Ruch w polskich i europejskich salonach samochodowych trwa. Volkswagen w Polsce zwiększa sprzedaż pomimo afery spalinowej

Październik był 26. miesiącem, w którym w Europie nieprzerwanie wzrosła sprzedaż nowych samochodów osobowych. Z kolei polskie salony mogły na plusie zamknąć już 29. miesiąc z rzędu. Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA wynika, że wzrosty rejestracji nowych osobówek wyniosły w październiku br. odpowiednio 1,3% r/r w Polsce i 2,9% r/r w Unii Europejskiej. W Polsce ścieżkę wzrostów utrzymujemy głównie dzięki zakupom firmowym, a afera spalinowa nie wpłynęła na razie na sprzedaż Volkswagena.

W Polsce kupują firmy, a nie przysłowiowy Kowalski

W październiku br. w Centralnej Ewidencji Pojazdów pojawiło się 29 062 nowych samochodów osobowych, czyli aż o 1,3% więcej niż w tym samym miesiącu 2014 r. To w sumie daje 287 302 samochody osobowe zarejestrowane od początku roku, co oznacza 5% dynamikę wzrostu rok do roku[1]. To najlepszy od kilkunastu lat październik w naszym zestawieniu sprzedaży nowych osobówek, co nas cieszy. Jednak musimy wziąć pod uwagę, że ścieżkę wzrostów utrzymujemy przede wszystkim dzięki zakupom firmowym, których udział oscyluje na poziomie 70%. Klienci indywidualni wciąż zdecydowanie częściej wybierają auta używane.

Europa nadal rośnie, ale już bez Wielkiej Brytanii

Wzrosty utrzymują się nie tylko w Polsce, ale w prawie całej Europie. W październiku br. Europejczycy kupili ponad 1,1 mln nowych osobówek (+2,9% r/r), a w sumie od początku roku 11,5 mln, czyli o ponad 8% więcej aut niż w analogicznym okresie 2014 r.[2] Ożywienie w europejskich salonach trwa już ponad dwa lata i możemy być niemal pewni, że cały rok zakończymy na bardzo przyzwoitym plusie. Passę kontynuują Włochy, Hiszpania czy Francja, które podobnie jak nasz kraj powoli wychodzą z „dołka motoryzacyjnego”. Jednak oczy wszystkich powinny być skierowane na Wielką Brytanię, która po 43 miesiącach nieprzerwanego wzrostu sprzedaży nowych osobówek, październik zakończyła na drobnym minusie. Ten wynik nie przekreślił jednak fenomenu kraju nad Tamizą, który rocznie sprzedaje tyle samochodów, ile my w ciągu 5-6 lat.

Afera Volkswagena nie przestraszyła Polaków

W październiku br. najchętniej kupowaną marką samochodową w segmencie osobówek w Polsce była Skoda. Co ciekawe, drugi na liście uplasował się Volkswagen, który zwiększył swoją sprzedaż aż o 28%. Na trzecim miejscu znalazła się Toyota. W ogólnym rankingu modeli w październiku na pierwszym miejscu jest Skoda Octavia, na drugim Volkswagen Golf, na trzecim zaś Skoda Fabia. Wzrosty Volkswagena mogą dziwić, jednak należy wziąć pod uwagę, że październik był pierwszym miesiącem po wybuchu afery, a wiele firm i osób planuje zakupy samochodowe z wyprzedzeniem. O skali kryzysu niemieckiego producenta „samochodów dla ludu” tak naprawdę przekonamy się za kilka, a nawet kilkanaście miesięcy.

W Unii Europejskiej najchętniej kupowaną marką w październiku pozostał Volkswagen, który jednak zanotował delikatny (-0,2%) spadek.

2015 rok zakończymy w Polsce na plusie

Kolejny rekordowy miesięczny wynik sprzedaży wakacyjnych pozwala mi z optymizmem patrzeć na końcówkę tego roku. Podtrzymuję zdanie, że liczba 340-350 tys. rejestracji nowych osobówek w tym roku, co da nam ok. 4-7% wzrost r/r, jest jak najbardziej realna. W osiągnięciu tego celu z pewnością pomagają spadające ceny paliwa, możliwość odliczania VAT-u od paliwa wśród przedsiębiorców oraz uruchamiane przez importerów i dilerów samochodowych wyprzedaże roczników. Chciałabym jednak kolejny raz zwrócić uwagę na to, że zarówno klienci indywidualni, jak i firmy, potrzebują wsparcia od rządu, na przykład w postaci dopłat do zakupu nowego samochodu, jak to miało miejsce w Hiszpanii, czy poprzez rezygnację z obostrzeń w doliczeniu VAT, z czym mieliśmy do czynienia na Słowacji

[1] Na podstawie danych PZPM: http://www.pzpm.org.pl/Rynek-motoryzacyjny/Rejestracje-samochody-osobowe-i-dostawcze/Pazdziernik-2015r/Pierwsze-rejestracje-samochodow-osobowych-i-dostawczych-o-DMC-3-5t-X-2015r

[2] Dane obejmujące państwa członkowskie Unii Europejskiej.

CE(L): zgodność maszyn i urządzeń

Niemal w każdej pracy towarzyszą nam maszyny lub inne urządzenia, a międzynarodowy transfer technologii jest łatwiejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Zgodność z wymaganiami zasadniczymi w zakresie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia dotyczy nie tylko odpowiednich warunków pracy. To również kwestia kar grożących za eksploatowanie urządzeń niezgodnych z wymaganiami.

Najistotniejszym aktem prawnym dotyczącym zgodności maszyn i urządzeń jest dyrektywa 2006/42/WE Parlamentu Europejskiego i Rady ws. maszyn (tzw. dyrektywa maszynowa). Oddać do użytku, a także wprowadzić do obrotu na terenie Unii Europejskiej można jedynie urządzenia, które spełniają postanowienia tej dyrektywy i powiązanych z nią aktów prawnych.

zgodność maszyn i urządzeńStare dobre przepisy

Czy na pewno muszę dostosować starą maszynę do aktualnych wymagań? Jakie konsekwencje grożą mi, jeśli tego nie zrobię? To jedne z pytań często zadawanych specjalistom z Akademii EcoMS, która prowadzi szkolenia otwarte m.in. z zakresu oceny zgodności maszyn i urządzeń.

– Gdy słyszę takie pytania, przywołuję, ku zdziwieniu sporej części słuchaczy, akt prawny, który powstał trzydzieści lat przed dyrektywą maszynową, czyli Kodeks pracy – opowiada Grzegorz Brylonek, trener z Akademii EcoMS.

Zgodnie z art. 217 Kodeksu pracy, niedopuszczalne jest wyposażanie stanowisk pracy w maszyny i inne urządzenia, które nie spełniają wymagań dotyczących oceny zgodności określonych w odrębnych przepisach. Grozi za to grzywna od 1000 do 30 000 zł. Wykroczenie ma charakter formalny, co oznacza, że kwestia, czy maszyna jest naprawdę niebezpieczna, nie ma znaczenia. Liczy się brak wymaganej deklaracji zgodności.

Warto dodać, że grzywnę z tytułu wprowadzania do obrotu lub oddawania do użytku wyrobów niezgodnych z zasadniczymi wymaganiami – i to bez określonej górnej granicy jej wysokości –przewiduje także art. 45 Ustawy o systemie oceny zgodności.

Przesadny minimalizm wymagań

Jakie wymagania – minimalne czy zasadnicze – powinny zostać spełnione przy sprowadzaniu do zakładu starej maszyny? Często popełnianym błędem przy poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie jest „wybieranie” takiej daty z cyklu życia maszyny, by uznać, że niezbędne jest dostosowanie tylko do wymagań minimalnych.

Zgodnie z § 34 Rozporządzenia Ministra Gospodarki z 30 października 2002 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy w zakresie użytkowania maszyn przez pracowników podczas pracy, „maszyny nabyte przed dniem 1 stycznia 2003 r. powinny być, w terminie do dnia 1 stycznia 2006 r., dostosowane do minimalnych wymagań dotyczących maszyn (…)”. Co z maszynami wyprodukowanymi przed 1 stycznia 2003 r., a kupionymi na rynku wtórnym dopiero teraz?

– Jeśli data zakupu jest późniejsza niż 1 stycznia 2003 r., to maszyna musi zostać dostosowana do wymagań zasadniczych i oznaczona znakiem CE bez względu na to, kiedy została wyprodukowana czy zakupiona przez poprzednich użytkowników – wyjaśnia Grzegorz Brylonek.

Dość często zdarzają się zakupy maszyn bez dokumentacji, tabliczki znamionowej, informacji o roku produkcji, nie mówiąc już o oznaczeniu CE. W takiej sytuacji maszynę należy bezwzględnie dostosować do wymagań zasadniczych.

 

Na kłopoty – norma zharmonizowana

Wymagania zasadnicze zostały określone w dyrektywie maszynowej oraz w Rozporządzeniu Ministra Gospodarki z 21 października 2008 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn. Oczywiście nie sposób oczekiwać, by te akty prawne regulowały kwestie bardziej szczegółowe, charakterystyczne dla konkretnych maszyn. Wówczas wyjaśnień i odpowiedzi na nurtujące nas pytania należy poszukiwać w normach zharmonizowanych z tą dyrektywą.

Dla przykładu: w jednej z firm zostały zainstalowane kilkunastoletnie maszyny, które nie spełniały aktualnych czasów dobiegów. Niezbędne było zatem ich dostosowanie. Czasy dobiegów zależą od rodzaju maszyny, a szczegółowe wytyczne można odnaleźć właśnie w normach zharmonizowanych.

Tematyka zgodności maszyn i urządzeń to tak naprawdę zbiór konkretnych, często złożonych przypadków, które należy rozpatrywać częstokroć w oparciu o wiele aktów prawnych. – Dlatego w Akademii EcoMS integralną część szkoleń z tego zagadnienia stanowią zajęcia praktyczne. Uczestnicy pracują na autentycznych przypadkach, wykonując, przy czynnym wsparciu trenera, praktyczne oceny wybranych maszyn – opowiada Grzegorz Brylonek.

E-sklepy 10 miesięcy po wprowadzeniu nowej ustawy konsumenckiej

Wkrótce minie rok od wejścia w życie ustawy o prawach konsumenta. Jednak nie wszystkie e-sklepy dostosowały się do obowiązujących przepisów. Prawie 73 procent e-sklepów ma nadal istotne błędy w swoich regulaminach, np. 10 dni na odstąpienie od umowy zamiast 14. Z czym nadal e-przedsiębiorcy mają problemy?

 25 grudnia 2014 roku weszła w życie nowa ustawa konsumencka, której celem było zastosowanie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2011/83/UE z dnia 25 października 2011 r. w obszarze praw konsumentów. Mimo jej obowiązywania już prawie rok, przedsiębiorcy nadal nie są w stanie sprostać wszystkim wymaganiom. Jedną z przyczyn może być to, iż zapisy ustawy zawierają często ogólnikowe i enigmatyczne wskazania, co do sposobu spełnienia wszystkich obowiązków przez e-sprzedawców. Według analiz przeprowadzonych przez Rzetelnyregulamin.pl, 12,8 proc. sklepów internetowych nadal ma w swoich regulaminach 10 dni na odstąpienie od umowy sprzedaży, zamiast obowiązujących 14 dni. 16 proc. z kolei nie ma jeszcze odpowiedniego przycisku zamówienia z obowiązkiem zapłaty, a 57 proc. nie udostępnia formularza odstąpienia od umowy. Z czym e-sklepy miały i mają najwięcej trudności?

  1. Miejsce informowania o obowiązkach

Największe problemy występują z interpretacją spełnienia obowiązków informacyjnych w poszczególnych miejscach na stronie internetowej. – Ustawa nieprecyzyjnie wskazuje, że najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową na odległość przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta w sposób jasny i zrozumiały o wszystkich ustawowych obowiązkach informacyjnych. Dlatego też w praktyce odbywa się to najczęściej poprzez umieszczenie na stronach sklepu informacji dotyczącej warunków sprzedaży – mówi Rafał Stępniewski z Rzetelnyregulamin.pl, firmy specjalizującej się w prawie e-commerce.

  1. Moment złożenia zamówienia

E-sklepy informacje dotyczące m.in. terminu zapłaty, terminu dostawy, podsumowania zamówienia czy łącznej wartości złożonego zamówienia umieszczają często w niewłaściwym miejscu, np. w tematycznych zakładkach na stronie nie uwzględniając jednocześnie konkretnego towaru i jego terminu dostawy.  – Aby wyznaczone ustawą obowiązki zostały prawidłowo spełnione to takie informacje, jako podsumowanie, powinny znajdować się na ostatniej stronie składania zamówienia. Nie można w zakładce opisowej wskazać, że dostawa jest w terminie 2 dni roboczych i później nie wywiązywać się z tego terminu. Przedsiębiorcy na stronach informacyjnych chcą bardzo często zachęcić konsumentów do zakupu, podając krótkie terminy do realizacji nie zdając sobie sprawy, w jakim stopniu takie deklaracje są wiążące i jakie mogą nieść negatywne konsekwencje dla sprzedawcy – tłumaczy ekspert z Rzetelnyregulamin.pl.

  1. Formularz odstąpienia od umowy

Właściciele sklepów internetowych mają także dużo wątpliwości związanych ze stosowaniem formularza odstąpienia od umowy zawartej na odległość. – Ustawowy wzór formularza odstąpienia od umowy, nie zawiera wszystkich elementów, które mogą pojawić się w praktyce. Brakuje np. zapisu o zwrocie częściowym – czyli takim, w którym konsument, który kupił 4 sztuki jakiegoś towaru, zwraca 2 – wyjaśnia Rafał Stępniewski. W przypadku stosowania elektronicznych formularzy odstąpienia od umowy, przedsiębiorcy bardzo często zapominają o potwierdzeniu jego otrzymania, np. poprzez wysłanie konsumentowi e-maila.

  1. Wyjątki odstąpienia od umowy

E-sklepy mają również kłopoty z interpretacją wyjątków dotyczących prawa odstąpienia od umowy, szczególnie tych dotyczących rzeczy nieprefabrykowanych, wyprodukowanych według specyfikacji konsumenta lub służących zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb. Przedsiębiorcom trudno ustalić czy towary przez nich sprzedawane podlegają temu wyjątkowi czy też nie, ze względu na brak szczegółowych wytycznych ze strony ustawodawcy. Jednak konsekwencją braku tego obowiązku informacyjnego może być kara grzywny w wysokości od 20 do 5.000 zł.

  1. Zwrot kosztów przy prawie odstąpienia od umowy

Kolejną sporną kwestią pojawiająca się przy prawie odstąpienia od umowy jest zwrot kosztów w przypadku zmniejszenia wartości rzeczy zakupionej przez konsumenta. Chodzi oczywiście o sytuację, w której to konsument dokonał pomniejszenia wartości towaru. Ustawowe regulacje i w tym zakresie są mało precyzyjne i nie dają jasnej odpowiedzi, kto i w jaki sposób powinien te koszty oszacować. Ustawodawca wskazuje jedynie, że konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy, chyba że przedsiębiorca nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienia od umowy. Niestety nadal brak jest orzecznictwa w tej materii. Jest kilka wypracowanych metod szacowania utraty wartości towaru, jednakże nie można zastosować ich jako odgórnej reguły, ponieważ każdy przypadek trzeba traktować indywidulnie.

  1. Potwierdzenie składania zamówienia

Przedsiębiorcy na stronach swoich sklepów używają nieprawidłowego przycisku służącego do potwierdzenia  składania zamówienia. Konsument w momencie składania zamówienia, musi zostać poinformowany, że zamówienie pociąga za sobą obowiązek zapłaty. Obowiązek ten powinien zostać spełniony poprzez odpowiednie oznaczenie przycisku nazwą Zamówienie z obowiązkiem zapłaty lub inną równoważną nazwą. Przykładowo taką zamienną nazwą może być przycisk o brzmieniu: „Zamawiam i płacę” lub „Kupuję i płacę”. Niepoprawna nazwa jest nadal częstym błędem spotykanym przy internetowym składaniu zamówienia. Sprzedawcy nie zdają sobie sprawy, że brak prawidłowej nazwy przycisku może skutkować nieważnością umowy. – Brak poprawnej nazwy przycisku w praktyce może spowodować wystąpienie konsumenta o zwrot płatności przez niego dokonanej, a sama umowa sprzedaży lub świadczenia usług okaże się nieważna. Dlatego tak ważnym jest, aby przycisk ten był odpowiednio oznaczony – informuje ekspert z Rzetelnyregulamin.pl.

Za naruszenie obowiązków wynikających z ustawy grozi odpowiedzialność karno-administracyjna. Jest to grzywna w wysokości do 5.000 zł. Dużo bardziej dotkliwe mogą być za to kary pieniężne nakładane przez Prezesa UOKiK, które mogą sięgać do 10% przychodu przedsiębiorcy. Od kliku miesięcy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi szeroką akcję edukacyjną dotyczącą zmian w prawie konsumenckim. UOKIK zapowiedział bowiem, że z początkiem 2016 r., przystępuje do kontroli przedsiębiorców i sprawdzenia, w jakim stopniu e-sprzedawcy przystosowali się do nowej ustawy i czy zachowują względem konsumenta właściwe prawa i obowiązki.

Alumetal: Afera wokół Volkswagena nie spowodowała spadku produkcji tej marki w październiku. Odnotowaliśmy nawet wzrost zapotrzebowania na stopy

CEO Magazyn Polska

Skandal związany z manipulowaniem wynikami pomiarów emisji spalin przez Volkswagena nie powinien mieć większego wpływu na kondycję finansową grupy Alumetal. Producent stopów odlewniczych nie obawia się ewentualnej redukcji zamówień ze strony niemieckiego koncernu. Powodem jest duża baza klientów, do której w razie negatywnego scenariusza może zostać skierowana większa część produkcji. Tymczasem w październiku po ujawnieniu sprawy wielkość zamówień dla Volkswagena zamiast spaść, wzrosła.

– Oczywiście afera Volkswagena niepokoi wszystkich, natomiast my patrzymy ze spokojem na rozwój wydarzeń i robimy swoje. Mamy ponad 160 aktywnych klientów. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że Volkswagen w 2014 roku stanowił jedynie 18 procent naszych przychodów i z roku na rok zaangażowanie czy współpraca z Volkswagenem procentowo maleje – mówi Szymon Adamczyk, prezes zarządu spółki Alumetal.

Odsetek przychodów uzyskiwanych w ramach współpracy z Volkswagenem ulega zmniejszeniu, ponieważ w szybszym tempie rośnie sprzedaż do pozostałych kontrahentów grupy Alumetal. Spółka za okres styczeń–wrzesień 2015 roku osiągnęła narastająco ponad 1,1 mld zł przychodów. To ponad 21,4 proc. więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej.

Rozmówca nie obawia się ewentualnego spadku zamówień ze strony Volkswagena. Strategia na wypadek negatywnego scenariusza zakłada jednak, że wówczas większa część wyrobów skierowana zostanie do pozostałych kontrahentów spółki Alumetal. Jest to obecnie grupa ponad 160 podmiotów.

– Natomiast szczerze powiem, nie chce mi się wierzyć, że tak duży koncern będzie ograniczał produkcję, wręcz przeciwnie, może wykorzystać tę porażkę i przekuć ją w swój sukces, stosując promocje i zachęty po to, żeby tę sprzedaż zwiększyć – ocenia.

Jak informuje Szymon Adamczyk, wielkość zamówień stopów stalowych dostarczanych dla Volkswagena w październiku nie uległa zmniejszeniu, a nawet okazała się być wyższa niż przed ujawnieniem sprawy.

– Oczywiście trudno bagatelizować sytuację, która się wokół grupy Volkswagen wytworzyła. Natomiast nie chce mi się wierzyć, żeby miała spaść produkcja – zauważa prezes Adamczyk.

Ujawniony we wrześniu proceder manipulacji wynikami pomiarów emisji spalin mógł dotyczyć nawet 11 mln aut. Volkswagen w ciągu najbliższych tygodni poinformuje, w jaki sposób dokona napraw. Koncern zawiązał już na ten cel rezerwy w wysokości 6,5 mld euro. 11 listopada firma poinformowała o wstrzymaniu produkcji passatów z silnikiem diesla w fabryce w Chattanooga w USA. Jak zapewnia koncern, jest to przestój czasowy. Ostateczne koszty mogą okazać się jednak wyższe. Firmie grozi bowiem także wielomiliardowa kara ze strony amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska. Obecnie kapitalizacja rynkowa niemieckiego producenta jest o ponad 20 mld euro niższa, niż w przeddzień ujawnienia sprawy.

– To będzie miało wpływ na wyniki finansowe Volkswagena jak najbardziej, bo będzie musiał znaleźć rozwiązanie tej trudnej sytuacji, natomiast nie zauważamy z dzisiejszej perspektywy jakiegokolwiek osłabienia w konsumpcji stopów aluminiowych – podsumowuje prezes.

PKM Duda inwestuje w rozwój. Planów strategicznych spółki nie zmieniają niskie ceny mięsa na rynku

0

CEO Magazyn Polska

Ceny wieprzowiny są coraz niższe, ale Polski Koncern Mięsny Duda inwestuje w rozwój. W Polsce rośnie bowiem sprzedaż mięsa. Duda szykuje się więc do kolejnych przejęć firm z branży, tworzenia nowych hurtowni oraz zwiększania własnej hodowli trzody chlewnej. Wzrostu cen nie spodziewa się jednak wcześniej niż w drugiej połowie 2016 roku.

Polski Koncern Mięsny Duda, który na początku września poinformował o kupnie za ponad 28 mln zł spółki Agro Provimi z Bieganowa, zapowiada, że dzięki transakcji zamierza m.in. zwiększyć produkcje tucznika i warchlaka o 25 proc.

Przejęliśmy 670 ha ziemi własnej, 1,5 tys. ziemi dzierżawionej, w związku z tym zwiększamy ten potencjał w dwóch obszarach: po pierwsze ziemia, a po drugie trzoda chlewna – podkreśla  w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Dariusz Formela, prezes zarządu Polskiego Koncernu Mięsnego Duda.  Oczywiście niebagatelną rzeczą z naszego punktu widzenia jest kwestia lokalizacji, gdzie możemy się rozwijać, i liczymy, że Bieganów będzie takim miejscem, gdzie będziemy mogli zainwestować i rozwinąć fermy zarodowe.

Prezes PKM Duda zwraca uwagę na to, że firma funkcjonuje w kilku segmentach. Zgodnie z najnowszą strategią na lata 2015–2019 wszystkie one mają być rozwijane równolegle.

– Każdy z tych segmentów musi być rozwijany w sposób zrównoważony, mówimy o polach, trzodzie chlewnej, mówimy o ubojniach, w których zwiększymy uboje o 25 proc., mówimy o rozwoju terytorialnym handlu dystrybucyjnego, czyli budowie hurtowni, których mamy dzisiaj kilka. Musimy w ciągu najbliższych 3–5 lat zwiększyć stan posiadania o kolejne 5 do 6 hurtowni.

Firma trzyma się swej strategii rozwoju, mimo że ceny mięsa w Polsce od kilku lat spadają i nie wydaje się, by ta tendencja miała szybko ulec zmianie. Wskazują na to analizy Komisji Europejskiej.

 Te ceny będą zbliżone do tych z 2015 roku, a przypomnę, że w 2015 roku ma ceny niższe niż 2014, 2013 i 2012 rok  mówi Dariusz Formela. W związku z tym wydaje się, że jeszcze w 2016 roku, przynajmniej w jego pierwszej połowie, będziemy ten dołek testować. Druga połowa powinna być lepsza, ona na pewno jest lepsza dla warchlaków, gorsza dla tuczników.

Mimo deklaracji o rozwoju wszystkich segmentów działalności Polski Koncern Mięsny Duda bardzo dużą wagę przykłada do kwestii sprzedaży. Gdy ceny spadają, zyski zapewnić może rosnący obrót, a jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w 2014 roku Polacy kupili o 1,4 proc. więcej mięsa niż rok wcześniej. Co więcej, wieprzowina zaczęła odzyskiwać rynek: w 2014 r. jej spożycie wyniosło 38,5 kg na mieszkańca Polski wobec 35,5 kg w 2013 r. W tym roku ma ona osiągnąć poziom 39,5 kg. By na tym skorzystać, PKM Duda zapowiada inwestycje w nowe hurtownie.

– Będą kolejne, prowadzimy rozmowy i na poziomie potencjalnych przejęć, i na poziomie lokalizacji – deklaruje prezes Dariusz Formela z Polskiego Koncernu Mięsnego Duda. – Mamy kilka własnych działek w Polsce i chcielibyśmy wykorzystać je do wybudowania tam hurtowni bądź zmodernizowania istniejących już budynków.

W Investments chce stworzyć fundusz inwestujący w mieszkania na wynajem. Zamierza też mocno rozwijać fundusz leśny i medyczny

CEO Magazyn Polska

W Investments stawia na domy seniora i lasy. Największy na polskim rynku zarządzający funduszami inwestycji alternatywnych ocenia, że ma już wystarczająco dojrzały portfel z ziemią rolną, dlatego po osiągnięciu przez fundusz Inwestycje Rolne aktywów na oczekiwanym poziomie 130–150 mln zł, prawdopodobnie w styczniu 2016 r., zamierza ograniczyć przyjmowanie nowych wpłat wyłącznie do wysokości umorzeń. Myśli też o założeniu w I półroczu 2016 r. funduszu nieruchomości na wynajem. 

Polski rynek potrzebuje nowych i atrakcyjnych funduszy alternatywnych, bo tradycyjne sposoby oszczędzania przestały się sprawdzać i nie da się na nich osiągnąć interesujących stóp zwrotu.

W Investments ma obecnie cztery fundusze, których aktywa warte są 350 mln zł. Tym samym, jak informuje, jest największym prywatnym asset managerem, który zajmuje się alternatywnymi inwestycjami.

– Będziemy mocno rozwijać fundusz leśny – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Sawala, prezes zarządu Domu Maklerskiego W Investments. – A także fundusz Vivante, który rozpoczął projekt budowy pierwszego luksusowego domu seniora w Polsce. Inwestycje w zasoby leśne oraz na rynku usług senioralnych to są dwie nisze, które mają ogromną przyszłość.

W opinii Piotra Sawali w związku z ograniczeniami wynikłymi z nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, fundusz Inwestycje Rolne czekają nowe wyzwania – zamiast dokupowania nowych gruntów planowane jest rozwijanie działalności stricte rolniczej i zarabianie na sprzedaży płodów rolnych.

– Fundusz ziemi rolnej jest funduszem dojrzałym, ma w sobie prawie 130 mln zł i wydaje nam się, że to na razie wystarczy. Zamierzamy wszystkie posiadane grunty sukcesywnie przestawiać na tory produkcji intensywnej – uprawy m. in. rzepaku, konopi włóknistych, pszenicy.

Kolejny pomysł Domu Maklerskiego W Investments to fundusz z mieszkaniami na wynajem długoterminowy. Trwają obecnie rozmowy z potencjalnymi partnerami, największymi firmami posiadającymi lokale na wynajem.

– Myślimy o powołaniu takiego funduszu, bo nieruchomości na wynajem to bardzo realne i stabilne aktywa, z których dochód wpływa każdego miesiąca w postaci czynszów deklaruje prezes zarządu Domu Maklerskiego W Investments. – Mając poważnego partnera u boku, który umie operować dużą liczbą mieszkań, moglibyśmy stworzyć ciekawy piąty fundusz. Proszę zwrócić uwagę na to, że wszystkie nasze fundusze są oparte na nieruchomościach. Fundusz SGB WI Lasy Polskie to także nieruchomość, tylko że żywa, podobnie Inwestycje Rolne czy Vivante.

Fundusz mieszkań na wynajem najprawdopodobniej powstanie w I połowie przyszłego roku. Zdaniem Piotra Sawali na polskim rynku potrzebne są nowe możliwości inwestycyjne, bo sytuacja, z jaką muszą się od kilku lat borykać, jest zniechęcająca.

– Inwestorzy są zmęczeni niewielkim zarobkiem na klasycznych lokatach bankowych i stratami na rynku akcji i obligacji. Często inwestują, nie mając żadnej wiedzy o rynku kapitałowy, albo nie mając czasu, aby śledzić trendy i w odpowiednim momencie wyjść z inwestycji czy zwyczajnie przeczekać, więc popełniają klasyczne błędy: sprzedają na dołku, kupują na górce, dokładnie odwrotnie niż powinni.

Przedsiębiorcy mogą inwestować w poprawę bezpieczeństwa pracy przy wsparciu ZUS. W tym roku złożono już ponad 2 tys. wniosków

CEO Magazyn Polska

Na dofinansowanie inwestycji przedsiębiorców w poprawę warunków pracy ZUS przeznaczy w tym roku blisko 27 mln zł, z czego do tej pory wydano 12 mln zł. Mikroprzedsiębiorstwa mogą liczyć na 90-proc. dofinansowanie budżetu projektu, największe firmy – nawet do 500 tys. zł. Wartość najdroższego projektu dofinansowanego przez ZUS sięgnęła 300 tys. zł. Od początku roku wpłynęło ponad 2 tys. wniosków.

Program dofinansowania płatników składek adresowany jest do tych, którzy zatrudniają przynajmniej jednego pracownika i odprowadzają za niego składkę na ubezpieczenie wypadkowe, szczególnie do płatników mikro- i małych przedsiębiorstw – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Anna Sójka, wicedyrektor Departamentu Prewencji i Rehabilitacji.

Teoretycznie dbałość o bezpieczeństwo pracowników spoczywa na firmie. W praktyce część z nich ma jednak problemy ze sprostaniem wszystkim obowiązkom. W dużej mierze dotyczy to najmniejszych firm, przede wszystkim ze względu na konieczność poniesienia wysokich kosztów. Z danych GUS wynika, że w 2014 roku doszło łącznie do ponad 88,5 tys. wypadków przy pracy. Spada liczba wypadków ciężkich (o 3,3 proc.) i ze skutkiem śmiertelnym (o 5,4 proc.), wciąż jednak utrzymuje się na wysokim poziomie.

W tym roku na program ZUS przeznacza ponad 26 mln zł. Można dzięki niemu sfinansować trzy rodzaje projektów – doradcze, inwestycyjne i o charakterze inwestycyjno-doradczym. Dofinansowaniu podlegają projekty, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa pracy w przedsiębiorstwie – zaznacza ekspertka.

Program skierowany jest do wszystkich branż, jednak przede wszystkim do tych, w których jest największe prawdopodobieństwo wypadków, np. budownictwo, produkcja i obróbka metali. Projekty mają ograniczyć szkodliwe czynniki, które mogą występować na danych stanowiskach pracy, np. hałas, wibracje, czynniki chemiczne, czynniki biologiczne, bezpieczeństwo techniczne, obciążenie wysiłkiem, promieniowanie jonizujące i niejonizujące, oświetlenie, mikroklimat czy zapylenie.

Poziom dofinansowania jest zróżnicowany w zależności od wielkości firmy. Maksymalna kwota dla mikroprzedsiębiorstw (zatrudniających do 9 pracowników) wynosi 40 tys. zł dla projektów doradczych, 100 tys. zł dla projektów inwestycyjnych i 140 tys. zł dla projektów inwestycyjno-doradczych. Maksymalnie ZUS dofinansuje nawet 90 proc. wydatków. Małe firmy (zatrudniające od 10 do 49 pracowników) mogą liczyć na dofinansowanie na poziomie do 80 proc., w wysokości odpowiednio 60 tys. zł dla projektów doradczych, 150 tys. zł dla projektów inwestycyjnych i 210 tys. zł dla inwestycyjno-doradczych. Z kolei średnie przedsiębiorstwa przy 60 proc. dofinansowaniu mogą otrzymać maksymalnie 340 tys. zł.

Największe wsparcie mogą uzyskać przedsiębiorcy zatrudniający powyżej 250 pracowników, nawet do 500 tys. zł – mówi Anna Sójka. – Zainteresowanie programem jest coraz większe. To efekt kampanii, jaką Zakład prowadził w tym zakresie. Na przełomie sierpnia i września do ZUS wpłynęło ponad tysiąc wniosków, a w całym 2015 roku już ponad dwa tysiące.

Najdroższy dofinansowany projekt kosztował ok. 300 tys. zł. Środki na prowadzony przez ZUS program dofinansowania będą stopniowo rosły, w 2017 roku kwota przeznaczona na realizację zadań z zakresu prewencji wypadkowej, w tym na dofinansowanie działań prowadzonych przez płatników składek, może wynieść ponad 77 mln zł.

Wniosek o dofinansowanie podlega ocenie formalnej dokonywanej przez pracownika ZUS oraz ocenie merytorycznej dokonywanej przez eksperta z dziedziny, której dotyczy dany projekt. Po pozytywnej ocenie podpisywana jest umowa na realizację projektu, a następnie przekazywane są pieniądze.

W tym roku już wydatkowaliśmy na podstawie zawartych umów około 12 mln zł, z tym że kwota dofinansowania dzielona jest na dwie transze. Pierwsza transza jest wypłacana 14 dni po zawarciu umowy, natomiast druga po pozytywnym odbiorze całego projektu. Obecnie ponad 400 wniosków uzyskało pozytywną ocenę eksperta, natomiast tych odrzuconych jest zaledwie 0,5 proc. – podkreśla Anna Sójka.

Ten oraz inne tematy ważne dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz zamierzających założyć własną firmę zostaną zaprezentowane podczas Tygodnia Przedsiębiorcy. W dniach 23–27 listopada we wszystkich placówkach ZUS czekać będą eksperci, którzy pod hasłem „ZUS dla Biznesu” odpowiadać będą na wszystkie pytania zainteresowanych.

Większość roszczeń wobec Volkswagena może uderzyć w dilerów samochodów

CEO Magazyn Polska

Ciężar odpowiedzialności za rekompensatę strat w ramach afery spalinowej może spaść na dilerów samochodów. Sytuacja konsumentów i przedsiębiorców jest różna, dlatego nie należy się spodziewać dużych pozwów zbiorowych, natomiast w skali kraju może być nawet kilkuset pozwanych dilerów samochodów. Klientom indywidualnym może być łatwiej dochodzić swoich praw niż przedsiębiorcom. Istotnym graczem w sporze z Volkswagenem mogą być firmy leasingowe, zwłaszcza że samochody koncernu często są wybierane na auta flotowe.

Pojawiają się grupy, które organizują możliwość sformułowania pozwów zbiorowych przeciwko podmiotom z grupy Volkswagena. Natomiast sytuacja poszkodowanych konsumentów i przedsiębiorców nie jest jednorodna, a sformułowanie pozwów z pewnością nie będzie sprawą prostą. Należy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że w przypadku wielu roszczeń podmiotem odpowiedzialnym może być nie spółka z grupy Volkswagen, ale poszczególni dilerzy – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mariusz Kowolik, radca prawny z Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Szacuje się, że w Polsce jest ok. 140–170 tys. pojazdów marek Volkswagen, Audi, Skoda i Seat z silnikami diesla. Prawnicy oceniają, że może się pojawić kilkadziesiąt, a nawet kilkaset roszczeń wobec różnych podmiotów. To natomiast wyklucza możliwość złożenia pozwu zbiorowego.

Pozew zbiorowy może zostać wytoczony przez grupę osób, którym przysługują roszczenia jednego rodzaju wobec tego samego podmiotu. Każdemu właścicielowi przysługują jednak inne roszczenia (odszkodowania, zwrot ceny sprzedaży czy wymiana samochodu), a w przypadku pozwu zbiorowego wszyscy muszą domagać się tej samej rekompensaty. Pozew indywidualny daje większą swobodę działania.

Dlatego najbardziej zagrożenia są dilerzy, wobec których – jako sprzedawców samochodów – roszczenia mogą wysuwać zarówno konsumenci, jak i przedsiębiorcy z racji niezgodność towaru z zawartą umową. Te prawa przysługują każdemu kupującemu. One są dużo dalej idące po stronie konsumentów, łatwiej im dochodzić praw niż przedsiębiorcom, natomiast ryzyko w obu przypadkach jest duże – ocenia Kowolik.

Konsumenci, którzy kupili samochód po 25 grudnia 2014 roku, mogą skorzystać z prawa rękojmi – wówczas za dokonanie napraw odpowiada sprzedawca, a w tej sytuacji diler samochodowy. Pozostali mogą dochodzić praw z racji niezgodności towaru z umową. W trudniejszej sytuacji są – zdaniem eksperta – właściciele flot samochodowych.

Osobom, które leasingują samochody koncernu Volkswagen, przysługuje też rekompensata za utratę wartości samochodu.

Część pozwów przeciwko koncernowi mogą składać firmy leasingowe (dotyczy to oświadczeń o odstąpieniu od umów), zwłaszcza że pojazdy Volkswagena królują we flotach. Z informacji Polskiego Związku Przemysły Motoryzacyjnego na podstawie danych Centralnej Ewidencji Pojazdów wynika, że w październiku w przypadku flot firmowych najlepszy wynik osiągnęła Skoda (Skoda Octavia – ponad 900 sprzedanych pojazdów). W pierwszej piątce cztery samochody należą właśnie do koncernu Volkswagena.

Firmy leasingowe mogą być istotnym graczem w zakresie sporów z Volkswagenem. Samodzielnie mogą dysponować dziesiątkami tysięcy samochodów objętych tą wadą, dlatego mogą sobie pozwolić na indywidualne negocjacje ze spółką Volkswagen Polska – przekonuje Mariusz Kowolik.

Na spłatę długów w terminie nie zawsze wpływa zasobność portfela. Często decydują o tym cechy charakteru i podejście do życia

CEO Magazyn Polska

Długi częściej wynikają nie z zasobności portfela, ale z cech charakteru, wyznawanych wartości czy podejścia do życia. Z badania „Portret zadłużonych Polaków” Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison wynika, że największą grupę wierzycieli stanowią Zapominalscy. To grono osób, które po prostu zapomniało w terminie spłacić należność. Najmniejszą grupę, ale również najmniej rzetelną, stanowią Unikający, czyli osoby, które często nie czują potrzeby spłaty swoich zobowiązań.

Przyczyn zadłużenia może być wiele, przede wszystkim są to sytuacje losowe, np. długotrwała choroba, utrata pracy czy powiększenie rodziny. Co może się wydawać zaskakujące, nie zawsze wpływa na to jednak tylko sytuacja finansowa. Może to być również nasze podejście do finansów, nasze cechy charakteru, a nawet wyznawane wartości – mówi agencji informacyjnej Newseria Karolina Duniec z Grupy KRUK.

Raport „Portret zadłużonych Polaków” Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison wyodrębnia pięć charakterystycznych grup osób zadłużonych. Są to Zapominalscy, Zagubieni, Unikający, Zadłużeni dla innych oraz Beztroscy.

Badanie wyodrębniło w miarę zrównoważone grupy. Może są dwie nieco większe (grupa zapominalskich i grupa zadłużonych dla innych), ale nie są to jakieś duże przewagi – wyjaśnia psycholog ekonomiczny prof. Dominika Maison z Domu Badawczego Maison.

Zagubieni to grupa, której sytuacja finansowa jest najgorsza, a wiek osoby zadłużonej jest najwyższy.

Najliczniejsza jest z kolei grupa Zapominalskich, która stanowi 27 proc. ogółu zadłużonych. Do tego grona zaliczają się głównie osoby, które zapomniały o terminowej spłacie należności, mimo to najsumienniej podchodzą do kwestii długów – 93 proc. z nich po kontakcie z firmą obsługującą zadłużenie spłaciło swoje zobowiązania.

Z kolei osoby z grupy Beztroskich wydają pieniądze, których nie mają. Po prostu kupują to, co im się podoba w danej chwili, i nie myślą o konsekwencjach – tłumaczy Karolina Duniec.

Blisko co piąty badany zalicza się właśnie do tej grupy.

Dużą grupę (25 proc.) osób posiadających zaległości w spłacie stanowią Zadłużeni dla innych. Zaliczają się do niej osoby, które zaciągnięte zobowiązania przeznaczają głównie na pomoc bliskim. W tej kategorii przeciętna kwota długu wynosi blisko 36 tys. zł i jest dwukrotnie wyższa niż średnia dla wszystkich zadłużonych.

Najmniej liczną, ale również najsłabiej regulującą swoje długi jest grupa Unikających. Jej przedstawiciele często nie czują się odpowiedzialni za powstanie zobowiązania.

Badanie pokazuje, że osoby z poszczególnych grup mają różne podejście do życia. Zapominalscy częściej uważają, że są kowalami swojego losu, natomiast Zagubieni za swoje niepowodzenia winią raczej los i innych ludzi.

Niezwykle ciekawe w tym badaniu jest to, że wyodrębnione przez nas grupy prawie w ogóle nie różnią się pod względem demograficznym. W niewielkim stopniu różnią się wiekiem, wykształceniem, miejscem zamieszkania. Różnice dotyczą raczej czynników psychologicznych: podejścia do życia, poczucia odpowiedzialności, zasad moralnych czy myślenia o przyszłości – mówi prof. Maison. – Ciekawa różnica demograficzna dotyczy jednak płci. Okazuje się, że wśród Unikających i Beztroskich, których cechuje brak odpowiedzialności, dominują mężczyźni, a nie kobiety.

Eksperci podkreślają, że problemy z terminowym spłacaniem długów często wynikają też z braku odpowiedniej edukacji finansowej. Wprawdzie 90 proc. Polaków stwierdza, że taka wiedza przydaje się w życiu, ale jej poziom w praktyce jest jednak zbyt niski. Dlatego Grupa KRUK współpracuje ze Stowarzyszeniem Krzewienia Edukacji Finansowej, z którym realizuje inicjatywy związane z edukacją finansową w szkołach podstawowych.

Dzień bez Długów, który przypada 17 listopada, to jest przede wszystkim okazja do tego, żeby przyjrzeć się swoim finansom. Jeśli pojawia się jakieś zadłużenie, to jest to możliwość, żeby jak najszybciej je spłacić. Przede wszystkim zachęcamy do tego, żeby skontaktować się z wierzycielem – tłumaczy przedstawicielka Grupy KRUK.

Jak podkreśla, brak reakcji stanowi najgorsze możliwe rozwiązanie – skutkuje bowiem narastaniem długu za sprawą karnych odsetek i w konsekwencji może trafić do sądu i komornika. Poradzenie sobie z długiem powinno wpłynąć na jakość życia. Jak wskazuje badanie Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison, średnie zadowolenie z życia osób zadłużonych plasuje się w granicach 61. punktu na skali od 0 do 100. To o ok. 10 punktów mniej w porównaniu z całą populacją dorosłych Polaków.

Rynek apteczny jest bardzo rozdrobniony. Konsolidacja jest konieczna, by sprostać konkurencji

CEO Magazyn Polska

W Polsce działa 14,5 tys. aptek, z czego dwie trzecie to apteki indywidualne. Rynek jest więc bardzo rozdrobniony, co przy dość mocno skonsolidowanym rynku producentów i hurtowników stawia apteki na słabszej pozycji negocjacyjnej. Receptą dla nich może być tworzenie sieci aptecznych oraz współpraca operacyjna, np. przez wspólne magazynowanie czy zakupy leków.

Zdecydowana większość aptek to placówki indywidualne. Sieciowe stanowią ok. 34 proc. rynku. Liczba sieci aptecznych w Polsce to w tej chwili 330 przedsiębiorstw. Są to zwykle małe i średnie firmy. Tylko 11 z nich ma powyżej 50 aptek, a z nich zaledwie trzy mają powyżej 100.

Polski rynek apteczny jest niezwykle rozdrobniony – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. – Największa sieć nieznacznie przekracza 4 proc. udziału rynkowego. Dwie następne, które mają powyżej 100 aptek, są na poziomie 2 proc. rynku, a cała reszta sieci aptecznych na poziomie 1 proc. udziału w rynku.

Jak podkreśla, rozwój sieci postępuje oddolnie – małe apteki indywidualne łączą się bądź kapitałowo, bądź operacyjnie, co wynika głównie z sytuacji rynkowej. Pojedynczym aptekom trudno funkcjonować w relacjach z producentami czy hurtownikami. Te sektory w przeciwieństwie do rynku aptecznego są mocno skonsolidowane.

Cztery największe hurtownie stanowią ok. 80 proc. rynku. Wśród producentów w poszczególnych grupach asortymentowych konsolidacja sięga 20–30 proc. To powoduje nierówność w relacjach handlowych. Do tego doszły jeszcze ograniczenia w marżach, nałożone przez ustawę refundacyjną oraz rosnące wymagania pacjentów.

Od lat mamy do czynienia z dużą presją pacjentów na to, żeby w aptekach były niskie ceny, żeby było przyjemniej i żeby był coraz lepszy poziom obsługi. Pacjenci coraz częściej do apteki przychodzą nie tylko po leki refundowane, kiedy są chorzy, lecz także coraz bardziej traktują ją jako miejsce, gdzie mogą otrzymać poradę, gdzie się dokonuje samoleczenia – zwraca uwagę Marcin Piskorski.

W trudnej sytuacji rynkowej pomaga konsolidacja. Pomaga to wywierać presję na dostawców. Zmniejszyć koszty mogą np. grupowo dokonywane zakupy czy wspólnie prowadzony magazyn apteczny.

W Polsce na 14,5 tys. aptek prawie tysiąc co roku zmienia właściciela. Liczba nowo otwieranych aptek to około 100. Reszta z tego tysiąca to apteki powstające w miejsce tych, które sobie nie poradziły na rynku. To trochę wynika z polskiego ustawodawstwa, ponieważ łatwiej przejąć aptekę istniejącą niż uzyskać koncesję na nowo prowadzoną. To jest rozwiązanie prawne, które powoduje, że nie ma spektakularnych bankructw na tym rynku – wyjaśnia Marcin Piskorski.

Pracownicy bardziej skłonni do zmiany pracy. Trzy czwarte chce jej szukać przez znajomych

CEO Magazyn Polska

Niskie bezrobocie sprawia, że pracownicy czują się pewniej i coraz częściej myślą o zmianie pracy – wynika z „Barometru rynku pracy IV” firmy Work Service. Prawie połowa z nich jest pewna, że nową pracę znajdą w ciągu miesiąca. Trzech na czterech pracowników zamierza jej szukać przez znajomych. Rekrutacje przez rekomendacje planuje też dwie trzecie firm.

To, co zmieniło się na rynku, to metoda szukania pracy. Teraz dominują nie portale internetowe, choć wciąż są obecne na rynku pracy, ale przede wszystkim znajomi. Taką metodę deklaruje 3/4 pracujących Polaków – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju w Work Service.

Z badania „Barometr rynku pracy IV” przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie Work Service wynika, że 72 proc. osób zamierza szukać pracy poprzez znajomych. Wśród osób po 34 roku życia odsetek ten wzrasta do 82 proc. Rekomendacje stają się też coraz istotniejsze dla firm. Przy rekrutacji zamierza z nich skorzystać dwie trzecie pracodawców.

Przez portale internetowe ofert szuka 58 proc. badanych, podobny odsetek przegląda strony internetowe wybranych firm.

Jako popularna metoda szukania pracy wybijają się też social media. Są one obecnie najsprawniejszą po rekomendacji znajomych metodą poszukiwania pracy – podkreśla Krzysztof Inglot.

Co trzecia osoba korzysta z mediów społecznościowych. Na Facebooku czy LinkedIn coraz częściej są publikowane oferty pracy. Część osób wykorzystuje media społecznościowe jako drogę kontaktu z wybranym pracodawcą. Jak podkreśla Inglot, to trend, który na Zachodzie jest już mocno zakorzeniony. Dodatkowo social media są coraz chętniej wykorzystywane przez pracodawców – co piąty z nich liczy, że w ten sposób wyłowi wartościowego kandydata.

Lepsze nastroje pracowników widać także po deklaracjach dotyczących czasu poszukiwania nowej pracy. Blisko połowa (45 proc.) wskazuje, że znajdzie ją w ciągu miesiąca. Co piąta osoba przewiduje, że może to zająć do trzech miesięcy.

To duża zmiana. W ubiegłym roku jeszcze dwa razy więcej osób mówiło, że będzie szukało pracy miesiąc czy dwa. W tym roku więcej ludzi mówi, że znajdzie pracę w ciągu najbliższego miesiąca. To pokazuje, jak dobrze i pewnie czujemy się na rynku jako pracownicy – ocenia Inglot.

W październiku bez pracy pozostawało 9,6 proc. osób, przy 9,7 proc. miesiąc wcześniej. Dla porównania, w październiku 2014 roku bezrobocie wynosiło 11,3 proc., a w 2013 roku – 13 proc.

Dla firm oznacza to większe trudności w znalezieniu odpowiedniej kadry. Wysokie wynagrodzenie nie jest już jedynym czynnikiem decydującym o przyjęciu danej oferty. Pracownicy zwracają też uwagę na pozapłacowy system motywacyjny, dodatkowe ubezpieczenia czy darmową służbę zdrowia.

Duży jest koszt nie tylko pozyskania pracownika, lecz także jego utrzymania. Dlatego tym bardziej pracodawcy cenią rekomendację, kiedy ktoś wskazuje, że dana osoba jest sprawdzona i będzie efektywnie współpracować przez najbliższe lata. To dobra alternatywa w metodach szukania pracy dla przedsiębiorców – tłumaczy Inglot.

Blisko 15 proc. firm chce zwiększyć zatrudnienie w ciągu najbliższych trzech miesięcy, a 28 proc. planuje otworzyć nowe rekrutacje. Większość pracodawców w trakcie rekrutacji pracowników korzysta z kilku dostępnych narzędzi w celu maksymalizacji liczby oraz jakości otrzymanych aplikacji.

Najczęstszą metodą szukania nowej kadry są urzędy pracy (64 proc.) i rekomendacje (63 proc.). Niewiele mniej firm (60 proc.) stawia na portale internetowe. Narzędziem poszukiwania pracowników są także strony własne z zakładką kariera (38 proc.). Rośnie też liczba firm, które zamierzają skorzystać z usług firm specjalizujących się w outsourcingu usług personalnych. Deklaruje to ponad 23 proc. przedsiębiorców, blisko 9 proc. więcej niż w styczniowej edycji badania.

Pracodawcy coraz częściej korzystają z firm, które zapewniają im albo masowe, albo dedykowane na poziomie direct search procesy rekrutacyjne. Utrudnienia na rynku pracy i malejąca podaż pracownika wymuszają nieco inne metody rekrutacyjne – podkreśla Krzysztof Inglot.

Rośnie zużycie papieru w firmach. Polska perspektywicznym rynkiem dla producentów urządzeń niszczących i przetwarzających surowce wtórne

0

CEO Magazyn Polska

W około jednej trzeciej przedsiębiorstw w ubiegłym roku zużyto więcej papieru niż rok wcześniej, a w co drugim nie zaszła w tym zakresie żadna zmiana. Dla producentów urządzeń niszczących i produktów do prasowania surowców wtórnych Polska jest więc perspektywicznym rynkiem. Tym bardziej że rewolucję w zakresie recyklingu ma jeszcze przed sobą.

Komisja Europejska chce, aby Europa była miejscem, gdzie nie są wytwarzane żadne odpady, więc wszystkie materiały, które mogą, powinny być odpowiednio przetworzone i wykorzystane powtórnie. To wymaga we wszystkich krajach zmiany sposobu myślenia, zmiany podejścia klientów i przedsiębiorców do surowców wtórnych. To będzie wymagało stworzenia i zainwestowania w nowe instalacje do przetwarzania odpadów – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Sobaniec, ekspert firmy HSM Polska, produkującej urządzenia do prasowania surowców wtórnych, cięcia oraz niszczenia papieru i elektronicznych nośników danych.

Jak podkreśla, firma HSM działa w ponad 100 krajach świata poprzez swoje przedstawicielstwa lub partnerów handlowych. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej są dla niej szczególnie perspektywiczne w zakresie segmentu surowców wtórnych. Firma ma w swojej ofercie rozwiązania do niszczenia i prasowania różnych surowców wtórnych, m.in.  papieru, folii, kartonów, PET, opon samochodowych czy twardego plastiku.

Wydaje się, że kraje Europy Zachodniej całą rewolucję śmieciową mają już w zasadzie za sobą – tam rynki są już ukształtowane i potencjał wzrostowy jest stosunkowo ograniczony. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej całą reorganizację rynku mają jeszcze przed sobą. W związku z tym tutaj producenci upatrują szans na wzrosty – wyjaśnia Sobaniec.

Duże znaczenie dla tego rynku mają pieniądze unijne. Dlatego wymagania klientów w Polsce i na Zachodzie nie różnią się w tym zakresie znacząco.

Rynek urządzeń do zagęszczania odpadów wtórnych w Polsce jest w fazie wzrostu. W związku z wprowadzoną dwa lata temu ustawą śmieciową powstało w Polsce wiele regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK), w których zainstalowano najnowocześniejsze rozwiązania – mówi ekspert HSM. – Jeżeli chodzi o rodzaj, jakość czy wydajność urządzeń, które sprzedawane są w Polsce, niczym nie różnią się one od tych, które sprzedawane są na Zachodzie.

Różnice w wyborze widać w przypadku mniejszych urządzeń, kupowanych przez mniejsze przedsiębiorstwa. Tu dla klientów wciąż duże znaczenie ma cena, często wybierają więc urządzenia używane.

Dla HSM Polska istotne znaczenie ma także segment urządzeń do niszczenia papieru i elektronicznych nośników danych. Jak wynika z raportu „Bezpieczeństwo informacji w Polsce 2015” przygotowanego przez HSM Polska, w krajowych przedsiębiorstwach wciąż przybywa papierowej dokumentacji. Pracownicy 31 proc. ankietowanych firm zauważyli w ciągu ostatniego roku wzrost ilości zużywanego papieru, a w co drugiej nie uległa ona zmianie.

W 85 proc. przedsiębiorstw znajduje się poufna dokumentacja, a 19 proc. odnotowało straty związane z niewłaściwym niszczeniem tego rodzaju dokumentów. Tylko w ubiegłym roku 41 proc. pracowników wyrzuciło (zamiast wykorzystać niszczarkę) taki papier do kosza. Wprawdzie ponad połowa badanych firm korzysta z niszczarek biurowych, ale 70 proc. nie słyszało o istnieniu polityki bezpieczeństwa informacji związanej funkcjonowaniem papierowych i cyfrowych nośników danych.

W zakresie techniki biurowej polski klient, kupując urządzenie do niszczenia dokumentów, zazwyczaj kieruje się niską ceną. W porównaniu do klienta z Europy Zachodniej wybiera urządzenia z niższego segmentu – tańsze i najtańsze, podczas gdy klient na Zachodzie kupuje urządzenia średnie i droższe – mówi Marcin Sobaniec.

Nowy rząd, ale czy nowe porządki?

Mamy już nowy rząd, kierowany przez Beatę Szydło, w którym niektóre nazwiska ministrów budzą kontrowersje, ale akurat one nie są związane z gospodarką. Jest to też pierwszy w III RP rząd tworzony przez jedną partię i to tę samą, z której wywodzi się urzędujący prezydent. Daje to spore możliwości przeprowadzenia zmian, ale patrząc z perspektywy rynku finansowego, póki co więcej jest obaw niż nadziei.

Widać to po bardzo słabym wyniku indeksu WIG20, który znajduje się pod presją spadków niemal od momentu wygrania przez Andrzeja Dudę wyborów prezydenckich. Obietnice socjalne PiS mogłyby zrujnować budżet, bo realizacja wszystkich postulatów pojawiających się w kampanii wyborczej mogłaby kosztować nawet kilkaset mld złotych! Patrząc na obsady niektórych ministerstw objętych przez polityków a nie ekspertów, można się obawiać takiego rozdawnictwa. Jednak istotne dla gospodarki resorty będą skupione wokół Ministra Rozwoju  w randze wicepremiera, którym wybrany został dotychczasowy prezes banku BZ WBK, Mateusz Morawiecki. Ministrem Finansów został Paweł Szałamacha, całkiem nieźle odbierany przez rynek polityk, który jednak najprawdopodobniej nie będzie miał kluczowej roli w realizacji programu gospodarczego PiS.

Część z socjalnych postulatów rządzącej partii będzie zapewne realizowana i to jak najszybciej, aby zaspokoić najbardziej roszczeniowych wyborców. Podatek bankowy i podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, a także potencjalnie wyższe dywidendy ze spółek SP będą finansować program 500 zł na dziecko. Czy uda się uszczelnić system podatkowy i zwiększać z tego tytułu wpłaty do budżetu państwa? Można temu pomysłowi kibicować, ale ciężko poczynić jakieś szacunki dodatkowych wpływów, bowiem z tym problemem zmaga się każdy rząd i jeszcze żadnemu nie udało się doprowadzić tego do porządku. Program pro-rodzinny będzie pewnie socjalnym priorytetem     PiS-u, natomiast w kwestii uregulowania sprawy kredytów frankowych spodziewałbym się dłuższej przeprawy i wyboru opcji mniej uderzającej w sektor bankowy, który do realizacji poglądów ministra Morawieckiego musi być silnym kapitałowym zapleczem.

Gospodarcze ramię nowego rządu jest miłym zaskoczeniem i daje sporą nadzieję na to, że realizowany będzie balans między socjalnym i liberalnym podejściem do gospodarki. Jednocześnie pozytywne jest to, że minister Morawiecki kładzie duży nacisk na konieczność zwiększenia innowacyjności polskiej gospodarki, na większy udział inwestycji w PKB oraz na większe uniezależnienie się od unijnych transferów. W perspektywie kilku lat wielkie dopłaty do programów infrastrukturalnych skończą się i warto by było zarówno dobrze je wykorzystać, jak i zbudować silne gałęzie polskiego przemysłu. Ocenę realizacji poglądów można jednak odłożyć nawet nie na 100 dni, ale na 2-3 lata urzędowania rządu, o ile taką perspektywę ma przed sobą minister Morawiecki. Zwiększanie nakładów na badania i rozwój oraz sprzyjanie przedsiębiorcom oznacza jednak jednocześnie mniejsze socjalne możliwości państwa, przynajmniej w krótkim terminie.

Dla giełdy w długim terminie ważne będzie nastawienie do OFE. Paweł Szałamacha jest za pozostawieniem ich w obecnym kształcie, tj. z filarem kapitałowym. Jeśli faktycznie nie będzie potencjalnego nawisu podażowego akcji z OFE to tylko najbliższe miesiące mogą być trudne dla warszawskiej giełdy. Ważyć będą się bowiem losy tego, w jakiej formie banki oraz sklepy wielkopowierzchniowe zostaną obciążone dodatkowymi podatkami, a także jaki jest pomysł PiS-u na ratowanie górnictwa. Po oczyszczeniu z tych czynników, przy racjonalnym założeniu niepogrążania sektora bankowego, odpowiedzialna realizacja polityki gospodarczej przez ministra Morawieckiego będzie szansą na odbudowanie zaufania inwestorów, w tym zagranicznych, do polskich akcji.

autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI S.A.

Rynek walutowy. Wyższa zmienność pod szyldem awersji do ryzyka

Brutalne ataki terrorystyczne w Paryżu wywołują wzrost awersji do ryzyka przy spadających indeksach giełdowych i zyskującej cenie złota. Ropa naftowa znajduje wsparcie na napięciach geopolitycznych, a reakcja rynku walutowego jest bardziej złożona.

W pierwszych godzinach poweekendowego handlu nastroje wyraźnie nacechowane są ucieczką od ryzykownych aktywów, choć brak jest oznak paniki. Zmienność pozostanie jednak podwyższona trochę dłużej z wyszczególnieniem aktywów europejskich. Indeksy akcji w Europie są pierwsze do wskazania na spadki i będą dyktować nastroje dla reszty klas aktywów. Awersja do ryzyka wesprze ceny złota, które już zyskuje 1,1 proc. Rynek obligacji może dawać mieszane sygnały ze zwiększonym popytem na papiery rządowe USA, ale sprzedażą obligacji państw peryferyjnych Eurolandu. Będące skutkiem zamachów wzmożone naloty bombowe na Syrię podnoszą napięcia geopolityczne w rejonie Bliskiego Wschodu, co zawsze przynosi wzrosty cen ropy naftowej i na chwile zagłusza negatywny wydźwięk fundamentów.

Na rynku walutowym pogorszenie sentymentu oznacza ucieczkę do „bezpiecznych przystani” i wyprzedaż walut ryzykownych. W pierwszej grupie znajdą się JPY, USD i CHF, prawdopodobnie w tej kolejności (spadki na giełdach podsycą zniżki USD/JPY). Po drugiej stronie największe ryzyko leży w walutach surowcowych luźniej związanych z ropą naftową, czyli NZD i AUD. Dowód tego dostaliśmy już kilka godzin temu, kiedy kiwi nie potrafił obronić wstępnych zysków z lepszego od prognoz odczytu sprzedaży detalicznej za III kw. (1,6 proc. vs 1,4 proc.) oraz informacji z Fonterry o podwyższeniu kwot wypłat za mleko dla farmerów.

Trudniejsza sprawa dotyczy EUR. Wprawdzie wydarzenia w Paryżu są wyraźnie negatywne dla waluty (źródło czynnika ryzyka, negatywne implikacje stanu wyjątkowego dla wzrostu PKB) to na przeszkodzie w silniejszych spadkach wartości unijnej waluty stoi już i tak ekstremalna ekspozycja inwestorów w krótkich pozycjach. Zamachy nie mają żadnego przełożenia na politykę monetarną ECB, a ryzyko skoku zmienności na rentownościach europejskich obligacji tylko zwiększa przekonanie o konieczności dodatkowego luzowania. Mimo to strach i panika mogą jeszcze zatrząść rynkami, a wówczas inwestorzy są bardziej skłonni być poza rynkiem, niezależnie jak słuszne są ich pozycje od strony fundamentalnej. Dla spadków EUR/USD i innych crossów z EUR wciąż największym zagrożeniem jest tzw. „short squeeze”, co będzie zniechęcać do ustanawiania świeżych pozycji z większym zapałem sprzedaży dopiero na odbiciach/korektach.

Dane makro schodzą dziś na drugi plan i odczyty inflacji z Eurolandu (11:00), Polski (14:00), NY Empire State z USA (14:30) i produkcja przemysłowa z Kanady (14:30) niewiele zmienią w sytuacji rynkowej. Strach będzie dyktował warunki w krótkim terminie, ale podstawy fundamentalne pozostają bez zmian i to powinno być motywem przewodnim dla handlu w średnim terminie. Dotyczy to także polskiego złotego, który może źle znosić wzrost awersji do ryzyka a powrót do umocnienia może się opóźnić. Jednakże ścieżka dla EUR/PLN finalnie powinna pozostać spadkowa.

Sporządził: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

35% pracujących Polaków gotowych do zmiany pracy

Aż 35% pracujących Polaków aktywnie szuka lub rozważa zmianę miejsca pracy – wynika z najnowszego raportu Pracuj.pl „Wygoda kontra rozwój”*. Kim są najbardziej aktywne na rynku pracy osoby? Co sprawia, że rozważają zawodowe zmiany?

polacy_gotowi_do_zmiany_pracy_01 Jak wynika z raportu Pracuj.pl „Wygoda kontra rozwój”, aż 35% pracujących Polaków aktywnie szuka lub rozważa zmianę miejsca pracy. Większość z nich to osoby poniżej 40 roku życia (29% z nich należy do przedziału wiekowego 18-29 lat, a 42% jest w wieku 30-39 lat), posiadające wyższe wykształcenie (53%) i ponad 3 lata stażu pracy (66%). Co ciekawe, aż 52% z nich posiada umowę o pracę na czas nieokreślony, podczas gdy na umowę zlecenie lub umowę o dzieło zatrudnionych jest odpowiednio 6% i 3%.

Aż 45% badanych rozważa zmianę miejsca pracy, ponieważ chce więcej zarabiać. Aspekt finansowy nie jest jednak jedynym czynnikiem motywującym Polaków do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia. Wiele osób myśli o zmianie ze względu na chęć dalszego rozwoju zawodowego (15%) czy niezadowolenie z obecnych warunków zatrudnienia (9%). Badani rozważają zmianę miejsca pracy także ze względu na stres (7%) czy zbyt duże oddalenie siedziby firmy od miejsca zamieszkania (6%). Dla 5% badanych motywatorem zmiany jest zła atmosfera w obecnej pracy. 

Czynniki motywujące do zmiany pracy mogą być bardzo różne i zależą od wyznawanych przez daną osobę wartości oraz indywidualnych potrzeb. Na motywacje istotny wpływ może mieć także moment kariery zawodowej, w jakim dana osoba się znajduje, jej pochodzenie czy wiek. Podstawowym motywatorem pchającym człowieka do zmiany pracy jest aspekt finansowy. Kiedy podstawowe potrzeby zostaną zaspokojone – co jest możliwe dzięki osiągnięciu odpowiedniego poziomu zarobków – zaraz za nimi pojawiają się potrzeby wyższego szczebla związane z samorealizacją i rozwojem zawodowym  – komentuje Sabina Dąbrowska-Olbryś, Learning and Development Manager Grupy Pracuj.

Niezależnie od powodu, rozważając zmianę pracy, warto skorzystać z nowoczesnych narzędzi automatycznego rekomendowania kandydatów potencjalnym pracodawcom, takich jak Pracuj Select. Dzięki nowej funkcji dostępnej w serwisie Pracuj.pl, każdy kandydat, który wypełni swój profil zawodowy i wyrazi zgodę na jego polecanie, może zostać zarekomendowany odpowiednim pracodawcom. Rekomendacje są dokonywane na podstawie analizy treści ogłoszenia umieszczonego przez danego pracodawcę oraz informacji zawartych w profilu zawodowym kandydata korzystającego z opcji polecania. Warto pamiętać, że profile zawodowe nie są publicznie dostępne, a każdy kandydat ma możliwość dodatkowego ograniczenia widoczności swojego profilu dla firm, którym nie chce być polecany.

*Wyniki badania motywacji zawodowych Polaków, zrealizowanego na zlecenie Pracuj.pl przez TNS Polska, na reprezentatywnej próbie 1000 aktywnych zawodowo Polaków.

Popołudniowy komentarz walutowy z 16.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 16.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

200 tys. klientów w InternetowyKantor.pl

W InternetowyKantor.pl zarejestrował się 200-tysięczny klient. Zaufanie jakim obdarzają użytkownicy ten kantor wynika nie tylko z silnej pozycji na rynku, ponad pięciu lat doświadczeń, ale również wielu funkcjonalności, jakie oferuje.

 InternetowyKantor.pl rozpoczął publiczne działanie w kwietniu 2010 roku, jako pierwszy taki serwis w Polsce. W ciągu ponad 5 lat przyciągnął nie tylko klientów indywidualnych (kredytobiorców i turystów), ale także biznesowych.

Stworzyliśmy serwis, który sprostał oczekiwaniom 200 000 osób. To duże wyzwanie, z którego jesteśmy bardzo dumni. Nie poprzestajemy jednak na tym i cały czas staramy się podnosić jakość i bezpieczeństwo naszych usług – mówi Łukasz Olek, współtwórca InternetowyKantor.pl i członek zarządu Currency One, spółki, która jest operatorem serwisu.

Zapewnienie bezpieczeństwa klientów to priorytet Currency One SA. M.in. dlatego spółka postarała się o licencję instytucji płatniczej KNF, którą otrzymała w lipcu tego roku.  Oznacza to m.in. że firma jest w dobrej kondycji finansowej, a środki przeznaczone na transakcje płatnicze są chronione, ponieważ leżą na oddzielnych kontach i są wyłączone z masy upadłościowej spółki.

InternetowyKantor.pl oferuje swoim klientom funkcjonalności, które wyróżniają go na rynku. Są to m.in. autoryzacja SMS, planer kredytowy, przyjmowanie przelewów z zagranicy czy aplikacja mobilna.

InternetowyKantor.pl w zeszłym roku obrócił ponad czterema miliardami złotych, a jego klienci zaoszczędzili 367 mln zł w porównaniu do tabelowych kursów w bankach.

Firmy zarządzane strategicznie rzadziej upadają

Liczne badania pokazują, że firmy wykorzystujące narzędzia planowania strategicznego osiągają na ogół lepsze wyniki (większy wzrost sprzedaży, wyższą stopę zwrotu z aktywów, wyższą marżę zysku, większy wzrost zatrudnienia), niż firmy nie planujące swych działań strategicznie. Firmy, które stosują planowanie są na ogół bardziej innowacyjne, częściej wykorzystują nowoczesne narzędzia zarządzania i  wychodzą na rynki międzynarodowe, a co równie ważne, takie firmy rzadziej upadają (na podstawie badań PARP).

Mimo to większość małych i średniej wielkości przedsiębiorstw nie stosuje planowania strategicznego w praktyce.

Konferencja-zarzadzanie-strategiczne

1 grudnia we Wrocławiu odbędzie się konferencja na temat zarządzania strategicznego w sektorze MŚP. Oprócz licznych studiów przypadków, wiedzy popartej przykładami wdrożeń, przedstawione zostaną możliwości dofinansowania dla przedsiębiorstw w latach 2014-2020. Uczestnicy będą mieli możliwość indywidualnych konsultacji z ekspertami zarządzania strategicznego, szczupłego zarządzania kaizen / lean oraz przedstawicielami instytucji rozdzielających fundusze unijne.

Konferencja jest w pełni dofinansowana z budżetu Unii Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”. Udział jest bezpłatny. Uczestnikom konferencji zostanie przekazany półroczny dostęp do kompleksowego kursu e-learningowego na temat zarządzania strategicznego „Pro-Strategy Guide”.

Termin: 1 grudnia 2015, godzina 8.00 – 14.00 Miejsce: Hotel Campanile, ul. Ślężna 26, Wrocław Organizator: PROFES®

Program konferencji:

8.00 – 9.00 Rejestracja uczestników i poranna kawa

9.00 – 10.00 Wykład otwierający: „Przedsiębiorczość – wyzwania i strategie” – Johann Laister, Dyrektor Europejskiego Multidyscyplinarnego Instytutu Badań (MERIG, Graz).

Prowadzący na podstawie 10-letniego doświadczenia w pracy jako ekspert w ocenianiu i ewaluacji projektów dot. rozwoju przedsiębiorczości, innowacji, poprawy jakości zarządzania, przedstawi uczestnikom jakie wyzwania stoją obecnie przed małymi i średnimi przedsiębiorcami. Dostarczy inspiracji opierając się o przykłady firm austriackich. Wykład będzie tłumaczony na j. polski.

10.00 – 10.45      „Nauka zarządzania strategicznego nigdy nie była tak prosta” – Krzysztof Gwozdek, Konsultant Zarządzający PROFES

Prezentacja międzynarodowej platformy e-learningowej Pro-strategy stworzonej przez ekspertów z 5 krajów, która pozwala na skuteczne pozyskiwanie wiedzy z zakresu zarządzania strategicznego

10.45 – 11.15      przerwa na kawę

11.15 – 12.00      „Kaizen – egzotyka dla każdego? – jak polscy mali i średni przedsiębiorcy adaptują metodykę ciągłego doskonalenia” – Klaudia Kobyłecka, Konsultant Kaizen Institute Polska.

W prelekcji zostaną przedstawione podstawowe założenia metodyki kaizen, pomagającej rozwinąć i utrzymać kondycję sprawnej, „szczupłej” organizacji. Prezentowane przykłady zmian i wdrożeń pochodzą z projektów prowadzonych przez autorkę w ostatnich latach.

12.00 – 13.00      Możliwości finansowania przedsięwzięć strategicznych w oparciu o dostępne fundusze europejskie – Renata Granowska, Dyrektor Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej

13.00 – 14.00      Możliwości finansowania usług rozwojowych (doradztwo, szkolenia, e-learning oraz inne) – przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego

14.00 Obiad

Andrzej Goławski Prezesem Mostostal Warszawa

W dniu 16 listopada 2015 r. decyzją Rady Nadzorczej Mostostal Warszawa SA, Andrzej Goławski został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Spółki.

Andrzej_Golawski_Mostostal_WarszawaAndrzej Goławski od początku pracy zawodowej jest związany z branżą budowlaną. Przez 18 lat pracował dla  Grupy Budimex, w której od roku 2002 pełnił funkcję Dyrektora Rejonu. Od 2008 roku Dyrektor Oddziału Budownictwa Ogólnego Zachód. W 2011 roku realizując strategię dywersyfikacji portfela grupy Budimex, był odpowiedzialny za rozwój nowych obszarów biznesowych i objął stanowisko Dyrektora Budownictwa, tworząc Dywizję Budownictwa Energetycznego i Przemysłowego. Był również Członkiem Komitetu Wykonawczego Budimex S.A. oraz  Prokurentem Spółki.

Z wykształcenia jest inżynierem budownictwa, absolwentem Politechniki Poznańskiej i Technical University of Aalborg w Danii. W 2007 roku uzyskał tytuł MBA na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, przy współpracy z Georgia State University z Atlanty. W 2010 roku ukończył program Strategic Leadership Academy, organizowany przez  ICAN INSTITUTE.

Jego doświadczenie oraz ogromna wiedza dotycząca branży budowlanej są solidnymi podstawami do realizacji przyjętej przez Mostostal Warszawa SA strategii rozwojowej, która zakłada umocnienie pozycji wiodącej firmy budowlanej w Polsce.

W skład obecnego Zarządu Spółki Mostostal Warszawa wchodzą także: Miguel Ángel Heras Llorente – Wiceprezes Zarządu, José Ángel Andrés López – Wiceprezes Zarządu,  Carlos Resino Ruiz – Członek Zarządu i Jacek Szymanek – Członek Zarządu.

Toyota ponownie najbardziej niezawodną marką motoryzacyjną

Toyota po raz kolejny z rzędu okazała się najbardziej niezawodną marką na rynku – tak wynika z najnowszego Raportu awaryjności TÜV 2016. Modele Toyoty zajęły aż 14 miejsc w pierwszych dziesiątkach poszczególnych klas wiekowych – to najwięcej spośród wszystkich marek i o jeden model więcej niż w ubiegłym roku. Kolejny rok z rzędu japońska marka zostawia pozostałych producentów daleko w tyle.

Niemieckie stowarzyszenie TÜV (Technischer Überwachungsverein) jest największą instytucją, przeprowadzającą badania okresowe samochodów w Niemczech. Ma także najdłuższą historię spośród wszystkich ośrodków badania awaryjności pojazdów – rozpoczął działalność jeszcze w latach 70. Najnowszy Raport TÜV, datowany na rok 2016, powstał w oparciu o badania techniczne ponad 8,8 miliona pojazdów w Niemczech, przeprowadzone w okresie od lipca 2014 roku do czerwca 2015 roku. Masowość próby jest jednocześnie najlepszą gwarancją reprezentatywności tego badania.

Toyota co roku wygrywa ranking, wprowadzając do pierwszych dziesiątek najbardziej niezawodnych samochodów najwięcej modeli spośród wszystkich producentów. Sytuacja ta utrzymuje się w najnowszym raporcie. Według zestawienia TÜV 2016, Toyota jest marką najczęściej występującą w pierwszych dziesiątkach poszczególnych klas wiekowych – łącznie na czołowych pozycjach modele Toyoty znalazły się aż czternastokrotnie.

Szczególnie imponująca jest reprezentacja Toyoty w najstarszych grupach wiekowych, które są najlepszym wyznacznikiem jakości, trwałości i długowieczności pojazdów. W pierwszej dziesiątce samochodów 10- i 11-letnich, Toyota ma aż pięć modeli (RAV4, Avensis, Corolla, Yaris i Corolla Verso). W pierwszej dziesiątce samochodów 8- i 9-letnich także znalazło się 5 modeli (Prius, RAV4, Corolla i Yaris, Corolla Verso). Wśród najbardziej niezawodnych aut 6- i 7-letnich także dominują Toyoty (Prius, Auris, Yaris, Corolla Verso). Toyota co roku dominuje nie tylko w rankingu TUV, ale także w pozostałych badaniach jakości i niezawodności, opracowywane przez instytucje niemieckie czy amerykańskie.

Modele Toyoty nie występują natomiast wśród najbardziej awaryjnych aut. Instytut TÜV w raporcie na rok 2016 opublikował także listę najbardziej awaryjnych modeli. Nie tylko wśród 10, ale nawet 40 najbardziej zawodnych aut w każdej grupie wiekowej nie ma ani jednej Toyoty. To świadczy o najwyższych standardach projektowania i produkcji samochodów japońskiej marki. Toyota jest znana ze swojego Systemu Produkcji, który stanowi wzór dla niemal wszystkich innych producentów na świecie. Niektóre z nich uniknęły bankructwa dzięki pomocy Toyoty w optymalizacji organizacji przedsiębiorstwa i procesu produkcji.

toyota ranking

Programista na łódzkiej liście zawodów deficytowych

Programista, tester oprogramowania i specjalista ds. rozwoju oprogramowania i systemów informatycznych – to profesje, które Wojewódzka Rada Rynku Pracy dołączyła do listy zawodów deficytowych województwa łódzkiego. Dla pracodawców oznacza to znaczne skrócenie procedury zatrudnienia, a dla regionu zwiększenie jego atrakcyjności w oczach inwestorów. Do tej pory bowiem brak wystarczającej liczby wykwalifikowanych specjalistów zagrażał dalszemu rozwojowi firm z sektora IT.

Lista zawodów deficytowych obejmuje te specjalizacje, w obrębie których brakuje osób do pracy. W poszerzeniu listy o zawody specjalistów ds. technologii informacyjno-komunikacyjnych pomogły starania przedsiębiorstw zgrupowanych w „ICT Polska Centralna Klaster”. Obecnie skróceniu ulegnie procedura, którą muszą przejść firmy chcące zatrudnić specjalistów spoza Unii Europejskiej. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, kiedy na rynku pracy obserwujemy niedobór wykwalifikowanych kandydatów.

Brakuje wykwalifikowanych kadr

Z opracowań „ICT Polska Centralna Klaster” przygotowanych na bazie potrzeb rekrutacyjnych firm skupionych w Klastrze wynika, że potrzebują one od zaraz ponad 2000 specjalistów z branży IT do pracy w Łodzi, natomiast zapotrzebowanie całej branży w regionie jest jeszcze wyższe.

Stale staramy się pozyskiwać pracowników lokalnie, m.in. ściśle współpracujemy
z łódzkimi uczelniami, organizując płatne staże, zachęcamy także potencjalnych kandydatów do przeprowadzki do Łodzi, oferując wsparcie w relokacji. Jednak od dłuższego czasu nasze potrzeby są większe niż kadrowe możliwości województwa. Poszukujemy  bowiem nie tylko absolwentów, ale również specjalistów z kilkuletnim doświadczeniem w branży. Dlatego też, wpisanie zawodu programisty na listę profesji deficytowych było koniecznością. Rozwój przedsiębiorstw z obszaru nowych technologii nie zwolni, a wręcz przeciwnie – zwiększą się szanse na przyciągnięcie kolejnych inwestycji –
mówi Piotr Kania, Dyrektor Zarządzający GFT Polska, firmy zatrudniającej w Łodzi kilkuset specjalistów z sektora IT.

Pracodawcy podkreślają także, że decyzja Rady jest ważnym sygnałem dla władz lokalnych, że pomimo iż firmy aktywnie angażują się w kształcenie nowych kadr, niezbędne są dodatkowe działania wspierające inwestorów.

Wiemy, że podobnie jak my, także inne firmy z branży od lat bardzo aktywnie wspierają uczelniany system edukacji informatycznej. Wspólnie staramy się zachęcić jak największą liczbę studentów do podjęcia zawodu informatyka. Niestety w ostatnich 6-ciu latach naszej 19-letniej już historii obserwujemy w Łodzi narastające problemy w pozyskiwaniu pracowników. Poprzez wpisanie zawodów związanych z informatyką na listę zawodów deficytowych dajemy sygnał władzom miasta i województwa, że dalszy rozwój branży w regionie zaczyna natrafiać na poważną barierę – mówi Marek Walczak,  Dyrektor Łódzkiego Oddziału Atos Polska.

Rozwój branży IT realną szansą dla regionu – „Łódzkiej Wyżyny ICT”

Rozwój firm z sektora ICT to jeden z najważniejszych czynników napędzających koniunkturę gospodarczą regionu. Dzięki niemu powstają wysokopłatne miejsca pracy, a osoby zatrudnione w branży zakładają tu rodziny, kupują mieszkania, płacą podatki, a także stają się klientami lokalnych przedsiębiorstw. Pomimo, że inwestorzy doceniają dobrze rozwiniętą infrastrukturę miasta i jego otwartość na współpracę z biznesem, brak rąk do pracy może być istotną barierą zarówno dla nowych inwestycji, jak i dalszego rozwoju firm już działających w Łodzi. Uchwała Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy ma szansę istotnie wpłynąć na wzrost konkurencyjności regionu.

Dachser uruchamia własny oddział w Turcji

Dachser otwiera oddział w Stambule, który będzie włączony w europejską sieć drobnicową w ramach Dachser Cargoplus. 

Zespół Dachser Turcja Lojistik Hizmetleri AS usprawni obsługę obecnych klientów operatora, integrując procesy logistyczne związane z importem i eksportem przesyłek z europejską siecią połączeń drobnicowych w Dachser. Ściśle ze sobą połączone usługi intermodalne mają duży potencjał. Operator był już wcześniej obecny w Stambule i Izmirze z usługami transportu morskiego i lotniczego Dachser Air & Sea Logistics.

DacherTurcja jest interesującym rynkiem dla branży logistycznej: gospodarka rozwija się w szybkim tempie, a populacja kraju jest młoda i rośnie w szybszym tempie niż europejska średnia – wyjaśnia Wolfgang Reinel, dyrektor zarządzający European Logistics Europy Północnej i Środkowej, który jest odpowiedzialny za rozwój logistyki drogowej Dachser w Turcji. Od kilku lat rozwijamy działalność w Turcji w zakresie transportu drogowego. Nadszedł czas, aby nasi klienci mogli poznać inne zalety naszej organizacji, zwłaszcza jeśli chodzi o nasz unikalny system IT, szczególnie  Tracking & Tracing. W ścisłej współpracy z naszą dywizją zajmującą się transportem morskim i lotniczym oraz z ofertą transportu intermodalnego, mamy nadzieję na współpracę z tureckimi firmami z branży motoryzacyjnej, tekstylno – modowej czy FMCG, które dynamicznie się rozwijają – wyjaśnia Wolfgang Reinel.

Logistyka drogowa Dachser w Turcji jest zarządzana przez doświadczonego managera, 49-letniego Erkana Basaka, który od blisko 25 lat pracuje dla międzynarodowych operatorów logistycznych. Postawiliśmy sobie ambitny cel wzrostu, dodatkowo w ciągu kilku lat planujemy uruchomienie oddziałów w najważniejszych ośrodkach przemysłowych regionu – w Bursie, Izmirze, Ankarze i Mersin – mówi Erkan Basak.

Dywizje Dachser Turkey Road i  Dachser Turkey Air & Sea Logistics wspólnie zaprezentują się podczas międzynarodowych targów logistycznych Logitrans w Stambule, które odbędą się w dniach 18 – 20 listopada 2015 roku (hala 10, stoisko 3017).

55 zł premii w promocji Konta Internetowego w Alior Banku

Alior Bank wspólnie z porównywarką internetową Comperia.pl przygotował promocję Konta Internetowego. W ramach akcji „Comperia Bonus” klienci, którzy założą Konto Internetowe i spełnią warunki promocji mogą otrzymać premię w wysokości 55 zł , a także wygrać nagrody dodatkowe
w postaci  smartfonów i smartwatchy.

Aby wziąć udział w promocji i otrzymać premię wystarczy do 9 grudnia br. za pośrednictwem dedykowanej strony https://comperiabonus.pl/AliorBank zarejestrować się w promocji i złożyć wniosek o Konto Internetowe w Alior Banku, a następnie do końca roku założyć rachunek wraz z kartą debetową i dokonać nią minimum jednej płatności. Ostatnim warunkiem jaki należy spełnić w celu uzyskania bonusu jest otwarcie do 31 grudnia br. promocyjnej lokaty 2-miesięcznej oprocentowanej na 4 proc. w skali roku i zdeponowanie na niej środków w wysokości od 1 tys. do 10 tys. złotych.

Ponadto uczestnicy promocji „Comperia Bonus” mogą wziąć udział w dodatkowym konkursie, w którym do wygrania są 4 smartfony Samsung Galaxy S6 i 55 smartwatchy SONY SW2. Nagrody te otrzymają osoby, które najciekawiej odpowiedzą na pytanie konkursowe przygotowane przez redakcję Comperia.pl.

 Konto Internetowe powstało z myślą o osobach, które chcą cieszyć się bezpłatnym prowadzeniem rachunku bez konieczności spełnienia jakichkolwiek warunków. Użytkownicy Konta Internetowego nie płacą również za przelewy internetowe, w tym za przelewy europejskie, operacje realizowane za pośrednictwem systemu płatności mobilnych BLIK, a także za wypłaty z bankomatów krajowych należących do sieci Euronet i Planet Cash oraz z bankomatów zagranicznych.

Uczestnicy promocji będą również mogli do końca lutego 2016 r. bezpłatnie korzystać z karty debetowej wydawanej do Konta Internetowego. Później z opłaty miesięcznej w wysokości 4 zł zwolnione zostaną osoby, które w danym miesiącu wykonają transakcje bezgotówkowe na kwotę min. 100 zł.

Kotno Internetowe zwyciężyło w najnowszym rankingu przygotowanym przez porównywarkę internetową Comperia.pl na najlepszy rachunek osobisty dla internauty http://www.comperia.pl/ranking-kont-osobistych-dla-internauty-i-nie-tylko.html. Konto Alior Banku jako jedyne z analizowanych rachunków jest nie tylko bezpłatne i zapewnia dostęp mobilny do zgromadzonych na nim środków, ale również pozwala na dodatkowy zysk dzięki promocyjnej ofercie lokaty na 4 proc.

Szczegóły promocji Alior Banku i porównywarki internetowej Comperia.pl są dostępne na stronie https://comperiabonus.pl/AliorBank

Gwiazdy sprzedaży – jak zarządzają, motywują i wygrywają

Entuzjastyczny sprzedawca-prezenter odchodzi do lamusa. Powoli ubywa też szefów, których interesuje tylko domknięcie transakcji, a nie choćby to, jak klient zapamiętał handlowca. Sukcesy świecą ci, którzy klienta traktują jak partnera – nadal powinni chcieć wygrywać, ale już nie za wszelką cenę. W partnerskich relacjach z klientem, zamiast go zagadywać i nim manipulować, należy po prostu stworzyć okazję do zakupu.

W Polsce przez wiele lat postać handlowca kojarzona była raczej z akwizytorem, konotowana negatywnie, nie stanowiła wymarzonego zawodu. Uważa się, że handlowcem zostaje się przez przypadek, a to że ktoś umie się dobrze sprzedać, potrafi argumentować i wpływać na innych, nie wystarczy, by zostać gwiazdą sprzedaży. Co więcej, nie można określić uniwersalnych cech takiego kandydata. Z pewnością nie zostanie nim osoba, która nie lubi ludzi, jest niecierpliwa albo taka, która nie kocha wygrywać. Ważne jest również zarządzanie handlowcami – dobry szef powinien stawiać jasne cele, inspirować swoich podwładnych oraz angażować się w działania handlowe. Niestety w Polsce handlowcy nie są dobrze zarządzani, ponieważ ich szefowie zbyt mocno naciskają na „robienie wyniku”.

Liderzy sprzedaży o dobrych handlowcach

Magazyn My Company Polska, skierowany do małych i średnich przedsiębiorstw, próbując znaleźć odpowiedź na kluczowe dla większości z nich pytanie, jak sprzedawać więcej i lepiej, zapytał liderów sprzedaży, wybranych we współpracy z łowcami głów, o ich doświadczenia wyniesione z firm.

Janusz Gaudnik, Dyrektor generalny polskiego oddziału hiszpańskiej firmy farmaceutycznej Exeltis mimo imponującej kariery, wystrzega się samozadowolenia. Uważa, że zawsze jest coś do poprawy, a sukces nie trwa wiecznie. Jego zdaniem zastraszony pracownik nie jest skuteczny, a wszystkim ludziom należy pozwalać się mylić, ponieważ to pobudza ich kreatywność. Z kolei Michał Cieciak, New business manager w agencji Sparc Media podkreśla, że jako sprzedawca musi być na bieżąco. Jest zwolennikiem tzw. sprzedaży konsultacyjnej, stara się zrozumieć klienta i dowiedzieć o nim jak najwięcej. Nigdy nie próbuje „wciskać” niczego za wszelką cenę – jego zdaniem to desperacja, która stanowi największą pułapkę czyhającą na sprzedawcę.

Marek Rak, Wiceprezes ds. sprzedaży w Carlsberg Polska zwrócił uwagę na istotny fakt rywalizacji pomiędzy różnymi kanałami sprzedaży oraz postęp konsolidacji. Do tych zmian muszą dostosować się szefowie sprzedaży. Jego zdaniem powinni oni współpracować z działami finansów, produkcji, logistyki, mieć dobre relacje ze środowiskiem, a dobrzy sprzedawcy muszą przede wszystkim chcieć i być ambitni.

Choć dziś w polskim tradycyjnym handlu brakuje empatii i klasy, to jednak liderzy sprzedaży zauważają pozytywny trend, który płynie do nas z Ameryki – przechodzenie na partnerskie relacje z klientem. Teraz on sam wybiera co chce, ile chce i może decydować, a nie po prostu kupować. Jest to początek zmian, które przenoszą tradycyjny handel na wyższy poziom.

LGBS Polska zmienia nazwę na EUVIC

Sąd zarejestrował zmianę nazwy firmy LGBS Polska Sp. z o.o. na EUVIC Sp. z o.o. W struktury nowej spółki weszły dawny LGBS, a także Grupa Spot. Trwa też proces inkorporacji Fild.NET. Obie te firmy wchodziły wcześniej w skład Grupy Technologicznej EUVIC, która jest jedyną w tej części Europy federacją spółek informatycznych.

LGBS zdecydował się na zmianę nazwy po 10 latach działalności. Wraz z nią została też zmieniona identyfikacja wizualna firmy oraz wszystkie materiały marketingowe, w tym korporacyjna strona internetowa. Uspójniona została także oferta wszystkich firm z grupy, na którą składają się usługi w zakresie: outsourcingu IT, tworzenia, rozwoju i testów oprogramowania, wdrożenia rozwiązań wiodących producentów (w zakresie business intelligence, cloud computing, ERP), integracja aplikacji oraz IT help desk.

„Od czterech lat realizujemy strategię budowania silnej grupy kapitałowej, przejmując mniejszościowe pakiety w spółkach, które chcą do nas dołączyć. Nie chodzi nam o kontrolę nad nimi, ale o wspólny biznes i obopólne korzyści. Obecnie przechodzimy do kolejnego etapu, który polega na scaleniu chętnych firm w jedną całość. Na razie są to dwie spółki, ale trwają prace nad przyłączeniem następnej. Jednocześnie cały czas planujemy zachować elastyczne podejście, dając możliwość prowadzenia samodzielnej, niemal całkiem niezależnej działalności dla zainteresowanych takim scenariuszem firm z naszej grupy” – mówi Wojciech Wolny, Prezes Zarządu EUVIC i pomysłodawca powstania Grupy EUVIC.

Dla prezesa EUVIC okazją do wręczenia pierwszej wizytówki z nowym logo stało się zorganizowane w dniu 12 listopada br. spotkanie z Kevinem Turnerem, COO Microsoft. Z kolei pierwszą umową podpisaną pod nową nazwą jest porozumienie z Fundacją Mam Marzenie. Dzięki niej, EUVIC spełni marzenie podopiecznej Fundacji, cierpiącej na chorobę nerek 16-letniej Weroniki.

Oprócz Grupy Spot i Fild.NET, EUVIC ma także udziały takich spółek technologicznych, jak: Speednet Sp. z o.o., Bipronet Sp. z o.o., Hycom SA, X-Code Sp. z o.o., IT-Dev Sp. z o.o. oraz Omnis Sp. z o.o. W skład grupy wchodzi także startup LGBS Energia Sp. z o.o., austriacki współzałożyciel EUVIC – LG Nexera Business Solutions AG, Internetium Sp. z o.o. Całość zamyka spółka córka EUVIC w USA – LGBS Software LCC, a także najmłodszy podmiot w grupie – świeżo założony EUVIC UK, z siedzibą w Londynie. Powiązana z EUVIC jest także spółka Multishoring.info, specjalizująca się w oferowaniu usług IT w modelu nearshoringowym.

Łącznie w EUVIC i powiązanych z nią firmach jest zatrudnionych ponad 1400 inżynierów pracujących w biurach w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Gdyni, Katowicach, Gliwicach, Bielsku-Białej, Częstochowie, Wrocławiu, Rzeszowie, Białymstoku, a także we Wiedniu i Nowym Jorku. Wartość usług sprzedanych przez te firmy w 2014 roku wyniosła ponad 120 mln złotych netto, a liczba klientów to blisko 1000 organizacji na całym świecie.

Brazylia niełatwa, ale warta uwagi

Choć Brazylia jest piątym najludniejszym krajem na świecie, to w I półroczu 2015 r. polskie firmy sprzedały w tym kraju towary za jedynie ok. 786 mln zł, co jest wartością bliską naszemu eksportowi na dużo mniejszą Litwę. –Brazylia jest trudna, ale tym, którzy są gotowi zaryzykować i gruntownie zbadają swoją niszę, może stworzyć wyjątkowe szanse biznesowe – mówią przedstawiciele Banku Zachodniego WBK. Szanse te pomagają rozpoznać m.in. misje gospodarcze. W ramach najbliższej, zorganizowanej przez Krajową Izbą Gospodarczą, Ministerstwo Gospodarki oraz Wydział WPHI w Sao Paulo i Konsulat Honorowy RP w Manaus w dniach 18-23 listopada 2015 r., polskie firmy odwiedzą największy w Brazylii stan – Amazonas. 

Olga Pietkiewicz, szefowa International Desk Banku Zachodniego WBK wskazuje, że pomimo przeszkód rynek brazylijski warto brać pod uwagę, jeśli firma planuje szerszą ekspansję w Ameryce Łacińskiej. – Brazylia to jeden z największych krajów na świecie, który z liczbą ludności przekraczająca 200 mln ma naprawdę duży potencjał popytowy. Trzeba jednak pamiętać, że jest to rynek bardzo specyficzny, ponieważ z jednej strony oferuje polskim firmom spore możliwości, ale z drugiej wymaga bardzo dobrego rozpoznania i solidnego przygotowania. Misje gospodarcze są dobrym pierwszym krokiem w procesie przygotowania, bo im dalszy kraj, tym bardziej wizyta w nim pomaga – mówi Olga Pietkiewicz.

Ekspertka zwraca uwagę, że Brazylia należy do krajów o protekcjonistycznej postawie w obszarze handlu zagranicznego i dlatego przedsiębiorcy szczególnie mocno powinni wykorzystywać przy wejściu na ten rynek wszelkie dostępne wsparcie zewnętrzne. – W Brazylii trzeba uzbroić się w cierpliwość, szczególnie jeśli planuje się otworzyć oddział firmy. Warto mieć również partnera biznesowego na miejscu, który zna wszystkie realia i umie się w nich odnaleźć. Dlatego właśnie praktycznie wszyscy nasi klienci obecni w Brazylii, na etapie tuż po decyzji o wejściu na ten rynek, współpracowali bardzo blisko z naszym International Desk. Nasz zespół tu w Warszawie, razem z International Desk w Sao Paulo, zapewnił im tzw. miękkie lądowanie na rynku brazylijskim. Było to wsparcie informacyjne, ale też organizacyjne i doradcze – wskazuje Olga Pietkiewicz.

Udział Brazylii w całości polskiego eksportu sięga obecnie zaledwie 0,5 proc., co daje temu krajowi dopiero 3 miejsce na liście naszych odbiorców w Ameryce Łacińskiej. Wyżej plasują się Meksyk i (za sprawą eksportu łodzi i innych jednostek pływających) małe Bahamy. W wymianie z Brazylią zmagamy się także z ogromnym deficytem, który już po 6 miesiącach obecnego roku wynosi prawie miliard złotych (-940,6 mln zł). Do kraju Canarinhos eksportujemy m.in. maszyny elektryczne i mechaniczne oraz ich części, aparaturę do telefonii, telegrafii i telekomunikacji, leki, nawozy i produkty przemysłu chemicznego oraz kauczuk syntetyczny. – Odległość geograficzna i bariery dla handlu są przeszkodą w biznesie zagranicznym, ale z drugiej jednak strony nie są to bariery nie do pokonania. Trzeba jednak zainwestować sporo czasu i wysiłku na zbadanie sytuacji w branży, w której działamy i wielkości swojej niszy – mówi Olga Pietkiewicz, która wskazuje jednocześnie, że rynkiem brazylijskim powinny interesować się polskie firmy, które produkują elektronikę, maszyny, środki transportu, w tym zwłaszcza małe samoloty i części motoryzacyjne. Szansę na sukces w Brazylii mają też eksporterzy środków chemicznych, nawozów i olejów. Może być to bardzo perspektywiczny rynek także dla producentów kosmetyków.

Eksperci Banku Zachodniego WBK przyznają, że rynek brazylijski, podobnie jak każdy inny daleki rynek, może budzić obawy, ale należy pamiętać, że na etapie realizacji kontraktów większość typów ryzyka można wyeliminować. – Bezpieczeństwu transakcji i ich finansowaniu służą konkretne produkty bankowe takie jak gwarancje, akredytywy, faktoring międzynarodowy czy rozwiązania dla zarządzania ryzykiem kursowym. To są produkty nieco bardziej skomplikowane, ale firma również nie jest zostawiona sama sobie w tym zakresie, przynajmniej u nas w banku. Od jakiegoś czasu wprowadziliśmy możliwość konsultacji z zakresu produktów dla handlu zagranicznego, które mogą być szczególnie przydatne dla mniej doświadczonych na rynkach międzynarodowych firm – dodaje Piotr Dylak, dyrektor ds. finansowania handlu Banku Zachodniego WBK.

BNP Paribas Real Estate Poland i Echo Investment gospodarzami polskiej sesji panelowej na targach MAPIC

W dniach 18-20 listopada 2015 r. w Cannes odbędzie się kolejna edycja targów MAPIC, największego i najważniejszego wydarzenia sektora nieruchomości komercyjnych na świecie. Jak co roku do Palais de Festivals przybędą tysiące inwestorów, przedstawicieli firm deweloperskich, sieci handlowych, agencji nieruchomości, sieci kinowych i biur architektonicznych. BNP Paribas Real Estate reprezentować będzie wzmocniona delegacja złożona z  58 przedstawicieli z 8 krajów.

paumelle_fabricePolskę i region Europy Środkowo-Wschodniej z ramienia grupy reprezentować będą przedstawiciele BNP Paribas Real Estate Poland: Partick Delcol, Prezes Zarządu, CEE;Grzegorz Dudziak, Dyrektor Działu Zarządzania Nieuchomościami, CEE; Farbice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, CEE; Natasa Mika, Zastępca Dyrektora Powierzchni Handlowych.

Na stoisku korporacyjnym zaplanowano setki spotkań z obecnymi i potencjalnymi partnerami biznesowymi, w czasie których zostaną przedstawione najciekawsze oferty inwestycyjne z całego świata. Delegaci z Polski zaprezentują potencjał najbardziej atrakcyjnych projektów handlowych ze swojego portfolio, w tym Ethos, Kupiec Poznański i Turawa Park Opole. To, co łączy te trzy projekty to ich nowy format będący rezultatem przebudowy lub repozycjonowania.

“Rynek powierzchni handlowych w Polsce osiągnął dojrzałość i wkrótce stanie w obliczu niezwykle ekscytującego etapu ewolucji, jakim jest dywersyfikacja. Choć krajowy sektor retail posiada swój indywidualny profil, nie uniknie zjawisk, które miały miejsce na rynkach Europy Zachodniej. W najbliższych latach generowanie wartości dodanej w isniejących centrach handlowych stanie się najbardziej znaczącym obszarem sektora retail.” – mówi Fabrice Paumelle.

Niezależnie od spotkań z partnerami biznesowymi  w czwartek 19 listopada o godz. 15:50, BNP Paribas Real Estate Poland wraz z Echo Investment będzie gospodarzem panelu dyskusyjnego zadedykowanego aktualnej kondycji sektora powierzchni handlowych w Polsce pt.: Polish Your Retail, którego partnerem merytorycznym jest Polska Rada Centrów Handlowych, a moderatorem będzie Ewa Andrzejewska, Redaktor Naczelna Eurobuild CEE.

W czasie dwóch sesji tematycznych paneliści reprezentujący BNP Paribas Real Estate (Partick Delcol i Fabrice Paumelle), Echo Investment (Marcin Materny i Marek Gładki), Mayland Real Estate (Olivier Gerard Coester), LPP (Krzysztof Bocianowski), Kulczyk Silverstein (Maciej Zajdel), Kupca Poznańskiego (Adam Szyszka) i PRCH (Radosław Knap),  poddadzą dyskusji najnowsze trendy na polskim rynku powierzchni handlowych. W pierwszej części omówione zostaną wstępne symptomy dywersyfikacji formatów sektora retail i ich wpływ na sytuację tradycyjnych centrów handlowych. Drugi panel poświęcony będzie procesom charakterystycznym dla rynku dojrzałego – repozycjonowaniu, rozbudowie i remodelingu.

Podczas sesji panelowych zostaną przedstawione  wyniki najnowszego raportu przygotowaneg przez ekspertów BNP Paribas Real Estate Poland: Rynek Powierzchni Handlowych w Polsce. 8 aglomeracji będącego analizą rynku powierzchni handlowych w 8 największych aglomeracjach w Polsce (Warszawa, Śląsk, Poznań, Wrocław, Kraków, Trójmiasto, Łódź i Szczecin). Raport zawiera analizę  wskaźników makroekonomicznych wpływających na sektor handlu detalicznego, ale przede wszystkim przedstawia dane i trendy  dotyczące rynku centrów handlowych. Oprócz wskaźników tj. podaż, nasycenie czy siła nabywcza znajdują się w nim również informacje o głównych najemcach oraz stawkach czynszu w analizowanych miastach. Dodatkowo raport prezentuje główne ulice handlowe w analizowanych miastach jak również  zawiera szereg informacji o rynku inwestycyjnym.

Maszyny i urządzenia w uproszczonej procedurze od Raiffeisen Leasing

Od 2 listopada w Raiffeisen Leasing rozszerzył dostępność finansowania maszyn i urządzeń w uproszczonej procedurze. Klienci z segmentu mikroprzedsiębiorstw mogą dzięki temu wyleasingować sprzęt o wartości nawet do 250 tys. zł z ograniczeniem formalności i bez konieczności dostarczania dokumentów finansowych. To kolejny segment rynku, któremu Raiffeisen Leasing umożliwił pozyskanie finansowania minimalizując wymogi formalne.

 Uproszczona procedura w Raiffeisen Leasing stosowana jest między innymi dla samochodów osobowych, drobnych maszyn i urządzeń, a także w leasingu sprzętu IT. Od 2 listopada firma udostępniła taką możliwość również w zakresie finansowania maszyn i urządzeń o wyższych wartościach.

Procedura gwarantuje klientowi szybki proces kredytowy przy minimalnej liczbie dokumentów. Wniosek leasingowy został uproszczony – ograniczono liczbę danych do wpisania przez Klienta, a przy kwocie transakcji do 250 tysięcy PLN zlikwidowano konieczność dostarczenia dokumentów finansowych. Przy okazaniu ich kwota wnioskowania zwiększa się do 400 tys. zł. Oprócz wniosku wystarczy przedstawienie faktury proforma na zakup sprzętu, bądź specyfikacji technicznej przedmiotu.

Przedsiębiorcy oczekują od nas ograniczania formalności. Liczy się dla nich czas i efektywność działania – mówi Monika Ostaszewska, Menadżer Produktu w Raiffeisen Leasing. – Żeby dopasować się do tych potrzeb, w procedurach które wprowadzamy w kolejnych liniach biznesowych wymagamy tylko niezbędnych dokumentów. Widzimy, że stanowi to dla naszych klientów bardzo duże ułatwienie w codziennej pracy – dodaje ekspert.

Oferta uproszczonej procedury skierowana jest do mikro-przedsiębiorców zainteresowanych wyleasingowaniem nowych maszyn i urządzeń określanych przez Raiffeisen Leasing mianem tzw. „technologii preferowanych”, nabywanych u producenta bądź autoryzowanego sprzedawcy danej marki. Na liście znajdują się między innymi agregaty, obrabiarki do metali, maszyny do obróbki plastycznej, maszyny stosowanych w przetwórstwie rolno – spożywczym, sprężarki, maszyny stosowane w przemyśle chemicznym, urządzenia przemysłowe. Wniosek uproszczony jest dostępny dla transakcji ze wstępną opłatą leasingową na poziomie 10%.

JR HOLDING S.A. zwiększa przychody i zyski

JR HOLDING S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od listopada 2012 r., zanotowała w 3 kw. 2015 r. skonsolidowany zysk netto w wysokości 2.193 tys. zł przy przychodach ze sprzedaży wynoszących 1.145 tys. zł. Emitent konsekwentnie rozwija swoje dwa główne segmenty biznesowe związane z branżą nieruchomości oraz Odnawialnych Źródeł Energii.

 W 3 kw. 2014 r. zysk netto Grupy Kapitałowej wyniósł 194 tys. zł, a sprzedaż sięgnęła 1.042 tys. zł. W tym roku skonsolidowany narastający zysk netto Spółki przekracza już 2.153 tys. zł wobec 1.899 tys. zł w analogicznym okresie ub. roku. Wartość przychodów Emitenta po trzech kwartałach 2015 r. ukształtowała się na poziomie 3.387 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej było to 3.132 tys. zł. Istotna poprawa wyników finansowych Grupy Kapitałowej była możliwa dzięki wzrostowi przychodów z najmu posiadanych nieruchomości oraz wypracowaniu zysku przez spółkę Columbus Energy S.A., w której JR HOLDING S.A. wraz z podmiotami powiązanymi posiada 49,5% udziałów w kapitale zakładowym.

„Rozbudowa naszej Grupy Kapitałowej przekłada się na jej coraz lepsze wyniki finansowe. Osiągnięcie progresji wynikowej w zakresie przychodów ze sprzedaży oraz zysków było rezultatem podejmowania trafnych decyzji inwestycyjnych w zakresie rozwoju nowego segmentu biznesowego oraz efektywnego zarządzania posiadanymi powierzchniami biurowo-usługowymi i handlowymi. Bardzo ważnym elementem jest również niskie zadłużenie Spółki, które jest obsługiwane na bieżąco z uzyskiwanych przychodów.” – mówi January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING S.A.

 W lipcu br. Emitent podpisał przedwstępną umowę zakupu nieruchomości zlokalizowanych w Sosnowcu, a łączna kwota tej transakcji wynosi 10.455 tys. zł brutto. JR HOLDING S.A. ma zamiar nabyć dwie działki o łącznej powierzchni wynoszącej 0,3354 ha, działkę o powierzchni 0,2425 ha zabudowaną budynkiem handlowo-usługowym, a także udziały w użytkowaniu wieczystym nieruchomości składającej się z działki o powierzchni 0,3079 ha oraz we współwłasności stanowiącego odrębny od gruntu przedmiot własności budynku. Zakup kolejnego Centrum Handlowego wpisuje się w strategię rozwoju Grupy Kapitałowej, która zakłada nabywanie nieruchomości w atrakcyjnych cenach, a następnie przeprowadzanie ich restrukturyzacji.

Spółka ma zamiar nadal rozwijać segment biznesowy związany z Odnawialnymi Źródłami, bowiem spółka Columbus Energy S.A. osiąga coraz lepsze wyniki finansowe oraz posiada bardzo dobre perspektywy wzrostu w nadchodzących latach. Obecnie podmiot ten przygotowuje się do połączenia z notowaną na rynku NewConnect spółką COLUMBUS CAPITAL S.A. Celem połączonych spółek będzie wykorzystanie ich obustronnego potencjału oraz przeniesienie notowań akcji na rynek regulowany GPW w Warszawie.

„Cały czas poszukujemy atrakcyjnych nieruchomości w korzystnych cenach, by móc realizować założenia naszej strategii rozwoju, a jedną z nich jest dla właśnie Centrum Handlowe w Sosnowcu. Wierzę, że realizacja tej transakcji oraz przeprowadzenie restrukturyzacji nieruchomości wpłyną bardzo pozytywnie na wyniki finansowe Grupy Kapitałowej w kolejnych latach. Z dużym optymizmem spoglądam także na rozwój Columbus Energy S.A. oraz planowane połączenie tej spółki z COLUMBUS CAPITAL S.A., bowiem oba podmioty powinny odnieść na nim bardzo wyraźne korzyści.” – dodaje Ciszewski.

 JR HOLDING S.A. został zakwalifikowany od dnia 01.10.2015 r. do segmentu NewConnect Lead. Znalazło się w nim 26 największych i najpłynniejszych spółek z alternatywnego rynku.

W skład Grupy Kapitałowej JR HOLDING S.A. wchodzą głównie podmioty działające na rynku nieruchomości komercyjnych. Ich głównym przedmiotem działalności jest nabywanie nieruchomości w atrakcyjnych cenach, a następnie ich modernizacja oraz zmiana struktury najemców, co pozwala na wzrost generowanych przychodów i uzyskiwanie wyższej kwoty ze sprzedaży tak zrestrukturyzowanych budynków. JR HOLDING S.A. poszerzył również prowadzoną działalność poprzez zwiększenie zaangażowania kapitałowego w branżę OZE.

Zamachy w Paryżu nie zatrzęsły rynkami walutowymi

Piątkowa tragedia w stolicy Francji odbiła się echem również na rynkach walutowych, ale zmiana była niezbyt silna i krótkotrwała. Inflacja w Polsce wreszcie rośnie. Słabsze dane z Japonii. O 12:00 odbędzie się zaprzysiężenie rządu Beaty Szydło.

Wiadomością numer jeden na świecie są zamachy w Paryżu. W mediach jest to zdecydowanie temat numer jeden. Jaki wpływ ma ta tragedia na ceny walut? Zgodnie z oczekiwaniami w weekend inwestorzy złożyli zlecenia sprzedaży euro i kupna dolara. Główna para walutowa osłabiła się od piątkowego zamknięcia o niemal 0,7 centa. Jest to spory ruch, aczkolwiek od razu rozpoczęła się korekta. Ruch ten zniwelował już zdecydowaną większość tego ruchu. Okazało się, że strach przemawia do nas w wiadomościach, ale gdy zaczynamy inwestować większe pieniądze zachowujemy znacznie więcej zimnej krwi.

W piątek poznaliśmy pakiet danych makroekonomicznych. Inflacja w Polsce wyniosła +0,1% w ujęciu miesięcznym. W skali roku ceny dalej spadają, ale ponieważ wchodzimy w dodatnie miesiące kwestią czasu jest kiedy wskaźnik ten zacznie realnie rosnąć. Obyśmy nie wymienili deflacji nad nadmierną inflację. Gorsze dane nadeszły z USA. Sprzedaż detaliczna wzrosła zaledwie o 0,1% przy oczekiwaniach 0,3%. Zaciążyła na wynikach sprzedaż samochodów. Wskaźnik bez tego elementu wzrósł o 0,2%.

W nocy poznaliśmy wstępne dane na temat wzrostu PKB w Japonii. W przypadku tego kraju znacznie lepszym określeniem jest zmiana PKB. Odczyt okazała się ujemny. Ponieważ jest to drugi ujemny odczyt z rzędu mamy do czynienia z techniczną recesją. Dodajmy, że to już piata taka recesja od początku kryzysu w 2008 roku. Warto również zwrócić uwagę, że liczba wzrostowych kwartałów w tym czasie była równa liczbie spadkowych. Analitycy zastanawiają się czy dojdzie do zwiększenia interwencji Banku Japonii. Program ten i tak jest już bardzo duży, a jego efekty jak widać wątpliwe.

Dzisiaj o 12:00 odbędzie się zaprzysiężenie nowego rządu. Biorąc pod uwagę układ sił zarówno to wydarzenie jak i planowane na ten tydzień expose wraz z votum zaufania są już tylko formalnościami. Nie znaczy to oczywiście, że rynki nie będą reagować na te wydarzenia. Jak pokazał ostatni przykład podatku od kopalin wygłoszony w expose Donalda Tuska potrafią się tam znaleźć prawdziwe bomby rynkowe. Również teraz analitycy spodziewają się, że będzie mowa o dużych projektach a takie hasła jak przewalutowanie kredytów, podatek bankowy czy likwidacja OFE mogą realnie wpłynąć na rynki.

Dzisiaj warto jeszcze zwrócić uwagę na:

11:00 – Strefa Euro – inflacja konsumencka,

14:00 – Polska – wskaźnik inflacji bazowej,

14:30 – USA – indeks NY Empire State.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2500, kurs dotarł do 4,2950 i zawrócił. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest wspomniany poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2100 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebiciu poprzednich oporów kolejnym istotnym poziomem są okolice 3,9650 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9050.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015

Kurs USD/PLN w połowie października wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9800. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9250.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 16.08.2015 do 16.11.2015

Kurs GBP/PLN od połowy października porusza się w silnym trendzie wzrostowym. Najbliższym oporem dla ruchu w górę są obecnie maksima lokalne na 6,0150. W przypadku spadków ważnym wsparciem są okolice 5,9200 gdzie kilkukrotnie kurs już odbijał się w górę.

InfoPraca.pl notuje bardzo dobre wyniki

InfoPraca.pl osiągnęła rekordowe wyniki w sierpniu i wrześniu pod względem liczby unikalnych użytkowników – wynika z rankingu comScore.

Dane przedstawione przez comScore, jedną z najpopularniejszych na świecie firm analizujących media i Internet wskazują, że InfoPraca.pl w sierpniu przyciągnęła 1 168 000 unikalnych użytkowników, a we wrześniu już 1 399 000. Internetowe giełdy pracy cieszą się dużym zainteresowaniem wśród użytkowników. Przybywa ogłoszeń o pracę w coraz większej ilości branż. Wpływ na to ma coraz lepsza sytuacja na rynku pracy. Poprawia się kondycja wielu firm, rosną inwestycje. Spada stopa bezrobocia, z 9,9 proc. w sierpniu, 9,7 proc. we wrześniu, do 9,6 proc. w październiku. Przywiązuje się wagę do stabilności zatrudnienia, a w ślad za tym do wynagrodzenia. Są to czynniki, które mają za zadanie przyciągnąć pracowników, w tym poszukiwanych specjalistów, i powstrzymać ich odpływ. Dla pracodawców cenni są utalentowani kandydaci, obdarzeni konkretnymi umiejętnościami – komentuje Marek Jurkiewicz, dyrektor generalny serwisu InfoPraca.pl. Wiążą z nimi przyszłość, chętnie w nich inwestują – dodaje. Wszystko to sprawia, że polski rynek pracy prezentuje się dobrze na tle innych rynków regionu i całej Europy.

Ekokogeneracja S.A. z wysokim zyskiem po trzech kwartałach 2015 r.

Ekokogeneracja S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od maja 2012 r., zakończyła 3 kw. 2015 r. skonsolidowanym zyskiem netto w kwocie 880 tys. zł przy przychodach ze sprzedaży wynoszących 2.034 tys. zł. Emitent realizuje obecnie nowy kontrakt dostawy instalacji, który będzie miał odzwierciedlenie w wynikach finansowych za 4 kw. 2015 r.

 W 3 kw. 2014 r. skonsolidowana strata netto Spółki wynosiła 439 tys. zł, a jej przychody sięgały 25 tys. zł. Po trzech kwartałach br. Grupa Kapitałowa osiągnęła 526 tys. zł zysku netto przy sprzedaży na poziomie 3.027 tys. zł. W analogicznym okresie 2014 r. skonsolidowana strata netto Spółki sięgnęła blisko 760 tys. zł, a przychody przekraczały 41 tys. zł. Osiągnięcie wyraźnej poprawy wyników finansowych było możliwe dzięki realizacji umowy dostawy instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów dla spółki Kotłownia 1 Sp. z o.o., będącej inwestorem prowadzącym budowę instalacji na terenie Zakładu Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. w Nowym Dworze Mazowieckim.

„Na tak dobry skonsolidowany wynik finansowy za 3 kwartał 2015 r. miał wpływ zrealizowany kontrakt o wartości 8 mln zł dotyczący dostawy instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów dla spółki Kotłownia 1 Sp. z o.o. Wynik za III kwartał 2015 r. mógłby być jeszcze lepszy, gdyby Kotłownia 1 Sp. z o.o. nie ograniczyła realizacji kontraktu, którego pierwotna wartość wynosiła 12 mln zł, do dostawy dwóch pieców ceramicznych WGE do produkcji energii cieplnej z odpadów.” – komentuje Wojciech Rychlicki, Prezes Zarządu Spółki Ekokogeneracja S.A.

Ekokogeneracja S.A. prognozuje, że uda jej się wypracować w 2015 r. skonsolidowany zysk netto na poziomie 1.946 tys. zł przy przychodach wynoszących 5.222 tys. zł. Jednostkowy zysk netto Spółki ma wynieść w tym roku 1.145 tys. zł, a sprzedaż sięgnąć 2.353 tys. zł. Przedstawione przez Emitenta prognozy finansowe na 2015 r. zostały oparte na jego wstępnych rzeczywistych danych finansowych, a także na prognozie kosztów operacyjnych i przychodów ze sprzedaży za 4 kw. 2015 r. Spółka Ekokogeneracja Development Sp. z o.o., wchodząca w skład Grupy Kapitałowej Ekokogeneracja S.A., realizuje obecnie bardzo duży kontrakt dostawy oraz uruchomienia instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów, którego łączna wartość wynosi 6,5 mln zł. Będzie on miał znaczący wpływ na skonsolidowane wyniki finansowe Emitenta w 4 kw. oraz w całym 2015 r.

Podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Spółki, które odbyło się w dniu 29.10.2015 r., podjęta została uchwała w sprawie emisji obligacji w ramach Programu Emisji Obligacji I. Zarząd Ekokogeneracja S.A. będzie uprawniony do emisji obligacji w jednej lub większej liczbie serii o łącznej wartości nominalnej nie wyższej niż 10 mln zł. Emitent przewiduje, że obligacje będą mogły być wprowadzane do obrotu na rynku Catalyst.

„Planujemy przeprowadzić publiczną emisję trzyletnich obligacji o wartości co najmniej 2,5 mln zł, które zostaną wprowadzone do obrotu na Catalyst. Pozyskane środki z emisji obligacji zostaną przeznaczone na dofinansowanie podmiotu zależnego – spółki Ekokogeneracja Development Sp. z o.o. i na kapitał obrotowy Spółki. W dniu dzisiejszym poinformowaliśmy o podpisaniu z Ekokogeneracja Development Sp. z o.o. nowej umowy o wartości 6 mln zł na dostawę pieców ceramicznych WGE, której realizacja jest spodziewana w 2016 r. Realizowany obecnie przez ten podmiot kontrakt dostawy instalacji o wartości 6,5 mln zł i planowany na przyszły rok wspomniany kolejny kontrakt, wymagają zapewnienia odpowiedniego poziomu finansowania zarówno Ekokogeneracja Development Sp. z o.o., jak i kontraktów dostawy pieców przez naszą Spółkę. Przyjęty program emisji obligacji przez Ekokogeneracja S.A. pozwoli także na skorelowanie spłaty obligacji wyemitowanych przez Ekokogeneracja Development Sp. z o.o. przypadającej na przyszły rok z wymaganym do realizacji kontraktów poziomem finansowania.” – dodaje Prezes Rychlicki.

Spółka Ekokogeneracja S.A. zajmuje się prowadzeniem sprzedaży dla klientów zewnętrznych oraz podmiotów działających w ramach jej Grupy Kapitałowej instalacji i elementów instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów. Emitent oferuje potencjalnym klientom dwa rodzaje instalacji. Pierwszym są instalacje do produkcji energii cieplnej z odpadów o użytecznej mocy cieplnej od 1,2 do 2,4 MW w piecach ceramicznych WGE. Natomiast drugim rodzajem instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów są piece obrotowe o użytecznej mocy cieplnej od 3 MW do 10 MW.

Wizytuj z home.pl

Klienci firmy home.pl, lidera usług hostingowych w Polsce mogą teraz korzystać z nowoczesnego systemu rezerwacji Wizyta. Jakie korzyści daje on przedsiębiorcom? Pozwala ich klientom na łatwą rezerwację wizyty za pośrednictwem internetu. Dzięki temu dużo prościej i szybciej można m.in. zarządzać czasem pracy poszczególnych pracowników.

– home.pl od dłuższego czasu stawia na produkty i usługi skierowane do szerokiego grona polskich przedsiębiorców, nie zamyka się tylko na ofertę okołohostingową. Rozpoczęcie współpracy z Wizyta.pl było jednoznacznym wyborem. System rezerwacji trafia do konkretnej, zdefiniowanej, aczkolwiek trudnej grupy klientów. Właśnie oni stanowią dla nas największe wyzwanie – mówi Alicja Racka, kierownik produktu Wizyta.pl w firmie home.pl.

System Wizyta jest dedykowany wszystkim firmom, które wymagają od swoich klientów dokonania rezerwacji przed wykonaniem usługi. Mogą z niego korzystać choćby właściciele gabinetów kosmetycznych, lekarskich, fryzjerskich czy klubów sportowych. Polega on na zarządzaniu rezerwacjami i wizytami na stronie internetowej przedsiębiorcy.

Jakie korzyści system daje jego klientom? Przede wszystkim nie muszą dzwonić do usługodawcy, ani osobiście stawić się na miejscu, żeby dokonać rezerwacji. Mogą to zrobić przez internet, o dowolnej porze i w dowolnym miejscu. Dodatkowo widoczny dla klienta system rezerwacyjny, który znajduje się na stronie internetowej przedsiębiorcy, pozwala na obejrzenie zajętych już terminów.

Dzięki systemowi Wizyta przedsiębiorcy mogą z kolei dużo łatwiej i szybciej zarządzać czasem pracy poszczególnych pracowników. Poza tym wykorzystują internet do budowania relacji oraz komunikacji z klientami. Mają pewność, że klienci nie będą dzwonili i odwoływali lub zmieniali termin rezerwacji, ponieważ mogą to zrobić online.

Kłopoty w BIK – bez szans na kredyt?

Czy „zła historia” kredytowa jednoznacznie przekreśla szanse na kredyt mieszkaniowy? I co zrobić, gdy twój własny bank, z uwagi na krótki staż pracy, uparcie odmawia Ci prawa do takiego kredytu? Na każdą taką bolączkę można znaleźć receptę, wystarczy dobrze poszukać.

Droga po kredyt mieszkaniowy bywa wyboista i nawet drobna przeszkoda może skutecznie zniechęcić do zakupu upragnionego „M”. Przykłady można tu mnożyć, a każdy z nich wydaje się na pozór problemem nie do rozwiązania. Ot, choćby zła historia w bazach BIK.

– Informacje o zaległym zadłużeniu lub nieterminowej spłacie takich zobowiązań zapisane w Banku Informacji Kredytowej mogą być rzeczywiście sporym kłopotem w staraniach o kredyt, warto je jednak zawsze wnikliwie przeanalizować. Może się okazać, że pojawiły się tam nie z winy kredytobiorcy, a na przykład w wyniku wypadku losowego – tłumaczy Krzysztof Nowak, specjalista kredytowy firmy Alex T. Great Doradcy Finansowi. – Sprawy tego typu dotyczą zwykle niewielkich kwot, a problem z ich spłatą rodzi się nie tyle z niechęci klienta do ich uregulowania, co zwyczajnej niewiedzy o takiej zaległości. Wystarczy, że informacja o dodatkowej opłacie za kartę kredytową nie dotrze do odbiorcy na czas, uniemożliwiając mu terminowe rozliczenie z bankiem, by trafić na niechlubną listę dłużników.

Co robić w takiej sytuacji? – Z pomocą doświadczonej kancelarii prawnej można dokonać wykreślenia z takiego rejestru, choć wiele zależy tu od wysokości zaległego zobowiązania i terminu, długości opóźnienia w spłacie. Rozsądek podpowiada, by w takiej sytuacji czym prędzej poprosić o pomoc doświadczonego specjalistę kredytowego – dodaje Krzysztof Nowak.

Barierą w pozyskaniu kredytu hipotecznego może być też nowa sytuacja zawodowa przyszłego kredytobiorcy. – Zmiana miejsca pracy czy zmiana stanowiska oznaczają zwykle awans, jednak dla analityków bankowych wcale nie muszą być traktowane jako atut. Przeciwnie, pracownicy banków patrzą na taką sytuację z dużym dystansem, traktując ją w kategorii dodatkowego ryzyka w procesie spłaty zadłużenia. Warto zatem zawczasu dobrać taką ofertę kredytową, by wysokość i jakość rat nie stanowiły dla klienta żadnego kłopotu podczas całego okresu spłaty tego zobowiązania, nawet w przypadku czasowej utraty pracy – tłumaczy Iga Wojciechowska, doświadczona specjalistka ds. kredytowania nieruchomości Alex T. Great.

Kłopoty rodzić może też inna niż umowa o pracę forma zatrudnienia. I choć umowy o dzieło czy umowy zlecenia także honorowane są przez bank, warunkiem jest tu ciągłość takich umów oraz odpowiednie ich udokumentowanie. – Pamiętajmy, że każda umowa stanowi dowód naszej aktywności zawodowej, buduje staż pracy i może w przyszłości pomóc w pozyskaniu kredytu mieszkaniowego, dlatego warto zabiegać u pracodawcy o stosowne dokumenty potwierdzające nasze zatrudnienie, niezależnie od ich formy. Ważne jest też, by pensja za takie umowy spływała zawsze na konto bankowe, a nie była przekazywana w gotówce. Apeluję tu zwłaszcza do osób młodych, które często nie przywiązują do tego wagi, godząc się na zapłatę „do ręki”, często pomniejszoną o należny podatek. Takie rozwiązanie ma „krótkie nogi”, jeśli zatem ktoś już dziś myśli o swojej przyszłości i ewentualnym kredycie, powinien mieć to na uwadze. Nie bójmy się dokumentować wszystkich swoich dochodów, to się po prostu opłaca – dodaje Iga Wojciechowska z Alex T. Great.

A co z urlopem macierzyńskim? Choć jest to stabilne źródło dochodu, nie każdy bank wlicza je do rachunku zdolności kredytowej klienta. Powodem jest późniejszy urlop wychowawczy, który nie jest już świadczeniem płatnym, a zatem może obniżyć sumę dochodu osiąganą przez cały okres kredytowania. – Naszym zadaniem jest wyłuskać z gąszczu ofert taką, która dochód osiągany podczas urlopu macierzyńskiego traktuje jako pewny, stały – tłumaczy Krzysztof Nowak.  Jak podkreśla doradca Alexa, wybór najkorzystniejszej oferty kredytowej polega tak naprawdę na wyeliminowaniu wszystkich pozostałych ofert, które z punktu widzenia klienta nie są dostatecznie dobre czy bezpieczne. – Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, który kredyt na rynku jest obecnie najlepszy. Można za to, przy użyciu odpowiednich narzędzi, odpowiedzieć na pytanie, która oferta będzie naprawdę korzystna dla konkretnego klienta – wyjaśnia Krzysztof Nowak.

Potwierdza to Iga Wojchechowska z Alex T. Great: – Na wybór oferty kredytu mieszkaniowego tylko w niewielkim stopniu wpływ ma wysokość oprocentowania, bo to w większości banków jest do siebie bardzo podobne. Naprawdę dobrze dopasowany kredyt hipoteczny składa się z bardzo wielu elementów, które wspólnie tworzą taką właśnie, korzystną ofertę. Rozsądnie dobrane ubezpieczenie nieruchomości czy ubezpieczenie na życie kredytobiorcy to tylko pierwsze z całej listy elementów, które należy wnikliwie przeanalizować, by przyszły kredyt mieszkaniowy był rzeczywiście najlepiej dopasowany do potrzeb jednego konkretnego klienta. W efekcie daje to nie tylko tanią ofertę kredytową na „tu i teraz”, ale bezpieczny kredyt hipoteczny, którego spłata nie będzie stanowić dla kredytobiorcy kłopotu, bo już na wstępie wyeliminowane zostaną wszelkie ewentualne zagrożenia.

Wyniki finansowe Wieltonu za I-III kw 2015

16 listopada 2015 r. Wielton, największy w Polsce i jeden z wiodących europejskich producentów naczep i przyczep, pokazał w III kw. br. wzrost przychodów Grupy o 6,6% rdr do poziomu 169 mln zł, przy wzroście  sprzedaży w kraju i za granicą. Skonsolidowany EBIT wzrósł o 8,1% do 11,3 mln zł, co przełożyło się na 6,7% marży EBIT. Zysk netto Grupy wyniósł 7,2 mln zł, a przy uwzględnieniu premii inwestycyjnej zysk uplasował się na poziomie 9,7 mln zł, tj. 23% wzrostu rdr.

– III kw. br. przyniósł wzrost sprzedaży oraz poprawę zysków Grupy Wielton. To efekt dobrej koniunktury w branży, którą wykorzystaliśmy dla umocnienia naszej pozycji na rynku krajowym oraz na kluczowych rynkach zagranicznych. To ugruntowuje naszą przewagę konkurencyjną w branży. Dobre wyniki pokazały również nowe podmioty w grupie. Na rynku francuskim zanotowaliśmy dwucyfrowy wzrost sprzedaży i umocniliśmy pozycję w branży. Rynek włoski także pokazał swój potencjał ze sprzedażą znacznie powyżej naszych oczekiwań – mówi Mariusz Golec, Prezes Zarządu Wielton SA.

Wzrost sprzedaży i udziałów w rynku

Przychody ze sprzedaży Grupy Wielton w okresie lipiec-wrzesień 2015 r. wyniosły 169 mln zł, tj. 6,6% wzrostu rdr, w tym przychody ze sprzedaży produktów osiągnęły poziom 164 mln zł, czyli 6,1% wzrostu rdr. W III kw. br. Grupa sprzedała 1860 sztuk naczep i przyczep wobec 1688 sztuk w 2014 r., tj. 10,2% wzrostu rdr.

Narastająco w okresie I-III kw. br. grupa pokazała 487,9 mln zł przychodów ze sprzedaży, tj. 5% wzrostu rdr, przy czym przychody ze sprzedaży produktów wyniosły 471,8 mln zł, czyli 4,5% więcej rdr. Sprzedaż krajowa wyniosła 261,8 mln zł, tj. 18,7% wzrostu, zaś sprzedaż zagraniczna 210,3 mln zł, tj. 8,9% spadku rdr. Narastająco Grupa sprzedała 5575 sztuk naczep i przyczep wobec 5263 sztuk w 2014 r., tj. 5,9% wzrostu rdr. Sprzedaż w kraju wyniosła w omawianym okresie 3203 sztuk wobec 2723 sztuk w analogicznym okresie ubiegłego roku, tj. 17,6% wzrostu rdr, podczas gdy polski rynek naczep i przyczep wzrósł w omawianym okresie  o 12% rdr. Wielton umocnił pozycję na polskim rynku: wzrost udziałów w rynku na koniec września br. do 15,3% z 14,5% w analogicznym okresie 2014 r. (według danych CEPIK). Sprzedaż zagraniczna grupy wyniosła w I-III kw. br. 2372 sztuk, wobec 2540 sztuk a analogicznym okresie 2014 r., tj. 6,6% spadku rdr, pochodna dekoniunktury na rynku wschodnim.

 Poprawa zysków w III kw. br.

Zysk operacyjny grupy w III kw. br. wyniósł 11,3 mln zł tj. wzrost o 8,1% rdr. Marża EBIT wyniosła 6,7% wobec 6,6% w 2014 r. W wyniku operacyjnym grupy uwzględniono 1,9 mln zł, czyli  65% zysku netto wypracowanego przez Fruehauf (Wielton ma 65% udziałów w spółce francuskiej). Wielton SA osiągnął 11,9 mln zł zysku operacyjnego, tj. 21% wzrostu rdr i marżę EBIT równą 7,2%.

Narastająco zysk operacyjny grupy spadł o 12% do poziomu 21,9 mln zł. Marża EBIT wyniosła 4,5% wobec 5,4% w 2014 r. W wyniku operacyjnym grupy uwzględniono 3,97 mln zł zysku, co stanowi 65% zysku netto wypracowanego przez spółkę Fruehauf, w której Wielton ma 65% udziałów. Wielton SA osiągnął w omawianym okresie 24,5 mln zł zysku operacyjnego.

W okresie I-III kw. br. grupa pokazała wzrost kosztów zarządu o 28,7%, co jest pochodną zdarzeń jednorazowych związanych z realizacją strategii rozwoju (przejęcie francuskiej spółki Fruehauf i włoskich aktywów CIR) oraz zmian w zarządzie (w tym koszty doradztwa przy przejęciach, premie i rezerwy na niewykorzystane urlopy). Wynik netto grupy w III kw. br. wyniósł 7,2 mln zł, tj. spadek o 8,5% rdr. Narastająco grupa Wielton pokazała 13,1 mln zł zysku netto, tj. 28,1% spadku rdr. Istotnym dla porównywalności wyniku finansowego netto jest dodatni wpływ z tytułu zwolnienia z obowiązku podatkowego oparty na premii inwestycyjnej przyznanej za prowadzenie działalności w Specjalnej Strefie Ekonomicznej rozliczanej w okresie począwszy od drugiego II kw. 2012 r. Dla porównywalności danych, zysk netto w III kw. br. – po uwzględnieniu premii inwestycyjnej – wyniósł 9,7 mln zł wobec 7,8 mln zł w III kw. 2014 r., tj. 23% wzrostu rdr. Analogicznie zysk netto za I-III kw. br. wyniósł 19,8 mln zł wobec 18,2 mln zł w 2014 r., tj. 8,6% wzrostu rdr.

Kierunek zachód: Francja i Włochy powyżej oczekiwań z perspektywą dalszych wzrostów

W omawianym okresie rynek włoski zanotował – po okresie stagnacji – skokowy wzrost o 79% rdr, co przełożyło się na ponad 300 sztuk sprzedaży Grupy w 2015 r. Siłę rynku widać również we Francji, gdzie branża rośnie od początku roku w tempie 27% rdr. Fruehauf, spółka zależna Wieltonu, sprzedała w omawianym okresie 3105 sztuk, wobec 2240 w analogicznym okresie 2014 r. i umocniła pozycję na rynku do 32,4% z 30,3% udziału w 2014 r.

Wielton jest obecny na ponad 35 rynkach, w Europie, Azji i Afryce, gdzie wypracował przewagę konkurencyjną w segmentach wywrotek i zestawach wysokogabarytowych, dzięki stałemu wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań. Odbiorcami pojazdów Wieltonu są firmy transportowe, budowlane, produkcyjne i dystrybucyjne w kraju oraz zagraniczni dealerzy pojazdów ciężarowych i naczep. W szczególności klientami grupy są firmy z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Norwegii, Węgier, Litwy, Łotwy, Czech, Bułgarii, Rumunii, Słowacji, Estonii, Niemiec, Austrii, Francji, Holandii, Słowenii oraz Serbii. Zarząd zakłada również ekspansję zagraniczną w Europie, szczególnie w krajach sąsiedzkich. W planach jest ekspansja w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie.

Większe zaplecze produkcyjne, więcej innowacyjnych produktów w ofercie

W następstwie dwóch transakcji, zrealizowanych w br., tj. przecięcia spółki Fruehauf oraz nabycia włoskich aktywów CIR, po realizacji całej inwestycji, spółka powiększy znacząco bazę produkcyjną, co przekłada się na podwojenie mocy produkcyjnych. W oparciu o obecne i przejęte aktywa produkcyjne, Wielton może osiągnąć w  perspektywie 2 lat potencjał produkcyjny w wysokości ponad 16 tys. sztuk, a w kolejnych latach do 25 tys. sztuk rocznie. W związku z unowocześnieniem zakładów i optymalizacją procesów produkcji po wdrożeniu zakupionych maszyn Zarząd zakłada długoterminowo wzrost wydajności i obniżenie kosztów produkcji. Celem jest osiągniecie pozycji w pierwszej trójce największych firm w branży w Europie.

W planach na najbliższy rok jest pogłębianie kompetencji w zakresie badań i rozwoju (R&D). W mającym powstać jeszcze w tym roku Centrum Badawczo-Rozwojowym w Wieluniu zatrudnienie znajdzie kilkudziesięciu inżynierów. Wielton SA ma status Centrum Badawczo-Rozwojowego, co pozwala działać mu jak jednostce naukowej i finansować prace badawczo-rozwojowe ze środków zewnętrznych, m.in. z funduszy unijnych oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W Centrum Badawczo-Rozwojowym Wieltonu będzie jedyna w tej części Europy stacja do całopojazdowego badania naczepy. Stanowisko to pozwoli na przeprowadzenie badań symulacyjnych pojazdu odzwierciedlających realne warunki panujące podczas eksploatacji na drodze. Możliwe będzie zrealizowanie badań trwałości pojazdu w taki sposób, aby zminimalizować, lub wręcz wykluczyć ryzyko powstania usterki u klienta. W czerwcu br. spółka otworzyła również Biuro Projektowe w Parku

Naukowo-Technologicznym Technopark Gliwice. Biuro projektowe będzie wspierać transfer innowacyjnych technologii z Politechniki Śląskiej do biznesu i zwiększać konkurencyjność Wieltonu.

Innowacyjność rozwiązań produktowych zapewni spółce trwałą przewagę konkurencyjną na rynkach europejskich.