264,6 tys. firm ma 9 mld zł przeterminowanych zobowiązań finansowych

Wstrzymywanie płatności jest jedną z przyczyn zatorów płatniczych w polskiej gospodarce. Powoduje utratę płynności finansowej, zadłużenie, a w konsekwencji nawet upadłość firm. Według danych Krajowego Rejestru Długów, 264,6 tys. przedsiębiorców ma 9 mld zł przeterminowanych zobowiązań finansowych. Do niepłacenia w terminie przyznaje się co 2. firma z sektora MŚP. Aż 36 proc. uważa, że brak płatności od kontrahenta może być wystarczającym usprawiedliwieniem, by samemu wstrzymać zapłatę – wynika z badania Rzetelnej Firmy.

Polscy przedsiębiorcy w 2022 r. opłacili z opóźnieniem 50 proc. faktur. Dane Barometru Praktyk Płatniczych, opracowanego przez Atradius pokazują, że problem zatorów płatniczych dotyka nie tylko naszego kraju. W Europie Wschodniej faktury są regulowane średnio po 42 dniach. W ubiegłym roku 43 proc. europejskich przedsiębiorców doświadczyło problemu opóźnień w płatnościach, czego skutkiem był brak płynności finansowej.

W badaniu „Rzetelność w biznesie”, przeprowadzonym w lutym br. na zlecenie Rzetelnej Firmy, 49 proc. przedsiębiorców reprezentujących mikro-, małe i średnie firmy zadeklarowało, że zdarzyło im się chociaż raz zapłacić kontrahentowi po terminie. Najwięcej takich wskazań pochodzi od właścicieli firm handlowych (56 proc.) i mikroprzedsiębiorstw zatrudniających do 9 osób (51 proc.). Płacenie po terminie jest powszechną praktyką – 37 proc. firm mówi, że zdarzyło im się to kilka razy bądź wielokrotnie.

Na przeciwległym biegunie są przedsiębiorstwa zapewniające o swojej uczciwości. Odsetek firm, które utrzymują, że nigdy nie zdarzyło im się zapłacić faktur po terminie, wynosi 46 proc., z czego najwięcej (48 proc.) stanowią firmy małe, zatrudniające od 10 do 49 pracowników. Pod względem branż taką rzetelność deklarują firmy budowlane i transportowe.

90 proc. firm sygnalizuje problemy

Jeśli już zdarzy się opóźnienie w płatnościach, zdecydowana większość, bo 90 proc. firm uprzedza o tym swojego kontrahenta lub rozmawia z nim na ten temat po fakcie. O komunikacji, która przyczynia się do budowania długotrwałych dobrych relacji pamięta 64 proc. mikrofirm. Niemal co 2. mała i średnia firma również nie zostawia partnera bez informacji. Takie zachowanie jest najczęstsze w branży budowlanej (76 proc.).

Z kolei co 10. mikro- i średnia firma nie powiadamia kontrahentów o tym, że nie ureguluje zapłaty. Najczęściej postępują tak przedsiębiorstwa z branży handlowej (17 proc.), produkcyjnej (13 proc.) i usługowej (11proc.).

– Jak pokazuje badanie Rzetelnej Firmy, większość przedsiębiorców dostrzega wagę komunikacji, co jest dużym plusem. Bo choć samo sygnalizowanie kłopotów finansowych nie sprawi, że one znikną, to może pomóc partnerom biznesowym w przeciwdziałaniu ich skutkom. Dzięki otrzymaniu ostrzeżenia o możliwych opóźnieniach w płatnościach, mają oni szansę na przykład dodatkowo zabezpieczyć swoją płynność finansową. Jednym z głównych problemów wierzycieli jest bowiem to, że zwykle za późno dowiadują się o kłopotach swoich klientów: gdy tamci stają się niewypłacalni, albo gdy należności nie można już odzyskać. Inną praktyką, którą powinni stosować przedsiębiorcy, jest samodzielne monitorowanie kondycji finansowej klienta i reagowanie w porę na jego ewentualne trudności z terminowym regulowaniem zobowiązań – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Prawie połowa przedsiębiorców tłumaczy się z długów

Badanych zapytano również, czy istnieją sytuacje, które usprawiedliwiają niezapłacenie kontrahentowi w terminie. Twierdząco odpowiedziało 44 proc. ankietowanych, z czego największy odsetek stanowią firmy małe (53 proc.). Przeciwnego zdania jest 27 proc. przedsiębiorców, głównie mikrofirm.

Respondenci wskazali też okoliczności, które ich zdaniem uzasadniają wstrzymywanie zapłaty.

Co druga firma twierdzi, że takim usprawiedliwieniem jest nieotrzymanie dokumentów stanowiących podstawę do zapłaty. Kolejne 42 procent wskazuje na błędy w umowach, a 38 procent na zastrzeżenia do jakości otrzymanych produktów lub usług. Rzeczywiście są to argumenty, które mogą skutecznie opóźnić realizację płatności przez zleceniodawcę. Jeśli bowiem produkt lub projekt różnią się od tego, co zostało zamówione, może dojść do wstrzymania części lub całości wypłaty do czasu wyjaśnienia wątpliwości. Dlatego jeszcze przed podpisaniem umowy warto zadbać, aby nie zawierała ona żadnych błędów i jednoznacznie określała warunki współpracy – radzi Katarzyna Starostka, ekspert programu Rzetelna Firma, działającego pod patronatem KRD.

Zdaniem przedsiębiorców, istnieją też inne okoliczności, które uzasadniają niepłacenie klientom w terminie. Należą do nich: trudna sytuacja finansowa firmy (40 proc.), oczekiwanie na płatności ze strony klientów (36 proc.) czy nawet ogólna trudna sytuacja gospodarcza na rynku (31 proc.).

O badaniu

Badanie „Rzetelność w biznesie” przeprowadzone przez TGM Resorach na zlecenie Rzetelnej Firmy zostało zrealizowane w lutym 2023 r. metodą CAWI na reprezentatywnej próbie 526 mikro, małych i średnich przedsiębiorców.

Nowe roczne maksimum EUR/USD

S&P 500 (+1,33 proc.) i średnia przemysłowa Dow Jonesa (+1,14 proc.) osiągnęły wczoraj swe najwyższe poziomy od lutego. Nasdaq Composite (+1,99 proc.) pozostawał tuż poniżej swoich lokalnych maksimów z początku lutego i końca marca. Na giełdach Azji i Oceanii przeważył dziś wzrosty głównych indeksów. Największy – o 1,2 proc. – notował japoński Nikkei 225.

Swe nowe historyczne maksimum osiągnął dziś rano francuski CAC 40 (+0,24 proc. ok. godz. 9:30).

Na GPW WIG-20 rósł dziś ok. godz. 9:35 o 0,84 proc. osiągając najwyższy poziom od ponad miesiąca. sWIG-80 atakował poziom swego lokalnego – „przedwojennego” – szczytu ze stycznia 2022 (+0,36 proc.). Wśród indeksów sektorowych swe nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś rano WIG-Budownictwo i WIG-Nieruchomości. Wśród składników WIG-u 20 swe nowe przynajmniej rocznej maksima osiągnęły dziś rano kursy akcji spółek Kruk i Santander Bank Polska. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś ceny akcji spółek Develia, Dom Development oraz Budimex. Wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były dziś notowania spółek Atal, Action, Enter Air i Mirbud.

Zmiany cen kontraktów na główne surowce były dziś rano stosunkowo małe. Ciągle raczej nie jest oczywiste, czy ceny ropy naftowej – pobudzone niedawną decyzją OPEC+ o redukcji skali wydobycia – przełamały poziomy oporów wyznaczane przez szczyty z minionych 5 miesięcy (dziś ok. godz. 9:10 WTI +0,12 proc., Brent -0,1 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) na NYMEX-ie balansowała tuż nad poziomem swego ustanowionego tydzień temu w okolicach 2 USD/mmBtu najniższego poziomu od września 2020. Cena złota czaiła się tuż poniżej poziomów swoich historycznych szczytów z sierpnia 2008 i marca 2022. Warto obserwować cenę kontraktów na pszenicę na CBOT, która zbliżała się do swego osiągniętego w marcu najniższego poziomu od lipcu 2021.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych spadła w minionym tygodniu do najniższego poziomu od września ub.r., ale nie zdołała kontynuować tego spadku i w ciągu minionego tygodnia wróciła powyżej poziomu 3,4 proc. Rentowność 10-latek polskiego rzędu rosła w okresie minionych 3 tygodni i dziś rano wynosiła 6,202 proc.
Kurs EUR/USD przełamał wczoraj poziom oporu wyznaczany tuż powyżej 1,10 USD przez szczyt z początku lutego i dziś rano kontynuował zwyżkę (1,10667 +0,19 proc. ok. godz. 9:00) osiągając najwyższy poziom od roku. Swój najwyższy poziom w historii osiągnął kurs euro względem tureckiej liry.

Zmiany kursów głównych walut względem polskiego złotego były dziś rano niewielkie (ok. godz. 9:05 EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN -0,09 proc.), ale warto zwrócić uwagę na to, że cena amerykańskiego dolara osiągnęła dziś nowe roczne minimum.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., kontynuował dziś rano zwyżkę zbliżając się do najwyższego od 11 miesięcy poziomu 31000 USD (+2,17 proc. ok. godz. 8:50). Rozmiary opuszczonej przez kurs BTC/USD górą w marcu br. 9-miesięcznej formacji „odwróconej głowy z ramionami” utworzonej pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują, że celem rozpoczętej w listopadzie ub.r. średnioterminowej zwyżki powinny być okolice poziomu 40000 USD.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Warszawski rynek biurowy w I kw. 2023 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w I kwartale 2023 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec marca 2023 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły 6 256 300 m kw.

Na koniec I kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 11,6% (stabilny poziom w porównaniu z poprzednim kwartałem i spadek o 0,6 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 724 600 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów spadł do 10,2%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 12,7%.

Od początku stycznia do końca marca 2023 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął blisko 159 000 m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy Centrum, Centralny Obszar Biznesu oraz Służewiec.

W pierwszych trzech miesiącach roku najwyższy udział w strukturze popytu odnotowały nowe umowy (włączając umowy przednajmu) i wynosił on aż 70%. Renegocjacje istniejących umów stanowiły 23%, natomiast ekspansje odpowiadały za jedynie 5% zarejestrowanego popytu.

Największymi transakcjami I kwartału 2022 r. były: renegocjacja umowy najmu Accenture na 8800 m kw. w Proximo II, wynajęcie na potrzeby własne 8700 m kw. przez DPD w ich nowej siedzibie oraz nowa umowa najmu na 7000 m kw. zawarta przez poufnego najemcę z sektora usług dla biznesu w budynku P180.

Prawie 90% mikro i małych firm w Polsce walczy ze skutkami inflacji. Przedsiębiorcy podnoszą ceny i szukają oszczędności

Gwałtownie rosnąca w 2022 roku inflacja zmusiła przedsiębiorców do podjęcia działań mających zapewnić przetrwanie ich biznesom. Badanie Polskiej Przedsiębiorczości wykazało, że 63 proc. mikro i małych firm podniosło ceny swoich produktów i usług. Ponadto, respondenci podkreślali, że do tego kroku zmusiły ich też zmiany w sposobie rozliczania składki zdrowotnej, która w rzeczywistości stała się dodatkowym podatkiem.

Między lutym a październikiem 2022 roku inflacja z każdym miesiącem rosła i w szczytowym momencie osiągnęła 17,9 proc. Jak wykazało Badanie Polskiej Przedsiębiorczości zrealizowane na zlecenie inFaktu przez agencję Smartscope, 89 proc. właścicieli mikro i małych firm w Polsce odczuło skutki inflacji. 75 proc. badanych z tej grupy określiło je jako poważne.

Podniesienie cen główną metodą walki z inflacją

W obliczu rosnącej inflacji właściciele mikro i małych firm w Polsce najczęściej decydowali się na podniesienie cen oferowanych przez siebie produktów (63 proc.). Drugim najczęstszym działaniem, do którego zmuszeni zostali przedsiębiorcy, było obcinanie kosztów działalności (40 proc.). Co piąta ankietowana osoba zadeklarowała, że jej firma podjęła większą liczbę zleceń, by zbalansować wydatki.

Przedsiębiorcy podejmowali także bardziej drastyczne kroki. 18 proc. musiało zredukować etaty w firmie, a 14 proc. zamroziło płace dla pracowników. Co dziesiąty respondent deklaruje, że z powodu drożyzny musiał zawiesić działalność firmy, a 3 proc. zostało zmuszone do zamknięcia niektórych biur i filii.

Biznesowe być albo nie być

W obliczu inflacji, a także zmieniających się przepisów podatkowych w Polsce, 62% mikro i małych przedsiębiorców podejmowało działania zabezpieczające ciągłość istnienia firmy. Najwięcej osób decydowało się na poszukiwanie nowych rynków zbytu (43 proc.) oraz na oszczędzanie zużycia energii elektrycznej (42 proc.).

Przedsiębiorcy szukali również tańszych i nowych dostawców (35 proc.) oraz decydowali się na ograniczenie lub wstrzymanie planowanych inwestycji (33 proc.). Co trzeci badany deklaruje, że w celu zapewnienia ciągłości działania firmy zmuszony był do oszczędzania na ogrzewaniu, a co czwarty musiał ciąć koszty związane z funkcjonowaniem biura, zmieniając je lub przenosząc się do mniejszej przestrzeni.

W celu zapewnienia ciągłości funkcjonowania biznesu właściciele mikro i małych firm w Polsce podejmowali również działania dotyczące personelu. 16 proc. respondentów ograniczyło benefity pracownicze, a 15 proc. musiało zredukować liczbę pracowników. Tyle samo ankietowanych zostało zmuszonych do ograniczenia kosztów zatrudnienia bez konieczności zwalniania personelu.

Działania władz pod lupą przedsiębiorców

Polski rząd podjął szereg działań w odpowiedzi na rosnącą inflację. Przedsiębiorcy pozytywnie oceniali obniżenie stawek VAT na paliwa, a także podniesienie kwoty wolnej od podatku. Dobre zdanie mieli także na temat wprowadzenie tarcz antykryzysowych, dodatku węglowego oraz możliwości uzyskania dofinansowania do stworzenia nowego stanowiska pracy.

Mikro i mali przedsiębiorcy negatywnie oceniali natomiast często zmieniające się przepisy oraz brak stabilności w prawie. Polski Ład, zmiana sposobu wyliczania składki zdrowotnej oraz wyższe składki na ZUS również są odbierane przez respondentów jako utrudnienia w prowadzeniu działalności w Polsce.

– W 2022 roku nie dość, że zaczęły obowiązywać nowe przepisy w ramach Polskiego Ładu, to jeszcze były one wielokrotnie nowelizowane. Przepisy zmieniano nie tylko już po ich wejściu w życie, były również nowelizowane zanim w ogóle zaczęły obowiązywać. Do tego przepisy dotyczące PIT, CIT i VAT w pierwszej połowie zeszłego roku zmieniły się około stu razy. Taka dynamika zmian kluczowych przepisów przełożyła się na negatywne odczucia przedsiębiorców, którzy zamiast skupić się na biznesie, musieli analizować przepisy i szukać optymalnego modelu funkcjonowania swojej firmy – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Przedsiębiorcy oczekują od władz przede wszystkim obniżenia wysokości składek ZUS, podatków, a także uproszczenia przepisów podatkowych. W badaniu pojawiły się też głosy mówiące o tym, że rząd powinien przestać próbować pomagać mikro i małym firmom, bo wprowadzane zmiany tylko utrudniają prowadzenie biznesu.

Informacja o badaniu

Badanie Polskiej Przedsiębiorczości zostało zrealizowane na zlecenie inFaktu przez agencję badawczą Smartscope metodą mix-mode na grupie 301 osób (przedstawiciele mikro i małych firm) w styczniu i lutym 2023 roku.

Grupa M7 podjęła decyzję o zakupie pozostałych udziałów SPI International

Grupa CANAL+ i Grupa M7 zdecydowały się skorzystać z  opcji kupna pozostałych 30% akcji SPI International i tym samym stać się 100% właścicielem Grupy SPI. W efekcie transakcji z dniem 12 kwietnia Berk Uziyel oraz Loni Farhi ustąpili ze swoich funkcji w SPI International, a Erwan Luherne oraz Jeroen Bergman przejęli ich role i obowiązki.

Erwan Luherne, dyrektor ds. integracji biznesowej w CANAL+ International oraz Jeroen Bergman, członek zarządu Grupy M7, odpowiedzialny za kontent i rozwój biznesu, będą ściśle współpracować z Grupą CANAL+ oraz Grupą M7, aby dostarczać najwyższej jakości treści widzom na całym świecie. Innowacyjność oraz rozwój biznesu a także strategiczne podejście do synergii będą nadal siłą napędową ich działań w ramach Grupy CANAL+.

Erwan Luherne, dyrektor ds. integracji biznesowej w CANAL+ International, który został mianowany dyrektorem zarządzającym SPI International, jest związany z Grupą CANAL+ od ponad 18 lat, pracując w tym czasie na wielu różnych stanowiskach związanych z rozwojem działalności grupy na arenie międzynarodowej (w szczególności w Afryce i Azji). Wcześniej zajmował stanowiska takie jak CEO CANAL+ w Birmie, dyrektor ds. marketingu i rozwoju komercyjnego Canal+ International oraz dyrektor ds. rozwoju komercyjnego oddziału Canal+ w Wietnamie. Jeroen Bergman, obecnie członek zarządu Grupy M7 odpowiedzialny za kontent oraz rozwój biznesu, ma za sobą wieloletnią karierę w branży medialnej i telekomunikacyjnej, w tym 20 lat w Liberty Global, gdzie odpowiadał za programming i licencje, a wcześniej pełnił rolę dyrektora ds. handlowych w firmie Casema (obecnie Ziggo). Od 2019 roku zarządzał Film1 oraz portfolio kanałów FilmBox w Holandii z ramienia SPI International.

SPI INTERNATIONAL przez lata swojej działalności stał się wiodącym dostawcą w branży mediów, w dużej mierze dzięki zaangażowaniu zespołu, a także kreatywności i świetnemu zarządzaniu przez jego założycieli – Loniego Farhiego i Berka Uziyela.

„SPI International ma długą historię dostarczania najwyższej jakości treści widzom na całym świecie i nie możemy się doczekać, aby poprowadzić firmę ku jej kolejnym etapom rozwoju. Zarówno Erwan, jak i Jeroen mają duże doświadczenie w branży, więc jestem przekonany, że odniosą kolejne sukcesy pracując na rzecz SPI” – powiedział Hans Troelstra, CEO Grupy M7.

Stale będziemy dążyć do rozwoju firmy, wykorzystując jej solidne fundamenty i know-how Grupy CANAL+. Zamierzamy nadal dostarczać naszym widzom angażujące i dostosowane do ich potrzeb treści.” – powiedzieli Erwan Luherne i Jeroen Bergman.

Columbus Energy rozpoczyna działalność w Ukrainie

Po Republice Czeskiej przyszła kolej na Ukrainę. Od dziś Columbus Energy S.A. działa na kolejnym rynku zagranicznym.

Zarząd spółki Columbus Energy S.A. podpisał dziś umowę typu joint-venture. Zgodnie z umową, za pośrednictwem utworzonej w Ukrainie spółki, Columbus wraz z ukraińskim partnerem, będzie projektował, dostarczał i montował produkty ze swojej oferty, tj. fotowoltaikę, pompy ciepła i magazyny energii. Działalność ukraińskiej spółki, w której CE obejmie 60% udziałów, będzie prowadzona pod marką Columbus, przy wykorzystaniu firmowych produktów, zasobów technologicznych, sprzedażowych i marketingowych.

– Ukraina to kolejny, po Republice Czeskiej rynek zagraniczny, gdzie chcemy wykorzystać nasz sprawdzony model sprzedażowy i wieloletnie doświadczenie. Mamy świadomość, że jest to rynek wymagający, ale równocześnie bardzo perspektywiczny. Obecnie tamtejsza energetyka jest zależna od paliw kopalnych i atomu. Odbudowa niezależności energetycznej jest dla Ukrainy priorytetem, co oznacza, że popyt na rozwiązania OZE przez najbliższe lata będzie tam olbrzymi. Nawet teraz, podczas wojny, jest spory popyt w regionach południowo-zachodnich na niezależność energetyczną – komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Przypomnijmy, że działalność zagraniczną Columbus rozpoczął w czerwcu ub.r., w Republice Czeskiej. Oficjalnie sprzedaż produktów ruszyła tam w sierpniu 2022 r. Początkowo była to fotowoltaika z magazynem energii, obecnie oferta została poszerzona o pompy ciepła i produkty dla segmentu B2B.

W Ukrainie będzie wiele przetargów, międzynarodowych zleceń, związanych z odbudową po wojnie. Jako członek United Nations Global Connect przyglądamy się temu, jak świat przygotowuje się na czas “po wojnie”. Chcemy być pierwsi i działać tak jak w Czechach, gdzie w niecałe pół roku udało nam się zaimplementować powtarzalny i skalowalny model biznesowy. Według wstępnych szacunków, w Czechach do końca marca br. zamontowaliśmy powyżej 300 instalacji i osiągnęliśmy ok. 30 mln zł przychodów, jednak szczegółowe dane zaprezentujemy w raporcie kwartalnym.  Jak będzie w Ukrainie? Wszystko przed nami  – mówi Dawid Zieliński.

Sztuczna inteligencja w świetle prawa autorskiego

Czy „dzieło” stworzone przez sztuczną inteligencję (AI), jest utworem podlegającym ochronie na podstawie przepisów prawa autorskiego? A jeżeli tak, komu przysługują osobiste i majątkowe prawa autorskie? Czy można swobodnie kopiować, rozpowszechniać lub przerabiać „dzieła” stworzone przez AI?

Sztuczna inteligencja, czyli co?

AI w ostatnim czasie bije rekordy popularności. Chyba każdy słyszał już o ChatGPT lub Midjourney. Warto jednak ustalić podstawowe fakty – AI czyli co? Istnieje oczywiście szereg definicji. Według najbardziej opisowej, AI to zdolność maszyn do wykazywania ludzkich umiejętności, takich jak rozumienie, uczenie się czy kreatywność. Z bardziej technologicznego punktu widzenia, AI to dziedzina wiedzy obejmująca m.in. sieci neuronowe, robotykę, tworzenie modeli zachowań inteligentnych oraz programów komputerowych symulujących te zachowania włączając w to również uczenie maszynowe, głębokie uczenie oraz uczenie wzmocnione. Tyle teoria.

Czy AI może być twórcą utworu chronionego prawem autorskim?

Narzędzia bazujące na AI, takie jak Midjourney czy ChatGPT, zyskują gigantyczną popularność. Nic dziwnego. W mgnieniu oka potrafią wykreować „dzieło”, które człowiekowi, nawet z dużym doświadczeniem zawodowym, zajęłoby wiele godzin lub dni. Potrafią przy tym wykazać się kreatywnością, choć oceny efektów owej kreatywności mogą być skrajne różne. Niemniej, powstaje zasadnicze pytanie – czy AI generując określone dzieło np. grafikę 3D, jest twórcą, a efekt owej twórczości należy traktować jak utwór w rozumieniu przepisów prawa autorskiego?

Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Powszechnie przyjmuje się, iż działalność ta może dotyczyć wyłącznie człowieka. Nie jest zatem utworem dzieło powstałe w wyniku działania sił natury, stworzone przez istoty żywe inne niż człowiek, a także wykreowane przez maszyny. W konsekwencji, efekty kreacji narzędzi AI nie są utworami i nie podlegają ochronie wynikającej z przepisów prawa autorskiego.

Oczywiście jest to pewne uproszczenie. Jak zawsze, każdy przypadek należy ocenić indywidualnie. Przykładowo: finalny efekt pracy projektantów, którzy opracowali koncepcję opakowania, przejawiając w tym działalność twórczą o indywidualnym charakterze, następnie „dopracowali” je przy pomocy narzędzia AI, prawdopodobnie będzie utworem i będzie podlegać ochronie prawno-autorskiej na rzecz owych projektantów.

Ograniczenia prawne w swobodnym korzystaniu z dzieł generowanych przez AI

Niezależnie od dylematów wynikających z oceny czy dzieło wygenerowane przez AI jest czy też nie jest utworem, warto pamiętać, że korzystając z popularnych narzędzi AI, takich jak ChatGPT czy Midjourney, podlegamy także indywidualnym regulacjom określonym w regulaminach tychże narzędzi. Przykładowo, regulamin ChatGPT przenosi na użytkownika prawa do dzieł stworzonych z wykorzystaniem tego narzędzia, ale także pełną odpowiedzialność, w tym wynikającą z ich publikacji. Z kolei w przypadku Midjourney, regulamin różnicuje sytuację użytkownika korzystającego z wersji nieodpłatnej i płatnej. W przypadku wersji nieodpłatnej, użytkownik może korzystać z dzieła zgodnie z tzw. licencją CC BY-NC 4.0. Oznacza to, że może dzieło kopiować, modyfikować, rozpowszechniać, ale jedynie w celach niekomercyjnych. W przypadku wersji odpłatnej użytkownik nabywa wszelkie prawa do dzieła.

Czy sztuczna inteligencja może naruszyć prawa osób trzecich?

Warto pamiętać, że algorytmy AI niestety nie analizują własnej „kreacji” przez pryzmat ewentualnego naruszenia praw osób trzecich. Być może kolejne wersje omawianych tu narzędzi „nauczą” się również tego. Niemniej, biorąc pod uwagę fakt, iż pełna odpowiedzialność za publikowanie i korzystanie z efektów pracy narzędzi AI spoczywa na użytkowniku, warto zachować daleko idącą ostrożność.

Autor: Rzecznik Patentowy Maciej Priebe, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Wczoraj CPI dzisiaj PPI. Dane z USA w centrum uwagi

Odczyt inflacji w USA osłabił dolara amerykańskiego, spowodował spadek rentowności amerykańskich obligacji i wzrost cen złota. Z kolei indeksy giełdowe z Wall Street zamknęły dzień na umiarkowanych stratach. Rynek poznał również „minutki” z marcowego posiedzenia FOMC. Reakcja na nie była jednak bardzo stonowana. Fed prawdopodbnie podniesie stopy procentowe w maju o kolejne 25 bps. Zakładam, że będzie to ostatni ruch w całym, agresywnym cyklu zacieśniania monetarnego, który trwa od marca 2022 roku.

Inflacja zasadnicza w USA w marcu znacząco spadła z 6 proc. w lutym do 5 proc. w marcu. Zauważalnie zostały zredukowane zmienne ceny energii ale również widać mniejsza presję na czynsze mieszkaniowe – istotną kategorię w wydatkach konsumentów. Wskaźnik bazowy wypadł zgodnie z oczekiwaniami i wyniósł 5,6 proc. r/r.

Marcowy raport wskazuje na zmniejszającą się presję inflacyjną. Dotyczy to nie tylko wskaźnika liczonego rok do roku, którego spadek wynika z faktu, że ceny są obecnie porównywane z tymi z marca 2022 r., kiedy to szczególnie ceny energii już znacząco wzrosły z powodu wojny w Ukrainie.

W porównaniu z lutym ceny we wszystkich towarach i usługach wzrosły tylko o 0,1 proc. ze względu na niższe ceny benzyny (-4,6 proc.) i gazu ziemnego (-7,1 proc.). Z wyłączeniem energii i żywności wzrost był wyższy i wyniósł 0,4 proc., ale i tu wystąpiły pozytywne zmiany. Na przykład, po kilku miesiącach wzrostów o 0,7 proc. lub 0,8 proc., czynsze zwyżkowały teraz jedynie o 0,5 proc.. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ jest to najważniejsza pozycja w wydatkach, a podwyżki czynszów rzadko zmieniają się z miesiąca na miesiąc.

Marcowy raport o inflacji powinien uspokoić Rezerwę Federalną, bowiem większość kategorii cenowych wskazuje na złagodzenie presji cenowej. W najbliższych miesiącach oczekuje się dalszego spadki inflacji czynszowej. Potwierdzają to prywatne dane dotyczące nowych umów najmu. Fed w maju naszym zdanie podniesie po raz ostatni stopę procentową o 25 bps i tym samym zakończy cykl zacieśniania, choć prawdopodobnie nie będzie oficjalnego komunikatu, a jedynie informacja o pauzie oraz dalszej konieczności monitorowania napływających danych.

Wycena rynkowa kontraktów futures wskazuje prawdopodobieństwo ok 70 proc. wzrostu kosztu pieniądza w maju w USA o 25 bps. W II połowie roku rynek zakłada pierwsze obniżki, choć naszym zdaniem Fed poczeka z tą decyzją przynajmniej 6 miesięcy, aż wysokie stopy procentowe zaczną oddziaływać na realną gospodarkę.

Kurs EUR/USD dotarł ponownie do poziomu 1,1. Dalsze zwyżki są realne, jednak horyzontalny opór może spowodować, ze zobaczymy w krótkim terminie korektę spadkową. Jeśli chodzi o dzisiejsze publikacje makro, z pewnością znaczenie ma jak mocno postępuje dezinflacja w cenach producenckich. Jeśli odczyt okaże się niższy od założeń, wówczas dane inflacji PPI (choć niekiedy traktowane drugorzędnie) mogą dać impuls notowaniom do wyjścia powyżej psychologicznego poziomu 1,1.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Nowe otwarcia starych obiektów i kolejne wzrosty na rynku handlowym

Inflacja napędzająca wzrost cen i jej rekordowy wynik w lutym bieżącego roku (18,4%) nie wzbudzały pozytywnych nastrojów wśród uczestników rynku handlowego. Mimo to, w I kw. 2023 r. oddano do użytku ponad 81,4 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej, zwiększając tym samym jej podaż całkowitą do 12,79 mln mkw. W budowie jest kolejne 322 tys. mkw.

Moda na unowocześnianie

Obecnie na rynku działa 617 centrów handlowych. Od początku 2023 r. otwarto sześć nowych obiektów, a trzy istniejące projekty rozbudowano (z czego największym ponownie otwartym obiektem był Fort Wola w Warszawie o powierzchni 22 tys. mkw.). W przebudowie są kolejne centra handlowe – prace trwają m.in. w łódzkiej Sukcesji, którą w ubiegłym roku nabyła spółka Amush Investment Group. Na koniec I kwartału zakończyła się modernizacja warszawskiej Promenady.

Pozostałe obiekty oddane do użytku stanowiły parki handlowe. Największe z nich otwarto w Kłodzku oraz w Łubnie koło Góry Kalwarii – oba projekty po ok. 10,2 tys. mkw. GLA. Do największych otwarć zaliczyć należy również rozbudowę centrum handlowego Galeria EMKA w Koszalinie o park handlowy M Park o powierzchni około 10 tys. mkw GLA.

– Coraz częściej zauważamy, że właściciele centrów handlowych poszukują nowych rozwiązań dla starzejących się obiektów, a wszelkiego rodzaju przebudowy i unowocześnienia są teraz w modzie. Trend ten utrzyma się na pewno w kolejnych kwartałach, ale nie wszędzie. Na dość nasycyonym rynku handlowym i w obliczu spadku konsumpcji część właścicieli obiektów rezygnuje z utrzymywania funkcji handlowej swojej nieruchomości i albo decyduje się na zamknięcie obiektu, czego przykładem może być planowane w 2024 r. zakończenie działalności centrum handlowego Arkady we Wrocławiu, albo zmianę przeznaczenia nieruchomości – taki przykład mamy w Gdyni, gdzie w miejscu centrum handlowego z zamkniętym hipermarketem Tesco powstanie osiedle mieszkaniowe – mówi Wojciech Wojtowicz, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Debiuty na polskim rynku

W lutym pierwszy sklep stacjonarny otworzyła marka Lush, a na jego lokalizację wybrała centrum handlowe Złote Tarasy w Warszawie. W strefie food court warszawskiego Blue City zadebiutowała z kolei marka Master Burger. Nowy najemca pojawił się także w warszawskim Okęcie Park – CentrumRowerowe.pl otworzyło tu swój pierwszy sklep stacjonarny. Rok 2023 przyniesie kolejne debiuty – decyzję o wejściu na nasz rynek ogłosiły już marki takie, jak Woolworth, Popeyes, Fruitissimo czy Bob Snail.

I kwartał pod znakiem fuzji

Z badań Colliers wynika, że pierwsze miesiące 2023 roku stały pod znakiem licznych aktywności na rynku fuzji i przejęć. Nowym właścicielem sieci sklepów GoSport została firma Sportsdirect.com Poland, zaś ukraińska firma EpicentrK została inwestorem w Intersport Polska. Benefit Systems poinformowało o przejęciu 16 klubów należących do Calypso Fitness, a Lagardère Travel Retail zostało franczyzobiorcą 131 kawiarni Costa Coffee w Polsce i 11 na Łotwie.

Co się dzieje z rynkiem magazynowym w Polsce?

Jak to możliwe, że pomimo rosnącej inflacji oraz trwającego kryzysu gospodarczego, w Polsce zaczyna brakować powierzchni magazynowej? Jest to konsekwencją wielu zjawisk, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich dwóch latach. W ich efekcie rynek magazynowy mocno się zmienia!

Ile mamy w Polsce powierzchni magazynowej? Na koniec grudnia 2022 r. było to 27 mln kw., ale w 2023 roku prawdopodobnie przekroczony zostanie poziom 30 mln mkw. W ubiegłym roku oddano do użytku 4,4 mln mkw. nowej powierzchni, a to o 42% więcej niż w roku 2021. Skoro tak, to skąd obawy o to, że powierzchni może zabraknąć?

Otóż wolna do wynajęcia powierzchnia stanowi w skali kraju 4,1%, a w niektórych regionach Polski już jest dużo mniejsza. Zainteresowanie ze strony najemców wciąż jest duże, ale skala inwestycji spada. Na takie tendencje największy wpływ miała pandemia, wojna w Ukrainie, a teraz nałożyła się na to także inflacja.

Rezygnacja z just in time

Zanim pojawiła się pandemia, większość dużych i średnich firm na świecie działała zgodnie z zasadą „just in time”, czyli „dokładnie na czas”. Zamiast utrzymywać duże zapasy magazynowe, przedsiębiorstwa uzależniały produkcję i rezerwy od bieżącego zapotrzebowania. Towar powstawał często w Chinach, przechowywany był również poza granicami rynku docelowego, a szybki transport pozwalał sprawnie reagować na popyt.

– Gdy wybuchła pandemia, doskonalona przez lata koncepcja „just in time” uległa całkowitemu załamaniu – mówi Remigiusz Zdrojkowski z firmy logistycznej XBS PRO-LOG (część XBS GROUP). – Zdecydowana większość podmiotów przestawiła się na gromadzenie zapasów jak najbliżej miejsca prowadzenia działalności. Na rynku zaczął dominować ten, kto posiadał towar dostępny do sprzedaży i obecnie trend ten nadal się utrzymuje – wyjaśnia.

Zwrot w stronę większych stanów magazynowych spowodował, że w pierwszej kolejności zapełniły się dotychczasowe przestrzenie, które były dostępne w użytkowanych obiektach lub u operatorów logistycznych. Gdy to przestało wystarczać, firmy zaczęły poszukiwać dodatkowych magazynów.

Firmy z Ukrainy przenoszą się do Polski

Wybuch wojny spowodował, że firmy z Ukrainy zaczęły szukać bezpieczniejszych miejsc do prowadzenia działalności. Polska wydawała się tu bardzo dobrym wyborem. Miało to wpływ także na rynek powierzchni komercyjnych – zwiększone zapotrzebowanie dotyczyło zarówno magazynów, jak i hal produkcyjnych.

– W wielu regionach Ukrainy dotychczasowa organizacja logistyki oraz infrastruktura magazynowa nie funkcjonuje efektywnie lub została zniszczona. Poza obsługą potoku humanitarnego oraz bieżącego zaopatrzenia, obserwujemy także gotowość do rozpoczęcia nowej działalności, np. importu alkoholu – mówi Remigiusz Zdrojkowski.

Jest drogo – będzie drożej

W czasie gdy firmy zaczęły przenosić produkcję i magazyny z zagranicy do Polski, jednocześnie mieliśmy do czynienia z boomem w e-commerce. W związku z pandemią wielu konsumentów, którzy nie robili zakupów online, przekonało się do sklepów internetowych i platform handlowych. A skoro tak, to także branża e-commerce potrzebowała większej przestrzeni magazynowej.

Im wyższe zapotrzebowanie, tym niższa dostępność i wyższe ceny – trudno się więc dziwić temu, ze ceny najmu powierzchni wzrosły. Jednocześnie jednak wzrosła także inflacja, a wraz z nią koszty transportu, energii elektrycznej oraz pracy.

– Zwiększone zapotrzebowanie momentalnie wysyciło dostępną powierzchnię magazynową oraz wywindowało ceny do nowych, niespotykanych w ostatnich latach poziomów. Jeżeli dodamy do tego czynnik związany z inflacją, okaże się, że w atrakcyjnych lokalizacjach stawki wzrosły minimum o 50% – wskazuje przedstawiciel XBS PRO-LOG.

Dla firm inwestujących w rozbudowę rynku magazynowego wzrosły także koszty pozyskiwania kapitału oraz koszty budowlane. A to spowodowało, że przedsiębiorstwa, które w ostatnich latach najbardziej przyczyniały się do rozbudowy dostępnej infrastruktury, już pod koniec 2022 roku mocno przyhamowały z kolejnymi inwestycjami.

Na ceny wpływ ma także presja ekologiczna – coraz więcej firm chce spełniać surowe wymagania, które pomogą uzyskać odpowiednie certyfikaty świadczące o odpowiedzialności środowiskowej. Jeszcze inny czynnik to rosnące wymagania firm ubezpieczeniowych, które stawiają coraz ostrzejsze warunki np. w zakresie ochrony przeciwpożarowej magazynów. Proekologiczne inwestycje oraz dodatkowe wymagania ubezpieczycieli również przekładają się na koszty, które ostatecznie ponoszą klienci.

Kto może, ten unika zmian

Konsekwencją powyższych zjawisk jest to, że firmy korzystające z wynajętej powierzchni lub zlecające pełną obsługę operatorom logistycznym, rzadziej niż w ubiegłych latach dokonują zmian.

Większa lojalność wobec partnerów biznesowych wynika przede wszystkim z czystej kalkulacji. Po pierwsze – praktycznie każda zmiana umowy będzie się wiązała ze wzrostem kosztów. Po drugie – składając wymówienie w jednej firmie, podejmuje się ryzyko, że w innej dostępność powierzchni okaże się niewystarczająca. Po trzecie – w przypadku zmiany lokalizacji własnego magazynu, mogłoby to nastręczyć trudności związanych z pozyskaniem pracowników w nowej lokalizacji.

– W 2022 roku jedna trzecia transakcji na rynku nieruchomości związana była z przedłużeniem dotychczasowej umowy – zauważa Remigiusz Zdrojkowski. – Również w przypadku korzystania z usług operatorów logistycznych, większość przetargów rozstrzygana jest na korzyść dotychczasowych usługodawców.

W przypadku współpracy z operatorami logistycznymi znaczenie mają nie tylko koszty, ale też wieloletnie relacje biznesowe i wypracowane standardy współpracy. Do tego dochodzą tak prozaiczne kwestie, jak integracja systemów IT. Pozostawanie w relacji z dotychczasowym operatorem jest więc znacznie łatwiejsze niż poszukiwanie nowego.

Mimo to, może się zdarzyć, że w niektórych przypadkach współpraca się nie utrzyma. Część firm logistycznych dokonuje obecnie przeglądu dotychczasowych kontraktów. Ponieważ powierzchni magazynowej jest mniej niż chętnych do jej wynajęcia, pierwszeństwo będą mieli ci partnerzy biznesowi, którzy zaakceptują warunki korzystniejsze dla operatorów. Współprace mniej rentowne będą wymagały renegocjacji umów, a w przypadku braku porozumienia, wypowiadane.

W praktyce, firmy, które nie zgodzą się na wyższe stawki, będą musiały poszukiwać nowej powierzchni. Niestety, na coraz mniej konkurencyjnym rynku, znalezienie oferty lepszej niż u dotychczasowego dostawcy usług logistycznych, nie będzie łatwe. Wygląda więc na to, że od wzrostu kosztów po prostu nie da się uciec.

Dziennikarze i politycy celem nowego oprogramowania szpiegującego

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają przed nieznanym wcześniej oprogramowaniem szpiegującym z możliwościami porównywalnymi do Pegasusa. Jak donosi brytyjski Guardian, narzędzie było wykorzystywane do inwigilacji dziennikarzy, polityków oraz pracowników organizacji pozarządowych m.in. w Europie.

Badacze z Citizen Lab, którzy wcześniej ujawnili globalną aferę podsłuchiwania Pegasusem (w tym Polaków) informują, że oprogramowanie szpiegujące Reign mogło śledzić lokalizację ofiar, nagrywać rozmowy w otoczeniu ich telefonów, a także czytać wiadomości. Stworzone przez izraelską firmę QuaDream narzędzie infekowało urządzenia poprzez wysyłanie zaproszeń z kalendarza iCloud do użytkowników smarfonów, którzy byli celem służb. Ofiary nie zostały powiadomione o zaproszeniach z kalendarza, ponieważ były wysłane na wydarzenia zarejestrowane w przeszłości, przez co inwigilowani nie wiedzieli o włamaniu. Nowe informacje mogą uderzyć w Apple, który reklamuje swoje urządzenia jako jedne z najbezpieczniejszych na świecie. Twórcy oprogramowania szpiegującego wykorzystali metodę znaną jako „zero-click”, ponieważ użytkownik telefonu nie musi klikać w fałszywy link ani podejmować żadnych działań, aby stać się obiektem inwigilacji. Według kanadyjskich analityków mowa o co najmniej 5 potwierdzonych przypadkach osób, które w latach 2019 – 2021 miały być szpiegowane za pomocą Reign.

Izraelskie oprogramowanie szpiegujące Reign jest dowodem, że formy inwigilacji są coraz bardziej wyrafinowane i trudniejsze do wykrycia. Tym co charakteryzuje takie narzędzia, jest wysoka cena ich wdrożenia, którą zazwyczaj są w stanie zapłacić tylko państwa i rządy, dlatego ofiarą najczęściej są urzędnicy państwowi, dziennikarze, politycy opozycji, czy inne wpływowe osoby. Czy Reign był używany w Polsce? Nikt na razie tego nie potwierdza. Pamiętajmy jednak, że nie należy lekceważyć siły oprogramowania hakującego telefony, ponieważ osoby, które są jego celem, przez długi czas nie mają pojęcia o jego obecności, a w wielu przypadkach nigdy się o nim nie dowiedzą. Reign tak samo jak Pegasus jest w stanie czytać wiadomości, zbierać informacje o lokalizacji ofiary, a nawet przejmować kontrolę nad mikrofonem w telefonie. Narzędzia szpiegujące – podobnie do cyberprzestępców, bardzo często wykorzystują luki w oprogramowaniu, dlatego tak ważne jest regularne aktualizowanie komputerów, telefonów i aplikacji w celu zminimalizowania skutków takich ataków – mówi Paweł Jurek, dyrektor rozwoju w DAGMA Bezpieczeństwo IT.

Co robić po zatrzymaniu prawa jazdy w Holandii?

W Holandii podstawowe zasady ruchu drogowego są takie same jak w Polsce – jedynie ograniczenia dozwolonej prędkości są nieco bardziej bezwzględne. Rygorystycznie w tym kraju podchodzi się także do respektowania ustalonych zasad. Kierowcom, którzy się do nich nie stosują, grożą wysokie kary finansowe, a w poważnych sytuacjach również odebranie prawa jazdy przez holenderską policję. Co robić, gdy dojdzie do zatrzymania dokumentu?

Z czym wiąże się zatrzymanie prawa jazdy?

 

Jeśli policja zdecyduje o odebraniu Ci prawa jazdy, będziesz zmuszony od razu zmienić środek transportu. W niektórych sytuacjach, zwłaszcza w podróży, może być to kłopotliwe. Przy zatrzymaniu dokumentu zostaną na Ciebie także nałożone koszty odholowania auta na policyjny parking.

Przede wszystkim pamiętaj, że zatrzymanie prawa jazdy oznacza całkowity zakaz prowadzenia samochodu do czasu odzyskania dokumentu. Jeżeli pomimo zatrzymanego prawa jazdy zdecydujesz się wsiąść za kierownicę, w przypadku kontroli drogówki grozi Ci mandat w wysokości 370 euro i ponowne koszty holowania pojazdu.

Możesz unikać takich sytuacji, zawsze stosując się do obowiązujących przepisów ruchu drogowego i legitymując się stosownymi dokumentami. Aktualne badanie techniczne pojazdu i aktywne ubezpieczenie w Holandii jest obowiązkowe dla każdego kierowcy. Uprawnienia do kierowania pojazdami możesz stracić przede wszystkim przez prowadzenie auta po alkoholu oraz znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości.

Co robić, kiedy dojdzie do takiej sytuacji i dokument zostanie zatrzymany? Najlepiej wyciągnąć z niej lekcję na przyszłość i nie czekać bezczynnie na decyzję prokuratora. Możesz starać się o odzyskanie prawa jazdy, ale właściwie się do tego przygotuj.

 

Jak odzyskać prawo jazdy w Holandii?

 

Po odebraniu prawa jazdy przez policję sprawa kierowana jest do prokuratora, który ma 10 dni na podjęcie decyzji o dalszym zatrzymaniu dokumentu lub jego zwrocie. Przy niewielkich wykroczeniach sprawa może szybko się zakończyć, a prokurator podjąć decyzję o zwrocie prawa jazdy. Nie warto jednak czekać bezczynnie – możesz skontaktować się z prokuratorem i wpłynąć na jego decyzję.

W jaki sposób przedstawić swoją sytuację prokuratorowi? Jeśli potrzebujesz merytorycznego wsparcia, zasięgnij porady prawnika. Pamiętaj jednak, że w Holandii konsultacje prawnicze wiążą się z bardzo wysokimi kosztami. Żeby ich uniknąć, a to ważne, zwłaszcza w nieprzewidzianych sytuacjach, warto rozważyć ubezpieczenie prawne pozwalające na konsultacje bez dodatkowych opłat.

Jak poradzić sobie w takiej sytuacji, jeśli nie zna się języka obcego? Wówczas najlepszym wyborem będzie prawnik polskojęzyczny. Takich specjalistów znajdziesz w holenderskiej firmie ubezpieczeniowej, która swoją ofertę kieruje właśnie do Polaków żyjących i pracujących w Kraju Tulipanów.

Jeżeli prokurator zdecyduje o dalszym zatrzymaniu prawa jazdy, możesz przenieść postępowanie na drogę sądową. W takich okolicznościach wsparcie prawnika może okazać się niezbędne. Sąd zadecyduje, czy powinieneś odzyskać uprawnienia, biorąc pod uwagę powód ich zatrzymania, wcześniejsze wyroki i ograniczenia wynikające z tego, że nie możesz prowadzić pojazdów.

Podczas postępowania sądowego masz okazję wypowiedzieć się we własnej sprawie i przedstawić swoje oczekiwania. Pamiętaj jednak, że sąd może podjąć decyzję o zwrocie dokumentu albo nałożyć na Ciebie całkowity zakaz prowadzenia pojazdów, jeśli okoliczności za tym przemawiają.

Oświadczenie KI Chemistry dotyczące ceny oferowanej w wezwaniu do sprzedaży akcji Ciech S.A.

KI Chemistry (Wzywający) niniejszym informuje, że – zgodnie z wcześniejszą deklaracją – cena 54,25 zł za każdą akcję Ciech S.A. oferowana w wezwaniu ogłoszonym 9 marca 2023 r. jest ceną ostateczną i nie zostanie podwyższona do zakończenia wezwania. Termin przyjmowania zapisów do sprzedaży akcji w wezwaniu upływa 17 kwietnia 2023 r. i nie zostanie przedłużony.

KI Chemistry zwraca uwagę, że cena 54,25 zł za akcję zawiera premię w wysokości odpowiednio 43,1% oraz 27,3% wobec średniej ceny akcji Ciech S.A. na GPW ważonej wolumenem obrotu odpowiednio z ostatnich sześciu oraz trzech miesięcy poprzedzających przekazanie zawiadomienia o zamiarze ogłoszenia wezwania. Jest ona jednocześnie o 10,7% wyższa od pierwotnej ceny zaproponowanej przez KI Chemistry w momencie ogłoszenia wezwania, czyli 49,00 zł za akcję. Warto przypomnieć, że Zarząd Ciech S.A. uznał cenę 49,00 zł za akcję za odpowiadającą wartości godziwej Spółki. W swoim stanowisku powołał się na dwie niezależne opinie (tzw. fairness opinions) przygotowane przez renomowanych doradców: Lazard & Co., Limited oraz Rotschild & Co. Polska.

Prognoza niewypłacalności przedsiębiorstw na lata 2023 i 2024 w Polsce i na świecie

Globalna liczba niewypłacalności ma wzrosnąć o +21% w 2023 r. i +4% w 2024 r. W Polsce, w 2023 r., można spodziewać się wzrostu upadłości o +18%.

Allianz Trade w opublikowanym Raporcie o globalnych niewypłacalnościach dokonał przeglądu swoich prognoz niewypłacalności przedsiębiorstw na lata 2023 i 2024. Według wiodącego na świecie ubezpieczyciela kredytów kupieckich, po niewielkim odbiciu w 2022 r. (+2%), globalna liczba niewypłacalności ma wzrosnąć o +21 % w 2023 r. i +4% w 2024 r. Jak wytłumaczyć ten wzrost i czy to wystarczy, by wkrótce osiągnąć poziom sprzed pandemii?

W 2023 r. połowa krajów prawdopodobnie przekroczy poziom niewypłacalności sprzed pandemii

Wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw na całym świecie nabiera tempa: Globalny Indeks Niewypłacalności Allianz Trade ma nadal rosnąć w ciągu najbliższych kilku lat. Jednak ten znaczący skok może nie wystarczyć, aby liczba niewypłacalności osiągnęła poziom z 2019 r.: według Allianz Trade globalna niewypłacalność przedsiębiorstw może pozostać -5% poniżej poziomu sprzed pandemii w 2023 r. i -1% w 2024 r.

Ten globalny trend maskuje istotne lokalne różnice. Allianz Trade prognozuje, że w 2023 r. w połowie krajów uwzględnionych w jego panelu liczba upadłości przekroczy poziomy sprzed pandemii, a w 3 na 5 w 2024 r. Krótko mówiąc, większość krajów prawdopodobnie przekroczy poziomy z 2019 r. do końca 2024 r.

“W Europie spodziewamy się, że liczba niewypłacalności sięgnie 59 000 we Francji w 2023 r. (+41% r/r), 28 500 w Zjednoczonym Królestwie (+16%), 17 800 w Niemczech (+22%) i 8 900 we Włoszech (+ 24%). W Stanach Zjednoczonych spodziewamy się wzrostu o +49% w 2023 r. w wyniku zaostrzenia warunków kredytowych i oczekiwanego gwałtownego spowolnienia gospodarczego, co oznaczałoby powrót do ponad 20 000 niewypłacalności rocznie. W Azji, Chiny powinny odnotować umiarkowany wzrost (+4%), ponieważ ponowne otwarcie nie wyeliminowało wszystkich zagrożeń, zwłaszcza w sektorze nieruchomości”objaśnia Maxime Lemerle, główny analityk ds. badań nad niewypłacalnością w Allianz Trade.

Poza niższym wzrostem, rosnąca presja na rentowność, słabsze bufory gotówkowe i zaostrzone na dłużej warunki finansowe napędzają wzrost liczby niewypłacalności.

Jak wytłumaczyć ten wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw na całym świecie? Obecne zamieszanie w środowisku jest głównym powodem prognoz Allianz Trade.

“Obliczamy, że strefa euro i USA potrzebowałyby odpowiednio 1,3 p.p. i 1,5 p.p. dodatkowego wzrostu PKB w latach 2023-2024, aby poziom niewypłacalności ustabilizował się. Dodatkowo przedsiębiorstwa będą musiały uważać na efekt domina: liczba niewypłacalności przedsiębiorstw o przychodach przekraczających 50 mln euro jest obecnie nieco wyższa niż przed pandemią. Najbardziej dotknięte sektory to budownictwo, handel i usługi”dodaje Maxime Lemerle.

Przewidywana liczba upadłości w 2024 r. w porównaniu z 2019 r. w %

Przewidywana liczba upadłości w 2024
Źródło Allianz Research

Oprócz niższego wzrostu, zwiększona presja na rentowność, słabsze bufory gotówkowe i zaostrzone warunki finansowe na dłużej wystawiają na próbę odporność najbardziej niestabilnych przedsiębiorstw. Obejmuje to te, które mają najmniejszą siłę kształtowania cen (np. wyspecjalizowany handel detaliczny, taki jak tekstylia, sprzęt gospodarstwa domowego i niektóre usługi, w tym restauracje); te, które są najbardziej narażone na wyższe koszty wynagrodzeń, takie jak handel detaliczny, transport i budownictwo; oraz najbardziej narażone na rosnące koszty spłaty odsetek (budownictwo, dobra trwałego użytku).

Co się stanie, jeśli nastąpi kolejny poważny kryzys finansowy?

Niedawne zakłócenia, jakich doświadczył sektor bankowy w Europie i Stanach Zjednoczonych, rodzą uzasadnione pytanie: jaki byłby wpływ kryzysu kredytowego na niewypłacalność przedsiębiorstw?

“Według naszych szacunków kryzys finansowy, taki jak ten z 2008 r., oznaczałby 21 600 dodatkowych niewypłacalności w Stanach Zjednoczonych w latach 2023 i 2024 oraz 99 900 w Europie Zachodniej. Nawet bez poważnego kryzysu finansowego załamanie kredytowe na skalę obserwowaną na początku lat 2000 podczas pęknięcia bańki technologicznej doprowadziłoby odpowiednio do 12 900 i 95 300 dodatkowych niewypłacalności w latach 2023 i 2024. A w przypadku zamrożenia kredytów, które wstrzymałoby udzielanie nowych kredytów, liczba niewypłacalności wzrosłaby o dodatkowe 10 700 przypadków w USA i 46 300 w Europie” odpowiada Maxime Lemerle.

Czwarty rok kryzysu? Od tylu lat w Polsce przybywa niewypłacalnych firm i niestety końca tej tendencji nie widać, wzrost kosztów finansowych polskich firm obniża ich rentowność. W 2023 roku liczba niewypłacalności firm w Polsce może wzrosnąć o 18%.

  • Wysokie koszty obsługi kredytów i problemy z pozyskaniem finansowania
  • Bezprecedensowy wzrost kosztów pracy, często powyżej poziomu inflacji
  • Brak nowych zamówień ogranicza możliwość regulowania wcześniejszych zobowiązań
  • Oszczędności konsumenckie w strefie euro odczuwają polscy dostawcy dóbr konsumpcyjnych (meble, elektronika itp.)

Istnieje wiele przyczyn rynkowych, których skumulowanym efektem są powszechne problemy finansowe polskich firm. Przede wszystkim drastycznie wzrosły koszty finansowe wykazywane w raportach spółek, pochłaniając większość ich marż” – stwierdził Sławomir Bąk, członek zarządu Allianz Trade w Polsce odpowiedzialny za windykację i ocenę ryzyka.

Ponieważ koszty energii i komponentów to nie wszystko – skutki wyższych stóp procentowych są również bardzo znaczące. Po pierwsze, kłopoty mają ci, którzy zaciągnęli kredyty przy niskim oprocentowaniu, a teraz spłacają je przy znacznie wyższych stopach (i kosztach). Przecież rentowność nie wzrosła, wręcz przeciwnie – spadła. Nawet w branżach, które z powodzeniem przenoszą wzrost kosztów na ceny swoich produktów, takich jak sektor spożywczy, jest to kompensacja, a nie wyprzedzanie wzrostu kosztów. (Wysokie) stopy procentowe mają podwójnie negatywny skutek, ponieważ wpływają również na możliwość odnowienia finansowania – jego realną dostępność, a nie tylko na spłatę poprzednich zobowiązań.

Bezprecedensowym problemem dla polskich przedsiębiorców, dotychczas niespotykanym na taką skalę jest też presja płacowa – ogromny problem w budownictwie czy transporcie, ale nie tylko, także m.in. w przemyśle. Takich podwyżek na wynagrodzenia w planach finansowych firm jeszcze nie było – wiele branż musi oferować wyższe stawki nie tylko zgodne z inflacją, ale nawet powyżej niej z powodu realnego niedoboru siły roboczej.

„Nie można nie wspomnieć o tym, że wiele firm zachowywało płynność dzięki nowym zleceniom, finansując poprzednie koszty i zobowiązania z zaliczek na te nowe, co może być obecnie niewykonalne przy spadku a nawet stagnacji (np. w niektórych obszarach branży budowlanej) w dynamice ich napływu. Pozostając przy zamówieniach – są one także problemem dla eksporterów. Łatwy, niesformalizowany eksport w ramach UE pozwolił zdobyć dużą część rynku strefy euro, ale przez to polscy eksporterzy często nie byli zmotywowani do dalszego poszukiwania odbiorców i dywersyfikacji sprzedaży. Dlatego ten „łatwy” sukces ma teraz nieprzyjemne konsekwencje – nadmierne uzależnienie od rynku i koniunktury w Europie. Gdy np. niemieccy konsumenci oszczędzają, to bardzo wyraźnie odczuwają to polscy dostawcy”– – dodaje Sławomir Bąk.

Złe dane zaczęły niepokoić rynki finansowe

Ostatni, marcowy raport z rynku pracy w USA pokazał wzrost liczby etatów w sektorach pozarolniczych o 236 tys. W poprzednich miesiącach liczba etatów rosła silniej. Odczyt inflacji za marzec był pozytywny, bo spadła ona do 5 proc. z poziomu 6 proc. miesiąc wcześniej. Ale mamy też dwa raporty ISM – dla sektora przemysłowego i sektora usług (pokazujące nastroje wśród menedżerów logistyki), które wyraźnie i nieoczekiwanie spadły. Pytanie, jak na te dane zareagują rynki finansowe. 

Od komentarza napisanego w Dniu Kobiet upłynęło niewiele czasu, a wydaje się, że to był przynajmniej rok. W międzyczasie wróciliśmy bowiem z dalekiej podróży, bo świat zaczął się obawiać kryzysu bankowego. W USA wpierw upadł bank SVB, potem Signature, a w ostatecznym akordzie kryzysu (ale z innego powodu) w Szwajcarii bank UBS przejął chylący się ku upadkowi Credit Suisse.

Warto odnotować, że co prawda indeksy na Wall Street podczas tego mini kryzysu spadały, ale daleko było do paniki. Widać ją było przede wszystkim na rynku ropy, która w oczach taniała. Baryłka amerykańskiej ropy WTI kosztowała już nawet 65 USD. Wyglądało to na manipulację rynku po to, żeby zapełnić opróżniane od marca 2022 roku rezerwy strategiczne USA tańszym surowcem.

Na początku kwietnia kres temu położył OPEC+. Kartel (wraz z Rosją) nieoczekiwanie postanowił zredukować wydobycie o 1,1 mln baryłek dziennie. Cena baryłki szybko ruszyła na północ i podczas pisania tego tekstu znowu testowała poziom 82 USD – poziom testowany był już kilkanaście razy od listopada 2022 roku. Pokonanie tego poziomu otwierałoby drogę ku 94 USD, gdzie znajduje się kolejny opór.

Temat kryzysu bankowego zamknęło działanie FDIC (fundusz gwarantujący depozyty w bankach amerykańskich), Rezerwy Federalnej i rządu oraz Kongresu (te dwa ostatnie miały zaproponować reformę sektora bankowego). Ruch przenoszenia depozytów od małych banków do dużych został zahamowany. FDIC gwarantuje depozyty do 250 tys. USD, a duże banki są bardziej bezpieczne – działa tu reguła „za duże, żeby upaść”.

Wielu analityków i ekonomistów ostrzegało jednak, że akcja kredytowa będzie ograniczana przez banki, które zmniejszą swój apetyt na ryzyko. Między innymi dlatego FOMC podniósł 22 marca stopy procentowe w USA jedynie o 25 pb (4,75 – 5,00 proc.). Wcześniej Jerome Powell, szef Fed, podczas swoich półrocznych zeznań w Kongresie niedwuznacznie zapowiadał większą podwyżkę.
W przedświątecznym tygodniu w USA opublikowane były dwa raporty, które kazały zastanowić się, czy nie wracamy do sytuacji, w której złe dane są złe dla rynków. Do chwili ich opublikowania obowiązywała bowiem zasada, zgodnie z którą złe dane są dobre dla rynku akcji, bo osłabiają dolara (zwiększając konkurencyjność gospodarki USA) i zmniejszają chęć Fed do podwyżki stóp.

Tym razem dwa raporty ISM (pokazują nastroje wśród menedżerów logistyki) zarówno dla sektora przemysłowego, jak i usług wyraźnie i nieoczekiwanie spadły. Spadły też subindeksy zatrudnienia i cen płaconych. Rynek akcji zareagował na te dane spadkami indeksów. Było to nieoczekiwane właśnie dlatego, że sprzeciwiało się dotychczas obowiązującym prawidłom.

Czy to znaczy, że rynki (wreszcie) będą reagowały tak, jak pisze się w książkach o ekonomii, czyli że spadek aktywności gospodarczej to słabe zyski spółek, a to obniża wyceny ich akcji? Trudno z jednej reakcji wyciągać taki wniosek, ale warto się teraz dokładnie przyglądać rynkowym reakcjom po publikacji w USA ważnych raportów. Reakcje po niezłym raporcie z rynku pracy i o inflacji (spadła z 6 na 5 proc.) nie pokazały, czy rynek rzeczywiście zaczyna bardziej poważnie bać się recesji, bo były dość bliskie prognozom.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Fiskus z dwucyfrowym wzrostem rdr. kontroli celno-skarbowych. Ponad 90 proc. zakończono pozytywnie

Według danych resortu finansów, w ubiegłym roku wszczęto o ponad 28% więcej kontroli celno-skarbowych niż w 2021 roku. Z kolei liczba zakończonych takich działań wzrosła o 36% rdr. Spośród kontroli doprowadzonych do końca w 2022 roku, nieprawidłowości wykazano w 91,5% z nich. To nieznacznie więcej w porównaniu ze statystykami za rok wcześniejszy. Ostatnio ustalenia wyniosły blisko 6,3 mld złotych, czyli o około 620 mln złotych więcej niż w 2021 roku.

Dwucyfrowy wzrost kontroli

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w 2022 roku zostały rozpoczęte 4163 kontrole celno-skarbowe. To o 28,3% więcej niż w 2021 roku, kiedy było ich 3244. Ostatnio najwięcej takich działań zainicjowały urzędy celno-skarbowe w woj. małopolskim – 616 (rok wcześniej – 241), mazowieckim – 534 (457), a także lubelskim – 378 (378). Natomiast na końcu zestawienia widzimy świętokrzyskie – 76 (w 2021 roku – 55), opolskie – 125 (137), podlaskie – 127 (104) oraz lubuskie – również 127 (wcześniej był to 134).

– Na ubiegłoroczne statystyki z pewnością miał wpływ powrót urzędów do normalnego funkcjonowania, które były czasowo zawieszone w związku z sytuacją covidową. W mojej ocenie, nie jest to jednak bardzo duży wzrost i nie powinien on budzić większego niepokoju, szczególnie u uczciwie działających podatników – komentuje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Według dr Anny Wojciechowskiej, byłej naczelnik wydziału kontroli w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Gdańsku, obecnie Partnera w Solveo, Ministerstwo Finansów dostrzega, że budżet nie jest z gumy. Przy szybko narastających wydatkach publicznych wymagane są coraz większe wpływy. Jak przekonuje ekspertka, wzrost liczby kontroli o prawie 1/3 faktycznie może niepokoić przedsiębiorców. Oczywiście uczciwi podatnicy nie mają się czego bać. Jednak w obecnym gąszczu legislacyjnym i niejednokrotnie przy braku jednolitych interpretacji łatwo jest zrobić nieumyślnie błąd. Ponadto, zdarza się, że urzędnicy podczas kontroli prezentują stosunkowo swobodne podejście, co do interpretacji faktów i okoliczności. Jednak z tak postawioną tezą nie wszyscy eksperci się zgadzają.

– Skala wzrostu liczby kontroli celno-skarbowych niekoniecznie musi być niepokojąca. Może ona bowiem wynikać z pozytywnych działań UCS-ów, które skuteczniej wykrywają więcej nieprawidłowości. Oczywiście na działania kontrolne bardziej narażone są firmy dokonujące międzynarodowych transakcji, a także podmioty importujące lub eksportujące towary o wyższej wartości – dodaje doradca podatkowy Ewa Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll.

Fiskus coraz skuteczniej typuje

W ubiegłym roku zakończono 4033 kontrole celno-skarbowe. To o 36% więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 2966. Jak podkreśla doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika, kontrola celno-skarbowa powinna być zakończona bez zbędnej zwłoki, ale nie później niż w terminie trzech miesięcy od dnia jej wszczęcia. Ekspertka jednak zaznacza, że w praktyce organy podatkowe szybko doszukują się nieprawidłowości. Najczęściej przychodzą bowiem na sprawdzenie poszczególnych transakcji, np. dostaw łańcuchowych czy zakupu usług niematerialnych od konkretnego kontrahenta.

– Tego typu kontrole niestety, ale w Polsce mogą trwać od kilku godzin do kilku tygodni, a często nawet miesięcy, w zależności od złożoności sprawy. Te krótsze dotyczą np. przeglądu dokumentów i przesyłek w celu stwierdzenia zgodności z przepisami. Z kolei dłuższe obejmują dogłębne przeglądy ksiąg rachunkowych, dokumentów związanych z importem lub eksportem towarów, a także przeprowadzenie szczegółowych badań laboratoryjnych w celu sprawdzenia zgodności towarów z wymaganiami norm i standardów – zaznacza Ewa Flor.

Spośród kontroli celno-skarbowych zakończonych w 2022 roku, 3689 wykazało nieprawidłowości (91,5%). W 2021 roku było to 2709 (91,3%). Jak stwierdza dr Wojciechowska, wysokie wskaźniki to konsekwencja coraz lepszego typowania do kontroli. Odbywa się ono w oparciu o specjalne algorytmy, odchylenia od normy czy plany kontroli. Według ekspertki, rosnącej skuteczności kontroli celno-skarbowych należy także upatrywać w coraz to bardziej rozbudowanym wachlarzu narzędzi analitycznych fiskusa.

– Nieprawidłowości mogą wynikać z różnych przyczyn, w tym z braku znajomości czy błędnej interpretacji przepisów celno-skarbowych, a także nieświadomości lub celowej próby uniknięcia opłat celnych i podatkowych. Wśród najczęściej wykrywanych nieprawidłowości można wskazać te dotyczące deklarowania wartości towarów. Obejmuje to sytuacje, w których importer specjalnie nieprawidłowo określa wartość towaru. Robi to w celu uniknięcia płacenia wyższych opłat celnych i podatkowych – dodaje ekspertka z ATL Accounting & Payroll.

Miliardy pod lupą fiskusa

Z danych resortu finansów również wynika, że ustalenia kontroli celno-skarbowych zakończonych w 2022 roku wyniosły 6,283 mld zł. To o 10,9% więcej niż w 2021 roku, kiedy była mowa o 5,664 mld zł. Ostatnio największe ustalenia zostały stwierdzone w woj. mazowieckim – 1,347 mld zł (rok wcześniej – 1,030 mld zł), podlaskim – 841,6 mln zł (174 mln zł), a także kujawsko-pomorskim – 592,7 mln zł (341,5 mln zł). Na końcu zestawienia widać świętokrzyskie – 30,6 mln zł (w 2021 roku – 123,5 mln zł), warmińsko-mazurskie – 100,7 mln zł (397,6 mln zł), jak również podkarpackie – 151 mln zł (281 mln zł).

– Na pierwszy rzut oka łączna kwota ustaleń imponuje. Jednak podatnikowi, który nie zgadza się z ustaleniami zawartymi w decyzji, przysługuje jeszcze droga sądowa. Finalnie więc kwoty te mogą ulec zmniejszeniu. Ponadto zaprezentowane dane są niejednokrotnie tylko papierowymi ustaleniami, a sama egzekucja należności podatkowych przez fiskusa raczej nadal nie imponuje – komentuje dr Wojciechowska.

Natomiast Natalia Stoch-Mika przewiduje, że 2023 rok przyniesie stabilizację w zakresie przeprowadzanych tego typu kontroli. Sytuacja wróciła do normy po czasowym zamknięciu w szczycie epidemii, a urzędy skarbowe nadrobiły już swoje zaległości z tego okresu. Ekspertka podkreśla również, że uczciwi podatnicy nie mają żadnych powodów do obaw. Urzędy skarbowe, przy wykorzystaniu bardzo zaawanasowanych narzędzi analitycznych, będą prowadzić kontrole w obszarach najbardziej zagrożonych. Jednak nie wszyscy doradcy podatkowi są takimi optymistami.

– Mimo wszystko można przypuszczać, że liczba kontroli celno-skarbowych będzie rosła. Urzędnicy starają się o to, aby wpływy do budżetu były coraz większe, zwłaszcza że w trudnej sytuacji gospodarczej, przede wszystkim związanej w wysoką inflacją, większa jest skłonność przedsiębiorców do nielegalnych i ryzykownych działań. W ten sposób chcą poprawić swoją sytuację finansową. Ale naruszanie prawa podatkowego może pociągać za sobą bardzo negatywne konsekwencje dla firmy, nie tylko ekonomiczne, ale i wizerunkowe – podsumowuje doradca podatkowy Ewa Flor.

Dzień danych z Ameryki Północnej

Wiadomością dnia na pewno był wczorajszy spadek inflacji konsumenckiej w USA z 6% do 5%. Problem w tym, że inflacja bazowa rośnie. Dalsze wzrosty stóp procentowych stoją pod znakiem zapytania, a budżet nie jest z gumy.

Inflacja w USA nurkuje

Z pewnością wczorajszy spadek inflacji konsumenckiej z 6% w lutym na 5% w marcu był wiadomością dnia. Oficjalne oczekiwania wynosiły 5,2%. O tym, jak bardzo inwestorzy nie spodziewali się dowiezienia tych prognoz, najlepiej świadczą reakcje rynków. Dolar wyraźnie traci do euro. Od wczoraj jest to już ponad cent. Tym samym zbliżamy się do maksimów z początku lutego, a tylko ułamki centa brakują, by euro było najdroższe względem dolara od ponad roku. W dół idą też szanse na majową podwyżkę stóp procentowych. Dalej jest to scenariusz dominujący, ale coraz więcej analityków spodziewa się, że do niej nie dojdzie. To właśnie dlatego dolar traci na wartości. W tle widać jednak mocno niepokojące dane, które wielu analityków zignorowało w euforii spadku inflacji. Mowa o inflacji bazowej. Ta wczoraj zgodnie z oczekiwaniami wzrosła z 5,5% na 5,6%. Oznacza to, że być może przeszliśmy po prostu do epoki większego wzrostu cen. To by z kolei oznaczało, że obniżki stóp w drugiej połowie roku stoją pod dużym znakiem zapytania.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Główna stopa procentowa w Kanadzie pozostała na niezmienionym poziomie. Na dolarze kanadyjskim dużo się wczoraj działo, nie należy tego łączyć jednak zbyt mocno z decyzją Banku Kanady. Miała ona bowiem miejsce 1,5 godziny po publikacji danych o inflacji w USA. To właśnie na te dane reagował również dolar kanadyjski. Waluta Kanady traciła na wartości wraz z odpływem kapitału z USA w inne części świata. Po samej decyzji Banku było w miarę spokojnie. Głównie dlatego, że rynek zrealizował już reakcje na odczyt inflacyjny, a utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie było scenariuszem oczekiwanym przez analityków.

Deficyt w USA

Pod koniec dnia zobaczyliśmy dane na temat budżetu federalnego w USA. Po marcu deficyt wynosi 378 mld USD. W przypadku tak dużych kwot cenny jest zawsze jakiś punkt odniesienia. Rok temu było to „zaledwie” 192 mld. Zaledwie, gdyż dla porównania wydatki budżetu Polski przez cały rok to około 150 mld. Polska oczywiście jest mniejszym i biedniejszym państwem, ale w Polsce mowa o wydatkach, nie o deficycie. Wynik ten oprócz potwierdzenia, że budżet za oceanem się nie domyka, pokazuje również, że oczekiwania były niższe o 76 mld dolarów. Mamy zatem kolejny powód, by uciekać z pieniędzmi z tego kraju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Wyniki deweloperów giełdowych dają nadzieję na poprawę koniunktury

Początek bieżącego roku okazał się dla deweloperów mieszkaniowych, notowanych na rynku podstawowym i Catalyst warszawskiej GPW, wyraźnie lepszy sprzedażowo, jeśli zestawić wyniki pierwszego kwartału 2023 r. z ostatnim kwartałem roku ubiegłego. Podobnie kwartalne statystyki kontraktacji w relacji rok do roku zdają się potwierdzać tezę o zakończeniu procesu poszukiwania koniunkturalnego dna przez pierwotny segment krajowej mieszkaniówki.

Spadek sprzedaży mieszkań zastopowany

Po około półtorarocznym ostrym hamowaniu koniunktury sprzedażowej na pierwotnym rynku mieszkaniowym, pierwszy kwartał br. wydaje się dawać nadzieję na powstrzymanie dalszego regresu deweloperskiej kontraktacji. Jej wyniki w wykonaniu notowanej na GPW piętnastki branżowych tuzów wydają się wyraźnie wskazywać na pierwsze symptomy koniunkturalnego odreagowania kilkunastomiesięcznego spowolnienia.Tab. 1 - Zestawienie sprzedaży deweloperów GPW

Prezentowana stawka deweloperów mieszkaniowych w pierwszych trzech miesiącach br. znalazła nabywców na 5031 lokali. To o symboliczne 3 proc. mniej licząc rok do roku, jednocześnie jednak aż o ponad jedną piątą więcej w relacji do ostatniego kwartału 2022 r., kiedy to sprzedaż analizowanej grupy spółek osiągnęła poziom zaledwie 4142 jednostek.

Na razie za wcześnie na euforię

Należy jednak mieć na uwadze, że pierwszy kwartał ubiegłego roku, będący bazą dla bieżącej analizy, uznany był za relatywnie słaby sprzedażowo, a porównywany statystycznie do drugiego kwartału 2020 r., czyli pamiętnego okresu pandemicznego lockdownu.

W tej sytuacji zbliżenie się wynikowo do okresu sprzed roku nie powinno wywoływać euforycznych reakcji. Tym bardziej, że niemal połowa prezentowanych firm w dalszym ciągu komunikuje sprzedażowy regres w relacji rok do roku.

W oczy rzuca się przede wszystkim słaby rezultat zakomunikowany przez dwójkę rynkowych potentatów – Atal oraz grupę Echo – Archicom, w przypadku których regres kontraktacji w relacji rdr osiągnął niemal połowę. Co prawda spółki zapowiadają znaczną poprawę w kolejnych okresach, kiedy to na ewentualnie oczekiwany rosnący popyt będą w stanie odpowiedzieć odpowiednio przygotowaną, zwiększoną ofertą.

Z drugiej strony wyniki kilku spółek, z których trzy z górą podwoiły kontraktację w relacji rok do roku, mogą budzić prawdziwy respekt. Wszystko wskazuje na to, że przy powoli odradzającym się popycie na nowe mieszkania, lepiej radzą sobie te spółki deweloperskie, które w ostatnich miesiącach koniunkturalnego spowolnienia łagodniej ograniczały uruchamianie nowych inwestycji. Pytanie, czy odradzanie się popytu mieszkaniowego rynku pierwotnego ma już charakter trwały, czy jedynie przejściowy.

Co najwyżej umiarkowany optymizm

Na pierwotnym rynku mieszkaniowym początek roku zaznaczył się umiarkowanym optymizmem. Jego źródła to bliska perspektywa wejścia w życie programu Bezpieczny Kredyt 2% czy pierwsze symptomy odwilży na rynku mieszkaniowych hipotek po złagodzeniu przez KNF wymogów wyznaczania parametrów zdolności kredytowej.

W dalszym ciągu jednak deweloperzy przy okazji raportowania wyników sprzedażowych pierwszego kwartału komunikują wysoki, wciąż sięgający 60-70 proc. udział transakcji gotówkowych. A to oznacza, że niezmiennie parametry popytu na nowe lokale mieszkalne stymulowane są w pierwszym rzędzie przez kapitał inwestycyjny, uciekający przed inflacją na nieubłaganie drożejący rynek mieszkaniowy.

Z kolei do mniej optymistycznych, by nie powiedzieć niepokojących aspektów rozwoju koniunktury pierwotnego segmentu rodzimej mieszkaniówki należy zaliczyć wyraźną absencję w minionym kwartale funduszy PRS, które jeszcze niedawno były główną nadzieją popytową deweloperów na trudne czasy cyklicznego spowolnienia.

Tym samym o ile osiągnięcie okolic koniunkturalnego dna przez statystyki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych wydaje się dość prawdopodobne, to spektakularne odbicie od niego do poziomów korespondujących z tymi z czasów niedawnej prosperity jest już zdecydowanie bardziej problematyczne. Pytanie, czy aby na pewno.

Uwaga na rok wyborczy

Tymczasem na rynek mieszkaniowy może mieć znaczący wpływ fakt trwania roku wyborczego. Może dzisiaj już mało kto o tym pamięta, ale cztery lata temu, w trakcie poprzedniej kampanii wyborczej do Sejmu RP, słabnąca i chyląca się ku spowolnieniu rodzima mieszkaniówka doznała nagle silnego, by nie powiedzieć cudownego ożywienia popytowo-cenowego. Wówczas stało się to za sprawą zapowiedzi rozszerzenia programu 500+ na pierwsze dziecko oraz solidnego windowania płacy minimalnej w kolejnych latach. A jak wiadomo już sama perspektywa większych pieniędzy w kieszeniach Polaków, to gwarancja rosnącego popytu na mieszkania oraz szybowania ich cen.

Tym samym jeżeli faktycznie efektywne oprocentowanie Bezpiecznego Kredytu 2% nie przekroczy szacowanego poziomu 3 procent, do tego tegoroczny wolumen kredytów preferencyjnych nie będzie podlegał jakimkolwiek ograniczeniom, a rząd w ramach wyborczych obietnic dorzuci jakiś nowy pakiet transferów socjalnych, to deweloperzy mogą mieć problem z uzupełnieniem oferty odpowiednich dla programu dopłat mieszkań, a ich ceny do końca roku poszybują o kilkanaście procent. Pytanie jednak, czy w razie materializacji podobnego scenariusza będziemy mieli do czynienia z kolejnym cyklicznym ożywieniem koniunktury, czy też może bardziej z koniunkturalnym wylaniem dziecka z kąpielą.

Wyniki finansowe GK GPW w 2022 r.

  • Przychody na poziomie 389,3 mln zł, niższe o 4,5% od rekordowego 2021 r.
  • Wzrost kosztów operacyjnych niższy od wskaźnika inflacji
  • Rekordowe udziały w zyskach jednostek stowarzyszonych (KDPW)
  • Wysokie przychody finansowe dzięki zgromadzonym środkom pieniężnym
  • Zysk netto w wysokości 145,0 mln zł, przy rentowności netto na poziomie 37,2%
  • Wypłata dywidendy w wysokości 115 mln zł (2,74 zł dywidendy na akcję)
  • Finalizacja prac nad nową strategią rozwoju GK GPW obejmującą lata 2023-2027

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) wypracowała w 2022 r. 389,3 mln zł przychodów, co oznacza niski, jednocyfrowy spadek (4,5%) w stosunku do rekordowego poziomu z 2021 r. Grupa zanotowała w minionym roku rekordowe udziały w zyskach jednostek stowarzyszonych, które sięgnęły 28,3 mln zł i były o 15,9% wyższe rdr za sprawą bardzo dobrych wyników KDPW. Dodatkowo wysoka wartość środków pieniężnych zgromadzonych w GK GPW pozwoliła na wypracowanie wysokich przychodów finansowych w otoczeniu rosnących stóp procentowych: przychody te wzrosły do 23,5 mln zł wobec 1 mln zł w 2021 r. Wzrost kosztów operacyjnych GK GPW w ubiegłym roku wyniósł 11,1% rdr, czyli był niższy od średniorocznego wskaźnika inflacji (14,4%), pomimo realizacji wielu istotnych inicjatyw strategicznych. Spadek przychodów, wynikający z trudnego otoczenia rynkowego, oraz wzrost kosztów w środowisku wysokiej inflacji sprawiły, że wynik EBITDA GK GPW był w ubiegłym roku niższy o 22,2% rdr i wyniósł 167,4 mln zł. Spadek był istotnie mniejszy na poziomie wyniku netto, który obniżył się w 2022 r. o 10,1% i wyniósł 145,0 mln zł.

W samym IV kw. 2022 r. GK GPW wypracowała przychody ze sprzedaży na poziomie 91,5 mln zł, zysk EBITDA wyniósł 40,8 mln zł, a zysk netto ukształtował się na poziomie 37,7 mln zł.

– Prezentacja wyników finansowych za 2022 r. jest dobrym momentem, aby podsumować wdrażanie dotychczasowej Strategii #GPW2022 oraz wyniki z ostatnich pięciu lat. W latach 2018-2022 średnie przychody z obrotu instrumentami finansowymi wzrosły o 13 proc. w porównaniu z latami 2013-2017. W segmencie towarowym zanotowaliśmy jeszcze większą poprawę – przychody wzrosły o 26 proc. Z kolei sprzedaż danych i informacji przyniosła nam średnioroczne przychody na poziomie 52 mln zł w porównaniu do 39 mln zł w latach 2013-2017. Wysoka dynamika przychodów przełożyła się również na zyski – średni roczny zysk w ostatnich pięciu latach był najwyższy w historii i wyższy niż w latach 2013-2017 o 24 proc. Wynik ten był możliwy mimo poniesienia znaczących nakładów inwestycyjnych i kosztów operacyjnych na realizację strategii – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

O sile finansowej GK GPW niezmiennie świadczy wypłacana rokrocznie dywidenda. W sierpniu 2022 r. wypłacono 115 mln zł dywidendy, co dało 2,74 zł na akcję i stanowiło 71,3% zysku netto za 2021 r. Ubiegłoroczna stopa dywidendy osiągnęła poziom 7,5 proc. W ostatnich pięciu latach wypłacona dywidenda wzrosła o 31,5 proc. w porównaniu z latami 2013-2017.

– Od debiutu giełdowego w 2011 roku GPW przekazała akcjonariuszom łącznie ponad 1,1 mld zł dywidend – ponad 60% tej kwoty trafiło do akcjonariuszy w czasie mojej prezesury – dodał Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

W minionym roku sesyjne obroty akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosły 285,6 mld zł i były o 8,9% niższe niż w rekordowym 2021 r. Aktywność inwestorów kolejny rok z rzędu była jednocześnie znacząco wyższa niż w latach poprzedzających pandemię. GPW kontynuowała wspieranie płynności m.in. poprzez rabaty dla dużych dostarczycieli płynności (HVP/HVF) oraz Program Wsparcia Pokrycia Analitycznego i Program Wsparcia Rozwoju Technologii. Obrót na rynku NewConnect (NC) był niższy o 58,7% rdr (2,5 mld zł vs. 6,1 mld zł w 2021) – to efekt wysokiej bazy z lat pandemii, wywołanej ponadprzeciętną zmiennością i zainteresowaniem częścią spółek z NC, szczególnie firmami z rynku medycznego. Rekord osiągnęły w 2022 r. obroty ETF-ami, które po raz pierwszy przekroczyły 1 mld zł i wzrosły o 55% w porównaniu z 2021 r. Najpopularniejszy instrument pochodny na GPW – kontrakt terminowy na WIG20 – wygenerował najwyższy wolumen obrotu od 2011 roku (9,34 mln kontraktów, wzrost o 73% rdr).

Spadki wycen przedsiębiorstw notowanych na giełdach skutkowały obniżeniem aktywności na rynku pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO), co było widoczne nie tylko na GPW, ale w całej Europie. Według raportu „IPO Watch Europe 2022”  PwC łączna wartość ofert w Europie była aż o 80% niższa niż w 2021 roku. Na Głównym Rynku GPW miało miejsce osiem debiutów (przejścia z rynku NewConnect), natomiast na NC pojawiło się 16 nowych spółek. Dużym zainteresowaniem cieszyły się natomiast w ubiegłym roku na GPW wtórne oferty publiczne (Secondary Public Offering, SPO). Łączna wartość SPO przeprowadzonych w 2022 r. na rynkach akcji GPW wyniosła 9,0 mld zł
i była najwyższa od 2017 r. Największe transakcje w 2022 r. miały miejsce w sektorze energetycznym (PGE, Polenergia, Enea), e-commerce (Allegro) oraz paliwowym (PKN Orlen).

Rok 2022 był kolejnym okresem relatywnie wysokiej aktywności inwestorów indywidualnych. Na koniec 2022 r. KDPW prowadził 1,605 mln rachunków papierów wartościowych oraz rachunków zbiorczych wobec 1,374 mln na koniec 2021 r. W ciągu roku przybyło więc 230,4 tys. rachunków, co oznacza wzrost o 16,8% rdr, i jest najlepszym wynikiem od 12 lat.

Na rynku towarowym, prowadzonym przez spółkę zależną GK GPW – Towarową Giełdę Energii, wolumeny obrotu energią elektryczną i gazem zanotowały w 2022 r. spadki w ujęciu rdr odpowiednio o 37,2% do 141,4 TWh oraz o 21,7% do 141,6 TWh.

Na rynku terminowym energii elektrycznej miał miejsce spadek obrotów o 42,7% rdr do 108,3 TWh. Były one związane z rekordowymi wycenami energii, w tym z obciążeniem finansowym w zakresie utrzymywania depozytów zabezpieczających, a także ze wzmożonym ryzykiem finansowym dla działalności obrotowej (duża zmienność cen przy jednoczesnej dużej niepewności co do przyszłorocznych cen towaru).

Obroty na rynku terminowym gazu w 2022 r. zmalały głównie dla instrumentów z najdłuższym okresem wykonania, przede wszystkim w związku z rekordowymi wycenami towaru, w tym z obciążeniem finansowym w zakresie utrzymywania depozytów. Ponadto, w drugiej połowie roku gwałtownie malało krajowe zużycie gazu. Roczne obroty na rynku terminowym gazu wyniosły 118,9 TWh, malejąc względem rekordowego roku 2021 o 21,9%. Podobny spadek (20,6%) miał miejsce na rynku spot, gdzie obroty wyniosły 22,7 TWh.

Obroty certyfikatami na Rynku Praw Majątkowych wyniosły w 2022 r. w przybliżeniu 24,8 TWh. Spadek wolumenu o 4,2% w stosunku do 2021 r. wynikał z zakończenia systemu wsparcia w postaci certyfikatów dla części podmiotów z Rejestru Świadectw Pochodzenia oraz migracją podmiotów do systemu aukcyjnego, za który odpowiada Urząd Regulacji Energetyki.

Realizacja strategii #GPW2022

W 2022 r. kontynuowano realizację inicjatyw strategicznych w ramach Strategii #GPW2022. Konsekwentnie realizowano kolejne kamienie milowe, których monitoring odbywał się miesięcznie na posiedzeniach Zarządu Giełdy oraz kwartalnie na posiedzeniach Rady Giełdy.

Największym projektem, nad którym pracuje GK GPW, jest nowy system transakcyjny Warsaw Automated Trading System (WATS). WATS planowany jest do wdrożenia w GPW i spółkach zależnych w miejsce obecnie wykorzystywanych systemów transakcyjnych. Pozwoli on uniezależnić się od zewnętrznych dostawców, a dodatkowo możliwa będzie jego komercjalizacja.

Spółka zależna GPW Tech kontynuowała w 2022 r. pracę nad czterema produktami:

– TCA Tool, który służy do analizy makro i mikro struktury rynku. Jest to produkt, który może być sprzedawany innym giełdom, ale także domom maklerskim. Pierwsza umowa na usługi TCA Tool dla giełdy w Kuwejcie została zrealizowana;

– GPW STORK – służy do wykrywania nieprawidłowości związanych z handlem na giełdzie. Jest on już wdrożony na rynku polskim. Potencjalnymi klientami tutaj są również domy maklerskie, instytucje nadzorujące, także poza Polską. Produkt został w pełni wdrożony w GPW;

– Nowy Indexator, czyli narzędzie do obliczania indeksów, zastąpiło już poprzedni, mniej wydajny kalkulator stosowany przez GPW. GPW Tech prowadzi rozmowy z klientami zagranicznymi zainteresowanymi zakupem narzędzia;

– System GRC, będący narzędziem umożliwiającym zarządzanie ryzykiem braku zgodności z obowiązującymi przepisami i wewnętrznymi procedurami, zapewniające stałe monitorowanie wymagań regulacyjnych i prawnych w szczególności dla spółek publicznych. Produkt został wdrożony w GK GPW, pozyskano również pierwszego płacącego klienta spoza Grupy Kapitałowej.

GPW Benchmark w 2022 r. skupił swoje wysiłki na opracowaniu wskaźnika WIRON, który od początku 2023 r. może być wykorzystywany przez banki do oferowania kredytów opartych na tym wskaźniku. Spółka opracowała ponadto Rodzinę Indeksów Składanych WIRON (WIRON 1M Stopa Składana, WIRON 3M Stopa Składana, WIRON 6M Stopa Składana oraz WIRON Indeks Jednopodstawowy), które od grudnia 2022 r. mogą być stosowane jako wskaźnik referencyjny przez podmioty nadzorowane w umowach finansowych, instrumentach finansowych oraz funduszach inwestycyjnych. Do Rodziny Indeksów Obligacji Skarbowych wszedł w ubiegłym roku indeks TBSP.Indeks oraz pięć nowych indeksów obligacji skarbowych, uwzględniających portfele obligacji z różnymi terminami zapadalności.

W 2022 r. zakończone zostały prace badawczo-rozwojowe w projekcie GPW Data, bazującym na metodach uczenia maszynowego oraz sztucznej inteligencji. Rozpoczęto komercjalizację projektu w modelu Freemium. W pierwszej kolejności poprzez aplikację mobilną oferowane będą nowoczesne, innowacyjne usługi ułatwiające analizę danych rynkowych oraz proces inwestowania. Rozwój w obszarze danych i technologii jest obecnie siłą napędową światowych rynków kapitałowych.

W ubiegłym roku powołano spółkę GPW Logistics, którem zadaniem jest komercjalizacja wypracowanej technologii w ramach projektu „Polskiego Cyfrowego Operatora Logistycznego” (PCOL). GPW Logistics podpisała już pierwsze umowy z klientami.

W listopadzie 2022 r. GPW uruchomiła rynek akcji spółek zagranicznych – GlobalConnect. Notowania na GlobalConnect odbywają się w godzinach sesji giełdowej na GPW oraz w polskim złotym, co daje inwestorowi pewność ceny, po której nabywa akcje. Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez rachunek w krajowym biurze maklerskim, podłączonym do nowego rynku. Pierwszych pięć spółek, które znalazły się na rynku GlobalConnect to: największy europejski ubezpieczyciel Allianz, trzy koncerny motoryzacyjne: BMW, Mercedes Benz, Volkswagen oraz spółka technologiczna Siemens. Planowane jest zwiększenie liczby notowanych podmiotów, docelowo również o spółki amerykańskie.

W grudniu 2022 r. GPW formalnie przejęła 65,03% akcji w Armeńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (AMX) za ok. 9,6 mln zł. Ponadto, GPW pośrednio objęła kontrolę nad Central Depository of Armenia (Centralny Depozyt Papierów Wartościowych w Armenii, CDA), w którym AMX posiada obecnie 100% udział w kapitale zakładowym. Przejęcie AMX pozwoli GPW na dalszą ekspansję usług oraz przyspieszenie realizacji strategii. Z drugiej strony da armeńskiej giełdzie możliwość skorzystania z wiedzy Grupy Kapitałowej GPW – szczegółowy plan rozwoju AMX oraz armeńskiego rynku kapitałowego zostały zawarte w długoterminowej strategii rozwoju AMX, która powstała przy współpracy z GPW oraz Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

W marcu 2023 r. GPW ogłosiła, że wspólnie ze spółką Emitel przeprowadzi pilotażowe wdrożenie systemu emisji spotów reklamowych w modelu dynamicznej podmiany reklam, nad którym pracuje spółka zależna GPW DAI. Testy mają objąć wszystkie rodzaje cyfrowych platform telewizyjnych w Polsce. Celem projektu prowadzonego przez GPW DAI jest budowa wielomodułowej platformy aukcyjnej, przeznaczonej do kompleksowej obsługi transakcji na rynku mediowym.

Aktualnie trwają intensywne prace nad opracowaniem strategii rozwoju GK GPW na lata 2023-2027. Ogłoszenie nowej strategii zaplanowano na drugi kwartał 2023 r.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za IV kw. 2022 r. i cały 2022 r.

Zysk netto

Zysk netto Grupy GPW w IV kw. 2022 r. wyniósł 37,7 mln zł, w porównaniu do 41,4 mln zł
w IV kw. 2024 r. i 31,1 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. Grupa wypracowała zysk netto na poziomie 145,0 mln zł vs. 161,3 mln zł w 2021 r. Na spadek całorocznego zysku netto, złożyły się niższe przychody na rynku towarowym (-7,9% rdr) oraz finansowym (-2,7%) oraz wyższe koszty operacyjne (+11,1% rdr). Jednocześnie wsparciem dla wyniku netto było saldo przychodów i kosztów finansowych, które było dodatnie i wyniosło 16 mln zł, wobec ujemnego salda na poziomie 10,6 mln zł w 2021 r. Rekordowy był ponadto udział GK GPW w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności, który wzrósł o 15,9% rdr do 28,3 mln zł.

RYNEK FINANSOWY

Przychody z rynku finansowego

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 57,4 mln zł, względem
66,3 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 58,0 mln zł w III kw. 2022 r. Tym samym przychody z rynku finansowego stanowiły 62,7% całkowitych przychodów Grupy GPW, w porównaniu do 61,7%
w IV kw. 2021 r. oraz 65,5 % w III kw. 2022 r.

W całym 2022 r. przychody z rynku finansowego wyniosły 247,7 mln zł, w porównaniu
do 254,7 mln zł w 2021 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy GPW stanowił 63,6%, wobec 62,5% rok wcześniej.

Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, obsługi emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W IV kw. 2022 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 37,2 mln zł, w porównaniu do 47,4 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 38,2 mln zł w III kw. 2022 r.

W całym 2022 r. przychody z obsługi obrotu w segmencie finansowym wyniosły
167,5 mln zł, wobec 177,9 mln zł w 2021 r. Spadek przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym w ujęciu rocznym jest wynikiem spadku przychodów z obrotu akcjami (-14,0% rdr) przy jednoczesnym wzroście przychodów z obrotu instrumentami pochodnymi (+55,2% rdr).

  • Obsługa emitentów

W IV kw. 2022 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 5,6 mln zł, w porównaniu do 4,3 mln zł w IV kw. 2021 r. i 5,5 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z obsługi emitentów stanowiły 5,9% całkowitych przychodów GK GPW i wyniosły 23,0 mln zł, wobec 21,6 mln zł rok wcześniej. Na wysokość przychodów z tej linii biznesowej składają się opłaty roczne za notowanie i opłaty za wprowadzenie
oraz inne opłaty. Przychody są więc w głównej mierze wypadkową aktywności na rynku IPO/SPO, liczby emitentów oraz kapitalizacji spółek.

W 2022 r. łącznie na obu rynkach akcji GPW odbyły się 24 debiuty giełdowe (z uwzględnieniem ośmiu spółek, które przeniosły notowania z NewConnect na Główny Rynek), wobec 48 debiutów w roku poprzednim. Łączna wartość ofert IPO na obu rynkach akcji wyniosła w 2022 r. 127mln zł (vs. 9,4 mld zł w 2021 r.), a wartość SPO
to 9,0 mld zł (vs. 1,9 mld zł w 2021 r.). Łączna kapitalizacja spółek krajowych
i zagranicznych na obu rynkach akcji GPW wyniosła na koniec 2022 r. 1 128,9 mld zł
vs. 1 331,5 mld zł na koniec 2021 r.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji w IV kw. 2022 r. osiągnęły poziom 14,6 mln zł, względem 14,6 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 14,3 mln w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z tego segmentu biznesowego, kolejny rok z rzędu, ukształtowały się na rekordowym poziomie – 57,3 mln zł, wobec 55,2 mln zł w 2021 r. (wzrost o 3,6%) i stanowiły 14,7% skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży GK GPW.

W 2022 r. GK GPW kontynuowała wzrost liczby dystrybutorów danych: 6 podmiotów otrzymało licencję na dystrybucję danych GPW a jeden na dane GPW Benchmark. Liczba abonentów danych spółek z GK GPW była rekordowa i wyniosła ponad 533 tys.

RYNEK TOWAROWY

Przychody z rynku towarowego

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 32,9 mln zł, o 17,8% mniej niż rok wcześniej i o 10,3% więcej niż w III kw. 2022 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy w IV kw. 2022 r. wyniósł 36,0%. W całym 2022 r. przychody z rynku towarowego wyniosły
138,1 mln zł, co oznacza spadek o 7,9% w stosunku do roku 2021 i przekłada się na 35,5% udziału w całkowitych przychodach Grupy. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji oraz sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w IV kw. 2022 r. wyniosły 16,8 mln zł, co oznacza spadek o 16,6% rdr oraz wzrost o 6,3% kdk. W całym 2022 r. przychody z obrotu na rynku towarowym wyniosły 69,2 mln zł odnotowując spadek o 7,3% rdr.

Przychody z obrotu energią wyniosły 2,8 mln zł w IV kw. 2022 r. wobec 5,4 mln zł w IV kw. 2021 r. i 3,4 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z tego tytułu wyniosły 13,4 mln zł, o 29,9% mniej niż rok wcześniej.

W IV kw. 2022 r. przychody z obrotu gazem pozostały stabilne rdr (-0,4%) i jednocześnie wzrosły o 75,3% w stosunku do III kw. 2022 r. kształtując się na poziomie 3,6 mln zł.
W 2022 r. przychody z obrotu gazem sięgnęły 11,5 mln zł, co oznacza spadek w stosunku do roku ubiegłego o 23,0%.

W IV kw. 2022 r. przychody z tytułu obrotu prawami majątkowymi wyniosły 4,9 mln zł,
co oznacza spadek o 27,1% rdr i jednocześnie stabilizację kdk (-0,4%). Przychody z tego obszaru spadły w 2022 r. nieznacznie, o 3,2% rdr, i wyniosły 24,3 mln zł.

W IV kw. 2022 r. przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego wyniosły 5,5 mln zł, co oznacza wzrost o 24,7% rdr i jednocześnie wzrost o 1,6% kdk. Przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego w 2022 r. wyniosły 20,0 mln zł, w porównaniu do 15,6 mln zł w 2021 r., co oznacza wzrost o 28,7% rdr. Wysokość innych opłat od uczestników rynku zależy w dużej mierze od aktywności członków IRGiT, w szczególności liczby wykonywanych transakcji.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W IV kw. 2022 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 4,8 mln zł, o 14,1% mniej niż rok wcześniej i 10,6% mniej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 25,0 mln zł, o 4,9% więcej niż rok wcześniej.

  • Rozliczenie transakcji

Przychody z rozliczenia transakcji w IV kw. 2022 r. wyniosły 10,9 mln zł, o 21,5% mniej
niż rok wcześniej i o 31,7% więcej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. rozliczanie transakcji przyniosło Grupie 42,6 mln zł przychodów, czyli o 15,5% mniej niż rok wcześniej. Przychody z tego tytułu są pochodną wolumenów obrotu na rynkach prowadzonych
przez TGE.

  • Sprzedaż informacji Grupy TGE

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 337 tys. zł, o 2,1% więcej niż rok wcześniej i o 4,7% więcej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. sprzedaż informacji Grupy TGE przyniosła GK GPW 1,3 mln zł, czyli o 20,5% więcej rdr.

Koszty działalności operacyjnej

W IV kw. 2022 r. koszty działalności operacyjnej GK GPW wyniosły 64,2 mln zł, wobec 63,2 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem, co oznacza wzrost o 1,6% rdr. Koszty były o 8,2% wyższe niż w III kw. 2022 r. W całym ubiegłym roku koszty operacyjne wyniosły 254,9 mln zł, wobec 229,4 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 11,1% rdr. W 2022 r. wskaźnik C/I wzrósł do 65,5% z 56,3% w 2021 r.

  • Łączne koszty osobowe w IV kw. 2022 r. wyniosły 27,7 mln zł wobec 32,3 mln zł w IV kw. 2021 r. co stanowi spadek o 4,6 mln zł rdr (-14,2%). W całym 2022 r. koszty były stabilne (wzrost o 1,8% rdr, tj. o 2 mln zł) i wyniosły 111,6 mln zł.
  • Koszty usług obcych w IV kw. 2022 r. wyniosły 23,4 mln zł wobec 17,6 mln zł
    w IV kw. 2021 r. co stanowi wzrost o 5,8 mln zł rdr (+33,3%). W całym 2022 r. koszty wzrosły o 32,7% rdr, tj. o 18,7 mln zł i wyniosły 76,0 mln zł.
  • Opłata na rzecz KNF wyniosła w 2022 r. 14,8 mln zł, o 0,3 mln zł więcej niż w 2021 r.
    co stanowi wzrost o 1,8%.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W IV kw. 2022 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wyniósł 7,6 mln zł, w porównaniu do 5,2 mln zł przed rokiem. W 2022 r. zysk z tego tytułu wyniósł 28,3 mln zł, wobec 24,4 mln zł w roku wcześniejszym, co oznacza wzrost rdr o 15,9% i stanowi najwyższy wynik w historii. Na wartość tej pozycji w głównej mierze wpływa wynik finansowy uzyskany przez Grupę KDPW. Zysk Grupy KDPW przypadający na GPW wyniósł 27,8 mln zł w porównaniu do 24,1 mln zł rok wcześniej.

Prezes UODO nałożył kolejną karę za naruszenia ochrony danych osobowych

Urząd Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości ponad 33 tys. zł na administratora, który utracił poufność danych osobowych. Ponadto organ nadzorczy nakazał mu zaprzestać powierzania przetwarzania danych podmiotowi, z którym współpracował na podstawie umowy zawierającej braki. Jak wykazało postępowanie, zarówno administrator, jak i podmiot przetwarzający naruszyli przepisy RODO, bo nie wdrożyli odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających bezpieczeństwo danych.

Do UODO wpłynęło zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych, polegające na utracie poufności danych. Administrator w zgłoszeniu podał również dane podmiotu przetwarzającego zajmującego się kompleksową obsługą informatyczną. Niezależnie od powyższego, UODO pozyskał też informację z przekazów medialnych o naruszeniu ochrony danych osobowych, znajdujących się m.in. w polisach ubezpieczeniowych potwierdzających zawarcie z różnymi towarzystwami ubezpieczeniowymi umów ubezpieczenia w okresie od maja 2015 r. do listopada 2020 r., które były publicznie dostępne w zasobach informatycznych należących do administratora. Administrator potwierdził, że zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych przekazane UODO dotyczy tego samego zdarzenia, które zostało opisane przez media.

Jak ustalono, do naruszenia doszło podczas wydzielenia wspólnego zasobu roboczego zawierającego repozytorium plików i udostępnienia go pracownikom w sieci lokalnej oraz zdalnie.

Obowiązki administratora – analiza ryzyka

Dane osobowe muszą być przetwarzane w sposób zapewniający odpowiednie bezpieczeństwo tym danym, w tym ochronę przed niedozwolonym lub niezgodnym z prawem przetwarzaniem oraz przypadkową utratą, zniszczeniem lub uszkodzeniem, za pomocą odpowiednich środków technicznych lub organizacyjnych („integralność i poufność”), a administrator uwzględniając charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania oraz ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych o różnym prawdopodobieństwie i wadze, powinien wdrożyć odpowiednie środki techniczne i organizacyjne. Co ważne, środki te są w razie potrzeby poddawane przeglądom i uaktualniane. Wymienione obowiązki ciążą nie tylko na administratorach, ale też na podmiotach przetwarzających.

Środki techniczne i organizacyjne

Ustalenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych jest procesem dwuetapowym. W pierwszej fazie należy określić poziom ryzyka, jaki wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych, a w drugiej należy ustalić, jakie środki techniczne i organizacyjne będą właściwe, aby zapewnić stopień bezpieczeństwa odpowiadający temu ryzyku.

W przedmiotowej sprawie należało zbadać, czy podmioty dokonały analizy ryzyka, a także czy na jej podstawie określiły oraz zastosowały środki techniczne i organizacyjne zapewniające stopień bezpieczeństwa danych osobowych odpowiadający temu ryzyku. W ocenie UODO takiej ukierunkowanej analizy jednak nie przeprowadzono, poprzestając jedynie na ogólnych założeniach. Wyjaśnienia zarówno administratora, jak i podmiotu przetwarzającego wskazywały na to, że podmioty te stosują jedynie regulacje wewnętrzne administratora m.in. działają na podstawie Polityki ochrony danych osobowych. Brak przeprowadzonej analizy ryzyka poskutkował doborem nieadekwatnych środków.

Oprócz analizy ryzyka, wdrożenia środków organizacyjnych i technicznych, ważna jest ich weryfikacja

Równie ważne jak prawidłowy dobór środków technicznych i organizacyjnych, uwzględniający możliwe ryzyka, jest ich weryfikowanie i ustalenie, czy wprowadzane zmiany są prawidłowe. Takie działanie podmiotów zobowiązanych pozwoliłoby uniknąć naruszenia ochrony danych osobowych. Obowiązki podmiotów uczestniczących w procesie przetwarzania danych osobowych nie powinny – w ocenie organu nadzorczego – kończyć się na przeprowadzeniu analizy ryzyka i zastosowaniu odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzanych danych osobowych.

Brak takiej weryfikacji, wobec niewdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych skutkował w tej sprawie wystąpieniem przedmiotowego naruszenia. Pewne działania weryfikacyjne zostały przeprowadzone dopiero po wystąpieniu naruszenia ochrony danych osobowych.

Podmiot przetwarzający powinien zapewnić gwarancje

Administrator korzystający z usług podmiotów przetwarzających powinien upewnić się, czy podmioty te zapewniają wystarczające gwarancje wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, by przetwarzanie spełniało wymogi RODO i chroniło prawa osób, których dane dotyczą.

W tej sprawie weryfikacja kompetencji podmiotu przetwarzającego nie miała charakteru sformalizowanego, ponieważ polegała na przeprowadzeniu rozmowy, a świadczone przez podmiot usługi nie budziły zastrzeżeń administratora. Zdaniem UODO pozytywnie oceniana współpraca stanowić może jedynie punkt wyjścia przy dokonywaniu weryfikacji, czy podmiot przetwarzający zapewnia wystarczające gwarancje wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych. Samo podpisanie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych bez dokonania właściwej oceny podmiotu przetwarzającego nie może być uznane za realizację obowiązku przeprowadzenia postępowania weryfikującego podmiot przetwarzający. Wyznacznikiem dla takiej oceny nie może być jedynie wieloletnia współpraca i korzystanie z usług danego podmiotu przetwarzającego.

W niniejszej sprawie zmiany w systemie informatycznym nie zostały wprowadzone na podstawie określonych procedur, a prawidłowość ich przebiegu nie została zweryfikowana po ich dokonaniu. Ze względu na niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających bezpieczeństwo danych osobowych, również na podmiot przetwarzający została nałożona administracyjna kara pieniężna. Administrator nie zweryfikował sposobu realizacji przez podmiot przetwarzający zmian w systemie informatycznym, w którym przetwarzane były dane osobowe. Zdaniem UODO takie działanie znacząco obniżyłoby ryzyko uzyskania dostępu przez osoby nieuprawnione do danych przetwarzanych w tym systemie, a tym samym zminimalizowałoby ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.

Google kontra Bing – starcie wyszukiwarek. Która lepsza? Przyglądamy się ich biznesowemu i technologicznemu rozwojowi

Udział w rynku wyszukiwarki Google spada. I to znacząco. Czy gigant spóźnił się z zaangażowaniem chatbota i właśnie oddał pole Microsoftowi? Czy jako użytkownicy już teraz przesiadamy się na nową wyszukiwarkę i bez krzty sentymentu porzucimy starego poczciwego „wujka Google”? 

Google to synonim wyszukiwarki. ”Guglować” jest już uznawanym hasłem przez internetowy słownik języka polskiego PWN. Czy jednak niedługo będziemy używać tego tych słów nie tylko w odniesieniu do wyszukiwarki tego konkretnego giganta technologicznego? Może będziemy korzystać z niego jak z „adidasów”, określając wszystkie buty sportowe niezależnie od marki? A może jednak już niedługo będziemy „bingować”, bo nasze serca zdobędzie wyszukiwarka Microsoftu?

Dla przeciętnego użytkownika obie wyszukiwarki nie różnią się znacząco i zaspokoją jego potrzeby. Oba narzędzia umożliwiają wyszukiwanie tekstu, filmów, obrazów, wiadomości, pozwalają sprawnie sprawdzić oferty sklepów internetowych na podstawowym poziomie. Ktoś, kto potrafi obsługiwać Google, bardzo szybko złapie biegłość w korzystaniu z Binga. Nie ma w tym fizyki kwantowej – zapewnia Marcin Stypuła, założyciel Semcore.pl, agencji, która od ponad dekady wspiera firmy w cyfrowym marketingu i pozycjonowaniu stron internetowych.

Obie wyszukiwarki dostarczają dość dokładne wyniki i oferują listę linków do odpowiednich stron internetowych. Sedno tego, czego oczekujemy od takiego produktu.

Google przyciągnął nas do siebie, bo zaoferował nie tylko wyszukiwarkę, ale też świetnie działające mapy czy pocztę elektroniczną. Przyzwyczaił nas do siebie i to ogromna siła. Użytkownicy nadal cenią ją za wygodę, intuicyjność, ale coraz więcej osób oczekuje czegoś innego. Czegoś, co znajduje w innych produktach i u innych dostawców – pełniejszych, dokładniejszych, bardziej aktualnych i rozbudowanych wyników wyszukiwania. To można właśnie uznać za błąd Google. Firma dała się wyprzedzić w sferze SI, ale wydaje się, że nadal jesteśmy skłonni jeszcze chwilę poczekać, na rozwiązania, które nam zaproponuje – dodaje Stypuła z agencji Semcore.

Dwie są lepsze niż jedna

Z punktu widzenia zwykłego użytkownika wielkich różnic pomiędzy wyszukiwarkami nie ma, ale dla zawodowców odmienność obu produktów może okazać się kluczowa. Ograniczenie cyfrowego marketingu do jednej tylko wyszukiwarki i optymalizacji strony wyłącznie pod nią nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Jeżeli ktoś „pracuje tylko pod Google” to sam sobie zawęża kanały dystrybucji. Bing jest przecież kolejnym narzędziem do wykorzystania, dzięki któremu udaje się zwiększać ogólną widoczność witryn i – co jest oczywiste – pozwala docierać do nowych użytkowników. Tych poza światkiem Google. Choćby do nieco starszych użytkowników, którzy podczas pandemii „uczyli się internetu” często na Bingu lub tych, którzy na służbowych komputerach mają zainstalowane tylko oprogramowanie Microsoftu – zaznacza Marcin Stypuła z Semcore.

Jakie są podstawowe, techniczne różnice pomiędzy obiema wyszukiwarkami? Google premiuje indeksowanie mobile, czyli gdy wpiszemy hasła, to w pierwszej kolejności przeszukiwane są wersje stron na smartfony. W dobie, gdy coraz więcej osób korzysta z internetu na urządzeniach mobilnych, takie posunięcie ma sens i nie dziwi więc to, że Google się tym szczyci. Jednak to, że Bing nie stawia tak mocno na smartfonowe wersje witryn, też nie jest pozbawione racji. Trzeba pamiętać, że strona w wersji na komputery często zawiera więcej informacji, a ze stacjonarnych urządzeń korzysta inny segment odbiorców.

Z kolei Bing podczas wyszukiwania lepiej i trafniej korzysta z tagów umieszczonych na stronie. Narzędzie Microsoftu zwraca także większą, uwagę na słowa kluczowe umieszczone w anchorach, które są ważne dla marek pod kątem wyświetlania informacji o produktach.

Dodatkowo Bing premiuje domeny z rozszerzeniami gov. lub edu., co jest pomocne dla tych, którzy przeszukują internet w celu odnalezienia oficjalnych informacji lub sprawdzonych treści.  W czym jeszcze lubuje się wyszukiwarka Billa Gatesa?

W odróżnieniu od Google, Bing duża bardziej zwraca uwagę na aktywność w serwisach społecznościowych. Strony, które zdobyły większą liczbą polubień, udostępnień czy retweetów mają większe szanse na zajęcie wysokiej pozycji. Należy jednak pamiętać, że nie jest to główna wytyczna, jaką kieruje się algorytm Microsoftu – tłumaczy CEO Semcore.pl.

Każdy procent wart dwa miliardy

Bing jeszcze pod koniec roku nie był w Polsce ani powszechnie używany, ani nawet szerzej znany. Na całym świecie korzystało z niego zaledwie kilka procent internautów. Dziś coraz szerzej traktowany jest jako alternatywna dla narzędzia stworzonego przez Google. Punktem przełomowym było dodanie funkcji ChataGPT, które przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji generuje gotowe odpowiedzi na pytania zadawane przez użytkowników. Jeszcze zanim zaczęła się era SI, Google miało ok. 94 procent udziału w rynku wyszukiwarek. Według portalu Statista obecnie jest to ok. 10 procent mniej.

Dzięki chwilowemu zachłyśnięciu się nowym narzędziem Bing wygenerował w pewnym momencie nawet jedną trzecią wyszukiwań w USA. Gra jest warta świeczki, bo jak przekonuje sam Microsoft każdy procent zwiększonych udziałów na rynku to aż dwa miliardy przychodów więcej.

Dlaczego pokochaliśmy inteligentnego chatbota?

SI w naszym życiu obecna jest od dawna i to w sposób niemal niewidoczny. Użytkownik sieci nie zdaje sobie często sprawy, jakie działania podejmuje sztuczna inteligencja, żeby podsunąć mu właściwe wyniki wyszukiwania. Nie każdy wie, że zrobił zakupy w tym, a nie innym sklepie, bo tak podpowiedziały mu algorytmy i właśnie SI na podstawie wcześniejszych wpisów w wyszukiwarkę. Jednak to, co obserwujemy obecnie, można nazwać wybuchem SI, która przedostaje się do powszechnej świadomości. Dzieje się tak za sprawą ChatGPT.

Dla wielu może to być jeszcze zabawką, oprogramowaniem któremu, siedząc w biurze, zadaje się pytania, a rozrywką jest uzyskanie odpowiedzi. Jednak ChatGPT jest potężnym i rozwijającym się narzędziem. Tak znaczącym, że uczelnie wyższe już przygotowują metody weryfikacji prac dyplomowych, aby ustalić, czy nie powstały przy zaangażowaniu sztucznej inteligencji.

Znany już jest przypadek, że student został ukarany za skorzystanie, podczas egzaminu, z chatbota OpenAI. W ten sposób na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji rozwiązał trzy zadania, a komisja dyscyplinarna ukarała studenta ostrzeżeniem za korzystanie z „nieautoryzowanej pomocy”.

Polska Akademia Leona Koźmińskiego opublikowała szereg wytycznych, mających przygotować studentów do etycznego wykorzystywania sztucznej inteligencji. – Mamy świadomość, że narzędzia tego rodzaju są dostępne i zostaną z nami, zmieniając m.in. sposób zdobywania informacji – powiedział prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego i dodał, że rekomendacje uwzględniają zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ technologii na rozwój kompetencji.

Google ma wpływy i kontratakuje Bardem

Zwiastowanie, że wyszukiwarka Google zaczęła swój marsz na śmietnik historii, jest zdecydowanie przedwczesne, ale trzeba przyznać, że tak szybka implementacja ChatGPT w Binga jest potężnym wyzwaniem dla dotychczasowego hegemona.

W lutym Google zaliczył spektakularny falstart, gdy na konferencji prasowej przedstawił swój pomysł, czyli wyszukiwarkę Bard. Wychwycone błędne informacje przekazywane przez sztuczną inteligencję zaprojektowaną przez Googla, spowodował ogromne spadki firmy na giełdzie. Po tym zdarzeniu Bard został schowany do piwnicy, ale nie na długo. Pod koniec marca firma poinformowała, że nową usługę mogą już testować wybrani użytkownicy w USA i Wielkiej Brytanii. Na razie sztuczna inteligencja od Google ma odpowiadać na pytania po angielsku, ale zapewne już wkrótce światło dzienne ujrzy wersja przygotowana dla innych regionów.

Jest jeszcze jedna kwestia, którą trzeba wziąć pod uwagę. Otóż Google wydaje gigantyczne pieniądze, aby jej aplikacje były domyślnymi na wielu urządzeniach. Szacuje się, że płaci Apple 15 miliardów dolarów za obecność w iPhonach, iPadach i MacBookach. Aplikacje, jak Chrome, są też domyślnie obecne na urządzeniach na telefonach z systemem Android. Z kolei Bing jest „pierwszą” wyszukiwarką w systemie Windows i przeglądarce internetowej Edge, z których korzystaliśmy do tej pory jednak sporadycznie.

– Bing będzie podgryzał Google, może część z użytkowników przeniesie się tam na stałe albo będzie traktowało tę wyszukiwarkę równorzędnie. Najszybciej zmienia się jednak nie świat użytkowników, a marketerów, którzy zyskali kolejny kanał komunikacji i bardzo szybko muszą zrewolucjonizować swoje przyzwyczajenia. Choćby dostosować sposób tworzenia reklam do języka, którym posługujemy się, gdy zadajemy pytania inteligentnemu chatbotowi podsumowuje Marcin Stypuła z agencji Semcore.

Chaos prawny i podatkowy powodem zaniku inwestycji w Polsce

W ostatnim czasie opublikowano raport Banku Światowego pt. „Doing Business” za rok 2022. W Polsce kluczową rolę odgrywała nie tyle wysokość podatków, co częstotliwość zmiany przepisów podatkowych i ogólnie prawa jako takiego. Chaos prawny, z którym w Polsce mamy do czynienia i który uległ natężeniu – zwłaszcza w momencie przyjęcia tak zwanego Polskiego Ładu – doprowadził do tego, że polskie firmy zamiast myśleć o inwestycjach, zajmują się zmianami prawnymi. Muszą zminimalizować szkody podatkowe, które przyniósł tzw. Polski Ład. Stąd niezwykle fundamentalne dla realizacji w Polsce inwestycji – czy to publicznych, czy to prywatnych – jest zagwarantowanie stabilności prawa i podatków przez okres co najmniej amortyzacji tychże inwestycji, czyli przynajmniej 6-10 lat, a nawet 15 lat. Na kontach polskich obywateli już w roku 2022 było ponad bilion złotych oszczędności, a na kontach przedsiębiorców nie mniejsze wartości. A zatem pieniądze nie krążą w obiegu gospodarczym tylko dlatego, że mamy do czynienia z niezwykłym ryzykiem, związanym z chaosem prawnym i podatkowym.

– Trudno oczekiwać, aby na samo wezwanie premiera, prezydenta i pokazanie, że do Polski przyjechał amerykański prezydent – co jest sugestią, że Polska jest takim sympatycznym państwem – inwestorzy pominęli wszystkie ryzyka, które w Polsce występują. W chaosie nie da się zainwestować skutecznie bez ryzyka. Stąd głównym źródłem malejących inwestycji jest chaos sprawny i podatkowy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Nie ma żadnych innych źródeł, które sprawiają, że w Polsce następuje zanik inwestycji. Warto też wspomnieć, że polski rząd od ponad dwóch dekad ma znakomity instrument, który może sprawić, że do kraju popłynie szeroki strumień pieniądza – a mianowicie publiczny list zastawny. To mogłyby być znacznie większe środki nawet od tych płynących z Unii Europejskiej, nawet z Krajowego Planu Odbudowy. Niestety środki z KPO raczej nie będą mogły do Polski trafić w najbliższych miesiącach, a być może nawet latach. A więc zamiast czekać i modlić się o deszczówkę pieniędzy z Unii Europejskiej, polski rząd powinien wykorzystać narzędzie i możliwości prawne tu, na miejscu. Niezrozumiałe i niewytłumaczalne jest, że rząd z takiej okazji nie korzysta. Taki ruch zapewniłby finansowanie inwestycji infrastrukturalnych – dodaje Sadowski.

Akcje Jeronimo Martins i Inditex wejdą na GlobalConnect

  • 18 kwietnia 2023 r. na rynku akcji zagranicznych GPW – GlobalConnect – zadebiutują akcje Jeronimo Martins, właściciela marki sieci Biedronka oraz Inditex, właściciela znanych marek odzieżowych: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho
  • Akcje tych spółek wejdą do obrotu na GlobalConnect na wniosek, który złożył do GPW Wprowadzający Animator Rynku – Santander Biuro Maklerskie.

Na wniosek Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) – Santander Biura Maklerskiego – 18 kwietnia 2023 r. na GlobalConnect zadebiutują dwie spółki. Będą to akcje portugalskiego Jeronimo Martins, właściciela m.in. sieci handlowej Biedronka oraz hiszpańskiego holdingu odzieżowego Inditex, do którego należą znane marki, takie jak: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho, Zara Home. Akcje wprowadzanych spółek wchodzą w skład indeksu giełdowego: STOXX Europe 600 Index (SXXP). Karty Instrumentu Finansowego dla akcji Jeronimo Martins i Inditex będą dostępne na stronie GlobalConnect: https://gpwglobalconnect.pl/karty-instrumentow-finansowych.

Obecnie, w pilotażowej fazie GlobalConnect w obrocie dostępne są akcje pięciu spółek niemieckich: Allianz, BMW, Mercedes Benz, Siemens i Volkswagen. Planowane jest dalsze, sukcesywne rozbudowywanie oferty. W późniejszym okresie planowane jest także poszerzenie oferty o dostępność akcji wybranych spółek amerykańskich. Zakres i tempo poszerzania oferty GlobalConnect jest uzależnione od zainteresowania inwestorów oraz od gotowości Wprowadzającego Animatora Rynku.

GlobalConnect to nowy rynek GPW, który ruszył w listopadzie 2022 r. Na tym rynku notowane są akcje wprowadzane do obrotu przez Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) bez zgody emitenta. Dzięki nowemu rynkowi inwestorzy mogą kupować i sprzedawać na GPW akcje największych i najbardziej znanych spółek zagranicznych. Na ten moment jedynym WAR, który wprowadza akcje spółek zagranicznych do obrotu na GlobalConnect, jest Santander Biuro Maklerskie.

Nowy rynek funkcjonuje w Alternatywnym Systemie Obrotu (ASO) GPW. Notowania odbywają się w trakcie sesji giełdowej na GPW – od poniedziałku do piątku w godzinach 09:05-17:05. Akcje zagranicznych spółek są kwotowane w polskich złotych. Wybór spółek wprowadzanych do obrotu na GlobalConnect leży w gestii WAR. WAR odpowiada także za zapewnienie płynności na wprowadzanych walorach.

Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez istniejący lub nowy rachunek w krajowych biurach maklerskich, które są podłączone do GlobalConnect. Opłaty pobierane od Członków Giełdy, działających na tym rynku są identyczne jak opłaty pobierane na Głównym Rynku GPW. Posiadaczom akcji notowanych na GlobalConnect będą przysługiwały pożytki w postaci np. dywidend.

Spada najważniejsza liczba dla rynków finansowych

Inflacja w USA to obecnie najważniejsza liczba dla rynków finansowych. Właśnie spadła po raz dziewiąty – do poziomu 5 proc. Cały czas niepokojąca pozostaje wysokość inflacji bazowej, która wynosi 5,6 proc.

Inflacja w USA jest istotna, ponieważ wpływa obecnie na większość procesów na rynku finansowym, od decyzji FED dotyczących stóp procentowych, po wskazania dotyczące ryzyka recesji. Najnowszy odczyt wskazuje na spadek inflacji konsumenckiej (CPI) do 5 proc., jednak niepokojący pozostaje fakt wzrostu inflacji bazowej do 5,6 proc. Inflacja CPI spada ponieważ tanieją surowce, natomiast inflacja bazowa dowodzi zakorzeniania inflacji w gospodarce i wskazuje na procesy wzrostu cen niezwiązane ze zmianami cen surowców. Co ciekawe, oba wskaźniki operują na innym koszyku dóbr, zatem inflacja bazowa może, tak jak obecnie, pozostawać wyższa od CPI.

Wyższa inflacja bazowa może być przeszkodą w szybszym spadku inflacji na przestrzeni tego roku. Jest to efekt rosnących cen używanych samochodów i stopniowego spowolnienia w budownictwie mieszkaniowym. Wyliczany przez eToro wskaźnik inflacji w czasie rzeczywistym wskazuje na krótkoterminowe wzrosty, ale w ramach szerszego kontekstu spadającej presji inflacyjnej. W ostatnich tygodniach wzrosło 5 z 12 wskaźników wskazujących na wzrosty cen, w tym wskaźniki ISM dotyczące zatrudnienia i płac, a także ceny używanych samochodów i benzyny.
Spadkom przewodzą natomiast wskaźniki łańcucha dostaw, czynsze, JOLTS i oczekiwania inflacyjne. W ramach naszego indeksu śledzimy 6 segmentów wpływających na wysokość inflacji: praca (zatrudnienie ISM, JOLTS), mieszkania (czynsze Zillow, indeks NAHB), towary (samochody używane, ceny Manufacturing ISM), towary (benzyna, surowce), łańcuchy dostaw (indeks łańcucha dostaw, stawki kontenerowe) oraz oczekiwania inflacyjne (ankieta Michigan, Break-evens).

To może oznaczać, że FED zdecyduje się na jeszcze jedną “zabezpieczającą” podwyżkę stóp 3 maja. Poza tym inwestorzy przewidują już, że w tym roku dojdzie do pierwszych obniżek stóp, co może spowodować szybsze odradzanie się rynku kapitałowego w kształcie litery V. To sprawia, że koncentrujemy się obecnie na aktywach o długim horyzoncie czasowym, takich jak big-tech, tradycyjne instrumenty defensywne i obligacje.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja w USA zaskoczyła pozytywnie

Inflacja za marzec wyniosła w USA 5,00% r/r wobec oczekiwań analityków na poziomie 5,20%. W skali miesiąca ceny wzrosły natomiast jedynie o 0,1% (oczekiwania wynosiły +0,20%). Odczyt inflacji bazowej (z wyłączeniem cen energii i żywności) był zgodny z oczekiwaniami rynku i wyniósł odpowiednio 5,60% r/r i 0,40% m/m.

Łącząc to z ostatnimi wypowiedziami członków FED-u o wpływie kryzysu bankowego w USA na poziom stóp procentowych, które były jednoznacznie gołębie, można zakładać, że zbliżamy się do końca cyklu podwyżek stóp procentowych. A na horyzoncie coraz wyraźniej majaczy legendarny i długo wyczekiwany Pivot FED-u.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Jak nowelizacja procedury cywilnej wpłynie na tzw. sprawy frankowe?

Z dniem 15 kwietnia 2023 roku wejdą w życie zmiany przepisów postępowania cywilnego w oparciu, o które rozpoznawane są w polskich sądach tzw. sprawy frankowe. W wielu doniesieniach medialnych można przeczytać, że te zmiany dla Frankowiczów są niekorzystne, ale czy na pewno tak jest? Jako prawnik, który od 2016 roku reprezentuje Frankowiczów w sądach mam odmienne zdanie.

Szybsze procesy

Po pierwsze uważam, że zmiany proceduralne wpłyną na poprawę sytuacji sądowej kredytobiorców frankowych, bo po prostu przyspieszą rozpoznanie tego rodzaju spraw. Dotychczas zdecydowana większość spraw Frankowiczów trafiała do tzw. Wydziału Frankowego, który został powołany do życia w kwietniu 2021 roku właśnie w celu usprawnienia tych procesów. W drugą rocznicę jego działalności wiemy, że od początku funkcjonowania wpłynęło do niego ponad 42 tys. spraw, które są rozpoznawane przez około 30 sędziów. Prosta matematyka pokazuje, że referat danego sędziego składa się z 1000 – 1500 spraw. W konsekwencji oznacza to, że w większości przypadków czas oczekiwania na rozprawę wynosi od 2 do 3 lat. Doliczając do tego II instancję, która jest niemal pewna, prawomocne rozpoznania danej sprawy w sądzie zajmuje od 4 do 5 lat. Z kolei moje doświadczenia z innymi sądami w Polsce, szczególnie tymi w mniejszych ośrodkach miejskich, pokazują, że średni czas rozpoznania sprawy w obu instancjach łącznie wynosi średnio od 2 do 3 lat, czyli znacznie krócej. Kilka dni temu na rozprawie przed jednym z warmińsko – mazurskich sądów ku mojemu ogromnemu zdziwieniu sędzia rozpoznający sprawę moich Klientów, których pozew trafił do sądu w listopadzie 2022 roku, czyli pół roku temu, przepraszał, że rozpoznanie sprawy trwa dłużej niż powinno. Z mojego punktu widzenia sprawa została rozpoznana ekspresowo, bo w pół roku od złożenia pozwu, co w warunkach warszawskich jest niemal niemożliwe. Oczywiście i w stolicy zdarzają się sprawy, które są rozpoznawane w I instancji w kilka miesięcy, ale nadal są one wyjątkami potwierdzającymi regułę.

Dlaczego większość Frankowiczów do tej pory decydowała się jednak na składanie swoich pozwów w Warszawie? Przed zmianą przepisów postępowania cywilnego kredytobiorca frankowy miał wybór – mógł pozwać bank przed sądem właściwym dla jego siedziby (a większość banków ma siedzibę w obrębie właściwości Wydziału Frankowego) albo w swoim miejscu zamieszkania. Kredytobiorcy decydowali się na sąd warszawski argumentując ten wybór specjalizacją Wydziału Frankowego i odpowiednim przygotowaniem sędziów do orzekania w takich sprawach. Trudno nie przyznać im racji, jednak nie można zapominać także, że sędziowie z innych sądów od lat orzekają w takich sprawach, w większości przypadków również na korzyść Frankowiczów, są do tego merytorycznie przygotowani i robią to znacznie szybciej, bo po prostu spraw w referatach mają zdecydowanie mniej niż sędziowie warszawscy. Po zmianach w procedurze cywilnej Frankowicze będą mogli wnosić pozwy tylko do sądu właściwego ze względu na ich adres zamieszkania, co powinno znacząco wpłynąć na odciążenie Wydziału Frankowego i spowodować rozłożenie tych spraw w różnych ośrodkach sądowych. Uważam także, że ta zmiana – choć ogranicza uprawnienia strony postępowania – w ostatecznym rozrachunku będzie dla kredytobiorców frankowych bardzo korzystna, bo pozwoli im szybciej zakończyć temat tego toksycznego produktu.

Zmiana zasad właściwości rzeczowej sądów

Kolejną zmianą, z mojego punktu widzenia działającą także na korzyść Frankowiczów, jest zmiana właściwości rzeczowej sądów. Dotychczas obowiązujące przepisy postępowania przewidywały, że sądem właściwym do rozpoznania spraw o wartości przedmiotu sporu do 75 tys. PLN były sądy rejonowe, a powyżej tej kwoty – sądy okręgowe. Skutkowało to tym, że szczególnie w ostatnich latach, czyli w czasie dość dynamicznie zmieniającej się sytuacji ekonomicznej, zdecydowana większość spraw trafiała do sądów okręgowych. W efekcie były one bardziej obciążone niż sądy rejonowe, a z założenia powinno być całkowicie odwrotnie. Co istotne, w zdecydowanej większości przypadków, także pozwy frankowe trafiają do sądów okręgowych, ponieważ wartość przedmiotu sporu w tej kategorii spraw rzadko jest niższa niż 75 tys. PLN. Na mocy nowych przepisów podniesiono wartość przedmiotu sporu determinującą właściwość rzeczową sądu okręgowego z 75 tys. PLN do 100 tys. PLN. Jeżeli zatem po zmianach procedury cywilnej więcej spraw będzie trafiało do sądów rejonowych, to sądy okręgowe, czyli te co do zasady właściwe do rozpoznania spraw frankowych, będą miały więcej zasobów czasowych i ludzkich. Zasoby te niewątpliwie będzie można wykorzystać do szybszego rozpoznawania pozwów Frankowiczów. Ta zmiana jest na pewno zmianą w dobrym kierunku, chociaż uważam, że wyższy pułap kwotowy mógłby także ogólnie odkorkować sądy okręgowe w Polsce.

Autor: adw. Karolina Pilawska, Pilawska Zorski Adwokaci

Inflacja wraca na pierwsze strony

Wracamy do sytuacji, gdzie znów pilnie obserwujemy odczyty inflacji. W wielu krajach spadki nie spełniają oczekiwań, a gdzieniegdzie mamy nawet wzrosty. Wraca również temat podwyżek stóp procentowych.

Ropa w nowej normie

Od decyzji OPEC rynek ropy naftowej wydaje się dziwnie usztywniony. Przez 6 dni wahania ledwo przekraczają 2 dolary na baryłce. To wyjątkowo mała zmienność jak na ropę naftową. Dotyczy to zarówno ropy brent notowanej w Londynie, jak i WTI z USA. Rynek w dalszym ciągu trawi decyzję kartelu OPEC i czeka na ważne dane. Za takie uchodzi chociażby dzisiejszy odczyt inflacji w USA. Jeżeli się okaże, że inflacja nie spada zgodnie z oczekiwaniami, rynek może zacząć grać pod podwyżkę stóp procentowych w maju. To z kolei spowoduje, że na rynku może znów okazać się, że mamy za dużo surowca pod spowalniającą gospodarkę, co spowoduje powrót spadków. Z drugiej strony oczekiwania w USA są bardzo optymistyczne, co patrząc na inne kraje w marcu, wydaje się receptą na ich nieosiągnięcie.

Wzrost inflacji w Norwegii

Wczorajsze dane ze Skandynawii mocno zaskoczyły rynki. Inflacja producencka przyspieszyła spadki i obecnie w skali roku spada o 21,9%, korygując sporą część zeszłorocznych wzrostów. Problemem są jednak ceny dla konsumentów. Miesiąc temu rosły o 6,3%, w tym miesiącu tempo wzrostu miało spaść do 6,1%. Niestety wzrosło do 6,5%. Kolejnym niepokojącym sygnałem jest wzrost inflacji bazowej z 5,9% na 6,2%. Pokazuje to jasno, że wchodzimy po prostu w okres podniesionego wzrostu cen. Inwestorzy mocno wystraszyli się rozwoju sytuacji. Dlatego też wczoraj byliśmy świadkami spadku wartości norweskiej korony z poziomu 41 groszy poniżej 40,5 grosza.

Chiny grają w inną grę

Podczas gdy niemal cały świat zmaga się z problemem inflacyjnym, w Chinach obowiązują inne zasady. Wczorajsze dane pokazują, że w ciągu roku ceny wzrosły o 0,7%. Tak, nie o 7% tylko 0,7%. To nie jest błąd. Z kolei ceny konsumentów spadły o 2,5%. Analitycy spodziewali się większej inflacji, ale 1% w skali roku to nadal nie jest tragedia. Powodem tych oczekiwań są jeszcze problemy wynikające ze strategii radzenia sobie z pandemią koronawirusa w tym kraju. Spowodował on spore spowolnienie w tamtejszej gospodarce. Dodatkowo kraj ani nie zdołował stóp procentowych, ani nie zalał aż tak gospodarki pieniędzmi, jak to zrobiono chociażby w państwach zachodnich. Patrząc na sytuację w Chinach, można domniemywać, że problem inflacji jest jednak wbrew popularnej w naszych stronach narracji problemem znacznie bardziej wewnętrznym, niż głoszono.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Q1 2023 jest najlepszym pierwszym kwartałem w historii STS S.A. i drugim rekordowym po Q4 2022

Wartość zawartych zakładów w I kwartale 2023 roku w STS S.A. (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) – głównej spółce operacyjnej w Grupie STS – wyniosła 1,193 mld zł i była wyższa o 16% rok do roku, gdy w I  kwartale 2022 roku wyniosła 1,026 mld zł. Od stycznia do marca br. NGR dla STS (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wzrósł o 12% rdr. z 156 mln zł do 175 mln zł. W trzech pierwszych miesiącach br. STS wypracował GGR na poziomie 305 mln zł (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii), przed rokiem było to 279 mln zł. Jest to wzrost o 9% rdr.

W pierwszym kwartale 2023 roku liczba nowych rejestracji (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wyniosła 57 tysięcy, przed rokiem było to 56 tysięcy. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu wyniosła od stycznia do marca br. 37 tysięcy, przed rokiem było to 35 tysięcy (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii). Liczba aktywnych użytkowników w Q1 2023 wyniosła 331 tysięcy, w Q1 2022 było ich 339 tysięcy  (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii).

Zgodnie z naszymi przewidywaniami w pierwszym kwartale 2023 roku wypracowaliśmy bardzo dobre wyniki operacyjne. Odnotowaliśmy istotne wzrosty najważniejszych wskaźników dotyczących naszej działalności. Klienci STS pozostają silni i chętnie zawierają zakłady. Ponadto znacząca część graczy pozyskanych w trakcie Mistrzostw Świata wykazuje się wysoką aktywnością. Liczymy, że w dalszych miesiącach br. będziemy dalej skutecznie aktywizować naszą rozbudowaną bazę klientów, która zresztą cały czas się powiększa mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

W 2023 roku Grupa planuje szereg działań, których celem jest zwiększenie rentowności prowadzonej działalności. W tym celu spółka zreorganizowała działalność, skupiając się na Polsce i zamykając aktywność w ramach licencji w Wielkiej Brytanii i Estonii.

W Q1 2023 Grupa STS – działalność w Polsce, Wielkiej Brytanii i Estonii – odnotowała wartość zawartych zakładów na poziomie 1,199 mld zł, przed rokiem było to 1,075 mld zł. NGR dla Grupy STS wyniósł od stycznia do marca br. 176 mln zł, przed rokiem było to 158 mln zł. GGR w Grupie STS w pierwszych trzech miesiącach br. to 306 mln zł, przed rokiem było to 282 mln zł.

W pierwszym kwartale 2023 roku liczba nowych rejestracji dla Grupy STS – działalność w Polsce, Wielkiej Brytanii i Estonii – wyniosła 57 tysięcy, przed rokiem było to 64 tysiące. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu wyniosła od stycznia do marca br. 38 tysięcy, przed rokiem było to 41 tysięcy. Liczba aktywnych użytkowników dla Grupy STS w Q1 2023 wyniosła 333 tysiące, w Q1 2022 było ich 350 tysięcy.

W 2022 roku Grupa STS wygenerowała NGR na poziomie 663 mln zł, gdy w 2021 roku było to 565 mln zł, co oznacza wzrost o 17% rok do roku. Wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 4,679 mld zł, gdy w 2021 roku było to 4,492 mld zł. Liczba aktywnych użytkowników wyniosła zaś 783 tys., natomiast 693 tys. w 2021 roku. Grupa odnotowała w 2022 roku. 439 tys. nowych rejestracji (370 tys. w 2021 r.), a liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 317 tys. (249 tys. w 2021 r.). Wszystkie dane operacyjne znajdowały się wówczas na historycznych maksimach.

Grupa STS w 2022 roku odnotowała skonsolidowane przychody w wysokości 579 mln zł, gdy rok wcześniej wyniosły 498 mln zł. Oznacza to wzrost rok do roku w wysokości ponad 16%. Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 169 mln zł[1], w 2021 rok wyniósł zaś 131 mln zł. Oznacza to, że jest wyższy rok do roku aż o niemal 29%. Ponadto skorygowana EBITDA osiągnęła w zeszłym roku poziom 273 mln zł, czyli o przeszło 26% więcej względem wyniku z 2021 roku. Marża skoryg. EBITDA w 2022 roku wyniosła 41,2%, gdy przed rokiem wynosiła 38,2%. Wzrosła zatem o 3 punkty procentowe.

[1] Z uwzględnieniem odpisu w wysokości 9,2 mln zł. Nota 28.4 oraz nota nr 38 w Rocznym Skonsolidowanym Sprawozdaniu Finansowym.

System kaucyjny – korzyści i kontrowersje z inflacją w tle

Brak systemu kaucyjnego w Polsce realnie wpływa na zwiększający się obecnie poziom marnotrawstwa surowców, co przynosi negatywne skutki w postaci coraz mocniej zauważalnej niegospodarności oraz zanieczyszczenia środowiska. W dyskusji na ten temat pojawił się ostatnio nowy wątek – pracę nad wprowadzeniem systemu kaucyjnego zostają wstrzymane przez obawy o jego wpływ na wzrost inflacji. Reloop Platform, organizacja non-profit działająca na rzecz rozwoju gospodarki o obiegu zamkniętym, postanowił zbadać ten temat i zlecił wykonanie ekspertyzy w tym temacie Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

System kaucyjny, od lat wprowadzany w wielu krajach na całym świecie, zakłada pobieranie od pojedynczego konsumenta dodatkowej opłaty, czyli kaucji za opakowania. Kwota ta, po oddaniu zużytych puszek czy butelek do recyklingu, jest później zwracana bezpośrednio tej osobie. To także najskuteczniejsze rozwiązanie na zagospodarowanie większości odpadów opakowaniowych po napojach.

W Polsce dostrzega się konieczność wprowadzenia reform w systemie gospodarowania odpadami opakowaniowymi, choć prace rządu nad takim projektem notują spore opóźnienia. Niezależnie od tempa prac, ustawodawcy są zobligowani Ramową Dyrektywą Odpadową do faktycznego zatwierdzenia reformy ROP, czyli prawnej zmiany, która zakłada wzięcie przez producentów odpowiedzialności finansowej za wprowadzane na rynek opakowania. W obliczu tych planów wielu zastanawia się, czy producenci nie zapełnią tej luki finansowej rekompensując ją wzrostem cen swoich towarów.

Pracę nad zmianami w systemie gospodarki odpadami zostały wstrzymane z powodu ich rzekomego negatywnego wpływu na inflację. Organizacja non-profit Reloop Platform postanowiła zbadać, czy planowane reformy mają faktyczny wpływ na spadek siły nabywczej złotego. W tym celu zlecono niezależnej Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych analizę potencjalnego wpływu na inflację dwóch elementów projektowanych zmian prawnych: wprowadzenia systemu kaucyjnego na wybrane rodzaje opakowań oraz przeniesienia na przedsiębiorców wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach kosztu gospodarowania odpadami w systemie komunalnym.

Konieczne reformy w systemie gospodarki odpadami zostały w Polsce wstrzymane. Jako powód podano efekt inflacjotwórczy tychże reform, przy czym teza ta nie została poparta żadnymi analizami. Postanowiliśmy to zbadać. Zleciliśmy analizę potencjalnych efektów inflacjotwórczych reform w obszarze odpadów opakowaniowych, tj. wprowadzenie systemu kaucyjnego na opakowania po napojach oraz uruchomienie dofinansowania dla gminnych systemów zbiórki opakowań. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że państwa europejskie stają przed olbrzymim wyzwaniem w zakresie wdrażania gospodarki o obiegu zamkniętym, ale fakt ten nie powinien nas oddalać od dyskusji na temat nieprawidłowo skonstruowanego systemu ROP w Polsce. –  mówi Anna Larsson, Dyrektor ds. Rozwoju Gospodarki o Obiegu Zamkniętym w Reloop Platform.

W badaniu wzięto pod uwagę zarówno wprowadzenie systemu kaucyjnego na wybrane rodzaje opakowań, jak i przeniesienie kosztu gospodarowania odpadami komunalnymi na przedsiębiorców. Algorytm oparty o szacunkowe dane z rachunków narodowych o rzędzie wielkości wydatków gospodarstw domowych na zakup produktów w opakowaniach wykazał jasny wniosek.  Wprowadzenie systemu zwrotu kaucji nie spowoduje dużego wzrostu cen.

Jak wynika z raportu, wprowadzenie systemu kaucyjnego może spowodować jedynie nieznaczny wzrost inflacji w przedziale od 0,02 do 0,08 punktu procentowego, jest to mechanizm naturalny przy wdrażaniu tego typu zmian. Co ważne, jest to spowodowane oszacowanymi w ramach metody badawczej, dodatkowymi kosztami stworzenia odpowiedniej infrastruktury. Porównując jednak te liczby z szacunkową wartością inflacji, która w ciągu najbliższych 18 miesięcy przekroczy 10 proc., to proponowane zmiany będą miały na nią bardzo niewielki wpływ. – opowiada dr hab. Wojciech Piontek, współautor badania z ramienia Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

Według raportu, obliczenia dotyczące przeniesienia na przedsiębiorców opakowań kosztu netto gospodarowania odpadami w systemie komunalnym wskazały, że wpływ na inflację będzie najprawdopodobniej marginalny. Ze względu na obniżenie opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi nakładanych przez gminy na mieszkańców (w związku z tym, że gminy otrzymają wyższe dopłaty od przedsiębiorców), saldo wpływu inflacyjnego będzie bliskie zeru.

Warto zwrócić uwagę, że rezygnacja z wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego również może przyczynić się do wzrostu kosztów przedsiębiorców i w efekcie spowodować wzrost inflacji. Trzeba pamiętać, że od 2025 roku będą obowiązywać minimalne poziomy zawartości recyklatu w butelkach z tworzyw sztucznych. Jeśli wcześniej nie zostanie stworzony system, który w krótkim czasie pozwoliłby istotnie zwiększyć wskaźnik zbiórki opakowań z tworzyw sztucznych, pojawi się ryzyko dużego wzrostu cen recyklatu i konieczności poszukiwania go na rynkach zagranicznych. W efekcie możliwy jest wzrost cen materiałów opakowaniowych, a w konsekwencji wzrost cen produktów w opakowaniach. – podkreśla Dr Edyta Sidorczuk–Pietraszko, współautorka badania, Fundacja Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

Pełna wersja raportu znajduje się pod linkiem: https://fe.org.pl/aktualnosci/czy-zmiany-w-systemie-gospodarki-odpadami-opakowaniowymi-spowoduja-wzrost-inflacji/ .

Złoto nadal powyżej 2 000 USD

Cena złota rośnie – wynosi ponad 2000 USD i 8600 PLN za uncję. Powód? Tracący na wartości dolar, silnie spadające rentowności amerykańskich obligacji, lęk przed recesją i spekulacje, że Fed wstrzyma podwyżki stóp procentowych. Wniosek? Inwestorzy szukają bezpiecznej przystani.  Ostatnio taką sytuację odnotowano w 2020 roku, gdy kruszec przebił poziom 2060 USD za uncję. Czy obecnie mamy do czynienia z powrotem gorączki złota?

Złote argumenty

Na początku warto wspomnieć o kilku kluczowych informacjach, które poruszyły w ostatnim czasie światowe rynki. Przede wszystkim należy do nich dobrze już wszystkim znana sytuacja sektora bankowego w Stanach Zjednoczonych. Choć kryzys ten wydaje się – przynajmniej na chwilę obecną – zażegnany, to warto zdawać sobie sprawę, że zaufanie inwestorów do całego sektora finansowego zostało osłabione.

Zatrzymując się przy USA, nie sposób nie wspomnieć o sytuacji na rynku pracy. Najświeższe dane wskazują na spadek liczby wakatów (ofert pracy) w firmach do poziomów najniższych od 21 miesięcy. W przeciągu dwóch miesięcy ilość wakatów skurczyła się o 1,3 mln i pod względem dynamiki spadku ustępuje tylko covidowemu załamaniu sprzed trzech lat. Ponadto utrzymująca się na rekordowo niskich poziomach stopa bezrobocia, z jaką mamy do czynienia obecnie, w przeszłości zwykle poprzedzała recesję.

Przez utratę zaufania rynku do wielu rozwiązań inwestycyjnych oraz sporą niepewność obserwujemy od jakiegoś czasu tzw. ucieczkę do safe-haven, czyli relatywnie bezpiecznych aktywów wykorzystywanych przy rynkowej awersji do ryzyka. Jednym z nich jest złoto – wskazuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Złoto traktowane jest jako bezpieczna przystań dla kapitału. Lokowanie oszczędności w tym kruszcu jest uważane za zabezpieczenie przed spadkiem wartości pieniądza. Złoto chroni nas przed ryzykiem inflacyjnym, a także przed potencjalną falą bankructw nadmiernie zadłużonych przedsiębiorstw. Warto przy tym mieć na uwadze, że złoto w polskiej walucie sukcesywnie zyskuje na wartości od dłuższego czasu – dodaje.

Niepewność inwestorów jest również wynikiem obaw o to, że Rezerwa Federalna poczuje się zmuszona do zakończenia programu podwyżek stóp procentowych. Wskazywać na to mogą coraz mniej rentowne obligacje – to właśnie one „podpowiadają”, że rynek spodziewa się w nadchodzących kwartałach niższych stóp procentowych.

Dedolaryzacja i perspektywy złota

Warto wiedzieć, że wzrost wycen złota w USD to również efekt osłabienia dolara. Co więcej, analitycy przewidują dalsze spadki USD/PLN. Nie można więc przy tym pominąć ostatniej decyzji OPEC (organizacja międzynarodowa producentów ropy naftowej) o zmniejszeniu wydobycia ropy o milion baryłek dziennie, która poruszyła rynki finansowe. Dlaczego?

Działanie OPEC jest najprawdopodobniej nastawione na wywołanie wzrostu cen ropy, ta sama organizacja oczekuje bowiem w tym roku zwiększenia popytu na ten surowiec o 2,3%. Warto więc wiedzieć, że wzrost jego cen to przede wszystkim problem dla Stanów Zjednoczonych, w których inflacja podąża za zmianą cen ropy – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. W przypadku Europy sytuacja jest nieco inna, tutaj za inflację odpowiadały przede wszystkim zmiany cen gazu i prądu. Decyzja OPEC uderzy w nas już najprawdopodobniej z mniejszą siłą – dodaje.

Wymienione powyżej sytuacje są argumentami, które przemawiają za dalszymi wzrostami wycen kruszcu oraz spadkami notowań dolara. W tak niepewnym otoczeniu warto więc zadbać o to, aby nasz portfel inwestycyjny był odpowiednio zabezpieczony.

Chęć dywersyfikacji w obliczu niepewności dotyczącej przyszłości globalnej gospodarki zdecydowanie widać na rynku metali szlachetnych. Zyskuje nie tylko złoto, które od początku roku podrożało o ponad 10% w wycenie USD oraz prawie 9% w naszej walucie, ale także srebro – podkreśla Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Patrząc na dolary amerykańskie zyskało ono ponad 4%, natomiast w złotówkach prawie 3%. Do tego duetu dołącza w ostatnich tygodniach drożejąca platyna. W bieżącym roku zdecydowanie warto obserwować metale szlachetne – podsumowuje.

Bioceltix SA pozyska docelowo ponad 20 mln zł z emisji akcji

Bioceltix, wrocławska spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym notowana na GPW, wyemitowała 400 tys. nowych akcji, a kolejne 150 tys. wyemituje dla jednego ze swoich największych akcjonariuszy. W ten sposób spółka pozyska ponad 20 mln zł      na dalszy rozwój swoich trzech flagowych produktów leczniczych dla psów i koni.

Popyt na akcje był bardzo duży, znacznie przekraczający wartość emisji. Bardzo nas to cieszy, gdyż jednoznacznie pokazuje, że inwestorzy nie tylko dostrzegają potencjał drzemiący w Bioceltix, ale także doceniają naszą dotychczasową pracę i podzielają przyjętą przez nas wizję rozwoju. Jesteśmy też zadowoleni z ceny emisyjnej na poziomie 37 zł. Przy emisjach nowych akcji Inwestorzy zawsze oczekują jakiegoś dyskonta, a w naszym przypadku było ono niewielkie względem ówczesnej ceny rynkowej mówi dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix.

W listopadzie 2022 r. spółka wyemitowała akcje o wartości 4,5 mln zł. Właśnie zamknięta emisja akcji, która przyniosła Bioceltix niemalże 15 mln zł, w połączeniu z powiązaną z nią dodatkową emisją akcji o wartości ponad 5,5 mln zł, która ma zostać skierowana do akcjonariusza spółki – Kvarko Group ASI, ma być ostatnią na pokrycie kosztów badawczo-rozwojowych.

Bieżąca emisja w połączeniu z planowaną emisją do Kvarko Group ASI oraz dwoma innymi źródłami finansowania, czyli dotacjami i ewentualnym partneringiem, powinna pozwolić nam na złożenie wniosków o dopuszczenie do obrotu dla wszystkich trzech produktów leczniczych, które rozwijamy. Jestem dość optymistycznie nastawiony do takiego scenariusza. Nasze projekty dobrze pasują do finansowania dotacyjnego, jestem też dobrej myśli odnośnie do potencjalnych partnerów biznesowych. Najważniejsza konferencja branżowa w Europie, z której dopiero co wróciłem, została zdominowana przez bieżące trendy społeczne oraz osteoartrozę i atopowe zapalenie skóry u psów. Jestem więc pewien, że zainteresowanie biotechnologią w weterynarii będzie tylko rosło podsumowuje Paweł Wielgus.

Bioceltix równolegle rozwija trzy flagowe produkty lecznicze – na zmiany zwyrodnieniowe stawów i atopowe zapalenie skóry (AZS) u psów oraz jeden przeznaczony dla koni cierpiących na zapalenie stawów. W tym roku spółka planuje zakończyć badania kliniczne na osteoartrozę oraz pilotaż kliniczny na AZS u psów, a także rozpocząć badania kliniczne dla produktu atopowego i końskiego. W strategii na bieżący rok spółka komunikuje również plany pozyskania dwóch dotacji w obszarze atopowym – na sfinansowanie badań klinicznych oraz na dalszy rozwój produktu bezkomórkowego opartego na sekretomie, który w obecnym procesie technologicznym jest odpadem, a również ma bardzo interesujący potencjał terapeutyczny.

Kurs Bitcoina osiągnął 30000 USD

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., wykorzystał okres świąt wielkanocnych do zdobycia nowego terytorium. Zwyżka rozpoczęła się w sobotę i w ciągu 4 sesji kurs BTC/USD wzrósł o 8,3 proc.

Kurs osiągnął najwyższy od maja ub.r. poziom ok. 30000 USD. Dziś rano kurs BTC/USD lekko korygował ten skok w górę spadając ok. godz. 9:10 o 0,76 proc. Rozmiary opuszczonej przez kurs BTC/USD w marcu br. 9-miesięcznej formacji „odwróconej głowy z ramionami” utworzonej pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują, że celem rozpoczętej w listopadzie ub.r. średnioterminowej zwyżki powinny być okolice poziomu 40000 USD.

Kurs USD/JPY osiągnął na początku dzisiejszej sesji najwyższy poziom od 15 czerwca, ale ok. godz. 9:20 dzienna zmiana kursu tej pary walutowej oscylowała wokół zera. Niewielkie były również ruchu kursu EUR/USD (+0,14 proc.). Swe nowe cykliczne maksima ustanawiał dziś rano kurs euro względem australijskiego dolara i nowozelandzkiego dolara.

Kursy EUR/PLN (+0,14 proc. ok. godz. 9:20) i USD/PLN (+0,16 proc.) pozostawały tuż powyżej swoich minimów z ostatnich tygodni.
Średnia przemysłowa Dow Jonesa w USA osiągnęła wczoraj swój najwyższy poziom od drugiej połowy lutego (+0,29 proc.). Poniżej swoich ostatnich maksimów pozostawały S&P 500 (0 proc.) i Nasdaq Composite (-0,43 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME była minimalna (–0,01 proc. ok. godz. 9:45).

Na giełdach Azji i Oceanii brak było dziś rano jakiejś dominującej tendencji (najwięcej – o 0,57 proc. zwyżkował japoński Nikkei 225, najsilniej – o 1,06 proc. – spadał Hang Seng).

Swój nowy historyczny rekord ustanowił dziś francuski CAC 40 (+0,27 proc. ok. godz. 9:50).

Na GPW WIG-20 tracił ok. godz. 9:50 0,26 proc. Lekko spadały również pozostałe główne indeksy polskiego rynku akcji. Swe nowe 1,5-roczne maksimum zaliczył dziś WIG-Nieruchomości. Wczoraj swój najwyższy w swej historii poziom osiągnął WIG-CEE. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksimum osiągnął dziś kurs spółki Dom Development, zaś najniżej od 2019 roku była cena akcji spółki Ten Square Games. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś kursy akcji spółek Comp, Vercom, Action, CI Games oraz Mirbud.

W zeszłym tygodniu rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła do najniższego poziomu od września ub.r., ale od czwartku rosła wracając powyżej poziomu 3,4 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu wróciwszy powyżej poziomu 6 proc. znajdowała się w okolicach swego najwyższego poziomu od połowy marca.

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI) oraz ICE (Brent) utrzymywały się w obrębie obszaru kwietniowej konsolidacji pozostając poniżej poziomów swoich lokalnych szczytów z poprzednich 4,5 miesięcy. Najwyższy poziom od kwietnia ub.r. osiągnął dziś rano kurs kontraktów na srebro notowanych na COMEX-ie (+0,76 proc. ok. godz. 9:30). Lekko zwyżkowały dziś również ceny kontraktów na pozostałe metale szlachetne pozostając jednak poniżej swoich kwietniowych maksimów. Swe nowe 11-letnie maksimum osiągnęła dziś cena kontraktów na cukier notowanych na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Panattoni uzyskało 57 mln euro kredytu na realizację jednego z największych kompleksów przemysłowych w okolicach Warszawy

Panattoni buduje kolejną strategiczną dla rynku warszawskiego inwestycję. Deweloper uzyskał od Banku Pekao SA finansowanie na poziomie 57 mln euro na realizację Panattoni Park Nadarzyn II, który stanie się jedną z największych platform biznesowo-przemysłowych w regionie.

Realizacja Panattoni Park Nadarzyn II ruszyła w ub. r., a cały projekt obejmujący dwa budynki ma osiągnąć ponad 90 000 m kw. Jeden z nich został już oddany do użytku. Sprawną realizację całego kompleksu wsparł Bank Pekao SA, udzielając finansowania na poziomie 57 mln euro.

– „Finansując kolejną realizację Panattoni, Bank Pekao SA potwierdza ogromny potencjał nie tylko tej inwestycji, ale też samego rynku warszawskiego, który w 2022 r. cieszył się największym popytem na powierzchnię przemysłową w całej Polsce. Rosnące przez ostatnie lata zapotrzebowanie na powierzchnię w regionie stolicy jest argumentem dla instytucji finansowych, że warto wspierać projekty właśnie tutaj. W regionie warszawskim dostarczyliśmy blisko 2 mln m kw. powierzchni przemysłowej, utrzymując minimalny poziom pustostanów, przyciągając przedstawicieli dziesiątek branż. Cieszymy się, że Pekao SA widzi w nas zaufanego partnera i po raz kolejny stawia na współpracę z Panattoni.” – mówi Karina Trojańska, Chief Financing & Operating Officer w Panattoni. –„Panattoni Park Nadarzyn to inwestycja kluczowa dla dalszego rozwoju regionu, o bardzo dużej powierzchni i możliwości dostosowania do rożnego typu działalności” – dodaje.

Z nadarzyńskiego parku korzysta już m.in. międzynarodowy operator logistyczny, który wynajął 25 800 m kw. Firma prowadzi stąd operacje dla jednego z globalnych liderów rynku wyposażenia wnętrz. Przedsiębiorstwo korzysta m.in. ze specjalnych doków kurierskich i stref ładowania samochodów elektrycznych. Dodatkowo Panattoni zwiększyło zabezpieczenia przeciwpożarowe powierzchni ze względu na wrażliwość obsługiwanych produktów. Realizacja będzie certyfikowana metodą BREEAM na poziomie Excellent.

Region Nadarzyna zagłębiem logistycznym. Wynajęcie ponad 25 000 m kw. przez operatora logistycznego to już kolejne potwierdzenie atrakcyjności lokalizacji dla branży. W zrealizowanym wcześniej Panattoni Park Nadarzyn powierzchnie wynajmuje dwóch przedstawicieli branży TSL.

Grupa Akomex w 2022 roku dynamicznie zwiększyła przychody, realizując wzrost o 38% rok do roku

Grupa Akomex, czołowy producent opakowań kartonowych w Polsce, wygenerowała w 2022 roku przychody w wysokości 372 mln złotych, co oznacza wzrost o 38 proc. w stosunku do 2021. W minionym roku Spółka największy wzrost sprzedaży wygenerowała w sektorze farmacji. Warto zauważyć, że Grupa Akomex notuje też większą sprzedaż opakowań do krajów Europy Zachodniej i Południowej m.in. Włoch, Francji i Niemiec. Obecnie najważniejsze cele jakie stawia przed sobą Zarząd Akomeksu to zwiększanie udziału firmy w rynku oraz dalsze zwiększanie mocy produkcyjnych, między innymi dzięki kolejnym inwestycjom.

Zanotowany przez Grupę Akomex wzrost przychodów o 38% w skali roku jest efektem kilku czynników. Pierwszym z nich jest przyjęcie nowej struktury firmy, a co za tym idzie wzmocnienie działu sprzedaży całej grupy kapitałowej. Drugim, powiązanym z powyższym i istotnym impulsem wpływającym na wysokie wyniki sprzedaży była szeroka oferta produktów, w tym wprowadzenie na rynek innowacyjnych tacek Nata Box, które są odpowiedzią na rynkową potrzebę redukcji plastiku. Cała grupa kapitałowa zanotowała także większą sprzedaż na eksport. Zagospodarowanie kolejnego segmentu rynku opakowaniowego oraz zwiększenie produkcji przełożyło się na imponujące wyniki.

– Rok 2022 to był okres wielkich zawirowań na rynku. Problemy z dostawami surowców oraz przerwanie łańcuchów dostaw, w końcu zmieniające się z tygodnia na tydzień ceny głównych surowców, zmuszały do weryfikacji zatwierdzonych wcześniej planów działania. Jednak dzięki zmianom w strukturze firmy, szczególnie w dziale sprzedaży, wcześniejszym inwestycjom oraz wzroście eksportu udało nam się wygenerować wzrost sprzedaży. Szczególnie cieszy nas większa popularność naszych produktów w sektorze farmaceutycznym oraz nowe kontrakty w Europie Zachodniej. Zwiększyliśmy sprzedaż opakowań kartonowych do krajów Europy Zachodniej i Południowej m.in. do Włoch, Francji i Niemiec. Obecnie coraz większą liczbę produktów Grupy Akomex można znaleźć na półkach największych europejskich sieci handlowych i aptek. Ten rok także nie będzie stabilny dla branży. Już teraz obserwujemy duże wahania, jeśli chodzi o ceny końcowych produktów, na które musimy błyskawicznie reagować. Jednak nadal chcemy zwiększać udział w rynku, a szczególnie nasz eksport. Mamy nadzieję, że pomogą nam w tym dokonane w ostatnich latach inwestycje, które zwiększyły nasze moce produkcyjne o 0,8 mld sztuk opakowań rocznie – komentuje Grzegorz Łajca, Prezes Grupy Akomex.

Unidevelopment sprzedał 107 mieszkań w I kwartale 2023 r.

Unidevelopment SA z grupy Unibep sprzedała 107 mieszkań w I kwartale 2023 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych. W podsumowanym okresie spółka rozpoznała w wyniku 144 mieszkania wydane klientom. W kolejnych kwartałach planuje wzmacniać swoją pozycję na rynkach w Warszawie, Poznaniu, Trójmieście i w Radomiu.

– W I kwartale tego roku zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania mieszkaniami w porównaniu do ostatniego kwartału 2022 roku. Szczególnie wyraźne ożywienie w naszych biurach sprzedaży odnotowaliśmy w marcu. W kolejnych kwartałach planujemy rozpocząć budowę nowych inwestycji i dalszych etapów obecnie realizowanych projektów, by wykorzystać widoczny potencjał rynku – komentuje Zbigniew Gościcki, prezes Zarządu Unidevelopment SA.

W I kwartale 2023 r. grupa Unidevelopment prowadziła sprzedaż w sześciu projektach, co przełożyło się na portfel 352 mieszkań dostępnych w ofercie na koniec tego okresu.

Najwięcej nabywców znalazły lokale w poznańskiej inwestycji Fama Jeżyce (55 mieszkań), gdzie obecnie grupa realizuje 3. etap projektu. Powstaje w nim łącznie 369 mieszkań, z czego ponad połowa dostępna jest jeszcze w ofercie. Rozpoczęcie w kolejnych kwartałach budowy inwestycji w Warszawie, Gdańsku i w Radomiu pozwoli dostosować liczbę projektów do bieżącej sytuacji w branży deweloperskiej.

– Nasze plany odpowiadają rynkowym potrzebom. Siłą oferty Unidevelopment pozostaje jakość, dobre lokalizacje projektów oraz dopasowanie inwestycji do preferencji klientów. Atutem jest również współpraca w obrębię generalnego wykonawstwa z UNIBEP SA. Potencjał i stabilność naszej spółki doceniane są przez inwestorów. Potwierdzeniem tego jest m.in. sukces emisji obligacji przeprowadzonej w kwietniu tego roku – mówi Zbigniew Gościcki, prezes Zarządu Unidevelopment SA

Unidevelopment uruchomił program emisji obligacji o łącznej wartości 35 mln zł. Na początku kwietnia pozyskał z publicznej emisji trzyletnich obligacji serii A 23,5 mln zł. Spółka planuje emisję kolejnej serii obligacji w II. kwartale tego roku.

Rynki oczekują wzrostu stóp w USA

Na rynkach walutowych poniedziałek był wolny nie tylko w Polsce, stąd mniejsza zmienność. Wielu inwestorów liczyło, że piątkowe dane powiedzą nam co dalej w USA. Nie powiedziały.

Dane z amerykańskiego rynku pracy

Piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy były relatywnie neutralne. Spadła co prawda stopa procentowa do 3,5%, czyli najniższego poziomu od lat, z wyjątkiem stycznia 2023. Wtedy wynosiła ona 3,4%. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym wypadku lepszym miernikiem jest liczba osób pracujących. Ta z kolei jest około 0,5% wyższa niż w styczniu i na historycznych maksimach. Wskaźnik bezrobocia może pokazywać takie zjawiska jak teraz, gdy nagle na rynek pracy wracają osoby nieaktywne. Z drugiej strony w tych samych danych płace rosły o zaledwie 4,2%, czyli wyraźnie wolniej od inflacji. Do tego analitycy oczekiwali jeszcze większej liczby nowych miejsc pracy. Dotyczy to szczególnie sektora prywatnego, w sektorze pozarolniczym wynik był niemal zgodny z oczekiwaniami. Co to znaczy dla rynku? Niewiele. Obserwatorzy liczyli na jednoznaczny werdykt i go nie otrzymali.

Kryptowaluty znów w górę

Ostatnie wydarzenia na rynkach finansowych bardzo mocno wsparły rynek kryptowalut. Z jednej strony obserwujemy pogorszenie się alternatyw. Spadek oprocentowania obligacji powoduje, że nie wydają się one aż tak interesującą alternatywą dla ryzykownych aktywów. Problemy amerykańskich banków z kolei powodują, że część osób uznaje trzymanie swoich oszczędności za bezpieczniejsze w kryptowalutach. To między innymi te wydarzenia doprowadziły do tego, że bitcoin przebił dzisiaj w nocy poziom 30 000 dolarów. Biorąc pod uwagę, że pierwszy z banków, który miał problemy, miał je właśnie z powodu powiązania z rynkiem kryptowalut, obecny napływ wydaje się dosyć ryzykowny. Z drugiej strony jak mówią inwestorzy, na rynku nie należy mieć racji, tylko zyski.

Rynki oczekują wzrostu stóp w USA

Biorąc pod uwagę to, co się obecnie dzieje za oceanem, można mieć spore wątpliwości, czy dobrze się rozumie dynamikę zjawisk. Poniedziałek Wielkanocny ma swoje prawa z racji trochę zmniejszonej płynności, ale na kontraktach terminowych na stopę procentową działy się dość dziwne rzeczy. Szansa na majową podwyżkę stóp procentowych przekroczyła 70%. Jest to o tyle dziwne, że na grudzień oczekiwany jest poziom o 0,5% niższy. Oznaczałoby to, że w tym roku czeka nas jeszcze podwyżka o 0,25% i trzy obniżki o 0,25%. Wydaje się jednak, że należałoby oczekiwać, że w takim scenariuszu stopy nie wzrosną, by za kilka miesięcy je obniżać. Widać było konsekwencje tego ruchu na głównej parze walutowej. Dolar wyraźnie umocnił się względem euro. Od tego momentu trwa jednak ruch korekcyjny, który skorygował większość umocnienia.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Co czwarta firma w Polsce obawia się spadku sprzedaży w II kwartale

Główny indeks Barometru EFL na II kwartał br. wyniósł 47,7 pkt. i jest o 0,8 pkt. niższy niż kwartał wcześniej. Odczyty „pod kreską”, czyli poniżej progu 50 pkt. utrzymują się od końca 2021 roku. Eksperci EFL podkreślają, że nastroje w sektorze MŚP są słabe, ale stabilne. W tym kwartale szokują prognozy sprzedażowe, które jeszcze nigdy w historii badania (czyli od 2015 roku) nie były tak pesymistyczne. Niecały 1% firm liczy na większe zamówienia w najbliższych miesiącach, a co czwarta obawia się ich spadku. Rośnie zapotrzebowanie na zewnętrzne finansowanie, co jest konsekwencją problemów z płynnością finansową, a nie planów inwestycyjnych.

Próg OR to poziom ograniczonego rozwoju firm z sektora MŚP, który wynosi co najmniej 50 pkt. w Barometrze EFL. Stanowi algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców dotyczących 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Wartość wskaźnika na poziomie 47,7 pkt. po raz szósty z rzędu nie przekroczyła progu OR, co oznacza, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa widzą niewielkie szanse na rozwój w najbliższych miesiącach.

Główny odczyt Barometru EFL na II kwartał 2023 roku wynosi 47,7 pkt. i jest o 0,8 pkt. niższy niż poprzedni pomiar.

Sprzedaż spada

Z drugiego tegorocznego pomiaru Barometr EFL nie płyną optymistyczne dane dotyczące sprzedaży. Po wynikach z początku roku trudno było oczekiwać jeszcze słabszych, a jednak. Zaledwie niecały 1% firm spodziewa się większych zamówień w najbliższych miesiącach. To wynik o prawie ponad 5 p.p. niższy niż w I kwartale br. Co więcej, to najniższy odsetek od stycznia 2015 roku, czyli od początku pomiaru nastrojów w sektorze MŚP. Niepokoić może także utrzymujący się na wysokim poziomie odsetek przedsiębiorców, którzy obawiają się spadku sprzedaży. Taką opinię wyraziło 25% zapytanych, o ponad 6 p.p. więcej niż kwartał wcześniej. Zdecydowana większość nie przewiduje żadnych zmian w tym obszarze (74%).

– Już po raz kolejny w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy musimy podsumować nasz pomiar stwierdzeniem „jeszcze nigdy w historii naszego indeksu nie było tak pesymistycznych prognoz dotyczących sprzedaży”. Kiedy uważamy, że jest już naprawdę źle, kolejny kwartał przynosi nam jeszcze bardziej pesymistyczną perspektywę. Patrząc na najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, rzeczywiście widać, że recesja konsumencka jest coraz bardziej widoczna. W lutym sprzedaż detaliczna spadła o 5% r/r oraz 3,6% m/m. Na plusie były tylko samochody, odzież i farmaceutyki, pozostałe kategorie jak paliwa czy meble i RTV/AGD odnotowały spadki. Wysoka inflacja zmniejsza siłę nabywczą Polaków i coraz bardziej odczuwają to firmy, w szczególności handlowe, usługowe oraz hotele i restauracje – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Kiedy spada sprzedaż, spada płynność finansowa. Tylko 1% przedstawicieli MŚP spodziewa się lepszej płynności finansowej (6% w I kwartale 2023). To również najniższy wynik dla tego obszaru od początku realizacji badania.

Pożyczamy pieniądze na przetrwanie, nie na inwestycje

Po bardzo słabym dla obszaru inwestycyjnego 2022 roku, w 2023 nie widać także światełka w tunelu. Tylko 2% przedsiębiorców ma większe plany inwestycyjne niż w ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Niemal wszyscy spodziewają się utrzymania dotychczasowego poziomu (97%).

Podobnie jak w poprzednim pomiarze, opinie dotyczące inwestycji nie pokrywają się z tymi dotyczącymi zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne. W najnowszym pomiarze odsetek firm przewidujących wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne wzrósł z 18% w I kwartale 2023 roku do 26% w II kwartale tego roku. Jest to trend, z którym mamy do czynienia już od początku pandemii. Przedmiotem finansowania zewnętrznego nie są bowiem planowane inwestycje, ale potrzeby związane z prowadzeniem bieżącej działalności. A te w wybranych branżach zwiększały się wraz z perspektywą dalszego trwania restrykcji związanych z pandemią, a obecnie w związku z wybuchem wojny w Ukrainie lub pogarszającą się sytuacją społeczno-gospodarczą w efekcie rosnącej inflacji i kolejnych podwyżek stóp procentowych.

Ścieżki inwestycyjne prowadzące do dekarbonizacji sektora przemysłowego w Europie

  • Sektor przemysłowy odpowiada za mniej więcej jedną czwartą światowej emisji gazów cieplarnianych (GHG). Połączenie środków, w tym poprawa efektywności energetycznej, wykorzystanie wodoru i biomasy jako surowca lub paliwa, wytwarzanie ciepła za pomocą energii elektrycznej i przyjęcie technologii wychwytywania dwutlenku węgla, może zredukować emisje dwutlenku węgla w tym sektorze niemal do zera. Globalna dekarbonizacja sektora przemysłowego według analiz Allianz Trade będzie wymagała inwestycji o łącznej wartości 2,7 bln EUR do 2050 r. Z tego UE potrzebuje 8%, czyli 210 mld EUR, z czego połowa na same inwestycje w elektryfikację. Reszta jest prawie równo podzielona między wykorzystanie wodoru, innowacyjne procesy produkcyjne i nowe technologie. Ponadto, wynoszące 330 mld EUR do 2050 r., całkowite potrzeby inwestycyjne przemysłu UE w zakresie wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS) są prawie o 60% wyższe niż inwestycje we wszystkie inne środki dekarbonizacji przemysłu łącznie.
  • Aby sprostać tym potrzebom, kraje UE-28 muszą inwestować 3 mld EUR rocznie w latach 2020-2030 i 9 mld EUR rocznie w latach 2030-2050, kiedy technologie będą gotowe do wdrożenia na pełną skalę. Przemysł celulozowo-papierniczy wymaga największych inwestycji ogółem – 78,4 mld EUR do 2050 r. – następnie żelaza i stali (55,4 mld EUR) oraz cementu (37,6 mld EUR). Inwestycje te ograniczyłyby emisje o 265 MtCO2 (-92%), co daje średnią inwestycję w redukcję w wysokości 790 EUR na tCO2.
  • W tym kontekście w opinii Allianz Trade rządy powinny wykorzystać dostępne im instrumenty (np. dotacje, podatki od emisji dwutlenku węgla), aby skutecznie dostosować ścieżki sektorowe do nadrzędnych celów przejścia na zerową emisję netto.

Punkt wyjścia

W ciągu ostatnich kilku dekad sektor przemysłowy poczynił znaczne postępy w zakresie redukcji emisji i poprawy efektywności energetycznej. Do 2010 r. sam przemysł europejski ograniczył swoje emisje o -29%, a do 2020 r. o -39% w porównaniu z poziomami z 1990 r. Pomimo intensywnej międzynarodowej konkurencji z analiz Allianz Trade wynika, że przemysłowi europejskiemu udało się dostosować swoje praktyki i modele biznesowe do celów kontynentu w zakresie klimatu i energii, zachowując jednocześnie opłacalne podejście gospodarcze.

Wykres 1: Potrzeby inwestycyjne w sektorze przemysłu UE w celu osiągnięcia zerowej emisji netto

Potrzeby inwestycyjne w sektorze przemysłu UE w celu osiągnięcia zerowej emisji netto
[Others = Inne; Paper and pulp = Papier i celuloza; Non-metallic minerals = Minerały niemetaliczne; Non-ferrous metals = Metale nieżelazne; Iron and steel = Żelazo i stal; Foundries = Odlewnie; Chemicals = Chemikalia; Billion EUR = miliard EUR; BAT = BAT; Electrification = Elektryfikacja; Hydrogen = Wodór; InnovativeM = Innowacyjne M]
Źródła: IndustryPLAN, Allianz Research. Uwaga: BAT odnosi się do najlepszych dostępnych technologii. Obejmuje UE + Zjednoczone Królestwo. Zobacz Dodatek, aby zapoznać się z rozkładem inwestycji według krajów.
Niemniej jednak sektor ten jest nadal odpowiedzialny za 650 Mt emisji CO2 – przy czym CO2 odpowiada za ponad 90% bezpośrednich emisji gazów cieplarnianych z przemysłu w 2020 r. Sektor cementu, żelaza i stali oraz sektor chemiczny (zob. Wykres 2) mają największy udział w emisji CO2 i przemysłowe zużycie energii: te trzy sektory wygenerowały trzy czwarte emisji przemysłowych w UE-28 w 2020 r.

Wykres 2: Przemysłowe emisje CO2 w UE-28 w 2020 r.

Przemysłowe emisje CO2 w UE-28
[Food, beverages, tobacco = Żywność, napoje, tytoń; Pulp, paper; = Masa celulozowa, papier; Chemicals = Chemikalia; Aluminium, non-ferrous metals = ; Aluminium, metale nieżelazne Iron & steel = Żelazo i stal; Others = Inne; Cement & non-metallic minerals = Cement i minerały niemetaliczne; Other machinery & equipment = Inne maszyny i urządzenia; Electrical equipment, electronics, optics = Sprzęt elektryczny, elektronika, optyka; Fabricated metal = Sfabrykowany metal; Rubber & plastic products = Wyroby z gumy i tworzyw sztucznych; Basic pharmaceuticals = Podstawowe farmaceutyki; Textiles = Tekstylia; Other manufacturing = Pozostała produkcja; Motor vehicles = Pojazdy silnikowe]
Źródło: Eurostat, Allianz Research (z wyłączeniem emisji z rafinerii)
Co więcej, wszystkie trzy sektory wytwarzają również znaczne emisje procesowe, wahające się od 25% do 50%. Ma to znaczenie, ponieważ emisje z procesów przemysłowych są szczególnie trudne do ograniczenia. W rezultacie nawet w scenariuszu przejścia na zerową emisję netto oczekuje się, że w UE uda się uniknąć tylko trzech czwartych tych emisji. Natomiast inne sektory przemysłu, takie jak przemysł spożywczy i tytoniowy, papierowy, celulozowy oraz poligraficzny i metali nieżelaznych, generują głównie emisje pośrednie i bezpośrednie, przy czym te pierwsze wynikają głównie z centralnie wytwarzanej energii elektrycznej, a te drugie – z wytwarzania ciepła. Są one mniej lub bardziej „automatycznie” redukowane poprzez dekarbonizację wytwarzania energii i ciepła. Na przykład blisko 55% emisji CO2 w tych sektorach wynika z wykorzystania energii elektrycznej wytwarzanej centralnie, głównie z gazu ziemnego i węgla, na potrzeby nisko- i średniotemperaturowego zapotrzebowania na ciepło.

Wykres 4 ilustruje gigantyczne zadanie dostosowania przemysłu do ścieżki zerowej emisji netto: do 2050 r. emisje muszą zostać zredukowane o 92%, a niektóre sektory generują nawet emisje ujemne, tj. wychwytują więcej emisji CO2 niż wytwarzają. Na wykresie porównano prognozy sieci dla zazieleniania systemu finansowego (NGFS) z oceną Komisji Europejskiej (KE) dotyczącą unijnego Zielonego Ładu. Oba źródła stosują różne definicje granic pokazanych sektorów, a także alokacji emisji procesowych i emisji energetycznych. W rezultacie emisje sektorowe różnią się, a linia bazowa NGFS jest nieco wyższa, ponieważ kategoria Inne branże jest szersza. Trend podążania ścieżką 1,5°C jest podobny w obu ocenach, a emisje netto w 2050 r. są również porównywalne, chociaż NGFS wyraźnie zgłasza ujemne emisje.

Wykres 4: EU porównanie scenariuszy przemysłowych emisji CO2

EU porównanie scenariuszy przemysłowych emisji CO2
Źródła: NGFS, European Commission, Allianz Research

Opcje wyścigu o zerowej wartości netto

Różne opcje dekarbonizacji można ogólnie pogrupować w ramach efektywności energetycznej, zastępowania paliw kopalnych zrównoważonymi paliwami lub elektryfikacji i CCS. Jednak efektywność energetyczna i elektryfikacja często idą w parze, ponieważ są to dwie strony tego samego medalu. Weźmy na przykład pompy ciepła, jedną z głównych technologii elektryfikacji, które również zwiększają efektywność wykorzystania energii. Ilekroć potrzebne jest chłodzenie, ciepło będzie wytwarzane jako produkt uboczny, i odwrotnie. Pompy ciepła wykorzystują tę zależność i zmniejszają straty energii w procesach ogrzewania lub chłodzenia. Chociaż są one obecnie stosunkowo powszechne w środowiskach mieszkalnych, są one znacznie rzadziej wykorzystywane do celów przemysłowych. Duże przemysłowe pompy ciepła (IHP) mogą być zasilane energią odnawialną lub pozyskiwać energię odpadową z budynków i procesów. Mogą być instalowane w procesach termicznych, na przykład w przemyśle spożywczym, papierniczym czy chemicznym. Na przykład w przemyśle mleczarskim mleko musi być schłodzone przed transportem i spożyciem, podczas gdy ciepło jest potrzebne do procesu pasteryzacji. Ciepło odpadowe z procesu chłodzenia można odzyskać i wykorzystać jako źródło ciepła do pasteryzacji. Jednak znaczącym wyzwaniem w wielu branżach jest to, że para jest zwykle używana do przenoszenia ciepła w całym obiekcie, co skutkuje projektami systemów wysokotemperaturowych. Przejście na powietrze lub wodę w stanie ciekłym wymaga nowych rur, pomp i projektów procesów, co wiąże się z wysokimi kosztami inwestycyjnymi i potencjalnymi zakłóceniami.

Dekompozycja inwestycji według krajów

Tabela A.1: Skumulowane inwestycje według krajów dla UE27 + Zjednoczonego Królestwa do 2050 roku (w mln EUR)

Kraj/Branża Chemikalia Odlewnie Żelazo i stal Metale nieżelazne Minerały nie-metaliczne Papier i masa papiernicza
Austria 909,0 54,5 3685,2 19,4 1029,4 4525,0
Belgia 3077,9 14,3 2659,7 19,4 1298,6 1787,3
Bułgaria 402,4 7,6 26,0 19,4 571,5 316,4
Chorwacja 353,8 12,5 4,6 13,2 496,9 158,7
Cypr 0,0 0,0 0,0 0,0 159,9 0,0
Czechy 239,8 77,6 2539,1 19,4 805,5 904,3
Dania 0,0 3,8 1,3 8,8 403,3 84,9
Estonia 45,0 0,0 0,0 0,0 79,1 66,9
Finlandia 402,9 12,9 1442,4 19,4 159,5 11325,2
Francja 1635,9 323,8 5614,1 370,4 3323,5 7253,0
Niemcy 9513,5 1082,2 16715,0 640,3 8157,2 16254,1
Grecja 153,0 0,0 26,2 158,5 1073,3 102,5
Węgry 768,8 38,8 771,8 19,4 439,7 310,6
Irlandia 0,0 0,0 0,0 19,4 507,3 9,0
Włochy 2022,3 387,0 3385,2 131,9 5996,9 4938,8
Łotwa 0,0 0,0 1,5 9,9 223,2 18,9
Litwa 1126,2 0,0 0,0 0,0 239,9 70,7
Luksemburg 0,0 0,0 84,3 13,2 187,4 0,0
Malta 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0
Niderlandy 5142,7 0,0 3411,8 38,8 458,6 1376,9
Polska 3787,1 203,2 2883,0 19,4 3741,9 3169,0
Portugalia 324,9 10,5 59,6 11,0 1136,2 3863,2
Rumunia 813,5 0,0 1217,3 210,6 934,3 170,7
Słowacja 507,2 0,0 2219,9 162,4 703,3 1433,1
Słowenia 0,0 43,5 27,1 84,6 134,2 483,4
Hiszpania 1682,0 144,2 2475,4 291,4 3195,7 3648,4
Szwecja 485,1 71,8 1593,4 109,5 184,6 15084,7
Zjednoczone Królestwo 710,4 99,4 4596,7 58,5 1947,8 1091,2

 

Tabela A.2: Skumulowane inwestycje według krajów dla UE27 + Zjednoczonego Królestwa do 2030 roku (w mln EUR)

 

Kraj/Branża Chemikalia Odlewnie Żelazo i stal Metale nieżelazne Minerały nie-metaliczne Papier i masa papiernicza
Austria 72,4 13,4 257,3 4,3 297,6 516,6
Belgia 253,5 3,1 242,2 4,3 385,5 235,9
Bułgaria 27,2 1,6 12,7 4,3 151,4 34,9
Chorwacja 27,9 3,0 1,6 2,9 147,5 24,4
Cypr 0,0 0,0 0,0 0,0 47,5 0,0
Czechy 21,0 18,1 185,8 4,3 239,1 96,3
Dania 0,0 0,9 1,4 1,9 117,9 11,1
Estonia 3,0 0,0 0,0 0,0 23,5 7,1
Finlandia 35,7 2,9 128,6 4,3 82,2 1732,0
Francja 135,4 74,0 565,5 151,4 986,6 718,5
Niemcy 834,4 247,8 1551,5 231,2 2227,0 1831,9
Grecja 10,3 0,0 10,0 64,6 318,6 12,3
Węgry 66,8 9,7 50,9 4,3 118,4 38,6
Irlandia 0,0 0,0 0,0 4,3 150,6 2,0
Włochy 178,3 94,1 518,3 29,2 1628,9 610,6
Łotwa 0,0 0,0 1,4 2,2 66,3 2,3
Litwa 76,0 0,0 0,0 0,0 66,9 8,5
Luksemburg 0,0 0,0 30,0 2,9 58,5 0,0
Malta 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0
Niderlandy 417,6 0,0 255,2 12,7 136,1 174,2
Polska 281,0 48,0 238,7 4,3 1025,0 369,4
Portugalia 31,4 3,7 20,2 2,4 337,3 477,8
Rumunia 27,1 0,0 107,3 91,4 280,8 20,5
Słowacja 34,1 0,0 145,3 70,5 208,8 139,2
Słowenia 0,0 10,0 11,2 32,6 38,5 71,6
Hiszpania 148,8 35,6 265,8 122,3 948,7 545,6
Szwecja 24,5 16,1 148,1 43,4 84,9 2100,8
Zjednoczone Królestwo 87,0 23,0 354,0 20,7 578,2 219,4

 

Innowacje przemysłowe: Drogi do głębokiej dekarbonizacji przemysłu. Sprawozdanie dla Komisji Europejskiej, DG ds. Działań w dziedzinie klimatu https://climate.ec.europa.eu/system/files/2020-07/industrial_innovation_part_2_en.pdf

Polscy prezesi bardziej optymistycznie o sytuacji gospodarczej niż średnio na świecie

Czterech na 10 prezesów ankietowanych przez EY w Polsce uważa, że spowolnienie w globalnej gospodarce będzie silne, podczas gdy średnio na świecie takiego zdania jest aż połowa ankietowanych CEO. Receptą na trudne czasy może być reorganizacja łańcuchów dostaw, nowe inwestycje w krajach, z którymi Polska ma silne polityczne i ekonomiczne związki oraz fuzje i przejęcia, które planuje prawie jedna trzecia polskich CEO – wynika z najnowszego badania EY CEO Outlook Pulse.

Spowolnienie gospodarcze jest faktem, a perturbacje z nim związane zataczają coraz szersze kręgi. Różnią się jedynie jego natężenie i efekty – na poziomie poszczególnych krajów, sektorów oraz indywidualnych firm. Z badania EY CEO Outlook Pulse wyraźnie wynika, że polscy prezesi są bardziej optymistycznie nastawieni do skali spowolnienia niż respondenci w globalnej próbie badania.

Sześciu na 10 prezesów ankietowanych przez EY w Polsce uważa, że spowolnienie w globalnej gospodarce będzie umiarkowane, 40% – że będzie silne. Średnio na świecie opinie rozkładają się po połowie (48% uważa, że spowolnienie będzie umiarkowane, a 50% – silne) – wynika z ostatniej odsłony badania EY CEO Outlook Pulse.

Silniejszego, niż globalne, spowolnienia polscy prezesi spodziewają się na swoim rodzimym rynku. Co drugi ankietowany przyznał, że w jego prognozach spowolnienie w Polsce będzie silne. Ale nadal oznacza to większy optymizm niż cechuje prezesów z innych państw. W globalnym badaniu EY silnego spowolnienia na macierzystym rynku obawia się 56 procent prezesów.

Prezesi zarządzający polskimi firmami przewidują też (59%), że recesja będzie poważniejsza niż kryzys finansowy z lat 2007-2008. Na świecie uważa tak 56% respondentów badania EY.

– Prezesi w Polsce bez wyjątku spodziewają się spowolnienia gospodarczego. Różnią się natomiast co do jego głębokości i trwałości. Pomimo zwiększonej niepewności geopolitycznej w naszym kraju, Polscy CEO są bardziej optymistyczni w swoich oczekiwaniach niż ich koleżanki i koledzy w innych krajach, jak wynika z badania przeprowadzonego przez EY na poziomie globalnym. To kolejny dowód na to, że odporność na zawirowania i idąca z nią w parze przedsiębiorczość stanowią o sile rodzimej gospodarki – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający w Dziale Strategia i Transakcje EY, Lider Doradztwa Dezinwestycyjnego w regionie Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Azji Środkowej (CESA).

Zmiana planów w reakcji na spowolnienie

W obliczu spowolnienia, prezesi firm zmieniają strategiczne plany. Najwięcej z nich, bo aż 40% (na świecie 41%) rekonfiguruje łańcuchy dostaw. Tyle samo polskich prezesów planuje relokację aktywów operacyjnych (globalnie 36%). Jedna trzecia polskich CEO wycofuje się z niektórych rynków zagranicznych (globalnie 34%). Najciekawsze jest, że prezesi firm w Polsce o połowę rzadziej, niż na świecie opóźniają inwestycje do momentu, gdy sytuacja geopolityczna się wyklaruje – w Polsce taką odpowiedź wskazało 20% respondentów, a na świecie – 44%. To może być oznaką przekonania, że oczekiwanie na klarowność sytuacji może trwać zbyt długo, by zachować konkurencyjność w sytuacji wstrzymywania inwestycji.

W Polsce bez wątpienia jednym z głównych wyzwań jest polityczna niepewność, także biorąc pod uwagę fakt, że 2023 to rok wyborów parlamentarnych. Wskazało ją aż 28% respondentów. Powodem zmiany strategii jest także wojna w Ukrainie i napięta sytuacja międzynarodowa, m.in. odnośnie relacji na linii USA-Chiny. O ile nie dziwi, że wojna w Ukrainie dotyka Polaków bardziej niż prezesów średnio na świecie (17% odpowiedzi w Polsce vs 10% średnio na świecie), o tyle zaskakujące może się wydawać że aż 21% polskich CEO (19% na świecie) zmieniło strategię w efekcie zawirowań na linii dyplomatycznych i ekonomicznych relacji z Chinami.

Co spowodowało zmiany strategicznych planów inwestycyjnych?
Co spowodowało zmiany strategicznych planów inwestycyjnych

– Zmiany strategii nie wykluczają jednak prowadzenia działań, których celem jest dalszy rozwój polskich przedsiębiorstw. Prezesi firm planują zawieranie joint ventures oraz nawiązanie strategicznej współpracy (63% w Polsce i 58% na świecie) z partnerami. Nie wykluczają też fuzji oraz przejęć, które planuje prawie jedna trzecia polskich CEO (46% w skali globalnej) – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Z drugiej strony aż 40% respondentów rozważa wycofanie się z niektórych inwestycji (na świecie takie plany ma nieco mniej, bo 34% prezesów firm). Z kolei nowe inwestycje, o ile nie powstrzyma ich spowolnienie gospodarcze, będą miały miejsce przede wszystkim na tych rynkach, z którymi Polska ma silne polityczne i ekonomiczne związki – tak twierdzi aż 67% respondentów. Podobnie patrzy 78% menedżerów na świecie. Prawie jedna czwarta polskich prezesów (22%) chce podjąć ryzyko i zainwestować na mniej znanych rynkach, dużo więcej niż na świecie (9%).

– Polscy przedsiębiorcy są znani z tego, że rozszerzają swoją działalność na te regiony, których rozwinięte gospodarki trochę się boją. Jednocześnie prawie tyle samo polskich, co zagranicznych prezesów zamierza przede wszystkim inwestować w swoich krajach – mówi Arkadiusz Gęsicki.

O badaniu
Globalne badanie EY CEO Outlook Pulse zostało przeprowadzone pod koniec 2022 r. wśród 1,2 tys. prezesów zarządów firm w 22 krajach. Polska część badania została zrealizowana w styczniu i lutym 2023 r. Wzięło w niej udział 30 prezesów polskich przedsiębiorstw o światowym zasięgu. Reprezentowali przede wszystkim sektor produkcji, nauk przyrodniczych (biotechnologia oraz farmaceutyki), a także transport i logistykę, produkty konsumencie, handel, energetykę i bankowość. Większość badanych polskich firm (33%) ma przychody w przedziale 500-999 milionów USD, a 23% to przedział 5 – 9,9 miliardów USD.

Sprzedaż mieszkań najlepsza od 14 miesięcy, ale deweloperzy nadal ostrożni

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w I kwartale 2023 r. wyniosła  12,1 tys. i była o 35% wyższa niż przed kwartałem. W samym marcu sprzedano 4,8 tys. lokali deweloperskich co oznacza wzrost o 30% r/r. Analogicznego wzrostu nie widać jednak we wprowadzeniach. Po 3 kwartałach wyraźnej przewagi sprzedaży nad wprowadzeniami oferta wróciła do poziomu z maja 2022 r. – wynika z najnowszych danych Otodom Analytics.

Wyraźnie wyższa aktywność kupujących na rynku mieszkaniowym notowana od końca ubiegłego roku utrzymała się również w marcu, co zaowocowało wynikiem sprzedaży najlepszym od stycznia 2022 r. Na siedmiu rynkach, dla których Otodom publikuje dane (w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i Katowicach) deweloperzy sprzedali łącznie 4,8 tys. – o 10% więcej niż w lutym i o 30% więcej niż przed rokiem. Do tego trzeba doliczyć bardzo wysoką liczbę rezerwacji, które o ile zmaterializowałyby się w postaci sprzedaży, przyniosłyby dodatkowe 3,2 tys. (z samych rezerwacji marcowych). Na koniec marca liczba mieszkań, które pozostawały w rezerwacjach u deweloperów działających na 7 największych rynkach wynosiła 7,6 tys.

Możemy śmiało powiedzieć, że to co obserwujemy dziś na rynku, to realizowanie odłożonego w czasie popytu z ubiegłego roku. Kupujący, którzy zostali zamrożeni przez rygorystyczną politykę wyliczania zdolności kredytowej, albo wstrzymali się z zakupem ze względu na niepewność w odniesieniu do polityki monetarnej NBP, dziś realizują swoje zamiary. Jakaś część oczywiście czeka na “bezpieczny kredyt”. Jeśli jednak przyjmiemy, że przyrost ogólnej liczby rezerwacji pomiędzy lutym a marcem wyniósł niecałe pół tysiąca, a liczba marcowych rezerwacji przekroczyła 3 tys, tzn. że zdecydowanie większa liczba nabywców realizuje swoje zakupy tu i teraz niż czeka. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Dlaczego nowa podaż mieszkań jest tak niska?

W ciągu ostatnich 9 miesięcy tylko raz, w listopadzie 2022r., nowe wprowadzenia przekroczyły liczbę transakcji. Nadwyżka sprzedaży nad nową podażą wypracowana w trzech ostatnich kwartałach wyniosła 8,6 tys. (tzn. 42% więcej mieszkań sprzedano niż dodano do oferty) i praktycznie zniwelowała czerwcową “górkę”.

Masowe wprowadzenia będące ruchem wyprzedzającym wejście w życie regulacji powołującej Deweloperski Fundusz Gwarancyjny mogą poniekąd uzasadniać ostrożniejsze podejście deweloperów w uruchamianiu nowych inwestycji. Oferta na siedmiu największych rynkach wciąż jeszcze nie wróciła do poziomu z maja 2022 r. nie mówiąc już o poziomie z przełomu 2021 i 2022 r., a przecież miesięczna sprzedaż była wówczas na poziomie zbliżonym do obserwowanego obecnie – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, dyrektor badań rynku Otodom Analytics.

Nabywcy, którzy dziś szukają mieszkania do zakupu na jednym z siedmiu największych rynków mogą wybierać z 45,6 tys. ofert. W maju ubiegłego roku mieli do dyspozycji 44,9 tys. a w styczniu 38,5 tys. mieszkań w  ofercie deweloperów.

Deweloperzy mają możliwość zwiększenia podaży. Jeśli weźmiemy pod uwagę pozwolenia wydane od początku 2022 r. to można szacować, że na półkach wciąż pozostaje 16,9 tys. mieszkań, które mogą zasilić ofertę. Jest to równowartość 4 miesięcy sprzedaży na obecnym poziomie. Oczywiście do tego należy doliczyć jeszcze jakiś zapas z pozwoleń niezrealizowanych z wcześniejszych lat. Odrębną kwestią jest, czy projekty te są dopasowane do obecnych preferencji kupujących. – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz.

Chodzi przede wszystkim o projekty z wyższych segmentów jakościowych, których ceny siłą rzeczy musiałyby być wyższe. Przy obecnym poziomie kosztów wykonawstwa i materiałów budowlanych deweloperzy ostrożnie podchodzą do takich inwestycji.

Czy Polaków nadal stać na zakup?

Ruch w biurach sprzedaży – zarówno na pierwotnym jak i na wtórnym rynku mieszkaniowym – wskazuje, że dużą cześć z nich jednak tak. Liczba wniosków kredytowych złożonych w marcu była najwyższa od maja 2022 r., a stosunek przeciętnych wynagrodzeń do średniej ceny metra kwadratowego był w I kwartale 2023 r. nawet lepszy w niż w 2021 i 2022 r. Oczywiście nie można pominąć zmiany siły nabywczej pieniądza i faktu, że wzrósł istotnie udział kosztów utrzymania w budżetach domowych nabywców. Dla wielu z nich jednak ważniejsze jest zainwestowanie środków, które do tej pory udało im się zgromadzić. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Dodatkowym argumentem na przyspieszenie zakupu może być niewielki wprawdzie, ale regularny wzrost cen.  Zmiany w ujęciu miesięcznym wydają się niewielkie, ale już w porównaniu do grudnia 2022 r., czyli w ujęciu kwartalnym są bardziej zauważalne i wynoszą od 3% w Trójmieście, Krakowie i Poznaniu, przez 5% w Warszawie, Wrocławiu i Katowicach, aż po 8% w Łodzi.

W ujęciu rocznym liderem wzrostów pozostają Katowice, gdzie poszybowały nie tylko ceny przekraczając wyraźnie 11 tys. ale i wynagrodzenia, których średnia przekroczyła 10 tys. zł.

Sprzedaż mieszkań najlepsza od 14 miesięcy

– Dzisiejsi kupujący, to w głównej mierze ci, którzy jeszcze kilka miesięcy temu w badaniach prowadzonych na obido i Otodom odpowiadali “wstrzymuję się z decyzją o finalizacji zakupu do czasu ustabilizowania się sytuacji”. Nieprzypadkowo wzrosty sprzedaży zaczęły się wtedy, kiedy RPP kolejny raz nie podniosła stóp procentowych, a rząd zapowiedział ułatwienia dla kupujących. Nastroje poszybowały. Patrząc na gospodarkę nadal nie mamy powodów do świętowania. 16% wzrost inflacji, to nadal wzrost, a nie spadek. Nikt chyba się nie łudzi, że ceny towarów i usług zaczną spadać. Wydaje się jednak, że przestali się łudzić również ci, którzy w połowie ubiegłego roku wieszczyli rychły spadek cen i właśnie finalizują zakupy. Obecny popyt od tego sprzed roku czy dwóch różni się jednak tym, że jest dużo bardziej wrażliwy na wahania nastrojów i zmiany w otoczeniu. Nieprzypadkowo deweloperzy ostrożnie podchodzą do wprowadzeń – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz kierująca badaniami rynku Otodom Analytics.