Brytyjska gospodarka zwalnia, ale funt się nie poddaje. USD traci impet

Nie najlepsze dane z Wielkiej Brytanii nie obciążają funta, który w czwartek wygląda bardzo dobrze na szerokim rynku. Przynajmniej chwilowe ochłodzenie części ryzyk wypchnęło kapitał z USD, którego dodatkowo obciążyła Beżowa Księga. Dziś poznamy polską inflację bazową, ale PLN pozostaje głównie pod wpływem ogólnorynkowego sentymentu.

Słaba gospodarka dobra dla GBP?

Odczyty makro z Wielkiej Brytanii (jak to mają w zwyczaju już od dłuższego czasu) nie zachwyciły. Niby sierpniowe tempo PKB (Brytyjczycy podają je też w takim wydaniu) na poziomie 1,3% nie wygląda źle na tle innych europejskich, rozwiniętych gospodarek. Niestety pod pokrywką nie znajdziemy niczego lekkostrawnego. W ujęciu rocznym spadają zarówno produkcja przemysłowa, jak i produkcja dóbr w fabrykach, odpowiednio o 0,7% i 0,8%. Za pozytyw można uznać te same wskaźniki, ale w ujęciu miesięcznym, gdzie zanotowano wzrost o 0,4% i 0,7% i tym samym przebiły one prognozy. Niestety jeden miesiąc jaskółki nie czyni, a w brytyjskiej gospodarce wciąż aż nazbyt widoczny jest trend spowolnienia. Dzisiejsze dane dokładają swoją cegiełkę do rosnących oczekiwań wobec obniżek stóp procentowych ze strony Banku Anglii (na ten moment rynek wycenia w pełni kolejne cięcie w marcu). Co ciekawe na poranne publikacje funt zareagował umocnieniem do głównych walut. Jednak w tym wypadku analitycy zwracają uwagę na czynniki poza Wyspami. Po godz. 12 kurs GBP/USD wychodzi na 1,135 $, czyli najwyżej od blisko 10 dni, a kurs EUR/GBP zniżkuje do 0,867 £. Pod wpływem szterlinga ugina się dziś też polski złoty, a kurs GBP/PLN próbuje wyjść powyżej 4,90 zł.

EUR/USD powyżej 1,165 $

W czwartkowe wczesne popołudnie na rynkach można dostrzec oznaki uspokojenia. Z europejskich parkietów wciąż mocno performuje Paryż, gdzie CAC40 zyskuje blisko 0,8%, ale większość głównych indeksów pozostaje blisko poziomów wczorajszego zamknięcia. Francja jest też podawana jako jeden z głównych powodów dobrego zachowania euro w ostatnich kilkudziesięciu godzinach. Już dziś krótkoterminowo powinno zmniejszyć się ryzyko polityczne nad Sekwaną. Premier Sébastien Lecornu ma przetrwać wota nieufności w parlamencie, a wszystko dzięki porozumieniu z Socjalistami, którzy w zamian otrzymają przesunięcie w czasie reformy emerytalnej. Z drugiej strony Atlantyku pomocy nie otrzymał USD, w którego dodatkowo miała uderzyć Beżowa Księga Fed. Ten dokument to raport na temat stanu gospodarki, który otrzymują członkowie FOMC na dwa tygodnie przed posiedzeniem banku centralnego. Tym razem Beżowa Księga ma wskazywać, że decydenci nie zawahają się przy cięciu stóp na koniec miesiąca, pomimo braku aktualnych danych makro w związku z zamknięciem rządu w USA. Kurs EUR/USD jest już ponad cent powyżej wtorkowych notowań, ale po pokonaniu lokalnego oporu (maksimum sprzed tygodnia) przy 1,165 $ wyraźnie stracił impet. Możliwe, że powyższe argumenty zostały już rozegrane przez rynek, który teraz czeka na nowe impulsy.

Napięcia trwają, tak jak moc PLN

Niestety przy braku oficjalnych rządowych danych z USA coraz mocniejsze impulsy napływają w związku z wojną handlową. Napięcie rośnie wraz ze zbliżającym się na koniec miesiąca możliwym spotkaniem przywódców Stanów i Chin z okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku, do którego dojdzie w Korei. Amerykanie próbują teraz łagodzić sytuację, a sekretarz skarbu Scott Bessent zasugerował nawet przedłużenie zawieszenia ceł (wygasa 10 listopada) w zamian za wycofanie się Chińczyków z ograniczeń eksportu metali ziem rzadkich. Jakby tego było mało, to UE rozważa podjęcie kroków odwetowych na Chiny z tego samego powodu.

Lokalnie najistotniejszy w czwartek jest prezentowany przez NBP odczyt inflacji bazowej, z której wykluczone są ceny energii i żywności, jako te podlegające największym wahaniom. W teorii właśnie miara bazowa powinna być najważniejszym wskaźnikiem dla RPP. Według prognoz bazowe CPI za sierpień ma wynieść 3,1% rdr. Jeżeli rzeczywiście zobaczymy taki wynik, to będzie to najniższy rezultat od… grudnia 2019 roku. W przypadku delikatnie innego rezultatu nie powinniśmy zobaczyć wpływu takiej niespodzianki na złotego. Ten, wraz z innymi walutami regionu, zachowuje się dziś całkiem przyzwoicie, co w pewnym stopniu oddaje poprawę sentymentu na rynku walutowym. Przed godz. 13 kurs EUR/PLN balansuje na poziomie 4,25 zł, a kurs USD/PLN utrzymuje się poniżej 3,65 zł.

Sklepy Komfort z nowym Dyrektorem Finansowym. Do zarządu dołącza Sławomir Baniak

Sklepy Komfort S.A. kontynuują strategiczną rozbudowę zespołu zarządzającego. Z dniem 13 października 2025 roku do firmy dołączył Sławomir Baniak, obejmując stanowisko Członka Zarządu, Dyrektora Finansowego (CFO).

Nowy Dyrektor Finansowy wnosi do struktury szerokie kompetencje w zakresie finansów, zarządzania i rozwoju biznesu, zdobyte zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych. W swojej karierze współpracował m.in. z takimi firmami jak Amazon.com czy Wkręt Met Klimas, łącząc strategiczne myślenie z praktycznym podejściem do transformacji organizacyjnych i budowania efektywnych struktur finansowych.

Sławomir Baniak jest absolwentem UCLA Anderson School of Management przy Uniwersytecie Kalifornijskim. W swojej karierze pełnił funkcje kierownicze w obszarze finansów, zarówno w spółkach prywatnych, publicznych, jak i należących do Skarbu Państwa. Był Przewodniczącym Społecznego Zespołu Doradców przy minister Marii Wasiak w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Jest Alumnem Akademii Liderów Rynku Kapitałowego Fundacji im. Lesława A. Pagi.

Powołanie Sławomira Baniaka do Zarządu Sklepów Komfort to kolejny krok w realizacji strategii wzrostu firmy, która w 2025 roku konsekwentnie wzmacnia kluczowe kompetencje i struktury kierownicze.

„Dołączenie do zespołu Komfort to ogromne wyróżnienie, ale i zobowiązanie. Komfort to marka o ugruntowanej pozycji, która ma przed sobą ogromne szanse wynikające z rozwoju modelu omnichannel. Moim celem jest wzmocnienie wydajności operacyjnej i wsparcie stabilności finansowej, co umożliwi realizację ambitnych planów” – podkreśla Sławomir Baniak, CFO Sklepów Komfort S.A.

Nominacja Sławomira Baniaka wpisuje się w długofalowy plan budowy nowoczesnej organizacji omnichannel, opartej na sprawności operacyjnej, digitalizacji procesów i pozycjonowaniu marki jako eksperta w 4 kluczowych kategoriach: Łazienki, Podłogi, Drzwi i Kuchnie.

Signify inwestuje w druk 3D w Polsce – produkcja oświetlenia ruszy w Pile

Firma Signify ogłosiła poszerzenie działalności w Polsce i wprowadzenie nowoczesnej technologii druku 3D do fabryki w Pile. Inwestycja ta nie tylko wzmacnia pozycję firmy na rynku, ale także przynosi korzyści dla regionu, w tym 150 nowych miejsc pracy.

Rozszerzenie działalności w Pile jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na personalizowane i zrównoważone rozwiązania oświetleniowe. Fabryka, która od lat jest gwarantem najwyższej jakości produktów i niezawodnego łańcucha dostaw, teraz wzbogaci swoje portfolio o innowacyjną, addytywną produkcję opraw oświetleniowych w technologii druku 3D, pod nazwą marki „Signify myCreation”.

Decyzja o ulokowaniu tej innowacyjnej produkcji w Pile umacnia pozycję Polski na mapie zaawansowanych technologii w naszej globalnej strukturze. To potwierdzenie strategicznego zaufania Signify do lokalnego zespołu, którego wysokie kompetencje i dotychczasowa wiarygodność są fundamentem naszego sukcesu. Skalowalne wykorzystanie druku 3D to nie  tylko inwestycja w przyszłość fabryki i regionu, ale również duże wydarzenie wspierające modernizację krajowego sektora produkcyjnego – podsumowuje Tomasz Książek, prezes zarządu Signify Poland.

Przemysłowy druk 3D stał się opłacalny dzięki zmianom w technologii i logistyce. Nasze drukarki przemysłowe są dziś nie tylko znacznie szybsze, ale pozwalają też na ogromną elastyczność – możemy wydrukować dokładnie tyle sztuk, ile potrzebuje klient. Ta technologia zmienia zasady gry: skraca czas wprowadzania produktu na rynek, pozwala na utrzymywanie niższych stanów magazynowych i redukuje nasz ślad węglowy nawet o 70% dzięki ograniczeniu logistyki. Wprowadzając druk 3D do kolejnych fabryk, oferujemy klientom indywidualne rozwiązania na skalę globalną, produkowane lokalnie – dodaje Bart Maeyens, dyrektor druku 3D w Signify.

Wdrożenie nowych linii produkcyjnych w Pile odbędzie się etapami. Pierwsze produkty zaczną powstawać już w grudniu tego roku. Następnie, w lutym 2026, dołączy kolejne 8-12 rodzin produktów. Osiągnięcie pełnej zdolności produkcyjnej jest planowane na połowę 2026 roku.

Bilans płatniczy Polski w sierpniu 2025: słabszy rachunek bieżący, solidny napływ kapitału i stabilne usługi

Sierpniowy raport NBP przynosi mieszany obraz sytuacji: z jednej strony pogłębiający się deficyt obrotów bieżących i spadek eksportu, z drugiej – stabilny bilans usług i silny napływ kapitału zagranicznego. Choć dane miesięczne nie napawają optymizmem, w perspektywie średnioterminowej fundamenty polskiej gospodarki pozostają solidne.

Dane Narodowego Banku Polskiego za sierpień 2025 r. pokazują wyraźne pogorszenie salda obrotów bieżących, które zakończyły miesiąc z deficytem w wysokości 3,1 mld euro. Wynik ten okazał się znacznie słabszy od rynkowych oczekiwań (1,3–1,6 mld euro), co oznacza duże negatywne zaskoczenie dla ekonomistów. Jednocześnie jednak utrzymuje się silny napływ kapitału zagranicznego, który w ujęciu rocznym sięga blisko 40 mld euro, co w ocenie ekspertów łagodzi wymowę najnowszych danych.

Głębszy deficyt w obrotach bieżących – głównie przez handel towarami

Według raportu Krajowej Izby Gospodarczej i danych NBP, deficyt obrotów bieżących w sierpniu wyniósł -3 087 mln euro, wobec -1 168 mln euro w lipcu i -2 019 mln euro rok wcześniej. To drugi z rzędu miesiąc z wyraźnie gorszym od prognoz wynikiem.

Największy wpływ na pogorszenie bilansu miała wymiana towarowa, gdzie deficyt sięgnął -2,15 mld euro, podczas gdy w lipcu wynosił -1,06 mld euro. Zarówno eksport, jak i import spadły, jednak to eksport odnotował mocniejsze tąpnięcie – aż o 12% w ujęciu miesięcznym. Eksport towarów wyniósł 24,99 mld euro, a import 27,14 mld euro.

Warto zauważyć, że udział eksportu w PKB – liczony jako suma eksportu z ostatnich 12 miesięcy – spadł do 37,9%, co oznacza 29. z rzędu miesiąc spadku. Dla porównania jeszcze w marcu 2023 r. wskaźnik ten wynosił 49,2%. To poziom wyraźnie poniżej wartości sprzed pandemii, co może świadczyć o spowolnieniu dynamiki handlu zagranicznego.

Usługi wciąż stabilnym filarem bilansu

Na tle słabszego handlu towarowego pozytywnie wyróżnia się bilans usług, który od lat pozostaje jednym z najważniejszych stabilizatorów polskiego bilansu płatniczego. W sierpniu nadwyżka w usługach wyniosła 3,16 mld euro, wobec 3,01 mld euro w lipcu.

Choć w eksporcie usług odnotowano sezonowy spadek (z 9,7 mld do 9,45 mld euro), to roczna dynamika nadal jest dodatnia – +2,5% rok do roku. Import usług wyniósł 6,29 mld euro i był o 8,2% wyższy niż przed rokiem.

To właśnie silny sektor usług – obejmujący m.in. transport, IT, centra usług wspólnych i outsourcing – sprawia, że mimo pogorszenia salda towarowego, Polska utrzymuje umiarkowany deficyt w całym bilansie bieżącym.

Dochody pierwotne i wtórne pogłębiły deficyt

Negatywny wpływ na wynik miały również dochody pierwotne, czyli głównie transfery zysków i wynagrodzeń do zagranicznych właścicieli kapitału. Deficyt w tej kategorii wzrósł z -3,0 mld euro w lipcu do -3,9 mld euro w sierpniu. W dochodach wtórnych (transfery prywatne i publiczne, np. dotacje i przekazy pieniężne) odnotowano deficyt -210 mln euro, wobec -102 mln euro w poprzednim miesiącu.

Jak zauważają ekonomiści, sierpień to tradycyjnie miesiąc sezonowego osłabienia eksportu i zwiększonych wypłat dywidend zagranicznym inwestorom, co zwykle skutkuje gorszym wynikiem całego bilansu bieżącego.

Inwestorzy zagraniczni wciąż stawiają na Polskę

Pomimo słabszych danych z obrotów bieżących, sierpień przyniósł wyraźne ożywienie w przepływach kapitałowych. Na polski rynek napłynęły inwestycje bezpośrednie o wartości 884 mln euro, co stanowi odbicie po lipcowym odpływie kapitału (-872 mln euro). Dodatkowo, inwestycje portfelowe wzrosły o 536 mln euro, podczas gdy w lipcu napływ wynosił aż 4,7 mld euro.

W perspektywie ostatnich 12 miesięcy łączny napływ kapitału zagranicznego – bezpośredniego i portfelowego – sięga 39,9 mld euro, z czego 18 mld euro to inwestycje bezpośrednie. To rezultat, który eksperci określają jako bardzo dobry, szczególnie na tle innych gospodarek regionu.

Sierpień był słabszy, ale nie zmienia to ogólnej oceny. Pogłębienie deficytu to efekt sezonowego spadku eksportu i wysokich wypłat dochodów zagranicznych. Fundamenty pozostają mocne – bilans usług jest stabilny, a napływ kapitału zagranicznego pokazuje, że inwestorzy nadal ufają polskiej gospodarce. Trudno mówić o alarmie – to raczej chwilowe osłabienie po okresie bardzo dobrych wyników – komentuje Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG.

Deficyt umiarkowany w skali roku

W ujęciu rocznym kroczącym deficyt obrotów bieżących wynosi 8,5 mld euro, co odpowiada 0,96% PKB. To poziom uznawany przez ekonomistów za bezpieczny, niegrożący utracie równowagi zewnętrznej. Dla porównania, w lipcu deficyt ten sięgał 0,84% PKB.

Zdaniem analityków, Polska nadal znajduje się w grupie krajów o stabilnej pozycji zewnętrznej, a wysokie napływy inwestycyjne stanowią bufor bezpieczeństwa wobec krótkoterminowych wahań w handlu.

Jeśli utrzyma się trend napływu inwestycji i poprawi się koniunktura eksportowa w IV kwartale, bilans płatniczy może powrócić do bardziej zrównoważonego poziomu. Na razie analitycy uspokajają: to nie sygnał alarmowy, a raczej sezonowe osłabienie po serii bardzo dobrych miesięcy.

Słabszy miesiąc na rachunku bieżącym, ale fundamenty zewnętrzne pozostają solidne

Sierpień przyniósł wyraźne pogorszenie salda rachunku bieżącego do –13,2 mld zł (–3,09 mld EUR), na co złożyły się: deficyt w towarach (–9,2 mld zł), głębsze ujemne saldo dochodów pierwotnych (–16,6 mld zł) oraz niewielki deficyt dochodów wtórnych (–0,9 mld zł). Pozytywnie wyróżniły się usługi z nadwyżką +13,5 mld zł. W rachunku finansowym widać napływ kapitału portfelowego do długu skarbowego oraz silne reinwestycje zysków w FDI. W ujęciu 12-miesięcznym deficyt C/A to –8,53 mld EUR (–0,96% PKB) – poziom umiarkowany i makroekonomicznie bezpieczny.

Główne wnioski (na podstawie danych NBP)

  • Rachunek bieżący: –13,2 mld zł; wobec –8,7 mld zł rok wcześniej.
  • Towary: eksport 106,6 mld zł (–2,1% r/r), import 115,7 mld zł (–1,8% r/r); saldo –9,2 mld zł.
  • Usługi: przychody 40,3 mld zł (+1,9% r/r), rozchody 26,8 mld zł (+7,1% r/r); saldo +13,5 mld zł (najmocniejsze: „pozostałe usługi” i transport).
  • Dochody pierwotne: –16,6 mld zł; w tym dochody inwestorów bezpośrednich 12,6 mld zł (dywidendy 2,9 mld, reinwestowane zyski 8,7 mld, odsetki 1,0 mld); wypłaty w portfelu 5,5 mld zł.
  • Dochody wtórne: saldo –0,9 mld zł (rząd –1,3 mld zł, pozostałe sektory +0,4 mld zł).
  • Rachunek kapitałowy: –0,6 mld zł; przychody 5,9 mld zł (w tym 1,7 mld zł ze sprzedaży uprawnień CO₂), rozchody 6,5 mld zł (zakupy CO₂).
  • Rachunek finansowy: –10,8 mld zł (PLN) / –2,54 mld EUR; nierezydenci zwiększyli inwestycje w Polsce o +5,7 mld zł (FDI pasywa +3,8 mld, portfel pasywa +2,3 mld, pozostałe pasywa –0,4 mld).
  • Rezerwy NBP: wzrost o +3,7 mld zł; stan 954,0 mld zł (+0,4 mld m/m).
  • 12 mies. C/A: –8,53 mld EUR (–0,96% PKB).

Co stało za słabym sierpniem?

Sezonowość i kalendarz. Mniej dni roboczych niż rok wcześniej i wakacyjne przestoje obniżyły obroty towarowe. Jednocześnie utrzymujące się słabe otoczenie zewnętrzne spowolniło popyt na część polskiego eksportu.

Struktura eksportu. Ciążył głęboki spadek sprzedaży części środków transportu (zwłaszcza akumulatorów trakcyjnych) i trwałych dóbr konsumpcyjnych; lekko słabły też towary zaopatrzeniowe. Równolegle rosły: produkty rolne, „pozostałe” dobra konsumpcyjne (m.in. reeksport odzieży) oraz dobra inwestycyjne (sprzęt komputerowy).

Import. Najmocniej spadały paliwa – efekt niższych r/r cen ropy. W większości pozostałych kategorii zniżki były niewielkie; wzrósł natomiast przywóz środków transportu (auta osobowe) oraz pozostałych dóbr konsumpcyjnych (odzież, obuwie, konsole).

Usługi pozostają filarem równowagi zewnętrznej

Saldo +13,5 mld zł wynika z dodatnich sald we wszystkich głównych kategoriach, z najsilniejszym wkładem „pozostałych usług” (+6,6 mld zł) oraz transportu (+3,8 mld zł). Usługi od lat amortyzują wahania w towarach i były kluczowe dla ograniczenia sierpniowego pogorszenia C/A.

Dochody: typowy letni „zjazd” przez wypłaty zysków

Dochody pierwotne –16,6 mld zł wynikają z wysokich wypłat dochodów dla inwestorów zagranicznych (dywidendy, odsetki) oraz wysokiego poziomu reinwestowanych zysków (8,7 mld zł). To jednocześnie czynnik ujemny dla bieżącego salda i pozytywny sygnał jakości kapitału (firmy reinwestują w Polsce wypracowane zyski).

UE, CO₂ i rachunek kapitałowy

Transfery z KE: wypłaty 3,8 mld zł (z czego 1,2 mld zł w rachunku bieżącym, reszta w kapitałowym). Jednocześnie składka do budżetu UE wyniosła 2,9 mld zł, a bilans transferów z KE był dodatni (+0,9 mld zł).
W kapitałowym ujęciu widać wyraźny obrót uprawnieniami CO₂ – przychody ze sprzedaży 1,7 mld zł, ale wydatki na zakup pchnęły całe saldo rachunku kapitałowego do –0,6 mld zł.

Rachunek finansowy: jakość napływu kapitału

  • FDI (pasywa) +3,8 mld zł: napływ kapitału udziałowego oraz – przede wszystkim – reinwestycje zysków, przy jednoczesnym odpływie w długu (–5,4 mld zł).
  • Portfel (pasywa) +2,3 mld zł: nierezydenci dokupili polski dług, głównie obligacje rządowe na rynku krajowym (+2,4 mld zł); jednocześnie nieco zredukowali akcje (–0,4 mld zł).
  • Pozostałe pasywa –0,4 mld zł: mniejsze zobowiązania banków (–2,3 mld zł) i sektora rządowego/samorządowego (–1,5 mld zł), częściowo skompensowane wzrostem w NBP (+0,7 mld zł) i w pozostałych sektorach (+2,6 mld zł).

Po stronie aktywnych inwestycji rezydentów za granicą widać spadek aktywów (–5,1 mld zł) – w tym FDI aktywa –4,8 mld zł (głównie dług) oraz spadek lokat i rachunków zagranicznych banków (–5,2 mld zł w „pozostałych inwestycjach”). Efekt netto sprzyja krajowej płynności.

Rezerwy i obraz 12-miesięczny

Rezerwy NBP wzrosły o 3,7 mld zł, a ich stan na koniec sierpnia to 954,0 mld zł (lekki wzrost m/m).
W ujęciu kroczącym 12-miesięcznym C/A = –8,53 mld EUR (–0,96% PKB) – to pułap umiarkowany, nie zagrażający stabilności zewnętrznej, zwłaszcza przy ~40 mld EUR łącznego napływu kapitału (FDI + portfel).

Ocena ryzyk i perspektywy na IV kwartał

  • Ryzyka krótkoterminowe: popyt zewnętrzny (strefa euro), ceny energii i frachtu, globalne stopy procentowe (wrażliwość napływów portfelowych).
  • Czynniki stabilizujące: trwała nadwyżka usług, popyt nierezydentów na dług skarbowy, reinwestowane zyski w FDI oraz odbudowujące się środki UE (w tym inwestycyjne).
  • Perspektywa: wraz z wygaszaniem czynników sezonowych i częściowym odbiciem eksportu w dobrach inwestycyjnych (ICT) i rolnych saldo bieżące powinno poprawić się w ostatnich miesiącach roku, o ile nie dojdzie do istotnego pogorszenia koniunktury w UE.

Konkluzja. Sierpień był słaby dla rachunku bieżącego – to wypadkowa sezonowości i wysokich wypłat dochodów – ale fundamenty zewnętrzne Polski pozostają mocne. Usługi amortyzują wahania handlu, napływ kapitału ma dobrą jakość, a rezerwy pozostają bardzo wysokie. W ujęciu rocznym obraz zewnętrzny jest stabilny.

112,9 mld zł przychodów i milion firm prowadzonych przez kobiety. Polska liderem przedsiębiorczości kobiet w regionie

Firmy należące do kobiet w Polsce osiągnęły łącznie w 2024 r. ponad 112,9 mld zł przychodów, co stanowi wzrost o 6,5 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. Biorąc pod uwagę liczbę prezesek, członkiń zarządów i właścicielek, już ponad milion firm w Polsce kierowanych i zarządzanych jest przez kobiety. Ponad 31 proc. firm w województwie świętokrzyskim należy do kobiet. W duchu nagłaśniania przedsiębiorczości kobiet startuje XVII edycja konkursu Sukces Pisany Szminką organizowanego przez Fundację WłączeniPlus, najstarszej i największej tego typu inicjatywy w Polsce. 

Obecnie funkcję prezeski pełni 85,3 tys. kobiet w Polsce – wynika z najnowszych danych przygotowanych na zlecenie Fundacji WłączeniPlus przez wywiadownię gospodarczą Dun&Bradstreet na podstawie wpisów do Krajowego Rejestru Sądowego. Odsetek firm zarządzanych przez prezeski stanowi ponad 22 proc. wszystkich polskich przedsiębiorstw i wzrósł w ostatnim roku o ponad 2 pp. W tym samym czasie do 77,4 tys. wzrosła liczba kobiet zasiadających w zarządach firm. Członkinie zarządów stanowią obecnie 28,4 proc. osób w nich zasiadających, w porównaniu do danych z 2024 roku stanowi to wzrost o 3,5 p.p. Analiza towarzyszy startowi XVII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką, najstarszej i największej inicjatywy wspierającej przedsiębiorczość kobiet, a także liderki i liderów działających na rzecz równości, różnorodności oraz włączania w Polsce. 

Kobiety budują firmy, które realnie napędzają gospodarkę, tworzą miejsca pracy i generują miliardy złotych przychodów. A mimo to wciąż zbyt często nie dostają równego dostępu do finansowania. Wiele przedsiębiorczyń zabiera na spotkania z inwestorami mężczyzn niezwiązanych z biznesem – bo ich sama obecność zwiększa szanse na pozyskanie środków. To absurd, który pokazuje skalę problemu. Jeśli chcemy, by polska gospodarka rosła szybciej, musimy przeciwdziałać tym uprzedzeniom i tworzyć środowisko, w którym kapitał podąża za pomysłem oraz kompetencjami, a nie za płcią – komentuje Olga Kozierowska, pomysłodawczyni konkursu Sukces Pisany Szminką, prezeska Fundacji WłączeniPlus.

Rokroczny wzrost przychodów o 6,5 proc. w kobiecych przedsiębiorstwach

Analiza firm należących do kobiet wykazała, że ich łączny przychód w 2024 roku wyniósł ponad 112,9 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego odnotowano wzrost o 6,5 proc. – wtedy kształtował się on na poziomie ponad 106 mld zł. Jednocześnie w 2023 roku firmy te wypracowały przychód na poziomie 94 mld zł.

– Wzrost przychodów firm prowadzonych przez kobiety pokazuje nie tylko ich rosnące znaczenie w polskiej gospodarce, ale także drzemiący w kobietach potencjał biznesowy, który warto wybudzić i stymulować. W Mastercard od ponad 30 lat wspieramy polskich przedsiębiorców i przedsiębiorczynie w rozwoju ich firm, dostarczając im nie tylko narzędzia cyfrowe i rozwiązania finansowe, ale także dedykowane programy edukacyjne i akceleracyjne, dzięki którym wzmacniamy inkluzywny ekosystem gospodarczy. Pomagamy również kobietom na początku ich drogi biznesowej. Jak pokazało nasze tegoroczne badanie, co druga ankietowana Polka rozważała założenie lub prowadzenie własnej firmy, ale jedna trzecia z nich jeszcze nie podjęła działań w tym kierunku. Brak wiary we własne możliwości oraz brak pieniędzy i narzędzi „na start” to najczęstsze bariery hamujące rozwój przedsiębiorczości kobiet. Zaangażowanie w konkurs Sukces Pisany Szminką, którego od lat jesteśmy partnerem strategicznym, jest dla nas naturalną kontynuacją działań wspierających rozwój kobiecej przedsiębiorczości – mówi Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe, partnera strategicznego konkursu.

Największy odsetek firm należących do kobiet w świętokrzyskim – 31 proc.

Dane Dun&Brandstreet wskazują, że właścicielkami firm jest ponad 910 tys. kobiet, co stanowi ponad 30 proc. udziału w całkowitej liczbie prywatnej przedsiębiorczości w Polsce. Najwięcej kobiecych biznesów jest w województwie mazowieckim – 153,6 tys. firm. Na drugim i trzecim miejscu znajdują się województwa śląskie (102,7 tys.) i małopolskie (95,7 tys.). Pod kątem proporcji firm prowadzonych przez kobiety względem całkowitej liczby przedsiębiorstw w regionie największy odsetek tych należących do przedsiębiorczyń jest w województwach świętokrzyskim (31,3 proc.), a także zachodniopomorskim (30,2 proc.) i śląskim (30,1 proc.).

Vertiv i PNY Technologies nawiązują współpracę dla szybszego wdrażania infrastruktury AI

0

Vertiv podpisał umowę dystrybucyjną z firmą PNY Technologies, czołowym dostawcą systemów z układami NVIDIA w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Vertiv i PNY będą współpracować nad dostarczaniem kompleksowych rozwiązań w zakresie zasilania i chłodzenia, bazujących na zweryfikowanych projektach referencyjnych Vertiv dla najnowszych platform sztucznej inteligencji. Zapewnią także wsparcie dla integratorów systemów i resellerów w przyspieszaniu wdrażania systemów AI w regionie EMEA.

Dynamiczny rozwój systemów AI powoduje bezprecedensowy wzrost zapotrzebowania na moc obliczeniową, co wymaga zastosowania infrastruktury cyfrowej o wysokiej gęstości. Nawiązane partnerstwo firm Vertiv i PNY poprzez zapewnienie integratorom systemów sprawdzonej i zoptymalizowanej ścieżki działania, upraszcza złożony proces wdrażania infrastruktury dla środowisk sztucznej inteligencji. Dzięki tej współpracy klienci mogą łatwiej pozyskiwać i wdrażać kompletne, zweryfikowane rozwiązania dla swoich projektów AI, ograniczając ryzyko związane z wdrożeniami i zwiększając efektywność operacyjną.

Na bazie zawartej umowy partnerzy kanałowi mogą pozyskiwać od firmy PNY kompletne rozwiązania zawierające systemy Vertiv do zasilania i chłodzenia o wysokiej gęstości. Zostały one zaprojektowane z myślą o obsłudze platformy NVIDIA GB200 NVL72, dla której Vertiv opracował kompleksowe wytyczne dotyczące zasilania i chłodzenia, oraz platformy GB300 NVL72, dla której firma stworzyła energooszczędną architekturę referencyjną dotyczącą zasilania i chłodzenia. Oba projekty są dostępne jako zasoby SimReady (gotowe modele do wykorzystania w symulacjach cyfrowych bliźniaków) do wykorzystania z rozwiązaniem NVIDIA Omniverse Digital Twin for AI Factory Blueprint (środowisko do tworzenia cyfrowych bliźniaków centrów danych wspierających rozwój i działanie sztucznej inteligencji). Takie podejście zapewnia przejrzyste wytyczne dotyczące wdrażania infrastruktury niezbędnej do obsługi współczesnych, obciążających w znacznym stopniu procesory graficzne GPU zadań obliczeniowych, gwarantując ich optymalną wydajność i niezawodność.

Dynamiczny rozwój zadań obliczeniowych związanych ze sztuczną inteligencją wymaga podejścia ekosystemowego, które pozwoli klientom efektywnie skalować środowiska przy zachowaniu optymalnej wydajności – powiedział Alex Brew, wiceprezes ds. sprzedaży regionalnej w regionie EMEA w firmie Vertiv. – Łącząc nasze portfolio kluczowych rozwiązań zasilania i chłodzenia z doświadczeniem PNY w zakresie systemów bazujących na układach NVIDIA, umożliwiamy integratorom systemów w całym regionie EMEA tworzenie szybszych, bardziej kompaktowych i energooszczędnych środowisk AI dla swoich klientów.

Charakteryzujące się wysoką złożonością współczesne środowiska obliczeniowe sztucznej inteligencji wymagają ścisłej współpracy – powiedział Jérôme Bélan, dyrektor generalny PNY EMEA. – Dzięki współpracy z firmą Vertiv możemy wdrażać zoptymalizowane środowiska bazujące na najnowszych platformach NVIDIA w regionie EMEA. Nasze partnerstwo zapewnia wzmocnienie dla kanału dystrybucyjnego poprzez połączenie specjalistycznej wiedzy Vertiv w zakresie krytycznej infrastruktury cyfrowej z naszymi zaawansowanymi możliwościami obliczeniowymi dla systemów AI, co pozwala klientom szybciej i pewniej wdrażać wysokowydajne środowiska obliczeniowe.

Kurs dolara pod presją – paraliż rządu w USA trwa, a Fed sygnalizuje możliwe cięcia stóp

Szesnasty dzień zamknięcia instytucji rządowych w USA, końca na horyzoncie nie widać. Sporo danych z brytyjskiej gospodarki – czy to coś zmienia w kontekście polityki monetarnej? Australijski dolar w defensywie po kiepskich publikacjach z rynku pracy.

Końca nie widać

Nadal próżno szukać choćby niewielkich sygnałów o tym, że paraliż instytucji rządowych może się skończyć w USA. Co gorsza, mówi się ostatnio o tym, że taka sytuacja ma swoje plusy zarówno dla Republikanów, jak i Demokratów. Partia Trumpa wykorzystując tę sytuację, w końcu ma odwagę dokonać zwolnień w administracji publicznej. Z kolei opozycja po serii klęsk na czele z ostatnimi wyborami prezydenckimi, chce zaskarbić sobie głosy wyborców, walcząc przede wszystkim o dopłaty do opieki zdrowotnej, tym bardziej że to ostatni moment przed przyszłorocznymi wyborami do Kongresu. Mamy więc sytuację patową i teraz pytanie, która ze stron się złamie jako pierwsza. Dla inwestorów te ponad 2 tygodnie to czas bez wielu danych makro, co wzbudza niepewność, w jakiej sytuacji jest aktualnie gospodarka USA. Nieco rąbka tajemnicy uchylił Jerome Powell, który jako szef banku centralnego ma dostęp do informacji, twierdząc, że sytuacja na rynku pracy się pogarsza. Takie głosy to oczywiście pożywka dla scenariusza większej ilości cięć stóp w tym roku przez Fed, aktualnie przeważa opcja dwóch ruchów po 25 pkt bazowych w 2025.

„Symboliczny”, ale wzrost

Dzisiaj rano pojawiła się paczka danych z brytyjskiej gospodarki. W sierpniu tamtejsza gospodarka urosła o 0,1% w relacji m/m, co było oczekiwane przez analityków. Nieco lepiej w tym samym miesiącu wypadła produkcja przemysłowa (0,4% vs 0,2%) również w relacji m/m. W sierpniu nastąpiło kolejne pogłębienie deficytu w handlu, ale tutaj można powiedzieć „nic nowego”, a jest to ciągle konsekwencja brexitu. Dane, póki co niewiele zmieniają w kontekście polityki monetarnej, a Bank Anglii na ten moment chce utrzymać koszt pieniądza bez zmian do końca roku, stosunkiem głosów 7-2, bo taki jest aktualnie układ w gremium decyzyjnym. Funt dzisiaj zachowuje się dość spokojnie na rynku FX, a zmiany do większości głównych walut, z wyjątkiem AUD, gdzie umacnia się na poziomie 0,3%.

W kraju kangurów nie dzieje się dobrze

Właśnie słabość AUD dzisiaj w koszyku walut G-10, bije mocno po oczach. Jest to konsekwencja bardzo słabych danych z tamtejszego rynku pracy. Szczególnie mocno negatywnie zaskoczył wzrost stopy bezrobocia do poziomu 4,5% przy oczekiwaniach 4,3%. Również po stronie nowych miejsc pracy nie ma się czym pochwalić australijska gospodarka, bo owszem przybyło 14,9 tys., ale analitycy oczekiwali wyniku powyżej 20 tys. Gorszą sytuację w tym sektorze sygnalizował już RBA na ostatnim posiedzeniu, mimo wszystko podejmując decyzję o utrzymaniu stóp procentowych. Słabnący AUD dzisiaj może być jednak sygnałem, że inwestorzy będą oczekiwali działań ze strony Banku Australii w najbliższym czasie i tym samym cięć kosztu pieniądza. Tym bardziej że w ostatnim czasie bardzo słabo wypada bilans handlowy sugerujący kurczenie się eksportu (szczególnie do USA wskutek taryf celnych), czego właśnie mogą być konsekwencje w postaci dzisiejszych danych z rynku pracy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14.00 – Polska – bazowy wskaźnik CPI (wrzesień).

Autentyczność zamiast perfekcji – oto prawdziwa siła współczesnego lidera

Dzień Szefa to nie tylko święto menedżerów. To przypomnienie, że prawdziwe przywództwo łączy zarządzanie z odpowiedzialnością za ludzi. Dobry lider słucha częściej niż mówi. Pyta, zanim oceni. Ufa, zanim sprawdzi. Jeśli tego zabraknie, pracownicy stracą motywację, co z czasem osłabi ich więź z organizacją. To ważne, by rozumieć zależność między zachowaniem managera a zaangażowaniem w zespole, bo ludzie odchodzą od szefów, ale też dla nich zostają.

Często mówimy o różnicach między pokoleniami X, Y i Z, ale prawda jest taka, że w pracy potrzebujemy kilku podstawowych rzeczy – poczucie sensu, bezpieczeństwa i zrozumienia. To uniwersalne wartości, o które powinien dbać każdy dobry szef – mówi Magda Pietkiewicz, ekspertka rynku pracy i twórczyni platformy Enpulse, platformy łączącej badanie opinii pracowników i analitykę danych z gotowymi rekomendacjami działań dla liderów.

Mniej kontroli, więcej zaufania

W wielu organizacjach wciąż można spotkać liderów, którzy wierzą w hasło „kontrola najwyższą formą zaufania”. Tymczasem wiele przesłanek, a nawet badań, wskazuje, że jest wręcz odwrotnie. Raport Accountemps wskazuje, że ponad połowa osób, które doświadczyły mikrozarządzania, uważa, że miało to negatywny wpływ na ich produktywność, a nieco większy odsetek podkreśla spadek morale.

Zaufanie to nie ryzyko – to inwestycja. Zespół nie potrzebuje szefa, który patrzy każdemu przez ramię, tylko partnera. Kogoś, kto jasno komunikuje cele, wspiera i ufa. Pracownicy potrzebują przewodnika, a nie nadzorcy. – mówi Magda Pietkiewicz.Moje wieloletnie doświadczenie potwierdza, że zaangażowanie nie rodzi się z presji, lecz z poczucia sprawczości. Dobry lider wie, że nie każda decyzja wymaga jego aprobaty. Czasem wystarczy tylko lekkie „popchnięcie” we właściwym kierunku – a zespół staje się twórczy i odpowiedzialny – dodaje.

Empatia zamiast autorytaryzmu

Część managerów, nadal, zamiast na dialog stawia na politykę „zamkniętych drzwi”. Dane z raportu Enpulse „Zaangażowanie 2024” pokazują, że niemal połowa pracowników uważa, iż ich szef nie rozumie ich potrzeb. To niepokojące, ponieważ empatia to dziś jedna z najważniejszych kompetencji. Składają się na nią między innymi uważność, umiejętność słuchania i gotowość do reagowania na emocje.

Wartościowy lider nie boi się rozmawiać o emocjach. To nie „miękkość”, lecz dojrzałość. Tam, gdzie jest empatia szybciej rozwiązuje się konflikty, łatwiej wdraża zmiany i buduje trwałe relacje oparte na zaufaniu. Dzięki temu zespół staje się silniejszy, bardziej zaangażowany i gotowy na wyzwania – mówi Magda Pietkiewicz.  – Bycie liderem to nie tylko kierowanie – to umiejętność bycia człowiekiem w świecie pełnym wyzwań – dodaje ekspertka.

Docenianie zamiast dyskryminacji

Dyskryminacja to zła siostra braku docenienia. Pojawia się tam, gdzie znika uznanie, a relacje w zespole stają się nierówne. Nie zawsze jest głośna czy formalna – częściej ukryta, subtelna, ale wyczuwalna. Wyniki badania „Zaangażowanie 2024” pokazują, że aż 2 na 3 Polaków ma poczucie, że ich bezpośredni przełożony faworyzuje kogoś w zespole. Takie warunki stają się idealnym gruntem dla frustracji, obniżonego zaangażowania i poczucia niesprawiedliwości. Pojawia się dystans, wypalenie, a w końcu – obojętność.

Jeśli praca ma być miejscem, w którym człowiek chce być, a nie tylko musi, to musi być też przestrzenią, w której czuje się ważny i zauważony. Nie ma miejsca na dyskryminację czy faworyzowanie. Niestety, dla wielu liderów wyrażanie uznania jest jednym z najtrudniejszych gestów w biznesie. Dlaczego? Nie da się go sfałszować, nie da się zapisać w regulaminie. Trzeba je po prostu praktykować – mówi Magda Pietkiewicz. – Szef, który dostrzega wysiłek i mówi o nim głośno, buduje zespół odporny, lojalny i zaangażowany – dodaje.

Każdy z nas jest człowiekiem

Nie ma szefów idealnych. Są tylko ci wystarczająco dobrzy – empatyczni, komunikatywni, odpowiedzialni i elastyczni. Ci, którzy potrafią inspirować i motywować innych. Ludzie nie oczekują od lidera nieomylności. Oczekują odwagi by przyznał się do błędu i wyciągnął z niego wnioski. Bo szacunek w zespole buduje się nie przez perfekcję, lecz przez autentyczność.

Dążenie do doskonałości to najprostsza droga do wypalenia i utraty sensu w pracy– mówi Magda Pietkiewicz. – Dobry lider potrafi przyznać się do błędu, jasno wyznaczać swoje granice i dbać o siebie, bo rozumie, że równowaga to nie przywilej, ale warunek skuteczności. Daje tym przykład innym, pokazując, że można być wymagającym i wspierającym jednocześnie. Bo tylko ten, kto ma w sobie spokój, potrafi budować wokół siebie środowisko, w którym ludzie czują się bezpiecznie, doceniani i chcą się rozwijać – podsumowuje ekspertka.

Lider z sercem

Szefowie, którzy potrafią łączyć profesjonalizm z człowieczeństwem, tworzą kulturę, w której chce się pracować. Taką, w której jest miejsce na dialog, zaufanie i autentyczność. Bo prawdziwe przywództwo polega na byciu obecnym, uważnym i po ludzku bliskim swojemu zespołowi.

NSA: Banki i BIK nie mogą przetwarzać danych osób, które nie zawarły umowy kredytowej

0

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że banki i Biuro Informacji Kredytowej (BIK) nie mają prawa przetwarzać danych osób, które złożyły wniosek o kredyt, ale ostatecznie nie zawarły umowy. Wyroki NSA (sygn. III OSK 1552/22 oraz III OSK 1877/22) kończą kilkuletni spór pomiędzy instytucjami finansowymi a Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), który już wcześniej uznał takie praktyki za niezgodne z prawem.

Spór o dane niedoszłych klientów

Sprawy dotyczyły dwóch instytucji: SKOK Stefczyka i Alior Banku, które – po odrzuceniu wniosków kredytowych – odmówiły usunięcia danych wnioskodawców z systemów. W obu przypadkach banki pobrały dane z Biura Informacji Kredytowej (BIK) w celu oceny zdolności kredytowej, jednak po braku zawarcia umowy kredytowej nadal je przechowywały.

Prezes UODO uznał, że po zakończeniu procesu oceny zdolności kredytowej ustaje podstawa prawna do dalszego przetwarzania danych osobowych. Decyzje te zostały przez banki i BIK zaskarżone, lecz Naczelny Sąd Administracyjny w całości podtrzymał stanowisko UODO.

NSA: Brak podstawy prawnej po odmowie udzielenia kredytu

Alior Bank argumentował, że ma prawo do przetwarzania danych na podstawie art. 70 oraz art. 105 ust. 4 i 105a ust. 1 Prawa bankowego. Jednak NSA uznał, że przepisy te dotyczą przetwarzania danych tylko przed, w trakcie i po realizacji zobowiązania, a więc nie obejmują sytuacji, gdy umowa kredytowa nie została zawarta.

„Gdy nie dochodzi do zawarcia umowy kredytowej, brak jest przesłanek legalizujących dalsze przetwarzanie danych wnioskodawcy o kredyt” – stwierdził NSA.

Sąd wskazał, że wyjątki od zasady ochrony danych muszą być interpretowane ściśle i proporcjonalnie do celu, któremu służą. W tym przypadku celem było jedynie zbadanie zdolności kredytowej, a po zakończeniu tego procesu brak jest podstawy do dalszego przechowywania danych osobowych.

RODO nie chroni „na zapas”

Instytucje finansowe powoływały się również na art. 6 ust. 1 lit. f RODO, który pozwala na przetwarzanie danych w oparciu o „prawnie uzasadniony interes administratora”, np. w celu zabezpieczenia się przed potencjalnymi roszczeniami.

NSA jednak potwierdził stanowisko Prezesa UODO, że ta przesłanka dotyczy sytuacji realnie istniejącej, a nie hipotetycznej. Oznacza to, że nie można przetwarzać danych „na przyszłość”, tylko po to, by w razie ewentualnych roszczeń mieć do nich dostęp.

„Na gruncie RODO niedopuszczalne jest dalsze przetwarzanie danych osobowych wnioskodawcy ‘na przyszłość’, w zupełnie innych celach niż je zebrano, gdy nie można zrekonstruować wyraźnej podstawy prawnej takich działań” – uzasadnił sąd.

BIK nie może tworzyć modeli scoringowych na danych niedoszłych klientów

Sąd odniósł się również do praktyki BIK, który argumentował, że przechowywanie danych z niezrealizowanych wniosków kredytowych jest potrzebne do budowy modeli scoringowych – narzędzi służących do oceny zdolności kredytowej i analizy ryzyka.

NSA jednoznacznie odrzucił ten argument, wskazując, że przyjęcie takiego stanowiska pozbawiłoby sensu przepisy art. 105a Prawa bankowego, które szczegółowo regulują czas przetwarzania danych klientów rzeczywistych – tj. takich, którzy zawarli umowy kredytowe.

„Pozyskanie danych na etapie złożenia wniosku kredytowego nie uprawnia SKOK czy banku do ich długotrwałego przechowywania po odmowie zawarcia umowy” – uznał sąd.

Skutki orzeczenia: ważny sygnał dla sektora finansowego

Wyrok NSA potwierdza, że instytucje finansowe nie mogą tworzyć baz danych z informacji o osobach, które nie stały się ich klientami. Dane takie mogą być przetwarzane wyłącznie na etapie analizy wniosku kredytowego i powinny zostać usunięte niezwłocznie po zakończeniu procedury.

Dla banków i SKOK-ów oznacza to konieczność weryfikacji polityk przetwarzania danych oraz procedur współpracy z BIK. Decyzja ta może mieć również wpływ na modele scoringowe stosowane w całym sektorze finansowym, które dotychczas mogły korzystać z danych o niedoszłych klientach.

Zaufanie do AI w Polsce niższe niż na świecie – rosną oczekiwania co do bezpieczeństwa i kontroli nad danymi

41% Polaków deklaruje zaufanie do sztucznej inteligencji – to mniej niż globalna średnia (46%) – wynika z raportu KPMG „Sztuczna inteligencja w Polsce. Krajobraz pełen paradoksów”. Mimo to aż 77% badanych akceptuje obecność AI w codziennych zadaniach w co najmniej umiarkowanym stopniu, co pokazuje, że technologia ta jest coraz szerzej obecna w życiu społecznym i zawodowym. Polacy oczekują jednak przede wszystkim, że rozwój i wykorzystanie AI będą oparte na odpowiedzialności, ochronie danych i transparentności.

Z raportu wynika, że najważniejszym czynnikiem zwiększającym zaufanie do sztucznej inteligencji jest prawo do wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych (89%). Respondenci z Polski wysoko ocenili również znaczenie monitorowania dokładności systemów AI (86%) oraz możliwości interwencji człowieka w przypadku błędów lub nieprawidłowych decyzji (85%).

Polacy z rezerwą podchodzą do kwestii zaufania wobec sztucznej inteligencji, ale jednocześnie coraz bardziej interesują się jej praktycznym zastosowaniem. Na poziomie instytucjonalnym największą wiarygodnością cieszą się instytucje akademickie i jednostki badawcze, które są postrzegane jako działające w interesie publicznym. Z kolei 45% respondentów ma niski poziom zaufania do tego, że instytucje państwowe wykorzystują AI w najlepszym interesie społecznym.

Badanie wyraźnie pokazuje, że dla polskich użytkowników sztucznej inteligencji najważniejszym fundamentem zaufania jest ochrona prywatności. To nie tylko kwestia prawa do wycofania zgody na przetwarzanie danych, ale szersze oczekiwanie, że technologia będzie projektowana w duchu odpowiedzialności. Widać tu przesunięcie akcentów – od zachwytu nad możliwościami AI w stronę dojrzałej refleksji nad ryzykiem i warunkami jej stosowania. Respondenci wskazują również na potrzebę monitorowania jakości i zgodności systemów ze standardami międzynarodowymi, co świadczy o rosnącej świadomości, że zaufanie do AI nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem wymagającym ciągłej weryfikacji – mówi Leszek Ortyński, Dyrektor, Lider ds. AI i Data Science, KPMG w Polsce.

Kogo Polacy darzą największym zaufaniem w kontekście AI?

Zaufanie do instytucji rozwijających i wdrażających sztuczną inteligencję zależy od ich charakteru i misji. Najwyższe noty uzyskały uczelnie wyższe oraz ośrodki naukowo-badawcze, które są postrzegane jako działające w interesie publicznym. W sektorze prywatnym oceny są bardziej zróżnicowane – duże firmy technologiczne oceniane są w różny sposób, choć poziom zaufania wobec nich jest wyższy niż w wielu krajach rozwiniętych.

Szczególnym wyzwaniem pozostaje odbudowa zaufania do sektora publicznego, w szczególności w obszarach, gdzie AI zaczyna wspierać procesy administracyjne i świadczenie usług publicznych. W tym kontekście współpraca instytucji państwowych z organizacjami naukowymi i badawczymi może stać się skutecznym sposobem na zwiększenie akceptacji społecznej i budowę przejrzystych modeli wykorzystania AI.

Co szczególnie interesujące, w badaniu bardzo wysoko oceniono znaczenie szkoleń i edukacji użytkowników. To sygnał, że adaptacja AI nie sprowadza się wyłącznie do wdrożeń technologicznych – równie ważne jest przygotowanie ludzi do rozumienia mechanizmów działania, ograniczeń i potencjalnych konsekwencji tych narzędzi. Można więc powiedzieć, że w Polsce kształtuje się model adopcji AI, w którym innowacyjność idzie w parze z transparentnością i rozwojem kompetencji cyfrowych. Jeśli regulatorzy i firmy właściwie odczytają ten trend, tempo i skala wykorzystania sztucznej inteligencji w naszym kraju mogą przyspieszyć, a jednocześnie opierać się na solidnych fundamentach społecznego zaufania – mówi Leszek Ortyński, Dyrektor, Lider ds. AI i Data Science, KPMG w Polsce.

Więcej informacji oraz pełny raport jest dostępny na stronie: https://kpmg.com/pl/pl/home/insights/2025/09/zaufanie-do-sztucznej-inteligencji-w-polsce.html

O raporcie:

Badanie „Trust, Attitudes and Use of Artificial Intelligence: A Global Study 2025” zostało przeprowadzone przez zespół naukowców z University of Melbourne we współpracy z KPMG. Jest to jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących zaufania społecznego, postaw i wykorzystania sztucznej inteligencji na świecie, obejmujące ponad 48 000 respondentów z 47 krajów, w tym 1082 respondentów z Polski. W każdym z krajów dane zbierano z wykorzystaniem reprezentatywnych paneli badawczych. Respondenci zostali zaproszeni do udziału w ankiecie online, a zbieranie danych trwało od listopada 2024 do połowy stycznia 2025 roku.

Kurs dolara w dół – Fed sygnalizuje obniżki stóp, a euro korzysta z sytuacji politycznej

Amerykańska waluta rozpoczęła dzień od lekkiego osłabienia, czemu towarzyszy spadek krótkoterminowych rentowności obligacji skarbowych USA do najniższych poziomów w tym roku. Opublikowana wczoraj „Beżowa Księga” Rezerwy Federalnej wskazuje, że bank centralny prawdopodobnie będzie dysponował wystarczającymi argumentami, by zdecydować się na obniżkę stóp procentowych jeszcze pod koniec miesiąca – nawet jeśli publikacja oficjalnych danych makroekonomicznych pozostanie zawieszona z powodu trwającego paraliżu administracji federalnej. Rynek zakłada, że obecne zamknięcie rządu potrwa przynajmniej do listopada.

W centrum uwagi inwestorów znalazły się obecnie relacje handlowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, które ponownie nabierają napięcia przed serią kluczowych terminów. Prezydenci Donald Trump i Xi Jinping mają spotkać się na marginesie szczytu APEC w Korei, zaplanowanego na 29–31 października, a więc tuż przed 10 listopada – datą wygaśnięcia obecnego, 90-dniowego rozejmu handlowego. Brak jego przedłużenia oznaczałby powrót amerykańskich ceł na chińskie towary do poziomu 145 proc., co stanowiłoby silny cios w handel międzynarodowy. Kluczową niewiadomą pozostaje, czy zapowiedziane przez Pekin ograniczenia eksportowe dotyczące metali ziem rzadkich stanowią jedynie element gry negocjacyjnej, czy realne zagrożenie dla globalnych łańcuchów dostaw, w szczególności w sektorach takich jak półprzewodniki, elektromobilność, obronność czy zaawansowana produkcja przemysłowa.

Sytuacja ta budzi rosnące zaniepokojenie państw G7, które przygotowują wspólne oświadczenie potępiające działania Chin. Z kolei sekretarz skarbu USA, Scott Bessent, stara się przedstawić chińskie ograniczenia jako efekt nadgorliwości tamtejszego ministerstwa handlu i zasugerował możliwość przedłużenia zawieszenia ceł na dłużej niż 90 dni, jeśli Pekin złagodzi swoje stanowisko. Niepowodzenie w osiągnięciu kompromisu może jednak w najbliższych tygodniach prowadzić do podwyższonej zmienności i osłabienia nastrojów na globalnych rynkach finansowych.

Na rynku walutowym widać lepszy sentyment wokół euro, który zyskał po korzystnych informacjach z Francji. Premier Sébastien Lecornu najprawdopodobniej przetrwa dziś dwa głosowania nad wotum nieufności w parlamencie, po tym jak udało mu się uzyskać poparcie Partii Socjalistycznej w zamian za przesunięcie w czasie reformy emerytalnej. Dla rynków krótkoterminowo jest to sygnał stabilizacji. W kolejnych dniach na wydarzenia polityczne może reagować jen. Inwestorzy będą z uwagą śledzić to, czy liderka japońskiej Partii Liberalno-Demokratycznej, Sanae Takaichi, zdoła zawrzeć porozumienie z ugrupowaniem Ishin. Porozumienie to wzmocniłoby mniejszościową koalicję i zwiększyło szanse Takaichi na objęcie urzędu premiera 21 października – co rynki postrzegają jako czynnik osłabiający jena. Dziś dolar może być wrażliwy na wystąpienia dwóch „gołębi” z Fed – Wallera i Mirana.

Rynek autosalonów w przebudowie: marki motoryzacyjne relokują i konwertują obiekty

Rozwój elektromobilności i zmiana preferencji zakupowych konsumentów oraz globalna ekspansja producentów z Chin powoduje, że sektor motoryzacyjny staje dziś przed koniecznością redefinicji swojej obecności na rynku. Strategicznego znaczenia nabierają działania zmierzające do optymalizacji lokalizacji i transformacji salonów firmowych oraz wydajnego zarządzania aktywami nieruchomościowymi. Trafne decyzje w tych obszarach stają się istotnym czynnikiem budowania przewagi konkurencyjnej w nowej rzeczywistości rynkowej.

BMW wchodzi do dawnej, warszawskiej FSO

Projekt realizowany przy ulicy Jagiellońskiej w Warszawie, na terenie należącym do firmy Okam jest jednym z przykładów efektywnej współpracy pomiędzy deweloperem a dystrybutorem segmentu premium. Firma Zdunek Premium, dealer marki BMW w Polsce uruchomi na obszarze dawnej  FSO salon i serwis samochodów z lakiernią oraz punktem sprzedaży części. Doradcy Walter Herz podkreślają, że kluczowe znaczenie w tym procesie miała atrakcyjna lokalizacja przy głównych arteriach miasta, zapewniająca rozległą ekspozycję salonu oraz odpowiednie parametry techniczne obiektu, umożliwiające dostosowanie przestrzeni do wysokich standardów marki. Istotnym czynnikiem sukcesu okazały się również elastyczne warunki umowy, obejmującej wynajem kilku tysięcy mkw. powierzchni serwisowej oraz przestrzeni logistycznej, które zabezpieczają, zarówno interesy inwestora, jak i wynajmującego.

Przedstawiciele inwestora podkreślają, że w przypadku salonów samochodowych liczy się, nie tylko atrakcyjna lokalizacja, ale także parametry techniczne budynków, ich otoczenie oraz dostęp do infrastruktury, zapewniającej możliwość realizacji sprawnych dostaw. To czynniki, które bezpośrednio wpływają na jakość doświadczeń klientów oraz postrzeganie marki. Projekt realizowany przy ulicy Jagiellońskiej w Warszawie stanowi potwierdzenie, że odpowiednio przygotowane i przeprowadzone procesy nieruchomościowe wspierają konkurencyjność marek motoryzacyjnych w głównych lokalizacjach sprzedażowych.

Zmiana dynamiki w sektorze

Zmieniające się oczekiwania konsumentów, w tym zakupy online, większa rola testów oraz serwisu i mniejsza potrzeba kompleksowej ekspozycji, a także rosnące koszty utrzymania dużych obiektów sprawiają, że sieci motoryzacyjne zaczynają inaczej podchodzić do zarządzania nieruchomościami.

Coraz częściej rozważana jest konwersja autosalonów w inne funkcje i relokacja ich do lokalizacji pozwalających zwiększyć potencjał sprzedaży. Dzięki temu możliwe jest uwolnienie kapitału zamrożonego w nieruchomościach.

– W ramach usług Land Development prowadzimy poszukiwania gruntów także dla innych marek motoryzacyjnych, wspierając je w strategicznym pozyskiwaniu optymalnych lokalizacji dla ich salonów. Obserwujemy silny trend rynkowy związany ze zmianą funkcji istniejących autosalonów, przekształcaniem ich m.in. w projekty mieszkaniowe albo relokowaniem do nowych miejsc, które gwarantują wzrost możliwości sprzedażowych. Pozwala to sieciom dystrybucyjnym uwolnić kapitał, zwiększyć elastyczność operacyjną i skuteczniej reagować na zmieniające się warunki rynkowe. Optymalizacja zarządzania aktywami dotyczy także innych branż, dysponujących lokalizacjami na obszarze dużych miast – zauważa Emil Domeracki, Partner, Board Member Land Development Advisory w Walter Herz.

Konkurencja z Chin rewolucjonizuje działania marek samochodowych

Nowi gracze z Chin wchodzący do Europy z agresywną polityką cenową i elastycznym podejściem do lokalizacji stanowią obecnie dla branży motoryzacyjnej jedno z największych wyzwań, zmuszając tradycyjnych dystrybutorów do szybszego reagowania. W konsekwencji możemy obserwować rosnące zapotrzebowanie na topowe lokalizacje i obiekty oferujące optymalne walory ekspozycyjne i serwisowe.

W dynamicznie zmieniających się warunkach rynkowych zarządzanie nieruchomościami staje się strategicznym elementem zarządzania w sektorze motoryzacyjnym. Sieci dealerskie stoją przed koniecznością elastycznego łączenia relokacji salonów i budowy nowych lokalizacji ze zmianą istniejących obiektów w bardziej dochodowe funkcje, także poprzez sprzedaż nieruchomości.

Gospodarka na zakręcie zmian. Co oznacza nowe otoczenie makroekonomiczne dla polskiego biznesu?

Globalna gospodarka wchodzi w nową fazę dostosowań. Zmiany w polityce handlowej Stanów Zjednoczonych – w tym nowe taryfy celne na poziomie 15% wobec strefy euro – zakończyły okres największej niepewności, ale nie rozwiały ryzyk, które wciąż wpływają na rynki. Wiele wskazuje na to, że „szczyt napięć” w handlu międzynarodowym mamy za sobą, lecz proces stabilizacji będzie stopniowy i nieliniowy. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność funkcjonowania w warunkach podwyższonej zmienności, od kursów walut po koszty importu i surowców.

Nowe cła i ograniczona dostępność pracowników w USA, wynikająca z bardziej restrykcyjnej polityki imigracyjnej, przekładają się na presję płacową i utrzymującą się inflację powyżej celu Rezerwy Federalnej. Analitycy Banku BNP Paribas prognozują, że w Stanach Zjednoczonych inflacja w najbliższych miesiącach pozostanie w przedziale 3,2–3,6%, a dopiero w 2026 roku zacznie powracać w okolice 2%. W efekcie Fed rozpoczął cykl obniżek stóp procentowych. Dwa kolejne cięcia o 25 punktów bazowych są spodziewane do końca 2025 roku. Dla globalnego rynku kapitałowego oznacza to potencjalne ożywienie inwestycji i poprawę nastrojów.

Stabilne otoczenie w strefie euro

W Europie sytuacja jest bardziej zrównoważona. EBC zakończył cykl obniżek, pozostawiając stopy na poziomie 2%, a wsparciem dla gospodarki mają być zapowiedziane przez Niemcy pakiety fiskalne w ramach programu ReArm EU. Dla polskiej gospodarki to dobra wiadomość. Stabilne otoczenie w strefie euro oznacza przewidywalność kursową i mniejsze ryzyko szoków zewnętrznych. Prognozy wskazują, że PKB Polski w 2025 roku wzrośnie o 3,5%, co czyni nasz kraj jednym z liderów regionu. Na krajowym podwórku Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje ostrożny cykl obniżek stóp procentowych. Docelowo, w połowie 2026 roku stopy mogą spaść do 3,5%. Dla biznesu to sygnał poprawy warunków finansowania i większej dostępności kredytu inwestycyjnego, choć równocześnie oznacza to mniejsze zyski z lokowania nadwyżek finansowych.

Złoty pozostaje relatywnie stabilny. Kurs EUR/PLN od miesięcy oscyluje wokół 4,25, mimo zawirowań w globalnym handlu i polityce. Na tle innych walut Polska wypada solidnie, co sprzyja zaufaniu inwestorów i napływowi kapitału. Dolar amerykański z kolei słabnie, zarówno wobec euro, jak i złotego, co w praktyce oznacza niższe koszty importu dla firm handlujących z rynkiem USA. Wszystkie te czynniki tworzą obraz gospodarki, która stopniowo wychodzi z okresu napięć, ale nadal wymaga czujności. Dla polskich przedsiębiorstw oznacza to kilka wyzwań: konieczność elastycznego zarządzania kosztami, utrzymania konkurencyjności eksportowej w warunkach wahań kursowych oraz umiejętności korzystania z okna inwestycyjnego, jakie tworzy łagodniejsza polityka pieniężna.

Równolegle rośnie znaczenie czynników geopolitycznych. Napięcia na Wschodzie i w regionie Bliskiego Wschodu nadal mogą wpływać na nastroje rynkowe i ceny surowców. Jednak przy stabilnym złotym, solidnym wzroście PKB i spodziewanym napływie środków unijnych, Polska ma szansę utrzymać rolę jednej z bardziej odpornych gospodarek w regionie. Nowe otoczenie makroekonomiczne nie eliminuje ryzyk, ale daje przestrzeń na rozwój szczególnie tym firmom, które potrafią szybko reagować, inwestować w produktywność i adaptować się do zmieniających się warunków globalnych. W świecie, w którym polityka handlowa i monetarna coraz częściej stają się narzędziem rywalizacji gospodarczej, przewagę zyskają ci, którzy myślą długofalowo i działają z wyprzedzeniem.

Rynek retail mediów w Polsce przyspiesza: wartość do 1,8 mld zł w 2025 roku, przełom w 2027

W ub.r. polski segment retail mediów urósł o ok. 30% rdr. Tegoroczny wzrost powinien osiągnąć 20-30%. W 2025 roku szacowana wartość rynku w Polsce wyniesie ok. 1,6-1,8 mld zł. Jego udział w całym torcie reklamowym będzie stopniowo rosnąć wraz z przesuwaniem budżetów z innych kanałów. W 2026 roku retailerzy zaczną mocniej inwestować w in-store, a prawdziwy skok nastąpi w 2027 roku, gdy rynek zyska dojrzałe case studies i twarde benchmarki inkrementalności. Sieci handlowe są zainteresowane tematem, ale potrzebują wyspecjalizowanych podmiotów, które zapewnią im m.in. jasne wskaźniki efektywności i pomiar potwierdzający przyrost sprzedaży. Dzięki takiemu partnerstwu w perspektywie 2-3 lat największe sieci mogą podnieść zyski operacyjne o 2-3%, a średnie – o 1-3%. Bez dopracowania kluczowych elementów rozczarowanie zarządów i działów finansowych jest niemal pewne.

Wartość rynku

W 2024 roku polski segment retail mediów urósł rdr. o ok. 30%, napędzany głównie kanałami cyfrowymi. W tym roku można zakładać wzrost o kolejne 20-30%, ponieważ część rynku wciąż porządkuje standardy operacyjne i metody pomiaru. Szacowana wartość całej kategorii w Polsce w 2025 roku mieści się w przedziale od ok. 1,6 do 1,8 mld zł. To oszacowanie opiera się na twardych danych dotyczących przychodów reklamowych największych platform e-commerce w 2024 roku oraz na obserwowanym dopływie budżetów do kanałów on-site i off-site.

Wzrost nie wynika z napływu „nowych” pieniędzy, lecz głównie z przesunięć z performance marketingu, social mediów, części telewizji i programmaticu, a także z budżetów trade’owych i brandowych. Z tego powodu udział retail mediów w całym torcie reklamowym będzie rósł stopniowo, a nie skokowo. Prawdziwe zwiększenie roli nośników in-store wymaga jeszcze pełnego uwiarygodnienia pomiaru i dowodów na przyrost sprzedaży, co realnie przełoży się na większe przesunięcia budżetów po 2026 roku. Wyraźniejsze przyspieszenie inwestycji w in-store nastąpi w 2027 roku. Taki scenariusz jest spójny z globalnymi prognozami, według których retail media i e-commerce przejmują coraz większy udział w globalnym torcie reklamowym.

Co ciekawe, polski rynek rozwija się szybciej niż światowa średnia, wynosząca w ub.r. 18,2% rdr. W skali globalnej prognozy wskazują, że w 2025 roku retail media osiągną wartość ok. 176 mld dolarów i będą odpowiadać za ok. 15% światowych wydatków reklamowych. W USA segment przekroczy 62 mld dolarów, rosnąc rok do roku o ponad 10 mld.

Liderem skali i monetyzacji pozostają Stany Zjednoczone. Europa nadrabia dystans z niższej bazy, ale robi to w szybkim tempie. Kluczowa różnica polega na tym, że na Starym Kontynencie dopiero pod koniec 2024 roku sfinalizowano wspólne standardy dla in-store oraz uzupełniono ramy pomiarowe dla całej kategorii retail media, co otworzyło drogę do szerszych budżetów. Zainteresowanie in-store w UE jest wysokie, choć dotychczas inwestycje były umiarkowane – rynek czekał na pewność metodologiczną i porównywalność danych.

Kluczowy moment w 2027 r.

Polski rynek retail mediów rozwija się dwutorowo. Z jednej strony mamy segment digital (on-site i off-site), który osiągnął dojrzałość i wysoką dynamikę. Coraz większe znaczenie zyskują kampanie off-site zasilane danymi retailerów, często łączone z CTV i mediami społecznościowymi. Z drugiej strony rośnie segment cyfrowych nośników w sklepach stacjonarnych – in-store. Nakłady inwestycyjne są jeszcze umiarkowane, ale rynek wreszcie mówi wspólnym językiem, co pozwala planować i rozliczać kampanie w sposób porównywalny.

Na mapie Polski równolegle zachodzą dwa kluczowe wdrożenia, które realnie przebudowują ofertę cyfrowych nośników. Jedno dotyczy Żabki Ads, działającej głównie w największych aglomeracjach i od stycznia 2025 roku wyznaczającej standard dla metropolii. Jednocześnie rozwija się sieć ekranów w sklepach Grupy Chorten – projekt powiatowy, skierowany do konsumentów robiących codzienne zakupy poza dużymi miastami, gdzie koncentruje się ponad 80% populacji kraju. Razem oba nurty – metropolitalny i powiatowy – po raz pierwszy pozwalają budować kampanie z pełnym pokryciem geograficznym, co stanowi unikatowy w skali świata układ zasięgowy.

Przełomem dla obszaru in-store było wdrożenie spójnych standardów IAB Europe i zasad pomiaru dla retail mediów, które porządkują kwestie takie jak obecność, widoczność, strefy ekspozycji i czas kontaktu. Wrzesień 2025 roku był pierwszym miesiącem działania rynku na ustandaryzowanych zasadach. Dziś mamy skodyfikowane definicje i metryki (m.in. obecność w strefie ekranu, widoczność, dwell time, zgodność z normami pomiaru). To umożliwia spójne briefy i porównywalne oferty między sieciami. Równocześnie rosną zasoby infrastruktury – liczba ekranów i formatów audio.

W 2026 roku można spodziewać się bardziej procesowej współpracy w modelu test-learn-scale, z jasno zdefiniowanymi, wspólnymi KPI, obejmującymi on-site, off-site i in-store. To będzie moment, w którym in-store zacznie przyciągać większe pakiety budżetów. Natomiast prawdziwy skok – mierzony już szerokimi przesunięciami środków – nastąpi w 2027 roku, gdy rynek zyska dojrzałe case studies i benchmarki inkrementalności.

Zwiększone zyski retailerów

Zainteresowanie tematem jest dziś wysokie wśród sieci handlowych. W kolejnych etapach będą one koncentrować się na budowie wysokiej jakości oferty mediowej, opartej na jasnych wskaźnikach efektywności, gwarancjach udziału w emisji, audytowalnym pomiarze i publikacji case studies potwierdzających rzeczywisty przyrost sprzedaży. Równolegle będą łączyć kanały w spójne pakiety – tak, by jedna kampania obejmowała powierzchnie w aplikacjach, serwisach internetowych, emisje off-site oraz nośniki w sklepie.

Retail media to strumień o wysokiej marżowości po stronie kanałów cyfrowych i umiarkowanej – przynajmniej na początku – po stronie nośników w sklepie. W horyzoncie 2-3 lat największe sieci, dysponujące dużą bazą aktywnych użytkowników w aplikacjach i serwisach, będą w stanie budować przychody liczone w dziesiątkach milionów złotych rocznie. Sieci średniej wielkości rozwijać je będą w skali od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych.

W relacji do całego biznesu oznacza to zwykle wzrost zysku operacyjnego przed amortyzacją o 2-4% w przypadku największych podmiotów oraz o 1-3% dla średnich. Takie efekty są osiągalne pod warunkiem konsekwentnego zbudowania produktu mediowego z jasnymi wskaźnikami efektywności, wdrożenia pomiaru potwierdzającego inkrementalną sprzedaż oraz kompetentnej sprzedaży łączącej powierzchnie cyfrowe i sklepowe.

Jeśli te elementy zostaną dopracowane, przychód mediowy stanie się stabilnym, marżowym filarem obok podstawowej działalności handlowej. Jeśli jednak zabraknie standardów i dowodów skuteczności, rozczarowanie zarządów i działów finansowych jest niemal pewne – sama obecność ekranów nie generuje popytu na reklamę.

Na koniec warto dodać obserwację z rynku amerykańskiego, która ma charakter praktycznej wskazówki. Tam współpraca detalistów ze specjalistycznymi operatorami w modelu podziału przychodów jest standardem. Nie oznacza to oddawania marży, lecz zwiększenie szans na osiągnięcie własnej, inkrementalnej części przychodów mediowych. Partner wnosi kompetencje w zakresie sprzedaży inventory, pomiaru, atrybucji i optymalizacji, co skraca czas dojścia do powtarzalnych wyników. W polskich realiach taki model może pełnić funkcję zabezpieczenia realizacji planu, a nie tylko dodatkowego kosztu.

Strumber® wchodzi do sieci dystrybucji: Green Lanes z nowym partnerem z sektora meblarskiego

Grupa Green Lanes, producent ekologicznych i innowacyjnych materiałów Strumber®, wytwarzanych w oparciu o autorską technologię bazującą na roślinach jednorocznych, podpisała umowę handlową, dotyczącą dostaw materiału Strumber® z cenionym polskim dostawcą materiałów dla przemysłu meblarskiego. Umowa ma charakter przedwstępny, a jej finalizacja uzależniona jest od spełnienia określonych warunków – uruchomienia przez Green Lanes produkcji na skalę przemysłową oraz potwierdzenia możliwości realizacji zamówień. Po ich spełnieniu partnerzy zobowiązali się do zawarcia umowy końcowej.

Współpraca z dystrybutorem wpisuje się w strategię Green Lanes, zakładającą wejście Strumber® do łańcucha dostaw dla producentów mebli, stolarki i wyposażenia wnętrz. To kolejna – po umowie z VANK – umowa handlowa na dostawę Strumber®, zawarta przez Green Lanes w ciągu ostatnich dni.

– Podpisanie umowy to kolejny, bardzo ważny krok w kierunku komercjalizacji materiału Strumber®. Współpraca z uznanym i doświadczonym partnerem, obecnym na rynku od wielu lat i dysponującym szeroką siecią dystrybucji, pozwoli nam zdecydowanie zwiększyć dotarcie rynkowe, co ma kluczowe znaczenie dla wdrażania innowacji, jaką jest Strumber®. Co istotne, Strumber® będzie oferowany we wszystkich punktach sprzedaży partnera. Umowa otwiera nam drogę do wolumenowej dystrybucji, ponieważ oferta partnera co roku wykorzystywana jest przy produkcji setek tysięcy mebli, trafiających zarówno na rynek polski, jak i kilkanaście rynków zagranicznych – mówi Piotr Pietras, współzałożyciel, akcjonariusz i Prezes Zarządu Green Lanes S.A. – Sytuacja w polskim i szerzej – w europejskim przemyśle meblarskim pokazuje, jak bardzo sektor potrzebuje alternatywnych, stabilnych źródeł surowców i nowych impulsów rozwojowych. Branża stoi dziś przed koniecznością dywersyfikacji bazy materiałowej, uniezależnienia się od importu i wdrażania rozwiązań o mniejszym śladzie węglowym, które jednocześnie pozwalają zachować wysoką jakość i elastyczność produkcji. Strumber® jest odpowiedzią na te potrzeby – to innowacyjny materiał oparty na roślinach jednorocznych, takich jak konopie i len, dostępny lokalnie, odporny na czynniki geopolityczne oraz zgodny z ideą zrównoważonego rozwoju i gospodarki obiegu zamkniętego. Dzięki niemu branża zyskuje realne i trwałe rozwiązanie problemów z dostępnością surowca – dodaje Prezes Zarządu Green Lanes.

Nawiązana współpraca otwiera przed Grupą nowe możliwości w zakresie sprzedaży Strumber®, a jednocześnie sam produkt poszerza portfolio oferowane przez dystrybutora i przyczynia się do rozwoju ekologicznych standardów w przemyśle meblarskim i budowlanym.

Obecnie Grupa Green Lanes koncentruje się na realizacji planu inwestycyjnego, którego celem jest jak najszybsze uruchomienie zakładu oraz produkcji Strumber® na skalę przemysłową. Osiągnięcie tego etapu zaplanowane jest już na pierwsze półrocze 2026 r. Pozwoli to spółce generować powtarzalne przychody, wejść w fazę zyskowności oraz konsekwentnie budować wartość dla Akcjonariuszy. W początkowej fazie wolumen produkcji Strumber® szacowany jest na ok. 3.000 m³ rocznie, natomiast docelowa wydajność linii produkcyjnej ma sięgnąć ok. 10.000 m³ rocznie. Po uruchomieniu zakładu i rynkowej walidacji produktu Zarząd przewiduje dalszą multiplikację mocy produkcyjnych.

Ocena ryzyka gospodarek i branż: Allianz Trade widzi poprawę, ale nie we wszystkich sektorach

Aktualizacja ryzyka krajowego i sektorowego: ogółem lepiej, ale… patrząc na detale w ocenie sektorów – nie tak różowo.

Pomimo zawirowań geopolitycznych – a nawet wojen handlowych, ryzyko dla poszczególnych krajów (m.in. regulacyjne i otoczenia biznesowego) jest obecnie niższe niż przed pandemią. Bieżąca ocena sektorów, kwartał do kwartału również wypada lepiej, ale tutaj zaczynają się zastrzeżenia: wciąż tych z dobrymi ocenami ryzyka jest o 40% mniej niż w 2019, a w kluczowych sektorach jak farmacja czy przemysł stoczniowy na części kluczowych rynków mamy do czynienia z istotnymi zakłóceniami.

  • Dobra wiadomość dla eksporterów: oceny ryzyka dla poszczególnych krajów za miniony kwartał uległy niewielkiej poprawie, a cztery rynki wschodzące (w tym dwa w Europie, perspektywiczne z polskiego punktu widzenia) – Armenia, Ekwador, Czarnogóra i Uzbekistan – uzyskały wyższe oceny dzięki silniejszemu wzrostowi PKB, większej stabilności politycznej i zdrowszej sytuacji fiskalnej.
  • Poprawa na poziomie oceny krajów: ryzyko dla poszczególnych gospodarek (polityczne, regulacyjne i ogólnie otoczenia biznesowego) jest niezłe: 56% Allianz Trade ocen ryzyka biznesowego w odniesieniu poszczególnych krajów jako całości to „niskie” lub „średnie”. To nawet o +5 punktów procentowych więcej w porównaniu z okresem przed pandemią!
  • Sektory – zaczynamy od dobrej wiadomości: tu również jest nieznacznie lepiej kw/kw
  • Co więcej – oceny te nieznacznie się poprawiły w ujęciu netto po raz pierwszy od 6 kwartałów, tj. od początku 2024 r., co odzwierciedla ostrożny optymizm pomimo utrzymujących się globalnych trudności: wciąż słabego popytu, wysokich kosztów finansowania i niepewności w globalnym handlu będącego nomen omen areną wojny – handlowej).
  • Koniec dobrych wiadomości – sektor farmaceutyczny ma obniżony rating, m.in. w Stanach Zjednoczonych i Indiach do poziomu średniego ryzyka, co wiąże się ze 100% taryfą celną na import markowych leków do Stanów Zjednoczonych, obowiązującą od 1 października, a także z nowym rozporządzeniem prezydenta Trumpa w sprawie obniżenia cen leków w Stanach Zjednoczonych. Te kwestie dotknąć mogą także europejskiej farmacji.
  • Sektor chemiczny: Wielka Brytania i Urugwaj dołączyły do grupy 15 rynków, na który już wcześniej określiliśmy poziom ocenę ryzyka jako wrażliwe, ponieważ popyt na podstawowe chemikalia pozostaje na niskim poziomie.
  • Allianz Trade obniżył również ocenę sektora metalowego w Kanadzie, handlu detalicznego w Szwajcarii i motoryzacyjnego we Francji z ryzyka średniego do wrażliwego.
  • Sektor sprzętu transportowego – skuteczne jak na razie działania USA (lub ich zapowiedzi) odnośnie przemysłu stoczniowego i transportu morskiego, zapowiedź kontrakcji ze strony dotkniętych nimi Chin.
  • Podsumowując: w odróżnieniu od oceny ryzyka dla poszczególnych kraju, nadal jest mniej sektorów o niskim ryzyku (9%) niż przed pandemią (15% w IV kwartale 2019 r.).

Kwartalne oceny ryzyka sektorowego: farmacja w centrum uwagi

Solidny wzrost gospodarczy, stabilizacja sytuacji politycznej i dobre wyniki fiskalne spowodowały podwyższenie ratingu ryzyka krajowego dla czterech rynków wschodzących w III kwartale 2025 r.: Armenii, Ekwadoru, Czarnogóry i Uzbekistanu. W opinii Allianz Trade pozytywna tendencja utrzymuje się w przypadku małych i średnich rynków wschodzących, które dzięki odpornym rynkom krajowym, względnej odległości od zawirowań w polityce handlowej i mniejszej roli na arenie geopolitycznej radzą sobie z obecną niepewnością. Doskonałym przykładem jest Ekwador. Perspektywy wzrostu gospodarczego poprawiły się w pierwszej połowie 2025 r. wraz z normalizacją dostępności energii wodnej i poprawą warunków operacyjnych. Produkcja w rolnictwie i rybołówstwie rośnie wraz z bardziej zróżnicowanym popytem w Azji i Europie. Odbudowa rezerw i stabilniejsza dynamika bilansu płatniczego, większa przewidywalność polityki w bardziej stabilnym otoczeniu politycznym, konstruktywne zaangażowanie ze strony Stanów Zjednoczonych i MFW oraz stopniowe przejście na źródła dochodów walutowych niezwiązane z ropą naftową sprzyjają silniejszym i bardziej odpornym perspektywom wzrostu w najbliższej przyszłości. Niemniej jednak podwyższony poziom kredytów zagrożonych, słabsza dynamika handlu detalicznego, zagrożenia bezpieczeństwa i napięcia społeczne pozostają ważnymi kwestiami wymagającymi uwagi. W oparciu o solidniejsze podstawy, wzrost gospodarczy Uzbekistanu również pozostaje silny, napędzany korzystną sytuacją demograficzną, wysokimi cenami złota i deprecjacją lokalnej waluty, co korzystnie wpłynęło na przepływy pieniężne z Rosji, które obecnie stanowią około 10% PKB.

Pomimo podwyższenia ogólnych ratingów, ratingi szczegółowe pokazują zróżnicowany obraz szans i zagrożeń w 2026 r. Kilka krajów potwierdza tendencję wzrostową pod względem popytu i wzrostu gospodarczego, a ryzyko handlowe wykazuje oznaki poprawy w Argentynie, Niemczech, Grecji, Włoszech, Meksyku, Panamie i Peru. Jednocześnie pogarsza się sytuacja fiskalna innych krajów, zwłaszcza Indonezji i Meksyku – częściowo z powodu zobowiązań warunkowych – oraz Wielkiej Brytanii. W perspektywie do 2026 r. globalny krajobraz ryzyka krajowego powinien ulec umiarkowanej poprawie , ale utrzyma się rozbieżność między gospodarkami rozwiniętymi a wschodzącymi. Podczas gdy wiele rynków wschodzących powinno zachować odporność dzięki ożywieniu popytu krajowego napędzanemu przez luzowanie polityki pieniężnej i większe wsparcie fiskalne, gospodarki rozwinięte borykają się z wolniejszym tempem wzrostu i rosnącą presją fiskalną, ponieważ wysokie zadłużenie publiczne i wydatki związane z wyborami wpływają negatywnie na średnioterminową stabilność. Rosnące ryzyko geopolityczne i trwająca wojna handlowa, powodująca nie tylko znaczny wzrost amerykańskich ceł importowych i działań odwetowych, ale także zmiany w łańcuchach dostaw, będą nadal kształtować profile ryzyka kredytowego, przy czym Azja prawdopodobnie pozostanie najbardziej stabilnym regionem, a Afryka, Ameryka Łacińska i część Europy będą wykazywać większe zróżnicowanie. Ogólnie rzecz biorąc, w opinii Allianz Trade oczekuje się, że globalne oceny ryzyka będą przedstawiać zróżnicowany obraz, odzwierciedlający kruchą równowagę między słabnącą presją zewnętrzną a nierównomiernymi postępami reform strukturalnych w poszczególnych regionach.

Rysunek 1: Mapa ryzyka krajowego, koniec III kwartału 2025 r. (kolory odpowiadają krótkoterminowym ratingom ryzyka)

Mapa ryzyka krajowego, koniec III kwartału 2025

 Źródło: Allianz Research, na podstawie metodologii oceny ryzyka krajowego i ratingów ryzyka krajowego za III kwartał 2025 r.

Tymczasem ratingi ryzyka sektorowego poprawiły się w ujęciu netto po raz pierwszy od II kwartału 2024 r., ale wynik ten wynika z ograniczonej liczby zmian w porównaniu z poprzednimi kwartałami oraz z długoterminowej perspektywy. Dziewięć podwyższeń (w porównaniu z 12 w I kwartale) i tylko osiem obniżeń (16 w I kwartale) – ograniczone i niemal zrównoważone zmiany w otoczeniu ryzyka odzwierciedlają złożoną mieszankę krótkoterminowych wyzwań – słaby popyt globalny, opóźnione skutki wojny handlowej, utrzymujące się wysokie koszty finansowania i duża niepewność – oraz potencjalnych czynników sprzyjających. Podwyższenia ratingów miały miejsce głównie w Ameryce Łacińskiej (5) i Azji (3) i dotyczyły różnych sektorów, głównie przechodząc z poziomu ryzyka wrażliwego do średniego. Obejmują one budownictwo w Malezji i Urugwaju, maszyny i urządzenia w Chile, transport w Korei Południowej oraz metale i sprzęt gospodarstwa domowego w Urugwaju. Wyróżniają się sektor rolno-spożywczy w Hiszpanii i sprzęt transportowy w Japonii, które uzyskały podwyższenie ratingu do poziomu niskiego ryzyka, natomiast metale wyszły z poziomu wysokiego ryzyka.

Polityka celna wywiera presję na sektor farmaceutyczny w Stanach Zjednoczonych i Indiach (bezpośrednio, pośrednio także na inne). W ujęciu globalnym sektor ten charakteryzuje się najniższym ryzykiem spośród wszystkich, ale za ostatni – III kwartał 2025  odnotował największą liczbę obniżek ratingów (3), co spowodowało wzrost poziomu ryzyka z niskiego do średniego w Stanach Zjednoczonych i Indiach. Po podpisaniu w maju dekretu nakazującego producentom leków dobrowolne obniżenie cen leków na receptę w Stanach Zjednoczonych, prezydent Trump ogłosił wprowadzenie od 1 października 100-procentowej taryfy celnej na import markowych leków. Chociaż leki generyczne zostały wyłączone z tej taryfy celnej i dominują w Stanach Zjednoczonych pod względem ilościowym (około 90% realizowanych recept), sektor farmaceutyczny nadal będzie odczuwał skutki tej decyzji, ponieważ leki markowe (10% realizowanych recept) odpowiadają za większość wydatków na leki w Stanach Zjednoczonych ze względu na ich (znacząco) wyższe ceny. Stany Zjednoczone stanowią największe źródło przychodów dla większości firm farmaceutycznych, a europejskie firmy farmaceutyczne średnio 45% swoich przychodów osiągają w Stanach Zjednoczonych. Jest jednak pewna furtka, która powinna pomóc ograniczyć negatywny wpływ tych nowych regulacji na dużą grupę firm, ponieważ prezydent Trump wskazał również, że 100% cło nie będzie miało zastosowania, jeśli firma aktywnie buduje zakład produkcyjny w Stanach Zjednoczonych.  Firmy farmaceutyczne ogłosiły już plany inwestycji w Stanach Zjednoczonych o łącznej wartości 436 mld USD, z czego 179 mld USD zostało zadeklarowane przez firmy europejskie, a 257 mld USD przez amerykańskie (gdyż 60% ich zakładów znajduje się za granicą). Wyjątki będą miały również zastosowanie w przypadku firm, które zobowiążą się do znacznego obniżenia cen leków. Na przykład firma Pfizer uzyskała niedawno trzyletnie zwolnienie z ceł importowych po tym, jak zgodziła się sprzedawać swoje leki pacjentom Medicaid po znacznie niższych cenach poprzez stronę internetową uruchomioną przez administrację Trumpa (TrumpRx), a ponadto zobowiązała się zainwestować 70 mld USD. Tymczasem Stany Zjednoczone odpowiadają za 30% eksportu Indii, a znaczna ekspozycja tego kraju na rynek leków generycznych narazi lokalny sektor farmaceutyczny na ryzyko, jeśli plan administracji Trumpa dotyczący obniżenia cen leków zostanie zrealizowany.

W sektorze chemicznym dwa kolejne kraje (Wielka Brytania i Urugwaj) dołączyły do grupy 15 krajów, w których był on już poprzednio oceniony jako wrażliwy na ryzyko, ponieważ popyt na podstawowe chemikalia utrzymuje się w nich na niskim poziomie. Allianz Trade obniżył również ratingi dla sektora metalowego w Kanadzie, dla handlu detalicznego w Szwajcarii oraz dla motoryzacyjnego we Francji – z ryzyka średniego do wrażliwego. W przypadku tego ostatniego sektora, po podobnych obniżkach ratingów w Niemczech, Meksyku, Japonii i Korei Południowej w poprzednim kwartale, niższa ocena odzwierciedla bieżące problemy oraz boom (czy lepiej oddające naturę zjawiska słowo – eksplozję) upadłości – dotykające zwłaszcza (ale nie tylko) mniejszych firm z tego sektora, w szczególności: dostawców części samochodowych, dealerów, sprzedawców detalicznych i warsztatów naprawczych, które są bardziej narażone na słaby popyt w skali regionu oraz wyzwania związane z transformacją branży motoryzacyjnej. Co prawda ogólnie rzecz biorąc korekty w minionym kwartale doprowadziły do dość stabilnego obrazu ratingów na świecie, a patrząc na nie łącznie to niewielka większość sektorów (54%) znajduje się po stronie pozytywnej (ryzyko niskie lub średnie)… tym niemniej jednak bez sumowania różniących się ocen ryzyka, poruszając się w obrębie wyłącznie poszczególnych kategorii, ryzyka sektorowe są w większości średnie (45%, bez zmian w ujęciu kwartalnym) lub wrażliwe na ryzyko (43%, również bez zmian kw/kw) we wszystkich regionach. Rozbieżność w ocenach ryzyka w podziale na branże jest zaś zauważalna między regionem stosunkowo najbezpieczniejszym (Azja) a regionem najbardziej ryzykownym (Ameryka Łacińska oraz, w mniejszym stopniu, Europa Środkowa i Wschodnia). Co istotne zaś – nadal wyraźnie mniej jest sektorów o niskim ryzyku (9%) niż było ich przed pandemią (15% w IV kwartale 2019 r.).

Tabele 1 i 2: Zmiany (obniżki i podwyżki) ratingów ryzyka sektorowego po III kwartale 2025 r.

Zmiany

Źródło: Allianz Research, na podstawie metodologii oceny ryzyka sektorowego i mapy ryzyka sektorowego na III kwartał 2025 r.

Wykres 2: Ratingi ryzyka sektorowego na koniec września 2025 r. według liczby krajów i poziomu ryzyka

Ratingi ryzyka sektorowego na koniec września

Źródło: Allianz Research, na podstawie metodologii oceny ryzyka sektorowego i mapy ryzyka sektorowego za III kwartał 2025 r.

W perspektywie długoterminowej warto na bieżąco obserwować sektor sprzętu transportowego, ponieważ w połowie października w Stanach Zjednoczonych zaczną obowiązywać opłaty dotyczące chińskich statków lub statków obsługiwanych przez chińskie przedsiębiorstwa (oraz niższe – wszystkich statków zbudowanych poza USA). Aby przeciwdziałać dominacji Chin w światowym transporcie morskim (55% udziału w rynku) i wzmocnić amerykański przemysł stoczniowy, administracja USA od 14 października zaczęła nakładać opłaty na statki zbudowane pw. w Chinach i/lub obsługiwane przez chińskie przedsiębiorstwa żeglugowe. Opłaty, wynoszące od 14 do 50 USD za tonę netto i za rejs do Stanów Zjednoczonych, wzrosną w kwietniu 2026 r. i będą stopniowo dalej rosły aż do kwietnia 2028 r., kiedy to zostaną ustalone na stałym poziomie. Z punktu widzenia przemysłu stoczniowego sytuacja ta stanowi znaczącą szansę dla stoczni południowokoreańskich i japońskich (które łącznie mają 41% udziału w rynku światowym), o ile dysponują one wystarczającą zdolnością do absorpcji zwiększonego w ten sposób zapotrzebowania na nowe statki, biorąc pod uwagę fakt, że przemysł stoczniowy w Stanach Zjednoczonych obecnie praktycznie nie istnieje. Tym niemniej – Chiny zapowiedziały i wprowadziły w tym samym czasie podobne retorsje. Warto zauważyć, iż już w pierwszej połowie bieżącego roku udział Chin w kontraktach na budowę nowych statków spadł z 72% do 52%, podczas gdy w tym samym czasie Korea Południowa zyskała 13% dodatkowego udziału w rynku (wykres 3). Z punktu widzenia linii żeglugowych sytuacja ta stanowi obciążenie finansowe, ponieważ zapowiedziane (wprowadzone) opłaty przekładają się na szacunkowy dodatkowy koszt w wysokości 3–8 mln USD na rejs dla chińskich przewoźników i 1,2–2,5 mln USD dla przewoźników spoza Chin. Chociaż koszty te można by przenieść na konsumentów, niektórzy przewoźnicy ogłosili już, że pokryją je w całości sami.

Wykres 3: Kontrakty na budowę nowych statków według kraju budowy, udział w CGT

Kontrakty na budowę nowych statków
Źródła: Clarckson Shipping Intelligence, Allianz Research

XTPL z najlepszym III kwartałem w historii, Spółka osiągnęła ponad 10,2 mln zł sprzedaży komercyjnej po 9 miesiącach 2025 r.

XTPL zaprezentował wstępne szacunkowe dane za III kwartał 2025 roku, w którym wygenerował 5,1 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. Osiągnięty wynik jest najlepszym III kwartałem w historii Spółki pod względem sprzedaży komercyjnej, na co wpływ miało dostarczenie do klientów 6 urządzeń DPS (Delta Printing System) i 4 modułów UPD (Ultra-Precise Dispensing). Narastająco po 9 miesiącach 2025 roku XTPL wygenerował 10,2 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w porównaniu do 6,7 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, co przekłada się na dynamikę wzrostu +54%. Statystycznie najlepszy dla XTPL pozostaje IV kwartał, w czym Zarząd upatruje szansy do wygenerowania rekordowej sprzedaży w ujęciu rocznym.

– XTPL zanotował swój najlepszy III kwartał w historii pod względem wygenerowanej sprzedaży komercyjnej. Osiągnęliśmy to pomimo trudności jakie obserwujemy w dostępności grantów dla instytucji naukowych w USA czy zawirowań z cłami, co dobrze odzwierciedla rosnące momentum biznesowe Spółki – rozwijamy się coraz szybciej bez względu na wyzwania w globalnym otoczeniu rynkowym. Nasza sprzedaż komercyjna po III kwartałach 2025 roku przekroczyła 10,2 mln zł i biorąc pod uwagę statystycznie najmocniejszy okres, którym zawsze był dla nas IV kwartał, widzimy szanse na rekordowy dla XTPL rok – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Jednocześnie weszliśmy w IV kwartał 2025 roku posiadając łącznie 5 projektów na zaawansowanym, ostatnim etapie ewaluacji przed decyzją o wdrożeniu przemysłowym i zbliżamy się do uruchomienia nowej linii biznesowej DPS+ o istotnie wyższej cenie jednostkowej i potencjale do generowania zamówień w pakietach po kilka sztuk. To znacząco lepsza sytuacja niż jeszcze rok temu, która daje perspektywę na bardzo dobry 2026 rok – dodaje Filip Granek.

XTPL, zgodnie z danymi szacunkowymi, osiągnął w III kwartale 2025 roku 5,1 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług, co stanowi wzrost o +400% w ujęciu rok do roku. Po 9 miesiącach sprzedaż komercyjna Spółki wyniosła 10,2 mln zł, rosnąc o +54% r/r. W III kwartale 2025 roku Spółka nie pozyskała nowych środków z dotacji, ale zgodnie z zasadą rozliczania grantów do wielkości aktywów, może wykazać przychody z tego tytułu w sprawozdaniu finansowym. Stan środków pieniężnych Spółki na dzień 30 września 2025 roku wyniósł 10,4 mln zł.

– Stan środków pieniężnych Spółki na koniec września 2025 roku wyniósł 10,4 mln zł. Postępująca w całej organizacji optymalizacja kosztów przekłada się na ograniczenie wydatków operacyjnych i wspiera zarządzanie kapitałem obrotowym. Dodatkowo, istotna część sprzedaży komercyjnej osiągniętej w III kwartale br. wpłynie pozytywnie na cash flow Spółki w IV kwartale 2025 roku. W połączeniu ze statystycznie najmocniejszym okresem końcówki roku, może to wzmocnić i stabilizować pozycję finansową XTPL na najbliższe 2-3 kwartały – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL S.A.

XTPL komercjalizuje trzy linie biznesowe: moduły UPD (głowice drukujące) do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS, demonstrator technologii) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze zużywane przez UPD i DPS).

Spółka posiada obecnie 5 zaawansowanych projektów na ostatnim etapie ewaluacji poprzedzającym decyzję o wdrożeniu przemysłowym, które obejmują strategiczne dla XTPL obszary: półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi lub partnerami są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. czołowy producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Korei Płd. czy notowany na Nasdaq 100 renomowany producent maszyn przemysłowych z USA.

2/3 organizacji w Polsce doświadczyło incydentów naruszenia danych, Ponad połowa zaczyna się od błędu człowieka

Ponad 2/3 firm w Polsce odnotowała w zeszłym roku co najmniej 1 incydent naruszenia bezpieczeństwa[1]. Według danych Unit 42, zespołu analitycznego Palo Alto Networks, aż 60% ataków rozpoczyna się od działań wymierzonych w pracowników – najczęściej pod postacią phishingu i innych form inżynierii społecznej[2]. To pokazuje, że w systemie ochrony organizacji pracownicy są kluczowym ogniwem – i że firmy muszą nie tylko edukować, ale też konsekwentnie egzekwować zasady cyberhigieny. Warto o tym pamiętać szczególnie teraz, w październiku, gdy obchodzimy Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa.

W świecie, w którym cyberataki przyspieszyły w kilka lat z 9 dni do zaledwie 2, a niektóre incydenty kończą się nawet w ciągu 25 minut, firmy mają coraz mniej czasu na reakcję[3]. Co więcej, w około 60% ataków ransomware dane są nie tylko szyfrowane, ale też kradzione i wykorzystywane do dodatkowego wymuszenia okupu. Równocześnie techniki inżynierii społecznej ewoluują i napędzane sztuczną inteligencją i deepfake’ami stają się coraz trudniejsze do rozpoznania dla użytkowników.

Niedawno Wojska Obrony Cyberprzestrzeni ostrzegły przed kampanią phishingową w komunikatorze WhatsApp[4]. Atakujący podszywają się pod znajomych i proszą o oddanie głosu w rzekomym konkursie, dołączając link do fałszywej strony wyłudzającej numery telefonów i kody weryfikacyjne. To przykład inżynierii społecznej, w której wykorzystano presję i zaufanie do znajomych. Podobne schematy psychologiczne działają także w środowisku biznesowym – wystarczy, że pracownik na służbowym urządzeniu kliknie podejrzany link czy otworzy plik wyglądający na fakturę od klienta, aby cyberprzestępcy uzyskali dostęp do infrastruktury całej organizacji.

Świat cyberzagrożeń dynamicznie się zmienia, ale większość firm niestety za tym nie nadąża. Według badań KPMG tylko 40% liderów w Polsce uważa, że ich organizacje są odpowiednio chronione. Niewiele lepiej wygląda formalizacja procesów – zaledwie 59% firm posiada procedury zarządzania bezpieczeństwem[5]. To pokazuje, że mimo rosnących inwestycji w technologie, kluczowym wyzwaniem pozostaje budowa kultury bezpieczeństwa i włączenie pracowników w system ochrony.

  • Technologia daje przewagę, ale bez świadomych i zdyscyplinowanych pracowników żadna organizacja nie będzie w pełni zabezpieczona. Dlatego obok inwestycji w nowoczesne rozwiązania, firmy muszą jasno określać zasady i konsekwentnie ich pilnować. To właśnie ta synergia daje firmom największą szansę na skuteczną obronę przed współczesnymi zagrożeniami – mówi Wojciech Gołębiowski, wiceprezes i dyrektor zarządzający Palo Alto Networks w Europie Środkowo-Wschodniej.

6 kluczowych dobrych praktyk dla pracowników i organizacji

  1. Regularna zmiana haseł i MFA (multi-factor authentication) – hasła muszą być unikalne, a uwierzytelnianie dwuskładnikowe standardem.
  2. Zasada ograniczonego dostępu – pracownicy powinni mieć dostęp tylko do tych zasobów, które są im niezbędne.
  3. Stałe aktualizacje oprogramowania – brak łatek bezpieczeństwa to jedna z głównych furtek dla atakujących.
  4. Ostrożność w sieciach publicznych – łączenie się z otwartym Wi-Fi czy korzystanie z ogólnodostępnych ładowarek naraża dane na wyciek.
  5. Brak logowania do prywatnych kont na sprzęcie służbowym – prywatne  komunikatory, poczta czy social media powinny być oddzielone od pracy.
  6. Regularne szkolenia i testy – uświadamiają pracowników, jak rozpoznać phishing czy inne formy inżynierii społecznej.

[1] https://kpmg.com/pl/pl/home/media/press-releases/2024/10/media-press-cyberbezpieczenstwo-w-firmach-strategiczne-wyzwania-w-polsce-i-na-swiecie-cybermonth-2024.html

[2] https://unit42.paloaltonetworks.com/2025-unit-42-global-incident-response-report-social-engineering-edition/

[3] https://www.paloaltonetworks.com/blog/2025/09/ransomware-speed-crisis/

[4] https://tvn24.pl/biznes/tech/wojska-obrony-cyberprzestrzeni-ostrzegaja-wysokie-zagrozenie-st8687863

[5] https://kpmg.com/pl/pl/home/media/press-releases/2025/10/media-press-firmy-w-polsce-inwestuja-w-cyberbezpieczenstwo-ale-nadal-nie-czuja-sie-bezpieczne.html

Rynek biurowy w miastach regionalnych w III kwartale 2025 roku (dane PINK)

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za trzeci kwartał 2025 roku. Na koniec września całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 732 400 mkw. Wśród największych transakcji w tym okresie znalazły się m.in. nabycie na własne potrzeby biurowca Brama Miasta II (14 200 mkw.) w Łodzi przez Samorząd Województwa Łódzkiego, przedłużenie i ekspansja na łączną powierzchnię 9700 mkw. firmy Rockwool w kompleksie Nowy Rynek w Poznaniu oraz przedłużenie umowy najmu przez GlobalLogic na 6500 mkw. w krakowskim kompleksie Bonarka for Business.

Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Avison Young, Axi Immo, BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec trzeciego kwartału 2025 roku niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 846 700 mkw.), Wrocław (1 344 200 mkw.) oraz Trójmiasto (1 067 000 mkw.). Od lipca do końca września do użytku oddano trzy obiekty biurowe na wynajem komercyjny o łącznej powierzchni 15 600 mkw.

Na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz było oferowane około 1 192 300 mkw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 17,7% (wzrost o 0,2 p.p. względem drugiego kwartału 2025 roku i 0,4 p.p. wobec analogicznego okresu 2024 r.). Najwyższy wskaźnik niewynajętej powierzchni odnotowano w Katowicach – 23,4%, a najniższy w Szczecinie – 6,8%.

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w trzecim kwartale 2025 roku wyniósł 134 400 mkw., co stanowi spadek zarówno w ujęciu kwartalnym (-38%) oraz rocznym (-36%). Najwięcej powierzchni biurowej zostało wynajęte w Krakowie (31 900 mkw.), Wrocławiu (26 600 mkw.) oraz Łodzi (23 300 mkw.).

W trzecim kwartale 2025 roku odnowienia obecnych umów najmu odnotowały największy udział w wolumenie transakcji, który wyniósł 42%. Podobny poziom zarejestrowały nowe umowy, które stanowiły 41%. Relatywnie wysoki udział, na poziomie 12%, przypadł transakcjom na potrzeby własne właścicieli budynków, a natomiast ekspansje wyniosły 5% aktywności.

Rynek pracy IT w Polsce zwalnia: tylko 38% firm planuje rekrutacje, 27% szykuje redukcje

Od października do grudnia 38% firm IT w Polsce planuje rekrutacje nowych pracowników, 27% rozważa redukcje etatów, a 32% nie przewiduje zmian kadrowych. Firmy poszukują nowych talentów z powodu rozwoju i postępu technologicznego, ale część z nich redukuje zatrudnienie w odpowiedzi na wyzwania ekonomiczne i automatyzację. Zastosowanie sztucznej inteligencji utrudnia wejście do branży juniorom ale specjaliści od cyberbezpieczeństwa, chmury i danych mogą liczyć na bardzo dobre warunki do zmiany pracy.

W końcówce roku firmy planują zwiększać liczbę etatów, ale w mniejszym stopniu niż wcześniej. Prognoza netto zatrudnienia dla IT na ostatni kwartał wynosi +12%, co jest najniższym wynikiem w 2025 roku dla tej branży. Oznacza to niewielki spadek, o 3 punkty procentowe w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 16 punktów procentowych rok do roku. Nadal jednak przewaga organizacji, które będą poszukiwać nowych rąk do pracy nad tymi, które będą redukować etaty jest znacząca.

4 na 10 firm IT planuje rekrutować

38% firm z sektora IT w Polsce planuje rekrutacje w najbliższych miesiącach. Najczęściej wskazywanymi powodami są: rozwój organizacji (48%) oraz postęp technologiczny, który tworzy zapotrzebowanie na nowe role (39%). Dodatkowo organizacje IT dążą do większej różnorodności w zespole (22%), wchodzą na nowe rynki (17%) oraz wskazują na konieczność uzupełnienia wakatów po odejściu pracowników w poprzednich kwartałach (17%). Z kolei 27% pracodawców myśli o redukcjach głównie z powodu wyzwań ekonomicznych (31%), zmniejszonego popytu na usługi i produkty, a także wpływu automatyzacji (31%). Ponadto 25% organizacji IT wskazuje na zakończone projekty i decyzję o braku uzupełniania wakatów, które powstały po odejściu pracowników (25%). Globalnie najczęstszym powodem rekrutacji w branży IT jest rozwój organizacji (41%), a przyczyną redukcji zatrudnienia – wyzwania ekonomiczne (34%).

– Rynek IT w Polsce pozostaje aktywny, choć dynamika zatrudnienia spowalnia. W najbliższych miesiącach najbardziej poszukiwani będą specjaliści w obszarach cyberbezpieczeństwa, cloud computing, data engineering, analizy danych oraz integracji systemów low-code/no-code. Wynagrodzenia dla takich ról utrzymują się na poziomie powyżej średniej rynkowej, od około 10-15 tys. zł brutto miesięcznie dla specjalistów średniego szczebla, do 25-40 tys. zł brutto dla ekspertów i menedżerów – mówi Dominik Malec, Head of Experis IT Resourcing.

Co trzecia firma IT nie przewiduje zmian kadrowych

32% organizacji z sektora IT deklaruje, że w nadchodzącym kwartale nie planuje zmian w zatrudnieniu. Najczęściej wskazywane powody to: strategia skoncentrowana na utrzymaniu obecnej kadry (32%) oraz wstrzymanie decyzji dotyczących obsadzenia wakatów (32%). Firmy podkreślają także, że obecny zespół jest wystarczający do realizacji celów biznesowych (26%), a sytuacja rynkowa wydaje się stabilna i nie oczekuje się dużych zmian w branży (26%). Globalnie firmy najczęściej decydują się na utrzymanie dotychczasowego poziomu zatrudnienia, uznając, że obecny personel jest wystarczający do realizacji celów organizacji (39%).

– Wiele firm przyjmuje strategię „wait and see”, utrzymując obecną kadrę i wstrzymując decyzje o obsadzaniu wakatów, co w naszej ocenie jest sygnałem rosnącej ostrożności i potrzeby elastycznego zarządzania kosztami personalnymi. Organizacje chcą zachować zdolność do szybkiego reagowania na zmiany rynkowe, jeśli sytuacja się poprawi, w każdej chwili mogą wznowić rekrutacje, jeśli zaś pogorszy, mają większą kontrolę nad kosztami. To nie musi oznaczać długoterminowych zwolnień, raczej ostrożne podejście do skalowania zespołów i większe wykorzystanie elastycznych form zatrudnienia, projektowych czy kontraktowych, które pozwalają utrzymać ciągłość realizacji kluczowych projektów bez trwałego zwiększania etatów – dodaje Dominik Malec.

IT w Polsce rośnie wolniej niż globalnie

Na tle globalnych danych, sektor IT w Polsce z prognozą +12% wypada nieco słabiej. Wśród ośmiu analizowanych branż, IT osiąga najwyższy wskaźnik rekrutacyjny na świecie – prognoza netto zatrudnienia globalnie wynosi aż +36%. W Europie najlepiej radzą sobie Holandia (+44%) i Wielka Brytania (+42%), natomiast najsłabsze prognozy odnotowują Słowacja (-8%) oraz Węgry (+6%). W Stanach Zjednoczonych, które stanowią istotny rynek pracy dla wielu Polaków w sektorze IT, prognoza zatrudnienia utrzymuje się na wysokim poziomie +46%, co oznacza nieznaczny spadek o 2 pp. względem poprzedniego kwartału.

– Na tle globalnym polski sektor IT nadal rośnie, choć wolniej niż rynki zachodnie. Wynika to z mniejszej skali inwestycji i ostrożniejszego podejścia firm do ekspansji. Spodziewamy się jednak, że w kolejnych kwartałach nastąpi stopniowe wyrównywanie trendów. Polska pozostaje atrakcyjnym hubem talentów IT, a firmy zagraniczne wciąż lokują tu swoje centra kompetencyjne. W perspektywie średnioterminowej powinno to wspierać odbudowę dynamiki rekrutacji i stabilizować rynek pracy w branży – podsumowuje przedstawiciel Experis.

Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia dla IV kwartału 2025 roku został opracowany na podstawie wywiadów obejmujących reprezentatywną próbę 525 pracodawców w Polsce. W niniejszym raporcie stosowane jest pojęcie „prognoza netto zatrudnienia”. Parametr ten stanowi różnicę procentową pomiędzy odsetkiem pracodawców przewidujących wzrost całkowitego zatrudnienia i odsetkiem firm spodziewających się spadku całkowitego zatrudnienia w swoim oddziale w najbliższym kwartale. Uzyskany wynik to właśnie prognoza netto zatrudnienia. Badanie zostało zrealizowane globalnie, w terminie od 1 do 31 lipca 2025 roku na grupie ponad 40 000 pracodawców, reprezentujących 42 rynki na całym świecie.

OTOMOTO wzmacnia zespół menedżerski. Adam Simon i Michał Wróblewski obejmują kluczowe stanowiska w strukturach OLX Group

OTOMOTO ogłosiło wzmocnienie swojego zespołu zarządzającego. Do firmy dołączyli Adam Simon i Michał Wróblewski, którzy objęli strategiczne stanowiska w obszarach rozwoju biznesu i sprzedaży. Obie nominacje wpisują się w nową fazę rozwoju serwisu, który coraz mocniej stawia na segment nowych samochodów, integrację z międzynarodową strukturą Grupy OLX oraz podnoszenie jakości doświadczeń użytkowników i partnerów biznesowych.

Strategiczne wzmocnienia w kluczowym momencie

Ostatnie lata przyniosły głęboką transformację rynku motoryzacyjnego – cyfryzacja procesów sprzedaży, zmiana modeli finansowania oraz rozwój elektromobilności zmieniły sposób, w jaki konsumenci i dealerzy wchodzą ze sobą w interakcje. OTOMOTO, reagując na te trendy, rozbudowuje swoje kompetencje w obszarach rozwoju biznesu, relacji dealerskich i innowacji produktowych.

Rynek motoryzacyjny ewoluuje w kierunku pełnej cyfryzacji, a my chcemy być nie tylko platformą ogłoszeniową, ale partnerem technologicznym i strategicznym dla całego sektora – podkreślają przedstawiciele OTOMOTO.

Adam Simon – rozwój biznesu w nowej odsłonie

Adam Simon objął stanowisko Senior Head of Business Development Motors Professionals Europe. W nowej roli odpowiada za rozwój współpracy z partnerami biznesowymi, tworzenie innowacyjnych rozwiązań dla dealerów oraz budowanie długofalowych relacji w skali europejskiej.

Moim zadaniem jest wspierać naszych partnerów w tym, by mogli przekuwać dynamiczne zmiany w branży w realne korzyści biznesowe. Chcę, aby OTOMOTO było dla nich przestrzenią rozwoju i budowania przewagi konkurencyjnej – mówi Simon.

Z motoryzacją związany jest od ponad 16 lat. Karierę zaczynał w dealerstwie BMW, a następnie odpowiadał za sprzedaż i obsługę posprzedażną w strukturach importerskich Audi, gdzie pełnił m.in. funkcję Dyrektora Sprzedaży Audi w Polsce. Jego doświadczenie obejmuje zarówno rynek detaliczny, jak i zarządzanie marką premium w skali krajowej.

Michał Wróblewski – nowe wyzwania w sprzedaży

Z kolei Michał Wróblewski objął stanowisko Head of Sales Motors Professionals Europe. W nowej funkcji odpowiada za sprzedaż usług OTOMOTO do największych grup dealerskich w Polsce, a jego głównym celem jest dopasowanie oferty do zmieniających się trendów rynkowych oraz oczekiwań partnerów biznesowych.

Rynek dealerski w Polsce jest wymagający i niezwykle konkurencyjny. Moją ambicją jest, aby oferta OTOMOTO była zawsze o krok przed oczekiwaniami klientów – dopasowana do realnych potrzeb i trendów, które dziś kształtują branżę. Wspólnie z zespołem chcemy wyznaczać nowe standardy w cyfrowej sprzedaży – podkreśla Wróblewski.

Przed dołączeniem do OTOMOTO zdobywał doświadczenie zawodowe po stronie importerów marek Škoda i Audi, a następnie jako Dyrektor Handlowy w jednej z największych polskich grup dealerskich, gdzie odpowiadał za wyniki sprzedaży wszystkich marek koncernu Volkswagen.

OTOMOTO – w stronę nowych samochodów i europejskiej synergii

Nowe nominacje wpisują się w szerszą strategię OTOMOTO i Grupy OLX, która zakłada wzmocnienie segmentu nowych samochodów (new cars), dalszą integrację rozwiązań technologicznych w ramach europejskich rynków oraz rozwój produktów wspierających dealerów i klientów indywidualnych.

Serwis konsekwentnie rozszerza ofertę w obszarze sprzedaży flotowej, finansowania zakupu pojazdów oraz narzędzi wspierających zarządzanie ofertą. Zmiany personalne mają pomóc w wykorzystaniu potencjału międzynarodowej współpracy w ramach OLX Group, która działa w ponad 30 krajach.

Wchodzimy w nową fazę rozwoju, w której kluczową rolę odgrywa zaufanie i partnerska współpraca z rynkiem. Doświadczenie Adama i Michała pomoże nam skuteczniej odpowiadać na potrzeby branży oraz jeszcze lepiej wspierać naszych partnerów w cyfrowej transformacji – podsumowują przedstawiciele OTOMOTO.

Stacje Kontroli Pojazdów z rekordowym zadłużeniem. Czy 52-procentowa podwyżka opłat uratuje branżę?

Branża stacji kontroli pojazdów (SKP) od lat zmaga się z narastającym kryzysem finansowym. Po ponad dwóch dekadach zamrożonych stawek za obowiązkowe badania techniczne, przedsiębiorcy znaleźli się na granicy opłacalności. Wzrost kosztów pracy, energii i wyposażenia technicznego sprawił, że wiele stacji zaczęło notować poważne zaległości finansowe. Według najnowszych danych BIG InfoMonitor i BIK, na koniec sierpnia 2025 r. przeterminowane zadłużenie sektora sięgnęło 85,8 mln zł – to aż 240 proc. więcej niż w 2021 roku.

Długo oczekiwana podwyżka po latach stagnacji

Przełomem dla branży ma być wprowadzona 19 września 2025 r. podwyżka opłat za badania techniczne pojazdów o 52 proc.. Cena najczęściej wykonywanego przeglądu wzrosła z 98 zł do 149 zł, co ma przynieść częściowe odciążenie finansowe i poprawić płynność stacji.

Eksperci wskazują jednak, że podwyżka nie zlikwiduje problemów nagromadzonych przez lata. – Zwiększenie stawek było koniecznym i długo wyczekiwanym krokiem, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów naszej branży. Nadal borykamy się z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności i potrzebą inwestycji w nowoczesne wyposażenie – komentuje Jolanta Źródłowska, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów (PISKP).

Dane: poprawa spłacalności, ale dług wciąż przytłacza

Według raportu BIG InfoMonitor, w ostatnich 12 miesiącach zauważalny jest spadek zaległości o 5,6 proc. – z 90,8 mln zł do 85,8 mln zł. To pierwszy tak wyraźny sygnał poprawy w branży od 2021 roku, kiedy rozpoczął się lawinowy wzrost zadłużenia. Liczba niesolidnych dłużników spadła do 332 podmiotów, co stanowi około 3 proc. całego rynku.

Jednak w dłuższej perspektywie dane są alarmujące. W ciągu czterech lat (2021–2025) zaległe zobowiązania SKP wzrosły z 25 mln zł do prawie 86 mln zł. Największy przyrost nastąpił w latach 2021–2022, kiedy zobowiązania zwiększyły się aż o 167 proc.

Jak wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor, obserwowany w ostatnich miesiącach spadek zadłużenia to pozytywny sygnał, ale nie należy go przeceniać. – Poprawa może wynikać z większej dyscypliny płatniczej i lepszego zarządzania kosztami, ale dopiero po kilku miesiącach od wprowadzenia nowych stawek będzie można realnie ocenić wpływ podwyżki na kondycję branży – wyjaśnia.

Branża wciąż na zakręcie

Stacje kontroli pojazdów to sektor z jednej strony kluczowy dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, a z drugiej – od lat niedoinwestowany. Niskie stawki badań technicznych, obowiązujące od początku lat 2000, uniemożliwiały akumulację kapitału niezbędnego do modernizacji sprzętu i infrastruktury.

W efekcie wiele stacji zmuszonych było ograniczać koszty, rezygnując z inwestycji i odkładając płatności wobec kontrahentów, banków i instytucji finansowych. Wzrost płacy minimalnej i inflacja dodatkowo pogłębiły problemy z płynnością.

Podwyżka opłat o 52 proc. to – zdaniem przedstawicieli branży – dopiero pierwszy krok do odbudowy. – W dłuższej perspektywie potrzebny jest system waloryzacji stawek, który pozwoli uniknąć kolejnego zamrożenia cen na kilkanaście lat. Tylko w ten sposób zapewnimy stabilność finansową i poprawimy jakość usług diagnostycznych – podkreśla Jolanta Źródłowska.

Waloryzacja jako warunek trwałej poprawy

Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów apeluje o wprowadzenie mechanizmu corocznej waloryzacji opłat, który powiąże stawki za badania techniczne z inflacją i kosztami pracy. Obecnie ceny przeglądów są regulowane administracyjnie przez Ministerstwo Infrastruktury, co oznacza, że każda zmiana wymaga decyzji rządu.

Bez systemowej waloryzacji branża ponownie wpadnie w spiralę zadłużenia. To nie tylko kwestia ekonomii, ale też bezpieczeństwa – przestarzały sprzęt diagnostyczny to ryzyko dla kierowców i całego ruchu drogowego – dodaje Źródłowska.

Widmo konsolidacji rynku

Rosnące koszty działalności i presja na inwestycje mogą doprowadzić do konsolidacji rynku. Mniejsze, często rodzinne stacje, które nie zdołają poprawić płynności mimo podwyżki, mogą być przejmowane przez większe sieci lub zamykane.

Eksperci oceniają, że wzrost opłat z 98 do 149 zł może poprawić rentowność sektora o kilka punktów procentowych, ale nie wystarczy, by samodzielnie sfinansować modernizację infrastruktury. Dla wielu stacji ratunkiem mogą okazać się środki z funduszy unijnych lub krajowych programów wsparcia modernizacji branży transportowej.


Wnioski: ulga tymczasowa, potrzebna reforma systemowa

Podwyżka o 52 proc. to symboliczny koniec epoki zaniżonych stawek i początek trudnego procesu stabilizacji sektora. Dane o spadku zadłużenia są pozytywnym sygnałem, ale realna poprawa finansowa zależeć będzie od utrzymania płynności, rozsądnej polityki inwestycyjnej i systemowej waloryzacji opłat.

Branża wciąż pozostaje w fazie testu – dopiero kolejne miesiące pokażą, czy wyższe stawki rzeczywiście pomogą spłacić 86 mln zł zaległości, czy też okażą się jedynie chwilową ulgą dla stacji, które od lat walczą o przetrwanie.

Zespół byłych menedżerów firm technologicznych zakłada 3 Hazel Tree Partners

Na polskim rynku consultingowym pojawiła się firma 3 Hazel Tree Partners (3HT Partners) – zespół ekspertów z doświadczeniem w obszarze technologii, transformacji biznesowej i innowacji. Jej założyciele przez lata współpracowali z międzynarodowymi spółkami technologicznymi oraz funduszami Private Equity i Venture Capital. Celem nowej firmy jest łączenie kompetencji biznesowych z obszarami cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji i technologii kosmicznych.

3HT Partners – doradztwo oparte na doświadczeniu, nie teorii

Założyciele firmy – Andrzej Przewięźlikowski, Marcin Warwas, Piotr Piątosa, Justyna Redełkiewicz, Adrian Korczyński, Bartosz Pampuch i Piotr Friedberg – to menedżerowie z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu transformacjami biznesowymi i technologicznymi w Polsce i za granicą.

Partnerzy 3HT Partners pełnili kluczowe role w spółkach technologicznych, uczestniczyli w procesach skalowania biznesów na rynkach międzynarodowych oraz współpracowali z funduszami inwestycyjnymi przy budowie wartości spółek portfelowych. To właśnie to praktyczne doświadczenie w Value Creation, zarządzaniu kryzysowym i globalnym skalowaniu stanowi fundament filozofii doradczej 3HT Partners.

„Naszym wyróżnikiem jest praktyka. Nie dostarczamy strategii teoretycznych, lecz rozwiązania, które sami z powodzeniem wdrażaliśmy, budując globalne struktury i produkty. Fundamentem naszego doradztwa jest to, co wynieśliśmy ze skalowania biznesu – od startupów po międzynarodowe korporacje” – mówi Andrzej Przewięźlikowski, Senior Partner 3HT Partners, specjalizujący się w strategiach wzrostu i Value Creation Plan.

Zakres doradztwa: od AI po strategie odporności cyfrowej

3 Hazel Tree Partners oferuje kompleksowe wsparcie w kluczowych obszarach decydujących o wartości i bezpieczeństwie przedsiębiorstwa:

  • Value Creation Plan (VCP), strategie GTM i ekspansja zagraniczna – tworzenie planów wzrostu i wejścia na rynki międzynarodowe, nastawionych na maksymalizację wartości spółki.
  • Strategie technologiczne i AI – budowa przewagi konkurencyjnej w oparciu o nowoczesne technologie, sztuczną inteligencję i innowacje z sektora SpaceTech.
  • Cyberbezpieczeństwo i cyber-resilience – integracja strategii security-first w kulturze i strukturach organizacji.
  • Transformacja Customer & Brand Experience – przełożenie obietnicy marki na spójne doświadczenie klienta, wspierające lojalność i wzrost przychodów.

„W kontekście rosnącej roli cyberbezpieczeństwa i eksplozji AI firmy muszą transformować się w sposób, który integruje te elementy od samego początku. Nie sprzedajemy wyłącznie strategii – dostarczamy actionable insights, czyli gotowe do wdrożenia rozwiązania mające natychmiastowy wpływ na odporność biznesową” – podkreśla Adrian Korczyński, Senior Partner 3HT Partners, odpowiedzialny za obszar CyberSecurity.

Połączenie lokalnego spojrzenia z globalnym doświadczeniem

3HT Partners kieruje swoją ofertę do zarządów spółek technologicznych, funduszy Private Equity i Venture Capital oraz organizacji przechodzących cyfrową transformację. Firma łączy lokalne zrozumienie rynku z międzynarodową perspektywą strategiczną, oferując klientom praktyczne, kompleksowe doradztwo, które w krótkim czasie przekłada się na wyniki finansowe, odporność operacyjną i bezpieczeństwo cyfrowe.

Rząd podnosi podatek od wygranych w grach i konkursach

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), który przewiduje podwyższenie stawki zryczałtowanego podatku od wygranych z dotychczasowych 10% do 15%. Zmiana obejmie wygrane uzyskane w:

  • konkursach i grach organizowanych przez podmioty działające na rynku gier hazardowych,
  • zakładach wzajemnych,
  • konkursach komercyjnych,
  • sprzedaży premiowej i programach promocyjnych.

Pierwsza zmiana od 2001 roku

Obowiązująca od 2001 r. stawka 10% nie była dotąd aktualizowana, mimo rosnących dochodów i zmian w strukturze rynku gier oraz konkursów komercyjnych. Rząd uzasadnia podwyżkę koniecznością dostosowania poziomu opodatkowania do obecnych realiów gospodarczych i społecznych.

Według uzasadnienia projektu, dochody z wygranych mają charakter incydentalny, nie stanowią podstawowego źródła utrzymania podatników i nie mają znaczenia dla aktywności, które państwo powinno wspierać ulgami czy preferencjami podatkowymi. W ocenie projektodawców, utrzymywanie niskiej, 10-procentowej stawki nie znajduje uzasadnienia aksjologicznego, zwłaszcza w kontekście powszechniejszego i bardziej dostępnego rynku gier oraz promocji komercyjnych.

Kontekst fiskalny

Podniesienie stawki ma również wymiar budżetowy – wpisuje się w szerszą strategię zwiększania dochodów podatkowych państwa, przy jednoczesnym ograniczaniu ulg o charakterze symbolicznym lub nierynkowym. W praktyce zmiana dotknie głównie osoby, które uzyskują wygrane w loteriach promocyjnych, grach liczbowych czy konkursach organizowanych przez media i sieci handlowe.

Wpływy z tego tytułu mają charakter marginalny w strukturze podatków, ale – jak argumentuje rząd – podwyżka „wyrównuje” ich poziom względem innych zryczałtowanych form opodatkowania, np. przychodów z kapitałów pieniężnych (19%).

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2026 r., co oznacza, że już w przyszłym roku fiskus pobierze wyższy podatek od wygranych uzyskanych po tej dacie.

Rząd przyjął projekt ustawy przywracającej uprawnienia emerytalne funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej i byłym celnikom

14 października 2025 r. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy służb mundurowych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Propozycja ma na celu uregulowanie sytuacji emerytalnej funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej (SCS) oraz byłych funkcjonariuszy Służby Celnej, których ścieżki zawodowe zostały przerwane lub zmodyfikowane w wyniku reorganizacji administracji podatkowej, celnej i skarbowej w ostatnich dwóch dekadach.

Kogo obejmą nowe przepisy?

Projekt dotyczy dwóch grup funkcjonariuszy:

  1. Funkcjonariuszy pełniących wcześniej zadania szczególnego nadzoru podatkowego jako pracownicy Służby Celnej.
    • Służba Celna przejęła te zadania 1 września 2003 r. po urzędach kontroli skarbowej, zgodnie z ustawą z 27 czerwca 2003 r. o utworzeniu Wojewódzkich Kolegiów Skarbowych.
    • Zakres obowiązków obejmował m.in. wymiar i pobór podatków (VAT, akcyza), kontrolę legalności pracy cudzoziemców oraz nadzór podatkowy.
    • Jak podkreśla uzasadnienie projektu, w tym czasie zarówno funkcjonariusze, jak i pracownicy cywilni wykonywali te same zadania, jednak nie wszyscy uzyskali możliwość zaliczenia tego okresu do wysługi emerytalnej.
  2. Funkcjonariuszy, którzy w 2017 r. w wyniku reformy KAS przyjęli propozycję zatrudnienia „etatowego”, ponieważ nie mogli kontynuować służby w dotychczasowej formie.
    • Osoby te, na mocy art. 171 ust. 1 pkt 2 ustawy wprowadzającej KAS, zostały pozbawione statusu funkcjonariusza.
    • Część z nich powróciła do służby w SCS w kolejnych latach, korzystając z procedury określonej w art. 150 ustawy o KAS.
    • Aby skorzystać z nowych przepisów, funkcjonariusz musi pozostawać w służbie nie później niż do 1 stycznia 2026 r.

Jakie uprawnienia przewiduje ustawa?

Projekt nowelizacji zakłada, że wskazanym grupom zostanie zaliczony okres pracy w administracji celnej lub podatkowej do stażu służbowego, który wpływa na prawo do emerytury mundurowej oraz wysokość świadczenia.

Potwierdzenie spełnienia warunków będzie odbywać się na podstawie zaświadczenia wydawanego przez kierownika jednostki organizacyjnej KAS.

  • Wniosek o wydanie zaświadczenia będzie mógł złożyć zarówno czynny funkcjonariusz, jak i emeryt.
  • Termin złożenia wniosku upływa 30 czerwca 2026 r.
  • Dokument należy złożyć do kierownika jednostki, w której funkcjonariusz obecnie pełni służbę lub pełnił ją przed odejściem.

Cel regulacji

Nowe przepisy mają charakter naprawczy i przywracają równe traktowanie funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej wobec innych formacji mundurowych. Reforma ma zrekompensować negatywne skutki wcześniejszych zmian organizacyjnych, w szczególności przekształceń z 2003 i 2017 r., które doprowadziły do utraty uprawnień części funkcjonariuszy.

Rząd argumentuje, że ujednolicenie zasad zaliczania okresów służby zwiększy stabilność kadrową Służby Celno-Skarbowej i poprawi jej atrakcyjność jako pracodawcy w sektorze publicznym.

Nowelizacja ma wejść w życie 1 stycznia 2026 r., a proces wydawania zaświadczeń i aktualizacji dokumentacji emerytalnej w KAS ma potrwać do końca czerwca 2026 r.

Projekt nowelizacji ustawy o podatku od spadków i darowizn przyjęty przez Radę Ministrów

14 października 2025 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy zmieniającej ustawę o podatku od spadków i darowizn. Nowelizacja ma na celu uproszczenie procedur, zwiększenie ochrony podatników oraz umożliwienie zachowania zwolnień podatkowych w przypadku niezawinionego przekroczenia terminów.

Przywrócenie terminu zgłoszenia spadku lub darowizny

Najważniejszym elementem reformy jest wprowadzenie możliwości przywrócenia terminu na złożenie zgłoszenia nabycia majątku, który decyduje o prawie do zwolnienia z podatku. Zmiana ta obejmie wszystkie tytuły nabycia majątku podlegające podatkowi od spadków i darowizn, w tym również:

  • zwolnienie dla najbliższej rodziny (tzw. grupa zerowa),
  • zwolnienie dotyczące nabycia przedsiębiorstwa po zmarłej osobie fizycznej.

Dzięki temu, jeśli spadkobierca lub obdarowany udowodni, że przekroczenie terminu na złożenie zgłoszenia nastąpiło bez jego winy, zachowa prawo do zwolnienia podatkowego.

Dotychczas przepisy nie przewidywały takiej możliwości – przekroczenie terminu automatycznie skutkowało utratą prawa do zwolnienia i obowiązkiem zapłaty podatku.

Skuteczniejsza ochrona podatników w postępowaniach

Projekt przewiduje również nowy mechanizm ochronny: w sytuacji, gdy urząd skarbowy odmówi przywrócenia terminu, a następnie sąd administracyjny przyzna rację podatnikowi, decyzja fiskusa będzie mogła zostać uchylona, a postępowanie umorzone. Obecnie nawet pozytywny wyrok sądu nie powoduje automatycznego przywrócenia prawa do zwolnienia.

Doprecyzowanie momentu powstania obowiązku podatkowego

Kolejną istotną zmianą jest jasne określenie momentu powstania obowiązku podatkowego przy nabyciu spadku. Po wejściu w życie nowelizacji obowiązek ten powstanie dopiero z chwilą:

  • uprawomocnienia się postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku,
  • zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia,
  • wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.

Dzięki temu podatnicy będą mieli więcej czasu na złożenie zeznania podatkowego – obecne przepisy w praktyce wymuszały szybkie działanie jeszcze przed formalnym potwierdzeniem praw do spadku.

Nowelizacja trafi w najbliższym czasie do Sejmu. Rząd planuje, by nowe przepisy weszły w życie w pierwszej połowie 2026 roku.

Deficyt budżetu państwa po 9 miesiącach 2025 r. wyniósł 201,4 mld zł

Deficyt budżetu państwa po dziewięciu miesiącach 2025 r. sięgnął 201,4 mld zł – dochody spadają nominalnie, ale reforma finansowania samorządów zmienia obraz statystyk.

Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów, szacunkowe wykonanie budżetu państwa w okresie styczeń–wrzesień 2025 r. wskazuje na utrzymującą się presję fiskalną. Dochody wyniosły 415,6 mld zł, wydatki 617,0 mld zł, a deficyt – 201,4 mld zł, co oznacza realizację 69,8% rocznego planu. Choć liczby te mogą sugerować gwałtowne pogorszenie salda, analitycy podkreślają, że duża część spadku dochodów ma charakter statystyczny, wynikający z nowego systemu finansowania jednostek samorządu terytorialnego (JST).

Reforma finansowania samorządów zniekształca porównania

Od 2025 r. obowiązuje reforma udziałów JST w podatkach dochodowych PIT i CIT, która znacząco zmniejszyła część wpływów trafiających do budżetu państwa, a zwiększyła dochody samorządów. W warunkach porównywalnych – czyli bez reformy – dochody państwa w okresie dziewięciu miesięcy wyniosłyby 509,1 mld zł, czyli o 93,5 mld zł więcej niż w oficjalnym sprawozdaniu. W takim ujęciu wzrost rok do roku wyniósłby 10,6%, co świadczy o faktycznym umocnieniu bazy dochodowej, a nie jej spadku.

W obecnym ujęciu nominalnym dochody budżetu państwa spadły o 44,6 mld zł (–9,7% r/r), ale był to efekt przesunięcia środków między sektorem rządowym a samorządowym, a nie faktycznego załamania koniunktury podatkowej.

Dochody podatkowe: wzrost VAT i CIT, zaniżony PIT

Dochody podatkowe ogółem wyniosły 365,8 mld zł (–11,1% r/r). Struktura ich wykonania pokazuje jednak wyraźną poprawę wpływów z podatków pośrednich i stabilność podatków dochodowych od firm.

  • VAT: 240,3 mld zł (+10,6% r/r) – wzrost dzięki ożywieniu konsumpcji, poprawie ściągalności i ograniczeniu procederu wyłudzeń.
  • Akcyza: 67,9 mld zł (+3,2% r/r) – efekt podwyżki stawek o 5% na alkohol od stycznia i na wyroby tytoniowe od marca.
  • CIT: 48,1 mld zł (+6,4% r/r), a w warunkach porównywalnych 53,7 mld zł (+18,7% r/r) – dobra kondycja przedsiębiorstw, szczególnie w branży przemysłowej i budowlanej.
  • PIT: nominalnie –7,1 mld zł, czyli spadek o 75,5 mld zł, ale po korekcie o udziały JST byłoby to 77 mld zł (+12,6% r/r) – co oznacza faktyczny wzrost wpływów z podatku od osób fizycznych.

Z kolei dochody niepodatkowe wyniosły 48,4 mld zł, co stanowi wzrost o 2,0% r/r, głównie dzięki wyższym wpływom z dywidend i opłat administracyjnych.

Rekordowy transfer do samorządów

W związku z reformą, jednostki samorządu terytorialnego otrzymały z budżetu państwa 147,2 mld zł udziałów w PIT, podczas gdy rok wcześniej było to zaledwie 54,7 mld zł. Wzrost o 92,5 mld zł (169,2%) jest efektem nowego modelu udziałów, który ma wzmocnić stabilność dochodową JST. Łącznie wpływy całego sektora finansów publicznych z PIT wyniosły 140,2 mld zł, co oznacza wzrost o 13,9% r/r.

Wydatki: najwyższe w ZUS, obronie i zdrowiu

Po stronie wydatków wykonanie na poziomie 617 mld zł (66,9% planu) oznacza wzrost o 49,5 mld zł (8,7%) w stosunku do 2024 r. Największe pozycje stanowiły:

  • Zakład Ubezpieczeń Społecznych – 133,2 mld zł (67,1% planu),
  • Obrona narodowa – 70,6 mld zł (59,5%),
  • Obsługa długu Skarbu Państwa – 45,8 mld zł (60,6%),
  • Subwencje ogólne dla JST – 40,6 mld zł (80,6%),
  • Budżety wojewodów – 40,5 mld zł (70,5%),
  • Zdrowie – 35,3 mld zł (82,3%),
  • Sprawy wewnętrzne – 33,3 mld zł (67,5%),
  • Budżet i finanse publiczne – 28,0 mld zł (84,4%),
  • Środki własne UE – 26,3 mld zł (75,8%),
  • Szkolnictwo wyższe i nauka – 24,5 mld zł (73,9%).

Największy wpływ na wzrost wydatków miały:

  • spłaty zobowiązań z tarcz finansowych PFR (34,1 mld zł) oraz BGK (16 mld zł),
  • zwiększone wydatki na ochronę zdrowia (+18 mld zł) – dotacje do NFZ, staże medyczne, badania i dydaktykę,
  • rosnące koszty świadczeń społecznych w ZUS (+8,5 mld zł) – m.in. program Aktywny Rodzic, renta wdowia i świadczenia wspierające osoby z niepełnosprawnością,
  • większe wydatki na obronność (+4,4 mld zł) w związku z zakupami uzbrojenia,
  • wyższe nakłady na transport (+2,8 mld zł) i wpłaty do budżetu UE (+2,4 mld zł).

Zmiana modelu finansowania JST zmniejszyła subwencję ogólną

Wydatki z tytułu subwencji ogólnych dla samorządów były niższe o 55,5 mld zł niż rok wcześniej. Wynika to bezpośrednio z nowelizacji ustawy o dochodach JST, która od 2025 r. nadała subwencji charakter uzupełniający, ponieważ głównym źródłem dochodów samorządów stały się udziały w PIT i CIT.

Deficyt w tempie alarmującym

Po dziewięciu miesiącach 2025 r. wykonanie deficytu budżetowego sięgnęło 69,8% planu, co oznacza, że tempo zadłużania państwa jest wyższe niż planowany rozkład wydatków i dochodów. Eksperci zwracają uwagę, że realny deficyt fiskalny może przekroczyć 6% PKB, jeśli dynamika utrzyma się w IV kwartale, co wpisuje się w ostrzeżenia Instytutu Odpowiedzialnych Finansów o nadmiernym wzroście długu publicznego.

Perspektywy na IV kwartał 2025

W ostatnim kwartale roku rząd będzie musiał zmierzyć się z kumulacją wydatków socjalnych i kosztów obsługi długu. Kluczowe będzie również utrzymanie płynności w kontekście zwiększonych potrzeb pożyczkowych i rosnących kosztów finansowania. Wzrost dochodów z VAT i CIT pozwala zachować względny optymizm co do kondycji budżetu, jednak strukturalne ryzyka fiskalne – w tym wysokie transfery społeczne i niska efektywność wydatków – pozostają nierozwiązane.

Podsumowując, nominalne spadki dochodów budżetowych w 2025 r. są w dużej mierze efektem technicznym reformy samorządowej, a nie pogorszeniem sytuacji gospodarczej. Faktyczny obraz finansów publicznych pokazuje stabilny wzrost wpływów podatkowych, lecz przy utrzymującej się wysokiej dynamice wydatków – szczególnie społecznych i obronnych – deficyt budżetu państwa pozostaje na niepokojąco wysokim poziomie.

Dawne hale Rafako zmienią się w fabrykę komponentów dla polskiej armii

W Raciborzu rusza produkcja pojazdów wojskowych – projekt, który ma symboliczne i strategiczne znaczenie zarówno dla regionu, jak i dla polskiego przemysłu obronnego. W halach dawnej fabryki Rafako, obecnie Raciborskiej Fabryki Komponentów (RFK), powstawać będą podwozia dla Jelcza – producenta specjalistycznych ciężarówek wykorzystywanych przez Wojsko Polskie. Jak zapowiedział premier Donald Tusk, nowy zakład ma zatrudnić ponad 500 osób i stać się ważnym ogniwem krajowego łańcucha dostaw w sektorze zbrojeniowym.

Nowy etap w historii Rafako – przemysł obronny zamiast energetycznego

Raciborska Fabryka Komponentów (RFK) powstała z inicjatywy Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), Towarzystwa Finansowego „Silesia” i Polimeksu Mostostal. Celem było przejęcie majątku upadającej spółki Rafako i nadanie mu nowej funkcji – tym razem w sektorze obronnym. W połowie kwietnia 2025 roku premier Donald Tusk ogłosił plan przekształcenia Rafako w zakład zbrojeniowy, a kilka tygodni później rząd przekazał 700 mln zł do ARP, by wesprzeć realizację tego celu.

„W 2012 roku ratowaliśmy zakłady Jelcza przed zniknięciem z mapy polskiego przemysłu. Dziś tutaj, w Raciborzu, wspólnym wysiłkiem dajemy szansę na rozpoczęcie wspólnej produkcji” – powiedział premier Donald Tusk podczas wizyty w RFK.

Decyzja o uruchomieniu produkcji w dawnych halach Rafako to nie tylko symboliczny gest odbudowy przemysłu, ale także realna inwestycja w przyszłość regionu. W zakładzie powstawać będą podwozia dla systemów rakietowych i radarowych wykorzystywanych m.in. w programie Narew, który ma kluczowe znaczenie dla modernizacji polskiej obrony przeciwlotniczej.

RFK i Jelcz – strategiczne partnerstwo w służbie obronności

Jelcz od lat jest filarem polskiego przemysłu motoryzacyjnego dla wojska. Firma produkuje pojazdy ciężarowe i specjalistyczne dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych, odpowiadając na potrzeby nowoczesnych systemów uzbrojenia.

„Właściwie prawie wszystko, co jeździ w polskim wojsku to jest Jelcz. W jakimś sensie nie tylko Jelcz zaangażował się, żeby w Raciborzu ratować produkcję, ale to miejsce też w jakimś sensie ratuje Jelcza, który powinien produkować więcej niż jest w tej chwili w stanie” – podkreślił premier Tusk.

Przeniesienie części produkcji do Raciborza pozwoli Jelczowi zwiększyć moce wytwórcze, a jednocześnie włączy RFK w krajowy system dostaw dla przemysłu zbrojeniowego. Dzięki temu zarówno Jelcz, jak i nowo utworzona fabryka w Raciborzu staną się integralną częścią realizacji priorytetowych programów modernizacyjnych MON.

500 nowych miejsc pracy i gwarancja stabilności dla regionu

Oprócz znaczenia strategicznego, inwestycja w Raciborzu ma także wymiar społeczny i gospodarczy. W miejscu, gdzie przez dziesięciolecia działała jedna z największych w Polsce fabryk kotłów energetycznych, powstanie ponad 500 miejsc pracy.

„Fakt, że w Raciborzu będzie odbywać się produkcja zbrojeniowa, daje bardzo stabilną perspektywę. Losy ludzi tu pracujących nie będą zależały od kaprysów właścicieli czy wahań na rynku. Partnerami dla produkcji w Raciborzu będą MON i Wojsko Polskie – to gwarancja stabilności dla lokalnej społeczności” – zaznaczył premier Tusk.

Nowy zakład ma zapewnić długofalowe zatrudnienie dla inżynierów, techników, spawaczy i operatorów maszyn. Rząd liczy, że dzięki inwestycji RFK stanie się lokalnym centrum kompetencji przemysłowych i przyciągnie nowych poddostawców oraz kooperantów z regionu śląskiego.

Od przemysłu energetycznego do obronnego – symbol przemiany

Rafako, przez ponad 70 lat będące jednym z filarów polskiego przemysłu energetycznego, znalazło się w trudnej sytuacji finansowej w wyniku transformacji sektora energetycznego i malejących zamówień na tradycyjne kotły węglowe. Przejęcie aktywów przez RFK i przekształcenie profilu działalności w kierunku obronności jest przykładem nowego trendu – dywersyfikacji przemysłu i reindustrializacji opartej na bezpieczeństwie narodowym.

Dzięki wsparciu państwa i udziałowi Agencji Rozwoju Przemysłu, Racibórz może stać się jednym z regionalnych ośrodków produkcji sprzętu wojskowego, obok Stalowej Woli, Gliwic czy Jelcza-Laskowic.

Znaczenie gospodarcze i strategiczne projektu

Włączenie RFK do łańcucha dostaw krajowego przemysłu zbrojeniowego wpisuje się w szerszą strategię wzmacniania krajowych zdolności produkcyjnych w sektorze obronnym. To również krok w stronę zwiększenia samowystarczalności Polski w zakresie produkcji komponentów dla armii oraz ograniczenia zależności od dostaw z zagranicy.

Nowy zakład w Raciborzu będzie dostarczał kluczowe elementy do pojazdów wojskowych, które są wykorzystywane w systemach rakietowych i radarowych. Tym samym region śląski zyska strategiczne znaczenie w budowie infrastruktury bezpieczeństwa państwa.

Podsumowanie: inwestycja z potencjałem długofalowym

Projekt produkcji pojazdów Jelcza w Raciborzu to przykład inwestycji, która łączy cele gospodarcze, społeczne i strategiczne. Daje szansę na odbudowę lokalnego przemysłu, stworzenie stabilnych miejsc pracy i wzmocnienie krajowego potencjału obronnego.

Premier Tusk podczas wizyty w RFK podkreślał, że sukces projektu zawdzięcza determinacji lokalnej społeczności i konsekwentnej polityce przemysłowej państwa:

„Tu, w Raciborzu, ludziom tak bardzo zależało na tym, żeby to miejsce nie umarło, żeby tu była produkcja, żeby był biznes, żeby ludzie mieli robotę. Ta determinacja była głównym paliwem i cały czas mnie motywowała.”

Nowa produkcja w Raciborzu staje się więc nie tylko kolejnym etapem rozwoju Jelcza, ale i symbolem odrodzenia przemysłu w regionie, który jeszcze niedawno walczył o przetrwanie.

Polski handel zagraniczny w 2025 r. z lekkim deficytem – eksport stabilny, ale rośnie import i presja mocnego złotego

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, wartość obrotów towarowych handlu zagranicznego Polski w okresie styczeń–sierpień 2025 r. wyniosła 1 001,6 mld zł w eksporcie i 1 023,1 mld zł w imporcie, co oznacza ujemne saldo na poziomie 21,4 mld zł. Mimo utraty nadwyżki handlowej, dane pokazują, że polska gospodarka pozostaje silnie zakorzeniona w globalnych łańcuchach dostaw i utrzymuje wysoką aktywność eksportową.

Stabilny eksport, rosnący import

Z danych GUS wynika, że eksport w ujęciu rocznym spadł o 0,3%, podczas gdy import wzrósł o 2,7%. Jak komentuje Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, ta rozbieżność wynika z odbudowy popytu krajowego oraz rosnących kosztów surowców i komponentów na rynkach światowych.

Kupujemy drożej, szczególnie surowce i półprodukty, co przekłada się na wzrost nominalnej wartości importu. Jednocześnie mocniejszy złoty ogranicza wartość eksportu w ujęciu złotowym, choć w przeliczeniu na euro i dolary jego dynamika jest wyższa – wyjaśnia Zielonka.

Silna pozycja złotego w 2025 roku, choć korzystna dla importerów, zmniejsza konkurencyjność cenową polskich eksporterów, szczególnie wobec partnerów z Niemiec i Francji.

Europa wciąż kluczowym partnerem

Struktura geograficzna handlu zagranicznego pozostaje stabilna. Ponad 74% polskiego eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej, z czego 59% do strefy euro. Największym odbiorcą polskich towarów niezmiennie pozostają Niemcy, które stanowią główny kierunek eksportowy dla sektorów motoryzacyjnego, maszynowego i AGD.

Z kolei import z krajów rozwijających się – zwłaszcza azjatyckich – rośnie szybciej niż eksport do tych regionów, co odzwierciedla globalny trend zwiększonej zależności Europy od dostaw komponentów z Azji, w tym elektroniki, baterii i sprzętu IT.

Silne branże przemysłowe nadal trzymają eksport

Pomimo spadku dynamiki, polski eksport utrzymuje wysoką wartość dzięki branżom o stabilnej pozycji na rynkach unijnych. Wśród nich dominują:

  • motoryzacja – napędzana inwestycjami w elektromobilność,
  • AGD i elektronika użytkowa,
  • sektor maszynowy i komponentów przemysłowych.

Według ekonomistów, to właśnie te sektory chronią bilans handlowy przed większym deficytem. Polska pozostaje ważnym ogniwem europejskiego łańcucha dostaw, zwłaszcza dla niemieckiego przemysłu.

Mocniejszy złoty – korzyść i ryzyko

Wartości eksportu i importu w walutach obcych są wyższe niż w złotych, co wskazuje na silny wpływ kursu walutowego. Umocnienie złotego w 2025 r. poprawiło opłacalność importu, ale ograniczyło przychody eksporterów przeliczane na złote.

Silny złoty zwiększa atrakcyjność zakupów z zagranicy, ale zmniejsza rentowność eksportu, co może w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na bilans handlowy – zauważa Mariusz Zielonka.

Potrzeba dywersyfikacji i wyższej wartości dodanej

Ekonomiści Konfederacji Lewiatan zwracają uwagę, że po okresie rekordowych lat 2021–2023, eksport wszedł w fazę stabilizacji. Polska gospodarka pozostaje jednak uzależniona od koniunktury w strefie euro, zwłaszcza w Niemczech. W obliczu spowolnienia u głównych partnerów handlowych, coraz pilniejsza staje się dywersyfikacja rynków zbytu oraz rozwój eksportu produktów o wyższej wartości dodanej – np. zaawansowanych technologicznie wyrobów przemysłowych, urządzeń medycznych czy usług cyfrowych.

Utrzymanie konkurencyjności wymaga inwestycji w innowacje, automatyzację i redukcję śladu węglowego produkcji, bo to one będą decydować o pozycji Polski na rynku unijnym – podsumowuje Zielonka.

Bilans: umiarkowany optymizm

Ogólny obraz obrotów handlowych w 2025 r. pozostaje umiarkowanie pozytywny. Polska utrzymuje wysoki poziom eksportu, ale rosnący import i mocny złoty ograniczają nadwyżkę handlową. W perspektywie kolejnych miesięcy kluczowe będzie utrzymanie równowagi pomiędzy silnym popytem krajowym a konkurencyjnością eksportu – szczególnie w kontekście spowalniającej gospodarki europejskiej i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.

Transformacja energetyczna w Polsce wymaga dialogu i współpracy – apel Konfederacji Lewiatan

Transformacja energetyczna w Polsce wymaga szerokiego dialogu społecznego, efektywnego procesu legislacyjnego i wsparcia ze strony najwyższych władz państwowych – podkreślił Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan, podczas plenarnego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Jak zaznaczył, bez społecznego konsensusu trudno będzie wypracować spójny, realistyczny i trwały model energetyki niskoemisyjnej.

Polska na rozdrożu transformacji energetycznej

Zdaniem Marka Górskiego, Polska stoi w obliczu konieczności głębokich przekształceń gospodarczych wynikających z rosnących kosztów emisji, zanieczyszczenia środowiska i postępujących zmian klimatycznych. Transformacja w kierunku gospodarki niskoemisyjnej i o obiegu zamkniętym nie jest już wyborem politycznym, lecz ekonomiczną koniecznością.

Polityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej stwarza Polsce szansę na zwiększenie konkurencyjności poprzez rozwój gospodarki niskoemisyjnej – zauważył prezydent Lewiatana. Dodał, że dochody budżetu państwa z systemu handlu emisjami (ETS) powinny w większym stopniu wspierać inwestycje w transformację energetyczną.

Energia z OZE coraz tańsza niż z węgla

Z najnowszych analiz wynika, że energia z odnawialnych źródeł (OZE) jest dziś od dwóch do trzech razy tańsza niż ta wytwarzana z węgla. W 2025 roku koszt energii z paliw kopalnych może sięgnąć nawet 740 zł za MWh, podczas gdy w przypadku OZE będzie to 270–340 zł za MWh. Nawet bez uwzględnienia opłat za emisję CO₂ oznacza to oszczędność rzędu 30%.

Ten trend ma ogromne znaczenie dla polskiego przemysłu, szczególnie energochłonnego. – W niektórych branżach koszty energii w ciągu pięciu lat wzrosły dwukrotnie i stanowią już blisko 10% kosztów produkcji. Tymczasem w innych krajach Unii Europejskiej energia jest tańsza, a ślad węglowy – niższy, co zwiększa ich przewagę konkurencyjną – podkreślił Górski.

Wysokie ceny energii uderzają szczególnie w sektory eksportowe – spożywczy, motoryzacyjny i materiałów budowlanych – które rywalizują z producentami z krajów o bardziej zaawansowanej transformacji.

Bariery inwestycyjne i rola państwa

Mimo korzystnych trendów kosztowych, tempo transformacji energetycznej w Polsce pozostaje zbyt wolne. Jedną z głównych przyczyn są bariery regulacyjne. Przykładem mogą być nawet siedmioletnie procedury administracyjne przy budowie lądowych farm wiatrowych czy przeciągające się procesy związane z rozwojem biogazu, biometanu i morskiej energetyki wiatrowej.

Prezydent Lewiatana zaznaczył, że konieczne jest usprawnienie procesu inwestycyjnego i zwiększenie możliwości przyłączania OZE do sieci, co dziś stanowi jedną z największych barier rozwoju sektora.

W jego opinii Polska powinna również stopniowo odchodzić od mechanizmu mrożenia cen energii, który zniekształca rynek i ogranicza konkurencję. – Rynek powinien sam regulować ceny. Interwencje państwa są uzasadnione jedynie w sytuacjach kryzysowych – stwierdził Górski.

Wsparcie dla najbardziej potrzebujących

W kontekście ochrony odbiorców energii prezydent Konfederacji Lewiatan zaproponował wprowadzenie systemu bonów energetycznych dla najbardziej potrzebujących gospodarstw domowych. Takie rozwiązanie, jego zdaniem, pozwoliłoby uniknąć nadmiernych obciążeń dla budżetu, a jednocześnie zapewnić ochronę socjalną osobom najbardziej narażonym na ubóstwo energetyczne.

Konsensus społeczny warunkiem sukcesu

Podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego Marek Górski wezwał do budowy szerokiego porozumienia społecznego wokół celów transformacji energetycznej, które obejmowałoby nie tylko rząd i przedsiębiorców, ale również związki zawodowe, organizacje społeczne i samorządy.

Tylko wspólny, długofalowy plan – uzgodniony ponad politycznymi podziałami – może zagwarantować stabilność inwestycji, przewidywalność regulacyjną i utrzymanie konkurencyjności polskiej gospodarki w erze niskoemisyjnej energetyki.

– Transformacja energetyczna musi opierać się na dialogu społecznym i szerokim porozumieniu. Bez społecznego konsensusu, efektywnego procesu legislacyjnego i wsparcia prezydenta RP trudno będzie wypracować polski model energetyki niskoemisyjnej – podsumował Marek Górski.

Nowe regulacje AML zmienią sektor finansowy. 84% instytucji już rozpoczęło przygotowania

84 proc. instytucji finansowych w Europie rozpoczęło przygotowania do wdrożenia pakietu nowych regulacji AML. Nadchodzące przepisy mają wzmocnić sektor, ale firmy spodziewają się dużych przemian organizacyjnych i technologicznych.

Europejskie instytucje finansowe przygotowują się do wejścia w życie przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Choć większość organizacji rozpoczęła już prace nad wdrożeniem zmian, wiele z nich wciąż pozostaje na wczesnym etapie planowania i analiz. Jak wynika z raportu „Navigating the EU AML/CFT Landscape” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte niemal trzy czwarte podmiotów obawia się, że regulacje znacząco wpłyną na ich działalność, a ponad połowa spodziewa się wyzwań w zakresie danych klientów i technologii. Nadchodzące lata będą więc czasem intensywnej transformacji dla całego sektora finansowego, która ma wzmocnić jego bezpieczeństwo i spójność.

Badanie objęło 121 przedstawicieli 103 instytucji finansowych z 20 krajów Europy, w tym z Polski. Najwięcej odpowiedzi pochodziło z sektora bankowego, w następnej kolejności z firm ubezpieczeniowych, a także od fintechów, asset managerów i przedsiębiorstw inwestycyjnych. Respondentami byli przede wszystkim eksperci i menedżerowie zajmujący się ryzykiem oraz zgodnością regulacyjną.

Wspólne europejskie przepisy w zakresie przeciwdziałania praniu pieniędzy, w tym Rozporządzenie (UE) 2024/1624, mają zapewnić jednolite standardy w całej Unii Europejskiej, a w konsekwencji prowadzić do większej przejrzystości, spójności i współpracy między krajowymi organami nadzoru a podmiotami z branży finansowej. Nowe regulacje zaczną obowiązywać od lipca 2027 roku i będą częścią szerokiej reformy systemu AML/CFT w Europie. Jednym z najważniejszych elementów zmian będzie utworzenie Urzędu ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy i Finansowaniu Terroryzmu (AMLA), który ma bezpośrednio nadzorować wybrane instytucje finansowe i koordynować ich działania.

Nowe regulacje AMLR i AMLD6 mają potencjał, by wzmocnić odporność sektora finansowego, ale ich wdrożenie będzie wymagało głębokiej transformacji organizacyjnej. W związku z tym instytucje muszą inwestować w kompetencje pracowników, usprawnianie procesów i rozwój technologii. Z naszego badania wynika, że świadomość nadchodzących zmian jest wysoka, ale wiele organizacji dopiero kształtuje swoje strategie działania – mówi Paweł Spławski, partner w zespole Risk, Regulatory and Forensic, Deloitte.

Różne perspektywy, wspólny cel

Branża finansowa zakłada, że nowe przepisy zwiększą odporność systemu finansowego oraz bezpieczeństwo pod kątem prania pieniędzy. Uważa tak 84 proc. przedstawicieli instytucji, które wzięły udział w badaniu. Równocześnie trzy czwarte obawia badanych się ich wpływu na bieżące procesy. Najbardziej pozytywne nastroje widać w Europie Południowej i Wschodniej – średnio dziewięciu na dziesięciu uczestników ankiety w tych regionach pozytywnie ocenia kierunek zmian. Z kolei w krajach Europy Północno-Zachodniej odsetek ten jest nieco niższy i wynosi 77 proc.

Wśród wszystkich uczestników ankiety dominuje przekonanie, że nowe przepisy będą wymagały nie tylko dostosowania procedur, ale również nowego podejścia do współpracy z organami nadzoru. Banki i ubezpieczyciele częściej spodziewają się dużych zmian operacyjnych i kosztów wdrożenia. Natomiast fintechy, dostawcy usług płatniczych i mniejsze instytucje wykazują większą elastyczność i otwartość na dostosowanie się do nowych wymogów.

Gotowość deklarowana, działania w toku

Na poziomie deklaracji sektor wydaje się dobrze przygotowany do nadchodzących zmian. 94 proc. instytucji finansowych ocenia, że dysponuje wystarczającymi zasobami, by przygotować się do wdrożenia przepisów, a 81 proc. twierdzi, że dobrze rozumie ich założenia. Większość firm dopiero rozpoczyna proces przygotowań: blisko jedna trzecia definiuje swoje podejście, 30 proc. ma wstępną strategię, a jedynie 9 proc. ma opracowane szczegółowe działania. Żadna z ankietowanych instytucji nie rozpoczęła jeszcze faktycznej implementacji. Widać przy tym wyraźne różnice w sposobie organizacji prac. Największe podmioty częściej opracowują konkretne plany, mniejsze z kolei bazują na istniejących systemach zarządzania zgodnością. W przygotowaniach najistotniejszą rolę odgrywa tzw. druga linia obrony, czyli zespoły odpowiedzialne za identyfikację, ocenę i monitorowanie ryzyka oraz nadzór nad zgodnością – odpowiadają one w tym zakresie w 68 proc. firm. Zaangażowanie pierwszej linii, zajmującej się zarządzaniem ryzykiem w codziennej działalności operacyjnej i wdrażaniem mechanizmów kontrolnych pozostaje ograniczone, choć w krajach Europy Północno-Zachodniej widać większą aktywność w tym obszarze.

Dane i technologia w centrum uwagi

Jako największe wyzwanie w perspektywie wdrożenia nowych przepisów instytucje wskazują gromadzenie i aktualizację danych o klientach. 56 proc. z nich przewiduje znaczące lub umiarkowane luki w tym zakresie, co może wpływać na konieczność dostosowania procesów KYC (Know Your Customer) i prowadzić do konieczności podjęcia dodatkowych działań w celu aktualizacji posiadanych informacji . Taki sam odsetek obawia się trudności w zakresie wdrażania innowacji, w tym wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji w monitorowaniu transakcji.

W dużych podmiotach finansowych, zwłaszcza w bankach, obawy dotyczą przede wszystkim złożonych procesów i ograniczeń technologicznych. Dla mniejszych organizacji, w tym fintechów, technologia jest częściej szansą na zwiększenie efektywności.

Banki najczęściej jako pierwsze dostrzegają wyzwania związane z wdrożeniem nowych regulacji, szczególnie w obszarze danych klientów, jakości informacji KYC i wykorzystania technologii. Jednocześnie to właśnie one, lepiej niż inne instytucje rozumieją skalę nadchodzących zmian i traktują je jako impuls do modernizacji oraz podniesienia efektywności operacyjnej. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, podejście do tej transformacji ma bardziej pragmatyczny charakter, więc firmy koncentrują się na stopniowym dostosowaniu do nowych wymogów, postrzegając je jako element wzmacniania zaufania oraz długofalowej konkurencyjności na rynku finansowym
– mówi Piotr Jagodziński, dyrektor w zespole Risk, Regulatory and Forensic, Deloitte.

Nowy etap dla sektora finansowego

Harmonizacja przepisów AML/CFT w całej Unii Europejskiej ma pozwolić na lepszą wymianę informacji, bardziej spójne raportowanie i skuteczniejsze reagowanie na ryzyka związane z praniem pieniędzy. Zmiany obejmą zarówno obszary operacyjne, jak i strategiczne w obszarze danych i procesów, technologii oraz kultury organizacyjnej. Najbliższe dwa lata będą okresem intensywnych przygotowań, inwestycji i budowania kompetencji. Dla wielu przedsiębiorstw wdrożenie może stać się punktem zwrotnym – od podejścia opartego na obowiązku regulacyjnym do modelu, w którym zgodność i przejrzystość stanowią element przewagi konkurencyjnej i fundament zaufania na rynku finansowym.

O badaniu

Badanie objęło 121 przedstawicieli 103 instytucji finansowych z 20 krajów Europy, w tym z Polski. Dane zbierano między 22 kwietnia a 1 sierpnia 2025 roku. Analiza obejmowała zarówno statystyki opisowe, jak i porównanie odpowiedzi pomiędzy różnymi grupami respondentów – w zależności od kraju, branży, wielkości organizacji oraz pełnionych funkcji. Wyniki pozwoliły zidentyfikować różnice w poziomie przygotowania i podejściu do wdrożenia pakietu regulacji AML/CFT w Unii Europejskiej.

Profesor Juliszewski apeluje o rozsądek w ocenie zagrożeń związanych ze smogiem

Choć temat smogu i zanieczyszczeń budzi emocje, profesor Tadeusz Juliszewski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przekonuje, że nie każde zapylenie powietrza jest wynikiem działalności człowieka. „W powietrzu, którym oddychamy, zawsze będą pyły – na ulicy, w parku, w samochodzie, w mieszkaniu, biurze, a nawet w szpitalu” – podkreśla naukowiec.

Zanieczyszczenie powietrza to temat, który wciąż budzi silne emocje. W debacie publicznej często pojawia się przekaz, że każdy dym z komina oznacza zagrożenie dla zdrowia. Tymczasem, jak wyjaśnia prof. dr hab. inż. Tadeusz Juliszewski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, obecność pyłów w atmosferze jest zjawiskiem naturalnym, a kluczem do zrozumienia problemu jest rozróżnienie pomiędzy pyłami naturalnymi i antropogenicznymi. Oczywistym postulatem jest, by powietrze było czyste, to znaczy nie zawierało żadnych pyłów. Postulat ten nie jest jednak możliwy do spełnienia. Ludzie wdychają powietrze zawierające różnego rodzaju pyły. Tak było w przeszłości, tak jest obecnie i tak będzie w przyszłości – mówi profesor.

Naturalne i antropogeniczne źródła pyłów

Według Juliszewskiego, w atmosferze unoszą się zarówno cząstki pochodzenia naturalnego, jak i te wytwarzane przez człowieka. Do pierwszej grupy zaliczają się między innymi pyłki roślin, drobiny gleby, szczątki roślin rozwiewane przez wiatr, czy nawet pył kosmiczny. Druga grupa to efekty działalności przemysłowej, transportowej czy grzewczej.

Profesor przypomina, że nawet przy dużych nakładach technologicznych nie da się całkowicie wyeliminować pyłów z powietrza. Nie potrafimy eliminować ani nawet redukować pyłów naturalnego pochodzenia, gdyż Natura jest od ludzi niezależna. Jedyne, co potrafimy, to redukować emisje powodowane przez nas samych – wyjaśnia.

Nie każda emisja to zagrożenie

Autor opracowania zwraca uwagę na częste pomyłki w interpretacji danych dotyczących zapylenia powietrza. Kluczowe jest rozróżnienie pojęć emisji i ekspozycji. Jak tłumaczy Juliszewski, emisja określa ilość pyłu wytwarzaną przez dane źródło, natomiast ekspozycja – faktyczną ilość pyłu, z którą człowiek ma kontakt. Wielkość zmierzonej emisji spalin znormalizowanymi metodami badawczymi nie jest nigdy równoznaczna z ekspozycją ludzi. Przecież nikt nie oddycha powietrzem tuż przy wylocie z komina czy rurze wydechowej samochodu! – zauważa naukowiec.

W jego opinii, duża emisja nie zawsze oznacza duże zagrożenie. Spaliny ulegają bowiem rozcieńczeniu w atmosferze, a stopień ich oddziaływania zależy od wielu czynników – m.in. składu chemicznego, czasu ekspozycji i stężenia pyłów w powietrzu.

Biomasa pod lupą

W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się głosy krytyczne wobec ogrzewania drewnem czy biomasą. Profesor Juliszewski uważa, że takie opinie często wynikają z nieporozumień. Autor nie ma na celu bagatelizowanie skażenia powietrza pyłami pochodzenia antropogenicznego – przeciwnie: uważa, że emisje tego rodzaju pyłów należy redukować. Przedstawiając sprawdzone, naukowe fakty chce przekonać Czytelnika, by nie ulegał manipulacjom, gdy czyta, lub słyszy, że spalanie biomasy w nowoczesnych, certyfikowanych piecach lub kominkach stanowi zagrożenie dla niego, jego rodziny i naturalnego środowiska – zaznacza badacz.

Zauważa, że urządzenia grzewcze z atestem i spełniające normy Ekoprojektu (Ekodesign) są bezpieczne w użytkowaniu. Ich emisje są ściśle kontrolowane przez akredytowane instytuty badawcze, a wyniki pomiarów potwierdzają zgodność z europejskimi normami. Eksploatacja urządzenia grzewczego spełniającego wymagania norm EKOPROJEKTU, zgodna z zaleceniami producenta, nie powinna być kwestionowana – podkreśla profesor. Jego zdaniem, wiele zarzutów wobec spalania biomasy wynika nie z wad technologicznych, lecz z błędów użytkowników, np. palenia mokrym drewnem czy niewłaściwego rozpalania.

Nowoczesna technologia i rozsądek

Profesor wskazuje, że rozwój technologii grzewczych pozwala znacząco ograniczać emisje pyłów. Filtry, cyklony i płuczki skutecznie wychwytują cząstki stałe z dymu przemysłowego, a w nowoczesnych kominkach widoczny dym to najczęściej tylko para wodna. Widoczny dym z domu lub mieszkania, w którym spala się suche drewno lub atestowane pellety, to także prawie tylko para wodna. Po rozpaleniu kominka czy pieca nawet para wodna znika – nie dostrzega się z komina żadnych spalin – mówi Juliszewski.

Powietrze, którym oddychamy, zawiera zawsze pyły naturalnego i antropogenicznego pochodzenia. Zawsze ludzie będą eksponowani na działanie tych pyłów – przypomina profesor Juliszewski. Według niego, kluczem jest redukcja szkodliwych emisji, a nie walka z samym faktem obecności pyłu w atmosferze. Jak podkreśla – Pyły emitowane do atmosfery ze spalania biomasy spełniającej normatywne wymagania w atestowanych kominkach, kotłach i piecach nie stanowią zagrożenia dla ludzi i środowiska.

Prezentowane naukowe podejście Profesora Juliszewskiego poszerza horyzonty i skłania do refleksji na tematy publikowane w mediach głównego nurtu. Czytelnik tekstu powinien otrzymywać rzetelne i prawdziwe fakty. Niestety w zalewie i szumie informacyjnym łatwiej jest siać strach, chaos i dezinformację. Dlatego też w ramach kampanii społecznej Drewno Pozytywna Energia podejmujemy trud edukacji i informowania społeczeństwa o prawdzie właśnie we współpracy z Naukowcami – podsumowuje Aleksander Rybaczuk, ekspert  kampanii społecznej Drewno Pozytywna Energia.

Coal Energy planuje rozszerzyć działalność o złoża metali krytycznych i rzadkich w Albanii

Coal Energy S.A., spółka z branży górniczej, notowana na GPW podpisała memorandum o współpracy z dwoma albańskimi firmy, należącymi do rumuńskiego partnera. Porozumienie obejmuje rozwój projektów wydobywczych w Albanii na złożach z koncesją na wydobycie miedzi, złota i kobaltu. W trakcie wcześniejszych prac poszukiwawczych na złożach wykryto obecność również antymonu (wykorzystywanego m.in. w produkcji amunicji), selenu (półprzewodniki w fotokomórkach) oraz telluru (produkcja elektroniki, optyki i półprzewodników). Spółka wykona również prace poszukiwawcze w zakresie metali ziem rzadkich.

Porozumienie obejmuje już istniejącą licencję na eksploatację złoża antropogenicznego Kurbnesh (osadnika po byłej hucie miedzi „Kurbnesh”)  oraz licencji na złoże miedzi Gjegjan w północnej Albanii, zawierające cenne surowce: miedź, złoto, kobalt, antymon, selen, tellur, a także prawdopodobieństwo występowania pierwiastków ziem rzadkich. Współpraca jest efektem zapowiadanych w strategii działań Coal Energy na rynku rumuńskim, skąd pochodzi partner firmy.

Zgodnie z memorandum, Coal Energy uzyska dostęp do pełnej dokumentacji technicznej, geologicznej i środowiskowej obu złóż oraz przeprowadzi analizę potencjału inwestycyjnego i ekonomicznego ich zagospodarowania. Firma przeprowadzi również dodatkowe badania na osadniku Kurbnesh  w celu określenia występowania  pierwiastków ziem rzadkich. W dalszym etapie spółka może przeprowadzić akwizycję praw wydobywczych oraz rozpoczęcie wspólnych prac przygotowawczych i eksploatacyjnych.

W obecnych realiach gospodarczych metale krytyczne, takie jak antymon, selen, tellur czy metale ziem rzadkich, są fundamentem transformacji energetycznej i rozwoju nowych technologii – od elektromobilności po obronność. Włączenie się w projekty wydobywcze w Albanii stanowi dla Coal Energy strategiczny krok w kierunku dywersyfikacji działalności i zwiększenia wartości dla akcjonariuszy – powiedział Wiktor Wiśniowiecki, prezes i założyciel Coal Energy S.A.

Złoże antropogeniczne Kurbnesh jest jednym z największych w regionie złóż antropogenicznych miedziowo-złoto-kobaltowych. Wyniki wcześniejszych badań geologicznych wskazują także na znaczną obecność pierwiastków o rosnącym znaczeniu przemysłowym – antymonu, telluru i selenu, których zapotrzebowanie globalne dynamicznie rośnie w sektorach półprzewodników, technologii obronnych i fotowoltaiki. Praca na złożu polegałaby na wydobyciu surowca z osadnika po byłej hucie miedzi „Kurbnesh”. Obecne zasoby masy skalnej osadnika szacowane są na 1,4 mln ton.

Z kolei Gjegjan to złoże miedzi, którego zasoby mogą stanowić uzupełnienie surowcowej bazy projektu. W przypadku tego złoża docelowym planem byłaby budowa zakładu wzbogacania rudy i produkcji koncentratu.

Coal Energy zamierza wykorzystać swoje doświadczenie w zakresie przetwarzania hałd górniczych i osadników, reaktywacji i restrukturyzacji kopalń oraz opracowywania nowoczesnych metod wydobycia, by nadać projektom nową rentowną strukturę technologiczną i środowiskową. Spółka planuje przeprowadzenie dodatkowych prac eksploracyjnych w celu potwierdzenia zasobności złóż w pierwiastki rzadkie i strategiczne.

Surowce takie jak antymon, selen i tellur mają kluczowe znaczenie dla gospodarki niskoemisyjnej i sektorów o wysokiej wartości dodanej. Antymon jest niezbędny w produkcji półprzewodników, baterii i systemów ogniotrwałych; tellur i selen są wykorzystywane w panelach fotowoltaicznych, ogniwach termoelektrycznych i elektronice precyzyjnej. Dostęp do tych pierwiastków w Europie ma znaczenie strategiczne, ponieważ większość światowej podaży pochodzi dziś z Chin.

– Europa stoi wobec konieczności odbudowy własnych łańcuchów dostaw surowców krytycznych. Nasze działania w Albanii wpisują się w ten trend, oferując regionalne źródło dostaw metali niezbędnych dla przemysłu wysoko zaawansowanych technologii – podkreśla Wiktor Wiśniowiecki.

Memorandum stanowi element szerszej strategii Coal Energy zakładającej rozszerzenie portfela surowcowego poza węgiel, w kierunku metali strategicznych i przemysłowych. Równolegle spółka prowadzi prace przygotowawcze do reaktywacji wydobycia w Polsce oraz analizuje możliwości rozwoju projektów w Rumunii i Ukrainie.

Dolar traci po wystąpieniu Powella, a inflacja w Polsce pozostaje w celu NBP

Wtorkowe wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej rozpoczęło osłabienie dolara na forex. Ruch ten został wykorzystany przez krajową walutę, która na wykresach USD/PLN czy EUR/PLN wymazała straty z początku tygodnia. Dane makroekonomiczne tym razem nie uderzają w euro, a w Polsce inflacja pozostaje w celu NBP.

Inflacja bez zmian

W środę poznaliśmy finalny odczyt inflacji konsumenckiej w Polsce. Dane okazały się zgodne z szacunkami wstępnymi. W ujęciu miesięcznym dynamika cen nie uległa zmianie. W ujęciu rocznym był to wzrost o 2,9%. Za zwyżkę odpowiada głównie sektor usługowy, gdzie odnotowano skok o 5,8% r/r. Wśród nich wyróżniają się pozycje edukacja (6,8% r/r) oraz restauracje i hotele (5,4% r/r). Inflacja towarów to jedyne 1,9% r/r. Tutaj najszybsze tempo wzrostu odnotowano dla napoi alkoholowych i wyrobów tytoniowych (6,8% r/r). Ogólny poziom CPI mieści się w górnym przedziale celu NBP, czyli 2,5% r/r z możliwym odchyleniem o +/- 1 punkt procentowy. Publikacja zgodna z rynkowymi oczekiwaniami nie miała istotnego wpływu na notowania złotego, który w środę umacnia się na forex. Siła krajowej waluty to skutek czynników zewnętrznych, a dokładnie umocnienia EUR, z którym PLN jest dodatnio skorelowany. Unijna waluta po kilku słabych sesjach z rzędu w końcu postanowiła wyprowadzić kontratak na forex.

Uderzenie w dolara

Jeszcze wczoraj notowania głównej pary walutowej świata naruszyły poziom 1,157 USD, chwilami schodząc nawet do 1,15 USD. Ostatni raz w tym miejscu byliśmy w piątek, zatem w krótkim terminie utworzyła się formacja podwójnego dna. To przyniosło odbicie na wykresie EUR/USD, jednak hamulcem dla zwyżek może być miesięczna linia trendu spadkowego, która będzie ograniczać zwyżki w okolicach poziomu 1,166 USD. Wczorajszemu odbiciu pomogła wypowiedź prezesa Rezerwy Federalnej. Jerome Powell zauważa ryzyka na amerykańskim rynku pracy, z którego brakuje danych makroekonomicznych od momentu zamknięcia rządu. Pojawiła się także wzmianka o prawdopodobnym zakończeniu redukcji bilansu FED, co oznacza zakończenie ściągania pieniądza z rynku. To, w połączeniu z prawdopodobnym wycofaniem się prezydenta Trumpa z 100% ceł na Chiny i wizją kontynuowania luzowania monetarnego w USA do końca roku, spowodowało osłabienie dolara, na czym skorzystało chociażby euro. Kurs EUR/USD wzrósł dziś do 1,164 USD.

Dane ze strefy euro

Unijnej walucie w umocnieniu nie przeszkadzają dziś dane makroekonomiczne, jak to miało miejsce jeszcze tydzień temu. Produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym wzrosła o 1,1%. Był to wynik lepszy od oczekiwanego spadku o 0,2% r/r. Mimo że w ujęciu miesięcznym odnotowano spadek o 1,2%, to był on płytszy od spodziewanego -1,6% m/m. Dodatkowo dowiedzieliśmy się o wzroście cen konsumenckich w Hiszpanii. Inflacja zwyżkowała z 2,7% r/r do 3% r/r. Było to więcej niż prognozowane 2,9 r/r. Obok danych z Półwyspu Iberyjskiego poznaliśmy także tempo wzrostu cen z Francji, gdzie wygasa polityczny chaos. Inflacja CPI w ujęciu rocznym wzrosła zgodnie z oczekiwaniami z 0,9% r/r do 1,1% r/r. Powyższe pomogło w umocnieniu euro, na czym skorzystał także złoty. W środowe południe kurs EUR/PLN schodzi poniżej 4,26 PLN, a kurs USD/PLN spadł z wczorajszego 3,70 PLN do 3,66 PLN.

Ropa na 5-miesięcznych minimach, złoto bije rekordy. Rynki w cieniu konfliktu USA–Chiny

Czarne złoto znów szuka dna, bojąc się konfrontacji USA i Chin. Dane z Niemiec dają chwilę oddechu na rynku. Złoto nie zwalnia tempa – coraz częściej pojawiają się pytania o zasięg tego ruchu.

Ropa na 5-miesięcznych minimach

Wymiana uprzejmości – lub jak uważają niektórzy ciosów – pomiędzy dwoma głównymi światowymi mocarstwami gospodarczymi nie pozostaje bez wpływu na rynki. Skoro Chiny straszą ograniczeniem eksportu metali ziem rzadkich, a USA zdecydowanym zwiększeniem stawek celnych, to niepokój na rynku wzrasta. Inwestorzy boją się, że wpłynie to druzgocąco na handel pomiędzy obydwoma potęgami. To z kolei spowoduje, że oczekiwania co do zapotrzebowania na ropę spadają. Gdy spada oczekiwanie popytu na ropę, OPEC może ograniczyć produkcję i utworzyć nowy poziom względnej równowagi. Może, ale kartel jest w trudnej sytuacji, w której to walczy o udział w rynku również z Amerykanami. Widać to wyraźnie w środku samej organizacji, gdzie członkowie o najniższych kosztach wydobycia prą do zwiększania produkcji i walki o rynek. W rezultacie już teraz mamy surowiec najtańszy od trochę ponad 5 miesięcy. Jeżeli cena baryłki spadnie jeszcze około 4 dolarów, zobaczymy najtańsze czarne złoto od pandemii.

Dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty od naszego zachodniego sąsiada. Inflacja konsumencka nie zaskoczyła – rynek oczekiwał 2,4% i otrzymał 2,4%. Jest to z jednej strony najwyższy wynik od grudnia. Natomiast z drugiej strony dołek był na poziomie 2,0%, więc nie jest to poważna zmiana. Nie są to wartości, które zachęcają EBC do rozmów o podwyżkach stóp. Z drugiej strony jest to sygnał ostrzegawczy dla np. Francji, że nie powinna liczyć na dalsze spadki kosztów kredytowania. W obecnej sytuacji eksplodującego zadłużenia i rozpaczliwej próby uchwalenia budżetu jest to nieciekawa wiadomość. Drugi odczyt to indeks instytut ZEW. Niemcy mają dwa ważne własne indeksy koniunktury. Ten drugi IFO wydaje się ważniejszy, co nie znaczy, że należy ZEW ignorować. Szczególnie że pokazuje on wyraźny wzrost optymizmu.

Złoto nie zwalnia tempa

To, co się dzieje na rynku złota, powoli można nazwać szaleństwem. Gwałtownie brakuje tam sprzedających. Jakby tego było mało, temat staje się bardzo medialny, co powoduje, że na rynek wciąż trafiają nowi inwestorzy. Tydzień temu ekscytowaliśmy się poziomem 4000 USD, a jeden z dużych banków zapowiadał dotarcie do 4200 USD do końca roku. Poziom ten przebiliśmy dzisiaj w nocy podczas sesji azjatyckiej. Jak zawsze w takich sytuacjach pojawia się pytanie – gdzie jest meta? Z jednej strony mamy gigantyczne już wzrosty co otwiera perspektywę do bardzo głębokiej korekty. Z drugiej strony na rynek napływa dużo kapitału, np. z banków centralnych, które zwyczajowo nie sprzedają (aczkolwiek są wyjątki).

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Pracownicy chcą biur, które sprzyjają współpracy, ale też skupieniu

0

Pracownicy coraz chętniej wracają do biur, ale ich oczekiwania wobec przestrzeni pracy uległy zmianie. Z ankiety Savills wynika, że biuro to dziś nie tylko miejsce wykonywania zadań, lecz przede wszystkim przestrzeń integracji i współpracy, uzupełniona o strefy sprzyjające koncentracji i pracy w ciszy. Na znaczeniu zyskują także elementy codziennego komfortu, które decydują o satysfakcji z korzystania z biura.

Ankieta, w której wzięło udział blisko 100 (n=95) uczestników krakowskiego ABSL Summit 2025, odsłania kluczowe trendy, które będą kształtować przyszłość rynku biurowego. Pozytywna ocena lokalizacji (82%) i samych biur (80%) sugeruje, że podstawowe potrzeby użytkowników są w dużej mierze spełnione. Jednak rosnące oczekiwania wskazują na konieczność budowania bardziej kompleksowych doświadczeń biurowych – takich, które łączą komfort pracy, integrację i dostęp do usług w otoczeniu.

Wyniki ankiety pokazują, że na decyzje najemców dotyczących wyboru biura wpływa dziś coś więcej niż czynsz i metraż. Kluczowe są czynniki, które decydują o komforcie użytkowników: lokalizacja, dostęp do transportu, otoczenie usługowe, a także elastyczność powierzchni. To one tworzą przewagę konkurencyjną budynków, które będą wygrywać w walce o najemców – podkreśla Jarosław Pilch, Head of Tenant Representation w Savills.

Dzisiejsze biuro przestaje być wyłącznie miejscem wykonywania obowiązków zawodowych. W erze pracy hybrydowej, w której pracownicy mają możliwość realizowania wielu zadań z domu, największą wartością biura staje się kontakt z innymi ludźmi. Aż 79% ankietowanych deklaruje, że główną motywacją do przychodzenia do biura jest chęć spotkania się ze współpracownikami. Kolejne 46% wskazało poczucie wspólnoty, a 25% spontaniczne interakcje. To dowód na to, że biuro spełnia przede wszystkim rolę społecznego centrum organizacji – miejsca, w którym buduje się więzi, wymienia pomysłami, a także wzmacnia kulturę organizacyjną. Coraz częściej firmy dostrzegają, że integracja zespołu oraz możliwość nieformalnych rozmów stanowią klucz do utrzymania zaangażowania i kreatywności pracowników.

Wyzwania przestrzeni biurowej

Jednocześnie pracownicy jasno wskazują na mankamenty obecnych aranżacji. Ponad połowa badanych (54%) zwraca uwagę na brak cichych stref, które umożliwiałyby skupienie i indywidualną pracę wymagającą koncentracji. Problemy akustyczne (38%) – takie jak hałas z otwartej przestrzeni czy brak odpowiedniego wygłuszenia – dodatkowo pogłębiają dyskomfort. To czynniki, które realnie obniżają efektywność pracy i satysfakcję użytkowników. Istotnym ograniczeniem okazuje się także niewystarczająca liczba sal spotkań (33%), co utrudnia sprawną organizację pracy zespołów i prowadzenie spotkań online.

Lokalizacja i otoczenie jako czynniki budujące przewagę

Wybór biura to dziś nie tylko kwestia standardu wnętrz czy technologii budynku, ale także całego otoczenia, które wpływa na codzienne doświadczenie pracowników. Aż 68% respondentów podkreśla znaczenie dostępności parkingu, co pokazuje, że mimo rosnącej roli transportu publicznego, własny samochód wciąż pozostaje kluczowym środkiem komunikacji dla wielu osób. Jednocześnie ponad połowa ankietowanych (55%) wskazuje na wygodne połączenia komunikacją miejską – bliskość stacji metra, przystanków tramwajowych czy autobusowych decyduje o tym, jak szybko i sprawnie można dotrzeć do pracy. Nie bez znaczenia pozostaje również oferta gastronomiczna w pobliżu biura – 51% pracowników oczekuje łatwego dostępu do miejsc, w których można zjeść lunch czy spotkać się ze współpracownikami poza przestrzenią biurową. W efekcie biuro coraz częściej postrzegane jest jako element większego ekosystemu; miejsca, w którym codzienność zawodowa łączy się z otoczeniem usługowym i miejską infrastrukturą

Dla firm oznacza to, że atrakcyjność powierzchni biurowej zależy nie tylko od samego budynku, ale także od jakości całej lokalizacji. Projekty położone w dobrze skomunikowanych dzielnicach, z rozwiniętą ofertą usługową i zapleczem parkingowym, stają się naturalnym wyborem dla organizacji, które chcą przyciągnąć i zatrzymać talenty. W praktyce decyzja o wyborze biura coraz częściej przypomina wybór miejsca życia, a nie tylko pracy – bo to, co na zewnątrz budynku, w równym stopniu kształtuje satysfakcję i efektywność pracowników.

Jarosław Pilch dodaje: – Wnioski z ankiety wpisują się w szersze globalne trendy: rozwój pracy hybrydowej, rosnące znaczenie elastycznych aranżacji i przywiązywanie większej wagi do udogodnień pozabiurowych. Trendy te coraz mocniej wpływają na strategie zarówno najemców, jak i właścicieli budynków. I one w dużej mierze będą decydować, które biurowce najszybciej zapełnią się najemcami.

Wspólnoty i spółdzielnie wprowadzają minimalne opłaty za ogrzewanie pustych lokali

Koszty utrzymania mieszkań rosną. To sprawia, że posiadanie pustego lokalu staje się coraz droższe. Jednocześnie spada tolerancja wspólnot i spółdzielni wobec nieogrzewanych mieszkań.

Mieszkaniowa drożyzna – tak często jest podsumowywana obecna sytuacja. Nie musi chodzić wcale o koszty wynajmu, zakupu mieszkań lub budowy domów. Dla osób, które już posiadają swoje lokum i nie zamierzają go zmieniać w najbliższym czasie, bardzo ważną kwestią stają się koszty utrzymania lokalu lub domu. Wystarczy wspomnieć, że w latach 2022 – 2024 samo ciepło sieciowe podrożało o około dwie trzecie. Wraz ze wzrostem kosztów ogrzewania spada tolerancja wspólnot i spółdzielni dotycząca utrzymywania wyziębionych pustostanów. Wyższe koszty utrzymania lokali nie są podatkiem od pustostanów, ale w pewnym zakresie mogą działać właśnie jak taki podatek.

Artykuł w dużym skrócie:

  • Przez ostatnie lata znacząco wzrosły nie tylko koszty ogrzewania. Podrożał też chociażby prąd i wywóz odpadów. Pamiętajmy również o opłacie eksploatacyjnej na rzecz spółdzielni oraz zaliczkach płaconych wspólnocie mieszkaniowej.
  • Widzimy coraz mniejszą tolerancję w stosunku do nieogrzewanych mieszkań, które wyziębiają sąsiednie lokale. Wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie wprowadzają między innymi minimalne opłaty za zużytą energię cieplną lub montują specjalne zawory i głowice termostatyczne.
  • Jeżeli chodzi o domy, to ich właściciele sami decydują o ogrzewaniu. Dłuższe utrzymywanie niskiej temperatury przyczynia się jednak do degradacji budynku, a z kolei doglądanie pustego domu bywa kłopotliwe.

Przez ostatnie lata mocno zdrożało nie tylko ogrzewanie

Już wcześniej pojawiła się wzmianka o tym, że przez trzy lata (2022 r. – 2024 r.) średni koszt ogrzewania lokalu mieszkalnego z miejskiej sieci wzrósł o około dwie trzecie. Warto dodać, że był to skumulowany efekt rocznych wzrostów cen ciepła sieciowego podawanych przez GUS:

  • 2022 r. – wzrost o 16,5%
  • 2023 r. – wzrost o 33,3%
  • 2024 r. – wzrost o 7,1%

Jeżeli chodzi o bieżący rok, to przez pierwsze trzy kwartały energia cieplna podrożała zaledwie o 0,7%. Pamiętajmy jednak, że system rządowych dopłat do cen ciepła przestał działać w połowie 2025 roku. Medialne doniesienia mówią o tym, że w najbliższym czasie około jedna czwarta odbiorców korzystających z lokalnych ciepłowni może doświadczyć podwyżek na poziomie do 20%. Rząd przewidział bon ciepłowniczy, ale z ograniczeniem dochodowym. „Podobny mechanizm kompensacyjny nie dotyczy np. opłat administracyjnych na rzecz wspólnoty lub spółdzielni oraz wpłat na fundusz remontowy, które są naliczane niezależnie od faktu użytkowania lokum” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Coraz trudniej jest posiadać nieogrzewane mieszkanie

Niekorzystna dla właścicieli mieszkaniowych pustostanów jest również polityka wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni. Przez lata, wraz ze wzrostem cen ciepła spadała bowiem tolerancja dla sąsiadów, którzy ogrzewają się kosztem właścicieli innych lokali (utrzymując w swoim „M” niską temperaturę). W tym kontekście warto przypomnieć chociażby Orzeczenie Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 21 października 2014 r. (sygn. akt: II C 1386/13). „Łódzki sąd oddalił pozew jednej z mieszkanek bloku, która nie godziła się, że musi zapłacić za minimum 10 GJ w sezonie grzewczym, plus koszty stałe. Można przypuszczać, że przez lata wzrosła popularność tego typu rozwiązań, czyli minimalnych kosztów ogrzewania” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Trzeba zwrócić uwagę, że wspólnoty mieszkaniowe oraz spółdzielnie także w inny sposób walczą z problemem niedogrzania niektórych lokali (szczególnie pustostanów). Przykładem jest obowiązkowe montowanie w mieszkaniach zaworów termostatycznych, w przypadku których najniższa nastawa temperatury to 16°C. „Nawiasem mówiąc, jest to zgodne z paragrafem 134 ustęp 6 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Co ciekawe, wspomniany przepis obowiązuje już od 2002 roku, ale dopiero teraz w niektórych budynkach wymieniane/montowane są zawory i głowice termostatyczne” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Są też inne rozwiązania. Mianowicie, nierzadko w regulaminach rozliczania kosztów ciepła pojawia się zobowiązanie właścicieli do utrzymywania w mieszkaniu minimalnej temperatury – zwykle 16 stopni Celsjusza. Pamiętajmy również, że Rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 7 grudnia 2021 r. (Dz.U. 2021 poz. 2273) przy rozliczeniu w oparciu o podzielniki kosztów nakazuje wyznaczenie minimalnego kosztu zmiennego zakupu ciepła z uwzględnieniem konieczności utrzymania minimalnej temperatury w mieszkaniu. „Wszystkie powyższe rozwiązania oczywiście nie mają nic wspólnego z typowym podatkiem od pustostanów, ale ich efektem jest zwiększanie kosztów, które ponosi właściciel pustego i niewynajętego lokalu” – zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

W przypadku domów sytuacja może być nieco inna …

Jeżeli chodzi o puste domy jednorodzinne, które w Polsce nie stanowią rzadkości, to kwestia ogrzewania pustostanów wygląda nieco inaczej. Nie tylko dlatego, że wynajęcie domu w polskich warunkach bywa trudne, a rynek najmu takich budynków jest mały (zwłaszcza poza większymi miastami). W przypadku pustego domu, każdy właściciel oczywiście sam podejmuje decyzje o utrzymywanej w środku temperaturze. Jej utrzymanie wiąże się nie tylko z kosztami, ale również nierzadko z koniecznością stałego doglądania instalacji grzewczej. „Alternatywą może być niestety stopniowa degradacja i utrata wartości nieogrzewanego domu” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Dubai International Chamber otwiera biuro w Warszawie

Dubai International Chamber oficjalnie otworzyło pierwsze biuro w Europie Wschodniej i wybrało Warszawę na swoją siedzibę. Ta strategiczna decyzja ma wzmocnić relacje handlowe i inwestycyjne pomiędzy Dubajem a Polską i wspierać kolejne przedsiębiorstwa w ekspansji na dubajski rynek. Tylko w 2024 r. wartość wymiany handlowej towarów innych niż ropa naftowa między stronami wyniosła 7,2 mld dirhamów (w przybliżeniu 7,16 mld zł). Izba zrzesza dziś 453 polskie firmy.

Dubai International Chamber zostało utworzone, aby promować Dubaj jako globalne centrum biznesu, przyciągać międzynarodowe firmy i inwestorów oraz rozwijać więzi handlowe z priorytetowymi rynkami. Izba umożliwia firmom z Dubaju ekspansję na rynki światowe, jednocześnie dbając o wizerunek miasta jako miejsca dla inwestycji zagranicznych. Działania te są wspierane przez sieć międzynarodowych biur przedstawicielskich na pięciu kontynentach. Biura te odgrywają kluczową rolę: łączą firmy z interesariuszami, pomagają w dostępie do nowych rynków, a także prezentują przewagi konkurencyjne miasta, dzielą się informacjami inwestycyjnymi oraz wzmacniają współpracę dwustronną, co bezpośrednio przyczynia się do sprowadzania do Dubaju globalnych przedsiębiorstw oraz inwestorów.

W otwarciu polskiego biura wzięli udział Mohamed Ahmed Salem Farea Alharbi, ambasador Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Polsce, oraz Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele świata biznesu.

Warszawski oddział to ważny element inicjatywy „Dubai Global”, której celem jest otwarcie łącznie 50 międzynarodowych przedstawicielstw do końca 2030 roku. Izba wzmacnia pozycję Dubaju jako światowego centrum biznesu dzięki dwutorowym działaniom: aktywnemu pozyskiwaniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz wsparciu firm z siedzibą w Dubaju w ekspansji na 30 strategicznych rynkach globalnych.

Biuro przedstawicielskie w Warszawie to ważny krok w kierunku wzmacniania partnerstwa między Dubajem a Polską oraz wsparcia rozwoju dwustronnych relacji gospodarczych. Pomoże nam zacieśnić współpracę między środowiskami biznesowymi obu rynków, pobudzi wzajemne inwestycje oraz wymianę handlową. Jednym z naszych priorytetów jest wspieranie polskich przedsiębiorstw w ich globalnej ekspansji dzięki pozycji Dubaju jako globalnego centrum biznesu – powiedział Mohammad Ali Rashed Lootah, prezes i CEO Dubai Chambers.

Otwarcie przedstawicielstwa odbywa się w czasie znacznego rozwoju relacji handlowych i gospodarczych między Polską a Dubajem. W 2024 roku wartość handlu, z wyłączeniem ropy naftowej, osiągnęła 7,2 mld dirhamów (w przybliżeniu 7,16 mld zł), co oznacza wzrost o 5% w skali roku. Do końca czerwca br. Dubai Chamber of Commerce zrzeszało 453 polskie firmy, z czego 86 z nich dołączyło w pierwszym półroczu 2025 roku. Te dane podkreślają siłę dwustronnych relacji i rosnące zainteresowanie polskiego biznesu możliwościami jakie oferuje Dubaj.

Otwarcie biura Dubai International Chamber w Warszawie to ważny krok w umacnianiu współpracy gospodarczej między Polską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Dubaj jako dynamicznie rozwijający się hub handlowy i inwestycyjny, stanowi naturalną bramę dla polskich przedsiębiorców na rynki Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji – obszarów o ogromnym potencjale dla naszych przedsiębiorców. Coraz więcej polskich firm dostrzega potencjał tego regionu – eksportuje swoje produkty, inwestuje i rozwija projekty technologiczne. Jestem przekonany, że obecność Dubai International Chamber w Polsce przyczyni się do tworzenia jeszcze lepszych warunków dla współpracy biznesowej, wspierając innowacje, cyfryzację i ekspansję polskich przedsiębiorstw na rynki pozaeuropejskie, a Warszawa i Dubaj mogą stać się partnerami w dynamicznym rozwoju nowoczesnej gospodarki, opartej na wiedzy i współpracy. To strategiczny krok, który w dalszej perspektywie wzmocni pozycję polskiej gospodarki na arenie międzynarodowej – powiedział Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

Nowe biuro wesprze firmy działające zarówno w Dubaju, jak i w Polsce. Jego zadaniem jest ścisła współpraca z polską społecznością biznesową, aby wzmocnić relacje z interesariuszami zarówno z sektora publicznego, jak i prywatnego oraz promować zalety Dubaju jako destynacji biznesowej. W biurze będzie można również zyskać cenne informacje o rynku w Dubaju, skorzystać z doradztwa dla polskich firm zainteresowanych działalnością w emiracie oraz wsparcia w ekspansji na rynki międzynarodowe.

Dodatkowo, warszawski oddział będzie wspierać firmy z Dubaju chcące rozszerzyć swoją działalność na polski rynek. Biuro zapewni im dostęp do analiz rynkowych, zidentyfikuje możliwości handlowe i inwestycyjne oraz połączy je z lokalnymi partnerami, co ułatwi wejście na rynek i rozwój działalności.

Startup z Poznania pozyskał 3 mln USD na rewolucję w przetargach publicznych

Minerva to innowacyjna platforma wykorzystująca sztuczną inteligencję, która digitalizuje rynek zamówień publicznych. Minerva pozyskała już 115 klientów i pomogła im wygrać przetargi o łącznej wartości ponad 250 mln zł. Wśród użytkowników Minervy są globalne marki, takie jak Lafrentz czy Iron Mountain. Spółka pozyskała 3 mln dolarów od fińskiego funduszu Open Ocean VC (inwestor m.in. Booksy), a jej obecna szacunkowa wartość to 100 mln zł. Ambitna wizja założycieli to osiągnięcie statusu europejskiego jednorożca do 2028 roku.

Kluczowe fakty

  • 3 mln USD inwestycji od funduszu Open Ocean VC (inwestor m.in. Booksy)
  • 115 klientów, w tym Iron Mountain, Lafrentz i Hebu Medical
  • 383 przetargi wygrane dzięki Minervie o łącznej wartości ponad 250 mln zł
  • Ponad 5000 analizowanych przetargów dziennie w całej Europie
  • Analiza przetargów 9x szybciej, optymalizacja procesów o 90%
  • Rynek docelowy: zamówienia publiczne stanowiące nawet 20% PKB UE
  • Ambicja: rozszerzyć rynek uczestników przetargów w UE z 3,5 mln do 15 mln firm
  • Nowy standard w przetargach publicznych

Minerva to jedna z pierwszych w Europie platforma, która z pomocą AI radykalnie przyspiesza i upraszcza udział firm w przetargach publicznych. Algorytmy analizują dane z ponad 1000 źródeł, wyszukują i profilują oferty, a także wspierają przygotowanie dokumentacji. Efekt: analiza jest nawet 9 razy szybsza, co przekłada się na 90% optymalizacji po stronie firm.

Dzięki Minervie przedsiębiorstwa zyskują superwspółpracownika, który przejmuje żmudne i powtarzalne zadania, uwalniając czas pracowników na strategię, negocjacje i rozwój biznesu.

Naszym celem od początku było stworzenie rozwiązania AI, które nie tylko analizuje dane, ale naprawdę rozumie potrzeby użytkowników. Minerva uczy się na historii każdego klienta i dopasowuje swoje rekomendacje do jego specyfiki – dzięki temu nawet konkurencyjne firmy zachowują swoje unikalne przewagi. W praktyce to technologia, która nie wyrównuje rynku, tylko wynosi każdego gracza na wyższy poziommówi Piotr Gerke, współzałożyciel i CTO Minervy.

Potwierdzenie rynkowe – rosnąca baza klientów i mierzalne efekty

Tylko w pierwszych sześciu miesiącach działania, firmy korzystające z Minervy wygrały 383 przetargi o łącznej wartości ponad 250 mln zł, a sama platforma codziennie analizuje ponad 5000 przetargów w całej Europie.

Co istotne – żaden z klientów, który rozpoczął współpracę z Minervą, nie zrezygnował z usługi, a spółka podpisuje średnio dwóch nowych klientów dziennie.

Różnica między startupami często nie polega na pomyśle, ale na tym, czy masz klientów, czy ich nie masz. My mamy – i to takich, którzy wygrywają realne kontrakty. To najlepszy dowód, że Minerva odpowiada na rzeczywiste potrzeby rynkupodkreśla Maciej Stoiński, współzałożyciel i COO Minervy.

Demokratyzacja rynku i nowe rozdanie

Rynek zamówień publicznych odpowiada za 20% PKB Unii Europejskiej, ale dotychczas był zdominowany przez duże podmioty. Minerva wprowadza nowe rozdanie – obniża barierę wejścia i pozwala mniejszym firmom startować w przetargach, które wcześniej były poza ich zasięgiem.

Ambicją startupu jest zwiększenie liczby firm aktywnie uczestniczących w przetargach z obecnych 3,5 mln do nawet 15 mln w całej UE. To nie tylko potencjał wzrostu gospodarczego, ale także większa transparentność, mniejsze ryzyko korupcji i efektywniejsze wykorzystanie środków publicznych.

Europejskie ambicje i ekspansja zagraniczna

Choć Minerva zrodziła się w Poznaniu, od początku myśli globalnie. Dziś z jej technologii korzystają klienci już w trzech krajach europejskich, a klienci zagraniczni stanowią 2% wszystkich użytkowników i generują 5% przychodów spółki.

Rozwijamy się razem z naszymi klientami, którzy coraz częściej zapraszają nas do wspólnych projektów w innych krajach Europy. To dla nas naturalny kierunek – pokazujemy, że polska technologia może skutecznie konkurować na międzynarodowym rynkudodaje Maciej Stoiński.

Wzrost potwierdzony przez inwestorów i klientów

Minerva w krótkim czasie zdobyła 115 klientów z wielu branż – od budownictwa, przez medycynę, po usługi cyfrowe:

  • Iron Mountain, globalna firma specjalizująca się w zarządzaniu informacją, archiwizacją i bezpieczeństwem danych, dzięki Minervie digitalizuje procesy ofertowania i zdobywa przetargi w Szwecji i Niemczech.
  • Lafrentz, firma specjalizująca się w infrastrukturze, budownictwie i projektach energetycznych, dzięki wsparciu Minervy zoptymalizowała analizę przetargów i znacząco zwiększyła liczbę ofert złożonych w ostatnich przetargach branżowych.
  • Hebu Medical, producent narzędzi chirurgicznych i sprzętu medycznego, dzięki Minervie zoptymalizował ofertowanie w przetargach publicznych, co pozwoliło mu wygrać kluczowe zamówienia i umocnić swoją pozycję na rynku wyposażenia placówek medycznych.

Startup przyciągnął także międzynarodowych inwestorów – fiński fundusz Open Ocean VC, znany z inwestycji w Booksy, zainwestował 3 mln USD. Wiarygodność spółki potwierdził również audyt KPMG.

Zespół z doświadczeniem i pasją

Za Minervą stoją trzej wspólnicy z Poznania:

  • Wiktor Gaweł – wizjoner i lider strategicznej misji, który stawia przed firmą cel Unicorna.
  • Piotr Gerke – architekt produktu i technologii AI-first.
  • Maciej Stoiński – doświadczony menedżer i wykładowca MBA, wcześniej związany z siecią supermarketów Piotr i Paweł, gdzie zdobywał praktyczne doświadczenie w skalowaniu biznesu i zarządzaniu dużymi strukturami operacyjnymi.

Wokół nich powstał zespół specjalistów z obszaru data science, AI i product designu – młody, ambitny i niezwykle skuteczny, łączący świeże spojrzenie z profesjonalnym podejściem do tworzenia technologii. Ich ambicją jest nie tylko zbudowanie startupu wartego miliard dolarów, ale także przebudzenie Europy – poprzez digitalizację i zwiększenie konkurencyjności gospodarki UE wobec USA i Chin.

Przetargi publiczne odpowiadają za ogromną część europejskiej gospodarki, a jednocześnie pozostają jednym z najbardziej niedigitalizowanych procesów. Minerva zmienia to podejście, czyniąc dostęp do kontraktów łatwiejszym i bardziej transparentnym. Wierzymy, że Europa może budować globalnych liderów technologii, a naszą ambicją jest dołączyć do tego grona jako pierwszy Unicorn w tej branżymówi Wiktor Gaweł, współzałożyciel i CEO Minervy.