy w obrębie naszego portfolio, zamierzamy przekuć teraz w skalowanie biznesu i znaczące przyspieszenie rozwoju Spółki. Główny cel to osiągnięcie do końca 2026 roku sprzedaży komercyjnej na poziomie 100 mln zł, to 10x więcej niż odnotowaliśmy w 2022 roku i wymagać będzie od nas szeregu inwestycji i zmian w strukturze naszej organizacji. Jesteśmy do tego dobrze przygotowani. Zakończona w lipcu br. oferta publiczna w istotnej części zabezpiecza finansowanie naszych działań i pozwala w pełni skoncentrować się na realizacji Strategii. Podtrzymujemy jednocześnie plan osiągnięcia pierwszego pełnego wdrożenia technologii XTPL w skali przemysłowej w drugiej połowie 2024 roku. Nasze dwa moduły przemysłowe zostały dostarczone w III kwartale br. do zagranicznych partnerów i wkroczyliśmy w najważniejszy etap budowy urządzeń prototypowych z zaimplementowanym naszym modułem drukującym w celu przeprowadzenia ostatecznych testów na liniach końcowych klientów, brandów rozpoznawalnych na całym świecie – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Strategia XTPL na lata 2023-2026 zakłada koncentrację na dwóch głównych obszarach działalności. Pierwszym jest rozwój biznesu i sprzedaży w celu realizacji przychodów komercyjnych na poziomie 100 mln zł do końca 2026 roku oraz osiągnięcie pierwszych wdrożeń technologii XTPL na przemysłową skalę. Ponadto planowane jest poszerzenie rozwijanych projektów o nowe branże w postaci telekomunikacji i biosensorów, a także dalsza rozbudowa międzynarodowej sieci dystrybutorów i utworzenie stacjonarnych centr sprzedażowych w kluczowych technologicznie destynacjach: USA, Tajwan, Korea Płd. Drugi obszar to rozwój operacyjny i całej organizacji celem istotnego zwiększenia zdolności produkcyjnych we wszystkich trzech liniach biznesowych oraz kontynuacja prac B+R nad istniejącym portfolio oraz przyszłymi produktami Spółki. Działaniom tym towarzyszyć będzie dostosowywanie struktury organizacji poprzez udoskonalanie procesów wewnętrznych i w konsekwencji zbudowanie silnej marki z dopasowaną ofertą i celowanymi rynkami. Przyciągnięcie do Spółki nowych talentów pozwoli rozwinąć posiadane kompetencje, a także je poszerzyć.

Źródłem finansowania Strategii na lata 2023-2026 jest plan inwestycyjny oszacowany na ok. 60 mln zł, a jego pierwsze elementy zostaną sfinansowane dzięki środkom w wysokości 34,6 mln zł netto pozyskanych przez Spółkę w ramach zakończonej w lipcu br. oferty publicznej. Finansowanie dalszych etapów zaplanowane jest przede wszystkim ze środków własnych wypracowanych z bieżącej działalności operacyjnej, a także projektów dotacyjnych w zakresie prac B+R. XTPL posiada także możliwość wykorzystania instrumentów dłużnych, których uruchomienie nie jest obecnie rozważane.

– Realizacja Strategii na lata 2023-2026 nadaje długoterminowy kierunek rozwoju całej organizacji i ma znaczenie również dla rodzaju oraz tempa wdrażanych inwestycji, które w sposób przejściowy będą miały wpływ na raportowane przez nas wyniki finansowe. W III kwartale zwiększyliśmy wydatki inwestycyjne, które objęły m.in. urządzenia do prac B+R i produkcji oraz budowę prototypów nowych urządzeń. Zatrudniliśmy kolejnych członków zespołu, wzmacniając kompetencje we wszystkich kluczowych obszarach organizacji, w ślad za tym powiększyliśmy również powierzchnię produkcyjną, laboratoryjną i biurową. Ponadto zwiększyliśmy zapasy w celu obsłużenia do końca roku jeszcze kilku zaplanowanych dostaw urządzeń Delta Printing System. Wraz ze wzrostem naszych zdolności produkcyjnych, oczekujemy także wzrostu wolumenu zamówień na naszej produkty, co z kolei wpłynie pozytywnie na raportowane wyniki. Kluczowe jest dla nas obecne saldo środków pieniężnych, które zabezpiecza główne inwestycje i pozwala komfortowo rozpocząć proces skalowania naszego biznesu. Poza realizacją przychodów komercyjnych, kontynuować będziemy także rozpoznawanie przychodów z dotacji w ramach obecnie prowadzonych projektów oraz przyszłych, o które aktywnie wnioskujemy. Innowacyjność naszych rozwiązań technologicznych pozwala na wysoki poziom dopasowania do wielu programów na stopniu krajowym i europejskim. Poza stopniowym podnoszeniem zdolności produkcyjnych oczekujemy, że pierwsze pełne wdrożenie technologii XTPL na przemysłową skalę będzie istotną weryfikacją naszej technologii i mocną referencją z pozytywnym wpływem na tempo postępów w pozostałych rozwijanych przez nas równolegle 9 projektach – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Po III kwartałach 2023 roku XTPL wygenerował 9,2 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług, co stanowi wzrost o 38% w ujęciu rok do roku. Przychody ogółem w tym samym okresie wyniosły 10,8 mln zł i były wyższe o 27% r/r. EBITDA po III kwartałach br. zanotowała -1,2 mln zł, co stanowi wzrost o 0,1 mln zł względem tego samego okresu w ubiegłym roku. Strata netto wyniosła -2,6 mln zł i spadła o -0,5 mln zł w odniesieniu do poprzedniego roku. Przepływy pieniężne netto wyniosły 25,7 mln zł, na co w głównym stopniu wpływ miało zaksięgowanie środków pozyskanych z zakończonej w lipcu br. oferty publicznej. Środki pieniężne na koniec 30.09.2023 roku wyniosły 31,7 mln zł i dają komfort rozpoczęcia wdrażania ambitnej Strategii na lata 2023-2026.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze). Spółka posiada łącznie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego na zaawansowanych etapach rozwoju znajdują się 4 projekty obejmujące 3 strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki, wyświetlacze oraz zaawansowane płytki PCB. Łączny potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych, przy założeniu ich pozytywnej walidacji, Spółka szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 24 przyznane patenty i łącznie 28 trwających procesów  zgłoszeniowych w okresie od września 2019 roku do listopada 2023 roku. Wzrost liczby patentów, z poprzednio raportowanych 8 patentów, jest wynikiem zmiany metodologii, obecnie zliczane jest uzyskanie ochrony dla danego wynalazku dla każdej lokalizacji (kraju) oddzielnie.

Grupa Pracuj zwiększa wyniki, na zagranicznych rynkach znacząco poprawia rentowność

  • W okresie dziewięciu miesięcy 2023 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wyniosły 550,9 mln zł i były o 21,5% wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. Wzrost ten wynikał głównie z konsolidacji niemieckiej grupy softgarden (przejętej w połowie ubiegłego roku), mocnego odbicia na rynku ukraińskim oraz systematycznie rosnącej liczby klientów Grupy korzystających z usług oferowanych w modelu SaaS.
  • W samym trzecim kwartale 2023 roku przychody Grupy Pracuj sięgnęły 181,2 mln zł (+4,8% r/r), skorygowana EBITDA[1] wyniosła 87,6 mln zł (+2,7% r/r), a zysk netto 50,3 mln zł (-0,1% r/r).
  • Skorygowana EBITDA Grupy Pracuj w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku wyniosła 260,6 mln zł, co oznacza wzrost o 5,8% r/r, natomiast skonsolidowany zysk netto w omawianym okresie wyniósł 160,2 mln zł, o 5% więcej niż przed rokiem.
  • Na polskim rynku, w związku ze spowolnieniem gospodarczym, Grupa zanotowała spadek r/r liczby opublikowanych projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl. Został on jednak w znacznym stopniu skompensowany wzrostem średnich cen projektów rekrutacyjnych.
  • Zysk operacyjny segmentu Ukraina po trzech kwartałach tego roku wyniósł 7,7 mln zł, wobec 7,5 mln zł straty operacyjnej przed rokiem. Rezultat ten jest wyższy od całorocznych wyników osiąganych na rynku ukraińskim przed inwazją rosyjską (4,8-4,9 mln zł zysku operacyjnego w latach 2020-2021).

– Grupa Pracuj konsekwentnie poprawia swoje wyniki pomimo wymagającego otoczenia rynkowego. Ubiegłoroczna akwizycja niemieckiej grupy softgarden przekłada się pozytywnie na nasze przychody oraz daje potencjał dalszego dynamicznego rozwoju w obszarze HR Tech SaaS, w którym z kwartału na kwartał coraz lepsze rezultaty osiąga również eRecruiter, nasz polski system wspierający procesy rekrutacyjne. Obie te marki korzystają obecnie z wzajemnych doświadczeń, realizując m.in. synergie produktowe, a teraz robią kolejny krok w swoim rozwoju, wchodząc w obszar post-hire. Niezwykle budujące są również rezultaty osiągane przez należący do Grupy Pracuj ukraiński serwis Robota.ua. Pomimo trudnych warunków prowadzenia biznesu wskutek zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę, Robota.ua umocniła pozycję wiodącego serwisu rekrutacyjnego w tym kraju, a liczba publikowanych ofert pracy zbliża się do poziomów notowanych przed wybuchem wojny. Przekłada się to na skokowy wzrost przychodów i poprawę rentowności ukraińskiego segmentu oraz pozwala nam śmielej myśleć o inwestowaniu w zwiększanie skali działalności w Ukrainie – komentuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– W serwisie Pracuj.pl również nieustannie rozbudowujemy portfel produktów oferowanych pracodawcom, w tym wykorzystujących zaawansowaną analitykę danych i mechanizmy sztucznej inteligencji, aby jeszcze efektywniej łączyć ich z kandydatami do pracy. Naszym strategicznym celem jest stopniowe umacnianie pozycji Grupy Pracuj na wszystkich rynkach naszej działalności. Z większym apetytem myślimy też o potencjalnych kolejnych akwizycjach – dodaje Przemysław Gacek.

Stabilizacja wyników finansowych na polskim rynku

Łączne przychody Grupy Pracuj z polskiego rynku osiągnięte w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku wyniosły 382,7 mln zł (-2,6% r/r), natomiast zysk operacyjny segmentu Polska sięgnął 212,0 mln zł (-1,1% r/r). Ten niewielki spadek wynikał przede wszystkim z mniejszej aktywności rekrutacyjnej pracodawców związanej z obserwowanym spowolnieniem gospodarczym.

Liczba projektów rekrutacyjnych opublikowanych w serwisie Pracuj.pl w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku sięgnęła 381 tys. i była o 12,3% niższa niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy to obserwowano popandemiczne ożywienie na rynku rekrutacyjnym. Średnia cena projektów rekrutacyjnych sprzedanych od początku bieżącego roku do końca września przekroczyła z kolei 885 zł, co oznacza wzrost o 7,9% r/r.

Systematycznie rośnie również liczba aktywnych klientów korzystających z systemu eRecruiter wspierającego rekrutację, oferowanego w modelu SaaS. Na koniec września 2023 roku sięgnęła ona 1 927 firm, tj. o 9,1% więcej niż rok wcześniej.

– Stale rozbudowujemy i doskonalimy nasze usługi, zarówno w obszarze serwisów rekrutacyjnych, jak i rozwiązań HR Tech oferowanych w modelu abonamentowym. W trzecim kwartale uruchomiliśmy drugą fazę projektu Pracuj.pl 3.0. Jej celem jest dalsza personalizacja serwisu dla kluczowych grup użytkowników – w pierwszej kolejności dla kandydatów z sektora IT. Do oferty serwisu Pracuj.pl wprowadziliśmy ponadto dodatek Zasięg+ umożliwiający promocję publikowanych ofert pracy za pomocą zewnętrznych narzędzi, m.in. platformy Google – wskazuje Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

eRecruiter i softgarden wchodzą w obszar post-hire

Istotną nowością w obszarze HR Tech SaaS Grupy Pracuj jest rozbudowa oferty polskiego systemu eRecruiter oraz niemieckiego softgarden o moduły umożliwiające zarządzanie procesem wdrażania do firmy nowych pracowników, czyli tzw. onboarding. – W trzecim kwartale przeprowadziliśmy pierwsze testy tego rozwiązania, przygotowując się do wprowadzenia tej usługi na rynek. eRecruiter udostępnił swoim klientom także platformę HR Workflows, która umożliwia integrację wszystkich procesów HR w jednym miejscu, co wspiera ich automatyzację. W niemieckiej spółce zakończyliśmy z kolei prace nad nową odsłoną systemu wspierającego rekrutację – softgarden 3.0 w części oferowanej w modelu SaaS. Nowe funkcjonalności powinny przełożyć się na wzrost zaangażowania klientów – wylicza Rafał Nachyna.

Grupa Pracuj przejęła softgarden – dostawcę narzędzi wspierających nowoczesną rekrutację online (tzw. Talent Acquisition Suite) – w połowie 2022 roku i konsoliduje wyniki niemieckiej spółki począwszy od trzeciego kwartału ubiegłego roku. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku przychody z rynku niemieckiego wyniosły 136,9 mln zł, a zysk operacyjny przekroczył 4 mln zł. Niemcy są obecnie drugim największym rynkiem działalności Grupy Pracuj pod względem generowanej sprzedaży.

Na koniec września br. z usług softgarden oferowanych w modelu SaaS aktywnie korzystało 1 595 firm, co oznacza przyrost o 13,8% r/r.

Mocne odbicie w Ukrainie

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w pierwszych trzech kwartałach tego roku wyniosły 31,3 mln zł i były o 61% wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. Zysk operacyjny segmentu Ukraina sięgnął natomiast 7,7 mln zł (wobec 7,5 mln zł straty operacyjnej przed rokiem). Łączna liczba projektów rekrutacyjnych w ukraińskim serwisie Robota.ua w omawianym okresie wyniosła 682 tys. (+65% r/r), z czego niemal 367 tys. stanowiły płatne projekty rekrutacyjne (+72,9% r/r).

– We wrześniu zespół Robota.ua zorganizował we Lwowie, po raz pierwszy od wybuchu wojny, konferencję HR Camp. W ciągu kilku ostatnich lat stała się ona jednym z największych tego rodzaju spotkań dla osób związanych z rynkiem pracy w Ukrainie. Tegoroczna edycja zgromadziła rekordową liczbę uczestników, w tym największych ukraińskich pracodawców. Wydarzenie poświęcone było m.in. potrzebom rynku pracy działającego w warunkach wojennych i kryzysowych. Obserwowany w ostatnich kwartałach kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby ofert zatrudnienia publikowanych w serwisie Robota.ua świadczy o systematycznej odbudowie rynku rekrutacyjnego w Ukrainie po niezwykle trudnym dla wszystkich 2022 roku – komentuje Rafał Nachyna.

Marża skorygowana EBITDA na poziomie 47%, zysk netto 5% w górę

Wypracowana przez Grupę Pracuj skorygowana EBITDA w pierwszym trzech kwartałach 2023 roku wyniosła 260,6 mln zł, co oznacza wzrost o 5,8% r/r. Marża skorygowana EBITDA wyniosła tym samym 47,3% wobec 50,2% w całym 2022 roku. Konsolidacja softgarden obniża w krótkim i średnim terminie poziom marży skorygowanej EBITDA Grupy, co wynika przede wszystkim z obecnego etapu rozwoju niemieckiej spółki, skoncentrowanego na akwizycji nowych klientów i wzroście sprzedaży.

Skonsolidowany zysk netto Grupy Pracuj po dziewięciu miesiącach tego roku wyniósł 160,2 mln zł, tj. o 5,0% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 3 kw. 2023 3 kw. 2022 Zmiana
r/r
1-3 kw. 2023 1-3 kw. 2022 Zmiana
r/r
Przychody z umów z klientami 181,2 172,9 4,8% 550,9 453,2 21,5%
Skorygowana EBITDA 87,6 85,3 2,7% 260,6 246,2 5,8%
Marża skorygowana EBITDA 48,4% 49,3% (0,9 pp) 47,3% 54,3% (7,0 pp)
Zysk netto 50,3 50,4 (0,1%) 160,2 152,6 5,0%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o rozpoznane, jak również odwrócone, a uprzednio rozpoznane odpisy z tytułu trwałej utraty wartości aktywów oraz o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty oferty publicznej oraz koszty związane z akwizycjami.

Deloitte: Polsce i Europie Środkowej powinno udać się uniknąć recesji, mimo pesymizmu płynącego z Niemiec

Wskaźnik nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej dla Polski i Niemiec był w tym roku znacząco rozbieżny. Znajdująca się w fazie wzrostu oraz zmierzająca w kierunku ekspansji Polska wyraźnie kontrastuje z zachodnim sąsiadem, przesuwającym się w kierunku recesji. Pytaniem pozostaje czy sytuacja gospodarcza w Niemczech oraz krajach północno-zachodniej części UE poprawi się czy też spowoduje spowolnienie wzrostu w Polsce, Europie Środkowej i południowej strefie euro.

Wskaźnik nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej (składający się z przemysłu, budownictwa, usług, handlu detalicznego i zaufania konsumentów) wskazywał na rozbieżności między Niemcami a Polską od początku 2023 r. Firmy produkcyjne i handlowe miały wciąż dużo nadmiarowych zapasów, które starały się stopniowo rozładować. Proces ten sprawiał, że popyt na towary przemysłowe mocno spadał. Rozładowanie zapasów obniżyło nastroje gospodarcze w niemieckim przemyśle o ponad 10 proc. poniżej tegorocznego poziomu. Z kolei polski przemysł jak dotąd wykazał się odpornością i kształtował się blisko średniej po pandemii.

Nastroje w budownictwie i przemyśle w Niemczech stale się pogarszają, ponieważ wyższe stopy procentowe zniechęcają do zaciągania kredytów i zmniejszają popyt. W Polsce budownictwo nadal jest wspierane przez rządowe dotacje do kredytów hipotecznych. Nastroje konsumentów w Polsce ponownie wzrosły, od kwietnia przekraczając średnią po pandemii. Widać to również w danych krajowych, w tym w poprawie sprzedaży detalicznej. Sprzyja temu wzrost płac, który ostatecznie wyprzedził inflację.

Gorsze nastroje w firmach powiązanych z niemiecką gospodarką

Według respondentów badania PMI słabe ożywienie w Chinach, inflacja obniżająca dochody realne, post- pandemiczne przejście z towarów z powrotem na usługi oraz deglobalizacja przyczyniły się do spadku na całym świecie zamówień w przetwórstwie przemysłowym. Jednak jak dotąd wydaje się, że produkcja w Polsce utrzymuje się na nowym, wyższym trendzie, znacznie powyżej normy sprzed pandemii. Jednym z powodów mogą być zyski z nearshoringu produkcji (outsourcing do pobliskich krajów).

Wraz z poprawą nastrojów gospodarczych w Polsce, w większości podsekcji przetwórstwa przemysłowego zaszły zmiany na lepsze. Jednak ekspozycja na Niemcy jako głównego partnera handlowego ciągnie polskie firmy w przeciwnym kierunku. Aby sprawdzić, jak pogarszające się oczekiwania w Niemczech wpływają na polską gospodarkę, zbadaliśmy 21 podsekcji przetwórstwa przemysłowego. Porównaliśmy zmianę 28 wskaźników badania tendencji biznesowych (od października 2022 r. do października 2023 r.) z ekspozycją sektorową na niemiecką gospodarkę, wyrażoną jako udział firm kontrolowanych przez inwestorów z Niemiec. Jak się okazuje im mniejsza ekspozycja na gospodarkę niemiecką, tym większa poprawa koniunktury. Firmy związane z niemieckim kapitałem wyrażają poważne obawy co do swojej przyszłości, ogólnej sytuacji ekonomicznej, produkcji oraz zamówień krajowych i zagranicznych.

Europie Środkowej na ścieżce niewielkiego wzrostu

Recesja w Niemczech spowalnia tegoroczny wzrost. Mimo to, większość gospodarek w Europie Środkowej powinna uniknąć recesji. Agregowany przez Deloitte konsensus prognoz rynkowych i instytucjonalnych wskazuje, że tegoroczny wzrost spowolnił do 0,7 proc. w Europie Środkowej (spodziewany spadek w Estonii i na Węgrzech), przyczyniając się do szybszej dezinflacji. Październikowe prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują, że w tym roku jedynie Chorwacja znajdzie się na ścieżce wzrostu powyżej przed-pandemicznych oczekiwań (o 2,9 proc.), Polska jest poniżej o 0,5 proc., a z drugiej strony Czechy pozostają aż o 10 proc. poniżej. Według konsensusu, odbicie wzrostu w 2024 r. będzie jedynie łagodne, m.in. ze względu na restrykcyjną politykę pieniężną w strefie euro, średni wzrost w Europie Środkowej wyniesie 2,5 proc. (od 2,0 proc. na Litwie i Łotwie do 3,4 proc. w Rumunii), z nadal podwyższoną inflacją na poziomie 4,3 proc. (od 2,8 proc. na Łotwie do 6,1 proc. w Polsce). W obliczu wysokiej inflacji utrzymuje się znaczna niepewność co do kursów złotego i forinta, która jest widoczna w dużym zróżnicowaniu prognoz dla tych walut.

Blisko 60% Polaków słyszało o substancjach psychodelicznych. Głównie w dużych miastach

Trzech na pięciu Polaków słyszało o substancjach psychodelicznych. Zdaniem części ekspertów, rośnie świadomość społeczna w tym zakresie. Jednocześnie na rynku istnieje potrzeba szukania nowych metod leczenia, takich jak terapie oparte na psychodelikach. Ale nie brakuje też opinii, że wyniki sondażu są dość niepokojące, ponieważ z tymi substancjami związane są zagrożenia. Badanie pokazuje, że o ww. środkach słyszały głównie osoby młode, z wysokim dochodem, wyższym wykształceniem oraz z największych miast. Według znawców tematu, obecnie trzeba skupić się na szerszej edukacji Polaków, bo część osób sięga po te substancje w celach rekreacyjnych. W szerszym zamyśle należy się skupić na wykorzystaniu ich do celów stricte medycznych, bo to może pomóc milionom pacjentów z różnymi schorzeniami. Jednak badania nad tym w Polsce mocno kuleją.

Większość Polaków słyszała

Jak wynika z najnowszego sondażu UCE RESEARCH, blisko 59% respondentów słyszało o substancjach psychodelicznych. Prawie 23% z 1031 ankietowanych dorosłych Polaków zaprzeczyło temu. Natomiast ponad 12% badanych nie potrafiło tego określić, a przeszło 6% nie pamiętało, czy spotkało się z tym terminem.

– Świadomość społeczna na temat substancji psychodelicznych cały czas w Polsce rośnie, co jest kluczem do wprowadzenia ich jako ważnego narzędzia w leczeniu zaburzeń i chorób psychicznych. W kontekście faktu, że ok. 150 milionów ludzi w UE zmaga się z problemami zdrowia psychicznego, istnieje naprawdę pilna potrzeba szukania nowych metod leczenia, takich jak terapia oparta o substancje psychodeliczne. W Parlamencie Europejskim powstała nawet grupa ds. leczenia nimi – komentuje Aleksandra Maciejewicz z ONDARE legal/business hub.

Jak stwierdza Jakub Greń, psycholog kliniczny i psychoterapeuta uzależnień oraz członek Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego, wynik wynoszący prawie 60% jest dość wysoki. Wydaje się też dość niepokojący, bo może odzwierciedlać nadmierny entuzjazm, który jest już zidentyfikowany na Zachodzie. Zachwyt ten przekłada się na rosnące oczekiwania pozytywnych efektów psychodelików, z którymi są związane zagrożenia, zwłaszcza jeśli te substancje są używane w nieodpowiednich warunkach i dawkach, a także z niewłaściwym nastawieniem. Według eksperta, jeżeli więc za tym zainteresowaniem nie idzie wiedza merytoryczna, to mamy niepokojący wynik.

– Substancje psychodeliczne są w naszej kulturze od dawna, np. grzyby halucynogenne, więc powinny być znane przynajmniej części społeczeństwa. Kwestią do dyskusji jest to, co respondenci rozumieją pod tym pojęciem, bo może on oznaczać różne środki. W bardzo szerokiej definicji mogą pojawiać się w tej grupie np. kannabinoidy. W Polsce na substancje z tej grupy lub przynajmniej części z nich, stosowany jest termin substancje halucynogenne – mówi dr Artur Malczewski, kierownik Działu Badań, Monitorowania oraz Współpracy Międzynarodowej w Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Wokół (nie)znajomości tematu

O substancjach psychodelicznych słyszało więcej mężczyzn niż kobiet. Ponadto tak twierdzą przede wszystkim osoby w wieku 25-34 lat, z miesięcznym dochodem netto powyżej 9 tys. zł, z wykształceniem wyższym oraz z miast liczących powyżej 500 tys. mieszkańców. Jak podkreśla dr Artur Malczewski, nie ma zaskoczenia, patrząc na odpowiedzi uwzględniające płeć respondentów. Wyniki badań dotyczących narkotyków pokazują, że rozpowszechnienie używania substancji psychoaktywnych, zarówno tych legalnych, jak i nielegalnych, jest wyższe wśród mężczyzn niż kobiet.

– Osoby, które deklarują, że słyszały o substancjach psychodelicznych, prawdopodobnie śledzą różne medialne doniesienia, w tym na temat najnowszych trendów w leczeniu. Przykładowo, młodsze pokolenia mają lepszy dostęp do najnowszych informacji naukowych za pośrednictwem mediów społecznościowych, podcastów, spotkań branżowych czy konferencji. Przedstawiciele wymienionych grup mogą być bardziej świadomi badań i potencjalnych korzyści związanych z terapią substancjami psychodelicznymi. One z kolei zyskują na ważności w krajach zachodnich, gdzie tradycyjna medycyna często zawodzi w stosunku do skali problemu i trzeba szukać alternatyw – analizuje Aleksandra Maciejewicz.

Więcej kobiet niż mężczyzn nie słyszało o substancjach psychodelicznych. Ponadto w ten sposób odpowiadają głównie osoby w wieku 55-64 lata, z miesięcznym dochodem netto na poziomie 1000-2999 zł, z wykształceniem średnim oraz z miejscowości liczących od 100 tys. do 199 tys. mieszkańców.

– Starsze pokolenia dorastały w czasach, gdy terapeutyczne substancje psychodeliczne były mniej akceptowane społecznie i często kojarzone z ruchami kontrkulturowymi. Mogły więc być mniej eksponowane na informacje na ich temat. Wiele starszych osób może też kojarzyć te substancje z kontekstem rekreacyjnym, a nie medycznym czy terapeutycznym. Ponadto ci Polacy mogą mieć inne postrzeganie zdrowia psychicznego i być mniej skłonni do szukania nowoczesnych form terapii lub edukacji na temat zdrowia psychicznego – stwierdza ekspertka z ONDARE legal/business hub.

Nowe metody leczenia i edukacja

Jakub Greń podkreśla, że od niecałych dwóch dekad mówi się o tak zwanym renesansie badań nad medycznym zastosowaniem psychodelików. One przedostają się do mediów, bo to temat wzbudzający zainteresowanie. W efekcie społeczeństwo czeka na nowe, skuteczne i szybko działające metody leczenia różnych problemów zdrowotnych. Według eksperta, wpływ na wyniki omawianego sondażu mogła mieć działalność platform streamingowych. W ostatnich latach pojawiło się na nich wiele filmów i seriali przedstawiających psychodeliki w jednoznacznie pozytywnym świetle. Do tego są celebryci i influencerzy zachęcający do używania tych substancji. Jednak z taką opinią nie wszyscy eksperci się zgadzają.

– Otwartość na nowe metody leczenia i świadomość społeczna są kluczowe dla postępów w medycynie, w szczególności psychiatrii, i psychoterapii. Warto tutaj też wspomnieć o stanowisku rządu australijskiego. Terapie oparte na dwóch substancjach psychodelicznych zostały w Australii uznane za potencjalnie ratujące życie. Decyzja Australian Therapeutic Goods Administration umożliwia psychiatrom przepisywanie psylocybiny i MDMA już od lipca tego roku w ramach lecenia zespołu stresu pourazowego i depresji lekoopornej – mówi Aleksandra Maciejewicz.

Według Jakuba Grenia, badań nad zastosowaniem psychodelików się nie powstrzyma. W środowisku naukowym używa się metafory pociągu, który wyjechał ze stacji i mocno się rozpędził. Zdaniem eksperta, teraz trzeba skupić się na działaniach oddolnych – edukacji i przygotowaniu systemu opieki zdrowotnej. Coraz więcej osób próbuje bowiem zażywać psychodeliki na własną rękę. A to oznacza, że pomoc specjalistyczna będzie potrzebna coraz liczniejszej grupie Polaków.

– Z naszych analiz, opartych o badania populacyjne zarówno dorosłych, jak i młodzieży, wynika, że użycie substancji z grupy psychodelików nie ma dużego rozpowszechnienia. Nie znaczy to jednak, że nie ma bardziej nasilonego charakteru w specyficznych grupach społecznych. Chcąc lepiej zgłębić zagadnienia związane ze zjawiskiem używania psychodelików, we wrześniu KCPU ogłosiło konkurs na dofinansowanie badania w zakresie analizy wzorów używania substancji psychodelicznych w Polsce. Wyniki dostępne będą na początku 2025 roku – podaje ekspert Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Natomiast ekspertka z ONDARE legal/business hub, podsumowując, zwraca uwagę na to, że faktycznie powinno się bardziej edukować Polaków w kwestii terapeutycznych substancji psychodelicznych. Głównie chodzi o to, żeby przedstawiać sprawdzone i rzetelne dane naukowe. Trzeba też podkreślać, że chodzi o zastosowanie tych substancji stricte medyczne, pod kontrolą specjalistów, a nie do rekreacyjnego użytkowania. To bardzo ważne, bo musimy się skupić na wątku leczenia. Tylko wtedy ww. substancje będą używane właściwie, ratując lub poprawiając zdrowie setek milionów osób. Do tego są potrzebne też wciąż nowe badania, których w Polsce brakuje.

12 przedsiębiorców walczy o tytuł EY Przedsiębiorca Roku 2023

12 przedsiębiorców z 9 firm znalazło się w finale 21. edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku

Kategoria „Produkcja i Usługi”
  • Sebastian Jabłoński, Respect Energy Holding
  • Paweł Marchewka, Techland
  • Kazimierz Wierzbicki, TREFL
Kategoria „Nowe Technologie/Innowacyjność”
  • Rafał Styczeń, Ailleron
  • Przemysław Gacek, Grupa Pracuj
  • Piotr Garstecki, Scope Fluidics
  • Tytus Gołas, Tidio
Kategoria „Nowy Biznes”
  • Małgorzata Ohme, Adam Plona, Jakub Zieliński, Mindgram
  • Karol Gaweł, Adam Kowalczyk, Smart Kids Planet

Konkurs EY Przedsiębiorca Roku od 21 lat niezmiennie przyciąga czołowych przedsiębiorców i przedsiębiorczynie w naszym kraju. W konkursie ramię w ramię rywalizują różne generacje właścicieli firm – od start-upowców po dojrzałe firmy z ugruntowaną pozycją na rynku, nierzadko już po skutecznej sukcesji. Łączy ich niezłomność w dążeniu do realizacji celów i śmiała wizja rozwoju. Co ciekawe, niektórzy przedsiębiorcy biorą udział w programie po raz kolejny, nierzadko po kilkunastu latach, zaskakując skalą postępu jaki osiągnęły ich firmy i demonstrując wielką wolę zwycięstwa w naszym konkursie – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska.

Jury międzynarodowego konkursu EY Przedsiębiorca Roku, w którym przede wszystkim zasiadają zwycięzcy poprzednich edycji, wybiera laureatów w sposób samodzielny i transparentny. Co roku ponad setka pracowników EY spotyka się wstępnie z założycielami, właścicielami i prezesami firm, aby dostarczyć jurorom rzetelnie ocenione i całościowo zebrane fakty. Wybór laureatów oraz zwycięzcy całej polskiej edycji będzie trudny, bo każdy z kandydatów i kandydatek ma za sobą fascynującą historię i ciekawy model biznesowy – mówi Marek Jarocki, audytor konkursu EY Przedsiębiorca Roku.

Rafał Styczeń, Ailleron

Rafał Styczeń, Ailleron
Rafał Styczeń, Ailleron

Ailleron SA jest grupą kapitałową notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółka specjalizuje się w dostarczaniu produktów informatycznych i usług dla banków na całym świecie w modelu chmurowym i z wykorzystaniem AI. Rozwiązania Ailleron zasilają banki w 40 krajach i ponad 300 milionów ich klientów. Grupa Ailleron zatrudnia już ponad 1500 fajnych ludzi. Rafał Styczeń prowadzi firmy operacyjnie lub strategicznie od początku ich istnienia i jest dumny z ich sukcesu i sukcesu Polaków na arenie międzynarodowej, bo 85% przychodów grupa przynosi do Polski z ryków zagranicznych. Bez charyzmy przedsiębiorcy, konsekwencji i rozumienia potrzeb klientów, sukces firmy nie byłby możliwy. Ważna jest dla niego determinacja w dążeniu do celu i praca z kreatywnymi ludźmi.  Największą satysfakcję znajduje w użyteczności swoich produktów wśród konsumentów.. Jest pilotem, wspinaczem i himalaistą, angażuje się też w działalność charytatywną przez własną fundację „Możesz Na Mnie Liczyć”, bo wierzy, że sukcesem należy się dzielić.

Małgorzata Ohme, Adam Plona, Jakub Zieliński, Mindgram

Małgorzata Ohme, Adam Plona, Jakub Zieliński, Mindgram
Małgorzata Ohme, Adam Plona, Jakub Zieliński, Mindgram

Mindgram to start-up działający od 2021 r. Powstał w odpowiedzi na narastający kryzys zdrowia psychicznego, który przyspieszył po wybuchu pandemii COVID-19. Firma prowadzi działalność w Polsce i Hiszpanii oraz planuje wejście na rynki krajów unijnych oraz Ameryki Południowej. Z jej usług korzysta już 150 firm i ponad 200 tys. pracowników wraz z rodzinami.

Założycielami Mindgram są Małgorzata Ohme – znana dziennikarka i ceniona psycholożka; Adam Plona – menadżer i współtwórca takich serisów jak m.in. Wirtualna Polska czy naTemat, oraz Jakub Zieliński, seryjny przedsiębiorca z ponad 20 letnim stażem w branży zdrowia cyfrowego, twórca MedOnet czy abcZdrowie, największych marek zdrowotnych w Polsce, z których co miesiąc korzysta jedna trzecia Polaków.

Misją przedsiębiorców jest demokratyzacja i destygmatyzacja dostępu do opieki psychicznej poprzez użycie nowoczesnej technologii i nauki. Aplikacja Mindgram to profilaktyka, wczesna interwencja, a także zaawansowana opieka psychologiczna. Dzięki Mindgram pracownicy mogą korzystać z warsztatów na żywo, kursów psychologicznych, sesji treningowych, medytacji, czatu z ekspertami oraz wideo-konsultacji z terapeutami. Przedsiębiorcy integrują największe, działające w Polsce platformy, oferując klientom dostęp do szerokiej gamy ekspertów i psychoterapeutów.

Przemysław Gacek, Grupa Pracuj

Przemysław Gacek, Grupa Pracuj
Przemysław Gacek, Grupa Pracuj

Współzałożyciel oraz CEO Grupy Pracuj SA, jednej z największych firm z obszaru technologii HR w Europie. Firma założona została w 2000 roku w Polsce (Pracuj.pl oraz eRecruiter), od 2006 roku działa w Ukrainie (serwis robota.ua), a od 2022 r. także w regionie DACH (softgarden). Grupa Pracuj to spółka publiczna notowana na GPW, zatrudniająca prawie 1100 osób, reprezentujących 15 narodowości.

Przemysław Gacek jest również inwestorem, a w jego portfolio znajdują się takie spółki jak DocPlanner, Preply czy Booksy. Był współzałożycielem funduszu Hedgehog Fund, który wspierał projekty na wczesnym etapie rozwoju, a obecnie jest jednym z kluczowych inwestorów w Market One Capital, inwestującym w start-upy technologiczne. Angażuje się także społecznie, działając na rzecz wyrównywania szans na rynku pracy i wspierając edukację. Jest członkiem YPO (Young Presidents Organization) oraz Polskiej Rady Biznesu.

Jego wielką pasją jest żeglarstwo. We wrześniu 2023 roku zdobył tytuł Mistrza Świata w klasie 5.5., byłej klasie olimpijskiej. Pozostały czas wolny poświęca żonie oraz dwójce dzieci, z którymi spędza czas w swoich ulubionych miejscach: Włoszech oraz Bawarii.

Sebastian Jabłoński, Respect Energy Holding

Sebastian Jabłoński, Respect Energy Holding
Sebastian Jabłoński, Respect Energy Holding

Respect Energy Holding to międzynarodowa spółka z całkowicie polskim kapitałem i wiodącą pozycją rynkową w Polsce. Firma działa obecnie na 24 rynkach i współpracuje z grupą ponad 600 wytwórców energii. Spółka jest nabywcą, producentem, dostawcą i sprzedawcą energii wyłącznie z odnawialnych źródeł. Działalność Respect Energy Holding opiera się na kilku filarach, m.in.: międzynarodowym obrocie energią elektryczną, prawami majątkowymi oraz gwarancjami pochodzenia, a także sprzedaży energii do odbiorców końcowych i działaniach promujących dostęp do czystej energii. Respect Energy Holding inwestuje także w infrastrukturę służącą do wytwarzania zielonej energii, głównie w farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. Przedsiębiorca zainwestował w budowę największej na świecie morskiej farmy wiatrowej w Australii, a teraz planuje także stworzenie systemu magazynowania energii dla pełnego wykorzystania mocy OZE. Planuje także, we współpracy z francuskim koncernem EDF, rozwijać projekty energetyki jądrowej w Polsce. Kariera przedsiębiorcy rozpoczęła się w roku 2011 na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). W historii TGE zapisał się jako Trader Roku 2013, 2014, 2015 na Rynku Dnia Następnego w Polsce oraz Trader Roku 2015 na Rynku Międzynarodowym. Obecną firmę rozwija organicznie dzięki zaawansowanym technologiom i własnym algorytmom, które wykorzystuje nie tylko do tradingu energią elektryczną, ale także do optymalizacji procesu wyboru lokalizacji farm fotowoltaicznych i wiatrowych. Najważniejszymi elementami sukcesu są, według niego, ludzie tworzący firmę oraz dywersyfikacja produktowa i ekspansja geograficzna.

Piotr Garstecki, Scope Fluidics

Profesor Piotr Garstecki, prezes i założyciel Scope Fluidics, jest jednym z najmłodszych profesorów zwyczajnych w Polsce, który karierę naukową rozwijał na polskich uczelniach i na Uniwersytecie Harvarda. Skutecznie łączy świat nauki i biznesu – łączy miłość do nauki z biznesowym, pragmatycznym podejściem do wyzwań. Jak sam mówi, „uwielbia rozwiązywać trudne problemy w świetnym towarzystwie”, a za cel postawił sobie stworzenie światowej klasy centrum technologicznego w Warszawie oraz udział w budowaniu ekosystemu innowacji w Polsce.

Założona przez niego firma Scope Fluidics to notowana na GPW spółka opracowująca technologie medyczne. W 2022 r. przeprowadziła największą w historii polskiego sektora life science transakcję, sprzedając system PCR|ONE notowanemu na NASDAQ amerykańskiemu koncernowi Bio-Rad. Obecnie Scope Fluidics ogniskuje uwagę na technologii BacterOMIC – adresującej palące wyzwania związane z antybiotykoopornością bakterii. Scope Fluidics jest też pierwszym w regionie CEE Venture Studio, z wewnętrzną organizacją Scope Discovery, odpowiedzialną za identyfikację i wybór kolejnych projektów wycelowanych w globalne wyzwania związane z ochroną zdrowia i środowiska.

Adam Kowalczyk, Karol Gaweł, Smart Kids Planet

Smart Kids Planet to pierwsze w Polsce Centrum Mądrej Zabawy dla dzieci stworzone w duchu trendu „edutainment”, czyli edukację poprzez rozrywkę. Strefy tworzące Centrum pomagają dzieciom w rozwijaniu kompetencji przyszłości i zdolności kreatywnego myślenia. Firma skupia się na kliencie indywidualnym, ale posiada również unikalną ofertę warsztatów dla szkół i przedszkoli. Pierwsza przestrzeń edukacyjna powstała w 2019 roku na terenie stadionu PGE Narodowy. Z powodu zamknięcia Centrum w trakcie pandemii, Przedsiębiorcy zmienili strategię biznesową i stworzyli nowe produkty – Smart Box (trafił do 7 000 osób na 4 kontynentach), transmisje internetowe oraz programy TV z Mądrą Zabawą. Centrum powróciło w październiku 2022 roku w warszawskiej Fabryce Norblina. Już w pierwszym roku funkcjonowania Smart Kids Planet odwiedziło niemal ćwierć miliona osób. W codziennej działalności przedsiębiorcy wykorzystują planowanie strategiczne, narzędzia analityczne oraz marketing automation. Na początku tego roku firma dostała nagrody główne w konkursie Świat Przyjazny Dziecku oraz plebiscycie „Fundusze Europejskie – Skorzystamy wszyscy” organizowanym przez Bankier.pl. Najbliższe plany to własne wydawnictwo książkowe, darmowe audiobajki oraz budowa dwóch nowych obiektów w Polsce.

Paweł Marchewka, Techland

Techland, renomowany deweloper gier AAA, od trzech dekad konsekwentnie umacnia swoją pozycję na światowym rynku gamingowym. Sektor gier wideo, wyprzedzając branże muzyczną i telewizyjną, stał się dominującym segmentem rozrywki. Gry Techlandu, z ich rozległymi, otwartymi światami, umożliwiają użytkownikom wielogodzinne, nieskrępowane fabułą przygody, czego dowodem jest sukces serii “Dying Light”, która rozeszła się w nakładzie przekraczającym 40 milionów kopii. Firma obecnie pracuje nad projektem w konwencji fantasy, by dotrzeć do nowych odbiorców.

Techland, z zespołem ponad 450 specjalistów, skupia się na tworzeniu wartości dodanej dla swoich produktów, współpracując ściśle z graczami i osiągając 98% przychodów na arenie międzynarodowej. W roku 2023 Techland zawarł umowę partnerską z Tencentem, potentatem rynku gier o kapitalizacji 400 miliardów dolarów, co jest kolejnym, milowym krokiem w kierunku ekspansji gier i wzrostu korporacyjnego.

Paweł Marchewka, założyciel Techlandu, jest także zaangażowany społecznie, będąc aktywnym członkiem rady fundacji “Na ratunek” od ponad dziesięciu lat, co świadczy o jego zaangażowaniu w istotne inicjatywy poza przestrzenią gier wideo.

Tytus Gołas, Tidio

Tidio to kompleksowa platforma do obsługi klienta dla małych i średnich firm. Wspiera firmy najnowszymi osiągnieciami technologicznymi: live chat, chatbot, narzędzia helpdesku i rozwiązania sztucznej inteligencji. Tidio jest czwartym najpopularniejszym live chatem na świecie, wykorzystywanym na ponad 300 tys. stron internetowych. Firma ma ponad 500 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Narzędzia oferowane przez Tidio integrują się z e-mailem, Facebookiem, Instagramem, WordPressem, Shopify’em, pozwalając innym przedsiębiorcom łatwo zarządzać komunikacją z klientami. Misją Tidio jest pomaganie małym i średnim przedsiębiorstwom w rozwoju ich biznesów. Przedsiębiorca chciałby, żeby co dziesiąty sprzedawca internetowy na świecie korzystał z rozwiązań Tidio, dlatego konkuruje z największymi graczami w branży. Swoją organizację rozwija w oparciu o cztery wartości: Play Fair, Take Ownership, Focus on Impact oraz Learn&Share. W ciągu dekady istnienia firmy zespól na początku wynoszący kilka osób w Szczecinie zwiększył się do ponad 180 osób z 13 krajów.

Kazimierz Wierzbicki, TREFL

Trefl SA to światowa czołówka producentów puzzli oraz wiodący producent gier planszowych w Europie. Firma działa na całym świecie i współpracuje z najsilniejszymi światowymi markami, takimi jak: Disney, Mattel, Hasbro, czy Warner Bros, jednak główna siedziba i fabryka znajdują się w Polsce. Trefl jako jedna z niewielu w Europie firm w branży ma własny dział badań i rozwoju, korzystający z najnowszych technologii. Przedsiębiorca jest także właścicielem wydawnictwa, studia animacji i klubów sportowych. Misją działalności Grupy Trefl jest dostarczanie różnorodnej, mądrej i rodzinnej rozrywki. Celem studia filmów animowanych (KAZstudio SA) jest zbudowanie rozpoznawalnego na całym świecie silnego brandu dziecięcego, Treflix. W przeszłości przedsiębiorca przez 15 lat był trenerem koszykówki. Mimo że odszedł ze sportu, nadal jest to bardzo ważna część jego życia. Kluby sportowe – Trefl Sopot (męska koszykówka) oraz Trefl Gdańsk (męska siatkówka) – osiągają sukcesy, sięgając po liczne tytuły. W działającej od lat Fundacji Trefl stara się sportowo i kulturalnie aktywizować i edukować dzieci oraz młodzież. Poprzez założone w 2010 roku Stowarzyszenie Trefl Pomorze, Przedsiębiorca angażuje lokalny biznes w działania na rzecz lokalnego środowiska oraz promocji regionu Pomorza i Kaszub.

Polska Strefa Inwestycji – co to jest i kto może z niej skorzystać?

Na mocy obowiązujących przepisów Specjalne Strefy Ekonomiczne będą funkcjonować do końca 2026 r. Nie oznacza to, że po tym terminie przedsiębiorcy, którzy chcą inwestować w Polsce, nie zrobią tego na tak preferencyjnych warunkach, jak miało to miejsce w SSE. Już teraz ulgę można uzyskać w ramach programu Polska Strefa Inwestycji. Dowiedz się, na jakie wsparcie można liczyć i jakie warunki należy spełnić, aby z niego skorzystać.

W Polsce działa obecnie 14 Specjalnych Stref Ekonomicznych. Ich funkcjonowanie jest uregulowane przez ustawę z 20 października 1994 o specjalnych strefach ekonomicznych. Według pierwotnego założenia miały one działać przez 20 lat od dnia ich ustanowienia. Jednak w kolejnych latach ustawę nowelizowano nie tylko o zapisy dotyczące, np. limitu obszarowego stref, ale też wydłużano czas ich funkcjonowania. Zgodnie z aktualnymi regulacjami (listopad 2023 r.) SSE będą funkcjonować do końca 2026 r.

Nie oznacza to, że ich formuła nie sprawdziła się. Wręcz odwrotnie – dzięki preferencyjnym warunkom do prowadzenia działalności, Strefy przyciągały inwestorów z całego świata, którzy stworzyli kilkaset tysięcy miejsc pracy. Dlatego program chociaż wygaszany, ma już następcę. Od 2018 r. funkcjonuje Polska Strefa Inwestycji (PSI).

Co to jest Polska Strefa Inwestycji?

PSI została wprowadzona na mocy ustawy z dnia 10 maja 2018 roku o wspieraniu nowych inwestycji. Jej głównym celem jest wspieranie firm z sektora przemysłu oraz nowoczesnych usług w realizacji nowych inwestycji na terenie całej Polski. Wsparcie polega na zwolnieniu z podatku dochodowego CIT lub podatku dochodowego PIT.

Pomoc publiczna dla inwestorów może zostać przyznana niezależnie od wielkości firmy, chociaż jej wysokość jest uzależniona m.in. od tego wskaźnika. Inny istotny czynnik, który zostanie wzięty pod uwagę przy rozliczaniu wsparcia to lokalizacja inwestycji.

Specjalne Strefy Ekonomiczne i Polska Strefa Inwestycji. Różnice

Zasadnicza różnica wskazana jest już w nazwach obu programów: SSE były ograniczone do wydzielonych obszarów, na których można było prowadzić inwestycje. Były to m.in. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna czy Krakowski Park Technologiczny. Z kolei PSI obejmuje swoim zasięgiem całe terytorium Polski. Inwestycja może być zrealizowana na każdym terenie, publicznym bądź prywatnym.

Obecnie nie ma już możliwości uzyskania nowego zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie SSE. Program jest zastępowany przez PSI i to właśnie w ramach PSI można starać się o wsparcie. Jak informuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, w ramach PSI od września 2018 r. do końca grudnia 2022 r. wydano łącznie niemal 2 tys. decyzji o wsparciu. Deklarowana wartość inwestycji wynosi 98,5 mld zł. W ich ramach przedsiębiorcy zobowiązali się utworzyć przynajmniej 40,8 tys. nowych miejsc pracy.

Jakie wsparcie zapewnia PSI?

Aby działać w ramach PSI, inwestor musi uzyskać Decyzję o Wsparciu (DoW). Na jej podstawie, przy realizacji nowej inwestycji, przyznawane jest wsparcie w formie zwolnienia z podatku dochodowego CIT lub PIT.

DoW wydawana jest na 10, 12 lub 15 lat albo do momentu wykorzystania limitu zwolnienia. Limit czasowy jest uzależniony od lokalizacji. Dla przykładu 10-letni okres wsparcia obowiązuje w województwach: dolnośląskim, wielkopolskim oraz w wybranych regionach i gminach mazowieckiego, podczas gdy przedsiębiorcy inwestujący, m.in. w województwie lubelskim, podkarpackim, podlaskim czy warmińsko-mazurskim mogą liczyć na 15-letni okres wsparcia. Także inwestując w granicach dotychczasowych SSE, można korzystać z ulg przez maksymalnie długi czas.

Jak wspomniano, wysokość wsparcia jest uzależniona od lokalizacji inwestycji oraz wielkości przedsiębiorstwa. Maksymalnie może wynieść 70 proc. poniesionych kosztów nowej inwestycji lub 2-letnich kosztów zatrudnienia nowych pracowników. Na takie ulgi mogą liczyć, np. mikro albo małe firmy działające na terenie województwa lubelskiego bądź podkarpackiego. Zakres ulgi jest bowiem największy dla najmniejszych przedsiębiorstw. Szczegółowe tabele z informacjami o inwestycyjnych ulgach podatkowych w różnych rejonach Polski są dostępne na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Jakie warunki należy spełnić, aby uzyskać wsparcie w ramach PSI?

Aby uzyskać zwolnienie podatkowe, inwestycja musi spełniać poniższe warunki:

  • być jeszcze nierozpoczętą, nową inwestycją lub reinwestycją (np. być nowo planowanym zakładem lub istniejącym zakładem, który planuje zwiększyć zdolność produkcyjną, wprowadzić nowy produkt do swojej oferty bądź też znacząco zmienić proces produkcji),
  • wpisywać się w zakres działalności, na którą można otrzymać pomoc publiczną: realizować inwestycję w sektorze przemysłu i produkcji lub nowoczesnych usług dla biznesu, IT, prac B+R. Z pomocy publicznej wykluczone sąin. działalność w zakresie handlu hurtowego i detalicznego, obiektów i robót budowlanych oraz prowadzenia ośrodków gier,
  • spełniać kryteria ilościowe, czyli minimalne wymagane koszty kwalifikowane nowej inwestycji. Są one uzależnione od poziomu bezrobocia w powiecie, gdzie ma być realizowana inwestycja,
  • spełniać kryteria jakościowe, które są podzielone na dwie grupy: zrównoważony rozwój gospodarczy (punkty przyznawane są np. za prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej albo wysokie przychody z eksportu) oraz zrównoważony rozwój społeczny (punkty można uzyskać np. za zapewnianie pracownikom programów ubezpieczeń, opieki medycznej, dopłat do działalności kulturalno-oświatowej lub sportowo-rekreacyjnej).

Jak rozpocząć działalność w Polskiej Strefie Inwestycyjnej?

Aby ułatwić sobie rozpoczęcie działalności w ramach PSI można skorzystać z doradztwa ze strony specjalistów z Newmark Polska. Wykwalifikowani doradcy udzielą wsparcia na każdym etapie procesu wynajmowania lub zakupu powierzchni magazynowo-produkcyjnej albo terenu inwestycyjnego. Ponadto, Newmark Polska dzięki współpracy z deweloperami i wykonawcami, koordynuje procesy projektowania i budowy obiektów przemysłowo-logistycznych typu BTS (build-to-suit) i BTO (build-to-own).

Badanie EY: większość członków rad nadzorczych nie ma skutecznego nadzoru nad ryzykami płynącymi z transformacji cyfrowej

Dynamiczny rozwój technologii sprawił, że aspekty związane z implementacją nowych rozwiązań oraz wynikające z nich możliwe zagrożenia dołączyły na stałe do listy zadań rad nadzorczych. To właśnie świadomość ryzyk odgrywa obecnie kluczową rolę w budowaniu odporności organizacji. Tymczasem, jak pokazują wyniki badania EY Global Board Risk Survey, zaledwie 31% członków rad nadzorczych przyznaje, że ich nadzór nad ryzykiem wynikającym z transformacji cyfrowej jest bardzo skuteczny, a 40% twierdzi że rozumie największe wirtualne zagrożenia.

Według badania EY – Global Board Risk Survey – rośnie liczba czynników ryzyka, których obawia się kierownictwo firm. Do sytuacji geopolitycznej i niedoborów w łańcuchu dostaw dołączyły aspekty związane z cyfrowymi rozwiązaniami wykorzystywanymi przez przedsiębiorstwa. Ważną rolę do odegrania mają liderzy, którzy powinni wspierać organizacje w budowaniu odporności na potencjalne trudności. Tymczasem tylko co trzeci członek rad nadzorczych (31%) przyznał, że skutecznie trzyma pieczę nad tym, aby równoważyć szybkość wdrażania nowych technologii z ekspozycją na ryzyko. Dodatkowo 19% ankietowanych uważa, że ich nadzór jest umiarkowanie skuteczny.

Osoby piastujące najwyższe funkcje w strukturach organizacji wiedzą, że ich zadaniem nie jest bycie ekspertami od wszystkiego. Są świadomi swojej roli oraz ograniczeń kompetencyjnych, co przekłada się na wyniki badania EY. Zaledwie 34% respondentów jest zadowolonych z poziomu przeszkolenia w zakresie technologii i tematów cyfrowych, przy czym twierdząco odpowiedziało 48% przedstawicieli firm, które są najbardziej świadome ryzyk i zaledwie 20% osób z grona organizacji zidentyfikowanych jako mniej odporne na zakłócenia. A im większa wiedza na temat nowoczesnych rozwiązań, tym łatwiej podejmować właściwe decyzje dotyczące kierunku rozwoju firmy.

Transformacji cyfrowej nie da się przeprowadzić wyrywkowo, skupiając się tylko na wybranych aspektach, dlatego tak ważna jest rozległa znajomość tego tematu. Dopiero całościowe spojrzenie na dostępne rozwiązania oraz cele, jakie stawia przed sobą organizacja, pozwala dobrać takie narzędzia, które będą najskuteczniejsze. Ale to nie wszystko. Zarządy muszą być także świadome zarówno korzyści, jak i ryzyk płynących z implementacji każdej technologii, aby ją odpowiednio wykorzystać. To właśnie osoby stojące na czele firm powinny wyznaczać kierunki zmian i skutecznie korzystać z dobrodziejstw digitalizacji, która wesprze ich w budowaniu odporności na ryzyka – zauważa Radosław Frańczak, Partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting.

Nowe wyzwania na horyzoncie

Rozwój technologii przełożył się również na wzrost cyfrowych zagrożeń, które wymagają od rad nadzorczych odmiennego podejścia. Obszarem szczególnej uwagi jest obecnie cyberbezpieczeństwo, które w badaniu EY awansowało z piątego miejsca do pierwszej trójki. Wzrost inwestycji w digitalizację i rozkwit pracy zdalnej w czasie pandemii częściowo wyjaśniają ten wynik. Z drugiej strony rewolucja cyfrowa wystawia firmy na coraz częstsze cyberataki, którym bardzo trudno zapobiegać. Zaledwie 40% członków rad nadzorczych jest przekonanych, że rozumieją największe wirtualne zagrożenia, przed którymi stoi ich organizacja.

Kolejnym wyzwaniem dla rad nadzorczych jest bycie na bieżąco z wszelkimi nowymi regulacjami, które dotyczą ich biznesu. Jedną z ważniejszych zmian jest Dyrektywa NIS2, która ma za zadanie podwyższać poziom cyberbezpieczeństwa w krajach Unii Europejskiej. Weszła ona w życie 16 stycznia 2023 r. i od tego czasu państwa członkowskie mają 21 miesięcy na wprowadzenie jej postanowień do prawa krajowego. Dyrektywa NIS2 w przypadku przedsiębiorców wprowadza rozbudowane w stosunku do poprzedniej dyrektywy NIS, wymogi w zakresie bezpieczeństwa i raportowania incydentów, a także bardziej rygorystyczne środki nadzoru ze strony krajowych organów. NIS2 ustanawia również szereg wymagań, które odnoszą się bezpośrednio do kierownictwa organizacji. Pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo będą musieli odegrać jeszcze istotniejszą rolę w firmie, nadzorując wdrażanie nowych obowiązków. Jednak osoby odpowiedzialne za inne obszary w organizacji również będą musiały być świadome swojej roli w procesie zapewniania cyfrowej odporności organizacji. Naruszenia w tym obszarze mogą prowadzić do pociągnięcia kierownictwa firmy do odpowiedzialności prawnej.

Aby dobrze przygotować swoją organizację na zmiany, członkowie zarządów powinni zwracać uwagę na treść krajowych strategii cyberbezpieczeństwa oraz proces implementowania dyrektywy do krajowego porządku prawnego. Jednym z najważniejszych elementów dyrektywy NIS2 są normy dotyczące oceny bezpieczeństwa łańcucha dostaw. Kluczowe i ważne podmioty będą zobowiązane wprowadzić odpowiednie i proporcjonalne środki techniczne, operacyjne i organizacyjne w ramach zapewnienia bezpieczeństwa łańcucha dostaw. Zarządom firm w Polsce pozostało niewiele czasu, aby przygotować się na te zmiany, a tym samym wzmocnić odporność na biznesowe zakłócenia – tłumaczy Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

O badaniu

Global Board Risk Survey to badanie porównawcze przeprowadzane przez EY wśród 500 członków rad nadzorczych na całym świecie stojących na czele organizacji o przychodach przekraczających 1 miliard dolarów. Spostrzeżenia biznesowych liderów zostały zebrane z pomocą badań ilościowych i wywiadów indywidualnych, które przeprowadzono pod koniec 2022 i na początku 2023 roku. Raport pokazuje, w jaki sposób wiodący liderzy biznesu nadzorują zarządzanie ryzykiem korporacyjnym i jakie działania podejmują, aby realizować cele transformacyjne.

Możliwości rozwoju i awansu kluczem do zadowolenia pracowników

Blisko połowa Polaków uważa, że oprócz satysfakcjonującego wynagrodzenia, pracodawca powinien stwarzać możliwości rozwoju i dawać szansę na awans. Zadowolony pracownik może być najlepszym ambasadorem firmy – twierdzą eksperci, zalecając przemyślaną politykę Employer Brandingu.

Ale czy w Employer Brandingu chodzi głównie o to, by dobrze zaprezentować się kandydatom, zapewniając prywatną opiekę medyczną? Czy to te atuty, które przekonają kandydata do podjęcia pracy, a później pracownika do pozostania w firmie? Okazuje się, że Polacy są coraz bardziej otwarci (94% badanych) na nowe oferty pracy (Raport PageGroup 2023) i wyższe wynagrodzenie, ale cenią sobie również wolny czas po pracy, opiekę medyczną oraz równe traktowanie pracowników.

Przemyślana polityka Employer Brandingu pracodawcy z możliwością awansu i rozwoju może pomóc zatrzymać utalentowane jednostki. Czynnik awansu w pracy jest jeszcze bardziej istotny dla pracowników w USA. Według danych Pew Center Research ponad 60% amerykańskich pracowników, którzy w ubiegłym roku zrezygnowali z pracy, podało, że głównym powodem odejścia był brak możliwości rozwoju kariery. Badania przeprowadzone przez naukowców z MIT Sloan School of Management, New York University’s Stern School of Business oraz Revelio Labs wykazały, że rozwój kariery jest ponad dwukrotnie ważniejszy w utrzymaniu pracowników niż wynagrodzenie.

Z badań wynika, że pracodawcy w Polsce i na świecie mają świadomość tego trendu. Odpowiednie działania prowadzą do zwiększenia zaangażowania i zaufania dotychczasowych pracowników. Employer Branding już nie jest jedynie marketingowym sloganem, lecz fundamentem pozwalającym budować przewagę konkurencyjną w dotarciu do talentów – podkreśla Dorota Pałysiewicz, ekspert i Dyrektor ds. HR w Brown-Forman Polska.

Eksperci HR podkreślają, że przemyślana polityka Employer Branding, kierowana do obecnej kadry służy m.in. zwiększeniu zadowolenia i zaangażowania pracowników, budowy warunków pracy, dających możliwość samorealizacji i rozwoju. W konsekwencji, zwiększa się stopień lojalności pracowników wobec firmy oraz ich zaangażowania w stawiane wyzwania. Efektem jest bardziej efektywna retencja talentów, ograniczenie kosztów związanych z dodatkową rekrutacją.

Badania PageGroup 2023 potwierdzają, że dla większości (71%) badanych pracowników w Polsce zdrowie psychiczne i równowaga między karierą a życiem prywatnym są ważniejsze od sukcesu zawodowego. Tak więc gratyfikacja finansowa powoli staje się jednym z wielu elementów zawodowej satysfakcji, obok uznania i szacunku. A zadowolony pracownik to nie tylko lojalny partner, lecz najlepszy ambasador marki firmy. Stąd coraz bardziej popularne awanse wewnętrzne, zmiany kwalifikacji i stawianie na rozwój stanowiskowy. Przykładem może być polski oddział amerykańskiego koncernu Brown-Forman Polska (znany na rynku z takich marek jak Jack Daniel’s, czy Woodford Reserve), gdzie zaledwie w ciągu kilku miesięcy doszło do istotnych zmian – i możliwości rozwoju nowych kompetencji – na kluczowych stanowiskach przez pracowników związanych z firmą od wielu lat. Anita Jankowska objęła stanowisko nowego Channel Managera Rynku Tradycyjnego, a Katarzyna Bielawska (po 7 latach pracy w firmie) objęła stanowisko Channel Managera Rynku nowoczesnego. Nowym Marketing Managerem ds. Marek Super Premium została Agnieszka Wisełka, wcześniej wspierająca dział sprzedaży.

Kiedyś takie sytuacje stanowiły wyjątek, teraz to nowa rzeczywistość – podsumowują eksperci zarządzania zasobami ludzkimi. Awanse poziome i pionowe są istotne dla rozwoju zawodowego, umożliwiając pracownikom pozyskiwanie nowych umiejętności – podkreśla Nithya Vaduganathan, Dyrektor zarządzająca i partnerka w Boston Consulting Group oraz BCG Henderson Institute Fellow on the Future of Work.

Konsumpcja w Polsce rośnie. Sprzedaż detaliczna w Polsce wzrosła w październiku o 2,8 proc. rdr.

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w październiku była wyższa niż przed rokiem o 2,8 proc. Tak jak oczekiwaliśmy, w tym miesiącu obserwujemy już dodatnie dynamiki sprzedaży, co jest pierwszym takim przypadkiem od stycznia. W porównaniu z wrześniem wzrost sprzedaży detalicznej wyniósł 3,2 proc. Widoczny jest realny wzrost konsumpcji. Dezinflacja postępuje wraz z czym realnie zaczynają rosnąć również wynagrodzenia, a to przekłada się m.in. na wzrost konsumpcji.

Dzisiejsze dane okazały się lepsze (po raz kolejny) niż prognozy ekonomistów. Wydaje się, że przyszłe ożywienie koniunktury, może opierać się w pierwszej kolejności właśnie na odbiciu w konsumpcji. Stąd tak ważne jest „pokonanie inflacji”, co wymiernie przekłada się na zachowania konsumentów.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Płace w górę a zatrudnienie w dół

Przy wysokiej inflacji presja płacowa często wzrasta. Nie inaczej jest w Polsce. Warto jednak zwrócić uwagę na spadek zatrudnienia. Węgrzy obniżają stopy procentowe. Inflacja w Kanadzie rośnie coraz wolniej.

Znów zarabiamy lepiej

Wczoraj poznaliśmy dane na temat przeciętnego wzrostu płac w Polsce. Średnia płaca wzrosła w ciągu roku do 7544,98 zł i jest najwyższa w historii. Poziom 7500 zł był przekroczony tylko raz dotychczas i to w marcu. Wygląda jednak na to, że powoli można się przyzwyczajać do tych wyników. Wzrost o 12,8% w skali roku to jednak 1% powyżej oczekiwań. Znacznie gorszą wiadomością jest jednak spadek zatrudnienia. 0,1% w skali roku to niby nie dużo, ale zawsze. Spadające zatrudnienie to niestety słaby prognostyk dla dalszych wzrostów płac. Więcej ofert podjęcia pracy może powodować, że presja na wzrost płac będzie jednak spadać.

Węgry obniżają stopy procentowe

Bank Centralny Węgier drugi miesiąc z rzędu obniża stopy procentowe. Ponownie o 0,75%. Spadki są zatem większe niż w Polsce. Dla przypomnienia przedwyborcze obniżki stóp w naszym kraju wynosiły 0,75% i 0,25%. Należy jednak pamiętać, że Polska obniżała stopy procentowe z poziomu 6,75% natomiast Węgry z 13%. Drugim ważnym elementem jest fakt, że Polska obniżała stopy procentowe poniżej poziomu inflacji zarówno konsumenckiej, jak i bazowej. Decyzja teoretycznie była przewidywana, aczkolwiek na rynku i tak było widać osłabienie forinta. Najwyraźniej część inwestorów liczyła na spowolnienie tempa spadku stóp procentowych. Kierunek ruchu oczywiście nie powinien dziwić, skoro forint da mniej zarobić, to i zainteresowanie nim spada.

Inflacja w Kanadzie spowalnia

Wczoraj poznaliśmy dane z Kanady. Inflacja spada szybciej, niż oczekiwali analitycy. Roczny wskaźnik spadł do 3,1%, co jest wynikiem o 0,1% lepszym od oczekiwań. Jakby tego było mało, inflacja bazowa wynosi tam w ujęciu rocznym 2,7%. Jest to rzadkość wśród państw zachodnich, że inflacja bazowa jest niższa niż konsumencka. Daje to jednak dużo więcej miejsca do obniżek stóp procentowych. Z drugiej strony polityka monetarna Kanady jest mocno związana z polityką monetarną USA ze względu na połączenie gospodarek. W rezultacie dolar kanadyjski nie reagował tak silnie, jak teoretycznie powinien po tak ważnej wiadomości. Silnie spadające ceny powinny przybliżać nas do obniżek stóp, zatem inwestorzy powinni wyprzedawać walutę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – zamówienia na dobra,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

GPW wprowadza zmiany w Regulaminie ASO

  • 1 czerwca 2024 r. wejdą w życie zmiany w Regulaminie Alternatywnego Systemu Obrotu dotyczące kryteriów wprowadzania instrumentów finansowych do alternatywnego systemu obrotu (ASO) GPW.
  • Zmiany są odpowiedzią na oczekiwania uczestników rynku w zakresie zwiększania bezpieczeństwa inwestycji na rynku NewConnect oraz ASO Catalyst.
  • Giełda rozszerza jednocześnie ofertę dla emitentów o usługi finansowania społecznościowego w zakresie crowdfundingu inwestycyjnego.

Odpowiadając na oczekiwania uczestników rynku, Giełda podjęła decyzję o wprowadzeniu zmian w Regulaminie ASO, mających na celu przede wszystkim zwiększenie transparentności emitentów i tym samym bezpieczeństwa obrotu w alternatywnym systemie obrotu (rynek NewConnect i Catalyst) prowadzonym przez GPW. Zmiany, które wejdą w życie 1 czerwca 2024 r., koncentrują się na kwestii kryteriów i wymogów wprowadzania akcji lub obligacji do ASO. Pośród przyjętych zmian znalazły się takie jak: podniesienie do 2 mln zł wartości wymaganego kapitału własnego emitenta ubiegającego się o debiut na NewConnect, zwiększenie do 25 minimalnej liczby niepowiązanych akcjonariuszy mniejszościowych, wprowadzenie ograniczeń w zakresie wprowadzania na rynek NewConnect akcji założycielskich.

Jednocześnie GK GPW rozszerza ofertę dla emitentów o usługi finansowania społecznościowego w zakresie crowdfundingu inwestycyjnego. Działalność ta będzie prowadzona przez spółkę GPW Private Market S.A., na podstawie otrzymanego w dniu 27 października 2023 r. zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności jako dostawca usług finansowania społecznościowego. Spółka zamierza rozpocząć działalność operacyjną w 2024 r.

Wszystkie zmiany zawiera Uchwała Nr 1249/2023 Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. z dnia 16 listopada 2023 r.

„Minutki” z FOMC bez wpływu na rynek

W tym tygodniu zmienność na rynkach finansowych jest umiarkowana. Amerykańskie indeksy giełdowe cały czas znajdują się w okolicy swoich lokalnych szczytów. Nasdaq 100 „walczy” z horyzontalnym oporem, który wynika z maksimum wyznaczonego w lipcu tego roku. Kurs EURUSD cały czas znajdował się powyżej poziomu 1,09, choć dziś rano obserwujemy spadek poniżej tego pułapu. Dziś otrzymamy więcej danych z USA z racji jutrzejszego Święta Dziękczynienia. Uwaga ponownie zostanie skierowana na liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Ocenie podlegać będzie również raport Uniwersytetu Michigan. Protokół z posiedzenia FOMC nie zaskoczył rynków.

Minutki z ostatniego posiedzenia FOMC po raz kolejny potwierdziły ostrożne podejście Fed-u do tematu stóp procentowych. To nie wzbudziło większego entuzjazmu na rynkach. Indeksy z Wall Street zakończyły dzień na umiarkowanych „minusach”. Dla dolara z kolei było to wydarzenie bez znaczenia. Zmienność z godziny na godzinę będzie wygasać z racji na długi świąteczny weekend w USA.

Ciekawie się zrobiło na złocie, które po raz kolejny osiągnęło psychologiczny pułap 2000 USD a nawet przekroczyło ten poziom. Dwukrotne (wczoraj oraz dziś) testowanie bariery 2007 USD jak na razie skończyło lekko korektą. Ewidentnie notowania napotykają problem z przeforsowaniem tego poziomu technicznego. W podobnym miejscu zostały ustanowione szczyty z końca października. Pokonanie go otworzy drogę metalowi w kierunku historycznych maksimów (ok 2070 USD.).

Z racji na jutrzejsze Święto dziękczynienia i brak danych z USA, większego znaczenia dla kursu EUR/USD nabierają zaplanowane na czwartek wstępne odczyty europejskich PMI dla usług oraz przemysłu. Jeśli odnotują one wzrost, rynek może skorygować swoje oczekiwania co do obniżki stóp przez EBC, dzięki czemu euro może się umocnić. Konsensus zakłada lepsze wyniki od poprzednich, ale odbicie będzie prawdopodobnie jedynie kosmetyczne. W nadchodzących dniach i tygodniach potrzeba będzie jednak szeregu innych ważnych danych tworzących pozytywny obraz, aby rynek odszedł od oczekiwań łagodzenia polityki monetarnej przez europejską instytucję.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Spółka Vivid Games zaprezentowała wyniki za III kwartał 2023 r.

Vivid Games zawarła w III kwartale br. kilka kontraktów, które są istotne dla realizowanej przez Spółkę strategii. Po lipcowej premierze portu Eroblast na japońskiej konsoli Nintendo Switch, zawarto kolejną umowę z QubicGames, dzięki której gra trafi w połowie 2024 roku do użytkowników komputerów PC. W lipcu zawarto umowę z BoomBit S.A. na produkcję casualowej gry bokserskiej, rozszerzającej portfolio produktów Spółki w tym segmencie. Tytuł znajduje się obecnie w fazie soft launch, a globalna premiera odbędzie się jeszcze w tym roku. Na początku października Spółka zawarła natomiast umowę o wartości ok. 1 mln zł, na produkcję i publishing przez Spółkę gry free-to-play typu endless runner, wykorzystującej IP związane z produktami Właściciela marki z branży FMCG. Wyniki za III kwartał 2023 nie odbiegają od przedstawionych w październiku szacunków.

Oceniam miniony kwartał pozytywnie. Pozyskane partnerstwa i zawarte kontrakty zapewniają nam stabilne funkcjonowanie, do czasu premiery Real Boxing 3 – gry, która w mojej ocenie może zwielokrotnić dotychczasowe osiągnięcia Spółki. To co już stworzyliśmy na etapie opracowania prototypu, pozwala wyobrazić sobie jakość i możliwości angażowania użytkowników, które zaprezentuje gra w momencie globalnej premiery. Tytuł zaoferuje graczom rozgrywkę zarówno w formie walki offline (ze sztuczną inteligencją) jak i z realnym przeciwnikiem poprzez multiplayer. Ważnym i unikalnym elementem będzie też rozbudowana historia, dookoła której opleciona zostanie warstwa meta-gry – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games. – Jestem przekonany, że nadchodzące miesiące są kluczowe dla zbudowania podstaw pod dalszy rozwój Vivid Games. Stawiamy czoła nowym regulacjom kanałów sprzedaży i zawirowaniom na globalnym rynku, jednak mamy jasno określone cele i wytyczoną ścieżkę, która nas do nich poprowadzi – dodaje Prezes.

WIG-Nieruchomości w odwrocie. Co dalej z hossą deweloperów?

W ciągu pięciu powyborczych tygodni indeks WIG-Nieruchomości znalazł się na pięcioprocentowym minusie. Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie oznaczało to kompletnego oderwania sektora dewelopersko-nieruchomościowego od wyjątkowo prowzrostowego stanu koniunktury giełdowej szerokiego rynku. Podobny stan rzeczy wydaje się być historycznym precedensem, niestety z dość trudną interpretacją.

Niemoc notowań deweloperów giełdowych

Akcjonariuszom spółek deweloperskich zapewne na długo utkwi w pamięci sesja z początku września tuż po obniżce stóp procentowych o ¾ pp. O tyle ostre co absolutnie nieoczekiwane cięcie autorstwa RPP wywołało niemal paniczną wyprzedaż zarówno akcji na GPW jak i rodzimej waluty, ze skutkiem jej rekordowego osłabienia. Tymczasem indeks WIG-Nieruchomości zareagował dokładnie odwrotnie – euforycznym wybiciem ponad wartość 4 tys. punktów, do rekordowych poziomów swej już 11-letniej hossy, a także mocnym sygnałem kupna.Wyk. 1 - WIG Nieruchomości w okresie kwiecień - listopad 2023

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl niestety euforia nie potrwała zbyt długo, podobnie jak i wiarygodność wspomnianego sygnału, a jeszcze tego samego dnia zamknięcie sesji nieruchomościowego wskaźnika koniunktury wypadło sporo poniżej okrągłej wartości, a kolejne „górki i dołki” notowań od tamtej pory wypadają już na coraz niższych poziomach, skutkując sygnałami sprzedaży akcji deweloperów, z przełamaniem linii ponad rocznej fali wzrostowej na czele. Nie to wydaje się jednak najbardziej niepokojące.

Szczególne obawy akcjonariuszy spółek deweloperskich, jak i innych o profilu nieruchomościowym notowanych na parkiecie rodzimej giełdy, może budzić sytuacja niemal kompletnej utraty korelacji subindeksu WIG-Nieruchomości z szerokim rynkiem. W ciągu pięciu tygodni jakie upłynęły od dnia wyborów parlamentarnych w połowie września, główne indeksy GPW zyskały na fali powyborczej euforii od 12 proc. do ponad 14 proc. odpowiednio w przypadku WIG i WIG-20.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl wyceny innych sektorów uczestniczących w rynku nieruchomości poszybowały w tym samym okresie w imponującym stylu, w przypadku WIG-Banki o, bagatela, prawie 25 proc., a giełdowej budowlanki o solidne 9 proc. Pytanie, skąd w tego typu okolicznościach totalna niemoc notowań deweloperów i innych spółek z segmentu nieruchomości, skutkująca ich średnio 5-procentową przeceną.

Rekordowe wyniki kwartalne

Osłabienie notowań giełdowego wskaźnika spółek nieruchomościowych, na który decydujący wpływ mają deweloperzy o profilu mieszkaniowym, można wytłumaczyć jedynie oczekiwanym spadkiem ich zyskowności w następstwie wyraźnego regresu kontraktacji, tudzież spadkiem marż, czyli w sumie nadchodzącym spowolnieniem koniunktury rynku pierwotnego. Tymczasem jak pokazały wyniki za III kwartał br., na razie na nic takiego się nie zanosi.

Notowana na rodzimej GPW stawka piętnastu deweloperów mieszkaniowych, w okresie od lipca do września br. znalazła nabywców na ponad 7 tys. lokali. To o 87 proc. więcej licząc rok do roku i 17 proc. w relacji kwartał do kwartału. Podobnie optymistycznie prezentuje się wynik ogółem od początku roku na poziomie niespełna 18 tys. lokali, oznaczający progres w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego o ponad jedną trzecią.

Na ile udanym okresem sprzedażowym okazał się dla deweloperów giełdowych miniony kwartał, niech świadczy fakt, że w historii notowań ilość przypadków, w których ich kwartalna kontraktacja przekroczyła poziom 7 tys. lokali, można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki. Co więcej, nie sposób jest trafić w obecnych czasach na jakiekolwiek pesymistyczne prognozy dotyczące kondycji rynku deweloperskiego w przewidywalnej przyszłości. Skąd zatem obawy inwestorów giełdowych, artykułowane coraz wyraźniej kulejącym popytem na walory tuzów branży deweloperskiej?

Czyżby jednak obawa o (nie)Bezpieczny Kredyt 2 procent?

Jak wiadomo za tegoroczną poprawę koniunktury sprzedażowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki odpowiada program dopłat do kredytów mieszkaniowych BK2%. Już sama perspektywa jego uruchomienia w połowie roku coraz bardziej elektryzowała rynek, przyspieszając decyzje zakupowe tysięcy inwestorów indywidualnych, nabywających nowe lokale zarówno na coraz bardziej dostępny kredyt albo za gotówkę.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl, od początku misji programu dopłat do kredytów mieszkaniowych do dziś liczba wniosków o BK2% osiągnęła wyśrubowany poziom 70 tys. oraz 35 tys. decyzji. Z tej puli zapewne istotna część wsparła statystyki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych, w tym i omawianą stawkę spółek giełdowych.

Sęk w tym, że BK2% to typowy koniunkturalny dopalacz, sztuczny stymulator popytu oraz mało przewidywalny instrument wspierający okresowo rynek mieszkaniowy, windujący ceny mieszkań zarówno nowych jak i z drugiej ręki, ale co gorsza mocno drenujący rynkową ofertę. Szczególnie niepokojąco prezentuje się jej spadek na rynku pierwotnym, będący pokłosiem ograniczania produkcji mieszkań przez deweloperów. Co prawda w październiku relacje popytowo-podażowe pierwotnego segmentu mieszkaniówki uległy kosmetycznej poprawie, jednak ostatnie „gorące” tygodnie roku mogą tę kruchą odbudowę ponownie pogrążyć.

O ile można bowiem uznać za nieaktualną obietnicę wyborczą kredytu „zero procent”, lansowaną w kampanii wyborczej przez zjednoczoną opozycję, to po przejęciu przezeń sterów rządowych pod wielkim znakiem zapytania stanie nie tylko ciągłość dopłat, ale i sama kontynuacja programu BK2%. A tego typu okoliczność mogła by postawić branżę deweloperską przed niebezpieczną perspektywą załamania popytu na historycznie rekordowo drogie mieszkania, z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami.

W sumie o ile długoterminowa hossa na akcjach deweloperów mieszkaniowych jeszcze długo pozostanie niezagrożona, to w obecnej sytuacji perspektywa jej kontynuacji bez nieco dłuższej korekty ich wycen staje pod coraz większym znakiem zapytania.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

TIM SA po trzech kwartałach 2023 r.

1,09 mld zł wyniosły po trzech kwartałach 2023 r. przychody ze sprzedaży Grupy Kapitałowej TIM (-3,8% rdr.). Również na poziomie jednostkowym TIM przekroczył w tym okresie poziom 1 miliarda złotych (1,05 mld zł, -3,5% rdr.). Obie spółki tworzące Grupę TIM inwestują w rozwój, by jeszcze lepiej odpowiedzieć zarówno na aktualny popyt, jak i przyszłą poprawę rynkowej koniunktury.

Koniec trzeciego kwartału 2023 r. przyniósł TIM-owi zwycięstwo w konkursie e-Commerce Polska awards 2023, w kategorii „Best in e-commerce B2B” wśród podmiotów dużych i średnich. Konkurencja była bardzo mocna – poza TIM-em nominowani w tej kategorii byli również: Allegro, ATLAS & Unity Group oraz Klimas.

– Nagroda stanowi dla nas potwierdzenie pozycji TIM-u jako lidera sprzedaży online w segmencie B2B. Niezależnie od sytuacji w branży elektrotechnicznej wyznaczamy rynkowe trendy, wsłuchując się w oczekiwania i potrzeby klientów – komentuje Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

Gotowi na poprawę koniunktury

A klientów przybywa, co w znacznym stopniu pozwala niwelować skutki spowolnienia w sektorze budownictwa. W efekcie III kwartał 2023 r. był nieco lepszy pod względem przychodów niż drugi kwartał bieżącego roku, a zbliżony do III kw. 2022 r. (na poziomie jednostkowym 346,8 mln zł, tj. -0,78% rdr.).

– Zaobserwowaliśmy również wzrost aktywności biznesowej po zakończeniu okresu wakacyjnego. Nie było to jednak wyraźne ożywienie biznesu związane z sezonowością w branży elektrotechnicznej, w której największy popyt zwyczajowo na przypada na miesiące jesienne – zauważa Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA.

– Poza pracą w rynku, czego efekty widać w liczbie klientów, TIM niezmiennie inwestuje w technologię, zgodnie z założeniami strategii zaprezentowanej w maju 2022 roku. Naszym celem jest udoskonalanie TIM.pl jako centrum elektrotechniki dla profesjonalistów, które różnymi kanałami dostarcza im nie tylko najszerszą ofertę produktową w atrakcyjnych cenach. Do tego niezbędne są inwestycje w architekturę IT, jak chociażby nowy system CRM czy wdrażanie nowego silnika dla platformy TIM.pl opartego na technologii Magento 2. Dzięki tym działaniom będziemy mogli jeszcze lepiej zareagować na poprawę rynkowej koniunktury i wzrost popytu na oferowane przez nas produkty – dodaje Piotr Nosal.

Skalowanie działalności logistycznej

Zysk netto Grupy Kapitałowej TIM wyniósł po trzech kwartałach 2023 r. ponad 37,1 mln zł (-51,4% rdr.), zaś EBIDTA – ponad 78,1 mln zł (-37,1% rdr.). W głównej odpowiadają za to spadek procentowej marży brutto na sprzedaży oraz wzrost kosztów działalności operacyjnej wywołany presją inflacyjną.

– Niezależnie od tego, również nasza logistyczna spółka 3LP – podobnie jak TIM – nie zatrzymuje się w procesie rozwoju i skalowania swojej działalności. Ostatnie miesiące przyniosły uruchomienie nowej lokalizacji przy granicy polsko-niemieckiej w Słubicach oraz start kolejnego sytemu automatyki shuttle system – podkreśla Piotr Tokarczuk, członek Zarządu i dyrektor finansowy TIM SA, pełniący także funkcję członka Rady Nadzorczej 3LP SA.

Kredyt gotówkowy – na co możemy przeznaczyć środki z zobowiązania?

Kredyt gotówkowy to jedna z najpopularniejszych form pożyczek, która daje nam możliwość dostępu do dodatkowych środków finansowych w krótkim czasie. To wszechstronne narzędzie finansowe, które można wykorzystać na różne cele. Na co dokładnie możemy przeznaczyć kredyt gotówkowy?

Czym wyróżnia się kredyt gotówkowy? 

Kredyt gotówkowy, który pomogą Ci uzyskać eksperci z https://habzafinanse.com.pl/, to najczęściej wybierany rodzaj pożyczki oferowanej przez banki. Charakteryzuje się on tym, że można go wykorzystać na dowolny cel, bez konieczności uzasadniania go w banku ani podawania szczegółów dotyczących planowanego wydatkowania środków. Kredyt ten nie wymaga również wkładu własnego ani dodatkowych zabezpieczeń.

Musimy jednak pamiętać, że tak jak w przypadku każdego innego zobowiązania bankowego, konieczne jest posiadanie zdolności kredytowej. Ograniczeniem jest również maksymalna kwota kredytu. Najczęściej wynosi on od 200 do 250 tys. złotych. Co więcej, okres kredytowania zazwyczaj jest ograniczony do 10 lat. 

Jak działa kredyt gotówkowy? 

W najprostszych słowach proces ubiegania się o pożyczkę polega na złożeniu wniosku, który bank później ocenia. Jeśli bank uzna, że masz odpowiednią zdolność finansową do spłaty pożyczki w wyznaczonym czasie, to udzieli Ci kredytu. Jednak w zamian musisz regularnie spłacać określone raty przez ustalony okres.

Co ważne, istnieje kilka istotnych parametrów, które warto wziąć pod uwagę, analizując koszty tego rodzaju zobowiązania. Po pierwsze, prowizja, czyli opłata, którą bank pobiera za udzielenie kredytu, może znacząco wpłynąć na całkowity koszt zobowiązania. Kolejnym ważnym aspektem jest oprocentowanie, czyli odsetki, które trzeba zapłacić za korzystanie z pożyczonej kwoty. Warto także zwrócić uwagę na koszt ubezpieczenia, choć zazwyczaj jest to opcjonalna składka, która chroni kredytobiorcę w przypadku nieprzewidzianych sytuacji. Dodatkowo niekiedy banki nakładają różne opłaty manipulacyjne, co również wpływa na całkowity koszt kredytu.

Na co możemy przeznaczyć środki z kredytu gotówkowego? 

Kredyt gotówkowy to elastyczna forma finansowania, która może być wykorzystana na różnorodne cele. Oferuje on konsumentom pewną swobodę w wyborze, na co przeznaczyć uzyskane środki. Przede wszystkim jest to doskonała opcja, gdy niespodziewane wydatki zaskakują nas w trudnych chwilach, takie jak nagła awaria samochodu, konieczność naprawy mieszkania czy pokrycie pilnych rachunków. 

Kredyt ten może również pomóc w sfinansowaniu planowanego remontu, zakupu nowego sprzętu AGD, wyjazdu na wymarzone wakacje lub spłacie innych zobowiązań finansowych. Warto jednak pamiętać, że kredyt gotówkowy to zobowiązanie finansowe, które wiąże się z odsetkami i opłatą, dlatego przed jego zaciągnięciem zawsze warto starannie rozważyć cel i możliwości spłaty. W tym mogą Ci pomóc eksperci z Habza Finanse. Warto wiedzieć, że pośrednicy mają możliwość negocjacji warunków kredytów na szczeblu decyzyjnym. Dzięki temu możemy uzyskać korzystniejsze rozwiązania, dopasowane do indywidualnych potrzeb. 

Bioceltix w Q3 2023: konsekwentnie realizujemy kluczowe projekty i rozpoczynamy prace nad nowym

Bioceltix, wrocławska spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym notowana na GPW, opublikowała sprawozdanie finansowe za trzeci kwartał 2023. Spółka konsekwentnie rozwija trzy kluczowe produkty i powoli włącza do portfolio nowy projekt oparty na sekretomie.

Trzeci kwartał zamykamy pod znakiem dynamicznego rozwoju wszystkich projektów. Najważniejsze osiągnięcie to wyniki badania klinicznego naszego produktu na osteoartrozę stawów u psów, wskazujące na bardzo wysoką skuteczność i potwierdzające bezpieczeństwo stosowania. A to oznacza, że jesteśmy coraz bliżej komercjalizacji. Mamy szansę dokonać prawdziwego przełomu w weterynarii i wprowadzić na rynek pierwszy na świecie lek biologiczny na bazie psich komórek macierzystych – mówi dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix SA.

Jak podaje spółka, ostateczne rezultaty badania klinicznego produktu BCX-CM-J na osteoartrozę u psów okazały się lepsze niż te pierwotnie prognozowane. W badaniu klinicznym – po weryfikacji danych – populacja zwierząt wyniosła łącznie 102 pacjentów, w tym 67 pacjentów w grupie badanej produktem BCX-CM-J i 35 pacjentów w grupie kontrolnej (otrzymali sól fizjologiczną jako placebo). Na podstawie zweryfikowanych wyników stwierdzono, że około 70% psów w grupie badanej osiągnęło podstawowe kryterium skuteczności przyjęte w protokole badania klinicznego (tzw. primary endpoint). W grupie, która otrzymała placebo, ten sam wskaźnik sukcesu osiągnęło około 26% pacjentów. Opublikowane wyniki odnoszą się wyłącznie do pierwszorzędowego punktu końcowego. Spółka wciąż czeka na raport końcowy z badania, który będzie zawierał również drugorzędowe punkty końcowe (tzw. secondary endpoit). Bioceltix podtrzymuje, że planuje podzielić się pełnymi wynikami jeszcze w tym roku.

Secondary endpoint, choć nie mają bezpośredniego przełożenia na sukces badania klinicznego, mogą mieć dla nas duże znaczenie w procesie komercjalizacji. Jednym
z kryteriów drugorzędowych jest na przykład skuteczność w 90. dniu od podania. Jeżeli okaże się, że mamy statystyczną istotność również w dłuższym okresie od podania produktu, to może to mieć pozytywny wpływ na jego potencjał rynkowy
– wyjaśnia Paweł Wielgus.

Równolegle Bioceltix pracuje nad produktem na atopowe zapalenie skóry u psów.

Postępy odnotowaliśmy także w projekcie dotyczącym AZS u psów. Ostatnie trzy miesiące spędziliśmy na przygotowaniach do rozpoczęcia wieloośrodkowego badania klinicznego. Opracowaliśmy protokoły, uzyskaliśmy zgody na Węgrzech i w Portugalii. Jesteśmy formalnie gotowi do startu badania klinicznego i mamy wobec niego duże nadzieje, szczególnie że badanie pilotażowe pokazało wysoką skuteczność tej terapii. W tej chwili czekamy na zwolnienie serii produktu do badań klinicznych i jeśli tutaj nie będzie żadnych opóźnień, to pozostanie już tylko transport do klinik docelowych. Ostateczny termin będę mógł podać w pierwszym tygodniu grudnia – dodaje Paweł Wielgus.

Rozwój projektu związanego z AZS u psów ma szansę uzyskać dodatkowe wsparcie w postaci środków z programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Projekt został pozytywnie oceniony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i choć nie jest to równoznaczne z zawarciem umowy i udzieleniem dofinansowania, jest to pierwszy krok do uzyskania dotacji. Projekt zgłoszony przez Bioceltix obejmuje swoim zakresem kompletną ścieżkę rozwojową dla produktu na AZS u psów, w tym koszty związane z przeprowadzeniem badania klinicznego. Całkowita wartość wydatków kwalifikowalnych w projekcie wynosi ponad 17,5 mln zł, w tym wartość wnioskowanego dofinansowania wynosi ponad 10,5 mln zł.

– Ostatni z naszych zaawansowanych projektów, dotyczący zapalenia stawów u koni, jest
w trakcie badania klinicznego. Tempo rekrutacji w tym badaniu jest bardzo dobre, wydaje nam się, że powinniśmy zakończyć rekrutację zgodnie z planem, a więc jeszcze w tym roku. Szybka rekrutacja do badania klinicznego oznacza dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, pacjentów z zapaleniem stawów jest bardzo dużo, a po drugie, nie ma na rynku dobrej, alternatywnej metody leczenia tego schorzenia
– zaznacza Paweł Wielgus.

Bioceltix informuje również o pracach badawczo-rozwojowych nad nowym produktem przeznaczonym do leczenia atopowego zapalenia skóry u psów. Jest to produkt bezkomórkowy wykorzystujący jako aktywny składnik farmaceutyczny białka i inne substancje produkowane i wydzielane na zewnątrz przez komórki macierzyste (tzw. sekretom).

– W przypadku naszej technologii sekretom znajduje się w medium pohodowlanym, które jest po prostu odpadem. Pracujemy nad tym tematem w umiarkowanym tempie, pozostałe projekty są priorytetowe. Próbujemy zabezpieczyć dodatkowe finansowanie grantowe, które pozwoliłoby nam przyspieszyć ten projekt. Produkt sekretomowy będzie komplementarny do naszego podstawowego, komórkowego produktu na AZS u psów, a jednocześnie pozwoli zwiększyć rentowność głównego szlaku technologicznego – podsumowuje Paweł Wielgus.

Według najnowszego sprawozdania finansowego Bioceltix, stan gotówki na koniec września wyniósł około 14,5 mln zł.

III kwartał słaby dla dealerów. Spadki ruchu i liczby wizyt są wciąż widoczne, ale jest nieco lepiej niż w II kw.

W III kw. br. w salonach samochodowych ubyło ponad 9% unikalnych klientów w relacji rocznej. I ponad trzykrotnie więcej straciły ich marki premium niż wolumenowe – odpowiednio blisko 20% i przeszło 6% rdr. Jednocześnie liczba wizyt we wszystkich tego typu placówkach zmniejszyła się o ponad 10% rdr. Pod względem ruchu dealerzy marek premium odnotowali ponad czterokrotnie większe spadki niż sprzedawcy marek wolumenowych. Strata tych pierwszych przekroczyła 25%, podczas gdy ubytek tych drugich nie sięgnął 6%. Tak wynika z obserwacji ponad 350 tys. konsumentów, którzy łącznie odwiedzili 1,7 tys. salonów samochodowych w całej Polsce. Jednak eksperci uspokajają, że pomimo ww. danych wolumen sprzedaży nowych aut nie słabnie. Do tego podkreślają, że wyniki są lepsze niż w II kwartale tego roku, co może być dobrym sygnałem na przyszłość.

(Nie)bezpieczny spadek

Od lipca do czerwca br. ilość osób odwiedzających salony samochodowe zmniejszyła się o ponad 9% rdr. Tak wykazało cyklicznie realizowane badanie, do którego dane są zbierane przez firmę technologiczną Proxi.cloud dla Związku Dealerów Samochodów (ZDS). Tym razem porównano wyniki z III kw. 2023 roku i z analogicznego okresu ub.r. Obserwacją objęto 353,1 tys. konsumentów, którzy łącznie odwiedzili 1,7 tys. salonów samochodowych 34 marek, w tym 9 premium i 25 wolumenowych.

– Mamy do czynienia ze specyficznym okresem w historii polskiej branży dealerskiej. Obserwujemy zmniejszony odsetek liczby klientów odwiedzających salony w relacji rocznej, zwłaszcza w przypadku marek premium. Ale jednocześnie wolumen sprzedaży nowych samochodów nie słabnie – mówi Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów (ZDS).

Z raportu wynika, że marki premium rdr. odnotowały większy spadek niż wolumenowe – odpowiednio o blisko 20% i ponad 6%. Jednak prezes Tuzinek przekonuje, że branża nie musi się martwić o zapaść na rynku. – Nasze dane dotyczące rejestracji nowych samochodów dają taką pewność. Niemniej ww. spadki są ważnym sygnałem dla dealerów samochodów – komentuje ekspert z ZDS.

Warto również zwrócić uwagę na to, że ostatnie wyniki są zdecydowanie lepsze niż odnotowane w II kwartale br. Wówczas na całym rynku rdr. ubyło niespełna 21% klientów. Przy tym salony marek premium samochodowych rdr. straciły niecałe 27% odwiedzających, a punkty sprzedaży wolumenowych dealerów – 19%.

– Znając wcześniejsze dane, sytuacja zaobserwowana w III kwartale 2023 roku nie była już dla nas zaskoczeniem. Najważniejsze jest to, że ten rok w większości zamkniemy z lepszymi wynikami sprzedażowymi niż poprzedni, ale cały czas musimy trzymać rękę na pulsie, aby minimalizować skutki rosnących cen i aktywnie zachęcać konsumentów do wizyt w salonach – zaznacza Paweł Tuzinek.

Warto też zauważyć, że średnia liczba odwiedzonych salonów przez statystycznego klienta w relacji rocznej pozostaje praktycznie niezmieniona, ze spadkiem wynoszącym zaledwie 1,5%. Dla porównania można wskazać, że w II kw. br. odnotowano bardzo podobny wynik, tj. nieco ponad 1,3%. I był on identyczny jak rok wcześniej. – W praktyce część badanych odwiedza więcej niż jeden punkt sprzedaży. Na podstawie tych danych stanowczo można stwierdzić, że klienci nadal są zainteresowani porównywaniem ofert różnych producentów oraz dealerów – analizuje dr Nikodem Sarna z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Ruch mniejszy, ale lepszy niż poprzednio

Branża uspokaja, ale faktem jest, że ruch w salonach samochodowych zmalał i to znowu dwucyfrowo. W poprzednim kwartale był o ponad 10% mniejszy niż w analogicznym okresie ub.r. Jednak nie był to aż tak wyraźny spadek, jak w II kw. tego roku, gdy wyniósł niecałe 21%. Różnica jest zatem dwukrotna.

– Zeszły kwartał był kolejnym, w trakcie którego odnotowaliśmy spadek ruchu w salonach, przy stabilnym poziomie sprzedaży nowych aut. Nadal mamy do czynienia z comiesięcznym, 10-procentowym wzrostem liczby rejestracji nowych pojazdów. To pokazuje, że proces zakupowy na rynku motoryzacyjnym w coraz większym stopniu odbywa się poza salonem, a wizyta w placówce następuje na późniejszym etapie. Może to być zasługą rosnącej dostępności i coraz większego zaufania do platform oraz kreatorów internetowych. Ale trzeba wykonać dodatkowe badania, aby móc to potwierdzić – podkreśla dr Sarna.

Na ruch w salonach samochodowych składają się nie tylko wizyty mające na celu zakup auta, ale też związane z naprawami powypadkowymi, serwisem pojazdów czy formalnościami dotyczącymi usług świadczonych przez dealerów. Część z tych spraw jest coraz skuteczniej automatyzowana, co pozwala zaoszczędzić czas klientów i ograniczyć liczbę ich wizyt.

– Dość niskie wyniki dot. ruchu w salonach mogą być efektem coraz chętniej stosowanych przez serwisy tzw. kluczykomatów, które usprawniają odbieranie samochodów po naprawach. Fizyczne odwiedziny placówek nie są też tożsame z odsetkiem sprzedaży samochodów w Polsce. Niemniej dane dotyczące ruchu w salonach nadal pozostają bardzo ważną informacją dla dealerów. Pozwalają im m.in. zrewidować i zaktualizować strategie marketingowe, kadrowe czy sprzedażowe – stwierdza ekspert z Proxi.cloud.

Według badania, ruch w salonach marek premium zmniejszył się w III kwartale br. o ponad 25% rdr. W tym samym czasie punkty sprzedaży marek wolumenowych odnotowały spadek o niespełna 6% rdr. – Marki premium praktycznie powtórzyły ujemny wynik z II kwartału – prawie 31% rdr. W ostatnim okresie badawczym mniejszą stratę liczby wizyt w salonach należy zawdzięczać markom wolumenowym. Warto przypomnieć, że poprzednio straciły ponad 18% rdr. W III kw. br. ich notowania mogła poprawić obniżka cen kredytów – podsumowuje dr Nikodem Sarna.

Pożyczkowe szaleństwo: w październiku 2023 r. udzielono rekordowej liczby pożyczek

W październiku 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 011,0 tys. nowych pożyczek o wartości 1,310 mld zł. W porównaniu do października 2022 r. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły o (+191,4%) więcej pożyczek na kwotę wyższą o (+72,3%).

W październikowej sprzedaży pożyczek pozabankowych w ujęciu liczbowym 65,3% stanowiły pożyczki celowe, 33,6% pożyczki gotówkowe oraz 1,1% karty i limity pożyczkowe. W ujęciu wartościowym 34,2% to pożyczki celowe, 62,7% pożyczki gotówkowe oraz 3,1% karty i limity pożyczkowe.
Odmienna struktura liczbowa i wartościowa pokazuje główną cechę polskiego rynku pożyczek pozabankowych. Pożyczki celowe udzielane są na niższe kwoty, zaś pożyczki gotówkowe na wyższe, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku kredytów ratalnych i kredytów gotówkowych.
W październiku 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, dynamika pożyczek gotówkowych w ujęciu liczbowym wynosi 17,8%, a w wartościowym (+22,5%).

Średnia wartość nowo udzielonej w październiku 2023 r. pożyczki celowej wyniosła 679 zł i była o 51,0% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w październiku 2022 r. Natomiast średnia wartość nowo udzielonej w październiku 2023 r. pożyczki gotówkowej wyniosła 2 416 zł i była o 4,0% wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w październiku 2022 r.

– Tegoroczne tak wysokie wzrosty, w szczególności w sektorze pożyczek celowych, są w dużej części następstwem wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja 2023 r. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane.

W październiku br. wzrost liczby udzielonych pożyczek wynika w szczególności z pożyczek udzielonych na zakupy w internecie. Są to pożyczki celowe, również zawierające część zakupów z odroczoną płatnością po okresie bezodsetkowym, których spłata jest rozkładana na kilka miesięcznych rat. W ujęciu liczbowym niekwestionowanym liderem rynku pożyczek pozabankowych są więc pożyczki celowe, a w wartościowym pożyczki gotówkowe – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Węgierski Bank Centralny obniżył stopy procentowe

Węgierski Bank Centralny po raz drugi z rzędu obniżył stopy procentowe o 75bp. Tym samym w ciągu dwóch miesięcy ściął on podstawową stopę procentową obowiązującą na Węgrzech aż o 150 pb. Z poziomu 13% do 11,50% obecnie.

Inflacja natomiast spadła z rekordowych 25,7% w styczniu do 9,90% obecnie. I pomimo, że nie jest już dwucyfrowa to dalej pozostaje najwyższa w całej Unii Europejskiej.

Ta decyzja węgierskiego banku centralnego była zgodna z konsensusem, kolejne posiedzenie przewidziane jest na grudzień.

Banki Centralne w Europie Środkowo-Wschodniej podążają własną ścieżką w polityce monetarnej.

RPP zakomunikowała brak obniżek w najbliższych kwartałach. Zobaczymy jakie będą kolejne ruchy bankierów centralnych w naszej części Europy (Czech, Rumunii).

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych Michael / Ström Dom Maklerski

Znani producenci opon walczą z tańszą konkurencją z Chin

Pierwszy śnieg na polskich drogach jest sygnałem dla wielu kierowców do zmiany opon na zimowe. Specjaliści twierdzą jednak, że to nie opady, a niska temperatura to czynnik, który powinien nas skłaniać do wymiany ogumienia. Wiodącym producentem opon na świecie jest Michelin, który w tym roku zwiększył swoje przychody o 2 proc. Najwięksi producenci opon muszą zmagać się w tańszą konkurencją z Chin.

Trudno sobie wyobrazić współczesny rynek motoryzacyjny bez producentów opon. Światowy rynek oponiarski w roku 2022 był wart 245 mld dolarów (2,3 mld sprzedanych opon). Ocenia się, że do roku 2028, wzrośnie o ponad 50 proc., osiągając 374 mld. dolarów. Rynek jest napędzany przez sprzedaż nowych samochodów (także tych elektrycznych) oraz potrzebę wymiany zużytych opon w samochodach używanych. W wielu regionach świata, podobnie jak w Polsce, wielu kierowców wykorzystuje dwa zestawy opon – letnie i zimowe. Choć tutaj na popyt mogą oddziaływać zmiany klimatyczne, globalne ocieplenie może bowiem oddziaływać na przesunięcie sprzedaży z opon zimowych na uniwersalne opony całoroczne.

Podstawowe znacznie dla producentów ma sprzedaż nowych samochodów. Według International Organization of Motor Vehicle Manufacturers (OICA) w 2022 roku na świecie wyprodukowano 97 mln. nowych pojazdów, czyli 2,4 proc. więcej niż rok wcześniej.

Producenci opon są ważnymi sponsorami wyścigów Formuły 1. Jest to pole do testowania nowych, innowacyjnych rozwiązań, tak aby opony nadążały za rozwojem technologicznym w motoryzacji. Coraz częściej samochody wyposażane są w czujniki na bieżąco monitorujące nie tylko ciśnienie opon, ale także temperaturę czy stan drogi. Takie analizy pozwalają na zwiększenie bezpieczeństwa oraz redukowanie kosztów serwisowania opon. Producenci doskonalą obecnie technologie CAIS (Contact Area Information Sensing), która polega na wbudowaniu czujników w zewnętrzną stronę opony, tak do elektroniki pojazdu docierał komunikat o powierzchni, po której porusza się pojazd. Dodatkowo, rosnąca popularność samochodów elektrycznych i hybrydowych wywołała zapotrzebowanie na bardziej efektywne opony, zapewniające szerszy zasięg.

Dużym wyzwaniem dla producentów są wahania cen materiałów używanych do produkcji opon – najważniejsze wykorzystywane surowce to naturalna guma, w tym kauczuk oraz ropa naftowa. Cena ropy spadła z ponad 90 do około 80 dolarów za baryłkę za sprawą spadku globalnych napięć geopolitycznych. Cena naturalnej gumy wynosi obecnie około 1,5 dolara za kg, około 0,5 dolara mniej niż w lutym 2021. Najwyższe ceny guma notowała na przełomie lat 2010/11 kiedy cena przekroczyła 5 dolarów za kg. Jej głównymi producentami na świecie są Chiny, Indonezja, Malezja i Tajlandia.

Duże firmy oponiarskie pozostają jednak pod presją tańszych producentów opon z Chin. Muszą także zmagać się z rosnącymi wymogami dotyczącymi ochrony środowiska.

Pięć największych firm oponiarskich świata to: francuski Michelin, japoński Bridgestone, amerykański Goodyear, niemiecki Continental oraz japoński Sumitomo. W roku 2021 Michelin wyprzedził Bridgestone i stał się największym światowym producentem opon. W ciągu pierwszych 9 miesięcy tego roku, firma zwiększyła przychody o 2 proc. (w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku) do 21,2 mld euro. Sprzedaż wyrażona w euro mogłaby wzrosnąć bardziej, gdyby nie mocny dolar, utrzymujący się przez większość tego okresu. Popyt na opony pozostał silny przeważającą część roku, choć spadł o 10 proc. we wrześniu w wyniku strajku związku zawodowego United Auto Workers w USA. Firma zwiększyła swoje prognozy wolnych przepływów pieniężnych na koniec roku (FCF) do 2,3 mld euro z 2 mld euro – głównie z powodu niższych kosztów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rynek magazynowy w Polsce: wzrost aktywności deweloperów, powolny powrót popytu

Według najnowszego raportu pt. „Occupier Insight – Rynek magazynowo-przemysłowy w III kw. 2023 r.”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, aktywność deweloperów i najemców koncentruje się obecnie na sześciu głównych rynkach magazynowych w Polsce, do których zalicza się Warszawę i okolice, Górny Śląsk, Polskę Centralną, Dolny Śląsk, Wielkopolskę i od niedawna województwo pomorskie. Prawie 89% realizowanych obecnie inwestycji powstaje właśnie w tych regionach, na które przypadło prawie 84% całkowitego wolumenu transakcji najmu odnotowanego w pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku. Jednocześnie w niektórych lokalizacjach i parkach magazynowych zaobserwowano niewielką korektę czynszów.

Na koniec III kw. 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce wyniosły prawie 31,1 mln mkw., co oznacza wzrost o 13,3% w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku. Ponad 80% wolumenu istniejących obiektów zlokalizowane jest na sześciu głównych rynkach w kraju: w regionie Warszawy i okolic, na Górnym Śląsku, w Polsce Centralnej, na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce oraz w województwie pomorskim (gdzie zasoby powierzchni magazynowej w 2024 r. mogą wzrosnąć do niemal 2 mln mkw.).

Nowa podaż od początku roku wyniosła ponad 3,12 mln mkw. i była niższa od odnotowanej w okresie od stycznia do września 2022 r. o 12,9%. W III kw. 2023 r. deweloperzy dostarczyli na rynek tylko 527 000 mkw., czyli aż o ponad 55% mniej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku i o 23,9% mniej w porównaniu z II kw. 2023 r. Według prognoz Newmark Polska w 2023 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce powiększą się o 4 mln mkw.

– Aktywność deweloperów od początku roku utrzymuje się na stabilnym, umiarkowanym poziomie, aczkolwiek pod koniec trzeciego kwartału nieznacznie wzrosła. Na koniec września w budowie pozostawało 2,5 mln mkw., tj. o 17,4% więcej niż w II kw. 2023 r., ale prawie 38% mniej niż pod koniec III kw. 2022 r. – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska. – Niemniej zauważalnym jest trend mocnej koncentracji aktywności deweloperów na sześciu głównych rynkach magazynowych, na które przypada blisko 89% powierzchni w budowie. Wyróżnia się też województwo małopolskie, gdzie na koniec III kw. realizowanych było prawie 167 000 mkw. magazynów – dodaje ekspertka.

– Wzrostowi aktywności deweloperskiej w trzecim kwartale 2023 r. towarzyszyło powolne ożywienie na rynku najmu. Popyt brutto w okresie od lipca do września przekroczył 1,5 mln mkw., co oznacza wzrost o ponad 47% kwartał do kwartału i o ponad 1% rok do roku. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. najemcy wynajęli łącznie prawie 3,75 mln mkw., tj. o 27,1% mniej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska. – Podobnie jak w przypadku deweloperów, największą koncentrację aktywności najemców odnotowano na sześciu głównych rynkach magazynowych, na które przypadło prawie 84% całkowitego wolumenu transakcji najmu zarejestrowanego od początku roku – zauważa ekspert.

W strukturze transakcji zawartych w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. dominowały nowe umowy najmu, w tym projekty typu BTS (53%). Renegocjacje stanowiły 35% całkowitego popytu, a pozostałe 12% przypadło na ekspansje. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 175 400 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku). Ponadto kolejnym zauważalnym trendem jest znaczący wzrost udziału ekspansji w całkowitym wolumenie transakcji – do nawet ponad 14% w III kw. br.

 

Trzeci kwartał upłynął pod znakiem dwóch dużych transakcji dotyczących inwestycji typu BTS o powierzchni przekraczającej 100 000 mkw. W wyniku ich sfinalizowania sieć handlowa z branży modowej wynajęła 120 000 mkw. w Psarach, a firma Raben podpisała umowę najmu obiektu o powierzchni 110 000 mkw. w CTPark Warsaw West.

 

Od końca IV kw. 2022 r. obserwujemy stopniowy wzrost wskaźnika pustostanów. Na koniec września bieżącego roku udział powierzchni niewynajętej wyniósł 7,8%, co oznacza wzrost o 1,1 p.p. kwartał do kwartału i o 3,4 p.p. w ujęciu rocznym. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało ponad 2,4 mln mkw. w porównaniu z 1,3 mkw. w inwestycjach będących w trakcie realizacji. Największe wzrosty wolnej powierzchni w stosunku do poprzedniego kwartału zaobserwowano w województwie łódzkim (o ponad 185 500 mkw.) i lubuskim (o prawie 88 000 mkw.).

W III kw. 2023 r. czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe pozostawały na stosunkowo stabilnym poziomie w porównaniu z poprzednim kwartałem, aczkolwiek w przypadku niektórych lokalizacji i parków magazynowych odnotowano niewielką korektę. Najwyższe stawki za wynajem powierzchni magazynowych utrzymują się niezmiennie w Warszawie (Strefa I) i Krakowie.

Rejestracja spółek — dlaczego jest konieczna?

Rejestracja spółki nie jest czymś opcjonalnym, a czynnością obligatoryjną w przypadku chęci prowadzenia działalności gospodarczej w tej formie. Chociaż na pierwszy rzut oka ten obowiązek może wydawać się uciążliwą, zbędną formalnością, w praktyce ma duże znaczenie.

Z czego wynika obowiązek rejestracji spółek?

Sformalizowany proces rejestracji spółek, o którym można dowiedzieć się więcej pod adresem https://ksiegowosc-dla-spolek.pl/rejestracja-spolek, powstał z kilku kluczowych powodów. Przed ich objaśnieniem warto zaznaczyć, że zasada rejestracji działalności gospodarczej obowiązuje zarówno w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej (osoba fizyczna rejestruje się jako przedsiębiorca w CEIDG), jak i spółek prawa handlowego (odpowiednim rejestrem jest w tym wypadku Krajowy Rejestr Sądowy, w którym znajdziemy też m.in. spółdzielnie i stowarzyszenia). 

Sprawa wygląda nieco inaczej, jeśli chodzi o spółki prawa cywilnego, to jako przedsiębiorcy w CEIDG identyfikują się wszyscy ich wspólnicy wykonujący działalność gospodarczą. Jak więc widać, każdy podmiot prowadzący działalność gospodarczą będzie musiał w ten lub inny sposób ujawnić się w jawnym spisie (wyjątkiem jest działalność nierejestrowana, nazywana także nieewidencjonowaną).

Pierwsze, co może się nasuwać, gdy zaczniemy zastanawiać się, dlaczego jest tak, a nie inaczej, to funkcja kontrolna rejestracji. Faktycznie, łatwiej jest organom kontrolować podmioty, mając w jednym (a właściwie dwóch) miejscach ich szczegółową listę. To jednak tylko jeden warty rozważenia aspekt. Obowiązek rejestracji także między innymi pełni funkcję kreacyjną (nie licząc jednoosobowych działalności gospodarczych — w ich przypadku nie powstaje nowy podmiot wyposażony w zdolność prawną, jako że takim podmiotem był już przedsiębiorca jako osoba fizyczna), informacyjną i ochronną (względem obrotu). 

Inne podmioty działające na rynku mogą z łatwością zweryfikować, czy potencjalny kontrahent jest tym, za kogo się podaje, i czy na przykład jego działalność nie jest zawieszona. Taka przejrzystość i łatwa dostępność informacji o działalności gospodarczej w Polsce niejednokrotnie może uchronić przed złymi decyzjami biznesowymi.

Jak założyć i zarejestrować spółkę?

Proces zakładania spółki można przeprowadzić na dwa sposoby: przez Internet, w trybie S24, bądź metodą tradycyjną (zawierając umowę spółki w ramach aktu notarialnego). Należy zwrócić uwagę na fakt, że w tym przypadku wybór metody dopełnienia formalności ma wpływ nie tylko na czas, jakie będzie trzeba na nie poświęcić. W wielu przypadkach załatwianie spraw urzędowych zdalnie i stacjonarnie przebiega na tych samych zasadach, ale nie tym razem. 

Zawierając umowę spółki w ramach aktu notarialnego, przedsiębiorca ma dużą swobodę w zakresie tego, co w niej zawrze. Jest oczywiście pewne minimum, które musi pojawić się zawsze, a ponadto umowa musi być zgodna z przepisami bezwzględnie obowiązującymi. Nawet te warunki pozostawiają jednak duże pole do manewru. Natomiast w przypadku zakładania spółki zdalnie, nie ma opcji wklejenia czy napisania własnej umowy, system opracuje ją na podstawie opcji wybieranych w formularzu.

Należy pamiętać, że zawarcie umowy spółki to nie to samo, co jej rejestracja. Czynności te trzeba wykonać osobno, przy czym pierwsze musi być właśnie zawarcie umowy, a rejestracja we wspomnianym już KRS-ie jest dopiero kolejnym etapem. Co ciekawe, można jej obecnie dokonać tylko elektronicznie, w tym również w przypadku umów spółek zawieranych u notariusza (zmianę w tym zakresie wprowadzono już w 2021 roku). Różni się natomiast to, gdzie należy złożyć odpowiedni wniosek.

Jeśli umowa została stworzona zdalnie, na wzorcu udostępnionym w internetowym formularzu, czyli poprzez system teleinformatyczny S24, to również za pośrednictwem tego systemu należy złożyć wniosek o rejestrację w Krajowym Rejestrze Sądowym. Natomiast w przypadku spółki zakładanej metodą tradycyjną konieczne jest skorzystanie z Portalu Rejestrów Sądowych.

Czy rejestracja spółek jest skomplikowana?

Nie da się ukryć, że założenie jednoosobowej działalności gospodarczej jest znacznie prostsze niż założenie spółki, choćby z racji na fakt, że nie trzeba zaprzątać sobie głowy umową, statutem czy wyznaczaniem organów podmiotu. W związku z tym przedsiębiorcy z reguły nie decydują się przechodzić przez ten proces samodzielnie, a robią to w asyście doświadczonych prawników i ekspertów z zakresu księgowości.

W ten sposób można mieć pewność, że umowa spółki bądź jej statut (umowa spółki jest wymagana dla wszystkich spółek handlowych, z wyjątkiem spółki akcyjnej i komandytowo-akcyjnej, w przypadku tych spółek wymagany jest statut) zostaną skonstruowane w optymalny sposób, a wszelka niezbędna dokumentacja będzie prawidłowa i złożona w odpowiednim miejscu oraz czasie. Mowa tutaj nie tylko o umowie spółki i wniosku o rejestrację w KRS, ale także innych formalnościach, związanych między innymi z kwestiami podatkowymi, ubezpieczeniem społecznym i nie tylko.

Siła złotego trwa

Ostatnie dni charakteryzują się coraz większą nerwowością na rynku. Niby wszyscy wiedzą, że po tak silnym ruchu musi nadejść czas na korektę. Na razie jednak nie nadszedł, a polski złoty przebija kolejne poziomy.

Dalsza siła złotego

Polska waluta już trzeci dzień atakuje poziom 4,37 zł na kursie euro. Na razie odbijaliśmy się delikatnie poniżej niego po krótkich przebiciach. Są to najniższe poziomy dla euro od pierwszej połowy 2020 roku. Powodem siły polskiej waluty jest kombinacja optymizmu związanego ze zmianami politycznymi w kraju oraz słabości amerykańskiego dolara. Względem dolara niby polski złoty jest najsilniejszy „tylko” od lipca, ale w ciągu niecałych dwóch miesięcy od październikowych szczytów umocnił się już prawie o 50 groszy. Frank szwajcarski przebił w ostatnich dniach minima z czerwca i jest najtańszy od pierwszej połowy 2022 roku. Problem w tym, że mimo tego kurs franka jest nadal około poziomu 4,50 zł, co z pewnością nie jest poziomem marzeń kredytobiorców.

Deflacja producencka za Odrą

O tym, że w niemieckim przemyśle dzieje się nie najlepiej, wiemy od dawna. Wczorajsze dane pokazują deflację producencką na poziomie aż 11%. Pokazuje to, że producenci gwałtownie schodzą z cen, aby utrzymać skalę działania. Na szczególną uwagę zasługuje jednak poziom tego wskaźnika sprzed roku. Co prawda, w październiku zaczęły się spadki, ale rok temu ceny rosły o 34,5%. W sierpniu i wrześniu były to poziomy ponad 45%. W rezultacie dane te są raczej korektą olbrzymich podwyżek z zeszłego roku. Po złożeniu tych danych daje nam to nadal prawie 20% wzrostu w dwa lata. Taka zmiana w przypadku cen producentów przekracza również wzrost cen dla konsumentów. Tam jednak ceny mają większą stabilność.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Sytuacja gospodarcza w Chinach mocno odbiega od tej na Zachodzie. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w Państwie Środka ostatni raz stopy procentowe wzrosły symbolicznie w 2018 roku, a ostatni wzrost o minimum 0,1% był w 2014 roku. Do tego kraj ma obecnie deflację. Tak Chiny mierzą się ze spadkiem cen. Utrzymują jednak i tak główną stopę procentową na poziomie 3,45%. Kraj ten podchodzi do polityki monetarnej znacznie bardziej konserwatywnie niż Zachód. Nie zmienia to faktu, że pomimo relatywnie drogiego kredytu ma on olbrzymie problemy w sektorze nieruchomości. Gigantyczne korporacje padają, na rynku są miliony niedokończonych mieszkań, za które nabywcy już zapłacili, a sytuacja wydaje się pogarszać. Aż strach pomyśleć, gdzie ta sytuacja by zaszła, gdyby podobnie jak wiele gospodarek w pandemii stopy otarły się o 0%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Koniec miodowych lat w e-commerce, rynek dojrzał

Od szybkozbywalnych dóbr konsumpcyjnych po usługi finansowe, rewolucja online zmieniła handel detaliczny. Klienci niezmiennie uwielbiają wygodę, oszczędność czasu i pieniędzy, które kojarzą się z e-handlem. Chcą też doświadczać więcej, m.in. w zakresie spersonalizowanych rekomendacji i zapamiętywania ich preferencji, a jednak aż 88 proc. sprzedawców wskazuje, że ich działania dotyczące doświadczeń klientów wciąż nie są podejmowane na podstawie analizy danych sprzedażowych[1]. Jak temu zaradzić?

Sytuacja jest poważna. Aż 80 proc. konsumentów twierdzi, że przestałoby robić zakupy z powodu złej obsługi klienta, a 70 proc. z pewnym lub dużym prawdopodobieństwem zmieniłoby markę na inną z powodu słabych doświadczeń online. Spośród sprzedawców tylko 6 proc. ma spójne procesy obsługi klienta we wszystkich działach i kanałach[2].

Polacy kochają zakupy online, nawet w kryzysie. W ciągu dziesięciu lat odsetek sprzedaży w Internecie wzrósł z 45 do 87 proc.[3]. Spowolnienie gospodarcze oraz inflacja skłoniły do zmiany podejścia do zakupów co drugą osobę. W efekcie zakupy w sieci robi coraz więcej osób mimo jednoczesnego ograniczenia siły nabywczej i zmniejszaniu nakładów na rozwój ze strony firm.

W tym roku, połowa badanych wykazała przynajmniej jedną kategorię, którą przeniosła z fizycznego do wirtualnego koszyka[4]. Mimo to, e-Izba przewiduje, że dynamika wzrostu sprzedaży cyfrowej obniży się do 14-15 proc. w skali roku (względem 30% w okresie pandemii). Przyczynia się to do osłabiania kondycji finansowej wielu sklepów internetowych. W ciągu ostatnich dwóch lat działalność zawiesiło prawie 4,5 tys. polskich sklepów, które posiadały własne witryny.

 

Dane mówiące o wyhamowaniu dynamiki wzrostu są zastanawiające, nawet jeśli uwzględnimy fakt, że w badaniach rynku e-commerce często uwzględniane są firmy, które nie utrzymują się głównie z handlu przez Internet, a działalność e-commerce mają wpisaną jedynie w KRS. Czy można więc zignorować pojawiające się sygnały? Nie zachęcam do tego. Da się bowiem zauważyć, że łatwo już było. Dojrzewając, rynek staje się bardziej wymagający, a funkcjonujące podmioty muszą wykazać się sprytem, przezornością i rosnącą efektywnością. To na nią powinni postawić sprzedawcy on-line, którzy chcą przetrwać spowolnienie wzrostu rynku – mówi Robert Paszkiewicz, szef regionu CEE w OVHcloud.

Jak poprawić efektywność sklepów on-line?

Warto zacząć od przyjrzenia się zgromadzonym danym. W bazach znajdują się cenne informacje, które mogą posłużyć do rozwoju sklepów pod względem podaży i profilu ich klientów. Duże organizacje e-commerce od dawna wykorzystują zaawansowaną analizę danych, by identyfikować potrzeby klientów. Rozwiązania te można z powodzeniem wprowadzić również w małych i średnich firmach.

Analityka predykcyjna pozwala określić m.in. poziom sprzedaży oraz potrzebne zapasy magazynowe pod konkretne zainteresowania klientów podczas zbliżających się okazji, takich jak Black Friday czy święta. Zaawansowane algorytmy badają również historyczne transakcje, czynniki rynkowe, działania konkurencji oraz zachowania konsumentów i umożliwiają automatyczne zarządzanie strategiami cenowymi w e-sklepach. Wykorzystanie tej technologii przez rynkowych gigantów i oferowanie rekomendowanych produktów generuje nawet 35 proc. sprzedaży rocznie[5]. Warto rozważyć zintegrowanie podobnego mechanizmu we własnej organizacji.

Właściciele sklepów podczas świąt i Black Week powinni być przede wszystkim przygotowani na zwiększony ruch na stronach i w aplikacjach. Poza odpowiednią infrastrukturą e-commerce warto zadbać o dobry kontakt, zwłaszcza z powracającymi użytkownikami. W tym celu należy rozwijać komunikację cross-channel, z zastosowaniem różnorodnych kanałów komunikacji – w tym notyfikacji push, które docierają do subskrybentów bezpośrednio na ich urządzeniach. Można je wykorzystać zarówno do wysyłania informacji marketingowych i budowania retencji, jaki do komunikacji sprzedażowej i transakcyjnej – podsumowuje Dawid Mędrek, CEO w PushPushGo.

Mniejsze firmy, które nie mają doświadczenia z nowymi technologiami mogą skorzystać z pomocy partnerów oferujących gotowe oprogramowanie sklepu internetowego, takich jak PrestaShop. Zmniejsza to koszt rozwoju sklepu i pozwala m.in. rozwinąć sprzedaż zagraniczną, czyli tzw. cross-boarder. Małe i średnie przedsiębiorstwa zyskują skalę, która umożliwia im konkurowanie z największymi gigantami e-commerce.

Wśród rozwiązań umożliwiających przekształcenie informacji o klientach w dodatkową wartość można wymienić:

  • Single Customer View, które pozwala ujednolicić wszystkie dane dotyczące każdego klienta w jednym profilu. Dzięki SCV e-sklepy mogą tworzyć m.in. bardziej dopasowane reklamy i rekomendacje dla klientów, którzy są zainteresowani konkretnymi produktami[6].
  • Customer Data Platform, rozwija możliwości systemu CRM (standardowego rejestru danych klientów) do zarządzania relacjami z klientami oraz umożliwia personalizację działań w czasie rzeczywistym. Platforma łączy dane z różnych źródeł i tworzy grupy klientów charakterystyczne dla konkretnej firmy. Umożliwia to optymalizację działań e-sklepu względem wydatków reklamowych, programów lojalnościowych czy usprawnienia procesów zakupu i obsługi[7].

Pomocnym rozwiązaniem, szczególnie w okresach wzmożonego zainteresowania kupujących jest możliwość dynamicznego skalowania usług. Polega ono na automatycznym przeniesieniu kolejnych połączeń ze stroną na następny serwer, kiedy liczba zapytań na pierwszym zbliża się do granicy jego wydajności. Dobrze zoptymalizowana, szybko ładująca się witryna przyczyni się do zadowolenia klientów, obsłuży większą liczbę transakcji, przynosząc firmie większe zyski, przy koszcie powiększonym tylko o dodatkowo wykorzystane zasoby.

Warto przy tym zwrócić uwagę na transparentność kosztów i nawiązać współpracę z partnerami, którzy rozumieją potrzeby rynku e-commerce i z góry potrafią określić wszystkie składowe ceny obsługi oraz pozwalają określić procedurę działania w przypadku przekroczenia założonych limitów.

Pomimo wciąż niedostatecznej analizy danych, sprzedawcy zdają sobie sprawę z trudności rynkowych i ciągle rosnących oczekiwań konsumentów. Nowe technologie zapewniają e-sklepom większy udział w rynku oraz lepsze doświadczenia dla klientów. Sprzedawcy powinni wybierać rozwiązania, które najlepiej odpowiedzą potrzebom rozwoju firmy i zapewnią dodatkową wartość użytkownikom, np. w zakresie spersonalizowanych rekomendacji. Zgodnie z badaniem McKinsey, personalizacja przynosi wzrost przychodów o 10 do 15 proc.[8]. Im lepsze doświadczenia kupujących w zakresie urządzeń mobilnych, platform społecznościowych czy dostępności wszelkich metod płatności i dostawy, tym lepsza i częstsza sprzedaż.

[1] Źródło: 451 Research, S&P Global Market Intelligence: “Voice of the Enterprise: Customer Experience and Commerce, Organizational Dynamics”; “Voice of the Connected User Landscape, Disruptive Technologies Survey”, 2021.

[2] Źródło: 451 Research, S&P Global Market Intelligence: “Voice of the Enterprise: Customer Experience and Commerce, Organizational Dynamics”; “Voice of the Connected User Landscape, Disruptive Technologies Survey”, 2021.

[3] Izba Gospodarki Elektronicznej, Raport „Dekada polskiego e-commerce”.

[4] Izba Gospodarki Elektronicznej, II edycja raportu „Emergency Commerce – W kryzysie do e-commerce”, cz. 2.

[5] InData Labs: Predictive Analytics in Retail & E-commerce.

[6] The Value of Data for E-commerce Companies, Kale/Bismart.

[7] Deloitte: Customer data platforms in action.

[8] McKinsey, Next in Personalization 2021 Report

Ponad 63 proc. Polaków weźmie udział w Black Friday

W tym roku ponad 63% Polaków zamierza coś kupić w ramach Black Friday. Natomiast łącznie blisko 37% rodaków jest niezdecydowanych lub niechętnych. Co ciekawe, mężczyźni częściej niż kobiety planują tego typu aktywność. Konsumenci przeważnie chcą wydać 400-500 zł i polować na obniżki rzędu 50-60%. Rok temu to było odpowiednio 300-400 zł i 40-50%. Ciekawym wątkiem jest też to, że rabaty powyżej 70% nie budzą zbyt dużego zainteresowania, co eksperci tłumaczą brakiem zaufania do sklepów. I zapowiadają, że przez unijną dyrektywę tegoroczny Black Friday będzie inaczej wyglądał niż we wcześniejszych latach. Omnibus w zasadzie może zasadniczo obnażyć problemy z oferowaniem krzykliwych rabatów.

Black Friday dzieli Polaków

Według najnowszego badania, w tym roku ponad 63% rodaków zamierza zrobić zakupy w ramach Black Friday. Tak wynika z raportu UCE RESEARCH i Grupy Offerista. – Według badań firmy doradczej Deloitte, w USA 70% społeczeństwa planuje skorzystać z dorocznych zniżek. Podobne dane dotyczą Wielkiej Brytanii. A właśnie w tych dwóch częściach świata Black Friday jest najpopularniejszy. W tym kontekście polski wynik oceniam jako wysoki. Pokazuje on, że w dobie inflacji Polacy aktywnie szukają specjalnych okazji – mówi dr Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego.

Przeszło 18% Polaków nie chce skorzystać z czarnopiątkowych okazji. – Wśród tych osób większość zapewne na co dzień ledwo wiąże koniec z końcem i w ogóle nawet nie myśli o Black Friday. Raczej martwi się tym, za co kupi w następnym tygodniu żywność, a nie elektronikę czy perfumy – stwierdza Robert Biegaj z Grupy Offerista.

Z kolei blisko 19% Polaków jeszcze nie wie, czy coś kupi. Jak komentuje dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u, nie wszyscy poddają się mechanizmowi okazyjnego wysypu wyprzedaży. – Przynajmniej część konsumentów nie zna czarnopiątkowej instytucji społecznej lub z zasady nie reaguje na takie okazje, zarówno z niedostatku, jak i z ponadprzeciętnej zamożności. To paradoks, ale też prawidłowość. Wyniki badania odzwierciedlają ogólną strukturę majątkową społeczeństwa, w którym dominują osoby średniozamożne – wyjaśnia dr Faliński.

Kto skorzysta z okazji?

Badanie wykazało, że mężczyźni częściej niż kobiety zamierzają zrobić okazyjne zakupy. – Oni bardziej interesują się technologią i elektroniką, które są popularnymi kategoriami promocyjnymi w ramach Black Friday. W zeszłym roku, wg raportu Deloitte, aż 40% sprzedaży w Czarny Piątek dotyczyło właśnie urządzeń elektronicznych. Dodatkowo mężczyźni częściej są skłonni do podejmowania ryzyka, co może przekładać się na większą chęć udziału w wyprzedażach – dodaje dr Tkaczyk.

Zakupy najchętniej zrobią osoby w wieku 18-34 lat. Najczęściej z ww. okazji skorzystają konsumenci, którzy zamieszkują miasta liczące od 200-499 tys. lub 5-19 tys. ludności. Będą to z reguły shopperzy zarabiający co najmniej 7000 zł miesięcznie i mający wykształcenie wyższe bądź średnie.

– Osoby w wieku 18-34 lat najczęściej biorą udział w akcjach, które są mocno kreowane w Internecie, a Black Friday idealnie wpisuje się w ten model. Retailerzy głównie promują z tej okazji produkty, których odbiorcami są młodzi i aktywni shopperzy. Zaskakująca może być natomiast zróżnicowana wielkość miast, w których mieszkają osoby najbardziej zainteresowane zakupami, ale tak właśnie wygląda handel w Polsce. Konsumenci z małych i średnich miasteczek szukają dobrych okazji, często by wyróżnić się w swoim środowisku – zauważa Robert Biegaj.

Większe kwoty i rabaty

Uczestnicy badania ujawnili też, ile pieniędzy łącznie wydali w zeszłym roku w Black Friday. Najczęściej podawali przedział 300-400 zł – blisko 14%. Następnie deklarowali 200-300 zł – ponad 12%. Wskazania 400-500 zł i powyżej 1000 zł uzyskały po przeszło 12%. Natomiast w tym roku konsumenci chcą wydać odpowiednio 400-500 zł – prawie 13%, powyżej 1000 zł – ponad 12%, a także 300-400 zł – przeszło 12%.

– Widać, że obecnie shopperzy chcą wydać więcej pieniędzy. Powody są co najmniej dwa. Pierwszy jest taki, że przez inflację sporo towarów mocno zdrożało. Konsumenci, widząc to, muszą głębiej sięgnąć do kieszeni. Drugą przyczyną, mocno powiązaną z pierwszą, jest to, że Polacy chcą zrobić zakupy na zapas, np. już na święta. W ten sposób mogą więcej zaoszczędzić – analizuje ekspert z Grupy Offerista.

W zeszłym roku Polacy najczęściej polowali na rabaty w wysokości 40-50%. Blisko 24% ankietowanych tak robiło. Ponad 19% rodaków szukało zniżek na poziomie 30-40%, a przeszło 16% rozglądało się za upustami w przedziale 50-60%. W tym roku najwięcej konsumentów, czyli prawie 22%, chce skorzystać z obniżek wynoszących 50-60%. Przedział 40-50%, wskazuje niecałe 21% shopperów, a rabaty rzędu 30-40% podaje niespełna 15% kupujących.

– Fakt, że teraz na pierwszym miejscu jest przedział w wysokości 50-60%, to wynik psychologicznej reakcji na wzrost cen. Warto poszukać większych obniżek, bo jest drożej niż w zeszłym roku. Pieniądz jest słabszy i realnie mamy go mniej, więc stosujemy racjonalniejszą metodę wydawania – tłumaczy dr Faliński.

Omnibus zweryfikuje obniżki

Warto też zauważyć, że Polacy nie bardzo chcą polować na rabaty powyżej 70%. W tym roku przedział 70-80% miał tylko 7% wskazań, a powyżej 80% – ponad 6%. Natomiast w zeszłym roku wyglądało to jeszcze gorzej, tj. 70-80% – przeszło 5% deklaracji, a powyżej 80% – niecałe 4%.

– Rabat powyżej 70% może być postrzegany jako granica między atrakcyjną promocją a okazją zbyt dobrą, by była prawdziwa. Konsumenci mogą być sceptyczni co do możliwości uzyskania tak dużego upustu, zwłaszcza w przypadku produktów o wysokiej wartości. Mogą obawiać się, że rabat jest związany z niską jakością i wynika np. z wadliwości towaru – objaśnia dr Jolanta Tkaczyk.

Jak podsumowuje ekspert z Grupy Offerista, konsumenci stali się nieufni. W ostatnich latach powszechną praktyką było to, że sklep najpierw podwyższał cenę, a następie w krótkim czasie ją obniżał, żeby wykazać atrakcyjny rabat. Teraz, gdy obowiązuje dyrektywa Omnibus, na etykiecie musi być podana zarówno najniższa cena z ostatnich 30 dni, jak i ta ostatnia sprzed obniżki. I pod tym względem tegoroczny Black Friday może zupełnie inaczej wyglądać niż wcześniejsze święta zakupów, obnażając prawdę o krzykliwych rabatach.

Konkurencyjność firm przemysłowych z sektora MŚP w Polsce rośnie

  • Firmy przemysłowe z sektora MŚP są obecnie w lepszej kondycji do konkurowania niż rok temu. W 2023 roku Index MiU wynosi 51,39 pkt (w skali od 0 do 100), czyli więcej o 7,33 pkt w relacji do wcześniejszego pomiaru. Największy wpływ na wartość indeksu miały zmiany w obszarze nakładów na odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz automatyzacji, szczególnie te dotyczące prognoz na najbliższe miesiące.
  • Wyniki badania Siemens Financial Services w Polsce wskazują na wzrost zdolności do konkurowania wszystkich badanych branż. Sub-indeks MiU dla branży obróbki metali wynosi 49,55 pkt, czyli więcej o 3,15 pkt w relacji do poprzedniego (wówczas 46,40 pkt). Lepszą niż w roku ubiegłym kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji mają również przedsiębiorcy przetwarzający tworzywa sztuczne (wzrost z 45,32 do 51,47 pkt.) oraz firmy z branży spożywczej (53,16 pkt w porównaniu do 40,48 pkt).

Index MiU to cykliczne badanie realizowane od 2020 roku na zlecenie Siemens Financial Services w Polsce. Jego celem jest określenie poziomu zdolności do konkurowania firm przemysłowych z branży spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych. Autorski wskaźnik obliczany na podstawie wyników badania informuje, w jakiej kondycji do podejmowania rynkowej rywalizacji są wymienione branże. Index pokazuje również, jak kształtuje się i zmienia w czasie ich zdolność do zwiększania aktywności eksportowej i wzrostu możliwości sprzedaży krajowej, między innymi dzięki inwestycjom w maszyny i urządzenia (MiU).

W 2023 roku Index MiU wynosi 51,39 pkt, co oznacza wzrost o 7,33 pkt w porównaniu do ubiegłorocznego pomiaru. Wynik ten należy interpretować jako wyższą zdolność badanych branż do konkurowania obecnie, jak i w perspektywie kolejnych 12 miesięcy. Największy wpływ na wartość indeksu miały wzrosty nakładów na odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz zwiększenie poziomu automatyzacji.

Coraz więcej przedsiębiorców jest świadomych, jak istotne jest obecnie budowanie konkurencyjności oraz nieustanne dbanie o jej odpowiedni poziom. Doświadczenia z ostatnich lat sprawiły, że przedsiębiorcy starają się dziś systematycznie inwestować w nowe technologie, które mają wzmocnić ich kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji oraz wesprzeć w drodze do zrównoważonej produkcji. Motywacja do wzmacniania swojej zdolności do konkurowania wynika również z wymagającego otoczenia biznesowego, w jakim funkcjonują firmy. Wśród największych wyzwań, z jakimi będą się mierzyć w najbliższym czasie ankietowani przez nas przedsiębiorcy, są utrzymanie wysokiej jakości produkcji, poradzenie sobie ze wzrostem cen oraz utrzymanie płynności finansowej. W tak złożonej sytuacji biznesowej jednym z elementów strategii rozwoju przedsiębiorstwa powinny być inwestycje w nowoczesne maszyny i urządzenia – mówi Katarzyna Kaczmarek, CEO Siemens Financial Services w Polsce.

Firmy inwestują w nowe technologie i automatyzację

Wyniki badania Index MiU 2023 wskazują na wzrost zdolności do konkurowania wszystkich badanych branż.  Aktualny pomiar sub-indeksu dla firm z branży obróbki metali wynosi 49,55 pkt, czyli więcej o 3,15 pkt w relacji do poprzedniego (wówczas 46,40 pkt). Lepszą niż w roku ubiegłym kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji mają również przedsiębiorcy przetwarzający tworzywa sztuczne (wzrost z 45,32 do 51,47 pkt.). Z kolei przedsiębiorstwa z branży spożywczej mają obecnie najwyższy poziom zdolności do konkurowania w porównaniu z innymi branżami. Tegoroczny sub-indeks dla tej branży wynosi 53,16 pkt i jest o 12,68 pkt wyższy od ubiegłorocznego odczytu.

Należy jednak zaznaczyć, że istotny wpływ na wartość tegorocznego indeksu oraz sub-indeksów miały prognozy na najbliższe 12 miesięcy, które w opinii przedsiębiorców będą lepsze niż poprzednie. Więcej ankietowanych spodziewa się bowiem wzrostu sprzedaży krajowej i zagranicznej w przyszłości. Większy odsetek firm planuje także zwiększenie nakładów na odnowienia parków MiU oraz wzrost poziomu automatyzacji – podkreśla Katarzyna Kaczmarek, CEO w Siemens Financial Services w Polsce.

Jakość najważniejszą przewagą konkurencyjną

To kolejny rok z rzędu, gdy obserwujemy, że dla firm przemysłowych z sektora MŚP to jakość produktów jest najważniejszym elementem pozwalającym na osiągnięcie przewagi nad konkurencją, nie tylko w kraju, lecz także zagranicą. W tegorocznej edycji badania Index MiU odpowiedziało tak 51,3 proc. respondentów. Trzech na dziesięciu (29 proc.) ankietowanych wskazało z kolei najniższe ceny, a co piąty (22,3 proc.) dobre relacje z kontrahentami. Terminowość dostaw jest ważna zdaniem prawie 20 proc., a szybkość realizacji zamówienia według niemal 18 proc.

Tak jak w poprzednich edycjach naszego badania jakość jest ważniejszą przewagą niż cena. W tym roku jednak utrzymanie jakości produktów jest według ankietowanych przedsiębiorców również największym wyzwaniem, z jakim mierzyć się będą w nadchodzących miesiącach. Jest to znacząca zmiana w porównaniu do wyników ubiegłorocznego badania, zgodnie z którymi utrzymanie jakości było wyzwaniem tylko dla niewielkiej grupy respondentów – mówi Katarzyna Kaczmarek, CEO w Siemens Financial Services w Polsce. –  Warto dodać, że obecnie przedsiębiorcy częściej niż we wcześniejszym badaniu zwracali także uwagę, że to stan posiadanych maszyn i urządzeń jest istotną przewagą konkurencyjną. Aktualnie tego zdania jest 15,3 proc. firm MŚP z sektora przemysłowego – w roku ubiegłym takiej odpowiedzi udzieliło 10,3 proc. respondentów –  dodaje Katarzyna Kaczmarek.

Maksymalizowanie korzyści z inwestycji w MiU

Ponad połowa (52,3 proc.) badanych firm inwestując w rozwój parku MiU korzysta z finansowania zewnętrznego. Podobnie jak w roku ubiegłym z finansowania zewnętrznego korzystają najczęściej firmy obrabiające metale. Ponad 13 proc. ankietowanych przedsiębiorców z badanych branż realizuje inwestycje w park MiU korzystając wyłącznie ze środków zewnętrznych, a dwóch na pięciu (39,2 proc.) dywersyfikuje źródła finansowania, łącząc środki własne z zewnętrznymi.

Warto podkreślić, że korzystanie ze środków pozyskanych od wyspecjalizowanych podmiotów wspiera podejmowanie działań inwestycyjnych w modernizację oraz rozwój parku maszyn. Odpowiednio dopasowane rozwiązania finansowe pozwalają firmie zachować elastyczność i realizować inwestycje nawet bez angażowania kapitału własnego. Korzystanie z takich rozwiązań umożliwia więc nie tylko unowocześnienie zakładu produkcyjnego, lecz także umiejętne zarządzanie płynnością przedsiębiorstwa. Wpływa również pozytywnie na kondycję do podejmowania rynkowej rywalizacji pomimo bieżących wyzwań.

 

Nota metodologiczna:

Index MiU przyjmuje wartości w skali od 0 do 100 pkt. Im wyższy odczyt, tym wyższa ocena zdolności firm do konkurowania, bardziej skupiają się one na inwestycjach w rozwój parków maszyn i urządzeń, automatyzacji oraz m.in. zwiększają skalę sprzedaży krajowej i zagranicznej. Progi newralgiczne, które świadczą o dużym wzroście lub spadku konkurencyjności wynoszą odpowiednio 60 pkt i 40 pkt. Konstrukcja indeksu opiera się na ośmiu komponentach, które w różnym stopniu wpływają na końcową wartość informującą o zdolności do konkurowania producenta. Wśród nich są m.in. odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz ich częstotliwość, automatyzacja procesów produkcji, sprzedaż krajowa i eksport czy udział oraz dostępność finansowania zewnętrznego.

Badanie z przedstawicielami 300 małych i średnich firm zrealizował Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research we wrześniu 2023 r. Uczestnikami badania byli przedsiębiorcy z branży poligraficznej, spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych z całej Polski, posiadający własny park maszyn i urządzań (MiU). Wykorzystano metodę ilościową, technikę standaryzowanych wywiadów telefonicznych (CATI).

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu – informacje, które warto znać

W wyniku kolizji drogowej lub wypadku często dochodzi nie tylko do fizycznych uszkodzeń pojazdu, ale również do subtelniejszej, ale równie istotnej straty – utraty wartości handlowej. Warto zdawać sobie sprawę, że poszkodowani mają prawo ubiegać się o odszkodowanie za ten rodzaj straty, choć niewielu jest świadomych tego faktu. W niniejszym artykule przyjrzymy się, kiedy i jak można starać się o rekompensatę za utratę wartości handlowej pojazdu, oraz co zrobić, by proces ten przebiegł sprawnie.

Kiedy można wnioskować o odszkodowanie za utratę wartości handlowej?

Najważniejszą kwestią jest zrozumienie, że utrata wartości handlowej pojazdu nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego ważne jest zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela po każdym wypadku, nawet jeśli uszkodzenia pojazdu wydają się niewielkie. Towarzystwa ubezpieczeniowe zazwyczaj nie informują poszkodowanych o możliwości ubiegania się o odszkodowanie za utratę wartości handlowej, co sprawia, że wiele osób przegapia tę szansę. 

Warunki uzyskania odszkodowania za utratę wartości handlowej

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu można uzyskać głównie w przypadku:

  • młodszego rocznika pojazdu

Zazwyczaj dotyczy to pojazdów młodszych niż 5 lat, gdzie wartość rynkowa ma większe znaczenie.

  • pierwszej szkody na elemencie metalowym 

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej odnosi się przede wszystkim do sytuacji, gdzie doszło do pierwszej szkody na elemencie metalowym, co może wpływać na integralność strukturalną pojazdu.

Co powinien zawierać wniosek o odszkodowanie za utratę wartości handlowej?

Podczas składania wniosku o odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu, istotne jest dostarczenie kompletnych i dokładnych informacji. Wartościowe dane obejmują:

  • dokładny opis zdarzenia

Precyzyjny opis wypadku, w tym data, godzina, miejsce oraz wszelkie inne szczegóły mające wpływ na utratę wartości.

  • dowód zgłoszenia szkody

Potwierdzenie zgłoszenia szkody do ubezpieczyciela, najlepiej w formie pisemnej, aby móc udowodnić, że problem został zgłoszony.

  • opinia rzeczoznawcy

Jeśli to możliwe, dołączenie opinii rzeczoznawcy, który dokładnie ocenił zakres uszkodzeń oraz określił utratę wartości handlowej. 

Jak oblicza się odszkodowanie za utratę wartości handlowej? 

Odszkodowanie za utratę wartości handlowej oblicza się na podstawie różnicy między wartością rynkową pojazdu przed wypadkiem a jego wartością po naprawie. Istotnym czynnikiem jest także wiek pojazdu, przebieg oraz ewentualne historie kolizji czy napraw.

Podsumowanie

Utrata wartości handlowej pojazdu to istotny aspekt, który często pozostaje niedoceniony przez poszkodowanych. Warto zdawać sobie sprawę, że istnieje możliwość ubiegania się o odszkodowanie za ten rodzaj straty, jednak wymaga to precyzyjnego zgłoszenia szkody i dostarczenia niezbędnych dokumentów. Pomimo braku informacji ze strony ubezpieczycieli, poszkodowani powinni być świadomi swoich praw i działać w celu uzyskania należnej rekompensaty.

 

Grupa Mex Polska szacuje 225 proc. wzrost zysku netto po trzech kwartałach 2023 r.

Notowana na GPW spółka holdingowa Mex Polska szacuje wyraźny wzrost skonsolidowanych danych finansowych za pierwsze trzy kwartały 2023 r. Spodziewany zysk netto od stycznia do września br. wyniósł 4 mln zł, co dało grupie kapitałowej ponad 3-krotny wzrost rdr (*po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych, w tym umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR oraz rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny). Skonsolidowany zysk operacyjny EBIT wyniósł 5,7 mln zł (+ 60% rdr*). Szacunkowe przychody netto ze sprzedaży przekroczyły 73,3 mln zł (+20% rdr*). Tak dynamiczny wzrost wyników to przede wszystkim efekt konsekwentnej polityki rozwoju Grupy i nowych otwarć, ale też wysokiej rentowności dotychczas funkcjonujących lokali. To też efekt konsekwentnego monitorowania dynamicznie rosnących kosztów oraz systematycznej waloryzacji cen. Tylko w Q3 br. Mex Polska otworzył 3 nowe lokale, co zwiększyło liczbę posiadanych lokali Grupy do 46. Do końca I kwartału 2024 planowane jest uruchomienie co najmniej 3 kolejnych.

Mimo wymagajacej sytuacji na rynku, Grupa Mex Polska utrzymuje wyraźną dynamikę wzrostu, przy jednoczesnym osiąganiu satysfakcjonującej rentowności zarówno już istniejących, jak i nowo otwartych lokali. Naszą pozycję dodatkowo umacniają bardzo dobre wyniki finansowe. Po wyeliminowaniu jednorazowych zdarzeń z 2022 roku (takich jak rozwiązanie rezerwy na Program Motywacyjny w kwocie 1,1 mln zł, czy umorzenie mikropożyczek i subwencji PFR w kwocie 3,3 mln zł) oczekujemy wyraźnej poprawy danych finansowych na koniec września bieżacego roku i po trzech pierwszych kwartałach spodziewamy się 225 proc. wzrostu zysku netto oraz ponad 60 proc. wzrostu zysku EBIT. Zawdzięczamy to przemyślanej strategii rozwoju opartej na ciągłym zwiększaniu wartości sprzedaży i systematycznym monitorowaniu kosztów operacyjnych. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

W samym Q3 2023 roku szacowany zysk netto Grupy liczył 2,4 mln zł, a zysk EBIT przekroczył 3 mln zł.

Naszą przewagą jest strategiczny dobór lokalizacji i zdywersyfikowana oferta. Jednym z naszych najbardziej dochodowych obszarów jest segment bistro, w ramach którego działa „Pijalnia Wódki i Piwa’’ oraz nasz najnowszy brand ,,Chicas&Gorillas’’. Licząc tylko od lipca tego roku w ramach ww. dwóch konceptów otworzyliśmy trzy nowe lokale. Ostatnie otwarcie miało miejsce 7 października w samym centrum Warszawy i jest to pierwszy w Warszawie „Chicas & Gorillas”. Cieszy nas fakt, że mimo krótkiego okresu działania, lokal już przyciągnął liczne grono klientów poszukujących nowoczesnego i przystępnego cenowo miejsca na barowej mapie stolicy. – mówi Paweł Kowalewski, prezes zarządu w Mex Polska SA.

W październiku br. spółka holdingowa podpisała umowy na dwie nowe lokalizacje spod dwóch powyżej wspomnianych szyldów, które będą miały swoje otwarcie w I kwartale 2024 roku. Kolejna ,,Pijalnia Wódki i Piwa’’ oraz ,,Chicas&Gorillas’’ tym razem pojawią się w centrum Katowic.

Ze względu na wysoką atrakcyjność i potencjał tego regionu, Zarząd liczy na powodzenie otwarć, co ma przełożyć się na dalszy wzrost wyników sprzedażowych Grupy.

DHL Express wkrótce zacznie realizować dostawy e-samolotami „Alice”

  • DHL Express jako pierwszy na świecie zamówił dwanaście w pełni elektrycznych samolotów towarowych „Alice” firmy Eviation.
  • Premierowy lot odbył się w 2022 r., a już wkrótce „Alice” będzie mógł realizować dostawy e-commerce.
  • E-samoloty cargo mają uzupełnić flotę DHL Express w 2027 r.
  • To kolejny krok przewoźnika w kierunku tworzenia pierwszej na świecie zeroemisyjnej sieci logistycznej Express, wykorzystującej transport elektryczny.
  • To realizacja założeń strategii zrównoważonego rozwoju Grupy DHL, jak również ważny krok w kierunku dekarbonizacji sektora.

DHL Express, firma obsługująca międzynarodowe ekspresowe przesyłki lotnicze, czeka na dostawę e-samolotów cargo firmy Eviation. Już w 2027 r. dwanaście z tych maszyn przyszłości będzie wspierać tworzenie zeroemisyjnej sieci przewozów w siatce połączeń towarowych DHL Express. Firma, w ramach kampanii telewizyjnej, chce edukować nt. możliwości elektrycznego samolotu „Alice” oraz znaczenia, jakie elektryfikacja lotów ma dla branży logistycznej oraz lotniczej. „Alice” może być wykorzystywany nie tylko do przewozu towarów, ale też podczas lotów pasażerskich.

Uzupełnienie floty powietrznej DHL Express o te innowacyjne samoloty to kolejny krok, który podejmujemy jako Grupa w celu minimalizacji wpływu naszej działalności na środowisko naturalne. Już wkrótce możliwe będą pierwsze dostawy dla e-commerce, realizowane przy użyciu „Alice” i chcemy być częścią tej zielonej rewolucji branży logistycznej – komentuje Agnieszka Łukawczyk, wiceprezes ds. operacji w DHL Express Polska.

Samolot „Alice” może być obsługiwany przez jednego pilota i przewieźć maksymalnie 1130 kg ładunku, a jego zasięg wynosi do 460 kilometrów. Ładowanie niezbędne dla godzinnego lotu potrwa maksymalnie 30 minut. Proces ten mógłby odbywać się podczas operacji załadunku i rozładunku, co zagwarantuje terminowość dostarczania przesyłek przez DHL Express na całym świecie. Model może być wykorzystywany do obsługi tras dowozowych. Warto też zauważyć, że wymaga mniejszych inwestycji w infrastrukturę stacji.

AI Act – co przyniesie unijna regulacja dotycząca sztucznej inteligencji

AI Act to projekt regulacji dotyczącej sztucznej inteligencji, która we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej wprowadzi jednolite prawo związane z tym obszarem. Celem jest stworzenie takich ram prawnych, aby rozwiązania bazujące na mechanizmach sztucznej inteligencji były godne zaufania i zgodne z wartościami oraz prawami obowiązującymi w UE. Co szczególnie istotne, rozporządzenie ma też chronić zdrowie oraz bezpieczeństwo obywateli.

Projekt AI Act dzieli sposoby stosowania sztucznej inteligencji na trzy kategorie ryzyka: wysokie, ograniczone i minimalne. W każdej z nich nałożone są wymogi dotyczące jakości danych, przejrzystości działania, nadzoru przez człowieka oraz odpowiedzialności, które muszą spełniać dostawcy rozwiązań sztucznej inteligencji oraz użytkownicy. Rozporządzenie wskazuje też przypadki, w których używanie AI będzie niedopuszczalne.

Kategoria wysokiego ryzyka obejmie rozwiązania sztucznej inteligencji, które mają znaczący wpływ na życie ludzkie lub podstawowe prawa człowieka. To m.in. systemy biometryczne, transport, ochrona zdrowia, edukacja czy rekrutacja. Kategoria ograniczonego ryzyka obejmuje te zastosowania AI, które mają mniejszy wpływ na ludzi, ale jednocześnie wymagają wprowadzenia zasad przejrzystości działania, np. chatboty, asystenty głosowe czy systemy udzielające rekomendacji. Kategoria minimalnego ryzyka obejmuje rozwiązania, które mają niewielki lub zerowy wpływ na ludzi i nie podlegają szczególnym wymaganiom, takie jak gry komputerowe, filtry stosowane do grafik i zdjęć czy interaktywne zabawki.

AI Act to pierwsze kompleksowe prawo dotyczące sztucznej inteligencji i zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Wyraźne wskazanie kategorii zastosowań AI i tych obszarów, w których sztuczna inteligencja nie może być używana, nałoży na firmy techniczne ramy prawne, do których będą musiały się stosować – mówi Leszek Tasiemski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, VP w firmie WithSecure. – Takie podejście pomoże powstrzymywać rozwijanie AI w obszarach, które mogą być szkodliwe dla poszczególnych użytkowników oraz całego społeczeństwa, ale jednocześnie kuszą możliwością uzyskania dużego i szybkiego przychodu. W czasach, gdy firmy nieustannie szukają nowych źródeł zysku, naiwne byłoby oczekiwanie, że będą same ograniczały się w sytuacji, gdy konkurencja na rynku jest coraz bardziej zacięta.

Rozporządzenie przewiduje utworzenie europejskiego urzędu ds. sztucznej inteligencji, który będzie monitorował proces wdrażania i egzekwowania przepisów, a także wspierał innowacje i rozwój AI w Europie. AI Act prawdopodobnie zacznie obowiązywać w ciągu kilku najbliższych lat. Dokładna data jego wprowadzenia nie jest jeszcze znana, jednak może to nastąpić już pod koniec 2023 roku.

Dane do trenowania modeli muszą być rzetelne

Bardzo ważnym aspektem proponowanych regulacji jest wykorzystywanie danych do trenowania modeli AI. W przypadku zastosowań wysokiego ryzyka nowe regulacje będą wymagały od dostawców mechanizmów sztucznej inteligencji odpowiedniego poziomu staranności w przetwarzaniu danych – będą one musiały m.in. być pozbawione błędów oraz błędnej reprezentacji, związanej np. z uprzedzeniami. Pojawią się także wymogi dotyczące zarządzania danymi: sposoby wykorzystywania ich w modelach AI będą musiały być przejrzyste dla użytkowników.

Dwie wersje rozwiązań na różne rynki

Regulacje AI Act tworzą też jednak obszary ryzyka, które powinny być uwzględniane podczas wprowadzania nowego prawa. Akt ma obowiązywać jedynie na terenie Unii Europejskiej, więc firmy, które operują poza obszarem wspólnoty, nie będą podlegały ograniczeniom. Może dojść do sytuacji, w której globalni gracze będą wypuszczali specjalną wersję swojego rozwiązania lub usługi na rynek europejski oraz „pełną” wersję na pozostałe, nieuregulowane rynki.

Nie jest to problem z perspektywy unijnej, jednak może doprowadzić do rozwijania się globalnej gospodarki dwóch prędkości – zauważa Leszek Tasiemski. – Firmy, które nie będą podlegały regulacjom AI Act, nie będą musiały brać pod uwagę tego typu wymogów i nie będą obciążone kosztami czy formalnościami związanymi z europejskimi przepisami, dopóki nie będą obsługiwały krajów i obywateli UE. Nowe rozporządzenie może znacznie zwiększyć koszty tworzenia i wprowadzania na rynek innowacyjnych produktów zwłaszcza z perspektywy małych firm. Dlatego przepisy wykonawcze powinny być ułożone tak, aby wprowadzić nadzór i wyegzekwować potrzebne ograniczenia, ale też zminimalizować związany z tym nakład pracy i koszty dla mniejszych firm.

AI Act w kontekście bezpieczeństwa

Niestety, nie należy oczekiwać, że po wprowadzeniu AI Act zmniejszy się liczba czy natężenie spersonalizowanych ataków phishingowych oraz innych kampanii wykorzystujących metody socjotechniczne. Grupy cyberprzestępcze coraz częściej stosują mechanizmy sztucznej inteligencji, ale jako że z definicji nie respektują żadnych przepisów ani praw, nie będą też w żaden sposób ograniczone przez nowe regulacje. Sztuczna inteligencja wciąż więc będzie służyła do tworzenia masowych kampanii phishingu czy dezinformacji.

Trzeba pamiętać, że jesteśmy dopiero na początku cyklu wykorzystania technologii sztucznej inteligencji, a zwłaszcza takich modeli jak ChatGPT – podsumowuje Leszek Tasiemski. – W wielu dziedzinach dopiero raczkujemy i można spodziewać się dynamicznego pojawiania się oraz rozrostu zupełnie nowych, nieoczywistych obszarów zastosowania algorytmów. Kluczowe będzie sformułowanie przepisów w zbalansowany sposób, a także elastyczne i innowacyjne podejście instytucji, które mają powstać do ich egzekucji. Regulacje nie powinny być zbyt ogólne, a jednocześnie powinny być przygotowane na to, czego jeszcze nie wiemy i nad czym dopiero pracują cyfrowe laboratoria.

Wirtualna Polska Holding chce kupić 40 proc. akcji Legimi

Akcjonariusze Legimi otrzymali od Wirtualna Polska Holding („WP”) w piątek po sesji 17 listopada zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji po 27,5 zł za sztukę. Jak wynika z komunikatu WP, intencją jest nabycie około 40 proc. kapitału zakładowego. Założyciele Legimi posiadający tzw. pakiet kontrolny nie zamierzają sprzedawać akcji, ale chcą współpracować z nowym akcjonariuszem nad potencjalnymi synergiami i szansami rozwoju.

Na dzień 17 listopada Wirtualna Polska Holding, za pośrednictwem swojej spółki zależnej Wirtualna Polska Media SA,  posiada 194.100 akcji Legimi SA. w których posiadanie weszła, odkupując m.in. całościowy pakiet od Krzysztofa Kostowskiego. Wspomniane akcje stanowią 9,9 proc. udziału w głosach.

–  Czujemy się docenieni w związku z zakupem naszych akcji przez Wirtualna Polska Media, która jest wiodącą grupę mediową w Polsce. Grupa WP posiada mocne portfolio usług subskrypcyjnych, które może otworzyć przed nami nowe możliwości współpracy i wspólnego tworzenia projektów w polskim Internecie. Przekonuje nas ambitna wizja zespołu WP, skupionego na budowaniu synergii pomiędzy podmiotami z Grupy – komentuje Mikołaj Małaczyński, prezes zarządu Legimi.

Legimi, konsekwentnie realizując swoją strategię rozwoju, dostrzega duży potencjał z ewentualnej współpracy z Wirtualną Polską Holding. Takie partnerstwo może znacząco przyczynić się do wzmocnienia realizowanych przez Spółkę działań. W portfelu Wirtualnej Polski znajdują się usługi subskrypcyjne takie jak Audioteka, WP Pilot, Patronite oraz Open FM, co otwiera perspektywy na nowe możliwości i uwolnienie licznych synergii.

Naturalnie założyciele Legimi, będący członkami zarządu Spółki, nie zamierzają sprzedawać akcji. Mamy konkretną wizję stworzenia jeszcze większego biznesu, który wygeneruje jeszcze większą wartość dla akcjonariuszy i szeroko rozumianego rynku. Przestrzeń do dalszego wzrostu cały czas jest bardzo duża. Inwestycja WP jest korzystna dla nas z punktu widzenia wzmocnienia naszego akcjonariatu, a także możliwość pozyskania silnego partnera biznesowego. Co oczywiście nie znaczy, że będziemy się zamykać na współpracę z innymi podmiotami i kontrahentami. Wychodzimy z założenia, że silniejsze Legimi to jeszcze bardziej stabilny i pożądany partner biznesowy – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Biura mają coraz większe wzięcie

Zainteresowanie wynajmem biur rośnie. W trzecim kwartale, zarówno w Warszawie, jak i na rynkach regionalnych popyt na powierzchnie biurowe był największy w tym roku. W regionach 2023 zamknie się wynikiem zbliżonym do rekordowego rezultatu odnotowanego w 2019 roku     

Na wszystkich rynkach biurowych w kraju najemcy są w tym roku bardzo aktywni. Firmy coraz bardziej dążą jednak do optymalizacji powierzchni do pracy. Jednocześnie, jak zauważają analitycy Walter Herz, wydłuża się proces związany z podejmowaniem decyzji o renegocjacji umów i relokacji biur. Na dłuższy okres wynajmowane są także biura typu flex.

W tym roku na warszawskim rynku biurowym zawarta została największa ilość umów najmu od 2019 roku. Wielkość wolumenu transakcyjnego była jednak niższa. W ciągu 9 pierwszych miesięcy 2023 roku zakontraktowane zostało w Warszawie prawie 500 tys. mkw. powierzchni biurowych. Z kwartału na kwartał zapotrzebowanie na warszawskie biura jest coraz większe. Tendencja wzrostowa była wyraźnie widoczna także w trzecim kwartale br., w którym wynajęte zostało ponad 170 tys. mkw. powierzchni.

Szczególną popularnością wśród najemców niezmiennie cieszą się lokalizacje centralne. Do łask wraca również Służewiec, który oferuje tańsze biura. Od lipca do września br. wynajęta została w jego obrębie jedna piąta powierzchni, która trafiła do najemców w Warszawie. Rosnący udział służewieckiego obszaru biznesowego w wolumenie najmu to efekt dostosowywania przez firmy przestrzeni biurowych do hybrydowego systemu pracy.

Podobny poziom chłonności rynku w Warszawie i regionach

– Ograniczony wybór ofert na warszawskim rynku biurowym, spowodowany małą ilością oddawanej powierzchni i utrzymującym się na wysokim poziomie popytem sprawia, że wiele firm decyduje się na renegocjacje umów i przedłużenie najmu zajmowanej powierzchni, często na okres kolejnych 2-3 lat. Skłaniają do tego przede wszystkim wysokie koszty aranżacji miejsc pracy. Tendencję te odzwierciedla duży udział renegocjacji notowany w Warszawie. Najemcy starają się jednocześnie optymalizować warunki najmu i zaoszczędzić. Spółki, które decydują się na zmianę biura najczęściej poszukują z kolei lepszej jakości biur bliżej centrum. Coraz bardziej zarysowuje się też trend redukcji powierzchni przez najemców – zauważa Michał Porzycki, dyrektor w dziale Reprezentacji Najemcy w Walter Herz.

– Na ośmiu największych rynkach biurowych poza Warszawą w okresie trzech kwartałów br. popyt na biura wzrósł o około 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Łączny wolumen najmu przekroczył 530 tys. mkw. Spodziewamy się, że tegoroczny wynik w regionach może być zbliżony do rekordowego popytu zarejestrowanego w 2019 roku – komentuje Mateusz Strzelecki, Partner i Head of Tenant Representation w Walter Herz.

Podobnie jak w Warszawie, na największych rynkach regionalnych w kraju trzeci kwartał był w tym roku najlepszy pod względem wolumenu wynajętej powierzchni biurowej. Od lipca do września podpisane zostały umowy na prawie 200 tys. mkw. biur. Do najemców trafiło o około 20 proc. powierzchni więcej niż w drugim kwartale br. W porównaniu z 2022 rokiem kwartalny popyt skoczył o 80 proc. Najwięcej biur zakontraktowane zostało w Trójmieście, Krakowie i we Wrocławiu.

W Warszawie najmniej nowych biur od ćwierćwiecza

Już od trzech lat w sektorze biurowym w Polsce możemy obserwować spadek wolumenu nowej podaży. Trend jest widoczny na wszystkich rynkach biurowych w kraju. Do realizacji wchodzą nieliczne projekty biurowe. Wyhamowanie tempa realizacji nowych inwestycji  spowodowane jest wysokimi kosztami budowy i wykończenia powierzchni oraz finansowania projektów, a także pogorszeniem się warunków gospodarczych w skali globalnej.

W tym roku w Warszawie notowany jest najniższy przyrost podaży biurowej od ćwierćwiecza. Trzy pierwsze kwartały roku przyniosły kilka nowych obiektów, w których oddanych zostało w sumie zaledwie ponad 20 tys. mkw. biur, w tym m.in. The Park z 11 tys. mkw. powierzchni.

W ostatnim kwartale br. planowane jest ukończenie inwestycji, które przynieść mają jeszcze ponad 50 tys. mkw. powierzchni biurowych, podaje Walter Herz.

W tym roku deweloperzy zdecydowali się rozpocząć w Warszawie budowę kilku inwestycji, które dostarczą nowe biura dopiero za 2-3 lata. Do realizacji wszedł projekt The Bridge z 47 tys. mkw. powierzchni, Upper One z 35 tys. mkw., czy biurowiec Office House w inwestycji Towarowa 22, który przyniesie 31 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni.

W trakcie budowy na warszawskim rynku pozostają również budynki biurowe w kompleksie Lixa z 28 tys. mkw. powierzchni, biurowiec The Form z 26 tys. mkw., czy projekt Vibe z 15 tys. mkw. powierzchni. Na warszawskim rynku w realizacji pozostaje około 260 tys. mkw. powierzchni biurowych, podczas gdy przed pandemią w budowie było około 800 tys. mkw. biur. Nowe projekty inicjowane są głównie w centrum miasta, gdzie wakaty biurowe spadły do poziomu kilku procent. Średnio w Warszawie jest obecnie około 10 proc. wolnych biur.

Regiony ze sporo większym wyborem biur niż Warszawa

Na głównych rynkach regionalnych w Polsce od początku roku do końca września dostarczone zostało łącznie prawie 240 tys. mkw. powierzchni biurowych, z czego połowę w trzecim kwartale. Oddany został m.in. Ocean Office Park B i biurowiec Kreo w Krakowie, Craft w Katowicach, Nowy Rynek E w Poznaniu, a we Wrocławiu zakończyła się rozbudowa Nowej Renomy. W czwartym kwartale br. w miastach regionalnych deweloperzy zapowiadają zakończenie realizacji jeszcze około 150 tys. mkw. biur.

W trakcie budowy w regionach, jak oblicza Walter Herz, pozostaje przeszło 480 tys. mkw. powierzchni. Najwięcej nowych biur realizowanych jest we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Od roku ilość powierzchni w budowie sukcesywnie zmniejsza się.

Nowa podaż wpływa na regularny wzrost współczynnika pustostanów biurowych na głównych rynkach regionalnych w Polsce już od półtora roku. Na najemców czeka poza Warszawą średnio ponad 17 proc. biur. Ilość wolnej powierzchni w ostatnim czasie zmniejszyła się jedynie w Trójmieście i Lublinie. Najwięcej niewynajętych biur jest w Katowicach i Łodzi, po około 23 proc.

Dane inflacyjne z USA wznoszą złotego na nowe szczyty

Odczyt październikowej dynamiki cen w USA był dla Rezerwy Federalnej kolejnym pozytywnym zaskoczeniem. Przyczynił się do istotnego przybliżenia oczekiwanego przez rynki terminu pierwszych obniżek stóp procentowych za oceanem, poprawiając sentyment względem walut ryzyka. Łącząc to ze spekulacjami dotyczącymi wypłaty tzw. zaliczki w ramach Krajowego Programu Odbudowy (KPO) oraz znaczną rewizją w górę odczytu dynamiki PKB Polski w II kwartale, otrzymujemy środowisko sprzyjające aprecjacji polskiej waluty.

Amerykańska inflacja ponownie uplasowała się poniżej oczekiwań, a rynki finansowe świętowały prawdopodobny koniec podwyżek stóp procentowych. Sprawiło to, że akcje i obligacje na całym świecie doświadczyły silnego wzrostu. W następstwie spadły rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, a ucieczka od aktywów safe haven do bardziej ryzykownych uderzyła w dolara, który osłabił się znacznie względem pozostałych głównych walut.

Wydaje się, że dezinflacyjny trend na dobre zadomowił na całym świecie, uwaga powinna więc ponownie zwrócić się ku gospodarce. Najważniejsze w tym tygodniu będą wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w listopadzie – dla strefy euro i Wielkiej Brytanii w czwartek (23.11), zaś dla USA, ze względu na Święto Dziękczynienia, w piątek (24.11). Oczekiwania wobec ich poziomu na Wyspach i we wspólnym bloku są dość pesymistyczne. Pozytywne zaskoczenia mogą złagodzić obawy dotyczące europejskich gospodarek, wspierając dalszą aprecjację euro oraz funta. W przeciwnym razie potencjał wzrostowy obu walut będzie dość ograniczony.

PLN

Wspomniany już odczyt amerykańskiej inflacji w październiku był kluczowy dla ubiegłotygodniowego umocnienia polskiej waluty. Przekreślenie przez rynki szans na kolejną podwyżkę stóp procentowych za oceanem istotnie wsparło waluty ryzyka, do których złoty się zalicza. Poza czynnikami globalnymi uwagę zwróciły liczne doniesienia w sprawie potencjalnej wypłaty części środków z KPO – zaliczki, mającej stanowić zachętę ku sprawniejszemu procedowaniu zmian w zakresie praworządności. Początkowo spekulacje zakładały kwotę rzędu 500 mln EUR, która mogłaby zostać uznana za marginalną, obecnie mówi się jednak o stawce dziesięciokrotnie wyższej.

Ciekawość budziły oczywiście krajowe publikacje, ze względu na niewielkie rozbieżności względem konsensusu nie odegrały one jednak kluczowej roli. Październikowa inflacja okazała się w dużej mierze zbieżna z oczekiwaniami. Miara bazowa spadła do najniższego od kwietnia 2022 r. poziomu (8,0%), rewizja głównej miary była zaś dosyć nieznaczna (+0,1 pp. do 6,6%). Najbardziej interesujące wydają się dane dotyczące PKB, zwłaszcza zaś bardzo znacząca rewizja odczytu za II kwartał (z -2,2% k/k do 0,3% k/k). Sprawia to, że niższy od oczekiwań poziom dynamiki w III kwartale (1,4% k/k) wcale nie powinien być odbierany negatywnie.

Rozpoczynający się tydzień będzie w zakresie publikacji danych makroekonomicznych z rodzimego rynku dość obfity. Zwrócimy uwagę na kolejne październikowe odczyty, między innymi na wzrost płac, produkcję przemysłową oraz inflację PPI (producencką). Najważniejsza będzie jednak sprzedaż detaliczna, która po raz pierwszy od blisko roku może znaleźć się na dodatnim poziomie w skali roku w ujęciu realnym. Ostatnie miesiące przynosiły bardzo obiecujące odczyty oraz pokaźne wzrosty w ujęciu miesięcznym – kontynuacja tego trendu byłaby bardzo optymistycznym sygnałem dla polskiej gospodarki i waluty.

Kluczową rolę w kształtowaniu kursu złotego odegrają oczywiście najprawdopodobniej czynniki globalne, w tym, przede wszystkim, listopadowe wskaźniki PMI z krajów G3. Lepsze od oczekiwań dane ze strefy euro mogą przynieść umocnienie wspólnej waluty, a co za tym idzie, najpewniej także i złotego.

EUR

Zwróciliśmy wcześniej uwagę, że odczyty gospodarcze ze strefy euro są z reguły opóźnione, z wartym odnotowania wyjątkiem, jaki stanowi inflacja. W przypadku twardych danych makroekonomicznych opóźnienie to wynosi przeważnie nie mniej niż dwa miesiące, co sprawia, że trudno określić, na ile możemy im ufać. Produkcja przemysłowa we wrześniu była bardzo słaba – w ujęciu skorygowanym o liczbę dni roboczych spadła o niemal 7% w skali roku. Inwestorzy nie przejęli się jednak zbytnio tymi rozczarowującymi danymi, a euro radziło sobie lepiej niż większość pozostałych głównych walut – kurs EUR/USD po raz pierwszy od sierpnia znajduje się aktualnie na poziomie przekraczającym 1,09.

Jak na razie twarde dane potwierdzają pesymizm wyłaniający się z wyprzedzających wskaźników PMI i wydaje się prawdopodobne, że gospodarka bloku ponownie się kurczy. Jeśli czwartkowe (23.11) odczyty PMI nie wykażą znacznej poprawy, euro może mieć trudności z dalszą aprecjacją.

USD

Dobre informacje płynące z raportu inflacyjnego za październik sprawiły, że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych momentalnie spadła o 20 pb. Zmienna główna miara inflacji powróciła do poziomu 3,2%, bazowa po raz pierwszy od 2 lat spadła zaś do 4%. Odczyty wywołały także ucieczkę od dolara, rynki wykluczyły już bowiem możliwość dalszych podwyżek stóp procentowych Fedu (z czym się zgadzamy) oraz oczekują pierwszej ich obniżki w maju 2024 r. (co jest już naszym zdaniem mniej prawdopodobne).

Mimo oznak niewielkiego spowolnienia amerykańska gospodarka wciąż rośnie w dobrym tempie, a rynek pracy jest w stanie pełnego zatrudnienia lub jego bliski. Jeśli nie ulegnie to zmianie, a w szczególności jeśli FOMC będzie w dalszym ciągu odsuwać oczekiwania wobec rychłego luzowania polityki, dolar nie powinien doświadczyć silniejszej wyprzedaży.

GBP

Również w Wielkiej Brytanii odczyt inflacyjny był niższy, niż oczekiwano, zapewniając Bankowi Anglii wyczekiwane wytchnienie. Zarówno miara główna inflacji (4,6%), jak i – w szczególności – bazowa, która spadła w październiku do 5,7%, są wciąż na bardzo wysokich poziomach, trend dezinflacyjny jest już jednak wyraźnie widoczny. Raport z rynku pracy przekroczył oczekiwania, co wsparło optymizm na rynkach finansowych i częściowo zrównoważyło niekorzystny wpływ środowego odczytu inflacji na funta.

Uwaga inwestorów skupia się teraz na wskaźnikach PMI za listopad (czwartek 23.11), które pokazują najbardziej aktualny obraz brytyjskiej gospodarki. W zeszłym miesiącu wskazywały na recesję, lub – w najlepszym wypadku – stagnację (spójny z takim obrazem gospodarki był także piątkowy odczyt sprzedaży detalicznej). Jeżeli dane PMI nie wykażą poprawy, trudno liczyć na aprecjację funta.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Marsh McLennan i Lloyd’s of London uruchomiają program ubezpieczeniowy Unity, aby wesprzeć eksport zboża z Ukrainy

Marsh McLennan (NYSE: MMC), we współpracy z rządem Ukrainy, ukraińską agencją kredytów eksportowych, państwowymi bankami (Ukreximbank, Ukrgasbank) oraz DZ Bankiem, ogłosiła uruchomienie nowego programu ubezpieczeniowego – Unity, który będzie wspierał eksport zboża oraz pozostałe dostawy żywności z ukraińskich portów nad Morzem Czarnym.

Brytyjski ubezpieczyciel Lloyd’s of London zapewni ochronę przed ryzykiem wojennym do 50 milionów dolarów osobno dla statków i armatorów. Ukreximbank, Państwowy Bank Eksportowo-Importowy Ukrainy oraz państwowy bank – Ukrgasbank, dostarczą akredytywy standby – każda zostanie potwierdzona przez DZ Bank. Program, wspierany przez ukraińskie Ministerstwo Gospodarki, zapewni armatorom i czarterującym możliwość ubezpieczenia się od ryzyka wojny. Międzynarodowa kancelaria Norton Rose Fulbright wsparła projekt od strony prawnej.

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej inicjatywy „As One” uruchomionej w lipcu 2022 r., Marsh rozszerzy program Unity na klientów brokerów współpracujących z Lloyd’s of London, aby zapewnić dodatkową pomoc dla bieżących akcji humanitarnych i przeciwdziałać wyzwaniom związanym z łańcuchami dostaw i globalnym bezpieczeństwem żywnościowym.

„Marsh McLennan, korzystając z naszej unikalnej wiedzy i doświadczenia, angażuje się w działania na rzecz wsparcia światowego bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności – uruchomienie tego programu przyniesie szczególne korzyści dla rozwijających się państw, które kupują znaczną część ukraińskiego zboża, a także pomoże Ukrainie w przyszłej odbudowie państwa. Dzięki tym inicjatywom, realizujemy nasz cel, jakim jest zapewnienie społecznościom i klientom możliwości do rozwoju” – komentuje John Doyle, President and Chief Executive Officer, Marsh McLennan.

„Program Unity umożliwi Ukrainie dostarczenie niezbędnych zapasów żywności na światową skalę, zapewniając przy tym wsparcie dla ukraińskiej gospodarki oraz otwartą wymianę handlową na Morzu Czarnym. Partnerstwo pomiędzy rządem Ukrainy, Marsh McLennan i Lloyd’s of London jest wyrazem zaufania dla naszej gospodarki i pokazuje, że Ukraina jest otwarta na współpracę biznesową” – dodaje Denys Shmyhal, Premier Ukrainy.

Uruchomienie programu ma miejsce po ogłoszeniu w czerwcu br. deklaracji, w której Marsh McLennan zobowiązał się do świadczenia usług pro-bono na rzecz rządu Ukrainy, które poza zapewnieniem ekspertyzy w zakresie ubezpieczeń przez Marsh, obejmują budowę platformy danych do oceny ryzyka wojennego na Ukrainie, a także doradztwo strategiczne zapewniane przez Olivera Wymana oraz modelowanie katastroficzne opracowane przez Guy Carpenter.

„Nawiązanie partnerstwa publiczno-prywatnego, w którym ubezpieczyciele współpracują z rządem Ukrainy i państwowymi bankami, przyspieszy pilne wznowienie eksportu zboża w obliczu brutalnych skutków trwającego konfliktu. Unikalna struktura programu Unity pozwoli ubezpieczycielom taniej wyceniać ryzyko, niż miało to miejsce w ostatnich miesiącach” – komentuje Marcus Baker, Global Head of Marine, Cargo & Logistics, Marsh.

John Neal, CEO Lloyd’s, dodaje: „Cieszymy się z uruchomienia programu Unity, który został oparty o naszą wiedzę rynkową, dla zapewnienia innowacyjnego rozwiązania, które zagwarantuje bezpieczny transport ukraińskiego zboża i produktów rolnych przez Morze Czarne, a także pomoże przeciwdziałać globalnym problemom związanym z bezpieczeństwem żywności”.

Śnieżka odnotowuje bardzo dobre wyniki finansowe w 2023 r.

Grupa Śnieżka odnotowała udany sezon w 2023 roku, uzyskując w ciągu pierwszych trzech kwartałów wzrost przychodów ze sprzedaży o 8,3% r/r. Na największym dla Grupy rynku polskim sprzedaż zwiększyła się o 9,0%. Udział rynku ukraińskiego, trzeciego w strukturze sprzedaży, ponownie przekroczył poziom dziesięciu procent, tym samym zbliżając się do poziomów sprzed wojny. Z kolei marże powróciły do wartości sprzed pandemii.

Przez pierwsze trzy kwartały br. Grupa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 705,1 mln zł (wyższe o 8,3% r/r). Na wyniki sprzedaży wpływ miał przede wszystkim wzrost sprzedaży na rynku polskim, który dominuje w całkowitych przychodach Grupy (odpowiada za 68,8% skonsolidowanej sprzedaży Grupy). Śnieżka uzyskała także znacznie wyższą sprzedaż na rynku ukraińskim r/r (wzrost w złotych o 33,4%), który tym samym odbudował swoje udziały w strukturze przychodów Grupy do poziomów zbliżonych do tych sprzed wybuchu wojny.

Na wyniki sprzedaży i zyski w raportowanym okresie pozytywny wpływ miała realizacja długoterminowej strategii marketingowo-sprzedażowej, której elementem jest polityka pricingowa. Zakłada ona m.in. konsekwentnie wdrażane zmiany cen produktów w odpowiedzi na rosnące ceny surowców używanych do produkcji oraz utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności (np. koszty transportu, ceny logistyki oraz wysokość wynagrodzeń).

Należy jednak podkreślić, że nadal utrzymują się niekorzystne warunki makroekonomiczne oddziaływujące na całą branżę, w której działa Grupa. To m.in. wciąż wysoka inflacja wpływająca na spadek siły nabywczej konsumentów, co potwierdzają niekorzystne, choć poprawiające się w stosunku do ub.r., wskaźniki nastrojów konsumenckich. Pozytywny wpływ na wyniki Grupy miał natomiast obserwowany na kluczowym dla Grupy polskim rynku niesłabnący od kilku lat trend premiumizacji, czyli kupowania produktów wyższej jakości. W przypadku Śnieżki są to produkty marek Magnat i Vidaron.

Sezon 2023 zaliczamy do bardzo udanych. Pomimo trudnego otoczenia Śnieżka okazała się dobrze przygotowana na zmienną sytuację rynkową. Zaowocowały tworzone przez lata silne fundamenty oparte na znanych i lubianych przez konsumentów markach, skutecznie wdrożonych procesach sprzedażowo-marketingowych, w tym pricingowych, oraz w dużej części zautomatyzowanych i zdigitalizowanych procesach produkcyjnych i logistycznych. Wróciliśmy do poziomów marż osiąganych kilka lat temu, co w tym roku było naszym priorytetem – podsumowuje wyniki Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu, dyrektor ds. handlowych FFiL Śnieżka SA.

Mocne odbicie rynku ukraińskiego, niższy popyt na rynku węgierskim

Na rynku ukraińskim Grupa odnotowała mocne odbicie r/r po ubiegłorocznym głębokim spadku. W Ukrainie Grupa osiągnęła przychody w wysokości 70,9 mln zł, tj. o 33,4% wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. W walucie lokalnej spółka Śnieżka-Ukraina uzyskała w sezonie 2023 wyniki sprzedaży wyższe o 61,9%.

Nastroje konsumenckie, a co z tym związane, plany remontowe Węgrów są pod silnym wpływem rekordowej inflacji (w całym okresie styczeń–wrzesień sięgnęła 20,9% r/r). Osłabienie siły nabywczej klientów ogranicza popyt na produkty całej branży. W rezultacie przychody wypracowane przez Grupę na Węgrzech w raportowanym okresie wyniosły 105,6 mln zł i były o 6,6% niższe niż rok wcześniej (w walucie lokalnej o 6,4%). Według danych własnych Grupy spadek sprzedaży Grupy był mniejszy niż spadek sprzedaży na całym tamtejszym rynku.

Przychody na rynku węgierskim miały w tym okresie 15,0% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka (spadek o 2,4 pp. r/r), z kolei na rynku ukraińskim było to 10,1% (wzrost o 1,9 pp. r/r). Na pozostałych rynkach zagranicznych, na których sprzedawane są produkty Grupy Śnieżka, sprzedaż wyniosła łącznie 42,9 mln zł, tj. była o 9,7% wyższa niż w pierwszych dziewięciu miesiącach ub.r. i stanowiła 6,1% całkowitych przychodów Grupy.

W Polsce, w Ukrainie i na Węgrzech nasze udziały w rynku wzrosły lub zostały utrzymane. Potwierdza to, że szerokie portfolio Śnieżki na rynku farb dekoracyjnych i chemii budowlanej z rozpoznawalnymi markami, takimi jak m.in. Magnat, Śnieżka, Vidaron, Foveo-Tech i Rafil, bardzo dobrze odpowiada na potrzeby klientów remontujących lub urządzających swoje mieszkania, domy i ogrody. To pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość. Dostosowujemy naszą ofertę do oczekiwań konsumentów i pojawiających się trendów rynkowych. Strategia ESG Śnieżki zakłada m.in. odpowiedzialność za produkt i środowisko. Dlatego też dbamy o to, aby nasze produkty miały możliwie niski wpływ na środowisko i były bezpieczne dla zdrowia konsumentów – dodaje Joanna Wróbel-Lipa.

Bardzo dobre wyniki Śnieżki sezonu 2023

W pierwszych dziewięciu miesiącach br. Grupa osiągnęła bardzo dobre wyniki finansowe: skonsolidowany zysk netto w wysokości 82,5 mln zł (wzrost o 84,5% r/r), zysk na działalności operacyjnej w wysokości 115,9 mln zł (wzrost o 56,4% r/r) i wynik EBITDA w wysokości 145,1 mln zł (wzrost o 43,1% r/r). Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 77,0 mln zł (wzrost o 93,0% r/r).

W samym III kwartale 2023 roku Grupa wypracowała 270,5 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 9,2% r/r), 55,3 mln zł zysku na działalności operacyjnej (wzrost o 74,2% r/r), 65,0 mln zł zysku EBITDA (wzrost o 58,7% r/r) oraz 41,2 mln zł zysku netto (wzrost o 89,6% r/r). Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 38,7 mln zł (wzrost o 94,2% r/r).

Po 9 miesiącach 2023 roku nakłady inwestycyjne Grupy (CAPEX) wyniosły 13,1 mln zł i były o 66% niższe niż w tym samym okresie ub.r. Spadek nakładów inwestycyjnych wynika z polityki Spółki i jest związany z zakończeniem rekordowego cyklu inwestycyjnego zrealizowanego w latach 2018–2022.

Kurs dolara poniżej 4 złotych

Ostatnie zmiany oczekiwań dotyczące stóp procentowych pokazują, że z podwyżkami się już pożegnaliśmy. To właśnie dlatego kapitał ucieka zza oceanu i trafia w naszą stronę świata. W tle mamy wyraźne odbicie cen ropy w wyniku zapowiedzi OPEC.

Koniec historii o podwyżkach za oceanem

Po kolejnych wystąpieniach członków FED szanse na podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu grudniowym realnie zniknęły. W obecnie symboliczne 0,2% jest już nawet na scenariusz z obniżką stóp procentowych. Sytuacja w gospodarce amerykańskiej wskazuje na to, że bardziej prawdopodobne jest obecnie czekanie i stopniowe obniżki stóp procentowych. Im niższe oczekiwane stopy procentowej, tym słabsza waluta. To właśnie dlatego jesteśmy świadkami wyraźnej przeceny dolara w ostatnim czasie. Od dołka z początku października kurs euro względem dolara podskoczył z 1,0450 powyżej 1,0900. Najlepszym dowodem jak duże zmiany mamy na parach z dolarem jest fakt, że kurs dolara spadł dzisiaj rano poniżej 4,00 zł.

Zawirowania na ropie

Rynek ropy od dawna jest pod gigantycznym wpływem kartelu OPEC. Po gwałtownych spadkach w czwartek, kiedy to cena baryłki obsunęła się aż o 4 dolary, wielu obserwatorów zastanawiało się, kiedy przedstawiciele organizacji zapowiedzą reakcję. Długo czekać nie trzeba było, bo głosy te pojawiły się już w piątek. Na posiedzeniu 26 listopada ma być podobno podjęta decyzja o dodatkowych cięciach wydobycia. Rynek postanowił nie czekać i w piątek cena wróciła do poziomów z czwartkowego poranka. Co ciekawe, w ten sam piątek poznaliśmy dane z USA. Liczba wież wiertniczych niespodziewanie wzrosła. Wygląda więc na to, że USA będzie zwiększać wydobycie w czasie, kiedy OPEC będzie redukować. Ciekawe, jak w tej sytuacji będzie wyglądać lojalność uczestników kartelu względem siebie. Zdarzało się w historii, że nie każda obniżka była w pełni realizowana.

Inflacja w strefie euro

Kolejne regiony mogą się chwalić ostatnio powrotem bliżej celu inflacyjnego. Jednym z nich jest strefa euro. Poziom 2,9% w skali roku to nie jest 2%, które jest docelowym poziomem, ale już jesteśmy w zakresie rozsądnego 1% odchylenia. Na uwagę zasługuje jednak inflacja bazowa, która wynosi 4,2%. Boleśnie przypomina nam to o fakcie, że za spadek tempa wzrostu cen odpowiada nie tylko poprawa sytuacji, ale spadek cen paliw z szalonych poziomów 2022 roku. Dane te wynikały z danych szczątkowych, więc nie wzbudziły dużej reakcji na rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Susza w Kanale Panamskim może przedłużyć recesję handlową, która wpłynie także na rynek polski

  • Liczba statków, które mogą przepływać przez Kanał Panamski, zostanie zmniejszona o połowę do 18 statków dziennie, począwszy od lutego 2024 r., co szczególnie wpłynie na eksport z USA
  • Po tym, jak światowy handel osiągnął dno, takie zakłócenia podsycają obawy o wyższą importowaną inflację
  • W efekcie nie można całkowicie wykluczyć skoncentrowanego wzrostu cen w sektorze energetycznym i konsumenckim. W 2022 r. trzema głównymi towarami przewożonymi przez Kanał Panamski były ropa naftowa i produkty ropopochodne (30%), ładunki kontenerowe (22%) i zboża (13%). Pod względem ruchu według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do handlu światowego, największy udział miał skroplony gaz ropopochodny (LPG)
  • Fizyczne koszty zmian klimatycznych są realne: susza wskazuje na to, co czeka nas w przyszłości wraz ze wzrostem globalnych temperatur: do 2030 r. rosnące temperatury mogą doprowadzić do -38% spadku zdolności transportowej, zmniejszając potencjalny wzrost globalnego handlu towarami o -5 punktów procentowych rocznie

Historycznie niski poziom wody w jeziorze Gatun, które zasila Kanał Panamski, zmniejsza liczbę statków, które mogą przez niego przepłynąć, zagrażając kluczowemu szlakowi handlowemu. Kanał Panamski, rozciągający się na długości około 80 km i łączący szlaki między Oceanem Atlantyckim i Oceanem Spokojnym, jest ważnym szlakiem handlowym od 1914 r., przenosząc około 3-5% światowego handlu każdego roku. Chociaż Republika Panamy generalnie odnotowuje wysoki poziom rocznych opadów (średnio 247 cm opadów w ciągu ostatnich 10 lat), ten rok był drugim najbardziej suchym  od 1950 roku. W rezultacie sztuczne jezioro stworzone w celu dostarczania wody do obsługi śluz i pomagania statkom w przepływie przez Kanał odnotowało historycznie niski poziom wody. W związku z tym Zarząd Kanału Panamskiego (ACP) ograniczył liczbę statków, które mogą przepływać przez kanał do 24 dziennie (z 31 wcześniej), począwszy od 7 listopada. Liczba ta zostanie zmniejszona do 18 dziennie od lutego 2024 roku. Jest to równoznaczne z prawie -50% zmniejszeniem dziennej liczby statków przepływających przez kanał, przez który w normalnych czasach przepływa około 36-40 statków dziennie (wykres poniżej). ACP musiało również zmniejszyć limit zanurzenia z 50 stóp do 44 stóp, a na każdą stopę zanurzenia, która została zmniejszona w Kanale Panamskim, spedytorzy muszą zabrać około 300 do 350 kontenerów ładunku ze swoich statków, co doprowadziło do naliczenia około 600 USD więcej za kontener dla swoich klientów. Największy wpływ miało to na tankowce przewożące skroplony gaz ropopochodny (LPG).

Gwałtowny spadek liczby statków przepływających przez Kanał Panamski w ostatnich miesiącachGwałtowny spadek liczby statków przepływających przez Kanał Panamski w ostatnich miesiącach

Źródła: Bloomberg, Zarząd Kanału Panamskiego (ACP), Allianz Research. Uwagi: Linie przerywane wskazują prognozy poziomu wody i limity ogłoszone przez ACP dla liczby statków dziennie.

Zmniejszenie przepustowości o -50% w opinii Allianz Trade nasila obawy o recesję handlową w 2024 roku. Symulacje Allianz Trade sugerują, że spadek liczby statków przepływających przez kanał o -1 punkt procentowy z powodu epizodów suszy zmniejsza globalny handel towarami średnio o 0,14 punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim. Przed suszą kanał był wykorzystywany niemal w pełni, a do lipca przepływało przez niego średnio 35 statków dziennie. Szacujemy, że zmniejszenie liczby statków przepływających przez kanał może mieć skumulowany wpływ w wysokości -1,3 punktu procentowego w 2023 roku.  W najgorszym scenariuszu może to obniżyć wzrost wolumenu światowego handlu towarami o około -6 punktów procentowych, jeśli ograniczenia zostaną przedłużone do końca 2024 r., co doprowadziłoby do recesji w światowym handlu towarami.

Wpływ zmniejszenia liczby statków przepływających przez Kanał Panamski na handelWpływ zmniejszenia liczby statków przepływających przez Kanał Panamski na handel

Źródła: Bloomberg, Refinitiv Datastream, Allianz Research

Najbardziej ucierpiałyby na tym Stany Zjednoczone, które generują 70% całkowitego ruchu kontenerowego przepływającego przez Kanał Panamski. Co więcej, 40% całego amerykańskiego ruchu kontenerowego przepływa rocznie przez Kanał, co stanowi około 270 mld USD ładunków. Kanał łączy przede wszystkim wschodnie wybrzeże USA z Azją i zachodnim wybrzeżem Ameryki Południowej, więc zmniejszona przepustowość statków może zwiększyć ceny produktów wysyłanych między tymi regionami, z których zdecydowana większość to towary (wykresy poniżej). Jeśli chodzi o towary konsumpcyjne, kontenerowce przewożące gotowe towary rezerwują swoje rejsy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i mogą nie napotkać tak długiego czasu oczekiwania, jak w przypadku statków przewożących ładunki masowe suche, które zazwyczaj nie rezerwują swoich rejsów. Mimo to przewoźnicy kontenerowi będą musieli poradzić sobie z opóźnieniami i poprawić swoją logistykę, aby zapewnić dostawy towarów konsumpcyjnych na kluczowe nadchodzące Święta Dziękczynienia i Boże Narodzenie w USA.  Ogólnie rzecz biorąc obliczenia Allianz Trade wykazują, że zmniejszona przepustowość Kanału Panamskiego może zmniejszyć eksport z USA o blisko -0,3 pp w porównaniu z rokiem poprzednim. Kraje Ameryki Łacińskiej zajęłyby drugie miejsce na liście ze spadkiem eksportu o -0,2 punktu procentowego.

Kanał Panamski – ruch według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do światowego handlu w 2022 r.Kanał Panamski – ruch według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do światowego handlu

Źródła: PCA, Clarksons, Moody’s, Allianz Research

Kanał Panamski – tranzyt według towarów w odniesieniu do światowego handlu w 2022 r.

Kanał Panamski - tranzyt według towarów w odniesieniu do światowego handlu

Źródła: PCA, Clarksons, Moody’s, Allianz Research

Nie można całkowicie wykluczyć skoncentrowanego wzrostu cen w sektorze energetycznym i konsumenckim. W 2022 r. trzema głównymi towarami przewożonymi przez Kanał były ropa naftowa i produkty ropopochodne (30%), ładunki kontenerowe (22%) i zboża (13%). Pod względem ruchu według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do handlu światowego, największy udział miał skroplony gaz ropopochodny (LPG), a następnie chemikaliowce i kontenery, podczas gdy pod względem tranzytu według towarów największy udział stanowiły zboża, produkty ropopochodne i chemikalia. Ponieważ jednak Kanał Panamski jest tylko ułatwieniem, a nie jedynym rozwiązaniem łączącym, przewoźnicy łączący wschodnie wybrzeże USA z Azją rozważają wykorzystanie innych alternatyw, takich jak Kanał Sueski lub wokół Przylądka Dobrej Nadziei (RPA). Chociaż trwa to dłużej[1]  i oznacza większe zużycie paliwa, pozwoliłoby to firmom uniknąć opłat za Kanał Sueski, które wzrosły w tym roku. Stawki frachtowe tankowców LPG wzrosły o +44% w okresie od sierpnia do listopada 2023 r. po wprowadzeniu przez AKP środków mających na celu walkę z kryzysem (wykres poniżej), a aukcje na sloty ruchu przez kanał, które zwykle wygrywały sektory LPG i LNG, osiągnęły rekordowy poziom 2,85 mln USD, podczas gdy w 2023 sprzedawano je za 2,4 mln USD w 2023 r., czyli już wtedy ponad 900 000 USD więcej niż w normalnych czasach. Zmiany te z dużym prawdopodobieństwem wpłyną na marże firm żeglugowych.

Stawki frachtu LPG z Zatoki Perskiej do Japonii przez Kanał PanamskiStawki frachtu LPG z Zatoki Perskiej do Japonii przez Kanał Panamski

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Zmiany klimatu mogą mieć długotrwały wpływ na Kanał Panamski. Biorąc pod uwagę wzrost średniej globalnej temperatury o 1,5°C i odchylenie o -7,4% mediany zrzutu rzeki[2] w stosunku do obecnego poziomu wody, dzienna liczba statków zostanie zmniejszona o -15 w porównaniu do normalnych czasów (tj. 40), co oznaczałoby -38% spadek zdolności transportowej, zmniejszając potencjalny wzrost globalnego handlu o -5 punktów procentowych rocznie. Podczas gdy projekty mające na celu poprawę i przywrócenie lasów deszczowych w Panamie mogą zmniejszyć związane z klimatem koszty handlu przez Kanał Panamski w perspektywie długoterminowej, zmniejszenie zanurzenia i ograniczenie limitu statków przepływających przez kanał wydają się być najlepszym rozwiązaniem w perspektywie krótkoterminowej.

[1] VLGC (bardzo duże gazowce) łączące wschodnie wybrzeże USA z Chinami potrzebują około 58 dni na przepłynięcie przez Kanał Panamski, 81 dni przez Kanał Sueski i 88 dni na opłynięcie Przylądka Dobrej Nadziei.

[2] Definiowany jako objętość wody przepływającej przez rzekę lub kanał strumienia.