Branża stacji kontroli pojazdów (SKP) od lat zmaga się z narastającym kryzysem finansowym. Po ponad dwóch dekadach zamrożonych stawek za obowiązkowe badania techniczne, przedsiębiorcy znaleźli się na granicy opłacalności. Wzrost kosztów pracy, energii i wyposażenia technicznego sprawił, że wiele stacji zaczęło notować poważne zaległości finansowe. Według najnowszych danych BIG InfoMonitor i BIK, na koniec sierpnia 2025 r. przeterminowane zadłużenie sektora sięgnęło 85,8 mln zł – to aż 240 proc. więcej niż w 2021 roku.
Długo oczekiwana podwyżka po latach stagnacji
Przełomem dla branży ma być wprowadzona 19 września 2025 r. podwyżka opłat za badania techniczne pojazdów o 52 proc.. Cena najczęściej wykonywanego przeglądu wzrosła z 98 zł do 149 zł, co ma przynieść częściowe odciążenie finansowe i poprawić płynność stacji.
Eksperci wskazują jednak, że podwyżka nie zlikwiduje problemów nagromadzonych przez lata. – Zwiększenie stawek było koniecznym i długo wyczekiwanym krokiem, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów naszej branży. Nadal borykamy się z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności i potrzebą inwestycji w nowoczesne wyposażenie – komentuje Jolanta Źródłowska, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów (PISKP).
Dane: poprawa spłacalności, ale dług wciąż przytłacza
Według raportu BIG InfoMonitor, w ostatnich 12 miesiącach zauważalny jest spadek zaległości o 5,6 proc. – z 90,8 mln zł do 85,8 mln zł. To pierwszy tak wyraźny sygnał poprawy w branży od 2021 roku, kiedy rozpoczął się lawinowy wzrost zadłużenia. Liczba niesolidnych dłużników spadła do 332 podmiotów, co stanowi około 3 proc. całego rynku.
Jednak w dłuższej perspektywie dane są alarmujące. W ciągu czterech lat (2021–2025) zaległe zobowiązania SKP wzrosły z 25 mln zł do prawie 86 mln zł. Największy przyrost nastąpił w latach 2021–2022, kiedy zobowiązania zwiększyły się aż o 167 proc.
Jak wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor, obserwowany w ostatnich miesiącach spadek zadłużenia to pozytywny sygnał, ale nie należy go przeceniać. – Poprawa może wynikać z większej dyscypliny płatniczej i lepszego zarządzania kosztami, ale dopiero po kilku miesiącach od wprowadzenia nowych stawek będzie można realnie ocenić wpływ podwyżki na kondycję branży – wyjaśnia.
Branża wciąż na zakręcie
Stacje kontroli pojazdów to sektor z jednej strony kluczowy dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, a z drugiej – od lat niedoinwestowany. Niskie stawki badań technicznych, obowiązujące od początku lat 2000, uniemożliwiały akumulację kapitału niezbędnego do modernizacji sprzętu i infrastruktury.
W efekcie wiele stacji zmuszonych było ograniczać koszty, rezygnując z inwestycji i odkładając płatności wobec kontrahentów, banków i instytucji finansowych. Wzrost płacy minimalnej i inflacja dodatkowo pogłębiły problemy z płynnością.
Podwyżka opłat o 52 proc. to – zdaniem przedstawicieli branży – dopiero pierwszy krok do odbudowy. – W dłuższej perspektywie potrzebny jest system waloryzacji stawek, który pozwoli uniknąć kolejnego zamrożenia cen na kilkanaście lat. Tylko w ten sposób zapewnimy stabilność finansową i poprawimy jakość usług diagnostycznych – podkreśla Jolanta Źródłowska.
Waloryzacja jako warunek trwałej poprawy
Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów apeluje o wprowadzenie mechanizmu corocznej waloryzacji opłat, który powiąże stawki za badania techniczne z inflacją i kosztami pracy. Obecnie ceny przeglądów są regulowane administracyjnie przez Ministerstwo Infrastruktury, co oznacza, że każda zmiana wymaga decyzji rządu.
– Bez systemowej waloryzacji branża ponownie wpadnie w spiralę zadłużenia. To nie tylko kwestia ekonomii, ale też bezpieczeństwa – przestarzały sprzęt diagnostyczny to ryzyko dla kierowców i całego ruchu drogowego – dodaje Źródłowska.
Widmo konsolidacji rynku
Rosnące koszty działalności i presja na inwestycje mogą doprowadzić do konsolidacji rynku. Mniejsze, często rodzinne stacje, które nie zdołają poprawić płynności mimo podwyżki, mogą być przejmowane przez większe sieci lub zamykane.
Eksperci oceniają, że wzrost opłat z 98 do 149 zł może poprawić rentowność sektora o kilka punktów procentowych, ale nie wystarczy, by samodzielnie sfinansować modernizację infrastruktury. Dla wielu stacji ratunkiem mogą okazać się środki z funduszy unijnych lub krajowych programów wsparcia modernizacji branży transportowej.
Wnioski: ulga tymczasowa, potrzebna reforma systemowa
Podwyżka o 52 proc. to symboliczny koniec epoki zaniżonych stawek i początek trudnego procesu stabilizacji sektora. Dane o spadku zadłużenia są pozytywnym sygnałem, ale realna poprawa finansowa zależeć będzie od utrzymania płynności, rozsądnej polityki inwestycyjnej i systemowej waloryzacji opłat.
Branża wciąż pozostaje w fazie testu – dopiero kolejne miesiące pokażą, czy wyższe stawki rzeczywiście pomogą spłacić 86 mln zł zaległości, czy też okażą się jedynie chwilową ulgą dla stacji, które od lat walczą o przetrwanie.






