Prezydent USA Donald Trump ponownie skrytykował Rezerwę Federalną po decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych. Jego zdaniem cięcie o 0,25 punktu procentowego jest zbyt małe i „mogło być co najmniej dwukrotnie większe”. Ostrzejsza retoryka wobec banku centralnego pojawia się w chwili, gdy Biały Dom przyspiesza przygotowania do zmiany na stanowisku przewodniczącego Fed. Kadencja obecnego szefa Jerome’a Powella wygasa w maju 2026 roku, a wśród potencjalnych następców wymieniany jest doradca ekonomiczny prezydenta Kevin Hassett. Część komentatorów zwraca uwagę, że wskazywanie politycznego kandydata może nasilać obawy o przyszłą niezależność banku centralnego.
Sama decyzja Fed oznacza trzecią z rzędu obniżkę stóp procentowych od września. Stopa referencyjna została zredukowana o 0,25 punktu procentowego do przedziału 3,5–3,75 procent, co wpisuje się w szerszy cykl łagodzenia polityki monetarnej. Głosowanie w Federalnym Komitecie Otwartego Rynku ujawniło jednak znaczące podziały – troje członków opowiedziało się przeciw obniżce, co jest najwyższą liczbą głosów odrębnych od sześciu lat. Spór odzwierciedla trudną równowagę między obawami o rosnące bezrobocie a wciąż podwyższoną inflacją, która nadal przekracza cel Fed wynoszący 2 procent. Dyskusja dotyczy nie tylko kierunku polityki, ale także tempa dalszych zmian.
Różnice w podejściu widoczne są również w propozycjach skali cięcia. Nominowany przez Trumpa gubernator Stephen Miran opowiadał się za większą obniżką o 0,5 punktu procentowego, podczas gdy prezes oddziału Fed w Chicago Austan Goolsbee oraz prezes Fed w Kansas City Jeffrey Schmid domagali się utrzymania dotychczasowego poziomu stóp. Przewodniczący Jerome Powell podkreślił na konferencji prasowej, że bank centralny działa w warunkach podwyższonej niepewności i „nie ma ścieżki wolnej od ryzyka”. Z najnowszych projekcji Fed wynika, że w 2026 roku przewidywana jest tylko jedna dodatkowa obniżka stóp procentowych. Jest to bardziej ostrożne podejście, niż wcześniej zakładały rynki finansowe.






