Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva ujawnił we wtorek, że zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa z prośbą o pomoc w zatrzymaniu biznesmena mieszkającego na Florydzie, podejrzewanego o kierowanie największym w historii Brazylii oszustwem podatkowym. Lula określił tę osobę jako jednego z głównych bossów brazylijskiej przestępczości zorganizowanej.
Podczas wystąpienia w pałacu prezydenckim Lula powiedział, że największy dłużnik podatkowy Brazylii, działający w sektorze paliwowym, od lat mieszka w Miami. Jak relacjonował, temat ten poruszył w rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem w ubiegłym tygodniu, apelując o współpracę przy jego aresztowaniu.
Choć Lula nie wymienił nazwiska, brazylijskie media wskazują na Ricardo Magro – prawnika i przedsiębiorcę kontrolującego Grupo Refit, operatora dawnej rafinerii Manguinhos w Rio de Janeiro. Magro mieszka w USA od 2016 roku i według brazylijskich władz jest winien państwu ponad 26 mld reali niezapłaconych podatków.
Pod koniec listopada brazylijskie służby przeprowadziły szeroko zakrojoną operację wymierzoną w sieć firm powiązanych z Magro. W kilku stanach wykonano ponad sto nakazów przeszukań i zajęć majątku. Śledczy twierdzą, że grupa wykorzystywała skomplikowaną strukturę spółek, funduszy i podmiotów zagranicznych – w tym firmy zarejestrowane w USA – do prania pieniędzy i ukrywania dochodów przed fiskusem.
Według administracji skarbowej w latach 2024–2025 przez ten schemat mogło zostać przepuszczonych ponad 70 mld reali, przy jednoczesnym uniknięciu zapłaty podatków na kwotę około 26 mld reali. Władze łączą proceder z przestępczością zorganizowaną w sektorze paliwowym.






