Pandemia narzuciła konieczność wprowadzenia autorytatywnego zarządzania firmą. Kluczowy jest także sprawny obieg informacji

Przez pandemię koronawirusa i związane z nią widmo recesji wiele firm stanęło w obliczu kryzysu. To stawia przed nimi nowe wyzwania w obszarze zarządzania. Kluczem do dobrego zarządzania są informacje pozyskiwane na bieżąco i z różnych źródeł, która stanowią podstawę do podejmowania decyzji. W trakcie kryzysu trzeba je jednak zbierać szybko i sprawnie zarządzać ich przepływem. Zmian wymaga też styl pracy liderów. – Jeżeli ktoś na co dzień preferuje demokratyczny, wychowawczy styl zarządzania, to w warunkach kryzysu często konieczne jest jednak sięgnięcie po zarządzanie nakazowe, autorytatywne – mówi dr Irena Bach-Dąbrowska, ekspert i wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

– Na każdym poziomie zarządzania – operacyjnym, taktycznym czy strategicznym – kluczowy czynnik dla podejmowania trafnych decyzji stanowi informacja. Ważne, żeby była ona możliwie rzetelna, dokładna, zweryfikowana, aktualna i wyselekcjonowana z całego zbioru nadmiarowych danych. To nie tylko podstawowy zasób pozwalający na podejmowanie trafnych decyzji, ale i istotny element procesu komunikacji, który jest jednym z najtrudniejszych obszarów do zarządzania w pracy z ludźmi – mówi agencji Newseria Biznes dr inż. Irena Bach-Dąbrowska, dziekan Wydziału Finansów i Zarządzania Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Zarządzanie operacyjne jest podstawą funkcjonowania firmy i bezpośrednio wpływa na efektywność całej organizacji. Składają się na nie wszystkie aspekty codziennego kierowania firmą, które wymagają dobrego planowania. Istotą zarządzania operacyjnego jest zbieranie informacji i podejmowanie na ich podstawie decyzji, które są niezbędne dla realizacji celów przedsiębiorstwa. Jednak w trakcie kryzysu trzeba je zbierać bardzo szybko, w trudnych warunkach.

 W działalności operacyjnej prowadzonej w warunkach kryzysu i – co równie ważne – w warunkach pracy zdalnej dostęp do informacji powinien być możliwie szeroki. Ta informacja może nie będzie kompletna ani świetnie wyselekcjonowana, ale powinna być aktualna i użyteczna dla odbiorcy. Musi być dostarczana błyskawicznie, więc nie można oczekiwać, że będzie pełna. Ważne jest jednak to, żeby na jej podstawie można było zdefiniować możliwie dużo obszarów ryzyk lub skutków, które pojawią się jako następstwo określonych decyzji – mówi dr inż. Irena Bach-Dąbrowska.

Jak podkreśla, organizacja musi zbierać dane na bieżąco, z wielu różnych źródeł: z otoczenia gospodarczego, formalnoprawnego, ale również analizować działania podejmowane przez konkurencję. Aby mieć pełny obraz sytuacji rynkowej, firma bądź instytucja musi też zbierać informacje od wszystkich swoich interesariuszy, w tym m.in. pracowników, klientów, kontrahentów czy partnerów biznesowych.

 Te informacje powinny być pozyskiwane przez oddelegowane do tego osoby czy działy, tak aby na bieżąco zasilały osoby decyzyjne na każdym poziomie zarządczym. Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie newsletterów, które w dobie kryzysu mogą pojawić się z większą częstotliwością, np. codziennie lub co drugi dzień. Mogą one obejmować np. przegląd najważniejszych informacji z mediów, które mają wpływ na działalność danej organizacji – mówi dziekan Wydziału Finansów i Zarządzania gdańskiej WSB.

Ważne, aby gromadzić też wszystkie pytania, skargi czy komentarze pojawiające się w różnych kanałach, np. w mediach społecznościowych, za pośrednictwem infolinii czy zgłoszeń mailowych. Ich analiza pozwoli na bieżąco wskazać błędy, które popełnia firma, i wprowadzić korekty. Zarządzanie w czasie kryzysu wymaga też płynnego i szybkiego obiegu informacji w ramach całego przedsiębiorstwa.

– Dobrym rozwiązaniem jest zorganizowanie przestrzeni informacyjnych, np. dysków współdzielonych, dla wszystkich uczestników określonego procesu. Dzięki temu wszyscy pracownicy, kierownicy działów i osoby zaangażowane będą mogły korzystać z tego samego zbioru danych i na bieżąco go uzupełniać, weryfikować czy dokonywać selekcji. Będą również podejmować decyzje oparte na tych samych  informacjach, co jest bardzo istotne dla sprawnej realizacji zadań – mówi ekspertka.

Jak podkreśla, dla sprawnej wymiany informacji ważne są też krótkie, ale treściwe spotkania. W obecnych warunkach, kiedy wiele firm pracuje zdalnie, zazwyczaj są to wideokonferencje. Ważne jednak, żeby takie spotkania miały z góry określoną agendę i cel.

Wszystkie dane i informacje gromadzone przez organizację są pomocne nie tylko do zarządzania nią w warunkach kryzysu. Mogą posłużyć też do wielu innych celów, np. stanowić podstawę do zmiany modelu biznesowego albo wdrożenia na rynek nowych produktów czy usług. Pomogą też lepiej przygotować ją na kolejne nieprzewidziane sytuacje.

– Wszystkie te informacje będą służyły w dłuższej perspektywie, m.in. do oceny zdolności organizacji do funkcjonowania w dynamicznie zmieniających się warunkach. Będą dostarczały wielu cennych danych na temat mocnych i słabych stron firmy, w każdym aspekcie jej działania: komunikacyjnym, technologicznym, produkcyjnym, usługowym czy administracyjnym – wskazuje dr inż. Irena Bach-Dąbrowska.

Zarządzanie operacyjne w czasie kryzysu wymaga również zmiany sposobu pracy liderów. To oni ponoszą odpowiedzialność za szybkie i obarczone dużym ryzykiem podejmowanie decyzji. Zdarza się, że muszą podejmować je bez możliwości ich skonsultowania z wyższym szczeblem, bo wymaga tego bieżąca sytuacja. Dlatego w takich warunkach sprawdzają się doświadczeni liderzy i silny, ufający sobie zespół.

 Jeżeli ktoś na co dzień preferuje demokratyczny, wychowawczy styl zarządzania, to w warunkach kryzysu często konieczne jest jednak sięgnięcie po zarządzanie nakazowe, autorytatywne. Nie oznacza to, że nie należy słuchać swoich pracowników i zarządzać tzw. silną ręką. Trzeba ich słuchać bardzo uważnie, szanować ich obawy i punkty widzenia, ale jasno ustalić sposób pracy, wytyczać kierunki działania, skutecznie i szybko dzielić zadania do realizacji. Trzeba im pokazać, że lider panuje nad sytuacją i jest osobą, która zapewnia spokój i stabilizację w warunkach zmian – zaznacza ekspertka. – Z drugiej strony zarządzanie w czasie kryzysu wymaga od osób zarządzających pozbycia się nawyków mikrokontrolingu, w szczególności kiedy pracę realizuje się zdalnie. Trzeba zaufać swojemu zespołowi, dać mu jasne wytyczne i pozwolić działać.

Dziekan Wydziału Finansów i Zarządzania gdańskiej WSB podkreśla, że również dla uczelni wyższych w czasie pandemii koronawirusa dużym wyzwaniem było przejście na zarządzanie zdalne – zarówno administracji, jak i całego procesu dydaktycznego.

Do tej pory nasza uczelnia  w marginalnym zakresie oferowała kształcenie zdalne w takiej wersji, jaką teraz musieliśmy pilnie uruchomić w trybie masowym. Na 17 kierunków tylko na jednym oferowaliśmy studia online i to wyłącznie dla studentów zagranicznych – mówi dr inż. Irena Bach-Dąbrowska. – Jednak w ciągu jednego dnia pozyskaliśmy różnymi kanałami informację zwrotną od blisko 500 wykładowców na temat ich możliwości organizacji pracy zdalnej w dwóch trybach – z uczelni oraz z domu. Jednocześnie pozyskaliśmy informację od wszystkich pracowników administracyjnych, zabezpieczających procesy organizacyjne i obsługowe w zakresie dydaktyki. Na tej podstawie zostały podjęte decyzje w zakresie doposażenia technicznego, szkoleń pracowników, zmian organizacji dydaktyki i współpracy z dostawcami usług zewnętrznych.

Producenci lodów czekają na rozmrożenie gospodarki i otwarcie gastronomii. Na razie wzrosła sprzedaż w sklepach

0

Mniejsza sprzedaż lodów w gastronomii i wzrost konsumpcji lodów w domach – to dwa główne trendy obserwowane przez producentów lodów w ostatnich tygodniach. Choć jest za wcześnie na to, by ocenić wpływ zamrożenia gospodarki na branżę, wiadomo już, że sezon 2020 będzie wyjątkowy z uwagi na zmianę zwyczajów zakupowych Polaków związanych z akcją HASHzostańwdomu. – Wyczekujemy poprawy pogody i złagodzenia restrykcji dla lodziarni, aby w tegorocznym sezonie konsumpcja lodów na świeżym powietrzu znów była możliwa – przyznaje Olga Walentynowicz z firmy PPL Koral.

Notujemy wyraźnie mniejszą sprzedaż lodów dla segmentu HoReCa, czyli lokali gastronomicznych, które pozostają zamknięte. Aktywność na świeżym powietrzu zawsze pozytywnie wpływa na sprzedaż lodów, a obecnie wiele osób pozostaje w domu. Z drugiej strony obserwujemy większą sprzedaż lodów familijnych, w dużych opakowaniach, z przeznaczeniem do zjedzenia w domu, ale – co ciekawe – także lodów impulsowych, np. na patyku, w rożku czy kubku. Zauważyliśmy, że jeśli klienci decydują się na lody impulsowe, to kupują ich więcej podczas jednego pobytu w sklepie niż w analogicznym okresie w 2019 roku. Stąd wniosek, że zabierają je do domu na zapas – mówi agencji Newseria Biznes Olga Walentynowicz z PPL Koral.

Jak przyznaje, zarówno ze strony restauratorów, jak i klientów widoczne jest oczekiwanie na otwarcie kawiarni, lodziarni i innych lokali gastronomicznych. Tym bardziej że lada moment, wraz z ociepleniem, w pełni zacznie się sezon.

Zamknięcie kawiarni i lodziarni ma negatywny wpływ na całą branżę lodową, ale mamy nadzieję, że zniesienie ograniczeń sprawi, że również segment HoReCa odmrozi się i szybko stanie na nogi – mówi Olga Walentynowicz. – Nasza produkcja i logistyka działają bez większych zakłóceń. Jesteśmy przygotowani na pełne rozmrożenie rynku i szybkie działanie, aby zaspokoić potrzeby konsumentów.

Jest zbyt wcześnie, żeby mówić o wpływie pandemii koronawirusa na całą branżę lodową, jednak pewne zmiany są wyraźnie widoczne. Chodzi m.in. o zwyczaje zakupowe Polaków. Na początkowym etapie ograniczeń rządowych konsumenci wychodzili do sklepów tylko w razie pilnej potrzeby i kupowali wówczas raczej tylko podstawowe produkty. W kolejnych tygodniach to zaczęło się zmieniać i ponownie chętniej sięgają po artykuły żywnościowe, które mają osłodzić im czas spędzany w izolacji.

– W obecnej sytuacji zmieniają się zwyczaje zakupowe Polaków dotyczące również miejsca dokonywania zakupów. Coraz większą popularnością cieszą się małe sklepy osiedlowe, zlokalizowane blisko domu – zauważa przedstawicielka polskiego producenta lodów.

Jej zdaniem przedłużające się restrykcje wpłynęły na wszystkich producentów branży FMCG, których produkty nie są pierwszą potrzebą zakupową Polaków.

– Z obietnic rządu wynika jednak, że będziemy powoli wracać do normalności społeczno-biznesowej i wychodzić z izolacji domowej. Na pewno wygrają producenci, którzy są przygotowani na różne scenariusze i będą szybko reagować na zachowania rynku i konsumentów. Późniejsze tendencje sprzedażowe będą uzależnione od istniejących ograniczeń co do możliwości przemieszczania się osób i funkcjonowania dotychczasowych miejsc sprzedaży lodów – zaznacza Olga Walentynowicz.

Zjawiskiem, które pozytywnie wpłynie na kondycję rodzimych firm, są akcje społeczne zachęcające do zakupu polskich produktów opatrzone hashtagami HASHwybieram590, HASHkupuje590 czy HASHkupujeBoPolskie. Badania pokazują, że coraz więcej Polaków wybiera polskie produkty, aby wspierać rodzimą gospodarkę.

Według danych agencji badawczej CMR w sezonie 2019 sprzedaż lodów w Polsce była zróżnicowana w poszczególnych miesiącach i ściśle uzależniona od pogody. W kwietniu i maju ubiegłego roku sprzedaż była niższa odpowiednio o 24 proc i 33 proc. w porównaniu z wyjątkowo ciepłym analogicznym okresem 2018 roku. Jednak w rekordowo upalnym czerwcu 2019 roku sprzedaż lodów impulsowych była aż o 50 proc. wyższa niż rok wcześniej. Cały sezon – od kwietnia do sierpnia – zakończył się utrzymaniem wartości sprzedaży lodów w sklepach małoformatowych, jednak liczba sprzedanych opakowań była o 8 proc. niższa, co oznacza większą popularność droższych wariantów lodów.

Pandemia koronawirusa podwójnie uderza we frankowiczów. Ryzyku utraty pracy i wynagrodzeń towarzyszy rekordowy wzrost rat kredytów

Dzięki obniżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej osoby spłacające kredyty w złotych płacą niższe raty. W gorszej sytuacji są frankowicze, gdyż szwajcarska waluta osiągnęła najwyższe notowania w historii, co przełożyło się na wzrost zobowiązań z tytułu spłacanych kredytów. W razie utraty pracy lub cięć w wynagrodzeniach mogą liczyć tylko na wakacje kredytowe, a to stanowi tylko tymczasowe rozwiązanie problemu i w dodatku kosztowne.

 W związku z załamaniem się rynku można przypuszczać, że dojdzie do pogorszenia spłat rat kredytów frankowych. Coraz więcej osób zawiesza swoje działalności gospodarcze, narzeka na obniżone wynagrodzenie czy traci pozycję zawodową. Część kredytobiorców, w tym frankowiczów, może przez to utracić płynność finansową, co będzie skutkować problemami z wypłacalnością – mówi agencji Newseria Biznes Wioletta Miros z Kancelarii Adwokackiej Czupajło & Ciskowski.

Frankowicze mają jednak dodatkowy problem w postaci wzrostu kursu franka. Szwajcarska waluta przekroczyła poziom ze stycznia 2015 roku, kiedy szwajcarski bank centralny uwolnił kurs waluty, wywołując paniczną reakcję rynków i skokową podwyżkę. W marcu w ciągu kilku dni frank podrożał o ok. 25 gr do poziomu 4,3 zł.

– Kredytobiorca, który ma ratę w wysokości 1 tys. franków szwajcarskich, musi dodatkowo dopłacić 250 zł miesięcznie. W tym momencie, kiedy każdy boryka się z problemem zatrudnienia czy obniżonego wynagrodzenia, jest to duża kwota – mówi Wioletta Miros.

Jak podkreśla, frankowicze nie mogą liczyć na pomoc ze strony państwa. Nie ma żadnego aktu prawnego, który odgórnie regulowałby kwestię spłaty rat w czasie pandemii. Takie rozwiązanie wprowadzono np. na Węgrzech, gdzie do końca bieżącego roku odgórnie zarządzono moratorium na spłatę kredytów. W Polsce banki oferują tzw. wakacje kredytowe, czyli możliwość zawieszania spłaty rat kapitałowych lub kapitałowo-odsetkowych od trzech do sześciu miesięcy, nie jest to jednak rozwiązanie odgórnie regulowane prawem.

 W związku z tym mamy sytuację, w której to banki decydują, na jakich warunkach te wakacje się odbywają, a pomiędzy poszczególnymi bankami istnieją pewne różnice. Część zawiesza jedynie raty kapitałowe, w innych zawieszane są jedynie odsetki. Różny jest też czas obowiązywania umowy, bo niektóre banki w związku z wakacjami kredytowymi wydłużają czas trwania umowy, a inne go utrzymują – mówi ekspertka. – Co prawda mamy kilka tzw. ustaw pomocowych, jednak ostatecznie oferują pomoc tylko niewielkiemu odsetkowi kredytobiorców, głównie osobom najuboższym, w najgorszej sytuacji finansowej. Można więc powiedzieć, że w tym czasie frankowiczom nie zaoferowano żadnej pomocy.

Z danych Związku Banków Polskich wynika, że od połowy marca do 21 kwietnia konsumenci złożyli w bankach ponad 633 tys. wniosków o odroczenie rat kredytów hipotecznych i konsumenckich. Tylko w ciągu minionych dwóch tygodni przybyło ich 90 tys. Pozytywnie rozpatrzono ponad 470 tys. z nich (czyli ok. 86 proc.), a banki odroczyły konsumentom raty kredytowe o wartości ok. 18 mld zł.

Wioletta Miros podkreśla jednak, że wakacje kredytowe stanowią tylko tymczasowe rozwiązanie problemu, które może okazać się kosztowne. W ostatecznym rozrachunku mogą one bowiem powiększać koszty kredytu. Jedynym rozwiązaniem długoterminowym jest w tym przypadku postępowanie sądowe zmierzające do unieważnienia umowy bądź tzw. odfrankowienia.

– Można szukać stałego rozwiązania, które ureguluje prawa i obowiązki zarówno kredytobiorcy, jak i kredytodawcy w tych trudnych czasach i ostatecznie zmierza do obniżenia wartości całego kredytu – podkreśla ekspertka z z Kancelarii Adwokackiej Czupajło & Ciskowski. – Banki często uzależniają wakacje kredytowe od aneksów do umowy, w których mogą być zawarte klauzule utrudniające później postępowania sądowe. Niektóre wprowadzają uregulowania, na które kredytobiorcy nie zgodziliby się w normalnych warunkach.

Jak pokazują statystyki BIK, w ciągu ostatnich trzech lat (2017–2019) liczba czynnych kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich zmniejszyła się o 13,3 proc. Na koniec grudnia ub.r. w trakcie spłaty pozostawało blisko 452 tys. takich zobowiązań, których wartość sięgała prawie 102 mld zł. Jakość zobowiązań zaciągniętych we frankach szwajcarskich utrzymywała się na poziomie zbliżonym do złotowych. Na koniec ubiegłego roku tylko 1,30 proc. czynnych mieszkaniowych kredytów frankowych figurowało w portfelach banków jako opóźnione powyżej 90 dni.

Kwiecień niekorzystny dla wynajmujących mieszkania. Sytuacja powoli wraca do normy

Pandemia koronawirusa zachwiała rynkiem długoterminowego najmu mieszkań. Jeszcze w marcu liczba wynajętych lokali nie odbiegała od normy, natomiast już w kwietniu obniżyła się o około połowę. Obecnie sytuacja powoli wraca jednak do normy. Co istotne, na rynku nie widać też dużych problemów z niewypłacalnością najemców ani presji na obniżki czynszów. Pojawiła się za to grupa nowych inwestorów, którzy w obecnej sytuacji wietrzą okazję do zakupów mieszkań w bardzo dobrych cenach.

– Rynek najmu długoterminowego w Polsce zmienia się właściwie na naszych oczach, na szczęście nie radykalnie. Niektóre z tych zmian są na lepsze, większość chyba niestety na gorsze. Widzimy m.in. przejściowy spadek zainteresowania najemców wynajmowaniem nowych mieszkań, jednak to zainteresowanie już wraca – miejmy nadzieję – do wcześniejszego poziomu – mówi agencji Newseria Biznes Artur Kaźmierczak, partner zarządzający Grupy Mzuri, która zajmuje się zarządzaniem najmem i grupowym inwestowaniem w mieszkania.

Ze statystyk grupy wynika, że jeszcze w marcu liczba wynajętych mieszkań nie odbiegała od normy, natomiast już w kwietniu obniżyła się o około połowę. Także liczba telefonów od potencjalnych najemców zmniejszyła się około dziesięciokrotnie. Z drugiej strony polepszyła się jakość kontraktów, a znacznie większa niż zwykle część telefonów kończy się podpisaniem umowy najmu.

– Ludzie nadal szukają mieszkań na wynajem i po pewnym załamaniu związanym z wprowadzeniem kwarantanny, a potem jeszcze ze Świętami Wielkanocnymi, teraz widzimy odbicie zainteresowania. Jednakże poziom pustostanów nieznacznie wzrósł. W ubiegłym roku na koniec kwietnia wskaźnik pustostanów wynosił 5,9 proc., natomiast teraz – 7 proc. Jeszcze 10 dni temu wynosił 7,1 proc, więc obserwujemy minimalne odbicie w poziomie pustostanów, jak i zainteresowaniu najemców – prognozuje Artur Kaźmierczak.

Na wzrost poziomu pustostanów złożyły się trzy czynniki: większe niż przed pandemią trudności z wynajęciem mieszkania, zwolnienie niektórych lokali przez studentów oraz przez część najemców z zagranicy. Z drugiej strony widoczny jest jednak zwiększony odsetek przedłużeń umowy najmu. W przypadku Mzuri w kwietniu br. ten odsetek wyniósł 73 proc. już w pierwszym tygodniu miesiąca (dla porównania, w kwietniu 2019 roku wyniósł 75 proc. w całym miesiącu).

Co ciekawe, na razie nie widać również znaczącej presji najemców na obniżki czynszów i poza pojedynczymi przypadkami nie nastąpiły ich znaczące spadki. Grupa Mzuri w marcu w kilku przypadkach rozłożyła na raty spłatę czynszu tym najemcom, którzy wpadli w kłopoty z powodu pandemii. Zjawisko to nie miało na razie masowego charakteru. O działania pomocowe (np. zawieszenie, obniżkę czynszu) wystąpiło raptem ok. 8 proc. najemców, przy czym łączna wartość wnioskowanej pomocy stanowiła zaledwie ok. 0,6 proc. całości należnego za kwiecień czynszu.

 Nie widzimy problemu zalegania najemców za czynsz. Zebraliśmy ponad 97 proc. czynszu należnego za kwiecień, więc ten problem praktycznie nie istnieje. Nasza ściągalność jest tylko minimalnie gorsza, niż miało to miejsce w analogicznych okresach poprzednich miesięcy – mówi partner zarządzający Grupy Mzuri. – Z kolei stawki czynszu nie zmieniają się poza trzema lokalizacjami, gdzie na rynek wpłynęła duża liczba mieszkań wcześniej przeznaczonych na najem dobowy. Tam rzeczywiście stawki spadły o około 10–15 proc.

Te trzy lokalizacje to Śródmieście w Warszawie, okolice Starego Miasta w Krakowie oraz gdańskie Główne Miasto.

Lokale z najmu dobowego są z reguły wykończone w wysokim standardzie, a jednocześnie często są oferowane po stawkach obniżonych o ok. 10–15 proc. względem przeciętnych stawek rynkowych. Grupa prognozuje jednak, że w dłuższej perspektywie wpływ konkurencji ze strony mieszkań na wynajem krótkoterminowy na cały rynek będzie ograniczony. Wynika to m.in. z faktu, że stanowią one małą część całego rynku (ok. 2–2,5 proc.). Na około 30–50 tys. mieszkań na doby przypada ok. 1–1,1 mln lokali oferowanych na długi okres.

Artur Kaźmierczak zauważa też, że pandemia koronawirusa nie spowodowała załamania popytu na mieszkania na wynajem. Co prawda w marcu widoczne było chwilowe wstrzymywanie się inwestorów z takimi zakupami, a nieliczni w ostatniej chwili wycofywali się z transakcji. Z drugiej strony pojawiła się jednak grupa inwestorów, którzy w obecnej sytuacji widzą dobrą okazję do zakupów mieszkań w atrakcyjnych cenach. Sprzyjają temu m.in.: dwukrotna obniżka stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu 0,5 proc. (stopa referencyjna) i 0,0 proc. (stopa depozytowa), niepewność i duża zmienność na rynku akcji, silny odpływ kapitału z funduszy TFI (według wstępnych danych Analizy.pl w marcu br. wycofano co najmniej 12 mld zł, co stanowi najgorszy wynik w historii) oraz przekonanie inwestorów o spodziewanych przecenach mieszkań.

– Rynek inwestycyjny wziął bardzo głęboki oddech po wprowadzeniu kwarantanny w połowie marca. Wiele transakcji zostało zawieszonych, odroczonych albo w ogóle anulowanych. Jednak po około dwóch tygodniach widzimy już, że pojawiają się nowe transakcje. Nasi starzy inwestorzy nadal kupują i pojawiła się też grupa nowych. Poziom zakupów może nie jest jeszcze taki jak przed pandemią, ale nie jest też tak, że rynek inwestycyjny zamarł – mówi partner zarządzający Grupy Mzuri.

Nowe technologie zmieniają oblicze pracy paleontologów. W odnajdywaniu szczątek dinozaurów pomaga sztuczna inteligencja

Skanery 3D i synchrotron umożliwiły paleontologom odtworzenie wyglądu dinozaura na podstawie znalezionych skamieniałych kości. Dzięki tym urządzeniom możliwe było również przełomowe odkrycie związane ze znalezionym na Opolszczyźnie pradinozaurem, a także zebranie szczegółowej wiedzy o najmniejszym dotychczas poznanym dinozaurze. Nowe technologie zmieniają przede wszystkim laboratoryjną część pracy paleontologów. Podstawą ich działań wciąż są prowadzone w terenie prace wykopaliskowe.

– Współczesnym paleontologom pomagają w pracy różne nowinki techniczne czy instrumenty służące do wizualizacji obrazu. Korzystamy ze skanerów 3D, coraz częściej wykorzystujemy tomograf komputerowy, wykorzystujemy urządzenia rysunkowe, takie jak np. tablety rysunkowe. W paleontologii tworzenie ilustracji z rozsypanych kości ma pewną wartość. Towarzyszy nam przy tym cała masa zaawansowanej technologii – mówi w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Rafał Piechowski, doktorant w Zakładzie Paleobiologii i Ewolucji Uniwersytetu Warszawskiego.

Skanery 3D wykorzystywane są do analizowania potencjalnych miejsc wykopalisk. Dzięki modelowi badanej przestrzeni można zoptymalizować prace wykopaliskowe. Skanowane są także znalezione artefakty. Technologia trójwymiarowego skanowania pozwala na mapowanie obszarów i struktur kości zwierząt, które normalnie nie są widoczne dla ludzkiego oka. Skanowanie kości i symulacja 3D z użyciem synchrotronu pozwoliły m.in. odtworzyć wygląd halszkaraptora, drapieżnego dinozaura żyjącego około 75 mln lat temu.

– Nawiązujemy różnego rodzaju współprace, także międzynarodowe. Badając szczątki pokarmowe z Krasiejowa, które przypisujemy silezaurowi, korzystaliśmy z aparatury badawczej w Grenoble. Tamtejszy synchrotron wykonał skany tych pozostałości, tzw. koprolitów, czyli skamieniałych odchodów zwierząt – wskazuje Rafał Piechowski.

Badania nad znalezionym na Opolszczyźnie pradinozaurem pozwoliły naukowcom odkryć m.in. to, że dinozaury nie wywodzą się od zwierząt dwunożnych, tylko czworonożnych. Synchrotron o wysokiej rozdzielczości umożliwił również zbadanie inkluzji w bursztynie znalezionym w Birmie. Dzięki temu odkryty został najmniejszy znany gatunek dinozaura – oculudentavis khaungraae. Długość jego czaszki wraz z dziobem mierzy 7,1 mm. Był to więc gatunek mniejszy od najmniejszego współczesnego ptaka. Dzięki synchrotronowi udało się ustalić, jaki tryb życia prowadziło zwierzę i czym się żywiło.

Naukowcy posiłkują się w swojej pracy również zaawansowanym oprogramowaniem komputerowym.

– Programy, które wykorzystywane są w paleontologii, mają możliwość automatycznego kompilowania danych przez sztuczną inteligencję. Badając skamieniałości kręgowców, bazujemy na programach, które pomagają nam śledzić ewolucję pewnych cech w obrębie różnych grup zwierząt. Wówczas bardzo przydatne są programy, które mogą analizować wiele zmiennych – tłumaczy doktorant UW.

Niepewna równowaga na rynku pracy w czasie kwarantanny – ankieta SAZ

Większość agencji pracy zrzeszonych w Stowarzyszeniu Agencji Zatrudnienia w marcu i kwietniu odczuła znaczne spadki zamówień wynikające ze spadku liczby pracowników firm-klientów i z nadzieją wyczekuje na odmrożenie rynku po majówce. Największe przeszkody w funkcjonowaniu to na dziś zaciskanie pasa przez klientów, obowiązkowa kwarantanna na granicach i ogromna niepewność związana z funkcjonowaniem „tarczy” oraz zmianami prawa pojawiającymi się z dnia na dzień.

Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia (SAZ), największa w Polsce branżowa organizacja pracodawców, zrzeszająca agencje pracy przeprowadziła ankietę wśród swoich firm członkowskich, żeby dowiedzieć się jak radzą sobie w czasie kwarantanny i jak widzą najbliższą przyszłość na polskim rynku pracy.

Większość – 59% respondentów (co nie jest zaskoczeniem), zadeklarowało, że epidemia wpłynęła na ich funkcjonowanie „w znacznym stopniu” i że kryzys w takiej skali jest dla nich biznesowym szokiem. Co bardziej zaskakujące – ponad 80% uważa, że branża zatrudnienia bardzo zmieni się po kryzysie, z czego 59% – że zmieni się na plus.

Rekrutacyjne roszady

Właściciele i szefowie agencji rekrutacyjnych zrzeszonych w SAZ wskazują na marzec – pierwszy miesiąc kwarantanny, jako zdecydowanie najtrudniejszy. Wszystkie agencje odczuły spadki zatrudnienia, z czego w ponad połowie przekroczyły one 20%. W kwietniu połowa agencji odnotowała zmniejszenie liczby pracowników powyżej 20% a druga połowa – od 10 do 20%. Tylko 19% agencji ma nadzieję, że w maju liczba zatrudnionych wzrośnie o ok 10%, aż połowa ocenia, że rynek pracy zanotuje w tym okresie kolejny około 10-procentowy spadek. Pozostałe 31% uważa, że sytuacja ustabilizuje się i nie będzie zmian ani w jedną ani w drugą stronę.

– Sytuacja szczególnie dynamicznie zmieniała się w pierwszych dwóch tygodniach lock down-u. Jednego dnia otrzymywaliśmy informację, że u jakiegoś klienta stanęła linia produkcyjna i pracę traci 200 osób, a następnego dnia ktoś inny informował, że potrzebuje tych ludzi – mówi Iwona Szmitkowska, prezes SAZ i prezes agencji Work Service SA. – Nowe miejsca pracy nie zawsze pojawiają się w tym samym miejscu, w którym inne są zamykane. A więc, chociaż uwalniają się duże zasoby polskich pracowników, problem jest często ich mobilność, dużo mniejsza niż np. pracowników z Ukrainy.

Agencje muszą reagować na te zmiany z dnia na dzień i – gdzie tylko to możliwe – „dopasować” uwolnione miejsca pracy do pracowników, którzy właśnie stracili zatrudnienie. Sprawy nie ułatwiał chaos przepisów, które dramatycznie, najczęściej także z dnia na dzień, zmieniały „zasady gry”.

– W pierwszym etapie kwarantanny nowe przepisy często wchodziły w życie w nocy, co rodziło ogromną niepewność i dezinformację, która trwa w zasadzie do dziś. Kiedy nie wiadomo, jak zachowa się państwo ciężko cokolwiek zaplanować. Przykładem może być tarcza antykryzysowa. Wiemy, że środki z jej puli są ograniczone, więc obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” – mówi Maciej Kopaczyński, wiceprezes SAZ i prezes Laxo Group. – Wciąż dużą zagadką jest to, jak ostatecznie wyglądać będzie odciążenie w daninach, które mamy składać państwu, nie wiemy, jakie będą i czy będą kolejne etapy pomocy, a więc czy musimy zwalniać ludzi, czy jednak uda nam się utrzymać zatrudnienie.

Elastyczność znów w cenie

Sytuacja w poszczególnych agencjach jest bezpośrednim odzwierciedleniem sytuacji w branżach, dla których wykonują one zlecenia. Przed najtrudniejszymi wyzwaniami stanęły więc agencje dostarczające pracowników do automotive (gdzie redukcje zamówień pracowników sięgnęły nawet 80%), handlu, restauracji, firm eventowych, czy meblarskich. Na brak zamówień nie narzekają te, które działają dla sieci spożywczych, firm kurierskich czy producentów i dystrybutorów wyrobów farmaceutycznych i medycznych.

– Od swoich początków skupiamy się przede wszystkim na branży spożywczej i logistycznej, więc śmiem uważać, że ucierpieliśmy najmniej, jak tylko mogliśmy. Obecnie skupiamy się na problemach branży rolniczej, która będzie borykała się z dużym niedoborem pracowników. Jesteśmy w kontakcie z kilkunastoma urzędami miast i gmin, w których pojawiają się zapytania od gospodarstw rolnych. Identyczna sytuacja jest na Zachodzie, gdzie Niemcy lub Duńczycy usilnie szukają pomocy, a w połowie maja rusza przecież sezon zbioru owoców – mówi Jakub Goliszewski, prezes zarządu FOLGA SA.

Dodaje, że choć marzec i kwiecień były miesiącami redukcji, to wśród klientów już zauważalna jest nadzieja, na poprawę i wejście w „nową normalność” po kwarantannie już w maju.

– Mamy pierwsze pozytywne sygnały, np. że branża automotive na Węgrzech powoli rusza, co jest wskaźnikiem wychodzenia z recesji – mówi Goliszewski.

Z ankiety SAZ wynika, że około 20% agencji w trakcie kryzysu udało się wejść we współpracę z branżami, z którymi dotychczas nie współpracowały, a które w czasie kwarantanny zwiększyły zapotrzebowanie na pracowników.

W czasie niepewności i ciągłej zmiany na usta pracodawców wróciło słowo „elastyczność”. Ponad połowa agencji SAZ uważa, że spowoduje to na rynku zatrudnienia „zmianę na lepsze”.

– Praca tymczasowa już jest postrzegana jako dobra alternatywa, a czasem panaceum dla poranionych kryzysem firmy, które szykują się na trudny restart. Wiele z nich obawiając się kosztów i stałych zobowiązań będzie teraz planowało działania w krótkim horyzoncie: tygodnia, miesiąca, maksymalnie kwartału. Będą więc częściej wybierać elastyczne formy zatrudnienia, gdzie mimo nieco droższej usłudze rekrutacyjnej można m.in. szybciej i łatwiej zawieszać lub wychodzić ze współpracy z pracownikami, niż ma to miejsce przy stałych umowach o pracę – mówi Cezary Maciołek, wiceprezes Grupy Progress.

Jego zdaniem odmrażanie gospodarki będzie w pierwszej kolejności dotyczyło rynku wewnętrznego. – Trzeba zadbać o zagospodarowanie pracowników w kraju i zabezpieczenie tych, którzy stracili pracę – mówi Maciołek. Jego zdaniem po kryzysie spowodowanym pandemią Polacy chcąc nie chcąc wrócą do zawodów, których w ostatnich pięciu latach nie chcieli już wykonywać, jak przetwórstwo mięsne, rybne czy też rolno-spożywcze.

– Zdecydowanie pozytywnym skutkiem, który mam nadzieję pojawi się po kwarantannie, będzie to, że wrócimy do tradycyjnego szacunku dla pracy i będziemy pracę po prostu traktować poważniej – mówi Michał Podulski, wiceprezes SAZ. – Nie mam oczywiście na myśli powrotu do brutalnego „rynku pracodawcy”, bo polscy pracodawcy też w ostatnich latach bardzo się „ucywilizowali”.

Nowe granice nowej normalności

Kryzys koronawirusowy już bardzo mocno wpłynął na międzynarodową wymianę pracowników. Ogromne kłopoty mają małe regionalne firmy, które bazowały wyłącznie na pracownikach z Ukrainy. Fakt, że Ukraińcy, którzy już przebywają w Polsce otrzymali prezent w postaci automatycznego przedłużenia wiz pracowniczych jest dla niech niewielkim pocieszeniem. Dwutygodniowa kwarantanna na granicach ma też dramatyczne konsekwencje dla około 64 tys. Polaków pracujących w Niemczech czy Czechach. Wielu z nich staje przed trudnym wyborem między rezygnacją z zarobków, a pozostaniem z rodziną. Z wyliczeń SAZ wynika, że z tytułu przychodów, już stracili oni w sumie ponad 200 mln zł.

Osobny temat, to sytuacja polskich opiekunek osób starszych, które pracują na Zachodzie i jako personel około medyczny mogą po spełnieniu określonych warunków przekraczać granice bez obowiązku odbycia kwarantanny. Ale i tutaj sytuacja się skomplikowała.

– Wielu Niemców na czas kwarantanny zrezygnowała z usług opiekunek i samodzielnie zaopiekowała się swoimi rodzicami. Ale też wiele opiekunek, które traktowały tę pracę jako dodatkowe źródło dochodu, zrezygnowało teraz z wyjazdów – mówi Maciej Kopaczyński. – Z drugiej Niemcy zostali niemal całkowicie odcięci od nielegalnie pracujących tam opiekunek z Ukrainy, więc na dziś te dwa trendy się równoważą – dodaje.

Członkowie SAZ mają podzielone zdanie odnośnie wpływu kryzysu na szarą strefę, zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. Brak możliwości skorzystania z rządowego wsparcia i brak zagwarantowanej opieki zdrowotnej powoduje, że nielegalne agencje tracą zarówno płynność finansową, jak i chętnych do pracy. Jednak zaciskanie pasa po kryzysie może spowodować, że działające „na czarno” firmy szybko wrócą do gry, bo będą tańsze. Chyba, że państwo, również szukające pieniędzy zdecyduje się na zagęszczenie sita kontroli tego typu działalności.

Szansą rozwoju dla firm ubezpieczeniowych są ubezpieczenia zdrowotne

Branża ubezpieczeniowa, jak większość sektorów gospodarki, ucierpiała w związku z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2, choć nie w takim samym stopniu jak np. branża bankowa. Należy się jednak spodziewać, że w ciągu najbliższych miesięcy zainteresowanie jej ofertą może wrócić ze zdwojoną siłą. Po doświadczeniach epidemiologicznych szczególnie produkty gwarantujące szeroko pojętą ochronę zdrowia oraz działania prewencyjne mogą się cieszyć dużym powodzeniem wśród klientów. Warunek jest jednak jeden. Branża ubezpieczeniowa musi znacznie przyspieszyć proces cyfryzacji i odświeżyć portfolio produktowe.

Sektor firm ubezpieczeniowych oferuje dziś szeroki zakres produktów: od ochronnych po inwestycyjne. Każdy z tych segmentów odczuje skutki epidemii w różnorodny sposób. Na początku kryzysu związanego z ogłoszonym stanem zagrożenia epidemiologicznego, działania sprzedażowe ubezpieczycieli mocno ucierpiały, co było zrozumiałe, biorąc pod uwagę koncentrację klientów na zupełnie innych aspektach. W mojej opinii jednak ten okres stagnacji w aktywności sprzedażowej dobiega końca. Ludzie we wszystkich krajach dotkniętych pandemią zaczną niebawem szukać produktów i ofert, które zapewnią im bezpieczeństwo i ochronę zdrowia. Świadczą już o tym dane konsumenckie z Chin, które okres pandemii mają za sobą. Oferta ubezpieczycieli w tym zakresie jest doskonałą odpowiedzią na to zapotrzebowanie. Ubezpieczenia medyczne, szpitalne, assistance medyczne, druga opinia lekarska czy ubezpieczenia od cyber ryzyka to zakres usług odpowiadający na te potrzeby i dający poczucie ochrony w sytuacjach kryzysowych. Widać zresztą bardzo wyraźnie, że rynek nie znosi próżni. Ubezpieczyciele dość szybko zareagowali na potrzeby Polaków i informowali klientów, że ochrona ubezpieczeń życie i zdrowotnych obejmuje także leczenie choroby COVID-19.

Podobnie będzie z produktami oszczędnościowo-emerytalnymi. Wiele osób weszło w ten kryzys całkowicie bez oszczędności lub z bardzo niewielkimi środkami, które pozwoliłyby im przetrwać najbliższe miesiące na wypadek utraty pracy lub obniżki wynagrodzeń. To doświadczenie może skłonić niektórych do próby zbudowania osobistej poduszki finansowej, na którą składałyby się także oszczędnościowe i emerytalne produkty ubezpieczeniowe.

Nieco inaczej będzie z produktami inwestycyjnymi, także oferowanymi przez polskich ubezpieczycieli. Dynamika sprzedaży na tym rynku może ulec spowolnieniu i to w dłuższej perspektywie czasowej, ze względu na dużą przecenę na rynkach finansowych.

Pod znakiem zapytania stoją również ubezpieczenia majątkowe. Co prawda, płacenie składek w przypadku niektórych z nich jest prawnie obowiązkowe i w tym zakresie nic się nie zmieni, ale już zupełnie inaczej wygląda kwestia na przykład dobrowolnego ubezpieczenia samochodowego AC. W przypadku tego produktu wiele osób może dojść do wniosku, że skoro rzadziej obecnie używa samochodu, to albo ograniczy się jedynie do OC, albo będzie szukać tańszych ofert o mniejszym zakresie.

Obecna sytuacja znacznie przyspieszyła proces digitalizacji sektora ubezpieczeniowego, który do tej pory w tym obszarze pozostawał nieco w tyle za instytucjami bankowymi. Teraz te zaległości są w przyspieszonym tempie nadrabiane. – Grzegorz Cimochowski, Partner w Deloitte, lider Sektora Usług Finansowych

O ile polisę ubezpieczenia majątkowego można nabyć online już od jakiegoś czasu, to wydawało się, że w przypadku ubezpieczeń na życie będzie to jeszcze długo niemożliwe. Złożoność tego produktu oraz proces sprzedaży wymagający osobistego kontaktu w opinii wielu firm był dużą przeszkodą w jego digitalizacji. Obecna sytuacja zmusiła ubezpieczycieli do zmiany percepcji, co spowodowało, że w znacznym stopniu przyspieszyli oni pracę nad sprzedażą ubezpieczeń na życie w kanałach cyfrowych, które raczej wspierają agentów niż stanowią dla nich konkurencję. W mojej opinii będzie to już proces trwały i nieodwracalny. Wpłynie to także na zmianę funkcjonowania sieci agencyjnej. Agenci i przedstawiciele ubezpieczeniowi będą musieli w większym zakresie, niż to jest obecnie, przenieść swoją działalność do przestrzeni cyfrowej. Ich naturalną bazą kontaktu przestanie być notes z numerami telefonu, a staną się media społecznościowe. Pozwoli to ubezpieczycielom pozyskać młodszych klientów i agentów, których deficyt był do tej pory dość mocno odczuwalny.

Zestawienie najważniejszych dla przedsiębiorców zmian w prawie związanych z pandemią koronawirusa

USTAWA z dnia 2 marca 2020r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. 2020 poz. 374) (dalej „Ustawa”).

Przyjęta w trybie pilnym i opublikowana niezwłocznie po jej uchwaleniu, w dniu 7 marca 2020 r. Ustawa określa zasady zapobiegania oraz zwalczania zakażenia wirusem SARS –CoV-2 określonego w Ustawie znanym na całym świecie skrótem COVID-19.

Poniżej omawiamy najważniejsze z punktu widzenia przedsiębiorcy, regulacje wprowadzone Ustawą, które mogą wpłynąć bezpośrednio na działalność każdego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą w Polsce.

  1. Polecenia zastępujące decyzje administracyjne podlegające natychmiastowemu wykonaniu, bez możliwości odwoławczych.

Zgodnie z art. 11 Ustaw, w przypadku pojawienia się konieczności podjęcia działań zwalczających COVID-19, Prezes Rady Ministrów może, na wiosek wojewody, wydać przedsiębiorcom – osobom prawnym i jednostkom nie posiadającym osobowości prawnej – polecenia w drodze decyzji administracyjnej, które będą podlegać natychmiastowemu wykonaniu z chwilą ich doręczenia lub ogłoszenia.

Należy podkreślić, że każdorazowe polecenie/decyzja nie będzie wymagać uzasadnienia.

Zadania określone taką decyzją (poleceniem) będą finansowane ze środków budżetu państwa i realizowane na podstawie umowy zawartej z przedsiębiorcą. Należy założyć szybki tryb negocjacji umowy z przedsiębiorcą w której to umowie zostaną określone wszystkie lub zasadnicze elementy pozwalające na realizację polecenia. W przypadku odmowy podpisania umowy, zadanie będzie wykonywane na podstawie decyzji w trybie natychmiastowym. Wszelkie prace o charakterze planistycznym związane z realizacją powierzonych zadań będą finansowane ze środków własnych przedsiębiorcy i jak się wydaje powinny być uwzględnione w warunkach umowy.

W sytuacjach nagłych i uzasadnionych gdy nie będzie czasu ani warunków na ogłoszenie lub przesłanie polecenia, polecenie będzie mogło być wydawane w formach szczególnych czyli: ustnie, telefonicznie za pomocą środków komunikacji elektronicznej a także za pomocą innych środków łączności. W takim nagłym przypadku polecenia (decyzje) powinny jak tylko będzie to możliwe zostać utrwalone na piśmie w postaci protokołu lub podpisanej przez stronę adnotacji/ notatki dotyczącej treści i warunków polecenia

  1. Wyłączenie działania regulacji ustawowych w zakresie: prawa budowlanego, zagospodarowania przestrzennego, ochrony i opieki nad zabytkami.

W celu przeciwdziałania COVID-19 Ustawa w art. 12 Ustawy przewiduje wyłączenie stosowania przepisów ustawy z dnia 7 lipca 1994r. Prawo Budowlane (Dz.U. z 2019 poz. 1186 ze zm.) oraz ustawy z dnia 27 marca 2003 o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2020 poz. 293 ze zm.) a także ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz.U. z 2020 r. poz. 282 ze zm.) w sytuacji konieczności projektowania i budowy a także remontu oraz rozbiórki obiektów budowlanych w tym także w przypadku konieczności zmiany sposobu użytkowania obiektów budowlanych.

Należy także odnotować, iż w przypadku konieczności poszerzenia bazy do udzielania świadczeń zdrowotnych czyli w przypadku konieczności budowy bądź adaptacji istniejących budynków na potrzeby służby zdrowia, Ustawa przewiduje możliwość pominięcia, oprócz procedur wynikających z przytoczonych powyżej regulacji prawnych, także wszelkich przepisów wydanych na podstawie art 22 ust 3 , 4 i 4a ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej. A zatem wymogów dotyczących w szczególności warunków: ogólno-przestrzennych, sanitarnych, instalacyjnych, wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą, w tym systemów teleinformatycznych lub systemów łączności podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Rezygnacja w sytuacjach nadzwyczajnych z ustawowych wymogów dotyczących pomieszczeń w których wykonywana jest działalność lecznicza dotyczy także usług leczniczych świadczonych dla osób pozbawionych wolności jak i jednostek budżetowych oraz jednostek wojskowych.

  1. Wyłączenie odpowiedzialności przewoźników lotniczych kolejowych i drogowych a także zarządzających lotniskami i dworcami za szkody wyrządzone w związku z działaniami władz publicznych mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19

Warto także podkreślić szczególną sytuację przewoźników wynikającą z regulacji Ustawy. Otóż zgodnie z artykułem 14 Ustawy, zniesiona zostaje odpowiedzialność przewoźników lotniczych kolejowych i drogowych a także zarządzających lotniskami i dworcami za wszelkie szkody wyrządzone w związku z działaniami władz publicznych mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19 w wyniku którego przewóz stanie się niemożliwy. Ustawodawca sięga w ustępie 2 art. 14 Ustawy do definicji „okoliczności nadzwyczajnych” określonej w przepisach Rozporządzenia (WE) 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004r. a także uznaje za taką okoliczność wszelkie uzasadnione działania mające na celu przeciwdziałanie COVID-19.

  1. Zawieszenie stosowania przepisów o zamówieniach publicznych

Ustawa w Art. 6 wyłącza stosowanie przepisów o zamówień publicznych do zamówień których przedmiotem są towary lub usługi niezbędne do przeciwdziałania COVID -19 a zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby lub gdy wymaga tego ochrona zdrowia publicznego. Także w przypadku usług, dostaw lub robót budowlanych udzielanych w związku z zapobieganiem lub zwalczaniem epidemii na obszarze na którym ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego lub stan epidemii wyłącza się stosowanie przepisów o zamówieniach publicznych.

Zmiany w prawie spółek pod wpływem pandemii COVID-19

Przepisy tzw. tarczy antykryzysowej wprowadzają istotne zmiany dla spółek w związku z pandemią koronawirusa (SARS-Cov-2)

  1. Termin do zgłoszenia beneficjenta rzeczywistego zostanie wydłużony do 13 lipca 2020 r.

Zgodnie z przepisem art. 195 ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (Dz.U. z 2018 r., poz. 723 z późn. zm.), spółki handlowe, z wyjątkiem spółek publicznych i spółek partnerskich, wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego przed dniem 13 października 2019 r. zobowiązane były zgłosić informację o beneficjentach rzeczywistych do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych („CBRB”), w terminie do dnia 13 kwietnia 2020 r. Należy zwrócić uwagę, że przepis art. 52 ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r., poz. 568) („Specustawa”), wydłużył ten termin o trzy miesiące, do dnia 13 lipca 2020 r.

Dokonanie zgłoszenia do CBRB wymaga przede wszystkim wewnętrznego ustalenia beneficjenta rzeczywistego spółki. Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo w naszym artykule „Czas poznać beneficjenta rzeczywistego twojej spółki” (https://poland.taylorwessing.com/en/press-releases/do-you-know-your-beneficial-owner-you-better-do).

  1. Termin na sporządzenie i zatwierdzenie sprawozdania finansowego i sprawozdania z działalności za rok obrotowy 2019 wydłużony o 3 miesiące

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości (Dz.U. z 1994 Nr 121, poz. 591 z późn. zm.) („Ustawa o Rachunkowości”) w przypadku spółek handlowych których rok obrotowy pokrywa się z rokiem kalendarzowym termin sporządzenia sprawozdania finansowego i sprawozdania zarządu z działalności spółki za rok obrotowy 2019 miał upłynąć w dniu 31 marca 2020 r., a termin ich zatwierdzenia w dniu 30 czerwca 2020 r. Specustawa przyznała ministrowi finansów uprawnienie do wydłużania między innymi tych terminów. Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie określenia innych terminów wypełniania obowiązków w zakresie ewidencji oraz w zakresie sporządzenia, zatwierdzenia, udostępnienia i przekazania do właściwego rejestru, jednostki lub organu sprawozdań lub informacji (Dz.U. z 2020 r., poz. 570), oba wspomniane powyżej terminy zostały wydłużone o trzy miesiące. Przy czym zmienione terminy nie maja zastosowania w przypadku tych spółek, którym terminy na przygotowanie sprawozdań upłynęły przed dniem 31 marca 2020 r. Na marginesie należy zauważyć, że wydłużenie terminów zatwierdzenia sprawozdań oznacza automatyczne wydłużenie terminu ich złożenia, który zgodnie z art. 61 ust. 1 Ustawy o Rachunkowości biegnie od daty zatwierdzenia tych dokumentów.

  1. Posiedzenia organów spółek kapitałowych mogą odbywać się on-line

W celu umożliwienia spółkom bieżącego funkcjonowania oraz wypełniania ciążących na nich obowiązków, w tym między innymi związanych z zatwierdzeniem sprawozdania finansowego i sprawozdania zarządu z działalności spółki, przepis art. 27 Specustawy, wprowadził dla spółek kapitałowych całkowicie nowe, szerokie możliwości odbywania posiedzeń zgromadzeń spółek, ale także ich zarządów i rad nadzorczych, na odległość, w tym w formie on-line.

  1. Zgromadzenie wspólników i walne zgromadzenia

Zgodnie z art. 27 Specustawy, udział w zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu można wziąć również przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, chyba że umowa spółki lub statut stanowią inaczej. Takie sformułowanie przepisu oznacza, że większość spółek będzie mogła skorzystać z tego trybu, bez konieczności zmiany umowy spółki lub statutu. Jest to istotna zmiana w stosunku do dotychczasowego stanu prawnego, który wymagał aby ta forma odbywania zgromadzenia została wpierw wyraźnie dopuszczona w konstytucji spółki.

Udział w zgromadzeniu odbywanym przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej obejmuje w szczególności dwustronną komunikację w czasie rzeczywistym wszystkich uczestniczących w zgromadzeniu wspólników lub akcjonariuszy oraz wykonywanie prawa głosu, osobiście lub przez pełnomocnika.

Należy zauważyć, że szczegółowe zasady udziału w zgromadzeniach organizowanych przy wykorzystywaniu środków komunikacji elektronicznej określać ma regulamin uchwalany przez radę nadzorczą, a w przypadku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, również przez wspólników. Uchwała w tym przedmiocie może zostać przyjęta przez wspólników w spółce z o.o. w drodze głosowania pisemnego. Przyjęcie tego regulaminu warunkuje możliwość odbycia zgromadzenia przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Ten ostatni wymóg należy uznać za przejaw całkowicie zbędnego formalizmu; w szczególności jest on prawnie i prakseologicznie niespójny zarówno z tym, że brak jest normy, która wskazywałaby, iż naruszenie postanowień tego regulaminu, nawet kwalifikowane, stanowi przesłankę stwierdzenia nieważności lub uchylenia uchwały a nadto systemowo zarząd jako organ Spółki odpowiadał i odpowiada za organizację walnego zgromadzenia.

Na marginesie powyższego warto zauważyć, że samo odbywanie zgromadzeń podlega ograniczeniom wynikającym z Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz.U. z 2020 r., poz. 491 z późn.zm) („Rozporządzenie”), a które dotyczą wolności przemieszczania się oraz gromadzenia, wprowadzone w związku z zagrożeniem pandemią choroby COVID-19. W naszej ocenie zwołując zgromadzenie zarówno zarząd spółki, jak i dokonujący tego podmiot muszą być w pełni świadomi ograniczeń, co oznacza, że treść ogłoszenia o zwołaniu musi uwzględniać zarówno obecne, jak i możliwe w przyszłości okoliczności.

W związku z powyższym rekomendujemy raczej przeprowadzenie obrad zgromadzenia wspólników czy walnego zgromadzenia albo przez umożliwienie wszystkim wspólnikom czy akcjonariuszom „zdalnego” udziału w posiedzeniu odpowiedniego zgromadzenia albo przez wykorzystanie „proxy-voting” i ustanowienie jednego pełnomocnika, wykonującego instrukcje wszystkich uprawnionych do udziału w odpowiednim zgromadzeniu. Pozwala to na ograniczenie liczby uczestników do dwóch lub trzech osób, włączając w to notariusza, jeżeli jego obecność jest konieczna. Możliwe jest umożliwienie udziału w zgromadzeniu wszystkim uprawnionym przez środki komunikacji elektronicznej, typu Cisco Webex, Zoom, Google Hangouts i temu podobne.

  1. Zarząd i rada nadzorcza

Również zarządy i rady nadzorcze spółek kapitałowych otrzymały szersze możliwości podejmowania decyzji na odległość. Możliwość odbywania „zdalnie” ich posiedzeń stała się domyślna. Umowa lub statut muszą zawierać normę wprost zakazującą takiego odbywania posiedzeń i głosowania, aby procedowanie z użyciem środków komunikacji na odległość stało się niemożliwe.

Zgodnie z art. 27 Specustawy w posiedzeniu zarządu i rady nadzorczej można wziąć udział i głosować przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, chyba że umowa spółki lub statut stanowi inaczej. Możliwe jest także podejmowanie uchwał przez radę nadzorczą i zarząd uchwał w trybie pisemnym, tj. obiegowym, bez odbycia posiedzenia, chyba że umowa spółki lub statut stanowi inaczej. W przypadku rad nadzorczych ważność podjętej w ten sposób uchwały zależy od tego, czy wszyscy członkowie rady zostali powiadomieni o treści projektu uchwały oraz od zachowania kworum wynoszącego ½ członków rady. Umowa spółki lub statut mogą przewidywać surowsze wymagania dotyczące podejmowania uchwał na odległość; czyli np. podnosić quorum czy wprowadzać odpowiedni termin dla dostarczenia projektów uchwał. Można też wprowadzić konieczność wyrażenia zgody przez członków rady na podjęcie uchwały w określonym przedmiocie z wykorzystaniem środków komunikacji na odległość. Takie szczególne ograniczenia muszą znaleźć się w umowie lub statucie. Zawarcie ich w „regulaminie rady” (choć w tym przypadku ustawa – w odróżnieniu od regulaminów walnego zgromadzenia czy zgromadzenia wspólników – wyraźnie już od dawna przewiduje istnienie takiego dokumentu) nie jest wystarczające dla uznania danej uchwały, z naruszeniem postanowienia zawartego nie w statucie ale w innym dokumencie. za nieważnie podjętą. Stanowi to różnicę w stosunku do poprzedniego stanu prawnego, w którym naruszenie regulaminu w zakresie ograniczenia zdalnego głosowania w radzie nadzorczej stanowiło przesłankę wystarczającą dla ustalenia przez sąd nieważności czy nieistnienia takiej uchwały. Ewentualnie istniejące ograniczenia w regulaminach rad nadzorczych, dla zachowania swojej skuteczności muszą zostać przeniesione na poziom statutu spółki. Ten formalizm nowej regulacji należy również ocenić negatywnie.

Wprowadzono również ułatwienia dotyczące podejmowania uchwał w formie tradycyjnej, tj. pisemnej, na posiedzeniu. Członkowie zarządów i rad nadzorczych mogą obecnie brać udział w podejmowaniu uchwał, oddając swój głos na piśmie za pośrednictwem innego członka zarządu lub rady nadzorczej, chyba że umowa spółki lub statut stanowi inaczej. Dla rad nadzorczych art. 27 Specustawy wprowadza dodatkowy warunek dla podjęcia uchwały w ten sposób. Oddanie głosu na piśmie za pośrednictwem innego członka rady nadzorczej może mianowicie dotyczyć wyłącznie spraw wprowadzonych do porządku obrad wcześniej niż w dniu posiedzenia. Wykluczone jest głosowanie w ten sposób nad sprawami wprowadzonymi do porządku obrad w dniu posiedzenia. Jest to przeniesienie dotychczasowej regulacji przepisu art. 388 § ksh dotyczącego spółki akcyjnej do rady nadzorczej.

Jak przeprowadzić posiedzenie organu spółki kapitałowej w czasach koronawirusa (COVID-19) i kwarantanny?

W związku z pojawieniem się nietypowej dla codziennej działalności sytuacji związanej z ogłoszeniem stanu epidemii zarówno w Polsce, jak i większości krajów UE, spółki oraz ich organy muszą w codziennej pracy zderzyć się z nową rzeczywistością i podjąć wyzwanie działania jak najbardziej zbliżonego do normalności. Tym bardziej, że nawet nadzwyczajna sytuacja nie zwalnia ze wszystkich obowiązków przewidzianych w przepisach ustaw.

Jednym z obowiązków, wykonywanych zazwyczaj w drugim kwartale roku kalendarzowego, jest zatwierdzenie zamknięcia roku obrotowego. Znakomita większość polskich podmiotów gospodarczych za rok obrotowy uznaje rok kalendarzowy. Początek ”sezonu” zwyczajnych zgromadzeń wspólników czy zwyczajnych walnych zgromadzeń nałożył się w tym roku na ogłoszenie stanu epidemii. Należy przy tym zauważyć, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r., poz. 568) („Specustawa”), terminy na sporządzenie i zatwierdzenie sprawozdania finansowego i sprawozdania z działalności za rok obrotowy 2019 zostały wydłużone o 3 miesiące.

Zatwierdzenie sprawozdań finansowych to jednak nie jedyna czynność, do której potrzeba aktywności walnego zgromadzenia lub zgromadzenia wspólników. Biorąc pod uwagę ryzyko recesji, jest wysoce prawdopodobne, że wielu akcjonariuszy czy wspólników spółek, dla których zaistniała sytuacja może rodzić potrzeby płynnościowe, będzie chciało wesprzeć finansowo swoje spółki, co może wymagać podjęcia uchwał przez zgromadzenia wspólników czy walne zgromadzenia; często w obecności notariusza.

Pogodzenie obecności na walnym zgromadzeniu czy zgromadzeniu wspólników większej liczby wspólników i akcjonariuszy z jednoczesnym zachowaniem wymogów bezpieczeństwa epidemicznego, może w dzisiejszej rzeczywistości okazać się niemożliwe. W celu umożliwienia spółkom bieżącego funkcjonowania oraz wypełniania ciążących na nich obowiązków, w tym między innymi związanych z zatwierdzeniem sprawozdania finansowego i sprawozdania zarządu z działalności spółki, Specustawa wprowadziła dla spółek kapitałowych całkowicie nowe, szerokie możliwości odbywania posiedzeń zgromadzeń spółek, ale także ich zarządów i rad nadzorczych, na odległość w tym w formie on-line

  1. Zgromadzenie wspólników w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami kodeksu spółek handlowych („ksh”) wprowadzonymi w Specustawie, w braku przeciwnego zastrzeżenia w umowie spółki dopuszczalny jest udział w zgromadzeniu wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, co obejmuje w szczególności: (i) dwustronną komunikację w czasie rzeczywistym, w ramach której wspólnicy mogą wypowiadać się w toku obrad zgromadzenia wspólników, przebywając w miejscu innym niż miejsce obrad zgromadzenia wspólników; (ii) wykonywanie osobiście lub przez pełnomocnika prawa głosu przed lub w toku zgromadzenia wspólników. Udział wspólników w zgromadzeniu wspólników może podlegać jedynie wymogom i ograniczeniom, które są niezbędne do identyfikacji wspólników i zapewnienia bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej. Możliwe jest zatem skorzystanie zarówno z wideokonferencji, jak i telekonferencji, a także działanie przez pełnomocnika. Warunkiem skorzystania z powyższych rozwiązań nie jest już, jak dotychczas, ich dopuszczenie w umowie spółki, ale brak wyraźnego zakazu w umowie spółki. Należy zwrócić jednak uwagę na to, że Specustawa wprowadziła wymóg przyjęcia przez radę nadzorczą, a w przypadku spółki nieposiadającej rady nadzorczej – przez wspólników, regulaminu, który określi szczegółowe zasady udziału w zgromadzeniu wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Przyjęcie regulaminu może nastąpić jednak uchwałą wspólników bez odbycia zgromadzenia, jeżeli wspólnicy reprezentujący bezwzględną większość głosów wyrażą na piśmie zgodę na treść tego regulaminu.

W przypadku, w którym umowa spółki pozwala na udział w zgromadzeniu wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej lub tryb taki z innych powodów nie jest możliwy lub pożądany, w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, w których możliwy jest konsensus w sprawie podjęcia uchwał bez odbycia „tradycyjnego” zgromadzenia wspólników, dopuszczalne jest korzystanie z trybów przewidzianych przez art. 227 § 2 ksh, czyli powzięcie jednomyślnych uchwał w trybie pisemnym (tj. jeżeli wspólnicy wyrażą na piśmie zgodę na postanowienie, które ma być powzięte) albo głosowanie pisemne. Warto zaznaczyć, że od 1 marca 2019 r. możliwość głosowania pisemnego dotyczy również uchwał rocznych, czyli takich, które dotychczas były podejmowane na zwyczajnych zgromadzeniach wspólników, którego odbycie w sposób tradycyjny było wcześniej koniecznością. W sytuacji stanu epidemii praktycznym rozwiązaniem jest zatem uzyskanie przez zarządy spółek, odpowiednio wcześniej, pisemnej zgody wszystkich wspólników na głosowanie pisemne i przeprowadzenie w ten sposób zatwierdzenia roku obrotowego 2019, udzielenie absolutoriów oraz, w przypadku w którym będzie to konieczne, powołanie członków organów spółki na kolejne/nowe kadencje.

  1. Walne zgromadzenie w spółce akcyjnej

Wykorzystywanie środków komunikacji elektronicznej w publicznej spółce akcyjnej może dotyczyć już etapu organizacji walnego zgromadzenia. Zmiany przepisów ksh wprowadzone w Specustawie powinny rozszerzyly możliwość przeprowadzenia walnego zgromadzenia ze zdalnym uczestniczeniem akcjonariuszy i członków władz- na wszystkie spółki, w których statut nie zabrania takiego sposobu jego odbycia – dotychczas możliwość ta dotyczyła jedynie spółek, w których statut ją przewidywał.

Przypomnijmy, że ogłoszenie o zwołaniu walnego zgromadzenia powinno zawierać informacje o: (i) sposobie wykonywania prawa głosu przez pełnomocnika, w tym w szczególności o formularzach stosowanych podczas głosowania przez pełnomocnika, oraz sposobie zawiadamiania spółki przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej o ustanowieniu pełnomocnika, (ii) możliwości i sposobie uczestniczenia w walnym zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, (iii) sposobie wypowiadania się w trakcie walnego zgromadzenia przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, (iv) sposobie wykonywania prawa głosu drogą korespondencyjną lub przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej.

Podobnie jak w przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością również w spółce akcyjnej szczegółowe zasady udziału w walnym zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej powinien regulować uchwalony przez radę nadzorczą regulamin. Jeżeli ten warunek został spełniony, wówczas możliwe jest skorzystanie zarówno z wideokonferencji, jak i telekonferencji. Udział akcjonariuszy w walnym zgromadzeniu może podlegać jedynie wymogom i ograniczeniom, które są niezbędne do identyfikacji akcjonariuszy i zapewnienia bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej. Istotne, że Specustawa wprowadziła obowiązek zapewnienia transmisji obrad walnego zgromadzenia w czasie rzeczywistym przez spółki publiczne.

Możliwość kontaktowania się ze spółką na odległość w związku ze zwołanym walnym zgromadzeniem mają również akcjonariusze. Akcjonariusz lub akcjonariusze spółki publicznej reprezentujący co najmniej jedną dwudziestą kapitału zakładowego mogą przed terminem walnego zgromadzenia zgłaszać spółce na piśmie lub przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej projekty uchwał dotyczące spraw wprowadzonych do porządku obrad walnego zgromadzenia lub spraw, które mają zostać wprowadzone do porządku obrad. Spółka niezwłocznie ogłasza projekty uchwał na stronie internetowej.

Dodatkowo, statut może upoważnić do żądania umieszczenia określonych spraw w porządku obrad najbliższego walnego zgromadzenia oraz do zgłaszania spółce na piśmie lub przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej projektów uchwał dotyczących spraw wprowadzonych do porządku obrad walnego zgromadzenia lub spraw, które mają zostać wprowadzone do porządku obrad, akcjonariuszy reprezentujących mniej niż jedną dwudziestą kapitału zakładowego.

W obecnej sytuacji można również, wykorzystując dotychczasowe przepisy ksh, umożliwić akcjonariuszom uczestnictwo w walnym zgromadzeniu i wykonywanie prawa głosu przez pełnomocnika. Rolę pełnomocnika akcjonariusze i spółka mogą powierzyć jednemu, wskazanemu przez spółkę, profesjonalnemu doradcy, wykonywującemu zawód adwokata lub radcy prawnego. W takim przypadku stosunek zlecenia łączyłby adwokata (radcę prawnego) ze spółką (i w stosunku do niej miałby on „duty of care”) i dotyczyłby umożliwienia odbycia walnego zgromadzenia przez wykonywanie pełnomocnictw akcjonariuszy, zgodnie z treścią ich instrukcji. Pełnomocnik byłby obecny w kancelarii notarialnej czy w siedzibie spółki czy nawet kancelarii tego pełnomocnika, w obecności notariusza (o ile to możliwe; taki pełnomocnik może pełnić także funkcję przewodniczącego walnego) i wykonywałby prawo głosu wszystkich akcjonariuszy, którzy udzieliliby mu pełnomocnictwa. Przebieg walnego zgromadzenia, może być transmitowany i umożliwiać zarówno zdalną obecność członków władz (zarządu i rady nadzorczej), jak i zadawanie pytań przez akcjonariuszy, którzy udzielili pełnomocnictwa. Ewentualne wprowadzenie zmian do treści projektów uchwał walnego zgromadzenia, w stosunku do treści projektów opublikowanych, co do których akcjonariusze sporządzili instrukcję do głosowania, wymagałoby ogłoszenia przerwy w walnym zgromadzeniu, w celu umożliwienia ewentualnej zmiany treści wydanych przez akcjonariuszy instrukcji.

Obecne regulacje, dotyczące głosowania pisemnego przez akcjonariuszy nie wydają się w pełni odpowiadać wyzwaniom, jakie postawiła obecna sytuacja przed spółkami. Zwłaszcza, że możliwość korespondencyjnego głosowania została wprowadzona przez przywołanie w ustawie „regulaminu walnego zgromadzenia”, dokumentu korporacyjnego wcześniej ksh nie znanemu, a którego status jest co najmniej wątpliwy (naruszenie regulaminu nie skutkuje powstaniem uprawnienia do zaskarżenia uchwały).

Zwracamy uwagę, że niezależnie od formy odbywania zgromadzenia w przypadku spółek z o.o. wymagana jest obecność przewodniczącego zgromadzenia wspólników i protokolanta (a gdy jest to wymagane, notariusza), zaś w przypadku spółek akcyjnych, przewodniczącego walnego zgromadzenia oraz notariusza.

  1. Pilna nowelizacja przepisów ksh w odniesieniu do formy posiedzeń rad nadzorczych oraz zarządów.

W sytuacji, gdy członkowie władz mogą być objęci czy to formalną, czy nawet faktyczną kwarantanną oraz przy ograniczeniach w przemieszczaniu się, konieczne stało się umożliwienie zarządom działanie w sytuacji nadzwyczajnej. Obecnie obowiązujące przepisy, wprowadzone do ksh na mocy Specustawy, dopuszczają podejmowanie przez kolegialne zarządy spółek kapitałowych uchwał w trybie zdalnym (przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość), pisemnym lub pisemnym za pośrednictwem innego członka zarządu, chyba że umowa spółki lub statut stanowi inaczej. W przypadku spółki akcyjnej, rada nadzorcza spółki powinna jednak określić w formie regulaminu szczegółowe zasady udziału w posiedzeniu zarządu przy wykorzystywaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość.

Rady nadzorcze mogą funkcjonować zdalnie, czyli przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, w trybie pisemnym lub w trybie pisemnym za pośrednictwem innego członka rady nadzorczej, jeżeli umowa spółki lub statut nie stanowią inaczej. Podjęta w tym trybie uchwała jest ważna, wyłącznie w przypadku, w którym wszyscy członkowie rady nadzorczej zostali powiadomieni o treści projektu uchwały oraz co najmniej połowa członków rady wzięła udział w podejmowaniu uchwały. Umowa spółki lub statut mogą przewidywać surowsze wymagania dotyczące podejmowania uchwał przez radę nadzorczą w trybach wskazanych powyżej. Analogicznie do regulacji dotyczącej posiedzeń zarządu, w przypadku spółki akcyjnej, rada nadzorcza spółki powinna określić w formie regulaminu szczegółowe zasady udziału w posiedzeniu rady nadzorczej przy wykorzystywaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Co ważne, rada nadzorcza może podejmować uchwały w trybie pisemnym lub przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość także w sprawach, dla których umowa spółki lub statut spółki przewiduje głosowanie tajne, o ile żaden z członków rady nadzorczej nie zgłosi sprzeciwu.

W sytuacjach, gdy aktualnie obowiązujące wewnętrzne regulaminy zarządów lub rad nadzorczych w sposób szczególny regulują warunki podejmowania uchwał, należy przeanalizować je pod kątem konieczności ich ewentualnej zmiany.

  1. Podsumowanie

W każdym przypadku w pierwszej kolejności należy dokładnie przeanalizować treść umowy spółki bądź statutu pod kątem możliwości zdalnego trybu podejmowania uchwał, komunikowania się ze spółką oraz uczestnictwa w zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu. Jeżeli umowa spółki lub statut przewidują brak możliwości korzystania z innych form odbywania posiedzeń organów niż bezpośrednie spotkanie, warto rozważyć kwestię implementacji takich rozwiązań do dokumentów korporacyjnych spółki, przy czym należy pamiętać, że ze względu na konieczność przeprowadzenia trybu wymaganego dla zmiany umowy spółki (statutu) oraz rejestracji zmiany w Krajowym Rejestrze Sądowym, może okazać się to czasochłonne i przez to utrudnione. Rozwiązaniem praktycznym jest udzielenie pełnomocnictw i skoordynowanie tego procesu przez spółki, dodatkowa transmisja obrad albo w przypadku sp. z o.o., zgoda na głosowanie pisemne.

Jesteśmy gotowi udzielić Państwu wsparcia w organizowaniu walnych zgromadzeń czy zgromadzeń wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej oraz z wykorzystaniem instytucji pełnomocnictwa i jednoczesnej dwustronnej emisji dźwięku i obrazu do osób uprawnionych do udziału w walnym zgromadzeniu czy zgromadzeniu wspólników, a także w przygotowaniu regulaminów zdalnego odbywania walnych zgromadzeń wspólników, a także posiedzeń zarządu i rady nadzorczej spółki.

Wypowiedzenie umowy – nic prostszego?

Przedsiębiorcy stoją obecnie przed ogromnymi wyzwaniami. Jednym z tych wyzwań jest podjęcie trudnych decyzji o zakończeniu współpracy i wypowiedzeniu umów. W czasach aktualnych ograniczeń i komunikacji zdalnej doradzamy, jak zrobić to bezpiecznie i prawidłowo od strony prawnej.

Zasady regulujące tzw. następcze czynności prawne niweczące (czyli zmierzające do zakończenia stosunku prawnego) są następujące:

Obecna treść art. 77 § 2 k.c. jest wynikiem nowelizacji Kodeku cywilnego, która weszła w życie 8 września 2016 roku.Wypowiedzenie umowy

Oznacza to, że rozwiązanie, wypowiedzenie albo odstąpienie od umowy zawartej w formie pisemnej zwykłej (art. 78 k.c.), dokumentowej (art. 772 k.c.) lub elektronicznej (art. 781 k.c.) powinno być dokonane w formie dokumentowej, zastrzeżonej pod rygorem ograniczeń dowodowych (ad probationem).

Nie jest istotne, czy umowa została zawarta w formie pisemnej ze względu na wymóg ustawowy, zastrzeżenie umowne (pactum de forma), ani pod jakim rygorem forma ta była zastrzeżona.

Dlatego, jeżeli umowa nie zastrzega żadnych wymagań odnośnie formy czynności następczej niweczącej (a w dotychczasowej praktyce postanowienia umów często regulowały tylko wymóg formy przy jej zmianie) oraz nie ma takiego przepisu ustawy, umowę można rozwiązać lub wypowiedzieć w formie dokumentowej (np.: e-mail, sms, nagranie, zdjęcie, skan, faks), czyli w sposób bardziej odformalizowany niż przed zmianą Kodeksu cywilnego w 2016 roku (dotychczas przewidziana była forma pisemna).

Co więcej, od 8 września 2016 roku przepis art. 77 § 2 k.c. ma charakter dyspozytywny, co oznacza, że strony mogą zdecydować, jaką formę wybierają dla czynności następczej niweczącej ich umowę i wcale nie musi to być forma bardziej solenna (czyli ostrzejsza), niż forma dokumentowa. Za ,,inną formę”, o której mowa w tym przepisie, można uważać zatem „formę dowolną”, nawet ustną.

Kodeksowe zasady dotyczące zakończenia umowy zawartej w kwalifikowanej formie szczególnej nie uległy zmianie i jeżeli nie zastrzeżono inaczej, wyglądają następująco:wypowiedzenie

Zatem, jeżeli umowa została zawarta w kwalifikowanej formie szczególnej, odstąpienie oraz wypowiedzenie wymagają zachowania zwykłej formy pisemnej, zastrzeżonej pod rygorem ograniczeń dowodowych (ad probationem). Rygor taki obowiązuje bez względu na to, czy zawarcie umowy w którejś z kwalifikowanych form szczególnych nastąpiło zgodnie z ustawą lub z wolą stron.

WAŻNE!

Zgodnie z art. 74 § 4 k.c., w stosunkach między przedsiębiorcami uchybienie wymaganiom formy, gdy nie został zastrzeżony rygor nieważności (przez ustawę lub strony), czyli zastrzeżonej tylko dla celów dowodowych (ad probationem), nie skutkuje sankcjami dowodowymi, a jednocześnie pozostaje bez wpływu na ważność dokonanej czynności prawnej.

W związku z powyższym, odstąpienie albo wypowiedzenie umowy między przedsiębiorcami może nastąpić w dowolnej formie, jeżeli ustawa lub umowa nie przewidują dla takiego oświadczenia wymogu zachowania określonej formy pod rygorem nieważności.

REKOMENDACJA

W biznesie sprawdzają się rozwiązania proste oraz bezpieczne prawnie. Komunikacja ustna, mimo że jak wynika z wyżej przedstawionych reguł, jest w zasadzie dozwolona, to jednak nie cieszy się zaufaniem. Najczęściej stosowana jest ,,klasyczna” forma pisemna, co wynika z dotychczasowych przepisów oraz powszechnej praktyki, szczególnie z tzw. ,,ostrożności procesowej’’. Jednakże, to co dotąd było regułą lub przyzwyczajeniem, dziś powinno ulec weryfikacji, tym bardziej że możemy skorzystać z rozwiązań, które są dostępne, tańsze i szybsze niż tradycyjna korespondencja.

Dlatego warto odnotować, że Kodeks cywilny umożliwia stosowanie formy dokumentowej (e-mail, sms, nagranie, zdjęcie, skan, faks), jako formy mającej na celu usprawnienie dokonywania czynności prawnych.

Zatem, jeżeli zamierzasz wypowiedzieć Twoją umowę (albo od niej odstąpić), kieruj się następującymi kryteriami:wypowiedzenie

Nie rezygnujmy z transakcji – alternatywne metody zawarcia kontraktu

W związku z pandemią koronawirusa, wprowadzonymi ograniczeniami w przemieszczaniu się oraz zakazie zgromadzeń i zebrań, a jednocześnie możliwościami wykonywania pracy zdalnej i powszechną komunikacją przy pomocy narzędzi on-line, wiele osób zadaje sobie pytanie, jak powinni zorganizować biznes, skoro i tak na koniec ,,trzeba będzie coś podpisać”. Negocjacje i ustalenia można prowadzić poprzez korespondencję mailową, telekonferencje i wideo-konferencje, ale co dalej? Zaakceptowaliśmy już rezygnację z tradycyjnego uścisku dłoni, no ale przecież nie możemy zrezygnować z podpisywania dokumentów.

Jakie mamy możliwości zawarcia kontraktu, gdy nie możemy złożyć podpisu własnoręcznie pod dokumentem na spotkaniu.

Forma                               pisemna

(art. 78 § 1

kodeksu cywilnego)

Do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów obejmujących treść oświadczeń woli, z których każdy jest podpisany przez jedną ze stron, lub dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany.

W praktyce oznacza to, że fazę negocjacyjną możemy zorganizować przy użyciu środków komunikacji elektronicznej, a uzgodnioną umowę podpisać własnoręcznie i przesłać drugiej stronie kurierem lub pocztą, z prośbą, aby uczyniła to samo.

Forma      elektroniczna

(art. 781 § 1 i 2 kodeksu cywilnego)

Do zachowania elektronicznej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej i opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej.

Oznacza to, że wszędzie tam, gdzie przepisy wymagają od nas własnoręcznego podpisu, możemy użyć kwalifikowanego podpisu elektronicznego.

Dokument potwierdzający umowę

(art. 77§ 1 i 2

kodeksu cywilnego)

 

W wypadku gdy umowę zawartą pomiędzy przedsiębiorcami bez zachowania formy pisemnej (np. e-mailem, telefonicznie) jedna strona niezwłocznie potwierdzi w piśmie skierowanym do drugiej strony, a pismo to zawiera zmiany lub uzupełnienia umowy, niezmieniające istotnie jej treści, strony wiąże umowa o treści określonej w piśmie potwierdzającym, chyba że druga strona niezwłocznie się temu sprzeciwiła na piśmie.

W przypadku gdy umowę zawartą pomiędzy przedsiębiorcami bez zachowania formy dokumentowej (np. ustnie) jedna strona niezwłocznie potwierdzi w dokumencie skierowanym do drugiej strony, a dokument ten zawiera zmiany lub uzupełnienia umowy, niezmieniające istotnie jej treści, strony wiąże umowa o treści określonej w dokumencie potwierdzającym, chyba że druga strona niezwłocznie się temu sprzeciwiła w dokumencie.

Należy pamiętać, że potwierdzenie nie zastępuje wymaganej formy umowy ani jej nie konwaliduje. Nie stosuje się go, jeżeli dla umowy zawartej w sposób nieformalny wymagana jest jakakolwiek forma szczególna pod rygorem nieważności (ad solemnitatem). W takim wypadku nie możemy potwierdzić umowy, jest ona bowiem od początku nieważna.

Natomiast, w sytuacji gdy forma szczególna była zastrzeżona dla wywołania określonych skutków prawnych (ad eventum), wówczas potwierdzenie nie wywoła takich, zamierzonych przez strony lub przewidzianych przez ustawę, skutków.

 

PODPIS WŁASNORĘCZNY = KWALIFIKOWANY PODPIS ELEKTRONICZNY

Jeżeli przepisy ani strony nie zastrzegły pod rygorem nieważności formy pisemnej czy elektronicznej dla danej czynności (oraz oczywiście udziału notariusza), wystarczyć może forma dokumentowa. Do zachowania dokumentowej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci dokumentu, w sposób umożliwiający ustalenie osoby składającej oświadczenie.

Przypomnijmy, że od 8 września 2016 r. dokument przestał być kojarzony tylko z papierem. Zgodnie z art. 773 kodeksu cywilnego, DOKUMENTEM jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią. Jest nim zatem e-mail, sms, wiadomość wysłana poprzez komunikator, nagrania (obrazu, dźwięku), a także plik w jakimkolwiek formacie umożliwiającym odczytanie.

Dlatego, nie rezygnujemy z zawierania umów. Ale zanim sięgniemy po tradycyjny długopis, przeanalizujmy czy możemy skutecznie złożyć podpis lub e-podpis i zawrzeć umowę, aneks bądź złożyć inne oświadczenie, bez wychodzenia z domu czy biura.

Rodzaje podpisów elektrycznych i innych usług zaufania, zgodnie z Rozporządzeniem eIDAS

Od 1 lipca 2016 r. najważniejszym aktem prawnym mającym zastosowanie we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej, zapewniającym spójne standardy prawne i techniczne świadczenia usług zaufania na jednolitym rynku cyfrowym Unii Europejskiej jest Rozporządzenie eIDAS[1].

Rozporządzenie wprowadziło m.in. powszechnie rozpoznawalne mechanizmy identyfikacji elektronicznej (eID), umożliwiające jednoznaczną weryfikację tożsamości użytkowników usług online oraz podpisów elektronicznych.

Poniżej przedstawiamy najbardziej ,,praktyczne” usługi, szczególnie przydatne w dobie aktualnego stanu pandemii na świecie.

  • OSOBY FIZYCZNE: e-podpis
PODPIS ELEKTRONICZNY – oznacza dane w postaci elektronicznej, które są dołączone lub logicznie powiązane z innymi danymi w postaci elektronicznej i które użyte są przez podpisującego jako podpis (np. stopka w mailu).
ZAAWANSOWANY PODPIS ELEKTRONICZNY – oznacza podpis elektroniczny, który spełnia następujące wymogi:

a)         jest unikalnie przyporządkowany podpisującemu;

b)         umożliwia ustalenie tożsamości podpisującego;

c)         jest składany przy użyciu danych służących do składania podpisu elektronicznego, których podpisujący może, z dużą dozą pewności, użyć pod wyłączną swoją kontrolą; oraz

d)         jest powiązany z danymi podpisanymi w taki sposób, że każda późniejsza zmiana danych jest rozpoznawalna (np. podpisy cyfrowe).

KWALIFIKOWANY PODPIS ELEKTRONICZNY – oznacza zaawansowany podpis elektroniczny, który jest składany za pomocą kwalifikowanego urządzenia do składania podpisu elektronicznego i który opiera się na kwalifikowanym certyfikacie podpisu elektronicznego.
  • Podpisowi elektronicznemu nie można odmówić skutku prawnego ani dopuszczalności jako dowodu w postępowaniu sądowym wyłącznie z tego powodu, że podpis ten ma postać elektroniczną lub że nie spełnia wymogów dla kwalifikowanych podpisów elektronicznych.
  • Kwalifikowany podpis elektroniczny ma skutek prawny równoważny podpisowi własnoręcznemu.
  • Kwalifikowany podpis elektroniczny oparty na kwalifikowanym certyfikacie wydanym w jednym państwie członkowskim jest uznawany za kwalifikowany podpis elektroniczny we wszystkich pozostałych państwach członkowskich.

 

  • OSOBY PRAWNE: e-pieczęć
PIECZĘĆ ELEKTRONICZNA – oznacza dane w postaci elektronicznej dodane do innych danych w postaci elektronicznej lub logicznie z nimi powiązane, aby zapewnić autentyczność pochodzenia oraz integralność powiązanych danych.
ZAAWANSOWANA PIECZĘĆ ELEKTRONICZNA – oznacza pieczęć elektroniczną, która spełnia następujące wymogi:

a)         jest unikalnie przyporządkowana podmiotowi składającemu pieczęć;

b)         umożliwia ustalenie tożsamości podmiotu składającego pieczęć;

c)          jest składana przy użyciu danych służących do składania pieczęci elektronicznej, które podmiot składający pieczęć może, mając je z dużą dozą pewności pod swoją kontrolą, użyć do złożenia pieczęci elektronicznej; oraz

d)         jest powiązana z danymi, do których się odnosi, w taki sposób, że każda późniejsza zmiana danych jest rozpoznawalna.

KWALIFIKOWANA PIECZĘĆ ELEKTRONICZNA – oznacza zaawansowaną pieczęć elektroniczną, która została złożona za pomocą kwalifikowanego urządzenia do składania pieczęci elektronicznej i która opiera się na kwalifikowanym certyfikacie pieczęci elektronicznej.
  • Kwalifikowana pieczęć elektroniczna korzysta z domniemania integralności danych i autentyczności pochodzenia tych danych, z którymi kwalifikowana pieczęć elektroniczna jest powiązana.
  • Kwalifikowana pieczęć elektroniczna oparta na kwalifikowanym certyfikacie wydanym w jednym państwie członkowskim jest uznawana za kwalifikowaną pieczęć elektroniczną we wszystkich pozostałych państwach członkowskich.
  • e-DOKUMENTY: e-znacznik czasu
ELEKTRONICZNY ZNACZNIK CZASU – oznacza dane w postaci elektronicznej, które wiążą inne dane w postaci elektronicznej z określonym czasem, stanowiąc dowód na to, że te inne dane istniały w danym czasie.
KWALIFIKOWANY ELEKTRONICZNY ZNACZNIK CZASU musi spełniać następujące wymogi:

a)         wiąże on datę i czas z danymi tak, aby w wystarczający sposób wykluczyć możliwość niewykrywalnej zmiany danych;

b)         oparty jest na precyzyjnym źródle czasu powiązanym z uniwersalnym czasem koordynowanym; oraz

c)          jest podpisany przy użyciu zaawansowanego podpisu elektronicznego lub opatrzony zaawansowaną pieczęcią elektroniczną kwalifikowanego dostawcy usług zaufania lub w inny równoważny sposób.

  • Kwalifikowany elektroniczny znacznik czasu korzysta z domniemania dokładności daty i czasu, jakie wskazuje, oraz integralności danych, z którymi wskazywane data i czas są połączone.
  • Kwalifikowany elektroniczny znacznik wydany w jednym państwie członkowskim jest uznawany za kwalifikowany elektroniczny znacznik czasu we wszystkich państwach członkowskich.

Sądy rejestrowe w czasie stanu epidemii w Polsce (stan na 21 kwietnia 2020 r.)

W przypadku spółek handlowych szereg czynności może wiązać się z koniecznością uprzedniej zmiany umowy albo statutu spółki, a w związku z tym również przeprowadzenia postępowania rejestrowego, którego pozytywne zakończenie jest warunkiem skuteczności takiej zmiany. Również zmiana składu organów z powodów czysto praktycznych powinna zostać możliwie pilnie wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego. Chcielibyśmy przedstawić Państwu kilka bieżących informacji dotyczących funkcjonowania wydziałów rejestrowych w sądach gospodarczych w związku z ogłoszeniem w Polsce stanu epidemii.

Zgodnie z informacjami uzyskanymi w biurach obsługi interesantów oraz sekretariatach wydziałów gospodarczych Krajowego Rejestru Sądowego sądów rejonowych największych miast w Polsce (m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Katowicach i Gdańsku), na dzień 21 kwietnia 2020 roku, załatwianie spraw w sądach rejestrowych odbywa się na poniższych zasadach.

  1. Biura podawcze

Biura podawcze większości sądów są aktualnie nieczynne. Wyjątkiem jest Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy (XII i XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego), gdzie przy jednym funkcjonującym na ten moment stanowisku biura podawczego pisma mogą być składane osobiście. We wszystkich sądach wszelkie pisma i wnioski można natomiast składać za pośrednictwem poczty.

  1. Rozpatrywanie spraw

Na dzień 21 kwietnia 2020 roku wszystkie sprawy przed sądami rejestrowymi są rozpatrywane, posiedzenia niejawne się odbywają, a sędziowie i referendarze sądowi wydają zarządzenia i postanowienia. W niektórych sądach wydziały pracują jednak w mniejszym składzie, również ze względu na wprowadzenie pracy w systemie rotacji pracowników, w związku z czym okres oczekiwania na rozpoznanie sprawy najprawdopodobniej ulegnie znacznemu wydłużeniu. W sprawach pilnych, zgodnie z dotychczasową praktyką, wnioskodawcy mogą składać do przewodniczącego wydziału odpowiednio umotywowane wnioski o przyspieszenie rozpoznania sprawy i pilne rozpatrzenie wniosku. Nie ma jednak żadnych gwarancji, że sprawa zostanie rozpoznana niezwłocznie.

W zaistniałej sytuacji, planując działania spółki, należy liczyć się z tym, że pożądany wpis do rejestru może zostać dokonany dopiero w dłuższej perspektywie czasu. Jeżeli zależy nam na czasie i charakter sprawy na to pozwala, warto rozważyć alternatywne rozwiązania.

Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z art. 15 zzs ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.), w okresie stanu epidemii bieg terminów procesowych i sądowych nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulga zawieszeniu na czas trwania tego stanu. Dotyczy to również postępowań toczących się przed sądami rejestrowymi.

Rozwiązywanie sporów w czasie pandemii

Jak rozwiązywać spory kiedy nie działają sądy? Gdzie udać się po pomoc w związku z zaistniałym sporem w biznesie w tym szczególnym czasie? A co ze sporami już zawisłymi przed sądem?

Te i inne pytania niewątpliwie zadają sobie przedsiębiorcy w tym trudnym dla gospodarki i biznesu czasie.

Przedsiębiorcy przeglądają też swoje kontrakty w poszukiwaniu klauzul związanych z siłą wyższą czy nadzwyczajnymi sytuacjami. A ponieważ umowy pisze się na ciężkie czasy niewątpliwie, w niejednej umowie znajdą tego rodzaju klauzule i je zastosują. Pozostaje jednak pytanie jak rozwiązywać spory w sytuacji, w której nie działają sądy, a strony umówiły się na rozstrzyganie ewentualnych konfliktów przez właściwy sąd powszechny? Co mają zrobić przedsiębiorcy, których sprawy już zawisłe w sądach są właśnie odwoływane i (pewnie) trafią na koniec kolejki w już i tak przeciążonych sprawami sądach?

Oczywiście umowy mogą zawierać również zapis na sąd polubowny, czyli tak zwaną klauzulę arbitrażową, co pozwala ominąć sąd powszechny. Powstaje jednak pytanie czy sądy arbitrażowe – nawet przy założeniu, że działają – będą w stanie zająć się sprawą? Mając bowiem na uwadze dość wysoki formalizm procedury arbitrażowej może się okazać, że w tym szczególnym czasie w jakim przyszło obecnie działać przedsiębiorcom sądy arbitrażowe nie będą w stanie normalnie procedować. Każde bowiem rozstrzyganie sporów przez sąd (powszechny czy arbitrażowy) wiąże się ze spotkaniami stron, biegłych, świadków podczas rozprawy lub posiedzenia sądu co wymaga udziału co najmniej kilku osób.

Oczywiście praktyka pokaże na ile sądy arbitrażowe będą w stanie dostosować się do zaistniałej sytuacji. Tym niemniej przedsiębiorcy, u których zaistniał spór w biznesie lub których spór właśnie „ugrzązł” w sądzie powszechnym, mogą skorzystać z innych alternatywnych metod rozwiązywania konfliktów. Każdy bowiem spór można rozwiązać w mediacji gospodarczej, która to z kolei może okazać się dość efektywnym narzędziem, możliwym do użycia także w czasie pandemii.

  1. Mediacja lekarstwem na trudne czasy

Mediacja gospodarcza przeżywa w ostatnich latach w Polsce swoje odrodzenie. Mam tu na myśli głównie otoczenie legislacyjne mediacji, w tym szereg kolejnych nowelizacji przepisów prawa mających na celu zachęcenie przedsiębiorców do mediacji.

Mediacja to bardzo odformalizowana metoda rozwiązywania sporu w biznesie, która jest co najmniej kilkukrotnie tańsza niż proces sądowy czy postępowanie arbitrażowe. Mediacja może być także prowadzona za pomocą różnych środków porozumiewania się na odległość (w drodze wideo- czy telekonferencji, a nawet pisemnie on-line). Do mediacji z udziałem mediatora może dojść bez ich bezpośredniego kontaktu, a więc – aktualnie – bez zagrożenia dla ich zdrowia.

Aby skorzystać z mediacji nie jest też potrzebna specjalna regulacja umowna pomiędzy stronami. Mediacja może się odbyć także bez szczególnego skierowania sądu, kiedy to strony same decydują się na przeprowadzenie mediacji przez niezależnego, wybranego przez nich mediatora czy też niezależny, wyspecjalizowany ośrodek mediacyjny (tzw. mediacja prywatna).

Tak naprawdę, w drodze mediacji można nie tylko rozwiązać istniejący spór ale i „wymediować” szczególne warunki umowy w szczególnych okolicznościach jaką jest np. pandemia. Może to być istotne właśnie w sytuacji, w której strony zawierające umowę nie przewidziały pewnych okoliczności ich wykonywania jak np. wprowadzenie na terenie całego kraju stanu epidemii czy zagrożenia epidemicznego. Tego rodzaju sytuacje i stany wyjątkowe mogą niejednokrotnie prowadzić do zaburzenia relacji biznesowej pomiędzy stronami lub też ją czasowo uniemożliwić. Jeśli strony nie przewidziały takiej sytuacji w umowie to mogą znaleźć się w biznesowym pacie. Z pomocą w takiej sytuacji może przyjść właśnie mediacja gospodarcza, która pozwoli stronom nie tylko wyjaśnić rozbieżności w zakresie interpretacji umowy lub jej wykonywania, ale i ułożyć tę relację na przyszłość.

Klasyczna mediacja gospodarcza polega na udziale niezależnego mediatora gospodarczego w komunikacji pomiędzy stronami pozostającymi w sporze. Strony, niejako moderowane przez mediatora w postępowaniu mediacyjnym, dążą do wypracowania rozwiązania, które byłoby dla obu stron akceptowalne. Proces mediacji prowadzić więc powinien do sytuacji win-win.

  1. Ugoda zastępuje wyrok

Praktyka pokazuje, że rozwiązanie wypracowane przez obydwie strony z pomocą mediatora w drodze mediacji gospodarczych jest zazwyczaj dobrowolnie przez nie realizowane i nie potrzeba żadnych środków przymuszających aby wypracowaną ugodę strony wdrożyły w życie. Warto jednak pamiętać, że ugodę wypracowaną w drodze mediacji gospodarczych można potwierdzić przed sądem. W takiej sytuacji mediator bądź pełnomocnicy stron zwracają się do sądu z prośbą o wyznaczenie terminu, podczas którego dochodzi do formalnego zatwierdzenia przez sąd ugody, która staje się tytułem egzekucyjnym, a więc zyskuje walor i moc prawną wyroku sądowego. To zatwierdzenie ugody może odbyć się także kilka tygodni lub miesięcy po jej zawarciu przed mediatorem. Tym samym fakt niedziałania sądu w obecnym czasie nie wstrzymuje stron w rozwiązywaniu sporów za pomocą mediacji i późniejszego ewentualnego zatwierdzenia wypracowanej ugody przez sąd.

To samo dotyczy sporów zawisłych już pomiędzy stronami przed sądem. W sytuacji, w której nie ma pewności kiedy na nowo sąd będzie mógł procedować w sprawie, strony mogą zawrzeć ugodę pozasądową w drodze mediacji prywatnych regulując w niej odpowiednio losy zawisłego sporu (np. postanawiając o cofnięciu pozwu i wzajemnym zniesieniu kosztów sądowych). Jestem przy tym przekonana, że w obecnej sytuacji jest to najrozsądniejsze rozwiązanie, szczególnie jeśli stronom zależy na szybkim zakończeniu sporu.

Szacuje się, że mediacja jest co najmniej dziesięciokrotnie tańsza od procesu sądowego. Być może właśnie ta aktualna, wyjątkowa sytuacja przyczyni się do większego wykorzystania mediacji gospodarczej w biznesie i przedsiębiorcy częściej będą sięgać po to narzędzie do rozwiązywania sporów.

  1. Porównanie kosztów: Postępowanie sądowe vs. mediacja prywatna w ramach Międzynarodowego Centrum Mediacji („mcm.org.pl”)

Wartość przedmiotu sporu: 3.000.000 zł

Koszty Postępowanie sądowe Mediacja
Opłaty wstępne / rejestracja sprawy** 200.000 zł opłaty sądowej 1.500 zł netto opłata rejestracyjna
Obsługa prawna podczas procesu* / Koszt mediacji** ok. 120.000 zł 15.000 zł netto

(15 godzin mediacji rozdzielonych na sesje mediacyjne)

Opinie biegłych ok. 3.000 zł nie dotyczy
Egzekucja komornicza ok. 2.500 zł nie dotyczy
Suma kosztów głównych ok. 325.500 zł 16.500 zł

*koszty kalkulowane na podstawie danych World Bank publikowanych w raporcie Doing Business Report (Polska)

** koszt mediacji prywatnej w ramach Międzynarodowego Centrum Mediacji

Jak uratować relację biznesową w czasach pandemii koronawirusa (COVID-19)?

Sytuacja powstała w związku pandemią COVID-19 już dokonała zasadniczej zmiany otaczającej nasz rzeczywistości. Nie sposób na obecnym etapie ocenić charakter i zakres wszystkich skutków trwającej pandemii, nie ulega jednak wątpliwości, że będzie ona miała przełożenie na sferę stosunków prawnych, w tym także na relacje umowne. Zapewne wielu przedsiębiorców już doświadcza lub wkrótce doświadczy sytuacji, w której wykonanie zobowiązań kontraktowych stanie się bardzo trudne lub nawet niemożliwe. Należy wówczas zastanowić się nad zastosowaniem rozwiązań już teraz dostępnych na gruncie obowiązujących przepisów prawa – poniżej przedstawiam parę praktycznych czynności, które w naszej ocenie może podjąć przedsiębiorca zmagający się z wykonaniem obowiązków umownych:

  1. Czy wystąpienie siły wyższej zostało uregulowane w umowie?

Czytanie zawartych umów ze zrozumieniem jest trudne do przecenienia. Niewykluczone, że w umowie, której jesteśmy stroną, zawarta została tzw. klauzula siły wyższej (vis maior, force majeure), która w praktyce obrotu handlowego stała się standardowym postanowieniem powszechnie włączanym do różnego rodzaju umów. Zazwyczaj zawiera ono definicję przypadku siły wyższej (np. jako wydarzenie nadzwyczajne, zewnętrzne, trudne do przewidzenia, którego skutkom nie można zapobiec nawet przy dołożeniu maksymalnej staranności) uzupełnioną następnie o otwarty bądź zamknięty katalog konkretnych stanów i sytuacji, które w ocenie stron umowy spełniają przesłanki definicji. Istotą klauzuli siły wyższej jest zastrzeżenie, że strona nie odpowiada za niewykonanie bądź nienależyte wykonanie umowy, które zostało spowodowane działaniem siły wyższej lub w inny sposób ogranicza jej odpowiedzialność kontraktową w tym zakresie.

  1. Epidemia jako przypadek siły wyższej.

Zawarcie w umowie postanowienia dotyczącego siły wyższej to zdecydowanie dobra wiadomość. W kolejnym kroku, należy się zastanowić, czy zamieszanie powstałe w związku z COVID-19 spełniać będzie przesłanki definicji siły wyższej zawartej w umowie. Z dużą dozą pewności można zakładać, że tak będzie w istocie, aczkolwiek decydujące znaczenie ma brzmienie analizowanego postanowienia. Jeśli wyraźnie wskazano w nim na epidemię jako jeden z przykładów siły wyższej, wówczas sytuacja wydaje się dość prosta. Zgodnie art. 2 punktem 9 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych przez epidemię rozumieć należy wystąpienie na danym obszarze zakażeń lub zachorowań na chorobę zakaźną w liczbie wyraźnie większej niż we wcześniejszym okresie albo wystąpienie zakażeń lub chorób zakaźnych dotychczas niewystępujących. O ile w okresie od 14 marca do dnia 19 marca 2020 roku, a więc w czasie oficjalnego ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego, można byłoby się ewentualnie zastanawiać, czy już mamy do czynienia z epidemią, czy jeszcze „tylko” z ryzykiem jej wystąpienia, o tyle oficjalne ogłoszenie stanu epidemii począwszy od dnia 20 marca 2020 roku rozwiewa w tym zakresie wszelkie wątpliwości. Stan epidemii wywołuje szereg daleko idących, bezpośrednich konsekwencji prawnych, lecz równocześnie w istotny sposób wzmacnia legitymację do powołania się na zawartą w umowie klauzulę siły wyższej.

  1. Inne przypadki siły wyższej.

Sytuacja jest jednak bardziej złożona, rozprzestrzenianie się COVID-19 uruchomiło szereg reakcji i procesów, których kierunek rozwoju, a przede wszystkim skutki trudno na obecnym etapie przewidzieć. Wiele z nich może być potencjalnie postrzeganych w kategoriach siły wyższej, co można odnieść także do działań organów administracji publicznej i podjętych już czynności mających w celu zwalczanie zagrożenia epidemicznego. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii wprowadza ‑ podobnie jak wcześniejsze rozporządzenia w tym zakresie – szereg restrykcji bardzo bezpośrednio przekładających się na prowadzenie działalności gospodarczej. Obecnie obostrzenia te obejmują m.in. ograniczenie lub całkowity zakaz prowadzenia określonych rodzajów działalności (w tym działalności związanej z prowadzeniem usług hotelarskich, działalności polegającej na organizowaniu imprez, działalności związanej z konsumpcją i podawaniem napojów, handlu detalicznego określonymi towarami w dużych obiektach handlowych, działalności związanej ze sportem, rozrywkowej i rekreacyjnej, czy też zakaz korzystania z rowerów miejskich dostępnych publicznie), ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się, czy też ograniczenia lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów (np. zakaz wywozu lub zbywania poza terytorium RP respiratorów oraz kardiomonitorów). Postrzeganie działalności władczej państwa (tzw. imperium) w kategoriach siły wyższej budzi co prawda pewne kontrowersje w literaturze prawniczej, tym niemniej uznać należy, że swoboda stron w kształtowaniu relacji umownej sięga na tyle daleko, aby tego rodzaju urzędowe obostrzenia mogły zostać objęte ustaloną przez strony definicją siły wyższej. Decydujące znaczenie w tym zakresie będzie więc miała treść umowy.

  1. Co, jeśli w umowie nie została przewidziana klauzula siły wyższej?

Podobny problem może się pojawić również wtedy, gdy co prawda strony takie postanowienie przewidziały w umowie, aczkolwiek z uwagi na jego wąski zakres nie będzie ono mogło zostać zastosowane, np. gdy jego treść została zredukowana wyłącznie do wyczerpującego wyliczenia określonych sytuacji, które akurat nie obejmują ani epidemii ani działań władczych państwa. Siła wyższa jest pojęciem używanym na gruncie polskiego prawa, nie ma jednakże ogólnego przepisu w Kodeksie cywilnym, który przewidywałby ograniczenie odpowiedzialności umownej z uwagi na działanie siły wyższej. W takiej sytuacji należałoby się zastanowić nad alternatywnymi instrumentami, w tym w pierwszym rzędzie nad tzw. klauzulą rebus sic stantibus z art. 3571 Kodeksu cywilnego, która jakiś czas temu przeżyła prawdziwy renesans popularności w związku z publiczną dyskusją w kwestii możliwości jej zastosowania do kredytów denominowanych oraz indeksowanych frankiem szwajcarskim (CHF). Przepis ten pozwala na zmianę sposobu wykonania świadczenia, jego wysokości lub nawet rozwiązanie umowy, jeśli spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy. Podobne mechanizmy zostały przez ustawodawcę przewidziane dla niektórych konkretnych rodzajów umów (np. podwyższenie wynagrodzenia ryczałtowego lub rozwiązanie umów o dzieło zgodnie z art. 632 Kodeksu cywilnego, czy obniżenie czynszu dzierżawnego na podstawie art. 700 Kodeksu cywilnego). Warto w tym kontekście pamiętać także o tym, że odpowiedzialność za należyte wykonanie opiera się na zasadzie winy, przy czym dłużnik jest co do zasady zobowiązany do dochowania należytej staranności. Atrakcyjność wskazanych wyżej rozwiązań istotnie obniża jednak fakt, że o zmianie stosunku umownego (lub nawet jego rozwiązaniu) orzeka sąd, co oznacza, że efektywne rozwiązanie problemu niemożności wykonania umowy odwlecze się w czasie, w szczególności mając na uwadze obecną sytuację. Już teraz, o ile problem nie zostanie uprzednio uregulowany systemowo przez ustawodawcę, należy liczyć się z nadzwyczajnymi opóźnieniami w pracy sądów.

  1. Jakie działania podjąć w chwili obecnej?

Zazwyczaj postanowienia umowne regulujące siłę wyższą przewidują też odpowiednią procedurę działania, której początkiem jest powiadomienie drugiej strony, że jej kontrahent handlowy został dotknięty przypadkiem siły wyższej i że może to wpłynąć na wykonywanie przez niego obowiązków umownych. Należy to zrobić zgodnie z przewidzianym umową trybem komunikacji, w każdym jednakże razie w sposób, który odpowiednio udokumentuje spełnienie tego obowiązku informacyjnego. Kolejnym etapem może być podjęcie przez strony, w dobrej wierze, negocjacji w celu odpowiedniej zmiany stosunku umownego. Ostatecznie w razie przedłużającego się działania siły wyższej (np. dłużej niż 90 dni), każdej ze stron może przysługiwać prawo do jednostronnego rozwiązania umowy. Wiele zależy od okoliczności konkretnej sprawy (w tym przede wszystkim od brzmienia umowy) wydaje się jednak, że w obecnej chwili jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków i przede wszystkim należałoby poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Bez wątpienia podjęcie komunikacji z kontrahentem handlowym i przygotowanie go na ewentualne perturbacje w zakresie wykonania umowy jest jak najbardziej wskazane. Co istotne, dotyczy to zarówno umów, w których siła wyższa została wyraźnie uregulowana, jak i tych, w których brak jest tego typu regulacji. Rozpoczęcie rozmów na wczesnym etapie działania siły wyższej może ograniczyć rozmiar ewentualnych szkód, a być może także zwiększyć szansę na utrzymanie relacji kontraktowej.

Rozstania z pracownikami w dobie epidemii

Wprowadzone przez rząd rozwiązania pomocowe dla pracodawców mają na celu wsparcie pracodawców i ochronę miejsc pracy. Zakres proponowanej pomocy jest coraz szerszy, co pozwala wyrażać nadzieję, że okażą się one wystarczające do utrzymania etatów w przedsiębiorstwach najbardziej dotkniętych spadkami obrotów. Pracodawcy powinni być jednak przygotowani również na mniej optymistyczny scenariusz i mieć świadomość swoich obowiązków i dostępnych rozwiązań technicznych w przypadku, gdy redukcja etatów okaże się być nieunikniona.

W obecnym czasie epidemia Covid-19 wymusiła szereg zmian w obszarze działania wielu przedsiębiorstw oraz przyjętej przez nie organizacji pracy. Trudna sytuacja ekonomiczna związana z zawieszeniem międzynarodowego transportu lotniczego, zamknięciem granic dla cudzoziemców oraz ograniczeniami w działalności głównie sektora usług i handlu, ale też pozostałych przedsiębiorców, może niestety odbić się na ich kondycji finansowej, a w konsekwencji na trwałości zatrudnienia pracowników. Pracodawcy, którzy planowali dokonanie zwolnień indywidualnych już wcześniej oraz ci, których okoliczności zmuszą do takich zwolnień w najbliższym czasie, będą musieli zmierzyć się z dodatkowymi trudnościami logistycznymi przy doręczaniu pisemnych wypowiedzeń umów. Trudności te związane będą między innymi z wykonywaniem przez pracowników pracy zdalnej z domu i związanym z tym brakiem osobistych kontaktów między nimi a ich przełożonymi. Wśród pracodawców pojawiają się wątpliwości, czy w przypadku skierowania wszystkich lub większości pracowników do pracy w systemie zdalnym oraz brakiem bezpośrednich spotkań służbowych, można nie naruszając wymogów prawnych, doręczyć pracownikowi wypowiedzenie umowy o pracę bez osobistego kontaktu z nim?

  1. Wymogi ogólne

Rozwiązywanie umów o pracę jest jedną z najbardziej niewygodnych i trudnych decyzji, jakie podejmować muszą pracodawcy wobec zatrudnianych przez siebie osób. Proces ten jest sformalizowany i wymaga zachowania ściśle określonych wymogów zawartych w przepisach kodeksu pracy dotyczących, m.in. doręczeń, pisemności, konieczności podania przyczyny rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony oraz poinformowania o przysługującym pracownikowi prawie odwołania się do sądu pracy w terminie 21 dni od doręczenia wypowiedzenia.

  1. Zdalne doręczenie oświadczenia woli pracodawcy

Wypowiedzenie umowy o pracę, które zostało własnoręcznie podpisane przez pracodawcę lub inną należycie umocowaną do tego osobę oraz spełnia wymogi określone w art. 30 kodeksu pracy, można przesłać pracownikowi pocztowym listem poleconym za potwierdzeniem odbioru albo kurierem na jego adres domowy. Rozwiązanie to ma jednak kilka wad. Poza obiektywnymi trudnościami osobistego zakomunikowania faktu zwolnienia z pracy w trakcie doręczania pisemnego wypowiedzenia, jednym z głównych ryzyk dla pracodawcy jest fakt, niemożliwości dokładnego określenia daty i godziny jego doręczenia. Może się bowiem okazać, że w dniu doręczania wypowiedzenia pracownik był nieobecny w pracy z powodu zwolnienia lekarskiego lub urlopu na żądanie. Należy pamiętać, że nie można również doręczyć wypowiedzenia pracownikowi, który jest nieobecny w pracy ze względu na sprawowaną osobistą opiekę nad dzieckiem w związku z zamknięciem żłobka, przedszkola lub szkoły, do których uczęszcza dziecko. Doręczone pracownikowi w takim dniu wypowiedzenie będzie co prawda skuteczne, jednak pozostaje obarczone wadą naruszenia art. 41 kodeksu pracy, który zabrania pracodawcy wypowiadania umowy o pracę podczas urlopu pracownika lub innej usprawiedliwionej nieobecności w pracy. W rezultacie pracownik będzie mógł stosunkowo łatwo skutecznie odwołać się do sądu pracy, który orzec może o przywróceniu do pracy lub zasądzić odszkodowanie.

  1. Doręczenie elektroniczne

Mając na uwadze ww. ryzyka związane ze zdalnym doręczaniem wypowiedzenia, warto rozważyć alternatywę w postaci doręczenia elektronicznego. Wymóg pisemnego wypowiedzenia umowy o pracę spełniać będzie bowiem także wypowiedzenie przesłane pracownikowi e-mailem, które jako załącznik zawiera wypowiedzenie umowy o pracę podpisane za pomocą certyfikowanego podpisu elektronicznego. Zgodnie z art. 78(1) kodeksu cywilnego, oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej. Należy pamiętać, że dokument musi być opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Taki e-podpis można uzyskać u jednego z certyfikowanych dostawców. Ze względu na wymogi składania w Krajowym Rejestrze Sądowym podpisanych elektronicznie sprawozdań finansowych, podpisami takimi często dysponują członkowie zarządu spółek kapitałowych, tj. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz akcyjnych.

Dokonując doręczenia wypowiedzenia e-mailem na powyższych zasadach, warto wysłać je na służbowy adres e-mail pracownika, w tym bowiem przypadku pracodawca mając dostęp do zasobów własnego serwera pocztowego, dość łatwo będzie mógł udowodnić, że do doręczenia faktycznie doszło oraz wskazać dokładny jego moment. Dodatkowo spotykanym w praktyce i rekomendowanym rozwiązaniem jest jednoczesne przeprowadzenie z pracownikiem tele- lub wideokonferencji z udziałem dodatkowego świadka po stronie pracodawcy, który w razie powoływania się przez pracownika na problemy z pocztą elektroniczną, potwierdzi przebieg służbowej rozmowy, fakt wysłania w jej trakcie e-maila z wypowiedzeniem (świadek może zostać umieszczony w kopii e-maila) oraz reakcję pracownika na tę sytuację. Należy przy tym zadbać aby osoba ta była upoważniona do przetwarzania danych osobowych zwalnianego pracownika i świadoma obowiązku zachowania poufności tych danych. Najczęściej będzie to bezpośredni przełożony pracownika lub przedstawiciel działu kadr. W przypadku e-doręczenia wypowiedzenia, najlepiej go dokonywać w dniu roboczym, upewniając się uprzednio, że pracownik był tego dnia aktywny zawodowo, tj. obecny w pracy zdalnej i nie korzystał z urlopu ani usprawiedliwionej nieobecności w pracy.

  1. Czy można podpisać wypowiedzenie umowy o pracę przy użyciu profilu zaufanego na platformie ePUAP?

Nie można. Takie wypowiedzenie będzie wadliwe, bowiem podpis przy użyciu profilu zaufanego nie spełnia wymogu kwalifikowanego podpisu elektronicznego, a więc wymogu pisemności. Pomimo wprowadzenia na platformie ePUAP możliwości podpisania dowolnego dokumentu, nie znajduje ona zastosowania do spraw pracowniczych. Dzięki profilowi zaufanemu można kontaktować się z urzędami i sądami oraz załatwiać sprawy urzędowe takie jak m.in. złożenie sprawozdania finansowego. Nie można jednak stosować go podpisując dokumenty z zakresu prawa pracy ani innych oświadczeń przeznaczonych dla osób prywatnych.

COVID-19 a prawo ochrony konkurencji i konsumentów – polska perspektywa

Epidemia koronawirusa ma istotny wpływ na prowadzenie działalności gospodarczej. Zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci spotykają się z niecodziennymi sytuacjami na rynku. Poniżej przedstawiamy ogólną analizę wpływu epidemii COVID-19 na poszczególne aspekty polskiego prawa ochrony konkurencji oraz zakres kompetencji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów („UOKiK”) w związku z zaistniałą sytuacją.

  1. Kontrola koncentracji

Jak dotąd żadne szczególne środki dotyczące systemu kontroli koncentracji nie zostały wprowadzone. Zatem, wciąż możliwe jest dokonywanie zgłoszeń zamiaru koncentracji, które powinny zostać rozpoznane w ustawowym terminie 1 miesiąca (sprawy w i fazie) lub 5 miesięcy (sprawy zakwalifikowane do II fazy). Niemniej, należy mieć na uwadze, że czas trwania postępowań antymonopolowych w sprawach kontroli koncentracji może być dłuższy niż zwykle, nawet w przypadku spraw nieskomplikowanych (niemniej, UOKiK ma obowiązek wydania decyzji w ustawowym terminie). Również prowadzenie badań rynku (w sprawach bardziej skomplikowanych) może być utrudnione. W przeciwieństwie do Komisji Europejskiej, czy francuskiego Urzędu Ochrony Konkurencji (Autorité de la concurrence) UOKiK nie zwrócił się dotychczas do przedsiębiorców o powstrzymanie się z notyfikacjami, które mogą zostać złożone w późniejszym terminie. Niemniej, zważywszy na powagę sytuacji, rekomendacja taka wydaje się uzasadniona. Możliwe, że UOKiK będzie bardziej skłonny do kontaktów pre-notyfikacyjnych z przedsiębiorcami (co rzadko ma miejsce w Polsce) w celu wcześniejszego zbadania koncentracji przed formalnym ich zgłoszeniem[1]

  1. Praktyki ograniczające konkurencję

Trwająca sytuacja kryzysowa może mieć spowodować zmianę kwalifikacji prawnej porozumień lub jednostronnych działań przedsiębiorców mających pozycję dominującą. W szczególności, niektóre rodzaje porozumień horyzontalnych (tj. zawartych pomiędzy konkurentami), które stanowiłyby naruszenie art. 101 ust. 1 TFUE[2] lub art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów[3], mogą zostać uznane za legalne w aktualnej sytuacji. Porozumienia tego rodzaju mogą skorzystać z wyłączenia indywidualnego określonego w art. 101 ust. 3 TFUE lub art. 8 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Należy jednak mieć na uwadze, że postanowienia takich antykonkurencyjnych porozumień mogą „stać się” legalne po jednoczesnym spełnieniu czterech warunków, tj. przyczynienie się do polepszenia produkcji, dystrybucji towarów lub do postępu technicznego lub gospodarczego; zapewnienie nabywcy lub użytkownikowi odpowiedniej części wynikających z porozumień korzyści; niezbędności; brak możliwości wyeliminowania konkurencji na rynku. Ponadto, to na przedsiębiorcy spoczywa obowiązek wykazania spełnienia przesłanek wyłączenia indywidualnego. Zatem, niezależnie od dynamicznej sytuacji, a także mając na uwadze 5-letni okres przedawnienia, pożądane jest gromadzenie wszelkiego rodzaju dowodów (takich jak dane rynkowe oraz korespondencja), aby mieć możliwość wykazania w przyszłości, że określona forma współpracy była konieczna. Podobnie przedstawia się sytuacja jednostronnych praktyk przedsiębiorców dominujących, które mogą np. w czasie kryzysu wstrzymywać dostawy na rzecz swoich stałych klientów.

Jednocześnie organy antymonopolowe uważnie monitorują działania przedsiębiorców w czasie kryzysowej sytuacji. Przykładowo, UOKiK wszczął postępowanie w sprawie wypowiedzenia umów przez hurtownie zaopatrujące szpitale w sprzęt ochronny (w tym maski chirurgiczne). Zgodnie z komunikatem prasowym, tego rodzaju nagłe rozwiązanie umów mogło mieć na celu uzyskanie znacznie wyższych cen od aktualnych klientów (szpitali)[4]. Obecnie UOKiK przygląda się działaniom dwóch hurtowni farmaceutycznych. Organ bada, czy miało miejsce naruszenie zakazu praktyk ograniczających konkurencję (antykonkurencyjnego porozumienia lub nadużycia pozycji dominującej). Ponadto, UOKiK uruchomił specjalną infolinię dla szpitali.

Po drugie, niektórzy przedsiębiorcy mogą zostać zmuszeni przez władze publiczne do działań o charakterze antykonkurencyjnym. Dobrym przykładem są przepisy art. 11 ust. 2-5 polskiej specustawy dotyczącej COVID-19[5], które ustanawiają podstawy prawne do wydawania przez Prezesa Rady Ministrów wiążących poleceń lub zawierania umów przez podmioty niepubliczne, w tym przedsiębiorców. Niektóre z tego rodzaju środków mogą mieć charakter ograniczający konkurencję. Niemniej, mogą one skorzystać z tzw. state action defense, zgodnie z którą działania przedsiębiorców wymuszone przez władze publiczne nie stanowią naruszenia art. 101 ust. 1 lub art. 102 TFUE oraz art. 6 ust. 1 lub 9 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Dobrym przykładem jest decyzja Prezesa Rady Ministrów nakładająca na serwisy internetowe Allegro oraz OLX obowiązek zaprzestania sprzedaży niektórych produktów farmaceutycznych i paramedycznych. Należy jednak pamiętać, że doktryna state action – będąca wyjątkiem od ogólnych zakazów określonych w przywołanych przepisach – jest zawężająco interpretowana przez sądy unijne. Zatem, w sytuacjach tego rodzaju zalecana jest konsultacja z doradcą z zakresu prawa konkurencji.

  1. Relacje konsumenckie

Kryzys związany z COVID-19 może skłaniać do zachowań skutkujących wyrządzeniem szkody konsumentom. Dotyczy to między innymi:

  • odmowy zwrotu opłaconego z góry wynagrodzenia z tytułu świadczenia usług;
  • wprowadzania w błąd konsumentów co do właściwości niektórych produktów, np. w zakresie antybakteryjnego działania;
  • podnoszenia cen niektórych produktów.

W oficjalnym komunikacie UOKiK poinformował, że zgodnie z odpowiednimi przepisami, podróżujący (klienci biur podróży) są uprawnieni do zwrotu kosztów, jeżeli zostali zmuszeni do rezygnacji z imprezy na skutek nadzwyczajnych okoliczności. Sytuacja pasażerów (klientów linii lotniczych) jest niejednoznaczna ze względu na brak specyficznych regulacji w tym zakresie. Niemniej, Prezes Tomasz Chróstny (UOKiK) wyraził oczekiwanie, że „linie lotnicze także powinny zachować się odpowiedzialnie i monitorować bieżącą sytuację, aby uniknąć zagrożenia dla zdrowia pasażerów”[6]. Nie można wykluczyć, że UOKiK będzie skłonny wszczynać postępowania przeciwko przedsiębiorcom, którzy odmówili konsumentom zwrotu kosztów usług, które nie były faktycznie świadczone w czasie stanu zagrożenia epidemiologicznego.

Odnośnie informacji wprowadzających w błąd, tego rodzaju komunikaty mogą stanowić nieuczciwe praktyki rynkowe stanowiące również, zgodnie z art. 24 ust. 2 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Stosowanie tego rodzaju praktyk zagrożone jest karą pieniężną w wysokości do 10% rocznego obrotu przedsiębiorcy, która to kara może zostać nałożona przez UOKiK.

Najbardziej problematyczna sytuacja związana jest z podwyżkami cen. Chociaż organy antymonopolowe zwykle powstrzymują się z ingerowaniem w polityki cenowe przedsiębiorców, UOKiK zakomunikował, że nieuczciwe podwyżki cen detalicznych będą traktowane jako pobieranie marż sprzecznych z zasadami współżycia społecznego[7]. Taka kwalifikacja prawna może skutkować wszczynaniem przez UOKiK postępowań dotyczących naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Zatem, detaliści powinni być w stanie przedstawić dowody na okoliczność, że podwyżka cen była niezbędna w aktualnej sytuacji (np. ze względu na wzrost cen surowców).

Panująca sytuacja jest wnikliwie monitorowana przez UOKiK, który utworzył zespół dedykowany do zwalczania nieuczciwych praktyk handlowych w czasie kryzysu związanego z COVID-19. Zatem, należy oczekiwać, że UOKiK będzie prowadził w najbliższych latach postępowania dotyczące tego rodzaju praktyk.

Podejście UOKiK nie różni się w istotny sposób od działań organów ochrony konkurencji we Włoszech[8], Wielkiej Brytanii[9] oraz Australii[10].

  1. Przewaga kontraktowa

Zważywszy na znaczenie łańcucha dostaw żywności w czasie epidemii COVID-19, praktyki dużych przedsiębiorców (dostawców lub nabywców) względem słabszych kontrahentów mogą być oceniane na gruncie tzw. ustawy o przewadze kontraktowej[11]. Zgodnie z art. 6 tej ustawy, zakazane jest nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej, który to zakaz skierowany jest zarówno do dostawców, jak i nabywców. Przewaga kontraktowa została natomiast definiowana jako znacząca dysproporcja w potencjale ekonomicznym stron. Dotychczas ustawa ta była wykorzystywana przez UOKiK jako narzędzie walki z dużymi przedsiębiorcami, którym zarzucano wykorzystywanie mniejszych kontrahentów, co miało miejsce np. w relacjach między dużymi przetwórcami żywności zaopatrywanymi przez rolników indywidualnych[12] lub relacje pomiędzy sieciami supermarketów a mniejszymi dostawcami[13]. Mając na uwadze sytuację spowodowaną epidemią COVID-19 oraz niejasność podstawowych pojęć ustawy, regulacja ta może być wykorzystywana przez UOKiK w szczególności do walki ze znaczącymi podwyżkami cen hurtowych lub cen surowców. Tego rodzaju podejście zostało również zakomunikowane przez Prezesa UOKiK w oficjalnym oświadczeniu[14].

  1. Zatory płatnicze

Z dniem 1 stycznia 2020 r. UOKiK uzyskał kolejną kompetencję, tj. możliwość prowadzenia postępowań przeciwko przedsiębiorcom, którzy nie regulują wymagalnych zobowiązań pieniężnych w sytuacji, gdy suma wartości świadczeń pieniężnych niespełnionych oraz spełnionych po terminie wynosi co najmniej 2 mln zł w okresie 3 kolejnych miesięcy[15]. UOKiK ma kompetencję do nakładania kar pieniężnych (proporcjonalnych do wartości świadczenia oraz kwoty odsetek) w sytuacji, gdy wobec przedsiębiorcy zostanie stwierdzone opóźnianie się ze spełnieniem świadczeń pieniężnych. Jednakże, w odniesieniu do zatorów powstałych na skutek COVID-19 dłużnik może podnosić, że opóźnienie spowodowane było działaniem siły wyższej. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego[16], administracyjna kara pieniężna nie może zostać nałożona w takich okolicznościach. Niemniej, przedsiębiorca powinien być w stanie wykazać, że opóźnienie spowodowane było epidemią COVID-19.

[1]Przykładowo, amerykańska Federalna Komisja Handlu (Federal Trade Commission) przyjmuje wyłącznie zgłoszenia w formie elektronicznej (dokumenty papierowe nie są przyjmowane od 17 marca 2020 r.). Zob.: https://www.ftc.gov/news-events/blogs/competition-matters/2020/03/changes-bureau-procedure-during-covid-19-coronavirus

[2] Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.Urz. C 326, 26.10.2012, s. 47–390).

[3] Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 369 z późn.zm.).

[4] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16260

[5] Ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. 2020 r. poz. 374).

[6] https://www.gov.uk/government/topical-events/coronavirus-covid-19-uk-government-response

[7] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16322

[8] https://en.agcm.it/en/media/press-releases/2020/3/ICA-Coronavirus-the-Authority-intervenes-in-the-sale-of-sanitizing-products-and-masks

[9] https://www.gov.uk/government/topical-events/coronavirus-covid-19-uk-government-response

[10] https://www.accc.gov.au/consumers/consumer-rights-guarantees/covid-19-coronavirus-information-for-consumers

[11] Ustawa dnia 15 grudnia 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 517 z późn.zm.).

[12] Np. decyzja UOKiK z dnia 1 października 2019 r. RGB-15/2019; decyzja Prezesa UOKiK z dnia 5 marca 2018 RGB-3/2018.

[13] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=15796

[14] Zob. przypis 7.

[15] Art. 13b ust. 2 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 118 z późn.zm.).

[16] Art. 189e ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jednolity – Dz.U. 2020 r. poz. 256 z późn.zm.).

[1] ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) NR 910/2014 z dnia 23 lipca 2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym oraz uchylające dyrektywę 1999/93/WE;

Ponadto, w Polsce od 7 października 2016 r. obowiązuje ustawa z 5 września 2016 o usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej.

SARS-CoV-2 wśród policjantów – badanie WUM z dofinansowaniem Agencji Badań Medycznych

Prezes Agencji Badań Medycznych – dr n. med. Radosław Sierpiński, wydał kolejną pozytywną rekomendację w ramach szybkiej ścieżki wsparcia dla projektów ukierunkowanych na walkę z COVID-19. Dzięki dofinasowaniu ABM, badacze z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczną badanie nad częstością występowania zakażeń SARS-CoV-2 wśród pracowników policji w woj. Mazowieckim.

Proponowany projekt jest pierwszym tego typu badaniem epidemiologicznym w Europie Środkowo-Wschodniej, dotyczącym częstości występowania zakażeń SARS-CoV-2 w grupie szczególnie narażonej na zakażenia wirusem z uwagi na charakterystykę wykonywanej pracy. Realizacja badania pozwoli na identyfikację częstości występowania obecnych i przebytych zakażeń SARS-CoV-2, zwłaszcza tych o przebiegu skąpo lub bezobjawowym.

Ze względu na obszar badawczy i specyfikę badanej grupy, projekt pod kierownictwem dr hab. n. med. Mariusza Gujskiego, realizowany będzie w ramach konsorcjum Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego oraz Centralnym Szpitalem Klinicznym MSWiA.

Celem badania jest określenie częstości występowania obecnych i przebytych zakażeń SARS-CoV-2 w grupie pracowników policji, szczególnie narażonej na zakażenie wirusem z uwagi na wykonywane obowiązki zawodowe w czasie epidemii. Pozwoli również na określenie czynników sprzyjających zakażeniu SARS-CoV-2 w badanej grupie. Badanie zostanie przeprowadzone na reprezentatywnej, dobranej losowo, próbie 5 000 funkcjonariuszy oraz pracowników cywilnych policji z terenu województwa mazowieckiego.

Jak podkreśla dr hab. n. med. Mariusz Gujski – badanie to będzie stanowiło istotny wkład Polski w rozwój wiedzy na temat rozwoju pandemii COVID-19 w Europie. Pozwoli również odpowiedzieć na pojawiające się coraz częściej pytanie, czy liczba osób faktycznie zakażonych, jest istotnie wyższa niż podają oficjalne statystyki.

Główne badanie składać się będzie z dwóch części – badania screeningowego w kierunku obecnych i przebytych zakażeń SARS-CoV-2 oraz kwestionariuszowego badania uzupełniającego. Dane uzyskane podczas realizacji badania zostaną użyte do estymacji częstości występowania zakażeń SARS-CoV-2 w badanej grupie na poziomie województwa. Wnioski opracowane na podstawie uzyskanych wyników umożliwią opracowanie zaleceń dla organów administracji publicznej w obszarze interwencji z zakresu zdrowia publicznego celem ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 w populacji Polskiej.

Ponadto, uzyskane w projekcie dane, mogą stanowić podstawę do działalności planistycznej w związku z potencjalnym ryzykiem wystąpienia drugiej fali zachorowań na COVID-19 w IV kwartale 2020 roku.

Nabór wniosków tylko do końca kwietnia

Na wsparcie badań klinicznych, ukierunkowanych na przeciwdziałanie COVID-19, Agencja Badań Medycznych  przeznaczy nawet 50 milionów zł, a jeśli zaistnieje taka potrzeba, to budżet ten zostanie zwiększony. Każdy wniosek ma szansę na dofinansowanie nawet do 5 milionów zł. Nabór wniosków trwa do 30 kwietnia br.

Rynek nieruchomości w obliczu zmian – Cushman & Wakefield podsumowuje pierwszy kwartał 2020 r.

Czy skutki pandemii koronawirusa są już odczuwalne na polskim rynku nieruchomości? Jak bardzo zmieni się on na przestrzeni kolejnych miesięcy? Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield w premierowym wydaniu raportu pt. „Trends Radar” podsumowuje pierwszy kwartał 2020 r. na rynku nieruchomości, przedstawia wpływ pandemii na poszczególne sektory oraz prognozy dotyczące rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce.

Rynek biurowy

Pomimo, że biurowce pozostają otwarte, to ze względu na regulacje wprowadzające dystans pomiędzy stanowiskami pracy i kwestie bezpieczeństwa, większość pracowników biurowych pracuje zdalnie. Na chwilę obecną rząd nie wprowadził żadnych przepisów ograniczających prace budowlane, niemniej jednak wydłużenie procesów administracyjnych, ograniczona dostępność pracowników, możliwość przerwania łańcucha dostaw, a co za tym idzie wzrost kosztów budowy, mogą wpłynąć w krótkim okresie na przesunięcie terminów ukończenia projektów biurowych będących w realizacji.

Niższa podaż powierzchni biurowej w pierwszym kwartale 2020 r. w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku jest niezależna od trwającej pandemii i wynika z rozkładu powierzchni planowanej do oddania w 2020 roku. W analizowanym okresie 2020 r. najemcy wynajęli łącznie blisko 350 tys. mkw., co przekłada się na wzrost aktywności o 33,5% rok do roku. Czynsze za najlepsze powierzchnie biurowe pozostały na niezmienionym poziomie względem ostatniego kwartału 2019 r. Na dziewięciu rynkach biurowych ponad 1,75 mln mkw. powierzchni biurowej znajduje się obecnie w budowie, z czego 44% przypada na Warszawę.

Najemcy budynków biurowych stosują strategię „wait and see”, a część z nich już teraz wstrzymała decyzje o relokacji. W wyniku pandemii cierpią również coworkingi, ale eksperci Cushman & Wakefield są zdania, że po jej zakończeniu, skorzystają na odbiciu, ponieważ wzrośnie zapotrzebowanie firm na elastyczne powierzchnie biurowe.

Wysoki poziom umów przednajmu w budynkach biurowych zminimalizuje ryzyko znacznego wzrostu wskaźnika pustostanów. Eksperci Cushman & Wakfield przewidują, że najemcy skupią się na przedłużaniu umów, a stawki czynszów pozostaną na relatywnie niezmienionym poziomie. Wzrośnie natomiast presja ze strony najemców na podnoszenie standardów nieruchomości, a wykorzystane technologie oraz wdrożenie zasad bezpieczeństwa i higieny w budynkach biurowych będą decydowały o ich atrakcyjności. Waśnie dlatego właściciele powinni już teraz wdrażać rozwiązania sprzyjające pracy w nowej rzeczywistości ujęte w koncepcji „Six Feet Office” stworzonej przez interdyscyplinarny zespół ekspertów Cushman & Wakefield.

„W najbliższych miesiącach najemcy zmierzą się z wieloma wyzwaniami dotyczącymi organizacji pracy oraz zmianą podejścia do zajmowanej powierzchni biurowej. Wytyczne i regulacje prawne związane z bezpieczeństwem epidemicznym zmuszą pracodawców do szukania zupełnie nowych rozwiązań umożliwiających zwiększenie odstępów pomiędzy pracownikami w biurach. Ponadto, niektórzy najemcy będą rozważać zmniejszenie zajmowanych powierzchni ze względów finansowych” – mówi Krzysztof Misiak, International Partner, Head of Cushman & Wakefield Poland.

Rynek handlowy

W pierwszym kwartale 2020 r. całkowite zasoby powierzchni handlowej wzrosły o ponad 72 000 mkw. Największe otwarte obiekty to: Galeria Chełm (17 500 mkw.), Stop Shop w Siedlcach (14 100 mkw.), Castorama i Agata Meble we Włocławku oraz Selgros w Siedlcach. Z powodu obowiązujących restrykcji, nowe obiekty zostały otwarte częściowo, w zakresie dozwolonym przez prawo.

Na koniec I kwartału 2020 r. w budowie pozostawało około 500 000 mkw., z czego znaczna część miała być ukończona do końca roku. Z powodu pandemii, otwarcia mogą się przesunąć, a projekty na wczesnym etapie realizacji mogą zostać anulowane.

Począwszy od 20 kwietnia 2020 roku rząd stopniowo zmniejsza restrykcje dla sektora handlowego, aczkolwiek większość z nich zostanie zniesiona dopiero w trzecim etapie rządowego planu „powrotu do normalności”. Dokładna data jego ogłoszenia zależy od rozwoju pandemii.

Obecna sytuacja na pewno zmieni zwyczaje klientów, którzy z jednej strony deklarują chęć dokonania większych zakupów po zakończeniu epidemii (46%), ale na pewno będą potrzebowali odbudować swoje poczucie bezpieczeństwa. Z kolei przedstawiciele handlu detalicznego i najemcy na pewno zrewidują swoje strategie, co zapewne będzie skutkowało renegocjacją umów, mniejszym popytem na powierzchnie handlowe i rosnącą liczbą wolnych powierzchni w centrach handlowych. Właściciele i managerowie zarządzający centrami handlowymi już teraz opracowują szereg działań, których celem będzie zapewnienie klientom bezpieczeństwa, gdy restrykcje zostaną zmniejszone. Zmiany, które na pewno będą widoczne na rynku, to wzrost udziału sektora e-commerce w handlu i rozwój nowych technologii, które zmienią sposób, w jaki będziemy robić zakupy.

„COVID-19 niewątpliwie zmieni globalny rynek powierzchni handlowych. Zmiany będą widoczne przede wszystkim w obszarze handlu i organizacji przestrzeni handlowych. Wpływ obecnej sytuacji będzie odczuwany przez miesiące, jeśli nie przez lata, dlatego tak ważne jest położenie punktu nacisku na rozwiązania, które ułatwią powrót do normalności i zapewnią sukces w długofalowej perspektywie” – podkreśla Joanna Klusek, Partner, Head of Retail, Asset Services Poland, Cushman & Wakefield.

Według ekspertów Cushman & Wakefield sektor handlowy z pewnością bardzo ucierpi, dlatego kluczowa jest współpraca właścicieli obiektów z najemcami. Ponadto, wszyscy uczestnicy rynku powinni już teraz przystąpić do rewizji swoich strategii i przygotowania planu dostosowywania się do rzeczywistości po pandemii.

Rynek magazynowy

I kwartał 2020 r. na rynku powierzchni magazynowej zakończył się dobrymi wynikami zarówno po stronie popytu, jak i podaży. Dane pokazują, że łączny wolumen transakcji najmu osiągnął prawie 1 mln mkw., co jest drugim najwyższym wynikiem odnotowanym w historii polskiego rynku magazynowego, natomiast wskaźnik pustostanów był stabilny i wyniósł 7%. Oddano 400 000 mkw. nowo wybudowanej powierzchni magazynowej, z tego 45% w regionie wrocławskim. Kolejne 2,1 miliona mkw. powierzchni magazynowej pozostaje w budowie.

Pomimo ogólnej dobrej kondycji tego sektora, odnotowano już także pierwsze oznaki spadku aktywności. Najemcy z kategorii e-commerce odnotowują wzrost, ale ogólne spowolnienie odczuwa już wiele innych branż (w tym sektor handlowy i motoryzacyjny), a niektórzy najemcy negocjują już obniżenie stawek czynszu.

Z drugiej strony, firmy kurierskie odnotowały liczbę zamówień wyższą niż w okresie przedświątecznym. W obliczu rosnącego wolumenu handlu e-commerce, popyt zarówno na duże boksy magazynowe, jak i miejską przestrzeń logistyczną powinien pozostać na niezmienionym poziomie.

Mimo panującej sytuacji rynek magazynowy w Polsce w długiej perspektywie będzie nadal rozwijał się dynamicznie dzięki silnym fundamentom. Przestawienie się wielu klientów na zakupy online nie minie wraz z pandemią. Wzrost popularności e-commerce odnotowały nie tylko branże, które wcześniej z sukcesem prowadziły sprzedaż w Internecie (np. branża fashion), ale również takie jak np. zakupy spożywcze, których dotychczasowy udział w rynku był marginalny. Kolejnym czynnikiem wzrostu może być relokacja części produkcji z Azji oraz chęć utrzymania jej w Europie, czyli bliżej miejsca konsumpcji. To szansa dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej, który jest nadal konkurencyjny w porównaniu z Europą Zachodnią pod względem wysokości stawek czynszów i kosztów pracy.

„Obecna sytuacja jest bardzo trudna dla wszystkich, zarówno najemców, jak i właścicieli nieruchomości. Większość postrzega to jako wyzwanie i stara się ewoluować tak, aby mu sprostać. Trzeba przyznać, że rynek powierzchni magazynowych ma się całkiem dobrze w porównaniu z innymi sektorami nieruchomości komercyjnych. Mimo to ogólny obraz jest bardzo złożony. W niektórych sektorach najemcy zmagają się z ogromnymi trudnościami biznesowymi. Inne firmy rozwijają się w znacznie szybszym tempie niż kiedykolwiek wcześniej, w dużej mierze dzięki przyspieszonemu wzrostowi sprzedaży e-commerce. Pęd działań i zmian jest silny” – zaznacza Joanna Sinkiewicz, Partner, Head of Industrial & Logistics, Cushman & Wakefield.

Rynek inwestycyjny

Eksperci Cushman & Wakefield podkreślają, że pierwszy kwartał na polskim rynku nieruchomości komercyjnych rozpoczął się bardzo dobrze, a łączny wolumen transakcji inwestycyjnych wyniósł 1,72 mld euro, co jest drugim najlepszym wynikiem za pierwszy kwartał roku w historii.

Siłą napędową rynku były sektor powierzchni magazynowych. Łącznie z sektorem biurowym stanowił prawie 95% całego wolumenu transakcji. Inwestorzy na rynku nieruchomości handlowych również byli aktywni, lecz głównie w sektorze parków handlowych, sklepów budowlanych oraz spożywczych. Wolumen tych transakcji nie przekroczył 40 milionów euro.

Transakcje, które wkroczyły w zaawansowaną fazę jeszcze przed kryzysem, zostały lub są finalizowane pomimo pandemii. Eksperci Cushman & Wakefield obserwują jednak znaczny spadek zainteresowania inwestorów nowymi projektami.

„Podejście ‘wait and see’ to najprostsze podsumowanie strategii przyjętej aktualnie przez większość inwestorów. W kolejnym kwartałach planowane są zamknięcia dużych transakcji platformowych podpisanych w ostatnim czasie. Będą one miały duży wpływ na wolumen transakcyjny w 2020 roku. Mimo to prognozujemy, że 25-35% transakcji planowanych na ten rok nie dojdzie do skutku lub prawdopodobnie zostanie przesunięte na przyszły rok” – mówi Soren Rodian Olsen, Partner, Head of Capital Markets, Cushman & Wakefield.

Komisja Europejska zaakceptowała Tarczę Finansową dla mikro, małych i średnich firm

W dniu 27 kwietnia 2020 r. Komisja Europejska zaakceptowała Tarczę Finansową dla mikro, małych i średnich firm. Zgodnie z informacjami zawartymi w decyzji Komisji, Beneficjentem wsparcia może być podmiot posiadający rezydencję podatkową na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a beneficjent rzeczywisty pomocy nie może mieć rezydencji podatkowej w tzw. rajach podatkowych.

To kolejna forma wsparcia podmiotów z sektora MŚP, obok obowiązujących od początku kwietnia rozwiązań tzw. Tarczy antykryzysowej wprowadzających szereg rozwiązań mających na celu wsparcie podmiotów zatrudniających mniej, niż 250 osób, o rocznym obrocie nieprzekraczającym 50 milionów EUR lub rocznej sumie bilansowej poniżej 43 milionów EUR (przy analizie statusu przedsiębiorstw należy brać pod uwagę powiązania z innymi podmiotami – zarówno kapitałowe, jak i osobowe).

W odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią COVID-19 wprowadzono również zmiany w dostępnych instrumentach wsparcia tej grupy firm.

Poniżej przedstawiamy kluczowe informacje o rozwiązaniach, które mają na celu wsparcie w zachowaniu płynności finansowej i kontynuacją działalności przed MŚP.

Rozwiązania przewidziane w Tarczy Antykryzysowej

Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa mają możliwość z korzystania z instrumentów wsparcia zawartych w Tarczy antykryzysowej dostępnych dla wszystkich przedsiębiorstw – w szczególności z dofinansowania wynagrodzeń ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych czy odroczenia terminów płatności podatków i składek ZUS bez opłaty prolongacyjnej, umorzenia podatku od nieruchomości na podstawie uchwały rady gminy.

Tarcza antykryzysowa zawiera również rozwiązania adresowane wyłącznie do przedsiębiorców z sektora MŚP:
  • Przedsiębiorcy zgłaszający do ubezpieczenia mniej, niż 50 pracowników mogą zostać zwolnieni z obowiązku opłacania składek ZUS przez okres od dnia 1 marca do dnia 31 maja 2020 r. Zwolnienie z całości składek dotyczy firm ubezpieczających mniej, niż 10 osób, a 50% wartości składek umorzonych zostanie podmiotem zgłaszającym od 10 do 49 osób może liczyć na zwolnienie z 50% składek.
  • Dofinansowanie kosztów wynagrodzeń i składek na ubezpieczenie społeczne,
    u których nastąpił spadek obrotów w wyniku pandemii COVID-19 rozumiany jako stosunek łącznych obrotów w okresie 60 kolejnych dni 2020 r. w porównaniu do łącznych obrotów z tych samych 60 dni roku poprzedniego.
  • Dofinansowanie może być udzielone na okres 3 miesięcy (z możliwością wydłużenia) w wysokości stanowiącej iloczyn:

– liczby pracowników i 50% wynagrodzenia, jednak nie więcej, niż kwota minimalnego wynagrodzenia, w przypadku spadku obrotów o co najmniej 30%,

– liczby pracowników i 70% wynagrodzenia, jednak nie więcej, niż kwota minimalnego wynagrodzenia, w przypadku spadku obrotów o co najmniej 50%,

– liczby pracowników i 90% wynagrodzenia, jednak nie więcej, niż kwota minimalnego wynagrodzenia, w przypadku spadku obrotów o co najmniej 80%.

Przedsiębiorca jest zobowiązany do utrzymania zatrudnienia pracowników objętych dofinansowaniem wynagrodzenia przez okres trwania umowy.

Wniosek o dofinansowanie składany jest w powiatowym urzędzie pracy.

  • Mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność przed dniem 1 marca 2020 r. mogą skorzystać z niskooprocentowanej pożyczki w wysokości do 5 tys. złotych z Funduszu Pracy na okres nieprzekraczający 12 miesięcy. Na wniosek przedsiębiorcy pożyczka wraz
    z odsetkami może zostać umorzona, pod warunkiem, że będzie on prowadził działalność gospodarczą przez okres 3 miesięcy od dnia jej udzielenia.

Wniosek o pożyczkę składany jest w powiatowym urzędzie pracy.

Wszystkie wskazane powyżej instrumenty stanowią pomoc publiczną udzielaną w oparciu o Tymczasowe ramy środków pomocy państwa w celu wsparcia gospodarki w kontekście trwającej epidemii COVID-19) – łączna wartość wsparcia nie może przekroczyć 800 tys. EUR na jedno przedsiębiorstwo.

Wsparcie udzielane przez Bank Gospodarstwa Krajowego

  • Zmiany w warunkach programu Gwarancje de minimis

W dostępnym programie Gwarancji de minimis limit gwarancji został zwiększony z 60% do 80% kwoty kredytu oraz w przypadku kredytu obrotowego wydłużono okres gwarancji z 27 do 39 miesięcy.

W pierwszym roku gwarancja jest udzielana bez prowizji, a dla już udzielonych odstąpiono od pobierania prowizji należnych w okresie do 31 grudnia 2020 r.

Lista banków udzielających kredytów objętych programem dostępna jest na stronie BGK.

  • Zmiany w programie gwarancji Biznesmax

Gwarancją w ramach programu Biznesmax, stanowiącą pomoc de minimis, mogą zostać objęte nie tylko kredyty inwestycyjne, ale także kredyty obrotowe odnawialne przeznaczone na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorstwom innowacyjnym i efektywnym ekologicznie. W tym przypadku nie obowiązuje katalog kosztów kwalifikowanych inwestycji i konieczność składania planu projektu inwestycyjnego. Dodatkowo, do końca 2021 r. obowiązywać będzie 5% stawka rocznej dla wyliczenia dopłaty do oprocentowania kredytu.

Lista banków udzielających kredytów objętych programem dostępna jest na stronie BGK.

  • Gwarancje z Funduszu Gwarancji Płynnościowych

Średnie przedsiębiorstwa dotknięte skutkami pandemii COVID-19 mogą wnioskować o udzielaną na okres do 27 miesięcy (nie dłużej, niż okres kredytu + 3 miesiące) gwarancję kredytów zapewniających płynność finansową w wysokości do 250 mln złotych (zabezpieczenie do 80% kredytu).

Lista banków udzielających kredytów objętych programem dostępna jest na stronie BGK.

Dodatkowo BGK pracuje nad systemem dopłat do oprocentowania kredytów obrotowych udzielanych przedsiębiorstwom dotkniętym skutkami pandemii COVID-19.

Wsparcie udzielane przez Agencję Rozwoju Przemysłu

  • Pożyczka obrotowa finansująca wypłatę wynagrodzeń

Przedsiębiorca, u którego występuje deficyt płynności bieżącej, może ubiegać się o pożyczkę w celu utrzymania zatrudnienia (wartość wynagrodzeń netto), udzielaną na maksymalnie 2 lata, z karencją spłaty do 12 miesięcy.

  • Pożyczka obrotowa na finansowanie deficytu w kapitale obrotowych

Pożyczka udzielana jest podmiotom z sektora MŚP o obrotach przekraczających 4 mln złotych, które na koniec 2019 r. osiągnęły dodatni wynik finansowy (pozytywna EBITDA i wynik netto).

Wartość pożyczki mieścić się musi w przedziale od 800 tys. do 5 mln złotych, a okres finansowania nie może przekraczać 6 lat (z karencją spłaty wynoszącą do 15 miesięcy).

  • Leasing operacyjny

Instrument dostępny jest dla podmiotów z sektora MŚP o obrotach przekraczających 4 mln złotych, które na koniec 2019 r. osiągnęły dodatni wynik finansowy (pozytywna EBITDA i wynik netto) i przeznaczony jest na refinansowanie posiadanych leasingów na pojazdy i/lub naczepy powyżej 3,5t nie starsze, niż 3 lata. Maksymalna wartość leasingu wynosi 5 mln złotych, a okres finansowania nie może przekraczać 6 lat (łącznie z maksymalnie 12 miesięczną karencją).

Tarcza Finansowa z Polskiego Funduszu Rozwoju

Zasady udzielania pomocy w ramach Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju zostały zaakceptowane przez Komisję Europejską. Poniżej prezentowane są kluczowe informacje dostępne na moment przygotowania opracowania, które w oparciu o akceptację KE mogą ulec zmianie.

Wsparcie udzielane jest przedsiębiorcom prowadzącym działalność na 31 grudnia 2019 r., których obroty spadły o co najmniej 25% w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r. w porównaniu do analogicznego miesiąca roku ubiegłego oraz przyczyną spadku jest rozprzestrzenianie się COVID-19.

Z pomocy mają być wykluczone podmioty, dla których spełniony będzie warunek, że Beneficjent rzeczywisty pomocy posiada rezydencję podatkową na terenie tzw. rajów podatkowych. Podmiot wnioskujący o wsparcie musi posiadać rezydencję podatkową na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub zobowiąże się do przeniesienia rezydencji w terminie 9 miesięcy od udzielenia pomocy.

Wsparcie w ramach programu udzielane może być w formie obejmowania lub nabywania udziałów, akcji, warrantów subskrypcyjnych, obli­gacji, wierzytelności, przystępowania do spółek osobowych oraz udzielania pożyczek, gwarancji i porę­czeń.

Instrumentem finansowym w ramach programu są również subwencje, które mogą być przeznaczone na:

– pokrycie kosztów prowadzonej działalności gospodarczej (z wyłączeniem nabycia innego przedsiębiorcy),

– przedterminową spłatę kredytów (maksymalnie 25% wartości subwencji).

Środki nie mogą zostać przeznaczone na rozliczenia z podmiotami powiązanymi (płatności do właściciela, osób lub podmiotów powiązanych z wła­ścicielem).

  • Tarcza Finansowa dla Mikrofim

Maksymalna pomoc wyliczana jest w oparciu o liczbę zatrudnionych i kwoty bazowej subwencji zależnej od poziomu spadku przychodów firmy (wg obecnych założeń od 12 do 36 tys. złotych). Oznacza to, że maksymalne wsparcie wynosić może 324 tys. złotych.

Zwrotowi podlega 25% wypłaconej subwencji. Pozostałych 75% może zostać umorzone w przypadku utrzymania zatrudnienia na poziomie wg stanu na 31.12.2019 r.

W przypadku zakończenia działalności w ciągu 12 miesięcy od udzielenia wsparcia zwrotowi podlega cała wartość pomocy.

  • Tarcza Finansowa dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw

Wysokość wsparcia stanowić będzie 4%, 6% lub 8% przychodów w 2019 r., uzależniony od poziomu ich spadku w związku z COVID-19 w porównaniu do wartości w analogicznym okresie 2019 r. (odpowiednio minimum 25%, 50% i 75%). Szacowana maksymalna wartość subwencji to 3,5 mln złotych.

Umorzeniu może podlegać 75% subwencji – poziom umorzenia uzależniony jest od wysokości straty gotówkowej na sprzedaży oraz utrzymania zatrudnienia.

Wsparcie ze środków Unii Europejskiej

  • Pożyczkowy Fundusz Wsparcia Płynności

Planowane jest uruchomienie pożyczek na pokrycie wydatków bieżących i zapewnienie płynności finansowej udzielanych MŚP w trudnej sytuacji spowodowanej COVID-19, finansowanych ze środków Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.

Wsparcie może być przeznaczone na kapitał obrotowy, środki trwałe oraz wartości niematerialne i prawne.

Pożyczka do 15 mln złotych ma być bezpłatna – zwracany ma być jedynie kapitał. Okres spłaty ma wynosić do 6 lat, z możliwością sześciomiesięcznej karencji w spłacie oraz wstrzymania spłaty zobowiązań na 4 miesiące.

Za obsługę Pożyczkowego Funduszu Wsparcia Płynności odpowiadać ma Bank Gospodarstwa Krajowego.

  • Kredyt na innowacje technologiczne

Przedsiębiorcy z sektora MŚP wdrażający innowacje technologiczne mają możliwość ubiegania się o dofinansowanie w wysokości do 70% kwoty projektu (w zależności do wielkości firmy oraz lokalizacji inwestycji).

Działania podlegające dofinansowaniu powinny umożliwić wytwarzanie nowych lub znacząco ulepszonych, w stosunku do dotychczas wytwarzanych, produktów, procesów lub usług,

Z uwagi na pandemię COVID-19, wydłużono terminy naboru wniosków (do dnia 24 czerwca 2020 r.), na podpisanie umowy kredytowej (do 60 dni), na dostarczenie dokumentów niezbędnych do umowy o dofinansowanie (do 67 dni) oraz na dostarczenie dokumentacji środowiskowej (do 12 miesięcy),

Nie obowiązuje wymóg innowacyjności efektów projektu w skali kraju i zniesiono limit wysokości przyznawanej premii technologicznej.

  • Konkursy w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych

– W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego ogłoszono nabór projektów związanych z działaniami profilaktycznymi i zwalczaniem skutków epidemii COVID-19,

– Śląskie Centrum Przedsiębiorczości ogłosiło konkurs na dofinansowanie utrzymania miejsc pracy oraz zwiększenie konkurencyjności. Wnioski można składać do dnia 23 czerwca 2020 r.

– Środki z Europejskiego Funduszu Społecznego przeznaczone zostaną na dofinansowanie wynagrodzeń wypłacanych przez przedsiębiorców, u których nastąpił spadek obrotów.

3M i PepsiCo po wynikach – pozytywne zaskoczenia

Wtorek przynosi kontynuację wzrostów amerykańskich indeksów giełdowych, które z niewielkimi przerwami zwyżkują już od połowy marca. W indeksie spółek przemysłowych Dow Jones Industrial Average najlepiej radzi sobie spółka Boeing, która drożeje o ponad 4 proc. Z kolei o ponad 3 proc. rośnie znany producent m.in. taśm klejących czy plastrów – firma 3M oraz spółka American Express. W indeksie Nasdaq 100 natomiast w górę pną się American Airlines, a także United Airlines – odpowiednio o ponad 7 i ponad 6 proc.

Jeden z liderów dzisiejszych wzrostów, spółka 3M, podała dziś przed sesją wyniki za 1 kwartał. Dochód netto w pierwszym kwartale wyniósł 1,29 miliarda USD. W przeliczeniu na akcję spółka z siedzibą w St. Paul w stanie Minnesota podała, że ma zysk w wysokości 2,22 USD (EPS). Wyniki przebiły oczekiwania Wall Street. Średni szacunek sześciu analityków ankietowanych przez Zacks Investment Research wskazywał na zysk na akcję w wysokości 2,02 USD. Producent kartek samoprzylepnych, powłok przemysłowych i ceramiki odnotował w raportowanym okresie przychody w wysokości 8,07 mld USD, przekraczając również prognozy. Trzej analitycy ankietowani przez Zacks oczekiwali 7,99 miliarda dolarów.

Również dziś przed sesją w USA pojawiły się wyniki PepsiCo. W pierwszym kwartale spółka odnotowało wzrost sprzedaży o 7,7% w porównaniu z rokiem poprzednim, co oznacza wzrost wartości do 13,88 miliarda dolarów. Wyłączając wpływ wahań kursów walutowych i przejęć, tak zwane przychody organiczne wzrosły o 7,9% w pierwszych trzech miesiącach roku. Zysk netto spadł jednak do 1,34 mld USD z 1,41 mld USD w porównywalnym kwartale ubiegłego roku. Skorygowane zyski wyniosły 1,07 USD za akcję, w porównaniu do 1,03 USD oczekiwanych przez analityków. PepsiCo jest m.in. właścicielem marki chipsów Lays, a wzrost sprzedaży przekąsek w okresie kwarantanny pomógł w osiągnięciu obecnego wyniku. Pepsi wciąż bardzo mocno skłania ku napojom energetycznym. Miesiąc po zakupie Rockstar Energy Beverages za 3,85 miliarda dolarów gigant z napojami i przekąskami powiedział we wtorek, że podpisał umowę na dystrybucję kolejnego napoju energetycznego: Bang, jest on trzeci co do wielkości w Stanach Zjednoczonych, po napoju Monster i Red Bull.

Dziś przed nami jeszcze publikacje takich spółek jak Alphabet, właściciel Google oraz Starbucks. To jedne z kluczowych publikacji na Wall Street.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.

Wyniki finansowe Grupy Novaturas za I kw. 2020 r. pod wpływem epidemii COVID-19

W pierwszym kwartale 2020 r. cała branża turystyczna znalazła się w nadzwyczajnych okolicznościach – globalny biznes turystyczny ucierpiał z powodu epidemii COVID-19. Po udanym początku roku, od połowy lutego Grupa Novaturas musiała stawić czoła rozprzestrzenianiu się wirusa, co wpłynęło na jej wyniki finansowe.

Pod koniec lutego Spółka zawiesiła loty do włoskich ośrodków narciarskich, a w marcu, po wprowadzeniu przez rządy i odpowiednie władze państw bałtyckich restrykcji związanych z izolacją obywateli, wszystkie zorganizowane wyjazdy zostały czasowo zawieszone. Wpłynęło to oczywiście na wyniki finansowe Grupy Novaturas: przychody spadły o 18,9%, a rentowność o 28,8% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Pandemia spowodowała, że w pierwszym kwartale 2020 r. Spółka poniosła dodatkowe koszty w wysokości 1,164 mln euro z tytułu niezrealizowanego zysku i dodatkowych kosztów związanych z lotami powrotnymi. Koszty te zostały częściowo zrekompensowane obniżką kosztów operacyjnych: w pierwszym kwartale wyniosły one 1,6 mln euro i były o 22% niższe w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 r.

– Aby poradzić sobie z tą sytuacją, wdrożyliśmy ścisłą kontrolę kosztów zawiesiliśmy projekty inwestycyjne, jeszcze bardziej skoncentrowaliśmy się na efektywności operacyjnej, wynegocjowaliśmy z zagranicznymi partnerami i dostawcami bardziej elastyczne stawki, dokonaliśmy przeglądu istniejących zobowiązań oraz zamierzamy skorzystać z dostępnej pomocy państwa. Efektywne i szybkie decyzje rządów krajów bałtyckich mają kluczowe znaczenie dla jednego z najbardziej dotkniętych obecnie przez COVID-19 sektorów – mówi Audronė Keinytė, dyrektor generalna Grupy Novaturas.

Początek roku charakteryzował się typowymi wyborami turystów

Zorganizowane wyjazdy pakietowe niezmiennie były najczęstszym wyborem turystów z krajów bałtyckich w pierwszym kwartale tego roku. Najpopularniejszym miejscem wypoczynku w tym okresie były słoneczne kurorty egipskie, a następnie Teneryfa na Wyspach Kanaryjskich. Wyjazdy na narty stanowiły 12,1%. Zanim pandemia zamknęła granice krajów na całym świecie, popyt na wyjazdy do odległych egzotycznych celów podróży wzrósł o 1,4%.

Udział poszczególnych kanałów sprzedaży w pierwszym kwartale 2020 r. kształtował się podobnie jak w poprzednich okresach – biura podróży odpowiadały za 70,5% sprzedaży (o 1% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku). Sprzedaż online i przez własne biura stanowiła 15,1% wobec 12,8% w pierwszym kwartale 2019 r. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2020 r. strony internetowe Spółki odwiedziło 1,15 mln unikalnych użytkowników, czyli o 6% więcej niż w analogicznym okresie 2019 r.

Niezwykle elastyczne warunki dla podróżnych umożliwiające przełożenie wyjazdu

Od początku pandemii, Grupa Novaturas i cała branża współpracuje z rządami krajów bałtyckich nad dostosowaniem istniejących przepisów dotyczących praw konsumentów do tej nadzwyczajnej sytuacji. Do czasu zakończenia prac nad regulacjami dotyczącymi wyjazdów odwołanych lub w inny sposób dotkniętych pandemią, oferujemy naszym podróżnym niezwykle elastyczne warunki zmiany planów urlopowych. Aby zaoferować klientom najlepsze warunki przełożenia planów wakacyjnych na późniejszy okres, rekordowo wcześnie uruchomiliśmy ofertę na sezon zimowy 2020-21 i sezon letni 2021.

Grupa Novaturas działa w modelu biznesowym „asset-light”, który charakteryzuje się dużą elastycznością i pozwala szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe. W dzisiejszej sytuacji jest to ogromny plus, gdyż minimalizuje wpływ kryzysu na biznes.

„Wydaje się, że z obecnego kryzysu będziemy wychodzić etapami. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zmienią się nawyki związane z podróżowaniem, zwiększą się wymagania dotyczące bezpieczeństwa podróżnych, zakwaterowania i usług transportowych, a także zmienią się nawyki związane z planowaniem podróży. Dlatego też przygotowujemy się do ponownego rozwinięcia skrzydeł, gdy tylko skończy się okres ograniczeń. Głęboko wierzymy, że gdy pandemia zostanie opanowana, podróże powrócą do naszego życia.”

Wybrane wyniki finansowe Grupy Novaturas za pierwszy kwartał 2020 r.

(tys. EUR) 1 kw. 2020 1 kw. 2019 Zmiana r/r
Przychody 23 363 28 806 -18,9%
Zysk brutto 2 535 3 559 -28,8%
EBITDA (190) 83
Zysk/(strata) netto (353) (148) +135,5%

 

Stabilizacja na giełdach

Pomimo problemów rynków surowcowych giełdy mają się całkiem dobrze. Indeksy są blisko najwyższych poziomów od pierwszej połowy marca i rosną.

Bezrobocie jeszcze nie wystrzeliło

Dane marcowe nie wskazują na nagły wzrost bezrobocia. Warto jednak pamiętać, że marzec w większości gospodarek był dopiero początkiem problemów z koronawirusem. Teoretycznie pewien niepokój może budzić wzrost bezrobocia w Hiszpanii. Wynik 14,4% przemawia do wyobraźni, to przecież ponad 2,5 raza tyle co w Polsce. Warto jednak zwrócić uwagę, że kraj ten miał niższy wskaźnik, tylko przez ostatnie trzy kwartały, wcześniej przez dekadę wszystkie odczyty były wyższe. Dane z Japonii i Węgier też pokazują lekkie wzrosty, aczkolwiek są to wzrosty o odpowiednio 0,1% i 0,2%. Nie jest to zatem nic nadzwyczajnego, szczególnie w obecnej sytuacji.

Dobry początek tygodnia na giełdach

Pomimo słabych danych z rynków surowcowych giełdy rozpoczęły ten tydzień wyraźnymi wzrostami. Wczorajsze otwarcia zarówno w Europie, jak i w USA, były wyraźnie powyżej piątkowego zamknięcia. Amerykański indeks S&P 500 jest najwyżej od niemal dwóch miesięcy. Europejskie indeksy znajdują się również blisko tych poziomów. Oznacza to, że inwestorzy powoli zaczynają uważać przecenę za przesadną i korzystają z niskich cen, by tanio kupić.

Kontrakty na ropę znów w dół

Ropa naftowa stacza się jak po równi pochyłej. Kontrakt na amerykańską ropę znów odwiedza okolicę 10 dolarów za baryłkę. Kontrakt na ropę europejską jest obecnie ponad dwukrotnie droższy, ale wciąż spada. Jeżeli ograniczenia wprowadzone przez OPEC nie ustabilizują rynku może nas czekać kolejna powtórka z rozrywki na amerykańskim kontrakcie, gdzie cena na zamknięciu może być niemal losowa ze względu na potencjalne problemy z odbiorem surowca.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w Internetowykantor.pl

Co przyniesie kolejne posiedzenie Fed

Władze monetarne na całym świecie działały w marcu w trybie kryzysowym i on nadal obowiązuje. Z tego względu spada znaczenie zaplanowanych posiedzeń: działa się gdy jest ku temu potrzeba. Dlatego po jutrzejszym posiedzeniu nie spodziewamy się fajerwerków ani zmiany w postrzeganiu dolara. W długim terminie polityka Fed będzie negatywna dla USD, w krótkim liczy się tylko sentyment a ten w ostatnich dniach jest dla amerykańskiej waluty niekorzystny.

Banki centralne, z Rezerwą Federalną na czele, nie wahały się, by ruszyć ostro do walki o ratowanie koniunktury i wsparcie płynności. Spektrum zastosowanych narzędzi jest bardzo szerokie. Ścięto stopy, rozpoczęto nielimitowany skup aktywów, zwiększono skalę operacji repo, otworzono linie swapowe z innymi bankami centralnymi oraz przyznano firmom dostęp do bezpośredniego finansowania pod zastaw instrumentów dłużnych.

W rezultacie bilans Fed mocno napęczniał. W październiku mniej wartość mniejszą niż 4 bln USD, a obecnie przekracza 6 bln USD. I to jeszcze nie koniec, należy się spodziewać kontynuacji dynamicznego wzrostu wartości aktywów, zarówno pod względem nominalnym, jak również w stosunku do wielkości gospodarki. Fed działał, kiedy było to konieczne i nie czekał na termin zaplanowanego posiedzenia. Teraz nie musi działać, bowiem zajęty jest implementacją i koordynacją ogłoszonych programów. Tym bardziej nie ma potrzeby sięgać po nowe instrumenty. Nie ma możliwości, by ocenić rzetelnie skalę zniszczeń wywołanych przez koronawirusa, a na rynkach finansowych sytuacja zdecydowanie się ustabilizowała. Mechanizmy funkcjonowania systemu finansowego  i transmisji monetarnej zostały przywrócone. Zmienność spadła, indeksy na Wall Street są przy szczytach korekty, ponad 30 proc. nad marcowym dnem. Dlatego też środowe posiedzenie FOMC będzie dla rynków przede wszystkim okazją, by zdobyć więcej informacji na temat tego, jak daleko może się posunąć Rezerwa Federalna i jakie narzędzia pozostały w jej dyspozycji. Bardzo istotne będą dane: tempa wzrostu bilansu Fed i kształt jego kompozycji.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych instrumentów jest skup obligacji korporacyjnych (i związanych z rynkiem kredytowym ETFów) także firm (fallen angels), które ostatnio straciły status inwestycyjny i zostały zdegradowane. Pokazuje to, że granice dla luzowania są obecnie ekstremalnie daleko posunięte. Jerome Powell powiedział wprost, że Fed nie będzie się wahał i w razie konieczności sięgnie również po inne aktywa. Rynek interpretuje to jako zapowiedź przyszłego rozpoczęcia skupu akcji oraz akcyjnych ETFów, ale pojawiają się również radykalne opinie, że może dojść do skupu surowców (w domniemaniu ropy). Z takiego rozwiązania na pewno ucieszyłby się Donald Trump i amerykańscy producenci, ale postrzegamy to jako bardzo mało realne. Koszty przeważyłyby korzyści i byłby to niebezpieczny precedens. Na pewno padną również pytania o możliwość rozpoczęcia kontroli przebiegu krzywej rentowności.

Bartosz Sawicki, DM TMS Brokers

Bank Pocztowy przyjmuje wnioski od firm o subwencje w ramach Tarczy Finansowej PFR

Od 29 kwietnia Bank Pocztowy rozpocznie przyjmować wnioski od swoich klientów- mikro, małych i średnich firm zatrudniających od 1 do 249 pracowników o udzielenie wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR. Nowy program pomocowy o łącznej wartości 100 mld zł, finansowany przez Polski Fundusz Rozwoju skierowany jest do ok. 670 tys. polskich przedsiębiorstw, które ucierpiały w wyniku pandemii koronowirusa. Wnioski można składać za pośrednictwem bankowości elektronicznej Banku Pocztowego.  Decyzję o wypłacie subwencji finansowej lub odmowie wypłaty subwencji finansowej podejmie PFR. W przypadku podjęcia decyzji pozytywnej, PFR przekaże Bankowi do wypłaty subwencję finansową w terminie 21 dni roboczych od dnia zawarcia Umowy przez Przedsiębiorcę.

Program Tarcza Finansowa PFR kierowany jest do:

  • mikrofirm, zatrudniających na dzień 31 grudnia 2019 r. od 1 do 9 pracowników (bez właściciela), których roczny obrót lub suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro;
  • małych i średnich firm, zatrudniających do 249 pracowników, których roczny obrót nie przekracza 50 mln euro lub suma bilansowa nie przekracza 43 mln euro;

Z subwencji będą mogły skorzystać firmy, które dotknął spadek przychodów o co najmniej 25% w dowolnym miesiącu po 1 lutego br. w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego miesiąca ubiegłego roku w związku z COVID-19.

Maksymalna kwota subwencji dla mikrofirm zależy od skali spadku przychodów oraz liczby zatrudnionych i wynosić może do 324 tys. zł (średnio 70-90 tys. zł), a 75% jej wartości może być bezzwrotne. 25% wartości jest bezzwrotne pod warunkiem kontynuowania działalności w ciągu 12 miesięcy od jej udzielenia. Dodatkowe 50% subwencji jest bezzwrotne w zależności od poziomu utrzymania średniego zatrudnienia w okresie 12 miesięcy. W przypadku zmniejszenia zatrudnienia procent zwrotu subwencji przez przedsiębiorcę jest odpowiednio wyższy, co stanowi silny bodziec dla beneficjentów do utrzymywania miejsc pracy. Po 12 miesiącach zaczyna się spłata ratalna reszty subwencji rozłożona na 24 miesiące.

Dla firm z sektora MŚP kwota subwencji, która stanowi 4%, 6% lub 8% sprzedaży rocznej w zależności od skali spadku sprzedaży do maksymalnie 3,5 mln zł (średnio 1,9 mln zł). 75% subwencji finansowej może być bezzwrotne, w tym 25% pod warunkiem kontynuacji działalności, 25% w zależności od poniesionej przez przedsiębiorstwo straty na sprzedaży, a dodatkowo 25% w zależności od utrzymania średniego zatrudnienia w okresie 12 miesięcy. Zwrot subwencji przez przedsiębiorcę będzie proporcjonalnie wyższy w przypadku spadku zatrudnienia.

– W ekspresowym tempie zmodyfikowaliśmy naszą bankowość elektroniczną tak, by nasi klienci mogli korzystać z subwencji w ramach tarczy PFR. Jestem przekonany, że będzie to wydajna pomoc, która pozwoli zachować miejsca pracy oraz kontynuować działalność operacyjną wielu małym i średnim firmom. Szybka realizacja takiego programu i de facto wypłata środków jest możliwa dzięki  efektywnym programom uruchamianym systematycznie przez polski rząd, a także wysokiemu poziomowi informatyzacji wielu instytucji w Polsce, w tym sektora bankowegokomentuje Robert Kuraszkiewicz, Prezes Banku Pocztowego

Wnioski o finansowanie poprzez bankowość elektroniczną Banku Pocztowego w postaci częściowo bezzwrotnych subwencji będą mogli złożyć przedstawiciele firm, którzy są klientami Banku Pocztowego. Wniosek oparty jest na oświadczeniach przedsiębiorcy, a jego weryfikację przeprowadza automatycznie PFR na podstawie danych z Banku Pocztowego (identyfikacja), ZUS (zatrudnienie) i Ministerstwa Finansów (m.in. przychód ze sprzedaży za poprzedni rok obrotowy dla MŚP) i na tej podstawie oblicza wysokość subwencji. Jeśli na podstawie dostępnych danych zostanie ona przyznana w niższej wysokości niż wnioskował przedsiębiorca, otrzyma on od PFR informację o powodzie podjęcia takiej decyzji. W tej sytuacji subwencja będzie wypłacona w niższej wysokości, ustalonej przez PFR, a przedsiębiorca będzie mógł złożyć odwołanie od decyzji. Możliwość odwołania zostanie uruchomiona w systemach bankowych w późniejszym terminie. Informacja o uruchomieniu odwołań zostanie podana do wiadomości.

Całość procesu, w tym otrzymanie decyzji i podpisanie umowy z PFR oraz wniosek reklamacyjny odbywa się on-line w systemie transakcyjnym banku.

Firmy, które złożą wniosek lub otrzymają subwencję w ramach Tarczy Finansowej PFR, nie ponoszą żadnych kosztów np. z tytułu prowizji bankowej czy za rozpatrzenie wniosku.

Aby sprawnie wypełnić wniosek, przedstawiciel firmy powinien przygotować dane, takie jak liczba zatrudnionych (w tym na umowy cywilnoprawne) w przeliczeniu na pełen etat oraz wysokość przychodów w danych miesiącach, które pozwolą zakwalifikować przedsiębiorstwo do grupy mikro lub małych i średnich, a także wyliczyć należną kwotę subwencji. Ponieważ podstawą weryfikacji wniosków i oświadczeń, które wpływają na przyznanie subwencji i jej wysokość, są rejestry publiczne, ważne jest, aby przedsiębiorca, który będzie się ubiegać o jej przyznanie złożył deklarację VAT w czasie, który pozwoli na jej przetworzenie i zatwierdzenie przez Ministerstwo Finansów. Przed rozpoczęciem wypełniania wniosku warto zapoznać się również z informacjami zamieszczonymi na stronie www.pfr.pl, gdzie szczegółowo opisane są zasady Tarczy Finansowej PFR.

Warunkiem uzyskania wsparcia jest prowadzenie działalności na dzień 31 grudnia 2019 r., a także niezaleganie z płatnościami podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. Koniecznym warunkiem jest również posiadanie przez beneficjentów rzeczywistych firm rezydencji podatkowej w Polsce i rozliczanie podatków na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

Firmy IT nakręcają popyt w regionach – JLL podsumowuje I kw. 2020

Pierwszy kwartał tego roku stał pod znakiem wysokiej aktywności najemców z sektora IT. Kolejne miesiące mogą natomiast przynieść przyspieszenie po stronie firm z branży nowoczesnych usług dla biznesu.

IT nakręca popyt

W I kw. bieżącego roku w całej Polsce wynajęto blisko 360 000 mkw., z czego ponad 220 000 mkw. przypadło na główne rynki poza Warszawą. Spośród nich za 28% popytu odpowiadał Kraków, za 22% – Wrocław, a za 15% Trójmiasto. To właśnie na tych trzech rynkach doszło do spektakularnej ekspansji jednej z wiodących na świecie firm technologicznych, która w sumie wynajęła blisko 37 000 mkw. powierzchni biurowej.
W pierwszym kwartale tego roku, 8 z 10 największych transakcji poza Warszawą zostało podpisanych przez najemców z sektora IT, a popyt generowany przez wszystkie tego typu firmy stanowił blisko 60% całkowitej aktywności najemców na rynkach regionalnych. W kolejnych miesiącach niektóre transakcje mogą ulec przesunięciu, warto jednak zwrócić uwagę na możliwy wzrost zainteresowania ze strony firm z sektora BPO/SSC. W ubiegłych latach wielokrotnie udowadnialiśmy już, że polski rynek daje gwarancję utrzymania ciągłości biznesowej oraz pozwala optymalizować koszty. Te dwa aspekty nabierają teraz jeszcze większego znaczenia, a napływ inwestycji z sektora usług oznacza stabilny popyt na biura. – Karol Patynowski, Dyrektor ds. Rynków Regionalnych, JLL

Ponadto, w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2020 roku wolumen umów przednajmu wyniósł prawie 82 000 mkw. Największymi transakcjami tego typu były: wynajem przez Fujitsu Technology Solutions 16 300 mkw. w Fuzji w Łodzi oraz wynajęcie przez firmę z sektora IT 14 500 mkw. w Tertium Business Park C w Krakowie.

Elastyczność w cenie

Pierwszy kwartał roku umocnił na rynkach regionalnych, a zwłaszcza w Trójmieście, pozycję operatorów elastycznych przestrzeni do pracy. To tam miały miejsce wszystkie nowe transakcje najmu dokonane przez operatorów flex, a opiewały one w sumie na niemal 8000 mkw. Największą z nich była nowa umowa New Work w Alchemii IV Neon (4500 mkw.), gdzie zostanie otwarte pierwsze biuro firmy w mieście.

Spodziewamy się, że w długim okresie zainteresowanie tego typu biurami wzrośnie. Elastyczność oferowana przez operatorów, czy to na poziomie samej umowy, czy też gotowości na szybkie przyjęcie nowego najemcy, będzie szczególnie istotna w czasach wzrostu niepewności gospodarczej. Niewykluczone więc, że jeszcze więcej firm będzie otwartych na łączenie najmu tradycyjnego z flexami. – Adam Lis, Doradca ds. Elastycznych Rozwiązań Biurowych, JLL

Podaż ciągle rośnie

W I kwartale na polski rynek dostarczono łącznie 86 500 mkw. nowej powierzchni, w tym blisko 80 000 mkw. na największych rynkach regionalnych. Łączne zasoby powierzchni biurowej to już 11,1 mln mkw., z czego za 5,5 mln mkw. odpowiadają największe rynki poza Warszawą.

W realizacji pozostaje blisko 1,6 mln mkw., z czego 850 000 mkw. biur powstaje w regionach. Najbardziej aktywni są deweloperzy w Trójmieście – gdzie zasoby biurowe osiągną poziom 1 miliona mkw. po zakończeniu wszystkich bieżących budów – oraz w Katowicach i Krakowie. Na razie nie obserwujemy spowolnienia po stronie prac deweloperów, a ewentualne opóźnienia mogą wynikać z ograniczonej dostępności pracowników, funkcjonowania urzędów, czy zaburzeń łańcucha dostaw. – Hanna Dąbrowska, Analityk Rynku, JLL

Do największych ukończonych w I kwartale tego roku projektów biurowych w Polsce należy m.in: kolejny etap kompleksu High5ive w Krakowie – budynek 4 (23 500 mkw., Skanska Property Poland), pierwsza faza Face2Face w Katowicach (19 600 mkw., Echo Investment) oraz Giant Office w Poznaniu (15 300 mkw., Giant Invest).

Rynek inwestycyjny

W okresie od stycznia do marca w całej Polsce sfinalizowano 11 transakcji biurowych o łącznej wartości niemal 620 milionów EUR, co przewyższa, rekordowy dotychczas, wynik z 2006 roku. Największa z zawartych transakcji dotyczyła sprzedaży przez Skanska dwóch budynków kompleksu High5ive, położonych w ścisłym centrum Krakowa.

Powierzchnie niewynajęte i czynsze

Średni poziom pustostanów w Polsce to 8,4%. W Warszawie 7,5% istniejących zasobów biurowych pozostaje do wynajęcia, natomiast poza nią – 9,4%. Najniższym współczynnikiem powierzchni niewynajętej spośród ośmiu rynków regionalnych cechuje się Trójmiasto (4,1%), a najwyższym Poznań (12,9%).

Obecnie na rynkach regionalnych najwyższe czynsze transakcyjne charakteryzują Kraków (13,5 – 15 euro za mkw. miesięcznie), a najniższe Lublin (10,5 – 11,5 euro za mkw. miesięcznie). Z kolei najwyższe czynsze transakcyjne dla najlepszych nieruchomości w szerokim centrum Warszawy wynoszą od 18 do 24 euro za mkw. miesięcznie, a poza nim do 16 euro za mkw. miesięcznie.

Przekształcenie działalności gospodarczej a przeniesienie własności przedsiębiorstwa

Przedsiębiorca rozważający zmianę formy prawnej, w jakiej prowadzi działalność gospodarczą, ma do wyboru kilka możliwych rozwiązań. Niektórzy podatnicy decydują się na jej przekształcenie (restrukturyzację). Inni z kolei wybierają przeniesienie własności składników majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części do nowo utworzonego podmiotu i kontynuację biznesu np. w ramach wydzielonej spółki celowej. Wybór określonego modelu wynika z wielu czynników, w tym skutków podatkowych planowanej operacji, które będą odmienne w zależności od przyjętego scenariusza.

Przekształcenie działalności – możliwe scenariusze

Przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę kapitałową

Na zmianę formy prawnej biznesu mogą zdecydować się zarówno osoby fizyczne działające w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, jak i spółki.

W przypadku przedsiębiorców będących osobami fizycznymi częstym wyborem jest przekształcenie jednoosobowej działalności w spółkę kapitałową. Przekształcenie przeprowadza się zgodnie z procedurą uregulowaną w Kodeksie spółek handlowych. Osoba fizyczna odpowiada solidarnie z powstałą spółką kapitałową za powstałe przed przekształceniem, związane z aktywnością gospodarczą zobowiązania przedsiębiorcy przez okres trzech lat. Okres ten liczy się od dnia wpisu przekształcenia do rejestru, który w świetle przepisów KSH jest dniem przekształcenia.

Jeśli chodzi o zobowiązania w zakresie prawa podatkowego, utworzona spółka odpowiada za zobowiązania przedsiębiorcy – osoby fizycznej związane z jego działalnością, z wyłączeniem praw nieobjętych kontynuacją w świetle przepisów dotyczących opodatkowania spółek kapitałowych. Utworzony w ten sposób podmiot nie przejmuje zatem wszelkich zobowiązań przedsiębiorcy w zakresie rozliczeń podatkowych. Jako osoba fizyczna w dalszym ciągu odpowiada za swoje zobowiązania podatkowe, natomiast utworzona wskutek przekształcenia spółka odpowiada z nim solidarnie całym swoim majątkiem za zaległości powstałe do dnia przekształcenia.

Samo przekształcenie jest zasadniczo neutralne podatkowo, zarówno na gruncie podatków dochodowych, jak i VAT. Niemniej, planując tego rodzaju restrukturyzację, należy wziąć pod uwagę, że przekształcenie będzie podlegało opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych, a podstawę opodatkowania stanowić będzie wysokość kapitału zakładowego utworzonej spółki kapitałowej.

Należy wziąć również pod uwagę dalsze konsekwencje przekształcenia, w tym fakt, iż dochód spółki kapitałowej z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej podlega w istocie dwukrotnemu opodatkowaniu podatkiem dochodowym, najpierw w zakresie zysku na poziomie spółki, a następnie w momencie jego wypłaty wspólnikom (dywidendy). Z tego względu przekształcenie działalności przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną w wielu przypadkach jest jedynie przystankiem na drodze do utworzenia spółki komandytowej, w której spółka kapitałowa pełnić będzie rolę komplementariusza. Przy odpowiednim ukształtowaniu podziału zysków w takim wehikule może to zapewnić dodatkowe korzyści w zakresie rozliczeń podatkowych, a ponadto ograniczyć osobistą odpowiedzialność przedsiębiorcy za zobowiązania spółki.

Przekształcenia spółek handlowych

Przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w ramach spółek handlowych mogą również zdecydować się na ich przekształcenie. Transformacja spółki osobowej w kapitałową nie rodzi konsekwencji podatkowych, natomiast, decydując się na przekształcenie spółki kapitałowej w osobową, należy wziąć pod uwagę konieczność rozliczenia podatku w zakresie niepodzielonych zysków przekształconej spółki. Kontrowersje budzi również kwestia opodatkowania takiego przekształcenia podatkiem od czynności cywilnoprawnych, niemniej najnowsze orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego jest w tym zakresie korzystne dla podatników.

Sprzedaż przedsiębiorstwa

Często wybieranym przez przedsiębiorców planujących restrukturyzację biznesu scenariuszem jest także przeniesienie własności przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części (dalej „ZCP”) np. w postaci wkładu niepieniężnego wniesionego do specjalnie utworzonego podmiotu. W przeciwieństwie do przekształceń czy sprzedaży udziałów w spółkach (ang. share deal), ten typ transakcji polegający na przeniesieniu na nabywcę zespołu elementów służących prowadzeniu działalności gospodarczej (ang. asset deal) nie skutkuje automatycznym transferem całokształtu praw i obowiązków. W szczególności w ramach transakcji asset deal na kupującego nie przechodzą zobowiązania zaciągnięte przez sprzedawcę. W związku z tym kwestia ewentualnego scedowania ich na nowego właściciela wymagać będzie odrębnych uzgodnień, w tym również z wierzycielami zbywcy.

Należy jednak pamiętać, że nabywca przedsiębiorstwa będzie odpowiadał ze zbywcą solidarnie za dotychczasowe zobowiązania mające związek z jego prowadzeniem, chyba że w momencie zakupu przedsiębiorstwa, pomimo dochowania należytej staranności, nie miał wiedzy o ich istnieniu. Na tej samej zasadzie do wartości nabytego przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części nabywca będzie solidarnie odpowiadał ze sprzedawcą za zaległości podatkowe związane z jego działalnością gospodarczą – powstałe do dnia nabycia. Należy mieć jednak na uwadze, że nabywca będzie odpowiadał za zaległości podatkowe sprzedawcy w sytuacji, gdy od dnia wydania zaświadczenia o wysokości tych zaległości do dnia przeniesienia własności przedsiębiorstwa upłynęło więcej niż 30 dni. Warto zatem zadbać o to, aby informacja uzyskana w tym zakresie od zbywcy była aktualna.

Jeśli chodzi o rozliczenia podatkowe, sytuacja będzie kształtować się odmiennie, w zależności od tego, czy przedmiotem transakcji będzie przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część w rozumieniu przepisów podatkowych. W przypadku sprzedaży poszczególnych składników majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa możemy mieć do czynienia z odpłatną dostawą towarów, podlegającą opodatkowaniu VAT, a nabywca będzie miał prawo do odliczenia podatku naliczonego z tytułu ich nabycia, dzięki czemu z punktu widzenia VAT transakcja będzie dla niego neutralna.

Jeśli jednak zespół składników stanowić będzie przedsiębiorstwo lub zorganizowaną część przedsiębiorstwa, a zatem mógłby działać niezależnie jako przedsiębiorstwo, które samodzielnie realizuje zadania gospodarcze, sprzedaż pozostanie poza zakresem opodatkowania VAT. W konsekwencji nabywca nie odliczy podatku naliczonego, a ponadto będzie zobowiązany do uiszczenia podatku od czynności cywilnoprawnych z tego tytułu. W zależności od wartości przedmiotu transakcji wysokość należnej kwoty PCC może być znacząca, istotnie zwiększając koszt jego nabycia, a tym samym negatywnie wpływając na opłacalność całego przedsięwzięcia.

Jak wybrać najlepsze rozwiązanie?

Planując restrukturyzację biznesu, podatnik ma do wyboru szereg możliwych scenariuszy. Wybór optymalnego modelu zależy od okoliczności i założeń biznesowych towarzyszących danej transakcji, a możliwe konsekwencje podatkowe niewątpliwie są w tym zakresie jednym z kluczowych czynników. Gruntownej analizy prawnopodatkowej wymagają z pewnością skutki przeprowadzenia operacji, a w przypadku przeniesienia własności przedsiębiorstwa na nowy podmiot również kwestia odpowiedzialności stron transakcji za przeszłe rozliczenia z fiskusem (w tym ich prawidłowość i rzetelność). Przed podjęciem decyzji o wyborze konkretnego scenariusza warto zapoznać się z dostępnymi opcjami i skonsultować z doświadczonym doradcą, który pomoże wybrać najlepsze w danych okolicznościach rozwiązanie.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Credit Agricole przyjmie wnioski o subwencje w ramach Tarczy Finansowej PFR

Bank Credit Agricole włącza się w akcję pomocy przedsiębiorcom poszkodowanym w wyniku epidemii koronawirusa i w porozumieniu z Polskim Funduszem Rozwoju realizuje część zadań pomocowych w ramach Tarczy Finansowej. Mikro, małe i średnie firmy będą mogły ubiegać się o wsparcie finansowe na preferencyjnych warunkach za pośrednictwem serwisu bankowości internetowej CA24 eBank.

Nowy program pomocowy o łącznej wartości 100 mld zł, finansowany przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR), skierowany jest do ok. 670 tys. polskich przedsiębiorstw, które ucierpiały w wyniku kryzysu spowodowanego przez epidemię koronawirusa. Z tej puli do mikro, małych i średnich podmiotów trafi 75 mld zł. Dzięki współpracy banków, PFR, Krajowej Izby Rozliczeniowej i innych instytucji finansowych, w bardzo krótkim czasie powstał system, który pozwoli uzyskać firmom konkretną pomoc finansową na podstawie formularza wypełnianego poprzez bankowość elektroniczną.

– W obecnej kryzysowej sytuacji wiele firm stanęło przed koniecznością szybkiego pozyskania kapitału, który pozwoli im na utrzymanie płynności i regulowanie zobowiązań, w tym wynagrodzeń pracowników. Cieszę się, że nasz bank wspólnie z Polskim Funduszem Rozwoju oraz innymi bankami i instytucjami finansowymi włączył się w stworzenie systemu, który pozwoli na sprawne przekazanie pomocy tysiącom przedsiębiorców w całej Polsce – powiedział Piotr Kwiatkowski, prezes Credit Agricole.

Wnioski o przyznanie częściowo bezzwrotnych subwencji mogą złożyć przedstawiciele firm, które są klientami Credit Agricole. Wniosek oparty na oświadczeniu przedsiębiorcy, zostanie automatycznie zweryfikowany przez PFR na podstawie danych z banków (identyfikacja, w tym numer NIP), ZUS (zatrudnienie) i Ministerstwa Finansów (m.in. przychód ze sprzedaży za poprzedni rok obrotowy dla MŚP).

Po potwierdzeniu tych informacji obliczona zostanie wysokość subwencji. Jeśli na podstawie dostępnych danych zostanie ona przyznana w niższej wysokości niż wnioskował przedsiębiorca, otrzyma on od PFR za pośrednictwem banku informację o przyczynach podjęcia takiej decyzji. W tej sytuacji subwencja będzie wypłacona w niższej wysokości, a przedsiębiorca będzie mógł złożyć odwołanie od decyzji PFR. Możliwość odwołania zostanie uruchomiona w systemach bankowych od 11 maja.

Całość procesu, w tym otrzymanie decyzji i podpisanie umowy z PFR oraz złożenie odwołania od decyzji Funduszu odbywać się będzie on-line w systemie CA24 eBank. Firmy, które złożą wniosek lub otrzymają subwencję w ramach Tarczy Finansowej PFR, nie ponoszą żadnych kosztów np. z tytułu prowizji bankowej czy za rozpatrzenie wniosku.

Aby sprawnie wypełnić wniosek, przedstawiciel firmy powinien przygotować dane, takie jak liczba zatrudnionych (w tym na umowy cywilnoprawne) w przeliczeniu na pełen etat oraz wysokość przychodów w danych miesiącach, które pozwolą zakwalifikować przedsiębiorstwo do grupy mikro lub małych i średnich, a także wyliczyć należną kwotę subwencji. Ponieważ podstawą weryfikacji wniosków i oświadczeń, które wpływają na przyznanie subwencji i jej wysokość, będą rejestry publiczne, ważne jest, aby przedsiębiorca, który będzie się ubiegać o jej przyznanie złożył deklarację VAT w czasie, który pozwoli na jej przetworzenie i zatwierdzenie przez Ministerstwo Finansów.

Koronawirus zdominował pierwszy kwartał br. na rynku handlowym

W I kw. 2020 r. dostarczono na polski rynek blisko 50 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej w ramach 4 obiektów:  Galeria Chełm (17,5 tys. mkw.), Stop Shop Siedlce (14,1 tys. mkw.), Galeria Kupiecka w Otwocku (10 tys. mkw.) oraz Vendo Park Jawor (6,7 tys. mkw.). Wybuch epidemii koronawirusa sprawił, że podobnie jak wszystkie duże obiekty handlowe w Polsce, mają one ograniczone możliwości przyjmowania klientów.

W wyniku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii, na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia, wprowadzono całkowity zakaz prowadzenia działalności w obiektach handlowych o pow. sprzedaży powyżej 2 tys. mkw. Zgodnie z nową regulacją od 14 marca br. do odwołania obowiązuje zakaz handlu w ww. obiektach z wyjątkiem sklepów spożywczych, aptek, drogerii, pralni i placówek finansowych. Rozporządzenie zobowiązuje również właścicieli lokali gastronomicznych na terenie całego kraju do świadczenia usług tylko w trybie na wynos lub z dowozem. Z dniem 1 kwietnia br. zostały wprowadzone dodatkowe obostrzenia związane z całkowitym zakazem działalności salonów fryzjerskich, kosmetycznych, tatuażu i piercingu oraz zamknięciem marketów budowlanych w weekendy do odwołania. Ponadto zaostrzono ogólne zasady bezpieczeństwa i dozwolonej liczby klientów w sklepach stacjonarnych.

Pomoc charytatywna

Centra handlowe i najemcy włączają się w inicjatywy wspierające walkę z epidemią. Deklarowana pomoc jest różnorodna i obejmuje swoim zasięgiem działania polegające m.in. na wsparciu finansowym szpitali (np. Carrefour, Ikea, Lidl, Kazar, CCC, 4F), przekazywaniu darmowych posiłków służbom medycznym (np. Amrest), zakupie testów diagnozujących SARS-CoV-2 (np. Kaufland), uzupełnianiu niedoborów asortymentu ochronnego dla personelu medycznego czy produktów żywnościowych. Szacuje się, że łączna wartość przekazanych środków osiągnęła wartość kilkudziesięciu milionów złotych.

Także  wielko powierzchniowe sklepy spożywcze współpracują z organizacjami charytatywnymi, przekazując im nieodpłatnie niesprzedaną żywności. Narzucony obowiązek wynika bezpośrednio z uchwalonej w lipcu ub. r. ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności (Dz.U. 2019 poz. 1680).

– Sektor handlowy bez wątpienia będzie jednym z tych, który bardzo dotkliwie odczuje skutki pandemii COVID-19, co w konsekwencji zainicjuje wiele zmian na rynku handlu detalicznego. Trudno dzisiaj ocenić długofalowe efekty obecnej sytuacji, zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Z perspektywy krótkoterminowej już teraz obserwujemy znaczny wzrost sprzedaży w sklepach internetowych, przy czym największe skoki odnotowywane są w sektorze spożywczym. Dla wielu sieci handlowych kanał online stał się jedyną szansą na prowadzenie działalności. Część najemców dotychczas działających wyłącznie w sklepach stacjonarnych zaanonsowała uruchomienie sprzedaży on-line, np. Ziaja. Inni upatrują swoją szansę w nawiązaniu współpracy partnerskiej z marketplace’ami, które udostępniają platformy sprzedażowe, np. MediaMarkt i Auchan postawiły na współpracę z Allegro. Wystartowała platforma zakupyuswoich.pl, wspierająca lokalny polski biznes, która umożliwia robienie zakupów on-line w małych polskich sklepach spożywczych i wielobranżowych – mówi Dominika Jędrak, dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers International.

Mimo że wybuch epidemii koronawirusa w Polsce był kluczowym wydarzeniem mającym wpływ na rynek handlu w kraju, w ciągu trzech pierwszych miesięcy roku miały miejsca także inne ważne zdarzenia.

20 lutego UOKiK wydał zgodę na przejęcie przez spółkę Kaufland Polska Markety czterech hipermarketów działających obecnie pod marką Tesco. Decyzje dotyczyły sklepów Tesco w Lublinie, Ostrołęce, Wrocławiu i Warszawie.

Echo Investment z kolei podpisało przedwstępne umowy zakupu działek w Poznaniu, Łodzi oraz w Krakowie, na których obecnie znajdują się centra handlowe sieci Tesco. Inwestor poinformował, że w miejscu dotychczasowych obiektów powstaną kompleksy wielofunkcyjne (obejmujące mieszkania, biura i funkcje handlowo-usługowe).

Nest Bank będzie przyjmował wnioski o finansowanie w ramach Tarczy Finansowej PFR dla firm i pracowników

Nest Bank jest jednym z banków, które już wkrótce rozpoczną przyjmowanie wniosków w ramach Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju dla firm i pracowników. Program skierowany jest do około 670 tys. polskich przedsiębiorców. Jego głównym celem jest ochrona miejsc pracy przez wspieranie firm w okresie zakłóceń w gospodarce związanych z COVID-19. Łączna wartość programu to 100 mld złotych, z czego 75 mld trafi do mikro, małych i średnich firm.

Tarcza Finansowa PFR dla firm i pracowników jest programem rządowym, w którym podstawą wsparcia są subwencje finansowe. Po spełnieniu warunków zawartych w programie środki finansowe będą w części bezzwrotne – aż do 75% otrzymanej subwencji może nie podlegać zwrotowi.

W poniedziałek 27 kwietnia wieczorem program uzyskał notyfikację Komisji Europejskiej, co było ostatnim wymaganym krokiem do jego uruchomienia. Po technicznym wdrożeniu ostatnich zaleceń Komisji Europejskiej przyjmowanie wniosków rozpocznie się w ciągu kolejnych kilku dni. PFR zastrzega, że niektóre zapisy w programie mogą ulec zmianie.
O przyznanie subwencji w ramach Tarczy Finansowej PFR mikro, małe i średnie firmy mogą wnioskować za pośrednictwem banków. Natomiast duże firmy będą mogły skorzystać z kilku rodzajów finansowania dostępnego bezpośrednio w Polskim Funduszu Rozwoju. Budżet przeznaczony na MSP to 50 mld, na mikrofirmy przewidziano 25 mld. Subwencje będą przyznawane do wyczerpania puli, obowiązuje zasada kolejności zgłoszeń.

Finansowanie dla mikrofirm i MŚP opiera się na nieoprocentowanych subwencjach finansowych, dostępnych w bankach komercyjnych i spółdzielczych, które przystąpiły do programu. Jeżeli po 12 miesiącach od uzyskania subwencji firma spełni określone kryteria, przede wszystkim utrzyma działalność i utrzyma zatrudnienie, to może ubiegać się o umorzenie 75 proc. wartości subwencji.

Aby zakwalifikować się do programu firma musi m.in. posiadać przynajmniej 1 pracownika (poza właścicielem) i wykazać spadek przychodów po 1 lutego 2020 r. o minimum 25% (szczegółowe kryteria dostępne są na stronach PFR www.pfr.pl/tarcza)

W program Tarcza Finansowa PFR zaangażowanych jest większość banków działających w Polsce w tym Nest Bank – W trudnej sytuacji związanej z COVID-19 wszelkie formy wsparcia są szczególnie potrzebne mikro i małym przedsiębiorstwom. Jesteśmy bankiem wyspecjalizowanym w obsłudze tego sektora firm. Dlatego aktywnie uczestniczymy zarówno w Programie Tarcza Finansowa PFR, jak i pozostałych inicjatywach wpierających przedsiębiorców. Nasi klienci będą mogli już wkrótce składać wnioski o wsparcie z Tarczy Finansowej PFR bezpośrednio w bankowości elektronicznej. Opracowaliśmy dla nich szczegółowy zbiór informacji, aby już dziś mogli się do tego przygotować – mówi Agnieszka Porębska-Kość, Członek Zarządu Nest Banku

Wniosek o wsparcie będzie można złożyć wyłącznie poprzez system bankowości elektronicznej.

Przed przystąpieniem do wypełniania wniosku należy przygotować dane:

– liczba zatrudnionych pracowników zgłoszonych do ZUS i US (w tym na umowy cywilnoprawne) w przeliczeniu na pełen etat na dzień 31 grudnia 2019 r. oraz na koniec miesiąca poprzedzającego miesiąc złożenia wniosku w 2020 r.
– wysokość obrotów w 2019 r. oraz wysokość obrotów w miesiącach rozliczonych w 2020 r., w szczególności miesięcy dla których będzie wskazywany spadek obrotów po 1 lutego 2020 r. w porównaniu do miesiąca poprzedzającego dla firm prowadzących działalność całoroczną bądź analogicznego miesiąca w roku 2019 r. dla firm prowadzących działalność sezonową.
Powyższe informacje pozwolą zakwalifikować przedsiębiorstwo do grupy mikro lub małych i średnich, a także wyliczyć należną kwotę subwencji.

Podstawą weryfikacji wniosków i oświadczeń, które wpływają na przyznanie subwencji oraz jej wysokość, są rejestry publiczne. Ważne jest, aby przedsiębiorca, ubiegający się o jej przyznanie złożył deklarację VAT w czasie, który pozwoli na jej przetworzenie i zatwierdzenie przez Ministerstwo Finansów. Przed rozpoczęciem wypełniania wniosku warto zapoznać się również z informacjami zamieszczonymi na stronie www.pfr.pl, gdzie szczegółowo opisane są zasady Tarczy Finansowej PFR.

Wnioski o subwencje z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju będą dostępne w Santander Bank Polska

Klienci firmowi Santander Bank Polska już wkrótce będą mogli składać wnioski o subwencje przewidziane w programie „Tarcza Finansowa PFR dla firm i pracowników”. Cały proces będzie realizowany przez bankowość internetową dla firm banku. Bank udostępnia również specjalny serwis www.santander.pl/tarczapfr, na którym znajduje się m.in. kalkulator umożliwiający oszacowanie kwoty subwencji.

Program Tarcza Finansowa PFR dla firm i pracowników jest skierowany do ponad 670 tys. polskich przedsiębiorstw. Jego celem jest przekazanie na preferencyjnych warunkach 100 mld zł. subwencji finansowych firmom zagrożonym utratą płynności finansowej oraz koniecznością redukcji zatrudnienia. Z tarczy korzystać mogą zarówno mikro przedsiębiorstwa (zatrudniające od 1 do 9 pracowników (bez właściciela), których roczny obrót lub suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro), jak i małe i średnie firmy (zatrudniające do 249 pracowników, których roczny obrót nie przekracza 50 mln euro lub suma bilansowa nie przekracza 43 mln euro). Subwencje są przeznaczone dla firm, których przychody spadły przynajmniej o 25%, w związku z COVID-19.

Decyzja Komisji Europejskiej umożliwiła start subwencji finansowych dla mikro, małych i średnich firm w kwocie 75 mld zł. Co ważne, po spełnieniu warunków określonych w programie, nawet 75% kwoty finansowania może być pomocą bezzwrotną. Po technicznym wdrożeniu ostatnich zaleceń KE przyjmowanie wniosków rozpocznie się w ciągu kolejnych kilku dni.

Duże firmy, o skonsolidowanej sumie bilansowej powyżej 43 mln EUR, będą mogły korzystać z rozwiązań zaproponowanych przez PFR na indywidualnie ustalanych warunkach. Wnioski o finansowanie dla dużych przedsiębiorstw dostępne będą na stronie PFR.

– Obecna, bezprecedensowa sytuacja gospodarcza, w której znalazły się małe, średnie i duże przedsiębiorstwa wymaga nadzwyczajnych działań i szybkich, ponadstandardowych rozwiązań. Rozmawiamy z naszymi klientami, na bieżąco analizujemy ich sytuację płynnościową i wiemy, że liczy się dla nich każde wsparcie w utrzymaniu firmy. Wkrótce, także przy udziale naszego banku, trafi do nich ogromny program pomocowy PFR, który pomoże utrzymać wiele firm i miejsc pracy. Nasi klienci za kilka dni będą mogli składać wnioski o subwencje w bankowości internetowej dla firm, z której na co dzień korzystają w naszym banku. – powiedział Michał Gajewski, prezes zarządu Santander Bank Polska

Wnioski o udzielenie wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR będzie można składać przez usługi bankowości internetowej dla firm w Santander Bank Polska. Bank będzie pośredniczyć w zawieraniu umowy z klientami i realizować wypłaty, a sam wniosek, odwołania i reklamacje będą rozpatrywane przez Polski Fundusz Rozwoju.

Aby móc sprawnie złożyć wniosek należy przygotować dane rejestrowe firmy, ale także informacje o liczbie zatrudnionych (etaty) oraz przychodach. W przypadku firm z wieloosobową reprezentacją ważne jest, aby osoba składająca wniosek miała w chwili jego wysyłki (oraz zawierania umowy) odpowiednie pełnomocnictwa.

Wniosek będzie weryfikowany przez PFR na podstawie danych z banków (identyfikacja), ZUS (zatrudnienie) i Ministerstwa Finansów (m.in. przychód ze sprzedaży za poprzedni rok obrotowy dla MŚP) i na tej podstawie obliczana będzie wysokość subwencji. Ważne, aby wnioskujący o subwencję złożyli deklarację VAT, co pozwoli na jej przetworzenie i zatwierdzenie przez Ministerstwo Finansów.

Decyzja o wysokości przyznanej subwencji będzie podejmowana przez PFR. Jeśli przyznana dotacja będzie niższa niż wnioskowana, PFR, za pośrednictwem banku, poinformuje o przyczynie takiej decyzji. Od 11 maja w bankowości internetowej dla firm możliwe będzie także złożenie odwołania (rozpatrywanego przez PFR), wnioskujący będzie miał na to 2 miesiące liczone od dnia wydania decyzji.

Zdolność kredytowa nie jest warunkiem udzielenia wsparcia. Wnioskowanie o subwencje jest bezpłatne, bank nie pobierze żadnych opłat za obsługę tego procesu.

Na stronie www.santander.pl/tarczapfr klienci mogą skorzystać z kalkulatora subwencji, aby wyliczyć szacunkową kwotę dotacji. Dostępne są tam także materiały informacyjne. Klienci mogą też liczyć na pomoc doradców przy wypełnianiu i składaniu dokumentów.

Program Tarcza Finansowa PFR jest finansowany i realizowany przez Polski Fundusz Rozwoju. Szczegółowe, aktualne informacje dostępne są na www.pfr.pl/tarcza

Znacznie więcej dla firm

Santander Bank Polska przygotował także wiele innych rozwiązań dla firm, które mają wspierać przedsiębiorców w tym trudnym okresie.

Firmy mogą wnioskować o karencję w spłacie rat kapitałowych kredytów na 3 lub 6 miesięcy (w zależności od terminu spłaty oraz decyzji klienta), a także o karencję w zawartych umowach faktoringowych i leasingowych. Posiadaczom kredytów w rachunku bieżącym bank odracza spłatę na minimum kolejne 2 miesiące, można także wnioskować o zawieszenie limitu malejącego. Klienci mogą korzystać z kredytów z gwarancją de minimis, stanowiącą nawet do 80 % finansowania, a także z Funduszu Gwarancji Płynnościowych BGK dla największych przedsiębiorstw. Bank wystawia również e-Gwarancje, dostępne zdalnie, przez bankowość elektroniczną iBiznes24.

Przedsiębiorcy mogą korzystać także z innych rozwiązań pomocowych, informacje o proponowanych udogodnieniach dostępne są na https://www.santander.pl/koronawirus-aktualne-informacje-banku

Rynek prywatnych akademików jednym z najbardziej perspektywicznych sektorów nieruchomości w Polsce

Zainteresowanie inwestycjami w sektorze prywatnych domów studenckich w Polsce stale wzrasta. Inwestorzy dostrzegają dużą chłonność rynku, który obecnie zaspokaja niecałe 10 proc. zapotrzebowania na miejsca noclegowe dla studentów. Nie bez znaczenia są także prognozy dotyczące stale rosnącej liczby studentów zagranicznych w Polsce oraz atrakcyjne stopy zwrotu z inwestycji, jak wynika z najnowszego raportu „Prywatne akademiki w Polsce. Perspektywy rozwoju rynku domów studenckich”, który opracował ThinkCo we współpracy z Golub GetHouse.

W ciągu ostatnich czterech lat inwestowanie międzynarodowego kapitału w zakwaterowanie studenckie stanowiło ok. 40 proc. inwestycji na europejskim rynku nieruchomości. W kontekście stosunkowo niewielkich kosztów inwestycyjnych, rynek prywatnych akademików („PBSA”, od ang. Purpose Built Student Accommodation) jest bezpieczną alternatywą dla aktywności w sektorze biurowym i handlowym – tym bardziej, że zwroty z inwestycji w domy studenckie na rynkach zachodnich już od kilku lat utrzymują się na stabilnym poziomie 4,5–6 proc. To z tego powodu funkcjonujący już operatorzy planują rozszerzać swoją działalność na nowe rynki i tworzyć kolejne międzynarodowe marki. To natomiast oznacza, że poziom aktywnego kapitału w ujęciu globalnym nadal będzie wzrastał.

Polska staje się atrakcyjnym rynkiem do inwestowania w prywatne akademiki z wielu względów. Inwestorzy zwracają uwagę na większe niż w Europie Zachodniej zwroty z inwestycji (sięgające nawet 7 proc.) oraz dużą chłonność rynku i deficyt miejsc noclegowych w dostępnych obecnie akademikach (podaż na poziomie ok. 10 proc.). Czynnikami sprzyjającymi rozwojowi tego sektora są także: duża populacja studentów (1,29 mln) i stale rosnąca liczba osób przyjeżdżających na studia z zagranicy. Aktualnie w Polsce studiuje niemal 73 tys. obcokrajowców, a rodzime uczelnie już od 2011 r. odnotowują, że młodzieży z zagranicy przybywa o ok. 8-10 tys. osób rocznie. Co więcej, OECD przewiduje, że liczba studentów uczących się poza granicami swojego kraju wzrośnie z 5 mln w 2019 r. do 25 mln w 2025 r.

Dobre warunki do studiowania, możliwość bezpłatnej edukacji, rozwój programów wymiany studenckiej i szeroki dostęp do oferty kulturalno-gastronomicznej w połączeniu z relatywnie niskimi cenami utrzymania – to tylko kilka z czynników wpływających na wzrost zainteresowania Polską wśród młodzieży z zagranicy. W związku z tym, że ich najczęstszym wyborem w kwestii zakwaterowania są właśnie akademiki, ta grupa studentów staje się głównym odbiorcą rynku PBSA i ma niebagatelny wpływ na rozwój tej branży w Polsce – powiedział Tomasz Bojęć, partner zarządzający ThinkCo.

PBSA to pierwszy sektor nieruchomości, którego oferta skierowana jest do wkraczającego obecnie w dorosłość „pokolenia Z”. Dostrzec można, że zupełnie inaczej niż pokolenie millenialsów traktuje ono takie kwestie jak: własność, bezpieczeństwo i kapitał. Wybierając miejsce do zamieszkania na studiach, nowe pokolenie kieruje się przede wszystkim stosunkiem jakości do ceny. Nie oznacza to do dążenia do jak najniższych kosztów, lecz do poczucia, że pieniądze wydawane są efektywnie.

Jak deklarują przedstawiciele tego pokolenia, skłonni są oni płacić więcej za dostęp do określonych udogodnień. Można wśród nich wymienić m. in. szybki internet, większy pokój, siłownię czy całodobową ochronę. Aż 76 proc. z nich wskazuje na duże znaczenie wysokiej jakości części wspólnych w akademiku, a 81 proc. na potrzebę przynależności do zorganizowanych grup i kół zainteresowań. Przykładem miejsca, które odpowiada na te wymagania jest prywatny akademik LivinnX Kraków, który zrealizował Golub GetHouse we współpracy z CA Ventures International. To obiekt, który oferuje 710 łóżek w 290 jednostkach mieszkalnych o bardzo dobrym standardzie. Każda z nich – w pełni umeblowana – posiada strefę dzienną, połączoną z aneksem kuchennym, przestrzeń sypialnianą oraz łazienkę.

– Naszym studentom udostępniamy znacznie więcej, niż tylko miejsce do nocowania. W LivinnX Kraków znajduje się także 2000 mkw. powierzchni udogodnień – w tym specjalnie zaaranżowane sale do nauki, wspólna kuchnia, przestrzeń rozrywki, a także całodobowa siłownia czy taras z jacuzzi na dachu. Od początku realizacji tej inwestycji zależało nam, aby akademik w pełni odpowiadał standardom europejskim w każdym możliwym aspekcie. Bazując na międzynarodowych doświadczeniach, zaimplementowaliśmy w Polsce rozwiązania w 100 % sprawdzone – takie, które doskonale zdały egzamin zagranicą – powiedział Jakub Bartos, Head of Residential w Golub GetHouse. –  Dziś z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że LivinnX Kraków to inwestycja absolutnie wyjątkowa i projekt, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Jestem jednak przekonany, że z biegiem czasu na polskim rynku przybędzie wiele innych, równie nowoczesnych obiektów, które przełożą się na jeszcze większe zainteresowanie inwestorów w tym sektorze rynku nieruchomości – dodał.

Obecnie, w Polsce do dyspozycji studentów jest ogółem 127 384 miejsc noclegowych w akademikach, z czego tylko 6592 łóżek znajduje się w prywatnych inwestycjach. Do 2023 roku liczba ta wzrośnie o ok. 6800 łóżek

Faktoring zachował dobrą formę na progu epidemii (13,7 proc. wzrostu w I kw. 2020 r.)

Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów zakończyły I kwartał 2020 r. z 13,7 – procentowym wzrostem obrotów. Nabyły wierzytelności wynikające z faktur wystawionych przez krajowych przedsiębiorców o łącznej wartości 71,2 mld zł. Dynamika rozwoju sektora zachowuje poziom dwucyfrowy, choć tempo wzrostu nieznacznie słabnie. Na wyniki polskich faktorów nie miał wpływu przypadający na marzec początek epidemii koronawirusa. Zauważalnych skutków dla rynku faktorzy spodziewają się dopiero w II kwartale. Z kolei na ścieżkę wzrostu powrócił faktoring eksportowy, który rósł w ostatnim czasie szybciej niż rynek. Firmy członkowskie PZF w I kwartale 2020 r. obsługiwały 16,4 tys. polskich przedsiębiorców.faktoring I kwartał 2020 r

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie przeważającą część podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Zrzesza 30 członków: 5 banków komercyjnych, 18 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, 4 podmioty o statusie partnera oraz 3 członków honorowych. Faktorzy należący do PZF sfinansowali w I kwartale 2020 r. działalność krajowych przedsiębiorstw na łączną kwotę 71,2 mld zł. Dzięki temu rynek zanotował wzrost o 13,7 proc.
Polski Związek Faktorów I kwartał 2020 r– Spodziewaliśmy się, że rok 2020 może być trudniejszy od poprzednich, jednak nikt nie zakładał, że światowej gospodarce przyjdzie się zmierzyć z tak gwałktowmynm i nieprzewidywalnym kryzysem, jaki został wywołany przez pandemię koronoawirusa. Do polski dotarł on w marcu, czyli pod koniec I kwartału. Wyniki firm faktoringowych w tym okresie sprawozdawczym nie wykazały jeszcze wpływu epidemii na zachowania klientów. Nie zaobserwowaliśmy bowiem wzmożonej aktywności jeśli chodzi o wnioski dotyczące wydłużenia terminów płatności. Nie znaczy to jednak, że kryzys nas ominie. Reakcji klientów spodziewamy się w kwietniu i maju, co mogą wykazać dopiero wyniki półroczne. Dlatego skrupulatnie przygotowujemy się na gorsze scenariusze. Zacieśniliśmy współpracę ze stroną rządową oraz sektorem bankowym. Chcemy dla naszych klientów zachować pełną elastyczność i potwierdzić, że faktoring doskonale sprawdza się w warunkach kryzysu, czego dowiedliśmy w latach 2008 – 2009 – wyjaśnia Sebastian Grabek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Związek przedstawił siedem propozycji wsparcia przedsiębiorczości w Polsce przez rynek faktoringowy w okresie epidemii koronawirusa. Przedłożył je stronie rządowej oraz Związkowi Banków Polskich i działającemu w jego ramach zespołowi zarządzania kryzysowego.

– Faktorzy, w zależności od strategii przyjętych przez grupy finansowe, do których należą, bądź zgodnie ze kierunkami przyjętymi przez właścicieli, będą podejmować nadzwyczajne środki, umożliwiające firmom, szybszy i prostszy dostęp do środków na działalność, a ich kontrahentom – m. in. wydłużenie terminów płatności lub odroczenie regulowania należności. Obecnie trwają m. in. zaawansowane rozmowy zmierzające do objęcia faktoringu oferowanymi przez Bank Gospodarstwa Krajowego programami de minimis oraz Funduszu Gwarancji Płynnościowych. Rozmowy na szczeblu administracyjnym prowadzą także ubezpieczyciele należności. Ich usługa jest ważnym składnikiem faktoringu pełnego, więc także w ich przypadku liczymy na rządowe rozwiązania wspierające przedsiębiorców – mówi Sebastian Grabek.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 16,4 tys. przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich. Wystawiły one blisko 3,4 mln faktur, na podstawie których krajowi faktorzy udzielili finansowania.Polski Związek Faktorów I kwartał 2020

Jeśli chodzi o usługi oferowane przez firmy członkowskie PZF, w dalszym ciągu najpopularniejszą formą faktoringu, podobnie jak na innych rozwiniętych rynkach europejskich, pozostaje oferta w opcji pełnej. Umożliwia szybki dostęp do środków na bieżącą działalność, połączony z ochroną przed brakiem zapłaty za dostarczone towary lub usługi ze strony kontrahentów. Podmioty zrzeszone w PZF objęły w 2019 r. w jego ramach blisko 35,9 mld zł wierzytelności, co stanowi 50,5 proc. obrotów całego rynku.

Zgodnie z przyjętymi przez rynek założeniami, faktoring międzynarodowy rozwijał szybciej niż krajowy. Zanotował wzrost o 15,4 proc. w stosunku do poprzedniego roku i stanowi obecnie 17,2 proc. obrotów (krajowy zaś 82,8 proc.). Dzięki temu rozłożenie finansowania pomiędzy przedsiębiorców operujących w kraju a eksporterów zbliżył się do poziomu charakterystycznego dla rynków rozwiniętych, gdzie faktoring międzynarodowy sięga ok. 20 proc. faktoring Ikw 2020 udział sektorów
Z usług firm faktoringowych w ujęciu sektorowym, najczęściej korzystają przedsiębiorstwa: produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności finansowej w ich przypadku decyduje o przetrwaniu lub rozwoju. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.

Koronawirus wymusza zmiany w strategiach firm. Elastyczność w DNA firmy

Przedsiębiorcy walczą o przetrwanie swoich biznesów i utrzymanie miejsc pracy. Niełatwo dziś oszacować jak długo potrwa wyjątkowa sytuacja związana z pandemią koronawirusa, ale wiadomo, że w pewnym momencie sytuacja się poprawi. Elastyczność organizacyjna i kosztowa firmy będzie miała wtedy decydujące znaczenie. Dlatego już teraz przedsiębiorcy powinni zrewidować swoje biznesy i pomyśleć o wpisaniu elastyczności w strategie.

NOWA RZECZYWISTOŚĆ BIZNESOWA 2020 ROKU

Na potrzeby szkolenia jednostek specjalnych USA zaadoptowano odnoszący się do teorii przywództwa termin VUCA: Volatile – szybko zmieniający  się, Uncertain – niepewny, Complex – złożony, Ambiguous – niejednoznaczny. Bardzo szybko został on przyjęty przez biznes, dlatego że faktycznie opisuje dość trafnie współczesne warunki rynkowe. Rok 2020 dobitnie pokazał nam, w jak niepewnym i skomplikowanym środowisku biznesowym działamy i że światowa gospodarka może praktycznie stanąć w ciągu zaledwie miesiąca. Firmy, które z powodu pandemii zamykają linie produkcyjne, czy wręcz całe zakłady szukają sposobów zmniejszenia kosztów. Obniżają wymiary etatów czy wynagrodzeń, szukają możliwości pozyskania dofinansowania na bieżące działania i utrzymanie miejsc pracy. Z kolei inne potrzebują pilnie zrekrutować duże grupy nowych pracowników lub tak przeorganizować działania, aby zapewnić ciągłość funkcjonowania firmy.

Żyjemy w prawdziwym świecie VUCA. To, co zaplanowaliśmy 2-3 miesiące temu, dziś nie ma znaczenia. Przedsiębiorcy muszą zmierzyć się ze zbyt wieloma wyzwaniami na raz. Dlatego teraz, przy tak dużej niepewności rynkowej firmy powinny zrewidować swoje strategie biznesowe pod kątem elastyczności – jak duża ma być ta elastyczność, jaki procent pracowników powinien być zatrudniony na elastycznych umowach o pracę, jaką to będzie stanowiło dla firmy wartość w przypadku kolejnego kryzysu gospodarczego czy prognozowanych już kolejnych załamań będących pokłosiem koronawirusa. – mówi Ewelina Glińska-Kołodziej, Dyrektor Operacyjny agencji zatrudnienia Trenkwalder.

ELASTYCZNOŚĆ ORGANIZACYJNA I KOSZTOWA ZNÓW W CENIE

Elastyczność ma teraz duże znaczenie dla firm. Przedsiębiorcy szukają szybkich, efektywnych i optymalnych kosztowo rozwiązań, żeby pozostać na rynku. Ale będzie też rosła na znaczeniu, gdy firmy będą podnosić się po kryzysie.

Rynek pracownika, który dominował jeszcze do marca 2020 roku zmniejszył znacznie elastyczność firm.  To z kolei uniemożliwia szybką reakcję w przypadku nagłego spadku przychodów. W ostatnich tygodniach boleśnie odczuło to wiele firm na całym świecie.

Obsługujemy firmy zatrudniające nawet kilka tysięcy osób, w których jeszcze parę lat temu 50% stanowili pracownicy tymczasowi. Taki model elastyczności organizacyjnej i kosztowej był wpisany w ich strategię. Był to sposób na zarządzanie ryzykiem oraz sezonowością zamówień. Rynek kandydata i dobra koniunktura gospodarcza sprawiły, że ta elastyczność w niektórych firmach zmniejszyła się nawet do 25%. Nagle pojawił się Covid-19. Gdyby firmy pozostały przy wcześniejszym poziomie elastyczności, mogłyby teraz szybciej zareagować na zmiany. Ten przykład pokazuje, że wpisanie elastyczności w strategię firmy jest wartością dodaną. Kiedy przychodzi trudny czas, mamy już skalkulowane ryzyka i możemy sprawniej zarządzać kosztami.  – podkreśla Ewelina Glińska-Kołodziej.

ELASTYCZNOŚĆ, A ZAKRES WSPARCIA AGENCJI

Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa zmienia też zakres wsparcia, jakiego agencje zatrudnienia mogą udzielić firmom. Agencje przestają być tylko „dostarczycielem CV” i wracają do roli doradcy. Pracodawcy mogą skorzystać z ich know-how, doświadczenia w pracy z wieloma klientami i gotowej bazy pracowników, żeby szybko pozyskać dla firmy najlepszych kandydatów.

Obecnie zgłaszają się do nas dwie grupy klientów z zapytaniami o pracę tymczasową. Pierwsi, to firmy z branż o zwiększonym zapotrzebowaniu na pracowników. Drudzy, to firmy, których wewnętrzni pracownicy przebywają na świadczeniu Covid-19 czyli opiece na dzieci, L4, albo na kwarantannach. Szukanie nowych pracowników to działania związane z czasem, który teraz przedsiębiorcy muszą poświęcić na reorganizację biznesów. My zdejmujemy im z głowy cały proces rekrutacji, a następnie obsługę kadrowo-płacową. mówi Ewelina Glińska-Kołodziej.Z kolei w momencie wychodzenia z kryzysu, agencje będą realnym wsparciem dla firm w odbudowywaniu stałych zespołów. – daje Ewelina Glińska-Kołodziej.

Przejęcie procesu rekrutacji i obsługi kadrowo-płacowej przez agencję zatrudnienia oznacza w praktyce, że przedsiębiorca korzystający z pracy tymczasowej musi wykonać trzy rzeczy: złożyć zamówienie, przesłać do ewidencji czas pracy pracowników tymczasowych i zapłacić za usługę. Nie musi zajmować się podpisaniem umów, zebraniem dokumentów (a w przypadku obcokrajowców także legalizacją zatrudnienia), wysyłaniem na badania lekarskie, naliczaniem zus-ów, wynagrodzeń czy archiwizacją dokumentów. Skorzystanie z usługi agencji zatrudnienia daje też firmie pewnego rodzaju kredytowanie – zanim firma zapłaci za fakturę, to agencja wypłaca wynagrodzenia pracownikom tymczasowym.

W świecie VUCA, w jakim przyszło nam teraz żyć, elastyczność powinna być wpisana w DNA każdej firmy, niezależnie od jej wielkości. W czasie prosperity zapewnia nam stabilne działanie i szybką reakcję na popyt rynku. W dobie kryzysu firma ma już skalkulowane różne scenariusze działania i wie, z jakiego kosztu, w jakim czasie może zrezygnować. Po obecnym, nieprzewidywalnym w skali całego świata kryzysie wiele firm zrewiduje swoje strategie. Elastyczność będzie jednym z elementów strategii.

Amerykańska Izba Handlowa w Polsce obchodzi 30-lecie działalności

Amerykańska Izba Handlowa powstała w czerwcu 1990 roku na spotkaniu w Ambasadzie USA w Warszawie. Akt powołania podpisali przedstawiciele 7 z 20 obecnych wówczas przedsiębiorstw amerykańskich. Instytucja kontynuuje tradycje Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej (1921-1939). Celem utworzenia tej apolitycznej organizacji non-profit była potrzeba wsparcia rozwoju polsko-amerykańskich stosunków gospodarczych, aktywne promowanie amerykańskich inwestycji w Polsce oraz działania na rzecz poprawy klimatu inwestycyjnego. 11 stycznia 1991 Izba została akredytowana jako członek stowarzyszony przy Izbie Handlowej Stanów Zjednoczonych (U.S. Chamber of Commerce) w Waszyngtonie.

Na początku 2020 roku aktywa posiadane przez amerykańskich inwestorów w Polsce wynosiły ponad 54 mld USD, czyli blisko 205 mld PLN. To efekt kontynuacji strategii opartej na inwestycjach i wzroście firm, które według szacunków AmCham w ciągu ostatnich trzech dekad przeznaczyły na inwestycje około 63 mld USD. Dzięki temu utrzymały ponad ćwierć miliona miejsc pracy, a pośrednio dużo więcej, poprzez łańcuchy wartości i łańcuchy dostaw – informuje Tony Housh Prezes Rady Dyrektorów AmCham

Czas pandemii COVID-19 przysłonił obchody 30-tej rocznicy działalności w Polsce Izba i należące do niej firmy nie świętują, za to podjęły liczne działania i akcje pomocowe. Nie sposób wymienić wszystkie z nich, oto kilka przykładów:

  • Grupa największych liderów rynku nieruchomości komercyjnych wspiera personel 11 szpitali i ośrodków medycznych w całej Polsce poprzez codzienne dostawy posiłków. Inicjatywa jest wyrazem wdzięczności deweloperów, inwestorów i właścicieli nieruchomości za ciężką pracę lekarzy, pielęgniarek, personelu pomocniczego i ratowników medycznych. CPI Property Group, Echo Investment, EPP, Ghelamco Poland, Globalworth, Griffin Real Estate, HB Reavis, Immofinanz, InvescoI Real Estate, Panattoni, Skanska i Vastint zorganizowały codzienne dostawy posiłków dla personelu szpitali i ośrodków medycznych walczących z pandemią. Każdego dnia  podmioty te otrzymują 970 zestawów. Przez następne dwa miesiące firmy z branży nieruchomości zapewnią ponad 40 000 posiłków,
  • Coca-Cola postanowiła zawiesić wszystkie reklamy komercyjne. Jej wspólny, wraz z partnerami w zakresie butelkowania napojów i Fundacją Coca-Coli, łączny budżet pomocowy wynosi obecnie ponad 120 mln USD.,
  • Postanowiono aby wesprzeć pomocą finansową społeczności dotknięte COVID-19. Smithfield Polska wraz z Animex Polska i Agri Plus, produkują 3000 masek ochronnych dziennie we własnej fabryce piór w Krakowie. Wszystko na potrzeby szpitali i pracowników własnych zakładów. Ponadto firmy przekazały 1,5 mln PLN na polskie szpitale walczące z koronawirusem i  750 000 sztuk sprzętu medycznego.
  • Ponad 4 mln PLN zostało zebranych podczas koncertu TVN /Discovery / Fundacja TVN – „Koncert dla bohaterów”. Zebrane pieniądze będą przeznaczone na zakup sprzętu ochrony osobistej dla personelu medycznego.
  • Żabka Polska przekazała 500 000 masek ochronnych personelowi medycznemu.
  • Hotel Marriott Warsaw and Courtyard by Marriott Warsaw Airport zapewnia pokoje dla personelu medycznego walczącego z koronawirusem.
  • Pfizer Polska postanowił wydać 1 mln PLN na walkę z COVID-19. Pomoc skierowana jest do personelu medycznego, który jest na pierwszej linii walki z wirusem.
  • InterContinental Warsaw wsparł akcję dostarczenia produktów czyszczących i higienicznych dla pracowników Centralnego Szpitalu Klinicznego MSWiA w Warszawie.
  • Lockheed Martin przekazał 100 tys. USD na wsparcie personelu medycznego, przekazując karetkę pogotowia, sprzęt medyczny i środki ochrony indywidualnej szpitalom.
  • Eksperci i prawnicy PwC Polska zapewniają bezpłatne porady dla przedsiębiorców, dotyczące ich praw i obowiązków związanych z zagrożeniem spowodowanym przez COVID-19. Firma przekazała 300 tys. PLN na rzecz szpitali w Krakowie i Warszawie – na zakup inteligentnego respiratora i osobistego wyposażenia ochronnego. Ponadto PwC Polska dostarczyła 20 tys. masek chirurgicznych i 1000 posiłków dla lekarzy. Firma przekazała także 100 używanych laptopów na wsparcie placówek opiekuńczych.
  • Amazon Polska przeznaczył 4,5 mln PLN (1 mln EUR) na pomoc w walce z pandemią, przekazał także 100 tys. masek chirurgicznych, które zostały rozdystrybuowane w różnych regionach kraju.
  • Philips Polska przekazał Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy 25 przenośnych zestawów ultrasonografów o wartości ponad 1 mln PLN Cel to wyposażenie dedykowanych szpitali.
  • Goodyear Polska uruchomił inicjatywę wsparcia pierwszej linii personelu medycznego i paramedycznego w bezpłatnej wymianie opon. Wszystkim tym firmom należy się ogromna wdzięczność.

Obecnie Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AmCham) to największa międzynarodowa organizacja biznesowa w kraju, reprezentująca interesy ponad 350 firm z różnych sektorów.

Techniczne zakłócenia

Wczorajszy entuzjazm rynków nieco przygasł, gdyż nastroje mąci powrót spadków cen ropy naftowej. Jakkolwiek nie jest to katalizator do przetoczenia świeżej fali awersji do ryzyka (CAD i NOK są niewrażliwe na spadki cen ropy), podkreśla to słabe przekonanie inwestorów do optymistycznego nastawienia. Innymi słowy, uczestnicy rynku chcą kupować akcje i waluty ryzykowne, ale nie brakuje obaw, że zwrot może przyjść w każdej chwili.

Zawsze lepiej jest, jak wszystkie znaki przemawiają za powiększaniem apetytu na ryzyko, ale jak tylko mała rzecz zaczyna iść w przeciwnym kierunku, zwątpienie dotyka uczestników rynku. Tak bym podchodził do dzisiejszego klimatu na starcie wtorkowego handlu. Motywem przewodnim pozostaje entuzjazm związany z planami otwarcia gospodarek i rozruszania aktywności gospodarczej. Mimo to plany są na razie tylko planami, tempo odmrażania może być powolne, a zawsze pozostaje ryzyko drugiej fali zachorowań. Stąd tryb risk-on zaczyna się wzmacniać, choć bez silnego przekonania i łatwo o jego zakłócenia. Nawet jeśli powody zakłóceń są natury technicznej i odizolowane od odbicia na innych klasach aktywów. A tak jest w przypadku spadków cen ropy naftowej WTI w czerwcowym kontrakcie. Dziś kontrakt na najbliższą dostawę traci 20 proc. do 10 USD/b, a razem z wczorajszą przeceną daje to już 42 proc. Rynek wystraszył się informacji, że USO ETF, największy fundusz ETF inwestujący w ropę naftową, po raz kolejny roluje kontrakty z czerwcowych na dalsze terminy w celu uniknięcia zmienności związanej z obawami o wyczerpywanie się przestrzeni do magazynowania surowca. Mamy do czynienia z efektem domina, kiedy wszyscy chcą uciec z najbardziej niestabilnego kontraktu. Ale nie oddaje to wiarygodnie sytuacji fundamentalnej rynku ropy naftowej, która naturalnie jest zła, ale nie aż tak, jak pokazuje kontrakt czerwcowy (czy wcześniej majowy spadający do -40 USD/b!). Dla porównania kontrakt na dostawę lipcową traci dziś tylko 3,4 proc. do 17,5 USD/b. Zdecydowanie mniej dramatyczna zmiana. Fakt, że CAD i NOK dziś zyskują, pokazuje, że inwestorzy nie ekstrapolują napięć na rynku ropy na inne, zwykle silnie skorelowane instrumenty. Nie zmienia to faktu, że przecena ropy naftowej wybija się na czołówki serwisów informacyjnych i tworzy nerwowe otoczenie dla handlu, tonując wcześniejszy optymizm. Na kruchym rynku wszystko ma znaczenie.

Przy stabilizacji rynkowego sentymentu powoli dochodzi do różnicowania aktywów finansowych, co w przypadku ryzykownych walut sprowadza się do oceny reakcji władz na kryzys COVID-19. W tym tygodniu Australia poinformowała, że od 1 maja prowincja Queensland złagodzi ograniczenia dotyczące przebywania w domu, podczas gdy Australia Zachodnia od poniedziałku pozwoli na zgromadzenia do 10 osób. Jest to konsekwencja szybkiej reakcji władz w początkowej fazie pandemii, co poskutkowało niskim współczynnikiem zachorowań na 1 milion mieszkańców (264, dla porównania USA: 3053, Niemcy: 1895). Pozwoliło to też na wprowadzenie łagodniejszych programów lockdownu. Rząd australijski przedstawiał też największy spośród głównych gospodarek pakiet fiskalny w relacji do PKB (11,5 proc, USA: 9,3 proc.). Australia jest też w bliskich relacjach handlowych z Azją (Chinami), które są już na etapie odbudowy po pierwszej fali zachorowań. Kombinacja tych czynników powinna pozytywnie wyróżniać AUD na tle innych walut surowcowych, a przynajmniej być poduszką łagodzącą sprzedaż waluty w momentach skoku awersji do ryzyka.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

II kwartał kluczowy dla firm budowlanych

Subindeks Barometru EFL na II kwartał br. dla branży budowlanej wyniósł 30,9 pkt., o 26,2 pkt. mniej niż kwartał wcześniej. Jest to najwyższy spadek wskaźnika wśród wszystkich badanych branż. Aż 64 proc. przedsiębiorstw budowlanych obawia się mniejszych zamówień, a tylko 6 proc. liczy na ich wzrost. Pogarszającą się kondycję budownictwa widać już w wynikach firm leasingowych za I kwartał br. Leasingodawcy sfinansowali sprzęt budowlany o wartości o ponad 18 proc. niższej niż w analogicznym okresie rok temu.

Barometr EFL dla branży budowlanej na II kwartał 2020:

  • Subindeks: 30,9 pkt. (-26,2 pkt. kw./kw.); najwyższy spadek wśród wszystkich 6 badanych sektorów
  • Inwestycje: 43,5 proc. przedsiębiorców prognozuje zmniejszenie inwestycji; 13 proc. prognozuje wzrost inwestycji
  • Sprzedaż: 63,8 proc. przedsiębiorców prognozuje zmniejszenie sprzedaży; 6,3 proc. prognozuje wzrost sprzedaży
  • Płynność finansowa: 52,5 proc. przedsiębiorców prognozuje pogorszenie płynności finansowej; 3 proc. prognozuje lepszą płynność finansową
  • Finansowanie zewnętrzne: 27,5 proc. przedsiębiorców prognozuje mniejsze zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne; 16,3 proc. prognozuje wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne

– Branża budowlana jako jedna z nielicznych od pojawienia się koronawirusa w Polsce mogła realizować swoje zlecenia, nie była objęta rządowymi zakazami. I wydawać się mogło, że spowolnienie jej nie dotknie albo w mniejszym stopniu niż pozostałe sektory. Tymczasem większość danych już pokazuje, że to nieprawda. Opublikowany przez Główny Urząd Statystyczny wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w kwietniu 2020 roku wyniósł -47,1 dla budownictwa i nie odbiegał od pozostałych branż. Dla porównania, jeszcze w marcu wyniósł -1,9. Również wyniki firm leasingowych za I kwartał sugerują, że przedsiębiorstwa budowlane czuły, że najgorsze przed nimi i wstrzymywały się z inwestycjami. Barometr EFL, który wybiega w przyszłość, pokazuje, że II kwartał może być zdecydowanie słabszy, zarówno pod kątem sprzedaży, jak i inwestycji. Liczymy jednak, że powolne odmrażanie gospodarki i osłabienie epidemii odbiją się pozytywnie na działalności budowlanej w drugiej części roku – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Leasing szklaną kulą?

Z najnowszych danych Związku Polskiego Leasingu wynika, że firmy leasingowe w I kwartale br. sfinansowały sprzęt budowlany o wartości 694,2 mln zł, co oznacza 18,14 proc. spadek rok do roku. Choć roboty budowlane idą w naszym kraju pełną parą i są wydawane pozwolenia na budowę, to jednak branża wstrzymuje się z inwestycjami. Eksperci EFL, leasingodawcy który wciąż pozostaje numerem jeden w finansowaniu maszyn i urządzeń budowlanych z ponad 20 proc. udziałem w rynku, spodziewają się, że pod tym kątem II kwartał może być jeszcze słabszy , a na wyhamowanie spadków i lekką poprawę nastrojów musimy poczekać do okresu powakacyjnego.

II kwartał kluczowy dla budownictwa

Subindeks branżowy Barometru EFL dla branży budowlanej na II kwartał br. wyniósł tylko 30,9 pkt. Jest to wynik aż o 26,2 pkt. niższy niż kwartał wcześniej. Żadna branża w tym kwartale nie odnotowała tak wysokiego spadku. W przypadku każdego z czterech badanych obszarów widać przewagę pesymistów nad optymistami. Najgorzej jest ze sprzedażą. Niemal 2 na 3 firmy budowlane prognozują spadek zamówień od kwietnia do czerwca br., podczas gdy tylko nieco ponad 6 proc. liczy na wzrost obrotów. To może przełożyć się na płynność finansową, której pogorszenia spodziewa się ponad połowa przedsiębiorstw. Również inwestycje staną w miejscu – ponad 43 proc. zapytanych planuje mniej inwestować niż kwartał wcześniej, a tylko 13 proc. więcej.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL wyniosła w II kwartale 2020 roku 32,5 pkt. Osiągnięty poziom jest o 17,4 pkt. niższy niż w pierwszym kwartale tego roku i jednocześnie najniższy od początku realizacji badania (od stycznia 2015 roku).

Lekcja z motywacji – czyli jak zaangażować uczniów w czasach zdalnego nauczania

Do szkół uczniowie nie wrócą przynajmniej do 24 maja – to pewne. Jak w takim razie zadbać o zaangażowanie uczniów podczas zdalnej nauki? Z pomocą przyszedł polski start-up Grow Uperion, który do tej pory dbał o motywację w korporacjach. Dzięki błyskawicznym zmianom w aplikacji z narzędzia już dziś mogą korzystać pierwsi uczniowie.  

W ostatnim czasie polska szkoła musiała z dnia na dzień przerzucić się z tradycyjnych zajęć na zdalne nauczanie. Szybko okazało się, że to nie będzie łatwa lekcja. Po pierwszych wyzwaniach wynikających chociażby z przeszkolenia nauczycieli z możliwości, jakie dają platformy do pracy zdalnej, szybko pojawiły się kolejne trudności. Frekwencja i zaangażowanie uczniów stały się istotną kwestią.

Nowa sytuacja

Z dnia na dzień uczniowie i nauczyciele zostali przeniesieni z dobrze znanego miejsca, w którym na co dzień odbywała się nauka, do warunków domowych. Sytuacja zagrożenia w jakiej obecnie żyjemy, różne warunki domowe takie jak: brak wystarczającej liczby komputerów, jeżeli w rodzinie jest więcej dzieci, miejsca do uczestnictwa w zdalnych lekcjach czy niewystarczająco szybki Internet, znacząco odbijają się na zaangażowaniu uczniów. Nauczyciele pracując zdalnie nie zawsze mogą poświęcić tyle uwagi uczniom, co w klasie. – Idea zdalnego nauczania jest ciekawa, ale wszystko rozbija się o detale. Normalne interakcje nauczyciela z uczniem, takie jak spojrzenie w zeszyt czy danie drobnej wskazówki podczas wykonywania zadań, nagle stają się niemożliwe. Nauczyciele szybko musieli odnaleźć się w nowym otoczeniu i odkryć możliwości, jakie dają nowoczesne narzędzia do nauki online. Obecna sytuacja, to duża zmiana dla całych rodzin. Rodzice także muszą nauczyć się pracować z dzieckiem, które przebywa w domu i ma zdalne zajęcia – podkreśla Martyna Matusik, terapeuta i psycholog szkolny.

Potrzeba matką wynalazków

Tu z rozwiązaniem przyszedł polski start-up z grupy Kapitałowej TenderHut – Grow Uperion. Twórcy rozwiązania będąc ekspertami od motywacji przy pomocy nowoczesnych narzędzi postanowili pomóc uczniom i nauczycielom tworząc specjalną wersję swojej aplikacji, w dodatku integrując ją z jednym z najpopularniejszych rozwiązań do zdalnej edukacji MS Teams.  – Sama jestem samotną, pracującą na pełen etat mamą i nagle musiałam poradzić sobie ze swoją zdalną pracą, zdemotywowanymi dziećmi i ich zdalną nauką w domu. Zainspirowało mnie to do tego, by narzędzie, które na co dzień rozwijam i wdrażam dla firm, zastosować do pomocy rodzicom takim jak ja, ich dzieciom i borykającym się z nową sytuacją nauczycielom. Wraz z zespołem szybko przeanalizowaliśmy, jak możemy zaadaptować naszą aplikację do tego, aby podtrzymać zaangażowanie uczniów. Tu z pomocą przyszły mi także moje dzieciaki, które dały nam dorosłym kilka cennych wskazówek… Tak powstał pomysł wykorzystania działającego już rozwiązania, opartego o mechanizmy grywalizacji, dla polskich uczniów – opowiada Małgorzata Celarek, prezes Grow Uperion.

Wirtualne drzewa

Idea stojąca za rozwiązaniem jest prosta. Uczeń dostaje do opieki wirtualne drzewo, o które musi dbać. Można to robić na różne sposoby, a im więcej zaangażowania podejmuje uczeń tym efekty są bardziej spektakularne. Uczestnictwo w zajęciach, realizacja wyznaczanych przez nauczyciela zadań, odrabianie prac domowych wprost przekłada się na wzrost wirtualnego drzewa, a osiągane wyniki odzwierciedlają owoce. – Cele to dość wirtualne pojęcie, dlatego warto je zobrazować. Do tego służą właśnie wirtualne drzewa, o które dbają uczniowie. Co ciekawe ich wzrost mogą obserwować także koledzy i koleżanki z klasy, co wprowadza element rywalizacji przez zabawę – tłumaczy Celarek. Narzędzie to duże wsparcie zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli oraz rodziców. Korzystanie z aplikacji pomaga w naturalny sposób zaangażować uczniów, przyczynia się do wzrostu frekwencji na zajęciach oraz liczby oddawanych prac. W efekcie dzieci są zmotywowane do działania, mają lepsze oceny, które widzą w postaci kolejnych jabłuszek na swoim drzewie. Nauczyciele mniej czasu spędzają na kontroli wykonanej pracy, a rodzice mają okazję obserwować postępy swojego dziecka.

Połączone siły

Grow Uperion jest częścią Grupy Kapitałowej TenderHut, której specjaliści już na początku pandemii wspierali nauczycieli we wdrażaniu zdalnych rozwiązań z wykorzystaniem MS Teams od Microsoft. Jak do tej pory przeszkolili prawie 1000 pedagogów z możliwości, jakie daje rozwiązanie i dziś jako oficjalny partner Microsoft odpowiadają na pytania nauczycieli związane z platformą. W dodatku programiści z Grupy TenderHut zadbali o integracje rozwiązania Grow Uperion z Microsoft Teams, tak aby każdy uczeń biorący udział w lekcji automatycznie mógł dbać o swoje drzewo realizując kolejne tematy zajęć. – Od początku kwietnia nasza szkoła korzysta z pakietu Office 365 A1 dla Edukacji i aktywnie wykorzystuje aplikację Teams do prowadzenia zdalnych zajęć z uczniami. Szkoły będą w ten sposób funkcjonować co najmniej do 24 maja, nie mamy też pewności, czy nauczanie zdalne nie będzie kontynuowane od początku nowego roku szkolnego. Ogromnie zależy więc nam na pełnym zaangażowaniu uczniów w system nauki zdalnej. Brakuje nam jednak narzędzia, które mogłoby właściwie zmotywować uczniów do obecności na zdalnych lekcjach i większej ich na nich aktywności. Jako pierwsza szkoła w Polsce chcielibyśmy testowo wdrożyć Grow Uperion i sprawdzić, czy ta platforma stosująca elementy grywalizacji zdopinguje naszych uczniów do lepszej nauki i dyscypliny. Mamy nadzieję, że tak się stanie – tłumaczy Bogdan Wróbel, Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 im. Władysława Broniewskiego w Białymstoku.

Pierwsze kroki

Pilotaż rozwiązania właśnie ruszył w podlaskich i mazowieckich szkołach. Po pierwszym tygodniu testów rozwiązanie będzie można rozszerzyć na całą Polskę. Jak podkreśla prezes całej grupy Kapitałowej Robert Strzelecki – dziś należy po prostu sobie pomagać. Staramy się dzielić naszym doświadczeniem i wykorzystywać je pomagając innym, stąd taka inicjatywa, jak szkolenia dla nauczycieli czy Grow Uperion.

Szkoły zainteresowane wdrożeniem systemu Grow Uperion i podniesieniem zaangażowania uczniów mogą kontaktować się ze spółką pod adresem: [email protected]

Jak MŚP radzą sobie w kryzysie? Wyniki badania Bibby MSP Index

70 proc. polskich MŚP odnotowało już zmniejszenie wpływów spowodowane pandemią – wynika z najnowszego badania Bibby MSP Index, przeprowadzonego na przełomie marca i kwietnia 2020 r. na zlecenie firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

Najczęściej podawaną przyczyną zmniejszenia dochodów są niewypłacalni odbiorcy. Aż 38 proc. badanych przedsiębiorców twierdzi, że ich kontrahenci chcą zapłacić, ale sami nie mają z czego, bo nagle utracili zlecenia. W gospodarce rośnie więc liczba opóźnień i niezapłaconych faktur. 27 proc. przedsiębiorców zwraca też uwagę na zrywanie umów, a 24 proc. skarży się na spadek marży spowodowany koniecznością negocjowania cen i warunków handlowych z odbiorcami.

Wyniki badania Bibby MSP Index potwierdzają nasze obserwacje z codziennych kontaktów z klientami i firmami pytającymi o faktoring. Rządowe programy pomocowe nie każdemu pasują, dlatego warto samemu poszukać na rynku instrumentów zabezpieczających płynność finansową i ubezpieczających od ryzyka niewypłacalności klientów. Bo wygra ten, kto będzie miał dostęp do kapitału obrotowego. – mówi Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services i wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów.

Kolejnym widocznym trendem, wywołanym przez epidemię, jest wycofywanie się firm ze stosowania skonta. Potwierdzają to dane rynkowe: 20 proc. badanych w ramach Bibby MSP Index doświadczyło już nalegania ze strony dostawców na skrócenie terminów płatności. Najczęściej wymagają płatności za towar od razu, lub wręcz z góry.

Jakie decyzje podejmują MŚP w związku z epidemią?

W sumie 74 proc. MŚP już aktywnie podjęło działania, zaledwie jedna firma na cztery jeszcze czeka. Działania, o których wspominają przedsiębiorcy, dotyczą głównie cięcia kosztów: 18 proc. zmniejsza wynagrodzenia i wymiar pracy, 16 proc. występuje o pomoc do urzędów typu ZUS i US, 15 proc. wypowiada umowy najmu i negocjuje inne koszty stałe, 14 proc. zwalnia pracowników a 13 proc. wysyła ich na urlopy bezpłatne. Wszystkie podejmowane kroki mają na celu doraźne ratowanie płynności finansowej.

Trudno dziwić się, że w czasach chaosu wywołanego epidemią przedsiębiorcy częściej decydują się na podjęcie szybkich działań, niż na strategiczne analizy. Obserwujemy jednak, że na rynku sporo jest firm, które obecny kryzys traktują jako okazję do przejrzenia portfela odbiorców i dostawców pod kątem ich wypłacalności, a także do dywersyfikacji źródeł finansowania. Jeśli teraz, w okresie kryzysu, firma nie podejmie odpowiednich kroków i obierze postawę wyczekiwania, to konkurencja zagospodaruje jej kawałek rynku. Kiedy sytuacja się unormuje i firma będzie chciała wrócić do handlu, będzie już za późno. – dodaje Jerzy Dąbrowski.

Czy praca zdalna jest rozwiązaniem?

Patrząc z perspektywy dużych miast łatwo ulec złudzeniu, że praca zdalna stała się idealnym rozwiązaniem dla wielu biznesów. Zamiast gromadzić się w biurach, ludzie pracują bez wychodzenia z domu, a ich problemy dotyczą raczej opieki nad dziećmi niż zapewnienia ciągłości organizacyjnej. Tymczasem wyniki Bibby MSP Index pokazują odmienny obraz. Tylko nieco ponad 1/3 respondentów z sektora MŚP deklaruje, że w ich firmach praca zdalna jest możliwa i została skutecznie wdrożona. Blisko połowa twierdzi, że w ogóle nie ma takiej możliwości. W branżach takich jak transport, budownictwo i produkcja, odsetek firm, które nie mogą pracować zdalnie znacznie przekracza 50 proc. (odpowiednio transport 73 proc., budownictwo 65 proc. i produkcja 53 proc.).
W obecnych czasach łatwo o panikę i organizacyjne zawirowania. A tymczasem szczególnie ważne stają się skrupulatne codzienne działania, takie jak monitoring spływu płatności czy weryfikacja nowych odbiorców. – podsumowuje prezes Bibby Financial Services.

Ł. Komuda: Zasiłek dla bezrobotnych powinien wynosić 1400 zł. To byłby pakiet ratunkowy dla konsumpcji

Ł. Komuda: Zasiłek dla bezrobotnych powinien wynosić 1400 zł. To byłby pakiet ratunkowy dla konsumpcji 1

Aktualizacja 12:43

Szacuje się, że w wyniku pandemii koronawirusa bezrobocie może dotknąć 2–3 mln osób. Bez wsparcia osłonowego stopa bezrobocia rejestrowanego może wzrosnąć z 5,5 proc. w lutym 2020 roku do 10 proc. na koniec roku. W tarczy antykryzysowej brakuje tymczasem rozwiązań dla osób, które straciły pracę. – Dlatego postuluję wprowadzenie zasiłku dla wszystkich bezrobotnych – bez wyjątków – w wysokości 1400 zł netto – mówi Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

W marcu 2020 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła 5,4 proc. Jak podaje GUS, dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw spadła w tym miesiącu do 0,3 proc. r/r (najniższego poziomu od lutego 2014 roku). W ciągu miesiąca zatrudnienie zmniejszyło się o 34,2 tys. osób. Jak ocenia Konfederacja Lewiatan, bez odpowiedniego wsparcia wskaźnik bezrobocia w Polsce może sięgnąć nawet 10 proc.

– Tarcza antykryzysowa nie wprowadziła dla bezrobotnych żadnych rozwiązań – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. – Mój postulat jest taki, żeby bardzo wzmocnić tę drugą nogę – popytową, która nie istnieje w tarczy antykryzysowej, czyli zapewnić transfery środków pieniężnych bezpośrednio do portfeli obywateli będących w największej potrzebie, czyli tych, którzy utracą pracę.

Takie osoby mogą zostać bez środków do życia, zwłaszcza że zasiłek dla bezrobotnych przysługuje przy spełnieniu kilku warunków. Może być wypłacany przez 6–12 miesięcy. Jeśli dana osoba przepracowała 5–20 lat, przez pierwsze trzy miesiące zasiłek wyniesie 847,80 zł brutto, a w kolejnych – 665,70 zł.

– W przypadku pracowników ze stażem nieprzekraczającym pięciu lat to jest ok. 603 zł do ręki przez pierwsze trzy miesiące, a następnie 468 zł w kolejnych miesiącach – przypomina Łukasz Komuda. – W powiatach, gdzie w czerwcu ubiegłego roku stopa bezrobocia nie przekraczała o ponad połowę krajowej stopy bezrobocia, taki zasiłek wypłaca się ledwie przez sześć miesięcy. W takiej sytuacji znajdują się bezrobotni z 2/3 powiatów, chociaż wiadomo z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, że statystycznie średnio w Polsce pracy szuka się ponad dziewięć miesięcy i to w czasach, kiedy sytuacja na rynku pracy była najlepsza w historii.

W sytuacji, w której bez pracy może znaleźć się kilka milionów Polaków, takie środki będą niewystarczające nie tylko dla konsumentów, ale i całej gospodarki, bo zdecydowanie spadnie konsumpcja wewnętrzna.

– Państwo w żaden sposób nie suplementuje dochodów utraconych przez pracowników, którzy stracą pracę, co podcina nam konsumpcję, która utrzymuje całą gospodarkę w ruchu. Konsumpcja krajowa gospodarstw domowych stanowi 60 proc. polskiego PKB – podkreśla ekspert FISE.

W związku z tym ekonomista na łamach portalu OKO.press postuluje wprowadzenie tzw. daniny solidarnościowej, czyli szeroko dostępnego zasiłku dla bezrobotnych w wysokości 1400 zł netto. Rząd zapowiedział, że analizuje sytuację i rozważa podwyższenie dotychczasowego świadczenia.

– Gdybyśmy wprowadzili od jutra zasiłek dla bezrobotnych w wysokości minimum socjalnego, który obejmowałby wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych,  mogliby zapewnić wszystkie swoje podstawowe ekonomiczne potrzeby i nie poddawać się wykluczeniu społecznemu – podkreśla Łukasz Komuda.

Dochód solidarnościowy miałby być zwolniony z podatku dochodowego, a składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne pokrywałby budżet państwa. Ekspert podkreśla, że kwota 1400 zł netto miałaby pozwolić na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a przy założeniu, że taki zasiłek otrzymałoby 3 mln osób przez rok, jego koszt szacuje się na ok. 60 mld zł.

– Ten zasiłek hamuje wyścig wynagrodzeń do dna. Pracownicy są zastraszeni, nie wiedzą, co będzie dalej, mają poczucie, że bardzo łatwo ich wymienić na tych, którzy pracę już stracili. Dlatego taki dochód, który byłby zapewniony ze strony państwa, sprawiłby, że nie da się tych wynagrodzeń obniżać w nieskończoność i zostanie zachowana realność wynagrodzenia minimalnego, które ciągle byłoby ok. 40 proc. wyższe niż proponowany przeze mnie dochód solidarnościowy – ocenia.

Lekarskie konsultacje online pozwalają uniknąć wizyt w przychodni. To tam ryzyko zakażenia jest największe

Jak wynika z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, prawie co trzeci przypadek koronawirusa w Polsce to zachorowanie przez kontakt w szpitalu czy przychodni. Dlatego też minister zdrowia, NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta wręcz zachęcają pacjentów do korzystania z konsultacji lekarskich online. – Telemedycyna może przyczynić się do ograniczenia ryzyka rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2 – podkreśla Johan Flodin z platformy telemedycznej KRY.

– Usługi telemedyczne rozwijają się w zawrotnym tempie i mają coraz większy wpływ na ogólne funkcjonowanie opieki zdrowotnej. W krajach dotkniętych pandemią SARS-CoV-2 zarówno rozwój, jak i wprowadzanie na szeroką skalę rozwiązań telemedycznych dodatkowo nabiera tempa. Tak jest również w Polsce – mówi agencji Newseria Biznes Johan Flodin, szef działu badań medycznych i rozwoju w KRY. – Telemedycyna jest jednym z narzędzi, które mogą przyczynić się do ograniczenia ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Ponieważ wirus SARS-CoV-2 roznosi się drogą kropelkową, najłatwiej zarazić się nim wskutek bezpośredniego kontaktu z zakażoną osobą. GIS wskazuje, że prawie 1/3 zachorowań miała miejsce w przychodniach lub szpitalach. Dotyczy to zarówno pacjentów, jak i pracowników służby zdrowia. Dodatkowe ryzyko stwarza droga z domu do placówki. W tych realiach alternatywą dla wyjścia z domu do przychodni czy poradni może być więc właśnie zdalny kontakt z lekarzem w ramach teleporady.

 Telemedycyna umożliwia przestrzeganie zasad dystansowania społecznego, a powstrzymanie się od zbędnego wychodzenia z domu jest teraz niezmiernie ważne. W wielu krajach poradzono pacjentom znajdującym się w grupie ryzyka, np. osobom starszym lub leczącym się na choroby przewlekłe, żeby nie narażali się na niepotrzebne ryzyko, a takie zagrożenie może stwarzać właśnie wizyta u lekarza pierwszego kontaktu – mówi ekspert.

Polska Federacja Szpitali podkreśla, że konsultacja telemedyczna stanowi pełnoprawne świadczenie zdrowotne, które powinno być udzielane na takich samych zasadach jak tradycyjna porada w gabinecie lekarza. Jedyna zmiana dotyczy formy samej komunikacji. W związku z pandemią koronawirusa minister zdrowia, NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta wręcz zachęcają pacjentów do korzystania z konsultacji online, a wiele podmiotów leczniczych oferuje w tej chwili porady telemedyczne.

– Od lat obserwujemy rosnącą potrzebę rozwoju telemedycyny w Europie. Z jednej strony jest to spowodowane starzejącym się społeczeństwem i rosnącym zapotrzebowaniem na wygodniejszy dostęp do świadczeń medycznych. Z drugiej strony mamy zaś niedobór lekarzy, więc nie są oni w stanie zaspokoić potrzeb pacjentów i udzielić im takiej pomocy, jakiej potrzebują – mówi Johan Flodin.

Jak wskazuje raport firmy Philips „Future Health Index 2019 Polska”, w ubiegłym roku 36 proc. polskich pacjentów było skłonnych odbywać zdalne konsultacje w przypadkach niewymagających pilnego kontaktu z lekarzem (średnia dla 15 badanych krajów wynosiła 44 proc.). Zgodnie z opinią respondentów trzy najważniejsze powody zniechęcające do wizyt w gabinecie to: konieczność uzyskania skierowania do specjalisty (55 proc. wskazań), trudność w umówieniu wizyty lub brak takiej możliwości (32 proc.) oraz brak dostępu do określonej opieki specjalistycznej na danym terenie (23 proc.).

 W okresie kilku ostatnich lat obserwujemy wymierne rezultaty, takie jak oszczędność czasu czy większą wygodę zarówno po stronie pacjentów, jak i lekarzy. Widzimy też ogromny wzrost wydajności i niższe koszty ponoszone przez system – mówi Johan Flodin.

Wśród usług telemedycznych o największym potencjale są: telekonsultacje, telemonitoring stanu zdrowia i aktywności, telediagnostyka oraz telerehabilitacja.

KRY od pięciu lat świadczy usługi wideokonsultacji (ponad 1,6 mln zrealizowanych konsultacji w Europie), na początku skupiająło się na mniej poważnych schorzeniach, takich jak np. choroby skóry, infekcje górnych dróg oddechowych czy infekcje układu moczowego.

– Naszym zamiarem było wyeliminowanie potrzeby leczenia tych schorzeń w ośrodkach stacjonarnych – mówi dyrektor ds. badań i rozwoju w zakresie medycyny w KRY. – Następnie bardziej się skupiliśmy na poważnych schorzeniach, dobrym przykładem jest kontrolowanie przebiegu chorób przewlekłych. Możemy zapewnić monitoring, np. z wykorzystaniem smartwatcha, który pozwala sprawdzić stan zdrowia chorego, gromadzić dane na ten temat i przekazywać je lekarzowi, dzięki czemu poprawiamy opiekę zdrowotną.

Kolejna dziedzina, w której sprawdzają się porady online, to zdrowie psychiczne.

– Zasadniczym problemem w zakresie schorzeń psychicznych jest ogromna bariera w szukaniu pomocy. Poprzez jej likwidację i ułatwienie dostępu do konsultacji z psychiatrą lub psychologiem można poprawić ogólny dostęp do tych świadczeń i uzyskać lepsze wskaźniki, jeśli chodzi o zdrowie psychiczne w kraju. Już obserwujemy poprawę w tym zakresie – mówi Johan Flodin.

W marcu KRY w związku z pandemią SARS-CoV-2 uruchomiło platformę Care Connect, która ma zapewnić dostęp do wideoporad lekarskich osobom, które pozostają w domach. Jest ona dostępna dla każdego lekarza i specjalisty w całej Europie, w 10 językach europejskich, również polskim.

– Care Connect jest internetową platformą wideo, za pośrednictwem której lekarz wchodzi na stronę internetową, rejestruje się, weryfikuje swoje konto i może rozpocząć połączenie wideo z jednym z pacjentów korzystających z serwisu. Robi to poprzez wysłanie bezpiecznej wiadomości SMS z linkiem do rozmowy. Pacjent otwiera ten link, otwiera przeglądarkę internetową w smartfonie i odbywa konsultację. Zainteresowanie platformą jest ogromne, odnotowaliśmy wiele tysięcy rejestracji lekarzy, a do tej pory za pośrednictwem serwisu odbyło się już ponad 8 tys. konsultacji – podkreśla dyrektor ds. badań i rozwoju w zakresie medycyny w KRY.

Pogoda w maju zadecyduje o cenach żywności w tym roku. Na pewno wzrosną ceny zbóż

Susza związana z bezśnieżną zimą i niedostatecznymi opadami deszczu wiosną zwiastuje słabe zbiory zbóż i wczesnych owoców. Zdaniem dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej konsumenci nie mają powodów do paniki, bo wzrost cen produktów zbożowych zwykle idzie w parze ze spadkiem cen mięsa. Decydujący będzie maj – jeśli wyrówna niedobory wilgoci w glebie, sytuacja może się odwrócić.

– Tegoroczna zima i do tej pory wiosna są niesprzyjające, jeśli chodzi o zbiór zbóż, rzepaku, buraków cukrowych czy ziemniaków – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. Marian Podstawka, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. – Na wsi mazowieckiej jest takie powiedzenie: suchy kwiecień, mokry maj, zboże będzie niczym gaj. Nie wiadomo, jaki ten maj w tym roku będzie. Jeżeli byłby w miarę normalny i nadrobił zaległości wilgotnościowe w ziemi, to być może susza, którą obecnie mamy, nie spowoduje zbytnich obniżeń w plonowaniu roślin.

W marcu ceny większości zbóż wzrosły w skupie wobec lutego o od 0,7 proc. w przypadku pszenicy do 1,5 proc. za kukurydzę. Jedynym zbożem, które potaniało, był jęczmień (-0,8 proc.). Jeszcze wyraźniejszy był wzrost cen ziemniaków – o 10,1 proc. w ujęciu miesięcznym i o 5 proc. w rocznym. Ceny żywca w większości lekko spadły, z wyjątkiem trzody chlewnej, która była jednym z liderów podwyżek w ubiegłym roku i za którą płacono o 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednak decydujący dla tegorocznych plonów okres dopiero nadchodzi. Pandemia koronawirusa utrudniająca transport i dotychczasowa susza źle wróżą tegorocznym plonom zbóż.

– Ceny zbóż prawdopodobnie powędrują w górę, bo produkty zbożowe są o wiele trwalsze w przechowywaniu i większe jest zainteresowanie nimi w warunkach, kiedy mamy ograniczone możliwości robienia zakupów. Ale jeżeli ceny pasz i zbóż wędrują w górę, to ceny produktów zwierzęcych raczej mają tendencję do obniżenia swojego poziomu. Tak samo nie należy oczekiwać dużego wzrostu cen produktów mlecznych. Zatem nie tragizowałbym, jeśli chodzi o zwyżki cen – komentuje prof. dr hab. Marian Podstawka.

Rosja, która jest największym światowym producentem i eksporterem pszenicy, już zapowiedziała wstrzymanie eksportu po wyczerpaniu obecnego kontyngentu. Od połowy maja do końca czerwca na globalnym rynku może więc brakować tego zboża, co prawdopodobnie podbije jego ceny. Z kolei w przypadku mleka, jeżeli susza by się utrzymywała, to zmniejszeniu ulegnie baza paszowa dla krów, co może skutkować redukcją ich pogłowia. To spowodowałoby wzrost cen mleka czy przetworów mlecznych.

Uprawa warzyw i owoców też jest determinowana przez sytuację pogodową. Na razie jeszcze nie ma wielkich szkód w sadach czy plantacjach wieloletnich, ale dalszy brak wilgoci spowoduje słabsze kwitnienie, gorsze zawiązywanie się owoców i mniejsze plony. Wtedy ceny raczej pójdą w górę – przewiduje dyrektor IERiGŻ. – Jak donoszą rolnicy, w przypadku wczesnych produktów, takich jak truskawki, wiśnie i czereśnie, sytuacja jest bardzo trudna. Ze względu na warunki pogodowe słabo się rozwijają, więc należy się spodziewać także gorszego plonowania.

Już w ubiegłym roku ceny detaliczne owoców i warzyw dynamicznie rosły. W grudniu 2019 roku były wyższe niż rok wcześniej odpowiednio o 12,1 proc. oraz 12,3 proc. Bardziej podrożały tylko wieprzowina, której ceny napędzał popyt w Chinach związany z wybijaniem zarażonych afrykańskim pomorem świń stad, oraz cukier, który wcześniej potaniał o kilkadziesiąt procent. Trend ten był kontynuowany w I kwartale 2020 roku: w marcu warzywa były droższe niż przed rokiem o 7,9 proc., a owoce – o 19,3 proc.

Ponadto na problemy z suszą nałożyły się obawy o brak rąk do pracy przy zbiorach, gdyż z powodu pandemii duża część pracowników z Ukrainy wróciła do domów. Dotyczy to zresztą nie tylko rynku polskiego, ale np. Hiszpanii, gdzie na zbiory nie dojechali pracownicy z Maroka.

Przy zbiorze owoców i warzyw możemy się spodziewać pewnych utrudnień. Rolnicy nie będą mieli do dyspozycji tylu pracowników sezonowych, ilu do tej pory zatrudniali, zwłaszcza ze wschodniej części Europy – potwierdza prof. Marian Podstawka. – Jeżeli jednak te zbiory nie będą duże, to potrzeby zatrudniania pracowników sezonowych też nie będzie..

Kobiety mocniej niż mężczyźni odczuwają społeczną izolację. Przyznaje to ponad połowa Polek

Niepokój, utrata bezpieczeństwa, przemęczenie i stres to emocje, które odczuwa w tej chwili 2/3 Polek. Wśród mężczyzn ten odsetek jest o kilkanaście punktów procentowych niższy. Jak wynika z nowego badania Provident Polska i Dentsu Data Services, kobiety dotkliwiej odczuwają utratę psychicznego komfortu i społeczną izolację. W większości to na nie spadły też obowiązki związane ze zdalnym nauczaniem dzieci. Dla obu płci natomiast wyzwanie stanowi w tej chwili niepewność związana z możliwością utraty pracy i dochodów, a nawet robienie codziennych zakupów w reżimie sanitarnym.

Pandemia koronawirusa i związane z nią ograniczenia mocno wpłynęły na życie społeczne. Wymusiły zmianę nawyków zakupowych, pracę zdalną oraz ograniczenia w przemieszczaniu się i kontaktach ze znajomymi czy rodziną. Jak wynika z badania przeprowadzonego pod koniec marca przez Dentsu Data Services i Provident Polska, kobiety i mężczyźni inaczej odbierają tę nową sytuację.

 Aż 68 proc. Polek odczuwa to i mówi, że pandemia bardzo wpływa na ich codzienne życie. Wśród mężczyzn grupa ta jest nieco mniejsza, bo 55 proc. badanych. Szczególnie dotkliwie kobiety odczuwają fakt, że nie możemy swobodnie się poruszać, nie możemy pojechać do pracy, na zakupy, odwieźć dziecka do szkoły, nie możemy być mobilni. 70 proc. Polek zwraca uwagę na ten fakt, a wśród Polaków – 50 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Karolina Łuczak, rzeczniczka Provident Polska.

Paniom znacznie częściej doskwiera też samotność i brak kontaktów z innymi ludźmi. Tak odpowiedziała ponad połowa badanych kobiet i niecałe 40 proc. mężczyzn.

Jak sobie z tym radzimy? Kobiety znacznie częściej korzystają z komunikatorów, starają się spotykać wirtualnie z rodziną i przyjaciółmi – mówi Karolina Łuczak.

75 proc. pań częściej niż kiedyś korzysta z Messengera, a 30 proc. – z kamerek internetowych.

– 19 proc. kobiet po raz pierwszy skorzystało w ostatnim czasie z kamery internetowej. Także część osób starszych po raz pierwszy komunikowała się za pośrednictwem Skype’a. Tym bardziej że były Święta Wielkanocne, w czasie których nie mogliśmy się spotkać z rodziną, pozostając w izolacji. Komunikatory internetowe były jedynym narzędziem, za którego pośrednictwem mogliśmy sobie złożyć życzenia, poczuć bliskość drugiej osoby i zmniejszyć trochę poczucie samotności, które towarzyszyło nam w ostatnich dniach – podkreśla Paulina Gadowska, senior research analyst w Dentsu Data Services.

Polki dużo częściej odczuwają też negatywne emocje, takie jak utrata poczucia bezpieczeństwa (65 proc. kobiet i 52 proc. mężczyzn) oraz niepokój i stres (odpowiednio 64 proc. i 52 proc.). Ogółem ponad połowa pań (51 proc.) zadeklarowała brak komfortu psychicznego w codziennym życiu, podczas gdy wśród mężczyzn ten odsetek jest o 11 proc. niższy.

 Przemęczenie, na które skarży się aż 42 proc. kobiet, może potęgować poczucie niepewności i strachu, które towarzyszy im w ciągu ostatnich dni – mówi Paulina Gadowska.

 Trzeba jednak zauważyć, że to kobiety częściej niż mężczyźni dostrzegają pomoc i wsparcie ze strony najbliższych – dodaje Karolina Łuczak.

Oprócz utrudnionych kontaktów z bliskimi i ograniczeń w przemieszczaniu się dla obu płci wyzwaniami są w tej chwili również niepewność związana z możliwością utraty pracy i dochodów (41 proc. kobiet i 39 proc. mężczyzn) oraz konieczność zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń (odpowiednio 39 proc. i 37 proc.). Niektóre z obostrzeń związanych z koronawirusem w znacznie większym stopniu dotknęły jednak Polek.

 Znaczącą niedogodnością w ostatnich tygodniach stało się również zdalne nauczanie. Jako wyzwanie wskazała je co piąta kobieta i zaledwie co dziesiąty mężczyzna. Możemy więc założyć, że wspólna nauka z dzieckiem w większości spadła właśnie na panie – podkreśla senior research analyst w Dentsu Data Services.

W obecnym reżimie sanitarnym dla prawie 1/3 Polaków wyzwaniem stały się też codzienne zakupy. Obie płcie do najpotrzebniejszych produktów zaliczają artykuły spożywcze i lekarstwa. 13 proc. mężczyzn zaplanowało w najbliższym czasie zakup artykułów remontowo-budowlanych, a 11 proc. kobiet – zakup odzieży lub obuwia.

Co istotne, w trakcie zakupów to kobiety (55 proc.) deklarują, że przykładają większą wagę do zachowania higieny i sterylności, co w trakcie pandemii koronawirusa jest szczególnie ważne. Polki częściej zwracają też uwagę na zaangażowanie w pomoc społeczną kupowanych marek, podczas gdy dla mężczyzn wciąż głównymi kryteriami zakupowymi pozostają najniższa cena, znalezienie atrakcyjnej promocji i dostępność towarów.

Większość umów najmu lokali nie była przygotowana na wybuch pandemii. Najemcy mogą walczyć o obniżki czynszu w drodze negocjacji lub przed sądem

Niewiele umów najmu lokali zakładało w swoich zapisach takie nadzwyczajne sytuacje jak pandemia koronawirusa. Problemy mają zarówno wynajmujący, jak i najemcy, którzy borykają się z ograniczeniami w działalności, utratą przychodów i niemożnością opłacenia czynszów. – To może spowodować zalew pozwów do sądu powołujących się na klauzulę nadzwyczajnej zmiany stosunków – podkreśla radca prawny Łukasz Pogonowski, ekspert WSB we Wrocławiu. Jednak ścieżka sądowa nie musi być jedynym wyjściem. Coraz częściej wynajmujący i najemcy siadają do stołu negocjacyjnego, żeby przetrwać ten trudny czas. Dotyczy to także innych umów.

Decyzją rządu od 14 marca obowiązują duże ograniczenia w działalności centrów i galerii handlowych, w których czynne pozostają wyłącznie apteki, sklepy spożywcze, drogerie i pralnie. Rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadziło też zakaz prowadzenia działalności usługowej, z wyłączeniem takich usług jak: medyczne, bankowe, ubezpieczeniowe, pocztowe, pralnicze lub gastronomiczne (tylko przygotowanie i dostarczanie żywności). Handel to jedna z gałęzi gospodarki najbardziej dotkniętych obecnym kryzysem, obok m.in. turystyki, hotelarstwa, branży eventowej i odzieżowej, kin i teatrów, salonów kosmetycznych, fryzjerów i innej działalności usługowej. Sprawę umów najmu w sklepach wielkopowierzchniowych reguluje art. 15ze ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych z dnia 2 marca 2020 roku, natomiast we wszystkich pozostałych przypadkach zastosowanie mają przepisy prawa ogólnego.

– Wielu przedsiębiorców nie może normalnie prowadzić działalności i nie osiąga z niej przychodów ze względu na obostrzenia i zakazy wprowadzone przez władze na czas walki z pandemią. Dla tej grupy firm wywiązanie się z umów najmu lokali i opłacanie czynszu w pełnej wysokości groziłoby rażącą stratą i wiązałoby się z dużymi trudnościami. Dlatego też przedsiębiorcy prowadzą negocjacje z wynajmującymi. W przypadku braku porozumienia najemca prowadzący działalność szczególnie podatną na obecny kryzys może wystąpić do sądu z powództwem przeciw wynajmującemu z tzw. klauzuli rebus sic stantibus, domagając się zmiany wysokości czynszu w okresie trwającej pandemii – mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Pogonowski, radca prawny i wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Art. 357 indeks 1 Kodeksu cywilnego, czyli właśnie tzw. klauzula rebus sic stantibus, to w polskim prawie po prostu klauzula nadzwyczajnej zmiany okoliczności. Oznacza, że w nadzwyczajnej sytuacji – której żadna ze stron nie była w stanie przewidzieć – umowę można sądownie zmienić lub rozwiązać na wniosek strony, dla której spełnienie świadczenia wiązałoby się z dużymi trudnościami i groziło rażącą stratą.

W polskim prawodawstwie jest jeszcze jeden przepis, który pozwala wystąpić z roszczeniami w przypadku długoterminowych umów najmu lokalu, w których najemcy nie mogą obecnie prowadzić działalności gospodarczej – to art. 495 Kodeksu cywilnego. Reguluje on sytuację, w której co najmniej jedna ze stron nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań umownych, przy czym obie nie ponoszą odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

Pandemia jest doskonałym przykładem takiej właśnie sytuacji – mówi Łukasz Pogonowski. – Trzeba zwrócić uwagę na różnice pomiędzy klauzulą rebus sic stantibus a art. 495 kc. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z niemożnością świadczenia, czyli z sytuacją, w której nie jesteśmy w stanie wywiązać się z naszego zobowiązania. Z kolei w pierwszym przypadku zasadniczo jesteśmy w stanie wywiązać się ze zobowiązania, ale to groziłoby dużymi trudnościami i rażącą stratą. W przypadku klauzuli rebus sic stantibus ważne jest też to, że w momencie zawierania umowy nie można było przewidzieć tej nadzwyczajnej zmiany okoliczności.

Wykładowca wrocławskiej WSB podkreśla, że niewiele umów najmu lokali zawartych przed wybuchem pandemii koronawirusa przewidywało obecnie trwającą sytuację.

– Obecnie w imieniu licznych klientów prowadzę negocjacje bądź doradzam przy zmianach warunków umowy najmu lokali. Jednak spodziewam się dużej liczby powództw skierowanych do sądów właśnie z art. 357 indeks 1. Dotyczy to w szczególności umów najmu lokali, w których znajdują się restauracje, zakłady kosmetyczne, salony fryzjerskie, żłobki, opiekunowie dzienni i inne tego typu podmioty – mówi.

Jak podkreśla Łukasz Pogonowski, problemy mają zarówno najemcy, którzy borykają się z ograniczeniami w działalności, utratą przychodów i niemożnością opłacenia czynszów, jak i wynajmujący, którzy muszą liczyć się z roszczeniami najemców związanymi z faktem, że nie mogą oni korzystać z lokali w sposób przewidziany w umowach najmu. Dlatego najlepiej byłoby, aby obie strony umowy wypracowały kompromis w drodze negocjacji bez wkraczania na ścieżkę sądową, jeżeli nie jest to konieczne.

Często porozumienie między stronami umowy na czas kryzysu może mieć kluczowe znaczenie dla zainteresowanych w przyszłości. Najemca, który będzie miał obniżony czynsz w okresie, kiedy nie świadczy usług, będzie mieć większą szansę na powrót do normalnej działalności po ustaniu pandemii. Dotyczy to nie tylko relacji przy wynajmie lokali, lecz również innych umów. Przykładem mogą być prywatne żłobki czy przedszkola, z którymi rodzice mają podpisane umowy na sprawowanie opieki nad dziećmi.

– W okresie pandemii nie mogą sprawować tej opieki zgodnie z umową. Z kolei rodzice dziecka nie są zobowiązani do opłacania czesnego za usługi takiego żłobka. Żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności za taką sytuację, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jeżeli pandemia będzie się przedłużać, brak wpłat czesnego prawdopodobnie doprowadzi do zamknięcia takiego żłobka. Po jej zakończeniu dziecko nie będzie miało gdzie wrócić. Mamy do czynienia z wysypem tego typu sytuacji i istnieje obawa, że kiedy rodzice wrócą już normalnie do pracy, nie będzie komu sprawować opieki nad dziećmi. Dlatego, aby nie wylać dziecka z kąpielą, strony powinny dojść do porozumienia, jak z tej sytuacji wybrnąć – mówi radca prawny.

Sztuczna inteligencja potrafi coraz lepiej odwzorowywać pracę ludzkiego mózgu. Analizuje, rozpoznaje mimikę, gesty i uczy się naturalnego języka

Sztuczna inteligencja działa podobnie jak ludzki mózg, jednak pozwala na znacznie więcej. Potrafi już pisać kody za programistów. Przewidzi, które książki i filmy mają szansę stać się hitem, a które przejdą niezauważone. Sama napisze książkę czy analityczny artykuł. Umie już także kłamać i abstrakcyjnie myśleć. Dzięki rozwojowi nauk kognitywnych i ich zastosowaniu w SI komputery są w stanie analizować emocje i obrazy. To jednak dopiero początek. Do 2040 roku sztuczna inteligencja osiągnie możliwości ludzkiego mózgu, a nawet je przewyższy.

– Nie musimy znać możliwości naszego mózgu, żeby rozwijać sztuczną inteligencję. Obecnie SI pozwala nam coraz lepiej tworzyć modele tego, co nasze mózgi robią, a więc coraz lepiej to rozumieć. A z drugiej strony, rozumiejąc trochę to, co nasze mózgi robią, usiłujemy tworzyć modele sztucznej inteligencji, które działają w podobny sposób – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Innowacje prof. dr hab. Włodzisław Duch z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Od momentu powstania sztucznej inteligencji w 1956 roku w formie „maszyny, która mogłaby myśleć”, ma ona coraz większy wpływ na społeczeństwo, biznes i ludzkość. Jej narzędzia poznawcze systematycznie przekształcają sposób interakcji ludzi i firm. Firma Neoris w analizie „Sztuczna inteligencja: Nowe podejście do ewolucji ludzkości” wskazuje, że do 2040 roku SI spowoduje ewolucję ludzkości, a przyszłość sztucznej inteligencji będzie mniej sztuczna, a bardziej inteligentna. SI osiągnie poziom inteligencji na poziomie ludzkim, a może nawet na wyższym. Komputery już teraz potrafią oszukać użytkowników, którzy są przekonani, że rozmawiają z innym człowiekiem. Eksperci IBM oceniają, że w ciągu trzechpięciu lat postępy w sztucznej inteligencji sprawią, że możliwości konwersacyjne komputerów staną się znacznie bardziej wyrafinowane.

Human Brain Project ma na celu stworzenie algorytmów, które potrafiłyby odwzorować pracę ludzkiego mózgu. Powstają neuromorficzne komputery, które mają odtworzyć to, jak poznajemy świat. Nauka wciąż jeszcze jest na początku drogi, ale istnieją już pierwsze rozwiązania, które coraz lepiej odwzorowują ludzki mózg.

– Jeszcze na początku lat 90. uczenie maszynowe było bardzo egzotyczną częścią sztucznej inteligencji. W tej chwili wyszło na pierwszy plan ze względu na to, że jesteśmy w stanie analizować obrazy i dźwięki mowy i przekładać je na tekst, ale też tworzyć chatboty czy voiceboty, czyli takie systemy, z którymi można porozmawiać i które będą odpowiadać w coraz lepszy sposób – mówi prof. dr hab. Włodzisław Duch.

W 1996 roku komputer Deep Blue (IBM) pokonał mistrza szachów, a kilka lat temu komputer Watson (IBM) wygrał telewizyjny quiz „Jeopardy”. Oprogramowanie AlphaGo pokonało w Go, wymagającej grze planszowej, wielokrotnego mistrza świata, co wcześniej wielokrotnie się nie udawało. To udowadnia, że sztuczna inteligencja ma coraz większe możliwości. Już teraz można porozmawiać z SI i zadać jej pytania, nie zawsze jednak potrafi ona analizować sygnały pozawerbalne – emocje, mimikę czy gesty. To jednak powoli się zmienia. Istnieją systemy komputerowe, które uczą się twarzy człowieka i na tej podstawie reagują nawet na niewielkie zmiany w tembrze głosu czy intonacji. Taką możliwość wykorzystują już niektóre systemy obsługi klienta, które na podstawie krótkiej rozmowy z botem analizują, którzy klienci tracą cierpliwość, a którym taka obsługa odpowiada.

– W tej chwili jesteśmy w stanie robić bardzo dużo, nie tylko autonomiczne samochody, roboty czy chatboty, ale też coraz bardziej złożone systemy, z którymi będzie można porozmawiać i które, mamy nadzieję, będą nam dobrze doradzać, np. w kwestiach finansowych – ocenia badacz z UMK w Toruniu.

David Watson z Oxford Internet Institute i Alan Turing Institute przekonuje, że obecnie błędem byłoby twierdzenie, że algorytmy SI odtwarzają ludzką inteligencję, zamiast tego wprowadzają nowy tryb wnioskowania, który pod pewnymi względami przewyższa ludzi, ale pod innymi względami może okazać się błędny. Zmienia się to dzięki naukom kognitywnym. Sztuczna inteligencja analizuje, potrafi zmieniać percepcję, kiedy to konieczne, tym samym potrafi już coraz więcej.

– Informatyka neurokognitywna, bardziej inspirowana przez mózgi, jest jednym z niezwykle istotnych obszarów, w których rozwijamy w tej chwili sztuczną inteligencję. To jest przyszłość. Obecnie rozwijane są systemy analizy obrazu i systemy związane z percepcją. Dopiero uczymy się łączyć to, że coraz lepiej radzimy sobie z percepcją, z rozumieniem obrazów, dźwięków i sytuacji i próbujemy powoli łączyć to z myśleniem – podkreśla prof. dr hab. Włodzisław Duch.

XTB z najlepszymi w swojej historii kwartalnymi wynikami finansowymi

X-Trade Brokers Dom Maklerski ogłosił wstępne skonsolidowane wyniki finansowe wypracowane w pierwszym kwartale 2020 roku. To najlepszy wynik kwartalny w historii, jaki udało się osiągnąć jednemu z największych notowanych na warszawskiej giełdzie brokerów FX & CFD na świecie.

W I kwartale 2020 r. XTB wypracowało 176,0 mln zł skonsolidowanego zysku netto, co daje wzrost o 175,2 mln zł wobec 0,8 mln zł zysku rok wcześniej. Skonsolidowane przychody wyniosły 306,7 mln zł, w porównaniu do Q1 2019 – 40,9 mln zł, a koszty działalności operacyjnej 72,5 mln zł (Q1 2019: 41,1 mln zł). W tym okresie spółka pozyskała rekordową liczbę nowych klientów, tj. 21 911, co oznacza wzrost aż o 220,2% r/r. Liczby te wykazują szybkie tempo wzrostu w większości najważniejszych parametrów.

„Liczba nowych klientów w całej Grupie XTB w styczniu oraz lutym oscylowała na poziomie 4600, natomiast skokowo wzrosła, tak naprawdę w marcu, do ponad 12 000. Obecna, niespotykana od dawna zmienność na rynkach, pozytywnie przełożyła się na wyższe obroty, które w minionym kwartale 2020 roku były najwyższe w historii spółki. Cieszymy się że strategia przybrana przez nas w ostatnich latach przynosi efekty i w dalszym ciągu nie tylko planujemy umocnienie swojej pozycji w krajach, w których już prowadzimy biznes, ale również chcielibyśmy się skupić na ekspansji geograficznej.  ” – powiedział Omar Arnaout, CEO XTB.

Przychody

Przychody operacyjne spółki wzrosły, w stosunku do I kwartału 2019 r., o 650 proc. do 306,7 mln zł. Jest to zdecydowanie rekordowy wzrost przychodów XTB. Jednym z czynników decydujących o takim wyniku była wyjątkowa zmienność na rynkach finansowych i towarowych, spowodowana pandemią wirusa COVID-19 oraz stale rosnąca baza klientów przy wzroście obrotu liczonego w lotach, połączona z ich dużą aktywnością transakcyjną wyrażoną w liczbie zawartych kontraktów w lotach. W konsekwencji obrót w lotach wzrósł o blisko 100 proc. do 784 tys.

Koszty

Koszty działalności operacyjnej w I kwartale 2020 r. ukształtowały się na poziomie 72,5 mln zł, co daje 75% wzrost w stosunku do porównywalnego okresu tj. Q1 2019, jednak należy zauważyć, że jest to wzrost bardzo efektywny, przynoszący znacznie wyższy wzrost przychodów i zysków. Najistotniejsze zmiany w tym segmencie wystąpiły w kosztach wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, kosztach marketingowych, kosztach prowizji oraz pozostałych usługach obcych, np. w następstwie poniesienia wyższych nakładów na usługi wsparcia informatycznego, systemy IT
i licencje.

Nowi klienci

XTB może również pochwalić się dobrymi wynikami, jeśli chodzi o stale rosnącą bazę klientów liczbę klientów aktywnych. W I kwartale 2020 r. spółka odnotowała kolejny rekord w liczbie nowych klientów, wynoszący 21 911, co daje wzrost o 220,2% w porównaniu z zeszłym rokiem, natomiast średnia liczba aktywnych klientów wzrosła o 105,3%. Zarząd XTB planuje dalszy przyrost bazy klienckiej w 2020 roku. Efektem tak spektakularnego przyrostu klientów są między innymi zoptymalizowana strategia sprzedażowo-marketingowa, sukcesywne wprowadzanie nowych produktów do oferty (instrumenty CFD oparte na indeksach sektorowych, akcje i ETF-y) oraz ekspansja na nowe rynki geograficzne.

CFD popularne wśród klientów

Duże zainteresowanie klientów XTB instrumentami CFD opartymi na notowaniach ceny ropy oraz kontraktu na gaz ziemny przełożyło się na największy przychód z CFD opartych na towarach w tym okresie. Natomiast CFD oparte na indeksach były drugą kategorią przyczyniającą się do wyniku tak wysokich przychodów. Wśród nich największą popularnością cieszył się instrument oparty o niemiecki indeks akcji DAX (DE30) oraz kontrakt na indeks zmienności notowany na amerykańskim rynku zorganizowanym (VIX).

Globalna ekspansja

XTB ze swoją silną pozycją rynkową oraz dynamicznie rosnącą bazą klientów coraz śmielej wchodzi na rynki pozaeuropejskie, konsekwentnie realizując strategię budowania marki globalnej. W 2020 r. Grupa zamierza zwiększyć penetrację rynków europejskich oraz dalej budować swoją obecność w Ameryce Łacińskiej, Azji i Afryce – takimi planami na przyszłość Spółka podsumowuje raport wyników finansowych pierwszego kwartału 2020 roku.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 77% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Jak wygląda uwłaszczenie na gruncie Skarbu Państwa?

Wiele osób posiada lokum wybudowane na gruncie, który należał do Skarbu Państwa. Wyjaśniamy, jak w takiej sytuacji wygląda przekształcenie i bonifikata.

Od masowego przekształcenia użytkowania wieczystego pod lokalami i domami minął już ponad rok. Mimo tego, temat gruntowego uwłaszczenia nadal wzbudza spore zainteresowanie. Trudno się temu dziwić, wziąwszy pod uwagę fakt, z jak ogromną i skomplikowaną operacją mamy do czynienia. Warto pamiętać, że pewne wątpliwości odnośnie gruntowego uwłaszczenia mają nie tylko osoby posiadające lokal lub dom wybudowany na gruncie, który należał do samorządu. Masowe przekształcenie użytkowania wieczystego we własność dotyczy również wielu działek należących wcześniej do Skarbu Państwa. Przepisy dotyczące takich gruntów nieco różnią się od regulacji związanych z przekształceniem samorządowych działek. Właśnie dlatego postanowiliśmy omówić specyficzne aspekty związane z uwłaszczeniem się na państwowym gruncie (stanowiącym wcześniej własność Skarbu Państwa).

Główne zasady przekształcenia nie zależą od właściciela

W ramach wstępu, warto podkreślić, że przekształcenie użytkowania wieczystego gruntów należących wcześniej do samorządu oraz Skarbu Państwa jest regulowane przez tę samą ustawę. Mowa o ustawie z dnia 20 lipca 2018 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz. U. 2018 poz. 1716). Wspomniany akt prawny wskazuje, że podstawowe zasady przekształcenia gruntów samorządowych i państwowych (należących wcześniej do Skarbu Państwa) są bardzo podobne. „Pewne różnice dotyczą kilku kwestii. Jedną z nich jest bonifikata przysługująca przy jednorazowym wniesieniu sumy opłat przekształceniowych” – wyjaśnia Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Warto wiedzieć, że różnice pomiędzy sposobem przekształcenia państwowego i samorządowego gruntu dotyczą także podmiotu wydającego odpowiednie zaświadczenie. W przypadku działek należących wcześniej do Skarbu Państwa, wspomniany dokument przygotowuje starosta. Jego działania powinny być nadzorowane przez wojewodę jako organ wyższego stopnia w sprawie przekształcenia użytkowania wieczystego gruntów należących wcześniej do Skarbu Państwa. Wyjątek dotyczy gruntów kontrolowanych poprzednio przez Agencję Mienia Wojskowego lub Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. „W przypadku takich działek, zaświadczenie przekształceniowe wydaje dyrektor oddziału terenowego KOWR lub dyrektor oddziału regionalnego AMW” – zwraca uwagę Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Skarb Państwa zapewnia taką bonifikatę jak samorząd …

Trzeba nadmienić, że zróżnicowanie wysokości, jaką ma bonifikata przy byłych gruntach Skarbu Państwa oraz gruntach samorządów wzbudzało pewne kontrowersje. Ustawa z 20 lipca 2018 r. w odniesieniu do byłych gruntów państwowych ustala stawki bonifikaty za jednorazowe wniesienie sumy opłat przekształceniowych. Jeżeli chodzi o działki samorządowe, to swobodę w zakresie stawek bonifikaty pozostawiono władzom gmin.

Ustawowe stawki bonifikaty dotyczącej gruntów Skarbu Państwa przedstawiają się następująco:

  • 60% – jeśli nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w roku przekształcenia
  • 50% – jeżeli nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w drugim roku po przekształceniu
  • 40% – gdy nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w trzecim roku po przekształceniu
  • 30% – jeśli nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w czwartym roku po przekształceniu
  • 20% – jeżeli nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w piątym roku po przekształceniu
  • 10% – gdy nowy współwłaściciel lub właściciel gruntu wniósł opłatę jednorazową w szóstym roku po przekształceniu

Kontrowersyjne wydawało się przede wszystkim ustalenie limitu wysokości, jaką może osiągać bonifikata na poziomie 60%. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestowali przede wszystkim mieszkańcy tych miast, które uchwaliły bardzo wysokie bonifikaty dotyczące przekształcenia swoich gruntów (rzędu 90% – 99%). „Najlepszy przykład stanowi Warszawa, której władze próbowały obniżyć wcześniej zadeklarowaną bonifikatę (98%) i w ramach sprawiedliwości zrównać ją ze stawką dotyczącą gruntów Skarbu Państwa (do 60%)” – podkreśla Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

W odpowiedzi na opisywaną sytuację i apele części samorządowców, ustawodawca postanowił wprowadzić rozwiązanie, które wyklucza dyskryminację byłych użytkowników wieczystych działek należących do Skarbu Państwa. Mowa o artykule 9 ustęp 3a ustawy z 20 lipca 2018 r. Wspomniany przepis obliguje wojewodę do niezwłocznego podniesienia państwowej bonifikaty jeśli w danej gminie zaczęła obowiązywać samorządowa bonifikata na wyższym poziomie. Przykładem takiego mechanizmu wyrównywania bonifikat jest sytuacja dotycząca Warszawy. „Pod koniec marca 2019 r. wojewoda mazowiecki wydał zarządzenie, które podwyższyło bonifikatę dotyczącą gruntów Skarbu Państwa w Warszawie do poziomu przewidzianego dla byłych użytkowników wieczystych samorządowych działek” –  podsumowuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Autor/Źródło: Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Banki centralne znów w centrum uwagi

Załamanie cen ropy naftowej, które mocno poturbowało waluty „surowcowe”, skupiło na sobie uwagę rynku w poprzednim tygodniu. W najbliższych dniach na pierwszy plan powinny wysunąć się spotkania banków centralnych. Co jeszcze zrobią Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny, aby wesprzeć gospodarki w walce z kryzysem? 

Większość głównych walut w poprzednim tygodniu poruszała się w dość wąskich widełkach wahań. Istotnymi wyjątkami były waluty krajów, dla których gospodarek istotne znaczenie mają zmiany cen ropy naftowej. W reakcji na zeszłotygodniową panikę na rynku surowców i znaczny spadek cen ropy, gwałtownej deprecjacji doświadczyły waluty takie jak korona norweska oraz meksykańskie i kolumbijskie peso. Ogólny gorszy sentyment wspierał natomiast dolara amerykańskiego, który umacniał się względem większości głównych walut.

W tym tygodniu uwaga inwestorów skupi się na bankach centralnych. Decyzję ws. stóp procentowych ze strony Fedu poznamy w środę, z kolei EBC – w czwartek. Ze strony Rezerwy Federalnej nie oczekujemy zbyt wielu nowości, biorąc pod uwagę jak agresywny był amerykański bank centralny w ogłaszaniu różnych działań wspierających gospodarkę w ostatnich tygodniach. Co zaś tyczy się EBC, spodziewamy się zwiększenia obecnych działań, a zwłaszcza rozszerzenia skupu aktywów w ramach programu pandemicznego (PEPP), ogłoszonego na początku kryzysu. Oczekujemy, że skala skupu aktywów w ramach programu PEPP wzrośnie do poziomu, który pozwoli na zaabsorbowanie nowych oczekiwanych emisji ze strony peryferyjnych krajów strefy euro co najmniej do końca 2020 roku.

PLN

Polski złoty zakończył ubiegły tydzień lekkim osłabieniem w relacji do euro – polska waluta doświadczyła wyprzedaży w jego pierwszej połowie, pod koniec tygodnia odrobiła jednak część strat.

Miniony tydzień przyniósł zatrzęsienie danych ekonomicznych z Polski, które w pewnym stopniu oddają już krajobraz gospodarczy kraju zmagającego się z pandemią koronawirusa. Szczególną uwagę warto zwrócić na marcowe dane o sprzedaży detalicznej, które pokazały głębszy od oczekiwanego spadek – o 9% w ujęciu rocznym w cenach stałych. Był to największy spadek od 2005 roku. Sugeruje on istotne obniżenie konsumpcji, jednak nie oddaje w pełni jego skali, gdyż nie uwzględnia m.in. usług, które w związku z zamknięciem wielu zakładów usługowych (m.in. fryzjerskich czy gastronomicznych) niechybnie radziły sobie jeszcze gorzej. Kwietniowe twarde dane z gospodarki – co sugerują też dane o nastrojach – niestety, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, okażą się jeszcze gorsze niż te opisujące sytuację w marcu.

EUR

Rynki w ostatnim czasie zdawały się stosunkowo rozczarowane pakietem pomocowym ogłoszonym przez Unię Europejską w celu wsparcia krajów najbardziej dotkniętych pandemią. My pozostajemy bardziej optymistyczni w kwestii działań europejskich decydentów. Uważamy, że w kontekście katalogu obecnie funkcjonujących programów – szczególnie programu PEPP Europejskiego Banku Centralnego, którego aktualna wartość wynosi 750 mld EUR – gospodarki państw członkowskich są w stanie utrzymywać istotne deficyty niezbędne do sfinansowania środków mających zmitygować negatywne efekty kryzysu.

Tak jak wspomnieliśmy wyżej, jesteśmy zdania, że w czwartek Europejski Bank Centralny może rozszerzyć program PEPP, co naszym zdaniem powinno wspierać euro w kolejnych tygodniach.

USD

Dolar amerykański w ostatnich dniach radził sobie dość dobrze, pomimo systematycznego napływu katastrofalnych odczytów makro. Zgodnie z publikacją ostatnich danych o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, Stany Zjednoczone utraciły kolejne 4,4 miliony miejsc pracy, co wspiera nasz pogląd zakładający, że luźne amerykańskie prawo pracy potęguje szkody wywołane przez przymusowe zamknięcie gospodarki USA. Jest całkiem prawdopodobne, że faktyczna stopa bezrobocia w USA obecnie znajduje się w okolicy 20%. Informacje z USA sugerują, że mamy do czynienia ze znacznie szybszym tempem redukcji miejsc pracy niż w jakimkolwiek innym z obserwowanych przez nas krajów.

Rezerwa Federalna w ostatnich tygodniach podejmowała agresywne działania, ogłaszając serię programów mających na celu wsparcie amerykańskiej gospodarki. Tym samym sądzimy, że środowe spotkanie FOMC nie przyniesie zbyt wielu nowych istotnych informacji.

GBP

Tak jak oczekiwano, dane napływające z Wielkiej Brytanii w zeszłym tygodniu były niepokojąco złe. Sprzedaż detaliczna w zeszłym miesiącu doświadczyła rekordowego spadku, a indeksy aktywności biznesowej PMI spadły do najniższych poziomów w historii. Wyjątkiem w kontekście danych były te opisujące liczbę wniosków o zasiłek, jednak zostały one zignorowane przez rynek. Obejmują one okres do 12 marca, w związku z czym nie odzwierciedlają wzrostu liczby zwolnień w dalszej części miesiąca, tj. po lockdownie.

Dynamika sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii w ujęciu rocznym (2010 – 2020)Dynamika sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii w ujęciu rocznym

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 27/04/2020

Funtowi w ostatnich dniach nie sprzyjał też powrót obaw dotyczących możliwości wystąpienia „twardego Brexitu”. Brytyjska waluta w zeszłym tygodniu była drugą najgorzej radzącą sobie walutą G10. W tym tygodniu nie otrzymamy wielu istotnych publikacji z Wielkiej Brytanii, tym samym spodziewamy się, że funt będzie reagował głównie na informacje z zewnątrz.

CHF

Frank szwajcarski w parze z euro zakończył ubiegły tydzień w niewielkiej odległości od poziomu, na którym go rozpoczął. Para EUR/CHF utrzymywała i nadal utrzymuje się nieco powyżej poziomu 1,05. Frank szwajcarski w zeszłym tygodniu był najgorzej radzącą sobie walutą wśród tych uznawanych za bezpieczne (safe haven). Przynajmniej w części można to powiązać z interwencjami Narodowego Banku Szwajcarii. Dane SNB pokazujące zmianę wartości depozytów na żądanie  (które są najbardziej bieżącym indykatorem sugerującym skalę interwencji banku) pokazały ich wzrost o 13,4 mld CHF w zeszłym tygodniu, co jest największym skokiem od stycznia 2015 roku. Tak duży skok po znacznie bardziej ograniczonym wzroście tydzień wcześniej (+3,1 mld CHF) może potencjalnie oznaczać, że poziom EUR/CHF, którego próbuje bronić bank centralny, to obecnie 1,05.

W tym tygodniu poznamy marcowe dane dotyczące sprzedaży detalicznej w Szwajcarii. Biorąc pod uwagę brak bardziej bieżących „twardych” danych, kwietniowe wskaźniki sentymentu również będą warte uwagi. Konsensus Bloomberga spodziewa się, że wyprzedzający indeks KOF opisujący kierunek w jakim zmierza szwajcarska gospodarka, w czwartek pokaże spadek do najniższego poziomu od 2009 roku.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Kuehne + Nagel prezentuje wyniki finansowe za I kw. 2020 r.

  • Spedycja morska: zmniejszony eksport z Azji
  • Spedycja lotnicza: dedykowane rozwiązania czarterowe częściowo kompensowały spadek pojemności ładunkowej
  • Spedycja drogowa: mniejszy popyt na usługi transportowe w Europie i w Ameryce Północnej
  • Logistyka kontraktowa: pomyślna restrukturyzacja dywizji
  • Płynność w transporcie oraz stabilność w przepływie środków pieniężnych
Grupa Kuehne + Nagel (mln CHF) Q1 2020 Q1 2019 Zmienność
Obrót netto  4,912 5,237 (6.2%)
Zysk brutto 1,878  1,978  (5.1%)
Wynik operacyjny EBITDA  378  418  (9.6%)
EBIT  184  242  (24.0%)
Zysk za okres  139  181  (23.2%)

W wyniku pandemii COVID-19 w pierwszym kwartale 2020 roku wolumeny biznesowe gwałtownie spadły. Obroty netto, zysk brutto i zyski w Grupie Kuehne + Nagel były znacznie niższe niż w ubiegłym roku. Negatywny wpływ miały również wahania kursów walut.

Dr Detlef Trefzger, dyrektor generalny Kuehne + Nagel International AG
Dr Detlef Trefzger, dyrektor generalny Kuehne + Nagel International AG

Dr Detlef Trefzger, dyrektor generalny Kuehne + Nagel International AG, komentuje: „Pandemia wywołana wirusem SARS-Cov-2 jest ogromnym globalnym wyzwaniem, także dla Kuehne + Nagel. Produkcja przemysłowa oraz wolumeny handlowe znacznie się osłabiły. W obliczu pandemii firma utrzymała swoją wydajność operacyjną, ściśle zarządzając wieloma wyspecjalizowanymi podmiotami oraz pozyskując nowych Klientów. Wolumeny przewozu podstawowych towarów, takich jak żywność i farmaceutyki utrzymano na dość wysokim poziomie. Pewnym jest, że w nadchodzących miesiącach będziemy musieli stawić czoła poważnym wyzwaniom, ale ze względu na partnerskie relacje z Klientami, elastyczność oraz na możliwości cyfrowe – mamy dobrą pozycję. Wysoki poziom płynności charakteryzuje solidną siłę finansową firmy”.

Fakty i liczby dotyczące Kuehne + Nagel:
§ Kuehne + Nagel uruchomiło plany ciągłości działania w 1400 lokalizacjach
w 108 krajach. Ochrona pracowników jest najwyższym priorytetem.

§ Wszyscy pracownicy biurowi Grupy (ok. 45 000 pracowników) w bardzo krótkim czasie otrzymało zdalny dostęp do wewnętrznych systemów.

§ Od początku marca firma zaimportowała z Azji ok. 300 milionów masek ochronnych dla swoich Klientów.

§ Logistyka kontraktowa obsłużyła dwa razy więcej przesyłek e-commerce niż w poprzednim kwartale, głównie żywność, kawa, napoje oraz zabawki.

§ myKN odnotowało 145% wzrost liczby aktywnych użytkowników
w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Spedycja morska

mln CHF Q1 2020 Q1 2019 Zmienność
Obrót netto  1,724 1,852  (6.9%)
Zysk brutto 344  382  (9.9%)
EBIT 79 112 (29.5%)

Spedycja morska została szczególnie dotknięta skutkami pandemii, już na początkowym etapie, odnotowując dwucyfrowy spadek popytu na dostawy do i z Chin. Jednak z drugiej strony transport chłodniczy (między innymi na rzecz branży farmaceutycznej) oraz eksport z Ameryki Łacińskiej (głównie towary łatwo psujące się) rozwijały się dobrze. W pierwszym kwartale bieżącego roku przewieziono 1 075 mln standardowych kontenerów (TEU), czyli o 71 000 mniej jednostek niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (-6,2%).

W związku z tym obrót netto tej jednostki biznesowej spadł o 6,9%, osiągając wartość 1,7 mld CHF, a zysk brutto o 9,9% do 344 mln CHF. EBIT spadł o 29,5% do 79 mln CHF. Wahania kursów walut miały negatywny wpływ na działalność biznesową w wysokości 5,3% (obrót netto) i 3,6% (EBIT).

Nawet w obecnej sytuacji pandemicznej zainteresowanie Klientów neutralnymi pod względem emisji CO2 rozwiązaniami morskimi utrzymywało się na wysokim poziomie. W ramach programu Net Zero Carbon, Kuehne + Nagel wyrównało emisje CO2 z transportu wszystkich przesyłek drobnicowych (LCL) zrealizowanych od początku tego roku.

Spedycja lotnicza

mln CHF Q1 2020 Q1 2019 Zmienność
Obrót netto  1,091 1,170  (6.8%)
Zysk brutto 307  326  (5.8%)
EBIT  71  80  (11.3%)

Z powodu falowego odwoływanych lotów pasażerskich w marcu, globalna pojemność ładunkowa dywizji lotniczej spadła o około 60% w zaledwie kilka tygodni. Blokady w Chinach, Europie i w Ameryce doprowadziły do ​​gwałtownego spadku konsumpcji oraz popytu, co skutkowało niższymi wolumenami transportu lotniczego. Najbardziej poszukiwane w tym czasie były szybkie czarterowe rozwiązania dla transportu o krytycznym czasie dostawy, w tym dla farmaceutyków.

Wolumen lotniczy w pierwszym kwartale bieżącego roku wyniósł 372 000 ton i był o 9% niższy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Obroty netto spadły o 6,8% do 1,1 mld CHF a zysk brutto o 5,8% do 307 mln CHF. EBIT spadł o 11,3% do 71 mln CHF. Efekty walutowe miały negatywny wpływ zarówno na obroty netto, jak i na EBIT w wysokości 5,0%.

Znaczący postęp osiągnięto w implementacji autorskiego rozwiązania do zarządzania transportem AirLOG oraz innych platform cyfrowych firmy.

Spedycja drogowa

mln CHF Q1 2020 Q1 2019 Zmienność
Obrót netto 863 901 (4.2%)
Zysk brutto 281  285  (1.4%)
EBIT 17 24  (29.2%)

Dział logistyki drogowej zanotował dobry początek roku, jednak od marca wolumeny w Europie (zwłaszcza we Francji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech) oraz w Ameryce Północnej (głównie w transporcie intermodalnym) znacznie spadły. Dotyczy to wszystkich sektorów, z wyłączeniem handlu internetowego (e-commerce) oraz realizacji transportów dla branży farmaceutycznej.

W pierwszym kwartale 2020 r. obroty netto spedycji drogowej spadły o 4,2% do 863 mln CHF w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku, a zysk brutto spadł o 1,4% do 281 mln CHF. EBIT spadł do 17 mln CHF. Efekty walutowe miały negatywny wpływ w wysokości 4,8% na obrót netto i 4,2% na EBIT.

W Europie przejęcia dwóch firm, Rotra (Belgia, Holandia) oraz Joebstl (Austria, Europa Wschodnia) zostały pomyślnie zintegrowane. Wyniki z działalności w Azji pozostały zachęcające do dalszej ekspansji. Kuehne + Nagel ogłosiło także zwiększone zapotrzebowanie na wdrażanie platformy cyfrowej eTrucKNow.

Logistyka kontraktowa

mln CHF Q1 2020 Q1 2019 Zmienność
Obrót netto  1,234 1,314  (6.1%)
Zysk brutto 946 985 (4.0%)
EBIT 17 26 (34.6%)

Dywizja logistyki kontraktowej w związku z pandemią zanotowała zmniejszoną podaż po stronie obsługi produkcji motoryzacyjnej i detalicznej. Wzrósł jednak popyt na podstawowe towary, usługi farmaceutyczne i e-commerce.

W pierwszym kwartale 2020 r. obroty netto logistyki kontraktowej spadły o 6,1% do 1,2 mld CHF w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, zysk brutto o 4,0% do 946 mln CHF, a EBIT o 34,6% do 17 mln CHF. Efekty walutowe miały negatywny wpływ na obrót netto 4,9% oraz na EBIT 3,8%.

Zmienne otoczenie wymagało szybkiego i kompleksowego dostosowania zasobów do dalszej restrukturyzacji logistyki kontraktowej. W pierwszym kwartale 2020 roku, 90% wszystkich centrów dystrybucyjnych firmy na całym świecie działało bez zakłóceń.