WIRON zamiast WIBOR – szczegóły nowego wskaźnika oprocentowania kredytów

Od 1 lipca trzy banki komercyjne mają mieć w swojej ofercie kredyty oparte na wskaźniku WIRON ­– nowym mechanizmie obliczania oprocentowania kredytowego, który docelowo ma całkowicie zastąpić dotychczasowy WIBOR. Jak podkreślają eksperci portalu GetHome.pl, na razie jeszcze nie wiadomo, jakie konkretnie banki jako pierwsze będą miały w ofercie kredyty oparte na WIRON -ie.

Deklarację w tej sprawie złożył niedawno w mediach wiceminister finansów Piotr Patkowski. Wskaźnik WIRON od 2025 roku ma być jedynym, który będzie służył do wyliczenia rat kredytowych. By wyjaśnić, co się zmieni i co z tego będą mieli kredytobiorcy, należy zacząć od wyjaśnienia, czym jest i na jakiej zasadzie funkcjonuje aktualny wskaźnik – czyli WIBOR.

WIBOR, czyli co?

WIBOR (ang. Warsaw Interbank Offered Rate) to stopa oprocentowania pożyczek na polskim rynku międzybankowym obecna w polskim systemie bankowym od lat 90’ ubiegłego wieku. Najprościej rzecz ujmując:  jest to uśredniona cena, po jakiej banki komercyjne działające w Polsce są gotowe pożyczać sobie pieniądze. Stawka WIBOR jest zmienna. Wysokość wskaźnika – oparta na informacjach banków o proponowanym oprocentowaniu pożyczek innym bankom – publikowana jest codziennie, w dni powszednie, o godzinie 11 w oparciu o tzw. fixing, a więc wyliczenie średniego oprocentowania pożyczek międzybankowych- dokonanego na podstawie informacji przekazanych przez banki komercyjne.

Od wysokości WIBOR-u zależy bezpośrednio wysokość rat kredytów hipotecznych. Jest to druga składowa oprocentowania kredytu, po stałej marży naliczanej przez bank. W zależności od rodzaju wskaźnika, raty kredytów zmieniają się w różnych okresach czasowych. Jeśli ktoś ma wpisane w umowie, że na oprocentowanie składa się WIBOR 3M, to aktualizacja jego oprocentowania będzie dokonywana kwartalnie, jeśli w umowie jest WIBOR 6M – oprocentowanie będzie się zmieniać co pół roku. Te dwa rodzaje WIBOR-u najczęściej pojawiają się w umowach kredytów hipotecznych. Poza tym funkcjonują również wskaźniki m.in. WIBOR 1M (jednomiesięczny), WIBOR ON (overnight) – następnego dnia rano, WIBOR TN (tomorrow/next) – jednodniowy, WIBOR SW – jednotygodniowy, WIBOR 2W – dwutygodniowy, WIBOR 9M – dziewięciomiesięczny.

Czarne chmury nad WIBOR-em

O konieczności likwidacji WIBOR-u mówi się już od kilku lat. Eksperci podkreślają, że największą wadą obecnie obowiązującego wskaźnika jest arbitralność i nieprzejrzystość jego ustalania, oraz wątpliwa wiarygodność, w kwestii realnego kosztu pieniądza w transakcjach między bankami. Specjaliści, w tym kancelarie prawne, które zaczęły przymierzać się do składania pozwów o unieważnienie umów kredytowych po drastycznym wzroście oprocentowania kredytów od jesieni 2021 – gdy wartość WIBOR 3M wynosiła zaledwie O,24 proc. do obecnego momentu, kiedy jest już na poziomie 7 proc. – wskazują, że choć teoretycznie wysokość WIBOR powinna być wyliczana na podstawie faktycznych transakcji na rynku międzybankowym, w rzeczywistości często tak się nie dzieje. Rzeczywistych transakcji między bankami jest bardzo mało. Banki pozyskują kapitał na akcję kredytową głównie z depozytów swoich klientów. Tak więc fixing, a więc proces ustalania WIBOR-u nie oddaje realnego kosztu pieniądza w transakcjach międzybankowych. Opiera się jedynie na deklaracjach banków, niepopartych rzeczywistymi pożyczkami. W ten sposób banki mogą po prostu „pompować” WIBOR.

WIRON wchodzi do gry

Mankamenty WIBOR-u ma zniwelować nowy wskaźnik WIRON. Docelowo od 2025 r. WIRON ma zupełnie zastąpić WIBOR. Do tego momentu oba wskaźniki będą funkcjonować na rynku jednocześnie. Jak słyszeliśmy z ust przedstawiciela rządu, już w połowie obecnego roku pojawią się kredyty oparte na WIRON-ie.

Podstawowa różnica między wskaźnikiem WIRON a WIBOR jest taka, że nowy wskaźnik został oparty o transakcje depozytowe między bankami, które rzeczywiście się odbyły. Chodzi o oprocentowanie depozytów jednodniowych (overnight) i na podstawie dokonanych już transakcji (danych wstecznych) wyliczenie średniej wartości wskaźnika. Wysokość WIRON-u 1M, 3M, 6M (miesięczny, kwartalny, półroczny) publikowana jest z dokładnością do 5 miejsc po przecinku. Informacje dotyczące bieżącej wartości wskaźnika WIRON można znaleźć na stronie internetowej administratora tego indeksu, czyli GPW Benchmark S.A. W tym samym miejscu można również sprawdzić notowania stawek referencyjnych WIBOR.

Za ile WIRON?

Z punktu widzenia kredytobiorców najważniejszą sprawą jest oczywiście wysokość rat kredytowych, tak więc kluczowe pozostaje pytanie, czy WIRON będzie „łagodniejszy” dla ich kieszeni niż WIBOR. Porównanie aktualnych wysokości obu wskaźników zdaje się potwierdzać, że zmiana będzie korzystniejsza dla kredytobiorców. Na dzień 08.03.2023 wartość WIRON 3M wynosiła  5,87658 podczas gdy wartość WIBOR 3M – 6,93 proc. Jak więc widzimy – wygląda to obiecująco.

Jeśli przyjąć, że marża banku posługującego się wskaźnikiem WIRON i wskaźnikiem WIBOR jest taka sama i wynosi 2 procent, to oprocentowanie wyliczone z WIRON-em wyniesie 7,87 proc., a przy WIBOR-ze będzie o ponad 1 pkt. proc. wyższe.

Przyjmując, że kredytobiorca pożyczyłby 300 tys. zł na 30 lat, a marża banku wyniosłaby 2 proc., przy aktualnym wskaźniku WIRON rata takiego kredytu kształtowałaby się na poziomie około 2200 zł. Przy wskaźniku WIBOR byłaby o około 200 zł, a więc o niecałe 10 proc. wyższa.

Podsumowanie

Na razie brak jeszcze konkretnej oferty kredytowej opartej na wskaźniku WIRON, nie ma jednak wątpliwości, że jego “wejście do gry” bardzo mocno przemodeluje sytuację na rynku kredytowym i wpłynie też na oprocentowanie kredytów bazujące na WIBORz-e. Na dziś można z całą pewnością powiedzieć, że funkcjonowanie dwóch wskaźników będzie bardzo dobrym rozwiązaniem dla klientów, zwiększającym im możliwość wyboru wśród ofert kredytowych.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Co z legalizacją cudzoziemców po zniesieniu stanu zagrożenia epidemicznego

Zniesienie stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce możliwe już od 1 kwietnia. Ile będzie czasu na legalizację pobytu cudzoziemca po ustaniu przepisów covidowych?

31 marca br. może skończyć się stan zagrożenia epidemicznego w Polsce. Tysiące obcokrajowców pracujących i mieszkających w naszym kraju straci ochronę, którą dawała im tzw. ustawa covidowa. Cudzoziemcy będą mieli tylko 30 dni na legalizację swojego pobytu, a pracodawcy, żeby nie stracić pracownika. Eksperci rynku pracy ostrzegają, że ten czas może być niewystarczający.

Rozporządzeniem Rady Ministrów (Dz.U. z 23 grudnia 2022 r.) zmieniającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego (Dz.U. z 2022 r. poz. 2736) wydłużony został stan zagrożenia epidemicznego w Polsce do 31 marca 2023 r. Dzięki temu, pracodawcy nadal mogą stosować specjalne rozwiązania z zakresu prawa pracy, jak m.in. wykonywanie przez pracownika pracy zdalnej (ustawa o pracy zdalnej wchodzi w życie dopiero 7 kwietnia br.), zawieszenie obowiązku kierowania pracowników na okresowe badania lekarskie czy tworzenia ZFŚS. Jednak najważniejszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o ciągłość działania przedsiębiorstw, było przedłużenie legalności pobytu cudzoziemców na podstawie tzw. ustawy covidowej. Specustawa pozwalała pracodawcom na warunkowe legalne zatrudnianie cudzoziemców, którzy przyjechali do Polski nawet po wygaśnięciu ich zezwolenia na pobyt i pracę.

Legalizacja po Covidzie

Ta sytuacja może jednak zmienić się diametralnie już od 1 kwietnia br. W związku ze znacznym spadkiem zachorowań w Polsce na COVID-19, rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował niedawno, że z końcem sezonu infekcyjnego (zazwyczaj jest to marzec) powinien skończyć się stan zagrożenia epidemicznego w kraju. Oznacza to, że cudzoziemcy, którzy przyjechali do Polski przed wybuchem pandemii oraz cudzoziemcy, których dokumenty pobytowe skończyły się przed 24 lutego 2022 r. (przed wybuchem wojny w Ukrainie) będą mieli tylko 30 dni na złożenie wniosku o zezwolenie na pobyt, a pracodawcy na dopilnowanie formalności. Czy te 30 dni wystarczy? Eksperci rynku pracy są zgodni, że nie wszyscy mogą zdążyć z pozyskaniem nowego zezwolenia na pobyt i pracę.

To będzie praktycznie niemożliwe. Już dzisiaj trudno o terminy w urzędzie. W niektórych województwach na rozpatrzenie wniosku czeka się nawet kilka miesięcy. My już zadbaliśmy o aktualne dokumenty pobytowe dla zatrudnianych przez nas pracowników i zachęcamy pracodawców, aby nie czekali i już sprawdzili czy pobyt ich pracowników będzie nadal legalny po zniesieniu stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce. Co istotne, samo złożenie wniosku rozpoczyna proces legalizacji i lepiej go zacząć już teraz, aniżeli czekać do ostatniej chwili, kiedy do urzędów będą bardzo długie kolejki. – podkreśla Daniel Sola, Dyrektor Projektów Międzynarodowych w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Co istotne, legalizacja pobytu leży po stronie cudzoziemca, który zobowiązany jest do dostarczenia do urzędu w terminie wszystkich wymaganych dokumentów i wypełnionych załączników. Łatwo tu o pomyłkę czy niedopatrzenie związane np. z niewystarczającą znajomością języka polskiego. Skutek może być taki, że cudzoziemiec nie dostanie wymaganego pozwolenia na czas i będzie musiał opuścić Polskę, a pracodawca straci pracownika, w którego zainwestował i przeszkolił.

Warto pamiętać, że każdy urząd rządzi się swoimi prawami. Lista dokumentów wymagana przy złożeniu wniosku np. na zezwolenie na pobyt będzie się różniła w zależności od województwa, w którym składamy dany wniosek. Jeżeli pracodawca nie ma czasu, aby nadzorować proces legalizacji, może skorzystać z pomocy np. agencji zatrudnienia, takiej jak Trenkwalder, która działając jako pełnomocnik cudzoziemca, w jego imieniu może złożyć wszystkie potrzebne dokumenty i pilnować całej procedury, żeby cudzoziemiec w jak najkrótszym czasie mógł otrzymać zezwolenie na pobyt. –  mówi Daniel Sola.

Deficyt pracowników, z którym polski rynek pracy boryka się od kilku dobrych lat, jak na razie ratują pracownicy z zagranicy. Choć i tak ich liczba jest niewystarczająca, to stanowią duże wsparcie w takich sektorach naszej gospodarki, jak m.in. przemysł, budownictwo, transport i magazynowanie, handel i usługi czy przetwórstwo spożywcze. Ich utrata w wyniku braku legalnych dokumentów pobytowych będzie bolesna nie tylko dla przedsiębiorców, ale i dla całej gospodarki.

Tabela – Liczba powiadomień o podjęciu pracy przez cudzoziemca zarejestrowanych w 2022 r. (powyżej 10 000 powiadomień)[1]

 

Grupa zawodowa

Liczba złożonych powiadomień
Robotnicy wykonujący prace proste w przemyśle 142306
Pracownicy ds. ewidencji materiałowej i transportu 59986
Inni pracownicy wykonujący prace proste 52367
Robotnicy wykonujące prace proste w transporcie i proste prace magazynowe 52998
Pomoce i sprzątaczki domowe, biurowe, hotelowe 47875
Robotnicy wykonujący prace proste w rolnictwie, leśnictwie i rybactwie 32083
Robotnicy budowlani robót stanu surowego, wykończeniowych i pokrewni 29777
Pracownicy wykonujący prace proste związane z przygotowaniem posiłków 29382
Monterzy 22178
Myjący pojazdy, szyby, praczki i inni sprzątacze 18968
Robotnicy w przetwórstwie spożywczym i pokrewni 16896
Pozostali robotnicy przemysłowi, rzemieślnicy i pokrewni 15518
Robotnicy wykonujący proste prace w górnictwie i budownictwie 15203
Pracownicy sprzedaży w sklepach 13372
Operatorzy maszyn do produkcji wyrobów gumowych, z tworzyw sztucznych i papierniczych 12850
Kowale, ślusarze i pokrewni 11460
Kierowcy ciężarówek i autobusów 10824

 

Ta sama narodowość, inne przepisy

28 stycznia 2023 r. weszła w życie nowelizacja specustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy, którzy przyjechali do Polski po wybuchu wojny w Ukrainie. W wyniku wprowadzenia tej ustawy, cudzoziemcy, którzy mieszkają w naszym kraju są „podzieleni” przepisami na dwie grupy. Pierwszą stanowią osoby, które przebywały tu jeszcze przed pandemią. Ich dokumenty pobytowe dawno straciły ważność i mogą mieszkać legalnie w naszym kraju tylko ze względu na tzw. ustawę covidową. Do tej grupy należą obywatele Ukrainy, którzy przyjechali do Polski przed wybuchem wojny w Ukrainie (przed 24 lutego 2022 r.) oraz obywatele innych państw trzecich.

W drugiej grupie znajdują się obywatele Ukrainy, którzy przybyli do Polski na skutek wojny. Ich dokumenty pobytowe zostały przedłużone specustawą do 24 sierpnia 2023 r. Zgodnie danymi Straży Granicznej na dzień 14 marca br., granicę polsko-ukraińską przekroczyło 10,4 mln uchodźców z Ukrainy – głównie kobiety i dzieci. Łącznie od początku wojny do Ukrainy wróciło ponad 8,5 mln osób. Około 2 mln osób zostało więc w Strefie Schengen. W Polsce ta liczba może przekraczać milion. W 2022 roku w Powiatowych Urzędach Pracy zarejestrowano 786 142 tysięcy powiadomień o podjęciu pracy przez cudzoziemców, z czego 784 545 stanowili obywatele Ukrainy.

Specustawa o pomocy Obywatelom Ukrainy była rozwiązaniem odpowiadającym potrzebie chwili. Stwarzała szybką ścieżkę na legalizację pobytu i pracy uchodźcom wojennym, co było niezwykle ważne. Jednak w jej wyniku doszło do sztucznego podziału obywateli tego samego kraju, na tych którzy przyjechali do Polski przed 24 lutego 2022 r. i tych, którzy przyjechali po 24 lutego. Nie powinno być takiego rozgraniczenia, bo obywatele Ukrainy, którzy pracowali w Polsce przed wybuchem pandemii też stracili domy i majątek w wyniku wojny, też nie mają do czego wracać. – podkreśla Daniel Sola, Dyrektor Projektów Międzynarodowych w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Zdaniem ekspertów rynku pracy, warto aby ustawodawca ujednolicił przepisy dotyczące legalizacji pobytu i pracy obywateli Ukrainy i zrównał je dla wszystkich np. do 24 sierpnia 2023 r. Dzięki temu pracownicy z Ukrainy mieliby więcej czasu na zdobycie nowego pozwolenia na pobyt w Polsce, a polscy pracodawcy nie musieliby martwić się o to, czy urzędy zdążą rozpatrzyć tysiące wniosków w 30 dni.

Tabela – ważność dokumentów pobytowych cudzoziemców w Polsce

Obywatele Ukrainy – ważność dokumentów pobytowych
POBYT Dokumenty pobytowe skończyły się
przed 24 lutego 2022
Dokumenty pobytowe kończące się po 24 lutego 2022
Biometria 30 dni po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego (31.03.2023) – cudzoziemiec, który skorzystał z warunkowego legalnego pobytu i złożył wniosek o zezwolenie na pobyt w przedłużonym terminie 2023-08-24
Wiza 30 dni po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego (31.03.2023)
Zezwolenie na pobyt
Bez dokumentów Nie było takiej sytuacji
Wszyscy inni obywatele krajów trzecich – ważność dokumentów pobytowych
Biometria 30 dni po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego (31.03.2023) – cudzoziemiec, który skorzystał z warunkowego legalnego pobytu i złożył wniosek o zezwolenie na pobyt w przedłużonym terminie
Wiza 30 dni po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego (31.03.2023)
Zezwolenie na pobyt

Uwaga!

Stan zagrożenia epidemicznego może zostać wydłużony

Mat. informacyjny Trenkwalder Polska

[1] Źródło: Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Departament Rynku Pracy – https://psz.praca.gov.pl/rynek-pracy/statystyki-i-analizy/zatrudnianie-cudzoziemcow-w-polsce

160 nowych modeli samochodów elektrycznych w ciągu 4 lat

80% przedstawicieli kadry zarządzającej firmami motoryzacyjnymi w Europie jest przekonanych, że w ciągu najbliższych pięciu lat przemysł motoryzacyjny odnotuje istotny wzrost rentowności. Jednocześnie przed branżą nadal pojawiają się wyzwania związane z dostawami komponentów do produkcji samochodów. 75% przedstawicieli firm motoryzacyjnych z Europy obawia się, że inflacja i wysokie stopy procentowe będą miały negatywny wpływ na ich działalność w 2023 roku. W ciągu najbliższych czterech lat na światowym rynku może pojawić się aż 160 nowych modeli samochodów elektrycznych. O udział w tym rynku walczy ponad 50 nowych producentów takich pojazdów – wynika z 23. edycji raportu KPMG pt. „Global Automotive Executive Survey”. Według szacunków do 2030 roku udział samochodów elektrycznych w całkowitej sprzedaży nowych pojazdów w Europie wyniesie 24%.

Szefowie firm motoryzacyjnych z Europy są przekonani, że wielomiliardowe inwestycje w nowe fabryki i układy napędowe przyniosą spodziewane, duże korzyści. 80% jest przekonanych, że branża w ciągu najbliższych pięciu lat osiągnie większy wzrost rentowności w porównaniu ze stanem obecnym. Pomimo dużego optymizmu dotyczącego dynamicznego rozwoju branży motoryzacyjnej, kadra kierownicza jest świadoma wyzwań z jakimi będzie się musiała mierzyć w najbliższej przyszłości. Wśród nich można wymienić przede wszystkim: brak odpowiednich umiejętności pracowników, problemy z dostawami materiałów i komponentów, niespokojną sytuację geopolityczną oraz trudne warunki makroekonomiczne. 75% przedstawicieli europejskich firm motoryzacyjnych obawia się, że inflacja i wysokie stopy procentowe będą miały negatywny wpływ na ich działalność w 2023 roku. Najmniejsze obawy dot. sytuacji w branży wyrażają firmy motoryzacyjne w Chinach, największe zaś można dostrzec w Azji i Ameryce Północnej.

Udział pojazdów elektrycznych w całkowitej sprzedaży samochodów osobowych na europejskim rynku może wynieść 24%

W porównaniu z poprzednią edycją badania diametralnie zmieniły się perspektywy dot. rozwoju rynku samochodów elektrycznych. W edycji badania z 2021 roku dyrektorzy motoryzacyjni z Europy bardzo optymistycznie oceniali perspektywy sprzedaży elektryków, szacując, że mogą osiągnąć nawet 49% udziału na europejskim rynku do 2030 roku. W najnowszej edycji badania KPMG, przeprowadzonego pod koniec 2022 roku szacunki te spadły do 24% całkowitej sprzedaży samochodów osobowych w 2030 roku na naszym kontynencie.

Chociaż oczekiwania dotyczące zarówno europejskiej, jak i światowej sprzedaży pojazdów elektrycznych w 2030 roku stały się obecnie bardziej realistyczne, to producenci samochodów zapowiedzieli zainwestowanie ponad 500 miliardów dolarów w programy EV, a zgodnie z szacunkami w ciągu najbliższych czterech lat na światowym rynku może pojawić się aż 160 nowych modeli samochodów elektrycznych. O udział w tym rynku walczy ponad 50 nowych producentów. Wpływ na prognozy dotyczące tempa rozwoju elektromobilności ma m.in. wciąż duża dysproporcja cen samochodów elektrycznych w porównaniu z autami z napędami spalinowymi. 70% respondentów badania KPMG jest zdania, że ceny samochodów elektrycznych bez rządowych dopłat wyrównają się z cenami samochodów z silnikami spalinowymi do 2030 roku – mówi Mirosław Michna, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.Global Automotive Executive Survey

17-krotny wzrost liczby „elektryków” w UE i 6-krotny wzrost ogólnodostępnych punktów ładowania w latach 2016-2022

Choć dynamika wzrostu rejestracji nowych samochodów elektrycznych w Polsce w 2022 roku spadła w porównaniu z rokiem poprzednim, to w zestawieniu z innymi wybranymi krajami europejskimi, pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. Według danych ACEA w 2022 roku liczba rejestracji nowych samochodów elektrycznych (samochody osobowe bateryjne oraz hybrydy plug-in) w Polsce wzrosła (rok do roku) o 29%, w Holandii o 14%, Wielkiej Brytanii o 21%, a w Niemczech o 30%.

Niezmiennie dużym wyzwaniem związanym z upowszechnieniem pojazdów elektrycznych jest rozwój infrastruktury do ładowania samochodów z takim napędem. Od 2016 roku liczba sprzedanych na rynku UE samochodów elektrycznych wzrosła 17-krotnie, podczas gdy w tym samym czasie liczba ogólnodostępnych punktów ładowania zwiększyła się 6-krotnie. 2/3 światowych menedżerów z sektora motoryzacyjnego uważa, że maksymalnie 30 minut to akceptowalny przez użytkowników czas oczekiwania na naładowanie baterii do poziomu minimum 80% – mówi Przemysław Szywacz, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.

Blisko 4/5 menedżerów branży motoryzacyjnej przewiduje, że do 2030 roku większość zakupów nowych samochodów będzie dokonywanych online

W obliczu mnogości nowych modeli, nowych producentów samochodów i rozwoju technologii, 80% przedstawicieli kadry menedżerskiej zarządzającej firmami z branży motoryzacyjnej uważa, że najważniejszymi czynnikami wpływającymi na decyzję zakupową w nadchodzących 5 latach będą właściwości jezdne i osiągi oraz marka pojazdu. Zdecydowana większość – 78% menedżerów na świecie i 73% w Europie przewiduje, że do 2030 roku większość zakupów samochodów będzie się odbywała w kanałach cyfrowych. Jeśli chodzi o rolę sprzedawcy, to badani menedżerowie oczekują, że w tym samym przedziale czasowym około 2/3 sprzedaży nowych samochodów rozłoży się równo pomiędzy producentów i dealerów. Ponadto, tradycyjne platformy e-commerce, wraz z nowymi firmami, które specjalizują się w sprzedaży samochodów online będą kluczowymi graczami na rynku sprzedaży samochodów.

Osiągi i wizerunek to nie jedyne sposoby producentów samochodów na wyprzedzenie konkurencji. Oferują oni również szeroki zakres opcji oprogramowania, które może dostarczać nowych wrażeń z jazdy.

Cyfryzacja będzie wykraczać daleko poza etap sprzedaży i obejmie całościowy cykl użytkowania pojazdów. 62% menedżerów branży motoryzacyjnej na świecie i 49% w Europie wyraża zdecydowane przekonanie, iż konsumenci będą skłonni płacić miesięczne opłaty abonamentowe za usługi oprogramowania i zaawansowane systemy wspomagania kierowcy – mówi Andrzej Musiał, Starszy Menedżer w Dziale Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Nowe technologie napędzają zmiany w motoryzacji

Producenci samochodów wyrażają dużą pewność odnośnie swojej zdolności do wdrażania technologii Przemysłu 4.0, takich jak uczenie maszynowe, zaawansowana robotyka i druk 3D. Inwestycje w nowe technologie układów napędowych będą odgrywać kluczowe znaczenie, ale kadra kierownicza kładzie również nacisk na zaawansowane technologie obliczeniowe, które umożliwią działanie systemów elektronicznych w samochodzie. Jednocześnie skupiają się na technologiach, które pozwolą zmniejszyć masę pojazdu, poprawić wydajność silników z napędem spalinowym i zasięg możliwy do osiągnięcia z baterii. Blisko dwukrotnie więcej niż w 2021 roku respondentów globalnie twierdzi, że jest bardzo prawdopodobne, iż w ciągu najbliższych kilku lat pozbędą się niestrategicznych części swojej działalności. 76% respondentów na świecie (65% w Europie ) uważa, że producenci samochodów mogą odnieść sukces, jeśli produkcją zajmie się strona trzecia.

Menedżerowie z firm motoryzacyjnych na świecie zapytani o technologie, w które chętnie zainwestowaliby dodatkowe środki przeznaczone na działalność badawczo-rozwojową wskazali: zaawansowane systemy wspomagające kierowcę oraz software i hardware do pojazdów autonomicznych (18%), inteligentne systemy pokładowe (18%) oraz inne zaawansowane technologie komputerowe (17%).

O RAPORCIE:

Raport KPMG pt. „23rd Annual Global Automotive Executive Survey” powstał na podstawie badania przeprowadzanego w październiku 2022 r. wśród 915 przedstawicieli kadry zarządzającej w firmach motoryzacyjnych i branżach pokrewnych. W ankiecie udział wzięło 207 prezesów, 209 dyrektorów na poziomie C-level, 293 szefów działów biznesowych oraz 205 menedżerów działów biznesowych. 351 spośród respondentów pracuje w firmach o rocznych przychodach przekraczających 1 mld dolarów. Dwa kraje z największą liczbą odpowiedzi to Stany Zjednoczone (28%) i Chiny (17%). W Europie pracuje 29% respondentów, a 26% ankietowanych pochodzi z Indii, Japonii, Korei Południowej, Australii, Tajlandii, Indonezji, Kanady, Ameryki Łacińskiej, RPA i Arabii Saudyjskiej. W raporcie przedstawione zostały spostrzeżenia członków kadry kierowniczej na temat głównych czynników kształtujących branżę, od kwestii związanych z łańcuchem dostaw i układy napędowe, do zmieniających się zachowań konsumentów i nowych technologii.

Chiny: rozważny cel ekonomiczny i ostrzejsza retoryka w sprawie geopolityki

Chińskie władze potwierdziły wyższy docelowy wzrost PKB na poziomie +5% na 2023 r., mający na celu osiągnięcie właściwej równowagi między wsparciem politycznym a reformami strukturalnymi. Ostrzejsza retoryka nie oznacza jednak żadnej ulgi dla napiętych stosunków chińsko-amerykańskich.

Allianz Trade podziela konserwatywne perspektywy chińskich władz na rok 2023. Na dorocznych „Dwóch Sesjach” Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, które rozpoczęły się pod koniec ubiegłego tygodnia, rząd opublikował swoją gospodarczą mapę drogową na rok 2023. Cel wzrostu PKB ustalono na poziomie „około 5%”, w porównaniu z „około 5,5%” w zeszłym roku i poniżej oczekiwań rynkowych. Cel jest zgodny z Allianz Trade (poniżej konsensusu) prognozą wzrostu PKB na poziomie +5%. Pomimo pewnego ryzyka wzrostu, decydenci wydają się być ostrożni w odniesieniu do 2023 r. ze względu na słabe otoczenie zewnętrzne (mające wpływ na chiński eksport) oraz niepewność co do długości i intensywności odbicia konsumentów po pandemii[1]. Oczekiwania rynku pracy podkreślają ostrożne stanowisko, z docelową stopą bezrobocia ustaloną na poziomie „około 5,5%”, co oznacza spadek z zeszłorocznego „nie więcej niż 5,5%”. Łatwiejsze do osiągnięcia cele gospodarcze wywierają mniejszą presję na wspieranie polityki, pozostawiając jednocześnie więcej miejsca na rozwiązywanie problemów strukturalnych.

Władze chińskie dążą do znalezienia właściwej równowagi między wsparciem politycznym a rozwiązywaniem problemów strukturalnych. Pomimo zwrotu w kierunku polityki bardziej zorientowanej na wzrost od końca ubiegłego roku, zrewidowane cele i priorytety gospodarcze na Dwóch Sesjach nieco osłabiają oczekiwania co do znacznie dalszego łagodzenia polityki w tym roku. Jeśli chodzi o politykę fiskalną, cel nowej emisji specjalnych obligacji samorządowych ustalono na poziomie 3,8 bln RMB – nieco poniżej naszych oczekiwań na poziomie 4 bln RMB (które pozostałyby niezmienione w stosunku do ubiegłego roku). Sugeruje to prawdopodobnie wolniejsze tempo inwestycji infrastrukturalnych, ponieważ rząd prawdopodobnie dąży do zmniejszenia deficytu budżetowego. Jeśli chodzi o politykę pieniężną, Ludowy Bank Chin prawdopodobnie utrzyma łagodne nastawienie. Zeszłoroczne wytyczne sugerujące obniżki stóp procentowych również zostały wycofane i nie spodziewamy się już żadnych zmian stóp procentowych w tym roku. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że chińskie władze będą próbowały wykorzystać ożywienie pocovidowe, aby przyspieszyć reformy strukturalne. Mówiąc dokładniej, wzmianki o rynku nieruchomości potwierdzają oczekiwania Allianz Trade na brak silnego odwrócenia trendu w tym roku (zwłaszcza w przypadku rozpoczętych budów) i prawdopodobną konsolidację wśród deweloperów. Osobno w nadchodzących miesiącach powinien zostać ogłoszony dokładny plan projektów infrastrukturalnych, skupiający się na technologii i zielonej transformacji.

Dwie Sesje zatwierdzają również zmiany na stanowiskach rządowych. Nowo mianowany minister spraw zagranicznych, Qin Gang, obejmuje stanowisko po tym, jak był ambasadorem Chin w USA w latach 2021-2023. Znany jest z tego, że wypowiada się publicznie w ostry i bezpośredni sposób, co może generować nagłówki mediów na temat stanowiska dyplomatycznego Chin. Głos i pozycja Chin będą się nadal umacniać w skali globalnej – podobnie jak w ostatnich latach (mniej więcej od czasu administracji prezydenta Trumpa czy drugiej kadencji prezydenta Xi). Oznacza to, że Chiny będą dążyć do pozycjonowania się jako rzecznik rynków wschodzących. Chociaż nadal Allianz Trade uważa, że prawdopodobieństwo bezpośredniego lub pośredniego konfliktu zbrojnego między Stanami Zjednoczonymi a Chinami jest niskie w najbliższej przyszłości, napięcia i środki gospodarcze związane z wyścigiem technologicznym i rywalizacją między tymi dwoma krajami prawdopodobnie utrzymają się.

[1] Aby uzyskać więcej informacji, zobacz nasz artykuł „Chiny – ponowne otwarcie idzie dobrze, ale nie należy się zbytnio ekscytować” w Srebrna podszewka handlu światowego.

KNF zatwierdziła prospekt emisyjny Columbus

Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt emisyjny Columbus Energy S.A. w związku z przeniesieniem notowań na rynek regulowany Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Dnia 14 marca 2023 r. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt emisyjny Columbus Energy S.A., sporządzony w związku z zamiarem przeniesienia notowań Spółki z alternatywnego rynku NewConnect na rynek główny GPW. Zatwierdzenie prospektu stanowi istotny krok związany z przeniesieniem notowań akcji Columbus, tj. dopuszczeniem i wprowadzeniem wszystkich akcji Columbus do obrotu na rynku regulowanym (rynku podstawowym) prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.. Spółka spodziewa się, że zmiana rynku notowań powinna nastąpić w ciągu następnych tygodni.

– Nasza droga na rynek regulowany GPW była dość skomplikowana, ale szczęśliwie zbliżamy się do jej końca. Przypomnę, że pierwszą wersję prospektu emisyjnego złożyliśmy do KNF w 2017 r., gdy byliśmy w trakcie dynamicznego rozwoju z małej spółki instalatorskiej w dostawcę usług OZE i skalowaliśmy naszą działalność w bardzo dużym tempie. Do tego dynamicznie zmieniało się otoczenie legislacyjne i rynkowe w Polsce, a niedługo potem nastąpił mocny zwrot w światowej gospodarce, szczególnie w kluczowym dla nas obszarze, czyli energetyce. Wszystkie te czynniki utrudniały, wręcz hamowały nasze starania o to, aby zostać emitentem głównego rynku GPW, choć wartość Columbus dawno przekroczyła poziom rynku NewConnect. Cieszę się, że jesteśmy na finiszu tych starań, bo dzięki przeniesieniu notowań na rynek regulowany GPW otworzymy sobie dostęp do nowej grupy inwestorów. Przyspieszymy też realizację kluczowych inwestycji, jak wielkoskalowe magazyny energii, oraz zintensyfikujemy działania w zakresie ekspansji na rynkach zagranicznych – komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Przypomnijmy, że wniosek o zatwierdzenie prospektu został złożony przez Columbus Energy S.A. po raz drugi do Komisji Nadzoru Finansowego 12 sierpnia 2022 r.

W całym procesie dopuszczenia i wprowadzenia akcji na główny parkiet GPW – od przygotowania prospektu i pełnej dokumentacji, aż po reprezentację w postępowaniu o zatwierdzenie prospektu przez Komisję Nadzoru Finansowego – spółkę Columbus wspierała kancelaria prawna White&Case.

Treść prospektu zatwierdzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego jest dostępna na stronie internetowej Spółki.

Upadek SVB nie powinien zatrzymać EBC

Wynik czwartkowego (16.03) posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego jest trudniejszy do przesądzenia po wstrząsie na rynku stóp procentowych, który zaczął się po upadku amerykańskiego Silicon Valley Bank. Podwyżka o 50 pb., choć pozostaje naszym scenariuszem bazowym, nie jest już pewna. O reakcji euro oprócz samej decyzji zadecydują sygnały płynące z banku centralnego.

Przed wspomnianym zamieszaniem na rynkach nie mieliśmy wątpliwości, że EBC w tym tygodniu ponownie podniesie swoje stopy procentowe o 50 pb., a przy tym utrzyma jastrzębi ton w obliczu uporczywie wysokiej inflacji bazowej w strefie euro. Od tamtej pory wyraźnie spadły oczekiwania rynków w zakresie kształtowania się stóp procentowych na poziomie globalnym. Wciąż spodziewamy się ruchu o 50 pb. w górę na czwartkowym posiedzeniu Rady Prezesów, jednak nasze przekonanie w tym zakresie nie jest już stuprocentowe. Wśród członków Rady prawdopodobnie pojawi się choć niewielki element gołębiego sprzeciwu.

Podczas swojego ostatniego posiedzenia na początku lutego Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami podwyższył swoje trzy główne stopy procentowe o 50 pb. Co ważne, towarzyszące temu komentarze prezeski Christine Lagarde były jastrzębio nacechowane, torując drogę do dalszego zacieśniania podczas nadchodzących spotkań. Rada Prezesów w swoim oświadczeniu zasygnalizowała, że w marcu „zamierza” zrobić to samo – tak bezpośredni przekaz na temat przyszłej polityki banku jest rzadkością. Uważamy, że sytuacja makroekonomiczna w strefie euro uzasadniałaby dalsze agresywne działania EBC, zdajemy sobie jednak sprawę, że zamieszanie w amerykańskim systemie bankowym może ograniczyć te plany.

Odczyty danych makroekonomicznych od czasu ostatniego posiedzenia EBC potwierdziły, że presja inflacyjna jest, jak to określiła Lagarde w lutym, „wciąż żywa”. Główna miara dynamiki cen zaskoczyła w zeszłym miesiącu w górę, spadając tylko nieznacznie z 8,6% do 8,5%. Co ważniejsze, miara bazowa wciąż rośnie i osiągnęła rekordowe 5,6% – niemal trzykrotność celu banku centralnego i znacznie powyżej konsensusu 5,3%. Uważamy, że EBC nie może ignorować tej presji inflacyjnej, szczególnie że może ona w części być konsekwencją późnego rozpoczęcia procesu zacieśniania polityki.

Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 14.03.2023

Nowe dane dodały jastrzębiom wiatru w skrzydła

Dane dotyczące aktywności gospodarczej były od ostatniego posiedzenia EBC zniuansowane. Twarde odczyty charakteryzowała pewna słabość – produkcja przemysłowa w grudniu (-1,7% r/r) i sprzedaż detaliczna w styczniu (-2,3%) doświadczyły większego spadku niż oczekiwano. Wskaźniki mówiące więcej o przyszłości ogólnie sugerują jednak, że gospodarka może dokonywać zwrotu. Zbiorczy indeks PMI, po powrocie w styczniu do poziomu ekspansji (powyżej 50 pkt), wzrósł w lutym do 52 pkt, czyli do poziomu z czerwca 2022 r. Było to spowodowane głównie poprawą w sektorze usług, co wspiera nasz pogląd, że obawy inwestorów dotyczące perspektyw gospodarki strefy euro były przesadzone. Dodatkowo przemawia za tym spadek pesymizmu wśród przedsiębiorców i konsumentów, na który wskazuje większość miar ankietowych.

Wykres 2: Indeksy PMI w strefie euro (2020 – 2023)Wykres 2: Indeksy PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 14.03.2023

Wzrost argumentów za miękkim lądowaniem to dobry sygnał, jednocześnie jednak stanowi wyzwanie dla banku centralnego, ponieważ bardziej odporna gospodarka może generować relatywnie silniejszą presję inflacyjną. Argument ten może stanowić jeden z tych, które pozwolą jastrzębiom na zachowanie przewagi na posiedzeniu w tym tygodniu i przechylić szalę na korzyść podwyżki stóp procentowych o 50 pb.

Wydaje się, że dane z ostatnich tygodni dodały jastrzębiom wiatru w skrzydła. Jastrzębie sygnalizowały konieczność dalszego zacieśniania polityki, a prezes austriackiego banku centralnego Robert Holzmann stwierdził nawet, że potrzebne są cztery z rzędu podwyżki o 50 pb. Na te agresywne komentarze zareagowało gołębie skrzydło, w tym prezes włoskiego banku Ignazio Visco, który podkreślił, że Rada Prezesów zamierza decydować o prowadzonej polityce z posiedzenia na posiedzenie.

W Radzie wciąż obecny jest podział na bardziej jastrzębią geograficzną północ i typowo gołębie południe. Wydaje się jednak, że jastrzębie mają obecnie większe wpływy – nawet w ostatnich komentarzach zwykle ostrożnego głównego ekonomisty Philipa Lane’a i prezeski Christine Lagarde niewiele było gołębich elementów, było to jednak przed upadkiem SVB.

Czy podwyżkę o 50 pb. wciąż należy uznawać za przesądzoną?

Do piątku, podwyżka stóp procentowych o 50 pb. na czwartkowym posiedzeniu EBC postrzegana była niemal jako pewnik. Upadek SVB zwrócił jednak uwagę na obawy, że szybkie podwyżki stóp procentowych mogą mieć niepożądane skutki w postaci naruszenia stabilności finansowej. Stłumił on nastroje inwestorów, a także obniżył oczekiwania wobec wzrostów stóp procentowych. Podczas gdy spadek oczekiwań był najbardziej gwałtowny w USA, obserwowaliśmy podobne zmiany niemal na całym świecie, łącznie ze strefą euro.

Jeszcze we wtorek 14.03 rano szacowane przez rynek prawdopodobieństwo kolejnej czwartkowej podwyżki o 50 pb. wynosiło ok. 40%, od tamtej pory wzrosło do ok. 70%. Kilka dni temu rynki wyceniały taki ruch na ok. 100%. Korekta oczekiwań objęła też dłuższy horyzont niż najbliższe posiedzenie – wygląda na to, że rynki zupełnie przestały wierzyć w możliwość ruchów o 50 pb. po marcu. Szacowana docelowa wysokość stopy depozytowej wynosi obecnie mniej więcej 3,6% wobec ponad 4% w połowie ubiegłego tygodnia.

Uwaga skoncentruje się na retoryce Lagarde

Reakcja kursu euro na posiedzenie uzależniona będzie nie tylko od zmiany stóp procentowych, lecz także od wystąpienia prezeski Lagarde, jej uwag na temat możliwości rozprzestrzeniania się ryzyka i jego wpływu na europejski rynek finansowy.

W naszej opinii to ryzyko jest minimalne, jesteśmy także zdania, że zasadniczy przekaz płynący do nas ze strony EBC pozostanie w tym tygodniu jastrzębi. Spodziewamy się po Lagarde wskazania, że presja inflacyjna wciąż pozostaje dalece zbyt wysoka, a sam bank ma jeszcze w tej kwestii wiele do zrobienia. Mimo to spodziewamy się większego nacisku ze strony gołębi, które przekonywać będą, że ostrożniejsze podejście jest bardziej właściwe w obliczu wysokiej niepewności na rynkach finansowych. Co więcej, nie sądzimy obecnie, że prezeska Lagarde zobowiąże się do utrzymania tempa zacieśniania polityki po czwartkowym posiedzeniu. Jesteśmy zaś zdania, że z dużą dozą prawdopodobieństwa skonstatuje podejście całkowicie zależne od danych.

Ostatnie dni pokazały, jak duża może być zmienność rynkowych wycen. Tym samym ostateczny wpływ decyzji EBC na euro może nieco różnić się od zakładanego, jeśli uległyby one istotnej zmianie do czasu publikacji decyzji.

Niemniej patrząc na obecną wycenę (nieco ponad 40 pb.), można założyć, że podwyżka stóp o 50 pb. ze strony EBC w najbliższy czwartek wesprze wspólną walutę. Klarowne sygnały dotyczące kolejnego ruchu o tej samej skali w maju doprowadziłaby do gwałtownej aprecjacji euro, z kolei sygnalizowanie powrotu do standardowej wysokości podwyżek powinno zaowocować skromniejszą aprecjacją. Brak wskazania co dalej i pozostawienie sobie otwartych drzwi może, biorąc pod uwagę tendencję inwestorów do ostrego reagowania na niejednoznaczność banku, być ciosem dla euro.

W przypadku podwyżki o 25 pb. w czwartek, niezależnie od prezentowanej retoryki, spodziewamy się wyprzedaży wspólnotowej waluty.

Zwracamy uwagę, że EBC opublikuje w tym tygodniu także swoje zaktualizowane projekcje makroekonomiczne. W przeciwieństwie do grudnia zmiany prognoz tym razem powinny być dość skromne. Spodziewamy się, że projekcja inflacji na 2023 r. może zostać obniżona, szczególnie biorąc pod uwagę gwałtowny spadek cen gazu ziemnego w ostatnich miesiącach. Jednocześnie ostatnie przewyższające oczekiwania odczyty inflacji bazowej sugerują, że prognoza inflacji bazowej na ten rok może wzrosnąć. Projekcje wzrostu PKB mogą zostać skorygowane w górę, jednak jesteśmy zdania, że inwestorzy będą zwracać na nie mniejszą uwagę i zamiast tego skupią się na decyzji dot. wzrostu stóp procentowych.

Jak wspomnieliśmy, nadal oczekujemy podwyżki stóp procentowych EBC o 50 pb. na nadchodzącym, czwartkowym spotkaniu, jednakże ostatnie zawirowania w amerykańskim systemie bankowym oraz obawy związane z potencjalnym rozprzestrzenianiem się problemów, sprawiają, że taki ruch nie jest już obecnie równie oczywisty, jak był jeszcze niedawno. Pomimo utrzymania poglądu względem wysokości marcowej podwyżki nie uważamy obecnie, że EBC zobowiąże się do kontynuowania podwyżek w konkretnym tempie na kolejnych posiedzeniach, co może w krótkim terminie ważyć na euro. Niemniej jesteśmy zdania, że oczekiwania względem stóp procentowych EBC są obecnie wyjątkowo niskie, biorąc pod uwagę sytuację makroekonomiczną, a zwłaszcza niebotycznie wysoką inflację bazową. Oczekujemy, że docelowa stopa EBC znajdzie się w tym roku na wyższym poziomie niż sugerują to obecnie wyceny rynkowe, nawet jeśli mało prawdopodobne, wydaje się to, że w czwartek przyzna to Lagarde.

Decyzja w sprawie polityki monetarnej EBC zostanie ogłoszona w czwartek (16.03) o godz. 14:15, konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk i Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Gwarantowana pożyczka dla zadłużonych — czy warto skorzystać?

Zadłużenie jest problemem, z którym wiele osób boryka się na co dzień. Często jest to skutek braku odpowiedniej wiedzy na temat zarządzania finansami lub niespodziewanych wydatków. W takich sytuacjach pojawia się potrzeba uzyskania dodatkowych środków finansowych, które pozwolą na uregulowanie bieżących zobowiązań. Jednym z rozwiązań może być skorzystanie z gwarantowanej pożyczki prywatnej dla zadłużonych. Jednak przed podjęciem decyzji o zaciągnięciu takiej pożyczki warto poznać jej zalety i ryzyka, aby uniknąć niepotrzebnych kłopotów finansowych. W tym artykule omówimy więc temat pożyczek prywatnych, w tym pożyczek prywatnych z komornikiem, pilnych pożyczek na dzisiaj, a także podpowiemy, na co zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy.

  • Plusy i minusy pożyczki dla zadłużonych.
  • Szybka pożyczka dla potrzebujących.
  • Pożyczka ekspresowa — na co zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy?

Pożyczka prywatna z komornikiem — jakie są ryzyka i korzyści?

Zaciąganie pożyczek z komornikiem to temat, który budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony, dla osób, które mają na swoim koncie długi, wydaje się to jedyną możliwością na uzyskanie potrzebnych środków finansowych. Z drugiej strony, wiąże się to z wieloma ryzykami i konsekwencjami, które mogą wpłynąć na naszą sytuację finansową w przyszłości. Sprawdź jakie plusy i minusy ma gwarantowana pożyczka dla zadłużonych.

Jedną z największych korzyści pożyczki prywatnej z komornikiem jest to, że w przypadku tego typu pożyczek nie jest sprawdzana historia kredytowa osoby ubiegającej się o pożyczkę. To oznacza, że osoby z negatywną historią kredytową, które nie mogą uzyskać pożyczki w banku, mają szansę na uzyskanie dodatkowych środków finansowych.

Jednakże pożyczka prywatna z komornikiem wiąże się również z wieloma ryzykami, na które należy zwrócić uwagę. Przede wszystkim, pożyczki prywatne z komornikiem zazwyczaj wiążą się z wyższymi kosztami, co oznacza, że spłata takiej pożyczki może być znacznie trudniejsza niż w przypadku kredytu bankowego. Ponadto, w przypadku braku możliwości spłaty takiej pożyczki, wierzyciel ma prawo do podjęcia działań windykacyjnych, które mogą skutkować jeszcze większymi długami.

Warto również pamiętać, że w przypadku pożyczek prywatnych z komornikiem, umowy podpisywane są z osobami prywatnymi, co wiąże się z dodatkowymi ryzykami związanymi z nieuczciwymi praktykami niektórych pożyczkodawców.

Pilna pożyczka na dzisiaj — jak szybko można otrzymać potrzebne pieniądze?

W sytuacji, gdy potrzebujemy pilnie gotówki, a nasze konto jest puste, warto zastanowić się nad zaciągnięciem pilnej pożyczki na dzisiaj. Jednak jak szybko otrzymać potrzebne pieniądze i uniknąć dodatkowych formalności? Sprawdź, gdzie jest dostępna pilna pożyczka na dzisiaj.

Na rynku istnieje wiele instytucji oferujących pilne pożyczki, które można otrzymać w ciągu kilku godzin od złożenia wniosku. W przypadku pożyczek internetowych proces ubiegania się o pożyczkę jest bardzo prosty i ogranicza się zazwyczaj do wypełnienia formularza online. W większości przypadków niewymagane są również dodatkowe dokumenty, co przyspiesza cały proces.

Kolejną opcją jest skorzystanie z usług firm pożyczkowych, które oferują pożyczki udzielane na podstawie zastawu. W takim przypadku wystarczy mieć przedmiot, który może zostać zastawiony, np. samochód lub biżuterię. Takie pożyczki można otrzymać w ciągu kilku godzin od momentu złożenia wniosku.

Należy jednak pamiętać, że pilne pożyczki zwykle wiążą się z wyższymi kosztami, co oznacza, że spłata takiej pożyczki może być znacznie trudniejsza niż w przypadku kredytu bankowego. Przed złożeniem wniosku warto dokładnie zapoznać się z warunkami pożyczki, w tym z oprocentowaniem i dodatkowymi kosztami.

Udzielę pożyczki prywatnej szybko i bez sprawdzania baz — na co zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy?

Jeśli szukasz sposobu na uzyskanie pożyczki prywatnej szybko i bez sprawdzania baz, z pewnością natknąłeś się na wiele ogłoszeń osób z opisem „udzielę pożyczki prywatnej szybko i bez sprawdzania baz„. Jednak zanim podpiszesz umowę, warto dokładnie przeanalizować ryzyka związane z takim zobowiązaniem oraz zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii.

Przede wszystkim, przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z pożyczki prywatnej, należy dokładnie zweryfikować wiarygodność osoby, która ją udziela. W tym celu warto zasięgnąć opinii innych osób, które już skorzystały z jej usług, a także sprawdzić, czy osoba ta posiada odpowiednie kwalifikacje do udzielania pożyczek.

Kolejną kwestią jest dokładne zapoznanie się z warunkami pożyczki. Warto zwrócić uwagę na oprocentowanie, termin spłaty, dodatkowe koszty oraz możliwe konsekwencje w przypadku nieterminowej spłaty pożyczki. W przypadku braku pewności co do zrozumienia warunków umowy warto skorzystać z pomocy prawnika lub doradcy finansowego.

Nie mniej ważne jest także zabezpieczenie pożyczki. Osoba udzielająca pożyczki prywatnej może wymagać zastawu na nieruchomości lub innych cennych przedmiotach, co w przypadku nieterminowej spłaty pożyczki może skutkować ich utratą.

Ostatecznie, przed podpisaniem umowy warto dokładnie przemyśleć potrzebę zaciągnięcia pożyczki prywatnej i rozważyć inne opcje finansowania, takie jak kredyt bankowy czy pożyczka w instytucji finansowej.

Śnieżka podsumowała miniony rok i ogłosiła strategię zrównoważonego rozwoju

Grupa Śnieżka w 2022 roku mimo trudnego otoczenia zwiększyła udziały na wszystkich trzech kluczowych rynkach: polskim, węgierskim i ukraińskim. Lepszy wynik sprzedaży w Polsce oraz odbudowa popytu na produkty Śnieżki na rynku ukraińskim złożyły się na utrzymanie poziomu przychodów rok do roku. Wraz z podsumowaniem wyników za ub.r. Śnieżka zaprezentowała plan na rozwój w obszarach ESG. Strategia Zrównoważonego Rozwoju Śnieżki 2023+ koncentruje się na mierzalnych 21 celach strategicznych oraz 71 działaniach na rzecz środowiska, ludzi i biznesu.Grupa Śnieżka

W całym 2022 roku Grupa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 791,7 mln zł, czyli tylko nieznacznie (-0,4%) niższe niż rok wcześniej. To z jednej strony efekt utrzymującego się trendu wyboru produktów premium przez konsumentów, skutecznych działań marketingowo-sprzedażowych i polityki pricingowej, a z drugiej strony – niższego popytu konsumenckiego oraz konsekwencji wojny w Ukrainie.

Grupa odnotowała wzrost sprzedaży o 1,9% na swoim kluczowym rynku, w Polsce. Jednoczesny spadek przychodów na drugim dla Grupy rynku węgierskim wyniósł 5,4%, był on jednak spowodowany osłabieniem węgierskiego forinta. W walucie lokalnej na Węgrzech odnotowano wzrost przychodów o 5,2%. Na rynku ukraińskim sprzedaż spadła o 15% w związku z działaniami wojennymi. W 2022 roku popyt na produkty Śnieżki w Ukrainie stopniowo się odbudowywał – dobre wyniki sprzedaży dotyczą zwłaszcza zachodnich i centralnych regionów tego kraju, choć sytuacja pozostaje nadal niepewna.

Na tle poważnych wyzwań, przed którymi stanęliśmy, wyniki Grupy Śnieżka za 2022 rok oceniam jako bardzo dobre. W skali całej Grupy uzyskaliśmy porównywalne przychody pomimo zauważalnego spadku nastrojów konsumenckich. Szczególnie cieszy wzmocnienie pozycji rynkowej na wszystkich kluczowych rynkach i nadspodziewanie dobre wyniki spółki Śnieżka-Ukraina – komentuje Piotr Mikrut, prezes zarządu FFiL Śnieżka SA. – Podobnie jak wiele branż odczuliśmy jednak skutki szybkiego wzrostu inflacji i innych niekorzystnych czynników zewnętrznych na nasze wyniki finansowe i biznesowe. Ich wpływ skutecznie ograniczaliśmy poprzez zwinne zarządzanie (w tym monitorowanie i dostosowywanie kosztów do bieżącej sytuacji rynkowej) oraz czerpanie z efektów naszych wcześniejszych inwestycji – m.in. w nasze Centrum Logistyczne, które wsparte nowoczesnymi rozwiązaniami IT, pozwala nam na efektywniejsze zarządzanie procesami logistycznymi i dostosowywanie ich do bieżącego popytu – dodaje prezes Śnieżki.

Niekorzystne uwarunkowania zewnętrze spowodowały wzrost kosztów Grupy, w tym opakowań, szeregu usług oraz surowców. W efekcie zysk na działalności operacyjnej spadł o 8,0% r/r (do 69,4 mln zł) a EBITDA o 4,7% r/r (do 106,2 mln zł). Na zysk netto, który obniżył się o 35,9% (do 41,3 mln zł) dodatkowo negatywnie wpłynął znaczny wzrost kosztów finansowych, związany głównie z wyższym oprocentowaniem kredytów.

Zakończenie największej inwestycji w historii Śnieżki obniży przyszły CAPEX

Na początku ub.r. Śnieżka uruchomiła nowe Centrum Logistyczne. Jest to największa jednostkowa inwestycja w środki trwałe w historii firmy. Pozwoliła na znaczące udoskonalenie procesów logistycznych, które są obecnie w pełni skalowalne i wspierane na co dzień przez zaawansowane technologie IT. Pozwoliło to na zwiększenie jakości procesów oraz obniżenie ich kosztów.

Zgodnie z zapowiedziami, po realizacji rekordowego programu inwestycyjnego w latach 2018-2022, Śnieżka obecnie redukuje nakłady inwestycyjne. Łączna wartość wydatków inwestycyjnych zaplanowanych na 2023 rok ma wynieść około 42 mln zł.

„Zielony ma znaczenie”: cele zrównoważonego rozwoju Śnieżki

W 2023 rok Śnieżka wchodzi ze Strategią Zrównoważonego Rozwoju Śnieżki 2023+, która jest odpowiedzią na rosnącą świadomość i oczekiwania konsumentów oraz partnerów biznesowych. W jej ramach wyznaczono łącznie 21 celów strategicznych i 71 celów operacyjnych dla działań w obszarach ESG. Koncentrują się one w trzech filarach – Środowisko, Ludzie i Biznes.

W filarze „Środowisko” przede wszystkim zakładany jest wzrost wartości sprzedaży produktów o niskim wpływie na środowisko do 50% w perspektywie do 2030 roku. Cel ten zostanie osiągnięty dzięki rozwojowi portfolio produktowego oraz pozyskaniu dla produktów kolejnych certyfikatów. Śnieżka planuje także zoptymalizowanie zużycia mediów, w tym redukcję zużycia wody przemysłowej w jednym z kluczowych zakładów produkcyjnych firmy o 10% – jako efekt wdrożenia nowej technologii mycia urządzeń i instalacji. Strategiczne założenia Śnieżki obejmują m.in. pomiar śladu węglowego Grupy we wszystkich trzech zakresach w oparciu o standard GHG Protocol (Greenhouse Gas Protocol). Realizując ten cel, już w raporcie za rok 2022 podano wielkość śladu węglowego Grupy Śnieżka w ramach zakresu 1, 2 i 3. Spółka pracuje obecnie nad celami redukcyjnymi. Śnieżka SA rozpocznie także transformację w kierunku własnych źródeł zielonej energii. Pierwsza instalacja fotowoltaiczna ma pokrywać około 30% rocznego zapotrzebowania Śnieżki na energię już w 2025 r. Przedsięwzięcie to rozpocznie się w bieżącym roku i zostanie na nie przeznaczona większa część tegorocznego budżetu inwestycyjnego Śnieżki.

Wśród celów filaru „Ludzie” są m.in.: utrzymanie porównywalności wynagrodzeń kobiet i mężczyzn zatrudnionych na podobnych stanowiskach (skorygowana luka płacowa poniżej 5%) oraz zwiększenie liczby godzin szkoleniowych na pracownika. Śnieżka stawia także na bezpieczne środowisko pracy, dlatego w 2023 roku planuje przeprowadzenie dodatkowych szkoleń z udzielania pierwszej pomocy oraz obsługi defibrylatorów, w które zamierza wyposażyć wszystkie swoje podkarpackie obiekty. W ramach filaru „Ludzie” przyjęto także dalszy rozwój działalności CSR.

Wśród biznesowych obszarów priorytetowych określonych w filarze „Biznes” znalazły się m.in. dalsza dbałość o compliance, rozwój i edukacja w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego oraz opracowanie nowej matrycy ryzyka – z uwzględnieniem ryzyka klimatycznego.

Starannie przygotowywaliśmy się do ogłoszenia naszej pierwszej strategii dla obszarów ESG. Między innymi przeanalizowaliśmy nasz model biznesowy, zebraliśmy opinie od kilkuset naszych interesariuszy, a w prace nad dokumentem zaangażowaliśmy kilkudziesięciu menedżerów i ekspertów Śnieżki. Dzięki temu opracowaliśmy matrycę istotności, a nasza strategia zrównoważonego rozwoju koncentruje się na realnych wyzwaniach i szansach, które wykorzystamy w działaniu opartym o ideę zrównoważonego rozwoju – mówi Piotr Mikrut.

Strategia Zrównoważonego Rozwoju została opracowana dla FFiL Śnieżka SA (spółka dominująca) oraz Śnieżka Trade of Colours Sp. z o.o. Docelowo zostanie nią objęta cała Grupa Kapitałowa.

Sfinks wstępnie: blisko 100 mln zł przychodów i 17 mln zysku netto w 2022 r.

Spółka Sfinks Polska, zarządzająca m.in. sieciami SPHINX, Piwiarnia i Chłopskie Jadło, ogłosiła wstępne roczne wyniki finansowe, z których wynika, że przychody ze sprzedaży w 2022 r. wyniosły 98,6 mln zł wobec 60,7 mln zł rok wcześniej, a zysk brutto na sprzedaży to 25,9 mln zł wobec 14,3 mln zł przed rokiem. Zysk netto za miniony rok osiągnął wartość 17,3 mln zł, podczas gdy w 2021 spółka notowała stratę -19,6 mln zł. Wpływ na roczny wynik netto miały zdarzenia jednorazowe, zwłaszcza uprawomocnienie się układu z wierzycielami z kwietnia 2022. Co istotne, wyniki samego tylko IV kwartału 2022 potwierdziły trend wzrostowy biznesu restauracyjnego Sfinksa. Spółka zanotowała w tym okresie przychody w wysokości 26,5 mln zł oraz 7,5 mln zysku brutto na sprzedaży i 5,5 mln zł zysku netto. Dla porównania w 2021 r. wartości te wynosiły odpowiednio: 21,6 mln zł, 6,8 mln zł oraz -11,2 mln zł.

– Wyniki sprzedażowe i operacyjne w ostatnim kwartale roku 2022 wykazały solidny trend rosnący. Sprzedaż rok do roku zwiększyła się o 22%, chociaż IV kwartał sezonowo jest najtrudniejszy dla gastronomii. Jednocześnie mimo presji kosztowej wypracowaliśmy za ten okres zysk brutto na sprzedaży wyższy o 12% r/r. Utrzymaliśmy też na zbliżonym poziomie koszty ogólnego zarządu. Te pozytywne tendencje sprzedażowe zostały przez spółkę utrzymane także w dwóch pierwszych miesiącach 2023 r., co miało m.in. wpływ na decyzję o utworzeniu aktywa podatkowego za 2022 r. oraz zmniejszenie rezerw, a w konsekwencji przełożyło się też na wynik netto kwartału – wyjaśnia Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Na jednostkowy wynik netto Sfinksa za IV kwartał w największym stopniu wpłynęły dwa elementy – zmniejszenie odpisów z tytułu utraty wartości majątku oraz należności o kwotę 2,8 mln zł oraz wzrost aktywa na podatek dochodowy o kwotę 2,3 mln zł. Nawet przy pominięciu tych czynników spółka wypracowała zysk na poziomie netto.

– Na wynik netto kwartału miały znaczący wpływ zdarzenia jednorazowe, jednak nie wystąpiłyby one, gdyby nie istotne pozytywne trendy w naszej działalności operacyjnej, czyli zwiększenie wyników sprzedażowych i rentowności restauracji. W rezultacie możemy rozwiązywać rezerwy, które zawiązaliśmy w złych czasach. Z kolei w ujęciu rocznym należy pamiętać o pozytywnym wpływie uprawomocnienia się w kwietniu 2022 układu z wierzycielami w ramach uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. To wydarzenie było kluczowe dla utrzymania stabilności grupy, zachwianej w pandemii, i położyło fundament pod dalszy rozwój Sfinksa. Ułożenie relacji z wierzycielami i rozłożenie spłaty zadłużenia na kolejne lata umożliwiło nam skupinie się na zarządzaniu siecią. Dobrze wykorzystaliśmy tę szansę, co pokazują wstępne roczne i kwartalne wyniki za 2022, a także wyniki za styczeń i luty tego roku – dodaje prezes Sfinksa.

Dodatni wpływ uprawomocnienia się układu w ramach UPR na wynik netto spółka określiła we wcześniejszych raportach łącznie jako 26,3 mln zł. Obok porozumienia z wierzycielami, innymi ważnymi elementami planu stabilizacji sytuacji w spółce po pandemii była pożyczka z Agencji Rozwoju Przemysłu, a także działania prosprzedażowe – w restauracjach, segmencie delivery i dań gotowych. Właśnie 2022 był pierwszym pełnym rokiem, w którym działalność restauracji nie była ograniczona przez obostrzenia związane z pandemią. W minionym roku Sfinks pracował też nad dalszym rozwojem narzędzi technologicznych – zwłaszcza programu lojalnościowego i aplikacji mobilnej Aperitif. W efekcie po najtrudniejszym okresie pandemii spółka mogła działać z ustabilizowaną sytuacją wobec wierzycieli i zacząć odbudowywać sprzedaż i swoją pozycję na rynku.

Zaprezentowane wyniki za IV kw. 2022 r. i cały 2022 r. są danymi wstępnymi i będą podlegały badaniu przez firmę audytorską.

BTFP – FED ratuje banki na rok

Pojawił się nowy program, który pozwoli na najbliższy rok uzupełnić bankom płynność. Jeżeli w tym czasie zaczną spadać stopy procentowe, wszystko wróci do normy i nic nie trzeba będzie robić. Tak jak banki lubią najbardziej.

Nowy ważny skrót – BTFP

Pod tą nazwą kryje się Bankowy Program Finansowania Terminowego. Jest to rozwiązanie, w ramach którego instytucja może wziąć roczną pożyczkę pod zastaw amerykańskich papierów skarbowych. To, co jest ważne to fakt, że zabezpieczenie będzie wyceniane wg jego wartości nominalnej. Co to oznacza w praktyce? Banki w ramach luzowania ilościowego kupiły absurdalną ilość obligacji o długim terminie wykupu. Obecnie przez wzrost stóp procentowych wartość tych instrumentów spadła, bo koszt kapitału wzrósł. Dzięki temu programowi bank otrzyma szybką pożyczkę pod zastaw papierów, które są warte o wiele mniej, ale to uzupełni płynność. W rezultacie kredytu bez pokrycia udzieli instytucja rządowa, która nie może zbankrutować. Gdyby program zaczął się kilka tygodni wcześniej, Silicon Valley Bank by nie zbankrutował, ale w każdym kryzysie w USA dla przykładu kogoś z bankowego świecznika trzeba poświęcić.

Karuzela na rynkach

Program ratunkowy w USA to jedno. Ważniejsze są obecnie zmiany oczekiwań względem stóp procentowych w USA. Dzisiaj o 13:30 poznamy dane o inflacji. Może to być kolejny ważny element w ostatniej układance. Rynki oczekują spadku inflacji konsumenckiej z 6,4% do 6% i symbolicznego spadku inflacji bazowej. Gdyby tak było, potwierdzałyby to ostatnie zmiany, które widzimy na kontraktach na stopę procentową. Jeszcze tydzień temu widać było przewagę scenariusza podwyżki o 0,5%. Dzisiaj już mamy ponad 30% na brak zmian na przyszłotygodniowym posiedzeniu. Jeżeli inflacja okaże się zgodna z oczekiwaniami, należy się spodziewać, że brak zmian może być dominującym scenariuszem. Wraz ze spadkiem szans na podwyżki stóp zyskują ryzykowne aktywa.

Kryptowaluty nowym wygranym?

Rynek szybko zapomniał, że pierwszym bankiem, który zamknięto w tym roku, był jednak bank odpowiedzialny za rozliczanie w sporej części biznesów kryptowalutowych. Teraz jednak inwestorzy z jakiegoś powodu zobaczyli w kryptowalutach dobrą inwestycję. Biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich dwóch dni poszły one w górę o 20%, jest tam znacznie więcej emocji niż racjonalności. Owszem docelowy poziom stóp procentowych wyraźnie spada, ale czy nie uzasadnia on takich wzrostów? Ciężko powiedzieć. Na pewno nie grozi nam nuda na rynkach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja w USA z Sillicon Valey Bank w tle

Inflacja w USA wyniosła w lutym zgodnie z oczekiwaniami rynku 6,00% r/r i 0,40% m/m. Tym samym jest to najniższy odczyt inflacyjny od października 2021 roku. I wyraźny spadek od szczytu z czerwca 2022 kiedy mieliśmy wzrost cen na poziomie 9,10% r/r.

Odczyt inflacyjny wydaje się być jednak zupełnym tłem dla upadku banków SVB i Signature Bank. Jednym z głównych powodów obecnych zawirowań w sektorze bankowym w USA jest spadek cen papierów dłużnych, które banki trzymają na swoich bilansach. Spadek ten wywołany został podwyżkami stóp procentowych, bo wyższe stopy to niższe ceny obligacji. Niezrealizowana strata sektora bankowego z tego tytułu to ponad 600 mld dolarów na koniec 2022 roku, wzrost z 8 mld straty na koniec 2021 (przed podwyżkami stóp procentowych).

Problemy sektora bankowego i spadek inflacji – to bardzo dobre podłoże dla ograniczenia skali podwyżek stóp procentowych.

Jeszcze przed wydarzeniami zeszłego tygodnia (SVB) rynek zakładał, że na marcowym posiedzeniu FED (22 marca), bank centralny podniesie stopy o nawet 50pb.

Obecnie z mniej więcej równym prawdopodobieństwem zakłada zupełny brak podwyżki lub podwyżkę jedynie o 25pb. Dla przykładu Goldman Sachs jest w obozie opowiadającym się za brakiem podwyżki. Kolejne banki ograniczają także przewidywane poziome do których ostatecznie dojdą stopy procentowe.

Być może kolejny spadkowy odczyt inflacyjny połączony z kryzysem bankowym to pierwsze jaskółki wyczekiwanego pivot-u FED-u

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Niemal 17% badanych Polaków rozważa emigrację zarobkową

Zainteresowanie emigracją zarobkową od kilku lat utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W ciągu najbliższego roku wyjazd rozważa blisko 17% Polaków, co czwarty nie potrafi zdecydowanie wypowiedzieć się na ten temat, co jest najwyższym odsetkiem od 2015 roku – wynika z raportu „Migracje zarobkowe Polaków”, przygotowanego przez Gi Group. Choć Polacy bardziej niż rok temu skłaniają się ku wyjazdom krótkoterminowym, niepokój ekspertów wzbudza skala zjawiska, jego wpływ społeczny i gospodarczy. Tym bardziej, że najbardziej skłonni do wyjazdu są młodzi ludzie między 18.
a 24. rokiem życia.

Emigracja zarobkowa nadal atrakcyjna dla Polaków

Na przestrzeni ostatnich trzech lat zainteresowanie Polaków emigracją zarobkową wyraźnie wzrosło i utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Obecnie niemal 17% badanych rozważa wyjazd w poszukiwaniu pracy w ciągu najbliższego roku, wyraźnie przy tym zmalał odsetek odrzucających taką perspektywę – obecnie to niespełna 60% badanych, co stanowi spadek aż o 8,7 pp. w porównaniu z lipcem 2022 roku i 21,6 pp. w odniesieniu do września 2021 roku. Zauważalny jest jednocześnie wysoki wzrost grona niezdecydowanych, których odsetek zwiększył się o niemal 10 pp. w stosunku do lipca 2022 r. i jest najwyższy od 2015 roku ­– wynika z raportu „Migracje zarobkowe Polaków” przygotowanego przez
Gi Group na podstawie badań SW Research.w1

Młode pokolenie najbardziej zainteresowane pracą za granicą

Najliczniejszą grupę wśród rozważających możliwość wyjazdu – aż 52% – stanowią osoby w wieku 25-44 lat, a 30% to osoby przed 25. rokiem życia. To właśnie wśród najmłodszych odnotowano największy zwrot zainteresowania pracą za granicą w porównaniu do ubiegłego roku – aż o 13 pp., zmalał natomiast odsetek przedstawicieli starszego pokolenia, w przedziale wiekowym 45-67 lat.

Grupa Polaków zainteresowanych emigracją zarobkową od kilku lat utrzymuje się na wysokim poziomie, ale początek roku przyniósł kolejną niepokojącą informację: wzrost grona niezdecydowanych. Obecnie to 24,3 proc., podczas gdy jeszcze na początku 2020 roku był to zaledwie jeden proc. badanych. W pierwszej kolejności wyjazd planuje młode pokolenie – osoby do 34 roku życia, a więc te, które jeszcze przez wiele lat będą aktywne zawodowo, z wykształceniem zawodowym, średnim i wyższym. Jeżeli rzeczywiście zdecydowałyby się wyjazd, nawet krótkoterminowy, ich decyzja miałaby dramatyczne konsekwencje dla kraju: mówimy o ludziach, którzy w najbliższych latach powinni kierować wzrostem i tworzyć strukturę polskiej gospodarki  – komentuje Marcos Segador Arrebola, Dyrektor Generalny Gi Group Holding w Polsce.

Wśród zainteresowanych migracją zarobkową przeważają kobiety – to blisko 55% wszystkich deklarujących chęć wyjazdu, co oznacza wzrost o 15 pp. w porównaniu z rokiem 2022 i o 25 pp. względem roku 2021. Na przestrzeni ostatnich siedmiu lat takie proporcje odnotowane zostały tylko raz – statystycznie to mężczyźni częściej decydują się na emigrację.

Wśród wszystkich pracujących, którzy rozważają emigrację blisko 1/3 to pracownicy produkcyjni/fizyczni, a 1/5 pracuje na stanowiskach niższego szczebla. Spośród pracowników fizycznych i produkcyjnych zaledwie połowa zdecydowanie nie zamierza wyjeżdżać w poszukiwaniu pracy, zaś co trzeci badany pozostaje niezdecydowany.

Biorąc pod uwagę pełnione stanowisko, najczęściej chęć emigracji deklarują osoby pełniące funkcje kierownicze (23,1%). Najmniejsze zainteresowanie wyjazdem obserwujemy natomiast wśród starszych specjalistów – tylko co 10. pracownik tego szczebla rozważa emigrację, a aż 70% nie bierze pod uwagę takiej opcji.w2

Na decyzję o emigracji wpływa też poziom wykształcenia. Im wyższe, tym mniejsza skłonność do emigracji oraz większa pewność co do swoich planów. Aż ponad 31% osób z wykształceniem podstawowym deklaruje chęć wyjazdu w celach zarobkowych, taki sam odsetek stanowią w tej grupie niezdecydowani. Spośród osób ze średnim i wyższym wykształceniem ponad 60% nie zamierza opuszczać kraju, w tych grupach jest też najmniejszy odsetek niezdecydowanych.

Wyniki badania wyraźnie wskazują na rosnącą niepewność co do sytuacji finansowo-zawodowej osób najsłabiej wykształconych, dla których migracja zarobkowa byłaby rozwiązaniem bieżących problemów – osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym stanowią łącznie połowę spośród wszystkich planujących wyjazd (odpowiednio 22% i 28%), co jest wynikiem aż o 24 pp. wyższym, niż w lipcu 2022 r. Blisko co trzeci biorący pod uwagę wyjazd ma wykształcenie średnie (+ 7 pp. w porównaniu do 2022 r.), a co piąty wyższe (+ 6 pp. względem 2022 r.).

Podobnie jak w 2022 r. ponad 70% wszystkich osób rozważających emigrację zarobkową stanowią mieszkańcy miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców. Najliczniejszą grupę reprezentują mieszkańcy wsi – aż 41,5% badanych (wzrost o 8 pp. w stosunku do ub. roku). Blisko 22% mieszkańców miast poniżej 20 tys. deklaruje chęć wyjazdu, to oni jednocześnie najrzadziej odrzucają taką perspektywę. Są również najliczniejszą grupą jeśli chodzi brak jednoznacznej deklaracji – prawie 33%. Z kolei mieszkańcy miast powyżej 100 tys. są grupą najmniej zainteresowaną emigracją zarobkową –  aż 65% z nich wyraża brak chęci wyjazdu. Stanowią zarazem najmniejszy odsetek niezdecydowanych (17,5%).

Jak wynika z badania „Migracje zarobkowe Polaków” najliczniejszą grupę rozważającą emigrację w ciągu najbliższego roku stanowią mieszkańcy województwa mazowieckiego, najmniejszy odsetek zaś – regionu centralnego oraz południowo-zachodniego (mniej niż 10%).

Sytuacja gospodarcza katalizatorem emigracji

Aż 93% respondentów rozważających migrację deklaruje, że odczuwa skutki pogorszenia się sytuacji gospodarczej w kraju (dla osób pracujących ten wskaźnik wynosi 78%). Co istotne, co trzecia osoba nie zarabia więcej niż 2999 zł netto.

Odpowiedzi na pytanie dlaczego wciąż wiele osób rozważa wyjazd za granicę należy poszukiwać szczególnie w warunkach życia i sytuacji gospodarczej. Na to składa się w szczególności dostępność i jakość usług publicznych, takich jak opieka medyczna, placówki opiekuńcze, edukacja, wsparcie w opiece nad osobami starszymi i z niepełnosprawnościami, a także możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. Nie możemy pomijać aspektu przewidywalności uwarunkowań prawnych i gospodarczych. – podsumowuje Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.

Najważniejsze powody, dla których Polacy decydują się na emigrację zarobkową, od lat pozostają niezmienne – to wyższy poziom zarobków (76,3% wskazań) oraz wyższy standard życia i lepsze warunki socjalne (61%). Znacząco na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy wzrosła również liczba osób wskazujących na brak odpowiedniej pracy w Polsce – ten powód wskazało prawie 35% badanych – niemal 20 pp. więcej niż w listopadzie 2021 roku.

Zdecydowana większość badanych, którzy biorą pod uwagę migrację odczuwa skutki pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Poszukują możliwości lepszych zarobków, większych perspektyw rozwoju zawodowego, lepszych warunków życia. Istotnym czynnikiem mającym wpływ na ich plany jest większe poszanowanie wolności i bezpieczniejsze położenie geograficzne. Polaków do pozostania w kraju nie przekonuje niskie bezrobocie w Polsce i mnogość ciekawych ofert zatrudnienia. Nie zniechęcają ich takie czynniki, jak zmienność globalnej koniunktury i wysoka stopa bezrobocia w innych krajach europejskich, które są najczęstszym kierunkiem emigracji zarobkowej  – komentuje Marcos Segador Arrebola, Dyrektor Generalny Gi Group Holding w Polsce.

Polacy zwracają uwagę także na czynniki pozafinansowe. Coraz częstszą motywacją do wyjazdu, szczególnie dla młodego pokolenia, staje się chęć podróżowania i zwiedzania świata. Ten argument wskazało aż 35,6% badanych i jest to wzrost o 10,6 pp. w porównaniu z drugą połową 2021 roku. Z kolei 28% respondentów przekonuje większe poszanowanie wolności i praw obywatelskich za granicą.poszanowanie wolności i praw obywatelskich za granicąw4

Wskazania dotyczące wyższych zarobków i lepszego standardu życia są na podobnym, bardzo wysokim poziomie zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. Zdecydowana różnica natomiast występuje, jeśli chodzi o brak możliwości znalezienia w Polsce odpowiedniej pracy. To argument przemawiający za wyjazdem dla ponad 43% kobiet i niespełna 25% mężczyzn. Kobiety bardziej przekonują również kwestie pozazawodowe – bezpieczniejsze położenie geopolityczne czy większe poszanowanie praw i wolności obywatelskich. Mężczyźni za granicą poszukują lepszych perspektyw rozwoju zawodowego. 30% z nich bierze również pod uwagę korzystniejszy system podatkowy.

Gdzie i na jak długo

Najchętniej wybieranym kierunkiem emigracji pozostają Niemcy (niemal 35% wskazań), co więcej, popularność tego kierunku zwiększyła się w ciągu dwóch ostatnich lat. Na drugim miejscu znajduje się Holandia, którą wybiera ponad 16% badanych. Ponownie, po spadkach obserwowanych w ostatnich latach, wzrosła liczba osób wskazujących Wielką Brytanię (+4,6 pp. względem roku 2021), która znajduje się obecnie na trzecim miejscu destynacji emigracyjnych. Na czwartym – daleka Nowa Zelandia.

Deklarowana długość planowanego wyjazdu zmieniła się w ciągu ostatnich lat. W 2021 roku zdecydowanie przeważały plany emigracji kilkuletniej, a 17% Polaków zamierzało wyjechać na stałe. Obecnie coraz popularniejsze stają się krótsze wyjazdy – co piąty Polak zamierza opuścić kraj na nie więcej niż pół roku. Liczba osób deklarujących chęć wyjazdu na kilka lat lub na stałe znacząco spadła – w pierwszym przypadku jest to spadek o ponad 13 pp. względem roku 2021, w drugim o 7,7 pp.w5

Długość planowanego wyjazdu zarobkowego zależy także od grupy wiekowej. Wśród osób w wieku 18-24 lata przeważają plany krótkich wyjazdów, co najprawdopodobniej wynika z chęci podjęcia pracy w okresie wakacyjnym. Jednocześnie najmłodsi wyraźnie częściej niż pozostałe grupy wiekowe rozważają emigrację na stałe (to aż 17% wskazań w tej grupie). Wśród osób w wieku 35-44 lata również dominują plany krótkoterminowych wyjazdów, zaś co czwarta chce pracować za granicą kilka lat. Natomiast największy odsetek badanych niezdecydowanych co do długości wyjazdu jest wśród osób między 25. a 34. rokiem życia (ponad 33%).

Więzi rodzinne a emigracja

Jedną z największych barier dla osób planujących emigrację – szczególnie dla kobiet i osób młodszych – jest przywiązanie do rodziny i przyjaciół. Aż 60% respondentów, niezależnie od wieku, płci czy wykształcenia wskazało ten argument jako kluczowy. Biorąc jednak pod uwagę niestabilną sytuację geopolityczną, blisko 46% planuje wyjechać z najbliższymi – to wzrost o 7 pp. w porównaniu z rokiem 2021, przy jednoczesnym wyższym odsetku niezdecydowanych w tej kwestii. Co więcej, jak pokazują wyniki badania, wyjazd z rodziną zakładają nie tylko osoby, które chcą wyjechać na dłużej lub na stałe, ale także spory odsetek planujących emigrację krótkoterminową.w6

Przed wyjazdem powstrzymuje Polaków także nieznajomość języków obcych (37,6% wskazań). W przypadku tego czynnika widać wyraźną korelację z wiekiem i wielkością miejsca zamieszkania. Im mniejsza miejscowość, tym częściej wskazywana nieznajomość języka jako przeszkoda w wyjeździe. Podobnie jest w przypadku poziomu wykształcenia i wieku respondentów. Natomiast co trzeciego badanego przed emigracją powstrzymuje brak wystarczających środków na wyjazd i osiedlenie się (32,5%).

Warto też zwrócić uwagę na zdecydowany spadek odsetka osób, które nie planują wyjazdu, ponieważ mają atrakcyjną pracę w Polsce. Jeszcze rok temu był to argument za pozostaniem w kraju dla 32,6% badanych, obecnie dla zaledwie 16,7%.

Konsekwencje odpływu pracowników

Na rosnącą skłonność Polaków do emigracji zarobkowej warto patrzeć w kontekście prognoz demograficznych, struktury wiekowej społeczeństwa i aktywności zawodowej. Może ona prowadzić do istotnego niedoboru pracowników w takich sektorach gospodarki, jak produkcja czy budownictwo.

Demograficzna zima, przejawiająca się starzeniem społeczeństwa, już obecnie ma konsekwencje gospodarcze – spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym oznacza wzrost wydatków socjalnych przy jednoczesnym niedoborze pracowników – zarówno niższego szczebla, jak i specjalistów. Dlatego oprócz spójnej polityki państwa w obszarze demografii, niezbędne jest tworzenie satysfakcjonujących miejsc pracy, wspieranie pracujących w podwyższaniu kwalifikacji i dostosowywaniu kompetencji do technologicznych trendów, by mogli utrzymać zatrudnienie, dbanie o talenty. Niebagatelne znaczenie ma dostosowywanie systemu edukacji do potrzeb dynamicznie zmieniającego się rynku pracy – podsumowuje Marcos Segador Arrebola, Dyrektor Generalny Gi Group Holding w Polsce.

O badaniu:

Badanie zostało przeprowadzone przez SW Research na zlecenie Gi Group w terminie 09.02.02023 r. – 14.02.2023 r. W ramach badania przeprowadzono 700 ankiet z osobami między 18 a 67 rokiem życia. Ankietowani byli Polacy i Polki powyżej 18 roku życia, zgodnie z rozkładem płci, wieku i klasy wielkości miejscowości i wykształcenia. Głównym celem badania było sprawdzenie opinii Polek i Polaków na temat emigracji zarobkowej.

Bioceltix wyemituje do 400 tys. nowych akcji

Bioceltix, wrocławska spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym notowana na GPW, wyemituje do 400 tys. nowych akcji. Firma podpisała także umowę inwestycyjną na emisję do 150 tys. akcji dla drugiego co do wielkości akcjonariusza spółki – Kvarko Group ASI Sp. z o.o.

Zgodnie z podjętą w dniu 13 marca uchwałą NZW Bioceltix SA, spółka wyemituje do 400 tys. nowych akcji serii K skierowanych do inwestorów spełniających wymogi określone w uchwale emisyjnej. Jednocześnie na mocy umowy inwestycyjnej zawartej z Kvarko Group ASI sp. z o.o. – jednym z największych akcjonariuszy spółki, sprzeda on część posiadanych akcji, a cały uzyskany w ten sposób przychód zreinwestuje w akcje emitowane w niedalekiej przyszłości w ramach kapitału docelowego. Intencją stron zawartej umowy inwestycyjnej jest to, aby liczba akcji będących w posiadaniu Kvarko Group ASI po wszystkich operacjach nie uległa zmianie. Transakcja sprzedaży przez akcjonariusza akcji istniejących oraz oferta nowych akcji serii K odbędą się w tym samym momencie i po tej samej cenie, która zostanie ustalona w oparciu o wyniki procesu ABB rozpoczynającego się 14 marca. Zakończenie oferty publicznej zaplanowane jest na 27 marca.

– Idea stojąca za aktualną emisją jest taka, żeby w połączeniu z dwoma innymi źródłami finansowania, czyli ewentualnym partneringiem i dotacjami, była to ostatnia emisja na pokrycie kosztów badawczo-rozwojowych. Dzięki temu chcemy zabezpieczyć środki niezbędne do uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu dla naszego najbardziej zaawansowanego produktu, a dla dwóch kolejnych do złożenia wniosków o dopuszczenie do obrotu. Będzie to oznaczało realizację bardzo ważnych kamieni milowych, jakie postawiliśmy sobie na ścieżce rozwoju naszych trzech innowacyjnych, biotechnologicznych produktów leczniczych  – podsumowuje dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix SA.

Bioceltix prowadzi aktualnie badania kliniczne dla produktu na osteoartrozę stawów u psów w ośrodkach weterynaryjnych w kilku krajach Europy. Jednocześnie realizowane jest pilotażowe badanie kliniczne dla produktu na atopowe zapalenie skóry u psów. Jest to badanie na mniejszej grupie pacjentów, w którym skuteczność jednorazowej iniekcji dożylnej jest porównywana do trzykrotnego podania dopuszczonego do obrotu przeciwciała monoklonalnego. Z kolei w przypadku kandydata na produkt leczniczy na zapalenie stawów u koni, niedawno zakończono z sukcesem badanie fazy bezpieczeństwa, a samo badanie kliniczne, podobnie jak w przypadku produktu atopowego, powinno zacząć się jeszcze w tym półroczu.

– Nasze badania są już na takim poziomie zaawansowania, że możemy nieco aktywniej rozglądać się za możliwością zawarcia umowy partneringowej. Stąd też kilka tygodni temu weszliśmy w fazę formalnej współpracy ze szwajcarskim doradcą wyspecjalizowanym w tego typu transakcjach w naszej branży. Bioceltix przyciąga coraz większą uwagę międzynarodowej społeczności, bo adresujemy kilka ważnych dla branży obszarów. Po pierwsze, nasze produkty działają przyczynowo, co jest aktualnie wręcz wymagane przez opiekunów zwierząt, bo może przesądzić o jakości terapii. Powinno to pozwolić na budowanie trwałej przewagi konkurencyjnej. Po drugie, zajmujemy się najważniejszymi aktualnie obszarami terapeutycznymi u zwierząt towarzyszących, czyli atopowym zapaleniem skóry i chorobami układu lokomotorycznego. Każda duża firma weterynaryjna szuka tutaj nowych rozwiązań. A po trzecie, współpraca z Bioceltix może pozwolić naszym potencjalnym partnerom na bardzo szybkie uzupełnienie braków w obszarze innowacyjnej biotechnologii, a więc na zajęcie lepszej pozycji w technologicznym wyścigu, jaki obecnie ma miejsce. W zeszłym tygodniu miałem okazję przekonać się o tym wszystkim osobiście podczas konferencji Animal Health, Nutrition & Technology Innovation w Londynie. Zaawansowanie naszych badań wyraźnie wzmacnia zainteresowanie dalszymi rozmowami ze strony potencjalnych partnerów i dystrybutorów – dodaje Wielgus.

Luty ostudził hurraoptymizm na rynku

Otoczenie makroekonomiczne skłania nas do utrzymania niezbyt pozytywnego nastawienia do ryzykownych klas aktywów, pomimo silnego odbicia na rynkach akcji, obligacji korporacyjnych czy aktywów rynków wschodzących w ostatnich miesiącach. W zakresie lokalnego rynku obligacji po wzrostach rentowności w lutym oczekujemy mocniejszej inwersji krzywej, stąd podtrzymujemy umiarkowanie pozytywne nastawienie do papierów z dłuższego końca krzywej – piszą eksperci
Michael / Ström Domu Maklerskiego. Podtrzymujemy naszą opinię, co do podejścia do inwestycji na rynku obligacji korporacyjnych. Wymagające otoczenie makroekonomiczne sugeruje w naszej opinii koncentrację portfela na emitentach o bardzo wysokiej wiarygodności kredytowej, choć w przypadku tych podmiotów obecne poziomy spreadów kredytowych są już wyraźnie mniej atrakcyjne niż końcem ubiegłego roku – dodają.

Największe gospodarki, jak na razie, wydają się wyjątkowo odporne na szokową terapię antyinflacyjną banków centralnych. W USA Fed podniósł w lutym stopy do poziomu 4,5%-4,75%, stopa depozytowa ECB powędrowała do poziomu 2,5% i prawdopodobnie w marcu osiągnie poziom 3%. Publikowane wskaźniki makroekonomiczne, szczególnie w strefie euro, zaczynają pozytywnie zaskakiwać, efektem czego pojawiają się rewizje w górę prognoz wzrostu gospodarczego w tym roku.

Rynki pracy po obu stronach Atlantyku pozostają bardzo mocne. Zapowiadanej od kwartałów recesji jak na razie nie widać. Niestety, lutowe dane o inflacji w największych rozwiniętych gospodarkach ostudziły nieco oczekiwania na szybką normalizację dynamik cen. Prawdopodobieństwo bardziej „lepkiej” inflacji wyraźnie się zwiększyło, a banki centralne raz po raz potwierdzają swoją nieugiętą wolę sprowadzenia jej z powrotem pod kontrolę. Efekty tego mogliśmy zaobserwować w lutym na globalnych rynkach obligacji i stopy procentowej. Scenariusz pivotu w polityce monetarnej zniknął z tegorocznego horyzontu, a rynki pieniężne wyceniają coraz wyższe poziomy stóp terminalnych, zarówno w USA jak i w strefie euro.

Po wcześniejszych spadkach, rentowności na rynkach bazowych ponownie zaczęły piąć się ku górze, a skala inwersji zaczyna mocno niepokoić inwestorów (w przeszłości jeden z najbardziej niezawodnych predyktorów recesji). W tym kontekście zastanawia relatywnie niewielki zasięg ubiegło miesięcznej korekty na rynkach ryzykownych aktywów, a przede wszystkim rynkach akcji. Czyżby te również były odporne na jeszcze większą skalę zacieśniania monetarnego, a tym samym na rosnące szanse wystąpienia recesji i wyższego ryzyka niestabilności systemu finansowego?

Wyraźne spowolnienie w Polsce

Publikacje krajowych wskaźników makroekonomicznych w lutym nie były z pewnością miłą lekturą dla lokalnych optymistów. Wstępny odczyt PKB w czwartym kwartale ub. roku pokazał wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego do 2% w ujęciu rocznym, jednak odsezonowane dane kwartalne nie pozostawiają wątpliwości. 2.4% spadek kw/kw, to najgorszy wynik od czasu II kw. 2020 roku, więc wybuchu pandemii (i nieznacznie wyższy niż 2,3% spadek w II kw. ubiegłego roku). Rzut oka na kontrybucję pokazuje już negatywny wkład konsumpcji do wzrostu pomimo wzrostu liczby mieszkańców – uchodźców z Ukrainy oraz szeregu kosztownych transferów fiskalnych czy działań osłonowych w reakcji na kryzys energetyczny. Dynamikę PKB wspierał natomiast eksport netto, zapasy oraz zaskakująco solidne jak na otoczenie gospodarce inwestycje.

Słabnąca sprzedaż detaliczna

Po słabych danych z grudnia (0,2% r/r) również w styczniu sprzedaż detaliczna zaskoczyła negatywnie, pokazując w cenach stałych ujemną dynamikę w ujęciu rocznym (-0,3%). Co interesujące, za słabszymi danymi stała sprzedaż dóbr nietrwałych, przede wszystkim żywności oraz paliw (prawdopodobnie ze względu na łagodną zimę). Pozostałe kategorie nie przyniosły większych niespodzianek, chociaż w danych odsezonowanych można dopatrzyć się całkiem solidnego odbicia w kategorii dóbr trwałych (meble, elektronika). Nie zmienia to jednak faktu, że wysoka inflacja bardzo wyraźnie wgryza się w budżety gospodarstw domowych, pomimo korzystnej sytuacji na rynku pracy czy szerokiego wsparcia ze strony polityki fiskalnej i w najbliższym czasie trudno będzie liczyć na istotną zmianę tego trendu.

Pozytywne impulsy, a więc silny wzrost płacy minimalnej, szczodra indeksacja emerytur czy zwroty nadpłaconych podatków PIT, wskutek zmian przepisów w trakcie ubiegłego roku nie zmienią istotnie obrazu konsumpcji. Co więcej, impuls związany z napływem uchodźców i wojną w Ukrainie z punktu widzenia dynamiki będzie wygasał. Pozostaje liczyć na to, że kondycja rynku pracy nie ulegnie szybko istotnemu pogorszeniu, a inflacja mocno przyhamuje (tutaj nie jesteśmy optymistami), co mogłoby poprawić realną siłę nabywczą gospodarstw domowych.

Spadek popytu na pracę i dobre dane o produkcji przemysłowej

Czy rynek pracy pozostanie mocny w perspektywie najbliższych miesięcy? Dane ze stycznia w zakresie zatrudnienia nie napawają optymizmem. Silny spadek dynamiki zatrudnienia do poziomu 1,1% r/r związany był głównie z noworoczną rewizją próby ankietowanych przedsiębiorstw. Biorąc na to poprawkę i tak dane o zatrudnieniu w styczniu, w porównaniu z identycznym okresem w latach ubiegłych okazały się rozczarowujące. Również z pewnym dystansem należałoby spojrzeć na solidną na pierwszy rzut oka dynamikę wynagrodzeń (+13,5% w ujęciu rocznym). Zapracowała na to w pewnym stopniu wysoka podwyżka płacy minimalnej, co oczywiście w niektórych branżach (przede wszystkim w usługach) podbiło wyraźnie dynamiki płac. Wydaje się zatem, że kolejne miesiące przy widocznym już spadku popytu na pracę powinny przynieść również spadek wzrostu wynagrodzeń, chociaż ze względu na strukturalne problemy rynku pracy pozostanie on zapewne dość wysoki.

Ciekawą kwestią pozostają natomiast poprawiające się nastroje konsumentów, zarówno te bieżące jak i przyszłe. Wydaje się jednak, że wynika to bardziej z korekty ogromnego pesymizmu, na co wpływ miały obawy związane z kryzysem energetycznym i kosztami energii w sezonie grzewczym. Stąd zatem widać wyraźną poprawę w zakresie oceny bieżącej i przyszłej kondycji finansowej gospodarstw domowych, jednocześnie jednak chęci do dokonywania istotnych zakupów pozostają niskie, a obawy o kondycję rynku pracy relatywnie wysokie.

Słabiej od oczekiwań wypadły również dane o produkcji przemysłowej (2,6% r/r) i to pomimo solidnego wkładu ze strony górnictwa i produkcji energii. Za gorszy odczyt odpowiadało przetwórstwo przemysłowe, głównie produkcja odzieży oraz dóbr spożywczych. Pozornie dane o produkcji przemysłowej  kontrastują z poprawiającymi się odczytami wskaźnika PMI, niemniej jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że aktywność w przemyśle, patrząc na dane odsezonowane, pozostaje wciąż relatywnie wysoka. Nieco wolniejszy od oczekiwań spadek zanotowały ceny produkcji sprzedanej (PPI), których dynamika wyniosła 18,5% w ujęciu rocznym. Pozytywnym zaskoczeniem były natomiast dane o produkcji budowlano-montażowej (+2,4% r/r), czemu najprawdopodobniej sprzyjał wyjątkowo ciepły styczeń.

Szczyt inflacji w lutym

Styczniowe dane o inflacji nieco zaskoczyły w dół. W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 17,2% wobec 16,6% w grudniu. Rynkowy konsensus oczekiwał odczytu na poziomie 17,6%. W ujęciu miesięcznym wzrost cen wyniósł 2,4%, za odpowiadały głównie takie kategorie jak mieszkanie (6% m/m, w tym nośniki energii 10,4% m/m)  oraz żywność (1,9% m/m). Dane sugerują dalszy wzrost inflacji bazowej w kierunku 12%. W dalszym ciągu uważamy, że szczyt rocznych dynamik inflacji prawdopodobnie przypadnie w lutym br. a następnie rozpocznie się ich spadek. Wpływ na to będą miały zarówno efekty statystyczne jak i widoczne również globalnie tendencje dezinflacyjne, przede wszystkim w segmencie dóbr oraz cen energii.

Lutowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło zmian ani stóp procentowych ani płynących z gremium komunikatów. Większość członków RPP uznaje obecny poziom stóp za odpowiedni i służący powrotowi inflacji do celu, a długi okres dezinflacji będzie tolerowany z uwagi na potencjalne koszty ekonomiczne i społeczne, jakie wiązałyby się z większą restrykcyjnością polityki monetarnej. Chociaż formalnie zakończenie cyklu nie zostało ogłoszone, a zdaniem prezesa NBP A. Glapińskiego wszystkie opcje pozostają na stole to tak jak wskazywaliśmy w poprzednich opracowaniach poprzeczka dla wzrostu stóp procentowych zawieszona jest bardzo wysoko. Jednocześnie jednak nie jesteśmy przekonani do optymistycznego scenariusza szybkiego spadku inflacji, dzięki czemu, jak wskazywał A. Glapiński, RPP mogłaby zacząć obniżać stopy procentowe końcem br. Prawdopodobnie zatem w najbliższym czasie RPP pozostanie wciąż skoncentrowana na napływających danych z gospodarki, szczególnie dotyczących inflacji. Na posiedzeniu w marcu zostanie przedstawiona również nowa projekcja inflacji NBP, która powinna pokazać nieznacznie lepsze jej perspektywy (niższy „punkt startowy” w lutym do spadku dynamiki cen)  oraz wzrostu gospodarczego w Polsce.

Pesymizm na rynku stopy procentowej i obligacji skarbowych

Rynek stopy procentowej najwyraźniej zaczyna z coraz większym pesymizmem oceniać szanse na łagodzenie polityki monetarnej jeszcze w tym roku. Być może wynika to bardziej z sytuacji na rynkach zagranicznych, o czym pisaliśmy we wstępie, a więc z przesunięcia oczekiwań na pivot banków centralnych na początek przyszłego roku. Tak czy inaczej, kontrakty na stopę procentową na koniec lutego wskazywały na scenariusz jednej obniżki końcówką br. oraz pięciu 25 bps. obniżek stóp w 2024 roku.

Przez sporą część miesiąca wydarzenia z rynków bazowych miały decydujący wpływ na poziom rentowności polskich papierów skarbowych. W skali miesiąca rentowność obligacji 2-letnich wrosły o 25 bps. do poziomu 6,30%, natomiast rentowności benchmarkowych 5-cio i 10-cio latek o 50 bps. (odpowiednio 6,5% i 6,55%).  Pomimo tego, oraz negatywnych informacji, dotyczących środków z KPO (uchwalonymi zmiany w przepisach ustawy o Sadzie Najwyższym zajmie się Trybunał Konstytucyjny) czy negatywnej dla krajowych banków opinii rzecznika TSUE wciąż widać było niezaspokojony popyt na krajowe papiery. Obie regularne aukcje Ministerstwa Finansów zakończyły się powodzeniem przy solidnym popycie ze strony inwestorów. Nabywców znalazły również papiery oferowane przez BGK, które również, patrząc na zgłaszany popyt, cieszyły się sporym zainteresowaniem. Pozytywną informacją dla lokalnego rynku było również przeprowadzenie emisji obligacji Skarbu Państwa (10-cio i 20-to letnich), nominowanych w euro o wartości 3,5 mld zł (wskaźnik bid to cover 3x). Po dwóch miesiącach wzrostów cen względna stabilizacja zapanowala na rynku obligacji zmiennokuponowych. Spready asset swap w skali miesiąca również praktycznie pozostały w miejscu.

Obligacje korporacyjne lepsze niż szeroki rynek

Pozytywne trendy, mimo niesprzyjającej sytuacji na rynkach ryzykownych aktywów, kontynuowały papiery korporacyjne krajowych emitentów, gdzie można było zaobserwować dalsze zawężanie się spreadów kredytowych. Widoczna również była wzmożona aktywność na rynku pierwotnym, a zgłaszany przez inwestorów popyt niejednokrotnie wymuszał dokonywanie redukcji zapisów. Dodatkowo, w styczniu mieliśmy do czynienia z pierwszymi od dłuższego czasu napływami aktywów do krajowych funduszy dłużnych, co prawdopodobnie również było kontynuowane w lutym.

Autorzy:

Tomasz Wronka, Zarządzający Portfelami Funduszy, Michael / Ström Dom Maklerski

Bartosz Wałecki , Analityk, Michael / Ström Dom Maklerski

Sezon zysków: koniec imprezy korporacyjnej? Rok 2023 ma być rokiem śmiałych planów cięcia kosztów na całym świecie

  • Pomimo ogólnego pogorszenia koniunktury w IV kw., rok 2022 był ogólnie dobrym rokiem pod względem zysków przedsiębiorstw. Globalne przychody wzrosły o +11,7% r/r, a zysk na akcję (EPS) o +4,3% r/r. 15 z 23 sektorów odnotowało wzrost zarówno przychodów, jak i EPS, przy czym największymi zwycięzcami roku były ropa i gaz, transport i hotelarstwo.
  • Jednak doskonałe wyniki mają się odwrócić w 2023 r., zwłaszcza w przypadku transportu i sprzedaży detalicznej. W opinii Allianz Trade nagromadzenie nadpodaży, ograniczona władza cenowa, wciąż wysokie ceny nakładów i słabnący popyt spowodują zmniejszenie marż w niektórych sektorach. I odwrotnie, usługi konsumenckie (hotele i restauracje) oraz linie lotnicze powinny nadal cieszyć się wysokimi wskaźnikami rezerwacji, ponieważ rosnące ceny nie wydają się być przeszkodą w podróżowaniu.
  • Przy braku prawdopodobieństwa znacznego wzrostu przychodów w pierwszej połowie 2023 r. ochrona marż będzie priorytetem. Strategie cięcia kosztów, takie jak restrukturyzacja i redukcja zatrudnienia, powinny być kontynuowane w najbliższej przyszłości, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie rentowność spada szybciej. Nadal jednak Allianz Trade spodziewa się dalszych nakładów inwestycyjnych w 2023 r., głównie w sektorach, w których przejście na projekty zrównoważone jest najbardziej potrzebne (motoryzacja, energia i usługi użyteczności publicznej).
  • Dobre wyniki w pierwszej połowie 2022 r. z nawiązką zrekompensowały pogorszenie koniunktury w drugiej połowie roku. Chociaż rok 2022 był niespokojny, z utrzymującą się wysoką inflacją, trwającym konfliktem na Ukrainie, napiętą geopolityką i wreszcie ponownym otwarciem Chin, globalne przychody korporacji wzrosły o +11,7% r/r, a zysk na akcję (EPS) o +4,3% r/r (Rysunek 1).

Rysunek 1. Dynamika przychodów i zysków na akcję (EPS) r/r w 2022 r., średnia światowa

Dynamika przychodów i zysków na akcję 

[ESP = Zysk na akcję; Revenue = Przychód]

Źródła: Eikon Reuters (IV kw. uwzględnia wyniki finansowe opublikowane do 6 marca 2023 r.), Allianz Research

Większość sektorów odnotowała wyższe przychody i zyski, przy czym sektory naftowo-gazowy, transportu i hotelarstwa osiągnęły lepsze wyniki. Sektor naftowo-gazowy skorzystał na wzroście cen ropy i rekordowo wysokich marżach rafineryjnych po inwazji na Ukrainę, podczas gdy ożywienie ruchu lotniczego po pandemii i dłuższy niż oczekiwano wzrost stawek za fracht morski pobudziły sektor transportowy. Sektor hotelarski skorzystał na rosnących obłożeniach i cenach w hotelach i restauracjach po zniesieniu ograniczeń związanych z pandemią po obu stronach Atlantyku (Rysunki 2 i 3).

Rysunki 2 i 3. Wydatki konsumentów w USA (po lewej) iw Niemczech (po prawej) w ciągu ostatnich dwóch latWydatki konsumentów w USA

[Services = Usługi; Durables = Dobra trwałego użytku; Non-durables = Nietrwałe dobra konsumpcyjne; Feb = luty; Aug = sierpień]

[Mar = marzec; Sep = wrzesień; Textile = Tekstylia; Food = Żywność; Recreation = Rekreacja; Hospitality = Hotelarstwo]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Podczas gdy sektor motoryzacyjny radził sobie lepiej, sektor metalurgiczny i wydobywczy miał trudny początek roku. W minionym kwartale sektor motoryzacyjny pozytywnie zaskoczył, przy czym przychody wzrosły średnio o +14,0% r/r, a EPS o +34,2%, szczególnie wzmocnione wynikami producentów oryginalnego wyposażenia (OEM). Ich przychody wzrosły o +17,3% r/r, a EPS o +48,7% r/r, dzięki mixowi produktowemu, podwyżkom cen i reorientacji produkcji w kierunku modeli wysokomarżowych. Wyższe wolumeny również pomogły: branża sprzedała 18,4 mln pojazdów na całym świecie w czwartym kwartale (+4,4% kw/kw i +2,9% r/r), co jest oznaką stopniowego odbudowywania się po niedoborze chipów. Sektor metalurgiczny i wydobywczy borykał się najbardziej z problemami, ponieważ popyt spadł w związku z obawami przed recesją, a rosnące koszty produkcji obniżyły marże (Rysunek 4). W rzeczywistości najnowsze dane wskazują na powolny wzrost popytu: globalna produkcja przemysłowa spadła o +0,34% r/r w styczniu 2023 r. w porównaniu ze średnią +0,5% w ostatnim kwartale 2022 r.

Rysunek 4. Wzrost przychodów i zysku na akcję w IV kw. 2022 r. w podziale na sektory, średnia światowaWzrost przychodów i zysku na akcję

Źródła: Eikon Reuters (stan na 07.03.2023 r.), Allianz Research

Luka w rentowności zmniejsza się między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Chociaż firmy w USA zawsze miały lepsze marże niż te w Europie, różnica między tymi dwoma regionami zmniejszyła się w ciągu ostatnich kilku kwartałów. Marża EBITDA amerykańskich spółek w głównych indeksach giełdowych uległa znacznemu pogorszeniu (Rysunek 5), gdzie osiągnęła poziom sprzed pandemii ok. 19,2%. Z kolei w Europie marża EBITDA nadal rosła do 19,0% w IV kw. 2022 r. (z 17,6% w IV kw. 2021 r. i 16,0% w okresie 2018-2019) pomimo bliskości konfliktu na Ukrainie. Ta odporność została wzmocniona wsparciem rządowym mającym na celu złagodzenie obciążeń związanych z wysokimi rachunkami za energię, a także wysiłkami podejmowanymi przez przemysł w celu zminimalizowania zużycia energii w jak największym stopniu (nawet bez znacznych cięć produkcji).

Rysunek 5. Marża EBITDA (%) S&P-500 i STOXX Europe 600Marża EBITDA

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Patrząc w przyszłość, Allianz Trade spodziewa się, że linie lotnicze będą nadal osiągać lepsze wyniki, podczas gdy transport morski i handel detaliczny będą miały trudności. Liczby rezerwacji wskazują na kolejny dobry sezon letni w 2023 r., wzmocniony przez zwiększoną liczbę turystów (wraz z powrotem turystów z Azji) i szczytowe ceny zarówno przelotów, jak i zakwaterowania. W szczególności ceny biletów lotniczych nie wykazują oznak spowolnienia ze względu na ograniczenia przepustowości w całej branży, z opóźnionymi dostawami samolotów i utrzymującym się niedoborem pilotów. Niemniej jednak, jeśli utrzymująca się inflacja nasili kryzys kosztów utrzymania, gospodarstwa domowe mogą ograniczyć wydatki na wypoczynek i turystykę, które stały się „podstawą” budżetów postpandemicznych. Jednak transport morski i handel detaliczny cierpią z powodu odwrócenia nierównowagi między podażą a popytem; nadpodaż niweczy zyski osiągnięte w latach 2021-2022 dzięki wysokiemu postpandemicznemu popytowi. W czwartym kwartale stawki wysyłki spadły do poziomu zbliżonego do poziomu z 2019 r., podczas gdy sprzedawcy detaliczni zaczęli stosować większe rabaty, aby pozbyć się nadwyżek zapasów. Na rok 2023 prognoza Allianz Trade wzrostu wolumenu światowego handlu wynosi +0,9%, co wraz z rozwojem flot przewoźników oceanicznych jeszcze bardziej obniży stawki przewozowe w tym roku. Jeśli chodzi o detalistów, uważamy, że wciąż wysoka inflacja będzie jeszcze bardziej nasilać konkurencję cenową, powodując dalsze zmniejszanie się marż sektora (Rysunek 6).

Rysunek 6. Rentowność poszczególnych sektorów w 2022 r. (rzeczywista) i 2023 r. (oczekiwana)Rentowność poszczególnych sektorów

[Profitability growth in 2022 = Wzrost rentowności w 2022 r.; No profitability growth in 2022 = Brak wzrostu rentowności w 2022 r.; No profitability growth expected in 2023 = Brak wzrostu rentowności oczekiwany w 2023 r.; High profitability growth expected in 2023 = Wysoki wzrost rentowności oczekiwany w 2023 r.; Shipping = Transport morski; Retail = Handel detaliczny; Household Equipment = Sprzęt gospodarstwa domowego; Chemicals = Chemikalia; Computers = Komputery; Textile = Tekstylia; Electronics = Elektronika; Metal & Mining = Sektor metalurgiczny i wydobywczy; Construction = Budownictwo; Pharma = Farmacja; Paper = Sektor papierniczy; Machinery & Equipment = Maszyny i urządzenia; Inflation riders = Zastrzeżenia inflacyjne; Auto = Motoryzacja; Oil & Gas = Sektor naftowo-gazowy; IT services = Usługi informatyczne; Airlines = Linie lotnicze; Agrifood = Sektor rolno-spożywczy; Hospitality = Hotelarstwo; Power = Sektor energetyczny; Financial Services = Usługi finansowe]

Źródło: Allianz Research

W trudnym otoczeniu gospodarczym rok 2023 ma być rokiem śmiałych planów cięcia kosztów na całym świecie, przy czym ochrona marży jest najwyższym priorytetem dla firm. Podczas gdy siła ustalania cen jest różna w poszczególnych sektorach, ogólne wrażenie jest takie, że podwyżki cen w 2022 r. zaszły już za daleko; wiele firm stwierdziło, że obecnie nie jest możliwe dalsze podnoszenie cen bez utraty udziału w rynku. Ta ograniczona siła cenowa w połączeniu z wciąż wysokimi kosztami produkcji (pracy, energii i surowców) będzie nadal ograniczać zyski przedsiębiorstw, przynajmniej w pierwszej połowie tego roku i głównie w Stanach Zjednoczonych. Brak wzrostu przychodów jest prawdopodobny w pierwszych kwartałach roku zarówno w USA, jak iw Europie, podczas gdy spadek EPS spółek amerykańskich i europejskich może osiągnąć najniższy poziom odpowiednio w II i III kwartale (Rysunki 7 i 8). Perspektywę tę potwierdza zwiększona ilość negatywnych prognoz publikowanych dotychczas przez kierownictwo spółek.

Rysunki 7 i 8. Kwartalny wzrost przychodów i EPS r/r dla S&P-500 (górny rysunek) i STOXX Europe 600 (dolny rysunek), rzeczywiste dane i prognozy rynkoweKwartalny wzrost przychodów i EPS

[Revenue = Przychód; Earnings = Zyski]Kwartalny wzrost przychodów i EPS

[Revenue = Przychód; Earnings = Zyski]

Źródła: Eikon Reuters (stan na 28 lutego 2023 r.), Allianz Research

Chociaż bilanse pozostają solidne, a poziom gotówki wciąż przekracza poziom z 2019 r., w opinii Allianz Trade możemy spodziewać się ograniczenia programów skupu akcji własnych, dodatkowych projektów restrukturyzacyjnych i redukcji zatrudnienia. Niemniej nie widzimy, aby firmy skąpiły nakładów inwestycyjnych w tym roku, ponieważ długoterminowe oczekiwania dotyczące wzrostu (2024-2025) wymagają krótkoterminowych inwestycji dokonywanych w przewidywaniu. Szczególnie w Europie nakłady inwestycyjne zostały ostatnio zwiększone przez Europejski Zielony Ład[1] uzgodniony w 2020 r., przy wzroście o +12,5% w 2021 r. i +24,5% w 2022 r. W 2023 r. szacuje się dalszy wzrost o +11%, napędzany wzrostem w branży motoryzacyjnej (+35% r/r), energetyczny (+15%) i użyteczności publicznej (+13%), dla których rynek oczekuje dużych inwestycji, aby osiągnąć zielone cele UE (Rysunek 9).

Rysunek 9. Nakłady inwestycyjne (mln EUR) według sektorów w Europie, stan faktyczny i prognozyNakłady inwestycyjne

[Chemicals = Chemikalia; Automobiles & Parts = Samochody i części; Media = Media; Basic Reźródła = Podstawowe zasoby; Consumer Products = Produkty konsumenckie; Personal Care =Opieka indywidualna ; Utilities = Usługi użyteczności publicznej; Health Care = Opieka zdrowotna; Industrial Goods & Services = Towary i usługi przemysłowe; Retail = Handel detaliczny; Energy = Energia; Technology Technologia = ; Telecommunications Telekomunikacja = ; Construction & Materials = Budownictwo i materiały budowlane; Travel & Leisure = Podróże i wypoczynek; Food & Beverage = Żywność i napoje]

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

[1] W lipcu 2020 r. UE przyjęła „Taksonomię zrównoważonej działalności”, która określa warunki, jakie musi spełniać działalność gospodarcza, aby kwalifikować się jako zrównoważona środowiskowo, wzmacniając potrzebę przekierowania pieniędzy na zrównoważone projekty.

FPP: zmiany w Kodeksie Pracy wymagają vacatio legis

W najbliższym czasie Senat będzie zajmował się rozpatrywaniem nowelizacji Kodeksu Pracy w zakresie dostosowania dyrektyw Unii Europejskiej do ustawodawstwa krajowego dotyczącego tworzenia stabilnych, przejrzystych warunków pracy oraz godzenia życia zawodowego z prywatnym. Ta nowelizacja przewiduje szereg rozwiązań natury biurokratycznej, organizacyjnej, ale też i kosztowej z punktu widzenia pracodawców. Wprowadza bowiem szereg rozwiązań, które mają ułatwiać godzenie życia zawodowego z rodzinnym oraz szereg przywilejów dla pracowników.

– To dla pracodawców oznacza dodatkowe koszty i obciążenia. W związku z tym Federacja Przedsiębiorców Polskich postuluje, żeby wydłużyć czas wejścia w życie nowych przepisów – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Pracodawcy, zwłaszcza mniejsze firmy, muszą się odpowiednio przygotować i przewidzieć, jakie zmiany nastąpią oraz jakie będą z tego wynikały konsekwencje. W przeciwnym razie może to spowodować chaos organizacyjny. Firmy powinny mieć czas, aby wdrożyć planowane zmiany – zwłaszcza związane z nieobecnością pracownika w miejscu pracy ze względów rodzicielskich, opiekuńczych czy w okresie łączenia życia zawodowego z prywatnym. Dlatego kluczowym postulatem jest opóźnienie wejścia w życie niektórych przepisów tak, żeby przedsiębiorcy mogli dostosować swoją organizację, swój biznes do nowych przepisów i uprawnień, jakie będą nadane pracownikom – apeluje prof. Spytek-Bandurska.

Najem instytucjonalny – kwitnący sektor rynku mieszkaniowego

  • Wbrew kryzysowi na rynku mieszkaniowym szybko rozwija się najem instytucjonalny – PRS. W ofercie jest obecnie ok. 10 tys. lokali, ale do 2026 roku ma ich być ponad 55 tys.
  • Popularności PRS sprzyja luka mieszkaniowa szacowana na 2 mln lokali, malejąca podaż będąca efektem załamania na rynku kredytów hipotecznych oraz wciąż atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych cena m2 w Polsce.
  • 80 proc. zasobu znajduje się w największych aglomeracjach. Jednak również pozostała część wymaga profesjonalnej obsługi technicznej. W efekcie rośnie znaczenie firm serwisowych, które mają strukturę wielooddziałową.
  • Usługi serwisowe muszą uwzględniać specyfikę nieruchomości, wysoki standard oraz komfort użytkowników. Podczas prac ważna jest też empatia i poszanowanie prywatności.

Sektor rośnie w siłę. Do 2026 roku nawet 6x więcej mieszkań

W ramach polskiego rynku mieszkaniowego sukcesywnie rozwija się najem instytucjonalny. Aktualnie w ofercie PRS (Private Rented Sector) funkcjonuje ok. 10 tys. mieszkań. Jak wskazuje w swoim raporcie PwC, w ciągu trzech lat liczba ta może przekroczyć nawet 55 tys. Podstawową przyczyną wzrostu jest powiększająca się luka mieszkaniowa w dużych aglomeracjach szacowana obecnie nawet na 2 mln lokali. Do tego dochodzi malejąca podaż mieszkań będąca wynikiem kryzysu na rynku hipotecznym, a ponadto zmiana podejścia do własności. Czynnikiem rozwoju jest także wciąż atrakcyjna dla inwestorów cena m2 na polskim rynku pierwotnym oraz wyższa stopa zwrotu z najmu w porównaniu do miast bardziej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej. W efekcie główni inwestorzy wywodzą się ze Skandynawii oraz Niemiec. Perspektywy dla firm operujących na rynku najmu instytucjonalnego wydają się więc bardzo optymistyczne.

 – Poza czynnikami makroekonomicznymi o powodzeniu przedsięwzięć realizowanych w ramach PRS zdecyduje też fakt, czy inwestorzy będą w stanie zaoferować najemcom wysokiej jakości usługi związane z zarządzaniem i obsługą nieruchomości. Dużą rolę odegrają w tym aspekcie dostawcy posiadający know how związany z wypróbowaną i fachową obsługą techniczną, wyspecjalizowaną w prewencji, szybkiej reakcji na usterki, czy w prowadzeniu procesu gwarancyjnego – zauważa Agnieszka Gierulska, Kierownik Projektów TechFM ze SPIE Building Solutions.

1/5 budynków poza aglomeracjami także wymaga serwisowania

Wg analiz rynkowych zasoby mieszkań w formule PRS znajdują się przede wszystkim w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście oraz Katowicach. Niemniej blisko 20 proc. takiej powierzchni funkcjonuje poza największymi aglomeracjami. Dla operujących tam inwestorów oznacza to konieczność poszukiwania partnerów zajmujących się obsługą nieruchomości dodatkowo w tych lokalizacjach. W efekcie wzrasta rola firm, które dysponują kompetencjami, ale oprócz tego mają strukturę wielooddziałową.

– Korzyści, jakie daje współpraca z firmą oferującą profesjonalny i szeroki zakres usług serwisowych, bez względu na usytuowanie posiadanej nieruchomości, dostrzegli już najwięksi gracze na rynku PRS. Takie podejście posiada dużo zalet. Pozwala nie tylko na zwiększenie rentowności inwestycji i osiągnięcie korzyści skali. Eliminuje również kilka innych, często bardziej „prozaicznych” problemów. Mam tu na myśli, chociażby brak konieczności każdorazowego edukowania nowego dostawcy w kwestii zastosowanych technologii, obowiązujących procedur operacyjnych, czy standardów obsługi – kontynuuje Agnieszka Gierulska ze SPIE.

Warto nadzorować urządzenia, ale i proces gwarancyjny

Realizacja obsługi serwisowej w formie outsourcingu to sprawdzone i opłacalne rozwiązanie ze względów ekonomicznych, jak i organizacyjnych. Ważne jest, aby funkcję tą realizował wykonawca kompetentny w zakres zadań administracyjnych, jak i kwestii technicznych. Można do nich zaliczyć przykładowo nadzór i kontrolę nad węzłami ciepła, agregatami wody lodowej, stacjami niskiego napięcia, czy systemami pożarowymi.

– W przypadku nieruchomości kluczowym zagadnieniem jest ponadto monitoring zużycia mediów oraz kontrola wentylacji i klimatyzacji, których efektywne wykorzystanie ogranicza koszty finansowe i środowiskowe. W tym miejscu warto wspomnieć, że istnieją już rozwiązania umożliwiające sterowanie takimi urządzeniami przy pomocy inteligentnych systemów. Dla nowego obiektu niezmiernie istotne jest też posiadanie wykwalifikowanego personelu, który będzie upoważniony do nadzorowania procesu gwarancyjnego. Umożliwi to koordynację techniczną oraz szybsze usuwanie ewentualnych awarii i usterek  – mówi Agnieszka Gierulska ze SPIE.

Serwisant ma być … mało widoczny

Przy konserwacji budynków funkcjonujących w ramach najmu instytucjonalnego ważne są nie tylko kompetencje techniczne i szybkość reakcji. Trzeba zdawać sobie sprawę, że działania w tym obszarze determinują jeszcze wysoki standard nieruchomości oraz komfort jej użytkowników. To priorytetowa, lecz często też drażliwa materia. Jak wskazuje Przewodnik po PRS autorstwa ThinkCo i Deco Room tym, co głównie irytuje najemców lokali w podejściu ich właścicieli, jest zatajanie informacji o usterkach i niedogodnościach.

– Obsługa awarii oraz prace serwisowe w przypadku nieruchomości PRS różnią się od analogicznych czynności wykonywanych np. w biurowcach czy magazynach logistycznych. Przede wszystkim zgłoszeń jest o wiele więcej. Bardzo często wizyty i ewentualne naprawy są realizowane w obecność klientów, także w dni wolne od pracy. Niezmiernie ważne jest wówczas jednakowo profesjonalne usunięcie usterki, czy estetyczne wykonanie prac, ale również wykazanie się empatią i poszanowaniem prywatności – podkreśla Agnieszka Gierulska, Kierownik Projektów TechFM ze SPIE.

Co 4 firma chce zatrudniać nowych pracowników, ale nadal co 5 myśli o zwolnieniach

W II kwartale 2023 roku 28% pracodawców w Polsce chce powiększać zespoły, 19% z nich deklaruje redukcję stanowisk, a 49% firm nie przewiduje zmian związanych z personelem. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych organizacji wynosi +8%, co oznacza, że osoby planujące zmianę pracodawcy mogą spodziewać się więcej ofert pracy, niż w ostatnich miesiącach. Takie dane płyną z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany rekrutacyjne firm na czas od kwietnia do końca czerwca 2023. Największe potrzeby rekrutacyjne deklarują przedstawiciele branży energetyki i usług komunalnych oraz usług komunikacyjnych. Najbardziej optymistyczne plany rekrutacyjne zgłaszają firmy zlokalizowane w północno-zachodnim oraz wschodnim regionie Polski. Więcej w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na czas od kwietnia do końca czerwca. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która jest barometrem rynku pracy i pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, na najbliższy kwartał wynosi +8%. To wynik wyższy o 7 punktów procentowych od prognozy deklarowanej na trzy pierwsze miesiące tego roku, a także wzrost o 5 punktów procentowych w porównaniu do II kwartału 2022 roku. Oznacza to, że rynek pracy jest nieco bardziej aktywny, niż w poprzednim kwartale, a organizacje chętniej chcą powiększać swoje zespoły.

Zatrudnienie nowych pracowników planuje 28% badanych przedsiębiorstw, o konieczności zwolnień mówi 19% organizacji, a jedynie 4% firm nie zna planów zatrudnienia na nadchodzący czas. Niemal połowa (49%) polskich pracodawców chce pozostawiać liczbę pracowników na dotychczasowym poziomie.

Energetyka i usługi komunalne oraz usługi komunikacyjne najbardziej otwarte na nowe talenty

Z danych wynika, że we wszystkich ośmiu analizowanych obszarach pracodawcy chcą powiększać swoje zespoły w II kwartale tego roku. Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć kandydaci z branży energetyki i usług komunalnych (+22%), usług komunikacyjnych (+21%) oraz w sektorze transportu, logistyki i motoryzacji (+19%). Niższe, choć wciąż optymistyczne prognozy zatrudnienia deklarują pracodawcy obszaru nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej (+11%), finansów i nieruchomości (+9%), IT (+8%), a także przemysłu i surowców (+8%). W branży dóbr i usług konsumpcyjnych można mówić o pewnej stabilizacji rynku, bowiem tutaj prognoza rekrutacyjna deklarowana przez pracodawców na najbliższy czas to +1%.

– Aktualna prognoza rekrutacyjna firm, choć lepsza od poprzedniego kwartału nadal jest bardzo daleka od pożądanych dwucyfrowych wskazań, które notowaliśmy przed pandemią. Mimo wzrostu ogólnej prognozy a także wzrostów w ujęciu kwartalnym w niemal wszystkich badanych przez nas sektorach nie spodziewamy się aż tak dużej dynamiki zmian na rynku pracy. Polscy pracodawcy bardzo szybko reagują na zmieniającą się sytuację na rynku weryfikując swoje plany rekrutacyjne, a ta nadal nie jest komfortowa. Mimo poprawy nastrojów wynikających z danych nadal widzimy dużą ostrożność firm w decyzjach związanych z personelem. Z drugiej strony wzrost prognozy w stosunku do pierwszego kwartału jest też często występującym elementem w cyklu funkcjonowania rynku pracy. Na początku roku firmy uwalniają budżety na zatrudnienie nowego personelu, startują też inwestycje, które często są wstrzymane na czas zimy – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor zarządzający ManpowerGroup w Polsce. – Oczywiście cieszą nas odnotowane wzrosty zatrudnienia, co może być zapowiedzią budzenia się rynku pracy po zimie. Budzi się także obszar motoryzacji, który przez długi czas odczuwał i nadal odczuwa skutki załamania łańcucha dostaw i braku komponentów. Ożywienie obserwujemy również w firmach produkujących komponenty dla przemysłu zbrojeniowego, który zyskuje na aktualnym konflikcie zbrojnym. Bez względu na sytuację na rynku talent dalej będzie w cenie. Firmy z obszaru usług komunikacyjnych, life science, finansów i nieruchomości, które wskazują najwyższe prognozy zatrudnienia będą mierzyć się w trudnościami w znalezieniu pracowników o pożądanych kompetencjach – dodaje Tomasz Walenczak.

Północno-zachodnia Polska zapowiada najbardziej intensywne rekrutacje

Biorąc pod uwagę dane dla regionów Polski, to z raportu ManpowerGroup wynika, że najwięcej nowych pracowników chcą pozyskiwać firmy zlokalizowane na północnym-zachodzie (+27%) oraz na wschodzie (+13%). Mniej korzystne, lecz wciąż dodatnie prognozy zatrudnienia zadeklarowali pracodawcy z Centrum (+10), Południa (+7%) oraz Południowego-Zachodu (+5%) kraju. Zwolnień należy natomiast spodziewać się wśród organizacji zlokalizowanych w północnej (-4%) Polsce.

– Prognozy dla regionów są faktycznym odzwierciedleniem panujących nastrojów u pracodawców. Optymizm na północnym-zachodzie, dla którego odnotowaliśmy najwyższe wskazania to skutek wielu inwestycji w tym regionie, na przykład w obszarze logistyki czy magazynowania. Jednocześnie firmy tam zlokalizowane mierzą się z dużą skalą niedoboru talentów, wynikającą z uruchomienia wielu nowych miejsc pracy we wschodnich Niemczech, na które rekrutowani są pracownicy z Polski. Na drugim biegunie mamy region północny, z redukcjami zatrudnienia. W tym przypadku warto odnieść się do sektora usług dla biznesu, licznego w Trójmieście, w którym wiele organizacji miało okazję współpracować z globalnymi firmami big tech, które z kolei w ostatnim czasie zdecydowały się redukcje zatrudnienia, co finalnie także odbiło się w działaniach dostawców – mówi Tomasz Walenczak.

Duże firmy z najwyższymi prognozami rekrutacyjnymi

W II kwartale 2023 roku najbardziej otwarte na powiększanie swoich zespołów są duże organizacje zatrudniające powyżej 250 pracowników (+22%). Średnie przedsiębiorstwa (50-249 pracowników) oraz mikrofirmy (do 10 pracowników) wskazują na prognozę zatrudnienia odpowiednio na poziomie +6% oraz +8%. O konieczności redukcji etatów mówią pracodawcy reprezentujący sektor małych organizacji (10-49 osób) z prognozą -2%.

Polska na tle regionu EMEA

Choć polscy pracodawcy deklarują optymistyczną prognozę zatrudnienia w II kwartale 2023 roku na poziomie +8%, to wciąż jest to jeden z najniższych wyników w całym regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Niższy wskaźnik zadeklarowały jedynie organizacje z Grecji (+7%) i Węgier (+2%). Wśród państw regionu EMEA największą chęć rozbudowywania zespołów wskazują pracodawcy z Norwegii, Szwajcarii i Holandii z identyczną prognozą +31%.

O Barometrze ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia

Badanie w ramach Barometru ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia dla II kwartału 2023 roku zostało zrealizowane globalnie, w terminie od 2 do 31 stycznia 2023 roku na grupie niemal 39 000 pracodawców, reprezentujących 41 rynków na całym świecie. Dane dla Polski zostały opracowane na podstawie wywiadów obejmujących reprezentatywną próbę 510 pracodawców.

Dane MRiT: Przedsiębiorcy inwestują coraz mniej środków w SSE i PSI. Spadek rdr. wynosi ponad 90 proc.

Jak wynika z danych MRiT, w ub.r. faktycznie poniesione koszty inwestycji w SSE i PSI były o prawie 92% niższe niż w 2021 roku. W latach 2017-2022 wyniosły one łącznie przeszło 50 mld złotych, malejąc z roku na rok. W tym okresie największa część z tych środków przypadła na woj. warmińsko-mazurskie, małopolskie i śląskie. Do tego w 2022 roku o blisko 83% mniej inwestycji zostało formalnie wycofanych z realizacji w ramach SSE i PSI niż w 2021 roku. Z kolei w latach 2017-2022 takich przypadków odnotowano w sumie 365. Ministerstwo Finansów przedstawia też wykazane przez podatników dochody wolne od podatku, uzyskane z działalności gospodarczej prowadzonej na terenie specjalnych stref ekonomicznych. W 2021 roku kwota wzrosła o prawie 77% w porównaniu z 2020 rokiem.   

Faktyczne inwestycje

Jak informuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), w ubiegłym roku faktycznie poniesione koszty inwestycji w Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE) i Polską Strefę Inwestycji (PSI) wyniosły 312 mln zł. To o 91,9% mniej niż rok wcześniej, kiedy było to 3,859 mld zł. Przy tym dane są zbierane po zakończeniu inwestycji przez inwestora. Uwzględniając podział na województwa, ubiegłoroczne zestawienie otwiera łódzkie – 160 mln zł. Dalej widać podkarpackie – 65 mln zł, a także małopolskie – 37 mln zł. Natomiast przy sześciu województwach jest wynik 0 zł. To kujawsko-pomorskie, opolskie, pomorskie, śląskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie.

– Możliwe jest to, że inwestorzy występują z wnioskami o przesunięcie terminu realizacji inwestycji z uwagi na obecne trudności, z jakimi się borykają. Wielu przedsiębiorców dotykają trudności wynikające ze spowolnienia gospodarczego, spadku wielkości zamówień, załamania łańcuchów dostaw, problemów ze źródłami energii, inflacją czy wysokimi kosztami obsługi zadłużenia – komentuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Jak podkreślają prof. Tomasz Dorożyński i prof. Janusz Świerkocki z Uniwersytetu Łódzkiego, SSE funkcjonują w Polsce od ponad 25 lat. Dane za jeden wybrany rok nie muszą świadczyć o ich atrakcyjności inwestycyjnej. Badania przeprowadzone przez ww. ekspertów dowodzą, że poszczególne strefy cieszyły się różnym zainteresowaniem inwestorów (mierzonym m.in. wartością nakładów inwestycyjnych oraz liczbą zezwoleń lub decyzji o wsparciu). W każdym makroregionie znajdziemy strefy, które lepiej lub gorzej radziły sobie z przyciąganiem inwestorów. Zróżnicowanie regionalne zależało przede wszystkim od atrakcyjności regionów i aktywności spółek zarządzających SSE lub PSI. Generalnie lepiej wypadają te, które leżą w bogatszych, a więc bardziej atrakcyjnych dla biznesu, częściach kraju.

Według danych resortu za lata 2017-2022, łączna kwota faktycznie poniesionych kosztów inwestycji wyniosła 50,179 mld zł. One zmniejszały się z roku na rok w analizowanym okresie. W 2017 roku były na poziomie 16,805 mld zł, w 2018 roku – 11,356 mld zł, w 2019 roku – 9,432 mld zł, a w 2020 roku – 8,414 mld zł. W tych latach największe faktycznie poniesione koszty inwestycji były w woj. warmińsko-mazurskim – 7,133 mld zł. Dalej w zestawieniu widać małopolskie – 6,520 mld zł, śląskie – 6,309 mld zł, podkarpackie – 4,841 mld zł, a także łódzkie – 4,551 mld zł. Na końcu rankingu mamy świętokrzyskie – 417 mln zł, podlaskie – 674 mln zł, jak również pomorskie – 837 mln zł.

– Kwota ok. 50 mld zł, rzeczywiście poniesionych kosztów inwestycji w okresie sześciu lat, zasługuje oczywiście na docenienie. Jednak odnotować należy, że była ona w gruncie rzeczy umiarkowana. Spadek kosztów ponoszonych w kolejnych latach, z blisko 17 mld zł do zaledwie 312 mln zł, można zapewne zinterpretować jako skutek wystąpienia w latach 2020-2022 ponadprzeciętnych turbulencji kryzysowych – analizuje prof. dr hab. Stanisław Flejterski z Wyższej Szkoły Bankowej w Szczecinie.

Jednak „nie”

Zgodnie z danymi resortu, 10 inwestycji zostało formalnie wycofanych z realizacji w ramach w 2022 r. (rok wydania zezwolenia lub decyzji o wsparciu). To o 82,8% mniej niż w 2021 roku, kiedy było ich 58. Natomiast w okresie 2017-2022 łącznie takich przypadków odnotowano 365. Najwięcej z nich zarejestrowano w 2018 roku – 91 i 2017 roku – 84.

– Skalę rezygnacji z realizowania inwestycji w ramach SSE i PSI w 2022 roku można uznać za relatywnie niewielką, zwłaszcza w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Sytuacja jest nadzwyczaj dynamiczna, zarówno zainicjowanie inwestycji, jak i niekiedy decyzja o wycofaniu się z jej realizacji, wynika z uwzględnienia wielu rozmaitych okoliczności o charakterze makroekonomicznym, mezoekonomicznym  oraz mikroekonomicznym – mówi prof. Flejterski.

Powyższe dane nie są zaskakujące, co stwierdzają prof. Dorożyński i prof. Świerkocki. Jak zaznaczają eksperci, inwestowanie w SSE wymaga wypełnienia wielu warunków oraz sprostania procedurom i formalnościom. Finalnie nie wszystkie projekty okazują się skuteczne. Statystyki dowodzą, że od początku funkcjonowania stref blisko 50% zezwoleń zostało wyłączonych z obrotu prawnego w związku z cofnięciem, wygaszeniem, unieważnieniem bądź uchyleniem. Ok. 20% zezwoleń zostało cofniętych. Głównym powodem było niezrealizowanie przez przedsiębiorców określonych w nich warunków. Ponadto kończy się program SSE. To oznacza, że inwestor z zezwoleniem z 2017 roku lub późniejszym ma niewielką szansę, by do 2026 roku skonsumować ulgę w podatku, więc może się wycofać.

– Rezygnacje w latach 2017-2018 mogły wynikać z okresu przełomu, jakim było zastąpienie specjalnych stref ekonomicznych jedną Polską Strefą Inwestycji. Ustawą z 10 maja 2018 roku określono zasady udzielania przedsiębiorcom wsparcia na realizację nowych inwestycji w ramach PSI. Przedsiębiorcy, którzy wówczas byli zainteresowani realizacją inwestycji, mogli nie mieć pełnej wiedzy na temat tego, który instrument podatkowy będzie dla nich bardziej optymalny. Wielu z nich występowało o stare zezwolenie strefowe lub o nową decyzję o wsparciu. Gdy sytuacja się ustabilizowała, okazywało się, że podjęte decyzje być może nie były adekwatne do założeń odnośnie realizacji inwestycji, stąd rezygnacje – dodaje Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Ulgowe podejście

Z kolei Ministerstwo Finansów przedstawia dane podatników podatku dochodowego od osób prawnych oraz podatników podatku dochodowego od osób fizycznych, którzy w złożonych zeznaniach podatkowych wykazali dochody wolne od podatku. Mowa o tych uzyskanych z działalności gospodarczej prowadzonej na terenie specjalnych stref ekonomicznych, w tym dochodach z działalności gospodarczej określonej w decyzji o wsparciu. W 2021 roku (najnowsze dane) kwota ta wyniosła 21,372 mld zł. To o 76,9% więcej niż w 2020 roku, kiedy odnotowano 12,084 mld zł. Wynik z 2020 roku był najniższy z okresu 2017-2021. We wspomnianym 2017 rok było to 16,136 mld zł, w 2018 roku – 16,651 mld zł, a w 2019 roku – 18,674 mld zł.

– 3 lata temu przedsiębiorcy musieli zmierzyć się z nowymi wyzwaniami związanymi z pandemią. To wpłynęło na pogorszenie się wyników firm za rok 2020. Stąd zrozumiała jest najniższa wielkość dochodów wolnych od podatku właśnie wtedy. Natomiast wzrost na przestrzeni analizowanego okresu, za wyjątkiem 2020 roku, może świadczyć o stopniowym zwiększaniu efektywności działalności gospodarczej. Takie dane powinny cieszyć, gdyż są zgodne z założeniami przepisów o SSE i PSI, aby pobudzać rozwój gospodarczy poprzez nowe inwestycje – analizuje Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Eksperci z Uniwersytetu Łódzkiego zaznaczają, że dochód, co do zasady, nie musi rosnąć z roku na rok. Eksperci zwracają uwagę na dane przedstawione w Informacji o realizacji ustawy o SSE (stan na koniec 2021 rok). Z nich wynika, że dochód zwolniony od podatku, a więc sama wartość zwolnienia dla podatników prowadzących działalność gospodarczą w SSE, rosła w latach 1998-2020. Prawdopodobnie kwota co roku wzrastała, bo rosła produkcja (zyski) dająca prawo do ulgi. Zdarzały się wyjątki (lata 2004-2005, 2012 rok, 2017 rok oraz właśnie 2020 rok). Było to związane przede wszystkim ze zmieniającą się liczbą podatników oraz uzyskanym przez nich dochodem zwolnionym od podatku. Sytuacja, która miała miejsce w 2020 roku, nie była wyjątkowa, choć można ją prawdopodobnie powiązać z kryzysem pandemicznym.

Czy dziś pierwsze skrzypce będzie grała inflacja?

Nerwowość po upadku banków z USA pozostaje wysoka. Notowania innych instytucji regionalnych ponownie traciły. Rentowności obligacji USA zanotowały potężny spadek. Pomimo szybkiego działania amerykańskich regulatorów, które miało na celu wsparcie deponentów upadłych podmiotów, awersja do ryzyka pozostaje wysoka. Dziś rynek będzie spoglądał na inflację CPI ze Stanów Zjednoczonych za luty. Wycena futures dotycząca ścieżki stóp procentowych Fed wskazuje w dużej mierze redukcję marcowej podwyżki.

Amerykanie działają bardzo szybko, wszystko po to, żeby strach i awersja do ryzyka nie rozlały się szeroko po rynku. Sama Rezerwa Federalna zakomunikowała, że jest przygotowana na ewentualną presję płynnościową, która może się pojawić. Został stworzony Bank Term Funding Program. Będzie on oferował pożyczki na okres do jednego roku dla banków, stowarzyszeń oszczędnościowych, unii kredytowych i innych uprawnionych instytucji depozytowych. Program ten będzie akceptował jako zabezpieczenie amerykańskie papiery skarbowe, papiery dłużne agencji i papiery wartościowe zabezpieczone hipoteką oraz inne kwalifikujące się aktywa. Będą one wyceniane po wartości nominalnej.

Głos w tej sprawie zabrał prezydent Biden, który zadeklarował, że USA „zrobią wszystko co konieczne”, żeby wzmocnić system bankowy. Na zakup banku SVB zdecydował się HSBC. Wartość tej transakcji to symboliczny 1 funt.

Mocna przecen dotknęła wczoraj europejskie parkiety. DAX, CAC40, FTSE100 czy EuroStoxx50 wykonały znaczną korektę. Notowania znalazły się w interesującym miejscu od strony analizy technicznej. Aktualne spadki są bardzo zbliżone pod kątem wielkości do tych, które wystąpiły w II połowie grudnia ubiegłego roku.

Rynek w dużym stopniu dokonał rewizji dalszych kroków Rezerwy Federalnej. Prawdopodobieństwo ruchu o 25 pb w przyszłym tygodniu spadło do 59 proc. Z kolei możliwość ruchu o 50 pb została praktycznie wyeliminowana.

Dziś inwestorzy oczekują na informację jak kształtowała się inflacja w Stanach Zjednoczonych w lutym. Prognozy wskazują na spadek wskaźnika zasadniczego do 6 proc. (z 6,4 proc. w styczniu) oraz bazowego do 5,5 proc. (z 5,6 proc. poprzednio). Istotne jest pytanie, czy w tym newralgicznym okresie rynek będzie w stanie zmienić swoje oczekiwania co do dalszych decyzji Fed po publikacji dzisiejszych danych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wyraźny wzrost liczby szybkich stacji ładowania od początku 2023 r.

Według danych z końca lutego 2023 r., w Polsce były zarejestrowane łącznie 70 263 osobowe i użytkowe samochody z napędem elektrycznym. Przez pierwsze dwa miesiące b.r. ich liczba zwiększyła się o 5 056 sztuk, tj. o 56% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

licznik elektromobilnosci

Pod koniec lutego 2023 r. po polskich drogach jeździło 66 685 elektrycznych samochodów osobowych. W pełni elektryczne auta (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 33 902 szt. tej części floty pojazdów (51%), a pozostałą część stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 32 783 szt. (49%). Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 3 578 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec lutego składała się z 16 602 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 506 344 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 846 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec lutego 2023 r. w Polsce funkcjonował0 2680 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (5266 punktów). 30% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 70% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W lutym uruchomiono 58 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (127 punktów).

W lutym b.r. miały miejsce dwa bardzo istotne zdarzenia dla rozwoju sektora zeroemisyjnej motoryzacji. Pierwsze to przyjęcie przez Parlament Europejski propozycji nowych celów redukcyjnych dla samochodów osobowych i dostawczych. W 2030 roku redukcja w przypadku samochodów osobowych musi osiągnąć 55%, w przypadku samochodów dostawczych – 50% a już w roku 2035 redukcja CO2 w obu tych kategoriach pojazdów będzie musiała wynosić 100%. Jednak jeszcze czekamy na ostateczne głosowanie, bo jeden z krajów członkowskich oczekuje, że do propozycji zostaną włączone zeroemisyjne samochody z silnikami spalinowymi zasilanymi e-paliwami.  Drugie istotne wydarzenie to propozycja Komisji Europejskiej redukcji poziomu CO2 dla pojazdów ciężkich – HDV i autobusów. Wynika z niej, że w 2030 roku redukcja CO2 od HDV ma wynieść 45%, w 2035 – 65%, a w 2040 – 90%. Obie propozycje utwierdzają branżę motoryzacyjną w przekonaniu, że dążenie do zeroemisyjnej mobilności jest jednym z najważniejszych długoterminowych celów władz Unii Europejskiej i krajów członkowskich mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

– Mimo że liczba stacji ładowania oddanych do użytku przez pierwsze dwa miesiące 2023 r. była tylko nieznacznie wyższa w porównaniu do wyniku z analogicznego okresu roku 2022 (115 do 102), na pewno cieszy wyraźny wzrost nowych instalacji w segmencie ładowarek DC (55 do 17). W konsekwencji Polska utrzymuje wysoki (30%) udział szybkich stacji na tle większości państw członkowskich UE. W związku z kolejnymi inwestycjami operatorów oraz finalizacją programu dopłat do infrastruktury spodziewamy się kontynuacji tego trendu w kolejnych miesiącach, w tym uruchamiania stacji o coraz wyższej mocy oraz instalowania coraz większej liczby hubów ładowania – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.   

Ponad 80 proc. światowych firm umożliwia pracę zdalną swoim pracownikom przynajmniej raz w tygodniu

Oczekiwania pracowników dotyczące sposobu organizacji pracy oraz konieczność pozyskiwania talentów na całym świecie sprawiają, że ponad jedna trzecia firm zezwala na wykonywanie obowiązków zawodowych z zagranicy. Za największe wyzwanie związane z pracą zdalną uznaje się konieczność wypracowania optymalnej strategii jej stosowania – wynika z raportu Global Remote Work Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Według polskich przedsiębiorców zmiany w sposobie funkcjonowania zespołów spowodują konieczność wykształcenia nowych umiejętności menadżerskich.

Wzrost popularności pracy zdalnej i hybrydowej stwarza firmom szanse na przyciągnięcie utalentowanych pracowników z całego świata. Z drugiej strony zmiany, jakie zaszły na rynku pracy w ostatnich latach sprawiają, że przedsiębiorcy stają przed koniecznością weryfikacji strategii codziennej działalności. W tym celu firma doradcza Deloitte w sierpniu 2022 r. przepytała ponad 820 przedstawicieli firm pochodzących z 45 krajów, którzy podzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat przyszłości pracy zdalnej.

Wyniki badania pokazują, że mimo zniesienia ograniczeń wprowadzonych w czasie pandemii cztery na pięć badanych przedsiębiorstw nadal umożliwia swoim pracownikom przynajmniej częściową pracę zdalną. Jednocześnie na popularności zyskuje hybrydowy model, którego stosowanie wskazała ponad połowa ankietowanych. Natomiast praca w pełni zdalna jest obecna w 27 proc. przedsiębiorstw, a zaledwie co dziesiąte nie umożliwia swoim pracownikom wykonywania obowiązków zawodowych na odległość.

– Realizacja potrzeb członków zespołu staje się obecnie jedną z najważniejszych kwestii dla dzisiejszych menadżerów. Takie osoby muszą brać pod uwagę oczekiwania swoich podwładnych dotyczące pracy zdalnej, a jednocześnie dbać o efektywność realizowanych zadań. Kluczem do sukcesu w najbliższych latach może się więc okazać umiejętność jasnego komunikowania przyczyn stacjonarnych spotkań zespołów. Pozwoli to bowiem na maksymalizację korzyści, jakie dają zdalne i hybrydowe modele pracy, jak i umożliwi budowę wizerunku elastycznego pracodawcy – mówi Anna Szabowska-Walaszczyk, manager, Human Capital, Deloitte.

Najczęściej wskazywaną przyczyną stosowania pracy zdalnej jest chęć poprawy doświadczeń pracowników dzięki większej elastyczności (84 proc. odpowiedzi). Sześć na dziesięć przedsiębiorstw postrzega ten model pracy jako sposób na przyciągniecie talentów, natomiast dla 40 proc. ankietowanych jest to narzędzie służące do osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju (m.in. dzięki ograniczeniu czasu, jaki pracownicy muszą przeznaczyć na dojazdy do pracy). Co czwarty badany jako główny powód wskazał możliwość zmniejszenia wydatków na przestrzeń biurową.

Wyniki badania Deloitte pokazują, że możliwość pracy zdalnej może być traktowana jako ważny atut w rywalizacji o przyciągnięcie kompetentnych i utalentowanych pracowników. O ile praca zdalna wykonywana w kraju macierzystym nie stanowi dużego problemu dla przedsiębiorców, to już świadczenie jej poza granicami może wiązać się z powstałymi w państwie wykonywania obowiązków służbowych konsekwencjami zarówno fiskalnymi, jak i w zakresie ubezpieczeń społecznych. Dotyczą one zarówno pracowników, jak i pracodawców. I to właśnie te obszary tworzą największe wyzwania dla firm poszukujących wykwalifikowanych pracowników na całym świecie – mówi Katarzyna Kurzawska-Puchała, doradczyni podatkowa, partnerka associate w Zespole ds. rozwiązań dla pracodawców, Deloitte.

Oprócz kwestii prawnych, przedsiębiorcy mierzą się z koniecznością wypracowania modelu pracy, który z jednej strony pozwoli spełnić oczekiwania pracowników, a z drugiej umożliwi sprawne osiąganie celów biznesowych. Wyniki badania wskazują, że najczęściej stosowaną metodą jest przyjęcie jednego podejścia (70 proc. odpowiedzi) we wszystkich oddziałach firmy. Jedynie co trzecia firma zdecydowała się na umożliwienie opracowania lokalnych polityk dotyczących sposobu organizacji codziennego funkcjonowania.

Krócej za granicą

Rozwój technologii oraz uelastycznienie modelu pracy skłoniły część osób aktywnych zawodowo do zmiany miejsca zamieszkania. Co więcej, część z nich postanowiła przeprowadzić się do innego kraju, jednocześnie pozostając zatrudnionym u dotychczasowego pracodawcy. Chociaż takie rozwiązanie może mieć korzystny wpływ na m.in. samopoczucie pracownika, to z punktu widzenia przedsiębiorstwa fakt zatrudnienia osoby przebywającej za granicą stanowi potencjalne wyzwanie. Kwestia ta znajduje swoje odzwierciedlenie w odpowiedziach na pytanie dotyczące lokalizacji pracownika: podczas gdy dwie trzecie firm umożliwia pracę zdalną na terenie kraju macierzystego, odsetek przedsiębiorstw pozwalających na wykonywanie obowiązków zawodowych z innego kraju wynosi już 35 proc. Co więcej, firmy te warunkują taką opcję m.in. koniecznością posiadania prawa do wykonywania pracy w obcym państwie lub wprowadzają limity liczby dni pracy zdalnej z zagranicy. Blisko 60 proc. z nich umożliwia działanie z innego państwa właśnie w ograniczonym zakresie czasowym – najczęściej jest to 20 dni w ciągu roku (19 proc. odpowiedzi).

Obostrzenia czasowe dotyczące pracy z innego kraju są o tyle istotne, że w zależności od lokalnych regulacji podatkowych w kraju wykonywania pracy mogą powstać obowiązki dla pracownika tudzież pracodawcy w zakresie rejestracji w tamtejszym urzędzie skarbowym. Dlatego też podejście danej firmy do pracy zdalnej, zwłaszcza tej wykonywanej zza granicy, w ogromnym stopniu zależy od takich kwestii jak podatki czy ubezpieczenia społeczne. Być może rozwiązaniem będzie wprowadzenie dodatkowych przepisów na poziomie międzynarodowym, uwzględniających potrzebę elastyczności osób pracujących zdalnie – mówi Maja Zabawska, doradczyni podatkowa, partnerka w Zespole ds. rozwiązań dla pracodawców, Deloitte.

Hybryda przede wszystkim

W Polsce odsetek firm, które w różnym stopniu umożliwiają prace zdalną, w niektórych branżach potrafi sięgnąć 90 proc. Najczęściej stosowaną formą organizacji działania jest model hybrydowy, zakładający jedynie 2 dni pracy biurowej w ciągu tygodnia. Jest to w pewnym stopniu wynik oczekiwań pracowników – blisko co trzeci uczestnik ankiety przeprowadzonej w ramach badania Deloitte „Stan pracy hybrydowej w Polsce” jako preferowany wskazał model zakładający 3 dni pracy zdalnej.

Możliwość wykonywania obowiązków zawodowych z kraju innego niż Polska jest rzadko spotykanym rozwiązaniem. Jedynie 13 proc. polskich przedsiębiorstw zezwala swoim pracownikom na pracę z dowolnej lokalizacji, czyli o 22 pkt. proc. mniej niż wynosi średnia globalna. Jednocześnie odsetek polskich pracowników oczekujących takiej możliwości wynosi 47 proc. Zdaniem autorów raportu zwiększenie przez pracodawcę liczby dni pracy zdalnej zza granicy może okazać się skutecznym sposobem na przyciągnięcie wysoce wykwalifikowanej kadry.

Polscy przedsiębiorcy są świadomi nie tylko zalet pracy zdalnej, ale również wyzwań, jakie się z nią wiążą. Do takich kwestii zaliczają się m.in. konieczność określenia zasad stosowania modelu zdalnego czy hybrydowego, wyraźna komunikacja celowości spotkań w biurze, jak i opracowanie nowych metod pomiaru jakości współpracy. Zdaniem przedstawicieli firm pochodzących z Polski, to właśnie zdolność do efektywnego zarządzania zespołem, którego członkowie pracują zdalnie, w najbliższej przyszłości stanie się jednym z bardziej oczekiwanych kompetencji liderskich.

Równie istotną kwestią co sposób organizacji działania są dla przedsiębiorców przepisy regulujące pracę zdalną. Te firmy, które chcą zapewnić swoim pracownikom maksymalną elastyczność, mogą napotkać bariery prawne utrudniające im wyjście naprzeciw oczekiwaniom osób zatrudnionych. Przedstawiciele firm wskazują także na konieczność opracowania przez regulatora wytycznych precyzujących kwestię zwrotu kosztów pracy zdalnej pracownikowi przez przedsiębiorcę.

– Niedawno opublikowana nowelizacja Kodeksu Pracy przewiduje, że praca zdalna będzie mogła mieć trzy formy: regularnej pracy zdalnej opartej na regulaminie pracy zdalnej bądź uzgodnieniu z pracownikiem, tzw. pracy zdalnej okazjonalnej oraz pracy zdalnej na polecenie pracodawcy wydawane w razie stanu siły wyższej. Każdy z tych reżimów łączy się z innymi obowiązkami, co sprawia, że przed pracodawcami chcącymi korzystać z tych rozwiązań szykuje się bardzo pracowity miesiąc zanim uchwalone przepisy zaczną obowiązywać – mówi Katarzyna Sarek-Sadurska, radca prawny, liderka Działu prawa HR, Deloitte Legal.

Upadek SVB uderza w aktywa ryzykowne, rynkowe obawy dotknęły również złotego

Uwaga na koniec tygodnia skupiła się na wieściach dotyczących pierwszej dużej ofiary rekordowo szybkich podwyżek stóp procentowych w USA, którą stał się Silicon Valley Bank z Kalifornii. Choć złoty początkowo oparł się presji, doścignęły go rynkowe obawy i kurs EUR/PLN wzrósł w poniedziałek 13.03 powyżej psychologicznego poziomu 4,70.

Akcje spadły przed zamknięciem piątkowego handlu, a postrzegane tradycyjnie jako bezpieczne frank szwajcarski i jen japoński były najlepiej radzącymi sobie walutami. Warto zauważyć, że euro się nie osłabiło, a funt nawet nieco zyskał, co sugeruje, że rynki postrzegają problem jako ograniczony do USA.

Upadek SVB w połączeniu z mieszanym piątkowym raportem dot. amerykańskiego rynku pracy (NFP) doprowadził także w ostatnich dniach do gwałtownego spadku rynkowych oczekiwań wobec poziomu stóp procentowych w USA, co dodatkowo obciążyło dolara. Wygląda na to, że podwyżka o 50 pb., którą – jak się wydaje – zasygnalizował we wtorek 7.03 przewodniczący FOMC Jerome Powell obecnie nie wchodzi w grę.

Od piątkowego zamknięcia byliśmy świadkami zdecydowanej interwencji władz amerykańskich w celu powstrzymania potencjalnego runu na banki, na zakup brytyjskiego oddziału SVB zdecydował się zaś HSBC. Uważamy, że interwencja ta wystarczy, by uspokoić deponentów amerykańskich banków regionalnych, i pozwoli rynkom walutowym ponownie skupić się na danych dotyczących inflacji i polityki banków centralnych.

Ten tydzień jest pod tym względem niezwykle istotny. We wtorek 14.03 opublikowany zostanie raport o inflacji w USA w lutym, a w czwartek 16.03 odbędzie się marcowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Przed informacjami o problemach SVB podwyżka o 50 pb. była uznawana za pewną, obecnie wyceny rynkowe doświadczyły sporej korekty. Niemniej ruch o takiej skali pozostaje naszym bazowym scenariuszem.

PLN

Ubiegły tydzień był dla złotego korzystny. W przeciwieństwie do innych głównych walut regionu oparł się on presji i znalazł się pod koniec tygodnia poniżej poziomu 4,70 w parze z euro. Rynkowe obawy doścignęły jednak złotego i kurs EUR/PLN wzrósł w poniedziałek 13.03 powyżej wspomnianego psychologicznego poziomu.

Zeszłotygodniowe posiedzenie RPP przeszło bez większego echa. Wyniki nowych projekcji niemal nie różnią się od listopadowych – największa różnica to niższa niż zakładana wcześniej inflacja w tym roku (11,9% zamiast 13,1%) za sprawą cen energii. Ton prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego na konferencji prasowej był optymistyczny, ale ostrożny. Nowe sygnały z banku centralnego nie zmieniają naszej opinii, że na obniżki stóp najpewniej przyjdzie poczekać do 2024 r.

W tym tygodniu krajowa uwaga skupi się na odczycie inflacji w lutym (środa 15.03). Dynamika cen najpewniej podbije wyraźnie powyżej 18%, osiągając szczyt. To powinno być jej ostatnie słowo – od marca inflacja powinna kierować się w dół.

EUR

Wyniki europejskiej gospodarki, podobnie jak presja inflacyjna, wciąż przewyższają oczekiwania, co oznacza, że podwyżka stóp procentowych o 50 pb. na zbliżającym się w tym tygodniu posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego pozostaje naszym bazowym scenariuszem. Spodziewamy się zdecydowanej rewizji w górę prognoz inflacji bazowej w 2023 r., jednak sygnały z EBC mogą nie być równie jednoznacznie jastrzębie jak zakładaliśmy wcześniej.

Wraz ze spadkiem oczekiwań wobec podwyżek stóp w USA obserwujemy podobne, choć nieco bardziej stonowane, cofnięcie oczekiwań wobec docelowej stopy EBC. Uważamy, że skala tych zmian była zbyt duża – jeśli oczekiwania ulegną korekcie, euro powinno wrócić na ścieżkę wzrostu.

USD

Wieści dotyczące Silicon Valley Bank przyćmiły inne informacje z USA. W raporcie z amerykańskiego rynku pracy widoczne były jednak pewne wstępne i znaczące oznaki jego rozluźnienia, co powinno być dobrą wiadomością dla Rezerwy Federalnej. Obawy dotyczące sytuacji sektora bankowego powinny zostać rozwiane dzięki działaniom podjętym w weekend, w tym pełnej gwarancji depozytów. Sprawi to jednak prawdopodobnie, że Fed będzie miał większe opory przed podnoszeniem stóp procentowych, co zdecydowanie negatywnie wpływa na dolara.

Wciąż znaczący w kontekście decyzji Fedu pozostaje wtorkowy (14.03) raport dotyczący inflacji. Spodziewamy się dalszych oznak stabilizacji miary bazowej na nieakceptowalnym poziomie ok. 5% w ujęciu zanualizowanym, co oznacza, że wspomniana wcześniej możliwa niechęć do podwyżek stóp procentowych może być krótkotrwała. Aby inwestorzy ponownie zaczęli rozważać możliwość podwyżki stóp o 50 pb. jeszcze w tym miesiącu, musielibyśmy odnotować jednak znaczną inflacyjną niespodziankę w górę.

CHF

Frank szwajcarski znalazł się w minionym tygodniu na szczycie zestawienia G10, umacniając się względem wszystkich innych walut G10. EUR/CHF spadł poniżej 0,98, najniższego poziomu od listopada 2022 r. Po raz pierwszy od dłuższego czasu waluta odniosła korzyść z tytułu swojego statusu bezpiecznej przystani, reagując pozytywnie na obawy związane z upadkiem SVB. Dodatkowe wsparcie zapewniła walucie także skromniejsza niż w przypadku innych krajów korekta oczekiwań dot. podwyżek stóp procentowych.

Przemawiający w ubiegłym tygodniu prezes SNB Thomas Jordan stwierdził, że nie można wykluczyć dalszego zacieśniania polityki monetarnej. W naszej opinii bank zdecyduje się na kolejną sporą podwyżkę już w przyszłym tygodniu. W międzyczasie skupimy się przede wszystkim na wiadomościach z zewnątrz, liczba odczytów ze Szwajcarii w najbliższych dniach będzie bowiem ograniczona – dotrą do nas jedynie wtorkowe (14.03) dane dot. cen producenckich i importowych za luty.

CNY

Juan zakończył ubiegły tydzień niżej zarówno w stosunku do dolara amerykańskiego, jak i w ujęciu ważonym handlem, nowy rozpoczyna jednak, odrabiając straty. Wśród zeszłotygodniowych odczytów z Chin szczególnie interesujące wydają się te dot. inflacji. Inflacja CPI nieoczekiwanie spadła o połowę, notując w lutym wartość 1% (w porównaniu do 2,1% w uprzednim miesiącu). Jest to najniższa stopa inflacji konsumenckiej od roku. W przypadku inflacji PPI dysproporcja między oczekiwaniami a rzeczywistym odczytem była łagodniejsza, spadek cen o 1,4% oznacza jednak, że luty był piątym miesiącem deflacji cen producenckich. Dane potwierdzają, że w przeciwieństwie do większości reszty świata Chiny nie muszą zbytnio przejmować się presją cenową.

Jednocześnie niekoniecznie jesteśmy zdania, że otwiera to drogę do większego wsparcia gospodarki przez rząd – władze wydają się raczej ostrożne, widać także pewne oznaki ożywienia popytu. Z kronikarskiego obowiązku warto dodać zaś, że Xi Jinping zapewnił sobie trzecią kadencję jako prezydent ChRL. Jego bliski sojusznik, Li Qiang został nowym premierem, zastępując na tym stanowisku Li Keqianga.

W tym tygodniu skupimy się na pakiecie twardych danych publikowanych w środę. Kompleksowy zbiór odczytów z pierwszych dwóch miesięcy roku da nam lepszy obraz w zakresie stanu chińskiej konsumpcji, sektora przemysłowego czy mieszkaniowego. Poza tym w środę ustalona zostanie stopa MLF. Jej zmiana nie jest oczekiwana, uwaga skoncentruje się więc na kwestii rolowania kredytów.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Bariery prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce – stałe problemy bez zmian

Wysokie podatki, niestabilność prawa i wysokie koszty pracy to utrzymujące się od 2019 r. „TOP 3” postrzeganych przez polskich przedsiębiorców barier na drodze do prowadzenia działalności gospodarczej. Od 2019 r., niestabilność prawa staje się coraz większą barierą dla prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce ( tak wskazało 36% przedsiębiorców w 2019 wobec 51% obecnie). Bariery na drodze do rozwoju działalności gospodarczej w Polsce są postrzegane przez przedsiębiorców porównywalnie. W „TOP3” wciąż znajdują się niejasne, skomplikowane i według polskich przedsiębiorców nieprzychylne im przepisy prawa oraz nazbyt rozbudowane procedury administracyjne.

Jednym problemem jest niestabilność prawa jako ogółu przepisów, natomiast jeszcze ważniejsze jest samo skomplikowanie prawa gospodarczego i podatkowego. Dla 7 na 10 przedsiębiorców z sektora handlu stanowi to poważną barierę na drodze do prowadzenia działalności gospodarczej – zauważa prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.

Według polskich przedsiębiorców, najważniejszą przyczyną niezatrudniania większej liczby pracowników w małych i średnich przedsiębiorstwach są zbyt wysokie koszty z tym związane – od 2019 r. twierdzi tak niezmiennie ponad 60% polskich przedsiębiorców, bez względu na sektor. Natomiast głównymi przeszkodami w inwestowaniu kapitału przez MŚP są według 46% polskich przedsiębiorców zbyt niskie zyski przedsiębiorców, lęk przed utratą kapitału (45%) oraz obawa przed spadkiem popytu na świadczone przez firmę usługi / oferowane produkty (41% wskazań).

Potwierdza to nasze wyniki z badania Busometr na I półrocze 2023 r. Tam również przedsiębiorcy w zdecydowanej większości wskazywali na niechęć do inwestycji oraz problemy związane z kosztami zatrudnienia – stwierdził prezes ZPP.

Według 51% polskich przedsiębiorców, najważniejszą barierą na drodze do zakładania własnego biznesu w Polsce jest brak wolnych środków na start, niechęć do brania odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenie firmy (tak uważa 46% badanych wobec 38% w 2019 r.) oraz brak pomysłu na działalność gospodarczą (dla 36% respondentów względem 46% w roku 2020 r.).

Najlepszymi zachętami do rozpoczęcia własnej działalności mogłaby być według 55% przedsiębiorców bezzwrotna pomoc finansowa (na start) ze strony państwa oraz wydłużony okres preferencyjnej składki ZUS (54% wskazań). Obniżenie składki ZUS lub innych podatków często pojawiało się także jako doprecyzowanie pytania o „inne” drivery rozpoczynania własnej działalności gospodarczej.

Pokazuje to, że nasze działania i postulaty związane np. z publikacją memorandum dot. pakietu dla małych firm, gdzie znalazły się postulaty wydłużenia okresu preferencyjnej składki ZUS czy obniżenia składki rentowej opłacanej przez mikroprzedsiębiorców, są podzielane przez przedstawicieli polskiego biznesu. Najbardziej pesymistyczne w tym badaniu jest to, że w zasadzie od lat nic się nie zmienia – dodaje prezes ZPP.

METODOLOGIA

W styczniu 2023 r., Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wspólnie z Domem Badawczym Maison przeprowadził badanie “Bariery prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce”. Jest to badanie cykliczne, prowadzone od roku od 2019 r. . CAWI, próba 534 firmy z sektora MSP.

Lock-up na akcjach EKIPY

Karol Friz Wiśniewski, Łukasz Wujek Łuki Wojtyca oraz JR Holding ASI SA ogłaszają lock-up na akcjach EKIPY. Trzech głównych akcjonariuszy Spółki zobowiązuje się do niesprzedawania akcji z możliwością zwalniania po 20% rocznie po 6 latach.

Karol Friz Wiśniewski, Łukasz Wojtyca oraz JR HOLDING ASI SA, zdecydowali się na zablokowanie swoich akcji serii F w spółce na okres 10 lat. Dodatkowo JR HOLDING objął zobowiązaniem, do września 2025 r. posiadane akcje notowane. Jest to krok mający na celu pokazanie stabilności spółki, długoterminową strategię oraz wiarę w jej sukces. Lock-up będzie miał również pozytywny wpływ na zaufanie inwestorów, którzy zyskają większe poczucie bezpieczeństwa inwestując w spółkę, wiedząc, że kluczowi akcjonariusze nie mogą sprzedawać swoich akcji w tym czasie.

Jesteśmy przekonani, że ta decyzja jest w najlepszym interesie naszych inwestorów i firmy jako całości. Chcemy, aby nasi fani i inwestorzy byli spokojni. Lock-up jest gwarancją naszego oddania EKIPIE oraz długoletnim planom. Powołaliśmy EKIPA Holding, aby naszą misję, czyli dostarczanie rozrywki, wynieść na wyższy level.” – powiedział Łukasz Wojtyca, Prezes Zarządu EKIPY.

Lock-up to zobowiązanie akcjonariuszy do niezbywania posiadanych przez nich akcji przez ustalony czas. W ramach tej decyzji tych trzech akcjonariuszy nie będzie miało możliwości sprzedaży żadnej swojej akcji serii F przez pierwsze 6 lat od podpisania umowy Lock-up. Dopiero po 6 latach zwalnia się po 20% swoich akcji rocznie, czyli dopiero w 7. roku każdy z tych akcjonariuszy będzie mógł sprzedać maksymalnie 20% z posiadanych akcji. Dla akcji notowanych JR HOLDING redukcja rozpocznie się końcem września 2023 r.

Pomysł Karola i Łukasza o zablokowaniu akcji to dojrzała i dobra decyzja. Ich największe projekty wymagają czasu i długoterminowych działań. Z chęcią dołączyliśmy do nich jako
JR HOLDING i również blokujemy swoje akcje. Pragnę zaznaczyć, że 10-letni lock-up to jeden z najdłuższych jaki znam w historii NewConnect. Wierzę głęboko w ogromny sukces EKIPY zarówno na rynku polskim jak i światowym.”
– dodaje January Ciszewski, Prezes Zarządu i główny akcjonariusz JR HOLDING.

Rynki wschodzące na celowniku najemców i deweloperów magazynowych

Rynek magazynowy niezmiennie pozostaje w czołówce sektorów nieruchomości, będąc na celowniku zarówno deweloperów i inwestorów, jak i najemców. W 2022 roku firmy podpisały umowy najmu opiewające 6,8 mln m kw. powierzchni magazynowej, co było drugim najwyższym wynikiem w historii tego sektora. Deweloperzy poszli krok dalej, bijąc dotychczasowy rekord w ramach nowej podaży – 4,4 mln m kw. Największy udział w wolumenie oddanej do użytku powierzchni miały rynki wschodzące.

Kondycja rynku magazynowego w Polsce kolejny rok z rzędu pokazuje, że ma się on bardzo dobrze i nie planuje zwalniać. Całkowite zasoby rynku magazynowego na koniec 2022 roku przekroczyły 28,3 mln m kw.

„Za dynamicznym rozwojem sektora magazynowego w Polsce stoi wiele przesłanek, ale do najważniejszych zaliczyłbym strategiczne położenie naszego kraju na obszarze Europy, stale rozwijającą się infrastrukturę dróg szybkiego ruchu, która ma tutaj kluczowe znaczenie oraz wciąż relatywnie niskie koszty siły roboczej, w porównaniu do krajów zachodnich,” – komentuje Michał Kozdrój, Dyrektor działu wynajmu powierzchni magazynowych i przemysłowych w Knight Frank.

Z powierzchni magazynowych najczęściej korzystają firmy reprezentujące sektor logistyczny, produkcyjny, e-commerce, dystrybucji oraz produktów szybko zbywalnych.

„Rozmawiając z deweloperami o ich potrzebach, najczęściej swoje zainteresowanie kierują w stronę dostępnych gruntów z przeznaczeniem pod zabudowę magazynowo-przemysłową, która położona jest bezpośrednio przy trasach szybkiego ruchu. W tym kontekście z planem budowy magazynów typu BIG-BOX i BTS. Niemniej atrakcyjne z punktu widzenia deweloperów są również działki położone w bliskim sąsiedztwie miast, które są przeznaczone pod budowę magazynów miejskich SBU, czyli tzw. small business units oraz tzw. obiektów ostatniej mili z wysokiej klasy powierzchnią biurową,” – dodaje Michał Kozdrój.

Biorąc pod uwagę 5 głównych obszarów koncentracji powierzchni magazynowej w Polsce, w dalszym ciągu największy udział przypada Warszawie. Na koniec 2022 roku całkowity wolumen powierzchni magazynowej na stołecznym rynku wyniósł 5,7 mln m kw., co stanowiło 20% całkowitej podaży w Polsce.

„Z naszych analiz wynika, że rynek nieruchomości magazynowych w Polsce w latach przed pandemią, tj. 2017-2020 przyrastał o średnio 2 mln m kw. nowej powierzchni rocznie. Rok 2021 przyniósł znaczny wzrost i finalnie zakończył się rekordem nowej podaży na poziomie 3,3 mln m kw. Ubiegły rok przyniósł kolejny, nienotowany dotychczas wynik po stronie zrealizowanej powierzchni – 4,4 mln m kw., która powiększyła zasoby sektora magazynowego w Polsce o 17%,” – wyjaśnia Szymon Sobiecki, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

„Zadano mi kilka tygodni temu pytanie, który obszar koncentracji wybrałbym w celu inwestycyjnym. Odpowiedziałem bez wahania, że rynki wschodzące. Wiedziałem, że to byłby dobry wybór, a wyniki, które świadczą za tym kierunkiem tylko to potwierdzają. W 2022 roku pierwszy raz w historii największy przyrost nowej powierzchni magazynowej odnotowano właśnie na rynkach wschodzących, gdzie do użytku zostało oddane ponad 1 mln m kw. Kolejne pozycje w rankingu najdynamiczniej rosnących regionów w 2022 roku przypadły Polsce centralnej z wynikiem 650 000 m kw. oraz Górnemu Śląskowi z nową podażą na poziomie 550 000 m kw.,” – dodaje Michał Kozdrój.

Największymi projektami, które uzyskały pozwolenie na użytkowanie w 2022 roku były: Hillwood Bydgoszcz (104 300 m kw.) dla Zalando Lounge, EQT Exeter Park Świebodzin (100 000 m kw.), hala magazynowa w parku P3 Poznań II (82 000 m kw.) oraz Panattoni Park Sosnowiec III (82 000 m kw.).

„Rekordowej nowej podaży towarzyszył wysoki wolumen powierzchni w budowie, choć zdecydowanie niższy niż w 2021 roku. Osiągnięty na koniec 2022 roku wynik na poziomie 3,4 mln m kw. zanotował 30% spadek w ujęciu r/r. Najczęstsze powody, które wpływały na wstrzymywanie się z rozpoczynaniem nowych projektów wiązały się z wyraźnym wzrostem kosztów budowy, kosztów finansowania oraz słabszą koniunkturą gospodarczą w Polsce, a także niepewnością w globalnej gospodarce,” – wskazuje Szymon Sobiecki.

W 2022 roku utrzymywała się również wysoka aktywność najemców, co przełożyło się ma podpisanie umów opiewających 6,8 mln m kw. powierzchni logistyczno-produkcyjnej. Jest to drugi najwyższy wynik wynajętej powierzchni magazynowej, który był jedynie o 300 000 m kw. mniejszy od rekordowego wyniku z 2021 roku.

Największe transakcje sfinalizowane w 2022 roku podpisane zostały z firmami reprezentującymi branżę logistyczną oraz e-commerce w Panattoni BTS Sulechów (90 000 m kw.), Panattoni Park Poznań A2 (82 000 m kw.) oraz Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub (75 000 m kw.). Zdecydowanymi faworytami przy wyborze lokalizacji wśród najemców cieszyły się kluczowe rynki magazynowe w Polsce, tj. Warszawa, Górny Śląsk oraz Polska Centralna. Zyskujące regularnie wśród deweloperów i najemców rynki wschodzące, uplasowały się na czwartej pozycji.

„Pomimo rekordowej nowej podaży dostarczonej na rynek, utrzymująca się wysoka aktywność najemców przełożyła się na spadek ilości dostępnej powierzchni. Na koniec grudnia 2022 roku współczynnik pustostanów w Polsce wyniósł 4,1%, notując spadek o 0,3 pp. w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim, natomiast utrzymał się na tym samym poziomie co w III kwartale 2022 roku,” – dodaje Szymon Sobiecki.

Po latach stabilizacji, w II połowie 2022 roku czynsze wywoławcze w sektorze magazynowym zdecydowanie wzrosły. Wyższe koszty finansowania nowych projektów, wysokie koszty budowy oraz rosnące ceny usług i mediów znalazły swoje odzwierciedlenie również w warunkach najmu powierzchni magazynowej. Właściciele już na poziomie oferty uzależniają wywoławczą stawkę czynszu od długości umowy najmu, wielkości wynajmowanej powierzchni oraz szczególnych oczekiwań najemcy co do wykończenia powierzchni. Najdroższym rynkiem magazynowym był warszawski obszar koncentracji, gdzie czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 3,50-6,50 EUR/m kw./miesiąc. W pozostałych regionach stawki wywoławcze utrzymywały się w przedziale od 3,50 do 4,50 EUR/m kw./miesiąc, wyjątkiem jest krakowski obszar koncentracji, który pozostawał droższy, a czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 3,50–5,00 EUR/m kw./miesiąc.

„Nieustające zainteresowanie sektorem magazynowym widać również w obszarze inwestycyjnym. Przez dwa lata pandemii rynek magazynowy deklasował rywali, ale w 2022 roku zajął drugą pozycję w strukturze transakcji inwestycyjnych z udziałem sięgającym 34% oraz wolumenem transakcji powyżej 1,94 mld EUR. Trzeba tutaj wyjaśnić, że osiągnięty wynik w znacznym stopniu został ukształtowany przez transakcje pojedynczymi aktywami. Na transakcje portfelowe, które dominowały w wolumenie inwestycyjnym w poprzednich latach, przypadło w 2022 roku około 35% zainwestowanego kapitału,” – komentuje Michał Grabara, Dyrektor w dziale Rynków Kapitałowych w Knight Frank.

Największą ubiegłoroczną transakcją portfelową był zakup portfela magazynowego Hillwood przez CBRE IM o wartości przekraczającej 0,5 mld EUR. W 2022 roku sfinalizowano także, m.in. zakup portfolio 7R przez CTP, portfele obiektów magazynowych Panattoni nabyli ARES i Accolade, portfel Cromwell został sprzedany do Partners Group & Peakside.

„Najbardziej interesującym miernikiem z punktu widzenia rynku inwestycyjnego są stopy kapitalizacji, które wzrosły w przypadku aktywów magazynowych na koniec 2022 roku. Biorąc pod uwagę najlepsze wielkonajemcowe obiekty magazynowe zlokalizowane w głównych obszarach koncentracji, to stopy kapitalizacji były szacowane na poziomie około 5,5%-6,00%. Należy jednocześnie podkreślić, że ze względu na wysokie koszty finansowania i zmieniające się oczekiwania inwestorów, aktualnie negocjacje cenowe toczą się przy wyższych stopach kapitalizacji,” – dodaje Michał Grabara.

Najem instytucjonalny – mała skala, rosnący potencjał

Wysokie stopy procentowe, potencjalne zmiany legislacyjne oraz podatkowe dotyczące sektora najmu instytucjonalnego są jednymi z najczęściej wymienianych wyzwań wskazywanych przez kluczowych graczy, które mogą stanowczo zahamować dopiero raczkujący sektor najmu – wynika z raportu “Najem instytucjonalny – mała skala, rosnący potencjał. Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie 2022 roku” opracowanego przez PwC Polska. Według naszych ekspertów transakcje spadły o połowę w stosunku do roku 2021 – w ubiegłym roku byliśmy świadkami 13 transakcji, które dotyczyły ponad 2,800 lokali. Instytucjonalny rynek najmu mógłby w naturalny sposób łagodzić zmiany na rynku mieszkaniowym, jednak ze względu na swoją niewielką skalę wciąż nie ma szans na szybkie wypełnienie luki mieszkaniowej. Obecnie sektor najmu instytucjonalnego odpowiada za <1% rynku najmu w Polsce.

Istniejące zasoby Private Rented Sector (PRS) wynosiły prawie 11 tys. lokali, co oznacza wzrost o ponad 3 tys. jednostek w ciągu 6 miesięcy. Jednocześnie, pod względem istniejących jednostek trzech największych graczy zajmuje ponad 60% rynku. Przy ponad 17 tys. mieszkań w budowie i 44 tys. planowanych do 2028 roku, oczekiwania wobec rynku pozostają silne. Na koniec 2022 roku Warszawa jest największym rynkiem w Polsce posiadającym więcej lokali niż Wrocław i Kraków razem wzięte – (zajmują 2 i 3 miejsce).

“Raport podsumowuje aktualny stan rynku, koncentrując się na siedmiu najbardziej aktywnych miastach, dotychczasowych transakcjach, zawiera rynkowe komentarze liderów PRS, a także badanie rynku, które przeprowadziliśmy w celu weryfikacji sentymentu rynkowego wobec sektora w 2023 roku. Naszym zdaniem rynek PRS powinien rozwijać się równolegle do rynku mieszkaniowego. Oba rynki mogą się bowiem wzajemnie uzupełniać podwyższając tym samym standardy mieszkaniowe. Z kolei w przypadku spowolnienia na rynku nieruchomości mieszkaniowych na sprzedaż, złagodzi zawirowania po stronie deweloperów i generalnych wykonawców” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

Planując inwestycję w sektorze PRS należy wziąć pod uwagę skutki podatkowe, gdyż będą one istotnie wpływać na opłacalność inwestycji. W szczególności należy ocenić w jakim zakresie podatek VAT będzie neutralny i czy jest możliwa zmiana modelu biznesowego, która pozwoliłaby na poprawę pozycji VAT,  następnie ustalić zasady dokonywania odpisów amortyzacyjnych (wyłączonych lub ograniczonych w pewnych sytuacjach) oraz określić wysokość podatku od nieruchomości. Zapowiadane przez rząd zmiany w prawie ograniczające możliwość inwestowania w większej skali w mieszkania obejmują także wprowadzenie dodatkowych obciążeń podatkowych takich jak 6% podatek od czynności cywilnoprawnych przy nabyciu mieszkań ponad ustalony limit. Dotychczas nie opublikowano projektu ustawy, ale należy uważnie obserwować dalszy rozwój sytuacji.

“PRS jest obiecującym i choć wciąż niszowym segmentem rynku nieruchomościowego. Segment ten nie jest jeszcze wystarczająco dobrze rozwinięty jeśli chodzi o praktykę podatkową, a specyficzne cechy inwestycji w PRS powodują, że utarte schematy (takie jak np. neutralność w podatku VAT) mogą nie mieć tu zastosowania. W połączeniu ze stale zmieniającym się otoczeniem legislacyjnym powoduje to, że skutki podatkowe inwestycji należy dobrze przemyśleć już na samym początku. Pozwala to bowiem dostrzec szanse i ograniczyć ryzyka, które mogłyby sprawiać w przyszłości problemy” – mówi Marta Pabiańska, partnerka PwC Polska, liderka Praktyki Sektora Nieruchomości.

Na koniec roku Warszawa oferowała 4,2 tys. lokali na wynajem w formie PRS, a ponad 6,3 tys. było w budowie. Kluczowymi graczami na rynku są Resi4Rent (ponad 1,2 tys. istniejących lokali i dodatkowe 375 w budowie), Polska Federacja Rynku Nieruchomości (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie) oraz LRC Group (543 istniejące lokale i 1,500 w budowie). Inwestycje PRS w większości zlokalizowane są centralnie, jednak istnieje duża preferencja dla lewego brzegu Wisły, gdzie spośród znajdujących się tam dzielnic preferowanymi lokalizacjami są Wola, Śródmieście i Mokotów.

Mimo szerokiej oferty produktowej, wrocławski rynek zdominowany jest przez dwa podmioty: Vantage Rent, który posiada ponad 1 tys. mieszkań oraz Resi4Rent z 571 lokalami. Pozostała część zasobów zdywersyfikowana jest pomiędzy wielu mniejszych graczy. Budowa nowych inwestycji  na poziomie 1,866 lokali jest podzielona pomiędzy 5 podmiotów: Vantage Rent (516 lokali), R4R (481 lokali), Cavatina (336 lokali), Heimstaden Bostad (333 lokale) oraz AFI Europe (200 lokali).

Na koniec 2022 roku, w Krakowie było 1,2 tys. lokali do wynajęcia, były one podzielone pomiędzy Resi4Rent (535 lokali), PFRN (249 lokali), Van der Vorm (198 lokali), AFI Europe (132 lokali) oraz Atrium (109 lokali). Jeśli chodzi o jednostki w budowie, to było ich ponad  2 473 z czego 85% ich podaży podzielona była pomiędzy 4 graczy: Heimstaden Bostad (596), AFI Europe (552), Grupa GPP (500) i Revetas Capital (435). Pozostałe inwestycje PRS w budowie przypadły na R4R, Aurec Capital, Zeitgeist i Van Der Vorm.

Na koniec 2022 roku w Poznaniu było około 1,170 istniejących lokali. Trójmiasto, mimo że jest dużą aglomeracją, oferowało ograniczoną dostępność w zakresie produktów PRS – dostępne były 884 lokali. W tym zestawieniu Łódź jest stosunkowo małym rynkiem pod względem istniejących lokali – 554 dostępnych mieszkań. Najmniejszy rynek regionalny z 256 istniejącymi jednostkami, podzielonymi pomiędzy PFRN z 145 lokalami i GPP Group z 111 lokalami. W Katowicach w budowie jest 686 lokali (wszystkie budowane przez Cavatinę przy Zabrskiej 17, zarządzane przez ResiCapital). Jeśli chodzi o inne rynki regionalne, zwiększoną aktywność można zaobserwować jedynie w Szczecinie, gdzie 800 lokali planuje PFRN przy ulicy Starkiewicza.

Brak opodatkowania opłat za leasing zorganizowanej części przedsiębiorstwa

Wraz z nabyciem przedsiębiorstwa, bądź jego zorganizowanej części (ZCP), nabywca może zyskać też tzw. goodwill, czyli wartość dodatnią firmy, na którą składają się przewyższające cenę nabycia elementy inne niż wycenione rynkowo aktywa i zobowiązania, takiej jak: renoma, know-how, czy kontakty biznesowe. Po wprowadzeniu do ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych taką „niematerialną wartość dodatnią” można amortyzować, a odpisy zaliczać do kosztów uzyskania przychodu. Czy oddanie w leasing takiej ZCP, wraz z goodwill, zrodzi po stronie firmy podlegający opodatkowaniu przychód?

Goodwill

Przedsiębiorstwo można przejąć po cenie wyższej lub niższej niż wartość godziwa jego aktywów netto. W pierwszym przypadku chodzi o sytuację, gdy nabywca przedsiębiorstwa, którego wartość składników majątkowych wynosi 1 mln zł, płaci cenę 1,5 mln zł. Zgadza się na taką cenę, bowiem prócz wycenianych na 1 mln zł maszyn, urządzeń, nieruchomości, otrzymuje dodatkowo kontakty biznesowe, dobrą renomę i pozycję rynkową przejmowanej firmy. Tę wartość dodatnią określa się mianem goodwill (dodatnia wartość firmy). Ponieważ przedsiębiorca ponosi realny koszt jej nabycia, może ją ująć w ewidencji wartości niematerialnych i prawnych i poddać amortyzacji. Zgodnie z zasadami rachunkowości, okres dokonywania odpisów amortyzacyjnych nie może być krótszy niż 60 miesięcy (5 lat), z czego wynika, że roczna stawka amortyzacyjna może wynosić max. 20%.

Drugi przypadek występuje wtedy, gdy firma kupuje aktywa lub inną firmę za mniej niż jej godziwa wartość rynkowa netto. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy perspektywy dla przejmowanej firmy są szczególnie niekorzystne. Taka ujemna wartość firmy określana jest mianem badwill.

Nabycie ZCP wraz z wartością dodatnią firmy

Jedna z firm oferujących szeroki zakres usług doradczych, także w zarządzaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej, w 2019 r. dokonała zakupu zorganizowanej części przedsiębiorstwa (ZCP), w której skład wchodził zespół ekspertów podatkowych, księgowych i audytorskich. Około 30 proc. wartości tej goodwill przypisano do części ZCP związanej z usługami audytorskimi. Spółka przejmująca ujęła ją w ewidencji, wraz innymi środkami trwałymi i wartościami niematerialnymi i prawnymi nabytymi razem z zakupem ZCP, i rozpoczęła dokonywanie odpisów amortyzacyjnych.

Umowa leasingu zorganizowanej części przedsiębiorstwa

Spółka zdecydowała, z uwagi na rozrost działalności i liczby ekspertów świadczących różnego rodzaju usługi, o wydzieleniu usług audytorskich do odrębnego podmiotu powiązanego. Przeniesienie tej działalności do powiązanej spółki z o.o. miało nastąpić w formie umowy leasingu finansowego. Dokładniej, przedmiotem tej umowy było oddanie do odpłatnego korzystania zorganizowanej części przedsiębiorstwa, jaką stanowił dział audytu firmy leasingodawcy.

Spółka oddająca w leasing miała świadomość, że udostępnia przedsiębiorstwu korzystającemu z niego w pełni działającą, generującą zyski ZCP. Dokonywana na potrzeby tej umowy wycena rynkowa wartości ZCP, sporządzona przez rzeczoznawcę, przewyższy ustaloną na dzień jej zawarcia wartość rynkową składników majątkowych wchodzących w skład działu. Powstała różnica w tych wartościach będzie odpowiadać aktualnej wartości firmy leasingodawcy, niezależnie od ujętej już w księgach rachunkowych wartości goodwill, powstałej w dniu zakupu ZCP w 2019 roku.

Opłaty za spłatę goodwill nie stanowią przychodu leasingodawcy

Leasingodawca (finansujący) zwrócił się do organu podatkowego o potwierdzenie, że ustanowienie w umowie leasingu opłaty w części odpowiadającej spłacie wartości początkowej środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych (dalej: ś.t.w.n.p.) przyjętych do odpłatnego korzystania przez korzystającego w wysokości w jakiej ta wartość początkowa zostanie ustalona w jego ewidencji, a także opłaty w części odpowiadającej spłacie goodwill powstałej w wyniku zawarcia umowy, nie będą stanowić dla leasingodawcy przychodu podatkowego.

Firma za podstawę swego stanowiska wzięła przepis art. 17f ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, zgodnie z którego brzmieniem do przychodów finansującego, i odpowiednio do kosztów uzyskania przychodów korzystającego, nie zalicza się opłat ustalonych w umowie leasingu ponoszonych przez korzystającego w podstawowym okresie umowy z tytułu używania ś.t.w.n.p., w części stanowiącej spłatę wartości początkowej ś.t.w.n.p., jeżeli są spełnione łącznie następujące warunki:

  1. umowa leasingu musi zostać zawarta na czas oznaczony,
  2. suma ustalonych opłat, pomniejszona o VAT, odpowiada co najmniej wartości początkowej środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych, a w przypadku zawarcia przez finansującego następnej umowy leasingu ś.t.w.n.p. będących uprzednio przedmiotem takiej umowy odpowiada co najmniej jego wartości rynkowej z dnia zawarcia następnej umowy leasingu;
  3. umowa zawiera postanowienie, że w podstawowym okresie umowy leasingu:
  4. a) odpisów amortyzacyjnych dokonuje korzystający, albo
  5. b) finansujący rezygnuje z dokonywania odpisów amortyzacyjnych, w przypadku gdy korzystającym jest osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej.

Umowa spełnia ustawowe warunki

Spółka uznała, że przedmiotowa umowa leasingu spełnia wszystkie ww. przesłanki. Została zawarta na czas oznaczony, a powstałą w wyniku jej zawarcia wartość firmy (goodwill) będzie amortyzować korzystający. Tak powstała goodwill odpowiadać będzie aktualnej wartości firmy ustalonej zgodnie z wyceną dokonaną na dzień zawarcia umowy leasingu, niezależnie od goodwill amortyzowanej przez leasingodawcę, powstałej w wyniku nabycia działu audytu w 2019 r. Spłata równowartości wartości początkowej ś.t.w.n.p. następować będzie w wysokości w jakiej ta wartość początkowa zostanie ustalona w ewidencji prowadzonej przez korzystającego z leasingu. Spłatę tę należy więc odnosić do sumy ustalonych w umowie leasingu opłat kapitałowych w części, w jakiej dotyczą przyjętych do odpłatnego korzystania ś.t.w.n.p. będących przedmiotem umowy.

Opłaty leasingowe niezaliczane do kosztów korzystającego, ani do przychodu finansujacego

Zgodnie ze stanowiskiem spółki ustawodawca tak ukształtował przepisy w tym zakresie, by rozliczenia podatkowe dokonywane przez leasingodawcę odzwierciedlały równoległe rozliczenia dokonywane odpowiednio przez leasingobiorcę. Dlatego też spłata wartości początkowej ś.t.w.n.p. nie powinna być ujmowana w kosztach korzystającego, jednocześnie nie powinna stanowić przychodu po stronie finansującego.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji ocenił, że przepisy ustawy o CIT nie wskazują jednoznacznie, czy sumę opłat ustalonych w umowie leasingu należy odnieść do wartości początkowej ustalonej przez korzystającego, czy też wartości początkowej, jaką ustaliłby finansujący, gdyby składnik majątku uznawał za własną wartość niematerialną i prawną. Zdaniem organu, po stronie korzystającego mogą wystąpić wydatki niemożliwe do ustalenia na etapie zawarcia umowy leasingu. Stąd, w momencie zawierania umowy leasingu możliwe jest wyłącznie ustalenie wartości początkowej, jaką ustaliłby finansujący, a nie korzystający. Dlatego też przywołana przez spółkę podstawa prawna nie będzie mieć zastosowania.

Wartość początkową firmy można ustalić także w dniu zawarcia umowy leasingu

Rozpoznający skargę spółki Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu pokreślił, że specyfika wartości niematerialnej i prawnej, którą jest wartość firmy charakteryzuje się tym, że może ona powstać zarówno na skutek nabycia, jak i przekazania do odpłatnego korzystania przedsiębiorstwa. Prowadzi to do konkluzji, że ustalenie wartości początkowej firmy nie jest niemożliwe w dniu zawierania umowy leasingu. Zgodnie z tym co przekazała we wniosku o wydanie interpretacji firma, cena nabycia działu audytu w związku z zawarciem umowy leasingu zostanie oszacowana przez rzeczoznawcę na poziomie rynkowym. Przewyższy ona ustaloną na dzień zawarcia umowy wartość składników majątkowych wchodzących w skład tego działu z uwzględnieniem związanych z nim zobowiązań. Dlatego możliwe do określenia będą wszystkie elementy kalkulacyjne wartości początkowej, czego dokonać będzie mógł korzystający. Nie da się obronić argumentacji organu, jakoby nie można było na etapie zawierania umowy leasingu ustalić wydatków, jakie mogą powstać po stronie korzystającego. W przeciwnym razie argumentację taką można by odnosić do każdego środka trwałego i wartości niematerialnej i prawnej stanowiącej przedmiot leasingu.

Organy nie mogą modyfikować przepisów ze skutkiem pogorszenia sytuacji podatnika

Sąd przychylił się do skargi firmy i potwierdził, że spłata wartości początkowej ś.t.w.n.p. przez korzystającego nie będzie stanowić dla niej przychodu podlegającego opodatkowaniu. Jednocześnie zwrócił organowi podatkowemu uwagę, że ten powinien przy rozpoznawaniu interpretacji podatników hołdować zasadzie in dubio pro tributario, zgodnie z którą zobligowany jest rozstrzygać powstałe wątpliwości co do rozumienia przepisów na korzyść podatników. „…nie wolno mu modyfikować otrzymanego rezultatu interpretacyjnego w oparciu o argumentację funkcjonalną, w tym celowościową, jeżeli prowadziłoby to do pogorszenia sytuacji prawnej podatnika lub innego podmiotu obowiązanego do świadczenia daniny publicznoprawnej” (wyrok z 16 lutego 2023 r., sygn. akt I SA/Po 632/22).

Korzystny podatkowo leasing przedsiębiorstwa

Umowa leasingu finansowego firmy lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa może być korzystnym podatkowo rozwiązaniem dla firm o rozbudowanej strukturze prowadzonego biznesu, szukających skutecznych sposobów na obniżenie kosztów prowadzenia swojej działalności. Dodatkowo przedsiębiorcy nie muszą się obawiać, że sprzedaż czy oddanie w leasing firmy będzie obarczona wyższym podatkiem od czynności cywilnoprawnych z uwagi na wartość dodatnią goodwill. Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale z 21 lutego 2022 r. (sygn. akt III FPS 2/21 orzekł, że dodatnia wartość firmy nie stanowi prawa majątkowego w rozumieniu art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych. Wyrok ten statuuje więc, że przedsiębiorcy dokonując transakcji przejęcia firmy nie powinni uwzględniać dodatniej wartości firmy w podstawie opodatkowania PCC.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Polski biznes chce odbudować Ukrainę

Przed Ukrainą długi i kosztowny proces odbudowy, który będzie wymagał wsparcia. Priorytetem będą inwestycje w służbę zdrowia, infrastrukturę, energetykę, budownictwo, a także szkolnictwo i kulturę. Według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego skala polskich inwestycji w Ukrainie może wzrosnąć prawie 30 – krotnie.

Minęła właśnie rocznica napaści Rosji na Ukrainę. Pamiętamy nieoczekiwaną wizytę prezydenta Joe Bidena w Ukrainie, jego przemówienie w Warszawie, deklaracje wsparcia polskich i europejskich polityków na rzecz ukraińskiego zwycięstwa. To wszystko ważne słowa, ale jeszcze ważniejsze jest to, by o Ukraińcach i tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą pamiętać cały czas. – pisze Jacek Goliszewski, prezes Business Centre Club.

Business Centre Club od pierwszego dnia rosyjskiej agresji prowadził akcję wsparcia Ukrainy. Z dumą mogę powiedzieć, że firmy, które należą do naszej organizacji zdały egzamin. Jedne od samego początku dawały i wsparcie zarówno swoim biznesowym partnerom, ich pracownikom, jak i zwykłym ludziom. Inne angażowały się w pomoc, transport czy skomunikowanie przedsiębiorców. Nasi eksperci pomagali, chociażby w legalizowaniu pobytu i pracy uchodźców.  Nie brakowało też i takich firm należących do BCC, które nie zgadzając się z imperialną polityką Rosji, postanowiły same wycofać się z tamtego rynku nie czekając na nakładanie oficjalnych sankcji. Pamiętam, jak jedna z firm pisała, że będąc globalną firmą rodzinną, jest przekonana, że wolność i samostanowienie są wartościami niepodlegającymi negocjacjom. Wojna nigdy nie jest rozwiązaniem. Każdy taki konflikt zbrojny, przynosił wyłącznie ofiary. Dlatego szybko, tak jak wiele innych naszych firm, zaangażowali się w pomoc Ukrainie i niesienia wsparcia w sposób bezpośredni, natychmiastowy i mądry. – twierdzi Jacek Goliszewski.

Zdaniem prezesa BCC polski biznes cechuje zarówno dobre zrozumienie ukraińskich realiów gospodarczych, jak i bliskie więzi kulturowe z Ukrainą. Zatrudnienie znalazło u nas już ponad 500 tys. uchodźców. Goliszewski, otwierając obrady Międzysektorowego Okrągłego Stołu na rzecz wsparcia integracji na rynku pracy osób z Ukrainy, podkreślał – ja też byłem uchodźcą – wyjechałem w przeddzień stanu wojennego i wróciłem do Polski po dziesięciu latach. Mam świadomość, że nie można tego porównywać do sytuacji uchodźców z Ukrainy, ale wiem, co to znaczy być na obcej ziemi bez znajomości języka, bez pieniędzy, bez pracy, po prostu w trudnej sytuacji. Tym bardziej jednak rozumiem, jak ważnym wyzwaniem jest zapewnienie uchodźcom legalnego zatrudnienia i godnych warunków pracy. Jako przedsiębiorcy jesteśmy gotowi do tego, by wspierać wszystkie działania w tym zakresie. Przed nami jeszcze jedno, ogromne wyzwanie. Jest i będzie nim odbudowa Ukrainy oraz wspieranie w tym ogromnie trudnym czasie tamtejszej gospodarki. Pomimo istniejącego konfliktu, ukraiński rynek wciąż funkcjonuje. Potrzebuje dobrych i sprawdzonych partnerów biznesowych, niezakłóconych dostaw surowców i stabilnych rynków zbytu. 

Organizacja Business Centre Club na bieżąco informuje swoich członków, zarówno o potrzebach, jak i o możliwościach konkretnych działań. Odbudowa Ukrainy może być szansą dla polskich przedsiębiorstw na rozwój swoich usług. W marcu BCC zaprasza na webinar I Ty możesz odbudować Ukrainę, w którego agendzie przewidziano między innymi omówienie planu odbudowy Ukrainy (uzgodnienia z Lugano, Paryża i Berlina) oraz ONZ-towskiego mechanizmu koordynacyjnego i wieloletniego programu odbudowy Ukrainy, a także mechanizmu rejestracji w UN Global Compact i UN Market Place (potencjalna rola UN Web Buy w ramach UNOPS), i zagadnień takich jak odpowiedź na pytania – jakie warunki trzeba spełnić, aby wziąć udział w odbudowie Ukrainy w oparciu o system zamówień publicznych ONZ? Poruszony zostanie też temat gwarancji finansowych, eksportowych i inwestycyjnych.

Szacuje się, że łączny koszt projektów odbudowy Ukrainy wyniesie ponad 1 bln dol. – jak wskazali analitycy PIE. W myśl decyzji z konferencji w Lugano to Polska będzie odpowiedzialna za odbudowę Donbasu, jednego z bardziej zniszczonych ukraińskich regionów. Patrząc na wielkość tej części Ukrainy, projekty rozwojowe będą odpowiadały za około 15-20 proc. łącznej wielkość Planu Odbudowy, co stanowi wartość rzędu 150-200 mld dolarów – podkreślono.

A wszystko to w imię przesłania, które wiele lat temu pozostawił nam Jacek Kuroń. „Bez niepodległej Ukrainy nie ma niepodległej Polski, a bez niepodległej Polski nie ma niepodległej Ukrainy”. – dodał Jacek Goliszewski.

Czy to początek nowego kryzysu?

System bankowy w USA przeżywa obecnie duże problemy. Sam je sobie spowodował, co nie znaczy, że temat mimo relatywnie wczesnej diagnozy nie jest poważny.

Silicon Valley Bank upada

W amerykańskim systemie bankowym jest obecnie zakopana olbrzymia bomba. Są nią niezrealizowane straty wynikające z utraty wartości przez długoterminowe obligacje. Dlaczego banki kupiły tyle tych obligacji? Zrobiły to (jak zawsze w tej branży) z żądzy zysku. Program luzowania ilościowego został tak napisany, że aby z niego skorzystać, banki zostały „skłonione” do zakupu długoterminowych obligacji. Obecnie po wzroście stóp procentowych ich cena rynkowa gwałtownie zanurkowała. Teoretycznie można je trzymać i gdy stopy zaczną spadać, będą odzyskiwać wartość. Teoretycznie, bo czasem bank potrzebuje gotówki od razu, a czasem jak wspomniany SVB ma za mało kapitałów, by gwarantować depozyty. Wtedy zaczynają się problemy. Na razie na rynkach jeszcze jest w miarę spokojnie, ale widać, że może podziać się dużo.

Kapitał ucieka od ryzyka

Najlepszym barometrem sytuacji ku rozpaczy kredytobiorców okazuje się frank szwajcarski. Waluta Szwajcarii znów zyskuje względem euro. Obecnie za jedno euro trzeba płacić zaledwie 97,5 centa. Dzisiejsze ekstremum było najniższe od października zeszłego roku. Trochę strachu widać również na giełdach, które otwierają się nie tylko w Polsce gwałtownymi przecenami. W Europie główne parkiety na moment pisania tego tekstu już teraz nurkują około 2,5%. W górę idą również alternatywne inwestycje. Jesteśmy świadkami wzrostów zarówno na złocie, jak i na kryptowalutach. Traci również bojąca się recesji ropa naftowa.

Dane z rynku pracy

W piątek poznaliśmy ważne odczyty z USA. Z jednej strony mamy do czynienia ze wzrostem bezrobocia z 3,4% do 3,6%, co jest mocno niepokojącym elementem. Z drugiej strony zmiany zatrudnienia wypadły znacznie lepiej od oczekiwań. Sam fakt jednak, że przybyło miejsc pracy, nie wystarczył, by ubyło bezrobotnych. Ten swoisty fenomen spowodowany był napływem większej liczby osób chcących podjąć pracę, co spowodowało, że wskaźnik wzrósł. Łączna liczba osób pracujących z miesiąca na miesiąc wzrosła, w związku z czym nie należy wyciągać z tego daleko idących wniosków. Rynki zareagowały wycofywaniem się z dolara, ale tam ma to raczej powody problemów fundamentalnych w systemie finansowym.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Savills rozszerza skład zarządu w Polsce

Firma doradcza Savills wzmocniła skład zarządu w Polsce. Trzech nowych członków zarządu wyłonionych zostało spośród dotychczasowych dyrektorów poszczególnych linii biznesowych. Zmiany są efektem dynamicznego rozwoju firmy i znaczącego zwiększenia skali działalności, jaki nastąpił w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

Zmiany w strukturze zarządu Savills obejmują nominację dla nowych członków zarządu: Emilii Arciszewskiej, dyrektorki działu HR i zarządzania talentami, Michała Bryszewskiego, dyrektora działu zarządzania nieruchomościami oraz Tomasza Króla, dyrektora finansowego i operacyjnego. Nowe osoby dołączyły do dotychczasowego składu zarządu tworzonego przez Tomasza Burasa, prezesa zarządu, Jamesa Sparrowa, CEO Savills w Wielkiej Brytanii oraz regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu oraz Kamila Kowy, dyrektora działu Corporate Finance & Valuation.

„Poszerzenie składu zarządu to droga do zachowania dynamiki naszych działań wobec rosnącej skali prowadzonych operacji. Chcemy utrzymać i wzmocnić przewagi rynkowe Savills, za jakie doceniają nas nasi klienci, takie jak profesjonalizm, umiejętność przewidywania trendów oraz szybkiego odpowiadania na ich potrzeby – ale też zwinności i elastyczności w działaniu, które łatwo zatracić przy większej organizacji. Szerszy skład zarządu to również docenienie kompetencji i zasług nowych członków zarządu, którzy wymiernie przyczynili się do wzrostu skali naszej działalności” – mówi Tomasz Buras, CEO Savills w Polsce.

W wyniku rozszerzenia składu zarządu zmianie ulegają również obszary odpowiedzialności poszczególnych członków zarządu. Michałowi Bryszewskiemu, oprócz dotychczas nadzorowanego działu zarządzania nieruchomościami, podległy również będzie obszar doradztwa budowlanego i projektowego. W kompetencje Tomasza Króla trafi dodatkowo obszar innowacji i nowych technologii, a dział doradztwa strategicznego oraz badań i analiz rynku będą podlegały Kamilowi Kowie. Działy transakcyjne oraz obszar relacji z klientami pozostaną w sferze odpowiedzialności Tomasza Burasa, natomiast Emilia Arciszewska będzie odpowiedzialna za procesy administracyjno-kadrowe Savills w Polsce.

Rozszerzeniem składu zarządu zbiega się z uproszczeniem formy administracyjno-prawnej polskiego oddziału firmy, który polega na konsolidacji dwóch dotychczasowych spółek w jedną – Savills Sp. z o.o.

Savills to jedna z najdynamiczniej rozwijających się firm doradczych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. Od 2019 roku firma odnotowała 50% wzrost przychodów i zwiększyła zatrudnienie do ponad 200 osób. Polski oddział Savills od lat uczestniczy w najważniejszych transakcjach na rynku nieruchomości, będąc również regularnie docenianym w prestiżowych plebiscytach branżowych, w 2022 roku zdobywając m.in. tytuł doradcy roku w konkursie Prime Property Prize oraz inwestycyjnej agencji roku w Europie Środkowo-Wschodniej (CEE Investment Awards).

Szwecja – osiągnięcie granic dalszego zacieśniania – barometr strefy euro?

Podczas gdy Riksbank stara się kontrolować inflację napędzaną przez podaż, zaostrzone warunki finansowania już sieją spustoszenie na rynku mieszkaniowym. Kompromis w polityce pieniężnej staje się coraz bardziej kosztowny. Czy Szwecja jest barometrem strefy euro?

W opinii Allianz Trade Riksbank wciąż stara się przezwyciężyć presję cenową wynikającą w dużej mierze ze strony podaży, gdy gospodarka pogrąża się w recesji. Szwecja jest jednym z nielicznych krajów europejskich, w których inflacja osiągnęła swój szczyt dopiero niedawno. W ubiegłym miesiącu inflacja nieznacznie spadła do 9,3% r/r (spadek z 10,2% r/r) za sprawą uporczywie wysokich cen energii[1]. Tymczasem inflacja bazowa zaskoczyła na plus zaskakującym wynikiem 8,5% r/r za sprawą wyższych cen towarów[2]. Podobnie jak EBC, Riksbank działał zbyt późno, podczas gdy na początku 2022 r. narastała już znaczna presja inflacyjna; jednak trudno byłoby również podnieść stopy wcześniej niż EBC, biorąc pod uwagę jego reżim monetarny polegający na stabilizowaniu kursu walutowego w stosunku do euro. Jak dotąd Riksbank przedkładał walkę z inflacją (i powstrzymanie osłabienia waluty) przed ryzykiem recesji. Ostatnio podniósł swoją główną stopę procentową o 50 pb do 3,0% i podtrzymał jastrzębią retorykę, nie zważając na obecne spowolnienie gospodarcze. Był to właściwy wybór, biorąc pod uwagę ryzyko utrwalenia się wysokiej inflacji w gospodarce poprzez wyższe płace i importowaną inflację w związku z otwartością gospodarczą Szwecji. Riksbank ogłosił również zacieśnienie ilościowe, począwszy od kwietnia, poprzez sprzedaż obligacji rządowych, a także emisję większej liczby certyfikatów Riksbank w celu zlikwidowania nadwyżki płynności, a tym samym utrzymania krótkoterminowych stóp rynkowych na poziomie zbliżonym do podstawowej stopy procentowej.

Załamanie rynku mieszkaniowego i słabsza aktywność gospodarcza sugerują, że liczba przyszłych podwyżek stóp procentowych jest ograniczona – wynika z analiz Allianz Trade. Gwałtownie zaostrzające się warunki finansowania w drugiej połowie ubiegłego roku już teraz obniżyły zagregowany popyt w całej gospodarce, zwiększając koszty i ryzyko inwestowania oraz zachęcając do oszczędzania, co doprowadziło do znacznej korekty cen na rynku mieszkaniowym. Szwecja ma stosunkowo wysoki odsetek gospodarstw domowych, które mają kredyt hipoteczny. Ponadto połowa z nich ma oprocentowanie zmienne (Wykres 1), a pozostała część ma oprocentowanie stałe, które resetuje się po okresie od roku do pięciu lat. Po okresie gwałtownego wzrostu, kiedy indeks cen domów wzrósł o +16,8% w 2021 r., oraz po wzroście o +6,6% w 2022 r. (który skutecznie podwoił ceny domów w nieco ponad dekadę)[3], ceny spadły o -14% od połowy 2022 r. ze względu na wyższe stopy procentowe. Ceny domów spadły teraz o -17% w ujęciu realnym w stosunku do szczytowego poziomu z 2022 r. (Wykres 2). To najgorsze załamanie rynku od czasu krachu w latach 1991-92; jednak oczekiwany spadek prawdopodobnie będzie raczej korektą nowego środowiska stóp procentowych niż krachem na rynku mieszkaniowym. W opinii Allianz Trade niedawna korekta cen domów tylko nieznacznie poprawiła przystępność cenową mieszkań, która pogarszała się przez ponad trzy dekady.

Wykres 1. Szwecja: ceny domów i stosunek ceny do dochodu

Szwecja ceny domów i stosunek ceny do dochodu

[Nominal house prices, yoy% = Nominalne ceny domów, r/r%; Annualized rate of growth in HPI during the decade = Roczna stopa wzrostu HPI w ciągu dekady; Price to income ration, 100=31/12/1990, rhs = Stosunek ceny do dochodu, 100=31/12/1990, prawa skala]

Źródła: SCB, OECD, Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wykres 2. Szwecja: oprocentowanie kredytów hipotecznych i udział kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniuSzwecja oprocentowanie kredytów hipotecznych i udział kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu

[MFI’s mortgage rate on outstanding Lorans = Oprocentowanie kredytów hipotecznych MIF dla niespłaconych kredytów; Riksbank policy rate = Stopa procentowa Riksbanku; Share of outstanding loans at variable rate (%, rhs) = Udział niespłaconych kredytów o zmiennej stopie procentowej (%, prawa skala)]

Źródła: ECB, Riksbank, Refinitiv Datastream, Allianz Research

Idąc dalej, na stanowisko monetarne Riksbanku będą miały wpływ w najbliższym czasie kurs walutowy i obecne negocjacje płacowe, które prawdopodobnie zakończą się wyższym porozumieniem niż w przeszłości. Przyszła ścieżka stóp niewątpliwie zależy jednak od skali załamania gospodarczego, w dużej mierze napędzanego przez pogarszającą się sytuację na rynku mieszkaniowym. W opinii Allianz Trade Riksbank prawdopodobnie odzwierciedli podwyżkę stóp procentowych na posiedzeniu Rady Prezesów EBC w przyszłym tygodniu. Spodziewamy się podwyżki o 50 pb w marcu, a następnie co najmniej dwóch podwyżek do lata, co da końcową stopę procentową 4%. Allianz Trade spodziewa się spadku PKB o -1,2% r/r w tym roku (a następnie płytkiego ożywienia +0,9% w przyszłym roku), ponieważ rynek mieszkaniowy nadal spada, a Riksbank dłużej zachowuje restrykcyjność.

[1] Rządowe środki wsparcia Szwecji mające na celu złagodzenie szoku związanego z cenami energii były niewielkie w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, co ogranicza zakres sterowania fiskalnego.

[2] Dla porównania, inflacja ogólna i bazowa w strefie euro wynoszą odpowiednio 8,5% r/ri 5,6% r/r.

[3] Liczby te są obliczane przy użyciu indeksu SCB dla mieszkań zajmowanych przez właścicieli w całej Szwecji.

Interwencja władz USA – pełna gwarancja dla depozytów w SVB i Signature Bank

Pozostając pod wpływem informacji o upadku Sillicon Valley Bank (18-tego największego pod względem aktywów banku w USA) główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadły w piątek (S&P 500 -1,45 proc., DJIA 1,07 proc., Nasdaq Composite -1,76 proc.). S&P 500 i Nasdaq Composite osiągnęły najniższe poziomy od stycznia, a średnia przemysłowa Dow Jonesa spadła do najniższego poziomu od początku listopada ub.r. W trakcie łikendu rząd USA podjął zaskakującą decyzję o objęciu klientów SVB oraz Signature Bank, który znalazł się w podobnej sytuacji, gwarancją odzyskania wszystkich ulokowanych w tych bankach środków.

Ta próba zatrzymania przez władze Stanów Zjednoczonych rodzącej się paniki spowodowała silny wzrost cen kontraktów na amerykańskie indeksy na początku poniedziałkowej sesji (S&P 500 +2,16 proc. ok. godz. 9:15).

Na rynkach akcji w Azji i Oceanii brak było dziś dominującej tendencji (najsilniej – o 1,95 proc. – zwyżkował Hang Seng, największy spadek – o 1,28 proc. – notował singapurski Straits Times).

Spadki cen akcji dominowały na początku nowego tygodnia na giełdach europejskich (DAX -1,05 proc., CAC 40 -1,12 proc. ok. godz. 9:45).

Na GPW po wzroście na początku poniedziałkowej sesji ok. godz. 9:50. WIG-20 tracił 1,46 proc. spadając do najniższego poziomu od końca grudnia. Spadały również pozostałe główne indeksy polskiego rynku akcji. Wśród składników WIG-u 20 swój najwyższy historii poziom zaliczyła na początku poniedziałkowej sesji cen akcji spółki Dino Polska. Wśród składników mWIG-u 40 najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs spółki ASBISc Enterprises, zaś najniżej od 2020 roku była cena akcji spółki DataWalk. Wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od 2021 roku był dziś rano kurs akcji spółki R22, natomiast najniżej w swej rozpoczętej w 2020 roku historii notowań była cen akcji spółki PCF Group.

Kontynuowana była rozpoczęta 7 sesji temu fala spadkowa rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA. Dziś rano znajdowała się ona najniżej od ponad miesiąca poniżej poziomu 3,7 proc. Spadała również rentowność 10-latek polskiego rządu (6,036 proc).

W piątek o ponad 21 proc. podskoczyły w górę ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych na w Holandii i Wielkiej Brytanii. Taki wzrost cen gazu nie nastąpił w USA (-4,44 proc. w piątek), a dziś rano ok. godz. 9:35 cena tych kontraktów na NYMEX-ie odbijała w górę o 1,48 proc.). Niewielkie były dziś rano zmiany cen kontraktów na ropę naftową (WTI -0,13 proc., Brent -0,14 proc.). Drożały dziś rano metale szlachetne (złoto +0,91 proc., srebro +1,51 proc., platyna +0,45 proc., pallad +1,61 proc. ok. godz. 9:40).

Słabł amerykański dolar. Dziś rano kurs EUR/USD osiągnął najwyższy poziom od 15 lutego (+0,82 proc. ok. godz. 9:25). Również najniżej od lutego był dziś rano kurs USD/JPY (-0,35 proc.).

Kurs USD/PLN spadł dziś rano do najniższego poziomu od początku lutego (-0,57 proc. ok. godz. 9:25), zaś kurs EUR/PLN lekko rósł (+0,15 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara osiągnął w piątek najniższy poziom od stycznia przez jakichś czas schodząc poniżej poziomu 20000 USD. W sobotę, niedzielę i poniedziałkowy poranek te straty były jednak odrabiane i kurs wrócił powyżej poziomu 22000 USD (+2,74 proc. ok. godz. 9:20).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Prywatna wyszukiwarka to coś, na co warto postawić

DuckDuckGo to prywatna wyszukiwarka internetowa, która nie gromadzi ani nie udostępnia informacji o swoich użytkownikach. Wyszukiwarka ta wykorzystuje wiele źródeł, takich jak Bing, Yahoo!, Wolfram Alpha, czy OpenStreetMap, aby dostarczać użytkownikom wysokiej jakości wyniki wyszukiwania. Wykorzystuje również wiele funkcji i narzędzi, takich jak kalkulatory, definicje, informacje o czasie, a nawet gry, aby zapewnić jak najbardziej kompleksowe odpowiedzi.

Bezpieczeństwo jest mocną stroną

DuckDuckGo zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa dzięki kilku czynnikom. Po pierwsze: szyfrowanie SSL/TLS. DuckDuckGo automatycznie szyfruje połączenia między użytkownikami a serwerami wyszukiwarki za pomocą protokołu SSL/TLS, co zapobiega podsłuchiwaniu i manipulowaniu danymi.

Po drugie, mamy ochronę przed witrynami phishingowymi. Wyszukiwarka stworzona przez znanego przedsiębiorcę Gabriela Weinberga korzysta z bazy danych witryn phishingowych, aby chronić użytkowników przed oszustami i niebezpiecznymi witrynami internetowymi.

Dodatkowo zyskujemy bezpieczne DNS-y. DuckDuckGo oferuje użytkownikom bezpieczne serwery DNS, co zapobiega atakom typu „man-in-the-middle”, które mogą przechwytywać dane użytkowników i podszywać się pod legitymacyjne strony internetowe. No i mamy też brak śledzenia. Wyszukiwarka nie gromadzi ani nie śledzi danych użytkowników, co oznacza, że użytkownicy nie są narażeni na ataki hakerskie i cyberprzestępców, którzy mogą wykorzystać ich prywatne dane do oszustw lub kradzieży tożsamości.

Brak reklam ukierunkowanych to kolejna mocna strona projektu. DuckDuckGo nie wyświetla reklam ukierunkowanych na podstawie przeszłych działań użytkowników. Reklamy są mniej uciążliwe i bardziej zrównoważone.

Podsumowując, warto korzystać z DuckDuckGo, jeśli zależy ci na prywatności, bezpieczeństwie i neutralności wyników wyszukiwania. Sprawdź też, co napisał serwis Enterthecode.pl na temat wyszukiwarki. To solidna porcja wiedzy.

Początek krachu na rynkach finansowych?

Sektor finansowy w USA odnotował wczoraj największe spadki od niemal 3 lat. Przecena dotknęła również banki na GPW. Powodem jest panika na akcjach Silicon Valley Bank, którego walory straciły wczoraj podczas sesji 60% oraz tracą dzisiaj w handlu przedsesyjnym niemal 60%. 

Drugi Lehman Brothers?

Drastyczna wyprzedaż spowodowana była wymuszoną sprzedażą przez Silicon Valley Bank części portfela obligacji o wartości 21 mld USD w celu zachowania płynności. W efekcie bank odnotował stratę w wysokości 1,8 mld USD. Bank ogłosił emisję akcji, z której zamierza pozyskać 2,25 mld USA w celu pokrycia tej straty. Rynek obawia się jednak wystąpienia efektu domina w sytuacji, w której podwyższenie kapitału nie będzie wystarczające, biorąc pod uwagę pogarszającą się sytuację wielu start-upów technologicznych obsługiwanych przez bank.

Co było powodem odnotowania tak dużej straty?

Banki amerykańskie posiadają w swoich portfelach znaczące ilości amerykańskich obligacji skarbowych. W wyniku podwyżek stóp procentowych przez FED wartość tych obligacji spadła, więc i wartość portfeli obligacji również odnotowała straty. Ale jedynie “na papierze”, określana jako niezrealizowana strata. Żeby doszło do zrealizowania tej straty, bank musi sprzedać posiadane obligacje wcześniej, przed terminem ich wykupu, w formie wymuszonej sprzedaży spowodowanej np . koniecznością utrzymania płynności. Ten scenariusz miał miejsce w przypadku Silicon Valley Bank. Potencjalny problem rosnących niezrealizowanych strat na portfelach obligacji dotyczy nie tylko Silicon Valley Banku, ale również największych amerykańskich banków. Skalę zjawiska obrazuje poniższe zestawienie z bohaterem dzisiejszej historii wyróżnionym czerwonym kolorem.

Bankierzy z Wall Street siedzą na beczce prochu

Źródło: Bloomberg

Bankierzy z Wall Street siedzą na beczce prochu?

Jak się okazuje wartość niezrelizowanych strat w portfelach największych banków na Wall Street jest pokaźna i znacząco urosła w efekcie podwyżek stóp procentowych. Federalna Agenda ds. Ubezpieczeń Depozytów w lutym poinformowała, że niezrealizowane straty amerykańskich banków na papierach wartościowych utrzymywanych do terminu zapadalności na dzień 31 grudnia wyniosły łącznie 620 miliardów dolarów w porównaniu z 8 miliardami dolarów rok wcześniej, zanim Fed rozpoczął podwyższenie stóp procentowych. Warto spojrzeć jak kształtowała się wysokość niezrealizowanej straty na portfelach papierów wartościowych wielkiej czwórki amerykańskich banków.Silicon Valley Bank pierwszą kostką domino

Źródło: Bloomberg

Silicon Valley Bank pierwszą kostką domino?

W sytuacji, w której emisja akcji nie odniesie oczekiwanego rezultatu i Silicon Valley Bank będzie musiał sprzedać kolejne transze posiadanych obligacji w celu zachowania płynności, panika dotycząca sektora bankowego i obaw o “powtórkę z rozrywki w 2008 r.” może chwilowo zawitać na Wall Street. Pierwsze oznaki były widoczne wczoraj. Akcje First Republic, banku z siedzibą w San Francisco, spadły o ponad 16,5% po osiągnięciu najniższego poziomu od października 2020 r., co stanowi drugą co do wielkości stratę wśród spółek z  indeksu S&P 500. Zion Bancorp spadł o ponad 12%, a SPDR S&P regional banking ETF spadł o 8% po osiągnięciu najniższego poziomu od stycznia 2021 r.

Ucierpiały również główne amerykańskie banki, przy czym Wells Fargo & Co spadł o 6%, JPMorgan Chase & Co o 5,4%, Bank of America Corp o 6% i Citigroup Inc o 4%. Czwartkowy kryzys spowodował “wyparowanie” ponad 80 miliardów dolarów wartości giełdowej z 18 banków wchodzących w skład indeksu banków S&P 500, w tym spadek wartości JPMorgan o 22 miliardy dolarów.

Głos zdrowego rozsądku

Zdaje się jednak, że z wieszczeniem wystąpienia kryzysu finansowego w wersji 2.0 należy zachować daleko idącą powściągliwość.

Z trzech powodów.

Po pierwsze obligacje posiadane przez banki są w znacznym stopniu amerykańskimi obligacjami skarbowymi, a nie toksycznymi obligacjami “zabezpieczonymi” niespłacalnymi kredytami hipotecznymi, jak miało to miejsce w 2008 r.

Po drugie, banki zrealizują straty na portfelu obligacji tylko wtedy, gdy będą musiały sprzedać je wcześniej, przed ich ustalonym terminem wykupu.

Po trzecie, jeżeli banki nie będą miały problemów z bieżącą płynnością, nie będą musiały wcześniej upłynniać portfela obligacji.

Krótko mówiąc, wszystko rozbije się o bieżącą płynność sektora bankowego, płynność Silicon Valley Bank oraz o to, na ile zapowiadana emisja akcji załata dziurę wielkości 1,8 mld USD i przywróci płynność wspomnianego banku. Pozostaje nam przeczekać te kilka dni niepewności do czasu, aż inwestycyjny kurz wzniecony przez “panic sale’sów” opadnie i giełdowe pole bitwy znów wróci w ręce giełdowych weteranów kierujących się (w większym stopniu) racjonalnymi pobudkami, niż emocjami.

Autorzy: Maciej Kietliński, analityk XTB

Spadek pustostanów, przewaga nowych umów – tak Poznań zakończył 2022 r.

W 2022 roku w Poznaniu zawarto umowy najmu na ponad 48 tys. mkw. powierzchni biurowej. Stolica Wielkopolski plasuje się na szóstym miejscu wśród miast regionalnych pod względem podaży powierzchni z ponad 623 tys. mkw. biur.

– Na poznańskim rynku biurowym widać znaczną aktywność najemców, gdzie w 2022 r. nowe umowy i relokacje stanowiły 53% wszystkich transakcji. Widoczny jest też spadek współczynnika pustostanów, który wynosi obecnie 10,5%. Miniony rok był też dobry dla Colliers, udało nam się utrzymać pozycję lidera wśród firm doradczych na lokalnym rynku – mówi Sebastian Bedekier, Partner, Dyrektor Regionalny Colliers w Poznaniu.

Sektor IT potrzebuje biur

W ubiegłym roku największy popyt na nowe biura zaobserwowaliśmy w sektorze usług dla biznesu (22%) oraz w sektorze handlowym (20%). Ze względu na dynamiczny rozwój sektora nowoczesnych uług biznesowych oraz IT w Polsce, duży napływ zagranicznych inwestorów oraz ogromną atrakcyjność rynków regionalnych, w kolejnych latach zapotrzebowanie na powierzchnie z tych sektorów będzie rosnąć.

W 2022 r. największą transakcją, w której doradzał Colliers w Poznaniu była renegocjacja umowy firmy z branży e-commerce w budynkue Maraton A (7,5 tys. mkw.). Do nowych umów o dużej powierzchni najmu można zaliczyć wynajęcie biura przez firmy: DFDS w Globis Poznań (3,1 tys. mkw.), Phoenix Contact w kompleksie Nowy Rynek budynek D (1,3 tys. mkw.) oraz relokację Wunderman Thompson do budynku Nowy Rynek budynek E (ponad 2 tys. mkw.). W minionym roku nowe umowy stanowiły 53% całego popytu, tuż za nimi uplasowały się renegocjacje – 41%. Podobny trend widoczny jest w ogólnym ujęciu struktury regionalnej – najwyższy udział przypadł nowym transakcjom – 59%, a przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 31% zarejestrowanego zainteresowania, zaś ekspansje za 6%.

Coraz mniej pustostanów

Aktywność na rynku najmu oraz brak nowych powierzchni sprawiły, że Poznań jest na drugim miejscu wśród rynków regionalnych o najniższym poziomie pustostanów – 10,5%.. Od 2021 roku w Poznaniu do użytku nie oddano żadnego budynku biurowego. Pierwszy od tego czasu projekt – Nowy Rynek budynek E – zostanie dostarczony w połowie 2023 roku przez Skanksa. Jednym z pierwszych najemców w budynku będzie Wunderman Thompson, firma z sektora IT, która relokuje swoje biuro do centrum Poznania i zajmie tu ponad 2 tys. mkw. powierzchni. Kolejne otwarcie planowane jest dopiero na III kwartał 2025 r. i będzie to wieżowiec Andersia Silver.

Czynsze idą w górę

Czynsze wywoławcze za najlepsze powierzchnie biurowe w miastach regionalnych wyraźnie rosną i wszystkie rynki prócz Lublina oraz Szczecina odnotowały wzrost maksymalnych stawek od 0,5 do 1,5 EUR/mkw./msc. w porównaniu z końcem roku 2021. Podobny trend wzrostowy obserwuje się także w kategorii opłat serwisowych.

– Rosnące koszty najmu sprawiają, że notujemy rosnacą ofertę biur przeznaczonych na podnajem – aktualnie jest to prawie 27 tys. mkw. Choć zjawisko może być niepokojące dla deweloperów biurowych, przewidujemy, że trend ten się utrzyma – mówi Blanka Klawińska-Okonek, Associate w Dziale Powierzchni Biurowych Colliers.

Najemcy poszukują elastycznych rozwiązań

Okres zawirowań na rynku w 2022 roku i utrzymujący się czas niepewności ekonomicznej sprawił, że najemcy poszukują bardziej elastycznych rozwiązań. Coraz częściej widoczny jest wzrost zainteresownia krótszymi umowami najmu, a powierzchnie typu flex, to
w większości przypadków „must have”.

– Obserwujemy widoczny trend związany ze wzrostem zapytań o mniejsze powierzchnie i zainteresowanie podnajmem. W poprzednich latach wielkość powierzchni plasowała się w przedziałach 500-700 mkw. Teraz najemcy pytają już o powierzchnie o metrażu 300-500 mkw. Widoczne jest również zjawisko redukcji wynajmowanych powierzchni przy renegocjacjach umowy. Wynika to z kilku czynników: rosnących kosztów energii, kosztów eksploatacyjnych i poszukiwania oszczędności, wdrażanego już na szeroką skalę hybrydowego modelu pracy i analizowania skali zajętości biura, ale także z większej świadomości dotyczącej tego, jak ważna jest odpowiednio dobrana strategia wynajmu biura w sukcesie biznesowym firmy – mówi Hubert Filipczak, Senior Associate w Dziale Powierzchni Biurowych Colliers.

Huntsman zapowiada wzrost zatrudnienia do 200 osób w nowo otwartym centrum usług biznesowych GBS w Krakowie

  • Firma planuje zatrudnić ponad 200 specjalistów w zakresie księgowości, kredytów, zasobów ludzkich, bezpieczeństwa i zdrowia pracy, zakupów, automatyki i zaawansowanej analityki, planowania i analizy finansowej, obsługi klienta, zarządzania łańcuchem dostaw oraz komunikacji.
  • Z Polski firma będzie świadczyć usługi w Europie i na świecie.

Huntsman Corporation (NYSE: HUN), globalna firma chemiczna z siedzibą w Woodlands w Teksasie, zainaugurowała wczoraj działalność swojego krakowskiego centrum Global Business Services (GBS) dla regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA) w Polsce. Peter Huntsman, Prezes i Dyrektor Generalny firmy, poprowadził uroczystość, do której dołączyli liderzy biznesu oraz 60 pracowników już zatrudnionych w centrum. Uroczystości towarzyszyło symboliczne przecięcie wstęgi.

Zatrudnienie w centrum usług biznesowych GBS w Krakowie, ma wzrosnąć do końca 2023 roku do 200 osób. Centrum będzie wspierać operacje firmy na całym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem działań w regionie EMEA. Nowe biuro w Krakowie umożliwi firmie lepsze zrównoważenie kosztów, usług i szybkości działania, przy jednoczesnym ciągłym doskonaleniu w każdym aspekcie działalności.

Firma planuje zatrudnić specjalistów w zakresie księgowości, kredytów, zasobów ludzkich, bezpieczeństwa i zdrowia pracy, zakupów, automatyki i zaawansowanej analityki, planowania i analizy finansowej, obsługi klienta, zarządzania łańcuchem dostaw oraz komunikacji.

Polska doskonale wpisuje się w kulturę organizacyjną firmy Huntsman, zapewnia dostęp do talentów, wysoko wykwalifikowanych pracowników oraz nowoczesnej infrastruktury. Wierzymy, że kompleksowe i wielofunkcyjne centrum zapewni naszym współpracownikom doskonały start zawodowy i możliwości rozwoju – powiedział Paul Rollé, Site Leader centrum GBS firmy Huntsman w Krakowie. Centra GBS firmy Huntsman są integralną częścią długoterminowej strategii naszej organizacji. Do biura w Krakowie poszukujemy osób, które identyfikują się z wartościami określającymi nasz zespół GBS i całą firmę: uczciwość, odpowiedzialność, szacunek i rzetelność, będącymi w centrum wszystkiego, co robimy.

Huntsman prowadzi aktywną rekrutację do nowego centrum GBS. Od kandydatów wymagana jest umiejętność komunikowania się w języku angielskim w zakresie tematyki biznesowej i technicznej zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej. Firma oferuje programy szkoleniowe dla pracowników w zakresie podnoszenia kwalifikacji oraz pogłębiania wiedzy branżowej. Obejmują spersonalizowane plany rozwojowe oraz i ścieżki kariery, a także możliwość nauki wirtualnie, jak i stacjonarnie.

Huntsman posiada ponad 50-letnie doświadczenie w produkcji i sprzedaży 7 500 produktów dla kluczowych sektorów, takich jak: lotnictwo, transport, budownictwo, konserwacja żywności oraz energetyka i paliwa. Innowacyjne rozwiązania firmy Huntsman przyczyniają się do redukcji gazów cieplarnianych o około 750 milionów ton rocznie, odgrywając ważną rolę w tworzeniu zrównoważonej przyszłości. Wykorzystywane są m.in. do zwiększania efektywności energetycznej budynków, zmniejszania zapotrzebowania na paliwo w transporcie naziemnym i powietrznym, do redukcji ilości odpadów czy też umożliwiają stosowanie alternatywnych rozwiązań energetycznych.

Dalszy spadek rejestracji nowych ciągników i przyczep

1494 czyli o 29 szt. mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku nowych ciągników zarejestrowali ich użytkownicy w styczniu i lutym 2023 roku. To najmniej w porównaniu do dwóch poprzednich lat – podaje Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Spadek rejestracji miał także miejsce w przypadku nowych rolniczych przyczep. W dwóch pierwszych miesiącach tego roku, w stosunku do analogicznego okresu 2022 roku, wyniósł on prawie 16 procent. Zdaniem PIGMiUR spadek ten spowodowany jest ogólną sytuacją ekonomiczną, która nie zachęca do inwestycji i zakupów. Wzrosty natomiast mają miejsce na rynku wtórnym. W styczniu i lutym rejestracja, a więc de facto sprzedaż, rolniczych ciągników oraz przyczep używanych była wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

1494 szt. tyle nowych ciągników zarejestrowano w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2023 roku – wynika z danych Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Zgromadziła je ona na podstawie informacji z bazy CEPiK. To o 29 szt. mniej niż w styczniu i lutym 2022 roku. Izba podaje, że w samym lutym tego roku użytkownicy, czyli głównie producenci rolni, zarejestrowali 782 szt. nowych ciągników, podczas gdy rok wcześniej było to 804.

Najmniej zarejestrowanych ciągników w porównaniu z ostatnimi dwoma latami

1494 to najmniej w porównaniu do dwóch poprzednich lat, kiedy to rejestrowali odpowiednio 848 szt. i 804 nowych ciągników. Rejestracja oznacza de facto kupno pojazdu. – Z jednej strony na początku roku zawsze jest mniej rejestracji. Ale rzeczywiście w tym roku notujemy spadki w stosunku do ostatniego roku i dwóch lat wcześniej – komentuje Hubert Seliwiak z PIGMiUR. Zwraca on uwagę, że tendencja spadkowa w sprzedaży czyli rejestracji dwóch podstawowych kategorii maszyn rolniczych, jakim i są ciągniki i przyczepy, jest już zauważalna, co potwierdziły dane za cały 2022 rok. – Wiązać się to może z ogólnymi nastrojami branży maszyn i urządzeń rolniczych, które regularnie badamy co pół roku – dodaje, przypominając, że w ostatnim badaniu ankietowani gorzej oceniali m.in. administrację państwową, koniunkturę czy planowanie inwestycji.

Liderem rynku po pierwszych dwóch miesiącach 2023 roku jest marka New Holland, która wraca na fotel lidera po miesięcznej przerwie. Zarejestrowano 234 ciągniki tej marki, to o 52 szt. mniej niż przed rokiem.  Udziały marki New Holland na koniec lutego to 15,7 proc. – o 3,1 punktu procentowego mniej niż rok wcześniej. Marka John Deere z ilością 228 szt. zajmuje drugie miejsce. To o 27 szt. więcej niż w 2022 roku. Udziały marki John Deere to 15,3 proc, to o 2,1 pp więcej niż rok wcześniej. Kubota na trzecim miejscu notuje 182 szt. zarejestrowanych maszyn. To o 6 szt. więcej niż przed rokiem. Udziały tej marki wynoszą 12,2 proc. Na czwartym miejscu znajduje się marka Deutz Fahr. 154 szt. zarejestrowanych ciągników, to o 57 szt. więcej niż przed rokiem. Deutz Fahr osiąga 10,3 proc udziałów rynkowych, to aż o 3,9 pp. więcej niż po dwóch miesiącach 2022 roku. Case IH zajmuje piąte miejsce. 105 szt. zarejestrowanych maszyn pozwoliło na osiągnięcie 7,0 proc udziałów rynkowych.

Liderzy: geograficznie, pod względem mocy i topowych modeli

Pod względem geograficznym pozycję lidera w lutym tego roku utrzymuje województwo mazowieckie. W regionie tym w ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku użytkownicy zarejestrowali czyli zakupili 231 nowych ciągników, (o 39 szt. mniej niż przed rokiem), a na drugie miejsce pod tym względem przypada województwu wielkopolskiemu z ilością 166 szt.

Średnia moc ciągników nowo rejestrowanych po dwóch miesiącach 2023 roku była najwyższa w województwie warmińsko-mazurskim i wynosiła 180,8 KM. Średnią 177,3 KM notujemy w lubuskim. Ciągniki o najniższej mocy (średnia – 85,2 KM) rejestrowane są w województwie małopolskim.

Po dwóch miesiącach 2023 roku najpopularniejszym modelem ciągnika jest model Deutz Fahr 5080 D Keyline, którego zarejestrowano 32 szt. Tym samym pokonał on o 1 szt. dotychczasowego lidera – model John Deere 6155M, którego zarejestrowano 30 szt. Trzecie miejsce przypadło modelowi Zetor Major CL 80 – 27 szt. Farmtrac Tractors Europe z modelem 26 4WD zajmuje czwarta pozycję z ilością 25 szt. John Deere 6120 M oraz Solis 26-4WD 9+9 z ilością po 23 szt. zajmują piąte miejsce.

Na rynku wtórnym w na koniec lutego 2023 roku notujemy 4182 szt. ciągników używanych. To o 554 szt. więcej niż w tym samym okresie 2022 roku. Wzrost jest znaczący i wynosi 15,2 proc.

Liderem tego rynku w lutym jest John Deere. Zarejestrowano 680 szt. ciągników używanych tej marki. John Deere notuje 16,3 proc. udziałów w rynku używanych ciągników i jest liderem w trzech kategoriach wiekowych: 3-5, 6-10 i 11-20 lat. W najstarszej kategorii, powyżej 20 lat, liderem jest Ursus z udziałami (w tej kategorii wiekowej) na poziomie 16,8 proc.

Przyczepy rolnicze: spadek rejestracji nowych i wzrost używanych

W lutym br. użytkownicy, a więc głównie producenci rolni, zarejestrowali 454 szt. nowych przyczep rolniczych. To o 134 szt. mniej niż w lutym przed rokiem. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku zarejestrowali oni ogółem 956 szt. nowych przyczep rolniczych. To o 178 szt. mniej niż w tym samych okresie w 2022 roku. Wynik ten oznacza spadek rok do roku o 15,7 proc.

Marka Pronar z ilością 358 szt. zarejestrowanych nowych przyczep tradycyjnie jest liderem na rynku. To 92 szt. mniej niż przed rokiem. Oznacza to spadek ilościowy rejestracji przyczep marki Pronar o 20,4 proc. Udziały marki Pronar na koniec lutego wynoszą 37,4 proc. Druga w zestawieniu jest marka Metal-Fach z 92 rejestracjami i udziałami 9,6 proc. Trzecia w zestawieniu marka Metaltech, notuje 8,8 proc. udziałów rynkowych i 84 szt. zarejestrowanych przyczep. Marka Wielton zajmuje czwarta pozycję – 65 szt. zarejestrowanych przyczep i 6,8 proc. udziałów rynkowych. Pierwszą piątkę zamyka marka Wodziński z 48 szt. zarejestrowanych przyczep. Udział rynkowy tej marki to 5,0 proc.

Zdaniem Huberta Seliwiaka z PIGMiUR spadków, zarówno w sprzedaży nowych ciągników, jak i przyczep rolniczych, upatrywać należy w ogólnej sytuacji ekonomicznej, która nie zachęca do inwestycji i zakupów. – Dziś, co widać choćby po wynikach naszego ostatniego badania nastrojów w branży, przyszłość jest niepewna i utrzymanie tego samego poziomu rejestracji może być uznane za dobry wynik – uważa Hubert Seliwiak z Izby. Jego zdaniem wyniki zakupu dwóch podstawowych rodzajów maszyn rolniczych w styczniu i lutym tego roku mogą potwierdzać pewien trend, jaki dał się zauważyć w całym 2022. – Już pod koniec roku mieliśmy informacje od dealerów maszyn, że zmniejsza się ilość zamówień na przyszłość i teraz ma to odbicie w ilości rejestracji – wnioskuje. Według niego trend ten rzutuje w pewnym stopniu na rynek wtórny.

– W tym przypadku spadek zakupu nowych maszyn odwrotny jest do liczby rejestracji używanych – odnotowuje Hubert Seliwiak.

Wzrost miał bowiem miejsce także na rynku rolniczych przyczep używanych. W styczniu i lutym 2023 roku użytkownicy zarejestrowali ich 1047 szt. To o 75 szt. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że obecnie notujemy wzrost na rynku wtórnym o 7,7 proc.

W całym 2022 roku PIGMiUR zanotowała ponad 17 proc. spadek sprzedaży nowych ciągników w stosunku do 2021. Podobnie było z inną podstawową kategorią maszyn rolniczych, jaką są przyczepy. Tu spadek sprzedaży wyniósł 6,5 procenta.

Badania rynku i opinii, czyli dlaczego klient nie musi być nieprzewidywalny i anonimowy

Sukces nigdy nie jest dziełem przypadku. Wręcz przeciwnie – jego osiągnięcie wymaga podejmowania kompleksowych działań, opartych na faktach i rzetelnej wiedzy. Badanie rynku i opinii daje możliwość poznania m.in. preferencji zakupowych konsumentów, a także potencjału firmy czy marki w dotarciu do konkretnej grupy docelowej. Dzięki takiemu narzędziu dowiesz się, jakie zdanie o Twoim produkcie mają klienci, oraz co sprawi, że będą bardziej skłonni go nabyć. Ta wiedza to klucz do zyskania przewagi konkurencyjnej na rynku.

Gruntowna analiza sytuacji rynkowej

Badania rynku to szereg działań, których podstawowym celem jest zebranie i zinterpretowanie informacji (podaż, popyt, konkurencja, ceny, oczekiwania klientów, systemy sprzedaży, sieci dystrybucji, kanały komunikacji) o wszelkiego rodzaju procesach, zjawiskach i przyczynach ich zaistnienia w danej sytuacji na współczesnym rynku.

Ze względu na szerokie zastosowanie badań rynkowych, można je sklasyfikować pod względem:

  • celu badania
  • horyzontu czasowego branego pod uwagę podczas badania
  • sposobu pozyskiwania danych (wybranie metody ilościowej lub jakościowej)
  • rodzaju analizowanych danych (wtórne lub pierwotne)
  • metody organizacji badania (wewnętrzne i zewnętrzne)

Ankiety CAWI, wywiady IDI, badania CATI

Badania rynku i opinii (https://www.exacto.pl/badania-rynku-i-opinii/) są zazwyczaj realizowane z wykorzystaniem ankiet online (CAWI), głównie ze względu na stosunkowo niski koszt i szybki czas realizacji całego badania. Jednak tego typu badania przeprowadzane są również za pomocą bardziej tradycyjnych metod typu desk research, indywidualne wywiady pogłębione (IDI) czy badania telefoniczne (CATI). Nie można zapominać również o ankietach papierowych (PAPI) oraz bardziej nowoczesnej metodzie ankietyzacji, wykorzystującej w tym celu urządzenia mobilne (CAPI).

Komu najbardziej opłaca się wykonywać badania rynku i opinii? Takie rozwiązanie będzie na pewno cenne dla firm zaangażowanych w konkurencję bezpośrednią, dla których najważniejszą kwestią w strategii biznesowej jest gruntowna analiza otoczenia rynkowego.

Badania rynku to możliwość pozyskania cennych danych z zakresu preferencji i potrzeb konsumentów. Analizom podlegają ich cechy osobiste, oddziaływanie czynników psychologicznych, preferencje i motywacje zakupowe, nawyki oraz wpływ ceny na atrakcyjność konkretnego produktu lub usługi. To również pogłębiona analiza opinii na temat oferty danej marki, które stanowią podstawę podejmowania przez konsumentów decyzji zakupowych, a te przekładają się właśnie na wysokość słupków sprzedażowych.

Zalety badania rynku i opinii

pozyskanie niezbędnych informacji dotyczących oczekiwań klientów

  • lepsze zrozumienie potrzeb konsumentów
  • precyzyjna analiza atrakcyjności oferty firmy
  • zdefiniowanie nowych sposobów wykorzystania obecnego produktu czy usługi
  • wsparcie w zrozumieniu procesu decyzyjnego w zakresie zakupu danego produktu lub usługi

Jak prowadzone są badania rynku i opinii?

Badania rynku i opinii rozpoczynają się od określenia szczegółowych celów badania, grupy docelowej, czyli konkretnych respondentów oraz dobrania odpowiedniej metodologii, która pozwoli na sprawne dotarcie do nich. Następnie przygotowywany jest kwestionariusz ankiety. W kolejnym etapie przeprowadzone zostają badania. Uzyskane podczas nich odpowiedzi zostają zweryfikowane pod kątem spójności logicznej, kodowane, a następnie poddawane analizie. Kluczowe wyniki, wnioski i rekomendacje końcowe z badania przedstawia się w ostatnim etapie w szczegółowym raporcie końcowym.

Inwestorzy uciekają od ryzyka

Konferencja prezesa NBP oczywiście była interesująca, ale rynkami nie wstrząsnęła. Dużo ciekawiej dzieje się w USA po wystąpieniu Jerome Powella, prezesa FED.

Cykl podwyżek trwa

Wczorajsza konferencja prasowa Adama Glapińskiego nie zawiodła fanów tej dość specyficznej rozrywki. Jak zawsze nie brakowało ozdobników i odważnych prognoz doganiania kolejnych państw i ogólnie mocarstwowej pozycji Polski na świecie. W krótkich przerwach pojawiały się również wątki merytoryczne. Dowiedzieliśmy się, że (pomimo iż to już szósta z rzędu decyzja o braku zmian stóp procentowych) nie mamy jeszcze końca cyklu podwyżek stóp procentowych. Od marca ma rozpocząć się dezinflacja w Polsce, a na koniec roku wskaźnik cen ma rosnąć o wartość jednocyfrową. Co więcej, prezes ma nadzieję, że stanie się to już na przełomie sierpnia i września. Rynki walutowe zignorowały konferencję, nie znajdując tam ważnych wskazań.

Co Powell chciał uzyskać?

Ostatnie wystąpienie Jerome Powella spowodowało gwałtowne zmiany na rynkach. Powodem była interpretacja jego wypowiedzi jako zapowiedź ostrzejszych podwyżek stóp procentowych. Dzisiaj rynki zaczęły już wątpić, czy to dobry kierunek i powoli spada szansa na wzrost o 0,5% na marcowym posiedzeniu. Szansa na taki wzrost spadła z 68% na 54% i nie możemy wykluczyć, że słabsze dane z rynku pracy mogą doprowadzić do dalszych spadków. Na rynku wciąż jednak widać awersję do ryzyka mimo spadków szans na wzrosty stóp. Widać to po wyraźnym wzroście zainteresowania obligacjami i spadkami na giełdzie. Biorąc pod uwagę zamieszanie, trzeba będzie poczekać, czy FED nie postanowi wyjaśnić sytuację, bo to może mieć silny wpływ na rynki.

Kryptowaluty nurkują

Potencjalne przyspieszenie wzrostu stóp procentowych w USA ponownie powoduje przecenę na rynku kryptowalut. Bitcoin pierwszy raz od pierwszej połowy stycznia zameldował się poniżej poziomu 20 000 dolarów. W tle mamy co prawda problemy Silvergate Bank. Jest to jednak dość nietypowa sytuacja jak na podmioty z tej branży, gdyż pomimo tego, że zapowiada się na bankructwo, na razie nie ma informacji, aby brakowało środków dla klientów. Są one na bieżąco wypłacane podmiotom wycofującym depozyty. Określenie afera, które czasem używane jest w mediach na ten moment, wygląda na nadużycie. Nie zmienia to faktu, że to kolejny sygnał powodujący, że cały ten rynek ma po prostu gorszy PR.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Dodatkowo w weekend Amerykanie zmieniają czas z zimowego na letni, w rezultacie w przyszłych dwóch tygodniach dane z USA i Kanady będą przesunięte o jedną godzinę.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat