Jak inwestować w złoto? Inwestowanie w złote monety i sztabki

Lekcja dla początkujących inwestorów.

Inwestowanie w złoto to sposób na ochronę kapitału przed inflacją, a także metoda dywersyfikacji portfela inwestycyjnego opartego również o inne aktywa. Nabywając kruszec królewski, nie trzeba w większości przypadków uiszczać podatku VAT, podatku dochodowego i podatku PCC, co sprawia, że takie lokowanie własnych zasobów staje się jeszcze bardziej atrakcyjne. Zwrócić uwagę należy również na dynamiczny wzrost wartości złota, które pod koniec 2024 roku może kosztować za uncję nawet 2100 USD! W jaki sposób warto zatem inwestować w złoto? Z artykułu dowiesz się kilku przydatnych informacji o złotych monetach bulionowych i szczerozłotych sztabkach.

Inwestowanie w monety bulionowe

Jednym z produktów inwestycyjnych w złocie są monety bulionowe. Mowa o numizmatach, które wybijane są przede wszystkim przez mennice zrzeszone w prestiżowej organizacji LBMA. Monety te swoją wartość opierają na próbie czystości kruszcu, a także na jego wadze. Występują w różnych rodzajach i nie stanowią numizmatów kolekcjonerskich – ich nakład nie jest ograniczony, a cena zależy od popytu. Oznacza to, że są dostępne w ofertach licznych dealerów złota oraz w certyfikowanych mennicach takich jak Mennica Skarbowa z oddziałami stacjonarnymi we wszystkich dużych miastach Polski. O czym warto pamiętać przy inwestowaniu w monety bulionowe? Poznaj 10 faktów!

5 faktów ważnych przy inwestowaniu w złote monety bulionowe

  1. Do najpopularniejszych złotych monet bulionowych zaliczyć można: Wiedeńskich Filharmoników, Krugerrand, Amerykańskiego Bizona, Kanadyjski Liść Klonowy, monetę Britannia, Amerykańskiego Orła, Australijskiego Kangura czy Chińską Pandę.
  2. Wartość monet bulionowych określa próba złota (najwyższą jest 999.9), a także gramatura kruszcu np. 1/10 uncja złota; 1/4 uncja złota; 1/2 uncja złota; 1 uncja złota.
  3. Ceny złotych monet bulionowych w 2023 kształtowały się na poziomie od kilkuset złotych za monetę 1/25 uncji złota do przeszło 8 tysięcy za numizmat 1-uncjowy.
  4. Monety bulionowe najlepiej kupować z certyfikowanych mennic, które współpracują z producentami – mennicami i rafinerami – zrzeszonymi w organizacji LBMA. Jest to gwarancja autentyczności kupowanego złota inwestycyjnego.
  5. Każdy, kto nie chce uiścić podatku VAT przy zakupie monety bulionowej, musi pamiętać o kilku zasadach: 1) moneta nie może być starsza niż numizmaty wybijane przed 1800 rokiem; 2) moneta musi mieć nominał tj. musi być legalnym środkiem płatniczym w kraju wybicia; 3) próba czystości monety bulionowej musi być równa lub wyższa wartości 900; 4) nabyta moneta bulionowa musi być zdobyta po cenie nie wyższej, niż 80% rynkowej wartości kruszcu zawartego w monecie.

Inwestowanie w złote sztabki

Drugim produktem inwestycyjnym w złocie są oczywiście złote sztabki, których wartość może być znacznie wyższa od wartości monet bulionowych. Produkowane są one przez uznane w świecie mennice i doskonale sprawdzają się przy zabezpieczaniu przed inflacją domowego budżetu czy przy dywersyfikacji rozbudowanych portfeli inwestycyjnych. Co warto zatem wiedzieć  o złotych sztabkach przed ich zakupem?

5 faktów ważnych przy inwestowaniu w złote sztabki

  1. Autentyczne sztabki złota posiadają akredytację LBMA. Mają na swojej powierzchni wytłoczoną nazwę mennicy, wagę, próbę, a także numer seryjny oraz znak certyfikacyjny.
  2. Wartość sztabek złota zależy od ich wagi i próby złota (na ogół wynosi ona 999.9). W sprzedaży znaleźć można m.in.: sztabkę złota 2 g; sztabkę złota 20 g; sztabkę złota 50 g; sztabkę złota 100 g; sztabkę złota 250 g; sztabkę złota 1 kg.
  3. Cena sztabek złota zaczyna się od kilkuset złotych, a kończy na przeszło 260 tys. złotych!
  4. Sztabki złota można kupić również w specjalnych zestawach sztabek. Dla przykładu Mennica Skarbowa oferuje: 10 x 1 g sztabka złota MultiDisc; 10 x 1 g Sztabka złota SmartPack czy 100 x 1 g Sztabka złota CombiBar.
  5. Aby nie musieć płacić podatku VAT przy zakupie sztabek złota, muszą one być zaliczane do złota wysokich prób. Mowa o próbie nie niższej niż 995.

Pamiętaj! Każde inwestowanie, nawet w tak stabilne produkty inwestycyjne, jak złoto i srebro, niesie ze sobą ryzyko. Jeśli nie masz pewności co do swoich planów i ich skuteczności, skorzystaj ze wsparcia doradców finansowych, ekspertów zajmujących się szeroko rozumianą ekonomią lub specjalistów zatrudnianych przez mennice.

Grupa Klepsydra zawarła porozumienie inwestycyjne ze spółką Global Funeral Services i może pozyskać ponad 23 mln zł

Grupa Klepsydra poinformowała, że 15 stycznia 2024 roku, w wyniku prowadzonych negocjacji, spółka oraz jej główni akcjonariusze, czyli Pan Tomasz Salski oraz Pan Marek Cichewicz, zawarli ze spółką Global Funeral Services z siedzibą w Barcelonie porozumienie, w sprawie określenia głównych warunków potencjalnej inwestycji tej spółki w Grupę Klepsydra. W przypadku realizacji transakcji Grupa pozyska blisko 23,3 mln zł. Nowy inwestor obejmie w sumie ponad 3,3 mln akcji Grupy, które łącznie będą stanowiły blisko 14-proc. udział w kapitale zakładowym Grupy.

Realizacja transakcji będzie oznaczała pozyskanie przez Grupę Klepsydra zakładanych środków na zapowiedziane akwizycje i związaną z tym konsolidację rynku funeralnego w Polsce.

Porozumienie ma charakter niewiążący, jednak strony zadeklarowały, że będą dążyły do zawarcia finalnych umów do 18 stycznia 2024 roku.

„Zawarliśmy właśnie porozumienie inwestycyjne z liderem rynku pogrzebowego w Katalonii, firmą Global Funeral Services z Barcelony, która ma nie tylko olbrzymie, kilkusetletnie doświadczenie w branży pogrzebowej, ale też doświadczenie w konsolidacji rynku. Obecnie jesteśmy w trakcie finalizacji umowy, po podpisaniu której powitamy na naszym pokładzie istotnego dla nas inwestora branżowego oraz zdobędziemy dalsze środki na konsolidację rynku pogrzebowego w Polsce” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

2/3 Polaków uważa, że ceny nieruchomości są zbyt wysokie

Bijące rekordy ceny nieruchomości sprawiają, że coraz więcej Polaków nie może sobie pozwolić na zakup nowego mieszkaniu lub domu. Aż 62% z nich ocenia obecne ceny nieruchomości jako ekstremalnie wysokie – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie rankomat.pl. 67% ankietowanych uważa, że spadek cen to główny czynnik, który pomógłby im w zakupie własnego M. Tylko co czwarty z nich liczy wsparcie w ramach nowego publicznego programu.

25 tys. zł za metr kwadratowy – nawet tyle trzeba już zapłacić za mieszkanie w Warszawie. W innych miastach ceny nieruchomości także biją rekordy – w ostatnim roku podrożały o średnio 30%. To efekt olbrzymiej popularność programu Bezpieczny Kredyt 2%, który spowodował nie tylko drastyczny wzrost cen, ale także wydrenował rynek z nieruchomości na sprzedaż. Eksperci rankomat.pl – porównywarki produktów finansowych i ubezpieczeń – sprawdzili jak Polacy oceniają aktualne ceny. 62% uważa je za ekstremalnie wysokie. Na przeciwległym biegunie znalazło się tylko 1% badanych, którzy twierdzą, że zakup mieszkania czy domu jest obecnie atrakcyjny cenowo.

Co może pomóc w zakupie nieruchomości?

W ocenie ankietowanych najważniejszy czynnik, który mógłby ich przybliżyć do nowego mieszkania lub dom to… spadek cen. Wskazuje na niego aż 67% badanych. Równo połowa z nich liczy również na wzrost wynagrodzeń. Dla 41% istotnym ułatwieniem byłby tańsze kredyty mieszkaniowe, 28% wskazało na rozwój taniego budownictwa spółdzielczego, a 21% na rozwój publicznego programu budowy mieszkań na wynajem. Tylko 26% ankietowanych swoją szansę na zakup nowego mieszkania lub domu upatruje w kolejnym programie publicznego wsparcia, będącego następcą programu Bezpieczny Kredyt 2%.

– Trudno jednoznacznie ocenić program Bezpieczny Kredyt 2%. Z jednej strony był to szansą dla ponad 100 tys. osób na zakup pierwszej nieruchomości w życiu na preferencyjnych warunkach. Natomiast z drugiej strony zaburzył równowagę na rynku nieruchomości i spowodował skokowy wzrost cen do niespotykanych wcześniej poziomów. Osoby, które myślą o zakupie nowej nieruchomości to wiedzą, dlatego obawiają się, że uruchomienie kolejnego programu może jeszcze bardziej podnieść ceny – mówi Konrad Pluciński, ekspert ds. produktów finansowych w rankomat.pl.

„Mieszkanie na Start” – co wiemy o programie?

Na początku stycznia Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiło zarys programu, który ma zastąpić Bezpieczny Kredyt 2%. Program ma być wsparciem w zakupie pierwszego mieszkania przede wszystkim dla osób o niższych dochodach i rodzin z dziećmi. Kredyty w ramach programu mają być udzielane od drugiej połowy 2024 roku oraz w 2025 roku. Dopłaty do rat kredytu mają obowiązywać przez 10 lat. W tegorocznym budżecie na dopłaty przewidziany został budżet w wysokości 500 mln złotych, a to oznacza, że osoby, które będą chciały skorzystać z dopłat i spełnią założenia programu, znów będą musiały się śpieszyć ze składaniem wniosków kredytowych. Eksperci rankomat.pl zebrali wszystkie dostępne informacje, które zostały podane do publicznej wiadomości.

Wsparcie bardziej atrakcyjne

Kredyt w nowym programie będzie tańszy od swojego poprzednika, a oprocentowanie będzie uzależnione od liczby osób w gospodarstwie domowym. Zgodnie z założeniem im więcej dzieci, tym tańszy kredyt. Oprocentowanie, po dopłacie wyniesie:

  • 1,5% w przypadku jednoosobowego i dwuosobowego gospodarstwa domowego,
  • 1% w przypadku trzyosobowego gospodarstwa domowego,
  • 0,5% w przypadku czteroosobowego gospodarstwa domowego,
  • 0% w przypadku pięcioosobowego i większego gospodarstwa domowego

– Kredyt z zerowym oprocentowaniem będzie dostępny również na pokrycie kosztów partycypacji w SIM lub TBS albo wkładu mieszkaniowego w spółdzielni mieszkaniowej – uzupełnia Konrad Pluciński, ekspert rankomat.pl.

Limity wiekowe i dochodowe – czy będą przeszkodą?

Z kredytu skorzystają single do 35 roku życia, a w przypadku osób z dziećmi limit wieku został zniesiony. W przypadku Bezpiecznego Kredytu 2% wynosił on 45 lat.

Według założeń twórców projektu nowego programu ma on ograniczyć liczbę beneficjentów do osób najbardziej potrzebujących wsparcia, jednak przewidziane progi dochodowe, uzależnione od liczby osób w gospodarstwie domowym są bardzo wysokie i mają wynosić:

  • 10 tys. zł brutto miesięcznie dla jednoosobowego gospodarstwa domowego,
  • 18 tys. zł brutto miesięcznie dla dwuosobowego gospodarstwa domowego,
  • 23 tys. zł brutto miesięcznie dla trzyosobowego gospodarstwa domowego,
  • 28 tys. zł brutto miesięcznie dla czteroosobowego gospodarstwa domowego,
  • 33 tys. zł brutto miesięcznie dla pięcioosobowego albo większego gospodarstwa domowego.

O ile w przypadku jednego kredytobiorcy może pojawić się problem ze zdolnością kredytową, to w przypadku większych gospodarstw proponowane limity nie powinny negatywnie wpływać na możliwość zakupu mieszkania preferencyjnym kredytem.

Dodatkowo projekt zakłada, że przekroczenie określonego limitu nie będzie wykluczać z programu, a jedynie będzie sprawiać, że dopłata będzie mniejsza. W przypadku singla dopłata zostanie pomniejszona o 50 groszy za każdą złotówkę przekroczenia, w przypadku większych gospodarstw o 25 groszy za każdą złotówkę.

Ceny nieruchomości mogą dalej rosnąć

Wprowadzenie dodatkowych ograniczeń, których nie było w poprzednim programie, ma spowodować, że wzrost cen nieruchomości wyhamuje. Może to być jednak trudne do zrealizowania, ponieważ z nowego programu jeszcze w tym roku będzie mogło skorzystać około 50 tys. kredytobiorców. Wartość ta, podobnie jak w przypadku Bezpiecznego Kredytu 2%, może być niedoszacowana. Tymczasem na rynku już teraz brakuje nieruchomości, które można kupić. To może napędzić dalszy wzrost cen – ocenia Konrad Pluciński.

Mieszkanie na Start nie wprowadza też limitów ceny mieszkania dostępnego w ramach programu, ograniczenie będzie jednak dotyczyło dostępnej kwoty kredyt z dopłatą. Wysokość kredytu z dopłatą ma być uzależniona od liczby osób w gospodarstwie domowym i będzie wynosić:

  • 200 tys. zł w przypadku singla,
  • 400 tys. zł w przypadku 2 osób w gospodarstwie domowym,
  • 450 tys. zł w przypadku 3 osób w gospodarstwie domowym,
  • 500 tys. zł w przypadku 4 osób w gospodarstwie domowym,
  • 600 tys. zł w przypadku 5 osób w gospodarstwie domowym i będzie rosnąć o 100 tys. zł z każdą kolejną osobą w gospodarstwie.

Kredytobiorca będzie mógł skorzystać z wyższego kredytu, jednak nadwyżka będzie udzielona na standardowych warunkach. To sprawia, że praktycznie każda nieruchomość, przynajmniej w części, będzie mogła zostać sfinansowana kredytem Mieszkanie na Start.

Program ma być też dopasowany do specyfiki naszego rynku mieszkaniowego i w przypadku niektórych lokalizacji limit kredytu z dopłatą będzie wyższy ze względu na wysokość cen odbiegających od średniej. Kupując mieszkanie w mieście na prawach powiatu będącego stolicą województwa, dla którego ogłoszona przez wojewodę wartość odtworzeniowa 1 metra kwadratowego lokalu mieszkalnego jest o co najmniej 15% wyższa niż wartość ogłoszona dla całego kraju, dostępna kwota kredytu będzie wyższa o 10 proc. W miastach, w których wartość odtworzeniowa 1 metra kwadratowego nieruchomości będzie wyższa o co najmniej 30%, dostępny limit będzie zwiększony o 20 proc.

Bezpieczny Kredyt 2% oficjalnie zakończony

Ze względu na wyczerpanie przewidzianych limitów na dopłaty banki przestały przyjmować wnioski o Bezpieczny Kredyt 2% i program został zawieszony. W 6 miesięcy został wykorzystany budżet przewidziany na 2023 i 2024 rok. Ogromne zainteresowanie preferencyjnym kredytem doprowadziło do zatorów w bankach, które nie były w stanie przetwarzać wniosków kredytowych oraz spowodowało gwałtowny wzrost cen nieruchomości.

– Wysoka kwota kredytu dostępna w ramach programu, brak limitów ceny nieruchomości oraz progów dochodowych sprawiło, że z kredytu skorzystały osoby, które nie mogły sobie pozwolić na tradycyjny kredyt hipoteczny, ale również te, które bez problemu dostałyby finansowanie na standardowych warunkach – komentuje Konrad Pluciński, ekspert rankomat.pl.

***

Badania na zlecenie rankomat.pl zostały przeprowadzone przez Wavemaker 22.12.2023 roku na ogólnopolskiej grupie 973  osoby.

10 wyzwań, z jakimi muszą zmierzyć się operatorzy telekomunikacyjni w 2024 r.

Zmieniające się wymogi w zakresie prywatności, bezpieczeństwa i budowania zaufania będą największymi ryzykami, z jakimi muszą zmierzyć się firmy telekomunikacyjne w 2024 roku. Według corocznego raportu EY, zapewnienie cyberodporności stanowi największe wyzwanie, a generatywna sztuczna inteligencja wystawia na próbę istniejące strategie zarządzania danymi. Zdecydowana większość badanych z branży telekomunikacyjnej (68%) uważa, że nie robi wystarczająco dużo, aby zapobiec niezamierzonym skutkom wykorzystania AI. Z kolei 74% twierdzi, że musi zacząć działać intensywniej, aby zapobiec wykorzystaniu tej technologii do przeprowadzania cyberataków i innych złośliwych działań.

W raporcie EY – Top 10 risks in telecommunications 2024 – czytamy, że zdaniem 53% operatorów telekomunikacyjnych koszt naruszenia zasad cyberbezpieczeństwa w ich organizacji przekroczy w 2023 r. 3 mln USD (rok wcześniej uważało tak 40%). Rosnąca liczba zagrożeń to nie jedyne zmartwienie branży – rozwój AI wpływa na tak ważne obszary, jak prywatność i etyka. Zdaniem 78% ankietowanych biznes powinien bardziej skupić się na tych kwestiach, co oznaczałoby m.in. lepszą ochronę danych osobowych i ograniczanie ich gromadzenia.

Sztuczna inteligencja stanowi zarówno szansę, jak i zagrożenie dla operatorów telekomunikacyjnych, a branża ma tego świadomość. Zdaniem dwóch trzecich badanych (68%) firmy telco nie podejmują wystarczających działań, aby zapobiec niezamierzonym skutkom wykorzystania sztucznej inteligencji. Jeszcze większa liczba ankietowanych z tego sektora (74%) uważa, że powinna pójść dalej, jeśli chodzi o zapobieganie cyberatakom przy użyciu AI. Co ważne, przedmiotem debaty nie jest pytanie o zasadność wykorzystania tej technologii, gdyż branża zdaje sobie sprawę, że nie ma od niej odwrotu.

– Firmy telekomunikacyjne cechuje duża złożoność, a osiągnięcie sukcesu w znaczącej mierze zależy od wydajności operacyjnej różnych jednostek biznesowych. Sztuczna inteligencja stała się obiecującym narzędziem upraszczającym i optymalizującym wiele zadań, zwłaszcza w zakresie poprawy obsługi klienta. Wiodący operatorzy już teraz wykorzystują AI, aby zachować swoją konkurencyjność i zwiększyć efektywność działań. Jednak w wyścigu o pozycję lidera nie można zapominać o sprawach podstawowych, takich jak kwestie etyczne dotyczące sposobu funkcjonowania sztucznej inteligencji. Ważne, aby nie generowała ona fałszywych informacji oraz by w odpowiedni sposób chroniła dane wrażliwe – zauważa Mateusz Mazur, Partner EY, lider zespołów Cloud Enablement oraz IT Advisory.

Przyciąganie talentów i rozwój biznesu

Zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem i AI to nie jedyne ryzyka, jakim musi stawić czoło sektor telco. Na liście dziesięciu największych zagrożeń znalazło się również niewystarczające zarządzanie talentami i umiejętnościami pracowników, zajmując wysokie, trzecie miejsce. Jednak i na to ryzyko duży wpływ ma sztuczna inteligencja – jej rozwój wymusza większe zapotrzebowanie na talenty cyfrowe, których brakuje. Z drugiej strony ponad połowa pracodawców z branży telekomunikacyjnej (55%) zamroziła zatrudnienie – to prawie dwukrotnie więcej niż we wszystkich pozostałych sektorach (28%).

Kolejnym wyzwaniem jest skuteczne wykorzystywanie nowych modeli biznesowych, w tym usług B2B, takich jak internet rzeczy. Firmom telekomunikacyjnym brakuje wiarygodności w roli doradców cyfrowych. Z badania EY wynika, że co prawda 53% dużych przedsiębiorstw postrzega operatorów jako ekspertów w dziedzinie IoT, to zaledwie 22% uważa ich również za specjalistów w obszarze transformacji cyfrowej. W efekcie sektor telco ma trudności w sprzedaży dodatkowych usług doradczych lub związanych z oprogramowaniem dla firm.

– Cięcia budżetowe ograniczają poszukiwanie talentów o kluczowych umiejętnościach cyfrowych. Dlatego operatorzy telekomunikacyjni muszą dokładać jeszcze większych starań, by wzmacniać kompetencje u obecnych pracowników, także w zakresie nowych, przyszłościowych obszarów działania, takich jak usługi cyfrowe. Przesunięcie akcentów bardziej w stronę biznesu B2B jest wyzwaniem, ale w obliczu coraz większego wykorzystania rozwiązań AI stanowi naturalny etap rozwoju branży telekomunikacyjnej. Posiada ona wystarczające zasoby i kompetencje, aby stać się zaufanym partnerem w obszarze cyfryzacji i internetu rzeczy dla innych firm – komentuje Tadeusz Kurdziel, Manager EY, lider zespołu Telco.

Konsumenci szukają lepszych ofert

Zeszłoroczny lider na liście największych ryzyk, czyli właściwa reakcja na potrzeby konsumentów w związku z rosnącymi kosztami życia, tym razem znalazł się na drugim miejscu. Tym samym nadal pozostaje jednym z największych wyzwań dla całej branży. Podczas gdy 16% konsumentów aktywnie zmniejsza swoje wydatki na łączność stacjonarną i mobilną, aż 60% ankietowanych przyznało, że z uwagi na wysokie koszty utrzymania wyszukują najbardziej atrakcyjne oferty. Odsetek gospodarstw domowych korzystających z porównywarek cen lub proszących znajomych i rodzinę o rekomendację wzrósł z 19% w ubiegłym roku do 30% w 2023 roku.

Z badania EY wynika również, że tylko jedna trzecia gospodarstw domowych uważa, że operatorzy telekomunikacyjni okazali im wsparcie i zrozumienie w czasie kryzysu związanego z rosnącymi kosztami życia. Natomiast zdaniem trzech czwartych respondentów dostawcy usług szerokopasmowych powinni oferować więcej gwarancji stałych cen, a prawie połowa (49%) uznała wyjaśnienia dotyczące zmian cen za trudne do zrozumienia. Te zjawiska są dostrzegalne zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej. Z kolei w szczególności na rynku polskim, odczucia te były wytłumione ze względu na jedne z najniższych stawek za usługi telekomunikacyjne w Europie, które były efektem walki cenowej w ubiegłych latach. Dodatkowo przedstawienie pakietów łączonych na usługi mobilne, stacjonarne i telewizję IP, pozwoliło na wprowadzenie rabatów na ofertach łączonych w pakiety, co jest wysoko oceniane przez klientów na rynkach masowym i biznesowym.

– Walka o klienta wśród operatorów komórkowych jest coraz bardziej zacięta, a do tego doszedł kolejny ważny czynnik – konkretne wymagania konsumentów. Z jednej strony chcą oni otrzymywać jak najatrakcyjniejsze oferty cenowe, które mieszczą się w ich domowym budżecie, a z drugiej strony – bardzo doceniają pozytywne doświadczenia zakupowe. Minęły już czasy, kiedy klient był tylko statystycznym numerem. Teraz proces sprzedaży powinien być jak najbardziej zindywidualizowany i opierać się na hiperpersonalizacji, która bierze pod uwagę potrzeby i oczekiwania konsumentów oraz ich poprzednie interakcje z marką. Aby skutecznie agregować tak duże ilości danych, niezbędne jest stosowanie rozwiązań z zakresu AI i uczenia maszynowego – podkreśla Michał Kopyt, Partner EY Polska, Lider obszaru inżynierii cyfrowej.

10 największych globalnych zagrożeń sektora telco w 2024 r.

  1. Niedocenianie zmieniających się wymogów w zakresie prywatności, bezpieczeństwa i zaufania
  2. Niewystarczająca reakcja na potrzeby klientów podczas kryzysu związanego z kosztami życia
  3. Nieodpowiednie zarządzanie talentami i umiejętnościami pracowników
  4. Słabe zarządzanie programem zrównoważonego rozwoju
  5. Niewykorzystywanie nowych modeli biznesowych
  6. Nieodpowiednia jakość sieci i propozycja wartości dla klientów
  7. Brak poprawy kultury i sposobów pracy
  8. Nieskuteczne zaangażowanie w zewnętrzne ekosystemy
  9. Niemożność dostosowania się do zmieniającego się otoczenia regulacyjnego
  10. Brak maksymalizacji wartości aktywów infrastrukturalnych

O raporcie
Raport Top 10 risks in telecommunications 2024 jest częścią serii raportów mających na celu wskazanie najbardziej palących zagrożeń stojących przed sektorem telekomunikacyjnym. Przedstawiona analiza opiera się na programie badań sektorowych EY (Decoding The Digital Home, EY Work Reimagined Survey, CEO Outlook Pulse, EY Reimagining Industry Futures , EY Sustainable Value Study, Tech Horizon Study, Global Climate Risk Disclosure Barometer, Global Cybersecurity Leadership Insights Study), które wykorzystują spostrzeżenia z ankiet branżowych i konsumenckich EY oraz zestawiają je z opiniami praktyków z sektora telco. Wyniki zostały skategoryzowane przy użyciu radaru ryzyka EY, który dzieli czynniki ryzyka na cztery kategorie: zagrożenia związane z przestrzeganiem przepisów, zagrożenia operacyjne, strategiczne i finansowe.

W 4 kw. deweloperzy giełdowi sprzedali o 60% więcej mieszkań niż rok wcześniej

Tradycyjnie z początkiem nowego roku spółki deweloperskie notowane na GPW publikują raporty ze sprzedaży mieszkań za ostatni kwartał oraz cały miniony rok. Zaprezentowane przez giełdowych tuzów statystyki kontraktacji osiągnęły tym razem rekordowy stopień progresu w relacji rok do roku. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl to efekt wyjątkowo niskiej bazy oraz solidnego odreagowania ubiegłorocznej kontraktacji stymulowanej rządowym dopalaczem popytu w postaci BK2%. Pytanie, na ile realne jest utrzymanie tak jednoznacznie pozytywnej tendencji w bieżącym roku.

Optymistyczne podsumowanie udanego roku

Zaprezentowana stawka czternastu czołowych firm krajowej branży deweloperskiej o profilu mieszkaniowym, spółek notowanych na rynku podstawowym oraz Catalyst warszawskiej GPW, w ostatnim kwartale ub. roku zakontraktowała sprzedaż w sumie 6014 lokali, co jest wynikiem, bagatela, nie tylko o imponujące 60 procent lepszym w relacji rok do roku, ale i jednym z najlepszych w historii analogicznych okresów kwartalnych. Z jednym wyjątkiem potwierdzającym regułę, pozostała trzynastka zaprezentowała dość imponujący progres w relacji rok do roku, liczony nie tylko w dziesiątkach, ale w pięciu przypadkach nawet w setkach procent.

Sęk w tym, że tak znaczący statystycznie wzrost deweloperskiej kontraktacji, to efekt bardzo niskiej bazy roku 2022, czyli początkowego okresu cyklicznego spowolnienia koniunktury, następnie w roku ubiegłym odwołanego inicjatywą poprzedniej koalicji rządowej, która w ramach kampanii wyborczej zadysponowała kolejny program dopłat do kredytów mieszkaniowych w postaci Bezpiecznego kredytu 2%. W jego efekcie, jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl, ceny nowych mieszkań poszybowały średnio o ponad 20 proc. w głównych rodzimych metropoliach, a oferta deweloperów uległa dotkliwemu wydrenowaniu.

Mieszane uczucia

Ogólny wynik ubiegłorocznej kontraktacji, choć wydaje się ponadprzeciętny i zdecydowanie satysfakcjonujący jak na obecne trudne gospodarczo czasy, może jednak budzić dość mieszane odczucia. Rezultat ogółem na poziomie 23 tys. sprzedanych lokali jest o dokładnie 5 tys. jednostek gorszy od rekordowego wyniku z roku 2021, co uwzględniając fakt silnej stymulacji popytu w postaci BK2%, rodzi obawy o kontynuację dobrej passy sprzedażowej pierwotnego rynku mieszkaniowego w roku bieżącym.

Trzy spółki: Develia, Victoria Dom i Ronson zakomunikowały historycznie rekordowe roczne wyniki sprzedaży. Z drugiej strony jednak z czwórki rynkowych liderów, do których zaliczyć należy Dom Development, Atal, Robyg i Murapol, tylko pierwsza z wymienionych firm zbliżyła się do poziomu 4 tys. zakontraktowanych lokali, który dwa lata temu został wyraźnie przez nie wszystkie przekroczony.Tab. 1 - Zestawienie sprzedaży mieszkaniowych deweloperów giełdowych

WIG-Nieruchomości na rozdrożu

Pomimo obiecujących perspektyw rozwoju koniunktury na rodzimym pierwotnym rynku mieszkaniowym, potwierdzonym deklaracją nowych władz o kontynuacji silnego stymulowania popytu mieszkaniowego kolejną sowitą transzą dopłat do hipotek, tym razem pod szyldem Mieszkania na start, wskaźnik giełdowej koniunktury spółek deweloperskich i nieruchomościowych od blisko czterech miesięcy realizuje się w dość wyraźnym trendzie spadkowym. Co jednak ciekawsze jak i dosyć niepokojące, tym samym pozostaje on w jednoznacznej kontrze do zdecydowanie „byczych” tendencji głównych indeksów GPW z WIG i WIG-20 na czele. Pytanie, skąd tego typu sytuacja?
Wygląda na to, że inwestorzy giełdowi nie są do końca pewni pozytywnych skutków teoretycznie zbawczej roli polityki mieszkaniowej kolejnych rządów, polegającej na dość bezrefleksyjnym dosypywaniu miliardów złotych publicznych pieniędzy do preferencyjnych kredytów mieszkaniowych. Tego typu ścieżka rozwoju krajowej mieszkaniówki, polegająca na ciągłej stymulacji popytu bez aktywnego wsparcia dla kreacji adekwatnej podaży, to dość ryzykowna gra do jednej bramki, która już w przewidywanej perspektywie może zaprowadzić pierwotny rynek mieszkaniowy w ślepą uliczkę.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Tajwan: zwycięstwo Lai Ching-te ucieszyło Amerykanów i Europę

Wybory na Tajwanie po myśli Amerykanów i Europejczyków, groźba podporządkowania Chinom oddalona. Spotkanie finansjery w szwajcarskim kurorcie Davos. Początek tygodnia na rynkach w sennej atmosferze, powód? Święto w USA.

Na przekór Państwu Środka

Czynnikiem ryzyka dla optymizmu rynkowego były weekendowe wybory prezydenckie na Tajwanie. Ten autonomiczny okręg od wielu miesięcy budzi ogromne emocje, szczególnie że stał się walką o wpływy dwóch wielkich mocarstw, a więc USA i Chin. Wspomniane wybory również odbywały się pod dyktando dwóch kandydatów: Lai Ching-te z partii rządzącej, opowiadającej się za niepodległością Tajwanu i Hou Yu-ih z partii opozycyjnej, wyrażający chęć zacieśnienia współpracy z Chinami. Ku uciesze Amerykanów i Europy wygrał pierwszy wymieniony kandydat i już zdążył wysłać apel do Państwa Środka o uznanie tego wyboru. Chińskie władze od dawna podgrzewały atmosferę, choćby przed wyborami, głosząc, że Tajwan wybiera między wojną a pokojem. Warto więc śledzić ten temat, gdyż kolejne godziny mogą przynieść wzrost napięcia w regionie, co biorąc pod uwagę zgrzyty w geopolityce z tym związane, mogą być zarzewiem pogorszenia nastrojów na rynkach.

„Ważni” ludzie w jednym miejscu

W tym tygodniu oczy inwestorów będą zwrócone na szwajcarski kurort Davos, gdzie odbędzie się coroczne spotkanie świata finansów, miliarderów, polityków, którzy zapewne będą chcieli wskazać, w którą stronę podążamy. Co ciekawe, tematem tegorocznego szczytu jest enigmatyczne hasło „przywracanie zaufania”. Do kogo bądź jakiej instytucji, tego nie wiemy, można by domniemać, że powinno chodzić o bankierów centralnych, którzy powinni posypać głowy popiołem i przyznać się do błędów, które popełnili w ostatnich miesiącach w walce z inflacją. Sporo się jednak mówi, że tematem przewodnim ma być fala poparcia dla Ukrainy w walce z Rosją, czy padną jakieś większe deklaracje, tego nie wiemy, niemniej jednak warto śledzić to wydarzenie.

Gorący tydzień

Początek tygodnia na rynkach nie zapowiada się zbyt spektakularnie, gdyż dzisiaj handel odbywa się bez Amerykanów w związku ze Świętem Martina Luthera Kinga. Wydaje się jednak, że dalsza część tygodnia powinna rozgrzać inwestorów na dobre w Nowym Roku. Wspomniany temat Tajwanu czy forum ekonomicznego w Davos to jedna sprawa, po drugiej stronie mamy sporo danych makro na czele z CPI z Europy, czy PKB za IV kwartał z Chin. Ciągle też mamy napięcie na Bliskim Wschodzie, gdzie koalicja państwa na czele z USA i Wielką Brytanią atakuje cele plemienia Huti w Jemenie, co może rodzić wystąpienie akcji odwetowej i eskalację napięcia, które przełoży się choćby na notowaniach ropy naftowej. Jeśli chodzi o krajową walutę, to handel w tym tygodniu powinien odbywać się pod dyktando czynników zewnętrznych, bo brakuje danych czy wydarzeń z rodzimego rynku.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Rentowności obligacji spadają. Eskalacja na Bliskim Wschodzie podbija ceny ropy naftowej

Na Wall Street w miniony piątek panował mieszany nastrój. Dziś ze względu na święto (dzień Martina Luthera Kinga) handel nie odbędzie się. Indeksy giełdowe pozostały w obrębie historycznych maksimów. Dow Jones stracił 0,3 proc., SP500 zyskał 0,1 proc. a Nasdaq Composite zamknął dzień na poziomie otwarcia. Raport o inflacji z USA (CPI oraz PPI) okazał się mieszany. Ceny konsumenckie urosły a producenckie spadły. Kurs EURUSD znajduje się w konsolidacji pomiędzy poziomami 1,0990 a 1,0935. Ropa naftowa zyskała w piątek 0,9 proc. choć początkowe wzrosty były zdecydowanie większe.

W piątek poznaliśmy dane o cenach producenckich w USA. Wskaźnik PPI spadł o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca (konsensus Bloomberga +0,1 proc.) wobec zrewidowanego w dół do -0,1 proc. wyniku listopadowego. To przełożyło się na wynik PPI na poziomie 1 proc. w ujęciu rocznym (oczekiwano 1,3 proc.). Bazowa inflacja miesiąc do miesiąca nie zmieniła się w porównaniu do poprzedniego wyniku. W relacji rok do roku wskaźnik okazał się niższy od prognoz oraz wyniku sprzed miesiąca i uplasował się na poziomie 1,8 proc.

Na skutek danych rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadły. 2-letnie obniżyły się o 10 punktów bazowych a w ciągu tygodnia o ok 24 pb i wynosiły w piątek 4,14 proc. 10-letnie zniżkowały o zaledwie 3 pb i zakończyły tydzień w okolicy 3,94 proc.

Kurs EURUSD po wzroście ponownie w okolice 1,0980 spadł do poziomu 1,0950. Na głównej parze walutowej w krótkim terminie trwa konsolidacja i dopiero przełamanie dolnej lub górnej bariery (1,0990 od góry oraz 1,0900 od dołu) może spowodować większy ruch.

W ubiegły piątek kontrakty terminowe Fed Fund wyceniały 79 proc. szans na obniżkę stóp procentowych o 25 pb do marca, w porównaniu z 67 proc. tydzień wcześniej. Wyceniły one łączną obniżkę o 168 pb do końca roku, w porównaniu z 138 pb tydzień wcześniej.

Mocno zyskiwała w piątek ropa naftowa a cena opuściła górą kanał trendu spadkowego. Na koniec dnia mocne zwyżki zostały w dużej części zredukowane. Wzrost ceny był spowodowany kolejną już eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. USA oraz Wielka Brytania zdecydowały się na atak na cele Huti w Jemenie. Wydarzenia te zwiększają obawy rynku, że wojna między Izraelem a Hamasem przerodzi się w szerszy konflikt, który może odcisnąć piętno na dostawach ropy z regionu. Dotyczy to głównie te transporty, które przechodzą przez cieśninę Ormuz. Jest ona bowiem strategicznym miejscem na handlowej mapie świata. Silna zwyżka cen może wynikać z faktu, że przez Ormuz przepływa mniej więcej 20 mln baryłek tego surowca dziennie. Pojawiają się opinie, że w przypadku wstrzymania przepływów przez nią lub w momencie mocnego ograniczenia transportu, szok cenowy na rynku może być większy niż ten z lat 70-tych ubiegłego wieku czy ten obserwowany po wybuchu wojny w Ukrainie. Notowania surowca opuściły kanał trendu spadkowego, co przynajmniej w teorii wskazuje na kontynuację zwyżek.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wall Street wysoko, ropa rośnie, gorąco na bitcoinie

Wall Street wciąż jest wysoko. Główne indeksy zyskały w ostatnich dniach. Dow Jones, SP500 oraz Nasdaq100 znajdują się ponownie w obrębie rekordowych poziomów. Dolar ostatecznie stracił lekko po zanotowaniu dobrego pierwszego tygodnia nowego roku. Rentowności amerykańskich obligacji 2 letnich znalazły się najniżej od maja 2023 roku. Rynek wciąż wierzy, że Fed obniży stopy procentowe w marcu, mimo, że proces dojścia inflacji do celu będzie długotrwały i mozolny. Napięcia na Bliskim Wschodzie powodują, że ropa naftowa odnotowuje drugi z rzędu wzrostowy tydzień. Gorąco jest na bitcoinie. SEC w końcu zatwierdził pierwszego spotowego ETF-a.

Kluczowe dane, które poznaliśmy w czwartek, wskazały wciąż wysoką dynamikę wzrostu cen w USA w ujęciu miesięcznym (0,3 proc.). Wskaźnik zasadniczych CPI w relacji rok do roku urósł do 3,4 proc. czyli bardziej niż oczekiwano. Bazowa miara jednak wpisał się w trend spadkowy i obniżyła się z 4,0 proc. do 3,9 proc. Dane na temat cen producentów pokazały jednak dużo bardziej postępujący spadek inflacji. W tym przypadku wskaźniki PPI uplasowały się poniżej konsensusu, na co mocno zareagował rynek długu w USA (spadek rentowności) a dolar osłabił się. Inwestorzy zatem w piątkowych liczba zobaczyli potwierdzenie tego, że scenariusz szybkich obniżek stóp w USA jest jak najbardziej realny.

Ropa naftowa w końcu „wyrwała się” z kanału spadkowego. Początek tygodnia był negatywny, ponieważ w niedzielę Saudi Aramco obniżyła ceny ropy Arab Light we wszystkich regionach. Argumentowano tę decyzję niskimi cenami na globalnych rynkach oraz zwiększoną produkcją krajów spoza OPEC. Cena na koniec tygodnia jest jednak zdecydowanie wyżej. To m.in. efekt kolejne eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. USA oraz Wielka Brytania zdecydowały się na atak na cele Huti w Jemenie. Wydarzenia te zwiększają obawy rynku, że wojna między Izraelem a Hamasem przerodzi się w szerszy konflikt, który może odcisnąć piętno na dostawach ropy z regionu. Dotyczy to głównie te transporty, które przechodzą przez cieśninę Ormuz. Jest ona bowiem strategicznym miejscem na handlowej mapie świata. Silna zwyżka cen może wynikać z faktu, że przez Ormuz przepływa mniej więcej 20 mln baryłek tego surowca dziennie. Pojawiają się opinie, że w przypadku wstrzymania przepływów przez nią lub w momencie mocnego ograniczenia transportu, szok cenowy na rynku może być większy niż ten z lat 70-tych ubiegłego wieku czy ten obserwowany po wybuchu wojny w Ukrainie. Notowania surowca opuściły kanał trendu spadkowego, co przynajmniej w teorii wskazuje na kontynuację zwyżek.

ETF spot na bitcoin w USA jest już dostępny. Nowy instrument uruchomiony m.in. przez Grayscale odnotowała 2,3 mld USD wolumenu obrotu w pierwszym dniu notowań na nowojorskiej giełdzie. Zatwierdzenie może okazać się przełomowym wydarzeniem w przyjęciu kryptowaluty przez główny nurt finansów, ponieważ struktura ETF daje instytucjom i doradcom finansowym znany i regulowany sposób kupowania ekspozycji na bitcoin. Cena głównej kryptowaluty wyznaczyła w ostatnich dniach nowy, wielomiesięczny szczyt i osiągnęła wartość prawie 49 tys. dolarów. Panujący trend wzrostowy jest silny i niezaprzeczalny. Co prawda jeden temat, który napędzał kupujących w ostatnich miesiącach w pewnym stopniu się zmaterializował, ale przed nami kolejny o nazwie „halving”, który może wciąż napędzać wycenę wirtualnej waluty.

Łukasz Zembik Onada TMS Brokers

Grupa TAG Immobilien: Rekordowe wyniki sprzedaży w 2023 roku

W 2023 roku ROBYG z Grupy TAG podpisał 2808 umów przedwstępnych i deweloperskich. Dodatkowo ROBYG ma 680 umów rezerwacyjnych, które zostaną sfinalizowane jako deweloperskie wkrótce. Grupa TAG ma bank ziemi na ponad 23.000 lokali.

W 2023 roku ROBYG z Grupy TAG Immobilien podpisał 2808 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz dodatkowo 680 umów rezerwacyjnych, które zostaną sfinalizowane jako deweloperskie wkrótce. Grupa TAG podpisała łącznie 3324 umowy przedwstępne i deweloperskie oraz 680 umów rezerwacyjnych. ROBYG zrealizował i przekazał 3359 lokali, Grupa TAG zrealizowała i przekazała 4298 lokali, z czego 3777 lokali zostało przekazanych klientom, a 521 lokali wprowadzono na wynajem. Łącznie w 2023 roku Grupa TAG w Polsce miała w budowie około 7000 mieszkań i lokali komercyjnych. Bank ziemi Grupy obejmuje potencjał budowy około 23.000 lokali w całej Polsce. Portfolio mieszkań na wynajem Grupy wyniosło 2559 lokali na dzień 31.12.2023.

„Rok 2023 skończyliśmy z bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Nasza pozycja gotówkowa jest bardzo mocna, co pozwala na dalszy rozwój Grupy. Oczekiwania wobec rynków na 2024 r. są pozytywne – niższa inflacja, środki płynące z UE oraz ustabilizowana gospodarka. W 2024 roku planujemy rozpocząć nowe projekty i etapy na ok. 4900 mieszkań. Mamy duży bank ziemi i wprowadzamy cały czas nowe inwestycje do sprzedaży. Pozytywnym trendem jest to, że sytuacja na rynku jest dobra i widać wyraźny popyt. Niestety nadal podaż jest niska – brakuje mieszkań, zwłaszcza w Warszawie, gdzie zainteresowanie zakupem jest największe. Na pewno ważne jest także pozyskiwanie nowych gruntów. Grupa TAG ma jeden z największych banków ziemi wśród deweloperów w Polsce – umożliwiający budowę około 23 tys. mieszkań. Nasze grunty są bardzo dobrze zlokalizowane w pięciu aglomeracjach, w których działamy: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i Trójmieście. W Gdańsku kończymy nasz największy historycznie projekt – Lawendowe Wzgórza, które realizujemy od 14 lat i przekazaliśmy na tym osiedlu 3800 mieszkań. Cały czas szukamy nowych gruntów, bo popyt na mieszkania rośnie i chcielibyśmy wprowadzać jeszcze szybciej kolejne inwestycje do sprzedaży. Dostępność gruntów w największych miastach jest obecnie mniejsza – ale nadal jest ogromny potencjał dla zagospodarowania przestrzeni miejskich i dostarczania ciekawej oferty mieszkaniowej przez deweloperów. W długim terminie chcemy być największa deweloperską grupą mieszkaniową w Polsce, z ofertą 10 tysięcy mieszkań na wynajem i sprzedażą na poziomie kilku tysięcy lokali rocznie” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

„Rok 2023 był pełen wyzwań, ale zakończyliśmy go z doskonałymi wynikami. Synergie we współpracy ROBYG i Vantage były systematycznie większe – chciałbym podziękować wszystkim naszym pracownikom i kontrahentom za dobrą współpracę oraz wyrazić uznanie dla ich zaangażowania. Niezależnie od inflacji czy utrudnień w finansowaniu mieszkań potrafimy przygotować atrakcyjną ofertę dla naszych klientów, a także wspierać ich w procedurach kredytowych. Ostatnio największe zainteresowanie dotyczyło mieszkań w ramach rządowego programu Bezpieczny kredyt – co generowało większy popyt także w pozostałych segmentach oferty mieszkaniowej. W każdej inwestycji proponowaliśmy nabywcom szeroki wachlarz opcji do wyboru. Ponadto aktywnie budujemy rynek PRS w ramach działalności Vantage. Proces integracji ROBYG i Vantage w ramach Grupy TAG jest zakończony i widzimy rosnące synergie we wszystkich departamentach” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

W 2022 roku ROBYG i VANTAGE rozpoczęły budowę synergii w ramach Grupy TAG Immobilien, a ROBYG przejął kompetencje nadzorcze i zarządcze w Vantage. Na stanowisko prezesa zarządu (CEO) obu spółek został powołany Eyal Keltsh. Oscar Kazanelson, przewodniczący Rady Nadzorczej ROBYG od ponad 20 lat, przejął dodatkowo funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Vantage. Niezależnie od połączonego zarządu oraz nadzoru każda ze spółek kontynuuje swoją dotychczasową działalność. ROBYG buduje i sprzedaje mieszkania, a także zarządza generalnym wykonawstwem oraz sprzedażą inwestycji Vantage. Spółka Vantage Rent prowadzi działalność w segmencie PRS – czyli mieszkań na wynajem. Każda ze spółek jest finansowana niezależnie.

W 2022 roku Grupa TAG Immobilien na rynku polskim sprzedała 2419 mieszkań i przekazała klientom ponad 4500 lokali (wraz z mieszkaniami na wynajem).

Najnowocześniejsze techniki nadruku stosowane w odzieży ochronnej i roboczej

W dzisiejszym świecie, w którym technologia stale ewoluuje, odzież ochronna i robocza przeszła długą drogę od prostych ubrań z logo po zaawansowane rozwiązania łączące bezpieczeństwo z stylem. Jednym z kluczowych czynników decydujących o jakości i atrakcyjności takiej odzieży są techniki nadruku, które odgrywają kluczową rolę zarówno w zapewnieniu trwałości, jak i estetyki. Przejrzyjmy zatem, jak najnowocześniejsze techniki nadruku nadają nowy wymiar odzieży ochronnej.

Sublimacja – wielokolorowy wydruk na tkaninie

Technika sublimacji to nie tylko proces, ale prawdziwa sztuka. Atrament przenoszony na tkaninę w postaci gazu tworzy trwałe, odporne na blaknięcie wzory. W odzieży ochronnej sublimacja jest często stosowana do tworzenia pełno kolorowych wzorów i grafik. To nie tylko estetyczne rozwiązanie, ale również praktyczne, zapewniające trwałość i odporność na warunki środowiskowe. Idealna opcja dla firm, które chcą wyróżnić się unikalnym stylem, jednocześnie zachowując wysoką jakość i trwałość nadruków.

Sitodruk – klasyczna wytrzymałość i nowoczesna precyzja

Sitodruk, choć to jedna z najstarszych technik, wciąż imponuje swoją wytrzymałością i precyzją. To doskonały wybór do wielokolorowych, wyrazistych wzorów. Możliwość precyzyjnego nanoszenia farby sprawia, że sitodruk doskonale sprawdza się na trudnych do nadruku materiałach, np. na materiałach syntetycznych. Jego uniwersalność i trwałość czynią go solidnym partnerem dla odzieży ochronnej.

Haft komputerowy – elegancja i trwałość w jednym

Haft komputerowy to nie tylko technika, ale także sztuka zdobienia odzieży ochronnej. Często wybierany do nanoszenia logotypów, nazw firm czy oznaczeń, haft nadaje odzieży ochronnej profesjonalny wygląd. Wykorzystując komputerowe algorytmy, haft łączy elegancję z trwałością, co sprawia, że nadruk wytrzymuje nawet najbardziej wymagające warunki pracy.

Termotransfer – szybkość i dostępność

Termotransfer to szybki i stosunkowo ekonomiczny sposób na personalizację odzieży ochronnej. Poprzez przenoszenie wzoru z papieru na tkaninę za pomocą podgrzewanej prasy, termotransfer jest idealny dla firm, które potrzebują niewielkich nakładów nadruków. Choć może być mniej trwały niż niektóre techniki, termotransfer świetnie sprawdza się w przypadku odzieży tymczasowej lub promocyjnej.

Druk cyfrowy – precyzja i wielokolorowe detale

Technologia zdobienia drukiem cyfrowym to nowy gracz na polu nadruków na odzieży ochronnej. Wykorzystując precyzyjne mechanizmy drukujące, pozwala na nanoszenie skomplikowanych, wielokolorowych wzorów bez konieczności korzystania z matryc. Druk cyfrowy daje nieograniczone możliwości personalizacji, co sprawia, że jest doskonałym rozwiązaniem dla firm, które chcą w pełni wyrazić swoją tożsamość w każdym detalu odzieży.

Nanotechnologia – nadruk, który chroni

Nanotechnologia zyskuje na popularności w branży odzieży ochronnej. Opracowane specjalnie dla tej dziedziny nanomateriały pozwalają na nanoszenie grafik, które jednocześnie spełniają funkcje ochronne. Odzież ochronna z nanotechnologicznymi nadrukami może być bardziej odporna na substancje chemiczne, promieniowanie UV czy bakterie.

Podsumowując, najnowocześniejsze techniki nadruku w odzieży ochronnej to nie tylko sposób na zabezpieczenie pracowników, ale również szansa na stworzenie unikalnej i stylowej identyfikacji wizualnej firm. Wybierając odpowiednią technikę, producenci odzieży ochronnej mogą sprostać zarówno wymaganiom estetycznym, jak i funkcjonalnym swoich klientów. W końcu, bezpieczna i wygodna odzież robocza to nie tylko kwestia norm bezpieczeństwa, ale także dumy z przynależności do profesjonalnej i nowoczesnej branży.

Po więcej informacji na temat nowoczesnych metod zdobienia i znakowania odzieży roboczej zapraszamy na stronę firmową HFT71.

Słabszy złoty, ale rozstrzygnięć brak

Dzisiejszy pakiet danych z Chin sugeruje, że powrót drugiej gospodarki świata na tory stabilnego rozwoju nie będzie łatwy do osiągnięcia. Natomiast brytyjskie odczyty wskazują na jeszcze trudniejszą ścieżkę Wyspiarzy. Inflacyjne publikacje z USA, które miały zatrząść rynkiem, okazały się kapiszonem. Czy dzisiejsza dynamika cen producentów wyrwie kursy z konsolidacji?

Inflacja w USA

Wydarzenie tygodnia, najważniejsza publikacja, kierunkowskaz dla inwestorów. Wczorajsze dane inflacyjne z USA rozpalały wyobraźnię, tym bardziej że na rynku walutowym od początku roku panuje marazm. Stety i niestety trudno o lepsze określenie dla efektu odczytów niż z dużej chmury mały deszcz. Stało się tak pomimo faktu, że zauważalnie przekroczono prognozy, co mogłoby sugerować odsunięcie w czasie pierwszej obniżki stóp za oceanem (CPI w ujęciu rocznym odbił do 3,4%). Nie można zaprzeczyć, forex zareagował na dane, tyle że ostatecznie rynek nie zmienił swojego zasadniczego obrazu. Kurs EUR/USD pozostał w konsolidacji i wciąż nie potrafi oddalić się od poziomu 1,095 $. Przekłada się to na brak rozstrzygnięć także na złotym, który na parach z głównymi walutami utrzymuje trendy boczne, chociaż zbliża się do ich górnych ograniczeń. W piątek przed południem kurs dolara znajduje się blisko 3,98 zł, a kurs euro sięga 4,36 zł. Jeszcze dziś poznamy informację o inflacji producenckiej za oceanem, ale skoro wskaźnik konsumencki nie był w stanie wpłynąć na rynek, to trudno oczekiwać tego po PPI. Mimo wszystko moment rozstrzygnięć musi nastąpić, ale co będzie skutecznym impulsem i kiedy on nadejdzie, pozostaje zagadką.

Chiński smok bez pary

Duża część państw musi się zmagać z podwyższoną dynamiką cen (nawet w obliczu procesów dezinflacyjnych), ale druga gospodarka świata ma diametralnie inne zmartwienie, czyli deflację. Już trzeci miesiąc z rzędu ceny konsumenckie w Państwie Środka spadają, w grudniu w ujęciu rocznym było to -0,3%. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku cen producentów, które zaliczyły właśnie 15. zniżkowy miesiąc z rzędu (tym razem -2,7%). Chociaż niemało krajów chciałoby w tej chwili zobaczyć u siebie spadki cen, to chiński trend deflacyjny jest ostatecznie znakiem problemów tamtejszej gospodarki, która w postpandemicznym świecie nie jest w stanie wygenerować odpowiedniego dla siebie wzrostu gospodarczego. Odpowiedzialne za taki stan rzeczy są zarówno czynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne, czego świetnym przykładem jest bilans handlowy. Co prawda w grudniu chiński eksport poszedł w górę o 2,3% w ujęciu rocznym, ale jest to pierwszy znaczący wzrost od kwietnia zeszłego roku. Natomiast zwyżka importu o skromne 0,2% to dopiero drugi odczyt na plusie w przeciągu ostatnich 14 miesięcy. Problemy partnerów handlowych Chin i w dalszym ciągu chimeryczny popyt wewnętrzny nie są zwiastunami radykalnej zmiany sytuacji.

(Nie)Wielka Brytania

Chociaż już mocno historyczne, bo listopadowe, to dzisiejsze publikacje z Wielkiej Brytanii potwierdzają spowolnienie dotykające tamtejszą gospodarkę. Tempo PKB w ujęciu rocznym wyniosło jedynie +0,2% (w ujęciu miesięcznym +0,3%), a produkcja przemysłowa rok do roku spadła o 0,1% (mimo prognoz na +0,7%). Mimo wyhamowania inflacji do 3,9% w przedostatnim miesiącu zeszłego roku, pozostaje ona wyraźnie powyżej celu i to przy już mocno schłodzonej gospodarce. Dlatego już niedługo (jeśli dynamika cen odbije, jak ma to miejsce w innych państwach rozwiniętych) w mediach mogą pojawić się nagłówki o brytyjskiej stagflacji. Czy nowe działania rządu Jego Królewskiej Mości (m.in. obniżki podatków) przyniosą pozytywny skutek, dowiemy się dopiero za kilka miesięcy, ale zbliżająca się kampania wyborcza może już wtedy przysłonić dane makro. Funt szterling zareagował spokojnie na piątkowe odczyty, ale kurs GBP/PLN próbuje wybić 5,07 zł i tym samym pokonać górne ograniczenie konsolidacji na tej parze.

Adam Fuchs – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Monzer Elabrashy nowym Prezesem FoodWell, Marian Owerko przechodzi do Rady Nadzorczej

Zgodnie z założeniami przyjętymi w procesie odkupu Bakalland Sp. z o.o. i późniejszej akwizycji Purella Sp. z o.o., Marian Owerko przechodzi ze stanowiska Prezesa Zarządu na stanowisko Przewodniczącego Rady Nadzorczej.

– W 2022 r. odkupując Spółkę od Innova Capital zakładaliśmy, że do czasu znalezienia następcy będę pełnił funkcję Prezesa Zarządu. Proces poszukiwania mojego następcy trwał dłużej niż zakładaliśmy, ale jesteśmy zadowoleni z wyniku, który jest przedmiotem niniejszego komunikatu – mówi Marian Owerko, Założyciel i nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej.

Od 1 stycznia 2024 r. nowym Prezes Zarządu FoodWell jest Monzer Elabrashy, doświadczony lider z 15-letnim doświadczeniem w sprzedaży, marketingu i zarządzaniu ogólnym w Coca-Cola na Białorusi, Ukrainie, w Polsce, na Węgrzech, w Wielkiej Brytanii, Szwecji i Norwegii. Jego doświadczenie zawodowe to również 3 lata w Red Bull, gdzie Monzer nadzorował ekspansję na Europę Wschodnią i Azję, a także prawie 5 bardzo udanych lat jako Dyrektor Generalny i Prezes Zarządu CEDC. Następnie Monzer objął stanowisko SVP w Juul Labs, będąc odpowiedzialnym za ekspansję marki w regionie EMEA. Monzer dołączył do FoodWell jako dyrektor generalny w sierpniu 2023 roku.

W ciągu ostatnich 5 miesięcy uzgodniliśmy z Monzerem cel, strategię i okres przejściowy. Obecnie Monzer, z pełnym zaangażowaniem, wiedzą i odpowiedzialnością, rozpoczyna nowy rok jako Prezes Zarządu – mówi Marian Owerko, Założyciel i nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej.

W portfolio FoodWell mamy wspaniałe marki: Bakalland, Delecta, Purella, Anatol, BeRaw, które uwielbiają nasi konsumenci. Moim zadaniem będzie wzmocnienie ich pozycji na polskim rynku, a także ekspansja naszej obecności na rynkach międzynarodowych. Wierzę w siłę rozwijania naszych Talentów, Kultury organizacyjnej, dostarczania odpowiednich innowacji, znajdywania nowych okazji do konsumpcji oraz dążenia do doskonałości operacyjnej i realizacyjnej – mówi Monzer Elabrashy, Prezes Zarządu FoodWell.

Brown-Forman wśród najbardziej tolerancyjnych pracodawców na świecie

Brown-Forman, międzynarodowa firma branży dystrybucji alkoholu, uzyskała najwyższą ocenę w rankingu Human Rights Campaign Foundation 2023–2024 Corporate Equality Index (CEI). Oznacza to, że firma spełnia wszystkie 200 kryteriów ISE, które odnoszą się do polityki i praktyk korporacyjnych związanych z poszanowaniem praw osób LGBTQ+ w miejscu pracy.

„W Brown-Forman dbamy o to, aby dla każdego pracownika firma była naturalnym środowiskiem, które stwarza poczucie bezpieczeństwa i przynależności” – powiedziała Dorota Pałysiewicz, dyrektor HR Brown-Forman Polska.

Wyniki badania CEI 2023–2024 obrazują stan przygotowania i realizacji polityki tolerancji w firmach, które mają siedzibę w USA i promują politykę miejsca pracy przyjazną osobom LGBTQ+ w swoich placówkach w USA i za granicą. Badanie stanowi obraz polityki firm obejmujący grupę 21 milionów pracowników w USA i na całym świecie.

„Od ponad dwudziestu lat firmy odgrywają ważną rolę w promowaniu równości osób LGBTQ+, koncentrując się na potrzebach i głosach pracowników, jeśli chodzi o szacunek w miejscu pracy. Chociaż jest jeszcze wiele do zrobienia, rosnący z roku na rok udział ISE jest dowodem na to, że społeczność biznesowa dostrzega odpowiedzialność i wartość w utrzymywaniu równości i włączenia społecznego” – powiedział RaShawn „Shawnie” Hawkins, Human Rights Campaign, starszy Dyrektor, Równość w miejscu pracy.

Nagroda Human Rights Campaign Foundation jest kolejnym potwierdzeniem zaangażowania Brown-Forman w budowanie przyjaznego i otwartego środowiska pracy dla wszystkich pracowników, bez względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Fundacja Kampanii Praw Człowieka jest ramieniem edukacyjnym Kampanii Praw Człowieka (HRC), największej amerykańskiej organizacji praw obywatelskich, działającej na rzecz zapewnienia równości osób lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer (LGBTQ+). Poprzez swoje programy Fundacja HRC stara się dokonać transformacyjnych zmian w codziennym życiu osób LGBTQ+, rzucając światło na nierówności i ucząc zrozumienia kwestii LGBTQ+. Dorobek Fundacji obejmuje zmianę warunków pracy dla ponad 15 milionów pracowników, 11 milionów uczniów, 1 miliona klientów w systemie adopcji i pieczy zastępczej i nie tylko.

https://www.hrc.org/resources/corporate-equality-index

Inflacja z USA nie wywołała przełomu

Wczorajsze dane o inflacji z USA wywołały podwyższoną zmienność na rynku. Otrzymaliśmy kilka zaskoczeń, ale skala ich była na tyle mała, że na koniec dnia niewidoczna była zmiana wartości USD czy indeksów z Wall Street. Rentowności amerykańskich obligacji zyskały tuż po danych, po czym dynamicznie spadały w kolejnych godzinach. Rynek wciąż zakłada, że marcowa obniżka stóp przez Fed jest wysoce prawdopodobna.

Przyjrzyjmy się liczbom z bliska. Wyniki nie były przełomowe, lekko odbiegały od konsensusu rynkowego. Ceny konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych wzrosły w grudniu o 0,3 proc. w porównaniu z listopadem, mowa tu o wskaźniku CPI zasadniczym, jak i z wyłączeniem zmiennych cen energii i żywności. Wskaźnik rok do roku wzrósł z 3,1 proc. do 3,4 proc. (prognoza 3,2 proc.) a „core” spadł z 4,0 proc. do 3,9 proc. Zakładano tu zniżkę do 3,8 proc.

Ogólny trend umiarkowanego spadku inflacji nie uległ zmianie. Świadczy o tym przede wszystkim wskaźnik bazowy. Nadal stosunkowo silnie rosną przede wszystkim ceny usług, na które duży wpływ mają koszty wynagrodzeń.

Dla Rezerwy Federalnej ważne jest to, że ostatni etap przywracania inflacji do celu wydaje się być trudniejszy. Moim zdaniem Fed nie obniży stóp procentowych w marcu, jak oczekuje tego rynek, ale dopiero w maju lub czerwcu.

Reakcja rynkowa nie była jednoznaczna. Dolar na początku zyskał na wartości ale w kolejnych godzinach oddał cały wypracowany zysk. EURUSD dziś rano wciąż jest powyżej 1,0950. Indeksy z Wall Street ostatecznie zamknęły dzień w okolicy poziomów otwarcia. Rentowności długu USA wzrosły po czym dynamicznie spadły i zbliżyły się do minimów wyznaczonych pod koniec minionego roku.

Na dziś zaplanowany jest odczyt inflacji producenckiej w USA. Głos zabierze – zaliczany do obozu „jastrzebi” – Neel Kashakari z Fed.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Rynek pracy w Polsce w 2023 roku: spowolnienie rekrutacji, ale nadal duży popyt na pracowników

Rok 2023 zakończył się w Pracuj.pl z 844 159 opublikowanych ofert pracy, rekordową liczbą klientów serwisu oraz rekordową liczbą aplikacji złożonych przez kandydatów. Wiodącą specjalizacją pozostawała sprzedaż, a na kolejnych miejscach uplasowały się IT, praca fizyczna, finanse oraz inżynieria. 2023 rok cechowała wzmożona aktywność kandydatów – o 14% wzrosła liczba złożonych aplikacji rok do roku. Pomimo widocznego spowolnienia gospodarczego, dużą aktywnością wykazywali się  pracodawcy, których liczba w 2023 r. wyniosła rekordowe 59 tysięcy aktywnych klientów, wzrastając o 40% w skali pięciu lat. Zapraszamy do lektury raportu Rynek Pracy Specjalistów 2023.

Wyników zestawienia 2023 roku nie należy odnosić bezpośrednio do raportów Rynek Pracy Specjalistów z wcześniejszych lat z uwagi na zmianę metodologii liczenia, która została wprowadzona od pierwszego półrocza 2023. Obecnie dane obejmują zestawienia udziału ogłoszeń według kategorii wiodącej, czyli określonej przez pracodawcę jako najważniejsza przy danej ofercie. Z kolei dane dotyczące poziomu stanowisk prezentują wyniki, klasyfikując każde ogłoszenie według najniższego poziomu zaawansowania kandydata, dopuszczalnego przez ogłoszeniodawcę. Dane porównawcze dla poprzednich lat zostały przygotowane według obecnego sposobu prezentacji danych.

Niniejsze zestawienie odzwierciedla liczbę ofert, które są dostępne i widoczne powszechnie dla użytkowników serwisu Pracuj.pl i liczba ta nie jest tożsama z liczbą projektów rekrutacyjnych, prezentowaną w raportach okresowych Grupy Pracuj S.A.

Najważniejsze informacje:

  • W 2023 roku w Pracuj.pl opublikowano 844 159 ofert pracy.
  • 2023 odznaczył się w serwisie rekordową liczbą aktywnych klientów – 59 000.
  • O 14% wzrosła w Pracuj.pl liczba aplikacji złożonych przez kandydatów rok do roku.
  • TOP5 poszukiwanych specjalizacji w Pracuj.pl to: sprzedaż, IT, praca fizyczna, finanse oraz inżynieria.
  • Najbardziej aktywne pod kątem rekrutacji były firmy z sektora finansów i bankowości (11% ofert pracy).
  • 35% ogłoszeń to stanowiska umożliwiające przynajmniej jeden z elastycznych modeli pracy: zdalny lub hybrydowy.
  • 94 000 ofert było kierowanych do pracowników fizycznych.
  • 15% udziału stanowiły oferty dotyczące osób na początkowych szczeblach zatrudnienia.

Znaczące zmiany w rekrutacyjnym krajobrazie

Ostatnie 12 miesięcy to czas zauważalnej zmiany na rynku pracy. Widoczne jest bardziej ostrożne podejście pracodawców do poszukiwania pracowników względem lat ubiegłych. Nie oznacza to jednak zupełnego spowolnienia rynku, a raczej dostosowanie tempa tych procesów do wyzwań, z jakimi mierzą się dziś organizacje. Widać to między innymi we wzroście liczby klientów serwisu Pracuj.pl. Jednocześnie zauważalne były duże wzrosty aktywności kandydatów,wskazujące na umocnienie proaktywnej postawy osób poszukujących pracy.

Na początku 2024 roku patrzymy na rynek z wyjątkowej perspektywy: kontrast pomiędzy minionymi latami jest uderzający. Rok 2022 charakteryzował się niezrównaną aktywnością w zakresie rekrutacji, a firmy intensywnie poszukiwały talentów w wysoce konkurencyjnym środowisku. W 2023 roku trend ten uległ jednak znacznej zmianie, podążając w kierunku bardziej zracjonalizowanego podejścia do rekrutacji. Firmy nie przestały zatrudniać, co widać między innymi w rekordowej liczbie klientów, jaką notujemy w tym roku – jest ich 59 tysięcy. Ta liczba cieszy, bo pokazuje, z jak szerokiego wyboru ofert mogą korzystać użytkownicy Pracuj.pl. Widzimy jednak, że zapał do intensywnego rekrutowania ustąpił miejsca bardziej wyważonej i strategicznej postawie. Zmianę tę można przypisać splotowi wielu czynników, przy czym niewątpliwie istotną rolę odgrywają trudne warunki gospodarcze i inflacja. Jedno pozostaje niezmienne – potrzeba partnerskiej rekrutacji i nowych rozwiązań, dopasowanych do zmieniających się oczekiwań pracodawców i kandydatów ​- komentuje Rafał Nachyna, Dyrektor Operacyjny ​w Pracuj.pl

Specjalizacje poszukiwane w 2023 roku

Na czele zestawienia najczęściej poszukiwanych specjalizacji znajduje się sprzedaż, która kolejny rok z rzędu utrzymuje się na stabilnym poziomie 19% udziału spośród wszystkich ogłoszeń opublikowanych w Pracuj.pl. Sprzedawcy byli poszukiwani przez pracodawców w czasach, gdy inflacja i wyzwania gospodarcze wymagały wzmożonych i sprawnych działań działów sprzedaży, osób pracujących z klientami czy odpowiadających za budowę zysków firmy.

2023 rok przyniósł natomiast mniejszą aktywność wśród stanowisk związanych z IT niż obserwowana w minionych latach. Jednak mimo szerokiej dyskusji o spowolnieniu rekrutacyjnego boomu w tej grupie, specjaliści IT wciąż stanowili drugą najczęściej poszukiwaną specjalizację w Pracuj.pl.

Na trzecim miejscu pod kątem najpopularniejszych specjalizacji znaleźli się pracownicy fizyczni, do których kierowano co dziewiąte ogłoszenie w serwisie. Na stosunkowo stabilnym poziomie utrzymują się finanse i bankowość (8%), a dokładnie taki sam udział jak w 2022 roku zanotowały: inżynieria oraz obsługa klienta (po 6%).

Najbardziej aktywne branże w 2023 roku

W zestawieniu najaktywniejszych branż w Pracuj.pl w okresie minionych 12 miesięcy, na szczycie utrzymują się finanse i bankowość, zachowując rok do roku ten sam udział, wynoszący 11%. Branża handlu detalicznego i sprzedaży B2C zanotowała delikatny wzrost i odpowiadała za co dziesiąte ogłoszenie w serwisie. Na trzecim miejscu, z takim samym udziałem rok do roku (7%) znalazła się produkcja FMCG i dóbr użytkowych.

Widoczne było mniejsze niż w poprzednich latach zaangażowanie w rekrutację w branży IT. O ile w wyżej zaprezentowanym zestawieniu specjalizacji dostrzegalne jest zapotrzebowanie na stanowiska związane z nowymi technologiami (także funkcjonujące w firmach spoza branży IT), o tyle w zestawieniu branż są to rekrutacje prowadzone bezpośrednio przez firmy IT. W obliczu zmian zachodzących w branży, wieloletni czempion w obszarze rekrutacji wyraźnie ograniczył zapotrzebowanie na nowych pracowników.

Jeśli chodzi o inne typy pracodawców – czołówka jest podobna, jak w minionych latach. Przyciąga uwagę utrzymująca się duża rola firm zajmujących się handlem jako pracodawców – przedsiębiorstwa sprofilowane w kierunku handlu B2C i B2B odpowiadały łącznie za 15% wszystkich ogłoszeń.

Aktywność kandydatów – znaczny wzrost liczby aplikacji

W ciągu ostatniego roku serwis Pracuj.pl odnotował znaczny wzrost zaangażowania kandydatów, co widoczne jest w godnym uwagi wzroście liczby kliknięć w przycisk „Aplikuj”. O 14% wzrosła liczba kliknięć w „Aplikuj” w ostatnich 12 miesiącach w porównaniu do 2022 roku. W grudniu 2023 serwis zanotował także duży wzrost pod kątem nowo otwartych i potwierdzonych kont użytkowników na Pracuj.pl. W ostatnim miesiącu roku założono o jedną trzecią kont więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Ten wzrost aktywności kandydatów potwierdzają także deklaracje składane przez respondentów w badaniu „Mobilność zawodowa Polaków w 2023 roku” przeprowadzonym przez zespół Pracuj.pl w marcu 2023 roku. Wynikało z niego, że 41% respondentów aktywnie poszukiwało w 2023 roku pracy lub planowało w najbliższym czasie zmienić obecną. Liczba ta wzrosła o pięć punktów procentowych w porównaniu z badaniem z analogicznego okresu 2022 roku. Ponadto 84% badanych było otwartych na otrzymanie nowej, ciekawej oferty zatrudnienia, gdyby taka pojawiła się w nadchodzących miesiącach.

Jakiej pracy szukali kandydaci?

Kandydaci najchętniej aplikowali na stanowiska związane ze sprzedażą, która w mijającym roku odpowiadała za 17% udziału wśród wszystkich złożonych aplikacji. W 2022 roku stanowiła ona nieco większy udział we wszystkich zgłoszeniach – 1/5 złożonych wówczas aplikacji. Kolejną najpopularniejszą specjalizacją wśród kandydatów była administracja biurowa, która zanotowała istotny wzrost z 14% w 2022 roku do 16% w 2023. Na trzecim miejscu z niezmiennym udziałem na poziomie 9% znalazła się praca fizyczna.

Z pewnością warta odnotowania jest zmiana w zakresie IT – specjalizacji, która choć utrzymała się na tym samym miejscu na liście, to ze znacznie lepszym wynikiem niż rok wcześniej. W ostatnich 12 miesiącach kandydaci chętniej aplikowali na stanowiska z zakresu IT – na ten obszar przypadło 9% wszystkich aplikacji wysłanych w serwisie w 2023 roku w porównaniu do 5% w roku 2022. Widzimy więc, że mimo spadków udziału samych ogłoszeń o pracę w sektorze technologicznym, wśród kandydatów panuje ożywienie w tym zakresie.

Piąte miejsce – również bez zmian rok do roku przypadło obsłudze klienta, która w każdym z analizowanych okresów obejmowała 8% wszystkich złożonych aplikacji, a tuż za nią znalazły się finanse i ekonomia oraz notujący spadek rok do roku łańcuch dostaw.

Powrotów do biur ciąg dalszy

Pod koniec 2023 roku wśród organizacji widoczna była tendencja do zwiększania zakresu wymaganego czasu wykonywania obowiązków z biura.

Choć praca poza siedzibą firmy jest nadal powszechna, to widać, że pracodawcy oczekują, by pracownicy częściej wykonywali zadania z biura, a zespoły angażowały się w ramach hybrydowych środowisk pracy. Co ciekawe, zmiana na rzecz odchodzenia od zdalnego wykonywania obowiązków widoczna jest w zdecydowanej większości analizowanych branż. Wśród nielicznych przypadków, w których ma miejsce odmienna sytuacja, największą specjalizacją pozostaje IT, w którym udział procentowy ofert pracy zdalnej utrzymuje się na podobnym poziomie w stosunku do lat ubiegłych. Najwięcej możliwości pod kątem pracy zdalnej mają właśnie pracownicy IT (54% ogłoszeń z tej grupy), osoby zainteresowane kategorią internet / e-Commerce / nowe media (51%) oraz pracownicy call center (40%).

Pracownicy fizyczni niezmiennie w TOP3

Niezmiennie od lat praca fizyczna utrzymuje się w czołówce poszukiwanych pracowników. Pomimo dynamicznego rozwoju technologii i wzrostu znaczenia sektora usług, istnieje stałe zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników fizycznych.

W obszarze pracy fizycznej, zwłaszcza w kontekście zatrudniania wykwalifikowanych osób z odpowiednimi certyfikatami, pracodawcy napotykają pewne trudności, co nie jest zaskakujące w świetle utrzymującego się znacznego popytu na fachowców. Warto zaznaczyć, że specjalizacje związane z pracą fizyczną od dłuższego czasu figurowały jako deficytowe według Barometru Zawodów opracowywanego na zlecenie resortu pracy.

Więcej pracy dla wkraczających na rynek

Nacisk pracodawców na kluczowych i doświadczonych pracowników w 2023 roku mógł sugerować, że osoby młodsze stażem będą mierzyć się z większymi wyzwaniami związanymi z wkraczaniem na rynek. Jak się jednak okazało, w tym czasie nie brakowało dla nich pracy. Ogłoszenia do nich skierowane stanowiły w 2023 roku 15% wszystkich ofert opublikowanych na Pracuj.pl.

Badanie przeprowadzone przez Pracuj.pl we wrześniu 2023 roku wskazało, że generacja Z pod kątem mobilności zawodowej przewyższa wszystkie pozostałe grupy wiekowe. Najlepiej obrazują to liczby – w ciągu roku od prowadzonego badania pracę zmieniło aż 62% badanych przedstawicieli najmłodszego pokolenia rynku pracy. 56% badanych najmłodszych uczestników rynku deklaruje, że szuka obecnie nowej pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną. To stawia przed pracodawcami wyzwania związane z dostosowaniem miejsc pracy do wymagań najmłodszych pracowników, ale daje także nowe możliwości sukcesu i rozwoju nowoczesnych firm.

O RAPORCIE

Niniejsze zestawienie oparte zostało na danych wewnętrznych Grupy Pracuj, przedstawiających statystyki ofert pracy zamieszczonych w serwisie między styczniem i grudniem 2023 roku. Dane w niniejszym zestawieniu obejmują wszystkie oferty pracy opublikowane w serwisie Pracuj.pl w omawianym okresie widoczne dla użytkowników serwisu jako pojedyncze ogłoszenie w jednej lokalizacji. Prezentowanych danych nie należy utożsamiać z liczbą projektów rekrutacyjnych oferowanych przez Grupę Pracuj swoim klientom (pracodawcom), na które składają się: ogłoszenia o pracę (jedno lub więcej w ramach jednego projektu rekrutacyjnego) oraz dodatki budujące zasięg i zwiększające liczbę CV wysyłanych przez kandydatów (ang. add–ons).

Inflacja w USA zaskoczyła negatywnie

Inflacja w USA zaskoczyła negatywnie. Inflacja r/r wyniosła 3,40 proc., a m/m 0,3 proc. i w obu przypadkach odczyt okazał się powyżej oczekiwań na poziomie odpowiednio 3,20 proc. i 0,20 proc. Odczyt inflacji bazowej natomiast m/m zgodnie z oczekiwaniami na poziomie 0,30 proc. oraz także delikatnie powyżej prognoz 3,9 proc. r/r (prognoza 3,80 proc.).

W obliczu tego lekko negatywnego zaskoczenia dolar, amerykańskie obligacje skarbowe oraz kontrakty futures na amerykańskie indeksy – zareagowały na dane o inflacji bez większych zmian.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Maszyny rolnicze w 2023: spadek zakupu nowych, wzrost w segmencie używanych

Maszyny rolnicze w 2023: gorzej niż rok wcześniej, choć grudzień z lekkim polepszeniem wyników.

10 300 – tyle nowych ciągników zarejestrowano (czyli de facto kupiono) w Polsce w 2023 roku. To o ponad 12 procent mniej niż rok wcześniej, czego przyczyną może być m.in. obniżenie nastrojów w branży maszyn i urządzeń rolniczych –wynika z analizy Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Podobna tendencja rysuje się też w innym podstawowym segmencie maszyn rolniczych, jakim są przyczepy. Lekkie polepszenie wyników w obu tych kategoriach przyniosła końcówka ubiegłego roku. Stały wzrost widoczny jest natomiast w rejestracji ciągników i przyczep używanych.

W całym 2023 roku zarejestrowano 10 300 nowych ciągników. Było to mniej o 12,2 procent niż w 2022 roku, kiedy liczba zarejestrowanych (czyli de facto kupionych) nowych tego typu maszyn rolniczych wynosiła 11 727, czyli o 1427 więcej niż we właśnie zakończonym roku.

Nowe maszyny rolnicze: tendencja spadkowa się utrzymuje

Dane o tym, na podstawie CEPiK, przygotowała Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych, która co miesiąc monitoruje ten rynek w naszym kraju.

– Mamy ewidentną tendencję spadkową wśród nowych maszyn rolniczych, bowiem już rok 2022 okazał się gorszy od – co prawda rekordowego – 2021. Wynik za 2023 nie jest zaskoczeniem dla branży. Już w ciągu roku mówiło się przecież, że rejestracji będzie około 10 tys. sztuk – zauważa Wojciech Bury, prezes PIGMiUR.

Zaznacza jednak, że końcówka roku budzić może, co prawda, umiarkowany optymizm, choć i tak gorsza ona okazała się niż ostatni miesiąc 2022 roku. Z danych PIGMiUR wynika bowiem, że w grudniu 2023 zarejestrowano 1338 szt. nowych tego rodzaju maszyn. – Była to najwyższa liczba zarejestrowanych ciągników w ciągu jednego miesiąca w 2023 roku. W minionym roku jeszcze tylko w marcu udało się przekroczyć liczbę 1000 rejestracji. Zarejestrowano wówczas 1011 ciągników. Przed rokiem, o tej samej porze, było to 1115 sztuk – przeczytać można w raporcie PIGMiUR.

Nowe ciągniki: liderzy

Pozycję lidera zajęła na koniec roku New Holland. W ciągu dwunastu miesięcy zarejestrowano 1794 ciągników tej marki. To o 51 mniej niż w 2022. Jej udziały w całym 2023 roku wyniosły 17,4 procent, a więc o 1,7 pp więcej niż przed rokiem. Drugie miejsce zajął ostatecznie (choć jego poszczególne modele plasują się na szczycie najpopularniejszych wśród polskich nabywców w ubiegłym roku) John Deere, z liczbą 1555 rejestracji. To 62 sztuk mniej niż przed rokiem. Jego udziały wyniosły to 15,1 proc. czyli o 1,3 punktu procentowego więcej niż rok wcześniej. Kubota zajęła trzecie miejsce z 1195 zarejestrowanymi maszynami. To o 50 szt. więcej niż przed rokiem. Udziały tej marki wynoszą 11,6 procent – to więcej niż w 2022 roku o 1,8 pp. Na czwartym miejscu uplasował się Deutz Fahr., a dalej m.in. Case IH.

Geograficznie na pierwszym miejscu było województwo mazowieckie, drugie przypadło wielkopolskiemu, zaś małopolskie i śląskie to jedyne, w których PIGMiUR zanotowała wzrost liczby rejestracji. We wszystkich zaś pozostałych regionach w roku 2023 zarejestrowanych ciągników było mniej niż w 2022.

Jeszcze w sierpniu Izba notowała niemal 20 proc. spadek sprzedaży rok do roku, choć – jak wynika z danych PIGMiUR – wrzesień i październik przyniósł niewielkie odbicie, a więc wyniki w tych miesiącach okazały się lepsze niż w poprzednich.

– Prawdopodobnie część rolników po dobrym sezonie zdecydowało się jeszcze na inwestycje. W grudniu zaś sprzedawcy wszystkich marek walczyli o jak najlepszy wynik na koniec roku, stąd ponad 1000 zarejestrowanych ciągników w ostatnim miesiącu – uważa Wojciech Bury.

Nowe przyczepy rolnicze – tak jak nowe ciągniki

Podobną tendencję zaobserwować można w segmencie innej podstawowej kategorii maszyn rolniczych, jaką  stanowią przyczepy. W samym grudniu 2023 r. zarejestrowano 409 nowych maszyn tego typu. Rok wcześniej o tej samej porze zarejestrowano ich 536, zatem o 127 więcej niż w minionym miesiącu. Od stycznia do końca grudnia 2023 roku zarejestrowano zaś 6227 nowych przyczep rolniczych, czyli o 1869 mniej niż rok wcześniej. – Wynik ten oznacza spadek rok do roku o 23,1 proc. – informuje w swoim opracowaniu PIGMiUR. Liderem był tu Pronar (32,7 proc. udziałów i 2037 szt. zarejestrowanych nowych przyczep), drugie miejsce zajął Metal-Fach z (12,3 proc. udziałów i 765 rejestracji), a trzecie przypadło marce Metaltech (8,2 proc. udziałów i 512 szt. zarejestowanych przyczep). Kolejne miejsca zajęły Wielton
i Wodziński.

– Wszystko wskazuje na to, że pogłębiająca się tendencja spadkowa to wynik pogarszających się nastrojów w branży. Potencjalni nabywcy maszyn wykazują się coraz większą ostrożnością w inwestowaniu w nowoczesny park maszynowy dla swoich gospodarstw – wskazuje Wojciech Bury.

Według bowiem najnowszego badania PIGMiUR, negatywne nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych – w stosunku do sytuacji z początku 2023 roku – jeszcze bardziej się pogłębiają.

Mniej rejestracji nowych maszyn to wynik coraz gorszej oceny rzeczywistości i pesymizmu. Nowe kłody pod nogi potencjalnych nabywców maszyn rolniczych

Coraz gorsza ocena rzeczywistości i pesymistyczne przewidywania przyszłości wśród ankietowanych przedsiębiorców to – jak wskazywała Izba – wynik m.in. rosnących cen energii, inflacji, niepewności związanej z wojną w Ukrainie czy trudności ze sprzedażą płodów rolnych (np. zboża). – Dodatkowe kłody pod nogi rolników rzuciła też przyjęta pośpiesznie na wiosnę 2023 roku ustawa o pożyczkach lombardowych, która wprowadza chaos na rynku sprzedaży nowych maszyn rolniczych, de facto uniemożliwiając w znacznym stopniu ich leasing, a to on stanowi w wielu przypadkach wkład własny konieczny do ich zakupu – dowiedzieć się można z ostatniego dokumentu PIGMiUR na ten temat. Ustawa, o której tu mowa, wchodzi właśnie w życie i – jak prognozuje Izba – jeszcze bardziej ograniczyć może teraz sprzedaż nowych maszyn rolniczych, pozostawiając w coraz większym stopniu nietknięte fundusze europejskie przeznaczone na modernizację rolnictwa.

Mimo wszystko do przodu. Rośnie rejestracja maszyn „z drugiej ręki”

Mimo takiej sytuacji, a także gorszych niż rok wcześniej wyników w tym segmencie, branża maszyn rolniczych stara się zachować poprawny nastrój.

– Biorąc pod uwagę, jak kształtowała się sprzedaż nowych ciągników w ciągu roku, uznać można, że wynik na tym poziomie jest całkiem dobry – sądzi prezes PIGMiUR.

Na pogląd ten wpływają także dane z rynku wtórnego. Tu, z kolei, zauważalna jest właściwie już stała tendencja wzrostowa.

– Użytkownicy maszyn, a więc gospodarze, którzy prowadzą działalność w branży rolnej, i to w różnej skali, zdają sobie sprawę, że ich konkurencyjna pozycja wobec producentów w innych krajach europejskich zależy w znacznej mierze od stopnia mechanizacji i modernizacji. Dlatego sprzęt kupować muszą, nawet jeśli jest on starszy niż ten zupełnie nowy, na który mieliby dodatkowo dofinansowanie z UE – twierdzi Wojciech Bury.

W 2023 roku Izba zanotowała 22 599 zarejestrowanych ciągników używanych. To o 2162 więcej niż w 2022. Wzrost wynosi tu więc 10,6 procent. Liderem rynku wtórnego w 2023 roku jest John Deere – z 3585 ciągnikami tej marki i 15,9 proc. udziałów w tym rynku. Marka ta to lider w dwóch kategoriach wiekowych: 6-10 i 11-20 lat. W kategorii młodszej – 3-5 lat liderem jest Fendt. W najstarszej zaś, a więc powyżej 20 lat liderem jest Ursus. W segmencie przyczep używanych, zarejestrowano ich w 2023 roku 6462 – o 345 szt. więcej niż przed rokiem, co oznacza, że notowany jest tu obecnie wzrost o 5,6 procent.

Materiały budowlane tanieją kolejny miesiąc z rzędu. Korekta przybiera na sile

Pierwsza tegoroczna publikacja średniej dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel, obejmująca statystyki za cały 2023 rok, już po raz czwarty z rzędu zakomunikowała jej spadek poniżej zera. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w minionym grudniu średnio wyniósł on -2,6 proc. rdr, z kolei w relacji mdm regres stawek ograniczył się do -0,2 proc. Tym sposobem na krajowym rynku materiałów budowlanych intensywność korekty wielomiesięcznej drożyzny nie tylko ulega utrwaleniu, ale wręcz przybiera na sile.

Grudniową kontynuację korekty cen materiałów budowlanych w wymiarze -2,6 proc. należy zakwalifikować już jako znaczącą. Od września średni spadek cen wyniósł już w sumie 5 proc., a co ciekawe, na razie niewiele wskazuje na to, by sytuacja w przewidywalnej przyszłości miała ulec radykalnej zmianie.Wyk. 1 Dynamika cen materiałów

Odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel S.A, w grudniu ponownie zaskoczył swą intensywnością, tym bardziej, że ma miejsce w środowisku gospodarczym wciąż wysokiej i trudnej do przezwyciężenia rodzimej inflacji. W dalszym ciągu liderem wzrostów pozostaje cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o blisko 17 proc., wyprzedzając farby, lakiery (+7,1 proc.) i chemię budowlaną (+3,1 proc.).

Tym razem nie zmienił się wynoszący 7 do 13 stosunek grup towarowych drożejących i taniejących w relacji rok do roku. Wśród tych drugich, jak przed miesiącem, wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, tym razem z cenowym regresem rdr rzędu odpowiednio -24,7 proc. i -8,5 proc.Wyk. 2 Dynamika cen materiałów budowlanych

W świetle postępującej przeceny materiałów budowlanych, w końcówce ubiegłego roku dość ciekawie prezentowały się parametry popytu na poszczególne grupy asortymentowe. W opinii ekspertów Grupy PSB „dynamika sprzedaży w grudniu 2023 r. w relacji rok do roku była zróżnicowana, z wyraźnym spadkiem w kategoriach produktowych związanych m.in. ze wznoszeniem domów (cement, wapno -44%, otoczenie domu -42%, dachy, rynny -28%) oraz wzrostem w grupach asortymentowych dotyczących remontu wnętrz (wykończenia +31%, dekoracje +7% czy narzędzia +6%)”.Wyk. 3a Dynamika sprzedaży materiałów budowlanych

Dodatnia dynamika sprzedaży była udziałem ośmiu grup towarowych, ujemna zaś wystąpiła w dwunastu przypadkach, czyli dokładnie odwrotnie niż miesiąc wcześniej. Tym razem może to sugerować, że za spadkami cen materiałów budowanych przynajmniej w istotnej części stoi niewystarczający na nie popyt.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl szczególnie ciekawie, acz i dość niepokojąco wygląda grudniowe załamanie popytu na cement – wapno, czyli podstawową grupę towarową wykorzystywaną w budownictwie. Poważny regres popytowy zanotowały ponadto: otoczenie domu, dachy – rynny, płyty OSB – drewno, sucha zabudowa czy izolacje termiczne, czyli kolejne najważniejsze materiały wykorzystywane przy wznoszeniu domów. Ciekawe, czy dane Grupy PSB przełożą się na statystyki GUS budownictwa mieszkaniowego, które w ostatnich miesiącach wyraźnie wychodziły z dołka.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Czy inflacja w USA wzrośnie i umocni dolara?

Wczoraj odbyło się publiczne wystąpienie prof. Adama Glapińskiego, który podsumował styczniową decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. Czwartek to kolejny inflacyjny dzień. Rano poznaliśmy wysokość dynamiki cen w Czechach, jednak wśród inwestorów większe zainteresowanie budzi odczyt z USA, który już po południu.

Konferencja prezesa NBP

W środę mogliśmy posłuchać przemówienia szefa Narodowego Banku Polskiego, który odniósł się do wtorkowej decyzji w sprawie kosztu pieniądza. Pozostawienie wysokości stóp procentowych na niezmienionym poziomie 5,75% miało związek z utrzymywaniem się inflacji konsumenckiej (CPI) na podwyższonym poziomie. W trakcie wypowiedzi nie mogło zabraknąć informacji, że dynamika cen spada, co jest zgodne z projekcją NBP. W tym optymistycznym otoczeniu dostrzeżono jednak możliwość powrotu inflacji na ścieżkę wzrostową w drugim kwartale roku. Na pytanie odnośnie przyszłych decyzji RPP w sprawie kosztu pieniądza prezes udzielił odpowiedzi wymijającej. Będą one podejmowane na bieżąco na podstawie danych napływających z rynku. Jeżeli inflacja będzie dalej spadać i potwierdzi to marcowa projekcja NBP to powstanie przestrzeń do niewielkiej obniżki. Jeżeli jednak CPI odbije i w drugiej połowie roku dojdzie do poziomu 8%, to zgodnie ze słowami prezesa, nie można wykluczyć ruchu w przeciwnym kierunku.

W Pradze ceny rosną wolniej

Co prawda dzisiaj uwaga inwestorów w większym stopniu skierowana jest na dynamikę cen za oceanem, jednak nie można nie wspomnieć o inflacji konsumenckiej u naszych południowych sąsiadów. Zgodnie z porannym odczytem tempo wzrostu cen spadło do 6,9%, co jest o 0,4 punktu procentowego poniżej oczekiwań. Dzieje się to po grudniowej obniżce stóp procentowych w Czechach o 25 punktów bazowych, które w teorii powinno działać proinflacyjnie. Należy jednak pamiętać, że skutki zmian kosztu pieniądza widoczne są po kilku (a nawet kilkunastu) miesiącach. Na dzisiejsze dane zareagowała CZK, która osłabiła się w stosunku do euro i dolara. Na wykresie notowań do złotego odnotowano mocne wahnięcie w obydwóch kierunkach, które szybko wróciło do poziomu sprzed odczytu. W czwartek rano kurs CZK/PLN oscyluje przy 0,176 PLN.

Niezdecydowany „edek”

W tym tygodniu kurs głównej pary walutowej świata ewidentnie nie wie, w którą stronę pójść. Po wtorkowym umocnieniu dolara kurs EUR/USD spadł do 1,091 USD. Odpowiedź unijnej waluty przyszła bardzo szybko, gdyż jej środowa aprecjacja doprowadziła notowania do 1,098 USD. W czwartek o poranku do kontrataku ponownie przechodzi “zielony”, co zmienia kierunek ruchu na południowy. Kluczowe dla dzisiejszych notowań EUR/USD będą odczyty dynamiki cen w USA, które już o 14:30. Konsensus wskazuje na delikatny (o 0,1 punktu procentowego) wzrost inflacji konsumenckiej do poziomu 3,2%, przy jednoczesnym spadku jej bazowego odpowiednika. Odchylenie, w którąkolwiek ze stron może spowodować większe ruchy kursu EUR/USD, które może tym razem pomogą „edkowi” zdecydować, w którym kierunku chce podążać w ostatnich dniach tygodnia.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Ważny wyrok dla przedsiębiorców ws. opodatkowania nieruchomości mieszkalnych

Tylko te budynki, które faktycznie są zajęte do prowadzenia działalności podlegają najwyższej stawce opodatkowania podatkiem od nieruchomości. Przesłanki tej nie spełniają budynki zajęte na cele mieszkaniowe – orzekł 25 października 2023 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. To bardzo ważny wyrok dla przedsiębiorców posiadających nieruchomości, nawet dla tych na co dzień trudniących się profesjonalnym wynajmem.  Sprawę wygrała warszawska Kancelaria Skarbiec powołując się na bezprecedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 12 lipca 2023 r. (sygn. akt III FSK 250/23).

Spółka wynajmowała lokale do celów mieszkaniowych

W toczonej przed warszawskim sądem sprawie chodziło o budynek mieszkalny, który spółka wynajmuje osobom fizycznym nieprowadzącym działalności gospodarczej, wyłącznie na cele mieszkaniowe. Burmistrz, a później Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdzili, że spółka powinna płacić od tego budynku najwyższą stawkę podatku od nieruchomości, przewidzianą dla nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Firma trudni się wynajmem, więc wynajmowany budynek związany jest z jej działalnością

Spółka zaskarżyła decyzję organów obu instancji. Burmistrz i SKO co prawda przyznali, że zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych budynki mieszkalne nie są klasyfikowane jako budynki związane z działalnością gospodarczą. Jednak stanęły na stanowisku, że w pewnych okolicznościach nawet budynek mieszkalny może być traktowany jako zajęty na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej. Organy podniosły, że przedsiębiorca trudni się wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami. Sporny budynek został wprowadzony do ewidencji środków trwałych firmy i poddany przez nią amortyzacji, a wydatki związane z utrzymaniem budynku zaliczane do jej kosztów uzyskania przychodu. SKO nie miało wątpliwości, że w tych okolicznościach spółka zobowiązana jest do płacenia najwyższej stawki podatku od nieruchomości przeznaczonej dla budynków przeznaczonych pod działalność gospodarczą, skoro oferowanie mieszkań do wynajęcia stanowi istotę prowadzonej przez nią działalności.

Organy błędnie interpretują przepisy

– W skardze do WSA wskazaliśmy organom, że błędnie odczytują przepisy. Zgodnie z art. 1a ust. 1 pkt ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, pod pojęciem  gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej ustawa nakazuje rozumieć grunty, budynki i budowle będące w posiadaniu przedsiębiorcy lub innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, z zastrzeżeniem ust. 2a. A zgodnie z art. 1a ust. 2a pkt 1, do gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej nie zalicza się budynków mieszkalnych oraz gruntów związanych z tymi budynkami. Również w art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawa wskazuje, że rada gminy określa wysokość stawek podatku od nieruchomości od budynków lub ich części związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Zatem wbrew temu co twierdzą organy, że lokale mieszkalne podlegają opodatkowaniu według stawki przeznaczonej dla budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz budynków mieszkalnych zajętych na jej prowadzenie, podczas gdy przepisy te odczytywane łącznie prowadzą do wniosku, że aby budynek mieszkalny lub jego część mogły zostać opodatkowane stawką właściwą dla budynków związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą, to muszą być zajęte na prowadzenie takiej działalności – relacjonuje pełnomocnik spółki, adw. Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec. – A w tej sprawie sporne lokale należące do naszego klienta były zajęte jedynie do celów mieszkalnych.

Zajęcie na cele mieszkaniowe to nie zajęcie na cele działalności gospodarczej

Z argumentem tym zgodził się sąd. Powołane przez pełnomocnika spółki przepisy tworzą normę prawną, z której wynika, że zastosowanie podwyższonych stawek podatku od nieruchomości do budynku mieszkalnego będącego w posiadaniu przedsiębiorcy możliwe jest tylko wtedy, gdy zajęty jest on na prowadzenie działalności gospodarczej (dotyczy to także części takiego budynku). Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 25 października wydał bardzo ważny dla przedsiębiorców, posiadaczy budynków, wyrok. Na podstawie przedstawionego materiału dowodowego i zarzutów spółki orzekł, że o możliwości zastosowania najwyższej stawki opodatkowania przewidzianej dla nieruchomości przeznaczonej do prowadzenia działalności gospodarczej przesadzające znaczenie ma faktyczne jej zajęcie na prowadzenia takiej działalności. Chodzi więc o prowadzenie w budynku działalności gospodarczej. Za zajęte na taką działalność nie może uznać tych części budynku mieszkalnego, które są zajęte na cele mieszkaniowe, nawet jeśli ich oddanie do korzystania osobom trzecim do realizacji potrzeb mieszkaniowych nastąpiło w ramach działalności komercyjnej podatnika.

Nawet gdyby znajdowały się w posiadaniu przedsiębiorcy

WSA stwierdził, że ustawodawca w art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy wyraźnie wyłączył z definicji nieruchomości „związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej” budynki mieszkalne oraz grunty związane z tymi budynkami, nawet gdyby znajdowały się w posiadaniu przedsiębiorcy. Swoją argumentację sąd wsparł tym, że nie bez powodu ustawodawca zdecydował preferować niższe stawki opodatkowania dla budynków mieszkalnych. W przypadku najmu, nawet oferowanego przez przedsiębiorcę, ciężar podatkowy przenoszony jest wszak na najemcę. Zatem stanowisko prezentowane przez organy sprawia, że wbrew woli ustawodawcy realizowanie potrzeb mieszkaniowych byłoby obarczane wyższym ciężarem podatkowym (wyroki sygn. akt III SA/Wa 1401/23 oraz III SA/Wa 1402/23).

Właściciele nieruchomości mogli płacić wyższe podatki niż powinni

– Wydane rozstrzygniecie warszawskiego sądu otwiera drogę do rewizji swoich zobowiązań z tytułu podatku od nieruchomości dla tych przedsiębiorców, którzy padli ofiarą błędnej, pro fiskalnej interpretacji przepisów przez organy skarbowe. Przedsiębiorcy mogą domagać się zwrotu nadpłaconych podatków. Z uzasadnienia wyroku będą mogły korzystać również firmy, które będą ustalać stawkę opodatkowania swoich nieruchomości w przyszłości. Wyrok umacnia bowiem korzystną dla nich linię orzeczniczą, wyrażoną już wcześniej w wyrokach NSA z 12 lipca 2023 r. (sygn. akt III FSK 250/23), NSA z 15 stycznia 2013 r. (sygn. akt II FSK 933/11) i WSA w Szczecinie z 22 lipca 2020 r. (sygn. akt I SA/Sz 990/19) – podsumowuje mec. Chmielowiec.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rynek najmu mieszkań w 2024 r. będzie dużo bardziej zrównoważony pod kątem popytu i podaży

Nie tylko najemcy zastanawiają się jakim zmianom może ulec najem w 2024 roku. Pokusiliśmy się zatem o kilka prognoz.

Polski rynek najmu z pewnością nie jest wiodący w skali Unii Europejskiej. Dane Eurostatu sugerują, że mniej więcej co dwudziesty mieszkaniec Polski zasiedla lokum wynajmowane na wolnym rynku. Tym niemniej, od niecałych dwóch lat rynkowy najem cieszy się dużym zainteresowaniem rodzimych mediów. Wszystko za sprawą szybkich podwyżek czynszów, które były widoczne po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W 2023 r. sytuacja cenowa na rynku najmu już się ustabilizowała, a jesienią i zimą do rzadkości nie należały widoczne tendencje spadkowe. Mimo tego, najem w 2024 roku jest tematem, który może wzbudzać pewne obawy – zarówno u najemców, jak i wynajmujących. W ramach typowych dla przełomu roku prognoz, postanowiliśmy opisać zmiany i zjawiska, których można się spodziewać na rynku najmu w ciągu kolejnych 12 miesięcy.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  1. W 2024 r. większym problemem dla najemców niż rosnące czynsze mogą być podwyżki cen mediów. Pamiętajmy, że „zamrożenie” cen energii elektrycznej, gazu oraz ciepła będzie obowiązywało tylko do końca czerwca.
  2. Właściciele mieszkań prowadzący tradycyjny najem będą mogli w 2024 r. bez dodatkowych uzasadnień podnieść czynsz o około 11%. Tak duże podwyżki będą jednak problematyczne ze względu na sytuację rynkową.
  3. Nawet jeżeli rząd uruchomi nowy program Mieszkanie na Start, to odpływ klientów z rynku najmu (związany z przejściem „na swoje”) będzie prawdopodobnie mniejszy niż w całym 2023 roku. Wspomniany odpływ w skali całego rynku najmu nie ma jednak bardzo dużego znaczenia.

Poniżej piszemy więcej o tym, jak może wyglądać najem w 2024 roku. Oczywiście, nie wszystkie zmiany można obecnie przewidzieć.

Po połowie roku drogie media mogą stać się kłopotem

Na podstawie obecnych obserwacji rynkowych można przypuszczać, że w 2024 r. nie będzie podobnych problemów podażowych, jakie stały się udziałem najemców dwa lata wcześniej. Dane firmy Unirepo bazujące na obserwacjach z 37 portali ogłoszeniowych wskazują, że w listopadzie 2023 roku było dostępnych o około 30% więcej mieszkań pod wynajem niż 12 miesięcy wcześniej. „Ten wynik będący efektem wcześniejszego usunięcia duplikatów ogłoszeń wskazuje, że czasy podażowego „dołka” już minęły” – ocenia Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Obecna oferta rynkowa mieszkań na wynajem jest wielkościowo podobna jak w okresie bezpośrednio poprzedzającym rosyjską inwazję na Ukrainę. Jeżeli wojna za wschodnią granicą nie przyczyni się do wzrostu imigracji i zwiększenia popytu, to znaczący wzrost kosztów najmu w 2024 r. może wynikać głównie z podwyżek rachunków za media. Najem w 2024 r. na pewno będzie uzależniony od polityki energetycznej rządu. „Pamiętajmy w tym kontekście, że podwyżki cen energii elektrycznej, gazu i ciepła dla gospodarstw domowych zostały „zamrożone” jedynie do połowy 2024 roku. Nie można mieć pewności, że cenowa blokada zostanie przedłużona przez rząd na tych samych warunkach” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Maksymalna podwyżka czynszu nie zawsze możliwa …

Nie ulega wątpliwości, że na najem w 2024 r. będzie wpływać również inflacja wyższa od zakładanego celu NBP. Narodowy Bank Polski przewiduje, że stopa wzrostu cen z 2024 r. osiągnie poziom zbliżony do 5%. Pamiętajmy jednak, że przepisy pozwalające na podnoszenie czynszu bez dodatkowych uzasadnień uwzględniają odczyt inflacji z poprzedniego roku. „Mówimy tutaj o przepisach dotyczących tradycyjnego najmu, bo przy najmie okazjonalnym oraz instytucjonalnym nie ma limitów podwyżek czynszowych. Znaczenie mają tylko ustalenia stron wynikające z umowy” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

GUS nie opublikował jeszcze stosownego komunikatu, ale można przypuszczać, że całoroczna inflacja obliczona dla 2023 r. wyniesie około 11%. Właśnie o taką wartość procentową (ok. 11%) właściciele mieszkań będą mogli podnieść czynsz bez powoływania się na konieczność osiągnięcia odpowiedniego zwrotu nakładów inwestycyjnych oraz godziwego zysku (zobacz: artykuł 8a ustęp 4e ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego – Dz. U. 2001 nr 71 poz. 733). „Może jednak rodzić się pytanie, czy warunki rynkowe będą pozwalały właścicielom mieszkań na wprowadzenie tak dużych podwyżek czynszowych. Najem w 2024 r. prawdopodobnie będzie dużo bardziej zrównoważony pod kątem popytu i podaży niż dwa lata wcześniej” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Dopłaty kredytowe były mniej istotne niż sądzi wielu?

Jeżeli chodzi o 2023 rok, to właściciele mieszkań na wynajem w pewnym stopniu odczuli wpływ programu Bezpieczny Kredyt 2%. Chodzi o to, że ponad 80 000 gospodarstw domowych złożyło wnioski o preferencyjną „hipotekę”. Z danych PKO BP wynika, że co trzeci wnioskodawca w programie BK 2% wcześniej wynajmował mieszkanie. Odpływ z rynku około 20 000 – 25 000 najemców nie będzie miał więc decydującego wpływu na to, jak może wyglądać najem w 2024 roku. „Warto bowiem pamiętać, że w skali całego kraju wynajmowane jest około 1,1 – 1,2 miliona mieszkań. Wpływ rządowych dopłat na rynek najmu wydaje się przeceniany. W 2023 r. większe znaczenie mógł mieć np. spadek liczby obywateli Ukrainy potrzebujących lokali na wynajem” – uważa Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Nawet jeżeli rząd uruchomi nowy program dopłat kredytowych Mieszkanie na Start, którego poparcie w koalicji wciąż jest niepewne, to odpływ klientów z rynku najmu (związany z przejściem „na swoje”) będzie prawdopodobnie mniejszy niż w całym 2023 roku. Jednak ten czynnik nie powinien mieć dużego znaczenia. Właściciele mieszkań na wynajem powinni również spokojnie reagować na zapowiedzi zwiększenia nakładów dotyczących publicznego budownictwa czynszowego. Nawet gdyby rządowi faktycznie udało się w ciągu kilku lat znacząco zwiększyć liczbę lokali komunalnych, to w pierwszej kolejności byłyby one przydzielane osobom czekających w kolejce od dłuższego czasu. „Pod koniec 2022 r. na przydział mieszkania komunalnego oczekiwało ok. 56 000 gospodarstw domowych (według danych GUS). Ważnym aspektem są również limity dochodowe, które trzeba stosować w przypadku publicznych czynszówek” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Autor/Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl

Łukasz Musiałkiewicz nowym prezesem Zarządu Enefit w Polsce

Od stycznia 2024 r., Łukasz Musiałkiewicz objął stanowisko prezesa Zarządu Enefit w Polsce, spółki wchodzącej w skład estońskiej grupy Eesti Energia, jednego z największych wytwórców energii elektrycznej w krajach bałtyckich. Na swoim nowym stanowisku Musiałkiewicz będzie odpowiadał za dalszy rozwój firmy na polskim rynku poprzez dostosowanie do potrzeb biznesu oferty na zakup energii i gazu. Dodatkowo spółka rozszerzyła niedawno swoją ofertę o ładowarki do samochodów elektrycznych oraz zaangażuje się w budowę publicznej sieci ładowarek.

Łukasz Musiałkiewicz posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie w branży energetycznej. W przeszłości był związany między innymi z E.ON Polska, gdzie pełnił funkcję Head of Energy Markets. Doświadczenie zawodowe zdobywał również na stanowisku Regional Operations Manager w międzynarodowej strukturze funkcjonalnej w organizacji Innogy Polska (dawniej część grupy RWE), gdzie odpowiadał m.in. za procesy z obszaru zarządzania portfelem. Jest absolwentem Europejskiego Uniwersytetu Viadrina i uzyskał tytuł MBA w ramach programu realizowanego przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie we współpracy z Uniwersytetem Montrealskim.

Z radością dołączyłem do zespołu Enefit i jestem przekonany, że moje doświadczenie, wiedza i pasja do branży energetycznej umożliwią nam intensyfikację rozwoju Enefit na polskim rynku. W najbliższych latach przyspieszy transformacja systemu energetycznego w Polsce, co będzie wyzwaniem nie tylko dla samej branży, ale i dla całej gospodarki. Dzięki wspólnym wysiłkom, innowacyjności i zaangażowaniu możemy osiągnąć znaczące postępy w kierunku zielonej energetyki i wierzę, że nasz zespół i nasi klienci odegrają znaczącą rolę w tym procesie. Jest to dla mnie i całej grupy Eesti Energia, zarówno wyzwanie, jak i ogromna odpowiedzialność, którym jesteśmy gotowi sprostać – powiedział Łukasz Musiałkiewicz, prezes Zarządu Enefit w Polsce.

Łukasz ma szerokie doświadczenie w sektorze energetycznym i sprawował wcześniej funkcje kierownicze wyższego szczebla w czołowych korporacjach energetycznych. Jego rozeznanie w europejskim krajobrazie biznesowym i dogłębna znajomość polskiego rynku sprawiają, że jest dobrze przygotowany do pełnienia swojej roli. Jestem przekonany, że wprowadzi firmę na kolejny poziom, sprawiając, że staniemy się jeszcze lepszym partnerem energetycznym dla naszych klientów na polskim rynku – dodał Deepak Ahluwalia, członek zarządu Enefit.

Enefit jest obecny na polskim rynku od 2016 roku. Firma współpracuje z klientami biznesowymi, oferując zakup energii i gazu w różnych modelach rozliczeniowych, a także świadczy usługi z zakresu efektywności energetycznej, w tym realizuje audyty energetyczne i modernizację oświetlenia. W 2023 roku spółka rozszerzyła swoją ofertę o ładowarki do samochodów elektrycznych i aktywnie pracuje nad budową publicznej sieci ładowarek.

Dotychczasowy prezes, Maciej Kowalski, ustąpił ze stanowiska w grudniu ubiegłego roku, po siedmiu latach budowania obecności spółki w Polsce.

Rząd musi zmienić system podatkowy, aby przedsiębiorcy wrócili do inwestycji

Firmy działające w Polsce powinny mieć jak najlepsze warunki do działania – tak, jak np. firmy na Słowacji, w Estonii czy w Irlandii. Nie da się tego zrobić bez zmiany jednego z najgorszych w ramach państw OECD systemu podatkowego, który zajmuje dzisiaj 36 pozycję na 37 państw. To są dane jeszcze przed wprowadzeniem tak zwanego Polskiego Ładu – który jest systemem blokującym i niweczącym polską przedsiębiorczość. To jest minimum zmian, które rząd powinien wprowadzić, aby odblokować gospodarkę. Najważniejszą zmianą powinno być przywrócenie wolności gospodarczej. W ramach ostatnich rankingów Fraser Institute, w ramach których Centrum Adama Smitha współpracuje przy tworzeniu Indeksu Wolności Gospodarczej na świecie, Polska zajęła ostatnią pozycję w Unii Europejskiej – jeżeli chodzi o poziom wolności gospodarczej.

– Obecnie najważniejsza jest zmiana jakości warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Rząd powinien przyjąć kilka fundamentalnych zasad – po pierwsze, że prawo jest niezmienne i nie ulega pogorszeniu przez okres minimum 10 lat, bo tyle trwają różnego rodzaju inwestycje i ich rozliczanie – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Stąd bez zagwarantowania niezmienności prawa w czasie, a przynajmniej jego niepogorszania – bo prawo może się poprawiać – trudno sobie wyobrazić, żeby prywatne inwestycje ruszyły w Polsce. Tymczasem to właśnie prywatne inwestycje powinny tworzyć przyszłość – a nie wydatki publiczne, które jak widać mogą być nierentowne. Można – tak, jak w przypadku Elektrowni w Ostrołęce – wydać miliardy i z tego żadnego pożytku nie ma, jest ewidentna strata dla polskiego podatnika. Po drugie trzeba wreszcie zlikwidować dyskryminację polskich firm w Polsce i zrównać je w prawach z międzynarodowymi korporacjami. Już czas, by zaprzestać praktyki apartheidu gospodarczego, który polega na uprzywilejowaniu międzynarodowych korporacji i jednocześnie pogarszania warunków polskim firmom. Rząd powinien realizować zasadę patriotyzmu gospodarczego, która jest ewidentnie słuszna – podkreśla Sadowski.

Multilango pozyskuje blisko 2 mln zł od EKIPA Investments i Tar Heel Capital Pathfinder

Multilango.com, platforma umożliwiająca pracodawcom oferowanie nauki języków obcych jako benefitu pracowniczego, zakończyła rok w świetnym stylu: startup przekonał do siebie fundusze Tar Heel Capital Pathfinder i Ekipa Investments oraz prywatnego inwestora, którzy zdecydowali się zainwestować w projekt łącznie 1,75 mln zł.

Multilango to platforma dla przedsiębiorców, którzy chcą wyjść naprzeciw oczekiwaniom pracowników i zaoferować im benefit w postaci nauki języków obcych. W ramach abonamentu pracownik może uczyć się jednego lub kilku wybranych przez siebie języków. Nauka odbywa się online w formule jeden na jeden, a nauczycielami są doświadczeni lektorzy dopasowani do potrzeb i poziomu zaawansowania użytkownika.

W tej chwili platforma oferuje dostęp do lektorów szesnastu różnych języków, od angielskiego i niemieckiego do mniej popularnych, takich jak koreański czy japoński. Założyciele Multilango podkreślają jednak, że ta lista będzie się wydłużać.

– Jesteśmy elastyczni i oprócz brania pod uwagę trendów rynkowych poszerzamy ofertę o języki, na które nasi klienci zgłaszają zapotrzebowanie. Informacje zwrotne, jakie od nich otrzymujemy pokazują, że taki rodzaj benefitu jest na rynku bardzo potrzebny. Potwierdzają to badania, według których około dwie trzecie pracowników z pokoleń Y i Z chce mieć możliwość skorzystania z benefitu w postaci nauki języka obcego. A to właśnie te pokolenia do 2025 roku zdominują rynek pracy. – tłumaczy Cezary Chałupa, współtwórca i Chief Commercial Officer w Multilango.

Założyciele startupu Łukasz Skrzypek, Michał Paszko i Cezary Chałupa to przedsiębiorcy z wieloletnim stażem w prywatnym biznesie i korporacjach, z których wynieśli nie tylko doświadczenie w tworzeniu i skalowaniu nowych projektów, ale też liczne obserwacje dotyczące szkoleń oraz benefitów pracowniczych.

– Nauka języków obcych to jeden z niewielu benefitów, które przynoszą korzyści zarówno pracownikowi, jak i pracodawcy. Multilango pozwala nie tylko wprowadzić taką ofertę do organizacji, ale również zadbać o efektywność wydatkowania pieniędzy. – mówi Łukasz Skrzypek, drugi z założycieli i Chief Operating Officer spółki.

Klientami spółki są przede wszystkim średnie i duże przedsiębiorstwa, w tym brandy takie jak Atman, Daimler Trucks Polska czy Canal+.

– Benefity pracownicze stały się nieodłącznym elementem walki o względy pracownika. Nauka języków obcych wyróżnia się tu na tle rynkowych standardów: spotyka się ją rzadziej niż np. świadczenia medyczne czy sportowe i jako jeden z nielicznych rodzajów benefitów niesie za sobą dodatkową wartość dla pracodawcy, pozwalając pracownikowi poszerzać kompetencje przydatne dla organizacji. Multilango odpowiada więc na ważną potrzebę rynku i może pochwalić się doświadczonym zespołem założycielskim, dlatego z przyjemnością zainwestowaliśmy w ten projekt. – komentuje Radosław Czyrko, Partner Zarządzający Tar Heel Capital Pathfinder

Spółka planuje przeznaczyć pozyskane środki w pierwszej kolejności na zwiększenie obecności na rynku i skalowanie sprzedaży, a także na dalszy rozwój funkcjonalności produktu, w tym prace nad wykorzystaniem uczenia maszynowego i funkcji rozpoznawania mowy.

– Wierzymy, że podejście do nauki języków obcych jako korzyści pracowniczej ma ogromny potencjał. Platforma Multilango.com dostarcza narzędzi do skutecznego rozwijania umiejętności językowych pracowników, tym samym tworząc wartość dla firm poprzez promowanie różnorodności i globalnej komunikacji w miejscu pracy. Jesteśmy pewni, że ta oferta zmieni sposób, w jaki korporacje myślą o rozwoju językowym pracowników – mówi Maciej Siemaszko, Partner Zarządzający EKIPA Investments ASI.

Nowi inwestorzy dołączają do funduszu Czysta3.VC, który wcześniej zainwestował w Multilango. Łącznie startup pozyskał dotychczas prawie 3 mln zł finansowania.

Podaż mieszkań na rynku wtórnym się stabilizuje, ale ceny nadal rosną

Dobra informacja dla kupujących jest taka, że w końcówce 2023 r. podaż na rynku wtórnym przestała dramatycznie spadać. Zła, że ostatnie miesiące roku stały pod znakiem dalszych wzrostów cen mieszkań – takie wnioski płyną z podsumowania IV kwartału, które przygotował portal Nieruchomosci-online.pl.

– W 2023 r. ogromnym problemem rynku mieszkaniowego było to, że doszło do silnego zderzenia rosnącego popytu ze spadającą liczbą ogłoszeń. Od kwietnia, z miesiąca na miesiąc, oferta na rynku wtórnym kurczyła się coraz bardziej, co było naturalnie jednym z czynników, przez który rosły też oczekiwania osób sprzedających. Jednak, jak pokazują nasze portalowe dane, w IV kwartale trend ten w końcu zaczął się zmieniać – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Czy to zwiastun odbudowy podaży?

Od wiosny, kiedy był już przesądzony start programu Bezpieczny Kredyt 2%, podaż mieszkań na rynku wtórnym zaczęła spadać w tempie 5-6 proc. m/m i taka sytuacja konsekwentnie utrzymywała się z miesiąca na miesiąc aż do września. Sytuacja podażowa ustabilizowała się dopiero w ostatnim kwartale 2023 r. Nie było już takich wahań, a miesięczne korekty podaży w październiku, listopadzie i grudniu wynosiły tylko około jednego procenta.

– Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy będzie można mówić najpierw o „uklepywaniu się” podaży, a następnie o jej odbudowie. Nie zapominajmy, że oferta na rynku wtórnym w dalszym ciągu jest ograniczona. W IV kwartale 2023 r. liczba ogłoszeń była o 24 proc. niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – dodaje Rafał Bieńkowski.

Dlaczego w końcówce roku podaż zaczęła się stabilizować? Jednym z powodów było na pewno nieco mniejsze zainteresowanie mieszkaniami z drugiej ręki. Przypomnijmy, że w III kwartale popyt był nakręcany przede wszystkim przez startujący program dopłat do kredytów hipotecznych. W IV kwartale efekt BK2% był już nieco mniejszy, chociaż w grudniu wiele osób próbowało jeszcze załapać się na wygaszany program. W efekcie w IV kwartale osoby poszukujące na Nieruchomosci-online.pl nawiązały o blisko 15 proc. mniej kontaktów ze sprzedającymi niż w III kwartale. Ale nawet mimo tego spadku poziom zainteresowania mieszkaniami w końcówce roku był wyraźnie wyższy niż w pierwszej połowie roku, gdy rynek był jeszcze mocno przygaszony.

Niewielki margines na negocjacje

W IV kwartale ub.r. stabilizowała się podaż, ale nie ceny. Dane z miast wojewódzkich wskazują, że średnie ceny ofertowe były prawie wszędzie wyższe niż na koniec III kwartału ub.r.

– Mówimy oczywiście o oczekiwaniach właścicieli mieszkań, ale jak pokazywały nastroje z ostatnich miesięcy, cena ofertowa często była później też transakcyjną, co wynikało ze stosunkowo niewielkiego marginesu na negocjacje. Mało tego, nierzadko dochodziło do licytacji w górę – przypomina Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Przeciętna stawka ofertowa za mkw. kawalerki najmocniej wzrosła w ciągu kwartału w największych miastach. W Warszawie i Krakowie było to około 10 proc., a we Wrocławiu 7 proc. k/k. W pozostałych stolicach regionów wahania były mniejsze. Uwagę zwracają stosunkowo niewielkie wzrosty średnich cen w Gdańsku (3 proc.) i Poznaniu (1 proc.). W przypadku mieszkań 1-pokojowych z trendu wzrostu cen wyłamały się cztery miasta wojewódzkie. Średnia cena ofertowa była delikatnie niższa w Olsztynie i Rzeszowie, a praktycznie nie zmieniła się w Lublinie i Kielcach.

W segmencie mieszkań 2-pokojowych w większości miast wojewódzkich średnia cena była w IV kwartale albo umiarkowanie wyższa (2-5 proc. k/k – Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Lublin, Olsztyn), albo zauważalnie wyższa (6-8 proc. k/k – Kraków, Katowice, Warszawa, Wrocław, Łódź, Poznań, Kielce, Szczecin, Opole, Gorzów Wlkp., Zielona Góra, Toruń). O stabilizacji cen można było mówić tylko w przypadku Rzeszowa.

Na rynku mieszkań 3-pokojowych sytuacja wyglądała podobnie. Średnia cena za mkw. ustabilizowała się tylko w Toruniu. W pozostałych miastach oczekiwania sprzedających były wyższe niż na koniec III kwartału. Największe zmiany były widoczne w Krakowie, Warszawie, Szczecinie, Olsztynie i Zielonej Górze (8-9 proc. k/k).

W rok ceny wzrosły nawet o jedną czwartą

To kolejny kwartał z rzędu, w którym ceny mieszkań z drugiej ręki pozostały na kursie wzrostowym. W efekcie w niektórych miastach roczne wzrosty stawek były bardzo duże.

W przypadku mieszkań 1-pokojowych największy wzrost średniej ceny ofertowej zaobserwowano w Warszawie, Krakowie i Katowicach – ponad 20 proc. r/r. Sporą podwyżkę zanotował także Wrocław (prawie 18 proc. r/r). Najmniejsze roczne wahania w cenach kawalerek były natomiast widoczne w Bydgoszczy, Gorzowie Wlkp., Olsztynie i Rzeszowie (do 5 proc. r/r).

W segmencie mieszkań 2-pokojowych podwyżkowy prym wiedzie Kraków. W stolicy Małopolski średnia cena ofertowa mkw. w ciągu roku podskoczyła o 23 proc. Niewiele mniej, o 21 proc., wzrosła w Warszawie. W większości analizowanych miast roczna zmiana wahała się od 10 do 17 proc. Najbardziej stabilnymi rynkami były w tym czasie Zielona Góra, Bydgoszcz i Olsztyn (5-7 proc. r/r).

O ile w kawalerkach i „dwójkach” w miastach wojewódzkich można było jeszcze spotkać roczne wzrosty wynoszące mniej niż 10 proc., to w mieszkaniach 3-pokojowych takich sytuacji prawie nie było (wyjątkiem była tylko Bydgoszcz z 9-procentową zmianą). Poza Krakowem (24 proc. r/r) i Warszawą (prawie 20 proc. r/r), we wszystkich stolicach średnie ceny mieszkań z drugiej ręki są obecnie o kilkanaście procent wyższe niż przed rokiem.

Schnabel umacnia euro, w centrum uwagi inflacja z USA

Na dzień przed publikacją raportu o inflacji z USA indeksy amerykańskie rosły. Najlepiej poradził sobie wczoraj Nasdaq Composite zyskując 0,75 proc., Sp500 urósł o blisko 0,6 proc. a przemysłowy Dow Jones zanotował wynik dodatni na poziomie 0,45 proc. Kurs EUR/USD zwyżkował w okolice 1,0970 po słowach Isabeli Schnabel z EBC. Zyskały również rentowności niemieckich obligacji rządowych.

Wczorajsze wzrosty głównej pary walutowej mogły wynikać z silniejszego euro, bowiem na temat polityki monetarnej wypowiadała się Isabel Schnabel – członkini Zarządu Europejskiego Banku Centralnego. Jej słowa zostały odebrane dość „jastrzębio”. Stwierdziła ona bowiem, że jest zbyt wcześnie, żeby dyskutować o obniżkach stóp procentowych. Jasno zadeklarowała, że wysoki ich poziom EBC utrzyma do momentu, aż będzie mieć pewność, że inflacja trwale powróci do celu 2 proc. Podkreśliła istotność przyszłych danych makro, które będą obrazować rozwój sytuacji w tej materii. Członkini zarządu podkreśliła również, że „warunki finansowe rozluźniły się bardziej niż przewidywano”, wyjaśniając, że to rozluźnienie jest związane z oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych.

Przypomnijmy, że EBC utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie na dwóch ostatnich posiedzeniach, oceniając wpływ swojej kampanii zacieśniania polityki pieniężnej na gospodarkę.

Wycena rynkowa nieco uległa zmianie. Spadło prawdopodobieństwo obniżki kosztu pieniądza w strefie euro na marcowym posiedzeniu do poziomu bliskiego 30 proc. W piątek wynosiło ono jeszcze 50 proc.

Dziś poznamy dane o inflacji w USA w grudniu. Ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberg spodziewają się, że wskaźnik zasadniczy wzrośnie silniej miesiąc do miesiąca w porównaniu z listopadem(do 0,2 proc.), a zmiana stopy bazowej w tym samym ujęciu przynajmniej wykaże dynamikę na poziomie 0,3 proc. Rok do roku miara bazowa ma obniżyć się z 4 proc. do 3,8 proc. a główna wzrosnąć do 3,2 proc. z 3,1 proc. poprzednio.
Obecnie na całym świecie znacznie wyraźniej widać, że inflacja powoli spada. Dzisiejsze dane nie powinny wiele zmienić. Dopóki CPI bazowy stabilizuje się pomiędzy 0,2 a 0,3 proc. m/m instytucje nie ogłoszą wygranej walki z tym zjawiskiem ekonomicznym.

Wczoraj kurs EUR/USD zrównał się lokalnymi maksimami a dziś rano zbliżył się do szczytu wyznaczonego w miniony piątek po publikacji raportu NFP. Układ świec na wykresie sugeruje, że być może rozpoczyna się kolejny impuls wzrostowy na głównej parze walutowej. Dołek z minionego piątku uplasował się w obrębie dwóch zniesień wewnętrznych Fibo (38,2 oraz 61,8 proc.) a także w niedalekiej odległości od dolnej bandy kanału wzrostowego. Zauważalne jest podobieństwo pod kątem wielkości dwóch ostatnich korekt spadkowych. Teoretycznie niższe od prognoz dane o CPI z USA powinny dalej osłabiać dolara amerykańskiego i tym samym spowodować, że EURUSD przełamie poziom 1,10.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Platforma usług prawnych i podatkowych online jest już dostępna! To rewolucja dla przedsiębiorców!

Planujesz rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej, jednak nie wiesz jaka forma prowadzenia biznesu będzie dla Ciebie najlepsza?

Chcesz założyć spółkę i zastanawiasz się, w jaki sposób należy sformułować zapisy umowy spółki, aby optymalnie zabezpieczyć swoje interesy? Zależy Ci przy tym, aby rejestracja spółki przebiegła sprawnie?

Myślisz o założeniu fundacji rodzinnej lub chcesz przeprowadzić optymalizację swojej działalności gospodarczej? 

A może prowadzisz już działalność gospodarczą i rozważasz przeprowadzenie przekształcenia w spółkę z o.o.? 

Nie wiesz jednak przy tym, z jakimi kosztami takie usługi mogą się wiązać, jak również nie masz czasu na długotrwałe negocjacje warunków współpracy z kancelarią doradztwa prawnego i podatkowego? Zależy Ci na kompleksowym rozwiązaniu?

Załatw wszystko online. Innowacyjna platforma obsługi prawnej i doradztwa podatkowego www.online.bogdanchudoba.pl jest już dostępna!

Jak to działa?

Za pośrednictwem nowoczesnej platformy, w formie nieznanej dotąd na rynku usług prawnych i usług doradztwa podatkowego, będziesz mógł w prosty sposób zamówić usługę prawną lub usługę doradztwa podatkowego dedykowaną dla przedsiębiorców, spółek, zarządów, wspólników spółek. 

Co ważne, dostępne na platformie online usługi dedykowane są zarówno dla osób dopiero planujących rozpoczęcie działalności gospodarczej, jak również tych, które już prowadzą działalność i poszukują profesjonalnych usług dostosowanych do swoich zindywidualizowanych potrzeb. W obu przypadkach, będziesz miał możliwość uzyskania wsparcia w zakresie doradztwa prawnego i usług doradztwa podatkowego na przejrzystych zasadach. 

Korzystając z platformy będziesz miał między innymi możliwość odbycia konsultacji prawnej z doświadczonym adwokatem lub radcą prawnym, specjalizującym się w zakresie szeroko rozumianego prawa gospodarczego, prawa spółek. Dzięki temu będziesz mógł w łatwy sposób uzyskać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania i dzięki temu podjąć najlepszą dla Ciebie decyzję. 

Jeżeli dopiero myślisz o rozpoczęciu prowadzenia działalności gospodarczej, będziesz miał możliwość skonsultowania, jaka forma prowadzenia działalności będzie dla Ciebie najlepsza, a także jakie ryzyka niesie ze sobą prowadzenie działalności w określonej formie. Doświadczony prawnik – radca prawny lub adwokat, rozwieje Twoje wszystkie wątpliwości podczas umówionych za pośrednictwem platformy usług prawnych i doradztwa podatkowego konsultacji. Jeżeli Twoje wątpliwości dotyczą podatków i rozliczeń podatkowych to wsparcia udzieli Ci doświadczony doradca podatkowy. 

Platforma umożliwia także wykupienie określonego godzinowego pakietu z zakresu obsługi prawnej i z zakresu doradztwa podatkowego. Będzie to usługa, szczególnie warta Twojej uwagi, w sytuacji gdy Twoja indywidualna sytuacja wymaga bardziej kompleksowego podejścia. Pomoc w tym zakresie będzie mogła dotyczyć na przykład prawa umów, prawa pracy czy wsparcia prawnego przy inwestycji w nieruchomości. 

Zespół osób współtworzących platformę jest szeroki, co dzięki specjalizacji poszczególnych osób pozwala na objęcie obsługą prawną i podatkową szerokiego spektrum spraw prawnych i doradztwa podatkowego.  

Każda z dostępnych w serwisie usług, została w jasny i prosty sposób opisana, tak abyś nie miał żadnych wątpliwości co mieści się w jej zakresie, jak również w jakim czasie może zostać ona zrealizowana. 

Co więcej, w przypadku porad, konsultacji prawnych oraz podatkowych, decydując się na zakup usługi będziesz miał natychmiastową możliwość rezerwacji dogodnego dla Ciebie terminu. A to wszystko bez wychodzenia z domu!

Pamiętaj przy tym, że cechą usług zamawianych na platformie jest elastyczność. W związku z tym jeśli uważasz, że wybrana usługa nie spełnia Twoich potrzeb lub chciałbyś, aby była lepiej dostosowana do Twoich oczekiwań, możesz w każdej chwili skontaktować się czy pisząc na adres mailowy: [email protected] lub też dzwoniąc pod numer: +48 511 090 050. Możesz także w tym zakresie skorzystać z formularza kontaktowego.  

Na pewno uda się wypracować odpowiadające Ci rozwiązanie, spełniające Twoje oczekiwania. Twoje zadowolenie dla twórców platformy jest niezwykle ważne, dlatego dołożą oni wszelkich starań, abyś otrzymał pomoc na najwyższym poziomie.

nowoczesna platforma usług prawnych i doradztwa podatkowego

Ile to kosztuje?

Każda z dostępnych na platformie usług prawnych i usług doradztwa podatkowego ma ustaloną cenę, adekwatną do czasu pracy i stopnia skomplikowania danego zagadnienia. 

W związku z tym, decydując się na zakup danego produktu w serwisie od razu wiesz ile zapłacisz, ale przede wszystkim wiesz również co mieści się cenie i jakiego rodzaju aktywności od Ciebie wymaga.

Indywidualne podejście do klienta.

Nie obawiaj się, że w związku z zakupem danej usługi otrzymasz produkt niedostosowany do Twoich indywidualnych potrzeb. Oczywistym jest, że sytuacja każdego przedsiębiorcy jest inna, wobec czego w każdym wypadku inne rozwiązanie będzie satysfakcjonujące i spełniające Twoje oczekiwania.  

Co ważne, przed przystąpieniem do realizacji danej usługi będziesz miał możliwość dokładnego przedstawienia swojej sytuacji, będziesz także mógł przesłać potrzebne dokumenty do analizy Twoje problemu, w związku z czym w odpowiedzi otrzymasz pomoc w całości dopasowaną do Twoich potrzeb.

Zakres usług.

Platforma doradztwa prawnego i doradztwa podatkowego online pozwoli Ci uzyskać pomoc w szerokim zakresie. Oprócz indywidualnych konsultacji prawnych lub podatkowych czy też pakietów doradztwa prawnego lub podatkowego będziesz miał możliwość zakupienia usług związanych z założeniem różnego rodzaju spółek np. założeniem spółki z o.o. lub spółki komandytowej, dokonania zmian w funkcjonujących już spółkach, przekształcenia ich czy też uregulowania kwestii związanych z ich likwidacją. Platforma oferuje także usługi w zakresie założenia fundacji rodzinnej czy sukcesji biznesu – co cieszy się dużą popularnością przedsiębiorców. 

Twórcy platformy posiadają szerokie spektrum działania w zakresie prawa gospodarczego i handlowego, w związku z czym każdy przedsiębiorca na pewno znajdzie pomoc prawną lub podatkową w interesującym go zakresie.

W ramach oferowanych usług otrzymasz zarówno poradę w zakresie sukcesji Twojego biznesu, jak również taką, która kompleksowo wyjaśni Ci, w jaki sposób możesz zabezpieczyć prowadzoną przez Ciebie działalność w zależności od formy jej prowadzenia. 

Co istotne, uzyskasz także pomoc w założeniu fundacji rodzinnej, która może stać się doskonałą formą zabezpieczenia posiadanego przez Ciebie majątku, dającą równocześnie możliwość na jego ciągłe pomnażanie i zapewnienie środków sukcesorom Twojego biznesu.

Dzięki niespotykanej dotąd na rynku usług prawnych i usług doradztwa podatkowego platformie, w sposób jasny i przejrzysty możesz wybrać interesującą Cię usługę i otrzymać pomoc na najwyższym poziomie. A to wszystko na platformie online.bogdanchudoba.pl !

Optymalne strategie dla biznesów prowadzących transakcje w euro

Prowadzenie działalności na rynkach krajów strefy euro to nie tylko problemy z różnym otoczeniem prawnym, ale i kwestie zarządzania portfelem walutowym. Kurs euro do złotego ciągle się zmienia, co powoduje, że zarządzaniem ryzykiem kursowym nie jest łatwe. Z dzisiejszego artykułu dowiesz się jak poradzić sobie z tym ryzykiem oraz w jaki sposób zoptymalizować koszty wymiany walut. Oszczędności na korzystnej wymianie gotówki mogą podnieść rentowność twojego biznesu.

Zarządzanie ryzykiem walutowym, kiedy kurs euro się waha

Kurs euro do złotego nie jest stały. Dlatego podczas handlu rozliczanego w EUR pojawia się ryzyko kursowe, które należy zminimalizować. Kluczowe jest więc zarządzanie ryzykiem walutowym, które pozwoli zoptymalizować koszty wymiany euro i zapewnić opłacalność transakcji. Z racji tego, że aktualny kurs euro nie zawsze jest optymalny na wymianę waluty z twojego punktu widzenia, warto opracować strategię zarządzania ryzykiem kursowym. W tym celu należy określić, jaka cena euro jest optymalna, aby transakcje były opłacalne. Warto śledzić kurs EUR/PLN, np. tutaj: https://www.walutomat.pl/kursy-walut/eur-pln/.

Zarządzanie ryzykiem kursowym to nie spekulacja, dlatego nie należy  traktować wymiany walut jako zwykłej działalności operacyjnej. Optymalna strategia ma zajmować się minimalizowaniem ryzyka, a nie maksymalizowaniem zysku. To jaką strategię przyjmiesz, zależy od szeregu czynników. Pierwszym z nich jest to, czy jesteś eksporterem, czy importerem. Dla eksportera korzystniejsza jest jak najwyższa cena euro, ponieważ właśnie w tej walucie generuje przychody. Z kolei importerowi zależy, aby kurs euro był jak najniższy. Eksporter musi zabezpieczyć się przed spadkiem kursu euro, natomiast importer przed jego wzrostem.

Zarządzać ryzykiem można zarówno przy pomocy instrumentów pochodnych, jak i poprzez właściwe transakcje na rynku walutowym. Derywaty pozwalają na zamrożenie kursu wymiany. Ma to swoje dobre i złe strony. Zaletą jest to, że firma wie z góry, po jakiej cenie sprzeda lub kupi euro. Wadą jest brak elastyczności, która w niektórych sytuacjach jest kluczowa. Dlatego czasem lepsza jest standardowa wymiana walut, która zapewnia elastyczność w zarządzaniu dewizami.

Strategie optymalizacji kosztów

Wymiana walut w dzisiejszym świecie jest prosta, wygodna i łatwo dostępna, należy jednak wiedzieć, gdzie i jak ją zrealizować, aby była jak najbardziej korzystna. Warto na samym początku porównać kursy walut, zarówno w bankach i kantorach walutowych, aby nie przepłacać. Takiego porównania możesz dokonać na stronie: https://www.walutomat.pl/kursy-walut/. Uważaj przy tym na ukryte koszty, które mogą znacząco wpłynąć na rozliczenie całej transakcji. Przy wyborze serwisu należy również zwrócić uwagę na jego renomę i opinię wśród klientów.

Warto także śledzić notowania, aby zrealizować transakcję po optymalnym kursie. Jeśli nie masz czasu na monitoring kursów walutowych, możesz złożyć zlecenia z limitem ceny. Dzięki temu będziesz mógł zrealizować transakcje automatycznie po wybranym przez siebie kursie. Zaoszczędzony czas będziesz mógł poświęcić na rozwój firmy.

Jednak w przypadku kiedy lubisz mieć kontrolę, warto śledzić aktualne kursy walut, aby wybrać najdogodniejszy czas na przewalutowanie. Pomocna w tym może być analiza techniczna czy obserwowanie kluczowych poziomów cenowych na wykresach.

Gdzie szukać korzystnych kursów walut?

Jak już wiesz, warto porównać ofertę banków i serwisów internetowych. Dokonując takiej analizy, zauważysz, że spośród licznych serwisów i kantorów wyróżnia się Walutomat. To społecznościowa giełda wymiany walut, na której użytkownicy sami decydują o kursach kupna i sprzedaży walut. Dodatkowo, możesz kupić np. euro z niższą prowizją, korzystając z licznych promocji: https://www.walutomat.pl/landing/euro/. Walutomat oferuje szybką i bezpieczną wymianę walut 24/7. Intuicyjna aplikacja mobilna umożliwia dokonywanie transakcji wymiany walut z dowolnego miejsca na ziemi. Ponadto szeroka oferta przelewów międzynarodowych, w tym natychmiastowe przelewy w EUR – SEPA Instant są pomocnym narzędziem w codziennych rozliczeniach z kontrahentami. Wiesz, że w Walutomacie możesz wysyłać ponad 20 walut do ponad 70 krajów na świecie? To znacznie ułatwia międzynarodowy handel. Serwis ma również skrojoną specjalnie dla biznesu ofertę, w której możesz skorzystać z licznych udogodnień, takich jak koszyk przelewów, API czy nadawanie różnych poziomów uprawnień, różnym użytkownikom profilu. Otwierasz w ten sposób swój biznes na nowe możliwości .

Jak dbać o relacje w firmie rodzinnej?

„No business talk at the dinner table” – tak uważa zdecydowana większość prowadzących biznes rodzinny w Polsce. Czy obszar firmy i rodziny to dwa różne światy? Jak dbać o relacje, jeśli pracujemy razem i jesteśmy też rodziną, tak, by radzić sobie z emocjami, które zazwyczaj nie są dobrym doradcą? Jak kontrolować ton i wydźwięk rozmowy, który przecież w rodzinie ma raczej nieoficjalny charakter, podczas gdy w firmie wymaga pewnych formalnych ram?

Tak naprawdę, aby skutecznie prowadzić biznes rodzinny, należy jedynie pamiętać o kilku istotnych kwestiach – mówi Małgorzata Rejmer z rodzinnej Kancelarii Finansowej LEX, która na co dzień zajmuje się̨ doradztwem biznesowym, finansowym i prawnym firm rodzinnych. Przede wszystkim trzeba oddzielać świat rodziny i firmy, a także nie poruszać tematów firmowych przy okazji rodzinnych spotkań. Rodzina jest rodziną, a firma firmą i w każdym środowisku warto wypracować odrębne zasady funkcjonowania.

Różne role

W myśl tej opinii, kwestie biznesowe omawia się na zebraniach, a nie przy rodzinnym obiedzie, co oczywiście nie zawsze jest łatwe i wymaga wypracowania. W życiu pełnimy różne role – w prywatnym jesteśmy rodzicami, dziećmi, dziadkami, czy mężem i żoną, a w tym zawodowym – partnerami, współpracownikami, czy szefami i podwładnymi – mówi Małgorzata Rejmer. I warto te role rozróżniać, a także ich nie mieszać, szczególnie jeśli decydujemy się na prowadzenie rodzinnego biznesu. W naszym przypadku Dawid, który w życiu prywatnym jest moim synem, w firmie jest już równorzędnym partnerem i ponosi odpowiedzialność za określone zadania, na które się umówiliśmy.

Oczywiście relacje rodzinne zawsze w jakimś sensie wpływają na relacje firmowe – tego nie da się sztucznie zatrzymać. Warto jednak wyciągać wnioski z poszczególnych sytuacji i rozwijać firmową relację w pewnym sensie równolegle do tej prywatnej – radzi ekspertka z Kancelarii LEX. Szczególnie ważne jest to, by oswajać emocje i wykazać się dystansem, który charakteryzuje środowiska zawodowe. Zatrudniamy przecież różnych ludzi, współpracujemy z partnerami, i to, że jesteśmy rodziną, nie jest szczególnie istotne. Ważniejsze staje się to, by każdy znał swoje zadania w firmie, każdy wiedział,
co robi i zgodnie komunikował się z resztą zespołu. W firmie rodzinnej nie ma miejsca na półprywatne wycieczki słowne, a tym bardziej kłótnie – to po prostu wpływa negatywnie na poziom zmotywowania i poczucia bezpieczeństwa pozostałych pracowników, a co za tym idzie na zmniejszenie efektywności i wydajności całej firmy.

Determinacja w działaniu

Nie ulega wątpliwości, co pokazują liczne przykłady, że firmy rodzinne potrafią być wyjątkowo elastyczne i gotowe do poświęceń na rzecz wspólnego przedsięwzięcia gospodarczego, szczególnie, jeśli myślą o biznesie rodzinnym w perspektywie wielu pokoleń. Firm tworzonych na pokolenia będzie coraz więcej, gdyż w Polsce funkcjonują już takie nowoczesne rozwiązania jak fundacja rodzinna, która pomaga zaprojektować biznes rodzinny na lata i zapewnia firmom swojego rodzaju nieśmiertelność – podkreśla Małgorzata Rejmer. Przedstawiciele środowiska firm rodzinnych zdają sobie sprawę, że dzięki swojej determinacji mogą przetrwać na rynku pomimo kryzysów, czy turbulencji. Rodzinność jest tutaj swoistą siłą napędową, która daje wyjątkową odporność.

No business talk at the dinner table

Rodzina rodziną, a firma firmą – warto zapamiętać to rozróżnienie. Relacje budujemy więc na różnych fundamentach, pracujemy nad trzymaniem emocji na wodzy i monitorujemy sytuację, gdy relacje się przenikają. Wyciągamy wnioski, rozmawiamy – ale nie o sprawach firmowych przy rodzinnym stole.

Tak naprawdę wszystkie relacje wymagają zaopiekowania, rozwijania, kształtowania – podsumowuje ekspertka. Obojętnie, czy są to relacje matka-syn, czy partner-partnerka w firmie.  Jeśli stosunki prywatne są udane – duża szansa, że rozwiniemy skrzydła również w biznesie. Oczywiście pod warunkiem, że zbudujemy nasze relacje w oparciu o solidne fundamenty złożone z lojalności i zaangażowania, swobodnej komunikacji, stabilności i długoterminowości.

Właściwie rozwijane relacje rodzinne z jednej strony stanowią siłę napędową dla rozwoju firmy, ale równocześnie stwarzają wyzwania. Kluczem do sukcesu jest profesjonalne zarządzanie firmą, budowanie równowagi między lojalnością a obiektywizmem oraz skupienie się na kompetencjach przy obsadzaniu kluczowych stanowisk.

Wyważony ton prezesa Glapińskiego sugeruje ostrożne podejście RPP do obniżek

Brak zmiany stóp na pierwszym posiedzeniu RPP w tym roku nie był dla nikogo zaskoczeniem. Ton prezesa Glapińskiego sugeruje, że Rada pozostaje w trybie wait-and-see, koncentrując się na niepewności dotyczącej inflacji, która w przypadku drugiej połowy roku jest bardzo wyraźna. Na kolejne obniżki stóp przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Prezes Glapiński rozpoczął konferencję od optymistycznej wypowiedzi na temat dynamiki cen. W trakcie swojego przemówienia kilkukrotnie podkreślał, że decydenci oczekują w najbliższym czasie jej wyraźnego spadku. Zgodnie z jego słowami w marcu inflacja powinna znaleźć się w granicach celu lub blisko niego – prezes zarysował nawet możliwość, że znajdzie się w jego środku (2,5%). Niemniej akcentował również, że inflacja w drugiej połowie roku znacząco wzrośnie, podkreślając niepewność w zakresie wpływu czynników regulacyjnych oraz siły odbicia gospodarczego na kształtowanie się jej w kolejnych kwartałach. Zwracał również uwagę na luźną politykę fiskalną rządu.

Glapiński sygnalizował, że Rada pozostaje zależna od danych i działa „z miesiąca na miesiąc”. Zaznaczył też, że RPP nie znajduje się „w żadnym cyklu”, potwierdzając tym samym, że bank nie jest na autopilocie i, że nie można zupełnie wykluczyć wzrostu stóp (sam taką ewentualność uznał jednak za mało prawdopodobną).

Styczniowa konferencja prasowa prezesa NBP miała dynamiczny przebieg – zaczęła się nieco gołębio, a skończyła w jastrzębim stylu. Tę woltę widać było w wycenie kontraktów FRA i kursie złotego. Rynek zredukował nieco oczekiwania względem obniżek stóp procentowych, a kurs EUR/PLN po chwilowym wzroście spadł poniżej poziomu sprzed konferencji. Warto jednak zaznaczyć, że zmiany kursu były bardzo niewielkie i oscylowały w granicy 1 grosza.

Prezes nie powiedział tego wprost, niemniej jego zawoalowany komunikat wyraźnie sugeruje, że nie należy spodziewać się zmian stóp w I kwartale. Choć uważamy, że 2024 rok skończymy z niższymi niż obecnie stopami procentowymi, niepewność w zakresie inflacji powoduje, że kreślenie precyzyjnych scenariuszy dla stóp jest obarczone sporym ryzykiem.

Kolejne sygnały napływające z danych i dotyczące regulacji cen warto jednak obserwować z uwagą, gdyż działania RPP (albo ich brak) to w naszej ocenie jeden z ważniejszych czynników determinujących kształtowanie się kursu złotego w 2024 roku. Trwająca niechęć do obniżek stóp ze strony Rady mogłaby doprowadzić do umocnienia polskiej waluty, szczególnie w otoczeniu, w którym inne banki centralne, w tym te najważniejsze na świecie, będą takich obniżek dokonywać.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Dyrektywa NIS2: polskie firmy nie są gotowe na nowe przepisy. Kary mogą być dotkliwe

Dyrektywa NIS2 kojarzona słusznie z cyberbezpieczeństwem, wejdzie w życie w październiku br., obejmując szerszą niż dotychczas grupę organizacji. Dodatkowo wprowadzi dotkliwe kary w wysokości nawet 10 mln euro lub 2% światowych obrotów dla podmiotów kluczowych, co sprawia, że powinny się nią zainteresować także Zarządy objętych przepisami przedsiębiorstw. Choć przed nowym Ministrem Cyfryzacji stoi zadanie pilnego przygotowania wytycznych w zakresie wprowadzenia unijnych przepisów, firmy powinny już teraz zacząć dostosowywać się do zmian. Tymczasem 25% z nich nie ma nawet świadomości, że dyrektywa ich dotyczy. Co więcej, co trzecie przedsiębiorstwo (32%) nie zwiększy swojego budżetu na cyberbezpieczeństwo mimo większych potrzeb. Organizacje nie postrzegają także nowych regulacji jako priorytetu – tylko 38% z nich planuje uruchomić oddzielny projekt w związku z wdrożeniem NIS2.

W obliczu coraz częstszych i bardziej wyrafinowanych zagrożeń cybernetycznych obowiązująca od 2016 roku unijna dyrektywa NIS przestała być wystarczająca. Wejście w życie 18 października 2024 r. jej nowej odsłony jest okazją do usprawnienia działań w obszarze cyberbezpieczeństwa dla wielu organizacji. Raport – W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań – opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro, analizuje gotowość firm w Polsce na przyjęcie unijnych przepisów oraz dostarcza ciekawych danych na ten temat, obejmując swoim zasięgiem szerszą niż dotychczas grupę organizacji.

– Właśnie ze względu na znaczenie regulacji NIS2 dla naszego kraju, skalę wyzwań związanych z jej wdrożeniem, ale też niepewność związaną z brakiem szczegółowych krajowych wytycznych, postanowiliśmy sprawdzić, na jakim etapie przygotowań są przedsiębiorstwa w Polsce. W tym celu przeprowadziliśmy ankietę głównie wśród członków społeczności CSO Council, zrzeszającej szefów działów cyberbezpieczeństwa i bezpieczeństwa informacji w największych przedsiębiorstwach – mówi Przemysław Gamdzyk, organizator społeczności CSO Council.

Jako główne wyzwanie najwięcej respondentów (60%) wskazało brak informacji o sposobie implementacji regulacji w polskim prawie. Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wciąż nie została znowelizowana, przez co organizacje muszą bazować wyłącznie na wytycznych unijnych.

Im firmy szybciej zapoznają się z głównymi obowiązkami, jakie nakłada na nie dyrektywa NIS2, tym szansa na efektywne wdrożenie zmian będzie większa. Tym bardziej alarmujące są dane wskazujące, że aż 25% podmiotów w Polsce objętych nowymi przepisami nie ma tego świadomości. Na pytanie czy organizacja będzie podlegać regulacjom NIS2, 13% badanych wskazało odpowiedź – nie wiem – a kolejne 12% odpowiedziało – nie – mimo, że reprezentują podmioty, na których funkcjonowanie wpływ będzie miał NIS2. Równocześnie, jedynie 38% badanych przedsiębiorstw uważa, że dostosowanie się do nowych regulacji będzie zadaniem na tyle wymagającym, że planują w tym celu uruchomienie oddzielnego projektu. Z kolei połowa z nich (51%) zamierza przeprowadzić zmiany w ramach bieżących działań, a niemal 10% w ogóle nie rozważa podjęcia dodatkowych aktywności związanych z dostosowaniem do NIS2.

Więcej podmiotów i możliwe kary

Nowa dyrektywa wprowadza dwie istotne zmiany, nakładając obowiązek zapewnienia zgodności z przepisami o cyberbezpieczeństwie na nowe podmioty oraz umożliwiając nakładanie kar. Organizacje zostały podzielone na dwie grupy: kluczowe i ważne. Do pierwszej z nich należą te działające w dziesięciu kluczowych sektorach, zatrudniające co najmniej 50 pracowników oraz o rocznym obrocie przekraczającym 10 mln euro. Wśród tych priorytetowych obszarów znajdziemy najważniejsze dziedziny polskiej gospodarki – energetykę, transport i bankowość, ale również te szczególnie istotne dla funkcjonowania państwa, takie jak ochrona zdrowia, infrastruktura cyfrowa, ścieki, woda pitna czy administracja publiczna.

Organizacje, które będą uchylać się od spełnienia nowych obowiązków, czekają surowe kary. W przypadku podmiotów kluczowych mogą wynieść nawet 10 mln euro lub 2% łącznego światowego obrotu, co będzie szczególnie dotkliwe dla firm globalnych. Natomiast podmioty ważne (m.in. firmy średniej wielkości z kluczowych sektorów, dostawcy usług cyfrowych i pocztowych oraz producenci żywności) mogą otrzymać karę do 7 mln euro lub 1,4% łącznego światowego obrotu w poprzednim roku.

Nieświadomość zmian

Dyrektywa NIS2 stanowi rewolucję w kwestii budowania cybernetycznej odporności wielu sektorów gospodarki. Biorąc pod uwagę jej wpływ na dotychczasowy model zarządzania cyberbezpieczeństwem, co trzeci ankietowany (36%) jeszcze nie analizował tego zagadnienia. Z kolei 30% organizacji przyjrzało się już temu aspektowi, ale nie odnotowało istotnego wpływu na przyjęty sposób działania. Z jednej strony może to oznaczać, że nie wszystkie podmioty w pełni zdają sobie sprawę z następstw zapisów NIS2 – chodzi m.in. o raportowanie zagrożeń, cyberbezpieczeństwo łańcucha dostaw czy obowiązek szyfrowania. Z drugiej, część firm o większej dojrzałości w tym obszarze mogła już wcześniej podjąć kroki w kierunku spełniania wymagań dyrektywy. Co piąty ankietowany (19%) odnotował jej wpływ i już wdraża zmiany, zaś 15% uważa, że NIS2 wymaga istotnych poprawek w ich modelu zarządzania cyberbezpieczeństwem.

– Organizacje jak najszybciej powinny oszacować skalę zmian i dostosowań, z jakimi będą musiały się zmierzyć. Może to być szczególnym wyzwaniem dla grup kapitałowych lub przedsiębiorstw wielooddziałowych o różnym poziomie zaawansowania w obszarze cyberbezpieczeństwa. Aby nie wynajdywać koła na nowo, warto przeanalizować już istniejącą architekturę bezpieczeństwa oraz zakupione narzędzia. Z ich pomocą można opracować nowe procesy, które spełnią unijne wymagania. Na zakończenie tych działań firmy mają już mało czasu, więc przedsiębiorcy powinni już teraz zacząć namierzać, jakiego rodzaju braki występują w ich podmiotach i jakimi technicznymi lub organizacyjnymi środkami najefektywniej będą mogli je naprawić – radzi Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Braki specjalistów i niewystarczające budżety

Zdaniem 45% ankietowanych dużym wyzwaniem na drodze do wdrożenia NIS2 jest brak odpowiedniej liczby specjalistów w tym obszarze. Z kolei co czwarta organizacja (28%) uważa, że dysponuje nieadekwatnym budżetem. Z badania wynika, że wprowadzenie nowych regulacji spowoduje wzrost środków na cyberbezpieczeństwo jedynie u 34% firm. Tymczasem u kolejnych 32% pozostaną one na takim samym poziomie pomimo większych potrzeb. A te mogą jeszcze wzrosnąć, gdyż wśród nowych obowiązków wynikających z NIS2 znajduje się m.in. przeprowadzanie obowiązkowych szkoleń z zakresu cyberbezpieczeństwa dla pracowników oraz testów bezpieczeństwa.

– Czasu coraz mniej, zatem chcąc zrealizować wszystkie wymogi, najlepiej postawić na jak największą automatyzację i rozwiązanie platformowe. Podejście to pozwala na modularne budowanie środowiska bezpieczeństwa z uwzględnieniem istniejącej infrastruktury oraz, co równie ważne, na podstawie zidentyfikowanego ryzyka – podsumowuje Joanna Dąbrowska, CEE Security Platform Leader w Trend Micro. – NIS2 wymaga bowiem zarządzania cyberbezpieczeństwem w oparciu o monitorowanie ryzyka dla wszystkich zasobów w trybie ciągłym – dodaje Dąbrowska.

Piętrzące się wyzwania i brak przygotowania firm do wdrożenia dyrektywy to nie tylko polska specyfika. Według niemieckich źródeł rządowych zaledwie 40% podmiotów z ogólnej liczby około 30 tysięcy spełnia podstawowe wymogi nowej regulacji. Szacuje się, że jednorazowe koszty związane z dostosowaniem istniejących procesów lub ich wprowadzeniem wyniosą ok. 1,37 mld euro.

NIS2 stawia nowe wyzwania zarówno przed przedsiębiorstwami, jak i administracją państwową. Biorąc pod uwagę brak nowelizacji ustawy o krajowym cyberbezpieczeństwie i zbliżający się nieuchronnie termin wejścia w życie zapisów NIS2, autorzy raportu rekomendują najważniejsze działania, jakie firmy powinny podjąć, aby już teraz zacząć prace nad dostosowaniem do nowych przepisów.

O badaniu
Badanie zostało przeprowadzone wśród 60 CISO i menedżerów ds. bezpieczeństwa z największych przedsiębiorstw w Polsce w IV kwartale 2023 roku. Respondenci reprezentujący różne sektory m.in.: IT/telekomunikacja, finanse/bankowość, handel/e-commerce oraz przemysł odpowiadali na pytania w formie ankiety online.

Dezinformacja na czele globalnych zagrożeń w 2024 roku oraz nasilanie się zagrożeń środowiskowych

  • Dezinformacja jest największym zagrożeniem krótkoterminowym, podczas gdy ekstremalne zjawiska pogodowe i krytyczne zmiany w systemach ziemskich są kluczowym wyzwaniem długoterminowym.
  • Dwie trzecie światowych ekspertów przewiduje, że w ciągu najbliższej dekady ukształtuje się wielobiegunowy i rozdrobniony porządek świata.
  • Raport zwraca uwagę, że globalna współpraca w sprawach pilnych może okazać się niewystarczająca, co będzie wymagało zmiany podejścia i nowych rozwiązań.

Najnowsza edycja Global Risks Report, opracowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, ostrzega przed globalnym krajobrazem zagrożeń, w którym postęp w rozwoju ludzkości jest powoli ograniczany, pozostawiając państwa i jednostki podatne na nowe i odradzające się zagrożenia. Na tle systemowych zmian dotyczących władzy, klimatu, technologii i demografii, globalne zagrożenia będą zmniejszać zdolność adaptacyjną świata.

Autorzy raportu wskazują, że obecna współpraca międzynarodowa w palących sprawach może być niewystarczająca, co będzie skutkować potrzebą zmiany podejścia do kwestii zagrożeń. Dwie trzecie światowych ekspertów przewiduje, że w ciągu następnej dekady ukształtuje się wielobiegunowy lub rozdrobniony porządek świata, w którym średnie i wielkie mocarstwa będą rywalizować i ustalać, a także egzekwować nowe zasady i normy.

Raport, opracowany we współpracy z Marsh McLennan i Zurich Insurance Group, został przygotowany na podstawie analizy opinii ponad 1.400 światowych ekspertów ds. ryzyka, decydentów i liderów branżowych. Wyniki badania przeprowadzonego we wrześniu 2023 r. wskazują na negatywne wizje dla świata w krótkiej perspektywie, które mają pogorszyć się w dłuższym okresie czasu. Podczas gdy 30% ekspertów spodziewa się zwiększonego ryzyka globalnych katastrof w ciągu dwóch lat, prawie dwie trzecie przewiduje, że będzie ono wzrastać na przestrzeni najbliższych 10 lat.

„Niestabilny porządek świata, charakteryzujący się polaryzującymi narracjami i brakiem bezpieczeństwa, skutki ekstremalnych warunków pogodowych oraz niepewność gospodarcza przyspieszają rozprzestrzenianie się zagrożeń – w tym dezinformacji. Światowi przywódcy muszą wspólnie stawić czoła krótkoterminowym kryzysom oraz budować bardziej odporną, zrównoważoną i sprzyjającą włączeniu przyszłość” – podsumowuje wyniki raportu Saadia Zahidi, Managing Director, Światowe Forum Ekonomiczne.

Wzrost dezinformacji i konfliktów

Obawy związane z utrzymującym się kryzysem kosztów utrzymania i zagrożeniami związanymi z dezinformacją opartą na sztucznej inteligencji oraz polaryzacją społeczeństwa zdominowały prognozy ryzyka na 2024 rok. Fałszywe informacje w połączeniu z niepokojami społecznymi będą w centrum uwagi w związku ze zbliżającymi się wyborami w kilku głównych gospodarkach. Międzypaństwowe konflikty zbrojne będą stanowić jedne z pięciu największych problemów w perspektywie kolejnych dwóch lat. Obecne napięcia geopolityczne naruszające odporność społeczną będą powodować dalsze rozprzestrzenianie się konfliktów.Top 10 Risks

Niepewność gospodarcza i spowolnienie rozwoju

Najbliższe lata będą naznaczone utrzymującą się niepewnością gospodarczą oraz rosnącymi różnicami w rozwoju gospodarczym i technologicznym. Ograniczone możliwości ekonomiczne zajmują szóste miejsce w rankingu zagrożeń w perspektywie dwuletniej. W dłuższym okresie czasu, bariery ekonomiczne mogą się nasilać, powodując odcięcie dużych segmentów populacji od możliwości ekonomicznych. Kraje narażone na konflikty lub podatne na zagrożenia klimatyczne mogą być coraz bardziej odizolowane od inwestycji, technologii i związanych z nimi miejsc pracy. W przypadku braku dostępności bezpiecznych źródeł utrzymania, jednostki będą bardziej podatne na przestępczość, militaryzację lub radykalizację.

Planeta w niebezpieczeństwie

Zagrożenia środowiskowe nadal dominują w krajobrazie ryzyka we wszystkich ramach czasowych. Dwie trzecie światowych ekspertów obawia się ekstremalnych zjawisk pogodowych w 2024 roku. Ekstremalne zjawiska pogodowe, krytyczne zmiany w systemach ziemskich, utrata różnorodności biologicznej i załamanie ekosystemów, niedobory zasobów naturalnych i zanieczyszczenie środowiska stanowią pięć z 10 najpoważniejszych zagrożeń, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w ciągu następnej dekady. Badani eksperci nie są natomiast zgodni co do pilności tych zagrożeń – np. respondenci z sektora prywatnego uważają, że większość ryzyk środowiskowych zmaterializuje się w dłuższym okresie czasu.

Reagowanie na zagrożenia

Raport wzywa liderów do ponownego przemyślenia działań mających na celu przeciwdziałanie globalnym zagrożeniom. Autorzy publikacji zalecają skupienie globalnej współpracy na szybkim budowaniu barier dla najbardziej szkodliwych ryzyk, poprzez np. tworzenie umów dotyczących włączenia sztucznej inteligencji do procesu podejmowania decyzji w przypadku konfliktów. Raport analizuje również inne rodzaje działań, takie jak wzmocnienie odporności jednostek i państw poprzez prowadzenie kampanii edukacyjnych koncentrujących się na zdobywaniu umiejętności cyfrowych w zakresie dezinformacji, a także wsparcie i promocja badań w dziedzinie modelowania klimatu i technologii, które przyspieszą transformację energetyczną, przy wspólnym udziale sektora publicznego i prywatnego.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska, Co-CEO Marsh McLennan w Regionie CEE podkreśla: „W skali globalnej wśród najważniejszych zagrożeń dla biznesu dominują ryzyka gospodarcze, obejmujące m.in.: pogorszenie koniunktury gospodarczej, inflację, niedobór siły roboczej i/lub talentów, zakłócenia dostaw energii oraz dług publiczny.  Wśród pięciu kluczowych ryzyk w Polsce znalazły się: inflacja, pogorszenie koniunktury gospodarczej (np. recesja, stagnacja); międzypaństwowy konflikt zbrojny; przypadkowe lub zamierzone użycie broni biologicznej, chemicznej lub nuklearnej oraz dług publiczny. Warto zwrócić także uwagę na ryzyka długoterminowe (w perspektywie najbliższych 10 lat), które koncentrują się wokół: klimatu (konieczność łagodzenia zmian, wykorzystanie rozwiązań geoinżynieryjnych); zaawansowanych technologii (regulacje, wykorzystane sztucznej inteligencji, nierówności związane z wykorzystaniem technologicznej przewagi przez niektóre państwa); rynku pracy (wyzwania związane ze zmianami strukturalnymi – zapotrzebowanie na umiejętności oraz konieczność sprostania nowym potrzebom, rozbieżności w zakresie przenoszenia stanowisk pracy i przekwalifikowywania się w wyniku wdrożenia sztucznej inteligencji), fali przestępczości (działania na czarnym rynku, cyberataki, modele biznesowe oparte na kryptowalutach i możliwości prania pieniędzy, wyzwania związane z korupcją, przestępczością państwową i powiązania pomiędzy grupami terrorystycznymi / przestępczymi a przywódcami reżimów politycznych)”.

„Przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji radykalnie zmienił perspektywę ryzyka dla organizacji, wśród których wiele zmaga się z zagrożeniami wynikającymi z dezinformacji, dezintermediacji i strategicznych błędów w kalkulacjach. Jednocześnie firmy muszą na nowo definiować łańcuchy dostaw, które stają się coraz bardziej skomplikowane z powodu geopolityki i zmian klimatycznych oraz zagrożeń cybernetycznych ze strony rosnącej liczby złośliwych podmiotów. Poruszanie się po tym szybko zmieniającym się krajobrazie ryzyka będzie wymagało nieustannego skupienia się na budowaniu odporności na poziomie organizacyjnym, krajowym i międzynarodowym oraz ściślejszej współpracy między sektorem publicznym i prywatnym” – komentuje Carolina Klint, Chief Commercial Officer, Europe, Marsh McLennan.

„Świat doświadcza znaczących transformacji spowodowanych sztuczną inteligencją, zmianami klimatycznymi, przesunięciami geopolitycznymi i przemianami demograficznymi. Znane ryzyka nasilają się i pojawiają się nowe, które stwarzają również możliwości. Wspólne i skoordynowane działania na arenie międzynarodowej odgrywają ważną rolę, ale to strategie lokalne mają kluczowe znaczenie dla zmniejszenia wpływu globalnych zagrożeń. Indywidualne działania obywateli, firm i krajów mogą przyczynić się do ograniczenia globalnego ryzyka, tworząc bardziej optymistyczny i bezpieczny świat” – dodaje John Scott, Head of Sustainability Risk, Zurich Insurance Group.

Marcin Zimowski, Dyrektor Biura Marsh w Poznaniu, Lider Praktyki Energetyki Wiatrowej, dodaje „W ubiegłorocznym raporcie uwaga ekspertów skupiała się głównie na ryzykach środowiskowych – aż pięć z dziesięciu najważniejszych zagrożeń dotyczyło tego obszaru. W tym roku wyzwania te zostały przykryte przez niebezpieczeństwa związane z rozwojem nowych technologii oraz sytuacją ekonomiczną na świecie. Nie oznacza to, że tradycyjne zagrożenia, jakie stwarza natura, straciły na znaczeniu. Ryzyko ekstremalnych zjawisk pogodowych zajmuje drugą pozycję wśród krótkoterminowych zagrożeń, a w perspektywie długoterminowej awansowało na miejsce pierwsze. Eksperci wskazują na dominującą rolę szeroko pojętych ryzyk środowiskowych w ciągu 10 lat – zajmują one cztery pierwsze miejsca w rankingu zagrożeń (podobnie jak w roku ubiegłym) i stanowią połowę z pierwszej dziesiątki tego zestawienia. Warto dodać, że w tej edycji raportu po raz pierwszy wymieniono zanieczyszczenie środowiska jako jedno z kluczowych źródeł ryzyka w najbliższej, jak i bardziej odległej przyszłości”.

Krzysztof Nowak, Prezes Mercer Polska, podsumowuje kluczowe wyzwania społeczne: „System emerytalny w Polsce boryka się z negatywnymi zjawiskami demograficznymi i niskim poziomem emerytur, zwłaszcza w przypadku kobiet. Na polskim rynku pracy nadal występuje niska aktywność zawodowa osób powyżej 50 roku życia. Dodatkowo, wysokość wynagrodzeń jest istotnym problemem dla polskich pracowników i pracodawców, którzy muszą sprostać presji wzrostu płac przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności. Wzrastający deficyt pracowników jest również odczuwalny, zwłaszcza w sektorach wymagających wysokiego poziomu wykształcenia i talentów, takich jak branża IT i sektor usług wspólnych. Kluczowe wyzwanie w najbliższej przyszłości będzie stanowić również implementacja Dyrektywy o Transparentności Wynagrodzeń, która istotnie zmieni relacje pracownicze w Polsce. Jednocześnie wysoka inflacja w naszym kraju generuje zagrożenia, które pomogą powodować zróżnicowanie dochodów i pogłębiać różnice społeczne”.

Małgorzata Splett, FINPRO & Cyber Leader w Regionie CEE, Marsh: Wyzwania związane z cyberbezpieczeństwem utrzymują się niezmiennie w czołówce zagrożeń wskazanych w tegorocznym Global Risks Report. Popularność zyskuje coraz bardziej powszechne wykorzystanie systemów sztucznej inteligencji (AI), co rodzi szanse, jak i zagrożenia. Z jednej strony sztuczna inteligencja może wspierać i rozwijać nowoczesne cyberbezpieczeństwo, z drugiej hakerzy mogą ją wykorzystywać do własnych celów. Tendencja ta jedynie pozytywnie wpłynie na rynek ubezpieczeń cybernetycznych, których rozwój już teraz jest bardzo dynamiczny. Trend ten będzie wzmacniany przez korzystniejsze ceny cyber polis, większą pojemność dostępną na rynku i oferowane rozszerzenia ochrony ubezpieczeniowej”.Short and long-term global outlook

Przewidywalna RPP, bez wpływu na PLN. Czekamy na Fed i EBC

Rada tym razem do bólu przewidywalna, bez wpływu na krajową walutę. Konferencja prasowa prezesa Glapińskiego w centrum uwagi. Kurs głównej pary walutowej świata nadal bez kierunku, czekamy na katalizatory zmian.

Tak musiało być

Końcówka roku w naszym kraju pokazała kolejny spadek inflacji CPI za grudzień do poziomu 6,1% r/r, mimo to żaden z pytanych analityków nie zakładał zmian na stopach procentowych na wczorajszym posiedzeniu RPP. I rzeczywiście tak się stało, a Rada utrzymała dotychczasowy koszt pieniądza bez zmian, na trzecim już kolejnym posiedzeniu. I trzeba przyznać, że ta decyzja jest jak najbardziej uzasadniona, a w tle ciągle mamy argument zmiany władzy w Polsce i jakie to konsekwencje pod kątem fiskalnym, czy innych działań osłonowych przyniesie oraz jak wpłynie na inflację. Tym bardziej że budżet na rok 2024 jeszcze nie został uchwalony. Skoro RPP była przewidywalna, nie miało to prawa wpłynąć na PLN i taki scenariusz obserwujemy, a kursy do głównych walut stabilizują się, szczególnie EUR/PLN, który dryfuje w okolicach tymczasowego punktu równowagi, czyli poziomu 4,35.

Ma swoje „5 minut”

Dzisiaj w centrum uwagi na rodzimym rynku pozostanie konferencja prasowa szefa RPP. Profesor Glapiński zapewne wykorzysta moment i wbije „szpileczkę” nowemu rządowi, podkreślając kwestie jeszcze bardziej rozdmuchanego budżetu na rok 2024 niż za rządów PiS. Abstrahując od politycznych animozji, które tak naprawdę w przypadku bankierów centralnych nie powinny mieć miejsca, zapewne nie usłyszymy terminu obniżki stóp w Polsce. Nowe projekcje poznamy dopiero w marcu, ale czy będzie to oznaczało cięcie kosztu pieniądza, tego nie wiemy. Analitycy również są mocno podzieleni w tej kwestii, część obstawia przynajmniej spadek stóp w tym roku o 100 pkt bazowych, są i tacy (do których mi bliżej), którzy twierdzą, że możemy zobaczyć raptem jeden ruch o 25 pkt bazowych i to pod koniec roku. Bądź co bądź mamy zmianę o 180 stopni, jeśli chodzi o wpływ polityki monetarnej na PLN, teraz restrykcyjne nastawienie Rady stało się atutem i może korzystnie wpływać na notowania złotego w dalszej części roku.

Czekamy na rozstrzygnięcia

Na szerokim rynku nadal brakuje rozstrzygnięcia na notowaniach EUR/USD. Nieco mocniejszy jest USD w ostatnich dniach, ale dla tła technicznego utrzymywania się powyżej poziomu 1,0850 nadal nie przekreśla scenariusza wzrostowego, a ostatnie ruchy cały czas można wrzucać do koszyka pod nazwą korekta. Scenariusz braku kierunkowego ruchu w najbliższych dniach jest realny, dlatego że najważniejsze tematy, czyli posiedzenia banków centralnych EBC i Fed dopiero pod koniec miesiąca. Z ważniejszych pozycji w kalendarium mamy jutro inflację CPI i bazową z USA i ewentualne rozbieżności w odczytach z prognozami mogą wpłynąć na większą zmienność na popularnym „edku”.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

W 2024 podwyżki w IT będą mniejsze i nie dla każdego – Raport płacowy IT Contracting 2024

W roku 2023 sytuacja gospodarcza oraz ograniczenie zleceń napływających do polskich firm IT od zagranicznych klientów, doprowadziły do spadku liczby projektów dostępnych dla specjalistów IT i zmniejszenia presji płacowej. Jak wynika z Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, branża doświadczyła wyhamowania, a w pewnych obszarach specjalizacyjnych wręcz zatrzymania wzrostu wynagrodzeń. Postępująca cyfryzacja i rozwój sztucznej inteligencji ujawniają jednak nowe luki kompetencyjne, co niektórym specjalistom w roku 2024 zagwarantuje bardzo silną pozycję na rynku pracy.

Miniony rok był bardzo dynamiczny i niejednoznaczny dla branży IT. Chociaż na rynku utrzymywało się wysokie zapotrzebowanie na ekspertów w dziedzinie technologii, to jednocześnie zauważalne było spowolnienie tempa rozwoju zespołów IT. W perspektywie pracowników sektor IT pozostanie jednak jednym z najbardziej atrakcyjnych. Również w roku 2024 będzie oferował możliwości rozwoju oraz konkurencyjne wynagrodzenie.

O ile mniejsza liczba projektów związanych z wytwarzaniem oprogramowania ogranicza rynkowy popyt na software developerów z krótszym doświadczeniem zawodowym, to stale rośnie liczba ofert kierowanych do ekspertów w innych dziedzinach, np. tych specjalizujących się w systemach ERP lub bezpieczeństwie informatycznym – zauważa Arkadiusz Wargin, CEE Executive Director – IT Contracting w Hays.

W podobnym tonie wypowiada się Elwira Policht, Recruitment Director – IT Contracting w Hays Poland, podkreślając, że automatyzacja oraz długoterminowe cykle projektowe ograniczyły rynkowe zapotrzebowanie na programistów, szczególnie tych z doświadczeniem poniżej trzech lat. – Natomiast w ostatnim czasie wiele firm podejmowało decyzje biznesowe, związane z inwestycjami w automatyzację, analitykę danych oraz bezpieczeństwo cyfrowe. W konsekwencji największe zapotrzebowanie dotyczyło specjalistów w obszarze analityki i inżynierii danych, sztucznej inteligencji, bezpieczeństwa IT oraz SAP. Należy oczekiwać, że trend ten będzie aktualny również w roku 2024 – wyjaśnia Elwira Policht.

Utrzymująca się niepewność gospodarcza sprawia jednak, że firmy opracowały ostrożne plany płacowe i rekrutacyjne, a wiele decyzji kadrowych będzie podejmowanych wraz z rozwojem sytuacji.

PODWYŻKI MNIEJSZE NIŻ PRZED ROKIEM I NIE DLA KAŻDEGO

Jak pokazują odpowiedzi firm z branży IT opisane na łamach Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, w minionym roku podwyżki przeprowadziło 80 proc. z nich. Największy odsetek pracodawców z sektora technologicznego zadeklarował, że ubiegłoroczny wzrost wynagrodzeń nie przekroczył 10% (42 proc. odpowiedzi). Analogiczne pytanie sprzed roku, czyli dotyczące zmian wynagrodzeń w firmach w 2022, pokazywało, że płace wzrosły wtedy w 85 proc. firm i najczęściej była to zmiana w przedziale 10-20%.

Jednoznacznie potwierdza to wyhamowanie dynamiki płacowej w branży, o czym świadczy również analiza strategii płacowej pracodawców. Aż 20 proc. firm IT deklaruje, że w roku 2024 oferowane wynagrodzenia pozostaną na dotychczasowym poziomie. Odsetek respondentów udzielających takiej odpowiedzi wzrósł o 11 pkt proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Co więcej, zaledwie 22 proc. pracodawców z branży IT przyzna podwyżki przekraczające poziom 10%. W ubiegłym roku odsetek ten wyniósł aż 56 proc.

Wykres 1, Raport płacowy Hays IT Contracting

Źródło: Raport płacowy IT Contracting 2024, Hays Poland

Zgodnie z prognozami, w ostatnich miesiącach większość specjalizacji IT odnotowała stabilizację płac. Chociaż w poprzednich latach wzrosty stawek kontraktorów IT sięgały nawet kilkudziesięciu procent, to w roku 2023 średnie podwyżki nie przekroczyły 10 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że zarobki w branży IT pozostają jednymi z najwyższych w Polsce – zauważa Elwira Policht z Hays Poland.

Jak wynika z Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, w przypadku ekspertów IT świadczących swoje usługi w modelu B2B, największe wzrosty stawek godzinowych, wynoszące nawet 25 proc. dotyczyły specjalistów w obszarze bezpieczeństwa IT, m.in. pentesterów, analityków SOC oraz inżynierów ds. cybersecurity. Wyraźny wzrost stawek odnotowały również inżynieria i analityka danych, sztuczna inteligencja oraz SAP.

NADAL WYSOKIE ZAPOTRZEBOWANIE NA KOMPETENCJE IT

Pomimo niepewności, wciąż aż 94 proc. firm IT planuje rekrutować w roku 2024, a ponad połowa z nich spodziewa się wyzwań w pozyskiwaniu pracowników. Charakterystykę tych wyzwań najtrafniej przedstawiają deklaracje respondentów badania Hays. Aż 49 proc. pracodawców z branży uważa bowiem, że kandydaci mają wysokie oczekiwania finansowe, którym organizacja nie jest w stanie sprostać. Kolejne 47 proc. jest zdania, że na rynku brakuje doświadczonych specjalistów i menedżerów.

Wykres 2, Raport płacowy Hays IT Contracting

Źródło: Raport płacowy IT Contracting 2024, Hays Poland

– Chociaż na rynku mówi się o gorszej kondycji globalnego i polskiego rynku pracy IT, to zdecydowanie nie mamy do czynienia z zapaścią. Firmy wciąż poszukują ekspertów z silnym zapleczem kompetencyjnym, aktualną wiedzą, bogatym doświadczeniem i ciekawym portfolio projektów. Jednocześnie konkurencja o takich kandydatów wciąż jest wysoka, a zapotrzebowanie na specjalistów IT przewyższa ich dostępność na rynku – podsumowuje Joanna Szymańska, Executive Manager – IT Contracting w Hays Poland.

O RAPORCIE

Raport płacowy Hays IT Contracting jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na blisko 120 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów. Raport bazuje na oczekiwaniach finansowych ponad 16 tysięcy kontraktorów IT. Zestawienie zostało opracowane na podstawie danych uzyskanych w ramach projektów rekrutacyjnych realizowanych przez Hays Poland w 2023 r. Raport jest dostępny tutaj.

Ulgi badawczo-rozwojowe. Dodatkowe kontrole fiskusa to mit

Korzystając z ulgi badawczo-rozwojowej, firma wcale nie naraża się na dodatkową kontrolę fiskusa. To mit często powielany na rynku.

Odliczenia związane z prowadzeniem działalności badawczo-rozwojowej są dobrym sposobem na poprawę sytuacji ekonomicznej. Jednak część podatników nie wie o możliwości skorzystania z atrakcyjnych dla nich rozwiązań. Z kolei inni zupełnie niepotrzebnie obawiają się dodatkowych kontroli fiskusa. A zaznaczyć trzeba, że jeżeli już, to zazwyczaj są to jedynie drobne działania sprawdzające. Dzięki należycie przygotowanemu rozliczeniu, można sporo zyskać i spokojnie czekać na zwrot. Państwo sprzyja bowiem podejmowaniu innowacyjnych działań. Świadczą o tym wprowadzane preferencje – ulga B+R, na prototyp, na ekspansję czy ulga na robotyzację. Wkrótce też przekonamy się, jak nowy rząd będzie wspierał firmy w ww. zakresie i co ewentualnie się zmieni. Należy to obserwować z uwagą, bo zainteresowanie ulgami podatkowymi, szczególnie w obszarze innowacji będzie rosło. Warto więc wyprostować niektóre opinie, jakie krążą.

Niewiedza, strach i ryczałt

Obecnie firmy intensywniej szukają sposobów na złagodzenie trudnej sytuacji ekonomicznej, wynikającej z okresu popandemicznego oraz z wysokiej inflacji. W wielu przypadkach świetnym rozwiązaniem jest ulga badawczo-rozwojowa, zwłaszcza że od 2022 roku zyskała na atrakcyjności poprzez podniesienie limitów odliczeń czy możliwość łączenia jej z IP Box.

Jednak sporo podmiotów prowadzących działalność badawczo-rozwojową nie wie o możliwości odliczeń podatkowych z tego zakresu. Ewentualnie nie uważa ich za wystarczająco atrakcyjne, aby inwestować w tego rodzaju projekty. Oczywiście, jest to strata dla takich firm, ponieważ korzyści z tego mogą być bardzo duże. Warunkiem jest odpowiednie przygotowanie się do rozliczeń ulg podatkowych. Ponadto trzeba wskazać, że wbrew obiegowej opinii, powielanej wśród przedsiębiorców, nie należy się tego obawiać.

Często słyszymy od przedsiębiorców, że nie chcą skorzystać z ulg ze względu na większe ryzyko kontroli rozliczeń podatku dochodowego. Jednak należy to wyraźnie sprostować, bo to nie jest prawdą. Owszem, możemy się spodziewać czynności sprawdzających przed otrzymaniem zwrotu podatku. Ale jeśli rozliczenia i dokumentacja są odpowiednio przygotowane, to takie działania będą jedynie formalnością. Dlatego też sporo firm korzysta ze wsparcia doradców podatkowych przy rozliczeniach ulg. Decydują się na ten krok, aby mieć pewność prawidłowo zebranej dokumentacji i poprawnie wykonanych rozliczeń.

Zainteresowanie ulgami podatkowymi w obszarze innowacji będzie rosło w najbliższym czasie. W rozliczeniach za 2023 rok skorzysta z tych rozwiązań więcej podatników niż ostatnio. 2022 rok był okresem wzmożonego zainteresowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. W wyniku zmian tzw. Polskiego Ładu, ta forma opodatkowania stała się bardzo atrakcyjna dla wielu przedsiębiorców, szczególnie dla jednoosobowych działalności gospodarczych z branży IT. Dla części podmiotów przejście na ryczałt stało się bardziej opłacalne niż korzystanie z ulg podatkowych. A wybór tej formy opodatkowania nie daje już możliwości odliczania kosztów na działalność badawczo-rozwojową od dochodu.

Wachlarz możliwości z odliczeniami

Państwo inspiruje się rozwiązaniami funkcjonującymi w innych krajach, wprowadzając różne narzędzia do polskiego systemu podatkowego. Według mnie, one sprzyjają i zachęcają do podejmowania innowacyjnych działań przez podatników. Wdrożono nowe rozwiązania, takie jak ulga na prototyp, ulga na ekspansję czy ulga na robotyzację.

Ulga na robotyzację wspiera firmy w automatyzacji procesów. Skierowana jest do przedsiębiorstw, które zastosują roboty przemysłowe w celu usprawnienia produkcji. Dzięki temu istnieje możliwość dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania 50% kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację. To z kolei zwiększa wydajność, obniża koszty produkcji i poprawia jakość. Takie rozwiązanie może mieć ogromny wpływ na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynku globalnym.

Z kolei ulga na prototyp, poprzez umożliwienie dodatkowego odliczenia 30% kosztów dotyczących produkcji próbnej i wprowadzenia na rynek nowego produktu, pozwala przedsiębiorcom taniej wytworzyć prototyp, a następnie wdrożyć wynalazek do produkcji. To może prowadzić do powstania innowacyjnych rozwiązań i zwiększyć różnorodność produktów na rynku.

Poza wprowadzaniem nowych ulg, uatrakcyjniono regulacje już funkcjonujące, np. ulgę na działalność badawczo-rozwojową. Preferencja ta pozwala na dodatkowe odliczenie od podstawy opodatkowania wydatków poniesionych na działalność badawczo-rozwojową, w tym – na zakup materiałów i surowców, ekspertyz oraz opinii czy na uzyskanie patentu. Od 2022 r. podniesiono limit odliczeń w ramach tej ulgi, który obecnie sięga nawet 200% (w przypadku kosztów wynagrodzeń pracowników) oraz umożliwiono łączne korzystanie z ulgi B+R z ulgą IP Box.

IP Box (skrót od Intellectual Property Box, funkcjonuje też jako Innovation Box) oferuje preferencyjną stawkę opodatkowania dla dochodów związanych z własnością intelektualną, taką jak patenty czy prawa autorskie. Firmy często inwestują ogromne środki w badania i rozwój. To rozwiązanie pozwala im zwiększyć zwrot z tych inwestycji poprzez niższe opodatkowanie.

Między nami innowatorami

Stałych inwestycji w badania i rozwój wymagają firmy działające w przetwórstwie przemysłowym. Obszar ten stwarza szerokie możliwości do prowadzenia prac rozwojowych i badań naukowych, których koszty można odliczyć w ramach tej preferencji. Technologiczne zmiany w produkcji, automatyzacja i digitalizacja procesów są kluczowe w przemyśle, co zwiększa zapotrzebowanie na badania i rozwój.

Właśnie podatnicy związani z przetwórstwem przemysłowym byli najliczniejszą grupą, która w rozliczeniu za 2022 rok skorzystała z ulgi B+R. Tak wynika z danych Ministerstwa Finansów z uwzględnieniem sekcji PKD. To zrozumiałe, bo działanie w tym obszarze gospodarki wymaga ciągłego ulepszania oraz inwestowania. Trzeba dostosowywać się do nowych trendów, co prowadzi do inwestycji w innowacyjne rozwiązania. Podmioty często więc prowadzą prace nad doskonaleniem produktów czy też procesów produkcji albo nad nowymi technologiami. To generuje duże koszty.

Z danych resortu wiemy też, że najwięcej podatników, którzy w rozliczeniu za 2022 rok skorzystali z ulgi badawczo-rozwojowej, było z województwa mazowieckiego. To również nie jest zaskoczeniem. Na liczbę i wartość odliczeń związanych z działalnością badawczo-rozwojową na określonym obszarze wpływają różne czynniki. Wśród nich można wyróżnić m.in. liczbę firm, dostępność funduszy, stopień zaawansowania technologicznego regionu, a także współpracę między sektorem publicznym a prywatnym.

W tym przypadku mówimy o jednym z najbardziej rozwiniętych regionów Polski. To miejsce koncentracji korporacji i instytutów badawczych. Te pierwsze często prowadzą intensywne badania i rozwój, inwestując znaczne środki w innowacje, nowe technologie i rozwijanie produktów. Te drugie w tym regionie są często liderami w swoich dziedzinach, pozyskując naukowców, badaczy oraz ekspertów. Obecność dużych firm i instytutów badawczych przyciąga też inne mniejsze podmioty – dostawców oraz przedsiębiorstwa z branż powiązanych, tworząc tzw. ekosystem innowacji. W takich miejscach istnieje wzajemne oddziaływanie pomiędzy różnymi podmiotami, co sprzyja wymianie wiedzy, współpracy badawczej i rozwojowi nowych technologii. Jest to idealne środowisko do wykorzystywania ulgi badawczo-rozwojowej. Dodatkowo mazowieckie jest największym województwem w naszym kraju.

Preferencyjne opodatkowanie w obszarach związanych z badaniami, innowacjami oraz własnością intelektualną jest jednym ze sposobów, w jaki państwo może wspierać przedsiębiorstwa. Niższe stawki podatkowe zachęcają firmy do inwestowania w badania i rozwój, co w dłuższej perspektywie może przynieść korzyści gospodarce jako całości. W ostatnich latach było wiele zarzutów kierowanych pod adresem autorów zmian podatkowych. Jednak państwo stara się wspierać przedsiębiorców w kwestii działalności innowacyjnej. Świadczyć może o tym chociażby szeroki katalog ulg w tym zakresie. Czas pokaże, czy obrany w tym aspekcie kierunek będzie również kontynuowany przez nowy rząd. Warto mieć nadzieję, że tak.

Autorem komentarza jest doradca podatkowy Ewa Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll

Rentowności obligacji spadają, kurs EUR/USD w trendzie bocznym

Wczorajszy dzień na rynkach finansowych przebiegł w dość dużym spokoju, który wynikał z ubogiego w kluczowe dane kalendarza makro. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych straciły jeden lub dwa punkty bazowe na całej krzywej, pozostawiając 10-letnią rentowność wciąż nieco powyżej 4 proc. Kurs głównej pary walutowe zakończył dzień w okolicy 1,0930, choć dzienne minima uplasowały się blisko poziomu 1,0910. Indeks SP500 jak i Nasdaq Composite poruszały się wczoraj w trendzie bocznym. Pierwszy z nich stracił 0,2 proc., drugi zyskał 0,1 proc. Na europejskich parkietach widoczne były głównie spadki. Dax zamknął dzień ze stratą 0,17 proc. Niewiele wniosły słowa Bowman oraz Bostica z Fed.

Cisza na rynkach finansowych we wtorek mogła być odzwierciedleniem kalendarza gospodarczego, który był pozbawiony ważnych danych. Główny indeks amerykańskiej ankiety NFIB wzrósł jednak bardziej niż oczekiwano, co jest zgodne z oczekiwaniami dotyczącymi miękkiego lądowania w USA. Deficyt handlowy USA w listopadzie również był nieco niższy i wyniósł -63,2 mld USD. Niemiecka produkcja przemysłowa spadła o 0,7 proc. m/m, co było gorszym odczytem niż wskazywały szacunki, podważając nadzieje na wyjście strefy euro z recesji. Również słowa Michelle Bowman jak i Raphaela Bostica nie stały się generatorami wyższej zmienności na rynkach. Dziś brakuje również kluczowych publikacji z USA. Poznamy jedynie tygodniową zmianę zapasów paliw a także wnioski o kredyt hipoteczny. Inwestorzy oczekują na jutrzejsze wyniki wskaźnika CPI.

W nocy Australia zaprezentowała dane inflacyjne. Dynamika wzrostu cen gwałtownie spadła z poziomu 4,9 proc. r/r do 4,3 proc. r/r. W dużej mierze jednak to efekt bazy. W listopadzie 2022 roku odnotowano znaczący wzrost cen żywności oraz energii. Inflacja miesiąc do miesiąca uplasowała się na poziomie 0,35 proc. co nadal jest dynamiką przekraczającą cel RBA. Kurs AUD/USD urósł dziś powyżej 0,6700 z poziomu wczorajszych minimów na 0,6680. Zmienność jest jednak mocno ograniczona.

Dziś rynek będzie obserwował wystąpienie Johna Williamsa z Fed oraz Isabeli Schnabel z EBC. Głos zabierze również prezes BoE – Andrew Bailey. Przedstawiciel Amerykańskiej instytucji będzie wypowiadał się na temat perspektyw gospodarczych na 2024 rok. W przypadku Pani Schnabell, rynek zastanawia się, czy padną jakieś słowa, które będą kontrą na ostatnie gołębie stwierdzenia innych decydentów EBC. Wczoraj francuski członek Rady Prezesów Francois Villeroy potwierdził, że stopy zostaną obniżone w 2024 r., po tym jak Mario Centeno stwierdził, że pierwsza redukcja może nastąpić w pierwszej połowie roku. Schnabell często wyrażała konsensus „jastrzębi” w EBC. Jeśli wybrzmią obawy o ostatnie podbicie inflacji w Europie a słowa będą odrzucały możliwe obniżki w I połowie roku, euro może na tym skorzystać.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Bank oparty na sztucznej inteligencji – niedaleka przyszłość, czy odległa wizja?

Najnowszy raport Mastercard Signals „Generative AI: The transformation of banking” porusza kwestie wpływu generatywnej sztucznej inteligencji na sektor finansowy. Autorzy zauważają potencjał tej technologii w zakresie poprawy funkcjonowania banków; od usprawnienia procesów przetwarzania danych, przez ułatwienie pracy personelowi, po zapewnianie klientom bardziej spersonalizowanych doświadczeń i usług. Jednocześnie, dostrzegają także przeszkody – w tym obawy dotyczące poufności danych czy dezinformacji.

Jeszcze około rok temu pojęcie generatywnej sztucznej inteligencji było znane przede wszystkim inżynierom SI i analitykom danych. Dziś technologia ta wkroczyła do życia i świadomości konsumentów i stanowi awangardę rewolucji gospodarczej. Autorzy raportu Mastercard powołują się na badania, z których wynika, że 55% ankietowanych dyrektorów generalnych dużych globalnych firm, potwierdziło, że „oceniają lub eksperymentują” z generatywną sztuczną inteligencją, a 37%, że już z niej korzysta[1].

Póki co, zarówno banki, jak i inne instytucje finansowe prezentują dość konserwatywne podejście do sztucznej inteligencji. Pierwsze wdrożenia oparte na tej technologii mają charakter wewnętrzny – banki wykorzystują je głównie do wspierania własnych rozwiązań w zakresie systemów zarządzania i przeprowadzania analiz. Wraz ze wzrostem zaufania do generatywnej SI ma ona jednak szansę stać się integralną częścią usług finansowych. Może zmienić dynamikę konkurencji w bankowości, wzmacniając pozycję nowych podmiotów wchodzących na rynek lub zmieniając rozkład sił wśród istniejących instytucji. Dlatego właśnie Mastercard przeanalizował potencjał i wyzwania związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w branży bankowej.

Potencjał SI w bankowości

Obszary oraz przykłady wykorzystania sztucznej inteligencji, które prawdopodobnie pojawią się w bankowości w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat, mogą być następujące:

  • Wiedza i analizy – bankowcy wyposażeni w sztuczną inteligencję mogą się przekonać, że wyszukiwanie informacji, które kiedyś zajmowało godziny, teraz może zająć kilka minut.
  • Technologia informacyjna – sztuczna inteligencja może pomóc w opracowywaniu specyfikacji projektu: pisaniu kodu, czy tworzeniu syntetycznych danych, z pomocą których można przetestować nowe rozwiązania pod kątem ewentualnych oszustw i systemów oceny ryzyka. Na co dzień, inżynierowie mogą korzystać ze sztucznej inteligencji, by uzyskać wskazówki pomocne w realizacji bieżących zadań.
  • Cyberbezpieczeństwo i zapobieganie oszustwom – duże modele językowe (LLM) mogą być dostosowane do pracy w zakresie bezpieczeństwa. Mogłyby one m.in. reagować na zagrożenia i przekształcać złożone dane w jasne wskazówki, na podstawie których specjaliści mogliby podejmować adekwatne działania. Zdolności generatywnej SI do rozpoznawania wzorców mogą potencjalnie poprawić możliwości nadzoru starszych form tej technologii.
  • Zarządzanie talentami – dzięki możliwości przetwarzania nieustrukturyzowanych danych, rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mogą znajdować i przedstawiać menedżerom HR kandydatów, którzy mimo braku tradycyjnego wykształcenia bankowego, mogą zaoferować kompetencje cenne w pracy w danej instytucji czy na określonym stanowisku.
  • Wdrażanie klientów – sztuczna inteligencja może usprawnić zarządzanie dokumentacją związaną z klientami banku. Szybko syntetyzując dane, może sygnalizować potencjalne ryzyka i automatyzować formalności.
  • Bankowość konwersacyjna – sztuczna inteligencja może wspomóc boty, które staną się zdolne do odpowiadania na zapytania klientów w odpowiedni kontekstowo sposób. Dziś wielu klientów banku próbuje ominąć system czatu, aby dotrzeć do konsultanta – to może się w przyszłości zmienić.
  • Doradztwo majątkowe – rozwiązania oparte na generatywnej sztucznej inteligencji mogą zapewnić porady finansowe, które nie są obciążone emocjami lub myśleniem życzeniowym.
  • Udzielanie kredytów – sztuczna inteligencja może skrócić czas przetwarzania wniosków o pożyczki i zmniejszyć związane z tym koszty, oferując wnioskodawcom wskazówki konwersacyjne krok po kroku.
  • Programy lojalnościowe – generatywna SI daje osobom zarządzającym programami lojalnościowymi potencjalne narzędzie do komunikowania się w czasie rzeczywistym z uczestnikami programu na temat ich oczekiwań, umożliwiając lepsze dopasowanie do potrzeb konsumenta.
  • Marketing i komunikacja – oprócz wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji do tworzenia e-maili i postów w mediach społecznościowych, marketerzy mogą zyskać nowe zrozumienie reakcji konsumentów, łącząc jej możliwości w zakresie generowania treści z analizą nastrojów i trendów, które panują w mediach społecznościowych.

Minimalizowanie wyzwań

Generatywna sztuczna inteligencja niesie ze sobą także wyjątkowe wyzwania, którym banki muszą stawić czoła.

  • Poufność danych — aby zapewnić prywatność, banki mogłyby selektywnie korzystać z modeli sztucznej inteligencji o zamkniętym i otwartym kodzie źródłowym, stosując metody samozabezpieczenia, począwszy od zapór sieciowych, przez protokoły inżynieryjne po tokenizację danych. Jeśli to możliwe, banki mogłyby również zbudować od podstaw własne LLM.
  • Niedokładność — generatywna SI może podlegać „przekłamaniom” i innym nieścisłościom. Sektor finansowy, podatny na negatywne informacje, musi zatem podjąć szereg środków zapobiegawczych, w tym: projektowanie, tworzenie, rozwijanie i doskonalenie zapytań kierowanych do modeli językowych SI tak, by udzielały precyzyjnych odpowiedzi, ukierunkowane dostrajanie modeli i, co najważniejsze, nadzór ludzki.
  • Integralność danych — banki muszą zapewnić, że przekazywane informacje są dokładne, wiarygodne i wolne od błędów lub stronniczości. Dane wyjściowe systemu algorytmicznego będą musiały być maksymalnie identyfikowalne, wyjaśnialne i godne zaufania. Bankom mogą pomóc w tym zakresie: tradycyjne praktyki zarządzania danymi, dostrajanie LLM, konsultacje z ludźmi i ciągły audyt.
  • Dostępność danych — bariery technologiczne w bankach mogą powodować umieszczanie danych w niedostępnych systemach i środowiskach przechowywania. Banki mogą jednak spodziewać się rozszerzonych sieci API (z ang. application programming interface, czyli zestaw reguł umożliwiających przesyłanie danych między aplikacjami) i rozwijającej się infrastruktury wtyczek (z ang. plugin, czyli element oprogramowania, który służy do rozszerzenia funkcji danej aplikacji lub systemu), które ułatwią przepływ danych.

 – Generatywna  sztuczna inteligencja stanie się naprawdę użyteczna tylko wtedy, gdy będziemy mogli jej zaufać, a jedynym sposobem na to, jest zastosowanie podstawowych zasad odpowiedzialności w stosunku do niej i danych wykorzystywanych do jej tworzenia. W Mastercard modele sztucznej inteligencji stanowią podporę wielu rozwiązań, zabezpieczając co roku ponad 125 miliardów transakcji w naszej sieci. Zatrudniając setki analityków danych i inżynierów SI, angażujemy się w opracowywanie praktycznych rozwiązań w zakresie sztucznej inteligencji, które od samego początku dbają o prywatność i etykę. We wszystkich naszych działaniach gwarantujemy, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana w sposób odpowiedzialny i etyczny – mówi Andrew Reiskind, Chief Data Officer z Mastercard.

Z całym raportem można zapoznać się na stronie:

https://www.mastercard.com/news/insights/mastercard-signals/

[1] The Majority of CEOs Believe Generative AI will Increase Their Organizations’ Efficiencies: ‘Summer 2023 Fortune/Deloitte CEO Survey’

InPost: rekordowy wzrost w 2023 roku, ekspansja na rynkach międzynarodowych

Grupa InPost – lider wśród platform dostaw dla e-commerce w Europie – dostarczyła w 2023 roku 892,1 mln przesyłek, o 20% więcej niż rok wcześniej. W Polsce wolumen przesyłek wyniósł 589,5 mln przesyłek (+16%). Na rynkach międzynarodowych wolumen wyniósł 302,6 mln sztuk (+28%), w tym Mondial Relay dostarczył 239,9 mln przesyłek (+13%). W Wielkiej Brytanii, drugim co do wielkości międzynarodowym rynku, InPost dostarczył 46,5 mln paczek w 2023 r. – po wzroście o blisko 127% r/r.

Kluczowe informacje:

  • W IV kwartale Grupa dostarczyła 268,4 mln przesyłek – wzrost o 21%, w tym w Polsce 175,4 mln (+17% r/r), a na rynkach międzynarodowych 93 mln (+28% r/r).
  • Na koniec 2023 roku InPost miał 35 449 urządzeń Paczkomat® (+27 r/r), w tym w Polsce 21 969 (+14% r/r), a na rynkach międzynarodowych 13 480 sztuk (+56 r/r).
  • Liczba skrytek na koniec ubiegłego roku wyniosła 4,412 mln (+24 r/r), w tym w Polsce 3,263 mln (+12% r/r) i 1,149 mln (+76% r/r) na rynkach zagranicznych.
  • W 2023 roku Grupa InPost miała 30 615 punktów odbioru (PUDO), w tym 3 714 w Polsce oraz 26 901 na pozostałych rynkach.

Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

Rok 2023 był kolejnym bardzo dobrym rokiem dla Grupy InPost, w którym zanotowaliśmy silny, ponad 20 procentowy wzrost obsłużonych wolumenów.

Jesteśmy niekwestionowanym liderem w Polsce i nadal notujemy dynamikę wzrostu powyżej rynku, a tym samym zwiększamy w nim nasz udział. Polska jest naszym benchmarkiem dla ekspansji na rynkach międzynarodowych. Z sukcesem przenosimy polskie rozwiązania na rynki zagraniczne, dzięki czemu międzynarodowa część biznesu również rozwija się zgodnie z założeniami.

Mondial Relay jest na dobrej drodze do realizacji naszych planów strategicznych, skupiając się na rozwoju segmentu B2C – gdzie wolumeny w IV kwartale 2023 roku wzrosły o 30% rok do roku. Obecnie we Francji mamy drugą co do wielkości sieć maszyn paczkowych, a planem Grupy na 2024 rok jest zostać numerem jeden.

W Wielkiej Brytanii głównym celem na 2023 r. było rozwiązanie wyzwań logistycznych, co udało się osiągnąć poprzez zakup udziału w Menzies Distributions. Przy obecnym, silnie rosnącym popycie, głównym celem w Wielkiej Brytanii jest jak najszybsza rozbudowa sieci. Plan zwiększenia liczby maszyn w Wielkiej Brytanii jest już realizowany. Tylko w grudniu ubiegłego roku rozstawiliśmy tam ponad 300 nowych urządzeń Paczkomat®, co było najlepszym miesięcznym wynikiem na tym rynku. W 2024 r. chcemy utrzymać podobne tempo wzrostu.

Rok 2023 zakończyliśmy kolejnym udanym i rekordowym szczytem paczkowym. W najbardziej obłożonym zamówieniami dniu obsłużyliśmy 11 milionów paczek.

Nasze urządzenia Paczkomat® zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych, radziły sobie jeszcze lepiej niż w ubiegłym roku. Niektóre z nich osiągnęły utylizację na poziomie powyżej 300%. To dowód na to, że InPost – pozostając najlepszym operatorem logistycznym w Polsce – jest na dobrej drodze do powielenia z sukcesem swojego modelu biznesowego w innych krajach.

Ceny w sklepach w 2024 roku: wzrost umiarkowany, ale nieunikniony

Zdaniem ekspertów, ceny w sklepach w I kwartale br. nadal będą rosły, choć prawdopodobnie wolniej w ujęciu rocznym i raczej jednocyfrowo. W tym czasie w górę najbardziej mogą pójść ceny dodatków spożywczych, pieczywa, mięsa, nabiału oraz chemii gospodarczej. Z kolei potanieć mogą art. tłuszczowe. Według części ekonomistów, w kolejnych kwartałach wzrost cen w sklepach znowu przyspieszy. Taki scenariusz może zacząć się realizować już w marcu, tuż przed Wielkanocą. Obecnie retailerom doskwiera wzrost płacy minimalnej i coraz mocniej odczuwają wysokie ceny surowców oraz nośników energii. A te obciążenia najprawdopodobniej przerzucą na konsumentów.

Choć drożyzna powinna stopniowo konsumentom odpuszczać, to przynamniej na razie nie ma co liczyć na spadki cen w sklepach. Możliwe jest to jedynie w przypadku niektórych kategorii produktów, jak choćby olei, które wcześniej drożały w rekordowym tempie. Ogółem ceny będą nadal rosły, chociaż raczej jednocyfrowo.

– Na poziom cen przede wszystkim będzie miał wpływ wzrost płacy minimalnej. Kolejnym czynnikiem będą znaczące podwyżki cen energii, które cały czas mają wpływ na strukturę kosztów przedsiębiorstw – mówi dr Anna Semmerling z WSB Merito. – Z kolei do czynników zewnętrznych należy zaliczyć chociażby zmienną pogodową, która – jak pokazał poprzedni rok – może mocno wpływać na ceny warzyw czy owoców, ale nie tylko. Nie należy również zapomnieć o wzroście stawki podatku akcyzowego, co będzie miało bezpośredni wpływ na wzrost ceny papierosów, tytoniu oraz alkoholu – dodaje ekspertka.

Mimo wszystko znawcy tematu podkreślają, że w pierwszym kwartale 2024 roku ceny w sieciach handlowych nie powinny znacząco rosnąć. Wiele sklepów kontynuuje również strategię ukierunkowaną na promocje cenowe najbardziej wrażliwych produktów, jak olej czy masło. Prognozowany poziom inflacji na rok 2024 waha się w granicach od 5 do 6,5%, co pokazuje, że wzrost cen nadal będzie zauważalny, choć zdecydowanie już nie w takim stopniu, jak w poprzednich dwóch latach.

– Dzięki temu Polacy mają możliwość dokonania zakupów wybranych produktów w cenach nawet sprzed okresu inflacji – mówi dr Semmerling. – Nie oznacza to jednak, że ceny w sklepach będą stabilne. Zgodnie z prognozami, nadal będzie drożeć pieczywo, mięso oraz nabiał, a sezonowo również wzrosną ceny warzyw i owoców. Co istotne, w 2024 roku ceny nie będą już tak drastycznie zaskakiwać Polaków, będziemy raczej powoli dążyć w kierunku stabilności – dodaje ekspertka z WSB Merito.

Z kolei inni eksperci podkreślają, że przewidywane są również istotne wzrosty cen cukru, a tym samym słodyczy i wszystkich artykułów, do produkcji których jest on wykorzystywany. – Ogólnie rzecz biorąc, zakładać należy wyższy wzrost cen również w kategoriach, w których produkcja mocno uzależniona jest od cen energii i paliw – mówi dr Robert Orpych z WSB Merito. – Poziom cen w roku 2024 zależeć będzie w znacznym stopniu od dalszych decyzji co do zerowej stawki podatku VAT na podstawowe produkty żywnościowe. Znaczenie będą mieć też programy osłonowe chroniące przed wzrostem cen energii elektrycznej, gazu ziemnego i ciepła – dodaje dr Orpych.

Do tego jak wyjaśnia dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito, w pierwszym kwartale 2024 roku powinniśmy odnotować stabilizację poziomu cen w sklepach detalicznych, rozumianą jako umiarkowany, kilkuprocentowy wzrost w porównaniu do poprzedniego roku. Będzie to dla konsumentów miła odmiana po zeszłorocznych, dwucyfrowych skokach cenowych w wielu kategoriach produktów.

– Istnieje ryzyko wzrostu cen o kilka procent w kategoriach artykułów, przy produkcji których zużywane są duże ilości energii elektrycznej, np. pieczywo czy wędliny – dodaje dr Kopyściański. I podkreśla, że są też pozytywne informacje. Rzepak, główny surowiec potrzebny do produkcji oleju, wykazuje tendencję spadkową, która może w kolejnych miesiącach się utrzymać.

Jednak to tylko część obrazu sytuacji. Według ekonomisty Piotra Kuczyńskiego, analityka z DI Xelion, na przełomie drugiego i trzeciego kwartału wzrost cen może bowiem znowu przyspieszyć. Główne czynniki, jakie mogą mieć wpływ na spodziewane wówczas podwyżki, to malejąca baza z roku poprzedniego (inflacja wtedy szybko malała) oraz rosnące ceny ropy (ożywienie w Chinach) i kurs złotego. – Na razie zapowiada się, że raczej powinien być silny, ale to się może zmienić, jeżeli dolar będzie zyskiwał na wartości – wyjaśnia ekspert.

Dodatkowo dochodzi efekt świąt wielkanocnych, wypadających na przełomie marca i kwietnia, które jak co roku podbijają ceny w kilku kategoriach, na co zwraca uwagę Robert Biegaj, ekspert rynku retailowego z Grupy Offerista. W efekcie wówczas obraz sytuacji na rynku może się zmienić, co może zwiastować zmianę kształtowania się wzrostów cen.

– W mojej ocenie, w I kwartale br. najbardziej pójdą w górę przede wszystkim dodatki spożywcze, czyli majonezy, ketchupy i musztardy. Przewiduję, że będzie to też dotyczyło pieczywa, mięsa, nabiału. Podobnie może to wyglądać w przypadku chemii gospodarczej oraz warzyw i tłuszczów zwierzęcych – twierdzi Robert Biegaj.

Część ekspertów podkreśla, że na ceny wpłynie prawdopodobnie przynajmniej częściowe odmrożenie cen energii w drugiej połowie roku 2024. Wskazywane są też trudne do przewidzenia na ten moment poziomy tegorocznych zbiorów zbóż, owoców i warzyw.

Kacper Koproń z Trigon dołącza do zespołu Betplay Capital

Zespół Betplay Capital, wehikułu inwestycyjnego rodziny Juroszków, powiększył się o analityka – Kacpra Kopronia, do tej pory związanego z Domem Maklerskim Trigon. Betplay Capital zwiększa skalę działalność i tym samym poszerza zespół specjalistów.

Doświadczenie Kacpra idealnie wpisuje się w naszą strategię rozwoju, opartą na inwestowaniu w najciekawsze oraz najbardziej perspektywiczne spółki z globalnej branży iGaming. To sektor, w którym posiadamy kompetencje oraz wieloletnią praktykę. Podobnie Kacper wyróżnia się rozbudowanymi kwalifikacjami nie tylko w zakresie analityki, ale również branży, którą jesteśmy zainteresowani. Nasza współpraca jest jednym z elementów, które mają przełożyć się na zwiększenie skali działalności Betplay Capital – mówi Mateusz Juroszek, prezes Betplay Capital.

Dołączenie do zespołu jednego z największych family office w Polsce to dla mnie zupełnie nowy etap w karierze zawodowej. Jestem przekonany, że z całym zespołem Betplay Capital będziemy systematycznie zwiększać aktywność wehikułu oraz systematycznie rozbudowywać portfel inwestycyjny – mówi Kacper Koproń, analityk Betplay Capital.