Podsumowanie największych w Europe targów branży ogrodniczej spoga + gafa

Tegoroczne, największe w Europe targi branży ogrodniczej spoga + gafa, które odbyły się na przełomie sierpnia i września w niemieckiej Kolonii, okazały się sukcesem zarówno pod względem organizacyjnym, jak i frekwencyjnym. Stoisko Dachser odwiedziło wielu gości zainteresowanych ofertą usług logistycznych, skierowanych dla producentów i dostawców sklepów ogrodniczych i DIY w całej Europie.

W tegorocznych targach spoga + gafa wzięło udział około 37 tys. zwiedzających z 108 krajów z całego świata. Organizatorzy podają, że aż 60 proc. gości przybyło spoza Niemiec. Na targach było ponad 2 tys. wystawców z 59 krajów, prezentujących szeroką gamę nowości produktowych i usług związanych z branżą ogrodniczą. Oprócz zwiedzających z Europy, targi odwiedzili także goście z Australii, Nowej Zelandii, Republiki Południowej Afryki i Ameryki Południowej.

Juliusz Pakuński, kierownik Dachser DIY-Logistics w Polsce
Juliusz Pakuński, kierownik Dachser DIY-Logistics w Polsce

Targi spoga + gafa 2015 potwierdziły swoją pozycję wiodącej międzynarodowej imprezy dla branży ogrodniczej – mówi Juliusz Pakuński, kierownik Dachser DIY-Logistics w Polsce. Z roku na rok widać rosnący udział wystawców i gości z zagranicy, jak podają organizatorzy, w tym roku aż 83 proc. wystawców stanowili przedsiębiorcy spoza Niemiec. Szczególnie cieszy coraz większa popularność spoga + gafa wśród polskich przedsiębiorców, którzy ze sporymi sukcesami podbijają rynki Europy – dodaje Juliusz Pakuński.

Odwiedzający nasze stoisko najczęściej pytali o rozwiązania Dachser dla rynku B2C i dostawy do klienta końcowego, w tym przesyłek niestandardowych, np. produktów ponadgabarytowych – mówi Juliusz Pakuński. Poza tym wiele osób było zainteresowanych, jak radzić sobie z wysokimi wymaganiami sieci, jak np. dostawy do wielu sklepów danej sieci jednocześnie. Coraz więcej przedsiębiorców jest również zainteresowanych serwisem swoich produktów w marketach w Europie – wyjaśnia

Usługa Dachser DIY-Logistics polega na dostarczaniu przesyłek do sieci marketów typu dom i ogród oraz świadczeniu szeregu usług dodatkowych, w tym merchandisingu na terenie sklepu. Wyjątkowość usługi polega na tym, że operator dostarcza produkty bezpośrednio na półki, a nie na rampę sklepu. W ramach Dachser DIY-Logistics firma codziennie transportuje przesyłki  do 30 tys. marketów w całej Europie, co daje ponad 3 mln sztuk rocznie.

 

mBank – przełącza się na Skype dla firm

mBank to nie tylko trzeci największy bank w Polsce, ale także innowator, który od początku przeciera szlaki dla nowych technologii i trendów na rynku usług finansowych. Chcąc usprawnić komunikację wewnętrzną w rozproszonej strukturze, bank postawił kolejny krok w kierunku mobilności, wdrażając rozwiązanie Microsoft Skype dla firm. W ciągu czterech miesięcy narzędzie stało się jednym z najczęściej wykorzystywanych kanałów komunikacji. Z komunikatora korzysta 4,5 tysiąca użytkowników, którzy przez pierwszych kilka miesięcy zrealizowali łącznie 11,5 tysiąca wideokonferencji i przesyłali ponad 7 milionów wiadomości.

Stale rosnące wymagania klientów sprawiają, że pracownicy różnych departamentów i oddziałów muszą się sprawnie komunikować. Wraz z rozwojem mBanku, dotychczasowe metody wymiany informacji wewnętrznej pochłaniały coraz więcej czasu i kosztów. Niezbędne okazało się więc wprowadzenie nowego rozwiązania: wygodnego i nowoczesnego narzędzia, które nie tylko usprawni pracę, ale także przyniesie redukcję nakładów finansowych, czasu i pracy.

Workplace 2.0

Wdrożenie rozwiązania Skype to część szerszego projektu – Workplace 2.0, czyli szeregu działań ułatwiających pracownikom codzienne funkcjonowanie w złożonej organizacji.

Bank przed wprowadzeniem nowego narzędzia poinformował pracowników, że „już niedługo komunikacja w mBanku będzie dziecinnie prosta”. O sukcesie projektu zadecydowało też wcześniejsze udostępnienie pracownikom sprzętu niezbędnego do korzystania ze wszystkich funkcji komunikatora – kamerek i mikrofonów oraz fakt, że osoby zatrudnione we wszystkich lokalizacjach banku – Warszawie, Łodzi, Pradze i Bratysławie oraz oddziałach i biurach korporacyjnych w całej Polsce zaczęły korzystać ze Skype w tym samym momencie.

„Przy tak licznej i złożonej strukturze organizacji, wprowadzenie prostego i przyjaznego użytkownikom narzędzia było nie lada wyzwaniem. Na wszystkie te potrzeby odpowiada platforma komunikacyjna Microsoft Skype dla firm. Dzięki niemu, do kontaktowania się wewnątrz organizacji nie jest już niezbędny telefon, a nowoczesny czat coraz częściej wypiera maile, zwłaszcza przy krótkich wiadomościach. Ułatwia to codzienną pracę i pozwala zaoszczędzić bardzo cenny dla każdego zasób – czas.” – mówi Jarosław Mastalerz, wiceprezes mBanku ds. operacji i informatyki.

Stosowane dotychczas komunikatory zostały zastąpione przez nowoczesne środowisko do komunikacji – Skype dla firm. Dzięki rozwiązaniu firmy Microsoft, każdy pracownik może nie tylko błyskawicznie porozumiewać się z innymi, ale także sprawdzić czy osoba pracująca w dowolnej innej lokalizacji banku jest aktualnie dostępna, odeszła 5 minut temu od komputera czy może uczestniczy w spotkaniu. Skype jest bowiem zintegrowany z pocztą Outlook, z której korzystają pracownicy mBanku, a informacje z kalendarza automatycznie pobierane są do komunikatora. Ale to nie wszystkie jego zalety. Platforma umożliwia też zorganizowanie wirtualnego spotkania, na które można zaprosić do 250 użytkowników. Co więcej, w trakcie rozmowy mogą oni nie tylko wyświetlać prezentacje, współdzielić pulpit komputera i znajdujące się na nim dokumenty, ale również zaznaczać na nich istotne rzeczy lub tworzyć wykresy, które w czasie rzeczywistym pojawiają się na ekranach wszystkich uczestników. Dzięki możliwości nagrania spotkania osoby, które nie mogły wziąć w nim udziału, otrzymają dostęp do wszystkich prezentowanych treści. Dodatkowo komunikator wyposażony jest w funkcję automatycznego zapisu rozmów, dzięki czemu pracownicy mogą wrócić do nich w każdej chwili.

Sprawna komunikacja w rozproszonej strukturze

Łącznie wdrożenie systemu objęło 6 tysięcy członków zespołu mBanku w Polsce, Czechach i na Słowacji.

„Skype’owe” wideo pomogło w przełamaniu barier geograficznych. Z czasem stało się również jednym z narzędzi wspomagających dzielenie się wiedzą – to dzięki niemu nasi pracownicy mogą uczestniczyć w spotkaniach z najlepszymi ekspertami w danej dziedzinie z kraju i ze świata, które odbywają się w Łodzi czy Warszawie, bez konieczności czasochłonnej delegacji. Skype znacznie ułatwia współpracę i zwykłą codzienną interakcję” – tłumaczy Paulina Rutkowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Pracowników i Kultury Organizacji mBanku.

Statystyki adaptacji pokazują wyraźnie, że już w kilka miesięcy po wdrożeniu, rozwiązanie stało się jednym z najczęściej wykorzystywanych kanałów komunikacji w mBanku. 4,5 tysiąca unikalnych użytkowników korzysta codziennie z nowego komunikatora. Przez cztery miesiące zrealizowano łącznie 11,5 tysiąca wideokonferencji i przesyłano 7 milionów wiadomości. Pracownicy mBanku zorganizowali już także 14,5 tysiąca wirtualnych spotkań.

„Korzyści z wprowadzenia nowego rozwiązania pojawiły się od razu: usprawniliśmy komunikację i zyskaliśmy maksymalną mobilność pracowników, jednocześnie oszczędzając ich czas. W dłuższej perspektywie ważne są też względy finansowe. Znacząco ograniczyliśmy koszty podróży służbowych i połączeń komórkowych”. – dodaje Jarosław Mastalerz.

Zarobki członków zarządów spółek IT w 2014 r.

W 2014 roku mediana wynagrodzeń osób zasiadających w zarządach spółek IT wyniosła 466,4 tys. PLN. Połowa menedżerów, którzy przepracowali cały 2014 rok otrzymała wynagrodzenie w przedziale od 277, 2 tys. PLN do 937 tys. PLN. W porównaniu do roku 2013 ich pensje wzrosły o 8%.

Tabela 1. Roczne wynagrodzenia menedżerów spółek IT w 2013 i 2014 roku (osoby, które przepracowały cały rok)

rok 25% osób zarabia poniżej mediana 25% osób zarabia powyżej
2014 277 200 466 350 937 000
2013 252 000 430 000 873 163

Źródło: Raport: „Wynagrodzenia członków zarządów spółek IT notowanych na GPW w 2014 roku”

Wykres poniżej przedstawia wynagrodzenia członków zarządów spółek z branży informatycznej w latach 2010-2014. Najniższe wynagrodzenia odnotowano w roku 2010 – mediana wyniosła 360 tys. PLN. Przez kolejne dwa lata pensje menedżerów rosły. Najwyższe wynagrodzenia odnotowano w 2012 roku – ponad 470 tys. PLN. W 2013 roku mediana wynagrodzeń spadała o ponad 40 tys. PLN w stosunku do roku 2012 i wyniosła 430 tys. PLN. Natomiast w 2014 roku roczne pensje top menedżerów ukształtowały się na poziomie 466,4 tys. PLN.

Wykres 1. Mediany rocznych wynagrodzeń członków zarządów spółek IT w latach 2010-2014 (osoby, które przepracowały cały rok)

Mediany rocznych wynagrodzeń członków zarządów spółek IT  w latach 2010-2014
Źródło: Raport: „Wynagrodzenia członków zarządów spółek IT notowanych na GPW w 2014 roku”

Analiza wynagrodzeń osób pełniących różne funkcje w spółkach IT pokazuje, iż najwięcej w 2014 roku zarobili wiceprezesi zarządu, którzy przepracowali cały rok. Mediana ich wynagrodzeń wyniosła 489 tys. PLN Wynika to z faktu, iż 11 osób czyli 24% wszystkich wiceprezesów stanowili menedżerowie spółek z grupy kapitałowej Asseco Poland SA. Na drugim miejscu znalazły się wynagrodzenia prezesów zarządów – 432 tys. PLN. Natomiast członkowie zarządów otrzymywali pensje w wysokości 373,9 tys. PLN. W 2014 roku najwyższe roczne wynagrodzenie finansowe otrzymał Janusz Filipiak, prezes zarządu Comarch SA. Jego pensja wyniosła 8,13 mln PLN.

Wykres 2. Roczne wynagrodzenia brutto osób pełniących różne funkcje w zarządach spółek IT (osoby pracujące cały 2014 rok)

Roczne wynagrodzenia brutto osób pełniących różne funkcje  w zarządach spółek IT (osoby pracujące cały 2014 rok)
Źródło: Raport: „Wynagrodzenia członków zarządów spółek IT notowanych na GPW w 2014 roku”

O raporcie
Raport „Wynagrodzenia członków zarządów spółek IT notowanych na GPW ukazuje się po raz czwarty. W badaniu za 2014 rok podsumowano płace 102 menedżerów z 26 spółek informatycznych. Szczegółowej analizie poddano płace 90 menedżerów, którzy pełnili swoją funkcję przez cały 2014 rok. W raporcie przedstawiono analizy z uwzględnieniem takich kryteriów jak: pełniona funkcja, indeks giełdowy, wielkość aktywów, kapitałów własnych, przychodów, zysku netto, EBIT czy wielkość zatrudnienia. Ponadto sporządzono rankingi najlepiej wynagradzanych prezesów, wiceprezesów i pozostałych członków zarządu. W publikacji zaprezentowano również dane na temat wielkości funduszy wynagrodzeń zarządów poszczególnych spółek IT.

W Japonii powstanie niskoemisyjny system produkcji i dystrybucji wodoru

Współpraca sektora publicznego i prywatnego w Japonii umożliwi stworzenie pilotażowego programu produkcji i dystrybucji wodoru, opartego na energetyce wiatrowej. Wodór będzie dostarczany do lokalnego wykorzystania w różnych gałęziach gospodarki, w tym w transporcie samochodowym.
Toyota Motor Corporation, Toyota Turbine and Systems Inc., Toshiba Corporation oraz Iwatani Corporation
Ponad połowa emisji gazów cieplarnianych na świecie, tj. 25 gigaton CO2, pochodzi z opartego na paliwach kopalnych przemysłu, energetyki, ciepłownictwa i transportu. Tak wynika z ustaleń Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC). W Japonii instytucje rządowe i regionalne oraz cztery koncerny przemysłowe podjęły współpracę na rzecz jak najszybszego stworzenia kompletnego łańcucha dostaw, opartego na technologiach niskoemisyjnych. Zmiany mają objąć wiele różnych sektorów gospodarki, od energetyki po źródła zasilania samochodów.

Projekt jest realizowany przez rząd prefektury Kanagawa, władze miasta Jokohama oraz miasta Kawasaki. Po stronie sektora prywatnego biorą w nim udział Toyota Motor Corporation, Toyota Turbine and Systems Inc., Toshiba Corporation oraz Iwatani Corporation. Program jest wspierany przez Ministerstwo Środowiska Japonii.

Pierwszym celem projektu jest zorganizowanie całościowego niskoemisyjnego systemu produkcji i dystrybucji wodoru, opartego na odnawialnych źródłach energii, przede wszystkim na elektrowniach wiatrowych. Prototypowy system powstanie w regionie Keihin, w pobliżu Jokohamy i Kawasaki.Toyota Motor Corporation, Toyota Turbine and Systems Inc., Toshiba Corporation oraz Iwatani Corporation

Wodór jako nośnik energii ma potencjał, by całkowicie zmienić sposób jej wytwarzania i wykorzystywania. Może być pozyskiwany przy użyciu energii odnawialnej, a jego magazynowanie, transport i wykorzystywanie w minimalnym stopniu wpływają na środowisko.

Należąca do najstarszych metod pozyskiwania wodoru, elektroliza wody, wymaga znacznych nakładów energii, więc z punktu widzenia emisji gazów cieplarnianych jej użycie z wykorzystaniem energii pochodzącej z paliw kopalnych nie ma sensu. Dlatego obecnie wodór jest pozyskiwany na skalę przemysłową przede wszystkim z metanu w procesie reformingu parowego. Elektroliza wody jest jednak najbardziej ekologicznym procesem pozyskiwania wodoru, w związku z tym celem wielu globalnych inicjatyw badawczych i rozwojowych jest stworzenie wielkoskalowych instalacji, produkujących wodór przy użyciu energii odnawialnej. Dobrym przykładem na kontynencie europejskim jest Energiepark Mainz w Niemczech, wytwórnia wodoru zasilana z pobliskiej elektrowni wiatrowej, otwarta w lipcu tego roku, na dwa miesiące przed premierą Toyoty Mirai w tym kraju.

Projekt w regionie Keihin także zakłada produkcję wodoru przez elektrolizę wody przy użyciu energii wiatrowej. Następnie wodór będzie używany lokalnie w samochodach i urządzeniach zasilanych ogniwami paliwowymi. Nadwyżka energii pochodzącej z wiatraków będzie sprzedawana zakładom energetycznym. Przyłączenie instalacji produkującej wodór do ogólnokrajowej sieci energetycznej umożliwi pomocnicze kupowanie energii z konwencjonalnych źródeł, lecz z tej możliwości wytwórnia skorzysta tylko w ostateczności.

Nowy program będzie składał się z następujących elementów:

  • Zakładu produkującego wodór w procesie elektrolizy wody, przy użyciu energii wiatrowej,
  • systemu optymalizującego proces przechowywania i transportu wodoru,
  • parku wózków widłowych zasilanych wodorowymi ogniwami paliwowymi,
  • projektu analitycznego, badającego wykonalność przedsięwzięcia na dużą skalę, na podstawie danych takich jak koszt produkcji wodoru, poziom emisji CO2 i innych.

Pilotażowy etap programu będzie trwał ponad 4 lata. Szczegóły są jeszcze dyskutowane, ale według obecnego planu pierwsze wdrożenia rozpoczną się w kwietniu 2016 roku. W tym tygodniu został powołany komitet złożony z reprezentantów wszystkich stron. Opiekę merytoryczną nad jego pracami będą sprawowali prof. Kenichiro Ota z Uniwersytetu Narodowego w Jokohamie oraz prof. Yoji Uchiyama z Uniwersytetu w Tsukuba.

Więcej informacji znajduje się w raporcie Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC)’s Climate Change 2014: Mitigation of Climate Change, s. 44.
http://www.ipcc.ch/report/ar5/wg3/

Rafał Kochański nowym Dyrektorem Marketingu Agito.pl

0

Rafał KochańskiNowym Dyrektorem Marketingu w Agito.pl został Rafał Kochański. Będzie odpowiedzialny za kompleksowe przygotowanie, wdrożenie i prowadzenie strategii komunikacji firmy w Polsce.

Do najważniejszych zadań nowego Dyrektora Marketingu Agito.pl należy także prowadzenie działań komunikacyjnych w obliczu silnie zmieniającego się rynku e-commerce w Polsce i konieczności odpowiedzi na wyzwania wiążące się z pozycjonowaniem firmy.

Przed dołączeniem do Agito, Rafał Kochański pracował w Makro Cash and Carry, gdzie całościowo odpowiadał za wszelką komunikację, kierowaną do najważniejszych grup docelowych sieci.

W trakcie swojej kariery zawodowej zajmował się też komunikacją marek po stronie producentów. Zarządzał także takimi markami z portfolio produktowego Procter & Gamble, jak: Pampers, blend-a-med, Oral-B czy Olay. Pełnił także funkcję Brand Managera w Mars Polska gdzie był odpowiedzialny za działania marketingowe marek, takich jak Whiskas, Kitekat i Sheba.

Private Equity Managers: W I półroczu zrealizowaliśmy 70 proc. prognozy. Jeśli powiodą się inwestycje zaplanowane na wrzesień i październik, nie wykluczamy jej podniesienia

0

Cezary Smorszczewski

Specjalizująca się w zarządzaniu funduszami spółka Private Equity Managers do końca czerwca br. zrealizowała około 70 proc. tegorocznej prognozy. Jeżeli powiodą się wszystkie inwestycje, to plan zostanie przekroczony. Firma ma pomysły na konsolidację w e-commerce, ale przedstawi je pod koniec roku. Dynamiczny rozwój tego sektora sprzyja wzrostowi przychodów funduszy, które są na nim znaczącym graczem.

Po I półroczu realizacja na poziomie 70 proc. celów wskazywałaby, że prognoza może ulec zmianie, ale wszystko zależy od inwestycji, które prowadzimy – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Cezary Smorszczewski, prezes zarządu spółki Private Equity Managers. – Jeżeli we wrześniu i październiku zrealizujemy to, co planujemy, niewykluczone, że w niektórych aspektach prognoza może ulec zmianie.

Private Equity Managers jest spółką holdingową Grupy PEManagers, specjalizującej się w zarządzaniu różnymi klasami aktywów w funduszach alternatywnych private equity (PE), w tym venture capital (VC).

Na razie trzymamy się tego, co obiecaliśmy w prospekcie emisyjnym raptem pięć miesięcy temu, i dajemy sobie szansę na dokończenie tego, co już zrobiliśmy – tłumaczy Cezary Smorszczewski. – Nasze aktywa rosną o 20-30 proc. rocznie, NAV (wartość aktywów netto – red.) na akcje naszego głównego partnera zwiększa się co roku o 20-30 proc.

Według Europejskiego Stowarzyszenia Venture Capital (EVCA) w ubiegłym roku w regionie Europy Środkowo-Wschodniej fundusze private equity/ venture capital zasiliły 290 firm (o 48 więcej niż w 2013 roku). Z tej grupy 78 spółek pochodziło z Polski. Wartość inwestycji w regionie wyniosła 1,3 mld euro. Z kolei Polska była w ubiegłym roku rekordzistką w regionie pod względem wyjść z inwestycji, które miały wartość prawie 530 mln euro.

Jako miejsce potencjalnych zakupów interesuje nas nie tylko Polska, lecz także cała Europa Środkowo-Wschodnia, Rosja, Turcja oraz Niemcy albo szerzej DACH [Niemcy, Austria, Szwajcaria – red.] – deklaruje prezes Smorszczewski. – Na ostatnio przeprowadzone inwestycje wydaliśmy w pół roku w sumie prawie 400 mln zł w Austrii, Szwajcarii, we Włoszech, w Rosji oraz w mniejszym stopniu w Polsce. Planujemy także inwestycje z największymi podmiotami private equity w Niemczech, Rosji, Turcji, a także być może w Czechach bądź na szerzej rozumianym rynku CIS [państwa dawnego Związku Radzieckiego – red.]. To największe fundusze światowe.

Projektowana przez Ministerstwo Gospodarki zmiana ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, jak ocenia prezes Private Equity Managers, może przyczynić się do rozwoju rynku PE/VE w Polsce.

– Czekamy na regulacje prawne – precyzuje Cezary Smorszczewski. – Jak zostaną podomykane, to chcielibyśmy stworzyć fundusz inwestujący w innowacyjne obszary gospodarki razem z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju oraz innymi podmiotami, które wyraziły już zainteresowanie współpracą z nami. Chcielibyśmy, aby jego aktywa wyniosły około 100 mln euro. Innowacja niesie relatywnie wysokie ryzyko, najczęściej wdrożenia. Jeżeli inwestujemy w nowe technologie i są to środki VC, to patrzymy na komercjalizację projektu, tzn. w jakiej perspektywie i czy z dużym prawdopodobieństwem stwarza on możliwość wdrożenia w szerszej skali.

Jak wynika z ostatniego raportu badającej rynki w Europie Środkowej i Wschodniej firmy PMR, ubiegłoroczne przychody branży e-commerce wyniosły 27 mld zł i były o 3,5 mld zł wyższe niż rok wcześniej. Jedynie w Polsce, jak zauważają analitycy tej pracowni, obroty sektora zwiększają się w tempie przynajmniej 15 proc. w skali roku. Według Cezarego Smorszczewskiego w br. rynek zwiększy się o jedną trzecią do przeszło 30 mld zł.

To oznacza rozwój spółek z naszego portfela, zarówno na terenie Polski, jak i w innych krajach, wszystko dlatego, że mamy kilka miliardów złotych sprzedaży w internecie, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie spółki z naszej grupy – argumentuje szef Private Equity Managers. – Jesteśmy znaczącym graczem w tej branży i mamy pomysł na konsolidację w trzech obszarach. Ale chyba jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić. Sądzę, że na przełomie września i października będzie dobry moment, by wrócić do rozmowy na ten temat.

Od rozpoczęcia działalności w 1999 r. do końca czerwca ubiegłego roku fundusze zarządzane przez Grupę PEManagers, do której należy spółka, zrealizowały 64 projekty inwestycyjne, dokonały 31 całkowitych wyjść z inwestycji oraz sześć wyjść częściowych, osiągając średnioroczną wewnętrzną stopę zwrotu IRR (ang. Internal Rate of Return) netto w wysokości 23,84 proc.

Wzrost przychodów polskiej branży hotelowej przyciąga zagranicznych inwestorów. Najpopularniejsze miejsca do inwestycji to Warszawa, Kraków, Gdańsk oraz nadmorskie kurorty

Adam Konieczny

Wskaźnik RevPAR, czyli średni przychód z jednego pokoju hotelowego, wzrósł w Polsce na koniec I kwartału 2015 roku o 10,2 proc. rok do roku – wynika z raportu MKG Hospitality. Rosnące przychody zwiększają zainteresowanie inwestorów. Na krajowym rynku nowe obiekty stawiają tacy gracze, jak Hilton, Accor czy Motel One. W Polsce zaczyna się kształtować także trend polegający na łączeniu funkcji biurowych z hotelowymi. W najbliższym czasie można się spodziewać powstania 2-3 tego typu obiektów.​

Obecnie coraz więcej inwestycji powstaje w segmencie ekonomicznym. Popatrzmy na Warszawę, tu w ostatnich latach pojawiły się takie sieci hotelowe, jak np. B&B, czyli obiekty dwugwiazdkowe – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Konieczny, dyrektor zarządzający Christie + Co Polska.

Swoje plany z Warszawą wiąże także spółka Motel One, jedna z największych w Europie sieci hoteli budżetowych, oraz norweska grupa hotelowa Puro. Jeśli chodzi o inne miasta, to dynamicznie rozwija się sieć Hilton.

– Dwa największe obiekty tej sieci, które powstają w Polsce, to DoubleTree by Hilton we Wrocławiu, który będzie miał prawie 200 pokoi, oraz DoubleTree by Hilton w Krakowie, który również będzie miał ponad 200 pokoi – informuje Adam Konieczny.

Drugi z wymienionych obiektów jest już na ukończeniu. Na polskim rynku bardzo dobrze radzi sobie również grupa Orbis, kontrolowana przez francuski Accor. Rozwój sieci odbywa się zarówno poprzez franczyzę, jak i we współpracy z partnerami zewnętrznymi.

Trudno mówić jednoznacznie o regionach. Raczej powinniśmy popatrzeć na poszczególne miasta. Bo na pewno bardzo rozwojowe i perspektywiczne są największe miasta Polski, szczególnie te, które w umiejętny sposób łączą turystykę indywidualną z turystyką biznesową – wyjaśnia przedstawiciel Christie + Co Polska.

Ekspert oprócz tradycyjnych rynków, takich jak Warszawa i Kraków, wskazuje również na Katowice, Wrocław oraz Szczecin. Interesująco prezentują się także miasta w północnej Polsce: Szczecin oraz Trójmiasto. Na atrakcyjność Gdańska wpływa nie tylko duże zainteresowanie wśród turystów, lecz także dynamiczny rozwój rynku biurowego i centrów obsługi procesów biznesowych.

Nadal najbardziej opłacalne są obiekty budżetowe, dwugwiazdkowe, ponieważ w okresie złej koniunktury są to ostatnie obiekty, które się opróżnią – ocenia Adam Konieczny. – Natomiast w czasach dobrej koniunktury są to pierwsze obiekty, które będą pełne, więc jest to bardzo bezpieczna inwestycja, bo przy relatywnie niskich kosztach budowy można zapewnić inwestorowi dość atrakcyjny zwrot.

Analityk rynku hotelowego wciąż widzi w Polsce miejsce dla nowych graczy. Zagraniczne sieci dość mocno interesują się naszym krajem. Obecnie w Warszawie już powstaje inwestycja singapurskiej sieci Raffles, a w niedalekiej przyszłości można się spodziewać wejścia na krajowy rynek takich sieci, jak Motel One, InterCityHotel czy Meininger.

Myślę, że w ciągu najbliższych lat, szczególnie w tych dużych miastach, w Warszawie, Krakowie oraz Gdańsku będziemy widzieć wiele nowych inwestycji pod zupełnie nowymi markami, których w Polsce jeszcze nie ma – prognozuje.

Przedstawiciel spółki Christie + Co zwraca uwagę na rosnący wskaźnik pustostanów w warszawskiej przestrzeni biurowej. Według danych firmy doradczej JLL na koniec I półrocza 2015 roku przekroczył on już 14,0 proc. Jednym z pomysłów właścicieli obiektów tego typu jest lokowanie funkcji hotelowych w budynkach pierwotnie przeznaczonych na biura.

Jest to trend, który dość dynamicznie rozwija się w Europie Zachodniej, szczególnie w Wielkiej Brytanii. Chodzi o to, by hotele lokować w budynkach biurowych, które mają już 15 czy 20 lat, przez co są coraz mniej atrakcyjne dla najemców z sektora biurowego – wyjaśnia.

Zdaniem Adama Koniecznego w Warszawie przynajmniej 2-3 projekty zakładające połączeniu funkcji biurowych z hotelowymi mają szansę realizacji w ciągu najbliższych lat.

Christie + Co to największa w Europie firma specjalizująca się w doradztwie hotelowym. Spółka została założona w Wielkiej Brytanii w 1935 roku, a obecnie w 30 biurach na całym świecie zatrudnia blisko 300 osób.

KBJ liczy na wzrost zysków z kontraktów z instytucjami publicznymi. Spółka inwestuje w tworzenie własnego oprogramowania

0

Artur Jedynak

Informatyczna spółka KBJ liczy na zamówienia od urzędów publicznych i zapowiada, że w II półroczu znacząco poprawi swoje wyniki finansowe. Firma, która dotąd koncentrowała się na wdrażaniu gotowych produktów, inwestuje teraz głównie we własne oprogramowanie.

– W ciągu najbliższych kilku lat mamy zapowiedzi z sektora publicznego dotyczącego uruchomienia nowych zamówień podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Artur Jedynak, prezes zarządu KBJ.  Kilka tygodni temu pojawiły się informacje chociażby o planach dużych przetargów, które będą ogłaszane przez ZUS jesienią tego roku. Inne podmioty rynku publicznego również informują o zamówieniach, więc sektor publiczny powinien zamawiać, generować i napędzać rynek w ciągu następnych kilku miesięcy.

Polskie urzędy państwowe stają się coraz nowocześniejsze, zaczynają korzystać z innowacyjnych systemów informatycznych i w coraz większym stopniu wykorzystują technologie internetowe. Dla takich spółek jak KBJ, które dostarczają firmom oraz instytucjom zintegrowane systemy zarządzania, oznacza to szanse na owocną współpracę.

 Wyniki za pierwsze pół roku są dosyć zbliżone do wyników z lat ubiegłych tłumaczy Artur Jedynak.  Nasza firma ma dosyć sporą, charakterystyczną sezonowość, tzn. wyniki pierwszych dwóch kwartałów są najczęściej dużo słabsze od wyników z III i IV kw., to wynika głównie z cyklu projektowego i tego, w jaki sposób realizujemy zamówienia. W tym roku wynik II kw. jest już na plusie w porównaniu do straty z pierwszego i kolejne dwa zapowiadają się dobrze, myślę zatem, że cały rok zamkniemy pozytywnie, tak jak poprzednich kilka lat.

W II kw. KBJ miał 2,1 mln zł przychodów, co jest kwotą minimalnie (o 0,05 proc.) niższą od tej uzyskanej w II kw. 2014 roku. Natomiast w przeciwieństwie do tamtego okresu, gdy spółka poniosła stratę w wysokości 117 tys. zł, w tym roku w okresie kwiecień-czerwiec zarobiła na czysto 183,4 tys. zł.

W najbliższych miesiącach spółka zapowiada rozpoczęcie nowych projektów i podpisanie kolejnych kontraktów. Informuje, że od kwietnia wdraża bardzo duży projekt trzyletni dla Ministerstwa Sprawiedliwości, ma też szereg klientów z przemysłu oraz klientów zagranicznych.

Krótkoterminowe plany zakładają przede wszystkim wzrost organiczny i rozszerzenie działalności o kolejne obszary deklaruje prezes zarządu KBJ. Poza obecnymi obszarami, takimi jak business intelligence czy oprogramowanie w chmurze, w które wchodzimy, w tym momencie rozpoczynamy pracę nad rozwojem linii produktowych dotyczących systemów CRM, czyli systemów obsługi klienta i szeroko rozumianych systemów sprzedaży bezpośredniej przez internet dla dużych przedsiębiorstw. To jest taki główny cel spółki na najbliższe miesiące. A długoterminowo zdecydowanie chcemy przekształcać naszą działalność z charakteru usługowego na bycie dostawcą oprogramowania i sprzedaż własnych produktów.

Obecnie klienci KBJ najczęściej zamawiają oprogramowanie. Spółka koncentruje się na systemach SAP, produktach gotowych dla dużych przedsiębiorstw, które w trakcie wdrożenia są dostosowywane do potrzeb i specyfiki branży. Są to jednak produkty gotowe, ale spółka deklaruje, że zamierza poszerzać swą ofertę.

Inwestujemy w produkcję własnego oprogramowania informuje prezes Artur Jedynak z KBJ.  I w ubiegłym roku, i właściwie przez cały ten rok to był nasz główny przedmiot zainteresowania. Nakłady na prace badawczo-rozwojowe stanowią bardzo istotny element w naszym biznesie i właściwie większość zysku jest przeznaczana na to, aby prowadzić i kontynuować prace rozwojowe. To zaś ma się przełożyć na budowę własnego oprogramowania, które będzie klientom oferowane i sprzedawane.

W całym ubiegłym roku spółka zarobiła 630,5 tys. zł. Ponad 80 proc. tej kwoty przeznaczyła na kapitał zapasowy, natomiast 123,3 tys. zł wypłacono akcjonariuszom w postaci dywidendy.

Na światowych rynkach będzie sporo okazji do zarobku. Podrożeć może ropa, amerykańskie i niemieckie akcje oraz dolar

Sławomir Dębowski

W najbliższych miesiącach na światowych rynkach raczej nie będzie spokojnie. Można oczekiwać sporych skoków cen, zarówno akcji, jak i surowców czy walut. Duża zmienność cen jest okazją do zarobku, bez względu na to, czy ceny spadają, czy rosną.

Na rynku surowcowym w ostatnich miesiącach dominowały spadki cen. Tanieje węgiel, metale i kruszce szlachetne. W ciągu ostatniego roku ceny miedzi spadły o niemal 27 proc. Złoto straciło 12 proc., zaś srebro 25 proc. Tona węgla ARA kosztuje dziś nieco ponad 50 dolarów, podczas gdy rok temu płacono za nią ponad 75 dolarów. Te wszystkie spadki przebija jednak ropa naftowa, która mimo ostatniego odbicia w rok utraciła ponad połowę swej wartości.

–  Jeśli chodzi o szeroki segment rynku: surowce, waluty, akcje, to myślę, że w ciągu najbliższego pół roku bardzo ciekawie może wyglądać sytuacja na rynku ropy – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Sławomir Dębowski, główny analityk Globtrex.com. – Ona jest po bardzo silnych spadkach, więc nawet średnioterminowa korekta na wykresie cen ropy może doprowadzić do bardzo dużych okazji do gry na wzrosty.

Sytuacja na światowych giełdach wygląda wprawdzie znacznie mniej dramatycznie niż na rynkach surowcowych, jednak i tam trudno ostatnio o optymizm. Amerykański indeks S&P 500 jest obecnie na podobnym poziomie jak rok temu. Niemiecki DAX 30 zyskał ponad 6 proc., a nieco mniej francuski CAC 40, którego wartość wzrosła w rok o przeszło 4 proc., jedynie polski WIG20 stracił w rok ponad 13 proc.

– Jeśli chodzi o rynek akcji, to myślę, że rynek amerykański i niemiecki mogą dostarczyć ciekawych okazji do zainwestowania pieniędzy – prognozuje Sławomir Dębowski. – Trzeba tylko poczekać, aż opadnie kurz po tych ostatnich spadkach. Kiedy sytuacja techniczna będzie się już klarowała,  będzie można przystąpić do zakupów. Jeśli chodzi o polski rynek, to z kolei tutaj, niestety, ta zmienność jest mniejsza, poza tym nasz rynek jest podatny na informacje ze sfery polityki. 

Ciekawe perspektywy rysują się także na rynku walutowym. Tu jednak skala zmian zależy w dużej mierze od decyzji, jakie zapadną za oceanem. Inwestorzy czekają na decyzję i komunikat amerykańskiego zarządu Rezerwy Federalnej. Podwyżka stóp procentowych, której rynek oczekiwał we wrześniu, a która wzmocni dolara, może przesunąć się na grudzień albo nawet na 2016 rok.

– Myślę, że w przypadku walut też będzie można znaleźć ciekawe okazje – ocenia główny analityk Globtrex.com. – Na przykład jeśli chodzi o najpłynniejszą parę walutową, taką, jaką jest euro/ dolar to myślę, że gdy rozpocznie się ruch w drugą stronę, czyli zaczną się spadki, po przebiciu poziomu 1,1450 będziemy mieli silny sygnał do spadku do poziomu około 1,08. Byłby to spadek o jakieś 4 proc., a przy spadku o 4 proc. takiej waluty, przy wykorzystaniu dźwigni, które mamy na platformach transakcyjnych, można osiągnąć naprawdę bardzo wysokie zyski.

Polska ma szansę być wielką doliną usług biznesowych. Duże wzrosty w branży usług finansowych

Marek Grodziński

Przenoszeniem procesów biznesowych nad Wisłę zainteresowanych jest coraz więcej firm. Duży ruch widać zwłaszcza w branży usług finansowych – wzrost w tym segmencie jest najwyższy od kilku lat. To może oznaczać kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy w Polsce.

Polska na rynku usług biznesowych staje się jednym z ważniejszych graczy na świecie. Rozwój centrów w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie następuje bardzo szybko. Od początku 2014 r. w kraju powstało 60 nowych centrów. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy (od kwietnia 2014 r.) inwestorzy stworzyli 22 tys. miejsc pracy.

Przez ostatnie 10 lat ten biznes urósł z kilku tysięcy ludzi do 150 tys. Mówię tutaj nie tylko o samym BPO, lecz także o centrach, które świadczą usługi tylko dla jednego wewnętrznego klienta – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marek Grodziński, dyrektor Europejskiej Sieci Centrów BPO i członek zarządu Capgemini Polska oraz członek zarządu ABSL. – To wielka liczba profesjonalistów, menadżerów, którym można powierzać coraz bardziej zaawansowane i złożone procesy.

W Polsce branża usług przejmuje m.in. procesy IT z międzynarodowych korporacji. Prężnie rozwija się również segment finansów i księgowości, HR, a także procesy związane z łańcuchem dostaw i obsługą prawną.

Polska ma szansę stać się wielką doliną usługową i na to liczymy. W ramach ABSL-u prowadzimy m.in. projekt związany ze 100 tys. nowych miejsc pracy w sektorze Financial Services. Chcemy namówić firmy, które zarządzają funduszami, żeby przeniosły dużą część funkcji middle office do Polski – mówi Marek Grodziński.

Projekt przygotowany przez ABSL, zakładający przyciągnięcie do Polski obsługi funduszy inwestycyjnych, ma umożliwić stworzenie ok. 100 tys. wysoko płatnych miejsc pracy w ciągu kolejnych 4-7 lat. Byłoby to przede wszystkim administrowanie i zarządzanie portfelami aktywów, środkami pieniężnymi, przepływami i ryzykiem międzynarodowych funduszy inwestycyjnych oraz świadczenie usług dla podmiotów rynku finansowego – banków, ubezpieczycieli i firm zarządzających aktywami. Eksperci obliczyli, że tego typu usługi zapewniłyby wpływy do budżetu państwa na poziomie 7 mld zł w ciągu pięciu kolejnych lat.

Firm, które zajmują się tymi procesami, jest już sporo na rynku, ale większość z nich dziś świadczy usługi typu back office. Stopniowo dokładają jednak coraz bardziej zaawansowane procesy – mówi członek zarządu Capgemini Polska. – Z czołowych 10 największych banków na świecie co najmniej pięć już tutaj jest. Baza na pewno istnieje, a wzrost jest najwyższy od kilku lat właśnie w sektorze Financial Services.

Co ważne, do centrów usług trafiają coraz bardziej skomplikowane procesy.

Im bardziej zaawansowana usługa, tym szansa na większą marżę, bo wtedy świadczymy usługi oparte na wiedzy, a wiedza kosztuje – mówi Marek Grodziński.

Dodaje, że Polska wciąż ma ogromny potencjał, aby rozwijać ten rodzaj usług i przejmować coraz bardziej zaawansowane zadania od międzynarodowych korporacji. O pozycji kraju w branży może świadczyć zeszłoroczny ranking Tholons Top 100 Outsourcing Destinations, zestawiający najlepsze lokalizacje pod inwestycje z sektora usług, w którym Kraków zajął dziewiąte miejsce, co było najlepszym wynikiem wśród europejskich miast.

Problemy w dostawie energii kosztują europejskie firmy nawet 150 mld euro rocznie

Piotr Szewczyk

Wartość polskiego rynku zasilania awaryjnego waha się w zależności od roku między 25 a 40 mln zł. W ostatnim czasie oscyluje wokół górnej granicy, bo rosną zamówienia zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Jak alarmują eksperci Frost & Sullivan, europejskie firmy tracą rocznie 150 mld euro z powodu problemów w dostawie energii.

Rynek zasilania awaryjnego w Polsce jest w miarę stabilny, wyceniamy go w zależności od roku na poziomie 25-40 mln zł – szacuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Piotr Szewczyk, prezes zarządu APS Energia, lidera polskiego rynku przemysłowych systemów zasilania awaryjnego. – Ostatnio jest większy, bliżej tej górnej granicy, w związku z tym, że realizowanych jest wiele bardzo dużych inwestycji systemowych w polskich elektrowniach.

Jak wynika z raportu Frost & Sullivan, firmy coraz więcej inwestują w przemysłowe zasilacze awaryjne, które ograniczają skutki problemów w dostawach energii. Globalny rynek analitycy wyceniają na 1,13 mld dol. i prognozują, że do 2018 roku przychody branży wzrosną do 1,38 mld dol.

Frost & Sullivan wskazuje, że w związku ze zmniejszeniem wydajności spowodowanym niskim poziomem jakości zasilania europejskie firmy tracą ok. 150 mld euro rocznie, zaś przedsiębiorcy amerykańscy aż 188 mld dol. Prognozy mówią o tym, że do 2018 roku rynki amerykański i europejski wygenerują 45 proc. przychodów w tym segmencie, a na region Azji i Pacyfiku przypadnie 26 proc. przychodów danego rynku.

Firma doradcza ocenia, że większość inwestycji poczynionych przez branżę zostanie przeznaczona na specjalistyczne, dostosowane do potrzeb konkretnych klientów systemy.

Najistotniejsze jest to, aby dostarczyć rozwiązania szybko i na czas, wtedy, kiedy realizowane są inwestycje strukturalne, na przykład na przesyle nafty czy gazu. Oczywiście, liczy się też cena, ale najważniejsza jest jakość – tłumaczy prezes APS Energia. – Dostarczamy urządzenia zasilania bezprzerwowego, w związku z tym musimy zasilać bezprzewodowo.

Grupa notuje dynamiczny wzrost portfela zamówień. W kontraktach do realizacji na 2015 rok przeważają projekty krajowe.

Ten rok w Polsce to jeden z okresów, kiedy nastąpi apogeum inwestycji w dużej energetyce systemowej. W związku z tym mamy bardzo dużo zamówień na tym rynku. Zyskuje zarówno APS Energia w Zielonce, jak i nasza spółka portfelowa ENAP – mówi Szewczyk.

W segmencie energetyki oraz nafty i gazu grupa ma ponad 50-proc. udział.

Spółka APS Energia poza Polską działa także w Europie Środkowo-Wschodniej, Rosji i innych krajach Azji Centralnej. Obecnie APS Energia ma w Rosji 10-proc. udział w rynku.

Rynek rosyjski jest kilkanaście razy większy od polskiego. Oceniamy go na 500 mln zł rocznie i będziemy dążyć do tego, aby zdobyć na nim 20-proc. udział – zapowiada Szewczyk.

Polska spółka liczy na wykorzystanie koniunktury w branży i planuje rozwój na rynkach azjatyckich, a także wejście na rynek amerykański. Nieco mniej niż połowa przychodów spółki pochodzi z kontraktów zagranicznych, w większości z państw WNP.

Liczymy również na to, że będziemy mieli bardzo duże zamówienie z rynku rosyjskiego, z rynku kazachskiego, zamówienia z Turcji – na ten rynek sprzedajemy już od 3-4 lat. Liczymy również na pierwsze zamówienia z rynku amerykańskiego – wymienia Piotr Szewczyk.

ZUS edukuje młodzież na temat ubezpieczeń społecznych. Rozpoczęła się druga edycja programu „Lekcje z ZUS”

CEO Magazyn Polska

Ruszyła druga edycja projektu edukacyjnego „Lekcje z ZUS”. Specjalnie przygotowany program zajęć w szkołach pozwala uczniom zyskać wiedzę na temat systemu ubezpieczeń społecznych. Dzięki temu będą bardziej świadomi, wchodząc na rynek pracy. Podczas zajęć uczniowie szkół ponadgimnazjalnych dowiadują się m.in., jakie obowiązki ma pracownik i pracodawca oraz po co nam solidaryzm społeczny.

Badania pokazują, że młodzi ludzie niewiele wiedzą o zasadach funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych. Projekt edukacyjny „Lekcje z ZUS” to szansa, by zmienić ten stan i sprawić, by ludzie, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy, świadomie podejmowali związane z tym decyzje.

Młode pokolenie jest w innej sytuacji niż starsi. W naszym przypadku pewna umowa o pracę i związane z nią obowiązki pracodawcy załatwiają za nas pewne rzeczy. Młodzi dzisiaj borykają się z inną rzeczywistością: samozatrudnieniem, prowadzeniem działalności gospodarczej, również z umowami śmieciowymi. Wszystkie decyzje czymś skutkują. Uczniowie na zajęciach zyskują praktyczną wiedzę na temat tego, czym skutkuje podjęcie danej decyzji, a czym jej niepodjęcie – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dorota Sokołowska, mazowiecki kurator oświaty.

„Lekcje z ZUS” są autorskim projektem Zakładu prowadzonym pod patronatem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Podczas zajęć uczeń poznaje korzyści płynące z  systemu ubezpieczeń oraz uświadamia sobie konsekwencje wykluczenia się z niego.

Uczniowie pozyskują informacje na temat ubezpieczeń społecznych, ich rodzaju, od czego zależy wysokość przyszłej emerytury, czym skutkują zaniedbania związane z brakiem wpływu składek, czym skutkują umowy śmieciowe – tłumaczy Dorota Sokołowska. – W programie są również kwestie związane z ryzykiem gospodarczym, prowadzeniem działalności gospodarczej i solidaryzmem społecznym, bo jak wiadomo, ubezpieczenia społeczne to są także świadczenia wypłacane w przypadku różnych zdarzeń, jak np. renty.

Elżbieta Rutka-Wierzejska, nauczycielka podstaw przedsiębiorczości w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, ocenia, że uczniowie, którzy brali udział w tym projekcie, chętnie pracowali na tych lekcjach.

Młodzi ludzie stawiają przede wszystkim na praktyczność i użyteczność danego projektu. Jeśli wiedzą, że zdobywaną wiedzę będą mogli wykorzystać w życiu dorosłym, to nie trzeba im więcej zachęt. To jest najlepsza zachęta, którą młodzieży możemy zaproponować – mówi Rutka-Wierzejska.

Zainteresowanie szkół jest bardzo duże. W samym tylko konkursie wiedzy „Warto wiedzieć więcej o ubezpieczeniach społecznych”, organizowanym w ramach programu, wystartowało ponad 320 placówek i 11 tysięcy uczniów.

Sami uczniowie potwierdzają te opinie.

Na temat ZUS-u krąży wiele mitów. Te lekcje pomogły mi dowiedzieć się wielu praktycznych rzeczy, chociaż nie ze wszystkich świadczeń mogę teraz korzystać, to jednak wiedza ta przyda się w przyszłości. Wolę być świadoma tego, na co przeznaczane są moje składki i jak w przyszłości będę mogła z tego korzystać – mówi Aleksandra Kwiatkowska, uczennica VII Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Warszawie.

Lekcje są prowadzone w bardzo przejrzysty sposób, pani nie goni z tematem, możemy pytać. Wszystkie nasze pytania są rozpatrzone i dowiadujemy się dużo ciekawych rzeczy. Wiem już, że kiedy będę przyjmowana do pracy, muszę zwrócić uwagę na umowę, jaką będę podpisywać – dodaje Zuzanna Kostecka.

Z obserwacji ZUS wynika, że wiedza Polaków na temat ubezpieczeń społecznych wciąż jest niewystarczająca. Zajęcia edukacyjne dla najmłodszych mają to zmienić.

Mikrosamochody stają się w Polsce coraz bardziej popularne. To wciąż produkt niszowy, ale sprzedaż rośnie w tempie 100 proc. rocznie

Aleksander Kmiecik

Rynek mikrosamochodów prężnie się rozwija. Firma Aixam, lider rynku, co roku sprzedaje kilkadziesiąt takich pojazdów, a dynamika wzrostu utrzymuje się na poziomie 100 proc. rocznie. W 2013 roku zarejestrowano w kraju kilkaset mikrosamochodów, rok temu było ich ponad tysiąc. Cena w zależności od wyposażenia waha się od 40 do 70 tys. zł. Klienci często sprowadzają używane samochody z Europy Zachodniej. 

Mikrosamochody są dostępne w Europie od ponad 30 lat – we Francji, w krajach skandynawskich i we Włoszech. Aixam sprzedaje ich rocznie 13-14 tys. – mówi agencji Newseria Biznes Aleksander Kmiecik, dyrektor sprzedaży Aixam Polska. – W Polsce to wciąż produkt niszowy. Sprzedaż jednak rośnie, z roku na rok mamy wzrost o 100 proc. Rocznie sprzedajemy kilkadziesiąt pojazdów.

Lekki czterokołowiec mogą prowadzić również nastolatki i to właśnie oni najczęściej takimi pojazdami się poruszają. Waga samochodu nie może przekraczać 350 kg, moc silnika to maksymalnie 4 kW, a maksymalna prędkość jest ograniczona do 45 km/h. Do prowadzenia mikrosamochodów wystarczy prawo jazdy kategorii AM, warunkiem jego uzyskania jest ukończenie 14 lat.

Naszą główną grupą klientów są ludzie młodzi i bardzo młodzi, którzy mieszkają poza miastem i dojeżdżają do szkoły czy na zajęcia pozalekcyjne. To dzieci bogatych rodziców – podkreśla Kmiecik.

Koszt mikrosamochodu nie jest mały. Podstawową wersję można kupić za ok. 30 tys. zł, jednak ceny sięgają nawet 70 tys. zł. To m.in. efekt skomplikowanego procesu produkcyjnego. Dodatkowe wyposażenie może wywindować cenę nawet do 90 tys. zł. Mimo to małe pojazdy cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Liczymy, że za parę lat osiągniemy sprzedaż na poziomie 150, może nawet 200 pojazdów rocznie. Mamy na polskim rynku około 40-50 proc. udziału – mówi dyrektor Aixam.

Mikrosamochody przede wszystkim dobrze sprawdzają się w mieście, ze względu na niewielkie gabaryty łatwo je zaparkować. Są też bardziej ekologiczne niż większość pojazdów, w części z nich stosowane są silniki elektryczne, a automatyczna skrzynia biegów i czujniki parkowania sprawiają, że dobrze sprawdzają się na zatłoczonych ulicach.

Nasze silniki spełniają normy emisji spalin, które wejdą w życie dopiero w 2017 roku. Pojazdy są zbudowane na ramie aluminiowej, która działa na takiej samej zasadzie, jak klatka bezpieczeństwa w samochodach rajdowych. Chociaż wcześniej nie było wymogów, producent Aixam od blisko 15 lat wykonuje testy zderzeniowe swoich pojazdów – wskazuje Kmiecik.

Mikrosamochody nie wiążą się też z wyższą stawką OC, tak jak jeszcze kilka lat temu. Ubezpieczyciele proponowali stawkę w wysokości kilkunastu tysięcy złotych, przede wszystkim ze względu na większe ryzyko z uwagi na niski wiek kierowców.

Obecnie współpracujemy z PZU, które traktuje te pojazdy jak normalne samochody osobowe. Pełny pakiet ubezpieczenia kosztuje tyle, co w normalnym samochodzie średniej klasy – przekonuje Aleksander Kmiecik.

Polacy powoli przyzwyczajają się do mikrosamochodów, ale częściej niż na zakup w salonie decydują się na sprowadzenie używanego pojazdu z Zachodu. Ekspert ocenia, że w 2014 roku zarejestrowano ok. 800 samochodów zza granicy, to kilkukrotnie więcej, niż wyniosła sprzedaż nowych aut. Kmiecik przypomina jednak, że kupno używanego samochodu wiąże się też z większym ryzykiem.

Taki samochód najlepiej zbadać w serwisie autoryzowanej stacji obsługi tak, żeby nie było później sytuacji, że numer nadwozia nie zgadza się z numerem silnika albo że samochody zostały złożone z 3-4 pojazdów, bo tak, niestety, często się zdarza – ocenia dyrektor sprzedaży Aixam.

Poprawa na rynku kredytów hipotecznych. Klienci coraz częściej kupują mieszkania za gotówkę

CEO Magazyn Polska

Utrzymujące się niskie stopy procentowe sprawiają, że kredyty hipoteczne są bardziej dostępne dla klientów. Dopiero II kwartał tego roku pokazał jednak wyraźny wzrost liczby i wartości udzielonych na zakup mieszkania kredytów. Na rynek nieruchomości napływa coraz więcej klientów gotówkowych. W ich przypadku również impulsem jest sytuacja w polityce pieniężnej, bo dzięki niej inwestycja w nieruchomości staje się coraz bardziej atrakcyjna.

Niskie stopy procentowe sprzyjają rynkowi nieruchomości z dwóch powodów. Z jednej strony czynią kredyt hipoteczny bardziej dostępnym, z drugiej strony skłaniają inwestorów i klientów do zakupów mieszkań jako alternatywy dla innego sposobu lokowania ich pieniędzy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy firmy deweloperskiej Ronson.

Na rynku kredytów hipotecznych nie było jednak widać znaczących wzrostów. Trend ten odwrócił się dopiero w II kwartale tego roku. Jak wynika z raportu AMRON-SARFiN opublikowanego przez Związek Banków Polskich, banki udzieliły ponad 46,5 tys. kredytów mieszkaniowych – o 10,3 proc. więcej niż w I kwartale (w ujęciu rocznym wzrost wyniósł 2 proc.). Natomiast wartość kredytów wzrosła o 12 proc. kwartał do kwartału, do nieco ponad 10 mld zł (wzrost rok do roku o 5 proc.)

Obniżka stóp procentowych bardziej zdopingowała popyt ze strony osób, które kupują mieszkanie za gotówkę – mówi Łapiński.

Raport ZBP wskazuje także, że w II kwartale nie odnotowano znaczących zmian w sferze cen mieszkań w największych aglomeracjach. Potwierdzają to także obserwacje firmy Ronson.

Z jednej strony widzimy, że liczba transakcji zawieranych przez klientów kupujących mieszkania rośnie, z drugiej strony deweloperzy dopasowują swoją ofertę do rosnącego popytu. Działanie deweloperów jest jednak racjonalne. Wzrost podaży nieznacznie przekracza wzrost popytu, stąd sytuacja między podażą a popytem jest w miarę zbilansowana i dzięki temu nie mamy do czynienia z istotnymi zmianami cen mieszkań – wyjaśnia Tomasz Łapiński.

Jak wynika z raportu AMRON-SARFiN, dostępność mieszkań dla modelowej trzyosobowej rodziny pozostała wysoka. Mimo że określający ją indeks IDM3 na koniec drugiego kwartału był niższy o 4,8 proc. w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Eksperci wskazują, że na ten nieznaczny spadek wpłynął minimalny wzrost cen mieszkań oraz spadek dochodów rodziny.

Nadal największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania niewielkie, jedno- lub dwupokojowe. Coraz popularniejsze stają się również mieszkania trzypokojowe, ale o małym metrażu – mówi Łapiński.

Nic nie wskazuje na to, by Rada Polityki Pieniężnej miała w nadchodzących miesiącach podwyższyć stopy procentowe. Coraz lepsza sytuacja na rynku pracy oraz stabilny wzrost PKB w polskiej gospodarce powinny przyczynić się do dalszych wzrostów popytu na mieszkania.

Koniunktura na rynku nieruchomości jest pochodną ogólnej sytuacji ekonomicznej. Ta na szczęście się poprawia. Wszystkie parametry działają korzystnie na rynek. Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, ale na razie nie widać symptomów, które by wskazywały na to, że miałaby się nagle załamać i zmienić w ciągu najbliższych kwartałów – ocenia dyrektor finansowy firmy Ronson.

Telemedycyna rozwija się w tempie dwucyfrowym. Globalny rynek wyceniany jest już na 13 mld dol.

Jerzy Kowalski

Światowy rynek telemedycyny wyceniany jest na 13 mld dol. Dynamiczny rozwój branża notuje zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Popularność telemedycyny ma – według ekspertów – rosnąć jeszcze szybciej, głównie z powodu oszczędności, jakie przynosi służbie zdrowia, oraz z racji tego, że umożliwia dokładną diagnostykę i kontrolę stanu zdrowia pacjentów na odległość.

Jest to bardzo innowacyjny rynek i jednoczenie bardzo dynamicznie się rozwijający – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jerzy Kowalski, członek zarządu InfoSCAN, firmy badawczo-rozwojowej zajmującej się nowymi technologiami w medycynie. – W Stanach Zjednoczonych dynamika rozwoju jest dwucyfrowa i oscyluje wokół 12-13 proc. rocznie. Również w Europie ten rynek rozwija się bardzo dynamicznie i będzie potrzebował coraz więcej dostawców technologii i usług.

Jak podkreśla ekspert, dziś branża wyceniana jest na około 13 mld dol. Z kolei BCC Research w 2014 roku wyceniał rynek na ponad 19 mld dol., a prognozy mówią o wzroście wartości do ponad 43 mld dol. w 2019 roku.

Pacjent może wykonywać wiele czynności, wiele procedur diagnostycznych w domu, jednocześnie nie generując kosztów dla szpitala i dla siebie z racji dojazdów czy przebywania poza miejscem zamieszkania – mówi Kowalski.

Na rynku dostępnych jest coraz więcej urządzeń telemedycznych, które umożliwiają zdalne monitorowanie stanu zdrowia pacjentów, wykonywanie w domu badań diagnostycznych czy nieskomplikowanych zabiegów, do tej pory możliwych wyłącznie w szpitalach czy innych placówkach służby zdrowia. To m.in. zdalne monitory EKG, aparaty do diagnozowania zaburzeń snu, podłączone do sieci glukometry oraz inteligentne opaski czy zegarki. Nowe technologie ułatwiają także nadzór lekarzy nad takimi badaniami czy zabiegami, m.in. dzięki monitoringowi online czy cyfrowym konsultacjom.

Przede wszystkim wydaje się, że perspektywicznym obszarem jest badanie zaburzeń oddychania podczas snu, gdyż to schorzenie dotyczy coraz większej grupy osób, jest to schorzenie cywilizacyjne. Poza tym możliwość monitorowania pozabiegowego w zakresie kardio. Oceniamy, że również opieka telemedyczna nad kobietami w ciąży jest obszarem, w którym możemy działać i osiągać dobre przychody – wymienia Kowalski.

Jak przekonuje przedstawiciel InfoSCAN, rozwój telemedycyny to przede wszystkim obniżenie kosztów – zarówno dla szpitali, jak i pacjentów.

W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii ubezpieczyciele już dawno stwierdzili, że stosowanie urządzeń telemedycznych jest tańsze, a dostarcza takich samych parametrów, wartości diagnostycznych, jak badanie szpitalne. W Polsce, ponieważ badania nie są refinansowane, nie ma jeszcze takiej dużej świadomości, ale rynek bardzo się rozwija. Jest coraz więcej firm, które zapowiadają, że chcą wejść na ten rynek – podkreśla Jerzy Kowalski.

Według danych przytaczanych przez InfoSCAN w ciągu najbliższych 15 lat urządzenia telemedyczne pozwolą zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej o 63 mld dol. Dzięki telemedycynie wydatki na sprzęt szpitalny mają być niższe nawet o 30 proc., głównie dzięki zastosowaniu jej w diagnostyce i leczeniu w warunkach domowych. Znacząco mniejsza być także liczba przyjęć do szpitali osób cierpiących na choroby przewlekłe.

W związku z dynamicznym rozwojem branży InfoSCAN planuje wejść na rynek amerykański i brytyjski. Na Wyspach spółka chce rozpocząć sprzedaż już za pół roku, a za oceanem po uzyskaniu zgody tamtejszej Agencji ds. Żywności i Leków (Food and Drugs Administration), czyli w drugiej połowie 2016 roku.

To powinno spowodować wielokrotny wzrost naszych przychodów na tym rynku, gdyż marże osiągane przez inne firmy dotychczas działające na tym rynku, również polskie, są bardzo wysokie – wyjaśnia członek zarządu InfoSCAN. – To pozwala przy naszych kosztach osiągnąć wysokie przychody. Plany na przyszły rok to ok. 1,9 mln zł.

Więcej polskich firm w rankingu największych spółek Europy Środkowej

0

PKN Orlen kolejny rok z rzędu jest niekwestionowanym liderem pod względem przychodów wśród największych firm w Europie Środkowej. PKO BP pozostaje największym bankiem Europy Środkowej a PZU niekwestionowanym liderem rynku ubezpieczeniowego. Na drugiej pozycji największych firm, podobnie jak w poprzednich latach, znalazł się węgierski koncern energetyczny MOL, który wyprzedza czeską Skodę Auto. Polska zwiększyła swoją reprezentację w zestawieniu o osiem firm i niezmiennie utrzymuje pozycję lidera pod względem liczby spółek (170 polskich firm wśród 500). Zarówno PKO Bank Polski i PZU zwiększyły dystans do kolejnych instytucji w swoich kategoriach. To główne wnioski płynące z dziewiątej edycji rankingu „CE Top 500”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. 

Firma Deloitte wraz z dziennikiem „Rzeczpospolita” przeprowadziła analizę największych firm w 18 krajach Europy Środkowej i na Ukrainie (Raport „CE TOP 500” – 500 firm, oraz dodatkowo 50 banków i 50 ubezpieczycieli). Wyniki pokazują, że w 2014 r. przychody ogółem 500 największych firm w tym regionie wyniosły 682 mld euro, co oznacza spadek o 1,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim (694 mld euro). Mediana wzrostu przychodów to 3,1 proc., jednak z uwagi na deprecjację walut lokalnych średnie przychody wyrażone w euro pozostały na podobnym poziomie do roku ubiegłego (średnio spółki regionu rosły o 0,3 proc.).

„W 2014 roku większość krajów Europy Środkowej odnotowała przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Nie znalazło to jednak bezpośredniego odzwierciedlenia we wzroście przychodów największych przedsiębiorstw regionu. Wyniki po I kwartale 2015 r. pokazują jednak, że ta sytuacja ma szansę się zmienić.  Zaobserwowaliśmy nieznaczny wzrost średnich przychodów w euro na poziomie 1,7 proc., względem średniego spadku o -3,1 proc. w I kwartale 2014”. Widzimy też znaczące różnice w dynamice wzrostu czy rentowności w zależności od branży czy kraju – mówi Tomasz Ochrymowicz, Partner Zarządzający Działem Doradztwa Finansowego Deloitte Polska.

W rankingu podsumowującym 2014 r. aż 52 proc. przedsiębiorstw zanotowało lepsze wyniki niż rok wcześniej (w 2013 było to 49,8 proc.). Największą spółką Europy Środkowej pozostaje PKN Orlen, który wyprzedza węgierski MOL o prawie 10 mld euro. Polski gigant zanotował jednak spadek przychodów o 5,5 proc., a jego konkurent o 13,3 proc.

„Znaczącą zmianą w pierwszej dziesiątce jest awans z 8. na 4. miejsce spółki Jeronimo Martins Polska, a także pojawienie się koncernu Audi Hungaria Motor na 7. pozycji i Lotosu na 9. miejscu. Wyraźny spadek przychodów odnotowały przedsiębiorstwa z Ukrainy tak z powodu trudnej sytuacji i zmian politycznych jak i znaczącego udziału firm energetycznych czy przemysłu ciężkiego. Z TOP 10 wypadły dwie tamtejsze firmy DTEK i Energorynok, które zanotowały spadek przychodów odpowiednio o 33,1 proc. i 29,6 proc.” – wyjaśnia Tomasz Ochrymowicz.

Ranking firm: Największe spółki Europy Środkowej i Ukrainy wg. wysokości przychodów w 2014 roku (TOP10)

Miejsce w rankingu 2015

(dane fin. 2014 r.)

Miejsce w rankingu 2014 (dane fin. 2013 r.) Nazwa firmy Kraj Sektor
1 1 PKN Orlen Polska Energetyka i zasoby naturalne
2 2 MOL Węgry Energetyka i zasoby naturalne
3 3 Skoda Auto Czechy Wyroby przemysłowe
4  (↑ 4 pozycje) 8 Jeronimo Martins Polska Polska Dobra konsumenckie i transport
5 (↑ 4 pozycje) 9 PGNiG Polska Energetyka i zasoby naturalne
6  (↓2 pozycje) 4 Metinvest Ukraina Wyroby przemysłowe
7 (↑ 9 pozycje) 16 Audi Hungaria Motor Węgry Wyroby przemysłowe
8 (↓2 pozycje) 6 CEZ Czechy Energetyka i zasoby naturalne
9 (↑ 4 pozycje) 13 Lotos Polska Energetyka i zasoby naturalne
10 10 PGE Polska Energetyka i zasoby naturalne

 

W 2014 r. liczba rodzimych spółek w „CE Top 500” zwiększyła się o osiem w porównaniu z rokiem poprzednim i wyniosła 170. Biorąc pod uwagę, że następne w kolejności Czechy mają w zestawieniu 79 spółek (o jedną mniej niż rok wcześniej), to Polska jest wciąż niekwestionowanym liderem w regionie. Aż 64 proc. polskich firm zanotowało w omawianym okresie wzrost przychodów, a 33 proc. ich spadki. Polskie firmy wygenerowały 36 proc. z 682 mld euro przychodów firm z całej listy CE Top 500.

Kraje i branże: udział w przychodach i udział liczbowy. Liderzy wzrostu.

Największy średni wzrost przychodów odnotowały spółki rumuńskie (wzrost o 5,3 proc.), następnie polskie (wzrost o 2,8 proc.) i litewskie (wzrost o 0,8 proc.)

Duży wzrost przychodów w 2014 roku odnotował sektor wyrobów przemysłowych (o 3,1 proc.), którego reprezentacja wyniosła 124 spółek, co daje tej branży 25 – procentowy udział w reprezentacji. Jednak największy udział ilościowy wciąż należy do spółek z branży dóbr konsumenckich i transportu (35 proc.- 174 firm). Jeżeli chodzi o sumę przychodów, to wśród nich największy udział utrzymuje energetyka i to mimo, że w 2014 roku spadły one średnio o 3,3 proc. w porównaniu do 2013 roku. Niemniej liczba przedsiębiorstw z tego sektora zmalała w ciągu roku z 146 do 140 firm.

Banki

Pierwsze miejsce wśród banków utrzymał PKO Bank Polski, drugie Bank Pekao, który wyprzedził węgierski OTB Bank, zajmujący dotąd 5. miejsce. Czeski ČSOB, który plasował się do tej pory na trzecim miejscu, spadł na siódmą pozycję. W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze trzy polskie banki: Bank Zachodni WBK (6), mBank (8) i ING Bank Śląski (9).

W 2014 r. banki kontynuowały stabilny rozwój, czego efektem jest wzrost sumy aktywów pięćdziesięciu największych banków regionu o 2,3 proc. (2,8 proc. w 2013 roku) do łącznej wysokości 694 mld euro. Aż 33 spośród 50 analizowanych banków odnotowało wzrost aktywów wyrażonych w euro w 2014 roku. Mediana wzrostu aktywów dla wszystkich banków w rankingu wyniosła 4,2 proc. Polskę w rankingu reprezentuje 30 proc. banków, a Czechy i Węgry po 14 proc. banków.

Ranking banków: Największe banki Europy Środkowej i Ukrainy wg. wysokości sumy aktywów w 2014 roku (TOP5)

  Nazwa banku Kraj Wysokość aktywów (mln euro)
1 PKO Bank Polski Polska 58 348,9
2 Bank Polska Kasa Opieki Polska 39 327,4
3 OTP Bank Węgry 34 840,9
4 Komerčnaí banka Czechy 34 382,7
5 Česká spořitelna Czechy 32 555,1
     
50 CIB Bank Węgry 5 505,5
     
∑ dla 50 banków 694 000

 

Firmy ubezpieczeniowe

Na pierwszej pozycji wśród największych firm ubezpieczeniowych regionu pozostaje PZU, którego pozycja jest niezagrożona, biorąc po uwagę, że w 2014 r. składka przypisana brutto spółki była prawie czterokrotnie wyższa niż drugiej w zestawieniu Ergo Hestii i w przeliczeniu na euro wyniosła 4 mld euro. Ergo Hestia, dzięki dynamicznemu wzrostowi w ubezpieczeniach życiowych oraz fuzji z MTU Moje Towarzystwo Ubezpieczeń, awansowała z 5. pozycji. Na trzecim miejscu znalazła się czeska Česká pojišťovna.

Rok 2014 był kolejnym, w którym firmy ubezpieczeniowe odnotowały spadek składki przypisanej brutto. Dla 50 największych spółek spadła ona średnio o 1,7 proc. Dla 30 z 50 największych ubezpieczycieli składka przypisana brutto zmniejszyła się. Ponad połowa ubezpieczycieli w rankingu pochodzi z Polski i Czech.

Ranking ubezpieczycieli: Najwięksi ubezpieczyciele Europy Środkowej i Ukrainy wg. wysokości składki przypisanej brutto w 2014 roku (TOP5)

 

  Nazwa Kraj Składka przypisana brutto (mln euro)
1 Powszechny Zakład Ubezpieczeń Polska 4 030,5
2 Ergo Hestia Polska 1 187,3
3 Česká pojišťovna Czechy 1 168,7
4 Warta Polska 1 168,5
5 Kooperativa pojišťovna Czechy 1 152,0
     
50 BZ WBK-Aviva Polska 142,0
       
  ∑ dla 50 ubezpieczycieli 23 412,9

 

Metodologia/ Informacje o raporcie:

Dziewiąta edycja raportu „CE TOP 500” zawiera listę 500 największych firm w oparciu o ich przychody w podziale na 7 sektorów gospodarki (TMT/ Technologie-Media-Telekomunikacja, Sektor publiczny, Farmaceutyki i ochrona zdrowia, Dobra konsumpcyjne i transport, Energetyka i zasoby naturalne, Wyroby przemysłowe, Sektor budowlany). Dodatkowo raport zawiera ranking 50 największych firm ubezpieczeniowych oraz 50 największych banków. Przy analizie uwzględniono przychody spółek za 2014 r. oraz I kwartał 2015 r. wyrażone w euro po kursie średnim z danego okresu, dla banków – sumę aktywów, dla firm ubezpieczeniowych – składkę przypisaną brutto.

Raport został wzbogacony o analizy i komentarze ekspertów Deloitte. Pełną listę firm zawiera raport firmy Deloitte „CE TOP 500” oraz dodatek do dziennika Rzeczpospolita „Europa 500”.

Popołudniowy komentarz walutowy z 08.09.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 08.09.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Outsourcing w branży TSL

CiężarówkaSzukanie oszczędności, wzrost efektywności oraz pozyskanie i utrzymanie wykwalifikowanych pracowników to od lat główne wyzwania firm z sektora TSL. Chcąc ograniczyć koszty, utrzymując jednocześnie wysoką jakość, firmy transportowe decydują się na rozwiązania mające zapewnić poprawę konkurencyjności na rynku.

Branża transportowa to jedna z najistotniejszych gałęzi polskiej gospodarki, odpowiadająca za około 10 proc. PKB. Dotychczas rozwijała się prężnie – według danych Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju w 2004 roku w Polsce było 12 tys. firm transportowych, które dysponowały 30 tys. pojazdów. Dekadę później – 30 tys. firm i prawie 170 tys. pojazdów transportowych. Polska zajmuje wysokie miejsce wśród liderów pod względem udziału w transporcie na Starym Kontynencie. Dane Eurostatu pokazują, że w 2013 roku wielkość transportów w kraju nad Wisłą wyniosła prawie 250 mln tonokilometrów, co daje drugie miejsce w Europie, zaraz za Niemcami (nieco ponad 300 mln tonokilometrów).

Eurostat Mapa Liczba transportowanych towarów (w tonokilometrach)Outsourcing w teorii

Wśród trendów widocznych w branży wymienić można outsourcing usług. Według danych ManpowerGroup w 2012 roku połowa z badanych w raporcie „Trendy HR w sektorze Transport Spedycja Logistyka” firm zdecydowała się na outsourcowanie niektórych funkcji przedsiębiorstwa. Najczęściej były to usługi związane z bezpieczeństwem, human resources, rachunkowością czy IT. Obecnie trend ten się pogłębia. Korzystanie z usług profesjonalistów pozwala, w zależności od wielkości i rodzaju przedsiębiorstwa, na redukcję i kontrolę kosztów operacyjnych, uzyskanie dostępu do mocy produkcyjnych najlepszej jakości, zwolnienie własnych zasobów do innych celów czy uzyskanie zasobów, którymi przedsiębiorstwo nie dysponowało.

Outsourcing w firmie transportowej

Outsourcing ManpowerGroupDlatego na rynku można spotkać coraz więcej przedsiębiorstw, które decydują się na outsourcing.

– Dzięki outsourcowaniu rozliczania czasu pracy kierowców udało się zmniejszyć wydatki związane z kosztami pracy średnio o 30%. Co najważniejsze, wyliczenia są prowadzone w sposób poprawny i zgodny z literą prawa, dzięki czemu zminimalizowane zostało ryzyko pozwów za niewłaściwie rozliczony czas pracy, ryczałty za noclegi czy diety – tłumaczy Jacek Bury, prezes Bury Sp. z o.o. Do podobnych wniosków dochodzi coraz większa liczba przedsiębiorców. – Tylko w tym roku rozpoczęliśmy współpracę z 515 firmami transportowymi. W sumie z naszych usług korzysta 1297 przedsiębiorstw. W styczniu 2014 roku rozliczaliśmy 5790 kierowców, natomiast obecnie ich liczba wzrosła do 11163 – mówi Bartosz Najman, prezes Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

BNP Paribas Real Estate Poland: Kolejne rekordy na horyzoncie

Utrzymujący się od kilku kwartałów wzrost popytu na polskim rynku powierzchni przemysłowych i magazynowych nabiera tempa. Wobec ogromnego zainteresowania najemców, po znakomitym  ubiegłym roku zapowiada się, że w 2015 padną kolejne rekordy. Główni odbiorcy powierzchni magazynowych – operatorzy logistyczni, sieci handlowe oraz producenci, zwiększają zapotrzebowanie. W sierpniu sfinalizowano kolejną dużą transakcję.

BNP Paribas Real Estate Poland, działając jako wyłączny agent EG European Grodzisk Sp. z o.o., reprezentował klienta w procesie negocjacji warunków przedłużenia umowy najmu powierzchni  magazynowej i biurowej dla najemcy, firmy Gefco Polska Sp. z o. o.  Na mocy podpisanej umowy przedłużono najem 15 030 m kw powierzchni magazynowej oraz 1 000 m kw powierzchni biurowej.BNP Paribas Real Estate Poland

Ta umowa stanowi doskonały przykład  celowości negocjacji  typu win-win, które  pozwalają nie tylko  na skuteczne sfinalizowanie transakcji,  ale zabezpieczają  przebieg  wieloletniego użytkowania obiektu na bazie porozumienia pomiędzy właścicielem a najemcą. Rolą BNP Paribas Real Estate Poland było nie tylko zapewnienie merytorycznego wsparcia, ale  przede wszystkim wypracowanie kompromisowego rozwiązania w świetle, z zasady, rozbieżnych interesów  obydwu stron”. – mówi Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, BNP Paribas Real Estate Poland.

To jedna z największych transakcji na krajowym rynku logistycznym w trzecim kwartale 2015. I kolejna duża tegoroczna renegocjacja, w której BNP Paribas Real Estate Poland reprezentował klienta zapewniając wsparcie merytoryczne podczas całego procesu.

„BNP Paribas Real Estate dołożył wszelkich starań w celu dostarczenia nam właściwych rozwiązań, biorąc jednocześnie pod uwagę wszystkie nasze wymagania. Doceniamy wsparcie i zaangażowanie agencji we wszystkie fazy procesu renegocjacji.  Magazyn był wybudowany jako wysokiej klasy projekt typu built-to-suit, co gwarantuje nam komfortową działalność w ramach dedykowanej przestrzeni na dogodnych, uzgodnionych warunkach.” – mówi Yves Kreicher, Project Manager, Europa Wschodnia i Centralna, Gefco.

EG European Grodzisk Sp. z o. o., będąca właścicielem centrum logistycznego, jest  częścią funduszu NBGI – jednego z wiodących funduszy typu private w Europie. Obiekt posiada znakomitą lokalizację. Położony jest w Natolinie, koło Grodziska Mazowieckiego, w pobliżu autostrady A2, na terenie Klastru Warszawa będącego największym rynkiem w Polsce o łącznej podaży 2,9 miliona m kw.

III Forum Inwestycji Infrastrukturalnych

Dnia 19 listopada 2015 r. w Hotelu Westin w Warszawie odbędzie się kolejna edycja Forum Inwestycji Infrastrukturalnych. Zadaniem konferencji jest wymiana poglądów i stanu wiedzy na temat modernizacji infrastruktury dla szybkiego i stabilnego rozwoju Polski, szczególnie pod kątem nowej perspektywy unijnej.

Forum Inwestycji InfrastrukturalnychProjekt jest odpowiedzią na wyzwania przed jakimi stoi branża w świetle niezbędnych zmian systemowych i prawnych, finansowania czy współpracy międzysektorowej.  Jest to przede wszystkim ciekawe miejsce spotkania zarówno regulatorów rynku, administracji państwowej, samorządów, inwestorów, wszystkich tych, którzy są zaangażowani na różnych etapach w procesy inwestycyjne.

Nad poziomem merytorycznym Konferencji czuwa Rada Programowa Wydarzenia, pod przewodnictwem Prezesa Dariusza Kacprzyka, w skład której wchodzą m.in. Marek Woszczyk (PGE), Mariusz Zawisza (PGNiG), Wojciech Trojanowski (Strabag), Adam Purwin (PKP Cargo), Jacek Niewęgłowski (P4), Adam Struzik (Marszałek Województwa Mazowieckiego), Jerzy Góra (Polskie Inwestycje Rozwojowe).

Grupa docelowa, tj. przedstawiciele sektorów:

  • Energetycznego
  • Telekomunikacyjnego
  • Drogowego
  • Kolejowego
  • Budowlanego
  • oraz administracji publicznej – zarówno centralnej jak i samorządowej

Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie: http://polskainfrastruktura.pl/forum-inwestycji-infrastrukturalnych/

Human Capital Economy CEE Congress 2015

W dniach 7-8 października odbędzie się pierwsza edycja Human Capital Economy CEE Congress. Do Warszawy zjadą się eksperci z całej Europy Środkowo-Wschodniej, by dyskutować o problemach gospodarki europejskiej i roli kapitału ludzkiego w budowaniu przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstw. Będzie to największe wydarzenie HR-owe i ekonomiczne w Polsce.

Human Capital Economy CEE Congress 2015Human Capital Economy CEE Congress to nowy, ważny punkt na mapie wydarzeń ekonomicznych w Polsce. Kongres stanowi platformę dialogu na temat kluczowych dla Europy wyzwań i okazją do wypracowania odpowiednich rozwiązań. Jak przekonują organizatorzy to wyjątkowe wydarzenie, bo po raz pierwszy koncentruje się na wykorzystaniu kapitału ludzkiego.

– Gospodarka Polski, ale także całej Europy Środkowo-Wschodniej ma przed sobą wiele nowych wyzwań. Postępujące zmiany w zakresie zarządzania i funkcjonowania przedsiębiorstw, zmiany społeczne czy problemy demograficzne, to czynniki wymagające dyskusji i wypracowywania nowych rozwiązań, które pozwolą gospodarce dynamicznie działać i rozwijać się. Wierzymy, że znaczącą rolę dla rozwiązania tych problemów i możliwości wzmocnienia przewagi konkurencyjnej gospodarek, stanowi umiejętne wykorzystanie kapitału ludzkiego. Dlatego tym obszarom poświęcone będą główne dyskusje podczas kongresu – mówi Tomasz Misiak, Wiceprzewodniczący Rady Programowej Human Capital Economy CEE Congress.

W ramach Human Capital Economy CEE Congress odbędą się panele dyskusyjne, debaty oxfordzkie, a także prezentacje case-studies. W programie wydarzenia znalazły się tematy: Migracja jako wyzwanie zarządzania kapitałem ludzkim, Narodowe modele zarządzania – jako szansa na międzynarodowy sukces, Edukacja i kariera ludzi młodych, Polityka ekonomicznej państw i przedsiębiorstw.

W projekt zaangażowały się kluczowe osobistości z niemal wszystkich sektorów polskiej
i europejskiej gospodarki. m.in.: Prof. Jerzy Hausner, Pedro Pereira da Silva (Country Manager, Jeronimo Martins Polska), Grażyna Piotrowska-Oliwa (Prezes Zarządu, Virgin Mobile), Jarosław Sroka (Partner, CEED Institute), Adam Sawicki (Prezes Zarządu, T-Mobile Polska), Kinga Piecuch (Prezes Zarządu, SAP Polska), Tomasz Hanczarek (Prezes Zarządu, Work Service SA), i wielu innych ekspertów, polityków, liderów biznesu i praktyków zarządzania zasobami ludzkimi

Na czele Rady Programowej Human Capital Economy CEE Congress stanęli między innymi:

  • Andrzej Malinowski, Prezydent Pracodawców RP,
  • Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy i Polityki Społecznej,
  • UW dr. hab. Jacek Męcina, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej,
  • Grzegorz Hajdarowicz, Prezes Rady Nadzorczej, GREMI Media,
  • Tomasz Misiak, Prezydent Rady Nadzorczej, Work Service SA

Kongres odbędzie się w dniach 7-8 października w warszawskim hotelu Sheraton. Głównym Partnerem Strategicznym tego wydarzenia jest Work Service SA, a współorganizatorem
i Patronem Honorowym Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej. Do grona współorganizatorów włączyli się także Rzeczpospolita, CEED Institute i MMC Polska.

VII Konferencja Sieci Szerokopasmowe

Dnia 19 listopada 2015 r. w Hotelu Westin w Warszawie odbędzie się VII edycja Konferencji Sieci Szerokopasmowe. Formuła spotkania umożliwia swobodny dialog z kluczowymi osobami odpowiedzialnymi za rozbudowę sieci szerokopasmowych zarówno ze strony administracji publicznej jak i biznesu. Organizatorem konferencji jest firma MM Conferences S.A.

VII Konferencja Sieci SzerokopasmoweBudowa sieci szerokopasmowych jest podstawą dalszej informatyzacji regionów i jednym z elementów jego zrównoważonego rozwoju. Na realizację projektów dotyczących utworzenia infrastruktury Internetu szerokopasmowego w Polsce przeznaczono środki z budżetu unijnego na kwotę ponad 4,5 mld PLN w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa i Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO). Efektem debat nadchodzącej edycji będą rekomendacje przedstawiane najwyższym władzom w Polsce, zawierające propozycje zmian legislacyjnych, mające na celu usprawnienie procesów wdrażania i realizacji inwestycji.

Nad poziomem merytorycznym czuwa Rada Programowa i Rada Ekspercka Wydarzenia, działające pod przewodnictwem Prezesa Piotra Muszyńskiego (Orange Polska) w której skład wchodzą m.in.: Andrzej Halicki (Minister Administracji i Cyfryzacji), Magdalena Gaj (UKE), Przemysław Kurczewski (EmiTel), Andrzej Dulka (Alcatel-Lucent), Jacek Niewęgłowski (P4), Anna Streżyńska (Internet dla Mazowsza).

Wydarzenie jest skierowane do takich sektorów jak:

  • Administracja publiczna
  • Infrastruktura
  • Telekom
  • IT
  • Budownictwo
  • Finanse
  • Doradztwo/Prawo/Marketing
  • Energetyka

Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie: http://polskainfrastruktura.pl/sieci/

III BIG DATA: Think Big CEE Congress

W dniach 28-29 października 2015 roku w Hotelu Westin w Warszawie odbędzie się kolejna edycja Kongresu Big Data. Wydarzenie jest odpowiedzią na jeden z najważniejszych tematów biznesowych, jakim jest możliwość użycia różnych, nieustrukturyzowanych danych. Problem jest istotny nie tylko dla osób bezpośrednio odpowiedzialnych za politykę zarządzania danymi, ale dla wielu kluczowych działów, jak np. marketing, finanse, sprzedaż.

Tematem wiodącym nadchodzącej edycji jest sztuka skutecznego pozyskiwania i utrzymywania klientów dzięki wykorzystaniu nowoczesnych metod i narzędzi oraz szeroko ostatnio komentowane wątki związane z cyberbezpieczeństwem i regulacjami prawnymi. Podczas Kongresu głos w debatach zabiorą przedstawiciele administracji rządowej, prezesi wiodących spółek obsługujących klienta detalicznego oraz dostawcy usług i rozwiązań.

Projekt, realizowany jest we współpracy z Radą Programową, działającą pod Przewodnictwem Macieja Wituckiego, w skład której wchodzą przedstawiciele administracji oraz kluczowych sektorów takich jak:

  • finanse/ubezpieczenia (Prezes Mateusz Morawiecki, BZW BK; Prezes Sławomir S. Sikora, Citi Handlowy; Mariusz Cholewa, Biuro Informacji Kredytowej)
  • telekomunikacja/media/e-commerce (Prezes Mariusz Gaca, Orange; Prezes Jacek Niewęgłowski, P4; Dyrektor Artur Waliszewski, Google)
  • administracja centralna i rządowa (Prezes Magdalena Gaj, UKE; Minister Roman Dmowski, MAiC)
  • dostawcy rozwiązań (Kinga Piecuch, SAP; Dariusz Piotrowski, Microsoft; Ales Bartunek, IBM)

Oprócz wspomnianych wyżej tematów, uczestnicy Kongresu będą mieli okazje być świadkami dyskusji dotyczących rozwoju segmentu B2B, Internetu Rzeczy, czy też debaty o zmieniających się pod wpływem nowoczesnej analityki danych preferencji klienta. Podczas spotkania przedyskutowane zostanie studium przypadku, analiza powdrożeniowa oraz skuteczne strategie, które mogą być z powodzeniem implementowane w wielu przedsiębiorstwach.

Wydarzenie jest unikatowym i prestiżowym spotkaniem kluczowych osób reprezentujących wyżej wymienione branże. Jest także doskonałą okazją do nawiązania i zacieśnienia relacji biznesowych dla wszystkich liderów, którzy chcą wyznaczać kierunki rozwoju.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie: http://bigdatacongress.pl/

Chiny nie chcą wyjść z centrum uwagi

Problemy chińskiej gospodarki to obecnie zdecydowany numer jeden rynków. Nie dziwi zatem, że słabszy bilans handlowy znowu zatrząsł nie tylko giełdami, ale również rynkami walutowymi. Lepsze dane poznaliśmy natomiast z Japonii i od naszego zachodniego sąsiada. Do końca dnia nie ma na horyzoncie ważnych publikacji, natomiast w nocy poznamy inflację z Państwa Środka.

Chiny ponownie szokują danymi. Eksport względem zeszłego roku (wyrażony w dolarach) spadł o 5,5%, natomiast import spadł aż o 13,8%. Dane te mają dwie negatywne tendencje. Po pierwsze jest to rosnący deficyt handlowy. Wyrażony w juanach jest bliski rekordowi wszechczasów. Po drugie pomimo oczekiwań spadków dane te są jeszcze gorsze niż sądzono. Zdaniem obserwatorów obecne słabsze publikacje wynikają z faktu, że chińska gospodarka już od jakiegoś czasu nie rosła w tym czasie a dane były zawyżane trochę pod zaliczkę przyszłego przyspieszenia. Na obronę tych danych warto zwrócić uwagę na fakt, że w imporcie Chin duży udział mają surowce, których ceny w ciągu tego roku, a szczególnie ostatnich miesięcy gwałtownie spadły.

W nocy poznaliśmy dane z Japonii. Ciężko mówić o dobrym odczycie skoro mamy do czynienia ze spadkiem PKB. Jest on jednak lepszy niż dotychczas sądzono, że będzie. Teraz, jak zauważają złośliwi, trzeba poczekać na korektę danych. Odczyt za pierwszy kwartał korygowano wszakże dwa razy, za pierwszym razem o 0,4% w górę a następnie jeszcze 0,1%. W rezultacie przez całą noc jen umacniał się do obcych walut. Po otwarciu rynków w Europie doszło do ucieczki kapitału z Azji w wyniku słabszych danych z Chin i nie ma już śladu po tym umocnieniu.

Od rana poznaliśmy dane z Niemiec. Jest to wreszcie pozytywny akcent na rynku. Eksport rośnie miesiąc do miesiąca o 2,4%, a import o 2,2%. Jest to duże pozytywne zaskoczenie dla rynków, które w obydwóch pozycjach oczekiwały wzrostów o 1,7% niższych. Niemieckiemu handlowi pomaga słabsze euro. Względem dolara wspólna waluta jest o 15% tańsza niż rok temu. Taki ruch spowodował gwałtowny wzrost atrakcyjności eksportu. Co ciekawe pozytywny sygnał wynikający z tych danych trwał zaledwie pół godziny. Powodem było odbicie na głównej parze walutowej, gdzie słabsze dane z Chin osłabiały dolara. Od tego czasu trwa korekta i inwestorzy ponownie kupują dolary.

Dzisiejszy kalendarz danych makroekonomiczny jest już niemalże pusty. Poznamy jeszcze co prawda o godzinie 11:00 dane zagregowane na temat PKB dla strefy euro, ale ponieważ znamy już większość danych cząstkowych wynik ten nie powinien zaskoczyć rynków. Ważne dane pojawią się za to w nocy, gdyż w Chinach dojdzie do publikacji wskaźników inflacji. Będzie to kolejny barometr kondycji tamtejszej gospodarki.

EUR/PLN

Komentarz walutowy 08.09.2015
Komentarz walutowy 08.09.2015

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 08.06.2015 do 08.09.2015

Kurs EUR/PLN porusza w krótkookresowej formacji wzrostowej. Dolne ograniczenie przebiega w okolicach 4,2100. Ruch w górę przebił ostatnie maksimum na 4,2400 podnosząc je niemal do 4,2600. Poziom ten jest nowym oporem.

CHF/PLN

Komentarz walutowy 08.09.2015
Komentarz walutowy 08.09.2015

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 08.06.2015 do 08.09.2015

Kurs CHF/PLN po osiągnięciu 4,0550 utworzył trend spadkowy, który po osiągnięciu minimów na 3,8350 przeszedł w boczny. Dla ruchu w dół najbliższym wsparciem jest wspomniane minimum na 3,8350. Dla ruchu w górę ważnym oporem jest górne ograniczenie formacji na 3,9000 a następnie maksima na 3,9400.

USD/PLN

Komentarz walutowy 08.09.2015
Komentarz walutowy 08.09.2015

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 08.06.2015 do 08.09.2015

Kurs USD/PLN porusza się w trendzie bocznym. Opór stanowić będzie maksimum na poziomie 3,8000. Wsparciem poprzednie minima na 3,7750 a następnie minimum lokalne na 3,6600.

GBP/PLN

Komentarz walutowy 08.09.2015
Komentarz walutowy 08.09.2015

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 08.06.2015 do 08.09.2015

Kurs GBP/PLN wybił się z szerszej formacji wzrostowej i przeszedł w trend boczny. Oporem dla ewentualnych wzrostów jest linia łącząca maksima lokalne na 5,8100. W przypadku dalszych spadków najbliższym wsparciem jest ostatnie minimum na 5,7450.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Na rynku pracy czeka nas udana jesień i końcówka roku!

Jak wynika z opublikowanego dziś przez ManpowerGroup, firmę doradztwa personalnego, kwartalnego raportu Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia. pracodawcy w Polsce są zauważalnie optymistyczni co do planów zwiększania zatrudnienia w IV kwartale 2015 r. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski po korekcie sezonowej wynosi +7%. Odnotowywany wynik jest pozytywny już dziesiąty kwartał z rzędu. W ujęciu kwartalnym prognoza wzrosła o 2 punkty procentowe, a w ujęciu rocznym pozostaje na zbliżonym poziomie. Spośród 751 przebadanych w Polsce pracodawców, 11% przewiduje zwiększenie całkowitego zatrudnienia, 5% zamierza redukować etaty a 78% nie planuje zmian personalnych w najbliższym kwartale.

– Sytuacja na rynku pracy jest stabilna i optymistyczna, – komentuje Iwona Janas, Dyrektor Generalna ManpowerGroup w Polsce. – U pracodawców w całym kraju obserwujemy wzrost popytu na powiększanie swoich zespołów. Pod względem oceny sytuacji na rynku pracy, Polska wypada dobrze również w porównaniu do innych państw Unii Europejskiej. Po wakacjach możemy spodziewać się wprawdzie pewnego spadku zapotrzebowania na pracowników sezonowych, nie wpłynie to jednak na ogólny obraz rynku pracy, który jest pozytywny i przychylny kandydatowi. Przewidujemy, że to tendencja rosnąca, pod znakiem której będą przebiegały kolejne miesiące. Idąc za tym, możemy spodziewać się pewnego wzrostu nakładów na wynagrodzenia oraz systemy motywacji pracowniczej, czego pierwsze sygnały obserwujemy już teraz, – dodaje Iwona Janas.

Wykres 1. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski w ciągu kolejnych kwartałów. Źródło: Raport Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia.
Wykres 1. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski w ciągu kolejnych kwartałów. Źródło: Raport Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia.

W IV kwartale 2015 r. w dziewięciu z 10 badanych sektorach[1] prognoza netto zatrudnienia jest dodatnia. Najwyższy wynik odnotowano dla sektora Transport/Logistyka/Komunikacja, +14%. Wyraźny optymizm widać także w branżach Budownictwo oraz Rolnictwo/Leśnictwo/Rybołówstwo, po +11% dla obu. Zauważalnie pozytywne perspektywy uzyskano również w sektorach Handel detaliczny i hurtowy, Produkcja przemysłowa, Restauracje/Hotele, a także Instytucje sektora publicznego, gdzie wyniki wynoszą odpowiednio +10%, +9%, +9% oraz +8%. Prognozy dla branż Finanse/Ubezpieczenia/ Nieruchomości/Usługi oraz Kopalnie/Przemysł wydobywczy są średnio optymistyczne i wynoszą +3% dla obu. Najniższy wynik natomiast uzyskano dla branży Energetyka/Gazownictwo/Wodociągi, dla której odnotowano prognozę na poziomie -13%.

– Z perspektywy poszukujących pracy sytuacja na rynku ulega ciągłej poprawie. Konsekwencją tego są jednak narastające problemy pracodawców w pozyskiwaniu pracowników, – zauważa Iwona Janas. – Rośnie problem niedoboru talentów, a znalezienie pracowników o poszukiwanych kwalifikacjach staje się prawdziwym wyzwaniem. To zjawisko, które nie ma ograniczeń ze względu na region czy grupę zawodową. Obserwujemy je w całym kraju, zarówno pośród specjalistów, jak i wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Niepokojące narastanie niedoboru zmusza pracodawców do inwestowania w działania employer brandingowe, a także poszukiwanie wsparcia u profesjonalistów, jakimi są wykwalifikowane agencje zatrudnienia. W obecnej sytuacji współpraca z doświadczoną agencją zatrudnienia to nieocenione wsparcie dla pracodawców, zarówno poprzez możliwość dotarcia do poszukiwanych talentów, jak i cenne doradztwo, które mogą wykorzystać w strategii personalnej przedsiębiorstwa, – komentuje Dyrektor Generalna ManpowerGroup w Polsce.

Wykres 2. Prognoza netto zatrudnienia dla sektorów w Polsce na Q4 2015 r. Źródło: Raport Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia.
Wykres 2. Prognoza netto zatrudnienia dla sektorów w Polsce na Q4 2015 r. Źródło: Raport Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia.

W ujęciu kwartalnym poprawa prognoz nastąpiła w sześciu z 10 badanych sektorach. Największy wzrost odnotowano dla branż Rolnictwo/Leśnictwo/Rybołówstwo oraz Restauracje/Hotele, odpowiednio o 10 i o 8 punktów procentowych. Umiarkowaną poprawę sytuacji, o 4 punkty procentowe, uzyskano dla Instytucji sektora publicznego. Pogorszenie prognoz nastąpiło w trzech sektorach. Największy spadek, o 7 punktów procentowych, uzyskano dla branży Energetyka/Gazownictwo/Wodociągi.

W ujęciu rocznym pogorszenie prognoz nastąpiło w sześciu z 10 badanych sektorach. Największy spadek, o 14 punktów procentowych, odnotowano dla branży Energetyka/Gazownictwo/Wodociągi. Nieznaczne pogorszenie wyników, o 3 punkty procentowe dla obu, uzyskano dla sektorów Finanse/Ubezpieczenia/Nieruchomości/Usługi oraz Handel detaliczny i hurtowy. Poprawa prognoz nastąpiła w czterech sektorach. Największy wzrost, o 13 punktów procentowych, odnotowano dla branży Rolnictwo/Leśnictwo/Rybołówstwo. Zauważalną poprawę uzyskano też dla sektorów Kopalnie/Przemysł wydobywczy oraz Instytucje sektora publicznego, odpowiednio o 10 i o 8 punktów procentowych.

We wszystkich sześciu badanych regionach Polski[2] prognoza netto zatrudnienia dla IV kwartału 2015 r. jest dodatnia. Oznacza to, że w większości kraju przeważa optymizm pracodawców co do planów zwiększania liczby etatów w nadchodzącym kwartale. Najwyższe wyniki uzyskano dla regionów Centralnego i Północno-Zachodniego, +11% dla obu. Zauważalny optymizm odnotowano też dla Południowo-Zachodniego, dla którego wynik wynosi +8%, a umiarkowany dla regionów Południowego oraz Wschodniego, gdzie prognoza wynosi odpowiednio +5% i +4%. Najniższy wynik uzyskano dla regionu Północnego, +1%.

W porównaniu z danymi dla III kwartału 2015 r. prognoza netto zatrudnienia wzrosła w czterech z sześciu badanych regionach, a w dwóch spadła. Największą poprawę, o 9 punktów procentowych, odnotowano w regionie Centralnym. W regionie Północno-Zachodnim wynik wzrósł umiarkowanie, o 5 punktów procentowych, a w Południowo-Zachodnim i Południowym poprawił się nieznacznie, odpowiednio o 3 i o 2 punkty procentowe. Pogorszeniu natomiast uległy prognozy dla Północy i Wschodu, odpowiednio o 6 i o 2 punkty procentowe.

W ujęciu rocznym wzrost optymizmu pracodawców odnotowano w trzech z sześciu badanych regionach a spadek również w trzech. Największą poprawę uzyskano w regionie Centralnym, gdzie wynik wzrósł zauważalnie o 7 punktów procentowych. W regionach Południowo-Zachodnim i Północno-Zachodnim uzyskano umiarkowaną poprawę prognozy, o 6 punktów procentowych dla obu. Największy spadek, o 8 punktów procentowych, odnotowano dla Północy.

W badaniu Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia dla IV kwartału 2015 r. deklaracje
polskich respondentów przedstawiono również w podziale pod względem rodzajów organizacji na przedsiębiorstwa duże średnie, małe oraz mikroprzedsiębiorstwa[3]. Dla pracodawców ze wszystkich czterech wyżej wymienionych grup prognoza netto zatrudnienia jest dodatnia. Najbardziej pozytywne wyniki odnotowano na podstawie odpowiedzi respondentów z dużych i średnich przedsiębiorstw, dla których prognoza wynosi odpowiednio +11% i +9%. Prognoza dla małych przedsiębiorstw wynosi +5%, oznaczając umiarkowany optymizm. Najniższą prognozę odnotowano na podstawie deklaracji pracodawców z mikroprzedsiębiorstw, gdzie wynik wyniósł +3%, wskazując na nieznacznie optymistyczne perspektywy dla szukających pracy.

Polska a Świat:  

W badaniu ManpowerGroup wzięło udział blisko 59 tysięcy pracodawców z 42 krajów i terytoriów. Zgodnie z ich deklaracjami pozytywny klimat na globalnym rynku pracy utrzyma się w najbliższym kwartale. W 36 badanych krajach i terytoriach, pracodawcy przewidują zwiększenie zatrudnienia. W porównaniu do poprzedniego kwartału plany związane ze zwiększeniem zatrudnienia uległy poprawie w 15 z 42 badanych krajach i terytoriach, a osłabieniu w 20. W ujęciu rocznym wzrost prognoz odnotowano na 16 rynkach a osłabienie na 21. Najbardziej pozytywne plany dotyczące zwiększenia zatrudnienia ustalono na podstawie deklaracji pracodawców w Indiach (+41%) i na Tajwanie (+36%). Państwa, w których prognoza dla IV kwartału 2015 r. jest negatywna to: Brazylia (-10%), Włochy (-4%), Francja (-2%), Grecja (-2%) i Finlandia (-1%). Są to jednocześnie jedyne ujemne prognozy odnotowane w tej edycji badania ManpowerGroup.  Polska, w zestawieniu z innymi badanymi krajami regionu EMEA, znalazła się na szóstym miejscu państw, w których o pracę będzie najłatwiej.

Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia Q4 2015
Kraje regionu EMEA Prognoza netto zatrudnienia
po korekcie sezonowej (%)
1 Rumunia 16
2 Turcja 15
3 Węgry 11
4 Bułgaria 10
Izrael 10
5 Słowacja 8
Słowenia 8
6 Polska 7
RPA 7
7 Niemcy 6
8 Szwecja 5
9 Irlandia 4
Wielka Brytania 4
10 Hiszpania 3
11 Belgia 2
Norwegia 2
12 Austria 1
Czechy 1
Holandia 1
13 Szwajcaria 0
14 Finlandia -1
15 Francja -2
Grecja -2

 

Kwartalny badanie Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia przeprowadzono w Polsce
już po raz 31. Raport z badania jest bezpłatny i ogólnodostępny w wersji polskiej i angielskiej na stronie www.manpowergroup.pl w zakładce Raporty rynku pracy. Wyniki dla wszystkich badanych 42 krajów i terytoriów a także interaktywne narzędzie umożliwiające ich analizę są dostępne na stronie na stronie: http://manpowergroupsolutions.com/DataExplorer/.

[1] Sektory uwzględnione w badaniu: Budownictwo, Energetyka/ Gazownictwo/ Wodociągi, Finanse/ Ubezpieczenia/ Nieruchomości/ Usługi, Handel detaliczny i hurtowy, Instytucje sektora publicznego, Kopalnie/ Przemysł wydobywczy, Produkcja przemysłowa, Restauracje/ Hotele, Rolnictwo/ Leśnictwo/ Rybołówstwo, Transport/ Logistyka/ Komunikacja.

[2]  Regiony Polski według podziału Eurostatu: Centralny (łódzkie, mazowieckie), Południowo-Zachodni (dolnośląskie, opolskie), Południowy (małopolskie, śląskie), Północno-Zachodni (wielkopolskie, zachodniopomorskie, lubuskie), Północny (kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, pomorskie), Wschodni (lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie, podlaskie).

[3]  Podział respondentów pod względem wielkości przedsiębiorstw: mikroprzedsiębiorstwa (zatrudniające mniej niż 10 osób), małe przedsiębiorstwa (od 10 do 49 osób), średnie przedsiębiorstwa (od 50 do 249 osób), duże przedsiębiorstwa (powyżej 250 osób).

Wind Mobile szykuje się do debiutu na głównym parkiecie GPW oraz dalszej ekspansji na zagranicznych rynkach. Na rozwój eksportu przeznaczy 3 mln zł, czyli połowę planowanej z emisji kwoty

Wind Mobile, polska spółka z branży informatycznej, przygotowuje się do wejścia na główny parkiet GPW oraz emisji akcji. Pierwsze półrocze było dla spółki bardzo korzystne, nie tylko umocniła pozycję za granicą, lecz także pozyskała intratne kontrakty w kraju.

Obecna na NewConnect spółka Wind Mobile przymierza się do wejścia na główny parkiet GPW. Z emisji nowych akcji planuje pozyskać 6 mln zł. Wpływy władze firmy chcą przeznaczyć w połowie na ekspansję zagraniczną, a w połowie na pracę nad rozwojem swoich produktów. Zapisy na akcje będą trwały od 10 do 15 września.

Pieniądze z emisji wraz z własnymi środkami chcemy zainwestować w dalszy rozwój produktów, które dzisiaj sprzedajemy, czyli iLumio, LiveBanku i Ringback Tones, oraz mocno dofinansować naszą działalność eksportową – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Rafał Styczeń, prezes zarządu Wind Mobile. – Wygrywamy z konkurencją międzynarodową. Konkurujemy zarówno z firmami technologicznymi wartymi miliardy, jak i lokalnymi, mniejszymi.

Prezes spółki zaznacza, że większość przydziałów z emisji akcji przeznaczona jest dla inwestorów instytucjonalnych, bo do 1,2 mln akcji, w tym 600 tys. nowych akcji serii K. Do inwestorów indywidualnych natomiast trafi 150 tys. akcji tej serii. Cenę emisyjną i ostateczną liczbę oferowanych akcji Wind Mobile poda do poranka 10 września.

Jeśli chodzi o sam przydział, to decyzję podejmiemy później, w zarządzie, razem z domem maklerskim, w jaki sposób dokonać właściwych przydziałów – tłumaczy Styczeń. – W zależności od liczby chętnych będziemy albo proporcjonalnie redukować, albo wybierać pewnych inwestorów w gronie inwestorów instytucjonalnych. W gronie inwestorów indywidualnych na pewno redukcje będą proporcjonalne – dodaje.

W I półroczu 2015 roku grupa odnotowała 32,35 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o niemal 76 proc. wobec pierwszych sześciu miesięcy poprzedniego roku. Zysk netto wzrósł prawie dwukrotnie do 4,9 mln zł.

Przychody są dobre. Wynikają z organicznego wzrostu oraz konsolidacji z przejętą firmą Software Mind. Jeżeli popatrzymy na ostatnie 12 miesięcy, to wyglądają one nawet lepiej, bo te przychody są na poziomie blisko 70 mln zł, EBITDA blisko 14 mln zł, a zysk netto już prawie 10 mln zł – wylicza Rafał Styczeń. – W tym roku wykonaliśmy bardzo dużo pracy, jeśli chodzi o rozwój rynków zagranicznych. Już ponad 27 proc. naszych przychodów pochodzi z zagranicy i to z rynków rozwiniętych, jak amerykański, Europy Zachodniej czy Bliskiego Wschodu.

Wind Mobile działa w trzech obszarach: telekomunikacyjnym, bankowym i hotelarskim, dostarczając podmiotom w nich działającym rozwiązania do zarządzania usługami i sprzedażą.

W gronie naszych klientów są najważniejsze polskie banki i operatorzy telekomunikacyjni. Coraz więcej klientów pozyskujemy za granicą. I to są najbardziej znane instytucje finansowe regionów, jak np. Commerzbank – mówi Rafał Styczeń. – Myślę, że ostatnie, rekordowe kontrakty pokazują, że jesteśmy firmą, która ma właściwą strategię, a rynek to docenia i wynagradza nas za to.

Nieco ponad miesiąc temu Wind Mobile ogłosił podpisanie wartego niemal 100 mln zł kontraktu z Wipro Ltd. Software Mind Outsourcing Services, spółka wchodząca w skład grupy Wind Mobile, zawarła pięcioletnią umowę na utrzymanie i rozwój systemów telekomunikacyjnych T-Mobile Polska. Kontrakt wart będzie około 20 mln rocznie.

Był to efekt naszej wieloletniej współpracy z T-Mobile, w trakcie której doskonale poznaliśmy klienta. Z racji szukania oszczędności branże starają się konsolidować swoich dostawców i myśmy właściwie ten trend wykorzystali, długo nad tym tematem pracowaliśmy i wygraliśmy. To świadczy też o właściwym pozycjonowaniu firmy pod względem efektywności kosztowej, jesteśmy dzisiaj dynamicznie rosnącą firmą średniej wielkości, która dostarcza swoje rozwiązanie efektywnie kosztowo – zapewnia Rafał Styczeń. – I to pozwala nam wygrywać kontrakty.

Hyperion spodziewa się podwojenia przychodów po zakończeniu budowy Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej

0

Piotr Majchrzak

Hyperion poprawia wyniki i liczy na to, że od nowego roku zacznie sprzedawać swoje usługi. Firma uczestniczy w budowie Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej oraz podłącza do sieci abonentów na Mazowszu i Podlasiu, tworząc tzw. połączenia ostatniej mili. Spółka ma nadzieję, że po ukończeniu MSS podwoi swoje przychody.

Hyperion podkreśla, że biznes, jaki prowadzi, opiera się na dwóch nogach. Jedna noga to projekt MSS, gdzie spółka chce świadczyć usługi dla operatorów, czyli jak to określa być dla nich operatorem. Druga noga to działalność telekomunikacyjna, podłączanie do sieci abonentów, obecnie głównie biznesowych, ale z czasem, jak planuje, również indywidualnych.

Jedyna rzecz, którą wiemy, to to, że budżet Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji przeznaczy kwotę 1,12 mld euro w nowej perspektywie unijnej na budowę tzw. ostatniej mili – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Majchrzak, prezes zarządu Hyperion. – Chcemy być beneficjentem, chcemy z udziałem tych środków przebudować i unowocześnić sieci na Podlasiu i Mazowszu, które dzisiaj posiadamy. Obecnie mamy gotowe dwa projekty, natomiast jest trochę za wcześnie, żeby mówić o kwotach, dlatego że szczegóły wsparcia, które będą udziałem przedsiębiorców w zakresie tych dotacji, nie są znane.

W najbliższych miesiącach spółka chce zakończyć z sukcesem budowę Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej, rozliczyć dotację i rozpocząć od 1 stycznia sprzedaży usług.

– W tej chwili mamy wybudowane 800 km sieci z 1250 km, które musimy wybudować swoimi siłami deklaruje Piotr Majchrzak. W związku z tym cała sieć to będzie 3 tys. km, z czego te 1750 km to sieci kupione lub dzierżawione od innych operatorów. Tutaj w zasadzie mamy podpisane umowy i realizujemy odbiory w tym zakresie dla całego odcinka sieci dzierżawionej. W związku z tym można powiedzieć, że to ostatnia prosta.

Od września zeszłego roku w akcjonariacie spółki zaczęły zachodzić spore zmiany. Od tego czasu ujawniło się dwóch istotnych akcjonariuszy. Pojawiło się też więcej podmiotów, które nabyły akcje, ale nie przekroczyły progu 5 proc. Jak podkreśla prezes Hyperiona, dowodzi to, że coraz więcej osób i instytucji wierzy, że spółka zmienia się na lepsze. Dowodzą tego też najnowsze raporty finansowe spółki.

– I półrocze zakończyliśmy z bardzo przyzwoitymi wynikami. Wzrosty przychodów, zysku netto i EBITDY, czyli zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację, są bardzo istotne. W przychodach osiągnęliśmy 15 mln zł w stosunku do 9 mln zł za ten sam okres w zeszłym roku. Jeżeli chodzi o zysk netto, to tutaj mamy poziom 3,5 mln zł, a w zeszłym roku była strata około 900 tys zł. A jeżeli chodzi o wskaźnik EBITDA, to osiągnęliśmy poziom 9 mln zł, co również istotnie przekracza poziomy z zeszłego roku.

Po zakończeniu budowy Małopolska Sieć Szerokopasmowa ma podwoić wartość przychodów spółki. Hyperion wprawdzie podkreśla, że nie publikuje prognoz, niemniej w założeniach spółki uruchomienie MSS-u wiąże się ze zdecydowaną poprawą wyników finansowych.

– Jeżeli dzisiaj mamy na Mazowszu i Podlasiu około tysiąca kilometrów światłowodów, to po zakończeniu projektu w Małopolsce będziemy ich mieli 3 tys. km więcej i tam przede wszystkim chcemy świadczyć takie usługi dla innych operatorów lokalnych, dla instytucji lokalnych i samorządowych, dla klienta biznesowego informuje prezes Piotr Majchrzak z Hyperiona. Natomiast Podlasie i Mazowsze to w tej chwili głównie biznes ostatniej mili, który również będziemy chcieli potem rozwijać w Małopolsce.

Geotrans po udanym debiucie giełdowym na NewConnect. Spółka planuje inwestycje i nie wyklucza kolejnych emisji

Po udanym debiucie na NewConnect zajmująca się nowoczesną utylizacją śmieci spółka Geotrans myśli o inwestycjach. Rozważa m.in. akwizycje oraz pozyskiwanie i rozwijanie nowych technologii przetwarzania odpadów przemysłowych. Rozwój planuje finansować ze środków własnych, choć nie wyklucza także kolejnych emisji akcji skierowanych do inwestorów instytucjonalnych.

Większe inwestycje spółka planuje jednak dopiero na przyszły rok. Na razie więc, jak deklaruje jej prezes Przemysław Weremczuk, o ile nie pojawią się wydatki inwestycyjne, które mogą generować wartość dodaną, nie ma sensu, żeby spółka przechowywała środki finansowe. W tym roku można więc oczekiwać powtórzenia dywidendy z lat poprzednich.

– Rok 2016 będzie stał pod znakiem kolejnych odpadów, które będziemy planowali zagospodarować, do czego się w tej chwili przygotowujemy. Rozważamy akwizycje, rozważamy rozwój organiczny, więc myślę, że jeśli jakakolwiek akwizycja się pojawi, to będzie to właśnie 2016 rok.

Te ambitne plany Geotransu oznaczają, że w kolejnych latach dywidendy wypłacane akcjonariuszom spółki mogą być niższe niż dotąd.

– W gruncie rzeczy chcemy finansować się kapitałem własnym, wypracowanymi zyskami podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor prezes zarządu spółki Geotrans SA. – Akcjonariusze będą musieli się liczyć z trochę niższą dywidendą. Jesteśmy też bardzo dobrym podmiotem do finansowania przez banki ze względu na charakterystykę biznesu i wypłacalność naszych kontrahentów, dlatego jeżeli te środki okażą się za małe na akwizycję, to będziemy zmuszeni do przeprowadzenia emisji akcji kierowanej do funduszy.

Geotrans zajmuje się m.in. zagospodarowaniem osadów ściekowych. Oferuje m.in. ich wykorzystania do nawożenia gruntów, rekultywacji terenów, kompostowania. Spółka podaje, że odbiera ok. 80 tys. ton osadów rocznie i rekultywuje ponad 80 ha składowisk. Działa na terenie sześciu województw: dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego, małopolskiego, lubuskiego i wielkopolskiego. Firma chwali się bardzo dobrymi wynikami osiągniętymi w pierwszym półroczu i – jak deklaruje Przemysław Weremczuk – można oczekiwać, że i druga część roku nie będzie gorsza.

– Za budowaniem wartości tak naprawdę idą wyniki finansowe, a wyniki finansowe w I półroczu tego roku były historycznie rekordowe. Jestem bardzo zadowolony z I półrocza, osiągnęliśmy znakomity wzrost, jeżeli chodzi o zysk netto, aż 270 proc. rok do roku. Był to poziom 930 tys. zł zysku netto za I półroczu 2015 roku. Porównując to do całego zeszłego roku, kiedy osiągnęliśmy zysk netto na poziomie 1,1 mln zł, możemy mówić o wielkim sukcesie. Przychody również wzrosły rok do roku o 32 proc.

Geotrans zadebiutował na NewConnect 18 sierpnia. Spółka sprzedała w ramach private placement 200 tys. papierów serii po 6 zł za akcję. Jej dotychczasowe wyniki oraz niezłe perspektywy podczas pierwszego dnia notowań przyniosły jej wyraźne uznanie inwestorów.

– Debiut oceniam bardzo dobrze mówi prezes Przemysław Weremczuk z Geotrans SA. Sprzedawaliśmy akcje inwestorom po 6 zł, w trakcie notowań doszliśmy do wartości w okolicy 9 zł, to jest 50-proc. wzrost przy konkretnych obrotach. Myślę, że inwestorzy powinni być zadowoleni. A co za tym idzie, my również, ponieważ naszą misją jest budowanie wartości dla akcjonariuszy. Rozumiemy ten proces i się z niego wywiązujemy.

Grupa Atlas niebawem uruchomi trzeci zakład na Białorusi. Za granicą sprzedaje także wyroby produkowane w Rumunii

CEO Magazyn Polska

Białoruś i Rumunia to poza Polską dwa rynki, na których Grupa Atlas prowadzi produkcję. Za granicę trafia też 10 proc. produkcji z polskich fabryk. Lada moment inaugurację powinna mieć trzecia fabryka na Białorusi, gdzie Grupa Atlas poprzez kontrolowaną przez siebie spółkę Tajfun ma ponad 50 proc. udziałów w rynku. Białoruś i Rumunia przynoszą około 250 mln zł przychodów rocznie, co stanowi ponad 20 proc. łącznej sprzedaży całej grupy.

– Mówiąc o Atlasie i eksporcie, należy zacząć od tego, że mamy też sporą produkcję poza Polską. Na Białorusi jesteśmy większościowym udziałowcem największego białoruskiego gracza, firmy Tajfun – tam mamy dwa zakłady produkcyjne i ponad 50-proc. udział w rynku – mówi Jacek Michalak wiceprezes ds. rozwoju Atlas.

Spółka Atlas nabyła większościowy pakiet udziałów w spółce Tajfun w 2008 roku. Trzy lata później otwarto pierwszą fabrykę w Grodnie. Kolejny zakład został oddany do użytku wiosną tego roku. Mieści się w okolicach Mińska. Z białoruskiego ryku odbywa się dalsza sprzedaż do Rosji i na Ukrainę.

– Mamy również spółkę w Rumunii, spółkę Cesal, i mamy również dwa zakłady produkcyjne, jeden zlokalizowany w Oradei, blisko granicy z Węgrami, drugi zlokalizowany w Fundulei, 40 km na wschód od Bukaresztu – informuje przedstawiciel spółki Atlas.

Z powodu fizycznej obecności na tych rynkach spółka Atlas nie eksportuje tam swoich towarów z Polski. Zaopatrzenie odbywa się w oparciu o lokalne zakłady produkcyjne.

– Eksport to jest około 10 proc. naszej produkcji, jeśli mówimy o eksporcie z Polski. I kraje, które zabezpieczamy bezpośrednią produkcją, to Rosja, Wielka Brytania, Irlandia, Czechy, Słowacja i Węgry – wylicza Jacek Michalak.

Największym rynkiem eksportowym dla Grupy Atlas pozostaje Rosja. Kierowane jest tam blisko 40 proc. zagranicznej sprzedaży. Silna jest również pozycja spółki na Litwie, Łotwie i w Estonii. Sprzedaż na rynki bałtyckie odbywa się z zakładu zlokalizowanego w Suwałkach.

– W tym roku uruchomiliśmy nowy zakład na Białorusi, zakład produkujący ekspandowany perlit. W Polsce też jesteśmy producentem ekspandowanego perlitu – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Jacek Michalak.

Uruchomienie zakładu pozwoliło na uniezależnienie się od dostaw materiału z Rosji. Potrzeby produkcyjne zabezpiecza ekspandowany perlit produkowany pod Mińskiem lub wysyłany z polskich zakładów spółki Atlas.

– W tej chwili uruchamiamy nowy zakład produkcji pap na Białorusi i to też siłą rzeczy wiąże się z tym, że otwieramy pewne nowe fragmenty rynku dla nas i mamy nadzieję, że odniesiemy sukces – podsumowuje wiceprezes ds. rozwoju spółki Atlas.

Na Białorusi Atlas jest rynkowym liderem. W zależności od segmentu udziały na tamtejszym rynku wynoszą od 50 do 70 proc. a łączny wolumen sprzedaży to 350 tys. ton rocznie. Z około 1,1 mld zł rocznych przychodów, jakie uzyskuje Grupa Atlas, około 250 mln zł przypada na Białoruś i Rumunię.

PZL-Świdnik domaga się zamknięcia przetargu na dostawę śmigłowców dla polskiej armii bez wyboru oferty. Eksperci postulują rozpisanie nowego przetargu

Krzysztof Krystowski

Przetarg na dostawę 50 śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii powinien zostać zamknięty bez wyboru oferty – postuluje w złożonym do sądu wniosku PZL-Świdnik. Producent helikopterów, podobnie jak wielu ekspertów z branży, ma szereg zastrzeżeń wobec sposobu, w jaki MON prowadził dotychczasowe postępowanie. Eksperci przekonują, że ministerstwo powinno zakupić różne typy helikopterów w zależności od ich przeznaczenia. Kwota kontraktu to około 13 mld zł.

Śmigłowce są w sensie wagi finansowej w budżecie MON prawdopodobnie w tej chwili najważniejszymi systemami uzbrojenia. Patrzymy na to oczywiście jako producent, jedyny w pełni krajowy producent śmigłowców, z dużymi nadziejami, aczkolwiek mamy pewne doświadczenia, które nie są dla nas najlepsze – mówi agencji Newseria Krzysztof Krystowski, prezes PZL-Świdnik.

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych o łącznej wartości 13 mld zł. Oferta świdnickich zakładów została odrzucona w kwietniu 2015 roku. Jako oficjalny powód podano niespełnienie wymogów formalnych. W postępowaniu przetargowym do dalszej weryfikacji ostatecznie wybrano francuskie konsorcjum Airbus Helicopters.

Z raportu opracowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że przetarg na dostawę sprzętu wojskowego był prowadzony w sposób niewłaściwy. ZPP zarzuca ministerstwu niejasne kryteria oceny składanych ofert oraz podejrzewa możliwość złamania ustawy offsetowej.

– Życzylibyśmy sobie, żeby te decyzje zostały zweryfikowane. Uważam, że warto wrócić jeszcze raz do rozważenia założeń, które stanęły u podstaw tego przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy – uważa Krystowski. – Niestety, zostaliśmy zmuszeni do złożenia wniosku do sądu o to, żeby sąd zdecydował o zamknięciu tego postępowania bez wyboru zwycięzcy na skutek wielu bardzo poważnych naruszeń prawa i reguł postępowania.

Spółka domaga się zamknięcia przez MON dotychczasowego przetargu na dostawę śmigłowców i rozpisania nowego, ale opartego na innych zasadach.

Nie na bazie założenia, które w moim przekonaniu jest założeniem co najmniej ryzykownym, a więc jednego śmigłowca służącego do realizacji bardzo wielu różnych misji, bo taki śmigłowiec w moim przekonaniu po prostu nie istnieje – wyjaśnia Krystowski.

To zdanie podzielają inni eksperci. Były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych generał Dariusz Wroński zwraca uwagę na to, że przetargi powinny dotyczyć nie jednostek wielozadaniowych, a raczej śmigłowców przeznaczonych do konkretnych zastosowań, np. do ratownictwa morskiego czy zwalczania okrętów podwodnych. Zapotrzebowanie na tego typu sprzęt zgłaszają wojska lądowe, siły powietrzne czy jednostki do zadań specjalnych.

Nie możemy myśleć wyłącznie o potrzebach poszczególnych firm, czy to będzie AgustaWestland, Sikorsky czy Airbus. Wyjście z tej sytuacji jest, ale trzeba usiąść i porozmawiać o pewnych kwestiach. Sam czekam na rozwianie wielu, więc chętnie usłyszałbym powody, dla których takie, a nie inne decyzje podjęto – mówi generał.

Zdaniem eksperta zakup śmigłowców dla polskiej armii to jeden z najważniejszych przetargów. Wbrew temu, co mówią niektórzy eksperci, ich znaczenie dla bezpieczeństwa kraju nie będzie spadać przez coraz większą popularność jednostek bezzałogowych czy dronów.

Jest to jakaś nuta bardzo dalekiej przyszłości – ocenia gen. Wroński. – Najbliższe dziesięciolecia jeszcze nie raz pokażą, co od dwóch lat obserwujemy po stronie wschodniej, że ten tzw. but żołnierski, czyli wejście żołnierza w teren, ma kolosalne znaczenie. Jeżeli mamy tego żołnierza przenieść, szybko zareagować, podjąć zdecydowane działania, to temu właśnie służą śmigłowce. Mogą one przechylić szalę zwycięstwa i zadecydować o powodzeniu wielu operacji.

PKP modernizuje dworce w mniejszych miejscowościach. Pierwszy otworzyło w Nasielsku

Maria Wasiak

Pasażerowie kolei korzystają już z pierwszego w Polsce dworca nowego typu w Nasielsku. PKP na razie buduje pilotażowo cztery innowacyjne dworce systemowe (IDS), ale jeśli pomysł się sprawdzi, to mogą one powstać w całej Polsce. Utrzymanie takich dworców kosztuje o 40 proc. mniej niż starych budynków, a ich podstawową cechą ma być funkcjonalność.

Założenia są takie, żeby to był format dworca dostosowany do pewnego typu stacji i miejscowości, format, który byłby powtarzalny w całej Polsce pod względem funkcjonalności. Jego formułę można dostosowywać w sensie modułowym, robić w wersji większej lub mniejszej, ale pomysł i funkcjonalność są te same, pewna estetyka i design również porównywalne. Najważniejsza jest funkcjonalność, zarówno pod względem obsługi pasażerów, jak i utrzymania – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Maria Wasiak, minister infrastruktury i rozwoju.

Pierwszy IDS w Nasielsku kosztował 5,4 mln zł. PKP najpierw wyburzyło stary budynek dworca, a potem zbudowało nowy – ekologiczny, dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych i funkcjonalny. W dworcu znalazła się mała strefa komercyjna (m.in. z kioskiem), paczkomat i bankomat, pokój dla matki z dzieckiem i poczekalnia. Na terenie dworca działa też bezprzewodowy internet, a przed budynkiem znajdują się stojaki na rowery.

Budowa podobnych dworców w ramach pilotażu trwa w Ciechanowie, Mławie i Strzelcach Krajeńskich (stacja Wschód). PKP ma już przygotowanych kolejnych dziesięć inwestycji tego typu. Zanim jednak program ruszy na dużą skalę, spółka chce zebrać uwagi z działalności pierwszych obiektów.

Jeżeli one zmieszczą się w tym, co przewidujemy, to będzie to projekt nadający się do stosowania w całej Polsce – podkreśla Wasiak. – Umówiliśmy się z lokalnymi władzami samorządowymi, że będą nam wszystko raportować. Jestem bardzo ciekawa, bo wprawdzie to niewielki projekt i pojedyncze miasto, ale dla PKP to duże przedsięwzięcie, bo jest to projekt infrastrukturalny na cały kraj. Dla mnie projekt IDS-ów jest bardzo ważny, bo on zmienia postrzeganie kolei w małych miejscowościach. Wydaje się, że odpowiada na oczekiwania ludzi, na właśnie taką funkcjonalność, którą obserwują w świecie.

Minister zwraca uwagę na pozytywną reakcję lokalnych władz i mieszkańców na budowę nowego dworca. Wiele osób obawiało się, że skończy się na zburzeniu starego budynku. Okazało się jednak, że IDS zbudowano w terminie i zgodnie z planem.

Minister przyznaje jednak, że nie wszystko w Nasielsku udało się już poprawić. Problemem wciąż pozostaje dojście do peronów dla osób niepełnosprawnych i o ograniczonej sprawności ruchowej.

Wasiak zapowiada, że PKP będzie inwestować również w tym zakresie. Budowa IDS-ów to nie jedyna inicjatywa PKP i MIR-u w zakresie poprawy wykorzystania budynków kolejowych. Wasiak zaznacza, że funkcja komercyjna dworców jest bardzo ważna, jednak równie ważne jest funkcjonalność i integracja z przestrzenią miejską.

Niedługo będzie oddawany do użytku dworzec w Bydgoszczy, realizujemy również dużą inwestycję w Olsztynie. To są projekty, w których próbujemy łączyć funkcje dworcowe z funkcjami centrum miasta – wyjaśnia Wasiak.

Branża hotelowa nadrabia zaległości technologiczne. Aplikacje mobilne mają zrewolucjonizować rynek

Hotele coraz częściej stawiają na platformy mobilne. Aplikacje, umożliwiające klientom wybór i rezerwację pokoju, check-in czy zamawianie usług hotelowych, mają pomóc hotelom wygrywać konkurencje z takimi serwisami jak Airbnb, które pośredniczą w krótkoterminowym wynajmie mieszkań. Wind Mobile, spółka dostarczająca tego typu rozwiązania, prognozuje, że zrewolucjonizuje to branże i pozwoli jej nadrobić zaległości technologiczne.

W systemach rezerwacji hoteli w Polsce wciąż nie ma możliwości zameldowania się online czy wyboru konkretnego pokoju. Ponieważ tego typu opcje są już dziś powszechne w innych obszarach, branża hotelowa chce nadrabiać zaległości.

Wprowadziliśmy produkt iLumio, który umożliwia hotelom uruchomienie technologii, dzięki której klient za pomocą smartfona jest w stanie checkować się w hotelu, rezerwować pokój, zamawiać różne usługi hotelowe, a następnie za nie zapłacić – zaznacza w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Rafał Styczeń, prezes zarządu Wind Mobile.

Jak podkreśla, hotele coraz częściej dostrzegają potrzebę wprowadzenia tego typu rozwiązań. Chcą w ten sposób odpowiedzieć na ofertę zaawansowanych technologicznie firm, które łączą właścicieli mieszkań z osobami szukającymi noclegu na krótkoterminowy wynajem.

W ostatnim czasie szybko rosną takie firmy jak Airbnb (spółka z kapitalizacją ponad 20 mld dol). Wygrywają one z branżą hotelową dzięki stosowaniu technologii mobilnych. Przez ostatnich parę lat branża nie inwestowała w rozwój nowoczesnych technologii, musi więc teraz odpowiadać na te wyzwania – wyjaśnia Styczeń.

LiveBank, drugi flagowy produkt spółki, jest kierowany do instytucji finansowych. Umożliwia m.in. komunikację wideo między bankiem a klientem. Zdaniem Stycznia podobna usługa powinna się stać standardem na świecie do 2020 roku. Tym bardziej że polski rynek jest bardzo zaawansowany pod względem technologii.

Cyfrowa bankowość jest w Polsce mocno rozwinięta. Korzystamy na tym, że tutaj jesteśmy i mamy rozwiązania informatyczne, które na świecie są pożądane i które bardzo łatwo eksportować – zwraca uwagę Rafał Styczeń.

W I półroczu przychody Wind Mobile przekraczały 7,6 mln zł i były o 1,7 mln wyższe niż rok wcześniej. Zysk netto spółki przekraczał w tym czasie 1,3 mln zł i był na nieco wyższym poziomie niż w zeszłym roku. Spółka od czterech lat notowana jest na NewConnect, a debiut na głównym parkiecie warszawskiej giełdy wiąże z planami zagranicznej ekspansji.

Eksport jest dla nas strategicznym kierunkiem rozwoju – tłumaczy prezes zarządu Wind Mobile. – Rynek polski jest stosunkowo mały. Otwarcie każdego innego rynku, np. niemieckiego czy Bliskiego Wschodu, spowoduje nam zwielokrotnienie przychodów. Naszym celem jest osiąganie większości przychodów z rynków zagranicznych. Chcemy, by już w perspektywie trzech lat było to ponad 50 proc.

10 września rozpoczynają się zapisy na akcje spółki Wind Mobile. Jej debiut zaplanowano na koniec miesiąca. Spółka liczy na to, że sprzeda na rynku 1,3 mln akcji, w tym 750 tys. z nowo emitowanej serii K. Obecny kurs papierów spółki to ok. 8 zł.

Rozwijamy się na rynku europejskim, gdzie sprzedajemy produkty z branży hotelarskiej i bankowej, czyli nasze flagowe rozwiązania iLumio i LiveBank, oraz na rynku Bliskiego Wschodu – mówi Styczeń. – Emisja służy temu, żeby zintensyfikować tę działalność i rozszerzyć ją na inne kraje.

Producenci systemów aluminiowych z regionu wygrywają konkurencję z firmami z Europy Zachodniej i Chin

Dariusz Mańko, prezes zarządu Grupy Kęty

10 mld euro jest wart europejski rynek systemów aluminiowych. Jego wartość rośnie średnio o 3-4 proc., ale w Europie Środkowo-Wschodniej dynamika jest ponad dwa razy większa. Na razie udział krajów regionu w rynku nie przekracza jednak 8-9 proc., więc potencjał jest duży. Polskie firmy również korzystają na tym trendzie. Niższe koszty produkcji pozwalają im wygrywać konkurencję z firmami z Europy Zachodniej oraz Chin.

Wyhamowanie gospodarki Chin dobrze wróży Europie. Następuje odwrót, nie ma już zachłyśnięcia się produktami z Chin. Jeszcze jakiś czas temu na kogoś kto nie kupował w Chinach, patrzono jak na dziwaka, dziś tego nie ma – mówi agencji informacyjnej Newseria Dariusz Mańko, prezes zarządu Grupy Kęty. – Już nie jest tak, że wszystko trzeba produkować w Chinach i sprowadzać, żeby być sprytniejszym od innych, czyli wyprodukować w tam, przywieźć tu, sprzedać i zarobić.

Jak podkreśla, firmy produkujące w Europie dobrze sobie radzą, szczególnie te z Polski czy regionu Europy Środkowo-Wschodniej, które wygrywają wciąż niższymi kosztami wytwarzania z konkurentami z Europy Zachodniej.

Nie mówię, że się wzbraniamy przed kapitałowymi inwestycjami w Europie Zachodniej, bo my te firmy oglądamy, ale co wizyta utwierdzam się w przekonaniu, że rzeczywiście trudno jest prowadzić biznes w Europie Zachodniej. Kupiliśmy belgijską spółkę handlową, gdybym jednak miał kupić spółkę produkcyjną bez wysokiej marży, to obawiałbym się takiej inwestycji. Uważam, że możemy spokojnie powalczyć jako polskie przedsiębiorstwa w całej Europie – mówi Mańko.

W II kwartale 2015 roku spółka Aluprof, wchodząca w skład GK Kęty, powołała w Belgii nową spółkę. Podmiot ma być odpowiedzialny głównie za rozwój sprzedaży systemów roletowych i aluminiowych w krajach Beneluksu. Strategię fizycznej obecności Grupa Kęty ma zamiar realizować również w przypadku innych rynków zagranicznych. Dziś z zagranicy trafia do spółki 43 proc. przychodów. Zgodnie z jej strategią w 2016 roku ma to być 50 proc.

Grupa Kęty działa m.in. na rynku systemów aluminiowych, wyrobów wyciskanych i opakowań giętkich. Jak podano w raporcie finansowym, wielkość europejskiego rynku systemów aluminiowych to ok. 10 mld euro i co roku rośnie on o 3-4 proc. W Europie Środkowo-Wschodniej dynamika wzrostu jest dwukrotnie wyższa (8-10 proc.). Aluprof zajmuje dziewiątą pozycję w Europie. W I półroczu w tym segmencie Grupa zanotowała wzrost sprzedaży o jedną piątą, zarówno w kraju, jak i za granicą. Wyższe tempo wzrostu w regionie cechuje również segment opakowań giętkich (4-5 proc. rocznie wobec 1-2 proc. wzrostu na zachodzie Europy).

Po pierwszym półroczu przychody ze sprzedaży Grupy Kęty wzrosły o około 13 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Przyczyniły się do tego nie tylko wzrost ceny aluminium, lecz także poprawa koniunktury w całej Europie. Sam eksport wzrósł po pierwszym półroczu o 20 proc. Ok. 51 proc. wartości sprzedaży skonsolidowanej Grupy koncentruje się w sektorze budowlanym, więc czynniki wpływające na koniunkturę w budownictwie (dostępność kredytów, poziom inwestycji) na rynku krajowym oraz głównych rynkach eksportowych mają istotny wpływ na osiąganą przez nią sprzedaż.

Na Ukrainie Grupa Kęty ma dwie spółki: Alupol Ukraina LLC i Aluprof System LLC. Pierwsza jest spółką produkcyjną, druga handlową. Prezes grupy, choć jest zaniepokojony sytuacją za wschodnią granicą, twierdzi, że w ostatnim czasie nastąpiła tam pewna stabilizacja.

Ukraina spędzała nam sen z powiek, jak to często na początku konfliktu bywa – twierdzi Dariusz Mańko. – Rynek tam jest może trochę słabszy, natomiast sytuacja w jakiś sposób się ustabilizowała, kurs hrywny jest w miarę stabilny, więc działamy dalej.

Duży popyt na pracowników z branży IT, bankowości oraz obsługi klienta. Tam jest też szansa na wysokie zarobki

Marta Barszczewska

Najwięcej ofert pracy czeka na specjalistów w IT, głównie programistów, bankowości oraz handlu i obsłudze klienta. Rośnie także popyt na pracowników z branży produkcji przemysłowej i sektora TSL (transport, spedycja, logistyka). Z deficytem pracowników muszą się liczyć firmy poszukujące inżynierów oraz wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Zatrudnieni w tych sektorach mogą liczyć na najwyższe wynagrodzenia.

Śledząc oferty, które pojawiają się na rynku, można zauważyć trzy wiodące obszary. Jest to branża IT, sektory związane z finansami i bankowością oraz handel i obsługa klienta – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marta Barszczewska, kierownik ds. rekrutacji Cigno Consulting, ekspertka portalu Happyhr.pl.

Największe zapotrzebowania na rynku IT dotyczy przede wszystkim programistów. Znalezienie specjalistów w tej dziedzinie stanowi duże wyzwanie i wymaga od pracodawców sporej aktywności. Według Barszczewskiej spowodowane jest to pasywną postawą pracowników tego sektora oraz niedoborem specjalistów na rynku.

Będzie wzrastało zapotrzebowanie na pracowników z branży produkcji przemysłowej, z sektora TSL oraz na pracowników związanych z procesami biznesowymi. To naturalna konsekwencja funkcjonowania centrów usług wspólnych – ocenia perspektywy rynku pracy Marta Barszczewska.

Takie tendencje obserwowane są już od dłuższego czasu. Jak wskazują dane Cigno Consulting, aktywność pracowników jest większa jednak w innych branżach.

Do czołówki zaliczyłabym stanowiska związane z administracją, przedstawicieli handlowych i kierowców. To są trzy obszary, w przypadku których aktywność po stronie kandydata jest najwyższa – mówi Barszczewska.

Dominująca rola pracodawców w niektórych segmentach rynku pracy powoli maleje. Zdaniem Barszczewskiej długoterminowe wskaźniki gospodarcze pozwalają również w innych branżach oczekiwać w niedalekiej przyszłości zmiany na rynek pracownika.

To związane jest również z dość powolnymi procesami, jak starzenie się społeczeństwa czy konsekwencjami wynikającymi z fali emigracji – wyjaśnia.

Branża IT stanowi klasyczny przykład sektora, w którym już dziś silniejsza jest pozycja pracowników. Trend ten widoczny jest także – z racji deficytu pracowników – w obszarze wykwalifikowanych pracowników fizycznych, takich jak operatorzy maszyn CNC, ślusarze czy tokarze.

Nadal możemy obserwować dosyć mocny deficyt kadry inżynierskiej czy technicznej. Tutaj też siłą rzeczy jest rynek pracownika – dodaje Barszczewska.

Rosnąca przewaga pracowników może oznaczać większą presję na wzrost płac. Tu tendencje są różne w zależności od regionu i branży, jednak ogólny trend jest wzrostowy. Sektory o najwyższym potencjale płacowym to niezmiennie branża IT, finanse oraz telekomunikacja.

Raport Wynagrodzenia.pl wskazuje, że w IT mediana płac w ubiegłym roku wyniosła 6 tys. zł, z kolei w telekomunikacji i bankowości – 5,5 tys. Ranking wynagrodzeń zamykają służba zdrowia (mediana – 3,2 tys. zł), sektor publiczny (3,24 tys. zł), usługi dla ludności (3 tys. zł) oraz kultura i sztuka (3 tys. zł). Według danych GUS za lipiec 2015 roku średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 4095,26 zł brutto miesięcznie.

Dobre perspektywy dla polskiego rynku ciężarówek. Producenci widzą uspokojenie po zamieszaniu w Niemczech

Piotr Stański

Dynamicznie rośnie rynek autobusów, napędzany przez zamówienia z miast. Producenci walczą nowinkami technologicznymi o segment ciężarówek, który jest mocno uzależniony od sytuacji międzynarodowej. Podstawą rynku wciąż jednak są ciągniki siodłowe.

W Polsce królem szos jest ciągnik siodłowy, stąd też wszystkie rozwiązania techniczne, o których myślimy w odniesieniu do samochodów do dystrybucji czy do aut o bardzo specyficznych przeznaczeniach, to w zasadzie parametry niszowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Stański, prezes zarządu MAN Truck & Bus Polska. – Polski rynek samochodów ciężarowych to głównie transport długodystansowy, stąd też trzeba pamiętać o tym, że dla nas, dla naszych odbiorców, dla transportowców niezmiernie ważne są wszystkie uwarunkowania, które dzieją się również poza granicami Polski.

Rynek nowych samochodów ciężarowych rośnie dynamicznie od początku roku. W sierpniu liczba rejestracji była o ponad 30 proc. wyższa niż rok wcześniej. Przybyło 1025 sztuk nowych ciągników samochodowych (wzrost o blisko 32 proc.). Dobre wyniki notuje też sprzedaż pojazdów najcięższych (powyżej 16 ton) – wzrost o prawie 33 proc., wśród nich zdecydowana większość ciągniki.

Stański podkreśla, że polski rynek samochodów użytkowych jest bardzo konkurencyjny. Obecni na nim są wszyscy najwięksi światowi producenci. W skład tego segmentu wchodzą różne typy pojazdów: od autobusów, przez samochody ciężarowe, po rolnicze i specjalistyczne. Każda grupa ma nieco inną charakterystykę.

W segmencie TIR-ów, jak wskazuje Stański, kluczowa jest sytuacja międzynarodowa i koniunktura na innych rynkach. Dobrym przykładem tego wpływu było wprowadzenie na początku roku płacy minimalnej dla zagranicznych kierowców w Niemczech. W połowie roku taką decyzję podjęła Norwegia, a w planach ma ją także m.in. Francja. To duże zagrożenie dla sytuacji biznesowej polskich spedytorów.

Wszystkie ograniczenia, które ewentualnie by się pojawiały, sprawiają, że firmy transportowe zaczynają się dłużej zastanawiać nad tym, czy rozwijać swoje floty i czy wymieniać sprzęt na nowszy – wyjaśnia Stański. – Ze względu na to, że zostały podjęte odpowiednie kroki i te zapisy zostały oprotestowane, rynek po naszej stronie się uspokoił.

Aby walczyć o zamówienie w tym segmencie, producenci cały czas wprowadzają do swojej oferty nowinki techniczne. Dotyczą one m.in. kwestii środowiskowych i ograniczania emisji, ale wśród najbardziej innowacyjnych projektów są też np. ciężarówki autonomiczne, które nie będą angażowały kierowcy.

Są samochody, które mają napęd hybrydowy. Firma MAN pokazywała na targach IAA ciągnik siodłowy z napędem hybrydowym, co daje dodatkowe możliwości. Są auta napędzane gazem CNG, silniki dostosowane do tego rodzaju zużycia. Firmy podejmują wiele prób i szukają różnych rozwiązań, które przede wszystkim miałyby dobrze wpływać na zużycie paliwa i środowisko – wyjaśnia Stański.

Z kolei w segmencie autobusów najważniejszym czynnikiem określającym kształt tego rynku są zamówienia miast. Autobusy miejskie stanowią bowiem podstawę tej części sektora.

Jak podkreśla Stański, bardzo silną pozycję w segmencie autobusów mają polskie firmy, szczególnie Solaris i Solbus. Równocześnie swoje pojazdy miastom proponują także największe spółki międzynarodowe.

Wierzymy w to, że na rynku zostają najmocniejsi. Nasz udział w rynku udaje się skutecznie zwiększać. Po dwóch kwartałach wynosi on 17 proc., co jest zdecydowanie najlepszym wynikiem od dłuższego czasu – zaznacza Stański.

W ciągu ośmiu miesięcy roku polscy przewoźnicy zarejestrowali ponad 1 130 nowych autobusów – wynika z danych PZPM. To wynik o 12,9 proc. lepszy niż rok wcześniej. Liczba rejestracji autobusów miejskich wzrosła od stycznia do lipca o 12,1 proc. Wprawdzie lipiec był nieco słabszy, ale eksperci oceniają, że to sezonowe wahnięcie. Segment autobusów turystycznych urósł w ciągu siedmiu miesięcy aż o 23,6 proc.

Analitycy DM Millenium: „kupuj“ dla akcji MCI Management

MCI Management S.A. otrzymała rekomendację „kupuj“ od analityków Millennium Domu Maklerskiego. W raporcie z 17 sierpnia 2015 r. podkreślono, że wartość aktywów netto na akcję rosła w latach 2000-2014 średniorocznie o 19,8%. Zdaniem Millennium DM jest to bardzo dobry długoterminowy trackrecord, dzięki któremu MCI Management dowiodła, że dostarcza dużą wartość swoim akcjonariuszom. Cena docelowa akcji w omawianej rekomendacji ustalona została na 19 złotych.

Powyższa informacja jest potwierdzeniem pozytywnego postrzegania Spółki przez analityków. W raporcie z 5 maja 2015 r. Noble Securities zaktualizowało wcześniejszą rekomendację „kupuj“ dla MCI Management. Cenę docelową akcji wyznaczono w niej na 20,26 złotych przy cenie bieżącej 13,4 złotych za akcję.