Marjan Rintel nową Prezes i Dyrektor Generalną KLM

Rada Nadzorcza KLM podjęła decyzję o nominacji  Marjan Rintel na nową Prezes i Dyrektor Generalną KLM.  Pani Rintel jest obecnie Prezesem i Dyrektorem Generalnym Kolei Holenderskich (NS), w których pracuje od listopada 2014 r. Zanim dołączyła do NS, przez 15 lat pracowała dla Air France-KLM, pełniąc różne funkcje m.in. w działach operacyjnym, sprzedaży i marketingu. Zgodnie z zamierzoną nominacją Marjan Rintel zastąpi Pietera Elbersa, który ustąpi ze stanowiska przed 1 lipca 2022.  Zarząd Air France-KLM zatwierdził nominację, która następnie zostanie przedłożona do akceptacji akcjonariuszom firmy.

Przewodniczący Rady Nadzorczej Cees’t Hart, skomentował jednomyślną nominację: „Cieszymy się, że Marjan obejmie stanowisko Prezesa KLM od 1 lipca i doceniamy jej szerokie doświadczenie handlowe, operacyjne, a także w zakresie zarządzania. Zapraszamy na pokład kogoś, kto jest już znany i bliski naszym pracownikom. Marjan, jako Prezes, będzie wraz ze swoim zespołem nadal kształtować przyszłość KLM,  jako firmy zorientowanej na klienta, działającej w poszanowaniu środowiska i zdrowej finansowo. Jesteśmy przekonani, że pomoże jej w tym dobra znajomość sektora transportowego, sieć kontaktów i doświadczenie na arenie politycznej”.

Ben Smith, Dyrektor Generalny Air France-KLM dodał: „Bardzo się cieszę, że mogę powitać Marjan w naszym zespole jako nową Prezes i Dyrektor Generalną KLM.  Jestem przekonany, że uda się jej jeszcze bardziej wzmocnić pozycję KLM w oparciu o silne strony Grupy.”

 „Jestem zaszczycona, że mogę wrócić do KLM i przejąć pałeczkę od Pietera. Jego 30-letnie doświadczenie w firmie jest imponujące. Pod przywództwem Pietera KLM zapoczątkował drogę wzrostu, a ja mam zamiar kontynuować obrany kurs. Obecne czasy stawiają przed lotnictwem wielkie i złożone wyzwania. Jestem zdania, że firma o prawdziwie holenderskich korzeniach, taka jak KLM, ma do odegrania ważną rolę w tych społecznych i gospodarczych przemianach. Moim priorytetem od pierwszych dni pracy będzie skuteczne i aktywne wypełnianie tego zadania.” – powiedziała Marjan Rintel.

Rada Zakładowa KLM została poproszona o opinię w sprawie planowanej nominacji Marjan Rintel na Dyrektora Statutowego KLM. Następnie jej nominacja zostanie przedłożona akcjonariuszom do zatwierdzenia na specjalnie wyznaczonym w tym celu, nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu.

Wzrasta liczba cyberataków na smartfony. Polski rząd idzie na wojnę z hakerami

  • 1 na 20 ataków to oszustwa powiązane z fałszywą aplikacją mobilną
  • Transakcje oszustw w aplikacjach mobilnych wzrosły o ponad 600% od 2015 r.
  • 79% posiadaczy smartfonów używało swojego urządzenia do zakupów online w ciągu ostatnich sześciu miesięcy
  • 97% organizacji na całym świecie stanęło w obliczu ataków, a w 46% co najmniej jeden pracownik pobrał złośliwą aplikację mobilną

Rośnie ilość ataków hakerskich na telefony komórkowe. W 2021 r. ponad 10 milionów urządzeń mobilnych w 214 krajach padło ofiarą ataku. Wciągu roku wykryto ponad dwa miliony nowych odmian złośliwego oprogramowania na smartfony, a według badań firmy Check Point Software ponad 40% telefonów komórkowych na świecie jest wyjątkowo podatnych na cyberataki. Szczególnie niebezpieczne zjawisko to SMS phishing. Polski rząd planuje uporać się z tym problemem i zapewnić użytkownikom większe bezpieczeństwo. 

 

W okresie pandemii COVID-19 i izolacji społecznej, telefon komórkowy stał się kluczowym narzędziem komunikacji do uzyskiwania bieżących informacji, korzystania z korespondencji e-mail czy bankowości internetowej. Hakerzy zauważyli ten trend i wykorzystują różne metody, takie jak fałszywe e-maile, phishing SMS-ów, aby przejąć kontrolę nad poufnymi danymi.   

 

Badania pokazują, że coraz więcej osób uzyskuje dostęp do poczty e-mail za pomocą swoich telefonów komórkowych. – W 2021 r. ponad 84% wszystkich cyberataków było rozpowszechnianych za pośrednictwem poczty e-mail – to drastyczny wzrost w porównaniu z 2019 r., kiedy to „tylko” 64% – mówi George Mack, Content Marketing Manager, Check Point Software. Co ciekawe, ponieważ użytkownicy stają się coraz bardziej ostrożni przy otwieraniu podejrzanie wyglądających plików i załączników w poczcie elektronicznej, hakerzy zmieniają metody. W 2021 r. ponad 76% złośliwych wiadomości e-mail nie zawierało załącznika (Tessian), czyniąc użytkowników bardziej podatnymi na zagrożenia… 

 

Według firmy Check Point Software 97% organizacji na całym świecie stanęło w obliczu ataków, a w 46% co najmniej jeden pracownik pobrał złośliwą aplikację mobilną. Ponieważ praca w domu staje się nową normą, rośnie liczba ataków na osobiste telefony używane do pracy biurowej. Analitycy zwracają uwagę, że co najmniej 40% urządzeń mobilnych na świecie jest podatnych na cyberataki z powodu wad ich chipsetów i wymaga pilnej aktualizacji. 

 

Wyłudzanie informacji od użytkowników telefonów komórkowych – określane również jako phishing lub smishing SMS – zwiększyło się o ponad 300% tylko w przypadku złośliwych adresów URL związanych z COVID-19. Badania pokazują, że 42% wszystkich e-maili na świecie jest otwieranych na urządzeniach mobilnych, a 75% zbadanych stron phishingowych celowało w urządzenia mobilne. Według CERT Orange Polska, 40% wszystkich ataków hakerskich w 2021 r. na użytkowników mobilnych stanowiły kampanie phishingowe SMS, podczas gdy 80% zaatakowanych użytkowników kliknęło na strony ze złośliwym oprogramowaniem w ciągu 15 minut. 

 

Polski rząd idzie na wojnę z hakerami i chce zakończyć SMS phishing 

 

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE/22.02.2022) poinformował, że operatorzy telekomunikacyjni będą przetwarzać SMS-y pod kątem wzorca treści, które w nich się pojawiają i blokować phishingowe.  – Z phishingiem mamy do czynienia od dawna, jednak w ostatnich miesiącach widzimy zdecydowane wzmożenie cyberataków. W oparciu o propozycje zespołu reagowania na incydenty NASK, Prezes UKE i przedstawiciele operatorów telekomunikacyjnych rozpoczęli prace nad przygotowaniem technicznych i prawnych rozwiązań, które mają najlepiej chronić polskich obywateli przed tego rodzaju atakami – zapowiedział Janusz Cieszyński, Sekretarz Stanu Kancelarii Premiera Rady Ministrów.  

 

Wśród proponowanych zmian legislacyjnych znalazło się m.in. doprecyzowanie katalogu nadużyć o „wysyłanie krótkich wiadomości tekstowych (SMS), w których nadawca podszywa się pod inny podmiot w celu nakłonienia odbiorcy tej wiadomości do określonego działania w szczególności przekazania danych osobowych lub instalacji oprogramowania” oraz dodanie obowiązku dla przedsiębiorcy telekomunikacyjnego zapobiegania nadużyciom w odniesieniu do SMS-ów phishingowych oraz sposobu współpracy z Zespołem Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego (CSIRT NASK), który odpowiedzialny będzie za przygotowanie odpowiednich wzorców wiadomości. 

 

Eksperci twierdzą, że jeśli telefon komórkowy nie jest chroniony, ryzyko jest duże. – Należy mieć świadomość potencjalnej utraty poufnych danych użytkowników, środków na kontach bankowych, haseł do płatności elektronicznych, danych ubezpieczeniowych. Te poufne informacje mogą zostać ujawnione i ponownie wykorzystane przez przestępców w innych miejscach narażając ofiarę na szkodę – ostrzega Wojciech Głażewski, dyrektor Check Point Software w Polsce. 

 

Internet Crime Complaint Center, wydział FBI ds. skarg dotyczących cyberprzestępczości, udokumentował stały wzrost oszustw cybernetycznych na całym świecie — w 2020 roku zgłoszono ponad 240 000 ofiar phishingu, smshingu, vishingu (phishingu przez telefon, w którym haker dzwoni lub wysyła wiadomość głosową) i pharming (kiedy haker przekierowuje użytkownika na fałszywą stronę w celu kradzieży jego poufnych danych), co doprowadziło do ponad 54 miliony USD strat. Sposób, w jaki rozwija się phishing SMS, może znaleźć odzwierciedlenie w danych dostarczonych przez SafetyDetectives. W 2020 r. w samych Stanach Zjednoczonych smishing wzrósł o 328%. 

 

Kolejnym obszarem ryzyka jest masowe korzystanie ze smartfona w ramach połączenia z siecią społecznościową. Według ekspertów Check Point Software media społecznościowe są silnie atakowane przez cyberprzestępców, w oparciu o platformy WhatsApp, Facebook i LinkedIn, które stały się bardzo popularne w wyniku zmiany trybu pracy na zdalny. – Każdy użytkownik może przeoczyć takie rzeczy, jak błędnie napisane domeny, literówki, nieprawidłowe daty lub inne podejrzane szczegóły, a to otwiera drzwi do dalszych szkód. Zachęcamy wszystkich użytkowników, aby w nadchodzących miesiącach zwracali szczególną uwagę na te szczegóły, gdy mają do czynienia z mailami od tak znanych firm jak DHL, Miscrosoft, WhatsApp – dodaje Omer Dembinsky, kierownik grupy ds. badań danych w firmie Check Point Software w raporcie Brand Phishing Report 2022. 

 

DHL, Microsoft, Amazon – to trzy firmy, pod które cyberprzestępcy podszywają się najchętniej przygotowując swoje ataki. Jednocześnie coraz częściej zwracają się ku mediom społecznościowym i komunikatorom, wykorzystując ich wizerunek w celu przejęcia danych uwierzytelniających internautów – wynika z raportu Brand Phishing Report firmy Check Point Software. Obawy potwierdza CERT Polska, które na początku 2022 roku ostrzegało użytkowników w specjalnym komunikacie: 

 

Dlaczego telefony komórkowe są obecnie jednym z kluczowych wektorów aktywności cyberprzestępczej? 

 

Atakujący wykorzystują socjotechnikę, wysyłając wiadomości SMS i złośliwe oprogramowanie. Ich celem są dziesiątki tysięcy urządzeń i chęć opróżnienia kont bankowych wielu użytkowników. Postęp technologiczny przekształcił rynek mobilny i zmienił sposób, w jaki ludzie korzystają ze smartfonów. Dziś bankowość mobilna jest normą. Ale z wygodą wiąże się podwyższony poziom zagrożenia. Hakerzy śledzą bezgotówkowe i mobilne płatności, co oznacza, że ​​dane bezpieczeństwa – i pieniądze – ostatecznie zależą od poziomu ochrony stosowanego przez bank lub użytkownika mobilnego.  

 

Jak poważne może być zagrożenie, pokazują najnowsze dane: W Wielkiej Brytanii, europejskim liderze bankowości mobilnej, 74% populacji używa urządzeń mobilnych do zarządzania swoimi finansami. W Polsce na 21 mln użytkowników bankowości internetowej, 16 mln ma zainstalowane aplikacje mobilne, a 9 mln używa telefonów komórkowych tylko do dokonywania transakcji (dane Związku Banków Polskich 2021). 

 

Niezależnie od tego, czy hakerzy atakują aplikacje bankowe w celu uzyskania korzyści finansowych, kradzieży haseł, czy używają telefonu do szpiegowania firm i pracowników, telefon komórkowy poszerzył obszar zagrożenia bezpieczeństwa osobistego jak i firmowego przed atakiem cyfrowym’ – mówi Wojciech Głażewski. 

Pharmena kończy 2021 rok z 53-proc. wzrostem przychodów

Pharmena, notowana na rynku GPW biotechnologiczna grupa zajmująca się opracowywaniem i komercjalizacją innowacyjnych produktów na bazie fizjologicznej i naturalnej substancji czynnej 1-MNA, a także działająca w segmencie produkcji innowacyjnych dermokosmetyków i suplementów diety, zaraportowała za ubiegły rok 15,2 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży. Stanowi to 53 proc. wzrost w porównaniu do 2020 r. Jednocześnie był to najlepszy rok sprzedażowy Grupy od 2016 r. (15,9 mln zł). Głównym motorem napędowym świetnych rezultatów handlowych był wzrost sprzedaży w segmencie Hair Care (specjalistycznych linii do pielęgnacji włosów) oraz rozwój sprzedaży przez e-commerce.

Wzrost wyników sprzedażowych był również konsekwencją wprowadzenia w 2021 r. na rynek nowej marki Favorite Nature. Była to odpowiedź Grupy m.in. na oczekiwania klientów drogeryjnych. Dzięki temu segment Hair Care wzrósł o 55 rdr. Z kolei w segmencie pielęgnacji twarzy wprowadzenie nowej marki Dermena Professional zaowocowało 19 proc. wzrostem sprzedaży rdr. Taką samą dynamikę wzrostu odnotowała sprzedaż w segmencie Body Care – specjalistycznych linii do pielęgnacji ciała.

– Wzrostowy trend w przychodach oraz sama dynamika utrzymuje się na poziomie dwucyfrowym. W samym czwartym kwartale ubiegłego roku mieliśmy 4,4 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co stanowiło 74 proc. wzrost w porównaniu do analogicznego okresu w 2020 r. Sprzedażowo był to najlepszy kwartał od 2016 r. W obecnym roku wprowadziliśmy kolejne nowe produkty na rynek i oczekujemy utrzymania trendu sprzedażowego – powiedział Konrad Palka, Prezes Zarządu Pharmena SA.

Poziom sprzedaży Grupy przełożył się na 7,8 mln zł zysku na sprzedaży, co stanowi 54 proc. wzrost rdr. W wyniku dwóch jednorazowych zdarzeń gospodarczych, bardzo dobra sprzedaż nie przełożyła się jednak na dodatni wynik operacyjny oraz końcowy Grupy Pharmena. W 2021 r. Grupa miała prawie 4,0 mln zł straty na działalności operacyjnej oraz 4,6 mln zł straty na wyniku netto. Pomimo tego strata została mocno ograniczona względem wyników osiągniętych w 2020 r. (odpowiednio 6,0 mln zł i 7,0 mln zł straty).

Strata osiągnięta przez Grupę w 2021 roku wynikała z dwóch zdarzeń o charakterze jednorazowym, tj. z poniesienia wysokich kosztów (ok. 1,2 mln zł) na projekt kandydata na lek 1-MNA oraz ze wzrostu kosztów wytwarzania wskutek wysokiej inflacji w 2021 r.zakończył Konrad Palka.

W obecnym roku Pharmena skupia się na dalszej dywersyfikacji produktowej oraz rozwoju kanałów sprzedaży. Grupa z sukcesem rozwija sprzedaż e-commercowo poprzez swoją platformę shop.pharmena.eu.

Mimo zmian fotowoltaika nadal będzie opłacalna

1 kwietnia w życie wchodzą zmiany w sposobie rozliczenia prosumentów. Nadwyżki energii produkowanej przez panele słoneczne trzeba będzie sprzedawać do sieci, a pobieraną moc kupować jak wszyscy, po wyższych cenach detalicznych. Nowe regulacje stawiają opłacalność fotowoltaiki pod znakiem zapytania. Czy stosowanie energii ze słońca nadal będzie miało sens?

Milion nowych instalacji

Pomimo obniżenia z 5 do 3 tys. zł kwoty dopłat w ramach programu „Mój Prąd”, w 2021 roku przybyło w Polsce prawie 400 tys. nowych instalacji fotowoltaicznych. Wkrótce liczba prosumentów osiągnie milion. Głównym powodem zakładania paneli są kwestie ekonomiczne – nie tylko dofinansowanie rządowe, ale też rosnące ceny energii. Produkowana przez fotowoltaikę moc była dotychczas rozliczana w systemie opustów. Prosument mógł oddać jej nadmiar do sieci, a w razie potrzeby odebrać do 80%. Sieć energetyczna była więc swego rodzaju magazynem mocy dla użytkowników setek tysięcy instalacji. Wszyscy, którzy do 31 marca 2022 złożą wniosek o przyłączenie paneli do sieci, nadal będą mogli rozliczać się według dotychczasowych zasad przez 15 lat. Pozostałych obejmą zmiany.

Mniej korzystne rozliczanie nadwyżek

Osoby, które założą fotowoltaikę po 1 kwietnia 2022 roku, zgodnie z nowelizacją ustawy o OZE będą rozliczać się w systemie net-billingu. Moc wyprodukowana ze słońca będzie sprzedawana do sieci i kupowana przez prosumenta po cenach rynkowych. Po okresie przejściowym, czyli od 1 lipca br., przez dwa lata energia będzie rozliczana na bazie jej średniej miesięcznej ceny. Zaś od 1 lipca 2024 roku rozliczenie będzie bazowało na godzinowej cenie giełdowej. Co ważne, sprzedaż energii rozliczana będzie w cenie hurtowej, ale jej kupnow wyższej, detalicznej. Dlatego pojawiły się obawy, że panele przestaną być opłacalne, a rozwój mikroinstalacji wyhamuje.

W rozliczeniu miesięcznym lub godzinowym ceny energii nie zawsze będą korzystne dla prosumenta. Trzeba pamiętać, że moc produkują nie tylko instalacje przydomowe, ale też duże farmy. Jeśli w danym momencie do sieci trafi dużo energii z fotowoltaiki, cena sprzedaży będzie spadała. Jej właściciele za oddane nadwyżki dostaną więc mniej.

Energia będzie drożała, więc fotowoltaika wciąż jest opłacalna

Wprowadzane zmiany spowodują, że wydłuży się czas zwrotu z inwestycji w fotowoltaikę. Warto jednak podkreślić, że wbrew obawom nie straci ona na opłacalności. Ceny energii elektrycznej były dotąd bardzo niskie dzięki odgórnemu zarządzaniu Urzędu Regulacji Energetyki. W 2022 roku nastąpił ich znaczny wzrost, nie tylko dla firm czy fabryk, ale też odbiorców indywidualnych. W kolejnych latach koszty mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Dlatego nawet w systemie net-billingu stosowanie instalacji fotowoltaicznej będzie wciąż korzystne.

Nowelizacja promuje przede wszystkim autokonsumpcję. Pieniądze ze sprzedaży nadwyżek energii przez rok będą w „depozycie”. Konsumenci będą mogli płacić tymi środkami za moc pobieraną z sieci, a niewykorzystane kwoty będą wypłacane. Nowelizacja wprowadza jednak górny limit mocy, za którą można wypłacić środki. Z nadprodukcji prosumenci dostaną maksymalnie 20% wartości mocy wprowadzonej do sieci w danym miesiącu. Nie będzie się więc opłacało przewymiarowywanie instalacji i montowanie paneli o większej mocy niż na własne potrzeby.

Dlatego warto, aby użytkownicy instalacji fotowoltaicznych zmienili swoje codzienne nawyki. Produkcja mocy ze słońca odbywa się za dnia, gdy większość osób przebywa poza domem. Można więc np. uruchamiać pralkę czy zmywarkę przed wyjściem do pracy oraz zmodyfikować tryb pracy pompy ciepła czy bojlera. W zwiększaniu autokonsumpcji w niedalekiej przyszłości będą też pomagały magazyny energii, które przechowają moc wyprodukowaną przez panele fotowoltaiczne, bez konieczności sprzedawania jej od razu do sieci. Niestety obecnie takie rozwiązania nie są objęte dotacjami, a ich ceny są wysokie.

Polski Ład wprowadza przejściowy podatek dla przyznających się do ukrytych dochodów

Polski Ład proponuje podatnikom – przedsiębiorcom, jak i nieprowadzącym działalności gospodarczej obywatelom, nowy podatek, który w założeniu ma  stanowić nie tyle obciążenie, co formę abolicji uwalniającej od ewentualnej odpowiedzialności karnoskarbowej za nieujawnienie skarbówce i nierozliczenie swoich dochodów. To tzw. przejściowy ryczałt od dochodów, którego stawka wynosi 8 proc. podstawy opodatkowania. Co składa się na tę podstawę i na czym polega przejściowy podatek dochodowy?

Przejściowy ryczałt od dochodów

W ramach reformy krajowego systemu podatkowego Polski Ład powołał do życia instytucję opodatkowania przejściowym ryczałtem od dochodów. Na jej mocy osoby fizyczne, osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, bez względu na miejsce zamieszkania, siedziby, zarządu lub rejestracji, które nie zadeklarowały całości lub części dochodów (przychodów) do opodatkowania w Polsce, mogą to zrobić opodatkowując się przejściowym ryczałtem od dochodów. Taka opcja obowiązuje od 1 stycznia 2022 r. W szczególności podatek ten znajdzie zastosowanie:

  1. do dochodów (przychodów) dotąd nieujawnionych;
  2. do nieujawnionych źródeł ich powstania;
  3. w przypadku przeniesienia lub posiadania kapitału poza terytorium RP;
  4. w przypadku zastosowania postanowień umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w sposób niezgodny z kontekstem użycia postanowień tych umów, z ich celem oraz zamiarami sygnatariuszy;
  5. w sytuacji wykazania przez podatnika nierzeczywistej rezydencji podatkowej;
  6. w sytuacji osiągnięcia niedozwolonej korzyści podatkowej.

Podstawa opodatkowania

Stawka przejściowego ryczałtu od dochodów wynosi 8 proc. podstawy opodatkowania, która stanowi dochód osiągnięty do dnia złożenia wniosku o opodatkowanie podatkiem przejściowym odpowiadający:

  1. wartości korzyści podatkowej, albo
  2. wysokości przychodu, jaki zostałby określony na podstawie ustaw: o PIT, o CIT, oraz o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (dalej: ustawy podatkowe), pomniejszonego o wydatki poniesione bezpośrednio w celu jego uzyskania, jeżeli nie zostały odliczone przy określaniu zobowiązania w podatku dochodowym w jakiejkolwiek formie, a przedstawione przez podatnika dowody poniesienia tych wydatków nie budzą wątpliwości, albo
  3. wysokości przychodu, jaki zostałby określony przez podatnika lub płatnika na podstawie ustaw podatkowych oraz z uwzględnieniem postanowień właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, gdyby obowiązek podatkowy był wykonany w sposób zgodny z przedmiotem i celem tej umowy, albo
  4. wysokości przychodu z kapitału przeniesionego lub posiadanego poza Polską, w tym w związku ze zmianą rezydencji podatkowej, pomniejszonego o wydatki poniesione bezpośrednio w celu uzyskania tego przychodu, jeżeli te wydatki nie zostały odliczone przy określaniu zobowiązania w podatku dochodowym w jakiejkolwiek formie, a przedstawione przez podatnika dowody poniesienia tych wydatków nie budzą wątpliwości, albo
  5. 25% wartości przeniesionego lub posiadanego poza Polską kapitału, w tym w związku ze zmianą rezydencji podatkowej.

Co daje przyznanie się do nieujawnionych dochodów i opodatkowanie ich przejściowym ryczałtem?

Zgodnie z art. 46 omawianej nowelizacji złożenie wniosku, zgłoszenie dochodu oraz zapłata przejściowego podatku uwalnia w zakresie tego dochodu od:

  1. kary za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie w PIT lub CIT;
  2. odpowiedzialności za podatek niepobrany, lub pobrany w niższej wysokości oraz od kary za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie w PIT lub CIT;
  3. obowiązku zapłaty PIT, CIT oraz zryczałtowanego podatku dochodowego od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.

Samo denuncjujący się podatnik płacąc przejściowy ryczałt i dokonując w terminie 1 roku kalendarzowego liczonego od dnia złożenia ww. wniosku inwestycji o wartości odpowiadającej co najmniej wartości zgłoszonego dochodu może obniżyć swoje zobowiązania podatkowe w PIT, CIT należne od dochodu uzyskanego z tych składników majątkowych. Mieści się w tym dochód z ich najmu i sprzedaży, z ich wykorzystywania w swojej działalności, oraz z udziału w spółce, o kwotę równą 30 proc. podatku przejściowego. W celu skorzystania z tego pomniejszenia, podatnik musi utrzymać inwestycję co najmniej przez 12 miesięcy.

Inwestycja powinna polegać na:

  1. nabyciu od polskich rezydentów podatkowych, lub podmiotów mających siedzibę lub zarząd na terytorium innego państwa EOG środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, lub udziałów lub akcji spółek mających osobowość prawną lub innych papierów wartościowych, lub
  2. wniesieniu wkładów pieniężnych lub dopłat do ww. spółek

Prawo do pomniejszenia zobowiązań podatkowych przysługuje w roku dokonania inwestycji i za kolejne 2 lata podatkowe.

Jak złożyć wniosek, do kiedy i ile to kosztuje?

Podatnik sam przyznaje się do ukrywanych przychodów, stąd sam też składa wniosek o opodatkowanie przejściowym ryczałtem od dochodów. Wniosek należy złożyć do naczelnika urzędu skarbowego w terminie od 1 października 2022 r. do 31 marca 2023 r. Można złożyć kilka wniosków, odrębnie dla różnych źródeł ujawnianych dochodów. Wniosek podlega opłacie w wysokości 1% ujawnianego dochodu, nie niższej jednak niż 1 000 zł i nie wyższej niż 30 000 zł.

We wniosku należy ujawnić wysokość i źródło dochodu, sposób jego pozyskania oraz obliczoną kwotę przejściowego podatku. Na jego zapłatę podatnik ma 30 dni liczonych od dnia następującego po złożeniu wniosku. Przed jego złożeniem podatnik może wystąpić do Rady do Spraw Repatriacji Kapitału o wydanie opinii w zakresie skutków podatkowych wyboru opodatkowania przejściowym ryczałtem w jego indywidualnym przypadku. Taki wniosek kosztuje 50 000 zł.

Autor: Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

W Nowym Jorku i San Francisco znajdują się najdroższe elastyczne biura na świecie

Według Workthere, platformy internetowej pomagającej w wynajmie coworków i biur serwisowanych uruchomionej przez firmę doradczą Savills, najdroższymi rynkami elastycznych powierzchni biurowych na świecie są Nowy Jork i San Francisco.

Cena za stanowisko pracy w Nowym Jorku wynosi średnio 961 dolarów miesięcznie i tylko nieznacznie przekracza koszt wynajęcia biurka w San Francisco.

Miasto  Miesięczny koszt wynajęcia stanowiska pracy w 2022 r.
Nowy Jork 961 USD
San Francisco 950 USD
Singapur 834 USD
Londyn 803 USD
Berlin 800 USD
Austin 799 USD
Hongkong 793 USD
Toronto 791 USD
Seul 776 USD
Paryż 773 USD

Źródło: Savills

„Firmy dążą do zapewnienia środowiska pracy, w którym pracownicy chcą przebywać i które wpływa pozytywnie na kulturę pracy. Zainteresowanie biurami wysokiej jakości bez wątpienia wzrosło, co z kolei spowodowało spadek dostępności i wzrost czynszów wywoławczych – i dotyczy to nie tylko Manhattanu” – Griffin Foley, dyrektor regionu północnowschodniego w USA, Workthere Ameryka Północna i Południowa. Ekspert dodaje, że firmy poszukują lokalizacji w pobliżu stacji metra, aby ułatwić i skrócić dojazdy do pracy.

Londyn, jedno z zaledwie trzech miast europejskich w pierwszej dziesiątce rankingu Workthere, zajął czwarte miejsce z ceną za stanowisko pracy na poziomie 803 dolarów miesięcznie. Tuż za nim uplasował się Berlin (800 dolarów miesięcznie). Poza pierwszą dziesiątką zestawienia znalazły się Amsterdam (603 dolarów) i Kopenhaga (596 dolarów).

Jack Williamson, dyrektor Workthere w Wielkiej Brytanii, zwraca uwagę na silne ożywienie w Londynie, który jest jednym z najbardziej dojrzałych rynków powierzchni elastycznych na świecie. „Ze względu na dużą podaż elastycznych powierzchni biurowych rynek ten charakteryzuje się zróżnicowaniem pod względem zarówno cen, jak i standardu. Oznacza to, że tempo widocznego ożywienia, biorąc pod uwagę tylko poziom cen, jest nieco niższe od oczekiwań, ponieważ niektórzy operatorzy są skłonni obniżyć ceny, aby zwiększyć obłożenie”, co tłumaczy pozycję miasta w rankingu.

Tymczasem Berlin cechuje się ograniczoną podażą i współczynnikiem pustostanów na poziomie 3,5%. Wzrost rynku elastycznych powierzchni biurowych napędzają sektor naukowy, cyfrowy i technologiczny, dzięki którym spadek dostępności powierzchni tego typu w czasie dwóch lat pandemii Covid-19 wyniósł zaledwie 1,4%.

Według Workthere, rynek ten nadal będzie się rozwijał, ponieważ firma Tesla przygotowuje się do uruchomienia produkcji pojazdów elektrycznych w swojej pierwszej fabryce na terenie Europy, znajdującej się w pobliżu Berlina; ponadto fundusze venture capital dysponują znacznymi środkami, które mogą zostać przeznaczone na inwestycje w innowacyjne start-upy.

W Polsce największym rynkiem biur typu flex jest Warszawa. Na koniec 2021 r. w stolicy funkcjonowało 185 300 m kw. coworków i biur serwisowanych, co stanowi ok. 3% całkowitych zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej w mieście. W tym roku rynek wzbogaci się o kolejne 11 000 m kw.

„Dostępność elastycznej powierzchni biurowej w Warszawie maleje. Po pierwszej fali ekspansji flexów, z jaką mieliśmy do czynienia kilka lat temu, od początku pandemii Covid-19 w stolicy otworzyło się bardzo niewiele nowych lokalizacji. Te uruchomione stopniowo się zapełniały i w tej chwili mają bardzo wysokie obłożenie, co z kolei przekłada się na wzrost cen” – mówi Jarosław Pilch, dyrektor działu reprezentacji najemcy w Savills w Polsce oraz szef Workthere.pl.

Cena za stanowisko pracy w Warszawie waha się od 1200 do 1800 zł miesięcznie, czyli dwu-trzykrotnie mniej niż w miastach z pierwszej dziesiątki rankingu Workthere.

„Jeszcze w zeszłym roku w Warszawie stanowisko pracy w coworku można było wynająć za ok. 1000 zł miesięcznie. W tej chwili koszt ten w wielu lokalizacjach zbliża się do niemal dwukrotności tej kwoty. Popytowi na powierzchnie elastyczne sprzyjają aktualne preferencje najemców, zwłaszcza firm dopiero wchodzących do Polski. Poszukują oni biur już wykończonych, oferujących wszystkie usługi w ramach jednej opłaty i z możliwością podpisania umowy na krótszy okres, np. na rok” – dodaje Jarosław Pilch, Savills i Workthere.pl.

„W Europie, ze względu na bardzo ograniczoną podaż obecnie trudno znaleźć biuro dla 30-50 osób, a maksymalne zniżki w przypadku większych transakcji sięgają zaledwie 8-12%. W sierpniu tego roku nowe lokalizacje otwierają wszyscy duzi operatorzy” – mówi Ed Bouterse, dyrektor Workthere na Europę.

GfK: wybuch wojny w Ukrainie nie wpłynął jeszcze na nastroje konsumenckie Polaków

W marcu 2022 r. firma GfK odnotowała w Polsce minimalny spadek wskaźnika nastrojów konsumenckich. Wybuch wojny w Ukrainie nie wpłynął jeszcze istotnie na bieżące odczucia finansowe i zakupowe Polaków, ale znalazł już odzwierciedlenie w obawach dotyczących przyszłości. Bardziej niż przed miesiącem martwi nas na przykład przyszła sytuacja gospodarcza kraju. Wartość tego wskaźnika w skali spadła w stosunku do lutego br. aż o ponad 7 p.p.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w marcu br. -12 i spadł o 0,6 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Spadek, choć nieznaczny, to kontynuacja uśrednionego trendu z ostatniego półrocza.

W marcu ujemne nastroje konsumenckie odnotowano w większości grup wiekowych. Najniższy wskaźnik (-19,3) utrzymuje się w grupie osób, które ukończyły 60. rok życia. Najwyższy wynik dotyczy z kolei najmłodszej grupy (15-22 lata) i wynosi on 7,5. Wciąż jest to jedyna kategoria, w której liczby utrzymują się na dodatnim poziomie i można zauważyć tu wyraźną prawidłowość – wraz ze wzrostem wieku, wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce osiąga coraz niższy poziom.

W przypadku podziału na płeć firma GfK pierwszy raz od wielu miesięcy odnotowała wyraźną zmianę trendu – od długiego czasu gorsze nastroje notowane były wśród kobiet (-11,4 w marcu br.), jednak tym razem niższy wskaźnik zarejestrowano wśród mężczyzn (-12,7). Ocena nastrojów różni się także w podziale geograficznym – zdecydowanie najlepsze wskaźniki pochodzą z Mazur, zaś najgorsze nastroje konsumenckie utrzymują się w Małopolsce i centralnym regionie kraju.

Znacznie większe dysproporcje możemy zaobserwować w przypadku różnych poziomów wykształcenia. Najsłabsze nastroje konsumenckie dotyczą grupy osób z wykształceniem wyższym (-20,7). Dla porównania wśród osób z wykształceniem podstawowym, wskaźnik wynosi -0,1, a ze średnim -12,2. Wśród badanych Polaków skrajne różne są także prognozy związane z przyszłą sytuacją ekonomiczną kraju. Dla przykładu, osoby z wykształceniem podstawowym oceniają ją umiarkowanie (-12,6), podczas gdy osoby z wyższym wykształceniem spodziewają się znacznie gorszego scenariusza (-55,6).

– Widać, że Polacy zareagowali na wojnę w sposób absolutnie racjonalny. Po oswojeniu się z rosnącymi cenami i przyjęciu ich jako części bieżącej rzeczywistości, wciąż nisko oceniają swoją kondycję finansową i wojna na Wschodzie wyraźnie tej oceny nie obniżyła. Można już jednak dostrzec obawy dotyczące przyszłości i trzeba się spodziewać, że przeniosą się one niebawem na jeszcze bardziej krytyczną ocenę tego co jest tu i teraz. Wraz z wydłużającym się stanem wojny, pogarszającą się sytuacją obywateli Ukrainy migrujących do Polski lub przez Polskę, kolejnymi sankcjami oraz spodziewanymi dalszymi podwyżkami cen, przed nami mogą być już tylko kolejne spadki nastrojów. Wraz z nimi nastąpi ciąg dalszy racjonalizacji domowych budżetów – mówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

W marcu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:wybuch wojny nie załamał nastrojów konsumenckich w Polsce

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 3-9 marca 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Czarny łabędź TSL

Branża TSL w Polsce w ostatnim czasie mierzy się z licznymi problemami. Według najnowszego badania CEO Outlook Survey 2022 pandemia dotknęła polskie firmy mocniej, niż średnio inne przedsiębiorstwa na świecie[1]. To samo badanie wykazało również, że prezesi polskich firm bardziej niż w innych krajach odczuwają ryzyka geopolityczne. Czy w takiej sytuacji można jakoś zabezpieczyć swoją działalność przed kolejnymi przeciwnościami losu? – zastanawia się Katarzyna Syta, Prezes KAES Logistics.

Nieprzewidziane zdarzenie, które wywiera znaczący wpływ na ludzką działalność, amerykański ekonomista Nassim Taleb określił mianem czarnego łabędzia.  Wpływ ten może mieć wymiar zarówno pozytywny jak i negatywny. Taki czarny łabędź może skutecznie przewrócić działalność całej organizacji – a niekiedy nawet branży czy biznesu – do góry nogami. Niestety ostatecznie częściej wydarzenia tego typu są negatywne i  w konsekwencji branża ponosi znaczące straty. Wówczas dobry lider staje się nieoceniony i na jego barkach zaczyna spoczywać znacznie większa odpowiedzialność niż w okresach prosperity. Jak się okazuje liderzy polskich organizacji odczuwają ciężar czarnych łabędzi obecnych czasów znacznie bardziej niż osoby na tych samych stanowiskach w innych krajach.

Za dużo czarnych łabędzi

Według badania CEO Outlook Survey 2022 przeprowadzonego w Polsce i na świecie przez firmę doradczą EY polscy liderzy stoją przed innymi wyzwaniami niż ich koledzy po fachu z innych państw. Na czym polegają te różnice? Podstawowa leży właśnie po stronie czarnego łabędzia, który w ostatnim czasie dotknął cały świat – mowa oczywiście o globalnej pandemii. Jak się okazuje, polskie firmy znacznie bardziej odczuły jej konsekwencje. Według prezesów sondowanych przez EY każda firma w Polsce została dotknięta skutkami pandemii, podczas gdy średnio w innych państwach jej negatywny wpływ był mniejszy, bo 14 proc. prezesów firm nie zauważyło szkodliwego wpływu tej sytuacji na działalność ich organizacji. Jednym z kluczowych wyzwań, które przyniosła pandemia, są zerwane łańcuchy dostaw. Z przytoczonego wyżej badania wynika, że ten problem dotknął polskich przedsiębiorców bardziej niż w innych państwach – problemy w tym zakresie zadeklarowało aż 97 proc. firm, to 18 pkt proc. więcej niż średnio inne przedsiębiorstwa na świecie. Skutki pandemii to nie jedyny szkopuł, w Polsce rejestrujemy znacznie silniejszy wpływ geopolityki na strategiczne działania firm, niż w innych państwach w wyniku czego 80 proc. CEO w Polsce wskazuje na konieczność zmian wynikającą z tego powodu, podczas gdy na świecie wskaźnik ten wynosi średnio 55 proc. Jak już wiemy, obawy o sytuację geopolityczną niestety okazały się realne i ziściły się  w postaci kolejnego czarnego łabędzia, czyli wojny na Ukrainie na skutek agresji Rosji.

Jak zabezpieczyć firmę?

To, że nad światem widnieje realne widmo globalnej pandemii, wiadomo było już kilka lat wcześniej. Jednak pomimo tej wiedzy prawie nikt nie podejmował działań, które miałyby zabezpieczyć organizację przed taką ewentualnością. Aby funkcjonować jak najlepiej, często odsuwamy od siebie tak ekstremalne wizje, jak pandemia. W ramach nauki na błędach warto podjąć działania, które pozwolą uporać się z kolejnym czarnym łabędziem. Jak udowadniają nam to ostatnie lata niespodziewane i mocno niekorzystne zdarzenia mogą zaistnieć w naszej rzeczywistości w każdej chwili, w najmniej odpowiednim momencie, co znacząco wpływa to na przewidywany wzrost przedsiębiorstw. Prezesi w naszym kraju pytani o największe ryzyka dla przyszłego wzrostu wskazali na rosnące napięcia geopolityczne, (23 proc.),  a także trwałe zmiany demograficzne i gospodarcze (22 proc.). W tym obszarze widać znaczącą różnicę pomiędzy Polską i resztą świata, ponieważ za drugi kluczowy czynnik ryzyka prezesi innych państw wskazują zmiany klimatyczne i rosnącą presję budowania zrównoważonego rozwoju (17 proc.). Jak w takim razie zabezpieczyć firmę przed nadlatującymi czarnymi łabędziami? Podstawą w takim przypadku jest zbudowanie odporności firmy. Odporność, jako cecha organizacji to zdolność  powrotu do normalnego funkcjonowania po zaistnieniu znaczącej zmiany w otoczeniu. Prostym przykładem takiej odporności, która na pewno była przydatna w obliczu pandemii to umiejętność płynnego przejścia działania firmy na pracę zdalną. Wówczas organizacja pomimo lockdownu mogła dalej działać. Oczywiście budowanie takiej odporności nie należy do prostych zadań. Wymaga to wprowadzenia w firmie harmonii, czyli sytuacji, w której każdy członek zespołu, pomimo swojej specjalizacji, będzie widział całość działań innych współpracowników i rozumiał, co z nich wynika.  Tylko wtedy będziemy mogli uniknąć ryzyka wewnętrznej rywalizacji, która może mocno zdestabilizować całe przedsiębiorstwo. Co więcej, patrząc szczególnie na obserwowaną w ostatnim czasie sytuację geopolityczną, nieodzowną cechą przedsiębiorstw obecnie jest także elastyczność polegająca na możliwości i umiejętności szybkiej zmiany prowadzonej dotychczas strategii.

Realna ocena sytuacji podstawą wszystkiego

Choć często wydaje się nam, że potrafimy na chłodno ocenić sytuację, to tak naprawdę sztuką jest umiejętność realistycznej  oceny otaczającego nas świata – realistycznej, czyli takiej, która jest oparta na faktach i potwierdzonych informacjach, a nie na wyobrażeniach, pochodzących z opinii kilku znanych nam osób. Trudno jest nam zrozumieć coś, co leży poza zakresem naszych doświadczeń i zdać sobie sprawę, że przykładowo to, co mówią nasi klienci, nie musi odzwierciedlać rzeczywistego stanu całego rynku. Tak naprawdę każda organizacja buduje własną wizję świata, który ją otacza – taka jest ludzka natura i wynikająca z niej nauka oparta na życiowym doświadczeniu. Robimy to często nieświadomie, dlatego warto czasem wyjść ze swojej bańki i upewnić się jak wygląda stan rzeczywisty. Niestety to jest trudne, a w przypadku pracy w firmach z sektora transportu, często brakuje czasu, aby  ochłonąć i spróbować dokonać realnej oceny sytuacji.

Budujmy odporność

Jak już wspomniałam powyżej, budowanie odporności organizacji jest czymś koniecznym. O czym warto wówczas jeszcze pamiętać? O pokazaniu swoim pracownikom, że ich praca ma głębszą wartość. Ludzie robią coś ze szczególnym zaangażowaniem, kiedy czują, iż ma to sens i znaczenie dla świata, a nie dlatego, że dostaną za to wynagrodzenie. Takie poczucie wyznacza kierunek strategiczny, bo w przypadku czarnego łabędzia pracownicy będą szukać możliwości poradzenia sobie z tą trudną sytuacją. Kiedy inni będą się poddawać, oni zaczną odnosić sukcesy i widzieć alternatywne rozwiązania. Dlatego jako organizacja dajmy pracownikom ten sens i pokażmy, że nasza działalność ma dla innych znaczenie. Wówczas postawimy silne fundamenty, na których będzie można budować prawdziwą odporność organizacji gotową stawić czoła wielu czarnym łabędziom zmierzającym w stronę polskiego transportu.

Katarzyna Syta, Prezes Zarządu KAES Logistics

[1] https://www.ey.com/en_gl/ceo/will-bold-strategies-fuel-market-leading-growth

Przedsiębiorcy chcą przedłużenia terminu konsultacji „nowego Polskiego Ładu”

Przedsiębiorcy sugerują więcej zmian do poprawianego Polskiego Ładu. „Kolejna łatka nie jest rozwiązaniem problemów. Oczekujemy gospodarczego resetu”

Przedsiębiorcy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej do tematu rewolucyjnych zmian w Polskim Ładzie pochodzą z dużą ostrożnością. Jak mówią chaos, który wprowadziła rewolucja podatkowa na początku roku nie jest możliwy do opanowania za pomocą doraźnych środków, które zostały zaproponowane tydzień temu. – Postulujemy o to, by dać przedsiębiorcom więcej czasu. Obecnie najważniejszym tematem jest stawienie czoła gospodarczym konsekwencjom wojny w Ukrainie. Przedsiębiorcy w wielu sektorach gospodarki obecnie walczą o przetrwanie. W takiej sytuacji nie ma mowy o tym, by w stu procentach skupić się na „zmianach do zmian”. Potrzebujemy czasu, jasnych interpretacji i konkretnych deklaracji odnośnie tego, jakie będą konsekwencje Polskiego Ładu. Chęć zmian oceniamy pozytywnie, ale nie dano nam wystarczająco dużo czasu, by poddać je dokładnej analizie – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

  • Konsultacje do 2 kwietnia to zbyt krótki czas, by zapoznać się ze zmianami i zaproponować rozwiązania, które będą czymś więcej niż hasłami
  • Przedsiębiorcy oczekują ponownej możliwości wyboru form rozliczenia – formuła wybrana do 20 lutego odnosiła się do zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej
  • Przedsiębiorcy oczekują jasnych wytycznych według jakich zasad należy wyliczać wynagrodzenia dla pracowników w myśl nowych zasad. Nie może dochodzić do sytuacji, że nie będzie spójnego systemu naliczania wynagrodzeń, bo jeden pracownik rozliczać się będzie tak, jak gdyby ulga dla klasy średniej istniała, a drugi nie. To administracyjnie nie do opanowania
  • Oczekujemy programu wsparcia i rekompensat dla firm, które poniosły straty z tytułu wprowadzenia poprzednich wariantów Polskiego Ładu.

– Rząd RP wprowadzając daleko idące zmiany do Polskiego Ładu, a właściwie reorganizując całkowicie ten dokument przyznał rację przedsiębiorcom, że ład był nieładem, a ilość zamieszania, a zarazem szkód dla przedsiębiorców jest gigantyczna. Nie jest jednak tak, że nowości są „resetem” a jedynie łatką przyklejaną na mocno połataną ustawę podatkową. Postulujemy, by Rząd RP dał przedsiębiorcom więcej czasu na zapoznanie się ze zmianami. Tylko przedsiębiorcy są w stanie stanowić konstruktywny krąg dyskusyjny dla osób tworzących nowe przepisy. Kolejny raz mamy wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy na wsłuchaniu się w nasz głos. Niemożliwe jest, by przeanalizować kilkaset stron zmian w zaledwie tydzień – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Mam wrażenie, że obecne przepisy pisał ktoś zupełnie inny niż osoba, która pisała Polski Ład w formie, która została nam przedstawiona pod koniec 2021 roku. Chodzi o trwałość, spójność i przejrzystość rozwiązań podatkowych, ulepszenie i uproszczenie systemu podatkowego. Czy można go jeszcze uprościć i ulepszyć? Polski ład to była „łatka na łatce”, a teraz na to naklejono jeszcze jedną łatkę – komentuje prof. Stanisław Hońko, Prezes Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, oddział w Szczecinie.

– Rząd nie słuchał przedsiębiorców i ekspertów, którzy mówili, że wszystko dzieje się za dużo i za szybko. Proszę sobie wyobrazić ile księgowi, doradcy i przedsiębiorcy musieli poświęcić czasu, by przyswoić wiedzę, która była od nich wymagana na okoliczność rozliczania Polskiego Ładu. Ile godzin webinarów musieli obejrzeć, na ile pytań odpowiedzieć. Teraz to wszystko zostaje zmienione. Przypomnijmy, że do 20 lutego przedsiębiorcy mieli wybrać sposób rozliczenia, czy to będzie ryczałt czy skala podatkowa. Teraz dowiadujemy się, że dla części z nich to był przestrzelony wybór. Apelujemy do Ministerstwa Finansów, by przywrócić przedsiębiorcom możliwość ponownego wyboru – mówi Michał Wojtas, ekspert gospodarczy oraz skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Nowy Partner Współzarządzający w kancelarii prawnej KPMG w Polsce

Do zespołu kancelarii prawnej KPMG na stanowisko Partnera Współzarządzającego dołączył Paweł Bajno, który jest odpowiedzialny za rozwój zespołu transakcyjnego. Strategia rozwoju KPMG w Polsce uwzględnia wzmocnienie oferty usług w obszarze doradztwa prawnego, w tym w zakresie fuzji i przejęć oraz transakcji realizowanych przez fundusze private equity.

Kancelaria prawna KPMG w Polsce wprowadza nową strategię rozwoju usług doradztwa prawnego w zakresie transakcji. Do zespołu kancelarii dołączył w marcu br. Paweł Bajno, który jako Partner Współzarządzający jest odpowiedzialny za rozwój usług transakcyjnego doradztwa prawnego oraz realizację nowej strategii dla kancelarii prawnej KPMG w Polsce. Paweł jest radcą prawnym z blisko 30-letnim doświadczeniem w zakresie prawa handlowego, w szczególności fuzji i przejęć, ładu korporacyjnego oraz rynków kapitałowych. Specjalizuje się w doradztwie dla funduszy private equity. Jest prawnikiem rekomendowanym przez międzynarodowe rankingi prawnicze, m.in. EMEA Legal 500, Chambers Global i Chambers Europe czy IFLR1000.

Sektor usług doradztwa w działalności gospodarczej podlega ciągłym zmianom. Rośnie zapotrzebowanie na kompleksowe usługi obejmujące zarówno doradztwo transakcyjne, podatkowe jak i prawne. Z drugiej strony coraz więcej transakcji zawiera element transgraniczny, klienci oczekują skoordynowanego doradztwa zarówno w Polsce, jak i innych jurysdykcjach gdzie ich działalność jest lub może być prowadzona. Wszystkie te oczekiwania klientów spełnia KPMG. Dynamiczny rozwój kompleksowego doradztwa transakcyjnego pozwala na wykorzystanie mojego wieloletniego doświadczenia w szeregu ciekawych i skomplikowanych transakcji – mówi Paweł Bajno, radca prawny, Partner Współzarządzający w kancelarii prawnej KPMG w Polsce.

Wraz z Pawłem Bajno do zespołu kancelarii prawnej KPMG dołączył radca prawny Michał Błaszkiewicz na stanowisko Associate Director. Michał posiada duże doświadczenie w prowadzeniu transakcji fuzji i przejęć, zarówno prywatnych, jak i publicznych oraz restrukturyzacji przedsiębiorstw. Prowadził także wiele projektów due dilligence podmiotów z różnych sektorów gospodarki. Do kancelarii dołączył także Igor Jaroszek, który jako Junior Associate będzie wspierał działania zespołu.

KPMG w Polsce dynamicznie rozwija obszar doradztwa prawnego, poszerzając jednocześnie ofertę usług dla klientów. Z przyjemnością powitaliśmy w KPMG Pawła – uznanego prawnika, docenianego w międzynarodowych rankingach branżowych, który wzmocni interdyscyplinarne kompetencje i kompleksową obsługę prawną, jaką świadczymy naszym klientom. Wyróżnikiem KPMG na polskim rynku jest jeden z najbardziej wyspecjalizowanych zespołów transakcyjnych odpowiedzialnych za doradztwo finansowe, strategiczne oraz prawne dla klientów ze wszystkich sektorów gospodarki rozważających sprzedaż, zakup lub połączenie przedsiębiorstw, ich wycenę oraz restrukturyzację finansową – mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Awanse na kluczowych stanowiskach w Polsce umacniają pozycję Savills IM

Savills Investment Management (Savills IM), międzynarodowy menedżer inwestycyjny rynku nieruchomości, ogłosił awanse trzech kluczowych ekspertów polskiego zespołu. Nominacje obowiązujące od 1 marca 2022 r. są efektem znaczącego rozwoju platformy inwestycyjnej Savills IM w Polsce.

Piotr Trzciński, który dołączył do polskiego oddziału firmy na samym początku jej działalności w Polsce, a wcześniej pełnił funkcję Head of Investment, objął stanowisko Head of Poland, będąc odpowiedzialnym za realizację strategii Savills IM na polskim rynku. Piotr pracuje w warszawskim biurze firmy, a jego bezpośrednim przełożonym jest Kiran Patel, Deputy CEO and CIO. Ilona Szafer, która również jest jedną z pierwszych osób zatrudnionych w polskim oddziale Savills IM, objęła stanowisko Head of Retail w Polsce i pracuje w katowickim biurze firmy. Natomiast Julia Racewicz, w swojej nowej roli jako Head of Asset Management, Office & Logistics w Polsce, skonsoliduje działania związane
z zarządzaniem aktywami w sektorze biurowym i logistycznym. Julia pracuje w biurze Savills IM w Warszawie.

Awanse te stanowią odzwierciedlenie bardzo dobrych wyników Savills IM i ciągłego rozwoju firmy w Polsce od momentu powstania lokalnego biura w 2017 roku. Wartość zarządzanych aktywów w sektorach magazynowym, biurowym i handlowym wzrosła z około 230 mln EUR w 2017 roku do poziomu ponad 1,7 mld EUR (stan na 31 grudnia 2021 r.). W rezultacie, początkowo jednoosobowy zespół, składa się obecnie z dziewięciu specjalistów pracujących w dwóch lokalizacjach – w Warszawie i Katowicach. Nominacje te odzwierciedlają również stale powiększającą się bazę inwestorów i rozszerzający się zakres obowiązków zespołu.

Piotr Trzciński posiada 17-letnie doświadczenie w kluczowych sektorach rynku, zdobyte
w międzynarodowych firmach private equity i nieruchomościowych, takich jak Blackrock (MGPA) czy CA Immo. Podczas swojej kariery zrealizował transakcje o wartości ponad 600 mln EUR i odpowiadał za asset management portfeli nieruchomości o wartości ok. 2.6 mld EUR – w ramach strategii od core po value add.

Ilona Szafer Savills IM
Ilona Szafer, Savills IM

Ilona Szafer posiada 17-letnie doświadczenie zawodowe w branży nieruchomości. Przed dołączeniem do Savills IM, pracowała jako Asset Manager Galerii Katowickiej (należącej wówczas do brytyjskiego funduszu Meyer Bergman), Leasing Director centrum handlowego Wrocław Fashion Outlet oraz Leasing Director galerii Silesia City.

Julia Racewicz posiada 15-letnie doświadczenie zawodowe, zdobyte w międzynarodowych firmach o profilu deweloperskim i inwestycyjnym. Przed dołączeniem do Savills IM, pracowała m. in. dla Panattoni czy Hines, gdzie odpowiadała za procesy deweloperskie w obszarze logistyki oraz asset management portfeli obiektów logistycznych i biurowych.

Kiran Patel, Deputy CEO and CIO, Savills IM, powiedział: “Cieszę się niezmiernie, że na nowe stanowiska mianowaliśmy osoby spośród członków zespołu Savills Investment Management. Oba nasze biura w Polsce przyczyniły się do gigantycznego rozwoju naszej platformy inwestycyjnej i to zaledwie w niespełna pięć lat. Wynik w postaci portfela aktywów o wartości 1,7 mld EUR jest znakomity, a nasze inwestycje na polskim rynku będą nadal rosły. Serdecznie gratuluję Piotrowi, Ilonie i Julii – zdecydowanie zasłużyli na te nominacje.”

Mirosław Koszany odchodzi ze Spółki Biuro Inwestycji Kapitałowych S.A.

Mirosław Koszany z końcem marca br. przestaje pełnić funkcję Prezesa Zarządu Biura Inwestycji Kapitałowych S.A. i odchodzi ze Spółki. Zamierza teraz zostać niezależnym ekspertem oraz zajmować się wycenami nieruchomości, a w dalszej perspektywie także doradztwem na rynku nieruchomości.

Mirosław Koszany z Biurem Inwestycji Kapitałowych związany był przez 22 lata. Pod jego kierownictwem spółka mocno rozwinęła działalność na rynku nieruchomości komercyjnych. Obecnie jest uznanym deweloperem, specjalizującym się w budowie i wynajmie nowoczesnych powierzchni magazynowych. Kierowana przez niego spółka BIK swoją działalność koncentruje obecnie na obszarze województwa małopolskiego, śląskiego i dolnośląskiego. W ramach ekspansji była aktywna również w obszarze budowy obiektów handlowych, które powstały m.in. w Puławach, Bielsku Białej i Radomiu. Mirosław Koszany zrealizował także kilka transakcji obejmujących sprzedaż aktywów magazynowych (m.in. w Pruszczu Gdańskim, Ożarowie Mazowieckim i Sosnowcu) oraz handlowych (w Puławach i Radomiu) na rzecz funduszy inwestujących w nieruchomości komercyjne. W 2016 r. z sukcesem przeprowadzona została publiczna emisja akcji, a spółka zadebiutowała na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Po pięciu latach obecności na giełdzie spółka pozyskała nowego Inwestora, skandynawski fundusz NREP, który za około 100 mln zł skupił wszystkie akcje BIK i wycofał ją z obrotu na rynku publicznym.

– Przez te minione 22 lata udało nam się wspólnie osiągnąć bardzo dużo. Biuro Inwestycji Kapitałowych stało się znaczącym graczem na rynku nieruchomości komercyjnych.  Pozostawiam spółkę w bardzo dobrej kondycji finansowej. Z nowym właścicielem firma ma świetne perspektywy do dalszego rozwoju. Doszedłem jednak do wniosku, że należy zakończyć ten etap w mojej karierze. Czuję się spełniony zawodowo i z satysfakcją oceniam miniony okres mojej pracy. Mam poczucie, że przekazuję „swoje dziecko” w dobre ręce. Bazując na zdobytym doświadczeniu i posiadanych kompetencjach zamierzam teraz skoncentrować się na świadczeniu usług w zakresie wycen nieruchomości. W dalszej perspektywie będę chciał oferować również usługi doradztwa na rynku nieruchomości – powiedział Mirosław Koszany.

Mirosław Koszany posiada uprawnienia zawodowe w zakresie szacowania nieruchomości (tytuł rzeczoznawcy majątkowego nr 5723). Jest absolwentem Politechniki Śląskiej oraz studiów podyplomowych z zakresu zarządzania. Regularnie uczestniczy w szkoleniach i konferencjach branżowych, często komentując sytuację na rynku nieruchomości komercyjnych.

BIK jest polskim deweloperem logistycznym należącym do funduszu inwestycyjnego NREP NSF IV. Działalność BIK nadzorowana jest przez Logicenters – platformę logistyczną NREP. Spółka zarządza aktualnie czterema parkami logistycznymi: Centrum Logistycznym Kraków I, Centrum Logistycznym Kraków II, BIK Park Sosnowiec II oraz BIK Park Wrocław I.

Rosja atakuje prawo własności. Interesy polskich firm zagrożone?

Rosja wprowadziła dekret, który przyzwala na kradzież. Tak o braku odszkodowań za naruszenie prawa patentowego mówią eksperci. Rosjanie bezkarnie mogą korzystać z technologii czy znaków towarowych, których właścicielami są przedstawiciele “nieprzyjaznych państw”. Czy rzeczywiście własność intelektualna pochodząca z krajów sprzeciwiających się agresji Rosji w Ukrainie są zagrożone? 

Agresja Rosji na Ukrainę pociągnęła za sobą sankcję wymierzone w państwo rządzone przez Władimira Putina. Wiele firm zdecydowało się po prostu zaprzestać działalności w kraju agresora, aby wywierać wpływ nie tylko na rządzących, ale też całe społeczeństwo. Władze Rosji zareagowały szybko, a uchwalone nowe przepisy brzmią dla – jak to określono w dekrecie –  “nieprzyjaznych państw” dość złowrogo.

W skrócie – jeśli na terenie Rosji zostanie użyty wbrew woli prawnego właściciela wzór użytkowy, przemysłowy prawo do wynalazku, to jeśli właściciele prawni dopuszczają się ”nieprzyjaznych działań przeciwko rosyjskim podmiotom prawnym i osobom fizycznym”, to nie będą mogli liczyć na jakiekolwiek odszkodowanie.

De facto oznacza to, że ”zagraniczne” technologie i pomysły mogą być kopiowane i używane bez żadnych umów i opłat. Jasno widzimy, że ten dekret ma dwie funkcje. Propagandową, aby podkreślić, że Rosja będzie chroniła swoją gospodarkę i społeczeństwo z całej siły, nawet jeśli faktycznie zapisy te pozostaną tylko na papierze. Druga funkcja – odstraszająca – ma skłonić wahających się przed wyjściem z Rosji, żeby raz jeszcze przemyśleli swoje stanowisko, a sam fakt wprowadzenia tak niejasnej kategorii jak “nieprzyjazne państwo” wskazuje, że i tak ewentualne decyzje nie będą zapadały przed sądem, a w gabinetach na Kremlu – komentuje Marek Czyżewski, prezes zarządu Pravna Group, do której należy serwis Pravna.pl, zajmujący się m.in. pomocą prawną przy zastrzeganiu znaków towarowych.

Uderzenie w patent to cios we własność

Przypomnijmy, że ochrona patentowa daje osobie uprawnionej monopol na komercyjne wykorzystanie swojego rozwiązania. Może decydować o sprzedaży do niego praw lub udzieleniu licencji osobom trzecim. Osoba posiadająca patent może dochodzić swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego względem osób, które naruszyły prawo do patentu. Uprawniony może żądać m.in. natychmiastowego zaprzestania stosowania tych praktyk, wycofania z obrotu wytworów z wykorzystaniem patentu, a także zwrotu korzyści uzyskanych niezgodnie z prawem.

Natomiast zmiany w rosyjskim prawie sprawiają, że kradzież jest… zgodna z prawem. Dla przykładu – nielegalne korzystanie z rozwiązań technologicznych i piractwo komputerowe może być na porządku dziennym. To sposób, by nie sparaliżować dziedzin, które opierają się na oprogramowaniu państw zachodnich.

Rosja chce iść o krok dalej i brak ochrony może dotyczyć także znaków towarowych. W takich warunkach Rosjanie mogliby prowadzić działalność pod nazwą największych, najbardziej znanych i najdroższych marek — bez żadnych praw do nich i bez ponoszenia żadnych konsekwencji za ich bezprawne używanie. Rynek zaleje fala podróbek, a prawowici właściciele pozostaną biernymi widzami tak absurdalnych wydarzeń.

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja w Rosji będzie modelowym przykładem tego, jak może funkcjonować biznes bez respektowania praw do własności intelektualnej. Jeśli rozwiązania wejdą rzeczywiście w życie, to będzie to bolesna lekcja dla wielu przedsiębiorców. Jednak cenna dla tych, którzy mają wpływ i mogą zadbać o prawa do swoich wynalazków, wzorów przemysłowych czy znaków towarowych – podkreśla Czyżewski.

Patent chroni tam, gdzie prawo nie jest atakowane przez politykę

W warunkach, w których prawa ochrony własności intelektualnej są przestrzegane, rejestracja znaku towarowego zapewnia komfort i prowadzenie działalności bez strachu, że ktoś pozbawi nas prawa do jej nazwy. Otrzymanie z Urzędu Patentowego świadectwa ochronnego jest skutecznym narzędziem w walce z nieuczciwą konkurencją, bo to dowód na to, kto jest właścicielem marki i jakie ma do niej prawa.

Rosja na własne życzenie wypisuje się ze świata, w którym prawo jest nadrzędnym czynnikiem, które kształtuje bezpieczeństwo prowadzenia biznesu. Zapewne największe marki, ze sztabami prawników, po zakończeniu agresji w Ukrainie wrócą do prowadzenia biznesu z Moskwą. Jedna nie sądzę, żeby odbywało się to pod hasłem ”biznes jak zwykle”. Raczej firmy będą chciały dodatkowo zabezpieczać się prawnie. Mniejsi przedsiębiorcy natomiast na długi czas mogą spisać działanie na tamtejszym rynku na straty. Postawią na działania w pełni demokratycznych krajach, gdzie prawa do patentu są respektowane, a werdykty wydawane przez niezależne urzędy czy sądy. Tym bardziej jest to idealny moment, żeby zabezpieczyć swoje interesy – podsumowuje założyciel Pravna.pl.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium

30 marca 2022 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium, m.in. podsumowujące aktywność biznesową i wyniki finansowe Banku i Grupy za 2021 rok. Prezes Zarządu Joao Bras Jorge przedstawił wyniki Banku i Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 2021 rok, a WZA m.in. zatwierdziło roczne sprawozdanie finansowe, raport ESG i sprawozdanie z działalności Rady Nadzorczej, udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu i Rady Nadzorczej i przyjęło do stosowania Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2021.

Zgodnie z powiedzeniem „Obyś żył w ciekawych czasach”, od dwóch lat działamy w zmiennym otoczeniu, uczestnicząc w bezprecedensowych wydarzeniach takich jak światowa pandemia COVID-19, inwazja Rosji na Ukrainę, niespotykany od II wojny światowej kryzys humanitarny z ponad dwoma milionami ukraińskich uchodźców w Polsce oraz implikacje gospodarcze, polityczne i społeczne, których skali i skutków jeszcze nie znamy. 

Rok 2021 był kolejnym nietypowym okresem funkcjonowania Banku. Mimo zmiennych, pandemicznych realiów zrealizowaliśmy większość założonych celów biznesowych, za co chciałbym podziękować wszystkim pracownikom Grupy Banku Millennium.

Koronawirus i cyfrowa transformacja stały się dla nas okazją do zwiększenia tempa digitalizacji, akwizycji nowych i migracji istniejących klientów do kanałów cyfrowych. Obecnie 2,3 mln klientów to klienci cyfrowi, a 1,9 mln osób to aktywni użytkownicy bankowości mobilnej. Był to również kolejny rok wysokiego poziomu detalicznej akcji kredytowej. Sprzedaż nowych kredytów hipotecznych osiągnęła wartość 9,8 mld zł (+46% r/r), a pożyczek gotówkowych 5,6 mld zł (+21% r/r). Warto podkreślić, że utrzymaliśmy bardzo wysoki poziom satysfakcji klientów. Odzwierciedla to osiągany przez Bank Net Promoter Score, który należy do najwyższych w polskim sektorze bankowym zarówno dla klientów indywidualnych jak i korporacyjnych. Kolejny pozytywny element to wzrost sprzedaży w leasingu do wartości 3,9 mld zł (+57%) i faktoringu, gdzie obrót fakturami wyniósł 27,2 mld zł (+17%). Po wyłączeniu obciążeń związanych z portfelem walutowych kredytów hipotecznych (rezerwami na ryzyko prawne, kosztami indywidualnych rozwiązań polubownych z kredytobiorcami oraz kosztami prawnymi) w 2021 roku Grupa zaksięgowałaby 1,097 mld zł zysku netto. – Wyniki pokazały silne ożywienie wyniku odsetkowego netto i doskonałą działalność biznesową.

W 2021 roku przyspieszyliśmy proces rozwiązywania kwestii kredytów we frankach szwajcarskich. W wyniku podpisania ugód z klientami liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych spadła o 8 449 w porównaniu do ponad 57 800 aktywnych umów kredytowych na koniec 2020 roku. Liczba zawartych ugód była wyższa niż napływ nowych spraw sądowych. Udział tych kredytów w kredytach Banku brutto ogółem zmniejszył się do 12,4% (kredyty udzielone przez BM:11,4%) z poziomu 18,3% (17,0%) na koniec roku 2020.

W grudniu 2021 Bank ogłosił nową strategię na kolejne trzy lata zatytułowaną „Inspirują nas ludzie”. Zakłada ona inteligentny wzrost, solidny rozwój biznesu i dalszy postęp technologiczny. Chcemy utrzymać wysoką wydajność operacyjną i wzmocnić akwizycję klientów w oparciu o wypracowane w ostatnich latach lokomotywy wzrostu. Kluczowe wartości naszych działań – klientocentryzm, oferowanie wysokiej jakości usług, ciągła innowacyjność, przyspieszona cyfryzacja pozostały bez zmian, a kwestie zaangażowania na rzecz społeczeństwa i środowiska nabrały jeszcze istotniejszego znaczenia – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, w którym reprezentowanych było 132 Akcjonariuszy (co odpowiada 75,31% udziałów Banku) rozpatrzyło i powzięło m.in. następujące uchwały:

– w sprawie zatwierdzenia za rok obrotowy 2021: sprawozdania finansowego Banku Millennium S.A. i łącznego sprawozdania Zarządu z działalności Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. oraz łącznego raportu ESG Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A.

– w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2021

– w sprawie zatwierdzenia sprawozdania z działalności Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2021 oraz dokonania oceny polityki wynagradzania w Banku Millennium S.A.

– w sprawie pokrycia straty za rok obrotowy 2021.

Udzielono też absolutorium wszystkim członkom Zarządu Banku Millennium S.A. i członkom Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. z wykonania obowiązków w roku obrotowym 2021.

Walne Zgromadzenie wyraziło również pozytywną opinię o sprawozdaniu Rady Nadzorczej o wynagrodzeniach członków Zarządu i Rady Nadzorczej Banku, zatwierdziło Politykę doboru i oceny odpowiedniości członków Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. oraz przyjęło Oświadczenie dotyczące planu promowania różnorodności i równości wynagrodzeń w organach zarządzających Banku Millennium S.A.

Przyjęto do stosowania Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2021.

Dokonano zmian w Statucie Banku Millennium S.A., Regulaminie Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Banku Millennium S.A. oraz ustalono jego tekst jednolity.

Podjęto także uchwałę w sprawie podziału Millennium Domu Maklerskiego S.A.

Pełna treść uchwał Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Banku Millennium jest dostępna na stronie internetowej Banku: https://www.bankmillennium.pl/o-banku/walne-zgromadzenia-akcjonariuszy .

Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy odbyło się z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa wynikających z zaleceń GIS i Ministerstwa Zdrowia. Obrady były również transmitowane online.

USA zaczną uwalniać swe rezerwy ropy naftowej?

W mediach pojawiła się dziś informacja, że rząd USA chcąc obniżyć ceny ropy naftowej, której wysokie poziomy zagrażają koniunkturze gospodarczej w tym kraju i obniżają sentyment konsumentów, zamierza rozpocząć uwalnianie strategicznych rezerw ropy naftowej posiadanych przez Stany Zjednoczone. Te rezerwy wynoszą obecnie 568 milionów baryłek, a zgodnie planami Białego Domu dziennie uwalniane z nich ma być przez wiele miesięcy 1 milion baryłek dziennie. W 2020 roku USA zużywały 20,54 milionów baryłek ropy dziennie.

Cena ropy naftowej zareagowała na te pogłoski zniżką (West Texas Intermediate -4,34 proc., Brent -3,25 proc.), ale na razie nie spadła ani poniżej poziomu marcowego dołka, ani minimum sprzed 2 dni. Ceny kontraktów na gaz ziemny w USA (Henry Hub) trzymały się w pobliżu swoich 4-miesięcznych maksimów.

Po tym jak wczoraj Wall Street zamknęła się lekkimi spadkami (S&P 500 -0,63 proc.), dziś rano na giełdach Azji i Oceanii brak było jakiejś dominującej tendencji. Najsilniej – o +0,76 proc. – zwyżkował filipiński PSEi. Indonezyjski JCI ustanowił swój nowy historyczny rekord (+0,15 proc.). Najwięcej – -0,73 proc. – tracił dziś japoński Nikkei 225.

Główne europejskie indeksy próbowały dziś rano odrabiać wczorajsze straty (DAX +0,72 proc., CAC 40 +0,41 proc. Nadal najwyżej od prawie 7 lat był portugalski PSI 20. Do najwyższego poziomu od momentu zawieszenia notowań na rosyjskiej giełdzie doszedł dziś rano RTS (+2,6 proc.). Kontrakty na amerykańskie indeksy były dziś rano na niewielkich plusach (S&P 500 +0,29 proc.).

Na GPW zmiany głównych indeksów na początku czwartkowej sesji były minimalne. Wśród składników sWIG-u 80 swój najwyższy poziom w historii osiągnęły dziś rano ceny akcji Instalu Kraków. Najdroższe od ponad 2 lat był dziś rano notowane na GPW akcje węgierskiego MOL-a.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych po osiągnięciu na początku tygodnia poziomu 2,5 proc. spadała dziś rano po raz kolejny (2,334 proc.).

Zarówno kursy EUR/USD jak i EUR/PLN i USD/PLN wykazywały się rano minimalne zmiany.

Kurs amerykańskiego dolara do rosyjskiego rubla spadł dziś do najniższego poziomu od miesiąca (-1,92 proc.).

Stabilny pozostawał dziś rano kurs BTC/USD (+0,29 proc.).

Sądy zalała fala spraw restrukturyzacyjnych. Eksperci: Postępowań będzie jeszcze więcej

W ub.r. było w Polsce prawie 1650 zawiadomień o otwarciu uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. Choć sądy rejonowe posiadają niepełne dane, to eksperci nie mają wątpliwości co do skali jego upowszechnienia. Uważają, że było mniej sformalizowane niż obecnie znowelizowane postępowanie o zatwierdzenie układu. Nowelizacja weszła w życie 1 grudnia 2021 roku wraz z Krajowym Rejestrem Zadłużonych. I dzięki niej wierzyciele zyskują na transparentności działań. Fakt, że w ub.r. nastąpił spadek liczby pozostałych postępowań, pozwala przewidywać, iż w tym roku najpopularniejsze będzie zmodyfikowane postępowanie o zatwierdzeniu układu, zapewniające ochronę przedsiębiorcy w trakcje trwania procedur. Eksperci prognozują również, że zdecydowanie więcej firm przejdzie restrukturyzację w związku z trwającą za naszą granicą wojną.

Nowe rozwiązania

Jak wynika z danych z sądów rejonowych, w 2021 roku wpłynęło do nich blisko 1650 zawiadomień o otwarciu uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. Przez połowę 2020 roku odnotowano ich przeszło 350. Jednocześnie sądy informują, że dane z ub.r. są niepełne. Uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne obowiązywało od 24 czerwca 2020 roku do 30 listopada. Natomiast 1 grudnia ub.r. zastąpiło je znowelizowane postępowanie o zatwierdzenie układu, zwane potocznie PZU 2.0. Wówczas wszedł w życie Krajowy Rejestr Zadłużonych. Z informacji z Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że od 1 do 31 grudnia ub.r. w KRZ zarejestrowano 20 tego typu spraw.

– Wprowadzenie uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego było dla przedsiębiorców z problemami finansowymi sporym ułatwieniem. To jedna z lepszych zmian w prawie, jaką przyniósł nam COVID. Główną zaletą było to, że układ był zawierany szybciej. Drugą sprawą jest to, że przedsiębiorcy mają aktualnie bardzo trudny czas. Postępowanie restrukturyzacyjne pozwala im uniknąć zamknięcia swojej działalności, a w przyszłości doprowadzi do ustabilizowania ich sytuacji. Możemy zauważyć tendencję wzrostową dla tego postępowania, bo łatwo je otworzyć. Zawsze, kiedy wchodzą w życie nowe przepisy, ludzie muszą się z nimi zapoznać i zrozumieć. Dlatego też stopniowo z miesiąca na miesiąc mogliśmy zauważyć wzrost otwartych uproszczonych postępowań restrukturyzacyjnych – mówi Piotr Bijański, prezes sieci kancelarii Twój Prawnik 24.

Z kolei radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol tłumaczy, że niewielka liczba postępowań w grudniu ub.r. wynikała z przyczyn technicznych. Przez pewien czas w Krajowym Rejestrze Długów nie można było dokonać obwieszczenia o ustaleniu dnia układowego, a więc nie dało się skorzystać ze zmodyfikowanego postępowania o zatwierdzenie układu, dającego ochronę dłużnikowi przy zabezpieczeniu interesów wierzycieli.

Ocena KRZ

– Krajowy Rejestr Zadłużonych jest nowoczesnym i wygodnym systemem, dzięki któremu można przesyłać dokumenty online. Ma ułatwiać proces otwierania i przepływu informacji między przedsiębiorcą, nadzorcą sądowym a wierzycielami. Jednak jeszcze musimy poczekać, aż zacznie funkcjonować tak, jak trzeba. Mimo wszystko wierzę, że z czasem usprawni się proces postępowań restrukturyzacyjnych – przekonuje Piotr Bijański.

Według Adriana Parola, obecnie KRZ utrudnia prowadzenie postępowań, co ma związek ze stałą ewolucją tego systemu i brakiem szeregu funkcjonalności. Plusem jest jednak jego transparentność dla wierzycieli. Tego brakowało w przypadku uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego, które było za to mniej sformalizowane. KRZ wymaga założenia konta i korzystania z podpisu kwalifikowanego, a w niektórych branżach część przedsiębiorców jest wciąż wykluczona cyfrowo.

– Krajowy Rejestr Zadłużonych z założenia jest rozwiązaniem korzystnym dla wierzyciela. Elektronizacja pozwala uczestnikom na łatwiejszy udział w postępowaniu oraz w znacznym stopniu zwiększa kontrolę nad nim – stwierdza radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński.

W tyle za liderem

Z danych z sądów rejonowych wynika też, że w ub.r. wpłynęło do nich ponad 630 wniosków o otwarcie pozostałych rodzajów postępowań restrukturyzacyjnych. W 2020 roku było ich ok. 730. W tym przypadku sądy rejonowe również poinformowały, że dane za 2021 rok są niepełne. Wg Ministerstwa Sprawiedliwości, od 1 do 31 grudnia ub.r. w KRZ zarejestrowano 11 spraw dotyczących pozostałych rodzajów postępowań restrukturyzacyjnych.

– Spadek liczby pozostałych postępowań był spowodowany wyparciem ich przez bardziej efektywny instrument. Z uwagi na ich sformalizowanie, czas trwania i większe wydatki stały się ostateczną deską ratunku dla firm, które wymagały głębszej restrukturyzacji lub też szerszej ochrony, np. cofnięcia zajęć dokonanych w egzekucji – wyjaśnia mec. Adrian Parol.

Z kolei zdaniem Piotra Bijańskiego, do wyboru uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego mogła też przekonać przedsiębiorców, trwająca od samego jego początku do końca, 4-miesięczna ochrona przed egzekucją. Do tego wierzyciele chętniej przystawali na negocjacje z restrukturyzowanym przedsiębiorcą, bo wiedzieli, że ich wierzytelności nie będą zamrożone na długie lata.

– Takich statystyk należało się spodziewać. Przedsiębiorcy słusznie najczęściej wybierali postępowanie, które najlepiej mogło rozwiązać ich problemy. Niemniej instrument prawny zawsze musi być dostosowany do wielkości przedsiębiorstwa i skali jego kłopotów. Dlatego wciąż były też prowadzone inne postępowania – komentuje Łukasz Goszczyński.

Różnice terytorialne

W ub.r. najwięcej zawiadomień o otwarciu uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego wpłynęło do sądów w Warszawie – 242, Poznaniu – 188, Lublinie – 120, Białymstoku – 106, a także w Krakowie – 99. Z kolei najwięcej wniosków o otwarcie pozostałych rodzajów postępowań restrukturyzacyjnych było w Warszawie – 132, Poznaniu – 67, Białymstoku – 42, Lublinie – 36, jak również w Gdańsku – 31.

– W Warszawie, Poznaniu i Krakowie zarejestrowano najwięcej firm z ich rejonów, należących do branż, które najbardziej ucierpiały w czasie kryzysu. Wśród nich należy wymienić m.in. gastronomię, transport czy przemysł – zwraca uwagę Piotr Bijański.

Z kolei na wyniki Lublina wpłynęła sytuacja w rolnictwie, co zauważa Adrian Parol. I dodaje, że w tej części Polski jest wiele gospodarstw rolnych, które musiały skorzystać z uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego, w wyniku pogorszenia koniunktury gospodarczej.

Dalsze prognozy

– Wszystko wskazuje na to, że w tym roku największą popularnością cieszyć się będzie postępowanie o zatwierdzeniu układu. Przewiduję, że liczba otwartych postępowań utrzyma się na poziomie podobnym do ilości otwartych uproszczonych postępowań restrukturyzacyjnych. Z uwagi na wzrost obciążeń podatkowych, cen nośników energii oraz kosztów obsługi finansowania zagrożone są działy produkcji rolnej oraz branża transportowa – zaznacza mec. Łukasz Goszczyński.

Inni eksperci też podzielają ww. opinię. Radca prawny Adrian Parol jest przekonany, że w obecnej sytuacji gospodarczej liczba postępowań restrukturyzacyjnych będzie rosła. Firmy będą mierzyły się już nie tylko ze skutkami lockdownów, inflacji, ale też toczącej się blisko nas wojny. Ekspert przewiduje, że inwestorzy wycofają się z Polski, co zagrozi wielu przedsiębiorstwom. A na zerwaniu współpracy z rynkami wschodnimi szczególnie ucierpi produkcja samochodów, transport i sektor rolno-spożywczy.

– Trudno oszacować, ilu polskich przedsiębiorców z dnia na dzień znalazło się w sytuacji patowej z powodu wybuchu wojny, jak np. dostarczyciele drewna z Syberii. Jednak dzięki restrukturyzacji wielu właścicieli firm może jeszcze uratować swoje biznesy, odciążyć je i ponownie na nich zarabiać. Nie można tylko czekać z ratunkiem na ostatnią chwilę – podsumowuje Piotr Bijański.

Kraków wpisze gapowiczów do rejestru dłużników

Przybywa miast, których transport miejski decyduje się zgłaszać do rejestru dłużników osoby jeżdżące bez biletu i niepłacące wypisanych z tego powodu kar. W imieniu ZTM Warszawa, w grudniu BIG InfoMonitor wysłał wezwania do zapłaty do 25 tys. stołecznych gapowiczów. Dzięki zainwestowanym w listy 61 tys. zł w dwa miesiące udało się odzyskać ponad 600 tys. zł jeszcze przed upublicznieniem spraw w bazie dłużników. Cierpliwość do gapowiczów stracił też ZTP Kraków, który czeka na 41 mln zł nieuregulowanych kar i od marca wpisuje nie kasujących biletów do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Obecnie w całym kraju zaległości z powodu nieopłaconych kar ma prawie 100 tys. Polaków, ich długi to 141 mln zł.

Coraz trudniej pozostać bezkarnym gapowiczem. Z myślą o zgłaszaniu osób, które nie kupują biletów, a potem nie regulują opłaty karnej, kolejne miasta podpisują umowę z prowadzącym rejestr dłużników BIG InfoMonitor. Zrobiły to już m.in. Warszawa, Łódź, Rzeszów, Lublin, Białystok, Płock, Radom, Gdańsk, Olsztyn, Częstochowa, Katowice i inne miasta Metropoli Górnośląsko-Zagłębiowskiej, a od marca dołączył też Kraków. – Dzięki wysłanym w grudniu wezwaniom do zapłaty do stołecznych gapowiczów ZTM Warszawa odzyskał już 633 tys. zł należności jeszcze przed upublicznieniem spraw w rejestrze. Po dopisaniu na listę dłużników siła oddziaływania rejestru jeszcze wzrasta. Dłużnicy chcący uzyskać finansowanie, zakupy na raty czy podpisanie umowy abonamentowej zwykle dążą do usunięcia wpisu i kontaktują się z wierzycielem – mówi Łukasz Rączkowski, ekspert BIG InfoMonitor.

Transport drożeje i oszczędności na bilecie kuszą

Pandemia zmniejszyła liczbę pasażerów, a rosnące ceny paliw i płac mocno dały się we znaki firmom transportu miejskiego. W Krakowie, gdzie w 2019 r. wpływy z biletów pokrywały 53 proc. całkowitych kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej, w 2020 r. było to jedynie 38 proc. W 2021 r. nieco się poprawiło, bilety finansowały 41 proc. kosztów ZTP. – Ale to nadal daleko od oczekiwań. Sytuacja jest trudna, nie chcemy jednak całkowicie przerzucać wzrostu kosztów wyłącznie na pasażerów, którzy kupują bilety, stąd decyzja aby osoby, które chcą jeździć za darmo zgłaszać do rejestru dłużników. Liczymy zresztą, że już same informacje na ten temat podziałają prewencyjnie i przełożą się na spadek liczby gapowiczów w naszych autobusach i tramwajach – mówi Magdalena Musiał, zastępca dyrektora ds. Organizacji i Nadzoru Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie. Problem jazdy na gapę czy to komunikacją miejską, czy koleją, a następnie unikania płacenia kar z tego tytułu jest w Polsce całkiem spory. Według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor ponad 99 tys. gapowiczów z całego kraju ma do spłaty z tytułu jazdy na gapę prawie 141 mln zł. W trudnych finansowo czasach dłużników może przybywać, bo jak deklarują Polacy, gdy pojawiają się problemy z pieniędzmi i zaczyna brakować na życie, pierwszą myślą jest by odłożyć na później uregulowanie abonamentu telewizji kablowej, następnie rachunku za telefon oraz internet, a na trzecim miejscu ewentualnych opłat związanych z zakupami biletów na przejazdy. Taki pomysł ma 23 proc. ankietowanych. A to pokazuje, że jazda bez biletu, w świadomości osób korzystających z usług transportu pasażerskiego jest jednym ze sposobów na oszczędzanie pieniędzy.

Bilet do rejestru

Oszczędności mogą się jednak okazać wątpliwe. Na przykład w Krakowie podstawowa opłata dodatkowa za przejazd bez ważnego biletu wynosi 240 zł, gdy w grę wchodzi przejazd ulgowy opłata karna to 160 zł. Jeśli gapowicz nie zapłaci kary przez 30 dni od wyznaczonego terminu, przewoźnik może wpisać go do prowadzonego przez BIG rejestru dłużników. Warunek to zaległość min. 200 zł i wysyłka wezwania do zapłaty z informacją o planowanym wpisie na listę dłużników BIG.

– Zamierzamy zgłaszać do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor osoby, które nie będą regulować opłat za brak biletu w komunikacji miejskiej. Rocznie może to być około 30 tys. należności. Na koniec stycznia mieliśmy do wyegzekwowania ponad 133 tys. opłat dodatkowych o wartości blisko 41 mln zł. Rekordzista ma do spłaty ponad 55,4 tys. zł – podaje Magdalena Musiał.

Praktyka pokazuje, że część osób spłaca zaległości już na wieść o możliwości znalezienia się w rejestrze, inni ignorują obecność w rejestrze do momentu, gdy zaczyna im to przeszkadzać np. w zaciągnięciu kredytu, zakupie abonamentu telekomunikacyjnego czy podpisaniu umowy na telewizję kablową.

– Sama zapowiedź dopisania informacji o długu do rejestru powoduje, że niektórzy spłacają zobowiązanie tuż po otrzymaniu wezwania. Nie chcą być wpisani, bo taka dostępna niemal publicznie informacja zmniejsza wiarygodność płatnika i może odebrać mu szansę na kredyty, pożyczki czy zakupy. Przed nawiązaniem współpracy banki, firmy pożyczkowe, dostawcy usług telekomunikacyjnych i kontrahenci weryfikują potencjalnego klienta w BIG, tak konsumentów jak i firmy. Dodatkowo dane o długach widniejących w BIG InfoMonitor pojawiają się też na większości raportów BIK-u pobieranych przez banki przy okazji weryfikowania historii kredytowej klienta – tłumaczy Łukasz Rączkowski.

Miasta się mobilizują, dłużnicy też

Jak wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, w styczniu tego roku liczba dłużników-gapowiczów przekroczyła 99 tys., razem mają do spłaty prawie 141 mln zł zaległości. W porównaniu z zeszłym rokiem ubyło prawie 44,5 tys. gapowiczów, a zaległości zmniejszyły się o niemal 53 mln zł. Powodów było kilka. Pandemia, zdalna praca, zdalna nauka, mniej okazji do wydatków, a także związane z COVID-19 obawy finansowe spowodowały, że transport pasażerski był rzadziej wykorzystywany, ale też wiele osób które miały różnego rodzaju zaległości wykorzystały czas koronawirusa by uporządkować swoją sytuację finansową i „wypisały” się z rejestru dłużników spłacając długi. Od czasu rozpoczęcia pandemii do końca stycznia br. liczba dłużników w BIG InfoMonitor zmalała o 112 tys. do 2,13 mln osób, a suma zaległości o ponad 3,5 mld zł do 39,15 mld zł.

– Celem współpracy Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie z Rejestrem Dłużników BIG InfoMonitor jest zmotywowanie pasażerów do uczciwego podróżowania, by na tak zwanych „gapowiczach” nie tracili pozostali. Im więcej osób będzie kupowało bilety, tym wyższy będzie udział wpływów z biletów w finansowaniu komunikacji publicznej i szansa na uniknięcie podwyżek taryfy biletowej. Tym bardziej, że oferta przewozowa została uatrakcyjniona, a koszty funkcjonowania ZTP wzrosły – mówi Magdalena Musiał. – Liczymy również, że współpraca z BIG pozwoli na windykowanie należności od nieuczciwych pasażerów. Osoby, które trafią do rejestru dłużników, prędzej czy później potkną się o tę zaległość w drodze po kredyt czy umowę abonamentową z firmą telekomunikacyjną i staną przed wyborem spłacić zaległość i zrealizować plany, czy też z nich zrezygnować – dodaje.

Na Mazowszu najwięcej podróżujących na gapę

Obecnie najwięcej gapowiczów w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor pochodzi z Mazowsza. Na koniec stycznia ich liczba wyniosła prawie 20 tys., a łączny dług przekroczył 34,5 mln zł. Następny w kolejności jest Śląsk oraz woj. łódzkie. Najniższe zaległości mają mieszkańcy Podkarpacia i Podlasia. Jednocześnie Podlasie ma najwyższą średnią zaległość na osobę – 1947 zł, co wskazywałoby, że ci którzy jeżdżą bez biletu robią to często.

jazda na gapę
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Panowie częściej ryzykują brakiem biletu

Jazda bez biletu, a potem nieregulowanie opłat karnych, to wbrew pozorom nie jest głownie praktyka najmłodszego pokolenia, osób uczących się i studiujących, lecz 35-44 latków. Od 35 do 44 lat ma niemal 32 tys. z 99 tys. dłużników gapowiczów. Z kolei patrząc na płeć, widać zdecydowaną dominację mężczyzn. Stanowią oni 78 proc. osób niepłacących kar za jazdę bez biletu.

NEUCA w 2021 roku przekroczyła 38% udziałów w rynku aptek niezależnych i uzyskała 171 mln zł zysku netto bez zdarzeń jednorazowych

  • NEUCA w 2021 roku w strategicznym segmencie aptek niezależnych umocniła pozycję lidera, osiągając w IV kwartale 38,3% udziałów (+1,5 pkt proc. r/r)*** Grupa w rynku hurtu aptecznego ogółem utrzymuje silną pozycję największego gracza, osiągając w ostatnim kwartale minionego roku 31,7% udziałów (wobec 32,1% roku w analogicznym okresie ubiegłego roku)*.
  • Rosnący poziom zaufania do Grupy wpływa na wysokie zainteresowanie dołączaniem aptek niezależnych do programów. Na koniec 2021 roku,
    w programach partnerskich Partner, Partner+ uczestniczyły 1543 apteki, a
    w programie IPRA 1899 aptek, w sumie oznacza to 21% wzrost rok do roku.
  • Skumulowany zysk netto bez zdarzeń jednorazowych w 2021 roku był wyższy od bardzo dobrych rezultatów z 2020 roku o ponad 11% i wyniósł 171,5 mln zł.

Wojna brutalnie wdarła się w polską codzienność. Tak, jak całe społeczeństwo, tak
i NEUCA bezwarunkowo i z potrzeby serca, angażuje się w pomoc dla walczącej Ukrainy. Grupa uczestniczy w organizacji pomocy humanitarnej udzielanej w Polsce, jak i wysyłanej na Ukrainę. Jako największy w Polsce dystrybutor środków medycznych
i leków bierze udział w działaniach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, przekazuje darowizny, współpracuje z dużymi organizacjami humanitarnymi.

NEUCA niezwłocznie po ataku Rosji na Ukrainę przekazała darowiznę rzeczową na kwotę 500 tys. zł w postaci produktów medycznych i leków zgłoszonych jako niezwykle potrzebne ukraińskim szpitalom. 5 marca darowizna dotarła do szpitali we Lwowie, Iwano-Frankiwsku i Kijowie. Jednocześnie Grupa podjęła się zadania ewakuacji rodzin swoich pracowników z Ukrainy do Polski i zapewniania im bytu przez pierwsze kilkanaście tygodni. Docelowo NEUCA i Fundacja NEUCA dla Zdrowia otoczy taką opieką 450 osób i przeznaczy na to 1 mln zł. Swoim ukraińskim pracownikom, ich rodzinom sprowadzonym do Polski oraz osobom zatrudnionym w NEUCE, które dały dom tymczasowy uchodźcom wojennym z Ukrainy, proponowane jest także wsparcie socjalno-bytowe, psychologiczne i organizacyjne. Spółka wspiera także apteki i farmaceutów w niesieniu pomocy uchodźcom wojennym.

Równolegle do działań humanitarnych Grupa zapewnia stałe, sprawne zaopatrzenie w asortyment medyczny i leki podmiotom prowadzącym działalność leczniczą
i aptekom na terytorium Polski.

Jak wskazuje Prezes Zarządu Piotr Sucharski, pomimo kontynuacji trudnej sytuacji epidemicznej rynek dystrybucji leków w Polsce na którym operuje NEUCA ustabilizował się. Detaliczny rynek apteczny i co za tym idzie rynek hurtowy zwiększyły swoją wartość o ponad 6% rok do roku, wartość rynku hurtowego osiągnęła 34 mld zł*. Po niższej dynamice w roku 2020 Grupa widzi powrót do dynamik rynku sprzed okresu pandemii.

– Nasza oparta na satysfakcji klienta strategia rynkowa kolejny raz dowiodła swojej skuteczności. W 2021 roku, po latach pracy, udało nam się przebić wyniki nie tylko dużej i średniej konkurencji, ale także małych hurtowni. Jesteśmy na najwyższym poziomie ocen w Barometrze Satysfakcji** już od początku ubiegłego roku. Stale rośnie poziom zaufania, który reprezentuje wskaźnik NPS. Doskonalimy się i wciąż utrzymujemy, a nawet powiększamy dystans do konkurencji. W 2021 roku rosła liczba klientów, dla których NEUCA jest pierwszym dostawcą i spadała liczba klientów niewspółpracujących – mówi Piotr Sucharski, Prezes Zarządu NEUCA S.A.

Podstawowe wyniki finansowe NEUCA przedstawia poniższa tabela:

(mln zł) 1-4Q 2021 1-4Q 2020 zmiana % r/r 4Q 2021 4Q 2020 zmiana
% r/r
Przychody ze sprzedaży 9864,3 9244,9 +7% 2681,5 2392,6 +12%
Zysk brutto ze sprzedaży   1022,7 919,0 +11% 278,1     234,5 +19%
Rentowność brutto 10,4% 9,9% + 0,5 pp. 10,4% 9,8%   +0,6 pp.
EBITDA   277,7    276,6 0%      60,1 60,4 -1%
EBIT   198,2 212,1 -7% 38,0      43,1 -12%
Wynik netto   152,6 143,3 +6% 25,6 18,6 +37%

Podstawowe wyniki finansowe NEUCA (bez zdarzeń jednorazowych):

(mln zł) 1-4Q 2021 skoryg 1-4Q 2020 skoryg zmiana % r/r 4Q 2021 skoryg 4Q 2020 skoryg zmiana % r/r
Przychody ze sprzedaży 9864,3 9244,9 +7% 2681,5 2392,6 +12%
Zysk brutto ze sprzedaży   1022,7 919,0 +11% 278,1     234,5 +19%
Rentowność brutto 10,4% 9,9% + 0,5 pp. 10,4% 9,8%   +0,6 pp.
EBITDA 310,6 278,5 +12% 63,2 60,4 +4%
EBIT 231,1 213,9 +8% 41,1 43,1 -5%
Wynik netto 171,5 153,9 +11% 28,7 27,8 +3%

Wyodrębnione segmenty obszaru pacjenckiego wypracowały w 2021 roku 303 mln zł przychodów (+64,5% r/r) oraz 35,5 mln zł zysku operacyjnego, przy dynamice przekraczającej 80% (+87,8% r/r).

W 2021 roku NEUCA wzmocniła pozycję na rynku badań klinicznych (inwestycje w MTZ Clinical, Exom Group). Obecnie oferta Pratii wchodzącej w skład Grupy NEUCA obejmuje ponad 90 dedykowanych i szpitalnych ośrodków badawczych w sześciu krajach, co czyni ją największą niezależną siecią ośrodków badawczych w Europie, realizującą ponad 500 badań klinicznych rocznie. Ostatni kwartał 2021 roku skupiał się wokół integracji systemów i narzędzi związanych z digitalizacją procesów – pomiędzy spółkami Clinscience i EXOM Group. W Grupie powstał nowy segment poprzez nabycie Towarzystwa Ubezpieczeń Zdrowie. W 2021 roku spółka TU Zdrowie zrealizowała bardzo dobre wyniki finansowe – ponad 8 mln zysku netto i ponad 90 mln składki zarobionej, potwierdzając słuszność niniejszej inwestycji przez Grupę NEUCA – podsumowuje Prezes Zarządu.

W obszarze produkcji NEUCA zainwestowała w spółkę Global Pharma, tj. producenta wyrobów medycznych i suplementów diety. W 2021 roku dołączyliśmy 9 nowych przychodni (w tym 6 w IV kwartale). Łącznie dysponowaliśmy 73 przychodniami na koniec 2021 r. Liczba pacjentów przychodni Świat Zdrowia w ramach podstawowej opieki zdrowotnej wzrosła do 202 tys. osób.

Wysokie wyniki finansowe znajdują odzwierciedlenie w realizacji wybranych przez nas mierników strategicznych (np. ilościowy udział klientów, dla których NEUCA jest pierwszym dostawcą: ponad 40%, wartościowy udział klientów współpracujących: 82,5%). Potwierdza to słuszność naszych założeń i właściwy sposób monitorowania realizacji strategii. To stanowi ogromną wartość, która umacnia nas w strategicznym myśleniu o kolejnych latach i buduje wartość firmy. Teraz jednak cała nasza uwaga skoncentrowana zostaje na Ukrainie, która bohatersko walczy także o naszą wolność. Nikt z nas nie ma wątpliwości, że tę walkę trzeba wspierać i trzeba pomagać. Będziemy w tym uczestniczyć. – wskazuje Piotr Sucharski.

Rekordowy zysk Grupy ORLEN w 2021 roku

Grupa ORLEN w 2021 roku osiągnęła najwyższy w swojej historii zysk netto w wysokości 11,2 mld zł. Z kolei zysk operacyjny EBITDA LIFO uplasował się na poziomie 14,2 mld zł, po eliminacji odpisów aktualizujących wartość majątku. W wypracowaniu rekordowych wyników największy wkład miały obszary petrochemii, energetyki i rafinerii. Natomiast sprzedaż paliwowa i pozapaliwowa na stacjach w Polsce odpowiadała zaledwie za 13% zysku całego Koncernu. Pomimo wyraźnego spadku marż paliwowych na polskim rynku, przychody ze sprzedaży wyniosły 131,3 mld zł. Koncern w 2021 roku umocnił swoją pozycję i utrzymał wskaźniki finansowe na bezpiecznym poziomie. Solidne fundamenty finansowe umożliwiły zwiększenie nakładów inwestycyjnych do 9,9 mld zł i kontynuację strategicznych dla bezpieczeństwa energetycznego Polski przedsięwzięć w zero- i niskoemisyjne źródła energii. Konsekwentnie budowano także koncern multienergetyczny, do którego w tym roku dołączy Grupa LOTOS i PGNiG.

– W trudnym 2021 roku wypracowaliśmy ponad 11 mld zł zysku netto. To historyczny, rekordowy wynik, którego nie osiągnęła wcześniej żadna polska spółka. To też potwierdzenie, że mieliśmy rację budując silny koncern multienergetyczny i stawiając mocny nacisk na energetykę oraz petrochemię, czyli perspektywiczne segmenty, których nie posiadają inne spółki. To nasza przewaga. Stabilność finansowa pozwala nam systematycznie zwiększać nakłady na inwestycje. W zeszłym roku na realizację strategicznych projektów przeznaczyliśmy niemal 10 mld zł. Nasze inwestycje generują nowe miejsca pracy wpływając na koniunkturę gospodarczą. W tym roku jeszcze mocniej koncentrujemy się na rozwoju energetyki, przede wszystkim odnawialnych źródeł energii oraz zeroemisyjnej technologii jądrowej, ponieważ to gwarantuje długoterminowe bezpieczeństwo i niezależność energetyczną Polski – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W 2021 roku Grupa ORLEN osiągnęła:
– EBITDA LIFO na poziomie 14,2 mld zł, wyższą o 5,8 mld zł (r/r)
– Zysk netto w wysokości 11,2 mld zł, wyższy o 8,4 mld zł (r/r)
– Przychody na poziomie 131,3 mld zł, wyższe o 52% (r/r)
– Sprzedaż w wysokości 38,9 mt, wyższą o 2% (r/r)

Grupa ORLEN konsekwentnie dywersyfikowała działalność, umacniając w 2021 roku swoją pozycję i utrzymując wskaźniki finansowe na bezpiecznym poziomie. Koncern wygenerował przepływy z działalności operacyjnej w wysokości 13,3 mld zł, utrzymując ratingi inwestycyjne: BBB- perspektywa pozytywna przyznany przez Agencję Fitch Ratings oraz Baa2 perspektywa pozytywna przyznany przez Agencję Moody’s. Poziom zadłużenia netto zmniejszył się o blisko 1 mld zł i wyniósł na koniec roku 12,3 mld zł. Wyemitowane zostały obligacje korporacyjne o łącznej wartości 1 mld zł, a także zielone euroobligacje o wartości 500 mln euro, z których środki będą przeznaczone na finansowanie inwestycji w odnawialne źródła energii. Była to pierwsza w historii Koncernu oraz Polski benchmarkowa emisja zielonych euroobligacji, która spotkała się z ogromnym zainteresowaniem inwestorów. Złożono aż 234 zapisy na łączną kwotę blisko 3 mld euro, co oznacza, że popyt na zielone obligacje PKN ORLEN aż 6-krotnie przewyższył wielkość zakładanej emisji.

Na inwestycje Grupa ORLEN przeznaczyła w ubiegłym roku 9,9 mld zł. Ich realizacja umożliwi dalsze zwiększanie wartości Koncernu i wzrost bezpieczeństwa energetycznego Polski. Efektem konsekwentnie realizowanych planów rozwojowych we wszystkich obszarach działalności, była, zgodnie ze strategią, wypłata dywidendy za 2020 rok w wysokości 3,5 zł na akcję. Ten poziom dywidendy Zarząd PKN ORLEN zarekomendował także za 2021 rok.

W minionym roku kontynuowano realizację strategii tworzenia koncernu multienergetycznego. Jego powstanie ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej. W efekcie podejmowanych działań PKN ORLEN na początku 2022 roku wybrał czterech partnerów do realizacji środków zaradczych, wynegocjowanych z Komisją Europejską w związku z procesem przejęcia Grupy LOTOS. Jednym z nich jest Saudi Aramco, z którym PKN ORLEN będzie rozwijał współpracę w obszarze petrochemii, a także rafinerii, uniezależniając się w ten sposób od dostaw ropy naftowej z kierunku wschodniego. W 2021 roku Koncern złożył także wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zgodę na przejęcie PGNiG. UOKiK pozytywną decyzję wydał w marcu tego roku.

Inwestycje, które w ubiegłym roku realizowała Grupa ORLEN, były ukierunkowane na wzrost zysków i bezpieczeństwa energetycznego, a także na poszerzanie oferty produktowej. Mocny akcent położono na rozwój projektów w obszarze energetyki, w szczególności wiatrowej. Koncern jako pierwszy w Polsce rozpocznie budowę elektrowni wiatrowej na Bałtyku. Ten projekt realizuje z firmą Northland Power, kanadyjskim partnerem, z którym w 2021 roku podpisał umowę o współpracy. Pierwsza polska farma wiatrowa na morzu ma zostać oddana do użytku już w 2026 roku. W ubiegłym zawarte zostało także partnerstwo z GE Renewable Energy, które wzmocni konkurencyjność PKN ORLEN w staraniach o nowe koncesje na morskie elektrownie wiatrowe. Koncern zaangażował się również w rozwój technologii jądrowej MMR i SMR. W minionym roku podpisał porozumienie o współpracy z firmą Synthos Green Energy i złożył wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zgodę na powołanie spółki joint venture ORLEN Synthos Green Energy. W marcu tego roku UOKiK wydał w tej sprawie pozytywną decyzję. To oznacza, że nowo powstała spółka może przystąpić do prac związanych z przygotowaniem i komercjalizacją w Polsce tej jednej z najbardziej efektywnych, najtańszych i bezpiecznych technologii wytwarzania energii.

Uruchomiono również program „Hydrogen Eagle”, który zakłada budowę międzynarodowej sieci hubów wodorowych zasilanych odnawialnymi źródłami energii oraz ponad 100 stacji tankowania wodorem. Ponadto rozpoczęto realizację największej inwestycji PKN ORLEN w ciągu ostatnich 20 lat – budowę instalacji olefin. W Płocku do użytku zostało oddane Centrum Badawczo-Rozwojowe, a w Trzebini instalacja do produkcji zielonego glikolu. Kontynuowane były przedsięwzięcia związane z budową instalacji Visbreakingu, a we Włocławku inwestycja, która zwiększy o 50 proc. zdolności produkcyjne nawozów azotowych. To projekty, dzięki którym powstają setki nowych miejsc pracy. Zgodnie ze strategią, koncern intensywnie rozwijał też obszar detaliczny. Uruchomiono 400 automatów paczkowych w ramach usługi „ORLEN Paczka”, wprowadzono także nowy format sprzedaży detalicznej poza stacjami paliw „ORLEN w ruchu”. Ponadto sfinalizowana została transakcję kupna 100% udziałów spółki transportowej OTP, największego przewoźnika drogowego paliw płynnych w Polsce.

Rekordowy wynik w 2021 roku odnotował segment petrochemiczny. W 2021 roku osiągnął 4,3 mld zł EBITDA LIFO, co oznacza wzrost o 86% (r/r). Wynik ten to rezultat wyższych (r/r) marż petrochemicznych na olefinach, poliolefinach, PTA, PCW i nawozach oraz wyceny i rozliczenia kontraktów terminowych CO2. Sprzedaż wyniosła 4,9 mt i była niższa o (-) 4% (r/r), w tym w Polsce o (-) 14%, głównie nawozów i PTA, co było spowodowane postojami remontowymi instalacji PTA i Reformingu V. Natomiast na Litwie sprzedaż wzrosła o 43% (r/r), a w Czechach o 18% (r/r), w wyniku poprawy paramentów operacyjnych instalacji PE3.

Bardzo mocną pozycję ponownie potwierdził segment energetyki, który osiągnął EBITDA na poziomie 3,7 mld zł. 2,9 mld zł do wyniku dołożyła Grupa Energa. Taki rezultat zanotowano mimo wzrostu cen gazu, a także węgla brunatnego w czeskim Unipetrolu. Na końcowy wynik wpływ miały także relacje cenowe pomiędzy zakupem a odsprzedażą energii w Grupie Energa, które częściowo skompensowały rozliczenia i wyceny kontraktów terminowych CO2. W tym czasie Koncern dysponował 3,3 GWe zainstalowanej mocy elektrycznej i 6,1 GWt mocy cieplnej. Produkcja energii elektrycznej, która w ok. 60% pochodziła ze źródeł zero- i niskoemisyjnych, wyniosła 3,2 TWh. Sprzedaż energii elektrycznej była na niewiele niższym poziomie w porównaniu do poprzedniego roku. Wzrosła natomiast, w wyniku zwiększenia pracy zdalnej w Polsce, jej dystrybucja. W ramach budowy nowych obszarów biznesowych w segmencie energetyki, PKN ORLEN w dalszym ciągu koncentrował się na rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Segment rafineryjny wypracował EBITDA LIFO na poziomie 3,6 mld zł. To efekt dodatniego wpływu makro (r/r) spowodowanego wyższym dyferencjałem Brent/Ural, wzrostu marż na lekkich i średnich destylatach, osłabienia złotówki względem dolara oraz wyceny i rozliczenia kontraktów terminowych CO2. W tym czasie wolumeny sprzedaży wyniosły 24,4 mln ton, o 4% więcej (r/r), z czego: w Polsce o 3%, na Litwie o 4% i w Czechach o 5%, głównie dzięki poprawie sytuacji rynkowej i makroekonomicznej. Wzrosła także sprzedaż benzyny, oleju napędowego i JET przy niższej sprzedaży LPG i paliwa morskiego HSFO. W ubiegłym roku PKN ORLEN przerobił 29,9 mln ton ropy naftowej, czyli o 0,4 mln ton więcej niż rok wcześniej. ORLEN Unipetrol zanotował wzrost przerobu ropy o 1 mt (r/r) i uzysku paliw o 1 pp (r/r). Natomiast w ORLEN Lietuva przerób ropy wzrósł o 0,2 mt (r/r), a uzysk paliw poprawił się o 4 pp (r/r).

W 2021 roku segment detaliczny wypracował 2,9 mld zł EBITDA, niższy o 10% (r/r). Wpływ na to miał spadek marż paliwowych na polskim rynku, przy wzroście na rynku czeskim i niemieckim oraz porównywalnym poziomie na rynku litewskim (r/r). Koncern w Polsce i na Litwie odnotował natomiast wzrost marż pozapaliwowych, przy spadku w Niemczech i Czechach. O 1% (r/r) wzrosła sprzedaż w tym benzyny i oleju napędowego przy niższej sprzedaży LPG. Na koniec 2021 roku w sieci detalicznej Grupy ORLEN funkcjonowało 2881 stacji paliw, co oznacza wzrost o 26 (r/r), w tym: w Polsce o 8, w Niemczech o 4, w Czechach o 5 i na Słowacji o 9, przy porównywalnej liczbie stacji na Litwie. Tym samym Koncern zwiększył swój udział w rynku czeskim i słowackim. Kontynuowano rozwój oferty pozapaliwowej. O 72 wzrosła liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej Stop Cafe/star Connect/ORLEN w ruchu w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, w tym: w Polsce o 25, w Niemczech o 29, w Czechach o 14, na Słowacji o 3 i na Litwie o 1. Na koniec grudnia 2021 roku było ich łącznie 2290, w tym: 1750 w Polsce, 327 w Czechach, 168 w Niemczech, 29 na Litwie i 16 na Słowacji. Koncern konsekwentnie przystosowywał także sieć stacji do sprzedaży paliw alternatywnych. W rezultacie liczba punktów alternatywnego tankowania wzrosła o 296 (r/r), do ponad 500. Do dyspozycji klientów są 462 punkty ładowania samochodów elektrycznych, zlokalizowane głównie w Polsce, 2 stacje wodorowe oraz 44 stacje CNG.

Ponownie solidny wynik osiągnął segment wydobycia, który wypracował EBITDA na poziomie 387 mln zł. Jest on odzwierciedleniem dodatniego wpływ makro (r/r) w efekcie wzrostu notowań ropy, gazu i kondensatu gazowego oraz dodatniego wpływu transakcji zabezpieczających przepływy pieniężne. Średnia produkcja w 2021 roku wyniosła 16,7 tys. boe/d, z czego w Polsce 1,1 tys. boe/d, a w Kanadzie 15,6 tys. boe/d. W Polsce w ramach zagospodarowania aktywów prowadzono prace w projekcie Edge oraz Płotki i Sieraków, realizowanych z PGNiG. Ponadto sfinalizowano prace wiertnicze w projekcie Miocen i rozpoczęto wspólnie z PGNiG w projekcie Płotki. W ramach prac sejsmicznych zrealizowano prace interpretacyjne zdjęcia sejsmicznego Koczała-Miastko 3D (projekt Edge). W Kanadzie, w projekcie Kakwa, zakończono wiercenie pierwszego otworu oraz rozpoczęto wiercenie następnego. Z kolei w projekcie Ferrier Koncern miał udział w wierceniu dwóch otworów i rozpoczął prace modernizacyjne, które pozwolą zwiększyć efektywność sczerpywania zasobów węglowodorów w południowej części obszaru.

Columbus, Saule i Somfy Polska łączą siły

Innowacyjne rozwiązania dla budynków istniejących lub nowo powstających zaproponują w tym roku firmy Columbus Energy, Saule Technologies i Somfy Polska. Spółki, współpracujące nad komercyjnymi wdrożeniami ogniw perowskitowych, podpisały w tym celu umowę o współpracy strategicznej.

Trójstronna umowa, podpisana 30 marca br. przez Columbus Energy, Saule Technologies i Somfy Polska, jest finalizacją porozumienia, jakie spółki zawarły w sierpniu 2021 r., podczas premiery komercyjnego zastosowania lameli Saule Technologies, czyli łamaczy światła z perowskitowymi ogniwami słonecznymi. Somfy, jako jeden z liderów rynku automatyki mieszkaniowej i budynkowej oraz systemów smart home, otwiera przed Saule i Columbusem nowe możliwości oraz dostęp do swoich klientów i rozwiązań produktowych.

Zgodnie z zawartą umową, spółki będą współpracować w zakresie komercjalizacji oraz dalszego rozwoju ogniw perowskitowych w obszarach transformacji energetycznej i cyfrowej na terenie Polski. Wspólnie też opracują i wprowadzą na rynek nowe produkty dla sektora budynków istniejących lub nowo powstających, w tym dla klientów indywidualnych.

Planujemy wspólnie stworzyć kilka nowych produktów z wykorzystaniem ogniw perowskitowych, w tym co najmniej trzy z kategorii BAPV, B2B utility-scale oraz B2C. Mając w zespole wybitnych ekspertów z zakresu nowoczesnej energetyki oraz światowej klasy producenta systemów automatyki budynkowej, możemy opracowywać rozwiązania, które mają szansę dalej rewolucjonizować ekologiczne budownictwo mówi Piotr Krych, pełnomocnik Zarządu Saule S.A.

– Umowa poszerza nasze możliwości, jako lidera rynku automatyki mieszkaniowej i budynkowej, w tworzeniu i promowaniu kolejnych projektów z komercyjnym zastosowaniem perowskitów firmy Saule Technologies. Doskonale wpisuje się to w trend zrównoważonego budownictwa, jest także zgodne z celami Karty Zielonej Transformacji, którą wszyscy podpisaliśmy w maju ubiegłego roku. Budynki odpowiadają dziś w Polsce za 38 proc. emisji gazów cieplarnianych, więc pracy czeka nas dużo. Z tak doświadczonymi partnerami biznesowymi jak Columbus i Saule działania na tym polu będą na pewno bardziej efektywne. Umowa daje także Somfy możliwość zainteresowania większej grupy użytkowników przygodą ze smart home. Bo wykorzystanie tej możliwości to nie tylko wygoda i oszczędności widoczne w miesięcznych rachunkach, ale także kolejna cegiełka w walce z klimatycznymi zagrożeniami twierdzi Radosław Borkowski, dyrektor zarządzający i członek Zarządu Somfy Polska.

To wielka satysfakcja, że w tych niełatwych czasach mamy silnych partnerów, prawdziwych branżowych liderów, z którymi możemy podjąć wspólne prace badawczo-rozwojowe nad nowymi produktami z zakresu OZE. Łącząc siły i kompetencje w poszczególnych obszarach, możemy stworzyć zastosowania, które w przyszłości okażą się pożądane na większości budynków, jeśli weźmiemy pod uwagę gigantyczne wzrosty kosztów ich eksploatacji – komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy, członek Rady Nadzorczej Saule S.A.

– W marcu 2021 r. Komisja Europejska jasno wytyczyła wizję, cyfrowy kierunek rozwoju do roku      2030 r. Saule Technologies pierwszy raz zaprezentowało odpowiedź na ten kierunek (m.in. na dyrektywę „Omnibus” dla retailu) w listopadzie 2021 r., podczas premiery PESL – Perovskite Electronic Shelf Label. Współpraca z Somfy jest dla nas kolejnym etapem otwarcia na nowe produkty i rynki, gdzie zastosowane zostaną ogniwa perowskitowe dla segmentu IoT w celu cyfryzacji branży B2B utility-scale – fabryk, magazynów, etc. – oraz B2C. Jesteśmy pewni, że nasze wspólne działania w tandemie, z unikalnością ogniw perowskitowych, pozwolą na pełną automatyzację procesów z wykorzystaniem ogniw perowskitowych, układów elektronicznych, rozwiązań predykcyjnych, AI, big data, zaawansowanych rozwiązań IT w celu przyspieszenia transformacji gospodarek UE – mówi Artur Kupczunas, wiceprezes Zarządu Saule S.A.

Przypomnijmy, że pierwszym wspólnym projektem trzech spółek było komercyjne zastosowanie automatycznych lameli, czyli łamaczy światła z perowskitowymi ogniwami słonecznymi na budynku firmy Aliplast w Lublinie w sierpniu 2021 r. Łamacze światła latem chronią przed ostrym światłem i nadmiernym nagrzewaniem pomieszczeń, a zimą przed wyziębianiem przez mroźne wiatry. Wyposażone w perowskitowe ogniwa fotowoltaiczne Saule Technologies, jako niezależne, zielone źródło energii elektrycznej mogą znacząco zmniejszyć opłaty za prąd.

Eurocontrol: po 1 maja nastąpi paraliż ruchu lotniczego nad Polską

Kilkudziesięciominutowe opóźnienia lotów z i do Polski, paraliż przestrzeni powietrznej w Niemczech, Czechach, Słowacji, Litwie i Szwecji oraz milionowe straty europejskich linii lotniczych to główne wnioski najnowszego raportu Europejskiej Organizacji ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej.

Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol) to międzyrządowa agencja, której celem jest koordynacja współpracy państw członkowskich, a także organizacji międzynarodowych – takich jak Unia Europejska – w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotów cywilnych oraz wojskowych. Organizacja powstała w 1960 r. i zrzesza obecnie 41 europejskich państw. Polska jest członkiem Eurocontrol od 2004 r.

NOP (Network Operation Plan) ukazał się 25 marca br.[1]  – Wnioski z niego nie są zbyt optymistyczne. Kryzys w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej oraz brak chęci kierownictwa agencji do jego zażegnania już wkrótce przełoży się na paraliż nieba nie tylko nad Polską, ale sąsiednimi krajami – mówi Maciej Sosnowski, przewodniczący Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego i kontroler z ponad 25-letnim doświadczeniem.

Od 23 grudnia 2021 r. toczy się spór zbiorowy Związku Zawodowego Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej z kierownictwem Agencji. Powodem sporu jest drastyczny spadek w zakresie kultury bezpieczeństwa, kultury sprawiedliwego traktowania pracowników zgłaszających nieprawidłowości, prowadzony proces zwolnień grupowych oraz wypowiedzeń zmieniających w połączeniu z wprowadzeniem nowych zasad wynagradzania. W związku
z tym do dnia 1 maja br. ponad 86% pracowników APP Warszawa oraz 81% pracowników ACC Warszawa odejdzie z pracy. Oznacza to, że liczba kontrolerów zmniejszy się z 208 do 33. – Mowa o osobach pracujących w Warszawie – kluczowym dla lotów nad Polską obszarze. Stąd bowiem kontroluje się większość przestrzeni powietrznej całego kraju – mówi Maciej Sosnowski.

Puste niebo nad Polską

Eurocontrol ostrzega sąsiadujące z Polską kraje, że po 1 maja będą zmuszone przejąć do tej pory przelatujące nad Polską samoloty. Ze znacznymi utrudnieniami będą się musieli liczyć kontrolerzy w Niemczech, Czechach, Słowacji, na Litwie oraz w Szwecji.  – Ze względu na zbyt małą liczbę kontrolerów w PAŻP, po 1 maja agencja nie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwa pasażerów przelatujących nad Polską i dlatego samoloty będą musiały zostać skierowane poza nasz obszar – tłumaczy Sosnowski.

Milionowe straty linii lotniczych i zwiększenie emisji CO2

Szacuje się, że ekonomiczne skutki ograniczenia ruchu w przestrzeni powietrznej nad Polską. Łączna dzienna liczba lotów, która odczuje skutki odejścia polskich kontrolerów z pracy, wyniesie 1 000. W związku z tym, że samoloty lecące przez Polskę tranzytem, będą musiały lecieć dookoła, wylecą dodatkowe o 12 300 minut więcej, co spowoduje zwiększenie emisji CO2 o 1 530 000 kg oraz zużycie dodatkowych 490 000 kg paliwa. To oznacza dodatkowy koszt rzędu pół miliona (454 720) dolarów dziennie. Koszt 1 litra paliwa JET A1 na dzień 29.03.22 wynosi 0,928$.

Znaczne opóźnienia i odwołane loty

Zdaniem Eurocontrol po 1 maja pasażerowie lecący z lotnisk w Warszawie oraz Modlinie będą musieli liczyć się ze znacznymi opóźnieniami. – Oznacza to, że osoby, które zaplanowały wylot po tej dacie napotkają znaczne utrudnienia. Należy liczyć się z kilkudziesięciominutowymi opóźnieniami w rozkładzie. W skrajnych sytuacjach loty do Warszawy lub Modlina mogą być kierowane na inne lotniska – dodaje Maciej Sosnowski.

Kontroler ruchu lotniczego to obok pilotów zawód arcyważny w branży lotniczej. W Polsce takich osób jest obecnie około sześciuset. Zawód ten można wykonywać jedynie po przejściu wyjątkowo wymagającego szkolenia, które trwa 2-3 lata. O poziomie trudności mówią same liczby: z ok. 1000 chętnych licencję kontrolera uzyskuje kilka osób rocznie.

– Od kilku miesięcy systematycznie alarmujemy użytkowników polskiej przestrzeni powietrznej, zarówno opinię publiczną, jak i agencje międzynarodowe, w tym linie lotnicze oraz biura turystyczne, że sytuacja jest poważna i, że w wyniku zwolnień wysoko wykwalifikowanej kadry z PAŻP może dojść do paraliżu ruchu nie tylko nad Polską, ale także Europą – mówi Maciej Sosnowski.

[1] https://www.public.nm.eurocontrol.int/PUBPORTAL/gateway/spec/PORTAL.25.0.0.7.62/_res/21554/NOP_2022_Rolling_69_20220325.pdf?APPID=headline_news

Grupa Develia osiągnęła 153,9 mln zł zysku netto w 2021 r.

  • W 2021 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 911,9 mln zł, czyli 76,4% więcej niż rok wcześniej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 153,9 mln zł wobec 138,8 mln zł straty w 2020 r.
  • W minionym roku Develia sprzedała 1921 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 1361 rok wcześniej.
  • W 2021 r. deweloper przekazał 1903 lokale wobec 1153 w 2020 r.
  • Na koniec grudnia 2021 r. Develia posiadała 359,8 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych.
  • W minionym roku Develia kontynuowała dezinwestycje aktywów komercyjnych. W marcu br. spółka sfinalizowała umowę sprzedaży projektu Sky Tower za 82,4 mln euro.

– Mamy za sobą bardzo dobry rok, co potwierdzają wyniki finansowe i wyniki sprzedaży. Zrealizowaliśmy cele, które postawiliśmy sobie na początku ubiegłego roku, część z nich z nawiązką. Przekroczyliśmy zarówno plan sprzedaży, jak i plan przekazań mieszkań. Na swoim koncie mamy także sukcesy w zakresie realizacji dezinwestycji aktywów komercyjnych. Przede wszystkim sfinalizowaliśmy sprzedaż Sky Tower, ale podpisaliśmy też istotne listy intencyjne, które przybliżają nas do realizacji kolejnych strategicznych celów. Pozyskane ze sprzedaży środki będziemy reinwestować w dającą wyższe zwroty działalność deweloperską i PRS, którą również stopniowo rozwijamy – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W ostatnich miesiącach mierzymy się z niepewnością makroekonomiczną i geopolityczną, co nie pozostaje bez wpływu na rynek deweloperski. Możemy spodziewać się przede wszystkim zmian w strukturze popytu – m.in. na skutek napływu imigrantów i rosnących stóp procentowych, coraz większym zainteresowaniem będą cieszyć się mieszkania na wynajem. Mamy szeroki i różnorodny bank gruntów, uważnie obserwujemy rynek i preferencje klientów, dlatego jesteśmy przygotowani na różne scenariusze – dodaje Andrzej Oślizlo.

Działalność deweloperska

W 2021 r. Develia sprzedała 1921 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 1361 lokali w 2020 r., co oznacza wzrost o ponad 40%. Największą sprzedaż deweloper odnotował w projektach: Centralna Park i Słoneczne Miasteczko w Krakowie, Osiedle Latarników w Gdańsku i Ceglana Park w Katowicach. W minionym roku spółka przekazała 1903 lokale wobec 1153 rok wcześniej, czyli o 65% więcej.

W samym IV kwartale deweloper sprzedał 421 lokali. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w Krakowie (136) i w Gdańsku (99). Było to konsekwencją rozszerzenia oferty w tych miastach w II połowie 2021 r. W okresie październik-grudzień 2021 r. Develia przekazała 624 lokale, czyli 53% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Wzrost ten jest pochodną wysokiej liczby przekazań w Warszawie i Gdańsku.

W minionym roku Develia wprowadziła do sprzedaży 1985 lokali, poszerzając ofertę we wszystkich miastach, w których prowadzi działalność, tj. w Gdańsku, Krakowie, Warszawie, Katowicach oraz we Wrocławiu.

Jednym z priorytetów, który przyświecał Develii w minionym roku było poszerzenie banku gruntów. Deweloper kupił tereny pod 4700 nowych mieszkań. Obecny bank ziemi pozwala spółce na budowę blisko 9 tys. lokali. Dodatkowo Develia nawiązała współpracę z Grupo Lar, w ramach której powstaną wspólne inwestycje na Ursynowie, Saskiej Kępie i Białołęce w Warszawie liczące łącznie ponad 600 mieszkań.

Develia rozwija swoją działalność w segmencie PRS. Pod koniec ubiegłego roku spółka podpisała dwa listy intencyjne związane z zaangażowaniem w ten segment rynku i rozpoczęła negocjacje warunków sprzedaży nieruchomości w Warszawie i we Wrocławiu. Ponadto deweloper wytypował kilka innych inwestycji, które oferuje inwestorom instytucjonalnym w ramach zakupów pakietowych. Projekty w tym obszarze będą finansowane m.in. ze środków pozyskanych ze sprzedaży aktywów komercyjnych. Celem spółki na 2022 r. jest dostarczenie na rynek PRS 600-800 mieszkań.

Działalność komercyjna

Zgodnie z założeniami przedstawionej na początku 2021 r. strategii, Develia stopniowo redukuje swoje zaangażowanie w segmencie komercyjnym. We wrześniu 2021 r. grupa Develia podpisała z Olimp Investment, spółką należącą do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group, przedwstępną umowę sprzedaży wszystkich należących do niej udziałów (79,55%) w projekcie Sky Tower we Wrocławiu. Transakcja została sfinalizowana w marcu br., a ostateczna cena sprzedaży wyniosła 82,4 mln euro. W minionym roku deweloper prowadził  także rozmowy na temat sprzedaży projektów Wola Retro w Warszawie oraz Arkady Wrocławskie, czego efektem było zawarcie na początku 2022 r. listu intencyjnego dotyczącego sprzedaży wrocławskiego obiektu. Poziom komercjalizacji Arkad Wrocławskich wynosi 95%, a Wola Retro, po podpisaniu w marcu br. umowy z EOS Poland na wynajęcie ponad 2100 mkw. powierzchni w warszawskim biurowcu, 86%.

W marcu 2022 r. Develia podpisała list intencyjny z Hillwood Polska dotyczący realizacji projektu magazynowego na posiadanym gruncie w Malinie pod Wrocławiem w ramach współpracy joint venture. Deweloper szacuje, że przychód ze sprzedaży całej nieruchomości gruntowej wyniesie około 35 mln euro. Develia nie przewiduje dodatkowego zaangażowania finansowego w realizację centrum logistycznego. Poza przychodem ze sprzedaży gruntu, deweloper będzie posiadać udział w zyskach z tego projektu. Udział Develii w joint venture ma wynieść 25%. Spółka dąży do maksymalizacji wartości w ramach dezinwestycji tego aktywa, które kupiła w 2007 r., a list intencyjny jest pierwszym krokiem w tym kierunku.

Środki pozyskane ze sprzedaży nieruchomości komercyjnych będą przeznaczane na charakteryzujące się wyższą rentownością projekty mieszkaniowe i PRS. W 2021 r. wynik segmentu komercyjnego pozostawał pod wpływem aktualizacji wycen nieruchomości, ale już w znacznie mniejszym stopniu niż w roku poprzednim. Mimo to grupa Develia osiągnęła bardzo dobre wyniki.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 2021 2020 Zmiana
Przychody 911 934 517 114 76,35%
Zysk brutto ze sprzedaży 281 268 183 618 53,18%
Marża brutto ze sprzedaży 30,84% 35,51%  -4,67pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 236 657 134 757 75,62%
Marża brutto ze sprzedaży segment deweloperski 28,75% 31,33%  -2,57pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 44 565 48 788 -8,66%
Marża brutto ze sprzedaży segment komercyjny 50,16% 56,14%  -5,98pp
EBITDA 221 363 -70 554
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 218 080 142 925 52,58%
Zysk netto 153 946 -138 800
Skorygowany zysk netto* 156 754 99 006 58,33%

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy w 2021 r. wyniosły 911,9 mln zł wobec 517,1 mln zł rok wcześniej. Develia wypracowała 153,9 mln zł zysku netto wobec 138,8 mln zł straty w 2020 r.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej wyniósł w ubiegłym roku 236,7 mln zł przy przychodach 823 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 44,6 mln zł przy przychodach 88,8 mln zł.

Na dobre wyniki w ubiegłym roku znaczący wpływ miała działalność w segmencie deweloperskim, w którym przekazaliśmy klientom 1903 lokale. Wynik był również wspierany zmniejszeniem odpisów wartości dwóch gruntów w Krakowie i Katowicach, będących konsekwencją wyższych cen sprzedaży mieszkań i zmianom planistycznym – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – Poprzez postępującą dezinwestycje aktywów komercyjnych będziemy zwiększać efektywności działalności koncentrując się na segmencie deweloperskim. Umożliwi to wzrost ROE do ponad 15% i pozwoli na dalszą poprawę wyników – dodaje Paweł Ruszczak.

W maju i październiku 2021 r. Develia przeprowadziła dwie emisje obligacji o łącznej wartości 250 mln zł. W maju do inwestorów trafiły papiery o wartości 150 mln zł oprocentowane według zmiennej stopy procentowej wynoszącej WIBOR 3M powiększony o marżę w wysokości 2,95% w skali roku. Termin wykupu został ustalony na maj 2024 r. Październikowa emisja miała wartość 100 mln zł, a marża ponad WIBOR 3M została ustalona na 2,7%. Termin wykupu obligacji został ustalony na październik 2024 r.

W 2021 r. Develia wypłaciła akcjonariuszom 76,1 mln zł, czyli 0,17 zł na akcję. W tym roku ze względu wyższy poziom wygenerowanego zysku i sprzedaż aktywów komercyjnych dywidenda może być wyższa.

Na koniec 2021 r. Develia posiadała 359,8 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych, a zobowiązania finansowe wyniosły 956,4 mln zł w porównaniu z 838,7 mln zł na koniec 2020 r.

Ataki cybernetyczne w Rosji i Ukrainie nie ustają

  • W ostatnim tygodniu Rosja doświadczyła o 10%z a Ukraina o 17% więcej ataków
  • W przypadku krajów zrzeszonych w NATO w ostatnim tygodniu liczba ataków spadła średnio o 5%, jednak wciąż jest wyższa niż przed rozpoczęciem konfliktu.
  • Cieszyć może sytuacja w Polsce, gdzie sieci firmowe i administracyjne odnotowały 6% spadek infekcji względem poprzedzającego tygodnia

Ataki cybernetyczne związane z wojną rosyjsko-ukraińską stale rosną. Rosja doświadczyła w ostatnim tygodniu o 10%, a Ukraina o 17% więcej ataków – wynika z danych Check Point Research. W przypadku krajów zrzeszonych w NATO w ostatnim tygodniu liczba ataków spadła średnio o 5%, jednak wciąż jest wyższa niż przed rozpoczęciem konfliktu.

Cyber-armie i cyberprzestępcy coraz bardziej zaangażowani są w wojnę rosyjsko-ukraińską. Jak donoszą specjaliści Check Point Research, ataki na Rosję oraz Ukrainę nadal rosną. Na Ukrainie w zeszłym tygodniu średnia liczba ataków na organizację wyniosła 1697, o 39% więcej niż przed rozpoczęciem konfliktu i o 17% więcej niż tydzień wcześniej. W Rosji w zeszłym tygodniu było to z kolei 1550 ataków, o 22% więcej niż przed rozpoczęciem konfliktu oraz o 10% więcej niż w poprzedzającym tygodniu.

Zespół Check Point Research na bieżąco obserwuje również sytuację w innych państwach. W skali globalnej średnia liczba ataków wyniosła 1290, o 2% mniej niż w poprzednim tygodniu. Również kraje NATO doświadczają zmniejszonej ilości ataków – średnio o 5%. Największy spadek odnotowała Belgia (-16%) oraz Niemcy (-11%). Wyjątek stanowią Czechy z jednoprocentowym wzrostem. Cieszyć może sytuacja w Polsce, gdzie sieci firmowe i administracyjne odnotowały 6% spadek infekcji względem poprzedzającego tygodnia. Oznacza to, że średnia tygodniowa liczba ataków w Polsce spadła poniżej 890.

Kraj Zeszły tydzień vs stan przed konfliktem Cały konflikt vs. przed konfliktem zeszły tydzień vs. poprzedni tydzień
Czechy 46,00% 30,00% 1,00%
Wlk. Brytania 29,00% 18,00% -3,00%
Dania 28,00% 18,00% -8,00%
Francja 21,00% 14,00% -6,00%
Belgia 17,00% 11,00% -16,00%
Kanada 16,00% 10,00% -2,00%
Portugalia 16,00% 9,00% -4,00%
Niemcy 12,00% 9,00% -11,00%
USA 12,00% 10,00% -5,00%
Holandia 10,00% 6,00% -2,00%
Norwegia 10,00% 3,00% -3,00%
Włochy 7,00% 5,00% -6,00%
Grecja 5,00% 12,00% -10,00%
Hiszpania 5,00% 0,00% -5,00%
Polska 2,00% 2,00% -6,00%

– Cyberataki na obie strony – Rosję i Ukrainę – nasilają się przez cały konflikt. W zeszłym tygodniu wzrosły odpowiednio o 10% i 17% w porównaniu z poprzednim tygodniem. Wygląda na to, że hakerzy coraz bardziej starają się wykorzystać konflikt. Trend jest widoczny nie tylko w dwóch zaangażowanych krajach, ale i na całym świecie. Globalna średnia liczba ataków na organizację w zeszłym tygodniu była o 16% wyższa niż przed rozpoczęciem konfliktu. Uważam, że hakerzy starają się wykorzystać szum i zainteresowanie wokół konfliktu, gdzie tylko mogą, ponieważ chcą atakować organizacje, które obejmują zarówno sektor publiczny, być może organizacje pozarządowe, organizacje non-profit, jak i sektor prywatny – mówi Omer Dembinsky, menedżer grupy badającej dane w Check Point Software.

Wyrok NSA w sprawie kontroli ZUS. Skuteczne wystąpienie Rzecznika MŚP

NSA w wyroku z dnia 1 grudnia 2021 roku w sprawie I GSK 1316/21 (doręczony Rzecznikowi w dniu 18 marca 2022 roku), przy udziale Rzecznika, ze skargi kasacyjnej Przedsiębiorcy na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 13 maja 2021 roku sygn. akt: V SA/Wa 1680/21, uznał rację przedsiębiorcy i Rzecznika.

NSA uchylił zaskarżony wyrok, postanowienie Prezesa ZUS oraz postanowienie ZUS o kontynuowaniu czynności kontrolnych.

NSA dostrzegł błędy w treści zawiadomienia ZUS o kontroli oraz w treści upoważnienia ZUS do przeprowadzenia kontroli, wskazując, że dokument, który nie spełnia wymań z art. 49 ust. 7 Prawa Przedsiębiorców, nie określając zakresu przedmiotowego kontroli (w tym czasookresu tej kontroli) oraz terminu jej zakończenia, nie stanowi podstawy do przeprowadzenia kontroli (art. 49 ust. 8 Prawa Przedsiębiorców).

Dodatkowo NSA wskazał, że art. 55 ust. 1 pkt 3 Prawa Przedsiębiorców należy interpretować w ten sposób, że czas trwania wszystkich kontroli organu kontroli u przedsiębiorcy w jednym roku kalendarzowym, po pierwsze nie może przekraczać 24 dni roboczych, a po drugie obejmuje czas trwania kontroli bez względu na miejsce jej wykonywania, a zatem obejmuje kontrolę przeprowadzoną w siedzibie przedsiębiorcy lub miejscu wykonywania działalności gospodarczej, w miejscu przechowywania dokumentacji, w tym ksiąg podatkowych, w miejscu innym niż siedziba przedsiębiorcy lub miejsce wykonywania działalności gospodarczej oraz w siedzibie organu kontroli, a nie tylko te dni robocze, w których kontrola była przeprowadzona w siedzibie przedsiębiorcy lub w miejscu prowadzenia przez niego działalności gospodarczej.

Wyrok NSA niewątpliwie będzie miał wpływ na sposób prowadzenia kontroli u przedsiębiorców przez ZUS czy przez inne organy, do których kontroli stosuje się przepisy o kontroli z Prawa Przedsiębiorców.

Orzeczenie zostało wydane w związku z kontrolą ZUS u przedsiębiorcy. Sprawa trafiła do sądu z uwagi na sprzeciw złożony w oparciu o Prawo przedsiębiorców, a następnie zażalenie na postanowienie ZUS o kontytuowaniu czynności kontrolnych.

Rzecznik MŚP wskazał, że ZUS przekroczył przewidziany Ustawą Prawo Przedsiębiorców czas trwania kontroli, nie przedłożył jej informacji za jaki okres została ona wszczęta, ani jak i kiedy zostanie zakończona. Powoływał się przy tym na naruszenie zasad prowadzenia kontroli oraz ogólnych zasad zawartych w Ustawie Prawo Przedsiębiorców, jak również w Ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych.

W korzystnym dla Przedsiębiorcy wyroku NSA z dnia 1 grudnia 2021 roku, NSA wskazał:

1. Określenie zakresu przedmiotowego kontroli przez ZUS, zarówno w zawiadomieniu o kontroli, jak i w upoważnieniu do kontroli jest nieprawidłowe.

Według NSA pod tym pojęciem mieści się nie tylko przedmiot kontroli, ale też czasookres. W sprawie Przedsiębiorcy, w ocenie NSA, ZUS nie wskazał czasookresu objętego kontrolą. W ocenie NSA, nieodzowne jest sprecyzowanie w zawiadomieniu o kontroli oraz upoważnieniu do kontroli czasookresu objętego kontrolą (najczęściej okresów rozliczeniowych). Kontrolowany nie może się domyślać co będzie przedmiotem kontroli (jaki okres będzie kontrolowany). NSA stanął na stanowisku, że podmiot kontrolowany musi mieć w zawiadomieniu o kontroli oraz w upoważnieniu o kontroli wyczerpującą informację, również w odniesieniu do okresów sprawozdawczych objętych kontrolą. Standardy te NSA wywodzi z art. 2 Konstytucji RP.

W związku z powyższym, art. 48 ust. 3 pkt 4 oraz art. 49 ust. 7 pkt 6 Prawa przedsiębiorców należy interpretować w ten sposób, że wskazanie zakresu przedmiotowego kontroli oznacza wskazanie materii objętej kontrolą oraz czasookresu, którego dotyczy kontrola (okresów rozliczeniowych).

2. Określenie przez ZUS przewidywanego terminu zakończenia kontroli jako 24 dni od daty doręczenia upoważnienia jest nieprawidłowe, gdyż w istocie ZUS nie określił terminu zakończenia kontroli, a ten należy odróżnić od ustawowego limitu czasu trwania wszystkich kontroli organu kontroli u przedsiębiorcy w jednym roku kalendarzowym.

Według NSA, art. 49 ust. 7 pkt 7 Prawa przedsiębiorców należy interpretować w ten sposób, że wskazanie w upoważnieniu do kontroli daty przewidywanego terminu zakończenia kontroli oznacza wskazanie konkretnej daty, czyli dnia, miesiąca oraz roku.

NSA wskazał, że zgodnie z art. 49 ust. 8 Prawa przedsiębiorców, dokument, który nie spełnia wymagań, o których mowa w ust. 7 nie stanowi podstawy do przeprowadzenia kontroli.

3. NSA wskazał, że w sprawie przedsiębiorcy ZUS przekroczył ustawowy czas trwania kontroli ( u przedsiębiorcy to 24 dni robocze).

NSA nie podzielił wykładni WSA, iż pod pojęciem „dni roboczych” z art. 55 ust. 1 pkt 3 Prawa Przedsiębiorców, należy rozumieć tylko te dni, w których pracownicy organu faktycznie wykonywali czynności kontrolne w siedzibie przedsiębiorcy. NSA wskazał na różne możliwe miejsca prowadzenia kontroli u przedsiębiorcy. Przyjęcie, że do czasu kontroli zalicza się tylko te dni robocze, w których kontrola prowadzona byłaby w siedzibie przedsiębiorcy czy w miejscu wykonywania działalności gospodarczej, oznaczałoby, że kontrola w miejscu przechowywania dokumentacji, w innym miejscu niż siedziba czy miejsce wykonywania działalności gospodarczej, czy też w siedzibie organu kontroli byłaby nieograniczona w czasie, co w ocenie NSA jest niedopuszczalne. Nie ma racjonalnego powodu dla takiego odmiennego traktowania czasu trwania kontroli i jego limitu w zależności od tego, w jakim miejscu odbywają się czynności kontrolne.

Cyberprzestępcy mają się czego obawiać. Fala aresztowań twórców złośliwego oprogramowania

Cyberprzestępczość to nie tylko ogromne zagrożenie dla firm i użytkowników indywidualnych. To także wielki biznes. W walce z twórcami złośliwego oprogramowania przydaje się każda pomoc. Dlatego, gdy włączają się w nią firmy z branży cyberbezpieczeństwa oraz organy ścigania z różnych krajów, efekty odczuwa całe środowisko cyfrowych przestępców.

Aby skutecznie walczyć z przeciwnikiem, należy go dobrze poznać

Cyberprzestępcy oferujący „ransomware jako usługę” (RaaS) to nie tylko deweloperzy oprogramowania szyfrującego. Można do nich zaliczyć także „operatorów” i „partnerów”. Pierwsi z nich są odpowiedzialni za prowadzenie działalności, w tym tworzenie programów afiliacyjnych, udostępnianie oprogramowania ransomware partnerom oraz zarządzanie finansami. Partnerzy zaś wyznaczają cele ataków i przyjmują okupy od swoich ofiar, o ile proces ten nie jest w pełni zautomatyzowany.

Ransomware, a zwłaszcza usługowy model dystrybucji takiego oprogramowania, stanowi ogromne zagrożenie, co potwierdzają dane zgromadzone przez analityków FortiGuard Labs firmy Fortinet. Szczególnie silną bronią na rzecz wspólnego cyberbezpieczeństwa w tej sytuacji jest współpraca różnych podmiotów. Najważniejsze w wykrywaniu i badaniu zagrożeń jest znajdowanie odpowiedzialnych za ich tworzenie ludzi. Jednak umiejętne pozyskiwanie innych danych wyjaśniających powody i cele poszczególnych ataków może poważnie utrudnić działania przestępców oraz zmniejszyć liczbę wypłacanych im okupów.

Działające w ramach partnerstwa różne kraje i dostawcy pomagają w identyfikowaniu całych syndykatów cyberprzestępczych. Jednym z przykładów jest Partnerstwo Przeciwko Cyberprzestępczości Światowego Forum Ekonomicznego, które stanowi pomost między ekspertami sektora prywatnego i organizacjami sektora publicznego o globalnym zasięgu. Wspólne śledzenie cyberprzestępców i ich taktyk ułatwia określenie działań, które należy podjąć w przypadku ataku. Poniżej kilka przykładów zakończonych sukcesem wspólnych operacji.

Sprawiedliwość wymierzona po latach

W 2018 r. amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował akt oskarżenia przeciwko 36 osobom w związku z ich domniemaną rolą w Infraud Organization. Cyberprzestępcy zajmowali się pozyskiwaniem skradzionych tożsamości i poufnych danych osobowych oraz ich rozpowszechnianiem na dużą skalę. Handlowali także przejętymi numerami kart debetowych i kredytowych, informacjami bankowymi oraz samym złośliwym oprogramowaniem.

Amerykańskie i międzynarodowe organy ścigania aresztowały trzynastu oskarżonych ze Stanów Zjednoczonych oraz sześciu innych krajów.

Operacja przeciwko Netwalkerowi

27 stycznia br. Departament Sprawiedliwości ogłosił rozpoczęcie skoordynowanych międzynarodowych działań mających na celu eliminację Netwalkera. To wyjątkowo groźny ransomware, wykorzystywany do ataków na przedsiębiorstwa, urzędy miejskie, ośrodki uniwersyteckie i same organy ścigania. W czasie globalnej pandemii COVID-19 priorytetowym celem wyłudzających okupy przy pomocy Netwalkera stał się sektor ochrony zdrowia – szpitale i służby ratunkowe.

Powiązany z Netwalkerem Sebastien Vachon-Desjardins został aresztowany, a 31 stycznia skazany na siedem lat więzienia i zobowiązany do zwrotu pieniędzy podmiotom, od których je wyłudził. Z kolei władze Bułgarii zabezpieczyły ukryte w darknecie dane dotyczące sposobów komunikacji z ofiarami i instrukcje płatności okupów.

Obława na złodziei kryptowalut

8 lutego br. w Nowym Jorku aresztowano dwie osoby pod zarzutem współpracy w celu wyprania dochodów ze skradzionych z giełdy kryptowalut 119.754 bitcoinów. Do tej pory organom ścigania udało się zająć ponad 3,6 miliarda dolarów w kryptowalutach powiązanych z tym włamaniem.

Mimo że przestępcy próbowali wyprać pieniądze za pomocą wielu transakcji i adresów, i tak zostali złapani. To przykład na to, że przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi nawet właściciele kryptowalut bazujących na architekturze blockchain mogą zostać namierzeni.

W walce z cyberprzestępczością przydaje się każda pomoc

Sukcesy organów ścigania nie oznaczają, że oprogramowanie ransomware przestanie być zagrożeniem. Należy spodziewać się, że cyberprzestępcy będą opracowywać nowe metody swoich działań – zarówno w kwestii przeprowadzania cyberataków, wyłudzania środków, jak i prania brudnych pieniędzy.

Są też jednak dobre wiadomości. Skoordynowane wysiłki organów ścigania, mające na celu zlikwidowanie botnetu Emotet, okazały się niezwykle skuteczne. Nie został on jeszcze całkowicie wyeliminowany, ale jego aktywność jest znacznie mniejsza niż w ubiegłych latach i nie jest już tak powszechna na całym świecie.

Istnieje wiele sposobów na walkę ze środowiskiem cyberprzestępczym. Znaczenie mają wszystkie działania, zwłaszcza gdy prowadzone są wspólnie. Zmniejszenie aktywności ransomware’u przekłada się na mniejszą liczbę ataków, a więc zapłaconych okupów bądź ilość utraconych danych. To długi, powolny i frustrujący proces, jednak wykrywanie zagrożeń i ściganie sprawców przestępstw naprawdę przynosi efekty.

Raport z badań jakości obsługi klienta. Ścieżka zakupowa i Customer Experience

Firma konsultingowa Deloitte Digital prezentuje drugą edycję raportu CX Drivers dotyczącą analizy ścieżki zakupowej konsumenta w ujęciu międzynarodowym. Jak się okazuje, największą satysfakcję klienci czerpią z samego momentu dokonywania zakupów. Najniżej oceniają zaś pierwsze i ostatnie spotkanie z firmą – czyli poszukiwanie informacji oraz kontakt i ocenę współpracy. Polakom najmniej podoba się obsługa w sektorze opieki zdrowotnej, natomiast Amerykanie są najbardziej zadowoloną nacją podczas każdego etapu podróży klienta. Powolna i nieefektywna obsługa skutecznie odstrasza niemal wszystkich respondentów. Najważniejsza jest możliwość szybkich, łatwych oraz bezpiecznych zakupów.

Celem raportu CX Drivers jest poznanie jakości doświadczeń klienta na różnych etapach jego ścieżki, w skali międzynarodowej. W badaniu wzięło udział siedem tysięcy respondentów z sześciu krajów: Polski, Czech, Niemiec, Węgier, Francji oraz Stanów Zjednoczonych. Analizie zostały poddane doświadczenia konsumenckie z perspektywy pięcioetapowej ścieżki klienckiej. Obejmuje ona szukanie informacji o produkcie, zakup produktu lub usługi, rozpoczęcie korzystania, codzienne użytkowanie oraz udzielanie informacji zwrotnej. Badaniem zostało objętych osiem branż: bankowość, ubezpieczenia, transport miejski, usługi medyczne, telekomunikacja, dobra szybkozbywalne (FMCG) oraz produkty wolnorotujące (non-FMCG). Celem było poznanie uniwersalnych mechanizmów kształtujących doświadczenia klienta podczas całej ścieżki zakupowej (ang. customer journey).

Badanie pozwoliło nam określić, które czynniki są istotne z perspektywy kupującego i wpływają na jego ostateczne decyzje. Co ciekawe, potrzeby i oczekiwania konsumentów, niezależnie od ich kraju zamieszkania, okazały się uniwersalne. To pozwala traktować uzyskane wyniki jako kluczowe wytyczne dotyczące budowania wysokiej jakości doświadczenia klienta. Powolna i nieefektywna obsługa skutecznie odstrasza niemal wszystkich respondentów. Najważniejsza zaś jest możliwość szybkich, łatwych oraz bezpiecznych zakupów – mówi Wiesław Kotecki, Partner Deloitte Digital, lider Customer Strategy and Design w Europie Centralnej.

Wygodne zakupy u zaufanego dostawcy

Eksperci Deloitte Digital przebadali satysfakcję klientów w każdej z ośmiu branż, w sześciu krajach i na wszystkich poziomach dokonywania transakcji. Pierwszy kontakt z firmą, czyli poszukiwanie informacji (ang. searching for information) uzyskał wynik najniższy we wszystkich krajach – 4,08 pkt w pięciopunktowej skali. Największe zadowolenie na tym etapie wykazywali Amerykanie. W Polsce i Czechach najniższe wyniki otrzymała branża telekomunikacyjna.

Ten pierwszy moment poszukiwania informacji zyskał na znaczeniu szczególnie podczas pandemii i stał się kluczowy w badanej przez nas ścieżce klienta. Często już w tym momencie zapada decyzja o skorzystaniu z danej usługi i zakupie produktu. Co istotne, jest to najbardziej zdigitalizowany etap, podczas którego klienci najchętniej korzystają ze smartfonów. Porównują ceny, szukają dodatkowych informacji o produkcie, sprawdzają dostępność i całą ofertę. Widoczne jest rosnące znaczenie tego etapu wśród wszystkich kategorii – mówi Barbara Koźbiał, managerka w zespole Digital Strategy, Deloitte Digital.

Najlepiej ocenionym etapem podróży klienta było dokonywanie zakupu produktu lub usługi (4,33 pkt). Wyniki te są spójne zarówno dla wybranych branż, jak i krajów, a różnice są marginalne. W tym aspekcie najwyżej została oceniona branża rozrywkowa oraz usługi bankowe. Wyjątkiem są usługi medyczne w Polsce, które otrzymały najniższą notę satysfakcji (3,95 pkt). Kluczowe okazało się poczucie bezpieczeństwa (zaufany dostawca) podczas zakupów, cały zaś proces powinien przebiegać wygodnie, sprawnie i efektywnie. To właśnie cała suma doświadczeń składa się na zadowolenie z transakcji.

Kolejny krok na ścieżce zakupowej, czyli rozpoczęcie korzystania z wybranej usługi lub towaru, to pierwsza weryfikacja obietnic złożonych przez firmę. Branża telekomunikacyjna w Czechach oraz sektor opieki zdrowotnej w Polsce uzyskały najniższe oceny, które wpłynęły na ogólną średnią we wszystkich krajach – kolejno 3,76 oraz 3,78 pkt. Respondenci wskazywali na problemy z kontaktem i zbyt długi, w ich ocenie, czas oczekiwania na informację. Najwyższe noty otrzymał zaś sektor produktów wolnorotujących (wyposażenie domu, książki, elektronika).

Czwarty etap na typowej ścieżce konsumenta, czyli codzienne korzystanie z zakupu, jest momentem szczególnym, bo pozwala ocenić nie tylko pierwsze wrażenia, ale także funkcjonalność i ogólne zadowolenie z wyboru. Na tym etapie sektor rozrywki (4,37 pkt) oraz usługi bankowe (4,26 pkt) cieszą się najlepszą opinią. Najniższy wynik, poniżej 4 punktów, przypadł branży medycznej, głównie poprzez niskie noty od respondentów z Polski i Węgier. Warto jednak zaznaczyć, że uczestnicy badania z innych krajów ocenili ten sektor pozytywnie.

Moment kontaktowania się z firmą i przekazywania informacji zwrotnej, czyli ostatni etap analizowanej w badaniu podróży klienckiej, został oceniony najgorzej (4,06 pkt), szczególnie w przypadku usług telekomunikacyjnych i medycznych. Pozytywnie wyróżnia się sektor finansowy na Węgrzech i branża FMCG w Niemczech.

To właśnie feedback i finalny kontakt z klientem wiele firm uważa za podsumowanie pracy i kluczowy moment prawdy. Klienci pokazują emocje, wydają opinie, decydują czy zostają z marką, czy też nie. Świadomość ścieżki, jaką pokonuje klient i sygnałów, które wysyła podczas poszczególnych kroków, pozwala przygotować się na adekwatną komunikację i reakcję. W obecnym cyfrowym i wielokanałowym świecie satysfakcja nie może być mierzona wyłącznie przez ankiety. Mamy do czynienia z o wiele bardziej wyrafinowanym procesem, a rozwój technologii może mieć wpływ na podniesienie jakości doświadczeń klienta w każdej branży. Zwiększenie przychodów oraz zmniejszenie wskaźnika rezygnacji to najczęstsze korzyści biznesowe płynące z wysokiej jakości doświadczeń klienckich – mówi Paulina Rzymska, starsza managerka, Deloitte Digital.

Szybki rozwój cyfrowej obsługi klienta

Co najmniej jeden na czterech badanych zaczął korzystać z usług i zakupów online, z których w takiej formie nigdy nie korzystał. W Polsce jest to 38 proc. Trudno jednoznacznie określić co było przyczyną, a co skutkiem; pewne jest jednak to, że digitalizacja kontaktu z klientem zdecydowanie przyspieszyła, szczególnie w pandemii. Coraz odważniej wchodzimy w cyfrowe interakcje oraz automatyzację obsługi klienta.

Rośnie świadomość tego, jak istotna jest dbałość o satysfakcjonujące doświadczenia klienta z marką. Firmy wytrwale pracują nad intuicyjnym, spersonalizowanym kontaktem ze swoimi odbiorcami w różnych punktach styku, na całym etapie podróży klienckiej. Doskonałe doświadczenie omnichannelowe to wciąż wyzwanie, ale jakość doświadczeń może stanowić istotny wyróżnik propozycji wartości i przewagę konkurencyjną firmy. Relacja z klientem staje się dużo bardziej wysublimowana, a przecież klienci oczekują autentycznego, personalnego, opartego na emocjach kontaktu – podsumowuje Paulina Rzymska.

ORLEN gwarantuje stabilne dostawy ropy i paliw

Grupa ORLEN, od początku wojny w Ukrainie, nie realizuje zakupów spotowych ropy Ural, czyli rosyjskiej. W tym czasie na potrzeby rafinerii Koncernu w Polsce, Czechach i na Litwie zamówiono już 28 tankowców z alternatywnymi gatunkami rop. Uniezależnienie od dostaw ropy z kierunku wschodniego było możliwe dzięki konsekwentnej dywersyfikacji dostaw prowadzonej w ciągu ostatnich czterech lat. Jednocześnie PKN ORLEN będzie realizować wytyczne wynikające z sankcji międzynarodowych.

– Mamy rozbudowaną bazę dostawców z Europy i spoza tego kontynentu, z którymi na przestrzeni ostatnich czterech lat nawiązaliśmy silne i partnerskie relacje. W tym czasie sprowadziliśmy i przebadaliśmy w rafineriach należących do Grupy ORLEN ok. 100 gatunków ropy spoza Rosji. Dlatego w momencie rezygnacji z dostaw ze Wschodu, utrzymamy stabilne zaopatrzenie w ropę naftową nie tylko Polski, ale całej Europy Środkowo-Wschodniej. Odejście od rosyjskiej ropy powinno być jednak skoordynowane na poziomie całej Unii Europejskiej, tak aby zachować równowagę rynku – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Grupa ORLEN, od momentu wojny w Ukrainie,  porozumiała się w sprawie zwiększonych ilości innych dostaw spoza kierunku wschodniego. Podejmowane działania w pełni zabezpieczają ciągłość produkcji w rafineriach Grupy ORLEN w Polsce, Czechach i na Litwie, które przygotowane są do przerobu różnych gatunków surowca. To efekt skutecznej dywersyfikacji dostaw na przestrzeni ostatnich czterech lat. Jeszcze w 2013 roku aż 98 proc. surowca przerabianego w Płocku stanowiła ropa REBCO, czyli ze Wschodu. Obecnie ten gatunek jest przerabiany w zaledwie ok. 50 proc., reszta pochodzi m.in. z Arabii Saudyjskiej, USA, Afryki Zachodniej, a także z Norwegii.

Ze złóż na Morzu Północnym koncern pozyskuje takie gatunki ropy, jak: Forties, Oseberg, Johan Sverdrup, Troll, Brent czy Ekofisk. Z kolei z Afryki Zachodniej sprowadzana jest ropa Forcados i Bonny Light. W koszyku dostaw Grupy ORLEN znajdują się też gatunki WTI, Bakken i Mars wydobywane w Stanach Zjednoczonych.

Nieprzerwana produkcja w rafineriach Grupy ORLEN gwarantuje stałe dostawy paliw na rynek. W Polsce paliwa nie brakuje. PKN ORLEN ma dodatkowo możliwość ewentualnego uzupełniania bilansu paliw zarówno z dwóch rafinerii Grupy ORLEN w Czechach, jak i dodatkowo z rafinerii w Możejkach. W przypadku rafinerii na Litwie transport możliwy jest zarówno drogą kolejową, jak i morską. W pierwszej kolejności rafinerie Grupy ORLEN w Czechach i na Litwie będą jednak zaspakajały potrzeby w regionie, w którym funkcjonują, tak jak to ma miejsce obecnie.

W Grupie ORLEN zabezpieczone są także wszystkie procesy logistyczne związane z dostawą paliw. Nie występują przerwy w funkcjonowaniu terminali i baz magazynowych. Koncern jest przygotowany, by każdy mógł kupić paliwo na stacjach. To efekt prowadzonych wcześniej inwestycji i decyzji podjętych przez Zarząd PKN ORLEN. W kwietniu 2021 roku odkupiona została spółka OTP, czyli największy w Polsce przewoźnik drogowy paliw ciekłych, co dzisiaj umożliwia spółce pełną kontrolę nad produktem w całym łańcuchu logistycznym. Z kolei w czerwcu 2021 roku dokonano zakupu terminalu przeładunkowego paliw w Mockavie, na granicy polsko-litewskiej, dzięki czemu, z pominięciem Białorusi, na polski rynek może trafiać duży wolumen produkcji oleju napędowego i benzyn z rafinerii w litewskich Możejkach. PKN ORLEN posiada własną spółkę kolejową ORLEN KolTrans, która dowozi paliwo praktycznie do wszystkich baz koncernu na terenie całego kraju. Od czterech lat zwiększana jest też pojemność magazynowa w terminalach PKN ORLEN.

Katowice z ponad 200 tys. mkw. biur w budowie

Całkowite zasoby powierzchni biurowej osiągnęły w 2021 r. w Katowicach blisko 603 tys. mkw. Pomimo dość niskiego współczynnika nowej podaży, który wyniósł 13,5 tys. mkw., kolejne lata powinny przynieść ożywienie w temacie inwestycji oddanych do użytku. W budowie, według danych Colliers, pozostaje bowiem ponad 200 tys. mkw. biur.

— Wysoki wskaźnik powierzchni w budowie świadczy o ciągłym zainteresowaniu inwestorów rynkiem katowickim. Wśród największych inwestycji realizowanych w zeszłym roku należy wymienić takie projekty jak .KTW II (42 tys. mkw.), Global Offfice Park (59,2 tys. mkw.) czy DL Tower (21,2 tys. mkw.). W budowie, modernizacji czy przebudowie pozostają również takie projekty jak Eco City I&II (34 tys. mkw.), Craft (26,7 tys. mkw.) czy Stary Dworzec (10,6 tys. mkw.), a także Supersam (5,9 tys. mkw.), który w ciągu najbliższego roku zmieni swoją funkcjonalność na biurowo-usługową — zaznacza Barbara Pryszcz, Dyrektor Regionalny Colliers w Katowicach.

Do największych oddanych do użytku w 2021 r. katowickich inwestycji zaliczają się m.in. Kolońska Park (7,9 tys. mkw.) i Młyńska.6 (2,6 tys. mkw.).

Przewaga renegocjacji

W 2021 r. wynajęto łącznie 53,4 tys. mkw. biur. Z danych Colliers wynika, że firmy zaczynają powoli wracać do decyzji odnośnie najmu powierzchni biurowej, Świadczy o tym utrzymujący się jeden z najniższych wskaźników pustostanów (10,5%) wśród miast regionalnych – jest to obecnie drugi wynik w kraju, zaraz po Szczecinie, blisko 4% mniejszy niż średni wskaźnik dla ośmiu głównych rynków w Polsce.

— Największą transakcją na rynku katowickim w 2021 r. była renegocjacja wraz z ekspansją (ok. 19,5 tys. mkw.) Rockwell Automation w budynku należącym do kompleksu A4 Business Park. Wśród pozostałych umów wymienić należy nową umowę UPC oraz Hyland Software w Global Office Park (kolejno 4,3 tys. mkw. i 2,6 tys. mkw.), ekspansję wraz z renegocjacją TMF w Silesia Star (ok. 3,5 tys. mkw.) oraz nową umowę na ok. 2,2 tys. mkw. operatora powierzchni coworkingowych – Cluster Offices w zrewitalizowanym budynku Starego Dworca, w której to najemcy doradzał Colliers. W 2021 roku wolumen nowych umów, w tym relokacji w Katowicach wyniósł 20,1 tys. mkw. (38%), natomiast umowy dotyczące renogecjocji stanowiły 23,1 tys. mkw. (43%) — dodaje Barbara Pryszcz.

Biura serwisowane na czasie

Katowice to miasto sprzyjające rozwojowi nie tylko dużych korporacji, ale też mniejszych organizacji. Widoczny jest między innymi rozwój firm R&D, które stopniowo przenoszą się do takich lokalizacji, jak powierzchnie coworkingowe lub biura serwisowane. Elastyczność powierzchni jest obecnie mocno pożądana, a ze względu na fakt, że wiele organizacji rozważa wprowadzenie hybrydowego modelu pracy na stałe, będzie stanowić ważny element ich długoterminowej strategii biznesowej.

— W 2021 r. obserwowaliśmy prężny rozwój biur serwisowanych, gdzie znajdziemy zarówno strefy coworkingowe, jak i formuły zamknięte w postaci małych, średnich i dużych modułów biurowych. Najemcy doceniają elastyczne podejście wynajmujących w długości trwania umów najmu oraz możliwości rozszerzenia lub zmniejszenia wynajmowanej przestrzeni. Jest to idealne rozwiązanie dla firm, które stopniowo wychodzą z inkubatorów lub dopiero rozpoczynają działalność w Katowicach i trudno im oszacować, jak szybko ich biznes będzie się rozwijał — mówi Barbara Pryszcz.

— Na rosnące zainteresowanie firm najmem powierzchni elastycznych reagują operatorzy dotychczas działający w innych miastach regionalnych, którzy poważnie rozważają wejście na rynek katowicki. Rozwijają się również marki własne w ramach poszczególnych projektów biurowych. To trend, którego rozwój powinniśmy obserwować w najbliższych latach — dodaje Barbara Pryszcz.

Fintechy przyciągnęły 21% wartości globalnych inwestycji w startupy

Fintechy są już największym segmentem rynku przyciągającym 21% wartości globalnych inwestycji w  startupy. Według analizy Obserwatora Finansowego największy wzrost wartości inwestycji r/r (+220 proc.) zanotowała branża lending, czyli cyfrowych pożyczek, na którą inwestorzy wyłożyli w 633 transakcjach ponad 20 mld USD.

Segment płatności był rekordzistą pod względem wartości zdobytego kapitału od inwestorów VC, pozyskując 32,7 mld USD podczas prawie 700 transakcji. Ten obszar rynku fintech może też pochwalić się największą liczbą jednorożców, bo jest ich 55. Kwoty finansowania powyżej 1 mld USD popłynęły do trzech operatorów płatności: Paysafe (2 mld), Affirm (1,4 mld) i Klarny (1 mld), z której usług korzysta już 90 mln użytkowników.

Oddzielnym segmentem rynku są w pełni cyfrowe banki, które zostały zasilone inwestycjami w wysokości 24,7 mld dolarów. Największe rundy finansowania dotyczyły: niemieckiego N26 (900 mln dol.), brytyjskiego Monzo (500 mln) oraz brazylijskiego Nubanku (750 mln), który z wyceną ponad 40 mld dolarów zadebiutował w grudniu ubiegłego roku na Wall Street. To obecnie największy pod względem wartości giełdowej bank w Brazylii.

Bilionowy rynek technologii

Według danych Dealroom, przeanalizowanych dla brytyjskiej Rady Gospodarki Cyfrowej, Wielka Brytania dołączyła do Stanów Zjednoczonych i Chin, które osiągnęły pułap miliardowej wyceny spółek technologicznych. Cyfrowa gospodarka Wielkiej Brytanii jest teraz warta ponad dwukrotnie więcej niż niemiecka i prawie pięciokrotnie większa niż Francji i Szwecji.

W kraju istnieje 13 dekarożców technologicznych (czyli startupów o wycenie ponad 10 miliardów USD), z których dziewięć jest związanych z usługami finansowymi i fintechami: Markit, WorldPay, Checkout.com, Revolut, FNZ, Wise, Rapyd, Admiral Group i eToro. Wynik ten stawia Wielką Brytanię europejskim liderem w zakresie technologii finansowych, który przyciągnął 35 proc. wartości inwestycji w Europie.

W ciągu zaledwie trzech pierwszych miesięcy 2022 r. brytyjskie firmy technologiczne zebrały ponad 6 miliardów funtów, z czego ponad połowę pozyskały firmy fintech, w tym FNZ, Checkout.com i GoCardless.

Ważną rolę na mapie Wielkiej Brytanii odgrywa Szkocja, gdzie znajdują się dwa z pięciu największych miast pod względem inwestycji technologicznych w 2022 r., a firmy z Edynburga i Glasgow pozyskały łącznie 115 mln funtów inwestycji.

Szkocja ma również najwyższą średnią pensję w branży technologicznej w regionie, wynoszącą 49 288 funtów – poza Londynem i południowym wschodem – przy czym Edynburg ma najwyższą średnią pensję oficjanie publikowaną na portalach rekrutacyjnych wynoszącą 58 405 funtów.

Polska branża technologiczna

Nie od dzisiaj wiadomo, że polscy eksperci są rozchwytywani na międzynarodowym rynku. Według Róży Szafranek, CEO HR Hints, obecnie najbardziej poszukiwanymi w tego typu spółkach są programiści, gdzie aż 59% spółek deklaruje trudności w znalezieniu specjalistów z tego obszaru. Taki trend utrzymuje się od kilku lat, a biorąc pod uwagę zagraniczne oferty pracy zdalnej, m.in. z USA, czy UK, zarobki w tym zawodzie osiągają nawet 40 000 PLN/msc. Zapotrzebowanie na role architektów, developerów, ale także technical support stale rośnie. Tylko w ciągu ostatniego roku wzrosło o 150%.

Tak wysokie zainteresowanie jest widoczne w pełnym przekroju branż i właściwie w każdej technologii. Nic dziwnego, skoro innowacyjne produkty i usługi startupów często wymagają doświadczonych ekspertów. Warto dodać, że rekrutacje na tego typu stanowiska są wyjątkowo wymagające, ponieważ trzeba zwrócić uwagę nie tylko na techniczne umiejętności i odpowiednie doświadczenie kandydatów, ale również na ich dopasowanie do kultury danego startupu i dynamiki pracy organizacji w konkretnym kraju, z którego pochodzi spółka.

Róża Szafranek dodaje, że liczba fintechów w Polsce stanowi obecnie 10% wszystkich obecnych startupów na naszym rynku i konsekwentnie wzrasta. Spółki te coraz częściej przechodzą intensywne etapy skalowania, co wiąże się z intensywną rekrutacją.

Nie dziwi ten fakt, ponieważ według danych CB Insight zeszłoroczna wartość globalnych inwestycji VC w fintechy wyniosła prawie 132 mld USD. Jest to ponad dwa i pół razy więcej niż rok wcześniej. Biorąc pod uwagę inwestycje private equity oraz fuzje i przejęcia, to całkowita wartość inwestycji w sektor wynosi 210 mld USD, według raportu KPMG.

Kursy walut nieprzewidywalne przez wojnę

Kursy walut są niemożliwe do przewidzenia – co potwierdzają i teoretycy, i praktycy. Obecnie dyskutowany jest potencjalny poziom osłabienia rubla rzędu kilkudziesięciu procent. Już raz 20 lat temu, przy zupełnie innej sytuacji gospodarki rosyjskiej – kiedy nikt nie mówił o wojnie, ani o wykluczeniu Rosji z handlu – nastąpił krach i nagle notowania rubla przestały być w granicach 6-7 za dolara. Wówczas osiągnęły poziom 24-25 – nie był to spadek o 40%, tylko zejście do 1/4 wartości. Obecnie może się okazać, że kurs rubla może bardzo różnie się zachować – co bardzo istotnie będzie wpływało na zasoby Rosjan jako ludności, na zasoby rosyjskich firm oraz rosyjskiej gospodarki. Im bardziej komplikuje się sytuacja polityczna i wojskowa, tym perspektywy są trudniejsze do określenia – a poziomy kursu trudniejsze do przewidzenia. Z kolei Polska, jako kraj położony w bezpośrednim sąsiedztwie Ukrainy, musi być teraz w pełni skoncentrowana na bieżących wydarzeniach i uważać na oznaki agresji w swoja stronę.

– Odbija się to także na kursach: panuje duże zaniepokojenie odnośnie tego, czy polska gospodarka poradzi sobie w niespokojnym otoczeniu – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG). – Część reakcji na kurs złotego może wydawać się przesadzona. Znajdujemy się w momencie, w którym niewiele wiadomo – dlatego mogą się pojawiać skrajne wyceny. Złoty powinien wracać ze swoją wyceną na mocniejszy poziom. Kursy krajów silnie zaangażowanych w konflikt na Ukrainie mogą spadać, np. kurs euro w stosunku do dolara. Amerykanie nie odczują tak krótkich i prostych reperkusji. Panuje również silna obawa o to, w jaki sposób i w jakiej kondycji przetrwa gospodarka europejska – w szczególności z powodu dużych członków UE zaangażowanych gospodarczo w konflikt – analizuje Soroczyński.

PGNiG inwestuje w firmę Reliability Solutions dostarczającą rozwiązania AI dla przemysłu

Spółka PGNiG Ventures, pełniąca w Grupie Kapitałowej PGNiG rolę funduszu typu corporate venture capital, objęła udziały firmy Reliability Solutions oferującej rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (artificial intelligence – AI) do przewidywania awarii i optymalizacji procesów produkcyjnych. Wartość pierwszego etapu inwestycji to 1 mln euro. Jej całkowita wartość w dwóch transzach wyniesie 2 mln euro. Inwestycja jest przeprowadzana wspólnie z funduszem działającym w ramach programu PFR Otwarte Innowacje.

Reliability Solutions dostarcza rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji do predykcyjnego i preskrypcyjnego utrzymania ruchu. Firma z powodzeniem rozwija RSIMS, zaawansowaną platformę wykorzystującą sztuczną inteligencję do przewidywania zdarzeń mających wpływ na ciągłość i efektywność procesów, przede wszystkim w zakładach przemysłowych. Platforma RSIMS wspiera przedsiębiorstwa w stopniowym przejściu od bieżących rozwiązań do tych opartych o AI i standardy przemysłu 4.0, które umożliwiają osiągnięcie cyfrowej doskonałości operacyjnej.

– Oferowana przez Reliability Solutions platforma pozwala na zdalne monitorowanie stanu wszystkich urządzeń w czasie rzeczywistym i przewidywanie typu, czasu i miejsca wystąpienia potencjalnych awarii. Rozwiązanie umożliwia także identyfikację źródła niechcianego zdarzenia i dostarcza rekomendacje, które pozwalają uniknąć jego konsekwencji. Technologia jest już z powodzeniem wykorzystywana w wielu dużych zakładach przemysłowych i była także testowana podczas pilotażu w PGNiG Termika, generując realne oszczędności i podnosząc bezpieczeństwo. Jesteśmy przekonani, że Reliability Solutions ma przed sobą duże perspektywy wzrostu, a oferowane przez firmę innowacyjne rozwiązanie będzie szeroko wykorzystywane w przemyśle – mówi Arkadiusz Sekściński, Wiceprezes Zarządu PGNiG ds. rozwoju.

Celem pilotażowego projektu z zakresu tzw. predictive maintenance realizowanego w PGNiG Termika we współpracy z ReliaSol, spółką zależną Reliability Soultions, było wykonanie modeli predykcyjno-analitycznych dla nowego kotła gazowego, modelu wykrywania stanów awaryjnych oraz weryfikacja skuteczności działania modeli na bazie dostępnych danych. Wdrożone w ramach pilotażu rozwiązanie umożliwiło wykrywanie anomalii ze 100% dokładnością na zbiorze testowym.

– Zainwestowaliśmy w Reliability Solutions ponieważ wiemy, jakie znaczenie dla rozwoju przemysłu ma zbieranie, analiza oraz wykorzystywanie danych, m.in. do podejmowania najbardziej optymalnych decyzji. Jako jeden z nielicznych funduszy w Polsce posiadamy narzędzia i zespół, które są w stanie ocenić potencjał tego rodzaju projektu i efektywnie wesprzeć w dalszym rozwoju. Rozwiązanie oferowane przez spółkę jest wdrażane w kolejnych firmach z branży przemysłowej, co jest najlepszym dowodem na to, że przynosi klientom realne korzyści biznesowe. Liczymy, że będą mogły się o tym przekonać kolejne spółki z Grupy PGNiG i cieszymy się, że do naszego portfela trafiła następna perspektywiczna spółka – mówi Małgorzata Piasecka, Prezes PGNiG Ventures.

PGNiG Ventures w koinwestycji 50%/50% z funduszem działającym w ramach programu PFR Otwarte Innowacje zainwestowały w Reliability Solutions 1 mln euro. Po upływie 9 miesięcy zostanie sfinalizowana druga transza inwestycji, również w wysokości 1 mln euro. Firma Reliability Solutions przeznaczy środki z inwestycji na ekspansję zagraniczną.

Misją Reliability Solutions jest transformacja podejścia do utrzymania ruchu maszyn. Opracowane przez nas rozwiązanie, z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, wyciąga wnioski z danych produkcyjnych w sposób nieosiągalny dla człowieka. Dzięki temu RSIMS pozwala naszym klientom wyeliminować 30% awarii i nieplanowanych przestojów, ale przede wszystkim zwiększyć efektywność produkcji o 15% – mówi Piotr Lipnicki, CEO Reliability Solutions. – Nasza przygoda z firmą PGNiG zaczęła się od pilotażu dla jednego z zakładów PGNiG Termika. Zaangażowanie i otwartość zespołu pozwoliły rozwinąć nasze rozwiązanie i osiągnąć niespotykane dotąd wyniki. Jesteśmy przekonani, że współpraca z PGNiG Ventures przyniesie nam możliwość rozwoju poprzez wdrażanie naszej technologii na szeroką skalę i zdobywanie doświadczenia przy boku innowatora w przemyśle energetycznym, jakim jest PGNiG – dodaje Piotr Lipnicki.

Obowiązek integracji kas online z terminalami płatniczymi odroczony

Z dniem 1 lipca 2022 roku, w ramach Polskiego Ładu, miał wejść w życie obowiązek integracji kas online z terminalami płatniczymi. Kilka dni temu Ministerstwo Finansów poinformowało jednak o odroczeniu tego terminu. Przyczyną opóźnień są zgłaszane przez przedsiębiorców problemy techniczne przy integracji.

Kogo dotyczą regulacje?

Obowiązek połączenia kasy fiskalnej online z terminalem płatniczym wynika z art. 19a ust. 3 prawa przedsiębiorców i dotyczy wyłącznie kas online, czyli kas umożliwiających połączenie i przesyłanie danych między kasą rejestrującą a Centralnym Repozytorium Kas. Co istotne, obowiązek ten nie dotyczy użytkowników kas fiskalnych offline (które nie łączą się z bazą administracji skarbowej) oraz podatników korzystających w sprzedaży z systemów POS (Point of Sale), do których podłącza się drukarkę fiskalną.

Kary za brak integracji

Na przedsiębiorcach, którzy nie zastosują się do obowiązku połączenia kasy online z terminalem w przewidzianym na to terminie ciążyło widmo kary w wysokości 5 tys. złotych – mówi Szymon Kwasigroch z Systim.pl. Jak twierdzi ekspert, dotkliwe kary wynikają z art. 111 ust. 6kb ustawy o VAT o następującej treści: „W przypadku stwierdzenia, że podatnik prowadzący ewidencję sprzedaży przy użyciu kasy rejestrującej, wbrew art. 19a ust. 3 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, nie zapewnia współpracy kasy rejestrującej z terminalem płatniczym, przy użyciu którego zapewnia możliwość przyjmowania płatności, zgodnie z wymaganiami technicznymi dla kas rejestrujących, naczelnik urzędu skarbowego, w drodze decyzji, nakłada na tego podatnika karę pieniężną w wysokości 5000 złotych”.

Ministerstwo pracuje nad nowym terminem

Okazuje się jednak, że przedsiębiorcy mogą spać spokojnie. – Kilka dni temu Ministerstwo Finansów poinformowało, że pracuje nad rozwiązaniami odraczającymi wprowadzenie obowiązku integracji kas online z terminalami płatniczymi. Prawdopodobny termin wprowadzenia przepisów Ministerstwo Finansów przewiduje na 1 stycznia 2025 roku – dodaje Szymon Kwasigroch z Systim.pl. Co ważne, przesunięto już stosowanie kar administracyjnych w wysokości 5 tys. złotych wobec przedsiębiorców, którzy nie zapewnią integracji posiadanych kas online z terminalami płatniczymi.

Współpraca z przedsiębiorcami

Skąd decyzja o odroczeniu terminu? Ministerstwo Finansów tłumaczy się wyjściem naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, którzy wielokrotnie sygnalizowali problemy techniczne w trakcie procesu integracji kas z terminalami. Aktualnie MF blisko współpracuje z biznesem, w tym z przedstawicielami rynku urządzeń płatniczych, w celu ustalenia zastępczego obowiązku raportowania informacji o płatnościach bezgotówkowych.

QubicGames podpisał istotną umowę ramową na wydawanie gier na konsoli Nintendo Switch

QubicGames podpisał umowę z wydawcą z Izraela, którego gry na urządzeniach mobilnych zostały pobrane ponad 5 miliardów razy.

Umowa przewiduje otrzymanie przez QubicGames licencji na portowanie i wydawanie wybranych gier partnera na konsolę Nintendo Switch.
W ramach podpisanej umowy, QubicGames otrzyma licencję na dwie uzgodnione gry na okres 5 lat, począwszy od dnia 1 kwietnia 2022 roku. Umowa przewiduje możliwość rozszerzania o kolejne tytuły.

Tytułu gier zostaną podane do publicznej wiadomości w terminie późniejszym, zgodnie z ich planem marketingowym.

Podpisany kontrakt jest ważnym elementem budowy planu wydawniczego QubicGames na kolejne lata w ramach portowania i wydawania popularnych gier z mobile na konsolę Nintendo Switch.

Jak agencja marketingowa może pomóc Twojej firmie?

Szukasz skutecznego sposobu na zwiększenie grona odbiorców? A może chciałbyś odświeżyć wizerunek firmy? Podjęcie współpracy z profesjonalną agencją marketingową pozwoli Ci spojrzeć na swoją markę z nowej perspektywy. Przekonaj się, w jaki sposób agencja może przyczynić się do rozwoju Twojej firmy. Wybierz działania, które pasują do profilu Twojego przedsiębiorstwa i pozwól specjalistom wdrożyć je w życie!

Agencja marketingu internetowego – najważniejsze działania

Część agencji marketingowych specjalizuje się w konkretnych obszarach działań takich jak SEO, tworzenie contentu czy prowadzenie profili w mediach społecznościowych. Inne oferują kompleksową obsługę marketingową. Najlepsze rezultaty przynosi realizacja strategii marketingowej, która zrzesza w sobie szereg odrębnych, uzupełniających działań. Które z nich są kluczowe w kontekście rozwoju Twojej marki?

Pozycjonowanie w wyszukiwarkach

Działania z zakresu SEO i SEM są niezwykle ważne w kontekście widoczności Twojej witryny w wyszukiwarkach. Specjaliście z zakresu SEO pomogą Ci zoptymalizować stronę pod kątem wytycznych Google. Klienci zazwyczaj szukają usług czy produktów po frazach kluczowych związanych z daną branżą. Odpowiednie zagęszczenie i umiejscowienie słów kluczowych zwiększa ruch na stronie, co przekłada się na konwersję sprzedaży.

Pamiętaj, że kampania SEO nie jest jednorazowym działaniem, które przynosi natychmiastowe efekty. To raczej długotrwała inwestycja, wymagająca nieustannych modyfikacji. Działania SEO powinny być podejmowane równolegle z innymi działaniami na stronie (przede wszystkim contentowymi).

Obsługa mediów społecznościowych

Media społecznościowe są jednocześnie wizytówką Twojej marki i miejscem komunikacji z odbiorcami. Nieumiejętne prowadzenie profili w social mediach to częsty błąd, który popełniają zarówno nowicjusze, jak i starzy wyjadacze. Wynika to z faktu, że publikowanie treści i moderacja profili, wielu osobom wydaje się prostym i przyjemnym zadaniem. Nic bardziej mylnego! 

Profesjonalna agencja marketingowa poprzez szereg uporządkowanych i zaplanowanych działań pomoże Ci:

  • Zbudować lojalną społeczność wokół Twojej marki.
  • Wypracować odpowiedni język komunikacji z klientami.
  • Stworzyć wizerunek eksperta.
  • Utrzymać dobre relacje z klientami.
  • Błyskawicznie reagować na pytanie i wątpliwości użytkowników.

Tworzenie i publikowanie contentu

Content marketing to szerokie pojęcie, które obejmuje m.in. artykuły blogowe, opisy produktów, newslettery, e-booki, a także treści wizualne. Jakość publikowanych treści ma wpływ zarówno na odczucia odbiorców, jak i pozycjonowanie witryny w Google. 

Specjaliści od content marketingu pomogą Ci wykreować unikalne treści, które łączą w sobie wartość merytoryczną z zasadami SEO. Przy pomocy contentu możesz stworzyć chociażby serię ciekawych artykułów blogowych, które pozytywnie wpłyną na wizerunek Twojej marki. Jeśli zajmujesz się sprzedażą niszowych produktów, odpowiednie opisy kategorii wyróżnią Cię na tle konkurencji, co z pewnością zostanie docenione przez algorytmy Google.

Wiele agencji marketingowych oferuje także możliwość publikacji artykułów sponsorowanych na witrynach zewnętrznych. To świetny sposób na wypromowanie swoich usług na branżowych czy lokalnych portalach.

Kiedy należy podjąć współpracę z agencją marketingową?

Nie da się jednoznacznie określić momentu, w którym powinieneś podjąć współpracę z agencją marketingową. To bardzo indywidualna kwestia. Prowadzisz niewielkie przedsiębiorstwo i nie posiadasz działu marketingowego? W takim przypadku warto pomyśleć o skorzystaniu z usług agencji już na początku działalności. 

Podejmowanie samodzielnych prób w zakresie budowania wizerunku i promocji marki bez doświadczenia może przynieść wiele szkód, które ciężko później naprawić. Nie musisz korzystać ze wszystkich usług jednocześnie. Na początek wybierz te, które są niezbędne do rozkręcenia biznesu.

Jeśli prowadzisz dużą firmę, w której istnieje dział marketingu, współpraca z agencją taką jak https://kohai.pl również może okazać się owocna. Świeże spojrzenie osób trzecich, które na co dzień realizują kompleksowe strategie marketingowe, pozwoli Ci ocenić efektywność dotychczasowych działań. Najważniejsze, aby podjęte czynności były dostosowane do potrzeb i możliwości Twojej firmy.

Polacy osłabieni psychicznie. Eksperci: Konsumenci mogą ulegać panice i napędzać drożyznę w sklepach

Według najnowszego badania, w czasie pandemii pogorszyło się zdrowie psychiczne prawie 40% Polaków. Blisko połowa z nich uważa, że najbardziej wpłynął na to wzrost cen w sklepach. I tyle samo osób deklaruje, że głównym objawem osłabienia jest stres. Komentujący wyniki eksperci widzą w tym spore zagrożenie dla gospodarki. Przewidują, że wkrótce nastroje konsumenckie będą jeszcze gorsze niż na początku pandemii, a to wpłynie na ograniczenie konsumpcji dóbr i usług. Ponadto zestresowani Polacy mogą być nieefektywni w pracy i obniżać zyski firm. Z kolei jako klienci mogą wywoływać panikę w sklepach, nadmiernie wykupując różne towary, co już zauważają obserwatorzy rynku. I ostrzegają, że takie zachowanie może zwiększyć inflację.

Od momentu wybuchu pandemii w naszym kraju pogorszyło się zdrowie psychiczne aż 38,5% dorosłych Polaków. 51% rodaków uważa, że ich ten problem nie dotyczy. Natomiast 10,5% ankietowanych nie potrafi tego ocenić. Tak wynika z najnowszego badania, zrealizowanego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na zlecenie platformy ePsycholodzy.pl.

– Blisko 40% to już bardzo wysoki odsetek, który bezpośrednio przekłada się na nastroje konsumenckie. Wkrótce mogą być one zdecydowanie gorsze niż dwa lata temu, gdy wybuchła pandemia, ze względu na wojnę toczącą się w Ukrainie. Mimo że chroni nas NATO, wielu Polaków realnie boi się, że to samo mogłoby zdarzyć się u nas. Życie w ciągłym poczuciu zagrożenia i niepewności co do dalszego rozwoju tego konfliktu może wpłynąć na ograniczenie konsumpcji dóbr i usług w Polsce. I to odczuje cała gospodarka – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Warto też dodać, że o osłabieniu zdrowia psychicznego najczęściej informują osoby w wieku 23-35 lat. Tak deklaruje prawie połowa z nich (44,5%). Głównie dotyczy to rodaków zarabiających poniżej 1000 zł na rękę (44,6%), z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (50%). Przeważnie są to mieszkańcy miast liczących ponad 500 tys. ludności (43,3%).

– Te wyniki wcale mnie nie dziwią. Ludzie będący na dorobku, w tym młodzi rodzice, obarczeni drożejącymi hipotecznymi kredytami są przerażeni rosnącymi kosztami życia, co oczywiście widać zwłaszcza w dużych miastach. W ciągu dwóch ostatnich lat niektórzy z nich stracili pracę lub firmę bądź też musieli się przebranżowić. Z kolei ci, którzy zarabiają mniej niż 1000 zł miesięcznie, sami nie są w stanie związać końca z końcem – podkreśla Zuber.

Blisko połowa Polaków, których zdrowie psychiczne pogorszyło się, twierdzi, że spowodował to wzrost cen – 48,8%. Jak komentuje dr Maria Andrzej Faliński ze Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, inflacja najmocniej niepokoi ludzi, bo nie mają na nią wpływu. Jednak zamiast wpadać w panikę z powodu drożyzny, konsumenci powinni uważnie analizować ceny w sklepach. Z obserwacji eksperta wynika, że tańsza żywność mocniej drożeje niż „wysokopółkowe” towary, a przykładem tego może być masło. Dr Faliński przewiduje również, że z czasem mogą wręcz tanieć niektóre artykuły, gdyż chwilowo spada na nie popyt. Wówczas ceny spadają i konsumenci zaczynają rozumieć, że warto kupić coś, co jest lepsze i niewiele droższe od zwykłych produktów, które mocno zdrożały. Powyższe dotyczy szeregu towarów importowanych, np. owoców morza i niektórych cytrusów. Na tej zasadzie wzrosła zapewne sprzedaż produktów BIO.

– Polacy poważnie obawiają się, że wkrótce nie będzie ich stać na to, do czego byli przyzwyczajeni. Niektórzy, m.in. emeryci i renciści, obawiają się, że nie starczy im pieniędzy na chleb i leki. Z kolei dla zamożniejszych rodaków wzrost cen oznacza utratę wartości gotówki. Wszystkich, bez względu na status materialny, dotyka postępująca drożyzna – mówi Michał Pajdak, współautor badania z platformy ePsycholodzy.pl.

Wyniki badania pokazują, że w porównaniu do inflacji mniej rujnujące dla kondycji psychicznej Polaków są obawy o to, że zachorują ich bliscy (35,3%) bądź oni sami (33,5%). Fakt, że w czasie pandemii ludzi mniej stresują kwestie zdrowotne niż ekonomiczne, dobitnie pokazuje spadek nastrojów konsumenckich, co podkreśla Marek Zuber. I dodaje, że większość rodaków nie widzi wyjścia z tej sytuacji, bo nie może zapewnić sobie dodatkowych dochodów. Na tle Europy jesteśmy jednym z najdłużej i najciężej pracujących narodów. Trudno jest pracować jeszcze więcej. Zdaniem eksperta, najlepsze, co mogą teraz robić konsumenci, to zachowywać spokój. Warto wiedzieć o tym, że wykupywanie na zapas produktów po promocji, które jest widoczne np. w niektórych sklepach dyskontowych, finalnie podnosi ceny. I w ten sposób każdy niespokojny klient zwiększa inflację.

– Konsumenci powinni podnosić swoją znajomość rynku i wedle niej zacząć układać listy zakupów, tj. w oparciu o własne obserwacje. Warto uważnie przeglądać oferty sklepów, ale także targowisk i bazarów, gdzie negocjowanie cen tradycyjnie jest częścią handlu. Kupowanie produktów na zapas – poza nielicznymi wyjątkami – nie jest rozsądnym wyjściem z sytuacji. Rosnąca inflacja potrwa jeszcze co najmniej dwa lata, jeśli nic nowego i złego nas nie zaskoczy. Myślę, że ten czas zmieni strukturę popytu w Polsce – przewiduje dr Faliński.

Z badania też wynika, że najczęstszym objawem pogorszenia się zdrowia psychicznego Polaków jest stres – 48%. Ekspert z platformy ePsycholodzy.pl zaznacza, że każda istotna zmiana w zachowaniach konsumenckich, w tym m.in. stylu odżywiania, powoduje ww. reakcję. Skutki tego z wielu powodów mogą być niebezpieczne zarówno dla poszczególnych osób, firm, jak i całej gospodarki. Żyjącemu w ciągłym stresie człowiekowi trudniej jest logicznie myśleć. W pracy jest mniej efektywny i może popełniać błędy. Z kolei jako konsument wykupuje produkty na zapas i wywołuje panikę wśród innych klientów.

– Biorąc pod uwagę cały okres pandemii, ten rok jest najtrudniejszy dla konsumentów, bo nałożyło się na siebie wiele kwestii. Największy stres może wywoływać w społeczeństwie niepewność, do jakiej granicy może dojść inflacja, a także co i w jakim stopniu zdrożeje. Trudno jest prognozować w sytuacji takiej zmienności czynników, ale – moim zdaniem – nie można wykluczyć tego, że inflacja mocno przekroczy 12%. W drugim półroczu powinna wyhamować. Wyraźna poprawa nastąpi w przyszłym roku. Najwięcej w tym względzie zależy od postawy NBP, który na szczęście skończył już politykę osłabiania złotego. Nasza waluta powinna się umocnić. Wtedy będzie lepiej – podsumowuje Marek Zuber.

PKN ORLEN planuje przeznaczyć na dywidendę 1,5 mld zł

Zarząd PKN ORLEN zarekomendował wypłatę dywidendy za 2021 rok na poziomie 3,5 zł na akcję. Jej wysokość jest zgodna z przyjętą przez koncern polityką dywidendy i jednocześnie stanowi odzwierciedlenie bardzo dobrych wyników finansowych Grupy ORLEN. Finalną decyzję o wysokości dywidendy podejmie Zwyczajne Walne Zgromadzenie.

– W ramach strategii ORLEN2030 jasno określiliśmy zasady, którymi kierujemy się przy wypłacie dywidendy. Jesteśmy konsekwentni w swoich działaniach i bardzo poważnie traktujemy obietnice składane naszym Akcjonariuszom. Dlatego będziemy rekomendować Walnemu Zgromadzeniu dywidendę na poziomie 3,5 zł na akcję. Na naszą decyzję istotny wpływ miały również rekordowe w historii koncernu wyniki wypracowane w 2021 roku. Bardzo dobra, stabilna kondycja finansowa pozwala nam dzielić się zyskami z Akcjonariuszami, dając jednocześnie solidne podstawy do dalszego dynamicznego rozwoju Grupy ORLEN – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W 2021 roku Grupa ORLEN wypracowała ponad 10 mld zł zysku netto. Jednocześnie przeznaczyła na inwestycje rekordowe 9,9 mld zł. W tym czasie w zakładzie w Trzebini zakończyła się budowa pierwszej w Polsce i największej w Europie instalacji do produkcji ekologicznego glikolu. Do użytku zostało oddane także nowoczesne Centrum Badawczo-Rozwojowe w Płocku. Kontynuowana była również rozbudowa instalacji do produkcji nawozów azotowych we Włocławku oraz budowa instalacji Visbreakingu w Płocku, która znacząco zwiększy uzysk produktów lekkich, czyli benzyny i oleju napędowego.

Jeśli zaproponowana przez Zarząd PKN ORLEN wysokość dywidendy za 2021 rok spotka się z akceptacją ZWZ Spółki, w drugiej połowie tego roku koncern wypłaci swoim Akcjonariuszom blisko 1,5mld zł. Zarząd Koncernu na dzień dywidendy zaproponował 10 sierpnia 2022 roku, a na dzień wypłaty dywidendy 3 października 2022 roku.

Biotts tworzy nową kategorię leków: spółka przedstawia kolejne wyniki badań swojej technologii

  • Przełomowy system transdermalny Biotts przenosi duże cząsteczki leków przez skórę, nawet kilkanaście razy większe niż w przypadku dotychczasowych rozwiązań. Do tej pory, mimo wielu prób, opracowano leki w formie systemów transdermalnych tylko w oparciu o 13 substancji czynnych.
  • Firma rozszerzyła potencjał rynku transdermalnego, dzięki opracowanemu przez spółkę nośnikowi możliwy jest transport cząsteczek w głąb skóry, których przenoszenie do tej pory było niemożliwe.
  • Biotts właśnie zakończył kolejny etap badań przedklinicznych dla jednego z kandydatów na lek, który opracowali łącząc nośnik z substancją o działaniu przeciwcukrzycowym. W 2023 r. spółka rozpoczyna pierwszą fazę badań klinicznych na ludziach.
  • Biotts tworzy nową kategorię leków, działających precyzyjnie na chore tkanki. To przełomowa wiadomość m.in. dla pacjentów onkologicznych i diabetyków, oznaczająca w niedalekiej przyszłości odejście od wyniszczających chemioterapii czy bolesnych zastrzyków z insuliną.

Naukowcy Biotts stworzyli autorski nośniki leków, który może być wykorzystywany jako system transportujący dla powszechnie stosowanych leków, zwiększając ich celowane działania, zmniejszając przy tym dawkę leku i radykalnie redukując skutki uboczne terapii.

Od zawsze zastanawiałem się jak leczyć zmienione chorobowo tkanki , aby nie cierpiał cały organizm i zdrowe komórki – mówi dr Paweł Biernat, prezes wrocławskiej spółki Biotts. – Po wielu latach pracy stworzyliśmy uniwersalny system przenoszący dużo większe cząsteczki niż obecnie robi to światowa konkurencja. Nasz nośnik składa się z kombinacji dobrze znanych promotorów wchłaniania, dzięki unikalnemu procesowi ich łączenia oraz inkorporacji leków, uzyskujemy synergie addycyjną. Dzięki naszemu systemowi możemy kontrolować szybkość i głębokość wchłaniania leku tak, aby trafić wyłącznie do chorobowo zmienionych tkanek lub krążenia ogólnoustrojowego. To otwiera nowy rozdział dla producentów leków – dodaje.

Nowy sposób podawania leków

Naukowcy podczas prac nad technologią mieli jeszcze jeden ważny cel: nie uszkodzić skóry, ich nośnik „zmiękcza” chwilowo cement międzykomórkowy, a substancja aktywna przedostaje się do organizmu, bez bólu i podrażnień. Jest wiele wyzwań w przypadku podawania leków przez skórę, a najważniejszymi są wielkość cząsteczki leku i jej charakter fizykochemiczny. Dotychczasowe rozwiązania pozwalają podawać przez skórę tylko substancje rozpuszczalne w tłuszczach, czyli lipofilowe i o stosunkowo małej wielkości cząsteczki. Badania prowadzone w Biotts dowodzą, że można z powodzeniem przenosić również cząsteczki o większych rozmiarach i odmiennym charakterze czyli rozpuszczalne w wodzie (hydrofilowe), białka oraz przenosić kilka substancji jednocześnie. Przykładem takich substancji są peptydy stosowane w cukrzycy typu II, który skutecznie został przetransportowany do organizmu za pomocą nośnika.

– Nasz system to złożona struktura umożliwiająca dotarcie leczniczym cząsteczkom w głąb naszego organizmu – po pierwsze nie uszkadza skóry, jest biodegradowalny i obojętny dla organizmu, po drugie lek, czyli substancja czynna, zamknięta w nośniku nie traci swojej aktywności i właściwości. Po co nośnik? Skóra jest największą i najsilniejszą barierą w ludzkim organizmie, dodatkowo posiada mechanizmy obronne przed białkami, co uniemożliwia transport leków bez zastosowania odpowiedniego nośnika, która stanowi ochronę dla substancji czynnej i pomaga jej przeniknąć do organizmu – wyjaśnia dr Paweł Biernat, dodając, że skuteczność preparatu zależy nie tylko od substancji biologicznie czynnych, jakie w nim zastosowano, ale również od zdolności przenikania składników w głąb ludzkiego organizmu. Nawet wysokiej klasy nowoczesny preparat, aby mógł zadziałać – musi przeniknąć przez skórę w nienaruszonej formie.

Skuteczność systemu transdermalnego Biotts potwierdzają kolejne, niezależne badania w warunkach laboratoryjnych. Do tej pory, mimo wielu prób, opracowano tylko łącznie 44 leki w formie systemów transdermalnych, bazujących tylko na 13 substancjach czynnych, a 10 z nich odniosło komercyjny sukces, np. nikotyna, nitrogliceryna, rivastigmina, fentanyl, leki hormonalne (sterydy i antykoncepcja).

Uzyskaliśmy pozytywne wyniki badań na dużych i małych gryzoniach, dzięki którym przystąpiliśmy do kolejnego etapu, czyli do badań na większych zwierzętach. Badania na świniach trwają, jesteśmy w stałym kontakcie z ośrodkiem i nie ma żadnych zastrzeżeń do naszych systemów transdermalnych; wyników spodziewamy się z końcem września mówi Hanna Dopierała-Bartczak, kierownik laboratorium Biotts.W ubiegłym roku zakończyliśmy proces prac badawczo-rozwojowych dotyczący dapagliflozyny; przygotowujemy teraz metody i walidacje, dzięki którym przeprowadzimy badania stabilności, a następnie złożymy pełną dokumentację do Urzędu Rejestracji Leków w celu wkroczenia w pierwszą fazę badań klinicznych. Obecnie przygotowujemy się do przeskalowania naszej technologii z laboratorium na produkcję, dlatego, w procesie przetargu publicznego, wybraliśmy firmę, która wytworzy dla nas plastry w jakości GMP do badań klinicznych – dodaje Hanna Dopierała-Bartczak.

Biotts właśnie zakończył kolejny etap badań przedklinicznych dla jednego z kandydatów na lek, który opracowali łącząc nośnik z substancją o działaniu przeciwcukrzycowym. W 2023 r. spółka rozpoczyna pierwszą fazę badań klinicznych na ludziach.

Wyjątkowe właściwości

Unikalność rozwiązania wrocławskiej spółki tkwi w jego przepustowości – z tym systemem można przenosić wiele nowych substancji czynnych, w tym nawet kilkunastokrotnie razy większe niż dotychczas.

Właściwości opracowanej w laboratoriach Biotts technologii pozwalają rozszerzać grupę leków transdermalnych w prawie nieograniczony sposób. Do opracowanej przez nas struktury transportującej można wprowadzić leki, które do tej pory były podawane tylko w sposób doustny. Przykładem są substancje lecznicze wybrane do jednego z projektów Biotts, stosowane w leczeniu cukrzycy typu II i podawane do tej pory tylko w postaci tabletek lub iniekcji (glimepiryd, dapagliflozyna, repaglinid, semaglutyd) – mówi dr Jan Meler, współzałożyciel Biotts, dodaje również, że drugim kierunkiem badań Biotts jest możliwość zastosowania opracowanej technologii transdermalnej w onkologii i stworzenie leku o działaniu przeciwnowotworowym podawanego miejscowo, tak, aby uzyskać największą koncentrację leku bezpośrednio w guzie nowotworowym z pominięciem zdrowych tkanych. Celem tego projektu jest ograniczenie licznych w terapii przeciwnowotworowej ogólnoustrojowych działań niepożądanych, np. podczas leczenia guzów piersi.

Wyobraźmy sobie leki podawane na raka w formie maści lub plastra matrycowego – działamy tylko na miejscowo zmieniono tkanki, dostarczając substancje czynne bezpośrednio w miejsce, gdzie nasze ciało choruje. Dla nas bardzo ważny jest komfort pacjenta i efektywność terapii. W tym kontekście istotna jest skuteczność naszego nośnika niezależnie czy będzie on w postaci plastra, maści lub żelu, a dzięki opracowanej technologii przenosimy przez skórę naprawdę duże cząsteczki. To jest przełomowe odkrycie. Terapia celowana umożliwi odciążenie całego organizmu, a to może oznaczać koniec z wyczerpującymi terapiami – dodaje dr Jan Meler.

Jak wojna w Ukrainie wpływa na rynek nieruchomości?

Jeśli spojrzymy wokoło siebie to wszystko, co nas otacza to „nieruchomości” lub przestrzeń pośrednio z nimi powiązana. Nic więc dziwnego, że ten obszar ma olbrzymi wpływ na nasze życie prywatne, społecznie, polityczne i gospodarcze. Szacuje się, że w nieruchomości bezpośrednio alokowany jest kapitał w wysokości 10-12 proc. wartości wszystkich inwestycji. Natomiast łączny wpływ sektora materiałów i usług budowlanych odpowiada za 20,3 proc. PKB i prawie 2,6 mln miejsc pracy. To oznacza, że 1/5 rynku pracy w Polsce to ludzie związani bezpośrednio lub pośrednio z budownictwem. Również z punktu widzenia budżetu państwa ta branża jest bardzo istotna, gdyż stanowi 11-12 proc. rocznych dochodów sektora finansów publicznych.

Napewno działania wojenne z ostatnich tygodni silnie wpływają na gospodarkę oraz funkcjonowanie całej branży budowlanej, której ważny obszar stanowi sektor mieszkaniowy. Z jednej strony zerwane łańcuchy dostaw materiałów z rynków wschodnich z drugiej, konieczność wyjazdu na wojnę pracowników zatrudnionych na budowach i kierowców firm transportowych z Ukrainy. Mieszkania są podstawowym towarem, niezbędnym do egzystencji. W całej historii nigdy nie odnotowano sytuacji, aby były niepotrzebne. Od dekady budowano w Polsce dużo, a ceny mieszkań stale szły w górę, tylko w 2021 r. w siedmiu największych miastach o około 10 proc. a nawet 70 proc. wartości transakcji była finansowana gotówką. W ub.r. w całym kraju oddano do użytku rekordowe 235 tys. nowych domów i mieszkań. Dobra koniunktura i duży popyt wynikał nie tylko z faktu, że na rynku wciąż brakuje ok. 2-2,7 mln mieszkań, przy jednoczesnym wskaźniku jednej z najniższych średniej liczby pokoi na osobę w UE, ale również z faktu ucieczki przed utratą wartości lokat bankowych. Z drugiej strony Polacy posiłkowali się kredytami mieszkaniowymi, których dostępność będzie teraz mocno ograniczona.

Rynek nie znosi próżni

Na szacunek zasługuje, fakt, iż cały Polski sektor budowlany stoi murem za naszymi ukraińskimi przyjaciółmi, organizowane są setki akcji pomocowych. Analizowane plany długofalowe i możliwości pomocy w odbudowie zrujnowanego przez Rosjan kraju. Obecny niedobór surowców i materiałów przy jednoczesnym wysokim popycie oraz braku pracowników i rosnących kursach walut może spowodować ograniczenie podaży, oraz naturalny wzrost cen. Zerwane łańcuchy dostaw na pewno zostaną naprawione, podobnie jak przy pandemii Covid 19, firmy znajdą inne źródła dostaw, jednak to wymagać będzie czasu. Pamiętajmy też, że z blisko 2 tys. firm budujących mieszkania w Polsce wiele z nich robiła to „amatorsko”, korzystając z dobrej koniunktury. To właśnie one mogą mieć teraz problemy. Niewątpliwie Polski rynek nieruchomości mieszkaniowych czeka czasowe wychłodzenie i zmniejszenie podaży. Jednak dobra kondycja czołowych graczy deweloperskich, pozwala na przeprowadzenie niezbędnej korekty i przezwyciężenie okresowych trudności.

Natomiast przez niestabilność rynku pracy i drożejące kredyty znacznie wzrośnie znaczenie, modelu PRS, czyli oferty mieszkań do wynajmu długoterminowego. Jednocześnie wiele osób, które w ostatnich latach zakupiły mieszkania inwestycyjnie z myślą o sprzedaży, teraz przygotowuje je do rosnącego w cenach wynajmu. Pierwszą istotną zmianą ostatnich tygodni w mieszkaniówce, był fakt, że z rynku najmu zniknęły wszystkie oferty. Oczywiście wiąże się to z falą uchodźców i faktem, że wykorzystano dostępne do najmu zasoby lokalowe. W tym samym czasie chwilowo zatrzymał się rynek sprzedaży, co było związane z przeniesieniem uwagi konsumentów na sytuację związaną z wojną, a jednocześnie obserwacją jej wpływu na budżety domowe i możliwości zakupowe. Sporo klientów, szczególnie tych z gotówką już teraz, stara się zamienić ją na szybko dostępne mieszkania i domy z rynku pierwotnego lub wtórnego, które mogą tylko być droższe. Znacząco wzrosło również zainteresowanie kupnem nieruchomości na południu Europu (Włochy, Hiszpania i Portugalia) oraz w USA.

Nowe potrzeby stare zaniedbania

Dla Polski istotne są też fundusze z budżetu UE na lata 2021-2027, jak i z Funduszu Odbudowy, to łącznie 770 mld zł które, mają ogromny wpływ na sytuację branży budowlanej oraz będą silnie oddziaływać na całą gospodarkę. Przełomowe może okazać się przyznanie funduszy na odbudowę zniszczonej wojną Ukrainy oraz pozyskanie stałych mieszkań dla uchodźców, którzy pozostaną w Polsce. Prócz istniejących od lat w Polsce nierozwiązanych problemów mieszkaniówki, które wpływały na wzrost cen — jak m.in.: dostępność gruntów, przewlekłe procedury administracyjne, ciągnąca się reforma planowania przestrzennego, czy brak powszechnej na zachodzie możliwości inwestowania dla każdego przez REIT-y — teraz doszły kolejne i to znacznie większe. Jak podaje Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w 2021 r. w sektorze budownictwa pracowało ok. 373 tys. obywateli Ukrainy, którzy stanowili blisko 80 proc. cudzoziemców zatrudnionych w naszym kraju. Gwałtowny odpływ tych pracowników to dla polskiej branży budowlanej ogromny problem. Należy pilnie zintensyfikować wysiłki, o które polscy pracodawcy postulują od lat, aby maksymalnie uprościć i przyspieszyć procedury, które zachęcałyby pracowników do podejmowania pracy zarobkowej w naszym kraju. Już teraz wiele firm nawiązało współpracę w celu czasowego pozyskania robotników z Azji, eksperci szacują, że potrzeba ich blisko pół miliona.

“Business as usual” to droga donikąd

Pierwsze od dwóch lat spotkanie globalnych liderów sektora na MIPIM 2022 w Cannes pokazało, że nawet w czasach kryzysu branża nieruchomości widzi więcej możliwości niż przeszkód. Lista zaplanowanych tam paneli obejmowała sześć tematów: miasta dla obywateli, mieszkaniówka priorytetem, moda na zielone, biurowce kontratakują, nieruchomości to więcej niż aktywa finansowe oraz proptech. Jednak w kuluarach głównymi tematami rozmów był wpływ wojny oraz inflacji na budowlankę. Prognozy dla rynku europejskiego, które zostały opublikowane na krótko przed tegorocznymi targami MIPIM 2022 , potwierdzają pozytywną perspektywę dla sektora. Według BNP Paribas Real Estate aktywność rynkowa rośnie i już w b.r. oczekuje się znacznego wzrostu wolumenu inwestycji we wszystkich klasach aktywów. W trakcie targów wskazywano na atrakcyjność aktywów rzeczowych dla inwestorów. Nieruchomości są globalnie uważane za aktywa finansowe, źródło zwrotu i dywersyfikacji. Klasy aktywów to grupy aktywów finansowych, takich jak akcje lub obligacje, które zostały ujęte w jednej klasie ze względu na wspólne cechy. Inwestycyjne w Europie pozostają na bardzo wysokim poziomie pomimo obecnej sytuacji geopolitycznej. Nieruchomości dają ochronę w czasach niepewności i inflacji. Zauważono, że poza inflacją i stopami procentowymi, sama klasa aktywów realnych koreluje z ludzkim zachowaniem. Warto więc to uwzględnić również w perspektywie inwestycyjnej. Uczestnicy MIPIM 2022 dostrzegli wpływ gospodarczy rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wojna spowodowała wzrost kosztów zasobów i obciążyła przyszły rozwój sektora. Zerwane łańcuchy dostaw, powinny w stosunkowo szybkim czasie zostać zastąpione, bez wykorzystania surowców z Rosji. Konkluzja wskazuje, że firmy, które najszybciej odpowiednio zareagują na obecną sytuację, będą w stanie zoptymalizować swój rozwój. Dla przykładu rosnące ceny energii mogą stanowić okazję dla większych podmiotów i inwestorów, którzy są w stanie odebrać aktywa od firm z mniejszymi portfelami, na które w większym stopniu wpłyną podwyżki.

Natomiast bezpośrednim wynikiem pandemii i prawdopodobnie jej największym pozytywem, jaki pojawił się w ciągu ostatnich dwóch lat z perspektywy rynku nieruchomości, jest fakt poświęcania szczególnej uwagi na obszar związany ze zdrowiem i dobrym samopoczuciem użytkowników końcowych. Miasta muszą być przygotowane do odegrania istotnej roli w radzeniu sobie z rosnącymi problemami związanymi ze zdrowiem psychicznym i fizycznym, które zostało określone jako “ogromny problem po Covid”. Wpływ pandemii na przyszłość nieruchomości oraz zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach, stał się rozległym tematem dyskusji i analiz. Jednym z pomysłów są dzielnice nowej generacji, w których mieszkańcy będą mieli wszystko, czego potrzebują w promieniu 20 min. spacerem. Potwierdza to globalny trend i fakt, że projektowanie lepszej jakości miastotwórczych przestrzeni jest właściwym kierunkiem, z jednoczesnym tworzeniem poczucia miejsca i przynależności. Ten model zapewnia projektom duży sukces komercyjny. Jednak wskazywano też, że prócz pandemii równie ważnym problemem w urbanistyce jest nierówność społeczna i rasowa.

Innym dostrzegalnym trendem na światowym rynku nieruchomości komercyjnych są tzw. ”biura przyszłości”, które będą mocno zorientowane na potrzeby pracowników. Właściciele obiektów chcąc przyciągnąć z powrotem najemców do tradycyjnych miejsc pracy, muszą tworzyć przyjazną, nowoczesną, wielofunkcyjną przestrzeń. Natomiast managerowie firm z działów HR (zasobów ludzkich) stają się kluczowymi partnerami w negocjacjach dot. ich ofert biurowych. Powoduje to, że ESG, czyli czynniki, na podstawie których tworzone są ratingi ofert, stały się kluczowymi elementem już w pierwszej fazie rozmów z potencjalnymi najemcami. ESG składają się z trzech elementów: E – Środowisko, S – Społeczna odpowiedzialność i G – Ład korporacyjny. Można też zauważyć, że sektor musi zaakceptować fakt, ciągłej zmiany kryteriów składowych dla ESG.

Autor: Adam Białas – ekspert rynku budowlanego i nieruchomości, manager BIALAS Consulting & Solutions, dziennikarz biznesowy.

Wojna, szalejąca inflacja, brak pracowników, droższe kredyty – rynek mieszkaniowy 2022 r.

Akcje amerykańskich banków dobrze się bronią

Rynki akcji pozytywnie przyjęły komunikaty po wczorajszych rozmowach Ukraina-Rosja. S&P500 o wczoraj wzrósł o 0,6 proc., a WIG20 aż o 2,5 proc. Jednocześnie widać, że po pewnej stabilizacji sytuacji związanej z wojną, rynki bardziej skupiają się na inflacji i rosnącej rentowności obligacji. A to sprzyja bankom i sektorowi finansowemu w USA.

Rynek pozytywnie przyjmuje informacje o toczących się „konstruktywnych” rozmowach ukraińsko-rosyjskich. Choć jest zdecydowanie za wcześnie na przełom i możliwe spotkanie Zełenski-Putin, to jednak sam fakt prowadzenia rozmów jest postrzegany jako droga do możliwej deeskalacji. Pojawiające się jednocześnie informacje o częściowym ograniczeniu rosyjskiej ofensywy do wybranych rejonów, także wskazują na taką szansę. Po wczorajszych rozmowach najbardziej podrożały akcje na kontynencie – WIG20 wzrósł o 2,5 proc., niemiecki DAX o 2,4 proc., a francuski CAC40 o 2,7 proc. Rosły także akcje w Londynie (FTSE100) o 0,75 proc. oraz z USA o 0,61 proc.

S&P500 oraz WIG20 odrobiły już więcej niż połowę własnych spadków od początku roku – S&P500 na dziś traci 4,04 proc. a WIG20 4,66 proc. rok do roku. Widać, że dziś rynki finansowe coraz bardziej odwracają oczy od wojny, by skupić się na rosnącej inflacji i wyższej rentowności obligacji w USA.

A FED coraz bardziej dąży do kolejnych podwyżek, mimo spowolnienia wzrostu gospodarczego. Pojawiają się dalsze alarmujące głosy dotyczące inflacji, która w USA wzrosła w lutym do 7,9 proc. (zbliżyła się do poziomu inflacji w Polsce, która wyniosła 8,5 proc.). Choć cena ropy Brent w ciągu ostatniego tygodnia spadła z poziomu ponad 120 do około 106 dolarów, to nadal jest to poziom, który będzie wpływać na inflację

Inflacja i rosnące rentowności długoterminowych obligacji w USA, to pozytywne informacje dla firm z sektora finansowego. Spółki finansowe to największy element sektora value – złożonego ze spółek o korzystnej wycenia wobec ich wartości wewnętrznej. Od początku roku finansowy komponent indeksu S&P500 jest na plusie rosnąć o 0,89 proc. (wobec 4,04 proc. spadku całego S&P500). Polskie banki radzą sobie gorzej, mimo faktu, że podstawowa stopa procentowa w Polsce wynosi już 3,5 proc., podczas gdy w USA tylko 0,25 proc. Od początku roku indeks WIG Banki spadł o 11 proc.(podczas gdy WIG20 spadł o 4,66 proc.). Jest to efekt obaw o stan finansów publicznych (dodatkowe wydatki na zbrojenia i uchodźców) a także o stan portfela kredytowego. W prospektywnie dalszych podwyżek stóp procentowych w Polsce, oprocentowanie kredytów może sięgnąć poziomu, w którym jego obsługa może stać się dla wielu kredytobiorców niemożliwa. Już teraz oprocentowanie niektórych kredytów mieszkaniowych przekroczyło poziom 6 proc.

Jednak taki stan powinien być korzystny dla zysków banków. Co prawda w USA mamy obecnie do czynienia ze spłaszczającą się krzywą dochodowości w bankach. Jest to zmniejszająca się luka między rentownościami krótko- i długoterminowymi, co może oznaczać zarówno niższy wzrost gospodarczy (ryzyko dla wzrostu wartości kredytów i poziomu ich spłat), jak i niższą marżę odsetkową. To może martwić inwestorów, ale w miarę jak inflacja będzie zwalniać, ten efekt będzie zanikać, co pomoże spółkom finansowym i całemu sektorowi value.

Banki na amerykańskiej giełdzie charakteryzują obecnie najniższe wyceny, silną pozycję kapitałową i wciąż niskie ryzyko recesji. Inwestując w ten sektor w USA warto przyjrzeć się funduszom ETF. W przypadku finansów może to być Financial Select Sector SPDR ETF, a dla banków – SPDR S&P Bank ETF, natomiast dla banków regionalnych – SPDR S&P Regional Banking ETF. Warto także zapoznać się z portfelem StartPortfolio @TheBigBanks na platformie eToro.

Dane aktualne na godz 17:00 CET w dniu 29.03.2022

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Krok w stronę pokoju. Idzie odwilż?

Rynki potrzebowały takich informacji jak ta z wczoraj. Choć od słów do czynów jest nadal daleko, na niektórych instrumentach widać było „rajd ulgi”. EUR/USD zawitał ponad 1,11, a dzisiejsze dane o inflacji z Niemiec mogą pchnąć główną parę walutową jeszcze wyżej. Moim zdaniem dolar jest mocno wykupiony, świadczy o tym fakt, że po ostatnich zdecydowanie jastrzębich wypowiedziach przedstawicieli Fed, nie zdołał się jakość szczególnie umocnić.

Wczorajsza reakcja rynków pokazuje, jak bardzo rynek liczy na pokojowe rozwiązanie. Szczególnie widać to po europejskim rynku akcji oraz euro. Niemiecki kontrakt na DAX (DE30) zdołał wyjść górą z konsolidacji, która utrzymywała się w od ponad tygodnia. Teraz sprawdzianem będzie okrągły poziom 15 tys. punktów. Ale do jego pokonania będą potrzebne realne działania wojsk rosyjskich, a konkretnie powrót na wschód Ukrainy.

EUR/USD urósł wczoraj o ponad 150 pkt. To dużo. Taka zmienność widziana ostatnio była 9 marca. Notowania dziś rano ponownie podchodzą pod techniczny opór wyznaczony przez ostatnie lokalne maksima. Rynek zaczął grać na zakończenie wojny (choć do jej końca wg mojej skromnej opinii jest jeszcze bardzo daleko), a przynajmniej na zakończenie najbardziej krwawej jej części. Przełamanie 1,1120 jest jak najbardziej realne a do tego mogą się przyczynić dzisiejsze dane o inflacji HICP z Niemiec (14:00) za marzec, która uwzględni już wpływ wojny. Jutro dodatkowo będziemy mieli inflacje konsumencką i producencką z Francji, co może być kolejnym pretekstem do kupna euro. Wg mnie ani dzisiejsze dane ADP oraz piątkowe NFP nie będą w stanie wesprzeć już i tak silnego, mocno wykupionego dolara amerykańskiego. Mogą go co najwyżej osłabić, gdyby odczyty były zdecydowanie gorsze od prognoz. Odwilż na froncie i ryzyko wysokich cen w długim terminie będzie nasilać presję na EBC i pod to rynek może w najbliższym czasie grać. Przełamanie 1,1120 na EUR/USD otworzy nam drogę do 1,1280. To jest jedynie 160 pkt., czyli tyle, ile główna para walutowa ruszyła się na wczorajszej sesji.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers