B. Kielan, prezes GoTFI: atrakcyjną inwestycją mogą być małe spółki i obligacje firm

Rynki akcji są obecnie dość drogie, a obligacje skarbowe obarczone dużą zmiennością i sporymi ryzykami. Beata Kielan, prezes GoTFI, prognozuje, że atrakcyjną inwestycją w najbliższym czasie mogą być małe spółki na GPW lub obligacje korporacyjne.

– Polski rynek jest ciągle dość drogi, przynajmniej jeśli chodzi o pewne obszary spółek z WIG20 i WIG. Najtańsze są jednak mniejsze spółki i one prawdopodobnie będą się zachowywały lepiej – stwierdziła w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor, Beata Kielan, prezes GoTFI. – Na całym świecie spodziewam się, że z dużym prawdopodobieństwem najlepiej będą się zachowywały rynki akcyjne Ameryki, a i one raczej nie będą bardzo szybko wzrastały, bo patrząc na wyceny, są jednak w tej chwili dość drogie.

Na warszawskiej giełdzie indeks WIG stracił w czerwcu 3,69 proc, a WIG20 6,16 proc. Z kolei indeks sWIG80, grupujący mniejsze firmy, stracił jedynie 0,89 proc. Obok wielomiesięcznej słabości polskiego rynku akcji, na wynikach wskaźników w czerwcu odcisnął piętno brexit, czyli decyzja Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej. Pomimo czerwcowych turbulencji indeks amerykańskich blue chipów S&P 500 obronił wartość w minionym okresie i nadal znajduje się w okolicach swoich historycznych maksimów.

– Rynki obligacji skarbowych w zasadzie są w tej chwili obarczone dużą zmiennością i sporym ryzykiem – wskazuje Kielan. – To, co wydaje się najbardziej atrakcyjne, to jednak rynki obligacji korporacyjnych, dlatego że mają bardzo wysokie stopy zwrotu i wysokie marże w stosunku do ryzyka.

Wynik referendum istotnie zachwiał notowaniami obligacji. Uciekając przed widmem nowego ryzyka,inwestorzy zareagowali chociażby zwiększonym popytem na dwuletnie obligacje amerykańskie, a jednocześnie spadkiem cen i wzrostem rentowności polskich papierów dłużnych. Tymczasem w przypadku obligacji firm Kielan podkreśla, że spółki, chociażby w Polsce, nauczyły się, w jaki sposób korzystać z emisji obligacji. – Coraz lepiej tym zarządzają, więc ten rynek wydaje się na razie bardzo atrakcyjny – stwierdziła Kielan.

Według raportu Grant Thornton na temat stanu rynku polskich obligacji korporacyjnych łączna wartość wprowadzonych na Catalyst papierów nieskarbowych z wyłączeniem obligacji EBI, BGK euroobligacji i listów zastawnych przekroczyła 10 mld zł w 2015 i jest to jeden z najlepszych wyników w historii tego rynku. Jednocześnie eksperci zakładają, że bieżący rok na tym rynku nie powinien być gorszy pod względem potencjalnej liczby wprowadzonych serii obligacji firm niż rok poprzedni, kiedy zadebiutowało 131 serii wyemitowanych przez 87 podmiotów (w tym 28 debiutantów).

Start-upy w formie prostych spółek akcyjnych. Ministerstwo Rozwoju chce uprościć zakładanie i prowadzenie innowacyjnych firm

Resort rozwoju proponuje start-upom nowy typ działalności – prostą spółkę akcyjną, która będzie łączyć zalety spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i spółki akcyjnej. Prosta, elastyczna i pozbawiona wygórowanych wymogów finansowych forma prawna działalności powinna się przyczynić do rozwoju przedsiębiorczości. Ma też zapobiegać eksportowaniu polskich pomysłów poza granice kraju.

Wprowadzenie do Kodeksu spółek handlowych prostej spółki akcyjnej (PSA) jest elementem planu Morawieckiego, który zakłada uwolnienie polskiej innowacyjności. Założeniem jest takie, aby osoby, które mają dobre pomysły, chcą je realizować i komercjalizować, miały do tego odpowiednie instrumenty prawne, które im to ułatwią. Dzięki temu pojawi się na rynku wiele nowych, ciekawych przedsiębiorstw, które będą działały z pożytkiem dla polskiej gospodarki – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Radzym Wójcik, adwokat z Kancelarii Baker & McKenzie, która doradzała resortowi rozwoju przy tworzeniu założeń PSA.

W Polsce pojawia się coraz więcej start-upów. Dane fundacji Startup Poland z 2015 roku wskazują, że jest ich ok. 2,5 tys. W raporcie „Globalny Indeks Ekosystemów 2015”, który analizuje i klasyfikuje 20 miast o najlepszym dla start-upów otoczeniu, polskich miast zabrakło. Wiele do życzenia pozostawia otoczenie prawne dla działalności gospodarczej, w tym przede wszystkim dla działalności start-upów. Aby to zmienić, Ministerstwo Rozwoju pracuje nad Konstytucją Biznesu, przyjaznym prawem, które umożliwi rozwój innowacyjnych przedsiębiorstw. Jednym z pomysłów jest stworzenie nowego modelu spółki.

Prosta spółka akcyjna powinna zainteresować środowisko start-upowe i młodych przedsiębiorców, którzy chcą rozpocząć swój biznes. Powinna być też interesująca dla wszelkich branż innowacyjnych, których przedsięwzięcia charakteryzują się wyższym ryzykiem oraz koniecznością ponoszenia wyższych nakładów kapitałowych w początkowych stadiach rozwoju, kiedy spółka nie generuje jeszcze zysków, i z pieniędzy pozyskiwanych od klientów nie można zasypywać dziury związanej z inwestycjami – przekonuje radca prawny.

Jak wynika z przeprowadzonego na zlecenie Ministerstwa Rozwoju przez PARP badania wśród przedsiębiorców, 73 proc. z nich popiera potrzebę wprowadzenia nowego typu spółki, w szczególności dla działalności innowacyjnej. Blisko 80 proc. wskazało na potrzebę obniżenia wymogów kapitałowych dla projektowanej uproszczonej spółki.

Prosta spółka akcyjna mogłaby stanowić wstępny etap rozwoju biznesu, w którym założyciele rozwijaliby innowacyjny pomysł i pozyskiwali potrzebne finansowanie, przygotowując się do wejścia w dojrzałą fazę rozwoju. Nowa forma spółki ma łączyć zalety spółki z o.o. (stosunkowo proste i mało kosztowne założenie, funkcjonowanie i likwidacja) oraz spółki akcyjnej (łatwość obrotu jednostkami udziału w spółce, różnorodne możliwości ich uprzywilejowania, w tym akcje nieme).

Dotychczas start-upy wybierały głównie model spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, ewentualnie spółki komandytowo-akcyjnej, która umożliwiała podział odpowiedzialności między założycieli i inwestorów. Wydaje się, również dzięki obserwacjom trendów międzynarodowych, że model spółki akcyjnej byłby dla założycieli korzystniejszy – ocenia Wójcik.

Przewagą prostej spółki akcyjnej byłyby minimalne wymogi kapitałowe na etapie zakładania spółki – obniżenie minimalnej wysokości kapitału zakładowego do 1 zł czy uelastycznienie struktury majątkowej spółki. Uregulowane miałyby również być prawa między akcjonariuszami. Nowa forma spółki zakłada też wynagradzanie pracowników i doradców akcjami spółki, podobnie jak ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych czy Izraelu.

Z jednej strony te dwie grupy – pracownicy i doradcy – będą uczestniczyły w ryzyku, ponieważ wiele innowacyjnych czy młodych przedsięwzięć jest obarczonych większym ryzykiem niż dojrzałe formy działalności. Z drugiej, będą też zmobilizowane do działania w interesie takiego przedsięwzięcia, ponieważ będą uczestniczyły w potencjalnym sukcesie – tłumaczy Wójcik.

Ministerstwo Rozwoju zakłada też umożliwienie odbywania walnych zgromadzeń i komunikacji z akcjonariuszami za pomocą internetu. Podobnie mógłby wyglądać kontakt z wierzycielami w przypadku ewentualnej likwidacji spółki.

Obecnie trwają konsultacje ze środowiskiem start-upowym i biznesowym, przez okres wakacji będzie można zgłaszać uwagi do projektu.

Trzeba poczekać, aż powstaną konkretne rozwiązania prawne, czyli projekt zmian do Kodeksu spółek handlowych. Później zostanie ścieżka ustawodawcza, czyli Sejm i Senat. Dlatego trudno jest podać konkretną datę, kiedy polskie środowisko start-upowe i branże innowacyjne będą mogły z tej spółki korzystać. Natomiast obserwując dotychczasowe działania Ministerstwa Rozwoju, wydaje się, że będzie to raczej szybciej niż później – przekonuje Radzym Wójcik.

Reforma administracji podatkowej ma zwiększyć ściągalność podatków. Urzędnicy będą się specjalizować w określonych branżach

CEO Magazyn Polska

Przychody z podatków VAT i CIT są coraz niższe. W ubiegłym roku luka podatku od towarów i usług była szacowana na 53 mld zł, o 12 mld więcej niż rok wcześniej. Dzięki zmianom w organizacji podatkowej i częstszym kontrolom ściągalność podatków ma ulec poprawie. Przygotowany Krajowy Plan Działań Administracji Podatkowej na 2016 rok zidentyfikował newralgiczne branże, na których organy podatkowe powinny skupić uwagę.

W Krajowym Planie Działania Administracji Podatkowej co roku określa się najbardziej newralgiczne punkty dla Skarbu Państwa, gdzie występują największe nadużycia i gdzie organy powinny zintensyfikować swoje działania, podjąć jak najwięcej kontroli i innych czynności, które wykryją te nieprawidłowości i tym samym przyniosą dochód dla budżetu – mówi agencji Newseria Biznes Monika Wolska-Bryńska, radca prawny z Kancelarii Prawno-Podatkowej Mariański Group

Branże, którym fiskus będzie się bacznie przyglądać, przydzielono tzw. pozostałym urzędom skarbowym. Najwyższe wartości ryzyka, przy jednocześnie najwyższych kwotach wyniku finansowego ujawnionych w kontrolach podatkowych stwierdzono m.in. w usługach finansowych i ubezpieczeniowych, usługach budowlanych, handlu elektroniką, motoryzacji, transporcie i branży paliwowej. W tym roku pod lupę fiskusa trafiła też opieka zdrowotna, w tym praktyka lekarska i pozostałe usługi medyczne.

Spektrum branż jest bardzo szerokie, znalazł się tam też marketing i PR. Branża medyczna dotychczas nigdy nie była na celowniku fiskusa. Jesteśmy ciekawi, jak będą wyglądały kontrole w tej branży – zaznacza Monika Wolska-Bryńska.

Raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego jasno wskazuje, że przychody z podatku VAT i CIT są w Polsce coraz niższe. Łączna wydajność jeszcze w 2008 roku osiągnęła 16 punktów PKB, w 2014 już ok. 13,5. Różnica między oczekiwaną a faktycznie osiągniętą wartością dochodów z podatku VAT w większości krajów Unii Europejskiej spada. Rośnie m.in. w Polsce, Litwie, Rumunii, Grecji czy na Słowacji.

W tym roku zmieniła się również struktura i działanie administracji podatkowej.

Powstać ma specjalistyczny urząd, który będzie się zajmował podatnikami z przychodami powyżej 50 mln euro. Hierarchicznie niższe urzędy będą zajmowały się podatnikami o przychodzie na poziomie 3 mln euro, a tradycyjne urzędy skarbowe zajmą się pozostałymi podatnikami i branżami wymienionymi w planie – tłumaczy radca prawny.

Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie przekwalifikowany na tzw. strategiczny urząd skarbowy będzie obsługiwał m.in. podatkowe grupy kapitałowe, banki (oprócz spółdzielczych), zakłady ubezpieczeń, firmy z rynku finansowego czy towarzystwa emerytalne. Pozostałe wyspecjalizowane urzędy skarbowe zajmą się bankami spółdzielczymi, oddziałami lub przedstawicielstwami przedsiębiorstw zagranicznych.

Cel jest taki, żeby w strategicznym urzędzie skarbowym zgromadzić najbardziej wyspecjalizowanych urzędników. Ma się on docelowo zająć najbogatszymi podatnikami. Mniej wyspecjalizowane urzędy również mają się skupić na dość bogatych podatnikach, a dodatkowo ich zadaniem będzie również zgromadzenie specjalistów z danych dziedzin – zaznacza Monika Wolska-Bryńska.

Zmiany były konieczne, zwłaszcza że jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2015 roku, polska administracja podatkowa jest niewydajna, nieskutecznie walczyła też z transferem dochodów firm poza granice Polski. Szacuje się, że w 2014 roku budżet stracił z tego tytułu 10 mld euro.

Podział administracji podatkowej ma też ułatwić podział specjalizacji urzędników.

Tym samym nie będzie dochodziło do sytuacji, w której jednego dnia urzędnik kontroluje firmę produkującą tkaniny, a drugiego dnia idzie na kontrolę do banku. To zmniejszało efektywność kontroli. Podział na specjalizacje ma też ukierunkować specjalizacje dla urzędników. Mają wejść w konkretne branże i w tym się specjalizować – tłumaczy Monika Wolska-Bryńska.

Sprzedaż samochodów ciężarowych w Europie może się okazać najwyższa od 9 lat. W Polsce wzrosty będą jeszcze większe

CEO Magazyn Polska

Popyt na pojazdy ciężarowe utrzymuje się na wysokim poziomie. W Europie w I kwartale zamówienia na najcięższe auta, powyżej 16 ton, były o 10 proc. wyższe niż rok wcześniej. Jeśli tempo zostanie utrzymane, to ten rok będzie najlepszy od 2007 roku. W Polsce dynamika wzrostu zamówień jest ponad trzykrotnie wyższa. Mająca przeszło 20 proc. udziałów w rynku Scania odnotowała wzrost na poziomie 50 proc.

– Popyt na pojazdy ciężarowe w pierwszym kwartale tego roku okazał się rekordowy, mówię to, oceniając to na tle całej nowoczesnej historię sprzedaży tego typu aut – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Paluch, dyrektor marketingu i komunikacji Scania Polska SA. – Istotny wpływ na pozytywne wyniki sprzedaży miały również niskie ceny paliw, dobry kurs złotego oraz wsparcie w postaci taniego finansowania pojazdów.

Jak wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w okresie od stycznia do maja zarejestrowano w sumie 10741 nowych samochodów ciężarowych (wzrost o 31,4 proc.), wśród których było 8687 ciągników (o 35,9 proc. więcej niż rok temu).

Mająca przeszło 20 proc. udziałów w rynku Scania dostarczyła w tym czasie 2,1 tys. pojazdów, o 50 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

– Polska jest dla nas bardzo perspektywicznym rynkiem z uwagi na to, że krajowi przedsiębiorcy działają bardzo aktywnie – wskazuje Paweł Paluch.

Dla Scanii, jednego z największych producentów samochodów ciężarowych w Europie, Polska jest czwartym rynkiem na Starym Kontynencie i piątym w skali globalnej. Jak podkreśla Paweł Paluch, w przyszłości pozycja ta może być jeszcze mocniejsza. Sprzedaż koncernu na rynku europejskim (UE plus Szwajcaria i Norwegia) w I kwartale tego roku ukształtowała się na poziomie 12,8 tys. pojazdów, o 32 proc. większym niż w tym samym okresie 2015 roku.

– Na rynku europejskim wciąż mamy bardzo dobry portfel zamówień. W I kwartale zamówienia wzrosły o 10 proc. w stosunku do roku ubiegłego i przewidujemy, że całkowity rynek w tym roku osiągnie poziom między 285 a 300 tys. sztuk – prognozuje Paweł Paluch. – Będą to najwyższe dostawy od 2007 roku. Rynek europejski wraca na bardzo dobre tory.

Scania Polska SA jest generalnym dystrybutorem i przedstawicielem Scania CV AB, światowego lidera w produkcji pojazdów ciężarowych przeznaczonych dla ciężkiego transportu, autobusów miejskich (również napędzanych etanolem) i turystycznych oraz silników przemysłowych i morskich.

Rynek pracy zaczyna należeć do pracownika. Prawdopodobna presja na wzrost wynagrodzeń

CEO Magazyn Polska

Bezrobocie w Polsce systematycznie spada. Rząd w swojej prognozie założył, że pod koniec przyszłego roku wyniesie niewiele ponad 8 proc. Rynek pracy zaczyna zatem należeć do zatrudnionych, których głos podczas negocjowania umów zaczyna się liczyć bardziej niż pracodawców. Możliwa jest zatem presja na wzrost wynagrodzeń.

– Rynek pracy powoli zaczyna należeć do pracownika – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Krzysztof Wołowicz, główny ekonomista BPS TFI SA. – Pociąga to za sobą rozliczne konsekwencje, chociażby w postaci większego prawdopodobieństwa presji płacowej.

Obecnie takie żądania, jak precyzuje Krzysztof Wołowicz, nie są jeszcze częste i nie mają dużego znaczenia dla gospodarki ze względu na utrzymującą się już drugi rok deflację, czyli spadek cen. Powoduje ona, że pracownicy nie odczuwają jeszcze tak dużej presji, aby domagać się podwyżek.

– Ale pojawiają się już symptomy tego rodzaju zachowań i są widoczne, chociażby ostatnie propozycje rządu dotyczące podniesienia płacy minimalnej i najniższej stawki godzinowej – wskazuje Wołowicz. – To czynniki, które w przyszłości będą coraz silniej oddziaływać na rynek pracy. Spodziewamy się, że wynagrodzenia będą się zwiększały systematycznie, podobnie jak zatrudnienie.

Jak informuje Główny Urząd Statystyczny w swojej ostatniej publikacji bezrobocie rejestrowane w maju tego roku wyniosło w Polsce 9,1 proc. i było niższe o 0,4 proc. w stosunku do kwietniowego odczytu. W maju 2015 roku bez pracy natomiast pozostawało 10,7 proc. osób czynnych zawodowo.

– Poprawa na rynku pracy jest wyraźna, co pokazują dane – mówi Wołowicz. – Potwierdza to również rząd, który w przyszłorocznych założeniach budżetowych podaje, że pod koniec 2017 roku bezrobocie ukształtuje się na poziomie 8,1 proc. Trend jest zatem wyraźny i systematyczny. Spodziewamy się, że w najbliższym czasie zostanie utrzymany i pod koniec br. osób bez pracy będzie wyraźnie poniżej 10 proc., może nawet w okolicach dziewięciu.

Według GUS w pierwszym kwartale bieżącego roku niewyrównany sezonowo, liczony w cenach stałych roku poprzedniego PKB Polski zwiększył się realnie o 3 proc. (wobec wzrostu o 4,3 proc. podczas poprzednich trzech miesięcy). Dynamika popytu krajowego wyniosła 4,1 proc., natomiast inwestycje spadły o 1,8 proc.

Zdaniem ekspertów na tempo rozwoju krajowej gospodarki pozytywny wpływ może mieć wzrost konsumpcji powodowany rządowym programem „Rodzina 500 plus”. Skorzystać na nim powinny przede wszystkim sektory przemysłowy oraz usługowy. Prawdopodobnie będzie również impulsem do wzrostu wolumenów importu.

– Jesteśmy raczej optymistycznie nastawieni do tempa wzrostu gospodarczego – informuje Krzysztof Wołowicz z BPS TFI SA. – Nasza pierwotna prognoza bazowa zakładała wzrost na poziomie 3,8 proc. Wszyscy jednak wiemy, że w pierwszym kwartale rozwój spowolnił wyraźnie do 3 proc. Obecnie wydaje się, że 3,8 proc. byłoby zbyt optymistycznym poziomem. Ale myślę, że wzrost o mniej więcej 3,6–3,7 proc. jest nadal możliwy do osiągnięcia.

Zdaniem Krzysztofa Wołowicza druga połowa roku powinna być wyraźnie lepsza niż pierwsza. Wynika to z pełnego wdrożenia rządowego programu pomocy gospodarstwom domowym wychowującym więcej niż jedno dziecko „Rodzina 500 plus”, który w najbliższych miesiącach powinien jeszcze bardziej pobudzić konsumpcję.

– Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej są nie najgorsze, ale nadal wydaje się, że jest tam jeszcze potencjał do nieco większych dynamik wzrostu – tłumaczy Wołowicz. – Produkcja przemysłowa też rośnie w tempie kilkuprocentowym. W drugiej połowie roku zaczną się pojawiać już pierwsze realizacje projektów unijnych nowej perspektywy finansowej na lata 2014–2020, które powinny pomóc inwestycjom. Do tej pory były one najsłabszym elementem polskiego wzrostu gospodarczego. Natomiast eksport wygląda bardzo dobrze.

Jak podaje GUS, w pierwszym kwartale tego roku sprzedaż zagraniczna towarów z Polski osiągnęła wartość 43,9 mld euro, o 1,7 proc. wyższą niż przed rokiem. W tym czasie import wyniósł 42 mld euro i był o 0,8 proc. wyższy niż podczas pierwszego kwartału 2015 roku. Takie wyniki przełożyły się na zwiększenie nadwyżki obrotów towarowych Polski o ponad 0,4 mld euro, do 1,9 mld euro.

Ostatnie obserwowane od wielu tygodni osłabienie złotego wydaje się czynnikiem wspierającym polski eksport i sądzimy, że jego wkład do PKB będzie dodatni i stopniowo powinien się zwiększać – twierdzi Wołowicz. – Większość czynników w tym roku jest zatem pozytywna. Pewne ryzyka związane są głównie z otoczeniem zewnętrznym, tzn. brexitem, wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych i spowolnieniem gospodarki chińskiej.

Wirtualna rzeczywistość to nie tylko rozrywka, lecz także nowe możliwości dla firm, m.in. deweloperów, firm motoryzacyjnych oraz handlowych

CEO Magazyn Polska

Wirtualna i rozszerzona rzeczywistość, które obecnie łączone są najczęściej z rozrywkową branżą gier wideo, dają także nowe możliwości firmom działającym w innych sektorach. Tego typu urządzenia mogą być wykorzystywane np. przez deweloperów, centra handlowe, hotele, biura projektowe, koncerny motoryzacyjne czy firmy i instytucje kultury. W ciągu najbliższych lat sprzedaż urządzeń VR i AR ma co roku dynamicznie rosnąć do ok. 24 mln w 2018 roku.

Możliwości wykorzystania rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości dla firm są nieograniczone – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Sylwia Machnik-Kochan, dyrektor sprzedaży i marketingu HTC Polska. – Może być ona eksploatowana przez kulturę i sztukę. Może służyć tworzeniu aplikacji pozwalających na przykład lepiej prezentować produkty, dawać klientowi możliwość oglądania gotowych wyrobów, które wcześniej można było obejrzeć tylko na stole kreślarskim, a tym samym przyczyniać się do wzrostu sprzedaży.

Jak wynika z raportu spółki The Farm 51, trudno określić, jaki jest obecny stan rynku VR i AR (Virtual i Augmented Reality, wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości). Większość dostępnych rozwiązań to bowiem dzisiaj prototypy lub tzw. wersje deweloperskie, na podstawie których nie można wskazać komercyjnego potencjału poszczególnych produktów. Analitycy firmy CCS Insight oceniają jednak, że VR może być jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się technologii w najbliższej dekadzie. Tym bardziej że coraz więcej firm odkrywa możliwości z nią związane. Przytaczane przez The Farm 51 szacunki mówią o wzroście wartości rynku do ok. 150 mld dolarów do 2020 roku.

Firmy motoryzacyjne mogą umożliwić klientowi obejrzenie samochodu jeszcze zanim zostanie wyprodukowany. Klienci biur podróży będą mogli zobaczyć kurort czy hotel, do którego chcą się wybrać, dzięki czemu łatwiej będzie im podjąć decyzję. Z kolei kupujący mieszkanie mogą zobaczyć w VR wybrany lokal, nawet jeśli na razie jest on tylko narysowany i prezentowany przez sprzedawcę – wymienia Sylwia Machnik-Kochan. – W medycynie mamy możliwość rozwijania umiejętności przez lekarzy bez pracy na żywym pacjencie.

Szacunki CCS Insight mówią o sprzedaży ok. 2,5 mln urządzeń VR i AR do końca ubiegłego roku i prognozują wzrost do 24 mln w 2018 roku. Spodziewają się, że w 2017 roku sprzedaż gogli wirtualnej rzeczywistości osiągnie poziom 12 mln sztuk.

HTC Vive to gogle, które jako jedyne na świecie pozwalają na poruszanie się w rzeczywistości wirtualnej, a dzięki zestawowi kontrolerów także na wchodzenie w interakcję z tą rzeczywistością. Dzięki temu nie tylko zanurzamy się w nowej rzeczywistości, lecz także możemy się bawić przedmiotami – wyjaśnia Sylwia Machnik-Kochan.

Rynkiem VR i AR interesują się zarówno najwięksi gracze z branży IT i producenci sprzętów, jak i start-upy. Wraz ze wzrostem sprzedaży urządzeń można się spodziewać rosnącego dynamicznie zapotrzebowania na kontent, czyli na aplikację.

Na swojej półce HTC Vive nie ma konkurencji, natomiast rzeczywistością wirtualną zajmuje się także wiele innych firm. I bardzo dobrze. Chcemy, żeby ten rynek się rozwijał, bo jest przyszłościowy. W tym kierunku rozwija się świat – mówi Machnik-Kochan.

Dzięki goglom HTC, kontrolerom i specjalnej aplikacji „Horyzont Historii” stworzonej przez firmę Immersion trójwymiarowy świat mogą poznawać odwiedzający Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Turyści z tarasu widokowego na 30. piętrze mogą prześledzić dzieje stolicy na przestrzeni wieków, m.in. zobaczyć jej obraz z 1944 roku, a także wirtualnie przenieść się w dawne czasy.

– To nowa futurystyczna lekcja historii – chwali Sylwia Machnik-Kochan. – VR i AR pozwalają na nowe podejście nie tylko do eksplorowania historii, lecz także podwodnego świata czy kosmosu. Możliwości tego rozwiązania są nieograniczone.

Polscy chirurdzy przeprowadzili operację przedramienia z wykorzystaniem innowacyjnej technologii 3D

CEO Magazyn Polska

Polscy ortopedzi przeprowadzili innowacyjną operację kości przedramienia, w której wykorzystali możliwości wymiarowania i druku 3D. Na podstawie trójwymiarowej tomografii komputerowej stworzyli modele kości i narzędzia chirurgiczne. Posłużyły one m.in. do precyzyjnego zaplanowania przebiegu operacji. Metoda ta nie tylko znacznie skróciła czas zabiegu, lecz także wyeliminowała ryzyko błędów.

Celem operacji przeprowadzonej przez Roberta Śmigielskiego i Michała Drwięgę w Carolina Medical Center była korekta deformacji kątowej przedramienia u 10-letniej dziewczynki. Ręka pacjentki na skutek nabytej deformacji zginała się w zaledwie 60 proc. w stosunku do zdrowej kończyny – jej funkcjonalność była więc znacznie ograniczona. Dysfunkcja ta mogłaby się dodatkowo powiększać w przyszłości. W przygotowaniach do zabiegu chirurgicznego ortopedzi wykorzystali technologię 3D. Nie jest to technika nowa w medycynie, po raz pierwszy jednak została ona zastosowana do wirtualnego planowania operacji i druku przymiarów i implantów.

– Nasza próba stworzenia docelowych implantów i przymiarów, które będą służyły w trakcie zabiegu, powoduje, że sam zabieg staje się prosty, ponieważ już został przeprowadzony wcześniej w komputerze i potem na próbnych wydrukach – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Michał Drwięga, lekarz chirurg ortopeda traumatolog, Carolina Medical Center.

Dzięki trójwymiarowej tomografii komputerowej stworzono wizualizację zdeformowanej kończyny oraz ustalono jej prawidłowy wygląd. Następnie wykonano modele zdeformowanych kości, na których lekarze przećwiczyli kolejne etapy zabiegu. Ostatnim etapem przygotowań do operacji było wydrukowanie tytanowych implantów i przymiarów, które w czasie zabiegu posłużyły do zespolenia kości. Wykorzystanie wirtualnego planowania i druku 3D sprawiło, że w trakcie zabiegu nie było miejsca na pomyłkę, a także na improwizację ze strony lekarzy. Zabieg trwał godzinę, a zdaniem ekspertów możliwe jest skrócenie go do 45 minut.

 Gdybyśmy chcieli taką operację wykonywać w tradycyjny sposób, planować, gdzie przetniemy daną kość, potem dopiero dopasowywać, doginać płytki, które można standardowo wykorzystywać do złamań, zabieg mógłby trwać nawet około 1,5–2 godziny – mówi dr Michał Drwięga.

Przygotowania do zabiegu trwały ponad miesiąc ze względu na konieczność ustalenia zasad współpracy z firmą, która dostarczyła materiały drukowane w technologii 3D. Zdaniem dra Michała Drwięgi przygotowania do kolejnych operacji mogą zająć już tylko od 7 do 14 dni. Zastosowana przez polskich chirurgów metoda może pomóc wielu chorym ze skomplikowanymi deformacjami kątowymi. Nie nadaje się natomiast do zabiegów, w których niezbędne jest np. wydłużenie kości.

Natomiast wszystkie korekty, które są np. złym zrostem po złamaniu, nie wymagają potem korekty długości, tylko precyzyjnego ustawienia końców tej kości tak, aby stawy były pod odpowiednimi kątami względem siebie, wtedy jest to idealna metoda – mówi dr Michał Drwięga.

10-latka zoperowana przez warszawskich lekarzy musi teraz przejść wielomiesięczną rehabilitację, aby całkowicie odzyskać sprawność w kończynie. Po roku przejdzie ponowny zabieg, tym razem usunięcia zespoleń.

Eksport nieco słabszy

Eksport po 5. miesiącach 2016 r. był wyższy o 1,2 proc. r/r (w euro), a wartość importu nie zmieniła się – podał GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

W ciągu 5. miesięcy 2016 r. polski eksport wzrósł jedynie o 1,2 proc. w stosunku do 5 miesięcy 2015 r. A jeszcze miesiąc temu, czyli na koniec kwietnia br., wzrost eksportu był silniejszy – bo o 4,2 proc.

Zastanawiający jest nie tylko 3,5-krotny spadek dynamiki eksportu, ale przede wszystkim silne zmniejszenie wzrostu eksportu do Niemiec, spadek eksportu do W. Brytanii i Holandii, a z drugiej strony – po raz pierwszy od wielu miesięcy wzrost eksportu do Rosji.

Po 4. miesiącach br. eksport do Niemiec był wyższy o 8,7 proc. r/r, a po 5 miesiącach – już tylko o 2 proc. Gdyby ta sytuacja utrzymywała się w kolejnych miesiącach mielibyśmy podstawy do niepokoju, bo Niemcy to dla nas poważny partner handlowy. Jednak patrząc chociażby na wskaźnik PMI za czerwiec widać, że polskie firmy przemysłowe nie mają problemu ze sprzedażą poza rynkiem polskim, bowiem liczba kontraktów eksportowych rosła w czerwcu szybciej niż liczba kontraktów z rynku polskiego. Patrząc także na sytuację w niemieckiej gospodarce nie widać w niej osłabienia eksportu i importu. Zatem te słabsze wyniki eksportowe po 5. miesiącach br. to prawdopodobnie efekt opóźnień w napływie dokumentów do GUS.

Jednak eksport do Holandii, a przede wszystkim do W. Brytanii to może być sygnał, że zaczynamy tam sprzedawać mniej. I na pewno nie jest to efekt referendum dotyczącego Brexitu, bo mówimy o zmianach w ciągu pierwszych 5. miesięcy, a referendum było w czerwcu.

Coś natomiast „drgnęło” w kontaktach handlowych z Rosją, bowiem eksport do tego kraju wzrósł po raz pierwszy od bardzo dawna (o 1,2 proc.). Czy jest to pozytywny sygnał informujący o rozpoczęciu poprawy wzajemnych relacji handlowych Polski i Rosji trudno jednoznacznie stwierdzić. Musimy poczekać na informacje dotyczące obrotów handlu zagranicznego w kolejnych miesiącach.

Generalnie jednak po 5. miesiącach 2016 r. nie ma powodów do zadowolenia. Słaba dynamika eksportu nie daje szans na wsparcie wzrostu PKB, nawet przy niskim wzroście importu.

Konfederacja Lewiatan

Popołudniowy komentarz walutowy z 13.07.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 13.07.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Stopy procentowe i rentowność obligacji = krach

Jakiś czas temu poruszyliśmy mit na temat trzech podwyżek stóp procentowych, które miałyby doprowadzić do krachu giełdowego. Obaliliśmy go, jednak nie odpowiedzieliśmy na pytanie, ile podwyżek kosztu pieniądza doprowadza do krachu. Zatem w bieżącym artykule przyjrzymy się związkowi pomiędzy stopami procentowymi ustalanymi przez Rezerwę Federalną, rentownością 10 letnich obligacji Stanów Zjednoczonych oraz S&P 500.
Banki centralne na całym świecie muszą kontrolować inflację poprzez podaż pieniądza. Jeżeli inflacja zaczyna rosnąć, to banki stosują politykę restrykcyjną, czyli ściągają walutę z rynku i utrudniają do niej dostęp. Jednakże w pewnym momencie zbyt szybkie i pochopne działanie władz monetarnych może doprowadzić do niechcianych konsekwencji, czyli spowolnienia gospodarczego oraz paniki. W bieżącym artykule odpowiemy na pytanie, kiedy osoby odpowiedzialne za politykę monetarną przesadzają z nadmierną podwyżką stóp procentowych.

2000 rok

Stopy procentowe i rentowność obligacji = krach 1
Początek nowego milenium przyniósł w Stanach Zjednoczonych inflację, zatem Rezerwa Federalna była zmuszona do podniesienia stóp procentowych. Dokonała 6 podwyżek, co okazało się zbyt szokujące dla rynku. W pewnym momencie krótkoterminowe stopy procentowe ustalane przez władze monetarne były powyżej długoterminowych ustalanych przez rynek, czyli rentowności 10 letnich obligacji. Był to sygnał zapowiadający przyszłą bessę na rynku.

2004 rok

Rezerwa

Stopy procentowe i rentowność obligacji = krach 2

Federalna od początku 2004 do 2007 roku podniosła stopy procentowe 17 razy. Dopiero po ostatniej podwyżce krótkoterminowe stopy procentowe okazały się wyższe od długoterminowych. Po kilku miesiącach doprowadziło to do wyprzedaży na amerykańskiej giełdzie.

Obecna sytuacja

Stopy procentowe i rentowność obligacji = krach 3
Do sytuacji z 2000 oraz 2007 roku brakuje nam 4 podwyżek stóp procentowych, zakładamy, że każda wyniesie 25 punktów bazowych. Aktualna rentowność 10 letnich obligacji wynosi 1.47%, krótkoterminowe stopy procentowe ustalane przez FED znajdują się na poziomie 0,5%. Zatem nie musimy się przejmować następną podwyżką.

O co chodzi?

Wytłumaczenia należy szukać w krzywej dochodowości. W normalnie funkcjonującym systemie finansowym terminowa struktura stóp procentowych ma charakter rosnący. Inwestorzy oczekują w dłuższym terminie większej premii za ryzyko.
Natomiast w określonych, specyficznych warunkach rynkowych rentowność może przybrać charakter odwrócony. Oznacza to, że za obligacje o krótszym terminie wykupu inwestor otrzyma większa premie. Odwrócona krzywa rentowności oznacza również, że rynek oczekuje spadku stóp procentowych w przyszłości, co oznacza kłopoty gospodarcze. Inwestorzy boją się również pożyczyć kapitał na krótki termin, ponieważ nie są pewni najbliższej przyszłości, zatem rząd oraz inne instytucje finansowe są zmuszone zaproponować większe odsetki. Dodatkowo spora część inwestorów nie chce trzymać drogich akcji, które płacą małą dywidendę. Wolą je sprzedać i zainwestować na rynku pieniężnym, który charakteryzuje się mniejszym ryzykiem i większą dywidendą.
Mateusz Groszek

Analityk Rynków Finansowych

Za wcześnie na jednoznaczną ocenę wpływu programu 500+ na gospodarkę

dr Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy Konfederacji Lewiatan
dr Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy Konfederacji Lewiatan

Rząd podsumował dziś pierwszy etap obowiązywania programu „Rodzina 500+”. W ramach programu wpłynęło ponad 2,6 mln wniosków. Do rodzin trafiło już prawie 5 mld zł.

Komentarz dr Grzegorza Baczewskiego, dyrektora departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan

Program 500+ działa już od kilku miesięcy, jednak efekty w postaci wzrostu poziomu konsumpcji nie są jeszcze wyraźne. Natomiast, niestety, ujawniają się już pewne negatywne efekty związane z osłabieniem motywacji do podejmowania i utrzymywania pracy. Od pracodawców napływają sygnały o zwiększonej liczbie składanych przez pracowników wypowiedzeń. Przede wszystkim takie sygnały napływają z sektora handlowego i usługowego, ale również w ramach przetwórstwa przemysłowego jest to zjawisko zauważalne. Chociaż trudno jednoznacznie powiązać to z wypłatami świadczenia wychowawczego na dzieci, ale nie można też wykluczyć takiego trendu.

Sytuacja na rynku pracy uległa w ostatnim czasie wyraźnej poprawie i mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Na takim rynku rośnie skłonność pracowników do zmiany pracy. Zwiększona liczba wypowiedzeń może być zatem efektem skutecznego poszukiwania lepszych warunków zatrudnienia.

Wpływ programu 500+ będzie można oszacować dopiero kiedy pojawią się wyniki dotyczące przechodzenia z zatrudnienia do bierności szacowane w ramach Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności. Jednak te dane GUS publikuje z pewnym opóźnieniem.

Konfederacja Lewiatan

Innowacyjne usługi finansowe w świetle nowej dyrektywy w sprawie usług płatniczych (PSD2)

Georg Schardt
Georg Schardt, Managing Director, SOFORT GmbH

Bardzo istotna dla sektora finansowego i środowiska e-commerce dyrektywa PSD2 przyczyni się do rozwoju, integracji i zwiększenia bezpieczeństwa w handlu elektronicznym w Unii Europejskiej. Jest ona także reakcją władz Wspólnot na dynamiczne przemiany rynkowe i technologiczne. Stąd decyzja o wprowadzeniu nowych regulacji na rynku płatności internetowych to bardzo dobry ruch ze strony organów UE. PSD2 bowiem bierze pod uwagę współczesne potrzeby, możliwości technologiczne i dostępne rozwiązania, co w sumie wymagało przeprowadzenie zmian w regulacjach rynku.

Nowa dyrektywa w dużej mierze odnosi się także do nowych i innowacyjnych podmiotów oferujących usługi finansowe w Internecie, tzw. Third Party Providers (TPP). Pojawienie się nowego rodzaju graczy, a co za tym idzie – konieczność legislacyjnego odniesienia się do ich oferty i charakteru prowadzonej działalności, było jednym z kluczowych bodźców skłaniających europejskie władze do ponownego przyjrzenia się usługom finansowym w Internecie. W efekcie doszło do słusznej aktualizacji ładu prawnego, wyrażonej właśnie w dyrektywie PSD2.

PSD2 – wspólny standard, większe bezpieczeństwo

Wdrożenie PSD2 ma na celu nie tylko uporządkowanie i uregulowanie prawnej sytuacji nowych podmiotów typu TPP i ich relacji z tradycyjnymi dostawcami usług płatniczych. Zauważenie i włączenie TPP do szerszego ładu ma służyć również zapewnieniu bezpieczeństwa płatności i ochronie konsumentów. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EUNB) został dedykowany do wypracowania standardu w tym zakresie. Ma on wypracować konkretne, obiektywne i wspólne standardy bezpieczeństwa. Oznacza to także równe szanse i niwelację występującej na niektórych rynkach dyskryminacji firm oferujących nowe rozwiązania.

Dyrektywa zakłada także obowiązek ustanowienia nadzoru przez państwa członkowskie nad działalnością podmiotów oferujących usługi płatnicze. Z jednej strony jest to podkreślenie i dodatkowy gwarant równości, a z drugiej wzmocnienie ochrony konsumentów, którzy zyskają lepszą możliwość zgłaszania ewentualnych skarg czy wyjaśniania sporów w obszarze płatności online.

Czym jest TPP i dlaczego konieczne były zmiany w prawie UE?

Third Party Providers, w przypadku płatności internetowych, to zewnętrzne, niezależne podmioty oferujące usługi z zakresu transferów środków. Są to stosunkowo nowe firmy z branży FinTech, które są w stanie zaproponować innowacyjne rozwiązania w obszarze usług finansowych, np. takich jak płatności czy zarządzanie finansami osobistymi. Nowe rozwiązania, oprócz zwiększania jakości dostępnych możliwości, pozytywnie wpływają też na wzrost konkurencyjności i rozwój sektora jako takiego.

Dyrektywa w sprawie usług płatniczych (w skrócie PSD, 2007/64/WE) z 2007 roku nie obejmowała swoim zakresem podmiotów TPP. Stało się tak z prostej przyczyny – tego typu rozwiązania w tym czasie dopiero się kształtowały. Bardzo dynamiczny rozwój niezależnych pośredników i ich rosnąca popularność sprawiły, że powstała konieczność modyfikacji istniejącego prawa. Stąd rewizji uległa PSD, tak aby dostosować regulacje do nowej rzeczywistości i podmiotów, które weszły na rynek.

Dwa główne rodzaje TPP

Wśród nowych rozwiązań z pewnością należy wyróżnić dwa typy tzw. Third Party Providers. Pierwszy z nich typu AIS (tzw. „Account Information Services”) specjalizuje się w usługach polegających na gromadzeniu i porządkowaniu danych z różnych kont bankowych klienta w jednym miejscu. Oznacza to, że korzystając z jednego narzędzia można mieć wgląd na ekranie w swoje rachunki znajdujące się w kilku bankach. Rozwiązanie to pomaga zachować kontrolę oraz ułatwia zarządzanie zgromadzonymi środkami czy domowym budżetem. Użytkownik nie musi się logować po kolei na swoje konta, które mogą mieć różne przeznaczenie i być rozsiane po kilku instytucjach. Dzięki AIS, ma wszystko obok siebie przed oczami.

Drugi typ to tzw. PIS („Payment Initiation Service Providers”). Są to pośrednicy techniczni, którzy zajmują się inicjowaniem przelewów bankowych. Podmioty tego typu w znaczny sposób przyczyniają się usprawniania i ułatwiania dokonywania wszelkich płatności w Internecie. Z jednej strony maksymalnie automatyzują i upraszczają cały proces finalizacji przelewu, ale także gwarantują wygodę i bezpieczeństwo. Innowacyjne metody płatności oznaczają także niższe koszty obsługi transferów, co w pozytywny sposób może przyczynić się do kształtowania się cen towarów i usług nabywanych online.

Dlaczego Unia Europejska wspiera TPP?

Unormowanie i określenie pozycji w systemie prawnym niezależnych dostawców usług finansowych w Internecie zostało spowodowane kilkoma czynnikami. Przede wszystkim zadecydował o tym fakt, że one istnieją, stale się rozwijają, a z ich usług korzystają miliony obywatelu UE. Boom nowych rozwiązań spowodował swoisty zamęt i konieczność odgórnego zarysowania regulacji wprowadzający ład w nowej rzeczywistości. To przyczyna naturalna i zrozumiała, lecz istnieją jeszcze inne czynniki uzasadniające wdrożenie nowej dyrektywy w sprawie usług płatniczych. Jednym z nich jest chęć pobudzania konkurencyjności w e-commerce. Nowi gracze oferują często lepsze, szybsze, wygodniejsze, i co ważne – tańsze rozwiązania, co w naturalny sposób spowoduje ożywanie gry rynkowej na zdrowych, równych zasadach. Dzięki temu handel w sieci będzie jeszcze atrakcyjniejszy nie tylko cenowo, lecz będzie prostszy w obsłudze i bardziej przyjazny. E-commerce z każdym rokiem staje poważniejszą składową PKB poszczególnych państw członkowskich, a także jest jednym z kół napędowych europejskich gospodarek. Stąd w tym względzie PSD2 i zapewnienie dostatecznie chronionej pozycji dla TPP ma te procesy tylko wesprzeć.

Georg Schardt, Managing Director, SOFORT GmbH

Alcoa – lepsze wyniki

Alcoa - lepsze wyniki 4

Akcje spółki Alcoa jednego z największych producentów aluminium otworzyły się wczoraj luką wzrostową przełamując poziom oporu w okolicach 10 USD. Obecnie najbliższym poziomem oporu jest strefa w pobliżu 11 USD, której przełamanie otworzy drogę do szczytu z czerwca 2015 roku w okolicy 12,50 USD.

Wczoraj spółka rozpoczęła sezon wyników kwartalnych zza oceanem. Zysk na akcję oraz przychody okazały się lepsze od rynkowych oczekiwań, choć trzeba przyznać, że te zostały obniżone ze względu na ogólnie słabe rezultaty osiągane przez amerykańskie spółki. Zyski na akcję spółek z indeksu S&P 500 spadają pięć kwartałów z rzędu. Niemniej jednak spółka korzysta na poprawie sytuacji na rynkach towarowych, w tym na rynku aluminium

Bartosz Zawadzki
Szef Działu Analiz

CBRE rozwija dział powierzchni handlowych

Magda Frątczak, Senior Director, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych, CBREMagdalena Frątczak awansowała w strukturze firmy CBRE na stanowisko Senior Director i odpowiada za kompleksowe zarządzanie działem powierzchni handlowych. W ramach nowej struktury działu, CBRE wzmacnia wszystkie linie serwisowe oferowane Klientom – reprezentacje klientów, reprezentacje wynajmującego oraz sektor zajmujący się najmem powierzchni na ulicach handlowych. Tym samym CBRE świadczy kompleksowe usługi dla rynku powierzchni handlowych. Rozwój działu jest odpowiedzią na modernizujący i zmieniający się rynek handlowy w Polsce oraz rosnące wymagania Klientów.

Dział Powierzchni Handlowych CBRE prowadzi obecnie proces komercjalizacji 26 centrów handlowych. W ramach 15 – osobowego zespołu świadczone są pełne usługi dla klientów. W ramach działu funkcjonują następujące linie serwisowe:

Małgorzata Laskowska, Associate Director, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych, CBRE

Reprezentacja Wynajmującego (L-Rep) – w ramach której Małgorzata Laskowska, Associate Director, odpowiada za obsługę klientów korporacyjnych działu. Małgosia posiada ponad 20 letnie doświadczenie na rynku handlowym w Polsce.
Mariusz Majkowski, Associate Director, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych, CBREMariusz Majkowski, który awansował na stanowisko Associate Director, odpowiedzialny jest za realizację strategii komercjalizacji dla pozostałych centrów handlowych, znajdujących się w portfolio działu. Mariusz posiada ponad 12 doświadczenie na tym rynku.

W portfolio działu znajdują się bardzo zróżnicowane projekty w całej Polsce, w tym regularne centra handlowe Galeria Sfera, Mazovia, Gemin Park Tychy oraz Tarasy Zamkowe, centra outletowe Outlet Center w Lublinie i Białymstoku, oraz koncepty jak Wars Sawa Junior i Centrum Praskie Koneser.

Szymon Łukasik, Senior Director, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych, CBRE

Reprezentacja Najemcy (T-Rep) – rozwojem tego sektora zajmuje się Szymon Łukasik, który dołączył do zespołu na stanowisko Associate Director. Szymon posiada ponad 15 letnie doświadczenie w pracy na rynku powierzchni handlowych w Polsce. W przeszłości, Szymon zajmował się współpracą z takimi markami, jak Foot Locker, TK Maxx, A. Blikle, SportsDirect.com.

Renata Kamińska, Senior Property Negotiator, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych, CBRE

Ulice Handlowe  (High Streets) – nad którymi czuwa Renata Kamińska, Senior Property Negotiator. W ramach tej usługi prowadzone są projekty dla polskich oraz międzynarodowych marek modowych, usługowych i gastronomicznych z segmentu premium, dla których najważniejszym kryterium jest prestiżowa lokalizacja w centrum miasta jak Griffin House firmy GLL czy Nowy Świat 2.0 należący do CBF Nowy Świat.

Dzień 2 – Microsoft Worldwide Partner Conference 2016

Drugiego dnia Worldwide Partner Conference firma Microsoft ogłosiła innowacje technologiczne, które otwierają nowe możliwości biznesowe dla partnerów.

Jednym z głównych tematów drugiego dnia konferencji tematów była, zaplanowana na 2 sierpnia 2016 roku aktualizacja Windows 10 Anniversary Update.

Windows 10 pozostaje najszybciej implementowaną wersją systemu operacyjnego w historii firmy, także przez użytkowników biznesowych. Obecnie, ponad 350 milionów urządzeń pracuje pod kontrolą Windows 10, a więcej niż 96% klientów biznesowych testuje Windows 10 w środowiskach swoich firm.

Powód zainteresowania jest jasny: Windows 10 jest najbezpieczniejszym systemem w historii, z dodatkowymi udogodnieniami, takimi jak: efektywniejsze zarządzanie IT, czy optymalizacja produktywności.

Ponadto, według badania zrealizowanego przez Microsoft wspólnie z Forrester Research, Windows 10 pozwala użytkownikom zwiększyć produktywność przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów, uzyskując średni wzrost wskaźnika ROI na poziomie 188%, w ciągu 13 miesięcy.

Microsoft, z myślą o bezpieczeństwie i wygodzie użytkowników, przedstawił Windows 10 Enterprise E3 dla CSP (Cloud Solution Provider). Po raz pierwszy, za pośrednictwem partnerów CSP, przedsiębiorstwa będą mogły skorzystać z zabezpieczeń korporacyjnych na najwyższym poziomie, za jedyne 7$ za miesiąc od urządzenia.

Oferta jest przeznaczona przede wszystkim do firm, które mają ograniczone zasoby i zespół IT i chciałyby, aby ich systemem zarządzał zaufany i doświadczony partner.

Surface i Surface Hub są niezmiennie katalizatorami zmian w biznesie. Microsoft, przy współpracy z IBM i Booz Allen Hamilton będzie tworzyć wykorzystujące Surface rozwiązania biznesowe szyte na miarę dla: instytucji finansowych, rządów, firm dostarczających produkty konsumenckie i dla sektora medycznego.

Budowanie inteligentnych rozwiązań chmurowych

Zainteresowanie chmurą rośnie w rekordowym tempie. Co miesiąc ponad 120 tysięcy użytkowników decyduje się przenieść swoje dane do Microsoft Azure.

Na dzisiejszej konferencji, Microsoft poinformował, że tej jesieni wprowadzi Windows Server 2016 i System Center 2016. Stanie się to podczas konferencji Microsoft Ignite. Nowa wersja systemu operacyjnego Windows Server została istotnie przebudowana tak aby ułatwić jak najlepsze wykorzystanie technologii chmurowych.

Ponadto aby ułatwić klientom modernizację ich biznesu z wykorzystaniem analizy danych ogłoszono dostępność Azure SQL Data Warehouse.

Przykłady wykorzystania chmury zostały zaprezentowane pierwszego dnia konferencji. Należy wspomnieć o Schneider Electric, które za pomocą Microsoft Azure, w zrównoważony sposób dystrybuuje energię słoneczną do ponad 170 szkół i klinik w Nigerii.

Modernizacja produktywności i procesów biznesowych

Firmy stają przed coraz większymi wyzwaniami związanymi z nadmiarem informacji, pojawieniem się nowego, w pełni cyfrowego pokolenia na rynku pracy i wykorzystaniem urządzeń mobilnych w pracy.

Ogłoszono również, że Facebook wdrożył Office 365 w swojej organizacji dla ponad 13 000 pracowników na świecie. Implementacja zwiększy produktywność i innowacyjność firmy.

Ponadto, rola Skype dla firm staje się bezprecedensowa, powodując, że rynek komunikacji online, jest warty ponad 47 mld dolarów. Firma Microsoft, aby przyspieszyć rozwój Skype’a i chmury wykorzystywanych w biznesie, stworzyła Skype Operations Framework – metodologię wdrażania end-to-end przez partnerów.

Sukces w biznesie tworzy się wspólnie

W ciągu tego roku zostaną ogłoszone kolejne innowacje technologiczne, które stworzą nowe możliwości biznesowe dla partnerów.  W drugiej połowie roku zostanie wprowadzony nowy model licencjonowania Secure Productive Enterprise (SPE). Rozwiązania łączące najbardziej zaawansowane możliwości Office 365, Windows 10 Enterprise i Enterprise Mobility Suite
w planach E5.  SPE ułatwi klientom wykorzystanie podwyższonej produktywności
i bezpieczeństwa przy jednoczesnym zachowaniu elastycznego licencjonowania obejmującego rozwiązania on-premise i chmurowe.

Grupa Jaguar S.A. z terminowym wykupem obligacji serii C

Grupa Jaguar S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się obrotem nieruchomościami, budową domów oraz rewitalizacją kamienic, przeprowadziła terminowy wykup 30% obligacji serii C, który przypadał na dzień 30.06.2016 r. Środki z tej emisji zostały przeznaczone głównie na realizację pierwszego projektu deweloperskiego w Gdyni.

Emitent dokonał terminowego wykupu 30% obligacji serii C zgodnie z warunkami emisji oraz jej harmonogramem. W grudniu ub. roku Grupa Jaguar S.A. wykupiła w terminie 20% obligacji tej serii. Spółka wypłaciła także terminowo odsetki od obligacji serii C, E oraz F. Z przeprowadzonej w grudniu 2014 r. emisji obligacji serii C Emitent pozyskał łącznie blisko 2,7 mln zł. Środki te zostały wykorzystane przede wszystkim na realizację projektu rewitalizacji kamienic i sprzedaży apartamentów w Gdyni – „Kamienna Góra Lipowa”.

 

Pozyskane środki z emisji obligacji serii C były wykorzystane do realizacji naszego pierwszego projektu rewitalizacyjnego. Z perspektywy ostatnich zmian związanych z handlem ziemią rolną widzimy, że nasza decyzja o wejściu w ten segment rynku była ze wszech miar słuszna. To właśnie dzięki rozszerzeniu naszej działalności o remonty modernistycznych kamienic Spółka ma się dobrze i zamierza dalej rozwijać się w tym kierunku.” – mówi Jacek Wieczorkowski, Członek Zarządu Spółki Grupa Jaguar S.A.

W dniu 06.07.2016 r. do obrotu na rynku NewConnect wprowadzone zostały akcje serii D Spółki. W ramach emisji przeprowadzonej z zachowaniem prawa poboru dla dotychczasowych Akcjonariuszy, Grupa Jaguar S.A. pozyskała łącznie ponad 600 tys. zł, dokonując przydziału wszystkich oferowanych akcji. Co istotne, w zapisach dodatkowych na akcje stopa redukcji wyniosła ponad 81%. Kapitał zdobyty przez Emitenta w trakcie emisji akcji serii D zostanie przeznaczony na kapitał obrotowy. Od lipca br. Spółka nie jest już kwalifikowana do segmentu SHLR na rynku NewConnect i opuściła również segment HLR, a jej akcje wróciły dzięki temu do notowań w systemie ciągłym.

„Dzięki emisji akcji serii D znacznie poprawiliśmy płynność obrotu. Duża redukcja zapisów w tej emisji jest dowodem zainteresowania Akcjonariuszy naszą Spółką. Będziemy kontynuowali ten kierunek pozyskania kapitału dla dalszego rozwoju Grupy Jaguar.” – dodaje Wieczorkowski.

Grupa Jaguar S.A. zakończyła 2015 r. zyskiem netto wysokości 57 tys. zł przy przychodach netto ze sprzedaży wynoszących 1.930 tys. zł. Dla Spółki był to bardzo ważny rok, bowiem pierwszy raz w historii wypracowała przychody we wszystkich trzech obszarach prowadzonej działalności, a więc ze sprzedaży nieruchomości gruntowych, domów rekreacyjnych oraz apartamentów w rewitalizowanych kamienicach. W 1 kw. 2016 r. Emitent zanotował 344 tys. zł przychodów netto ze sprzedaży, podczas gdy w analogicznym okresie ub. roku było to 71 tys. zł.

Spółka realizuje aktualnie kilka projektów inwestycyjnych w zakresie nieruchomości, m.in. w kompleksie działek budowlanych Zdradzie, Odargowie oraz w Sznurkach. W tej ostatniej inwestycji Grupa Jaguar prowadzi także sprzedaż całorocznych domów rekreacyjnych. Emitent rozwija również działalność pośrednictwa w obrocie nieruchomościami na rynku wtórnym, która jest realizowana przez spółkę zależną – Jaguar Inwestycje Sp. z o.o., w której posiada 100% udziałów.

Liczba MŚP na 1000 mieszkańców w Polsce najmniejsza w UE

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw, zatrudniających od 10 do 249 pracowników, jest w Polsce dużo mniejszy niż w innych państwach unijnych. W naszym kraju na 1000 mieszkańców przypadają niespełna 2 firmy. Jest to najniższy wskaźnik w całej UE – wynika z raportu „Małe i średnie firmy w Polsce – bariery i rozwój” przygotowanego przez PI Research na zlecenie Banku Zachodniego WBK. Najwięcej MŚP zarejestrowanych jest w Wielkopolsce, Małopolsce, na Śląsku i Mazowszu.

Raport „Małe i średnie firmy w Polsce – bariery i rozwój” wyraźnie wskazuje na dużo niższe nasycenie polskiej gospodarki małymi i średnimi firmami w porównaniu ze średnią unijną oraz duży potencjał do wzrostu. Liczba MŚP po odjęciu mikrofirm w przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest w Polsce najniższa wśród państw członkowskich i wynosi 1,9, podczas gdy na Węgrzech jest to 2,8, a w Niemczech 4,6. Średnia dla całej Unii to 3,1.[1] Natomiast biorąc pod uwagę przychody całego sektora przedsiębiorstw, polskie MŚP (bez mikrofirm) generują 36 proc. przychodów, podczas gdy udział dużych firm jest wyższy i wynosi 44 proc. Dla porównania, w aż piętnastu na dwadzieścia siedem zbadanych państw członkowskich UE, to sektor MŚP generuje większe przychody niż duże firmy.

Z naszego raportu wynika także, że wzrost MŚP jest oparty na inwestycjach w znacznie mniejszym stopniu niż w przypadku dużych przedsiębiorstw. To świadczy o niskiej skłonności do zwiększania skali działalności i wysokiej awersji do podejmowania poważnych projektów rozwojowych. Żeby to zmienić, potrzebne jest finansowanie, ale przede wszystkim wiedza i konkretne narzędzia i rozwiązania, które pomagają ruszyć z własnym biznesem lub rozwinąć już ten prowadzony. Polska gospodarka potrzebuje więcej firm zakładanych i budowanych w oparciu o długoterminowe plany rozwoju – mówi Adrian Kaczmarek z Departamentu Dynamizacji Rozwoju Klientów MŚP w Banku Zachodnim WBK.

Najwięcej firm w Wielkopolsce…

Najwięcej MŚP na 1000 mieszkańców zarejestrowanych jest w województwach z dużymi ośrodkami miejskimi – wielkopolskim, małopolskim, śląskim, mazowieckim, łódzkim i pomorskim. W tych regionach przypada od 2,3 do 2 firm na 1000 mieszkańców. Z dużych aglomeracji najsłabsze nasycenie przedsiębiorczością jest na Dolnym Śląsku – na 1000 mieszkańców województwa dolnośląskiego przypada tylko 1,8 zarejestrowanych małych i średnich firm. Wielkopolska, Małopolska i Śląsk najmocniej przyciągają małe firmy zatrudniające od 10 do 49 pracowników (1,8 firmy na 1000 mieszkańców), natomiast Mazowsze i Wielkopolska mają najwięcej firm średnich zatrudniających od 50 do 249 pracowników (0,5). Jednak najsłabiej jest w województwach lubelskim, podlaskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim, gdzie wskaźnik przedsiębiorczości wynosi tylko 1,5.

… i w przemyśle                                                       

Najwięcej małych i średnich przedsiębiorstw działa w przemyśle (33 proc.) oraz handlu (29 proc.), głównie spożywczym, na co składają się liczne w Polsce piekarnie i masarnie. Inaczej przedstawia się udział poszczególnych sektorów, jeśli weźmiemy pod uwagę przychody. Niemal połowę przychodów sektora MŚP generują firmy handlowe (46 proc.), co wynika z charakteru ich działalności opartej na wysokich obrotach i niskich marżach. Co trzecia złotówka pochodzi z firmy przemysłowej (31 proc.), a co siódma z usługowej (15 proc.). Budownictwo generuje tylko niecałe 8 proc. przychodów.

Wszystko przed polskimi MŚP

Adam Czerniak, Główny Ekonomista Polityki Insight, podkreśla, że sprzyjanie rozwojowi małych i średnich firm jest w interesie gospodarczym Polski. – Wzrost ich liczby przekłada się bowiem na szybszy wzrost wynagrodzeń, podnosi innowacyjność i zmniejsza zależność krajowej koniunktury od kondycji globalnej gospodarki. Kluczowym elementem wsparcia powinna być edukacja właścicieli mikroprzedsiębiorstw – warto zachęcać ich do zwiększania skali działalności i wychodzenia poza swój lokalny, dobrze znany rynek zbytu. Duży nacisk należy położyć na szkolenia z zakresu zarządzania, księgowości i podatków, a także na pokazywanie pozytywnych doświadczeń firm, którym się udało. We wsparciu rozwoju sektora MŚP dużą rolę ma też do odegrania państwo, które musi ograniczyć bariery biurokratyczne i podatkowe związane ze zwiększaniem skali działalności, a także stymulować wzrost kredytów inwestycyjnych dla najmniejszych firm, na przykład poprzez system gwarancji – mówi Adam Czerniak.

Polskie MŚP mają ogromny potencjał, bo jak pokazują wyniki badania, sektor nie działa jeszcze na najwyższym biegu. – Jeśli firmy zostaną zainspirowane do zmiany sposobu myślenia i dostrzeżenia nowych możliwości, a jednocześnie dostaną konkretne wsparcie w realizacji nowego podejścia w prowadzeniu biznesu, to uwolnią swój potencjał. Wsparcie jest dostępne choćby na uruchomionym przez nas portalu Firmowe Ewolucje – podkreśla Adrian Kaczmarek z Banku Zachodniego WBK.

Firmowe Ewolucje (https://firmoweewolucje.bzwbk.pl/) to platforma online, na której przedsiębiorcy mogą znaleźć wiedzę i przydatne rozwiązania obejmujące praktycznie wszystkie obszary biznesu, w tym księgowość, prawo, marketing i wsparcie sprzedaży, HR czy monitoring płatności. Bank projektując Firmowe Ewolucje skupił się na narzędziach pozwalających przenieść firmę ze świata realnego do wirtualnego (digitalizacja) oraz wspierających ekspansję zagraniczną. Pomoc ma formę szkoleń rozwijających wiedzę i kompetencje małych i średnich przedsiębiorców oraz konkretnych usług partnerów oferowanych na atrakcyjnych warunkach.

Metodologia badania:

Badanie „Małe i średnie firmy w Polsce – bariery i rozwój” zostało przygotowane i opracowane na zlecenie Banku Zachodniego WBK przez centrum analityczne PI Research w marcu i kwietniu 2016 roku.

[1] Dane obejmujące 26 państw członkowskich UE, poza Irlandią i Cyprem.

Ranking OC, AC, NNW – czerwiec 2016 r./II kw. 2016 r.

Ranking porównywarki Ubea.pl z czerwca 2016 r. to już osiemnaste takie badanie, które na podstawie tysięcy indywidualnych kalkulacji internautów, prezentuje najtańsze polisy OC dla kierowców oraz pakiety (OC + NNW, OC + AC, OC + AC + NNW). Czerwcowa analiza stanowi dobrą okazję do tego, aby podsumować wyniki rankingowe z drugiego kwartału oraz całej pierwszej połowy 2016 roku.   

Czerwcowy ranking porównywarki Ubea.pl został przygotowany na podstawie takiej samej metodologii, jak siedemnaście wcześniejszych analiz. W czerwcu 2016 roku, każde z klasyfikowanych towarzystw, ponownie oceniono w skali od 0,00 punktów do 5,00 punktów. Najniższy wynik oznacza, że dany ubezpieczyciel we wszystkich pojedynczych porównaniach ulokował się na ostatniej pozycji. Firma z najwyższą liczbą punktów (5,00 pkt), musiałaby zająć pierwsze miejsce w każdej kalkulacji wykonanej przez internautów.

W połowie 2016 roku, żaden ubezpieczyciel znów nie uzyskał skrajnych wyników punktowych (0,00 pkt lub 5,00 pkt). Od 1 do 30 czerwca br. najwięcej punktów zebrały następujące towarzystwa:

  • Aviva – 4,26 pkt w rankingu polis OC
  • Link4 – 4,34 pkt w rankingu pakietów OC + NNW
  • Link4 – 4,29 pkt w rankingu pakietów OC + AC
  • Link4 – 4,53 pkt w rankingu pakietów OC + AC + NNW

Powyższe wyniki oznaczają, że polisy proponowane przez Avivę oraz Link4 najczęściej zajmowały pierwsze miejsca w kalkulacjach wykonywanych przez użytkowników porównywarki Ubea.pl.

Czerwcowy ranking Ubea.pl stanowi najlepszą okazję do podsumowania wyników z całego drugiego kwartału. Po wykonaniu odpowiednich obliczeń okazuje się, że najtańsze ubezpieczenia dla kierowców, od kwietnia do czerwca br. oferowały następujące firmy/marki ubezpieczeniowe:

 

  • Aviva – 12,97 pkt na 15,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu polis OC
  • Link4 – 12,95 pkt na 15,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + NNW
  • Link4 – 13,10 pkt na 15,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + AC
  • Link4 – 13,46 pkt na 15,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + AC + NNW

Jeszcze ciekawiej prezentują się wyniki z całego pierwszego półrocza 2016 r. W takiej półrocznej klasyfikacji, pierwsze miejsca zajęły następujące firmy/marki ubezpieczeniowe:

  • Aviva – 25,90 pkt na 30,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu polis OC
  • AXA Direct – 25,54 pkt na 30,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + NNW
  • Liberty Ubezpieczenia – 26,93 pkt na 30,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + AC
  • Liberty Ubezpieczenia – 26,86 pkt na 30,00 pkt możliwych do zdobycia w rankingu pakietów OC + AC + NNW

Po podsumowaniu wyników z pierwszej połowy 2016 r. okazało się, że czerwcowy lider nie zajął pierwszego miejsca w żadnej z kategorii. Trzeba jednak odnotować, że różnice między „najtańszymi” towarzystwami są minimalne. Przykładowo w klasyfikacji dotyczącej pakietów  OC + NNW, marka Link4 przegrała z AXA Direct o jedynie 0,12 punktu.

Więcej o najtańszych polisach OC w czerwcu i pierwszej połowie 2016 roku:   https://ubea.pl/Ranking-OC-AC-NNW-czerwiec-i-II-kwartal-2016%2Cartykul%2C1078/

Spada liczba bankructw w Europie Środkowo-Wschodniej

W 2015 r. korzystne warunki gospodarcze w krajach Europy Środkowej i Wschodniej miały pozytywny wpływ na poprawę sytuacji przedsiębiorstw w tym regionie. W minionym roku liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw spadła w 9 z 13 krajów, a ich średnia ważona pod względem PKB w regionie wyniosła -14 proc. Obraz niewypłacalnych przedsiębiorstw w regionie jest zróżnicowany: na Ukrainie i Litwie odnotowano dwucyfrowe pogorszenie, natomiast w Rumunii i na Węgrzech sytuacja znacznie się poprawiła. Coface przewiduje, że przedsiębiorstwa będą nadal korzystać ze sprzyjających warunków, a w 2016 r. liczba przypadków niewypłacalności spadnie o 5,3 proc.

Podczas gdy na największych rynkach wschodzących odnotowano spowolnienie wzrostu gospodarczego, a nawet recesję, gospodarki regionu Europy Środkowo-Wschodniej korzystały w zeszłym roku ze sprzyjających warunków ekonomicznych. Średnie tempo wzrostu PKB w regionie zwiększyło się z +2,6 proc. W 2014 r. do +3,3 proc. W 2015 r. W eksporcie zanotowano powolne, ale stopniowe ożywienie, szczególnie u głównego odbiorcy – strefy euro. Ponadto połączenie dalszego spadku stopy bezrobocia, wzrostu płac, niskiej inflacji, zaniżonych cen towarów oraz rekordowo niskich stóp oprocentowania sprawiło, że konsumpcja prywatna stała się głównym czynnikiem napędzającym wzrost gospodarczy. Chociaż w krajach Europy Środkowo-Wschodniej od kilku już lat prowadzone są inwestycje współfinansowane przez UE, w 2015 r. tempo wykorzystania środków unijnych wzrosło, ponieważ był to ostatni rok dostępu do funduszy UE przeznaczonych na lata 2007–2013. Takie inwestycje w znacznym stopniu przyczyniły się do wzrostu gospodarczego w minionym roku.

Zróżnicowana sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej: największa poprawa w Rumunii, znaczne pogorszenie na Ukrainie

Dynamika niewypłacalności jest zróżnicowana w poszczególnych krajach Europy
Środkowo-Wschodniej. Największy spadek liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw wynoszący prawie 50 proc. odnotowano w Rumunii, która znacznie zyskała na stymulacji fiskalnej. Natomiast największy wzrost – o 20,8 proc. – jest udziałem Ukrainy, gdzie kolejny rok trwa recesja będąca wynikiem konfliktu z Rosją.

Analiza sektorowa wskazuje, że w branżach zależnych bezpośrednio od konsumpcji w gospodarstwach domowych odnotowano rosnący popyt. Jednocześnie wysokie nasycenie rynku, silna konkurencja i niskie marże powodowały, że przedsiębiorstwa handlowe nadal miały duży udział w liczbie upadłości. W budowlance pozytywny wpływ miały prowadzone w zeszłym roku projekty współfinansowane przez Unię, jednak nadal często występują problemy z regulowaniem płatności, stąd przedsiębiorstwa budowlane są pozostają obecne w statystykach dotyczących niewypłacalności. W zeszłym roku prawie 1 proc. aktywnie działających przedsiębiorstw w regionie ogłosiło niewypłacalność.

W większości krajów liczba upadłości przedsiębiorstw nadal nie wróciła do poziomu sprzed kryzysu z 2008 r. W Czechach liczba niewypłacalnych firm była prawie czterokrotnie wyższa niż w 2008 r., w Polsce 1,8 razy, a w Słowenii – 2,2. Natomiast na Słowacji i w Rumunii wskaźniki bankrustw nadal wskazują poziom poniżej tego sprzed kryzysu.

Ogólnie obraz upadłości przedsiębiorstw w Europe Środkowo-Wschodniej w 2015 r. ukazuje się w jaśniejszych barwach. Taka tendencja powinna się utrzymywać ze względu na sprzyjające dla przedsiębiorstw warunki gospodarcze, szczególnie w porównaniu z kłopotami, jakich doświadcza wiele innych wschodzących rynków. Poprawę sytuacji w regionie potwierdzają też oceny ryzyka kraju przeprowadzone przez Coface, obejmujące w tym roku kilka przypadków podniesienia oceny. W styczniu ocena Węgier została podniesiona do poziomu A4, natomiast w czerwcu oceny Łotwy i Rumuni wzrosły do poziomu A4, a Litwy i Słowenii do A3. W konsekwencji ryzyko w większości krajów regionu zostało podniesione do dopuszczalnego poziomu.

Pozytywna perspektywa: sprzyjające warunki biznesowe w 2016 r.

Warunki biznesowe nadal będą korzystne, ale już nie w takim stopniu jak w zeszłym roku – powiedział Grzegorz Sielewicz, ekonomista Coface w Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Przewidujemy, że liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw spadnie o 5,3 proc. przez cały rok 2016. Dalsza poprawa na rynku pracy wraz z rosnącym optymizmem wzmocni konsumpcję w gospodarstwach domowych, stanowiącą główny czynnik napędzający gospodarki regionu. Udział inwestycji nie będzie już tak wysoki jak w zeszłym roku z powodu powolnego uruchamiania nowych projektów współfinansowanych ze środków unijnych. To osłabi rozwój przemysłu budowlanego oraz innych sektorów z nim powiązanych.

Kraje Europy Wschodniej i Środkowej nadal będą aktywnie eksportować, chociaż spowolnienie światowego handlu może wyhamować ich ambicje. Globalne zawirowania, w tym szybsze spowolnienie rozwoju gospodarki Chin, które w szczególności odczuwają Niemcy – główny partner krajów Europy Wschodniej i Środkowej – mogą zahamować dynamikę eksportu.

Inwestycje w budowę nowoczesnych ukraińsko-polskich przejść granicznych

Część ze 100 mln euro kredytu jaki Polska udziela Ukrainie na modernizację infrastruktury drogowej granic oraz budowę ukraińsko-polskich przejść granicznych  może zostać przeznaczona na systemy odprawy celnej. O tym co taka inwestycja mogłaby dać Ukrainie i Polsce mówi Andrzej Oliński z firmy T4B.

Nielegalny przywóz towarów i związany z tym brak opłat celnych to główne z nadużyć jakie mają miejsce na przejściach granicznych. W przypadku Polski, według danych Ministerstwa Finansów, w 2015 r. wpływy z cła do budżetu państwa stanowiły 2,93 mld zł, a szacowana łączna wartość towarów pochodzących z przemytu, jak podaje Straż Graniczna, wyniosła 1,14 mld zł.

 – Na polskich przejściach granicznych od wielu lat funkcjonują systemy wspomagające odprawę celną. W przypadku Ukrainy, gdzie takich elektronicznych systemów jest brak, skala przemytu, a co za tym idzie strat dla budżetu naszego sąsiada, może być nieporównywalnie większa. Zastosowanie nowoczesnych systemów odprawy celnej oraz kontroli ruchu pojazdów i osób pozwoliłaby ograniczyć przemyt oraz skuteczniej walczyć z korupcją po obu stronach granicy – mówi Andrzej Oliński z firmy T4B, która realizuje inwestycje technologiczne na przejściach granicznych po stronie polskiej.

Systemy wspomagające odprawę celną oraz kontrolę ruchu usprawniają odprawę poprzez automatyczną ewidencję wszystkich podróżnych, pojazdów i towarów. Dla przykładu, możliwe jest elektroniczne powiadamianie celników czy odprawiany pojazd lub osoba już wcześniej nie chciały naruszyć prawa. System umożliwia automatyczne odczytywanie numerów tablic rejestracyjnych, skanowanie paszportów, ważenie pojazdów, wystawianie mandatów za przekroczenia norm. Wszystko to pozwala skrócić czas obsługi, uniknąć błędów oraz ułatwić służbom granicznym poszczególne zadania.

Zastosowanie elektronicznych systemów wspomagania odpraw na ukraińskich przejściach granicznych pozwoliłoby na skrócenie czasu oczekiwania na przejściu, ale przede wszystkim znacząco wpłynęłoby na zwiększenie wpływów z cła do budżetu Ukrainy. Zwiększyłoby również możliwości w zakresie wymiany informacji między służbami polskimi i ukraińskimi o poszukiwanych osobach i pojazdach oraz analizę danych pozwalającą wykrywać korupcję. Byłoby to również korzystne w kontekście układu o partnerstwie i współpracy UE z Ukrainą – opowiada Andrzej Oliński.

Umowa o udzieleniu Ukrainie kredytu w ramach pomocy wiązanej w wysokości do 100 mln euro została zawarta we wrześniu 2015 r. Kredyt ma zostać przeznaczony na modernizację infrastruktury drogowej granic oraz budowę ukraińsko-polskich przejść granicznych lub innych projektów uzgodnionych między stronami. Wszystkie inwestycje mają być realizowane przez polskie firmy. Oprocentowanie kredytu wynosi 0,15 proc., a spłata pierwszej raty została odroczona o 5 lat.

Spekulacja kwitnie w Poznaniu

Region Poznania jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się lokalizacji magazynowych w Polsce. Zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w regionie na koniec czerwca br. przekroczyły 1,5 mkw. Poznań jest trzecim po względem wolumenu regionem, z wysoką dynamiką wzrostu zarówno po stronnie podaży, jak i popytu. Nowa podaż tylko w I połowie br. wyniosła blisko 128 tys. mkw., kolejne ponad 70 tys. mkw. jest w budowie, a w przygotowaniu ok. 50 tys. mkw.  Aktywność deweloperska nie słabnie, czego najlepszym potwierdzeniem jest ilość inwestycji w trakcie realizacji. 

Większość nowych projektów to inwestycje spekulacyjne, które w przeciągu kilku miesięcy znajdują najemców. Klienci coraz częściej ze względu na dynamiczne zmiany i potrzebę ekspansji w krótkim czasie poszukują powierzchni magazynowych od zaraz lub z dostępnością w krótkim terminie. Deweloperzy, aby sprostać tym oczekiwaniom decydują się na uruchamianie kolejnych projektów spekulacyjnych – komentuje Magda Twarowska, Senior Industrial & Logistic Consultant w AXI IMMO. Pomimo wysokiej liczy inwestycji spekulacyjnych poziom pustostanów w perspektywie roku utrzymuje się na niskim poziomie 3-4%. Obiekty budowane spekulacyjne zapełniają się w ciągu 3-4 miesięcy, dlatego w momencie oddania inwestycji często jest ona w całości lub w ok. 80% wynajęta – dodaje Magda Twarowska.

Dominującą pozycję w realizacji nowych projektów nie zabezpieczonych umowami najmu ma deweloper Panattoni Europe, który obecnie ma swoje inwestycje w gminach Gądki, Komorniki i Tarnowo Podgórne.

Wysoki popyt pomimo niższej dostępności kadr

Wysoki popyt w regionie jest generowany przez operatorów logistycznych i sieci handlowe związane z branżami: motoryzacyjną, dom i wnętrze, spożywczą oraz elektroniczną. Duża część nowych umów najmu i ekspansje związana jest z kanałem sprzedaży e-commerce. Atuty Poznania związane z położeniem blisko zachodniej granicy, silną aglomeracją i tradycjami logistycznymi sprawią, że region pomimo spadku dostępności siły roboczej nie traci na popularności. Poziom bezrobocia w Poznaniu i okolicy na koniec kwietnia br. wynosił 2,5% i był najniższy w kraju. Firmy, aby zatrzymać pracowników oferuję szersze pakiety socjalne w postaci dowozu do pracy, obiadów czy lepszych stawek za godzinę pracy. Koszty pracy to tylko jeden z czynników decydujących o atrakcyjności lokalizacji. Firmy w poszukiwaniu optymalizacji kosztów mogą liczyć na atrakcyjne stawki czynszów za mkw. powierzchni magazynowej w regionie. Przy dużych kontraktach powyżej 10 tys. mkw. deweloperzy oferują czynsz efektywny poniżej 2 euro za mkw.

W perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy możemy spodziewać się utrzymania tempa rozwoju inwestycji magazynowych w regionie. Do końca roku możliwe jest uruchomienie kolejnych 3-4 projektów. W II połowie roku poziom pustostanów wzrośnie do 5-6%, co nie wpłynie znacząco na strategie inwestycyjne deweloperów, gdyż jest to naturalna konsekwencja realizacji projektów spekulacyjnych.

R&D w obronności – jak kształtować współpracę przemysłu oraz NCBiR

Efektywna współpraca Narodowego Centrum Badań i Rozwoju z małymi i średnimi przedsiębiorstwami z branży obronnej stanowi szansę na opracowanie, rozwój i wdrożenie rozwiązań nie tylko realnie zwiększających bezpieczeństwo narodowe oraz potencjał polskich sił zbrojnych, ale także napędzających rodzimą gospodarkę. O możliwościach współpracy Centrum i przemysłu dyskutowali z ministrem Jarosławem Gowinem oraz dyrektorem NCBiR Maciejem Chorowskim uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców Przemysłu Obronnego (ZPP PO).

fot. R.Surdacki.Defence24
fot. R.Surdacki. Defence24

Brak zamówień ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej w przypadku projektu zakończonego sukcesem, zmiany wymagań w trakcie trwania programu rozwojowego oraz opóźnienia resortu w ogłaszaniu i finalizowaniu przetargów to w ocenie uczestników spotkania zorganizowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców Przemysłu Obronnego główne czynniki hamujące prace B+R w branży zbrojeniowej. W spotkaniu „R&D w obronności – jak kształtować współpracę przemysłu oraz NCBiR”, które odbyło się 13 lipca 2016 w warszawskiej siedzibie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, oprócz przedstawicieli przemysłu udział wzięli Jarosław Gowin, Wiceprezes Rady Ministrów i Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Maciej Chorowski, Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Marcin Nowacki reprezentujący Związek Przedsiębiorców i Pracodawców Przemysłu Obronnego oraz Filip Seredyński, ekspert ZPP PO i portalu Defence24.pl.

Prywatny i państwowy przemysł zbrojeniowy powinny mieć równe szanse przy staraniu się o środki z NCBiR – mówi Marcin Nowacki ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Przemysłu Obronnego – Podczas spotkania omówiliśmy kilka propozycji, które naszym zdaniem mogą usprawnić współpracę NCBiR z przemysłem. Obecnie poszczególne elementy systemu B+R, na który składają się możliwości przemysłu, wysiłek wkładany w prace badawcze oraz w sprzedaż opracowanych produktów w Polsce i za granicą, nie działają harmonijnie.

To trafna diagnoza. System jest rozprzęgnięty, aby dobrze działał należy zbliżyć jego elementy – przyznaje Maciej Chorowski, Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – Szansę na to daje doskonała współpraca Centrum z resortem nauki oraz założenia zawarte w planie premiera Morawieckiego.

fot. R.Surdacki.Defence24(1)
fot. R.Surdacki. Defence24

Stawianie barier przed prywatnym przemysłem jest szkodliwe dla interesów Polski. Jesteśmy otwarci na spotkania z biznesem – mówi Jarosław Gowin, wicepremier oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W ocenie ZPP PO prace B+R muszą trafiać w zdolności przemysłu oraz być nastawione na efekt, zaś pomyślne zakończenie pracy rozwojowej powinno być równoznaczne z promesą zamówienia od Sił Zbrojnych RP. Należy również koordynować prace B+R z zamówieniami obronnymi a także ułatwiać sprzedaż wytworzonych produktów, także poza granicami Polski. Decyzję o ogłaszaniu konkursu na konkretny projekt badawczo-rozwojowy powinien poprzedzać dialog techniczny i rozpoznanie rynku. Inspektorat Uzbrojenia dopiero po rozeznaniu, co i za jaką ceną może nabyć na rynku krajowym i zagranicznym, powinien zgłaszać potrzebę rozpoczęcia prac B+R przez krajowy przemysł i wsparcie go środkami z NCBiR.

W tym celu konieczne jest mapowanie kompetencji i innowacji przemysłu. Bardzo istotne jest bieżące monitorowanie funkcjonowania systemu nadzoru realizacji programów na rzecz obronności i bezpieczeństwa we współpracy z MON oraz system tzw. kamieni milowych, weryfikujących postęp prac – uważa Filip Seredyński, ekspert ZPP PO oraz portalu Defence24.pl – Należy również ustanowić rekompensatę finansową dla przedsiębiorcy zbrojeniowego w przypadku ustanie możliwości finansowania w trakcie prac badawczych.

Według ZPP PO właścicielem wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego powstałego w wyniku prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa, finansowanych przez Centrum powinien być twórca, zaś MON powinien mieć prawo pierwokupu. NCBiR i Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych (I3TO) MON wspólnie powinny również monitorować prace rozwojowe w zakresie obronności finansowane przez państwa sojusznicze oraz wspierać finansowo polskie firmy zainteresowane udziałem w międzynarodowych projektach. ZPP PO postuluje również konsultacje projektowanych konkursów NCBiR z organizacjami przedsiębiorców przemysłu zbrojeniowego.

USD/CAD – przed Bankiem Kanady


O godzinie 16:00 poznamy koszt pieniądza w Kanadzie, który ma pozostać na swoim poziomie. Stopy procentowe od dłuższego czasu znajdują się na 0,50%. Tym razem rynek nie widzi również miejsca na obniżkę stóp procentowych.

USD/CAD - przed Bankiem Kanady 5


Według inwestorów prawdopodobieństwo mierzone za pomocą
overnight index swap wskazuje jedynie na 7,5% prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych, natomiast we wrześniu jest to 16,8%.


Chart USDCAD, W1, 2016.07.13 08:43 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real


Brak obniżki stóp procentowych w Kanadzie działa na korzyść rodzimej waluty. Na parze walutowej
USD/CAD byki mierzą się z tygodniowym wsparciem 1.314-1.329, jednak któryś raz z rzędu przegrywają. Tworząca się formacja Pin Bara wskazuje na większe prawdopodobieństwo kontynuacji poprzedniego ruchu spadkowego. Bazowym scenariuszem pozostanie obrona wsparcia i zakończenie korekty trendu spadkowego.


Mateusz Groszek

Analityk Rynków Finansowych

Funt może mocniej pójść w górę

Funt może mocniej pójść w górę 6

Oczekiwanie wobec obniżki stóp procentowych na Wyspach są bardzo duże. W poniedziałkowym sondażu opublikowanym przez Bloomberg aż 30 z 54 ekonomistów przewiduje obniżkę o 25 p.b do poziomu 025%. Z kolei rynek na podstawie kontraktów terminowych szacuje prawdopodobieństwo obniżki na ponad 80%.

Oczekiwania rynku co do obniżek stóp procentowych już na jutrzejszym posiedzeniu jest bardzo duże, a sam gubernator Banku Anglii Mark Carney sugeruje, że bardziej prawdopodobny jest sierpniowy termin. Dodatkowo funt szterling jest mocno wyprzedany, choć trzeba przyznać, że nieco odrobił ostatnie spadki. Zatem brak jakichkolwiek decyzji przy tak nastawionym rynku może spowodować mocne odbicie brytyjskiej waluty.

Kolejną walutą, która traci na wartości w oczekiwaniu na dalszą ekspansję jest jen japoński. Po wygranej rządzącej koalicji oraz premiera Shinzo Abe w Japonii oczekuje się, że kraj ten dalej będzie stymulował swoją gospodarkę poprzez ekspansję fiskalną oraz monetarną. Na informacje o wynikach wyborów jen zaczął się osłabiać, a giełda w Tokio poszła w górę.

Bardzo spokojnie jest za to na głównej parze walutowej. EUR/USD konsoliduje się w okolicach obszaru 1,11 – 1,10. Również para USD/PLN nie wykazuje bardzo dużych ruchów nie mogąc trwale przełamać poziomu 4 złoty. Jednak w obecnej sytuacji rynkowej bardziej prawdopodobne jest umocnienie amerykańskiej waluty w dalszej przyszłości. W związku z poprawą nastrojów wczoraj poniżej 4,40 spadł kurs EUR/PLN, co może sugerować dalsze umocnienie rodzimej waluty, a najbliższym poziomem wsparcia są okolice 4,37. Na większy ruch raczej szanse są niewielkie. Również para CHF/PLN powinna zachowywać się stabilnie, a kurs prawdopodobnie pozostanie powyżej okrągłego poziomu 4 złoty.

Bartosz Zawadzki
Szef Działu Analiz

Frank szwajcarski będzie tańszy

Ostatnie tygodnie były dla naszej waluty nie najlepsze. Złoty mocno tracił za sprawą zamieszania z Brexitem. Teraz wszyscy czekamy na agencję ratingową Fitch, która już 15 lipca może dokonać rewizji swojej oceny polskiej gospodarki.

– Polski złoty wykazuje obecnie bardzo dużą słabość, choć rynki raczej decydują się na aktywa bardziej ryzykowne. Wszyscy wydają się czekać na rewizję ratingu Polski . Myślę, że na naszej walucie możemy liczyć na korektę – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak z XTB. Więcej w materiale wideo.

S&P 500 i zyski spółek

S&P 500 i zyski spółek 7

Po ponad rocznej konsolidacji indeks S&P 500 wybił nowe szczyty. Jest to historyczny moment, gdyż nigdy nie byliśmy tak wysoko. Wszystko jest dobrze, jednak należy pamiętać, że jest to hossa Banków Centralnych, a nie wzrostu gospodarczego czy też coraz wyższych zysków spółek. Na powyższym wykresie zobrazowano aktualne zyski przypadające na jedną akcje firm należących w skład indeksu S&P 500. Pomimo nowych, historycznych szczytów zyski spółek spadają 5 kwartał z rzędu. W normalnych warunkach rynkowych utrzymanie hossy byłoby niemożliwe, jednak dalsze luzowanie polityki monetarnej ze strony banków centralnych daje spore pole do popisu stronie kupującej. Jeżeli Bankom Centralnym wyczerpie się arsenał, a zyski przedsiębiorstw pozostaną na niezmienionym poziomie, to na rynek po raz kolejny zawitają spadki.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Podatek przeciw wzrostowi wynagrodzeń i obniżkom cen

6 lipca 2016 r., Sejm przyjął ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej. Zgodnie z ustawą, opodatkowany będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży towarów dokonywanej na rzecz konsumentów, tj. osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej lub nabywających towary bez związku z prowadzoną działalnością gospodarczą oraz rolników ryczałtowych w rozumieniu ustawy o VAT. Opodatkowaniu podlegać będzie także świadczenie usług towarzyszących sprzedaży towaru, o ile nie zostaną one odrębnie ewidencjonowane. Ustawa nie przewiduje opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez Internet.

W przyjętej ustawie nie ma przepisów dotyczących odmiennego opodatkowania sprzedaży w soboty, niedziele i dni ustawowo wolne od pracy.

Podatek od sprzedaży detalicznej będzie podatkiem progresywnym, obejmującym dwie stawki i progi podatkowe: 0,8 proc. od podstawy opodatkowania pomiędzy kwotą 17 mln zł i 170 mln zł, 1,4 proc. od nadwyżki podstawy opodatkowania ponad kwotę 170 mln zł. Podatnicy, których wartość sprzedaży detalicznej w danym miesiącu nie przekroczy 17 mln zł, będą zwolnieni z podatku oraz z obowiązku składania deklaracji podatkowych.

Nowy podatek jest dla firm karą za wydajność, wyższe wynagrodzenia i niższe ceny, tak ekspert FOR ocenia przyjęty przez Sejm projekt ustawy wprowadzającej dodatkowe opodatkowanie dla sklepów detalicznych, która w początkowych założeniach miała dotyczyć wielkich sieci handlowych.

-Największą wydajność mają duże sieci handlowe, dzięki temu mogą pozwolić sobie na wyższe wynagrodzenia i niższe ceny dla konsumentów, a najwięcej nadużyć według Państwowej Inspekcji Pracy jest w małych sklepach, dlatego ta ustawa jest niebezpiecznym precedensem. Skoro uderza w wydajność firm, to jest także szkodliwa dla całej gospodarki – mówi w rozmowie z MarketNews24 Aleksander Łaszek, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

 

Firmy w Polsce wstrzymują swój rozwój

Inwestycje firm spadły o 9 proc. w I kw. br. Jest to konsekwencja narastającej niepewności, związanej z planami rządu. Rok wcześniej mieliśmy 12 proc. wzrost inwestycji po pierwszych trzech miesiącach. Rafał Trzeciakowski, ekspert Forum Obywatelskiego (FOR) w rozmowie z MarketNews24 wymienia kilka powodów wzrastającej niepewności. To paraliż Trybunału Konstytucyjnego, dodatkowe podatki wprowadzane w branżach o dużym udziale kapitału zagranicznego, obietnice obniżenia wieku emerytalnego.

Wyniki Banku BPS w 2015 roku i pierwszej połowie 2016 roku

28 czerwca odbyło się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku BPS S.A., na którym podsumowano wyniki za 2015 rok. W Zgromadzeniu wzięło udział 85,5% akcjonariatu. Rozpatrzono sprawozdanie zarządu, bilans i wyniki finansowe wraz z opinią audytora, którym był E&Y. Oceniono je pozytywnie i w głosowaniach Akcjonariusze udzielili wysokiego poparcia Zarządowi i Radzie Nadzorczej Banku.

Program naprawczy

Miniony 2015 rok był pierwszym rokiem realizacji Programu postępowania naprawczego Banku Polskiej Spółdzielczości S.A., który zakłada przywrócenie wypłacalności, zabezpieczenie płynności, poprawę jakości portfela kredytowego, a także osiąganie wyników finansowych, satysfakcjonujących jego Akcjonariuszy, w szczególności banki spółdzielcze. Bank BPS S.A. realizuje założenia przyjęte w zatwierdzonym przez KNF programie naprawczym i systematycznie poprawia swoją sytuację finansową, kapitałową i płynnościową. Program działań restrukturyzacyjnych został zrealizowany w głównych obszarach funkcjonowania Banku, co przyczyniło się przede wszystkim do poprawy standardów zarządzania ryzykiem, wzrostu efektywności działania, optymalizacji struktury bilansu oraz zwiększenia siły kapitałowej. W efekcie Bank wygenerował zysk za 2015 rok, jak również poprawił wszystkie wskaźniki obrazujące sprawność jego działania.

Dzięki rozsądnemu podejściu i zaangażowaniu głównych właścicieli, tj. zrzeszonych banków spółdzielczych, nastąpiło wzmocnienie kapitałowe Banku w postaci objętych przez nich akcji i obligacji podporządkowanych na łącznym poziomie ok. 300 mln zł. Wpłynęło to na poprawę stabilności finansowej Banku oraz zapewniło pełną zdolność do realizacji podstawowej i najważniejszej funkcji pełnionej przez Bank, a mianowicie kompleksowej obsługi zrzeszonych banków spółdzielczych i wspieraniu budowy ich konkurencyjności na rynku usług finansowych.

Zarówno Zarząd Banku, jak i jego pracownicy dokładają wszelkich starań, aby również w roku bieżącym skutecznie realizować cele programu naprawczego w tym m.in. w zakresie poprawy adekwatności kapitałowej i zarządzania ryzykiem kredytowym, zwiększenia efektywności procesów sprzedażowych i restrukturyzacyjno-windykacyjnych oraz utrzymania dyscypliny kosztowej. Działania te stanowią podstawę do poprawy kondycji finansowej Banku BPS w kolejnych okresach jego funkcjonowania. Udział Banku w przychodach z transakcji przejęcia Visa Europe Limited przez Visa Inc. spowodował, że wynik finansowy netto Banku za I półrocze br. ukształtował sięna poziomie 94,4 mln zł, podczas gdy przed rokiem wynosił on jeszcze minus 21,3 mln zł.

W okresie dotychczasowej realizacji programu Bank poprawił adekwatność kapitałową, zwiększając tym samym bezpieczeństwo ekonomiczne swojego działania. Wg wstępnych danych łączny współczynnik kapitałowy na koniec czerwca br. wyniósł 10,5%, podczas gdy na koniec 2014 roku wskaźnik ten kształtował się na poziomie 7,7%. Poprawa adekwatności kapitałowej nastąpiła dzięki akcjonariuszom – bankom spółdzielczym, które objęły instrumenty kapitałowe wyemitowane przez Bank.

Zgodnie z założeniami przyjętymi do programu postępowania naprawczego, Bank prowadzi efektywne działania w zakresie ograniczania wydatków. Trwa proces restrukturyzacji sieci sprzedaży. Podjęto wielokierunkowe działania mające na celu obniżenie poziomu kosztów
w obszarze wynagrodzeń oraz kosztów eksploatacyjnych. Pomimo znaczącego zwiększenia
w ubiegłym roku obowiązkowych opłat na rzecz instytucji nadzorczych, ogólne koszty administracyjne ukształtowały się na poziomie zbliżonym do odnotowanych w 2014 r., podczas gdy w sektorze nastąpił ich wzrost o ok. 12%. Bez uwzględnienia obowiązkowych opłat na rzecz KNF, BFG, Systemu Ochrony oraz Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, koszty funkcjonowania Banku zostały ograniczone o 13,8 mln zł, tj. o 6,4%. Świadczy to o skutecznym przeprowadzaniu procesów restrukturyzacyjnych, mających na celu ograniczanie wydatków w Banku.

System Ochrony Zrzeszenia

System Ochrony Zrzeszenia BPS to umowa, którą zawarły między sobą banki spółdzielcze i bank zrzeszający, gwarantując sobie wsparcie i pomoc w sytuacjach kryzysowych. Jej fundamentem jest prewencja – wczesne rozpoznawanie problemów i wprowadzanie działań naprawczych oraz bieżące monitorowanie sytuacji poszczególnych banków i audyt prowadzony według wystandaryzowanych metod. Poprzez stały monitoring bieżącej sytuacji Banku BPS S.A. i banków spółdzielczych – uczestników systemu oraz zaplanowane w jego ramach działania prewencyjne – zapewnione jest wsparcie jego uczestników w sytuacjach nadzwyczajnych. Przede wszystkim jednak System pozwala zapobiegać narastaniu zjawisk mogących do takich sytuacji doprowadzić. Według stanu na 31 grudnia 2015 r. do Systemu Ochrony przystąpiło 241 banków spółdzielczych spośród 357 zrzeszonych w Banku BPS S.A oraz 12 czyli łącznie 242 podmioty. W 2016 roku kolejne banki przystępują do Systemu. Na dzień 30 czerwca 2016 System obejmuje 260 podmiotów.

We wszystkich podmiotach, przed ich przystąpieniem do Systemu Ochrony wykonywane były przez biegłych rewidentów audyty otwarcia jako rozszerzenie badania rocznego sprawozdań finansowych za 2015 rok. Obejmowały one w szczególności badanie jakości aktywów, czyli portfela kredytowego, a w niektórych przypadkach także dłużnych papierów wartościowych znajdujących się w portfelach banków spółdzielczych. Audyt taki przeszedł też Bank BPS S.A., największy uczestnik Systemu Ochrony.

Funkcjonowanie Systemu Ochrony tworzy przesłanki dla stabilnego rozwoju banków w nim uczestniczących. Wzmacnia stabilność Grupy BPS oraz poprawia bezpieczeństwo i pozycję konkurencyjną banków spółdzielczych uczestniczących w systemie. Łączne spełnienie norm płynności, zerowa waga ryzyka dla wzajemnych zobowiązań i inne udogodnienia pozwalają im na zmniejszenie kosztów i wzrost stanów środków płynnych, co bezpośrednio wpływa na zwiększenie ich zdolności kredytowych. W miejsce rozdrobnionego zbioru powstała grupa bankowa o aktywach plasujących ją na szóstym miejscu wśród największych podmiotów bankowych w Polsce

Produkty i klienci

W 2015 r. Bank BPS S.A. zaoferował swoim klientom atrakcyjne produkty, takie jak kredyt technologiczny, kompleksową obsługę dla Jednostek Samorządu Terytorialnego, rachunki dla klientów biznesowych. Racjonalna polityka cenowa w zakresie kredytów hipotecznych umożliwiła osiągnięcie bardzo dobrych wyników sprzedażowych i uplasowała ten produkt Banku BPS S.A. w czołówce rankingów kredytów hipotecznych.

Udział Banku w realizacji programów publicznych

Bank BPS S.A. oraz zrzeszone banki spółdzielcze uczestniczą w realizacji programów publicznych, a w tym Programu Rodzina 500 plus, Rodzina na Swoim, MdM, kredytów klęskowych, a także prowadzą dystrybucję środków unijnych przeznaczonych na współfinansowanie programów regionalnych.

Podsumowując 2015 rok, podkreślenia wymaga, że wszystkie prowadzone przez Bank, a także zewnętrzne agencje ratingowe analizy wskazują, że w porównaniu do dwóch lat poprzednich na koniec 2015 roku nastąpiła znacząca poprawa jego sytuacji ekonomiczno-finansowej.

Bankowość spółdzielcza jest w sposób szczególny związana z lokalną społecznością. Jest blisko jej spraw i problemów. Jest ważnym instrumentem realizacji polityki gospodarczej i społecznej rządu na szczeblu podstawowym i wśród przedsiębiorców działających w gminach i powiatach. Dysponuje potrzebną ku temu wiedzą i doświadczeniem oraz włada także niemałym, całkowicie polskim kapitałem. Misją Banku BPS S.A. jest udzielanie wszechstronnej pomocy bankom zrzeszonym w realizacji ich społecznych zadań.

GBP/USD na oporze

Chart GBPUSD, H4, 2016.07.13 09:26 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real

Funt szterling od poniedziałku znalazł się w korekcie, która zniosła prawie 500 pipsów ostatniego ruchu spadkowego. Aktualnie notowania pary GBP/USD na interwale czterogodzinnym zaparkowały w strefie podaży 1.327-1.334. Pokonanie jej może być nie lada wyzwaniem dla kupujących, jednakże jest to możliwe.

Notowania funta szterlinga mogłyby powędrować do góry po jutrzejszym komunikacie Banku Anglii. Jeżeli stopy procentowe nie zostałyby obniżone, to aprecjacja mogłaby wynieść kilkaset pipsów, dlatego że rynek z 80% prawdopodobieństwem wycenia obniżkę. Jednak Mark Carney na wcześniejszych konferencjach nie krył dalszego luzowania w Wielkiej Brytanii, dlatego też podstawowym scenariuszem pozostanie obrona strefy podaży.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Rząd w sprawie OZE gra vabank?

Do tej pory polskie władze nie definiowały, które gałęzie energetyki chce rozwijać. – Ta władza stawia na węgiel, wycofuje wsparcie dla OZE w formie systemu taryfowego. OZE będzie mogło funkcjonować w systemie, ale tylko jako uzupełnienie do mocy konwencjonalnych – mówi w rozmowie z MarektNews24 Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Rezygnując z rozwoju energii pochodzącej z odnawialnych źródeł w dobie rosnących oczekiwań co do jej udziału w miksie energetycznym, nasz kraj stawia wszystko na jedną kartę. Więcej w materiale wideo.

Prof. S. Gomułka: Polsce obecnie nie grozi wyjście z UE, ale nastroje nacjonalistyczne mogą zmarginalizować jej rolę we Wspólnocie

Po zaskakującym wyniku referendum w Wielkiej Brytanii pojawiają się głosy o możliwym opuszczeniu Unii Europejskiej przez kolejne kraje. Wzrost nastrojów pronarodowych obserwowany jest w dużej części krajów UE, także w tych, które na członkostwie we Wspólnocie korzystają, jak Polska czy Węgry. Zdaniem prof. Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty BCC, może to skutkować odbieraniem Polski jako kraju, który straci sympatię do UE, jak tylko przestanie czerpać z niej korzyści finansowe. A to z kolei może spowodować, że z głosem Warszawy Bruksela będzie się liczyć coraz mniej.

– Mamy do czynienia ze wzrostem poglądów eurosceptycznych w Europie. Nie przypuszczałem, że w Wielkiej Brytanii wzrost jest tak duży, że w końcu znajdzie się większość, która zadecyduje o wyjściu, bo przecież mamy tam też np. Szkocję czy Północną Irlandię, które chcą zostać w Unii Europejskiej –mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club. – Widać, że w tych okręgach zdominowanych przez ludność tradycyjnie angielską eurosceptycyzm rozwinął się do bardzo wysokiego poziomu i to się stało w ostatnich latach. Zauważmy, że było kiedyś referendum, kiedy Wielka Brytania wstępowała do Unii Europejskiej, to było już kilkadziesiąt lat temu i wtedy decyzja o wejściu została przegłosowana większością, 65 proc.

23 czerwca Brytyjczycy wbrew oczekiwaniom rynków większością 51,9 proc. głosów, podjęli decyzję o opuszczeniu Unii Europejskiej. Oznacza to, że w ciągu dwóch lat Zjednoczone Królestwo może się znaleźć poza strukturami Wspólnoty. Zdaniem Gomułki nie bez wpływu na tę decyzję była masowa imigracja zarobkowa Polaków na Wyspy w ostatnich 12 latach.

– Mam wrażenie, że to się stało na skutek obaw, że Wielka Brytania zaczyna być dominowana przez ludzi pochodzących z zewnątrz. Chodzi o negatywny wpływ na poczucie bezpieczeństwa, poczucie kultury narodowej Anglików, którzy są pod wpływem tego, że np. teraz w Londynie słyszą bardzo często język polski, a nie angielski. Mam wrażenie, że Polska miała tu pewien wpływ na tę decyzję, wpływ negatywny – konstatuje Gomułka.

Decyzja Brytyjczyków wzmogła ruchy separatystyczne w innych krajach Europy, zwłaszcza że nastroje narodowe narastają od kilku lat w większości państw. Zdaniem głównego ekonomisty BCC kraje takie jak Holandia czy Dania powinny jednak obronić swojej obecności w UE, bo tam napływ pracowników z biedniejszej części Europy był mniej intensywny.

– Szanse na to, że za Wielką Brytanią pójdą inne kraje, nie jest tak oczywista –  uważa prof. Gomułka.

Nierozstrzygnięta pozostaje natomiast kwestia decyzji samych nowych członków Unii. O referendum ws. opuszczenia Wspólnoty mówi się wszak także w Polsce. I choć według sondaży na razie zdecydowana większość Polaków opowiada się za naszym uczestnictwem w UE, to wyniki ostatnich wyborów mogą budzić podejrzliwość partnerów Polski co do czystości jej intencji.

– Problem polega na tym, że inni – Niemcy, Francuzi –mogą uważać politykę polską w tej chwili za jakiś koniunkturalizm. Dopóki Polacy korzystają, i to na sporą skalę, z obecności w Unii, dopóty chcą w niej być. Ale czy są pewni tej obecności w Unii za lat 10–15? Czynniki nacjonalistyczne odgrywają już pewną rolę w Polsce i mogą ulec wzmocnieniu za 5 czy 10 lat – przypuszcza prof. Gomułka. – Obecna polityka w stosunku do Unii takich krajów jak Węgry czy Polska nie może być przychylnie odbierana w tych krajach, które tworzyły Unię Europejską i które uważają, że to jest świetny projekt i że trzeba go podtrzymać i rozwijać. Polska jest niemalże kandydatem na kraj, który za kilka lat pójdzie śladami Wielkiej Brytanii. Ta ocena spycha Polskę do roli kraju marginalnego w ramach Unii Europejskiej.

Quercus TFI spodziewa się zmiennych nastrojów na giełdzie. Na rynku będą dominować kilkutygodniowe fale wzrostowe i spadkowe

CEO Magazyn Polska

Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Quercus przewiduje w drugiej połowie tego roku duże wahania na rynku giełdowym. Spółka będzie starała się je wykorzystywać, stawiając na właściwy dobór walorów i poszukując okazji inwestycyjnych zarówno w kraju, jak i za granicą. Zdaniem Sebastiana Buczka, szefa towarzystwa, konsolidacja OFE może spowodować, że część Polaków zacznie inwestować na innych rynkach.

– Cały czas skupiamy się na wynikach inwestycyjnych naszych funduszy, pomimo dość trudnej sytuacji i zmiennych warunków rynkowych chcemy, aby były jak najlepsze – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI. – Zależy nam także na pozyskiwaniu nowych środków. Do tej pory, w ostatnich miesiącach, wychodziło nam to nie najgorzej.

Zarządzane przez Quercus TFI aktywa systematycznie rosną. Pod koniec maja, jak informuje Sebastian Buczek, ich wartość wynosiła 3,86 mld zł. Obecnie spółka przygotowuje się do zamknięcia pierwszego półrocza, którego wyniki powinny być znane kilka tygodni po przeprowadzeniu tej procedury.

– W dalszym ciągu w drugim półroczu prognozujemy zmienną koniunkturę na rynkach finansowych – przewiduje Sebastian Buczek. – Nie sądzimy, że otoczenie będzie łatwe, przyjemne i wygeneruje jakąś wielką falę wzrostową. Raczej, tak jak uważaliśmy na początku br., czekają nas kilkutygodniowe fale wzrostowe i spadkowe. Zmienność będzie panować zarówno na GPW, jak i za granicą.

Łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW osiągnęła w czerwcu 2016 r. poziom 16,8 mld zł, czyli o 18,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba transakcji w czerwcu 2016 r. wyniosła 1,5 mln, odnotowując wzrost o 15,5 proc. rok do roku. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na GPW wyniosła w czerwcu 2016 r. 694,3 mln zł, natomiast na rynku NewConnect – 3,7 mln zł. Wartość indeksu WIG na koniec czerwca 2016 r. wyniosła 44 748,53 pkt i była o 16,1 proc.niższa niż rok temu.

Jednocześnie wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji wyniosła na koniec czerwca 2016 r. 75,5 mld zł, co oznacza wzrost o 12,7 proc. rok do roku. Łączna wartość obrotu na rynku Catalyst wzrosła o 230,4 proc. w porównaniu z czerwcem 2015 r., do poziomu ponad 782 mln zł.

– Stawiamy raczej na dobry dobór spółek i próbę wykorzystania wahnięć w koniunkturze o charakterze kilkutygodniowym – precyzuje Sebastian Buczek. – Oprócz tego szukamy okazji na polskim rynku i rozglądamy się również za granicą.

Na początku lipca br. wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił wstępne zarysy planu zmian systemu emerytalnego i zapowiedział, że Otwarte Fundusze Emerytalne zostaną zlikwidowane. Jednak większość zarządzanych przez nie obecnie pieniędzy (przeszło 100 mld zł) miałaby trafić na nowe, indywidualne konta emerytalne, reszta do Funduszu Rezerwy Demograficznej. To nie pierwsza reforma OFE. Trzy lata temu poprzedni rząd przeniósł ponad 150 mld zł do ZUS oraz zmniejszył składkę środków przekazywanych do drugiego filaru.

– Jeżeli wariant z konsolidacją OFE byłby faktycznie realizowany, to myślę, że w dużej mierze mógłby się on przyczynić do tego, że część oszczędności Polaków trafiłaby za granicę w celu większej dywersyfikacji i ochrony kapitału – uważa Sebastian Buczek. – Wydaje się, że ten element politycy też powinni brać pod uwagę podczas planowania przyszłość OFE.

Quercus TFI, jak podkreśla Sebastian Buczek, zarządza relatywnie niewielką liczba funduszy. Ale jest to zgodne z aktualnie obowiązującą strategią firmy.

– Stawiamy na to, że mamy, co prawda, mniej funduszy, ale za to staramy się nimi bardzo dobrze zarządzać – tłumaczy Sebastian Buczek. – Nasze najmłodsze dziecko, czyli Quercus Multistrategy FIZ, fundusz zamknięty o charakterystyce absolutnej stopy zwrotu, który zorganizowaliśmy we współpracy z Citibankiem, działa już pół roku i rozwija się bardzo dobrze. W tej chwili odbywa się czwarta emisja jego certyfikatów, podczas której pozyskaliśmy sto kilkadziesiąt milionów złotych. Natomiast w krótkoterminowej perspektywie na pewno niczego podobnego nie planujemy.

Program „Rodzina 500 plus” wpłynie na zmianę preferencji zakupowych Polaków

CEO Magazyn Polska

Jak wynika z obserwacji sieci handlowych, większe możliwości finansowe już zmieniły preferencje zakupowe konsumentów – kupują oni bardziej świadomie i stawiają częściej na zdrową żywność. Aż 2/3 badanych wskazuje stosunek jakości do ceny jako istotną przesłankę przy wyborze produktu. Do końca czerwca w ramach rządowego programu „Rodzina 500 plus” gospodarstwa domowe otrzymały ponad 4,1 mld zł.

– Dostawcy poszczególnych artykułów próbują dopasować swoją ofertę do programu „Rodzina 500 plus” – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Daniel Grabka, dyrektor zakupów sieci sklepów handlowej Netto Polska. – Najszybciej rozwija się oferta produktów świeżych oraz zdrowotnych, bezglutenowych, pozbawionych laktozy czy bezcukrowych. Inwestycja w zdrowie to będzie wielki sukces zarówno programu, jak i społeczeństwa.

Uruchomiony 1 kwietnia rządowy program wspierania gospodarstw domowych „Rodzina 500 plus” zakłada miesięczną wypłatę w wysokości nieopodatkowanych 500 zł na drugie i każde kolejne dziecko. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do końca czerwca uprawnieni do udziału w nim rodzice i opiekunowie złożyli już ponad 2,56 mln wniosków o tego rodzaju dofinansowanie – 79 proc. w urzędach i 21 proc. przez internet. W wyniku tego do rodzin trafiło łącznie 4,1 mld zł. Z badań wynika, że 25 proc. beneficjentów dofinansowania środki z rządowego programu wyda na artykuły spożywcze.

– W założeniu program ma aktywizować gospodarkę krajową i popyt wewnętrzny, więc należy się spodziewać, że część tych pieniędzy popłynie do sieci handlowych – prognozuje Daniel Grabka. – Na rynku będzie dodatkowo prawie dwadzieścia parę miliardów złotych rocznie, w związku z tym część z tych pieniędzy na pewno będzie przeznaczona na zakup produktów spożywczych. W ten sposób sieci handlowe będą mieć większe obroty.

Jak zauważa Daniel Grabka, pieniądze z rządowego programu przyczyniają się do poprawy świadomości konsumenckiej. Zaznacza, że rosnąca zasobność portfela Polaków powoduje wzrost ich oczekiwań wobec poszczególnych produktów, marek oraz sieci handlowych. Sieć handlowa Netto szczególnie liczy na wzrost zainteresowania zdrowymi produktami.

– Głęboko wierzę w to, że konsumenci przeniosą środek ciężkości z produktów standardowych na bardziej zdrowe, tzn. bezglutenowe, bezcukrowe, pozbawione laktozy, z tzw. czystą etykietą (wolne od dodatków chemicznych – red.), czy zdrową alternatywę (zamienniki cukru, słodyczy, mleka i jego przetworów oraz innych produktów pochodzenia zwierzęcego – red.) – uważa Daniel Grabka. – Wyeliminowanie niektórych szkodliwych składników z diety ma niebagatelne znaczenie. Dla wielu osób będzie to moda, ale dla niektórych konieczność.

Z przeprowadzonego przez firmę Intelevo badania na klientach sieci sklepów Netto wynika, że część dodatkowych środków przeznaczą na edukację dzieci, czyli na zajęcia szkolne, pozalekcyjne, korepetycje i zajęcia sportowe, a także na bieżące potrzeby takie jak jedzenie i ubrania.

– 25 proc. respondentów przyznawało, że jest zainteresowana przeznaczeniem tych środków na cele edukacyjne. Kolejne 25 proc. wskazywało na zakupy produktów spożywczych, na bieżące wydatki. Dodatkowe 10 proc. to zakupy ubrań i obuwia – wylicza dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny, dyrektor ds. analiz behawioralnych w Intelevo. – Co warto zauważyć, 10 proc. badanych jest zainteresowanych tym, aby dodatkowe środki odkładać na przyszłość.

Podejmując decyzje zakupowe, badani konsumenci najczęściej zwracają uwagę na dwa parametry: cenę i stosunek ceny do jakości. W sytuacji, kiedy zwiększają się możliwości finansowe, istnieje prawdopodobieństwo, że beneficjenci programu będą kupować produkty wyższej jakości, ale i trochę droższe.

– Psychologia społeczna czy ekonomiczna opisuje takie zjawisko, które nazywa się adaptacją hedonistyczną. Mówi ona, że ludzie bardzo szybko przyzwyczajają się do rzeczy dobrych i oczekiwałbym, że w takiej perspektywie kilkumiesięcznej ten efekt 500 zł w budżetach domowych przestanie być aż tak odczuwalny – tłumaczy dr Kulbat.

Produkty kupowane dla rodziny przede wszystkim powinny być świeże i jak wynika z badań, dobrze by było, żeby pochodziły z naszego kraju. Mniej istotne czynniki to wygoda użytkowania i opakowania. Marka to deklaratywnie najmniej istotny element.

– Niemal 2/3 konsumentów wskazało, że stosunek jakości do ceny jest bardzo ważny, to coś, co stanowi przesłankę do podejmowania decyzji o zakupie. W siatce produktów spożywczych świeżość też się bardzo wysoko na tej liście pojawia. Kierują nami racjonalne kryteria podejmowania decyzji zakupowych w odniesieniu np. do produktów spożywczych – podkreśla dr Kulbat.

Resort zdrowia wkrótce pokaże projekt zmian w systemie opieki zdrowotnej. Zniknie grupa osób nieubezpieczonych

CEO Magazyn Polska

Minister zdrowia zapowiada, że niedługo zaprezentuje szczegóły planowanych zmian w służbie zdrowia. Dzięki nim system ubezpieczeń zdrowotnych ma stać się powszechny nie tylko z nazwy. Dziś blisko 2,5 mln Polaków nie ma uprawnień do korzystania z publicznej służby zdrowia. Duże zmiany nastąpią również w systemie finansowania opieki zdrowotnej.

Już niedługo pokażemy projekt zmiany systemu opartego na powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, które powszechne jest tylko z nazwy. Obecnie jest spora grupa, prawie 2,5 mln obywateli polskich, które nie są ubezpieczone, a zatem nie są uprawnione do korzystania z publicznego systemu opieki zdrowotnej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia.

W ubiegłym roku do systemu publicznej opieki zdrowotnej zgłosiło się 0,5 mln osób, które – jak się okazało – musiały zapłacić za opiekę. Uprawnienie ubezpieczeniowe sprawia, że dużo osób, przede wszystkim pracujących na podstawie umów o dzieło, nie ma prawa do bezpłatnej opieki. Tymczasem konstytucja gwarantuje każdemu prawo do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych na równych zasadach.

Dlatego przejdziemy na system rezydencki, oznaczający, że wszyscy, którzy w Polsce potrzebują opieki zdrowotnej, będą mogli ją dostać. To jest istota zmiany, którą szykujemy – zapowiada minister zdrowia.

Reforma ma również doprowadzić do likwidacji NFZ. Finanse przeznaczone na ochronę zdrowia będą zbierane w funduszu celowym w budżecie państwa. Zmienić ma się także sposób płacenia za świadczenia zdrowotne. Zgodnie z zapowiedziami reforma przejdzie od płacenia za pojedyncze świadczenia do zamawiania koordynowanej opieki zdrowotnej.

NFZ jest instytucją zarządzającą, narzędziem powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, więc przenosząc środki do budżetu, decydujemy się na zmianę struktury płatnika. Na poziomie centralnym będzie to minister zdrowia, a na poziomie regionalnym urzędy zlokalizowane przy urzędach wojewodów. To właśnie one będą się zajmować kontraktowaniem świadczeń zdrowotnych – tłumaczy Konstanty Radziwiłł.

Założenia reformy zostały przedstawione 5 lipca premier Beacie Szydło. Resort przewiduje, że przygotowywana ustawa mogłaby wejść w życie w przyszłym roku lub na przełomie 2017 i 2018 roku. Zapowiadane są także kolejne duże reformy, m.in. dotyczące zdrowia publicznego.

5 mld zł rocznie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na rozwój nowoczesnego przemysłu

CEO Magazyn Polska

Inicjatywy Narodowego Centrum Badan i Rozwoju będą spójne z rządowym Planem na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, który ma na celu budowę przemysłu nowych technologii – podkreśla dyrektor Centrum. Łącznie trafi na nie ok. 5 mld zł rocznie. Zadaniem NCBiR jest likwidacja luk kompetencyjnych, tak by przemysł angażował się w innowacyjne projekty. Pośrednio ma również nastąpić aktywizacja ośrodków akademickich.

Plan Morawieckiego zakłada reindustrializację Polski poprzez nie tyle powrót do kominów z wieku XIX, ile poprzez wprowadzenie przemysłu nowych technologii – mówi agencji Newseria Biznes prof. Maciej Chorowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Z analizy Ministerstwa Rozwoju wynika, że Polska wpadła w pięć pułapek rozwojowych. Jedną z nich są niskie nakłady na badania i rozwój, a to innowacyjność decyduje o przewadze przemysłu. Wzrost innowacyjności polskich firm jest konieczny, by mogły one konkurować na globalnym rynku. Jak wskazuje prof. Chorowski, Polska obecnie konsumuje rentę niedorozwoju.

Jesteśmy wolni od konieczności amortyzacji nakładów na technologie, które obecnie są wiodące, a wkrótce zostaną zastąpione przez inne, nowsze – mówi Chorowski. – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ma za zadanie pomóc w likwidacji pewnych luk kompetencyjnych występujących w przemyśle tak, by mógł on przystąpić do wytwarzania początkowo prototypów, następnie pewnych serii pilotażowych, a na końcu do wdrożeń na szeroką skalę.

W Polsce firmy wciąż konkurują niskimi kosztami pracy, a nie innowacyjnością. Tylko 5 proc. eksportu ma charakter innowacyjny. Łącznie wydatki na B+R wynoszą ok. 1 proc. PKB. Tylko 13 proc. małych i średnich przedsiębiorstw wprowadza innowacje (przy europejskiej średniej 31 proc.). Z kolei duże przedsiębiorstwa, które zwykle mają wystarczające środki na B+R, stanowią ok. 0,2 proc. ogółu firm. Spośród polskich koncernów tylko sześć to światowe championy.

Będziemy się angażować we wszelkie działania badawczo-rozwojowe, które będą zogniskowane na potrzebach planu Mateusza Morawieckiego. Będziemy zachęcać przemysł, aby – nawet jeżeli czuje się nie do końca kompetentny – podejmował się wytworzenia produktów opartych o nowe technologie, gdyż ich opracowanie będzie współfinansowane ze środków publicznych – zapowiada prof. Maciej Chorowski.

Liczy na to, że pośrednio dzięki środkom z NCBiR zaktywizowane zostaną także ośrodki akademickie i instytuty badawcze.

Dzięki planowi Morawieckiego i środkom z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju nastąpi po pierwsze podniesienie kwalifikacji przemysłu, po drugie aktywizacja zasobów, które są w chwili obecnej nieco uśpione w jednostkach naukowych – dodaje dyrektor NCBiR.

W ogłoszonej edycji szybkiej ścieżki PO IR firmy spełniające kryteria dużych przedsiębiorstw mogą się ubiegać o dofinansowanie na realizację projektów, które obejmują badania przemysłowe oraz prace rozwojowe. Przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego powalczą o łączną pulę 100 mln zł, a ci spoza niego o 900 mln zł. Maksymalna wartość wsparcia dla przedsiębiorcy na jeden projekt to 20 mln euro (jeżeli ponad połowa całkowitych kosztów kwalifikowanych projektu jest ponoszona na badania przemysłowe) lub 15 mln euro (jeśli ponad połowa całkowitych kosztów kwalifikowanych projektu zostanie przeznaczona na prace rozwojowe). Dofinansowanie projektu może być udzielone pod warunkiem zobowiązania się firmy do wdrożenia wyników projektu B+R.

Uruchamiamy też programy, w których przemysł bardzo silnie współfinansuje prace badawczo-rozwojowe. Są to wspólne przedsięwzięcia, programy sektorowe. Myślę, że łącznie zaangażowanie środków z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które będą spójne z Planem na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wyniosą ok. 5 mld zł rocznie – ocenia prof. Maciej Chorowski.

Na początku lipca został ogłoszony pierwszy konkurs na projekty w ramach TECHMATSTRATEG, programu strategicznego dotyczącego nowoczesnych technologii materiałowych. Budżet zaplanowanego na lata 2016–2021 programu wynosi 0,5 mld zł. NCBiR przewiduje jeszcze dwa konkursy.

M. Petka-Zagajewska: Fitch utrzyma rating Polski na obecnym poziomie. Podwyżka jest raczej wykluczona, brakuje też przesłanek do obniżki

CEO Magazyn Polska

Fitch Ratings, której ocenę wiarygodności kredytowej Polski poznamy w tym tygodniu, nie dysponuje raczej informacjami sugerującymi jednoznacznie wejście w życie szkodliwych dla krajowej gospodarki rozwiązań – uważa Marta Pełka-Zagajewskiej z Raiffeisen Polbank. Jej zdaniem agencja utrzyma raczej rating na niezmienionym poziomie. Może jedynie obniżyć jego perspektywę.

– Fitch w swoich wcześniejszych komentarzach sugerował, że duże znaczenie dla obecnej oceny wiarygodności kredytowej Polski będzie miał kształt przyszłorocznego budżetu – przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Polbank. – Poznamy go dopiero jesienią. W związku z tym kluczowy element, który ma zostać wykorzystany, nie będzie jeszcze znany. Myślę więc, że tym razem ocena ratingowa nie zostanie zmieniona.

Zdaniem specjalistów po styczniowym obniżeniu ratingu Polski do poziomu BBB+ z perspektywą negatywną przez agencję Standard & Poor’s oraz majowej zmianie perspektywy krajowego długu przez Moody’s (ocena na poziomie A2/P-1) lipcowa ocena Fitch Ratings, ostatniej z trzech najważniejszych agencji ratingowych, pozostanie na niezmienionym poziomie. Można się natomiast spodziewać się, podobnie jak w przypadku Moody’s, zmiany perspektywy. Obecna ocena długoterminowego zadłużenia Polski w walutach obcych tej agencji to A-.

– Fitch może się pokusić o to, żeby obniżyć perspektywę ratingu do negatywnej, sugerując, że istnieją większe szanse dewaluacji niż to, że rating pójdzie jednak w górę – precyzuje Marta Petka-Zagajewska. – Mamy więc chwilę wytchnienia. Myślę, że same agencje ratingowe czekają na to, co się wydarzy, w która stronę pójdą zmiany w polityce gospodarczej i instytucjonalnej, kluczowe aspekty budzące obawy. Czy rząd będzie się wycofywał z części swoich decyzji, czy wręcz przeciwnie.

Największe obawy agencji ratingowych – według ekonomistów – budzą przedstawiane przez Kancelarię Prezydenta propozycje rozwiązań w sprawie kredytów walutowych oraz zapowiedź zmiany wieku emerytalnego. Gdyby szkodliwe dla gospodarki decyzje były wdrażane, trudno byłoby utrzymać bowiem deficyt budżetu na 2017 rok w przepisowych granicach 3 proc.

– Niewątpliwie ryzyko dalszych cięć polskiego ratingu w takiej sytuacji bardzo by wzrosło – przestrzega Marta Petka-Zagajewska. – Natomiast czynnikiem stabilizującym polską ocenę cały czas jest dobra kondycja krajowej gospodarki i to, że wciąż jesteśmy jednym z najszybciej rosnących rynków w Europie.

Ostatnie utrzymanie ratingu Polski bez zmian ze strony Standard & Poor’s oraz wcześniejsza, podobna decyzja ze strony Moody’s – zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej – uspokoiły nieco obawy inwestorów. Okazało się bowiem, że każda kolejna ocena ze strony agencji nie musi wypadać negatywnie.

– Nie sądzę, żeby decyzja Fitch Ratings wywołała dużą zmienność poza być może chwilową, trwającą ten jeden dzień, kiedy tę decyzję poznamy – prognozuje Marta Pełka-Zagajewska. – Natomiast nawet aktualizacja ratingu na pozytywnym poziomie także nie byłaby istotnym wsparciem dla polskich aktywów. Rynek odczytałby taką decyzję raczej jako sygnał świadczący o tym, że agencje czekają, a nie, że w ogóle przestały myśleć o obniżce.

OC w mniejszych miastach mogą być nawet o 40 proc. tańsze niż w dużych. Klienci często podają nieprawdziwe dane

CEO Magazyn Polska

Miejsce zamieszkanie może mieć znaczący wpływ na cenę polisy OC. Dla przykładu w Siedlcach obowiązkowe ubezpieczenie może być nawet o 40 proc. tańsze niż w Warszawie. Dlatego niektórzy klienci podają nieprawdziwe dane o swoim miejscu zamieszkania. Traci na tym zarówno ubezpieczyciel, jak i kierowca, któremu przydarzy się szkoda.

Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Brokerów około 25 proc. klientów wykupujących obowiązkowe ubezpieczenie OC podaje nieprawdziwe dane na temat miejsca zamieszkania. W Polsce nie mamy takich danych, ale z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że część klientów firm ubezpieczeniowych podaje takie dane po to, żeby zaniżyć składkę ubezpieczeniową – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Bartłomiej Behnke, ekspert multiagencji ubezpieczeniowej Superpolisa.pl.

Ubezpieczyciele, oceniając ryzyko i ustalając wysokość składek, biorą pod uwagę szereg parametrów. Miejsce zamieszkania jest jednym z nich. Część firm ustala je na podstawie danych z dowodu osobistego, inni pytają o kod pocztowy miejsca, w którym auto jest faktycznie użytkowane. Dlatego niektórzy kierowcy rejestrują auta w mniejszych miejscowościach, z których pochodzą, a nie w miastach, gdzie mieszkają.

Miejsce zamieszkania jest o tyle istotne, że od natężenia ruchu i od wielkości miasta zależy to, ile jest w tym miejscu wypadków i ile mamy szkód. Składki pomiędzy dużymi czy mniejszymi miastami mogą się różnić nawet o 40 proc., także w Polsce – mówi Bartłomiej Behnke.

Dla przykładu 33-letni kierowca, który chce ubezpieczyć czteroletniego opla astrę, w Warszawie musi na ten cel przeznaczyć co najmniej 780 zł, podczas gdy w innych miastach Mazowsza – Radomiu, Płocku czy Siedlcach – będzie to ok. 500 zł. Podobnie wygląda sytuacja w pozostałych województwach.

Obniżenie wartości składki poprzez podanie innego miejsca zamieszkania jest korzyścią wyłącznie dla bezszkodowego klienta. Klient, któremu zdarzy się szkoda, musi się liczyć z tym, że podczas likwidacji szkody ubezpieczyciel weźmie pod uwagę średnie stawki roboczogodziny warsztatu z regionu, który podał przy ubezpieczeniu – wyjaśnia Behnke. – Zatem odszkodowanie będzie wypłacone w mniejszej wysokości niż np. w Warszawie.

W tym kontekście istotna jest także kwestia współwłasności samochodu. Ubezpieczyciel kalkuluje składkę, biorąc pod uwagę zawsze wyższą taryfę. Jeśli więc jeden współwłaściciel jest z Częstochowy, a drugi z Katowic firma weźmie pod uwagę większe miasto. Różnica w cenie OC w podanym przykładzie wynosi w tych miastach blisko 100 zł.

Każda zniżka, którą daje ubezpieczyciel, czy to za miejsce zamieszkania, czy za bezszkodową jazdę, później generuje pewnego rodzaju obniżkę przychodów dla niego. Dlatego musi sobie zrekompensować to, na przykład podnosząc składki dla pozostałych użytkowników – mówi ekspert.

Prognozy branży ubezpieczeniowej wskazują, że w tym roku ceny obowiązkowych polis komunikacyjnych mogą wzrosnąć o 20–30 proc. Stabilizacja cen może mieć miejsce dopiero pod koniec 2016 roku.

Informacje podawane przez klientów na temat szkodowości ubezpieczyciele mogą zweryfikować w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym, gdzie odnotowywana jest każda szkoda i wysokość wypłaconego odszkodowania. W przypadku miejsca zamieszkania ubezpieczyciele muszą się jednak zdać na prawdomówność i oświadczenie klienta.

Lato sprzyja remontom. Ekipy remontowe pilnie poszukiwane

CEO Magazyn Polska

W okresie letnim w wielu spośród blisko 14 mln mieszkań w Polsce trwają remonty. Polacy zwykle przeprowadzają je całościowo, w wielu pomieszczeniach jednocześnie i możliwie w jak najkrótszym czasie. Koszt remontu przeciętnego mieszkania to w zależności od użytych materiałów i wysokości stawki za robociznę od 28 tys. do 48 tys. złotych.

Według danych GUS deweloperzy oddali w 2015 roku do użytku ponad 147 tysięcy mieszkań. Jednak spośród osób poszukujących ekip wykonawczych poprzez serwis Oferteo.pl tylko 25 proc. deklaruje chęć wykończenia nowego mieszkania. Zdecydowana większość przeprowadza remonty mieszkań używanych.

Łatwiejsze czynności związane z remontowaniem bądź wykańczaniem mieszkania jesteśmy w stanie wykonać sami. Do bardziej zaawansowanych robót, wymagających doświadczenia i wiążących się z wymianą różnego rodzaju instalacji zatrudniamy jednak specjalistów.

Najczęściej potrzebujemy specjalistów, którzy są w stanie przeprowadzić remont, wymianę lub konserwację instalacji elektrycznych, instalacji wodno-kanalizacyjnych bądź instalacji centralnego ogrzewania. Szukamy fachowców, którzy będą mogli nam położyć płytki: glazurę, gres czy terakotę. Szukamy również osób, które potrafią tynkować ściany i sufity oraz montować płyty kartonowo-gipsowe – wymienia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Artur Szeremeta z Oferteo.pl.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Oferteo.pl, Polacy z reguły chcą przeprowadzić prace remontowe całego mieszkania bądź jak największej jego powierzchni. 63 proc. zapytań użytkowników serwisu dotyczyło remontu powierzchni większej niż 41 mkw. Tylko 2 proc. zapytań dotyczyło prac na powierzchni mniejszej niż 10 mkw.

Najczęściej remontowanymi pomieszczeniami były pokoje. Wskazało na nie 28 proc. użytkowników. Nieco mniej wskazań padło na przedpokój (25 proc.) oraz na łazienkę i kuchnię (po 23,5 proc.).

Przygotowaliśmy zestawienie kosztów remontu generalnego mieszkania o powierzchni 63 mkw. Cena, którą proponujemy, to od 28 do 48 tys. zł, w zależności od tego, jakich materiałów będziemy używać, jaki jest koszt robocizny i jaki jest stopień zaawansowania prac, które mamy do przeprowadzenia –  mówi Artur Szeremeta.

Jak podkreśla, wielu użytkownikom zależy na tym, żeby ograniczać koszty remontu. Jednym z warunków jest odpowiednie przygotowanie do całego przedsięwzięcia.

Mając więcej czasu na przygotowanie remontu, możemy znaleźć kogoś, kto mógłby nam zaproponować atrakcyjną cenę, a jednocześnie dobre wykonawstwo. Musimy też pamiętać o tym, żeby porównywać ceny poszczególnych usług, głównie za pomocą porównywarek internetowych czy serwisów, w których możemy znaleźć odpowiednich wykonawców. Można się też pokusić o to, żeby sprawdzać dokładniej ceny materiałów. Nie musimy się ograniczać do marketów budowlanych, możemy poszukiwać w sklepach internetowych. To nam pozwoli z pewnością znaleźć coś taniej – mówi Szeremeta.

Prawie połowa zleceniodawców stwierdziła, że chce zrealizować remont jak najszybciej, by móc się cieszyć odnowionym mieszkaniem. Jedna czwarta użytkowników wskazała, że chciałaby zrealizować remont w ciągu miesiąca, a co piąty użytkownik chciałby to zrobić w ciągu trzech miesięcy.

Najwięcej zapytań dotyczących remontów i wykończeń mieszkań łącznie złożyli mieszkańcy województw mazowieckiego (18 proc.), śląskiego (15 proc.) i dolnośląskiego (13 proc. ogólnej liczby zapytań). Wśród deklarujących chęć wykończenia nowego mieszkania dominowali mieszkańcy Mazowsza – odpowiadają za 1/5 wszystkich zapytań. W dalszej kolejności znaleźli się mieszkańcy województw dolnośląskiego (17 proc.) i małopolskiego (11 proc.).