Polacy nie przestraszyli się podwyżki VAT

Sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym br. o 12,2 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku – podał GUS.

„To pokazuje, że wpływ na decyzje o zakupach w tym miesiącu miała nie podwyżka VAT, lecz rosnące zatrudnienie i płace” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„Nie wiadomo jednak, czy tak wysoka sprzedaż detaliczna wynika z obawy gospodarstw domowych przed dalszym wzrostem cen, już nie wynikającej z podwyżki VAT, w najbliższych miesiącach, (robią zakupy teraz, bo wkrótce będzie drożej), czy też dobrej oceny własnej kondycji finansowej, opartej na stabilności zatrudnienia oraz źródeł dochodów. Gdyby rosnąca sprzedaż detaliczna była efektem coraz większych oczekiwań inflacyjnych to byłby to zły sygnał dla przyszłego popytu konsumpcyjnego i wskaźnika inflacji, który poszybowałby w górę.

Dynamika sprzedaży niektórych towarów wydaje się potwierdzać, że motorem napędowym popytu konsumpcyjnego mogą być oczekiwania inflacyjne. Szybko rosła bowiem sprzedaż mebli, RTV, AGD, obuwia, odzieży i kosmetyków. Wzrosła również, po styczniowym spadku, sprzedaż samochodów”- dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Wyrok TS UE może pomóc spółkom odzyskać nadpłacony podatek

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TS UE) rozstrzygnie 7 kwietnia czy opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich wspólników było zgodne z prawem. Pozytywny dla przedsiębiorców wyrok daje spółkom możliwość odzyskania znaczących sum z tytułu nadpłaconego podatku.

Opodatkowanie podatkami od gromadzenia kapitału (w tym podatkiem od czynności cywilnoprawnych) w krajach UE reguluje dyrektywa kapitałowa, której celem jest zniesienie obciążeń ograniczających swobodny przepływ kapitału pomiędzy państwami członkowskimi.

Polski ustawodawca, zgodnie z duchem dyrektywy kapitałowej, z dniem akcesji (tj. 1 maja 2004 r.) zniósł podatek kapitałowy od pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców, wprowadził go jednak ponownie 1 stycznia 2007 r. Wspomniana dyrektywa pozwala państwom członkowskim pobierać podatek kapitałowy, ale jedynie wg tzw. „zasady kontynuacji”, czyli tylko tym państwom, które pobierały go z dniem 1 lipca 1984 r. Polska raz rezygnując z poboru podatku, a później wprowadzając go ponownie, nie postępowała zgodnie z tą zasadą.

15 marca 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, dotyczące zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów przewidujących opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Po uzyskaniu stanowiska stron oraz Komisji Europejskiej Trybunał wyznaczył termin rozprawy na 7 kwietnia 2011 r. Warto zaznaczyć, że opinia wydana przez Komisję, wskazała na niezgodność krajowych przepisów z prawem Unii Europejskiej.

„Trybunał postanowił, iż w dalszym zakresie postępowanie będzie toczyć się bez uzyskania opinii Rzecznika Generalnego” – informuje Krzysztof Gil, doradca podatkowy Deloitte i pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TSUE. „Statut tej instytucji umożliwia rozstrzygnięcie sprawy bez opinii Rzecznika, jeżeli Trybunał uzna, iż w sprawie nie występuje nowe zagadnienie prawne. Można domniemywać, iż TS UE widzi możliwość rozstrzygnięcia w oparciu o dotychczasowe orzecznictwo, w szczególności w sprawie C-350-98 Henkel Hellas ABEE v. Elliniko Dimosio. Orzeczenie to wskazywało na istotną rolę zasady stand still zakazującą ponownego wprowadzania podatku kapitałowego przez państwa członkowskie, które zrezygnowały z jego poboru.”- dodaje.

„Orzeczenie Trybunału będzie miało kolosalne znaczenie dla polskich przedsiębiorców. Ci, którzy zapłacili w latach 2007-2008 podatek od czynności cywilnoprawnych z tytułu uzyskanych pożyczek od udziałowców mają istotne argumenty, aby występować z wnioskami o stwierdzenie nadpłaty w tym podatku” – uważa Tomasz Konik, doradca podatkowy Deloitte, pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TS UE.

„Również ci podatnicy, którzy próbowali odzyskać podatek, lecz przegrali sprawy przed organami podatkowymi będą mogli wnosić o wznowienie postępowania zakończonego prawomocną decyzją w ciągu miesiąca od dnia publikacji orzeczenia Trybunału. Najwyższy czas, aby rozpoczęli oni przygotowania do składania stosownych wniosków – przypuszczamy bowiem, że Trybunał zajmie stanowisko pozytywne dla podatników i wskaże na niezgodność regulacji krajowych z prawem unijnym.” – dodaje.

Jak skutecznie odzyskać swoje pieniądze?

Czy kiedyś zdarzyło się, że znajomy zwrócił się do Ciebie z prośbą o pożyczkę pieniądze i potem miałeś problemy z odzyskaniem swoich pieniędzy? Dłużnik ociągał się z oddaniem należności, unikał kontaktu, gdy Ty próbujesz upomnieć się o ten dług? Jeśli na co najmniej jedno z pytań odpowiedź brzmi tak, poniższy poradnik jest dla Ciebie.

Negocjacje na etapie polubownym

Gdy dłużnik zalega ze spłatą warto zacząć od próby wyegzekwowania należności w sposób polubowny. Może bowiem być tak, że powodem zwłoki jest nieprzewidziana trudna sytuacja życiowa, a nie zła wola dłużnika. Wtedy zawsze warto się dogadać, ustalić późniejszy termin spłaty, umożliwić spłatę w ratach itp.

Jeśli jednak polubowne wezwania do zapłaty nie przynoszą skutku, każdy z nasz jako wierzyciel konsument może liczyć na wsparcie firm specjalizujących się w dochodzeniu należności.

Wsparcia udzielą profesjonaliści

Duże przedsiębiorstwa zarządzające wierzytelnościami na ogół nie przyjmują zleceń od osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, bo obsługują wyłącznie firmy. Statystyczny Kowalski, potrzebując pomocy w odzyskaniu długu, może się o nią zwrócić do kancelarii prawnej lub tych mniejszych firm windykacyjnych, które specjalizują się w obsłudze tego typu spraw. Na początku wystarczy nawiązać z nią kontakt telefoniczny. Następnie kancelarię prawną czy firmę windykacyjną najlepiej odwiedzić osobiście. Podczas takiego spotkania podpiszemy umowę o współpracy. (To najlepsza droga, choć wymiana koniecznych pism możliwa jest także przy pomocy poczty czy kuriera.) Na spotkanie powinniśmy przynieść ze sobą dokumenty poświadczające istnienie i wymagalność wierzytelności. Może to być np. umowa pożyczki zawierająca informacje: kto, komu, ile pieniędzy (lub co) pożycza, jaki jest termin zwrotu, jakie są dodatkowe koszty pożyczki (np. odsetki) itp. Nawet, gdy podpisywanie takiej umowy przy pożyczce dla przyjaciela jest dla nas kłopotliwe, warto to robić. Co więcej, Kodeks cywilny mówi, że w przypadku pożyczek na kwotę powyżej 500 zł umowę pożyczki powinno się zawrzeć na piśmie. To pomoc w odzyskaniu pieniędzy w razie ewentualnych problemów.

Profesjonalni windykatorzy czy prawnicy kompleksowo zajmą się dochodzeniem długu na etapie polubownym. Mogą też, w naszym imieniu, skierować sprawę do sądu, a potem, po uzyskaniu tytułu wykonawczego, monitorować proces windykacji na etapie egzekucji komorniczej. Usługa taka nie musi być droga. Często polega na wypłacie kilku, kilkunastu procenta od kwoty, którą uda się odzyskać.

Gdy wierzyciel-konsument chce samodzielnie skierować sprawę do sądu, również ma taką możliwość. Nie wymaga to żadnej specjalistycznej wiedzy prawnej.

Egzekucja z pomocą prawa

Pierwszym krokiem jest napisanie pozwu. Oczywiście każdy z nas może skorzystać z pomocy prawnika, ale nie trzeba mieć wykształcenia lub doświadczenia prawniczego, by prawidłowo przygotować pozew. Może być on opracowany na bazie standardowego podania. W lewym górnym rogu wpisujemy swoje dane (imię, nazwisko, adres zameldowania), po prawej stronie na górze – datę przygotowania pozwu. Poniżej na środku powinna znaleźć się nazwa i adres właściwego sądu cywilnego, a dalej tytuł, który może brzmieć np. „Pozew o zapłatę X zł”. W tekście pozwu trzeba koniecznie wskazać, że pożyczkobiorca (tu podajemy imię i nazwisko, oraz adres zameldowania tej osoby) w dniu (data) pożyczył od nas X zł. Pieniądze nie zostały oddane, mimo, że termin zwrotu był ustalony na (i tu podajemy datę). Istotne, by wyraźnie wskazać nasze żądanie, czyli kto jest naszym dłużnikiem i zwrotu jakiej kwoty od niego oczekujemy. Na końcu trzeba też wymienić załączane dokumenty, np. umowę pożyczki. Teraz wystarczy czytelnie pismo podpisać. Tak przygotowany dokument składamy w biurze podawczym, uiszczamy przy tym opłatę od pozwu i na tej podstawie sąd cywilny może wszcząć postępowanie. W przypadku wygrania sprawy sąd może zadecydować, że kosztami sądowymi dodatkowo zostanie obciążony dłużnik.

Dodatkowym argumentem przy negocjacjach z dłużnikiem może być wpis do rejestru w biurze informacji gospodarczej (BIG).

Dłużników motywuje wpis na czarną listę

Wierzyciel konsument każdy dług przeterminowany o min. 60 dni może wpisać na listę dłużników w BIG. Warunkiem jest posiadanie wyroku sądowego potwierdzającego wymagalność roszczenia. Na min. 14 dni przed planowanym wpisem trzeba dostarczyć dłużnikowi wezwanie do zapłaty z informacją o planowanym wpisie danych o nim i jego długu do BIG. Wezwanie na piśmie wysyłamy listem poleconym, przesyłką kurierską lub wręczamy osobiście.

Jednym z trzech działających w Polsce biur informacji gospodarczej jest Rejestr Dłużników ERIF BIG S.A. należący do Grupy Kapitałowej KRUK. Biuro udostępnia konsumentom możliwość dopisywania dłużników do bazy w prosty i szybki sposób. Wystarczy skorzystać z serwisu www.infoKonsument.pl. Po wejściu na stronę należy się zarejestrować. Do uzyskania pełnego dostępu będzie wymagane dostarczenie do biura skanu dowodu osobistego. Najprościej dokonać tego w systemie po zalogowaniu, ale biuro przyjmuje też skany przesyłane na e-mail: [email protected] lub faks: 22 59 42 525. Pocztą otrzymamy umowę, którą należy czytelnie podpisać. Jeden egzemplarz odsyłamy do Rejestru Dłużników ERIF i wkrótce na podany przy rejestracji e-mail otrzymujemy informację o pełnej aktywacji konta. Od tego momentu można dopisać dane dłużnika do ERIF. Ale uwaga! Informacje o zadłużeniu muszą być na bieżąco aktualizowane. Za podanie nieprawdziwych danych lub brak ich aktualizacji (np. w przypadku nawet częściowej spłaty zobowiązania) ustawa regulująca działanie BIGów przewiduje dla nierzetelnego wierzyciela karę do 30 tys. zł. Na aktualizację danych o długu wierzyciel ma 14 dni. BIG w ciągu 7 kolejnych musi wprowadzić zaktualizowane informacje do bazy. Warto podkreślić, że każdy z nas może bezpłatnie sprawdzić dane na swój temat wpisane do BIG raz na pół roku.

Opinia eksperta

Piotr Krupa – prezes zarządu KRUK S.A. (największej polskiej firmy windykacyjnej)
Biura informacji gospodarczej są skutecznym narzędziem dyscyplinującym dłużników do spłaty zaległości. Wg badań przeprowadzonych w 2010 roku przez MillwardBrown SMG/KRC wynika, że wpisanie do BIG jest postrzegane przez przeciętnego Polaka, jako poważna sankcja silnie motywująca do szybkiego uregulowania długu. Tak twierdzi aż 82% dłużników. Warto więc z korzystać z tej możliwości, zwłaszcza że jest ona dostępna nie tylko dla banków czy firm, ale także dla statystycznego Kowalskiego.

Duże korporacje znowu wydadzą więcej

Rynek informatyki, oglądany przez pryzmat największych kontraktów sektora przedsiębiorstw, świadczy o potrzebach gospodarki. Przeprowadzona właśnie przez biuro badawcze DiS analiza 400 największych kontraktów IT za lata 2009-2010 wykazuje, że ich wartość w minionym roku wzrosła.

Przedsiębiorstwa dysponują na rynku największą swobodą w prowadzeniu polityki zakupowej. Stać je na wydatki w prawie każdej skali. A ta ograniczona jest tylko poziomem udokumentowanych potrzeb. Obecnie towary i usługi informatyczne upowszechniły się. Bardzo staniały, i jednocześnie stały się dobrem masowym. W takiej sytuacji świadomość praw rządzących tymi wydatkami okazuje się wiedzą nieodzowną do właściwego planowania.

Przegląd DiS poddaje analizie aż 400 kontraktów informatycznych, zawartych w Polsce w sektorze przedsiębiorstw w latach 2009-2010, po raz pierwszy w takiej różnorodności, przedstawia wydatki tego segmentu gospodarki na informatykę. Duża liczba dobrze znanych i opisywanych kontraktów sektora przedsiębiorstw staje się swoistym wzorcem (benchmarkiem) funkcjonowania zakupów na tym rynku. Ujednolicona wiedza o nich prowadzi na pewno do lepszej standaryzacji wydatków typowych i powtarzalnych, a takich jest obecnie w informatyce coraz więcej.

Suma wartości 200 największych kontraktów informatycznych w zdefiniowanym wyżej sektorze przedsiębiorstw wyniosła w 2009 r. 628,4 mln zł. Po pominięciu trzech umów nietypowych wartość pozostałych 197 kontraktów roku 2010, zbliżonych charakterem do 200 zrealizowanych rok wcześniej, wyniosła 722,4 mln zł. Oznaczało to nominalny wzrost roczny na poziomie 14,8%.

CAPEX-OPEX

Badane kontrakty w większości były inwestycjami: w obydwu badanych latach co najmniej 74,5% wartości umów miało charakter kapitałowy (CAPEX). Komplementarne wydatki operacyjne zawartych kontraktów stanowiły 25,5% ich całkowitej wartości w 2009 r., zaś w 2010 roku 22,9%. Wartość wydatków operacyjnych była w badanej grupie kontraktów prawie niezmienna i utrzymywała się na poziomie nieco ponad 160 mln zł, przy wzroście rok do roku równym 3,3%. Wartości CAPEX badanych kontraktów rosły znacznie bardziej dynamicznie. Świadczyć to może o rosnących skłonnościach do inwestowania w systemy IT w sektorze przedsiębiorstw.

Co zamawiano

Proporcje między wartościami kontraktów w poszczególnych obszarach specjalizacji układały się mniej więcej tak samo jak proporcje pomiędzy ich liczbą. Badane duże kontrakty IT na rynku przedsiębiorstw w latach 2009-2010 dotyczyły w pierwszej kolejności infrastruktury: sprzętowej, oprogramowania oraz mieszanej, czyli łącznych zamówień na sprzęt i oprogramowanie, bez wyraźnej przewagi żadnego z tych czynników. Poza wydatkami na infrastrukturę, dość dużą grupę umów zawarto na wdrożenia i utrzymanie aplikacji branżowych, wspomagających zarządzanie specyficznymi procesami biznesowymi. Dopiero na kolejnym miejscu znalazły się kontrakty dotyczące realizacji wdrożeń systemów ERP lub uboższych od nich funkcjonalnie tzw. zintegrowanych systemów zarządzania ZSZ.

Wzrost wartości wdrożeń systemów wspomagających zarządzanie ERP/ZSZ/CRM w latach 2009/2010 był szczególnie duży. Wartość kontraktów na infrastrukturę sprzętową nieco spadła, natomiast na infrastrukturę oprogramowania wzrosła aż o 70%. Infrastruktura mieszana utrzymywała się w obu latach na podobnym poziomie wydatków około 100 mln zł. Aplikacje branżowe wdrażano chętniej w 2009 r. Okazuje się zatem, że przestoje w gospodarce sprzyjają wdrażaniu aplikacji branżowych w przedsiębiorstwach, ponieważ pozwalają zrewidować styl zarządzania i zrestrukturyzować jego formy.

W roku 2010 szybko wzrastała natomiast wartość kontraktów na outsourcing procesów biznesowych – BPO. Proces ten wykazuje dużą elastyczność kontraktów typu outsourcingowego, które w okresie dekoniunktury na rynku pozwalają przedsiębiorstwom dopasować rodzaj i charakter kupowanych usług do poziomu ich rzeczywistych potrzeb.

Jak przedsiębiorcy odkładają na swoją emeryturę?

Zapytaliśmy przedsiębiorców z Business Centre Club w jaki sposób gromadzą środki na swoje emerytury i czy planowane zmiany dotyczące OFE będą miały wpływ na ich dotychczasowe decyzje.

Przedsiębiorcy najchętniej wybierają nieruchomości

Z sondażu BCC wynika, że przedsiębiorcy skutecznie zabezpieczają swoją emerytalną przyszłość. Poza pierwszym i drugim filarem (67 proc.), ponad 43 proc. oszczędza w trzecim filarze (Pracownicze Programy Emerytalne lub Indywidualne Konta Emerytalne). Tyle samo wybiera obligacje i lokaty bankowe.

Wśród dodatkowych sposobów oszczędzania na emeryturę największą popularnością cieszą się jednak nieruchomości. Poza obowiązkową składką do ZUS, stanowią one główne zabezpieczenie emerytalne wśród połowy ankietowanych. Z myślą o emeryturze blisko 40 proc. przedsiębiorców inwestuje w akcje i fundusze inwestycyjne, zaś ok. jedna piąta w różne dobra trwałe, m.in. złoto, dzieła sztuki. Inne, niewymienione w badaniu, formy inwestowania wskazało ponad 18 proc. respondentów.

Ponad połowa nie planuje zmian w związku z obcięciem składki do OFE

Przedsiębiorcy nie przewidują radykalnych zmian w sposobie oszczędzania na emeryturę z powodu przeprowadzanych przez rząd działań w systemie emerytalnym i obcięciu składki przekazywanej do OFE. Ponad połowa deklaruje, że nie wpłynie to na ich emerytalne decyzje w najbliższej przyszłości.

Podobnie jak dotychczas, większość ankietowanych widzi szansę na zapewnienie sobie lepszej emerytury poprzez samodzielne inwestycje w grunty i nieruchomości – planuje tak blisko jedna trzecia przedsiębiorców. W lokaty bankowe i obligacje zamierza dodatkowo inwestować ponad jedna piąta, a na rynku kapitałowym ok. 16 proc. badanych. Inne, niewymienione w ankiecie, formy inwestowania wybierze niecałe 12 proc., zaś 8 procent ulokuje swoje pieniądze w dobrze wycenianych dobrach trwałych: kruszcach, dziełach sztuki itp.

Tylko 5,3 proc. respondentów, w związku z obcięciem składki do OFE, planuje dodatkowo gromadzić oszczędności w ramach trzeciego filara. Około 8 proc. zamierza zwiększyć kierowaną tam dotychczas składkę, a ograniczyć ją – zaledwie 2,6 proc.

– Dominują postawy pasywne, z minimalnym zainteresowaniem wejściem do trzeciego filaru, lub zwiększeniem składki w przypadku osób już w nim oszczędzających. Tymczasem to właśnie środowisko przedsiębiorców powinno być trzecim filarem najbardziej zainteresowane. Skorelowanie udzielonych w sondażu odpowiedzi z metryczką, z której wynika, że ponad trzy piąte respondentów jest zatrudniona na umowie o pracę – wskazuje, że powinni oni poszukiwać zabezpieczenia poza ZUS i OFE, a Pracownicze Programy Emerytalne taką możliwość oferują (składka do 7 proc. i ulga w ZUS). To, że tak się nie dzieje, jest oczywiście winą kolejnych rządów, które nie propagowały, ani nie wspierały tej formy zabezpieczenia emerytalnego. Dodatkowe ubezpieczenie emerytalne w trzecim filarze wciąż stanowi niewykorzystany potencjał reformy emerytalnej – mówi Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Niechęć i rezerwa do zakładania PPE

Co czwarty przedsiębiorca oferuje swoim pracownikom możliwość oszczędzania na emeryturę w ramach Pracowniczych Programów Emerytalnych. Spośród tych, którzy w swoich zakładach pracy nie mają PPE, tylko 7 proc. deklaruje, że stworzy taki program. Na pytanie: „Czy z uwagi na wprowadzane zmiany w systemie emerytalnym, zamierzam stworzyć swoim pracownikom możliwość dodatkowego odkładania na emeryturę w ramach PPE?” aż trzy piąte pracodawców odpowiedziało, że nie wie, a co trzeci stwierdził, że nie uruchomi dobrowolnego funduszu emerytalnego w swojej firmie.

– W Polsce brakuje rozwiązań prospołecznych w polityce podatkowej, co uderza w możliwości rozwoju zarówno PPE jak i IKE trzeciego filara emerytalnego. Tymczasem znaczenie ulg podatkowych dla rozwoju zawodowych i prywatnych programów emerytalnych w krajach rozwiniętych jest niekwestionowane – komentuje Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Ankietowani przedsiębiorcy to w większości osoby młode (ponad dwie trzecie jest w drugim filarze), W momencie wprowadzania reformy emerytalnej w 1999 roku mieli pomiędzy 30 a 50 lat, potem do systemu wchodziło się już obowiązkowo. Z pewnością są oni dużo bardziej aktywni niż reszta społeczeństwa pod względem gromadzenia oszczędności na starość. Najchętniej inwestują samodzielnie, a jeśli mają odpowiednią paletę produktów finansowych również chętnie z nich korzystają: fundusze inwestycyjne, lokaty oraz IKE, choć w przypadku tych ostatnich możliwości oszczędzania są jednak mocno ograniczone (limity inwestycyjne, brak poważnych zachęt podatkowych). Przedsiębiorców cechuje również wyraźna rezerwa do PPE.

Sondaż z cyklu „Zdaniem BCC…” Wojciech Nagel, Emil Muciński

Agenci CBA na zgrupowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski

„Przestępstwo oszustwa przy organizacji profesjonalnych zawodów sportowych – korupcja w sporcie” – taki temat zajęć przygotowali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy spotkali się z piłkarzami na zgrupowaniu polskiej reprezentacji w Grodzisku Wielkopolskim. Prewencyjne spotkania i pogadanki agentów CBA spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych.

Agenci CBA przyjechali na piłkarskie zgrupowanie zaproszeni przez trenera reprezentacji Franciszka Smudę. Oprócz zasad i uregulowań prawnych zawodnikom przedstawiono genezy i przykłady korupcji w sporcie zarówno w kraju jak i na świecie. Na spotkaniu omówiono przepisy kodeksu karnego dotyczące łapownictwa i płatnej protekcji. Wskazano mechanizmy powstawania i funkcjonowania systemu korupcyjnego w piłce nożnej. Pokazano jak rozwijała się tzw. polska afera piłkarska wykryta i wyjaśniana przez funkcjonariuszy CBA, w której do tej pory 175 podejrzanym przedstawiono prawie 1000 zarzutów.

Centralne Biuro Antykorupcyjne oprócz ścigania przestępstw korupcyjnych i zatrzymywania ich sprawców, w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć” duży nacisk kładzie również na prewencję. Działania antykorupcyjne, przygotowywane broszury i podręczniki, a przede wszystkim bezpośrednie prelekcje i pogadanki spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w ponad 50 spotkaniach udział wzięło blisko 2 tys. urzędników, funkcjonariuszy różnych służb, bankowców, a nawet, tak jak dzisiaj, piłkarzy.

Zakończyła się prywatyzacja Tauron Polska Energia S.A.

Ministerstwo Skarbu Państwa dokonało sprzedaży 11,9% akcji TAURON Polska Energia S.A. po cenie 6,15 zł za akcję, kończąc tym samym proces prywatyzacji spółki. Kwota transakcji wyniosła blisko 1,3 mld zł. Transakcja realizowana była w formule budowania przyspieszonej księgi popytu i wzięli w niej udział inwestorzy finansowi z szesnastu krajów, z trzech kontynentów. Globalna sprzedaż akcji Taurona jest kolejną transakcją świadczącą o wiodącej roli GPW, jako regionalnego centrum finansowego Europy Środkowo-Wschodniej.

Wszystkie cele związane z prywatyzacją spółki zostały osiągnięte, po wczorajszej transakcji Skarb Państwa nie planuje dalszych sprzedaży akcji Taurona. Niespełna dziewięć miesięcy po debiucie publicznym, jest on jednym z filarów polskiego rynku kapitałowego i jedną z najbardziej płynnych spółek indeksu WIG20.

Skarb Państwa pozostaje właścicielem 30% akcji spółki. W razie potrzeby umożliwi to podniesienie kapitału o 20% – zapewniając Skarbowi Państwa zachowanie pakietu minimum 25% akcji, pozwalającego na utrzymanie władztwa korporacyjnego.

Proces sprzedaży 11,9% akcji Taurona to jedna z większych transakcji w skali całego regionu. Blisko 1,3 mld zł wpływów ze sprzedaży akcji czynią tę transakcję jedną z największych sprzedaży w formule budowania przyśpieszonej księgi popytu w historii polskich rynków kapitałowych, a kwotę tę uzyskano w ciągu jednego tylko dnia od rozpoczęcia transakcji. Była to również jedna ze znaczących operacji finansowych w relacji do średniego dziennego obrotu akcjami Spółki – wolumen transakcji odpowiadał dwumiesięcznemu średniemu wolumenowi obrotów.

Rekordem jest wyjątkowo niskie dyskonto osiągnięte przez Skarb Państwa w transakcjach o podobnej formule. Dyskonto w odniesieniu do ceny zamknięcia z dnia poprzedzającego transakcję wyniosło 3,8% i było jednym z najniższych dyskont osiągniętych przez Skarb Państwa w formule budowania przyspieszonej księgi popytu od czasu rozpoczęcia transformacji ustrojowej.

W transakcji uczestniczyli inwestorzy finansowi między innymi z Bliskiego Wschodu, Wielkiej Brytanii, Europy Środkowo-Wschodniej, Portugalii, Hiszpanii, Niemiec, Francji, Belgii i Stanów Zjednoczonych, a budowa księgi zakończyła się znaczną nadsubskrypcją. 30% popytu zgłosili inwestorzy zagraniczni, 70% krajowi. Tak znaczący udział krajowego kapitału wskazuje na znaczne możliwości polskich rynków kapitałowych. Z kolei międzynarodowe zainteresowanie akcjami dużej grupy energetycznej jest przykładem atrakcyjności polskiej gospodarki, a szczególnie sektora energetycznego.

Rusza II edycja konkursu Laur Gospodarności

Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej rozpoczyna drugą edycję konkursu „Laur Gospodarności” dla najbardziej przedsiębiorczych gmin wiejskich i wiejsko-miejskich oraz banków spółdzielczych i organizacji pozarządowych najaktywniej wspierających inicjatywy samorządowe. Zgłoszenia do konkursu można składać do 29 kwietnia br. Wręczenie nagród odbędzie się 4 czerwca br. podczas uroczystej Gali na Zamku Królewskim w Warszawie.

„Laur Gospodarności” to pierwszy w Polsce konkurs dedykowany gminom wiejskim. Jego celem jest zwrócenie uwagi na prężną działalność samorządów na terenach wiejskich oraz podkreślenie ich zasług dla rozwoju polskiej wsi i społeczności lokalnych. Konkurs „Laur Gospodarności” powstał 2010 r. w związku z 20-leciem samorządności w Polsce oraz 20 rocznicą działalności Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.

„Poprzez „Laur Gospodarności” chcemy pokazać, że polskie gminy wiejskie mają wiele do zaoferowania. Dobra organizacja, efektywne wykorzystanie środków unijnych, innowacyjne pomysły i racjonalne zarządzanie finansami, to atuty, które posiada niejedna gmina wiejska w Polsce. Nagradzamy najlepszych, aby służyli, jako wzór do naśladowania dla innych. Doświadczenia pierwszej edycji pokazują, że konkurs jest potrzebny. W 2010 r. w konkursie wzięło udział ponad 200 gmin. Mam nadzieję, że zeszłoroczny, bardzo dobry wynik, zostanie poprawiony” – powiedział, Marek Zagórski Prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.

Środowisko BCC przeciwko zmianom w OFE

Proponowane przez rząd rozwiązania związane z reformą Otwartych Funduszy Emerytalnych są niekorzystne nie tylko dla przyszłych emerytów, ale też dla obecnych podatników i gospodarki krajowej.

Rządowa propozycja zmian w OFE pozornie miała przynieść zyski emerytom i Skarbowi Państwa, jednak wszystko wskazuje na to, że może spowodować gros nowych problemów, które będą ciążyć nad obywatelami przez długie lata. Zmiany w OFE pociągną za sobą nie tylko namacalne negatywne skutki takie jak rzeczywiste obniżenie emerytur, czy naruszenie krajowych oszczędności, ale też są naruszeniem umowy społecznej, w której obywatele ufają, że rząd będzie działał na ich korzyść. Stanowisko Business Centre Club w sprawie zmian w OFE jest jednoznaczne.

W 2010 roku BCC opracowało Program stabilizacyjno-ratunkowy finansów publicznych, którego zadaniem było zaproponowanie rozwiązań prowadzących do ustabilizowania finansów państwa i zmniejszenia zadłużenia. Jednak zamiast wprowadzenia w życie proponowanych reform strukturalnych, rząd chce zastosować krótkodystansowe rozwiązania, które na przestrzeni lat przyniosą nam wszystkim więcej szkód niż profitów.

Proponowana reforma OFE wydaje się być planem, którego konsekwencji w dłuższej perspektywie nikt nie wziął pod uwagę. Biorąc pod uwagę szczególnie, jak niewielki udział w długu stanowią pieniądze z OFE, zapowiedziane zmiany wydają się zupełnie nieuzasadnione. Zamiast nich dużo lepszym rozwiązaniem mogłaby być reforma finansów publicznych, czy proponowane przez BCC wprowadzenie wydatkowej reguły dyscyplinującej, zgodnie z którą wydatki elastyczne nieinwestycyjne oraz nowe wydatki prawnie zdeterminowane malałyby realnie w tempie 1 proc. rocznie przez 3 lata (2011-2013).

Zamiast wziąć pod uwagę wszystkie możliwe rozwiązania, rząd wybrał drogę na skróty – bez baczenia na czające się niebezpieczeństwo. Loża Dolnośląska BCC, która od lat pracuje nad zrównoważonym rozwojem regionu i kraju, oficjalnie opowiada się przeciw zaproponowanym przez rząd zmianom w OFE .

Wikana S.A.: 20 mln zysku netto w 2010 r.

Wikana S.A. – notowana na rynku głównym GPW firma deweloperska – osiągnęła w 2010 roku na poziomie Grupy Kapitałowej ponad 20 mln zł zysku netto, co oznacza wzrost o ponad 70% w porównaniu do wyniku zanotowanego w roku 2009 (11,7 mln zł). Przychody Grupy Wikana S.A. w 2010 roku wyniosły 109 mln zł. Osiągnięte wyniki finansowe oznaczają realizacje przedstawionej prognozy w 89% na poziomie przychodów oraz w 100% na poziomie zysku netto.

„Rok 2010 był pierwszym rokiem, w którym rynek deweloperski zaczął otrząsać się z kryzysu rozpoczętego pod koniec 2008 r. Z punktu wiedzenia naszej działalności podstawowej ożywienie w branży deweloperskiej pozwoliło na znaczną poprawę rentowności. Jest to także efekt zmian organizacyjnych dokonanych 2010 r. w GK WIKANA, gdzie pierwsze projekty mieszkaniowe zostały zrealizowane z wykorzystaniem struktury FIZ. Zysk netto na poziomie Grupy Kapitałowej w 2010 roku był aż o 70% większy w porównaniu z rokiem 2009.

W br. spodziewamy się dalszych wzrostów, głównie dzięki realizacji strategii mającej na celu budowę struktury sieciowej, u której podstaw leży standaryzacja projektów mieszkaniowych. Docelowo przełoży się to na redukcję kosztów związanych z projektowaniem i prowadzeniem inwestycji.

Co więcej, zasoby budowane systematycznie w nowo powstałych w ramach Grupy Kapitałowej strukturach pozwolą na zaangażowanie się GK WIKANA w ważny dla samorządów lokalnych problem budownictwa socjalnego i komunalnego i zbudowanie w tym obszarze nowego centrum zysków.

W 2011 roku nadal będziemy koncentrowali się na rozwoju działalności deweloperskiej – mieszkaniowej. Dotychczas zgromadzona baza gruntów pozwala nam na zrealizowanie ok. 187 000m2 PUM. Nadwyżki wolnych środków pieniężnych zamierzamy inwestować na zakup nowych atrakcyjnych terenów oraz w rynek odnawialnych źródeł energii. W 2010 r. rozpoczęta została budowa biogazowi w miejscowości Siedliszczki gmina Piaski, której zakończenie i oddanie do użytkowania planowane jest na sierpień 2011 r. W zaawansowanym stadium znajdują się prace nad rozpoczęciem budowy kolejnych dwóch biogazowni o mocy 1 MW każda, w Rejowcu Fabryczym, zaś na lata 2011-2013 przygotowywanych jest jeszcze 7 podobnych projektów zlokalizowanych głownie w województwie lubelskim.” – mówi Sylwester Bogacki, Prezes Zarządu Wikana S.A.

3 marca br. NWZA Wikana S.A. zdecydowało o resplicie akcji w stosunku 10:1. Na podstawie podjętych uchwał cena nominalna akcji serii A, B, C, D, E, F po resplicie zostanie ustalona na 0,20 zł w stosunku do dotychczasowych 0,02 zł. Ogólna liczba akcji Wikana S.A. zostanie proporcjonalnie zmniejszona z liczby 1.680.558.693 do liczby 168 055 869.

W internecie kupujemy oczami

Według najnowszych badań serwisu Okazje.info aż 81 % osób wybierając produkty do porównania cen, kieruje się ich zdjęciami. W badaniu sprawdzono, jakie elementy najczęściej decydują o przejściu na stronę produktu ze strony kategorii. Dla 50 najpopularniejszych kategorii w zdjęcia klikało 81 % internautów, w nazwy produktów – zaledwie 7,6%.

Według nazwy wybierane są głównie: elektronikę i sprzęt AGD – aparaty cyfrowe (51 % kliknięć w nazwę), urządzenia wielofunkcyjne (46 %) czy zmywarki (44%). Według zdjęć – produkty z kategorii Odzież i obuwie, Dom i ogród czy Dla dziecka. Powiązanie między zdjęciem a przejściem na stronę produktu jest tutaj bardzo wyraźne.

W jednej z najpopularniejszych kategorii – serwisy obiadowe aż 97 % przeglądających wybiera produkty, klikając w ich zdjęcia. Podobne wartości uzyskały kategorie: zestawy kuchenne i jadalniane (95 % kliknięć w zdjęcia produktów) oraz płaszcze damskie (94%). Co ciekawe w taki sam sposób wybierana jest broń (95%).

– Zdjęcie jest głównym elementem, który zachęca internautów do przejścia na strony konwersyjne. Jest to zgodne z naszym naturalnym sposobem komunikowania się. Według niektórych analiz mózg człowieka odbiera za pomocą bodźców wizualnych nawet 90% informacji o otoczeniu. Dlatego zdecydowaliśmy się zwiększyć rozmiary używanych zdjęć i powołaliśmy specjalny zespół, który zajmuje się ich pozyskiwaniem i kontrolowaniem jakości. Większe i lepsze zdjęcia pozwolą Internautom łatwiej i szybciej podejmować decyzje. Będą też zachęcać do zakupów Klientów „impulsywnych” – mówi Bartłomiej Dymecki, UX Specialist w Okazje.info.

Badanie Okazje.info przeprowadzono w marcu 2011, objęto nim wszystkie kategorie produktów.

Wyniki i prognozy dla POLCOLORIT

Notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych Spółka Polcolorit, zajmująca się produkcją płytek ceramicznych wstępnie podsumowała wyniki za 2010 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży w tym okresie wyniosły 55,774 mln zł i były o 17% niższe w porównaniu do roku 2009. Zarząd podjął decyzję o wprowadzeniu planu naprawczego, który ma poprawić wyniki Spółki w 2011 r.

Rok 2010 Spółka zamknęła stratą w wysokości 11 876 tys. złotych. Na taki wynik wpływ miały różnorodne czynniki, w tym odpisy z tytułu nieściągalnych należności w wysokości blisko 2,2 mln zł, odpisy na nie rotujące zapasy produktów w wysokości 4,9 mln zł, a także spadek popytu na rynku krajowym oraz agresywne działania promocyjne konkurencji.

Wobec takich wyników, wiodący akcjonariusz oraz Rada Nadzorcza Spółki dokonała głębokich zmian w kadrze zarządzającej spółki. W lutym 2011 ze składu zarządu został odwołany dotychczasowy długoletni wiceprezes Włodzimierz Hajduk oraz kilku menedżerów średniego i wyższego szczebla.

Pomimo trudnej sytuacji Spółka rozpoczęła działania restrukturyzacyjne, które mają doprowadzić do uzyskania rentowności w 2011 roku oraz do umocnienia pozycji rynkowej.

„W sytuacji istotnego pogorszenia wyników priorytetem stała optymalizacja kosztów produkcji, którą zamierzamy osiągnąć poprzez zmniejszenie zatrudnienia, poprawienie efektywności pracy pracowników poprzez wprowadzanie rynkowych systemów motywacyjnych oraz przeniesienie głównej produkcji do jednego zakładu. Zamierzamy też renegocjować wszystkie umowy na dostawę surowców i usług oraz poprawić jakość zarządzania aktywami Spółki” – powiedział Wiktor Strach, wiceprezes

Polcolorit posiada jeden z najbardziej nowoczesnych zakładów produkcyjnych w branży, aby w pełni wykorzystać jego moce produkcyjne i znacznie obniżyć jednostkowe koszty produktów od końca 2010 roku prowadzi rozmowy z dużym europejskim graczem branżowym w zakresie współpracy produkcyjnej. Spółka zamierza też uatrakcyjnić ofertę dla klientów hurtowych i detalicznych w czym pomóc ma kampania reklamowa wspierająca sprzedaż i wizerunek. Budżet wsparcia marketingowego obejmować będzie również intensywne działania w punktach sprzedaży. Polcolorit planuje również wprowadzić na rynek nowe kolekcje zgodne z trendami światowego designu.

Polcolorit w 2010 roku odniósł sukcesy w zakresie produkcji i wzornictwa nowych kolekcji. Zostały one nagrodzone lub wyróżnione na międzynarodowych targach branżowych w Bolonii i Moskwie. Przedstawiane kolekcje budzą uznanie i nie różnią się pod względem jakości i wzornictwa od produktów oferowanych przez czołowe europejskie firmy.

Zarząd poda do publicznej wiadomości prognozę na 2011 rok po analizie wyników za 1 kwartał 2011. Wszystkie podejmowane działania mają na celu doprowadzenie Spółki do powrotu na ścieżkę rozwoju oraz osiągnięcia dobrych wyników. Główny akcjonariusz pani Barbara Urbaniak-Marconi wspiera Spółkę, którą zabezpiecza kredytowaniem działalności operacyjnej i inwestycyjnej swoim własnym majątkiem.

Advent International międzynarodowy fundusz private equity przejmuje Provimi Pet Food

Advent International, wiodący międzynarodowy fundusz private equity, ogłosił plan przejęcia Provimi Pet Food („PPF”), jednego z największych europejskich producentów karmy dla zwierząt domowych z Provimi Group. Wartość przedsiębiorstwa to 188 milionów euro.

PPF jest trzecim co do wielkości producentem suchej i mokrej karmy, dostarczanej do największych spożywczych sieci detalicznych w Europie. Firma współpracuje z około 280 klientami i działa na 27 rynkach. Provimi Pet Food z siedzibą w Budapeszcie zatrudnia blisko1000 pracowników i posiada osiem zakładów produkcyjnych w całej Europie. W 2010 roku całkowity przychód ze sprzedaży spółki wyniósł 236 milionów euro.

PPF ma wiodącą pozycję na najistotniejszych rynkach na których działa – w Holandii, Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Wzrost znaczenia marek własnych (private labels) w segmencie rynku karmy dla zwierząt domowych w Europie Środkowowschodniej ma w nadchodzących latach znacznie wyprzedzić tempo wzrostu PKB. Będzie to spowodowane wzrostem siły nabywczej konsumentów oraz zmianami demograficznymi, prowadzącymi z jednej strony do wzrostu liczby właścicieli zwierząt domowych, z drugiej zwiększenia wśród nich akceptacji dla marek własnych.

Inwestycja Advent International wzmocni plany rozwojowe PPF koncentrujące się na zwiększaniu udziału w rynku poprzez wzrost organiczny, opracowanie nowej gamy produktów i usług oraz wejście na nowe rynki.

Komentując przejęcie, Chris Mruck, Partner Zarządzający Advent International, odpowiedzialny za działalność funduszu w Europie Środkowej, powiedział: „Provimi Group doprowadziło PPF do pozycji lidera na rynku europejskim. Nasza inwestycja będzie bazować na tych solidnych fundamentach, umożliwiając przedsiębiorstwu wykorzystanie istniejącego potencjału do dalszego wzrostu firmy w Europie. PPF jest firmą ze znakomitymi perspektywami i nie możemy doczekać się współpracy z zespołem zarządzającym, aby w pełni wykorzystać potencjał spółki.”

Grupa Orbis: sprzedaż nieruchomości hoteli Cracovia i Neptun

Wczoraj, zgodnie z planem restrukturyzacji portfolio hotelowego Grupy Orbis, zostały zawarte transakcje sprzedaży dwóch hoteli: Cracovia w Krakowie i Neptun w Szczecinie. Nabywcami działek i budynków są firmy z grupy Echo Investment. Łączna cena nabycia to 59,5 mln zł.

Podpisane umowy zakładają, że hotele Cracovia i Neptun będą przyjmować gości do 30 czerwca br. Obydwa obiekty przestały spełniać standardy jakościowe i techniczne przewidziane dla hoteli Grupy Orbis. Pośród scenariuszy rozważanych dla Cracovii i Neptuna była także ich modernizacja, jednak z uwagi na przestarzałą konstrukcję budynków wiązałoby się to z koniecznością częściowej rozbiórki i dokonania kompleksowej przebudowy hoteli. Dodatkowo, standard techniczny zgodnie z którym wybudowane zostały hotele, wymagałby przystosowania do aktualnych, ostrzejszych wymogów bezpieczeństwa. Przeprowadzone analizy wykazały ekonomiczną nieefektywność poniesienia nakładów związanych z remontem hoteli w takim zakresie.

„Transakcje sprzedaży dwóch nieruchomości przyczynią się do szybszego uruchamiania projektów zamrożonych w czasie kryzysu i startu budowy nowych hoteli. Działania te będą koncentrować się głównie na segmencie ekonomicznym, czyli markach Etap i Ibis, w głównych polskich miastach” – powiedział Laurent Picheral, prezes Orbis S.A.

Wobec braku możliwości zatrudnienia pracowników Cracovii i Neptuna w innych hotelach Grupy Orbis, umowy z większością z nich będą rozwiązane. Pracownicy uzyskają świadczenia regulowane przez kodeks pracy, poszerzone o gwarancje Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy i zawartego 16 marca br. porozumienia z organizacjami związkowymi działającymi w Orbis S.A. Łączna suma świadczeń, które obejmują m.in. odprawy, wsparcie w ramach programu poszukiwania nowego zatrudnienia, szkolenia i indywidualne konsultacje, wynosi 3,7 mln zł.

Grupa Orbis kontynuuje restrukturyzację portfolio hotelowego: w ostatnim czasie sprzedany został budynek i działka dawnego hotelu Polan w Zielonej Górze, a jednocześnie uruchomiona została budowa dwóch hoteli ekonomicznych w Warszawie pod markami Ibis i Etap. Sprzedany wczoraj hotel Neptun w Szczecinie, otwarty w 1984 r., liczy 285 pokoi, a usytuowany w centrum Krakowa hotel Cracovia, uruchomiony w 1965 r., posiada 314 pokoi.

Ból głowy dealerów japońskich samochodów

Polscy właściciele samochodów marki Honda, Nissan i Toyota w Polsce mogą jeździć spokojnie. Wstrzymanie produkcji tych marek może przyprawić o ból głowy jedynie dealerów nowych aut – ocenia ekspert ogólnopolskiej sieci ProfiAuto.

Przerwa w produkcji, jaką ogłosiły niedawno zakłady Hondy, Nissana i Toyoty nie powinna przysporzyć żadnych problemów właścicielom samochodów tych marek. W najgorszym razie spowoduje „korek” sprzedażowy w salonach dealerów tych auta – oceniają eksperci ProfiAuto, ogólnopolskiej sieci renomowanych hurtowni, sklepów i warsztatów samochodowych, zapewniającej dostęp do części zamiennych aut różnych marek.

– Wszystko wskazuje na to, że to chwilowe trudności, które mogą w najgorszym razie wpłynąć na sytuację dealerów samochodów nowych. Jednak nawet oni korzystają z magazynów, w których znajdują się części produkowane w Europie, a nawet jeśli są to części sprowadzane bezpośrednio z Japonii, to ich zapas w Europie jest na tyle duży, że nie powinien spowodować przerw np. w obsłudze serwisów gwarancyjnych nowych aut – mówi Witold Rogowski, ekspert sieci ProfiAuto.

Zdaniem eksperta ProfiAuto, na chwilowym zastoju mogą skorzystać bezpośrednio producenci części zamiennych, zakłady których najwięcej znajduje się w Tajwanie, Indiach, czy Chinach.

Dodaje, że obecna sytuacja w Japonii może jednak przyprawić o ból głowy dealerów nowych aut, z innego powodu.

– Będą oni musieli cierpliwie poczekać na dostawy samochodów. Zanim rozładuje się korek spowodowany z kolejką oczekujących na zakup może minąć jakiś czas – mówi Witold Rogowski.

FERRO przejmuje NOVASERVIS

Spółka FERRO, drugi największy gracz na polskim rynku armatury oraz komponentów instalacji sanitarnych i grzewczych zawarła umowę nabycia 100% akcji spółki NOVASERVIS, lidera na czeskim rynku oraz drugiego gracza na słowackim rynku armatury sanitarnej i instalacyjnej. Strony uzgodniły wartość przedsiębiorstwa NOVASERVIS na poziomie 1 175,0 milionów czeskich koron. Cena nabycia będzie równa wartości przedsiębiorstwa poddanej określonym korektom, w tym korekcie o wartość zadłużenia finansowego netto NOVASERVIS, na warunkach przewidzianych w umowie sprzedaży akcji.

FERRO planuje sfinansować transakcję środkami pochodzącymi z emisji akcji (ok. 85-95 mln zł) i obligacji (ok. 50 mln zł) oraz z kredytu bankowego. Finalizacja transakcji jest więc uzależniona od skutecznego pozyskania ww. finansowania. Zgodnie z umową nabycia NOVASERVIS, przewidywany termin zamknięcia transakcji to 8 kwietnia 2011 r.

W wyniku transakcji powstanie wiodący podmiot w segmencie techniki sanitarnej i instalacyjnej w regionie. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży w ujęciu pro forma Grupy FERRO, z uwzględnieniem NOVASERVIS, wyniosłyby w 2010 r. 268 mln złotych, skonsolidowany zysk EBITDA w ujęciu pro forma 39,5 mln zł, natomiast skonsolidowany zysk netto w ujęciu pro forma wyniósł 25,3 mln zł. W 2010 r. łączna sprzedaż Grupy, z uwzględnieniem NOVASERVIS, to ok. 1,5 mln sztuk baterii oraz ponad 8 mln zaworów.

Przeniesienie własności oraz zapłata ceny nabycia 100% akcji NOVASERVIS zostały uzależnione od ziszczenia się szeregu warunków zawieszających, w tym w szczególności:

-pozyskania przez Spółkę wystarczających środków finansowych z emisji obligacji i akcji zwykłych na okaziciela serii D Spółki,

-pozyskania finansowania bankowego przeznaczonego na zapłatę części ceny nabycia 100% akcji NOVASERVIS oraz refinansowanie istniejącego zadłużenia NOVASERVIS

-zawarcia umów z członkami zarządu NOVASERVIS dotyczących sprawowania przez nich funkcji członków zarządu.

„Przejęcie NOVASERVIS to kolejny krok w realizacji naszej strategii rozwoju, która zakłada m.in. konsekwentną ekspansję na rynkach zagranicznych. W ramach transakcji nabywamy spółkę będącą liderem rynku baterii sanitarnych w Czechach oraz drugim rynkowym graczem na Słowacji. Dzięki temu FERRO będzie jednym z największych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej producentów armatury sanitarnej i instalacyjnej pod względem wielkości sprzedaży baterii. Przejęcie znacznie ułatwi nam również ekspansję w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, np. w Rumunii, gdzie obie spółki włożyły dotychczas niezależnie sporo wysiłku przygotowując się do wejścia na ten perspektywiczny rynek. FERRO i NOVASERVIS będą kontynuowały dynamiczny rozwój istotnie zwiększając skalę działalności, prowadząc działania ukierunkowanie na sprzedaż produktów komplementarnych (cross-selling), rozszerzając działalność operacyjną na nowe rynki i jednocześnie podnosząc rentowność całej Grupy FERRO. Cieszymy się również z możliwości współpracy z kierownictwem NOVASERVIS, które ma bardzo duże doświadczenie oraz wysokie kwalifikacje w branży. Jestem przekonana, że wspólnie przyczynimy się do dalszego rozwoju działalności zintegrowanej już organizacji” – powiedziała Aneta Raczek, Prezes Zarządu FERRO.

„Widzimy znaczące możliwości realizacji szeregu synergii, m.in. cross-sellingu naszych produktów, zaopatrzenia oraz logistyki, co może wpłynąć na obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności funkcjonowania połączonych organizacji. Dzięki zwiększeniu skali działalności, będziemy w stanie bardziej efektywnie konkurować w regionie Europy Środkowo-Wschodniej oraz zdobywać nowe rynki. Wspólnie z kierownictwem FERRO opracowaliśmy już wstępny plan określający sposób integracji obu podmiotów i pozwalający w najbardziej efektywny sposób wykorzystać mocne strony obu firm” – powiedział Petr Schreier, Dyrektor Generalny NOVASERVIS.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej inwestycji w NOVASERVIS. W ciągu ostatnich pięciu lat spółka konsekwentnie rosła, wzmacniając pozycję rynkową na rynkach, na których była obecna, z sukcesem zdobywając nowe rynki oraz w przemyślany sposób poszerzając swoją ofertę. Jesteśmy pełni uznania dla pracy wykonanej przez kierownictwo NOVASERVIS. Gratuluję Ferro dokonanej inwestycji i życzę zespołom kierowniczym obu spółek powodzenia w dalszym rozwijaniu połączonej grupy” – powiedział Floris Vansina, Dyrektor Zarządzający KBC Private Equity.

Facebook Places oficjalnie w Polsce

Usługa Facebook Places, polegająca na oznaczaniu swojej bieżącej lokalizacji na mapie na Facebooku, oficjalnie ruszyła w Polsce.

Dzięki Facebook Places użytkownicy serwisu mają możliwość natychmiastowego opublikowania na Facebooku swojej aktualnej geolokalizacji. Zmiana statusu użytkownika pojawia się na jego tablicy, w aktualnościach jego znajomych oraz w specjalnej sekcji Miejsca. Rozwiązanie to ułatwia i usprawnia kontakt z osobami znajdującymi się w okolicy. Przy wpisach istnieje również możliwość dodawania komentarzy, np. opisu lub oceny danego miejsca.

Korzystanie z usługi jest bezpłatne i wymaga wyłącznie zainstalowania na urządzeniu przenośnym odpowiedniej aplikacji ze strony touch.facebook.com. Aplikacja dostępna jest dla telefonów iPhone i BlackBerry oraz telefonów z systemem Android, HP webOS i Windows Phone 7.

„Powszechne udostępnienie usługi Facebook Places stanowi pierwszy etap na drodze do uruchomienia w Polsce również innej usługi serwisu – Facebook Deals. Umożliwia ona wyszukiwanie i korzystanie z promocji oferowanych przez lokalnych usługodawców i sklepy znajdujące się w okolicy naszego aktualnego miejsca pobytu” – mówi Paweł Karaś, Head of Facebook Sales w Facebook NOW.

Mimo medialnej burzy Polacy nie myślą o emeryturach

Aż 72 proc. Polaków twierdzi, że burzliwa dyskusja o proponowanej przez rząd reformie systemu emerytalnego nie wpłynęła na ich decyzje odnośnie zabezpieczenia się na czas emerytury – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Bank PBC. Wciąż trzech na czterech respondentów nie robi nic, aby zadbać o dostatnią starość.

Ani głosy przestrzegające przed nieprzewidywalnością systemu emerytalnego, ani symulacje pokazujące, że emerytury z I i II filara zapewnią jedynie ułamek obecnych zarobków, nie przełożyły się jak na razie na postępowanie Polaków. Wciąż aż 72 proc. respondentów deklaruje, że płaci jedynie obowiązkowe składki emerytalne. Co czwarty Polak nie oszczędza i nie planuje oszczędzać w ogóle. Zaledwie nieco ponad 5 proc., pod wpływem debaty o emeryturach, założyło lokatę w banku, od tego zaczynając myślenie o przyszłości.

– Niestety większość Polaków nie wie, w jaki sposób może dodatkowo zadbać o wysokość swojej emerytury – komentuje Dariusz Kazalski, Dyrektor Dep. Centrum Inwestycyjnego Deutsche Bank PBC. – Ludzie mają świadomość, że jeśli nie zaczną oszczędzać już teraz, to za 20-30 lat będą musieli zrezygnować z wielu rzeczy, na które nie będzie ich po prostu stać. Jednak większość odkłada tę decyzję „na jutro”, bo emerytura to dla nich wciąż zbyt odległa przyszłość – dodaje.

Jak pokazuje badanie opinii przeprowadzone na zlecenie Deutsche Bank PBC, zdecydowanie bardziej bierne są kobiety. Aż ponad 83 proc. z nich opłaca jedynie obowiązkowe składki. Mężczyzn oszczędzających i inwestujących z myślą o emeryturze jest więcej – aż 43 proc. Co więcej ponad dwa razy tyle kobiet, co mężczyzn deklaruje, że nie oszczędza i nie planuje oszczędzać (33 proc. wobec 14 proc.).

Najsilniej na ostatnie informacje w mediach zareagowali najmłodsi Polacy (grupa 18-24) i trzydziestolatkowie. Osoby powyżej 40 lat pozostały obojętne, co zrozumiałe, bo na ich emerytury ewentualne zmiany systemu będą miały najmniejszy wpływ.

Z badania wynika, że osoby w wieku 25-29 lat, chociaż nie przejęły się debatą, najaktywniej szukają produktów emerytalnych. Aż 28,6 proc. respondentów z tej grupy (co trzeci ankietowany) planuje w najbliższym czasie założenie produktu oszczędnościowego.

Co dziesiąty Polak twierdzi, że medialna dyskusja nie ma wpływu na jego decyzję, ale i tak planuje zacząć oszczędzać w najbliższym czasie. Jeśli już respondenci rozważają dodatkowe zabezpieczenie finansowe na czas emerytury, najchętniej ulokują pieniądze w produktach elastycznych (np. konto oszczędnościowe), które nie będą im ograniczać dostępu do gotówki – prawie 38 proc. ankietowanych.

Takie produkty preferują kobiety (36 proc. wobec 30 proc. mężczyzn). Nieco ponad 26 proc. respondentów wybrałoby produkt inwestycyjny ze stałą składką, „zmuszający” do systematycznego oszczędzania. Ten z kolei preferują panowie – 39,9 proc. (przy 23,1 proc. kobiet).

– W długoterminowych inwestycjach sama strategia jest drugorzędna. Najważniejsze są: decyzja, systematyczność i konsekwencja. Trzeba oprzeć się pokusie realizacji bieżących zysków czy doraźnych wydatków konsumpcyjnych – mówi Kazalski. – Trudno narzucić sobie taką dyscyplinę oszczędzając na rocznych czy nawet dwuletnich lokatach. Lepiej w tej sytuacji sprawdzają się co najmniej kilkuletnie produkty z regularną, np. miesięczną, składką. Dodatkowym atutem takiego rozwiązania jest uśrednienie ryzyka, dzięki rozłożeniu inwestycji w czasie – dodaje.

Sondaż telefoniczny przeprowadził na zlecenie Deutsche Bank PBC Instytut Homo Homini w lutym 2011 r. na losowej, reprezentatywnej dla ogółu mieszkańców Polski próbie respondentów.

Lewiatan krytykuje nowe założenia do ustawy o lobbingu

Nowy projekt założeń do ustawy o lobbingu, przygotowany przez minister Julię Piterę powiela wady poprzedniej wersji projektu, bo zawiera nieprecyzyjną definicję lobbysty oraz poddaje działalność lobbingową kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego – uważa PKPP Lewiatan.

Projekt ten nie trafił do konsultacji do partnerów społecznych, a jedynie został wysłany do wszystkich resortów oraz Stowarzyszenia Lobbystów Profesjonalnych, Instytutu Spraw Publicznych oraz Fundacji Batorego.

„Nieprecyzyjność definicji lobbysty powoduje, iż nie można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy organizacje pracodawców, będące członkami Komisji Trójstronnej są wyłączone spod ustawy w ogóle, czy też są zaliczane do grupy lobbystów zawodowych, czy też niezawodowych” – mówi Katarzyna Urbańska, dyrektorka Departamentu Prawnego PKPP Lewiatan.

W Kanadzie, ustawa o lobbingu wskazuje na 3 grupy lobbystów: lobbyści z firm konsultingowych, lobbyści wewnętrzni korporacji, lobbyści wewnętrzni organizacji non-profit, np. stowarzyszenia, uniwersytety itd.

Lobbysta zawodowy, zgodnie z nowym projektem założeń, działa za wynagrodzeniem na rzecz osoby trzeciej, ale autor regulacji może uznać, że składka płacona przez członków organizacji pracodawców jest wynagrodzeniem, opłatą za reprezentowanie interesów członka w procesie stanowienia prawa i że jest to działalność lobbingowa zawodowa za wynagrodzeniem.

Tylko lobbysta zawodowy musi się zarejestrować w rejestrze CBA i raz do roku sprawozdawać z całej swojej działalności oraz zgłaszać udział do każdego procesu legislacyjnego, którym jest zainteresowany;

Organizacje pracodawców mogą również zostać zakwalifikowane jako lobbyści niezawodowi działający ad hoc, bo raz działają w sprawach branżowych, raz w horyzontalnych i zawsze w imieniu innej grupy członków.

Z proponowanej definicji lobbysty zawodowego, może wynikać również, że każdy ekspert zatrudniony w organizacji pracodawców na umowę o pracę, czy to na umowę cywilnoprawną, a uczestniczący w procesie stanowienia prawa na rzecz któregoś z członków organizacji może zostać uznany za lobbystę zawodowego, który będzie się musiał zarejestrować w CBA i sprawozdawać do CBA.

Projekt, co prawda w kilku miejscach wskazuje, iż nowa regulacja nie narusza praw partnerów społecznych ani przepisów obowiązujących w dialogu społecznym z partnerami społecznymi w rozumieniu ustawy o Komisji Trójstronnej, ani też przepisów innych ustaw nakładających na organy władzy publicznej obowiązku zasięgania opinii określonych podmiotów, niestety zwalnia partnerów społecznych ze składania formularzy zgłoszeń do udziału w procesie legislacyjnym tylko w obszarze działania Komisji Trójstronnej. W pozostałych przypadkach, kiedy partnerzy społeczni sami wychodzą z inicjatywą (PKPP Lewiatan sam prowadzi własny monitoring legislacyjny), muszą w trybie proponowanej ustawy zgłaszać swoje zainteresowanie udziałem w pracach nad innymi projektami legislacyjnymi, co stanowi duże obciążenie biurokratyczne, gdyż zazwyczaj partnerzy społeczni mają bardzo rozbudowane agendy legislacyjne.

Zdaniem PKPP Lewiatan niektóre propozycje wydają się już w tej chwili niemożliwe do wykonania, jak np. umieszczanie na stronach BIP sprawozdań z poszczególnych grup roboczych Komisji Trójstronnej w terminie 14 dni. Praktyka pokazuje, że sprawozdania się uzgadnia i nikt nie jest w stanie dotrzymać terminu 14 dniowego. Powstaje pytanie kto weźmie odpowiedzialność za nie uzgodnioną treść tych sprawozdań.

„Nie jest również zrozumiałe dlaczego instytucją kontrolującą działalność lobbingową ma być CBA, która stworzona została z myślą o walce z korupcją i przeciwdziałaniu korupcji. Słowo „lobbing” nie jest słowem tożsamym z „korupcją”. Lobbing jest rzecznictwem interesu, które jest naturalnym elementem demokracji. Dlatego do prowadzenia rejestru lobbystów, kontroli działalności lobbingowej powinien być powołany „niezależny urząd” od wpływów polityków wzorem innych państwa np. Kanady czy USA, a nie służby specjalne. Poważne zastrzeżenia budzą również propozycje, że CBA będzie mogła wydawać wytyczne co do zasad stosowania ustawy o lobbingu” – dodaje Katarzyna Urbańska.

Zdaniem 54 proc. Polaków zmiany w OFE będą niekorzystne

Prawie 54 proc. respondentów uważa, że zmniejszenie składki przekazywanej do OFE będzie niekorzystne dla członków otwartych funduszy emerytalnych, 53 proc. jest przekonanych, że zmiany w systemie emerytalnym, wprowadzone przez rząd podważają zaufanie do państwa – wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS na zlecenie PKPP Lewiatan.

58 proc. pytanych Polaków uważa, że rząd powinien zlikwidować przywileje emerytalne służb mundurowych, 46 proc. chce podniesienia składki emerytalnej płaconej przez rolników , przeciwne temu jest 37 proc., aż 69 proc. uważa, że trzeba zlikwidować przywileje emerytalne prokuratorów i sędziów. Z badania przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie 1100 osób wynika też, że 75 proc. respondentów jest przeciwna zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

PKPP Lewiatan od dawna powtarza, że w przypadku starzejącego się społeczeństwa, którego kolejne pokolenia są mniej liczne od poprzednich, oszczędzanie na emeryturę jest koniecznością. W przeciwnym razie, albo emerytury będą niższe, albo kolejne pokolenia będą musiały płacić wyższe podatki. Oszczędzanie jest przejawem poczucia odpowiedzialności za przyszłość własną, następnych pokoleń i państwa.

Część repartycyjna systemu emerytalnego, czyli opierająca się na międzypokoleniowym zobowiązaniu i transferze dochodów za pośrednictwem ZUS, ma charakter gry o sumie zerowej: żeby emeryci otrzymali wyższe świadczenia, osoby pracujące muszą płacić wyższe podatki. Twierdzenie, że możemy mniej oszczędzać, a mimo to emerytury będą wyższe, może opierać się tylko na jednym założeniu: zmusimy następne pokolenia do płacenia wyższych podatków.

Część kapitałowa systemu emerytalnego, czyli opierająca się na gromadzeniu oszczędności w funduszach emerytalnych, tworzy wartość dodaną i zwiększa dochód do podziału: oszczędności gromadzone w funduszach emerytalnych zasilają przedsiębiorstwa, które dzięki temu więcej inwestują, szybciej zwiększają zatrudnienie i produktywność, a zwiększenie liczby pracujących i produktywności skutkuje wzrostem zarówno wynagrodzeń obecnie, jak i emerytur w przyszłości.

W Polsce poziom oszczędności i inwestycji jest zbyt niski aby szybko modernizować gospodarkę i tworzyć nowe wyżej produktywne miejsca pracy. W efekcie nie wykorzystujemy zasobów pracy – pracuje zaledwie 60 procent osób w wieku produkcyjnym. Nasza gospodarka szczególnie potrzebuje długoterminowych oszczędności, które służyłyby do finansowania długoterminowych inwestycji.

Jeżeli chcemy, aby wzrost gospodarczy był szybszy, a nasze wynagrodzenia i emerytury w przyszłości były wyższe, to powinniśmy zwiększyć oszczędności i inwestycje nawet za cenę ograniczenia wydatków publicznych i konsumpcji oraz utrzymać obecną wysokość składki do OFE.

Skoro nie ma jednak politycznej determinacji, aby ograniczyć wydatki publiczne i umożliwić utrzymanie oszczędzania na emeryturę w dotychczasowej skali, powinniśmy przynajmniej zadbać o to, aby te ograniczone oszczędności były efektywnie inwestowane, aby większa część środków OFE była inwestowana w akcje i obligacje przedsiębiorstw, a mniej w obligacje rządowe.

Obecna nowelizacja ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych podnosi limit zaangażowania w akcje, ale nie tworzy niezbędnych do tego warunków. Mimo, że inwestowanie w akcje wiąże się ze zwiększeniem zmienności wyników:

• nie ulega zwiększeniu dopuszczalne odchylenie od minimalnej stopy zwrotu,
• kara za nie osiągnięcie minimalnej stopy zwrotu pozostaje ogromna, a premia za jej przekroczenie znikoma,
• nie wprowadza się funduszy o polityce inwestycyjnej dostosowanej do wieku ubezpieczonego.

Mimo wprowadzenia zakazu akwizycji, co znacznie zwiększa znaczenie mechanizmu rozlosowania ubezpieczonych, którzy sami nie wybrali funduszu, zasady losowania nie ulegają zmianie, rozlosowani trafią do najmniejszych funduszy a nie do tych uzyskujących najwyższą stopę zwrotu, więc duże fundusze nie będą motywowane do większej efektywności.

Jednocześnie pojawiły się propozycje, których realizacja zmniejszyłaby znacznie efektywność.

Możliwość wyboru OFE lub ZUS ograniczyłaby korzyści jakie daje powszechność systemu: stabilność, ograniczenie indywidualnego ryzyka i – wbrew powszechnemu przekonaniu – niskie koszty.

Gospodarka potrzebuje długoterminowych inwestycji, a OFE dostarczają długoterminowego kapitału. Jeżeli fundusze emerytalne będą musiały liczyć się z odpływem klientów w czasie pogorszenia koniunktury, nie będą mogły prowadzić tak efektywnej i długoterminowej polityki inwestycyjnej jak obecnie. Pogorszyłaby się stabilność rynku kapitałowego ze szkodą zarówno dla firm jak i inwestorów.

Indywidualne inwestowanie na giełdzie daje przeciętnie gorsze wyniki niż inwestowanie profesjonalne i zorganizowane. Jest to efektem zachowań stadnych i tego, że nieprofesjonaliści podejmują decyzje z opóźnieniem.

Koszt funkcjonowania OFE jest już obecnie kilkukrotnie mniejszy niż koszt pozostałych funduszy inwestycyjnych i wraz ze wzrostem aktywów maleje: w 2005 roku stanowił 1,7% aktywów, w 2010 – 0,9% i nadal będzie malał.

Przekazanie kapitału z OFE do ZUS na kilka lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, motywowane chęcią zmniejszenia ryzyka, jest rozwiązaniem gorszym niż wprowadzenie funduszy o polityce inwestycyjnej dostosowanej do wieku ubezpieczonego, bo skróci czas, w którym pracuje kapitał, a jego przyrost jest największy w ostatniej fazie (mnożnikowy efekt procentu składanego).

Jeżeli nie chcemy dopuścić w przyszłości do całkowitego zaniechania oszczędzania na emeryturę, musimy równoważyć finanse publiczne, musimy zdobyć przyzwolenie społeczne i polityczne na ograniczenie nieefektywnych wydatków i transferów dochodowych, przywilejów społecznych i podatkowych.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Ustawa o ujawnianiu informacji o rachunkach zagranicznych dla celów podatkowych

Nowa ustawa podatkowa przyjęta w USA w marcu 2010 roku nakłada na instytucje finansowe nowe obowiązki informacyjne. Dotyczy również polskich instytucji finansowych. Nowe regulacje wymagają szerokich zmian organizacyjnych. Stawka jest wysoka – środki klientów, którzy uzyskali bądź uzyskują wpływy ze źródeł amerykańskich.

Eksperci firmy doradczej Deloitte dokonali szczegółowych analiz regulacji FATCA (Foreign Account Tax Compliance Act) i jej wpływu zarówno na klientów jak i na instytucje finansowe. Amerykańska ustawa ma na celu identyfikację podatników amerykańskich posiadających rachunki w zagranicznych instytucjach finansowych, czyli także w polskich bankach. „Pojęcie „podatnik amerykański” ma bardzo szeroką definicję, obejmuje nie tylko osoby mieszkające na stałe w USA, ale również posiadające obywatelstwo amerykańskie i status rezydenta w Polsce, a także posiadaczy Zielonej Karty. Nie jest to jednak zamknięta lista – podatnikiem amerykańskim jest również osoba, która otrzymuje dochód z tytułu odsetek, licencji, wynagrodzeń, a także klient polskiego towarzystwa ubezpieczeniowego, który zrealizował polisę ubezpieczeniową z elementem inwestycyjnym, a przebywał ponad 183 dni w danym roku na terytorium USA.” – wyjaśnia Leszek Tokarski, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte. Ustawa nakłada na zagraniczne, z punktu widzenia USA, instytucje finansowe obowiązek informowania amerykańskich urzędów skarbowych o rachunkach prowadzonych na rzecz podatników i obywateli USA.

Jeżeli bank lub inna instytucja finansowa (np. towarzystwo ubezpieczeniowe lub dom maklerski) nie dostosuje się do nowych regulacji, jego klienci, których obejmuje ustawa, utracą 30% wpływów ze źródeł amerykańskich. Natomiast decyzja o implementacji nowych regulacji oznacza dla instytucji rozpoczęcie długotrwałego procesu dostosowawczego. Należy oczekiwać, że główni gracze na rynku, posiadający w portfolio klientów podatników amerykańskich, już wkrótce rozpoczną intensywne przygotowania do wdrożenia FATCA. Niedostosowanie się do nich oznacza, że ich klienci mogą przejść do konkurencji, która wdroży stosowne rozwiązania.

Nowe regulacje będą obowiązywały od 1 stycznia 2013 r., ale tylko pozornie zostało dużo czasu na przygotowanie się do nich. Implementacja ustawy w instytucji finansowej wymaga szeregu zmian wewnętrznych dotyczących polityki informacyjnej wobec klientów, odpowiedniego przeszkolenia pracowników, zmian w systemach informatycznych i modyfikacji niektórych procesów biznesowych. Jednym z najtrudniejszych etapów jest ustalenie ram współpracy z amerykańskimi instytucjami nadzorczymi.

„Szacujemy, że pełne dostosowanie funkcjonowania banku do regulacji FATCA może zająć nawet kilkanaście miesięcy. Wymaga współpracy wielu departamentów wewnątrz instytucji finansowych i może oznaczać istotne koszty. Banki będą też musiały stworzyć strategię komunikacji z Klientami celem efektywnego uzyskania wymaganych deklaracji dotyczących statusu rezydencji. Warto jednak zaangażować się w ten projekt, gdyż niedostosowanie się do nowych regulacji może oznaczać dla banku odpływ klientów związanych kapitałowo z USA do innych instytucji finansowych a także utratę wiarygodności” – dodaje Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Stadion Wisły zyska sponsora tytularnego?

Nowoczesne obiekty wielofunkcyjne, w tym także stadiony dają możliwość tworzenia innowacyjnej komunikacji marketingowej. Do tradycji już należy, że dla nowo powstałych obiektów szuka się sponsorów tytularnych. Tą samą drogą postanowiło pójść miasto Kraków. W niedalekiej przyszłości może zostać ogłoszony konkurs na sponsora tytularnego dla stadionu miejskiego im. H. Reymonta.

Wprowadzenie do zarządzania obiektem elementu sponsora tytularnego pozwoliłoby uzyskać dodatkowe środki finansowe dla Miasta. W zamian sponsor tytularny zyskałby wyłączne prawo do oficjalnej nazwy stadionu, prawo do wykorzystywania wizerunku stadionu, korzystania z wybranych lóż a także powierzchnie reklamowe w ustalanych ciągach komunikacyjnych na stadionie.

Ogłoszenie rozpoczęcia procedury konkursowej odbędzie się m.in w oparciu o ogłoszenia prasowe. Została także przygotowana lista podmiotów, które będziemy chcieli zainteresować nabyciem praw naming rights.

Firmy ubiegające się o uzyskanie statusu sponsora tytularnego będą proszone o dostarczenie stosowanych oświadczeń. Chcemy aby wybrana przez nas firma prezentowała przyjazny wizerunek nie kłócącym się z wizerunkiem Miasta i Klubu, który jest gospodarzem Stadionu.

Dopóki konkurs nie zostanie ogłoszony Miasto nie prowadzi żadnych negocjacji w tej sprawie. Umowa zostanie podpisana na okres nie krótszy niż 5 lat. Kwestie ostatecznego zakresu uprawnień sponsora będą ustalane na drodze negocjacji. (MS)

Internauci doceniają rozwiązanie problemu hazardu w Polsce

„Rozwiązanie problemu hazardu” znajduje się w czołówce internetowego rankingu „70 zmian na lepsze”, prowadzonego na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Siódme miejsce spośród siedemdziesięciu zmian na lepsze (stan na 21 marca 2011 r.), w wyniku głosowania internautów na wybrane działania rządu, zajmuje działanie „Rozwiązanie problemu hazardu”.

Od 12 marca br. na portalu internetowym Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (www.premier.gov.pl) funkcjonuje specjalna podstrona poświęcona realizacji obietnic z expose premiera Donalda Tuska oraz zakładka „70 ZMIAN NA LEPSZE – ZAGŁOSUJ”, gdzie znajduje się lista najpopularniejszych w ocenie internautów zmian wprowadzonych przez rząd.

Każdy internauta klikając w wybraną ikonkę przypisaną konkretnej zmianie, może zagłosować na najlepsze według niego rozwiązanie. Najpopularniejsze zmiany znajdują się na szczycie zestawienia.

UE dąży do wzmocnienia zarządzania gospodarczego

Minister finansów Jacek Rostowski uczestniczył 15.03.br. w posiedzeniu Rady ds. Gospodarczych i Finansowych (ECOFIN), podczas którego uzgodniono tzw. podejście ogólne w odniesieniu do zmian wzmacniających zarządzanie gospodarcze w Unii Europejskiej, w szczególności w strefie euro.

Planowane zmiany legislacyjne mają zacieśnić dyscyplinę budżetową w państwach członkowskich i zwiększyć nadzór nad polityką gospodarczą państw członkowskich. Propozycje reformy unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu przewidują wzmocnienie nadzoru nad polityką fiskalną, wprowadzenie przepisów dotyczących narodowych ram fiskalnych oraz zastosowanie środków egzekucyjnych w tych państwach członkowskich, które nie spełniają wymogów Paktu. Pozostałe propozycje dotyczą równowagi makroekonomicznej w UE.

Uzgodnienia podjęte przez ministrów finansów krajów Unii dają mandat prezydencji węgierskiej do rozpoczęcia negocjacji z Parlamentem Europejskim i osiągnięcia porozumienia politycznego w czerwcu br.

Przedstawiciele Polski i Węgier poinformowali ECOFIN o działaniach zmierzających do redukcji nadmiernego deficytu budżetowego. Rada uznała, że na tym etapie nie ma potrzeby podejmowania dalszych działań w ramach procedury nadmiernego deficytu. Komisja Europejska będzie jednak nadal monitorować sytuację w obu krajach i dokona kolejnej oceny podejmowanych działań w oparciu o dane z aktualizacji Programów Konwergencji, które kraje są zobowiązane przekazać do końca kwietnia 2011 r.

Wyniki Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. za 2010 rok

„Giełda Papierów Wartościowych weszła w pierwszy pełny rok swojego funkcjonowania jako spółka publiczna z doskonałymi wynikami finansowymi osiągniętymi przez Grupę Kapitałową GPW w roku 2010. GPW była i będzie liderem zmiany i innowacji na rynku kapitałowym w Polsce oraz głównym rynkiem giełdowym regionu Europy Środkowo-Wschodniej.” – powiedział Ludwik Sobolewski, Prezes Zarządu GPW.

Grupa GPW w 2010 r. skutecznie wykorzystywała korzystną sytuację makroekonomiczną polskiej gospodarki, koniunkturę na polskim rynku giełdowym (w 2010 r. WIG wzrósł o 18,76% , zaś WIG20 o 14,88%) i dyskontowała korzyści wynikające z osiągniętej pozycji międzynarodowej. Odzwierciedleniem tego był wzrost praktycznie wszystkich parametrów charakteryzujących biznes Giełdy tj. kapitalizacji, obrotów zarówno akcjami jak i instrumentami pochodnymi, liczby debiutów i liczby spółek zagranicznych. Przełożyło się to na znaczący wzrost przychodów Grupy ze sprzedaży, zysku z działalności operacyjnej, EBITDA i rentowności EBITDA.

Rok 2010 był także okresem przekształceń struktury modelu finansowego Giełdy w związku z prywatyzacją oraz kosztów nieodłącznych od tego procesu. Najistotniejsze z tego punktu widzenia były takie czynniki jak wypłata w 2010 r. skumulowanej dywidendy z lat ubiegłych oraz dywidendy za 2009 r., co przełożyło się na znaczące zmniejszenie przychodów finansowych (z 32,8 mln zł w 2009 r. do 10,3 mln zł w 2010 r.) oraz koszty poniesione przez GPW w związku z procesem prywatyzacji (8,5 mln zł). Te parametry finansowe charakterystyczne dla 2010 r. miały wpływ na to, że niezależnie od skutecznego i efektywnego realizowania celów biznesowych Grupa odnotowała zmniejszenie zysku netto w porównaniu do roku poprzedniego. Wypłata dywidend w 2010 r. wpłynęła przy tym na poprawę wskaźnika ROE Grupy.

Zrealizowana w styczniu 2011 r. wypłata przez KDPW dywidendy za lata ubiegłe (w tym za rok 2009) stanowi wypłatę od jednostki stowarzyszonej i jako taka znajduje swoje odzwierciedlenie w jednostkowym sprawozdaniu finansowym GPW. Zgodnie z MSR 18 wypłata ta została zakwalifikowana do wyniku Spółki za 2010 r.

Wzrost przychodów ze sprzedaży w 2010 r. nie wiązał się z zasadniczymi zmianami struktury przychodów Grupy według głównych linii biznesowych, w stosunku do roku 2009. Przychody z obsługi obrotu stanowiły blisko 75% całości przychodów Grupy w 2010 r. podobnie jak w roku 2009. Nastąpił wzrost przychodów i nieznaczny wzrost udziału przychodów od emitentów (z 7,6% w 2009 r. do 9,2% w 2010 r.). Przychody z dystrybucji informacji, uzależnione w określonym stopniu od kursu euro, utrzymały się zasadniczo na niezmienionym poziomie, zaś ich udział w przychodach ze sprzedaży nieznacznie się zmniejszył (z ok. 17% do ok. 15%). W ramach przychodów od obrotu odnotowano wzrost udziału przychodów z obrotu instrumentami dłużnymi (wzrost przychodów o 1,9 mln zł do poziomu 8,6 mln zł, i udziału do 7,4 %).

Skuteczność i efektywność realizacji celów biznesowych w warunkach historycznych przekształceń Giełdy o fundamentalnym znaczeniu dla całego rynku kapitałowego odzwierciedla znaczący ponad 15-procentowy wzrost zysku z działalności operacyjnej oraz wyższa niż w 2009 rentowność na działalności operacyjnej Grupy GPW.

„Wzrost zysku operacyjnego potwierdza efektywność i słuszność obranej strategii biznesowej, natomiast obniżenie zysku z całokształtu działalności grupy kapitałowej jest świadectwem i dowodem przeprowadzenia w 2010 r. dwóch procesów o historycznym znaczeniu: wypłaty wieloletniego zysku dla akcjonariuszy i finalizacji transakcji prywatyzacyjnej GPW” – stwierdził Ludwik Sobolewski, Prezes Zarządu GPW.

Trójwymiarowa egzotyka w ofercie Skarbnicy Narodowej

Z okazji zbliżającej się wiosny Polskę odwiedziły tropikalne motyle. Skarbnica Narodowa oferuje nową, unikalną monetę, która prezentuje te stworzenia w trójwymiarze. Efekt 3D sprawia, że wyglądają niemal jak żywe.

życia budzą się liczne, przepiękne stworzenia, m.in. motyle. Jak się okazuje aby je spotkać nie trzeba iść na łąkę. Także wycieczka do egzotycznej Afryki nie będzie konieczna. Można dostrzec je w Polsce na nowych monetach z oferty Skarbnicy Narodowej. Dzięki elementom imitującym motyle skrzydła, umieszczonym na powierzchni monety, odnosimy wrażenie jakby one rzeczywiście po niej fruwały.

Na wspomnianej monecie znajduje się motyl należący do rodziny rusałkowatych. Gatunek ten został odkryty w tropikalnych regionach Afryki Środkowej. Po raz pierwszy przedstawił go Ferdinand Ochsenheimer, entomolog specjalizujący się w badaniu motyli. Unikalną cechą, która łączy wszystkich członków tego gatunku jest posiadanie tylko dwóch funkcjonalnych par nóg. Trzecia służy do oczyszczania, dlatego powszechnie określa się te unikalne motyle mianem czyszcząco-chodzących.

„Ten niezwykle rzadki okaz zagościł na wypukłej części nowej monety wyemitowanych przez Republikę Kamerunu, które są dostępne w ofercie Skarbnicy Narodowej. Teraz można odnieść wrażenie, że motyle te latają tuż obok nas. Mamy tu do czynienia z numizmatyką w całkowicie nowym wizualnym efekcie!” – powiedział Adam Zieliński, Dyrektor Zarządzający Skarbnicy Narodowej.

SkarbnicaNarodowa Moneta 3D

Zaprojektuj ekologiczny dom – ogólnopolski konkurs architektoniczny

Wydawnictwo MURATOR S.A. organizuje ogólnopolski konkurs dla architektów na projekt wolno stojącego domu jednorodzinnego, zgodnego z zasadami poszanowania energii i ochrony środowiska – KONKURS DOM EKOLOGICZNY. To pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce o tak szerokim zasięgu, propagująca zasady budownictwa ekologicznego.

Patronat nad nią objęły: Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Środowiska oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Organizację konkursu wspiera Stowarzyszenie Architektów Polskich SARP oraz miesięcznik „Architektura-murator”.

KONKURS DOM EKOLOGICZNY ma na celu upowszechnienie i rozpropagowanie nowoczesnych rozwiązań ekologicznych w budownictwie jednorodzinnym. Jest odpowiedzią na przyjętą w ubiegłym roku dyrektywę Parlamentu i Rady Unii Europejskiej w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, która zobowiązuje państwa członkowskie UE do wprowadzenia od 31 grudnia 2020 roku we wszystkich nowych budynkach niemal zerowego zużycia energii. Dla osiągnięcia tego celu ustanowiono terminy pośrednie, w których będzie prowadzona kontrola stanu realizacji postanowień. Pierwszy, rok 2013, jest terminem wejścia w życie i obowiązywania przepisów wdrażających tę dyrektywę.

„Od 2013 roku w Polsce nie będzie można uzyskać pozwolenia na budowę domu, który dzisiaj jest standardem. Jeśli przyjmiemy, że średnia długość budowy domu trwa dwa lata, osoby planujące jego budowę już dzisiaj muszą wziąć pod uwagę przepisy unijne dotyczące energooszczędności. Mamy nadzieję, że KONKURS DOM EKOLOGICZNY będzie zachętą do projektowania nowoczesnych domów jednorodzinnych spełniających owe wymagania” – mówi Anna Wrońska, redaktor naczelna miesięcznika „Murator”.

Projekty zgłoszone do konkursu powinny spełniać kryteria:

-niskie zapotrzebowanie na energię do ogrzewania domu
-wykorzystanie odnawialnych źródeł energii do eksploatacji
-umożliwienie racjonalnego gospodarowania wodą
-zapewnienie mieszkańcom komfortu i zdrowych warunków życia
-minimalizowanie negatywnego wpływu budynku na środowisko naturalne
-przyjazne współistnienie architektury z naturalnym otoczeniem

Główna nagroda w konkursie wynosi 50 000 złotych. Jury złożone z reprezentantów SARP, Polish Green Building Council, Narodowej Agencji Poszanowania Energii oraz przedstawicieli wydawnictwa MURATOR S.A. przyzna także wyróżnienia i nagrody rzeczowe. Honorową nagrodę miesięcznika „Murator” otrzyma projekt, który zwycięży w plebiscycie dla czytelników.

Architekci z całej Polski mogą nadsyłać prace do 25 sierpnia, rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w październiku 2011 roku.

Szczegóły dotyczące konkursu znajdują się na stronie: Murator.pl/domekologiczny

Bezpłatne rozliczanie PIT-ów z Alior Bankiem

Alior Bank wspólnie z renomowanym biurem rachunkowym, rozpoczął ogólnopolską akcję umożliwiającą darmowe rozliczenie rocznej deklaracji podatkowej. Oferta jest dostępna dla każdego, również dla osób, które nie są klientami banku. Aby z niej skorzystać, nie trzeba nabywać żadnego produktu.

To pierwsza ogólnopolska akcja w której instytucja finansowa daje możliwość bezpłatnego rozliczenia deklaracji podatkowej.

Aby rozliczyć PIT z Alior Bankiem wystarczą trzy kroki:

1. Do 22 kwietnia podatnik powinien przyjść do dowolnego z 200 oddziałów Alior Banku z kompletem dokumentów i podpisać umowę ramową, przy czym nie ma obowiązku korzystania z jakiegokolwiek produktu Alior Banku;
2. Bankier wyśle zeskanowane i zaszyfrowane dokumenty e-mailem do klienta oraz do biura rachunkowego .
3. Biuro rachunkowe w ciągu maksymalnie 3 dni roboczych dokona rozliczenia podatku dochodowego za rok 2010 i prześle pełną dokumentację na adres e-mail podatnika.

„Nasze wewnętrzne badania potwierdziły, że blisko 40% klientów byłoby zainteresowanych możliwością bezpłatnego rozliczenia deklaracji podatkowej. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów i udostępnić możliwość darmowego rozliczenia PIT również osobom, które nie są klientami banku. I tym samym zaoferować w standardzie, to co dotychczas było dostępne dla nielicznych klientów.” – powiedział Krzysztof Czuba, Wiceprezes Zarządu Alior Banku

Alior Bank przygotował także promocyjną ofertę pożyczki gotówkowej na opłacenie rocznego podatku dochodowego. Osoby, które zdecydują się z niej skorzystać nie zapłacą prowizji od udzielonej pożyczki.

Na potrzeby akcji „Rozlicz PIT z Alior Bankiem za darmo” przygotowana została kampania internetowa i radiowa oraz dedykowane materiały marketingowe.

Więcej szczegółów można znaleźć na www.pit.aliorbank.pl

Zgłoś nielegalne oprogramowanie

Zakończyła się trwająca blisko 2 miesiące telewizyjna kampania informacyjna BSA, której celem było zwrócenie uwagi na problem korzystania z nielegalnego oprogramowania w firmach oraz poinformowanie o możliwości zgłoszenia BSA przypadków piractwa. W efekcie kampanii odnotowano blisko czterokrotny wzrost liczby tego rodzaju zgłoszeń.

W okresie od końca stycznia do połowy marca antypiracki spot BSA został wyemitowany na antenie TVN24, Polsat News i TV Biznes ponad pięćset razy. Łącznie obejrzało go 2 mln 751 tys. 851 widzów. W porównaniu z liczbą zgłoszeń w 2009 roku odnotowano 368-procentowy wzrost, zaś w odniesieniu do roku 2010 wzrost ten wyniósł 245%.

„Efekty ubiegłorocznej jesiennej kampanii w Internecie skłoniły nas do przeprowadzenia kampanii także w telewizji. To była dobra decyzja, bo kampania telewizyjna okazała się jeszcze bardziej skuteczna, zarówno pod względem liczby publikacji w mediach, jak i liczby zgłoszeń: jesienna kampania w Internecie spowodowała ponad dwukrotny wzrost liczby zgłoszeń, zaś tegoroczna telewizyjna blisko czterokrotny w porównaniu do lat, kiedy tego rodzaju działań nie podejmowaliśmy” – powiedział Krzysztof Janiszewski, przewodniczący lokalnego Komitetu BSA w Polsce.

Bartłomiej Witucki, koordynator i rzecznik BSA w Polsce dodaje: „Zdawaliśmy sobie sprawę, że przekaz filmu może być uznany za kontrowersyjny. Rzeczywiście odbiór był zróżnicowany, czego dowodzą komentarze w mediach, na forach internetowych i w portalach społecznościowych. Z otrzymanych przez nas maili i telefonów wynika ponadto, że udało się nam skłonić do refleksji właścicieli firm i przedstawicieli kadry zarządzającej, którzy często pytali czy ponoszą odpowiedzialność za nielegalne oprogramowanie instalowane przez pracowników na komputerach firmowych. Tego rodzaju pytania świadczą niestety o niskiej świadomości prawnej, potwierdzając jednocześnie potrzebę prowadzenia działań edukacyjnych w zakresie zasad korzystania z oprogramowania, jak i odpowiedzialności prawnej z tytułu kradzieży własności intelektualnej”.

W 2009 i 2010 roku BSA przeprowadziło analogiczną kampanię telewizyjną w Niemczech. Podczas jej trwania odnotowano 495 zgłoszeń piractwa w firmach, które doprowadzając do 36% wzrostu wartości odszkodowań, pozwoliły BSA uzyskać w Niemczech w 2010 roku łącznie 1.2 mln USD. W całej Europie w 2010 roku BSA otrzymało natomiast ponad 3 tysiące zawiadomień o przypadkach piractwa, co kosztowało europejskich przedsiębiorców naruszających prawo ponad 17,5 mln USD.

„W zeszłym roku zawarliśmy 145 umów przewidujących obowiązek zapłaty odszkodowania a w 2009 roku 185. Największe odszkodowanie zapłaciła firma zajmująca się animacją komputerową: piractwo kosztowało ją 80.000 USD oraz 310.000 zł. Trudno w tej chwili jeszcze powiedzieć, ile zgłoszeń otrzymanych podczas kampanii zakończy się zawarciem podobnych umów, ale można się spodziewać, że będzie ich więcej niż w poprzednich latach” – konkluduje Witucki.

Kodeks karny przewiduje, że uzyskanie programu komputerowego bez zgody uprawnionego stanowi przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5. Na podstawie przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, producent oprogramowania, którego prawa autorskie zostały naruszone, może domagać się od sprawcy naruszenia zapłaty podwójnej wysokości stosownego wynagrodzenia (opłaty licencyjnej), zaś w wypadku gdy naruszenie ma charakter zawiniony, potrójnej wysokości tego wynagrodzenia. Z kolei zgodnie z art. 304 kodeksu postępowania karnego, każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.

Byłeś świadkiem przestępstwa? Zgłoś nielegalne oprogramowanie: (22) 434 34 34 (koszt połączenia według stawki operatora). Zgłoszenia o przypadkach piractwa komputerowego można dokonać również za pośrednictwem polskiego serwisu internetowego BSA: bsa.org/polska

Po zdrowie do internetu

Z opublikowanego przez Polskie Badania Internetu raportu wynika, że już ponad 8 milionów Polaków poszukuje online informacji na temat zdrowego stylu życia, odżywiania się, chorób i ich leczenia. Internetowe serwisy o zdrowiu to prężnie rozwijający się sektor – jeszcze 5 lat temu zaglądał na nie co piąty internauta, obecnie już co drugi.

Według badania Megapanel PBI/Gemius w polskim internecie możemy znaleźć ponad 200 serwisów oferujących nie tylko bogate informacje o chorobach i ich leczeniu, ale pozwalających także na zasięgnięcie porady u specjalisty, wyszukanie na mapie najbliższej przychodni, sprawdzenie opinii pacjentów o konkretnym lekarzu.

Poza wyszukiwarką, internauci chętnie zaglądają na serwisy specjalistyczne oraz te prowadzone przez duże portale, gdzie szukają przede wszystkim informacji o działaniach leków, odżywianiu, aktywnym stylu życia i zabiegach medycznych.

Tak jak w wielu innych dziedzinach życia, także w przypadku zdrowia i usług medycznych, internet stał się ważnym narzędziem, ułatwiającym życie codzienne. Niestety, w określonych sytuacjach może się to stać źródłem problemów – zauważa Hanna Świerczewska, specjalista ds. badań w PBI. W przeprowadzonym przez nas sondażu aż połowa respondentów zadeklarowała, że w przypadku zauważenia u siebie niepokojących objawów, najpierw sięga do internetu, aby sprawdzić przyczyny dolegliwości. Wizyta u lekarza schodzi na drugi plan.

Coraz częściej korzystamy z internetu także po to, by dokonać zakupu. Z najnowszego sondażu PBI wynika, że już co czwarty internauta kupił online witaminy lub kosmetyki apteczne (np. do pielęgnacji ciała). Przez internet kupujemy także literaturę dotyczącą zdrowia (19%), preparaty wspomagające odchudzanie (16%) oraz leki OTC (14%).

Stopka metodologiczna:

Dane w raporcie pochodzą z badania Megapanel PBI/Gemius oraz z sondażu zrealizowanego przez PBI w lutym 2010 roku na próbie 506 internautów w wieku 18-54 lata (Omnibus Online IMAS International). Pełna informacja metodologiczna znajduje się w raporcie.

Nie grozi nam utrata funduszy

Przedstawiamy wyjaśnienie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w odniesieniu do informacji zawartych w artykule „Miliony dotacji do zwrotu”, opublikowanym 18 marca 2011 r. w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Komisja Europejska przeprowadziła jesienią 2009 roku audyt projektów realizowanych w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). Jednym z kontrolowanych przedsięwzięć był projekt pt. „Implementacja i rozwój systemu informacyjnego publicznych służb zatrudnienia (Syriusz)” realizowany przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich pod nadzorem Instytucji Pośredniczącej, tj. Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Należy podkreślić, iż Komisja Europejska nie nałożyła żadnej kary finansowej na Polskę, ani też nie grozi nam jakakolwiek utrata środków europejskich. W trakcie przeprowadzonego audytu KE dokonała ustaleń, które skutkowały wydaniem rekomendacji dotyczących poszczególnych projektów, w tym projektu Syriusz. Obecnie strona polska analizuje najwłaściwszy sposób ich wdrożenia.

Rozważane są różne warianty postępowania w celu wdrożenia wystosowanych przez KE rekomendacji, m.in. przesunięcia finansowania na inne działania dotyczące tworzenia rozwiązań sprzyjających godzeniu życia zawodowego i rodzinnego oraz ułatwiania kobietom dostępu do rynku pracy. Jednym z obszarów dyskusji jest możliwość dofinansowania utworzenia i wsparcia początkowej działalności żłobków. Rozwiązanie to będzie możliwe w związku ze zmianami w Programie, które Ministerstwo Rozwoju Regionalnego planuje wprowadzić we współpracy z Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznej i Komisją Europejską podczas tzw. przeglądu śródokresowego Programu Kapitał Ludzki, dokonywanego w połowie okresu budżetowego 2007-13.

Zmiany w Dziale Analiz Expandera

W związku z zakończeniem współpracy z Expanderem przez Katarzynę Siwek i Krzysztofa Stępnia, od 19 listopada szefem przebudowanego Działu Analiz spółki jest Rafał Lerski. Natomiast 1 grudnia obowiązki Głównego Analityka obejmie Paweł Majtkowski

Rafał Lerski jest związany z Expanderem od 2008 roku, dotychczas pełnił funkcję Głównego Analityka Inwestycyjnego i zajmował się analizami na wewnętrzne potrzeby spółki i jej klientów. Lerski legitymuje się tytułem CFA oraz posiada licencję doradcy inwestycyjnego, ma także 15-letnie doświadczenie zawodowe, na które składa się zarządzanie aktywami, analiza rynków finansowych oraz zarządzanie ryzykiem inwestycyjnym. Jako szef Działu Analiz w Expanderze będzie dbał o wysoką jakość przygotowywanych opracowań.

Paweł Majtkowski natomiast był już związany z Expanderem w latach 2006-2008. Ostatnio pełnił funkcję Głównego Analityka w firmie doradztwa finansowego Finamo. Jest uznanym ekspertem zajmującym się rynkiem produktów finansowych. Powraca do spółki na stanowisko Głównego Analityka, gdzie zajmować się będzie między innymi bieżącymi kontaktami z dziennikarzami oraz przygotowywaniem materiałów dla mediów.

Nowy Dział Analiz będzie zajmował się zarówno przygotowywaniem opracowań na potrzeby klientów, jak i przygotowaniem bieżących analiz dla mediów. W najbliższych miesiącach planowane jest dalsze powiększenie zespołu, by swoimi działaniami odzwierciedlał pozycję firmy Expander, jako wiodącej firmy niezależnego doradztwa finansowego w Polsce.

Zadbaj o swoją karierę. Odwiedź Wirtualne Targi Pracy

Każdy ma czasem takie poczucie, że obecna praca już go nie satysfakcjonuje i chciałby się bardziej rozwijać. Jednak wiąże się to z godzinami spędzonymi na wyszukiwaniu kolejnych ofert pracy i wysyłaniem setek CV. monsterpolska.pl wychodzi naprzeciw oczekiwaniom poszukujących pracy, otwierając wirtualne drzwi do kariery. W dniach od 28 marca do 3 kwietnia 2011 roku odbędą się II Wirtualne Targi Pracy Monsterpolska.pl.

Wirtualne Targi Pracy Monsterpolska.pl to połączenie technologii 3D z tradycyjną formułą targów pracy. Osoby odwiedzające Wirtualne Targi Pracy Monsterpolska.pl, wchodząc od 28 marca do 3 kwietnia na stronę www.dnipracy.pl, przeniosą się do wirtualnego świata rekrutacji.

Już teraz kandydaci mogą zarejestrować się na targach oraz zostawić swoje CV. Od 28 marca będzie można odwiedzać stoiska pracodawców, zapoznać się z profilem ich działalności oraz wymaganiami na poszczególne stanowiska, a także porozmawiać z nimi na czatach. Ponadto podczas trwania targów odbędzie się wiele ciekawych konferencji i szkoleń. Dla pracodawców Wirtualne Targi Pracy Monsterpolska.pl to nie tylko okazja do prezentacji ofert pracy, ale przede wszystkim do nawiązania bezpośredniego kontaktu z poszukującymi pracy kandydatami. Platforma została tak skonstruowana, aby pracodawca mógł ocenić kandydata tak samo, jak podczas prawdziwej rozmowy kwalifikacyjnej.

„To już druga edycja Wirtualnych Targów Pracy Monsterpolska.pl, które poprzednio cieszyły się niespodziewaną frekwencją. Naszą witrynę odwiedziło wtedy ponad 165 tys. użytkowników, a 27 wystawców zgromadziło ponad 7 tys. CV,” mówi Małgorzata Majewska z monsterpolska.pl. „Mamy nadzieję, że i tym razem zainteresowanie będzie duże, a pracodawcy znajdą kandydatów, których szukają”.

Wśród pracodawców na tegorocznych targach znajdą się m.in. Acxiom Global Service Center, Grafton Recruitment Polska, Capgemini Polska, Decathlon, Decora, EURES, Euro-Net, Grupa Telekomunikacja Polska S.A., IBM BTO Business Consulting Services, KPMG, Krakowski Instytut Technologii, Leroy Merlin Polska, Lionbridge Polska, Luxoft Poland, Mastermind, Money.pl, Most Wanted, PricewaterhouseCoopers Polska, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, TNT Express Poland i Zepter International.

„Pracodawcy uczestniczący w tej edycji Wirtualnych Targów Pracy Monsterpolska.pl, będą poszukiwali nie tylko specjalistów z branży IT, finansów, sprzedaży i marketingu, ale i wielu innych,” informuje Małgorzata Majewska z monsterpolska.pl.

Patronat medialny nad targami objęli: Interia.pl Brief.pl, Dlaczego.com.pl, iwoman.pl, Money.pl, Monitor Prawa Pracy, Monitor Podatkowy, Newsweek, Personel i Zarządzanie, Personel Plus, Puls Biznesu, Radio Kampus, Magazyn Rekruter, Rynekpracy.pl, DBM Polska i TVP Info. Patronem honorowym targów jest Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia SAZ.

Biznes dla nauki – nauka dla biznesu

Zapotrzebowanie na przedsiębiorczych i wysoko wykwalifikowanych pracowników stale rośnie. Tymczasem kompetencje dzisiejszych absolwentów polskich uczelni w większości przypadków nadal nie spełniają oczekiwań potencjalnych pracodawców.

Stwierdzeniem tym Komisja Europejska podkreśla brak spójności pomiędzy działalnością edukacyjną a realnymi potrzebami pracodawców. Tradycyjne szkolnictwo staje się niewystarczające. Uczelnie starają się przekazywać studentom aktualną wiedzę i praktyczne umiejętności z dziedzin wchodzących w zakres programu studiów. Coraz chętniej współpracują z przedsiębiorcami, dostrzegając sens i potrzebę kooperacji sektora nauki z sektorem prywatnym. Jednakże polskie szkolnictwo ciągle nie jest w wystarczającym stopniu zintegrowane z gospodarką.

Model nowoczesnego uniwersytetu, oprócz kształcenia i prowadzenia badań naukowych, obejmuje realizację dodatkowej misji, jaką jest odniesienie społeczne, przedsiębiorczość i innowacyjność. Stanowisko Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na temat konieczności powiązania działalności uczelni z potrzebami sektora gospodarki i rynku pracy jest jednoznaczne. Przemianę dominującego modelu kształcenia, w którym po kilkuletnich studiach, w znacznej mierze opierających się na edukacji czysto teoretycznej, umiejętności praktyczne absolwent zwykle musi zdobywać na własną rękę, uznaje się za kluczową.

Działania zmierzające do wzmacniania partnerstwa uczelni z sektorem prywatnym należy rozpocząć już u podstaw. Szczególnie istotny jest etap kształcenia osób, które w przyszłości będą zajmowały się uczeniem i szkoleniem innych. Obejmuje to kształtowanie u kadry naukowo-dydaktycznej otwartej postawy wobec sektora gospodarki jako źródła postępu, dostatku i potencjalnych miejsc zatrudnienia. Z drugiej strony istotny jest czynny udział przedstawicieli przedsiębiorstw w opracowywaniu i współtworzeniu ofert edukacyjnych, programów nauczania oraz w dydaktyce. Skuteczne kształcenie powinno opierać się nie tylko na stosowaniu właściwych metod dydaktycznych, ale również na wykorzystywaniu nowoczesnej technologii, narzędzi i systemów funkcjonujących w przedsiębiorstwach. W przypadku kierunków związanych z szeroko pojętym zarządzaniem przedsiębiorstwem dotyczy to nieodzownych w biznesie systemów informatycznych.

Jakość studiów a szanse absolwentów

Na stale powiększające się grono uczelni wspierających swoją działalność dydaktyczną oprogramowaniem Comarch składają się szkoły dążące do zapewnienia swoim uczniom kompetencji zawodowych, rozumianych jako połączenie wiedzy z umiejętnościami praktycznymi. Po stronie uczelni współpraca ta odbywa się zwykle za pośrednictwem konkretnych osób, przeplatających teorię z praktyką. Wykorzystując bezpłatne wersje edukacyjne oprogramowania Comarch OPT!MA i Comarch CDN XL, prowadzą one ciekawe zajęcia warsztatowe z takich dziedzin, jak np. zarządzanie, rachunkowość, ekonomia, handel czy logistyka. Jak mówi dr Konrad Grabiński, adiunkt w Katedrze Rachunkowości Finansowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie prowadzący zajęcia w oparciu o Comarch OPT!MA, Wraz z upływem czasu zauważyć można, że coraz więcej studentów przychodzących na zajęcia słyszało już wcześniej o oprogramowaniu Comarch OPT!MA. Zdarza się nawet, że studenci z innych kierunków przychodzą specjalnie na zajęcia tylko w celu poznania tego systemu – mimo iż nie mają możliwości otrzymania oceny za udział w zajęciach.

Uczelnie, których ambicją jest zapoznawanie swoich studentów z najnowszymi trendami informatycznymi w praktyce biznesowej oraz rozwiązaniami na nich opartymi, z pewnością zainteresuje możliwość bezpłatnego użyczenia wersji edukacyjnej Comarch ALTUM. System o pełnej funkcjonalności umożliwia prowadzenie zajęć na kilkudziesięciu stanowiskach komputerowych.

Bezpłatne oprogramowanie użyczane szkołom na czas nieokreślony, z możliwością darmowego aktualizowania systemu, z dostępem do materiałów umożliwiających naukę jego obsługi i upustów cenowych na szkolenia merytoryczne dla dydaktyków, to duży ukłon w stronę uczelni i kolejny krok w kierunku poprawy jakości nauczania oraz zwiększenia poziomu i atrakcyjności studiów.

Właśnie teraz nastał odpowiedni moment na ożywienie współpracy uczelni i przedsiębiorstw. W okresie kryzysu gospodarczego, kiedy absolwentom coraz trudniej znaleźć pracę, a przedsiębiorstwa podlegają silnej presji konkurencji, ekonomiczna i społeczna wartość dodana tego rodzaju współpracy decyduje o jej priorytetowym znaczeniu.

Autor: Joanna Długa, konsultant ds. edukacji Comarch

Mebelplast S.A. przejmuje Weco

Mebelplast S.A. jeden z polskich producentów mebli tapicerowanych nabył od inwestora Square Four (SQ4) 100% udziałów w firmie Weco Polstermöbelmanufaktur Leimbach GmbH. Umowę podpisano we Frankfurcie nad Menem.

Zakup firmy Weco otwiera przed Mebelplast nowe perspektywy rozwoju. Inwestycja jest korzystna dla Spółki ze względu na duży potencjał obydwu firm oraz komplementarność ofert i kanałów dystrybucji. Weco prowadzi sprzedaż głównie poprzez małe i średnie organizacje handlu branżowego i detalicznego. Mebelplast, obok rynków zachodnich, posiada rozbudowane kanały dystrybucji na Bałkanach i rynkach wschodnich, gdzie ulokuje produkty z Leimbach. Głównymi partnerami Mebelplast w Niemczach są duże sieci meblowe. Spółka posiada także rozbudowaną sieć przedstawicieli handlowych w Europie Zachodniej oraz sieć salonów w Polsce. Poprzez silną markę i doświadczenie Weco w produkcji tapicerowanych mebli skórzanych Mebelplast poszerzy własną ofertę.

„Dla Mebelplast Weco jest ważną i strategiczną inwestycją. To połączenie daje duże możliwości ekspansji” – komentuje Prezes Zarządu firmy Mebelplast Marek Kołakowski. „Grupa Mebelplast poszerza ofertę produktów i portfolio marek oraz istotnie wzmacnia pozycję na strategicznych dla nas rynkach: niemieckim, szwajcarskim i austriackim. Dla firmy Weco włączenie w skład Grupy oznacza ciągłość istnienia firmy, utrzymanie zatrudnienia oraz dostęp na rynki Polski, Europy Wschodniej i Południowej.”

Mebelplast nie wyklucza dalszej rozbudowy Grupy poprzez kolejne przejęcia. Jednocześnie planuje w 2011 roku wejść na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Przeprowadzona transakcja przejęcia firmy Weco znacząco zwiększa atrakcyjność Spółki i możliwości jej dalszego rozwoju.

Mebelplast został założony w 1988 roku w Olsztynie przez Marka Kołakowskiego – obecnego Prezesa i właściciela firmy. Dzięki konsekwentnej polityce rozwoju, wysokiej jakości i szerokiej ofercie spółka osiągnęła pozycję lidera na rynku polskim i europejskim. Obecnie asortyment Mebelplast składa się z ponad 400 modeli w trzech kolekcjach oraz przeszło 1500 wzorów tkanin obiciowych. Firma posiada dwa zakłady produkcyjne: w Olsztynie i w Reszlu oraz sieć salonów Livingroom, w której skład wchodzi 16 placówek własnych i 7 partnerskich. Przez wiele lat Mebelplast rozwijał się przede wszystkim w oparciu o eksport do państw Europy Zachodniej. Obecnie produkcja trafia na rynki Unii Europejskiej, a także do USA, Kanady i Arabii Saudyjskiej. Od 2005 roku spółka realizuje strategię dywersyfikacji sprzedaży i ekspansji na rynek krajowy. Około 30% produkowanych przez Mebelplast mebli jest sprzedawanych w kraju poprzez sieć własnych i partnerskich salonów Livingroom.

Facebook ulubioną przynętą internetowych oszustów

Coraz więcej zagrożeń projektowanych jest w celu rozprzestrzeniania się za pośrednictwem najbardziej popularnych portali społecznościowych. W ostatnich dniach wykryto dwa nowe złośliwe wirusy – Asprox.N oraz Lolbot.Q, które grasują na Facebooku czyniąc spustoszenie wśród internautów.

Asprox.N jest trojanem, który dociera do potencjalnych ofiar za pośrednictwem poczty email. Oszukuje użytkowników przekazując informację, że ich konto na Facebooku jest wykorzystywane do dystrybucji spamu i dla bezpieczeństwa zmieniono ich dane uwierzytelniające. Email zawiera fałszywy dokument Word z rzekomo nowym hasłem.

Ten załącznik posiada nietypową dla programu Word ikonę i ma nazwę „Facebook_details.exe”. W rzeczywistości jest trojanem, który po uruchomieniu pobiera plik .doc, ten z kolei włącza aplikację Word, aby użytkownicy byli przekonani, że de facto otwiera się oryginalny plik.

Po uruchomieniu trojan pobiera kolejny plik stworzony po to by otworzyć wszystkie dostępne porty w komputerze łącząc się z różnymi serwisami pocztowymi, aby zaspamować tak wielu użytkowników ilu tylko będzie możliwe.

Inny wirus, Lolbot.Q, rozprzestrzenia się za pomocą takich aplikacji do komunikacji internetowej jak MSN czy Yahoo!, przesyła wiadomość ze złośliwym linkiem. Po kliknięciu w link pobierany jest robak, który przechwytuje konta użytkowników i uniemożliwienia im dostęp do profili na Facebooku. Następnie, gdy użytkownik próbuje się zalogować, pojawia się wiadomość, że konto zostało zawieszone i aby je reaktywować, należy wypełnić przesłany kwestionariusz, który dla zachęty oferuje atrakcyjne nagrody – laptopy, iPady, itp.

Po udzieleniu kilku odpowiedzi użytkownik jest proszony o podanie numeru telefonu, na który otrzymuje ofertę ściągnięcia pakietu danych za €8.52 na tydzień. Po wykupieniu subskrypcji, poszkodowani otrzymują hasło za pomocą którego mogą reaktywować swoje konto na
Facebooku.

„Przestępcy w cyberprzestrzeni ponownie wykorzystują strukturę społeczności internetowych do oszustw i infekowania komputerów złośliwym oprogramowaniem. Biorąc pod uwagę rosnącą popularność portali społecznościowych nie należy się dziwić, że są one wykorzystywane, aby wabić potencjalne ofiary” – mówi Luis Corrons, Dyrektor Działu Technicznego z PandaLabs.

PandaLabs ostrzega wszystkich użytkowników, aby byli czujni po otrzymaniu wiadomości z nietypowymi, przyciągającymi uwagę załącznikami na skrzynkę email bądź poprzez komunikatory i inne kanały. Należy także zachować ostrożność przy otwieraniu zewnętrznych linków. Oczywiście, przestrzegamy przez udostępnianiem danych aplikacjom, które oferują jakikolwiek rodzaj testu.

Wykształceni bezrobotni

Wykształcenie wyższe przestało chronić przed bezrobociem. Od 2007 r. liczba bezrobotnych absolwentów wzrosła o 70,4 tys. Obecnie absolwenci szkół wyższych stanowią 10,5 proc. wszystkich bezrobotnych. Wynika z tego, że niemal co dziesiąty polski bezrobotny posiada wykształcenie wyższe.

Chociaż nadal największe bezrobocie panuje wśród osób z wykształceniem zasadniczym zawodowym, gimnazjalnym oraz podstawowym i niepełnym podstawowym to osoby posiadające dyplom uczelni wyższej, nie mogą już spać spokojnie.

Odsetek osób studiujących na uczelniach wyższych w Polsce, jest jednym z najwyższych w Europie. Wyprzedzają nas tylko takie kraje jak: Finlandia, Dania czy Słowenia. Zaś najmniejszym zainteresowaniem cieszą się studia w Austrii, Słowacji czy Wielkiej Brytanii – wynika z diagnozy „Szkolnictwo wyższe w Polsce” przygotowanej przez IBnGR (Instytut Badań nad Gospodarka Rynkową) oraz Ernst & Young. Co więcej proporcje między ilością uczelni publicznych i niepublicznych w Polsce są dość unikalne jak na skalę światową. W przeciwieństwie do takich krajów jak Niemcy, Austria czy Dania w Polsce sektor niepublicznych uczelni wyższych jest znaczny. – Polska w ciągu ostatnich dwudziestu lat nadrobiła wiele różnic dzielących jej system szkolnictwa wyższego od systemów krajów rozwiniętych Europy Zachodniej. Nadal jednak konieczne jest wprowadzenie reform systemowych, które pomogą zsynchronizować i dostosować szkolnictwo wyższe do potrzeb społeczeństwa i ekonomii. Pokutuje bowiem opinia, że polski system jest zbyt akademicki, a to może oznaczać, że program nauczania nie jest w odpowiednim stopniu dostosowany oczekiwań i wymagań rynku pracy. W efekcie mimo tego, że Polska należy do krajów, w których liczba magistrów jest jedną z najwyższych w Europie, to właśnie ta grupa społeczna ma coraz częściej problem z płynnym wejściem na rynek pracy i niejednokrotnie zmuszona jest do przekwalifikowania się i nabycia nowej wiedzy. W przeciwnym razie bez nowych kompetencji i umiejętności, zasiliłaby grono bezrobotnych – mówi Fiona Harvey, Szef ds. rozwoju CIMA (Chartered Institute of Management Accountants).

Monitorowanie karier

Od 1 października 2011 r. uczelnie będą musiały monitorować kariery zawodowe swoich absolwentów, bowiem taki obowiązek nakłada na nie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym. Celem takich badań jest pomoc uczelniom w lepszym dostosowywaniu kierunków i programów kształcenia do zmieniającego się rynku pracy, ale również ma być wskazówką dla studentów, która uczelnia gwarantuje największe szanse na znalezienie zatrudnienia. – Niektóre polskie uczelnie już od dawna za pośrednictwem biur karier zbierają informacje na temat losów zawodowych swoich absolwentów. Na świecie to powszechna praktyka stanowiąca o konkurencyjności danej szkoły czy uczelni, bowiem im większy wachlarz możliwości zawodowych po ukończeniu danej uczelni, tym zwiększa się jej popularność. Co więcej tego typu monitoring dostarcza informacji nie tylko danej uczelni, ale również organom państwa. Odpowiednio zebrane i sklasyfikowane dane pomagają tworzyć system edukacji, określają skale popytu i podaży na dane wykształcenie, kwalifikacje czy zawody – dodaje Fiona Harvey.

Nowy trend wśród młodych – ani praca ani nauka

Na świecie rośnie pokolenie młodych osób, które nie pracują i nie studiują. Dane z 26 krajów należących do OECD są alarmujące: w 2010 r. ponad 12,5 proc. osób w wieku 15-24 nie pracowało i nie uczyło się (w 2008 r. było ich 10,8 proc.). W tej grupie znalazło się prawie 16,7 milionów młodych ludzi, z czego 10 milionów jest nieaktywna zawodowo oraz nie uczy się, a 6,7 milionów jest bezrobotna – Problem bezrobocia wśród młodych ludzi zostaje przysłonięty przez zjawisko rosnącej bierności młodych osób, wykluczenia z rynku pracy oraz ich postawy do życia i walki z przeciwnościami losu. Pokolenie ludzi, którzy żyją na koszt rodziców, nie pracują i nie studiują, staje się coraz poważniejszym problemem dla poszczególnych krajów UE, Stanów Zjednoczonych czy nawet Japonii. Wśród krajów europejskich najgorzej wygląda sytuacja w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie już nawet 15-16 proc. młodych ludzi nie pracuje i nie uczy się. UE dostrzegła ten problem i zamierza wprowadzić różnorodne programy skierowane do młodzieży, ułatwiające im znalezienie pracy, oparte na rozwiązaniach stosowanych w krajach o niskim bezrobociu wśród młodzieży. Niemniej jednak problem jest poważny, bowiem prognozy dot. bezrobocia młodych Europejczyków na najbliższe lata są bardzo niepokojące – mogą wzrosnąć nawet do 20 proc. w 2012 r. – podsumowuje Fiona Harvey.

Nota redakcyjna:

w informacji prasowej wykorzystano dane pochodzące z raportu GUS Bezrobocie rejestrowane. I-III kwartał 2010 r., „Szkolnictwo wyższe w Polsce” diagnoza przygotowana przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową oraz firmę Ernst &Young oraz raport OECD „Off to a Good Start? Jobs for Youth 2010”.

Pierwszy sukces nowego prezesa PLAST-BOX

Dariusz Ciecierski, nowy Prezes giełdowej spółki Plast-Box S.A. 16 marca sfinalizował sprzedaż nieużytkowanej od 4 lat działki w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Słupsku. Oznacza to, że co poprzedniemu Zarządowi nie udało się wykonać przez ostatnie 12 miesięcy, nowy Prezes zrealizował w 2 tygodnie od objęcia stanowiska.

W expose nowego prezesa spółki Plast – Box S.A. Dariusza Ciecierskiego znalazło się wiele zapowiedzi rozwoju i ekspansji przedsiębiorstwa. Główne zadania, jakie sobie założył to poprawienie rentowności grupy, a także rozwój działalności na rynkach zagranicznych Zadeklarował również, że zajmie się sprawą 4 hektarowej działki w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Słupsku. Zgodnie z zapowiedzią 16. marca 2011 roku umowa sprzedaży działki została podpisana przez Zarząd Spółki. „Działka przez 4 lata nie była użytkowana przez przedsiębiorstwo więc jej sprzedaż powinna odbyć się już rok temu, kiedy to NWZA wydało zgodę na zbycie nieruchomości.” – wyjaśnia Dariusz Ciecierski, Prezes Plast-Box S.A.

Jak zapowiada Ciecierski, pieniądze ze sprzedaży gruntu zostaną przeznaczone na działalność operacyjną spółki.

Pierwszy sukces nowego prezesa spółki Plast-Box S.A. to świadectwo jego wiarygodności i determinacji, a także chęci realizacji zaplanowanej strategii. Energia, z jaką Dariusz Ciecierski rozpoczął swoją kadencję, doskonale rokuje na przyszłość i daje nadzieję na dynamiczny rozwój spółki.

Rozpoczęcie budowy Narodowego Centrum Radioterapii Hadronowej w Małopolsce

W Małopolsce dzięki dofinansowaniu z Funduszy Europejskich powstanie Narodowe Centrum Radioterapii Hadronowej – Centrum Cyklotronowe Bronowice. Projekt realizowany przez Instytut Fizyki Jądrowej PAN uzyskał blisko 116 mln zł z Programu Innowacyjna Gospodarka. W nowoczesnym ośrodku radioterapii protonowej leczone będą nowotwory zlokalizowane w różnych częściach ciała ludzkiego. 17 marca 2011 r. odbyło się uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę Centrum, w którym udział wzięła wiceminister rozwoju regionalnego Iwona Wendel.

Wartość całego projektu to blisko 130 mln zł. Jego celem jest wzrost innowacyjności i konkurencyjności polskiej nauki w zakresie fizyki, radiobiologii i radioterapii nowotworowej poprzez instalację cyklotronu produkującego wiązkę protonów przyspieszonych do energii o wartości od około 70 MeV do około 250 MeV.

– Dzięki środkom z Programu Innowacyjna Gospodarka powstanie Centrum Cyklotronowe wyposażone w najnowocześniejszą aparaturę naukową, co sprawi, że będzie ono ośrodkiem o wysokim potencjale badawczym – podkreśliła wiceminister Iwona Wendel. Dodała, że Polska dołączy do nielicznego grona państw europejskich, które stosują radioterapię protonową jako metodę leczenia nowotworów. – Mam nadzieję, że dostęp do tak nowoczesnej aparatury pozwoli nie tylko skutecznie leczyć pacjentów, ale także umożliwi prowadzenie badań naukowych i rozwojowych na najwyższym poziomie, przynosząc tym samym korzyści polskiej nauce i gospodarce.

MCI Management SA emisja obligacji zwykłych

Zarząd MCI Management S.A. („Spółka”) informuje, że za zgodą Rady Nadzorczej Spółki wyrażoną uchwałą nr 1 z dnia 17 marca 2011 r., Spółka wyemituje do 75.000 sztuk obligacji zwykłych na okaziciela, o łącznej maksymalnej wartości nominalnej 75.000.000 zł, emitowanych w formie zdematerializowanej. Dniem emisji obligacji będzie 1 kwietnia 2011 r. Zarząd Spółki, przed dniem rozpoczęcia zapisów na obligacje ustali ostateczne warunki ich emisji uchwałą Zarządu.