Orange Polska miała – według ustaleń urzędu – jednostronnie zmienić warunki umów w ofertach „na kartę” i pobierać opłatę za tzw. „utrzymanie numeru w sieci” w sytuacji braku aktywności użytkownika, np. bez doładowania konta. UOKiK uznał, że praktyki te naruszały zbiorowe interesy konsumentów oraz wiązały się ze stosowaniem niedozwolonych postanowień umownych. Łączna kara nałożona na spółkę wyniosła 34 030 000 zł, a decyzje – jak podkreślono w komunikacie – nie są prawomocne i mogą zostać zaskarżone do sądu.
Na czym polegał mechanizm opłaty
Z przekazanych informacji wynika, że operator wprowadził w ofertach pre-paid opłatę za usługę „utrzymanie numeru w sieci” i pobierał ją w okresie od maja 2022 r. do stycznia 2024 r. Opłata miała wynosić 5 zł i była naliczana cyklicznie po 31 dniach od ostatniej aktywności rozumianej jako m.in. wykonanie połączenia wychodzącego, wysłanie SMS, skorzystanie z internetu lub zakup usługi dodatkowej.
Konsumenci otrzymywali wiadomość SMS o treści w rodzaju: „Przez ostatnie 30 dni nie korzystałeś aktywnie ze swojego telefonu. W związku z tym jutro pobierzemy opłatę za utrzymanie numeru w sieci 5 zł.” Kluczowy zarzut dotyczył tego, że taka opłata – według urzędu – nie powinna być w ogóle wyceniana dodatkowo, ponieważ utrzymanie numeru jest obowiązkiem przedsiębiorcy wynikającym z umowy.
„Pre-paid” miał działać inaczej
W ocenie urzędu sens ofert przedpłaconych polega na swobodzie korzystania z usługi: użytkownik doładowuje konto, kiedy chce, i nie powinien być zaskakiwany kosztami „za sam fakt” braku aktywności. Z komunikatu wynika również, że klienci nie mieli otrzymywać jasnej informacji o tej opłacie na etapie zakupu – ani na opakowaniach starterów, ani w prezentowanych ofertach, ani na podstronach operatora.
Dodatkowo wskazano, że opłaty miały dotyczyć także osób posiadających aktywną usługę przedłużającą ważność konta („Konto ważne rok”) – w takim scenariuszu użytkownicy byli obciążani zdublowanym kosztem utrzymania numeru.
Co zakwestionował UOKiK
Urząd poinformował o wydaniu decyzji dotyczących:
- naruszania zbiorowych interesów konsumentów,
- stosowania niedozwolonych postanowień umownych.
Istotą problemu – jak opisano – było „ukarane” konsumenta za niewykonanie narzuconej aktywności (np. brak połączeń czy brak użycia danych), co ma stać w sprzeczności z charakterem oferty pre-paid.
W komunikacie znalazła się też wypowiedź Tomasz Chróstny, który podkreślił znaczenie prawa konsumenta do informacji i sprzeciwił się wprowadzaniu dodatkowych kosztów bez przejrzystej zgody użytkownika:
– Praktyka Orange była sprzeczna z dobrymi obyczajami. Przypominam, że zmiana warunków umów jest bezprawna bez odpowiedniej klauzuli modyfikacyjnej. Konsumenci podejmują decyzje zakupowe bazując na konkretnych ofertach, a na każdą zmianę trwającego zobowiązania muszą wyrazić świadomą zgodę. Nie mogą być zaskakiwani dodatkowymi opłatami i narzucanymi przez operatora wymogami – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Co dalej: decyzje nie są prawomocne
W komunikacie zaznaczono, że decyzje nie są prawomocne, a spółka może się od nich odwołać do sądu. To oznacza, że sprawa może mieć dalszy ciąg w postępowaniu odwoławczym.
Szerszy kontekst: inni operatorzy też z zarzutami
UOKiK wskazał, że to kolejne działania dotyczące dodatkowych opłat w ofertach „na kartę”. Równolegle urząd poinformował o postawieniu zarzutów także innym podmiotom: P4 oraz Polkomtel.
Jeśli chcesz, mogę przerobić ten tekst na wersję „do publikacji” w stylu portalu informacyjnego (krótsze leady, śródtytuły, mocniejszy układ pod SEO) albo na komunikat wewnętrzny dla klientów (FAQ: kto mógł zostać objęty opłatą, co sprawdzić w historii konta, gdzie złożyć reklamację).





