K2 Holding zmieni się w Fabrity Holding, Walne Zgromadzenie zatwierdziło 6 zł dywidendy na akcję

Akcjonariusze K2 Holding zdecydowali o zmianie firmy spółki na Fabrity Holding w związku z wiodącym udziałem biznesu software oraz przeglądem opcji strategicznych spółek marketingowych. Walne Zgromadzenie przychyliło się również do rekomendacji Zarządu co do podziału zysku roku 2022 i wypłaty łącznie 6 zł dywidendy na akcję (14,5 mln zł).

Zgodnie z przyjętą uchwałą, ustalenie prawa do dywidendy nastąpi 4 lipca, a jej wypłata 4 października. Biorąc pod uwagę wypłatę 2 zł dywidendy zaliczkowej w październiku, do akcjonariuszy trafi jeszcze 4 zł dywidendy na akcję.

Łącznie dywidendy za lata 2021-2022 to 12,4 zł na akcję, czyli około 50% kapitalizacji spółki z początku zeszłego roku. Rekordowe dywidendy mają oczywiście związek z transakcją sprzedaży chmurowej spółki Oktawave, ale również bieżąca działalność biznesowa Grupy tworzy potencjał wypłaty rosnących dywidendkomentuje Paweł Wujec, Prezes Zarządu K2 Holding.

W ślad za ewolucją Grupy K2 na przestrzeni ostatnich lat, akcjonariusze obecni na Walnym Zgromadzeniu zdecydowali o zmianie firmy spółki na Fabrity Holding SA.

Software house Fabrity to obecnie nasz motor rozwoju, największy i najbardziej zyskowny biznes. Dlatego zależy nam, aby nazwa całej grupy notowanej na GPW odzwierciedlała dominującą rolę Fabrity. Co ważne, spółki marketingowe (K2 Create i K2 Precise) dalej funkcjonować będą pod szyldem K2 – znanym i cenionym w swojej branżywskazuje Prezes Paweł Wujec.

Zmiana firmy spółki holdingowej notowanej na GPW na Fabrity Holding S.A. stanie się skuteczna wraz z wpisem tejże zmiany w KRS.

Inwestorzy spekulacyjni wyrzuceni z rynku mieszkaniowego? Ich oferta może być kusząca, ale…

Od 1 lipca 2023 r. ukrócony zostanie handel cesjami umów rezerwacyjnych i umów deweloperskich na rynku mieszkaniowym. Eksperci portali GetHome.pl i RynekPierwotny.pl przestrzegają tych, którzy przymierzają się do zakupu mieszkania za „Bezpieczny kredyt 2%”, by omijali szerokim łukiem tego typu „oferty”.

–  Nasz rynek mieszkaniowy był do tej pory prawdziwą żyłą złota dla spekulantów. Pół biedy, że zarabiają oni na wzroście ceny mieszkań. Gorzej, że w jakimś stopniu przyczyniają się do jej wzrostu, a w efekcie do spadku dostępności mieszkań dla tych, którzy kupują je na własne potrzeby – mówi Marek Wielgo, ekspert portali GetHome.pl i RynekPierwotny.pl.

Przypomina historię bańki cenowej po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej. Bardzo gwałtownie wzrósł wówczas popyt na nieruchomości. I to nie tylko dlatego, że radykalnie poprawiła się dostępność kredytów mieszkaniowych (szczególnie w walutach obcych). Mieszkania zaczęli kupować również inwestorzy spekulacyjni z Zachodniej Europy, m.in. Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii i Włoch, którzy dostrzegli możliwość zarobku. Niektórzy kupowali całe pakiety lokali, które odsprzedawali z zyskiem jeszcze przed zakończeniem budowy. W efekcie deweloperzy nie nadążali z podażą. Nawet, gdy inwestycja była na etapie projektu, przed ich biurami ustawiały się kolejki chętnych. W Warszawie średnia cena m kw. wzrosła o blisko 150% w okresie pięciu lat. Tylko w 2007 r. podwyżka sięgała 57%, zaś przeciętne zarobki mieszkańców stolicy wzrosły „tylko” o niespełna 11%. W efekcie gwałtownie pogorszyła się ich siła nabywcza na rynku mieszkaniowym. Podobnie było w innych aglomeracjach.

–  Kryzys finansowy w 2008 r. wymiótł z Polski zagranicznych inwestorów spekulacyjnych, ale pojawili się krajowi amatorzy szybkiego zysku. Ich aktywność nasiliła się po 2018 r.  W pamięci zapisze się szczególnie rok 2021. Mieszkania sprzedawały się jak świeże bułeczki, bo działał dopalacz w postaci niskich stóp procentowych. Ceny mieszkań poszły więc ostro w górę – wspomina Marek Wielgo.Wyk. 1 - Średnia cena mieszkań w ofercie firm deweloperksich

I tym razem firmy deweloperskie nie nadążały z produkcją mieszkań, a ich oferta kurczyła się w zastraszającym tempie. Ekspert portali GetHome.pl i RynekPierwotny.pl przyznaje, że skala zakupów spekulacyjnych, ani ich wpływ na ceny, nie były jednak tak wielkie jak przed 2008 r. Eksperci szacują, że w zależności od miasta handel cesjami umów deweloperskich dotyczył od kilku do kilkunastu procent wszystkich mieszkań, które wprowadzali na rynek deweloperzy.

–  Spadek popytu na mieszkania na skutek zapaści na rynku kredytów w 2022 r. z pewnością odstraszył amatorów bogacenia się na handlu cesjami umów deweloperskich. W tym roku pojawiły się za to sygnały, że skutkiem zapowiedzi programu „Bezpieczny Kredyt 2%” są spekulacyjne rezerwacje mieszkań – mówi Marek Wielgo.

Jeśli to prawda, to tacy inwestorzy najpewniej liczą, że znajdą na nie chętnych, bo wiele osób będzie chciało skorzystać z preferencyjnego kredytu na zakup pierwszego mieszkania lub domu. Dodajmy, że na rynku są też wciąż oferowane cesje umów deweloperskich. Niektórzy inwestorzy kuszą nawet nieco niższą ceną od aktualnej oferty deweloperów, która na dodatek mocno się w tym roku skurczyła.Wyk. 2 - Mieszkania w ofercie deweloperów na koniec miesiąca

Należy zwrócić uwagę na pułapkę w przepisach, które wejdą życie najpewniej od 1 lipca 2023 r. Mogą w nią wpaść kupujący cesję umowy rezerwacyjnej lub deweloperskiej. Stracą oni wówczas możliwość ubiegania się o dotowany przez państwo „Bezpieczny Kredyt 2%” oraz o kredyt z gwarantowanym przez państwo wkładem własnym. Wybór ograniczy się do standardowych kredytów hipotecznych, które są droższe.

Równocześnie rząd przeforsował rozwiązania, które mają ukrócić proceder handlu cesjami umów rezerwacyjnych i umów deweloperskich na rynku mieszkaniowym. Rzecz jasna tylko tych zawieranych od 1 lipca. Cesji tych pierwszych w ogóle nie będzie można sprzedać. Ustawa przewiduje tylko jeden wyjątek: przeniesienie wierzytelności wynikających z umowy rezerwacyjnej na członka rodziny.

Natomiast w przypadku umów deweloperskich dopuszczalna będzie tylko jedna cesja, a i to pod warunkiem, że sprzedający nie zawierał już tego typu transakcji w ciągu ostatnich trzech lat. Będzie on musiał złożyć w tej sprawie specjalne oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej. Oczywiście to ograniczenie nie obejmie członków rodziny, gdyby cesja była dokonywana na ich rzecz. Władze będą miały pod kontrolą handel cesjami umów deweloperskich, gdyż każda taka transakcja będzie wymagała obecności notariusza.

Nowe rozporządzenie UE: Baterie do pojazdów mają być trwalsze, wydajniejsze i prostsze w recyklingu

Baterie wysokiego napięcia do pojazdów będą trwalsze, wydajniejsze i prostsze w recyklingu – wynika z rozporządzenia uchylającego dyrektywę nr 2006/66/WE i zmieniającego rozporządzenie UE nr 2019/1020. To kolejny etap zmian dążących do polityki zrównoważonego rozwoju oraz kolejna szansa dla Polski.

Uzyskane porozumienie przez Parlament Europejski oraz Radę Unii Europejskiej to jasny krok w stronę polityki zrównoważonego transportu, promowanego przez Unię Europejską. „Według wyliczeń Światowego Forum Ekonomicznego należy dziewiętnastokrotnie zwiększyć światową produkcję baterii, aby przyspieszyć przejście na gospodarkę niskoemisyjną” – wskazała Komisja Europejska (KE) w uzasadnieniu do nowego rozporządzenia.

Jest to kolejna elektromobilna szansa dla Polski. Zgodnie z prognozami nawet 8-krotnie wzrosną globalne moce produkcyjne baterii litowo-jonowych w ciągu najbliższych 5 lat. Jest to odpowiedź na zwiększającą się sprzedaż pojazdów z napędem elektrycznym. Przewiduje się, że w 2022 roku światowa sprzedaż samochodów z napędem elektrycznym osiągnęła poziom 10,5 mln szt., co oznacza wzrost o 55% w porównaniu z 2021 r. Jak przewidują analitycy Goldman Sachs, w 2030 r. auta na prąd mają już stanowić jedną trzecią światowej sprzedaży, a pięć lat później ich rynkowy udział wzrośnie do 50%.

Według prognoz BNEF globalne moce produkcyjne akumulatorów litowo-jonowych mają wzrosnąć ośmiokrotnie do 2027 r., osiągając poziom 8945 gigawatogodzin (GWh). Coraz ważniejszą rolę w sektorze bateryjnym odgrywa Europa, która odpowiadała za 14% światowych mocy produkcyjnych w 2022 r. Do europejskich liderów w tym obszarze należą niektóre państwa regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w szczególności Polska i Węgry odpowiadające aż za 9% światowych mocy produkcyjnych – wylicza Maria Majewska, New Mobility Expert PSPA. – Najbliższe lata będą stanowiły ogromne wyzwanie dla całej branży aby prawidłowo zrozumieć i zinterpretować przepisy opisane w rozporządzeniu bateryjnym a następnie z sukcesem wdrożyć je w swoje procesy biznesowe, projektowe oraz produkcyjne. W ramach prac m.in. Komitetu Bateryjnego, który prowadzimy w Polskim Stowarzyszeniu Paliw Alternatywnych, dogłębnie analizujemy rozporządzenie i działamy na rzecz poszerzania wiedzy całego zainteresowanego środowiska na temat przyszłych obowiązków spoczywających na wszystkich interesariuszach tego rynku zapraszając naturalnie różne organy i instytucje do dyskusji – dodaje Majewska

Z początkiem roku, w Europie ogłoszono prawie 50 projektów wdrożeniowych, które do 2030 r. przyczynią się do dostarczenia ogniw o łącznej mocy do 1800 GWh. Polska odgrywa wiodącą rolę w łańcuchu dostaw baterii, będąc drugim, największym producentem na świecie. Akumulatory litowo-jonowe stanowią już ponad 2,4% całego polskiego eksportu. Wartość tego sektora wzrosła 38-krotnie w ciągu ostatnich sześciu lat z około 1 mld zł w 2017 r. do ponad 38 mld zł w 2022 r. Oprócz LG Energy Solutions, w naszym kraju inwestują także inne czołowe firmy z sektora akumulatorowego, takie jak Northvolt, Umicore, SK Innovation, Capchem, Guotai Huarong, BMZ czy Mercedes-Benz Manufacturing Poland.

Baterie pod kontrolą

Nowe regulacje dotyczące baterii znajdą zastosowanie do wszystkich rodzajów akumulatorów. Oznacza to, że przyjęte rozporządzenie nie dotyczy tylko wysokonapięciowych baterii do pojazdów, ale również tych do zasilania m.in. komputerów, telefonów czy przemysłowych wykorzystywanych do magazynowania energii. Wprowadzona zostanie także nowa kategoria baterii – zasilających tzw. lekkie środki transportu, czyli coraz bardziej popularne elektryczne rowery i hulajnogi.

Co więcej już od 1 lipca 2024 r. każdej nowej baterii przemysłowej albo akumulatorowi będzie musiała towarzyszyć dokumentacja o pozostawianym śladzie węglowym w cyklu całego ich życia. Nie będzie mógł on przekroczyć norm ustanowionych przez KE w osobnym akcie prawnym.

Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej osiągnęły wstępne porozumienie w sprawie przeglądu unijnych przepisów dotyczących baterii i akumulatorów. To kluczowa zmiana na rynku baterii. Prawdopodobnie w tym roku zostanie przyjęte tzw. rozporządzenie bateryjne, a zatem regulacja mająca zastosowanie do całego cyklu życia baterii. Przepisy dotyczyć będą wszystkich rodzajów baterii sprzedawanych w UE (przenośne, do lekkich środków transportu, samochodów czy przemysłowe i in.). Kluczowe zapisy dotyczą celów w zakresie zbierania zużytych baterii przenośnych (63% do końca 2027 r. i 73% do końca 2030 r.) oraz zużytych baterii do lekkich środków transportu (51% do końca 2028 r. i 61% do końca 2031 r.). Kraje członkowskie nie będą musiały transponować przepisów, ponieważ te zaczną obowiązywać bezpośrednio po publikacji rozporządzenia w europejskim dzienniku ustaw i w kolejnych latach (zgodnie z datami opisanymi w rozporządzeniu) – komentuje dr Katarzyna Barańska, reprezentująca Osborne Clarke.

W ślad za nowymi regulacjami, obowiązkowe staną się etykiety dla baterii pojazdów elektrycznych (EV), transportów lekkich (LMT, jak np. elektryczne hulajnogi) i baterii przemysłowych o pojemności do 2kWh. Te etykiety będą deklarować ślad węglowy, czyli wpływ danego produktu na środowisko oraz cyfrowy paszport – przekazujący wszystkie informacje o wymaganiach zrównoważonego rozwoju i cyklu życia baterii. Dla konsumenta oznacza to wprowadzenie obowiązku, aby takie baterie były dla każdego łatwo dostępne i wymienne w urządzeniach, w tym w telefonach czy tabletach.

Recykling to przyszłość

Warto podkreślić, że inicjatywa UE jest blisko związana z Europejskim Zielonym Ładem, Planem działania na rzecz gospodarki o obiegu zamkniętym oraz Nowej Strategii Przemysłowej. Nowe przepisy ominą jedynie małych i średnich przedsiębiorców. Zaostrzone będą cele gromadzenia odpadów i minimalne poziomy odzysku materiałów – np. lit, kluczowy do produkcji akumulatorów, ma docelowo 2031 roku być odzyskiwany w 95 proc. Pierwsze regulacje wejdą w życie 2027 roku, lit ma być wtedy w 50 proc. możliwy do recyklingu z elektrośmieci. – Pierwszy raz mamy przepisy dotyczące gospodarki o obiegu zamkniętym, które obejmują cały cykl życia produktu – podejście korzystne zarówno dla środowiska, jak i gospodarki – czytamy w komunikacie prasowym wypowiedź Achille Variatiego, posła Parlamentu Europejskiego.

Poprzez zwiększenie skali recyklingu akumulatorów litowo-jonowych branża bateryjna w Unii Europejskiej może w znacznym stopniu ograniczyć uzależnienie od importu surowców pierwotnych. Aktualnie w Europie funkcjonuje ponad 70 firm, które są bezpośrednio związane lub wspierają działania na rzecz wtórnego wykorzystania baterii, jednak rozwój elektromobilności na skalę masową wymaga pilnego uruchomienia kolejnych inwestycji w tym obszarze.

Kolejnym bodźcem będzie przyjęte prawo, w którym wyznaczono również minimalny poziom zawartości surowców wtórnych w przyszłościowych produktach. W efekcie osiem lat po wejściu w życie przepisów – 16 proc. kobaltu, 85 proc. ołowiu, 6 proc. litu i 6 proc. niklu; trzynaście lat po wejściu w życie przepisów – 26 proc. kobaltu, 85 proc. ołowiu, 12 proc. litu i 15 proc. niklu.

Biorąc pod uwagę zmieniające się prawo oraz wdrażane regulacje, rynek bateryjny ma szanse na jeszcze szybszy rozwój. W tym sektorze Polska może okazać się liderem, jeżeli dobrze wykorzystamy naszą szansę. Pozycja w produkcji baterii wypracowaliśmy już pozycję tylko musimy ją utrzymać. Przed nami walka o recyklingową dominację.

Autor: Elektromobilni.pl

FPP: Państwa członkowskie powinny mieć ostateczny głos w kształcie podatku akcyzowego

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) pozytywnie odbiera niedawną deklarację ze strony Wiceministra Finansów, Artura Sobonia, który wskazał, że to państwa członkowskie Unii Europejskiej mają ostateczny głos w kwestii kształtowania unijnej polityki w zakresie opodatkowania akcyzą. W Polsce realizowana jest mapa drogowa podatku akcyzowego z perspektywą sięgającą roku 2027. Nie ulega wątpliwości, że krajowe plany w tym zakresie będą musiały wpisać się w szersze regulacje wynikające z nowej unijnej dyrektywy tytoniowej – jednak nowe rozwiązania powinny zostać wypracowane w ramach standardowych procedur, zachowujących możliwość pełnego przedstawienia stanowiska i wymiany opinii ze strony Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz poszczególnych państw członkowskich.

Istotnym elementem planowanych dyskusji w ramach spotkania państw-sygnatariuszy Konwencji Ramowej WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu, które odbędzie się w listopadzie br. w Panamie, będzie kwestia polityki akcyzowej dotyczącej wyrobów tytoniowych. Z dostępnych informacji wynika, że celem spotkania będzie ustalenie konkretnych stawek opodatkowania papierosów oraz pokrewnych wyrobów i ich zamienników, które miałyby zastosowanie na obszarze całej Unii Europejskiej.

„Nie ulega wątpliwości, że niezbędne są dyskusje specjalistów ds. zdrowia publicznego na poziomie międzynarodowym na temat rekomendowanych kierunków zmian polityki regulacyjnej państwa w odniesieniu do uzależnień, a także prowadzenie analiz i dyskusji na temat wpływu poziomu akcyzy na konsumpcję papierosów oraz możliwą do osiągnięcia redukcję szkód zdrowotnych i społecznych związanych z paleniem. Ustalanie samych stawek akcyzy w ramach takiego gremium byłoby jednak działaniem zbyt daleko idącym. Przy podejmowaniu takich decyzji konieczne jest uwzględnienie całego szeregu czynników, związanych również z polityką fiskalną poszczególnych państw, ryzyka przemytu i szarej strefy, jak również uwarunkowanych specyfiką lokalną. Tryb dyskusji prowadzonych w Panamie nie gwarantuje uwzględnienia tych wszystkich czynników” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Oznaki ożywienia na rynku cen gazu ziemnego

Spadki cen gazu ziemnego na świecie to jeden z powodów spadku inflacji na świecie. Po ogromnym wzroście cen w następstwie wybuchu wojny w Ukrainie, ceny znacznie w tym roku spadły do poziomów dwa razy wyższych niż przed wybuchem wojny. Teraz, po okresie spadków, widać ożywienie na rynku. Ceny pozostają niestabilne, co utrudnia obniżanie cen dla konsumentów.

Ceny gazu ziemnego zarówno w Europie, jak i USA wykazały ostatnio oznaki ożywienia po bardzo silnym spadku w tym roku. To przypomina inwestorom, że ceny gazu wykazują bardzo duży poziom zmienności i niestabilności, a znaczne spadki cen nie powinny być brane za pewnik. Duża zmienność powoduje też trudności w obniżaniu cen gazu dla firm i odbiorców detalicznych w poszczególnych krajach. W Polsce, mimo dużych spadków cen gazu na świecie, wzrost cen od początku roku wynosi 17 proc. (według danych GUS).

Ceny gazu są jednym z najważniejszych czynników obniżających inflację w wielu krajach. Jednak ceny gazu ziemnego nadal dwukrotnie przekraczają poziomy sprzed wojny w Ukrainie. Ceny w USA odbiły się od kluczowego poziomu 2,00 dolarów za 1 milion BTU (brytyjska jednostka cieplna) wraz z wejściem w sezon letni. Globalna podaż gazu wzrośnie w tym roku tylko o 4 proc., a rosyjski eksport może zostać jeszcze bardziej ograniczony. Najbardziej rośnie popyt na gaz w Azji, z powodu otwarcia gospodarki chińskiej i ożywienia gospodarczego w Japonii. Niepewność na rynku wzmaga zjawisko wysokich temperatur w strefie równikowej, zwane El Niño, które z jednej strony powoduje zmniejszenie zapotrzebowanie na gaz do ogrzewania (choć zwiększa zapotrzebowanie na gaz zasilający klimatyzację), a z drugiej, może wywoływać huragany, które dezorganizują wydobycie gazu w USA.

W Europie, ceny gazu ziemnego TTF rosną – ostatnio podwoiły w stosunku do swoich najniższych poziomów. Dzieje się tak za sprawą ograniczeń podaży, ponieważ największy producent w Europie – Norwegia przedłużyła letnie przestoje konserwacyjne, a producent nr 2, czyli Holandia, przyspieszył zamknięcie swojego ogromnego pola gazowego – Groningen. Z tego powodu, największe spadki cen mogą być już za nami. Poziom zapasów gazu w UE wynosi 74 proc., i nie powinno być żadnego problemu z osiągnięciem poziomu 90 proc. przed listopadowym rozpoczęciem sezonu zimowego.

Największym producentem gazu ziemnego na świecie (25 proc. całkowitej produkcji) są USA. Są także drugim największym eksporterem, po Rosji, a przed krajami Bliskiego Wschodu. Podobnie jak w Europie, większość spadku cen gazu ziemnego może być już za nami. Spadek aktywności wiertniczej i produkcji utrzymuje ceny powyżej historycznie kluczowego poziomu 2,0 USD/MMBtu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Spadek bezrobocia w Polsce, pesymizm w niemieckiej gospodarce, odbicie Bitcoina

Spadek bezrobocia, mimo że o tej porze roku jest dość standardowy, zawsze cieszy. W tle pesymizm z niemieckiej gospodarki oraz kolejne odbicie w górę cyfrowego pieniądza, który pomimo inflacji odbił się od dołków z początku roku.

Bezrobocie w Polsce

Wczoraj poznaliśmy stopę bezrobocia w Polsce. Obyło się bez niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami spadła ona do 5,1%. Co ciekawe w 2023 roku od stycznia uzyskujemy dokładnie takie same rezultaty jak w 2022 roku. Pokazuje to dokładnie, że napływ emigrantów z terytorium Ukrainy wbrew głosom pewnych formacji wcale nie wpłynął dewastująco na polski rynek pracy. Biorąc pod uwagę nadchodzący sezon wakacyjny oraz prace w rolnictwie w kolejnych miesiącach powinniśmy spaść poniżej progu 5%. Dane te jako zgodne z oczekiwaniami nie miały większego wpływu na zachowanie kursów walut. Inwestorzy byli bowiem gotowi na poprawę wyniku względem danych za kwiecień.

Pesymizmu w Niemczech ciąg dalszy

Wczorajsze dane od naszego zachodniego sąsiada nie napawają optymizmem. Indeks Instytutu IFO wskazuje coraz niższe wyniki. Badania ankietowe pokazują poziom optymizmu respondentów. Ponieważ badanie prowadzone jest wśród przedsiębiorców z branż przetwórczej oraz budownictwa i handlu, ich nastawienie jest w pewnym sensie samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli będą tak jak teraz oczekiwać spowolnienia gospodarczego, to będą redukować zapasy, tym samym pogarszając koniunkturę w dalszych częściach łańcucha dostaw. To właśnie dlatego takiego typu indeksy są tak chętnie obserwowane przez analityków. Często pozwalają one pewne ostrzegawcze sygnały wychwycić dużo szybciej niż twarde dane w rodzaju zmian PKB.

Bitcoin znów zyskuje

Ostatnie dni przyniosły nam kolejne wzrosty wyceny na najpopularniejszej kryptowalucie świata. Przekroczyła ona nieznacznie 30 000 dolarów, ale również przebiła kwietniowe szczyty. Tym samym cena jest najwyższa od ponad roku, a konkretnie od pierwszej połowy 2022 roku. Co powoduje wzrosty cen? Ciężko wskazać jakiś konkretny sygnał. Kapitał zasadniczo szuka dobrych stóp zwrotu, a rynek kryptowalut ze swoją zmiennością potrafi takie zapewnić. Podobnie jak zresztą potencjalne straty. Na korzyść tych inwestycji przemawia sytuacja techniczna na wykresach, która zdaniem analityków technicznych sprzyja obecnie bardziej wzrostowi. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że bitcoin nie płaci odsetek jak obligacje. Co nie zmienia faktu, że jego cena jest wyrażona w dolarach, więc inflację i tak trzeba uwzględniać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Euro i dolar biją rekordy względem liry tureckiej. WIG-Banki osiąga nowe maksima

Amerykański rynek akcji kontynuował w poniedziałek korektę ostatnich wzrostów (S&P 500 -0,45 proc., DJIA –0,04 proc., Nasdaq 100 -1,36 proc.). Dziś rano japoński Nikkei nadal cofał się ze swych osiągniętych niedawno najwyższych od 1990 roku poziomów, ale na pozostałych giełdach Azji i Oceanii przeważały zwyżki. W Europie DAX i CAC 40 próbowały korygować trwającą od ok. 1,5 tygodnia zniżkę (DAX +0,15 proc., CAC 40 +0,23 proc. ok. godz. 9:40).

Lekko słabł dziś ok. godz. 9:55 WIG-20 (-0,22 proc.). Wśród indeksów sektorowych swój nowy najwyższy od ponad roku poziom zaliczył WIG-Banki. Swe nowe cykliczne maksima zanotowały kursy akcji spółek Alior Bank, mBank i Grupa Kęty. Wśród składników mWIG-u 40 najwyższy poziom od roku zaliczył kurs banku Millennium. O ok. 15 proc. wzrosła dziś rano do najwyższego poziomu od 2015 roku cena akcji Mostostalu Zabrze (4,44 zł ok. godz. 9:50). Spółka poinformowała wczoraj, że przeprowadzi operację skupu 590 tys. własnych akcji po 6,5 zł za sztukę. Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano również ceny akcji spółek Pakabex i AB PL.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych trzymała się w okolicach dolnego ograniczenia swej konsolidacji z okresu prawie 3 tygodni (3,727 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu wróciła powyżej poziomu 5,8 proc.

„Tradycyjnie” swe nowe historyczne maksima ustanowiły dziś euro i amerykański dolar względem tureckiej liry, ale ta zwyżka została powstrzymana i ok. godz. 9:15 turecka waluta się lekko umacniała. Najwyższy poziom od 2008 roku osiągnął dziś kurs EUR/JPY. Kurs EUR/USD kontynuował korektę spadków z czwartku i piątku minionego tygodnia (+0,32 proc. ok. godz. 9:15).

Lekko umacniał się dziś rano polski zloty (EUR/PLN -0,18 proc., USD/PLN –0,49 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal trzymał się powyżej poziomu 30000 USD (+0,7 proc. ok. godz. 9:20).

Cena kontraktów na kakao na ICE zaliczyła dziś swój najwyższy poziom od 2015 roku. Drożały dziś rano próbując się odbić od swoich przynajmniej kilkumiesięcznych minimów (w przypadku palladu kilkuletnich) metale szlachetne (ok. godz. 9:30 złoto +0,24 proc., srebro +0,97 proc., platyna +0,76 proc, pallad +1,02 proc.) oraz miedź (+0,81 proc.). Próbowały również się odbijać w górę ceny kontraktów na ropę naftową (ok. godz. 9:35 WTI +0,48 proc., Brent +0,42 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX, która wczoraj osiągnęła najwyższy poziom od początku marca br. lekko się korygowała (-0,55 proc. ok. godz. 9:40).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Avallon MBO inwestuje w S’portofino

  • Avallon MBO – fundusz private equity specjalizujący się w wykupach menedżerskich nabędzie większościowy pakiet udziałów w SAT sp. z o.o., rozwijającej markę S’portofino. To już 7. transakcja w ramach funduszu Avallon MBO Fund III, a druga w ciągu zaledwie miesiąca.
  • SAT znany jest z marki sklepów i e-sklepów S’portofino, obecnej w Polsce i na 8 rynkach zagranicznych. To także działający od ponad 30 lat dystrybutor i przedstawiciel marek sportowych premium, specjalizujący się m.in. w ofercie związanej z narciarstwem, bieganiem, jazdą na rowerze oraz grą w golfa. W 2022 r. spółka zanotowała 152 mln zł przychodów.
  • SAT obsługuje kilkaset tysięcy klientów i cały czas dynamicznie się rozwija. Całość sprzedaży B2C prowadzona jest w formule Firma posiada 7 stacjonarnych sklepów w Polsce i prowadzi sprzedaż online na 8 rynkach zagranicznych. Istotną część działalności SAT stanowi również sprzedaż hurtowa.

Fundusz private equity Avallon MBO zgłosił właśnie do UOKiK zamiar przejęcia większościowego pakietu udziałów w SAT sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu. To już siódma transakcja w ramach Avallon MBO Fund III, a druga w ciągu ostatniego miesiąca. SAT działa od 1990 r., pierwotnie jako dystrybutor oraz przedstawiciel marek sportowych premium, specjalizujący się w ofercie związanej z narciarstwem. W kolejnych latach spółka zbudowała i rozwinęła na skalę europejską własną markę sklepów pod nazwą S’portofino. Jest ona obecna na rynku polskim, a także na rynkach zagranicznych, funkcjonując jako koncept łączący sport oraz modę. To starannie wyselekcjonowany i dobrany dla wymagającego klienta portfel ponad 110 marek premium oraz mocna strona e-commerce, czyli sportofino.com.

Spółka stawia na sprzedaż omnichannel w oparciu o sieć 7 flagowych sklepów zlokalizowanych w prestiżowych lokalizacjach na terenie Polski, a po wejściu na rynki zagraniczne w 2018 r. odnotowuje również szybkie wzrosty w kanale online w Europie.

Obserwowaliśmy tę rodzinną, poznańską spółkę już od jakiegoś czasu, prowadząc równocześnie coraz bardziej zaawansowane rozmowy z właścicielami. Spółka świetnie sobie radziła w ostatnich latach, zwiększając w szybkim tempie skalę swojego biznesu. Dostrzegamy jednak wciąż bardzo duży potencjał do dalszej, dynamicznej ekspansji, przede wszystkim na rynkach zagranicznych. Spółka ma zamiar wejść do kolejnych 4 krajów europejskich z ofertą S’portofino. Pomoc w realizacji tego planu jest naszym priorytetem – mówi Krzysztof Kuźbik, partner w Avallon odpowiedzialny za transakcję.

Na części z nowych rynków planowane jest powtórzenie modelu omnichannelowego, który sprawdził się w przypadku sklepów S’portofino w Polsce. Otwierane będą kolejne flagowe sklepy stacjonarne w dobrych, prestiżowych lokalizacjach, ale ich zadaniem będzie przede wszystkim wykorzystanie potencjału S’portofino i zaprezentowanie marek sprzedawanych w sklepie internetowym.

Zdecydowaliśmy się na podpisanie umowy z Avallon MBO teraz, ale rozmowy trwały już od pewnego czasu. Doceniliśmy wieloletnie doświadczenie funduszu we współpracy z menedżerami i właścicielami, jego know-how w kontekście nowych rynków. My zaś – pozostając w spółce – dajemy nasze „czucie” tego niełatwego rynku, gdzie kluczowa jest świetna znajomość marek, trendów i rozumienie specyficznych potrzeb klienta, do którego kierujemy naszą ofertę. Równocześnie fundusz może zapewnić nam niezbędne know-how ułatwiające zmiany organizacyjne i pełną profesjonalizację bieżących działań spółki. To dla nas kluczowy aspekt w kontekście nadchodzących kwartałówtłumaczy Bożena Ślęzak, współzałożycielka i prezes zarządu SAT.

Według prognoz Statisty w latach 2022- 2026 wartość przychodów całego rynku odzieży w Europie odnotuje istotny wzrost w wysokości 4,2 proc. średnio rocznie, osiągając poziom 447,7 mld euro na koniec tego okresu. Inne wyliczenia analityków Statisty pokazują, że w 2021 r. 34,5 proc. przychodów ze sprzedaży odzieży w Polsce pochodziło ze sklepów online (30 proc. na rynku unijnym), a do 2025 r. prognozowany jest istotny wzrost tego udziału do 47,8 proc. w 2025 r. w Polsce (43,3 proc. w UE).

Spółka SAT dołączy do pozostałych spółek portfelowych funduszy Avallon. W portfelach funduszu znajduje się jeszcze 9 innych spółek: Wosana i Hortimex – z branży spożywczej, spółka marketingowa EDC Expert, platforma zakupowa B2B Marketplanet, TES – producent maszyn i komponentów elektrycznych stosowanych w energetyce, Clovin – przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją środków czystości, producent wysokiej jakości sprzętu oświetleniowego i odlewów aluminiowych – Norlys, Globema, czyli dostawca oprogramowania geoprzestrzennego, a także producent domów mobilnych klasy premium – firma Letniskowo. Równolegle Avallon aktywnie poszukuje kolejnych inwestycji. W ramach funduszu Avallon MBO III zgromadzono 137 mln EUR na ten cel.

Od lipca Mały ZUS Plus będzie niższy niż Mały ZUS. Ile zapłacą przedsiębiorcy?

Przedsiębiorcy, którzy rozpoczynają prowadzenie działalności gospodarczej, mogą skorzystać z preferencji w ZUS, takich jak ulga na start czy Mały ZUS. Po tym okresie co do zasady powinni przejść na duży ZUS lub wybrać Mały ZUS Plus. Natomiast w związku ze zmianami wprowadzonymi w płacy minimalnej może się okazać, że od lipca przedsiębiorcy zapłacą mniej składek na Małym ZUS Plus niż na Małym ZUS.

Od stycznia 2023 r. przedsiębiorcy za duży ZUS wraz ze składką chorobową płacą 1418,48 zł. Inną opcją, dla nowych przedsiębiorców, jest tzw. Mały ZUS, czyli preferencja polegająca na obniżeniu podstawy składek, a co za tym idzie – samych składek. Podstawa małego ZUS-u to 30% minimalnego wynagrodzenia, które od lipca wzrośnie z 3490 zł do 3600 zł. W związku z tym za okres od stycznia do czerwca składki wynoszą 331,26 zł, a za okres lipiec – grudzień przedsiębiorcy zapłacą 341,72 zł.

Dla kogo Mały ZUS Plus?

Przedsiębiorcy, których dochód w roku 2022 nie przekroczył 120 tysięcy złotych, mają możliwość skorzystania z Małego ZUS Plus po wykorzystaniu Małego ZUS, co pozwala nadal opłacać obniżone składki. Ta preferencja dotyczy wyłącznie danin na ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy, a składkę zdrowotną należy już płacić w pełnej kwocie. Jeśli przedsiębiorca prowadził działalność gospodarczą przez okres krótszy niż rok, limit dochodu jest obliczany proporcjonalnie do liczby dni prowadzenia firmy. Jednak z ulgi mogą skorzystać tylko ci, którzy prowadzili działalność przez co najmniej 60 dni w roku 2022.

Zgłoszenia do Małego ZUS Plus na dany rok można dokonać do końca stycznia. Przedsiębiorca powinien wyrejestrować się z ZUS-u poprzez druk ZUS ZWUA z kodem, z którym jest obecnie zarejestrowany. Następnie powinien ponownie dokonać zgłoszenia poprzez złożenie dokumentu ZUS ZUA z kodem 05 90 albo 05 92, a później do 20 lutego wraz z DRA/RCA wysłać DRA II /RCA II, gdzie należy uzupełnić odpowiednie pola i ustalić podstawę składek na cały rok.

Jak wyliczyć składki?

Podstawę składek na ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy oblicza się na podstawie dochodu. Dla przedsiębiorców opodatkowanych ryczałtem dochód stanowi połowę przychodu. Podstawa składek dla Małego ZUS Plus nie może być niższa niż 30% minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w styczniu danego roku. W styczniu 2023 roku było to 3490 zł, co oznacza, że minimalna podstawa dla MZ+ wyniosła 1047 zł. Jednak w przeciwieństwie do Małego ZUS, podstawa ta nie zmienia się przez cały rok.

Przepisy w tym zakresie są niespójne. Dla Małego ZUS mówi się o minimalnym wynagrodzeniu obowiązującym w danym okresie, a nie o stałej podstawie na cały rok. W rezultacie minimalna podstawa MZ+ może być niższa niż preferencyjna podstawa ZUS. Dla przedsiębiorców z minimalną podstawą oznacza to, że od lipca nadal będą płacić ZUS w wysokości 331,26 zł (z uwzględnieniem składki chorobowej) i nie będą dotknięci podwyżką minimalnego wynagrodzenia od lipca.Mały ZUS Plus Mały ZUS Plus

Mały ZUS + dostępny w ciągu roku podatkowego

Co istotne, z MZ+ można skorzystać w trakcie trwania roku podatkowego, jeśli w tym czasie skończy się czas na korzystanie z małego ZUS-u lub przedsiębiorca wraca do prowadzenia działalności po jej wcześniejszym zawieszeniu i ponownie zgłasza się do ubezpieczeń. Wówczas od następnego miesiąca lub dnia odwieszenia może skorzystać z MZ+. Jeśli stanie się to w drugiej połowie roku, to może się okazać, że przedsiębiorca nawet obniży swoje składki. Warto pamiętać, że na zgłoszenie w trakcie roku mamy tylko 7 dni od dnia odwieszenia działalności lub skończenia okresu małego ZUS-u.

Należy też zaznaczyć, że osoby, które korzystały do tej pory z Małego ZUS Plus, mogą go kontynuować pod zwykłymi warunkami, jeżeli w poprzednim roku ich przychód nie przekroczył 120 tysięcy złotych oraz prowadzili działalność gospodarczą przez co najmniej 60 dni. Z MZ+ przedsiębiorca może korzystać maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu ostatnich 60 miesięcy, w czasie których prowadził działalność gospodarczą. Obecne trwają pracę nad zmianami, które mają wydłużyć ten okres.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Nowe regulacje europejskie o recyklingu

Obecnie w Unii Europejskiej toczą się prace dotyczące nowej dyrektywy, która wkrótce stanie się rozporządzeniem w zakresie gospodarowania opakowaniami i odpadami. W ramach dyrektywy wprowadzone zostaną obligatoryjne systemy kaucji dla państw, które nie są w stanie zebrać 90% opakowań po napojach. Zbiórka opakowań wielorazowego użytku pozwala zaoszczędzić surowce i zamyka pętlę recyklingu. Takie systemy powinny funkcjonować w całej Europie do 2029 roku. Wprowadzenie dyrektywy ma na celu wyznaczenie nowych trendów w zakresie gospodarowania opakowaniami. Właśnie przez wprowadzenie obowiązkowych systemów kaucyjnych, państwa członkowskie będą musiały podejść do gospodarowania opakowaniami w sposób bardziej odpowiedzialny.

– Celem wprowadzenia nowych systemów jest zwiększenie skuteczności gospodarowania opakowaniami, co pozwoli na oszczędność surowców oraz zwiększenie poziomu recyklingu – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Anna Sapota, Vice President Public Affairs Eastern Europe North, TOMRA. – W perspektywie wprowadzenia nowych systemów państwa członkowskie będą musiały stawić czoła wyzwaniom związanym z gospodarką opakowaniami i zapewnić, że ich systemy są zgodne z wymaganiami nowej dyrektywy. Wprowadzenie nowej dyrektywy opakowań jest krokiem w kierunku bardziej zrównoważonej gospodarki. W konsekwencji wzrosną oszczędności surowców i poziomy recyklingu. Systemy kaucyjne powinny funkcjonować w całej Europie już w 2027 – 2029 roku, a wcześniej pojawią się cele dotyczące zbiórki oraz zawartości odzyskanego surowca w każdym opakowaniu. Oznacza to obowiązek wykorzystywania tworzywa pochodzącego z recyklingu do produkcji nowych butelek – podkreśla Sapota.

Pożyczki pozabankowe w maju 2023 r.

W maju 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 500,1 tys. nowych pożyczek o wartości 1,029 mld zł. W maju 2023 r., w porównaniu do maja 2022 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o (+32,1%). Natomiast w ujęciu liczbowym udzielono ich o (+58,2%) więcej.

Majowe wzrosty są częściowo następstwem wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja br. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane.

W maju 2023 r. 41,3% wartości nowo udzielonych pożyczek firmy pożyczkowe przyznały na kwoty powyżej 5 tys. zł, które w ujęciu liczbowym stanowiły jednak tylko 8,7%. W ujęciu liczbowym dominowały pożyczki do kwoty 1 tys. zł, które stanowiły 57% liczby przyznanego finansowania. W ujęciu wartościowym pożyczki na kwoty do 1 tys. zł miały jedynie 14,5% udział w sprzedaży.

Średnia wartość nowo udzielonej w maju 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 1 832 zł i była o 19,8% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w maju 2022 r.

W pierwszych pięciu miesiącach br. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 574,2 tys. pożyczek na kwotę 4,132 mld zł. Oznacza to wzrost o 10,5% liczby udzielonych pożyczek i wartości o 17,9% w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku.

Prawie 20 proc. Polaków chce, żeby państwo systemowo zmusiło banki do zawierania ugód z frankowiczami

Niemal co piąty ankietowany opowiada się za tym, aby państwo w sytuacji obecnego kryzysu na rynku kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich zmusiło banki do zawierania ugód. Tylko nieznacznie mniej badanych nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii. Z kolei blisko 13% uczestników sondażu uważa, że państwo nie powinno się w to w ogóle wtrącać, bo to problem banków i ich klientów. Spośród konkretnych rozwiązań, zaproponowanych przez autorów badania, najrzadziej preferowane było zwiększenie liczby sędziów orzekających w sprawach frankowych. Niewiele większe poparcie uzyskała sugestia, że bankom trzeba systemowo pomóc, np. przez dofinasowanie sektora bankowego z budżetu państwa.

Przymusić do ugody

Problem sektora bankowego ciągnie się od lat. I jak widać w praktyce, na razie nie zapowiada się na jego zakończenie. Wygląda nawet na to, że po ostatnim wyroku TSUE dot. korzystania z kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej, banki jeszcze bardziej zaostrzą swoją narrację. Natomiast z najnowszego badania opinii publicznej, wykonanego przez UCE RESEARCH dla portalu Wyborcza.biz na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca osób w wieku 18-80 lat, wiadomo, jakiej postawy rządu oczekują teraz Polacy. Spośród dziesięciu możliwych opcji, 18,2% ankietowanych, czyli najwięcej osób, wskazało, że państwo powinno zmusić banki do zawierania ugód.

– Zawierając ugodę, banki nadal zarabiają, tylko mniej niż przy nieuczciwej umowie kredytowej. W tej odpowiedzi widoczny jest też sentyment do naprawiania sytuacji przez państwo. Nie jestem zwolennikiem takiego podejścia, gdyż uzależnia rozwiązanie od nastawienia osób decydujących. Premier to przecież były prezes banku udzielającego właśnie kredyty walutowe. Wolę, żeby sprawy były rozstrzygane przez licznych sędziów, w oparciu o znane prawo, w tym chroniące zwykłych ludzi regulacje Unii Europejskiej, niż na podstawie uznania kilku czy kilkunastu osób z kręgów władzy. To może odbywać się nawet powoli czy w sposób niedoskonały, ale tak będzie lepiej – komentuje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal.

Ponadto radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo uważa, że ugoda polegająca na unieważnieniu kredytu jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, gdyż pozwala na uniknięcie procesu. Jednak w sprawach frankowych jest mocno spóźniona. Ekspert przekonuje, że nie można zmusić kredytodawców do zawarcia ugody, choć pewne narzędzia istniały od dawna, aby zapobiec fali pozwów. Banki ewidentnie nie doceniły wagi i skali problemu, a nawet go zlekceważyły. W efekcie będą musiały uporać się z olbrzymią ilością spraw, które z góry są dla nich raczej przegrane.

– Oczywiście to najczęstsza odpowiedź, ale niecałe 20% to nie jest dużo. Na tej podstawie trudno stawiać tezę, że Polacy chcą takiego rozwiązania. Można jedynie powiedzieć, że jedna piąta rodaków chce rozwiązania ustawowego wymuszającego zawieranie ugód. Nie jest wcale pewne, że byłyby one gorsze dla banków niż przegrane procesy. Według mnie, jest wręcz odwrotnie – mówi Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych z Domu Inwestycyjnego Xelion.

To jest ich problem…

18% respondentów nie wie, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze. Trudno im to ocenić. Jak zaznacza Piotr Kuczyński, bardzo niewielu Polaków ma kredyt we frankach. W szczycie było 470 tys. takich zobowiązań, a obecnie jest ich nieco ponad 300 tys. Natomiast aż ponad 2 mln ma kredyty złotowe. Zdaniem eksperta, nic więc dziwnego, że większość rodaków tym tematem się nie zajmuje. Jednak niesłusznie jest się tym nie przejmować, bo uderzenie w banki będzie bolesne dla wszystkich ich klientów. Natomiast 12,9% ankietowanych uważa, że państwo nie powinno się w to w ogóle wtrącać, bo to problem banków i kredytobiorców frankowych.

– Banki, prowadząc działalność gospodarczą, mają obowiązek przestrzegać obowiązujące prawo, w tym przepisy dotyczące ochrony konsumentów. Dlatego nie jest zasadne twierdzenie, że relacje pomiędzy bankami i ich klientami objęte są nieograniczoną swobodą kontraktową. Takie podejście jest w sposób oczywisty sprzeczne z obowiązującym prawem. A w ujęciu ad absurdum dawałoby bankom możliwość wszystkich działań, które są lub mogą naruszać interesy konsumentów. Z tego wynika konieczność wyznaczenia wyraźniej granicy swobody kontraktowej – podkreśla prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Według Jakuba Bartosiaka, na obecnym etapie, przy ponad 100 tys. toczących się już spraw, jest to właściwe podejście. Państwo nie zdołało zapobiec problemowi, gdy on powstawał w latach 2005-2010, ani go rozwiązać w latach 2017-2020, kiedy zaczynał być widoczny. Nie ma więc potrzeby szczególnej ingerencji teraz. Powoli, ale konsekwentnie, spór jest rozwiązywany na drodze sądowej. Po wielu latach został wypracowany model rozwiązywania tych spraw. Nie jest oczywiście idealny, ale można go uznać za wystarczająco dobry. Z kolei 10,6% badanych odpowiada, że powyższy temat ich w ogóle nie interesuje. Za to 10,2% respondentów uważa, że państwo powinno lepiej pomagać w zakresie mediacji pomiędzy frankowiczami i bankami.

– Mediacja to jedno z alternatywnych rozwiązywań i dość dobre narzędzie. Pozwala na uniknięcie sprawy sądowej oraz niepewnego orzeczenia. Dlatego też jest tak cenione w państwach, w których kultura rozstrzygania sporów pozostaje na wyższym poziomie niż u nas. Państwo powinno zatem systemowo wspierać tę drogę, zachętami do wybierania jej. Jednak warunkiem jest wola takiego wyboru przez obie strony konfliktu. Do tej pory banki odmawiały zawierania takich ugód, ale pomału zmieniają zdanie, bo zostały do tego trochę przymuszone – analizuje radca prawny Adrian Goska.

Inne opcje na stole

Natomiast 8,5% respondentów stwierdza, że państwo powinno rekompensować klientom banków koszty związane z procesami sądowymi. Według Adriana Goski, do rekompensaty zobowiązany jest podmiot, który doprowadził do szkody. W tym przypadku odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na bankach. One muszą udźwignąć ciężar wszystkich szkód wywołanych wprowadzeniem do obrotu prawnego umów, które mogły doprowadzić wiele rodzin do bankructwa.

– Cały czas opieramy się na stwierdzeniu, że państwo coś powinno. Warto jednak podkreślić rolę wszystkich obywateli. Przecież nie każdego stać na kredyt hipoteczny w tym kraju, a w wyniku ostatnich wydarzeń okazuje się, że całe społeczeństwo będzie spłacało kredyty frankowe. Dochodzimy do takich rozwiązań, że osoba, która zaciągała kredyt frankowy, otrzyma za darmo pieniądze od banku. A za pomoc państwa finalnie zapłaciłby każdy Polak – w podatkach lub w innych daninach – zaznacza prof. Stanisław Mazur.

Do tego widać, że 7,8% ankietowanych uważa, iż państwo powinno pomóc bankom w rozwiązaniu problemu (np. przez dofinasowanie sektora bankowego z budżetu państwa). 7,2% badanych jest zdania, że trzeba zostawić te sprawy wyłącznie do rozpoznania sądom. Z kolei 5,1% respondentów stwierdza, że należy zwiększyć liczbę sędziów, którzy zajmują się kredytami frankowymi. Natomiast 1,5% uczestników sondażu ma przekonanie, że państwo powinno zachować się inaczej, niż wskazali to autorzy badania.

– Osoby postronne mogą nie mieć wiedzy na temat obłożenia sędziów sprawami. W Warszawie w tzw. wydziale frankowym prowadzą oni po kilkaset lub nawet ponad 1000 spraw. Obok większej liczby sędziów potrzeba także wsparcia administracyjnego, stałości zatrudnienia pracowników sądów i stabilności przepisów proceduralnych. Jako pełnomocnicy mamy oczywiście zastrzeżenia do sposobu pracy poszczególnych sędziów, ale dostrzegamy systemowy problem związany z nadmierną liczbą spraw. W jego rozwiązaniu może pomóc kierowanie pozwów do sądów w całej Polsce, a nie tylko w Warszawie. Dzieje się to już od kwietnia tego roku. Niedługo powinny być widoczne efekty tej zmiany – podsumowuje adwokat z Kancelarii MBM Legal.

Rośnie sprzedaż danych Cloud Technologies

Kolejny wysoki wzrost sprzedaży danych Cloud Technologies. Spółka rośnie organicznie, osiągając w kwietniu 52-procentowy wzrost.

Sprzedaż danych cyfrowych Cloud Technologies do kluczowych klientów wzrosła w kwietniu br. o 52% r/r, co jest najwyższym wzrostem od początku bieżącego roku. Spółka dostarczająca dane do targetowania reklamy internetowej, które zasilają kampanie największych marek na świecie, zgodnie z przyjętą strategią rozwoju kontynuuje dynamiczny wzrost sprzedaży w strategicznym dla siebie segmencie. W perspektywie do 2025 r. Cloud Technologies będzie się również rozwijać w nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu, takich jak na przykład wykorzystanie danych w sektorze sztucznej inteligencji.

– W nowej strategii rozwoju na lata 2023-2025 naszym priorytetem jest rozwój organiczny. Bardzo dobre wyniki sprzedaży pokazują, że efektywnie wykorzystujemy naszą autorską technologię DMP i wciąż mamy potencjał do dalszego wzrostu. Sprzyja nam przy tym rosnący rynek reklamy, który dodatkowo stymulowany jest w wyniku przenoszenia budżetów marketingowych do kanałów on-line. Kluczowe znaczenie odgrywa rynek USA, który obecnie generuje ponad 80% naszych przychodów. O atrakcyjności globalnego rynku reklamy świadczy fakt, że w 2025 roku globalne wydatki na reklamę mają sięgnąć 1 biliona USD – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Notowana na głównym parkiecie GPW Cloud Technologies od lat pozyskuje dane i wykorzystuje algorytmy AI, między innymi w celu zaawansowanego klasyfikowania treści. Spółka zasila danymi algorytmy maszynowego uczenia największych platform odpowiedzialnych za emitowanie reklam internetowych. W wyniku właściwego targetowania reklamodawcy osiągają lepsze wyniki oraz tym samym zwrot z inwestycji.

W ramach realizacji nowej strategii Cloud Technologies zamierza przeznaczyć do 100 mln PLN w latach 20232025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Dodatkowo, zarząd Cloud Technologies przedstawił propozycję wprowadzenia polityki dywidendowej, rekomendując wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu.

Cloud Technologies osiągnęło wszystkie cele założone w strategii na lata 2021-2023. Przychody z wysokomarżowego segmentu sprzedaży danych w 2022 roku wzrosły do poziomu 38,5 mln PLN (+53% r/r), a spółka stała się jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych. W lipcu 2022 r. Cloud Technologies dokonało akwizycji hiszpańskiej spółki TL1 za 1,9 mln EUR, a w grudniu spółka przeszła z rynku NewConnect na Główny Rynek GPW, zaliczając udany debiut. Z kolei w lutym br. spółka sfinalizowała proces zakupu kodów źródłowych do platformy DSP, co zwiększa niezależność w funkcjonowaniu grupy kapitałowej na rynku reklamy internetowej. W ramach realizacji poprzedniej strategii (2021-2023) Cloud Technologies przeprowadziło skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego, skupując łącznie 250 000 akcji za 11,2 mln PLN oraz z powodzeniem zrealizowało projekty B+R o wartości 3,3 mln zł.

Nie możemy pogrzebać epokowej szansy w regulacjach. Eksperci o polskiej strategii dla sztucznej inteligencji

Sztucznej inteligencji nie należy się obawiać, lecz korzystać z niej w sposób odpowiedzialny. Krajowa strategia dla SI musi uwzględniać konkretny plan ścieżki wdrożeń i na każdym etapie powstawać z myślą nie tylko o etyce, ale też o biznesie i możliwościach gospodarczych. Konieczne są nie tylko regulacje, ale także szeroko zakrojona edukacja społeczna oraz inwestycje i współpraca międzysektorowa – to wnioski z debaty o polskiej strategii dla sztucznej inteligencji (AI) zorganizowanej podczas festiwalu Rethink Digital Fest.

Przedstawiciele władz, eksperci z branży cyfrowej i naukowcy dyskutowali o tym, jak powinna wyglądać polska strategia dla AI, na jakie wyzwania powinna odpowiadać oraz jakie narzędzia prawne i technologiczne mamy dziś do dyspozycji, by ją realizować.

Strategia konieczna, by wykorzystać szansę na wzrost

Uczestnicy dyskusji w Łodzi wyrazili oczekiwania wobec strategii dla SI i wskazywali, że jest konieczna, by wykorzystać gospodarczy potencjał nowych technologii. – Stoimy przed epokową szansą. W dziedzinie SI rozmiar przedsiębiorstwa ma coraz mniejsze znaczenie. Mikro, małe i średnie firmy, które są trzonem naszej gospodarki już dziś tworzą wyjątkowe usługi oparte o SI dla logistyki, transportu czy sektora ochrony zdrowia – mówił Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. – Przede wszystkim należy jasno wskazać, kto w Polsce odpowiada za przygotowanie i wdrożenie strategii dla SI. Ważne, aby strategia ta na każdym etapie powstawała z myślą o etyce, ale także o biznesie i możliwościach gospodarczych, jakie niesie sztuczna inteligencja. Chciałbym, aby strategia taka była kompleksowym, ale przejrzystym poradnikiem dla administracji publicznej i biznesu nt. tego jak wdrażać i rozwijać SI w kraju. Dlatego też powinna powstać przy udziale administracji, sektora prywatnego i środowiska naukowego – dodał Kanownik.

W czasie rozmowy podkreślono potrzebę współpracy pomiędzy sektorami w sferze SI. – Musimy budować mosty pomiędzy biznesem i środowiskiem akademickim, by pogłębiać ich współpracę na rzecz rozwoju sztucznej inteligencji, postępu wdrożeń rozwiązań SI oraz przygotowania i implementacji krajowej strategii – mówiła dr Dominika Kaczorowska-Spychalska z Uniwersytetu Łódzkiego, Lider podgrupy ds. Badań, Innowacyjności i Wdrożeń Grupy Roboczej ds. Sztucznej Inteligencji przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Uczestnicy dyskusji komentowali także wyrażane w debacie publicznej obawy związane z rozwojem SI. – W rozmowie o sztucznej inteligencji musimy znaleźć równowagę. Technologia daje nam ogrom nowych możliwości, lecz jak każde inne narzędzie pociąga za sobą szereg wyzwań i zagrożeń. Na pewno jesteśmy w stanie ich uniknąć i nie należy popadać w panikę – mówiła dr Dominika Kaczorowska-Spychalska. – SI należy traktować przede wszystkim jako narzędzie. Musimy w sposób świadomy i odpowiedzialny definiować cele, które ma ona dla nas realizować. To od nas w dużej mierze zależy, na ile realne jest ryzyko związane z rozwojem SI – wskazał Jan Oleksiewicz, Zastępca Dyrektora Departamentu Gospodarki Cyfrowej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

Regulacje, kompetencje i fundusze

Zdaniem panelistów kluczowymi wyzwaniami na drodze rozwoju SI są bariery regulacyjne oraz niedostateczny poziom kompetencji i świadomości, ale również częste problemy podmiotów sektora prywatnego i publicznego z finansowaniem wdrożeń nowych technologii. – Choć potrzeba uregulowania sztucznej inteligencji jest jasna, to nie wolno nam stawiać regulacyjnych barier przed postępem technologicznym i gospodarczym. Obecny projekt unijnego Aktu ws. SI niesie ryzyko dla ograniczenia innowacyjności w UE. Jak najszybciej powinien powstać także fundusz inwestycyjny dedykowany SI, wspierający polskie firmy chcące tworzyć i wdrażać produkty i usługi oparte o SI – stwierdził Michał Kanownik.

– Nie osiągniemy naszych celów bez budowy świadomości, umiejętności i kompetencji wśród obywateli, administracji i biznesu. Edukacja w dziedzinie SI jest niezbędna, by wykorzystać potencjał nowych technologii – mówiła dr Dominika Kaczorowska-Spychalska

Festiwal Rethink Digital Fest poświęcony holistycznemu i biznesowemu spojrzeniu na nowoczesne technologie i transformację cyfrową został zorganizowany przez Łódzką Specjalną Strefę Ekonomiczną, partnera głównego wydarzenia Związek Cyfrowa Polska oraz partnera wspierającego ElektroEko S.A. i trwał od 20 do 21 czerwca 2023 r. w Łodzi.

Słabe dane uderzają w EUR/USD; złoty trzyma się mocno

W ubiegłym tygodniu pogorszył się globalny sentyment do ryzyka, aktywa ryzykowne nie radziły więc sobie najlepiej. Odpornością wykazał się jednak złoty, który w minionych dniach sięgnął kolejnych szczytów względem euro i dolara.

Wskaźniki PMI aktywności biznesowej, prawdopodobnie najbardziej bieżące mierniki aktywności gospodarczej, zaskoczyły w dół – szczególnie w strefie euro, co ponownie obudziło obawy dotyczące recesji. W okresach niepewności i odwrotu od ryzyka dolar zazwyczaj zyskuje, a zeszły tydzień nie był pod tym względem wyjątkiem. Amerykańska waluta umocniła się w stosunku do wszystkich pozostałych głównych walut z wyjątkiem dolara kanadyjskiego. Najgorzej radziła sobie ponownie lira turecka – rynki zareagowały na rozczarowująco niską podwyżkę stóp procentowych, sprowadzając walutę do nowych minimów.

W tym tygodniu nie otrzymamy wielu istotnych odczytów makroekonomicznych. Uwaga rynku powinna skupić się w dużej mierze na dwóch wydarzeniach. Pierwszym z nich jest konferencja EBC dla bankierów centralnych w Sintrze (26-28.06), podczas której odbędą się m.in. przemówienia prezeski EBC Christine Lagarde i prezesa Fedu Jerome’a Powella. Uczestnicy rynku będą im się uważnie przysłuchiwać, by wyłapać wszelkie wskazówki dotyczące przyszłych ruchów banków. Tydzień zakończą wstępne dane o inflacji w strefie euro w czerwcu (30.06), z których szczególnie interesujące będą dla nas te dotyczące bardziej uporczywej miary bazowej. Tego samego dnia poznamy także dane dotyczące dynamiki cen w Polsce.

PLN

W ubiegłym tygodniu siła złotego powróciła. Złoty osiągnął kolejne lokalne maksima względem euro i dolara amerykańskiego – w czwartek (22.06) kurs EUR/PLN spadł do 4,42, z kolei USD/PLN do 4,02. Stało się to mimo niesprzyjających w dużej mierze wieści gospodarczych i siły dolara, która przeważnie nie jest dla złotego korzystna. W tym tygodniu skupimy się na piątkowym (30.06) wstępnym odczycie inflacji – oczekuje się, że również w czerwcu wykaże on istotny spadek. Słabość danych dotyczących aktywności gospodarczej i znacznie niższa od oczekiwań, wpisująca się w szerszy trend, majowa inflacja PPI dają dodatkową nadzieję na normalizację presji cenowej w Polsce.

Próba puczu – lub coś, co ją przypominało – w sobotę w Rosji nie wpłynęła istotnie na złotego. Informacje stamtąd płynące mogą mieć jednak wpływ na sentyment do waluty, zwłaszcza jeśli bylibyśmy świadkami kolejnej nagłej zmiany. Najprawdopodobniej wzrosłaby wtedy zmienność, a awersja do ryzyka doprowadziłaby do presji na osłabienie złotego. Pojawienie się możliwości, że to krok w kierunku zakończenia wojny w Ukrainie, mógłoby jednak w dalszej perspektywie wzmocnić polską walutę.

EUR

Ubiegłotygodniowe kiepskie odczyty PMI zakończyły trend zwyżkowy EUR/USD. Są one zgodne z silnym kurczeniem się sektora przemysłowego, niespodziewanego spadku doświadczył jednak również indeks dla usług. Indeks zbiorczy oscyluje wokół poziomu 50 pkt, oddzielającego ekspansję od kurczenia się, i zdaje się wskazywać na stagnację gospodarki.

Europejski Bank Centralny znalazł się między młotem a kowadłem, stając w obliczu stagflacji. Mimo spowolnienia gospodarczego oczekuje się, że inflacja bazowa w czerwcu wzrośnie z majowych 5,3%. Dane poznamy w piątek 30.06. Oczekujemy, że EBC wywiąże się z obietnicy i skoncentruje swoje wysiłki na walce z inflacją. Niemniej, możliwe jest, że dalsze zyski euro nastąpią dopiero po jasnych sygnałach, że gospodarka strefy euro kroczy ścieżką wzrostu.

USD

W niezwykle spokojnym pod względem wieści i odczytów z USA tygodniu kurs dolara zależał głównie od informacji z zewnątrz, szczególnie od opublikowanych w piątek (23.06) słabych danych PMI ze strefy euro. Dolarowi sprzyjają spowolnienie w globalnej gospodarce, rosnąca awersja do ryzyka i Rezerwa Federalna, która nie zakończyła jeszcze zacieśniania. Copółroczne sprawozdanie Powella przed Kongresem nie przyniosło wielu istotnych informacji – podkreślił on jednak ponownie, że daleko do obniżek stóp procentowych Fedu, a w międzyczasie może nastąpić jeszcze parę podwyżek.

Pozostaje czekać na to, czy twarde dane potwierdzą spowolnienie widoczne we wskaźnikach PMI. Dolar może wkraczać jednak w okres pewnego wyciszenia, kiedy to inwestorzy będą czekać na kolejne raporty inflacyjne i komunikaty Fedu, by ocenić, ile jeszcze podwyżek stóp procentowych przed nami w trwającym cyklu.

GBP

Był to intensywny tydzień dla brytyjskich rynków finansowych. Raport o inflacji w maju (21.06) zaskoczył negatywnie zarówno pod względem miary głównej, jak i bazowej, która ponownie wzrosła do najwyższego od 30 lat poziomu. Był to sygnał alarmowy dla Banku Anglii (BoE), który kolejnego dnia zaskoczył rynki podwyżką stóp procentowych do 5,0% – o 50 pb. zamiast oczekiwanych 25 pb.

Od miesięcy uważamy, że wzrost stóp powyżej 6% jest w Wielkiej Brytanii realną możliwością, a po ostatnich działaniach banku centralnego rynki w końcu zaczęły podzielać nasz pogląd, także wyceniając ten najwyższy wśród rozwiniętych gospodarek poziom. Funt nie zyskał jednak na jastrzębich sygnałach – prawdopodobnie przez zwiększone obawy dotyczące recesji oraz niepewność uczestników rynku w kontekście przyszłych decyzji podejmowanych przez BoE. Waluta pozostaje w wąskim przedziale względem euro i dolara.

CHF

Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) znalazł się w ubiegłym tygodniu w centrum uwagi. Zgodnie z oczekiwaniami podniósł referencyjną stopę procentową o 25 pb., do 1,75%. Brzmiał również jastrzębio, potwierdzając, że jest gotowy do interwencji na rynku walutowym (koncentrując się wciąż na sprzedaży walut obcych) i że może ponownie podnieść stopy procentowe. Prognoza inflacji również została zmieniona w sposób sugerujący, że możemy być świadkami dalszego zacieśniania polityki – krótkoterminowe prognozy zostały obniżone, średnioterminowe natomiast podwyższone. Biorąc to pod uwagę, zakładamy obecnie, że we wrześniu prawdopodobna jest kolejna podwyżka o 25 pb.

Poniekąd wbrew intuicji frank po ogłoszeniu decyzji doświadczył wyprzedaży, przy czym zdołał później odrobić straty, kończąc tydzień na mniej więcej niezmienionym poziomie w stosunku do euro i blisko szczytu zestawienia wyników walut G10. W tym tygodniu uwaga powinna być podzielona po równo między politykę monetarną (parę wystąpień przedstawicieli SNB w poniedziałek), dane ekonomiczne (piątkowe dane o sprzedaży detalicznej i wskaźnik wiodący KOF) oraz wiadomości ze świata. W zależności od rozwoju sytuacji w Rosji będziemy mogli zaobserwować zwiększoną zmienność na franku ze względu na jego status bezpiecznej przystani. Jak dotąd weekendowa próba puczu nie miała jednak wyraźnego wpływu na kurs waluty.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Dobra kondycja sektora handlowego po I kwartale 2023 roku

Aktywność deweloperów na rynku handlowym w I kwartale roku zakończyła się oddaniem do użytku pond 100 000 m kw. powierzchni, co jest wynikiem dwukrotnie wyższym niż średnioroczna wartość z ostatnich 5 lat. Inwestorzy również wykazali swoje zainteresowanie, lokując w obiekty handlowe blisko 32% zainwestowane w polskie nieruchomości komercyjne kapitału.

Zasoby biurowe nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce na koniec marca 2023 roku szacowane były na niemal 12,7 mln m kw. Nieznacznie ponad połowa zlokalizowana była w ośmiu największych aglomeracjach, a pozostała powierzchnia rozkładała się równomiernie na miasta średniej wielkości (100 000 – 400 000 mieszkańców) oraz małe miasta (poniżej 100 000 mieszkańców).

„Początek 2023 roku okazał się bardzo dobry pod względem oddanej do użytku powierzchni handlowej. W I kwartale rynek zasiliło ponad 100 000 m kw. Porównując analogiczne okresy z 5 ostatnich lat, wynik ten jest ponad dwukrotnie wyższy. W poprzednich latach deweloperzy chętniej wybierali mniejsze ośrodki miejskie z uwagi na nasycenie dużych miast. Z kolei, wyniki w pierwszym kwartale pokazują, że na rynek największych aglomeracji trafiła niemal połowa nowej podaży w Polsce,” – komentuje Bożena Garbarczyk, associate director w dziale badań rynku.

„Inwestorzy również wykazali swoje zainteresowanie obiektami handlowymi, lokując w nie blisko 32% całkowitego kapitału zainwestowanego w polskie nieruchomości komercyjne. Dzięki temu sektor handlowy uplasował się na drugim miejscu pod względem udziału w całkowitym wolumenie,” – dodaje Małgorzata Krzystek, dyrektor działu wycen nieruchomości i doradztwa w Knight Frank. 

Na koniec marca w budowie pozostawał wciąż duży wolumen powierzchni handlowej, który szacowano na około 300 000 m kw.

„W dalszym ciągu deweloperzy najchętniej realizują parki handlowe, a na lokalizacje swoich inwestycji wybierają średniej wielkości miasta (27% realizowanych obecnie projektów) oraz małe miasta (65% projektów w budowie),” – wyjaśnia Bożena Garbarczyk.

W ostatnich sześciu miesiącach rośnie wskaźnik ufności konsumenckiej, co wskazuje na zapowiedź poprawy nastrojów Polaków dotyczących zakupów. Wskaźnik pozwala ocenić tendencję  konsumpcji indywidualnej poprzez analizę sytuacji ekonomicznej i finansowej gospodarstw domowych. W kwietniu br. wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł -32,2 i był o 3,4 pp. wyższy w stosunku do poprzedniego miesiąca, a w porównaniu z wynikiem sprzed sześciu miesięcy, tj. październikiem 2022, wzrósł aż do 23,3 pp.

Zainfekowany pendrive doprowadził do ataku na szpital. W tle chińscy hakerzy

  • Nowa wersja chińskiego oprogramowania szpiegowskiego zainfekowała sieć jednego ze szpitali za sprawą dysku USB – złośliwe oprogramowanie wykryli analitycy Check Point Research, którzy badali źródło i konsekwencje ataku
  • Dysk został podpięty do komputera znajdującego się w sieci szpitala, co doprowadziło do infekcji. Wcześniej pendrive był używany w Azji podczas jednej z branżowych konferencji.
  • Za infekcją stoi najprawdopodobniej chińska grupa hakerska Camaro Dragon, która niedawno przeprowadziła głośny atak na routery TP Link.

Nowa wersja chińskiego oprogramowania szpiegowskiego zainfekowała sieć jednego ze szpitali za sprawą dysku USB. Złośliwe oprogramowanie wykryli analitycy Check Point Research, którzy badali źródło i konsekwencje ataku. Za infekcją stoi najprawdopodobniej chińska grupa hakerska Camaro Dragon.

Zespół Check Point Research badał w ostatnich tygodniach atak hakerski przeprowadzony na jeden z europejskich szpitali. Śledztwo ujawniło, że dostęp do sieci został uzyskany przy użyciu zainfekowanego dysku USB. Pracownik, który brał udział w jednej z konferencji medycznych w Azji, podobno podzielił się swoją prezentacją za pomocą dysku USB, który w konsekwencji został zainfekowany.

Dalsza analiza ujawniła, że za oprogramowaniem stoi najprawdopodobniej Camaro Dragon, chińska grupa APT znana również jako Mustang Panda czy LuminousMoth, która niedawno przeprowadziła głośny atak na routery TP Link.

Jeszcze do niedawna chińscy cyberprzestępcy koncentrowali się na atakowaniu instytucji z krajów Azji Południowo-Wschodniej. Dziś wiadomo, że ugrupowanie rozszerzyło swoją działalność na praktycznie cały świat, komentują sprawę specjaliści z Check Point Research.

Jak doszło do infekcji?

Po powrocie z azjatyckiej konferencji, jeden z pracowników szpitala użył wspomnianą pamięć USB na jednym ze służbowych komputerów, co doprowadziło do rozprzestrzenienia się infekcji na całą sieć szpitala.

Złośliwe oprogramowanie jest częścią zestawu narzędzi o nazwie „SSE”, który został opisany pod koniec 2022 r. – Konsekwencje pomyślnej infekcji są dwojakie: złośliwe oprogramowanie nie tylko tworzy backdoora na zaatakowanej maszynie, ale także rozprzestrzenia się na nowo podłączone dyski wymienne — ostrzegają eksperci Check Point Research na swoim blogu.

Główny wariant ładunku, nazwany WispRider, posiadał funkcję backdoora oraz możliwości rozprzestrzeniania się przez USB za pomocą programu uruchamiającego HopperTick. Program zawiera również dodatkowe funkcje, takie jak np. obejście SmadAV, popularnego w Azji rozwiązania antywirusowego. Szkodliwe oprogramowanie ładuje również biblioteki DLL przy użyciu komponentów oprogramowania zabezpieczającego, takiego jak G-DATA Total Security oraz dwóch głównych firm zajmujących się grami (Electronic Arts i Riot Games).

To podejście nie tylko umożliwia infiltrację potencjalnie odizolowanych systemów, ale także zapewnia i utrzymuje dostęp do szerokiej gamy podmiotów, nawet tych, które nie są głównym celem – dodają przedstawiciele Check Pointa.

Wdrożenie 5G na świecie niezagrożone sytuacją geopolityczną i spowolnieniem gospodarczym

  • Liczba subskrypcji telefonii komórkowej 5G rośnie w każdym regionie. Prognozuje się, że do końca 2023 r. osiągnie 1,5 miliarda na świecie.
  • Do 2028 r. 5G będzie stanowić prawie 80 procent stałego dostępu bezprzewodowego (FWA).

Jak wynika z najnowszych danych Ericsson Mobility Report sytuacja geopolityczna i widoczne spowolnienie makroekonomiczne na niektórych rynkach nie zatrzymało inwestycji w 5G w skali globalnej. Najdynamiczniej zmieniającym się regionem, cechującym się wysokim tempem wdrożeń 5G był według czerwcowego raportu rynek indyjski. Subskrypcje 5G w Indiach osiągnęły około 10 milionów do końca 2022 roku i szacuje się, że do końca 2028 roku będą stanowić około 57 procent subskrypcji mobilnych w tym kraju, co czyni go najszybciej rozwijającym się regionem 5G na świecie.

Najnowszy Ericsson Mobility Report pokazuje również, że wzrost subskrypcji 5G w Ameryce Północnej był wyższy od prognoz. Pod koniec 2022 r. region ten miał najwyższą globalną penetrację subskrypcji 5G, wynoszącą 41 procent.

W skali globalnej liczba subskrypcji 5G nadal rośnie i prognozuje się, że do końca 2023 r. osiągnie 1,5 miliarda. Globalny ruch danych w sieciach mobilnych cechuje tendencja wzrostowa, a miesięczne, średnie globalne wykorzystanie na smartfon przekroczy 20 GB do końca 2023 roku. Raport firmy Ericsson pokazuje również ciągły wzrost przychodów na wiodących rynkach 5G.

Na całym świecie około 240 dostawców usług komunikacyjnych (CSP) uruchomiło komercyjne usługi 5G, a około 35 wdrożyło lub uruchomiło samodzielne usługi 5G (SA). Najpopularniejszymi usługami 5G uruchamianymi przez dostawców usług dla konsumentów są rozszerzony mobilny szerokopasmowy dostęp do Internetu (eMBB), stały dostęp bezprzewodowy (FWA) oraz gry i niektóre usługi oparte na AR / VR, takie jak szkolenia i programy edukacyjne.

Stały dostęp bezprzewodowy rośnie nieprzerwanie pod względem liczby dostawców usług mobilnych, oferujących FWA i na koniec 2022 r. stanowił 21 procent globalnego ruchu danych mobilnych. Przewiduje się, że w 2028 r. wzrośnie ponad 5-krotnie, osiągając prawie 130 EB, co będzie stanowić około 30 procent mobilnego ruchu danych. Zwiększy się także odsetek tych, którzy oferują FWA przez 5G wraz ze wzrostem zarówno liczby połączeń, jak i natężenia ruchu na połączenie.

Szacuje się, że do 2028 r. 5G będzie stanowić prawie 80 procent wszystkich połączeń FWA.

Ericsson Mobility Report „Stały dostęp bezprzewodowy (FWA) jest doskonałym przykładem wykorzystania 5G, a jego zastosowanie widać również w Polsce. Najnowszy raport Ericsson Mobility pokazuje, że łącznie 40 procent dostawców FWA oferuje usługi w technologii 5G. Rynki Ameryki Północnej i Europy Zachodniej mają w tej kategorii najwyższe regionalne wskaźniki wdrożenia, blisko 70 procent dostawców usług FWA oferuje usługi 5G” – komentuje Martin Mellor, prezes firmy Ericsson w Polsce.

Według danych Ericsson Mobility Report, 5G nadal napędza innowacje w zakresie pakietowania usług mobilnych. Wśród dostawców usług telekomunikacyjnych coraz powszechniejsze jest oferowanie pakietów z popularnymi usługami rozrywkowymi, takimi jak telewizja, strumieniowanie muzyki lub serwisy gamingowe w chmurze.

Komisja Europejska skierowała sprawę wezwania Würth Group na TIM S.A. do polskiego organu ochrony konkurencji. Okres przyjmowania zapisów w wezwaniu został przedłużony

Transakcja pomiędzy Grupą Würth a TIM S.A. („Spółka”) zostanie zbadana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów („UOKiK”) po przekazaniu sprawy przez Komisję Europejską. Zdaniem unijnego regulatora, polski organ jest najlepiej przygotowany do oceny koncentracji. Okres zapisów w wezwaniu został przedłużony do 23 sierpnia w związku z przeniesieniem jurysdykcji do UOKiK.

Każdy organ ochrony konkurencji bada koncentrację pod kątem jej wpływu na konkurencję na danym rynku. Biorąc pod uwagę jej wielkość, europejski organ regulacyjny miał wyłączną jurysdykcję do zbadania wezwania Grupy Würth na Spółkę w oparciu o obowiązujące przepisy proceduralne. Jednak te same zasady pozwalają Komisji Europejskiej na przekazanie sprawy do krajowego organu regulacyjnego w pewnych okolicznościach, w tym jeśli taki organ regulacyjny wydaje się lepiej przygotowany do zbadania danej koncentracji. W przypadku niniejszej transakcji zrozumiałym wyborem Komisji Europejskiej jest wycofanie się i umożliwienie UOKiK dokonania przeglądu wezwania na akcje TIM S.A., ponieważ Spółka prowadzi działalność niemal wyłącznie w Polsce.

Złożenie wniosku o zbadanie koncentracji do UOKiK to dla nas kolejny ważny krok w trakcie wezwania. Wierzymy, że krajowy urząd antymonopolowy ma doskonałą wiedzę i zna specyfikę polskiego rynku, dzięki czemu cały proces badania powinien przebiec szybko i sprawnie – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes wykonawczy Grupy Würth odpowiedzialny za międzynarodowy hurt elektrotechniczny.

Od początku okresu przyjmowania zapisów w wezwaniu, zapisy na akcje przekroczyły ustalony w wezwaniu próg 50% ogólnej liczby głosów po ustalonej cenie 50,69 zł za akcję.

Cieszymy się, że nasza oferta została dobrze przyjęta przez inwestorów. Zaoferowaliśmy bardzo atrakcyjną cenę, co jest jasnym sygnałem dla wszystkich akcjonariuszy – dodaje Ulrich Liedtke.

Harmonogram wezwania na akcje TIM S.A.:

26 kwietnia 2023 Rozpoczęcie przyjmowania zapisów
23 sierpnia 2023 Zakończenie przyjmowania zapisów
28 sierpnia 2023 Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji
31 sierpnia 2023 Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji

Szczegóły dotyczące wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl

Co dyrektywa CSRD zmienia w raportowaniu niefinansowym?

W styczniu 2023 roku weszła w życie dyrektywa CSRD, która zmienia zasady raportowania niefinansowego w zakresie obszarów ESG (ang. Environmental, Social, Governance). „Powodem zmian jest m.in. konieczność harmonizacji standardów raportowania oraz zbyt duży poziom ogólności, a przez to utrudnione stosowanie poprzednio obowiązujących przepisów wspólnotowych – dyrektywy NFRD. Wprawdzie państwa członkowskie mają 18 miesięcy na implementację do krajowego porządku prawnego regulacji CSRD, ale już teraz powinno się rozpocząć wdrażanie nowych obowiązków, tak aby odpowiednio przygotować firmy na nowe wyzwania” – mówi Damian Bednarczyk, radca prawny z kancelarii Lawsome, specjalizujący się w zagadnieniach raportowania ESG.

Polska powinna wywiązać się z obowiązku wprowadzenia w życie dyrektywy CSRD do lipca 2024 roku. Jednocześnie unijny ustawodawca wprowadził trójstopniowe oddziaływanie nowej dyrektywy, zgodnie z którym obowiązki z niej wynikające będą obejmowały nowe kategorie podmiotów w kolejnych okresach. W pierwszej kolejności zmiany dotkną podmioty, które już były objęte obowiązkami raportowania w zakresie, które definiowała dyrektywa NFRD. I tak, dla dużych spółek zainteresowania publicznego (ang. public interest entities, PIE), które stosują już dyrektywę NFRD i zatrudniają powyżej 500 pracowników, raportowanie zgodnie z CSRD, powinno rozpocząć się w 2025 roku (za 2024 rok). Z kolei pozostałe duże jednostki tj. przedsiębiorstwa, które wprawdzie nie podlegają NFRD, ale zatrudniają 250 osób lub mogą pochwalić się odpowiednio wysokimi obrotami lub wartością aktywów, będą musiały wdrożyć nowe raportowanie w 2026 roku. Najbardziej liczne w tym gronie są notowane na giełdzie spółki sektora MŚP, dla których termin na składanie raportów został wyznaczony na 2027 rok.

Polskie Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej szacuje, że zmiany dotkną ponad 3 tysiące polskich spółek, ale w skali całej Unii Europejskiej to wyzwanie dla niemal 50 tys. firm. Warto zwrócić uwagę, że wcześniej obowiązki z zakresu raportowania ESG dotyczyły wyłącznie podmiotów rynku finansowego. Obecnie ten zasięg ma być znacznie szerszy.

Można się spodziewać, że wdrożenie raportowania związanego z ESG będzie największym wyzwaniem właśnie dla podmiotów z sektora MŚP notowanych na giełdzie. Liczbowo tych podmiotów jest najwięcej, a wiele z nich może nie być przygotowanych na tak daleko idące zmiany i związane z nimi wydatki. Oddzielnym przypadkiem są także Alternatywne Spółki Inwestycyjne i ich zarządzający, którzy z racji kwalifikacji prawnej już dziś podlegają szeregowi obowiązków, niezależnie od skali prowadzonej działalności czy implementacji przepisów do prawa krajowego” – tłumaczy Julia Jaskot, prawnik z kancelarii Lawsome.

Do czego zmierza CSRD?

Dyrektywa CSRD przewiduje, że raporty w zakresie ESG będą zawierały informacje dotyczące   transformacji energetycznej, gospodarki o obiegu zamkniętym, zapotrzebowania na wodę, ale także szeregu zagadnień pracowniczych, m.in. whistleblowingu, wolności konkurencji czy przeciwdziałania korupcji. Przygotowanie takiego raportu to zadanie dla interdyscyplinarnych zespołów specjalistów.

Poprawność raportów ma być potwierdzona za pomocą audytów, aby zlikwidować ewentualne braki informacyjne i niedopowiedzenia. Na razie jednak trudno przewidzieć kto miałby się zajmować ich sporządzaniem i czy zostanie opracowany jednolity standard audytu ESG. Wyzwanie wydaje się tym trudniejsze, że raportowanie obejmuje swoim zakresem szereg różnorodnych kwestii – od zanieczyszczenia powietrza i ochronę bioróżnorodności po prawa pracownicze i gender pay gap” – dodaje ekspert.

Raporty niefinansowe powinny odpowiadać na szereg pytań dotyczących m.in. modelu biznesowego i strategii biznesowej jednostki, celów i postępów związanych ze zrównoważonym rozwojem, polityk oraz due diligence dbających o zrównoważony rozwój czy też kompetencji członków organów zarządzających, nadzorujących i administrujących w tym zakresie. Dodatkowo, jednostka musi zidentyfikować potencjalne ryzyka związane z prowadzoną działalnością oraz opisać działania podjęte w celu minimalizacji ich negatywnych skutków. Jednocześnie, prawidłowa realizacja nowych obowiązków jest o tyle istotna, że dyrektywa CSRD obliguje państwa członkowskie do wprowadzenia sankcji za nieprawidłową realizację obowiązków raportowych.

Rynek finansowy kontra ESG

W dość szczególnej sytuacji znajdują się emitenci papierów wartościowych, którzy są zobligowani do raportowania ESG, nie tylko w oparciu o wspomnianą dyrektywę CSRD (bezpośrednio), ale także rozporządzenie SFDR (pośrednio) – zobowiązujące uczestników rynku finansowego i doradców finansowych do stosowania szeregu ujawnień, co wymusi pozyskanie tych informacji od emitentów. Rozporządzenie SFDR nakłada na te instytucje obowiązki informacyjne niezależnie od skali prowadzonej działalności oraz podstawy działania, co szczególnie będzie uderzało w podmioty mniejsze, w tym wymienione wcześniej Alternatywne Spółki Inwestycyjne (ASI) i Zarządzających alternatywnymi spółkami inwestycyjnymi (ZASI).

SFDR dotyczy obowiązków informacyjnych – tzw. ujawnień o oferowanych produktach i usługach finansowych w oparciu o informacje na temat „cudzej” działalności, którą te produkty lub usługi finansują tj. portfela inwestycyjnego. Powyższe oznacza, że instytucje finansowe potrzebują z kolei ujawnień o działalności własnej podmiotów znajdujących się w ich portfelu – w celu realizacji obowiązków wynikających z SFDR na poziomie produktu oraz przed inwestycją – w celu włączenia ich do procesów decyzyjnych” – mówi Damian Bednarczyk.

Choć obecnie brakuje informacji o karach nakładanych na podmioty związane z rynkiem finansowym, w tym ZASI w związku z niewdrożeniem obowiązków w zakresie ESG, warto jednak bliżej przyjrzeć się wewnętrznej dokumentacji, aby ocenić jej zgodność z nadchodzącymi zmianami (CSRD) oraz uzupełnić ewentualne zaległości (SFDR). Szczególnie, że w drugiej połowie ubiegłego roku, weszła w życie nowelizacja ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, na podstawie której KNF uzyskała uprawnienia do nakładania dotkliwych sankcji finansowych za nieprzestrzeganie przez uczestników rynku finansowego, przepisów SFDR. Kary pieniężne mogą zostać nałożone zarówno na samych uczestników rynku finansowego np. ZASI – do wysokości nieprzekraczającej kwoty 21.569.000 zł lub 3% przychodów netto ze sprzedaży towarów i usług oraz operacji finansowych, jak i osoby pełniące funkcje członka zarządu w tym ZASI – w wysokości nieprzekraczającej kwoty 3.019.660 zł.

„Doświadczenia rynku finansowego, związane z wdrażaniem rozporządzenia SFDR mogą być pomocne dla podmiotów, które będą wkrótce zmuszone do zastosowania przepisów związanych z dyrektywą CSRD, która zastąpi akt NFRD. Celem nowych przepisów jest stopniowe rozszerzenie obowiązków sprawozdawczych w zakresie informacji niefinansowych, które składają spółki giełdowe i nienotowane duże firmy, ujednolicając zakres i formę ich przekazywania” – podsumowuje Julia Jaskot.

Zamieszanie w Rosji, gorsze od oczekiwań indeksy koniunktury i kolejne sygnały z USA

Jeszcze w sobotę wiele osób z zapartym tchem oglądało doniesienia o zamieszaniu w Rosji. Szybko jednak okazało się, że nic z tego nie będzie. W tle gorsze od oczekiwań indeksy koniunktury w największych gospodarkach na świecie.

Miała być rewolucja

W nocy z piątku na sobotę doszło do serii niespodziewanych wydarzeń. Dowódca grupy Wagnera, Prigożyn, w odpowiedzi na ostrzelanie pozycji swoich wojsk, zażądał dymisji ministra obrony. Tego typu deklaracja nie jest u niego żadnym zaskoczeniem. Problem w tym, że tym razem poparł to inwazją na terytorium Rosji. Zajął dwa ważne miasta, będące szlakami dostaw na front i kontynuował drogę na Moskwę. Przez większość soboty wyglądało to na początek poważnej wojny domowej. Zapowiedź obalenia prezydenta, zestrzeliwanie helikopterów, przygotowania do obrony Moskwy, wysadzenia magazynów paliw przy froncie, ogólnie działo się naprawdę dużo. Późnym popołudniem doszło jednak do rozejmu. W jego wyniku wstrzymano kolumny jadące na Moskwę. Analitycy nadal nie są zgodni, co tam się naprawdę stało i dlaczego w ogóle doszło do tych wydarzeń. Jeszcze w sobotę zanosiło się na rewolucję na rynkach finansowych na poniedziałkowym otwarciu. Po wycofaniu się Prigożyna okazuje się, że niewiele się w sumie wydarzyło.

Gorsze od oczekiwań indeksy koniunktury

W piątek poznaliśmy indeksy koniunktury z głównych gospodarek zachodnich. Indeksy ze strefy euro wypadły gorzej zarówno jeżeli chodzi o przemysł, jak i usługi. W przypadku przemysłu mamy kolejne minima od dołka z początku pandemii. Możemy się oczywiście pastwić nad danymi z tego rejonu. Podobne pokazała jednak Wielka Brytania. Tam jednak dołek z grudnia był niżej niż dzisiejszy, co wcale nie zmienia faktu, że jest bardzo źle. Pewnym wyjątkiem były USA. Dla przemysłu, czyli ważniejszego z dwóch indeksów, również mamy spadek poniżej oczekiwań. Nawet podobnie jak na Wyspach mamy najniższy wynik od grudnia. Delikatnie lepiej od oczekiwań wypadł za to subindeks dla usług. Rynki walutowe najpierw reagowały słabością euro względem dolara, po południu po danych z USA część tego ruchu została skorygowana.

Kolejny słabszy sygnał z USA

Nie tylko indeksy koniunktury zapowiadają osłabienie koniunktury za oceanem. Kolejnym elementem sugerującym potencjalne problemy jest również liczba wież do wydobycia ropy. Dlaczego tak? Przedsiębiorcy spodziewają się, że spowolnienie gospodarcze zmniejszy zapotrzebowanie na ropę naftową. W rezultacie już teraz zmniejsza się liczbę aktywnych punktów wydobycia. Ropa w dalszym ciągu od czterech miesięcy próbuje przebić w dół poziom 70 dolarów za baryłkę. Pomimo licznych podejść blisko tego poziomu na razie nie zanosi się na jego przebicie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację wskaźników koniunktury PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Branża przemysłowa w Polsce potrzebuje ekspertów, a liczba studentów uczelni technicznych sukcesywnie spada

Pomimo rosnących kosztów produkcji, postępującej automatyzacji i niepewności na rynku 80% pracowników sektora przemysłowego czuje względną stabilność i nie obawia się zwolnienia, a 79% z nich odnotowała wzrost wynagrodzenia, wynika z Raportu wynagrodzeń w sektorze przemysłowym Grafton Recruitment. Niepokoi ciągły niedobór pracowników i malejąca liczba studentów kierunków technicznych. Już dziś ponad połowa pracodawców z sektora narzeka na trudności w pozyskaniu wykwalifikowanych pracowników. Z jakimi wyzwaniami mierzy się branża przemysłowa?

Po kryzysie związanym z pandemią Covid-19 i wybuchem wojny w Ukrainie, towarzyszącą im reorganizacją światowego łańcucha dostaw oraz rosnącą inflacją do wyzwań sektora przemysłowego dołączyła niestabilność energetyczna. Poziom wskaźnika PMI z maja b.r. wykazuje spadek, co oznacza, że branża odczuwa skutki ogólnej niepewności gospodarczej, rosnących kosztów pracy, energii i surowców. W skali roku najbardziej wzrosło znaczenie barier związanych z niedostatecznym popytem na rynku krajowym i zagranicznym oraz kosztami zatrudnienia. Mimo wyzwań sektora zwiększa się zapotrzebowanie na specjalistów, a 79% ankietowanych pracowników odnotowało wzrost  wynagrodzenia.nastroje w branży

Wyzwania sektora

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Grafton Recruitment, największym wyzwaniem dla 53% pracodawców sektora produkcyjnego jest obecnie pozyskanie pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą i inflację, istotnym czynnikiem utrudniającym rekrutacje może być niedoszacowanie budżetów na wynagrodzenia, co wskazuje ponad 50% pracodawców. Rosnącym wyzwaniem jest również alarmujący spadek liczby studentów na kierunkach technicznych, który wynosi -5,5% w porównaniu do zeszłego roku. Już w 2022 roku wskaźnik ten wyniósł -3,6%, eksperci mówią więc o utrzymującym się trendzie.

Nie tylko wynagrodzenie – kryteria atrakcyjności pracodawcy

Tak jak w wielu innych branżach, tak w przemyśle wysokość wynagrodzenia jest najważniejszym czynnikiem decydującym o wyborze pracodawcy. W badaniu Grafton Recruitment wskazało na niego 74,7% respondentów. Zbyt niskie wynagrodzenie jest też powodem poszukiwań nowej pracy dla 1/3 ankietowanych. Podczas gdy ponad połowa badanych pracodawców podniosła w 2023 roku wynagrodzenia o 10%, oczekiwania pracowników są obecnie nieporównywalnie większe. W przypadku zmiany pracy 64% ankietowanych oczekiwałoby wynagrodzenia powyżej 20% w stosunku do obecnego.

Finanse to jednak nie jedyny czynnik, na który wskazali respondenci – przy ocenie atrakcyjności danej oferty pod uwagę brane są również elementy związane z jakością zarządzania i identyfikacją potencjału ludzkiego. Są to kolejno: możliwość rozwoju (47%), atmosfera w  pracy (43%) i interesujące projekty (27%). Wbrew tezie o braku kompetencji, blisko 12% badanych wśród głównych powodów poszukiwań pracy wskazuje brak perspektywy awansu w dotychczasowej organizacji.wyzwania sektora

Krajobraz po zimie 2023

W dobie kryzysu, na słabnącą koniunkturę wskazuje m.in. spadek zleceń od klientów, który wskazało 36% respondentów badania. Wśród rozwiązań proponowanych w odpowiedzi na zmniejszenie popytu, przoduje intensyfikacja działań sprzedażowych celem pozyskania nowych rynków zbytu, również za granicą.

– Pomimo wielu wyzwań sektora produkcyjnego, powinniśmy skupić się na mocnych stronach polskiego przemysłu. Nasza marka – choć jeszcze niewystarczająco promowana – wyróżnia się na świecie. Mamy dobrą bazę przemysłową, kompetentną kadrę oraz lokalnych dostawców. Szans należy upatrywać również w polityce ekologicznej i zrównoważonej produkcji – komentuje Danuta Protasewicz, Regional Manager Grafton Recruitment.

Wśród rozwiązań proponowanych w odpowiedzi na dynamiczne zmiany w przemyśle respondenci wskazali również na m.in. wzmocnienie pozycji zakładu poprzez prezentację lokalnej perspektywy zagranicznym centralom (42,2%), przeciwdziałanie rotacji dzięki zwiększeniu pensji pracowników składających wypowiedzenia (33,7%) oraz przeznaczenie większych wynagrodzeń na pozyskanie nowych pracowników (32,5%).kryteria atrakcyjności pracodawcy

Sztuczna inteligencja, generacja Z i wellbeing – przyszłość sektora przemysłowego

Postępująca automatyzacja i transformacja cyfrowa prowadzi do dynamicznych przemian sektora przemysłowego. W ciągu kilku najbliższych lat proste czynności manualne zostaną w jeszcze większym stopniu niż obecnie zastąpione maszynami, a część pracowników będzie musiała postawić na podniesienie kwalifikacji lub przebranżowienie. Jednocześnie rozwiązaniem odpowiadającym na rosnącą presję wynagrodzeń i potrzebę zwiększania wydajności pracowników może być powrót do popularnego w przeszłości systemu akordowego, ale w nowym wydaniu.

Warto jednak zauważyć, że pomimo względnej stabilności, w sektorze przemysłowym, powszechniejsze staje się zjawisko wypalenia zawodowego i zwolnień lekarskich. W badaniu przeprowadzonym przez Grafton Recruitment blisko 11% badanych wskazało na wyzwania związane z wellbeingiem, a ponad 7% pracodawców deklaruje organizację wsparcia psychologicznego dla pracowników. Biorąc pod uwagę zmianę pokoleniową, sektor powinien być gotowy na zmianę sposobu myślenia, otwartą komunikację i uwzględnienie motywacji najmłodszych pracowników, poszukujących równowagi pomiędzy pracą, a odpoczynkiem. Choć wdrożenie pracy zdalnej w branży wciąż jest dużym wyzwaniem, na popularności zyskuje model hybrydowy – już blisko 70% pracodawców deklaruje możliwość formuły zdalnej dla stanowisk white collar.

– Obserwujemy, że sektor przemysłowy, najmniej elastycznie podchodzący do zmian ze względu na swoją złożoność także poddaje się ogólnym trendom rynku pracy. Warto pamiętać, że jego kondycja należy do liderów, którzy powinni odpowiednio wcześniej identyfikować nadchodzące zmiany i reagować na nie. Musimy otwarcie komunikować dynamikę rozwoju branży i wynikającą z niej strategię. Przed sektorem stoi wiele wyzwań, warto jednak wiązać swoją przyszłość z kierunkami technicznymi, które wciąż oznaczają dobrze płatne i rozwijające stanowiska pracy – komentuje Danuta Protasewicz, Regional Manager Grafton Recruitment.

5 wskazówek od doświadczonego headhuntera: jak osiągnąć udaną współpracę i uniknąć błędów

Wiedza na temat tego, co robić i jak postępować nie zawsze wystarcza, aby przeprowadzić rekrutację pomyślnie. Czasami lepszym podejściem jest poznanie najważniejszych błędów, które mogą zaszkodzić każdemu procesowi rekrutacyjnemu. Jeśli marzysz o współpracy z headhunterem, koniecznie zapoznaj się z tym, czego należy unikać, aby współpraca przebiegała sprawnie i przyniosła korzyści Twojej organizacji.

Jestem headhunterem z dwudziestoletnim doświadczeniem. Moją supermocą jest umiejętność wskazywania, definiowania i naprawiania błędów rekrutacyjnych.

Potrafię długo i z pasją opowiadać o klientach, którzy nie są odpowiednio przygotowani do rekrutacji i popełniają wiele błędów w trakcie tego procesu. Jednak ta supermoc ma także drugą stronę. Potrafię również wskazywać błędy headhunterów, którzy podejmują niewłaściwe podejście do współpracy z klientami i tworzą problemy zamiast je rozwiązywać.

Jednak wiem, że samo wskazywanie błędów nie jest konstruktywne, jeśli nie idzie w parze z rozwiązaniami. Dlatego postanowiłem podzielić się moją wiedzą na temat tego, jak osiągnąć efektywną współpracę z headhunterem i uniknąć pułapek.

Udana współpraca z headhunterem

5 pułapek, które zagrażają współpracy z headhunterem – jak ich uniknąć

Zadaję pytanie z przymrużeniem oka: Czy wiesz, jak nieudanie współpracować z headhunterami? Czego powinieneś się wystrzegać i o czym pamiętać?

Oto 5 najczęstszych błędów, które mogą zrujnować współpracę z headhunterem, wraz z omówieniem sposobów, jak ich uniknąć.

Brak rozważenia alternatywnych sposobów zaspokojenia potrzeb rekrutacyjnych

Zanim powierzymy rekrutację firmie Executive Search, warto rozważyć inne, mniej kosztowne i angażujące rozwiązania:

  • Zbadaj dostępne kompetencje wewnątrz organizacji

Może istnieją osoby w naszym zespole lub innych działach, które posiadają wymagane umiejętności? Może już wcześniej współpracowaliśmy przy podobnym projekcie, ale po prostu o tym zapomnieliśmy?

  • Przemyśl ponowne podzielenie obowiązków

Czasami reorganizacja pracy działu lub zespołu może dostarczyć dodatkowe „moce robocze”.

  • Zapewnij szkolenia

Warto zawsze dawać pracownikom możliwość rozwoju dodatkowych kompetencji i umożliwiać im wykorzystanie ich w organizacji.

  • Rozważ outsourcing

Niektóre zadania, szczególnie te sporadyczne, mogą być realizowane przy udziale zewnętrznych ekspertów.

  • Pozyskuj rekomendacje

Wykorzystanie wiedzy i zaleceń pracowników zawsze przynosi korzyści.

  • Opublikuj ogłoszenie

To pierwszy krok w pozyskiwaniu nowych kompetencji dla naszej organizacji.

Pamiętaj, że świadome i przemyślane podejście do współpracy z headhunterem może przynieść wymierne korzyści dla Twojej organizacji.

Brak odpowiedniego opisu roli

Aby współpraca z headhunterem prowadzącym rekrutację była efektywna, konieczne jest odpowiednie określenie poszukiwanej roli. Warto zatem przygotować:

  • Opis zadań
  • KPI (Wskaźniki Kluczowe Efektywności)
  • Cele
  • Oczekiwania wobec kandydatów
  • Możliwe wynagrodzenie (wraz z uwzględnieniem ewentualnego wzrostu)

Tendencja do oczekiwania szybszego zakończenia rekrutacji

Niezbędne jest również zdrowe podejście do tempa procesu rekrutacji. Chęć przyspieszenia działań może być zrozumiała, jednak nie zawsze jest rozsądna. Dokładnie przeprowadzona selekcja kandydatów przez headhuntera przynosi dodatkowe korzyści, takie jak wiedza na temat rynku, oczekiwań finansowych, dostępnych kompetencji oraz sposobu postrzegania organizacji.

Dlatego, zanim będziesz naciskać na headhuntera, pamiętaj:

  • Nie wynajmujesz go po to, by zaakceptować pierwszego dobrego kandydata.
  • Korzystasz z usług konsultanta, aby uzyskać informacje na temat aktualnego stanu rynku.
  • Współpraca z headhunterem daje możliwość poznania różnych kandydatów.
  • Powierzenie rekrutacji headhunterowi może dostarczyć unikalnej wiedzy na temat Twojej organizacji.

Brak zaufania w rekomendacje 

Czasami brakuje nam zaufania do rekomendacji headhuntera. Niektórzy klienci mają tendencję do odrzucania rekomendacji headhuntera jeszcze przed pierwszym spotkaniem z kandydatem. To prowadzi do niepotrzebnego wydłużenia procesu rekrutacji i obniżenia jego efektywności. Warto dać szansę rekomendowanym kandydatom i uwierzyć w umiejętności oceny headhuntera, który dokładnie zapoznał się z naszymi potrzebami i oczekiwaniami.

Unikaj opieszałości i przeciągania rekrutacji

Niekiedy rekrutacje kończą się niepowodzeniem ze względu na zbyt długie trwanie procesu. Kandydaci nie czekają bezczynnie – albo znajdują lepsze zatrudnienie, albo otrzymują atrakcyjne oferty w swojej obecnej firmie, albo tracą zainteresowanie.

Dlatego ważne jest:

  • Podejmowanie szybkich decyzji.
  • Znajdź swoje wymagania i oczekiwania, ponieważ niejasność spowoduje wydłużenie procesu rekrutacji. Jeśli nie wiesz, czego dokładnie szukasz, konieczne będzie spotkanie z kolejnymi kandydatami w celu porównania.
  • Ustal z góry proces rekrutacji i przygotuj decydentów do podejmowania szybkich decyzji. Uświadom im, czego dokładnie oczekujesz.

To już wszystkie najważniejsze błędy i sposoby ich uniknięcia podczas współpracy z headhunterem. Choć ich lista jest krótka, to są one na tyle istotne, że mogą wpłynąć negatywnie na każdą rekrutację. Czy wiesz jednak, jak mierzyć skuteczność rekrutacji i co tak naprawdę oznacza ta skuteczność?

Zapraszam Cię do przeczytania artykułu Grzegorza Steinke o 4 perspektywach, z których warto mierzyć efektywność rekrutacji.

Zmiany w zasadach udzielania pożyczek oraz kredytów konsumenckich

Ustawa o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie z dnia 2022.11.17 (Dz.U.2022.2339) (dalej „Ustawa”) wprowadziła zarówno zmiany w zakresie udzielania pożyczek pomiędzy osobami fizycznymi, ale również ograniczenia i nowe obowiązki dla instytucji pożyczkowych.

Wprowadzone zostały m.in. zmiany do ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tj. Dz. U. z 2022 r. poz. 1360, 2337, 2339, z 2023 r. poz. 326.) (dalej „kodeks cywilny” bądź „kc”)) oraz do ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 1028.) (dalej „ustawy o kredycie konsumenckim”). Przy czym regulacji z art. 720(2)-720(5) kodeksu cywilnego nie stosuje się do umowy pożyczki pieniężnej udzielanej przez instytucję pożyczkową na podstawie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zmiany kodeksu cywilnego stanowią, że jeżeli umowa pożyczki pieniężnej jest zawierana z osobą fizyczną i niezwiązana bezpośrednio z działalnością gospodarczą lub zawodową tej osoby, pożyczka taka podlega ograniczeniom z art. 720(2) § 1 i n. kodeksu cywilnego.

Ustawa uregulowała oraz znacząco ograniczyła uprawnienie dającego pożyczkę do pobierania pozaodsetkowych kosztów wynikających z umowy pożyczki lub innej umowy lub z innej czynności prawnej:
1) marże, prowizje lub opłaty związane z przygotowaniem umowy pożyczki, udzieleniem pożyczki lub jej obsługą, albo koszty o podobnym charakterze,
2) opłaty związane z odroczeniem terminu spłaty pożyczki, jej nieterminową spłatą albo koszty o podobnym charakterze,
3) koszty usług dodatkowych, w szczególności koszty ubezpieczeń, koszty związane z ustanowieniem zabezpieczenia pożyczki, koszty pozyskiwania informacji dotyczących biorącego pożyczkę, w przypadku gdy ich poniesienie jest niezbędne do zawarcia umowy

– z wyłączeniem opłat notarialnych oraz danin o charakterze publicznoprawnym, które strony są zobowiązane ponieść w związku z zawarciem umowy.

Ponadto, Ustawa obliguje do wliczenia do kosztów pozaodsetkowych pożyczki – jeśli jest to koszt ponoszony przez biorącego pożyczkę – wynagrodzenia agenta lub innej osoby, jeśli dający pożyczkę występuje za pośrednictwem osoby trzeciej przy zawarciu umowy lub wykonuje swoje zobowiązanie. Wprowadzona została także maksymalna wysokość pozaodsetkowych kosztów pożyczki, przykładowo dla kwoty pożyczki w wysokości 1000 zł udzielonej na 365 dni (MPK= 1000 x 365/365 x 20%) maksymalna wysokość pozaodsetkowych kosztów wynosi 200 zł, tj. 20%. Jednakże koszty nie mogą przekraczać w całym okresie spłaty 25% całkowitej kwoty pożyczki. W przypadku gdyby przekraczały maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów ustanowioną w kodeksie cywilnym należy się maksymalna wysokość obliczona zgodnie z art. 720(2) kodeksu cywilnego.

Przepis art. 720(2) § 4. kc zastrzega, iż postanowienia umowne nie mogą wyłączać ani ograniczać przepisów o maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów, nawet w przypadku wyboru prawa obcego jako właściwego do rozstrzygania sporów na tle umowy pożyczki.

W przypadku udzielenia zabezpieczenia zwrotu pożyczki przez biorącego pożyczkę, przepis art. 720(3) § 1 kc nakłada obowiązek ujawnienia sposobu i formy zabezpieczenia, jak również jego wartości, w przypadku udzielenia zabezpieczenia z pominięciem powyższego obowiązku czynność prawna zobowiązująca do udzielenia zabezpieczenia jest nieważna. W przypadku udzielenia zabezpieczenia zwrotu pożyczki innego niż hipoteka lub zastaw rejestrowy znowelizowane przepisy wprowadziły ograniczenie sumy zabezpieczenia do kwoty, która nie może być wyższa od sumy kwoty pożyczki powiększonej o wysokość odsetek maksymalnych obliczonych bezpośrednio od tej kwoty za okres, na który została udzielona pożyczka, wysokości odsetek maksymalnych za opóźnienie obliczonych od kwoty pożyczki za okres do 6 miesięcy oraz maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów (art. 720(3) § 1 kc), np. dotyczy to zabezpieczenia wykonania umowy pożyczki poprzez złożenie oświadczenia o poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 § 1 pkt 4-6 lub § 2 kodeksu postępowania cywilnego.

Dalsze przepisy wprowadziły obowiązek informacyjny dla dającego pożyczkę do poinformowania biorącego pożyczkę w sposób jednoznaczny i zrozumiały o łącznej wysokości pozaodsetkowych kosztów, wysokości odsetek oraz kwocie należnej z tytułu odsetek, którą jest on zobowiązany zapłacić w związku z zawarciem umowy [art. 720(4) kc]. Ponadto, uregulowano wcześniejszą spłatę pożyczki w zakresie roszczenia odsetkowego – nie można żądać odsetek za pozostały czas do zakończenia okresu, na który pożyczka została udzielona, nadto dający pożyczkę będzie zobligowany do obniżenia kosztów pozaodsetkowych w przypadku wcześniejszej spłaty pożyczki o koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy.

Ustawodawca zdecydował się dokonać dalej idących zmian w zasadach udzielania kredytów konsumenckich oraz rozszerzył katalog podmiotów będących instytucją pożyczkową o następujące podmioty krajową instytucję płatniczą, małą instytucję płatniczą, krajową instytucję pieniądza elektronicznego, unijną instytucję płatniczą lub unijną instytucję pieniądza elektronicznego, w rozumieniu ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych (Dz. U. z 2021 r. poz. 1907, 1814 i 2140 oraz z 2022 r. poz. 1488) w zakresie, w jakim udzielają kredytu płatniczego.

Jednocześnie nałożony został na instytucje pożyczkowe obowiązek oceny zdolności kredytowej na podstawie analizy danych udostępnianych przez zaufanych dostawców gromadzących i przetwarzających dane niezbędne do takiej oceny, tj. przez instytucje w zakresie udzielania informacji stanowiących tajemnicę bankową oraz przez biura informacji gospodarczej gospodarczej (obecnie są nimi: BIG InfoMonitor S.A., Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej S.A., Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej S.A., ERIF Biuro Informacji Gospodarczej S.A., Krajowa Informacja Długów Telekomunikacyjnych Biuro Informacji Gospodarczej S.A.) i Biura Informacji Kredytowej. W przypadku zaś gdy, niemożliwe będzie dokonanie oceny w powyższy sposób, a zawsze gdy całkowita kwota kredytu przekracza dwukrotność wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę (od 1 stycznia 2023 r. najniższa pensja osiągnęła kwotę 3.490 zł brutto, a od 1 lipca 2023 r. – wzrośnie do 3.600 zł.), ustalanego na podstawie ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. z 2020 r. poz. 2207), instytucja pożyczkowa zobowiązana będzie do uzyskania od konsumenta oświadczenia o jego dochodach i stałych wydatkach gospodarstwa domowego, wraz z dokumentami potwierdzającymi wysokość dochodów konsumenta. Oświadczenie, o którym mowa powyżej stanowi załącznik do umowy kredytu konsumenckiego. Natomiast instytucja pożyczkowa ma obowiązek przechowywać te dane przez okres 3 lat od dnia ustania stosunku prawnego uzasadniającego ich pozyskanie.

Instytucja pożyczkowa zwolniona jest z uzyskania od konsumenta oświadczenia o jego dochodach i stałych wydatkach gospodarstwa domowego, jeżeli łączna wysokość ustalonych w umowie pozaodsetkowych kosztów kredytu i odsetek jest niższa od połowy sumy maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim, oraz odsetek maksymalnych, o których mowa w art. 359 § 21 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny.

Ustawa o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie wprowadziła również swoistą sankcję dla instytucji pożyczkowych, w przypadku, gdy instytucja pożyczkowa udzieliła konsumentowi kredytu konsumenckiego z naruszeniem przepisów lub gdy z treści oświadczenia konsumenta i uzyskanych przez instytucję pożyczkową informacji wynikało, że na dzień zawarcia umowy kredytu konsumenckiego konsument miał zaległości w spłacie innego zobowiązania pieniężnego wynoszące powyżej 6 miesięcy, a kredyt konsumencki nie był przeznaczony na spłatę tej zaległości, to:

1) zbycie wierzytelności z tej umowy w drodze przelewu lub w inny sposób jest nieważne;
2) dochodzenie wierzytelności jest dopuszczalne dopiero po dniu całkowitej spłaty wcześniejszego zobowiązania, jego wygaśnięcia lub po prawomocnym stwierdzeniu przez sąd nieistnienia tego zobowiązania – przy czym zakaz zbywania wierzytelności i jej dochodzenia nie wstrzymuje biegu przedawnienia, a za okres zakazu zbywania wierzytelności i jej dochodzenia nie można doliczać odsetek lub pozaodsetkowych kosztów kredytu, a także innych opłat związanych z tą wierzytelnością.

W oparciu o tak skonstruowane przepisy konsumentowi przysługuje zarzut procesowy, który może skutkować oddaleniem powództwa o zapłatę złożonego przez instytucję pożyczkową bądź jej następców prawnych. Zaś obowiązek wykazania, że instytucja pożyczkowa dokonała oceny zdolności kredytowej w sposób zgodny z wymogami ustawy, spoczywa na instytucji pożyczkowej lub jej następcach prawnych.

Od 18 maja 2023 roku instytucja pożyczkowa, która udzieliła kredytu konsumenckiego, niezwłocznie przekazuje informację o jego udzieleniu instytucjom, o których mowa w art. 105 ust. 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe. Natomiast informację o zaległościach w spłacie kredytu przekazuje się tym instytucjom lub biuru informacji gospodarczej, o którym mowa w ustawie z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych.

Co istotne, ustawodawca ustanowił górną granicę pozaodsetkowych kosztów kredytu, która została wskazana w wysokości maksymalnie do 45% całkowitej kwoty kredytu.

Ostatnią zmianą jest to, że z dniem 1 stycznia 2024 r. wprowadzony zostanie nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad działalnością instytucji pożyczkowych. Z chwilą wprowadzenia nadzoru wejdą w życie przepisy sankcyjne, w szczególności art. 59di ustawy o kredycie konsumenckim na podstawie, którego Komisja Nadzoru Finansowego władna będzie do nakładania kar finansowych na instytucje pożyczkowe i/lub członków zarządów tychże instytucji w przypadku stwierdzenia, że działalność instytucji pożyczkowej, w tym również prowadzona z udziałem pośrednika kredytowego, jest wykonywana z naruszeniem ustawy lub wbrew warunkom określonym w ustawie.

Podsumowując Ustawa wprowadziła rozwiązania, które znacznie polepszyły pozycje pożyczkobiorców – konsumentów, natomiast po stronie przedsiębiorców spowoduje ograniczenie działalności pożyczkowej oraz zwiększenie jej kosztów.

Autor: Adwokat, Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Nowe spółki wejdą na GlobalConnect: Adidas, Bayer i RWE

  • 27 czerwca 2023 r. na rynku akcji zagranicznych GPW – GlobalConnect – zadebiutują akcje spółek Adidas, Bayer i RWE
  • Akcje tych spółek wejdą do obrotu na GlobalConnect na wniosek, który złożył do GPW Wprowadzający Animator Rynku – Santander Biuro Maklerskie

Na wniosek Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) – Santander Biura Maklerskiego – 27 czerwca2023 r. na GlobalConnect zadebiutują kolejne trzy spółki. Będą to akcje niemieckich spółek notowanych na Deutsche Börse: producent obuwia i odzieży sportowej Adidas, chemiczno-farmaceutyczny koncern Bayer oraz energetyczny koncern RWE. Akcje wprowadzanych spółek wchodzą w skład indeksu giełdowego DAX.

Obecnie w obrocie dostępne są akcje 10 spółek: Allianz, BMW, Inditex (Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho, Zara Home), Jeronimo Martins (właściciel m.in. sieci sklepów Biedronka), Mercedes Benz, Porsche, SAP, Siemens, Volkswagen i Zalando. Planowane jest dalsze, sukcesywne rozbudowywanie oferty. W późniejszym okresie planowane jest także poszerzenie oferty o dostępność akcji wybranych spółek amerykańskich.

GlobalConnect to nowy rynek GPW, który ruszył w listopadzie 2022 r. Na tym rynku notowane są akcje wprowadzane do obrotu przez Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) bez zgody emitenta. Dzięki nowemu rynkowi inwestorzy mogą kupować i sprzedawać na GPW akcje największych i najbardziej znanych spółek zagranicznych. Na ten moment jedynym WAR, który wprowadza akcje spółek zagranicznych do obrotu na GlobalConnect, jest Santander Biuro Maklerskie.

Nowy rynek funkcjonuje w Alternatywnym Systemie Obrotu (ASO) GPW. Notowania odbywają się w trakcie sesji giełdowej na GPW – od poniedziałku do piątku w godzinach 09:05-17:05. Akcje zagranicznych spółek są kwotowane w polskich złotych. Wybór spółek wprowadzanych do obrotu na GlobalConnect leży w gestii WAR. WAR odpowiada także za zapewnienie płynności na wprowadzanych walorach.

Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez istniejący lub nowy rachunek w krajowych biurach maklerskich, które są podłączone do GlobalConnect. Opłaty pobierane od Członków Giełdy, działających na tym rynku są identyczne jak opłaty pobierane na Głównym Rynku GPW. Posiadaczom akcji notowanych na GlobalConnect będą przysługiwały pożytki w postaci np. dywidend.

Nawet banki centralne nie wiedzą gdzie zawędruje inflacja

Za nami 2 tygodnie, podczas których otrzymaliśmy kolejne decyzje banków centralnych. Niespodzianki, które otrzymaliśmy (BoE, Norges Bank, wcześniej BoC oraz RBA), dowodzą, że instytucje reagują na ryzyko inflacyjne. Jednocześnie świadczy to również o wysokim poziomie niepewności tych podmiotów co do przyszłej ścieżki dynamiki wzrostu cen.

W tym momencie nawet banki centralne nie do końca wiedzą, jak rozwinie się sytuacja z inflacją. Instytucje musza być zatem przygotowane na ewentualną szybką rezygnację z pierwotnych planów polityki pieniężnej. Dodatkowo decyzje, które zapadły w minionym dniach świadczą o tym, że ryzyko wydaje się być obecnie przechylone na stronę zaskakująco wysokiej inflacji.

Euro w piątek zareagowało osłabieniem na wstępne dane PMI, które okazały się rozczarowujące. Ponownie wzmogły się rynkowe obawy o recesję. Dane na temat PMI wskazują, że ożywienie koniunktury w krajach Starego Kontynentu w najbliższych miesiącach staje się coraz mniej prawdopodobne. Gospodarka strefy euro w II połowie roku prawdopodobnie skurczy się. Indeks PMI dla usług spadł z 55,1 pkt. do 52,4 pkt. Wskaźnik dla sektora produkcyjnego zniżkował jeszcze mocniej do poziomu 43,6 pkt. Rynek coraz bardziej będzie grał na „pivot” EBC. Wyniki wstępnych rezultatów PMI za czerwiec mogły wnieść dużo niepewności w szeregi Rady Prezesów EBC. Dotychczasowe prognozy instytucji zakładały bowiem, że w drugiej połowie roku gospodarka strefy euro będzie nadal wyraźnie rosnąć. Publikacje zmniejszają prawdopodobieństwo, że bank centralny będzie wciąż mocno restrykcyjny. Rosną spekulacje o zmianie retoryki.

Teraz w centrum uwagi znajdą się dane o CPI ze strefy euro. Publikacja zaplanowana jest na ten tydzień. Jeśli zaskoczą one na plus, będzie to wskazywać na globalny trend utrzymującej się wyższej inflacji. Wysokie odczyty będą wpisywać się w obraz, który aktualnie obowiązuje w Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich, Australii czy w Kanadzie.

W najbliższym czasie waluty, które mogą wciąż zyskiwać to te, których banki centralne pozostaną na restrykcyjnej ścieżce pomimo faktu, że gospodarka zaczyna gwałtownie hamować.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Pracownicy 50+ pożądani na rynku pracy

Prognozy demograficzne wskazują, że w nadchodzących dziesięcioleciach starzenie się ludności Unii Europejskiej będzie postępować coraz szybciej. Statystycy Eurostatu przewidują, że do 2050 r. udział osób 55+ w populacji osiągnie ponad 40 %, a jednocześnie o 13,5 % skurczy się liczba osób przed 55 rokiem życia. Proces starzenia się społeczeństwa odzwierciedlenie znajduje również na rynku pracy. Minęły czasy, gdy pracodawcy niechętnie zatrudniali osoby powyżej 50 roku życia. Wręcz przeciwnie – obecnie ich angaż może przynieść przedsiębiorcom wiele zalet.

Nowe pokolenie Silversów

Dziś Silversi (bo takim terminem czasem określane są osoby po 50-tym roku życia) to często pełni energii, wysoce wykwalifikowani i doświadczeni pracownicy, którzy preferują zawodową stabilizację. Cechują je określone kompetencje i bezcenne doświadczenie nabyte po blisko 30 latach pracy. Dodatkowo, większości osób znajdujących się przed emeryturą nie dotyczy już wykluczenie cyfrowe, w tak dużym stopniu jak miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu.

– W przeciwieństwie do młodszych pokoleń Z, czy tzw. Millenialsów, których przedstawiciele bardzo często przepracowują maksymalnie dwa-trzy lata w jednym miejscu, Silversi chętniej zostają w jednej firmie na dłużej. Ponadto jest to nowe pokolenie 50-latków, które nabyło już pewne kompetencje cyfrowe – każda z tych osób przez lata pracowała na określonych programach czy systemach. Między innymi z tych względów pracownicy 50+ są dziś bardzo cenieni i poszukiwani na rynku pracymówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes Conperio.

Mniej skorzy do kombinowania

To jednak nie wszystko. Z badań Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się problematyką absencji chorobowych, wynika że osoby pracujące po 50-tym roku życia przejawiają najmniejszą skłonność do pobierania fikcyjnych „L4”.

– Nasza wieloletnia praktyka i statystyki wyraźnie pokazują, że grupa 50+ to pracownicy najbardziej stabilni pod względem absencji chorobowej. Być może wynika to z faktu, że chcą spokojnie przepracować czas pozostały im do emerytury, tego okresu nie przedłużać, stąd po prostu nie kombinująwskazuje Mikołaj Zając.

Wsparcie w zatrudnianiu pracowników 50+

Dodatkowym argumentem za zatrudnieniem Silversa mogą być korzyści oferowane pracodawcom przez państwo. Zgodnie z uaktualnionym 19 sierpnia 2022 r. ogłoszeniem Urzędu Pracy m.st. Warszawy, pracodawcy mogą składać wnioski o dofinansowanie do wynagrodzeń za zatrudnienie bezrobotnego, który ukończył 50 rok życia. Wysokość dofinansowania wynosi maksymalnie do 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę miesięcznie. Ale to nie jedyne benefity.

– Mowa m.in. o krótszym okresie opłacania wynagrodzenia chorobowego przez pracodawcę. Art. 92 Kodeksu pracy stanowi, że pracownicy zachowują prawo do wynagrodzenia za pierwsze 33 dni niezdolności do pracy w ciągu roku kalendarzowego. Jednak w przypadku osób, które ukończyły 50 rok życia, okres ten wynosi tylko 14 dni. Od 15 dnia choroby wypłatę wynagrodzenia chorobowego w postaci zasiłku chorobowego przejmie ZUS – mówi Mikołaj Zając.

Co z ochroną przedemerytalną?

Pewnym zniechęceniem dla pracodawców może być mechanizm ochrony przedemerytalnej. Według obowiązującego prawa wiek emerytalny dla kobiet to 60 lat, a dla mężczyzn – 65 lat. Zgodnie z Kodeksem pracy, ochrona przedemerytalna dotyczy osób, które osiągną wiek emerytalny nie później niż za 4 lata. Przed zwolnieniem chronione są zatem 56-letnie kobiety oraz 61-letni mężczyźni. W okresie trwania ochrony przedemerytalnej pracodawca nie może, z mocy prawa, rozwiązać stosunku pracy za wypowiedzeniem. Z ochrony przedemerytalnej mogą skorzystać pracownicy zatrudnieni tylko w oparciu o umowę o pracę. Jak wskazuje Mikołaj Zając są jednak sytuacje, kiedy ochrona przedemerytalna nie ma racji bytu.

– Ochrona przedemerytalna nie dotyczy m.in. pracowników, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego brakuje mniej niż 4 lata, ale wraz z osiągnięciem tego wieku nie będą posiadali okresów zatrudnienia uprawniających do emerytury. Ponadto przepis nie dotyczy pracowników, których pracodawca chce zwolnić dyscyplinarnie, którzy uzyskali prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, a także pracowników zakładu pracy, względem którego ogłoszono upadłość lub likwidacjęwyjaśnia Mikołaj Zając.

Wakacje kredytowe: jaki jest (niemal) roczny bilans?

Prawie rok temu zostały wprowadzone ustawowe wakacje kredytowe. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przyjrzeć się skutkom tego rozwiązania. 

Rok temu nastroje wśród kredytobiorców były gorsze niż obecnie. Wielu z nich obawiało się, że cykl podwyżek stóp procentowych NBP jeszcze będzie trwał. Niedługo później okazało się, że Rada Polityki Pieniężnej jeszcze dwa razy podniosła stopy procentowe NBP (w tym główną stopę z 6,00% do 6,75%). Rząd w celu ustabilizowania sytuacji wprowadził natomiast darmowe wakacje kredytowe ustawą z dnia 7 lipca 2022 r. o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom. Po niemal rocznym okresie obowiązywania rządowych wakacji kredytowych eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przekrojowo opisać skutki wprowadzenia tego rozwiązania.

Rząd ustanowił dość liberalne zasady zwolnienia z rat

Na wstępie przypomnijmy, że według ustawy z dnia 7 lipca 2022 r. wakacje kredytowe przysługiwały posiadaczom „złotówkowych” kredytów mieszkaniowych przez okres wynoszący po 2 miesiące w trzecim i czwartym kwartale 2022 r. Tegoroczne wakacje są natomiast dostępne na identycznych warunkach w łącznym wymiarze 4 miesięcy (1 miesiąc w każdym z kwartałów 2023 r.). Podstawowym kryterium było i nadal jest zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych dzięki kredytowi. Co ważne, wakacje kredytowe dotyczą całej raty, a czasu ich trwania nie wlicza się do okresu spłaty.

Jednak nie wszyscy skorzystali z rządowych wakacji …

Jak wskazuje portal RynekPierwotny.pl brak dodatkowych ograniczeń oraz jakichkolwiek kosztów związanych z wakacjami kredytowymi sprawił, że z tego rozwiązania zaczęły korzystać nawet osoby znajdujące się w dobrej kondycji finansowej. Dla nich kusząca okazała się perspektywa nadpłacenia kredytu środkami uzyskanymi dzięki „zamrożeniu” spłaty. Takie rozwiązanie w przypadku modelowego kredytu na 400 000 zł (okres spłaty: 30 lat, marża: 2,20%) udzielonego w styczniu 2021 roku, zapewniało oszczędności na poziomie 36 928 zł. Podany spadek kosztów kredytu był możliwy przy nadpłacie wynoszącej 14 579 zł jako sumie równych rat z okresu sierpień – listopad 2022 r.

Powyższy przykład potwierdza, że korzyść z darmowych wakacji kredytowych mogła być spora. Myli się jednak ten, kto sądzi, że możliwość zaoszczędzenia pieniędzy wybrały praktycznie wszystkie uprawnione osoby. Najnowszy raport NBP o stabilności systemu finansowego wskazuje, że od października 2022 r. do lutego 2023 r. udział kredytobiorców korzystających z wakacji wynosił 65% – 70%. Mówimy o wyniku obliczonym względem wartości wszystkich „złotówkowych” kredytów mieszkaniowych. Natomiast BIK informuje, że do 30 kwietnia 2023 r. z ustawowego wstrzymania spłaty skorzystali posiadacze 1,13 mln kredytów mieszkaniowych. Ta statystyka potwierdza, że ustawowe wakacje dotyczyły około połowy wszystkich kredytów mieszkaniowych (po doliczeniu „hipotek” rozliczanych w walucie obcej).

Banki jeszcze w 2022 r. „przełknęły” większość kosztów

Skoro mówimy o korzyściach dla kredytobiorców, to warto również zwrócić uwagę na koszty z perspektywy banków. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu, że krajowe banki rozliczyły większość kosztów kredytowych wakacji jeszcze w 2022 r. Konkretniej rzecz ujmując chodzi o zaksięgowanie ok. 13 mld zł w koszty lipca ubiegłego roku. Ta sytuacja tłumaczy, dlaczego lipcowy wynik finansowy banków znacząco się pogorszył. Później kredytodawcy mogli jednak odrobić poniesione koszty i zakończyć miniony rok z dodatnim wynikiem finansowym na poziomie 12,4 mld zł. Rok wcześniej analogiczny zysk niewiele przekraczał 6 mld zł.

Pomimo pomocy spłacalność kredytów się pogorszyła

Opinie ekspertów dotyczące ustawowych wakacji kredytowych są podzielone. Przykładowo, Narodowy Bank Polski we wspomnianym już czerwcowym raporcie o stabilności systemu finansowego zwraca uwagę, że koszt wakacji kredytowych dla banków okazał się nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do redukcji kosztów ryzyka kredytowego. NBP obliczył, że sektor bankowy zapłacił za wstrzymanie rat tyle samo, co przy minimum pięciokrotnym wzroście sumy złotowych kredytów mieszkaniowych z utratą wartości. Bank centralny zwraca uwagę, że konstrukcja wakacji kredytowych nie zakłada ich powiązania z faktyczną sytuacją finansową kredytobiorcy.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zastanawiają się natomiast, czy lepszym rozwiązaniem nie byłaby bardziej rozbudowana i jednocześnie precyzyjniej ukierunkowana pomoc dla osób, które faktycznie popadły w kredytowe tarapaty. W tym kontekście warto podkreślić, że rządowe wakacje kredytowe nie zapobiegły pogarszaniu się ogólnej spłacalności kredytów mieszkaniowych. Na szczęście nie są to jeszcze drastyczne zmiany, które mogłyby grozić stabilności sektora bankowego. Według danych BIK, wartościowy udział „hipotek” opóźnionych o ponad 90 dni wzrósł z 2,8% (grudzień 2021 r.) do 3,8% (maj 2023 r.). Informacje na temat spłacalności kredytów mieszkaniowych rząd powinien brać pod uwagę przy okazji podejmowania decyzji o wydłużeniu wakacji kredytowych na 2024 r. Taka pomoc prawdopodobnie będzie uzależniona od sytuacji finansowej kredytobiorcy i lepiej ukierunkowana.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W ramach programu Bezpieczny Kredyt 2% zdolność kredytowa może wzrosnąć nawet o 30-40%

KNF stworzył możliwość liberalnego szacowania zdolności kredytowej w programie Bezpieczny Kredyt 2%. Jeśli banki skorzystają z tej opcji, to zdolność wzrośnie o 30% – 40%.

Lektura znowelizowanej Rekomendacji S wskazuje, że nadzór finansowy pozostawił bankom dość dużo swobody przy obliczaniu zdolności kredytowej w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2%. Kredytodawcy będą mogli podczas wyliczania zdolności kredytowej uwzględniać ratę pomniejszoną o dopłatę i stosować niski bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych (podobny jak przy kredytach ze stałą stopą na 10 lat). Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jak bardzo może wzrosnąć zdolność kredytowa jeśli banki zastosują liberalne zasady jej oceny w programie BK 2%.

Wzrost zdolności o 35% – 40% będzie realny …

Poniższa tabela prezentująca wyniki obliczeń ekspertów RynekPierwotny.pl porównuje możliwą zdolność kredytową singla oraz rodziny „2+1” w ramach rządowego programu i tradycyjnej oferty banków. Zestawienie uwzględnia następujące kredyty:

  • Bezpieczny Kredyt 2% (25 lat) z oprocentowaniem 3,10% na 5 lat po uwzględnieniu dopłaty i buforem na wypadek wzrostu stóp procentowych wynoszącym 2,00%
  • tradycyjny kredyt (25 lat) z oprocentowaniem zmiennym 8,90% – takim jak średnia wartość według danych NBP i buforem na wypadek wzrostu stóp procentowych wynoszącym 3,00% (kredyt spłacany w równych ratach)

Warto zwrócić uwagę, że w obydwu przypadkach modelowy bank uwzględnił bufory bezpieczeństwa nieco wyższe od minimów (z większym zapasem w przypadku tradycyjnej „hipoteki”). Jeśli bank w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2% dodatkowo weźmie pod uwagę dopłaty, to zdolność kredytowa może wzrosnąć nawet o 35% – 40% względem tradycyjnej „hipoteki” ze zmiennym oprocentowaniem. Taki kredyt bez dopłat nieprzypadkowo został wybrany jako punkt odniesienia. Wydaje się on bowiem bardziej opłacalny w perspektywie obniżek stóp procentowych NBP niż zwykła „hipoteka” ze stałą stawką na 5 lat.

Teraz piłka jest już po stronie siedmiu banków

Analiza ekspertów portalu RynekPierwotny.pl potwierdza, że program Bezpieczny Kredyt 2% zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu może znacząco podnieść zdolność kredytową młodych Polaków. Ostateczna decyzja należy jednak do każdego z co najmniej siedmiu banków, które mają wziąć udział w rządowym programie. Mogą one dość znacząco różnicować zasady obliczania zdolności kredytowej.Tab. 1 - Możliwy wzrost zdolności kredytowej w BK 2%

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Zatrzymać Blackout – przedsiębiorcy i parlamentarzyści o złej sytuacji energetycznej

Transformacja energetyczna to jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi Polska w XXI wieku. Aby osiągnąć sukces w tym procesie, konieczne jest uzyskanie konsensusu wszystkich głównych sił politycznych. Transformacja energetyczna ma kluczowe znaczenie dla konkurencyjności polskich przedsiębiorstw oraz możliwości dalszego rozwoju społeczeństwa. Obecnie Polska stoi przed poważnymi problemami związanych z inwestycjami w infrastrukturę energetyczną, ograniczeniami wiatrakowymi, blokadą środków na inwestycje i wsparciem dla firm, oraz brakiem jasnej polityki energetycznej państwa.

Postulaty Komisji Transformacji Energetycznej Business Centre Club (BCC) wyznaczają drogę do osiągnięcia skutecznej transformacji energetycznej.

POSTULATY KOMISJI TRANSFORMACJI ENERGETYCZNEJ BCC:

Inwestycje w infrastrukturę energetyczną

Zauważamy załamanie inwestycji w infrastrukturę sieciową: przesyłową                           i dystrybucyjną, a bez jej rozbudowy i modernizacji transformacja energetyczna nie będzie możliwa. Katastrofalne ograniczenie inwestycji w infrastrukturę energetyczną (sieciową) już spowodowało poważne perturbacje na rynku wykonawców.

Nałożyły się na to monopolistyczne warunki handlowe w umowach między inwestorami (praktycznie spółkami Skarbu Państwa) a wykonawcami, które doprowadziły do wielu upadłości firm wykonawczych. Dodatkowo brak pieniędzy z KPO jest zabójczy dla rozwoju transformacji energetycznej i rynku firm wykonawczych.

Optymalizację i rozwój infrastruktury sieciowej

Postulujemy:

  • stosowanie cable pooling’u (efektywniejsze wykorzystanie istniejących zasobów sieciowych)
  • propagowanie stosowania przyłączeń komercyjnych (jednolitych rozwiązań ustawowych dla całej branży, dzięki czemu kapitał prywatny mógłby angażować się w rozwój i modernizację sieci dystrybucyjnej);
  • zapewnienie transparentności systemu udostępniania mocy w sieci dystrybucyjnej;
  • liberalizację obecnego modelu dostaw przez linię bezpośrednią, łączącą instalację wytwórczą z odbiorczą,
    z pominięciem sieci elektroenergetycznej;
  • rozważenie koncepcji autonomicznych sieci energetycznych z rolą samorządów jako inwestorami w sieci.

Zmiana ustawy wiatrakowej 10H

Uchwalona niedawno i podpisana przez Prezydenta ustawa, nie da oczekiwanego i koniecznego impulsu dla nowych inwestycji. Najpierw długie blokowanie, a teraz ograniczenie odległości wiatraków do min. 700 m, skutecznie zniechęca inwestorów i wprowadza element niepewności co do dalszego rozwoju energii odnawialnej w Polsce. Regulacje dla energetyki wiatrowej powinny być tak sformułowane, by wygospodarować dla niej jak najwięcej terenów pod inwestycje.

W latach 2016-2022 odmówiono przyłączenia na 30GW mocy w wiatrakach, skutki inwazji rosyjskiej  to import węgla, który nie byłby potrzebny, gdyby nie zahamowanie OZE.

Pilne odblokowanie środków na inwestycje i bezpośrednie wsparcie przedsiębiorstw

Chodzi głównie o środki już zaplanowane, ale nadal nie ma możliwości ubiegania się o nie (KPO, FENIKS, FENG).

Rozważenie wsparcia pośredniego dla firm inwestujących w OZE i transformację energetyczną

Przykładem takiego rozwiązania może być mechanizm pozwalający obniżenie zobowiązań w zakresie inwestycji w OZE, podobnie jak to miało miejsce w przypadku ulgi na robotyzację wprowadzonej w styczniu 2022 roku. Takie rozwiązania przynajmniej częściowo pozwoliłyby zmniejszyć początkowe wysokie koszty inwestycji w OZE.

Wdrażanie  nowoczesnych, cyfrowych systemów zarządzania stroną popytową (DSR) na rynku energetycznym

Systemy te jednocześnie musza być otwarte na konkurencję sektora prywatnego

Pilne zdjęcie aktywów węglowych z bilansów polskich firm energetycznych

Pozwoli to realizować inwestycje w alternatywne źródła wytwarzania energii

Pilne przedstawienie zasad polityki energetycznej państwa

Zasady powinny przedstawiać precyzyjny harmonogram dekarbonizacji wraz                z wiarygodnym programem inwestycji w nowoczesne sieci i jakościowy rozwój energii odnawialnej. Powinny również proponować Komisji Europejskiej przedłużenie wsparcia dla węglowego systemu rezerwy mocy w horyzoncie roku 2030.

Polska, podobnie jak Niemcy, postawiła na gaz, jako paliwo przejściowe w okresie transformacji energetycznej i już dzisiaj widać, że ten model jest nie do zrealizowania. Musimy zatem mieć możliwość przedłużenia funkcjonowania rezerwy mocy w polskim systemie przez energetykę opartą na węglu.

Pilne rozpoczęcie procesu dekarbonizacji ciepłownictwa, również objętego systemem ETS

Nowe projekty kogeneracyjne w ciepłownictwie, mogą wygenerować 7-10 GW zielonej energii dla polskiego systemu energetycznego.

Kontynuacja programów inwestycyjnych w energię wiatrową na morzu i energetykę jądrową

Należy mieć świadomość, że energetyka jądrowa jest w stanie zacząć działać w dużej skali w Polsce w drugiej połowie lat 30-tych, natomiast energetyka morska, w horyzoncie 5-10 lat.

Dobrze, że w Polsce obowiązuje konsensus polityki dla rozwoju energetyki jądrowej, źle, że realizacja „dużego” atomu z udziałem Państwa i SSP, odbywa się jak dotąd w sposób nietransparentny, bez informowania opinii publicznej o negocjacjach z dostawcami technologii, warunkach komercyjnych i przede wszystkim systemu wsparcia atomu przez Państwo, czyli podatnika.

Zdefiniowanie roli państwa w energetyce

Państwo powinno skupić się przede wszystkim na wypełnianiu roli regulatora rynku.

Ponadto powinno, w pierwszej kolejności, budować infrastrukturę bezpieczeństwa energetycznego – linie przesyłowe, dystrybucyjne, ewentualne źródła rezerwowe wyprowadzone poza rynek. To powinna również być rola państwowych spółek.

Nie zbiednieją od tego, to najbardziej dochodowa część energetycznego biznesu.

Można również opracować mechanizm wdrożenia (na ściśle określony czas) usługi publicznej w postaci rezerwy systemowej chroniącej system, co pozwoliłoby na przebudowę części starszych bloków węglowych według podanej wyżej recepty i niewyłączanie ich tak długo, jak długo będzie to niezbędne dla bezpieczeństwa systemu.

Wytwarzanie, dystrybucja, przesył i regulacje nie mogą być w jednym ręku, nawet, jeśli to jest ręka państwa, praktyki monopolistyczne likwidujące funkcjonowanie rynku są najgorsze, co może spotkać naszą gospodarkę.

Należy odejść od centralistycznego myślenia o energetyce, gdyż taka strategia się nie sprawdza.

Prosumencka energetyka obywatelska

Problem za co budować „nową energetykę” jest wydumany. 450 tys. polskich rodzin już w nią zainwestowało kwotę 32 mld PLN, budując własne „elektrownie” na dachach, tworząc w ten sposób solidne podwaliny dla prosumenckiej energetyki obywatelskiej.

Dziesiątki dużych inwestorów, w tym firmy przemysłowe, chętnie włączyłoby się również w ten proces, gdyby udostępnić im tereny i warunki przyłączenia nowych mocy. Dlatego większe znaczenie przywiązywalibyśmy do wydzielenia z pionowo skonsolidowanych grup spółek dystrybucyjnych, by zapewnić pole uczciwej konkurencji wszystkich podmiotom na rynku, bez względu na formę własności. Tak się stało z PSE przed 18 laty: powstał operator, który starał się być obiektywny wobec inwestorów. Dziś 80% nowych mocy w UE podłączanych jest do sieci OSD, nie OSP.

Transformacja energetyczna jest największym wyzwaniem dla Polski

W najbliższym czasie, dlatego też jej strategia powinna być oparta na konsensusie wszystkich głównych sił politycznych. Jest to duże wyzwanie dla polskiej klasy politycznej, która musi się porozumieć w kwestii transformacji energetycznej, gdyż  od tego zależy konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i możliwości dalszego rozwoju polskiego społeczeństwa. Wojna na Ukrainie i wzrost cen surowców energetycznych nie musi być przekleństwem, tylko unikalną szansą dla transformacji polskiej energetyki.

Polską racją stanu jest jak najszybsza dekarbonizacja, energetyka prosumencka, obywatelska, rozproszona, zdecentralizowana i zdemonopolizowana.

Nie może być udanej transformacji bez interakcji społeczeństwa, samorządów, przedsiębiorców i Polski lokalnej. Bez tych zasad Polska stanie się sanatorium Europy. Temat nie może być traktowany po macoszemu, bo jest to główne wyzwanie rozwojowe stojące przed naszym krajem w XXI wieku.

Podwyżka składek ZUS najdotkliwsza dla MŚP i jednoosobowych działalności

Podwyżka składki przedsiębiorców do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych będzie w 2024 roku rekordowa. To skorelowane ze wzrostem płacy minimalnej oraz wzrostem średniej krajowej, od której wysokość składki jest uzależniona. – Niestety jesteśmy świadkami bicia rekordów w obciążaniu przedsiębiorców zobowiązaniami. Najpierw gigantyczny wzrost płacy minimalnej, a teraz rekordowy wzrost składek ZUS. Przedsiębiorcy patrzą na rok 2024 z przerażeniem. Nie można rozpędzać kosztów związanych ze zobowiązaniami przedsiębiorców, gdy na horyzoncie mamy spowolnienie gospodarcze. To jest proszenie się o wielkie, gospodarcze problemy – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Sztucznie kreowany wzrost średniej krajowej winduje wzrost składek”

W 2023 roku składka do ZUS była miesięcznie ponad 200 złotych większa niż w 2022 roku. W 2024 roku podwyżka wyniesie ponad 20%. Nie liczymy tutaj ubezpieczenia zdrowotnego. Obciążenia będą dotyczyć również przedsiębiorców, którzy dopiero zaczynają działalność gospodarczą.

– Informacje o wzroście składek na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców od 2024 r. do poziomu ok. 1600 zł to bardzo zła wiadomość. Wzrost jest zbyt drastyczny, bo oparty o wskaźnik nie mający realnego odzwierciedlenia w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw, którego sprawa dotyczy. Jest to sztucznie kreowany wzrost, bowiem oparty o prognozowany dla budżetu wzrost przeciętnego wynagrodzenia, które prognozowane jest na poziomie 7794 zł – komentuje Michał Wojtas, ekspert podatkowy i gospodarczy, skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Ten wskaźnik jest obliczany w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. Przecież ten wskaźnik nie jest miarodajny dla tych celów – bo jest obliczany od sumy wynagrodzeń brutto oraz honorariów wypłaconych w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 9 osób, do przeciętnej liczby zatrudnionych osób w danym okresie dla przedsiębiorstw. To pomylenie skali. Mikro nie mają takich obrotów i zysków, a koszty muszą ponosić podobne – dodaje Michał Wojtas.

Przedsiębiorcy: „Podwyżka składek ZUS zmiecie małe firmy z planszy”

Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk przyznaje, że obecna sytuacja jest szczególnie dotkliwa dla sektora MŚP.

– Małe firmy zrównuje się obciążeniami z dużymi – przyznaje Prezes Mojsiuk.  – Nie dość, że najmniejszy biznes ma relatywnie najwyższe koszty, to nie ma możliwości zmiany form prawnych ze względu na zbyt małą skalę. Zatem nie ma jak uniknąć tych wyższych składek. Dla części mikro firm może to być impuls do poddania się i zaprzestania prowadzenia działalności. Odbieramy wiele sygnałów od przedsiębiorców, którzy mówią, że nie ma szans, by poradzili sobie z nowymi obciążeniami. To cios w sektor MŚP, a najbardziej w małe firmy usługowe i handlowe oraz w gastronomie czy miejsca pracy opierające swój zysk na małych marżach. Zmiany więc odczują osoby samozatrudnione, freelancerzy i przedstawiciele sektora kreatywnego. Jeden z przedsiębiorców powiedział mi: „ZUS zmiecie małe firmy z planszy”. Trudno się nie zgodzić z taką diagnozą – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

Banki centralne zaskakują rynki

Wydawać by się mogło, że decyzje banków centralnych są mocno przewidywalne. Jednak wczorajszy dzień pokazał nam, że wcale tak być nie musi. Wyższe od oczekiwań podwyżki miały miejsce na Wyspach, w Norwegii, ale również w Turcji.

Wielka Brytania podnosi stopy

Wczoraj, zgodnie z oczekiwaniami, 7 z 9 członków gremium decyzyjnego w Banku Anglii zagłosowało za podwyżką sóp procentowych. To, co było niespodzianką to fakt, że głosowali za podwyżką o 0,5%, a nie jak wcześniej sądzono o 0,25%. Bank Anglii wyraźnie zmienia nastawienie w walce z inflacją. Wynik 8,7% jest obecnie wyższy od średniej unijnej o 1,6%. W rezultacie szybsze podniesienie sóp procentowych, by dać wyraźny sygnał dla rynków, wydaje się rozsądnym podejściem. O tym, że część analityków liczyła się z takim ruchem, najlepiej świadczy reakcja rynków, które nie odpowiedziały wczoraj zbyt silnie. Co ciekawe, ruch ten miał miejsce dzisiaj w godzinach porannych, kiedy to nagle funt zaczął się umacniać. Zyskuje on niemal 1% na wartości względem pozostałych walut.

Norwegia też zaskakuje

Norwedzy publikowali swoją decyzję 3 godziny przed brytyjczykami, ale podobnie jak Wyspiarze, również podnieśli stopy procentowe mocniej niż oczekiwał rynek. W przypadku Norwegii podwyżki stóp procentowych to również próba walki z osłabiającą się koroną norweską. Jeszcze przed pandemią za jedno euro płacono niecałe 10 koron. W tym roku przebijaliśmy już poziom 12 koron za jedno euro. Jeszcze dobitniej widać to względem złotego. W połowie zeszłego roku korona norweska sięgała 48 groszy, dzisiaj jest to niecałe 38 groszy. To właśnie dlatego część z emigrantów zarobkowych zaczyna postrzegać wybór Norwegii jako coraz słabszy. Pomimo podwyżki sóp i wczorajszego umocnienia się korony, dzisiaj rano już jesteśmy poniżej wczorajszych poziomów. W rezultacie problem się pogłębia mimo lekarstwa.

Turcja podniosła stopy procentowe o 6,5%

Tak, nie pomyliliśmy się. Stopy procentowe wzrosły w Turcji z 8,5% na 15% na jednym posiedzeniu. Jest to wyraźna zmiana polityki monetarnej. Okazuje się, że po fiasku obecnych działań prezydent Erdogan postanowił postawić na sprawdzone metody. To prawdopodobnie w tym celu ściągnął nową osobę na stanowisko prezesa tureckiego banku centralnego. To właśnie problemy gospodarcze były powodem, przez który prezydent prawie stracił władzę. Najwyraźniej pragmatyzm utrzymania się przy sterze powoduje, że pożegnał się on ze swoją kontrowersyjną doktryną ekonomiczną. Jest to dobra wiadomość dla mieszkańców Turcji. Inflacja wyraźnie przekraczająca wzrost płac była powodem gwałtownego ubożenia społeczeństwa. Co ciekawe, rynki liczyły na wzrost stóp do 21% w związku z czym lira i tak traciła po decyzji i to 7% względem dolara. Jest to kuriozalna sytuacja, gdy po najlepszej decyzji od lat waluta traci, ale rynki mocno uwierzyły w nową Panią prezes i w cenach było po prostu więcej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację wskaźników koniunktury PMI.

 Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Firma w upadłości – czy jej majątek może być ubezpieczony?

W momencie ogłoszenia upadłości przez firmę, kwestia jej polisy ubezpieczeniowej staje się poważnym problemem. Upadłość często powoduje zaprzestanie opłacania składek, co oczywiście prowadzi do zamknięcia polisy. Nawet jednak w przypadku chęci kontynuowania ubezpieczenia, samo opłacanie składek nie zawsze prowadzi do zabezpieczenia interesów masy upadłości a tym samym wierzycieli. Czy polisa, która była aktualna przed ogłoszeniem upadłości jest aktualna także po jej ogłoszeniu? Czy w ogóle można ubezpieczyć majątek przedsiębiorstwa w upadłości? – tłumaczą eksperci firmy doradczej Lege Advisors.

Według GUS, w I kwartale 2023 roku odnotowano 122 upadłości podmiotów gospodarczych, czyli o 38,6 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Dane te nie obejmują jednak upadłości konsumenckich ogłaszanych przez osoby prowadzące wcześniej działalność gospodarczą. Należy więc przyjąć, że w rzeczywistości sytuacja wygląda o wiele gorzej. Dla wielu firm z kłopotami dobrze działające ubezpieczenie majątku jest kwestią strategiczną.

Ubezpieczenie majątku to wrażliwa kwestia dla syndyka

Ubezpieczenie majątku ma znaczenie zarówno w przypadku funkcjonujących przedsiębiorstw, jak i firm będących w upadłości pod zarządem syndyków. Dobra polisa powinna zapewnić bezpieczeństwo aktywów lub działalności operacyjnej, a tym samym interesów zarządów, syndyka oraz wierzycieli.przekonuje Szymon Mojzesowicz, CEO firmy doradczej Lege Advisors.

W przypadku firm w upadłości, sąd wyznacza syndyka i tym samym staje się on odpowiedzialny za masę upadłości. Syndyk bardzo często musi zmierzyć się z sytuacją, w której polisa firmy istnieje, ale nie działa, lub działa niewłaściwie. A to, zdaniem ekspertów, jest niezwykle wrażliwa kwestia z punktu widzenia wierzycieli i samego syndyka.

– Zazwyczaj polisy zawarte przed ogłoszeniem upadłości nie zadziałają już po jej ogłoszeniu, a podczas zwierania polisy zadawane jest istotne pytanie: czy w stosunku do firmy wszczęte zostało postępowanie upadłościowe, likwidacyjne lub ogłoszona została upadłość lub powołany został zarząd przymusowy oraz czy ubezpieczone mienie znajduje się w zarządzie syndyka masy upadłościowej lub zostało zajęte przez komornika sądowego – tłumaczy Marcin Łazarczyk, ekspert rynku ubezpieczeń firmy doradczej Lege Advisors.

– Co więcej, w ogólnych warunkach ubezpieczenia możemy przeczytać, że: Ubezpieczający zobowiązany jest zawiadamiać Zakład Ubezpieczeń każdorazowo o zmianie wyżej wymienionych okoliczności niezwłocznie po otrzymaniu o nich wiadomości. Zakład Ubezpieczeń nie ponosi odpowiedzialności za skutki okoliczności, które z naruszeniem ustępów poprzedzających nie zostały podane do jego wiadomości. Następstwem niewykonania takiego zawiadomienia będzie odmowa wypłaty odszkodowania – dodaje ekspert.

Co w zakresie polisy powinien zrobić syndyk (doradca restrukturyzacyjny)?

Według ekspertów powinien dokonać niezależnego audytu istniejącej polisy pod kątem okoliczności upadłościowych. Polisa dla dobrze funkcjonującego przedsiębiorstwa może być zupełnie inna niż dla masy upadłości, choć to ten sam majątek. Zapisy ogólnych warunków ubezpieczenia mogą regulować kwestie związane z upadłością, ale trzeba wiedzieć jak je ocenić w kontekście aktualnej sytuacji – nie działają w pełni systemy bezpieczeństwa, urządzenia są wyłączone z ruchu, nie są spełnione wymogi przepisów przeciwpożarowych lub brakuje nadzoru.

Niedoubezpieczenie to bardzo poważny problem w tego typu przypadkach. Ubezpieczyciel może zastosować zasadę proporcji, co spowoduje drastyczne obniżenie wypłaconego odszkodowania w razie wystąpienia szkody. A to może pokrzywdzić wierzycieli. Syndyk powinien więc pozyskać polisę ubezpieczenia dla aktualnego stanu majątku. – wyjaśnia Marcin Łazarczyk.

Ubezpieczenie do aktualnych wartości rynkowych/odtworzeniowych

Syndyk masy upadłości powinien także z pomocą odpowiedniego specjalisty dokonać oceny wartości ubezpieczonego mienia, analizy sum oraz warunków ubezpieczenia. Musi zweryfikować dotychczasowe kwoty i zakresy, uwzględnić okoliczności upadłościowe (nowe ryzyka) i ubezpieczyć masę do wysokości aktualnych wartości rynkowych/odtworzeniowych. Dzięki temu zabezpieczy interesy wierzycieli.

– Wydaje się, że na początku postępowania upadłościowego są ważniejsze wydatki niż aktualizacja polisy. Jednak należy brać pod uwagę, że w najlepiej pojętym interesie wierzycieli jest przede wszystkim zabezpieczenie majątku mającego służyć do spłaty ich wierzytelności. Kierując się tą logiką, syndyk powinien spojrzeć na polisę nie z perspektywy wysokości składki, a z perspektywy sum ubezpieczenia i tego czy na pewno zadziała w razie szkody. Niezbędne jest zatem zaangażowanie specjalistów od majątku – rzeczoznawców majątkowych, biegłych specjalistów od wyceny maszyn, urządzeń, linii produkcyjnych – i ocena sum ubezpieczenia w kontekście potencjalnych ryzyk. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z nieoczywistym majątkiem. Taka ocena sum ubezpieczenia w połączeniu z audytem polisy powinna być jedną z pierwszych czynności syndyka po objęciu masy i jest bardzo dobrym uzupełnieniem spisu inwentarza – tłumaczy Szymon Mojzesowicz.

Czy ChatGPT naprawdę tworzy nowe treści? 5 niepokojących faktów o AI

ChatGPT z każdym miesiącem cieszy się coraz większą popularnością. Jednak narzędzie, z którego korzysta już ponad 100 milionów[1] użytkowników na całym świecie, wciąż kryje w sobie wiele tajemnic. Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, odpowiada na pięć trudnych i budzących niepokój pytań związanych ze sztuczną inteligencją opracowaną przez OpenAI.  

Z ChatGPT poza zwykłymi internautami korzystają też inżynierowie zajmujący się cyberbezpieczeństwem oraz cyberprzestępcy. Ci ostatni przygotowują przy jego pomocy fałszywe wiadomości e-mail i SMS, które mają na celu wyłudzenie danych od nieświadomych użytkowników. Z kolei specjaliści z firmy Sophos opracowali bazujący na sztucznej inteligencji skuteczny filtr antyspamowy.

Model językowy firmy OpenAI jest tak zaawansowany, że w wielu krajach rozpoczęła się dyskusja na temat prawnego uregulowania korzystania z narzędzia. W marcu 2023 r. organizacja Future of Life Institue w liście otwartym do firm i laboratoriów zajmujących się sztuczną inteligencją wzywała do zaprzestania prac na okres sześciu miesięcy. Pod apelem podpisały się także znane w branży osoby, takie jak Elon Musk (Tesla, SpaceX) i Steve Wozniak (współzałożyciel firmy Apple), ale nie przyniósł on spodziewanego efektu.

Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, zwraca uwagę na pięć kwestii, o których powinien wiedzieć każdy użytkownik ChatGPT.

  1. Czy znamy wszystkie możliwości najnowszej wersji ChatGPT?

Wersja modelu językowego oznaczona numerem 4 wydaje się inteligentniejsza i dokładniejsza od swojego poprzednika. W porównaniu do wcześniejszych generacji jest jej też bliżej do uzyskania zdolności, które moglibyśmy określić mianem „myślenia”. Nie znamy jednak wszystkich możliwości narzędzia. Ważne jest, aby pamiętać, że chociaż ChatGPT coraz rzadziej się myli i przeinacza fakty, to wciąż daleko mu do bycia nieomylnym.

  1. Czy publiczne udostępnienie narzędzia, z którego mogą korzystać także przestępcy, jest w ogóle etyczne?

Nawet kiedy postęp technologiczny staje się niewygodny, nie można go po prostu zatrzymać i schować w niewidocznym dla innych miejscu. Z zaawansowanymi modelami językowymi jest podobnie. Wszystkich zalet wynikających z używania sztucznej inteligencji będzie prawdopodobnie znacznie więcej niż potencjalnych niebezpieczeństw. Właściwe wykorzystanie tych narzędzi może uczynić wiele dobrego.

  1. Czy kiedykolwiek powstanie sztuczna inteligencja odporna na nadużycia cyberprzestępców?

Zabezpieczenia można ominąć, także te zastosowane w modelu językowym ChatGPT. Twórcy takich programów zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby łatać znalezione przez cyberprzestępców luki. Z każdą kolejną próbą wykorzystania AI do niecnych celów niezgodnych z prawem, złamanie mechanizmów ochronnych staje się więc trudniejsze. Żyjemy jednak w czasach, w których nawet uczeń podstawówki może nauczyć się hakowania algorytmów sztucznej inteligencji, wyszukując w sieci informacje na ten temat. W przyszłości stanie się to bardziej wymagające, choć wciąż będzie możliwe.

  1. Czy ChatGPT w ogóle tworzy nowe treści czy tylko przetwarza dane, z których sam się uczył?

Jedyne, co ChatGPT potrafi stworzyć samodzielnie, to kłamstwa. Sztuczna inteligencja jest naprawdę przekonującym, ale i zapatrzonym w siebie kłamcą. Do szkolenia modelu bez wątpienia wykorzystano także informacje, które nie są prawdziwe. Nie da się przewidzieć, w którym momencie ChatGPT wykorzysta je do udzielenia odpowiedzi na zadane mu pytanie. Przewagą człowieka nad AI jest prawdziwa kreatywność i to, że ma możliwość podjęcia świadomej decyzji czy chce skłamać, czy nie.

  1. Czy istnieje rozwiązanie problemu prywatności danych, które użytkownicy wprowadzają do narzędzi takich jak ChatGPT?

Obecnie możemy polegać wyłącznie na obietnicach złożonych w umowach licencyjnych, na które się zgadzamy, gdy zaczynamy korzystać z narzędzi AI. Nie zakładałbym, że powstanie coś na wzór „otwartej” sztucznej inteligencji, która nie zbiera danych o użytkownikach. Najbardziej zaawansowane modele należeć będą do wielkich firm, które włożyły ogromne pieniądze w ich opracowanie. Trzeba pamiętać, że trenowanie algorytmów wymaga bardzo dużo mocy obliczeniowej, ale korzystanie z nich już nie. Można spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości starsze wersje AI wciąż będą udostępniane za darmo wszystkim, którzy będą chcieli z nich korzystać Jednak tylko od ich właścicieli będzie zależało, co zrobią z wprowadzonymi przez swoich klientów informacjami.

[1] Źródło: https://www.reuters.com/technology/chatgpt-sets-record-fastest-growing-user-base-analyst-note-2023-02-01/

Do 30 czerwca spółki muszą rozliczyć podatek. Kto może zapłacić niższy CIT?

Zbliża się czas rozliczenia podatku dochodowego od osób prawnych, w tym spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółek akcyjnych. Wszyscy, którzy są do tego zobowiązani, będą musieli złożyć formularz CIT-8, czyli zeznanie roczne za rok 2022. W tym roku termin składania tego dokumentu został przesunięty z 31 marca na 30 czerwca.

Zasada ogólna mówi, że stawka CIT wynosi 19 proc. Niemniej, niektórzy podatnicy mogą skorzystać z niższej stawki, która wynosi 9%. Obniżona wysokość CIT dotyczy tzw. małych podatników, czyli podmiotów, których przychody nie przekraczają 2 milionów euro rocznie.

Żeby móc skorzystać z 9 proc. stawki CIT w 2022 roku, spółka nie mogła w 2021 jaki i w 2022 roku osiągnąć przychodu większego niż 2 miliony euro. Limit ten jest obliczany na dwa różne sposoby:

  • Jeśli firma w 2021 roku osiągnęła przychód w wysokości maksymalnie 9 188 000 zł, to może płacić CIT według stawki 9 proc. Limit ten jest liczony na podstawie kursu euro z pierwszego dnia roboczego w październiku danego roku.
  • Jeśli w 2022 roku firma przekroczyła próg 9 178 000 zł przychodu to musiała płacić CIT według stawki 19 proc. W tym przypadku limit przeliczany jest według kursu euro z pierwszego dnia roboczego w styczniu 2022 roku.

Ważne jest również to, że limit możliwości skorzystania z 9 proc. stawki CIT dla przychodów o maksymalnej wysokości 9 188 000 zł jest liczony tylko na podstawie przychodów brutto ze sprzedaży towarów i usług. Przy liczeniu progu w trakcie roku, czyli tego w wysokości 9 178 000 zł, uwzględnia się wszystkie przychody, ale już w formie netto.

Dla nowych spółek, czyli powstałych w 2022 roku, nie ustala się limitu z 2021 roku. Spółki takie mogą automatycznie skorzystać z niższej stawki CIT. Jednak ważne jest pilnowanie bieżących przychodów i ewentualnego ich przekroczenia.

Wyrównanie podatku przy wyższych przychodach

Pozornie wydaje się, że obowiązuje jeden limit 2 milionów euro. Jednak oba progi – 9 178 000 zł i ten o 10 tys. zł wyższy, trzeba będzie analizować odrębnie. Jeśli w 2022 roku przekroczono limit 2 milionów euro, od miesiąca przekroczenia należy płacić stawkę 19 proc. Jednak teraz składając formularz CIT-8, trzeba wyrównać podatek, który nie został pobrany. Dla przykładu: jeśli przedsiębiorca od stycznia do listopada płacił CIT w wysokości 9 proc., a w grudniu przekroczył próg 2 milionów euro przychodów rocznych, to za grudzień zapłaci CIT w stawce 19 proc., a do 30 czerwca 2023 r. dokona wyrównania za 11 miesięcy w wysokości 10 proc. podatku.

Należy podkreślić, że stawka 9 proc. nie dotyczy przychodów z zysków kapitałowych. Dotyczy ona tylko sprzedaży towarów i usług związanych z działalnością gospodarczą. Pozostałe przychody podlegają stawce 19 proc.

Dominika Zuber, Menadżerka Ogólnopolskiego Biura Rachunkowego, inFakt

Słabe dane PMI dla strefy euro

Słabe dane PMI dla strefy euro. Wskaźnik PMI dla przemysłu w czerwcu wyniósł 43,6 wobec 44,8 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest negatywnym zaskoczeniem (prognozy 44,8) i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle w dalszym ciągu się pogłębia.

Wskaźnik dla usług wyniósł w czerwcu 52,4 wobec 55,1 w maju. Konsensus zakładał, że wskaźnik wyniesie 54,5. Spadek w usługach wydaje się ciekawszym zjawiskiem. Wskaźnik utrzymał się powyżej 50 pkt, jednak wzrost aktywności nie jest już tak mocny, jak w poprzednich miesiącach. Schodząc do poszczególnych krajów widzimy, że aktywność w Niemczech pozostaje wysoka (54,1), natomiast we Francji już się kurczy (48,0).

Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 50,3 (konsensus 52,5), czyli niewiele powyżej poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności. Sektor produkcyjny pozostaje hamulcem dla gospodarek, a sektor usług już nie jest tak mocny. Ze względu na powyższe dane, nieco wzrosło prawdopodobieństwo, że PKB strefy euro w kolejnym kwartale również spadnie.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Banki centralne nie składają broni w walce z inflacją

Banki centralne zaskakują i pokazują, że nie składają broni w walce z inflacją. Zmiana nastawienia na bardziej restrykcyjne może jednak powodować, że rynek zacznie spekulować, że instytucje próbują za wszelką cenę gonić wskaźniki CPI, co oznacza, że w którymś momencie popełniły błąd, rozpoczynając proces zacieśniania zbyt późno lub podnosząc stopy w zbyt wolnym tempie.

Bank Anglii (BoE) i Norges Bank podniosły stopy procentowe o 50 pb – więcej niż oczekiwano, odpowiednio do 5 proc. i 3,75 proc.. Gubernator BoE Andrew Bailey powiedział, że „gospodarka radzi sobie lepiej niż wynikało z prognoz, ale inflacja jest nadal zbyt wysoka i musimy sobie z tym poradzić”. Dla norweskiego banku centralnego była to 11 z rzędu podwyżka stóp procentowych. Bank zobowiązał się do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w celu przeciwdziałania uporczywej inflacji i słabej walucie.

Z kolei Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe o 25 pb do 1,75 proc. Prezes SNB Thomas Jordan powiedział, że „to nie koniec – najprawdopodobniej konieczne będą kolejne podwyżki stóp, aby trwale obniżyć inflację poniżej 2 proc.”. Duża zmiana nastąpiła w Turcji. Instytucja podniosła koszt pieniądza o 650 pb do 15 proc. To duży krok jednak to wciąż mniej niż szeroki konsensus. Rynek zakładał zmianę do poziomu 20 proc. W tym wypadku wczorajsza decyzja rozpoczęła długo oczekiwany zwrot, mający na celu odbudowanie wiarygodności polityki monetarnej.

Podczas drugiego dnia zeznań na Kapitolu przewodniczący Fed Jerome Powell powtórzył komunikat o dalszych podwyżkach w tym roku. Stwierdził, że „właściwe będzie ponowne podniesienie stóp procentowych w tym roku, a być może nawet dwukrotnie”.

Funt w relacji do dolara umocnił się jedynie na chwilę. Również korona norweska zyskała na krótko. Para EUR/NOK spadła poniżej 11,55 ale już dziś notowania wskazują 11,80. Od wczorajszego popołudni widać ponownie przewagę USD. Dziś rano poznaliśmy indeksy PMI z Europy, które negatywnie zaskakują. Euro traci zdecydowanie a główna para walutowa spada w okolice 1,0860. Francuski wskaźnik dla usług spadł poniżej 50 pkt. do poziomu 48 pkt., fatalnie wypadł indeks dla niemieckiego przemysłu (41 pkt.). Można powiedzieć, że rozczarowanie jest widoczne na całej linii, co napędza spekulacje, że EBC niebawem złagodzi swój ton ze względu na hamującą gospodarkę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek PRS na ścieżce wzrostu. Nowe gwiazdy na horyzoncie

Całkowite zasoby rynku najmu instytucjonalnego w Polsce na koniec maja 2023 r. wynoszą ok. 12 000 jednostek mieszkalnych. Sektor powoli, acz stabilnie rozwija się m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Trójmieście i Katowicach. Według zapowiedzi deweloperów do 2027 roku oferta sektora powinna zostać wzbogacona o kolejne 21 000 mieszkań. W ostatnich kilku miesiącach również w inwestycjach PRS – analogicznie do najmu prywatnego – średnie czynsze wzrosły o około 20-30%. AXI IMMO prezentuje specjalną publikację „Sektor PRS w Polsce – na ścieżce wzrostu”.

Na koniec maja 2023 r. całkowite zasoby sektor PRS w Polsce wyniosły ok. 12 000 mieszkań i był to wzrost o ok. 40% w ponad pół roku (dane za AXI IMMO, wrzesień 2022 r.). Według zapowiedzi deweloperów i funduszy kolejne ok. 9 000 mieszkań pozostaje na etapie przygotowania lub budowy, a ok. 12 000 znajduje się w planach inwestorów na najbliższe lata. Sumarycznie w następnych czterech latach całkowite zasoby sektora powinny wzrosnąć o ok. 21 000 jednostek mieszkalnych. Na dziś największym polskim rynkiem PRS pozostaje Warszawa z ok. 5 000 jednostek do wynajęcia, na kolejnych miejscach plasują się Wrocław (ok. 2 250) i Poznań (ok. 1 700). Wymienione trzy miasta odpowiadają za 75% całkowitych zasobów w sektorze, a sama stolica za 42% tego rynku.

„Spośród lokalnych rynków PRS powinniśmy zwrócić uwagę na rozwój sektora w Łodzi. Na dziś zasoby tego miasta nie przekraczają 5% całkowitego wolumenu. Przy czym według naszych wyliczeń wraz z pomyślną realizacją wszystkich zapowiadanych projektów, rynek ten powinien urosnąć i osiągnąć udział 12% w strukturze zasobów, co będzie oznaczać najwyższe tempo wzrostu w okresie najbliższych czterech lat we wszystkich regionach w Polsce. Niemniej sytuacja w sektorze PRS jest na tyle dynamiczna i niejednorodna, że zakup dużego pakietu mieszkań przez jeden większy podmiot lub decyzja o budowie bloku mieszkalnego może szybko zweryfikować zapowiadany rozkład wielkości lokalnych rynków,” analizuje Lidia Zawiła, Manager w Dziale Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO.

Rynek PRS na ścieżce wzrostu

Rys. 1. Największe rynki PRS w Polsce. Opracowanie własne AXI IMMO.

Najwięcej nowych jednostek mieszkalnych w przygotowaniu i w planach znajduje się w Warszawie (8 500), Łodzi (3 300) oraz w Krakowie (3 000). W puli miast, w których zauważalne jest tempo rozwoju najmu instytucjonalnego, znajdują się także Trójmiasto i Katowice. W tych lokalizacjach na etapie realizacji znajduje się łącznie 2 500 mieszkań w formule PRS.

„Spodziewamy się, że wraz z profesjonalizacją rynku najmu instytucjonalnego oferta PRS będzie się poszerzać, a na mapie Polski pojawią się kolejne wschodzące lokalizacje. Za przykład mogą posłużyć Szczecin oraz Elbląg, gdzie PFR Nieruchomości planuje uruchomienie projektów z mieszkaniami na długoterminowy najem,” wskazuje Joanna Lewandowska, Associate Director w Dziale Rynków Kapitałowych, AXI IMMO.

W sektorze PRS w Polsce funkcjonuje stabilna grupa ok. 20 platform, wśród których największymi podmiotami z portfelami składającymi się z ponad 2 000 mieszkań należy wskazać platformę Resi4Rent należącą do R4R Sarl i Echo Investment, rynkową część programu PFR – Fundusz Mieszkań na Wynajem oraz Vantage Rent kontrolowaną i rozwijaną przez fundusz TAG Immobilien. Z kolei w grupie platform posiadających największy zasób projektów w przygotowaniu warto wyróżnić LifeSpot (Griffin Real Estate, Ares, Murapol) i Heimstaden.

„Warto podkreślić, że coraz więcej deweloperów decyduje się na dywersyfikację swojej strategii biznesowej i otworzenie się na współpracę z podmiotami instytucjonalnymi w różnych formach. Niektórzy decydują się na budowanie elastycznie, tworząc równolegle projekty odpowiadające zarówno preferencjom funduszy inwestycyjnych, jak i potrzebom nabywców indywidualnych,” wyjaśnia Joanna Lewandowska.

W ostatnich kilku miesiącach na rynku najmu instytucjonalnego, podobnie do prywatnego sektora najmu, zaobserwowano wzrost stawek czynszu o ok. 20-30%. Najdroższym lokalem w zestawieniu jest 4-pokojowy apartament (+65 mkw.) z segmentu premium w Warszawie, gdzie ceny przekraczają poziom nawet 10 000 PLN/miesiąc. Koszty najmu w miastach regionalnych pozostają raczej na zbliżonym, niższym poziomie. Do czynszu najmu należy doliczyć jeszcze opłaty za media, a także opcjonalnie koszt wynajmu komórki lokatorskiej lub miejsca postojowego (nawet 500-700 PLN/miesiąc). Niezmiennie standardowy czas trwania umowy najmu w sektorze PRS to zazwyczaj od 6 do 12 miesięcy, przy czym niektóre podmioty zachowują większą elastyczność co do długości kontraktu.

Rynek PRS na ścieżce wzrostuRys. 2. Średni miesięczny koszt najmu mieszkań z sektora PRS w Polsce. Opracowanie własne AXI IMMO.

„W nadchodzących latach sektor PRS będzie stawiał czoła trudnościom związanym z niepewnością prawną i podatkową, wysokimi stopami procentowymi w strefie euro oraz koniecznością wprowadzenia rozwiązań z zakresu zrównoważonego budownictwa. Ponadto, wprowadzenie programu tanich kredytów hipotecznych może utrudnić sytuację dla funduszy, które chcą wejść na polski rynek PRS. Z drugiej strony, duże zainteresowanie wynajmem wynika z dwóch czynników: wzrostu liczby uchodźców oraz ograniczeń w zdolności kredytowej osób zainteresowanych zakupem nieruchomości. Decyzje podmiotów działających na rynku będą również kształtowane przez wprowadzenie programu ograniczającego masowe zakupy mieszkań. Pomimo tego, wynajem instytucjonalny zdobywa na popularności, co potwierdzają liczne planowane projekty PRS na przyszłe lata oraz wysoki poziom komercjalizacji tych projektów, który często osiąga 100%,” podsumowuje Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych i Wycen, AXI IMMO.

Specjalna publikacja „Sektor PRS w Polsce – na ścieżce wzrostu” powstała na potrzeby brunchu biznesowego organizowanego przez firmy AXI IMMO Group, Norton Rose Fulbright i Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi.

Sprzedaż kredytów w Polsce – maj 2023 r.

W maju 2023 r., w porównaniu do maja 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych (+60,8%), kart kredytowych (+19,7%) oraz kredytów gotówkowych (+5,9%). Spadek (-26,6%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+28,2%), kredytów ratalnych (+22,1%) i kredytów gotówkowych (+9,6%). O (-23,1%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszych pięciu miesiącach br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły o (+60,0%) więcej kredytów ratalnych, kart kredytowych wydały więcej o (+34,7%) oraz przyznały więcej o (+6,6%) kredytów gotówkowych. Liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła o (-46,3%).

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+38,3%) wyższą wartość limitów na kartach kredytowych, wartość kredytów ratalnych wzrosła o (15,5%), a kredytów gotówkowych o (+9,1%). Na wartość niższą o (-46,4%) udzielono kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, majowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym maju 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w maju 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w kwietniu 2023 r., a nawet w marcu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Maj 2023 r. kolejnym miesiącem wzrostów w kredytach gotówkowych

– Majowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+5,9%) oraz wartościowym (+9,6%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdyby jednak posłużyć się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych w maju wypada już znacznie gorzej, a wręcz byłaby ujemna na poziomie ok. -3,5%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w pięciu pierwszych miesiącach odnotowały wzrost 6,6%. W ujęciu wartościowym wynosi on +9,1% nominalnie, ale około -4% realnie – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2023 r. wystąpiły jedne z najwyższych dodatnich dynamik w ujęciu liczbowym (+11,5%) oraz najwyższa w wartościowym (+13,9%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – maj br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,2%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za połowę akcji kredytowej. Jedna czwarta wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – dodaje.

Kredyty ratalne – kontynuacja wysokich odczytów, głównie jednak w ujęciu liczbowym

– W okresie styczeń – maj br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+99,3%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+155,4%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny poprzez zakup wierzytelności przez banki.

– Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-6,4% L oraz -3,5% W). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego w maju 2023 r. wyniosła 21 818 zł – to wzrost o 3,6% w stosunku do maja 2022 r.

Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w maju 2023 r. to 2 590 zł i jest ona niższa niż w maju rok temu o 24,1%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – majowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,67%. Tylko o 0,25 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Majowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,13%.

– W porównaniu do maja 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,16 pkt proc. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić sytuację w kolejnych miesiącach – mówi główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe powoli w górę

– Dla kredytów mieszkaniowych maj pomimo długiego weekendu na tle ostatnich miesięcy wypadł bardzo dobrze. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 10,9 tys. kredytów, poziom nie widziany od czerwca zeszłego roku. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,969 mld zł – najwyższą w ostatnich 12 miesiącach. Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniła się zarówno liberalizacja wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, jak i wzrost nominalny wynagrodzeń. Obecnie jako scenariusz bazowy przyjmuję trwalsze i dłuższe ożywienie na rynku kredytów mieszkaniowych, szczególnie w drugim półroczu br., jak do gry wejdzie odroczony popyt związany z kredytami z dopłatą. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – ocenia prof. Rogowski.

Do 28 maja 2023 r. banki zaraportowały 1,134 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 281 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w maju 2023 r. wyniósł 1,42%. W ostatnich 12 miesiącach (od maja 2022 r. do maja 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,70 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,31 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To, co obecnie zaczyna budzić niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Jest nim ryzyko prawne – puentuje prof. Rogowski.

Karty kredytowe – renesans popularności

W maju 2023 r. banki wydały 53,0 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 455 mln zł.

– W maju 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki sprzedaży liczby (+19,7%) i wartości (+28,2%) kart kredytowych w porównaniu do maja 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z maja zeszłego roku, jak i wynikiem ożywienia na rynku finansowania z odroczoną ponad 50-dniową płatnością. Jednak należy również zauważyć, że renesans popularności kart kredytowych może być rezultatem potrzeby dodatkowego źródła finansowania gospodarstw domowych. . Wartość Indeksu Jakości w maju wyniosła 4,10%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,68 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – mówi Rogowski.

Lepsze nastroje konsumenckie – koniunktura w czerwcu 2023 r.

Według najnowszych danych GUS w czerwcu odnotowano poprawę zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich w stosunku do ubiegłego miesiąca.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wynosi 28,2  i jest o 1,7 p. proc. wyższy od wyniku majowego. Natomiast w odniesieniu do czerwca 2022 r. obecna wartość BWUK jest wyższa aż o 15,6 p. proc.

Najbardziej poprawiły się oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów (wzrost o 3,7 proc.) oraz obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrosty o 2,5 p. proc.). Wyższe wartości osiągnęły również oceny przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego oraz przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrosty odpowiednio o 1,2 p. proc. i 1,1 p. proc.).

Ta poprawa ma miejsce po silnym spadku konsumpcji w pierwszym kwartale 2023 roku oraz po znacznym spadku tempa wzrostu cen, zatem niższej inflacji CPI               w ostatnich 5 miesiącach. – podsumowuje prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista Business Centre Club i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Najważniejsza w tej chwili jest  prognoza MFW 1% dla wzrostu PKB w roku 2023 oraz brak wzrostu realnych płac. Pomimo  niemal zerowego tempa wzrostu, stopa bezrobocia jest niska  i niemal stabilna. Wskaźnik ufności podtrzymuje także zapowiedziana w przyszłym roku podwójna waloryzacja rent i emerytur oraz duży wzrost płacy minimalnej. – dodaje główny ekonomista  BCC.

GUS podaje, że niższą wartość odnotowano dla oceny możliwości przyszłego oszczędzania pieniędzy (spadek o 2,6 p. proc.).

W odniesieniu do roku 2024 mamy dużą niepewność dotyczącą inflacji, która będzie nadal odległa od celu 2,5%, oraz dotyczącą skali wzrostu relacji długu publicznego do PKB. Na niskim poziomie utrzyma się także poziom inwestycji             w środki trwałe w relacji do PKB. – dodaje Stanisław Gomułka.

Kupujemy więcej ale ostrożniej

Polepszająca się koniunktura poprawia nastroje konsumenckie przede wszystkim        w kontekście ważnych zakupów do gospodarstw domowych. Odczuwają to przede wszystkich branża elektrohandlu, materiałów budowlanych do te związane                z  remontami i produkcją mebli. Nie są to jednak zakupy na poziomie sprzed kilku lat. Konsument jest ostrożniejszy niż wcześniej i uważniej planuje wydatki, czekając co będzie się działo w kolejnych miesiącach roku. – mówi Lukas Jeznach,                ekspert BCC ds. handlu i e-commerce.