Zadłużenia wobec Skarbu Państwa – co powinieneś o nich wiedzieć?

  • Podatkowe zaległości Polaków na koniec 2022 r. wynosiły ponad 117 mld zł. To o 1,2% więcej niż rok wcześniej. Zdecydowanie najbardziej zadłużeni wobec Skarbu Państwa są mieszkańcy województwa mazowieckiego. Tylko oni odpowiadają aż za 50 mld zł długu.
  • Dokładnie rok temu Związek Przedsiębiorstw Finansowych zapytał Polaków o ich prognozy dotyczące sytuacji gospodarczej wobec nowowprowadzanego Polskiego Ładu. Wówczas 55% respondentów negatywnie oceniało te przepisy względem swoich finansów.
  • Wszystko wskazuje, że dług podatników wobec państwa w tym roku będzie się powiększać.

117 mld zł – właśnie tyle Polacy zalegają fiskusowi – wskazuje Ministerstwo Finansów. Zdecydowana większość, bo ponad 80% tych zobowiązań, dotyczy zaległości z tytułu nieuregulowanego VAT-u. Wysoka inflacja nie sprzyja optymistycznej wizji spłacania długu, a zwiększająca się skuteczność organów podatkowych, podejmujących kontrole i weryfikacje podatników, stale poszerza grono dłużników. Co o swoich zobowiązaniach powinny wiedzieć osoby, które zalegają wobec Skarbu Państwa?

Podatki, których nie płacimy…

Z ostatnim dniem 2022 r. dług Polaków z tytułu niezapłaconego VAT-u opiewał na kwotę 94,3 mld zł. Powszechność tego podatku wpływa na skalę zadłużenia – to właśnie niezapłacony VAT odpowiada za ponad 80% całego zadłużenia polskich podatników wobec Skarbu Państwa. Zaległości za nieuregulowaną akcyzę wynoszą 10,6 mld zł i stawiają je na drugim miejscu względem zadłużeń wobec fiskusa. 7,4 mld zł, czyli mniej niż rok wcześniej, Polacy są winni z tytułu PIT, natomiast CIT to niezapłacone zobowiązania na poziomie 4,9 mld zł.

Z badania na temat moralności finansowej Polaków, które jako Związek Przedsiębiorstw Finansowych przeprowadzamy cyklicznie, wynika, że 51% naszego społeczeństwa jest skłonna tolerować nadużycie polegające na opłacaniu rachunku gotówką, by uniknąć płacenia podatku VAT. Dlaczego tak się dzieje? Polacy wskazują, że urzędy skarbowe wykazują się nadmierną restrykcyjnością i podatek ten przesadnie obciąża obywateli. I właśnie być może w tej argumentacji należy doszukiwać się głównych powodów zadłużenia Polaków wobec Skarbu Państwa. Z pewnością nie bez znaczenia jest poziom komplikacji polskich przepisów podatkowych, pewna przestrzeń interpretacyjna, którą pozostawiają oraz inflacja przepisów prawnych  – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Z zeszłorocznej ankiety przeprowadzonej przez ZPF wynikało, że aż 55% Polaków negatywnie oceniało wpływ Nowego Polskiego Ładu na swoje finanse. Chaos wywołany nowymi przepisami, które były modyfikowane w ciągu roku, a także wysoka inflacja, kryzys energetyczny, wojna w Ukrainie, wzrost stóp procentowych, bez wątpienia wpłynęły na negatywną sytuację finansową Polaków. Potwierdzeniem tego jest ponad 1% wzrost długu wobec państwa. Niemniej nawet w obliczu kryzysu finansowego należy mieć na uwadze, że zadłużenie wobec Skarbu Państwa znacznie wpływa na bezpieczeństwo finansowe i niesie ze sobą szereg konsekwencji.

Dług wobec Skarbu Państwa to też dług

Najpierw stawka za zwłokę, która wynosi 200% podstawowej stopy oprocentowania kredytu lombardowego + 2%, odsetki karne, windykacja długu, nałożenie kary finansowej – grzywny, a nawet zajęcie komornicze konta bankowego lub wynagrodzenia – właśnie z takimi konsekwencjami powinny liczyć się osoby zadłużone wobec fiskusa. Urzędy skarbowe mają szereg narzędzi i możliwości, które są stosowane wobec nierzetelnych płatników, o czym ci nie powinni zapominać.

Dług wobec Skarbu Państwa powinien być przez osoby zadłużone traktowany tak, jak każde inne zobowiązanie – z należytą powagą i możliwie jak najwyższym priorytetem spłaty lub wyjaśnienia sytuacji. Organy podatkowe nieustannie usprawniają swoje działanie, więc ewentualne nadzieje dłużnika, że jego zobowiązanie pozostanie bez echa, są absolutnie nietrafione – komentuje prezes Marcin Czugan.

Ekspert przypomina także, że jeśli zaległości znacznie przekraczają możliwości finansowe osoby zadłużonej, to istnieje możliwość ubiegania się o odroczenie płatności, rozłożenie wierzytelności na dogodniejsze w spłacie raty, a nawet na umorzenie odsetek, czy nawet zaległości podatkowych.

W labiryncie fiskusowego długu

Unikanie odpowiedzialności za dług – niezależnie od tego, wobec jakiego wierzyciela on powstał – jest bezcelowe, a wręcz może pogłębić istniejący już problem. Ucieczka od zobowiązań nigdy nie jest rozwiązaniem – zgodnie podkreślają firmy windykacyjne zrzeszone w Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Podjęcie próby ułożenia swojego budżetu na nowo, stopniowa regulacja zadłużenia, a także prowadzenie negocjacji dotyczących warunków spłaty to właściwe kierunki podążania ku rozwiązaniu problemu.

Jak podkreśla Marcin Czugan z ZPF – choć sytuacja finansowa obecnie jest mocno niekorzystna, to najlepszą metodą radzenia sobie z długami jest nieustanne zapobieganie ich powstawaniu, a jeśli już istnieją, to możliwie jak najszybsze ich spłacenie. I choć eksperci szacują, że ze względu na tak trudne położenie finansowe, w jakim się aktualnie znajdujemy, dług podatników wobec fiskusa będzie się pogłębiał w 2023 r., to warto szczególnie zadbać o terminowość płatności podatków, by nie narażać się na dodatkowe koszty – odsetki czy grzywnę.

Służba Kontrwywiadu Wojskowego ostrzega przed cyber-szpiegami z Rosji

Polski rząd i Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) wydały ostrzeżenie dotyczące szeroko zakrojonej kampanii szpiegowskiej powiązanej z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Urzędnicy twierdzą, że kampania trwa już od października 2022 roku i jest skierowana przeciw państwom członkowskim NATO, państwom UE oraz, w mniejszym stopniu, krajom afrykańskim.

Polscy urzędnicy powiązali kampanię z rosyjską SVR i jej jednostką hakerską APT29 oraz opublikowali raporty na temat trzech nowych szczepów złośliwego oprogramowania wykorzystywanych w atakach — zidentyfikowanych jako SNOWYAMBER, HALFRIG i QUARTERRIG.

W 2022 roku eksperci firmy Check Point Software zwracali uwagę na działania grupy APT29: Rosyjska grupa szpiegowska APT 29 (znana również jako Cosy Bear lub Nobelium) atakowała konta Microsoft 365 w krajach NATO w celach cyberszpiegowskich. Grupa nadużywała różnych funkcji platformy Azure i próbowała uzyskać dostęp do informacji dotyczących polityki zagranicznej.

Zdaniem Sergeya Shykevicha, eksperta bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Software, w ciągu ostatniego roku (od wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego) ekosystem haktywistyczny zmienił formę i dojrzał pod względem motywacji i celów. Granice między haktywizmem, a państwowymi operacjami cybernetycznymi zaczęły się zacierać. Grupy haktywistów sprofesjonalizowały poziom organizacji i kontroli oraz operacji, przypominających kampanie wojskowe: rekrutują i szkolą, udostępniają między sobą narzędzia, dane wywiadowcze i przydzielają cele – podkreśla ekspert Check Point. Co więcej, płacą bardzo wysokie wynagrodzenia specjalistom.

Jak będzie wyglądał haktywizm w 2023 roku?

Częstotliwość i wyrafinowanie ataków w nowej erze haktywizmu rodzi pytania o ich pochodzenie. Kto lub jaka organizacja kryje się za maską i czy ich działania są motywowane korzyściami politycznymi czy terrorem? W nadchodzącym roku coraz trudniej będzie zidentyfikować, czy za atakiem stoi rząd, haktywista czy typowa grupa cyberprzestępcza. Być może jest zbyt wcześnie, aby mówić o haktywizmie jako o terroryzmie sponsorowanym przez państwo, ale nie ma wątpliwości, że coraz trudniej jest oddzielić jedno od drugiego. Napięcia geopolityczne nadal dominują w światowej agendzie, a nowa era cyberwojny będzie stawać się coraz bardziej destrukcyjna.

MDR – niepotrzebny obowiązek?

Raportowanie MDR dotyczy w dużej mierze transakcji, które przedsiębiorcy są zobligowani raportować w inny sposób – np. za pomocą formularzy JPK czy TRR. Organy podatkowe wiedzą więc o ich istnieniu. Czy zatem raportowanie MDR ma sens?

Przepisy dotyczące raportowania schematów podatkowych obowiązują w Polsce od 1 stycznia 2019 r. Polska jako jeden z pierwszych krajów wdrożyła Dyrektywę Rady zmieniająca dyrektywę 2011/16/UE w zakresie obowiązkowej automatycznej wymiany informacji w dziedzinie opodatkowania w odniesieniu do raportowanych uzgodnień transgranicznych. Warto zaznaczyć, że w Polsce obowiązek raportowania schematów podatkowych dotyczy wszystkich podatków i jest bardziej rozbudowany niż w innych krajach Europy. Dodatkowo zakres polskich przepisów nie jest do końca jasny, a część schematów, które podlegają raportowaniu definiuje nie ustawa, lecz formularz Ministerstwa. Ponadto przedsiębiorcy muszą często raportować transakcje, o których organy podatkowe już wiedzą, na podstawie innych formularzy (np. JPK, TPR itp.). W związku z powyższym pojawia się naturalne pytanie czy zakres raportowania MDR określony w przepisach, jak też techniczne uwarunkowania nie są przykładem nałożenia na przedsiębiorców nieproporcjonalnych obowiązków administracyjnych w stosunku do efektów jakie te działania wnoszą w kontekście kontroli płacenia podatków.

Statystyki

W celu udzielenia odpowiedzi na powyższe pytanie warto w pierwszej kolejności zacząć od  statystyk, które w dniu 13.01.2023 zostały udostępnione na oficjalnych stronach administracji podatkowej.

Łącznie w okresie od 1 stycznia 2019 r. złożonych zostało 36 603 różnego rodzaju formularzy MDR, z czego największą część stanowią formularze MDR-1 oraz powiązane z nimi formularze MDR-3. Innymi słowy jeżeli połączono by formularze MDR-1 i MDR-3 w jeden, co wydaje się racjonalne, to liczba składanych formularzy zmniejszyłaby się o 1/3.

W tym czasie urzędnicy wzywali przedsiębiorców do uzupełnienia formularzy MDR łącznie aż 4 506 razy. W tym zakresie wezwania dotyczyły kwestii „formalnych” związanych z pełnomocnictwem oraz kwestii „merytorycznych” takich jak: rodzaj schematu – transgraniczny, tzw. krajowy, podmioty uczestniczące w schemacie, kryterium głównej korzyści, cechy rozpoznawcze czy przepisy prawa podatkowego. Jednocześnie nie zostało wskazane czy w zakresie MDR wykonywane były jakiekolwiek inne niż powyższe kontrole. Powody wezwań pokazują dwie kwestie. Po pierwsze nieprecyzyjność przepisów i skomplikowanie formularzy, a po drugie istnienie dodatkowych, uciążliwych obowiązków po stronie przedsiębiorców.

Nie wszystkie schematy miały nadany NSP, czyli specjalny numer schematu. Takich numerów wydano jedynie 9 809, oznacza to, że  około 3 tys. schematów nie ma jeszcze nadanego numeru schematu podatkowego. Nadanie tego numeru wiąże się z szeregiem obowiązków, które obciążają przedsiębiorcę.

Transakcje z podmiotami z Rosji

Kolejnym obowiązkiem w zakresie raportowania MDR, który wszedł niedawno w życie jest konieczność raportowania transakcji z podmiotami z Rosji. 14 lutego 2023 r. ministrowie gospodarki i finansów państw członkowskich UE zdecydowali w ramach ECOFIN o wpisaniu Federacji Rosyjskiej do unijnego wykazu jurysdykcji niechętnych współpracy do celów podatkowych przyjmowanym przez Radę Unii Europejskiej (tzw. rajów podatkowych).

Zaktualizowana lista została opublikowana 21 lutego w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Poza Rosją, znalazły się na niej także Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Kostaryka i Wyspy Marshalla. Oznacza to, że podatnicy muszą przeanalizować listy swoich dostawców oraz odbiorców pod tym kątem i jeżeli mają transakcje z podmiotami z Rosji, odpowiednio je zaraportować.

Zawieszenie raportowania

Raportowanie MDR dla tzw. schematów krajowych jest obecnie zawieszone, tj. żadne terminy obecnie nie biegną. Termin zawieszony do 30. dnia następującego po dniu odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19 na podstawie przepisów Tarczy Antykryzysowej. Dla tak zwanych schematów transgranicznych terminy biegną bez zmian.

W kwestii ustalenia czy raportowanie MDR nie jest nadmiernym obowiązkiem dla przedsiębiorców warto odnieść się do tego, że raportowanie jest dwa lata zawieszone dla schematów krajowych i nie pojawiają się informacje z ministerstwa o zmianie tego wymogu. Można się zastanowić czy w takim wypadku zaraportowanie transakcji po ustaniu stanu epidemii będzie miało w ogóle jakiś sens dla organów podatkowych. Na pewno będzie wiązać się z dużą ilością dodatkowej pracy administracyjnej dla podmiotów nieraportujących na bieżąco. Dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty, żeby raportowanie MDR ograniczyć jedynie do raportowania transakcji transgranicznych, co wydaje się uzasadnione.

Najczęściej raportowane schematy

W praktyce podatkowej najczęściej spotyka się raportowanie w zakresie transakcji z podmiotami z krajów stosujących szkodliwą konkurencję podatkową, raportowanie płatności zagranicznych oraz powiązane z nim raportowanie transakcji WHT powyżej określonych progów w roku kalendarzowym, wypłata dywidendy, podatek odroczony czy zmiana kwalifikacji zdarzenia.

Należy jednak zaznaczyć, że są to tylko przykłady transakcji podlegających raportowaniu. W praktyce przedsiębiorcy często każdorazowo muszą analizować czy dana transakcja będzie podlegała MDR. Rodzi to dodatkowe koszty pracy doradców podatkowych oraz przedłuża czas realizacji transakcji. Dlatego z perspektywy szerokiego zakresu raportowania, który z uwagi na duży stopień ogólności pokrywa wiele zdarzeń gospodarczych, proces raportowania MDR powinien zostać zmodyfikowany, gdyż w obecnym kształcie stanowi nadmierny obowiązek administracyjny i obciążenie dla przedsiębiorców, z którego jak pokazują powyższe dane niewiele wynika.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Zielona rewolucja energetyki – zmiany potrzebne są na już!

Chociaż mało kto kwestionuje dziś potrzebę kompleksowych reform sektora energetycznego i transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej, tak nie brakuje też głosów, że określone na najbliższe lata cele są zbyt wygórowane, a droga do ich osiągnięcia – zbyt restrykcyjna. Ostatnie miesiące dobitnie pokazały jednak, że nie możemy odwlekać niezbędnych reform, a o jakimkolwiek wciskaniu hamulca nie może być mowy.

Wojna na Ukrainie obnażyła słabości europejskiego modelu energetycznego opartego na paliwach kopalnych importowanych z Rosji, a ograniczony dostęp do surowców i duże wahania na rynku skłoniły rządy wielu państw do refleksji nad dotychczasowym systemem. Jednym z kluczowych haseł, które zaczęło pojawiać się w debacie publicznej to „niezależność energetyczna”, czyli sytuacja, w której jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeby krajowej gospodarki, wytwarzając energię przy użyciu własnych źródeł.

– Energetyka to również ciepłownictwo. Kończymy sezon grzewczy, ale nie odkładajmy do kolejnej jesieni transformacji tego obszaru, dla którego również kluczowa jest niezależność energetyczna – mówi Piotr Górnik, prezes Fortum w Polsce. W Fortum wierzymy, że przyszłość ciepłownictwa da się zbudować bez udziału kopalin, szczególnie tych importowanych. Dlatego rozwijamy projekty związane z odzyskiem ciepła odpadowego i produkcją ciepła z odpadów. Takie rozwiązanie to lokalne bezpieczeństwo energetyczne i szansa na niższe ceny ciepła.

W tym kontekście nie dziwi rosnące zainteresowanie energią atomową, która jest uznawana za potężne, a przy tym stabilne źródło zasilania. W Polsce, po latach planowania, zapadły wreszcie decyzje o budowie trzech elektrowni jądrowych. W założeniu mają one wypełnić energetyczną lukę, która powstanie, gdy zaczniemy stopniowo wygaszać funkcjonujące dziś – i niestety mocno przestarzałe – bloki węglowe.

Zgodnie z rządowymi planami atom ma być stabilnym filarem polskiej energetyki, które nie tylko zabezpieczy rosnące zapotrzebowanie na energię w polskim przemyśle, ale także stworzy dobre warunki dla rozwoju odnawialnych źródeł energii, czyli najbardziej ekologicznych, ale jednocześnie stosunkowo niestabilnych źródeł wytwórczych. Energetyka rozproszona, skupiona na farmach wiatrowych na lądzie i morzu oraz przydomowych instalacjach fotowoltaicznych ma być dopełnieniem centralnego systemu energetycznego i zaspokoić lokalne potrzeby mieszkańców. OZE rozwija się prężnie już dzisiaj, ale wciąż brakuje stabilnego otoczenia prawnego, które pozwoliłoby jeszcze bardziej przyspieszyć z inwestycjami i przyłączać do sieci dużo więcej nowych mocy wytwórczych, niż obecnie.

Na nowe legislacyjne rozdanie czeka sektor zainteresowany budową farm wiatrowych na morzu, które są traktowane przez rząd za jedną z kluczowych inwestycji energetycznych na najbliższe lata. Czasu jest niewiele, bo zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli rządu pierwsze farmy wiatrowe maja zostać przyłączone do sieci już na koniec 2025 r. A to dopiero początek inwestycji, bo do 2030 r. moc elektrowni na Bałtyku ma wzrosnąć siedmiokrotnie, do poziomu 20 GW. Jest to niebagatelne wyzwanie logistyczne i techniczne, które wymagać będzie kooperacji inwestorów, administracji, inżynierów i władz samorządowych.

– Sektor finansowy odgrywa niezwykle ważną rolę we wspieraniu inwestycji w odnawialne źródła energii. Jako lider bankowości PKO Bank Polski angażuje się w zielone projekty, mamy w portfelu ponad 2,1 mld zł kredytów udzielonych na przedsięwzięcia z obszaru OZE. Dzięki naszemu zaangażowaniu finansowemu realizowane są takie projekty jak Park Wiatrowy Baranów-Rychtal, w ramach którego 11 turbin wiatrowych dostarczy 42,6 megawatów mocy, czy Farma Wiatrowa Grabowo z 20 turbinami wiatrowymi o łącznej mocy 44 megawatów. Energetyka wiatrowa zmienia dotychczasowy model rynku energii i stymuluje dalsze inwestycje, dlatego jesteśmy gotowi rozwijać również potencjał morskiej energetyki na Bałtyku – mówi Adam Burda, dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego-Energetyka, Paliwa i Nowe Technologie w PKO Banku Polskim.

Przewrotnie, może się okazać, że to nie finanse, wola polityczna lub technologia okażą się największą przeszkodą w realizacji śmiałych planów, ale kwestie proceduralne, między innymi związane z planowaniem inwestycji, uzyskiwaniem pozwoleń i zgód środowiskowych. [CYTAT o inwestycjach]. Wielu ekspertów obawia się, że to właśnie nadmierna biurokracja, niejednolite interpretacje urzędów wydających decyzje administracyjne, spory i rozproszenie kompetencyjne, mogą w nadchodzących latach najdotkliwiej wyhamować rozwój polskiej energetyki. I nie tylko jej, bo nowych inwestycji potrzebujemy dziś w bardzo wielu dziedzinach gospodarki. Wymienić można chociażby ciepłownictwo, które już dziś musi przygotowywać się do gruntownej reformy, by sprostać stale zaostrzającym się unijnym wymogom. Równie duże zmiany czekają też polskie sieci przesyłowe, które wymagają pilnej modernizacji, by udźwignąć ciężar rosnących wolumenów wytwarzanej w elektrowniach mocy.

Inwestycje będą również kluczowe, by transformacja energetyczna okazała się prawdziwym kołem zamachowym polskiej gospodarki, które pozwoli nam awansować do pierwszej ligi najbardziej innowacyjnych i najsilniejszych gospodarek. Największe nadzieje wiąże się dzisiaj z wodorem, który jest uznawany za paliwo przyszłości, mające duże szanse zdetronizować ropę naftową jako najważniejsze i najpowszechniejsze źródło energii w XXI wieku. Wciąż jest to jednak droga technologia, a wszelkie działania mające na celu zoptymalizować proces jego produkcji, wymagają ogromnych nakładów inwestycyjnych na badania i rozwój.

– Transformacja energetyczna to proces rozpisany na dekady. Inwestowanie w wodór wymaga nie tylko dużego kapitału, ale też determinacji i cierpliwości. Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. od 30 lat wspiera polskich przedsiębiorców. Mamy doświadczenie i know how, które umożliwią nam realizowanie nowej misji. Nasza strategia to inwestowanie w „czysty przemysł” – innowacyjny i przyjazny dla środowiska. Wierzmy w potencjał wodoru, jako paliwa przyszłości, dlatego już dziś współpracujemy przy budowie 4 dolin wodorowych. Jesteśmy przekonani, że Polska ma szanse stać się światowym liderem w branży wodorowej, a sam wodór to gwarancja stabilnego i długotrwałego rozwoju – mówi prof. UW dr hab. Tomasz Gackowski, Dyrektor Zarządzający ds. Rozwoju Strategicznego Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.

– Wodór to paliwo przyszłości, i to tej dalszej. Wydaje się, że w najbliższych latach technologia wodorowa będzie rozwijana, ale na dziś to nadal tylko i wyłącznie ciekawostka, pewien rodzaj eksperymentu; jako paliwo okazuje się wciąż bardzo drogim i mało efektywnym sposobem zasilania pojazdu, nie mówiąc już o produkcji wodorowych ciężarówek i ich cenie. Jednak wydaje mi się, że rewolucja wodorowa będzie następną, po rewolucji związanej z ciężarówkami zasilanymi prądem – Anna Brzezińska-Rybicka, ZMPD.

Dziś nikt nie ma jednak wątpliwości, że Polska nie może sobie odpuścić uczestnictwa w tym technologicznym wyścigu. Zwłaszcza, że wodór może sprawdzić się nie tylko jako źródło energii napędzające naszą gospodarkę, ale i magazyn czystej energii wytwarzanej z OZE. A dzięki połączeniu tych dwóch światów, w niepamięć odeszłyby największe bolączki związane z odnawialnymi źródłami energii, czyli ich niestabilność.

Nie można przy tym zapominać, że odnawialne źródła energii mają też ogromny potencjał dla rozwoju lokalnych społeczności, bo pozwolą odciążyć duże źródła wytwórcze (tj. elektrownie jądrowe), a przy tym zniwelować straty energii spowodowane przesyłaniem jej na duże odległości. Eksperci podkreślają też, że rozwój OZE to nie tylko jednostkowe korzyści dla pojedynczych gospodarstw domowych, ale i duży walor dla całych społeczności. Dostęp do zielonej i czystej energii wytwarzanej lokalnie już dziś staje się bowiem jednym z kluczowych argumentów dla inwestorów szukających terenów pod budowę swoich fabryk lub zakładów. Trend ten trudno będzie zatrzymać, bo dla wielu podmiotów możliwość współtworzenia lokalnego klastra energetycznego, to ogromne oszczędności i szansa na optymalizację produkcji.

Niezależnie od powodzenia wszystkich tych planów pewne jest, że zmiany są nieuniknione, a stary świat budowany na paliwach kopalnych, będzie musiał stopniowo ustępować miejsca nowemu, zieleńszemu i mniej szkodzącemu planecie. Ważne, by wszyscy uczestnicy tej transformacji wypracowali długofalowe rozwiązania, które pozwolą na tyle mądrze i rozważnie poukładać elementy tej skomplikowanej układanki, by służyły nam one jak najlepiej i jak najdłużej. Do tego potrzebny jest dialog między wszystkimi kluczowymi interesariuszami: administracją centralną, samorządową, przedsiębiorcami, stroną społeczną.

– Głęboko wierzymy, że procesy transformacji wymagają efektywnego, wielostronnego dialogu między europejskimi państwami członkowskimi, uwzględniającego specyfikę poszczególnych krajów i ich gospodarek. Tylko wzajemne zrozumienie i poszanowanie poglądów zagwarantuje niezbędne wsparcie społeczne i wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego w Europie – Artur Beck, producent Szczytu Klimatycznego TOGATAIR

Co przyniosą rządowe zmiany na rynku nieruchomości?

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiło niedawno propozycje zmian mających na celu przeciwdziałanie tzw. patodeweloperce oraz aktom spekulacyjnym w obrocie nieruchomościami. Większość z tych propozycji ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Część z nich nawiązuje do uchwalonego przez Sejm programu „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Pierwsza rządowa propozycja to likwidacja podatku od czynności cywilno-prawnych (PCC) przy zakupie pierwszego mieszkania na rynku wtórnym. Obecna stawka podatku PCC wynosi 2%. Przy zakupie mieszkania o wartości 500 tys. zł, oszczędność wyniesie więc 10 tys. zł. Ta zmiana w prawie miałaby wejść w życie na początku przyszłego roku.

Przepisy dotyczące zniesienia podatku PCC przy zakupie pierwszego mieszkania na rynku wtórnym jest ukłonem głównie w stosunku ludzi młodych, którzy nie posiadają jeszcze nieruchomości na własność. Są to regulacje idące w dobrym kierunku, ograniczające w pewnym stopniu mechanizmy spekulacyjne i pozwalające zmniejszyć wydatki związane z zakupem pierwszej nieruchomości. – tłumaczy Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Wyeliminowanie cesji – uderzenie w spekulantów

Kolejna zmiana w prawie to eliminacja cesji na rynku pierwotnym w przypadku umów deweloperskich. Czym jest cesja deweloperska? W praktyce to sprzedaż praw do naszego mieszkania innej osobie. Chodzi o sytuację, w której zakupiliśmy mieszkanie będące jeszcze w budowie. Po podpisanej z deweloperem umowie postanowiliśmy jednak zrezygnować i chcemy, aby ostatecznym kupującym była nowa osoba. Powstaje więc umowa cesji deweloperskiej. Na jej mocy wierzycielem staje się pierwotny nabywca mieszkania. Cesjonariuszem jest osoba, która stanie się w przyszłości ostatecznym właścicielem mieszkania. Natomiast dłużnikiem będzie deweloper. Cesje deweloperskie w praktyce prowadziły do ograniczenia liczby mieszkań w bezpośredniej ofercie i podnosiły koszt zakupu lokalu. Transakcja taka objęta jest zazwyczaj ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych (nawet do 32%), a od samej cesji należy zapłacić pełny 23-procentowy VAT.

Według rządu mechanizm cesji był często wykorzystywany przez spekulantów, czyli tzw. flipperów, do wykupywania oraz blokowania mieszkań na rynku pierwotnym i późniejszego ich odsprzedawania z zyskiem. To prowadziło do wzrostu cen nowych mieszkań i ograniczało ich dostępność dla przeciętnego Polaka. – wyjaśnia Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Innym rozwiązaniem mającym ograniczyć spekulację, wymierzonym głównie w fundusze inwestycyjne, ma być wyższy podatek od czynności cywilno-prawnych przy zakupie przez inwestora więcej niż 5 mieszkań w jednym bloku. Podatek ten miałby wynieść 6% i byłby stosowany także przy transakcjach na rynku pierwotnym.

Ograniczenia dla „patodeweloperki”

Ministerstwo przedstawiło również rozwiązania dotyczące warunków technicznych przy budowie nowych mieszkań. Jedno z nich przewiduje, iż minimalna powierzchnia lokalu użytkowego ma wynieść 25 mkw. Nie dotyczy to lokali na parterze lub pierwszym piętrze. Rozwiązanie to ma przeciwdziałać zjawisku budowy i wykorzystywaniu małych lokali użytkowych jako lokali mieszkalnych.

Kolejną z propozycji jest zwiększenie odległości między budynkami znajdującymi się na sąsiadujących działkach. Obecnie są to 4 metry do granicy działki (czyli min. 8 metrów między budynkami). Po zmianie ma być to minimum 5 metrów do granicy działki, czyli 10 metrów między budynkami.

Zapowiadane zmiany dotkną także budowy balkonów. Po zmianie przepisów będą obowiązywały zasady dotyczące przegród między balkonami. Określona zostanie minimalna wysokość i szerokość przegrody. Będą musiały one też przepuszczać odpowiednią ilość światła.

Większość ekspertów chwali te pomysły, jednak zauważa także, że mogą one podnieść koszt realizacji inwestycji, co zapewne przełoży się na wyższą cenę końcową dla kupującego. Nowe przepisy mają wejść w życie w najbliższych miesiącach.mówi Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Zaostrzenie kar dało widoczny efekt. Wykrywa się coraz mniej „lewych” faktur. Ale to nie rozwiązuje problemu

W ub.r. urzędy celno-skarbowe i skarbowe wykryły blisko 180 tys. fikcyjnych faktur. Zanotowano więc spadek o przeszło 11% rdr. Może to być wynikiem zwiększenia wykrywalności przestępstw i zmniejszenia ich skali. W ostatnich latach państwo podjęło szereg działań uszczelniających system podatkowy. Dzięki temu trudniej jest wprowadzać do obiegu tzw. puste faktury. W środowisku biznesowym wzrosła też świadomość ryzyka związanego z nieprawidłowościami w fakturowaniu. Nie bez znaczenia było również zaostrzenie kar. Niemniej liczba ujawnionych przypadków wciąż jest groźna dla gospodarki i budżetu państwa, a faktyczną skalę procederu naprawdę trudno jest oszacować. Do tego z dostępnych danych wynika, że rdr. o ponad połowę spadła wartość brutto wykrytych fikcyjnych faktur. A to z kolei sugeruje, że przestępcy działają dużo ostrożniej niż w latach poprzednich.

Wykryto mniej fikcyjnych faktur w obrocie

Jak wynika z oficjalnych danych, w 2022 roku w toku kontroli przeprowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i skarbowe ujawniono blisko 180 tys. fikcyjnych faktur. To o ponad 11% mniej niż w 2021 roku. Spadek ten mógł być wynikiem szeregu czynników, w tym m.in. intensywnych kampanii informacyjnych, zmniejszenia skali przestępstw lub też zwiększenia wykrywalności fikcyjnych faktur.

Kluczowe znaczenie z pewnością miało wdrożenie kilka lat temu przez Ministerstwo Finansów systemu Jednolitego Pliku Kontroli (JPK). Pozwala on na automatyczne weryfikowanie i porównywanie danych z deklaracji podatkowych z innymi dokumentami. Dzięki temu fikcyjne faktury są łatwiejsze do wykrycia i sankcjonowania.

Innym, istotnym czynnikiem zapewne była zwiększona aktywność organów podatkowych. Należy tu wyróżnić kontrolę i ściganie osób odpowiedzialnych za wystawianie fikcyjnych faktur oraz wprowadzenie surowszych kar za naruszanie przepisów podatkowych w tym zakresie. W tym miejscu trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że organy podatkowe wciąż mają duży problem z wykryciem rzeczywistych sprawców przestępstw. Bowiem często biorą w nich udział sieci tzw. słupów, czyli podmiotów, których tożsamość jest wykorzystywana do formalnej organizacji takiej działalności.

Natomiast samo zmniejszenie liczby wykrytych fikcyjnych faktur ewidentnie wpisuje się w trend ostatnich lat, w których państwo podjęło wiele działań uszczelniających system podatkowy. Spadek jest efektem zarówno wprowadzanych zmian legislacyjnych, jak i wdrożenia narzędzi informatycznych, które mocno wpływają na tzw. rynek faktur. Zaraz po wprowadzeniu nowych mechanizmów wykryto więcej takich dokumentów, po czym z roku na rok zaczęto ich coraz mniej rejestrować.

Rozwój technologii wykorzystywanych przez organy podatkowe mógł również doprowadzić do większej skuteczności w wykrywaniu oszustw podatkowych. Krajowa Administracja Skarbowa dysponuje coraz nowocześniejszymi rozwiązaniami, a zatem przestępcom trudniej jest wprowadzać do obiegu fikcyjne dokumenty. Jednocześnie większa liczba przedsiębiorców stawia na uczciwe i legalne metody prowadzenia działalności gospodarczej. Statystyki resortu mogą więc wskazywać na to, że właściciele firm stają się coraz bardziej świadomi ryzyka związanego z nieprawidłowościami w fakturowaniu.

To tylko wierzchołek góry lodowej?

Wszystkie ww. działania mogą w przyszłości wpłynąć na większą skuteczność systemu podatkowego jako całości. Natomiast obecnie wciąż jeszcze wymaga on uszczelnienia. Choć spadek liczby wykrytych tzw. pustych faktur jest pozytywnym sygnałem, to nadal stanowią one poważne zagrożenie dla polskiej gospodarki i budżetu państwa. Potwierdza to fakt, że w ub.r. wykryto blisko 180 tys. takich przypadków. Przede wszystkim prowadzą one do rozszerzenia szarej strefy gospodarki, co jest szkodliwe dla rynku, bo zmniejsza wpływy podatkowe i powoduje nierówności w konkurencji. To z kolei wskazuje na potrzebę ciągłego wzmacniania działań nadzoru i kontroli podatkowej.

Do tego warto dodać, że liczba ujawnionych „lewych” faktur może nie odzwierciedlać rzeczywistej skali oszustw, gdyż wiele przypadków wciąż pozostaje niewykrytych. Faktyczny rozmiar tego procederu jest trudny do oszacowania, bo duża ilość tego typu działań może nigdy nie zostać odkrytych, szczególnie jeśli przestępcy stosują bardziej wyszukane metody i techniki. Może być nawet tak, że wykrycie blisko 180 tys. fikcyjnych faktur w ciągu roku to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nie znając rzeczywistej skali nielegalnych praktyk podatkowych, trudno jednoznacznie ocenić skuteczność fiskusa w wykrywaniu fikcyjnych faktur. Statystyki nie pokazują też, ile postępowań zostało zakończonych ostatecznymi decyzjami. Uwzględniają one bowiem część uczciwych transakcji, które zostały zakwestionowane, a których prawdziwość podatnik będzie musiał dopiero wykazać w postępowaniu podatkowym. Natomiast, ze względu na to, że co roku wykrywane są dziesiątki tysięcy nieprawdziwych dokumentów, można wnioskować, iż organy podatkowe wykonują skuteczną pracę w tym zakresie.

Spadek wartości brutto

Z danych resortu wynika również, że blisko 9,3 mld zł wyniosła wartość brutto fikcyjnych faktur wykrytych w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i skarbowe. Rok wcześniej było to ponad 20,6 mld zł, co oznacza spadek rdr. o przeszło 55%. Może to sugerować, że podmioty korzystające z fikcyjnych faktur są bardziej ostrożne i wystawiają je na niższe kwoty, aby minimalizować ryzyko wykrycia nieprawidłowości i dotkliwszej kary.

Warto jednak zauważyć, że przy obecnych możliwościach fiskusa, fikcyjne faktury na niższe kwoty niekoniecznie są trudniejsze do wykrycia. Organy podatkowe posługują się różnymi metodami tropienia nieprawidłowości, m.in. analizą danych zgromadzonych w JPK, weryfikacją informacji o kontrahentach czy korzystaniem z narzędzi do wykrywania zjawisk nadużyć.

Ponadto coraz częściej stosuje się automatyczne systemy analizy danych, które pozwalają na szybsze i skuteczniejsze wykrywanie fikcyjnych dokumentów. Wówczas faktury na mniejsze kwoty również są brane pod uwagę. W przypadku wykrycia podejrzanych transakcji lub nieprawidłowości podatkowych, organy podatkowe mogą przecież wszczynać kontrole, niezależnie od kwoty faktury.

Należy też podkreślić, że nawet niewielkie kwoty fikcyjnych faktur mogą prowadzić do znacznych strat dla budżetu państwa. Dlatego ważne jest, aby organy podatkowe nadal ulepszały swoje narzędzia i metody pracy. Dzięki temu będą mogły efektywnie zwalczać ten problem. Obserwujemy, że ustawodawca stale doskonali mechanizmy służące wykrywaniu różnego rodzaju oszust budżetowych. I to rzeczywiście zniechęca do szukania „oszczędności” w fikcyjnych fakturach. Jednak wielu oszustów nie rezygnuje ze swoich praktyk. Nie znając faktycznej skali problemu, trudno oszacować, jak naprawdę będzie przedstawiała się wykrywalność fikcyjnych faktur w najbliższych latach.

Autorem komentarza jest doradca podatkowy Ewa Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll

Dobre czasy dla magazynów – trendy na 2023 rok

Bardzo wysokie zainteresowanie najemców nowoczesną powierzchnią magazynową utrzymujące się kolejny rok z rzędu, przekłada się na dynamiczny rozwój rynku magazynowego w całej Polsce. Całkowity wolumen wynajętej powierzchni w 2022 roku był drugim najwyższym wynikiem na polskim rynku magazynowym w historii i wyniósł imponujące 6,8 mln m kw. Odpowiedzią deweloperów na utrzymujący się wysoki popyt na powierzchnię magazynową jest oddanie do użytku w 2022 roku rekordowego wolumenu nowej podaży. Deweloperzy przez cały 2022 rok zrealizowali 4,4 mln m kw., pobijając rekordowy poziom z poprzedniego roku o ponad 1 mln m2. Wysoka aktywność najemców przyczyniła się również do spadku współczynnika pustostanów, który na koniec 2022 roku wyniósł 4,1%.

Utrzymująca się od kilku miesięcy i cały czas trudna trudna do przewidzenia sytuacja ekonomiczna przyczyniła się do spowolnienia na rynku powerzchni magazynowej. O ile eksperci mówili, że rynek czekają trudne czasy, wyniki osiągniete w roku 2022 wydają się temu przeczyć. Niewątpliwie widoczna jest mniejsza aktywność najemców w zakresie relokacji i ekspansji, co jest związane ze spadkiem zamówień i produkcji, chociażby w sektorze przemysłowym, które były zanotowane pod koniec 2022 roku. Jednakże, pomimo niskiej wartości wskaźnika PMI, która nadal jest poniżej neutralnego progu, można dostrzec pozytywne sygnały dla przemysłu i całej gospodarki. Na koniec 2022 roku wartość wskaźnika zanotowała najwyższy wzrost od maja 2022 roku.” – komentuje Michał Kozdrój, head of Industrial Agency w Knight Frank.

Pomimo prognozowanego spowolnienia w polskiej gospodarce i słabszej koniunktury rynkowej, popyt w 2022 roku w sektorze magazynowym utrzymał się na porównywalnie wysokim poziomie jak w poprzednim roku.  W 2022 roku wynajete zostało 6,8 mln m kw. powierzchni logistyczno-produkcyjnej. Jest to drugi najwyższy wolumen wynajętej powierzchni magazynowej, który był jedynie o 300.000 m2 mniejszy od rekordowego wyniku z 2021 roku.

Prognozowany jest dalszy systematyczny rozwój kluczowych lokalizacji logistycznych, jednak nie słabnie zainteresowanie deweloperów rynkami wschodzącymi.  Zasoby magazynowe w miastach zakwalifikowanych do tzw. rynków wschodzących na koniec IV kw. 2022 roku były szacowane łącznie na niemal 3,9 mln m kw. i stanowiły 13,8% wszystkich zasobów w Polsce.

Rynki te budują swoją przewagę poprzez dostępność większych działek inwestycyjnych. Poprawiana infrastruktura komunikacyjna oraz dostęp do pracowników zachęca do lokowania w takich rejonach dużych hubów logistycznych.  Firmy produkcyjne i logistyczne coraz częściej poszukują alternatywnych lokalizacji ze względu na bardzo niską stopę bezrobocia i trudności w znalezieniu wystarczającej ilości pracowników w głównych lokalizacjach. Realizacja m.in drogi międzynarodowej Via Carpatia zwiększy dostępność terenów usytuowanych w Polsce Wschodniej, umożliwiając dalszy rozwój rynku magazynowego w regionie województw: podlaskiego, lubelskiego, a także podkarpackiego.” – dodaje Przemysław Jankowski, Leasing Manager w Knight Frank.

Po latach stabilizacji, w II poł. 2022 roku czynsze wywoławcze w sektorze magazynowym zdecydowanie wzrosły. Było to spowodowane wysokimi kosztami budowy oraz finansowania nowych projektów. W 2023 roku oczekiwana jest stabilizacja stawek czynszu, które pozostaną na wysokim poziomie.Najdroższym rynkiem magazynowym był warszawski obszar koncentracji, gdzie czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 4,00-6,50 EUR/m2/miesiąc. W pozostałych regionach stawki wywoławcze utrzymywały się w przedziale od 3,50 do 4,50 EUR/m2/miesiąc, wyjątkiem jest krakowski obszar koncentracji, który pozostawał droższy, a czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 3,50–5,00 EUR/m2/miesiąc. Właściciele już na poziomie oferty uzależniają wywoławczą stawkę czynszu od długości umowy najmu, wielkości wynajmowanej powierzchni oraz szczególnych oczekiwań najemcy co do wykończenia powierzchni.” – wyjaśnia Michał Kozdrój.

Część rozwiązań zgodnych ze strategią ESG stają się powoli standardem również w magazynach. Praktyką stała się budowa magazynów uzyskujących zielone certyfikaty, a stosowane ekologiczne rozwiązania to m.in.: montaż paneli fotowoltaicznych, odzysk „wody szarej”, izolacje termiczne ograniczające straty ciepła, oświetlenie LED z inteligentnymi systemami oświetlenia, które w dłuższej perspektywie czasowej przełożą się na realne oszczędności i ograniczenie śladu węglowego. Najemcy już teraz oczekują jednak więcej rozwiązań, które wpłyną na zmniejszenie emisji CO2.

Wskaźniki zmiany klimatu skupiają się na emisji gazów cieplarnianych do atmosfery oraz zużyciu energii. Przedsiębiorstwa wdrażające strategie ESG, w głównej mierze koncentrują się na tym, żeby energia wykorzystywana w ich procesach pochodziła ze źródeł odnawialnych. Najemcy oczekują, że nowe powierzchnie będą wyposażone w urządzenia wykorzystujące OZE. Oczekiwania te wymuszają na deweloperach sięganie po coraz to bardziej niespotykane rozwiązania w magazynach. Deweloperzy montują pompy ciepła w celu ogrzewania obiektu, a nawet rozważają montaż  turbin wiatrowych, które co prawda, mają zdecydowanie mniejszą sprawność niż instalacja PV, ale mogą być dobrym uzupełnieniem całego systemu” – uzupełnia Michał Kozdrój.

Na co zwrócić uwagę, wdrażając płatności online w e-sklepie?

Rynek e-commerce przeżywa w ostatnim czasie prawdziwy rozkwit – w internecie nieustannie pojawiają się nowe sklepy online. To efekt m.in. pandemii COVID-19, która spowodowała wzrost popularności zakupów w sieci. W internecie można kupić niemal wszystko, jednak należy pamiętać o odpowiedniej obsłudze płatności. Na co należy zwrócić uwagę przy przyjmowaniu transakcji elektronicznych?

System płatności online – bezpieczeństwo przede wszystkim

Sklepy internetowe mają wiele zalet – do najważniejszych z nich należy zaliczyć możliwość dokonywania zakupów z dowolnego miejsca i o dowolnej porze. Nie można jednak pominąć potencjalnych zagrożeń, które skupiają się przede wszystkim wokół bezpieczeństwa i prywatności. Transakcje online wymagają przekazania bardzo wrażliwych danych – z tego względu niezbędne jest zadbanie o odpowiednią ochronę.

Wdrażając płatności online, należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na zabezpieczenia. Najlepszym wyborem będą zaufani dostawcy usług płatniczych, którzy funkcjonują na rynku co najmniej od kilku lat. Konieczne jest także zweryfikowanie standardów bezpieczeństwa – niezbędna będzie solidna kontrola płatności, jak również obsługa szyfrowania SSL. To wymagania, które spełnia m.in. firma eService.

Formy płatności w sklepach online

Kolejnym obszarem, który należy przeanalizować przed wdrożeniem płatności internetowych, jest wybór konkretnych rozwiązań związanych z przetwarzaniem transakcji. Głównym czynnikiem będą potrzeby klientów – niektórzy mogą preferować płatność kartą online, z kolei inni systemy takie jak BLIK czy bramki płatności zintegrowane z systemami bankowymi. W większości przypadków najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu udostępnienie jak największego wyboru form płatności. Firmy udostępniające usługi z zakresu przetwarzania płatności zazwyczaj zapewniają dostęp do co najmniej kilku metod, dzięki czemu spełnienie wymagań klientów nie powinno stanowić problemu. Jedną z takich firm jest eService: to agent rozliczeniowy obsługujący m.in. transakcje kartą, przelewy Blik czy przelewy wykonywane przez system pay-by-link.

Pay-by-link – wygodna metoda płatności w e-commerce i branży usługowej

Branża usługowa to sektor, w którym zdecydowana większość rezerwacji jest umawiana online, przez stronę dostawcy lub z użyciem zewnętrznego serwisu. Warto zatem zadbać, by klienci, którzy nie chcą płacić gotówką mogli dokonać płatności w wygodny sposób, najlepiej bez odchodzenia od komputera lub telefonu. W takiej sytuacji perfekcyjnie sprawdzą się systemy typu pay-by-link, które pozwalają na zrealizowanie transakcji poprzez automatycznie wypełniony formularz dostępny pod wygenerowanym odnośnikiem.

Takie rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne w hotelarstwie, gastronomii, usługach kosmetycznych i innych częściach sektora usługowego, jednak może sprawdzić się również w sklepach online. Jednym z przykładów systemów pay-by-link dostępnych w Polsce jest SafeLink oferowany przez eService. SafeLink łączy bezpieczeństwo z komfortem obsługi i możliwością personalizacji komunikatów przekazywanych klientom, dzięki czemu może skutecznie usprawnić obsługę płatności w wielu firmach.

Integracja systemu sklepu z systemem płatniczym

Nie bez znaczenia jest także możliwość zintegrowania metod płatności z wykorzystywanym już systemem sklepu online. Takie rozwiązanie pozwala na zautomatyzowanie wielu procesów – szczególnie tych związanych z rozliczeniami czy kontrolą stanów magazynowych. Po dokonaniu wyboru operatora płatności warto także co jakiś czas sprawdzać, czy każdy z dostępnych kanałów działa prawidłowo. W ten sposób można wykryć ewentualne problemy i stale utrzymywać wysoką jakość świadczonych usług, co przełoży się na większe zadowolenie klientów, a tym samym – wyższe zyski dla e-sklepu.

Ceny pieczywa wciąż idą w górę. Rządowa zniżka na gaz dla piekarni chwilowo wyhamuje nowe wzrosty

W sklepach nie widać końca podwyżek cen pieczywa. W lutym i w marcu Polacy musieli za nie płacić o blisko 30% więcej niż rok temu. Eksperci winią za to splot niekorzystnych zjawisk, m.in. w zakresie cen gazu, węgla i paliw, ale też wzrostu wynagrodzeń. I uważają, że rządowa zniżka na gaz dla piekarni i cukierni, która zaczęła obowiązywać początkiem kwietnia, nie poprawi znacząco sytuacji. Znawcy tematu przewidują również, że wzrost cen lekko wyhamuje. Jednak pieczywo wciąż będzie drożeć, tylko wolniej niż dotychczas. Obecnie trudno jest prognozować, jak dalej będą kształtowały się koszty zakupów. Na rynku jest zbyt wiele niewiadomych.   

Kumulacja złych czynników

Bochenek chleba (kilogramowy) kosztuje już średnio prawie 10 złotych, a jego cena ciągle rośnie. Comiesięczny raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, obejmujący 17 kategorii produktów, już dwa razy w tym roku umieścił pieczywo w czołówce najmocniej drożejących towarów. W lutym produkty piekarnicze były droższe o 29,8% niż rok wcześniej, a w marcu – o 27,6% rdr. Niewiele lepiej było zresztą w styczniu. Pieczywo podrożało wówczas średnio o 24,4% rdr.

– Na wysokie ceny chleba wpłynęła głównie wojna w Ukrainie, która jest nazywana spichlerzem Europy. Na skutek działań wojennych podaż zboża znacząco spadła. Z drugiej strony, w ostatnim okresie na polskim rynku pojawiły się znaczne jego ilości właśnie z Ukrainy, co wywołało m.in. protesty polskich rolników. To oczywiście może mieć również niebagatelne znaczenie w kontekście kształtowania się cen pieczywa w kolejnych miesiącach. Wiele będzie zależało od dalszego rozwoju sytuacji. Natomiast należy pamiętać o tym, że ceny paliw i energii już wcześniej mocno podniosły koszty produkcji oraz transportu, a rozkręcona spirala inflacyjna napędziła dynamikę podwyżek w sklepach do niespotykanego do tej pory poziomu – mówi dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Powszechnie przyjmuje się, iż na cenę chleba w głównej mierze składają się koszty surowców (m.in. mąki) – ok. 35%. Dopiero w następnej kolejności znaczenie ma marża sklepu – ok. 24%. Dalszymi składowymi są koszty zatrudnienia i stałe – ok. 18%, a także transportu oraz energii – ok. 14%. Udział w cenie produktu marży producenta jest na poziomie ok. 9-10%. – Ceny gazu, węgla i energii niezbędnej przy produkcji pieczywa są wyjątkowo wysokie. Koszty transportu stale rosną ze względu na wzrost kosztów paliwa. Presja inflacyjna wymogła z kolei wzrost wynagrodzeń. Zatem niepokój budzą właściwie wszystkie składowe ostatecznej ceny, a największy wpływ mają koszty produkcji i transportu. I to są główni winowajcy wysokiej ceny pieczywa – zwraca uwagę dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

– Zatrudnienie wykwalifikowanego pracownika, który ma fach w ręku, sporo dzisiaj kosztuje. I to jest istotny  czynnik potęgujący finalną cenę przysłowiowego bochenka chleba – zwraca uwagę Ryszard Jaśkowski, Prezes Zarządu Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem.

Eksperci zwracają też uwagę na dodatkowe kwestie. Nie można liczyć na obniżkę marży ze strony producentów. – W Polsce mamy niską konkurencję w branży piekarniczej. I to pozwala producentom na podnoszenie cen bez ryzyka utraty klientów – zauważa Katarzyna Grochowska z agencji analityczno-badawczej Hiper-Com Poland.

– Jednocześnie na obniżkę marż producentów i sklepów trudno liczyć. Mają oni bowiem swoje cele biznesowe, które muszą realizować, aby zapewnić sobie odpowiednią pozycję konkurencyjną i możliwości rozwojowe – dodaje dr Orpych.

Za chleb i bułki Polacy mogliby teraz płacić jeszcze więcej, bo jednak w ostatnich miesiącach ceny pszenicy przyhamowały. Jak zauważa Weronika Szymańska, analityczka Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas, obecnie na światowych rynkach od kilku miesięcy zboża notują spadki, po rekordowych poziomach cen w pierwszej połowie 2022 roku. To przekłada się na malejące ceny ziarna, również na rynku krajowym.

– Według danych publikowanych przez Ministerstwo Rolnictwa, od końca października do początku kwietnia pszenica konsumpcyjna w Polsce potaniała o ponad 25%. Jednak obecne ceny ziarna nadal są wyższe o 200-300 zł od poziomów z 2021 roku – informuje Weronika Szymańska.

Stabilnie będzie już w kwietniu?

W ocenie części ekspertów, nastąpi spowolnienie dynamiki wzrostowej cen, ale nie ma mowy o jej zahamowaniu. Trochę może pomóc gwarancja stałych cen gazu dla piekarni. Jej efektem może być stabilizacja kosztów zakupu pieczywa w drugiej połowie kwietnia, ale raczej nic więcej. – Nie powinniśmy nastawiać się na to, że rządowe wsparcie dla piekarni i cukierni od razu wpłynie na spadek cen pieczywa. Bardziej prawdopodobne jest wyhamowanie dynamiki kolejnych wzrostów w perspektywie średnioterminowej – uważa dr Rybacka.

– Zaproponowana stawka maksymalnej ceny na poziomie 200,17 zł/MWh może obniżyć rachunki za gaz płacone przez piekarzy o 20-30%. Wysokie opłaty uderzyły w branżę szczególnie jesienią, choć już w pierwszej połowie 2022 r. energia zdrożała, wg GUS-u, o 78% rdr. Do tego dochodzą rosnące koszty transportu, opakowań oraz pracy. Dlatego piekarze mogą zdecydować się przynajmniej utrzymać ceny na obecnym poziomie – mówi analityczka Banku BNP Paribas.

Z kolei Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa, zwraca uwagę na fakt, iż pomoc dotrze przede wszystkim do podmiotów z sektora mikroprzedsiębiorstw i małych firm. Oznacza to, że duże piekarnie, które odpowiadają za około połowę produkcji pieczywa w Polsce, skorzystają na niej w bardzo ograniczonym zakresie, a więc jej wpływ na ostateczny koszt zakupu pieczywa będzie niewielki. Ekspert zauważa przy tym, że cena gazu będzie ponad dwukrotnie wyższa niż płacona równo dwa lata temu.

– O obniżeniu cen pieczywa nie ma mowy, ale chcąc je utrzymać, trzeba przede wszystkim zdusić inflację. Drożeją surowce potrzebne do wypieku pieczywa. W górę idą koszty m.in. związane z zatrudnieniem pracowników. Podniesiono płacę minimalną. To wszystko sprawia, że gaz – chociaż najistotniejszy czynnik – jest tylko jedną składową ceny finalnej. Do tego termin ochrony piekarni obowiązuje tylko do końca tego roku – przypomina Ryszard Jaśkowski.

Dalej wielka niewiadoma

Niektórzy eksperci dają jednak nadzieję na chwilowe wyhamowanie podwyżek cen pieczywa, chociaż nie jest to zbyt pewny scenariusz. – Pszenica w skupie potaniała, jak również notowania cen pszenicy na rynku, więc można oczekiwać zatrzymania dalszego wzrostu cen mąki. Niemniej ostatnie decyzje rządu dotyczące zakazu wwozu ukraińskich zbóż do Polski do 30 czerwca br. mają wspomóc rodzimych rolników, których zbiory zalegają w magazynach. Do tego trzeba zauważyć, że generatorem kolejnych podwyżek cen pieczywa staną się koszty pracy. Kolejna podwyżka płacy minimalnej w lipcu będzie również odczuwalna dla branży piekarskiej – prognozuje dr Justyna Rybacka.

– Rządowe wsparcie dla piekarni i cukierni powinno wpłynąć na wyhamowanie dynamiki wzrostu cen pieczywa. Ale przecież wcale tak nie musi się stać. Dodatkowo mowa tu wyłącznie o dopłatach do gazu, a przecież wciąż funkcjonuje wiele piekarni węglowych – zauważa dr Robert Orpych.

Zdaniem eksperta z Uniwersytetu WSB Merito, stabilizująco na wzrost cen pieczywa może działać znaczna obniżka cen skupu zboża, która miała miejsce w drugiej połowie stycznia 2023 roku. Wzbudziła ona sporo emocji wśród rolników. W dłuższej perspektywie może to wpłynąć na spadek dynamiki wzrostu cen również i pieczywa.

– W obliczu wciąż trwającej wojny w Ukrainie, która zwiększyła inflację i ryzyko niedoboru niektórych surowców oraz źródeł energii, trudno przewidzieć, kiedy sytuacja na rynku piekarniczym ustabilizuje się. Zakończenie konfliktu zbrojnego nie spowoduje powrotu do poprzedniego modelu wymiany handlowej w Europie Wschodniej, ze względu na utratę zaufania do Rosji oraz innych autorytarnych państw. Wyższe koszty wytwarzania i zapewnienia dostaw pozostaną więc z nami na długo. Niewiadomą pozostaje też to, jak ceny bułek i chleba zareagują na powrót do wyjściowych stawek VAT. Jednak apogeum wzrostu cen chyba mamy już za sobą. Nie oznacza to wcale, że w sklepach będzie taniej. Po prostu ceny będą rosły wolniej – podsumowuje Jacek Górecki.

Chińskie ożywienie gospodarcze potwierdzone

Dziś nad ranem poznaliśmy tempo wzrostu gospodarczego Chin. Odczyt ten znalazł się w centrum uwagi inwestorów, ponieważ pokazuje on, jak postępuje ożywienie w Państwie Środka po zniesieniu restrykcji covidowych, które obowiązywały przez prawie 3 lata. Wynik okazał się najwyższy od I kwartału ubiegłego roku i wyniósł 4,5 proc. Giełdy w Azji nie wpadły jednak w euforię. Indeksy odnotowują umiarkowane spadki. Hang Seng traci 0,81 proc.

Oficjalne dane wskazały, że PKB Chin w I kwartale tego roku wyniosło 4,5 proc. w relacji rok do roku To szybsze tempo nie oczekiwano (4 proc.). W IV kwartale ubiegłego roku chińska gospodarka rozwijała się na poziomie 2,9 proc. Widać zatem dużą poprawę. W ujęciu kwartał do kwartału dynamika wyniosła 2,2 proc. – co było zgodne z konsensusem.

Na poprawę sytuacji wskazywały chociażby silne wskaźniki PMI dla usług w lutym i marcu. Z kolei te same miary sugerowały skromne ożywienie w przemyśle.

Na plus zaskoczyła również sprzedaż detaliczna, która urosła o 10,6 proc. (konsensus 8 proc.). Odzwierciedla to w dużej mierze spiętrzony popyt napędzany przez ponowne otwarcie Chin. Produkcja przemysłowa wzrosła o mniej niż zakładał rynek (3,9 proc., konsensus 4,7 proc.).

Inwestycje w środki trwałe w ujęciu rocznym były słabsze niż oczekiwano i wzrosły o 5,1 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, ponieważ nastąpiło spowolnienie wzrostu inwestycji w infrastrukturę i produkcję. Inwestycje w nieruchomości tymczasem nadal spadały.

Publikacje te sugerują, że gospodarka odbija się od dna po zakłóceniach spowodowanych nagłym zniesieniem ograniczeń covidowych w grudniu, napędzana przez konsumpcję oraz usługi, ale słabnąca inflacja i rosnące oszczędności bankowe rodzą pytania o siłę popytu krajowego. Niska dynamika wzrostu cen sugeruje, że gospodarka pozostaje znacznie poniżej potencjału i potrzeba czasu, aby silniejszy popyt konsumencki znacznie podniósł inflację CPI. Pamiętajmy, że rząd wyznaczył skromny cel wzrostu gospodarczego na poziomie około 5 proc. na ten rok, po tym jak mocno rozminął się z oczekiwaniami na 2022 rok.

Nie jest wykluczone, że gospodarka Chin otrzyma kolejny impuls ze strony rządowych bodźców w dalszej części roku, aby pobudzić głównie inwestycje infrastrukturalne (m.in. budowa linii metra i zwiększenie liczby wież 5G) ale także konsumpcję. Kluczem do trwałego ożywienia gospodarczego Chin jest zaufanie sektora prywatnego, które zostało nadszarpnięte w okresie pandemii. Zajmie to prawdopodobnie trochę czasu.

W USA mieliśmy wczoraj dalszy wzrost rentowności obligacji rządowych. Był to efekt lepszego raportu Empire Manufacturing (10,8 pkt.) oraz pokłosie piątkowego wzrostu wskaźnika jednorocznej inflacji z raportu Uniwersytetu Michigan. Trzy główne indeksy z Wall Street ostatecznie zamknęły dzień wyżej generując umiarkowane wzrosty. W tym momencie kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 88 proc. szans na podwyżkę o 25 bps w maju. Zakładają również, że szczyt całego cyklu wypadnie w okolicach 5,28 proc. (górna granica) w czerwcu i również oczekują, że Rezerwa Federalna dokona łącznie obniżek o 55 bps w II połowie roku. Jeszcze 1 kwietnia rynek wyceniał szanse na ruch w górę na następnym posiedzeniu na poziomie 58 proc. zatem przez ostatnie kilkanaście dni nastąpiło przekonanie, że Fed będzie nieco bardziej restrykcyjny w swoim działaniu. Wczorajszy wynik New York EM wskazał na pierwszy wzrost od pięciu miesięcy, wcześniej indeks znajdował się w ujemnym terytorium. Z pewnością optymistycznie rynek spogląda na spadający składnik cen płaconych, który wyniósł 33 pkt.. Poprzednio było to 41,9 pkt. Polepszyły się również nowe zamówienia (25,1 pkt. vs -21,7 pkt).

Dolar amerykański nieznacznie zyskał na wartości. Główna para walutowa obniżyła swój kurs do 1,0910 po czym dziś nad ranem widać lekkie odreagowanie do 1,0940. Jak na razie wyjście powyżej 1,1 był chwilowym incydentem. Złoty kontynuował umocnienie, głównie względem euro. Notowanie EUR/PLN spadło na moment poniżej 4,63. Z kolei USD/PLN po zniżce poniżej poziomu 4,19 pod koniec ubiegłego tygodnia (czwartek), od dwóch dni umiarkowanie rośnie i obecnie kurs wskazuje 4,2345.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rekordowe wyniki finansowe Cloud Technologies w 2022 roku

Cloud Technologies, jedna z najszybciej rozwijających się firm technologicznych, która dostarcza dane do targetowania reklamy internetowej, zasilając kampanie największych marek na całym świecie, opublikowała roczne wyniki finansowe. Notowana na głównym rynku GPW spółka posiadająca autorską technologię Data Management Platform do zbierania i przetwarzania danych o Internautach z całego świata osiągnęła rekordowe wyniki finansowe oraz znaczący wzrost w kluczowych obszarach. Zysk netto spółki wzrósł o 112,1% r/r. EBITDA wzrosła o 52,2% r/r, a przychody ze sprzedaży danych o 52,9% r/r.

– W ubiegłym roku osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki finansowe w kluczowych dla nas obszarach. Motorem naszego wzrostu był i jest dynamiczny rozwój w kluczowym dla nas segmencie sprzedaży danych, który rośnie w tempie ok. 50% rdr. W 2022 roku zrealizowaliśmy wiele celów naszej strategii rozwoju na lata 2021- 2023, takich jak akwizycja hiszpańskiej spółki TL1, debiut na głównym rynku GPW oraz znaczące umocnienie naszej pozycji na globalnym rynku sprzedaży danych. Obecnie intensywnie pracujemy nad strategią rozwoju na najbliższe lata – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W 2022 roku Cloud Technologies osiągnęła rekordowe wyniki w segmencie sprzedaży danych, zarówno na przestrzeni całego roku, jak i czwartego kwartału. Roczne przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 52,9% r/r, do 38,5 mln PLN , a w czwartym kwartale osiągnęły 12,9 mln PLN (+53,5% r/r). Po raz pierwszy w historii spółki sprzedaż danych przekroczyła 10 mln PLN w jednym kwartale. Czwarty kwartał 2022 roku był również pierwszym pełnym okresem konsolidacji wyników z hiszpańską spółką TL1, co pozwoliło na osiągnięcie rekordowych wyników w kluczowym segmencie, którego rentowność w Q4 2022 przekroczyła już 70%.

Wartość wskaźnika EBITDA, oczyszczona o koszty programu motywacyjnego, osiągnięta przez spółkę w minionym roku wyniosła 23,3 mln PLN (+52,2% r/r),. W czwartym kwartale 2022 r., przychody wyniosły 16,3 mln PLN (+14,3% Q4 2022/Q4 2021) EBITDA wzrosła o 85% r/r i wyniosła 8,2 mln PLN. W poprzednim roku Cloud Technologies wygenerowało zysk netto na poziomie 14 mln PLN (+112,1%). W czwartym kwartale, mimo ujemnych różnic kursowych spowodowanych umocnieniem złotówki względem dolara, zysk netto wzrósł o 90% r/r, osiągając 3,1 mln PLN.

– W 2022 roku, pomimo m.in. zakupu TL1 i częściowego skupu akcji, zwiększyliśmy środki pieniężne o 14,0 mln PLN w efekcie czego rok zamknęliśmy z rekordowym w historii spółki poziomem gotówki wynoszącym 42,6 mln PLN. Dzięki temu z powodzeniem dokonaliśmy kluczowych inwestycji w pierwszym kwartale bieżącego roku, tym samym realizując kolejne istotne elementy naszej strategii rozwoju na lata 2021-2023. Sfinalizowaliśmy skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego oraz nabyliśmy prawa do platformy DSP, ponownie wzmacniając przewagi konkurencyjne wynikające z zastosowania naszej autorskiej technologii DMP. Potwierdzające efektywność naszej strategii wyniki spółki w 2022 roku oraz utrzymujące się dwucyfrowe tempo rozwoju rynku pozwalają nam wierzyć, że w kolejnych latach będziemy generować jeszcze lepsze wyniki finansowe – dodaje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy i członek zarządu Cloud Technologies.

Cloud Technologies z powodzeniem realizuje strategię rozwoju na lata 2021 – 2023. Jej celem jest osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy na globalnym rynku danych. Spółka w ramach strategii zrealizowała już kluczowe dla jej rozwoju działania, m.in.: znacząco zwiększyła sprzedaż w wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych, przeszła na główny parkiet GPW, przejęła hiszpańską spółkę TL1, dokonała zakupu technologii – platformy DSP, służącej do automatycznego zakupu powierzchni reklamowej online oraz przeprowadziła skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego. Obecnie pracuje nad strategią na kolejne lata.

XTPL z ponad 3-krotnym wzrostem przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I kwartale 2023 roku

XTPL według wstępnych szacunkowych danych wygenerował 3,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I kwartale 2023 roku – to ponad 3x więcej w ujęciu rok do roku. Na osiągnięte przychody pozytywny wpływ miało m.in. rozliczenie kluczowych elementów czwartego etapu fazy technologicznej z notowaną na NASDAQ spółką Nano Dimension, z którą XTPL rozpoczął w marcu wspólne definiowanie kolejnych faz współpracy komercyjnej. Ponadto I kwartał to dla Spółki kontynuacja rosnącej liczby zamówień na urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) z planowaną dostawą w drugiej połowie roku, co wpłynie korzystnie na przyszłe wyniki finansowe. Do dnia opublikowania wstępnych szacunkowych danych, XTPL otrzymał łącznie 5 zamówień na urządzenia DPS od wiodących ośrodków naukowych z Chin. Stan środków pieniężnych na dzień 31 marca 2023 roku wyniósł 3,7 mln zł i utrzymał się na tym samym poziomie względem analogicznego okresu 2022 roku.

– Za nami kolejny kwartał w którym intensyfikowaliśmy działania sprzedażowe i ofertowe w zakresie wszystkich trzech linii biznesowych, w odpowiedzi na zauważalny wzrost zainteresowania naszą innowacyjną technologią. Przede wszystkim rozliczyliśmy kluczowe elementy z czwartego, największego, etapu fazy technologicznej ze spółką Nano Dimension. Cieszę się, że trwająca między nami od stycznia 2022 roku współpraca układa się tak pomyślnie, że niedawno rozpoczęliśmy wspólne definiowanie kolejnych faz komercyjnych, które możemy zrealizować dla naszego izraelskiego partnera. To istotne zwłaszcza ze względu na niezmienny, długoterminowy cel jaki przyświeca działaniom XTPL, czyli osiągnięcie wdrożenia na linie produkcyjne u przemysłowych graczy. Obecnie na zaawansowanym etapie takich potencjalnych wdrożeń znajdują się 3 projekty i obejmują one kluczowe dla nas obszary: płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Warto podkreślić również liczbę 4 otrzymanych zamówień na urządzenia DPS w okresie styczeń-marzec oraz ostatnie zamówienie z kwietnia, które cieszy nas tym bardziej, że jest to powracający klient, który zdecydował się kolejny raz na zakup naszego urządzenia. To najlepsza możliwa referencja i potwierdzenie szerokiego wachlarza zastosowań oferowanych przez nas urządzeń – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Drugim źródłem finansowania działalności XTPL są przychody z tytułu dotacji, które mimo, że nie są kluczowe, w dalszym ciągu stanowią ważną część przychodów i wspierają prowadzone projekty o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji w I kwartale 2023 roku wyniosła 1,0 mln zł w porównaniu do 1,1 mln zł w I kwartale 2022 roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za I kwartał 2023 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. XTPL realizuje obecnie projekty o charakterze B+R m.in. ze środków pozyskanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz w obrębie międzynarodowego konsorcjum w ramach programu Horyzont Europa.

– Przed nami perspektywa dobrego roku, ponieważ po raz pierwszy wchodzimy w niego z komfortem posiadania już potwierdzonych zamówień na nasze urządzenia DPS. Rozliczamy je w momencie dostarczenia do klienta, dlatego obecna liczba 7 zaplanowanych na drugą połowę 2023 roku dostaw, pozwala nam skupić się na dalszym rozwoju Spółki i wykorzystywaniu posiadanych przez nas przewag konkurencyjnych. Wzrost zamówień wiąże się nierozerwalnie z inwestycjami, zwiększyliśmy zatrudnienie do ponad 50 osób, a w celu obsługi rosnącego popytu na nasze urządzenia i oczekiwanego przez nas w przyszłości wdrożenia na skalę przemysłową, musimy przygotować się do tego organizacyjnie, konsekwentnie rozwijając wewnętrzne procesy i kluczowe działy oraz materiałowo, zabezpieczając wcześniej najważniejsze komponenty. Pomimo tego utrzymujemy bezpieczny poziom gotówki. Stan środków pieniężnych zmniejszył się w pierwszym kwartale, ale harmonogram zamówień od klientów oraz dotychczasowa historia sprzedaży wskazują, że to druga połowa roku jest okresem wzmacniającym nasz cash flow – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

XTPL rozwija i komercjalizuje swoją innowacyjną technologię i produkty, które sprzedawane są m.in. do USA i Chin. Najważniejsze partnerstwa związane z wdrożeniami przemysłowymi nawiązane zostały z notowanym na NASDAQ Nano Dimension, z wiodącym producentem półprzewodników z Tajwanu oraz HB Technology z Korei Płd., współpracującym z jednym z największych producentów wyświetlaczy FPD. XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do końca kwietnia 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Mabion ogłasza Strategię na lata 2023-2027 i podsumowuje bardzo dobry 4Q i cały 2022 rok

  • Zarząd Mabion S.A. przyjął Strategię Spółki na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie
  • Mabion uzupełni i poszerzy zbudowane przez lata kompetencje, aby dokonać zmiany modelu biznesowego Spółki z produktowego do usługowego
  • Koncentracja na obszarze CDMO, transformacja Spółki i zmiana modelu biznesowego, oznacza zaprzestanie budowy własnego portfolio produktowego, w tym samodzielnego rozwoju i wprowadzenia na rynek MabionCD20 oraz innych własnych projektów lekowych
  • Mabion będzie pozycjonował swoją ofertę szerokiego spektrum usług CDMO w segmencie małych i średniej wielkości projektów na różnych etapach rozwoju, co pozwoli Spółce osiągnąć szereg korzyści w postaci m.in. dywersyfikacji przychodów, szybszego zwrotu z zainwestowanego kapitału i obniżenia profilu ryzyka regulacyjnego
  • Strategia na lata 2023-2027 zakłada istotną rozbudowę aktywów wytwórczych, rozszerzenie zakresu wykorzystywanych technologii, wzmocnienie działu rozwoju biznesu, dostosowanie procesów wewnętrznych do pracy z wieloma klientami i oferowania szerokiego wachlarza usług jako w pełni zintegrowane CDMO
  • Planowane nakłady inwestycyjne, niezbędne do realizacji Strategii, szacowane są na około 100 mln PLN w latach 2023-2024 oraz około 20 mln PLN w latach 2025-2027 (bez uwzględniania nakładów na Mabion II). W latach 2023-2024 powstanie zaktualizowany plan zakładu Mabion II oraz zostanie dokonany wybór optymalnej dla tego projektu struktury finansowania. Rozpoczęcie budowy planowane jest na 2025 rok
  • Szacowany roczny potencjał przychodowy Mabion w latach 2023-27 wyniesie 150-200 mln PLN​, a od roku 2028 i uruchomienia zakładu Mabion II, może wzrosnąć do 400-500 mln PLN przychodów rocznie
  • Proces pozyskania inwestora strategicznego pozostaje otwarty na potencjalne rozmowy z możliwymi partnerami, jednak priorytetem staje się koncentracja na realizacji Strategii i transformacja Mabion w kierunku CDMO oraz dalsza budowa wartości firmy
  • W 2022 roku Mabion wypracował:
  • 164,0 mln PLN przychodów, w tym 96,3 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 37,2 mln PLN EBITDA
  • 28,2 mln PLN EBIT
  • 23,2 mln PLN zysku netto
  • W 4Q 2022 roku Mabion wypracował:
  • 42,9 mln PLN przychodów, w tym 37,8 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 26,4 mln PLN EBITDA
  • 24,5 mln PLN EBIT
  • 15,7 mln PLN zysku netto
  • Współpraca z Novavax rozwija się pomyślnie i generuje istotne przepływy finansowe, które od początku współpracy w marcu 2021 roku do dnia publikacji sprawozdania (18.04.2023) wyniosły około 64 mln USD otrzymanych płatności
  • Saldo środków pieniężnych na dzień 31.03.2023 wyniosło około 70 mln PLN, wobec blisko 54 mln PLN na koniec 2022 roku

„Strategia Spółki na lata 2023-2027 otwiera nowy rozdział w historii Mabion, w którym sprawnie dokończymy transformację w pełni zintegrowaną firmę świadczącą usługi CDMO. Przed podjęciem tej bardzo ważnej dla Spółki oraz naszych akcjonariuszy decyzji, dokonaliśmy głębokiej analizy posiadanych kompetencji, umiejętności i doświadczeń budowanych od początku istnienia Mabion. Przeprowadziliśmy gruntowną weryfikację szans i możliwości oraz zweryfikowaliśmy naszą wizję rozwoju z profesjonalnymi doradcami branżowymi, aby ostatecznie wypracować najkorzystniejszą perspektywę długoterminowego rozwoju. Ta analiza wskazuje jasny i czytelny cel – osiągnięcia przez Mabion pozycji rozpoznawalnego partnera na globalnym rynku kontraktowego wytwarzania i rozwoju leków, szczególnie w obszarze usług dla rynku biofarmaceutycznego, w którym jesteśmy ekspertami. Kończy to etap Mabion jako Spółki produktowej i rozpoczyna etap, w którym jesteśmy w 100% skoncentrowani na modelu usługowym, czerpiąc z wielu korzyści jakie ta odważna zmiana daje naszej organizacjikomentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Rynek CDMO ma ogromny potencjał, ponieważ systematycznie rosną wydatki na badania i rozwój w branży farmaceutycznej, a w fazie rozwoju jest coraz więcej cząsteczek o większym stopniu złożoności, co między innymi zachęca firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne do korzystania z outsourcingu. Wartość globalnego rynku farmaceutycznych CDMO (obejmującego małe cząsteczki i terapie biologiczne) szacowana jest w 2021 roku na ponad 170 mld USD. Wartość rynku biologicznych CDMO, w którym Mabion się pozycjonuje, w łącznym rynku CDMO szacowana jest na około 13,2 mld USD w 2021 roku (źródło: Bloomberg, Analizy EY-Parthenon).

„Rynek, na którym będziemy budować swoją pozycję w najbliższych latach, będzie według prognoz ekspertów kontynuować dwucyfrowe tempo rozwoju, a udział rynku biologicznych CDMO, w którym będziemy uczestniczyć, ma przed sobą perspektywę jeszcze bardziej dynamicznego wzrostu. Jednocześnie, nasza koncentracja na małej i średniej wielkości projektach to pozycjonowanie się w największym segmencie rynkowym, zarówno ilościowo, jak i wartościowo. Już dziś oferujemy pełny zakres usług z naciskiem na technologie białek rekombinowanych i format przeciwciał, dla których dysponujemy aktywami do realizacji zleceń komercyjnych. Adresujemy szeroki zakres łańcucha wartości usług CDMO, a dzięki wysokiemu poziomowi integracji możemy obsłużyć projekty na dowolnym etapie – od wczesnego rozwoju po wytwarzanie w skali komercyjnej w środowisku GMP.W ramach rynku leków biologicznych, będziemy też poszerzać zakres usług o nowe formaty bioterapeutyków, takie jak przeciwciała bispecyficzne, tzw. biAbs, czy koniugaty przeciwciał i związków małocząsteczkowych, czyli ADCs. Wierzymy, że perspektywy tego rynku i dobre dopasowanie do niego oferty Mabion sprawią, że decydując się na rozwój w tym kierunku, wygenerujemy największą wartość dla akcjonariuszy w perspektywie kolejnych lat” mówi dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Przyjęcie nowej Strategii dla Mabion skutkuje także decyzją Spółki o zaprzestaniu rozwoju i budowy własnego portfolio produktowego oraz planów samodzielnego wprowadzania leku MabionCD20 na rynek. Spółka nie będzie samodzielnie ponosić dalszych znacznych nakładów na ten projekt.

„Jesteśmy w trakcie procesu identyfikacji potencjalnych licencjobiorców, dla których projekt MabionCD20 może stanowić dobre dopasowanie i nie wykluczamy możliwej współpracy lub późniejszej kontraktowej produkcji dla licencjobiorcy na aktywach Mabion. Zaprzestajemy także rozwoju innych własnych projektów lekowych” wyjaśnia Krzysztof Kaczmarczyk.

Koncentracja w Strategii na obszarze CDMO wiąże się również z decyzją o zmianie priorytetu wobec działań nakierowanych na pozyskanie inwestora strategicznego, które Spółka rozpoczęła na początku 2021 roku. Proces ten pozostaje otwarty na potencjalne rozmowy z możliwymi partnerami, jednakże priorytetem jest transformacja w kierunku CDMO.

„Pozostajemy otwarci na możliwe zainteresowanie inwestorów branżowych, ale jesteśmy zdeterminowani, aby w pierwszej kolejności zrealizować transformację zgodnie z nową Strategią i w ten sposób zwiększyć wartość firmy zanim wrócimy do rozmów z potencjalnymi inwestorami strategicznymi” dodaje Krzysztof Kaczmarczyk.

Mabion szacuje, że nakłady inwestycyjne na realizację celów Strategii wyniosą około 100 mln zł w latach 2023-2024 oraz około 20 mln zł w latach 2025-2027. Największe wydatki związane są z modernizacją istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, w którym w drugiej połowie 2023 roku planowana jest dywersyfikacja technologii procesowych w celu maksymalnego dopasowania się do zapotrzebowania rynku (dzięki m.in. doposażeniu o dwa bioreaktory w nowej technologii z klasycznym mieszaniem), zmiana charakteru obiektu z wytwórni jednoproduktowej na możliwość prowadzenia różnych procesów w tym samym. Finansowanie inwestycji pochodzić będzie ze środków z bieżącej działalności oraz z podpisanego w lutym br. kredytu z EBOR na kwotę 15 mln USD.

Spółka Mabion oczekuje, że inwestycje w dywersyfikację technologiczną obecnego zakładu oraz dynamiczna transformacja w kierunku rozwoju usług CDMO przyniosą szacowany potencjał rocznych przychodów w latach 2023-2027 na poziomie 150-200 mln PLN oraz marży EBITDA na poziomie 20-30%.

„Realizacja naszych strategicznych celów inwestycyjnych i operacyjnych powinna spowodować, że w latach 2023-2024 Mabion może stać się podmiotem samofinasującym się z własnej działalności” wyjaśnia Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.      

Wizja rozwoju Mabion wykracza poza lata 2023-2027. W kolejnym kroku Mabion planuje zbudowanie i uruchomienie zakładu Mabion II, który umożliwi zwiększenie wolumenu oferowanych usług CDMO. Pozwoli to Spółce na istotne przeskalowanie swojej działalności i zwiększenie 2-3 krotnie potencjału rocznych przychodów.

„W latach 2023-2024 zamierzamy zaktualizować plan zakładu Mabion II, mając na uwadze jego przeznaczenie jako CDMO, jak również podjąć decyzję o doborze optymalnej struktury finansowania dla jego realizacji. Obecny harmonogram zakłada budowę zakładu w latach 2025-2027. Kluczowymi czynnikami do podjęcia decyzji o kształcie i infrastrukturze zakładu Mabion II będą konkretne kryteria biznesowe takie jak liczba posiadanych klientów, liczba zawartych i realizowanych kontraktów oraz poziom generowanego przychodu i wyniku EBITDA. W długoterminowych planach rozwoju przewidujemy, że zakład Mabion II mógłby rozpocząć działalność operacyjną w 2028 roku. Oceniamy, że potencjał przychodowy po uruchomieniu Mabion II może osiągnąć 400-500 mln PLN rocznie” mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

„Dla realizacji projektu budowy zakładu Mabion II niezbędne będzie pozyskanie zewnętrznego finansowania, dobór jego optymalnej struktury będzie przedmiotem analiz w przyszłym roku. Obecnie priorytetem jest wykorzystanie potencjału jaki dla Mabion niesie całkowita koncentracja na rynku CDMO i skuteczna realizacja przyjętej Strategii” dodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

Wyniki finansowe 2022

„Bardzo dobre wyniki Mabion są konsekwencją skutecznej komercjalizacji kontraktu, który jeszcze w 2021 roku zawarliśmy z amerykańską spółką Novavax. Przez ten okres regularnie rozszerzaliśmy zakres świadczonych przez nas usług w ramach tzw. SOW (ang. Statement of Work) oraz podpisywanych aneksów. Pierwszy aneks, zawarty we wrześniu 2022 roku, wydłużył okres współpracy do 2026 roku i dodał nowy, korzystny dla nas komponent rozliczania w postaci płatności za wyprodukowane serie oraz za gotowość do produkcji, co w połączeniu z uzgodnionym harmonogramem gwarantuje nam regularne i przewidywalne przychody do 2Q 2024 roku. Drugi aneks, z kwietnia 2023 roku, rozszerzył współpracę o antygen szczepionki na COVID-19 wariant Omicron. Stabilna sytuacja finansowa, przewidywalne wyniki kolejnych okresów i skuteczna realizacja kontraktu dla Novavax, stanowią doskonałą bazę do odważnego i zdecydowanego kroku, jakim jest dokończenie transformacji w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym i realizacji przyjętej przez nas Strategii Mabion na lata 2023-2027” komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

W 2022 roku Spółka wygenerowała 164,0 mln PLN przychodów, z czego 90,6 mln PLN z tytułu realizacji usługi na rzecz Novavax oraz 5,7 mln PLN komponentu leasingowego. Pozostałą część przychodów stanowi suma zakupionych materiałów (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał bardzo dobrą rentowność na świadczonych usługach osiągając 68,5%. Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 37,2 mln PLN i marżowość na poziomie 22,7% w porównaniu do straty -1,0 mln PLN w 2021 roku. Zysk netto wyniósł 23,2 mln PLN i znacząco wzrósł względem roku 2021, w którym wygenerowano 1,9 mln PLN, w tym 12,2 mln PLN z tytułu utworzonego aktywa podatkowego. W ciągu całego 2022 roku Mabion wygenerował 38,8 mln PLN przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej.

Mabion od początku współpracy z Novavax w marcu 2021 do dnia publikacji sprawozdania finansowego za 2022 rok otrzymał płatności z tytułu realizacji umowy w wysokości około 64 mln USD. Na dzień 31.12.2022 roku saldo środków pieniężnych Spółki wyniosło 53,6 mln PLN i wzrosło według stanu na dzień 31.03.2023 roku do około 70 mln PLN. Terminowo regulowane przez Novavax płatności dla Mabion i brak przeterminowanych należności z tytułu realizacji płatności potwierdzają stabilną współpracę między firmami.

Wyniki finansowe 4Q 2022

„Jesteśmy szczególnie usatysfakcjonowani wynikami uzyskanymi w 4Q 2022 roku – był to najlepszy kwartał w całym roku. W ostatnim kwartale 2022 roku wypracowaliśmy 37,8 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez materiałów), wliczając komponent leasingowy, przy bardzo dobrej marży brutto, sięgającej blisko 80%. Na poziomie EBITDA uzyskaliśmy 26,4 mln PLN, natomiast zysk netto za kwartał zamknął się kwotą 15,7 mln PLN. Wynik netto byłby istotnie wyższy, jednak umocnienie PLN wobec USD w czwartym kwartale 2022 r. obniżyło wynik o blisko 9,3 mln PLN z tytułu ujemnych różnic kursowych. Ostatni kwartał roku to również bardzo solidne operacyjne przepływy pieniężne – z działalności operacyjnej wypracowaliśmy ponad 63 mln PLN, co przełożyło się na silną pozycję gotówkową na koniec roku” komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

W 4Q 2022 roku Spółka wygenerowała 42,9 mln PLN przychodów, z czego 36,7 mln PLN z tytułu realizacji usługi na rzecz Novavax oraz 1,1 mln PLN komponentu leasingowego. Pozostałą część przychodów stanowi suma zakupionych materiałów (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał rekordową rentowność na świadczonych usługach osiągając 79,2%. Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 26,4 mln PLN i marżowość na bardzo wysokim poziomie 61,4%. Zysk netto wyniósł 15,7 mln PLN, a przepływy pieniężne netto z działalności operacyjnej 63,1 mln PLN.

EBOR

W wyniku rozpoczętych w 2022 roku działań Mabion nakierowanych na pozyskanie od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) kredytu na kwotę 15 mln USD oraz otrzymanej 18.10.2022 roku zgody komitetu kredytowego EBOR na udzielenie finansowania, 6.02.2023 roku Spółka podpisała umowę kredytu. Środki w znacznej mierze będą wspierać realizację przyjętej Strategii, a zwłaszcza zaplanowaną w 2023 roku modernizację istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim celem zwiększenia mocy produkcyjnych oraz rozszerzenia zakresu świadczonych usług CDMO, wspierając dążenie Mabion do dywersyfikacji biznesu i pozyskiwania kolejnych klientów.

„Regularne i stabilne wyniki finansowe jakie generuje Mabion w połączeniu z finansowaniem pozyskanym od EBOR i wysokim stanem środków pieniężnych sprawiają, że możemy skupić się na dalszym rozwoju skali działalności Spółki, w tym inwestycjach związanych z realizacją ogłoszonej Strategii i procesach nakierowanych na pozyskiwanie nowych klientów” dodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

„Możliwość zaprezentowania naszej Strategii potencjalnym kontrahentom wpłynie pozytywnie na obecnie toczące się procesy negocjacyjne, a także na przyszłe rozmowy biznesowe, które planujemy przeprowadzić jeszcze w 2023 roku. Nasza wieloletnia praktyka, potwierdzona sprawnie przeprowadzonym transferem technologii w trakcie realizacji kontraktu z Novavax oraz wysokiej jakości zintegrowane aktywa produkcyjne i analityczne, działające zgodnie ze standardami GMP i GLP, doskonale pozycjonują nas na rynku i pozwalają odpowiedzieć na oczekiwania klientów realizujących projekty w zakresie rozwoju i produkcji leków biologicznych” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Mabion posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który odpowiada na potrzeby małych i średnich firm, będących potencjalnymi zleceniodawcami. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej i funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest idealnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 21 2Q 21 3Q 21 4Q 21 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22  
Przychody razem (w tym) 1,6 55,3 38,6 43,9 38,5 42,9  
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7  
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1  
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1  
Koszt własny sprzedaży 21,0 21,8 33,3 29,9 13,0  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 34,3 16,8 10,7 8,6 29,9  
Marża brutto ze sprzedaży bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 69,7% 56,2% 55,7% 79,2%  
Marża brutto na sprzedaży n/a 100% n/a 62,0% 43,5% 24,3% 22,3% 69,7%  
EBITDA (11,9) (2,3) (14,2) 27,4 9,6 5,6 (4,4) 26,4  
Marża EBITDA bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 39,9% 29,6% n/a 69,7%  
Marża EBITDA n/a n/a n/a 49,6% 24,9% 12,8% n/a 61,4%  
Amortyzacja 2,2 2,1 2,1 2,4 2,5 2,5 2,0 1,9  
EBIT (14,1) (4,4) (16,3) 25,0 7,1 3,1 (6,4) 24,5  
Marża EBIT bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 29,4% 16,3% n/a 64,7%  
Marża EBIT n/a n/a n/a 45,2% 18,4% 7,0% n/a 56,9%  
Przychody/koszty finansowe netto (3,0) 1,9 0,7 (0,1)  0,3 2,0 1,4 (9,9)  
Zysk/strata brutto (17,1) (2,5) (15,6) 24,9 7,4 5,1 (5,1) 14,5  
Podatek dochodowy (12,2) (1,2)  
Zysk/strata netto (17,1) (2,5) (15,6) 37,1 7,4 5,1 (5,1) 15,7  

 

Tabela 2. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu rocznym

Dane w mln PLN   FY 2020 FY 2021 FY 2022
Przychody   56,9 164,0
Koszt własny sprzedaży   21,0 98,0
Zysk brutto na sprzedaży   35,9 66,0
Marża brutto na sprzedaży   n/a 63,1% 40,2%
EBITDA   (44,8) (1,0) 37,2
Marża EBITDA   n/a n/a 22,7%
Amortyzacja   9,8 8,8 9,0
EBIT   (54,7) (9,8) 28,2
Marża EBIT   n/a n/a 17,2%
Przychody/koszty finansowe netto   (1,1) (0,4) (6,2)
Zysk/strata brutto   (55,8) (10,3) 22,0
Podatek dochodowy   (12,2) (1,2)
Zysk/strata netto (55,8) 1,9 23,2

Lawinowy wzrost niewypłacalności firm w Polsce – alarmujące dane z raportu Coface

Najnowsze dane z raportu Coface „Niewypłacalność firm w Polsce w I kwartale 2023 r.” nie napawają optymizmem. W ciągu 3 pierwszych miesięcy 2023 roku niewypłacalność przedsiębiorstw w Polsce wzrosła o 31% w porównaniu z ostatnim kwartałem 2022 roku. Do 3 kwietnia br. ogłoszono łącznie 1252 niewypłacalności polskich przedsiębiorstw, co stanowi 45% wszystkich niewypłacalności ogłoszonych w 2022 roku.

Jak wskazuje raport, sądy ogłosiły postanowienia o upadłości i restrukturyzacji 351 polskich firm. W I kwartale 2023 r. w Krajowym Rejestrze Zadłużonych opublikowano 901 obwieszczeń o ustaleniu dnia układowego, czyli bez rejestracji w sądzie. Taka forma obwieszczenia pozasądowe to aż 72% wszystkich ogłoszonych niewypłacalności, co wskazuje na rosnącą popularność tego rozwiązania. . Wśród postępowań sądowych najwięcej ogłoszono tych o zatwierdzenie układu – 181, co oznacza niemal 70% wzrost w stosunku do roku poprzedniego.

Co dalej z polską gospodarką?

Według prognoz Coface wzrost gospodarczy Polski w 2023 roku wyniesie zaledwie 1%, co jest jednym z najniższych wskaźników od czasu transformacji gospodarczej, z wyjątkiem pandemicznej recesji w 2020 roku.

Odporność polskiej gospodarki na zawirowania, w tym wpływ konsekwencji gospodarczych wynikających z wojny w Ukrainie, była dość zaskakująca i długa, jednak staje się coraz słabsza. Już ostatni kwartał ubiegłego roku zakończył się ujemną dynamiką rozwoju gospodarczego (w ujęciu kwartał do kwartału), a techniczna recesja zagraża polskiej gospodarce – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce i w Regionie Europy Centralnej.

Od początku 2023 roku koniunktura osłabiła się – zarówno dynamika produkcji przemysłowej, jak i sprzedaży detalicznej była ujemna. Polski eksport stracił impet w obliczu spowolnienia na głównych rynkach zbytu Europy Zachodniej, a konsumpcja gospodarstw domowych cierpi na utrzymującej się wysokiej inflacji i obniżającej się sile nabywczej konsumentów.

Trudne czasy dla przedsiębiorców

Firmy w Polsce prosperują w warunkach pełnych obaw o dalsze kształtowanie się popytu, podczas gdy inne wyzwania, w tym wyższe koszty działalności, komponentów używanych w produkcji czy braki kadrowe, nadal pozostają istotnymi barierami w prowadzeniu biznesu.

Statystyki branżowe wskazują na wzrost niewypłacalności w każdej branży bez wyjątku. Wiele sektorów energochłonnych nadal wnioskuje o niewypłacalność, a pogorszenie się koniunktury krajowej potwierdza dalszy wzrost postępowań w handlu. Niemal podwojony stopień niewypłacalności w budownictwie i w branżach z nim powiązanych świadczy o materializowaniu się kolejnego wyzwania dla branży, czyli o wpływie wyższych stóp procentowych na popyt mieszkaniowy i skłonność inwestycyjną przedsiębiorstw.

Wydaje się, że poza czynnikami podażowymi, takimi jak wzrost kosztów energii, wynagrodzeń, obsługi zadłużenia finansowego, niedobory surowców lub przerwanie łańcuchów dostaw, czynniki popytowe zaczynają być coraz większym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Dane dotyczące popytu konsumpcyjnego w Polsce w I kwartale br.

okazały się gorsze od oczekiwań większości analityków, a w kolejnym kwartale prognozowany jest dalszy spadek realnej konsumpcji – tłumaczy Barbara Kamińska, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface w Polsce.

Mimo że proces dezinflacji już się rozpoczął, inflacja nadal przekracza górny przedział celu inflacyjnego. Został on wyznaczony przez NBP na 3,5%. Dwucyfrowy poziom inflacji bazowej potwierdza niestety przewidywania, że wysokie ceny rozlały się na całą gospodarkę. Inflacja pozostanie istotnym tematem w 2023 roku, a wraz z wysokimi kosztami finansowania może ona nadal ograniczać działalność inwestycyjną przedsiębiorstw i konsumpcję gospodarstw domowych.

Niższa inflacja w USA – dolar traci, złoty zyskuje

Nieco lepszy od oczekiwań odczyt głównej miary dynamiki cen w USA sprawił, że dolar osłabił się względem wszystkich głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego. W połowie zeszłego tygodnia euro po raz pierwszy od przeszło roku przekroczyło psychologiczny poziom 1,1 względem dolara amerykańskiego. Taki obrót spraw sprzyjał złotemu – USD/PLN również po raz pierwszy od roku spadł poniżej 4,20.

Warto zauważyć, że deprecjacja dolara wystąpiła nawet mimo wzrostu rentowności amerykańskich obligacji. Obawy dotyczące sektora bankowego wciąż maleją, do tego wydaje się, że podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej odnoszą w końcu pożądany efekt w postaci ostudzenia rynku pracy, a nastroje inwestorów ulegają poprawie.

W tym tygodniu nie będzie się działo za wiele w kontekście publikacji makroekonomicznych oraz komunikatów banków centralnych. Największą uwagę skupią zapewne piątkowe (21.04) wstępne odczyty wskaźników PMI dla głównych gospodarek, w tym dla strefy euro. Spodziewamy się utrzymania optymizmu menedżerów. Obawy dotyczące sektora bankowego są coraz mniejsze, pojawiają się także oznaki świadczące o tym, że banki centralne zbliżają się do zakończenia swoich cykli zacieśniania polityki pieniężnej. Może się to przyczynić do gwałtownych ruchów na rynkach finansowych i w dalszym ciągu oddziaływać negatywnie na dolara, ponieważ inwestorzy wyprzedają waluty safe haven.

PLN

Polski złoty był w ubiegłym tygodniu najlepiej radzącą sobie walutą regionu – zmniejszył dystans do bardzo silnej korony czeskiej, radził sobie również lepiej niż forint węgierski, który często silniej reaguje na zmiany sentymentu. Może więc spełniać się rysowany przez nas scenariusz, zgodnie z którym to gwiazda złotego będzie w tym roku świeciła wyjątkowo jasno. Dla sprowadzenia kursu EUR/PLN do najniższego od grudnia poziomu 4,63 kluczowe znaczenie miały słabość dolara amerykańskiego i wzrost kursu EUR/USD. USD/PLN spadł poniżej 4,20 po raz pierwszy od roku, a złoty zakończył tydzień ponad 2% wyżej względem USD.

Niemniej, pojawiają się również pozytywne sygnały z kraju, które sprawiają, że utwierdzamy się w naszej optymistycznej prognozie dla polskiej waluty. Mamy tu na myśli szczególnie poprawę sytuacji w bilansie płatniczym, a konkretnie solidną nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących, która wyniosła w lutym 2,6 mld euro – kilkakrotnie więcej, niż prognozowano. Dane rysują obraz mocnego eksportu i słabego popytu krajowego, a to kombinacja pożądana w okresie uporczywie wysokiej inflacji. Dodatkowo warto nadmienić, że rozprawa ws. nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym – mająca znaczenie w kontekście wypłaty środków na KPO – została wyznaczona na 30 maja. Temat unijnych funduszy, istotny dla złotego, wraca więc na tapet.

W tym tygodniu poznamy wyliczenia inflacji bazowej (poniedziałek 17.04) oraz dane z rynku pracy (piątek 21.04). Dla złotego istotne powinny być jednak przede wszystkim sygnały z zewnątrz.

EUR

W połowie zeszłego tygodnia euro po raz pierwszy od przeszło roku przekroczyło psychologiczny poziom 1,1 względem dolara amerykańskiego, w piątek jednak straciło nieco ze względu na rosnące oczekiwania inflacyjne w USA. Inwestorzy spodziewają się wzrostu rozbieżności między poziomami stóp procentowych w strefie euro i USA, co w znacznym stopniu tłumaczy ruch wspólnej waluty w górę. Wypowiedzi członków EBC były w ostatnim czasie stosunkowo jastrzębie – większość z nich wspierała podwyżkę o 50 pb. na zbliżającym się majowym posiedzeniu lub przynajmniej jej nie wykluczała.

Niedawne obawy dotyczące sektora bankowego wydają się już na starym kontynencie odległe i oczekujemy utrzymania się takiego stanu. Podwyżki stóp procentowych EBC powinny trwać, a euro doświadczać dalszej aprecjacji w związku z tym, że ekspansja kredytowa pozostaje nietknięta, ożywienie w Chinach idzie pełną parą i nie widać oznak zmniejszenia bazowej presji inflacyjnej.

USD

W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami najgorszego możliwego dla dolara amerykańskiego połączenia odczytów danych gospodarczych i sentymentu rynkowego wobec waluty. Z jednej strony ogólnie optymistyczne spojrzenie inwestorów na perspektywy globalnej gospodarki zmniejszyły jego atrakcyjność jako waluty safe haven, z drugiej zaś dane dotyczące inflacji i w szczególności rynku pracy zaczęły wskazywać, że może się rozpoczynać oczekiwane przez Fed ochłodzenie gospodarki. Zarówno główna miara inflacji CPI, jak i dynamika cen producenckich znalazły się poniżej oczekiwań, niemal utwierdzając inwestorów w przekonaniu, że kolejna podwyżka o 25 pb. będzie ostatnią dokonaną przez Fed w trwającym cyklu. Kłóciły się z tym opublikowane w piątek oczekiwania inflacyjne – znacznie wzrosły w krótkim terminie, co zatrzymało deprecjację dolara.

Kalendarz dla USA jest w tym tygodniu raczej pusty, amerykańska waluta może więc nie doświadczać większych wahań.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Trojan z 2008 r. najczęstszym zagrożeniem w sieci. Hakerzy wykorzystują do ataków złośliwe pliki OneNote

  • Najczęściej wykorzystywanym typem malware’u jest Qbot, który wpływał na 10 proc. organizacji na całym świecie i 7,5 proc. w Polsce
  • użytkownicy urządzeń mobilnych muszą zwrócić uwagę na malware Ahmyth
  • Najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach była – już legendarna – „Apache Log4j Remote Code Execution”, która dotknęła 44% organizacji na całym świecie

Jeden z najsłynniejszych złośliwych programów w historii znów atakuje! Trojan bankowy Emotet wykorzystywany był w kampanii spamowej, pozwalającej na obejście blokad makr. Najczęściej wykorzystywanym typem malware’u jest jednak Qbot, który wpływał na 10 proc. organizacji na całym świecie – informują analitycy Check Point Research, w raporcie dotyczącym cyberzagrożeń obserwowanych w marcu 2023 roku. Najczęściej wykorzystywaną luką jest ponownie Log4j, natomiast użytkownicy urządzeń mobilnych muszą zwrócić uwagę na malware Ahmyth.

Eksperci bezpieczeństwa firmy Check Point Research poinformowali na początku 2023 roku, że badają alternatywne sposoby dystrybucji złośliwych plików, odkąd Microsoft ogłosił, że zablokuje makra w plikach biurowych . W marcu zaobserwowali oni nową kampanię hakerską, w której cyber-napastnicy wykorzystali innowacyjną strategię wysyłania wiadomości spamowych zawierających szkodliwy plik OneNote. Po otwarciu pojawia się fałszywa wiadomość, nakłaniająca ofiary do kliknięcia dokumentu, który pobierał infekcję Emotet. Złośliwe oprogramowanie mogło następnie zbierać niektóre informacje o użytkowniku, takie jak dane logowania i informacje kontaktowe. Informacje te były prawdopodobnie wykorzystywane do rozszerzenia zasięgu kampanii i ułatwienia przyszłych ataków.

Pomimo, że duże firmy technologiczne robią wszystko, co w ich mocy, aby jak najszybciej odciąć cyberprzestępców, powstrzymanie każdego ataku jest praktycznie niemożliwe. Eksperci Check Pointa zwracają uwagę, że Emotet to wyrafinowany trojan. – Najważniejszą rzeczą, jaką ludzie mogą zrobić, to upewnić się, że mają odpowiednie zabezpieczenia poczty e-mail, unikać pobierania plików z nieznanych adresów email– zaznaczają specjaliści.

Wspomniany Emotet jest obecnie drugim najbardziej rozprzestrzenionym szkodliwym programem na świecie, z wpływem na około 4 proc. sieci firmowych, który w marcu zepchnął na trzecie miejsce infostealer Formbook (niecałe 4 proc.) Liderem zagrożeń jest nadal trojan bankowy Qbot, który wykryty został w około 10 proc. sieci firmowcyh na świecie i 7,5 proc. w Polsce.

Użytkownicy urządzeń mobilnych powinni również zadbać o bezpieczeństwo. AhMyth to trojan zdalnego dostępu (RAT) odkryty w 2017 roku, który obecnie jest programem najczęściej atakującym smartfony. Przestępcy dystrybuują go za pośrednictwem aplikacji na Android, którą można znaleźć w sklepach z aplikacjami i na różnych stronach internetowych. Gdy użytkownik zainstaluje jedną z zainfekowanych aplikacji, złośliwe oprogramowanie może zbierać poufne informacje z urządzenia i wykonywać działania, takie jak rejestrowanie klawiszy, robienie zrzutów ekranu, wysyłanie wiadomości SMS i aktywowanie aparatu.

Analitycy Check Point ustalili również, że najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach była – już legendarna – „Apache Log4j Remote Code Execution”, która dotknęła 44% organizacji na całym świecie. W marcu cyberprzestępcy najchętniej atakowali sektor edukacji i badań, rządowo-wojskowy, a także opiekę zdrowotną.

Już od 1 maja handel w internecie czekają zmiany – podatek od sprzedaży i obowiązek raportowania

Od 1 maja 2023 r. na portale e-commerce takie jak Allegro, OLX czy Vinted, zostanie nałożony nowy obowiązek raportowania wykazu sprzedawców. Zmiany w handlu internetowym obejmą także opodatkowanie niektórych transakcji dotyczących przedmiotów używanych.

Zmiany w przepisach o e-commerce wynikają z wdrażania przez Polskę unijnej dyrektywy DAC7 dotyczącej e-handlu i najmu przez internet lokali mieszkalnych, miejsc parkingowych, samochodów czy innych środków transportu. Wprowadzane regulacje nałożą nowe obowiązki m.in. na właścicieli platform umożliwiających handel w sieci.

E-sklepy będą prowadzić rejestr sprzedawców

Platformy takie jak Allegro będą musiały prowadzić wykaz sprzedawców, w którym rejestrowane będą kwoty dokonywanych przez nich transakcji. Wprowadzenie tego obowiązku ma na celu śledzenie dochodów uzyskiwanych przez sprzedających oraz weryfikowanie czy wywiązują się z konieczności opłacania podatków, a aktywność na portalu nie jest tzw. działalnością bez rejestracji. Sprzedawcy będą musieli zostać poinformowani o zakresie danych gromadzonych przez administratorów portali. Informacje takie mają znaleźć się np. w zasadach lub regulaminach danego e-sklepu. Pierwszy coroczny raport będzie przesyłany w styczniu 2024 roku, ale na żądanie dyrektora Krajowej Administracji Skarbowej przedsiębiorcy będą musieli przedstawiać raporty na bieżąco.

Obecnie przepisy są na etapie konsultacji. Ministerstwo Finansów już teraz poinformowało jednak, że obowiązkowi raportowania nie będą podlegać sprzedawcy, którzy w okresie sprawozdawczym wynoszącym rok zawarli mniej niż 30 transakcji sprzedaży towarów lub jeżeli ich łączny przychód ze sprzedaży nie przekroczył 2 tys. euro. Ma to na celu wykluczenie okazjonalnych sprzedaży, które obejmują najczęściej prywatne przedmioty jak ubrania lub książki – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Podatek od e-zakupów

Przedmiotem transakcji w sklepach internetowych są często towary używane. Przepisy nakładają na sprzedawcę nieprowadzącego działalności gospodarczej obowiązek zapłacenia podatku, jeśli cena zbytu takiego produktu jest wyższa niż cena zakupu, a transakcja nastąpi w ciągu 6 miesięcy od dnia jego zakupu przez sprzedawcę. – Przykładowo, jeśli kupiliśmy buty za 500 zł z limitowanej kolekcji, a po tygodniu chcemy je sprzedać za 800 zł, dochód do opodatkowania wyniesie 300 zł. Jednak gdybyśmy te same buty sprzedali po 6 miesiącach liczonych od końca miesiąca zakupu, nie zapłacilibyśmy podatku – tłumaczy Piotr Juszczyk.

Działalność gospodarcza w e-commerce

Jeśli użytkownik sklepu e-commerce zajmuje się sprzedażą w sposób ciągły, zorganizowany i w celach zarobkowych, to taka działalność zostanie w świetle przepisów uznana za działalność gospodarczą. Piotr Juszczyk jednak uspokaja: Dokonywanie transakcji sprzedaży raz na jakiś czas nie powinno być uznawane za prowadzenie biznesu. Podobnie jest w sytuacji, gdy robimy tzw. „wietrzenie szafy” i pozbywamy się niepotrzebnej garderoby np. za pomocą platformy Vinted. Takie porządki również nie powinny przysporzyć nam problemów podatkowych.

Dolar odbija, a złoty wciąż silny

Na rynkach trwają spekulacje, czy w USA w maju wzrosną stopy procentowe. Jeszcze dwa tygodnie temu wyglądało na to, że temat był przegrany. Dzisiaj jest to jednak dominujący scenariusz.

Odbicie na dolarze

Ostatnie dni przyniosły nam kilka wyraźnych ruchów wskazujących na to, że inwestorzy przygotowują się na podwyżkę stóp procentowych w USA. Jakkolwiek dziwnie brzmi ten pomysł, biorąc pod uwagę stopy w przedziale 4,75-5% i inflację konsumencką na poziomie 5%, wiele na to wskazuje. Widać to nie tylko po kontraktach terminowych na stopę procentową, które wyraźnie wzrosły i szansa na podwyżkę wynosi już około 85%. Drugim ważnym elementem są obligacje skarbowe. W ostatnich kilku dniach wyraźnie spada ich rentowność. Może to sugerować, że inwestorzy (spodziewając się podwyżek stóp procentowych) wyprzedają papiery, teraz licząc, że odkupią je taniej. Dotyczy to nie tylko długoletnich obligacji, ale na krótszych okresach widać ten ruch wyraźniej, co sugeruje łączenie go z bieżącymi decyzjami FED. Efektem tych wydarzeń była korekta na głównej parze walutowej, gdzie znów za euro płacimy mniej niż 1,1 dolara.

Polska na szczęście poza podium

Ostatnie aktualizacje wskaźników inflacji za marzec nie spowodowały gwałtownych przetasowań w czołówce inflacyjnej Unii Europejskiej. Podobnie jak w Polsce, podobnie na Litwie, Łotwie i nawet Węgrzech również poziom wzrostu cen w ujęciu rocznym spadał. Wszystkie te państwa również żyją w strachu, jak odbije się na tym wskaźniku wzrost cen surowców energetycznych wywołanych decyzją OPEC. Z drugiej strony jest to wygodny zewnętrzny powód, który w takich sytuacjach zawsze ma pewne cechy “obiektywne” w narracji władz, jest to bowiem problem, na który poradzić nie można i ceny muszą rosnąć. Gdy inflacja spada przez taniejące surowce energetyczne, jak to miało miejsce w ostatnich miesiącach, jest to jednak sukces krajowej polityki w zapobieganiu inflacji.

Złoty na szczytach

Zamieszanie na rynkach światowych niespodziewanie pomaga polskiej walucie. Część analityków wskazuje na możliwość uwolnienia środków unijnych po kolejnych zmianach w reformie sądowej. Biorąc jednak pod uwagę, jak bardzo rząd się nie spieszy z tymi zmianami, nie można wykluczyć, że czeka z tym “sukcesem” bliżej wyborów. Z perspektywy rynku walutowego byłoby to dość korzystne, zderzałyby się wówczas dwa bodźce na rynku. Wybory to zawsze niepewność, która osłabia walutę. Z drugiej strony napływ środków unijnych powinien to w jakimś zakresie równoważyć, o ile nie przeważyć. Na razie okolice 4,63 zł na euro okazały się barierą dla polskiej waluty. Nie zmienia to faktu, że to najmocniejszy złoty od czerwca 2022.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

YetiForce zadebiutuje na NewConnect

YetiForce, dostawca oprogramowania dostępnego w ponad 100 krajach świata, jeszcze w kwietniu zamierza dołączyć do grona spółek notowanych na NewConnect. Spółka specjalizuje się w dostarczaniu systemów informatycznych, które pozwalają na elastyczne i kompleksowe zarządzanie przedsiębiorstwami z dowolnego miejsca na świecie. Oprogramowanie rozwijane dotychczas w modelu „open source” użytkuje już niemal 22 500 firm.

Dzięki działaniom społeczności na platformie Crowdin, system YetiForce dostępny jest w 39 językach. System jest również bardzo popularny wśród użytkowników globalnego serwisu GitHub, który posiada 100 mln użytkowników. Najwięcej zarejestrowanych użytkowników w systemie YetiForce pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, YetiForce jest również rozpoznawalny w Polsce, Brazylii, Indiach, we Włoszech i Wielkiej Brytanii.

Z rozwiązania YetiForce korzysta m.in. Polski Fundusz Rozwoju, oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Spółka wdrażała również system informatyczny na zlecenie Urzędu Skarbowego w Ugandzie, a także ma na swoim koncie wdrożenie oprogramowania klasy CRM dla jednej z największych instytucji ubezpieczeniowych w Europie Środkowo-Wschodniej. W ramach tego projektu dostęp do systemu uzyskało ponad 12.500 użytkowników.

– Debiut na rynku NewConnect to ważny krok w rozwoju naszej spółki. Wierzymy, że dzięki obecności na giełdzie zwiększymy rozpoznawalność i przejdziemy do etapu związanego z szeroką monetyzacją systemu w modelu SaaS. Do tej pory bazowaliśmy na rozwoju organicznym, a szeroką bazę użytkowników pozyskaliśmy z niemal zerowymi nakładami na marketing. Dzięki pozyskanemu kapitałowi od naszych inwestorów – rozwój firmy i dynamika wyników finansowych znacząco przyspieszy w kolejnych latach. Kluczowym momentem w realizacji tych założeń będzie skokowe zwiększenie udziału powtarzalnych przychodów abonamentowych – komentuje Bartosz Hermann, prezes zarządu YetiForce.

Przewagą konkurencyjną systemu YetiForce jest bardzo duża elastyczność – każde z rozwiązań można dostosować do specyficznych potrzeb klientów, modyfikując go lub tworząc własne dodatki obsługujące niestandardowe procesy w danym przedsiębiorstwie. Spółka działa w modelu open source, jednak równolegle oferuje sprzedaż płatnych modułów w Marketplace YetiForce w modelu subskrypcyjnym. Strategia przewiduje intensywny rozwój rozwiązań chmurowych w tym w szczególności SaaS jako usługi kompleksowej dającej klientom nieprzerwane działanie, skalowalność i bezpieczeństwo w połączeniu z niezbędnym wsparciem.

Według danych Precedence Research, wielkość globalnego rynku zarządzania relacjami z klientami wyniosła 61,57 mld USD w 2021 roku. Oczekuje się, że osiągnie on wartość 170 mld USD do 2030 roku, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu (CAGR) na poziomie 13,3%.

dr Grzegorz Baczewski: Rząd istotnie przyczynia się do wysokiej inflacji

Państwo istotnie przyczynia się do przyspieszenia inflacji. Zwykle, jeżeli władza jest zdecydowana, żeby obniżyć tempo wzrostu cen – to prowadzi restrykcyjną politykę pieniężną. Narodowy Bank Polski, czyli bank centralny Polski, ma możliwości, żeby taką politykę pieniężną prowadzić. Z drugiej strony istotna jest polityka fiskalna – czyli polityka budżetowa państwa. W tym obszarze elementem, który mógłby hamować inflację, jest ostrożna polityka fiskalna, budżetowa – czyli zmniejszanie wydatków po to, żeby do gospodarki wprowadzać mniej pieniądza. Jeżeli w gospodarce będzie mniej pieniądza, to wówczas gospodarka spowolni – zmniejszy się popyt, zmniejszy się presja na wzrost cen i wówczas inflacja powinna wyhamować. W Polsce mamy do czynienia z odwrotną sytuacją – przez różnego rodzaju świadczenia socjalne, 13 i 14 emerytury oraz innego rodzaju hojne dopłaty wypłacane z budżetu państwa. A więc do obiegu cały czas wprowadza się więcej pieniądza.

– Więc sytuacja, jeżeli chodzi o politykę ograniczania inflacji w Polsce wygląda tak, że z jednej strony bank centralny próbuje gasić pożar wynikający ze wzrostu cen przez podnoszenie stóp procentowych. A więc stara się zmniejszyć ilość pieniądza w gospodarce i ograniczyć presję cenową. A z drugiej strony Ministerstwo Finansów przez politykę fiskalną dolewa benzyny do tego pożaru – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – A więc jedni dolewają, drudzy gaszą – później znowu się dolewa i cały czas płonie. Dlatego inflacja w Polsce nie spowalnia wyraźnie. Prezes NBP mówił, że będziemy być może na koniec roku mieli inflację jednocyfrową. Większość ekonomistów poważnie w to wątpi. Ostatnie odczyty w stosunku do poprzedniego miesiąca pokazują, że tempo wzrostu cen spada nieznacznie. A czy państwo korzysta na inflacji? Oczywiście, że tak. Budżet państwa jest planowany kwotowo. Czyli są jakieś założenia wpływów podatkowych w określonych kwotach na podstawie wskaźników ekonomicznych. Natomiast jeżeli ceny rosną – to wpływy podatkowe też wzrastają. Jeżeli inflacja jest większa, to wydatki są realizowane przez budżet na takim poziomie, jak założono kwotowo – ale wpływy są już zdecydowanie większe. Dlatego mówi się o zjawisku nazywanym „podatek inflacyjny”. Państwo, które tworzy sytuację wysokiej inflacji, z jednej strony ogranicza wartość pieniędzy, które wydaje – bo one są ustalone już wcześniej na dany rok z góry, a równolegle zdecydowanie zwiększa swoje przychody dzięki temu, że generuje wzrost cen i tym samym wzrost przychodów z podatków pośrednich – tłumaczy Baczewski.

Głodni zysków? Co kryje się za inflacją cen żywności w Europie?

  • Ceny żywności w Europie pozostają wysokie i spadną dopiero w dalszej części roku wynika z analiz Allianz Trade. W marcu inflacja zasadnicza w strefie euro spadła do 6,9% r/r (spadek z 8,5% r/r w lutym) z powodu dużego spadku inflacji cen energii do -0,9% (spadek z 13,7% r/r w lutym), ponieważ obchodzimy pierwszą rocznicę skoku cen ropy i gazu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak inflacja cen żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych ponownie wzrosła do 15,4% i prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie do końca roku.
  • Spadające ceny towarów nie pomogły złagodzić presji na ceny żywności w Europie. Według stanu na kwiecień 2023 r. większość towarów żywnościowych jest sprzedawana na poziomach zbliżonych lub nieco wyższych od tych z 2021 r. Chociaż niektóre pozostają drogie, w latach 2013-2014 obserwowaliśmy podobne ceny bez dużego wzrostu inflacji cen żywności. Za większością presji cenowej stoją producenci żywności pakowanej.
  • Pewna inflacja cen żywności pozostaje „niewyjaśniona” ze względu na nadrabianie zaległości w realizacji zysków. Może to wynikać z nadrabiania przez firmy z sektora żywności trudnych miesięcy między marcem a czerwcem 2022 r. Od tego czasu większości firm udało się zwiększyć obroty ponad koszty.
  • Konsumenci nadal będą ponosić koszty. Ponieważ wskaźnik PPI właśnie znalazł się na zakręcie, Allianz Trade spodziewa się, że ceny będą nadal rosły do lata i pozostaną na podwyższonym poziomie. Szacujemy, że w ciągu ostatniego roku gospodarstwa domowe straciły od 1,1% do 9,2% siły nabywczej, przy czym najbardziej ucierpiały kraje Europy Wschodniej. Dalszy wzrost cen żywności o +20% może doprowadzić do spadku konsumpcji w UE o około 1 p.p.

 

Europejska inflacja cen żywności – głodni zysków?

Ceny żywności w Europie nadal utrzymują się na wysokim poziomie i spadną dopiero w dalszej części roku. W marcu inflacja zasadnicza w strefie euro spadła do 6,9% r/r (spadek z 8,5% r/r w lutym) z powodu dużego spadku inflacji cen energii do -0,9% (spadek z 13,7% r/r w lutym), ponieważ obchodzimy pierwszą rocznicę skoku cen ropy i gazu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak inflacja cen żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych ponownie wzrosła do 15,4%. Jednocześnie presja inflacyjna rozszerzyła się i umocniła; stopa inflacji podstawowej (która nie obejmuje energii, żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych) osiągnęła nowy rekordowy poziom 5,7% (wzrost z 5,6% w lutym). Podczas gdy inflacja zasadnicza wyraźnie spadnie w nadchodzących kwartałach (ze względu na silne dezinflacyjne efekty bazy), Allianz Trade spodziewa się, że ceny żywności utrzymają się na wysokim poziomie przez co najmniej kolejny kwartał, zanim nastąpi szybka normalizacja. Oczekujemy, że ogólna inflacja w strefie euro wyniesie średnio 5,6% w 2023 r., a następnie spadnie do 2,6% w 2024 r., przy czym inflacja podstawowa pozostanie raczej sztywna, gdyż głównym czynnikiem presji cenowej staną się płace. Inflacja cen żywności będzie w tym roku stanowić prawie jedną trzecią ogólnej inflacji (w porównaniu z mniej niż 20% w roku ubiegłym) i powinna wynieść średnio 8,0%, zanim w przyszłym roku stanie się deflacyjna (-3,8%).

Wykres 1: Strefa euro — dynamika i prognoza inflacji cen żywności (%)

Strefa euro — dynamika i prognoza inflacji cen żywności
[Forecast = Prognoza; Oil = Ropa; PPI = Wskaźnik PPI; Food futures = Kontrakty terminowe na żywność; Unexplained komponent = Niewyjaśniony składnik; Food inflation (actual and predicted) = Inflacja cen żywności (rzeczywista i przewidywana); Start of war in Ukraine = Początek wojny na Ukrainie; Q = kwartał]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Wykres 2: Strefa euro — wkład cen żywności w ogólną inflację (p.p.)

Strefa euro — wkład cen żywności w ogólną inflację
[Services = Usługi; Goods = Dobra; Food = Żywność; Energy = Energia; 2023f = Prognoza 2023]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Wykres 3: Wybrane towary (21 stycznia = 100)

Wybrane towary
[Wheat = Pszenica; Soyabeans = Soja; Corn = Kukurydza; Fertilizer = Nawozy; Jan = Styczeń; Jul = Lipiec]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Spadające ceny towarów sugerują, że inne czynniki mogą wyjaśniać ciągłą presję cenową na żywność. Światowe ceny towarów gwałtownie spadły ze szczytów z 2022 r.: pszenica i soja są obecnie notowane na poziomie z 2021 r., podczas gdy kukurydza jest o około 30% droższa niż na początku 2021 r., a nawozy pozostają o około 50% droższe niż kilka lat temu; jednak inflacja cen żywności wciąż rośnie. Koszty operacyjne producentów i sprzedawców detalicznych żywności wydają się wyjaśniać rosnącą rozbieżność między cenami żywności na wyższym (towarowym) i niższym szczeblu łańcucha dostaw: energia (ropa: +43% (2022 w stosunku do 2021), hurtowa energia elektryczna (+145%), opakowania (+24% dla papieru, +18% dla szkła, +23% dla metalu, +16% dla tworzywa sztucznego) oraz robocizna (jednostkowy koszt pracy w handlu detalicznym +5%) (Wykres 3).

Wydaje się, że to firmy produkujące żywność pakowaną, a nie sprzedawcy detaliczni, najbardziej podniosły swoje ceny. Przechwytując ponad 70% wszystkich wydatków na żywność w Europie, detaliści żywności historycznie napędzali większość wzrostów cen w niedawnej przeszłości. Wzrost cen żywności nastąpił w drugiej połowie 2021 r. w następstwie gwałtownego wzrostu cen referencyjnych produktów rolnych, po czym przyspieszył w następstwie inwazji Rosji na Ukrainę. Detaliści przerzucili większość (ale nie całość) swoich kosztów na klientów: tylko w 2022 r. producenci żywności podnieśli ceny o +17% r/r (w porównaniu do „tylko” +12% w przypadku detalistów żywności). Dane finansowe giełdowych sprzedawców żywności potwierdzają, że koszty rosły szybciej niż sprzedaż, a marże brutto w 2022 r. skurczyły się i spadły poniżej poziomów sprzed pandemii. Przyglądając się bliżej, okazuje się również, że europejski sektor żywności został dotknięty wyższymi kosztami w II kw. 2022 r. W tym czasie nasz wskaźnik kosztów całkowitych dla sektora wzrósł o +6,7%, podczas gdy obroty wzrosły o skromne +0,8%. Od tego czasu wzrost obrotów przewyższał wskaźnik kosztów, co sugeruje, że firmy z sektora żywności podwyższają ceny, aby zrekompensować utracone marże (Wykres 4).

Jednak inflacja cen żywności różni się znacznie w poszczególnych krajach ze względu na czynniki strukturalne. Francja (+7,3%), Włochy (+9,3%) i Hiszpania (+11,6%) odnotowały inflację cen żywności poniżej średniej europejskiej z 2022 r. (+11,9%). Z drugiej strony Niemcy (+12,6%), Polska (+14,5%) i Słowacja (+18,6%) odnotowały ponadprzeciętną inflację cen żywności. To rozproszenie między krajami zależy od:

  • Struktury rynku detalicznego: Kraje o ponadprzeciętnej penetracji dyskontów odnotowują generalnie ponadprzeciętną inflację. Paczkowana żywność markowych dyskontów ma stosunkowo wyższy udział kosztów produkcji jako odsetek kosztów całkowitych w porównaniu z markową żywnością paczkowaną, co oznacza, że ich ceny prawdopodobnie będą rosły w szybszym tempie w porównaniu z markami, w przypadku których inne koszty są bardziej elastyczne (reklama, wydatki na promocję). Dyskonty generalnie mają znacznie większe udziały w rynku w Niemczech (47%) oraz w Europie Środkowo-Wschodniej w porównaniu z Europą Południową (np. 8% we Włoszech).
  • Nawyków konsumpcyjnych: Przetworzona żywność zazwyczaj wiąże się z większym udziałem kosztów energii i kosztów pakowania. W rezultacie kraje o ponadprzeciętnej konsumpcji generalnie odnotowują ponadprzeciętną inflację. W Europie spożycie przetworzonej żywności jest stosunkowo niższe we Francji, Włoszech czy Hiszpanii w porównaniu ze Zjednoczonym Królestwem, Niemcami i krajami skandynawskimi.
  • Uzależnienia od importu żywności z Ukrainy: najbardziej ucierpiały kraje Europy Wschodniej.

Wykres 4: Koszty i obroty producentów żywności w Europie (zindeksowane, II kw. 2022 r. = 100)

Koszty i obroty producentów żywności w Europie
[Cost Index = Wskaźnik kosztów; Turnover Index = Wskaźnik obrotów]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Nadmierne generowanie zysków przez firmy ma również niewielki, ale znaczący, niewyjaśniony udział w inflacji cen żywności w ciągu ostatniego roku. „Niewyjaśniona” część (tj. niezwiązana z cenami producentów i cenami energii) naszego modelu inflacji cen żywności znacznie wzrosła (Wykres 5). Od połowy 2022 r. około 10% zmian cen żywności nie da się wyjaśnić na podstawie dynamiki historycznej.

Wykres 5: Strefa euro – niewyjaśniony składnik naszego modelu inflacji cen żywności

Strefa euro – niewyjaśniony składnik naszego modelu inflacji cen żywności
[Aug = Sierpień]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Konsumenci będą nadal odczuwać skutki finansowe. Szacujemy, że w ciągu ostatniego roku gospodarstwa domowe straciły już od 1,1% do 9,2% siły nabywczej, zwłaszcza w krajach najbardziej uzależnionych od importu żywności (zwłaszcza w Europie Wschodniej). Niemniej nie wszystkie gospodarstwa domowe znajdują się pod presją: najmocniej ucierpiały te, które znajdują się w najniższych 20% dystrybucji dochodów, ponieważ wydają większą część swoich dochodów do dyspozycji na dobra nieuznaniowe (Wykres 7). Według ankiety przeprowadzonej wśród 5000 konsumentów w 10 krajach przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), konsumenci w miarę możliwości ograniczali wydatki na wydatki nieuznaniowe, kupując tańsze marki lub w tańszych sklepach. Ponad jedna trzecia uczestników stwierdziła, że kupuje mniej czerwonego mięsa, ryb i drobiu, aby obniżyć koszty. Zachowania oszczędnościowe mogą jednak nie wystarczyć. Kiedy konsumenci płacą więcej za żywność, wydają mniej na pozycje uznaniowe, co może spowolnić ożywienie. Dalszy wzrost cen żywności +20% może doprowadzić do spadku konsumpcji o prawie 1 punkt procentowy.

Wykres 6: Europa — utrata siły nabywczej konsumentów i różnica między najniższym a najwyższym kwintylem dochodów

Europa — utrata siły nabywczej konsumentów i różnica między najniższym a najwyższym kwintylem dochodów
[IRL = IRLANDIA; AUSTRIA = ; BGR = BUŁGARIA; LTU = LITWA; GBR = ZJEDNOCZONE KRÓLESTWO; NLD = NIDERLANDY; FRA = FRANCJA; BEL = BELGIA; DEU = NIEMCY; GRC = GRECJA; CZE = CZECHY; ROU = RUMUNIA; HRV = CHORWACJA; POL = POLSKA; ESP = HISZPANIA; PRT = PORTUGALIA; SVK = SŁOWACJA; LVA = ŁOTWA; HUN = WĘGRY]
Źródła: Refinitiv, Eurostat, Allianz Research

ZPP: Redukcja zużycia środków ochrony roślin zagrożeniem dla polskiej gospodarki rolnej

  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zrównoważonego stosowania środków ochrony roślin i w sprawie zmiany rozporządzenia (UE) 2021/2115 będące częścią strategii Od Pola do Stołu ma doprowadzić do ograniczenia możliwości stosowania środków ochrony roślin w unijnych gospodarstwach rolnych o 50%.
  • Ograniczenie możliwości stosowania substancji czynnych w unijnych gospodarstwach doprowadzi do znacznego spadku produkcji rolnej oraz znacznie utrudni ochronę upraw przed chwastami, szkodnikami i czynnikami chorobotwórczymi.
  • Projektowane regulacje stawiają Polskę w niekorzystnym położeniu względem innych państw Unii Europejskiej – w szczególności tak zwanych państw Starej Unii – które zużywają dziś znacznie więcej substancji chemicznych niż rolnicy znad Wisły.
  • Niebezpieczna – w kontekście praktycznego wdrożenia zapisów rozporządzenia – jest definicja „obszarów wrażliwych”. Zgodnie z planowanymi zmianami na tych obszarach nie będzie możliwe stosowanie środków ochrony roślin. Niejednoznaczna konstrukcja przepisów pozwala zakwalifikować jako „obszary wrażliwe” większość gruntów rolnych w UE.
  • Projekt rozporządzenia przewiduje powstanie specjalnego rejestru stosowania przez rolnika substancji czynnych na konkretnym areale oraz udzielenie prawa wglądu do rejestru organizacjom pozarządowym. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postuluje, aby kwestie ewentualnego nadzoru nad działaniami rolników pozostawić istniejącym w tym celu wyspecjalizowanym organom państwowym.
  • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców jest zdania, że obecny kształt projektu może stanowić zagrożenie dla stabilności zaopatrzenia w żywność mieszkańców Unii Europejskiej. Zmiany mogą doprowadzić również do utraty płynności finansowej wielu przedsiębiorstw rolnych oraz przyczynić się do zredukowania poziomu aktywności gospodarczej na obszarach wiejskich.


Nowa strategia dla rozwoju gospodarczego UE, czyli Europejski Zielony Ład, powinna zostać poddana wnikliwej rewizji. Jej założenia uderzają bowiem w fundamenty bezpieczeństwa żywnościowego Wspólnoty. Zdecydowany sprzeciw względem unijnych regulacji wyrażają przedsiębiorstwa rolne czy grupy zrzeszające producentów żywności. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podziela wiele obaw prezentowanych przez sektor rolny, wskazując przy tym na szczególne zagrożenie płynące z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zrównoważonego stosowania środków ochrony roślin i w sprawie zmiany rozporządzenia (UE) 2021/2115. Ma ono zastąpić obowiązującą obecnie dyrektywę 2009/128/WE.

Projekt (SUR) wprowadza ograniczenie możliwości stosowania środków ochrony roślin o 50%, licząc od obecnego poziomu ich zużycia, we wszystkich państwach członkowskich do roku 2030. Cel redukcyjny stanowi immanentną część strategii Od Pola do Stołu.

W zasadzie wszystkie rzetelne analizy eksperckie wskazują na paralelne konsekwencje planowanych ograniczeń. Nieunikniony w tym kontekście wydaje się spadek skali produkcji żywności w Unii Europejskiej oraz zastąpienie jej towarami importowanymi spoza Wspólnoty. Ograniczenia względem stosowania środków ochrony roślin dotyczyć będą wyłącznie państw UE – nie zaś dostawców z krajów trzecich. Praktyka wielokrotnie pokazywała, że żywność sprowadzana masowo od największych globalnych dostawców znacząco odbiega jakością od tej wytwarzanej w krajach, w których obowiązują unijne normy produkcyjne. Zwiększenie importu spoza UE implikuje także sprzeniewierzenie się nadrzędnemu celowi Zielonego Ładu, czyli skierowaniu unijnej gospodarki w stronę zrównoważonej, pozostającej w zgodzie z dbałością o klimat, produkcji. Potencjalne spadki produkcyjne i przeniesienie wytwórstwa żywności poza granice UE przełożą się bowiem wyłącznie na „relokację” emisji do krajów trzecich, nie wpływając – jak chcieli tego projektodawcy – na realizację celu proklimatycznego w wymiarze globalnym. Ograniczenia, które dotkną sektora produkcji roślinnej, niezwłocznie odbiją się także na sytuacji przedsiębiorstw rolnych zajmujących się wytwarzaniem żywności pochodzenia zwierzęcego, ponieważ większość uprawianych we Wspólnocie zbóż powstaje z przeznaczeniem do wykorzystania w przemyśle paszowym. Również budowana latami stabilizacja tak polskich jak i europejskich gospodarstw w kontekście zaopatrzenia w surowce paszowe będzie musiała częściowo ustąpić miejsca zwiększonemu napływowi produktów niepochodzących z krajowej czy nawet wspólnotowej produkcji.

Jak wskazują eksperci z zakresu nadzoru fitosanitarnego, 50-procentowe ograniczenie dostępu do używania środków ochrony roślin może stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa upraw i skutecznie uniemożliwić walkę ze szkodnikami i chorobami roślin, co zniweczyć może lata pracy rolników. Nadmierne nadzieje Komisja Europejska pokłada także wobec korzyści płynących ze stosowania narzędzi z zakresu Integrowanej Ochrony Roślin. Ani płodozmian, ani monitoring upraw czy nawet inwestowanie w odmiany odporne i mechaniczne odchwaszczanie w żaden sposób nie zrekompensują strat produkcyjnych, które odczuje zdecydowana większość gospodarstw w UE.

Ograniczenie dostępu do środków ochrony roślin znajdzie odzwierciedlenie w znaczącym obniżeniu plonowania, które – w kontekście rokrocznie powracającej do Europy suszy rolniczej – może prowadzić do występowania klęsk nieurodzaju w odniesieniu do wielu kategorii roślin uprawnych. Problem ten będzie szczególnie widoczny w Polsce, z uwagi na fakt, że nasz kraj cechuje się dodatkowo niskim poziomem retencji, co czyni go skrajnie narażonym na niedobory wody. Spadek produkcji to także niższe dochody rolników, którzy zaczną rezygnować z uprawy, podejmując się innych, jakkolwiek intratnych, zajęć. Masowe odchodzenie rolników od ziemi oznaczać będzie destabilizację w kontekście trwałej utraty aktywności gospodarczej na obszarach wiejskich.

Brak zrozumienia budzi także kwestia metody wyliczania ograniczenia zużycia środków ochrony roślin w odniesieniu do konkretnych państw członkowskich UE. 50-procentowa redukcja wyliczana będzie w oparciu o obecne poziomy zużycia środków ochrony roślin. Stawia to Polskę w niekorzystnym położeniu względem innych państw Unii Europejskiej – w szczególności tak zwanych państw Starej Unii – które zużywają dziś znacznie więcej substancji chemicznych niż rolnicy znad Wisły. Polska w 2022 roku zużywała średnio 2,1 kg środków ochrony roślin na hektar. W tym samym czasie unijna średnia oscylowała wokół wartości 3,1 kg/ha. Dane te niewiele mówią jednak o dysproporcji względem obecnych poziomów zużycia. Znacznie więcej „chemii” w swoich gospodarstwach zużywają bowiem kraje Starej Unii, znacznie mniej państwa, które dołączały do Wspólnoty w 2004 r. 2007 r. czy w roku 2013. Dla porównania średnie zużycie śor w Królestwie Niderlandów wynosiło w 2022 około 8 kg/ha. Po planowanej przez Komisję Europejską redukcji, Polska – licząc od poziomu pierwotnych założeń – będzie mogła zatem zużywać średnio maksymalnie 1,05 kg środków ochrony roślin/ha, podczas gdy holenderscy rolnicy będą uprawnieni do używania 4 kg śor/ha, czyli dwukrotnie więcej niż Polska zużywa dziś – przed pełną implementacją SUR.

Zdaniem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, aby system był sprawiedliwy dla wszystkich państw członkowskich UE, obszary o niskim zużyciu wyłączone powinny zostać z konieczności redukowania zużycia śor. Proponowana przez część krajów kwestia ustalenia jednego, zunifikowanego poziomu dopuszczalnego zużycia nie jest właściwym rozwiązaniem ze względu na różne warunki glebowe, klimatyczne czy odmienny poziom dostępu do wody w różnych częściach kontynentu. Decydenci muszą dziś czuć się zobligowani do obrony interesów polskich przedsiębiorstw rolnych. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której polska gospodarka rolna kolejny raz (jak od lat ma to miejsce w kontekście wysokości płatności obszarowych) była poszkodowana względem państw zachodniej części UE.

Doniesienia medialne informują o czasowym złagodzeniu stanowiska Komisji Europejskiej względem niezwłocznego wdrażania restrykcji zawartych w strategii Od Pola do Stołu w unijnych gospodarstwach rolnych. Nadal jednak brak w tej sprawie jednoznacznego stanowiska Komisji Europejskiej. Tymczasem w ubiegłym tygodniu pojawiła się propozycja sprawozdawczyni dla Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego (ENVI) dotycząca zaostrzenia pierwotnego poziomu ograniczeń. ENVI domaga się zaostrzenia redukcji stosowania pestycydów do 80 procent w stosunku do lat 2018–2020. Już planowane ograniczenie na poziomie ½ obecnego zużycia jest dla wielu gospodarstw wyzwaniem nie do zrealizowania, dlatego apelujemy do decydentów, aby odrzucili propozycję, z którą wyszła ENVI – tym bardziej, że wciąż nie zaprezentowano w tej kwestii żadnych konkretnych danych liczbowych dotyczących konsekwencji potencjalnego wejścia w życia redukcji na poziomie 80% zużycia śor.

Należy w tym kontekście podkreślić, że w ostatnich latach wiele substancji czynnych stało się niedostępnych dla rolników. Sami tylko plantatorzy buraków od roku 2018 stracili możliwość korzystania z ponad 20 substancji pełniących kluczową rolę w ochronie upraw przez chwastami, szkodnikami i czynnikami chorobotwórczymi. Problematyczny w tym kontekście staje się także wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który uniemożliwia uzyskanie czasowych pozwoleń na użycie neonikotynoidów w zaprawach nasiennych, co wpłynie negatywnie na stan upraw rzepaku czy buraków cukrowych. Zniwelowana zostanie tym samym możliwość realnej ochrony areału, a zawężenie puli dostępnych substancji czynnych w krótkim okresie przełoży się na wzrost odporności roślin na działanie dostępnych dziś preparatów. Wycofanie kolejnych substancji jest kwestią czasu, a rezygnacja z części z nich (np. glifosat) w zasadzie uniemożliwia realizację – kluczowych dla realizacji celu klimatycznego – ekoschematów.

Niebezpieczna – w kontekście praktycznego wdrożenia zapisów rozporządzenia – jest także definicja „obszarów wrażliwych”. Zgodnie z planowanymi zmianami na takich obszarach nie będzie możliwe stosowanie środków ochrony roślin. O ile kwestia ochrony obszarów o szczególnych walorach przyrodniczych jest istotna, o tyle konstrukcja przepisów pozostawia tu nadmierne pole do nadinterpretacji. Rolnicze organizacje branżowe z wielu państw Unii Europejskiej zwracały uwagę, że obecny kształt zapisów projektu rozporządzenia pozwala zakwalifikować jako „obszary wrażliwe” większość gruntów rolnych w UE. Konsekwencją tego stanu rzeczy może być zakaz stosowania pestycydów na gruntach, co do których nie zachodzi żadna potrzeba redukcji zużycia śor. Francuskie zrzeszenia rolników podają, że w granicach ich państwa za „obszary wrażliwe”, posługując się definicją zawartą w projekcie, uznać można między 60, a 80 gruntów rolnych. Odsetek ten jest paralelny w odniesieniu do innych państw członkowskich UE – w tym Polski.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podziela również obawy organizacji rolniczych skupionych w Copa-Cogeca, które skrytykowały zapisy wprowadzające konieczność korzystania przez rolników ze specjalnego systemu informatycznego, który gromadzić będzie szczegółowe dane na temat każdego przeprowadzonego z użyciem środków ochrony roślin zabiegu polowego. Zdaniem przedsiębiorców rolnych uciążliwość kolejnego narzędzia biurokratycznego może skutecznie utrudnić prowadzenie działalności rolniczej. Sprzeciw budzić powinno także udzielenie prawa wglądu do rejestru bliżej nieokreślonym organizacjom pozarządowym. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postuluje, aby kwestie ewentualnego nadzoru nad działaniami rolników pozostawić istniejącym w tym celu wyspecjalizowanym organom państwowym.

ZPP jest zdania, że przy projektowaniu założeń rozporządzenia nie dokonano rzetelnej analizy oceny skutków planowanych regulacji. Przypomnieć należy, że ryzyko jest tu znaczące i dotyczy stabilności zaopatrzenia w żywność 450 mln mieszkańców Unii Europejskiej i kolejnych milionów osób uzależnionych od dostaw żywności z UE.

Stoimy na stanowisku, że w obliczu następstw ekonomicznych pandemii koronawirusa, kryzysu cenowego na rynkach energii, szalonego wzrostu inflacji, czy – wreszcie – zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę, Unia Europejska dążyć powinna przede wszystkim do ustabilizowania trudnej sytuacji ekonomicznej oraz stwarzania szans szybkiego rozwoju kluczowych dla Europy obszarów działalności gospodarczej. Nie da się tego osiągnąć kolejnymi ograniczeniami, a tylko redukcją poziomu – często nadmiernego – uregulowania zasad prowadzenia biznesu w UE.

Szacunki dot. opłaty recyklingowej nie za bardzo się sprawdziły. Wpływy wskazują na błędne założenia

Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że w ubiegłym roku wpływy z tytułu opłaty recyklingowej były tylko o ponad 1% większe niż w 2021 roku. Przepisy dotyczące płatności za torby na zakupy z tworzywa sztucznego obowiązują od 2018 roku, przy czym rozszerzono je we wrześniu 2019 r. W pierwszych pięciu latach do budżetu wpłynęło łącznie ok. 685 mln zł. Natomiast tylko za 2018 rok zakładano wpływy przekraczające 1,1 mld zł. Jak zaznaczają eksperci, doszło do błędnej oceny rynku, a ponadto znacząco spadło zużycie lekkich jednorazowych toreb z tworzyw sztucznych.

Miliony w foliówkach

Jak informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), wpływy z tytułu opłaty recyklingowej za 2022 rok wyniosły 174,5 mln zł. To o 1,2% więcej niż za 2021 rok, kiedy były na poziomie 172,5 mln zł. Od 2018 roku, kiedy została wprowadzona płatność, stawka opłaty recyklingowej wynosi 20 groszy za torbę. Jak stwierdza dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u, reklamówki z tworzywa sztucznego są w handlu potrzebne, ale też szkodliwe. Będzie można z nich rezygnować wtedy, kiedy papier stanie się bardziej wytrzymały. A to nie nastąpi z dnia na dzień.

Zdaniem eksperta, trzeba ponownie usiąść do rozmów na temat opłaty recyklingowej i przeanalizować jej możliwy pożytek dla budżetu, środowiska oraz klientów. Jednak sieci handlowe będą się przed tym wzbraniać, a rządzący nie zechcą omawiać tego przed wyborami.

– Z danych MKiŚ wynika, że popyt na torby z tworzywa sztucznego ustabilizował się na niskim poziomie. Różnice rzędu niewiele powyżej 1% są w granicach normy i nie mają istotnego znaczenia dla tak dużego rynku jak Polska. Według statystyk, zużycie toreb, zarówno wielorazowych, jak i jednorazowych, wynosi ok. 23 szt. rocznie na osobę. To niezbyt dużo, mniej niż dwie sztuki miesięcznie – komentuje Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych (PZPTS).

Resort informuje też, że wpływy z tytułu opłaty recyklingowej za 2018 rok wyniosły ok. 71 mln zł. Wówczas objęte nią były lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego. Natomiast od 1 września 2019 roku płatność dotyczy również pozostałych siatek, tj. o grubości 50 mikrometrów i więcej. Ponadto od 1 stycznia 2020 r. zmienił się system rozliczania na kwartalny. W związku z powyższym opłata za 2019 rok oraz wpływy za I kwartał 2020 roku niejako nałożyły się na siebie. Dodatkowo należy zauważyć, że wpływy mogły zawierać zaległości z tytułu opłaty. Niemniej jednak suma dotychczasowych wpłat do budżetu państwa z tytułu opłaty recyklingowej za lata 2019-2020 wyniosła 266,34 mln zł. Według własnych szacunków resortu, w 2019 roku było to 89,84 mln zł, a w 2020 roku – 176,50 mln zł.

– Zużycie lekkich jednorazowych toreb z tworzyw sztucznych znacząco spadło do 9 szt. na osobę. To o wiele mniej niż wyznaczone cele UE dla krajów członkowskich na 2025 rok wynoszące 40 szt. na osobę. Wprowadzając przepisy, ministerstwo przeszacowało znacznie ilość toreb na rynku – 300 szt. na osobę zamiast 150 szt. Dodatkowo założyło, że spadnie ona do około 150 sztuk, czyli rzeczywistego zużycia w 2018 roku. Stąd mamy efekt tak znacznej różnicy pomiędzy oceną a wpływami z opłaty – podkreśla ekspert z PZPTS.

Błędne założenia

Ministerstwo podaje, że na podstawie Oceny Skutków Regulacji do ustawy wprowadzającej opłatę recyklingową zakładano wpływy na poziomie 1,153 mld zł za 2018 rok. Za 2019 rok było to już 1,037 mld zł, za 2020 rok – 922 mln zł, za 2021 rok – 807 mln zł, a za 2022 rok – 691 mln zł. Jak informuje MKiŚ, niemniej po faktycznych wpływach widać, że nastąpiło drastyczne zmniejszenie zużycia toreb na zakupy. W związku z powyższym od 2020 r. coroczne szacunki znajdują się w okolicy 175 mln zł. Według dyrektora Szymana, to kolejny dowód potwierdzający zamysł fiskalny i błędną ocenę rynku, a także wpływów z tytułu opłaty. Ekspert ma nieodparte wrażenie, że administracja próbuje uzupełnić choć w części błędnie skalkulowane szacunki kolejną opłatą.

– Ludzie przerzucają się na własne oraz papierowe torby. Takie było założenie, ale jest jeszcze oczywiście sporo do zrobienia. Torby z tworzywa sztucznego i inne opakowania pomocnicze, ułatwiające wyniesienie zakupionego towaru, stanowią niecały 1 procent wyrzutu plastiku z sektora handlu. Problem ekologiczny jest więc na innych etapach opakowania półproduktów i produktów czy ostatecznego podania towaru na półce – stwierdza dr Faliński.

Jak podkreśla Robert Szyman, na zwiększenie lub zmniejszenie zużycia toreb z tworzywa sztucznego ma wpływ poziom konsumpcji. Przy jej wzroście można spodziewać się równolegle nieznacznego zwiększenia zapotrzebowania. Według eksperta, można ewentualnie też wziąć pod uwagę działania pseudośrodowiskowe, tzw. „greenwashing”. One wynikają z faktu, że media i inne źródła, promują torby papierowe i bawełniane jako dobrą opcję środowiskową. Natomiast źródła naukowe wskazują, że rotacja toreb papierowych nie przekracza półtora raza, a ich waga jest wielokrotnie wyższa od plastikowych. Przy takich danych nie ma możliwości uzyskania niższego śladu środowiskowego. Z kolei torby z bawełny mają fatalny wpływ na środowisko wynikający z produkcji surowca, głównie emisji pestycydów podczas upraw samej bawełny.

– Dziś mamy ograniczony wybór między folią a papierem. Jestem zwolennikiem tego, żeby mocniej skupić się na nowych rozwiązaniach biotechnologicznych, bo one będą najskuteczniejsze. Przykładem może być plastik, który jest jadalny dla jakichś bakterii i jednocześnie nie powoduje kosztownych wydatków na uzyskanie tego materiału. Mogłoby powstać coś, co jest rzeczywistym nawozem, a nie jakimś szkodliwym odpadem. Na badania nad pozyskaniem nowych rozwiązań można byłoby przeznaczyć część środków z opłaty recyklingowej – podsumowuje były dyrektor generalny POHID-u.

Długi mieszkańców wobec spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych

Ponad połowa badanych uważa, że zarządcy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych w wystarczający sposób informują o sposobie zarządzania finansami. Jednocześnie aż 50,4 proc. ankietowanych twierdzi, że nie udostępniają one informacji o ogólnym poziomie zadłużenia mieszkańców z tytułu zaległych czynszów i innych opłat – wynika z badania Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Nieco ponad połowa (51,4 proc.) respondentów biorących udział w badaniu KRD „Stosunek mieszkańców do windykowania należności od dłużników czynszowych” wskazuje, że zarząd wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej w wystarczający sposób informuje o sposobie zarządzania własnymi finansami. Blisko 40 proc. badanych przyznaje jednak, że ich zdaniem, zarząd nie udostępnia takich informacji. Natomiast co dziesiąta osoba jest wobec tego faktu obojętna. Zważywszy, że badanie było przeprowadzone na właścicielach mieszkań (własnościowych w spółdzielni mieszkaniowej, spółdzielczych własnościowych w spółdzielni mieszkaniowej, własnościowych we wspólnocie mieszkaniowej, własnościowych w TBS), to aż tak wysoki współczynnik zobojętnienia na kwestie finansowe (9,6 proc.) może zaskakiwać.długi spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych

Mieszkańcy spółdzielni i wspólnot coraz bardziej zadłużeni

Według danych Krajowego Rejestru Długów BIG zaległości finansowe Polaków z tytułu czynszu oraz wszelkich opłat związanych z użytkowaniem lokalu mieszkalnego sięgają już 290,8 mln zł, a są to tylko długi wpisane do rejestru. Takich przeterminowanych zobowiązań finansowych, których spółdzielnie i wspólnoty nie wpisują do biur informacji gospodarczej, może być znacznie więcej. Te pieniądze mogłyby być przeznaczone na prace remontowo-budowlane, utrzymanie czystości, systemy monitoringu czy place zabaw dla dzieci.

Problem w tym, że sami lokatorzy nie mają pojęcia, jak duża jest dziura w budżecie ich wspólnoty. Ponad połowa badanych nie ma dostępu do takich informacji. Wiedzę na temat zadłużenia ma zaledwie 29,3 proc. respondentów.

Upublicznianie informacji o ogólnym zadłużeniu mieszkańców mogłoby zwiększyć świadomość lokatorów w kwestii nieterminowych wpłat i wpłynąć na budżet spółdzielni. Mieszkańcy dostaliby odpowiedź na nurtujące ich pytania: dlaczego plac zabaw dla ich pociech nie został postawiony, a klatka schodowa wciąż nie przeszła obiecanego jakiś czas temu remontu. Poczuliby się wtedy współodpowiedzialni za finanse. Niektórych mogłoby to zmotywować do szybszej spłaty swoich zaległych czynszów i zobowiązań na rzecz spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej – mówi Katarzyna Mikołajczyk, kierownik zespołu wsparcia i obsługi klienta strategicznego Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.Długi mieszkańców wobec spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych

Najbardziej doinformowane wydaje się być województwo mazowieckie. Aż 39,6 proc. badanych z tego województwa deklaruje, że ich wspólnota bądź spółdzielnia udostępnia informacje o zadłużeniu mieszkańców. Odwrotnie odpowiadają mieszkańcy z województw: podlaskiego, lubelskiego oraz podkarpackiego.

Możliwe jednak, że „niedoinformowani” sami są sobie winni. Z badań wynika bowiem, że odsetek osób posiadających wiedzę na temat ogólnego zadłużenia mieszkańców, jest zbliżony do odsetka osób, które uczestniczyły we wszystkich spotkaniach zarządców z mieszkańcami. Niestety prawie połowa, bo 46,9 proc. ankietowanych nie uczestniczy w organizowanych przez spółdzielnię spotkaniach członków. Zaledwie co piąty badany brał udział w jednym z trzech zorganizowanych spotkań. Tylko 11,8 proc. wzięło udział w dwóch z trzech zgromadzeń. Zaś osoby, które uczestniczyły we wszystkich organizowanych spotkaniach, stanowią 17,3 proc. ogółu badanych.

Bierność sprzyja zadłużeniu

Rosnącemu zadłużeniu sprzyja z jednej strony bierna postawa lokatorów, którzy w znikomym stopniu interesują się finansami spółdzielni, a z drugiej bierna postawa wielu zarządców, którzy nie podejmują właściwych działań windykacyjnych ani mobilizujących. Pieczęcie prewencyjne na rachunkach, informujące mieszkańców o współpracy z KRD i ostrzegające o możliwości wpisania do rejestru dłużników, to tylko pierwszy krok do odzyskania zaległych należności. Drugim powinno być wezwanie do zapłaty z sankcją wpisu. Pismo to zawiera ustawową klauzulę o dopisaniu dłużnika do biura informacji gospodarczej, kiedy ten zwleka z zapłatą. Trzeci krok to dotrzymanie danego słowa, czyli wpisanie nierzetelnego lokatora do rejestru.

Dopisanie dłużnika do rejestru upublicznia dług oraz blokuje dłużnikowi dostęp do innych usług finansowych na rynku, takich jak wzięcie kredytu w banku czy podpisanie umowy z operatorem telefonicznym. Z naszych danych wynika, że dwie trzecie dłużników czynszowych zalega nie tylko z opłatami za mieszkanie, ale także wobec innych wierzycieli. Nie płacą za telefon, telewizję, radio, Internet, energię elektryczną. Co dziesiąty z nich jest nierzetelnym klientem banków, firm pożyczkowych i towarzystw ubezpieczeniowych. Dla tych dłużników opłata za mieszkanie staje się kolejnym zaległym rachunkiem na długiej liście nieuregulowanych spraw finansowych – mówi Katarzyna Mikołajczyk z Krajowego Rejestru Długów.

Ogólnopolskie badanie „Stosunek mieszkańców do windykowania należności od dłużników czynszowych” przeprowadzono w lutym 2023 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 508 dorosłych Polaków (18-74 lata), będących właścicielami mieszkań (własnościowych w spółdzielni mieszkaniowej, spółdzielczych własnościowych w spółdzielni mieszkaniowej, własnościowych we wspólnocie mieszkaniowej, własnościowych w TBS).

Złoto idzie na rekord?

Trwający obecnie cykl wzrostowy złota zapoczątkowany został w listopadzie ubiegłego roku. Po korekcie w lutym i na początku marca, w kwietniu królewski metal ponownie przekroczył poziom 2 000 dolarów, osiągając pod koniec ubiegłego tygodnia 2 040 USD za uncję.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w polskim złotym, ponieważ wzrost ceny złota był konsekwencją drastycznego osłabienia dolara – również względem złotówki. W praktyce oznacza to, że choć złoto mocno podrożało, zbliżając się do swojego rekordu wszechczasów wynoszącego 2 078,80 USD, w polskim złotym kruszec w ubiegłym tygodniu nawet nieznacznie staniał. W poniedziałek wielkanocny cena uncji wahała się w przedziale 8 460-8 600 PLN, podczas gdy w piątek było to już 8 560-8 540 PLN.

Z punktu widzenia polskiego inwestora jest to sytuacja korzystna, gdyż wzrost ceny w USD może napędzać globalny popyt na złoto, a więc jego cenę, podczas gdy w złotówkach płacimy mniej, co potraktować można jak swego rodzaju dyskont.

FED skłania się ku zakończeniu podwyżek

Przyczyną gwałtownego osłabienia dolara (US Dollar Index najniżej od roku) był opublikowany w środę zaskakująco dobry odczyt inflacji konsumenckiej za marzec. Inflacja w USA wyniosła 5 proc. i była najniższa od maja 2021 roku. W świetle ostatnich wątpliwości dotyczących dalszych poczynań FED-u, taki odczyt inflacji jest czynnikiem przemawiającym na korzyść rychłego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych. Nastrój ten dodatkowo podbił wskaźnik cen dóbr produkcyjnych PPI – spadł on do poziomu najniższego od prawie trzech lat.

W tej sytuacji dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej mogłoby stanowić jedynie niepotrzebne ryzyko dla rozchwianego już systemu bankowego, a także dla gospodarki. Z opublikowanych protokołów z ostatniego posiedzenia FED-u wynika, że pauza w podwyżkach lub zakończenie cyklu, były brane już pod uwagę. Dobry odczyt inflacji może przypieczętować tę decyzję.

Prognozy MFW mniej optymistyczne

W miniony wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował najnowsze prognozy dla światowej gospodarki. Są one nieznacznie mniej optymistyczne niż te z początku roku, do czego przyczyniła się przede wszystkim inflacja spadająca w tempie wolniejszym od oczekiwanego. W roku 2023 globalny wzrost PKB ma spaść do 2,8 proc. względem 3,4 proc. w 2022 roku oraz oczekiwań na poziomie 2,9 proc. Globalna inflacja w tym roku ma wynieść średnio 7 proc. wobec 8,7 proc. w minionym roku.

Kluczowymi czynnikami ryzyka dla gospodarki pozostają skumulowane skutki pandemii COVID-19, rosyjskiej inwazji na Ukrainę, ale także utrzymujący się na wysokim poziomie dług publiczny.

Nastroje w Polsce nieco lepsze od globalnych

Firma EY Polska opublikowała wyniki swoich badań przeprowadzonych wśród prezesów firm w obliczu spowolnienia gospodarczego. Wyniki dla Polski są nieco bardziej optymistyczne w zestawieniu z wynikami globalnymi, jednak w dalszym ciągu widoczne są w nich spore obawy. Aż czterech na dziesięciu ankietowanych prezesów uważa, że spowolnienie globalnej gospodarki będzie silne.

Wśród przyczyn najczęściej wskazywana była niepewność polityczna (28 proc.), ekonomiczne i dyplomatyczne relacje z Chinami (21 proc.) oraz wojna w Ukrainie, trwające problemy wynikające z pandemii COVID-19 i restrykcyjne przepisy (po 17 proc.). Niepewność polityczna wskazywana była w Polsce częściej niż w innych krajach, co wiąże się z faktem, iż rok 2023 jest rokiem wyborczym, a właściwie początkiem trzyletniego cyklu wyborczego (2023 – wybory parlamentarne, 2024 – samorządowe i europarlament, 2025 – prezydenckie).

W obliczu powyższych problemów, 40 proc. ankietowanych zadeklarowało rekonfigurację łańcuchów dostaw. Również 40 proc. wskazało na relokację aktywów operacyjnych, zaś jedna trzecia wycofuje się z niektórych rynków zagranicznych.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Kurs EUR/USD ponownie poniżej 1,10

S&P 500 i średnia przemysłowa Dow Jonesa próbowały w piątek utrzymać się na swoich najwyższych od lutego br. poziomach, ale ta próba się nie powiodła (odpowiednio -0,21 proc. i -0,42 proc.). Nasdaq Composite spadł o 0,35 proc. Dziś ok. godz. 9:40 cena kontraktów na S&P 500 na CME rosła o 0,26 proc. Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś zwyżki głównych indeksów. Najsilniejszą – +1,67 proc. – notował Hang Seng, który osiągnął najwyższy poziom od 7 marca.

Na rynkach akcji w Europie dominowały zwyżki głównych indeksów. Swe nowe historyczne maksimum osiągnął dziś francuski CAC 40 (+0,39 proc. ok. godz. 9:45). Najwyżej od ponad roku był niemiecki DAX (+0,49 proc.). Najwyżej od stycznia 2022 był dziś włoski FTSE MIB (+0,77 proc.).

WIG-20 zwyżkował w środę, czwartek oraz piątek i dziś rano kontynuował odrabianie wcześniejszych strat (+0,42 proc. o. godz. 9:45). Swój najwyższy od stycznia 2022 poziom osiągnął sWIG-80. Poziom swego szczytu z października 2021 atakował dziś WIG-Nieruchomości. Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji mBanku, Kruka i Santander Bank Polska. Wśród składników mWIG-u 40 podobnie było w przypadku cen akcji spółek Dom Development, Bank Handlowy, Develia oraz STS Holding. Jeśli chodzi o składniki sWIG-u 80 podobnie było w przypadku notowań spółek Unimot, Sanok Rubber Company, Rainbow Tours, Wielton, Erbud i Echo Investment.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych utrzymywała się dziś rano w okolicach swoich piątkowych maksimów powyżej poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w piątek spadła poniżej poziomu 6,2 proc., lekko odbijała w górę dziś rano (6,192 proc.).

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI) i ICE (Brent) pozostawały w okolicach swoich lokalnych szczytów z grudzień ub.r.-marzec br. notując dziś rano symboliczne zmiany. Cena kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) na NUMEX-ie spadła w pierwszej części piątkowej sesji do najniższego poziomu od września 2020, ale później wróciła powyżej poziomu 2 USD/mmBtu i dziś rano kontynuowała odbicie w górę (+1,99 proc. ok. godz. 9:30). Dziś rano ceny kontraktów na złoto, srebro i platynę próbowały odrabiać piątkowej straty (odpowiednio +0,52 proc., +0,9 proc. i +0,47 proc. ok. godz. 9:35). Pallad tracił 0,22 proc.

Kurs EUR/USD w czwartek i piątek próbował wydostać się powyżej poziomu 1,10 i przełamać poziom oporu wyznaczany przez szczyt z początku lutego. Ta próba na razie się nie powiodła i dziś rano kurs EUR/USD znajdował się poniżej poziomu 1,10 USD. Euro zaliczyło dziś rano najwyższy od jesieni 2020 poziom kursu względem nowozelandzkiego dolara oraz historyczne maksimum względem tureckiej liry. Po raz pierwszy od ponad miesiąca powyżej poziomu 130 JPY znalazł się dziś rano kurs USD/JPY.

Kurs USD/PLN spadł w czwartek i na początku piątkowych notowań do najniższego poziomu do roku, ale w drugiej połowie piątkowej sesji wrócił powyżej poziom 4,2. Dziś ok. godz. 9:20 notowania amerykańskiego dolara względem polskiego złotego notowały niewielką zmianę (-0,1 proc.). Podobnie było w przypadku kursu EUR/PLN (-0,1 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., w piątek przez chwilę przekroczył poziom 31000 USD osiągając najwyższy poziom od czerwca ub.r. Zdobytego terytorium nie udało się jednak utrzymać i dziś rano ok. godz. 9:05 kurs BTC/USD spadł nieznacznie poniżej poziomu 30000 USD (-1,57 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Biurowe Trójmiasto na wdechu

Optymalizacja wzrastających kosztów wynajmu biur przez firmy i kosztów eksploatacyjnych przez wynajmujących oraz spadek podaży nowoczesnych powierzchni kształtują dynamikę rynku biurowego w Trójmieście

– Od początku pandemii zmniejsza się liczba realizacji nowych inwestycji na rynku trójmiejskim. Wyzwaniem w najbliższym czasie będzie oszacowanie wzrostu kosztów budowlanych oraz wysokości opłat eksploatacyjnych w nowych projektach. Inwestorzy mają trudności również z pozyskaniem finansowania bankowego, którego koszt mocno wzrósł. W związku z tym, w następnych latach będziemy prawdopodobnie obserwować dalsze ograniczanie realizacji nowych inwestycji w sektorze biurowym w Trójmieście – mówi Jarosław Zdzitowiecki, Associate Partner / Head of Tricity w Walter Herz. – Popyt na biura w regionie był w ubiegłym roku dwa razy wyższy od nowej podaży, a współczynnik pustostanów plasuje się na trójmiejskim rynku na jednym z najniższych poziomów w Polsce. W przyszłym roku wybór powierzchni biurowych w Trójmieście będzie więc mocno ograniczony – przyznaje Jarosław Zdzitowiecki.

Powrót do biur po pandemii spowodował większe zainteresowanie relokacją ze starszych budynków do nowoczesnych powierzchni wyposażonych m.in. w najnowsze technologie do pracy hybrydowej w obiektach, które wdrożyły rozwiązania, pozwalające na optymalizację kosztów wynajmu.

Koszty wynajmu biur idą w górę

– Rok 2022 przyniósł już nieduży wzrost średnich stawek czynszu za nowoczesne powierzchnie w centralnych lokalizacjach, a mimo to współczynnik wolnej powierzchni w Trójmieście spadł. W tym roku najemcy spodziewać się mogą dalszych indeksacji stawek czynszowych oraz podwyżek kosztów eksploatacyjnych – prognozuje Jarosław Zdzitowiecki.

Walter Herz zauważa, że coraz kosztowniejszy jest również fit-out. Dla nowych powierzchni budżet na aranżację kształtuje się obecnie w przedziale 600 – 1 400 EUR/mkw., a w przypadku adaptacji istniejącego biura w zależności od stopnia zmian i oczekiwań najemcy należy założyć wydatki na poziomie 400 – 800 EUR/mkw. Powierzchnie z najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi są zdecydowanie droższe, ich koszt może wynosić nawet 2 500 EUR/mkw.

Oferowany przez wynajmujących budżet na aranżację przestrzeni, jak wskazuje Jarosław Zdzitowiecki, bywa niewystarczający, by móc dostosować powierzchnię do dzisiejszych wymagań rynkowych. – By zbilansować wysokie koszty wykończenia umowy najmu podpisywane są teraz na dłuższy okres, często 7 lat. Najemcy decydują się na takie kontraktacje w nowych biurowcach ze względu na to, że oferują energooszczędne rozwiązania, które w dłuższej perspektywie zapewniają im oszczędności, jeśli chodzi o całościowy koszt wynajmu – dodaje.

Nowoczesne biura z dużym wzięciem

W 2022 roku w Trójmieście wynajętych zostało przeszło 100 tys. mkw. powierzchni biurowych. Poziom popytu był zbliżony do wyniku z roku poprzedniego i średniej z ostatnich kilku lat. Bardziej chłonne w regionach były tylko Kraków i Wrocław.

W minionym roku trójmiejski rynek wzrósł o 53 tys. mkw. powierzchni, dzięki m.in. zakończeniu budowy gdańskich projektów Format, Airport City Gdańsk Alpha, Palio Office Park B i Officyna II oraz inwestycji K2 w Gdyni. Nowa podaż była o jedną trzecią mniejsza niż w 2021 roku.

W budowie na początku tego roku było w Trójmieście 76 tys. mkw. biur, z czego ponad 50 tys. mkw. powierzchni ma zostać oddanych przed końcem bieżącego roku, podaje Walter Herz.

W Gdańsku powstaje projekt Intel Technology Poland – IGK6, Punkt, Oliwa 501, Matarnia Office Park II, Alzare Office, C300 oraz budynek C w inwestycji Palio, w Gdyni natomiast realizowana jest kolejna faza kompleksu Waterfront (9 tys. mkw.).

Podaż w dół, nowe inwestycje w poczekalni

Trójmiasto jest jednym z rynków biurowych w Polsce, których zasoby przekraczają 1 mln mkw. powierzchni. Plasuje się na czwartym miejscu wśród największych ośrodków biznesowych w kraju, po Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. W ostatnich latach w Trójmieście powstawało średnio 150 – 200 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych rocznie. Teraz trzy cztery razy mniej. W fazie planowania są kolejne inwestycje, których realizacja zależy od kondycji rynku i stabilizacji warunków makroekonomicznych.

Do budowy przygotowywany jest projekt Marina Office w Gdyni przy ulicy Hryniewickiego (27 tys. mkw.), inwestycja YIT Development w Gdańsku przy Placu Solidarności (23 tys. mkw.), budynek B w kompleksie Wave w Gdańsku przy Alei Grunwaldzkiej (21,5 tys. mkw.), budynek D w inwestycji Palio (9 tys. mkw.) w gdańskim Młodym Mieście, projekt Airport City Gdańsk – Bravo w Gdańsku przy ulicy Słowackiego (14,7), kolejna faza inwestycji Doki Office w Gdańsku przy ulicy Popiełuszki (11,7 tys. mkw.) oraz biurowiec przy ulicy Jaracza w Gdańsku (8,1 tys. mkw.).

Trójmiasto ma potencjał

Trójmiasto przyciąga biznes, dzięki rozbudowanemu zapleczu edukacyjnemu i dużej ilości dostępnych talentów oraz atrakcyjnemu położeniu nad Bałtykiem i nadmorskiej infrastrukturze rekreacyjnej przyciągającej pracowników z Polski i Europy. Dysponuje drugim w Polsce portem lotniczym pod względem liczby odprawianych pasażerów.

Na Pomorzu bardzo mocno rozwinął się sektor nowoczesnych usług dla biznesu (BSS), zatrudniający obecnie 35 tys. osób. Branża jest jednym z najbardziej aktywnych najemców biurowych na trójmiejskim rynku.

W Gdańsku zlokalizowany jest największy port kontenerowy na Bałtyku. Zdolności przeładunkowe Baltic Hub przekraczają 2 mln TEU, a dzięki rozbudowie do 2025 roku zwiększyć ma możliwości do 4,5 mln TEU. W ostatnich latach w regionie dynamicznie rozwijał się, nie tylko rynek biurowy, ale i magazynowy, którego zasoby przekraczają aktualnie 1,25 mln mkw. powierzchni.

Większy popyt już podnosi ceny mieszkań z rynku wtórnego

I kwartał 2023 r. przyniósł znaczne ożywienie popytu, a to wpłynęło na wzrosty cen ofertowych mieszkań z rynku wtórnego. Szczególnie widoczne jest to w siedmiu największych lokalizacjach – wynika z cokwartalnej analizy cen w miastach wojewódzkich, którą przygotował portal Nieruchomosci-online.pl.

1. Średnie ceny mieszkań 2. Ceny mieszkań wg standarduAż o 34 proc. wzrosła liczba zapytań dotyczących mieszkań z drugiej ręki na portalu Nieruchomosci-online.pl w I kw. 2023 r. w porównaniu do IV kw. 2022 r. Wprawdzie pierwsze miesiące nowego roku często cechują się większą aktywnością poszukujących, jednak tym razem sytuacja wygląda nieco inaczej. O wyraźnym pobudzeniu popytu świadczą chociażby dane z marca – pod względem liczby zapytań był to najlepszy miesiąc od sierpnia 2021 r.

– Ożywienie popytu to efekt przede wszystkim zapowiedzi programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” na zakup pierwszego mieszkania. Wizja tanich kredytów zadziałała dwojako. Z jednej strony są beneficjenci programu, którzy z dniem jego wejścia będą mogli zrealizować plany mieszkaniowe. Z drugiej strony są ci, którzy obecnie mają gotówkę lub zdolność kredytową, ale długo wstrzymywali się z zakupem. Teraz już nie odwlekają decyzji, ponieważ boją się, że tani kredyt spowoduje kolejne podwyżki cen. Wiele osób czuje presję, że nie zdążą na odjeżdżający pociąg – mówi Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl.

Jak dodaje, kolejnymi czynnikami pobudzającymi popyt w I kw. były: złagodzenie przez KNF wymogów dotyczących udzielania kredytów, utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie oraz to, że poszukujący po prostu powoli przyzwyczajają się do aktualnej sytuacji.

W największych miastach stabilizacja to przeszłość

Już teraz można dostrzec, że większa aktywność poszukujących wpłynęła na ceny mieszkań. Szczególnie widoczne jest to w siedmiu największych miastach, czyli w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie i Łodzi. Jeszcze w IV kw. 2022 r. przy większości metraży przeważała tam stabilizacja cen (za taką można uznać wahania poniżej 1 proc.), a przy największych mieszkaniach widoczne były nawet lekkie spadki. Teraz dominowały wzrosty, chociaż ich wysokość była różna. Kawalerki podrożały kwartał do kwartału o 2-6 proc., mieszkania 2-pokojowe o 2-5 proc., a największe o 1-7 proc.

Analizując rynek w siedmiu największych miastach według liczby pokoi, tylko w trzech przypadkach zaobserwowano spadek średnich cen ofertowych przynajmniej o 1 proc. Były to: kawalerki w Poznaniu (-1,7 proc.) i Szczecinie (-1,6 proc.) oraz mieszkania 4-pokojowe w Krakowie (-1,3 proc.). Spadki cen ofertowych używanych mieszkań nieco bardziej widoczne były w mniejszych miastach wojewódzkich, ale nie były one znaczące. W zależności od lokalizacji wynosiły najczęściej 1-2 proc.

– Rosnące ceny na rynku wtórnym to reakcja właścicieli na większy optymizm panujący wśród poszukujących. Poziom średnich cen ofertowych, który od drugiej połowy 2022 r. ustabilizował się na wysokim poziomie, teraz coraz bardziej kieruje się w stronę niewielkich wzrostów. Zatem spadek cen staje się coraz mniej prawdopodobny. Rynek jest pobudzony i prawdopodobnie zaczyna kształtować się na nowym poziomie cen – analizuje Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl.

Wysoki standard droższy nawet o 2 tys. zł

Raport podsumowujący I kw. 2023 r. dostarcza również informacji, w jakim stanie są najczęściej mieszkania oferowane na rynku wtórnym. Udział poszczególnych standardów mieszkań na lokalnych rynkach różni się oczywiście w zależności od miasta.

Największy odsetek mieszkań w wysokim standardzie znajdziemy w Gorzowie Wlkp. (58 proc.), Rzeszowie (43 proc.) i Wrocławiu (37 proc.). Ogłoszeniodawcy stan bardzo dobry najczęściej deklarowali z kolei w Gdańsku (48 proc.) i Bydgoszczy (47 proc.). Najwięcej mieszkań w stanie do remontu sprzedawanych było w Łodzi, Katowicach i Kielcach (ponad 20 proc.), a do odświeżenia w Opolu i Katowicach (około 13 proc.).

Stan mieszkania ma naturalnie odzwierciedlenie w cenie. Wśród analizowanych miast średnia różnica między wysokim standardem a stanem do remontu wynosi zazwyczaj 1500-2000 zł za metr kwadratowy.

Pośrednicy prognozują dalszy wzrost popytu

W jakim kierunku może podążać rynek wtórny w najbliższych miesiącach? Częściowej odpowiedzi na to pytanie dostarczają wyniki cokwartalnej ankiety, którą portal Nieruchomosci-online.pl przeprowadził w marcu br. wśród przedstawicieli biur nieruchomości.

– Pośrednicy są raczej zgodni, że taniej nie będzie. W przypadku kawalerek utrzymania wysokich stawek w najbliższym kwartale spodziewa się 47 proc. ankietowanych, a 42 proc. widzi pole do dalszych wzrostów. W segmencie większych mieszkań wygląda to podobnie: 40 proc. pośredników prognozuje stabilizację, a 34 proc. dostrzega pole do kolejnych wzrostów cen – mówi Alicja Palińska.

Biura nieruchomości bardzo optymistycznie patrzą na perspektywy dotyczące popytu w II kw. 2023 r. Zarówno w przypadku małych, jak i dużych mieszkań, aż 65 proc. ankietowanych spodziewa się rosnącego zainteresowania ze strony kupujących.

Europejski rynek powierzchni przemysłowych i logistycznych nadal w dobrej kondycji

Według danych przedstawionych przez międzynarodową firmę doradczą Savills w najnowszym raporcie pt. „European Logistics Outlook”, w 2022 r. popyt na powierzchnię przemysłową i logistyczną w Europie sięgnął 37,5 mln m kw. Oznacza to, że pomimo utrzymującej się niepewności gospodarczej zmniejszył się zaledwie o 6% w porównaniu z rekordowym rokiem 2021, w którym najemcy wynajęli łącznie aż 40,2 mln m kw.

Po również rekordowym pierwszym półroczu, w drugiej połowie 2022 r. aktywność najemców spowolniła i w czwartym kwartale wyniosła 8,3 mln m kw., czyli więcej niż wcześniej prognozowano. Jak podaje Savills, wielkość ta jednocześnie świadczy o trzyprocentowym wzroście w ujęciu kwartał do kwartału pomimo wyraźnego zmniejszenia się wolumenu transakcji w porównaniu z 2021 r.

Stosunkowo niewielkie spadki popytu zaobserwowano na całym kontynencie, z wyjątkiem niektórych mniejszych rynków takich jak Dublin, Madryt i Rumunia, które mogą pochwalić się dużymi wzrostami w ujęciu rocznym. Wolumen transakcji najmu w większości lokalizacji przekroczył średnie pięcioletnie i to pomimo spowolnienia aktywności najemców w porównaniu z czwartym kwartałem 2021 r. Najlepsze wyniki pod tym względem odnotowano w Portugalii (+94%), Rumunii (+62%) i Hiszpanii (+57%), natomiast jedynym rynkiem ze spadkiem popytu w odniesieniu do średniej była Francja (-4%).

Kwartalne dane dotyczące wolumenu transakcji nadal napawają optymizmem, ale w ujęciu rocznym wiele rynków mocno odczuwa negatywne skutki zawirowań gospodarczych – gwałtowne spadki względem czwartego kwartału dotyczą m.in. Polski (‑37%) i Wielkiej Brytanii (-47%). Niemniej jednak, jak podaje Savills, całkowity popyt w 2022 r. w tych krajach przekroczył średnią pięcioletnią o 18%.

Silny popyt w dalszym ciągu powodował presję na wskaźniki pustostanów, które spadły z 3,6% pod koniec 2021 r. do 3,1% rok później – najniższego poziomu w historii. Na przykład, stopa pustostanów w Norwegii obecnie wynosi 2,3%, natomiast w Pradze już od trzech kwartałów utrzymuje się poniżej 1%. Z danych Savills jednak wynika, że współczynniki powierzchni niewynajętej zaczynają wzrastać – aczkolwiek z historycznie niskiego poziomu – na niektórych rynkach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Budapeszcie i Dublinie.

W wyniku rywalizacji na rynkach najmu i ograniczonej podaży czynsze w najlepszych lokalizacjach w Europie wzrosły w ubiegłym roku o 11%. Najwyższe wzrosty w ujęciu rocznym odnotowano w Pradze (+36%), Île-de-France (+32%) i na Górnym Śląsku (+22%). Z kolei na niektórych rynkach, m.in. w Wiedniu i Budapeszcie, stawki czynszów utrzymały się na praktycznie niezmienionym poziomie.

„Obecnie obserwujemy spadek popytu w całej Europie, ale spowolnienie aktywności najemców zapewne zostanie zrównoważone przez rekordowo niski poziom dostępnej powierzchni, co może przełożyć się na dalszy wzrost czynszów w najbliższej przyszłości. Biorąc pod uwagę aktualne wskaźniki pustostanów i brak sygnałów świadczących o nadpodaży powierzchni w budowie, przewidujemy, że ryzyko gwałtownej korekty czynszów jest niewielkie – nawet w przypadku głębszego spowolnienia gospodarczego” – komentuje Andrew Blennerhassett, dyrektor w dziale badań europejskich rynków nieruchomości przemysłowych i logistycznych w Savills.

Z kolei z danych Savills dotyczących aktywności inwestycyjnej wynika, że nieruchomości logistyczne nadal cieszą się sporym zainteresowaniem inwestorów, o czym świadczy wolumen transakcji, który wyniósł łącznie 54,5 mld euro i był niższy o niecałe 18% w porównaniu z poprzednim rokiem. Ponadto, podobnie jak w przypadku rynku najmu, należy podkreślić, że ze względu na rekordowy rok 2021 spowolnienie aktywności inwestorów było bardziej niż prawdopodobne i to niezależnie od niestabilności gospodarczej w minionych 12 miesiącach.

Spadki aktywności inwestycyjnej odnotowano we wszystkich krajach europejskich, przy czym największe w ujęciu kwartalnym dotyczyły Irlandii (-92%), Francji (-66%), Norwegii (‑62%) i Wielkiej Brytanii (-48%). Wolumeny obrotów wzrosły tylko na trzech rynkach: w Szwecji (+79%), Niderlandach (+56%) i Danii (+17). W związku z tym stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości w Europie ponownie wzrosły. W ostatnim kwartale wynosiły one średnio 4,69%, co oznacza wzrost o 40 pb w porównaniu z trzecim kwartałem 2022 r. i o prawie 70 pb względem 2021 r.

Zainteresowanie inwestorów nieruchomościami logistycznymi jednak przekłada się na rosnący udział tego sektora w całkowitym wolumenie transakcji inwestycyjnych w Europie. Według obliczeń Savills, wzrósł on z ok. 13% w 2017 r. do 19% w 2022 r.

„Po stosunkowo dobrej pod względem aktywności inwestorów pierwszej połowie 2022 r., w połowie roku odnotowaliśmy znaczne spowolnienie na europejskim rynku inwestycyjnym – głównie z powodu podwyżek stóp procentowych oraz związanego z tym wzrostu kosztów finansowania. Aktywność inwestycyjna ponownie przyspieszyła w czwartym kwartale 2022 r., czemu towarzyszyło ustabilizowanie się sytuacji na rynkach finansowych. Ponadto w pierwszym miesiącach 2023 r. zaobserwowaliśmy znaczną poprawę nastrojów dzięki optymistycznym danym oraz kluczowym wskaźnikom ekonomicznym i rynkowym, które okazały się znacznie lepsze od prognozowanych” – mówi Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Kolejne miesiące z pewnością przyniosą nowe wyzwania, ale wszyscy będą bacznie obserwować sytuację na rynkach najmu. Jednak biorąc pod uwagę dotychczasowy optymizm, przewidujemy, że popyt ze strony najemców utrzyma się na wysokim poziomie przy wciąż niskich wskaźnikach powierzchni niewynajętej” – dodaje ekspert Savills.

„Rynek magazynowy w Polsce obecnie przyciąga uwagę wielu inwestorów ze względu na wysoką dynamikę wzrostu czynszów, bardzo niską dostępność powierzchni oraz spowolnienie aktywności deweloperskiej. Perspektywy wzrostu polskiego rynku dodatkowo wzmacnia przyspieszenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych, szczególnie w kontekście coraz większej atrakcyjności Polski jako lokalizacji dla offshoringu, a także dynamicznego rozwoju nearshoringu w logistyce i produkcji. Dodatkową zachętą dla inwestorów korzystających ze struktury forward funding jest stabilizacja kosztów budowy i większa pewność co do terminów realizacji projektów budowlanych, która ma kluczowe znaczenie przy obliczaniu stopy zwrotu z inwestycji”– komentuje John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills w Polsce.

Brak OC – kary i zagrożenia – co można zrobić jeśli dostałeś karę?

Każdy właściciel pojazdu mechanicznego poruszającego się po polskich drogach powinien posiadać wykupione obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (dalej OC). Za brak takiego ubezpieczenia Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) może nałożyć na właściciela pojazdu karę pieniężną, której wysokość wynosi kilka tysięcy złotych rocznie.

W ostatnich latach Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nakłada coraz większą liczbę opłat karnych za brak ubezpieczenia OC, o czym świadczy chociażby fakt, że przychody UFG z tytułu takich opłat wyniosły w 2020r. 550 milionów złotych, a w 2021r. już 758 milionów złotych, co oznacza wzrost w ciągu roku aż o 37%.*

W niniejszym artykule dowiesz się, w jakich przypadkach Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nakłada karę za brak ubezpieczenia OC, jaka jest jej wysokości oraz czy można w jakikolwiek sposób uniknąć zapłaty tej kary.

Po co jest obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdu?

Znaczna część kierowców uważa, że obowiązek zapłaty składki ubezpieczeniowej OC za samochód to niepotrzebny wydatek, którego mogłoby nie być. Jednak takie myślenie jest spowodowane brakiem świadomości co do ochrony, jaką każdemu kierowcy zapewnia takie ubezpieczenie.

„W razie spowodowania wypadku komunikacyjnego ubezpieczenie OC zwalnia kierowcę, który był sprawcą, z konieczności zapłaty odszkodowania i zadośćuczynienia osobie poszkodowanej. Poszkodowany może uzyskać zwrot poniesionych kosztów bezpośrednio od  towarzystwa ubezpieczeniowego, dzięki czemu sprawca wypadku nie musi z własnej kieszeni płacić poszkodowanemu żadnych pieniędzy” – tłumaczy Kamila Barszczewska, Prezes Zarządu AUXILIA S.A. z siedzibą we Wrocławiu, firmy pomagającej od 20 lat ofiarom wypadków drogowych uzyskać adekwatne odszkodowania.

Warto zaznaczyć, że ryzyko, jakie ponosi kierowca, jeżdżący samochodem bez ubezpieczenia OC, nie dotyczy tylko ewentualnego odszkodowania za porysowany czy zniszczony samochód. Jak wyjaśnia Kamila Barszczewska z firmy AUXILIA S.A., „W przypadku spowodowania śmierci uczestnika wypadku drogowego suma odszkodowania i zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego poszkodowanego wynosi z reguły kilkaset tysięcy złotych. Natomiast jeśli skutkiem wypadku jest spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, kwota samego tylko zadośćuczynienia może przekraczać nawet milion złotych”.

Takie kwoty z własnego majątku musiałby zapłacić sprawca wypadku, gdyby w dacie szkody nie posiadał ubezpieczenia OC samochodu. Jeśli zatem w ten sposób spojrzymy na obowiązek posiadania ubezpieczenia OC, to nie powinniśmy mieć już żadnych wątpliwości, że jest ono bezwzględną koniecznością.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca roszczenia, jeśli sprawca nie miał ubezpieczenia OC

W sytuacji, kiedy sprawca wypadku nie posiada ubezpieczenia OC, odszkodowanie dla ofiary wypadku można uzyskać z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Na środki, którymi dysponuje UFG składają się wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe ze składek płaconych przez właścicieli pojazdów na ubezpieczenie OC. A wszystko po to, żeby nie doszło do takiej sytuacji, że osoba poszkodowana w wypadku nie otrzyma rekompensaty poniesionych strat i doznanej krzywdy.

Jednakże nawet jeśli odszkodowanie poszkodowanemu zapłaci Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, to nie zwalnia to z odpowiedzialności sprawcy wypadku, który nie miał ubezpieczenia OC. Jak tłumaczy bowiem Kamila Barszczewska, Prezes Zarządu w AUXILIA S.A., „UFG po wypłaceniu pieniędzy osobie poszkodowanej zawsze wzywa sprawcę wypadku – na zasadzie regresu ubezpieczeniowego – do zwrotu wszystkich przekazanych ofierze wypadku środków finansowych. Oprócz tego UFG obciąża sprawcę również wszelkimi innymi kosztami postępowania regresowego, w tym kosztami pomocy prawnej.”

W razie braku zapłaty, sprawa zostanie skierowana do postępowania egzekucyjnego i komornik zajmie rachunki bankowe sprawcy i wszelkie wartościowe ruchomości czy nieruchomości, dopóki nie uzyska zwrotu całej kwoty z należnymi odsetkami. W praktyce może okazać się, że ściąganie takiego długu będzie trwać do końca życia sprawcy wypadku.

Kiedy Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nakłada opłatę karną za brak ubezpieczenia OC?

Z uwagi na konieczność zapłaty osobom poszkodowanym odszkodowania w razie braku posiadania ubezpieczenia OC przez sprawcę, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny jest tym podmiotem, któremu najbardziej zależy, aby kierowcy pojazdów mechanicznych posiadali zawsze ubezpieczenie OC.

W tym m.in. celu Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny został wyposażony w możliwość nakładania administracyjnych opłat karnych (kar pieniężnych) na osoby, które takiego ubezpieczenia nie posiadają. Brak posiadania ubezpieczenia OC najczęściej jest wykrywany podczas kolizji drogowej albo rutynowej kontroli przez patrol policji.

Czasami zdarza się też, że samochód, który od dłuższego czasu zaparkowany jest w tym samym miejscu i jego stan wizualny wskazuje na to, że nie jest on użytkowany, staje się przedmiotem kontroli policji, podczas której sprawdzane są nie tylko dane właściciela tego pojazdu, ale również spełnienie obowiązku zawarcia ubezpieczenia OC dla tego pojazdu. W takich sytuacjach policja ma obowiązek zawiadomić Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny o stwierdzonym braku ubezpieczenia OC dla danego samochodu.

Jaka jest wysokość opłaty karnej za brak ubezpieczenia OC?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoba, która nie spełniła obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego, zgodnie z warunkami tego ubezpieczenia określonymi w ustawie, jest obowiązana wnieść opłatę. Wysokość tej opłaty w przypadku samochodów osobowych wynosi równowartość dwukrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, w przypadku samochodów ciężarowych ciągników samochodowych i autobusów – równowartość trzykrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, a w przypadku pozostałych pojazdów – równowartość 10% minimalnego wynagrodzenia za pracę.

W pierwszej połowie 2023r. wynagrodzenie minimalne wynosi 3.490 zł brutto, a więc kara za brak ubezpieczenia OC samochodu osobowego może wynieść 6.980 zł. Przy czym wysokość tej kary uzależniona jest od okresu pozostawania bez ochrony ubezpieczeniowej w każdym roku kalendarzowym i wynosi:

– 20% opłaty, tj. 1.396 zł – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 3 dni

– 50% opłaty, tj. 3.490 zł – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 14 dni

– 100% opłaty, tj. 6.980 zł – w przypadku gdy okres ten przekracza 14 dni.

Co istotne, opłata za brak OC może być nałożona za każdy rok kalendarzowy oddzielnie, a to niestety oznacza, że jeśli nasz samochód nie miał wykupionego ubezpieczenia OC np. przez 3 lata, to suma opłat karnych nałożonych przez UFG może wynieść nawet kilkanaście tysięcy złotych. Należy też mieć na uwadze, że wynagrodzenie minimalne sukcesywnie rośnie, więc z każdym rokiem wysokość opłat karnych nakładanych przez UFG będzie większa.

Czy można uniknąć zapłaty opłaty karnej za brak ubezpieczenia OC pojazdu?

W pewnych sytuacjach możliwe jest jednak uniknięcie konieczności uiszczenia opłaty za brak OC.

O nałożeniu opłaty karnej przez UFG właściciel samochodu dowiaduje się z pisma UFG, w którym wzywa się go do przedstawienia dokumentów potwierdzających spełnienie obowiązku zawarcia ubezpieczenia OC pojazdu za dany okres, ewentualnie przedłożenie dokumentów potwierdzających nieistnienie takiego obowiązku (np. umowa sprzedaży pojazdu innej osobie).

Jednocześnie w piśmie tym znajduje się adnotacja o wysokości opłaty nałożonej za brak OC w przypadku niewykazania spełnienia obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia i sposobie jej uiszczenia. Należy mieć na uwadze, że w razie braku zapłaty, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie musi kierować sprawy do sądu, a jedynie sam wystawia tytuł egzekucyjny, na którego podstawie może od razu skierować sprawę do postępowania egzekucyjnego celem wyegzekwowania nałożonej opłaty.

Jeśli więc właściciel pojazdu w danym okresie miał wykupione ubezpieczenie OC albo nie był już właścicielem samochodu, to powinien wysłać do UFG odpowiednie dokumenty wraz z pismem przewodnim, wyjaśniającym sytuację. Często zdarza się bowiem, że UFG opiera się na nieaktualnej dokumentacji i opłatę karną wysyła do osoby, która nie jest już właścicielem danego samochodu.

W przypadku jednak, gdy opłata karna została nałożona przez UFG zasadnie, bo właściciel rzeczywiście nie zawarł umowy ubezpieczenia OC, to istnieje możliwość zwrócenia się do UFG z wnioskiem o rozłożenie należnej opłaty na raty, ewentualnie o jej umorzenie w całości lub w części – jak informuje Kamila Barszczewska z firmy AUXILIA S.A.

Podsumowując, nie warto jeździć samochodem bez ważnego ubezpieczenia OC. Z jednej strony ryzykujemy bowiem koniecznością zapłaty z własnej kieszeni ogromnych kwot odszkodowania i zadośćuczynienia w razie spowodowania poważnego wypadku drogowego, a z drugiej strony koniecznością zapłaty znacznych opłat karnych nakładanych przez UFG za brak ubezpieczenia.

*Źródło: www.ufg.pl

Rakieta misji JUICE wystartowała. Polski sprzęt leci do Jowisza

Polscy naukowcy i inżynierowie ponownie biorą udział w prestiżowej misji kosmicznej. Tym razem instrumenty badawcze naszej konstrukcji lecą w kierunku Jowisza, żeby odkryć tajemnice jego księżyców – Ganimedesa, Europy i Kallisto. Celem misji jest m. in. ustalenie czy w ukrytych oceanach na tych ciałach niebieskich mogło powstać życie oraz czy w przyszłości Ganimedes mógłby służyć kolejnym misjom jako baza przesiadkowa do eksploracji głębokiego kosmosu. Rakieta Ariane 5 wystartowała z kosmodromu w Gujanie Francuskiej. Za kilkanaście dni pierwszy sprawdzian polskich technologii – otwarcie instrumentów w przestrzeni kosmicznej. 

Instrumenty pomiarowe i komponenty funkcjonalne dla misji JUICE opracowały zespoły naukowe łącznie z 16 krajów europejskich oraz USA (NASA), Japonii (JAXA) i Izraela (ISA). Udział naukowców i inżynierów z Polski był kluczowy dla całego przedsięwzięcia.

Udział Polaków w misji

Polska firma Astronika (znana m. in. z wysłania na Marsa swojego „Kreta HP3” w ramach misji NASA Insight w 2018 roku) i Centrum Badań Kosmicznych PAN wraz ze szwedzkim Instytutem Fizyki Plazmy w Uppsali były odpowiedzialne za dostarczenie instrumentu RPWI (Radio Plasma Wave Investigation), którego celem jest pomiar promieniowania i potencjału plazmy wokół Jowisza. Naukowcy z CBK PAN i inżynierowie z Astroniki przygotowali dwa urządzenia: anteny RWI (Radio Wave Instrument) oraz wysięgniki LP-PWI (Langmuir Probe – Plasma Wave Instrument).

Misja JUICE stanowiła ogromne wyzwanie inżynieryjne, a przygotowane instrumenty będą musiały stawić czoła wymaganiom, z którymi nie mierzyła się dotąd żadna europejska misja. Promieniowanie w układzie Jowisza osiąga monstrualne poziomy i ugotuje każdą sondę, która nie będzie miała odpowiednich materiałów i powłok. Dodatkową trudnością jest rozpiętość temperatur, która podczas misji wahać się będzie od plus 250oC, podczas przelotu obok Wenus, do ­-230oC w okolicach Jowisza. Wynalezienie i zapewnienie odpowiednich komponentów wymagało ścisłej, wieloletniej współpracy szeregu polskich podwykonawców – uczelni, instytutów i prywatnych firm. Za każdym z nich kryje się osobna technologia, która musiała zostać opracowana w ramach projektu.

Poza tym, sonda, nad którą pracowali Polacy musi być jednocześnie ultralekka i ultrawytrzymała, a do tego po otwarciu i uruchomieniu musi osiągać naprawdę spore rozmiary.

– Przykładowo, RWI podczas startu ma tylko 26 cm długości i rozwija się do ok. 2.5 metra, natomiast LP-PWI ma masę poniżej 1.3 kg i pozycjonuje czujniki pomiarowe aż trzy metry od sondy kosmicznej. W wyniku naszych prac powstało kilka nowych technologii i oraz patent. Wykonaliśmy szereg testów funkcjonalnych, wibracyjnych, termiczno-próżniowych wg najwyższych standardów ESA – tłumaczy Łukasz Wiśniewski z Astroniki.

ESA – coraz silniejszy gracz w kosmicznym wyścigu

Ta misja jest ważna nie tylko dla Polaków, ale dla całej Europy. Pokazuje bowiem po raz kolejny, że eksploracją kosmosu na najwyższym poziomie zajmuje się nie tylko NASA, ale też ESA (Europejska Agencja Kosmiczna). JUICE będzie pierwszą sondą kosmiczną w historii, która wejdzie na orbitę księżyca innego niż ziemski. Mowa o Ganimedesie – największym księżycu Jowisza, a zarazem największym księżycu w Układzie Słonecznym. Złożona i wymagająca seria przelotów z asystami grawitacyjnymi będzie mogła zostać wykonana tylko dzięki umiejętnościom unikalnym dla ESA. Misja ta potwierdza, że pozycję lidera w eksploracji zewnętrznych części Układu Słonecznego posiada właśnie Europejska Agencja Kosmiczna.

Polskiego wkładu w misję JUICE nie byłoby bez wsparcia Ministerstwa Edukacji i Nauki, które zleciło finansowanie działań w ramach funduszu ESA Prodex. Warto w tym miejscu zauważyć, że specyfika wieloletnich przygotowań do misji kosmicznych wymaga nie tylko doskonałej współpracy pomiędzy nauką, a biznesem, ale też między tymi światami, a światem polityki, który często ma ostatni głos w sprawie zapewnienia środków do realizacji ambitnych przedsięwzięć.

Co, gdzie, kiedy?

Prace naukowe podczas misji JUICE zaczną się około sześć miesięcy po dotarciu do Jowisza. Pierwsze rezultaty badań będą możliwe do osiągnięcia około 2032 roku. Pewne dane będą także zbierane wcześniej, podczas podróży sondy w kierunku gazowej planety. Wtedy także otrzymamy pierwsze wykonane w trakcie misji obrazy.

Dla Polaków pierwszą próbą działania instrumentów będzie ich otwarcie w przestrzeni kosmicznej, które planowane jest między 12 a 17 dniem od startu rakiety. 

Dodatkowo możemy się spodziewać tzw. „zdjęcia pożegnalnego” Ziemi, kiedy sonda uzyska na nią dobry widok.

Informacje dodatkowe:

CBK PAN – Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk prowadzi prace naukowe i techniczne w zakresie fizyki przestrzeni kosmicznej oraz fizycznych i geodynamicznych badań planet i Ziemi.

JUICE – Jupiter Icy Moon Explorer – planowana sonda Europejskiej Agencji Kosmicznej mająca dotrzeć do układu Jowisza, w celu przebadania trzech jego księżyców: Ganimedesa, Kallisto i Europy.

RPWI – Radio and Plasma Waves Investigation – instrument badawczy przygotowany przez Instytut Fizyki Plazmy w Uppsali, CBK PAN i Astronikę, który scharakteryzuje środowisko emisji radiowej i plazmy Jowisza i jego lodowych księżyców za pomocą zestawu czujników i sond.

Antena RWI – Radio Wave Instrument – trzy wzajemnie prostopadłe anteny, które zapewniają możliwość kierunkowego odbioru emisji radiowych obecnych w środowisku plazmy wokół układu Jowisza.

Wysięgniki LP-PWI – Langmuir Probe – Plasma Wave Instrument – cztery trzy-metrowe wysięgniki, które pozycjonują w różnych kierunkach czujniki pomiarowe potencjału plazmy.

Polacy budują domy, bo chcą spełniać marzenia i mieszkać w ładnej okolicy

Dla blisko 59% budujących dom w 2022 roku najistotniejszą motywacją była chęć zrealizowania marzenia – wynika z Raportu o budowie domów w Polsce, przygotowanego przez Oferteo.pl. Wybierając działkę zazwyczaj, bo w 65% przypadków, kierujemy się walorami okolicy.

W  artykule znajdują się informacje na temat:

  • motywacji Polaków do rozpoczęcia budowy domu;
  • roli finansów w podejmowaniu decyzji o budowie;
  • czynników wpływających na wybór lokalizacji działki;
  • wielkości miejscowości, w których stawiano domy.

6 na 10 Polaków buduje domy, by spełnić marzenie

W 2022 roku ponad połowa (59%) ankietowanych zdecydowała się na budowę domu, ponieważ chciała zrealizować marzenie – wynika z danych Oferteo.pl, największego polskiego serwisu łączącego poszukujących usług z ich wykonawcami. Co roku jest to najistotniejszy czynnik wpływający na decyzję o takiej inwestycji. Odsetek osób udzielających takiej odpowiedzi był wyższy o 7 p.p., w porównaniu z poprzednią edycją badania. Dla co 3. osoby istotną motywacją była chęć posiadania ogrodu.

Wśród inwestorów widoczna jest tendencja dotycząca wyprowadzania się z miast. Chęć zamieszkania na wsi motywowała do budowy domu 27% respondentów. Podobny odsetek osób wskazywał, że zdecydowały się na dom, ponieważ zależało im na zwiększeniu powierzchni mieszkalnej. Co 10. respondent przyznał, że do decyzji o budowie skłoniły go narodziny dzieci.

1 na 10 osób budowało dom jako lokatę oszczędności

Podczas podejmowania decyzji o budowie istotne były też kwestie finansowe. 1/5 respondentów uważała, że postawienie domu jest bardziej opłacalne niż zakup mieszkania w bloku i to właśnie stanowiło motywację do inwestycji. Podobny odsetek (21%) respondentów podjął się budowy, gdyż posiadał już wcześniej działkę budowlaną i chciał ją zagospodarować.

Dom może stanowić dobre zabezpieczenie finansowe na przyszłość. 1 na 10 osób uzasadniała chęć budowy domu ulokowaniem oszczędności. Dla 5% respondentów istotny był również czynnik inflacyjny. Zdecydowali się oni na taką inwestycję, gdyż obawiali się rosnących kosztów w przyszłości.Z jakich powodów zdecydował się Panzdecydowała się Pani na budowę domu

Dla 65% z nas najważniejsza jest dobra okolica

Wybierając działkę, na której chcemy postawić swój nowy dom, decydujemy się również na miejsce, w którym zamierzamy żyć przez najbliższe lata. Najważniejszym decydującym czynnikiem dla inwestorów są estetyczne walory okolicy. Takiej odpowiedzi udzieliło 65% ankietowanych.

Drugim z kolei czynnikiem, który wpływał na wybór działki, była cena. Determinowała ona decyzję blisko co trzeciej osoby stawiającej dom w 2022 roku. 21% respondentów nie miało jednak takiego dylematu, gdyż działkę otrzymało w ramach darowizny lub spadku.

Ostatnim czynnikiem była odległość od różnych istotnych dla rodziny lokalizacji: miejsca pracy (17%), miejsca zamieszkania najbliższej rodziny (17%), przedszkola lub szkoły dzieci (12%) czy miejsca zamieszkania przyjaciół i znajomych (5%).

Odnotowano również, że najczęściej domy budowano na wsiach lub terenach podmiejskich. Odpowiedzi takiej udzieliło 68% ankietowanych.Co zadecydowało o wyborze działki

Źródło danych

Dane pochodzą z badania przeprowadzonego techniką CAWI, w ramach Raportu o budowie domów w Polsce, przez serwis Oferteo.pl w styczniu 2023 roku.

Próba badawcza wyniosła 465 osób, które w 2022 roku budowały dom.

W jakich krajach najbardziej spadały ceny mieszkań?

Po wielu latach ciągłych globalnych wzrostów na rynku mieszkaniowym obserwujemy wyhamowywanie. Potwierdza to najnowsza analiza Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która wskazuje, że w ostatnim kwartale odnotowano masowe spadki cen mieszkań, w dwóch trzecich, czyli 31 krajach uwzględnionych w badaniu. Oznacza to, że jedynie 15 z 46 państw skontrolowanych przez OECD, nadal notuje — w stosunku do poprzedniego kwartału, wzrosty cen.

Największe kwartalne spadki wartości mieszkań i domów — skorygowanych o inflację, OECD odnotowała w Danii — 5,91 proc., Nowej Zelandii — 5,21 proc. Szwecji — 4,59 proc. i Kanadzie o 4,33 proc. Z kolei w Polsce ceny pozostają dość stabilne z nieznaczną tendencją do obniżania — 0,88 proc.

Ogólnie rzecz biorąc to, jak długo jeszcze utrzyma się światowy trend spadku cen mieszkań, będzie zależało od tego, czy podwyżki stóp przez banki centralne ograniczą presję inflacyjną. Jednym ze źródeł tych globalnych tendencji spadkowych jest bowiem zapaść popytu kredytowego wywołana na skutek wysokich stóp procentowych i restrykcyjnych regulacji ostrożnościowych.

To właśnie stopy procentowe odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu cen mieszkań, wraz z czynnikami wzrostu dochodów ludności i populacji, czy oczekiwanymi przez nabywców inwestycyjnych poziomami zwrotu — po stronie popytu oraz różnymi przyczynami podaży — jak koszty budowy, stawki najmu, nasycenie rynku czy uwarunkowania prawne.

Eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują, że funkcjonalna zasada oparta na wynikach z różnych rynków pokazuje, iż wzrost realnych stóp procentowych o 1 pkt proc. spowalnia tempo wzrostu cen mieszkań o około 2 proc.

Na wykresie przedstawiono 31 z 46 gospodarek uwzględnionych w zbiorze danych OECD. W pozostałych 15 gospodarkach ceny mieszkań wzrosły w ostatnim kwartale dostępnych danych. Wyniki te wskazują, jak rynki mieszkaniowe dostosowują się do rosnących stóp procentowych, gdy banki centralne próbują powstrzymać inflację. W głównych gospodarkach podstawowe stopy procentowe wzrosły — do poziomu sprzed światowego kryzysu finansowego, o średnio 4 punkty proc.

Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych Rezerwa Federalna Fed rok temu podniosła docelową stopę procentową do przedziału 4,5 – 4,75 proc. – od poziomu bliskiego zeru, co jest tam najszybszym tempem podwyżek stóp od dwóch dekad. To z kolei doprowadziło do gwałtownego wzrostu średniej 30-letniej stałej oprocentowania kredytów hipotecznych, która pod koniec ubiegłego roku wzrosła do najwyższego od dwóch dekad poziomu 7,1 proc.

W USA kolejny wzrost oprocentowania kredytu hipotecznego o każdy punkt procentowy podnosi miesięczne płatności odsetkowe przeciętnego nabywcy mieszkania, czy domu o 100 dol., ale skutki mogą być jeszcze poważniejsze dla kupujących w krajach, w których przeważają kredyty hipoteczne o zmiennej stopie procentowej.

Światowe rynki nieruchomości powinny cieszyć się większą stabilnością, kiedy banki centralne spowolnią lub wstrzymają operację podnoszenia stóp procentowych w celu wyhamowania inflacji. Najnowsza prognoza World Economic Outlook MFW dla około 85 proc. krajów przewiduje, że inflacja w tym roku będzie niższa niż w 2022 r. Oczekuje się, że globalnie spadnie z prawie 9 proc. w zeszłym roku do około 6,5 proc. w tym roku i jeszcze bardziej zwolni w przyszłym roku.

Z kolei analitycy PKO BP w opublikowanym niedawno raporcie wskazali, że średnie ceny transakcyjne mieszkań w Polsce w pierwszej połowie 2023 r. będą niższe niż w analogicznym okresie ub.r. Jest to efekt m.in. spadku dochodów oraz problemów na rynku kredytów. Negatywna presja na poziom cen ma osłabnąć dopiero w drugiej połowie 2023 r., gdy rynek coraz silniej będzie odczuwał ograniczenie podaży, spowodowane m.in. przez drastyczny spadek liczby rozpoczynanych budów i wydawanych pozwoleń — co jednocześnie znacząco wpłynie na odbudowywanie popytu.

Według PKO BP nowy program „Pierwsze mieszkanie” może jeszcze bardziej osłabić popyt kredytowy, ponieważ potencjalni kredytobiorcy wstrzymają się z decyzjami, co przy sporej nadpodaży mieszkań jeszcze mocniej zwiększa presję na spadkowe tendencje cen. Natomiast po uruchomieniu programu zainteresowanie nim może wzmocnić popyt, co przy malejącej ofercie rynkowej, znów ożywi trendy wzrostu cen mieszkań. Jak ocenia minister rozwoju i technologii Waldemar Buda z programu „Pierwsze mieszkanie” skorzysta około 30-40 tys. osób rocznie, a łącznie „nawet 200 tys.”. Dopłaty do kredytów mają być uruchomione na początku 2024 r.

Jak obliczył GUS, w 2022 r. w Polsce do użytkowania oddano łącznie 238,6 tys. mieszkań, tj. 1,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku 2021. Deweloperzy przekazali do eksploatacji 143,8 tys. mieszkań – o 1,3 proc. więcej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni – 91,0 tys. mieszkań, tj. o 3,2 proc. więcej. Ten dobry wynik jest jednak efektem realizacji inwestycji jeszcze z czasów wcześniejszej dobrej koniunktury. Widać to choćby po spadającej w ub.r. liczbie mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczby rozpoczętych budów.

Autor: © Adam Białas — ekspert rynku nieruchomości, dyrektor BIALAS Consulting & Solutions i dziennikarz biznesowy.

Ruch w budownictwie nadal mały. Widać to w magazynach i składach budowlanych

Jak mówią eksperci problem z dostępnością materiałów budowlanych nie jest – na ten moment – aktualny. W sklepach nie brakuje ani farb, ani styropianu, ani dachówek. To nowa sytuacja, bo jeszcze rok temu składy budowlane prowadziły zapisy na konkretne produkty, a ich ceny zmieniały się z dnia na dzień. – Mniej inwestycji to mniejsza potrzeba zakupu materiałów budowlanych. Sytuacja jest poważna, bo hurtownie zrobiły gigantyczne zapasy po wysokich cenach. Obniżanie ich jest konieczne, by sprzedawać, a to oznacza straty – mówi mec. Bożena Licht, radca prawny i ekspert rynku budowlanego oraz wiceprzewodnicząca Klastra Budowlanego.

Hurtownie pełne towaru. „Hurtownie, by zrobić zakupy kredytowały się i obecnie muszą spłacać zobowiązania”

W czasie pandemii to właśnie dostępność materiałów budowlanych była największym problemem dla przedsiębiorców. Deweloperzy oraz klienci indywidualni budujący domy zapisywali się w kolejki po np. styropian, farby, dachówki, kleje czy materiały ogrzewające. Obecnie większość produktów jest dostępnych od ręki.

– Hurtownie są pełne towaru po sufit, a sprzedaż mocno się zmniejszyła – mówi mec. Bożena Licht, radca prawny i wiceprezes Klastra Budowlanego przy Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie. – Przedsiębiorcy mają materiał, a nikt nie chce ich odbierać. Mówimy np. o farbach, materiałach wykończeniowych, styropianach. To jest gigantyczny problem, gdy okazuje się, że hurtownie, by zrobić zakupy kredytowały się i obecnie muszą spłacać zobowiązania, a jednocześnie nie ma ruchu w biznesie – dodaje ekspert.

Krzysztof Przybyszewski, przewodniczący Klastra Budowlanego przy Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie przyznaje, że rynek budowlany się zmienia. Mniejsza ilość inwestycji deweloperskich sprawia, że ilość materiałów budowlanych na rynku jest większa. Ekspert Izby dodaje jednak, że póki co, nie ma widocznego spadku cen materiałów budowlanych. – Towar zostaje w hurtowniach, bo mniej się buduje. Im mniej inwestycji deweloperskich, tym mniejsze zapotrzebowanie – mówi ekspert.

– Sektor budowlany niewątpliwie czeka na odwrócenie trendu. Po doskonałej koniunkturze w roku 2020 i 2021 przyszło spowolnienie, które trwa już niemal rok i jest odczuwalne dla deweloperów, hurtowników oraz dla klientów, którzy chcą remontować, budować, kupować mieszkania, ale po prostu nie mogą uzyskać kredytu. Spodziewamy się, że w tym roku wiele się w tym temacie wydarzy, że sektor budowlany i mieszkaniowy stanie się jedną z osi kampanii wyborczej – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej.

To dobry czas na… remont? Architekci i rzemieślnicy dostępni od ręki i chętniejsi do współpracy z klientem indywidualnym

Czy 2023 rok to dobry moment na rozpoczynanie budowy domu czy na remont mieszkania? Czy należy spodziewać się, że ceny materiałów budowlanych zaczną spadać? Czy spadną ceny mieszkań?

– Korekta cen materiałów budowlanych jest delikatna, nie ma więc tutaj wielkich zmian dla konsumentów. Na pewno jednak pozytywne dla klienta jest to, że materiały są dostępne. Pamiętamy, że jeszcze w 2021 roku to wcale nie było oczywiste, a hurtowników i klientów o dreszcze przyprawiały niemal codzienne wzrosty cen czy konieczność czekania w kolejce nawet po cegły – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Jeżeli ktoś ma gotówkę na budowę domu czy na remont to jest w tym momencie w dobrej pozycji. Na rynku dostępni są eksperci: zarówno od remontów, wykończenia wnętrz, od budowy domów. Nie trzeba już czekać miesiącami na architektów, dekarzy czy stolarzy. Ceny usług nie spadły, ale też nie rosną. Zauważamy, że np. architekci są bardziej otwarci na klientów indywidualnych. To wynika z faktu, że inwestycji deweloperskich jest dużo mniej – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Z obserwacji Klastra Budowlanego działającego przy Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie wynika, że ilość inwestycji deweloperskich w regionie mogła spaść nawet o połowę. Kontynuowane są rozpoczęte działania, nie ma jednak możliwości realizacji nowych zadań. Deweloperzy i firmy budowlane za to chętnie zajmują się zleceniami sektora publicznego.

Fiskus modyfikował przepisy tak długo, aż mógł się dobrać do szerszego grona podatników

Przez pierwsze 2,5 roku obowiązywania przepisów klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania, czyli do końca 2018 roku, Szef Krajowej Administracji Skarbowej wszczął przeciw podatnikom tylko 6 postępowań z zastosowaniem klauzuli o unikaniu opodatkowania. W 2019 r. zmieniono przepisy tak, by fiskus mógł objąć sankcjami szersze grono podatników. W pierwszym roku po zmianach wszczęto już 26, czyli ponad czterokrotnie więcej postępowań. W 2021 r. aż 66. Jak wyglądają statystyki stosowania klauzuli GAAR przez Szefa KAS, i co zrobić by nie zostać „podejrzanym” o próbę obejścia prawa podatkowego?

Szef KAS i klauzula GAAR

Wprowadzone w życie ponad 6 lat temu przepisy ws. przeciwdziałania unikaniu opodatkowania z zastosowaniem regulacji klauzuli obejścia prawa podatkowego są bardzo nieprecyzyjne i rodzą wątpliwości, a tym samym spory między podatnikami a organami skarbowymi w zakresie ich interpretacji. A w przypadku wysnucia wobec podatnika podejrzenia o próbę unikania opodatkowania, Szef KAS wszczyna postępowanie podatkowe lub przejmuje od organu podatkowego do dalszego prowadzenia postępowanie podatkowe, kontrolę podatkową lub kontrolę celno-skarbową.

Rozciąganie definicji unikania opodatkowania

Zgodnie z wprowadzoną 15 lipca 2016 r. do Ordynacji podatkowej definicją unikania opodatkowania, uznawano, że jest nim działanie przez podatnika w sposób sztuczny, przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzeczne z przedmiotem i celem ustawy podatkowej. Konsekwencją zidentyfikowania takich cech w działaniu podatnika było pozbawienie go osiągniętej korzyści podatkowej. W takiej sytuacji organy skarbowe określały dla niego skutki dokonanej czynności na podstawie takiego stanu rzeczy, jaki mógłby zaistnieć, gdyby dokonano czynności odpowiedniej. Jeśli jednak osiągnięcie korzyści podatkowej było jedynym celem, wówczas skutki podatkowe określane były tak, jakby tej czynności nigdy nie dokonano. W oparciu o podejrzenie tak rozumianej próby obejścia prawa podatkowego Szef KAS do końca 2017 r. wszczął przeciw podatnikom tylko 2 postępowania z zastosowaniem klauzuli GAAR, i 4 w roku następnym.

Ministerstwo finansów szybko postanowiło „poprawić” przepisy, lepiej dostosowując je do potrzeb fiskalnych Skarbu Państwa. Nowelizacją z 23 października 2018 r., od 1 stycznia 2019 r. dla wypełnienia definicji unikania opodatkowania i możliwości zastosowania przez Szefa KAS sankcji klauzulowych, głównym celem działań podatnika nie musiało już być osiągnięcie korzyści podatkowej. Wystarczyło, że organ stwierdził, iż korzyść podatkowa była jednym z zamierzeń podatnika. Dodatkowo MF rozszerzyło pojęcie „czynności odpowiedniej”, a więc takiej, jaką podatnik powinien dokonać, by nie zostać „oskarżonym” o unikanie opodatkowania. Czynnością odpowiednią nie było już tylko działanie w sposób niesztuczny, ale również zaniechanie.

Co najważniejsze, z przepisów wykreślono próg 100 000 zł, jaki do końca 2018 r. przekroczyć musiała wartość osiągniętej przez podmiot korzyści podatkowej, aby Szef KAS mógł uruchomić postępowanie z zastosowaniem klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania.

Nagły wzrost liczby postępowań

Zmiany przyniosły zamierzony efekt. Tylko w pierwszym roku ich obowiązywania Szef KAS wszczął wobec podatników ponad czterokrotnie więcej postępowań z zastosowaniem klauzuli GAAR niż w pierwszych 2,5 latach od wejścia w życie przepisów klauzulowych. W 2020 r. wszczęto 22 takie postępowania, a w 2021 r. aż 66. Ubiegły, 2022 rok Szef KAS zamknął liczbą 42 wszczętych postępowań z użyciem klauzuli. Ogółem, od czasu wejścia w życie regulacji klauzulowych, wszczęto 162 postępowania, z czego aż 156, czyli ponad 96%, po zmianie przepisów w 2019 r.

Jak uchronić się przed zarzutem unikania opodatkowania?

Przepis art. 119c § 1 Ordynacji podatkowej stanowi, że sposób działania nie jest sztuczny, jeżeli na podstawie istniejących okoliczności należy przyjąć, że podmiot działający rozsądnie i kierujący się zgodnymi z prawem celami zastosowałby ten sposób działania w dominującej mierze z uzasadnionych przyczyn ekonomicznych. Przedsiębiorcy muszą mieć na uwadze, że oceny tej sztuczności, rozsądku, czy zgodnych z prawem celów, dokonują urzędnicy niebędący przedsiębiorcami, a więc autorytetami w dziedzinie podejmowania decyzji biznesowych w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej. Do tego dochodzi wspomniana wcześniej nieprecyzyjność przepisów.

Świadomy tej sytuacji ustawodawca umożliwił przedsiębiorcom uzyskanie ochrony przed negatywnymi skutkami objęcia postępowaniem ws. unikania opodatkowania. Zapewnieniu tej ochrony służy opinia zabezpieczająca, o której wydanie podatnik może wystąpić do Szefa KAS. Zabezpieczenie nie jest tanie, bo opłata za wniosek wynosi 20 000 zł. Co więcej, Szef KAS może odmówić jej wydania, jeśli przedstawione we wniosku okoliczności wskazują, że do opisanej w nim korzyści podatkowej może znaleźć zastosowanie klauzula GAAR. By daremnie nie ponosić wysokiego kosztu wniosku, i jednocześnie nie pozbawić się możliwości ochrony, jaką daje opinia zabezpieczająca, odpowiedzialnie będzie powierzyć sporządzenie wniosku kancelarii prawnej specjalizującej się w realizacji takich procedur. Do takich wniosków skłaniają statystyki, według których na 142 złożone dotąd przez podatników wnioski, tylko w 77 przypadkach Szef KAS wydał opinię zabezpieczającą. W 22 sprawach odmówił jej wydania, a 26 wniosków nie rozpatrzył z przyczyn formalnych. W zakresie pozostałych wniosków KAS nie podała ich statusu, co może oznaczać, że ich rozpoznanie jest nadal w toku.

Co jeszcze chroni przed postępowaniem klauzulowym?

Art. 119b § 1 O.p. przewiduje jeszcze inne sposoby zabezpieczenia podatnika. Przepis ten stanowi bowiem, że klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania nie ma zastosowania do podmiotu, który zawarł porozumienie podatkowe (w zakresie objętym tym porozumieniem), oraz do podmiotu, który jest stroną zawartego porozumienia inwestycyjnego (również w jego zakresie).

Reprezentacja w postępowaniach klauzulowych obejścia prawa podatkowego

Objęcie przedsiębiorcy postępowaniem z zastosowaniem klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania niesie ze sobą nie tylko zagrożenia w postaci cofnięcia czy pozbawienia firmy skutków dokonanych czynności. Organ skarbowy wezwie również podatnika do uiszczenia podatku w należnej, w opinii organu, wysokości. To jednak nie koniec sankcji. W wyniku stwierdzenia sztuczności działań podatnika, nakierowanych głównie na osiągniecie korzyści podatkowej, organ może nałożyć na niego dodatkowe – karne zobowiązanie podatkowe, o stawce w wysokości nawet trzykrotności uzyskanej korzyści. Wysokie ryzyko strat przedsiębiorstwa, jak i konstrukcja przepisów klauzulowych, pozostawiająca ocenę sztuczności działań podatnika w rękach organów skarbowych, sugerują, że w postępowaniach w sprawach objętych przepisami klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania warto skorzystać z pomocy prawnej pełnomocnika doświadczonego w reprezentacji podatników przed organami w tego rodzaju sprawach.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Kurs dolara poniżej 4,20 zł!

Po danych o inflacji z USA kapitał ucieka z USA. Inwestorzy wyraźnie ignorują inflację bazową, wierząc w złagodzenie oczekiwań względem polityki monetarnej FED. Zobaczymy, czy słusznie.

Dolar nurkuje

Ostatnie wydarzenia na rynkach, w tym w szczególności spadek inflacji konsumenckiej przyczyniły się do gwałtownej przeceny dolara. Jeszcze w poniedziałek kurs podchodził pod poziom 4,33 zł. Dzisiaj rano znaleźliśmy się poniżej 4,19 zł. Powodem jest fakt, że rynki przestają wierzyć w utrzymanie tendencji wzrostowej na stopach procentowych. Nawet jeżeli w maju dojdzie do podwyżki, powinna być ona relatywnie szybko odwrócona, a do końca roku rynki oczekują spadku w sumie o jeszcze 0,5%. W rezultacie kapitał szuka miejsc z potencjalnie atrakcyjniejszą stopą zwrotu. Jednym z tych miejsc okazuje się Europa w tym nasza część świata. Podobnie do złotego dolar tracił bowiem do czeskiej korony, czy węgierskiego forinta.

Inflacja w Europie

Wczoraj poznaliśmy kilka ważnych odczytów inflacyjnych z Europy. Niemcy ostatecznie zakończyli marzec ze wzrostem cen na poziomie 7,4%, czyli zgodnym ze wstępnym odczytem. Ważniejsze były jednak dane z Rumunii i Czech. W obydwóch przypadkach inflacja nie spadała tak mocno, jak oczekiwali analitycy. W Rumunii była o 0,3% wyższa od oczekiwań w Czechach o symboliczne 0,1%. W obydwóch krajach był to jednak spadek. Biorąc pod uwagę zachowanie cen surowców energetycznych w marcu, gdzie mieliśmy przecież dołek cen ropy może to być mocno niepokojący element. Marzec rok temu był szczytem cen po rosyjskiej agresji, stąd łatwo było pokazać dużą różnicę. W kwietniu jednak punkt odniesienia będzie niżej, a po decyzji OPEC paliwo zdrożało względem marca wyraźnie.

Niespodzianka z Chin

Wczorajsze dane na temat handlu zagranicznego z Państwa Środka zaskoczyły wielu analityków. Spodziewano się spadku importu o 5% w skali roku i eksportu o 7%. Finalnie import spadł zaledwie o 1,4%, za to eksport niespodziewanie wzrósł o 14,8%. Rzadko zdarzają się aż tak duże różnice. Z drugiej strony biorąc pod uwagę to, co się działo w tym kraju w związku z ograniczeniami covidowymi, gospodarka ta ma szansę zaskoczyć nas jeszcze wiele razy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Komentarz głównego ekonomisty BCC do danych GUS

Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2023 roku oraz dynamiki wartości produktu krajowego brutto w cenach bieżących. W marcu ceny towarów i usług wzrosły o 16,1% w stosunku do analogicznego miesiąca w roku ubiegłym.

Do najnowszych danych GUS w swoim komentarzu odniósł się główny ekonomista Business Centre Club prof. Stanisław Gomułka.

Opublikowane dziś dane dotyczące inflacji konsumenckiej w marcu potwierdzają wcześniej prognozy GUS oraz większości ekonomistów. Ceny wzrosły w stosunku do lutego o 1,1 proc. a w stosunku do marca 2022 roku aż o 16,1 proc. Natomiast ceny towarów w relacji rok do roku wzrosły o 17,1 proc. a ceny usług o 13.3 proc. Istotne jest to, że w marcu największy wpływ na wskaźnik ceny towarów usług miały wyższe ceny żywności, które w stosunku do lutego wzrosły o 2,3 proc. W porównaniu z miesiącem analogicznym 2022 roku wzrost cen żywności wynosi aż 24,6 proc. Tak duży wzrost cen żywności ma wpływ na popyt na żywność, który wciąż maleje. Tym samym maleje import tych towarów. – powiedział główny ekonomista BCC, prof. Stanisław Gomułka.

Istnieją oczywiście podstawy do tego, by przypuszczać, że w tym roku inflacja znacząco spadnie. Uzasadnione są szacunki spadku z bieżącego poziomu do około 10%. Problem polega na tym, że spadającej inflacji towarzyszyć będzie spowolnienie realnego wzrostu gospodarczego. O powrót do inflacyjnego celu będzie bardzo trudno. – wskazuje prof. Stanisław Gomułka.

GUS podał także informacje o nadwyżce obrotów bieżących i jak wskazuje główny ekonomista BCC jest ona wyjątkowa duża. Wynosi w tej chwili 2 miliardy dolarów miesięcznie. Jeśli tak wysoki wzrost nadwyżki obrotów bieżących będzie kontynuowany w kolejnych miesiącach wpłynie to na zmniejszenie presji recesyjnej i być może wpłynie pozytywnie na kurs złotego. Dane dotyczące nadwyżki obrotów bieżących to najistotniejszy w tym momencie nowa informacja dla ekonomistów. – dodaje ekspert BCC.

Stanisław Gomułka zwraca też uwagę, że w UE stopa inflacji w latach 2021-2022 była silnie zróżnicowana między krajami i średnio około połowę niższa niż w Polsce.

W krajach wysoko rozwiniętych UE, także w Wielkiej Brytanii i USA, długofalowe tempo wzrostu PKB na mieszkańca wynosi około 1,5%. Kryzys energetyczny oraz pandemia obniżyły tempo wzrostu w roku 2023 o około 2- 3 pp, czyli nieco mniej niż w Polsce. Oznacza to wejście w roku bieżącym w obszar niewielkiej recesji. – podsumowuje ekspert BCC.

ChatGPT 4.0 w wersji premium za ułamek ceny? Rośnie handel skradzionymi kontami.

Rośnie handel skradzionymi kontami premium ChatGPT – informują eksperci Check Point Research, powołując się na własne odkrycia w darknecie. Według specjalistów takie praktyki mogą mieć poważne konsekwencje dla prywatności osobistej oraz korporacyjnej!

Rynek przejętych kont (ATO) różnych usług online, jest jednym z najlepiej prosperujących biznesów w podziemiu hakerskim i darknecie. Dotychczas handlowano kontami usług finansowych (banki, systemy płatności online itp.), mediów społecznościowych, portali randkowych czy poczty elektronicznej. W marcu 2023 roku zaczęły się jednak pojawiać dyskusje oraz handel kontami premium najnowszej wersji opracowanego przez OpenAI chatbota.

To potencjalne zagrożenie dla prywatności legalnych użytkowników – ostrzegają eksperci Check Point Research. Konta ChatGPT przechowują ostatnie zapytania właściciela konta, kiedy więc konto trafia w niepowołane ręce, nielegalny użytkownik może posiadać dostęp do historii zapytań, danych osobowych, czy procesów korporacyjnych.

Sztuczna inteligencja to potężne narzędzie. W naszej firmie wykorzystujemy sztuczną inteligencję w usłudze wykrywania i blokowania cyberataków w czasie rzeczywistym. Niestety, cyberprzestępcy są również jednymi z pierwszych użytkowników sztucznej inteligencji. Od grudnia Check Point Research ostrzega, że ​​ChatGPT ma również wpływ na cyberbezpieczeństwo. Teraz obserwujemy również rosnący rynek skradzionych kont premium ChatGPT w darknecie – a to może mieć poważne konsekwencje dla prywatności osobistej i korporacyjnej – zauważa Sergey Shykevich, kierownika grupy ds. analizy zagrożeń w Check Point Research.

Co ciekawe, w jednym z ogłoszeń na podziemnym forum pojawiła się również oferta dożywotniego konta ChatGPT Plus „z gwarancją 100% satysfakcji”. Dożywotnia aktualizacja zwykłego konta ChatGPT Plus (otwartego za pośrednictwem poczty e-mail dostarczonej przez kupującego) kosztuje niecałe 60 dolarów (podczas gdy pierwotna cena OpenAI za te usługi wynosi 20 USD miesięcznie). Aby jednak obniżyć koszty, nielegalna usługa oferuje również opcję współdzielenia dostępu do konta ChatGPT z innym użytkownikiem za jedyne 24,99 USD.

Wielu podziemnych użytkowników wystawiło już pozytywne opinie na temat tej usługi i poręczyło za nią.

Zmiany w polskim zarządzie Ghelamco

Ghelamco, czołowy deweloper nieruchomości komercyjnych w Polsce, ogłosiło zmiany w zarządzie swoich polskich spółek. Z dniem 14 kwietnia 2023 roku funkcję prezesa zarządu objął Paul Gheysens, właściciel i założyciel Ghelamco, a nowym dyrektorem zarządzającym został Jarosław Zagórski, zastępując na tym stanowisku Jeroena van der Toolena. Zarząd został również rozszerzony o nowych członków: Michaela Gheysensa, Marie-Julie Gheysens, Chrisa Heggericka i Rafała Gierczaka.

Nowym dyrektorem zarządzającym Ghelamco Poland został Jarosław Zagórski, który z belgijskim deweloperem związany jest od ponad 16 lat. Dotychczas pełnił funkcję dyrektora handlowego i rozwoju oraz członka zarządu. 14 kwietnia 2023 roku przejął obowiązki ustępującego w tym samym dniu Jeroena van der Toolena. Jarosław Zagórski będzie odpowiedzialny za strategię biznesową i całokształt działań operacyjnych Ghelamco w Polsce.

Cieszę się, że za sterami Ghelamco w Polsce zasiądzie tak doświadczony i znakomicie znający naszą firmę i branżę profesjonalista jak Jarosław Zagórski. Rozszerzony zarząd, w którym zasiądą również członkowie naszej rodziny, będzie dla niego i działalności spółki silnym wsparciem. Dzięki tym decyzjom mamy pewność, że dalszy dynamiczny rozwój Ghelamco i nasza pozycja lidera na rynku nieruchomości komercyjnych pozostaną niezachwiane – komentuje Paul Gheysens, CEO, właściciel i założyciel Ghelamco. – Chciałbym również podziękować Jeroenowi van der Toolenowi za ponad 21 lat naszej współpracy. To był bardzo intensywny i owocny czas dla Ghelamco, w czasie którego osiągnęliśmy ogromne sukcesy na rynku polskim i środkowoeuropejskim. Przejęcie jego obowiązków przez Jarosława jest dla nas naturalnym krokiem i najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia interesów spółki, pozwalającym na zachowanie ciągłości operacyjnej i biznesowej.

– To dla mnie zaszczyt móc objąć stanowisko dyrektora zarządzającego Ghelamco Poland i jednocześnie ogromne wyzwanie. Dziękuję Panu Paulowi Gheysensowi i całemu zarządowi Ghelamco za obdarzenie mnie tak wielkim zaufaniem. Nasza firma ma silną i stabilną pozycję lidera na rynku biurowym w Polsce, którą zamierzamy utrzymać realizując kolejne spektakularne projekty i dalej wyznaczając trendy w branży nieruchomości – mówi Jarosław Zagórski, dyrektor zarządzający Ghelamco Poland.

Jarosław Zagórski ma ponad 25-letnie doświadczenie na polskim rynku nieruchomości. Specjalizuje się w komercjalizacji i rozwoju projektów deweloperskich, marketingu budynków biurowych i proptechu. Przed dołączeniem do Ghelamco pracował m.in. w PricewaterhouseCoopers, Cushman & Wakefield, Healey & Baker Polska, gdzie w 2002 roku został partnerem, oraz w CBRE na stanowisku szefa działu komercjalizacji.

W swojej karierze przygotował strategie wynajmu czołowych projektów biurowych Ghelamco w Warszawie i regionach, m.in. Warsaw UNIT, The Warsaw HUB, Warsaw Spire, The Bridge, VIBE, Wronia 31, Przystanek mBank, Senator, Marynarska 12, Mokotów Nova, Łopuszańska Business Park, Trinity Park III, Crown Square, Marynarska Business Park i Katowice Business Point. Jednym z jego największych osiągnięć jest ogromny sukces komercyjny Warsaw Spire i wygrana w najbardziej prestiżowym konkursie branży nieruchomości na świecie – MIPIM Awards 2017, w którym wieżowiec Ghelamco zyskał miano najlepszej inwestycji biurowej na świecie.

Turcja i Brazylia – gospodarcze wyzwania

Allianz Trade oczekuje, że wzrost gospodarczy w Turcji utrzyma się na wysokim poziomie w 2023 r., a dwa trzęsienia ziemi będą miały jedynie krótkotrwały negatywny wpływ na gospodarkę. Pomimo gwałtownej deprecjacji waluty i gwałtownego wzrostu inflacji w 2022 r. turecka gospodarka uniknęła recesji i odnotowała wzrost o +5,6% w ubiegłym roku. Szkody w infrastrukturze krytycznej spowodowane tragicznymi trzęsieniami ziemi w południowo-wschodniej Turcji wydają się ograniczone i jest mało prawdopodobne, aby dramatycznie ucierpiała produkcja gospodarcza, ponieważ w dotkniętym regionie nie są zlokalizowane kluczowe gałęzie przemysłu i odpowiada on za zaledwie 10 % PKB a nie cała produkcja zostanie dotknięta (np. rolnictwo). W rezultacie wpływ na PKB nie będzie tak wyraźny jak trzęsienie ziemi z 1999 r. w północno-zachodniej Turcji, które nawiedziło centrum przemysłu. Warto również wspomnieć, że ze względu na specyfikę rachunkowości narodowej PKB może być faktycznie wyższy po klęsce żywiołowej, ponieważ prace odbudowy są liczone jako wzrost produkcji, podczas gdy początkowe zniszczenie mienia nie jest rejestrowane jako strata. W porównaniu z prognozami sprzed klęski żywiołowej Allianz Trade spodziewa się nieco niższej ogólnej aktywności gospodarczej w pierwszej połowie roku, ale silniejszego wzrostu w drugiej połowie. Wczesne wskaźniki sygnalizują odbicie gospodarcze w I kw. 2023 r. po słabym IV kw. 2022 r., pomimo klęski żywiołowej. Wskaźnik PMI dla przemysłu wzrósł ze średnio 46,7 punktów w IV kw. do 50,6 w I kw., a wskaźnik zaufania konsumentów wzrósł z 76,1 w IV kw. do 80,6 w I kw. Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade zrewidował prognozę wzrostu realnego PKB na 2023 r. do +3,1% (z +1,9% na koniec 2022 r.).

Inflacja spadnie, ale mimo to pozostanie wysoka w 2023 r. w związku z trwającą deprecjacją waluty i dalszym poluzowaniem polityki pieniężnej. Zasadnicza inflacja cen konsumpcyjnych spadła z najwyższego od 24 lat poziomu 85,5% r/r w październiku 2022 r. do 50,5% w marcu 2023 r., głównie z powodu efektu bazy, ponieważ wpływ poważnej deprecjacji liry tureckiej pod koniec 2021 r. i gwałtownego wzrostu cen importu energii na ceny konsumpcyjne zaczął wygasać. Allianz Trade spodziewa się jednak, że lira pozostanie niestabilna i wrażliwa, a w 2023 r. ulegnie dalszej deprecjacji, a zbliżające się wybory parlamentarne w maju 2023 r. i potencjalna niepewność polityczna związana z tym wydarzeniem będą potencjalnymi punktami wyzwalającymi ponowne osłabienie waluty. Co więcej, ceny energii utrzymają się na podwyższonym poziomie w porównaniu z latami 2019-2021, nawet jeśli ostatnio nieco spadły. Ogólnie Allianz Trade spodziewa się, że inflacja zasadnicza utrzyma się powyżej 30% r/r do końca 2023 r., a w tym roku średnio na poziomie ponad 40% (Wykres 1). Niemniej jednak Bank Centralny Republiki Turcji (CBRT) prawdopodobnie będzie kontynuował niekonwencjonalne stanowisko w zakresie polityki pieniężnej i prawdopodobnie jeszcze obniży swoją referencyjną stopę procentową o około 100 p.b. do końca roku, z obecnych 8,5%.

Wykres 1: Turcja – wskaźniki monetarne

Turcja – wskaźniki monetarne

[Inflation = Inflacja; Policy rate = Stopa procentowa; TRY per USD (rhs) = TRY za USD (prawa skala); Scenario = Scenariusz; Inflation target = Cel inflacyjny]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Polityka „liraizacji” Turcji zadziałała w odniesieniu do depozytów bankowych, ale mieszkańcy w dużej mierze zastąpili zasoby walutowe zasobami złota jako zabezpieczeniem przed inflacją. Od końca 2021 r. władze tureckie prowadzą politykę liraizacji w celu ustabilizowania waluty w obliczu presji ze strony szeregu obniżek stóp procentowych pomimo gwałtownej inflacji. Depozyty bankowe mieszkańców Turcji sugerują, że ta polityka zadziałała. Po przyjęciu w 2022 r. licznych przepisów zniechęcających do korzystania z walut obcych (w tym wspieranych przez państwo depozytów w lirach chronionych przed deprecjacją) udział walutowych depozytów bankowych mieszkańców spadł z najwyższego poziomu 63% w grudniu 2021 r. do 39%. w marcu 2023 r. Pozwoliło to CBRT osiągnąć cel, jakim było podniesienie udziału depozytów w lirach do 60% z góry. Wątpimy jednak, czy to wystarczy do osiągnięcia drugiego celu, czyli stabilizacji waluty na dłużej. Mieszkańcy Turcji również nie wydają się być przekonani. Zwiększyli swoje zasoby złota o 28 mld USD od końca 2021 r. do lutego 2023 r., co porównuje się do spadku depozytów walutowych w bankach walutowych o -41 mld USD w tym samym okresie. Innymi słowy, wielu mieszkańców Turcji zwróciło się w stronę złota jako zabezpieczenia przed inflacją (Wykres 2 pokazuje, że trend ten rozpoczął się już po kryzysie walutowym w 2018 r. i nasilił się w 2022 r.). Kontrastuje to również z wezwaniem prezydenta Erdogana z grudnia 2021 r., skierowanym do obywateli Turcji, aby zamienili swoje zasoby złota na liry.

Wykres 2: Zasoby złota i walut mieszkańców Turcji oraz (de-)dolaryzacja depozytów bankowychZasoby złota i walut mieszkańców Turcji

[Residents’ gold holdings (USD bn) = Zasoby złota mieszkańców (mld USD); Turkish residents’ FX bank deposits (USD bn) = Depozyty bankowe mieszkańców Turcji w walutach obcych (mld USD); Dollarization (%, rhs) = Dolaryzacja (%, prawa skala)]

Źródła: statystyki krajowe, Refinitiv, Allianz Research

Polityka liraizacji również pośrednio przyczyniła się do pogłębiającego się od 2022 r. deficytu obrotów bieżących Turcji. Wzrost zasobów złota mieszkańców Turcji doprowadził do gwałtownego wzrostu importu złota. W ujęciu kroczącym 12-miesięcznym deficyt w handlu złotem wzrósł z zaledwie -2 mld USD w grudniu 2021 r. do -24 mld USD w styczniu 2023 r.[1], co stanowi prawie połowę całkowitego deficytu na rachunku obrotów bieżących wynoszącego -52 mld USD (około -5,5% PKB). Podczas gdy deficyt w handlu energią pozostaje głównym czynnikiem przyczyniającym się do rozrastającego się deficytu zewnętrznego Turcji, deficyt w handlu złotem zwiększa obecnie jego znaczną część (Wykres 3) i musi być opłacony walutami.

Wykres 3: Kluczowe składniki rachunku bieżącego (mld USD, suma krocząca 12 mln, ostatni punkt danych = styczeń 2023 r.)Kluczowe składniki rachunku bieżącego

[Core trade balance = Podstawowy bilans handlowy; Gold trade Balance = Bilans handlu złotem; Tourism balance = Bilans turystyczny; Current account balance = Bilans rachunku bieżącego; Energy trade balance = Bilans handlu energią; Core services balance = Bilans usług podstawowych; Primary and secondary income = Dochody pierwotne i wtórne]

Źródła: statystyki krajowe, Refinitiv, Allianz Research

Co najważniejsze, międzynarodowe rezerwy Turcji pozostają niebezpiecznie niskie, co odzwierciedla utrzymujące się bardzo wysokie zewnętrzne ryzyko płynności. Rezerwy walutowe brutto CBRT wyniosły na koniec lutego 2023 r. 69 mld USD, tyle samo co rok wcześniej, ale wykazywały znaczną zmienność. Po spadku do najniższego poziomu 57 mld USD w połowie 2022 r., w grudniu wzrosły do tymczasowego maksimum 83 mld USD, po czym ponownie spadły na początku 2023 r. W każdym razie rezerwy walutowe brutto pokrywały mniej niż trzy miesiące importu od początku 2022 r. (obecnie 2,4 miesiąca; trzy miesiące uważa się za wystarczające). Innymi słowy, poziom rezerw walutowych brutto wygląda znacznie gorzej, gdyż pokrywają one tylko ok. 30% wszystkich spłat długu zagranicznego przypadających do spłaty w ciągu najbliższych 12 miesięcy (szacowany na ok. 235 mld USD), czyli znacznie poniżej odpowiedniego wskaźnika 100%. Obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący, jeśli spojrzymy na rezerwy walutowe netto (wyłączając wszystkie depozyty walutowe zdeponowane w CBRT przez lokalne banki), które wynoszą obecnie mniej niż 20 mld USD. Ogólnie rzecz biorąc, rezerwy walutowe CBRT są zbyt niskie, aby dłużej bronić TRY. A w przypadku szoku zewnętrznego, który doprowadziłby do trwałego odpływu kapitału z rynków wschodzących jako całości, a w szczególności z Turcji, tureckie spółki miałyby trudności z amortyzacją lub rolowaniem zapadającego zadłużenia walutowego. Nawet biorąc pod uwagę obecne rezerwy złota CBRT (które są mniej płynne niż waluty), całkowite rezerwy pokrywają zaledwie połowę krótkoterminowego zadłużenia Turcji (zob. Wykres 4). CBRT może w pewnym momencie powrócić do kontroli kapitału w celu obrony TRY lub uwolnienia waluty do swobodnego spadku.

Wykres 4: Rezerwy międzynarodowe i krótkoterminowe zadłużenie zagraniczne (podstawa pozostałego terminu zapadalności), mld USDRezerwy międzynarodowe i krótkoterminowe zadłużenie zagraniczne

[Net FX reserves = Rezerwy walutowe netto; Gross FX reserves = Rezerwy walutowe brutto; Gold reserves = Rezerwy złota; Short-term external debt = Krótkoterminowe zadłużenie zewnętrzne]

Źródła: statystyki krajowe, Refinitiv, Allianz Research

Nowe ramy fiskalne Brazylii – koniec niepewności?

Nowy rząd, stare wyzwanie. Ponieważ stosunek długu do PKB prawdopodobnie zbliży się do 100% PKB do 2026 r.[2], konsolidacja fiskalna jest jednym z priorytetów nowego rządu Brazylii. W zeszłym tygodniu Ministerstwo Finansów ogłosiło nowe ramy fiskalne, które zastąpią obowiązujący od 2017 r. pułap wydatków. Propozycja ogranicza zróżnicowanie wydatków do 70% zróżnicowania przychodów obserwowanego w ciągu ostatnich 12 miesięcy (do lipca). Określa również dolny i górny pułap realnego wzrostu wydatków, który nie może być mniejszy niż 0,6% ani większy niż 2,5% rocznie[3]. Ponadto ramy przewidują cel dotyczący nadwyżki pierwotnej (plus minus 0,25%) oraz mechanizm blokowania wydatków w przypadku niezgodności. Zatem jeśli nadwyżka przekroczy górną granicę przedziału, jest wykorzystywana na inwestycje w kolejnym roku. Jeśli jest poniżej progu, wydatki rosną mniej w następnym roku: 50% wzrostu przychodów. Dzięki nowym zasadom rząd szacuje, że do 2025 roku może osiągnąć nadwyżkę[4].

Ramy mają kilka pozytywów, ale diabeł tkwi w szczegółach. Ograniczenie kosztów ogólnych, wyzwolenie korekty kursu i zobowiązanie do zaoszczędzenia nawet części przychodów to kroki we właściwym kierunku. Jednak jednym z głównych problemów jest związek między wydatkami a przychodami, ponieważ bardzo trudno jest ciąć wydatki, z których większość jest stała. Nawet wydatki uznaniowe są bardzo trudne do cięcia, zwłaszcza w czasach, gdy przychody podatkowe rosną słabiej lub nawet spadają. Rząd nie określił jeszcze, w jaki sposób dokładnie zostaną dokonane cięcia wydatków. Aby nowe ramy fiskalne były wiarygodne w czasach braku wzrostu PKB, musi im towarzyszyć reforma wydatków.

W rezultacie rząd będzie musiał znacznie zwiększyć swoje przychody. W ostatnich latach rząd Brazylii czerpał korzyści ze znacznych przychodów w związku z wyższą inflacją, boomem cen towarów i ponownym otwarciem gospodarki po blokadach Covid-19. Ponieważ mało prawdopodobne jest powtórzenie się tych warunków, rząd będzie musiał znaleźć nowe źródła przychodów, aby osiągnąć ambitne cele podstawowe, które są ważne dla stabilizacji relacji długu publicznego do PKB.

Według ministra finansów przychody muszą wzrosnąć o od 100 do 150 mld BRL, aby plan był wiarygodny i zbilansował rachunek bieżący. Aby osiągnąć ten cel, strategia rządu polegałaby na opodatkowaniu tych, którzy nie płacą podatków. Rzeczywiście, wkrótce mają zostać ogłoszone nowe środki, które spowodują m.in. zwiększenie podatków w nowych segmentach (np. elektroniczne zakłady sportowe), opodatkowanie funduszy inwestycyjnych, a nawet próbę zmniejszenia zwolnień podatkowych, choć to ostatnie prawdopodobnie będzie trudne politycznie do wdrożenia. Na razie podwyżka podatków nie jest rozważana, ale nie można jej całkowicie wykluczyć w perspektywie średnioterminowej, ponieważ rząd nadal będzie musiał walczyć z Kongresem i lobby politycznym o inne zmiany podatkowe. Najprawdopodobniej spróbuje również zająć się ramami podatku dochodowego w drugiej fazie trwającej reformy podatkowej.

Ogólnie rzecz biorąc, ramy te mogą prowadzić do bardzo powolnej konwergencji zadłużenia. Sukces zależy od znacznego wzrostu przychodów i/lub wzrostu realnego PKB, którego nie spodziewamy się przekroczyć +2,5% do 2026 r. Dlatego Allianz Trade uważa, że rząd dość optymistycznie ustalał parametry stóp procentowych i realnego wzrostu PKB, co sugeruje prawdopodobną korektę celów dotyczących nadwyżki pierwotnej.

Podczas gdy rynki zareagowały pozytywnie na ogłoszenie – BRL umocnił się o 1,2% – jest jeszcze za wcześnie, aby ogłosić zwycięstwo. Ponieważ potrzebne są dalsze wyjaśnienia, Allianz Trade spodziewa się zmienności w krótkim okresie. Tymczasem, pomimo presji rządu na bank centralny, Allianz Trade nie spodziewa się natychmiastowej obniżki stóp procentowych, dopóki nie zostaną opublikowane solidne i wiarygodne ramy fiskalne i nie spadną oczekiwania inflacyjne.

Wykres 5: Stopa procentowa i inflacja w BrazyliiWykres 5: Stopa procentowa i inflacja w Brazylii

[Selic Rate = Stopa Selic; Inflation exp. = Oczekiwania inflacyjne; CPI (YoY%) =; CPI (r/r%)]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

[1] Statystyki dotyczące handlu zagranicznego opublikowane w zeszłym tygodniu wskazują, że kroczący 12-miesięczny deficyt w handlu złotem powiększył się w lutym do -27 mld USD; pełne dane dotyczące rachunków bieżących zostaną opublikowane dopiero w tym miesiącu.

[2] Zobacz nasz raport Wybory w Brazylii: cisza przed burzą?

[3] Na przykład, jeśli dochody wzrosną o 6%, reguła 70% pozwoliłaby na zwiększenie wydatków o 4,2%, ale pułap wyniesie 2,5%, więc tempo wydatków będzie zawsze niższe niż dochodów.

[4] Na 2023 rok prognozowany jest deficyt pierwotny na poziomie 0,5% PKB. W 2024 deficyt wyniósłby zero. A w 2025 r. byłaby nadwyżka w wysokości 0,5% PKB.