Klauzula pewności prawa – jeden z czterech filarów „Konstytucji Biznesu” – kolejne plany, a jakie są fakty?

„Konstytucja Biznesu” to jeden z głównych projektów prawnych obecnego rządu. Jego celem jest ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Jednym z jej kluczowych filarów jest klauzula pewności prawa, która gwarantuje właściwą ochronę przedsiębiorcom stosującym w swojej działalności utrwaloną dotąd praktykę. Jednak czy rzeczywiście klauzula działa?

W poszukiwaniu przyjaznych rozwiązań

Założeniem poszczególnych zmian w prawie, jak też całej „Konstytucji Biznesu” jest stworzenie w Polsce warunków prawnych sprzyjających rozwojowi działalności gospodarczej. Wśród rozwiązań znalazły się m.in. działalność nierejestrowana, rozstrzyganie wątpliwości podatkowych na korzyść przedsiębiorcy czy wprowadzenie zasady mniej uciążliwych kontroli organów podatkowych. Wprowadzenie klauzuli pewności prawa jest odpowiedzią na oczekiwania przedsiębiorców wobec przewidywalności działań administracji w kraju. Zmiana ma być gwarancją tego, że zbieżne sprawy będą załatwiane w taki sam sposób, a podstawą ich rozwiązania będzie utrwalona praktyka. Takie działanie ma gwarantować przedsiębiorcom jasne zasady załatwiania części spraw urzędniczych w oparciu o dotychczasowe decyzje, jakie zapadły w podobnych przypadkach.

Skuteczna ochrona podatnika

Kluczowym zagadnieniem w klauzuli pewności prawa jest ochrona podatników przed negatywnymi skutkami zmian w wykładniach przepisów w sytuacji, kiedy ci działali w oparciu o wydane dotąd interpretacje i utrwaloną praktykę. W pełni wyjaśnia to art. 14 Prawa przedsiębiorców: „Organ bez uzasadnionej przyczyny nie odstępuje od utrwalonej praktyki przestrzegania w takim samym stanie faktycznym i prawnym”. Uzupełnieniem jest art. 35 ust.1, który wskazuje, że: „…przedsiębiorca nie może być obciążony sankcjami administracyjnymi, finansowymi lub karami w zakresie, w jakim zastosował się do uzyskanej interpretacji indywidualnej” oraz art. 35 ust. 3, który określa, że powyższy przepis: „…stosuje się odpowiednio w przypadku zastosowania się przedsiębiorcy do objaśnień prawnych lub ustalonej praktyki interpretacyjnej właściwego organu lub właściwej państwowej jednostki organizacyjnej”. W związku z powyższym wykorzystanie utrwalonej praktyki nie powinno pozostawiać najmniejszych wątpliwości co do tego, że przedsiębiorca działa zgodnie z prawem. Rzeczywistość pokazuje jednak, że klauzula pewności prawa nie zawsze jest właściwie respektowana.

Klauzula interpretowana indywidualnie?

Dowodów na łamanie klauzuli, która miała gwarantować pewną ochronę polskim przedsiębiorcom, nie trzeba wcale zbyt długo szukać. Doskonałym przykładem jest branża sprzedawców żywności fast food i kwestia opodatkowania ich działalności. Dotychczasowe interpretacje indywidualne, jak również utrwalona praktyka wskazywały, że tego rodzaju działalność powinna być opodatkowana 5% stawką VAT, obowiązującą dla „dostawy gotowych posiłków i dań”. Niemniej wydana przez Ministerstwo Finansów interpretacja ogólna wskazuje, że stawka opodatkowania tego rodzaju działalności, która obowiązuje dla „usług związanych z wyżywieniem”, wynosi 8%. W związku z wydaną interpretacją ogólną organy podatkowe egzekwują od przedsiębiorców zwrot zaległości powstałych w wyniku podniesienia stawki VAT z 5 do 8%. Tym samym tego rodzaju działanie organów podatkowych stoi w zupełnej sprzeczności z klauzulą pewności prawa, która miała być gwarancją ochrony przed urzędniczym bezprawiem. Innym przykładem jest kwestia rozliczania 50% kosztów uzyskania przychodów przez twórców w branży IT. Do niedawna przedsiębiorcy w tej branży – wielokrotnie w oparciu o wydane indywidualne interpretacje podatkowe – prowadzili rejestr utworów z przekazaniem praw autorskich, które uprawniały do zastosowania 50% stawki kosztów uzyskania przychodu. Jednak całkiem niedawno organy podatkowe doszły do wniosku, że w związku z wprowadzonymi od początku roku zmianami dotyczącymi zasad rozliczania praw autorskich, posiadana przez przedsiębiorców dokumentacja (rejestry utworów i interpretacje indywidualne) nie jest wystarczającą podstawą do stosowania stawki 50%. Zmieniając interpretację przepisów, stwierdzono powstanie zaległości podatkowych. Wydane dotychczas interpretacje indywidualne i utrwalona praktyka nie mają w tym przypadku żadnego znaczenia.

Pewność prawa iluzoryczna

Chociaż rząd szczyci się stworzeniem „Konstytucji Biznesu” i wprowadzeniem szeregu zmian ułatwiających prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce, to już samo przestrzeganie kluczowego jej filaru, jaką jest klauzula pewności prawa, pozostawia wiele do życzenia. Szczególną uwagę na tę kwestię zwraca chociażby Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, który jednocześnie apeluje do ministerstw o rzeczywistą egzekucję od organów administracji publicznej stosowania zmienionych przepisów. Dużą wątpliwość budzi również hierarchia indywidualnych interpretacji podatkowych i stosowanie się do utrwalonej praktyki. Jeśli rzeczywiście mają one zapewnić przedsiębiorcom właściwą ochronę, to ich znaczenie musi zostać wzmocnione nie tylko poprzez odpowiednie działania legislacyjne, ale również poprzez praktykę respektujących je organów. Samo wprowadzenie klauzuli pewności prawa okazuje się niewystarczające. Bez odpowiedniego nadzoru przez ministerstwa poziomu jej respektowania, czołowy filar „Konstytucji Biznesu” stanie się jedynie propagandowym hasłem, a już z pewnością w żaden sposób nie polepszy sytuacji prawnej polskich przedsiębiorców.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Złoty odrabia wczorajsze straty. Rynek czeka na Powella

Wczoraj polski złoty zakończył dzień osłabieniem w relacji do głównych walut. Polskiej walucie nie sprzyjała przede wszystkim siła dolara amerykańskiego i to właśnie w parze z USD, złoty osłabił się najmocniej – niemal o 1%.

Krajowe informacje nie miały większego wpływu na polską walutę, jednak warto wspomnieć o publikacji „minutek” z ostatniego spotkania Rady Polityki Pieniężnej, których wydźwięk był zbliżony do poprzednich publikacji. Z „minutek” wynika, że w większości członkowie RPP wyrażają opinię, iż utrzymywanie stabilnych stóp procentowych powinno wspierać realizację celu inflacyjnego. Co istotne, część członków zwraca jednak uwagę, że jeśli presja inflacyjna będzie narastać, zasadne może być rozważenie podwyżek stóp procentowych w kolejnych kwartałach. Wydźwięk wczorajszej publikacji jest gołębi, jednak w kontekście zmian w polityce monetarnej pozostałych krajów CEE oraz EBC, warto będzie obserwować, jak w kolejnych miesiącach zachowywać będzie się grono „jastrzębi” z banku centralnego.

Dziś złoty zaczyna odżywać, co znów związane jest z czynnikami zewnętrznymi. Walutę wspiera silniejsze euro i słabszy dolar amerykański. Mimo braku ostrych ruchów, niewykluczone, że amerykańska waluta pozostaje pod presją ostatnich zmian amerykańskiego krajobrazu politycznego po oskarżeniu o oszustwa dwóch byłych bliskich współpracowników Donalda Trump. Sytuacja w amerykańskiej polityce jest coraz bardziej złożona i będzie budzić coraz większą uwagę inwestorów w kontekście nadchodzących wyborów do Kongresu oraz coraz częściej pojawiających się spekulacji dotyczących potencjalnego impeachmentu prezydenta USA (do czego jednak jeszcze długa droga).

Kluczowym wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie przemówienie prezesa Rezerwy Federalnej. Prawdopodobnie nie przyniesie ono przełomowych informacji, jednak inwestorzy będą uważnie je obserwować, słuchając wszelkich sugestii odnoszących się do kwestii globalnego konfliktu handlowego, perspektyw amerykańskiej gospodarki i zacieśniania polityki pieniężnej w USA, a także wpływu zmian w polityce FED na rynki wschodzące. Interesujące będzie również to, czy – a jeśli tak, to w jaki sposób – Powell odniesie się do ostatniej krytyki ze strony Donalda Trumpa, który stwierdził, iż nie jest zadowolony z działań Rezerwy Federalnej, która kontynuuje cykl podwyżek stóp procentowych.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek wzrósł o 0,5%, wahając się w widełkach 4,27-4,29. Wczorajszy indeks PMI dla europejskiego przemysłu w sierpniu nieco rozczarował, jednak sam odczyt nie wpłynął zbyt mocno na cenę wspólnej waluty. Samo euro również nie charakteryzowało się istotną słabością – waluta osłabiła się w parze z dolarem ze względu na siłę tego ostatniego.

W kontekście wczorajszego dnia warto wspomnieć o publikacji „minutek” z ostatniego spotkania Europejskiego Banku Centralnego. Podsumowanie ostatniego spotkania zawierało informacje o tym, że europejskie gospodarki rozwijają się zgodnie z oczekiwaniami, tym samym obecnie nie jest potrzebne dostosowanie polityki monetarnej. Członkowie EBC stwierdzili również, iż w ostatnim czasie „niepewność związana z perspektywami inflacji była coraz niższa”. Tym, co w “minutkach” skupia największą uwagę jest jednak podkreślenie, iż głównym ryzykiem dla wzrostu gospodarczego w strefie euro pozostają obawy związane z protekcjonizmem i konfliktami handlowymi. Obecnie widać, iż wpływ obaw na sentyment jest wyraźnie widoczny i jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, niewykluczone, że próba poprawy pozycji USA w globalnym handlu, której dokonuje amerykańska administracja, skończy się obniżeniem globalnego wzrostu gospodarczego.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek wzrósł o 0,1%, wahając się w widełkach 4,75-4,78. Brytyjska waluta nieznacznie umocniła się w relacji do złotego, jednak wczoraj była jedną z gorzej sobie radzących walut G10.

Na funcie brytyjskim cały czas ciążą obawy względem opuszczenia UE bez porozumienia (no-deal Brexit). Bezpośrednią przyczyną wczorajszego ruchu była publikacja przez brytyjskich rząd serii dokumentów skierowanych do brytyjskich firm, zawierających informacje o tym, jak radzić sobie, jeśli opuszczenie UE nastąpi bez porozumienia. Prawdopodobnie ruch należy odczytywać jako próbę zasygnalizowania stronie europejskiej, że Wielka Brytania nie obawia się “nieuporządkowanego” Brexitu, tym samym będzie gotowa nie zgodzić się na warunki drugiej strony, jeśli nie będą wystarczająco korzystne.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek wzrósł o 0,9%, wahając się w widełkach 3,68-3,72. Wczorajsze dane PMI dla amerykańskiego przemysłu i usług w sierpniu były nieco gorsze od oczekiwań i odczytów z lipca, sugerując nieco niższą ekspansję sektorów, jednak miały ograniczony wpływ na handel.

Rozmowy USA i Chin dotyczące handlu, wbrew nadziejom części obserwatorów niestety zakończyły się fiaskiem – obecnie wygląda na to, że niepokój w kwestiach handlowych może utrzymywać się dłużej, co powinno sprzyjać amerykańskiej walucie.

Oprócz dzisiejszego przemówienia prezesa Rezerwy Federalnej, w drugiej części dnia warto zwrócić uwagę na dane z amerykańskiej gospodarki, przede wszystkim te dotyczące zamówień środków trwałych w lipcu.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – dane o zamówieniach środków trwałych w USA w lipcu
  • 16:00 – prezes FED, Jerome Powell przemawia podczas konferencji w Jackson Hole

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Prezes BioMaxima S.A. zapowiada lepsze wyniki finansowe – ruszyła produkcja w nowym zakładzie w Lublinie

BioMaxima S.A., notowany na NewConnect polski producent podłoży mikrobiologicznych, systemów do oznaczania lekowrażliwości, a także szerokiej gamy odczynników oraz sprzętu do diagnostyki in vitro, uzyskała prawomocne pozwolenie na użytkowanie nowego Zakładu Produkcyjnego oraz Centrum Badawczo-Rozwojowego (CBR) w Lublinie. Spółka rozpoczęła w nowym Zakładzie produkcję podłóż mikrobiologicznych, które dotychczas były wytwarzane w jej zakładach w Warszawie oraz w Gdańsku.

 

Do nowego Zakładu w Lublinie przeniesiono istniejące linie produkcyjne oraz uzupełniono je o nowe urządzenia, które poprzez automatyzację kolejnych procesów pozwolą znacznie zwiększyć wydajność w porównaniu do dwóch likwidowanych lokalizacji w Warszawie oraz Gdańsku, a także umożliwią rozszerzenie asortymentu o nowe pozycje. Nowe wyroby, takie jak płytki dip-slide czy suplementy podłoży mikrobiologicznych, zaspokoją popyt u obecnych klientów Spółki na dystrybuowane już towary. Dzięki wyższej marży uzyskiwanej ze sprzedaży wyrobów, uruchomienie produkcji w nowym Zakładzie przełoży się na wyższą rentowność oraz na umocnienie pozycji rynkowej BioMaxima S.A. w jej głównych kategoriach handlowych.

„Umowy na budowę nowych obiektów w Lublinie zawarliśmy 8 września 2017 roku. Tak więc, mimo niespełna trzymiesięcznego opóźnienia, nowy Zakład Produkcyjny oraz CBR zrealizowaliśmy w rekordowym tempie jedenastu miesięcy. W tym samym czasie  dokonaliśmy zakupu nowych maszyn i urządzeń, wdrożyliśmy nowy system identyfikacji wizualnej i rozpoczęliśmy wdrażanie systemu informatycznego. Po zakończeniu migracji wszystkich procesów produkcyjnych do nowego zakładu możemy oczekiwać efektów tej intensywnej pracy w postaci polepszenia wskaźników finansowych już w perspektywie ostatniego kwartału tego roku.” – wyjaśnia Łukasz Urban, Prezes Zarządu Spółki BioMaxima S.A.

Nowe Centrum Badawczo-Rozwojowe w Lublinie będzie skoncentrowane przede wszystkim na następujących projektach: rozbudowie rodziny analizatorów biochemicznych serii BM, w pierwszej kolejności o automatyczny analizator biochemiczny o wydajności 300 testów na godzinę, dysponujący stacją do mycia kuwet. W dalszej kolejności będą rozwijane i doskonalone istniejące rozwiązania m.in. związane z internetowym modułem serwisowym; kontynuacji prac nad rozwojem i wdrożeniem do masowej produkcji pełnej palety testów do oznaczania minimalnego stężenia hamującego antybiotyku (MIC) według nowatorskiej metody opracowanej na UMCS na zlecenie BioMaxima; zwiększeniu asortymentu i skalowaniu produkcji szybkich testów diagnostycznych (POCT); opracowaniu nowych podłoży, w tym płynów do hodowli komórkowych i suplementów podłóż mikrobiologicznych.

W sierpniu br. BioMaxima S.A. podpisała umowę o wyłącznej dystrybucji w Polsce rewolucyjnej platformy Accelerate Pheno™ przeznaczonej do szybkiej identyfikacji patogenów i oznaczenia ich wrażliwości na antybiotyki w leczeniu sepsy, która pozwala lekarzom optymalizować terapię antybiotykową średnio o 24 do 40 godzin szybciej niż dotychczas dostępne najszybsze metody diagnostyczne.

BioMaxima S.A. specjalizuje się w technologiach badania lekowrażliwości metodą dyfuzyjną, mającą dzisiaj największy udział w tym rynku na świecie. Emitent jest jedynym w Polsce oraz jednym z kilku wytwórców w Europie krążków antybiotykowych.

Globalny rynek badania lekowrażliwości (krążkowe systemy dyfuzyjne, testy MIC, podłoża oraz systemy zautomatyzowanie) w 2017 roku był szacowany na 2,71 miliarda USD i oczekuje się, że będzie rósł w średnim tempie 5,1% rocznie osiągając w 2022 roku wartość 3,47 miliarda USD (BusinessWire, maj 2018).

Po dwóch kwartałach 2018 r. skonsolidowany zysk netto BioMaxima S.A. sięgnął 765 tys. zł przy przychodach netto ze sprzedaży w wysokości 16.097 tys. zł. W analogicznym okresie 2017 r. zysk netto Spółki wyniósł 395 tys. zł, a jej przychody netto ze sprzedaży ukształtowały się na poziomie 16.219 tys. zł.

Kobieta na czele dużego przedsiębiorstwa – WIŚNIOWSKI pod rządami Krystyny Baran

Krystyna Baran, prezes zarządu firmy WIŚNIOWSKI
Krystyna Baran, prezes zarządu firmy WIŚNIOWSKI

Krystyna Baran z wykształcenia jest ekonomistką z zakresu finansów i rachunkowości. Ukończyła Wyższą Szkołę Biznesu-NLU. W firmie WIŚNIOWSKI odpowiada za obszar rozwoju i doskonalenia organizacji, komercjalizacji oferty handlowej, funkcjonowanie i rozwój kanałów dystrybucji oraz logistykę. W ramach zarządu osobiście nadzoruje działy: handlowy, marketingu, serwisu, transportu, księgowości oraz personalny. Z sukcesem łączy zarządzanie przedsiębiorstwem z angażowaniem się w wiele inicjatyw związanych z rozwojem regionu. Jej plan to nieustanny rozwój firmy i dalsza ekspansja na Europę, i nie tylko.

Potentat w branży

WIŚNIOWSKI to producent bram garażowych i przemysłowych, ogrodzeń stalowych, stolarki stalowej i aluminiowej. – O tym, że WIŚNIOWSKI jest obecnie liderem na rynku i nic nie wskazuje na to, by miało się coś zmienić, świadczy fakt, że nadal inwestujemy. Inwestycje w rozwój, nawet kilkanaście lat temu, gdy było to ryzykowne, okazały się strzałem w dziesiątkę. Ryzykować można, ale należy zawsze robić to rozsądnie i korygować plany i działania jeśli sytuacja tego wymaga. Moim zadaniem jest chłodna kalkulacja, cyfry muszą się zgadzać, a jako ekonomistka, mam za zadanie zabezpieczyć firmę pod każdym względem. Obecnie firma zatrudnia 1800 osób i zapewne ta liczba wzrośnie. Budujemy kolejne hale, uzbrajając je w nowoczesne linie technologiczne z robotami włącznie. Inwestycjom tym niestety muszą towarzyszyć konieczne przebudowy dróg, linii energetycznych i infrastruktury towarzyszącej co stanowi znaczący koszt dla spółki, jednak inwestycje na szeroką skalę są w trakcie – mówi Krystyna Baran, prezes zarządu firmy WIŚNIOWSKI.

Plany na przyszłość – większe przychody i większy udział w rynku europejskim

Jakie plany na rozwój firmy ma Krystyna Baran? – Nie zatrzymujemy się, gdyż od kilku lat celem spółki  jest zwiększenie sprzedaży poza granicami Polski. Aby to osiągnąć, musimy komunikować i prezentować np. na najważniejszych targach (m.in. Mediolan, Monachium) że produkty WIŚNIOWSKI z Polski są wysokiej jakości, a oferowany asortyment spełni oczekiwania klienta indywidualnego oraz realizującego nawet duże inwestycje. Pragnę, aby WIŚNIOWSKI był marką znaną i poszukiwaną w Polsce i poza jej granicami.

Najbliższe zmiany

Chcąc realizować ambitne cele, Wiśniowski inwestuje w rozwój. – Dzięki rozbudowie w roku 2019  przedsiębiorstwo zajmie 27 ha powierzchni, zwiększając moce produkcyjne, poszerzając asortyment produktowy i podwyższając wpływy do budżetu państwa z wielu tytułów – podsumowuje prezes Krystyna Baran.

Polska jednym z najważniejszych krajów dla sprzedawców AliExpress

Już 23% polskich internautów kupuje online za granicą, a najczęściej wybieraną przez nich platformą jest AliExpress. Co wpływa na decyzję o dokonaniu e-zakupu? Przede wszystkim bezpieczeństwo transakcji. Współpraca PayU i AliExpress gwarantuje bezpieczne zakupy i możliwość transakcji w lokalnej walucie, dlatego popularność chińskiej platformy stale rośnie.

Według raportu „E-Commerce w Polsce 2018. Gemius dla e-Commerce Polska”[1] Polacy coraz chętniej dokonują zakupów w zagranicznych sklepach internetowych – w 2016 roku było to jedynie 10% internautów, a obecnie tych kupujących zagranicą jest już 23%. Wraz ze wzrostem zaufania do zakupów zagranicznych wyłaniają się najwięksi gracze, na czele których stoi AliExpress, chińska platforma sprzedaży detalicznej, doceniana za szeroki asortyment i dobrą jakość produktów. Co ważne, już co trzeci Polak kupujący online zagranicą rozpoznaje właśnie AliExpress.

Polska jest centrum handlu elektronicznego i logistyki w Europie Środkowo-Wschodniej i ważnym rynkiem dla sprzedawców działających na platformie AliExpress. Widzimy dużą szansę na dalszy rozwój e-commerce w tym kraju i chcemy dzielić się naszą globalną wiedzą, aby umożliwić lokalnym partnerom udział w tym rozwoju. 27 sierpnia rusza Tydzień Znanych Marek, jest to dla nas kamień milowy, podczas którego rozpoczynamy pracę nad kolejnym wydarzeniem – Globalnym Festiwalem Zakupów, znanym jako Dzień Singla, który odbędzie się 11 listopada – mówi Gary Topp, Senior Operation Manager w AliExpress.

Jak wynika z raportu „Pulse of the Online Shopper”[2]z 2017 roku, kluczowym czynnikiem mającym wpływ na decyzje zakupowe zagranicą jest bezpieczeństwo płatności. Dodatkowo, jak podaje Izba Gospodarki Elektronicznej w raporcie dotyczącym rynku e-handlu w Polsce, polscy e-konsumenci, płacąc za towary zamówione w kraju i za granicą, najchętniej wybierają tzw. pay-by-linki, czyli szybkie e-przelewy. Aż 65% z nich wskazuje ponadto PayU jako serwis, z którego korzystają najczęściej.

AliExpress jest dla nas bardzo ważnym partnerem, a naszym głównym celem jest dostarczenie polskim klientom najwygodniejszych i najbezpieczniejszych form płatności. Kupując na AliExpress z PayU można nie tylko zapłacić w polskich złotych, ale także skorzystać z licznych akcji promocyjnych, które wspieramy – mówi Joanna Pieńkowska-Olczak, Poland Country Manager w PayU.

[1] Raport Gemius, „E-commerce w Polsce 2018”

[2] Raport UPS, “Pulse of the Online Shopper 2017”

Jastrzębie sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed-u osłabia złotego

Aukcja zamiany pokazała niski popyt na długoterminowe obligacje skarbowe. Jastrzębie sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed-u osłabia złotego.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Na rynku stopy procentowej najciekawszym wydarzeniem w czwartek była aukcja zamiany. Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje za 4,76 mld PLN (PKO: 5 mld PLN). Prawie połowę emisji stanowiły papiery ze środka i dłuższego końca krzywej. Struktura sprzedaży była zgodna z prognozą. Zauważyć można było jedynie wyższy popyt na papiery 5-letnie (+0,8 mld PLN), a niższy na 10-letnie (-1,2 mld PLN). Niższy popyt na długoterminowe obligacje przełożył się też na nieco niższe wyceny. Rentowności OK0720 wyniosły 1,578%-1,594% (PKO: 1,60%), PS0123 2,333%-2,335% (PKO: 2,35%), natomiast WS0428 3,154%-3,156% (PKO: 3,13%). Ceny WZ0524 ustalono na 99,28-99,29 PLN (PKO: 99,30 PLN), a WZ0528 na 96,85-96,86 PLN (PKO: 97,00 PLN). Aukcja miała neutralny wpływ na rynek. Mniejsza od oczekiwań sprzedaż papierów o dłuższych terminach wykupu sugeruje mniej negatywne przełożenie wyższej podaży na dłuższy koniec krzywej.

Podczas piątkowej sesji przy braku istotniejszych krajowych danych makroekonomicznych, rynek długu pozostawać będzie pod wpływem czynników globalnych. Najciekawszym wydarzeniem będzie sympozjum w Jackson Hole, gdzie występować będą przedstawiciele banków centralnych. Biorąc pod uwagę dane makroekonomiczne, czy chociażby środowe minutes Fed, spodziewać się można potwierdzenia globalnej tendencji w kierunku normalizacji polityki pieniężnej. Takie sygnały wraz z wzrostem popytu na aktywa ryzykowne będą sprzyjać wzrostowi rentowności na świecie, w tym także w Polsce.

Czwartek na rynku walutowym minął pod znakiem stabilnych notowań kursu EUR/USD blisko poziomu 1,16 oraz wzrostu kursu EUR/PLN z okolic 4,2750 w okolice 4,29.

Głównymi czynnikami wokół których ogniskowało się zainteresowanie rynków w oczekiwaniu na piątkowe sympozjum w Jackson Hole, były sprawozdania z ostatnich posiedzeń banków centralnych: Fed-u i EBC. Z opublikowanych w środę wieczorem  minutes FOMC wynikało, że panuje szeroki konsensus co do konieczności podniesienia stóp procentowych w USA aż do osiągnięcia neutralnego poziomu i zakończenia w ten sposób etapu akomodacyjnej polityki pieniężnej. Jest to możliwe jednak dopiero w okolicach połowy 2019 roku i do tego czasu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na kolejne kwartały jest kontynuacja stopniowych podwyżek stóp. Po osiągnięciu tego poziomu większość głosujących członków Fed-u opowiada się za kontynuacją podnoszenia stóp również poza 2019 rok po być może jedynie tymczasowej przerwie. Jastrzębie sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed-u ustabilizowało wartość kurs EUR/USD nieco poniżej 1,16 oraz osłabiło kurs złotego wobec euro o przeszło 1 grosz. Z kolei sprawozdanie z ostatniego posiedzenia EBC nie przyniosło większych zmian w komunikacji, podtrzymując dotychczasową gołębią politykę pieniężną oraz podkreślając ryzyka potencjalnego pogorszenia nastrojów inwestycyjnych z tytułu możliwej eskalacji sporów handlowych.

Wykres dnia: Wartość emisji obligacji skarbowych na ostatnich aukcjach zamiany (mld PLN).

Wartość emisji obligacji skarbowych na ostatnich aukcjach zamiany
Źródło: Ministerstwo Finansów

Autorzy / Źródło: Mirosław Budzicki, Jarosław Kosaty / PKO Bank Polski

W Jackson Hole bankierzy radzą nad rynkami

Sympozjum bankierów centralnych w górskim kurorcie Jackson Hole stało się wydarzeniem tygodnia, nawet jeśli oczekiwania na przełomowe informacje ustawione są nisko. Zmienności na rynku nie ma wiele poza AUD, który zalicza mini-rajd w reakcji na wybór nowego premiera.

W samym sercu Gór Skalistych, w kurorcie Jackson Hole, regionalny oddział Fed z Kansas co roku w drugiej połowie sierpnia organizuje prestiżowe sympozjum dla bankierów centralnych. W przeszłości (za czasów Bena Bernanke) stawało się ono sceną, na której władze monetarne składały deklaracje będące interpretowane jako bezpośrednia zapowiedź przyszłych kroków w polityce monetarnej. Dziś jednak nie ma potrzeby by wykorzystywać konferencję w Jackson Hole do wykładania rynkom zamierzeń, gdyż na przestrzeni ostatniej dekady zbudowano do tego wystarczające instrumentarium. Zresztą Jerome Powell ma w tym swój udział, ponieważ od stycznia 2019 każde posiedzenie FOMC będzie wieńczone konferencją prasową. Szef Fed otwiera konferencję o 16:00 polskiego czasu, a strategia jego instytucji jest tak klarowna (stopniowe podnoszenie stóp procentowych – raz na kwartał), że trudno o nagły zwrot. Oznacza to, że tematami wiodącymi będą takie kwestie jak brak przełożenia kondycji rynku pracy na procesy inflacyjne, niska inflacja w ujęciu globalnym, czyli generalnie nowe środowisko, w którym prowadzona jest polityka monetarne. Należy zadać sobie pytanie: cóż nowego bankierzy centralni mogliby powiedzieć o wpływie protekcjonistycznej polityki celnej i wojen handlowych na koniunkturę? Sympozjum towarzyszy cała seria wywiadów z decydentami i można spodziewać się licznych pytań w tym zakresie. Nie należy jednak spodziewać się zakomunikowania doniosłej zmiany w kształcie polityki.

W tym kontekście należy poddać ocenie, czy słabość USD z początku tygodnia w jakiś sposób wiązała się z ryzykiem nieprzychylnych komentarzy Powella w JH. Jeśli tak, to w naszej ocenie było to niesłuszne podejście, które częściowo powinno być odwracane, kiedy Powell powie ostatnie słowo. Z drugiej strony wczorajszy marazm na EUR/USD sugeruje, że chęć do partycypacji inwestorów w handel w tym tygodniu jest gorzej niż niska. Równie dobrze możemy utknąć w dryfie aż do końca sesji.

AUD zanotował umiarkowany rajd pod 0,7290 w rezultacie ogłoszenia zmiany na stanowisku premiera Australii. Od kilku dni niepewność polityczna budowała się wokół Aussie wraz z doniesieniami, że parlamentarzyści z rządzącej Partii Liberalnej szykują pucz wobec premiera Turnbulla. Turnbull ostatecznie przegrał wewnętrzne głosowanie o wotum zaufania, a na jego miejsce wybrany został dotychczasowy minister skarbu Scott Morrison. Ryzyko „bezkrólewia” i przyspieszonych wyborów zostało (przynajmniej na razie) oddalone, a Partia Liberalna ma czas do 10 września na przegrupowanie i ustalenie nowej strategii zanim parlament powróci do obrad. Ale szybka zmiana premiera nie jest lekiem na całe zło. Rząd utrzymuje większość w parlamencie zaledwie jednym głosem, a Turnbull już ogłosił, że wkrótce zrzeknie się mandatu. Zbyt szybkie wybory podnoszą ryzyko zwycięstwa Partii Pracy, która jest otwarta na zwiększanie wydatków fiskalnych, co mogłoby nawet pozbawić Australię ratingu AAA. Dodając to do już obecnych obaw o rynek nieruchomości, spowolnienie Chin, wojny handlowe i pasywny RBA AUD ma więcej argumentów, by pozostać nisko.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Coraz więcej Polaków korzysta z bankowości mobilnej. Citi Handlowy tylko w I półroczu zanotował wzrost jej użytkowników o ponad 30 proc.

Coraz więcej Polaków korzysta z bankowości mobilnej. Citi Handlowy tylko w I półroczu zanotował wzrost jej użytkowników o ponad 30 proc. 1

Rośnie liczba cyfrowych użytkowników bankowości. Na popularności zyskuje zwłaszcza kanał mobilny. Łącznie korzysta z niego już 10 mln osób, z czego 6,6 mln za pomocą aplikacji. Jednym z liderów w tym zakresie jest Citi Handlowy, gdzie liczba użytkowników wzrosła o 34 proc. Bank zapowiada, że to dopiero początek. – Konsekwentnie inwestujemy w nasz model kontaktu, docelowo chcemy, by klienci mogli finansować swoje potrzeby całkowicie poprzez systemy online – zapowiada Sławomir Sikora, prezes zarządu banku Citi Handlowy.

 Bankowość mobilna Citi cieszy się coraz większą popularnością wśród klientów, którzy coraz chętniej bankują z nami przez telefon – obecnie już co trzeci klient korzysta z tej formy kontaktu. Patrząc na to, jak zachowują się nasi klienci, to dobry kierunek – kwota pożyczek udzielonych online wzrosła rok do roku o 130 proc., a ponad jedna trzecia nowych kart kredytowych pochodzi z kanału digital. Cały sektor bankowy w Polsce pozytywnie odróżnia się pod tym względem od gospodarki Zachodniej Europy i USA – mówi agencji Newseria Biznes Sławomir Sikora, prezes zarządu banku Citi Handlowy.

Z raportu PRNews wynika, że na koniec I półrocza z bankowości mobilnej korzystało 10 mln osób, z czego 6,6 mln używało w tym celu aplikacji. Użytkownicy programów natywnych w II kwartale 2018 roku wykonali łącznie 65 mln transakcji finansowych. Dynamicznie rośnie liczba osób, które obsługują swoje finanse wyłącznie za pomocą smartfona i nie używają w tym celu bankowości internetowej – obecnie jest ich już ok. 3 mln.

W pierwszej połowie roku 73,5 proc. aktywnych transakcyjnie klientów banku stanowili użytkownicy cyfrowi, czyli tacy, którzy przynajmniej raz w miesiącu skorzystali z bankowości internetowej Citibank Online lub bankowości mobilnej Citi Mobile na różnych urządzeniach.

Citi Handlowy ze swoją strategią bankowego ekosystemu smart wyznaczył w tym zakresie trendy, jako pierwszy w 2013 rozpoczynając szeroko zakrojoną akcję rezygnacji z tradycyjnej sieci placówek na rzecz kanałów internetowych i placówek mobilnych. Zmieniliśmy nasz sposób dystrybucji, zrezygnowaliśmy z fizycznych oddziałów, pokazaliśmy nowe rozwiązania w obsłudze klienta w internecie. Dążymy do tego, by klienci mogli finansować swoje potrzeby całkowicie poprzez systemy online, czyli jeżeli klient ma potrzebę zakupu, a nie ma na to środków, to żeby mógł w banku Citi Handlowym uzyskać finansowanie przez jedno lub dwa kliknięcia w internecie, bez przechodzenia bardzo skomplikowanej procedury czy odwiedzania oddziału – tłumaczy Sławomir Sikora.

W I półroczu Citi Handlowy wdrożył m.in. obsługi funkcjonalności Google Pay, które pozwalają klientom na szybkie i proste dokonywanie płatności zbliżeniowych za pośrednictwem smartfonu, bez użycia fizycznej karty. Wykorzystywane są też natywne funkcje urządzeń mobilnych w procesie weryfikacji tożsamości w postępowaniu kredytowym. Bank zapowiada dalsze udoskonalanie platformy bankowości internetowej i mobilnej poprzez dodanie nowych funkcjonalności oraz produktów.

Obszar online był istotny także po stronie korporacyjnej – tutaj sprawdzała się propozycja dla branży e-commerce, której jednym z filarów są rozwiązania FX. Z Instant FX Citi, które wykorzystuje w swoim narzędziu PayU, korzysta średnio 1400 e-sklepów w ciągu miesiąca. Usługa dostępna w Polsce, Czechach i Rumunii pozwala kupującym wybrać zapłatę w jednej z 9 dostępnych walut.

– Nakłady na IT, poza oczywiście utrzymaniem, pójdą na rozwiązania aplikacyjne, czyli rozwiązania, które służą kontaktowi klienta z bankiem – zapowiada prezes Citi Handlowego.

Citi Handlowy chce też utrzymać dobre wyniki z I półrocza 2018 roku. Zysk netto grupy Banku Handlowego w II kwartale 2018 roku wzrósł do 182,4 mln zł ze 158 mln zł rok wcześniej. W I połowie 2018 roku zysk wyniósł 328,2 mln zł, czyli wzrósł o 64 proc. rdr.

Kondycji banków sprzyja dobra sytuacja w gospodarce – zarówno aktywność przedsiębiorców, większe inwestycje, jak i ożywienie zakupów detalicznych Polaków.

 Wystarczy powiedzieć, że w I półroczu polska gospodarka skorzystała z ponad 1 mld zł nowych kredytów, których udzieliliśmy – tłumaczy Sławomir Sikora.

Bank ocenia, że najbliższe miesiące mogą być nieco słabsze dla gospodarki, ale w całym roku wzrost powinien przekroczyć 5 proc. Głównym motorem wzrostu w II kwartale pozostawała konsumpcja prywatna (wzrost o 4,6–4,8 proc.). W III i IV kwartale tempo wzrostu może nieco spaść, odpowiednio do 4,4 i 4,2 proc. Wzrosną za to nakłady na inwestycje infrastrukturalne. Wyższa aktywność inwestorów i samorządów może z nawiązką zrekompensować spadek konsumpcji.

– Ryzyka, które widzimy dla rynków wschodzących, na pewno spowodują pewne osłabienie koniunktury. Pytanie tylko, w jakim stopniu. Uważamy, że to będzie osłabienie mniejsze niż 1 pkt proc. – wskazuje prezes Citi Handlowego. – Blisko 4 proc. wzrostu gospodarczego, których spodziewamy się w przyszłym roku, to nadal będą sprzyjające dla nas warunki funkcjonowania. Długoterminowo ważna jest sytuacja finansowa i przedsiębiorstw, i osób fizycznych. Obszarem, gdzie może pojawić się potencjalne ryzyko, jest gorsza spłacalność kredytów, ale na razie nie widzimy tego symptomów.

Polacy płacą ok. 300 złotych za kWh. Do 2020 r. cena ta może wzrosnąć o kilkadziesiąt procent

Polska energetyka zmienia się, ale na razie bardzo powoli. Cały czas bazuje na węglu, który jest najbardziej emisyjnym źródłem energii. Jednocześnie Polska jest podpisana pod polityką klimatyczną Unii Europejskiej, która penalizuje emisję CO2. Jeżeli surowiec emituje najwięcej dwutlenku węgla, to nasz kraj jest też za to najbardziej karany. Cena energii jest więc tym wyższa, im więcej mamy węgla w miksie. Już do końca tego roku Polska musi przedstawić Komisji Europejskiej swój plan zmniejszania emisji CO2. Tymczasem dalej nie ma strategii energetycznej. Należy rozstrzygnąć, czy uzupełnimy mix energetyczny za pomocą energii atomowej, czy może farm wiatrowych – które można zbudować szybciej i taniej. Atom z kolei jest stabilny, bo nie potrzebuje magazynów energii do zabezpieczania dostaw w sytuacji kryzysowej.

– Energia w Polsce w 80 proc. wytwarzana jest z węgla. To ma się powoli zmieniać przez dodawanie kolejnych źródeł. Rząd mówi o zeroemisyjnej energetyce jądrowej, zastanawia się nad wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii, na czele z farmami wiatrowymi na morzu– powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny Biznes Alert – Decyzja jest dopiero przed nami, a ponieważ nadal nie została podjęta – w Ostrołęce ma powstać nowy blok węglowy, który uzupełni niedobory mocy. Niestety, nie będzie to choćby mniej emisyjna elektrownia gazowa. Nad strategią emisyjną Polska zastanawia się już od 3 lat. Komisja Europejska zaostrza tymczasem politykę klimatyczną i chce w 2030 r. osiągnąć redukcję na poziomie nawet 45 proc. Oznacza to, że ci, którzy nie dostosują się do nowych wymagań, będą płacić najwięcej za energię. Stąd złe prognozy wielu ekspertów. W latach 2017-2018 Polacy płacą ok. 300 złotych za kWh. Według niektórych analiz, np. Instytutu Energii Odnawialnej, cena ta może do 2020 r. wzrosnąć o kilkadziesiąt procent. Analizy oparte są na widocznych już dzisiaj trendach – państwa członkowskie w większości będą zgadzać się na zmiany narzucane przez Komisję. Pozostanie przy energetyce węglowej sprawi, że Polska będzie płacić za energię najwięcej. Dlatego już dziś należy zdecydować się – czy zmniejszamy emisję za pomocą atomu, wiatraków czy może jeszcze w inny sposób. Ważne, abyśmy mieli gotową odpowiedź na to pytanie już jesienią – podkreślił Jakóbik.

Europejscy naukowcy mogą otrzymać nawet 100 mld euro na rozwój nauki. Nowy program UE ma zwiększyć konkurencyjność państw członkowskich na rynku globalnym

Europejscy naukowcy mogą otrzymać nawet 100 mld euro na rozwój nauki. Nowy program UE ma zwiększyć konkurencyjność państw członkowskich na rynku globalnym 2

Horyzont Europa to nowy program Unii Europejskiej w zakresie badań naukowych i innowacji. Zastąpi obecny program Horyzont 2020, którego budżet wynosi 78 mld euro. Budżet nowego programu ma się zwiększyć do ok. 100 mld euro, ale wciąż trwają negocjacje w tym zakresie. Zmianie ulegnie także sama struktura programu, w którym wyróżniono trzy filary – Otwarta nauka, Wyzwania o charakterze globalnym oraz Otwarte innowacje. Zwłaszcza w zakresie tego pierwszego skorzystać mogą polscy naukowcy, dla których wciąż współpraca międzynarodowa jest największym wyzwaniem.

Na początku maja Unia Europejska przyjęła nowy budżet na lata 2021-2027. Jedną z największych zmian wprowadzonych w stosunku do poprzedniego planu budżetowego jest zwiększenie środków na finansowanie badań oraz rozwoju o 30 proc. Naukowcy partycypujący w programie Horyzont 2020 mieli do dyspozycji ok. 78 mld euro, a budżet Horyzontu Europa wzrośnie do ok. 100 mld euro.

– Program Horyzont Europa zacznie się w 2021 roku i jest przewidziany na kolejne 7 lat. Bardzo istotnym celem programu jest zwiększenie konkurencyjności Europy. Już nie tylko USA, ale i Chiny wkraczają na rynki światowe, więc bardzo ważnym elementem i celem tego programu jest zwiększenie konkurencyjności, umożliwienie różnego rodzaju firmom, również małym i średnim przedsiębiorstwom znalezienia odpowiedniego dofinansowania i realizowania różnego rodzaju badań, które będą zgodne z celami – mówi agencji Newseria Innowacje Anna Wiśniewska, koordynator w Centrum Informacji dla Naukowców Euraxess.

Pierwsze projekty Horyzontu Europa wejdą w życie w roku 2021, a część z nich będzie bezpośrednią kontynuacją tych z Horyzontu 2020. Zmieni się za to struktura organizacyjna samego programu, który będzie podzielony na trzy filary: Otwarta Nauka, Wyzwania o Charakterze Globalnym oraz Otwarte Innowacje. Urzędnicy liczą na to, że dzięki takiemu rozwiązaniu łatwiej będzie rozwijać zarówno unijne programy naukowe, jak i konkurencyjność państw członkowskich na rynku globalnym.

Głównym zadaniem filaru naukowego będzie promowanie badań, rozwój infrastruktury oraz inwestowanie w kadry naukowej. W jego ramach naukowcy będą mogli składać aplikacje o indywidualne granty, które ułatwią rozwijanie kariery naukowej w tej dziedzinie, w której czują się najpewniej. Oprócz tego ten filar pozwoli także dofinansowywać infrastrukturę badawczą, jeden z najważniejszych wyznaczników konkurencyjności nauki.

– Dzisiaj bez bardzo nowoczesnej infrastruktury trudno będzie konkurować i prowadzić badania na bardzo wysokim poziomie i badania przełomowe, bo to również ważny element – podkreśla Anna Wiśniewska.

Rozwiązania z drugiego filaru mają odpowiadać na najważniejsze wyzwania, z jakimi w ciągu najbliższych lat przyjdzie zmierzyć się nie tylko Europie, ale i całemu światu. Na finansowanie mogą liczyć projekty zajmujące się np. starzeniem się społeczeństw czy wzrostem bezrobocia związanym z automatyzacją rynku pracy. To tu pojawią się środki na realizację programów międzypaństwowych, które łączą sektor naukowy i przemysłowy, ułatwiając błyskawiczne reagowanie na zagrożenia i wyzwania współczesnego świata.

Z kolei w ramach filaru Otwartej Innowacyjności będzie można finansować badania, które przyspieszą prace nad przełomowymi technologiami oraz wprowadzenie ich do powszechnego użytku. Otwartość nauki i innowacyjności na międzynarodową współpracę to szansa także dla polskich naukowców.

– Jest to największy program finansujący badania, który jest dostępny dla polskich naukowców. Umożliwia współpracę nie tylko z europejskimi instytucjami akademickimi, uczelniami, instytutami badawczymi czy przemysłem, ale również z krajami trzecimi. Współpraca z USA, czy z Chinami, podobnie jak i w obecnym programie również będzie finansowana przez KE, więc ten program daje możliwość polskiemu światu nauki otwarcia się na współpracę międzynarodową, a internacjonalizacja jest cięgle piętą achillesową polskiej nauki – twierdzi ekspertka.

Ostateczna wysokość budżetu Horyzontu Europa nie jest jeszcze znana. Parlament Europejski pierwotnie chciał przeznaczyć na ten cel 120 mld euro, a rynkowi lobbyści liczyli na wsparcie rzędu 160 mld dol. Obecnie kwota oscyluje w granicach 100 mld euro.

W ramach programu Horyzont 2020 do końca 2017 roku polskie projekty wsparto kwotą 278 mln euro.

W Polsce jest już ponad 500 ekologicznych budynków. Od przyszłego roku zacznie ich szybko przybywać

W Polsce jest już ponad 500 ekologicznych budynków. Od przyszłego roku zacznie ich szybko przybywać 3

Budynki odpowiadają za około 40 proc. zużycia energii i tym samym za 36 proc. emisji CO2. Obecnie nawet  75 proc. budynków w UE jest nieefektywnych energetycznie. To ogromne wyzwania dla budownictwa, zwłaszcza w kontekście wprowadzanych zmian prawnych. W 2019 roku nie będą wydawane pozwolenia na budowę budynków, które nie mają w swojej strukturze elementów aktywnych produkujących energię. Rozwiązaniem mogą być systemy fotowoltaiczne zintegrowane z budynkiem, które pozwalają na spore oszczędności i redukcję emisji dwutlenku węgla.

– Jesteśmy w przededniu wejścia w życie dyrektywy unijnej dotyczącej efektywności energetycznej budynków. Już w 2019 roku nie będą wydawane pozwolenia na budowę na budynki, które nie mają w swojej strukturze elementów aktywnych produkujących energię – przypomina w rozmowie z agencją Newseria Biznes Dawid Cycoń, współzałożyciel ML System.

Z danych Danfoss wynika, że budynki odpowiadają za około 40 proc. zużycia energii i tym samym za 36 proc. emisji CO2. Obecnie co trzeci budynek w UE ma powyżej 50 lat, a ponad 75 proc. jest nieefektywnych energetycznie. Dzięki optymalizacji systemów technicznych budynków mieszkańcy Unii mogliby w 2030 roku zaoszczędzić 67 mld euro rocznie na rachunkach za energię.

Dyrektywa EPBD dotycząca charakterystyki energetycznej budynków zakłada, że począwszy od 2021 roku wszystkie nowo powstałe budynki muszą mieć prawie zerowe zapotrzebowanie na energię. Nowe budynki użyteczności publicznej muszą spełniać ten wymóg już od 2019 roku. To oznacza, że zapotrzebowanie na energię w takich budynkach powinno być minimalne i zaspokajane w dużym stopniu z energii odnawialnej produkowanej na miejscu.

– W Polsce dzisiaj ten rynek jest raczkujący, ale np. w krajach skandynawskich w planach zagospodarowania przestrzennego w dużych miastach nie wydaje się faktycznie pozwoleń na budowę, jeżeli infrastruktura budynku nie jest wyposażona w elementy, które generują energię – wskazuje Dawid Cycoń.

Na świecie coraz częściej stosuje się systemy fotowoltaiczne zintegrowane z budynkiem. Moduły w technologii glass-glass zapewniają przepuszczalność światła, pozwalają osiągnąć nawet do 30 proc. wyższe uzyski energii z tej samej zainstalowanej mocy. Można również stosować panele jako elementy elewacji. Produkowane ogniwa słoneczne są instalowane nie tylko na dachach budynków, ale zastępują tradycyjne materiały budowlane. Takie rozwiązania oferuje firma ML System.

– Rynek szkła budowlanego w Polsce, przeliczany z metrów kwadratowych, według GUS to około 24 mld zł rocznie. Jeżeli pozyskamy tylko 1 proc. z tego rynku, to mamy sprzedaż na poziomie 240 mln zł, a przecież to nie musi być tylko 1 proc. – zapowiada Dawid Cycoń.

Jak podkreśla, zarówno rynek szkła budowlanego, jak i rynek fotowoltaiki zintegrowanej z budownictwem (BIPV) mają przed sobą dobre perspektywy. Z danych, które przywołuje ML System, wynika, że w latach 2017-2021 rynek BIPV będzie rósł w tempie 10-12 proc. rocznie, by docelowo osiągnąć wartość 4,3 mld dol. Zgodnie z raportem Global Building-Integrated Photovoltaic Skylights Market 2017-2021, ML System należy do grona pięciu kluczowych producentów BIPV na świecie.

– Na rynek wpływa prawo, ale ono jest generowane poprzez świadomość ekologiczną. Jeżeli mówimy o poprawie jakości powietrza i życia, to mówimy również o zielonej energii, o ograniczaniu emisji i o komforcie życia z tym związanym – mówi prezes ML System. – Jeszcze 10 lat temu polscy naukowcy udowadniali, że tych nowoczesnych technologii nie opłaca się w Polsce stosować, bo mamy mniej słońca, bo nie ta szerokość geograficzna, bo izolacyjność termiczna to niekoniecznie energia odnawialna aktywna. Dzisiaj wszyscy już udowadniają, jak to się opłaca. Jest tylko pytanie, kiedy będzie zwrot z inwestycji, a nie czy będzie.

W polskich miastach powstaje coraz więcej budynków oznaczanych specjalnym certyfikatem. Z raportu PLGBC „Certyfikacja zielonych budynków w liczbach” wynika, że na koniec marca 2018 roku całkowita powierzchnia użytkowa certyfikowanych obiektów osiągnęła prawie 12 mln mkw. W ciągu 8 lat od przyznania pierwszego certyfikatu powstało ok. 500 certyfikowanych obiektów. W ciągu roku liczba certyfikowanych budynków wzrosła o 23 proc.

– Inwestorów przekonuje ograniczenie kosztów eksploatacji budynku. Pracownicy wymuszają wyższy komfort pracy, warunki pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach stały się dzisiaj standardem, w związku z tym liczy się w tej chwili koszt eksploatacji budynku – tłumaczy Dawid Cycoń.

Branża motoryzacyjna zabiega o ręce do pracy. Firmy łączą siły, by przyciągać inwestycje i kształcić specjalistów

Branża motoryzacyjna zabiega o ręce do pracy. Firmy łączą siły, by przyciągać inwestycje i kształcić specjalistów 4

Lipiec był kolejnym miesiącem wzrostów rejestracji nowych samochodów. Od początku roku zarejestrowano o ponad 12 proc. więcej aut osobowych i dostawczych niż w analogicznym okresie 2017 roku. Wzrosty notują też producenci części i akcesoriów, rośnie także eksport. Problemem dla branży jest brak pracowników. Dlatego firmy szukają sposobów na pozyskiwanie specjalistów z branży. Nie chcemy przeciągać tej krótkiej kołdry, tylko ją zwiększać – podkreśla prezes Wschodniego Sojuszu Motoryzacyjnego. Firmy wspólnie z samorządami szukają też sposobów na przyciągniecie nowych inwestycji branżowych.

W Polsce dla branży motoryzacyjnej to kolejny rok rozwoju. Poświadczają to liczby, które wskazują na zwiększanie eksportu, znowu zwiększanie zatrudnienia, znowu zwiększanie produkcji. W szczególności możemy się odnieść tutaj do regionu Podkarpacia, gdzie ta branża od wielu lat przyczynia się do rozwoju gospodarczego – podkreśla w rozmowie przeprowadzonej podczas inauguracji kampanii „Podkarpackie. Wyższy Poziom Innowacji” Ryszard Jania, prezes Wschodniego Sojuszu Motoryzacyjnego i prezes Pilkington Automotive Poland.

Ten rok branża motoryzacyjna może zaliczyć do udanych. W I półroczu 2018 roku produkcja pojazdów samochodowych, przyczep i naczep wzrosła rok do roku o 2,9 proc. Rośnie rejestracja nowych samochodów – od stycznia do końca lipca o 12,3 proc. Dystrybutorzy części motoryzacyjnych także przedstawiają pozytywne prognozy dotyczące tegorocznej sprzedaży. W ubiegłym roku eksport branży motoryzacyjnej osiągnął wartość 25,5 mld euro. Choć było to nieco mniej, niż wcześniej prognozowano, wynik i tak był rekordowy w porównaniu z poprzednimi latami.

 – Branża motoryzacyjna jest największym eksporterem i cały czas przynosi nowe inwestycje do Polski. Można patrzeć na motoryzację poprzez producentów samochodów i akurat w Polsce przez ostatnich kilkanaście lat w tym zakresie nie zmieniło się wiele, ale obecni już producenci stale się rozwijają – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes kampanii Ryszard Jania. – Jest wiele projektów, które są powtórnymi albo potrójnymi inwestycjami firm, które już w Polsce działają od wielu lat.

Jak podkreśla ekspert, przewagą Polski jest system naczyń powiązanych firm z branży. Inwestorów przyciągają także pozytywne przykłady innych przedsiębiorstw, które z sukcesem działają na polskim rynku.

 Te większe inwestycje przyciągają też kooperantów, bądź tworzeni są nowi kooperanci właśnie na tych terenach, gdzie nowe firmy działają. Zbiór naczyń połączonych jest najważniejszy. Prowadzi to do tego, że w tych rozwijających się przedsiębiorstwach kadra wyraźnie się dokształca i ten poziom znajomości branży motoryzacyjnej, wymagań producentów samochodów, jest coraz większy – podkreśla prezes Wschodniego Sojuszu Motoryzacyjnego.

To właśnie niedobór kadr stoi na przeszkodzie dalszego dynamicznego rozwoju branży motoryzacyjnej. Jednym z celów Wschodniego Sojuszu Motoryzacyjnego, zrzeszającego firmy z branży działające w regionie Podkarpacia, jest wspieranie kształcenia młodych ludzi pod kątem potrzeb sektora motoryzacyjnego.

Choć w powszechnym mniemaniu wschodnia Polska charakteryzuje się wysokim bezrobociem, jest to opinia dość obiegowa. W końcu czerwca zarejestrowanych bezrobotnych w województwie podkarpackim było 8,7 proc. – mniej niż w warmińsko-mazurskim, mazowieckim regionalnym (z wyłączeniem Warszawy) czy kujawsko-pomorskim.

Nawet na samym Podkarpaciu nie możemy mówić o równomiernie rozłożonym bezrobociu, bo są miejsca, gdzie jest ono większe i gdzie jest mniejsze. My staramy się nie konkurować o pracowników, nie chcemy przeciągać tej krótkiej kołdry, tylko ją trochę zwiększać, zarówno ilościowo, jak i jakościowo – deklaruje prezes Pilkington Automotive Poland. – To nie są działania, które przyniosą rezultaty natychmiastowe. Są obliczone raczej na długoletnią współpracę ze szkołami i instytucjami rynku pracy. Pierwsze efekty będą mogły być widoczne w ciągu dwóch lat – na bazie tego, co przygotujemy jako pewien standardowy sposób działania w postępowaniu ze szkołami średnimi, uczelniami i instytucjami otoczenia rynku pracy.

 

Dobra koniunktura napędza rynek stali. Problemem mogą być rosnące ceny energii

Dobra koniunktura napędza rynek stali. Problemem mogą być rosnące ceny energii 5

Krajowe zużycie stali notuje historyczne wyniki. Popyt generują przede wszystkim inwestycje w budownictwie, drogownictwie i na kolei i tak powinno także w kolejnych miesiącach. Choć produkcja stali rośnie, a zakłady wykorzystują 100 proc. mocy produkcyjnych, nie nadążają za rekordowym zapotrzebowaniem. Wyzwaniem dla branży jest właściwe inwestowanie generowanych środków, tak by zaspokoić rosnący popyt. Druga kwestia to rosnące ceny energii, które mogą wpłynąć na mniejszą konkurencyjność polskich producentów.

 W Polsce rynek stali dla producenta jest bardzo korzystny. Mamy do czynienia z pełnym wykorzystaniem mocy produkcyjnych, dlatego że jest bardzo duży popyt. Sytuacja jest bardzo komfortowa z punktu widzenia producenta – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Zoła, dyrektor finansowy spółki Cognor, czołowego producenta stali.

Ostatnie miesiące są dla producentów stali wyjątkowo udane. Już w 2017 roku zużycie stali osiągnęło rekordowy poziom ponad 13,5 mln ton. W I kwartale 2018 roku produkcja stali na świecie wzrosła o ponad 4 proc., w II kwartale – już o blisko 5 proc. W Unii Europejskiej wzrost wyniósł 2,2 proc. Na dobrej koniunkturze korzystają producenci. Firma Cognor zwiększyła w II kwartale wytwarzanie stali o 5,7 proc., a sprzedaż ilościową złomu, półwyrobów i wyrobów finalnych o 11,1 proc. Przychody wzrosły o  24,7 proc. do ponad 1 mld zł.

– Na wyniki naszej spółki wpłynął bardzo korzystny rynek, na którym mamy do czynienia z bardzo dobrym popytem. Zaczynają się inwestycje infrastrukturalne w Polsce, z drugiej strony mamy globalnie ożywienie, także w Chinach zaczął się trend wzrostowy cen, bo idą bardzo mocno do przodu z wykorzystaniem stali. Istotna jest też skutecznie realizowana ochrona rynku europejskiego. Dzięki temu możemy osiągać takie wyniki i marże – tłumaczy Krzysztof Zoła.

Ceny stali idą w górę, w dużej mierze przez wojnę handlową. W odpowiedzi na cła wprowadzone przez Stany Zjednoczone Komisja Europejska nałożyła kontyngenty i cła na wyroby hutnicze. Dzięki ochronie rynku wyroby stalowe drożeją, jednocześnie tanieje złom, czyli surowiec potrzebny do ich wytworzenia. Cognor szacuje, że jeszcze niedawno tonę prętów zbrojeniowych sprzedawano za 2,1 tys. zł, a obecnie stawki wzrosły do 2,3 tys. zł za tonę.

– Wprowadzenie ceł przez prezydenta Donalda Trumpa mogło być potencjalnie niebezpieczne i stanowić zagrożenie dla rynku europejskiego. Producenci wypychani z USA będą próbowali sprzedać te wyroby gdzie indziej, np. w Europie. W lipcu UE wdrożyła instrument ochronny tymczasowy – kontyngenty i cła przy przekroczeniu określonych kontyngentów. To powoduje, że producenci europejscy, lokalni, nie zderzają się z sytuacjami, które byłyby dla nich niekorzystne – przekonuje dyrektor finansowy Cognor.

Polska należy do jednego z największych producentów stali w Europie. W 2017 roku produkcja po raz pierwszy od dekady przekroczyła 10 mln ton. Tylko w ciągu pierwszych 5 miesięcy tego roku produkcja wzrosła o 2,5 proc. i przekroczyła 4,3 mln ton. Jednocześnie jednak zużycie rośnie kilkukrotnie szybciej od produkcji (ok. 6,3 mln ton). Zakłady produkcyjne nie nadążają za potrzebą rynku.

 Największym wyzwaniem jest, żeby środki, które są generowane przez producentów, były alokowane w sposób właściwy i trafiony na przyszłość. To kwestia trafionych inwestycji, tak żeby móc zaspokoić ten rosnący popyt i żeby zrobić to w sposób mądry, już nie tylko dzisiaj czy jutro, ale na przestrzeni dłuższego czasu – ocenia Zoła.

Jak podkreśla, problemem mogą być także stosunkowo wysokie ceny energii elektrycznej. Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa ocenia, że np. ujemny bilans handlu wyrobami stalowymi między Polską a Niemcami wynosi 1,3 mln ton, a nasi zachodni sąsiedzi są w stanie oferować konkurencyjne wyroby właśnie ze względu na nawet o 60 proc. tańszą energię.

– Polska idzie w kierunku węgla, który będzie drogim paliwem z uwagi na rosnące ceny emisji CO2. Może się okazać, że o ile teraz jesteśmy konkurencyjni właściwie we wszystkich obszarach, na wszystkich poziomach kosztowych, o tyle możemy być niekonkurencyjni w obszarze cen energii elektrycznej – ocenia Krzysztof Zoła.

Równy podział obowiązków domowych to mit. Kobiety wciąż wykonują większość prac domowych

Równy podział obowiązków domowych to mit. Kobiety wciąż wykonują większość prac domowych 6

Zdecydowana większość obowiązków domowych w polskich rodzinach wciąż spoczywa na barkach kobiet. Panie zajmują się gotowaniem, praniem, sprzątaniem i załatwianiem spraw urzędowych, ich partnerzy natomiast – odwożeniem i odbieraniem dzieci ze szkoły i przedszkola, wyrzucaniem śmieci oraz zarabianiem pieniędzy – wynika z badania IRCenter dla Tchibo. Ulubioną formą relaksu w przerwie od pracy jest dla Polek aktywność w mediach społecznościowych oraz picie kawy. Polki piją nawet 3 kubki tego napoju dziennie, najczęściej wybierając kawę rozpuszczalną.

W corocznym indeksie równouprawnienia kobiet i mężczyzn, publikowanym przez magazyn „The Economist”, Polska zajmuje wysokie 4. miejsce z 71 pkt na 100 możliwych do zdobycia. Okazuje się jednak, że rosnąca pozycja pań na ryku pracy nie idzie w parze z dążeniem do równego i sprawiedliwego podziału obowiązków domowych. Badanie przeprowadzone przez IRCenter na zlecenie firmy Tchibo, pokazuje, że większość tego rodzaju zadań wciąż spoczywa na barkach pani domu – spośród 24 obowiązków, o które zapytano, aż 19 w dużej mierze pozostaje po stronie kobiety.

 Kobiety ciągle są przywiązane do swoich tradycyjnych ról. Gotują, piorą, sprzątają – to deklarują najczęściej. Mężczyznom zostawiają wynoszenie śmieci, odwożenie, odprowadzanie dzieci do szkoły, przedszkola i zarabianie pieniędzy – mówi agencji informacyjnej Newseria Barbara Kowalik-Kamińska, dyrektor marketingu w Tchibo.

90 proc. uczestniczek badania stwierdziło, że do ich obowiązków należy pranie i przygotowywanie posiłków dla pozostałych domowników. Ponad 60 proc. pań domu zajmuje się kontaktem z urzędami i załatwianiem spraw formalnych, takich jak płacenie rachunków. Do kobiet należy również opieka nad dziećmi: 83 proc. mam zajmuje się maluchami, gdy są chore, 73 proc. dba o codzienną toaletę dzieci, 69 proc. szykuje je do snu, a rano wyprawia do szkoły, a także chodzą na szkolne wywiadówki.

 Kobiety lubią zajmować się dziećmi w sposób tradycyjny: higiena poranna, wieczorna, usypianie, przygotowywanie jedzenia, czytanie do łóżka. Aczkolwiek w tym zakresie podział jest coraz częściej partnerski i mężczyźni także takie zajęcia w domu przy dzieciach spełniają – mówi Barbara Kowalik-Kamińska.

Choć Polki mają dni mocno wypełnione obowiązkami zawodowymi i domowymi, potrafią znaleźć czas przeznaczony wyłącznie dla siebie. 77 proc. uczestniczek badania relaksuje się, przeglądając media społecznościowe. 71 proc. kobiet przerwę w pracy poświęca na picie kawy, 32 proc. oddaje się krótkiej drzemce, a 26 proc. spotyka się w tym czasie ze znajomymi. Badanie pokazuje więc, że Polki sięgają po kawę nie tylko w celu pobudzenia organizmu, ale również by odpocząć i zrelaksować się. Przerwa na kawę w ciągu dnia stanowi dla kobiet ważny codzienny rytuał.

– Kobiety bardzo często sięgają po kawę, żeby mieć chwilę relaksu, przyjemności, czy samej, czy z koleżanką. Czasem jako pretekst do przerwy, czasem towarzysz jakiejś pracy, ale generalnie kawa towarzyszy nam codziennie, w ilościach całkiem sporych, bo to są 2–3 filiżanki dziennie od rana niemalże do wieczora – mówi Barbara Kowalik-Kamińska.

Zgodnie z wynikami badania Polki najchętniej piją kawę w domu: 43 proc. robi to samotnie w przerwach między innymi obowiązkami, 48 proc. natomiast z goszczącymi u nich znajomymi. Tylko 7 proc. lubi wybierać się w pojedynkę do kawiarni, by w samotności delektować się ulubionym napojem. Ponad 80 proc. ankietowanych kobiet stwierdziło, że kawa to ich drugi, po wodzie, ulubiony napój codzienny, spożywany w takich samych ilościach podczas dni pracujących, jak i w czasie urlopu. Polki najchętniej piją kawę zaparzaną wrzątkiem lub parzoną metodą ciśnieniową.

– Bardzo lubimy trzymać się tego, co wynieśliśmy z domu – tradycyjne parzenie bezpośrednio w kubku, czy to jest kawa mielona, czy rozpuszczalna, dodawane często jest mleko, cukier, czyli przyjemnościowe dodatki. Okazuje się, że my kobiety mamy swój ukochany kubek, częściej niż filiżankę, w którym najlepiej nam ta kawa smakuje – mówi Barbara Kowalik-Kamińska.

Kawę rozpuszczalną Polki wybierają ze względu na szybkość i wygodę jej przygotowania. Gdy mają czas i ochotę delektować się rytuałem picia kawy, wybierają raczej tę ze zmielonych ziaren, coraz częściej parzoną w ekspresie. Kobiety lubią celebrować moment picia kawy np. poprzez używanie ulubionego naczynia – najczęściej jest nim kubek ceramiczny. Bardzo rzadko panie wybierają kubki plastikowe lub papierowe. Badanie Tchibo pokazało, że 90 proc. polskich rodzin zna ulubione przyzwyczajenia pań domu w kwestii picia kawy, tylko 29 proc. stara się jednak je realizować.

– Chciałybyśmy, żeby nasi partnerzy przynosili nam kawę do łóżka na dobre rozpoczęcie dnia. 80 proc. pań stwierdziło, że to jest bardzo przyjemna rzecz dostać kawę do łóżka, ale niecałe 30 proc. pań tego od czasu do czasu doświadcza. Myślę, że jest duże pole do popisu dla partnerów, którzy chcą zrobić przyjemność kobiecie – mówi Barbara Kowalik-Kamińska.

Badanie Tchibo zostało przeprowadzone na grupie 1002 kobiet w wieku 21–45 lat, których dzieci nie ukończyły jeszcze 18 roku życia.

Już wkrótce naukowcy mogą odkryć pozaziemskie życie. Dzięki nowej misji NASA możliwe będzie też dokładne zbadanie Słońca

Już wkrótce naukowcy mogą odkryć pozaziemskie życie. Dzięki nowej misji NASA możliwe będzie też dokładne zbadanie Słońca 7

Przyspiesza eksploracja kosmosu. Teleskop Keplera znalazł 4 tys. egzoplanet, na części których może znajdować się woda. To jednak dopiero początek poszukiwania pozaziemskiego życia. Niedawno NASA wystrzeliła satelitę TESS, która zbada nawet 200 tys. pobliskich gwiazd. Tysiące z nich może być większych niż Ziemia, mogą mieć wodę i grunt, czyli może na nich istnieć życie. W ciągu kilku lat naukowcy mogą też rozwiązać zagadki astrofizyki, m.in. pola magnetycznego Słońca. Parker Solar Probe to pierwsza sonda kosmiczna, która wleci w atmosferę gwiazdy.

– Najbardziej ekscytujące odkrycia astronomiczne w ostatnim czasie, to egzoplanety, które krążą wokół innej gwiazdy niż Słońce. To planety niekiedy podobne do Ziemi, niekiedy tam mogą panować warunki zbliżone do ziemskich, czyli możemy podejrzewać, że są to miejsca gdzie mogłoby rozwinąć się życie – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Mateusz Borkowicz z Centrum Nauki Kopernik.

W ostatnich latach naukowcy odkryli tysiące egzoplanet, czyli planet spoza Układu Słonecznego. Najnowsze odkrycia wskazują, że na dużej części z nich mogło rozwinąć się życie. Teleskop Keplera odkrył ok. 4 tys. egzoplanet. Międzynarodowy Zespół Badaczy po ich przeanalizowaniu stwierdził, że nawet na 35 proc. planet, które są większe od Ziemi, prawdopodobnie jest woda, a tym samym warunki sprzyjające rozwinięciu się życia.

– Oczywiście to nie znaczy, że jeżeli na jakiejś egzoplanecie jest woda w stanie ciekłym, tam musi być życie. Z drugiej strony, zastanawiamy się czy może w innych warunkach mogłoby to życie powstać, czy nie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej niż to, które znamy na Ziemi. Być może nie jest oparte na wodzie tak jak to ziemskie, być może tam są jakieś inne cywilizacje, które są skonstruowane w zupełnie inny sposób, ale szukamy też miejsca podobnego do Ziemi – ocenia Mateusz Borkowicz.

Poszukiwania pozaziemskiego życia mogą przyspieszyć. Niedawno NASA wystrzeliła satelitę TESS, która ma dotrzeć do ponad 200 tys. gwiazd i zbadać krążące wokół nich egzoplanety. Naukowcy oceniają, że nawet tysiące z nich mogą być wielkości Ziemi lub nawet większe. Większe planety prawdopodobnie posiadają wodę i grunt, możliwe jest więc na nich życie. Według najnowszych szacunków podawanych przez University of Cambridge, łącznie w obserwowalnym wszechświecie istnieje 700 mln bln planet skalistych, szanse że znajduje się na nich życie są bardzo duże.

– Poszukujemy tej planety nie dlatego, żeby się tam przenieść w przyszłości, bo odległości są kosmiczne, to jest przynajmniej kilkadziesiąt do kilkuset lat świetlnych od nas, więc lecąc z prędkością światła, co na razie nie jest możliwe, musielibyśmy poświęcić na podróż kilkadziesiąt do kilkuset lat. To niewykonalne, więc nie poszukujemy na razie miejsca do zamieszkania, ale chcemy wiedzieć czy jesteśmy sami we wszechświecie. Wszystko wskazuje na to, że nie – podkreśla ekspert.

Już wkrótce naukowcy mogą także rozwiązać zagadki astrofizyki związane ze Słońcem, m.in. wysoką temperaturę korony słonecznej, czy mechanizm rozpędzania cząstek wiatru słonecznego. Sonda Parker Solar Probe ma docelowo  dotrzeć na odległość ok. 8,5 promieni słonecznych (ok. 5-6 mln km). Dotychczas najbliżej Słońca zbliżył się Helios 2 – na odległość 43,5 mln km.

– Te 5 mln km to dosłownie muśnięcie Słońca. W tej odległości będzie można zbadać koronę słoneczną, najbardziej zewnętrzną warstwę słońca, która nagrzewa się do kilkunastu milionów stopni Celsjusza, co jest dziwne, bo temperatura powierzchni słońca to 5,5 tys. stopni Celsjusza, to jest jedna z tych tajemnic, którą właśnie dzięki tej sondzie NASA chce rozwikłać. Dzięki tej sondzie zbadamy też dokładnie wiatr słoneczny – mówi Mateusz Borkowicz.

Niedawne odkrycia naukowców mogą też oznaczać, że możliwe będą wyprawy na Księżyc. Na północnym i południowym biegunie naszego satelity znajduje się zamrożona woda. Nawet kilka milimetrów lodu pozwoli na wykorzystanie tego surowca w przyszłych ekspedycjach.

Według szacunków Bank of America Merrill Lynch, przemysł kosmiczny za 30 lat będzie wart 2,7 bln dolarów. Obecnie jego wartość szacuje się na 350 mld dol.

Firma Emerson ogłasza zakup Aventics

Firma Emerson (NYSE: EMR), ogłosiła zakup Aventics, jednego z wiodących na świecie producentów inteligentnych technologii pneumatycznych, które napędzają maszyny i wykorzystywane są w zastosowaniach zawiązanych z automatyką przemysłową. Zakup Aventics znacząco zwiększy zasięg firmy Emerson na rosnącym rynku sterowania przepływem mediów wartym obecnie 13 miliardów USD, a tym samym pozwoli ugruntować obecność technologii automatyzacji firmy Emerson w Europie.

Zakup Aventics zwiększa możliwości firmy Emerson oraz rozwiązania na dyskretnych i hybrydowych rynkach automatyki. Zakup ten przyczynia się do powstania jednego z najszerszych portfolio urządzeń pneumatycznych i sterowania przepływem mediów, które łączą detekcję i monitoring, poprawę wydajności, bezpieczeństwa, a także optymalizację zużycia energii.

Posiadająca swoją centralę w niemieckim Laatzen, firma Aventics zatrudnia globalnie ponad 2.100 pracowników oraz posiada pięć zakładów produkcyjnych usytuowanych na całym świecie.

Kraje niemieckojęzyczne – gdzie wybrać się na wycieczkę?

austriaUrlop to idealny czas, aby po długim okresie ciężkiej pracy, nasz umysł i ciało mogło w końcu odpocząć i porządnie się zrelaksować. Dla jednych wspaniałym rozwiązaniem okaże się błogie wylegiwanie na łóżku, czytanie ciekawych książek czy oglądanie premierowych filmów, jednak znajdą się również tacy, którzy wolą spożytkować ten czas na odkrywanie świata i małe podróże będące nowymi doświadczeniami w ich życiu! To właśnie dla takich ludzi ciekawym rozwiązaniem może okazać się wycieczka do krajów niemieckojęzycznych.

Bariera językowa.

Zapewne wiele osób z ogromną chęcią wybrałoby się do tych czterech krajów, jednak z powodu utrudnionej komunikacji, wynikającej z obowiązującego na terenach tych państw języka niemieckiego, obawiają się, iż nie poradzą sobie z najprostszymi sprawami. Na szczęście w obecnych czasach nie jest to już tak ogromny problem, a na dodatek warto pamiętać, że w miastach typowo turystycznych ludzie często są bardzo życzliwi i pomocni nawet, gdy nie radzimy sobie z ich językiem. Oczywiście opcją jest również nauczenie się języka niemieckiego, chociaż w podstawowym stopniu, aby jakakolwiek komunikacja stała się możliwa. Z pomocą przychodzi wiele kursów językowych. Ciekawym rozwiązaniem jest Kurs Niemieckiego Online. Sprawia, że nauka staje się niezwykle prosta, a nowych słówek uczymy się właściwie bez wychodzenia z domu. Warto zwrócić również uwagę, iż taki kurs prowadzony jest przez odpowiednio wykwalifikowane osoby, z którymi praca stanie się zapewne niezwykle przyjemna i bardzo efektywna. Jeżeli zależy nam na czasie taki wybór może okazać się najlepszym sposobem na naukę nowego języka.

Niemcy – kraj piwa i Mercedesów!

Jednym z najczęściej wybieranych kierunków wycieczek przez Polaków jest nasz zachodni sąsiad posiadający aż 80 milionów mieszkańców. Niemcy, bo to właśnie o tym państwie mowa, mają naprawdę ogromny wachlarz miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić w trakcie podróży przez ten kraj. Ogromna powierzchnia, jaką posiada nasz sąsiad sprawia, iż każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Osoby preferujące morskie klimaty mogą wybrać się w północną część, gdzie kąpiel w Bałtyku nie sprawi żadnych problemów, natomiast Ci, którzy wolą góry poczują się wspaniale w południowej części, gdzie znajdują się Alpy. Wybierając się na wycieczkę do Niemiec, warto oczywiście odwiedzić Berlin, który jest stolicą tego niesamowitego pod względem walorów turystycznych kraju. Znajdziemy w nim chociażby wyspę muzeów znajdującą się na rzece Sprewie i będącą na liście światowego dziedzictwa kulturowego, a także Bramę Brandenburską, która stała się symbolem wolności i pokoju po upadku Muru Berlińskiego. W trakcie wycieczki nie zapomnijmy również o Dreźnie, gdzie możemy ujrzeć najbardziej znaną i monumentalną świątynie w Europie, czyli Kościół Marii Panny. Ciekawym miastem do odwiedzenia okaże się także Frankfurt, który zaskakuje swoją infrastrukturą oraz wspaniałymi zabudowami.

Księstwo w górach, czyli Liechtenstein!

Liechtenstein to małe górskie państwo w Europie Zachodniej, które leży pomiędzy Austrią i Szwajcarią. Nie dajmy się jednak zwieść jego niepozornej wielkości, gdyż oferuje wiele atrakcyjnych miejsc do odwiedzenia. Wybierając się do księstwa oczywistym kierunkiem powinna okazać się stolica tego państwa, w której znajdziemy wiele zabytków, jak np. Katedra św. Floryna, będąca centrum archidiecezji w Vaduz, czy zamek położony wysoko nad tym pięknym miastem. To właśnie on, choć wybudowany już w XVI wieku, do dziś jest siedzibą rodziny królewskiej. Niecodzienną atrakcja może być również wybranie się do Miniwelt, czyli parku krajobrazowego, gdzie znajdziemy miniatury znanych budowli.

Austria – pastwo Mozarta!

Kolejną propozycją kraju niemieckojęzycznego, który warto odwiedzić jest Austria. Kraj ten słynie z wielu stoków narciarskich, na których można poczuć niesamowity dreszcz adrenaliny, gdyż aż połowa jego powierzchni znajduje się w Alpach. Cieszą się one ogromnym zainteresowaniem zarówno zimą jak i latem dzięki wielu szlakom górskim do pokonania. Wybierając się do tego państwa obowiązkiem każdego zwiedzającego jest także udanie się do Wiednia – stolicy Austrii! To właśnie to miasto zostało wybrane, jako najlepsze miejsce pod względem jakości życia na całym świecie. Znajdziemy tam wiele atrakcji turystycznych, niezliczone muzea, teatry czy restauracje, które pozwolą nam na aktywne spędzanie czasu. Warto także zaznaczyć na naszej mapie podróży Salzburg. Jest on uważany za ważne centrum sportów zimowych, a jego stare miasto znalazło się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, dzięki ogromnym walorom historycznym.

Zegarki, banki i narty, czyli cudowna Szwajcaria!

Szwajcaria, podobnie jak jej poprzednik, jest państwem położonym w głównej mierze w Alpach, co sprawia, iż przez wielu odwiedzana jest właśnie dla stoków narciarskich i szlaków górskich. Ciekawą opcją może wydawać się chociażby wjechanie na najwyżej położone miejsce Europy, które osiągalne jest dzięki kolejce linowej. Jednak wybierając się do tego kraju warto odwiedzić również wiele innych miejsc jak np. Bahnhoffstrasse w Zurychu, która jest najbardziej prestiżową ulicą handlową w Szwajcarii oraz jedną z najelegantszych na świecie. Naszej uwadze nie powinien uciec także najstarszy most w Europie znajdujący się w Lucernie czy Biblioteka Opactwa św. Galla. Dodatkowym aspektem podróży przez Szwajcarię są oczywiście niesamowite widoki, którymi przez cały czas możemy napawać nasze oczy.

Jak wykorzystać internet do szybszego rozwoju firmy

główne_firma-internetJest wiele przykładów firm, które zbudowały swoją pozycję właśnie dzięki internetowi. Pozwolił on dotrzeć do nowych klientów oraz zbudować większą rozpoznawalność marki. Czy takie działania może podjąć właściciel małego biznesu? Na co zwrócić uwagę? Staramy się udzielić na to odpowiedzi we wpisie niżej.

Potęga social media

To pierwsza rzecz, którą trzeba szczególnie wziąć pod uwagę. To właśnie social media pozwalają dość łatwo i sprawnie budować markę i docierać do nowych klientów. Dla różnych biznesów różne kanały będą działać inaczej. Na przykład jeśli nasza grupa potencjalnych klientów to młode osoby to lepiej być bardziej aktywnym na Instagram czy Snapchat niż na Facebook.

Warto zadbać o to, by publikować regularnie. Dzięki temu pozostaniemy w stałym kontakcie z odbiorcami oraz będziemy budować zasięgi i docierać do nowych osób.

Popularny w sieci Gary Vaynerchuk często powtarza, że działania marketingowe trzeba skupiać tam, gdzie klienci spędzają najwięcej czasu. Obecnie nie jest to telewizja, a właśnie smartfony. To w ciągu dnia ludzie często po nie sięgają i dlatego trzeba być obecnym w social mediach, które przodują jeśli mowa o najchętniej używanych aplikacjach.

Reklamy i możliwość targetowania

Drugi ważny obszar na szybszy rozwój biznesu to oczywiście reklamy. Obecnie istnieją znakomite sposoby targetowania odbiorców, dzięki czemu nawet przy mniejszym budżecie możemy skutecznie go wydać.

W ostatnich latach popularny Adwords stał się dość drogi. Wciąż przy niektórych branżach to właśnie Adwords może być najszybszym narzędziem do pozyskania klientów i zwiększenia sprzedaży. Warto pilnować kosztów i unikać bardzo drogich fraz, które czasem za kliknięcie mogą kosztować kilkadziesiąt złotych. Lokalny biznes może też skorzystać z nowej alternatywy oferowanej przez Google, to znaczy płatności nie za kliknięcie za leada w postaci wysłanego zapytania czy wykonanego telefonu do firmy.

Są też inne alternatywy, które warto sprawdzić. Mowa tu o reklamach na Facebooku czy Instagramie. Dzięki targetowaniu po wieku, płci czy zainteresowaniach możemy naprawdę precyzyjnie określać grupę odbiorców. Tutaj duże znaczenie ma odpowiednie przetestowanie reklam i to może zabrać czasem nawet kilka miesięcy. Testuje się wiele rzeczy jak różne grupy odbiorców, różne kreacje reklam, grafiki, hasła i tak dalej. Chodzi o to, by znaleźć kilka kreacji, które najlepiej będą konwertowały – wtedy możemy zwiększyć budżet reklamowy.

Widoczność w wynikach wyszukiwania

To kolejny ważny sposób dotarcia do użytkowników. Dzięki odpowiednim treściom, optymalizacji oraz pozycjonowaniu dąży się do tego, by na jak największą liczbę zapytań pojawiała się właśnie nasza strona. Ruch organiczny jest bezpłatny. Oczywiście jak zostało wspomniane, trzeba pracować nad stroną, tak by ta mogła ściągać więcej odwiedzin. Natomiast jest wiele przypadków firm i biznesów, które właśnie dzięki odpowiednim treściom i optymalizacji zbudowały swoją pozycję na rynku.

Dość błędne założenie polega na tym, że strona musi być pozycjonowana, by była wysoko w wynikach oraz że musi się tym zająć agencja seo czy pozycjoner, wyjaśnia Szymon Spychała z carted.pl. Niekoniecznie. Właściciele wielu stron mogą się zająć sami podstawami, jest wiele kursów, które uczą jak optymalizować serwis czy promować go i zdobywać linki. Oczywiście trzeba tu zaznaczyć, że są duże serwisy czy konkurencyjne branże, gdzie pomoc fachowca będzie nieodzowna.

O pewne rzeczy i tak będzie musiał zadbać właściciel strony. Mowa tu głównie o treściach, które w obecnych czasach stały się kluczowym elementem do osiągnięcia sukcesu w pozycjonowaniu. Liczy się ich jakość a nie ilość. Tworzenie wartościowych treści i ich odpowiednie promowanie to najlepsza długoterminowa strategia marketingowa.

Podsumowanie

Jak widać, jest wiele kanałów, które mogą pomóc nam ściągnąć ruch. Niektóre młode biznesy mają tutaj problem, bo marketing, który obejmowałby je wszystkie jest kosztowny. Tutaj dobrym krokiem będzie próba wzięcia części zadań na siebie (jeśli nie mamy budżetu, by wszystko zlecić na zewnątrz). Znajdziemy wiele kursów i poradników, które ułatwią nam zapoznanie się z danym sposobem budowy ruchu i promocji.

Zlecenie transportowe – podstawa działalności

transport-gdynia-1Firma transportowa jest dla wielu z nas zagadkowym podmiotem, który funkcjonuje wyłącznie na podstawie zasad znanych tylko sobie… jednak czy na pewno? Dziś zaczniemy od samych podstaw, czyli dokumentu stanowiącego o każdym zleceniu. Jak działa i czym jest zlecenie transportu? Co znajdziecie w jego treści? Zakończmy pytać i przekonajmy się, z czym to się je!

Transport w Gdyni, Warszawie czy Poznaniu…

Niezależenie, czy jest to firma transportowa z Gdyni, Warszawy, Poznania czy Rzeszowa – w świetle prawa musi ona skorzystać z dokumentu, jakim jest zlecenie transportowe, na podstawie którego, zawiera się umowę między zlecającym, jak i samym przewoźnikiem. Określa on praktycznie wszystkie aspekty pojedynczego zlecenia. W jego treści, zawarte są najważniejsze elementy zamówienia, czyli:
– rodzaj usługi,
– dokładny adres i datę załadunku/rozładunku,
– rodzaj i wagę ładunku,
– rodzaj pojazdu transportowego,
– ewentualne ubezpieczenia ładunku,
– informacje o dodatkowych opłatach,
– sposób rozliczenia.

transport-gdynia-2-ze-strony-bl

Skuteczny transport to gwarancja sukcesu firmy. Źródło: https://bitlogistics.pl/transport-drogowy/

Prawne kwestie w transporcie

Zgodnie z panującymi zasadami każdy dokument zlecenia transportowego musi być sporządzony na piśmie. Tylko wtedy nabiera on faktycznej mocy prawnej. Niegdyś było ono bardzo czasochłonne, gdyż musieliśmy za każdym razem tworzyć go całkowicie od zera! Na całe szczęście, dziś istnieje ogromna ilość szablonów pozwalających nam na bardzo proste i szybkie przygotowania dokumentu dla klienta. Nie możemy jednak wystawiać ich tak automatycznie, gdyż w zależności od zlecenia może dojść do różnych, dodatkowych warunków zlecenia, takich jak specyficzna instrukcja dotycząca ładunku zleconego ładunku czy przydatne dla zlecającego informacje o poszczególnych etapach transportu. Nigdy przecież nie wiecie, czego zapragnie Klient – a w waszym interesie powinno być zadbanie o to, aby spełnić jego wymagania.

transport-gdynia-1

Podsumowanie

Jak widzicie, dokument zlecenia transportu jest bardzo ważnym elementem całego transportu, którego akceptacja jest dopiero początkiem całego procesu przemieszczania zamówienia z punktu A do punktu B. Mamy więc nadzieję, że wraz ze zleceniem, lub przyjęciem następnego z waszych zleceń nie będzie ono aż tak wielką tajemnicą, jaką było do tej pory! Dzięki tej wiedzy, nie będziecie czuli się tak zagubieni!

Jak zadbać o bezpieczeństwo w magazynie?

Jak zadbać o bezpieczeństwo w magazynie?Sprawne funkcjonowanie magazynu to podstawa niezależnie od tego jaką działalność prowadzi dana firma. Odpowiednia organizacja miejsca pracy oraz procedur dla magazynierów ma znaczenie między innymi w przypadku ecommerce, firm handlowych, tradycyjnych sklepów oraz hurtowni.

Ogromnym błędem jest więc oszczędzanie na rozwiązaniach przeznaczonych dla tych pomieszczeń, szczególnie że inwestując pieniądze w porządne i funkcjonalne regały magazynowe na pewno szybko zauważy się różnice w wydajności pracowników.

Dlaczego wybór regałów do magazynu jest taki ważny?

Każdy regał znajdujący się w magazynie powinien zapewnić możliwość przechowywania odpowiedniej ilości towarów. W przeciwnym razie jego powierzchnia nie zostanie w pełni wykorzystana, co przekłada się na mniejszą funkcjonalność. Dodatkowo regały muszą być projektowane tak, aby pracownicy mogli z nich korzystać bez najmniejszych problemów. To jednak nie wszystko, bo nie można zapominać o bezpieczeństwie. Porządne regały powinny przede wszystkim być wystarczająco wytrzymałe, aby przy umieszczeniu na nich nawet cięższych towarów nie doszło do wypadku. Nawet najlepszym pracownikom magazynów zdarza się czasami nie przestrzegać informacji o maksymalnym obciążeniu półek, dlatego każdy regał powinien zostać dobrany tak, aby istniał pewien zapas w dopuszczalnym obciążeniu.

Jak sprawdzić czy posiadane regały są bezpieczne?

Każdy pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom bezpieczne warunki w miejscu pracy, a w przypadku magazynów jest to szczególnie istotne ze względu na możliwość składowania ciężkich przedmiotów. Warto więc pamiętać o sprawdzaniu stanu znajdującego się w magazynie wyposażenia i zamówić regularne przeglądy regałów, dzięki czemu pracodawca otrzymuje pełny audyt potwierdzający bezpieczeństwo w magazynie lub zawierający ewentualne uwagi.

Regularne przeglądy regałów oraz ich serwis są zresztą wymagane obowiązującymi przepisami prawa, dlatego pracodawcy unikający takich działań mogą narazić się na nieprzyjemności. Zlecając natomiast przegląd doświadczonej firmie można mieć pewność, że w przypadku jakichkolwiek problemów lub niedopatrzeń wykonawca postara się je w miarę możliwości wyeliminować bez obciążania klienta wysokimi kosztami.

Regały dla wymagających klientów

Firmy, w których składują się naprawdę duże ilości towarów powinny natomiast zainteresować się specjalnymi regałami paletowymi. Umożliwiają one bezpieczne składowanie całych palet wraz z zawartością, co eliminuje konieczność ich każdorazowego składania oraz rozkładania. Atrakcyjne ceny na tego typu wyposażenie można znaleźć na stronie opisującej regały paletowe, więc warto sprawdzić tą ofertę aby móc skorzystać z najlepszej ceny.

Tomasz Kuzak: Rynek startupowy pobłądził. Liczą się pieniądze, nie klient

Fundusze VC w Polsce zachowują się często jak krwiopijcy – liczy się tylko jak największy zarobek, a nie rozwój startupu. Sebastian Kulczyk twierdzi, że próbuje zmieniać te złe praktyki. Ale nadal to dyskusja o pieniądzach. Tymczasem same startupy zapomniały o tym, że biznes przecież powinien się finansować z klientów.

– Zamiast zająć się klientem startupy zajmują się organizowaniem finansowania – mówi Tomasz Kuzak, twórca startupu INFORMATION DESIRED.

– Jakiś czas temu dyskusję wywołał znany w środowisku Stefan Batory, twórca aplikacji Booksy – podkreśla Kuzak. Batory napisał na Facebooku to, o czym cały rynek wie, ale nikt nie chciał tego głośno powiedzieć: fundusze VC zachowują się na polskim rynku jak rasowi krwiopijcy. Tymczasem „w Polsce niewiele potrzeba, żeby być dobrym funduszem – wystarczy nie być chu…” – napisał Batory.

W odpowiedzi na krwiopijcze zapędy funduszy Sebastian Kulczyk ponad rok temu ogłosił, że inwestując w startupy chce zmienić te złe standardy. „To bardzo dobrze, ale nadal dyskusja o rynku startupów ciągle ogniskuje się na pieniądzach” – podkreśla twórca INFORMATION DESIRED.

Jak bardzo zapomniano w tym wszystkim o kliencie pokazuje ankieta przeprowadzona niedawno w środowisku startupowców z pytaniem, jakie są źródła finansowania startupów. – Większość odpowiadała: angel capital, venture capital, pożyczki, a kiedy ktoś odpowiedział, że również klient, ta odpowiedź wywołała konsternację. Jak to? Zarabiając na kliencie mamy finansować biznes? To pokazało, że środowisko startupowe zapomniało, co jest najważniejsze w biznesie: najważniejszy jest klient – podkreśla Tomasz Kuzak.

Jak obniżyć koszty związane z zakładaniem firmy?

Jak obniżyć koszty związane z zakładaniem firmy?Ograniczanie kosztów związanych z działalnością firmy to zagadnienie bliskie każdemu przedsiębiorcy – zwłaszcza temu, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z biznesem. Przemyślane cięcie wydatków na początkowym etapie istnienia działalności to szansa na to, by większą ilość środków przeznaczyć na rozwój firmy, reklamę czy zatrudnienie dodatkowych pracowników. Zwłaszcza że oszczędności można szukać w wielu, niepozornych na pierwszy rzut oka, miejscach. Przedstawiamy kilka sposobów na obniżenie kosztów związanych z zakładaniem firmy.

Coworking zamiast tradycyjnego biura

Wynajem lub kupno pomieszczenia na biuro to wydatek, na który wielu początkujących przedsiębiorców nie może sobie pozwolić. Ciekawą alternatywą w takim przypadku może być wynajęcie biurka w przestrzeni coworkingowej. W tego typu miejscu korzystać można zwykle ze sprzętu biurowego i sali konferencyjnych. W zależności od miasta miesięczny koszt pracy w takim miejscu waha się od 400 do 800 złotych.

Warto zauważyć, że nie jest to jednak opcja dostępna dla każdego przedsiębiorcy. Przestrzenie coworkingowe istnieją jedynie w większych miastach. Dodatkowo, kierowane są głównie do osób, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą z określonych branż – nie ma możliwości, by w takim miejscu prowadzić lokal gastronomiczny, fryzjerski czy gabinet prawniczy. Z tego względu coworking nie będzie niestety sposobem na oszczędność dla każdego.

Zakup używanego sprzętu

Zakup sprzętu niezbędnego do pracy to kolejny wydatek, z jakim muszą liczyć się osoby zakładające działalność gospodarczą. Nowy sprzęt biurowy czy maszyny produkcyjne zazwyczaj kosztują słono. Dobrym rozwiązaniem dla początkującego przedsiębiorcy może być więc zakup używanego sprzętu poleasingowego. Urządzenia tego typu pochodzą zwykle z dużych korporacji lub firm, które po zakończeniu umowy leasingowej, nie zdecydowały się na wykupienie sprzętu. Obniżki potrafią być naprawdę znaczące, warto więc wypatrywać okazji.

Innym wyjściem są licytacje komornicze, na których można zakupić niemalże wszystko, co potrzebne jest do prowadzenia firmy – od komputerów, przez różnorodne maszyny, aż po samochody. Ceny na licytacjach bywają nawet o 50% niższe od rynkowej wartości sprzedawanych przedmiotów.

Obniżenie rachunków za energię

Każdy przedsiębiorca, który chce obniżyć koszty w swojej firmie, powinien przeanalizować swoje faktury za prąd, bo bardzo możliwe, że… przepłaca. Aby oszczędzić na energii zużywanej przez firmę, warto wybrać sprzedawcę, który oferuje najkorzystniejsze warunki cenowe – zwłaszcza że jest to bardzo łatwe i każdy przedsiębiorca może w dowolnej chwili zmienić sprzedawcę energii, z którego usług korzysta.

Jak obniżyć wysokość rachunków? Wystarczy przeanalizować dotychczasowe faktury za prąd i porównać je z ofertą przygotowaną przez Po Prostu Energia. Oszczędności powstałe na skutek zmiany sprzedawcy prądu mogą być naprawdę zdumiewające.

O niższe rachunki za energię można dbać również poprzez stosowanie energooszczędnych rozwiązań – żarówek LED, wyłączanie urządzeń (zamiast przełączania ich na tryb czuwania) czy czujników obecności.

Wprowadzenie elektronicznych faktur

e-faktury to rozwiązanie, które w ostatnich latach stało się niezwykle popularne. Na czym polega ich przewaga nad papierową dokumentacją? Przede wszystkim, ograniczają one liczbę wydruków – faktury elektroniczne wystarczy przesłać na e-mail klienta. Nie ma potrzeby, by niepotrzebnie zużywać prąd, papier i tusz. Dodatkowo, tego typu dokumentację przechowuje się w formie elektronicznej. W przeciwieństwie do faktur papierowych nie wymagają one miejsca do przechowywania i nie generują kosztów związanych z archiwizacją.

Osoby, które planują rozpoczęcie działalności gospodarczej, powinny solidnie przeanalizować wszystkie możliwości obniżenia kosztów firmy. Często już niewielkie i proste zmiany mogą wiązać się ze sporymi oszczędnościami i długofalowymi korzyściami, które sprzyjają sukcesowi w biznesie. Najlepszym tego przykładem jest zmiana sprzedawcy prądu – wystarczy, że skorzystasz z kalkulatora na stronie Po Prostu Energia i na własne oczy przekonasz się, jak wiele możesz zaoszczędzić. Wniosek o zmianę sprzedawcy prądu możesz wypełnić online lub telefonicznie. Widzisz, jakie to proste?

Amerykańskie spojrzenie na otwarte źródła informacji

W dzisiejszych czasach większość informacji uzyskiwanych przez służby wywiadowcze pochodzi ze źródeł otwartych. Analitycy specjalizujący się w dziedzinie wywiadu twierdzą, że z gazet, periodyków, wykładów zagranicznych uczonych, materiałów konferencji naukowych, targów czy wystaw można uzyskać wszystkie dane niezbędne do dokonania koniecznych uogólnień i stworzenia pełnego obrazu wydarzeń mających miejsce w określonych państwach oraz w różnych sferach ludzkiej aktywności, od polityki począwszy, na produkcji zbrojeniowej skończywszy. Dla wywiadu gospodarczego, który w jego profesjonalnym rozumieniu jest procesem gromadzenia, przetwarzania, analizowania i dystrybucji informacji wywiadowczych w przedsiębiorstwie lub dla przedsiębiorstwa, prowadzonym legalnymi metodami i z wykorzystaniem legalnych środków (patrz: vismagna.pl), wykorzystywanie ogólnie dostępnych źródeł informacji jest kwestią absolutnie kluczową.

„Pomimo iż informacje zdobywane z otwartych źródeł informacji są jawne, to działania i operacje zmierzające do pozyskania określonych informacji mogą mieć charakter niejawny. W polskim ustawodawstwie na próżno szukać definicji białego wywiadu czy też otwartych źródeł informacji. Określenie pojęcia Open Source Intelligence (OSINT) znaleźć można natomiast w definicji NATO, w dokumencie NATO Open Source Intelligence Reader z 2002 roku. OSINT, to wynik przeprowadzenia pewnych czynności w stosunku do informacji. Są one specjalnie poszukiwane, porównywane ze sobą, co do treści i wybierane są te najważniejsze dla odbiorcy procesu.”.

W niniejszej publikacji przedstawiono amerykańskie rozwiązania w zakresie wykorzystania otwartych źródeł informacji, zwracając uwagę na to, jak dużą wagę Amerykanie przywiązują do tego – wydawałoby się – prostego sposobu pozyskiwania informacji o otaczającym nas świecie.

OSINT – niewyczerpane źródło informacji

W przeszłości źródła otwarte były badane głównie przez analityków specjalnych oddziałów funkcjonujących w różnych służbach wywiadowczych Stanów Zjednoczonych. To od nich Biały Dom i inne zainteresowane struktury amerykańskich władz otrzymywały niezbędne informacje. Szczególne zainteresowanie analizą informacji ze źródeł otwartych przejawiały wszystkie 17 struktur tworzących tzw. Wspólnotę Wywiadowczą USA. W każdej z tych służb funkcjonują specjalne komórki analityczne z odpowiednią ilością dobrze przygotowanych specjalistów. Ten rodzaj wywiadu, funkcjonujący w Stanach Zjednoczonych od czasów drugiej wojny światowej, w czasach współczesnych został wydzielony, jako oddzielny rodzaj aktywności służb specjalnych, funkcjonujący pod nazwą „wywiad na bazie analizy otwartych źródeł informacji” (ang. Open Source Intelligence – OSINT).

W rozmaitych ustawach i zarządzeniach Pentagonu wywiad z otwartych źródeł informacji OSINT jest określany jako jedna z form zdobywania informacji przez służby specjalne USA. Obejmuje on poszukiwanie i zbieranie danych z ogólnie dostępnych materiałów, ich analizę, sporządzanie raportów i notatek o różnorodnej tematyce. We Wspólnocie Wywiadowczej USA termin „otwarty” wskazuje na dostępność źródeł danych. Należą do nich gazety, periodyki, telewizja, radio, materiały z konferencji naukowych, książki, Internet, wystąpienia działaczy politycznych i inne materiały dostępne w swobodnym obiegu. Oprócz tego nosicielami informacji interesujących wywiad mogą być obywatele konkretnego państwa.

Informacja o sytuacji w różnych regionach świata, którą można uzyskać ze źródeł otwartych, daje zupełnie nowe, szerokie spektrum możliwości wszystkim zainteresowanym osobom, a w szczególności służbom specjalnym. Informacja ta, dostępna szerokiej społeczności, może być przydatna dla obywateli wielu państw, pomagając im w realizacji własnych zadań np. kwestii biznesowych. Pojawienie się Internetu, z którego dzisiaj można uzyskiwać morze informacji, w znacznej mierze wpłynęło na zmianę form i metod działania służb specjalnych. Obecnie wywiadowcy mogą uzyskiwać z Internetu zdecydowaną większość potrzebnych danych. Trudność polega jednak na tym, aby oderwane często dane skomponować w jedną całość. W związku z tym znaczenie nielegalnego wywiadu agenturalnego traci nieco na znaczeniu. Nie ulega jednak wątpliwości, że istnieją sekrety, których zdobycie nie jest możliwe bez wykorzystania osobowych źródeł informacji.

Były prezydent USA, Lyndon Johnson, przyjmując przysięgę od nowo naznaczonego (w 1966 r.) dyrektora CIA Richarda Helmsa, oświadczył, że: „największe osiągnięcia wywiadowcze nie są rezultatem przekazywanej po cichu tajnej informacji, a efektem cierpliwego, codziennego śledzenia źródeł prasowych”. Już w 1947 roku znany analityk Sherman Kent, który w CIA uważany jest za twórcę wywiadu analitycznego, twierdził, że w okresie pokoju do 80% informacji wykorzystywanych przez polityków podczas podejmowania decyzji można otrzymywać ze źródeł otwartych. W ślad za nim były szef Zarządu Wywiadowczego Ministerstwa Obrony USA (prekursora CIA), Samuel Wilson, jeszcze wyżej ocenił ten sposób zdobywania informacji wywiadowczej, oświadczając, że 90% niezbędnej informacji wywiad otrzymuje ze źródeł otwartych, a pozostałe 10% zdobywa agentura. Obecnie pułap informacji pozyskiwanych przez USA ze źródeł otwartych sięgnął 95%, chociaż, zdaniem części amerykańskich specjalistów ds. wywiadu, niektóre służby specjalne USA nie w pełni wykorzystują ten tani i efektywny sposób zdobywania danych wywiadowczych.

Służba Rozgłośni Zagranicznych – Centrum Otwartych Źródeł Informacji

Wywiad na bazie analizy otwartych źródeł informacji specjaliści w Stanach Zjednoczonych prowadzą od lutego 1941 roku, kiedy to w Komisji ds. Komunikacji stworzona została Informacyjna Służba Rozgłośni Zagranicznych (ang. Foreign Brodcast Information Service – FBIS). Jej głównym zadaniem było kontrolowanie audycji nadawanych przez państwa bloku nazistowskiego. Na funkcjonowanie FBIS wydzielano kwotę 150 tys. USD rocznie. Podczas drugiej wojny światowej służba podporządkowana była Ministerstwu Obrony USA, a po wojnie weszła w struktury CIA.

W 2005 r., z rekomendacji Komisji 9/11 (utworzonej po zamachach na WTC), na bazie FBIS utworzono Centrum Otwartych Źródeł Informacji (ang. Open Source Center – OSC). OSC formalnie nadal wchodzi w skład CIA, ale w praktyce podlega bezpośrednio dyrektorowi Wywiadu Narodowego. Centrum wspomagane jest przez rozbudowany system elektroniczny, umożliwiający sprawne gromadzenie, przetwarzanie, analizę i dystrybucję pozyskanych informacji – działający od 2006 roku Open Source Information System (OSIS). Kilkuset analityków tego Centrum (dokładna liczba utrzymywana jest w tajemnicy) śledzi szerokie spektrum tematów, począwszy od dostępu do Internetu w Chinach, na nastrojach pakistańskiej ulicy skończywszy. Większość pracowników OSC pracuje na terenie ośrodka CIA w Wirginii, jednak znaczna ich liczba została zatrudniona w amerykańskich placówkach dyplomatycznych za granicą, aby móc na miejscu obserwować zachodzące zdarzenia. Praktycznie każdego dnia informacja OSC w postaci skrótowych meldunków „ląduje” na biurku prezydenta USA. Materiały te pomagają również doradcom prezydenta odpowiadać na pytania prezydenta, kiedy informują szefa Białego Domu o takich czy innych zagrożeniach dla bezpieczeństwa narodowego USA lub problemach dotykających różnych części świata.

Kilka lata temu dyrektor OSC, Douglas J. Naquin, w jednym ze swoich wywiadów oświadczył, że jego pracownikom udaje się uzyskiwać niezbędne amerykańskiej administracji dane bezpośrednio z Internetu. Stwierdził on, iż w tej światowej sieci informacyjnej eksperci OSC znajdują nie tylko dane dotyczące perspektyw rozwoju społeczeństw różnych państw czy nastrojów społecznych, ale też uzyskują informacje, które trudno pozyskać z innych źródeł. Analitycy Centrum, w dyspozycji których znajduje się nowoczesna technika obliczeniowa, opracowali wiele efektywnych sposobów i metod analizy informacji uzyskiwanych z Internetu. Jeden ze specjalistów OSC na zasadach anonimowości powiedział dziennikarzom, że obecnie specjaliści OSC każdego dnia opracowują m.in. dane z mikro-blogów – Twittera i sieci społecznościowych, w tym Facebooka, będących dla Centrum kluczowymi zasobami do śledzenia zjawisk kryzysowych, takich jak zamieszki, masowe demonstracje, konflikty zbrojne itp. „Mściwi bibliotekarze” – jak żartobliwie nazywani są pracownicy OSC – podkreślają, że obecnie nieocenionym źródłem informacji, jeśli chodzi o śledzenie błyskawicznie rozwijających się wydarzeń, są właśnie serwisy społecznościowe. Jako przykład przytoczyć można zamieszki mające miejsce w Bangkoku w 2010 roku. Informacje, których nie byli w stanie dostarczyć ani funkcjonariusze wywiadu, ani dziennikarze, na bieżąco pojawiały się na Twitterze i Facebooku. Warto zaznaczyć, że źródła były szczegółowo weryfikowane – na podstawie doświadczeń z przeszłości wytypowani zostali najbardziej wiarygodni autorzy wpisów. W przypadku rozruchów w Bangkoku analitycy opierali się na relacjach zaledwie 12-15 użytkowników Twittera. Analogiczny scenariusz powtarzał się również wielokrotnie podczas arabskiej wiosny.

Jednak, jak wynika ze słów innego przedstawiciela OSC, nie zawsze udaje się uzyskać pełny obraz sytuacji, jaka ma miejsce w określonym kraju czy regionie. Często wynika to stąd, że poważna część ludności danego regionu nie dysponuje dostępem do Internetu. Obserwuje się jednak sytuację, w której coraz powszechniejszy dostęp do smartfonów i innych komunikatorów mobilnych powoduje z roku na rok wzrost dostępu do sieci społecznościowych. Taka sytuacja ma miejsce np. w Afryce.

Zwykle OSC analizuje do kilku tysięcy twitów dziennie, ale w okresach zaostrzenia sytuacji regionalnej lub międzynarodowej, liczba opracowanych twitów w ciągu doby sięga 5 milionów. Można stwierdzić, że obecnie eksperci Centrum śledzą na bieżąco wszystkie otwarte źródła informacji, które powszechnie wykorzystywane są zarówno przez Amerykanów, jak i obywateli innych państw.

W opinii ekspertów OSC, informacja w sieciach społecznościowych następnego pokolenia najprawdopodobniej będzie miała charakter niejawny i swoje usługi OSC będzie mógł przedstawiać tylko upoważnionym abonentom łączności mobilnej. Odbywać się to będzie na takiej zasadzie, jak obecnie np. „Taliban” przekazuje wiadomości setkom swoich naśladowcom w Afganistanie i Pakistanie. W sieci te będzie można przeniknąć jedynie za pomocą specjalnych środków technicznych i oprogramowania. Wcześniej trzeba będzie jednak nimi dysponować. Obecnie takimi środkami technicznymi i oprogramowaniem dysponuje jedynie amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (ang. National Security Agency – NSA). Jednak kierownictwo OSC twierdzi, że pracownicy Centrum poradzą sobie ze zmianami wprowadzanymi w sieciach informatycznych i uzyskają pełny dostęp do wszelkiego rodzaju kodowanych informacji.

Narodowa Służba Informacji Technicznej

Narodowa Służba Informacji Technicznej (ang. National Technical Information Service – NTIS) to struktura wchodząca w skład Ministerstwa Handlu Stanów Zjednoczonych. Podstawową misją NTIS jest sponsorowane przez rząd USA, gromadzenie i opracowywanie informacji naukowych, technicznych, inżynieryjnych i biznesowych generowanych przez różne światowe instytucje na potrzeby prywatnego przemysłu, rządu, środowiska akademickiego i opinii publicznej USA. Systemy, sprzęt, struktura finansowa i wyspecjalizowane umiejętności personelu, które NTIS podtrzymuje w celu realizacji swojej głównej misji, pozwalają mu udzielać pomocy innym agencjom potrzebującym wyspecjalizowanych zasobów informacyjnych. NTIS służy również Stanom Zjednoczonym, jako centralne repozytorium finansowanych przez rząd informacji naukowych, technicznych, inżynieryjnych i związanych z biznesem, aby zapewnić przedsiębiorstwom, bibliotekom, uczelniom i innym instytucjom publicznym aktualny dostęp do około 2,5 miliona publikacji obejmujących ponad 350 obszarów tematycznych (39 głównych kategorii przedmiotowych i 375 podkategorii). Zawartość kolekcji obejmuje raporty badawcze, produkty komputerowe, oprogramowanie itp. Kompletna baza danych NTIS zawiera materiały począwszy od 1964 roku. Średnio do bazy tej, w ciągu ostatnich dziesięciu lat, dodawano ponad 30 000 nowych rekordów rocznie. Większość zapisów zawiera metadane. Baza posiada również obszerną kolekcję danych z badań jądrowych, poczynając od projektu Manhattan oraz informacje o najnowszych badaniach sponsorowanych przez amerykański rząd.

Jednym z podstawowych celów działalności NTIS jest wspieranie misji Departamentu Handlu w promowaniu wzrostu gospodarczego kraju poprzez zapewnienie dostępu do informacji, które stymulują innowacje i odkrycia. NTIS pomaga agencjom federalnym w podejmowaniu trafniejszych decyzji dotyczących analizy danych, za sprawą nowoczesnych metod przetwarzania danych. Zapewnia wsparcie i strukturę, która pomaga partnerom w bezpieczny sposób przechowywać, analizować, sortować i wytwarzać dane w nowy sposób. NTIS należy do tzw. America’s Data Agency (Amerykańska Agencja Danych) Departamentu Handlu Stanów Zjednoczonych. Aby tworzyć nowe sposoby wykorzystania danych w rozwiązywaniu problemów, NTIS korzysta z wiedzy partnerów z sektora prywatnego. Program Joint Venture NTIS współpracuje z uniwersytetami, organizacjami non-profit i profesjonalistami z branży, eksperymentując z technologiami przetwarzania danych, zanim te będą dostępne na rynku.

Serwis Nowości Światowych

Swobodny dostęp zainteresowanych służb i obywateli USA do wiadomości przedstawianych przez NTIS w Internecie pod nazwą „Serwis Nowości Światowych” (ang. World News Connection – WNC) to kompilacja aktualnych wiadomości międzynarodowych, przetłumaczonych na język angielski. Serwis ten zawierający dane o wydarzeniach zachodzących w różnych krajach świata, czerpie informacje z ponad tysiąca środków masowej informacji pochodzenia amerykańskiego i zagranicznego, w których prezentowane są problemy i wydarzenia o charakterze ekonomicznym, politycznym, naukowym, technicznym i ekologicznym. Informacje ze źródeł innych, niż amerykańskie Krajowy Dział Informacji Technicznych Departamentu Handlu USA opracowuje i rozpowszechnia zwykle w ciągu 24-72 godzin od czasu pierwotnej publikacji lub emisji. Dostarcza pełne teksty artykułów prasowych, audycji telewizyjnych i radiowych, tekstów ze źródeł internetowych, materiałów konferencyjnych, czasopism i jawnych (niesklasyfikowanych) raportów technicznych. Informacje te są gromadzone i tłumaczone m.in. dla osób podejmujących decyzje na najwyższych szczeblach władzy wykonawczej i legislacyjnej w rządzie USA, które powinny znać nie tylko szczegóły wydarzeń za granicą, ale również ich lokalne interpretacje. WNC jest również szczególnie przydatne dla decydentów politycznych i gospodarczych szczebla lokalnego, nieznających języków, często rzadkich. Swoim zasięgiem WNC objęło 130 krajów, w tym również te, które nie są ogólnie objęte innymi serwisami informacyjnymi.

Serwis Nowości Światowych, a Centrum Otwartych Źródeł Informacji

Do grudnia 2013 r. część informacji bazy WNC pochodziła z Centrum Otwartych Źródeł Informacji – OSC. Jednak w październiku 2013 r. NTIS oświadczyła, że kierownictwo CIA podjęło decyzję o zaprzestaniu z dniem 31 grudnia 2013 r. dostarczania informacji otrzymywanych przez specjalistów z OSC. W związku z tym Amerykanie, którzy ponad pół wieku mogli korzystać z informacji uzyskiwanych przez współpracowników CIA ze źródeł otwartych, w różnych regionach świata, zostali pozbawieni takiej możliwości. Od 1 stycznia 2014 r. dostęp do tego serwisu jest możliwy tylko po uzyskaniu specjalnego zezwolenia.

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, Krzysztof Surdyk, Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp z o.o.

SferaNET S.A. przedstawiła prognozy finansowe na 2018 r.

SferaNET S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od sierpnia 2014 r., działająca w branży telekomunikacyjnej, zaprezentowała prognozy finansowe na 2018 r. Przewidują one wypracowanie przez Emitenta w tym roku zysku EBITDA na poziomie 1,1 mln zł oraz przychodów netto ze sprzedaży w wysokości 5,4 mln zł.

Opublikowane przez Spółkę prognozy finansowe na 2018 r. zakładają, że osiągnie ona zysk EBITDA w kwocie 1.100 tys. zł, a jej przychody netto ze sprzedaży i zrównane z nimi wyniosą 5.400 tys. zł. Prognoza finansowa sporządzona przez Zarząd SferaNET S.A. została oparta o dotychczasowy poziom sprzedaży, potencjalne przychody z tytułu umów abonamentowych, realizowanych zleceń na dostawy sprzętu IT, a także z rozwojowych kontraktów, które znajdują się aktualnie w fazie negocjacji z klientami. Jest to zarazem już trzeci kolejny rok, w którym Emitent publikuje prognozy finansowe, co pozytywnie wpływa na postrzeganie przez inwestorów i jest ważnym elementem motywacyjnym dla całego zespołu. W poprzednich latach Spółce udało się zrealizować, a nawet przekroczyć założone prognozy, które bywały także podwyższane. Zarząd SferaNET S.A. jest przekonany, że dzięki publikowaniu prognoz i ich wypełnianiu w poprzednich latach Spółka będzie mogła nadal umacniać pozycję na rynku kapitałowym oraz zwiększać swoją wartość.

„To właśnie przekroczenie prezentowanych prognoz finansowych w latach ubiegłych motywuje Spółkę do ich publikacji również na rok bieżący. Mamy nadzieję, że przyczynią się one do naszego dalszego rozwoju. Zapewnią Spółce równowagę pomiędzy jej bieżącą działalnością, a celem strategicznym, jakim w najbliższych latach jest realizacja projektu „Sieć szerokopasmowa w powiecie bielskim i cieszyńskim”, w ramach działania 1.1. Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020. W naszej opinii wyznaczone cele finansowe pozytywnie wpłyną również na efektywność operacyjną Spółki. W dalszym ciągu będziemy dążyć do optymalizacji procesów wewnętrznych w obszarach realizacji świadczonych usług, sprzedaży, jak również w zakresie finansowym.” – ocenia Bogusław Sromek, Prezes Zarządu Spółki SferaNET S.A.

Po dwóch kwartałach 2018 r. Spółka wypracowała ponad 560 tys. zł zysku EBITDA przy przychodach netto ze sprzedaży na poziomie 2.490 tys. zł. Zysk netto Emitenta wyniósł w tym okresie blisko 102 tys. zł. SferaNET S.A. utrzymuje stały wzrost przychodów z usług abonamentowych. Spółka prowadzi aktywne prace w zakresie projektu budowy sieci światłowodowej w województwie śląskim – „Sieć szerokopasmowa w powiecie bielskim i cieszyńskim” realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020. SferaNET S.A. otrzymała na jego realizację dofinansowanie z POPC w wysokości 33,6 mln zł. Prowadzone przedsięwzięcie inwestycyjne umożliwi Spółce zdobycie dominującej pozycji na rynku w obszarze objętym projektem oraz przełoży się na wielokrotny wzrost jej wartości.

SferaNET S.A. zakończyła 2017 r. zyskiem netto w kwocie 196 tys. zł, zyskiem EBITDA sięgającym 1.048 tys. zł oraz przychodami netto ze sprzedaży w wysokości 4.164 tys. zł.

Jakie ogłoszenie o pracę przyciągnie uwagę wymagającego kandydata?

Czasy, w których to kandydaci zabiegali o uwagę pracodawców minęły, a stosowane dotąd metody rekrutacji zaczynają zawodzić. Szczególnie w przypadku najbardziej pożądanych kandydatów z branży IT, inżynierii i przemysłu czy centrów usług wspólnych. Video ogłoszenia o pracę, atrakcyjne metody rekrutacji takie jak grywalizacja czy escape room coraz częściej pojawiają się w przeprowadzanych przez firmy procesach. Nadal jednak to ogłoszenie o pracę jest dominującą formą pozyskiwania kandydatów. Czym warto zachęcić potencjalnego pracownika?

Niezmiennie dla specjalistów i menedżerów najważniejsze w nowej ofercie jest wyższe od dotychczasowego wynagrodzenie. Jednak oprócz lepszych warunków finansowych, potencjalni pracownicy zwracają uwagę również na inne elementy. Wymagający kandydat kompleksowo ocenia pracodawcę, jego wizerunek oraz to, co firma może mu zaoferować. Dlatego nawet jeśli organizacja zaproponuje wysoką stawkę wynagrodzenia, ale nie cieszy się dobrą opinią na rynku pracy, nie będzie w stanie przekonać dobrego specjalisty do aplikacji na stanowisko.

Dziś kandydaci krytycznym okiem patrzą na ogłoszenia zawierające określenia „kopiuj-wklej” takie jak: atrakcyjne wynagrodzenie, przyjazna atmosfera pracy, możliwości rozwoju. Najbardziej pożądani specjaliści oczekują od pracodawcy indywidualnego podejścia oraz konkretnych informacji. Podanie widełek płacowych, ciekawy opis benefitów (szczególnie tych niestandardowych) oraz wyszczególnienie kompetencji, jakie zdobędzie kandydat na konkretnym stanowisku, zareklamuje firmę jako innowacyjną, a także pozwoli na świadomą decyzję o aplikacji – mówi Sonia Podgórska, konsultant w agencji rekrutacyjnej Antal.

Elastyczne godziny pracy

Z roku na rok coraz bardziej cenione są na rynku wszelkie benefity pomagające w zachowaniu work-life-balance. Dlatego dla niemal połowy kadry średniego i wyższego szczebla elementem koniecznym do rozpatrzenia propozycji nowego zatrudnienia jest możliwość elastycznych godzin pracy.

Kandydatom zależy dziś na stabilności zatrudnienia, ale chcą mieć poczucie pewnej niezależności. Ogłoszenie, które będzie zawierać elastyczne rozwiązania np. częściowo pracę zdalną lub możliwość elastycznych godzin pracy, na pewno będzie postrzegane jako bardziej atrakcyjne. W prowadzonych przez nas procesach rekrutacyjnych, często to właśnie ten element zaważa na decyzji kandydata. Z naszego doświadczenia wynika, że firmy kierujące się filozofią work-life-balance w ostatecznym rozrachunku wygrywają na konkurencyjnym rynku pracy – mówi Sonia Podgórska z Antal.

Umowa o pracę

Jak wynika z raportu Antal[1] dla 54 proc. specjalistów i menedżerów nieodłącznym elementem ogłoszenia powinna być również umowa o pracę. Świadczy to o nadal konserwatywnym podejściu większości uczestników rynku pracy do formy zatrudnienia. Warto jednak zauważyć, że rośnie również odsetek osób preferujących umowę w oparciu o działalność gospodarczą (10%, wzrost o 3 punkty procentowe). Coraz więcej osób stawia na niezależność, rozwija swoją karierę jako freelancer lub inwestuje w start-upy.

Dogodna lokalizacja

Wiele mówi się również na temat samego biura jako miejsca pracy – jego lokalizacji, jak również atrakcyjności powierzchni biurowej. Okazuje się, że aż 47% kandydatów przeglądających oferty o pracę, zwraca uwagę na czas dojazdu do potencjalnego miejsca zatrudnienia. Wynika to z faktu, że coraz bardziej cenimy swój czas prywatny i nie chcemy marnować go na dojazdy. Wolimy spędzać go z przyjaciółmi i rodziną, a także inwestować w rozwój osobisty. Ważnym elementem oferty pracodawcy jest również wspomniany wcześniej komfort i wystrój biura. Firmy inwestują w nowoczesne przestrzenie i rozwiązania, chcąc tym samym zachęcić najlepszych specjalistów.

 Jakie są konieczne elementy oferty pracy, aby jej poszukujący zdecydował sie rozważyć

[1] Raport Antal ”Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” został przeprowadzony metodą CAWI w terminie 14.03-7.05. 2018 roku. W badaniu wzięło udział 1125 respondentów z całej Polski, średnio mających 38 lat i 14 lat doświadczenia zawodowego. Pełna wersja raportu jest dostępna pod linkiem: https://antal.pl/trendy/raporty-rynku-pracy/244-aktywnosc-specjalistow-i-menedzerow-na-rynku-pracy

 

Dane o sprzedaży kredytów w Polsce w lipcu 2018 r.

W lipcu 2018 r., w porównaniu do lipca 2017 r. w ujęciu liczbowym instytucje finansowe udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych, konsumpcyjnych oraz przyznały limitów kredytowych. W ujęciu liczbowym, najwyższy wzrost w stosunku do lipca 2017 r. dotyczył kredytów mieszkaniowych (+12,7%) oraz limitów kredytowych (+6,5%). W lipcu 2018 r., w porównaniu do lipca 2017 r. w ujęciu wartościowym, instytucje finansowe udzieliły wyższą wartość kredytów mieszkaniowych (+23,6%) i konsumpcyjnych (+7,8%), przyznały również wyższą kwotę limitów na kartach kredytowych (+1,5%). Ujemne dynamiki w ujęciu liczbowym odnotowały karty kredytowe – odpowiednio (-0,3%), a w wartościowym limity kredytowe (-0,6%).

Lipiec 2018 r. w porównaniu do czerwca 2018 r. przyniósł wzrosty wolumenu i wartości udzielonych kredytów mieszkaniowych i przyznanych limitów kredytowych. Natomiast spadki liczby i wartości udzielonych kredytów i przyznanych limitów dotyczyły kredytów konsumpcyjnych i limitów na kartach kredytowych.

W okresie styczeń – lipiec 2018 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2017 r. banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych (+8,5%) i konsumpcyjnych (+5,6%) oraz przyznały więcej limitów kredytowych (+6,1%). W ujęciu wartościowym w tym samym okresie najwyższy wzrost wartości udzielonych kredytów odnotowały kredyty mieszkaniowe (+17,7%) kredyty konsumpcyjne (+7,9%) oraz limity kredytowe (+4,6%). Negatywna tendencja zarówno w wolumenie, jak i w kwocie dotyczyła w tym okresie kart kredytowych, które spadły odpowiednio o (-4,4%) oraz (-4,8%).

Kredyty konsumpcyjne (kredyty gotówkowe i ratalne)

W lipcu 2018 r. banki SKOK-i udzieliły łącznie 630,9 tys. kredytów konsumpcyjnych na łączną kwotę 7,13 mld zł. Stanowi to wzrost o 5,9% w ujęciu liczbowym i o 7,8% w ujęciu wartościowym, w porównaniu do lipca 2017 r. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły w pierwszych siedmiu miesiącach 2018 r. kredytów konsumpcyjnych na kwotę o 7,9% wyższą niż w tym samym okresie 2017 r.

– W siedmiu pierwszych miesiącach 2018 r. dodatnie dynamiki liczby udzielonych kredytów konsumpcyjnych dotyczyły kredytów we wszystkich przedziałach kwotowych. Najniższą dynamikę miały kredyty w przedziale 7 do 20 tys. zł, które odnotowały tylko dynamikę na poziomie (+0,6%). Drugą pod względem wartości dodatnią dynamikę (+8,9%) odnotowały kredyty niskokwotowe (w przedziale do 1 tys. zł.), a najwyższa dodatnia dynamika wzrostu dotyczyła kredytów wysokokwotowych powyżej 20 tys. zł (+11,4%). Rosną więc głównie kredyty z najniższego i z najwyższego przedziału kwotowego, a zjawisko to obserwujemy już od kilku miesięcy – podsumowuje Sławomir Grzybek, dyrektor Departamentu Business Intelligence Biura Informacji Kredytowej SA.

– Również w ujęciu wartościowym ,w każdym z sześciu przedziałów kwotowych w okresie styczeń – lipiec 2018 r. w porównaniu do okresu styczeń – lipiec 2017 r. odnotowano wzrosty – najwyższy wśród kredytów > 20 tys. zł (+10,5%) oraz na kwoty z przedziału do 1 tys. zł – (+8,6%). Widzimy więc ponowny wzrost zainteresowania finansowaniem niskokwotowym, dotychczas zdominowanym głównie przez firmy pożyczkowe.Podobną sytuację odnotowaliśmy już w poprzednich miesiącach. Po siedmiu pierwszych miesiącach 2018 r. wartość sprzedaży kredytów konsumpcyjnych wyniosła 48,95 mld zł. Podtrzymuję więc prognozę na 2018 r., że w całym 2018 r. sprzedaż kredytów konsumpcyjnych może przekroczyć 83 mld zł pod warunkiem jednak, że nie wystąpią negatywne zdarzenia zarówno o charakterze globalnym (np. w konsekwencji kryzysu tureckiego i jego wpływu na banki europejskie, głównie hiszpańskie i włoskie), jak i lokalnym, które zmniejszyłyby apetyt banków na ryzyko, a gospodarstwa domowe zniechęciły do zaciągania kredytów konsumpcyjnych. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że możliwość udzielania wysokokwotowych kredytów konsumpcyjnych wynika z łącznego występowania trzech czynników: niskich stóp procentowych, rosnących dochodów gospodarstw domowych oraz wydłużania przez banki okresu kredytowania kredytów gotówkowych – stwierdza Sławomir Grzybek z BIK.

– Co ważne, sprzedaży kredytów konsumpcyjnych nie towarzyszy praktycznie wzrost ryzyka kredytowego, a wręcz w okresie ostatnich 12 miesięcy poziom ryzyka portfela spadł pomimo zaciągania kredytów na coraz wyższe kwoty. Należy mieć przy tym na uwadze, że kredyty wysokokwotowe charakteryzują się ponad przeciętnym ryzykiem. Dla porównania, szkodowość tzw. kredytów niskokwotowych (do 4 tys. zł), po 24 miesiącach od udzielenia kształtuje się na poziomie ok. 4%. Z kolei już, w kredytach gotówkowych powyżej 50 tys. zł (tzw. wysokokwotowych), szkodowość po 24 miesiącach od udzielenia jest ponad 50% wyższa niż niskokwotowych i wynosi 6,6%. Jakość portfela kredytowego od kilku lat utrzymuje się na bezpiecznym, stosunkowo niskim poziomie szkodowości, co potwierdza miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów konsumpcyjnych. Jego bieżący (lipcowy) odczyt to 5,81%. W okresie 12 miesięcy wartość Indeksu Jakości dla portfela konsumpcyjnego polepszyła się (spadła) o -0,38 – dodaje Sławomir Grzybek.

Kredyty mieszkaniowe

W lipcu 2018 r. banki udzieliły łącznie 19,5 tys. kredytów mieszkaniowych na łączną wartość 4,93 mld zł. Stanowi to wzrost o 12,7% w ujęciu liczbowym i wzrost o 23,6% w ujęciu wartościowym, w porównaniu do lipca 2017 r. W pierwszych siedmiu miesiącach 2018 r. banki udzieliły łącznie 136,5 tys. kredytów mieszkaniowych na kwotę 32,84 mld zł. Oznacza to, że w porównaniu z analogicznym okresem 2017 r., banki udzieliły o 8,5% więcej kredytów mieszkaniowych i na kwotę o 17,7% wyższą.

– Lipiec 2018 r. jest już kolejnym bardzo dobrym miesiącem dla kredytów mieszkaniowych zarówno pod względem liczby, jak i wartości udzielanych kredytów. Na rynku kredytów mieszkaniowych nadal panuje więc dobra koniunktura, która przy jej kontynuacji w drugim półroczu powinna pozwolić na osiągnięcie w skali roku sprzedaży na poziomie powyżej 50 mld zł. Za minione siedem miesięcy wartość udzielonych kredytów wynosi 32,84 mld zł. Wartość sprzedaży kredytów mieszkaniowych nadal jest, i w mojej opinii nadal będzie, napędzana m.in. wzrostem cen mieszkań. Obecnie średnia cena mieszkania w Warszawie to 9,2 tys. zł za m2, czyli na poziomie 2008 r. Dwucyfrowa dynamika wzrostu kredytów mieszkaniowych w ujęciu wartościowym (23,6%), po części wynika również ze struktury udzielanych kredytów mieszkaniowych. Prawie 60% wartości udzielonych w okresie styczeń – lipiec 2018 r. kredytów mieszkaniowych przypada na kredyty powyżej 250 tys. zł. Ponadto dynamika udzielanych kredytów mieszkaniowych w poszczególnych przedziałach kwotowych jest zróżnicowana, w dwóch przedziałach kwotowych do 100 tys. zł oraz 100 – 150 tys. dynamika siedmiu pierwszych miesięcy 2018 w relacji do siedmiu miesięcy 2017 w ujęciu liczbowym jest ujemna, odpowiednio (-17,5%) oraz (-5,1%). Również w ujęciu wartościowym dynamika jest ujemna odpowiednio (-15,9%) oraz (-4,7%). Najwyższa dynamika zarówno wolumenu jak i wartości dotyczy kredytów z przedział > 350 tys. aż (36,2%) liczbowo i (34,4%) – wartościowo, w porównaniu do siedmiu pierwszych miesięcy 2017r. W wyniku zmniejszenia liczby transakcji na pierwotnym rynku nieruchomości, mniej osób będzie wnioskowało o kredyt mieszkaniowy. Jednak część osób, które z uwagi na ograniczenie podaży na rynku pierwotnym, będzie poszukiwać mieszkań na rynku wtórnym, zwiększy liczbę udzielanych kredytów mieszkaniowych. Ponieważ, obie te przeciwstawne tendencje, będą się częściowo kompensować, z przewagą tendencji pozytywnej uważam, że w całym 2018 r. liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych nie powinna być wyższa niż 10% w porównaniu z 2017 r. – wyjaśnia Sławomir Grzybek z BIK.

– Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w lipcu 2018 r. wyniósł jedynie (0,82%), co potwierdza wieloletnią już obserwację dotyczącą niskiego ryzyka kredytowego związanego z tymi kredytami. W ostatnich 12 miesiącach jakość portfela jeszcze się poprawiła o czym świadczy spadek Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych o (-0,12%) – uzupełnia Sławomir Grzybek.

Karty kredytowe

W lipcu 2018 r. banki wydały 79,4 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 451 mln zł. Stanowi to spadek o 0,3% w ujęciu liczbowym i wzrost o 1,5% w ujęciu wartościowym, w porównaniu do lipca 2017 r. Jednak analizując okres styczeń – lipiec 2018 r. mamy do czynienia z trendem negatywnym. W porównaniu do okresu styczeń – lipiec 2017 r. banki wydały bowiem o 4,4% mniej kart i przyznały o 4,8% niższą wartość limitów kartowych.

– W lipcu 2018 r. podobnie jak w poprzednich miesiącach 2018 r., (z wyjątkiem stycznia i czerwca) odnotowaliśmy powrót do negatywnej tendencji, z którą mieliśmy do czynienia już od dłuższego czasu. Okazało się, że czerwiec podobnie jak styczeń był tylko jednorazowym zdarzeniem, a nie zapowiedzią poprawy sytuacji na rynku kart kredytowych. Najwyższą ujemną dynamikę liczby przyznawanych limitów kart kredytowych styczeń – lipiec 2018 r. vs styczeń – lipiec 2017 r., aż minus 32,7%, odnotowaliśmy w przypadku kart o limicie od 2 do 3,5 tys. zł. Dodatnia dynamika wydawanych kart dotyczyła kart z limitami w przedziale do 1 tys. zł (7,9%), 1 – 2 tys. zł (10,4%) oraz 4,5 do 10 tys. zł (+15%). Dodatnie dynamiki dotyczyły więc podobnie, jak w przypadku kredytów konsumpcyjnych nisko i wysokokwotowych limitów. Jednak sprzedaż kart z najwyższymi limitami (ponad 10 tys. zł), również odnotowała ujemną dynamikę – mówi Sławomir Grzybek z BIK.

Limity kredytowe w kontach osobistych

W lipcu 2018 r. banki przyznały łącznie 60,1 tys. limitów kredytowych w kontach osobistych na łączną kwotę 239 mln zł. Stanowi to wzrost o 6,5% w ujęciu liczbowym i spadek o 0,6% w ujęciu wartościowym, w porównaniu do lipca 2017 r. W całym okresie styczeń – lipiec 2018 r. banki łącznie przyznały 386,3 tys. limitów kredytowych na łączną kwotę 1,70 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku oznacza to wzrost o 6,1% w ujęciu wolumenowym oraz 4,6% w ujęciu wartościowym.

– W lipcu 2018 r. zaobserwowaliśmy powrót, po słabym czerwcu, dodatniej dynamiki liczby przyznanych limitów kredytowych w kontach osobistych (+6,5%) w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. W ujęciu wartościowym wystąpił jednak spadek wartości przyznawanych limitów kredytowych. W lipcu br. w porównaniu do lipca 2017 r., spadek wartości przyznanych limitów wyniósł (-0,6%). Jednak w okresie styczeń – lipiec 2018 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2017 r. banki przyznały zarówno więcej limitów kredytowych, jak i na wyższe kwoty – odpowiednio: (+6,1%) i (+4,6%). Analizując przyznawane limity w określonych przedziałach kwotowych widzimy, że w okresie styczeń – lipiec 2018 r. 62,3% wartości przyznanych limitów w kontach osobistych koncentruje się w przedziale > 7 tys. zł. Limity te mają 18% udział w ogólnej liczbie przyznanych limitów kredytowych. 20,4% dodatnia dynamika wzrostu przyznawanych limitów kredytowych dotyczyła jednego z najniższych przedziałów kwotowych tj. 500 – 1 tys. zł. Ponadto prawie 12% dodatnia dynamika wystąpiła również w przypadku limitów w najwyższym przedziale kwotowym > 7 tys. zł. Zatem tak, jak w przypadku kredytów konsumpcyjnych czy kart kredytowych, sprzedaż limitów kredytowych rośnie w dwóch skrajnych przedziałach (niskokwotowym i wysokokwotowym). Jest to więc wspólna cecha wszystkich trzech produktów kredytowych finansujących bieżące potrzeby konsumpcyjne gospodarstw domowych. Można zaryzykować tezę, że wzrosty w przypadku finansowania niskokwotowego wynikają z transferów socjalnych, zaś wysokokwotowego ze wzrostów wynagrodzeń – podsumowuje Sławomir Grzybek.

Grupa TAURON publikuje wyniki po I półroczu 2018 r.

  • Wzrost przychodów ze sprzedaży o 5 proc. r/r (do 9,2 mld zł)
  • Wzrost EBITDA o 2 proc. (do 2,2 mld zł) przy marży EBITDA na poziomie 23,8 proc.
  • Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej w wysokości 567 mln zł pod wpływem odpisów z tytułu utraty wartości (wpływ na wynik netto: 303 mln zł)
  • Utrzymanie wolumenów dystrybucji i sprzedaży detalicznej energii elektrycznej
  • Nakłady inwestycyjne na poziomie 1,48 mld zł. Najwyższy capex w segmentach: Dystrybucja (793 mln zł) i Wytwarzanie (570 mln zł)
  • Bezpieczny poziom wskaźnika dług netto/EBITDA (2,3x)  

(wszystkie dane skonsolidowane za I półrocze 2018 r.)

Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia
23.01.2017 Warszawa,
n/z Filip Grzegorczyk prezes Tauron SA
fot. Piotr Waniorek

– W pierwszym półroczu Grupa TAURON osiągnęła dobre wyniki finansowe. Zwiększyliśmy zarówno przychody ze sprzedaży, jak i wynik EBITDA. Natomiast wynik netto był istotnie obciążony zdarzeniem jednorazowym w postaci ujęcia odpisów z tytułu utraty wartości aktywów – mówi Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia. – Kontynuujemy prace nad projektami inwestycyjnymi i rozwojowymi, które w przyszłości zagwarantują Grupie dodatkowe przychody. Warto wspomnieć na przykład o projektach z zakresu obszaru elektromobilności, car sharingu samochodów elektrycznych czy uruchomieniu funduszu corporate venture capital w celu rozwijania innowacji – wskazuje Filip Grzegorczyk.

Marek Wadowski
08.02.2017 Warszawa,
n/z prez. Marek Wadowski TAURON
fot. Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

– Nasze prace w I półroczu koncentrowały się na dalszej optymalizacji źródeł finansowania, czego efektem jest utrzymanie wskaźnika dług netto/EBITDA na bezpiecznym poziomie 2,3 – mówi Marek Wadowski, wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia ds. finansów– Warto wspomnieć, że w marcu podpisaliśmy aneksy do umów z bankami, których skutkiem jest wydłużenie do 2022 r. dostępności środków w ramach programu emisji obligacji. Jesteśmy również coraz bliżej pozyskania środków w wysokości do 880 mln zł z Polskiego Funduszu Rozwoju na budowę bloku 910 MW w Jaworznie – dodaje Marek Wadowski.

Dane operacyjne

Kluczowe parametry operacyjne J.m. I półrocze 2018 r. I półrocze 2017 r. Zmiana (proc.) II kwartał 2018 r. II kwartał 2017 r. Zmiana (proc.)
Produkcja węgla handlowego mln ton 2,53 3,32 -24 1,10 1,81 -39
Sprzedaż węgla handlowego mln ton 2,50 3,56 -30 1,07 1,77 -40
Wytwarzanie energii elektrycznej (produkcja brutto Grupy), w tym: TWh 7,55 9,46 -20 3,62 4,56 -21
wytwarzanie energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych (biomasa, wiatr, woda) TWh 0,51 0,66 -23 0,27 0,33 -19
Wytwarzanie ciepła PJ 6,73 7,09 -5 1,05 1,80 -42
Dystrybucja energii elektrycznej TWh 26,01 25,70 1 12,59 12,40 2
Sprzedaż detaliczna energii elektrycznej przez Segment Sprzedaż TWh 17,20 17,21 0 7,93 8,08 -2
Liczba klientów – Dystrybucja tys. 5 563 5 501 1 5 563 5 501 1

 

Produkcja węgla handlowego w I półroczu 2018 r. wyniosła 2,53 mln ton i była niższa o 24 proc. r/r ze względu na trudne warunki geologiczne w ZG Janina oraz prowadzone prace przezbrojeniowe w ZG Sobieski i ZG Janina. Wolumen sprzedaży węgla był zbliżony do wielkości produkcji tego surowca i wyniósł 2,5 mln ton. W I półroczu 2018 r. około 50 proc. zapotrzebowania na węgiel do produkcji energii elektrycznej i ciepła zostało zaspokojone surowcem z własnych zakładów górniczych Grupy. Pozostała część zapotrzebowania została pokryta ze źródeł zewnętrznych.

W I półroczu 2018 r. Grupa TAURON wyprodukowała 7,55 TWh energii elektrycznej, tj. o 20 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (9,46 TWh). Zmniejszenie wolumenu produkcji energii było konsekwencją przyjętej strategii produkcyjno-handlowej. Wielkość produkcji energii ze źródeł odnawialnych wyniosła 0,51 TWh, tj. o 23 proc. mniej w stosunku do ubiegłego roku (0,66 TWh), co wynikało przede wszystkim z istotnego ograniczenia spalania biomasy oraz spadku produkcji energii przez elektrownie wodne i wiatrowe spowodowane niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

W I półroczu 2018 r. produkcja ciepła osiągnęła poziom 6,73 PJ i była niższa o 5 proc. r/r. Sprzedaż ciepła zmniejszyła się o 9 proc. (8,93 PJ) z powodu mniejszego zapotrzebowania odbiorców na skutek wysokich temperatur.

Segment Dystrybucja dostarczył klientom 26,01 TWh energii elektrycznej tj. o 1 proc. więcej r/r. W analizowanym okresie liczba klientów przyłączonych do sieci TAURON Dystrybucja wzrosła o ponad 60 tys., tj. do 5,56 mln. W I półroczu 2018 r. sprzedaż detaliczna energii elektrycznej przez spółki Segmentu Sprzedaż osiągnęła poziom 17,2 TWh i była na poziomie ubiegłorocznym.

Wyniki finansowe

Kluczowe parametry finansowe
(w mln zł)
I półrocze 2018 r. I półrocze 2017 r. Zmiana (proc.) II kwartał 2018 r. II kwartał 2017 r. Zmiana (proc.)
Przychody ze sprzedaży 9 202 8 758 5 4 377 4 167 5
EBIT 955 1 296 -26 79 485 -84
EBITDA 2 194 2 152 2 902 930 -3
Marża EBITDA 23,8 proc. 24,6 proc. -0,8 p.p. 20,6 proc. 22,3 proc. -1,7 p.p.
Zysk netto 568 1 005 -43 -68 365
Marża zysku netto 6,2 proc. 11,5 proc. -5,3 p.p. -1,6 proc. 8,8 p.p. -10,3 p.p.
Zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej 567 1 004 -44 -69 364

W I półroczu 2018 r. przychody Grupy TAURON wyniosły 9,2 mld zł (wzrost o 5 proc. r/r). W analizowanym okresie wzrost przychodów zanotował Segment Dystrybucja, przychody Segmentu Sprzedaż utrzymały się na poziomie I półrocza 2017 r. a spadek będący konsekwencją niskiej produkcji węgla nastąpił w Segmencie Wydobycie (-13 proc.).

Istotny wpływ na wyniki Grupy w I półroczu 2018 r. miało utworzenie odpisów z tytułu utraty wartości aktywów trwałych oraz utraty wartości firmy w Segmencie Wydobycie w wysokości 733 mln zł, a także odwrócenie wcześniej utworzonych odpisów w Segmencie Wytwarzanie w wysokości 345 mln zł. W konsekwencji nadwyżka odpisów tworzonych nad odwróconymi wyniosła 388 mln zł, a łączny wpływ na obniżenie skonsolidowanego zysku netto wyniósł 303 mln zł.

Grupa wypracowała w I półroczu 2018 r. EBITDA na poziomie 2,2 mld zł, co jest wynikiem wyższym o 2 proc. od EBITDA uzyskanego w tym samym okresie 2017 r. Największy udział w EBITDA Grupy TAURON miał Segment Dystrybucja (61 proc.), w dalszej kolejności segmenty: Wytwarzanie (27 proc.) i Sprzedaż (15 proc.). Marża EBITDA Grupy w I półroczu 2018 r. była niższa o 0,8 p.p. r/r i wyniosła 23,8 proc.

Wynik EBITDA Segmentu Wytwarzanie w I półroczu 2018 r. (592 mln zł) był o 62 proc. wyższy niż rok wcześniej (365 mln zł) głównie z uwagi na rozwiązanie rezerw z tytułu świadczeń pracowniczych o wartości 230 mln zł, które miało miejsce w I kwartale 2018 r.

W I półroczu 2018 r. zysk netto Grupy TAURON przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 567 mln zł i był niższy o 44 proc. r/r.

Program Poprawy Efektywności

Realizowany w Grupie TAURON Program Poprawy Efektywności przyniósł efekty o łącznej wartości 1 369 mln zł (w okresie 2016 r. – I półrocze 2018 r.). W pierwszym półroczu skumulowane rezultaty Programu wyniosły około 300 mln zł, a łączny uzyskany do tej pory pozytywny efekt finansowy jest już wyższy od pierwotnie zakładanego. Największy udział w osiągniętych wynikach miały segmenty: Wytwarzanie i Dystrybucja.

Inwestycje

W I półroczu 2018 r. nakłady inwestycyjne Grupy TAURON wyniosły 1,48 mld zł i były zbliżone do poniesionych w analogicznym okresie ubiegłego roku (1,5 mld zł). Największe nakłady zostały poniesione w Segmencie Dystrybucja (793 mln zł), w którym capex przeznaczony był przede wszystkim na modernizację sieci dystrybucyjnej (436 mln zł) oraz budowę nowych przyłączy (288 mln zł).

Istotna cześć nakładów w segmencie Wytwarzanie (437 mln zł) przeznaczona była na budowę bloku o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Planowane całkowite wydatki na budowę tej jednostki osiągną poziom ok. 6,2 mld zł. Blok zostanie przekazany do eksploatacji w listopadzie 2019 r.

Zadłużenie i finansowanie

Na koniec czerwca 2018 r. zobowiązania finansowe netto Grupy TAURON wyniosły 8,4 mld zł i były wyższe o 4,7 proc. w porównaniu ze stanem na 31 grudnia 2017 r. Dzięki działaniom mającym na celu optymalizację źródeł finansowania Grupa TAURON utrzymuje wskaźnik długu netto do EBITDA na stabilnym i bezpiecznym poziomie. Na koniec czerwca wskaźnik ten wynosił 2,3.

SSK S.A. zakończyła pierwsze półrocze 2018 roku zyskiem EBITDA oraz wzrostem przychodów netto ze sprzedaży w ujęciu rdr.

Surfland Systemy Komputerowe S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od sierpnia 2011 r., działająca w branży IT, zakończyła pierwsze półrocze 2018 roku zyskiem EBITDA oraz wzrostem przychodów netto ze sprzedaży w ujęciu rdr. Emitent realizuje nowe projekty i pracuje nad pozyskaniem kolejnych kontraktów.

Spółka osiągnęła w pierwszym półroczu 2018 r. zysk EBITDA w wysokości ponad 2 tys. zł, a jej przychody netto ze sprzedaży wyniosły w tym okresie 1.695 tys. zł. Rok wcześniej przychody netto ze sprzedaży SSK S.A. sięgnęły 1.676 tys. zł. Emitent utrzymuje stałą poprawę wyników finansowych w porównaniu do poprzednich lat m.in. dzięki ciągłej optymalizacji posiadanych zasobów oraz utrzymaniu wysokiej dyscypliny kosztowej i to pomimo mocno rosnących wynagrodzeń pracowników w branży IT. W 2 kw. 2018 r. Spółka pozyskała środki z pożyczki udzielonej przez Akcjonariusza w kwocie 300 tys. zł, które pozwolą na poprawę płynności finansowej oraz realizację nowych przedsięwzięć biznesowych mających wygenerować wzrost przychodów. Zarząd SSK S.A. przewiduje, że podejmowane działania w obszarze biznesowym oraz operacyjnym przełożą się na dalszą poprawę sprzedaży i zwiększenie rentowności.

 „Utrzymanie w pierwszej połowie roku pozytywnego trendu poprawy wyników finansowych dzięki przeprowadzonej w minionych okresach głębokiej restrukturyzacji zasobów pozwala na prezentację umiarkowanego optymizmu co do wyników Spółki w drugim półroczu i w całym 2018 roku – w szczególności zysku EBITDA. Na wykazywany poziom zysku netto nadal negatywny wpływ ma relatywnie wysoki koszt amortyzacji będący pokłosiem nieudanych inwestycji realizowanych przez Spółkę w latach 2013-2014.” – wyjaśnia Bogusław Bartoń, Prezes Zarządu Spółki Surfland Systemy Komputerowe S.A.

Emitent w minionym kwartale koncentrował swoje działania handlowe na kontynuacji aktywności związanych z wprowadzeniem na rynek kompleksowej oferty w zakresie przygotowania podmiotów do spełniania wymogów rozporządzenia RODO i pozyskaniu kolejnych klientów, co pozwoliło na podpisanie umów z podmiotami na realizację usług w tym segmencie biznesowym zarówno w warstwie technologicznej, jak i organizacyjno-prawnej. SSK S.A. sfinalizowała prace w obszarze RODO realizowane dla kilku podmiotów. Spółka podpisała także umowę z PGNiG Gazoprojekt z siedzibą we Wrocławiu na modernizację serwerowni i przeprowadziła prace zgodnie z przyjętym harmonogramem.

SSK S.A. przygotowywała się do procesu relokacji biura i zasobów dotychczasowej serwerowni w związku ze zmianą siedziby. Emitent prowadził uzgodnienia i negocjacje handlowe z wybranymi oferentami. Zarząd Spółki dokonał też weryfikacji umów zawartych z dostawcami usług pod kątem optymalizacji kosztów w nowej lokalizacji.

„Spółka w okresie drugiego kwartału zakończyła z sukcesem realizację trzech projektów obejmujących audyty organizacyjno-prawne oraz audyty bezpieczeństwa przetwarzania danych osobowych w kontekście wymagań rozporządzenia RODO oraz pozyskała czterech nowych kontrahentów na realizację tego typu usług. Równolegle bazując na kompetencjach ugruntowanych wielokrotną realizacją projektów integracyjnych dot. projektowania, wykonywania i modernizacji serwerowni pozyskała kolejne zamówienie tego typu, tym razem na modernizację serwerowni w firmie PGNiG Gazoprojekt. Sporym wyzwaniem dla zespołu technicznego i logistycznego były jednocześnie prace i aktywności związane z planowaną relokacją zasobów Spółki. Proces ten został powiązany z weryfikacją i optymalizacją kosztów usług telekomunikacyjnych niezbędnych w prowadzonej działalności.” – zakończył Prezes Bartoń.

„Facility & Property Managment – bezpieczna i oszczędna nieruchomość” 29 sierpnia 2018 w Warszawie

facility_miniPolski Instytut Rozwoju Biznesu wraz z Portalem CEO Magazyn Polska ma zaszczyt zaprosić do udziału w X edycji konferencji „Facility & Property Managment – bezpieczna i oszczędna nieruchomość”, która odbędzie się 29 sierpnia 2018 w Warszawie.
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, wymagana jest wcześniejsza rejestracja.

            Zarządzanie nieruchomością, to proces trudny i złożony. Wymaga on dużego zaangażowania i przyjęcia na siebie ogromnej odpowiedzialności. Zawód zarządcy nieruchomości wciąż zyskuje na znaczeniu. Zmusza to osoby wykonujące ten zawód do ciągłego podnoszenia kwalifikacji. Celem organizowanego przez nas spotkania jest przedstawienie najnowszych trendów w obszarze nieruchomości. Eksperci, których zapraszamy, postarają się poszerzyć Państwa wiedzę na temat możliwości, jakie niosą za sobą nowe technologie. Przekonamy się, jak rozwija się branża nieruchomości w Polsce.

            Spotkanie dedykujemy właścicielom obiektów (biur, centrów handlowych, magazynów, hipermarketów, sieci sklepów), Facility Menedżerom, Property Menedżerom, Dyrektorom ds. Zarządzania Nieruchomościami, Dyrektorom administracyjnym, Dyrektorom technicznym, Zarządcom nieruchomości komercyjnych, Deweloperom, Architektom.

Prelekcje poprowadzą m.in.:

– Maciej Wiśniewski –  Członek Zarządu IFMA Polska
„PropTech a bezpieczna i oszczędna nieruchomość”
(Czy wszechobecny PropTech podniesie bezpieczeństwo nieruchomości, a może zoptymalizuje koszty jej funkcjonowania? Gdzie jest miejsce Facility i Property Managerów w dobie zmian technologicznych?)
– Szymon Śliwiński – Regional Key Account Manager, Apleona HSG Sp. z o.o.
„Analiza statystyczna + technologia = oszczędności”

(Jak można wykorzystać dostępne dane (wskazania liczników mediów, harmonogram pracy urządzeń) do optymalizacji zużycia mediów. Wykorzystanie dostępnych na rynku możliwości technologicznych, aby efekt optymalizacji był jak najbardziej wymierny bez uszczerbku dla komfortu najemcy.)
– Noemi Chudzik LL.M. – Partner Chudzik i Wspólnicy Radcowie Prawni Sp. p.
„Terminowe umowy najmu – aspekty prawne”
(Możliwości podwyższenia czynszu najmu przy długoletniej umowie najmu, waloryzacja i zmiany opłat eksploatacyjnych w odnosieniu do najnowszego orzecznictwa dotyczącego terminowych umów najmu.)
– Paweł Soboń – Regionalny Kierownik Sprzedaży w Belimo Siłowniki S.A.
„Nowoczesność i oszczędności przy modernizacji istniejących instalacji”
(Możliwości techniczne produktów Belimo pod kątem modernizacji istniejących instalacji. Korzyści i możliwe oszczędności wynikające z zastosowania produktów Belimo. Technologia chmury)
– Mirosław Czarnik – Prezes Zarządu GPP Business Park S.A.
Łukasz Rybacki – Wiceprezes Zarządu MBC Automatyka i Wentylacja Sp. z o.o.
„BMS = komfort, bezpieczeństwo i oszczędności. GPP Business Park – case study.”
– Janusz Gutowski – Prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości

Tematyka konferencji:
– building management system
– monitoring wizyjny i kontrola dostępu
– systemy automatyki i bezpieczeństwa w budynkach
– zarządzanie: środkami trwałymi, projektami, kontraktami, relacjami z klientem
– Big Data, technologie mobilne i chmurowe
– zarządzanie wydajnością przedsiębiorstwa, kontrola finansowa
– planowanie i zarządzanie jakością,  planowanie i zarządzanie przestrzenią użytkową
– systemy utrzymania obiektów i urządzeń
– outsourcing (ekonomiczny, techniczny, infrastrukturalny)
– green building – zielony wymiar funkcjonowania obiektów
– zarządzanie nieruchomościami

Lokalizacja: Centrum Bankowo-Finansowe „Nowy Świat” S.A., ul. Nowy Świat 6/12, 00-400 Warszawa

Czas trwania: 09.30 – 14:30

Uczestnikom zapewniamy: materiały konferencyjne, przerwy kawowe, możliwość konsultacji z Ekspertami.

Firmy zainteresowane udziałem w konferencji prosimy o kontakt.

Kontakt z organizatorem:

Martyna Mystkowska – Gibowicz
Młodszy specjalista ds. organizacji konferencji
mobile: +48/786 146 013
e-mail: [email protected]

Kurs dolara rozpoczyna dzień umocnieniem, traci na tym złoty

W środę polski złoty kontynuował umocnienie z poprzednich dni, zyskując w relacji do głównych walut. Złotemu, podobnie jak dzień wcześniej sprzyjała poprawa sentymentu do aktywów ryzykownych oraz wzrost pary EUR/USD. Dziś jednak sytuacja jest nieco odmienna: złoty traci, osłabiając się z uwagi na odbicie  dolara amerykańskiego.

Amerykańska waluta była w stanie umocnić się, zyskując w trakcie azjatyckiej sesji po publikacji „minutek” z ostatniego posiedzenia FOMC. Z informacji zawartych w publikacji wynika, że członkowie komitetu decyzyjnego banku centralnego są przekonani o potrzebie rychłego zacieśnienia polityki pieniężnej, co należy odczytywać jako przypieczętowanie podwyżki stóp procentowych, do której ma dojść w końcówce września. Rezerwa Federalna pozytywnie zapatruje się na perspektywy amerykańskiej gospodarki, sugerując, że mimo iż wzrost gospodarczy ma nieco zwolnić w drugiej połowie roku, to i tak będzie znajdował się powyżej potencjału.

Mimo dobrej oceny sytuacji w gospodarce i jej perspektyw, członkowie FOMC zwracają uwagę na ryzyko związane z sytuacją w handlu. Eskalacja owego ryzyka zgodnie z ich opinią może negatywnie przekładać się na sentyment biznesu, inwestycje i zatrudnienie, a w konsekwencji negatywnie wpłynąć na ekspansję amerykańskiej gospodarki. Tymczasem w życie weszła kolejna runda amerykańskich ceł na chińskie towary o wartości 16 mld USD, za którymi poszła odpowiedź Chin o analogicznej skali.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę spadł o 0,6%, wahając się w widełkach 4,26-4,30. Wspólna europejska waluta była wczoraj nieco mocniejsza w relacji do głównych walut, jednak skala wahań wynikających z czynników wewnętrznych była niewielka, ze względu na brak istotnych informacji płynących ze strefy euro.

Dzisiejsze, wstępne szacunki indeksów aktywności biznesu w strefie euro w sierpniu nie wywołały większych emocji. Nieco negatywnie zaskoczył indeks dla przemysłu, który spadł z poziomu 55,1 do 54,6, przede wszystkim w związku z niższą aktywnością w Niemczech. Warto zwracać uwagę na odczyty ze względu na to, iż to właśnie sektor przemysłowy jest najbardziej narażony na wstrząsy w związku z globalnym niepokojem w handlu – jeśli wspomniany niepokój będzie się utrzymywał wzrośnie ryzyko dla sektora.

Oprócz wspomnianych danych PMI, dziś poznamy nowe „minutki” z ostatniego spotkania EBC. W związku z tym, iż rynki nie spodziewają się, żeby EBC w najbliższym czasie dokonywał modyfikacji parametrów monetarnej publikacja może mieć jednak ograniczony wpływ na rynki finansowe. Podobnie jak w przypadku publikacji z USA, warto obserwować co członkowie EBC mają do powiedzenia w kontekście perspektyw wzrostu europejskich gospodarek i niepokoju w związku z sytuacją w globalnym handlu.

GBP

Kurs GBP/PLN w środę spadł 0,6%, wahając się w widełkach 4,74-4,79. Brytyjska waluta zakończyła dzień osłabieniem w relacji do euro i złotego, w parze z dolarem amerykańskim funt nieznacznie się umocnił, jednak wyłącznie ze względu na słabość USD.

USD

Kurs USD/PLN w środę spadł o 0,7%, wahając się w widełkach 3,68-3,72. Wczorajszy dzień charakteryzował się słabością amerykańskiej waluty w relacji do większości walut, skala wyprzedaży była jednak wyraźnie niższa niż we wtorek.

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości rozczarowały. W lipcu sprzedano wyraźnie mniej nieruchomości niż zakładano, a indeks opisujący sprzedaż nowych domów zaliczył czwarty miesiąc spadków z rzędu.

Dzisiejszy dzień przyniesie sporo nowych informacji. Przede wszystkim poznamy nowe dane PMI opisujące aktywność w amerykańskim przemyśle i usługach w sierpniu, oprócz tego opublikowane zostaną kolejne dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w lipcu. Dziś również rozpocznie się sympozjum banków centralnych w Jackson Hole – kluczowe wystąpienie prezesa FED zaplanowane jest jednak na piątek.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 13:30 – protokół z ostatniego posiedzenia EBC
  • 14:00 – protokół z ostatniego posiedzenia RPP
  • 14:30 – cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych w USA
  • 15:00 – rozpoczęcie sympozjum w Jackson Hole
  • 16:00 – dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w lipcu
  • 16:00 – indeks zaufania konsumentów w strefie euro w sierpniu

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

DSR rozpoczyna współpracę z Alphamoon

DSR, wrocławska spółka wspierająca przedsiębiorstwa produkcyjne w cyfryzacji, rozpoczęła współpracę z firmą Alphamoon, specjalizującą się w rozwoju i adaptacji rozwiązań opartych na metodach sztucznej inteligencji. Efektem współpracy ma być nowej klasy oprogramowanie, wyróżniające się kompleksowym wykorzystaniem nowoczesnych algorytmów uczenia maszynowego. Ponadto, firmy realizować będą wspólny projekt AI 4FACTORY, w ramach którego przeprowadzone zostaną audyty oceniające przydatność SI w fabrykach.

Inteligentne fabryki naszpikowane technologiami Przemysłu 4.0 – taką przyszłość zapowiada Capgemini. Renomowana firma konsultingowa przewiduje, że dzięki zakładom produkcyjnym, którym uda się osiągnąć cyfrową dojrzałość, w najbliższych latach produktywność rosnąć będzie 7 razy szybciej niż w latach 90-tych XX wieku, a jakość produktów – 12 razy szybciej. Aby to osiągnąć, potrzebne jest specjalistyczne oprogramowanie. Tę szansę chce wykorzystać DSR, wrocławska firma, która w swojej ofercie posiada m.in. systemy ERP, MES, APS czy BI oraz rozwiązania oparte o Przemysłowy Internet Rzeczy, służące do identyfikacji anomalii w pracy maszyn. Według Piotra Rojka, prezesa zarządu DSR, wdrażanie rozwiązań, po które najczęściej sięgają producenci już nie wystarczy, by przed słowem „fabryka” z czystym sumieniem postawić przymiotnik „inteligentna”. Dopiero zaprzęgnięcie sztucznej inteligencji do optymalizacji procesów produkcyjnych czy kontroli jakości daje prawo do używania tego terminu. Okazuje się jednak, że próby znalezienia użytecznych systemów, które w pełni wykorzystują potencjał SI przypominają poszukiwania igły w stogu siana.

Nisza na rynku jest ogromna. Wszyscy mówią o sztucznej inteligencji w produkcji, jednak prawda jest taka, że eksperymentuje z nią garstka największych producentów, takich jak Siemens czy General Electric. Cała reszta zapewne z chęcią poszłaby w ich ślady, jednak znalezienie gotowego rozwiązania, wykorzystującego SI w wystarczającym stopniu jest niezmiernie trudne. Nie chcemy dostarczać produktów, które robią to w sposób powierzchowny, stąd decyzja o współpracy z Alphamoon. Nie znam drugiej polskiej firmy, która w dziedzinie SI posiadałaby równie wysokie kompetencje – tłumaczy Piotr Rojek.

Alphamoon posiada na swoim koncie szereg zaawansowanych projektów zrealizowanych na polskim i zagranicznym rynku. Do najciekawszych należy wykorzystanie metod uczenia maszynowego (ang. machine learning) oraz uczenia głębokiego (ang. deep learning) do projektowania nowych leków czy przetwarzania języka naturalnego do automatycznej analizy dokumentów. Do grona klientów Alphamoon należą m.in. Bank Zachodni WBK i Fortia Financial Solutions.

Michał Staśkiewicz, prezes zarządu Alphamoon jest zdania, że wdrożenie sztucznej inteligencji przyniesie wiele korzyści producentom przemysłowym, szczególnie w takich obszarach jak kontrola jakości, prognozowanie zużycia czy zarządzanie łańcuchem dostaw. Podobnie jak Piotr Rojek, podchodzi on sceptycznie do rozwiązań obecnie dostępnych na rynku. – Istnieje gros firm, które promują swoje produkty, jako nowatorskie rozwiązania wykorzystujące SI. W praktyce okazuje się, że bazują one jedynie na prostych metodach statystycznych do regresji, detekcji anomalii czy analizy szeregów czasowych. My opieramy nasze rozwiązania przede wszystkim o głębokie sieci neuronowe, które dla odpowiednio dużych zbiorów danych znacznie przewyższają efektywnością pozostałe algorytmy. Liczę na to, że połączenie wiedzy dziedzinowej DSR i wieloletniego doświadczenia w produkcji z naszymi kompetencjami w obszarze sztucznej inteligencji zaowocuje stworzeniem rozwiązań, które pomogą firmom spełnić wymagania na drodze do Produkcji 4.0 – mówi Staśkiewicz.

Jednym z elementów współpracy DSR i Alphamoon jest realizacja projektu AI 4FACTORY, w ramach którego w fabrykach wykonywane będą specjalistyczne audyty. Mają one wskazać obszary, w których wdrożenie sztucznej inteligencji przyniesie wymierne korzyści. – W wielu firmach brakuje świadomości potencjału sztucznej inteligencji. Przychodzimy im z pomocą identyfikując obszary, w których jej implementacja przyniesie realne korzyści. Badamy przede wszystkim, jakimi danymi dysponuje klient i do czego można je wykorzystać, gdyż od tego zależy, w jaki sposób sztuczna inteligencja może pomóc. Finalnie przedstawiamy propozycję rozwiązania i jego sposób ewaluacji. W miarę możliwości prognozujemy też zwrot z takiej inwestycji – wyjaśnia ideę projektu prezes zarządu Alphamoon.

Spodziewanym efektem współpracy jest określenie obszarów w polskich przedsiębiorstwach produkcyjnych, w których wdrożenie AI 4FACTORY przyniesie największe korzyści. Realizacja projektu ma się również przyczynić do podniesienia poziomu wiedzy na temat możliwych zastosowań SI w przemyśle i opracowania nowych rozwiązań informatycznych.

Znamy wszystkich prelegentów na targach Outsourcing Expo

Outsourcing Expo to biznesowe spotkanie polskich przedsiębiorców i kadry zarządzającej. 12 branż, 2000 przedsiębiorców, 18 prelegentów na dwóch scenach, Business Speed Dating i strefa networkingu. To wszystko już 27 września (czwartek) na PGE Narodowym.

Outsourcing_ExpoZ przyjemnością publikujemy listę tegorocznych prelegentów. Na dwóch scenach wystąpi 18 prelegentów z 12 różnych branż.

Na scenie głównej posłuchamy o:

  • innowacyjnych narzędziach w HR z Nimrod Ronen (Talink.Me),
  • kreatywności w księgowości z Martą Kobińską (Create The Flow),
  • pozyskiwaniu kandydatów w MŚP z Aliną Michałek (HRLink),
  • dotarciu do klienta online w 5 korkach z Judytą Mojżesz-Zimonczyk (INIS),
  • strategii rynku od Przemysława Budnickiego (KRK Partnerzy),
  • skutecznej rekrutacji z Karolem Kapuścińskim (GoldenLine),
  • najważniejszych aspektach RODO od Magdaleny Kaleta-Maniak (Olesiński i Wspólnicy),
  • trendach w biznesie z Iwoną Bartczak (Business Dialog)
  • oraz poznamy rynek contact center dzięki Marcinowi Sosnowskiemu (Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB)

Natomiast w strefie startup przedsiębiorca dowie się:

  • jak zdobyć dane o niszach na rynku od Adriana Gamonia (Social Frame),
  • pozna outsourcing innowacji z Michałem Misztalem (Polska Przedsiębiorcza),
  • znajdzie pułapki influencer marketingu z Wojtkiem Kardysiem,
  • dowie się, że pieniądz to nie wszystko od Łukasza Blichewicza (Assay),
  • nauczy się strategii sprzedaży od Agnieszki Grostal (Salesnts),
  • dlaczego analiza danych jest najważniejsza od Mikołaja Winkiela (Brand24),
  • Franciszek Georgiew (Social Tigers) odpowie na pytanie, dlaczego Twoje social media nie działają,
  • a z Bartoszem Radziszewskim (Business Dialog) dowie się, dlaczego firmy najczęściej upadają po roku działalności
  • na koniec pozna Talk Show 1.0, czyli Trend, który bije rekordy popularności na YouTubie razem z Tomaszem „Gimperem” Działowym

Agenda_640x960Kolejnym punktem jest Akademia Rekomendacji Grzegorza Turniaka podczas której obędzie się dyskusja „Dbaj o sukces: chroń własne pieniądze – nadzoruj projekty outsourcingowe”

Zlecenie usług wykonawcy zewnętrznemu to projekt, którego celem jest dobrze przygotowana organizacja do działania wg nowych zasad/procedur.

Dla dostawcy usług również jest to projekt, którego celem jest skuteczna realizacja obietnic złożonych przez handlowców.

Jak nadzorować takie projekty, jak zadbać o dobrą współpracę i dlaczego narzędzia project management są niezmiernie pomocne w tym zakresie.

Uczestnicy dyskusji:

  • Monika Hołymczuk – KRK Partnerzy Digital Solutions
  • Wojciech Milewski – ekspert Supply Chain Management
  • Marcin Guzik – Prezes TenStep Polska

Aby ułatwić poznawanie przedsiębiorców stworzyliśmy Business Speed Dating. Dzięki dedykowanej aplikacji (dostępnej od 3 września na IOS i Android) przedsiębiorca w prosty sposób umówi się na 5 minutowe spotkanie z innym przedsiębiorcom. Przy stoliku, twarzą w twarz przedsiębiorcy zrobią pierwszy krok do rozpoczęcia współpracy.

Nad płynnym przebiegiem poznawania i pogłębiania relacji biznesowych między prelekcjami będzie czuwał Grzegorz Turniak z Akademii Rekomendacji.

Dzień rozwoju dla Twojej firmy odbędzie się 27 września na PGE Narodowym.

Czy rodzina odziedziczy Twoje długi w ZUS i US?

To, czy krewni dziedziczą długi zmarłego, zależy od wielu czynników. Dziedziczenie możliwe jest na podstawie przepisów określonych w rozdziale 15 ordynacji podatkowej „Odpowiedzialność podatkowa osób trzecich”. Nie oznacza to, że automatycznie w skład spadku wchodzą prawa i obowiązki podatkowe zmarłego, który np. prowadził działalność gospodarczą.

Warto zaznaczyć podział praw, jakie mogą przejąć spadkobiercy. Dzielą się one na prawa majątkowe, czyli chroniące interes ekonomiczny (będą to na przykład wierzytelności) oraz prawa niemajątkowe, czyli chroniące interesy inne niż ekonomiczne (na przykład dobra osobiste).

Jako pierwsze, spadkobiercy przejmują prawa majątkowe i zobowiązania zmarłego podatnika, które uregulowane są w przepisach prawa podatkowego oraz te zawarte w indywidualnych decyzjach wymiarowych – wyjaśnia Hubert Nawara, ekspert Move On Finance.

Bądź dobrze zorientowany

Prawa niemajątkowe dziedziczy się w wyjątkowych sytuacjach. Spadkobiercy przejmują prawa o specyfice niemajątkowej, które bezpośrednio wiążą się z działalnością prowadzoną przez zmarłego. Taka sytuacja ma miejsce, kiedy spadkobierca samodzielnie będzie kontynuował tę działalność. Niemożliwe natomiast jest przejęcie niemajątkowych obowiązków, takich jak obowiązek wzajemnej pomocy i współdziałania małżonków, polegający między innymi na udzielaniu wsparcia moralnego.

Zgodnie z przepisami ordynacji podatkowej spadkobiercy przejmujący zaległości będące konsekwencją nieodprowadzania przez spadkodawcę podatków przejmują również dodatkowe koszty. Do całkowitej kwoty zadłużenia należy dodatkowo doliczyć: odsetki za zwłokę, koszty postępowania podatkowego, opłatę prolongacyjną, koszty upomnień, koszty postępowania egzekucyjnego – doprecyzowuje Hubert Nawara.

Zastanów się – przyjąć czy odrzucić spadek

Spadkobierca ma prawo do przyjęcia, jak i odrzucenia spadku. W pierwszym przypadku można wyróżnić dwa warianty. Przyjęcie proste, w którym spadkobierca przejmuje wszystkie długi spadkowe i odpowiada za nie własnym majątkiem. W sytuacji, gdy długi zmarłego przekraczają wartość spadku, spadkobierca zobowiązany jest do ich spłaty. Drugi wariant to przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza – spadkobierca ma ograniczoną odpowiedzialność za długi testatora –  tylko do wartości spadku. Dzięki temu dziedziczący nie odda wierzycielom spadkodawcy więcej niż zyskał ze spadku.

Pamiętaj o terminach i współmałżonku

Osoba uprawniona do spadku w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedziała się o tytule do nabycia spadku musi złożyć oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku. Brak złożenia oświadczenia w tym terminie uznawane jest za przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Istnieje jednak wyjątek, przewidziany dla małżonków, którzy rozliczają się z fiskusem wspólnie. Małżonkowie są razem odpowiedzialni za uiszczenie zapłaty za podatek z tytułu wspólnego zeznania. W przypadku śmierci jednego z małżonków przed odprowadzeniem podatku, współmałżonek staje się osobą odpowiedzialną za jego uiszczenie. W sytuacjach tego typu odpowiedzialność innych spadkobierców jest wyłączona.

Zarówno w przypadku niedopłaty jak i nadpłaty, organ podatkowy wylicza jaką kwotę spadkobiercy otrzymają (z tytułu zwrotu) lub jaką kwotę będą musieli uiścić w ramach spłaty zadłużenia spadkodawcy. Płatności z tytułu przejęcia odpowiedzialności za dług spadkodawcy należy dokonać na rachunek organu podatkowego w ciągu 14 dni od daty otrzymania decyzji – podkreśla Hubert Nawara, ekspert Move On Finance.

Sprawdź i zdecyduj czy chcesz dziedziczyć

Zawsze trzeba pamiętać, że przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu spadku warto jest udać się do Urzędu Skarbowego lub Urzędu Gminy po zaświadczenia o zobowiązaniach podatkowych zmarłego. Po wcześniejszym wykazaniu, że jest się domniemanym spadkobiercą organ podatkowy wyda oświadczenie o kwocie zobowiązań spadkodawcy, co pozwoli podjąć najkorzystniejszą dla spadkobiercy decyzję.

Huśtawka na złotym. Ropa w górę mimo ceł.

Wczorajsze umocnienie złotego zostało dzisiaj szybko skorygowane. W życie weszła kolejna pula sankcji w wojnie handlowej pomiędzy USA a Chinami. Spadają zapasy ropy windując jej cenę w górę.

Dobry dzień złotego

Kolejny wolny dzień w Turcji pozwolił wyciszyć trochę nastroje na rynkach. W efekcie inwestorzy spojrzeli przychylniej na naszą część świata. Euro staniało z 4,29 zł na 4,27 zł. Frank z 3,77 zł na 3,75 zł. Mocniej tanieje dolar, który dzień zaczął w okolicach 3,71 zł by zakończyć niewiele ponad 3,68 zł. Funt z kolei staniał z 4,78 zł do 4,76 zł. Jest to dobra informacja dla osób zainteresowanych kupnem walut np. na zagraniczny wyjazd. Jest też druga informacja. Dzisiaj od rana z kolei złoty wyraźnie traci i już oddał większość wczorajszego umocnienia.

Kolejna runda ceł wchodzi w życie

Od dzisiaj obowiązuje drugi pakiet ceł na kwotę 16 miliardów dolarów ogłoszony przez USA. Analogicznie wszedł w życie pakiet chiński. Rynki są spokojne, gdyż data wejścia była znana od wielu tygodni. Jest to zaledwie wykonanie już zapowiedzianych działań. Moment jest o tyle interesujący, że właśnie teraz odbywają się w Waszyngtonie amerykańsko-chińskie rozmowy na temat wojny handlowej. Jak widać obie strony niemal nie wierzą w ich powodzenie. Gdyby było inaczej odbyłyby się przed wejściem w życie sankcji. Co ważne, są to pierwsze tak poważne rozmowy od czerwca, nie oznaczają one jednak wcale przełomu.

Ropa naftowa znów w górę

Pomimo lęku przed wojną handlową ceny ropy naftowej znów idą w górę. Jednym z powodów są zmiany zapasów ropy naftowej w USA. Analitycy spodziewali się delikatnego spadku, ale 5,8 miliona baryłek to znacznie więcej niż oczekiwano. Ropa drożała od rana, ale od samych danych podskoczyła jeszcze dolara na baryłce. Cały dzień zarówno odmiana notowana na giełdzie w Nowym Jorku jak i ta z Londynu zamknęły imponującym 3% wzrostem. Najwyraźniej pomimo ryzyk wiszących nad tym rynkiem popyt na surowiec wciąż jest bardzo duży.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 16:00 – USA – sprzedaż domów na rynku wtórnym,
  • 20:00 – USA – protokół z posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Wzrasta liczba wniosków o ubezwłasnowolnienie. Aż 55 proc. dotyczy seniorów

W latach 2013 – 2017 liczba wniosków o ubezwłasnowolnienie, wpływających do polskich sądów okręgowych, wzrosła z 12 999 do 14 691. W samym tylko 2017 roku z ogólnej liczby ubezwłasnowolnień (9515) aż 92 proc. stanowiły ubezwłasnowolnienia całkowite. Blisko 55 proc. z nich dotyczyło osób powyżej 60 roku życia, z czego 68 proc. – kobiet[1].

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2017 roku ubezwłasnowolniono całkowicie 8751 osób, a częściowo 764 osoby. Aż 4788 orzeczeń wśród ubezwłasnowolnień całkowitych stanowiły decyzje dotyczące osób po 60. roku życia. Wnioski były najczęściej składane przez współmałżonków lub bliską rodzinę. Z danych wynika również, że z ogólnej liczby wniosków o ubezwłasnowolnienie składanych przez małżonka – aż 60,6 proc. stanowią wnioski o ubezwłasnowolnienie osoby starszej. Większość dotyczy mężczyzn (61,2 proc), którzy statystycznie krócej niż kobiety pozostają w dobrym zdrowiu.

ubezwłasnowolnienie
źródło: Informacja Ministra Sprawiedliwości na temat ubezwłasnowolnienia w grupie osób starszych opracowana na podstawie danych statystycznych pozyskanych z sądów powszechnych na potrzeby Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej [PDF]
– Statystyki są zatrważające i pozwalają przypuszczać, że instytucja ubezwłasnowolnienia staje się – wbrew założeniom ustawodawcy – odpowiedzią na wyzwania towarzyszące opiece nad osobami starszymi – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. – Starość nie powinna polegać na wyłączeniu osoby dorosłej z życia społecznego oraz odebraniu jej podstawowych praw i możliwości decydowania o sobie. Nawet, jeśli jest to osoba schorowana – dodaje.

ubezwłasnowolnienie 2
źródło: Informacja Ministra Sprawiedliwości na temat ubezwłasnowolnienia w grupie osób starszych opracowana na podstawie danych statystycznych pozyskanych z sądów powszechnych na potrzeby Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej [PDF]

Czym jest ubezwłasnowolnienie?

Ubezwłasnowolnienie – zarówno częściowe, jak i całkowite – oznacza odebranie jednostce fundamentalnych praw i swobód. Jego uzasadnieniem jest niezdolność do administrowania swoim życiem, spowodowana przez zaburzenia psychiczne, intelektualne albo problemy z uzależnieniami, celem – poprawa warunków osoby, której wniosek dotyczy. Ubezwłasnowolnienie może być częściowe lub całkowite w zależności od stanu zdrowia, ale przesłanki do jego orzeczenia są takie same w obu przypadkach. Skutki natomiast nieco się różnią. W imieniu osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie czynności prawnych dokonuje w jej imieniu opiekun; osoba ubezwłasnowolniona częściowo musi mieć na nie zgodę kuratora.

Wniosek o ubezwłasnowolnienie mogą złożyć krewni w linii prostej, współmałżonek lub prokurator, jeśli dostrzeże lub zostanie powiadomiony o takiej potrzebie. W czasie postępowania zobowiązani są dostarczyć dokumenty potwierdzające spełnienie przesłanek – np. świadectwo od psychiatry, psychologa lub zaświadczenie z poradni przeciwalkoholowej.

Realna pomoc mogłaby zmniejszyć skalę

Pamiętajmy, że osoby ubezwłasnowolnione w oczach prawa pozostają „dziećmi”. – Nie mogą dowolnie rozporządzać majątkiem ani decydować o zawieraniu zobowiązań w swoim imieniu, a do niedawna – nie mogły nawet kwestionować zasadności umieszczenia ich w domu pomocy społecznej – mówi Robert Majkowski z Funduszu Hipotecznego DOM. Przepisy w tym względzie zmieniły się dopiero 1 stycznia 2018 roku[1]. Do tego czasu sąd decydujący o ubezwłasnowolnieniu nie musiał nawet wysłuchiwać osoby, której dotyczy wniosek. Dzisiaj, m.in. po tym, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka, uznał taką praktykę za łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, osoby ubezwłasnowolnione zyskały więcej praw, ale dyskusji o zasadności samej idei tej instytucji to nie zakończyło.

Dyskusja o konieczności wprowadzenia kompleksowego systemu pomocy seniorom, dotyka więc również kwestii ubezwłasnowolnienia. Bo – jak uznał katowicki Sąd Apelacyjny już w 2015 roku.[2] – jeśli nie prowadzi ono polepszenia sytuacji życiowej osoby, której dotyczy, staje się pogwałceniem zarówno praw międzynarodowych, jak i artykułu 30 Konstytucji RP. Prof. Roman Wieruszewski podczas panelu „Ubezwłasnowolnienie – reforma czy likwidacja? O potrzebie wprowadzenia wspieranego podejmowania decyzji” mówił, że „Instytucja ubezwłasnowolnienia jest zła z punktu humanitarnego i z punktu widzenia całego systemu praw człowieka”. Zauważył również, że  „Konstytucja, interpretowana holistycznie, zachęca do rezygnacji z ubezwłasnowolnienia, wskazując na podstawową zasadę godności człowieka”. W jego opinii, ubezwłasnowolnienie jest obecnie równoważne ze śmiercią cywilną.[3]

Zarówno Helsińska Fundacja Praw Człowieka, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich apelują o odejście od instytucji ubezwłasnowolnienia, na rzecz systemowych mechanizmów wsparcia w podejmowaniu decyzji. Obie instytucje stoją na stanowisku, że ubezwłasnowolnienie jest anachronizmem, który nie odpowiada zróżnicowanym problemom współczesnego (i starzejącego się) społeczeństwa.

[1] https://www.rp.pl/Niepelnosprawni/301049929-Ubezwlasnowolnieni-maja-wiecej-praw.html

[2] http://orzeczenia.katowice.sa.gov.pl/content/%24N/151500000002503_V_ACa_000109_2015_Uz_2015-09-11_001

[3] https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo/panel/ubezwlasnowolnienie-reforma-czy-likwidacja

PMI z Eurolandu i minutki EBC – potencjał, by pchnąć kurs euro wyżej

Dziś startuje świeża runda ceł wzajemnych między USA i Chinami, ale rynek nadmiernie się tym nie przejmuje. Doniesienia związane z polityką USA i ostatnimi zarzutami dla byłych współpracowników prezydenta Trumpa są w większości ignorowane, a inwestorzy wyczekują dalszego rozwoju wypadków. Oczy niektórych zwrócone są na sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole, gdzie o ważne implikacje będzie jednak trudno. W międzyczasie zainteresowanie mogą wzbudzić PMI z Eurolandu i minutki EBC – oba wydarzenia mają potencjał, by pchnąć EUR wyżej.

Startując od dziś, USA nalicza cła w wysokości 25 proc. na kolejną listę dóbr sprowadzanych z Chin o łącznej wartości 16 mln USD. Chiny nie pozostają dłużne i odpowiadają swoją listą. Działania były zapowiadane, toteż dla rynku nie są powodem do nerwowej reakcji, choć nieco mącą wcześniej panujący optymizm. Wszystko to odbywa się w czasie, kiedy do stołu negocjacyjnego powrócili przedstawiciele obu krajów, choć podsekretarz skarbu USA Malpass i wiceminister handlu Chin Shouwen są urzędnikami niskiego szczebla, więc nie gwarantują wiążących postanowień. Rynek nie liczy na dużo także dlatego, że szanse na szybkie porozumienia zostały wcześniej umniejszone komentarzami prezydenta Trumpa. Póki żadna ze stron nie idzie w ostry konflikt i dalsze zaostrzanie restrykcji w handlu, rynek będzie oceniał wydarzenia ostrożnie i z ograniczaną dozą emocji. Jest nawet bardziej prawdopodobne, że minęliśmy okres przerzucania się groźbami i przechodzimy w fazę negocjacji, których skutki będą mniej szkodliwe dla globalnej wymiany handlowej i ożywienia. Pozostajemy optymistami.

Wieczorem rozpoczyna się sympozjum w Jackson Hole. Doroczne spotkanie bankierów centralnych w przeszłości służyło jako platforma do przełomowych wystąpień i zapowiedzi zmian w polityce monetarnej, ale tym razem nie ma ku temu potrzeby. Tematem tegorocznego spotkania jest „Zmieniająca się struktura rynku i implikacje dla polityki monetarnej”. Największe zainteresowanie tyczy się prezesa Fed Powella, ale jeśli wierzyć jego niedawnym komentarzom, preferuje on prowadzenie polityki zrozumiałej dla powszechnej opinii publicznej. Specjalna konferencja w górskim kurorcie nie wpisuje się w tą wizję. Powell raczej pozostanie przy dotychczasowym przekazie stopniowych podwyżek stóp procentowych (czyli na razie raz na kwartał). Od początku tygodnia nie widać, aby rynek pozycjonował się na wypadek niespodzianek z JH i raczej tak pozostanie w kolejnych dniach.

Poza tym, czwartek jak na razie przynosi nieco umocnienia USD w formie skromnego odreagowania wcześniejszej słabości, choć ruchy więcej mają z przetasowań w pozycjonowaniu niż reakcji na konkretne informacje. Mimo to dla EUR/USD kolejne godziny mogą przynieść zmianę. Sprzedających znaleźli się w trudnej sytuacji po tym, jak na początku sierpnia dali się omamić przełamaniem 1,15, by teraz lizać rany. Niewykluczone, że na rynku jest jeszcze trochę stratnych krótkich pozycji, które teraz będą wrażliwe na niekorzystne informacje. Wstępne szacunki PMI z Eurolandu oraz protokół z posiedzenia EBC mogą być katalizatorem do dalszej kapitulacji. W pierwszym przypadku wyższy odczyt będzie sugerował, że przedsiębiorcy nie przejmują się ani wojnami handlowymi, ani tureckim kryzysem, co pozytywnie wpłynie na oczekiwania siły ożywienia w kolejnych miesiącach. W minutkach EBC źródłem zaskoczeń może być, jak duży rozłam panuje w odniesieniu do tego, jak sztywno traktować brak perspektyw podwyżki stóp procentowych przed końcem lata 2019 r. Im bardziej gorąca dyskusja, tym większe pole do ożywienia jastrzębich oczekiwań.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Warszawski rynek biurowy po I połowie 2018 r.

Na koniec pierwszego półrocza popyt netto, obejmujący nowe umowy i powiększenia już zajmowanych powierzchni, osiągnął rekordowy wynik 320 tys. mkw., wynika z raportu BNP Paribas Real Estate Poland.

Jego autorzy przewidują, że trend ten będzie kontynuowany i może przełożyć się na pobicie rekordowego poziomu popytu z ostatniej dekady, odnotowanego w 2015 roku. W pierwszej połowie roku największą popularnością cieszyły się biura w centralnych strefach miasta. Ale stosunkowo dobre wskaźniki popytu zarejestrowano również w walczącym o uwagę najemców rejonie Mokotowa.

Nowa podaż – ograniczony wolumen, szybka absorpcja

W pierwszym półroczu w Warszawie oddano do użytku 173 700 mkw. powierzchni biurowych, z czego w samym tylko drugim kwartale około 150 tys. mkw., co stanowi 2/3 prognozy na cały rok. Autorzy raportu zwracają uwagę, że prawie 60 proc. nowej podaży przypadło na obiekty w strefie centralnej, w tym m.in.: na biurowce Proximo II, Spark C, Nowogrodzka Square i Centrum Marszałkowska, który powstał na miejscu domu towarowego Sezam u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Na rynku pojawiły się także powierzchnie biurowe funkcjonujące w ramach wielofunkcyjnego kompleksu Cedet oraz biura zlokalizowane w kompleksie EC Powiśle. Z raportu wynika, że duże zainteresowanie najemców przełożyło się bezpośrednio na wysoki poziom wynajęcia biurowców oddawanych na rynek. W drugim kwartale roku średni poziom obłożenia nowych projektów przekroczył ponad 70 proc. Dodatkowo, niektórym z nich, jak np.  Proximo II czy Cedet, jeszcze przed otwarciem udało się skompletować listę najemców.

Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektor, Dział Powierzchni Biurowych, BNP
Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektor, Dział Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland

Rynek stołecznych biur jest w doskonałej formie. Zainteresowanie najemców powierzchniami biurowymi nie słabnie, rośnie popyt na obiekty  biurowe zarówno wśród inwestorów wewnętrznych jak i zagranicznych,  a budynki dostarczane na rynek pierwszego dnia po otwarciu są wynajęte średnio w 70 procentach -Małgorzata Fibakiewicz, dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland

Na koniec II kw. zasoby biurowe w Warszawie przekroczyły 5,4 mln mkw. Eksperci z BNP Paribas Real Estate Poland zwracają uwagę, że pod względem ilości powierzchni biurowej na czele znajduje się Strefa Centrum, z bardzo dynamicznie rozwijającą się podstrefą Centrum-Zachód. Na popularność biurowców w tej podstrefie znaczący wpływ ma doskonała lokalizacja i bliskość ścisłego centrum, ale także dostęp do komunikacji publicznej – rozbudowywana II linia metra oraz sieć tramwajowa i autobusowa.

Planowana podaż – znaczący wzrost strefy Centrum Zachód

Pod koniec czerwca na stołecznych budowach trwały prace przy około 750 tys. mkw. nowych biur. Ukończenie połowy z nich planowane jest na  najbliższe 18 miesięcy. Autorzy raportu wskazują, że w najbliższych kwartałach na obraz rynku najbardziej będzie wpływać sytuacja w strefie Centrum, zwłaszcza w rejonie okolic Ronda Daszyńskiego, gdzie  do użytku oddane zostanie aż 80 proc. powierzchni będącej obecnie w budowie. W najbliższym sąsiedztwie Ronda Daszyńskiego deweloperzy budują około 290 tys. mkw. nowych biur, a kolejne projekty są na różnych etapach przygotowania. Ważną biurową destynacją pozostaje Mokotów, na którym znajduje się około 26 proc. z obecnych zasobów biurowych. Najnowsze projekty powstają jednak poza borykającą się z problemem popytu podstrefą Służewiec. Tradycyjnie już najmniejsza ilość nowych inwestycji przewidziana jest dla stref pozacentralnych niebędących wykształconymi regionami biurowymi.

Popyt większy niż nowa podaż

W pierwszym półroczu najemcy koncentrowali się głównie na poszukiwaniu biur w strefie Centrum. To tam odnotowano aż 54 proc. całego popytu netto na powierzchnie biurowe w Warszawie, z czego prawie połowa przypadła na COB. Uwagę najemców, dla których centralna lokalizacja nie ma priorytetowego znaczenia, przykuwała natomiast strefa Mokotów.

Patrycja Dzikowska, dyrektor działu Analiz i Badań rynkowych, Europa Środkowo Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland
Patrycja Dzikowska, dyrektor działu Analiz i Badań rynkowych, Europa Środkowo Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland

Atrakcyjne z biurowego punktu widzenia centrum ma bardzo dużą siłę przyciągania najemców. W grze o stawkę pozostaje jednak Mokotów odpowiadający za około 22 proc. popytu brutto. Strefa z pokaźnymi zasobami wolnych powierzchni i biurami przede wszystkim dla firm, dla których centralna lokalizacja nie ma kluczowego znaczenia, nadal pozostaje atrakcyjna dla najemców. Plusem dla Mokotowa i Służewca może okazać się sytuacja ograniczonej nowej podaży. Inwestycja w rewitalizację i modernizację mniej atrakcyjnych biurowców da możliwość skorzystania z tej luki i przyciągnięcia nowych najemców -Patrycja Dzikowska, dyrektor Działu Analiz i Badań Rynkowych, Europa Środkowo-Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland

Tradycyjnie, najniższe zainteresowanie wzbudzały strefy pozacentralne, w których w sumie zrealizowano  około 12 proc. popytu netto.

Wskaźnik pustostanów – chwilowy wzrost, w perspektywie kontynuacja trendu spadkowego

W drugim kwartale poziom pustostanów odnotował chwilowy marginalny wzrost, poniżej 0,5 punktu procentowego, spowodowany pojawieniem się na rynku dużej liczby nowych projektów. Poza Centrum i Mokotowem wszystkie rejony zanotowały poprawę wskaźnika wynajęcia. Jednocześnie, analitycy BNP Paribas Real Estate Poland przewidują spadek współczynnika pustostanów w najbliższych miesiącach, który spowodowany będzie ograniczoną nową podażą i utrzymującym się wysokim popytem. Odsetek pustostanów może wzrosnąć dopiero w momencie kumulacji oddawania na rynek nowych, dużych biurowców położonych w strefie Centrum.

Z największym problemem pustostanów boryka się rejon Mokotowa – w pierwszym półroczu wzrost o 2 punkty procentowe – a szczególnie podstrefa Służewiec, gdzie bez najemców jest około 19,5 proc. powierzchni. Źródeł kłopotów z najemcami Służewca należy upatrywać nie tylko w starszych budynkach o niższym standardzie, ale także w gorszej w porównaniu z okolicami Ronda Daszyńskiego czy Dworca Gdańskiego komunikacji czy braku atrakcyjnych przestrzeni publicznych.

Autorzy raportu podkreślają jednak, że znalezienie biura „na już” o powierzchni 5 tys. mkw. i większej, która spełnia kryteria najemców, jest coraz trudniejsze. Pomimo iż wskaźnik pustostanów marginalnie się podniósł w ostatnim kwartale.

Stawki czynszu – stabilne dla najlepszych lokalizacji, zmiany innych składników kosztowych

W pierwszym półroczu bazowe czynsze najmu w najlepszych biurowcach w centrum nie zmieniły się i nadal wahają się pomiędzy 20, a 22 Euro za mkw./m-c. Bez znaczenia okazał się minimalny wzrost wskaźnika pustostanów, będący jedynie chwilowym efektem zwiększenia podaży nowej powierzchni. Sytuacja może jednak ulec zmianie w najbliższych miesiącach za sprawą ograniczonej podaży w drugiej połowie roku i w 2019 roku. Efektem będzie wzmocnienie pozycji wynajmujących i ustabilizowanie relacji na linii najemca – wynajmujący. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland zwracają uwagę, że po okresie, w którym warunki gry dyktowali najemcy, nie należy spodziewać się znaczącego, skokowego wzrostu czynszów w najlepszych biurowcach. Dodatkowo, nieznacznej redukcji mogą zostać poddane pakiety zachęt dla najemców w postaci wakacji czynszowych czy dopłat do aranżacji powierzchni. Najbardziej widoczne będzie to w nowych budynkach, których właściciele będą chcieli zbilansować znaczący wzrost kosztów budowy i materiałów do wykańczania powierzchni.

Autem elektrycznym można już przejechać wzdłuż całego wybrzeża. Sieć hoteli udostępniła właścicielom takich aut bezpłatne ładowarki

Autem elektrycznym można już przejechać wzdłuż całego wybrzeża. Sieć hoteli udostępniła właścicielom takich aut bezpłatne ładowarki 8

Sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce wciąż jest relatywnie niewielka, ale z roku na rok rośnie skokowo. Wymusza to rozbudowę infrastruktury do ładowania takich aut, w co coraz częściej inwestują prywatne podmioty. Posiadacze elektryków mogą już przejechać takim samochodem wzdłuż całego polskiego wybrzeża, ponieważ Zdrojowa Hotels udostępnia bezpłatne ładowarki we wszystkich swoich obiektach – nie tylko dla gości hotelowych. Ładowarki będą też dostępne w powstających hotelach sieci h, a spółka zapowiada kolejne, proekologiczne inicjatywy.

Udział samochodów elektrycznych w polskim rynku wciąż jest niewielki – w ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce nieco ponad tysiąc elektryków, ale sprzedaż takich aut z roku na rok rośnie o kilkadziesiąt procent. Eksperci firmy doradczej EY szacują, że za pięć lat auta elektryczne będą odpowiadać już za ok. 6 proc. ogółu sprzedaży. Jak na razie jedną z największych barier jest brak infrastruktury do ładowania takich pojazdów, ale przyjęty niedawno rządowy Plan Rozwoju Elektromobilności jednak zakłada, że do 2020 roku ma powstać w Polsce około czterystu punktów szybkiego ładowania samochodów i ok. sześciu tysięcy publicznych punktów ładowania o normalnej mocy.

 W kwestii promowania elektromobilności współpracujemy z korporacją taksówkarską w Świnoujściu, dzięki czemu goście naszego hotelu Radisson Blu Resort Świnoujście mogą korzystać z samochodów elektrycznych tej korporacji, która ładuje się na terenie naszego obiektu. Kolejnym krokiem są ładowarki do samochodów elektrycznych we wszystkich naszych obiektach, dostępne bezpłatnie zarówno dla gości, jak i dla innych osób, które potrzebują się podładować – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Śliwka, dyrektor rozwoju w Zdrojowa Invest & Hotels.

Obiekty Zdrojowa Hotels są wyposażone w specjalne stacje ładowania Tesla Destination Charger, które ładują samochody do pełna w 3–4 godziny, oraz pasujące do większości elektrycznych aut Universal Connectors (Type 2). W jedenastu obiektach należących do sieci obiektach poza ładowarkami Tesli udostępniane są także ładowarki dla innych pojazdów.

– Ostatnie ładowarki zainstalowaliśmy przed wakacjami. One są widoczne na mapach nawigacyjnych, więc naturalnie ściągają gości do hotelu. Początkowo były to pojedyncze wizyty w tygodniu. Dzisiaj praktycznie codziennie w każdym obiekcie ładuje się taki samochód. Zainteresowanie ładowarkami rośnie, tak jak sprzedaż i dostępność samochodów elektrycznych w Polsce. Mamy coraz więcej gości zagranicznych i ok. 50 proc. użytkowników ładowarek stanowią Niemcy, 30 proc. – Skandynawowie, a pozostałe 20 proc. to Polacy, którzy też coraz chętniej kupują samochody elektryczne – mówi Piotr Śliwka.

Zdrojowa jest jak na razie jedyną w Polsce siecią hotelarską, która udostępnia ładowarki do elektryków we wszystkich swoich obiektach, zarówno nad morzem, jak i w górach.

 W tym roku razem z firmą Tesla organizujemy również eventy, z których pierwszy odbył się już w Kołobrzegu, drugi odbędzie się w sierpniu w Świnoujściu. Goście hotelowi mogą się umówić na jazdę próbną, zobaczyć i zakochać się w tych samochodach, bo praktycznie każdy po takiej jeździe deklaruje chęć zakupu samochodu elektrycznego – podkreśla dyrektor rozwoju w Zdrojowa Invest & Hotels.

Dodaje, że wspieranie elektromobilności wpisuje się w proekologiczne działania marki i program „Zdrojowa Eco Friendly”, realizowany we wszystkich hotelach.

 Zdrojowa Hotels od samego początku kładzie duży nacisk na ekologiczność, począwszy od projektowania naszych obiektów, zarówno tych, które realizujemy teraz, jak i tych sprzed dziesięciu laty. Obejmuje to również procesy, które przebiegają w samych obiektach, czyli wykorzystanie wody, energii elektrycznej. Zachęcamy gości do zużywania mniejszej liczby ręczników, wymieniamy je tylko na prośbę gości. Razem z naszymi gośćmi bierzemy również udział w różnego rodzaju wydarzeniach, typu sprzątanie świata czy godzina dla Ziemi, kiedy gasimy światła w restauracjach czy częściach wspólnych i zapalamy świece – mówi Piotr Śliwka.

Ceny miedzi najniższe od połowy 2017 roku. Firmy takie jak KGHM muszą się zabezpieczyć przeciw niskim cenom

Ceny miedzi najniższe od połowy 2017 roku. Firmy takie jak KGHM muszą się zabezpieczyć przeciw niskim cenom 9

W połowie tego roku zakończył się trwający od początku 2016 roku trend wzrostowy cen miedzi. Ostatnie spadki sprawiły, że notowania surowca znalazły się poniżej poziomu z pierwszej połowy 2017 roku, czyli ok. 6 tys. dol. To skutek wojen handlowych i mniejszego popytu spowodowanego wyhamowaniem dynamiki globalnego rozwoju gospodarczego.

Ceny miedzi rosły w I półroczu 2018 roku, to był wzrost związany z najwyższą ceną od 2013 roku. W tej chwili są zdecydowanie niższe. Wszystko zależy od sytuacji geopolitycznej, od uspokojenia bądź eskalacji wojen handlowych, bo to ma istotny wpływ na ceny miedzi – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Chludziński, prezes zarządu KGHM Polska Miedź.

Średnie notowania miedzi w II kwartale br. były najwyższe od I kwartału 2013 roku, co wsparło wyniki finansowe KGHM za ten okres. Na początku czerwca jednak trend się odwrócił. Przez ponad dwa miesiące ceny spadły o ponad 16 proc. z 7,3 tys. dol. za tonę do poziomu ok. 6 tys. dol. To poziomy niewidziane od ponad roku. Od początku czerwca spadki notują też srebro i złoto.

Światowy rynek miedzi i srebra jest związany wprost z geopolityką – z tym, co się dzieje na świecie i ze światowym rozwojem gospodarczym – mówi Marcin Chludziński. – Jeśli mamy mniejszą dynamikę rozwoju gospodarczego, mamy mniejszy popyt na metale szlachetne. Taka jest reguła. Musimy reagować na trudne scenariusze. KGHM zawsze stara się dostosowywać do występujących trendów przez politykę zabezpieczania, politykę hedgingu, dywersyfikację rynków zbytu, żeby jak najmniej odczuć perturbacje na rynkach światowych.

Cena miedzi w dużym stopniu uzależniona jest od globalnej koniunktury, a zwłaszcza od popytu w Chinach. Im szybszy globalny rozwój gospodarczy, tym większe zapotrzebowanie – głównie przemysłu – na ten surowiec. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego światowe PKB może urosnąć w 2018 i 2019 roku o 3,9 proc. Tymczasem z powodu wojny handlowej między USA, Chinami i Unią Europejską istnieje – według prognoz MFW – ryzyko wzrostu mniejszego nawet o ok. 430 mld dol. w 2020 roku.

W tej chwili wojny handlowe mogą mieć istotny wpływ na cenę miedzi, co jest związane z potencjalnym spowolnieniem rozwoju gospodarczego – przewiduje Marcin Chludziński. – Perspektywy długofalowe mówią o jeszcze większym popycie na miedź, niż ma to miejsce obecnie. Jest to towar, który będzie deficytowy, ale chwilowe zachwiania, chwilowe wojny handlowe powodują taką, a nie inną reakcję rynków, a co za tym idzie – zmiany cen.

W  lipcu administracja Donalda Trumpa przedstawiła listę produktów chińskich o wartości 200 mld dol., które mogą zostać oclone. Lista zawiera szereg kategorii dóbr przemysłowych, a także m.in. bawełnę. Stało się to sygnałem do wyprzedaży na światowych rynkach, m.in. miedzi. Po zapowiedziach podwyżek ceł, które zapewne wejdą w życie we wrześniu, cena miedzi spadła w Szanghaju o 3,5 proc., a cynku – o 6 proc. Wśród chińskich produktów, które zostaną objęte podwyżkami ceł, znalazły się m.in.: mięso, ryby, warzywa, napoje, produkty tytoniowe, niektóre materiały budowlane (np. gips i piaskowiec), metale przemysłowe, niektóre chemikalia, jedzenie dla psów i kotów, opony, produkty skórzane, produkty z drewna i papieru, lampy, meble, materace i niektóre produkty przemysłu elektronicznego (np. kamery).

Praca zdalna przyciąga najlepszych pracowników. 60 proc. firm oferuje taką możliwość

Praca zdalna przyciąga najlepszych pracowników. 60 proc. firm oferuje taką możliwość 10

Rosnące możliwości pracy zdalnej to odpowiedź na zmieniające się potrzeby pracowników. Takie elastyczne formy świadczenia obowiązków zawodowych już w momencie rekrutacji oferuje ponad 60 proc. firm na całym świecie – wynika z badania IWG. 70 proc. pracowników spędza przynajmniej jeden dzień każdego tygodnia na pracy poza biurem. W Polsce raz w tygodniu zdalnie pracuje natomiast blisko 30 proc. ankietowanych.

Rynek pracy wkracza w nową epokę, w dużej mierze dzięki tzw. millenialsom, a więc osobom urodzonym po 1980 roku. Kariera zawodowa dla tej grupy pracowników jest niezmiernie ważna, równie duże znaczenie przywiązują oni jednak do idei work-life balance, a więc równowagi między prywatną a zawodową sferą życia. Wśród priorytetów dzisiejszych 20- i 30-latków znajduje się bliskość miejsca zatrudnienia od domu, niezależny styl pracy i elastyczny grafik, zakładający m.in. możliwość pracy przynajmniej częściowo wykonywanej poza biurem.

 Z badań wynika, że millenialsi bardzo sobie cenią możliwość zdalnej pracy, ale także elastyczność. Są nawet skłonni do zmiany pracy, jeżeli nowy pracodawca jest w stanie im zapewnić tego typu rozwiązania – mówi agencji informacyjnej Newseria Rafał Gabteni, Area Director IWG na Polskę, grupy zrzeszającej takich coworkingowych gigantów jak Regus czy Spaces.

Jeszcze do niedawna praca zdalna kojarzona była niemal wyłącznie ze start-upami, obecnie jednak na taki styl świadczenia obowiązków zawodowych decydują się także duże koncerny. Z badań przeprowadzonych przez IWG wynika, że zdalnie pracuje już 70 proc. ludzi na świecie. Dwie trzecie pracowników wykonuje pracę poza biurem przez cały tydzień, a 50 proc. natomiast więcej niż dwa dni w tygodniu. W Polsce przynajmniej raz dziennie poza miejscem zatrudnienia pracuje 30 proc. pracowników. Zdaniem ekspertów jest to efekt rynku pracownika i zaostrzonej rywalizacji o zdobycie i zatrzymanie uzdolnionych podwładnych.

Żeby zachować talent w firmie, trzeba umożliwić pracownikom taki typ pracy i takie możliwości, które będą dawały im pełen komfort, ale także umożliwiały rozwinięcie kreatywności, a jednocześnie sprawiały, że pracodawca będzie zadowolony z tej wydajności, która automatycznie za tym idzie – mówi Rafał Gabteni.

Jak pokazuje badanie Grupy IWG, pracodawcy mają coraz większą świadomość korzyści, jakie niosą ze sobą elastyczne opcje pracy. 89 proc. z nich stwierdziło, że wprowadzenie takich możliwości przyczyniło się do rozwoju firmy, 87 proc. zadeklarowało zwiększenie konkurencyjności, a 82 proc. – wzrost produktywności. 80 proc. pracodawców zauważyło ponadto, że praca zdalna umożliwiła im przyciągnięcie i zatrzymanie najzdolniejszych pracowników, 83 proc. zaobserwowało natomiast maksymalizację zysków. Dodatkowymi, pozafinansowymi korzyściami z umożliwienia podwładnym pracy zdalnej jest ich większe zadowolenie z pracy oraz kreatywność.

– Jaką przewagę ma praca zdalna nad monotonną, w biurze? Myślę, że przede wszystkim wpływa na efektywność i wydajność, bo pracownik może dopasować czas i miejsce pracy w taki sposób, który pozwoli mu wykonać ją jak najszybciej, jak najlepiej, a jednocześnie z zadowoleniem – mówi Rafał Gabteni.

64 proc. przedsiębiorstw przebadanych przez Grupę IWG oferuje możliwość pracy zdalnej podczas rekrutacji. Ponad połowa badanych przyznaje, że zwiększa to satysfakcję pracowników, co pokazuje, że firmy muszą zapewniać środowisko pracy dostosowane do współczesnych pracowników, jeśli chcą zatrzymać tych najlepszych. Potwierdza to 80 proc. ankietowanych. Możliwość pracy zdalnej jest szczególnie istotna w firmach, które nie mogą sobie pozwolić na zapewnienie pracownikom atrakcyjnego wizualnie biura – monotonne otoczenie negatywnie wpływa na nastrój pracownika i jego motywację do pracy.

– Na pewno tradycyjny sposób pracy biurowej odchodzi do lamusa i myślę, że nie powróci, dlatego że jest to związane przede wszystkim z wydajnością pracy, a także z zadowoleniem pracownika, a rynek, firmy i ich wydajność są oparte na pracownikach i ich zadowoleniu – mówi Rafał Gabteni.

Badanie IWG opracowane zostało na podstawie informacji zebranych od ponad 18 000 przedsiębiorców z 96 krajów. Objęło ono swoim zasięgiem również respondentów z Polski.