Zolkiewicz & Partners: akcje w długim terminie biją na głowę „bezpieczne” obligacje

0
Piotr Żółkiewicz
Piotr Żółkiewicz

Obligacje tylko z pozoru są bezpieczne

Obligacje przez wielu postrzegane są jako bardzo bezpieczne instrumenty, które nie są czułe na wahania rynkowej koniunktury. Lubiane są także przez inwestorów, którzy po prostu nie lubią doświadczać wahań kapitału. W długim terminie portfele obligacji z całą pewnością dadzą mniej zarobić niż portfel akcji. Niestety większa zmienność cen akcji sprawia, że ludzie błędnie przypisują im większe ryzyko.

Należy pamiętać, że wahania cen dotyczą zarówno cen nieruchomości, obligacji, jak i akcji. Z tym, że inwestorzy albo ignorują zmiany cen obligacji notowanych na rynku albo często nie mają o nich wiedzy. Daje to złudne poczucie bezpieczeństwa i „mniejszego ryzyka”.

Nabywca obligacji w zamian za swoje pieniądze otrzymuje obietnice spłaty obligacji, a za ryzyko niedotrzymania warunków umowy oraz „pokrycie” kosztu alternatywnego otrzymuje odsetki. Jeśli inwestor chce osiągnąć wyższą rentowność z inwestycji w obligacje ma do wyboru dwie drogi. Może wydłużyć horyzont inwestycyjny i kupić obligacje 10- albo 20-letnie, co naraża go na mocniejsze wahania ceny obligacji spowodowane zmianą stopy procentowej oraz większe ryzyko niewypłacalności emitenta. Drugim wyjściem jest obniżenie jakości portfela poprzez dołączenie do niego obligacji o niskim ratingu (większość obligacji korporacyjnych w Polsce nie ma w ogóle ratingu lub ma rating określający je jako papiery spekulacyjne).

Inwestujący w obligacje są narażeni na wystąpienie ryzyka reinwestycji, kredytowego oraz ryzyka zmiany ceny. Pierwszym problemem dla inwestora jest ryzyko związane z reinwestycją otrzymanych odsetek. Jest to szczególnie widoczne w środowisku spadających stóp procentowych. Widać to po zmieniającej się rentowności koszyka obligacji odwzorowanego przez iShares Core U.S. Aggregate Bond ETF (odwzorowujący zachowanie obligacji z wydanym ratingiem inwestycyjnym, także korporacyjnych). Jeszcze w 2000 roku inwestor mógł osiągnąć z inwestycji w amerykański portfel obligacji około 5,5% rocznie, obecnie oprocentowanie wynosi około 3%. Jednocześnie wydłużył się średni czas zapadalności portfela z około 4 lat do ponad 6.

Czytaj również:  Spółki giełdowe mogą zaskoczyć dobrymi wynikami. Zła sytuacja na giełdzie w ostatnich miesiącach to przede wszystkim efekt negatywnych emocji wśród inwestorów

W przypadku zwykłej obligacji kuponowej, inwestor aby utrzymać rentowność swojego portfela na wcześniejszym poziomie musi za otrzymane odsetki nabyć obligacje o podobnej rentowności. Czasem może się zdarzyć, że nie uda mu się nabyć obligacji o zbliżonym oprocentowaniu przy zachowaniu takiej samej jakości portfela obligacji.

Występuje również ryzyko cenowe, które polega na tym, że obligacje o stałym kuponie są wrażliwe na wahania stopy procentowej. Wraz ze wzrostem stóp cena obligacji spada, więc jeśli inwestor musiałby upłynnić obligacje to otrzymałby za swój pakiet instrumentów dłużnych niższą cenę niż przed podwyżką stóp procentowych. Środowisko wysokich stóp procentowych nie sprzyja cenie obligacji ze stałym kuponem. W okresie 1990 – 2017 w Stanach Zjednoczonych były cztery lata (1994, 1999, 2009, 2013) w których roczna strata z portfela 10-letnich amerykańskich obligacji przekraczała 8%.