Mabion uzyskał od FDA status ODD dla leku MabionCD20 we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej

  • Status leku sierocego jest przyznawany przez FDA lekom mającym zapobiegać oraz leczyć choroby rzadkie, zapewnia spółkom biotechnologicznym szereg zachęt wspierających rozwój diagnostyki i terapii
  • Posiadanie statusu leku sierocego pozwala na zwolnienie z części opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku, gwarantuje 7 lat wyłączności rynkowej po uzyskaniu rejestracji i uprawnia do ulg podatkowych przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych
  • Uzyskanie statusów ODD (ang. Orphan Drug Designation), czyli desygnacji jako leku sierocego łącznie już w 2 wskazaniach skutecznie buduje wartość projektu MabionCD20
  • Spółka w 1H 2023, po ukończeniu analiz strategicznych, podejmie decyzję co do dalszego rozwoju MabionCD20, w tym ewentualnego określenia ścieżek i harmonogramów badań niezbędnych do rejestracji leku
  • MabionCD20 jest drugim związkiem w historii typu rituximab, który uzyskał status ODD we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej (AIHA)
  • Autoimmunologiczna anemia hemolityczna (AIHA) prowadzi do skrócenia czasu życia krwinek z około 120 do – w najcięższych przypadkach – zaledwie kilku dni
  • MabionCD20 jest przeciwciałem monoklonalnym, lekiem biopodobnym do MabThera/Rituxan (rituximab), a jego mechanizm działania powoduje, że jest wykorzystywany w wielu wskazaniach terapeutycznych, w tym licznych chorobach rzadkich i autoimmunologicznych, co jednocześnie zwiększa atrakcyjność tego leku dla firm farmaceutycznych

„Po uzyskaniu w styczniu br. statusu ODD dla leku MabionCD20 we wskazaniu nefropatii błoniastej, informujemy o kolejnej pozytywnej dla spółki decyzji FDA, przyznającej nam status ODD we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej. Zwracam uwagę na fakt, że MabionCD20 jest historycznie dopiero drugim związkiem typu rituximab, który uzyskał ten status we wskazaniu AIHA. Ewentualne procedowanie projektu w tym wskazaniu w trybie zarezerwowanym dla leków sierocych wiąże się z możliwością uzyskania szeregu korzyści na poziomie kosztowym oraz biznesowym. Są to przede wszystkim zwolnienia z części opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku i uprawnienia do ulg podatkowych przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych na terenie USA. Decyzję co do dalszego rozwoju MabionCD20 podejmiemy w 1H 2023 i to od niej uzależnione będą kolejne potencjalne ścieżki rozwoju tego projektu” wyjaśnia Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Procedura desygnacji leku sierocego tzw. Orphan Drug Designation (ODD) została ustanowiona przez FDA w celu wsparcia rozwoju leków i terapii mających zapobiegać oraz leczyć choroby rzadkie. W przypadku autoimmunologicznej anemii hemolitycznej (AIHA) roczna zapadalność jest oceniana na 0,8 do 2,4 przypadków na 100 tys. mieszkańców, w Stanach Zjednoczonych szacuje się, że około 60 tys. ludzi cierpi na tę chorobę. Dzięki nadaniu statusu leku sierocego, firmy mogą uzyskać kilka benefitów, do najbardziej istotnych zaliczane są ulgi podatkowe przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych, zwolnienie z opłat związanych z konsultacjami z FDA oraz 7 lat wyłączności rynkowej w momencie zatwierdzenia leku przez FDA. Przyznanie statusu ODD dla Mabion może potencjalnie przyspieszyć rozwój produktu MabionCD20 jako leku biologicznego na autoimmunologiczną chorobę hemolityczną.

„Status leku sierocego uzyskany przez MabionCD20 już w dwóch wskazaniach zwiększa atrakcyjność projektu według kilku analizowanych przez nas scenariuszy. W chwili zamknięcia prac nad długoterminową strategią rozwoju Spółki, będziemy w stanie precyzyjniej określić możliwe ścieżki dla projektu MabionCD20” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Autoimmunologiczna anemia hemolityczna (AIHA) jest ciężkim schorzeniem autoimmunologicznym, w którym przeciwciała pacjenta atakują jego własne erytrocyty (czerwone krwinki), powodując ich rozpad i w rezultacie obniżenie zdolności krwi do transportowania tlenu. Czas życia krwinek, który normalnie wynosi około 120 dni, może zostać skrócony w najcięższych przypadkach do zaledwie kilku dni. Typowe symptomy tej choroby to: gorączka, bladość, zmęczenie, osłabienie mięśni, podwyższone tętno i duszności. AIHA może nawet powodować zagrażające życiu stany, takie jak zakrzepica żył czy ostra niewydolność nerek. Ostatnie badania wskazują na wysoką efektywność rituximabu w leczeniu AIHA. Dlatego od niedawna jest on rekomendowany przez stowarzyszenia medyczne jako terapia drugiego rzutu, do stosowania w razie braku skuteczności standardowych immunosupresantów lub pojawienia się ciężkich skutków ubocznych. W terapii AIHA, a dokładnie w – chorobie zimnych aglutynin jednej z dwóch głównych odmian AIHA, dotychczas został zarejestrowany tylko jeden lek. W 2022 r. FDA zaakceptowała sutimlimab – przeciwciało monoklonalne, dla którego koszt rocznej terapii szacowany jest nawet na 280 000 USD. Sutimlimab może być używany wyłącznie w małej populacji pacjentów z AIHA (10-15%) i cechuje go inny mechanizm działania niż rituximab.

Nowa opłata sieciowa obciąży europejskich internautów i przedsiębiorców – ostrzegają eksperci

Będąca w przygotowaniu europejska opłata sieciowa na rzecz rozwoju i utrzymania infrastruktury telekomunikacyjnej niesie duże ryzyko zwiększenia kosztów dostępu do usług online, ograniczenia wyboru dla konsumentów oraz uszczerbku na rozwoju innowacyjnych przedsiębiorstw w UE. To główne wnioski, do których doszli prawnicy i przedstawiciele branży cyfrowej w czasie spotkania zorganizowanego przez Związek Cyfrowa Polska, które było poświęcone przepisom, nad którymi pracuje Komisja Europejska. 

Pomysłodawcą nałożenia nowej, unijnej opłaty na dostawców treści i usług online jest zrzeszenie Europejskich Operatorów Sieci Telekomunikacyjnych (ETNO). Uzyskane środki miałyby trafiać do operatorów telekomunikacyjnych i stanowić wkład platform online w rozwój i utrzymanie sieci telekomunikacyjnych w UE. Rozwiązanie takie budzi jednak sprzeciw organizacji konsumenckich i zrzeszeń branżowych m.in. ze względu na ryzyko wzrostu kosztów dla użytkowników internetu.

Kolejne podejście do odrzuconego pomysłu

Pomysł nie jest nowy. Analogiczną propozycję operatorzy zgłosili już po raz pierwszy w 2012 r. – Już wtedy wzbudził on znaczne kontrowersje i został odrzucony. Również dziś zastrzeżenia do propozycji nałożenia opłaty zgłosiły m.in. Europejska Organizacja Konsumencka BEUC oraz Organ Europejskich Regulatorów Łączności Elektronicznej BEREC – podkreślił Michał Kanownik, Prezes Związku Cyfrowa Polska. Przypomniał jednocześnie, że wdrożenie podobnej opłaty w Korei Południowej poskutkowało pogorszeniem jakości cyfrowych usług i uszczerbkiem na wydajności przepływu ruchu w sieci, a także wzrostem kosztów dla konsumentów.  –  Wdrożenie tej propozycji w Unii Europejskiej doprowadzi do pogorszenia sytuacji użytkowników usług w internecie, którzy to ostatecznie poniosą koszty implementacji opłaty – przestrzegł Michał Kanownik.

Proponowana opłata ma wg. ETNO stanowić wkład dostawców usług online w rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej. Zdaniem operatorów to właśnie rosnący ruch sieciowy generowany przez użytkowników usług online stanowi najważniejsze źródło kosztów utrzymania infrastruktury. Podczas spotkania Cyfrowej Polski eksperci poddali jednak to twierdzenie w wątpliwość. Jak podkreślili, ruch sieciowy rośnie w znacznym tempie od lat, podczas, gdy całkowite koszty działalności telekomów utrzymują się na względnie stałym poziomie. Eksperci przypomnieli również, że dostawcy usług online zainwestowali między 2011 a 2021 r. blisko 900 mld USD w infrastrukturę sieciową. Środki przeznaczone na ten cel przekraczają nawet ich inwestycje w tworzenie nowych treści i aplikacji.

Potrzeba dalszej debaty i gwarancji proporcjonalności

W opinii Michała Kanownika, konieczna jest adaptacja przepisów do panujących realiów technologicznych.. – W kwestii propozycji opłaty sieciowej musimy dokładnie ocenić jej konsekwencje i zagwarantować, że działania regulacyjne w tym zakresie będą podejmowane w sposób proporcjonalny i sprawiedliwy – komentował prezes Cyfrowej Polski.

W spotkaniu zorganizowanym przez Związek Cyfrowa Polska udział wzięli prof. Žiga Turk z Uniwersytetu w Lublanie, były minister w rządzie Słowenii odpowiedzialny za rozwój społeczeństwa informacyjnego, Aleksander Sołtysik, Attaché ds. cyfrowych w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej, Jari-Pekka Kaleva, Dyrektor Zarządzający Europejskiej Federacji Deweloperów Gier Wideo (EGDF), Vlaho Hrdalo, Prezes Chorwackiego Stowarzyszenia na rzecz Technologii Blockchain i Kryptowalut oraz Jaromir Novak, prawnik i ekspert w dziedzinie regulacji telekomunikacji.

Zerowy PIT dla seniorów – czy faktycznie się opłaca?

Zerowy PIT dla seniorów to nowa ulga, która obowiązuje od 2022 r. Mogą z niej skorzystać wszystkie osoby w wieku emerytalnym. W tym celu nie wolno im jednak pobierać emerytury z ZUS ani jednocześnie pobierać emerytury i pracować. Muszą za to podlegać ubezpieczeniom społecznym.

Dzięki uldze seniorzy mogą skorzystać ze zwolnienia od opodatkowania przychodów do 85 528 zł w skali roku. Zerowy PIT dla emeryta obejmuje te osiągnięte z tytułu umowy o pracę, umowy zlecenia i opodatkowanej działalności gospodarczej. Z ulgi nie skorzysta natomiast osoba, która osiąga przychody z umowy o dzieło czy praw autorskich (z wyjątkiem tych uzyskiwanych w ramach umowy o pracę).

Czy PIT-0 zawsze się opłaci?

Emeryci będący na samozatrudnieniu powinni przeanalizować według której formy opodatkowania będzie dla nich korzystniej rozliczać się z działalności. Do wyboru mają skalę podatkową, podatek liniowy i ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Co prawda nie muszą opodatkować dochodów do wysokości 85 528 zł, ale prowadząc działalność muszą zapłacić składkę zdrowotną. Na skali podatkowej wynosi ona 9%, a na podatku liniowym 4,9% dochodu (jednak nie mniej niż 9 % minimalnego wynagrodzenia). W przypadku ryczałtu składka zdrowotna uzależniona jest od osiąganego przychodu.

Jeśli przedsiębiorca, który jest emerytem, w trakcie roku osiągnie 85 tys. zł przychodu, cała ta kwota jest zwolniona z opodatkowania. Zdawałoby się, że nie ma znaczenia jaką formę opodatkowania wybierze. Jednak wybór ten jest kluczowy dla jego portfela ze względu na składkę zdrowotną. Do celów analizy przyjmijmy składkę emerytalną i rentową płaconą przez tego podatnika w wysokości 13 741,32 zł rocznie. W takim przypadku składka zdrowotna wraz ze składkami emerytalnymi i rentowymi w poszczególnych formach opodatkowania rocznie wyniesie:

  • na skali podatkowej – 20 154,60 zł;
  • przy podatku liniowym – 17 510,52 zł (minimalna składka zdrowotna na rok składkowy 2023);
  • na ryczałcie (przy stawce 8,5%) – 21 264,48 zł.

Jak widać, najkorzystniejszy dla przedsiębiorcy jest podatek liniowy. Wielu podatników mogłoby jednak dokonać błędnej oceny i uznać, że to skala będzie odpowiednia, z uwagi na 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku oraz niską stawkę dla pierwszego progu podatkowego. Przedsiębiorca będący emerytem najniższą składkę zdrowotną zapłaci jednak na podatku liniowym. Różnica jest widoczna – to aż 2 644,08 zł w skali roku.

Co istotne, emeryci prowadzący działalność gospodarczą zwolnieni są z obowiązku opłacania składek ZUS, z wyjątkiem składki zdrowotnej. Jednak, aby skorzystać z ulgi dla seniorów, emeryt musi opłacać składki emerytalne i rentowe. W konsekwencji jest to dla niego dodatkowe obciążenie.

W przypadku przedsiębiorcy, który osiąga przychód 85 tys. zł rocznie, jeśli nie skorzysta z ulgi PIT-0, nie będzie miał obowiązku opłacania składek emerytalnych i rentowych oraz nie ma dodatkowych kosztów, zarobki będą już opodatkowane. Obciążenie składką zdrowotną i podatkiem wyniesie odpowiednio:

  • na skali podatkowej – 14 250 zł;
  • przy podatku liniowym – 19 524 zł;
  • na ryczałcie (8,5%) – 14 532 zł.

Bez zastosowania PIT-0 dla emeryta najkorzystniejszą formą opodatkowania jest więc skala podatkowa. Jednocześnie nieskorzystanie z ulgi będzie dla niego bardziej korzystne – zyska względem ulgi i zastosowania podatku liniowego aż 3 260,52 zł rocznie. Ostatecznie przy przychodach 85 tys. zł rocznie prowadzącemu działalność seniorowi nie opłaca się zawieszać emerytury i korzystać z ulgi. Bez stosowania ulgi w portfelu zostanie mu 70 750 zł, a z ulgą byłoby to 67 489,48 zł i dodatkowo nie mógłby otrzymywać emerytury.

Co będzie się opłacało emerytom osiągającym wyższe przychody, np. uzyskującym rocznie 180 tys. zł, bez kosztów i ze składkami ZUS? W takim przypadku kwota przychodu jest wyższa niż ulga PIT-0. Podatnik musi więc zapłacić podatek od nadwyżki ponad kwotę objętą ulgą. Obciążenie z tytułu podatku i składek ZUS zdrowotne wyniesie:

  • na skali podatkowej – 34 792 zł;
  • przy podatku liniowym – 35 679 zł;
  • na ryczałcie (8,5%) – 27 911 zł.

Przy takich przychodach, z dużym ZUS, bez kosztów oraz z zerowym PIT, najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie ryczałt 8,5%. Bez zastosowania ulgi obciążenia wyniosą wtedy:

  • na skali podatkowej – 46 200 zł
  • przy podatku liniowym – 41 344 zł
  • na ryczałcie (8,5%) – 22 607 zł

Podsumowując, wielu podatników osiągających niższe przychody intuicyjnie uważa skalę podatkową, jako odpowiednią formę opodatkowania z ulgą PIT-0 dla seniora. Jednak w związku ze składką zdrowotną skala podatkowa nie jest w tym wypadku najbardziej opłacalna. Dodatkowo złudne jest to, że ulga PIT-0, a więc dość duża kwota wolna od podatku w wysokości 85 528 zł, to spora korzyść dla seniorów. W związku z obowiązkiem opłacania składek emerytalnych i rentowych jest wręcz odwrotnie – seniorom nie opłaca się zawieszać emerytury i prowadzić tylko działalności. Zawieszenie emerytury i opłacanie składki emerytalnej oraz rentowej może przynieść długoterminowe korzyści w postaci zwiększenia świadczenia. Jednak w mojej ocenie seniorzy wybiorą raczej większy zarobek z działalności i emeryturę.

Na koniec warto dodać, że można korzystać z ulgi PIT-0 w czasie zawieszenia emerytury. Oznacza to, że jeśli podatnik w którymś miesiącu w trakcie roku osiągnąłby wysoki przychód, warto rozważyć zawieszenie emerytury na miesiąc, opłacenie składek emerytalnych i rentowych za ten miesiąc i jednoczesne skorzystanie z nieopodatkowanej kwoty przychodu.

Piotr Juszczyk Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

6 na 10 Europejczyków planuje zimowe wakacje, pomimo obecnej sytuacji gospodarczej

Blisko dwie trzecie (63%) ankietowanych spodziewa się odbyć co najmniej trzydniową podróż do końca marca. Wskazuje to na duży entuzjazm wśród turystów z całej Europy. Prawie jedna czwarta (23%) badanych planuje jeszcze w tym kwartale wyjechać za granicę. Wśród Europejczyków planujących taki wyjazd najpopularniejszą destynacją są inne regiony Starego Kontynentu – mają one przyciągnąć aż 72% podróżujących.

Na wyniki badania Allianz Partners’ Vacation Confidence Index, przeprowadzonego przez OpinionWay na początku 2023 roku, złożyło się 9 337 odpowiedzi respondentów z Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Polski, Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii i Włoch. Na ich podstawie zmierzono poziom zaufania konsumentów do podróży w I kwartale 2023 roku oraz sprawdzono główne obawy tej zimy.

Polacy kochają góry oraz bezpieczne podróże.

W niepewnych czasach wielu podróżnych wykupuje ubezpieczenie. Polscy turyści są w czołówce przezornych – aż 59% Polaków wyruszających w podróż decyduje się na zakup dodatkowego ubezpieczenia. Częściej swoje podróże ubezpieczają tylko mieszkańcy Wielkiej Brytanii (63%) oraz Holandii (68%). Wysoki odsetek ubezpieczeń wśród Polaków może być związany z ich ulubionym kierunkiem podróży, czyli górami. Aż 31% polskich wycieczek planowanych jest właśnie tam – zdecydowanie najwięcej spośród badanych państw.

Badania wykazały również inne ciekawe trendy.

Trzy najważniejsze powody zimowych podróży to: relaks, rodzina i odpoczynek w zgodzie z naturą.

W całej Europie prawie połowa (48%) ankietowanych twierdzi, że chce się zrelaksować. Jedna trzecia (32%) planuje spędzić czas z rodziną, a 31% chce cieszyć się przyrodą na wsi lub w górach.

Pomimo inflacji i kryzysu gospodarczego, osoby podróżujące wydadzą średnio ponad 1500 euro.

Średnia kwota przeznaczona w budżecie przez krajowych i zagranicznych podróżnych w okresie od stycznia do marca wynosi tej zimy 1547 euro. Jest to porównywalne z budżetami wakacyjnymi na lato 2022 w wielu krajach Unii Europejskiej – pomimo faktu, że wakacje zimowe są zazwyczaj znacznie krótsze. Latem 2022 roku Brytyjczycy przeznaczyli na ten cel 1823 euro, Francuzi 1836 euro, a Włosi 1607 euro.

Chociaż koszty nie osłabiają popytu, to zdecydowanie wpływają na plany podróży.

Rosnące koszty sprawiają, że równo połowa respondentów twierdzi, iż inflacja spowoduje zmianę celu wycieczki, skrócenie wyjazdu lub nawet jego odwołanie. Podobnie wśród osób, które nie planują podróży tej zimy, to właśnie brak pieniędzy jest największą barierą w podróżowaniu, wymienianą przez 53% respondentów. 42% wprost uważa, że podróże stały się po prostu zbyt drogie.

W związku z problemami w 2022 roku, obawy związane z zakłóceniami podczas podróży są wysokie.

W przypadku zakłócenia lub odwołania podróży, wiara w możliwość znalezienia alternatywnych rozwiązań pozostaje na niskim poziomie. Podczas gdy większość spodziewa się, że w razie potrzeby będzie w stanie znaleźć alternatywny transport lub zakwaterowanie, to wciąż wiele osób jest innego zdania. 33% twierdzi, że w razie odwołania pierwotnych planów nie znalazłaby alternatywnego transportu. Natomiast aż 29% jest przekonanych, że nie znalazłaby innego miejsca zakwaterowania.

Obawy o zdrowie nie powstrzymują nas już przed podróżowaniem.

Tej zimy zaledwie 2% Europejczyków podało obawę o zdrowie jako powód rezygnacji z podróży. Łącznie 39% respondentów jest zaniepokojonych sytuacją zdrowotną na świecie, co oznacza spadek o 6 pp. w porównaniu do lata ubiegłego roku.

Więcej osób kupuje ubezpieczenie podróżne, aby ochronić się przed odwołaniem lub zakłóceniem podróży, niż w celu pokrycia kosztów pomocy medycznej.

Spośród osób, które planują zakupić ubezpieczenie turystyczne przed podróżą, 51% chce zabezpieczyć się przed nieprzewidzianymi zdarzeniami podczas podróży, a 46% liczy na zwrot kosztów w przypadku odwołania. Dla porównania 38% kupuje je w celu pokrycia kosztów medycznych.

Badanie skomentował Joe Mason, Chief Marketing Officer – Travel, w Allianz Partners:

Tej zimy widzimy, że Europejczycy zdecydowanie chętniej wybiorą się w podróż dla przyjemności – nawet w obliczu wzrostu kosztów i niepewności gospodarczej. Minął już mniej więcej rok od czasu, gdy większość krajów europejskich zniosła ostatnie ograniczenia w podróżowaniu, a Europejczycy na nowo odkryli wyjątkowe korzyści, jakie niesie ze sobą podróżowanie: możliwość odpoczynku, spotkania z rodziną i cieszenia się naturą.

Jednak rosnące ceny zaostrzyły podział między tymi, którzy mogą sobie pozwolić na podróżowanie, a pozostałymi. Podczas gdy wiele osób chce i może wydać pieniądze na wypoczynek, powstała znaczna grupa osób wykluczonych z tego rynku. Jeśli ten trend utrzyma się do lata, może to oznaczać znaczne problemy dla branży turystycznej.

Nadal mamy w pamięci ubiegłoroczne zakłócenia w transporcie i ograniczoną liczba miejsc noclegowych. Zmienia to sposób korzystania z ubezpieczeń turystycznych: podczas gdy w przeszłości głównym powodem ubezpieczenia była ochrona przed nagłymi wypadkami i chorobami, dla wielu osób powodem jest teraz ochrona przed zakłóceniami. Zapotrzebowanie na ubezpieczenia jest większe niż kiedykolwiek, ale równie wysokie są oczekiwania wobec ubezpieczycieli jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów.

Zdolność kredytowa Polaków wzrośnie

W kwietniu 2022 r. KNF narzucił na banki obowiązek stosowania dodatkowego buforu 5 p.p. dodawanego przy liczeniu zdolności kredytowej. Należy zaznaczyć, że poprzednio ten bufor ustalony był na poziomie 2,5 p.p. Narzucenie wyższego wskaźnika miało na celu określić, czy dany kredytobiorca poradzi sobie ze wzrostem raty po ewentualnych podwyżkach stóp procentowych. Zmiana ta poskutkowała drastycznym spadkiem zdolności kredytowej, u wszystkich kredytobiorców, z dnia na dzień.

We wtorek, 07.02, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego poinformował, że Urząd Komisji Nadzoru Finansowego przekazał bankom informację o zmianie minimalnej stopy procentowej, jaka powinna być przyjmowana w procesie oceny zdolności kredytowej przy udzielaniu kredytów oprocentowanych zmienną i okresowo stała stopą procentową.

Komunikat UKNF ma kluczowe znaczenie dla rzeszy kredytobiorców, których sytuacja z kwietnia 2022 r. zastała w trakcie procesu kredytowego. Kwietniowe podwyższenie buforu skutkowało w przytłaczającej liczbie przypadków niemożliwością pozyskania finansowania z uwagi na obniżoną zdolność.

Zapowiedziane obniżenie buforu do 2,5 p.p. – czyli powrót do poziomu sprzed kwietnia 2022 r. – sprawia, że wielu kredytobiorców jest w stanie ponownie starać się o kredyt z dużo większą szansą na jego uzyskanie.

„Rok 2022 był bardzo trudny dla osób planujących zakup lub budowę własnego M. Wciąż odczuwalne długotrwałe skutki pandemii, konflikt zbrojny tuż za granicą naszego kraju i kryzys gospodarczy z rosnącą inflacją spowodowały gwałtowny wzrost stóp procentowych i bardzo silnie zaostrzaną polityką monetarną. Komisja Nadzoru Finansowego w kwietniu wydała znowelizowaną Rekomendację S, która miała druzgocący wpływa na zdolność kredytową Polaków” – mówi Michał Petters, co-founder Lendi.

„Co dla kredytobiorców oznacza dzisiejszy komunikat UKNF? Przede wszystkim zwiększenie możliwości finansowania zakupu lub budowy nieruchomości w oparciu o okresowo stałą stopę procentową, poprzez zwiększenie zdolności kredytowej. To najlepszy moment, aby wrócić do planów sprzed roku i ponownie zweryfikować swoje możliwości” – dodaje Michał Petters.

Zmiana na lepsze dla setek kredytobiorców

Jak zapowiedziana przez UKNF weryfikacja Rekomendacji S i obniżenie buforu do 2,5 p.p. wpłynie na sytuację kredytobiorców, którzy w ostatnim roku nie mieli możliwości zaciągnięcia kredytu hipotecznego z uwagi na niską zdolność kredytową? Wystarczy zerknąć na kilka reprezentatywnych przykładów.

W przypadku kredytobiorcy zatrudnionego w oparciu o umowę o pracę na czas nieokreślony; będącego singlem bez dzieci i posiadającego dochód na poziomie 5000 zł netto., jego zdolność kredytowa przed kwietniem 2022 roku wahała się w przedziale 370-400 tysięcy złotych. Po podwyżce buforu do 5%, zgodnie z rekomendacją KNF z kwietnia 2022 r., bank licząc zdolność zakładał stopy procentowe na poziomie ponad 12% (czyli WIBOR na poziomie ok. 7,2% plus 5% narzuconego odgórnie buforu – na wypadek, gdyby stopy procentowe wzrosły). Zatem zdolność tego klienta obniżyła się do kwoty 260-280 tysięcy złotych, czyli spadła o około 100 tysięcy.

Z tego powodu wielu kredytobiorców musiało odłożyć plany o zakupie własnego mieszkania lub budowie domu. To z kolei przełożyło się na znaczny spadek sprzedaży kredytów hipotecznych od drugiego kwartału 2022 roku, w porównaniu do poprzedniego, 2021 roku.

Średnia zdolność kredytowa – singiel bez dzieci, umowa o pracę na czas nieokreślony, dochód 5000zł netto,
Bufor 5% – przed zmianą Bufor 2,5% – po zmianie
270 000 zł 385 000 zł
Małżeństwo bez dzieci, 2 x umowa na czas nieokreślony, łącznie 8 000zł netto dochodu
260 000 zł 350 000 zł
Małżeństwo z jednym dzieckiem, 2 x umowa na czas nieokreślony, łącznie 10 000zł netto dochodu
400 000 zł 540 000 zł

Oprac.Jakub Łapaj i Jakub Kucharek

Zmiana, ogłoszona przez rzecznika UKNF 07.02.2023 r. i przesłana już do banków, zakłada powrót do minimalnej stopy procentowej, jaka powinna być przyjmowana w procesie oceny zdolności kredytowej, przy udzielaniu kredytów oprocentowanych zmienną i okresowo stałą stopą procentową, na poziomie 2,5 p.p. Bufor w minimalnym wymiarze, zgodnie z informacją przekazaną bankom, tj. 2,5 p.p., powinien mieć zastosowanie dla kredytów o tymczasowo stałej stopie procentowej. W przypadku kredytów oprocentowanych zmienną stopą procentową UKNF ocenę ryzyka i przyjęcie adekwatnie wyższego poziomu buforu przekazuje bankom.

Można prognozować, że powyższa zmiana poskutkuje powrotem do zdolności zbliżonej do okresu przed wejściem w życie rekomendacji.

„Szacujemy, że zmiana Rekomendacji S w zakresie bufora stosowanego do obliczania zdolności kredytowej zwiększy możliwości kredytowe Polaków średnio o 15-20%.” – mówi Tomasz Binkowski, Dyrektor Sieci Oddziałów Własnych Lendi„Należy jednak pamiętać, że rozbieżności w ocenie poziomu zdolności pomiędzy bankami mogą sięgać aż 40%, a to oznacza, że cały efekt wzrostu zdolności kredytowej, na skutek zmiany rekomendacji KNF, ulegnie zniwelowaniu”

Niektóre banki, w obliczu drastycznego spadku sprzedaży kredytów hipotecznych, nie czekając na obniżenie bufora, wprowadziły szereg zmian w metodyce liczenia zdolności kredytowej. Dotyczą one między innymi przyjmowania do dochodu świadczenia 500+, czy bardziej liberalnego sposobu określania dochodu, wynikającego z prowadzonej działalności gospodarczej.

Profesjonalizacja rynku

Zapowiedziana zmiana spowoduje zwiększenie dostępności kredytów hipotecznych na polskim rynku. Pod kątem procedur będzie to dla kredytobiorcy dodatkowe utrudnienie (w jednym banku mogą pojawić się 3 różne warianty zdolności kredytowej – w zależności od rodzaju stopy oprocentowania oraz okresu kredytowania). W takiej sytuacji jeszcze bardziej powinna zwiększyć się rola eksperta finansowego, który odpowiednio przeprowadzi wywiad z klientem, określi możliwości i pomoże w doborze najlepszego sposobu finansowania.

„Z jednej strony wiele osób musiało odłożyć w czasie lub nawet zrezygnować z zakupu własnego mieszkania. Z drugiej, wszyscy ci, którzy już posiadali zobowiązanie kredytowe musieli zmierzyć się ze znaczącym wzrostem comiesięcznych rat kredytowych. Rola podmiotów takich, jak Lendi – pośredników finansowych, z dnia na dzień uległa zmianie” – mówi Michał Petters i dodaje: „Ten kryzys zaskutkował rosnącą profesjonalizacją usługi finansowej. Zgodnie z danymi ZFPF, już 75% ogólnej liczby zaciągniętych kredytów dokonano przy udziale pośrednika finansowego. Bieżąca sytuacja, czyli obniżenie buforu oceny zdolności kredytowej, niewątpliwie korzystna z punktu widzenia potencjalnego kredytobiorcy, wymaga rozważnego i merytorycznego podejścia. Z uwagi na wskazania UKNF, aby najniższy poziom buforu stosować wyłącznie do kredytów ze stopą okresowo stałą, możliwe są spore komplikacje i rozbieżności w wyliczeniach zdolności kredytowej jednego kredytobiorcy w jednym banku. Obecność ekspertów kredytowych, którzy zredefiniowali swoją rolę w procesie kredytowym w ciągu minionych miesięcy, może być niezbędna dla sprawnego prowadzenia procesu kredytowego i starania się o satysfakcjonujące finansowanie”.

Czekając na decyzje o stopach procentowych

Od kilku miesięcy kredytobiorcy przyjmują spokojniej decyzje RPP. Głównym powodem jest fakt, że stopy procentowe przestały rosnąć. Niemiecka gospodarka radzi sobie coraz gorzej, co osłabia złotego.

Czekając na RPP

Dzisiejsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej nie przyniesie takich emocji jak posiedzenia FED, EBC, czy BOL. Decyzja o braku zmian jest niemal pewna. Z drugiej strony jutrzejsze wystąpienie prezesa jak zawsze ma olbrzymi potencjał. Mowa oczywiście o tej krótkiej merytorycznej części po oczyszczeniu z ozdobników dla fanów czworonogów, czy łamaczy językowych w odmianie nazw polskich szczytów górskich. Konferencja może nam powiedzieć, czy spekulacje na temat potencjalnych obniżek stóp procentowych przed wyborami są uzasadnione. Scenariusz ten działałby na osłabienie i tak źle radzącego sobie ostatnio złotego.

Przemysł w Niemczech

Produkcja przemysłowa u naszego zachodniego sąsiada wyraźnie spada. W skali roku jest to 3,9%. Największym zaskoczeniem jest jednak odczyt miesiąc do miesiąca. Spadek o 3,1% w tak krótkim okresie przy oczekiwaniach spadku tylko o 0,6% jest dużym zaskoczeniem. To, że nad Odrą nie dzieje się dobrze w gospodarce, było wiadomo od jakiegoś czasu, ale skala spadku zaskoczyła analityków. To dlatego wczoraj euro traciło względem dolara. Dlatego też oglądaliśmy osłabienie złotego względem euro. Inwestorzy uznali, że inwestowanie w Europie jest potencjalnie mniej opłacalne niż za oceanem i to tam płynie kapitał. Z tego też powodu dolar wczoraj przekroczył 4,46 zł, mimo że jeszcze 2 lutego był 20 groszy tańszy.

Ropa szuka dna

Pomimo zasysania kapitału z naszej części świata forint węgierski radził sobie wczoraj znacznie lepiej od złotego. Powodem były dobre dane z tamtejszego przemysłu. W czasie, gdy niemiecki się skurczył, na Węgrzech zobaczyliśmy 2% wzrost. Był to wynik wyraźnie lepszy od konsensusu, mówiącego o spadku o 0,5%. Nie znaczy to oczywiście, że sytuacja na Węgrzech jest dobra. Jest po prostu znacznie mniej zła, niż dotychczas sądzono. Kraj ten w dalszym ciągu ma 24,5% inflacji, a stopy procentowe, wynoszące 13%, powodują poważne problemy akcji kredytowej dławiące inwestycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych wydarzeń, a decyzja polskiej RPP będzie oczywiście po zakończeniu posiedzenia, a nie o zapowiedzianej wcześniej godzinie.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

SAS: europejskie firmy wciąż mają wiele do nadrobienia w zakresie zarządzania doświadczeniem klienta

Wspólne badanie z CMO Council pokazuje potrzebę nadrobienia zaległości w zakresie koordynacji i integracji działań w zakresie Customer Experience.

Warszawa, 8 lutego 2023 – Ponad 60% ankietowanych szefów działów marketingu twierdzi, iż decyzje konsumentów podejmowane w Internecie zdecydowanie wpłynęły na strategie firm w zakresie Customer Experience (CX). Jednocześnie, blisko dwie trzecie badanych (65%) ma wątpliwości, czy obecna strategia przyciągnie nowych klientów i utrzyma dotychczasowych użytkowników. Globalne badanie „Cracking Tomorrow’s CX Code” zostało przeprowadzone przez SAS we współpracy z CMO Council – organizacją zrzeszającą najważniejszych przedstawicieli świata marketingu.

Europa coraz bardziej odpowiedzialna w pracy z danymi

Badanie wskazuje, że tylko 40% firm w regionie EMEA ma zaufanie do realizowanej strategii CX. Największym problemem w jej wdrażaniu jest brak odpowiedniej koordynacji pomiędzy różnymi działami. Zaledwie 11% respondentów uważa, że ich firma wypracowała odpowiednie rozwiązania w tym zakresie. Równie niewielu badanych twierdzi, że ich strategia zarządzania doświadczeniem klienta jest w wystarczający sposób dostosowana do całkowicie cyfrowego środowiska IT. Co ciekawe, technologie takie jak wirtualna, rozszerzona czy mieszana rzeczywistość (VR, AR, MR) nie odgrywają prawie żadnej roli – korzysta z nich mniej niż jedna na dziesięć firm.

Z badania wynika też, że Europa wyróżnia się na tle świata pod względem etycznego podejścia do przetwarzania danych użytkowników. Jednocześnie, odpowiedzialne korzystanie z tych zasobów dalej jest ważną częścią strategii europejskich organizacji –  zwiększenie ochrony danych użytkowników w procesach CX znajduje się w planach aż 52% firm. Przedstawiciele biznesu zgadzają się również co do konieczności optymalizacji specyfikacji w zakresie gromadzenia danych klientów (72%), a także zbudowania strategii odpowiedniego zastosowania tych informacji, które zostały zebrane bezpośrednio od użytkowników (54%).

Technologie inteligentnych danych w centrum uwagi

Firmy najchętniej inwestują w analitykę marketingową, AI i uczenie maszynowe. Ważną rolę w nowoczesnych przedsiębiorstwach odgrywa także atrybucja marketingowa i technologie pomiaru efektów działań, co potwierdza 55% badanych na terenie EMEA.

Wśród specjalistów panuje zgoda, że największą przeszkodą w pełnym wykorzystaniu technologii CX jest fakt, że używane rozwiązania nie są ze sobą zintegrowane. Najczęściej wskazywane problemy, to:

  • Trudności związane z połączeniem różnych źródeł danych w spójną całość (47%),
  • Współpraca odmiennych rozwiązań CX lub marketingowych (44%),
  • Tworzenie jednolitych profilów klienta poprzez łączenie informacji online i offline (43%).

Ponadto, w regionie EMEA zwracana jest również uwaga na niską jakość zbieranych danych – podkreśliło to aż 44% marketerów.

Przyszłość CX

Ankietowani są zgodni jeśli chodzi o wykorzystanie AI –technologia ta będzie wykorzystywana przede wszystkim do przewidywania zachowań i potrzeb klientów (ok. 60% odpowiedzi). Co ciekawe, firmy z regionu EMEA (80%) są dużo bardziej przekonane o decydującej roli hybrydowego CX (łączącego doświadczenia fizyczne i cyfrowe) w napędzaniu personalizacji, innowacji i zaangażowania klientów, niż firmy z USA (58%).

„Zarządzanie doświadczeniami klientów jest złożonym zadaniem, które w równym stopniu musi uwzględniać personalizację, wielokanałowość i ochronę danych” – mówi Andreas Heiz, Director Marketing Technology & Personalization Solutions EMEA, SAS. „Raport wskazuje, że firmy wciąż mają wiele do zrobienia w tym zakresie. Warto więc nadrobić zaległości, chociażby dlatego, że skuteczna strategia zarządzania doświadczeniem klienta napędza wzrost biznesu, zwłaszcza w czasach kryzysu gospodarczego”.

Sektor usług wspólnych dla biznesu 2023: dalszy rozwój, wzrost zatrudnienia, wyższe zarobki, praca w modelu hybrydowym

Liczący obecnie ponad 420 tys. pracowników sektor nowoczesnych usług dla biznesu nadal będzie rósł, w 2023 roku dynamika zatrudnienia wyniesie do 4 proc. W odpowiedzi na rosnącą presję inflacyjną i niedobór kadr firmy przewidują wzrost płac do 15 proc., wynika z raportu „Business Services 2023”, przygotowanego przez Grafton Recruitment.

Mimo nieoczekiwanych zdarzeń, jakie miały miejsce w ostatnich trzech latach oraz niezbyt optymistycznych prognoz, sektor usług wspólnych dla biznesu (BSS) odnotował w 2022 roku wysoki wzrost, wynoszący 11,6 proc. r./r. BSS nadal tworzy miejsca pracy, a zatrudnienie w nim wynosi obecnie ponad 420 tysięcy pracowników. W 2023 roku wzrost wyniesie 4 proc. według optymistycznych prognoz, według pesymistycznych – 2 proc., wynika z raportu „Business Services 2023”, przygotowanego przez Grafton Recruitment.

BSS nadal jest jednym z najprężniej rozwijających się sektorów w naszym kraju. Choć według prognoz dynamika zatrudnienia będzie niższa niż roku ubiegłym, warto docenić nadal utrzymujący się trend wzrostowy – komentuje Joanna Wanatowicz, Dyrektor Zarządzająca Grafton Recruitment. – W 2023 roku wyzwaniem dla branży z pewnością pozostanie pozyskanie pracownika. W wymagających warunkach ekonomicznych pracodawcy muszą zatrudniać najlepszych, a ci nie wykazują obecnie chęci zmiany miejsca pracy. Odpowiedzią na ten trend będą inwestycje w szkolenia młodej kadry, globalizacja zatrudnienia, tworzenie międzynarodowych zespołów, wdrażanie rozwiązań w obszarze inteligentnej automatyzacji. W pierwszej kolejności firmy będą optymalizowały procesy, więc także zatrudnienie, co już jest zauważalne – dodaje Joanna Wanatowicz.Liczba pracownikow BSS

Kraków nadal liderem zatrudnienia w BSS w Polsce

Pozycja lidera branży wciąż należy do Krakowa (blisko 93 tys. zatrudnionych), w którym pracuje niemalże co czwarty zatrudniony w sektorze BSS w Polsce. Na drugim miejscu uplasowała się Warszawa. W stolicy działa obecnie 320 centrów usług wspólnych, które zatrudniają łącznie prawie 83 tys. specjalistów. Na podium, z wynikiem prawie 60 tys. pracowników w obszarze nowoczesnych usług dla biznesu, znalazł się także Wrocław. Warto dodać, że to jedno z niewielu miast, w którym prognozowany jest wzrost popytu na powierzchnie biurowe w stosunku do roku ubiegłego (13 proc.).

Podwyżki inflacyjne i widełki wynagrodzeń BSS w 2023

Poza przyjętymi systemami wynagradzania pracowników w minionym roku 60 proc. ankietowanych przedsiębiorców z branży BSS podwyższyła wynagrodzenia swoim pracownikom w związku z rosnącą inflacją. W co drugiej firmie podwyżki nie przekroczyły 15%, tylko w co dziesiątej były wyższe, przy czym na najwyższy wzrost pensji odnotowały firmy zatrudniające do 100 osób (15,4 proc. ankietowanych). Pozostałe 40 proc. firm nie wprowadziło podwyżek inflacyjnych.

Wynagrodzenia w sektorze rosną wraz z oczekiwaniami kandydatów i ich ograniczoną dostępnością. Największy wzrost w sektorze BSS odnotowano w obszarach: IT – o 11,3 proc., administracji – o 10,5 proc., HR – o 9,5 proc. oraz finansów i bankowości – o 8,7 proc. Na kolejnych miejscach plasują się: marketing (6,7 proc. wzrostu), bankowość i usługi finansowe (6,1 proc. wzrostu) oraz sprzedaż i obsługa klienta (wzrost o 5,9 proc.).

Srednia zmiana wynagrodzeń BSS_procesy

Według przewidywań w pierwszym kwartale 2023 roku widełki wynagrodzeń w sektorze BSS utrzymają się na dotychczasowym poziomie lub wzrosną nie więcej niż o 15 proc.

Poziom wynagrodzenia oraz możliwość pracy zdalnej to dwa najważniejsze czynniki, którymi kierują się pracownicy. 64 proc. ankietowanych w przypadku zmiany pracodawcy oczekiwałoby zarobków wyższych o ponad 15 proc. względem obecnego wynagrodzenia – komentuje Michał Kramek Senior Data Analyst w Grafton Recruitment.Srednia zmiana wynagrodzeń w BSS_stanowiska

Rosnąca liczba studentów szansą na skuteczniejsze rekrutacje

Lokalizacja najprężniej działających centrów usług wspólnych w miastach, które są dużymi ośrodkami akademickimi działa korzystnie na rzecz sektora. Dla branży BSS studenci i absolwenci uczelni wyższych są jedną z najważniejszych grup, wśród których rekrutowani są pracownicy. Dlatego pozytywną informacją dla branży jest zatrzymanie wieloletniego spadku liczby studentów w Polsce – według GUS w roku akademickim 2022/2023 wzrosła ona o około 0,2 proc.

Utrzymanie drugi rok z rzędu wzrostu liczby studentów jest pozytywną informacją dla branży. W skali całego kraju obserwujemy także trend dostosowywania oferty edukacyjnej uczelni wyższych do potrzeb zgłaszanych przez rynek pracy. Przykładem może być coraz większy dostęp do kierunków w obszarze uczenia maszynowego, IoT czy zaawansowanej analizy danych. Jak podaje GUS, studenci w Polsce najchętniej wybierają kierunki biznesowo-prawne (22,6 proc.) oraz techniczne (14 proc.). W dłuższej perspektywie wpłynie to pozytywnie na dostępność poszukiwanych talentów – wyjaśnia Michał Kramek Senior Data Analyst w Grafton Recruitment.

Praca zdalna i hybrydowa w 3/4 firm

Model pracy zdalnej jest – i będzie – istotnym czynnikiem wpływającym na wybór potencjalnego pracodawcy i chęć pozostania w obecnej pracy. W badaniu przeprowadzonym na potrzeby raportu „Business Services 2023” żaden z badanych pracowników nie wyraził chęci pracy w formule w pełni stacjonarnej, a aż 65% respondentów zadeklarowało, że w przypadku konieczności powrotu do stacjonarnego modelu pracy, będzie szukało nowego pracodawcy.

– Początek 2023 roku to finał trwających dwa lata prac i konsultacji w sprawie przepisów wprowadzających pracę zdalną do Kodeksu pracy. Z naszych analiz wynika, że 80 proc. firm nie przewiduje zmian w formule zatrudnienia w związku z wejściem w życie nowych regulacji. Tylko ok. 3 proc. badanych firm deklaruje w przyszłości rezygnację z pracy w pełni zdalnej na rzecz modelu hybrydowego – komentuje Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Niemal ¾ ankietowanych firm sektora BSS pracowało w ub. roku w formule hybrydowej, w modelu w pełni zdalnym 12 proc. Zgodnie z przewidywaniami tym roku będzie podobnie. Jednocześnie zaledwie 13,3 proc. przedsiębiorstw planuje pracę stacjonarną.

Firmy deklarujące chęć powrotu do stacjonarnego systemu pracy, w zdecydowanej większości (60,9 proc.) nie planują podwyżek wynagrodzeń z tego tytułu. Tylko nieco ponad 8,7 proc. podniesie pensje wszystkich pracowników. 30,4 proc. liczy się z tym, że w wyniku decyzji o powrocie do biur część pracowników może zmienić miejsce zatrudnienia.

Praca zdalna jest już standardem, mimo to kandydaci wciąż mocno podkreślają te opcję w swoich oczekiwaniach. Obawiają się, że po pandemii nie będą mogli pracować w tym modelu, nie chcą stracić tego benefitu – wyjaśnia Ewa Michalska, dyrektor operacyjna Grafton Recruitment.

Pełna treść raportu „Business Services 2023” jest dostępna pod linkiem:

https://www.grafton.pl/pl/raport-wynagrodzen-w-sektorze-bss-2023

O RAPORCIE:

„Business Services 2023” to już siódma edycja raportu Grafton Recruitment. Przygotowane na przełomie 2022 i 2023  opracowanie zawiera analizę stawek wynagrodzeń dla ponad 69 ról w sektorze BSS, analizę potencjału inwestycyjnego oraz zatrudnienia w siedmiu polskich miastach. Raport dopełniają komentarze ekspertów dotyczące aktualnej sytuacji na rynku centrów usług wspólnych oraz prognoz i możliwych kierunków rozwoju sektora.

Jakie podzespoły elektroniczne przydadzą się w nowoczesnym domu?

Nowoczesne domy i mieszkania przepełnione są elektroniką. Standardem są smart TV, pralka, lodówka, zmywarka, kino domowe, połączone z Wi-Fi. Coraz więcej mieszkań jest projektowanych z myślą o inteligentnym domu. Sprawia to, że pojawia się w nich sprzęt elektroniczny wyposażony w nowoczesne podzespoły elektroniczne, wspierające nasze codzienne prace domowe i zarządzanie domem. Jakie urządzenia przydadzą się w nowoczesnych „czterech kątach”?

Przeczytaj nasz artykuł, a dowiesz się:

  • jaki sprzęt elektroniczny warto wykorzystać w nowoczesnym domu?
  • czy warto naprawiać sprzęt elektroniczny samodzielnie?
  • gdzie zakupić podzespoły elektroniczne najwyższej jakości?

Jaki sprzęt elektroniczny przydaje się w nowoczesnym domu?

Tworząc projekt nowoczesnego mieszkania musimy zastanowić się, w jakim stopniu chcemy je zautomatyzować. Jeżeli nie planujemy wielkich inwestycji, dla większości inteligentnego sprzętu wystarczy WiFi i aplikacja w naszym smartfonie. Jeśli jednak chcemy, aby nasz dom był w pełni inteligentny, warto przemyśleć cały projekt jeszcze przed wykończeniem mieszkania – w szczególności zadbać o odpowiednią ilość gniazdek, przewodów z napięciem i miejsca na serwer, będący sercem naszego smart domu.

Najpopularniejszy sprzęt elektroniczny w inteligentnych domach, to odkurzacze, oczyszczacze powietrza, oświetlenie LED, inteligentne termostaty do kaloryferów czy automatycznie rolety. Wiele osób instaluje inteligentne gniazdka, które pozwalają na pomiar zużycia prądu i zdalne wyłączanie poszczególnych urządzeń. Popularne są również wszelkiego rodzaju czujniki temperatury, wilgotności i ruchu, umożliwiające wiele interesujących automatyzacji. Wszystkie one wyposażone są w najnowocześniejsze podzespoły elektroniczne i układy scalone.

Nowoczesny dom nie może się obejść bez dobrego zestawu do oglądania filmów i seriali. Najnowsze telewizory wyposażone są w szereg technologii, które gwarantują najwyższą jakość obrazu i dźwięku, szczególnie jeśli do tego posiadamy odpowiedni zestaw nagłaśniający. Telewizory smart, wyposażone w podświetlenie LED i inne nowoczesne podzespoły elektroniczne zapewniają nam komfort podczas wypoczynku przy ulubionym programie.

Gdzie kupić brakujące podzespoły elektroniczne? Dlaczego warto korzystać ze sprawdzonego dostawcy?

Niestety nawet najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny potrafi się zepsuć. Uszkodzone urządzenia możemy oddać do serwisu. Jeżeli jednak znamy się na elektronice, możemy spróbować naprawić je samemu. Części zamienne do różnych sprzętów, nawet tych najstarszych, znajdziemy w Internecie. W przypadku telewizora, radioodbiornika czy magnetowidu dobrze zaopatrzyć się w podzespoły elektroniczne od sprawdzonego dostawcy, takiego jak https://www.impelshop.com/. Firma ta od ponad 30 lat zajmuje się sprzedażą podzespołów elektronicznych najwyższej jakości. Jej klientami są serwisy RTV, sklepy oraz hurtownie sprzętu elektronicznego. Poza podzespołami takimi jak piloty, kable i taśmy LED do telewizorów firma ma w ofercie takie profesjonalne produkty jak czytniki laserowe, układy scalone, tranzystory, głowice i inne części mechaniczne do magnetowidów, podzespoły do profesjonalnego sprzętu dla DJ oraz podzespoły i podświetlenia do radia samochodowego.

Historyczny rekord brytyjskiego FTSE 100

Amerykański rynek akcji ostatecznie zinterpretował pozytywnie dla siebie wczorajsze wypowiedzi przewodniczącego FED i zakończył wtorkową sesję wzrostami (S&P 500 +1,29 proc., DJIA +0,78 proc., Nasdaq Composite +1,9 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś lekkie wzrosty głównych indeksów (najsilniejszy – o 1,41 proc. – notował tajwański TAIEX).

Pokonując swój poprzedni rekord ustanowiony w 2018 roku swój najwyższy w historii poziom osiągnął dziś brytyjski FTSE 100. Rosła również dziś większość pozostałych głównych indeksów europejskich rynków akcji (DAX +0,42 proc. CAC-40 +0,29 proc. ok. godz. 9:50).

WIG-20 zwyżkował ok. godz. 9:50 o 1 proc. Najwyżej w historii był dziś WIG-Motoryzacja. Wśród składników mWIG-u 40 swe najwyższe od przynajmniej roku kursy osiągnęły dziś akcje spółek Livechat, Ciech, Bank Handlowy i Inter Cars. Wśród składników sWIG-u 80 swój najniższy w historii poziom osiągnęła dziś cena akcji spółki PCF Group.

Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła wczoraj powyżej poziomu 6 proc., a dziś rano próbowała wrócić poniżej tego poziomu (6,013 proc.). Lekko korygowały wzrost rentowności do najwyższego poziomu od miesiąca z ostatnich 3 sesji również amerykańskie 10-latki.

Lekko rosły dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,29 proc., Brent +0,18 proc. ok. godz. 9:35). Wczoraj do najniższych poziomów od tygodnia spadły ceny gazu w Europie zbliżając się do swoich styczniowych minimów. Lekko drożały dziś ceny metali szlachetnych (złoto +0,55 proc., srebro +1,32 proc., platyna +0,66 proc., pallad +1,07 proc. ok. godz. 9:35).

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena spadł wczoraj poniżej poziomu 131 JPY i dziś rano utrzymywał się poniżej tego poziomu (-0,1 proc.). Podobnie nieznacznie rósł dziś rano kurs EUR/USD (+0,20 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara lekko dziś rano korygował wczorajszy wzrost spadając ok. godz. 9:25 o 0,17 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Potężny atak na serwery VMware ESXi. Ofiarami firmy prywatne i instytucje państwowe

  • Na początku lutego doszło do masowego ataku ransomware, który celował w serwery VMware ESXi. W opinii analityków bezpieczeństwa cybernetycznego hakerzy wykorzystali lukę w oprogramowaniu ESXi, aby uzyskać dostęp do zaszyfrowanych serwerów i żądać okupu.
  • Atak jest uważany za najbardziej rozległy, jaki kiedykolwiek odnotowano na maszyny inne niż Windows.
  • W zeszłym roku odnotowano blisko 60-proc. wzrost ataków ransomware. Prawdopodobnie 1 na 13 organizacji na świecie doświadczyła próby ataku tego typu.

Na początku lutego doszło do masowego ataku ransomware, który celował w serwery VMware ESXi. W opinii analityków bezpieczeństwa cybernetycznego hakerzy wykorzystali lukę w oprogramowaniu ESXi, aby uzyskać dostęp do zaszyfrowanych serwerów i żądać okupu. Według danych Check Point Research w ubiegłym roku 1 na 13 organizacji na świecie doświadczyła próby ataku typu ransomware.

Atak ten jest szczególnie niepokojący, ponieważ ESXi jest jednym z najbardziej popularnych systemów wirtualizacji serwerów na świecie i jest używany przez wiele dużych przedsiębiorstw oraz organizacji rządowych.

– Masowy cyberatak na serwery ESXi jest uważany za najbardziej rozległy cyberatak, jaki kiedykolwiek odnotowano na maszyny inne niż Windows. Hakerzy wykorzystujący ransomware zdają sobie sprawę, jak kluczowe znaczenie dla systemów instytucji państwowych czy firm i organizacji mają serwery linuksowe. To z pewnością skłoniło ich do zainwestowania w rozwój tak potężnej cyberbroni i uczynienia ransomware coraz bardziej wyrafinowanym – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software Technologies w Polsce

W wyniku ataku dane na wielu serwerach zostały zablokowane i wymagają odszyfrowania, co może prowadzić do poważnych strat dla firm. Eksperci Check Pointa zalecają, aby wszyscy użytkownicy ESXi natychmiast zainstalowali najnowsze poprawki bezpieczeństwa. Ponadto, ważne jest, aby wszystkie firmy i organizacje wdrożyły skuteczne procedury backupu i odzyskiwania danych, aby mieć dostęp do swoich danych w razie ataku ransomware.

Narażonymi na ataki są wszystkie organizacje korzystające z maszyn ESXi bez aktualnych poprawek (CVE-2021-21974), wykorzystujące port 427. CVE-2021-21974 wpływa na następujące systemy:

  • Wersje ESXi 7.x przed ESXi70U1c-17325551
  • Wersje ESXi 6.7.x przed ESXi670-202102401-SG
  • Wersje ESXi 6.5.x przed ESXi650-202102101-SG

W ostatnich latach ataki ransomware stały się coraz bardziej powszechne i niebezpieczne, a hakerzy nie wahają się używać coraz bardziej zaawansowanych metod, aby uzyskać dostęp do danych i żądać okupu. Dlatego ważne jest, aby wszyscy użytkownicy komputerów i serwerów byli świadomi tego ryzyka i działali szybko, aby chronić swoje dane i systemy.

– W lipcu ubiegłego roku nasi specjaliści poinformowali o 59% wzroście ataków ransomware w skali światowej. Biorąc pod uwagę ten nieproporcjonalny wzrost i zgłoszony wczoraj atak, należy podkreślić, że w tej epoce cyfrowej obrona przed zagrożeniami cybernetycznymi i zapobieganie im muszą być priorytetem numer jeden dla podmiotów, organizacji i użytkowników domowych. Strategia cyberbezpieczeństwa, która angażuje wszystkich, od pojedynczego obywatela po kierownictwo rządu, jest absolutnie niezbędna – zauważa ekspert Check Pointa.

Według danych Check Point Research na całym świecie co najmniej 1 na 13 organizacji padła doświadczyła ataku ransomware w ciągu ostatniego roku (skutecznego lub udaremnionego).

  • W regionie APAC – 1 na 11 organizacji
  • W regionie EMEA – 1 na 12 organizacji
  • W obu Amerykach – 1 na 19 organizacji

Praca zdalna zmieniła sposób budowania relacji, natomiast nie zmniejszyła ich wartości w oczach pracowników

Oferowanie pracownikom przestrzeni do integracji z zespołem jest jednym z kluczowych elementów budowania przyjaznej, otwartej atmosfery w miejscu pracy. Ta z kolei wzmacnia pozytywne relacje, które mają wpływ na wydajność i zaangażowanie zatrudnionych. Gdy brakuje okazji do budowania i pielęgnowania relacji, praca zyskuje czysto transakcyjny charakter, a pracownicy niejednokrotnie skarżą się na poczucie osamotnienia. Nie dziwi zatem fakt, iż blisko 90 proc. specjalistów uznaje integrację za ważną.

Pozytywne, partnerskie relacje w miejscu pracy sprzyjają efektywności oraz dobremu samopoczuciu zatrudnionych. Kiedy pracownik ma poczucie, że jest częścią zespołu, którego członkowie mogą na sobie polegać, darzą się sympatią i wzajemnym zaufaniem, jest mniej skłonny zmienić pracę. Z drugiej strony, jak wynika z corocznych badań Hays, złe relacje ze współpracownikami i przełożonym każdego roku znajdują się wysoko na liście powodów, dla których specjaliści odchodzą z firm.

Za dobrymi relacjami w miejscu pracy bardzo często stoi skuteczna integracja, rozumiana jako regularne okazje do wspólnego spędzenia czasu i poznania się bliżej. Co należy podkreślić, elastyczne modele pracy – w tym w pełni zdalny – wcale nie komplikują integracji. Cyfrowe sposoby wykonywania pracy przyniosły bowiem nowe metody budowania zgranych zespołów.

Liczą się relacje

Poczucie przynależności oraz akceptacji stanowi jedną z głównych, podstawowych potrzeb każdego człowieka – również w miejscu zatrudnienia. Pracownicy pragną mieć poczucie dążenia do wspólnego celu i wpływu na podejmowane decyzje. Chcą funkcjonować w zespole wolnym od konfliktów i wzajemnych animozji, w którym każdy czuje się swobodnie i bezpiecznie. Stanowi to ważny element ogólnej satysfakcji z pracy, która przekłada się na zaangażowanie i osiągane wyniki.

Jak wynika ze styczniowego badania Hays Poland przeprowadzonego wśród blisko 600 respondentów, integracja ze współpracownikami jest ważna dla 87 proc. profesjonalistów, z czego 47 proc. uważa ją za bardzo ważną. Świadczy to o potrzebie umacniania partnerskich relacji w miejscu pracy. Dla pracodawców niewątpliwie jest to dobrą informacją.

Jak ważna w pracy jest dla Ciebie integracja ze współpracownikami?

Bardzo ważna 47%
Ważna 40%
Nieważna 10%
Zupełnie nieważna 3%

Źródło: badanie Hays Poland, styczeń 2023.

Chęć integrowania się i spędzania wspólnie czasu, minimalizuje ryzyko poczucia osamotnienia i braku satysfakcji zatrudnionych, a w konsekwencji – może zmniejszyć rotację w firmie. Jednocześnie integracja nie oznacza, że w pracy każdy z każdym musi się blisko przyjaźnić. Chodzi natomiast o to, aby pracownicy czuli się w organizacji komfortowo, pewnie i zawsze mieli się do kogo zwrócić z prośbą o wsparcie – tłumaczy Łukasz Grzeszczyk, Executive Director w Hays Poland.

Nie tylko spotkania w biurze

Integracja w zespole jest obecnie zupełnie inaczej postrzegana przez specjalistów, niż jeszcze kilka lat temu. Wynika to przede wszystkim z transformacji modeli pracy. Jak wynika z badania Hays omówionego na łamach „Raportu płacowego 2023”, aż 45 proc. specjalistów i menedżerów pracuje w zdalnym lub hybrydowym modelu pracy, a kolejne 17 proc. ma pełną dowolność w wyborze miejsca, z którego świadczą swoje zawodowe obowiązki. W praktyce oznacza to, że ponad połowa ekspertów na rynku pracy widuje swoich współpracowników zaledwie kilka razy w tygodniu lub rzadziej.

 

W jakim modelu obecnie pracujesz?

15% Model zdalny
17% Pełna elastyczność, to ode mnie zależy czy pracuję z domu, czy z biura
6% Model hybrydowy (praca w biurze przez 4 dni w tygodniu)
14% Model hybrydowy (praca w biurze przez 2-3 dni w tygodniu)
6% Model hybrydowy (praca w biurze przez 1 dzień w tygodniu)
4% Model hybrydowy (praca w biurze przez 1-3 dni w miesiącu)
38% Model stacjonarny

Źródło: Raport płacowy 2023 Hays Poland, styczeń 2023.

 

Popularyzacja pracy zdalnej zmieniła sposób budowania relacji w środowisku zawodowym. Wielu pracowników nie utożsamia integracji z zespołem z koniecznością obecności w biurze. Coraz częściej bowiem budują więzi na płaszczyźnie prywatnej, spotykają się w przestrzeni on-line, tworzą mikrozespoły projektowe czy uczestniczą w wolontariacie pracowniczym. Nie zawsze są to zatem klasyczne spotkania pokroju wspólnego lunchu w biurze.

 

Jednak jak zauważa ekspert Hays, wielu pracodawców nadal ma inną, tradycyjną wizję utrzymywania dobrych relacji pomiędzy współpracownikami: – Firmy często utożsamiają dbałość o relacje i integrację zespołu z regularnym pojawianiem się w biurze. W aktualnej rzeczywistości zawodowej przestało to jednak być kluczowe. Integracja może być równie efektywna w formie on-line, co na żywo. Przy czym niezbędne jest do tego promowanie odpowiednich praktyk i postaw w organizacji – zaznacza Łukasz Grzeszczyk z Hays Poland.

Pracodawcy powinni systematycznie zachęcać podwładnych do kontaktu i oferować różnorodne formy umacniania więzi, np. bezpośrednie spotkania, wyjazdy, akcje charytatywne czy projekty, w których reprezentantami będą osoby z różnych działów. Takie przedsięwzięcia są świetną okazją do pracy kreatywnej, poznania swoich wzajemnych opinii i doświadczeń, a także znalezienia punktów stycznych. Natomiast w przypadku firm praktykujących pracę wyłącznie zdalną, sposobem na integrację mogą być cykliczne wideorozmowy w gronie całego zespołu, projekty grywalizacyjne lub regularne współtworzenie wewnętrznego, mniej formalnego newslettera.

Prawie 750 mln zł Polacy powinni wpłacić sądom, ale tego nie robią

Długi Polaków wobec wymiaru sprawiedliwości wyniosły na koniec 2022 r. blisko 750 mln zł – wynika z danych Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników. Kwota jest niebagatelna, pieniędzy wystarczyłoby na utrzymanie sądów przez niemal miesiąc, ale blisko 162 tys. osób nie kwapi się by je wpłacić. Najczęściej dłużnicy nie regulują grzywien i kosztów sądowych.

Biorąc pod uwagę, że sądy rozstrzygają rocznie ponad 14 mln spraw, 162 tys. dłużników nie jest liczbą bardzo wysoką, choć z pewnością kłopotliwą. Przy wynoszących ok. 10 mld zł rocznym budżecie polskiego sądownictwa, dług w postaci 749,6 mln zł wystarczyłby na sfinansowanie niemal miesiąca ich pracy. Pozytywny jest fakt, że od ponad półtora roku sytuacja zaległości wobec sądów nie pogorszyła się, choć nie widać też poprawy. Zmieniła się jednak struktura długu, wzrosła wartość niezapłaconych grzywien i kosztów sądowych, a spadła suma niezwróconych kwot zasądzonych do zwrotu jako mienie pochodzące z przestępstwa.

Długi Polaków wobec sąów
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Największą część zobowiązań zgłoszoną przez sądy do BIG InfoMonitor stanowią obecnie niespłacone grzywny – 330,1 mln zł. Na drugiej pozycji są długi skazanych na zwrot mienia pochodzącego z przestępstwa, mowa o kwocie 327 mln zł. Kolejna, pod względem wysokości jest kwota nieopłaconych kosztów sądowych 84,5 mln zł, a dalej dług z tytułu nawiązek na rzecz Skarbu Państwa – 5,8 mln zł oraz kar porządkowych, który dochodzi do 1,4 mln zł.

Biorąc pod uwagę sumę zaległości, przeciętny dług na osobę jest stosunkowo niewielki, wynosi 2,6 tys. zł. Wyjątek stanowią zgłoszeni do BIG InfoMonitor za niezwrócenie pieniędzy z przestępstwa, gdzie w grę wchodzi średnio 855 tys. zł długu na osobę.

Długi Polaków wobec sąów 2
*część osób ma zaległości z kilku przyczyn; źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

– Fakt, że zaległości wobec sądów przestały rosnąć, to jedna z oznak skuteczności odzyskiwania należności poprzez wpis dłużników do rejestru BIG. W zeszłym roku różnego rodzaju instytucje zdecydowały się na sprawdzenie w naszej bazie, wiarygodności płatniczej potencjalnych klientów niemal 18 mln razy i mowa tu tylko o konsumentach. Jeśli pobrany raport wykazuje dług, zwykle sprawdzana osoba jest o tym informowana i często mobilizuję ją to do spłaty zaległości – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Grzegorz Pietraszkiewicz, radca prawny BIG InfoMonitor: Koszty sądowe orzeczone przez sąd do zwrotu na rzecz Skarbu Państwa należy uregulować w ciągu 30 dni od pisemnego wezwania. Wpłacić je można na wskazany w wezwaniu rachunek bankowy lub bezpośrednio w kasie sądu, który przesłał wezwanie. Można to też zrobić wcześniej, wystarczy sprawdzić, numer rachunku bankowego na stronie internetowej sądu, który prowadził postępowanie. Pod hasłem „konta bankowe” znajduje się właściwy do ich zapłaty numer rachunku opisany jako – konto dochodów budżetowych (wpisy sądowe, grzywny, opłaty kancelaryjne, koszty w sprawach cywilnych, karnych i gospodarczych). Trzeba pamiętać, że brak zapłaty należności sądowych skutkuje wydaniem przez sąd z urzędu polecenia wszczęcia egzekucji i skierowaniem go do komornika. Po wszczęciu egzekucji komornik prowadzący postępowanie egzekucyjne najczęściej zajmuje rachunek bankowy dłużnika, co uniemożliwia wypłatę zgromadzonych tam środków, czy dokonywanie płatności z zajętego konta. Komornik może oczywiście także zwrócić egzekucję przeciwko innym składnikom majątku, zająć wynagrodzenie za pracę, ruchomości (np. samochód, komputer, telewizor), lub nieruchomość stanowiącą własność dłużnika. Obligatoryjnie dane dłużnika kierowane są do BIG. Należy też wskazać, że w przypadku bezskuteczności egzekucji kary grzywny może ona zostać zamieniona na prace społecznie użyteczną albo karę pozbawienia wolności. Dłużnik może złożyć wniosek o umorzenie kosztów sądowych, odroczenie płatności lub o rozłożenie na raty. Sądy „niechętnie” jednak decydują o umorzeniu należności sądowych. W przypadku rozłożenia na raty należy pamiętać, że brak uregulowania w terminie którejkolwiek z rat, sprawia, że następuje konieczność natychmiastowej spłaty pozostałej kwoty.

Długi osób, które nie chcą płacić kosztów sądowych czy zastosować się do wyroków, zaczęły trafiać do rejestrów dłużników prowadzonych przez biura informacji gospodarczej po nowelizacji kodeksu karnego w 2015 r. Stało się tak przede wszystkim ze względu na narastający problem unikania przez skazanych płacenia zasądzanych kar pieniężnych. Na większą skalę przekazywanie danych do BIG-ów ułatwiła sądom specjalna platforma do zgłaszania długów uruchomiona w 2017 r.

Creotech bierze udział w projekcie ESA wartym prawie 1,8 mln EUR

Creotech Instruments wesprze badanie komet w dalekim kosmosie. To wynik pomyślnie zakończonych bezpośrednich negocjacji z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) w sprawie ustalenia warunków projektu obejmującego kolejne fazy opracowania i produkcji kluczowego podzespołu instrumentu pomiarowego dla misji kosmicznej Comet Interceptor. Wartość kontraktu opiewa na prawie 1,8 mln EUR. Rolą podwarszawskiej spółki będzie wykonanie kluczowych podsystemów badawczych sondy, która w 2029 roku zostanie wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w celu badania składu i właściwości komet długookresowych. Pozyskany kontrakt związany z produkcją systemu lotnego jest największym kontraktem wynegocjowanym dotychczas przez spółkę z Europejską Agencją Kosmiczną.

Pod koniec 2021 roku Creotech Instruments został zaproszony przez Uniwersytet w Bernie w Szwajcarii do uczestnictwa w misji klasy F – Comet Interceptor. Projekt prowadzony jest przez Europejską Agencję Kosmiczną we współpracy z Japońską Agencją Aerokosmiczną, w ramach programu Cosmic Vision. Realizacja projektu została podzielona na szereg faz. Pierwsza, która obejmowała prace nad prototypem, realizowana jest przez Creotech Instruments od grudnia 2021 roku. Kolejne fazy, których dotyczyły zakończone negocjacje obejmują produkcję systemu lotnego. Podpisanie umowy na realizację tej fazy przewidziane jest już na marzec bieżącego roku.

Perspektywa pozyskiwania rzadkich na Ziemi surowców, czy też badanie obiektów spoza Układu Słonecznego sprawia, że projekty związane z poznawaniem komet zyskują coraz większe znaczenie. Jedną z ambitniejszych tego rodzaju misji jest misja Comet Interceptor, która nie tylko pobudza wyobraźnię, ale i tworzy doskonałą możliwość zbadania obiektów w dalekim kosmosie, zwłaszcza komet, które spędziły niewiele czasu w wewnętrznym Układzie Słonecznym lub odwiedzają go po raz pierwszy. To wielki przywilej uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Właśnie zakończyliśmy kluczowy i ostateczny etap bezpośrednich negocjacji z ESA, w ramach czego porozumieliśmy się w sprawie warunków projektu, wartego prawie 1,8 mln EUR. – mówi dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments. – Przy projekcie odpowiadamy za stworzenie podsystemu przeznaczonego do odczytu i przetwarzania sygnału instrumentu, którego zadaniem będzie przeprowadzenie pomiaru masy jąder atomowych gazów opuszczających kometę w trakcie swojej wędrówki przez Układ Słoneczny. W ten sposób poznamy skład jądra komety i oszacujemy ilości różnych substancji w nim zawartych. –  dodaje.

Sonda wystrzelona zostanie w 2029 roku na odległość około 1,5 mln km od Ziemi. W pierwszym etapie sonda zostanie umieszczona na „orbicie parkingowej” w punkcie równowagi grawitacyjnej Ziemia-Słońce L2, na której będzie czekać do trzech lat na odpowiedni cel. Po okresie oczekiwania na kometę, która dotrze do Układu Słonecznego, sonda podzieli się na trzy mniejsze statki kosmiczne, z których każdy będzie posiadał inne instrumenty badawcze. Dla przykładu, mniejsze sondy dotrą do tzw. warkocza komety i zmierzą jego skład, gęstość, pole magnetyczne oraz oddziaływanie z wiatrem słonecznym.

Do tej pory nasza współpraca z ESA opierała się na projektowaniu lub produkowaniu podsystemów dla urządzeń kosmicznych wysyłanych głównie na niską orbitę okołoziemską. Dzięki unikalnej misji Comet Interceptor, która nie tylko zaspokoi naukową ciekawość, ale również przetrze szlaki dla górnictwa kosmicznego, będziemy bogatsi o opracowanie kompletnego procesu opracowania i produkcji lotnego podsystemu dla misji realizowanej w dalekim kosmosie. Jesteśmy bardzo podekscytowani i jednocześnie pełni wiary w powodzenie tego projektu, ponieważ posiadamy odpowiednie kompetencje i bardzo wysokiej klasy zaplecze produkcyjne – dodaje Grzegorz Brona.

Rynek kosmiczny to od lat kluczowy obszar działalności spółki. Warto przypomnieć, że Creotech wraz z partnerami pracuje obecnie przy pionierskim projekcie EagleEye, w ramach którego opracowywany jest polski mikrosatelita obserwacyjny Ziemi. Jego wyniesienie na orbitę okołoziemską planowane jest na przełom 2023/2024 r. Ponadto spółka realizuje misję PIAST (Polish ImAging SaTellites) dla Ministerstwa Obrony Narodowej, której celem jest umieszczenie satelitów obserwacyjnych na orbicie w 2024 r.

Creotech Instruments celuje w rynek mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 do 150 kg. Zapotrzebowanie na tego typu jednostki szacowane jest na ponad tysiąc sztuk rocznie.

UKNF łagodzi warunki oceny zdolności kredytowej. Czy to początek odwilży na rynku mieszkaniowym?

Komisja Nadzoru Finansowego złagodziła warunki oceny zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl oceniają, jaki wpływ może mieć ta decyzja na rynek mieszkaniowy.

Nie ulega wątpliwości, że do zapaści na rynku kredytów hipotecznych w 2022 r. przyczyniła się nie tylko seria podwyżek stóp procentowych, którą Rada Polityki Pieniężnej zapoczątkowała w październiku 2021 r.  Gwoździem do trumny okazała się marcowa zmiana rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która drastycznie ograniczyła zdolność kredytową potencjalnych kredytobiorcówmówi ekspert GetHome.pl Marek Wielgo.

I przypomina, że po wejściu w życie tego typu wytycznych dla banków, dramatycznie skurczyła liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy. Ożywienie na rynku kredytowym w marcu 2022 r. było spektakularne, ale krótkotrwałe. Po prostu wielu kredytobiorców chciało się załapać się na korzystniejsze zasady. Od kwietnia 2022 r. banki zaczęły liczyć zdolność kredytową biorąc pod uwagę cenę kredytu wyższą od rzeczywistej aż o 5 pkt proc.Wykres 1 - Kredyty mieszkaniowe

Według Biura Informacji Kredytowej (BIK) w całym 2022 r. banki udzieliły zaledwie 133,3 tys. tego typu kredytów, czyli przeszło o połowę mniej niż rok wcześniej. W praktyce oznaczało to także zduszenie popytu na mieszkania, który i tak malał z powodu wzrostu oprocentowania kredytów i obaw o skutki gospodarcze wojny w Ukrainie. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w 7 największych miastach deweloperzy sprzedali w 2022 r. łącznie tylko nieco ponad 32,7 tys. lokali, czyli o 35% mniej niż w 2021 r. Najbardziej popyt skurczył się we Wrocławiu (o 43%), Gdańsku (o 38%) i w Warszawie (o 34%).Wykres 2 - Sprzedaż deweloperów w latach 2019-2022

–  Oczywiście sam bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jest potrzebnym rozwiązaniem, ale wątpliwości budził moment zaostrzenia rekomendacji S oraz objęcie jednakową stawką wszystkich kredytobiorców niezależnie od ich udziału własnego i rodzaju oprocentowania kredytu – komentuje Marek Wielgo.

Już kilka miesięcy temu deweloperzy i banki prosiły o obniżenie buforu bezpieczeństwa do 2,5 pkt proc. KNF w końcu odpowiedział na ich postulaty. Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl wyjaśnia, że złagodzenie rekomendacji ma dotyczyć przede wszystkim kredytów o czasowo stałej stopie procentowej, zmienianej zwykle co pięć lat. W przypadku kredytów o zmiennym oprocentowaniu KNF zalecił bankom stosowanie podwyższonego buforu. Jego wysokość mają one określać w oparciu o samodzielną ocenę ryzyka dalszych podwyżek stóp procentowych.

Najbliższe tygodnie pokażą, czyi w jakim zakresie banki skorzystają z możliwości jaką dał im KNF. Gdyby ściśle dostosowały się do jego wytycznych, zdolność kredytowa potencjalnych nabywców mieszkań wzrosłaby nawet o 20% – przyznaje Andrzej Prajsnar.

Z jego wyliczeń wynika, że zmiana zdolności kredytowej spowodowana obniżeniem bufora z 5 do 2,5 pkt proc. może być następująca:

  • kredyt na 25 lat dla singla z łącznym dochodem 5 tys. zł netto miesięcznie – wzrost zdolności kredytowej ze 175 tys. zł do 210 tys. zł,
  • kredyt na 25 lat dla pary z łącznym dochodem 8 tys. zł netto miesięcznie – wzrost z 280 tys. zł do 330 tys. zł,
  • kredyt na 25 lat dla rodziców jednego dziecka z łącznym dochodem 10 tys. zł netto miesięcznie – wzrost z 330 tys. zł do 390 tys. zł.

–  Jak widać, szacunkowa zdolność kredytowa po obniżeniu bufora bezpieczeństwa wzrośnie o 18-20%. Jednak wciąż będzie niska za sprawą wysokiego oprocentowania „hipotek” – ocenia ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Zwraca też uwagę, że kredytobiorcy niekoniecznie będą chcieli pożyczać środki z oprocentowaniem wynoszącym aż 8,5-9% przez pięć lat. Tym bardziej, że rząd zapowiedział uruchomienie kredytów o stałej stopie procentowej na 2%. Ponadto rynek spodziewa się pierwszych obniżek stóp procentowych NBP w perspektywie najbliższych 12 miesięcy.

Marek Wielgo dodaje, że decyzję KNF można odczytywać jako sygnał, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest spadek inflacji, a w konsekwencji – stóp procentowych.  Ekspert GetHome.pl nie wyklucza, że do biur sprzedaży firm deweloperskich i agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami prawdopodobnie wrócą na razie głównie ci, którzy wstrzymali się z decyzją o zakupie mieszkania w obawie przed wzrostem i oprocentowania kredytów mieszkaniowych. Oczywiście mówimy tu o osobach, które mają zdolność kredytową. Ponadto perspektywa ożywienia popytu może zadziałać dopingująco na posiadaczy znacznych nadwyżek finansowych, którzy inwestują w mieszkania w celu ich wynajmowania. Tym bardziej, że nie doczekali się wyraźnej korekty cen mieszkań. Co ciekawe, w sytuacji kurczącej się podaży, coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, kiedy znów zaczną one drożeć.

Czy RPP zaskoczy rynek?

We wtorek, 7 lutego, rozpoczynamy dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, którego zwieńczeniem będzie środowa decyzja w sprawie stóp procentowych. W tej materii nie ma zaskoczeń, Rada z niemal 100% pewnością nie podniesie stóp powyżej obecnych 6,75% i zdecyduje się na utrzymanie stóp na tym poziomie.

Uwaga rynku zwrócona jest natomiast w kierunku czwartkowej konferencji z udziałem Prezesa Glapińskiego, która może dostarczyć wskazówek czy i kiedy możemy spodziewać się pierwszych obniżek stóp. To właśnie prowadzona między wierszami narracja Glapińskiego może być głównym motorem napędowym wpływającym na przyszłe decyzje Rady oraz warunki monetarne w polskiej gospodarce.

Jutrzejsza decyzja nie zaskoczy rynku. Wynika to przede wszystkim z tego, że RPP nie zna odczytu inflacyjnego za styczeń, co w połączeniu trwającym od września 2022 roku cyklem utrzymywania stóp na niezmienionym poziomie oraz dużo niższym od oczekiwań odczytem CPI za grudzień nie skłania do zmiany swojego poprzedniego stanowiska. Co prawda konsensus na odczyt styczniowy w przyszłą środę zakłada, że tempo wzrostu cen dóbr i usług przyspieszy o jeden punkt procentowy (do 17,6%), to odczyt ten i tak znajduje się wyraźnie poniżej prognozowanego szczytu inflacji na poziomie 20%. Szanse na przebicie tego poziomu wydają się na ten moment bardzo małe, co z pewnością cieszy polskich kredytobiorców.

Wypowiedzi członków Rady wydają się zachowawcze, a według wielu decydentów jedynym czynnikiem, który może wywrzeć presję na dalsze podwyżki, jest nagły wzrost poziomu inflacji. Tego na ten moment nie prognozujemy, dlatego niemal cała uwaga skupia się na komentarzach po posiedzeniu Rady oraz konferencji Prezesa Glapińskiego.

Autor: Mateusz Czyżkowski, analityk XTB

FOMO napędza wzrosty na giełdzie

O FOMO (fear of missing out) dotychczas mówiliśmy głównie w kontekście strachu przed przegapieniem czegoś ważnego w social mediach. Jednak to uczucie nie jest też obce giełdowym inwestorom, którzy boją się, że mogą przegapić istotne wzrosty. Wielu inwestorów ma obecnie gotówkę i czeka na sygnał do zakupu. Od Nowego Roku, S&P500 wzrósł już o 7,5 proc., a Nasdaq aż o 14,5 proc., tak więc FOMO przybiera na sile.

Nowy Rok przyniósł świeży powiew optymizmu na rynek kapitałowy i rajd „wszystkiego”, podczas którego wzrosły ceny większości akcji, mimo wciąż aktualnej perspektywy dalszych podwyżek stóp procentowych. S&P500 wzrósł od początku roku o 7,5 proc., a Nasdaq odrobił 14,5 proc. po zeszłorocznych stratach. WIG20 od początku roku zyskał natomiast 4,5 proc.

Nawet najnowsze dobre dane z rynku pracy z USA nie zdołały zachwiać rajdem na amerykańskiej giełdzie. Wielu inwestorów jest obecnie w trybie „kupuj”, po tym jak opuścili rynek w zeszłym roku i obecnie mają sporo gotówki do zainwestowania. Pytanie o najlepszy moment na zakupy akcji to obecnie jedno z najważniejszych pytań, jakie zadają sobie inwestorzy. Można zauważyć, że wielu inwestorów przeżywa dziś FOMO. W taki sposób nazwano obawę o przegapienie czegoś istotnego, pominięcie jakiegoś ważnego zdarzenia, związane z social mediami i nowoczesnymi technologiami. Na giełdzie FOMO oznacza obawę przed ominięciem cenowego rajdu, który może przynieść znaczące wzrosty. Napędza ono obecne zakupy, a kupuje akcje wielu inwestorów, którzy wcześniej spokojnie czekali z zakupami na większe przeceny.

Zakupy wspierają dane napływające z amerykańskiej gospodarki, które wskazują na oddalenie się ryzyka recesji. Zatrudnianie w amerykańskiej gospodarce jest nadal wysokie, liczba wakatów do obsadzenia rośnie, a stopa bezrobocia osiągnęła najniższą wartość od 1969 roku. Walczący z inflacją FED nie jest zadowolony z tych danych, są one jednak dobrze odbierane przez inwestorów. Rynek uważa, że nie powinny wpłynąć na zmianę scenariusza, w ramach którego czeka nas w USA już tylko jedna podwyżka stóp procentowych o 0,25 p.p. w marcu. I zdecydowanie stawia obecnie na miękkie lądowanie amerykańskiej gospodarki. Choć pozostaje wrażliwy na bardziej jastrzębie stanowisko FED w przyszłości.

Wzrost S&P500 o 6,2 proc. w styczniu, to drugi najlepszy styczeń w historii tego indeksu (lepsze wyniki przyniósł tylko 2019 rok). Do tego zasada „jaki styczeń, taki cały rok” sprawdzała się w historii tego indeksu w 70 proc. przypadków. Nasdaq natomiast odnotował najlepszy styczeń od 2001 roku. „Efekt stycznia” zwykle przynosi pozytywne wyniki spółek, które straciły w poprzednim roku, co też obserwujemy obecnie. Największe wzrosty notują zatem krytoaktywa, spółki technologiczne i Chiny, podczas gdy tanieje dolar i surowce. Jeśli dobre fundamenty w postaci niższej inflacji i nie tak złych jak oczekiwano zysków będą się utrzymywać, to FOMO pośród inwestorów może być coraz powszechniejsze oraz skutkować zakupami i poszerzaniem obecnego rajdu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Dlaczego onboarding pracowników jest ważny?

Rekrutacja i wdrożenie nowego pracownika to znaczny koszt dla organizacji. Co zrobić, aby te procesy stały się inwestycją, na której zyska zarówno pracownik, jak i pracodawca? Dlaczego tak ważne jest efektywne wdrożenie nowych pracowników?

Coraz więcej danych wskazuje, że rynek pracy się kurczy. Pracodawcy publikują o ok. 10% mniej ogłoszeń o pracę rok do roku. Mimo to firmom wciąż trudno znaleźć idealnych kandydatów. Długi i trudny proces rekrutacji oznacza spore koszty. Warto więc podejść do nich rozsądnie i nie osiadać na laurach po znalezieniu nowego członka zespołu.

Adaptacja pracowników to jeden z ważniejszych procesów kadrowych. To od jego przebiegu zależy nie tylko to, czy pracownik pozostanie w organizacji, ale również jaki będzie jego poziom zaangażowania w wykonywane zadania. Zignorowanie konieczności poświęcenia czasu na wdrożenia nowych osób lub lekceważące podejście do procesu, może oznaczać szybką utratę pracownika i wiązać się z poniesieniem kosztów związanych z kolejnym procesem rekrutacyjnym.

Czym jest onboarding pracowników?

Adaptacja nowych pracowników polega m.in. na zapoznaniu ich z zadaniami na danym stanowisku. Wiąże się nie tylko z podpisaniem niezbędnych dokumentów, obowiązkowymi szkoleniami i wręczeniem kalendarza służbowego. To kluczowy moment, w którym zatrudniony nawiązuje relacje z członkami zespołu, poznaje narzędzia niezbędne w pracy, uczy się kultury organizacyjnej i poznaje cele biznesowe, które firma może osiągnąć dzięki jego pracy. Jeśli proces przebiegnie sprawnie, pracownik może pozostać w firmie na długie lata i angażować się w powierzone obowiązki.

Co możesz zyskać, projektując proces wdrożeniowy w swojej firmie?

Istnieje kilka plusów wdrożenia efektywnego onboardingu:

  • zatrudnieni po okresie próbnym często decydują się zostać w organizacji;
  • pracownicy wykonują swoje obowiązki z dużym zaangażowaniem, ponieważ są świadomi, jak ich praca wpływa na dobro całej organizacji;
  • dobrze wdrożeni pracownicy doskonale znają swoje obowiązki i wiedzą, w jaki sposób powinni je wykonać. Przekłada się to na wysoką produktywność;
  • onboarding to idealna okazja do nawiązania nowych relacji i integracji z członkami zespołu;
  • po skutecznym procesie wdrożeniowym, pracownicy są w pełni przygotowani do samodzielnego wykonywania swoich obowiązków, a ryzyko popełnienia błędów jest niewielkie.

Jak powinien przebiegać proces wdrażania pracownika?

Proces onboardingu powinien być przede wszystkim dobrze zaplanowany. Po podpisaniu wszystkich niezbędnych dokumentów, warto przywitać nową osobę welcome packiem, przedstawić pracowników, oprowadzić po firmie.

Wejście do nowej organizacji wiąże się z koniecznością przyswojenia wielu nowych informacji. Pomocnym narzędziem w tym procesie będzie platforma onboardingowa Dolineo. Pozwala ona m.in. na zaprojektowanie procesu wdrożeniowego, którego nie trzeba za każdym razem tworzyć od nowa, a jedynie ewentualnie nieco modyfikować. Nie wymaga to wówczas także każdorazowego angażowania wszystkich osób odpowiedzialnych za przekazanie wiedzy nowej osobie w zakresie poszczególnych obszarów. Na platformę można wgrać wszelkie prezentacje, regulaminy czy szkolenia. Mogą to być np. pliki PDF, wideo czy dokumenty tekstowe.

Warto stworzyć kompleksową ścieżkę wdrożeniową, łącząc firmowe pliki ze szkoleniami przygotowanymi przez ekspertów. Poza obowiązkowymi elementami, takimi jak szkolenie BHP, z zakresu Cyberbezpieczeństwa czy RODO, warto dodać również kursy z kompetencji miękkich. Można stworzyć w systemie jeden onboarding dla wszystkich nowych pracowników, który będzie zawierał podstawowe informacje o firmie, jej misji, produktach czy procedurach, jak również zaprojektować dodatkowe, dedykowane konkretnym działom ze szczegółowymi materiałami kierowanymi już do tych grup. Co ważne, w zakresie szkoleń gotowych, które mogą być dostępne w ramach oferty – nie trzeba się martwić o aktualność przepisów. Doświadczeni specjaliści na bieżąco aktualizują wszystkie zmiany prawne.

W ramach Dolineo otrzymasz dostęp do wbudowanych w system kreatorów: onboardingów, ścieżek, bazy wiedzy, testów czy ankiet. Co więcej, będziesz miał do dyspozycji pakiet gotowych szablonów przygotowanych przez metodyków, dzięki czemu projektowanie własnych treści stanie się jeszcze łatwiejsze. Dzięki wsparciu technicznemu oraz filmikom instruktażowym, jest to łatwe i intuicyjne zadanie.

Platforma pozwala użytkownikom na korzystanie z niej w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Możliwość dopasowania procesu wdrożenia do swojego kalendarza, stanowi dużą wartość dla pracowników. Całodobowy dostęp do platformy, także na urządzeniach mobilnych, w dodatku z interfejsem w czterech różnych językach (polskim, angielskim, francuskim, ukraińskim) ułatwia onboarding różnorodnych zespołów, często rozproszonych w różnych miastach czy nawet krajach.

Więcej informacji o tym, jak zaplanować proces onboardingu znajdziesz tutaj: https://dolineo.com/onboarding-pracownika/.

Platforma Dolineo – proste narzędzie do onboardingu

Proces wdrażania można rozpocząć jeszcze przed właściwym zatrudnieniem, np. po podpisaniu listu intencyjnego. Warto wtedy udostępnić nowej osobie materiały, dzięki którym z powodzeniem rozpocznie poznawanie organizacji.

Dzięki platformie Dolineo nowo zatrudnieni mogą wdrażać się we własnym tempie, a przełożeni mają możliwość sprawdzenia postępów swoich podwładnych. Wszystkie funkcjonalności można sprawdzić, korzystając z darmowego 14-dniowego okresu próbnego. Po tym czasie można wykupić pełny dostęp dla całej organizacji.

Klienci mają prawo oczekiwać, że adwokat nie ujawni ich tajemnic. Przepisy nierespektujące tej zasady naruszają prawo

Nałożony na adwokata obowiązek poinformowania pozostałych zaangażowanych pośredników o schemacie podatkowym nie jest konieczny i narusza prawo do poszanowania komunikacji między adwokatem a jego klientem orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r., rozstrzygając spór w zakresie obowiązku raportowania MDR (sprawa C-694/20 | Orde van Vlaamse Balies i in.).

Klienci mają prawo do ochrony swoich wolności i praw

Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy Prawo o adwokaturze, adwokatura powołana jest przede wszystkim do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich. Pomoc tę świadczy osobom fizycznym, przedsiębiorcom oraz innym jednostkom organizacyjnym. Warunkiem wykonywania zawodu adwokata jest złożenie ślubowania, które mówi że będzie on przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich i zachowa przy tym tajemnicę zawodową. Art. 6 przywołanej ustawy, w ust. 1-3 precyzuje, że adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzielaniem pomocy prawnej, a obowiązek ten nie może zostać ograniczony w czasie. Adwokata nie można zwolnić od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej lub prowadząc sprawę. Jednak z dniem 1 stycznia 2019 r. do ust. 4 oddano pkt 2 w brzmieniu, że obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej nie dotyczy informacji przekazanych na podstawie Rozdziału 11a Ordynacji podatkowej, a więc rozdziału zatytułowanego „Informacje o schematach podatkowych”. Podobny wyjątek wprowadzono w zakresie tajemnicy zawodowej radców prawnych, księgowych i innych profesjonalnych pełnomocników.

Raportowanie o schematach podatkowych klientów

W ostatnich latach w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE oraz zagranicznych trybunałów i sądów dostrzegalne jest silne stanowisko wyrażające zdecydowany sprzeciw przeciw przepisom nakładającym na adwokatów, radców prawnych i innych profesjonalnych pełnomocników obowiązek raportowania o schematach podatkowych swoich klientów. Chodzi o dyrektywę 2018/822 zwaną DAC6, ustanawiającą nowy system obowiązkowego ujawniania informacji MDR (z ang. Mandatory Disclosure Rules). Zobowiązuje ona wszystkich pełnomocników zaangażowanych w potencjalne agresywne planowanie podatkowe swoich klientów do informowania o tym fakcie organów skarbowych.

Obowiązki MDR naruszają tajemnicę zawodową profesjonalnych pełnomocników

Już na etapie wdrażania tych obowiązków w Polsce (przepisy obowiązują od 1 stycznia 2019 r.), krajowe środowiska prawnicze zgłaszały przeciw nim głośny sprzeciw. M.in. w styczniu 2020 r. Krajowa Izba Doradców Podatkowych skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją RP obowiązku ujawniania tajemnicy zawodowej przez doradców bez ustanowienia wyraźnych przesłanek ani trybu zwalniania z niej. W czerwcu 2021 r. francuska Rada Stanu (Conseil d’Etat) skierowała do Trybunału w Luksemburgu zapytanie o zgodność z Kartą praw podstawowych UE nałożonego na prawników obowiązku informowania administracji skarbowej o uzgodnieniach poczynionych ze swoimi klientami. Natomiast we wrześniu 2022 r. Trybunał Konstytucyjny Belgii orzekł, że przepisy MDR, które nie pozwalają prawnikom i innym profesjonalnym pełnomocnikom powoływania się na tajemnicę zawodową są sprzeczne z belgijską konstytucją.

Tajemnicą objęta jest treść konsultacji, jak i sam fakt, że do nich doszło

Obowiązek raportowania o schematach podatkowych dotyczy wszystkich pełnomocników uczestniczących w planowaniu podatkowym, a w ostateczności także samych podatników. W określonych sytuacjach pośrednik może zostać zwolniony z tego obowiązku. Wówczas musi on bezzwłocznie poinformować każdego z pozostałych pośredników oraz podatnika o spoczywającym na nim obowiązku raportowania. Dwie belgijskie organizacje adwokackie zaskarżyły ten ostatni obowiązek uznając, że niemożliwym jest informowanie pozostałych pośredników uczestniczących w planowaniu podatkowym, bez naruszenia tajemnicy adwokackiej.

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r. orzekł, że tajemnica adwokacka obejmuje nie tylko informacje przekazane przez klienta swojemu obrońcy w procesie, ale również w trakcie konsultacji prawnych. Tajemnicą jest objęta zarówno treść tych konsultacji jak i sam fakt, że miały one miejsce. „Poza wyjątkowymi sytuacjami klienci powinni móc zasadnie oczekiwać, że ich adwokat bez ich zgody nie ujawni nikomu, że się z nim konsultują” – stwierdził TSUE (sprawa C-694/20).

Obowiązek poszanowania komunikacji klienta z adwokatem

Trybunał przypomniał o art. 7 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, który zapewnia wzmocnioną ochronę wymiany informacji do jakiej dochodzi między adwokatami a ich klientami. Ta szczególna ochrona uzasadniona jest powierzeniem adwokatom podstawowego zadania w demokratycznym państwie – obronę praw jednostki. Reguła ta uznawana jest we wszystkich krajach członkowskich Unii. Tymczasem realizując obowiązek poinformowania innych pośredników, poznają oni tożsamość adwokata, dowiadują się, że w jego ocenie uzgodnienie z klientem wypełnia znamiona schematu podatkowego, oraz że udzielił mu konsultacji. To istotna ingerencja we wspomniane gwarantowane Kartą prawo do poszanowania komunikacji klienta ze swoim adwokatem. To, że poinformowani pośrednicy są zobowiązani do zaraportowania o tym organom skarbowym, wywołuje kolejną ingerencję w prawo do zachowania tajemnicy adwokackiej.

Łamanie tajemnicy adwokackiej nie jest niezbędne do realizacji celów fiskalnych

Analizując cel wprowadzenia w życie przepisów MDR o obowiązkowym raportowaniu na temat schematów podatkowych, jakim było zapobieganie unikaniu i uchylaniu się od opodatkowania, TSUE stwierdził, że do jego realizacji nie jest konieczny obowiązek raportowania ciążący na adwokacie. Do przekazywania orangom informacji zobowiązani są wszyscy pośrednicy, którzy znają jasno określone obowiązki zgłoszeniowe. „Obowiązek zgłoszenia ciążący na pozostałych pośrednikach, którzy nie są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej i – w braku takich pośredników – obowiązek zgłoszenia ciążący na właściwym podatniku zapewniają co do zasady, że organy podatkowe zostaną poinformowane” – orzekł TSUE.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Frankowicze oczekują na wyrok TSUE – już 16 lutego ważna opinia w tej sprawie

Frankowicze z niecierpliwością oczekują wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kwestii prawa banków do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. 16 lutego 2023 r. o godz. 9.30 swoją opinię w tej sprawie przedstawi Rzecznik Generalny TSUE. To orzeczenie kluczowe dla dalszego przebiegu sporów sądowych pomiędzy kredytobiorcami frankowymi
a bankami na gruncie kredytów denominowanych i indeksowanych do CHF.

Opinia Rzecznika pokaże tok rozumowania TSUE

Lutowa opinia Rzecznika Generalnego TSUE dotyczyć będzie sprawy C-520/21. Frankowicze liczyli na jej rozstrzygnięcie już 12 października 2022 roku, jednak wyrok ostatecznie nie zapadł. Podczas rozprawy 12 października 2022 roku stanowiska zaprezentowały strony sporu oraz przedstawiciele polskich instytucji państwowych. Po stronie konsumentów opowiedzieli się: Rząd RP, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Finansowy. Po stronie banków zaś stanął szef Komisji Nadzoru Finansowego.

Dlaczego opinia Rzecznika Generalnego jest kluczowa w tej sprawie?

Opinia Rzecznika Generalnego w sprawie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału jest o tyle istotna, że zwykle pokrywa się z późniejszym orzeczeniem unijnego Trybunału. Kredytobiorcy i ich pełnomocnicy poznają zatem prawdopodobny tok myślenia sędziów jeszcze przed ogłoszeniem treści oczekiwanego orzeczenia. Wyrok zaś zapadnie prawdopodobnie po upływie kilku miesięcy – mówi Marcin Szołajski, Radca Prawny, CEO kancelarii Szołajski Legal Group.

Co wyrok oznacza dla Frankowiczów?

Przed sądami w Polsce toczy się obecnie kilkaset spraw o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu. Wyliczane przez banki wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu stanowi przeciętnie nie mniej niż 50 proc. wartości kapitału kredytu. Od rozstrzygnięcia tego sporu zależeć będzie zatem sytuacja Frankowiczów w Polsce.

Masowe przegrane banków w toczących się procesach o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu spowodują ogromne koszty tych instytucji z powodu przegranych procesów. Jeśli TSUE uzna, że bankom nie należy się ani złotówka ponad nominalną wartość zobowiązania, roszczenia banków stracą sens – tłumaczy Marcin Szołajski.

Banki doskonale rozumieją powagę sytuacji, przez ostatnie miesiące poszerzały one bowiem rezerwy na ryzyko prawne kredytów frankowych. Wyrok TSUE może odebrać im ostatnią nadzieję na kompromis frankowy. Jeśli opinia Rzecznika Generalnego TSUE a później wyrok TSUE będą korzystne dla konsumenta, prawdopodobnie wywoła to kolejną lawinę pozwów.

Możliwe dodatkowe roszczenia od banków

Obecnie banki przegrywają już nawet w 98 proc. postępowań z Frankowiczami, z czego aż 98 proc. to unieważnienie umów, a zaledwie 2 proc. to „odfrankowienie”. Banki nadal składają pozwy, starając się przerwać bieg przedawnienia, notują jednak gigantyczne straty, a sądy oddalają ich roszczenia jako bezzasadne.

Nie jest przesądzone, że TSUE wydając prokonsumencki wyrok, uzna, że żadna ze stron unieważnionej umowy nie ma prawa rościć od drugiej o dodatkową opłatę. Tym samym może się okazać, że Trybunał uzna roszczenia banków za bezzasadne, a jednocześnie wskaże konsumentom drogę do walki o dodatkową opłatę. To z kolei oznaczałoby, że same banki wystawiły się na ryzyko, albowiem to właśnie one wprowadziły tego rodzaju roszczenie do walki z Frankowiczami – zaznacza Marcin Szołajski.

Niekorzystny dla banków wyrok oznaczać będzie, że instytucje te zostaną zmuszone do rewizji programów ugodowych, skrajnie niekorzystnych dla konsumentów. Poza sektorem bankowym, skrajnie prokonsumenckiego orzeczenia obawia się również Komisja Nadzoru Finansowego, która 12 października 2022 r. wystąpiła po stronie banków.

FPP: potrzebne dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie zajęła się wydłużeniem okresu wejścia w życie przepisów nowelizujących Kodeks pracy – mimo apelu pracodawców. Posłowie nie zainteresowali się tym, że kolejne zmiany w prawie pracy znowu obciążają finansowo pracodawców i utrudniają dostosowanie się do nowego stanu w zaledwie 21 dni po ogłoszeniu ustawy. Pominięto też fakt, że niedługo wchodzą w życie przepisy o pracy zdalnej i kontroli trzeźwości pracowników, które wymagają wielu działań związanych z tworzeniem regulacji wewnętrznych i organizacją pracy. Według szacunków FPP łączne obciążenie dla pracodawców z tytułu wprowadzenia dwóch obecnych zmian w Kodeksie pracy wyniesie rocznie ok. 11 miliardów złotych. FPP ponawia apel o dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy.

Jedną z propozycji jest zwolnienie pracownika od pracy z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem, jeżeli jest niezbędna natychmiastowa obecność pracownika, w wymiarze 2 dni albo 16 godzin w ciągu roku kalendarzowego. W okresie tego zwolnienia od pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia w wysokości połowy wynagrodzenia. Drugą zmianą, która przyczyni się do kosztów, jest propozycja wprowadzenia dodatkowych przerw w pracy trwających co najmniej 15 minut, jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi dłużej niż 9 godzin oraz gdy dłużej niż 16 godzin.

„Kwestią budzącą wątpliwości jest określenie działania siły wyższej i kontekst sytuacyjny uzasadniający zwolnienie pracownika od pracy. W konkretnych przypadkach może dojść do poważnej kolizji interesów, kiedy pracodawca potrzebuje pracownika na stanowisku pracy i ma rozstrzygać, czy faktycznie zachodzi niezbędność takiego zwolnienia. Dla pracodawcy taka regulacja oznacza dodatkowe koszty. Dokonana przez projektodawcę ocena skutków regulacji (OSR) nie zawiera kalkulacji tych skutków – co świadczy o trudności w ich wyliczeniu. Należy jednak uznać, że w skali całej gospodarki będą one znaczne. Wzrost kosztów pracy zostanie przełożony na koszty produktów. Jest więc działaniem zwiększającym inflację. Zmiany przepisów wpłyną na konkurencyjność i rynek pracy. Należy też podkreślić, że w projektowanym art. 134 mowa jest o dobowym wymiarze czasu pracy, a nie faktycznie wykonywanej pracy. Ponadto nie uwzględnia się innych obciążeń pracodawców, na przykład postojowego w przypadku prac uzależnionych od warunków atmosferycznych, co szczególnie dotyka branżę budowlaną czy niektóre rodzaje produkcji. W konsekwencji wzrost kosztów będzie jeszcze większy” – podkreśla prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Projektowane zmiany Kodeksu pracy (druk sejmowy nr 2932) mają na celu wdrożenie dwóch dyrektyw: 2019/1152 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej i 2019/1158 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Większość tych zmian przyczyni się do problemów organizacyjnych z uwagi na większe prawdopodobieństwo absencji pracowników. Mogą też pojawić się spory dotyczące prawidłowego rozumienia niektórych zapisów, a także dodatkowe koszty.

Biorąc pod uwagę przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i przeciętną liczbę dni pracy w miesiącu w 2023 roku (współczynnik urlopowy na 2023 rok) – 20,8 dni, to koszt jednego dnia pracy dla 1 pracownika rocznie wynosi 383 PLN. To dalej zakładając, że pracownik skorzysta z dwóch dni, a pracujących w gospodarce mamy 16 mln, to koszt ogólny wyniesie 6 miliardów 128 milionów.

Uwzględniając przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i 10% ogółu pracujących spośród 16 mln, to koszt dodatkowej jednej przerwy (powyżej 9 godziny) wynosi ogółem 4,8 miliarda, co wynika z wyliczenia: koszt przy jednej dodatkowej przerwie 15 minutowej jednej osoby to 2 994 PLN x 1,6 mln osób = 4,8 miliarda.

Dolar coraz droższy. Spadki na kryptowalutach

Pomimo odrobinę lepszych danych z Niemiec dolar nadal idzie w górę. W tle korekta na kryptowalutach, a Australijczycy dołączyli do podwyżek stóp procentowych.

Dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zamówień w niemieckim przemyśle. Odczyt miesięczny wynoszący wzrost o 3,2% to dane najlepsze od listopada 2021 roku. Tworzy to jednak mylny obraz obecnej sytuacji. W skali roku zamówienia spadają bowiem wciąż o 10,1%. Spadek zamówień to zawsze bardzo zły prognostyk na przyszłość. W trudnych czasach zmniejszenie stanów magazynowych ma sens, szczególnie przy rosnących stopach procentowych. Problem w tym, że spadek produkcji wywołany mniejszymi zamówieniami ma potem wpływ na całą gospodarkę, nie wykluczając rynku pracy. W rezultacie pomimo lepszego wyniku od oczekiwań obraz gospodarki jest słaby. Jest to zatem kolejny cios dla euro względem dolara.

Korekta na kryptowalutach

Umacniający się dolar spowodował sporo zmian na rynku. Korekty widać było nie tylko na metalach szlachetnych czy surowcach energetycznych. Korekta dotyczyła również rynku kryptowalut. Bitcoin, który w szczytowym momencie przekraczał już 24 tysiące dolarów, spadł obecnie poniżej 23 tysięcy. Pomimo tego ten rok nadal jest bardzo dobry dla tego rynku ze wzrostami sięgającymi niemal 40%. Rynek kryptowalut odbił się po bardzo słabej końcówce zeszłego roku. Już wcześniej było ciężko z powodu rosnących stóp procentowych. Upadek giełdy FTX dobił jednak mocno optymizm inwestorów.

Australia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami dzisiaj w nocy Królewski Bank Australii podniósł główną stopę procentową o 0,25%. W rezultacie wynosi ona już 3,35%. Oznacza to, że kraj ten cały czas reaguje na ostatnie wzrosty inflacji. Z drugiej strony inflacja na poziomie 7,8% nie jest na tle gospodarek zachodnich dużym problemem. Względem inflacji polityka monetarna Australii jest mniej nonszalancka niż strefy euro. Po tych danych dolar australijski umacniał się względem pozostałych walut. Było to najprawdopodobniej powodem obaw części analityków, że do podwyżki nie dojdzie. W momencie, kiedy podniesiono stopy procentowe, kupowali oni dolary australijskie, by wyrównać pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Będziemy żyć krócej niż pokolenie rodziców? Wyniki badania

Aż 43 proc. osób w wieku 30-50 lat spodziewa się, że będzie żyć krócej niż pokolenie rodziców – tak wynika z badania przeprowadzonego przez Norstat na zlecenie Allianz Polska[1]. 21 proc. ankietowanych uważa, że będzie żyć tyle samo co poprzednie pokolenie, a tylko 17 proc. spodziewa się dłuższego życia.

Kobiety bardziej pesymistycznie oceniają swoje perspektywy: tylko 13 proc. ankietowanych pań oczekuje dłuższego życia niż pokolenie rodziców wobec 21 proc. mężczyzn. 45 proc. kobiet odpowiedziało, że będzie żyć krócej niż poprzednie pokolenie wobec 40 proc. mężczyzn.

W tym samym badaniu 19 proc. respondentów odpowiedziało, że nie doczeka emerytury.

Wyniki są zaskakujące, gdyż w ostatnich dekadach średni czas życia wydłużał się z powodu poprawy warunków życia i lepszej opieki zdrowotnej. Według danych GUS z 2021 r., mężczyźni w Polsce żyli przeciętnie o 5,6 roku dłużej niż w 1990 roku, a kobiety o 4,5 roku dłużej.

Rozmawiając na co dzień z klientami słyszę, szczególnie od panów: nie mam zamiaru chorować, nie mam zamiaru umierać. Z drugiej strony ludzie mówią: ja nie przeżyję pokolenia swoich rodziców. Tłumaczą to pędem i stresem współczesnego życia. Podkreślają, że ich rodzice żyli spokojniej. Problem polega na tym, że mamy świadomość zagrożeń, ale za mało robimy, aby im przeciwdziałać i zawczasu przygotować się finansowo na przeciwności, zwłaszcza choroby cywilizacyjne – mówi Alicja Orzechowska, agentka ubezpieczeniowa Allianz Polska.

Świadomi zagrożeń

Polacy w wieku 30-50 lat najczęściej wskazują na chorobę serca lub układu krążenia jako najbardziej prawdopodobną przyczynę zgonu osób z ich pokolenia. Taką odpowiedź wybiera 22 proc. zapytanych. Podobna liczba, bo 19 proc. uważa, że będzie to nowotwór złośliwy, a 18 proc. prognozuje przyczynę naturalną, czyli śmierć ze starości. I są blisko prawdy. Wg GUS-u w 2021 roku choroby układu krążenia i nowotwory odpowiadały za 52 proc. wszystkich zgonów. Co ciekawe, na czwartym miejscu podawanych w badaniu przyczyn odejścia z tego świata jest konflikt zbrojny, który wskazuje 5 proc. zapytanych, a na kolejnym choroby układu oddechowego z 4 proc. głosów. Wypadek prognozuje 3 proc., a ponad jedna piąta nie potrafiła wskazać żadnej odpowiedzi.

Ograniczanie używek wystarczy?

Najczęstszym działaniem podejmowanym przez Polki i Polaków by jak najdłużej cieszyć się zdrowiem, jest ograniczanie używek. Robi tak 48 proc. osób w wieku 30-50 lat. Na kolejnych miejscach są utrzymywanie właściwej wagi i dobre odżywianie, na które wskazuje 4 na 10 zapytanych. Mamy również wysoką świadomość wpływu psychiki na organizm. Aż 37 proc. uważa, że elementem troski o zdrowie, który wdraża, jest utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi. Aktywność fizyczną wymienia 36 proc., a jedna trzecia dba o dobry sen.

Za rzadko robimy badania profilaktyczne, gdy nic nam nie dolega. Do lekarza idziemy dopiero wtedy, gdy nas coś boli, za co później płacimy krótszym życiem. Dotyczy to głównie mężczyzn. Kobiety bardziej kompleksowo dbają o swoje zdrowie, są przyzwyczajone do regularnych badań. Ta troska o siebie i rodzinę przekłada się również na większe zainteresowanie rozmową o ubezpieczeniu i zawarciem polisy. Ubezpieczenie na zdrowie i życie oznacza dodatkowe pieniądze, które będą potrzebne w razie choroby, a także więcej możliwości szybszego i lepszego leczenia – mówi Witold Majka, agent ubezpieczeniowy Allianz Polska.

[1] Badanie „Polaków troski i beztroski”, przeprowadzone przez Norstat Polska na zlecenie Allianz Polska w grudniu 2022 r. na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie kobiet i mężczyzn w wieku 30-50 lat. N=1513. Ankieta CAWI.

Rzecznik MŚP: potrzebna pilna nowelizacja ustawy Mały ZUS Plus

Rzecznik MŚP zwrócił się do Premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą (wnioskiem) o pilną nowelizację ustawy Mały ZUS Plus poprzez zniesienie ograniczenia możliwości korzystania z prawa do małego ZUS plus do trzech lat.

Adam Abramowicz – Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców:

Wprowadzając rozwiązanie mały ZUS plus trzy lata temu, Rząd Zjednoczonej Prawicy uwzględnił m.in. argumenty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, że system ryczałtowej stawki ZUS nieuwzględniający poziomu dochodu szkodzi gospodarce – uniemożliwia małym firmom legalne działanie, wypychając je do szarej strefy, hamuje powstawanie nowych i prowadzenie tzw. startup-ów.

Niestety, Ustawodawca zastrzegł jednocześnie, że z preferencji mały ZUS plus można korzystać maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu ostatnich 60 miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej. W czasie prac nad ustawą przekonywałem, że takie ograniczenie nie ma racjonalnego uzasadnienia – jeśli bowiem dla przykładu krawcowa w małej miejscowości jest w stanie płacić do ZUS po 330 zł, zarabiając dwa tysiące miesięcznie, to przy tak niskim dochodzie nie udźwignie obciążenia rzędu 1418,48 zł, tj. stawki bez ulgi mały ZUS plus. I ten czarny scenariusz właśnie się spełnia – trzy lata po wprowadzeniu w/w ulgi ważą się losy tysięcy przedsiębiorców, którzy tracą do niej prawo już w lutym. Tysiące przedsiębiorców staną przed dylematem: zawiesić działalność czy przejść do gospodarczego podziemia. Ci zaś, których wiążą długoterminowe umowy i kredyty, zaczną popadać w spiralę długu wobec ZUS.

Po 10 latach od przeprowadzenia abolicji wobec przedsiębiorców zadłużonych w ZUS za swoje własne składki liczba rodzin objętych windykacją z tego tytułu znowu przekroczyła dwieście tysięcy. To już problem społeczny, z którym przyjdzie się znowu zmierzyć. Jeżeli natomiast w ustawie Mały ZUS Plus nie zostanie wykreślony zapis ograniczający do 3 lat prawa korzystania z tej ulgi, spirala zadłużania małych przedsiębiorców błyskawicznie ten problem pogłębi.

Znowelizowanie ustawy Mały ZUS Plus w zakresie wnioskowanym przez Rzecznika MŚP, będzie jednocześnie znaczącym krokiem do złagodzenia negatywnych skutków utrzymywanego w Polsce – a nieistniejącego w żadnym innym kraju UE – kuriozalnego obowiązku opłacania przez przedsiębiorców wysokiej składki na własne ubezpieczenia społeczne bez uwzględnienia wysokości osiąganych przez nich dochodów. Z prawa do płacenia małego ZUS plus skorzystało dotąd około ćwierć miliona osób prowadzących działalność gospodarczą. Jeśli za kilka dni ich składki drastycznie wzrosną, skala frustracji będzie ogromna – zwłaszcza w obecnej sytuacji spowolnienia gospodarczego, wysokich kosztów prowadzenia firm i rosnącej wciąż inflacji. Dlatego proszę Pana Premiera o pilne działanie, aby Sejm RP mógł uchwalić postulowane przeze mnie rozwiązanie.

W Polsce dostępnych jest niemal 110 w pełni elektrycznych modeli samochodów

O ponad 1/3 w ciągu ostatnich 12 miesięcy zwiększyła się oferta samochodów w pełni elektrycznych na polskim rynku. Wzrastają również pojemności akumulatorów trakcyjnych oraz moce ładowania. Średni zasięg osobowych samochodów całkowicie elektrycznych, oferowanych w dziewięciu segmentach rynku, przekracza już 430 km (WLTP) – wynika z 6. edycji „Katalogu pojazdów elektrycznych” PSPA.

  • W polskich salonach dostępnych jest łącznie 108 modeli pojazdów w pełni elektrycznych. 83 z nich stanowią warianty osobowe a 25 dostawcze.
  • Liczba modeli w pełni elektrycznych (BEV) dostępnych salonach wzrosła w stosunku do roku ubiegłego o 38%
  • Spośród dostępnych w ofercie pojazdów elektrycznych 73% modeli umożliwia ładowanie z mocą wyższą niż 50 kW (51-350 kW)
  • Największe zasięgi odnotowano w klasie wyższej (571 km) oraz luksusowej (510 km). Klasa średnia rok 2022 zakończyła z wynikiem 496 km.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) zaprezentowało 6. edycję cyklicznego raportu „Katalog pojazdów elektrycznych”. Publikacja zawiera wykaz modeli całkowicie elektrycznych (BEV, z ang. battery electric vehicles) dostępnych w stałej sprzedaży w Polsce. Prezentowane są m.in. ceny pojazdów oraz ich szczegółowe parametry techniczne. Uwzględniono też oferowane w kraju hybrydy typu plug-in (PHEV, z ang. plug-in hybrid electric vehicles). Partnerem tegorocznego wydania „Katalogu” została firma Garo.

Z przyjemnością potwierdzam, że GARO Polska po raz kolejny zostało Partnerem Katalogu Pojazdów Elektrycznych. Wspieramy Katalog od samego początku. To najbardziej kompleksowa i do tego bezpłatna publikacja dostępna na rynku. Jest podpowiedzią dla inwestorów, prezentując aktualny przegląd ofertowy, jak również wizualizacją dynamiki rozwoju rynku – mówi Krzysztof Zamożny, Head of Sales E-mobility GARO Polska Sp. z o.o.

Z przygotowanego opracowania wynika, że liczba samochodów z napędem elektrycznym dostępnych z roku na rok dynamicznie się zwiększa. Koncerny motoryzacyjne oferują 108 modeli samochodów w pełni elektrycznych, co oznacza wzrost o 38% w stosunku do poprzedniej edycji katalogu.

Od momentu publikacji pierwszego wydania naszego raportu, oferta koncernów motoryzacyjnych w zakresie BEV powiększyła się dziewięciokrotnie. Uwzględniając wszystkie warianty bateryjne oraz mocy, ta liczba staje się jeszcze wyższa i przekracza 540. W Polsce można obecnie wybierać spośród 108 BEVów oraz 92 PHEVów. W przypadku hybryd typu plug-in po raz pierwszy w historii naszego badania odnotowaliśmy spadek liczby dostępnych modeli w stosunku do ubiegłorocznego wydania (o 18%). Atrakcyjna oferta BEV sprawia, że te auta stają się coraz praktyczniejsze, bardziej komfortowe i dla wielu nabywców stanowią realną alternatywę dla pojazdów konwencjonalnych – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSPA.

Kluczowe koncerny ku elektryfikacji

Ponad 55% zelektryfikowanej oferty nad Wisłą należy do trzech globalnych koncernów. Stellantis (Abarth, Alfa Romeo, Citroen, DS, Fiat, Jeep, Maserati, Opel i Peugeot) posiada największy – 28,4% udział w rynku. Volkswagen Group (Volkswagen Samochody Osobowe, Volkswagen Samochody Dostawcze, ŠKODA, SEAT, CUPRA, Audi, Bentley i Porsche) wygenerował 17,4% udziału, a podium zamyka Mercedes-Benz Group – 11,9%.

– Rok 2022 zgodnie z przewidywaniami przyniósł kolejny wzrost rejestracji na rynku samochodów elektrycznych. Niemal 82% zarejestrowanych aut pochodziło z polskich salonów dealerskich, zaś 18% z importu, przy czym głównym źródłem pochodzenia aut sprowadzanych do Polski są kraje UE, a w szczególności Niemcy i Francja z których pochodzi ponad 73% samochodów. Rynek samochodów nowych charakteryzował się wysoką dynamiką wzrostu na poziomie niemal 65%. Biorąc pod uwagę, iż całkowita liczba rejestrowanych aut zmniejszyła się o ponad 6%, wynik ten można traktować jako wysoce zadowalający. Samochody elektryczne kupowane są przede wszystkim przez firmy. Właścicielami ponad 80% zarejestrowanych aut są właśnie firmy, w tym około 63% firmy oferujące usługi leasingowe – komentuje Wojciech Drzewiecki, Prezes IBRM Samar.

Ceny i zasięgi EV

Rozpiętość cenowa w najnowszej edycji Katalogu jest bardzo szeroka. Najtańszym samochodem w pełni elektrycznym oferowanym w Polsce jest Dacia Spring, dostępna od niespełna 97 500 zł (bez uwzględnienia dopłat z programu „Mój Elektryk”). Na drugim końcu uplasował się Porsche Taycan Turbo S Cross Turismo, którego ceny rozpoczynają się od ponad 823 000 zł.

Należy podkreślić, że pojazdy całkowicie elektryczne stają się coraz bardziej praktyczne w warunkach codziennego użytkowania. Z generacji na generację modele BEV wyposażane są w coraz pojemniejsze akumulatory trakcyjne i w konsekwencji dysponują coraz większymi zasięgami na jednym ładowaniu. W tej kategorii czołowe pozycje zajmują takie pojazdy jak Mercedes-Benz EQS (737 km) czy Tesla Model S (652 km). Z naszego Katalogu wynika także, że średni zasięg osobowych samochodów całkowicie elektrycznych wynosi 430 km (WLTP) – mówi Albert Kania, Senior New Mobility Manager PSPA.

Rośnie moc ładowania

Wyposażanie pojazdów BEV w pojemne akumulatory trakcyjne idzie w parze z przystosowywaniem ich do coraz większych mocy ładowania i korzystania z ultraszybkich stacji. W tej kategorii rekordzistami są Porsche Taycan oraz Audi e-Tron GT, które pozwalają na uzupełnianie energii z mocą 270 kW. Należy podkreślić, że już blisko 20% wszystkich nowych BEV w Polsce może być ładowana w zakresie mocy powyżej 150 kW.

– Jako producent stacji ładowania jesteśmy świadomi, że wspomniana dynamika musi znaleźć odzwierciedlenie w dostępności i różnorodności stacji ładowania. Stąd decyzja o wprowadzeniu na rynek nowego modelu stacji naściennej GARO ENTITY. Najbardziej kompleksowo wyposażonego wallbox-a w historii Grupy GARO, którego docelowe moce przerobowe w naszym nowym obiekcie w Szczecinie wyniosą do 20.000szt. tygodniowo – wskazuje Krzysztof Zamożny.

Deloitte: Zdaniem co drugiego dyrektora finansowego z Europy Środkowej wzrost gospodarczy w jego kraju w 2023 r. nie przekroczy 0,5 proc.

Wśród menadżerów działów finansowych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej zapanował pesymizm. Wzrost niepewności gospodarczej w regionie, powodowany m.in. toczącą się wojną w Ukrainie sprawia, że ankietowani w najbliższych miesiącach spodziewają się spowolnienia gospodarczego, wynika z raportu 2023 Central Europe CFO Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Mimo trudności wiele firm w najbliższych miesiącach nadal zamierza utrzymać strategie ekspansji, przede wszystkim na rodzimych rynkach.

Ponad 600 dyrektorów finansowych pochodzących z 15 krajów Europy Środkowo-Wschodniej wzięło udział w piętnastej edycji badania 2023 Central Europe CFO Survey. Przeprowadzona w październiku i listopadzie 2022 r. ankieta miała na celu sprawdzenie nastrojów panujących wśród kadry zarządzającej działami finansowymi oraz oczekiwań co do najbliższej przyszłości.

Rezultaty zostały przedstawione w formie wskaźnika CE CFO Confidence Index, składającego się z trzech elementów. Są nimi Economy Confidence Index, opisujący spojrzenie badanych na kwestie gospodarcze, Business Environment Confidence Index, który sprawdza podejście do otoczenia biznesowego oraz przedstawiający opinie na temat kondycji pracodawcy Company Perspective Confidence Index.

– Głównymi przyczynami pesymistycznych nastrojów wśród kadry zarządzającej pionami finansowymi w firmach z krajów Europy Środkowej jest wojna w Ukrainie oraz spowolniająca gospodarka. Brak perspektyw na zakończenie konfliktu, strach przed zaangażowaniem kapitałowym, inflacja oraz obawy o stabilność łańcuchów dostaw mają negatywny wpływ na decyzje inwestorów, którzy nie są już tak optymistycznie nastawieni do regionu jak poprzednio. Nawet jeśli firmy decydują się na podjęcie działalności, to muszą liczyć się z problemami, takimi jak brak rąk do pracy czy rosnące ceny energii. Nic więc dziwnego, że ankietowani najbliższą przyszłość widzą dość pesymistycznie – mówi Aleksander Łaszek, senior manager w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

W porównaniu do poprzednich edycji badania nastroje wśród dyrektorów finansowych pochodzących z krajów Europy Środkowej i Wschodniej uległy znacznemu pogorszeniu. Wartość Confidence Index na 2023 r. spadła do – 15 proc. – o 25 punktów procentowych mniej niż rok wcześniej. Jest to rezultat pogorszenia nastrojów dotyczących każdego z elementów składowych indeksu. Ubiegłoroczna wartość Economy Index wyniosła – 6 proc., podczas gdy w 2021 r. było to 44 proc. Diametralna zmiana wynika m.in. z prognozowanego przez ankietowanych spadku wzrostu gospodarczego. W ostatniej edycji badania przewidywana wartość PKB regionu wyniosła 0,33 proc. – nieznacznie więcej niż dwa lata temu, natomiast w porównaniu do 2022 różnica wynosi już 2 p.p. Coraz więcej dyrektorów finansowych przewiduje także wzrost bezrobocia – takie osoby stanowią 68 proc. badanych, o 35 p.p. więcej niż w 2022 r. Inflacji cen konsumenckich spodziewa się siedmiu na dziesięciu badanych, o ponad 20 p.p. mniej niż rok temu.

Niepewność czynników biznesowych

Podobnie jak w przypadku czynników ekonomicznych kwestie związane z otoczeniem biznesowym również niepokoją przedstawicieli działów finansowych firm operujących na środkowoeuropejskim rynku. Świadczy o tym wartość wskaźnika Business Environment Confidence Index, która w ostatniej edycji badania Deloitte wyniosła – 46 proc., czyli o 6 p.p. mniej rok do roku. Jedną z przyczyn tego trendu jest wysoka niepewność biznesowa, na co wskazało 61 proc. badanych – rok temu podobnego zdania był co drugi ankietowany CFO. Jest to najwyższy wynik od 2015 roku.

Ponad 90 proc. ankietowanych przewiduje w najbliższych 12 miesiącach wzrosty w obszarze kosztów zatrudnienia, produkcji czy dostaw, natomiast co czwarty badany spodziewa się wyższych wydatków na transport czy tych związanych z pozyskaniem kapitału dłużnego. Zapytani o to, co jest dla nich główną przyczyną niepokoju, dyrektorzy finansowi wskazali na spadek krajowego popytu (45 proc.), ryzyka geopolityczne (45 proc.) oraz niedobór wykwalifikowanej siły roboczej (42 proc.). Podczas gdy ostatnia z kwestii w porównaniu do poprzednich lat przestała być najczęściej wskazywanym czynnikiem ryzyka (m.in. ze względu na spadek odpowiedzi o 22 p.p.), ryzyka geopolityczne oraz braki w zapotrzebowaniu na krajowym rynku zyskały na znaczeniu.

Wysoka inflacja, z jaką zmagają się kraje regionu, ogranicza możliwości finansowe rodzimych konsumentów. Z kolei trwający konflikt zwiększa obawy związane z kwestiami geopolitycznymi. Co więcej, odsetek dyrektorów finansowych zakładających chęć aktywności akwizycyjnej w trakcie najbliższych 12 miesięcy zmniejszył się o 12 punktów procentowych. Nic więc dziwnego, że ośmiu na dziesięciu badanych twierdzi, że nie jest to czas na podejmowanie większego ryzyka, a raczej wzmacnianie fundamentów, takich jak obecność na rodzimym rynku – mówi Aleksander Łaszek.

Niższe marże firm

Niepokój przedstawicieli działów finansowych dotyczy także kondycji samych firm. W porównaniu do poprzedniej edycji badania, do poziomu 58 proc. spadł odsetek ankietowanych przewidujących wzrost przychodów (zmiana o 10 p.p. rok do roku). Co więcej, rosnące koszty operacyjne mają negatywny wpływ na poziom marż przedsiębiorstw, których zmniejszenie przewiduje 42 proc. badanych.

W zakresie wydatków kapitałowych dominuje lekki pesymizm. Rosnące koszty kredytu oraz spodziewane niższe marże operacyjne zniechęcają przedsiębiorstwa z Europy Środkowo-Wschodniej do zwiększenia wydatków na rozwój – jedynie 36 proc. badanych przewiduje taki ruch w najbliższych miesiącach. Większość respondentów albo spodziewa się ich utrzymania na niezmienionym poziomie (35 proc.), albo spadków (29 proc.) w tym obszarze.

Znaczna część firm nie planuje większych zmian również w obszarze zatrudnienia. Co drugi ankietowany stwierdził, że liczba pracowników w jego firmie nie wzrośnie w trakcie najbliższych 12 miesięcy, a jedynie co trzeci badany prognozuje wzrost w obszarze zatrudnienia. Co więcej, jedna piąta dyrektorów finansowych przewiduje redukcję etatów – o około 7 punktów procentowych więcej niż w roku poprzednim.

Wyniki ostatniej edycji badania Deloitte pokazują, że przedstawiciele działów finansowych są świadomi makro i mikro ekonomicznych oraz geopolitycznych zagrożeń wynikających z pogarszającej się sytuacji w regionie. W efekcie znaczna część badanych zakłada ostrożne działania skupione przede wszystkim na wzroście organicznym lub ekspansję na dotychczas zajmowanych rynkach. Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że unikanie ambitnych celów, nawet w czasie kryzysu i niepewności może utrudnić przedsiębiorstwom powrót na ścieżkę dynamicznego rozwoju w przyszłości. Wprowadzenie kultury innowacyjności oraz digitalizacja wszelkich procesów biznesowych mogą umożliwić budowę przewagi konkurencyjnej po okresie kryzysu – mówi Robert Nowak, CFO Program Lead, partner w dziale Doradztwa Podatkowego, Deloitte.

Polacy z niepokojem o inflacji w 2023 roku

  • 69% ankietowanych Polaków uważa, że w nowym roku 2023 inflacja i ceny będą rosły
  • 8% otrzymało już podwyżkę odpowiadającą inflacji, 26% ma nadzieję, że otrzyma ją w 2023 r.
  • Funkcje kontroli wydatków w Revolut mogą pomóc w zarządzaniu domowym budżetem

Revolut zapytał 6 tysięcy osób w 6 krajach, o wpływ inflacji i wysokich cen na ich plany finansowe w 2023 roku. Na pytania w Polsce odpowiedziało 1000 osób. Czy po 10 miesiącach dwucyfrowej inflacji Polacy pogodzili się ze wzrostem cen? Czy tną wydatki i proszą o podwyżkę? W jaki sposób chronią oszczędności?

Jaki będzie 2023 rok

NBP zobowiązał się do utrzymania inflacji na poziomie 2,5% z przedziałem odchyleń +/-1 pkt proc. To tak zwany cel inflacyjny. Dwa lata temu inflacja wymknęła się jednak i przebiła granicę 3,5%. Ceny rosły jednocyfrowo, a następnie dwucyfrowo r/r. Rekord padł w październiku (17,9%), ostatnie odczyty były nieco niższe. Co przyniesie 2023 rok? 69% badanych w Polsce uważa, że inflacja i ceny będą dalej rosnąć. 22% sądzi, że w nowym roku ceny pozostaną na obecnym poziomie. 8% respondentów jest zdania, że w 2023 roku będą spadać. Ten pozytywny pogląd łączy częściej mężczyzn (11%), osoby w wieku 35-44 lat (11%) i mieszkańców woj. podkarpackiego (13%). Wzrosty cen i inflacji przewidują częściej kobiety (71%) i młodzi w wieku 18-24 (79%). Czy jest się czego bać?

W kogo bije inflacja

W badaniu zapytano o gospodarstwa domowe, na które inflacja i wysokie ceny mają największy wpływ. W opinii respondentów najbardziej narażeni są emeryci (57%), pracujący rodzice z dziećmi (47%) i osoby pracujące, mieszkające samotnie (45%). Co trzecia ankietowana osoba wskazała na trudny los mikroprzedsiębiorców (32%). Z kim inflacja obchodzi się łagodniej? Zdaniem pytanych, łatwiej mają pracujące pary mieszkające wspólnie (17%) i studenci mieszkający ze współlokatorami (17%). Punkt widzenia zależy jednak od wieku. Młodzi w wieku 18-24 lat częściej są zdania, że inflacja bije mocno w studentów (35%), ale rzadko podzielają ten pogląd osoby w wieku 65+ (10%). Seniorzy wskazują głównie na wpływ inflacji na portfele emerytów (81%).Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na gospodarstwa domowe

Jak się bronić

Najprostszą z punktu widzenia pracownika receptą na inflację jest wzrost wynagrodzenia. I faktycznie, 44% badanych Polaków przyznało (36% to kobiety, 52% to mężczyźni), że dostali podwyżki – odpowiednio do poziomu inflacji (8%), powyżej inflacji (2%), lub poniżej poziomu inflacji (34%). Taki sam odsetek zapytanych (44%) wskazał, że podwyżki ich ominęły. 15% liczy, że otrzyma podwyżkę w 2023 roku, a 11% zamierza ją wynegocjować. 18% przyznaje, że podwyżki nie dostali i raczej nie dostaną. Najtrudniej ma 4% Polaków, których wynagrodzenie, pomimo inflacji, zostało w zeszłym roku zredukowane. Co w takim przypadku? Gdy brak szans na podwyżkę trzeba ciąć koszty i zmienić zwyczaje. Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na styl życia

Nowe nawyki finansowe

Zmiana stylu życia może być trudna, ale 54% badanych Polaków przyznało, że inflacja nauczyła ich jak wydawać mniej i lepiej kontrolować wydatki. Pod wpływem inflacji 24% pytanych zamierza odkładać więcej oszczędności na trudne czasy, a 12% planuje podjąć dodatkową pracę, obok tej dotychczasowej. 8% chce więcej inwestować na lepszą przyszłość, a 6% zamiast kupować przedmioty, woli płacić za doświadczenia. Tylko 11% badanych jest zdania, że inflacja nie wpłynie w długim okresie na ich zwyczaje finansowe i nic się nie zmieni. Co ciekawe także 11% pytanych Polaków deklaruje, że chcą w 2023 roku przekazywać datki charytatywne, i to większe niż do tej pory (pomimo inflacji). 6% planuje wspierać w szczególności uchodźców z Ukrainy.

Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na wynagrodzenie

Ochrona kapitału

Starania o podwyżkę i cięcie wydatków to nie wszystko. Inflacja “zjada” też oszczędności. Czy lepiej szybko je wydać, czy raczej chronić? Co zrobiliby Polacy, gdyby w ich portfelu pojawiło się 10 tys. € (47 tys. zł)? Najwięcej, bo 36% badanych, użyłoby ich do spłaty zobowiązań (rat kredytu hipotecznego, rachunków). 33% użyłoby tej kwoty do większych wydatków (kupno auta, remont mieszkania). 28% wpłaciłoby je na konto oszczędnościowe w zł, a 15% w walucie obcej. Wiele osób, bo 28%, wpłaciłoby je na rachunek bieżący, by były pod ręką w razie pilnej potrzeby. 17% wydałoby na przyjemności (np. podróże). Tyle samo (17%) wydałoby je na zakupy i produkty podstawowe, zanim ich ceny pójdą w górę. Niektórzy pomyśleli też o inwestycjach w złoto (11%), obligacje, akcje i ETF (11%), kryptowaluty (6%), dobra luksusowe (4%), lub we własny biznes (6%).

NieruchomościRevolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na zakup nieruchomościRevolut Money Report, EU 2023, zakup nieruchomości z pomocą kredytu

A może w dobie dwucyfrowej inflacji warto inwestować w nieruchomości? Zdania są podzielone. 63% zapytanych Polaków uważa, że nie jest to właściwy czas na kupno domu lub mieszkania. Powody są różne. Najwięcej, bo 37% zapytanych wskazuje na zbyt wysokie ceny, uważają, że lepiej zaczekać. 16% ostrzega, że czasy są ryzykowne i lepiej mieć płynne aktywa. 6% sądzi, że rynek jest wyprzedany i nie ma dobrych ofert, a 4% po prostu woli najem od kupna. Są jednak głosy sprzyjające inwestycjom w nieruchomości (35%), choć pod pewnymi warunkami. 23% badanych sądzi, że moment na kupno nieruchomości jest dobry, ale jeśli sfinansujemy zakup gotówką. 11% jest zdania, że moment może jest dobry, ale narzeka na trudno dostępny kredyt. 1% badanych w Polsce wybrało odpowiedź, że teraz jest dobry moment zarówno na kupno nieruchomości, jak i zaciągnięcie kredytu hipotecznego (podobnie na Węgrzech 1%, nieco więcej na Litwie 2% i w Rumunii 3%, we Francji 6%, a w Irlandii 11%).

Przy dwucyfrowej inflacji warto chronić swoje finanse na wiele sposobów. Stosować narzędzia do budżetowania i kontroli wydatków – oferujemy takie funkcje w aplikacji Revolut. Korzystać z oprocentowanych produktów, kont lub lokat oszczędnościowych – mamy oprocentowane Sejfy oszczędnościowe w PLN i EUR. Część osób podejmuje także dodatkowe formy zarobku – tu pomóc może konto Revolut Pro. A jeśli ktoś szuka pomysłów na dywersyfikację aktywów, w Revolut można kupować zarówno złoto jak i dolary. Warto mieć otwartą głowę i korzystać z wielu dostępnych możliwości” – powiedział Tomasz Jarczyk, Head of Credit w Revolut.

Wyniki (Polska):

(1) W 2022 roku inflacja i ceny wzrosły w niektórych krajach. Co Twoim zdaniem stanie się z inflacją i cenami w Polsce w 2023 roku? (jednokrotny wybór)

8% – Myślę, że ceny będą spadać w 2023 roku

22% – Myślę, że ceny pozostaną na obecnym poziomie w 2023 roku

69% – Myślę, że inflacja i ceny będą rosnąć w 2023 roku

1% – Nie wiem / wolę nie mówić

 

(2) Na jakie gospodarstwa domowe, Twoim zdaniem, inflacja i wysokie ceny mają największy wpływ? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi)

17% – Studenci mieszkający ze współlokatorami

45% – Osoby pracujące i mieszkające samotnie
17% – Pracująca para mieszkająca wspólnie

47% – Pracujący rodzice z dziećmi

57% – Osoby na emeryturze
32% – Mikroprzedsiębiorcy
1% – Inne
4% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(3) Czy Twoje wynagrodzenie / emerytura wzrosło w zeszłym roku w następstwie wzrostu cen i inflacji?  (jednokrotny wybór)

2% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło bardziej niż inflacja

8% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło odpowiednio do poziomu inflacji
34% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło, ale poniżej poziomu inflacji
15% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło, ale wzrośnie w 2023 roku
11% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło, ale będę negocjować podwyżkę w 2023 roku
18% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło i raczej nie wzrośnie w 2023 roku
4% – Moje wynagrodzenie spadło w 2022 roku
8% – Nie wiem / wolę nie mówić / nie otrzymuję wynagrodzenia

(4a) Gdyby w Twoim portfelu pojawiło się dodatkowe 10.000 € (46.900 zł) co zrobisz? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi, poniżej topowe odpowiedzi)

8% – Wydam je na zakupy i podstawowe produkty, zanim ich ceny pójdą w górę
8% – Wydam je na przyjemności, takie jak podróże
1% – Zainwestuję w dobra luksusowe (np. zegarek lub biżuterię)
19% – Wykorzystam je do większych wydatków (np. kupno auta, remont mieszkania)
23% – Spłacę nimi zobowiązania (np. raty kredytu hipotecznego, rachunki)
12% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie krajowej
5% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie obcej
5% – Kupię obligacje / akcje / ETF
2% – Kupię kryptowaluty / NFT
3% – Kupię złoto lub inne metale / towary
2% – Zainwestuję we własną firmę
9% – Wpłacę na rachunek bieżący, gdzie mam łatwy dostęp – na wypadek gdyby te pieniądze były mi szybko potrzebne
1% – Inne
2% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(4b) Gdyby w Twoim portfelu pojawiło się dodatkowe 10.000 € (46.900 zł) co zrobisz? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi, poniżej wszystkie odpowiedzi)

17% – Wydam je na zakupy i podstawowe produkty, zanim ich ceny pójdą w górę
17% – Wydam je na przyjemności, takie jak podróże
4% – Zainwestuję w dobra luksusowe (np. zegarek lub biżuterię)
33% – Wykorzystam je do większych wydatków (np. kupno auta, remont mieszkania)
36% – Spłacę nimi zobowiązania (np. raty kredytu hipotecznego, rachunki)
28% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie krajowej
15% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie obcej
11% – Kupię obligacje / akcje / ETF
6% – Kupię kryptowaluty / NFT
11% – Kupię złoto lub inne metale / towary
6% – Zainwestuję we własną firmę
28% – Wpłacę na rachunek bieżący, gdzie mam łatwy dostęp – na wypadek gdyby te pieniądze były mi szybko potrzebne
2% – Inne
2% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(5) Czy Twoim zdaniem jest teraz dobry moment by kupić nieruchomość (dom lub mieszkanie)? (wielokrotny wybór)

23% – Tak, ale tylko jeśli mamy środki, by całkowicie sfinansować zakup
1% – Tak, bo teraz jest dobry czas, by wziąć kredyt hipoteczny
11% – Tak, ale trudniej teraz otrzymać kredyt hipoteczny
37% – Nie, ceny są zbyt wysokie, lepiej zaczekać
6% – Nie, rynek jest wyprzedany, nie ma dobrych ofert
16% – Nie, czasy są ryzykowne, lepiej mieć płynne aktywa
4% – Nie, dużo lepiej jest wynajmować, niż kupować
0% – Inne
12% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(6) Czy ostatnie wzrosty cen i inflacja zmienią Twoje zwyczaje finansowe w długim okresie? (wielokrotny wybór)

24% – Tak, spróbuję odłożyć więcej oszczędności na trudne czasy
8% – Tak, będę więcej inwestować na lepszą przyszłość
54% – Tak, nauczyło mnie to wydawać mniej i kontrolować wydatki
6% – Tak, zamiast kupować przedmioty, inwestuję w doświadczenia
12% – Tak, podejmę dodatkową pracę, obok tej dotychczasowej
11% – Nie, nic się nie zmieni (jednokrotny wybór)
4% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(7) Czy planujesz przekazywać darowizny na cele dobroczynne w 2023 roku? (jednokrotny wybór)

11% – Tak, może nawet więcej niż do tej pory
5% – Tak, ale tylko na pomoc uchodźcom z Ukrainy
26% – Tak, jeżeli inflacja spadnie i będę mieć wolne środki
15% – Nie, moje finanse są pod zbyt dużą presją
33% – Nie wiem, zobaczymy
10% – Nie przekazuję darowizn na cele dobroczynne

* * *

(1)  Revolut Money Report to badanie opinii zrealizowane w styczniu 2023 r. przez firmę badawczą Dynata na grupie 6 tys. respondentów we Francji, Irlandii, Litwie, Rumunii, Węgrzech i Polsce (w Polsce na grupie 1000 dorosłych Polaków).

(2)  Źródło, NBP: https://www.nbp.pl/edukacja/zasoby/broszury/cel-polityki-pienieznej.pdf

* * *

Jak Powell skomentuje piątkowe NFP?

Wczoraj brakowało jakichkolwiek danych z amerykańskiej gospodarki. Rynki wciąż żyją dużym zaskoczeniem w postaci mocnego raportu NFP. Przypomnijmy, że rynek pracy w USA radzi sobie znacznie lepiej niż wcześniej sądzono. W styczniu zatrudnienie wzrosło o 517 tysięcy, w górę zrewidowano w górę także wcześniejsze odczyty. Mimo złagodzenia presji płacowej, z perspektywy Fed rynek pracy prawdopodobnie pozostanie poza równowagą. Podwyżki stóp procentowych będą więc prawdopodobnie kontynuowane. Dolar ma za sobą trzydniową passę aprecjacyjną. Tym samym wykres indeksu USD przedstawia interesujący układ techniczny.

W styczniu przyrost miejsc pracy w USA wyniósł 517 tys. i był znacznie większy od oczekiwań (185 tys.). Rewizje do poprzednich miesięcy zwiększyły zatrudnienie o kolejne 813 tys. Jednocześnie stopa bezrobocia zaskakująco spadła z 3,5 proc. do 3,4 proc. – to najniższy poziom od 1969 roku.

Rzadko kiedy pojedynczy raport o zatrudnieniu zmieniał obraz sytuacji w tak dużym stopniu jak dane z przed weekendu. Rynek pracy w USA jest w znacznie lepszej kondycji niż wcześniej podawano. Wynika to nie tylko z silnej kreacji miejsc pracy w styczniu, ale również wzrosty w przeszłości są znacznie wyższe niż podawane wcześniej po rocznej rewizji. Jednocześnie, niektóre z oznak słabości, które były widoczne w zeszłym miesiącu, również wyblakły. Wówczas zatrudnienie pracowników tymczasowych, którzy zazwyczaj są zwalniani jako pierwsi w okresie spowolnienia, spadało przez pięć miesięcy z rzędu. Teraz pozostały z tego tylko dwa miesiące zniżek, a styczeń przyniósł wzrost o 26 tysięcy. Dodatkowo odwrócił się niepokojący wcześniej spadek przeciętnego tygodnia pracy.
Rynek pracy jeszcze mocniej się zacieśnił na co wskazuje stopa bezrobocia. Jedynie presja płacowa wskazuje na kierunek złagodzenia. Średnie zarobki godzinowe wzrosły zaledwie o 0,3 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca, a wskaźnik rok do roku spadł z 4,9 proc. do 4,4 proc., potwierdzając tendencję.

Do tej pory Fed liczył na to, że sytuacja na rynku pracy pogorszy się, co wpłynie na opanowanie presji inflacyjnej. Jak na razie tak się nie dzieje. Nierównowaga dodatkowo wzrosła w ostatnich miesiącach. Tworzone miejsca pracy znacznie przekraczają poziom ok. 70 tys. wakatów potrzebnych każdego miesiąca aby wchłonąć nowe osoby wchodzące na rynek pracy. Na ten moment na każdego bezrobotnego przypadają dwa miejsca pracy.

Piątkowe dane utwierdzają Fed w przekonaniu, że dalsze podwyżki powinny być kontynuowane. W reakcji na publikację waluta amerykańska umocniła się zdecydowanie. Na wykresie indeksu dolarowego odbicie nastąpiło w bardzo charakterystycznym miejscu. Spadki, które trwały przeszło 4 miesiące, zakończyły się w okolicy poziomu 100,7 pkt. Na uwagę zasługuje wielkość tych zniżek. Są one bowiem bardzo zbliżone do ruchu „w dół” w okresie od końca marca 2020 do przełomu roku 2020 i 2021.

Zmieniła się również wycena rynkowa przyszłej ścieżki stóp procentowych w USA. Kontrakty futures wskazują na koniec cyklu w okolicy 5,1 proc. i zakładają mniejsze cięcia kosztu pieniądza w II połowie 2023 i na początku 2024 roku.

Już pojawiają się „jastrzębie” komentarze z Fed. Raphael Bostic z Atlanty przyznał, że Rezerwa Federalna może być zmuszona do podniesienia stóp wyżej niż wcześniej oczekiwano. Amerykański bank centralny z pewnością będzie musiał mocniej przyjrzeć się odczytowi NFP z piątku i stwierdzić, czy dane o zatrudnieniu były pewnego rodzaju anomalią. Dziś Powell zabierze głos (wywiad dla Davida Rubensteina z The Economic Club of Washington) a inwestorzy będą szukać wszelkich wskazówek i komentarzy dotyczących silnego raportu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek fashion w liczbach

W 2023 roku rynek fashion w Polsce powinien osiągnąć sprzedaż na poziomie 65 mld złotych. Prognozy na kolejne lata również są obiecujące. Sprawdź najnowsze statystyki z branży odzieżowej w naszym kraju!

Udział e-commerce w handlu detalicznym w grudniu w Polsce wyniósł niespełna 10 proc (dane dlahandlu.pl). Warto nadmienić, iż w branży odzieżowej wartość ta jest ponad dwukrotnie większa, a wiele firm w naszym kraju deklaruje, iż kanał internetowy stanowi u nich nawet kilkadziesiąt procent w całej sprzedaży.

Jeszcze kilka lat temu e-sklepy traktowano często jako „dodatek” do sieci sklepów sprzedaży, jednak dzisiaj są one strategicznym elementem biznesu. Na polskim rynku ogromne znaczenie mają również platformy marketplace, które funkcjonują głównie wyłącznie w internecie.  Według raportu PMR, 61 proc. ruchu online generują sklepy internetowe, natomiast 39 proc. sprzedaży odbywa się poprzez platformy handlowe. Warto wspomnieć, iż przy zakupach internetowych najczęstszym problemem kupujących jest długi czas oczekiwania na przesyłkę, zatem firmy powinny zadbać o sprawną logistykę e-commerce. W branży odzieżowej najpopularniejszą kategorią sprzedaży jest odzież damska, która stanowi około połowy całej sprzedaży, na kolejnym miejscu jest odzież męska oraz dziecięca.

POBIERZ infografikę z danymi dotyczącymi rynku fashion w Polsce przygotowaną przez Arvato

Trendy na rynku odzieżowym

Zdecydowanie warto napisać o rynku odzieży używanej. W 2023 roku, udział produktów z drugiej ręki powinien przekroczyć 5 proc. całego wolumenu, a w kolejnych latach kategoria ta będzie rosła z dynamiką większą niż dziesięcio-procentową.

Coraz bardziej popularna jest także wirtualna rzeczywistość w branży odzieżowej. Dane pokazują, że tylko 1 stycznia 2022 roku na wirtualne tokeny (NFT) wydano 87,03 mln dol. W chwili obecnej największe koncerny modowe traktują Metaverce jako nowy kanał sprzedaży, jak i dodatkowy kanał komunikacji z klientami.

Więcej ciekawych danych:

fashion-w-liczbach

Powstanie Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE). CGI partnerem

CSIRE zoptymalizuje dostęp do danych o zużyciu energii elektrycznej dla polskich konsumentów, przyspieszy transformację energetyczną sektora, wprowadzi ułatwienia w zarządzaniu krajowym systemem elektroenergetycznym, a także będzie przełomowy dla realizacji przez Polskę celów zrównoważonego rozwoju (ESG).

CGI (TSX: GIB.A) (NYSE: GIB) zaprojektuje, zbuduje, wdroży i obejmie opieką serwisową przełomowy dla krajowego rynku energii projekt – Centralny System Informacji Rynku Energii, realizowany na zlecenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). PSE zarządzają systemem przesyłowym energii elektrycznej oraz są Operatorem Informacji Rynku Energii.

Scentralizowany system IT będzie zbierał i zarządzał danymi ze wszystkich miejsc konsumpcji energii elektrycznej w Polsce, dzięki czemu uprości i polepszy wymianę informacji na krajowym detalicznym rynku sprzedaży energii elektrycznej. System zapewni szereg benefitów dla procesów realizowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, a także dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i całego sektora sprzedaży energii. Wartość kontraktu to 314 307 562,21 zł.

Dzięki centralizacji i automatyzacji zarządzania danymi pomiarowymi energii w Polsce, nowy system zoptymalizuje dostęp do danych energetycznych, a także przyspieszy transformację łańcucha wartości energii i rozwój nowych usług. Ponadto ujednolici procesy i standardy rynku detalicznego energii elektrycznej w całym kraju. Zmniejszy to liczbę systemów utrzymywanych lokalnie przez dystrybutorów i dostawców energii, co z kolei jeszcze bardziej usprawni i przyspieszy procesy na detalicznym rynku energii.

CSIRE usprawni dostęp do danych pomiarowych, umożliwi konsumentom korzystanie z energii w sposób zrównoważony oraz uprości procedury, takie jak na przykład zmiana dostawcy. System pozytywnie wpłynie na konkurencyjność wśród uczestników polskiego rynku energii i wesprze rozwój innowacyjnych usług w sektorze – mówi Tomasz Sikorski, Prezes Zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

CGI od kilkudziesięciu lat pracuje dla sektora energetycznego na całym świecie. W projekcie dla PSE CGI wykorzysta lokalne i globalne kompetencje. Central Market Solutions (CMS), czyli opracowany na bazie know-how firmy system zarządza wymianą danych pomiędzy uczestnikami rynku energii i jest przygotowany na wymagania, związane z raportowaniem ESG. Synchronizując dane, procesy i systemy CMS spełnia kluczowe wymagania wynikające z nowych przepisów dotyczących energii i zmieniających się wymagań sektora energetycznego. Pomoże to również PSE w zaspokojeniu własnych potrzeb biznesowych w zakresie przetwarzania, ochrony i bezpieczeństwa danych.

Sektor energetyczny stał się ważny nie tylko z perspektywy zaspokojenia potrzeb konsumentów, ale przede wszystkim wyzwań geopolitycznych. Przyspieszenie transformacji energetycznej i przejście na bardziej zrównoważone źródła energii odpowiada na wyzwania i napędza wzrost gospodarczy – mówi Bartłomiej Nieścierowicz, Business Unit Leader na Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię w CGI. Cieszymy się, że będziemy Partnerem Polski w tym przełomowym projekcie, który pomoże zrewolucjonizować sektor energetyczny w przyszłości. CGI z powodzeniem wdrożyło rozwiązania podobne do CSIRE w 10 krajach i na 14 rynkach regulowanych, w tym rynkach energii elektrycznej, wody i gazu.

Ceny polis cybernetycznych umiarkowanie rosną, jednocześnie linie finansowe i profesjonalne ponownie notują spadki stawek

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 4% w czwartym kwartale 2022 r. (spadek z 6% w Q3 i 9% w Q2) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index, kontynuując trend umiarkowanego tempa wzrostu, zapoczątkowany w Q1 2021. Jest to 21. kwartał z rzędu wzrostu stawek, jednak w przypadku większości regionów tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane, za wyjątkiem linii finansowych i profesjonalnych, które dopiero po raz drugi od Q3 2017 e. odnotowały spadki.

Wzrost cen w większości regionów był umiarkowany lub pozostał na tym samym poziomie ze względu na ogólny spadek w niektórych liniach finansowych i profesjonalnych, w szczególności w polisach D&O. W Stanach Zjednoczonych stawki wzrosły o 3% (spadek z 5% w Q3 2022), a w Wielkiej Brytanii o 4% (spadek z 7% w Q3). Ceny ubezpieczeń wzrosły w regionie Pacyfiku o 5%, w Azji o 2%, a w Europie kontynentalnej o 6% (wszystkie pozostały na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale). W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach stawki wzrosły o 7%, co stanowi wzrost w stosunku do 5% odnotowanych w trzecim kwartale.

Kluczowe wnioski:

· W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły średnio o 7% (wzrost w porównaniu do 6% w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 3% (spadek w porównaniu z 4% w Q3).

· Drugi kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek stawek w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, spadek cen wyniósł 6% w Q4 w porównaniu do 1% w trzecim kwartale.

· Ceny polis cybernetycznych na świecie wzrosły o 28% w Q42022 (spadek w porównaniu do 53% w Q3). Na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych tempo wzrostu nadal pozostało umiarkowane i wyniosło 28% w Stanach Zjednoczonych i 34% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 48% i 66% w poprzednim kwartale.

· Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty szkód pozostawały głównym punktem zainteresowania ubezpieczycieli przy odnawianiu umów w większości regionów.

„Po pełnym wyzwań 2022 roku, nasi klienci nadal będą zmagać się z wymagającym środowiskiem operacyjnym w 2023. Poza spowolnieniem gospodarczym i trwającą

Ceny polis cybernetycznych umiarkowanie rosną, jednocześnie linie finansowe i profesjonalne ponownie notują spadki stawek

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 4% w czwartym kwartale 2022 r. (spadek z 6% w Q3 i 9% w Q2) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index, kontynuując trend umiarkowanego tempa wzrostu, zapoczątkowany w Q1 2021. Jest to 21. kwartał z rzędu wzrostu stawek, jednak w przypadku większości regionów tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane, za wyjątkiem linii finansowych i profesjonalnych, które dopiero po raz drugi odnotowały spadki od Q3 2017 r.

Wzrost cen w większości regionów był umiarkowany lub pozostał na tym samym poziomie ze względu na ogólny spadek w niektórych liniach finansowych i profesjonalnych, w szczególności w polisach D&O. W Stanach Zjednoczonych stawki wzrosły o 3% (spadek z 5% w Q3 2022), a w Wielkiej Brytanii o 4% (spadek z 7% w Q3). Ceny ubezpieczeń wzrosły w regionie Pacyfiku o 5%, w Azji o 2%, a w Europie kontynentalnej o 6% (wszystkie pozostały na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale). W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach stawki wzrosły o 7%, co stanowi wzrost w stosunku do 5% odnotowanych w trzecim kwartale.

Kluczowe wnioski:

· W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły średnio o 7% (wzrost w porównaniu do 6% w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 3% (spadek w porównaniu z 4% w Q3).

· Drugi kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek stawek w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, spadek cen wyniósł 6% w Q4 w porównaniu do 1% w trzecim kwartale.

· Ceny polis cybernetycznych na świecie wzrosły o 28% w Q42022 (spadek w porównaniu do 53% w Q3). Na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych tempo wzrostu nadal pozostało umiarkowane i wyniosło 28% w Stanach Zjednoczonych i 34% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 48% i 66% w poprzednim kwartale.

· Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty szkód pozostawały głównym punktem zainteresowania ubezpieczycieli przy odnawianiu umów w większości regionów.

„Po pełnym wyzwań 2022 roku, nasi klienci nadal będą zmagać się z wymagającym środowiskiem w 2023. Poza spowolnieniem gospodarczym i trwającą inflacją oraz napięciami geopolitycznymi wielu klientów boryka się z innymi, istotnymi trudnościami. Na ceny ubezpieczeń ryzyk majątkowych w dalszym stopniu wpływa wysoki poziom strat odnotowany w minionym roku, zwłaszcza tych związanych z huraganem Ian. Dla zaspokojenia potrzeb klientów i uzyskania optymalnych wyników poszukujemy alternatywnych opcji finansowania ryzyka oraz możliwości zwiększenia wykorzystania captive’ów” – komentuje wyniki raportu Lucy Clarke, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego w Marsh Polska, podsumowuje: „W odróżnieniu od światowych trendów dotyczących spadku stawek w ubezpieczeniach majątkowych, rynek polski w dalszym ciągu odnotowuje wzrosty, średnio na poziomie 20-30%. Głównym czynnikiem determinującym wzrosty stawek jest poziom inflacji, która ma swoje odzwierciedlenie m.in. w kosztach likwidacji szkód. Przewidujemy, że w związku z nieustannie rosnącymi cenami towarów i usług, tendencja wzrostowa będzie utrzymywała się w kolejnych kwartałach”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska, podkreśla: „Lokalne rynki D&O reagują inaczej niż zagraniczne. Wysoka inflacja i zbliżające się wybory powodują, że ubezpieczyciele przygotowują się na gorsze czasy, co już teraz oznacza średnio kilkanaście procent zwyżki stawki w porównaniu do stawek z polisy D&O aranżowanej rok temu. Podobnie jest w przypadku ubezpieczenia cyber. Wydaje się, że lokalne rynki dopiero odnotowują szkody, których zagraniczni gracze widzieli sporo w ostatnim roku i zaostrzają politykę underwritingową. Przy większych programach cyber pracujemy zarówno z lokalnymi, jak i zagranicznymi rynkami, i podobnie jak w ubiegłych kwartałach, dostrzegamy problemy z pojemnością, apetytem i kosztem ochrony. Tendencja dla polis crime/PI (lub inaczej – ryzyk bankowych) jest bardziej pozytywna. Stawki zaczynają się stabilizować nawet w przypadku, gdy klienci odnotowali szkody w ubiegłym roku. Patrząc całościowo na portfel Marsh Polska, większość programów plasujemy na rynkach zagranicznych, co potwierdza założenia kosztowe z ostatniego raportu GIMI, ale niekoniecznie jest to obraz zbieżny rynkami lokalnymi i ich apetytem.”

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska, dodaje: „W ubezpieczeniach należności handlowych 4Q2022 to kontynuacja trendu z poprzednich kwartałów, czyli obniżka kosztu ubezpieczenia. Dla części klientów oznacza to uzyskanie stawek sprzed pandemii, dla innych – nawet znacząco poniżej. W obszarze limitów kredytowych również mamy do czynienia z kontynuacją polityki utrzymywania wysokiej ekspozycji. Z drugiej strony, rosnąca liczba windykacji zapoczątkowana w trzecim kwartale, jest sygnałem, iż przedsiębiorstwa mają coraz większy problem z przenoszeniem zwiększonych kosztów na końcowego odbiorcę. Rekordowa liczba niewypłacalności za rok 2022 nie dotknęła ubezpieczycieli z wielu powodów, ale kluczowym wydaje się ten, że dotyczą one branż i segmentów, gdzie tego typu ubezpieczenie nie jest zbyt popularne. Nie należy jednak zakładać, że w 2023 sytuacja utrzyma się.”

Vivid Games tworzy kolejną innowacyjną technologię. Do Spółki wpłynie w ciągu roku 3,8 mln zł unijnego wsparcia

W grudniu Vivid Games rozpoczęła realizację projektu technologicznego, którego efektem będzie generator poziomów dla gier typu blast. Platforma przyspieszy rozwój Eroblast oraz LoveNest i pozwoli dużo szybciej tworzyć kolejne tytuły, o podobnej mechanice.

Spółka zawarła dziś z NCBiR umowę o dofinansowanie projektu, pt. “Prototyp platformy do automatyzacji generowania, rozgrywania i wyznaczania stopnia trudności poziomów blast, oparty o AI i Machine Learning” w ramach programu Szybka Ścieżka.

Naszą podstawową działalnością pozostaje tworzenie świetnych gier. Kiedy jednak mamy możliwość, równolegle, zbudować coś co przyspieszy nasz rozwój – korzystamy. W grudniu otrzymaliśmy informację o dofinansowaniu projektu technologicznego w ramach Szybkiej Ścieżki, w tym tygodniu sfinalizowaliśmy umowę. Do stworzenia platformy wykorzystamy zdobyte w ostatnich latach doświadczenie – zarówno w zakresie gier segmentu blast, jak i  machine learningu czy sztucznej inteligencji. Wierzę, że technologia, którą tworzymy zdecydowanie przyspieszy rozwój Eroblast i kolejnych gier segmentu blast. W planach mamy także jej komercjalizację w formie licencji dla innych producentów gier” – podkreśla Piotr Gamracy, członek Zarządu Vivid Games.

Mabion podpisał z EBOR umowę kredytu na kwotę 15 mln USD (ok. 66 mln PLN)

  • Mabion S.A. (Spółka) i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) zawarły w dniu 06.02.2023 r. umowę o udzielenie Spółce kredytu na kwotę 15 mln USD (ok. 66 mln PLN, według kursu średniego NBP z dnia 06.02.2023 r.: 4,3833 PLN)
  • Kredyt zostanie przeznaczony na sfinansowanie strategicznych planów rozwojowych Spółki obejmujących modernizację zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim w celu wsparcia rozbudowy oferty usług komercyjnej produkcji kontraktowej (CDMO), aktualnie wykonywanych dla Novavax
  • Modernizacja istniejącego zakładu Spółki znacząco zwiększy moce produkcyjne oraz rozszerzy zakres świadczonych usług CDMO, wspierając dążenie Mabionu do dywersyfikacji biznesu i pozyskiwania kolejnych klientów
  • Po zakończeniu modernizacji, zakład zmieni swoją charakterystykę i osiągnie możliwość prowadzenia różnorodnych procesów w tym samym czasie – wytwarzania substancji czynnych i jednocześnie, wytwarzania produktów gotowych poprzez zautomatyzowany, aseptyczny rozlew oraz późniejsze pakowanie do opakowań pośrednich i zbiorczych
  • Mabion prowadzi aktywne działania w zakresie rozwoju nowego biznesu w obszarze nie tylko wytwarzania, ale również m.in. zaawansowanej analityki, usług rozwojowych, sterylnego rozlewu form płynnych, które mogą być świadczone równolegle do bieżącej obsługi kontraktu z Novavax

„Podpisanie umowy kredytu z EBOR to duży sukces, ponieważ na jej podstawie pozyskamy środki od renomowanej instytucji finansowej na korzystnych warunkach, które pozwolą na przeprowadzenie planowanej rozbudowy zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim w celu znacznego zwiększenia naszego potencjału produkcyjnego oraz usługowego. Cieszymy się, że konsekwentnie realizowana transformacja Spółki w kierunku kompleksowej firmy biofarmaceutycznej w zakresie CDMO o zdywersyfikowanych przychodach i dużej skali działania, zarówno w obszarze wytwarzania oraz szerokiej oferty specjalistycznych usług, została pozytywnie oceniona przez EBOR, który zdecydował się na wsparcie kredytem naszych strategicznych planów rozwoju” mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Kredyt z EBOR został udzielony Spółce na okres prawie półtora roku od daty podpisania umowy, a spłata kredytu nastąpi w czterech ratach o różnej wysokości w dniach 30 września 2023 r., 31 grudnia 2023 r., 31 marca 2024 r. i 30 czerwca 2024 r. Wypłata kredytu nastąpi na wniosek Spółki jednorazowo w całości lub w kwotach nie mniejszych niż 5 mln USD. Pierwsza wypłata kredytu nie może nastąpić później niż w ciągu sześciu miesięcy od daty zawarcia umowy kredytu, po spełnieniu określonych w umowie standardowych warunków zawieszających. Wypłata pozostałej kwoty kredytu nastąpi nie później niż w ciągu dziewięciu miesięcy od daty zawarcia umowy z EBOR. Oprocentowanie kredytu będzie oparte na zmiennej stopie procentowej według stawki SOFR (ang. Secured Overnight Financing Rate), powiększonej o marżę banku.

„Kredyt przeznaczony zostanie na pokrycie nakładów na rozbudowę oraz wyposażenie istniejącego zakładu produkcyjnego Mabion, w tym na wymianę bioreaktorów wraz z infrastrukturą towarzyszącą, która planowana jest w połowie 2023 r. Pozyskane środki zamierzamy alokować również na dalszy rozwój systemów i infrastruktury IT niezbędnych do kompleksowej obsługi szerokiego wachlarza kontraktów CDMO. Wcześniej informowaliśmy o możliwości refinansowania kredytem pozostałej do spłaty pożyczki od Akcjonariusza, natomiast jeszcze przed datą podpisania umowy z EBOR Spółka spłaciła w całości zobowiązanie do Akcjonariusza z własnych środków. Część wyżej wymienionych inwestycji i celów objętych projektem finansowania w ramach umowy kredytu może być także finansowana ze środków własnych Mabion wypracowanych z bieżącej działalności. Spłata kredytu zostanie zrealizowana ze środków własnych Spółki, uzyskanych z przepływów operacyjnych wygenerowanych w okresie trwania umowy kredytu” komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Mabion konsekwentnie realizuje działania zmierzające do pełnego wykorzystania potencjału w obszarze komercjalizacji bieżącej oferty usług CDMO oraz jej przyszłych rozszerzeniach. Obecnie prowadzone są prace przygotowawcze do zaplanowanej na 2023 rok modernizacji i rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim. Najważniejszym celem modernizacji jest zwiększenie i dywersyfikacja posiadanych mocy wytwórczych, jak też zwiększenie możliwości prowadzenia różnorodnych działań wytwórczych w tym samym czasie. Zgodnie z założeniami, modernizacja zakładu ma objąć między innymi wymianę bioreaktorów i zwiększenie ich liczby. Proces modernizacji zakładu jest dostosowany do harmonogramu usług wytwarzania świadczonych przez Spółkę na rzecz Novavax. Spółka podtrzymuje jednocześnie plany inwestycyjne związane z projektem budowy nowego drugiego zakładu tzw. Mabion II w perspektywie kolejnych lat, więcej informacji w tym zakresie przedstawi wraz ze zaktualizowaną strategią rozwoju, nad którą toczą się obecnie zaawansowane prace.

„Przeprowadzimy modernizację zakładu z uwzględnieniem wszystkich potrzeb dla skutecznej i efektywnej komercjalizacji obecnych i przyszłych usług CDMO, co stanowi strategiczny kierunek rozwoju Mabion. Modernizacja dotyczy nie tylko bioreaktorów, ale także dostosowania pomieszczeń i infrastruktury, w tym pozostałej aparatury procesowej oraz analitycznej i uruchomienia linii do sterylnego rozlewu produktu gotowego o wysokiej wydajności, czyli etapu fill&finish. Dostrzegamy duże zapotrzebowanie na rynku na tego rodzaju usługi, co razem z uzyskaniem większej elastyczności w zakresie świadczenia usług jako wytwórcy kontraktowego, zapewni nam przestrzeń do obsługi większej liczby klientów. Ich dywersyfikacja to dla nas ważny cel, na którym obecnie się koncentrujemy, angażując się w wieloetapowe rozmowy z zakresu business developmentu. Wierzymy, że część tych procesów uda się nam sfinalizować w perspektywie najbliższych kilku kwartałów” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim podmiotem Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 r. aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do drugiego kwartału 2024 r. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych). Aneksy rozszerzyły również współpracę o plany transferu technologii i wytwarzania substancji czynnej dla szczepionki w wersji Omicron, te prace są już prowadzone i Spółka spodziewa się ich finalizacji jeszcze w I półroczu.

Komentarz do najbliższego posiedzenia RPP 7-8.02.

Zgodnie z harmonogramem wskazanym na stronach NBP, najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się w dniach 7-8.02.2023 roku (jako kolejne w tym roku posiedzenie dwudniowe). Kredytobiorcy przyzwyczaili się już, iż w pierwszym tygodniu nowego miesiąca ogłaszana jest informacja mająca wpływ na wysokość ich rat kredytowych, a co za tym idzie – comiesięczny budżet domowy.

Znajdujemy się w dość ciekawym momencie, ponieważ ostatnie cztery posiedzenia RPP pozostawiały główną stopę bazową na niezmienionym, szczytowym poziomie 6,75 %. Zapewne tak będzie i tym razem. Można przypuszczać, iż RPP wbiła kotwicę na obecnym poziomie i czeka na nowe dane z gospodarki oraz kolejne odczyty inflacji. Przed nami jednak prognozowany jej szczyt, który w ocenie wielu ekspertów przypadać będzie na I kwartał br. z wartościami zbliżonymi, wg różnych szacunków, do 20%. Tak wysoka inflacja CPI (consumer price index) będzie następstwem wycofania się rządu z części programów tzw. tarczy antyinflacyjnej (wrócił m.in. wyższy VAT na energie i paliwa).

Wobec takiego rozwoju zdarzeń rynkowych warto zadać pytanie czy w ciągu najbliższego kwartału-półrocza członkowie RPP nie zdecydują się poddać pod głosowanie symbolicznej podwyżki, np. o 0,25%, jako odpowiedzi na szczyt wzrostu cen. W komentarzu do ostatniej decyzji RPP usłyszeliśmy też wyraźną deklarację prezesa NBP, Adama Glapińskiego, iż to nie koniec cyklu podwyżek stóp procentowych. Prezes co prawda przyzwyczaił nas do sprzecznych komunikatów względem późniejszych decyzji rady, jednak byłaby to naturalna reakcja na tak wysoką inflację. Jako ciekawostkę warto wspomnieć o, dosyć oderwanej od głównego nurtu prognoz, ocenie sytuacji przez agencję ratingową Fitch Solutions, która zmieniła ostatnio swoje wcześniejsze przewidywania. Postawiła odważną tezę, iż stopy procentowe w 2023 r. w Polsce mogą wzrosnąć aż o 1 p.p., aby na koniec br. roku zatrzymać się na szczytowym poziomie 7,75%. Wydaje się to jednak mało prawdopodobnym scenariuszem.

Bardzo często klienci zadają nam, ekspertom hipotecznym, pytanie dotyczące odwrócenia się trendu i przewidywanego czasu, kiedy może to nastąpić. Mało osób odważy się wskazać termin, jednak można postawić tezę, iż obecne stopy procentowe mogą pozostać z nami jeszcze rok – dwa z drobną ewentualną korektą w dół w okresie gorącej kampanii wyborczej, w trwającym obecnie roku wyborczym. Można za to wskazać dwa czynniki tj. wyhamowanie wzrostu, a następnie trwały trend spadku inflacji bazowej (bez cen energii i cen żywności) oraz ewentualne wyraźne spowolnienie polskiej gospodarki. Wskaźniki te zapewne mogą zwiastować zmianę podejścia RPP do polityki monetarnej. Media odnotowały ostatnio wzmiankę, iż rząd bardzo mocno rozważa wydłużenie ustawowych wakacji kredytowych na rok 2024, a to poniekąd również może być sygnałem świadczącym o tym, iż w tym roku nie będzie warunków do luzowania polityki monetarnej.

Jako ekspert rynku zachęcam do śledzenia kosztu pieniądza na rynku międzybankowym, który obrazują wskaźniki m.in. WIBOR 3M, 6M oraz kontraktów terminowych FRA na stopy procentowe, mogą być one pomocne przy wyborze oprocentowania kredytu hipotecznego dla nowych klientów.

Przypominam jednocześnie, że od grudnia 2022 roku banki mają możliwość oferowania kredytu opartego o nowy wskaźnik WIRON. W styczniu odnotowaliśmy pierwszą transakcję międzybankową w oparciu o ten wskaźnik, której uczestnikami były ING i PKO BP. Jednak nie przekłada się to na dostępność ofert w bankach, a wręcz przeciwnie tj. ING i BNP Paribas wycofały tymczasowo ze swojej oferty zmienne oprocentowanie, dając sobie czas na dostosowanie operacyjne do proponowania tego typu ofert. Rynek spodziewa się powszechnej dostępności kredytów opartych o ten wskaźnik w drugiej połowie 2023 r.

Rynek, jak i wielu klientów, oczekuje natomiast decyzji KNF dotyczącej obniżenia wskaźnika buforu związanego z ryzykiem zmiany stopy procentowej, który wynosi obecnie 5 %, względem 2,5% z marca 2022 r., co zdecydowanie zwiększyłoby zdolność kredytową Polaków i sprawiłoby, że kredyt hipoteczny byłby bardziej dostępny dla szerszego grona klientów. Jest to perspektywa możliwa już na początku 2023 r. Dodatkowym bodźcem do odbicia dla rynku może być wprowadzenie zapowiadanego na trzeci kwartał br. rządowego programu bezpieczny kredyt 2 %. Warto zauważyć, że obecny rok wyborczy powinien obfitować w różne pomysły na rozwiązanie problemów rynku mieszkaniowego i wyznaczenie dla niego jasnych kierunków rozwoju. Wobec tak dużego zainteresowania wyborców tematem drogich kredytów w ostatnim czasie i dynamicznego wzrostu stóp procentowych pozostaje wierzyć, iż temat polityki mieszkaniowej w Polsce stanie się jednym z głównych filarów kampanii wyborczej, a to przyniesie realne korzystne rozwiązania legislacyjne i nadzieje dla wciąż dużej ilości polskich rodzin bez własnego M. Dla klientów, którzy zastanawiają się nad zakupem nieruchomości warto wspomnieć o spadku noworozpoczynanych budów przez deweloperów. Na podstawie ostatnich danych GUS za grudzień 2022 r., jest to spadek o połowę do mniej niż 7000 z 14 000 r/r. Taki stan rzeczy odzwierciedla nastroje deweloperów, którzy wobec tak dużego spowolnienia w swojej branży wstrzymują realizacje nowych inwestycji. Efekt tych działań klienci zauważą w momencie, kiedy kredyt stanie się bardziej dostępny, a podaż na rynku nieruchomości będzie niska, co zapewne kolejny raz wywinduje ceny nieruchomości w górę, a przynajmniej utrzyma je na wysokim poziomie. Warto zauważyć, iż w dobie obecnej trudnej sytuacji rynkowej udział pośredników hipotecznych w obsłudze kredytów (blisko 70 % składanych wniosków jest ich udziałem), jeszcze nigdy nie był tak wysoki, co wprost odzwierciedla jakość świadczonych przez nich usług i potrzebę ich pomocy.

Wyliczenia i przykład:

Poniższa tabela zawiera przykładowe obliczenia wysokości raty kredytu z marżą 1,79 % zaciągniętego na okres 30 lat. Pierwszy wiersz zawiera przykładowe stawki stopy referencyjnej z gradacją o + 25 punktów bazowych. Symulacja prezentuje wzrost raty kapitałowo – odsetkowej odpowiednio dla 5 różnych wariantów.

  Wibor 3M 6,95%

(31.01.2023 r.)

Wibor 3M 7,20% (+0,25%) Wibor 3M 7,45% (+0,5%) Wibor 3M 7,70%(+0,75%) Wibor 3M 7,95% (+1,0%)
200 000 zł 1572,00 zł 1608,00 zł 1644,00 zł 1680,00 zł 1717,00 zł
400 000 zł 3144,00 zł 3216,00 zł 3288,00 zł 3361,00 zł 3434,00 zł
600 000 zł 4716,00 zł 4823,00 zł 4932,00 zł 5041,00 zł 5151,00 zł
800 000 zł 6288,00 zł 6431,00 zł 6576,00 zł 6721,00 zł 6867,00 zł
1 000 000 zł 7860,00 zł 8039,00 zł 8220,00 zł 8401,00 zł 8584,00 zł

 

Ekspert: Jan Wojtczak, ekspert kredytowy Lendi

Posłowie umożliwili dyskusję nad ustawą Lex Pilot

Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii postanowiła na poniedziałkowym posiedzeniu o wysłuchaniu publicznym ustawy Lex Pilot. Wysłuchanie publiczne zostało zaplanowane na 6 marca 2023 r.

– Umożliwienie wysłuchania publicznego, jest jednym z kroków o jakie od wielu tygodni zabiegaliśmy. Dotychczas strona rządowa unikała debaty nad zgłoszonymi w listopadzie zmianami, kompletnie zmieniającymi dobrze funkcjonujący i będący jednym z najtańszych w Europie rynek płatnej telewizji. Mamy nadzieję, że liczne argumenty przytaczane przez przedstawicieli branży pokazujące, że proponowane zmiany uderzają w interesy wszystkich zainteresowanych: abonentów, operatorów i nadawców przekonają rządzących i wycofają się oni ze szkodliwych i nieprzemyślanych zmian – mówi Jerzy Straszewski, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE).

Obecnie procedowany przez Sejm kształt regulacji rynku telewizyjnego został ogłoszony przez rząd w ostatnich tygodniach ubiegłego roku, bez jakichkolwiek konsultacji publicznych. Zmiany głęboko ingerują w swobodę działalności gospodarczej i wprowadzą niespotykany dotąd chaos, który odbije się negatywnie na działalności polskich przedsiębiorców, mediów prywatnych, operatorów oraz przede wszystkim – na przyzwyczajeniach i portfelach widzów. Proponowane zmiany wprowadzają m.in. uprzywilejowanie na pilocie programów telewizji publicznej, wybieranie kanałów obowiązkowych przez KRRiT oraz narzucenie sprzedaży telewizji w modelu pojedynczych kanałów, które będą znacznie droższe dla klientów.

Dolar kończy intensywny tydzień na szczycie

Mimo że stopy procentowe zostały na ubiegłotygodniowych posiedzeniach podniesione zgodnie z oczekiwaniami rynku, to komunikaty Fed oraz EBC zostały odebrane przez rynek jako względnie gołębie. Przyczyniło się do znacznych wahań na rynku walutowym. Wieści z banków centralnych zostały jednak przyćmione przez amerykański raport non-farm payrolls, który przekroczył wszelkie oczekiwania, przyczyniając się do znacznego umocnienia dolara.

Amerykański raport z rynku pracy w styczniu znalazł się niemal trzykrotnie powyżej prognozowanego poziomu, sprawiając, że zarówno rentowności obligacji, jak i dolar doświadczyły w piątek znacznego wzrostu. Na rynku pracy nie tylko nie widać łagodzenia napięć w obliczu zacieśniania polityki przez Fed – wydaje się wręcz, że staje się ciaśniejszy. Dolar znalazł się w zeszłym tygodniu na szczycie tabeli G10, całkiem dobrze radziły sobie jednak waluty emerging markets, szczególnie azjatyckie, które mogą zyskać na zakończeniu polityki zero-COVID w Chinach.

W tym tygodniu nie poznamy danych o wzroście cen z głównych gospodarek, uwaga skupi się więc na mnogości przemówień członków Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii. Jedynym wyjątkiem będzie odczyt inflacji CPI w Chinach w piątek 10.02 – po zniesieniu pandemicznych lockdownów spodziewamy się, że zacznie zbliżać się do poziomów w innych gospodarkach, doświadczając wyraźnego wzrostu.

PLN

Złoty ponownie odstawał na tle regionalnych walut i – pomimo pozytywnych sygnałów z gospodarki – jako jedyny zakończył ubiegły tydzień osłabieniem w parze z euro. Po lepszych od oczekiwań danych o PKB za 2022 r. (4,9% według wstępnego szacunku) nadeszły kolejne dobre wieści, tym razem dotyczące PMI. Indeks aktywności biznesowej w przemyśle nadal pozostaje poniżej granicznego poziomu ekspansji (50 pkt), coraz bardziej jednak zbliża się do niego, przeskakując z 45,6 w grudniu do 47,5 w styczniu. Ostatnie dane z Polski utwierdzają nas w przekonaniu, że recesja w tym roku jest raczej mało prawdopodobna.

W tym tygodniu lokalnie uwaga skupi się na posiedzeniu RPP. Wydarzenie wydaje się mieć jednak ograniczony potencjał wpływu na rynek walutowy – nic nie wskazuje, żeby stopy procentowe w najbliższym czasie miały ulec zmianom w którąkolwiek ze stron. Na dużo istotniejsze od obecnego zapowiada się posiedzenie w kolejnym miesiącu – wtedy nie dość, że bank będzie miał lepszy ogląd sytuacji inflacyjnej na początku roku, to opublikuje także nową projekcję inflacji, która powinna stanowić punkt wyjścia do dalszych działań.

EUR

Dane wskazują, że strefa euro zdołała uniknąć recesji w ostatnim kwartale 2022 r. EBC niejako potwierdził względną odporność gospodarki, podnosząc stopy procentowe, zgodnie z oczekiwaniami, o 50 pb. Nieco zaskoczyła nas rynkowa interpretacja zeszłotygodniowego posiedzenia EBC jako gołębiego. Zapowiedziano kolejną podwyżkę o 50 pb. w marcu, Lagarde wielokrotnie odwoływała się zaś do przewlekle wysokiej inflacji bazowej – to problem, o którym wspominamy już od jakiegoś czasu.

Podczas gdy Fed jest już gotowy do przyhamowania z podwyżkami, EBC wciąż ma przed sobą sporo pracy. Mimo zeszłotygodniowego cofnięcia na głównej parze (z najwyższego od kwietnia poziomu 1,10 z przełomu środy i czwartku do okolic 1,08 w piątek), stwarza to euro dobre warunki do aprecjacji.

Jak wszędzie, również i w strefie euro najważniejsze w nadchodzących miesiącach będą odczyty inflacyjne. Zeszłotygodniowy raport dotyczący stycznia ponownie zaskoczył w górę w przypadku inflacji bazowej – miara ta pozostaje na najwyższym w historii poziomie 5,2%.

USD

Konferencja prasowa prezesa Jerome’a Powella po posiedzeniu Fed została odebrana jako gołębia, mocne piątkowe dane szybko sprawiły jednak, że wszelkie dywagacje na jej temat stały się nieistotne.

Wydaje się, że amerykański rynek pracy wciąż nabiera tempa. Piątkowy raport pokazujący wyjątkowo silny przyrost miejsc pracy oraz spadającą stopę bezrobocia w połączeniu z niską liczbą deklaracji bezrobotnych wskazuje, że rynek pracy stał się, jeśli już, ciaśniejszy mimo znaczących podwyżek stóp procentowych Fedu.

Indeks PMI ISM opisujący aktywność w sektorze usług również gwałtownie wzrósł, odzwierciedlając bardzo pozytywną koniunkturę w sektorze. Rentowności w USA zakończyły tydzień wzrostem i wydaje się, że deprecjacja dolara została na razie wstrzymana. Uważamy, że jak wszędzie, kolejne odczyty inflacji będą znacznie ważniejsze niż nadinterpretacja komunikatów banku centralnego.

CNY

Juan uplasował się w górnej połowie tabeli walut emerging markets, skończył jednak tydzień niżej w stosunku do ogólnie silniejszego dolara amerykańskiego. Ostatnie dane gospodarcze z Chin były bardzo pozytywne, a zdecydowana większość kluczowych wskaźników aktywności biznesowej przekroczyła w styczniu granicę 50 pkt, oddzielającą ekspansję od kontrakcji. Sugeruje to gwałtowną zmianę warunków gospodarczych po odejściu kraju od polityki zero-COVID i daje mocny sygnał, że w drugiej gospodarce świata już następuje ożywienie gospodarcze.

Niemniej nie wszystkie wieści dotyczące Chin są pozytywne. Skandal związany z domniemanym balonem szpiegowskim doprowadził do przełożenia wizyty amerykańskiego sekretarza Antony’ego Blinkena w Chinach i w tym kontekście nie wydaje się, aby napięte już stosunki tego kraju z USA miały się w najbliższym czasie poprawić. Wygląda na to, że napięcia ciążą na sentymencie wobec juana na początku obecnego tygodnia i mogą nadal wywierać negatywny wpływ na jego kurs w najbliższym czasie. W tym tygodniu będziemy się bacznie przyglądać sytuacji na linii Chiny–USA, a także danym inflacyjnym – oczekuje się, że miary zarówno inflacji konsumenckiej, jak i producenckiej wzrosły w styczniu. Druga z nich powinna jednak nadal pozostać poniżej zera, ciągnięta w dół przez efekt bazy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

GfK: Na rynku soczewek widać wzrosty

Coraz więcej Polaków deklaruje konieczność korekcji wzroku. Na rosnący odsetek zaburzeń widzenia wpłynęła w dużej mierze pandemia, w czasie której wiele osób zostało zmuszonych do częstszego obcowania z ekranem komputera. W ostatnich latach na popularności zyskały szkła kontaktowe, które stanowią alternatywę tradycyjnych okularów. Z danych GfK wynika, że w ciągu niecałej dekady wartość sprzedaży soczewek w Polsce wzrosła o ponad 70 proc.

Okuliści i optycy alarmują, że coraz więcej pacjentów skarży się na gorszą jakość widzenia. Nic w tym dziwnego – wszechobecność emitujących szkodliwe światło ekranów nie sprzyja dobrej kondycji wzroku. Istotną rolę w tym przypadku odegrała również pandemia, która zmusiła wielu Polaków do pracy i nauki przed komputerem w pełnym wymiarze godzin. W rezultacie u części osób rozwinęły się wady wzroku – często na tyle uciążliwe, że konieczny stawał się zakup okularów lub szkieł kontaktowych. Jak wynika z danych pochodzących z panelu optycznego GfK, to właśnie ta druga forma korekcji zdobywa coraz więcej zwolenników i coraz większe udziały w rynku. W 2021 rynek soczewek osiągnął wartość o ponad 70 proc. wyższą niż w roku 2013, kiedy rozpoczęto prace nad badaniem. I chociaż na tak duży wzrost mają też wpływ rosnące ceny, to jego głównym powodem jest przede wszystkim większa liczba sprzedanych produktów – obecnie sprzedaje się ich dwukrotnie więcej niż 5 lat temu.

 Od początku badania GfK obserwujemy stały wzrost wartości sprzedaży soczewek kontaktowych. Był on widoczny nawet w 2020 roku, gdy pandemia zakłóciła sprzedaż w kluczowym dla kategorii okresie wiosennym i na początku lata. mówi Agnieszka Szlaska-Bąk, Client Business Partner w GfK. – Wzmożony popyt na szkła kontaktowe odzwierciedlają także oferty salonów. Z naszego raportu „Cenzus Optyczny” wynika, że obecnie już 80 proc. sklepów optycznych w Polsce posiada w swoim asortymencie soczewki dodaje.

Na powodzenie soczewek wpływa przede wszystkim wygoda ich użytkowania a także to, że są niewidoczne i nie ograniczają pola widzenia, jak to bywa w przypadku tradycyjnych okularów. Właśnie dlatego coraz większy odsetek nabywców decyduje się na dyskretną formę korekcji. Co więcej, występują one w różnych wariantach, które można dopasować do indywidualnych potrzeb kupującego. – Na popularności w ostatnich latach zyskują zwłaszcza soczewki jednodniowe. W 2013 roku stanowiły one około 20 proc. wartości sprzedaży. Dzięki utrzymującym się dwucyfrowym wzrostom, w ciągu dekady wartość ta potroiła się i na koniec 2021 roku stanowiła już 37 proc. wartości całego rynku soczewek – komentuje Agnieszka Szlaska-Bąk.

W opinii eksperta GfK mamy do czynienia z zaawansowanym trendem, który w najbliższej przyszłości będzie zyskiwał na popularności, a to oznacza, że rynek soczewek dalej będzie rosnąć – zarówno pod względem wolumenu, jak i wartości sprzedaży.

Transfery kadrowe i awanse w MCI Capital

Nowymi partnerami inwestycyjnymi w MCI zostali Paweł Sikorski i Tomasz Mrozowski, zaś menedżerem inwestycyjnym – Wojciech Degórski. Michał Górecki awansował na stanowisko starszego partnera inwestycyjnego.

Paweł Sikorski, MCI Capital
Paweł Sikorski, MCI Capital

Paweł dołączył do zespołu jako nowy partner inwestycyjny, który skupi się na sektorach e-commerce, marketplace i Consumer SaaS oraz będzie wspierał rozwój MCI na wybranych rynkach zagranicznych. Posiada ponad 20-letnie doświadczenie zawodowe, głównie w private equity, venture capital oraz bankowości inwestycyjnej. W swojej karierze Paweł doradzał i realizował wiele transakcji fuzji i przejęć oraz spółek giełdowych o wartości ponad 1 mld zł. Przed dołączeniem do MCI Paweł pracował w Enterprise Investors, Citigroup i BBI Capital, był współzałożycielem funduszy venture capital Protos i Protos Next. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Tomasz Mrozowski, MCI Capital
Tomasz Mrozowski, MCI Capital

Tomasz to nowy partner inwestycyjny, który skoncentruje się na sektorach cleantech, mobility i infrastruktury cyfrowej. Będzie również odpowiedzialny za inwestycje w Europie Południowo-Wschodniej (Grecja, Rumunia, Bułgaria). Tomasz spędził ostatnie siedem lat realizując projekty M&A o łącznej wartości 20 miliardów złotych w ramach grupy PLAY/Iliad w obszarze infrastruktury i telekomunikacji. Tomasz spędził również 8 lat w BCG, gdzie pomagał przekształcać, integrować i poprawiać efektywność firm w wielu sektorach. Tomasz studiował w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, Copenhagen Business School oraz KAIST Business School.

Wojciech Degórski, MCI Capital
Wojciech Degórski, MCI Capital

Wojciech dołączył do MCI jako nowy menedżer inwestycyjny, który będzie wspierał spółki portfelowe funduszu w ich dalszym rozwoju oraz nowe procesy inwestycyjne. Przed przyjściem do MCI Wojciech pracował w warszawskim biurze 3TS Capital Partners, gdzie zapewniał wsparcie analityczne dla inwestycji w spółki z sektora technologicznego oraz współpracował bezpośrednio z zarządami spółek portfelowych przy budowie i wdrażaniu strategicznych inicjatyw biznesowych. Wojtek jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie z tytułem magistra finansów i rachunkowości.

Michał Górecki, MCI Capital
Michał Górecki, MCI Capital

Michał awansował na stanowisko starszego partnera inwestycyjnego. Michał koncentruje się na sektorach food, travel, fintech, proptech, omnichannel oraz inwestycjach MCI w eSky, Travelata, MarketFinance i Papaya Global. Przed dołączeniem do MCI Michał był odpowiedzialny za rozwój biznesu, zarządzanie portfelem i strategie wyjścia w tzw. family office o dużej wartości netto oraz pracował przy doradztwie w zakresie fuzji i przejęć. Michał ma również bogate doświadczenie operacyjne, pełniąc funkcje CEO i CFO. Michał ma kwalifikacje FCCA i jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

– Warunki rynkowe oceniamy jako bardzo atrakcyjne, dlatego poszerzamy i wzmacniamy zespół inwestycyjny. MCI ma unikalny model działania „deal-by-deal carry” i strategię inwestycyjną skoncentrowaną na lokowaniu 30-100 mln EUR na transakcję w segmencie technologii i wykupów cyfrowych. To wszystko stwarza idealne warunki do rozwoju kariery i odniesienia sukcesu przez profesjonalistów z branży private equity – mówi Tomasz Czechowicz, partner zarządzający MCI.

Firmy muszą przygotować się na falę unijnych regulacji technologicznych

Prace toczące się w Unii Europejskiej nad nowymi regulacjami technologicznymi powinny skłonić firmy do podejmowania działań, które zawczasu przystosują je do funkcjonowania w coraz bardziej wymagającym środowisku prawnym, uważają prawnicy DLA Piper. Już dziś w działaniach wyprzedzających duża część firmy widzi szansę na zbudowanie zaufania klientów i umocnienie pozycji rynkowej.

Wspierając digitalizację europejskich gospodarek Unia Europejska jednocześnie stara uregulować wykorzystywanie takich technologii, jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe, aby były one bezpieczne dla obywateli, chroniły ich prywatność oraz zapobiegały dyskryminacji i dezinformacji. Pod koniec 2022 roku Rada Unii Europejskiej przyjęła wspólne stanowisko w sprawie rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI). W grudniu została też przyjęta nowa dyrektywa o cyberbezpieczeństwie NIS 2, którą państwa członkowskie mają wcielić w życie do października 2024.

Choć dostosowanie się do tworzącego się reżimu prawnego oznacza dodatkowe koszty, a ostateczny kształt regulacji nie jest jeszcze znany, jak to ma miejsce w przypadku przepisów dotyczących sztucznej inteligencji, firmy powinny uważnie obserwować dialog toczący się w Brukseli. Część z nich już to robi i proaktywnie wprowadza rozwiązania, jakich może wkrótce wymagać Komisja Europejska i inni regulatorzy. Jak wskazuje Ewa Kurowska-Tober, szefowa praktyki IPT w DLA Piper w Warszawie współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa, taka taktyka może mieć pozytywne skutki.

Obserwujemy, że już dziś część firm dobrowolnie opracowuje polityki dotyczące m. in. wykorzystania sztucznej inteligencji uwzględniając w nich wytyczne i rekomendacje unijne. W ten sposób firmy pokazują klientom, że są świadome zagrożeń, jakie niosą nowe technologie i poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa. To też sposób na budowanie zaufania i wyróżnienie się na tle konkurentów – mówi Ewa Kurowska-Tober.

Przykładem takich działań może być kodeks etyczny brytyjsko-szwedzkiego koncernu farmaceutycznego AstraZeneca, który informuje o wartościach i zasadach, jakimi kieruje się firma przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji oraz o wymaganiach stawianych dostawcom usług technologicznych.

Drugim powodem, dla którego przedsiębiorstwa powinny już dziś myśleć o działaniach dostosowawczych, jest fakt, że nie mogą pozwolić sobie na odkładanie digitalizacji do czasu aż będzie znany ostateczny kształt regulacji. Dlatego pomimo dekoniunktury gospodarczej nadal inwestują w nowe technologie i starają się minimalizować ryzyko regulacyjne związane z ich wykorzystaniem.

Proces tworzenia nowych rozwiązań, np. aplikacji, czasami zabiera nawet około dwóch lat. Jeśli w trakcie nie uwzględni się przyszłych wymagań regulacyjnych, może to oznaczać, że funkcjonalność takiego rozwiązania będzie mocno ograniczona, opóźni się wprowadzanie go na rynek, a także wzrosną koszty projektu. Aby zapobiec takiej sytuacji, wiele firm stara się od samego początku angażować prawników w prace nad projektem – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

Jednocześnie, inaczej niż jeszcze kilka lat temu, firmy mają świadomość, że będą potrafiły dostosować się do nowych regulacji.

Gdy w 2018 roku wchodziło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), było to prawdziwe tsunami. Kompletnie nowa filozofia i olbrzymie wyzwanie dla firm – mówi Marc O’Conor, partner w londyńskim biurze DLA Piper i szef globalnego zespołu technologicznego. – Jednak olbrzymi wysiłek, jaki firmy musiały podjąć, aby dostosować się do nowego prawa sprawił, że regulacje przygotowywane dziś przez Brukselę, nie budzą już takich obaw.

Microsoft inwestuje w OpenAI. Jak sztuczna inteligencja może wpłynąć na surfowanie po Internecie i biznes online?

Twórcy Windowsa mają w planach zainwestować w technologię OpenAI aż 10 miliardów dolarów. A to wszystko między innymi po to, by wykorzystać sztuczną inteligencję do ulepszenia swoich usług. Jakie skutki może mieć taka decyzja i jak wpłynie na naszą codzienność w sieci?

Po co Windowsowi ChatGPT?

Niedawno świat obiegła informacja o włączeniu technologii sztucznej inteligencji z OpenAI (która stoi za ChatGPT oraz Dalle-E) do narzędzi Microsoftu, w tym wyszukiwarki Bing. Prócz przeglądarki internetowej ChatGPT może być także wykorzystywany wewnątrz pakietu Office np. do autouzupełniania treści w Wordzie, w PowerPoincie oraz Outlooku, w tym np.  do tworzenia szablonów odpowiedzi na maile według wskazanego wzoru.

Jak to wpłynie na inne przeglądarki internetowe? Pojawiają się głosy, że chociaż pozycja Google aktualnie jest nie do ruszenia, to Microsoft w najbliższych latach może zmniejszyć dominację Google, który aktualnie jest liderem wśród dostępnych wyszukiwarek.

A to wcale nie jedyna zmiana, która może w związku z tym nastąpić. Inne będą dotyczyć naszego sposobu surfowania po Internecie, prowadzenia biznesu online, a także nowych możliwości zarobku, które staną się dostępne dzięki między innymi ChatGPT.

Microsoft Bing z funkcjami ChatGPT – jak może zmienić sposób, w którym surfujemy po Internecie?

Wykorzystania sztucznej inteligencji w wyszukiwarce pozwoliłoby na wyświetlenie odpowiedzi na pytanie użytkownika, w miejscu typowej listy linków, do której aktualnie jesteśmy przyzwyczajeni.  Taka funkcja mogłaby być opcjonalna bądź odpowiedzi, które byłyby  generowane przez AI dotyczyłyby tylko niektórych pytań, zwłaszcza gdy aktualnie ChatGPT nie zawsze generuje poprawne odpowiedzi na zadane pytania.

Jak to działa? ChatGPT nie opiera się tak naprawdę na SEO ani na optymalizacji wyszukiwarek. Tym samym nie pokieruje nas do artykułów najlepiej wypozycjonowanych. Zamiast tego bezpośrednio wyświetli odpowiedź na zadane pytanie, korzystając z potrzebnych do tego informacji, które ma wprowadzone do swojego algorytmu.

Microsoft planuje integrację ChatGPT z wyszukiwarką Bing, by formułować i zapisywać odpowiedzi na pytania, zamiast publikowania serii linków. Okazuje się, że prócz przeglądarki Bing i produktów Microsoftu pojawiają się możliwości integracji sztucznej inteligencji z grami, w których właściciel Microsoftu ma duży udział (Xbox).

Co to jest ChatGPT?

ChatGPT jest narzędziem, którego opiera się na działaniu sztucznej inteligencji. Potrafi odpowiadać użytkownikom nie tylko na krótkie pytania, ale także te bardziej złożone. Co więcej, taka odpowiedź ze strony sztucznej inteligencji może być bardzo rozbudowana, nawet na kilkanaście tysięcy znaków, gdy pojawi się taka potrzeba.

ChatGPT świetnie naśladuje treści przygotowane przez ludzi, dzięki wykorzystaniu myślenia maszynowego, czyli przekazaniu komputerowi dużej ilości danych, z których uczyć się poprzez rozpoznawanie wzorców i tworzenie reguł.  Narzędzie to jest wyposażone w rozbudowaną wiedzę, którą można wykorzystać na wiele sposobów, w tym do tworzenia tekstu przez AI, rozpoznawania obrazów, czy analizę wielu danych.

Mnogość niesamowitych możliwości

To jednak nie wszystko! Narzędzie ChatGPT można wykorzystać do wielu innych zadań, nawet tych, do których nie zostało ono zaprojektowane. Dla przykładu Uniwersytet Stanforda tłumaczył treści z języka angielskiego na francuski przy użyciu ChatGPT3, choć tłumaczenia nie są przeznaczeniem tego narzędzia. Co jeszcze? Za pomocą AI możesz wygenerować konkretną treść na podstawie określonych wytycznych, co pozwoli Ci analizować i porządkować wiele skomplikowanych danych. A to dopiero początek możliwości!

AI a e-commerce

ChatGPT sprawdzi się także w e-commerce, co szybko docenią właściciele wielu biznesów. Za pomocą AI można tworzyć różne treści, począwszy od rozprawek (nie bez powodu AI pokochali także uczniowie i studenci), poprzez artykuły blogowe, a skończywszy na odpowiedziach na pytania zadane przez użytkowników.

ChatGPT może być również wsparciem marketingu internetowego, w tym pozycjonowaniu czy Google Ads.  W wielu przypadkach skorzystanie z AI to oszczędność czasu i zwiększenie wydajności w działaniach online.

Obsługa klienta

ChatGPT to prawdziwy game changer także w obsłudze klienta! Pozwala on na zautomatyzowaną obsługę, poprzez odpowiedzi na pytania klienta, wskazywanie produktów, które byłyby dla niego idealne, a także wsparcie działu call center bądź helpdesk w tych łatwiejszych do rozwiązania problemach. Co istotne, ChatGTP komunikuje się w wielu językach, a także w formie głosowej.

SEO

Tutaj AI daje spore pole do popisu. ChatGPT może być wsparciem przy analizie słów kluczowych (np. wygeneruje listę najlepszych fraz dla danej branży), optymalizacji treści na stronie, czy optymalizacji technicznej w SEO. To wszystko sprawi, że proces pozycjonowania przebiegnie szybciej i nie będzie wymagał aż tyle czasu na analizę danych i samodzielne wyszukiwanie fraz kluczowych, bądź optymalizację tekstów na stronie WWW. 

Content

Tworzenie treści z ChatGPT także staje się znacznie prostsze i szybsze.  Wykorzystując AI możesz nie tylko stworzyć teksty, ale co istotniejsze poprawić te gotowe np. zamieniając nagłówki na bardziej chwytliwe bądź wygenerować listę tematów, o których jeszcze możesz napisać i które będą cieszyły się sporym zaangażowaniem. Tym samym ChatGPT może stać się świetnym wsparciem dla twórczej pracy przy tworzeniu skutecznych treści czy to na stronę WWW, sklepu i wszędzie tam, gdzie tylko tego potrzebujesz.

Do czego jeszcze można wykorzystać AI?

Już teraz sztuczna inteligencja z powodzeniem wykorzystywana jest w wielu branżach. Od obsługi klienta, poprzez tworzenie treści marketingowych, a skończywszy na IT.

  • Marketing – czyli tworzenie treści, w tym pod SEO, do reklam, na Facebooka, Instagrama, a także asystentów (chatbotów) do obsługi klienta.
  • IT – wsparcie przy tworzeniu kodu, jego pisanie, a także weryfikowanie.
  • Tworzenie raportów – AI może analizować jednocześnie ogrom dostępnych danych i wyciągać z nich niezbędne elementy, których potrzebujesz.
  • Odkrycia naukowe – sztuczna inteligencja może być wsparciem odkryć naukowych, dzięki analizie danych oraz odkrywaniu zależności między poszczególnymi elementami.

A to tylko początek możliwości, bo tak naprawdę w użyciu AI i następnych jego zastosowaniach ogranicza Cię tylko Twoja wyobraźnia.

Co jeszcze może zmienić Internet w przyszłości?

Już teraz korzystamy z możliwości, które powoli zmieniają to, jak wyglądają nasze biznesy i czas spędzony w sieci. Począwszy od VR i AR (rzeczywistości wirtualnej i rzeczywistości rozszerzonej), a także IoT (Internet rzecz) polegającym na łączeniu się urządzeń oraz gromadzeniu, przetwarzaniu oraz wymianie danych za wykorzystaniem sieci komputerowej czy instalacji elektrycznej.

VR i AR  wykorzystywane jest już biznesie, w tym do kampanii marketingowych takich gigantów jak Ray-Ban, czy Ikea. Warto przy okazji wspomnieć, że Facebook pracuje nad metawersum, czyli przeniesienia aktualnej rzeczywistości do sieci. Metawersum jest określane jako kolejny etap ewolucji Internetu, który zdecydowanie zmieni sposób naszego życia, a nie tylko to, jak będziemy korzystać z sieci.

Także IoT jest ciągle w naszym użyciu i rozwija się z każdym rokiem. To, że wiele sprzętów domowych działa w ramach smart home i łączy się bez naszej ingerencji, sprawia, że życie staje w wielu kwestiach zdecydowanie łatwiejsze. Dotyczy to także urządzeń zdrowotnych i fitness, w tym smartwatchów czy opasek treningowych, a nawet w projektach i wdrażaniu rozwiązań inteligentnych miast.

Twoja firma za pan brat z AI

Choć części z nas sztuczna inteligencja bardziej kojarzy się z filmami science-fiction o odległej przyszłości, to tak naprawdę z jej dobrodziejstw korzystamy już od dłuższego czasu.  I warto już teraz pomyśleć, jak ją wykorzystać z powodzeniem w swoim biznesie. To pomysł, dzięki któremu możemy wesprzeć jego rozwój, a także zadbać w kompleksowy sposób o klientów.

W 2022 roku firma technologiczna Soffos zleciła przeprowadzenie niezależnej ankiety dotyczącej sztucznej inteligencji, wśród ponad 300 decydentów brytyjskich firm. Okazało się, że 32% ankietowanych firm wykorzystuje już sztuczną inteligencję w swojej działalności, 12% chce ją wdrożyć w najbliższych 12 miesiącach, a 14% po tym okresie.

Sztuczna inteligencja zatem to nie przyszłość, ale teraźniejszość i – co więcej – taka, która jest już na wyciągnięcie ręki. Pozostaje się tylko zastanowić, do czego warto ją wykorzystać w swojej firmie i zacząć wdrażać.

Autor: Ola Gościniak – Jestem Interaktywna www.olagosciniak.pl

Pomysłodawczyni marki Jestem Interaktywna, blogerka, autorka książki „Bądź Online” oraz książkoplaneru „Rok w biznesie online”, mentorka, przedsiębiorczyni, wykładowczyni akademicka.

Od 2015 roku pomaga kobietom z całej Polski w realizacji ich interaktywnych marzeń i osiągnięciu niezależności finansowej na własnych zasadach. Przeszkoliła już ponad 50 000 Polek. Pokazuje im, jak stworzyć stronę WWW od podstaw, jak założyć sklep internetowy czy rozpocząć biznes online. Z sukcesem tworzy zaangażowaną społeczność Jesteśmy Interaktywne.

Laureatka w XII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku w kategorii Przeciwdziałanie Wykluczeniu Cyfrowemu oraz LadyBusiness Awards w kategorii Przedsiębiorcza Kobieta to TY. Znalazła się w TOP20 wpływowych blogerów 2018, 2019, 2020 i TOP30 2017 w rankingu JasonHunt. Prelegentka i mówczyni na wielu branżowych wydarzeniach, m.in. I <3 Marketing czy Blog Conference Poznań, BusinessWoman Live.

Absolwentka Informatyki na Politechnice Poznańskiej, Grafiki Projektowej w Collegium Da Vinci oraz Coachingu Biznesowego w WSKZ. Swoją pierwszą stronę internetową stworzyła jeszcze w podstawówce 20 lat temu. Od tamtej pory stworzyła ich ponad 500.