3 przełomowe zastosowania AI w ochronie środowiska

W obliczu narastających problemów ekologicznych, takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza czy masowy spadek bioróżnorodności, poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań staje się kluczowe dla przetrwania naszej planety. Dzięki AI, możemy zmniejszyć emisję spalin, zmniejszyć zużycie wody w rolnictwie, monitorować odbudowę ekosystemów oraz szybciej reagować na ewentualne zagrożenia dla środowiska. Poniżej przedstawiamy trzy innowacyjne zastosowania AI, które mają realny wpływ na poprawę stanu naszego środowiska.

Google’s AI stoplight program zmniejszy zanieczyszczenie powietrza

Zanieczyszczenie powietrza jest odpowiedzialne za przedwczesną śmierć około 6,7 milionów ludzi rocznie.[1] Spaliny z pojazdów, obiektów przemysłowych, ciepłowni i przede wszystkim spalania węgla są głównymi źródłami zanieczyszczeń, zwłaszcza w gęsto zaludnionych obszarach Azji, takich jak Indie czy Chiny. Tego typu globalne wyzwania środowiskowe wymagają innowacyjnych rozwiązań. W miastach, gdzie każdego dnia tysiące samochodów emituje spaliny, jednym z kluczowych wyzwań jest optymalizacja ruchu ulicznego.

Magdalena Zajkowska, Wiceprezeską Zarządu Nest Banku, odpowiedzialna za działania ESG, podkreśla, że przeciętny samochód osobowy emituje około 4,6 tony CO2 rocznie.[2] W tym kontekście, każda inicjatywa mająca na celu redukcję tych emisji jest niezwykle istotna. Google podjęło się tego wyzwania, wprowadzając innowacyjny program AI nazwany „Green Light”. Jest to program, który wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy danych ruchu drogowego z aplikacji Google Maps. Dane, takie jak natężenie ruchu czy średni czas oczekiwania pojazdów na skrzyżowaniach, są przetwarzane przez zaawansowane modele AI, które optymalizują czas pracy sygnalizacji świetlnej. Ostatecznym celem jest zmniejszenie czasu postoju pojazdów oraz ilości hamowań i przyspieszeń, co przekłada się na znaczącą redukcję emisji spalin.

Kiedy projekt został po raz pierwszy wdrożony, jego działanie testowano jedynie na czterech skrzyżowaniach w Izraelu. Już wtedy Google zanotowało obiecujące wyniki redukcji zużycia paliwa oraz czasu spędzonego na skrzyżowaniu o 10 do 20%. W ciągu zaledwie dwóch lat program został rozszerzony o inne miasta na całym świecie, w tym takie metropolie jak Rio de Janeiro, Manchester, Jakarta, Seattle, Hamburg, Budapeszt, Hajfa, Abu Zabi, Hyderabad, Bangalore czy Kalkuta.

Yael Maguire, wiceprezes Google ds. Zrównoważonego Rozwoju Geograficznego, podkreśliła skalowalność i opłacalność programu dla miast. Wspomniał również o tym, jak program „Green Light” współpracuje z istniejącą miejską infrastrukturą, co pozwala na szybkie wdrożenie i obserwację efektów w krótkim czasie. W jednym z testów, przeprowadzonych w Manchesterze, odnotowano poprawę jakości powietrza nawet o 18%.[3]

Zwieńczeniem sukcesu Google w zakresie zrównoważonego rozwoju jest fakt, że ich technologia nawigacji w aplikacji Maps przyczyniła się do redukcji emisji dwutlenku węgla o ponad 2,4 miliona ton. To równowartość wycofania z ruchu około 500 000 samochodów rocznie.[4]

Uprawa ziemniaków ze sztuczną inteligencją

Kolejnym przykładem wartym uwagi jest projekt Microsoft’u, który wkracza z AI do rolnictwa. Nowy projekt giganta technologicznego „FarmBeats”, bazuje na technologii AI działającej w chmurze Azure.

Głównym celem tego przedsięwzięcia jest skuteczne monitorowanie i analiza danych pochodzących z gospodarstw rolnych. Dzięki zaawansowanym algorytmom, „FarmBeats” pozwala rolnikom na zwiększenie wydajności ich upraw, jednocześnie minimalizując zużycie wody do upraw, paliw do napędzania maszyn rolniczych oraz innych cennych zasobów.

Ten projekt nie tylko zmierza w kierunku zrównoważonego rolnictwa, ale również ułatwia producentom żywności podejmowanie bardziej świadomych decyzji, poprzez dostarczanie precyzyjnych informacji w czasie rzeczywistym.

Odbudowa lasów z pomocą AI

Trzecim projektem AI wspierającym ochronę środowiska jest bioakustyka ekosystemów lasów. Jest to szczególnie ważny problem, ponieważ wycinanie lasów, nasilone w obszarach Amazonii w Ameryce Południowej oraz w regionie Azji Południowo-Wschodniej, prowadzi do znaczącej utraty siedlisk zwierząt i spadku bioróżnorodności oraz przyczynia się do globalnych zmian klimatycznych. Sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do śledzenia odbudowy różnorodności biologicznej, dzięki słuchaniu odgłosów lasu. Algorytm dostarcza narzędzia do pomiaru aktualnego stanu ekosystemu lasu, identyfikując obecne gatunki zwierząt w nim występujących.

Badacze opierają swoje badania na bioakustyce – dziale akustyki działającym na pograniczu biologii i fizyki, zajmujący się rolą dźwięków w życiu zwierząt. Naukowcy zbadali wszystkie dźwięki jakie wydaje natura i przeanalizowali je za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą zapewnić niedrogi sposób pomiaru stanu ekosystemu.

Jednym z przykładów zastosowania tej technologii jest projekt odbudowy ekosystemu w Ekwadorze, gdzie w wyniku wyrębu utracono 90% lasów tropikalnych. Jörg Müller, profesor ekologii zwierząt na Uniwersytecie w Würzburgu w Niemczech i główny autor badania, szukał sposobu na monitorowanie postępu odbudowy ekosystemu.[5]

Naukowcy nagrali dźwięki z różnych miejsc w Ekwadorze, na różnych stadiach regeneracji obszarów po wycince drzew, uwzględniając zarówno czynne pastwiska rolnicze, jak i odradzające się lasy. Model AI, wyszkolony do m.in. rozpoznawania śpiewu ponad 100 różnych gatunków dzikich ptaków, został użyty do analizy nagrań. Wyniki zostały następnie potwierdzone przez ekspertów.

Do tej pory naukowcy korzystali z tradycyjnych metody śledzenia bioróżnorodności, m.in. metabarcoding. Badacze porównali zastosowania różnych metod i doszli do wniosku, że monitorowanie bioakustyczne z AI prowadzi do podobnych wyników, ale jest tańsze i mniej inwazyjne.

Magdalena Zajkowska dodaje, że zdrowie lasów tropikalnych staje się szczególnie ważnym zagadnieniem w kontekście zmian klimatycznych. Lasy odgrywają kluczową rolę w magazynowaniu węgla, a projekty ochrony i przywracania ich stanu są coraz częściej wykorzystywane jako wsparcie dla kredytów węglowych i bioróżnorodnościowych. Jednak te projekty były krytykowane w ostatnich latach z powodu słabego monitoringu i ograniczonego zaangażowania. AI dostarcza realne wskaźniki do skuteczniejszego śledzenia, jak i czy ekosystem wraca do zdrowia.

Monitorowanie bioakustyczne może być stosowane wszędzie, co podkreśla Müller. Ma jednak pewne ograniczenia, w tym konieczność szkolenia modeli AI. Innym wyzwaniem jest fakt, że bioakustyka rejestruje również odgłosy zwierząt migrujących, co może wpłynąć na wyniki, dlatego szkolenia modeli są kluczowe.

Wykorzystanie technologii, w tym sztucznej inteligencji do monitorowania, analizy i reagowania na aktualne wyzwania ekologiczne jest kluczem do zbudowania rozwiązań wspierających ochronę środowiska.

[1] https://www.who.int/health-topics/air-pollution#tab=tab_1

[2] https://www.epa.gov/greenvehicles/greenhouse-gas-emissions-typical-passenger-vehicle#:~:text=typical%20passenger%20vehicle%3F-,A%20typical%20passenger%20vehicle%20emits%20about%204.6%20metric%20tons%20of,8%2C887%20grams%20of%20CO2.

[3] https://www.sciencealert.com/amazing-project-could-reduce-stops-at-red-traffic-lights-by-30

[4] https://www.engadget.com/google-ai-stoplight-program-project-green-light-sustainability-traffic-110015328.html

[5] https://www.bloomberg.com/news/articles/2023-10-17/to-track-biodiversity-researchers-are-turning-to-ai?utm_campaign=intelligence_report&utm_medium=email&utm_source=newslit&embedded-checkout=true#xj4y7vzkg

Rynek biurowy w Warszawie: popyt utrzymuje się na stabilnym poziomie, spada poziom pustostanów

W okresie od stycznia do końca września 2023 r. całkowity popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe w Warszawie wyniósł blisko 0,5 mln mkw. Najemcy najczęściej wybierają dwa warianty umów, tzn. relokują się do nowych powierzchni lub decydują się na renegocjacje dotychczasowych warunków. Obniża się poziom pustostanów, który na koniec września 2023 r. wyniósł 10,6%. Po stronie podaży w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli nieco ponad 20 000 mkw., które nadal wskazują na okres luki podażowej w Warszawie. Niemniej w budowie znajduje się ponad 240 000 mkw., spośród których większość zostanie zrealizowana do końca 2025 r. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje analizę warszawskiego rynku biurowego w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie III kwartał 2023 r.”.

W III kw. 2023 r. do użytku na warszawskim rynku biurowym został oddany jeden nowy projekt tj. budynek A2 ( 1 900 mkw.), należący do kompleksu S-Bridge Office Park. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. deweloperzy dostarczyli 20 250 mkw. Całkowite zasoby biurowe stolicy wynoszą obecnie 6,2 mln mkw.

Na koniec września 2023 r. w budowie pozostawało 240 000 mkw. powierzchni biurowej, głównie w strefie Centrum-Zachód, blisko Ronda Daszyńskiego. Przykłady przyszłych projektów to The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Biurowiec B w ramach kompleksu Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment), The Form (28 000 mkw., Lincoln Property), Lixa D & E (26 300 mkw., Yareal), Studio B (17 900 mkw., Skanska) czy Vibe (15 000 mkw., Ghelamco).

W III kw. 2023 r. wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku zmniejszył się do 10,6%. W centrum wyniósł 9,1%, a poza centrum 11,8%. W strefie Służewca zanotowano najwięcej wolnej powierzchni (20,2%), a w strefie Centrum-Północ najmniej (3,7%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz Rynkowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W wyniku luki podażowej współczynnik pustostanów w centralnych strefach biurowych stolicy jest niższy niż w poprzednich latach o 2 p.p. w porównaniu z rokiem ubiegłym i aż o 4,1 p.p. niższy niż dwa lata temu”.

W III kwartale 2023 roku podpisano umowy najmu na 170 000 mkw. Wynik był zbliżony do pierwszego i drugiego kwartału (odpowiednio ok. 160 000 i 170 000 mkw.) co oznacza, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku całkowity popyt wyniósł ok. 500 000 mkw. (-19% r/r).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „W bieżącym roku co kwartał obserwowaliśmy delikatny wzrost w aktywności najemców. Niemniej duża liczba renegocjacji uwypukla fakt braku nowej podaży i ewentualnej relokacji do nowej powierzchni. Widzimy również, że wiele firm po pandemii przedefiniowało swoje potrzeby dotyczące zarówno wielkości biur, a także ich wyposażenia. Obecnie uśrednione koszty fit-out’u zamykają się w granicach ok. 1000 EUR za mkw. Natomiast czas oczekiwania na biuro gotowe pod klucz wynosi od 4 do 6 miesięcy. Nieustannym trendem pozostaje strategia, w której aranżujemy nowoczesne powierzchnie, aby przyciągnąć najlepsze talenty. Wielu najemców korzysta w ramach świadczeń z trybu hybrydowego, przy czym najczęściej w modelu oferującym jeden lub dwa dni pracy z domu”.

W III kwartale 2023 r. największą aktywność najemców odnotowano w następujących strefach i podstrefach biurowych: Centrum-Zachód (20% warszawskiego popytu), Służewiec (19%), Centralny Obszar Biznesu (14%). W skali całego rynku warszawskiego udział nowych umów w okresie od lipca do końca września 2023 r. wyniósł 53%, renegocjacje z kolei stanowiły 43%, natomiast zarówno ekspansje, jak i powierzchnia zagospodarowana na własny użytek po 2%.

Emilia Trofimiuk, zauważa: „W obszarze podstrefy Centrum-Zachód oraz strefy COB zdecydowanie dominowały nowe umowy tj. odpowiednio 79% i 74% powierzchni wynajętej w tych lokalizacjach w III kwartale 2023 r. Na Służewcu firmy głównie renegocjowały i przedłużały dotychczasowe kontrakty, co przełożyło się na 60% aktywności najemców w analizowanym kwartale w tej strefie”.

Największe transakcje w III kwartale 2023 roku to m.in. przednajem 7 000 mkw. przez ING Hubs Poland w The Form, przedłużenie umowy na niemal 5500 mkw. przez Elavon w Europlex, renegocjacja kontraktu na 4800 mkw. w Wiśniowy Business Park F i przedłużenie umowy najmu 4700 mkw. przez firmę Sii w Metron.

Wyjściowe stawki czynszu w najbardziej prestiżowych budynkach biurowych w centralnych lokalizacjach stolicy na koniec września 2023 r. wyniosły 19,00-27,50 EUR/ mkw./ mies., natomiast w pozacentralnych strefach czynsze zaczynały się od ok. 10 EUR/ mkw./ mies. Z kolei stawki za opłaty eksploatacyjne w analizowanym okresie wahały się od ok. 12 PLN/ mkw./ mies. do 39 PLN/ mkw./ mies. przy czym duże znaczenie w ich przypadku miały standard i lokalizacja biurowca.

Ceny paliw nie wspomogą dalszego spadku inflacji

Inflacja w październiku po raz kolejny mocno spadła. To przede wszystkim efekt spadających cen paliw, które w okresie wrzesień-październik potaniały aż o 7,9 proc. Ale to póki co ostatni taki miesiąc. Spadek inflacji wynika także z tzw. „efektu bazy”, ponieważ rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Inflacji coraz mniej obawiają się Polscy inwestorzy, których bardziej martwi zagrożenie recesją.

Według wstępnych danych GUS inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc. r/r, czyli aż o 1,7 pp. mniej niż we wrześniu. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,2 proc. Obecny mocny spadek cen w ujęciu rocznym ma dwie przyczyny. Pierwszym jest tzw. „efekt bazy” wynikający z faktu, że rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Wyniosła ona wtedy 17,9 proc. i był to drugi najwyższy odczyt w obecnym cyklu wzrostu, wyższy odczyt odnotowano tylko w lutym br. – 18,4 proc.

Drugi element to spadki cen benzyny i oleju napędowego, które obserwowaliśmy już w zeszłym miesiącu. W październiku ceny paliw spadły o 4,2 proc. m/m. To spadek większy niż we wrześniu, kiedy ceny na stacjach spadły o 3,1 proc. Skumulowany spadek cen paliw w Polsce we wrześniu i październiku wyniósł, według GUS, 7,9 proc. To ewenement na skalę światową, ponieważ w innych krajach w obecnych warunkach ekonomicznych paliwo drożało i było jednym z głównych źródeł inflacji. W USA, które są największym producentem ropy na świecie, benzyna w samym tylko wrześniu podrożała na stacjach o 8,5 proc.

Ceny paliw to element, który może poważnie wpływać na inflację w kolejnych miesiącach. A przynajmniej na zmniejszenie dynamiki jej spadków. Pod koniec października obserwowaliśmy wzrost ceny detalicznej benzyny 95 do około 6,50 zł, a przy obecnej cenie ropy naftowej cena ta może w najbliższym czasie wzrosnąć nawet do 7 zł. Gdyby doszło do dalszego wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie, co wywołałoby wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłke, wtedy wzrost cen paliw mogłby w najbliższych miesiącach zahamować dalszy spadek inflacji w Polsce.

Obecny odczyt inflacji będzie mieć poważny wpływ na decyzję RPP o poziomie stóp procentowych. Kolejne posiedzenie zaplanowane jest na przyszły tydzień (7-8 listopada). Wydaje się jednak, że w powyborczej rzeczywistości Rada nie zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie rynek przewiduje, że do stycznia 2024 roku dojdzie do jednej obniżki stóp o 25 pb.

Nie dziwi zatem fakt, że inflacji coraz mniej obawiają się polscy inwestorzy. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Vercom sprzeda udziały mniejszościowe w User.com za 24 mln zł

Grupa technologiczna Vercom SA sprzeda wszystkie posiadane udziały (30,3%) w spółce User.com. Kwota transakcji wyniesienie 24 mln zł, co oznacza blisko 2,5-krotny zwrot kapitału od czasu inwestycji Vercom. Transakcja ma na celu uproszczenie struktury organizacyjnej grupy w związku z koncentracją na rozwoju usług o zasięgu globalnym skierowanych do klientów SME.

Była to dla nas bardzo dobra inwestycja, w ciągu 4 lat uzyskaliśmy 2,5-krotny zwrot kapitału. Środki otrzymane ze sprzedaży udziałów w User.com zamierzamy przeznaczyć na dalszy rozwój Grupy Vercom – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W ostatnich miesiącach Vercom uruchomił hiszpańsko oraz polskojęzyczną wersję usługi MailerLite, co znacząco poszerzyło grono potencjalnych klientów. Aktualnie Vercom prowadzi intensywne prace nad rozwojem kolejnych funkcjonalności, dzięki którym mali i średni klienci będą w stanie jeszcze skuteczniej docierać do swoich odbiorców, zwiększać zasięgi oraz monetyzować swoje usługi. Spółka oczekuje, że rozwój usługi MailerLite pozwoli zwiększyć dynamikę pozyskiwania klientów i przybliżyć się do realizacji długofalowego celu, którym jest obsługa 1 mln płacących klientów.

– Wyników spółki User.com nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych udziałów nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny grupy. Pozytywny wpływ zobaczymy natomiast na poziomie zysku netto – dodaje Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Po przeprowadzonym w lipcu b.r. połączeniu R22 i cyber_Folks (t.j. akcjonariusza większościowego Vercom), sprzedaż User.com to kolejny krok w procesie zapowiadanego upraszczania struktury organizacyjnej obu spółek.

Sprzedaż pakietu udziałów w User.com to – po połączeniu R22 i cyber_Folks – kolejny etap uproszczenia struktury Grupy, który zapowiadaliśmy. Transakcja bardzo pozytywnie przełoży się na tegoroczne wyniki finansowe Grupy i oczywiście stan gotówki. – dodaje Robert Stasik, Wiceprezes zarządu cyber_Folks, większościowego akcjonariusza Vercom.

Budżety domowe Polaków – brak oszczędności i wysokie koszty utrzymania

Ostatni dzień października coraz częściej, także w Polsce, kojarzy się z Halloween. W gremiach gospodarczych data ta szerzej kojarzona jest jednak z, ustanowionym 99 lat temu w Mediolanie, Światowym Dniem Oszczędzania. Wśród wielu osób oba te święta budzą podobny niepokój. Co piąty Polak nie posiada jakichkolwiek oszczędności, podobna grupa w razie utraty pracy jest w stanie utrzymać się najwyżej przez miesiąc, a niemal 9 proc. wpisanych jest do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor z powodu zaległego zadłużenia lub ma opóźnioną spłatę kredytu.

 Jak wynika z badań „Budżety domowe Polaków” Quality Watch dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor co piąty rodak nie ma odłożonych jakichkolwiek pieniędzy. I jak przyznaje wprost, po utracie pracy nie byłby w stanie utrzymać się nawet przez miesiąc. Podobny odsetek osób ma tyle, by od zwolnienia przeżyć do pierwszego następnego miesiąca. Dopiero kolejna grupa, 28 proc. ankietowanych ma minimalną, rekomendowaną przez ekonomistów poduszkę finansową wystarczającą na przetrwanie trzech miesięcy.  Na komfort poszukiwania nowego źródła dochodów przez co najmniej pół roku może sobie pozwolić 36 proc. badanych, w tym 14 proc. nawet przez dłużej niż rok.

Prawie 4 na 10 Polaków po utracie pracy nie miałoby z czego żyć
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Oszczędzanie to wyzwanie, ale bez niego trudno o poczucie bezpieczeństwa

– Widać w tym obszarze wyraźną polaryzację społeczeństwa. Z jednej strony mamy osoby ze sporymi oszczędnościami zapewniającymi im spokojne patrzenie w przyszłość, a z drugiej takich, którzy nie mają nic i poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego na bardzo niskim poziomie. To rodzi stres finansowy, który przekłada się na zdrowie, samoocenę i relacje rodzinne. Niestety zazwyczaj nie jest to ich wybór, ale rezultat bardzo niskich dochodów uniemożliwiających jakiekolwiek odkładanie środków finansowych na przyszłość. Jeszcze kilka lat temu Główny Urząd Statystyczny podawał, że za płacę minimalną pracuje 1,6 mln. Obecnie według szacunków rządu grupa ta liczy 3,6 mln osób – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.  

A o jakich oszczędnościach w ogóle mowa? 13 proc. badanych, którym udało się coś odłożyć i dysponuje zaskórniakami do tysiąca złotych. W sumie ponad połowa ma odłożone nie więcej niż 10 tys. zł. 14 proc. ankietowanych zgromadziło od 10 do 30 tys. zł, a większe sumy to przywilej jednej trzeciej posiadających oszczędności badanych.

Oszczędzanie Polaków
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Biorąc pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w II kw. wynosiło 7 tys. zł netto, kwotą przekraczającą równowartość jednej takiej płacy dysponuje jedynie połowa społeczeństwa (46 proc.).

Kwoty te mogłyby być większe, ale od pewnego czasu Polacy systematycznie zjadali to co wcześniej udało się im odłożyć m.in. z w rezultacie ograniczeń w czasie pandemii. Według danych NBP wartość depozytów gospodarstw domowych w sierpniu 2023 r. wynosiła 797,567 mld zł. I w ujęciu rok do roku, wzrosła po raz pierwszy, po wcześniejszych czternastu miesiącach spadków.  

– Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych, uwzględniająca m.in. depozyty, gotówkę, udziały w spółkach i funduszach wyniosła na koniec pierwszego kwartału 2023 r. niemal 2,85 bln zł, co było kwotą o 3,5 proc. wyższą niż na koniec I kw. 2022 r. i o 1,5 proc. większą niż po czwartym kwartale 2022 roku. Zmianom niestety daleko do tego, ile wynosi inflacja o realnym wzroście nie ma więc mowy – informuje dr hab. Waldemar Rogowski i dodaje, że bezpieczeństwo ekonomiczne społeczeństwa budują aktywa finansowe pomniejszone o zobowiązania. A obecnie kredyt bankowy i pożyczkę pozabankową spłaca 14,7 mln Polek i Polaków, czyli prawie co druga pełnoletnia osoba. Łączna kwota zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek na koniec września br. wynosiła 719 mld zł.

Zdecydowana większość osób spłaca swoje zobowiązania czy to pożyczki, czy to kredyty lub bieżące rachunki regularnie, jednak według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK, blisko 9 proc. Polaków (2,7 mln) to tzw. dłużnicy niesolidni. Ich zobowiązania zdążyły się przeterminować, a oni sami zostali przez wierzycieli zgłoszeni na „czarną listę” do rejestru BIG lub mają w BIK adnotację banku czy firmy pożyczkowej, że opóźniają spłatę co najmniej 200 zł o min. 30 dni. Na każdego z nich przypada średnio 31 tys. zł długu, co daje w sumie prawie 83,5 mld zł zaległości.

Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania 

Ponieważ znaczną część domowych budżetów pochłaniają wydatki bieżące, oszczędzanie wydaje się dla wielu nieosiągalne. Co jednak pozytywne, odsetek osób myślących w ten sposób w ciągu ostatniego roku zmalał. Obecnie 15 proc. informuje, że ze względu na niskie dochody nie jest w stanie oszczędzać, choć jeszcze rok temu mówiło tak 21 proc. Powiększyła się za to grupa deklarujących, że zawsze starali się gromadzić oszczędności. Kolejny rok na wysokim poziomie utrzymuje się też udział osób (ok. 30 proc.), które pojawiające się ostatnio raz za razem trudne i stresujące sytuacje mobilizują do oszczędzania. – Począwszy od pandemii, przez wojnę w Ukrainę, po wysoką inflację wydarzenia te zmieniły nieco spojrzenie na potrzebę posiadania finansowej poduszki bezpieczeństwa.  Wiele dobrego dla podejścia do oszczędzania zrobił już COVID-19, to wtedy co piąty ankietowany deklarował, że uświadomił sobie jak ważne jest oszczędzanie. Jak widać z tegorocznej edycji badania respondenci trzymają się tego przekonania, a kolejne trudne doświadczenia wzmacniają tę postawę. W każdym razie, w zeszłym roku oszczędności deklarowała połowa ankietowanych, teraz jest 81 procChoć wielu ma odłożone nieduże kwoty, to jednak lepsze to niż nic – mówi dr hab. Waldemar Rogowski. – Kolekcjonowanie tego typu doświadczeń, zwłaszcza na początku dorosłej drogi życiowej może mieć bardzo dobry wpływ na gospodarowanie budżetem przez całe życie. Dlatego, szczególnie pozytywnie oceniam fakt, że w badaniu niemal 40 proc. 18-24 latków stwierdziło, że drożyzna i agresja Rosji na Ukrainę skłoniły ich do zmiany spojrzenia na oszczędzanie. I to spora część właśnie tej grupy wiekowej odpowiada za oszczędności nieprzekraczające 1 tys. zł – dodaje.

Do tego, że oszczędności się przydają nikogo nie trzeba przekonywać, ale fakt, że 44 proc. Polaków musiało w ciągu ostatniego półrocza sięgnąć do zaskórniaków, w celu sfinansowania swoich podstawowych potrzeb jest dodatkowym argumentem. Co zrobiliby bez odłożonych wcześniej pieniędzy? – Z pewnością, gdyby nie oszczędności liczba niesolidnych dłużników w bazach BIG InfoMonitor i BIK byłaby dziś jeszcze wyższa, a życie wielu osób bardziej stresujące – stwierdza   dr hab. Waldemar Rogowski.

Osoby, którym oszczędności pomogły w bieżących wydatkach najczęściej dofinansowywały nimi opłaty stałe, typu prąd, czynsz (15 proc.), zakupy produktów spożywczych (14 proc.) oraz usługi medyczne (12 proc.). Odłożone pieniądze przydały się też m.in. na leki, opał, spłatę wyższych rat kredytów oraz odzież i obuwie.

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Wysokim kosztom utrzymania nie jest łatwo stawić czoła

Choć świadomość konieczności oszczędzana rośnie, to jednak drożyzna robi swoje i w obecnych warunkach, co czwarty Polak (27 proc.), który stara się odkładać, robi to dziś rzadziej niż przed rokiem. Osób, którym udaje się oszczędzać częściej jest mniej, bo 17 proc.

– Dlatego w chwilach, gdy jesteśmy na fali i los nam sprzyja trzeba pamiętać, aby odkładać na trudniejsze czasy. Sytuacja może się zmienić i to nie zawsze z powodu własnych potknięć, ale również ze względu na otoczenie gospodarcze czy geopolityczne – mówi dr hab. Waldemar Rogowski.

Wyniki Grupy ORLEN za trzeci kwartał 2023 roku: wzrost przychodów, ale spadek zysku netto

Grupa ORLEN zakończyła trzeci kwartał 2023 roku z zyskiem operacyjnym EBITDA wg LIFO na poziomie 8,2 mld zł i zyskiem netto w wysokości 3,5 mld zł. To oznacza, że narastająco po dziewięciu miesiącach br. zysk operacyjny koncernu wyniósł 34 mld zł, a zysk netto osiągnął ponad 17 mld zł. W trzecim kwartale, pomimo niekorzystnego otoczenia makroekonomicznego, pozytywny wpływ na wynik miał segment rafinerii, który wypracował zysk operacyjny EBITDA LIFO w wysokości 1,9 mld zł. Z kolei obszar petrochemii obciążył wynik ze względu na niższy popyt na tego typu produkty. ORLEN w trzecim kwartale zwiększał wolumeny sprzedaży w obszarze sprzedaży detalicznej, które tylko na rynku polskim wzrosły o 9% (r/r). Koncern utrzymał wskaźniki finansowe na bezpiecznym poziomie, jednocześnie przeznaczając 20,4 mld zł na inwestycje w ciągu 9 miesięcy tego roku.

– Wyniki, które osiągnęliśmy w trzech kwartałach tego roku są zgodne z perspektywą wzrostu wyniku założoną w strategii i pokazują, że właściwie określiliśmy i realizujemy przyjęte kierunki rozwoju. Podjęliśmy decyzję o wejściu na nowe rynki i to przynosi wymierne efekty. Dzięki przeprowadzonym fuzjom zanotowaliśmy bardzo duży wzrost wolumenów sprzedaży detalicznej, przede wszystkim w Czechach, z których zaopatrujemy w paliwo nasze nowe stacje na Węgrzech i Słowacji. Zbudowanie silnego, zdywersyfikowanego koncernu dało nam możliwość elastycznego reagowania na wyzwania rynkowe i zachowania stabilności finansowej, mimo słabszego otoczenia makroekonomicznego. A to z kolei pozwala nam realizować, zgodnie z założeniami strategii, największy w historii koncernu program inwestycyjny. Tylko w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku przeznaczyliśmy na inwestycje ponad 20 miliardów złotych. To rekordowa kwota, która do końca czwartego kwartału jeszcze znacząco się zwiększy. Inwestujemy, bo to umacnia naszą globalną pozycję i atrakcyjność w budowaniu partnerstw biznesowych, zwłaszcza w obszarach energetyki i wydobycia. A to z kolei wzmacnia wartość koncernu dla Akcjonariuszy – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

W trzecim kwartale 2023 r. Grupa ORLEN wypracowała:

  • Przychody na poziomie: 75,4 mld zł
  • EBITDA LIFO na poziomie: 8,2 mld zł
  • Zysk netto w wysokości: 3,5 mld zł

W minionym kwartale Grupa ORLEN konsekwentnie realizowała strategiczne projekty transformacyjne, budujące wartość firmy w długiej perspektywie. Jednym z kluczowych obszarów inwestycyjnych, zgodnie ze strategią, pozostawała energetyka. Było to związane m.in. z rozpoczęciem budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej Baltic Power. Inwestycji towarzyszy budowa terminala instalacyjnego w Świnoujściu. W ramach rozwoju odnawialnej energetyki lądowej, koncern zawarł warunkową umowę na zakup kolejnych farm wiatrowych o łącznej mocy 60MW, zlokalizowanych w Wielkopolsce i na Pomorzu Zachodnim.

W ramach budowy nowych linii biznesowych ORLEN podpisał umowę z Horisont Energi o potencjalnej współpracy przy jednym z najbardziej zaawansowanych projektów magazynowania CO2 na Szelfie Norweskim. Podpisano również umowę o współpracy Yokogawa Europe dotyczącą opracowania zintegrowanego systemu produkcji paliw syntetycznych, które są szansą dla osiągnięcia neutralności emisyjnej przez sektor lotniczy w Polsce.

Z kolei w ramach rozwoju biopaliw uruchomiono w Trzebini instalację UCO FAME do wytwarzania biokomponentów II generacji z olejów posmażalniczych. Proekologiczna inwestycja jest częścią strategii Grupy ORLEN w obszarze biopaliw, umożliwiającą zastępowanie paliw kopalnych paliwami wytworzonymi z surowców odpadowych. Estry wyprodukowane w instalacji UCO FAME wykazują o 83% mniejszą emisyjność w porównaniu do tradycyjnego oleju napędowego. ORLEN podpisał również umowę na budowę nowoczesnej tłoczni oleju w Kętrzynie, która będzie przerabiać 500 tys. ton rzepaku i wytwarzać rocznie 200 tys. ton oleju z przeznaczeniem na produkcję niskoemisyjnych biopaliw. W Poznaniu koncern rozpoczął testy swojej pierwszej ogólnodostępnej stacji wodorowej w Polsce, a do kolejowej floty ORLEN dołączyła pierwsza lokomotywa wodorowa.

W segmencie detalicznym, najważniejszym wydarzeniem była decyzja Komisji Europejskiej umożliwiająca przejęcie 266 stacji paliw w Austrii. W ramach ujednolicania europejskiej marki ORLEN zakończono również rebranding 90 stacji na Słowacji, a także rozpoczęto kolejny etap rebrandingu w Niemczech, w ramach którego 100 stacji pod szyldem ORLEN będzie działało już do początku 2024 roku.

W ramach rozwoju biznesu związanego z wydobyciem węglowodorów rozpoczęto eksploatację złoża Tommeliten Alpha przez PGNiG Upstream Norway. Zapewni to koncernowi dodatkowe 0,5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, który będzie dostarczany do kraju za pomocą gazociągu Baltic Pipe.

Koncern rozpoczął również proces przejęcia kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych. Rozpoczęto także największą inwestycję w krajowe magazyny gazu poprzez rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu w Wierzchowicach, a także zarezerwowane moce regazyfikacyjne w planowanym na 2028 r. pływającym terminalu gazu w Zatoce Gdańskiej. Do floty ORLEN dołączyły natomiast dwa kolejne nowoczesne gazowce Święta Barbara i Ignacy Łukasiewicz.

Podpisano także warunkową umowę zakupu udziałów w ENERGOP, spółce będącej producentem rurociągów m.in. dla sektora rafineryjnego i petrochemicznego. Transakcja zwiększy potencjał Grupy ORLEN w zakresie realizacji inwestycji przemysłowych, w których ważnym elementem są zaawansowane technologicznie rurociągi.

Siłę połączonej Grupy ORLEN potwierdziło opublikowane w sierpniu br. zestawienie 500 największych firm z całego świata pod względem przychodów, opracowane przez amerykański magazyn „Fortune”. ORLEN osiągnął w nim historyczny awans o 208 pozycji. Jako największa firma w tej części Europy był też w czołowej piątce najszybciej rosnących przedsiębiorstw. Obecnie Grupa ORLEN znajduje się na 216 miejscu tego prestiżowego rankingu.

Przeznaczając miliardy złotych na inwestycje koncern obniżył jednocześnie w trzecim kwartale br. zadłużenie o (-) 6,1 mld zł (r/r), a stosunek długu netto do wyniku operacyjnego EBITDA kształtował się na poziomie (-) 0,08x. W efekcie skutecznie zrealizowanych połączeń z Grupą LOTOS i PGNiG oraz mocnych fundamentów finansowych ORLEN utrzymał najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 przyznaną przez Agencję Moody’s Investors Service i „BBB+” przyznaną przez Agencję Fitch Ratings.

Dobra i stabilna sytuacja finansowa Grupy ORLEN oraz konsekwentna realizacja celów biznesowych we wszystkich obszarach działalności miały odzwierciedlenie w wypłacie dywidendy za 2022 rok na zarekomendowanym przez Zarząd spółki rekordowym poziomie – 5,5 zł na akcję. W rezultacie 31 sierpnia br. koncern wypłacił swoim Akcjonariuszom blisko 6,4 mld zł.

Segment rafinerii wypracował zysk EBITDA LIFO w wysokości 1,9 mld zł. Z tego 221 mln zł to wynik przejętej Grupy LOTOS. Na rezultat osiągnięty przez ten obszar wpłynęło negatywnie otoczenie makroekonomiczne, w tym: zmiana struktury przerabianych rop, związana z odejściem od rosyjskiego surowca, co przełożyło się na spadek dyferencjału o (-) 8,4 USD/bbl (r/r), ujemny wypływ transakcji zabezpieczających oraz umocnienie złotówki względem dolara. Rafinerie Grupy ORLEN pracowały na 94% mocy, przerabiając 10 mt ropy. Koncern odnotował spadek sprzedaży o (-) 2% (r/r), przy wyższej sprzedaży benzyny o 10% oraz paliwa lotniczego JET o 19%, natomiast niższej oleju napędowego o (-) 5%, LPG o (-) 1% oraz COO o (-) 11%. W Polsce sprzedaż była niższa o (-) 7%, w Czechach o (-) 18%, a na (-) Litwie o 37%.

Grupa ORLEN przeznaczy w tym roku blisko 14 mld zł na zamrożenie cen gazu m.in. dla gospodarstw domowych i podmiotów wrażliwych. Z tego m.in. względu segment wydobycie w trzecim kwartale br. zanotował wynik w wysokości (-) 212 mln zł. Istotny wpływ miały na niego także spadki cen węglowodorów, w tym gazu o ponad (-) 80% (r/r) oraz ropy o (-) 14% (r/r). Średnia produkcja ropy i gazu w trzecim kwartale, głównie w Polsce i Norwegii, wyniosła ok. 155 tys. boe/d.

Z uwagi na niekorzystne otoczenie makroekonomiczne, w tym niższy popyt na produkty petrochemiczne, segment petrochemii w trzecim kwartale br. osiągnął wynik EBITDA LIFO na poziomie (-) 136 mln zł. Jednak zgodnie z prognozami do 2030 roku, wartość rynku petrochemikaliów i tworzyw sztucznych będzie rosła wraz z cyklami wzrostu gospodarczego, dlatego kontynuowane są inwestycje w rozwój aktywów w tym segmencie, w szczególności w obszarze nowoczesnej petrochemii, w tym recyklingu.

Segment energetyki w trzecim kwartale 2023 roku wypracował EBITDA w wysokości ponad 1,3 mld zł, z czego 837 mln zł to wynik przejętej Grupy Energa i Grupy PGNiG. W tym czasie ponad 60% energii zostało wyprodukowane z odnawialnych źródeł oraz w jednostkach zasilanych gazem. Łączna produkcja w Grupie ORLEN wyniosła 2,8 TWh energii elektrycznej i 12,9 PJ ciepła.

Segment detaliczny osiągnął w trzecim kwartale 2023 roku wynik EBITDA na poziomie 601 mln zł. Było to możliwe dzięki wzrostowi sprzedaży w tym okresie o 10%, w tym sprzedaż benzyny o 9%, oleju napędowego o 12%, a LPG o 4%. Najwyższy wzrost sprzedaży odnotowano w Czechach – o 61%, w Polsce o 9%, i na Litwie o 6%, przy spadku w Niemczech o (-) 4%.

Sieć detaliczna Grupy ORLEN zwiększyła się o 255 stacji (r/r) do 3153, głównie w Polsce, na Węgrzech i Słowacji, w efekcie realizacji środków zaradczych w ramach przejęcia Grupy LOTOS, dodatkowo na Słowacji w wyniku uruchomienia i rebrandingu samoobsługowych stacji przejętych od lokalnej sieci oraz w Niemczech w efekcie uruchomienia stacji samoobsługowych przejętych od OMV. Koncern uzyskał także zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie 266 stacji w Austrii i obecnie finalizuje tę transakcję. O 273 wzrosła także (r/r) liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej, których jest już 2596, w tym: 1912 w Polsce, 342 w Czechach, 190 w Niemczech, 72 na Węgrzech, 49 na Słowacji i 30 na Litwie. ORLEN dynamicznie rozwija również sieć stacji tankowania paliw alternatywnych. Obecnie do dyspozycji klientów jest już 701 tego typu stacji, w tym: 532 w Polsce, 142 w Czechach, 18 w Niemczech i 9 na Węgrzech. Koncern inwestuje także w segment usług kurierskich, w wyniku czego „ORLEN paczkę” można już nadać i odebrać w ponad 9,6 tys. punktów w całej Polsce.

W efekcie połączenia z Grupą PGNiG segment gazu zanotował w trzecim kwartale wynik EBITDA na poziomie 5,2 mld zł. Import gazu do Polski wyniósł w tym czasie 43,8 TWh, w tym 41% stanowiło LNG. W terminalu LNG w Świnoujściu rozładowano 15 statków. Na koniec września zapas magazynowy gazu w Grupie ORLEN wyniósł 36,6 TWh, a napełnienie magazynów gazu w Polsce osiągnęło 99%. Koncern, w ramach wsparcia polskich przedsiębiorców, obniżył ceny gazu dla klientów biznesowych, które spadły we wrześniu do poziomu 201 zł/MWh.

Polscy konsumenci od pół roku w stabilnych nastrojach

W październiku br. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce niemal nie drgnął. To kolejny, już szósty z rzędu miesiąc, w którym uśredniony wynik utrzymuje się na podobnym poziomie. Ewentualnych zmian można oczekiwać w kolejnych dwóch miesiącach – już po uwzględnieniu reakcji na wybory parlamentarne oraz w intensywnym okresie przedświątecznym. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK – an NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, we wrześniu 2023 r. wyniósł -4,6, co oznacza wzrost o zaledwie 0,1 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Stabilizację widać także w Unii Europejskiej, gdzie średni wynik nie zmienił się w relacji do poprzedniego miesiąca i wynosi -18,7, czyli znacznie mniej niż w naszym kraju.Nastroje konsumenckie

Według badań GfK – an NIQ Company w październiku 2023 r. kluczowe oceny aktualnej sytuacji finansowej Polaków nie zmieniły się istotnie w relacji do poprzedniego miesiąca. Wynik ten wciąż pozostaje na minusie i wynosi obecnie -9,8 jednostki. W nieco jaśniejszych barwach Polacy widzą swoją przyszłość – jednak i ten wskaźnik wciąż pozostaje ujemny (-5,2 wobec -2,7 we wrześniu 2023 r.).

Silny wpływ na ujemny wynik barometru ma utrzymująca się obawa dużej części społeczeństwa związana z potencjalnym wzrostem bezrobocia. Spodziewa się tego 36 proc. badanych. Ponad 75 proc. Polaków jest również zdania, że w najbliższych miesiącach ceny wciąż będą rosnąć.

– W przypadku październikowego badania należy jasno podkreślić, że są to dane oddające rzeczywistość z początku października, gdy na Polaków nie oddziaływały jeszcze tak silne bodźce jak w drugiej połowie miesiąca. Wybory parlamentarne, które odbyły się 4 dni po zakończeniu naszego badania mogą mocno namieszać w wynikach listopadowych i trudno jednoznacznie przewidzieć, w którą stronę. Polskie społeczeństwo jest dziś silnie spolaryzowane, a okres kształtowania się rządu oraz kolejne tygodnie po wyborach mogą wyraźnie wpłynąć emocje oraz nastroje konsumentów. Zarówno dla nas, badaczy rynkowych, jak i dla branży handlowej to bardzo interesujący okres, z którego można wyciągnąć wiele ciekawych i ważnych wniosków – mówi Michał Pawełczyk, Senior Project Manager w GfK – an NIQ Company.

W październiku 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-11 października 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Ceny luksusowych nieruchomości na świecie rosną stabilnie

Według indeksu śledzącego zmiany cen na rynku najmu nieruchomości luksusowych, Prime Global Cities Index, publikowanego kwartalnie przez firmę Knight Frank, ceny luksusowych nieruchomości w 46 miastach stabilnie rosną. Na koniec czerwca 2023 roku wzrost wyniósł 1,6% a na koniec sierpnia br. 2,1%. Trend rosnących cen jest pozytywnym sygnałem, świadczącym o wracającej pewności co do przyszłych decyzji dotyczących stóp procentowych, szczególnie że w pierwszym kwartale tego roku ceny nieruchomości luksusowych zanotowały spadek po raz pierwszy od 2009 roku (o 0,2%).

Najważniejsze dane:

  • Średni wzrost cen w 46 śledzonych przez indeks miastach wyniósł 2,1%.
  • 11 miast odnotowało spadek cen. W poprzednim kwartale miast, których dotknął spadek cen było 14.
  • 63% miast odnotowało dodatnią dynamikę wzrostu cen w ostatnich trzech miesiącach, w stosunku do 57% w poprzednim kwartale.
  • Dubaj utrzymujący pozycję lidera 8 kwartałów z rzędu ustąpił miejsce Manili. Tam ceny w ujęciu r/r wzrosły o 21,2%.
  • W pierwszej dziesiątce znalazły się tylko dwa europejskie miasta – Madryt i Sztokholm. Ceny nieruchomości premium wzrosły tam odpowiednio o 5,5% i 4,7%.

Wzrost cen potwierdza, że ​​światowe rynki mieszkaniowe wykazują oznaki stabilizacji, pomimo znacznie wyższych kosztów finansowania. Utrzymująca się niepewność co do inflacji i ryzyko rosnących stóp procentowych dotykają wszystkie segmenty sektora mieszkaniowego, w tym nieruchomości luksusowe, co w rezultacie doprowadzi do średnioterminowego ograniczenia dynamiki wzrostu tych cen.

Pomimo stosunkowo niewielkiego wzrostu cen o 2,1% w tym kwartale, na szczycie zestawienia znalazła się Manila, która w ujęciu rocznym odnotowała wzrost cen o 21,2%. Za przyczynę podaje się rosnące inwestycje krajowe i zagraniczne.

Dubaj, w którym w ciągu 12 miesięcy nieruchomości luksusowe zdrożały o 15,9%, spadł na drugie miejsce zestawienia ze względu na gwałtowny spadek dynamiki wzrostu cen w ujęciu kwartalnym. Te w II kwartale urosły o 11,6% a w III już tylko o 0,7%.

W drugim kwartale rynek nieruchomości premium w Sztokholmie notował mocny wzrost cen. Jednakże na koniec III kwartału ceny gwałtownie spadły o 7,7% w ujęciu kw/kw. Podobną sytuację obserwujemy w Tokio, które zajmowało drugie miejsce w rankingu, ale obecnie spadło na 29. pozycję z 12% spadkiem cen kwartał do kwartału.

Amerykańskie miasta zdominowały dół tabeli. W San Francisco ceny spadły o 9,7% a w Nowym Jorku o 4%. Inwestorzy wykazują zainteresowanie nieruchomościami w Miami i tam popyt przyczynił się do wzrostu cen o 0,9%.

Wraz ze spadającą inflacją i stopami procentowymi, których poziomy utrzymywane są na stabilnych poziomach przez banki centralne, popyt na nieruchomości zaczął rosnąć, co widać w wynikach indeksu. Są to jednak kruche fundamenty, do których zburzenia wystarczy ponowny wzrost inflacji. Stabilizacja będzie możliwa dopiero jak zaczną być obniżane stopy procentowe, co jest mało prawdopodobne przed końcem I połowy 2024 roku.

Ceny nieruchomości luksusowych na koniec III kw. 2023 roku.

12-miesięczna zmiana % 6-miesięczna zmiana % 3-miesięczna zmiana %
Manila 21.2 19.0 2.1
Dubaj 15.9 12.3 0.7
Szanghaj 10.4 4.9 4.5
Mombaj 6.5 4.5 3.3
Madryt 5.5 4.3 2.0
Sztokholm 4.7 2.9 -7.7
Seul 4.5 15.6 5.0
Sydney 4.2 0.9 0.5
Nairobi 4.1 0.1 0.0
Delhi 4.1 3.8 3.8
Gold Coast 3.9 2.4 0.8
Perth 3.8 3.0 -0.6
Lizbona 3.1 0.9 0.7
Pekin 2.6 2.1 3.3
Brisbane 2.5 0.5 1.1
Berlin 2.2 0.9
Bengaluru 2.2 1.1 0.1
Paryż 2.1 0.4 0.4
Taipei 1.7 1.7 0.0
Dżakarta 1.5 0.6
Guangzhou 1.3 1.1 1.8
Shenzhen 1.2 3.7 2.5
Miami 0.9 4.1 2.8
Bukareszt 0.8 0.3 0.2
Kuala Lumpur 0.8 -0.1 0.0
Melbourne 0.7 -1.8 -0.7
Toronto 0.4 4.0 -8.5
Christchurch 0.4 6.3 6.4
Tokio 0.3 3.9 -12.0
Dublin 0.1
Wiedeń 0.0
Monako -0.8 -0.4
Singapur -0.8 -2.3 -2.6
Genewa -1.3 -0.5
Londyn -1.7 -0.9 -0.7
Hong Kong -1.7 -0.9 -0.6
Bangkok -1.7 -2.6 -4.4
Los Angeles -1.9 6.7 3.8
Zurych -2.4 -2.5 -1.6
Auckland -2.6 2.8 2.4
Edynburg -3.2 -3.0 -1.2
Nowy Jork -4.0 -1.3 0.3
Wellington -4.8 1.7 4.8
Vancouver -5.0 7.8 6.5
Frankfurt -5.4 -1.4 4.8
San Francisco -9.7 6.1 3.8

 

Pułapka dla osób bezrobotnych prowadzących działalność nierejestrowaną. Uwaga na limity przychodu

Po zmianach z 1 lipca 2023 r. obowiązują nowe limity dla działalności nierejestrowanej, czyli takiej, którą można prowadzić bez rejestracji w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Aby uniknąć konieczności rejestracji biznesu, miesięczne przychody nie mogą przekroczyć 75% minimalnego wynagrodzenia. Dla zachowania statusu osoby bezrobotnej nie może to być natomiast więcej niż 50%.

Do 30 czerwca tego roku prowadzenie działalności nierejestrowanej było możliwe, jeżeli miesięczny przychód nie przekraczał 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 1745 zł. Od 1 lipca minimalne wynagrodzenie wzrosło do 3600 zł, a także zmieniły się przepisy dotyczące działalności nierejestrowanej. Teraz maksymalny przychód, jaki można osiągnąć, by uniknąć konieczności rejestracji firmy w CEIDG, to 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 2700 zł.

Oprócz kryterium przychodu istnieją jeszcze dwa warunki dla prowadzenia działalności nierejestrowanej. Pierwszym jest to, że w ciągu ostatnich 60 miesięcy nie prowadzono żadnej działalności gospodarczej. Drugie kryterium mówi o tym, że działalności nierejestrowanej nie można prowadzić, jeśli przepisy wymagają jej założenia, czyli na przykład wtedy, gdy konieczne jest uzyskanie koncesji czy zezwoleń. Działalność nierejestrowaną często wykorzystuje się do przetestowania potencjału biznesowego firmy, bez konieczności spełniania wymogów formalnych oraz płacenia składek ZUS.

Działalność nierejestrowana dla bezrobotnych

Działalność nierejestrowaną można prowadzić głównie na podstawie umów cywilnoprawnych, takich jak umowa o dzieło, umowa zlecenie lub umowa o pomocy przy zbiorach. Jednak osoby bezrobotne chcące prowadzić działalność bez rejestracji nie mogą tego robić na podstawie umów cywilnoprawnych, bo wtedy straciłyby status bezrobotnych. Decydując się na taką formę prowadzenia biznesu, muszą najczęściej wybrać umowę sprzedaży.

Zmiany w przepisach obowiązujące od 1 lipca pozwalają bezrobotnym prowadzić działalność nierejestrowaną, jeśli przychód z niej osiągany nie przekroczy 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, a nie 75 proc., jak w przypadku osób zatrudnionych. Przy obecnej stawce minimalnego wynagrodzenia wynoszącej 3600 zł, osoby bezrobotne mogą więc zarobić 1800 zł bez konieczności rejestracji firmy w CEIDG.

Przekroczenie progu 50 proc. spowoduje utratę statusu osoby bezrobotnej, a także statusu osoby ubezpieczonej, co wpłynie na dostęp do opieki medycznej. Bezrobotni muszą zatem uważać, aby nie przekroczyć tego limitu.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Mocny PKB USA wspiera dolara, złoty pozostaje jednak odporny

Miniony tydzień przyniósł ograniczoną zmienność na rynkach walutowych, sam złoty pozostał zaś na niemal niezmienionym poziomie względem euro. Nadchodzące dni zapowiadają się znacznie ciekawiej. Liczne posiedzenia banków centralnych (m.in. Rezerwy Federalnej i Banku Anglii), publikacje danych inflacyjnych z Polski i strefy euro, kolejne odczyty PKB za III kwartał oraz kluczowe dane z amerykańskiego rynku pracy mogą istotnie zmienić sytuację na rynkach.

Główne tematy dyskusji wśród inwestorów w ostatnich dniach stanowiły nasilająca się wojna między Izraelem a Hamasem oraz kolejne pozytywne odczyty z amerykańskiej gospodarki. Sprawiło to, że dolar znalazł się w minionym tygodniu blisko szczytu zestawienia walut G10. Amerykańska waluta umocniła się względem wszystkich głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego – który zyskuje dzięki nadziei, że wysoka inflacja zmusi wkrótce Bank Japonii do odwracania ultraluźnej polityki monetarnej. Silniejsza okazała się także część walut Ameryki Łacińskiej, które kontynuują swoją pozytywną passę. Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego było w pełni zgodne z oczekiwaniami. Starał się on nie zaskoczyć rynków i wydaje się, że dopiął swego, biorąc pod uwagę ograniczoną reakcję euro.

Nadchodzący tydzień może przynieść na rynkach walutowych istotną zmienność. W środę (01.11) odbędzie się posiedzenie Rezerwy Federalnej, rynki nie spodziewają się jednak zmian w polityce monetarnej ani w komunikatach, podobnie jak w ubiegłym tygodniu w przypadku EBC. W piątek (03.11) poznamy październikowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Opublikowane zostaną również kluczowe dane ze strefy euro – będą to odczyt PKB w III kwartale i wstępny odczyt inflacji w październiku we wtorek (31.10). Jakby tego było mało, w czwartek (02.11) odbędzie się listopadowe posiedzenie Banku Anglii. Nie można pominąć także październikowych danych inflacyjnych z Polski (wtorek 31.10).

Poruszenie na rynkach może wywołać również kwartalny raport z amerykańskiego Departamentu Skarbu – w środę (01.11) dowiemy się, ile długoterminowego długu sprzedadzą w ciągu kolejnych 3 miesięcy Stany Zjednoczone. Wydarzenie, które kiedyś nie wzbudziłoby większego zainteresowania, nabiera znaczenia z uwagi na to, że rynki obawiają się ogromu długu, który trzeba sprzedać coraz bardziej sceptycznemu rynkowi. Poprzedni raport wywołał globalny kryzys na rynku obligacji, inwestorzy z pewnością wyczekiwać będą więc publikacji najnowszego.

PLN

Dynamiczne umocnienie złotego zostało w minionym tygodniu zatrzymane, waluta pozostała jednak odporna, kończąc tydzień na niemal niezmienionym poziomie względem euro. Był to stosunkowo spokojny czas – inwestorzy odetchnęli po kilku tygodniach napięcia związanego z wyborami parlamentarnymi w Polsce i istotnymi wydarzeniami na świecie. Nie napłynęło do nas wiele danych gospodarczych z kraju. Stopa bezrobocia zgodnie z oczekiwaniami utrzymała się we wrześniu na niezmienionym poziomie 5%, co potwierdza odporność rynku pracy. Uwagę zwróciła produkcja budowlana, która silnie wzrosła o 11,5% w skali roku. To pozytywny sygnał, który może potwierdzać, że gospodarka najgorsze ma za sobą.

W tym tygodniu uwaga skupi się na wtorkowym (31.10) wstępnym odczycie inflacji CPI w październiku. Konsensus oczekuje jej dalszego dynamicznego spadku z 8,2% we wrześniu. Malejąca presja cenowa sama w sobie jest pozytywnym znakiem, wydaje się jednak, że „nisko wiszące owoce” jej normalizacji zostały już w większości zebrane, a dalsza droga do celu będzie żmudna. Ogranicza to skalę możliwych cięć stóp procentowych NBP.

EUR

Po tym, jak wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej zawiodły, wykazując w październiku kolejne spadki, Europejski Bank Centralny nie miał innego wyboru, niż pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie, nie ujawniając przy tym zbyt wiele w zakresie planowanych w najbliższych miesiącach ruchów. Prezeska Lagarde podczas swojej konferencji prasowej w dużej mierze trzymała się scenariusza. Przyznała, że gospodarka strefy euro doświadcza spowolnienia, i powtórzyła, że bilans ryzyk dla wzrostu pozostaje skierowany w dół. Rada Prezesów pozostawiła sobie możliwość kolejnych podwyżek stóp procentowych, rynki nie wierzą jednak w taki obrót spraw i wyceniają obecnie na kwiecień 2024 r. pierwszą obniżkę.

Dane z tego tygodnia będą dla wspólnej waluty niezwykle istotne. Oczekuje się, że wzrost PKB strefy euro w III kwartale wyniesie dokładnie 0% (co oznaczałoby, że gospodarka uniknie recesji), inflacja bazowa zaś ponownie spadnie, do 4,2%. Odczyty te mogą przynieść EBC nieco ulgi i uzasadnić jego wcześniejszą decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Jeśli powyższe oczekiwania się spełnią, euro może nieco zyskać.

USD

Dolar amerykański wciąż miota się między wsparciem zapewnianym przez szybko rosnącą gospodarkę oraz wyższe rentowności długoterminowych obligacji a presją spadkową wysokiej wyceny, która uwzględnia już istotnie lepszy od innych rozwiniętych gospodarek stan amerykańskiej koniunktury. Ubiegłotygodniowy silny odczyt PKB w III kwartale świetnie ilustruje rozbieżność w dynamice wzrostu – zanualizowany wzrost o 4,9% nie tylko znacznie przekroczył oczekiwania, ale też był najwyższy od końcówki 2021 r. To imponujący wynik w obecnym otoczeniu.

Posiedzenie Rezerwy Federalnej w tym tygodniu nie powinno istotnie zmienić status quo. Nawet jeżeli miałaby w obecnym cyklu nastąpić jeszcze jedna podwyżka (co nie jest aktualnie naszym scenariuszem bazowym), nie otrzymamy jej w listopadzie. Obecny poziom stóp wydaje się dla Fedu satysfakcjonujący i spodziewamy się, że zostanie utrzymany na dłużej. Może zostać to zaakcentowane przez prezesa Powella, co odsunęłoby rynkowe oczekiwania dotyczące rychłych obniżek. W dalszej części tygodnia inwestorzy skoncentrują się na raporcie NFP (non-farm payrolls) z rynku pracy, który powinien potwierdzić, że amerykańska gospodarka zaskakująco dobrze radzi sobie z wysokimi stopami procentowymi, na co wskazywały także publikowane wcześniej wskaźniki.

GBP

Na Wyspach uwaga skupi się w tym tygodniu na listopadowym posiedzeniu Banku Anglii. Oczekuje się, że stopy procentowe zostaną utrzymane na poziomie 5,25%, istotne będą więc rozkład głosów i komunikaty decydentów. Po odejściu z komitetu jastrzębiego Jonathana Haskela wydaje się, że podział głosów nie będzie wyrównany i nie więcej niż 3 na 9 decydentów opowie się za podwyżką. Ostatnie pogorszenie danych dotyczących aktywności gospodarczej w Wielkiej Brytanii może także sprawić, że zarówno głosowanie, jak i towarzysząca posiedzeniu retoryka banku będą bardziej gołębie. Komitet może ponownie ostrzec przed ryzykiem recesji, uważamy jednak, że nie będzie to stanowiło scenariusza bazowego banku na 2023 r.

Inwestorzy niemal nie widzą szans na podwyżkę w pozostałej części cyklu, Komitet może więc starać się odsunąć ich oczekiwania, by zachować możliwość dokonania kolejnego ruchu w górę. Biorąc pod uwagę niskie poziomy handlu funtem oraz jego gołębie wyceny w krótkoterminowej krzywej, istnieje potencjał do aprecjacji waluty.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Najemcy biurowi w regionach bardzo aktywni w trzecim kwartale

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w miastach regionalnych” w trzecim kwartale 2023 roku popyt na biura w regionach wyniósł prawie 200 000 mkw., natomiast wolumen powierzchni będącej w budowie nie przekraczał 400 000 mkw. Wysoki wskaźnik pustostanów w istniejących budynkach biurowych oznacza, że najemcy mają duży wybór dostępnych opcji. Zarówno deweloperzy, jak i najemcy nadal koncentrują się na kwestiach związanych z ESG, funkcjonalnością, elastycznością oraz optymalizacją zajmowanej powierzchni i kosztów najmu.

Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu największych rynkach regionalnych poza Warszawą (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) przekroczyły 6,6 mln mkw. W okresie od stycznia do końca września deweloperzy dostarczyli łącznie prawie 236 000 mkw. w 16 budynkach, z czego prawie 51% (119 700 mkw.) trafiło na rynek w trzecim kwartale br. Wśród największych zrealizowanych inwestycji znalazły się takie biurowce jak: Ocean Office Park B (Kraków, I kw.), Craft (Katowice, III kw.), Nowy Rynek E (Poznań, II kw.) czy Kreo (Kraków, III kw.). Do końca 2023 roku deweloperzy planują dostarczyć jeszcze blisko 150 000 mkw., co oznacza, że nowa podaż w czwartym kwartale osiągnie najwyższy poziom w całym bieżącym roku.

Po raz pierwszy od ponad 10 lat wolumen powierzchni biurowej w budowie spadł do poziomu poniżej 400 000 mkw. Na koniec trzeciego kwartału w trakcie realizacji pozostawało ok. 380 000 mkw. – to o ponad 17% mniej niż w drugim kwartale 2023 roku i prawie 35% mniej niż rok wcześniej.

– Pomimo posiadania sporych banków ziemi wielu deweloperów często odracza decyzję o rozpoczęciu budowy do momentu podpisania znaczącej umowy przednajmu w planowanej inwestycji. Ponad milion dostępnych metrów biur w już istniejących budynkach też wpływa na ogólną aktywność deweloperów – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Trzeci kwartał był rekordowy pod względem wolumenu wynajętej powierzchni biurowej w bieżącym roku. W tym czasie najemcy podpisali umowy na ponad 198 400 mkw., co stanowi ponad 37% całkowitego popytu odnotowanego w okresie od stycznia do końca września 2023 roku. Z kolei popyt brutto za pierwsze trzy kwartały 2023 roku wyniósł prawie 532 000 mkw. i był wyższy o 18,5% niż w porównywalnym okresie w 2022 roku. Biorąc pod uwagę średni wolumen zawartych transakcji najmu w czwartym kwartale w ostatnich pięciu latach (ok. 185 000 mkw.), możemy spodziewać się, że aktywność najemców za cały 2023 rok będzie zbliżona do odnotowanej w rekordowym roku 2019.

– Pomimo rosnącego zainteresowania najemców wynajmem biur trend polegający na dążeniu do optymalizacji zajmowanej powierzchni biurowej jest wciąż mocno widoczny. Najemcy dokładnie analizują swoje potrzeby, poszukując budynków efektywnych energetycznie i środowiskowo, a sam proces wynajmu się wydłuża – mówi Anna Szymańska, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Newmark Polska.

W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku najwięcej podpisano nowych umów (49%), a na kolejnym miejscu uplasowały się renegocjacje i odnowienia umów z 35-procentowym udziałem w wolumenie transakcji najmu. Natomiast pozostałe 16% stanowiły ekspansje i transakcje na potrzeby własne (po 6% każde) oraz przednajmy (4%).

Od drugiego kwartału 2022 roku wskaźnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych znajduje się w trendzie wzrostowym. Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku wyniósł on 17,3%, co oznacza wzrost o 0,5 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 2,1 p.p. w ujęciu rocznym. Na czterech rynkach stopa pustostanów wzrosła powyżej 15%, a tylko na jednym nie przekracza 10%. Na ośmiu głównych rynkach regionalnych najemcy mają do dyspozycji łącznie ponad 1,1 mln mkw. wolnej powierzchni biurowej, czyli najwięcej od początku prowadzenia statystyk.

Czynsze za najlepsze powierzchnie biurowe na głównych, regionalnych rynkach biurowych utrzymują się na wysokim poziomie i sięgają nawet 16,00-17,00 euro/mkw./miesiąc. Ponadto ze względu na znaczną ilość powierzchni biurowej dostępnej w budynkach zarówno istniejących, jak i będących w budowie, przewidujemy, że stawki czynszowe w najbliższym czasie pozostaną na dotychczasowym poziomie. Warto jednak podkreślić, że właściciele budynków oferujących nowoczesne rozwiązania technologiczne i z zakresu ESG będą raczej mniej skłonni do negocjacji wysokości czynszów.

Polacy wydają więcej na zakupy online, szczególnie na jedzenie

Aż 573 zł średnio miesięcznie wydają na zakupy online polscy internauci, przy czym najwięcej, bo aż 405 – na artykuły spożywcze. Większe wydatki ponoszą ogólnie mężczyźni, osoby najmłodsze i mieszkańcy miast poniżej 50 tys. mieszkańców. O tym, jakie kwoty na poszczególne kategorie produktów wydają polscy internauci, czytamy w tegorocznej edycji raportu „E-commerce w Polsce”.

Jak wynika z tegorocznej fali badania, Polacy wydają miesięcznie na zakupy online ogólnie więcej niż rok temu, przy czym największy wzrost wydatków odnotowaliśmy w przypadku kategorii „Artykuły spożywcze” (405 zł w edycji 2023 vs 213 zł w edycji 2022). Relatywnie wysokie kwoty przeznaczają także na odzież – 270 zł (213 zł w 2022r) oraz obuwie – 275 zł (172 zł w 2022r). Najniższe wydatki badani zadeklarowali w przypadku dóbr kultury: na książki przeznaczają miesięcznie 96 zł, czyli kwoty bardzo zbliżone do poprzedniej fali badania (94 zł), natomiast na bilety do kina i teatru – 102 zł (wzrost o 34%, z 76 zł w 2022).
Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturęAnaliza demograficzna badanych w kontekście wydatków na zakupy online wskazuje, że więcej wydają mężczyźni (583 zł w stosunku do 563 zł w przypadku kobiet), osoby najmłodsze (674 zł) i najstarsze (656 zł), mieszkańcy miast poniżej 50 tysięcy (760 zł) oraz osoby dobrze oceniające sytuację swojego gospodarstwa domowego (803 zł).Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 2Jeśli chodzi o przyszłe wydatki, większość badanych deklaruje, że pozostaną one na tym samym poziomie. 1/5 e-konsumentów twierdzi, że w przyszłości będzie wydawać więcej, przy czym częściej dotyczy to osób najmłodszych. Zmniejszenie wydatków w przyszłości zapowiada co dziesiąty badany – częściej kobiety i osoby źle oceniające sytuację materialną swojego gospodarstwa domowego.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 3A w jaki sposób polscy e-konsumenci płacą za zakupy? Zdecydowanie preferują płatności online – najwięcej badanych zadeklarowało, że płaciło kiedykolwiek za pośrednictwem dedykowanych serwisów, Blika lub karty kredytowej. Bardziej tradycyjne sposoby zapłaty za zakupy, jak np. płatność przy odbiorze, znalazły się na dalszych miejscach zestawienia.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 4Co ciekawe, Blik został wskazana przez respondentów jako forma płatności wykorzystywana podczas zakupów przez internet najczęściej. Jest ona też wyraźnie preferowana przez najmłodszych e-konsumentów.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 5Tegoroczny raport „E-commerce w Polsce 2023” to efekt współpracy Gemius, Polskich Badań Internetu oraz IAB Polska, a jego wyniki wzbogacono o dane z badania Mediapanel oraz ekspercką wiedzę specjalistów działających w ramach Grupy Roboczej E-commerce IAB Polska.

O raporcie
Celem badania, którego wyniki zaprezentowano w raporcie „E-commerce w Polsce 2023” było poznanie postaw, zwyczajów i motywacji związanych z kupowaniem online. Badano m.in. zachowania zakupowe e-konsumentów, rozpoznawalność marek, czynniki, które zachęcają internautów do zakupów w sieci, ale też napotykane przez użytkowników problemy. Raport przygotowała firma Gemius we współpracy z Polskimi Badaniami Internetu oraz IAB Polska. Prezentowane w raporcie badanie zrealizowano w formie ankiety elektronicznej z wykorzystaniem techniki CAWI (ang. Computer-Assisted Web Interview) na reprezentatywnej próbie 1608 internautów, mających co najmniej 15 lat. Dane zbierano pomiędzy 28 czerwca a 6 lipca 2023 roku.

Inflacja w Niemczech

przesyłam komentarz eksperta Michael / Ström Domu Maklerskiego do opublikowanych właśnie danych o wskaźniku HICP w Niemczech:

W Niemczech inflacja wyniosła 3,8% r/r. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (4,0%) Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym nadal się utrzymuje. W ujęciu miesięcznym ceny nie wzrosły. Bazowa CPI w październiku wyniosła 4,3% wobec 4,6% we wrześniu.

EBC na ostatnim posiedzeniu utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Pozytywne dane z największej gospodarki euro są podparciem dotychczasowych działań banku centralnego. Mocne zacieśnienie monetarne przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony przybliża gospodarkę strefy euro do recesji. Ostateczne zakończenie cyklu podwyżek wydaje się w tym momencie optymalnym rozwiązaniem.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polska motorem wzrostu gospodarczego w Europie i z wysoką inflacją

  • PKB wzrośnie w Polsce o 0,1% w 2023 r., a w kolejnych dwóch latach wzrost ustabilizuje się na poziomie 3,3%, ponad dwa razy wyższym niż w strefie euro (odpowiednio 1,1% i 1,5% w 2024 r. i 2025 r.).
  • Inflacja w Polsce, obok Węgier, utrzyma się powyżej celu do 2026 r. W strefie euro powinna spaść do celu inflacyjnego w 2025 r.
  • NBP prawdopodobnie będzie kontynuował cykl obniżek stóp procentowych. Europejski Bank Centralny, Fed i Bank Anglii (BoE) obniżą stopy procentowe po raz pierwszy w czerwcu 2024 r.

Gospodarka Polski i Europy z trudem wychodzi ze stagnacji, ale najgorsze ma już za sobą – wynika z najnowszej odsłony raportu European Economic Outlook przygotowanego przez Zespół Analiz Ekonomicznych EY.

PKB w Polsce był w II kwartale 2023 r. niższy o 0,6% w porównaniu do II kw. 2022 r., ale analiza danych miesięcznych wskazuje na odbicie z gospodarczego dołka począwszy od III kw. br. – przewidują analitycy EY.

Wzrost gospodarczy pobudziła konsumpcja, rosnąca w obliczu spadającej inflacji, oraz inwestycje, wspierane przez absorpcję funduszy unijnych. Spodziewam się przyspieszenia wzrostu PKB w kolejnych kwartałach. Będzie to spowodowane dalszym spadkiem inflacji, wprowadzeniem 800+ i wzrostem wynagrodzeń, co z kolei będzie dodatkowo napędzane przez silną podwyżkę płacy minimalnej i prawdopodobny znaczący wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym – mówi Marek Rozkrut, Partner EY, szef Zespołu Analiz Ekonomicznych, Główny Ekonomista EY na Europę i Azję Centralną.

Silny wzrost konsumpcji zniweluje z naddatkiem spowolnienie inwestycji. Te mogą spaść w I kwartale 2024 r. w związku z zakończeniem wydatkowania środków z unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. W konsekwencji, po minimalnym wzroście PKB w Polsce o 0,1% w tym roku, Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się wzrostu PKB o 3,3% zarówno w 2024 r., jak i w 2025 r.

Inflacja kontynuuje rajd w dół, ale powrót do celu inflacyjnego będzie mocno rozciągnięty w czasie – wynika z prognoz EY. Inflacja osiągnęła poziom 8,2% we wrześniu, co oznacza silny spadek ze szczytowego poziomu 18,4% w lutym.

Spadek inflacji jest spowodowany nie tylko obniżką cen energii i żywności, ale też składników bazowych, w tym usług. Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się spadku inflacji CPI do poziomu poniżej 7% na koniec 2023 r. Jednak w nadchodzącym roku spadek inflacji będzie już wolniejszy ze względu na silny wzrost płac i spodziewane wygaśnięcie obniżonych stawek VAT na żywność. Zespół Analiz Ekonomicznych EY prognozuje inflację na poziomie 5,1% w 2024 r. i 4,6% w 2025 r. Utrzymywaniu jej na stosunkowo wysokim poziomie w kolejnych latach będą sprzyjały spodziewane wzrosty cen energii związane z wygaszaniem programów osłonowych dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw oraz utrzymujący się silny wzrost płac. W efekcie inflacja nie powróci do celu na poziomie 2,5% nawet na koniec 2026 r. – uważają analitycy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY.

Prognozy inflacji są jednak obarczone wysoką niepewnością związaną z czynnikami regulacyjnymi – nie wiemy kiedy VAT na żywność powróci do pierwotnych stawek oraz kiedy i w jakim zakresie odmrożone zostaną ceny energii. Wybory samorządowe i do Parlamentu Europejskiego w 2024 r. mogą opóźnić te decyzje, co już uwzględniliśmy w naszej prognozie. W przeciwnym wypadku, tj. gdyby te decyzje nastąpiły na początku roku, średnioroczna inflacja w Polsce byłaby w 2024 r. dużo wyższa – mówi Marek Rozkrut.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zaskoczyła rynki skalą cięć stóp procentowych we wrześniu, a po kolejnej obniżce w październiku ich poziom został zredukowany łącznie z 6,75% do 5,75%. Niepewność odnośnie kolejnych ruchów RPP jest wysoka. Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się dalszych obniżek, choć wolniejszych niż zakładał w poprzedniej prognozie. Aktualna prognoza EY zakłada, że stopy procentowe spadną do 4,5% na koniec 2024 r. Nie można jednak wykluczyć, że RPP wstrzyma się z obniżkami na pewien czas.

Spodziewam się dalszej ekspansji fiskalnej w krótkim terminie związanej z realizacją obietnic wyborczych, w szczególności silnego wzrostu płac w sektorze publicznym. Środki z Krajowego Planu Odbudowy powinny zostać stosunkowo szybko odblokowane, zwiększając inwestycje publiczne głównie w latach 2025-2026 – mówi Marek Rozkrut.

Europa wychodzi ze stagnacji

Polska, obok Irlandii, Niderlandów, Francji i Włoch, jest jednym z motorów wzrostu gospodarczego Unii Europejskiej – wynika z European Economic Outlook. PKB UE był w II kw. 2023 r. o 3,4% większy niż w IV kw. 2019 r. Nasz kraj odpowiada za 0,32 pkt. proc. tego wzrostu

W III kwartale 2023 r. europejska gospodarka pozostawała w marazmie. Spodziewam się, że PKB strefy euro lekko spadł, a w najlepszym wypadku był w stagnacji, w związku z wygasającym ożywieniem w usługach i utrzymującą się recesją w przemyśle. Dobra wiadomość jest taka, że trzeci kwartał to prawdopodobnie dołek cyklu koniunkturalnego. Gwałtownie spadająca inflacja wspiera realne dochody i tym samym konsumpcję. Wzrost gospodarczy będą też stymulować inwestycje rządowe, wraz z rosnącą absorpcją środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Spodziewam się, że strefa euro powróci do wzrostu gospodarczego na przełomie 2023 i 2024 r. Ożywienie będzie jednak stopniowe, hamowane przez restrykcyjną politykę pieniężną oraz powolne ożywienie popytu zagranicznego – mówi Marek Rozkrut.

Po spowolnieniu wzrostu PKB do 0,6% w 2023 r., Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się delikatnego przyspieszenia wzrostu w strefie euro do 1,1% w 2024 r. i 1,5% w 2025 r. Prognozy na 2023 i 2024 r. zostały zrewidowane w dół o 0,1 pkt proc., z odpowiednio 0,7% i 1,2% prognozowanych przez EY w lipcu.

Pomimo lekkiego wzrostu aktywności ekonomicznej, kraje europejskie prawdopodobnie pozostaną znacząco poniżej trendu sprzed Covid-19. Powodem są długoterminowe negatywne efekty pandemii i wojny w Ukrainie – mówi Marek Rozkrut.

Wyboista droga do spadku inflacji

Inflacja w Europie nadal spada, obniżając się w strefie euro do 4,3% we wrześniu br. ze szczytu 10,6% w październiku 2022 r. Początkowo dezinflację napędzały efekty bazowe i spadająca inflacja cen energii. Następnie łagodzenie problemów w łańcuchach dostaw, słaby popyt i spadek cen surowców zaczęły się przekładać na spowolnienie inflacji towarów bazowych (tj. po wyłączeniu żywności i energii) i żywności.

Zespół Analiz Ekonomicznych EY prognozuje dalszy spadek inflacji w strefie euro do końca roku, ponieważ dezinflacja cen żywności i towarów bazowych będzie kontynuowana, a inflacja usług będzie nadal się obniżać po pierwszym spadku we wrześniu.

W przyszłym roku, gdy pośrednie skutki wcześniejszych szoków energetycznych i innych szoków podażowych stopniowo zanikną, skończy się szybki i łatwy etap procesu dezinflacji i coraz ważniejszym czynnikiem wpływającym na inflację będą koszty pracy. Przy napiętej sytuacji na rynkach pracy, pracownicy mogą wykorzystać swoją siłę przetargową, by odbić sobie z nawiązką spadek realnych dochodów, którego doświadczyli w ostatnich kwartałach. Będzie to utrzymywać presję na wzrost płac i cen, szczególnie w sektorze usług, gdzie udział płac w kosztach jest dwukrotnie wyższy niż w przemyśle. Tak więc, chociaż Zespół Analiz Ekonomicznych EY przewiduje, że inflacja w strefie euro spadnie poniżej 3% do końca 2023 r., jej dalszy spadek będzie bardziej problematyczny. Oczekujemy, że inflacja pozostanie nieco powyżej 2%, czyli celu Europejskiego Banku Centralnego, przez cały 2024 rok, osiągając 2% dopiero w 2025 roku. Inflacja bazowa będzie jeszcze wyższa w 2024 roku, ale osiągnie cel również w 2025 roku – mówi Marek Rozkrut.

Trendy inflacyjne są podobne w całej Europie, jednak poziomy inflacji różnią się znacznie. Wynika to przede wszystkim z odmiennych wrażliwości poszczególnych gospodarek na zmiany cen surowców, zróżnicowanego poziomu napięcia na rynkach pracy oraz rozbieżności w sposobie mierzenia inflacji w niektórych krajach. Inflacja jest nadal najwyższa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (w przedziale 7%-12% we wrześniu 2023 r.), głównie ze względu na niekorzystny miks energetyczny (oparty na paliwach kopalnych), wyższe udziały żywności i energii w koszykach inflacyjnych oraz napiętą sytuację na rynku pracy. Najniższe stopy inflacji, bliskie zeru, zanotowały Holandia, Dania i Belgia – kraje, w których ceny energii są obliczane na podstawie cen nowych umów, co przełożyło się na obecnie głęboko ujemną inflację cen energii.

Jednakże te krajowe rozbieżności będą nadal się zmniejszać. Inflacja w większości gospodarek Unii Europejskiej będzie oscylować w przedziale 1,5%-3,0% w 2024 r.

Presja inflacyjna może pozostać na podwyższonym poziomie w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w Polsce i na Węgrzech. Napięta sytuacja na rynkach pracy, ekspansywna polityka fiskalna, stopniowe wycofywanie się z czasowych obniżek podatków pośrednich i zamrożenia cen energii utrzymają wysoką inflację na dłużej – mówi Maciej Stefański, Starszy Ekonomista, Zespół Analiz Ekonomicznych EY.

Cykl podwyżek stóp w strefie euro dobiegł końca

Główne banki centralne strefy euro zakończyły podnoszenie stóp procentowych, ale ze względu na utrzymującą się presję inflacyjną i wysoki wzrost płac stopy procentowe pozostaną przez dłuższy czas na podwyższonym poziomie – wynika z szacunków przedstawionych przez EY w European Economic Outlook.

Spodziewamy się, że EBC, Fed i Bank Anglii obniżą stopy procentowe po raz pierwszy w czerwcu 2024 roku i będą kontynuować stopniowe łagodzenie polityki monetarnej na kolejnych posiedzeniach – napisali analitycy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY.

W pozostałych krajach europejskich banki centralne prezentują rozbieżne stanowiska. Władze monetarne Europy Środkowo-Wschodniej już rozpoczęły lub niedługo zaczną łagodzić politykę pieniężną, szwajcarski bank centralny zakończył cykl podnoszenia stóp, podczas gdy skandynawskie banki centralne kontynuują zaostrzanie polityki.

Skutki podnoszenia stóp procentowych występują z opóźnieniem i ich najsilniejsze efekty odczujemy dopiero w przyszłym roku. Koszty obsługi długu będą nadal rosły, ponieważ coraz większa część zadłużenia jest refinansowana przy wyższych stopach procentowych. W miarę jak inflacja spada, a stopy nominalne pozostają niezmienione, stopy realne rosną, co prowadzi de facto do zaostrzenia polityki pieniężnej. Trzeba jednak zaznaczyć, że efekty polityki pieniężnej różnią się w zależności od kraju, co wynika między innymi z różnic w poziomie zadłużenia i popularności kredytów ze stałą stopą procentową – czytamy w najnowszej edycji European Economic Outlook.

Perspektywy gospodarcze dla Europy pozostają bardzo niepewne, a realizacja scenariusza niższego PKB i wyższej inflacji wydaje się na tym etapie być bardziej prawdopodobna niż optymistycznego scenariusza prognoz.

Wraz z wybuchem konfliktu między Izraelem i Hamasem, napięcia geopolityczne znów jawią się jako główne źródło ryzyka. W obecnym kształcie, wpływ konfliktu na gospodarkę europejską i światową prawdopodobnie będzie bardzo ograniczony (mniej niż 0,1% PKB) i będzie polegał głównie na zwiększonej zmienności cen ropy naftowej i mniejszej stabilności na rynkach finansowych. Jeśli jednak konflikt rozszerzy się na inne kraje Bliskiego Wschodu, może to prowadzić do skokowego wzrostu cen ropy, zakłóceń w łańcuchach dostaw oraz zaostrzenia warunków finansowych. Ponadto, wojna w Ukrainie oraz potencjalne napięcia między Chinami i Tajwanem nadal stanowią istotne źródła ryzyka dla globalnych perspektyw gospodarczych – podsumowuje Marek Rozkrut.

Rynki finansowe w obliczu ważnych decyzji banków centralnych

W tym tygodniu poznamy wiele danych makro oraz decyzje banków centralnych w sprawie poziomu stóp procentowych. Oprócz Fed-u o kształcie polityki monetarnej będzie decydować także Bank Japonii oraz Anglii. Dziś jednak kalendarz jest dość ubogi. Najważniejszy dla amerykańskiej gospodarki będzie raport NFP, który poznamy w piątek. Tego samego dnia światło dzienne ujrzy ISM dla usług. W środę, jeszcze przed decyzją Fed, zaprezentowane zostaną: ankieta JOLTS, raport ADP oraz ISM dla przemysłu.

Europejski Bank Centralny nie zaskoczył rynku. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami (pauza w podwyżkach) a przekaz na konferencji prasowej w niewielkim stopniu różnił się od tego usłyszanego we wrześniu. Kurs EURUSD nie zmienił jakoś szczególnie swojego położenia. Cały czas oscyluje wokół poziomu 1,0550.

Jeśli chodzi o Fed – tu konsensus rynkowy wskazuję na utrzymanie głównej stopy procentowej na niezmienionym poziomie (5,25 – 5,5 proc.). Inflacja jest na dobrej drodze do osiągnięcia celu. Preferowana przez bank centralny miara inflacji PCE core obniżyła się w październiku nieznacznie do 3,7 proc. z 3,8 proc. r/r poprzednio. Wskaźnik uwzględniający ceny żywności i energii wypadł na poziomie 3,4 proc. r/r podobnie jak miesiąc wcześniej. O ile wskaźnik bazowy wciąż jest na spadkowej trajektorii, o tyle miara zasadnicza od pewnego czasu ponownie lekko wzrasta. W czerwcu wynik wskazywał 3 proc., więc wakacje przyniosły lekkie odbicie dynamiki wzrostu cen. Tak czy inaczej inflacja zmierza w dobrym kierunku, choć ostatni etap zejścia jej do celu będzie raczej długi i mozolny.

Dokonanie dalszych podwyżek jest wciąż dyskusyjne. Z pewnością Rezerwa Federalna zanim dokona kolejnego kroku zacieśniającego politykę monetarną będzie chciała mieć pewność, że wzrost gospodarczy jest naprawdę odporny. Amerykański bank dopiero w grudniu opublikuje swoje nowe prognozy oraz najnowszy „wykres kropkowy” przedstawiający medianę oczekiwań kształtu ścieżki stóp procentowych przedstawicieli FOMC. Dane z tego tygodnia nie zmienią decyzji Fed-u, mogą jednak wpłynąć na to, co zobaczymy w grudniu, kiedy instytucja będzie miała w ręku więcej aktualnych liczb oraz nowe projekcje. Uważam, że Powell ponownie będzie chciał być dużym dyplomatą i unikać będzie wskazówek co do terminu pierwszej obniżki stóp w USA. Nie padnie również raczej oficjalna informacja o tym, że aktualny cykl zakończył się. Instytucja będzie chciała zostawić sobie otwartą furtkę i prawdopodobnie nie wykluczy żadnej z opcji a jakiekolwiek dalsze działania uzależni od danych makro. Wszystko wskazuje na to, że będzie to nudna konferencja prasowa, która nie będzie przełomowym wydarzeniem dla rynków.

Po tym jak kurs pary walutowej USD/JPY przekroczył psychologiczny poziom 150,00, jutrzejsza decyzja BoJ stała się nieco bardziej interesująca. Co prawda do zmian w parametrach polityki monetarnej raczej nie dojdzie i wciąż jej ultra-ekspansywny charakter pozostanie. W Japonii inflacja od dłuższego czasu przekracza docelowy poziom 2 proc. i utrzymuje się na uporczywie wysokim poziomie. Październikowe dane z Tokio w miniony piątek również zaskoczyły na plus. Jak na razie bank jedynie kontroluję swoją krzywą dochodowości. 10-letnie obligacje Japonii zbliżają się do 1 proc., co powoduje, że rosną spekulacje, że dopuszczalny zakres może zostać poszerzony. Dodatkowo słaby jen pociąga za sobą ryzyko wzrostu inflacji. Presja na zmianę kształtu polityki monetarnej przez BoJ jest coraz większa. Jakiekolwiek sygnały o możliwej zmianie kursu będzie wpływać pozytywnie na JPY.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Cena ropy spada po weekendzie. Bitcoin najwyżej od trzech miesięcy

Pomimo strachu, który widzieliśmy na rynku ropy przed piątkowym zamknięciem, nic szczególnego się nie wydarzyło. Dzisiaj na otwarciu rynek wraca do poprzednich poziomów. Amerykanie wydają jeszcze więcej, niż zarabiają, a bitcoin nieśmiało wraca na salony.

Amerykanie na zakupach

Dane na temat wydatków i dochodów Amerykanów są dość specyficzne. Teoretycznie przy tak zadłużonym społeczeństwie powinniśmy się cieszyć, gdy wydatki nie rosną, a przynajmniej nie tak szybko jak dochody. Problem w tym, że dane pokazują dużo szybszy wzrost wydatków, a rynki reagują pozytywnie. Większe wydatki oddalają bowiem perspektywę kryzysu gospodarczego. Z drugiej jednak strony mamy do czynienia z bombą, którą z każdym rokiem będzie coraz trudniej rozbroić. O ile oczywiście ktoś takie bomby zamierza kiedykolwiek rozbrajać.

Spokojniej na ropie

Obecna sytuacja w Izraelu spowodowała, że nie wiedząc, co się wydarzy w weekend, inwestorzy w piątek wyraźnie dokupywali ropy naftowej. Brak handlu w sobotę i niedzielę oraz perspektywa eskalacji powodowały, że ceny rosły. Z drugiej strony weekend przeszedł bez dramatycznej eskalacji, co nie znaczy, że emocji brakowało. Otwarcie rynku przebiega jednak pod dyktando wyraźnej przeceny. Ci, którzy kupili, przewidując intensyfikację działań zbrojnych, teraz bowiem sprzedają. Różnica względem piątkowego zamknięcie to aż 3% ceny obecnie. Patrząc na sytuację, może nas czekać jeszcze kilka takich cykli w kolejnych tygodniach, zanim sytuacja wróci do normy, czymkolwiek będzie norma na Bliskim Wschodzie.

Kolejne wzrosty bitcoina

Najpopularniejsza kryptowaluta świata bardzo silnie reaguje na wszystkie informacje związane z otwarciem funduszu pozwalającego inwestować w bitcoina. Operatorem ma być BlackRock, czyli gigant na rynku funduszy, co będzie jednocześnie bardzo silną legitymizacją dla tego rynku. Co prawda to jeszcze nie koniec drogi, bo czekamy jeszcze na decyzję regulatora, ale optymizmu nie brakuje. Dodatkowi chętni do zakupu znajdują się zresztą również z innych powodów. Perspektywa spadku stóp procentowych i niepewność w gospodarce, szczególnie europejskiej powoduje, że inwestorzy dywersyfikują swoje portfele, szukając alternatyw. Część z nich wybiera kryptowaluty. W rezultacie tych dwóch trendów od początku października bitcoin wzrósł o niemal 25%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kody QR to nowy cel hakerów

Hakerzy tym razem wykorzystują kody QR! Analitycy Check Point Software zaobserwowali 587-proc. wzrost ataków typu Quishing, a wśród ofiar miała być m.in. „duża amerykańska firma energetyczna”. Tymczasem Polacy coraz chętniej korzystają z kodów. Wg badania MediaHub Poland, przeprowadzonego przez Pollster, do regularnego używania QR kodów przyznaje się 61 proc. badanych.

Specjaliści bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Software poinformowali, że ich usługa Harmony Email odnotowała w okresie od sierpnia do września niemal 6-krotny wzrost liczby oszustw phishingowych wykorzystujących kody QR. Ma to odpowiadać tysiącom ataków w skali miesiąca.

– Kody QR są świetnym sposobem na ukrycie złych zamiarów. Za obrazem może znajdować się złośliwy link, który bez zeskanowania i analizy nie będzie wzbudzał podejrzeń – zauważa Jeremy Fuchs, badacz cyberbezpieczeństwa w Check Point Software.

Ponieważ użytkownicy są już przyzwyczajeni do skanowania kodów QR, otrzymanie ich w wiadomości e-mail zazwyczaj nie jest powodem do niepokoju. Według Statista w 2022 r. około 89 milionów użytkowników smartfonów w Stanach Zjednoczonych zeskanowało kod QR na swoich urządzeniach mobilnych, co oznacza wzrost o 26 procent w porównaniu z 2020 r. Przewiduje się, że wykorzystanie mobilnych skanerów kodów QR będzie stale rosło, osiągając ponad 100 milionów użytkowników w USA do 2025 roku.

Również w Polsce to coraz popularniejszy nośnik informacji Do regularnego używania QR kodów przyznaje się 61 proc. badanych, a aż 54 proc. konsumentów skanuje je na opakowaniach produktów, by dowiedzieć się czegoś więcej – wnioskują autorzy badania przeprowadzonego na zlecenie MediaHub Poland. W trakcie trwania pandemii: 26 proc. badanych znacząco zwiększyło wykorzystywanie kodów, 38 proc. zrobiło to w nieznacznym stopniu, a 33 proc. używa ich jak wcześniej.

Upadłość konsumencka coraz popularniejsza

Pierwsze półrocze obecnego roku przyniosło w Polsce ponad 10 tysięcy upadłości konsumenckich. Choć rok się jeszcze nie skończył, już teraz możemy mówić o osiągnięciu rekordowej liczby bankructw. Eksperci ostrzegają, że w obliczu zbliżającej się recesji ten trend może utrzymać się na stałe.

Perspektywy poprawy sytuacji finansowej w Polsce wydają się niewielkie

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że obecnie zadłużenie osób indywidualnych wynosi ponad 45,4 miliardów złotych. Tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku zaległości Polaków wzrosły o ponad 400 milionów. Już 40% osób przyznaje, że ma do spłacenia raty kredytów, pożyczki lub długi.

Z problemem nieterminowej spłaty zaległych rat czy opłaty bieżących rachunków zmaga się już 6% Polaków. Biuro Informacji Kredytowej regularnie notuje przyrost liczby opóźnień w spłatach kredytów wynoszących powyżej 90 dni. Poduszki finansowe również ulegają uszczupleniu. Coraz mniej osób deklaruje, że ich gospodarstwa domowe mają jakiekolwiek oszczędności.

Gdzie szukać przyczyn rosnącego zadłużenia?

Pandemia, hiperinflacja, konflikt zbrojny za wschodnią granicą oraz rosnące raty kredytów to główni “winowajcy” pogarszającej się sytuacji społeczno-gospodarczej. Kumulacja wydarzeń z kilku ostatnich lat ma teraz swoje skutki. Najbardziej poszkodowani są zwykli konsumenci.

W marcu inflacja w Polsce osiągnęła rekordowy poziom 18,4% – najwyższy od grudnia 1996 roku. Od dwóch kwartałów są odnotowane ujemne wyniki wzrostu PKB, więc zgodnie z definicją pojawiła się w Polsce techniczna recesja. Dla wielu osób podwyżki stóp procentowych z ostatnich miesięcy wiązały się niekiedy z ponad dwukrotnym wzrostem wysokości miesięcznych rat kredytów.

Choć niski poziom bezrobocia czy coraz wyższe wynagrodzenie minimalne mogą brzmieć obiecująco, to w rzeczywistości siła nabywcza pieniądza spada, a koszty życia drastycznie rosną. Efekt? Polacy tracą stabilność finansową. Coraz częściej jedynym i najlepszym rozwiązaniem staje się dla nich upadłość konsumencka.

Zainteresowanie upadłością konsumencką w Polsce widać dobrze w statystykach otwieranych postępowań. Po raz ostatni takie rekordy notowano pod koniec 2020 roku. Wówczas przyczyna była jednak inna. Był to rok, w którym przepisy związane ogłaszaniem upadłości zostały mocno zliberalizowane – komentuje Jarosław Rembisz z kancelarii prawnej Rembisz i Wspólnicy z Chełma.

Upadłość konsumencka – zwykła ucieczka czy najrozsądniejsze wyjście?

Tego trendu nie da się już nie zauważyć. W marcu 2023 roku miesięczna liczba ogłoszeń bankructwa osób fizycznych po raz pierwszy przekroczyła 2 tysiące. Trzy miesiące później odnotowano kolejny rekord – ponad 1800 upadłości konsumenckich. Dla porównania w całym 2022 roku liczba ta wyniosła 15 tysięcy. Wzrosła też przeciętna wysokość długu – z zeszłorocznego 18,5 do 19,2 tys. zł obecnie.

Dane pokazują, że większość tych osób miała problemy finansowe na długo przed ogłoszeniem niewypłacalności. Ponad połowa z nich widniała w KRD już od co najmniej dwóch lat. Dlaczego tyle czekali? Najczęstszą obawą związaną z ogłoszeniem bankructwa jest utrata możliwości rozporządzania własnym majątkiem. Dochodzi też czynnik psychologiczny. Dla wielu osób ogłoszenie upadłości jest powodem do wstydu.

Duża część Polaków próbuje spłacać zobowiązania, posiłkując się zaciąganiem kolejnych pożyczek. W efekcie popadają w spiralę zadłużenia, z której ciężko się wydostać. Upadłość konsumencka jest alternatywą dla ciągnących się egzekucji komorniczych oraz legalnym sposobem na powstrzymanie windykacji i wyjście z długów – wyjaśnia radca prawny Jarosław Rembisz.

Rozwiązanie bardzo skuteczne. Są tylko dwa „ale”

Osoba, która ogłosi upadłość konsumencką, otrzymuje możliwość uzyskania oddłużenia względem zdecydowanej większości zadłużenia. Ma to na celu spowodować, że rozpocznie „nowe życie” bez długów. Jarosław Rembisz przestrzega jednak przed traktowaniem upadłości konsumenckiej jako standardowej metody na wyjście z trudności finansowych.

Jej alternatywą może być na przykład układ konsumencki. Pozwala on na porozumienie się z wierzycielami, tj. zaproponowanie im spłaty należności z własnych dochodów. W przeciwieństwie do bankructwa, układ konsumencki pozwala dłużnikowi na zachowanie przynajmniej części majątku.

Eksperci podkreślają również rosnącą rolę prawników, od których w dużej mierze zależy sukces postępowania. Nie tylko dokonują analizy sytuacji prawno-finansowej, ale też sporządzają wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, negocjują z wierzycielami, reprezentują dłużnika w sądzie czy kontrolują działania syndyka. Wiele wskazuje na to, że zapotrzebowanie na tego typu usługi będzie w Polsce tylko rosło.

Według przewidywań Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej liczba niewypłacalności w Polsce do końca 2023 roku może przekroczyć nawet 20 tysięcy. To o 5 tysięcy więcej niż w ubiegłym roku.

Wzrost napięcia geopolitycznego zbliża złoto do 2 000 USD

Złoto w październiku wykonało duży zwrot, napędzany z jednej strony przez perspektywę zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych przez FED, z drugiej zaś, przez niepokoje geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Aktualnie gra toczy się o barierę 2 000 USD.

Dwie główne przyczyny to polityka FED na najbliższe miesiące, a także sytuacja na Bliskim Wschodzie. Atak na Izrael, który Hamas przeprowadził ze Strefy Gazy, był aktem, który nie miał precedensu w historii Izraela z uwagi na jego brutalność i ilość cywilnych ofiar. W odpowiedzi Izrael dokonuje bezwzględnych ostrzałów Gazy i przygotowuje się do operacji lądowej.

Konflikt ten wzbudza niepokoje również ze względu na możliwe zaangażowanie innych stron – przede wszystkim Iranu, ale też Hezbollahu. Aby uniknąć tego rodzaju eskalacji, Stany Zjednoczone wysłały na Morze Śródziemne dwa lotniskowce.

Złoto przeważnie jest skorelowane odwrotnie z dolarem amerykańskim i w większości przypadków zmiany ceny złota spowodowane są osłabieniem się lub umocnieniem dolara. W tej sytuacji rośnie zarówno cena złota, jak i umacnia się dolar. Tego rodzaju sytuacje zdarzają się rzadko. To – w połączeniu ze spadającymi rynkami akcji – pokazuje, jak bardzo kapitał szuka teraz bezpieczeństwa.

EBC przerywa cykl podwyżek

Po dziesięciu podwyżkach stóp procentowych, Europejski Bank Centralny poinformował w czwartek o przerwaniu cyklu podwyżek. Christine Lagarde tłumaczy, że kraje strefy euro są obecnie osłabione gospodarczo, zatem dalsze podwyżki stóp procentowych mogłyby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Mimo to podkreśla, że ryzyko dalszego wzrostu inflacji w pozostaje podwyższone, z uwagi na zwiększone napięcia geopolityczne i możliwość wzrostu cen energii.

Rozpoczęty w lipcu 2022 roku cykl podwyżek był pierwszym od 11 lat i doprowadził do rekordowych poziomów. Stopa oprocentowania operacji refinansujących wynosi obecnie 4,5 proc., kredytu 4,75 proc., zaś depozytu 4 proc.

Dobry kwartał w USA

 

Odczyt PKB za trzeci kwartał wyniósł 4,9 proc. i okazał się przewyższać oczekiwania ekonomistów, którzy prognozowali wzrost na poziomie 4,3 proc. Wzrost ten napędzany jest w dużej mierze przez konsumpcję.

Choć wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wynosi zaledwie 19,5 proc., dobra kondycja gospodarki oraz utknięcie w martwym punkcie postępu w walce z inflacją, może oznaczać, że FED zaskoczy nas jeszcze przed końcem roku.

Polski dług publiczny

Powyborcza zmiana polityczna w Polsce będzie okresem burzliwym nie tylko z powodu konieczności sformowania nowego rządu, co może być trudne, ale także dlatego, że mamy za sobą osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, które pozostawiły po sobie pewien określony krajobraz.

Jedną z rzeczy budzących duże emocje w ostatnich dniach jest dług publiczny, który oficjalnie wynosi 34,7 mld złotych. Jednak – jak donosi Rzeczpospolita – rząd Mateusza Morawieckiego prowadził praktykę polegającą na przesuwaniu dużej części wydatków poza budżet centralny, do tzw. “funduszy pozabudżetowych”, co zmniejsza transparentność polskich wydatków publicznych i utrudnia oszacowanie prawdziwej skali długu publicznego. Uwzględniając wydatki pozabudżetowe, dług publiczny jest ponad dwukrotnie wyższy i wynosi ponad 77 mld złotych.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Banki muszą się przygotować na fale pozwów. Prawnicy mówią o nadciągającym problemie z WIBOR-em

Jak informują prawnicy, coraz więcej osób dopytuje się o możliwości podważenia umów kredytowych opartych o WIBOR. Do sądów trafiają też kolejne pozwy. Eksperci podkreślają, że wskaźnik nie jest dobrze opisany w umowach. Ponadto całe ryzyko zmienności jest przerzucone na kredytobiorcę. Wyznaczaniem wskaźnika zajmuje się GPW Benchmark, ale tylko nieliczni klienci są o tym informowani. Ponadto prawnicy dodają, że są mocne argumenty za wyeliminowaniem z umów zmiennego oprocentowania. Ale z pewnością banki nie oddadzą gigantycznych zysków bez walki. Dlatego znawcy tematu twierdzą, że w niedługim czasie dojdzie do lawiny pozwów. Twierdzą też, że sprawę z pewnością ułatwili frankowicze, którzy w pewien sposób przetarli szlaki. Jednak to nie oznacza, że będzie łatwo. Prawdopodobnie kredytobiorców czeka dojście zagadnienia do Sądu Najwyższego i TSUE, a następnie utrwalenie korzystnego orzecznictwa krajowych sądów.

Problem WIBOR-u narasta

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania o możliwość podważenia umów kredytowych opartych o wskaźnik WIBOR. Prawnicy potwierdzają, że rośnie liczba kredytobiorców zainteresowanych tym tematem. Jak stwierdza adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal, takich spraw będzie przybywać wraz z kolejnymi zabezpieczeniami wydawanymi przez sądy. W opinii eksperta, Kredytodawcy chowają głowę w piasek przed problemem, jednak ten ich raczej nie ominie. Banki uważają, że przygotowane przez nich umowy są bezbłędne, a klienci zostali odpowiednio poinformowani o wszystkich ryzykach i okolicznościach związanych z zaciąganiem kredytów. Podobnie twierdzili o kredytach powiązanych z walutami obcymi.

– W ciągu ostatniego roku do sądów zaczęły napływać sprawy złotówkowiczów. Z jednej strony przyczynili się do tego frankowicze, którzy wiele lat temu również rozpoczynali w ten sposób swoje sprawy. Z drugiej zaś wzrosła społeczna świadomość tego, że banki często nadużywają prawa i można z nimi wygrać – komentuje dr Jędrzej Jachira, adwokat i wspólnik w Kancelarii Prawnej Sobota Jachira.

Z kolei jak zaznacza adwokat Tomasz Majkowycz, wspólnik zarządzający Kancelarią Majkowycz Adwokaci, banki wyciągnęły wnioski ze sporów z frankowiczami i są lepiej przygotowane do konfrontacji. Można dostrzec, że obecnie prowadzą dobrze skoordynowane i przemyślane działania. W odpowiedzi na pozew, różne banki przedstawiają te same dokumenty. W ten sposób chcą udowodnić, że stawka referencyjna jest w porządku. Ponadto, podejmują więcej tzw. działań PR-owych. Ogłaszają nawet najmniejsze sukcesy. W ten sposób chcą zniechęcić klientów do kierowania tego typu spraw do sądu. Ekspert dodaje, że to oczywiście działa w dwie strony. Kancelarie również przedstawiają swoje osiągnięcia w tym temacie.

– Poza nielicznymi wyjątkami, banki w większości uważają, że ten problem nie istnieje. Jednocześnie w każdym miesiącu kolejne setki pozwów trafiają do sądów. Jest tylko kwestią czasu, kiedy zacznie dochodzić do pierwszych prawomocnych wyroków, chyba że wreszcie nastąpi zmiana nastawienia sektora bankowego i regulatora. Natomiast zatrważające jest to, że nikt nie pracuje nad rozwiązaniem kłopotu na płaszczyźnie legislacyjnej – dodaje dr Jachira.

Umowa z niewiadomą

Według mec. Bartosiaka, sposób ustalania wskaźnika WIBOR nie jest opisany w umowach. Kredytodawcy wskazują najczęściej jedynie miejsce jego publikacji, a i to – w ocenie eksperta – często robią nieprawidłowo. Ponadto, dane przekazywane przez banki do podmiotu ustalającego WIBOR są ustalane w skomplikowany sposób. Prawnik z MBM Legal zwraca uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego. Za działanie wbrew dobrym obyczajom uznaje on naruszenie równowagi kontraktowej (umownej) czy posunięcia, które zmierzają do wykorzystania niewiedzy konsumenta, nierównomiernego rozłożenia praw i obowiązków. A z tym mamy do czynienia w umowach kredytowych opartych o WIBOR, gdzie całe ryzyko zmienności oprocentowania jest przerzucone na kredytobiorcę. Pominięcie tak istotnej kwestii stanowi nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu art. 4 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

– Problem WIBOR-u, podobnie jak kredytów frankowych, narastał od lat. Wbrew pierwotnym założeniom, nie jest to stawka oparta o ceny transakcyjne, albowiem do transakcji tego rodzaju na rynku międzybankowym w praktyce prawie w ogóle nie dochodzi. Istniejąca nadpłynność kapitałowa sektora bankowego powoduje, że banki nie muszą pożyczać między sobą środków, aby następnie udzielić kredytu. Z tego powodu stawka ta jest asymetryczna, chroni wyłącznie interes banków. Intensyfikacja zysków całego sektora bankowego, pomimo znacznie mniejszej liczby udzielonych kredytów jest tego wyraźnym potwierdzeniem – mówi ekspert z kancelarii prawnej Sobota Jachira.

Jak stwierdza adwokat Jakub Bartosiak, banki nie wykonują obowiązku informacyjnego wobec kredytobiorców. W wyroku C-128/18 TSUE wskazał wprost, że o przejrzystości warunku umownego, ustalającego zmienną stopę procentową, decyduje dostarczenie informacji na temat zmian w przeszłości wskaźnika, na podstawie którego obliczana jest ta stopa procentowa. Banki powinny zatem przedstawiać kredytobiorcom informację, że w 2001 roku WIBOR 3M wynosił blisko 20 punktów procentowych, a w 1995 roku – nawet 30%. Zdaniem eksperta, przy kredytach udzielanych zwykle na 30 czy 40 lat kredytobiorcy powinni być uprzedzeni o takiej zmienności i ryzyku, że WIBOR może przyjmować nawet tak skrajne wartości.

– Sektor bankowy najczęściej wskazuje, że ryzyko wzrostu WIBOR-u nie jest nieograniczone, bo limituje je tzw. instytucja odsetek maksymalnych. Ale nie można się zgodzić z takim stanowiskiem. Jeżeli bowiem NBP podnosi stopy procentowe, to również rosną odsetki maksymalne. One mogą zwiększać się w nieskończoność, choć jest to pojęcie abstrakcyjne. Jednak de facto nie ma żadnych prawnych przeciwwskazań do tego, żeby podnosić je i podnosić bez końca – przekonuje mec. Majkowycz.

Powtórka z frankowiczów

Od 30 czerwca 2017 roku wskaźnik WIBOR jest wyznaczany przez GPW Benchmark. Mec. Jakub Bartosiak zaznacza, że informacje o tym znajdują się tylko w nielicznych umowach, zwykle tych z ostatnich lat. Wspomniana spółka ustala WIBOR na podstawie własnego regulaminu, którego banki nie udostępniają klientom. Jednak to deklaracje dostarczane przez banki, niemal identyczne, niezależnie od sytuacji rynkowej poszczególnych kredytodawców, stanowią podstawę ustalenia wskaźnika. Banki mają zatem wpływ na jego wysokość.

– Procedura ustalania wysokości stawki WIBOR niewiele różni się od mechanizmu ustalania kursów przez banki, z tą jedną różnicą, że w przypadku franków, kurs w jakimś zakresie odnosił się do kursów średnich banku centralnego, a w przypadku WIBOR-u ciężko znaleźć jakiekolwiek obiektywne kryterium. Zbiorowe ustalanie WIBOR-u przez największe banki nie oznacza, że są one pozbawione wpływu na dowolne kształtowanie jego wysokości – podkreśla dr Jachira.

W ocenie prawnika z MBM Legal, są mocne argumenty za wyeliminowaniem z umów kredytowych zmiennego oprocentowania. Zgodnie z art. 23b rozporządzenia BMR, Komisja Europejska lub organ krajowy może wskazać zamiennik wskaźnika, jeśli np. nie odzwierciedla on danego rynku lub realiów. Dlatego obecnie WIBOR jest już zastępowany przez WIRON, który opiera się na warunkach rzeczywiście wykonanych depozytowych transakcji jednodniowych. Zaprzestanie publikacji WIBOR-u nastąpi prawdopodobnie dopiero w 2027 roku. I chociażby to pokazuje, że stosowanie go było błędne.

– Jednak banki zapalczywie bronią WIBOR-u. Nie chcą oddać gigantycznych zysków bez walki. Czują wsparcie KNF. Mają też silną organizację, tj. Związek Banków Polskich. Dlatego możliwy jest podobny schemat jak przy kredytach walutowych. Mam na myśli kilka lat niejednolitych wyroków, dojście zagadnienia do Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości UE, a następnie utrwalenie korzystnego orzecznictwa sądów i zwiększone zainteresowanie klientów – przewiduje mec. Bartosiak.

Ekspert z MBM Legal szacuje, że dziś, pozywając bank, trzeba liczyć się z długim, nawet 4-letnim procesem. Można jednak liczyć na to, że po pierwszych niekorzystnych dla nich wyrokach będą bardziej skłonne do rozmów niż z frankowiczami. Być może szybciej zaczną zawierać ugody i zmieniać warunki kredytowania, zamiast czekać kilka lat i ryzykować większe straty. Jak pokazują pierwsze udzielane zabezpieczenia, sądy dostrzegają obowiązki informacyjne banków i traktują je poważnie. Niestety, niewydolność wymiaru sprawiedliwości, którą świetnie widać w sprawach frankowych, jest powszechna. Pewną nadzieją jest fakt, że sprawy kredytów złotowych będą częściej rozpoznawane przez sądy rejonowe, które nie są aż tak obłożone sprawami.

– W najbliższym czasie jedna z takich spraw może trafić na wokandę TSUE bądź Sądu Najwyższego. Takie rozstrzygnięcia tym bardziej ożywiłyby dyskusję nad tym tematem. Jeśli nie dojdzie do systemowego rozwiązania tego problemu, np. ustawą, to do sądów będzie trafiało coraz więcej takich spraw – podsumowuje dr Jędrzej Jachira.

John Palmer dołącza do zespołu doradztwa nieruchomościowego Deloitte

W październiku br. powiększyło się grono specjalistów z dziedziny nieruchomości, projektów deweloperskich oraz budownictwa w firmie doradczej Deloitte. Stanowisko partner associate w dziale real estate advisory objął John Palmer, posiadający ponad 25-letnie doświadczenie w doradztwie z zakresu inwestycji przemysłowych i magazynowych. W ramach swojej nowej funkcji ekspert będzie zajmować się kompleksową obsługą procesu wyszukiwania i wyboru lokalizacji oraz wspieraniem wdrażania optymalnych rozwiązań deweloperskich w ramach projektów inwestycyjnych dla klientów korporacyjnych.

Wieloletnie doświadczenie i wiedza Johna w obszarze polskiego sektora nieruchomości stanowią wartościowe wsparcie w realizowanych przez nas projektach. Cieszę się, że tak wysoko ceniony ekspert w branży dołącza do naszego zespołu. Jego obecność w Deloitte jest także kolejnym etapem realizacji naszej strategii polegającej na koncentracji na kluczowych klientach oraz stanowi istotny krok w osiągnięciu synergii z działami doradztwa podatkowego, finansowego, prawnego oraz usług księgowych. Pozwoli nam to również wzmocnić ofertę naszych usług dla klientów realizujących projekty na dynamicznie rozwijającym się polskim rynku nieruchomości przemysłowych – mówi Dominik Stojek, partner, lider sektora nieruchomości w Polsce.

John Palmer jest związany z polskim rynkiem nieruchomości od ponad dwóch dekad. Swoje doświadczenie w zakresie usług doradztwa w branży nieruchomości komercyjnych zdobywał m.in. w agencjach Savills, BNP Paribas Real Estate oraz CBRE. John specjalizuje się w analizie lokalizacji pod inwestycje, badaniu potencjału komercyjnego nieruchomości (commercial due diligence) oraz w underwritingu istniejących i przyszłych inwestycji. Jego doświadczenie związane z sektorami przemysłu, lekkiej produkcji i logistyki w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a w szczególności w Polsce, doskonale odpowiada potrzebom wynikającym z wyraźnego wzrostu wymagań zgłaszanych przez klientów korporacyjnych Deloitte.

– Z przyjemnością dołączam do grona ekspertów tworzących dział doradztwa nieruchomościowego w Deloitte. To dla mnie przede wszystkim unikalna szansa na współpracę z liderami branży real estate. Jestem przekonany, że razem będziemy w stanie realizować nowe, ambitne projekty i świadczyć usługi najwyższej jakości dla naszych klientów. Cieszę się, że w najbliższych latach będę mógł z bliska obserwować i dalej kształtować dynamicznie rozwijający się polski sektor nieruchomości przemysłowych – mówi John Palmer, partner associate, Real Estate Advisory, Deloitte.

Polska europejskim liderem rynku nieruchomości

W 2022 roku odnotowany został rekordowy poziom bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce, których w najbliższej przyszłości będzie zapewne jeszcze więcej. W odpowiedzi na te trendy Deloitte pracuje nad zapewnieniem klientom dostępu do szerokiej, specjalistycznej wiedzy w obszarach przez nich wskazywanych. Globalne łańcuchy dostaw, podobnie jak miejsca lokalizacji zakładów produkcyjnych i funkcji back-office ulegają dziś rekonfiguracji na korzyść Polski i Europy Środkowej. Zakres usług oferowanych przez Deloitte dotyczy obszaru nieruchomości w połączeniu z innymi obszarami, takimi jak proces restrukturyzacji firm, ESG, doradztwa podatkowego czy pozyskiwania dotacji państwowych.

Rynek biurowy w Polsce. Trendy Q3 2023

Dynamika na rynku biur w Polsce nieustannie ewoluuje, pod wpływem zmieniających się potrzeb najemców i deweloperów. Analiza danych z pierwszych trzech kwartałów 2023 roku rzuca światło na te zmiany i ukazuje interesujące trendy w trzecim kwartale 2023 roku.

Aktywność na rynku biur: Warszawa i regiony

W Warszawie aktywność najemców w biurach jest niższa niż rok wcześniej, ale wyższa niż w latach 2020 i 2021 — wskazuje ekspert REDD. Co ciekawe, w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku zanotowano o blisko 20% mniej transakcji wynajmu powierzchni biurowych niż w roku poprzednim. Niemniej jednak ogólny wolumen transakcji wynajmu jest wyższy niż w latach 2020 i 2021.

Podobne trendy obserwuje się na rynkach regionalnych. Suma wolumenu transakcji wynajmu na sześciu głównych rynkach poza Warszawą w pierwszych 3 kwartałach 2023 roku była niższa niż w analogicznym okresie w 2022 roku (o blisko 22%), jednak wciąż utrzymuje się na wyższym poziomie niż w latach 2020 i 2021. Ten trend może być wynikiem zmieniających się potrzeb najemców, którzy dostosowują biura do nowych wymagań i trendów, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby określić to jednoznacznie — mówi Krzysztof Foks, Head Of Research, REDD.Rynek biurowy w Polsce. Trendy Q3 2023

Preferencje i czas wynajmu biur

W trzecim kwartale 2023 roku biura były dostępne w ofertach przez średnio 386 dni, co stanowi drugi najniższy wynik od początku 2022 roku. Obecnie obserwujemy tendencję spadkową, ale warto zauważyć, że w poprzednich okresach wskaźnik ten doświadczał pewnych wahaniach.

Analizując REDD Index pod kątem różnych wielkości biur, widzimy, że biura o powierzchni do 500 m² wynajmują się najszybciej. Wartość ta spada od 346 dni w trzecim kwartale 2023 roku do 390 dni w pierwszym kwartale 2023 roku. W przypadku biur o powierzchni od 500 m² do 1000 m² i powyżej 1000 m² czas wynajmu jest bardziej zróżnicowany, a w trzecim kwartale biura z grupy 500-1000 m² były dostępne najdłużej — zaznacza Foks.Preferencje i czas wynajmu biurPreferencje i czas wynajmu biur

Stawki najmu biur w Warszawie i regionach

W stolicy już za kilka euro miesięcznie można wynająć biura, ale nowoczesne przestrzenie kosztują znacznie więcej. — Najwyższe ceny sięgają ponad 30 EUR/m², podczas gdy średnia cena wynajmu w Warszawie wynosi niemal 15 EUR/m². W miastach regionalnych oferty wynajmu są zazwyczaj tańsze, oscylując od kilku do kilkunastu EUR/m², z średnią ceną wynajmu wynoszącą 12,19 EUR/m². Interesującym trendem jest to, że minimalne stawki wynajmu biur od początku 2022 roku rosną stopniowo. W Warszawie wzrosły z 14,11 EUR/m² do 14,9 EUR/m², a w miastach regionalnych z 11,86 EUR/m² do 12,19 EUR/m². Wzrost cen obserwuje się na przestrzeni ostatnich kwartałów — wylicza ekspert REDD.Stawki najmu biur w Warszawie i regionach

Nowe projekty biurowe w Polsce

Po rekordowej liczbie projektów biurowych na początku dekady, obecnie obserwuje się spadek liczby projektów w realizacji. W Warszawie jest w budowie 220 000 m² powierzchni biurowych, a na rynkach regionalnych blisko 450 000 m². Realizowane projekty to m.in. The Bridge i Vibe Ghelamco w Warszawie, Quorum Cavatina we Wrocławiu, Andersia Silver w Poznaniu i kompleks The Park w Krakowie (White Star). Ostatnio ruszyły nowe inwestycje, takie jak The Form na warszawskiej Woli, Towarowa 22 w Warszawie prowadzone przez Echo Investment czy Grundmann Office Park w Katowicach.Nowe projekty biurowe w Polsce

 

Odbicie w branży budowlanej – czy to już? – komentuje Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

Wrześniowa koniunktura w branży budowlanej była jedną ze słabszych w tym roku. Jak podał GUS, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury (NSA) kształtował się na poziomie minus 9,5, a więc jeszcze niższym od notowanego miesiąc wcześniej (minus 8). Jednak widzimy, że w październiku branża zaczyna wykazywać oznaki lekkiej stabilizacji. Jeszcze jest za wcześnie wyrokować czy to początek trendu, czy jednorazowe zjawisko. Z perspektywy producenta chemii budowlanej widzimy tu jednak wpływ sezonowości w pogodzie, która sprzyja planowaniu prac dociepleniowych i izolacyjnych budynków. Obserwujemy zwiększone zainteresowanie naszymi produktami, które wspierają termomodernizację. Na pewno nie można powiedzieć, że wspomniany wzrost to konsekwencja programu Bezpieczny Kredyt 2%. Na zwyżkę powodowaną rządowym programem przyjdzie branży jeszcze poczekać.

Dobrym sygnałem dla branży jest wolniejszy wzrost cen materiałów budowlanych. Jak wyliczyła Grupa PSB, porównując dane za 9 miesięcy 2023 roku do analogicznego okresu w roku poprzednim, wzrost ten wyniósł 6%.

Nie zapominajmy także, że wciąż borykamy się ze skutkami, które dla branży budowlanej niesie sytuacja geopolityczna. Zgodnie z ostatnimi danymi GUS negatywne skutki wojny w Ukrainie i jej bardzo poważne konsekwencje dla prowadzonych działalności odczuwa w Polsce 15 proc. firm sektora budowlanego. Niemal trzy czwarte z nich mówi o wzroście kosztów, a co piąta odczuwa zakłócenia w łańcuchach dostaw. Nie bez znaczenia jest też niepewność konsumentów – dla prawie jednej czwartej osób pytanych przez GUS obecna sytuacja na terytorium Ukrainy stanowi duże zagrożenie dla gospodarki w Polsce.

Rynek PRS w Polsce rośnie w siłę

O ile główne sektory nieruchomości komercyjnych nie mogą uznać tego roku za relatywnie udany, to rozpychający się przez ostatnie lata PRS już przeciwnie. Nowa podaż w 2023 roku już jest wyższa od ubiegłorocznej, a deweloperzy jeszcze nie oddali do użytku wszystkich projektów.

Od początku 2023 roku ukończono 17 projektów w sektorze najmu instytucjonalnego, a dzięki temu na polski rynek trafiło prawie 4 400 lokali. Blisko 80% nowej podaży znajduje się w lokalizacjach poza ścisłym centrum miast. Trzy największe ukończone projekty to: Nowa Przędzalnia w Łodzi (oferująca 674 mieszkania), R4R Aleja Wilanowska w Warszawie (407 lokali) oraz R4R Aleja Jaworska we Wrocławiu (ok. 400 lokali).

„Już po trzech kwartałach roku wiemy, że oddana do użytku nowa podaż jest większa od rekordowego wyniku uzyskanego w całym 2022 roku. Deweloperzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, ponieważ z naszych szacunków wynika, że do końca roku rynek zasili nieco ponad 2 000 mieszkań na wynajem. Jeżeli tak będzie, roczna podaż osiągnie wynik blisko dwukrotnie wyższy niż w roku poprzednim,” – wyjaśnia Agnieszka Mazurek, młodszy konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Na koniec września w budowie zidentyfikowanych było blisko 11 200 mieszkań, z czego 21% ma zostać dostarczonych na rynek  do końca 2023 roku.

„Obserwując sytuację w głównych miastach, na szczególną uwagę zwraca Wrocław, który rozwija się pod kątem zasobów PRS w najszybszym tempie. W ciągu minionych 3 kwartałów, na rynek zostało dostarczonych 6 razy więcej lokali niż w analogicznym okresie w 2022 roku,” – dodaje Agnieszka Mazurek.

Obecna koniunktura gospodarcza i zmiana nastawienia nowego pokolenia do wieloletnich zobowiązań stwarzają kolejne możliwości dla dalszej ekspansji tego rynku w Polsce.

„Czy będziemy podążać śladem naszych zachodnich sąsiadów, gdzie zdecydowanie więcej osób wynajmuje niż kupuje mieszkania, jeszcze nie wiemy, ale trend, który jest głosem młodego pokolenia może wskazywać na ten kierunek. Warto jednocześnie dodać, że ograniczona podaż na rynku mieszkaniowym oraz wysokie stopy procentowe, mające swoje odzwierciedlenie w cenie, niejako narzucają decyzje o wynajmie, a nie zakupie. Popyt na nieruchomości na wynajem jest dodatkowo stymulowany przez dostępność lokalizacji atrakcyjnych dla młodych, pracujących ludzi, co prowadzi do preferowania wynajmu nad kupnem,”– komentuje Sylwia Jankowska, investment broker w dziale rynków kapitałowych w Knight Frank.

Wysokie koszty finansowania nowych inwestycji i stale rosnące wydatki związane z budową zróżnicowały poziom czynszów w sektorze PRS, który wyjaśnia Agnieszka Mazurek„wysoka nowa podaż w Warszawie, tym samym wysoki współczynnik pustostanów oraz duże zainteresowanie programem rządowym dofinansowującym kredyty, osłabiające popyt na projekty PRS, wpłynęły na spadek czynszów o średnio 6% od początku 2023 roku. Z kolei, odnosząc się do rynków regionalnych, tamtejsze czynsze wzrosły średnio o 15% w porównaniu do stycznia 2023.”

Na polskim rynku PRS działają obecnie zarówno polscy, jak i zagraniczni operatorzy z dużym międzynarodowym doświadczeniem w branży. Na koniec trzeciego kwartału 2023 r. największy udział w istniejących zasobach miało Echo Investment (27%), z ponad 4 100 mieszkaniami w 14 projektach dostępnych na platformie Resi4Rent. Innymi znaczącymi inwestorami byli TAG Immobilien z platformą Vantage Rent (ok. 2 200 lokali) oraz Fundusz Mieszkań na Wynajem (ponad 2 000 mieszkań w 19 projektach).

Wysoki popyt znajduje odzwierciedlenie w zainteresowaniu nowych inwestorów. Swój pierwszy projekt w sektorze PRS rozpoczęła w Poznaniu firma Vastint Poland.

„Wysoka nowa podaż dostarczona na rynek w pierwszej połowie roku spowodowała wzrost współczynnika pustostanów do poziomu 7,3%. Jednak w trzecim kwartale 2023 roku duże zainteresowanie najmem wpłynęło na spadek wskaźnika pustostanów w ramach sektora o 2,4 pp. Na koniec września uśredniony dla Polski wynik to 4,8% przy czym najniższy wskaźnik pustostanów odnotowano w Poznaniu (0,5%), a najwyższy w Warszawie (8,5%). Sektor ten charakteryzuje się szybkim tempem komercjalizacji. W wielu przypadkach większość mieszkań została wynajęta jeszcze przed ukończeniem projektu,” – dodaje Sylwia Jankowska.

Kredytobiorcy mają mocne argumenty. WIBOR prędzej czy później doprowadzi do fali pozwów

Sukcesy tzw. frankowiczów ośmieliły kredytobiorców złotówkowych do dochodzenia sprawiedliwości w sądach. W ich imieniu są wysyłane pierwsze pozwy przeciw bankom. W niedługim czasie należy spodziewać się kolejnych spraw, których przedmiotem będą wadliwe umowy, odwołujące się do wskaźnika WIBOR. Zawierają one  niedozwolone postanowienia, rażąco godzące w interesy konsumentów. Naruszenia polegają na niewykonaniu podstawowego obowiązku informacyjnego. Nie doręczając klientom regulaminu, na podstawie którego ustalany jest ww. wskaźnik, banki masowo łamały także art. 384 k.c. i art. 4 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. 

W ślad za frankowiczami

W kancelariach prawnych pojawia się coraz więcej tzw. złotówkowiczów, zachęconych sukcesami frankowiczów. Chcą się zorientować, czy w swoich sprawach też mają szansę na wygraną z bankiem. W ich imieniu już są wysyłane pierwsze pozwy do sądów. Podstawą do tego są wadliwe umowy odwołujące się do wskaźnika WIBOR.

Banki jak na razie chowają głowę w piasek, właściwie zachowując się tak, jak wcześniej w przypadku pozwów frankowych. Teraz również uważają, że przygotowane przez nich umowy są bezbłędne. Z reguły twierdzą, że klienci byli świetnie informowani o wszystkich ryzykach oraz o okolicznościach związanych z zaciąganiem kredytów w polskiej walucie. Jednak nie jest to prawdą.

Z dużym prawdopodobieństwem już teraz można stwierdzić, że w zasadzie wszystkie z analizowanych w kancelariach umów kredytów złotowych kształtują prawa i obowiązki klientów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco godząc w ich interesy. Różny jest stopień nieprawidłowości postanowień niedozwolonych i poziom naruszeń.

Sprawa dla UOKiK-u?

Jeśli główne postanowienia umowy nie są określone jednoznacznie, to również są niedozwolone. Tak właśnie było w przypadku wskaźnika WIBOR. Nie został on opisany w umowach. Najczęściej wskazywane było jedynie miejsce jego publikacji, często też w nieprawidłowy sposób. Dane przekazywane przez banki do podmiotu ustalającego WIBOR były ustalane w sposób skomplikowany i niezrozumiały dla przeciętnego konsumenta.

Tutaj warto przywołać jedną kwestię. Sąd Najwyższy za działanie wbrew dobrym obyczajom uznaje m.in. naruszenie równowagi kontraktowej (umownej) czy działania, które zmierzają do wykorzystania niewiedzy konsumenta, nierównomiernego rozłożenia praw i obowiązków. Dzieje się to w umowach kredytowych z oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR. Całe ryzyko zmienności oprocentowania jest przerzucone na kredytobiorcę, który – w odróżnieniu od banku – nie ma dostępu do narzędzi chroniących go od tego zagrożenia.

Naruszeniem dobrych obyczajów jest także wykorzystywanie niewiedzy kredytobiorców i ukrywanie przed nimi niewygodnych dla banków faktów. WIBOR jest dodatkowym, ukrytym przed kredytobiorcami, źródłem zarobku banku. Jak widać po rosnących wraz z wysokością WIBOR-u zyskach banków, stanowi on dodatkowe, obok marży, źródło dochodu. I to całkiem spore. Jest jednak komunikowany jako obiektywny, niezależny od banku „koszt” kredytu.

Banki nie informują również klientów o tym, w jaki sposób i na podstawie jakich danych ustalany jest WIBOR. Pominięcie tak istotnych kwestii, potrzebnych do podjęcia przez konsumenta świadomej decyzji dotyczącej zaciągnięcia kredytu, stanowi nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu art. 4 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. W takim przypadku kredytobiorca może oczywiście złożyć skargę do UOKiK-u, ale jest to długotrwała ścieżka. Postępowanie administracyjne jest 2-instancyjne, a potem jest jeszcze 2-instancyjne postępowanie sądowo-administracyjne. Całość może zająć kilka długich lat.

Prawda o wskaźniku WIBOR

Nie doręczając kredytobiorcom regulaminu, na podstawie którego ustalany jest WIBOR, banki wprost naruszają również art. 384 k.c. Jest to przepis jednoznaczny i prosty w interpretacji. Skutkiem zastosowania go jest ograniczenie oprocentowania do wysokości marży. Jeśli wzorzec umowy – a takim jest regulamin mający bezpośredni wpływ na wysokość oprocentowania kredytu – nie został doręczony kredytobiorcy przed zawarciem umowy, nie wiąże on drugiej strony.

Jedynie w nielicznych umowach z ostatnich lat banki informują, że wskaźnik WIBOR jest wyznaczany przez GPW Benchmark S.A. (od 2017 roku, wcześniej określany przez Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska). Spółka ta ustala WIBOR na podstawie własnego regulaminu, którego banki również nie udostępniają klientom. Przeciętny konsument nie wie, że WIBOR nie jest ustalany z udziałem NBP czy KNF, lecz na podstawie deklaracji samych banków. Jest to zgodne z prawem, lecz informacja taka powinna być przedstawiana kredytobiorcom.

Podstawą ustalenia WIBOR-u powinny być dane dotyczące rzeczywistych transakcji pożyczkowych zawieranych między bankami. Niemniej od czasu kryzysu z lat 2008-2009 działalność banków jest w przeważającej mierze finansowana nie z pożyczek, tylko z innych źródeł. W praktyce banki raportują GPW Benchmark wysokość oprocentowania, po jakim teoretycznie gotowe są pożyczyć pieniądze. Jednak do takich transakcji nie dochodzi lub dzieje się to tylko w pojedynczych przypadkach. Banki nie ponoszą zatem zamieszczanego w umowach kredytowych kosztu pozyskania pieniądza w drodze pożyczek, a mimo tego obciążają nim kredytobiorców.

Nie jest prawdą, że banki nie mają wpływu na WIBOR. Wszak na podstawie ich deklaracji, niemal identycznych, niezależnie od sytuacji rynkowej poszczególnych banków, spółka GPW Benchmark ustala wysokość wskaźnika WIBOR.

Błędne podstawy umów kredytowych

Zgodnie z art. 23b rozporządzenia BMR, Komisja Europejska lub organ krajowy może wskazać zamiennik wskaźnika, jeśli np. nie odzwierciedla on danego rynku lub realiów. Dlatego obecnie WIBOR jest już zastępowany przez WIRON, który opiera się na warunkach rzeczywiście wykonanych depozytowych transakcji jednodniowych. Niektóre banki proponują teraz takie umowy. Według najnowszych informacji z rynku, całkowite zaprzestanie stosowania WIBOR-u nastąpi prawdopodobnie dopiero w 2027 roku. Zmiana wskaźnika najlepiej pokazuje, że sposób ustalania WIBOR i stosowanie go w umowach z konsumentami było błędne.

Na argumenty dot. ryzyka wzrostu WIBOR-u sektor bankowy najczęściej wskazuje, że nie jest nieograniczone, bo limituje je tzw. instytucja odsetek maksymalnych. I to również nie jest prawdą. Odsetki maksymalne są zależne od stopy referencyjnej NBP i rosną wraz z nią. Nie jest ona w żaden sposób ograniczona. Kredytobiorcy ponoszą koszt wszelkich zmian. Bank zatem zarabia w każdej sytuacji, nie tylko na uzasadnionej marży, ale także na zmianie innych wskaźników WIBOR, głównie 3M i 6M.

W wyroku C-128/18 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wskazał wprost, że regułą przejrzystości warunku umownego, ustalającego zmienną stopę procentową, jest dostarczenie informacji na temat przeszłych zmian wskaźnika, na podstawie którego obliczana jest ta stopa procentowa. Banki powinny zatem przedstawiać kredytobiorcom informację, że w 2001 roku WIBOR 3M wynosił blisko 20 punktów procentowych, a w 1995 roku – nawet 30%. Przy zaciąganiu kredytów, udzielanych zwykle na 30 czy 40 lat, kredytobiorcy powinni być uprzedzani o takiej zmienności i ryzyku, że WIBOR może skrajnie przyjmować nawet ww. wartości.

Zapowiada się zacięta walka

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie radzi sobie z kontrolowaniem rynku finansowego. Świadczą o tym m.in. afery Amber Gold, GetBack, wieloletnie kłopoty z tzw. „polisolokatami” czy trwające problemy z tzw. kredytami walutowymi, czyli potocznie mówiąc, ze sprawami frankowymi. Teraz należy spodziewać się wzrostu liczby spraw tzw. złotówkowiczów. Będzie on następował wraz z kolejnymi zabezpieczeniami wydawanymi przez sądy i rosnącą świadomością kredytobiorców na temat możliwości podważenia umów opartych o wskaźnik WIBOR.

Jak w każdej sprawie sądowej, i w tym przypadku tzw. złotówkowicze muszą liczyć się z długim, tj. 3-4 letnim, procesem. Są mocne argumenty za wyeliminowaniem z umów kredytowych zmiennego oprocentowania. Banki nie wypełniały obowiązków realizacyjnych i nie przekazywały klientom istotnych dokumentów. Ponadto nie finansują udzielanych kredytów z pożyczek czy kredytów, które zaciągają w innych bankach, lecz z depozytów lub kapitałów własnych. Koszt pozyskania pieniądza jest zatem dużo, dużo niższy niż stawka WIBOR, którą obciążają kredytobiorców. Tak generują gigantyczne zyski, których nie oddadzą bez walki.

Obecnie banki zapalczywie bronią WIBOR-u. Czują wsparcie KNF, mają silną organizację, tj. Związek Banków Polskich. W najbliższym czasie nie należy spodziewać się istotnej zmiany stanowiska sektora bankowego. Można jednak liczyć na to, że po pierwszych niekorzystnych wyrokach banki będą bardziej skłonne do rozmów niż z frankowiczami. Być może szybciej zaczną zawierać ugody i zmieniać warunki kredytowania, zamiast czekać kilka lat i ryzykować większe straty.

Gdyby banki proponowały frankowiczom ugody kilka lat temu, ich koszt mógłby być dużo, dużo niższy. W przypadku kredytów opartych o WIBOR pierwszy bank, który zdecyduje się rozmawiać ze swoimi klientami i wspólnie rozwiązać ten problem, może sporo zyskać. W wezwaniach przedsądowych złotówkowicze – w przeciwieństwie do frankowiczów – nie żądają od kredytodawców unieważnienia umów, lecz zmiany warunków oprocentowania na takie, które równoważą interesy kredytobiorców i banków.

Złotówkowiczom pójdzie łatwiej?

Można stwierdzić, że frankowicze przetarli złotówkowiczom szlaki do walki o swoje pieniądze. I tym drugim może być łatwiej prowadzić tego typu sprawy. Jak udowodnili kredytobiorcy frankowi, z bankami można wygrać. Co więcej, świadomość sądów nt. sytuacji konsumentów i odpowiedzialności przedsiębiorców jest dużo wyższa niż kilka lat temu.

Jak pokazują pierwsze udzielane zabezpieczenia, sądy dostrzegają obowiązki informacyjne banków i traktują je poważnie. Niestety, niewydolność wymiaru sprawiedliwości, którą świetnie widać w sprawach frankowych, jest powszechna. Nie zostanie szybko i łatwo naprawiona. Pewną nadzieją jest fakt, że sprawy kredytów złotowych będą częściej rozpoznawane przez sądy rejonowe, które nie są aż tak obłożone sprawami.

Niemniej z dużym prawdopodobieństwem można wskazać, że realny jest schemat podobny do tego, z jakim mieliśmy do czynienia przy kredytach walutowych. Przed sobą mamy zatem kilka lat niejednolitych wyroków, dojście zagadnienia do Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a następnie utrwalenie korzystnego orzecznictwa sądów i zwiększone zainteresowanie klientów.

Autorem komentarza jest adwokat Jakub Bartosiak z warszawskiej Kancelarii MBM Legal

Rynek handlowy w Polsce: powrót do normalności, ale z nowymi trendami

Wzrost obrotów i liczby klientów pokazuje, że Polacy na stałe wrócili do centrów handlowych. Jednocześnie obserwujemy dalszy rozwój parków handlowych, centrów typu convenience oraz obiektów wielofunkcyjnych wpisujących się w koncepcję 15-minutowego miasta. Analizując trzeci kwartał, eksperci BNP Paribas Real Estate Poland zwracają także uwagę na spadek wskaźnika pustostanów w centrach handlowych oraz wzrost rozwiązań w handlu wykorzystujących sztuczną inteligencję.

Powrót do galerii handlowych

Zakupy w centrach handlowych cieszą się popularnością wśród Polaków, co szczególnie widać w sezonie letnim. Jak pokazuje cykliczny raport przygotowany przez BNP Paribas Real Estate Poland, w lipcu 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 6,5% wyższe w porównaniu do lipca 2022 i wzrosły we wszystkich kategoriach. To dobry wynik, biorąc pod uwagę, że według GUS wzrost sprzedaży detalicznej dla całego handlu w cenach bieżących w analogicznym okresie wyniósł 2,1%.

Odwiedzalność galerii w lipcu wzrosła z kolei o 4,3% w stosunku do poprzedniego roku i była najwyższa od początku roku. Utrzymujący się trend wzrostu liczby klientów pokazuje, że Polacy na stałe wrócili do centrów handlowych. Jednak analizując koszyki klientów w średnich i najmniejszych obiektach, obserwujemy, że w okresie wysokiej inflacji ich decyzje zakupowe nadal są ostrożne – mówi Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, Dział Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Na trend wzrostu odwiedzalności centrów handlowych reaguje rynek. Od stycznia do września 2023 roku przybyło ok. 193,5 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni handlowej w 22 obiektach. Otworzono głównie parki handlowe o powierzchni do 10 tys. m kw., choć nie zabrakło większych projektów, czego przykładem jest otwarcie centrum Karuzela w Białej Podlaskiej o powierzchni najmu 24 000 m kw. W budowie pozostaje 474,5 tys. m kw. przestrzeni handlowej, która zasili głównie mniejsze miejscowości. Wśród najemców obiektów handlowych najszybciej rozwijającą się grupą są niezmiennie dyskonty niespożywcze.

Spada liczba pustostanów

Jedną z najważniejszych zmiennych odzwierciedlających sytuację w każdym z segmentów rynku nieruchomości komercyjnych jest spadek liczby pustostanów. Dotyczy to aż sześciu z ośmiu największych miast. Do połowy 2023 r. najniższy poziom niewynajętej przestrzeni można było zaobserwować w Krakowie, gdzie wolnych jest jedynie 1,7% powierzchni nieruchomości handlowych (spadek z 1,9% w odniesieniu do porównywalnego okresu w 2022 r.). Drugie miejsce pod tym względem zajmuje Łódź, gdzie wskaźnik wakatów wynosi 1,8% (spadek z 4,1% w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r.). Na trzecim miejscu znajduje się Szczecin, gdzie pustostany stanowią 2,0%, co oznacza spadek o 2,6 p.p. niż w roku ubiegłym.

Najwyższy poziom pustostanów jest obecnie na poznańskim rynku handlowym i wynosi 4,4%, mimo że wskaźnik ten spadł aż o 4,6 p.p. w porównaniu do roku ubiegłego.  Wynika to z zamknięcia dwóch obiektów handlowych, które notowały bardzo wysokie wskaźniki wolnej powierzchni w 2022 roku.

Do jedynych dużych miast, które odnotowały niewielki wzrost powierzchni niewynajętej, należą Katowice, gdzie obecny poziom pustostanów to 3,9% (wzrost o 0,5 p.p. w odniesieniu do danych z analogicznego okresu w zeszłym roku), oraz Wrocław z poziomem 4,3% (wzrost o 0,3 p.p. w porównaniu do 2022 roku). Jak wskazują autorzy raportu średni poziom pustostanów w obiektach handlowych w największych polskich miastach spadł o 1,1 p.p. w porównaniu do poprzedniego roku i do połowy 2023 wynosi 3,6%. Spadek wskazuje na stopniową odbudowę sektora handlowego w Polsce.

Sztuczna inteligencja na dobre

Autorzy cyklicznego raportu wskazują na stale rosnące znaczenie sztucznej inteligencji skutecznie zmieniającej handel detaliczny. Rozwiązania AI rewolucjonizują cały rynek, od produkcji, przez logistykę, po sprzedaż, zarówno w kanale tradycyjnym, jak i e-commerce. Pozwalają optymalizować operacje, zwiększać wydajność i lepiej zarządzać zapasami i zamówieniami.

Niewątpliwie rozwój technologii w sklepach online przyspieszyła pandemia, co z kolei przełożyło się na rosnące oczekiwania klientów dotyczące zakupów, również stacjonarnych. Sprzedawcy, wychodząc naprzeciw konsumentom oraz optymalizując swoje koszty i efektywność, coraz częściej polegają na rozwiązaniach opartych na sztucznej inteligencji. Ich głównym celem jest poprawa jakości obsługi klienta poprzez dotarcie do niego z personalizowaną ofertą i przedstawienie mu dokładnie tego, czego potrzebuje – podkreśla Anna Pływacz, Dyrektorka, Dział Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Rozkwit projektów wielofunkcyjnych

W ostatnich latach na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce obserwuje się przyspieszone tempo wzrostu projektów typu mixed-use. Obecnie w naszym kraju zrealizowano około 40 projektów wielofunkcyjnych, a ten segment rynku zdecydowanie się rozpędza. Inwestycje tego typu zaczynają się pojawiać na terenie całego kraju, a najwięcej z nich jest realizowane w Warszawie i jej okolicach, a także blisko Trójmiasta, Łodzi, Wrocławia czy Poznania. Wśród najbardziej znanych inwestycji mixed-use w Polsce wymienić można: wrocławski Quorum, poznański Nowy Rynek, gdańskie DOKI, Global Office Park w Katowicach, warszawską Elektrownię Powiśle, Fabrykę Norblina czy Browary Warszawskie łączące w sobie funkcje biurowe, mieszkalne i usługowe.

Obserwowany rozwój segmentu obiektów wielofunkcyjnych, w których zakupy pełnią rolę uzupełniającą, wpisuje się w koncepcję 15-minutowego miasta.

Inwestycje wielofunkcyjne pozwalają na owocne wykorzystanie działek, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, gdzie nie ma już w zasadzie pustych terenów bez historii do zagospodarowania. Rynek nieruchomości komercyjnych nasycił się już tradycyjnymi projektami, czego przykładem jest warszawski Mordor, który przez grubo ponad dekadę był praktycznie monokulturą biurową, a obecnie jest stopniowo przekształcany w nowoczesną miejską dzielnicę biurowo-mieszkalną ze sprawną komunikacją drogową, terenami zielonymi i placówkami oświatowymi – dodaje Anna Pływacz.

Debiuty, ekspansja i sprzedaż

Trzeci kwartał przyniósł na rynku handlowym nowe debiuty. Swój pierwszy lokal w Polsce w Centrum Praskim Koneser w Warszawie otworzyła włoska marka restauracji L’Osteria. Z kolei amerykański fast-food Popeyes po debiucie restauracji we Wrocławiu i Szczecinie, otwiera swoją pierwszą lokalizację w Warszawie – w Złotych Tarasach.

Dalszą ekspansję na polskim rynku prowadzi Primark. Sieć otworzyła swój pierwszy sklep w Łodzi, co jest szóstą lokalizacją w Polsce. Z kolei SPAR Group zdecydowała o podjęciu strategicznych działań w kierunku sprzedaży sieci SPAR w Polsce. Obecnie pod jej szyldem znajduje się 212 sklepów.

Nowy rząd powinien jak najszybciej wdrożyć kwotę wolną od podatku Belki

Podatek od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatek Belki, obowiązuje w Polsce już od 20 lat. Objęte są nim m.in. zyski od depozytów i lokat. W swoim programie wyborczym Koalicja Obywatelska zapowiadała wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości 100 tys. zł. Zdaniem eksperta inFakt obietnica ta powinna zostać jak najszybciej wcielona w życie przez nowy rząd.

Podatkiem Belki objęte są zyski z oszczędności osiągane np. z lokat bankowych, kont oszczędnościowych, obligacji, papierów wartościowych czy pracowniczych funduszy emerytalnych. Stawka tej daniny to 19 proc. – Oznacza to, że jeśli zakładamy w banku lokatę na trzy miesiące na kwotę 10 tys. zł z oprocentowaniem 5 proc., to zysk na koniec tego okresu wyniesie 125 zł. Jednak wypłacone zostanie tylko 101,25 zł, gdyż 23,75 zł zostanie pobrane w ramach podatku Belki. W efekcie rzeczywisty zysk to nie 5 proc., a 4,05 proc – wylicza Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Inflacja a oszczędności

Obecnie inflacja jest na wysokim poziomie, więc wartość oszczędności maleje. Biorąc pod uwagę podatek Belki, jeśli chcemy ulokować gotówkę w inwestycjach, należałoby szukać produktów o wyższym oprocentowaniu niż wskaźnik inflacji. Dla zachowania wartości pieniądza przy inflacji 8 proc., warto więc znaleźć produkt z oprocentowaniem bliskim 10 proc. – Jednak bez ryzykownych instrumentów nie znajdziemy bezpiecznej lokaty czy też konta oszczędnościowego z tak wysokim oprocentowaniem – wskazuje Piotr Juszczyk.

Co z obligacjami państwowymi?

Obligacje Skarbu Państwa są instrumentem, który ma zapewnić ochronę wartości pieniądza. Jednym z produktów w ramach obligacji są obligacje 6-letnie ROS dla beneficjentów programu 500+. W ofercie październikowej oferowane oprocentowanie wynosi w pierwszym rocznym okresie odsetkowym 7,20 proc. W kolejnych rocznych okresach odsetkowych marża wynosi 1,50 proc. i jest do niej doliczany aktualny wskaźnik inflacji.

Policzmy to na przykładzie kwoty 10 tys. zł. W pierwszym roku wypracujemy zysk na poziomie 720 zł. W kolejnych latach, jeśli inflacja wynosiła 5 proc. i marża 1,50 proc., to łącznie zysk będzie co roku na poziomie 6,50 proc. liczonego od kwoty powiększonej o zyski. A więc w:

  • drugim roku od 10 720 zł i da to dodatkowe 696,80 zł;
  • trzecim roku od 11 416,80 zł, co da 742,09 zł;
  • czwartym roku od 12 158,89 zł, inwestor otrzyma 790,33 zł;
  • piątym roku od 12 949,22 zł, zyska więc 841,70 zł;
  • szóstym roku od 13 790,92 zł, dodatkowo otrzyma 896,41 zł.

To daje łączny zysk 4 687,33 zł w ciągu 6 lat. Przed odliczeniem podatku Belki jest to blisko 47-proc. zysk. Jeśli przyjąć, że inflacja w pierwszym roku wyniosłaby 7 proc., a w kolejnych pięciu latach 5 proc., to skumulowana inflacja za te 6 lat wyniosłaby 36,6 proc. A więc nie dość, że inwestor ochroniłby swój kapitał przed inflacją, to jeszcze zarobiłby 10,5 proc., gdyby nie obowiązywał podatek Belki.

Przy wypłacie pieniędzy na koniec okresu 6-letniego, należy zapłacić 19 proc. podatku od kwoty 4 687,33 zł, czyli 890,59 zł. Czysty zysk wyniesie wtedy 3 796,74 zł, a więc 38 proc. Po odliczeniu daniny rzeczywisty zysk znacznie maleje, ale pieniądze nie tracą na wartości. – Co istotne, nie tracimy przy założeniu, że inflacja będzie na poziomie 5 proc., więc wraz ze wzrostem inflacji i marżą 1,5 proc. nie wypełnimy podatku Belki. Przykładowo, inflacja na przestrzeni najbliższych 8 lat będzie na poziomie 8 proc., skumulowana wyniesie 58,7 proc. Zysk z obligacji przy 10 tys. zł to 6 875,84 zł (68,8 proc.), a po odjęciu podatku 5 569 zł, a więc 55,7 proc. Efekt? Nasze oszczędności straciły na inflacji – wyjaśnia Piotr Juszczyk

Kwota wolna przy podatku Belki

Koalicja Obywatelska w swoich obietnicach wyborczych proponuje wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości 100 tys. zł. Oznaczałby to, że dopóki inwestor nie osiągnie zysku 100 tys. zł rocznie, nie zapłaci podatku. – Dlatego też, w mojej ocenie, ten postulat powinien być jak najszybciej wdrożony. Dzięki temu będziemy mieli lepsze narzędzia do ochrony naszego kapitału. Kwota wolna mogłaby również być dodatkową motywacją do oszczędzania – podsumowuje ekspert inFaktu.

Migracja danych do Azure – korzyści z przejścia do chmury

Czym są usługi chmury?

Usługi chmury danych to inaczej wynajęcie miejsca w serwerowni zewnętrznego dostawcy. Chmura to złożony, zaawansowany system serwerów i sieci, które dostarczają Twojej firmie dane z maszyn wirtualnych. To fizyczne urządzenia rozlokowane w centrach danych na całym świecie. Zamiast przechowywać pliki na twardym dysku własnego komputera czy serwerze w siedzibie firmy, można je przechowywać w „chmurze”, która w rzeczywistości składa się z sieci serwerów. Najpopularniejszymi dostawcami chmury na świecie są Microsoft, Amazon oraz Google. W Polsce najpopularniejszymi rozwiązaniami są Google Cloud Platform oraz Dropbox, jednak w USA, ponad dziewięćdziesiąt pięć procent największych firm wg Fortune  korzysta z zaawansowanych możliwości chmury Microsoft Azure.

Usługi chmurowe są dostarczane wg poniższych modeli:

  1. IaaS (Infrastructure as a Service) – dostarczanie infrastruktury, takiej jak moc obliczeniowa i przestrzeń dyskowa.
  2. PaaS (Platform as a Service) – dostarczanie platformy do tworzenia, testowania i wdrażania aplikacji bez konieczności zarządzania infrastrukturą.
  3. SaaS (Software as a Service) – dostarczanie oprogramowania jako usługi dostępnej przez przeglądarkę internetową.

Rodzaje chmur internetowych:

  1. Chmury publiczne – to najczęściej spotykany model chmurowy. Jeden dostawca oferuje użytkownikom dostęp do ich danych. Największe na rynku są chmury od Google, Microsoftu i Amazonu.
  2. Chmury prywatne – to indywidualne, niepodzielne chmury, działające wewnątrz prywatnych sieci. Zazwyczaj są to serwerownie przedsiębiorstw.
  3. Chmury hybrydowe – mieszają elementy chmur publicznych i prywatnych. Łączą one zasoby wewnętrznych serwerowni z mocą zewnętrznych chmur. Rozwiązanie dobrze rozwinięte przez Microsoft Azure.
  4. Chmury dedykowane – w tym modelu dostawca chmurowy przeznacza część swojej infrastruktury wyłącznie dla jednej organizacji. Z takich rozwiązań korzystają przede wszystkim specjalistyczne przedsiębiorstwa oraz instytucje państwowe.

Chmura Azure – co to?

Microsoft Azure to platforma zapewniająca szerokie możliwości obliczeniowe dla przedsiębiorstw. Azure to zaawansowane i elastyczne narzędzie, dzięki któremu otrzymujesz nieograniczony potencjał zarządzania danymi. Użytkownicy mogą korzystać z tej platformy bez konieczności obsługi własnego sprzętu. Azure ma w swojej ofercie ponad 200 produktów i usług chmurowych. Skala pokazuje jak wszechstronną platformą chmurową jest Azure. Odpowiada na potrzeby przedsiębiorstw niezależnie od ich rozmiaru. Małe firmy mogą dzięki niej zredukować wydatki i rozwijać know how, podczas gdy duże korporacje mają możliwość bezproblemowego zarządzania infrastrukturą i ekspansji dzięki jej elastyczności. Microsoft Azure jest odpowiednie dla każdej branży. Oferuje specjalistyczne usługi dla konkretnych sektorów gospodarki, co podkreśla uniwersalność tego jakże zaawansowanego rozwiązania chmurowego.

Dlaczego warto przenieść swój biznes do chmury?

Chmura daje Ci możliwość optymalizacji budżetu, płacisz jedynie te zasoby, które rzeczywiście wykorzystujesz. Dzięki chmurze możesz korzystać z niespotykanej dotąd wydajności i nowoczesnych technologii, do których mamy ograniczony dostęp działając lokalnie. Microsoft Azure to jedno z najbardziej niezawodnych i bezpiecznych rozwiązań chmurowych, które gwarantują ochronę Twoich firmowych danych. Azure wyróżnia się spełnianiem największej ilości regulacji i standardów bezpieczeństwa oraz posiada liczne certyfikaty potwierdzające ochronę prywatności. Microsoft dąży do transparentności w kwestii prywatności i zarządzania danymi. Jako potentat w branży informatycznej specjalizujący się w rozwiązaniach chmurowych, Microsoft kreuje standardy bezpieczeństwa danych.

Po migracji danych do chmury, pozbywamy się kosztów zakupów i utrzymania sprzętu, oprogramowania czy kosztów operacyjnych utrzymania działu IT. Inwestując w chmurę obliczeniową, zmniejszasz ryzyko biznesowe, unikając kosztownych inwestycji w lokalne rozwiązania budowy serwerowni.

Poniżej przedstawimy listę korzyści z przejścia do chmury:

  • Brak konieczności inwestycji w urządzenia (serwery, sieci etc.)
  • Zabezpieczenie danych dzięki najnowszym technologiom
  • Zaawansowane narzędzia do backupu
  • Optymalizacja budżetu – koszt za zużycie
  • Odciążenie działu IT od dodatkowych obowiązków
  • Optymalizacja kosztów utrzymania działu i amortyzacji sprzętu
  • Możliwość elastycznego zarządzania danymi
  • Skalowanie rozwiązań chmurowych
  • Dostęp do danych z dowolnego miejsca świata
  • Obniżenie ryzyka zarządzania maszynami
  • Odporność systemu na zdarzenia losowe

Na czym polega migracja do chmury?

Pierwszy etapem jest planowanie i przygotowywanie ofert dla rozwiązań chmurowych.

Należy wykonać analizę obecnych systemów i rozpoznać potrzeby, a także opracować cele migracji. Należy przygotować strategię poprawy obecnych systemów, przedstawić konkretne rozwiązania oraz szczegółowy projekt techniczny. Rozpisanie backlogu projektu migracji jest ważne dla powodzenia procesu.

Migracja do środowiska chmurowego  to realizacja wybranych strategii, uwzględniając hosting domen, aplikacji, serwerów i systemów informatycznych. Na tym etapie wykonywana jest wirtualizacja istniejących i nowych serwerów. Po przeprowadzonej migracji wykonuje się prace konfiguracyjne nowego środowiska. Wdrażane są zabezpieczenia i backup chmury.

Jednym z elementów projektu jest dokumentacja, wdrożenie polityki bezpieczeństwa, procedur i instrukcji operacyjnych.

Po zakończonym procesie migracji danych do chmury, należy administrować systemami chmurowymi. Wykonywane są działania mające na celu utrzymanie i rozwój środowiska IT w chmurze.

Rodzaje migracji danych

Przenoszenie ze środowiska lokalnego do chmury

Przenoszenie centrum danych to proces, w którym dane są przekazywane z lokalnych serwerów i komputerów (często umieszczonych w serwerowni firmy) do serwerów chmurowych danego dostawcy. Chmura to złożony system serwerów, które muszą być umieszczone dobrze chronionych obiektach.

Najczęściej stosowaną metodą przenoszenia danych do chmury są sieci o dużej przepustowości. Jednak gdy brakuje zaawansowanej infrastruktury sieciowej, dane można przenieść, zapisując je najpierw na dyski o wysokiej pojemności czy urządzenia typu „Data Box”, a następnie fizycznie dostarczyć je do dostawcy chmurowego, który włączy je do swoich systemów.

Migracja do chmury hybrydowej

Niektóre organizacje wybierają model, w którym tylko część ich zasobów jest przenoszona do chmury, podczas gdy reszta pozostaje na miejscu w ich własnych centrach danych, tworząc w ten sposób chmurę hybrydową. Taka strategia pozwala wykorzystać potencjał już posiadanego sprzętu oraz spełnić konkretne normy i wymogi prawne właściwe dla danej branży. W tym przypadku doskonale sprawdza się chmura Microsoft Azure. Chmury hybrydowe świetnie sprawdzają się również w kontekście backupu. Kiedy dane z lokalnych centrów są zabezpieczane w chmurze publicznej, stają się one niezastąpionym rozwiązaniem przy incydentach losowych. Chmura hybrydowa umożliwia szybkie odzyskanie utraconych danych.

Przenoszenie między chmurami

Dynamiku biznesu determinuje dostosowywanie się usług chmurowych do potrzeb i wymagań organizacji. W niektórych sytuacjach przedsiębiorstwa decydują się przenosić swoje zasoby pomiędzy różnymi chmurami publicznymi. Taka migracja między chmurami jest korzystna, gdy firma chce wykorzystać specyficzne produkty, usługi lub oferty cenowe różnych dostawców chmur. Można dzięki temu zoptymalizować koszty utrzymania usług chmurowych. Mimo że zarządzanie wieloma chmurami może wydawać się skomplikowane, istnieją narzędzia umożliwiające zarządzanie złożonym systemem. Administrację w tak szczególnych przypadkach dobrze jest powierzyć ekspertom ds. rozwiązań chmurowych.

Przenoszenie aplikacji i baz danych

Zalety przenoszenia systemów do chmury to przede wszystkim obniżenie kosztów, poprawa szybkości i niezawodności działania, dostęp do narzędzi programistycznych oraz interfejsów API bazujących na chmurze, skuteczniejsza ochrona oraz elastyczność w skalowaniu zasobów bez konieczności inwestowania w nowy sprzęt. Linux, SAP, SQL Server i Windows Server to przykłady najczęściej przenoszonych systemów. Chmurę należy dostosować do zasobów infrastruktury IT w Twojej firmie.

Czy warto zlecić migrację zewnętrznej firmie?

Aby nie martwić się o proces migracji danych wewnątrz działu IT firmy, warto outsourcować usługi chmurowe do zewnętrznej firmy, która specjalizuje się w takich rozwiązaniach. Platforma Azure oferuje możliwość dostosowywania infrastruktury IT do wymagań Twojej firmy, jednak sukces migracji zależy od odpowiednio przeprowadzonego i udokumentowanego procesu przeniesienia danych. Lizard, firma informatyczna z Warszawy zapewnia stabilne i niezawodne środowisko chmurowe, chronione przez czołowe rozwiązania bezpieczeństwa Azure. Lizard we współpracy z APN Promise, oferuje dopasowanie najbardziej efektywnego rozwiązania pod kątem kosztów i licencji, zarządzanie projektem migracji danych do chmury i integrację z lokalną infrastrukturą IT Twojej organizacji. Podsumowując, dostaniesz kompleksową obsługę przejścia do chmury i zarządzania danymi w bezpiecznym środowisku. zaufanego partnera ds. IT. Możesz liczyć na pełne wsparcie podczas przygotowania do migracji, implementacji oraz utrzymania i rozwoju.

Wyniki finansowe XTB za 3Q 2023 r.

Wstępne wyniki XTB za III kwartał 2023: 223 tys. aktywnych klientów i 121,1 mln zł zysku netto.

  • Skonsolidowany zysk netto wyniósł 121,1 mln zł (-48,7% r/r), przy przychodach
    operacyjnych 275,7 mln zł (-29,5% r/r)
  • 67,5 tys. nowych klientów pozyskanych w III kwartale (+50,7% r/r)
  • Liczba aktywnych klientów wzrosła do rekordowych 223,1 tys. (+ 47,1% r/r)
  • Wzrost aktywności transakcyjnej klientów – wolumen obrotu na instrumentach CFD wzrósł do 2,01 mln lotów (+ 26,1% r/r)

XTB opublikowało wstępne wyniki finansowe za III kwartał 2023 roku. W tym okresie XTB wypracowało 121,1 mln zł zysku netto oraz pozyskało 67,5 tys. nowych klientów. W dużej mierze dzięki aktywnym działaniom marketingowym, w czasie niższej zmienności na rynkach finansowych i towarowych, osiągnięto rekordową liczbę ponad 223,1 tys. aktywnych użytkowników platformy inwestycyjnej i aplikacji mobilnej XTB.

W III kwartale 2023 roku, XTB wypracowało zysk netto na poziomie 121,1 mln zł wobec 236,2 mln zł rok wcześniej (spadek o 48,7%). Łącznie po trzech kwartałach 2023 roku zysk netto XTB wynosi 542,1 mln zł, w analogicznym okresie 2022 roku wyniósł on 715,8 mln zł (spadek o 24,3%). Przychody z działalności operacyjnej zanotowane w III kwartale 2023 roku osiągnęły wartość 275,7 mln zł wobec 391,3 mln zł rok wcześniej (spadek o 29,5%). Z kolei koszty działalności operacyjnej ukształtowały się na poziomie 165,0 mln zł (III kw. 2022 r.: 132,5 mln zł).

Rekordowa liczba aktywnych klientów

W III kwartale XTB pozyskało 67,5 tys. nowych klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów tego roku daje 235 tys. nowych klientów od początku 2023 r. W analogicznych okresach poprzedniego roku, te liczby kształtowały się na poziomie 44,8 tys. nowych klientów oraz 145,8 tys. po trzech kwartałach 2022 r. Co ważne, systematycznie rośnie liczba aktywnych klientów, która w III kwartale osiągnęła rekordowy poziom 223,1 tys., co oznacza wzrost o 47,1% wobec analogicznego okresu 2022 r.

Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach, który w III kwartale wzrósł do 2,01 mln transakcji względem 1,59 mln w analogicznym okresie 2022 r. Natomiast rentowność na lota w III kwartale 2023 roku wyniosła 137 zł (III kw. 2022 r.: 245 zł).

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

Wzrost liczby zarówno aktywnych, jak i nowo pozyskanych klientów jednoznacznie potwierdza skuteczność naszej strategii rozbudowy bazy inwestorów. Budujące jest to, że osiągamy zakładane cele nawet w okresach relatywnie niskiej zmienności na rynkach finansowych i towarowych, kiedy zainteresowanie inwestycjami maleje. Stały wzrost bazy klientów przekłada się na wzmocnienie naszej marki na arenie międzynarodowej. W naszej ocenie, zaprocentuje to w czasie większej zmienności na rynkach w przyszłości – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Struktura przychodów według klasy aktywów

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w III kwartale 2023 r. najbardziej zyskowne były CFD oparte na towarach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych we wspomnianym okresie wyniósł 47,7%. To efekt dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych na ropie naftowej, złocie oraz pszenicy.

Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte na indeksach, których udział w strukturze przychodów w III kwartale 2023 r. wyniósł 25,4%. Najzyskowniejszymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte o indeksy amerykańskie – US 100 oraz US 500.

Przychody z instrumentów CFD opartych o waluty stanowiły 22,2% wszystkich przychodów. W tej klasie pod względem dochodowości dominowały takie pary walutowe jak EURUSD, USDJPY oraz GBPUSD.

Koszty

Koszty działalności operacyjnej w III kwartale 2023 r. ukształtowały się na poziomie 165,0 mln zł i były o 32,4 mln zł wyższe w stosunku do okresu porównywalnego (III kwartał 2022 r.: 132,5 mln zł). Najistotniejsze zmiany odnotowano w kosztach wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, które wzrosły o 14,7 mln zł w związku z ciągłym wzrostem zatrudnienia. Wzrost kosztów marketingowych o 10 mln zł wynikał w dużej mierze z wyższym nakładów na kampanie marketingowe prowadzone online.

Rozwój oferty produktowej

W III kwartale 2023 r., XTB kontynuowało działania związane z rozwojem oferty produktowej. W tym czasie uruchomione zostały Plany Inwestycyjne, czyli produkt oparty o fundusze ETF,  skierowany do pasywnych, długoterminowych inwestorów. We wrześniu Plany Inwestycyjne wystartowały w Rumunii, a w kolejnych tygodniach były udostępniane inwestorom na kolejnych rynkach europejskich. Obecnie korzystać mogą z niego klienci w takich krajach, jak Rumunia, Włochy, Słowacja, Czechy, Portugalia, Niemcy, a także Hiszpania. Za swój wkład w promocję idei pasywnego inwestowania, XTB zostało nagrodzone tytułem “Pasywny Rewolucjonista” w kategorii Polski Broker przez środowisko inwestorów giełdowych.

–  XTB jest miejscem przyjaznym dla każdego inwestora. Dlatego chcąc spełnić oczekiwania naszych klientów, niezależnie od ich poziomu doświadczenia czy skłonności do ryzyka, nieustannie pracujemy nad rozwojem naszej platformy zarówno kątem produktowym, jak i doświadczeń użytkownika – mówi Omar Arnaout. – We wrześniu rozpoczęliśmy wprowadzanie do naszych oddziałów nowego produktu jakim są plany inwestycyjne, które wkrótce zostaną wzbogacone o wiele nowych funkcjonalności. Jestem przekonany że dzięki rozwojowi oferty produktowej zarówno w tym jak i następnym roku powiększymy naszą przewagą konkurencyjną na kluczowych rynkach – podsumował Arnaout.

Amerykańska gospodarka rozwija się szybciej niż oczekiwano

Amerykańska gospodarka rozwijała się w trzecim kwartale szybciej niż oczekiwano, osiągając najszybsze tempo od prawie dwóch lat. PKB w USA wzrósł w ujęciu rocznym o 4,9%. Dane pokazują odporność gospodarki na wysokie stopy procentowe. Wskaźniki koniunktury również pokazują względną siłę amerykańskiej gospodarki. Jest to przeciwieństwo strefy euro, gdzie gospodarka znajduje się w recesji. Tak mocny wzrost gospodarczy USA zawdzięcza m.in. wydatkom konsumenckim, które rosną za sprawą spadku inflacji i siły rynku pracy. Na najbliższym posiedzeniu FOMC prawdopodobnie pozostawi stopy na obecnym poziomie, jednak dane o PKB pokazują, że jeżeli będzie potrzeba to mogą one pozostać wysokie na dłużej.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

EBC pozostawił stopy procentowe na dotychczasowym poziomie

EBC postanowił pozostawić stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Stopa depozytowa wynosi 4 proc., a refinansowa 4,5 proc., i prawdopodobnie jest to szczyt całego cyklu zacieśniania.

Skutki mocnego zacieśnienia polityki monetarnej są coraz bardziej widoczne, dlatego taki scenariusz był przez nas oczekiwany. Perspektywy gospodarcze dla strefy euro stale się pogarszają, a recesja jest coraz bardziej widoczna. Można wskazać m. in. na odczyty PMI za październik. Oba wskaźniki są poniżej 50 pkt, w szczególności przemysł znajduje się w kryzysie. Potwierdzeniem słabej kondycji gospodarki mogą być przyszłotygodniowe dane o PKB w III kwartale. Również dane o inflacji stały się wsparciem dla decyzji o braku dalszych podwyżek. Inflacja HICP we wrześniu wyniosła 4,3%, a inflacja bazowa 4,5%. Inflacja choć wciąż podwyższona to systematycznie spada. Większym kłopotem staje się spowolnienie gospodarcze. Inflacja jednak nie schodzi na drugi plan. Decyzja wpisuje się w scenariusz walki z inflacją, stopy pozostają na wysokim poziomie, a o obniżkach jeszcze nie rozmawiamy.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Jak działa system rezerwacji i sprzedaży biletów?

System rezerwacji Going ułatwia sprzedaż i zakup biletów na różnego rodzaju wydarzenia lub na teren obiektu. Zarządzaj rezerwacjami, by pozyskiwać klientów. Tylko system rezerwacji daje gwarancję wejścia na koncert czy mecz, bo bilet jest przypisany do jednej osoby.

Czym jest system rezerwacji online?

Odkąd jest internetowy system rezerwacji biletów na koncerty, wydarzenia kulturalne oraz sportowe, klienci coraz rzadziej kupują wejściówki stacjonarnie. Dzięki responsywności aplikacji i urządzeniami mobilnymi nie tylko uczestnicy, ale także organizatorzy, korzystają z wygodnych rozwiązań. System rezerwacji online jakie oferuje Going daje możliwość dotarcia B2C. Firmy, przygotowujące imprezy mogą dotrzeć do większej grupy uczestników, dzięki czemu jest możliwość przewidzenia obłożenia obiektu oraz kontrolowania przepływ klientów.

Z kolei uczestnicy unikają kolejek i mają zapewnioną szybszą obsługę. Aplikacja Going daje 100% gwarancję, że osoba, która nabyła bilet, wejdzie na wydarzenie, ponieważ jest on przypisany do jej konta. Rezerwacja online stała się niezwykle popularna w tych czasach, ponieważ spełnia oczekiwania klientów, ale też organizatorów. System rezerwacji i sprzedaży biletów pozwala na analizę danych sprzedażowych.

Formularz rezerwacji i płatności online

System rezerwacji biletów jest bardzo prosty w obsłudze, więc każdy może samodzielnie dodać wydarzenie płatne lub darmowe. Wejściówki mogą być udostępniane do takich miejsc jak:

  • Parki Trampolin,
  • Sale Zabaw,
  • Baseny i parki wodne,
  • Kręgielnie,
  • Muzea i org. Kultury,
  • Koncerty i festiwale,
  • Stadiony,
  • Activity bary.

Zaletą systemu rezerwacji online jest możliwość dokładnego dopasowania do identyfikacji wizualnej marki, dzięki czemu klienci poczują się komfortowo podczas zakupu biletu. Dzięki responsywności aplikacji proces sprzedaży i zakupu biletów jest błyskawiczny, a płatność natychmiastowa. Kalendarz rezerwacji w systemie ułatwia pracę małym i średnim firmom, ale też klientom, którzy wszystkie wydarzenia mają w jednym miejscu. Zakup biletów umożliwia Voucher Going i jest ważny 12 miesięcy od dnia wydania. Aby wejść w jego posiadanie, wystarczy wypełnić formularz na stronie oraz uiścić płatność.

Jaką obsługę rezerwacji zapewnia system rezerwacji online

Aby było możliwe dodawanie wydarzeń w serwisie Going w panelu partnerskim należy założyć konto, co jest prostą czynnością. Rejestracja przebiega bardzo szybko, a panel jest prosty, intuicyjny i posiada szereg dodatkowych funkcji. Po założeniu konta w ciągu 48 godzin roboczych następuje jego pełna weryfikacja, po której można już rozpocząć sprzedaż biletów online. Warto korzystać ze sprawdzonego rozwiązania, pozwalającego na dystrybucję wejściówek. System rezerwacji wizyt umożliwia zachowanie kontroli osób wchodzących na teren wystawy, obiektu rekreacyjno-rozrywkowego czy wydarzenia kulturalnego. Jest rewolucyjnym podejściem do zarządzania danym miejscem.

Korzystanie z kalendarza rezerwacji online pozwala na łatwe oraz intuicyjne administrowanie zamawianymi biletami. Dzięki niemu nie ma potrzeby kontrolowania systemu rezerwacji, a w przypadku zmian, wysyłania powiadomienia SMS do swoich klientów. Poza tym osoby zainteresowane uczestnictwem w wydarzeniu czy wejściem na teren obiektu rekreacyjnego sami dokonują rezerwacji terminów. Nie ma potrzeby zajmowania się obsługą rezerwacji, bo klienci mają możliwość rezerwacji online w serwisie. System rezerwacji biletów pozwala uniknąć oszustwa, jakie mogą się zdarzyć przy zakupie wejściówki na koncert.

Grupa TRUMPF z dwucyfrowym wzrostem przychodów

Grupa TRUMPF specjalizująca się w zaawansowanych technologiach przedstawia dane za rok obrotowy 2022/23. Przychody ze sprzedaży wzrosły o 27 proc. rdr. do 5,4 mld euro, a EBIT wzrósł o 31 proc. rdr. do 615 mln euro. Liczba pracowników na całym świecie zwiększyła się o prawie 2 000 do 18 400, w tym w Niemczech o 700, a w Polsce o około 500.

Na koniec roku obrotowego 2022/23, tj. 30 czerwca 2023 r., Grupa TRUMPF odnotowała znaczący, 27-procentowy wzrost sprzedaży do kwoty 5,4 mld euro (w roku obrotowym 2021/22 było to 4,2 mld euro), co stanowi najwyższe przychody ze sprzedaży w dotychczasowej 100-letniej historii firmy. Wartość zamówień ponownie przekroczyła próg 5 mld euro, ale wyniosła 5,1 mld euro i była wyraźnie niższa od poprzedniego rekordowego poziomu (rok obrotowy 2021/22: 5,6 mld euro). Tym samym spadła o 8,8 proc. rdr. Zysk operacyjny Grupy przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) wyniósł 615,4 mln euro i wzrósł o 31,4 proc. rdr. w porównaniu z rokiem poprzednim (468,4 mln euro). W rezultacie Grupa TRUMPF pomimo zwiększonych kosztów surowców, logistyki i personelu osiągnęła marżę EBIT w wysokości 11,5 proc. (w poprzednim roku: 11,1 proc.).

Mocna pozycja na kluczowych rynkach

Najsilniejszym regionalnym rynkiem TRUMPF pod względem sprzedaży okazały się Stany Zjednoczone z wynikiem 899 mln euro (w poprzednim roku: 656 mln euro). Na rodzimym rynku niemieckim sprzedaż wzrosła do 779 mln euro (w poprzednim roku: 589 mln euro). Trzecim co do wielkości i jednocześnie najsilniejszym rynkiem azjatyckim były Chiny. Grupa zwiększyła tam sprzedaż do 602 mln euro (w roku poprzednim: 575 mln euro).

Wzrosty w wielu sektorach

W podziale na obszary działalności, największy udział w sprzedaży uzyskał sektor obrabiarek z 3,0 mld euro, który wzrósł o 32,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim (2021/22: 2,3 mld euro), a następnie sektor technologii laserowej
z 2,1 mld euro, który osiągnął wzrost o 28 proc. rdr. (rok poprzedni: 1,6 mld euro).

Sektor EUV ponownie odnotował silny wzrost sprzedaży o 22,2 proc. do 971 mln euro (w poprzednim roku: 795 mln euro). Z kolei Sektor Elektroniki TRUMPF z siedzibą we Freiburgu i Warszawie osiągnął rekordową sprzedaż w wysokości 546 mln euro (w poprzednim roku: 344 mln euro). Stanowi to wzrost o 58 proc. rdr.

Rośnie liczba pracowników

W omawianym okresie sprawozdawczym liczba pracowników Grupy TRUMPF wzrosła o prawie 2 000. Nowe miejsca pracy powstały w rozwijających się dziedzinach EUV, a w szczególności w sektorze elektroniki. Na dzień sprawozdawczy 30 czerwca 2023 r. Grupa zatrudniała na całym świecie 18 352 osoby (w poprzednim roku: 16 554).

W Niemczech liczba pracowników wzrosła o 8,4 proc. do 9 124 (w poprzednim roku: 8 417). 5 767 z nich pracuje w siedzibie głównej w Ditzingen, Gerlingen
i Hettingen. W zakończonym roku obrotowym 550 osób ukończyło kurs szkoleniowy lub program studiów w ramach współpracy, co dało wskaźnik szkolenia na poziomie 3,5 proc., który był nieco wyższy niż w roku poprzednim (3,3 procent).

TRUMPF jest przedsiębiorstwem intensywnie rozwijającym działalność badawczo-rozwojową, znacznie powyżej średniej w branży. Liczba pracowników działu badań i rozwoju wzrosła dzięki temu o 8,8 proc. do 2 853 (w poprzednim roku: 2 623). Wydatki na badania i rozwój wyniosły 476 mln euro i były znacznie wyższe niż w roku poprzednim (448 mln euro). W stosunku do wzrostu przychodów ze sprzedaży, wskaźnik kosztów rozwoju spadł nieznacznie do 8,9 proc. (w poprzednim roku: 10,6 proc.), ale nadal utrzymywał się na wysokim poziomie, powyżej średniej w branży.

Nowe inwestycje i przejęcia

W minionym roku obrotowym Grupa TRUMPF inwestowała mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Inwestycje w grunty i budynki, zaplecze techniczne oraz wyposażenie operacyjne i biurowe wzrosły o 44,7 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim (218 mln euro) do rekordowego poziomu 316 mln euro. 59,1 procent inwestycji Grupa TRUMPF zrealizowała w Niemczech. Około 44,6 procent tej kwoty stanowiły inwestycje budowlane, z których większość została zrealizowana w siedzibie głównej w Ditzingen. Jest to kontynuacja projektów budowlanych rozpoczętych w poprzednich latach. 28,2 procent inwestycji zrealizowano w pozostałej części Europy, 6,1 procent w obu Amerykach i 6,7 procent w Azji.

Ponadto w lutym 2023 r. Grupa TRUMPF nawiązała strategiczne partnerstwo
w zakresie rozwiązań smart factory z firmą STOPA, jednym z wiodących producentów zautomatyzowanych systemów magazynowania. W tym kontekście TRUMPF nabył 25,1 procent udziałów w STOPA Anlagenbau GmbH. STOPA dostarcza między innymi zautomatyzowane systemy magazynowe dla rozwiązań Smart Factory Grupy TRUMPF. Klienci mogą ich używać do automatyzacji załadunku i rozładunku swoich maszyn oraz do łączenia ich w logistyczną sieć.

W marcu 2023 r. Grupa zwiększyła także swoje udziały w spółce Auroma Technologies Co. Dba Access Laser Company (USA) z 85% do 100%.

„Nasz rok jubileuszowy był wyjątkowo udany. Wzrost sprzedaży wynikał
z ogólnego wzrostu popytu na wszystkie produkty TRUMPF, a w szczególności
z rozwiązania problemów z łańcuchem dostaw, które doprowadziły do opóźnień
w dostawach w poprzednim roku. W rezultacie mieliśmy wówczas duży portfel zamówień do opracowania. Od wiosny odczuwamy jednak spadek popytu na wielu rynkach. Biorąc pod uwagę trudną ogólną sytuację gospodarczą, zachowujemy ostrożność jeśli chodzi o nadchodzące miesiące” – powiedziała na dorocznej konferencji prasowej w Ditzingen Nicola Leibinger-Kammüller, CEO Grupy TRUMPF.

Piętno pandemii? W ciągu 5 lat spadła liczba osób zadowolonych z oferty usługowo-handlowej w biurowcach

Wyniki badania przeprowadzonego przez Colliers nie pozostawiają złudzeń – pandemia odcisnęła piętno na rynku usługowo-handlowym w warszawskich biurowcach. W raporcie „Zakupy w biurowcu” eksperci Colliers zwracają uwagę na zmianę oczekiwań pracowników biur, o czym świadczy między innymi znaczący  spadek odsetka osób, którym wystarcza dostępna oferta handlowo-usługowa  – dziś jest to zaledwie 9%, podczas gdy w 2018 r. było to 29%. Autorzy raportu zauważają także, że  poszerzyło się grono osób korzystających ze strefy handlowo-usługowej w biurowcach i otwarcie jej się na okolicznych mieszkańców czy turystów.

Eksperci Colliers w najnowszym raporcie dotyczącym handlu i usług w biurowcach połączyli analizę oferowanych usług z wynikami badania opinii przeprowadzonego wśród pracowników budynków biurowych. W obydwu tych obszarach widać znaczące zmiany, które nastąpiły w ciągu minionych pięciu lat.

– Od 2018 r. rynek biurowy przeszedł ogromną transformację, której kluczowym czynnikiem była pandemia. W czasach pracy hybrydowej nie bywamy w biurze codziennie i nie spędzamy w nim ośmiu godzin przy biurku – tłumaczy Przemysław Błaszkiewicz, Associate Director w Dziale Powierzchni Biurowych w Colliers. –  Zmiana modelu pracy biurowej skłoniła wiele firm do przeprojektowania i przearanżowania wykorzystywanych przestrzeni. Biura stają się przede wszystkim miejscem spotkań ze współpracownikami, wymiany doświadczeń i kreatywnej pracy zespołowej. Zmieniły się także oczekiwania pracowników dotyczące przestrzeni usługowo-handlowej. Dziś oczekują oni możliwości załatwiania codziennych zakupów czy podstawowych spraw w okolicach biura. Obecnie tylko co 10. badany nie korzysta z żadnych punktów handlowych czy usługowych w okolicy miejsca pracy. W stosunku do 2018 roku to duża zmiana, ponieważ takie osoby stanowiły wtedy niemal 1/3 badanych.

Zmiany na rynku biurowców

Przez ostatnie pięć lat warszawski rynek biurowy charakteryzował się dynamiczną działalnością deweloperską. Większość nowych budynków, poza powierzchnią biurową, oferuje także handlowo-usługową – od pojedynczych lokali, po duże moduły składające się ze sklepów, punktów usługowych i gastronomicznych. Zasoby powierzchni handlowo-usługowej w biurowcach zwiększyły się względem 2018 roku o ok. 2% i wynoszą obecnie blisko 340 tys. mkw. w ponad 1 630 lokalach. Warto odnotować, że kolejne 43,5 tys. mkw. powierzchni handlowo-usługowej zlokalizowane jest w projektach wielofunkcyjnych.

– Rośnie rola infrastruktury uzupełniającej w inwestycjach biurowych – już 64% wszystkich warszawskich biurowców ma minimum jeden lokal handlowo-usługowy (wobec 60% w roku 2018) – podkreśla Katarzyna Michnikowska, Dyrektorka w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers. – Warto jednak zwrócić uwagę, że z powierzchni handlowo-usługowej w biurowcach intensywnie korzystają także klienci zewnętrzni – uczestnicy spotkań biznesowych, turyści lub okoliczni mieszkańcy. Biurowce z ofertą handlowo-usługową przyciągają nowe grupy użytkowników niż pięć lat temu. W 2018 r. biurowce z ofertą handlowo-usługową, głównie na potrzeby pracowników, stanowiły aż 20% wszystkich badanych budynków. Obecnie jest to jedynie 7%. Jednocześnie dzisiaj większość (63%) lokali usługowych w biurowcach działa głównie na potrzeby szerszej grupy użytkowników, także spoza budynków biurowych. To także kierunek, w którym zmierza oferta usługowo-handlowa w tego rodzaju przestrzeniach.

W stosunku do 2018 r. wzrosła także dostępność wolnej powierzchni handlowo-usługowej w warszawskich biurowcach, zarówno tych nowo oddanych, jak i funkcjonujących kilka/kilkanaście lat. Do dyspozycji najemców postaje obecnie ok. 220 lokali o łącznej powierzchni 72,5 tys. mkw. GLA (wobec 170 pięć lat temu). Tym samym współczynnik pustostanów w drugim kwartale br. ukształtował się na poziomie 13,5% wobec 12,7% w 2018 r.

Z czego korzystają pracownicy biur?

W ciągu ostatnich pięciu lat zmieniły się także oczekiwania użytkowników biur. W porównaniu z 2018 r. pracownicy biurowców chcieliby mieć lepszą ofertę gastronomiczną, “convenience” i usługową, podobną do tej, z jakiej korzystają w sąsiedztwie swojego miejsca zamieszkania. Badani pracownicy są mniej zadowoleni z oferty uzupełniającej. W 2018 r. 29% respondentów deklarowało, że niczego im w tej ofercie nie brakuje, obecnie podobną deklarację składa jedynie 9% odpowiadających. Wygoda, jaką przyniosła możliwość pracy z domu sprawia, że oczekiwania pracowników wobec budynków biurowych i pracodawców rosną.

– W porównaniu z 2018 rokiem więcej osób korzysta z różnego rodzaju usług online, o czym świadczy m.in. spadek popularności usług pocztowych i bankowych na rzecz paczkomatów, bankomatów oraz mniejsze deklarowane korzystanie z drogerii, kiosków i sklepów z akcesoriami mody – tłumaczy Dominika Jędrak, Dyrektorka Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers. – Zauważalny jest natomiast wzrost liczby osób korzystających z centrów medycznych w biurowcach (16% w 2023 vs. 11% w 2018).

Jak wynika z badania Colliers, pracownicy biur deklarują najczęstsze korzystanie ze sklepów spożywczych (45% w tym roku vs. 35% w 2018) i piekarni (45% vs. 27% w 2018 roku). W porównaniu z poprzednią edycją badania z 2018 roku spadła deklarowana odwiedzalność kantyn, kawiarni i restauracji. Co ciekawe, pomimo największej dostępności szeroko rozumianej oferty gastronomicznej to ona jest wskazywana jako główny brak – 45% respondentów odpowiedziało, że brakuje im kantyny, 37% sklepu spożywczego, 29% restauracji, a 24% piekarni.

Ponad 58% respondentów w trakcie pracy z biura wydaje dziennie na zakupy 11-30 PLN. Rosnące ceny towarów i usług spowodowały jednak, że w porównaniu z 2018 r. zwiększył się odsetek osób wydających 31-50 PLN na tego typu zakupy (z 14% do 28% w 2023 r.), a spadł tych, którzy przeznaczają na zakupy poniżej 10 PLN (z 14% do 9%).

Przyszłość usług w biurowcach

Autorzy raportu Colliers podkreślają, że wraz ze zmianą sposobów korzystania z biura rośnie rola infrastruktury uzupełniającej w budynku. Staje się ona ważnym elementem wspierającym budowanie relacji, wymianę pomysłów i kultywowanie kultury organizacyjnej firm. Wymaga to także przedefiniowania i innej aranżacji tej powierzchni w biurowcu, dobrania na nowo konceptów i proaktywnego zarządzania częścią handlowo-usługową. Równocześnie najemcy z sektora handlu i usług nadal mierzą się z wieloma wyzwaniami i próbują się odnaleźć w postpandemicznym biurowym krajobrazie.

– Doświadczenia pandemii i rozwój technologii spowodowały, że zdecydowanie chętniej niż pięć lat temu kupujemy i korzystamy z usług przez Internet. Wyniki badania i analizy handlu w biurowcach z 2018 i 2023 roku pokazują, że zmiany nawyków konsumenckich mocno wpłynęły na gastronomię w biurowcach, która odbudowuje się bardzo powoli w odmienionych konceptach – podsumowuje Alicja Tucholska-Kuran, Senior Associate w Dziale Powierzchni Handlowych w Colliers. – Zauważamy, że zmiana funkcji biura i infrastruktury uzupełniającej budynku umożliwia w tych lokalizacjach rozwój sektora rozrywki i rekreacji. Jest to zarówno szeroko rozumiana oferta sportowa, jak i miejsca umożliwiające realizację swoich zainteresowań oraz budowanie lokalnych społeczności. Kluczowe w zagospodarowaniu tej przestrzeni jest świadome działanie i planowanie zgodne z aktualnymi trendami i wzorami zachowań konsumentów.

Badanie EY: koszty życia wzrosły, jednak konsumenci nie oszczędzają na cyfrowych usługach dla domu

Tegoroczna edycja badania EY – Decoding the digital home – pokazuje, że wzrost kosztów utrzymania nie wpłynął znacząco na wydatki gospodarstw domowych dotyczących usług takich jak internet szerokopasmowy, łączność mobilna czy streaming. Jedynie 16% respondentów ograniczyło środki przeznaczane na ten cel. Rośnie także apetyt na usługi premium, co oznacza, że konsumenci coraz wyżej cenią sobie jakość rozwiązań cyfrowych oraz wygodę ich użytkowania. Jednocześnie co czwarty ankietowany (26%) nadal regularnie doświadcza problemów z płynnością działania internetu.

W ostatnim czasie gospodarstwa domowe borykały się z niełatwą sytuacją gospodarczą. Okazuje się jednak, że wzrost kosztów życia nie przełożył się na spadek popularności usług cyfrowych, a za niektóre z nich konsumenci gotowi są nawet zapłacić więcej. Jedynie 16% respondentów badania EY – Decoding the digital home – zadeklarowało, że ograniczyło wydatki na internet szerokopasmowy, łączność mobilną lub usługi streamingowe. Jednocześnie, pomimo wzmożonego zaniepokojenia niektórych gospodarstw domowych rosnącymi cenami, konsumenci coraz częściej stawiają na jakość, nie koszt usługi. Czynnik ten zyskał na wadze zwłaszcza w odniesieniu do produktów dostawców usług szerokopasmowych (51% wobec 41% w ubiegłym roku) i inteligentnego domu (40% w porównaniu do 34% w edycji 2022).

Na wysoki wynik w tym obszarze wpłynął wyraźnie rosnący entuzjazm konsumentów dotyczący ofert szerokopasmowego dostępu do internetu w wariancie premium. Co ciekawe, konsumenci są coraz bardziej skłonni zapłacić więcej za dobrą obsługę klienta (36%, co przekłada się na wzrost o 6 p.p. rok do roku) i niezawodność internetu (35%). Jeśli chodzi o usługi streamingowe, 40% respondentów byłoby w stanie ponieść wyższe koszty w zamian za dostęp do wszystkich treści za pośrednictwem jednej platformy, przy czym odsetek ten wzrasta do 51% wśród osób w wieku od 25 do 34 lat.

Chociaż konsumenci, pod wpływem kryzysu inflacyjnego, zmieniają swoje priorytety, oferta usług łączności przetrwała na liście ważnych dla nich rozwiązań dla domu. To świetna wiadomość dla dostawców, bo sugeruje, że rozwój ofert pakietowych ma ogromny sens. Firmy, które chciałyby konkurować o uwagę konsumentów w tym obszarze, powinny jednak pamiętać, że dla odbiorców ich usług liczy się dziś doskonała obsługa klienta i niezawodność technologiczna. To właśnie te atuty w dużej mierze decydują o sukcesie oferty – komentuje Michał Kopyt, Partner, Lider obszaru inżynierii cyfrowej w EY Polska.

Podaż większa niż popyt na ryneku streamingu

Konkurencja między usługami streamingowymi trwa. Wraz z sukcesywnym rozrostem rynku w stronę kolejnych usług z tego obszaru pojawiają się oznaki zmęczenia tak dużą różnorodnością dostępnych produktów. Blisko 54% respondentów uważa, że wybór platform streamingowych jest zbyt duży. Z kolei 1 na 5 osób (20%) korzystających z usług streamingowych wskazuje, że anulowała co najmniej jedną miesięczną subskrypcję w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 13% ankietowanych zamierza zrezygnować z jednej lub większej liczby subskrypcji w przyszłości. Na decyzję wpływ ma spora konkurencja rynkowa, jak również presja związana z ograniczaniem wydatków. Przy czym 45% badanych, jako powód rezygnacji podaje właśnie oszczędności, natomiast 31% powołuje się na niesatysfakcjonujące zasoby danej platformy lub wybór alternatywnych dostawców.

Niełatwa sytuacja na rynku usług streamingowych powoduje, że firmy poszukują rozwiązań mających na celu poprawę i stabilizację ich sytuacji biznesowej, takich jak np. weryfikacja kont klientów. Jednocześnie obserwujemy dużą dynamikę rynkową, powodującą przetasowania wśród graczy – kolejni nowi dostawcy wciąż pojawiają się na rynku, inni z niego znikają. Z perspektywy konsumentów tak duża zmienność może zaś być przytłaczająca – dodaje Michał Kopyt.

Z wyzwaniami zmaga się również rynek produktów smart home, na które popyt w ostatnim czasie maleje. Prawie połowa gospodarstw domowych twierdzi, że negatywne otoczenie ekonomiczne sprawiło, iż są one mniej skłonne do korzystania z nowych rozwiązań w zakresie usług łączności i dostarczania treści (43%) oraz wdrażania nowych technologii i gadżetów do domu (48%). Z kolei 56% twierdzi, że presja finansowa sprawiła, iż są bardziej skłonni do aktywnego poszukiwania najlepszych ofert na rynku.

Konsumenci oczekują niezawodnego internetu

W ciągu ostatnich kilku lat zapotrzebowanie gospodarstw domowych na usługi internetu wysokiej jakości wyraźnie się zwiększyło. Przyczynił się do tego wzrost popularności pracy i edukacji zdalnej, a także usług streamingowych. Z badania EY – Decoding the digital home – wynika, że jednym z kluczowych wyzwań z perspektywy konsumentów wciąż pozostaje niezawodność internetu. Ponad 1/4 respondentów (26%) twierdzi, że szerokopasmowe połączenie sieciowe, z którego korzysta w domu, bywa zawodne. Stanowi to jedynie nieznaczną poprawę w stosunku do wyników odnotowanych w dwóch poprzednich odsłonach badania, w których analogiczny kłopot zgłaszało 28% ankietowanych. Co ważne, pomimo rosnącego zasięgu sieci 4G i 5G, wzrósł odsetek osób informujących o zawodności połączenia mobilnego. W obecnym badaniu wyniósł on 29%, podczas gdy rok temu było to 24%, w roku 2021 zaś tylko 22%. Jednocześnie co trzecie gospodarstwo domowe jest zdania, że poprawa niezawodności internetu pozostaje kluczowym obszarem, na którym powinni skupić się jego dostawcy.

O badaniu
Coroczne badanie EY – Decoding the digital home – opiera się na ankiecie internetowej przeprowadzonej na zlecenie EY wśród 21 tys. gospodarstw domowych w Kanadzie, Francji, Włoszech, Korei Południowej, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Zostało ono zrealizowane w lutym i marcu 2023 r. Najnowsza edycja koncentruje się przy tym na takich tematach jak wpływ kryzysu ekonomicznego, zapotrzebowanie na pakiety usług i zmieniające się sposoby działania klientów.

Salesforce Shopping Index Q3 2023 – kupujący przed świętami grają na zwłokę

Zbliżający się szczyt zakupów świątecznych pokazuje, że konsumenci nie spieszą się z odhaczaniem pozycji na swoich listach zakupów. Dane zebrane przez Salesforce w raporcie Shopping Index pokazują, że w trzecim kwartale, choć sprzedawcy detaliczni wprowadzali obniżki, to kupujący zareagowali na nie nieśmiało. Podobnie jak w poprzednim kwartale – cierpliwie czekają na większe spadki cen.

W trzecim kwartale 2023 ruch na witrynach internetowych sklepów pozostał silny – wzrósł o 3% na całym świecie i o 2% w Stanach Zjednoczonych. Konsumenci wciąż szukają produktów i okazji online, jednak w wielu przypadkach udają się do fizycznego sklepu aby dokonać zakupu. To znak dla sprzedawców detalicznych, ponieważ konsumenckie poszukiwania online prawdopodobnie wskazują na zamiar zakupu, jednak nie po obecnych cenach.

Sprzedaż online w tym kwartale była zasadniczo niezmienna (+1%) na całym świecie w ujęciu rok do roku. Pomimo to kupujący w Europie kontynuowali trend zakupowy z poprzedniego kwartału, ze sprzedażą wyższą o 9%, kupując więcej na transakcję (+2% jednostek na transakcję), choć kupując rzadziej (-3% wolumenu zamówień). Niemniej jednak, znaczna część wzrostu sprzedaży online w regionie była spowodowana wyższymi cenami, a średnia cena sprzedaży wzrosła o 11%.

Nieco inaczej dane wyglądają w naszym regionie. Jeśli chodzi o handel w kanałach cyfrowych, to Europa Wschodnia odnotowała znaczący wzrost na poziomie aż 18% w trzecim kwartale 2023 r. (w porównaniu do 10% wzrostu w poprzednim kwartale). W przypadku wydatków na zakupy, średnia kwota wydana przez kupujących na wizytę wyniosła 1,20 USD, w porównaniu z 1,28 USD w poprzednim kwartale. Europa Wschodnia odnotowała także ogólny wskaźnik konwersji na poziomie 1,2%, w porównaniu z 1,1% w poprzednim kwartale.

Co najchętniej kupują konsumenci?

Akcesoria modowe są tutaj liderem, a ogólne wydatki na torebki oraz ich luksusowe odmiany wzrosły odpowiednio o 20% i 15%. Obuwie dla aktywnych pozostaje popularne, a ich sprzedaż wzrosła o 19%. Z drugiej strony, kategorie takiej jak zabawki, nauka oraz elektronika zanotowały spadki (odpowiednio -21% i -13%), wykazując największy spadek sprzedaży online wśród wszystkich kategorii. Konsumenci mogą zatem czekać na tradycyjnie wysokie rabaty dla tych kategorii produktów, które pojawiają się podczas Cyber Week.

Co dane z trzeciego kwartału mogą nam powiedzieć o świątecznym sezonie zakupowym? Oto  prognozy Salesforce na resztę roku. 

Konsumenci czekają na promocje i obniżki

Ponieważ w drugim kwartale konsumenci podróżowali, bawili się i relaksowali na świeżym powietrzu, sprzedawcy detaliczni wstrzymywali się z rabatami. Średnia stopa dyskontowa w trzecim kwartale na całym świecie była o 38% niższa niż przewidywana przez Salesforce na Cyber Week (od wtorku przed Świętem Dziękczynienia do poniedziałku po nim). Jak wspomniano, konsumenci wydają się być skłonni poczekać i już zacisnęli pasa we wrześniu, gdy globalna sprzedaż online spadła o 3%, po wzrostach wydatków w lipcu i sierpniu. Według Salesforce jest to cisza przed burzą, ponieważ konsumenci mają nadzieję na wysyp oczekiwanych przez nich rabatów i obniżek w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni. Te według prognoz mają sięgnąć średnio 29%.

Co to oznacza dla sezonu świątecznych zakupów?

Kupujący będą poszukiwać okazji i najlepszych promocji. W odpowiedzi na to sprzedawcy detaliczni zapełnią świąteczny kalendarz promocyjny atrakcyjnymi rabatami. Należy się spodziewać lawiny wydarzeń promocyjnych wynikających z efektu halo wokół jesiennych Prime Days Amazon. Następnie, po pewnym zastoju, spodziewamy się agresywnych rabatów podczas Cyber Week. Według Salesforce konsumenci są przygotowani na długie oczekiwanie na najlepsze oferty, które spodziewane są pod koniec sezonu. Prawdopodobnie spowoduje to, że 25% całej świątecznej sprzedaży cyfrowej będzie miało miejsce podczas Cyber Week.

Rośnie rola sztucznej inteligencji w zakupach konsumenckich

Według prognozy Salesforce, w tym sezonie świątecznym sztuczna inteligencja będzie odpowiadać za 194 miliardy dolarów globalnej sprzedaży online. Generatywna sztuczna inteligencja to nowa gwiazda, a konsumenci chcą z niej korzystać coraz częściej. Wcześniejsze badania Salesforce wykazały, że 17% konsumentów korzystało z chata GPT do wyszukiwania produktów i inspiracji, a 10% prawdopodobnie wykorzysta go do tworzenia list zakupów świątecznych. Już teraz widzimy wpływ sztucznej inteligencji na bieżący sezon, ponieważ liczba zamówień w Q3, w których kupujący kliknęli na rekomendację produktu opartą na sztucznej inteligencji, wzrosła o 6% rok do roku na całym świecie.

Przykład:

Wcześniej podaliśmy, że najbardziej rosnącą kategorią w trzecim kwartale są torebki. Predykcyjna sztuczna inteligencja miała wpływ na aż 29%  zamówień w kategorii torebek i bagażu. Na drugim miejscu uplasowała się odzież dla aktywnych, w przypadku której sztuczna inteligencja miała wpływ na 22% zamówień.

Co to oznacza dla świątecznego sezonu zakupowego?

Marki i sprzedawcy detaliczni będą nadal wykorzystywać zarówno predykcyjną, jak i generatywną sztuczną inteligencję w okresie świątecznym. Niektórzy sprzedawcy detaliczni  już wykorzystają możliwości generatywnej sztucznej inteligencji. Odpowiada ona za opisy produktów na stronach internetowych, teksty marketingowe trafiające do spersonalizowanych wiadomości e-mail, a nawet odpowiedzi udzielane przez biuro obsługi klienta. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak wykorzystanie danych klientów w połączeniu ze sztuczną inteligencją. Pozwala to na tworzenie lepszych, bardziej spersonalizowanych doświadczeń zakupowych, które dodają wartości zakupom i zwiększają lojalność konsumentów.

Lojalni klienci napędzają wzrosty

W ciągu ostatnich kilku lat zaobserwowaliśmy wzrost liczby osób zmieniających marki ze względu na dostępność, jakość i cenę. Utrzymanie lojalności klientów było sporym wyzwaniem i wiele firm zainwestowało w ulepszanie programów lojalnościowych i polepszenie doświadczeń klientów tak, aby chętniej wracali oni do marki. Dobra wiadomość! Obecnie widać zwroty z tych inwestycji, a w szczególności w ostatnim kwartale. Udział zamówień od stałych klientów wyniósł aż 43%. Oznacza to 30% wzrost liczby stałych nabywców w porównaniu z 2021 r. – co pokazuje, że sprzedawcy detaliczni muszą budować lojalność i zwiększać udział w portfelu lojalnych klientów.

Co to oznacza dla świątecznego sezonu zakupowego?

Aby utrzymać tę dynamikę, należy skupić się na strategiach i programach, które zaskakują i zachwycają klientów, oferując im lepsze oferty i większą wartość dodaną. W szczególności przyjrzeć się należy możliwościom w zakresie obsługi, ponieważ aż 94% klientów twierdzi, że to dobra obsługa właśnie zwiększa prawdopodobieństwo ponownego zakupu. Należy zatem dać pracownikom obsługi dostęp do danych klientów, aby pomóc im zrozumieć podróż klienta do punktu kontaktu i rozmawiać z nimi za pośrednictwem preferowanych przez nich kanałów i urządzeń. Jest to szczególnie ważne dla młodszych pokoleń, które wybierają kanały cyfrowe, takie jak czat na żywo i media społecznościowe.

Gotowi na świąteczny sezon zakupów?

Zespoły sprzedaży czekały cały rok na ten szczytowy moment, a wyniki trzeciego kwartału wyglądają na to, że będzie to szczęśliwy okres świąteczny dla wszystkich. Aby odnieść sukces, należy jednak postawić swoich klientów na pierwszym miejscu, witając nowych i przypominając obecnym, dlaczego wciąż wracają. Można tego dokonać dzięki zaufanym danym o klientach, narzędziom technologicznym, takim jak sztuczna inteligencja, spersonalizowanym ofertom i przemyślanemu kalendarzowi promocji, który dostarcza okazji, jakich szukają konsumenci.

Metodologia

Bazując na danych platformy Salesforce, Shopping Index odkrywa prawdziwą historię zakupów. Analizujemy poprzednie dziewięć kwartałów, aby dogłębnie zrozumieć, jak ewoluują zachowania konsumentów i jak zmienia się rynek. Shopping Index analizuje aktywność i statystyki zakupów online ponad 1,5 miliarda unikalnych klientów z ponad 67 krajów. Ten zestaw wskaźników obejmuje zarówno najnowszą historię, jak i obecny stan handlu cyfrowego. W celu ekstrapolacji danych makroekonomicznych dla szerszej branży detalicznej stosuje się kilka czynników, a wyniki te nie wskazują na wyniki Salesforce.

„Rząd skapitulował przed swoimi pacjentkami” – zespół ds. opracowywania procedur związanych z zakończeniem ciąży nie działa

Jakie są efekty pracy zespołu ds. opracowywania wytycznych w zakresie procedur związanych z zakończeniem ciąży? Żadne, bo zespół jeszcze nie wydał żadnego dokumentu. Pomysł kolejnego spotkania zespołu miał mieć miejsce przed wyborami, ale Minister Zdrowia szybko się z niego wycofała. – Rząd skapitulował przed swoimi pacjentkami. Teraz sprawą zajmie się nowy Minister Zdrowia. Kiedy? Nie wiadomo – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

29 czerwca Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej zaprezentowało wytyczne dotyczące postępowania w przypadku przedwczesnego odpływania płynu owodniowego. Był to efekt tragicznych wydarzeń związanych ze zgonami pacjentek w czasie porodów. Czy od tego momentu wydarzyło się coś konkretnego z strony Ministerstwa Zdrowia? Tak, Minister Zdrowia zmieniła datę wydania dokumentu od zespołu z 12 września na 12 listopada.

– To kpina na wielu poziomach – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. – Ministerstwo Zdrowia powołało zespół ds. opracowania wytycznych w zakresie procedur związanych z zakończeniem ciąży, deklarując szybką pracę z ekspertami dla dobra pacjentek. Po hucznych deklaracjach zespół zawiesił działalność na czas wyborów, potem zupełnie nagle po wyborach się obudził. Efekt jest taki, że wytyczne Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników  nie mają wsparcia z strony Ministra Zdrowia. To kpina z pacjentek. Samorząd Lekarski wraz z Polskim Towarzystwem Ginekologów i Położników stanął na wysokości zadania a Ministerstwo Zdrowia skapitulowało – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej.

Cała sytuacja oburza lekarzy tym bardziej, że wytyczne i sugestie środowiska medycznego są gotowe.

– Pacjentki nadal czują się zagrożone zachodząc w ciążę. Jako praktykujący ginekolog widzę, że młode kobiety z wielkim lękiem rozmawiają o potencjalnej ciąży. Wiele przyznaje, że to efekt tragicznych sytuacji kobiet takich jak p. Dorota z Nowego Targu, po której śmierci Ministerstwo Zdrowia zobowiązało się do większej uważności w temacie wytycznych dotyczących postępowania w ciąży – mówi prezes Michał Bulsa.

Jakie są oczekiwania lekarzy? Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Michał Bulsa przyznaje, że sprawa ma skomplikowany charakter ze względu na okoliczności polityczne.

– Nie może być tak, że pacjentki stają się zakładniczkami kalendarza wyborczego. Minister Katarzyna Sójka obawiając się reperkusji politycznych odsunęła temat w czasie. Powrót do tematu przed powołaniem nowego Rządu, który będzie rządem opozycyjnym, można potraktować, jako próbę wywołania na tapet zagadnienia polaryzującego. Nowy rząd powinien zająć się sprawą jak najszybciej. Ten temat powinien być trzymany z daleka od polityki dla dobra pacjentek – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Przybywa mieszkań na wynajem, więc ceny hamują

Po sierpniowym szczycie temperatura na rynku najmu spadła. Mniejsza aktywność najemców widoczna była w niższej o 20% liczbie wyszukiwań mieszkań na wynajem. Z kolei dla wynajmujący we wrześniu dodali prawie 20 tys. nowych ofert i reaktywowali 5,7 tys. – najwięcej od początku 2022 roku. Wysoka podaż pociągnęła za sobą wyhamowanie wzrostów średnich stawek czynszów, a w miastach takich jak Trójmiasto czy Warszawa najemcy mogli liczyć na niewielki spadek cen – wynika z najnowszego, wrześniowego „Raportu z rynku najmu” Otodom.

Coraz większa baza mieszkań na wynajem

W ostatnim dniu września liczba ofert wynajmu w serwisie Otodom była o 10% wyższa niż pod koniec sierpnia i aż o 53% wyższa względem ubiegłego roku. W miastach takich jak Wrocław czy Poznań pula dostępnych mieszkań na wynajem wzrosła o ponad jedną piątą, a w Trójmieście aż o blisko 30%.

We wrześniu wynajmujący dodali najwięcej ogłoszeń od początku 2022 roku. Widać, że nadmiarowy popyt na rynku najmu związany z napływem uchodźców z Ukrainy już się wchłonął. Co za tym idzie – zwiększyła się liczba dostępnych lokali. Ponad to, prawdopodobnie część posiadających mieszkania na wynajem w atrakcyjnych turystycznie lokalizacjach, takich jak np. Trójmiasto, czekała do września z przekierowaniem ich z najmu krótkoterminowego do długoterminowego – tłumaczy Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom.

Jednak osoby wystawiające lokale na wynajem we wrześniu minęły się z najgorętszym okresem na rynku najmu. Po sierpniowym szczycie liczba wyszukiwań mieszkań na wynajem spadła bowiem o blisko 20%. Najemcy nieco rzadziej decydowali się także na zawarcie transakcji, o czym świadczy 5-procentowy spadek rotacji ofert (liczba nowych w stosunku do sierpnia ofert, ale zamkniętych przed końcem miesiąca).

Stawki najmu hamują, ale nadal są wysokie

We wrześniu średnie stawki ofertowe najmu utrzymały się na zbliżonym do sierpniowego poziomie, a w wielu miastach nawet nieznacznie spadły. Na największą obniżkę mogli liczyć najemcy poszukujący mieszkań w Trójmieście (-5%), Lublinie i Warszawie (-3%) oraz w Łodzi (-1,5%). Z kolei zainteresowanym najmem w Rzeszowie i w Olsztynie przyszło przeciętnie zapłacić o ponad 3% więcej niż w sierpniu.

Warto jednak zauważyć, że w ujęciu rocznym w 12 z 16 miast wojewódzkich we wrześniu było drożej niż rok temu, średnio o 7%. Najmocniej, bo o 23% r/r, wzrosły stawki najmu w Rzeszowie. W Katowicach były wyższe o 12% r/r, Warszawie o 9% r/r, a w Białymstoku blisko o 8% r/r.

Inflacja i rosnące koszty eksploatacyjne przyczyniły się do wzrostu średnich stawek ofertowych czynszów w ciągu ostatniego roku. Dążąc do utrzymania odpowiedniej stopy zwrotu z mieszkań na wynajem, wynajmujący obciążali wyższymi kosztami najemców. Być może jednak zbliżamy się do pewnej granicy i budżety części najemców, np. studentów, nie są już w stanie udźwignąć kolejnych podwyżek. W poprzednich miesiącach to zjawisko było dostrzegalne wśród osób częściej poszukujących mieszkań na wynajem w niższym budżecie. Ostatnio przejawia się zwiększającą się liczbą odpowiedzi i wyświetleń pokoi na wynajem, podczas gdy kategoria mieszkań spowalnia – komentuje Karolina Klimaszewska.

Czy BK2% odbije się na rynku najmu?

W ramach uruchomionego 3 miesiące temu programu Bezpieczny Kredyt 2% udzielono łącznie ponad 14,5 tys. kredytów na zakup nieruchomości. Całkowita liczba wniosków o rządowe dopłaty do kredytów przekroczyła zaś 50 tys. Trudno jednak oszacować, ilu z wnioskodawców to dotychczasowi najemcy. Czy zatem BK 2% w jakikolwiek sposób wpłynie na rynek najmu w najbliższej przyszłości?

To, jak duża będzie skala przeprowadzek najemców do własnego M, znajdzie odzwierciedlenie w liczbie napływających nowych ofert wynajmu w kolejnych miesiącach. Najprawdopodobniej będą one jednak rozproszone geograficznie, a więc nie odbiją się znacząco na sektorze najmu. Można się jednak spodziewać, że rosnąca liczba mieszkań na wynajem przyczyni się do dalszego zahamowania wzrostu stawek czynszów – podsumowuje Karolina Klimaszewska.

Dzisiaj EBC, za tydzień FED

Wchodzimy w okres decyzji najważniejszych banków centralnych. Dzisiaj EBC, za tydzień FED. Dzisiaj jeszcze Bank Turcji, ten może nie jest najważniejszy, ale tam przynajmniej się dzieje dużo, dzisiaj spodziewana jest podwyżka z 30% na 35%.

Czy EBC zaskoczy rynek?

Stosując prawo Betteridge’a można oczywiście na każde pytanie zadane w nagłówku odpowiedzieć przecząco. Tutaj prawdopodobnie będzie to prawdą. Prawdopodobnie, bo takie są oczekiwania analityków. Inflacja to oczywiście jedna rzecz, ale dane z gospodarki wyraźnie sugerują, że dalsze podwyżki są ryzykowne. Żaden bank centralny nie chce bowiem brać odpowiedzialności za wywołanie recesji. Z tego też powodu najprawdopodobniej dzisiejsze posiedzenie zakończy się utrzymaniem głównej stopy procentowej na poziomie 4,5%.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Kalendarz posiedzeń banków centralnych po raz kolejny utrudnia Kanadyjczykom życie. Decyzja w sprawie stóp procentowych na tydzień przed ich jedynym sąsiadem lądowym to nie jest wygodna sytuacja. Obecnie Kanadyjczycy utrzymali zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe na poziomie 5%. Musiałoby się coś bardzo dziwnego wydarzyć, by w USA również nie było decyzji o utrzymaniu, tyle że na ich obecnym poziomie 5,25%. Sama decyzja nie miała większego wpływu na kurs dolara kanadyjskiego. Należy jednak zwrócić uwagę, że główny punkt odniesienia, czyli dolar amerykański wyraźnie się umacnia, co tłumaczy lekką słabość jego kanadyjskiego kolegi.

Forint w odwrocie

Po tym, jak Węgrzy we wtorek obniżyli stopy procentowe mocniej od oczekiwań, na rynku rozpoczęła się przecena forinta. Spadek o 0,75% nie miał jednak tak silnego wpływu jak w Polsce co najmniej z kilku powodów. Inwestorzy od dawna wiedzieli, że poziom 13% jest nie do utrzymania w długim okresie i muszą pojawić się obniżki. Dodatkowo rynki oczekiwały spadku do 12,5%. Różnica pomiędzy 12,5% a 12,25% to nie jest może kosmetyka, ale nie jest to skala niespodzianki, którą we wrześniu oglądaliśmy w Polsce. Sam fakt, że niespodziewany ruch najpierw wykonał NBP, też już w pewnym sensie oswoił rynki. Nie zmienia to faktu, że forint osłabił się sumarycznie o około 1,5%, co jest obiektywnie dużą zmianą, aczkolwiek nadal nawet nie połową polskiego ruchu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – PKB.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aktywność deweloperska na rynku biurowym w Warszawie ostro hamuje

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na warszawskim rynku nieruchomości biurowych. Aktywność deweloperska osiągnie w tym roku najniższy od blisko 25 lat poziom. Jednocześnie rynek notuje rekordową liczbę transakcji, spadek poziomu pustostanów i utrzymującą się presję na wzrost stawek czynszowych.

PODAŻ: historycznie niska aktywność deweloperska

W trzecim kwartale 2023 roku całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły 6,20 mln mkw. powiększając się tylko o jeden projekt S-Bridge Office, który dostarczył na rynek 1900 mkw. Łączna podaż nowej powierzchni w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku wyniosła 20 300 mkw. w ramach czterech projektów, co jest najniższą historycznie wartością.

Według szacunków Cushman & Wakefield, obecnie w budowie znajduje się 237 500 mkw., natomiast do końca roku deweloperzy zaplanowali oddanie do użytku trzech inwestycji o łącznej powierzchni 47 300 mkw.

Biorąc pod uwagę ilość powierzchni biurowej, która powinna trafić na rynek jeszcze w IV kwartale, to całkowita aktywność deweloperska w 2023 roku osiągnie najniższy poziom od blisko 25 lat. Jest to rezultat między innymi niższej liczby nowych inwestycji na skutek ograniczenia popytu na powierzchnie biurowe w latach 2020-2021, a także rosnących kosztów finansowania i budowy oraz wykończenia powierzchni. Zakładamy, że w nadchodzących latach liczba nowych projektów pozostanie na relatywnie niskim poziomie, a tzw. luka podażowa może potrwać nawet do 2025 roku, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

POPYT: rekordowa liczba transakcji

W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku całkowita aktywność najemców wyniosła blisko 497 000 mkw. i była o 18% niższa względem analogicznego okresu w 2022 roku. Jest to z jednej strony efekt wysokiej bazy, a z drugiej – co raz bardziej widocznego trendu dostosowywania przez najemców powierzchni biurowej do wymogów pracy hybrydowej.

Od stycznia do września 2023 roku zarejestrowaliśmy na warszawskim rynku rekordową liczbę 593 transakcji, co stanowi wzrost o 6% względem 2022 roku i o 10% względem rekordowego pod względem ilości wynajętej powierzchni biurowej 2019 roku. W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku strukturę popytu zdominowały relokacje, które stanowiły ok. 58% wszystkich zawartych umów. Renegocjacje i ekspansje odpowiadały odpowiednio za 38% i 4% wszystkich zawartych umów, komentuje Jan Szulborski, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Do największych umów zawartych w tym okresie należała renegocjacja umowy najmu Accenture w budynku Proximo II (8800 mkw.), wynajęcie 8700 mkw. przez DPD w ich nowej siedzibie, renegocjacja umowy Lionbridge w budynku Taifun (7100 mkw.) oraz umowa przednajmu ING Hubs Poland budynku The Form (7 000 mkw.).

WSKAŹNIK PUSTOSTANÓW: im bliżej centrum tym dostępność biur spada

Dostępność powierzchni biurowej we wrześniu 2023 roku wyniosła ok. 657 000 mkw. i spadła o blisko 113 000 mkw. względem analogicznego okresu w 2022 roku. Wskaźnik powierzchni niewynajętej w III kwartale 2023 roku wyniósł 10,6%, co oznacza spadek o 1,5 pp. r/r i o 0,7 pp. k/k.

W naszej opinii ograniczenie nowej podaży powierzchni biurowej w latach 2023-2025 doprowadzi do dalszego spadku wskaźnika pustostanów. Dzięki temu warszawski rynek biurowy w najbliższych kwartałach będzie mógł absorbować nadpodaż powstałą w latach 2020-2022. Warto zaznaczyć, że ograniczenie dostępności powierzchni biurowej będzie miało różne tempo w zależności od atrakcyjności lokalizacji, dodaje Jan Szulborski.

Dla budynków zlokalizowanych w okolicach Ronda Daszyńskiego poziom pustostanów zmalał od szczytu w II kwartale 2021 roku o 9,8 pp. i wyniósł 7,5%, podczas gdy dla okolic Służewca przez ostatnie trzy lata utrzymywał się na zbliżonym poziomie ok. 20%.

CZYNSZE: wzrost stawek uzależniony między innymi od lokalizacji

W trzecim kwartale 2023 roku stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie wyniosły 22,00-26,00 EUR/ mkw./ miesiąc w strefie Centrum oraz 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc w lokalizacjach pozacentralnych i nie uległy zmianie względem końca 2022 roku.

Z obserwacji Cushman & Wakefield wynika, że pod największą presją wzrostu stawek czynszów znajdują się obecnie powstające projekty, co wynika ze znacznej ekspozycji na wyższe koszty budowy oraz wykończenia powierzchni. Z kolei na kształt polityki cenowej w istniejących obiektach będą w dużej mierze wpływać takie aspekty jak lokalizacja, wiek, standard oraz poziom wynajęcia, podsumowuje Grzegorz Dyląg, Partner, Head of Asset Services Business Space, Asset Services EMEA, Cushman & Wakefield.