Po kolejnych – październikowych – zakupach złota Narodowy Bank Polski ma dziś ponad 530 ton złota o wartości przekraczającej 251 mld zł, co stanowi niemal 26% łącznej wartości oficjalnych aktywów rezerwowych. Co istotne, Polska staje się jednym z najważniejszych nabywców złota na świecie, wyprzedzając nawet Europejski Bank Centralny. Do osiągnięcia niedawno wyznaczonego celu – 30% złota w całkowitych rezerwach państwowych – brakuje już tylko 4%. Czy jest szansa, że domkniemy ten wynik jeszcze w tym roku?
Narodowy Bank Polski posiada dziś ponad 530 ton złota o wartości przekraczającej 251 mld zł, co stanowi około 26% łącznej wartości oficjalnych aktywów rezerwowych. Pozostała część rezerw obejmuje 21,2 mld zł w Specjalnych Prawach Ciągnienia (SDR), 5,3 mld zł w transzy rezerwowej w MFW oraz aż 692,1 mld zł w pozostałych aktywach rezerwowych. W efekcie w ostatnich latach struktura rezerw walutowych Polski przeszła głęboką transformację. Polska dołączyła do grona państw, które świadomie ograniczają udział aktywów opartych wyłącznie na walutach i obligacjach państw zachodnich. To odpowiedź na świat, w którym bankowość centralna musi brać pod uwagę scenariusze jeszcze niedawno uznawane za political fiction: globalną recesję, rozszerzenie wojny za naszą wschodnią granicę, blokadę systemów rozliczeniowych czy użycie sankcji jako narzędzia nacisku politycznego.
Decyzja o 30-procentowym udziale złota nie wynika więc z ideologii ani ostentacji. Wynika z chłodnej analizy tego, że polskie bezpieczeństwo finansowe — tak jak każdej gospodarki granicznej NATO — musi posiadać twardy, niezależny ekonomiczny kręgosłup. Kręgosłup odporny na turbulencje dolara, euro czy rynków długu. Złoto – pod warunkiem przechowywania pod własną kontrolą – ma tę wyjątkową cechę, że nie jest niczyją obietnicą. Nie można go zablokować, anulować, wyzerować. Nie zależy od decyzji ani jednego rządu, ani jednego banku. Do nowego celu brakuje nam 4% – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.
Po czterech miesiącach przerwy, zakupy złota w NBP wyraźnie się ożywiły, bo tylko w samym październiku zwiększono rezerwy kruszcu o niemal 15 ton. Jeśli takie tempo się utrzyma, podobnie jak obecne wyceny, może się okazać, że już na przełomie roku NBP osiągnie 30% udział złota w rezerwach.
Warto wiedzieć, że badania portfelowe prowadzone przez Bank of America pokazują, że największą efektywność oraz realną odporność na kryzysy osiągają państwa utrzymujące około 30% rezerw właśnie w złocie. To poziom, który historycznie chronił majątek narodowy w czasach wojen, przewrotów walutowych i destabilizacji systemowej. W obliczu narastających napięć na świecie — od Morza Południowochińskiego po Bliski Wschód — ta liczba przestaje być teorią ekonomiczną, a staje się praktycznym standardem bezpieczeństwa. Dziś można już z pełnym przekonaniem powiedzieć: świat wszedł w fazę budowy rezerw opartych na aktywach odpornych na polityczny szantaż. Złoto jest w centrum tej zmiany.






