Ceny mieszkań w styczniu 2023 r.

Początek 2023 r. przyniósł stabilizację średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w największych miastach, i to zarówno na rynku pierwotnym, jak wtórnym. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl zaobserwowali też pierwsze symptomy spadku średniej ceny, na razie w ofercie firm deweloperskich.

–  Od kilku miesięcy najpewniej wiele osób zadaje sobie pytanie, kiedy zapaść na rynku kredytów hipotecznych, a w konsekwencji pogorszenie koniunktury na rynku mieszkaniowym, zacznie skutkować wyraźną korektą średniej ceny metra kwadratowego mieszkań. Taki scenariusz wydaje się jednak coraz mniej prawdopodobny, bo w styczniu rynek mieszkaniowy wyraźnie się ożywił. Więcej chętnych na zakup mieszkania pojawiło się nie tylko w biurach sprzedaży firm deweloperskich, ale także w agencjach pośrednictwa w obrocie nieruchomościami – mówi ekspert RynekPierwotny.pl i GetHome.pl Marek Wielgo.

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym

W Poznaniu kupujących mieszkania od deweloperów mogły zachęcić wyraźnie niższe ceny. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że średnia cena metra kwadratowego spadła w tym mieście aż o 3%. Spadek średniej o 1% miał miejsce także w Gdańsku i Katowicach. Natomiast w Warszawie, Krakowie i  Wrocławiu średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań utrzymała poziom z grudnia. Jedynym miastem, w którym ona wzrosła, i to aż o 3%, była Łódź. Dlaczego?Wyk. 1 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny

–  Jeden z łódzkich deweloperów wprowadził do sprzedaży 325 mieszkań ze średnią ceną ok. 11 tys. zł za m kw., a więc znacznie powyżej średniej w tym mieście, która wynosiła w grudniu nieco ponad 9,5 tys. zł za metr – wyjaśnia Marek Wielgo.

Ekspert RynekPierwotny.pl i GetHome.pl przypomina, że średnia cena metra kwadratowego w ofercie rośnie, gdy ubywa w niej mieszkań najtańszych, a równocześnie przybywa drogich i bardzo drogich. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia we wszystkich metropoliach, gdzie mimo zapaści na rynku kredytowym, a w efekcie spadku popytu na mieszkania, ich ceny długo nie przestawały rosnąć. Deweloperzy dopóki mogli, to starali się przerzucać na klientów rosnące koszty budowy. Tymi klientami byli zaś głównie zamożni inwestorzy kupujący mieszkania za gotówkę, np. z myślą o wynajmie, albo chcący poprawić swoje warunki mieszkaniowe. Deweloperzy wprowadzali do sprzedaży mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji i wysokim standardzie.

Powyższe zjawiska najlepiej obrazuje struktura cenowa oferty firm deweloperskich, która w ostatnich 12 miesiącach radykalnie się zmieniła. Np. w Poznaniu odsetek mieszkań z ceną poniżej 8 tys. zł za m kw.  skurczył się z 20% do 5%, a w Łodzi – z 50% do 25%. Równocześnie z 4% do 7% wzrósł tu odsetek mieszkań z ceną ofertową powyżej 12 tys. zł za metr.Wyk. 2 - Struktura cenowa lokali na rynku pierwotnym

Równie spektakularne zmiany w strukturze cenowej oferty firm deweloperskich odnotowaliśmy we Wrocławiu, gdzie odsetek mieszkań z ceną przekraczającą 12 tys. zł za m kw. wzrósł w ciągu roku z 19% do 40%. Średnia w tym mieście przeskoczyła w styczniu średnią w Gdańsku.

Należy jednak podkreślić, że ceny transakcyjne są najpewniej niższe, bo wiele firm deweloperskich zaczęło proponować kupującym rabaty i różnego rodzaju bonusy. Póki co nie ma to jednak wpływu na wysokość średniej ceny metra kwadratowego w ofercie.

Ma za to na nią wpływ także metraż mieszkań. Dane BIG DATA RynekPierwotny.pl pokazują, że w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie i Gdańsku kawalerki potrafią być nawet o 30-40% droższe w przeliczeniu na metr kwadratowy od mieszkań trzypokojowych, które są na ogół najtańsze.Wyk. 3 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-pokoje

Ceny mieszkań na rynku wtórnym

Z kolei na rynku wtórnym styczeń był już drugim miesiącem z rzędu, w którym praktycznie nie drgnęła średnia cena ofertowa mieszkań wprowadzonych do sprzedaży przez agencje pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny-popr

Jak wynika z danych GetHome.pl tylko w Łodzi średnia cena metra kwadratowego wzrosła o symboliczny 1%. W pozostałych metropoliach średnia utrzymała poziom z grudnia, który pod tym względem był bardzo podobny. Także na rynku wtórnym zaszły zmiany w strukturze cenowej oferty, choć nie były one tak duże jak na rynku pierwotnym. Najbardziej spektakularną zmianę zaobserwowano we Wrocławiu, gdzie w styczniu ubiegłego roku 37% mieszkań w ofercie agencji pośrednictwa kosztowało więcej niż 10 tys. zł za m kw. W styczniu tego roku udział takich lokali wynosił 56%. Z kolei z 6% do 2% skurczył się odsetek mieszkań z ceną ofertową poniżej 7 tys. zł za metr.Wyk. 5 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-struktura cen-wtórny

Należy podkreślić, że w wielu przypadkach ceny transakcyjne mogły być niższe od ofertowych, bo niektórzy sprzedający zgadzali się na rabaty. Ponadto w większości największych miast średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest niższa niż kupowanych od deweloperów.Wyk. 6 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny

Największa różnica (ok. 30%) jest w Łodzi i Katowicach, a w więc w miastach, w których jest dużo starych kamienic. Z najnowszego Narodowego Spisu Powszechnego wynika, że w Łodzi niemal jedna czwarta mieszkań powstała przed drugą wojną światową, a w Katowicach – jedna piąta. Oczywiście to nie wiek budynków jest problemem, ale ich stan techniczny. W takich budynkach mieszkania są jednak stosunkowo tanie.

Co ciekawe, przez ostatnich 12 miesięcy we wszystkich analizowanych przez miastach średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym wzrosła znacznie mniej niż na rynku pierwotnym. Pamiętajmy jednak, że w ubiegłym roku zmorą deweloperów był galopujący wzrost kosztów budowy. Według GUS, koszty budowy budynków wzrosły w 2022 r. aż o 13,5%.Wyk. 7 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny-zmiana

Autorzy: Marek Wielgo, ekspert GetHome.pl/RynekPierwotny.pl

Bezrobocie w dół, dolar w górę

Dane z amerykańskiego rynku pracy gwałtownie zmieniły równowagę sił na rynku. Pieniądze gwałtownie wracają za ocean, widząc tam dużo lepsze perspektywy niż dotychczas.

Amerykanie zatrzęśli rynkiem

Analitycy przewidywali, że w tygodniu, w którym odbywały się decyzyjne posiedzenia zarówno FED, Banku Anglii, jak i EBC, nic ważniejszego się nie wydarzy. Nic jednak bardziej mylnego. Piątkowe dane z rynku pracy bardzo pozytywnie zaskoczyły rynki. Spodziewano się wzrostu bezrobocia z 3,5% na 3,6%. Wynik okazał się równy 3,4%. Powodem gwałtownego spadku były rewelacyjne dane o nowo utworzonych miejscach pracy. W sektorze pozarolniczym powstało 517 tysięcy miejsc, przy oczekiwaniach na poziomie 185 tysięcy. To najlepszy wynik od lipca i drugi najwyższy w ciągu roku. Rynki zareagowały optymizmem. Nie można się dziwić, skoro dominującym scenariuszem było nadchodzące spowolnienie gospodarcze, a tu nagle mamy najniższe bezrobocie od lat. Po samej decyzji dolar umocnił się o około 1,5 centa względem euro.

Wstrząsy wtórne

Ruch na dolarze to nie koniec zmian na rynkach. Silny dolar to często spadki surowców, których cena wyrażana jest w tej walucie. Nie można się zatem dziwić, że po tak silnym ruchu było widać spadki. Do tego warto zauważyć, że zmienia się nastawienie względem ryzyk na rynku. Lepsze dane z amerykańskiego rynku pracy powodują, że wielu inwestorów widzi znacznie lepsze perspektywy w bardziej ryzykownych aktywach. Najlepiej o tym świadczy wyprzedaż obligacji skarbowych w USA czy przecena złota. Obie te inwestycje uważane były za dobre strategie na okres spowolnienia gospodarczego. W takim scenariuszu powinna ropa drożeć, a nie tanieć. Należy jednak pamiętać, że wchodzi w życie kolejne embargo na import tego surowca z Rosji, co może mieć również wpływ na rynki.

Trzęsienie ziemi w Turcji

W weekend miały miejsce silne trzęsienia ziemi we wschodniej Turcji oraz w Syrii. Rynki na razie nie reagują zbyt silnie, co wcale nie znaczy, że należy bagatelizować te wydarzenia. Turcja jest już ostatnio bardzo negatywnie doświadczana przez swoje wątpliwe decyzje gospodarcze. Dokładanie kolejnych problemów tylko pogarsza sytuację. W piątkowych danych inflacja nadal spada, aczkolwiek jest to spadek wolniejszy, niż dotychczas sądzono. Powodem spadku tempa wzrostu cen jest jednak wysoki punkt odniesienia sprzed roku. Nie należy jednak z tego wyciągać wniosków o poprawie sytuacji w tym kraju, a tym bardziej na lirze tureckiej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kurs USD/JPY najwyżej od ponad 3 tygodni

S&P 500 i Nasdaq Composite wzrosły w czwartek do najwyższych poziomów od sierpnia-września ub.r., ale w piątek korygowały tą zwyżkę (S&P 500 -1,04 proc., Nasdaq Composite -1,59 proc.). Średnia przemysłowa Dow Jonesa pozostawał wyraźnie w tyle – poniżej szczytów z ostatnich ponad 2 miesięcy i w piątek również spadła (-0,38 proc.). Dziś rano cena kontaktów n S&P 500 notowanych na CME spadła o 0,48 proc. ok. godz. 9:45.
Na giełdach Azji i Oceanii zwyżkował dziś jedynie japoński Nikkei 225 (+0,67 proc.). Wśród pozostałych spadających indeksów największą zniżkę notował dziś Hang Seng (-2,02 proc.).

W Europie po mocnym silnym trzęsieniu ziemi, które spowodowało setki ofiar najsilniej spadał dziś rano turecki XU100 (-2,74 proc. ok. godz. 9:50). Spadały dziś rano również indeksy głównych europejskich rynków akcji (DAX -0,58 proc., CAC 40 –0,83 proc. ok. godz. 9:50).

Słabł również polski rynek akcji (WIG-20 -0,85 proc. ok. godz. 9:50). Wśród indeksów sektorowych GPW swój najwyższy poziom osiągnął dziś WIG-Motoryzacja (najwyżej od roku były dziś akcje spółki Inter Cars, która w tym indeksie ma ponad 70 proc. udział). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursu akcji spółek Voxel i Playway.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych wróciła powyżej poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w piątek spadła do najniższego poziomu od sierpnia ub.r., dziś lekko rosła.

Lekko podnosiły się dziś rano z piątkowych najniższych od miesiąca poziomów ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,61 proc., Brent +0,80 proc.). Ceny kontraktów na amerykański gaz ziemny notowanych na NYMEX-ie utrzymywała się poniżej 2,5 USD/mmBtu na poziomie 4-krotnie niższym niż maksimum z sierpnia ub.r. Nadal słaby pozostawał pallad, którego cena dziś rano spadała (-0,90 proc. ok. godz. 9:35) w przeciwieństwie do cen pozostałych metali szlachetnych (złoto +0,81 proc., srebro +0,91 proc., platyna +0,37 proc.).

Kurs amerykańskiego dolara wyskoczył w piątek powyżej poziomów 130 JPY, a dziś rano osiągnął najwyższy poziom od 3 tygodni. Po silnych spadkach w czwartek i piątek lekko słabło dziś rano względem amerykańskiego dolara euro (-0,09 proc. ok. godz. 9:15). Kurs euro względem szwedzkiej korony osiągnął dziś rano poziom swego maksimum z marca 2020.

Kurs polskiego złotego notował dziś rano minimalne zmiany (EUR/PLN -0,04 proc., USD/PLN +0,09 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara lekko spadał przez 4 kolejne dni i dziś rano kontynuował zniżkę (-0,4 proc. ok. godz. 9:15).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Jakie wyzwania czekają firmy w związku z KSeF?

W zakresie wprowadzenia Krajowego systemu e-faktur (KSeF) wyzwań jest naprawdę sporo. Pracując z naszymi klientami, w każdym przypadku wskazujemy kilkadziesiąt zagadnień, które podatnicy powinni wziąć pod uwagę przygotowując się do wdrożenia tego systemu. Czas, który jest potrzebny na przygotowanie do nowego raportowania, to mniej więcej rok przygotowań. Do tego dochodzą koszty takiego rozwiązania, które zależą od skali przedsiębiorstwa. Trzeba dostosować wszystkie procesy sprzedażowe, komunikację wewnątrz firmy, systemy finansowo-księgowe, a także inne rozwiązania IT – np. systemy ERP. Ale z drugiej strony można będzie też skorzystać i w długim terminie generować oszczędności. System wzmocni możliwość przeprowadzania różnego rodzaju automatyzacji, testów i analiz księgowych. To pozwoli skuteczniej zarządzać przepływem faktur czy płatności w przedsiębiorstwie.

– Rzeczywiście z perspektywy podatników KSeF jest zarówno szansą, jak i olbrzymim wyzwaniem. Docelowo wszystkie faktury zakupowe, które otrzymujemy do naszego przedsiębiorstwa, będą wyglądały dokładnie tak samo. Dzisiaj wyglądają zupełnie inaczej. To do firmy, która wystawia faktury należy decyzja, w jakim formacie one są wystawiane, jaką mają postać wizualną, czy tam się znajduje logo, czy się nie znajduje, czy są dane sprzedawcy, a poniżej nabywcy, czy odwrotnie. Różnie to może wyglądać i praktyka jest absolutnie przebogata – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Dybaś, partner w zespole podatków pośrednich w CRIDO. – Po otrzymaniu faktur przez nabywcę często cały zespół księgowy siedzi i te dane finansowe przepisuje do systemu finansowo-księgowego. Po wejściu w życie obligatoryjnego KSeF wszystkie faktury zakupowe będą wyglądały tak samo. Oznacza to po pierwsze, że możemy sobie darować wszystkie prace związane z ich przepisywaniem i wprowadzaniem do systemu finansowo-księgowego. Po drugie, zdecydowanie wzmacnia to możliwość przeprowadzania różnego rodzaju automatyzacji. Są też inne korzyści, na które zwraca uwagę Ministerstwo Finansów. Termin zwrotu VAT zostanie skrócony do dni 40 – choć pojawia się pytanie, dlaczego nadal organy podatkowe potrzebują 40 dni, skoro mają na bieżąco informacje o naszych transakcjach? Jeszcze inną korzyścią jest to, że dzisiaj podatnicy bardzo gubią się w tym, jak mają korygować faktury, w przypadku których popełnili jakiś błąd. Przepisy są w tym kontekście bardzo zawiłe i wymagają badania tzw. momentu uzgodnienia z kontrahentem nowych warunków transakcji – co jest bardzo problematyczne. Po wejściu w życie nie będziemy w ogóle musieli stosować tego typu reguł. Więc jak widać będzie wiele korzyści dla firm. Natomiast oczywiście druga strona medalu to są wyzwania, które stoją przed podatnikami. Po pierwsze trzeba będzie zreformować zupełnie procesy w przedsiębiorstwie, proces wystawiania faktury, proces akceptacji faktury zakupowej, proces wysyłki faktury do kontrahenta, ale też proces płatności – bo w komunikacie przelewu będziemy musieli podawać dane konkretnych faktur, ich numery nadane przez KSeF. Dzisiaj w ogóle nie mamy z tym do czynienia. Będzie także trzeba przygotować nowe rozwiązania IT – możemy się ich spodziewać prawdopodobnie dopiero około połowy roku, co daje niedużo czasu na testy i wdrożenie – analizuje Dybaś.

Deloitte: Trzy czwarte członków zarządu ocenia, że w ostatnim roku ich organizacje zwiększyły nakłady na zrównoważone inwestycje

Niemal wszyscy ankietowani przedstawiciele zarządów uważają, że w ostatnim roku ich firmy odczuły konsekwencje zmian klimatycznych. Co piąty wskazuje, że spowodowało to znaczące zwiększenie zrównoważonych inwestycji przez ich organizacje – wynika z raportu 2023 CxO Sustainability Report: Accelerating the Green Transition, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Kwestie środowiskowe są przez 42 proc. ankietowanych wymieniane jako jedne z trzech najbardziej wpływających na firmy, przed takimi obszarami jak innowacje, poszukiwanie talentów czy wyzwania związane z łańcuchami dostaw.

W przeprowadzonym we wrześniu i październiku 2022 r. badaniu Deloitte wzięło udział ponad 2 tys. przedstawicieli zarządów (CxO, C-level) z 24 krajów na świecie, reprezentujących najistotniejsze sektory gospodarki. Ankieta miała na celu ocenę obaw i działań podejmowanych przez liderów w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

Konsekwencje zmian środowiskowych są przez przedstawicieli kadry zarządzającej uznawane za najbardziej istotne spośród wielu wyzwań, z którymi mierzą się na co dzień. Większy nacisk kładziony w ciągu ostatniego roku przez globalnych CxO na zrównoważony rozwój powinien rozwiać wszelkie wątpliwości co do tego, że zagadnienia z obszaru sustainability stały się nieodzownym elementem biznesowego krajobrazu – nawet w obliczu gospodarczej niepewności, powracających zakłóceń i innych wyzwań – mówi Irena Pichola, partner, liderka zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i Europie Środkowej, Global GPS Climate Bold Play Leader, Deloitte.

Powszechnie odczuwalne konsekwencje zmian klimatycznych

Jak wynika z badania Deloitte, kwestie środowiskowe są często wymieniane przez ankietowanych jako jedne z trzech najbardziej wpływających na firmy, jedynie nieznacznie ustępując perspektywom gospodarczym, a wyraźnie przed takimi obszarami jak innowacje, poszukiwanie talentów czy wyzwania związane z łańcuchami dostaw. W efekcie, ponad 75 proc. CxO ocenia, że w ostatnim roku ich organizacje zwiększyły nakłady na zrównoważone inwestycyjne, a niemal 20 proc. wskazuje, że zadziało się to w sposób znaczący.

Niemal wszyscy pytani członkowie zarządów uważają też, że w ostatnim roku ich firmy odczuły konsekwencje zmian klimatycznych, a 61 proc. respondentów spodziewa się, że w ciągu najbliższych trzech lat będą one miały duży lub bardzo duży wpływ na strategie lub działalność operacyjną ich przedsiębiorstw. 36 proc. wskazuje, że to odziaływanie będzie umiarkowane, a jedynie 3 proc., że znikome lub żadne. Co więcej, obok wpływu na firmy i udziałowców, 82 proc. zarządzających uważa, że zmiany klimatyczne dotknęły ich bezpośrednio, najczęściej w postaci fali niespotykanych upałów.

Uczestnicy badania Deloitte wśród czynników klimatycznych, które już teraz wpływają na funkcjonowanie ich firm, najczęściej wymieniają ograniczoną dostępność surowców i ich koszt (46 proc.). Niewiele mniej wskazań dotyczy zmieniających się preferencji konsumenckich, uwzględniających zmiany w środowisku naturalnym (45 proc.) oraz regulacji emisji (43 proc.). Z kolei co trzeci respondent ocenia, że te zmiany mają wpływ na fizyczne (37 proc.) i psychiczne (32 proc.) zdrowie ich pracowników.

Klimatyczny optymizm, mimo utrzymujących się wyzwań

– Mimo wyrażania wielu obaw, 78 proc. przedstawicieli CxO jest przynajmniej ostrożnie optymistycznych i uważa, że świat podejmie odpowiednie kroki, aby uniknąć najgorszych scenariuszy zmian klimatycznych. Dodatkowo, 84 proc. wierzy, że zarówno ich organizacje, jak i globalna gospodarka mogą się rozwijać, osiągając cele klimatyczne i zmniejszając emisję gazów cieplarnianych. Ważne, aby ten optymizm przekuwać na realne działania. Zielona i sprawiedliwa transformacja wymagać będzie wielu inwestycji i zaangażowania innowacyjnych technologii – i na tym polu liderzy biznesowi mają do odegrania kluczową rolę – mówi Anna Kowalewska, partner w zespole ds. zrównoważonego rozwoju Deloitte.

Jak wynika z badania, firmy odczuwają silną presję ze strony wielu grup interesariuszy, aby podejmować wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi: regulatorów, konsumentów, udziałowców i inwestorów, a także pracowników czy organizacji pozarządowych..

W odpowiedzi na te oczekiwania firmy najczęściej wykorzystują bardziej zrównoważone materiały oraz zwiększają efektywność wykorzystania energii (po 59 proc. odpowiedzi). Równo połowa organizacji prowadzi szkolenia pracowników z zakresu zmian klimatycznych, a 49 proc. rozwija nowe przyjazne środowisku produkty i usługi. Prowadzą też działania mające zmniejszać potencjalne zagrożenia związane z takimi zmianami: 43 proc. przenosi swoje zakłady, 40 proc. wykupuje dodatkowe ubezpieczenia na wypadek ekstremalnych zagrożeń pogodowych, a 36 proc. oferuje wsparcie finansowe dla pracowników nimi dotkniętych.

Mimo podejmowania powyższych działań zarządzający zauważają, że muszą się borykać z wieloma przeszkodami na drodze zielonej transformacji. Co czwarty ankietowany wskazywał w tym przypadku na trudności z mierzeniem wpływu środowiskowego ich organizacji, a co piąty – wysokie koszty oraz większe skupienie na doraźnych, krótkoterminowych problemach.

Członkowie zarządów oceniają, że zarówno ich firmy, jak i światowa gospodarka mogą nadal się rozwijać jednocześnie osiągając ambitne cele transformacji klimatycznej i redukcji emisji. Jednak, aby uniknąć rozdźwięku między deklaracjami a rzeczywistym wpływem organizacje powinny włączyć cele środowiskowe do swoich strategii biznesowych, budować zaufanie podejmując wiarygodne działania, rozwijać aktywną postawę zarządów oraz udziałowców, a także inwestować w innowacyjne technologie oraz współprace umożliwiające zmiany systemowe. W ten sposób uda im się przełamać obecnie występujące trudności oraz zrównoważyć rosnące krótkoterminowe koszty długoterminowymi zyskami z transformacji – mówi Irena Pichola.

Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych

Spadek rejestracji nowych ciągników i przyczep idzie w parze z poziomem nastrojów w branży rolniczej.

Na przełomie października i listopada bieżącego roku Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych przeprowadziła badanie dotyczące obecnej i przewidywanej koniunktury w branży. Jest to cykliczne badanie powtarzane co pół roku i przeprowadzane od czerwca 2014 roku. Jej efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży.

O ponad 17 procent spadła w 2022 roku, w stosunku do poprzedniego, sprzedaż nowych ciągników w Polsce. Nieco lepiej było z wynikami dotyczącymi nowych przyczep. Ich sprzedaż wykazała jedynie 6,5 procentowy spadek. Mimo, że – jak twierdzi Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych – to i tak całkiem dobry wynik, bowiem pod względem sprzedaży nowych ciągników 2021 był wyjątkowo pozytywny, to nastroje w branży rolniczej wykazują tendencję spadkową. Dotyczą one zarówno administracji państwowej, jak i samej koniunktury. Wyraźny wzrost pesymizmu widać też w odniesieniu do planowanych inwestycji w tym sektorze, który dotąd miał się całkiem dobrze.

W całym 2022 roku związani z branżą rolniczą producenci kupili o 17,3 procent mniej niż w 2021 nowych ciągników – wynika z zebranych na podstawie informacji z CEPiK przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych danych, ale jej zdaniem wynik ten i tak uznać należy za dobry.

– Trzeba jednak pamiętać, że rok 2021, pomimo pandemii, był dla branży stosunkowo dobry. Zarejestrowano wtedy w sumie ponad 14 tys. ciągników. Poprzednio porównywalny wynik notowany był w 2014 roku. Zatem tegoroczny poziom rejestracji, który wynosi 11 727 szt. i tak jest całkiem dobrym wynikiem – uważa Józef Dworakowski, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych.

Ocena administracji państwowej podczas ostatniego cyklu badania pogorszyła się. Ponad połowa badanych twierdzi, że obecne przepisy, prawo i podatki w zdecydowany sposób przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej (WYKRES 1). Obecnie odpowiedź tą wskazało 58,82% przedsiębiorców i jest to wynik o ponad 10 punktów procentowych wyższy niż w marcu br.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych

Jeżeli chodzi o koniunkturę, obecnie ponad 54% badanych przewiduje, że się ona pogorszy w niewielkim lub znacznym stopniu. W marcu br. pogorszenie koniunktury przewidywało ponad 65% badanych. (WYKRES 2). Zwiększył się natomiast odsetek odpowiedzi dotyczących pogorszenia sprzedaży we własnych firmach. Gorszego wyniku niż wiosną spodziewa się 45,59% respondentów (WYKRES 3) w stosunku do 34,62% w poprzednim cyklu badania.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 2 Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 3

Wzrost pesymizmu widać w odpowiedziach dotyczących planowanych inwestycji. I jest to bardzo wyraźne. W marcu br. niemal 29% przedsiębiorców planowało znaczne inwestycje, obecnie jest to już tylko 16,18% wskazań. Wzrósł także odsetek dotyczący rezygnacji z wcześniej zaplanowanych inwestycji. Wiosną ponad 19% firm zapowiadało rezygnację z inwestycji, obecnie jest to niemal 28% firm (WYKRES 4).Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 4

Indeks nastojów w branży

Wypadkową badania jest współczynnik obrazujący nastroje w branży. Wartość poniżej zera świadczy o przewadze nastrojów negatywnych i pesymistycznych. Tym razem, mamy do czynienia z przewagą odpowiedzi negatywnych co widać w wyniku indeksu. Ma on wartość ujemną, co oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. Pesymistyczne nastroje jeszcze się pogłębiają w stosunku do poprzedniego cyklu badania. Wartość indeksu spada o 0,68 punktu i obecnie przyjmuje wartość -2,22. Na spadek wartości indeksu największe znaczenie miały oceny planowanej sprzedaży w firmach i duży odsetek przewidywań, że będzie ona na niższym poziomie niż rok wcześniej oraz deklaracje o znacznym ograniczeniu planów inwestycyjnych.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 5

Źródło: Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych

Nastroje w branży rolniczej pogarszają się

Według przeprowadzonych przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych badań pogorszyła się ocena administracji państwowej. Ponad połowa pytanych twierdzi, że obecne przepisy, prawo i podatki w zdecydowany sposób przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej. Obecnie odpowiedź tą wskazało 58,82% przedsiębiorców i jest to wynik o ponad 10 punktów procentowych wyższy niż w marcu br.
Jeżeli chodzi o koniunkturę, obecnie ponad 54% badanych przewiduje, że pogorszy się ona w niewielkim lub znacznym stopniu. W marcu br. pogorszenie koniunktury przewidywało ponad 65% badanych. Zwiększył się natomiast odsetek odpowiedzi dotyczących pogorszenia sprzedaży we własnych firmach. Gorszego wyniku niż wiosną spodziewa się 45,59% respondentów w stosunku do 34,62% w poprzednim cyklu badania.
Wzrost pesymizmu widać w odpowiedziach dotyczących planowanych inwestycji. I jest to bardzo wyraźne. W marcu br. niemal 29% przedsiębiorców planowało znaczne inwestycje, obecnie jest to już tylko 16,18% wskazań. Wzrósł także odsetek dotyczący rezygnacji z wcześniej zaplanowanych inwestycji. Wiosną ponad 19% firm zapowiadało rezygnację z inwestycji, obecnie jest to niemal 28% firm.

– Na pewno w dużym stopniu odpowiada za to ogólna sytuacja ekonomiczna w kraju, jak również sytuacja międzynarodowa i wojna na wschodzie. Dotyczy to również rolników – w ten sposób wyniki badania komentuje prezes Józef Dworakowski.

Branża czeka na rozwój sytuacji

Podkreśla przy tym, że choć mamy za sobą dobry rok, jeżeli chodzi o zbiory, to ta niepewność jest widoczna i wielu rolników, tak jak przedsiębiorcy w innych branżach, czeka na rozwój sytuacji i wstrzymuje ewentualne decyzje dotyczące inwestycji. – Przewidywania przyszłości są niezwykle trudne. Pamiętajmy, że rolnictwo uzależnione jest w przeważającym stopniu od natury, która jest nieprzewidywalna. Do tego dochodzą kwestie rynkowe, ekonomiczne – zarówno w kraju jaki i zagranicą – tłumaczy. – Jeśli nic złego się nie wydarzy, pogoda będzie sprzyjać, rolnicy nie będą borykać się z suszą, powodzią, przymrozkami lub innymi problemami, kolejny rok, a także następne, powinny być dla branży jako rolnictwa pomyślne – prognozuje prezes Józef Dworakowski, wlewając do tej opinii odrobinę optymizmu: – Polska wieś od wielu lat się bardzo dynamicznie zmienia i nie ulega wątpliwości, że dzięki ciężkiej pracy, a także środkom, które rolnicy pozyskują z budżetu UE, poziom życia na wsi z każdym rokiem rośnie – uważa Józef Dworakowski.

Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych przeprowadziła to cykliczne badanie, które powtarzane jest co pół roku od czerwca 2014, w październiku i listopadzie 2022 roku. Efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży. Dane dotyczące zarejestrowanych nowych i używanych ciągników, a także przyczep, dotyczą dwóch podstawowych maszyn, jakie wykorzystywane są w produkcji rolnej. Stopień ich użycia, a co za tym idzie – liczba ich rejestracji, to podstawowy wskaźnik wzrostu bądź spadku mechanizacji produkcji rolnej w Polsce.

Leczenie osteopatyczne w Krakowie – co to jest i jak działa?

Leczenie osteopatyczne w Krakowie to jedna z najnowocześniejszych metod leczenia, która wykorzystuje naturalne siły organizmu do wyeliminowania bólu i stymulacji układu nerwowego. Osteopatia jest skuteczną metodą leczenia, która wykorzystuje techniki manualne, takie jak masaż, manipulacja, techniki oddechowe i inne techniki, aby pomóc pacjentowi osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie.

Leczenie osteopatyczne w Krakowie jest dostępne w wielu różnych placówkach medycznych, w tym w klinikach oraz w prywatnych gabinetach lekarskich. Osteopatia jest szeroko stosowana w leczeniu wielu różnych schorzeń, w tym bólu głowy, bólu pleców, artretyzmu, bólu stawów, bólu kręgosłupa i wielu innych. Osteopatia jest szczególnie skuteczna w leczeniu dolegliwości związanych z układem mięśniowo-szkieletowym, takich jak bóle stawów, bóle kręgosłupa i zmiany zwyrodnieniowe stawów.

Podczas leczenia osteopata wykorzystuje techniki manualne, takie jak masaż, manipulacja, techniki oddechowe i inne techniki, aby pomóc pacjentowi osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie. Osteopata może również wykorzystać techniki diagnostyczne, takie jak badanie palpacyjne, aby określić przyczyny bólu i zaproponować odpowiednie leczenie.

Osteopatia jest skuteczną metodą leczenia, która może pomóc w wielu różnych dolegliwościach. Leczenie osteopatyczne w Krakowie może być skutecznym sposobem na złagodzenie bólu i poprawę zdrowia. Osteopata może również pomóc pacjentowi w zrozumieniu i zarządzaniu jego problemami, co jest bardzo ważne w procesie leczenia.

Jeśli szukasz sprawdzonego Osteopaty sprawdź ofertę na stronie: https://osteohelp.pl/osteopatia/

Osteopata ortopedyczny Kraków – jakie są zalety tej metody leczenia?

Osteopata Kraków to lekarz specjalizujący się w leczeniu schorzeń i dolegliwości związanych z układem ruchu. Osteopatia to holistyczna metoda leczenia, która skupia się na całościowym podejściu do pacjenta i jego schorzenia. Osteopata w Krakowie wykorzystuje szeroki zakres technik terapeutycznych, w tym masaże, techniki manipulacyjne i techniki mobilizacyjne, aby pomóc pacjentowi w uzyskaniu pełnego zdrowia i dobrego samopoczucia.

Osteopata może pomóc w leczeniu wielu schorzeń, w tym bólu stawów, bólu pleców, bólu głowy, bólu mięśni, zaburzeń krążenia, chorób zwyrodnieniowych stawów, zaburzeń równowagi i koordynacji ruchowej, a także chorób związanych z układem nerwowym. Osteopata Kraków może również pomóc pacjentom w osiągnięciu lepszego zdrowia i samopoczucia poprzez zmianę nawyków żywieniowych i ćwiczeń fizycznych.

Główną zaletą osteopatii jest to, że jest to naturalna metoda leczenia, która nie wykorzystuje sztucznych leków lub zabiegów. Osteopata Kraków może skutecznie leczyć schorzenia bez użycia leków lub innych sztucznych środków. Ponadto, osteopata w Krakowie jest w stanie zapewnić pacjentom bardziej holistyczne i indywidualne podejście do leczenia. Osteopata może również pomóc pacjentom w zrozumieniu ich schorzenia i w dokonaniu właściwych wyborów dotyczących leczenia.

Podsumowując, osteopata może pomóc w leczeniu wielu schorzeń i dolegliwości. Jest to naturalna i holistyczna metoda leczenia, która może skutecznie przywrócić pacjentom dobre samopoczucie i zdrowie. Osteopata w Krakowie może również pomóc pacjentom w zrozumieniu ich schorzenia i w wyborze właściwego leczenia.

Jeśli szukasz sprawdzonego osteopaty sprawdź stronę: https://osteohelp.pl/osteopatia/

Wybierz odpowiedni gabinet fizjoterapeutyczny w Krakowie

Fizjoterapia to jedna z najbardziej popularnych metod leczenia, która służy do poprawy funkcjonowania organizmu i usprawnienia jego ruchu. Pomaga w leczeniu wielu dolegliwości i chorób, w tym bólów kręgosłupa, stawów, mięśni i innych dolegliwości narządów ruchu. Fizjoterapia jest szeroko stosowana w Krakowie, gdzie dostępnych jest wiele gabinetów fizjoterapeutycznych. Jak wybrać odpowiedni gabinet fizjoterapeutyczny w Krakowie?

Przede wszystkim ważne jest, aby wybrać gabinet, który oferuje usługi fizjoterapii na najwyższym poziomie. Powinieneś sprawdzić, jakiego rodzaju usługi oferuje gabinet, jakiego rodzaju sprzętu używa i jakiego rodzaju specjalistów posiada. Powinieneś również upewnić się, że gabinet jest wyposażony w nowoczesny sprzęt i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług.

Kolejną ważną rzeczą jest sprawdzenie, jakiego rodzaju terapie oferuje gabinet fizjoterapeutyczny. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet oferuje terapie manualne, terapie wykorzystujące technologię i sprzęt medyczny, a także czy oferuje terapie wspomagane przez komputer. Powinieneś również sprawdzić, czy gabinet oferuje inne rodzaje terapii, takie jak terapia ruchowa, terapia z zastosowaniem masażu i inne.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju specjalistów posiada gabinet. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet ma w swoim składzie fizjoterapeutów, którzy są wyposażeni w odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie. Ważne jest, aby wybrać gabinet, który ma w swoim składzie specjalistów o wysokich kwalifikacjach i doświadczeniu, ponieważ zapewni to najwyższy poziom usług.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju opinii ma gabinet fizjoterapeutyczny. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet ma dobre opinie od klientów i jakiego rodzaju doświadczenia mają inni pacjenci. Powinieneś również sprawdzić, czy gabinet posiada odpowiednie certyfikaty i jakiego rodzaju opinie ma wśród specjalistów.

Ostatnim krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju ceny oferuje gabinet. Powinieneś sprawdzić, jakie są ceny usług fizjoterapeutycznych w gabinecie oraz jakie są ceny innych usług oferowanych przez gabinet. Powinieneś również sprawdzić, jakie są ceny innych gabinetów fizjoterapeutycznych w Krakowie.

Podsumowując, wybór odpowiedniego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie wymaga dokładnego przemyślenia wszystkich aspektów, takich jak rodzaj usług, rodzaj specjalistów, rodzaj opinii i ceny. Ważne jest, aby wybrać gabinet, który oferuje usługi na najwyższym poziomie i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług.

Jeśli szukasz sprawdzonego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie, warto skorzystać z oferty zabiegów w Krakowskim Centrum Fizjoterapii i Osteopatii Osteohelp.

Klinika oferuje szeroki zakres usług fizjoterapeutycznych, w tym terapie manualne, terapie wykorzystujące technologię i sprzęt medyczny, a także terapie osteopatyczną. Centrum posiada w swoim składzie wykwalifikowanych specjalistów i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług. Ponadto oferuje konkurencyjne ceny usług fizjoterapeutycznych. Jeśli szukasz profesjonalnego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej https://osteohelp.pl/fizjoterapia/ .

Prezesi firm w Polsce pełni obaw o przyszłość

  • Prezesi w Polsce i na świecie są rekordowo pesymistycznie nastawieni do perspektyw gospodarki światowej – wynika z 26. dorocznego badania CEO Survey przeprowadzonego przez PwC.
  • 77% dyrektorów generalnych w Polsce i 73% globalnie przewiduje, że PKB światowej gospodarki spadnie w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
  • Polskich prezesów wyróżnia optymizm dotyczący perspektywy wzrostu przychodów ich własnych firm. Aż 49 % z nich (wobec 42% na świecie) twierdzi, że są „bardzo pewni” wzrostu sprzedaży swojej firmy.
  • Największe wyzwania dla prezesów w Polsce to inflacja, konflikty geopolityczne i niepewność makroekonomiczna. 77% z nich wymieniło inflację na 1 miejscu listy zagrożeń dla biznesu.
  • W odpowiedzi na kryzys polscy prezesi już podnieśli (77%) albo planują podnieść ceny produktów i usług (18%). Na świecie odpowiednio 51% podniosło, a 21% planuje podnieść.
  • Dyrektorzy generalni w Polsce i na świecie spodziewają się, że zmiany klimatyczne będą miały przede wszystkim wpływ na ich pozycje kosztowe – aż 80 % spodziewa się umiarkowanego, dużego i bardzo dużego wpływu na koszty.

Prezesi firm na całym świecie zmagają się z konsekwencjami zaburzeń makroekonomicznych i konfliktu w Ukrainie, który powoduje niepewność na całym świecie. Kadra zarządzająca w swoich organizacjach w pierwszej kolejności stawia czoła takim wyzwaniom jak zagrożenia geopolityczne, szalejąca inflacja i niestabilność gospodarcza. Jednocześnie dyrektorzy generalni są bardziej optymistyczni co do perspektyw swoich firm. Dostrzegają potrzebę zmian i myślą o krokach, które należy podjąć, aby je osiągnąć. Jest to optymistyczny znak, że kadra kierownicza znajduje sposoby na pokonanie obecnego kryzysu i zabezpieczenie działalności swoich firm w perspektywie długoterminowej.

“W Polsce inflacja budzi znacznie większe obawy niż na świecie. Mimo to polscy prezesi nie planują – podobnie jak ich światowi odpowiednicy – dużych redukcji zatrudnienia, ale za to chcą znacznie mocniej podnosić ceny swoich produktów i usług. Jeśli organizacje mają pozostać rentowne w dłuższej perspektywie, muszą inwestować w swoich ludzi i ciągłą transformację, zwłaszcza technologiczną. Dbałość o ludzi, wzmocnienie ich umiejętności i zaangażowania stają się priorytetem dla liderów biznesu” – mówi Michał Mastalerz, prezes PwC Polska

Największym wyzwaniem w najbliższym czasie dla prezesów firm w Polsce jest stan gospodarki światowej i krajowej. Ponad trzy czwarte (77%) dyrektorów generalnych w Polsce i 73% globalnie przewiduje, że wzrost gospodarczy na świecie spowolni w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Oczekiwania te stanowią zdecydowane odwrócenie sytuacji z ubiegłego roku, kiedy to 70% (68% w regionie) i 77% na całym świecie przewidywało poprawę sytuacji. Ubiegłoroczny optymizm, napędzany słabnącą globalną pandemią, został w 2022 r. zdławiony przez takie wstrząsy jak inwazja Rosji na Ukrainę, gwałtownie rosnące ceny energii i towarów oraz przyspieszający wzrost płac i cen towarów oraz usług.

Choć wśród kluczowych zagrożeń w perspektywie 12 miesięcy wymienia się inflację a w perspektywie pięciu lat konflikt geopolityczny, to prezesi i dyrektorzy generalni postrzegają inflację jako stosunkowo przejściowe zagrożenie. Podczas gdy aż 77% (wobec 55% w CEE i 40% na świecie) twierdzi, że ich firmy są na nią „bardzo narażone” w ciągu najbliższych 12 miesięcy, liczba ta w ciągu najbliższych pięciu lat spada do 44% (wobec 36% w regionie i 28 % na świecie). Ryzyko geopolityczne natomiast spada o zaledwie 8 punktów procentowych do 46%, co stanowi najwyższą pozycję w perspektywie pięcioletniej.największe zagrożenia dla biznesu

“W ostatnich latach wśród polskich prezesów obserwowaliśmy mniejszy apetyt na wprowadzenie gruntownych zmian, w porównaniu do ich koleżanek i kolegów zza granicy. Nieliczni wykorzystali czas na zmiany. Obecnie prezesi i prezeski firm w Polsce są coraz bardziej przekonani, że nadszedł czas na działanie. W odpowiedzi na kryzys obserwujemy ich zwiększone zaangażowanie i determinację do wykorzystania aktualnej sytuacji do transformacji ich firm. Zrozumiałe, że wśród obaw dominują zjawiska geopolityczne i wysoka inflacja. Mocno na liście priorytetów zyskała walka ze zmianami klimatycznymi” – mówi Mariusz Dziurdzia, partner i członek zarządu PwC Polska ds. rynku i klientów.

W odpowiedzi na krótkoterminowe wyzwania gospodarcze, prezesi firm w Polsce, podobnie jak ich koledzy z całego świata, podejmują działania mające na celu pobudzenie wzrostu przychodów i obniżenie kosztów. Aż 77% z nich (“tylko” 58% prezesów w naszym regionie) twierdzi, że zaczęło już wdrażać podwyżki cen – narzędzie, po które do tej pory sięgnęło zaledwie 51% globalnych dyrektorów. Jednocześnie prezesi firm globalnych i tych z Polski doskonale zdają sobie sprawę z możliwości wystąpienia zakłóceń w przyszłości: aż 54 % polskich szefów – znacznie więcej niż w naszym regionie (45%) i na całym świecie (prawie 40% ) uważa, że ich firmy nie będą w stanie utrzymać się na rynku za dekadę, jeśli będą podążać obecną ścieżką. Liderzy biznesowi są świadomi, że zagrożenia, przed którymi stoją, mają wręcz charakter bardzo poważny – a więc deklarują, że podejmą odpowiednie działania. W Polsce ten odsetek jest wyjątkowo wysoki.

“W zarządzaniu ryzykiem klimatycznym dziś znacznie bliżej nam do średniej światowej niż jeszcze dwa lata temu. Już widać wśród polskich prezesów rosnące zainteresowanie sprawami klimatu, zrównoważonego rozwoju czy transformacji energetycznej, chociaż podejmowanie konkretnych działań wciąż stanowi dla nich ogromne wyzwanie strategiczne. Cieszy, że 21% polskich dyrektorów generalnych zamierza w ciągu najbliższych 12 miesięcy zainwestować w dekarbonizację swoich modeli biznesowych. Ale jest o 10 pkt procentowych mniej niż deklaracje światowych prezesów. 15% szefów firm wprowadziło rozwiązanie zmniejszające emisji wobec 27% ich odpowiedników globalnie. Myślę jednak że tempo dekarbonizacji polskich firm będzie przyspieszać, zarówno w związku z pojawiającymi się regulacjami – np. Dyrektywą CSRD, jak i kryzysową transformacją energetyczną” – mówi Tomasz Barańczyk, lider inicjatyw ESG w Polsce, partner PwC Polska.

Dyrektorzy generalni zarówno w naszym kraju, jak i na całym świecie spodziewają się, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy zmiany klimatyczne będą miały wpływ – przede wszystkim na ich pozycje kosztowe. Aż 80 % spodziewa się umiarkowanego, dużego i bardzo dużego wpływu na koszty, a na łańcuchy dostaw (81% – jak połączymy te trzy poziomy wpływu).

O badaniu
PwC przebadało 4 410 dyrektorów generalnych w 105 państwach i regionach w październiku i listopadzie 2022 roku. Globalne i regionalne dane w niniejszym raporcie są ważone proporcjonalnie do nominalnego PKB państwa lub regionu, żeby zapewnić reprezentatywność opinii prezesów. Dane dotyczące poszczególnych branż i państw oparte są na nieważonych danych z pełnej próby 4 410 prezesów. W próbie znalazły się odpowiedzi 99 prezesów z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym 39 z Polski.

Aktualna sytuacja na rynku giełdowym, walutowym oraz surowcowym

Silnie – o 3,25 proc. – wzrósł wczoraj Nasdaq Composite (kurs akcji Meta Platforms będącej składnikiem tego indeksu wyskoczył w górę po publikacji wyników o 23,28 proc.). Indeks osiągnął najwyższy poziom od września ub.r. S&P 500 wzrósł o 1,47 proc. wychodząc na najwyższy poziom od sierpnia ub.r. Lekko spadła natomiast średnia przemysłowa Dow Jonesa (-0,11 proc.).

Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 spadała o 0,86 proc. (-0,88 proc. ok. godz. 9:35).
Na rynkach akcji w Azji i Oceanii lekko przeważały dziś niewielkie wzrosty głównych indeksów (najsilniej – o 0,99 proc. – zwyżkował dziś indyjski Sensex). Największy spadek – o 1,36 proc. – notował dziś w regionie Hang Seng.

W Europie dominowała tendencja do korygowania wczorajszego wyskoku w górę (DAX -0,94 proc., CAC 40 -0,68 proc.). Najwyższy poziom od 2014 roku osiągnął dziś grecki ATHEX Composite.

Spadały dziś rano również ceny akcji na GPW (WIG-20 -0,21 proc. ok. godz. 9:55). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe historyczne maksimum osiągnął dziś kurs akcji spółki Arctic Paper.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych spadła dziś rano poniżej poziomu 3,4 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu była dziś rano najniższa od sierpnia ub.r. (5,704 ok. godz. 9:30).

Cena kontraktów na gaz ziemny w US w USA (Henry Hub, NYMEX) utrzymywała się poniżej poziomu 2,5 USD/mmBtu (a więc 4-krotnie niżej niż w szczycie z sierpnia ub.r.) i osiągnęła dziś najniższy poziom od 2 lat. Lekko spadały dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,25 proc., Brent -0,24 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs euro wobec amerykańskiego dolara przekroczył wczoraj poziom 1,10 proc. wychodząc na najwyższy poziom od początku kwietnia ub.r., ale nie utrzymał tego zdobytego terytorium i dziś rano spadł poniżej poziomu 1,09 (-0,19 proc. ok. 9:15). Kurs USD/JPY wykazywał brak zmiany kursu. Czeska korona była dziś najsilniejsza względem euro od 2008 roku.

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,11 proc., USD/PLN +0,29 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara przekroczył wczoraj na chwilę – najwyższy od sierpnia ub.r. – poziom 24000 USA, ale później wrócił poniżej niego. Dziś rano kurs lekko spadał (-0,87 proc. ok. godz. 9:10).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Banki centralne zdecydowały

Huśtawka na głównej parze walutowej wróciła do punktu wyjściowego. Banki centralne nie zaskoczyły rynków swoimi decyzjami. Brak optymizmu w komunikatach powoduje, że wracają oczekiwania spowolnienia w gospodarce.

Bez niespodzianek w Europie

Zarówno Bank Anglii, jak i Europejski Bank Centralny dokonały ruchów dokładnie zgodnych z oczekiwaniami. W Wielkiej Brytanii główna stopa procentowa wzrosła z 3,5% na 4%. Z kolei EBC podniósł stopy procentowe z 2,5% na 3%. Mowa oczywiście o głównej stopie procentowej. Część analityków spodziewała się, że decydenci mogą sugerować się indeksami koniunktury i już teraz przygotowywać się na nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Widać to było jednak nie w samych decyzjach, ale w wystąpieniach po decyzji. Cykle podwyżek niby nie są definitywnie zakończone, ale da się wyczuć, że komunikaty stają się coraz ostrożniejsze. W tle z kolei Czesi utrzymali swoją główną stopę procentową na poziomie 7%, nie było to żadnym zaskoczeniem, gdyż kraj ten już jakiś czas temu wstrzymał cykl podwyżek stóp.

Reakcja walut

Inwestorzy, którzy wcześniej zawiedzeni decyzją FED przenosili swoje środki na drugą stronę oceanu, mogli nie spodziewać się, jak szybko nastąpi powrót. Decyzja EBC miała miejsce niecałą dobę później i byliśmy świadkami powrotu głównej pary walutowej na zbliżone poziomy jak przed decyzją FED. Wydawać by się mogło, że skoro wcześniej złoty był stabilny to i teraz będzie. Nic bardziej mylnego. Wczoraj polska waluta umocniła się względem euro o ponad 2 grosze, wybijając się z okolic 4,71 zł za euro. Dzisiaj od rana co prawda trwa ruch w drugą stronę i jeżeli będzie kontynuowany może się okazać, że znów trafimy w znajome regiony.

Ropa szuka dna

Teoretycznie wysokie stopy procentowe to coś, co ogranicza przez drogi kredyt działalność gospodarczą. W rezultacie brak dalszych wzrostów powinien sprzyjać wzrostowi na rynku ropy. Niestety mniejsze podwyżki stóp mają w sobie oczekiwania spowolnienia gospodarczego na świecie. Nic tak nie zmniejsza oczekiwanego popytu na czarne złoto jak zapowiedź spowolnienia lub nawet recesji. Do dołków z grudnia, czyli najniższego poziomu od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, brakuje jeszcze co prawda ponad 6 dolarów za baryłkę, ale trend spadkowy znów wyrysowuje się wyraźnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA -sytuacja na rynku pracy,
15:45 – USA – Indeks PMI dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Randkowicze na celowniku cyberprzestępców, Fałszywe aplikacje w Apple App Store

Eksperci z firmy Sophos namierzyli pierwsze złośliwe oprogramowanie, którego twórcom udało się obejść restrykcyjne protokoły bezpieczeństwa Apple i umieścić je w sklepie App Store. Cyberprzestępcy próbowali z jego pomocą namawiać użytkowników aplikacji randkowych do dokonania inwestycji w kryptowaluty w fałszywej aplikacji. Eksperci Sophos natychmiast powiadomili o tym firmy Apple i Google, które już usunęły aplikacje Ace Pro i MBM_BitScan ze swoich sklepów.

Oszustwa typu CryptoRom należą do jednych z najbardziej czasochłonnych i skomplikowanych działań podejmowanych przez cyberprzestępców. Działają oni według podobnego schematu: tworzą i prowadzą na Facebooku fałszywy profil bogatej osoby mieszkającej np. w Londynie, po czym szukają potencjalnych ofiar w serwisach i aplikacjach randkowych. W trakcie rozmowy proponują im inwestycje w kryptowaluty, sugerując pobranie specjalnej aplikacji jak Ace Pro lub MBM_BitScan. Pokrzywdzeni nie zdają sobie sprawy, że instalują na swoich smartfonach fałszywe oprogramowanie.

Generalnie bardzo trudno jest ominąć weryfikację bezpieczeństwa w App Store. Wcześniej cyberprzestępcy musieli przekonywać osoby korzystające z urządzeń Apple do instalowania specjalnego profilu konfiguracyjnego, który umożliwiał pobieranie aplikacji z niesprawdzonych źródeł. Był to sygnał alarmujący użytkowników, że coś jest nie w porządku. Wprowadzając złośliwe oprogramowanie do App Store, oszuści wyeliminowali ten problem i zwiększyli szansę na znalezienie potencjalnych ofiar. Trzeba pamiętać, że wielu ludzi po prostu ma zaufanie do bezpieczeństwa rozwiązań Apple – mówi Jagadeesh Chandraiah, starszy badacz zagrożeń w firmie Sophos.

Jak fałszywe aplikacje przeszły proces weryfikacji w App Store i Google Play?

Aplikacja Ace Pro w sklepie App Store figurowała jako skaner kodów QR. Po jej zainstalowaniu użytkownicy widzieli jednak interfejs umożliwiający zakup, wpłatę i wypłatę kryptowalut. Pieniądze ze wszystkich transakcji trafiały prosto w ręce cyberprzestępców. Na podobnej zasadzie w sklepie Google Play na platformie Android funkcjonowała aplikacja MBM_BitScan, znana też pod nazwą BitScan, która przypominała legalny japoński program do handlu cyfrowymi walutami.

Eksperci Sophos wskazują, że podczas procesu weryfikacji w sklepach należących do Apple i Google aplikacje te łączyły się legalnymi stronami internetowymi. Do przekierowania ruchu na fałszywe serwisy dochodziło dopiero po tym jak programy zostały udostępnione w sklepie wszystkim użytkownikom. Ponieważ ofiary dokonywały operacji finansowych wyłącznie w witrynach, do których odsyłała ich pobrana aplikacja, weryfikatorom Google trudno było wykryć oszustwo.

Lockdown, czyli nowe zabezpieczenie systemu iOS, nie pozwala na instalowanie na urządzeniu profili konfiguracyjnych. Dlatego przestępcy postanowili zmienić strategię i podjęli próbę prześlizgnięcia się przez proces weryfikacyjny App Store – tłumaczy Jagadeesh Chandraiah.

Oszustwa CryptoRom nabierają rozpędu

Przestępcy, którzy na cel wzięli użytkowników aplikacji randkowych, początkowo działali wyłącznie na terenie Azji. Obecnie ich ofiarami padają jednak także mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Europy. Według wyliczeń firmy Sophos, która śledzi i zgłasza oszustwa tego typu od dwóch lat, zyski cyberprzestępców stosujących przekręt na inwestycje w cyfrowe waluty można już liczyć w milionach dolarów.

Początkowo ofiary sądzą, że inwestycje są opłacalne. Jednak gdy chcą wypłacić środki, okazuje się, że nie ma ani wpłaconych pieniędzy, ani wypracowanych zysków. Podstawową zasadą jest zachowanie ostrożności. Jeśli oferta wydaje się podejrzana lub zbyt atrakcyjna, aby była prawdziwa, to najprawdopodobniej tak właśnie jest – dodaje Jagadeesh Chandraiah.

Zwolnienie lekarskie online od pracownika – gdzie sprawdzić, na ile zostało wystawione?

Udając się do lekarza stacjonarnie, można otrzymać e-zwolnienie, jeśli pacjent nie może czasowo świadczyć obowiązku pracy. W czasie wizyty zdalnej chory może uzyskać zwolnienie lekarskie online. Jak i gdzie pracodawca może zwolnienie L4 swojego pracownika sprawdzić? Gdzie szukać informacji o zwolnieniu i jakie dane widzi pracodawca?

Czym jest zwolnienie L4 elektroniczne i jak można je otrzymać?

Wraz z cyfryzacją polskiej ochrony zdrowia zaczęły pojawiać się elektroniczne odpowiedniki papierowych dokumentów, w tym recept, skierowań i zwolnień lekarskich. Elektroniczne L4 nie różnią się wiele od L4 papierowych, natomiast ich zaletą jest to, że zapisują się bezpośrednio w systemie i automatycznie trafiają do ZUS i pracodawcy. Łatwiejszy jest również wgląd do takich zwolnień, w tym nie tylko do tych wystawionych niedawno, ale również do tych starszych, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Obecnie elektroniczne zwolnienia lekarskie nie wymagają osobistej wizyty w przychodni – można otrzymać je od lekarza również na odległość, co jest ułatwieniem, gdy pacjent nie czuje się na siłach, by zgłosić się do przychodni. Zwolnienie L4 elektroniczne otrzymać można za pośrednictwem różnych portali medycznych, czego przykładem może być: https://l4online.pl/.

Pracodawca w tym przypadku nie będzie mieć wątpliwości, jak sprawdzić elektroniczne zwolnienie lekarskie pracownika, gdyż L4 online nie różni się od tego otrzymywanego stacjonarnie.

Jak sprawdzić elektroniczne zwolnienie lekarskie pracownika?

Wprowadzenie zwolnień elektronicznych niesie za sobą wiele udogodnień. Jednym z nich jest brak konieczności dostarczania papierowej wersji zwolnienia do pracodawcy, ponieważ informacja o L4 trafia do niego automatycznie. Pracownik musi jednak pracodawcę poinformować o swojej nieobecności, np. telefoniczne. Również pracodawca może sprawdzić zwolnienie lekarskie online pracownika, ponieważ wystawiane jest dokładnie na tym samym dokumencie elektronicznym.

Aby sprawdzić zwolnienie lekarskie pracownika, pracodawca musi jedynie zalogować się na swoje konto PUE ZUS. Jest to platforma ważna dla każdego przedsiębiorcy, który zatrudnia i nie zatrudnia pracowników, więc wszyscy doskonale ją znają. Na konto PUE ZUS pracodawcy w momencie wystawienia L4 przez lekarza trafia „okrojone” zwolnienie pracownika. Obsługa tego portalu jest bardzo intuicyjna, zatem nikt nie powinien mieć problemu ze sprawdzeniem informacji o zwolnieniach L4 swojej kadry.

Co widzi pracodawca na zwolnieniu L4 pracownika?

Jeśli pacjent zgłasza się do lekarza po L4, w tym zarówno te stacjonarnie wystawiane, jak i zwolnienie lekarskie online, wymagać może zachowania częściowej dyskrecji. Nie każdy chce informować swojego pracodawcę o rodzaju choroby, w związku z którą musi wziąć L4. Każdemu jednocześnie przysługuje ochrona danych osobowych, zatem do pracodawcy dociera tylko część informacji zawartych na zwolnieniu lekarskim pracownika. Są to informacje niezbędne dla prawidłowych rozliczeń kadrowo-księgowych, ale jednocześnie informacje te nie naruszają ochrony wrażliwych danych osobowych.

W swoim PUE ZUS pracodawca zatem będzie widzieć, na jak długo pracownik ma wystawione zwolnienie, gdyż jest to niezbędne, by prawidłowo wyliczyć między innymi stawkę wynagrodzenia chorobowego. Natomiast pracodawca nie zobaczy danych szczegółowych zwolnienia, w tym numeru statystycznego choroby pracownika. Pracownik może (jeśli ma ochotę) poinformować pracodawcę o szczegółach swoich problemów zdrowotnych osobiście, ale nie ma takiego obowiązku.

Praca na Śląsku — warto jej szukać nie tylko w Katowicach

Śląskie jest drugim w Polsce województwem pod względem najniższej stopy bezrobocia. Wyprzedza zarówno województwo małopolskie, jak i mazowieckie, ustępując miejsca jedynie wielkopolskiemu. Szukające pracy osoby koncentrują się na ofertach z Katowic – stolicy województwa. Czy to dobre posunięcie? Jak najbardziej – to właśnie tutaj znajdziemy najwięcej wakatów. Jednak specyficzna sytuacja województwa śląskiego sprawia, że czasami warto zainteresować się pracodawcami z odleglejszych miejscowości – może się to okazać łatwiejsze i znacznie bardziej opłacalne.

Konurbacja górnośląska – wszędzie blisko

Cechą charakterystyczną woj. śląskiego jest obecność na jej terenie tzw. konurbacji górnośląskiej, nazywanej także konurbacją katowicką. Jest to aglomeracja złożona z sąsiadujących z sobą miast, doskonale skomunikowanych i przechodzących jedno w drugie niemal bez stref granicznych. Z punktu widzenia osób dojeżdżających do pracy, jest to sytuacja idealna, umożliwia bowiem dotarcie na miejsce w stosunkowo niedługim czasie – dystans 60 km można pokonać nawet poniżej 40 minut – czyli znacznie szybciej, niż mieszkańcom Warszawy zajmuje przemieszczenie się między dzielnicami stolicy.

W skład konurbacji górnośląskiej wchodzi 19 miast, spośród których największa powierzchniowo jest Dąbrowa Górnicza a najludniejsze – Katowice. Pomiędzy miejscowościami wchodzącymi w skład klastra przebiegają liczne drogi – w tym autostrada A4 oraz DTŚ – Drogowa Trasa Średnicowa (popularnie nazywana deteeśką). Jeśli więc interesująca cię oferta wymaga dłuższej podróży, warto nadal ją rozważyć, z uwagi na łatwy dojazd.

Atrakcyjne ogłoszenia o pracę na terenie konurbacji górnośląskiej znajdziesz na na Gowork.pl –  w tym przypadku doskonale widać, jak wiele atrakcyjnych ofert pracy można znaleźć w Jaworznie. Analogicznej sytuacji można spodziewać się w pozostałych miastach należących do konurbacji.

Czy można znaleźć pracę w mniejszych miastach na Śląsku?

Praca czeka nie tylko w dużych miastach, wchodzących w skład konurbacji. Liczne duże firmy – zakłady produkcyjne, hale magazynowe, centra logistyczne – ulokowały się na obrzeżach, w mniejszych miejscowościach. Jeżeli więc poszukujesz zatrudnienia, zwracaj uwagę również na ogłoszenia dotyczące takich miast, jak Rybnik – niejednokrotnie znajdziesz tam bardzo ciekawe oferty – doskonale płatne, dopasowane do twoich kwalifikacji i oczekiwań, a ponadto łatwe w dotarciu, o czym można się przekonać tutaj.

Nie masz samochodu, a dojazd komunikacją publiczną jest niedogodny? Sprawdź szczegóły ogłoszenia o pracę – obecnie spora część zakładów pracy oferuje autobusy, dowożące pracowników do firmy i odwożące ich po skończonej dniówce.

Praca zdalna – rozwiązanie bliskie ideału

Współczesny świat oferuje możliwości, o których do niedawna nawet nam się nie śniło – także w obszarze rynku pracy. Należy do nich praca zdalna, czyli wykonywanie obowiązków z dowolnego miejsca, a także praca hybrydowa (w niektóre dni jesteś w siedzibie firmy, w inne pracujesz z domu).

Ogłoszenia m.in. o pracy zdalnej w śląskich firmach znajdziesz na tej podstronie – w tym przypadku na przykładzie Żor.

Home office pozwala na dodatkową oszczędność czasu, a także pieniędzy. To świetna opcja zwłaszcza dla mieszkańców maleńkich miejscowości, samotnych rodziców, osób niepełnosprawnych czy wysokowrażliwych oraz introwertyków, stale zmagających się z przebodźcowaniem. Umożliwia wykonywanie powierzonych przez pracodawcę zadań w dogodnym dla pracownika miejscu, czasami również bez określonych dobowych ram czasowych. Wymaga samodyscypliny i dobrej organizacji własnego czasu, ale jednocześnie pozwala na realizację zawodową i budowanie kariery w dogodny dla ciebie sposób, niezależnie od miejsca w kraju czy za granicą, w jakim obecnie się znajdujesz.

O 56,1% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2023 r.

O 56,1% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2023 r. Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Wartość Indeksu oznacza, że w styczniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 56,1% w porównaniu do stycznia 2022 r.

W styczniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 13,26 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 28,02 tys. rok wcześniej – jest to spadek o ok. 52,7%. W porównaniu do grudnia 2022 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 7,8%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w styczniu 2023 r. wyniosła 345,94 tys. zł i była niższa o 2,7% w relacji do wartości ze stycznia 2022 r. W porównaniu do grudnia 2022 r. była również niższa o 0,5%.

– Styczniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe potwierdza obserwowane już przez cały ubiegły rok zjawisko istotnego zmniejszenia popytu na kredyty mieszkaniowe. Jednak z uwagi na efekt niskiej bazy 2022 r., czyli porównania wartości Indeksu z 2023 r. do niższych wartości z 2022 r., sama wartość Indeksu może zacząć rosnąć w kolejnych miesiącach. Efekt ten jest już widoczny od września 2022 r. To, że indeks będzie rósł, nie będzie jeszcze oznaczało ożywienia popytu na rynku kredytów mieszkaniowych. Symptomem poprawy będzie dopiero dodatni odczyt indeksu. Warto również na bieżąco śledzić dwa komponenty Indeksu, tj. liczbę wnioskujących oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Na styczniową wartość Indeksu negatywnie wpłynęła istotnie mniejsza niż przed rokiem liczba wnioskodawców. W styczniu br. o kredyt wnioskowało 13,26 tys. osób, jest to mniej o prawie 53% niż w styczniu 2022 r., ale aż o 65% mniej niż w styczniu 2021 r. – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal wysokie stopy procentowe, utrzymane zaostrzone wymogi regulacyjne przy liczeniu zdolności kredytowej (bufor 5 p.p. oraz maksymalne 25 letni okres kredytowania) oraz obawy przed skutkami spowolnienia gospodarczego (prognoza PKB na poziomie oscylującym wokół zera) nadal ograniczają i będą w najbliższych miesiącach ograniczać popyt na kredyty mieszkaniowe. Negatywny trend mógłby się zmienić, gdyby istotnie zwiększyła się zdolność kredytowa, która z kolei zależy od czterech czynników: wysokości stóp procentowych, poziomu wynagrodzeń, cen nieruchomości i kosztów utrzymania. Na ten moment najbardziej prawdopodobny jest spadek cen nieruchomości, natomiast wynagrodzenia realnie od lata 2022 r. spadają, stopy procentowe raczej nie zostaną obniżone w najbliższym roku, a koszty utrzymania gospodarstw domowych, nawet przy spadku inflacji, będą jedynie mniej dynamicznie rosnąć – tłumaczy główny analityk Grupy BIK.

– W najbliższych kwartałach należy więc uważnie śledzić zachowanie cen nieruchomości zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, w przypadku ich spadku może być to bodźcem dla aktywacji popytu na kredyty mieszkaniowe. Jest jeszcze jeden czynnik, który w najbliższym okresie może negatywnie wpływać na popyt na kredyty mieszkaniowe. Jest nim planowany nowy rządowy program wsparcia nabywania mieszkań na kredyt z oprocentowaniem 2%. Bowiem część osób może wstrzymać się z decyzjami zakupowymi i sięganiem po kredyt do momentu uruchomienia programu. Natomiast po jego uruchomieniu może być to jeden z czynników pozytywnie oddziałujących na wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe – dodaje prof. Rogowski.

Polacy nie biorą kredytów hipotecznych, a w budowlance przybywa dłużników

Trudna sytuacja gospodarcza oraz wzrost stóp procentowych sprawiły, że coraz mniej Polaków decyduje się na zakup własnego lokum. Jak wynika z danych BIK, w 2022 r. gwałtownie spadła liczba i wartość zaciągniętych kredytów mieszkaniowych, odpowiednio o 51,4 proc. i 49,1 proc., w porównaniu z 2021 r. Zamrożenie na rynku nieruchomości dokucza nie tylko zainteresowanym własnym M, ale też firmom budowlanym, którym rosną koszty, a jednocześnie ubywa zleceń. W rezultacie w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, przybywa przedsiębiorstw budowlanych, które nie są w stanie terminowo płacić. Obecnie jest ich już niemal 50 tys. i mają łącznie ponad 5,8 mld zł długów. Na tle całej branży, jeden z wyższych przyrostów liczby dłużników, jak i kwoty zaległości notują deweloperzy.

Firmy, których działalność mieści się w ramach sekcji F (Budownictwo), w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmniejszyły zaległości w bankach i u kontrahentów – przeterminowane zobowiązania obniżyły się z 6 mld zł do 5,8 mld zł. W tym samym czasie przybyło jednak ponad 2 tys. przedsiębiorstw z finansowymi kłopotami. Obecnie jest ich już 49,5 tys.

– Wzrost liczby firm z problemami w branży budowlanej jest wynikiem dużego ograniczenia inwestycji zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. Bezpośredni wpływ na to miały trzy czynniki kosztotwórcze: po pierwsze wzrost cen materiałów budowlanych, po drugie pracy, a po trzecie energii. Ponadto negatywnie wpłynęła na to również obecna sytuacja makroekonomiczna związana m.in. z wojną w Ukrainie, która nasiliła niepewność i ograniczyła popyt. Firmy deweloperskie zmniejszyły liczbę planowanych inwestycji. Spadła też liczba wydawanych pozwoleń na budowę – komentuje prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Deweloperzy zwalniają tempo

Ubywa chętnych na kredyty mieszkaniowe. Podejmowaniu decyzji o zadłużeniu się na własne cztery kąty nie sprzyjają niższa zdolność kredytowa, niepewne czasy i pogarszająca się sytuacja gospodarcza. Polacy chcąc nie chcąc częściej wybierają wynajem, aby uniknąć potencjalnych kłopotów finansowych, jakie pociąga za sobą wzrost stóp procentowych. Naturalnym jest, że w efekcie ucierpiały przedsiębiorstwa, które świadczą usługi związane ze wznoszeniem budynków czy wykańczaniem wnętrz.Deweloperzy zwalniają tempo

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza informacji kredytowych BIK

– Pogłębienie problemów dotyczy firm budowlanych działających w branży: Realizacja projektów budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków (PKD 41). A szczególnie grupy, w której mieszczą się deweloperzy (PKD 41.10), w której rok do roku obserwujemy 19-proc. wzrost liczby niesolidnych płatników do 4,3 tys. i 11-proc. wzrost opóźnionych zobowiązań, do 1,3 mld zł. W sytuacji, gdy w całym budownictwie, w analogicznym okresie, liczba dłużników również wzrosła, ale jedynie o 5 proc., a kwota zaległości nawet spadła – o 3,5 proc. Powodem są m.in. niekorzystne zmiany na rynku mieszkaniowym, wywołane praktycznym zamrożeniem rynku kredytowego w następstwie zmniejszenia zdolności kredytowej Polaków. Banki udzieliły w zeszłym roku o 51,4 proc. mniej kredytów mieszkaniowych. W odpowiedzi na to deweloperzy ograniczyli realizację nowych projektów mieszkaniowych. Od stycznia do listopada 2022 r. rozpoczęto budowę 190,4 tys. mieszkań, tj. o 26,8 proc. mniej niż przed rokiem, w tym deweloperzy rozpoczęli budowę 108,3 tys. mieszkań (o 29,5 proc. mniej), a inwestorzy indywidualni 79,3 tys. (o 21,8 proc. mniej). W okresie jedenastu miesięcy 2022 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy 277,4 tys. mieszkań, tj. o 9,9 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2021 roku. Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali deweloperzy (188,8 tys., spadek o 0,5 proc. r/r) oraz inwestorzy indywidualni (84,3 tys., spadek o 26,5 proc.) – informuje prof. Waldemar Rogowski.

– Konsekwencje tych spadków przekładają się na rynek powoli, bo firmy budowlane w minionym roku wciąż jeszcze kończyły realizację wcześniej rozpoczętych projektów. W 2023 będzie już jednak inaczej, szczególnie, że hossa na rynku budowlanym zaowocowała pojawieniem się wielu nowych podmiotów, które nie zdołały zbudować jeszcze silnej pozycji rynkowej – zauważa Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

W przypadku firm zajmujących się Robotami specjalistycznymi (PKD 43) czyli przygotowujących grunt pod budowę, wykonujących różnego rodzaju instalacje oraz prace wykończeniowe takie jak tynkowanie czy malowanie – w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor również przybyło niesolidnych płatników (wzrost o 4,6 proc. r/r, o 1,3 tys. do 30,2 tys. przedsiębiorstw), ale już ich przeterminowane zadłużenie spadło z 1,43 do 1,28 mld zł.Deweloperzy zaległości

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza informacji kredytowych BIK

O trudnym położeniu branży dowiadujemy się także z cyklicznego badania Skaner MŚP, przeprowadzonego dla BIG InfoMonitor. O pogorszeniu swojej sytuacji finansowej informuje 47 proc. małych i średnich przedsiębiorców, z czego wśród reprezentantów budownictwa aż 61,2 proc.[footnoteRef:1] [1: Badanie wykonane przez Keralla Research w ramach projektu „Skaner MŚP”, prowadzonego co kwartał na próbie N=500 mikro, małych i średnich firm. Technika wywiady telefoniczne. Termin: grudzień 2022 r.]

2022 był dla budownictwa najgorszym rokiem od lat 90

To, że rok 2022 był dla branży niezwykle wymagający potwierdza także analiza Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Eksperci ocenili, że rok 2022 można uznać za jeden z najtrudniejszych w historii polskiego budownictwa od lat 90. XX wieku. Upłynął on bowiem pod znakiem rekordowych kosztów, spadku nowych inwestycji i dużej niepewności. Autorzy publikacji przedstawili także prognozy na przyszłość, które niestety nie napawają optymizmem, bo nie wszystkie podmioty są gotowe na pogorszenie koniunktury inwestycyjnej. Mowa tu głównie o mniejszych przedsiębiorstwach wykonawczych skoncentrowanych na wąskich segmentach rynku budowlanego oraz małych firmach podwykonawczych, dla których malejące przychody i wysokie koszty mogą być trudnym do pokonania wyzwaniem. Pogorszenie kondycji finansowej takich podmiotów prawdopodobnie przełoży się na dalszy wzrost liczby niewypłacalności w segmencie budownictwa w 2023 r.[footnoteRef:2]. [2: Polski Związek Pracodawców Budownictwa, „Sektor budownictwa: podsumowanie roku 2022 i prognozy na rok 2023”]

– Zdajemy sobie sprawę, że 2023 będzie sprawdzianem dla wielu firm i niestety spodziewamy się zwiększenia liczby niesolidnych dłużników w naszej bazie. Sytuacja jest niepewna, bo – pomijając kryzys gospodarczy – właściciele biznesów będą musieli zmierzyć się także z nowymi przepisami dot. naliczania składek oraz podatków. Już i tak trudne do ponoszenia koszty prowadzenia biznesu mogą ponownie wzrosnąć, a przy obecnych cenach za media, podwyżce płacy minimalnej i inflacji, nadchodzące zmiany mogą przesądzić o przyszłości wielu firm – komentuje Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Badanie wykonane przez Keralla Research w ramach projektu „Skaner MŚP”, prowadzonego co kwartał na próbie N=500 mikro, małych i średnich firm. Technika wywiady telefoniczne. Termin: grudzień 2022 r.

Kolejne komputery dla dzieci uchodźców od branży cyfrowej. Sprzęt pomoże m.in. w nauce zdalnej

Wysokiej klasy laptopy, dodatkowo wyposażone w niezbędne do pracy i nauki oprogramowanie, otrzymają dzieci ukraińskich uchodźców. To efekt kolejnej odsłony akcji, jaką od kilku miesięcy organizuje Związek Cyfrowa Polska. Tym razem sprzęt przekazała grupa AB we współpracy z Hewlett Packard Enterprise.

Choć komputery miały już wcześniej właścicieli, wszystkie są w pełni sprawne i mogą jeszcze latami służyć nowym właścicielom. – Dbamy o to, aby każdy przekazywany laptop był w jak najlepszej kondycji. Sprzęt przekazujemy do serwisu, czyścimy go i przygotowujemy do pracy. Każdy komputer zawiera wgrany system operacyjny oraz pakiet Microsoft Office – zaznacza Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

To już kolejna odsłona akcji Szkoła dla Was, od wiosny realizowana pod egidą Ministerstwa Edukacji i Nauki. Cyfrowa Polska odpowiada za technologiczny wymiar wsparcia dzieci uchodźców. Jak przekonuje Michał Kanownik, sprzęt komputerowy jest przede wszystkim niezbędny do nauki, ale może też służyć rozrywce, która w warunkach ucieczki przed wojną jest przecież niezwykle potrzebna.

Do tej pory przekazano niemal 1000 sztuk sprzętu komputerowego. Ostatnią transzę dostarczyła grupa AB oraz Hewlett Packard Enterprise. – Jesteśmy firmą technologiczną i wiemy, jak dużą rolę w codziennym funkcjonowaniu odgrywa dostęp do Internetu i komputera, jak ważna jest stała praca nad zmniejszaniem wykluczenia cyfrowego. Przekazanie laptopów potrzebującym to dla nas naturalny gest i oczywistość – komentuje Paweł Świsulski z AB.

Z kolei Maciek Szcześniak, Global Vice President and General Manager Small and Medium Business Segment w Hewlett Packard Enterprise, dodaje, że wsparcie biznesu jest w tej sytuacji niezbędne: – Kiedy rok temu nasi sąsiedzi z Ukrainy znaleźli się w trudnej sytuacji, pracownicy HPE pospieszyli z pomocą. Zbieraliśmy dary i datki na rzecz uchodźców. Pomagaliśmy w zakwaterowaniu, transporcie, załatwianiu wszelkich formalności. Poprzez Fundację HPE wpłaciliśmy w sumie milion dolarów, aby wesprzeć potrzebujących. Cieszymy się, że mogliśmy także włączyć się w akcję Związku Cyfrowa Polska i przekazać komputery, które pomogą ukraińskim dzieciom utrzymać kontakt ze światem i umożliwić kontynuację edukacji. Innowacje technologiczne mogą mieć duży wpływ na jakość życia i pracy uchodźców – zaznacza Maciek Szcześniak.

Akcja wciąż trwa. Przedstawiciele Związku Cyfrowa Polska zachęcają do dołączenia wszystkie firmy, które chcą wesprzeć młodych ukraińskich uchodźców. Zgłoszenia przyjmowane są pod adresem [email protected].

Grupa VRG w styczniu ze wzrostem sprzedaży o 11,9 proc. r/r

Sprzedaż Grupy VRG osiągnęła w styczniu 2023 wartość 91,8 mln zł, o 11,9 proc. więcej, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Spółka zanotowała wzrost przychodów w obu segmentach. Popyt na towary Grupy był napędzany przez poświąteczne wyprzedaże oraz rosnący ruch w sklepach stacjonarnych.

Kolejny dobry miesiąc po rekordowym okresie świątecznym ma za sobą segment jubilerski Grupy, który osiągnął w styczniu sprzedaż o wartości 42,1 mln zł (o 15 proc. więcej niż w roku ubiegłym). Sprzedaż w segmencie odzieżowym była o 9,3 proc. wyższa r/r i miała wartość 49,8 mln zł.

– W styczniu mieliśmy dobre wyniki, jeśli chodzi o sprzedaż w obu naszych segmentach. Grupa dobrze wykorzystała okres intensywnych, poświątecznych wyprzedaży. W tym roku wcześniej zaczęliśmy wprowadzać do sprzedaży nowe kolekcje, a ich pierwsze elementy można już zobaczyć w naszych salonach. Wzrost sprzedaży segmentu odzieżowego pokazuje, że oferty naszych marek zostały dobrze przyjęte przez klientów – komentuje Janusz Płocica, prezes zarządu VRG.

Marża Grupy w styczniu 2023 wyniosła 50,4 proc. (o 0,1 p.p. mniej niż w roku ubiegłym). Kanały online odpowiadały w tym czasie za 14,5 proc. sprzedaży (w porównaniu z 22,4 proc. rok wcześniej).

– Poza wysokimi przychodami warto podkreślić wysoki poziom marży, który zdołaliśmy utrzymać pomimo licznych promocji i wyprzedaży poświątecznych. Dotyczy to zarówno segmentu jubilerskiego, jak i fashion. W styczniu obserwowaliśmy rosnący ruch w sieci stacjonarnej, przy jednoczesnym spadku udziału kanału online. W kolejnych tygodniach i miesiącach będziemy monitorować czy mamy do czynienia ze stałym trendem w zmianie zachowań naszych klientów – dodaje Janusz Płocica.

Zmieniasz pracę? Możesz dostać nawet 300 zł mniej z ostatniej wypłaty

Zmian podatkowych dotyczących pracowników ciąg dalszy – tym razem dotyczą one osób zmieniających pracę. Od 2023 roku ostatnia pensja od poprzedniego pracodawcy będzie niższa nawet o ponad 300 zł! Nie dotyczy to osób na umowie zlecenie.

1 stycznia 2023 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o PIT. Według niej po ustaniu stosunku prawnego pracodawca wyliczając pensję pomija oświadczenia i wnioski złożone uprzednio przez podatnika, które mogą mieć wpływ na jej wysokość. Nie dotyczy to jedynie oświadczeń o:

  • rezygnacji z ulgi dla młodych,
  • rezygnacji ze stosowania pracowniczych kosztów uzyskania przychodów,
  • rezygnacji ze stosowania 50% kosztów uzyskania przychodów.

Oznacza to, że pracodawca musi pominąć oświadczenia w ostatniej pensji pracownika, jeżeli jest ona wypłacana później niż w ostatnim dniu zatrudnienia. Dotyczy to na przykład osób, które zakończyły pracę 31. dnia miesiąca, ale wypłatę otrzymują na konto „z dołu”, czyli do 10. dnia kolejnego miesiąca.

Wśród oświadczeń, które będą przez pracodawcę pomijane, jest formularz PIT-2. Umożliwia on stosowanie kwoty zmniejszającej podatek, która w przypadku zatrudnienia u jednego pracodawcy wynosi 300 zł. Drugi wniosek tracący ważność jest związany z podwyższonymi kosztami uzyskania przychodów w przypadku zatrudnienia poza miejscowością zamieszkania. W ostatniej wypłacie zmniejszenie kosztów uzyskania przychodów do wysokości standardowej oznaczać będzie pensję niższą o 6 lub 16 zł w zależności od progu podatkowego. Oznacza to wypłatę niższą łącznie o nawet 316 zł

Co ciekawe, przepisy te nie dotyczą umowy zlecenia. W interpretacji indywidualnej z 25 stycznia 2023 roku (0114-KDIP3-2.4011.1112.2022.1.MN), Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej objaśnia, że stosunek prawny w przypadku umowy zlecenia trwa do momentu wykonania świadczeń, do których zobowiązały się strony. Ponieważ ostatnim świadczeniem do jakiego zobowiązał się zleceniodawca jest zapłata wynagrodzenia, stosunek prawny umowy zlecenia kończy się w momencie ostatniej wypłaty. W związku z tym w ostatniej wypłacie z tytułu umowy zlecenia nadal należy stosować kwotę wolną od podatku.

Mateusz Boguszewski, Kierownik Działu Finansowego w firmie inFakt

Czy potrzebujemy większej inflacji, aby uzyskać więcej inwestycji przedsiębiorstw?

  • Do 2019 roku globalna dezinflacja spychała w dół inwestycje przedsiębiorstw.
  • Jednak od 2020 roku powrót inflacji nie zdołał odwrócić tego trendu.
  • Jest to paradoksalne, ponieważ przedsiębiorstwa nigdy nie miały tak dobrze pod względem marży zysku netto, zwrotu z zaangażowanego kapitału, kosztów finansowania i efektywnego opodatkowania zysków.
  • Zamiast tego, CAPEX został zdominowany przez akumulację gotówki, wykup akcji i dywidendy. Obok lepkich długoterminowych oczekiwań inflacyjnych, rosnąca koncentracja (siła rynkowa) i czynniki subiektywne są najbardziej wiarygodnymi wyjaśnieniami słabości inwestycji.
  • Jeśli ta słabość będzie się utrzymywać, może mieć wpływ na inflację.

Do 2019 roku globalna dezinflacja spychała w dół inwestycje przedsiębiorstw; jednak od 2020 roku inflacja nie zdołała podnieść inwestycji przedsiębiorstw

Zmiany w inflacji odzwierciedlają popyt i podaż. Zatem, gdy globalna inflacja przyspiesza – jak to ma miejsce od połowy 2020 roku – należy zadać pytanie, czy popyt czy podaż powoduje takie przyspieszenie. Niewątpliwie odpowiedź decydentów na kryzys Covid-19 – czyli wymieszanie łatwej polityki pieniężnej z ekspansywną polityką fiskalną – miała na celu pobudzenie popytu i udało się to zrobić. Niewątpliwie również kryzys Covid-19, a następnie wojna na Ukrainie, zakłóciły globalne łańcuchy dostaw. Ale poza tymi dobrze znanymi i szeroko komentowanymi czynnikami, co z inwestycjami przedsiębiorstw? Czy odgrywały one lub mogą odgrywać rolę we wspieraniu inflacji poprzez ograniczanie podaży?

Aby rzucić nieco światła na tę ważną kwestię, Allianz Trade przeanalizował relację pomiędzy inflacją zasadniczą w OECD a globalnymi inwestycjami przedsiębiorstw netto. Przez inflację zasadniczą w OECD rozumiemy roczną stopę zmiany wskaźnika cen wszystkich pozycji w OECD. Przez globalne inwestycje przedsiębiorstw netto rozumiemy zagregowany stosunek CAPEX netto do EBITDA składników globalnych indeksów rynkowych Refinitiv (patrz załączniki 1 i 2). Przez CAPEX netto rozumiemy wydatki kapitałowe (CAPEX) minus amortyzacja.[i]

Dla spółek niefinansowych z wyłączeniem zasobów, wskaźnik CAPEX netto do EBITDA spadł z 50% w 1980 roku do -4,5% w I kw. 2021 roku. W IV kw. 2022 roku był bliski 0%. Od 1979 do 2019 roku wskaźnik inflacji zasadniczej w OECD konsekwentnie przewodził wskaźnikowi CAPEX netto do EBITDA o cztery kwartały. W tym okresie 1 pp rocznej inflacji był wart średnio – cztery kwartały później – 3,2 pp CAPEX netto do EBITDA. Bez żadnych wątpliwości testy przyczynowości Grangera wskazują, że w ciągu tych czterech dekad przyczynowość przebiegała od inflacji do inwestycji przedsiębiorstw (a nie odwrotnie). Innymi słowy, jeśli ktoś chciałby mieć więcej inwestycji, powinien najpierw życzyć sobie większej inflacji.

Przy globalnym wzroście inflacji z 0,9% do 10,4% od połowy 2020 roku, gdyby przeszłość była jakąkolwiek wskazówką na przyszłość, wskaźnik CAPEX netto do EBITDA powinien był skoczyć do około 20% do końca 2022 roku, a do końca 2023 roku powinien osiągnąć około 30%. Ale na razie nie widać większych inwestycji (Rysunek 1).

Rysunek 1 – (Zerwany) związek pomiędzy inflacją a wskaźnikiem CAPEX netto do EBITDA: oczekiwanie na Godotazwiązek pomiędzy inflacją a wskaźnikiem CAPEX netto do EBITDA

[Estimation period = Okres szacowania; Estimate based on OECD annual inflation rate, lagged 4 quarters = Szacunek oparty na rocznej stopie inflacji w OECD, opóźniony o 4 kwartały; World-Non-financials, excl. resources Net CAPEX to EBITDA ration = Świat – spółki niefinansowe, z wyłączeniem zasobów, stosunek CAPEX netto do EBITDA, rhs = prawa skala; Dec = grudzień]

Źródło: Refinitiv/Allianz Research

Przedsiębiorstwa nigdy nie miały tak dobrze

To, że przedsiębiorstwa niefinansowe wykazują obecnie tak niską skłonność do inwestowania jest dość paradoksalne, ponieważ nigdy nie miały tak dobrze od momentu rozpoczęcia dezinflacji w 1980 roku. Od tego czasu, niezależnie od pewnych wahań cyklicznych, marże zysku netto wzrosły, koszt zadłużenia przed opodatkowaniem spadł, podobnie jak efektywne opodatkowanie zysku.

Jeśli chodzi o wzrost marży zysku netto, można go zaobserwować nie tylko na najwyższym zagregowanym poziomie, ale także w ośmiu z dziesięciu sektorów, przy czym jedynym wyjątkiem jest telekomunikacja i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Jest on szczególnie wyraźny w czterech sektorach: energetycznym, surowców podstawowych, materiałów podstawowych i spółek przemysłowych.

Wzrost marży zysku netto wyjaśnia wzrost zwrotu z zaangażowanego kapitału (stosunek EBITDA do aktywów ogółem). Tu znów wyróżnia się energetyka, surowce podstawowe i materiały podstawowe.

To, że koszt długu przed opodatkowaniem (nominalne stopy procentowe) spadł, przynajmniej do połowy 2021 roku, nie wymaga udokumentowania. Ale na pewno było to bodźcem do zwiększenia wskaźnika dźwigni kapitałowej (ze 153% do 191,4%). Tylko jeden sektor (spółek przemysłowych) wykazuje spadek wskaźnika dźwigni kapitałowej.

Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do stóp rynkowych, dorozumiana średnia stopa procentowa płacona przez przedsiębiorstwa prawie nie wzrosła od połowy 2021 roku, podczas gdy zwrot z zaangażowanego kapitału zyskał około 2 pp do 11% i nadal znajduje się znacznie powyżej stóp rynkowych. Innymi słowy, lewarowanie kapitału własnego pozostało opłacalne.

Wreszcie, efektywna stopa opodatkowania zysków spadła z 35,2% do 24,1% dochodu podlegającego opodatkowaniu w każdym sektorze z wyjątkiem energetyki.

Połączenie rosnącego zwrotu z zaangażowanego kapitału, malejącego kosztu długu przed opodatkowaniem, rosnącej dźwigni finansowej i malejącej efektywnej stopy opodatkowania zysków spowodowało wzrost zrealizowanej stopy zwrotu z kapitału we wszystkich sektorach, a najbardziej w sektorze energetycznym, zasobów podstawowych i materiałów podstawowych (Rysunek 2).

Rysunek 2 – Wkład w zmianę zwrotu z kapitału własnego od 1999 roku.[ii]

Wkład w zmianę zwrotu z kapitału własnego od 1999 roku[Return on equity = Zwrot z kapitału własnego; Effective taxation effect = Efektywny efekt podatkowy; Economic profitability effect = Efekt opłacalności ekonomicznej; Leverage effect = Efekt dźwigni]

Źródło: Refinitiv/Allianz Research

Dość znamienne jest, że dzięki tak korzystnym trendom w swoich czynnikach sprawczych, zwrot z kapitału własnego (średnia z ośmiu sektorów na IV kw. 2022 r.: 15,6%; mediana: 16,1%; minimum: 7,1%; maksimum: 23,1%) z reguły znacznie przekracza trendowe tempo wzrostu nominalnej sprzedaży (6% rocznie w ujęciu USD). Ostatnio, jak już widzieliśmy, wzrosła lukrowana inflacja – która jest zazwyczaj korzystna dla zysków i inwestycji.

Im wyższy zwrot z kapitału własnego po opodatkowaniu, tym mniejszy CAPEX netto: gdzie więc podziały się te pieniądze?

Jeszcze bardziej paradoksalnie, spadek skłonności do inwestowania był najbardziej widoczny w sektorach, które odnotowują najwyższe zwroty z kapitału własnego: energetyce, zasobach podstawowych, materiałach podstawowych i spółek przemysłowych (Rysunek 3).

Rysunek 3 – Zmiana wskaźnika CAPEX netto do EBITDA w okresie od III kw. 2020 roku do IV kw. 2022 roku oraz zwrotu z kapitału własnego na IV kw. 2022 roku.

Zmiana wskaźnika CAPEX netto do EBITDA

[Net CAPEX-to-EBITDA ratio = Wskaźnik CAPEX netto do EBITDA; Return on equity = Zwrot z kapitału własnego; Utilities = Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej; Telecommunications = Telekomunikacja; Consumer discretionary = Dobra luksusowe; Consumer staples = Dobra podstawowe; Health care = Ochrona zdrowia; Industrials = Spółki przemysłowe; Basic materials = Materiały podstawowe; Technology = Technologia; Basic resources = Surowce podstawowe; Energy = Energetyka]

Źródło: Refinitiv/Allianz Research

Skoro spółki korzystały z idealnych warunków do osiągania zysków i pożyczania pieniędzy, ale – jednocześnie – wykazywały malejącą skłonność do inwestowania w dobra kapitałowe, to jak w takim razie angażowały swoje środki? Gromadząc gotówkę, odkupując własne akcje i wypłacając dywidendy. Ujemna korelacja pomiędzy, z jednej strony, wykupem akcji lub dywidendami, a z drugiej strony CAPEXem netto, jest bardzo zbliżona do korelacji pomiędzy CAPEXem netto a akumulacją gotówki (Rysunek 4).

Rysunek 4 – Zmiana wskaźnika CAPEX netto do EBITDA od 3 kw. 2020 roku do 4 kw. 2022 roku oraz akumulacja gotówki na 4 kw. 2022 roku

Zmiana wskaźnika CAPEX netto do EBITDA

[Net CAPEX-to-EBITDA ratio = Wskaźnik CAPEX netto do EBITDA; Cash accumulation-to-EBITDA = Akumulacja gotówki do EBITDA; Utilities = Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej; Consumer discretionary = Dobra luksusowe; Consumer staples = Dobra podstawowe; Health care = Ochrona zdrowia; Industrials = Spółki przemysłowe; Basic materials = Materiały podstawowe; Technology = Technologia; Basic resources = Surowce podstawowe; Energy = Energetyka]

Źródło: Refinitiv/Allianz Research

Rosnąca siła rynkowa i mantra finansów przedsiębiorstw to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia słabości inwestycji

Nie jest zbyt trudno zaproponować wiarygodne teorie zmniejszonej skłonności przedsiębiorstw do inwestowania. Znacznie trudniej jest określić ilościowo wpływ czynników potencjalnie wyjaśniających ten stan rzeczy.

Pozytywnie, za Nicolasem Crouzetem i Janice Eberly, można stwierdzić, że w dzisiejszym świecie trudno mierzalne aktywa niematerialne coraz częściej zastępują łatwo mierzalne aktywa materialne.[iii] Kapitał niematerialny obejmuje wydatki na badania i rozwój, patenty, oprogramowanie, formuły chemiczne, bazy danych, wartość artystyczną, szkolenia pracowników, procesy projektowe i rozpoznawalność marki. Gdyby teoria ta była prawdziwa, sugerowałaby, że inwestycje przedsiębiorstw są niedoszacowane. Założenie dotyczące kapitału niematerialnego trudno jednak pogodzić z faktem, że sektory doświadczające najniższej skłonności do inwestowania w aktywa materialne nie są tymi, które powinny mieć największe zapotrzebowanie na aktywa niematerialne (Rysunek 3).

W mniej pozytywnym tonie, za Thomasem Philipponem[iv] i Luigim Zingalesem[v], można argumentować, że „zła” koncentracja (nadmierna siła rynkowa) nie jest zachętą do inwestowania. Philippon eksponuje argument koncentracji zasadniczo w przypadku USA. Ponieważ akcje amerykańskie stanowią 51,5% globalnego indeksu akcji Refinitiv (wobec 14,3% dla rynków wschodzących i 10,5% dla EMU), warto się nad tym zastanowić. Niestety, Refinitiv nie dostarcza indeksów Herfindahla-Hirschmana, klasycznych metryk koncentracji wykorzystywanych przez ekonomistów. Jeśli domyślnie, jak w Tabeli 1, spojrzymy na średnią sprzedaż według składników indeksu, to globalny sektor energetyczny wygląda na najbardziej skoncentrowany ze wszystkich. Jest on również tym, który charakteryzuje się najniższą skłonnością do inwestowania. Według Gutiérreza i Philippona „zwiększone myślenie krótkoterminowe” jest kolejnym najbardziej wiarygodnym wyjaśnieniem słabości inwestycji.[vi] Przedsiębiorstwa mogą:

  • Ustalić docelową stopę zwrotu z kapitału własnego na poziomie tak wysokim, że prowadzi to do odrzucenia wielu projektów inwestycyjnych.
  • Zdawać sobie sprawę, że dźwignia finansowa zwiększa zmienność zwrotu z zaangażowanego kapitału i tym samym ryzyko spadku zwrotu z kapitału własnego (stąd gromadzenie środków pieniężnych).
  • Spodziewać się, że otoczenie nie pozostanie tak dobre, jak jest obecnie (niższa marża zysku, wyższe stopy procentowe, wyższe stawki podatkowe).
  • Starać się inwestować w zielone technologie na dużą skalę.
  • Priorytetowo traktować krótkoterminową maksymalizację wartości dla akcjonariuszy poprzez dywidendy i wykup akcji.

Czy nie widzimy lasu (lepkie długoterminowe oczekiwania inflacyjne) za drzewami (zmienna obserwowana inflacja)?

Może być również tak, że wzrost obserwowanej inflacji nie jest jeszcze na tyle wyraźny i trwały, aby spowodować wzrost oczekiwań inflacyjnych na tyle duży, aby uzasadnić wzrost inwestycji, a tym samym przyszłej podaży (Rysunek 5). Przy tym założeniu perspektywy dla inwestycji i inflacji musiałyby się pogorszyć (inwestycje zbyt niskie, inflacja zbyt wysoka), zanim nastąpiłaby poprawa (wyższe inwestycje, niższa inflacja).

Rysunek 5 – Obserwowana inflacja i szacowane długoterminowe oczekiwania inflacyjne[vii]

Obserwowana inflacja i szacowane długoterminowe oczekiwania inflacyjne

[Total OECD all items annual inflation rate = Roczna stopa inflacji dla wszystkich pozycji w OECD; Estimated long-term inflation expectations = Szacowane długoterminowe oczekiwania inflacyjne; Dec = grudzień]

W krótkim okresie akumulacja gotówki, wykup akcji i wypłata dywidendy niewątpliwie przyczyniają się do wspierania wartości dla akcjonariuszy – wynika z analiz Allianz Trade. Jednak w długim okresie takie strategie nie są trwałe, choćby dlatego, że – przy zachowaniu wszystkich innych czynników – słabość inwestycji nie pomoże w ujarzmieniu inflacji. Przy rekordowo wysokich marżach zysku netto, zwrocie z zaangażowanego kapitału, zwrocie z kapitału własnego i dźwigni kapitałowej oraz efektywnych stopach podatkowych i stopach procentowych na rekordowo niskim poziomie lub w jego pobliżu, inwestorzy kapitałowi powinni zadać sobie pytanie: czy może być jeszcze lepiej? Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie nie.

Globalne sektory akcji notowanych na giełdzie

Tabela 1 – Globalne sektory akcji notowanych na giełdzie: taksonomia, liczba składników i średnia sprzedaż netto

III kwartał 2022 r. Składniki Średnia sprzedaż netto (w mld USD)
Spółki niefinansowe 5.186 8,2
Spółki niefinansowe, bez zasobów 4.759 7,5
Technologia 530 8,1
Telekomunikacja 195 10,4
Ochrona zdrowia 445 7,2
Spółki przemysłowe 1.295 5,8
Dobra luksusowe 1.000 8,6
Dobra podstawowe 561 8,5
Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej 334 7,7
Materiały podstawowe 515 6,2
Zasoby podstawowe 307 6,3
Energetyka 313 20,8 313 20,8

Źródło: Refinitiv/Allianz Research

Akcje amerykańskie stanowią 51,5% indeksu Refinitiv globalnego sektora niefinansowego wobec 14,3% dla rynków wschodzących, 10,5% dla EMU i 7,0% dla Japonii.

Etapowanie CAPEX w kontekście finansów przedsiębiorstw

Dla każdego sektora Refinitiv dostarcza od 1979 roku standaryzowane kwartalne dane finansowe obliczane przez Worldscope. Przede wszystkim, podczas gdy rachunki narodowe zazwyczaj nie dzielą nakładów brutto na środki trwałe (inwestycji) według sektorów, Worldscope dostarcza nam CAPEX, kluczową zmienną, którą chcemy obserwować. Jednak dzięki dostarczaniu innych zmiennych – takich jak aktywa ogółem, wartość przedsiębiorstwa, kapitał własny, wartość rynkowa, wartość wskaźnika, kapitał podstawowy, zadłużenie netto (zadłużenie ogółem minus środki pieniężne), sprzedaż netto, marża zysku netto, EBITDA, EBIT, pokrycie kosztów odsetek, dochód netto, wolne przepływy pieniężne, stopa dywidendy, zwrot z kapitału własnego – baza danych Worldscope umożliwia również spojrzenie na CAPEX w szerokim kontekście finansów przedsiębiorstw.

Łącząc niektóre z wymienionych powyżej zmiennych, możemy łatwo obliczyć proste, ale przydatne wskaźniki, takie jak stosunek CAPEX netto do sprzedaży, stosunek CAPEX netto do EBITDA, zwrot z zaangażowanego kapitału (stosunek EBITDA do aktywów ogółem), efektywna stopa podatku od zysku; możemy oszacować niektóre zmienne, takie jak wypłacone dywidendy czy wyemitowane nowe akcje.

CAPEX netto

Odejmij EBIT od EBITDA, aby otrzymać amortyzację. Odejmij amortyzację od CAPEX, aby otrzymać CAPEX netto (który może być ujemny, jeśli amortyzacja przekracza CAPEX).

Dług całkowity

Aby uzyskać wartość księgową, podziel wartość rynkową przez stosunek ceny do wartości księgowej. Odejmij wartość księgową od sumy aktywów, aby uzyskać dług całkowity.

Rachunek za odsetki

Podziel EBIT przez pokrycie kosztów odsetek, aby otrzymać rachunek za odsetki.

Średnia stopa procentowa przed opodatkowaniem

Podziel rachunek stopy procentowej przez dług netto, aby uzyskać średnią stopę procentową przed opodatkowaniem.

Wskaźnik dźwigni kapitałowej

Podziel dług całkowity przez kapitał podstawowy, aby uzyskać wskaźnik dźwigni.

Stan posiadania środków pieniężnych

Odejmij dług netto od długu całkowitego, aby uzyskać stan środków pieniężnych.

Wypłacone dywidendy

Pomnóż wartość rynkową przez stopę dywidendy, aby otrzymać wypłacone dywidendy.

Nowe wyemitowane akcje

Pomnóż wartość rynkową indeksu na początku kwartału przez jego wyniki w tym kwartale, aby uzyskać teoretyczną wartość rynkową na koniec kwartału. Odejmij tę teoretyczną wartość rynkową od rzeczywistej wartości rynkowej indeksu na koniec kwartału, aby otrzymać nowe akcje wyemitowane w ciągu kwartału. Jeśli jest ujemna, taka różnica wskazuje na wykup akcji.

[i] Pojęcie CAPEX w finansach przedsiębiorstw jest równoważne z GFCF (nakładami brutto na środki trwałe) w rachunkach narodowych. CAPEX netto może być ujemny, jeżeli amortyzacja przekracza CAPEX.

[ii] Jako stopy logiczne, stopy zmian przedstawione na tym rysunku są addytywne. Stopa zmiany zwrotu z kapitału własnego jest sumą

  • stopy zmiany efektywnej stopy podatkowej od zysków (niższa stopa podatkowa zwiększa rentowność kapitału własnego),
  • stopy zmian rentowności ekonomicznej (tj. zwrotu z zaangażowanego kapitału i jego nadwyżki nad kosztem długu),
  • stopy zmiany wskaźnika zadłużenia do kapitału własnego.

Do obliczenia tych trzech stóp zmian wykorzystujemy liczby wskaźnikowe Fishera.

[iii] Crouzet, N., J. Eberly (2018), Intangibles, investment, and efficiency [Wartości niematerialne i prawne, inwestycje i efektywność]. AEA Papers and Proceedings 108, 426-431.

[iv] Philippon, T. (2019). The Great Reversal, How America Gave Up on Free Markets [Wielkie odwrócenie, jak Ameryka zrezygnowała z wolnych rynków]. Harvard University Press.

[v] Zingales, L. (2017). Towards a political theory of the firm [W kierunku politycznej teorii firmy]. Journal of Economic Pespectives 31 (3), 113-130.

[vi] Gutiérrez, G., T. Philippon (2017). Investment-less growth : An Empirical investigation [Wzrost bez inwestycji: badanie empiryczne]. Brookings Papers on Economic Activity (Fall).

[vii] Długoterminowe oczekiwania inflacyjne są szacowane jako dynamiczna wykładniczo ważona średnia ruchoma przeszłych stóp inflacji: zysk w aktualizowanym równaniu rośnie wraz z inflacją i niespodziankami inflacyjnymi.

Kontener biurowy – używany czy nowy

Coraz częściej na przestrzeń biurową patrzy się w bardziej elastyczny sposób, a możliwe jest to za sprawą nowoczesnych kontenerów biurowych. To właśnie dzięki nim w szybki i prosty sposób można organizować przestrzeń do pracy biurowej w miejscach, gdzie wcześniej nie było to możliwe. Popularne kontenery socjalne znane z różnego rodzaju budów znalazły zastosowanie również w innych branżach. Co istotne, do wyboru mamy nie tylko różne rodzaje konstrukcji, ale także kontenery biurowe używane i nowe. Na jakie rozwiązanie warto postawić?

Kontenery biurowe i ich zalety

Dzisiaj kontenery biurowe pojawiają się w miastach i na ich peryferiach oraz wszędzie tam, gdzie potrzeba miejsca do pracy, a budowa normalnego tradycyjnego biura nie jest możliwa lub jest po prostu nieopłacalna. Kontenery biurowe są w tym przypadku idealną alternatywą, która pozwala na stworzenie w pełni funkcjonalnej przestrzeni biurowej. Do ich największych zalet zaliczyć należy:

  • mobilność kontenerów (w każdej chwili możemy przenieść kontener biurowy w inne miejsce)
  • szybka instalacja, kontener jest przywożony i podpinany pod dostępne media
  • brak skomplikowanych formalności, jakie mają miejsce przy budowie tradycyjnego budynku
  • atrakcyjna cena
  • możliwość łatwego odsprzedania kontenera / jego modyfikacji i przekształcenia w lokal handlowy czy gastronomiczny lub magazyn

Warto tutaj zaznaczyć, że kontenery biurowe to w pełni wykończona przestrzeń biurowa, która jest zaopatrzona w niezbędne do komfortowej pracy wyposażenie. Są one wyposażone w instalacje elektryczne, grzewcze, a w razie potrzeby także wodno-kanalizacyjne. Wnętrze kontenera można zaplanować w dowolnym stylu, przykładowo stawiając na duże przeszklenia.

Kontener biurowy nowy

Wybierając nowy kontener biurowy, otrzymujemy konstrukcję, która jest całkowicie nieużywana, zatem nie wymaga żadnych ewentualnych napraw czy odświeżenia. Oczywiście nie każdy używany kontener wymaga remontu. Przy czym korzystną opcją w przypadku nowego kontenera biurowego może być jego wykonanie na indywidualne zamówienie. W takiej sytuacji mamy wpływ na to, jak będzie wyglądał nasz kontener i jakie rozwiązania konstrukcyjne zostaną w nim zastosowane.

Używany kontener biurowy

Kontener biurowy używany to już gotowa konstrukcja, która była wcześniej użytkowana. Ich największą zaletą jest przede wszystkim atrakcyjna cena. Tego typu kontenery doskonale sprawdzają się w sytuacji, gdy pasują nam zastosowane w używanym kontenerze rozwiązania i chcemy nabyć kontener dostępny od ręki. Co prawda taki kontener biurowy także można gruntownie wyremontować, zmieniając niektóre elementy wykończenia czy wstawiając inne okna albo drzwi.

Co wybrać – nowy czy używany kontener?

Nowy czy używany kontener to tak naprawdę wybór determinowany indywidualnymi potrzebami oraz możliwościami. Szukając kontenera biurowego mamy do wyboru wiele opcji, które należy po prostu porównać, uwzględniając nie tylko to czy kontener jest nowy, czy używany, ale czy po prostu dany kontener spełnia nasze wymagania. Nowy kontener to opcja szczególnie istotna przy realizacji indywidualnych konstrukcji, których nie ma na rynku. Natomiast używany kontener to zazwyczaj rozwiązanie na już, dostępne w atrakcyjniejszej cenie.

GfK: Polski rynek telewizorów złapał zadyszkę

Jak wynika z danych firmy GfK czwarty kwartał 2022 r. przyniósł w Polsce wyraźny, niemal 20 proc. spadek sprzedaży telewizorów w relacji rok do roku. Całoroczny wynik sektora był lepszy, jednak i tak zamknął się „na minusie”. W ubiegłym roku liczba sprzedanych odbiorników spadła o 1,4 proc. w porównaniu do roku poprzedzającego. Zmalała również wartość sprzedaży (w PLN) – o 3,1 proc. w całym 2022 roku i o 21,5 proc. w samym IV kwartale ub.r.

Z danych zgromadzonych przez GfK wynika, że polscy konsumenci najchętniej kupują telewizory o przekątnej ekranu w rozmiarze 65″, 43″, 55″ i 50″. Skupiają się zatem przede wszystkim na dużych i średnich modelach, rzadziej sięgając po małe egzemplarze (poniżej 40″) i bardzo duże telewizory (powyżej 65″). Na popularności stale zyskują również produkty zaawansowane technologicznie. – 10 najpopularniejszych modeli na polskim rynku to odbiorniki o rozdzielczość 4k, zbudowane w technologii LCD, z możliwością łączenia się z Wi-Fi. Świadomy konsument wybiera zatem sprzęt nowoczesny technologicznie, SMART, pozwalający na korzystanie z wielu innowacyjnych opcji – mówi Wiesław Peché, Senior Consultant Market Intelligence w GfK.

Cena gra kluczową rolę

Pomimo, że w całym 2022 roku średnie ceny telewizorów spadły o -1,7 proc. w porównaniu z rokiem 2021, a w ostatnim kwartale ub.r. nawet o -2,2 proc. rdr., wielu konsumentów wciąż przekłada decyzję o zakupie nowych odbiorników i czeka na akcje promocyjne. Dowodem na ich powodzenie są wyniki ubiegłorocznej sprzedaży w czasie tzw. „black week”. Badania GfK pokazują skokowy wzrost sprzedaży w okresie najpopularniejszej akcji wyprzedażowej roku, która choć nie ma znaczącego przełożenia na całoroczne wyniki branży, jednoznacznie pokazuje zachodzące w niej trendy. – 47 tydzień roku, na który przypadał właśnie „black week” okazał się absolutnie najlepszy w całym roku. Sprzedaż 10 najpopularniejszych modeli analizowanych przez GfK wzrosła w tym okresie aż o 76 proc. – zaznacza Wiesław Peché.

W najbliższych miesiącach akcje promocyjne mogą jeszcze mocniej zyskać na popularności. Według GfK początek 2023 roku pokazał bowiem nieznaczny wzrost średniej ceny telewizorów. – Jest zbyt wcześnie by mówić o pojawiającym się trendzie. Wzrost średniej ceny może wynikać bowiem ze struktury sprzedaży modeli o różnej wielkości ekranów lub na przykład ograniczonej dostępności tańszych modeli. Dla branży z pewnością nadchodzą jednak wymagające miesiące, w których producenci i sieci będą musieli na bieżąco dostosowywać swoje strategie do szybko zmieniających się realiów rynkowych – podkreśla ekspert GfK.

Wynajem długoterminowy aut i Rent a Car w Polsce w 2022 r.

Trudne otoczenie makroekonomiczne nie powoduje znaczących zakłóceń konsekwentnego wzrostu udziału wynajmu długoterminowego w sprzedaży samochodów do firm w Polsce. 

Zgodnie z danymi opublikowanymi przez PZWLP, podsumowującymi miniony rok, wynajem długoterminowy samochodów dalej zdobywa polski rynek. Eksperci organizacji podkreślają, że trudna sytuacja gospodarcza, wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe, są czynnikami, których negatywny wpływ jest ograniczony i zamortyzowany przez charakterystykę produktu jakim jest wynajem długoterminowy. Nie słabnie ekspansja tej formy finansowania aut wśród przedsiębiorców w naszym kraju. W czasach kryzysu, do wynajmu długoterminowego jeszcze bardziej niż wcześniej przekonuje stała rata, uwzględniająca wszystkie koszty związane z eksploatacją samochodu oraz brak konieczności wkładu własnego przedsiębiorcy. Rozwój wynajmu długoterminowego, pomimo zakłóceń i niesprzyjających czynników ekonomicznych, konsekwentnie przyśpiesza od prawie 2 lat. Na koniec poprzedniego roku tempo wzrostu tej branży osiągnęło poziom 10,3% r/r. Tylko w ciągu 2022 roku udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży samochodów do firm w Polsce zwiększył się o 3,3 p.p., po rozwiązanie to sięgało w minionym roku blisko 3 na 10 firm nabywających w tym czasie nowe auta. Coraz chętniej z wynajmu długoterminowego korzystają również najmniejsi przedsiębiorcy w kraju, często zastępując nim wcześniej wykorzystywany klasyczny leasing.

2022 rok był już trzecim z rzędu trudnym dla rynku motoryzacyjnego. Z polskich salonów wyjechało niecałe 420 tys. nowych aut osobowych, czyli nawet mniej niż w roku 2020, w szczycie pandemii Covid (wówczas było to ponad 428 tys.). W stosunku do 2021 r. spadek sprzedaży wyniósł 6% r/r. Na kryzys w branży motoryzacyjnej w coraz większym stopniu zaczyna wpływać już nie ograniczona dostępność nowych aut spowodowana przerwanymi łańcuchami dostaw, ale obniżony w wyniku wysokich cen, inflacji i rosnących stóp procentowych popyt. Na tle Unii Europejskiej Polska wypada nieco gorzej, gdyż na terenie całej UE sprzedaż nowych aut osobowych była w 2022 r. niższa o 4,6% r/r.   

Firmy kupiły o 9,9% mniej aut niż w 2021 roku, duży spadek importu używanych samochodów

Niezmiennie od wielu lat głównym filarem sprzedaży nowych samochodów w Polsce są firmy i przedsiębiorcy, którzy w zeszłym roku odpowiadali za sprzedaż 71% nowych aut osobowych, łącznie nieco ponad 298,2 tys. Ale, udział firm w sprzedaży nowych samochodów w minionym roku zmniejszył się o 3,1 p.p. w ciągu roku. Firmy nabyły o 9,9% mniej nowych aut osobowych niż rok wcześniej. Co ciekawe, w przypadku klientów indywidualnych sprzedaż w tym zakresie była większa o 5,2% r/r.

Znacząco mniejszy, bo aż o 17,8% r/r był w 2022 roku import aut używanych zza granicy, za który odpowiadają w zdecydowanej większości osoby prywatne. Zdaniem ekspertów PZWLP jest to zjawisko pozytywne, z uwagi na fakt, że sprowadzane zza granicy do Polski samochody często są w znacznym wieku, z dużymi przebiegami i w nie najlepszej kondycji technicznej, co przekłada się na bezpieczeństwo i ekologiczność tego typu aut. Klienci indywidualni, jak wynika z danych, chętniej niż rok wcześniej sięgali po pojazdy nowe. Jeśli już decydowali się na zakup samochodu używanego, to częściej było to auto z rodzimego rynku, np. po wynajmie długoterminowym. O ograniczonym imporcie mogły decydować również po prostu względy finansowe – na cenę aut importowanych bardzo mocno wpływały bowiem wysokie kursy walut, dodatkowo podnoszące koszt takich pojazdów. Mimo to, w zeszłym roku do naszego kraju sprowadzono prawie 706 tys. samochodów używanych. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu wartość ta oscylowała nawet wokół 1 mln pojazdów.

Przedsiębiorcy poszukują przewidywalnych i stałych kosztów – wynajem długoterminowy dobrą odpowiedzią na oczekiwania rynku

Niestabilność gospodarcza, niepewna przyszłość, w tym rosnące ceny aut i stopy procentowe, wpływające na koszty finansowania spowodowały, że wielu przedsiębiorców i firm w Polsce wstrzymało decyzje o nabywaniu nowych aut na potrzeby swojej działalności. W efekcie łączna sprzedaż nowych samochodów do firm w 2022 r., a więc we wszelkich formach finansowania dostępnych na rynku, była mniejsza o 9,9% r/r. Jeszcze większy spadek był widoczny w przypadku zakupu ze środków własnych, kredytu i klasycznego leasingu liczonych razem, gdyż wyniósł 14% r/r. Inaczej sytuacja wyglądała jeśli chodzi o wynajem długoterminowy, gdzie odnotowany został wzrost sprzedaży o 2,3% r/r.

Finansowanie auta wynajmem długoterminowym odbywa się poprzez stałą ratę przez cały okres wynajmu, uwzględniającą na dodatek w sposób zryczałtowany wszystkie koszty związane z bieżącą eksploatacją i serwisem samochodu takie jak np. naprawy, przeglądy, ubezpieczenie czy opony – mówi Rogier Klop, Członek Zarządu PZWLP. – W odróżnieniu od konkurencyjnych rozwiązań, w przypadku wynajmu długoterminowego sprzedaż była w 2022 r. wyższa o 2,3% r/r. Wartość wzrostu nie jest wielka, ale biorąc pod uwagę sytuację rynkową i wszechobecne spadki, wyróżnia pozytywnie wynajem długoterminowy na tle rynku. Na wynajem długoterminowy coraz częściej decydują się również najmniejsi w Polsce przedsiębiorcy, często są to podmioty, które wcześniej korzystały z klasycznego leasingu. Wysoka inflacja i stopy procentowe, a także rosnące ceny samochodów, to sytuacja która dodatkowo stymuluje wzrost popularności wynajmu długoterminowego, ponieważ zapewnia on małemu przedsiębiorcy możliwość precyzyjnego zaplanowania wszystkich kosztów związanych z autem, gwarantując przy tym stabilność tych obciążeń finansowych. Poza tym, w przypadku wynajmu długoterminowego w większości przypadków nie jest wymagana opłata wstępna i nigdy nie ma konieczności wykupu auta po zakończeniu umowy.

Udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży nowych aut szybko rośnie

Konsekwencją relatywnie dużych spadków sprzedaży w konkurencyjnych formach finansowania samochodów w zestawieniu ze wzrostem w tym zakresie w przypadku wynajmu długoterminowego, jest wzrost udziału wynajmu długoterminowego w całkowitej sprzedaży samochodów do firm w Polsce w 2022 r. W wynajmie znalazły się niemalże 3 na 10 nowych aut osobowych (28,1%), które zakupiły w minionym roku w naszym kraju firmy i przedsiębiorcy. Udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży do firm zwiększył się o 3,3 p.p. w ciągu roku. Na potrzeby wynajmu długoterminowego branża nabyła w 2022 r. 83,9 tys. nowych aut osobowych.

Udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży aut do firm w Polsce konsekwentnie rośnie na przestrzeni ostatnich lat. Tylko w ciągu ostatnich 5 lat powiększył się o prawie 7 p.p. Wyraźne przyśpieszenie w tym zakresie widać od roku 2020 r., czyli od początku pandemii, a więc od momentu, kiedy rozpoczęła się trudna sytuacja gospodarcza.

Tempo wzrostu wynajmu długoterminowego aut nieprzerwanie rośnie od prawie 2 lat

Rosnąca sprzedaż oraz popularność wynajmu długoterminowego jest widoczna także przez pryzmat najważniejszego wskaźnika mierzącego rozwój tej branży w Polsce, a więc łącznej liczby aut znajdujących się w tej usłudze (aktywny portfel pojazdów). Pod tym względem, na koniec grudnia 2022 r. tempo wzrostu wynajmu długoterminowego wyniosło 10,3% r/r. Dynamika rozwoju jest drugi kwartał z rzędu na poziomie dwucyfrowym i rośnie nieprzerwanie już od blisko 2 lat.

Podobnie jak w wielu krajach zachodnioeuropejskich, tak i w Polsce wynajem długoterminowy zaczyna być jedną z głównych form finansowania samochodów, sięga po niego już niemalże 3 na 10 przedsiębiorców i firm nabywających nowe auta w naszym kraju – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Potencjał do dalszej ekspansji na polskim rynku jest wciąż bardzo duży i tkwi przede wszystkim w sektorze średnich i małych firm. W ostatnich trudnych pod względem gospodarczym i ekonomicznym latach widzimy, że popularność wynajmu długoterminowego w Polsce konsekwentnie rośnie. Kryzys, inflacja i niepewna przyszłość powodują, że firmy, w tym najmniejsze podmioty gospodarcze, poszukują rozwiązań gwarantujących przewidywalność i stabilność kosztów. I wynajem długoterminowy jest rozwiązaniem, jeśli chodzi o finansowanie samochodu, które odpowiada na takie potrzeby, jest dobrze dopasowaną odpowiedzią na trudne czasy. W odróżnieniu od kredytu czy klasycznego leasingu, w przypadku wynajmu długoterminowego wysokość raty jest stała przez cały okres umowy np. 3 lub 4 lata. Na dodatek, miesięczna rata to w zasadzie jedyny poza paliwem lub energią elektryczną koszt dla przedsiębiorcy związany z autem, bowiem zawarte są w niej zryczałtowane wszystkie koszty związane z obsługą pojazdu – od przeglądów, przez naprawy i ubezpieczenie, po opony.

Na koniec minionego roku wśród najpopularniejszych aut znajdujących się w łącznej liczbie pojazdów w wynajmie długoterminowym znajdowały się Skoda Octavia, Toyota Corolla, Volkswagen Passat i Volkswagen Golf.

Auta benzynowe to już ponad połowa samochodów w wynajmie długoterminowym, szybko rośnie udział elektryków

Jeśli auto użytkowane przez firmę, to najczęściej Diesel? Jeszcze kilka lat temu takie stwierdzenie było zgodne prawdą. Jednakże, rozgrywająca się na naszych oczach transformacja napędów stosowanych w samochodach, stymulowana względami ekologicznymi, spowodowała w 2022 roku, że obecnie nie ma już odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zgodnie z danymi PZWLP, w przypadku wynajmu długoterminowego silniki wysokoprężne nie są już najliczniej reprezentowane. Dominują samochody z napędami benzynowymi, które na koniec minionego roku stanowiły 53% ogółu i ich udział zwiększył się w ciągu roku aż o 8 p.p. Odsetek aut dieslowskich wyniósł 39,3% i zmniejszył się o 8,2% r/r. Samochody z ekologicznymi napędami, a więc wszelkiego typu hybrydy i w pełni elektryczne reprezentowały już 7,7% ogółu, a ich udział urósł o 0,2 p.p. w ciągu roku.

Udział aut w pełni elektrycznych wynosił 1,2% i powiększył się zaledwie w czasie jednego roku ok. 2,5-krotnie (z poziomu 0,5% na koniec 2021 r.). Szybki wzrost liczby samochodów elektrycznych to zdaniem ekspertów PZWLP zasługa przede wszystkim publicznych dopłat do tego typu pojazdów w ramach programu „Mój Elektryk”. Dotacja z programu pozwala na zniwelowanie jednej z największych barier rozwoju elektromobilności w Polsce, a więc ceny auta elektrycznego. Dzięki uruchomionemu w wynajmie i leasingu ponad rok temu programowi „Mój Elektryk” rata za wynajem długoterminowy samochodu elektrycznego w wielu przypadkach zaczyna się już zbliżać do poziomu analogicznego pojazdu z napędem spalinowym. Eksperci PZWLP podkreślają, że szybki przyrost elektryków w wynajmie długoterminowym będzie kontynuowany, ponieważ jest to bardzo atrakcyjna forma sfinansowania tego typu aut. Pozwala bowiem na rozwianie wielu wciąż istniejących obaw związanych z tego typu samochodami, w tym ryzyka wartości przy odsprzedaży takiego pojazdu na rynku wtórnym, co w całości pozostaje po stronie firmy wynajmującej. W miesięcznej racie za wynajem elektryka może być np. zawarty koszt ładowarki co rozwiązuje problem ładowania, a ponadto nie trzeba martwić się o naprawy.

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w czwartym kwartale 2022 roku była wyższa o 2,9% i 3,7 g/km niż w analogicznym czasie rok wcześniej i wyniosła 132,7 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 110 g/km i była niższa o 14,7% i 19 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym okresie roku 2021.

Branża Rent a Car z wolniejszym wzrostem na koniec 2022 roku

Zgodnie z danymi PZWLP, branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) w Polsce zakończyła miniony rok ze wzrostem 3,5% r/r. W kilku poprzednich kwartałach dynamika rozwoju tej branży utrzymywała się na poziomie dwucyfrowym.

Branża Rent a Car jest znacznie bardziej wrażliwa i szybciej reaguje na wszelkie zawirowania na rynku, w tym problemy gospodarcze, od innych form wynajmu samochodów. Dobitny przykład tego mieliśmy w szczycie pandemii, w trakcie lockdownów – mówi Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Popyt na usługi Rent a Car jest ściśle powiązany z aktualną sytuacją rynkową. Wysoka inflacja i trudna sytuacja gospodarcza mają wpływ na decyzje zakupowe i popyt, także te dotyczące korzystania z usług wypożyczalni samochodów. Mniejsze niż dotychczas tempo wzrostu odnotowane na koniec 2022 r. może, ale nie musi być odzwierciedleniem wyhamowanego popytu. Jest jednak zbyt wcześnie żeby kategorycznie stwierdzić taki trend, musimy poczekać na kolejne odczyty wskaźnika rozwoju branży Rent a Car w przyszłości, ponieważ może to być wyłącznie jednorazowe, krótkotrwałe zjawisko.

Branża Rent a Car jest reprezentowana w PZWLP przez 6 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec grudnia 2022 roku 12,7 tys. aut.

* – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car i Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Rosyjski Yandex doświadczył poważnego wycieku danych

  • Rosyjski gigant technologiczny Yandex ofiarą wycieku kodów źródłowych jego programów! Wstępne śledztwo ujawniło, że za sprawą może stać jeden z byłych pracowników firmy
  • Pod koniec stycznia jeden z członków forum internetowego dotyczącego naruszeń opublikował link magnet, twierdząc, że to kod aplikacji Yandex. Repozytorium o wielkości 44,71 GB zawiera większą część kodu źródłowego Yandex, w tym kody Poczty Yandex, Cloud czy Maps.
  • To ogromne zagrożenie dla użytkowników portalu – ostrzegają eksperci

Rosyjski gigant technologiczny Yandex ofiarą wycieku kodów źródłowych jego programów! Wstępne śledztwo ujawniło, że za sprawą może stać jeden z byłych pracowników firmy. To otwarte drzwi dla hakerów i poważne zagrożenie dla użytkowników – ostrzega ekspert bezpieczeństwa z firmy Check Point.

Pod koniec stycznia jeden z członków forum internetowego dotyczącego naruszeń opublikował link magnet, twierdząc, że to kod aplikacji Yandex („Pobrany przeze mnie 07.2022” – cyt. z wpisu). Wspomniany przez niego torrent zawiera repozytorium o wielkości 44,71 GB i wydaje się, że zawiera większą część kodu źródłowego Yandex, w tym kody Poczty Yandex, Cloud czy Maps. To ogromne zagrożenie dla użytkowników portalu.2023-02-01 12_57_40-Telegram (452) breached post

Co ciekawe, rosyjska firma poinformowała niedawno opinię publiczną, że kod został skradziony przez byłego pracownika, zaprzeczając pogłoskach o udanym włamaniu hakerskim na jej bazę danych. Incydent ten jednak wciąż stanowi zagrożenie.

– Wyciek kodu źródłowego może stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa oprogramowania. Po przejęciu hakerzy często analizują go w poszukiwaniu luk, które można wykorzystać. Niektórzy mogą używać narzędzi do statycznej analizy kodu w celu zidentyfikowania słabych punktów. Dzięki dostępowi do kodu złośliwym podmiotom łatwiej jest zrozumieć działanie systemu, co upraszcza wykorzystanie wykrytych luk w zabezpieczeniach – komentuje sprawę Oded Vanunu, ekspert cyberbezpieczeństwa z firmy Check Point Software

Yandex to rosyjsko-holenderskie przedsiębiorstwo z branży IT z siedzibami w Moskwie i Amsterdamie. Właściciel rosyjskiej wyszukiwarki internetowej o tej samej nazwie. Obecnie kontroluje około 40% ruchu internetowego z wyszukiwarek w Rosji.

 

Core banking przyszłości: co czeka polski sektor bankowy?

Sektor finansowy doświadcza dynamicznej transformacji cyfrowej i biznesowej, która wynika z możliwości, jakie dają otwarta bankowość i rozwiązania w modelu „banking as a service” w połączeniu z nowoczesnymi technologiami, w tym rozwiązaniami chmurowymi. Konieczność szybkiego dostosowywania się do zmiany, wymusza na sektorze redefinicję roli i kluczowych funkcjonalności bankowego systemu podstawowego.

System core bankingowy jest sercem każdego banku, a jego wymiana lub modernizacja jest kosztowna i trudna. Dlatego, przez ostatnie dekady banki inwestujące w technologie skupiały się głównie na rozwiązaniach front-end, czyli np. stronach internetowych i aplikacjach mobilnych. Niektóre z nich, chcąc przedłużyć żywotność systemów core z lat 80. (w przypadku Polski także i 90.), wyodrębniały mniejsze aplikacje i usługi. Tylko nieliczni gracze przeszli na bardziej elastyczne rozwiązania.

Kolejnym krokiem rozwoju wielu banków jest więc system core nowej generacji, który pozwoli działać z szybkością i zwinnością oczekiwaną w coraz bardziej zmieniającym się i złożonym świecie. Większość banków będzie musiała spojrzeć na swoje systemy nie tylko od strony technicznej, ale i strategicznej.

Jeśli sektor finansowy w Polsce chce dotrzymywać kroku w zakresie innowacyjności i atrakcyjności swoich rozwiązań, w porównaniu z tymi oferowanymi przez konkurencję, w postaci choćby fintechów czy globalnych graczy z sektora FAANG, to musi szybko i trwale zintensyfikować swoje podejście względem adaptacji dla prowadzonych projektów i wdrożeń w obszarze chmury obliczeniowej – podsumowuje Bartłomiej Nocoń, Dyrektor Zespołu Systemów Płatniczych i Bankowości Elektronicznej w Związku Banków Polskich w Warszawie oraz Członek Zarządu Europejskiej Rady ds. Płatności w Brukseli.

Potrzeby i oczekiwania branży

Zgodnie z raportem firmy GFT „Przyszłość systemów centralnych. Czy już czas na chmurę? Modernizacja systemu centralnego banku w oparciu o nowoczesne rozwiązania IT” za najbardziej pożądane efekty modernizacji technologicznej systemów podstawowych banki uznały zmniejszenie kosztów utrzymania istniejących aplikacji IT oraz poprawę obsługi klienta lub partnerów biznesowych. Aż 6 z 11 podmiotów oceniło je jako bardzo ważne (5), a dwa – jako ważne (4). Średnia ocena przypisana tym odpowiedziom wyniosła 4, natomiast mediana – 5.

Kolejnymi ważnymi aspektami okazały się: zwiększenie efektywności operacyjnej; wsparcie transformacji cyfrowej; zmniejszenie poziomu skomplikowania systemów IT; wsparcie innowacji w biznesie oraz przyspieszenie czasu wdrażania nowych funkcjonalności. Banki, zapytane o inne technologie przydatne w modernizacji core banking wymieniły: kontenery; Kubernetes; otwarte API oraz serwery API oparte na http; szyny/kolejki danych; serwery integracji wymiany plikowej oraz silniki konfiguracji i śledzenia produktów/procesów biznesowych.

Integracja, własne rozwiązania czy chmura?

Z perspektywy banków, kluczowe dla modernizacji jest przeniesienie systemów głównych na nowsze platformy technologiczne (64% ankietowanych); stworzenie warstwy mikroserwisów i API do integracji systemów legacy (55%) oraz przeniesienie aplikacji do chmury (45%). Wśród podmiotów rozważających migrację systemów na platformy nowej generacji, dominowały banki duże, a wśród planujących integrację systemów legacy za pomocą mikroserwisów i API – małe. Wybierając określone rozwiązania technologiczne, banki kierują się głównie kryterium funkcjonalności (82%) oraz kosztem utrzymania (73%).

Jak zauważa Artur Kurcweil, Wiceprezes Zarządu, Obszar Technologii, PKO Bank Polski: Już na etapie obsługi tzw. „szczytów”, czyli obsługi wypłat czy innych cyklicznych zdarzeń w banku, można dostrzec ogromne zalety chmury. Technologia cloud pozwala skalować rozwiązania w górę, gdy zajdzie taka potrzeba i zmniejszać parametry pracy lub wręcz wyłączać wybrane środowiska w zależności od intensywności wykorzystania zasobów. Rozwiązania chmurowe pozwolą skutecznie skalować zasoby także w przyszłości bez konieczności wymiany sprzętu.

Konsolidacja systemów IT oraz przepisanie kodu bądź zmiana języka programowania zostały wskazane jako istotne czynniki przez 18% banków objętych badaniem. Żaden z nich nie wskazał natomiast kategorii: „zbudowanie nowych aplikacji od zera wewnątrz organizacji” jako istotnego działania. Ten wynik sugeruje, że banki nie planują budować aplikacji od zera, ale raczej wykorzystywać istniejące rozwiązania i integrować je z nowymi.

Systemy bankowości podstawowej są i będą stanowić kluczowy element infrastruktury banku. Innowacyjność systemów core banking nowej generacji opiera się na rozwiązaniach chmurowych oraz architekturze opartej na mikroserwisach. Jednocześnie systemy te, w coraz szerszym zakresie, umożliwiają integrację z cyfrowymi ekosystemami, co umożliwia wdrożenie nowych modeli biznesowych czy automatyzację coraz bardziej wymagających procesów obsługi klienta – podsumowuje Joanna Aleksandrowicz, Principal Consultant, Senior Manager, Financial Sector Consulting w GFT Poland.

Przyszłość systemów core zależy od indywidualnej sytuacji każdego banku: stanu systemów legacy oraz oczekiwań technologicznych i biznesowych. Przystępując do analizy, instytucje finansowe muszą rozważyć możliwe podejścia do ich modernizacji. Wśród głównych strategii przebudowy systemów centralnych, obok aktualizacji istniejącego rozwiązania, należy wymienić: konsolidację systemów IT, przeniesienie istniejącego systemu na platformy technologiczne nowej generacji (modernizacja przyrostowa vs. całościowa) oraz przenoszenie aplikacji do chmury.

Prognozy na 2023 rok: ścisła współpraca między działami DevSecOps i cyberbezpieczeństwa

W obecnym roku nastąpi wyjątkowy rozwój takich obszarów jak Big Data i sztuczna inteligencja, a także działalności operatorów chmur. Eksperci z firmy Progress podkreślają również, że dane i ich ochrona zyskały większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego tak ważne jest ich bezpieczeństwo, które mogą zapewnić odpowiednie praktyki DevSecOps.

W 2023 roku firmy dostrzegą, jak ważna jest edukacja w zakresie działań DevSecOps. Czeka je prawdziwa transformacja, która stanie się powszechna w większości przedsiębiorstw – niezależnie od skali ich działania i wielkości. Ważna będzie integracja zespołów zarządzających cyberbezpieczeństwem z zespołami programistów. Korzyści płynące z takiego procesu to zmniejszenie poziomu ryzyka w przedsiębiorstwie, obniżenie kosztów czy szybsze dostarczanie usług i większy stopień zgodności z przepisami. Firmy, które odnoszą sukcesy we wdrażaniu praktyk DevOps i DevSecOps, dostrzegają też znaczenie szkoleń i podnoszenia kwalifikacji w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo w chmurze

Podmioty obecne na tym rynku będą także zdobywały wiedzę na temat natywnych technik chmurowych (tzw. cloud-native). Brak odpowiedniego przeszkolenia pracowników to największe wyzwania dla bezpieczeństwa środowiska IT, w którym pracują. Zespoły DevOps mogą nie znać zasad związanych z cyberbezpieczeństwem, ponieważ nie należy ono do ich głównych obszarów odpowiedzialności. Z drugiej strony, specjaliści od cyberbezpieczeństwa często dopiero zdobywają wiedzę na temat usług chmurowych, platformy Kubernetes czy aplikacji kontenerowych, a więc nie są świadomi na jakie zagrożenia są narażeni i jak reagować w przypadku potencjalnego ataku – komentuje Prashanth Nanjundappa, VP, product development w Progress

Automatyzacja procesów kluczem do zapewnienia bezpieczeństwa danych

– Automatyzacja będzie priorytetem w utrzymaniu wysokich standardów cyberochronnych oraz maksymalizacji zasad testowania z „przesunięciem w lewo” (shift left), polegającego na prowadzeniu testów na każdym etapie produkcji oprogramowania, co przekłada się na wyższy poziom jego bezpieczeństwa w całym cyklu życia oraz przetwarzanych danych. Współpraca pomiędzy zespołami programistów, specjalistów od rozwoju biznesu i testerów nie zawsze przebiega płynnie, co w rezultacie prowadzi do wolniejszego wdrażania produktów. Jednak, wraz z coraz bardziej powszechnym wdrażaniem praktyk DevSecOps w przedsiębiorstwach, zespoły pracujące w różnych obszarach zaczną prowadzić szeroko zakrojone testy z zastosowaniem automatyzacji procesów. Wpłynie to na poprawę komunikacji oraz zmniejszenie liczby niepowodzeń w projektach. Można też spodziewać się, że automatyzacja jeszcze bardziej przyspieszy wdrażanie praktyk DevSecOps w firmach – dodaje Prashanth Nanjundappa.

Współpraca i kultura organizacyjna fundamentalne dla sukcesu DevSecOps

Według ostatniego badania, przeprowadzonego na zlecenie Progress, 71% przedstawicieli branży IT zgodziło się, że kultura organizacji jest największą barierą dla postępu DevSecOps. Wdrożenie praktyk DevSecOps wymaga zmiany kultury, procesów i narzędzi, które wykorzystują kluczowe zespoły programistów sprawiając, że bezpieczeństwo danych staje się wspólną odpowiedzialnością. Szybkie działanie i zgodności z przepisami to podstawowe motywatory wdrożenia DevSecOps. Jednak u podstaw tych działań leży komunikacja. Aby adaptacja procesów DevSecOps mogła zakończyć się sukcesem, zespoły muszą być nastawione na płynną współpracę, w ramach kultury organizacyjnej promującej transparentność – podkreśla Prashanth Nanjundappa.

Cyberbezpieczeństwo najważniejszym ryzykiem dla banków w 2022 roku

Cyberbezpieczeństwo to najpoważniejsze zmartwienie zarządzających ryzykiem w bankach, wynika z najnowszego raportu EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych. Zaraz za nim plasuje się ryzyko kredytowe. W palecie ryzyk mocno zaznaczyła swoją obecność geopolityka.

Ostatnie wydarzenia na świecie dość poważnie skomplikowały zarządzanie ryzykiem. Z jednej strony niepewność i zmienność, a z drugiej panujące w sektorze bankowym poczucie, że wszystko dzieje się na raz. To zmusza członków zarządu zarządzających ryzykiem (Chief Risk Officer, CRO) do znajdywania nowych narzędzi i talentów pozwalających efektywnie działać.

Cyberbezpieczeństwo, na które jako na najważniejszy rodzaj ryzyka wskazało 72% badanych, wyprzedziło ryzyko kredytowe w tegorocznej edycji badania (59% wskazań). Rok temu kolejność była odwrotna – numerem jeden dla CRO było ryzyko kredytowe, z 98% wskazań a za nim plasowało się cyberbezpieczeństwo, z 80% wskazań. Jednym z kluczowych ryzyk jest geopolityka, która wykonała największy skok w górę na liście, wynika z dwunastej edycji badania EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF), zatytułowanego „Szukając stabilności w zmienności: Jak współzależne typy ryzyka przesuwają dyrektorów ryzyka w centrum biznesu bankowego”.

– W tym roku cyberbezpieczeństwo wysforowało się na czoło rankingu ryzyka jako pokłosie wojny w Ukrainie, która jest katalizatorem szeregu ataków cybernetycznych na banki. Rozliczne czynniki wśród których jest m.in. rozległa infrastruktura banków, konieczność coraz szerszej współpracy z wachlarzem interesariuszy i kontynuacja zagrożeń geopolitycznych powodują, że ryzyko związane z cyberzagrożeniami prawdopodobnie zostanie z nami przez dłuższy czas. Nie można jednak zapominać o ryzyku kredytowym, zwłaszcza w kontekście pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej i gospodarczej oraz wysokiej inflacji, które mogą spowodować większe niż w ciągu ostatnich lat straty kredytowe – mówi Paweł Preuss, Partner EY, Lider sektora finansowego.Cyberbezpieczeństwo najważniejszym ryzykiem dla banków w 2022 roku
Zdecydowana większość systemowo istotnych banków (83%), które wzięły udział w badaniu, uważa, że najważniejszymi rodzajami ryzyka są geopolityka, zmiany klimatyczne oraz ryzyko kredytowe. Geopolityka jest ryzykiem numer jeden dla CRO w Europie, wskazało na nią prawie 2/3 wszystkich banków (62%).

Klimat na czele średnioterminowych ryzyk

Wśród najczęściej wymienianych rodzajów ryzyka, którymi CRO muszą się zając w ciągu najbliższych pięciu lat, są kwestie klimatyczne, w tym raportowanie ESG (środowisko, społeczeństwo, ład korporacyjny) z 65% wskazań, oraz transformacja cyfrowa i ochrona danych.

Klimat na czele średnioterminowych ryzyk

Siły zewnętrzne – cyberbezpieczeństwo

CRO najbardziej martwią wydarzenia dziejące się poza ich organizacjami, na które nie mają wpływu. Takim ryzykiem są cyberataki. Coraz bardziej wymyślne sposoby hakowania oraz ciągła cyfryzacja zwiększają znaczenie cyberbezpieczeństwa w perspektywie krótko i długoterminowej. Ponad połowa respondentów (58%) twierdzi, że w ciągu 3 lat zarządzanie ryzykiem cyberbezpieczeństwa będzie dla nich najważniejszym zadaniem, a 25% dodaje zarządzanie chmurą oraz bezpieczeństwem danych, w tym osobowych.

– Cyberataki stały się tak powszechne, że część CRO chce odejść od dotychczasowego skupienia funkcji cyberbezpieczeństwa w jednym dziale na rzecz upowszechnienia kompetencji zarządzania cyberryzykiem koordynowanej w sposób zwinny poprzez wyspecjalizowane zespoły budowane w całej organizacji. Do walki z cyberatakami banki coraz częściej sięgają po zaawansowane technologie, już 35% CRO twierdzi, że używa sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego do identyfikowania zagrożeń – podkreśla Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Siły zewnętrzne – geopolityka

Atak Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku przesunął geopolitykę na jedno z pierwszych miejsc na liście najważniejszych ryzyk dla banków. Ale to nie jedyny powód napięć na świecie, gdyż brane pod uwagę są także relacje chińsko-amerykańskie, inne regionalne konflikty, a także odejście od globalizacji, czyli jej spowolnienie rozumiane jako ograniczenie międzynarodowej wymiany handlowej.

– To unikalne ryzyko, które ma wymierny wpływ na banki, np. poprzez konieczność dostosowywania się do nakładanych na Rosję sankcji. Ale ma także w sobie element niepewności, który zmusza banki do określenia poziomu komfortu wobec wydarzeń, na które nie mają bezpośredniego wpływu – mówi Janusz Miszczak, Partner EY, Lider Działu Zarządzania Ryzykiem Finansowym i Analityki.

Ponad połowa respondentów (62%) uważa, że w ciągu roku ryzyko geopolityczne będzie miało wpływ na ich organizacje. Wśród systemowo istotnych banków takie zdanie podziela aż 84%. Zdaniem 45% banków, zmienność rynkowa wynikająca z geopolityki będzie miała znaczący lub duży wpływ na ekspozycję banków na ryzyko rynkowe.

Nie należy zapominać, że zawirowania geopolityczne oznaczają także większe ryzyko cyberataków, co podkreślało 62% CRO (w 2021 roku mówiło o tym zaledwie 36%). Niektóre banki rozważają nawet przeniesienie swoich centrów bezpieczeństwa z Europy Wschodniej oraz innych potencjalnie zagrożonych regionów do Europy Zachodniej.

Siły zewnętrzne – geopolityka

Ryzyko kredytowe

W momencie przeprowadzania badania większość banków była zadowolona z jakości swego portfela kredytowego. Wzmocnienie standardów zarządzania ryzykiem kredytowym oraz zaostrzenie polityk kredytowych wprowadzone w ciągu ostatnich 15 lat, jako wynik kryzysu finansowego, przyniosło efekty. Spowolnienie gospodarcze i zmienność rynku powinny skłaniać CRO do utrzymywania podwyższonej uwagi na ten obszar na przestrzeni najbliższych miesięcy.

Zmiany klimatyczne

Klimat jest bez wątpienia jednym z trzech najważniejszych rodzajów ryzyka, o którym mówią obecnie CRO. Ponad 1/3 z nich (36%) wymieniła zmiany klimatyczne jako najważniejsze ryzyko w ciągu najbliższych 12 miesięcy, ale w 2021 roku tak twierdziło aż 49%. Ten spadek jest najpewniej efektem wzrostu znaczenia ryzyka cyberbezpieczeństwa oraz geopolitycznego.

– Geopolityki nie da się całkiem oddzielić od zmian klimatycznych. Nie można bowiem pominąć wpływu wojny na Ukrainie i wywołanego przez nią kryzysu energetycznego w Europie na środowisko naturalne – dodaje Janusz Miszczak.

W perspektywie najbliższych lat, już 65% CRO wskazuje zmiany klimatyczne jako najpoważniejsze ryzyko dla ich organizacji, którym trudno jest zarządzać, ponieważ obejmuje zarówno fizyczne zagrożenia, jak i zmiany wywołane transformacją w stronę zielonej gospodarki. Ryzyka klimatycznego nie można też rozpatrywać bez uwzględnienia regulatorów – 71% respondentów jest zdania, że w ciągu najbliższych pięciu lat zostaną bankom narzucone kolejne regulacje dotyczące klimatu.

– Nasze badanie pokazuje, że konieczne jest stworzenie solidnej taksonomii oraz monitorowanie nowych produktów z zakresu ESG. Bez odpowiednich mierników banki mogą nie dać sobie rady z wypełnianiem oczekiwań regulatorów związanych z produktami ESG. A wręcz mogą coraz częściej być oskarżane o greenwashing – uważa Paweł Preuss.

Koszty zarządzania ryzykiem

Większa i bardziej kompleksowa kontrola ryzyka oznacza wzrost kosztów zarządzania nim, na co wskazuje 85% respondentów (rok wcześniej było to 69%). Prawie 1/3 przewiduje wzrost kosztów o ponad 15%.

Głównym powodem rosnących kosztów są nowe regulacje i oczekiwania nadzorcze (wg 56% respondentów), przyspieszona transformacja cyfrowa (56%) i większe nakłady na cyberbezpieczeństwo (53%). Automatyzacja, która w 2021 roku była na pierwszym miejscu spadła na czwarte, co oznacza, że się po prostu dokonała.

CRO w ogóle traktują technologię jako sposób na optymalizację zarządzania ryzykiem i efektywniejsze wykonywanie pracy. W coraz większym stopniu patrzą na sztuczną inteligencję oraz uczenie maszynowe jako narzędzia, które pozwalają zautomatyzować niektóre procesy i zadania, wspierać procesy przyznawania kredytów, identyfikować cyberataki oraz monitorować potencjalne przestępstwa finansowe.

O badaniu
W badaniu EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych wzięli udział zarządzający ryzykiem z 88 banków z 30 krajów z całego świata. Badanie było prowadzone od czerwca 2022 r. do października 2022 r. 36% banków biorących udział w badaniu pochodziło z USA, 19% z Bliskiego Wschodu i Afryki, 18% z Południowej Ameryki, 16% z Europy i 11% z regionu Azji i Pacyfiku.

5 kroków do zbudowania silnej marki

Silna marka to podstawa każdego biznesu, niezależnie od tego, w jakiej konkretnie dziedzinie czy branży się działa. Co należy jednak rozumieć pod tym pojęciem i w jaki sposób zbudować siłę danej marki? To pytanie zadaje sobie większość przedsiębiorców, którzy są na początku drogi lub chcą dokonać istotnych zmian. Oto sposoby na to, aby w kilku krokach stworzyć markę, która zyska wysoką pozycję.

Każdy biznes działa na nieco innych zasadach, dlatego trudno jest wskazać dokładnie, co powinien zrobić przedsiębiorca, aby odnieść sukces. Istnieje jednak wiele uniwersalnych sposobów na to, aby wzmocnić markę i dotrzeć z nią do szerokiego grona odbiorców. Sprawdźmy, o czym dokładnie mowa!

Czym w praktyce jest marka?

Marka jest pojęciem bardzo ogólnym, którą najprościej można zdefiniować jako sumę atrybutów składających się na produkt, usługę lub jakąś koncepcję, dzięki którym można odróżnić je od tego, co oferuje konkurencja. W kontekście budowania marki mówimy więc m.in. o jej nazwie, związanych z nią znakach graficznych, logotypach, ale też reputacji, historii czy sposobie prezentacji.

Czym w praktyce jest marka?

5 kroków do silnej marki – co należy zrobić?

Silna marka to taka, która przede wszystkim wzbudza emocje i wyróżnia się na rynku, dzięki czemu przyciąga zainteresowanie ze strony klientów. Zbudowanie silnej marki to długotrwały proces, do którego trzeba podejść w odpowiedni sposób.

1. Określenie celu i grupy docelowej

W pierwszej kolejności należy dokładnie zdefiniować cel, jaki nam przyświeca, a także zastanowić się nad tym, jakie konkretnie problemy rozwiązujemy poprzez nasze usługi lub towary. Następnie trzeba określić grupę docelową, a więc to, do kogo kierujemy swoją ofertę i na czyim zainteresowaniu nam najbardziej zależy.

2. Komunikacja z potencjalnymi klientami

Kolejną kwestią jest wybór sposobu dotarcia i komunikowania się z klientami czy kontrahentami. Możliwości jest obecnie wiele, w tym zarówno tradycyjne sposoby, jak i rozwiązania online. Warto postawić tutaj na sprawdzone narzędzia, w tym social media, sprawną komunikację mailową czy np. czat na oficjalnej stronie internetowej danej marki.

3. Identyfikacja wizualna marki

Bardzo ważnym aspektem przy budowanie silnej marki jest dopracowanie jej identyfikacji wizualnej, na którą składa się nie tylko logo czy witryna internetowa, ale także wiele działań marketingowych. Mając logotyp i całą oprawę graficzną warto zaopatrzyć się w gadżety firmowe takie jak choćby smycze, długopisy, notesy, kubki reklamowe lub inne upominki z logo firmy, które można wręczyć klientom oraz partnerom biznesowym. W tym celu można skorzystać m.in. z usług firmy videodruk.pl, która dostarcza upominki reklamowe z nadrukiem już od ponad 30 lat.

4. Wyróżnienie się na tle konkurencji

Krok ten wiąże się z dużej mierze z poprzednim, ponieważ sposobem na odróżnienie się od konkurencji, jest właśnie postawienie na oryginalną i kreatywną prezentację swojej marki. Wyróżnić można się na wiele sposobów, ale przede wszystkim trzeba zrobić wszystko, aby pozostać w pamięci osób, które miały możliwość poznania naszych usług czy produktów.

5. Budowa zaufania i jakości

Przy tym wszystkim nie można jednak zapominać o tym, że w dłuższej perspektywie, silna marka charakteryzuje się przede wszystkim usługami oraz towarami w najwyższej możliwej jakości. To właśnie budowa wizerunku sprawdzonej, rzetelnej i zaufanej marki sprawia, że będzie ona popularna, a coraz więcej osób będzie chciało skorzystać z jej oferty.

Miało być spokojnie, a nie było

Wielu analityków przewidywało, że dopiero czwartek zamiesza na rynkach walutowych. Niespodziewanie jednak już Amerykanie spowodowali spore zmiany. Tylko czekać, co zrobi EBC.

Amerykanie zaskoczyli, ale nie decyzją

Decyzja amerykańskiego odpowiednika polskiej Rady Polityki Pieniężnej była zgodna z oczekiwaniami. Wzrost o 0,25% to coś, o czym mówiło się od wielu tygodni. Ta sama wartość wynikała z kontraktów terminowych na stopę procentową. Reakcja rynków powinna być zatem mocno stonowana. Z jakiegoś powodu dolar stracił jednak półtora centa względem euro. Znaleźliśmy się mocno niespodziewanie na najwyższych poziomach euro względem dolara od początku kwietnia 2022. Zdaniem analityków za tak silny ruch odpowiadają kosmetyczne zmiany w samym komunikacie oraz wynik głosowania. Żaden z członków nie głosował za wyższą od oczekiwań podwyżką stóp procentowych niż 0,25%. Może to sugerować, że amerykański cykl podwyżek zbliża się powoli ku końcowi. W ramach tego ruchu nie sposób nie wspomnieć o słabszym od oczekiwań Raporcie ADP w USA. Jest to raport z rynku pracy, a na te dane dolar jest wyjątkowo wrażliwy.

Reakcja na złotym

O ile można się domyślać, że na dolarze do złotego wczoraj podziało się dużo, o tyle reakcja względem euro jest dużą niespodzianką. Wczoraj dolar zaczynał dzień powyżej 4,33 zł, zakończył go ponad 6 groszy niżej. W tym samym czasie napływ kapitału do Europy spowodował, że złoty zyskał wobec euro niecały 1 grosz. Do tego dzisiaj nad ranem już widzieliśmy powrót kursu euro do poziomu 4,71 zł. Wygląda to trochę tak, jakby 3 miesiące temu usztywnili kurs względem euro. Na franku w ogóle nie było widać wpływu całego ruchu. Pokazuje to siłę naszej waluty, która nie skacze już w górę i w dół w zależności od napływu lub odpływu kapitału z lub do Europy.

Dzień indeksów PMI

Środa w Europie mijała pod dyktando indeksów PMI. Warto tutaj zwrócić szczególnie uwagę na dwa odczyty Polskę i Szwajcarię. W Polsce spada wyraźnie pesymizm. 47,5 pkt to nadal przewaga czarnowidztwa, ale to wyraźnie lepszy wynik od oczekiwań i od zeszłomiesięcznego 45,6 pkt. Z drugiej strony mamy Szwajcarię. Tam oczekiwania mówiły o utrzymaniu optymizmu i wyniku 54,5 pkt. Faktyczny rezultat wyniósł jednak zaledwie 49,3 pkt, co było dużym negatywnym zaskoczeniem. W tle tych odczytów wynik dla całej strefy euro dokładnie trafił w oczekiwania, aczkolwiek tam znaliśmy wstępne odczyty, stąd łatwiej było prognozować całościowy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:15 – strefa euro –  decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:45 – strefa euro – konferencja prasowa EBC.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

10 trendów w IT na 2023 rok według Google

Sztuczna inteligencja, która pomoże w przejściu na czterodniowy tydzień pracy? 80% programistów korzystających z oprogramowania open-source? A może chmura obliczeniowa zarządzana w połowie przez sztuczną inteligencję i w oparciu o uczenie maszynowe? Eksperci Google Cloud podzielili się przewidywaniami, jak branża IT będzie ewoluować. 

Podczas konferencji dla deweloperów Google Cloud Next’22 10 ekspertów podzieliło się przewidywaniami dotyczącymi tego, jak może się zmienić branża IT w najbliższym okresie. Początek roku 2023 to doskonały moment, aby przedstawić prognozy dotyczące technologii chmurowych i pomóc branży w przygotowaniu się na nadchodzące lata.

Poniżej znajduje się lista dziesięciu prognoz, jak zmieni się branża IT do 2025 roku, przygotowana przez ekspertów i ekspertki Google Cloud.

  1. Neuroinkluzywność oprogramowania stanie się synonimem dobrego projektowania – projektowanie oprogramowania z uwzględnieniem neurointegracji stanie się istotnym czynnikiem przy powstawaniu oprogramowań. Szacuje się, że nawet 20% ludzkości to osoby nieneurotypowe, wykazujące się innymi potrzebami i wrażliwością niż pozostałe 80% populacji.
  2. 4 na 5 programistów i programistek będzie korzystać z jakiejś formy otwartego oprogramowania – wraz z rozwojem przepisów dotyczących zasad tzw. compliance (zgodności z przepisami) – np. w USA są nimi Federalny Program Zarządzania Ryzykiem i Autoryzacją – FedRAMP – oraz rozporządzenie wykonawcze prezydenta Joe Bidena w sprawie bezpieczeństwa cybernetycznego), open source staje się niezbędny w celu zapewnienia lepszych sposobów spełniania obowiązkowych standardów i norm.
  3. AI może pomóc w realizacji wizji czterodniowego tygodnia pracy – zastosowanie sztucznej inteligencji (AI) w przedsiębiorstwach zwiększyło się wyraźnie na przestrzeni ostatnich kilku lat, wpływając na wszystkie aspekty biznesu. Jednym z najważniejszych powodów tego wzrostu jest potencjał sztucznej inteligencji do zwiększenia produktywności pracowników, zwłaszcza w działach IT. W rzeczywistości wzrost produktywności, jaki zapewnia AI, do 2025 roku pozwoli programistom wykonać tygodniową pracę w cztery dni – lub mniej.
  4. 90% operacji bezpieczeństwa będzie zautomatyzowane i zarządzane jako kod – podział 90/10 między zautomatyzowane i ręczne wykrywanie oraz reagowanie na zdarzenia może pozwolić zespołom odpowiedzialnym za cyfrowe bezpieczeństwo skupić się na najważniejszej części ich pracy: badaniu zagrożeń, rozwiązywaniu wyzwań związanych z widocznością i reagowaniu na alarmy.
  5. Ponad połowa decyzji dotyczących infrastruktury chmurowej zostanie zautomatyzowana przez AI i ML – obciążenie i złożoność podejmowania decyzji dotyczących infrastruktury zniknie dzięki sile automatyzacji sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Automatyczne połączenie infrastruktury, architektury normatywnej i ekosystemu zapewni zoptymalizowane działanie chmury pod kątem zadań obliczeniowych. W związku z tym architekci chmury skupią się na tym, by tworzyć rozwiązania pomagające skalować biznesy oraz umożliwiać im dalszy rozwój.
  6. 90% danych będzie można wykorzystać w czasie rzeczywistym za pomocą uczenia maszynowego – niedawne badanie wykazało, że tylko jedna trzecia firm jest w stanie uzyskać wymierną wartość ze swoich danych. W rezultacie wystąpić może obciążenie operacyjne, związane z zarządzaniem infrastrukturą danych, ich przenoszeniem i duplikowaniem oraz udostępnianiem. Uczenie maszynowe może pomóc w zniwelowaniu większości tych problemów.
  7. Technologie multicloud pozwolą na swobodną zmianę głównego dostawcy chmury – w nadchodzących latach firmy będą wykorzystywać strategię wielochmurową nie tylko jako sposób na zabezpieczenie swoich operacji, ale także jako sposób na przejście ze swojej „pierwszej” chmury do następnej. Badania pokazują, że duża część firm korzysta już z rozwiązań więcej niż jednego dostawcy usług chmurowych.
  8. Do 2025 roku 3 na 4 deweloperów będzie kierować się zasadami zrównoważonego rozwoju – czas ignorowania pilnej potrzeby spełnienia celów klimatycznych dobiega końca, ale firmy wciąż walczą o znalezienie skutecznych sposobów działania. Około 65% kierowników działów IT twierdzi, że chociaż chce usprawnić działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, nie wie, jak to zrobić. Kolejne 36% przyznaje, że nie ma nawet narzędzi pomiarowych do śledzenia postępów w kierunku zrównoważonego rozwoju.
  9. Bariery pomiędzy obciążeniami transakcyjnymi i analitycznymi w większości znikną – tradycyjnie obciążenia transakcyjne i analityczne miały oddzielne architektury danych. Transakcyjne bazy danych są zoptymalizowane pod kątem szybkiego odczytu i zapisu, podczas gdy analityczne bazy danych są zoptymalizowane pod kątem agregacji dużych zbiorów. W rezultacie starsze systemy danych transakcyjnych i analitycznych są w dużej mierze od siebie oddzielone. W najbliższych latach bariery pomiędzy dwoma rodzajami systemów znikną, co ułatwi sprawniejsze poruszanie się między nimi.
  10. Ponad połowa wszystkich aplikacji biznesowych będzie budowana przez użytkowników, których dzisiaj nie można określić jako profesjonalnych programistów – w miarę rozwoju organizacji coraz więcej prac programistycznych jest podejmowanych przez zespoły i osoby spoza tradycyjnych działów IT. Do 2025 roku ponad połowa wszystkich aplikacji biznesowych będzie tworzona przez osoby, które nie są profesjonalnymi programistami.

Faktoring rośnie w niepewnych czasach

Komentarz Konrada Klimka, Przewodniczącego Komitetu Wykonawczego PZF do wyników rynku faktoringu za 2022 rok.

Zamiana faktur na gotówkę zyskuje na popularności niezależnie od tego czy rynki są w fazie prosperity czy ogarnął je kryzys. Przedsiębiorcy korzystają z faktoringu ze względu na jego unikatową elastyczność. Usługa pozwala zachować płynność finansową, oferując prosty dostęp do środków na bieżącą działalność. W ostatnim roku pomimo zawirowań na rynkach znacząco wzrosły obroty firm faktoringowych w Polsce, w tym wzrosła liczba faktur, na podstawie których firmy korzystały z finansowania.

Polska weszła w 2023 r. z najwyższą od 26 lat inflacją i najniższym poziomem optymizmu konsumentów. Zjawiskom tym towarzyszą wysokie stopy procentowe, znaczne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego i utrzymująca się niepewność w otoczeniu makroekonomicznym. Z czynnikami tymi przedsiębiorcy zmagali się już w 2022 r., jednak niektóre z nich w najbliższych miesiącach mogą się nasilić i pozostać z nami na dłużej.

Pierwszoplanową rolę nadal może odgrywać inflacja, która oddziałuje na rynek faktoringu. Jej wysokość miała istotny wpływ na wartość wystawianych przez przedsiębiorców faktur, co przełożyło się na spektakularny wzrost obrotów firm faktoringowych. W 2022 r. przekroczyły one 460 mld zł, czyli blisko 100 mld więcej niż w poprzednim roku, co dało wzrost o 27 proc.

Znacząco rośnie także liczba faktur przedstawianych przez podmioty gospodarcze do sfinansowania w ramach transakcji faktoringowych. Już 24 mln tego typu dokumentów wykupiły firmy faktoringowe w 2022 r. czyli o 13 proc. więcej niż w roku poprzednim. To efekt rosnącego zapotrzebowania na gotówkę, która jest na bieżąco i sprawnie dostarczana faktorantom. Korzystanie z faktoringu jest coraz bardziej popularne i staje się dla firm alternatywnym do kredytu sposobem pozyskiwania środków na bieżącą działalność przedsiębiorstwa.

Wpływ zjawisk makroekonomicznych znajduje swoje odzwierciedlenie we wskaźnikach charakterystycznych dla rynku faktoringu. W obrotach ponownie zarysowała się nieznaczna przewaga faktoringu niepełnego nad pełnym – 51 do 49 proc. Gdy cały rynek urósł o 27 proc. faktoring niepełny zanotował wzrost o 32 proc. a pełny tylko o 22 proc.

Obroty w faktoringu międzynarodowym wzrosły o 27 proc. do poziomu ponad 80 mld zł, co  stanowi 17 proc. udział obrotach faktoringowych ogółem.

Spoglądając na perspektywy na 2023 r. faktorzy pozostają umiarkowanymi optymistami. Prognozujemy, że rynek pozostanie w fazie wzrostowej, choć jej dynamika może już nie być tak imponująca, jak w ostatnich latach.

Komentarz Łukasza Ramczewskiego z PragmaGO:

Wartość obrotu na rynku faktoringu ponownie osiągnęła prawie 30% wzrostu r/r. To świetny wynik, który potwierdza, że faktoring zyskuje coraz większą popularność wśród polskich przedsiębiorców, do czego przyczynia się działalność faktorów, w tym PragmaGO.

Warto podkreślić, że na przestrzeni lat wraz ze wzrostem obrotów wzrosła zarówno liczba klientów, jak i liczba obsługiwanych faktur. To efekt transformacji i digitalizacji rynku faktoringu. Wybrani faktorzy postawili na rozwój technologiczny i automatyzację procesów, dzięki czemu klienci faktoringowi są obsługiwani szybko, a korzystanie z usługi jest wygodne. W rezultacie w ciągu ostatnich 10 lat nastąpił pięciokrotny wzrost mocy obsługi wierzytelności przez faktorów. PragmaGO jest jednym z kilku faktorów o najwyższym stopniu digitalizacji usług. Dzięki własnemu software house na bieżąco wprowadzamy kolejne udogodnienia dla klientów, jak np. możliwość zawierania umów poprzez podpis elektroniczny, szybkie płatności Paybylink i Blik, czy automatyzację w zakresie rozliczeń. W ciągu roku skróciliśmy czas wydawania decyzji o finansowaniu o połowę.

Poprzednie dwa lata pokazały, że faktoring to finansowanie, które pomaga przedsiębiorcom także w trudnych warunkach rynkowych. Zaburzone łańcuchy dostaw spowodowane najpierw pandemią, później wojną w Ukrainie, tworzyły zatory płatnicze. Faktoring pozwalał odzyskać zamrożone pieniądze. Wzrost inflacji zmuszał firmy do kupowania towarów na zapas, aby wyprzedzić podwyżki cen. Również w tym aspekcie faktoring był sposobem na szybki dostęp do gotówki

Już wkrótce obowiązkowe stacje ładowania pojazdów w dużych budynkach niemieszkalnych

  • Od 1 stycznia 2025 roku każdy budynek niemieszkalny, niebędący własnością małego lub średniego przedsiębiorstwa, posiadający więcej niż 20 stanowisk postojowych będzie musiał posiadać minimum jeden punkt ładowania oraz niezbędną infrastrukturę na co najmniej 1 na 5 stanowisk postojowych.
  • Dla biurowca o przykładowej pow. 10 tys. m2 i wymaganego planem zagospodarowania przestrzennego 1 miejsca parkingowego na 100 m2 powierzchni użytkowej to wymóg budowy jednego punktu ładowania oraz infrastruktury dla 20 kolejnych punktów ładowania na 100 miejsc postojowych.
  • Niespełna dwa lata do wejścia w życie przepisów to bardzo niewiele na opracowanie dokumentacji i przeprowadzenie żmudnego procesu uzyskania pozwoleń, ale przede wszystkim wykonanie prac budowlanych.
  • Nieruchomości mieszkalne będą następne w kolejce, bo e-pojazdów jest coraz więcej, a ich liczba na jedną stację ładowania w Polsce wynosi już 12,8. To jeden z najgorszych wskaźników w całej UE.

Wprowadzona przez Sejm nowelizacja ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz. U. 2022 poz. 1083), a konkretnie art. 26 wprowadza obowiązek zainstalowania w terminie do 1 stycznia 2025 roku minimum jednego punktu ładowania oraz  osprzętu do poprowadzenia przewodów dla budynków niemieszkalnych posiadających więcej niż 20 miejsc postojowych, niebędących własnością małego lub średniego przedsiębiorstwa. Wymóg będzie dotyczył jednakowo biurowców, hoteli, szpitali, budynków handlowo- usługowych oraz obiektów kulturalnych, czy przemysłowo-magazynowych. Wydaje się, że 2 lata to dużo… Należy jednak pamiętać, że przez ten czas należy opracować koncepcję rozmieszczenia stacji, projekt, uzyskać niezbędne pozwolenia oraz wykonać instalację. Każdy inwestor zdaje sobie sprawę, że takie działania są nie tylko kosztowne, ale właśnie czasochłonne.

Nowy wymóg dla właścicieli i zarządców. Wbrew pozorom czasu nie jest tak wiele…

Nowe prawo narzuca obowiązek posiadania minimum jednego punktu ładowania oraz osprzętu umożliwiającego zainstalowanie jednego punktu ładowania na każde 5 stanowisk postojowych. Ustawodawca pojęcie osprzętu rozumie jako kanały na przewody i kable elektryczne umożliwiające instalację punktów ładowania na miejscach parkingowych, które znajdują się wewnątrz budynku lub do niego przylegają. Przyleganie definiuje parking powiązany pod względem własności lub innego tytułu prawnego. Te dosyć zawiłe sformułowania w praktyce oznaczają, że każdy właściciel lub zarządca nieruchomości biurowej, użyteczności publicznej, magazynowej, czy produkcyjnej, która dzisiaj nie spełnia wymagań ustawy, zobowiązany jest do poczynienia niezbędnych inwestycji w okresie niespełna dwóch lat.

– Nowe wymagania prawne oznaczają, że zarządca lub właściciel np. biurowca o przykładowej pow. 10 tys. m2, gdzie wg miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wymagane jest posiadanie jednego miejsca parkingowego na 100 m2 wynajmowanej powierzchni, będzie musiał do 1 stycznia 2025 roku zainstalować jeden punkt ładowania i infrastrukturę dla co najmniej 20 kolejnych  ładowania i wygospodarować na ten cel odpowiednią powierzchnię dla samochodów elektrycznych. Takie rozwiązania mogą być jednak kosztowne także z uwagi na wysokie ceny energii elektrycznej. Stąd też rekomendujemy przyszłym inwestorom rozważenie projektów 2 w 1, czyli inwestycji w OZE i stacje ładowania – zauważa Grzegorz Pióro, Technical Development Manager w SPIE Building Solutions.

Pojazdów elektrycznych coraz więcej.

Wprowadzane przepisy są wynikiem spełnienia wymogów m.in. unijnej dyrektywy nr 2018/844 dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków. Mają one na celu nie tylko jej poprawę, ale również dostosowanie najbliższego otoczenia do potrzeb użytkowników aut elektrycznych. W Polsce do końca 2022 roku zarejestrowanych było ponad 64,7 tys. sztuk e-pojazdów. Jak podaje PZPM (Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego) oraz PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych) ich liczba wzrosła w 2022 roku o 33 proc. w ujęciu rok do roku. Powoduje to, że coraz więcej właścicieli i zarządców interesuje się dostępnymi technologiami w obszarze elektromobilności.

– Odpowiedzialni za nieruchomości coraz częściej zwracają się do nas z pytaniami o montaż stacji ładowania. Wynika to nie tylko z przygotowywania się do wejścia w życie nowych przepisów. Coraz więcej osób korzysta bowiem w drodze do pracy z pojazdów elektrycznych, a inwestycje w stacje ładowania to też niewątpliwie element działań wizerunkowych świadczący o proekologicznej orientacji nieruchomości. Budynki ze stacjami ładowania uchodzą nie tylko za nowocześniejsze i bardziej prestiżowe. Stają się ponadto bardziej konkurencyjne w kwestii potencjalnego wynajmu. Niemniej należy też zdawać sobie sprawę, że dla wielu już istniejących budynków dodatkowy pobór mocy może być trudny do zrealizowania lub wymagający dużych inwestycji w nową infrastrukturę, a w każdym przypadku niezbędne będzie wykonanie sprawdzenia warunków technicznych i koncepcji instalacji stacji ładowania – podkreśla Grzegorz Pióro ze SPIE Building Solutions.

Liczba stacji ładowania rośnie, jednak Polska daleko za Europą.

Wg Licznika Elektromobilności w 2022 roku zainstalowano w Polsce ponad 600 nowych ogólnodostępnych stacji ładowania. W efekcie na koniec grudnia funkcjonowało ich 2565 (5016 punktów), ok. 40% więcej w ujęciu rok do roku. To wynik lepszy niż w latach ubiegłych. Jest jednak jedno, ale… To pogłębiająca się przepaść pomiędzy liczbą stacji ładowania, a liczbą zarejestrowanych pojazdów z napędem elektrycznym. O ile jeszcze trzy lata temu na jedną ogólnodostępną stację przypadało ich 7,4, to w 2022 roku wskaźnik ten wynosił już 12,8. To jeden z najgorszych wyników w całej Unii Europejskiej. Co więcej, aby spełnić cele unijnego Rozporządzenia o infrastrukturze paliw alternatywnych (AFIR), w ciągu najbliższych trzech lat łączna moc sieci ładowarek powinna wzrosnąć co najmniej pięciokrotnie. Wszystko to pokazuje, jaka skala wyzwań czeka Polskę w najbliższych latach. Można spodziewać się, że wprowadzane zmiany w prawie o elektromobilności również przyczynią się do stopniowej likwidacji tych dysproporcji.

– Technologia umożliwiająca dopasowanie budynków do wymagań ustawy jest stosunkowo łatwo dostępna i wciąż niedroga. Dla poszukujących najbardziej funkcjonalnych rozwiązań optymalne okażą się systemy hybrydowe obejmujące ładowarki AC, ładujące pojazdy w czasie 6-8 godzin i nieco droższe, ale szybsze ładowarki DC. Oczywiście do standardowego ładowania floty pojazdów pozostających w obiekcie przez kilka godzin wystarczające będzie stosowanie stacji ładowania AC. Urządzenia te spełniają wszystkie wymagane standardy, w tym bezpieczeństwa i umożliwiają naładowanie baterii pojazdu w czasie dostosowanym do potrzeb użytkowników. W kontekście budowy systemu niezwykle ważne jest, aby nie dopuścić do chaosu i instalacji przypadkowych urządzeń przez nieprofesjonalne podmioty. Właściwie przeprowadzony proces musi wiązać się z kompleksowym łańcuchem dostaw usług i urządzeń – od analizy potrzeb, wykonania projektu, przez wykonawstwo instalacji, montaż odpowiednio dobranego sprzętu i aż po integrację lokalnego systemu z aplikacją do ewentualnych rozliczeń kosztów sesji ładowania – podsumowuje Grzegorz Pióro ze SPIE Building Solutions.

Przepis nie ominie też budynków mieszkalnych.

Docelowo przepisy dotyczące elektromobilności nie ominą także nieruchomości mieszkalnych. Już dziś unijne prawo nakłada wobec nich konkretne wymagania. W założeniu wszystkie nowo budowane i remontowane budynki mieszkalne, które mają więcej niż dziesięć miejsc parkingowych, będą musiały posiadać odpowiednie okablowanie umożliwiające instalację stacji ładowania. Na parkingu musi ponadto znajdować się co najmniej jeden punkt ładowania, a każde miejsce postojowe być wyposażone w kable umożliwiające ich instalację. Na razie data wejścia w życie tych przepisów nie została jeszcze w Polsce ustalona.

Projekt nowelizacji KSC należy poprawić o zapisy dyrektywy NIS 2

W ostatnim czasie opublikowana została kolejna, już dziewiąta wersja projektu analizującego przepisy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Ta najnowsza propozycja co do zasady nie różni się znacząco od poprzedniej wersji tego projektu. Tym samym aktualne pozostają zastrzeżenia co do treści tej propozycji. Chodzi o niezgodność z europejską dyrektywą dotyczącą cyberbezpieczeństwa, tzw. NIS 2. Dyrektywa ta już została przyjęta, w związku z czym musi zostać wdrożona do krajowego porządku prawnego. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na postępowanie dotyczące dostawców wysokiego ryzyka. Dyrektywa akcentuje proporcjonalność środków w tym zakresie. Zgodnie z NIS2 rozwiązania przyjmowane w tym zakresie powinny uwzględniać wyniki oceny ryzyka dokonywanej na poziomie całej UE. Takie rozwiązanie pozwala na koordynację działań oraz – co szczególnie istotne – budowanie jednolitych standardów w zakresie cyberbezpieczeństwa w całej UE.

– Według KSC powstanie obowiązek zaprzestania korzystania ze sprzętu lub oprogramowania takiego dostawcy, który zostałby uznany w Polsce za dostawcę wysokiego ryzyka. To jest niezgodne z zapisami dyrektywy NIS 2, bo Unia Europejska chce prowadzić taką ocenę na szczeblu europejskim – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce. – Te niezgodności pomiędzy nowelizacją KSC a treścią dyrektywy są o tyle istotne, że zgodnie z zasadą lojalności oraz już ugruntowanym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, państwa członkowskie powinny powstrzymać się od tego, aby w okresie transpozycji przyjmować przepisy niezgodne z założeniami dyrektywy. Wydaje się, że w przypadku polskiego projektu nowelizacji mamy właśnie do czynienia z tego rodzaju sytuacją. W tym kontekście jedynym właściwym rozwiązaniem jest zaprzestanie procedowania tego projektu i poszukanie takiego rozwiązania, które pozwoli znowelizować przepisy KSC – ale jednak w sposób zgodny z założeniami i przepisami dyrektywy NIS 2 – zaleca Piszewski.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – styczeń 2023 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,5% rdr do 26,5 mld zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 21,8% rdr do poziomu 690,7 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 3,2% rdr do439,4 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 6,3% rdr do 108,4 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 1,8% do 12,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 23,9% rdr do 13,9 TWh

W styczniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 28,1 mld zł, czyli o 0,7% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 3,5% rdr do poziomu 26,5 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,3 mld zł, o 8,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec stycznia wyniosła 61 286,58 pkt i była o 9,1% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w styczniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 40,6% rdr do poziomu 227,0 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 39,3% rdr i wyniosła 226,5 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w styczniu wyniosła 673,6 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w styczniu wyniósł 1 028,1 tys. szt., czyli o 8,4% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 21,8% rdr do poziomu 690,7 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 30,2% rdr do 121,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 9,5% rdr do 196,9 tys. szt.

W styczniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 18,9% rdr do poziomu 228,6 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 6,3% rdr do 108,4 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec stycznia 93,1 mld zł, wobec 96,1 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 3,2% rdr do poziomu 439,4 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 23,7 mld zł wobec 68,5 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 65,5% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w styczniu br. 12,5 TWh, co oznacza spadek o 1,8% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 106,9% rdr do poziomu 6,2 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 35,3% rdr do poziomu 6,3 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 23,9% rdr do 13,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 25,5% do poziomu 1,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 23,6% rdr do poziomu 12,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,5 TWh, co oznacza wzrost o 2,4% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 157,2% rdr do poziomu 10,6 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 16,6% rdr, do wolumenu 4,2 TWh.

Kapitalizacja 374 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w styczniu 2023 r. wyniosła 610,0 mld zł (129,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 418 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 251,3 mld zł (265,7 mld EUR).

Na Głównym Rynku w styczniu 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: PASSUS, MOVIE GAMES i SCOPE FLUIDICS. Wszystkie były przejściami z NewConnect.

Na rynku NewConnect w styczniu 2023 r. zadebiutowały akcje spółki OLYMP S.A. (wartość oferty:
0,95 mln zł).

W styczniu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 20 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Dwucyfrowy wzrost przychodów ze sprzedaży i rekordowa liczba klientów na otwarcie roku w TIM SA

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły w styczniu 2023 r. 117 mln zł, tj. o 12,2% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r.

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w styczniu 2023 r. niemal 82,3 mln zł, tj. o 8,3% więcej niż rok wcześniej.

– Początek nowego roku daje powody do ostrożnego optymizmu. Odnotowaliśmy bowiem najwyższe otwarcie roku w historii, a przecież sprzedaż w styczniu ubiegłego roku wyniosła ponad 104 mln zł, co stanowiło wysoką bazę dla bieżącego roku. Styczeń 2023 roku był też pierwszym miesiącem od maja 2022 roku z dwucyfrowym wzrostem przychodów ze sprzedaży – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Co więcej, sprzedaż na dzień roboczy wyniosła w styczniu 2023 roku prawie 5,6 miliona złotych. A to w sytuacji, gdy pierwszy tydzień miesiąca charakteryzował się niższą aktywnością biznesową po okresie świąteczno-noworocznym i dodatkowo kończył się długim weekendem. Biorąc pod uwagę trudniejszy z makroekonomicznego puntu widzenia okres oraz sezonowo trudniejszy początek roku, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że z miesiąca na miesiąc budujemy coraz większe zaufanie i dobre doświadczenia zakupowe wśród coraz większej liczby klientów. W styczniu 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21 tysięcy klientów. Taka liczba nie pojawiła się dotychczas w pojedynczym miesiącu w całej naszej dotychczasowej historii – dodaje Krzysztof Folta.

W ostatnim pełnym tygodniu stycznia (23-29.01.2023 r.), poprzedzającym 31. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, sprzedaż w TIM-ie miała dodatkowy, pomocowy wymiar. Podobnie jak rok temu, Spółka zdecydowała się przekazać na rzecz WOŚP złotówkę od każdego zamówienia złożonego w tym okresie na TIM.pl. – Uzbieraliśmy w ten sposób 13 760 złotych, o 14,6% więcej niż przed rokiem. Gdy dodać do tego wpłaty naszych klientów i pracowników do eSkarbonki, na konto Orkiestry trafiło dzięki TIM-owi 19 620 złotych. Dziękuję wszystkim za udział i zaangażowanie – mówi Krzysztof Folta.

Powell mówi o dezinflacji

Fed podniósł korytarz kluczowych stóp procentowych o 25 punktów bazowych (4,5 – 4,75 proc.) – nie było tu żadnego zaskoczenia. Po wcześniejszych silnych podwyżkach o 75 i 50 pb Rezerwa Federalna wróciła do tempa, które było standardem w poprzednich cyklach zacieśniania monetarnego. W opublikowanym po posiedzeniu oświadczeniu Fed nie wskazał na rychły koniec podwyżek stóp. Powell podkreślił, że USA są dopiero na początku procesu dezinflacyjnego. Ban centralny prawdopodobnie nie jest jednak zbyt daleko od szczytu stóp. Dolar osłabił się a giełdy w USA świeciły kolorem zielonym.

Od marca w USA stopy procentowe zostały podniesione o łącznie 450 punktów bazowych. Po serii silnych ruchów w górę w poprzednich miesiącach, ten wydaje się już dużo bardziej skromny i przypomina standardowe działanie z poprzednich lat. Wczorajsza decyzja była jednogłośna. Fed w oświadczeniu wspomniał o nieco niższych wskaźnikach inflacji, ale nie zmienił centralnych wytycznych polityki pieniężnej. Powell powtórzył, że „zadanie nie zostało jeszcze wykonane” a dalsze kroki są jeszcze potrzebne. Nie było również sygnału ze strony Fed-u, że możliwa jest jakakolwiek obniżka w tym roku. W ten sposób Powell chciał rozwiać nadzieje, że Rezerwa Federlana podtrzymuje perspektywę zakończenia podwyżek. Pamiętajmy jednak, że w ostatnich cyklach, nawet bezpośrednio przed szczytem stóp procentowych, nie było wyraźnych sygnałów, że Fed nie będzie dalej podnosił stóp.

To co było nowego (oprócz mniejszej skali zacieśniania) to to, że Powell podkreślił, że bank centralny obserwuje początek procesu dezinflacyjnego, choć wciąż inflacja w usługach jest wysoka. Zaznaczył, że to wciąż bardzo wczesny etap tego procesu. Zwrócił uwagę na znaczenie zmian cen w usługach z wyłączeniem kosztów mieszkania. Powell dał do zrozumienia, że rozwój płac jest kluczowym czynnikiem napędzającym trendy cenowe. Dlatego też Fed nadal zakłada, że pewne osłabienie rynku pracy jest niezbędne, by poprzez spowolnienie wzrostu płac odzyskać kontrolę nad inflacją.

Wycena przyszłej ścieżki stóp procentowych w USA została lekko obniżona. Rynek zakłada, że koniec cyklu zakończy się w okolicach 4,9 (środek przedziału) oraz oczekuje obniżek stóp już w drugiej połowie tego roku oraz mocniejszego ruchu w dół na początku 2024 roku. Zmieniła się przede wszystkim prognoza na „za rok”. Fed zmienił komunikację z tempa na zakres podwyżek, co rynek zinterpretował jako podstawę do wyjścia z zacieśniania monetarnego już w marcu.

Podwyżka w na kolejnym posiedzeniu (o 25 pb) jest raczej pewna. Kolejna (w maju) moim zdaniem będzie uzależniona od danych makro (głównie inflacyjnych) a do tego czasu obraz gospodarki może się zdecydowanie zmienić.

W konsekwencji wczorajszej konferencji prasowej dolar osłabił się. Notowanie EURUSD „skoczyło” do 1,10 – najwyższego poziomu od początku kwietnia 2022 roku. Nasdaq na koniec dnia był wyżej o 2 proc., SP500 zyskał 1,05, gorzej radził sobie Dow Jones, który zakończył handel płasko. Złoto podrożało 0 1,42 proc. i zbliżyło się do poziomu 1960 USD za uncję trojańską. Rentowność 10 letnich obligacji rządowych USA obniżyła się i aktualnie wynosi ok. 3,4 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Szybka sprzedaż dużego mieszkania to nie lada kłopot

Szybka sprzedaż dużego mieszkania może być pewnym problemem w 2023 roku. Wyjaśniamy, jakie są przyczyny tego zjawiska.

Wiele osób pomimo niskiej zdolności kredytowej regularnie śledzi doniesienia z rynku nieruchomości i sprawdza wszelkie informacje dotyczące spadków cen metrażu. Najwięcej doniesień o obniżkach pochodzi z rynku wtórnego. Chodzi przede wszystkim o używane mieszkania z dużym metrażem. Widzimy, że właściciele takich „M” są najbardziej skłonni do obniżek ceny ze względu na mniejszy popyt. Ekspert i założyciel agencji NieruchomosciSzybko.pl postanowił wyjaśnić, dlaczego największe rabaty widzimy właśnie w segmencie dużych lokali. Wiele wskazuje na to, że szybka sprzedaż dużego mieszkania będzie w 2023 roku trudniejsza niż poprzednio. Na całe szczęście, istnieją sposoby na przyspieszenie sprzedaży. Co ważne, nie chodzi tutaj o obniżanie ceny do poziomu niższego od stawki rynkowej.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Dane rynkowe potwierdzają, że w segmencie dużych mieszkań (zwłaszcza używanych) najłatwiej można wynegocjować rabat. To między innymi kwestia zdolności kredytowej, która w ciągu półtora roku mocno spadła.
  • Niektóre duże mieszkania mogą być interesujące dla nabywców w kontekście wynajmu. Taka sytuacja nie dotyczy jednak wszystkich lokali posiadających spory metraż. Poszukiwane są np. mieszkania z drugą łazienką lub osobną toaletą.
  • Ograniczony popyt dotyczy również domów. Właściciele takich nieruchomości oraz dużych mieszkań powinni teraz szczególnie inwestować w skuteczne promowanie ofert. W przeciwnym razie, szybka sprzedaż dużego mieszkania albo domu będzie trudna bez znaczącego obniżenia ceny.

Poniżej prezentujemy więcej ciekawych spostrzeżeń rynkowych, które wynikają z obserwacji doświadczonego agenta nieruchomości.

Niewiele osób posiada zdolność kredytową na duże „M”

Główna przyczyna spadku zainteresowania większymi lokalami wydaje się dość prozaiczna. Po prostu, niewiele osób wciąż posiada zdolność kredytową wystarczającą do zakupienia takich dużych „M”. W tym kontekście, warto posłużyć się przykładem. Mianowicie, w połowie 2021 roku młode, bezdzietne małżeństwo posiadające łączny dochód na poziomie 10 000 zł netto, mogło pożyczyć od banku aż 900 000 zł (na 25 lat, w ratach równych, z oprocentowaniem wynoszącym 2,41% jako suma WIBOR-u 3M równego 0,21% i marży 2,20%). Obecnie analogiczny wynik dotyczący zdolności kredytowej oscyluje na ponad dwa razy mniejszym poziomie. „Taka zmiana dotyka też osób posiadających domy na sprzedaż” – mówi Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Paradoksalnie, szybka sprzedaż dużego mieszkania może być łatwiejsza, jeśli mówimy o lokalu właściwie klasyfikowanym jako apartament. W najwyższym segmencie rynkowym, efekt ograniczenia zdolności kredytowej będzie bowiem mniej widoczny. Obrót najdroższymi nieruchomościami jest również mniej podatny na wpływ wahań koniunktury gospodarczej (np. kryzysów i spowolnień gospodarczych). W praktyce osoby, które interesuje szybka sprzedaż dużego mieszkania, zwykle chcą się jednak pozbyć tańszego lokalu. Typowego M4 nie można sklasyfikować jako apartament. „Do takiej kategorii na pewno nie zaliczymy na przykład czteropokojowego mieszkania z wielkiej płyty położonego w dzielnicy Praga-Południe (na Gocławiu)” – komentuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Popyt związany z najmem nieco poprawia sytuację rynku

Oczywiście, trzeba brać pod uwagę obecny popyt związany z najmem, który nieco kompensuje ubytek transakcji finansowanych kredytem. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że szybka sprzedaż dużego mieszkania inwestorowi zainteresowanemu wynajmem nie zawsze jest możliwa. Taki inwestor ma bowiem obecnie do dyspozycji wiele ofert większych lokali, wśród których może wybierać najbardziej atrakcyjne. Chodzi między innymi o mieszkania, które cechują się dobrą lokalizacją i posiadają osobne WC albo nawet dwie łazienki. Osoba kupująca duży lokal w związku z wynajmem, często szuka mieszkania, które nie będzie wymagało dużych nakładów przed wynajęciem „na pokoje”. „Jeżeli natomiast mówimy o lokalach do remontu, to inwestor będzie oczekiwał atrakcyjnej ceny” – dodaje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Na stołecznym rynku wtórnym widać już zmiany cenowe …

W kontekście analizowanego tematu, warto powołać się na ciekawe dane z warszawskiego rynku wtórnego, które niedawno zaprezentował Narodowy Bank Polski. Ta instytucja w swoim kwartalnym raporcie podaje, że w stolicy od kwietnia do czerwca 2022 r. średnia ofertowa cena mieszkania liczącego ponad 80 mkw. wynosiła 14 458 zł/mkw. Trzy miesiące później, analogiczna stawka była niższa o około 900 zł/mkw. (13 591 zł/mkw.) Tak dużych spadków nie odnotowano w przypadku używanych mieszkań o mniejszej powierzchni. „Warto obserwować kolejne raporty i dane cenowe, które prawdopodobnie będą potwierdzać trudniejszą sytuację sprzedawców dużych M” – uważa Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Szybka sprzedaż dużego mieszkania bez rabatu jest możliwa

Powyższe informacje na pewno nie stawiają w optymistycznym świetle sytuacji osób posiadających większy lokal na sprzedaż. Trudno przypuszczać, że szybka sprzedaż dużego mieszkania w 2023 roku będzie łatwa – nawet jeśli lato i jesień przyniesie spadek inflacji, a zimą Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe NBP. Warto dodać, że rynek używanych i dużych mieszkań w mniejszym stopniu może być stymulowany przez nowy, rządowy program tanich kredytów z oprocentowaniem wynoszącym 2,00% + marża. „Ograniczeniem będzie bowiem zapowiadany limit wartości takich „hipotek” (500 000 zł/600 000 zł)” – twierdzi Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wydaje się jednak, że szybka sprzedaż dużego mieszkania jest możliwa w 2023 roku. Właściciel takiego lokum będzie jednak musiał zadbać o właściwe promowanie oferty (m.in. przy pomocy atrakcyjnych zdjęć oraz filmów). W obecnych warunkach konieczne jest też skuteczne przyciąganie uwagi osób potencjalnie zainteresowanych większymi mieszkaniami. Przykładem są inwestorzy oraz zamożniejsi rodzice wychowujący co najmniej trójkę dzieci. O odpowiednią promocję oferty najlepiej zadba bardzo dobry agent nieruchomości. „W praktyce oznacza to pośrednika pracującego na wyłączność, który nie obawia się trudniejszych zadań” – podsumowuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Deloitte: Co trzeci przedstawiciel globalnego przemysłu naftowego i gazowego uważa, że rosnący popyt napędza inwestycje w niskoemisyjne źródła energii

Zakłócenia w handlu energią między Europą a Rosją doprowadziły światowe ceny paliw do rekordowych poziomów. Z drugiej strony, niedobory surowców odnawialnych oraz wyzwania związane z łańcuchem dostaw technologii niskoemisyjnych ograniczyły postępy transformacji energetycznej. Jak wynika z przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte raportu 2023 Oil and Gas Industry Outlook, branży paliwowej w 2023 r. najprawdopodobniej uda się utrzymać dyscyplinę kapitałową oraz osiągnąć niespotykany wcześniej poziom bilansu. Może to pomóc firmom przezwyciężyć niedoinwestowanie energii w ostatnich latach i przyspieszyć transformację energetyczną.

Zakłócenia w dostawach i niestabilność cen nie jest niczym nowym dla przemysłu ropy naftowej i gazu. W ciągu ostatnich siedmiu lat branża notowała kilka bardzo wyraźnych wzrostów i równie dotkliwych spadków: od poziomu powyżej 100 dol. za baryłkę w 2014 r. do 37 dol. za baryłkę w 2020 r. Zdaniem ekspertów Deloitte, obecna sytuacja jest jednak wyjątkowa. Zbieg kilku czynników gospodarczych, geopolitycznych, handlowych, politycznych i finansowych zaostrzył problem niedoinwestowania i spowodował ponowną korektę na światowych rynkach energii.

Wszystkie trzy elementy równania bilansu energetycznego – bezpieczeństwo energetyczne, dywersyfikacja dostaw i transformacja niskoemisyjna – znajdują się pod silną presją. Cały sektor stoi w obliczu obaw skupiających się na tych trzech obszarach. Dotyczą one niepewności w zakresie regulacji prawnych i zmieniających się polityk energetycznych, obserwowanego impasu w zakresie możliwości alokacji kapitałów i wreszcie niecodziennych wzrostów i fluktuacji cen energii – mówi Michał Zieniewski, radca prawny, partner w kancelarii Deloitte Legal.

Postępowanie zgodnie z wymaganiami inwestorów dotyczącymi zrównoważonego podejścia do biznesu oraz utrzymywania dyscypliny finansowej spowodowało, że nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowym w 2022 r. zmalały, a sytuacja na rynku była bardzo trudna. Zakłócenia w handlu gazem i węglem między Europą a Rosją doprowadziły ceny paliw do bardzo wysokich poziomów. Ponadto, niedobór surowców (m.in. stali, aluminium) wykorzystywanych w rozwoju odnawialnych źródeł energii oraz wyzwania związane z łańcuchem dostaw technologii niskoemisyjnych wpłynęły na postępy w transformacji energetycznej.

Zdaniem ekspertów Deloitte na to, w jaki sposób i w jakich obszarach branża będzie inwestować w 2023 r. wpływ będzie miało wiele czynników. Należą do nich działania i decyzje podejmowane obecnie, takie jak: dążenie do osiągnięcia równowagi między zwiększaniem skali inwestycji a utrzymaniem dyscypliny kapitałowej przez spółki naftowo-paliwowe; zmieniająca się rola spółek sektora w przyspieszeniu i zabezpieczeniu transformacji energetycznej; dynamika popytu na gaz ziemny i jej wpływ na przyjmowane strategie; dostosowanie przemysłu rafineryjnego do zmian na rynkach energii; charakter zawieranych transakcji, łączący wzajemny wpływ bezpieczeństwa energetycznego i transformacji.

Branża ropy i gazu prawdopodobnie wejdzie w rok 2023 z najzdrowszym jak dotąd bilansem i utrzymującą się dyscypliną kapitałową, co może pomóc firmom przełamać ograniczony poziom inwestowania w obszarze odnawialnych źródeł energii w ostatnich latach i przyspieszyć transformację energetyczną. Wyniki badania Deloitte pokazują, że zdecydowana większość respondentów pozytywnie lub umiarkowanie pozytywnie postrzega perspektywy branży w nadchodzącym roku – tak oceniło aż 93 proc. pytanych.

Popyt napędza przejście na czystą energię

Wysokie ceny surowców i rosnące obawy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego powodują pilną i rosnącą potrzebę dywersyfikacji dostaw i przyspieszenia transformacji energetycznej. W rezultacie, inwestycje przedsiębiorstw sektora paliwowego w czystą energię rosły średnio o 12 proc. każdego roku od 2020 r. i oczekuje się, że w 2022 r. wyniosą około 5 proc. całkowitych wydatków branży, w porównaniu z mniej niż 2 proc. w 2020 r.

Amerykańscy respondenci badania Deloitte zidentyfikowali czynniki, które umożliwiłyby oczekiwane w 2023 r. zwiększenie inwestycji w czyste źródła energii. Najwięcej, bo 30 proc. badanych wskazało przede wszystkim zwiększony popyt na taką energię, a niemal jedna czwarta (24 proc.) wybrała dostępność lepiej skalowalnych i ekonomicznie opłacalnych rozwiązań niskoemisyjnych. Znacznie mniejszą popularnością cieszyły się takie wskazania jak wysokie ceny energii (16 proc.), koszty emisji (14 proc.), zwiększone niskoemisyjne inwestycje rządowe (10 proc.) czy bardziej restrykcyjne regulacje (6 proc.).

Przyspieszenie inwestycji w czystą energię wymaga czasochłonnego rozwoju popytu oraz dojrzałości technologicznej. Na tempo inwestycji transformacyjnych mogą wpływać takie czynniki jak utrzymujące się wysokie ceny gazu ziemnego, powodujące, że zielony wodór i biometan staną się bardziej atrakcyjne dla przyszłych inwestycji w porównaniu z niebieskim wodorem. Co więcej, inflacja może powodować sprzeciw wobec wykorzystywania produktów rolnych do wytwarzania biopaliw, a nie żywności. Nie możemy też zapominać o wyzwaniach związanych z instalacjami wodorowymi oraz infrastrukturą do wychwytywania i składowania dwutlenku węgla – mówi Paweł Łączkowski, radca prawny, Partner Associate, Deloitte Legal.

Nowe podejście sektora do wykorzystania gazu ziemnego

Po inwazji Rosji na Ukrainę zaczęła zmieniać się polityka energetyczna w Stanach Zjednoczonych i Europie. W rezultacie zmalało tempo wycofywania się z wykorzystania gazu ziemnego, a większy akcent został położony na redukcję generowanych w ten sposób emisji, m.in. poprzez opracowywanie i wdrażanie czystszych alternatyw. Jak wskazują eksperci Deloitte, w 2023 r. można oczekiwać wzrostu inwestycji w tym obszarze, w tym nakładów zmniejszających intensywność emisji wynikających z użycia gazu ziemnego i funkcjonowania powiązanej infrastruktury.

Do inwestycji w gaz ziemny, przy jednoczesnym zapewnieniu redukcji emisji, mają zachęcać takie czynniki, jak unijna taksonomia, uznająca obecnie wykorzystanie tego paliwa za działalność gospodarczą zrównoważoną środowiskowo. Podstawowym warunkiem jest jednak to, że nowe projekty dotyczące gazu będą zastępować instalacje bazujące na węglu osiągną redukcje emisji, a do 2035 roku w pełni przestawią się na gazy odnawialne lub niskoemisyjne. Istotne wydaje się też wspólne oświadczenie USA i KE w sprawie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego, w którym określono zobowiązania do zwiększenia eksportu LNG z USA do Europy do 2030 r. oraz do podjęcia wysiłków na rzecz zmniejszenia intensywności emisji gazów cieplarnianych w nowej infrastrukturze LNG.

– Oczekuje się, że w 2023 r. sytuacja na rynku gazu ziemnego będzie napięta, a popyt w Europie i Azji będzie pochłaniał rosnący wolumen eksportu LNG. Około 45 proc. ankietowanych przez Deloitte firm zauważyło, że niekorzystne otoczenie regulacyjne i znaczne nakłady kapitałowe mogą hamować dalsze inwestycje w wydobycie gazu ziemnego. Możemy spodziewać się, że w nadchodzącym roku te warunki ulegną poprawie, a inwestycje w infrastrukturę gazową poczynione w latach 2022-2023 przyczynią się do zrównoważenia sytuacji na rynku paliwowym w tej dekadzie – mówi Robert Karczmarczyk, dyrektor, Risk Advisory, Corporate Risk & Energy, Deloitte.

Branża paliwowa osiągnęła w tym roku rekordowe zyski, co pozwoliło na zapewnienie wystarczających środków na finansowanie strategii rozwoju w 2023 r. Z jednej strony, firmy tego sektora doświadczają dynamicznych ograniczeń handlowych i musza mierzyć się z niepewnością makroekonomiczną w nadchodzącym roku. Z drugiej, otrzymały również wyraźny sygnał zapotrzebowania na zabezpieczenie dostaw w krótkim horyzoncie czasowym przy jednoczesnej możliwości przejścia na czystszą energię w perspektywie długoterminowej. Zdaniem ekspertów Deloitte w 2023 r. należy się spodziewać wykorzystania dynamiki zmian zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego w celu nabycia aktywów związanych z gazem ziemnym i odpornej infrastruktury przesyłowej.

Prognozowany jest też trend przyspieszający transformację energetyczną, który sprzyja inwestycjom we wspólne przedsięwzięcia i partnerstwom na rzecz komercjalizacji nowych technologii wytwarzania czystej energii. Należą do nich innowacje, np. w zakresie wychwytywania, wykorzystania i składowania dwutlenku węgla i wytwarzania czystego wodoru. Poza tym, należy oczekiwać ograniczania emisji operacyjnych poprzez nabywanie aktywów o zrównoważonym profilu ESG, a także wykorzystanie integracji pionowej do łagodzenia skutków inflacji w sektorze usług dla branży ropy naftowej i gazu.

Co 3. Polak w ciągu ostatniego półrocza nie odłożył żadnych pieniędzy

Blisko 70 proc. Polaków przyznaje, że obecnie jest im coraz trudnej oszczędzać pieniądze. Podobnie liczna grupa uważa, że chcąc odkładać, muszą zrezygnować z jakichś wydatków. Prawie 2/3 konsumentów w ostatnim czasie zgromadziło mniej gotówki niż wcześniej. Taki obraz portfeli rodaków daje badanie „Oszczędzanie Polaków podczas inflacji”, przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów.

Dane KRD wskazują, że w tym roku sytuacja finansowa Polaków może się pogorszyć. Na koniec 2022 r. ich zadłużenie sięgało 44,4 mld zł. Nieuregulowane zobowiązania miało 2,37 mln osób. Przez cały miniony rok przybywało zarówno długów, jak i dłużników, choć jeszcze w 2021 r. widoczny był trend zniżkowy.

Tymczasem ponad 1/2 Polaków deklaruje, że posiada oszczędności, ale 40 proc. z nich było zmuszonych sięgnąć po zgromadzone środki z powodu rosnących cen i kosztów utrzymania. 31 proc. osób wykorzystało w tym celu 1/10 odłożonych pieniędzy, 37 proc. „odmroziło” 30 proc. gotówki, a 23 proc. badanych zużyło niemal połowę oszczędności.

Kobiety częściej sięgają do skarpety

Do posiadania oszczędności bardziej przyznają się mężczyźni niż kobiety (60 proc. vs 49 proc.), ale to panie częściej po nie sięgają. Decyduje się na to 44 proc. przedstawicielek płci piękniej, podczas gdy wśród mężczyzn tylko co 3. badany.

Ale w obecnych warunkach ekonomicznych nie jest ławo odkładać. Odczuwa to prawie 70 proc. respondentów, a aż 59 proc. uważa, że po kolejnych podwyżkach cen towarów i usług w ogóle nie będzie ich na to stać. Ci, którzy chcą się zabezpieczyć finansowo, przyznają, że będą musieli zrezygnować z różnych wydatków. Stwierdza tak 67 proc. osób. Tylko 36 proc. udaje się odkładać co miesiąc taką samą, ściśle określoną kwotę.

Jednak co 3. Polak w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie zgromadził żadnych pieniędzy ze względu na rosnące koszty utrzymania.

– Jeszcze nie tak dawno temu, kiedy zarobki rosły, a inflacja omijała polską gospodarkę, wielu konsumentom wydawało się, że brak zabezpieczenia finansowego nie jest problemem, bo przecież żyją na przyzwoitym poziomie. Ale to właśnie wtedy był najlepszy czas na odkładanie pieniędzy. Dziś, kiedy inflacja daje nam w kość, coraz mniej osób jest w stanie akumulować gotówkę. Znajduje to zresztą odzwierciedlenie w naszym badaniu. 69 procent pytanych przez nas konsumentów mówi wprost, że obecnie odkładanie jakichkolwiek kwot staje się coraz trudniejsze – stwierdza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Według GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2022 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku poszybowały o 16,6 proc. W stosunku do listopada 2022 r. ceny skoczyły o 0,1 proc. Wzrost w całym minionym roku wobec wcześniejszego wyniósł 14,4 proc.

Pieniądze idą na bieżąco

W gronie konsumentów, którzy nie są w stanie gromadzić żadnych oszczędności, 67 proc. wskazuje, że wydaje wszystkie pieniądze na bieżąco. Co 5. stwierdza, że odkładanie oznaczałoby zbyt wiele wyrzeczeń. Ale co 20. przyznaje, że nie panuje nad portfelem i zwykle wydaje za dużo. Tylko 7 proc. badanych w przypadku problemów finansowych może liczyć na rodzinę lub partnera.

13 proc. badanych nie zamierza oszczędzać w najbliższej przyszłości, ale 54 proc. osób już tak. Aż 1/3 nie jest w stanie określić, czy będzie to możliwe ze względu na niepewną sytuację gospodarczą. Spośród tych, którzy chcą gromadzić finansowe zapasy, szczególnie często zamierzają to robić konsumenci z młodszych grup wiekowych, tj. 18-24 lata oraz 25-34 lata.

Kredyty nisko w hierarchii płatności

Jednak aby myśleć o zabezpieczeniu przyszłości i móc odkładać pieniądze, trzeba najpierw opłacić bieżące zobowiązania. W pierwszej kolejności prawie połowa Polaków reguluje rachunki za prąd, a 1/4 wskazuje, że są to opłaty czynszowe. Tylko 14 proc. uważa, że najwyższy priorytet mają raty zaciągniętych kredytów.

– Opłaty czynszowe i prąd zawsze zajmują u konsumentów najwyższy priorytet, co jest związane z koniecznością zapewnienia sobie bytu. Ponadto, o ile zobowiązania mieszkaniowe ma niemal każda rodzina, o tyle kredyt już nie. Dlatego z pozoru niska pozycja rat kredytowych w hierarchii comiesięcznych rachunków nie powinna dziwić. Z naszego doświadczenia w egzekwowaniu należności wynika, że część dłużników, zwłaszcza młodych, podchodzi dość nonszalancko do konieczności spłaty zobowiązań finansowych. Dotyczy to nawet kredytów, choć wiadomo, że banki są skrupulatne w dochodzeniu zapłaty. Nasi negocjatorzy w rozmowach z takimi dłużnikami spotykają się ze stwierdzeniami typu „Nie zapłaciłem raty, bo była promocja na bilety lotnicze i pojechałem na wakacje” – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Najczęstszą pozycją opłacaną w drugiej lub trzeciej kolejności są rachunki za wodę (45 proc. wskazań), prąd (33 proc.), gaz (25 proc.) oraz telefon (24 proc.). Na samym końcu listy priorytetowych opłat są rachunki za Internet oraz TV.

Badanie „Oszczędzanie Polaków podczas inflacji” zostało przeprowadzone w grudniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej na reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków (N=1008) metodą CAWI.