Bezpieczny Kredyt 2% – program dla nielicznych, wysokie ceny dla wszystkich

Program Bezpieczny Kredyt 2% rozgrzewa do czerwoności rodzimy rynek nieruchomości. Z możliwości dopłat do rat kredytów skorzystało już ponad 27 tysięcy kredytobiorców. Cała reszta rynku obserwuje efekt uboczny programu, jakim są wzrosty cen. Skalę wzrostów opisują autorzy raportu Barometr Metrohouse i Credipass opracowywanego przy współudziale ekspertów portalu RynekPierwotny.pl.

Tegoroczny trzeci kwartał będzie z pewnością zapamiętany na długo przez osoby profesjonalnie związane z branżą obrotu nieruchomościami i pośrednictwa finansowego. Rozpoczęcie z początkiem lipca programu Bezpieczny Kredyt 2% spowodowało, że rynek nieruchomości nie miał czasu na wakacyjny odpoczynek. – Jeżeli przyjrzymy się bliżej Indeksowi Popytu w raporcie Barometr Metrohouse i Credipass, jego odczyty wskazują, że mieliśmy do czynienia z prawdziwą eksplozją zainteresowania zakupem mieszkań. Na rynku było dwa razy więcej aktywnych klientów niż w analogicznym okresie 2022 r., mówi Marcin Jańczuk współautor raportu.

Rośnie różnica cenowa między rynkiem nowych mieszkań a rynkiem wtórnym

Na koniec października mamy informację o ponad 27 tysiącach beneficjentów rządowego programu. Tyle właśnie umów kredytowych podpisano od momentu rozpoczęcia dopłat na początku lipca br. Bezpieczny Kredyt 2%, który jednym dał nadzieję na zakup upragnionego mieszkania a dla innych stał się koszmarem, ponieważ był silnym bodźcem do wzrostów cen mieszkań.Tab. 1 - Średnie ceny rynek wtórny

Zmiany widoczne są na rynku wtórnym, gdzie ceny nabywanych lokali wzrosły kw./kw. nawet o 15% (Kraków), ale przede wszystkim na rynku deweloperskim, gdzie rekordowe wzrosty pojawiły się w Krakowie (10,9%), i Warszawie (7,8%). Na rynku pierwotnym średnia cena nowego mieszkania w tych miastach wynosi odpowiednio ponad 15 000 zł i ponad 16 000 zł. Jak widać, dysproporcja cenowa pomiędzy stolicą Polski a stolicą Małopolski drastycznie się zmniejsza. – Zwiększa się też różnica cen pomiędzy rynkiem pierwotnym i wtórnym. Rozpatrując zakup dwupokojowego mieszkania o metrażu ok. 40 m kw. w Warszawie należy przygotować budżet nie mniejszy niż 500 tys. zł. Na rynku pierwotnym trzeba liczyć się z kosztami znacznie przewyższającymi 600 tys. zł.  To jednak nie wszystko. Potencjalni nabywcy muszą się mierzyć z niezadawalającą podażą mieszkań – zwłaszcza w segmencie deweloperskim, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Ciekawe wnioski przynosi analiza ankiet posprzedażowych prowadzona wśród agentów Metrohouse. Popularność programu Bezpieczny Kredyt 2%, ale też wejście na rynek niezdecydowanych dotychczas klientów (zmotywowanych skokowymi wzrostami cen nieruchomości) powoduje, że w III kw. br. z 45% do 37% spadł odsetek klientów nabywających mieszkanie w celach inwestycyjnych. Widać też wyraźny wzrost aktywności kupujących poniżej 30 roku życia, a także (tu nieco mniej wyraźny) wzrost odsetka osób deklarujących zakup pierwszego mieszkania.

Rynek pierwotny lokomotywą wzrostów cen

Wśród nowych inwestycji, stabilizacja cenowa miała miejsce tylko na terenie Łodzi, gdzie dopiero wrzesień przyniósł wyraźny wzrost sprzedaży u deweloperów. Jeżeli chodzi o rekordowy wzrost cen 1 mkw. w Krakowie (+10,9% kwartalnie), to nie wzbudza on zaskoczenia u osób znających realia rynkowe. – W mieście Kraka jeszcze przed rozpoczęciem programu Bezpieczny Kredyt 2% podażowy problem był zdecydowanie największy. Dane BIG DATA RynekPierwotny.pl wskazują, że przez rok (wrzesień 2022 r. – wrzesień 2023 r.) oferta krakowskich deweloperów skurczyła się o rekordowe 56%. Poza tym bardzo duże roczne spadki podaży dotyczyły również Warszawy (-44%), Wrocławia (-37%) i Trójmiasta (-31%), tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Tab. 2 - Średnie ceny rynek pierwotny

W III kw. 2023 r. już 34% sprzedanych nowych lokali w Warszawie kosztowało ponad 15 000 zł/m kw. W przypadku Gdańska i Krakowa, analogiczny wynik wynosił odpowiednio 31% oraz 20%. Warto dodać, że we wszystkich analizowanych miastach, poza stabilną Łodzią, eksperci RynekPierwotny.pl odnotowali w III kw. 2023 r. wzrost odsetka sprzedawanych mieszkań, które kosztowały u deweloperów ponad 15 000 zł/mkw. Kwartalny wzrost udziału sprzedażowego lokali w tym przedziale cenowym był najbardziej widoczny w przypadku Warszawy (zmiana o 8 punktów procentowych – p.p.), Krakowa (+7 p.p.) oraz Gdańska (+12 p.p.).

Miniony kwartał przyniósł również prawdziwe spustoszenie w ofercie tańszych mieszkań deweloperskich. – Wzrost popytu stymulowany przez program Bezpieczny Kredyt 2% przyczynił się do wyprzedaży wspomnianych lokali, których cena często była skalkulowana z uwzględnieniem niższych kosztów budowy. Najbardziej widoczna zmiana dotyczyła Krakowa, gdzie w ciągu kwartału odsetek nowych mieszkań kosztujących 10 000 zł/mkw. – 12 000 zł/mkw. spadł z 23% do 12% oferty deweloperów, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Duże odbicie na rynku kredytów hipotecznych

Start programu Bezpieczny Kredyt 2% ma także ogromny wpływ na rynek kredytów hipotecznych.  Banki zostały zalane falą wniosków kredytowych, co spowodowało ogromne kolejki i wydłużenie czasów procesowych.

Klienci, którzy składali wnioski na początku lipca, już we wrześniu byli w stanie przystąpić do umów kredytowych i dzięki temu mamy za sobą pierwsze uruchomione kredyty w ramach nowego programu. Pomimo tego, że największa fala wniosków już za nami, to nadal na decyzję kredytową trzeba czekać nawet 2-3 miesiącekomentuje Andrzej Łukaszewski, Ekspert finansowy Credipass, współautor Barometru.

Tak duże zainteresowanie programem BK 2% związane jest nie tylko z atrakcyjnymi warunkami dotowanego kredytu, ale także z niepewnością co do dalszych jego losów. Nie wiemy, czy po 1 stycznia 2024 roku program zostanie zasilony nową kwotą pieniędzy lub będziemy korzystać ze środków na 2025 rok, czy może będziemy mieli rok przerwy w funkcjonowaniu programu.

Autor: RynekPierwotny.pl, Metrohouse, Credipass

W nieruchomości w regionie CEE zainwestowano 1,6 mld euro

W skali roku rynek inwestycji w nieruchomości komercyjne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej notuje spowolnienie. Jednak porównanie kwartał do kwartału przyniosło lekki wzrost. Od lipca do września br. wartość ulokowanego kapitału wyniosła 1,6 mld euro, czyli o 3 proc. więcej niż we wcześniejszym kwartale – wynika z danych CBRE. Największy udział miały nieruchomości biurowe (41 proc.), następnie przemysłowe (29 proc.) oraz handlowe (22 proc.). Z obserwacji CBRE wynika, że inwestorzy wciąż bacznie obserwują rynek w regionie, jednak skalę działania cały czas ograniczają inflacja i wysokie stopy procentowe.

– Na rynku inwestycji w nieruchomości komercyjne wciąż obserwujemy postawę wyczekującą. Mimo marginalnego wzrostu poziomu kapitału w ujęciu kwartał do kwartału, cały czas trudno mówić o jakimkolwiek przełomie. W porównaniu rok do roku w trzecim kwartale br. większość sektorów w regionie CEE notuje niższe wartości inwestycji. Wyróżnia się rynek mieszkań na wynajem, który w tym okresie odnotował wzrost o 72 proc. oraz hoteli, gdzie wartość ulokowanego kapitału okazała się o 16 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2022 roku. Inwestorzy czekają przede wszystkim na rozwój sytuacji inflacyjnej i decyzje dotyczące stóp procentowych – mówi Monika Kulawińska, Zastępca Dyrektora w dziale Rynków Kapitałowych w CBRE.

W trzecim kwartale 2023 roku w obszarze nieruchomości komercyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej widoczny jest spadek wartości inwestycji o 42 proc. w porównaniu do tego samego okresu minionego roku. Kwota ulokowana w tego typu obiekty od lipca do września br. wyniosła 1,6 mld zł. Zrealizowanych zostało 82 transakcji, każda o średniej wartości 20 mln euro. Rekordowe transakcje  dotyczyły zakupów obiektów przemysłowych w Polsce i Słowacji. Najwyższą wartość kapitału pochłonęły nieruchomości biurowe (657 mln euro), następnie przemysłowe (467 mln euro) i handlowe (349 mln euro). Rynek mieszkaniowy przyciągnął 69 mln euro, a hotelowy 51 mln euro.

Polska z najwyższą kwotą

Spośród 1,6 mld euro ulokowanych w nieruchomości komercyjne w trzecim kwartale br. regionie CEE, najwyższą wartość kapitału przyciągnęła Polska. W naszym kraju ulokowano 741 mln euro. Na drugim miejscu znalazły się Czechy i Słowacja, gdzie napłynęło odpowiednio 215 mln euro i 214 mln euro. Kraje Europy Południowo-Wschodniej zyskały 170 mln euro kapitału, a Węgry 132 mln euro. Litwa, Łotwa i Estonia odnotowały 80 mln euro inwestycji. Najsłabszy wynik w minionym kwartale przypadł Rumunii, w której w nieruchomości komercyjne inwestorzy ulokowali kwotę 62 mln euro.

– Mniejsze zainteresowanie lokowaniem pieniędzy w nieruchomości komercyjne to trend globalny. Nasz region nie jest więc wyjątkiem. I choć skala spadku ma wiele przyczyn, to warto zauważyć, że jedną z nich jest wyższa niż wcześniej koncentracja inwestorów z Europy Zachodniej, Azji i USA na własnych rynkach – dodaje Monika Kulawińska.

Powyborcze przesunięcie celu RPP

Po ostatnim spadku inflacji Rada Polityki Pieniężnej może ponownie zdecydować o obniżce stóp procentowych. Czy kredyty będą już tylko tańsze? Jaka będzie pierwsza, powyborcza decyzja RPP? Wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.

Przed tygodniem poznaliśmy wstępny odczyt inflacji cen konsumentów za październik. CPI kontynuuje swój marsz na południe, tym razem spadając z 8,2% do 6,5%. W tym kontekście warto jednak pamiętać przynajmniej o dwóch czynnikach.

Po pierwsze inflacja ustanowiła w październiku ubiegłego roku ówczesny szczyt, po czym doszło do 3-miesięcznej korekty tego wskaźnika, przerwanej jednorazowym wyskokiem do 18,4% w lutym. Oznacza to, że w październiku tego roku kończy się pomocny wpływ coraz wyższej bazy odniesienia sprzed roku, a więc inflacji coraz trudniej będzie kontynuować widoczny w ostatnich miesiącach proces korygowania.

Po drugie nie bez znaczenia jest przedwyborczy wpływ „zamrożenia” cen na stacjach benzynowych, który jak wszyscy widzimy, także dobiegł końca i ceny zaczynają się urealniać. Co więcej, odczyt inflacji sprzed tygodnia ma charakter wstępny, a więc mógł opierać się o szacunki Głównego Urzędu Statystycznego, które nie uwzględniały jeszcze danych z końcówki października, gdy ceny paliw zaczęły odskakiwać. Publikacja drugiego szacunku inflacji pojawi się w połowie listopada i wówczas najprawdopodobniej zobaczymy lekką korektę wstępnych danych w górę.

Scenariusz wyhamowywania tempa spadku inflacji może zatem sygnalizować, że Rada Polityki Pieniężnej na najbliższym posiedzeniu będzie już nieco bardziej ostrożna w zakresie kontynuacji łagodzenia monetarnego. Po silnej obniżce stóp o 75 pb we wrześniu i 25 pb w październiku, teraz rynkowy konsensus zakłada jeszcze jedną obniżkę stóp o 25 pb i wciśnięcie tzw. pauzy, a więc przejścia do obserwacji wpływu dotychczasowych cięć.

W kontekście kolejnych decyzji RPP nie bez znaczenia będzie też wynik niedawnych wyborów parlamentarnych. Nowy układ sił na Wiejskiej może się bowiem przełożyć na zmianę priorytetów RPP, a więc perspektywy szybkiego sprowadzenia inflacji do celu ustąpią obawom o kondycję wzrostu gospodarczego.

Autor: Tomasz Gessner, główny analityk Tavex

Rekordzista jest zadłużony w ZUS-e na blisko 820 mln zł

Według danych przekazanych przez ZUS, blisko 820 mln zł wyniosła na koniec lipca br. maksymalna kwota zadłużenia aktywnego płatnika. Rok wcześniej była o niespełna 1 mln zł mniejsza. Nie brakuje opinii, że naganne jest dopuszczenie do takiej sytuacji i należało wcześniej reagować. Natomiast w ww. okresie średni dług wzrósł z 27 tys. zł do 28 tys. zł. Zdaniem ekspertów, warto pomyśleć nad systemowymi ograniczeniami dla aktywnych dłużników, przekraczających ustalony poziom zadłużenia. Rozłożenie należności na raty oczywiście nie rozwiązuje problemu. Potrzebne są działania nie tylko w obszarze ubezpieczeń społecznych, ale również kompleksowe regulacje przeciwdziałające m.in. zatorom płatniczym.

Jedni z milionami, drudzy z groszami

Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, według stanu na 31 lipca 2023 roku, maksymalna kwota zadłużenia płatnika aktywnego wyniosła 819,8 mln zł, a minimalna – 1 grosz. Rok wcześniej było to odpowiednio 818,9 mln zł oraz 1 grosz. Jednocześnie Zakład nie odpowiada na pytania dotyczące m.in. powstania pierwszego z wymienionych długów, a także jego egzekucji. Ponadto nie komentuje, co należałoby zrobić lub zmienić, żeby nie dochodziło do sytuacji, w której aktywny płatnik ma wielomilionowe zadłużenie. I nie wyjaśnia, czy ewentualnie trwają prace nad zmianą przepisów w tym zakresie.

– Mając tylko ogólne dane, możemy przyjąć, że należność wynosząca prawie 820 mln zł raczej nie powstała nagle. Prawdopodobnie był to proces narastający. Nie wiemy, czy sprawa dotyczy przedsiębiorstwa, czy instytucji publicznej, np. szpitala. Bez wątpienia naganne jest dopuszczenie do narastania takiego długu. Kiedy byłem w Radzie Nadzorczej ZUS, nie dochodziło do takich przypadków. Na pewno należało zareagować znacznie wcześniej i wdrażać programy naprawcze – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Podmioty mające zaległości w regulowaniu rozliczeń z Zakładem nie są jednorodną grupą, co podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, a także członek Rady Nadzorczej ZUS. Ekspert zaznacza, że w przypadku zadłużenia w relatywnie niewielkich kwotach, istnieje możliwość jego szybkiej spłaty i uregulowania istniejących zobowiązań. Taka sytuacja częściej ma związek ze zwykłym przeoczeniem niż z utratą płynności finansowej przez dany podmiot. Natomiast gorzej jest z płatnikami mającymi milionowe długi. Na ogół konieczne jest zawarcie układu, w ramach którego spłata zobowiązań zostanie rozłożona na dłuższy, często wieloletni okres.

– W Polsce moralność płatnicza jest niska w porównaniu z Niemcami czy krajami skandynawskimi. Takie sytuacje, jak ta z wielomilionowym zadłużeniem, tylko ją pogarszają. Mali przedsiębiorcy mogą wyjść z założenia, że skoro duzi nie płacą należności, to dlaczego oni mieliby to robić. Czujemy, że państwo, odpowiedzialne za stabilność pieniądza, nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Może się więc zdarzyć, że na rynku przetrwają podmioty, które nie powinny na nim funkcjonować. Przedłużanie życia takim firmom czy instytucjom narusza zasady uczciwej konkurencji – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jak podaje ZUS, według stanu na 31 lipca 2023 roku, średnie zadłużenie będące ilorazem łącznego długu i liczby płatników, wyniosło 28 tys. zł. Rok wcześniej było to 27 tys. zł. Według Marka Niczyporuka, radcy prawnego i doradcy podatkowego z Kancelarii Ars AEQUI, zasadnicza część płatników nie zalega znacznych kwot wobec ZUS-u. Są to należności oscylujące w okolicach kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ekspert przypuszcza, że odpowiadają za nie przede wszystkim mali i średni przedsiębiorcy. Zatem to również grupa, która zapewnia budżetowi zasadnicze wpływy w obszarze podatkowym.

Potrzebne zmiany

– Warto pomyśleć nad systemowymi ograniczeniami dla aktywnych dłużników, przekraczających ustalony poziom zadłużenia. W takim przypadku należałoby wyposażyć ZUS w dodatkowe uprawnienia uwzględniające jego szczególną rolę w systemie i zaufanie społeczne. Daleki byłbym jednak od automatyzacji tego procesu. W każdym przypadku trzeba badać sprawę indywidualnie i uwzględniać kryterium przyczyny powstania długu i ewentualnych konsekwencji społecznych – podkreśla dr Liwiusz Laska, adwokat, a także członek Rady Nadzorczej ZUS.

Z kolei Marek Niczyporuk zaznacza, że ZUS właściwie nie ma narzędzi, aby zapobiegać takim sytuacjom z wielomilionowym zadłużeniem płatników. Dzieje się tak, bo ani nie kreuje przepisów w tym zakresie, ani nie ma uprawnień do pomocy przedsiębiorcom w ściąganiu ich wierzytelności, np. od nierzetelnych kontrahentów. Jak podkreśla ekspert, Zakład ma prawo udzielać ulg w spłacie zobowiązań, takich jak rozłożenie należności na raty. Przedsiębiorcy skutecznie z tego korzystają, ale to przecież nie wyeliminuje przyczyn ww. zjawiska.

– W przypadku dużych płatników zadłużonych na wielomilionowe kwoty nie ma prostej recepty na przeciwdziałanie temu zjawisku. Jest ono bowiem uwarunkowane przez samo otoczenie gospodarcze. Nie wystarczą tutaj działania na obszarze ubezpieczeń społecznych, ale również potrzebne są kompleksowe regulacje przeciwdziałające m.in. zatorom płatniczym – stwierdza główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Natomiast Jeremi Mordasewicz przypomina wyniki sondażu przeprowadzonego wśród przedsiębiorców. Zapytano ich dlaczego nie regulują zobowiązań wobec innych firm. Co czwarty respondent odpowiedział, że może to robić, bo nie poniesie poważnych konsekwencji z tego tytułu. Jak zaznacza ekspert, zdarza się, że danemu podmiotowi brakuje pieniędzy na opłacenie wszystkich należności. Wówczas w pierwszej kolejności reguluje te najpilniejsze, aby nie narazić się np. na kary finansowe.

– Występowania zadłużenia wśród płatników składek nie da się całkowicie wyeliminować, choć warto podejmować działania na rzecz ograniczenia tego zjawiska. W przypadku zadłużenia na mniejsze kwoty, pozytywne efekty udało się osiągnąć dzięki wprowadzeniu systemu e-Składka. Dzięki temu wyeliminowane zostało ryzyko wpłat np. na błędny fundusz lub niewłaściwy okres. Nowe zasady zmobilizowały także płatników do regulowania zadłużenia na bieżąco, aby nie utracić ciągłości podlegania ubezpieczeniu chorobowemu – podsumowuje Łukasz Kozłowski.

Wpływ otoczenia na kreatywność i produktywność – tajniki efektywnej przestrzeni pracy

Dzięki prawidłowej aranżacji miejsca pracy Twój personel może pracować szybciej i wydajniej. Warto wiedzieć, jak zorganizować stanowiska w biurze, aby pracownicy czuli się komfortowo i sprawnie realizowali obowiązki. W naszym poradniku przeczytasz, w co powinna być wyposażona każda przestrzeń pracy, a także jaką rolę odgrywają ergonomiczne biurka czy dyspensery do wody.

Dlaczego w każdym biurze potrzebna jest efektywna przestrzeń pracy?

Jeśli pracownik ma odpowiednio zorganizowaną przestrzeń pracy, jest bardziej wydajny i zmotywowany. Dzięki temu:

  • szybciej realizuje zadania, co pozytywnie wpływa na całą firmę, gdyż efektem jest terminowe wykonywanie zleceń;
  • przyczynia się do sukcesu firmy, dbając o nawiązywanie i utrzymywanie pozytywnych relacji z klientami;
  • wykazuje się kreatywnością – prowadzi to do generowania innowacyjnych pomysłów, które mogą zwiększyć konkurencyjność firmy na rynku;
  • jest gotowy do współdziałania z innymi ludźmi, co ułatwia pracę zespołową.

Prawidłowa aranżacja biura to idealny sposób na to, aby pracownicy stali się lojalni względem Ciebie. Mogą promować Twój wizerunek jako pracodawcy, który troszczy się o personel. Przyczynia się to do budowania świadomości marki wśród klientów i kontrahentów.

Jak zorganizować miejsce pracy w biurze? Podstawowe zasady

Aby zadbać o pozytywną atmosferę w biurze, która przekłada się na produktywność i kreatywność personelu, zorganizuj przestrzeń pracy zgodnie z potrzebami pracowników:

  • pozwól im trzymać na biurku czy w szafce osobiste przedmioty, na przykład zdjęcia bliskich, plakaty bądź figurki ulubionych bohaterów – nie powinny one znaleźć się w przestrzeni wspólnej, gdzie jest miejsce na elementy identyfikacji wizualnej firmy;
  • dostosuj wielkość przestrzeni biurowej do zakresu obowiązków – na przykład w branżach kreatywnych (marketing, IT, architektura) zwykle potrzebne są szerokie biurka ustawione przodem względem siebie, w których znajduje się dużo szuflad i schowków na tablice, segregatory czy wieszaki;
  • zapewnij wyposażenie, które poprawi koncentrację i samopoczucie personelu – na ścianach warto rozwiesić kilka kolorowych gadżetów, które kojarzą się z relaksem i radością.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie w biurze elementu, który pozwoli zintegrować pracowników. Może to być akwarium z rybkami, o które personel będzie wspólnie dbał. Warto również kupić kanapę czy sofę służącą do odpoczynku.

Zadbaj, aby pracownicy mieli swobodny dostęp do sprzętów i urządzeń, które ułatwiają wykonywanie zadań. Poza kserem czy ekspresem do kawy obejmuje to dyspensery do wody, zapewniające prawidłowe nawodnienie organizmu.

Efektywna praca dzięki aranżacji przestrzeni biurowej – jak to zrobić?

Istnieje sporo sposobów na to, aby zapewnić personelowi optymalne warunki pracy oraz zwiększyć jego produktywność i kreatywność. W każdym biurze potrzebne są:

  • ergonomia na stanowiskach pracy;
  • odpowiednie wykończenie pomieszczeń, w tym pod kątem ich wyciszenia;
  • woda pitna dla pracowników.

Takie rozwiązania pozwolą odpowiednio zadbać o personel. Inwestycja w nie jest opłacalna, gdyż pracownicy odwdzięczą Ci się na przykład większym zaangażowaniem w realizację zadań.

Po pierwsze – ergonomia

Przestrzeń biurowa zorganizowana zgodnie z zasadami ergonomii jest nieodzowna, aby pracownicy działali wydajnie i nie czuli się zmęczeni. Jest to ważne także dlatego, aby nie dochodziło do rozwoju chorób kręgosłupa, stawów czy mięśni, na przykład stanów zwyrodnieniowych.

Podstawą jest odpowiednie wyposażenie miejsca pracy, obejmujące:

  • szerokie biurko, na którym zmieszczą się niezbędne urządzenia;
  • wygodny fotel z funkcją regulacji oparcia i siedziska oraz podłokietnikami;
  • nowoczesny monitor wyposażony w filtr światła niebieskiego;
  • podnóżek – powinien być ustawiony pod kątem nie większym niż 15°.

Konieczne jest ponadto dobre oświetlenie. Najlepsze jest naturalne – monitory powinny być ustawione prostopadle względem okna. Warto zamontować rolety bądź żaluzje, dzięki którym silne promienie słoneczne nie będą razić pracowników. Podczas pracy w godzinach wieczornych świetnie sprawdzą się wydajne i energooszczędne LED-y.

Aby zapewnić komfortową i wydajną pracę:

  • ekran komputera, klawiatura oraz pracownik powinni znajdować się w jednej linii;
  • podczas używania klawiatury i myszy dłonie muszą być oparte nadgarstkami na biurku – warto zapewnić personelowi podkładki pod myszki z poduszkami;
  • niezbędne jest umożliwienie pracownikom robienia 5-minutowych przerw po każdej godzinie spędzonej przed komputerem – wolny czas mogą wykorzystać na krótką gimnastykę czy spacer; dobrym pomysłem jest również popatrzenie w niebo za oknem, dzięki czemu wzrok nieco odpocznie.

Ergonomia to także czystość w miejscu pracy. Warto edukować pracowników, aby mieli porządek na biurku – jeśli jest zagracone, trudniej znaleźć potrzebne w danym momencie rzeczy.

Po drugie – wykończenie przestrzeni biurowej

Duży wpływ na kreatywność i produktywność pracowników ma nie tylko organizacja poszczególnych stanowisk pracy, ale również całej przestrzeni biurowej. Wykończenie warto oprzeć na kolorach, które kojarzą się pozytywnie, na przykład z przyrodą. Żywe barwy, jak żółta, pomarańczowa, błękitna czy zielona, wprawią pracowników w dobry nastrój i poprawią ich samopoczucie.

Zadbaj o wyciszenie pomieszczeń – według badań przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego hałas przeszkadza w pracy i pogarsza koncentrację w przypadku 44% pracowników biur typu open space [1]. Mogą wpływać na to cienkie ściany, odbijanie się dźwięków od płaskich powierzchni czy rozmowy prowadzone przez inne osoby.

Jeśli chcesz wykluczyć w swoim biurze tego typu problem, zainwestuj w:

  • podłogę pływającą, która świetnie sprawdzi się, gdy pod biurem znajduje się inny lokal;
  • akustyczny sufit podwieszany – stanowi ochronę zarówno od dźwięków powietrznych, jak i uderzeniowych.

Problem nadmiernego natężenia dźwięków jest szczególnie dokuczliwy w biurach typu open space, czyli z otwartymi przestrzeniami, bez oddzielnych stanowisk pracy. W takich miejscach warto zastanowić się nad stworzeniem boksów, w których przydadzą się panele z granulatów gumowych.

W każdym biurze potrzebne jest ogrzewanie i klimatyzacja, aby zapewnić pracownikom komfort termiczny. Warto ponadto zadbać o stały dostęp świeżego powietrza – umożliwi to wentylacja oraz regularne wietrzenie pomieszczeń.

Sterowanie urządzeniami grzewczymi czy klimatyzacyjnymi w celu uzyskania optymalnej temperatury jest możliwe dzięki automatycznym systemom zarządzania budynkami BMS. Służą one również do regulowania oświetlenia czy rolet zewnętrznych. BMS pozwolą oszczędzić energię oraz czas.

Efektywna przestrzeń biurowa

Po trzecie – woda filtrowana dla pracowników

W każdym biurze powinien być stały dostęp do wody pitnej. Jest to konieczne dla zachowania koncentracji i poprawy wydajności pracowników, a także zapobieżenia chorobom i dolegliwościom, na przykład wynikającym z odwodnienia.

Świetną propozycją jest dyspenser wody do biura, np. BRITA, który:

  • zapewnia zdrową wodę o doskonałym smaku – system filtracji eliminuje 99,99% bakterii;
  • ma nowoczesny design pasujący do każdego biura;
  • wpływa na wygodę – personel nie musi kupować i nosić ciężkich zgrzewek.

Jeśli wybierzesz dystrybutory do wody gazowanej, działasz nie tylko dla dobra pracowników, ale również środowiska naturalnego. Urządzenie pozwoli Ci wyeliminować szkodliwe butelki PET – jeden dyspenser to nawet 86% mniej dwutlenku węgla w atmosferze w porównaniu do plastiku.

Efektywna przestrzeń biurowa – podsumowanie

Aby aranżacja biura przyczyniła się do zwiększenia kreatywności i efektywności pracowników, potrzebna jest organizacja stanowisk pracy w zgodzie z zasadami ergonomii, odpowiednie wyciszenie i wykończenie przestrzeni oraz dyspenser do wody gazowanej.

Zadbaj również o pozytywną atmosferę – okazuj pracownikom życzliwość i wspieraj ich, gdy tego potrzebują, dokładnie określ zakres ich obowiązków, a także zadbaj o szkolenia i motywatory pozafinansowe. Takie działania przyniosą długofalowe efekty.

Źródła:

  1. https://plgbc.org.pl/wp-content/uploads/2020/05/Raport-Zdrowe-Zielone-Biura.pdf
  2. https://porady.pracuj.pl/zycie-zawodowe/tradycyjnie-czy-z-fantazja-o-aranzacji-przestrzeni-w-pracy/
  3. https://www.propertydesign.pl/architektura/104/jak_aranzacja_biura_wplywa_na_efektywnosc_pracy,1194.html
  4. https://happyisland.pl/4-wskazowki-dotyczace-aranzacji-przestrzeni-biurowej/
  5. https://poradnikpracownika.pl/-jak-wyglada-prawidlowa-ergonomia-stanowiska-pracy
  6. https://bezpieczenstwo-bhp.pl/blog/blog-o-bezpieczenstwie-bhp/ergonomiczne-stanowisko-pracy
  7. https://epufloor-akustyka.pl/wyciszanie-biur-uzyskaj-komfort-akustyczny/

Obniżka scenariuszem bazowym, w centrum uwagi retoryka RPP i nowe prognozy

Przed nami znaczące posiedzenie RPP – i być może ostatnie w tym roku cięcie stóp procentowych. Spodziewamy się ruchu w dół o 25 pb., co obecnie wydaje się także scenariuszem bazowym rynku. Ponieważ w owym kontekście panuje dość silny konsensus, uwaga może zwrócić się w kierunku retoryki decydentów i nowych prognoz gospodarczych oraz inflacyjnych.

Globalnie uwaga skoncentrowała się w minionym tygodniu na ostrożnej retoryce Fedu w kontekście dalszych podwyżek stóp procentowych i poczuciu, że najszybszy w historii cykl podwyżek stóp procentowych dobiegł końca. Zyskały na tym obligacje i akcje z całego świata.

Opublikowany w piątek nieco słabszy od oczekiwań raport NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy jeszcze wzmocnił te nadzieje. Niemal każda waluta G10 umocniła się znacznie względem dolara, a inwestorzy świętowali, zwracając się ku aktywom ryzykownym. Waluty surowcowe, w szczególności Ameryki Łacińskiej, zajęły czołowe miejsce w zestawieniach, z kolei tradycyjne safe haven, takie jak jen japoński i frank szwajcarski, zostały daleko w tyle.

Posiedzenia głównych banków centralnych już za nami i wydaje się obecnie, że cykle zacieśniania, jeżeli jeszcze się nie zakończyły, to są owego końca blisko. Uwaga zwraca się ku temu, za ile czekają nas pierwsze obniżki – żaden z głównych banków nie wydaje się jednak z nimi spieszyć. W tym tygodniu poznamy wyjątkowo mało odczytów z głównych obszarów gospodarczych, sytuacja na rynkach walutowych będzie więc zależała głównie od dalszych reakcji na zeszłotygodniową gołębiość Fedu i wstępne oznaki spowolnienia na amerykańskim rynku pracy.

PLN

Mimo nieco niższego od oczekiwań odczytu inflacyjnego, który mógł ostatecznie przypieczętować obniżkę stóp procentowych na środowym posiedzeniu, złoty zdołał umocnić się względem euro, do czego przyczyniły się w dużej mierze słabość dolara oraz ogólna poprawa rynkowego sentymentu do ryzyka. Siła polskiej waluty nie była wyjątkiem na tle rynku, a aprecjacji względem dolara doświadczyły niemal wszystkie waluty rynków wschodzących. Sam złoty znalazł się blisko środka owego zestawienia, niżej od części walut regionalnych.

Nagłówki mediów skradł oczywiście październikowy odczyt inflacyjny, opiewający na niższe od konsensusu 6,5%. Do spadku przyczyniły się najprawdopodobniej w dużej mierze niższe ceny paliw, które w kolejnym miesiącu powinny ulec pewnej normalizacji. Jeżeli nasze podejrzenia znajdą potwierdzenie w przyszłotygodniowym odczycie inflacji bazowej, ciężko będzie oczekiwać równie dynamicznego spadku odczytu inflacyjnego w kolejnym miesiącu.

Przed nami środowe (08.11) posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Oczekujemy, że przyniesie ono kolejną, być może – na co wskazują poniekąd kontrakty terminowe – ostatnią w tym roku obniżkę stóp procentowych. Konsensus analityków dotyczący ruchu w dół o 25 pb. jest dość silny, wydaje się więc, że uwaga zwróci się w dużej mierze w kierunku nacechowania komunikatu, retoryki prezesa Glapińskiego na czwartkowej (09.11) konferencji prasowej oraz nowych projekcji gospodarczych i inflacyjnych, które towarzyszyły będą publikacji oświadczenia. Będzie to także pierwsze posiedzenie po niedawnych wyborach parlamentarnych, co wzbudza dodatkowe zainteresowanie rynku.

Spodziewamy się, że w obliczu ubogiego globalnego kalendarza makroekonomicznego na zmienność polskiej waluty wpływać będzie także trawienie przez inwestorów ubiegłotygodniowych wieści zza oceanu – zmiana rynkowych oczekiwań wobec terminu rozpoczęcia cyklu obniżek stóp w Stanach Zjednoczonych może być kluczowym bodźcem warunkującym globalny sentyment.

EUR

Wspólna waluta doświadczyła w ubiegłym tygodniu znacznej aprecjacji dzięki ogólnej słabości dolara. Silniejsze umocnienie nie było jednak możliwe ze względu na brak katalizatora związanego z samą strefą euro. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej okazały się zgodne z tkwiącą w miejscu lub nawet kurczącą się gospodarką, czemu nie przeczą również bardziej wsteczne odczyty, takie jak sprzedaż detaliczna czy produkcja przemysłowa. Nieco optymizmu wnoszą szybsze od oczekiwań spadki inflacji, które pozwoliły Europejskiemu Bankowi Centralnemu na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych na stosunkowo niskim poziomie 4%. Powinno to w pewnym stopniu ograniczyć negatywny wpływ na dochód rozporządzalny gospodarstw domowych i aktywność biznesową.

Uważamy, że w średnim terminie euro może się umocnić, za czym przemawiają niska wycena waluty oraz zawarte w niej niewysokie oczekiwania wobec wzrostu gospodarczego. Wstępne dane dotyczące PKB w III kwartale okazały się nieco słabsze od oczekiwań (-0,1% k/k), co w pewnym stopniu potwierdza wspomniane obawy, pozostawiając szerokie pole do poprawy. W przyszły wtorek (14.11) nastąpi ich pierwsza rewizja. W międzyczasie w środę (08.11) odczyt wrześniowej sprzedaży detalicznej powinien dać nam dobry i dość aktualny wgląd w kondycję popytu konsumenckiego we wspólnym bloku.

USD

Rezerwa Federalna zasugerowała w ubiegłym tygodniu, że poprzeczka dla dalszych podwyżek stóp procentowych w USA znajduje się wyżej, niż oczekują rynki, w obliczu czego prawdopodobnym scenariuszem wydaje się obecnie to, że cykl podwyżek dobiegł końca. Opublikowany w piątek słabszy od oczekiwań raport NFP bez wątpienia poprawił sentyment do ryzyka, a rynki bardzo żywiołowo zareagowały na owe wieści. Liczba nowych wakatów była w październiku o 30 tys. niższa od oczekiwań, zrewidowano również w dół o ponad 100 tys. dane z sierpnia i września. Jeszcze bardziej istotne jest jednak w naszej opinii to, że widać w końcu oznaki luzowania presji płacowej w USA, co powinno zmniejszyć obawy o efekty drugiej rundy inflacji.

Rynki oczekują pierwszych cięć stóp procentowych już w maju 2024 r., co naszym zdaniem byłoby dość agresywnym posunięciem. Uważamy, że aby do tego doszło, konieczne będą istotne spowolnienie amerykańskiej gospodarki oraz kilka zaskoczeń w dół odczytami inflacji. Warto również zauważyć, że mimo ostatniego ochłodzenia, rynek pracy w USA jest w dość dobrej kondycji, na co wskazują niska liczba deklaracji bezrobotnych i rosnąca liczba nowych wakatów.

GBP

Choć Bank Anglii zgodnie z oczekiwaniami utrzymał w ubiegłym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, Rada nie okazała się równie gołębia, jak zakładały przewidywania. Podział głosów 6:3 jest naszym zdaniem nieco jastrzębi, biorąc pod uwagę, że inwestorzy przygotowywali się na silniejszy konsensus za utrzymaniem stóp procentowych i może nawet jeden głos za ich obniżeniem. Bank wyraził zaniepokojenie dynamicznym wzrostem płac i uporczywością inflacji oraz odsunął perspektywy obniżenia stóp procentowych w najbliższym czasie. Wspiera to nasz pogląd, że Rada planuje raczej utrzymać przez pewien czas stopy na stałym poziomie, zamiast decydować się na ich prędkie obniżki. Wzrost oczekiwań wobec tego, że na cięcia stóp procentowych Banku Anglii przyjdzie nam poczekać dłuższy czas, pomógł funtowi w ubiegłym tygodniu umocnić się względem euro.

W tym tygodniu uwaga skupi się na piątkowym (10.11) wstępnym odczycie PKB w III kwartale. Ekonomiści spodziewają się niewielkiego spadku dynamiki wzrostu gospodarczego w ujęciu kwartalnym – jeżeli to się potwierdzi, wzbudzi obawy o możliwość wystąpienia technicznej recesji już w II połowie tego roku.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Ceny ubezpieczeń na świecie stabilizują się. Polisy cyber w Stanach Zjednoczonych po raz drugi od połowy 2018 roku notują spadki

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 3% w trzecim kwartale 2023 r. (pozostając na tym samym poziomie, co w Q2 2023) – wynika z najnowszego raportu Global Insurance Market Index. Jest to 24. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

W trzecim kwartale ceny we wszystkich regionach kształtowały się na podobnym poziomie, co było spowodowane kontynuacją tendencji spadkowej w liniach finansowych i profesjonalnych oraz niewielkim spadkiem cen na rynku ubezpieczeń cybernetycznych. Jednocześnie odnotowano wzrost stawek ubezpieczeń majątkowych, szczególnie widoczne było to w Stanach Zjednoczonych, gdzie ceny polis wzrosły średnio o 14%.

W USA ceny ubezpieczeń wzrosły średnio o 4% (podobnie jak w poprzednich dwóch kwartałach), a w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach o 10% (w porównaniu do 8% w Q2). W Europie stawki wzrosły o 4% (spadek z 5% w Q2), w regionie Pacyfiku o 1% (spadek z 2% w Q2), a w Azji pozostały bez zmian. W Wielkiej Brytanii ceny spadły o 1% (w porównaniu ze wzrostem o 1% w Q2). Po raz pierwszy w historii indeksu zaprezentowano oddzielne wyniki dla Kanady (spadek o 1% w Q3) oraz Indii, Bliskiego Wschodu i Afryki (gdzie odnotowano wzrost o 3%).

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych na świecie wzrosły średnio o 7% w trzecim kwartale 2023 r. (spadek w porównaniu do 10% w Q2); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 3% (pozostając na tym samym poziomie, co w poprzednich trzech kwartałach).
  • Piąty kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek i zwiększonej pojemności – zwłaszcza w Wielkiej Brytanii – ceny ubezpieczeń spadły średnio o 6% w trzecim kwartale, w porównaniu do 8% w Q2 2023 r.
  • Ceny polis cybernetycznych spadły o 2% w porównaniu ze wzrostem o 1% w poprzednim kwartale. Jest to pierwszy kwartał, w którym odnotowano spadek od drugiej połowy 2018 roku.
  • Ubezpieczyciele w większości regionów nadal obawiają się wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty odszkodowań przy odnowieniach polis.

„Po latach wzrostów, nawet niewielki spadek stawek w liniach cybernetycznych jest miłą odmianą dla klientów oraz nagrodą dla ich wysiłków, jakie ponieśli, aby poprawić swoją odporność na cyber zagrożenia. Z drugiej strony, rynek ubezpieczeń majątkowych, szczególnie w przypadku ryzyk katastroficznych, wciąż pozostaje wymagającym obszarem, na którym koncentrujemy nasze działania w relacjach z klientami. W niepewnym środowisku geopolitycznym i gospodarczym, staramy się zagwarantować różne opcje ograniczania ryzyka, które mają zapewnić wsparcie w zarządzaniu ryzykiem, budowaniu większej odporności organizacyjnej czy uzyskaniu lepszej oceny przez ubezpieczycieli przy odnowieniach polis” – komentuje wyniki Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement, Marsh

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska podsumowuje: „W ubezpieczeniach majątkowych nie widać oznak wyhamowania wzrostu stawek, który obserwujemy od co najmniej 2 lat i wynosi on średnio około 15-20%. Aktualnie głównym czynnikiem decydującym o wzrostach stawek jest rosnący koszt likwidacji szkód. Poza wzrostem stawek coraz bardziej odczuwalny jest brak wystarczającej pojemności rynku, podyktowany m.in. wzrostem sum ubezpieczenia związanych z ich aktualizacją i urealnieniem do sytuacji rynkowej.”

Paweł Wojskowicz – Dyrektor ds. Obsługi Klienta w Dziale Ubezpieczeń Finansowych i Profesjonalnych w Marsh Polska: „Na zagranicznych rynkach D&O już od półtora roku mamy do czynienia z miękkim rynkiem. „Miękkość” tą widać najbardziej na rynku londyńskim, który charakteryzuje się wciąż bardzo wysoką konkurencyjnością cenową. Rynek D&O w Polsce ma jednak własną ścieżkę. Odnowienia najczęściej wiążą się ze wzrostami składek, które w ostatnim kwartale w większości wahają się w okolicach +10% r/r. W statystyce tej brakuje jednak spółek z udziałem Skarbu Państwa, których polisy wyceniane są zauważalnie drożej. Inflacja oraz wywołany nią wzrost kosztów likwidacji są wskazywane jako główny czynnik kosztotwórczy. Argument ten jest coraz mniej aktualny i jeśli renegocjowane traktaty reasekuracyjne (odnawiające się z końcem 2023) będą wsparte tak konkurencyjną pojemnością, jak ta dostępna na zachodzie, możemy spodziewać się ciekawego roku 2024 na polskim rynku D&O”.

Anna Pluta – Lider Praktyki Cybernetycznej w Marsh Polska dodaje: „Od początku tego roku obserwujemy stabilizację dynamicznych zmian cen w polisach cyber. Śledzimy też jakie oczekiwania ma rynek ubezpieczeniowy w zakresie minimalnych wymogów w obszarze budowanej odporności cybernetycznej.

Nadal ocena i wycena ryzyka są bardzo indywidualne, jednak zwiększenie pojemności, pojawienie się nowych rynków oraz „odrobiona praca domowa” w zakresie cyberbezpieczeństwa przez wiele podmiotów poszukujących ochrony powodują większe zainteresowanie ryzykiem generując konkurencję.

W wybranych przypadkach czynnik konkurencji pozytywnie wpływa na ostateczną cenę tego ubezpieczenia. Nie oznacza to jednak, że składka ubezpieczeniowa w tym produkcie wraca do poziomów sprzed pandemii Covid19. Ceny lokalne, dla dobrej jakości ryzyka, stabilizują się – dając szanse na negocjacje warunków przy zawieraniu umowy ubezpieczenia. Ubezpieczyciele w Polsce nadal jednak trzymają się sztywnych wymogów dotyczących standardów zabezpieczeń i wymagają stosowania ich przez poszukujących ochrony cyber.

Utrwalenie choćby nieznacznych tendencji spadkowych, wobec historycznych wysokich wzrostów składek, jest mocno wyczekiwane przez Klientów.”

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska: „Pomimo, iż w ubezpieczenia należności handlowych widoczne jest wyhamowywanie spadku stawek ubezpieczeniowych, nie pokusimy się o stwierdzenie, że doszło do zmiany trendu. W dalszym ciągu mamy do czynienia z rynkiem Ubezpieczającego (wysoka ekspozycja oraz relatywnie niskie stawki przy rosnącej szkodowości). Z kolei realizują się na pewno wcześniejsze nasze przewidywania dot. selekcji na etapie składania ofert – obok dumpingowych stawek są i takie przetargi, gdzie stawki i warunki są restrykcyjne. O ile wcześniej pytanie nie brzmiało „czy”, tylko „kiedy będziemy mieli do czynienia z rynkiem Ubezpieczyciela”, to teraz pokusiłbym się o pytanie czy duża konkurencja

Sklep z sejfami – lepiej kupować online czy stacjonarnie?

Jesteś zainteresowany kupnem sejfu? Skrytkę pancerną możesz kupić zarówno w tradycyjnym sklepie stacjonarnym, jak i online. Tylko która opcja będzie lepsza? W dzisiejszym artykule przedstawimy zalety i wady tych dwóch rozwiązań.

Kupno sejfu w sklepie stacjonarnym

Kupowanie sejfu w sklepie stacjonarnym ma wiele zalet. Przede wszystkim masz możliwość bezpośredniego kontaktu z produktem, co dla wielu klientów jest kwestią priorytetową. Możesz obejrzeć i przetestować sejf, co pomaga dokładnie ocenić jego jakość. Co więcej, masz możliwość skorzystania z pomocy doświadczonych pracowników sklepu, którzy doradzą Ci w wyborze sejfu dostosowanego do Twoich potrzeb. W sklepie stacjonarnym często masz też opcję natychmiastowego odbioru.

 

Wadą zakupów w salonie jest to, że może mieć on ograniczony asortyment sejfów. Może się zdarzyć tak, że nie znajdziesz tam dokładnie tego, czego szukasz. Producent sejfów może oferować wiele różnych skrytek pancernych, jednak nie wszystkie są dostępne w sklepach stacjonarnych.

 

Trzeba też zauważyć, że sklepy tradycyjne w wielu przypadkach sprzedają sejfy po wyższej cenie niż w przypadku kupna ich w sklepie online, co jest spowodowane wyższymi kosztami operacyjnymi.

Zakupy online w sklepie z sejfami

 

Sklep z sejfami online oferuje przede wszystkim szeroki wybór produktów w różnych cenach, rozmiarach i rodzajach. To wygodne rozwiązanie, szczególnie dla osób o ograniczonym czasie. Jeżeli mieszkasz w miejscu oddalonym znacznie od sklepu stacjonarnego, kupno sejfu online jest również dobrym pomysłem. Co więcej, w sklepie można kupić nie tylko sejfy, lecz także szafy na broń czy drzwi przeciwpancerne. Pełną ofertę możesz zobaczyć na stronie https://sklep.hartmann-tresore.pl/

 

W sklepach online z sejfami często oferowane są promocje, które nie są dostępne w sklepie stacjonarnym. Nierzadko oferowane są też skrytki pancerne limitowane.

 

Niestety zakupy online nie są pozbawione wad. Największą z nich jest brak możliwości bezpośredniego kontaktu z produktem, co może być kłopotliwe zwłaszcza podczas kupna większych sejfów.

Na co zwracać uwagę podczas kupna sejfu?

 

Niezależnie od tego, czy kupujesz sejf w sklepie online, czy stacjonarnym, powinieneś zwracać uwagę na kilka istotnych kwestii. Pierwszą z nich jest klasa zabezpieczenia skrytki pancernej. Im jest ona wyższa, tym lepiej zabezpiecza zawartość sejfu. Najpopularniejsze klasy to S1, S2 i 0.

 

Na rynku dostępne są sejfy antywłamaniowe, które służą do ochrony przed włamaniem i są idealne do przechowywania pieniędzy, biżuterii i innych cennych przedmiotów. Można też kupić wersje ognioodporne, które w zależności od konstrukcji, mogą wytrzymać ekstremalne warunki pożarowe i zabezpieczać dokumenty oraz nośniki danych przez około 60-120 minut. Mają również pewne funkcje antywłamaniowe, choć nie są tak odporne, jak sejfy antywłamaniowe.

 

Bardzo istotną kwestią jest rozmiar sejfu. Musisz wziąć pod uwagę dostępną przestrzeń oraz ilość przechowywanych rzeczy. Zbyt mały sejf może okazać się niewystarczający, dlatego warto przemyśleć swoje potrzeby. Dostępne są też różnego rodzaju zamki, w tym m.in. tradycyjne, biometryczne i elektroniczne.

Sklep z sejfami online czy stacjonarny? Podsumowanie

Wybór pomiędzy kupnem sejfu w sklepie stacjonarnym a online zależy od Twoich indywidualnych preferencji i potrzeb. Zaletą tego pierwszego jest fakt, że masz bezpośredni kontakt z produktem i zapewnioną profesjonalną pomoc. Natomiast zakupy online to przede wszystkim szeroki wybór i wygoda.

 

Warto dokładnie przemyśleć swoje oczekiwania i budżet. Dobrze też, żebyś wiedział, na co zwracać uwagę podczas kupna sejfu. Jego klasa bezpieczeństwa, rozmiar czy typ zastosowanego zamku to istotne kwestie, które trzeba wziąć pod uwagę. Ważne jest też to, żebyś wybrał renomowany sklep z sejfami.

Dolar traci, a giełdy zyskują

Dane z amerykańskiego rynku pracy poprawione przez słabe indeksy koniunktury spowodowały, że dolar wyraźnie traci względem głównych walut. W Polsce z kolei entuzjazm na giełdzie nadal nie gaśnie.

Amerykański rynek pracy

Bezrobocie w USA wzrosło z 3,8% do 3,9%. Jest to najgorszy wynik od stycznia 2022 roku. Analitycy spodziewali się pozostania na poziomie 3,8%. Winnym różnicy jest mniejsza ilość powstałych miejsc pracy. Różnica w przypadku sektora pozarolniczego wynosiła 30 tysięcy, z kolei w sektorze prywatnym było to aż 51 tysięcy. Trzeba też pamiętać, że w przypadku takich różnic jest też kwestia zaokrągleń. Bezrobocie w USA podawane jest z dokładnością dziesiątych części procenta. Zmiana bezrobocia o 0,1% to jednak około 160 tysięcy miejsc pracy. Widać zatem, że sytuacja wcale nie jest taka zła. Symbolicznie szybciej rosną za to płace, które wzrastają o 4,1%.

Słabość dolara

Oprócz danych z amerykańskiego rynku pracy dolarowi ciążyły jeszcze indeksy koniunktury. Zarówno indeks PMI dla usług, jak i raport ISM dla usług pokazały poważne problemy. Obydwa wyniki znalazły się wyraźnie poniżej oczekiwań analityków. W rezultacie inwestorzy postanowili odwrócić się od dolara amerykańskiego. Kurs dolara względem euro stracił do końca dnia około 1 centa. Przy małej zmienności na głównej parze świata w ostatnich tygodniach skutkowało to jednak najsłabszym dolarem względem euro od pierwszej połowy września.

Passa powyborcza trwa

Od czasu wyborów, pomimo braku utworzenia rządu, trwa dobra passa na rynkach. Przed wyborami WIG20 znajdował się wyraźnie poniżej pułapu 2000 pkt. Dzisiaj atakowany jest próg 2200 pkt. To ponad 10% wzrost w czasie niecałego miesiąca. Korzystnie wypadają również polskie obligacje. Jeszcze przed wyborami za 10-letnie obligacje płacono rocznie 5,8%. Dzisiaj jest to już poniżej 5,5%. Widać zatem, że rynki wierzą, że potencjalny nowy rząd będzie lepszy dla inwestorów. A skoro mowa o nowym rządzie, to dzisiaj wieczorem podobno ma mieć miejsce orędzie prezydenta, w którym ujawni on, co zdecydował w tzw. pierwszym kroku. Analitycy oczywiście oczekują nazwiska kandydata na premiera. Ciekawe, czy to właśnie to będzie pierwszym krokiem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, ale warto zwrócić uwagę, że w weekend mieliśmy zmianę czasu w USA i tamtejsze dane są znów publikowane w standardowych godzinach od tego tygodnia.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

XTB wprowadza odsetki od niezainwestowanych środków

  • Klienci XTB będą otrzymywać odsetki od niezainwestowanych środków zdeponowanych w PLN, EUR oraz USD.
  • Odsetki są naliczane codziennie i wpłacane na konto co miesiąc.
  • Oprocentowanie jest aktywowane automatycznie dla wszystkich obecnych i nowych klientów, niezależnie od łącznej kwoty wolnych środków

XTB wprowadza innowację w swojej ofercie. Od 6 listopada klienci będą pomnażać swoje środki nawet wtedy, kiedy nie inwestują aktywnie. Co miesiąc otrzymają odsetki od niezainwestowanych środków zdeponowanych na rachunkach w XTB.Nowość w XTB Wchodzi oprocentowanie wolnych środków

XTB kontynuuje działania związane z promocją pasywnego inwestowania. W ofercie większości europejskich oddziałów polskiego fintechu już dostępne są Plany Inwestycyjne – rozwiązanie umożliwiające budowanie nawet do 10 efektywnych kosztowo, indywidualnych, portfeli inwestycyjnych opartych o ETFy. Wprowadzenie oprocentowania wolnych środków dodatkowo wzmacnia ofertę XTB w segmencie pasywnego inwestowania.

Innowacyjna zmiana w dotychczasowych usługach oferowanych przez XTB odpowiada na potrzeby klientów, którzy w obliczu rosnącej inflacji oraz wynikających z tego wyższych stóp procentowych wprowadzanych przez banki centralne, poszukują sposobów na bezpieczne zwiększenie kapitału.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

Wprowadzenie oprocentowania wolnych środków to uzupełnienie naszej bogatej oferty inwestycyjnej. Widzimy, że nasi klienci szukają dodatkowych sposobów na pomnażanie swoich środków w momencie oczekiwania na okazje na rynkach finansowych. Zgodnie z naszym podejściem “jedna aplikacja – wiele możliwości”, teraz nasi klienci będą mogli wykorzystać rosnące stopy procentowe, a jednocześnie zachować możliwość swobodnego dysponowania swoimi środkami i ich pełną płynność – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Ponadto, jednym z kluczowych celów naszej strategii rozwoju jest zwiększenie bazy klientów i stanie się platformą inwestycyjną dla szerokiego grona odbiorców. Ta nowość w naszej ofercie to kolejny krok w tym kierunku – dodaje Arnaout.

Odsetki są naliczane codziennie i wypłacane na konta klientów na początku kolejnego miesiąca. Oprocentowanie wolnych środków dotyczy zarówno obecnych, jak i nowych klientów. W obu przypadkach nie ma minimalnych jak i maksymalnych ograniczeń kwotowych.

Dla obecnych klientów XTB aktualne oprocentowanie wynosi 2 proc. w skali roku dla depozytów w PLN, 2 proc. dla depozytów w EUR oraz 2,5 proc. dla depozytów w USD. Z kolei nowi klienci będą mogli cieszyć się podwyższonym oprocentowaniem przez pierwsze 90 dni od daty otwarcia konta. Obecne oprocentowanie dla nowych klientów wynosi 4 proc. w skali roku dla PLN, 3,8 proc dla EUR oraz 5 proc. dla USD.

Polska musi poprawić wiarygodność kredytową

W tym roku deficyt zapisany w budżecie państwa będzie wynosił około 95 miliardów złotych – ale deficyt w ujęciu całościowym będzie dwa razy większy i wyniesie 180 miliardów złotych. Spora część potrzeb pożyczkowych jest realizowana poza budżetem państwa. Część z nich to są wydatki militarne, ale nie tylko. Taki sposób prowadzenia ksiąg budżetowych i rachunkowości budżetowej nie służy kontroli obywatelskiej nad budżetem. Ponadto rynki finansowe – czyli inwestorzy, którzy pożyczają Polsce pieniądze, aby mogła ten deficyt pokrywać – nie wiedzą, jaki jest pełny obraz finansów. Dlatego od wielu lat nie obawiają się polskich obligacji. W przyszłym roku potrzeby pożyczkowe polskiego budżetu wzrosną bardzo znacząco – do 225 miliardów złotych. Będą tak wysokie, że tylko w jednej trzeciej będzie można je pokryć z krajowych oszczędności.

– W roku bieżącym dwie trzecie potrzeb możemy pokryć z krajowych oszczędności. W roku przyszłym tylko jedną trzecią – co oznacza, że w latach 2023-2024 mamy skokowy wzrost potrzeb pożyczkowych. Szczególnie w roku 2024 będzie tak duży, że trzeba sięgnąć do kieszeni inwestorów zagranicznych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – To wymaga większej dyscypliny wydatkowej i bardziej przejrzystego prezentowania kondycji budżetu. Ale wymaga też zabiegania o wiarygodność Polski – jako kredytobiorcy na rynkach finansowych. Dotychczas postrzeganie Polski nie było najlepsze – bo zagraniczni inwestorzy w ciągu ostatnich paru lat nie zwiększali swojego stanu posiadania polskich obligacji. Całe potrzeby pożyczkowe finansowaliśmy krajowo, a w roku 2024 to się bardzo mocno zmieni. Stąd bardzo ważne jest, aby zarówno polityka Banku Centralnego, jak i polityka budżetowa były przewidywalne i budziły zaufanie do Polski jako kredytobiorcy. Bez tego finansowanie potrzeb pożyczkowych będzie bardzo kosztowne – będziemy mocno przepłacać w stosunku do innych krajów. Do tego rodzi to obawy o osłabienie złotego. Wiarygodność kraju można szybko stracić, a to zależy od sposobu prowadzenia polityki gospodarczej – przestrzega Benecki.

Branża IT: koniec boomu wynagrodzeń, czas na stabilizację

Obszar nowych technologii w 2023 roku normalizuje się i wraca do stanu sprzed trzech lat. Po wybuchu pandemii nastąpił skokowy wzrost zapotrzebowania na produkty i usługi IT, z którym wiązały się zwiększone potrzeby rekrutacyjne firm. Jednak ten trend był tylko chwilowy, wynikał ze specyfiki i potrzeb lockdownu, podczas którego życie większości z nas przeniosło się do wirtualnego świata. Jak wynika z Przeglądu Wynagrodzeń i Trendów 2024 opracowanego przez ekspertów Michael Page, obecnie sytuacja wraca do normy. Zapotrzebowanie na specjalistów IT oraz ich wynagrodzenie wypłaszcza się do wcześniejszych poziomów. Zmieniając pracę informatycy mogą obecnie liczyć na 10-20% podwyżki. Wyłączna praca zdalna odchodzi do przeszłości, a do branży coraz mocniej wkracza sztuczna inteligencja.

Powrót do normalności

Jak pokazują dane zebrane przez specjalistów Michael Page w najnowszym Przeglądzie Wynagrodzeń i Trendów, w 2023 roku liczba projektów z obszaru nowych technologii zmniejszyła się w stosunku do sytuacji w pandemii, a tym samym liczba rekrutacji powróciła do wcześniej znanych poziomów. W związku z częściowym wyhamowaniem popytu na nowe technologie, globalni potentaci decydowali się na redukcję zatrudnienia. Polska jest jednak wciąż postrzegana jako lokalizacja, w której warto tworzyć huby technologiczne i rekrutować ekspertów IT.

– Jako efekt pandemii w latach 2021-2022 obserwowaliśmy ogromny wzrost zapotrzebowania na usługi IT. Jednak po wielu miesiącach tego rekordu przyszła pewnego rodzaju korekta i teraz mamy wyraźny powrót do stanu sprzed roku 2020. Wprawdzie nadal obserwujemy wzrost wynagrodzeń, dalej firmy poszukują pracowników, natomiast to nie jest już taki „boom”, jaki był do tej pory. Tę sytuację postrzegam jako normalizację rynku. Obecny rok, zmierzający powoli ku końcowi, był czasem, w którym wiele firm wstrzymało nieco działania rekrutacyjne, żeby zobaczyć co się będzie działo. Natomiast już powoli widzimy na horyzoncie, że przyszły rok prawdopodobnie będzie bardziej dynamiczny w tym zakresie – mówi Piotr Jeziorski, Senior Associate Executive Manager, Michael Page Information Technology.

Śmiałe wejście AI

Dużym zainteresowaniem pracodawców cieszyli się w ostatnich miesiącach niezmiennie eksperci ds. rozwiązań chmurowych. Cloud engineer zatrudniony w oparciu o umowę o pracę mógł zarobić nawet 30 000 zł brutto. Firmy poszukiwały także software developerów, w szczególności specjalizujących się w takich językach programowania jak Java i JavaScript. Na duże zainteresowanie pracodawców mogli ponadto liczyć specjaliści w obszarach: ERP i data science. Przedstawiciele sektora z uwagą śledzili
w tym czasie rozwój sztucznej inteligencji, starając się przewidzieć jej wpływ na rynek pracy w IT.

– Przede wszystkim ona stworzyła nowe stanowiska pracy – dla osób, które stricte zajmują się sztuczną inteligencją. Na przykład artificial inteligence engineer jest taką nową posadą. Zwracam uwagę, że AI jest narzędziem, którym, przede wszystkim, trzeba umieć się posługiwać. Po drugie, wiadomo, że sztuczna inteligencja nie obejmie wszystkich obszarów. Raczej obserwujemy teraz, że ona zastępuje naprawdę podstawowe role, np. w obsłudze klienta. Takie naprawdę proste, powtarzalne zadania – zauważa Piotr Jeziorski.

Podwyżki kontrolowane

W 2023 roku kandydaci podchodzili z większą rezerwą do perspektywy zmiany miejsca pracy. Zwracali uwagę na możliwości rozwoju w nowej firmie, uwzględniając w tym kontekście obecnie realizowane i planowane projekty, wykorzystywane technologie, a także ofertę pracodawcy w zakresie dofinansowania do szkoleń. Osoba zmieniająca pracę mogła zwykle liczyć na zarobki wyższe o ok. 10% – 20% od dotychczasowych. Na podobnym poziomie kształtowały się przeciętne podwyżki wynagrodzeń w firmach. Najwięcej zyskały w tym zakresie osoby specjalizujące się w cyberbezpieczeństwie, rozwiązaniach chmurowych, rozwoju oprogramowania i data science.

Schyłek pracy zdalnej?

Co ciekawe, w 2023 roku przybywało firm, które akceptowały pracę zdalną tylko w ograniczonym zakresie. Zwłaszcza młodym spółkom, wciąż budującym swoją kulturę organizacyjną, zależało na obecności pracowników w biurze przynajmniej w wybrane dni tygodnia.

– Dużo łatwiej buduje się kulturę organizacyjną firmy, kiedy zespół faktycznie pracuje w biurze. Jest lepsza wymiana informacji, szybciej wdrażają się nowe osoby dzięki płynnemu przepływowi wiedzy. Natomiast prawda jest taka, że kiedy ktoś pracuje z domu, to mniej identyfikuje się z firmą. Świadczy pracę w formie przypominającej trochę jednoosobową działalność gospodarczą, gdy działanie dla firmy A, B czy C nie robi dużej różnicy.  Tak więc z punktu widzenia pracownika może to jest wszystko jedno, ale z punktu widzenia pracodawcy budujemy kulturę organizacyjną i to jest bardzo ważne, zwłaszcza dla nowych organizacji, które wchodzą do Polski, dopiero tworzą swoje struktury – tłumaczy Piotr Jeziorski, Senior Associate Executive Manager, Michael Page Information Technology.

Zdaniem ekspertów Michael Page, trend pracy zdalnej zmienia się w trend pracy hybrydowej. Firmy, które wprowadziły pracę zdalną w swoich organizacjach, w 2024 roku napotkają trudności podczas prób ponownego gromadzenia pracowników w swoich siedzibach. Autorzy badania przewidują utrwalenie się i upowszechnienie modelu hybrydowego, np. w podziale na 3 dni w biurze, 2 dni zdalnie. Niektórzy pracodawcy rozważają wprowadzenie wyłącznej pracy zdalnej w formie benefitu, zyskując, dodatkowy poza wyższym wynagrodzeniem, argument przy zatrudnianiu kandydatów. To wyraźny trend, który w najbliższych miesiącach będzie się umacniał.

Euforia na Wall Street, dolar w odwrocie

Po interesującym minionym tygodniu, najbliższe dni przyniosą prawdopodobnie nieco więcej uspokojenia. Już dawno dane z rynku pracy USA nie wywoływały tak dużej zmienności. Kurs EUR/USD przez cały piątek zyskał ponad 120 pkt. a od momentu publikacji raportu NFP ruch w górę wyniósł prawie 1 figurę. Indeksy z Wall Street mają za sobą rewelacyjny tydzień. Październikowe spadki zostały w niemal 100 proc. zredukowane. Widoczny był również ruch w dół na rentownościach obligacji amerykańskich. 2-latki osiągnęły poziom 4,82 proc. a papiery z 10-letnim terminem zapadalności 4,50 proc. Rynek nie daje prawie szans na podwyżkę stóp proc. przez Fed w grudniu i liczy na łagodzenie polityki monetarnej w 2024 roku. Poszczególni przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak studzić euforię rynkową.

Po raz kolejny okazało się, że słabe dane z amerykańskiej gospodarki do to dobre dane dla rynku. Wall Street przeżywa euforię i ma za sobą rewelacyjny tydzień. Indeksy zdołały odrobić październikową wyprzedaż i spoglądając na wykresy można odnieść wrażenie, że rozpoczął się kolejny impuls wzrostowy. Nie wiemy jednak jak daleko on nas zaprowadzi.

O tym, że rynek nie wierzy w dalsze zacieśnianie monetarne świadczy również spadek rentowności amerykańskiego długu. Podobną reakcje można było zaobserwować na papierach rządowych innych krajów, w tym europejskich. 10-latki amerykańskie znalazły się najniżej od końca września. Z kolei 2 – letnie papiery wskazały w piątek poziom notowany ostatnio na koniec sierpnia. Spoglądając na szerszy horyzont czasowy, ubiegłotygodniowe zniżki są jak na razie kosmetyczne, choć ruch wywołany w ostatnich dniach może być początkiem zmiany trendu.

USD jest w odwrocie. Indeks dolarowy opuścił szeroką konsolidację 107,0 – 105,30. Na wykresie widoczna jest formacja podwójnego szczytu, która zapowiada zmianę trendu. Teoretyczny zasięg spadków to poziom 103,6. Dużo również dzieje się na głównej parze walutowej. Kurs EURUSD „wspiął się” dziś rano do 1,0750 i zbliżył się do technicznego oporu. Notowania znajdują się tuż pod horyzontalnym poziomem wyznaczonym przez minima z sierpnia oraz maksima z września. W tym samym miejscu przebiega poziom zniesienia wewnętrznego Fibo (38,2 proc.) ruchu spadkowego od połowy lipca od początku października. Co to oznacza? Notowania po dotarciu do tego pułapu mogą wykonać krótkoterminową korektę spadkową, która w pewnym stopniu zredukuje ostatnie wzrosty. Nie należy jednak wykluczyć dalszych zwyżek, jeśli dane makro z USA będą wpisywać się w aktualnie wyceniany przez rynek scenariusz tego, co zrobi Fed.

Piątkowy raport NFP rozczarował słabymi cyframi i wreszcie mocniej pokazał, że rynek pracy zaczyna się normalizować. 150 tys. nowych miejsc pracy to mniej niż wskazywały oczekiwania. Nie należy zapominać również o fakcie, że poprzednie dwie publikacje zostały skorygowane w dół łącznie o 101 tys.

Nie bez znacznie jest również fakt, że stopa bezrobocia urosła do najwyższego poziomu od stycznia 2022 roku i wyniosła 3,9 proc. Tutaj warto zwrócić uwagę na regułę Sahm (nazwaną na cześć byłej ekonomistki Fed-u), która jednocześnie uznawana jest jako wskaźnik recesyjny. Sygnalizował on każdy kryzys od 1970 roku. Reguła ta mówi, że wzrost o 0,5 punktu procentowego trzymiesięcznej średnie stopy bezrobocia wskazuje na recesję. Aby wskaźnik zaczął wysyłać światło ostrzegawcze, kolejne odczyty stopy bezrobocia w USA musiałyby utrzymywać się na poziomie 4 proc. przez trzy miesiące z rzędu. Niewiele zatem brakuje, aby tak się stało.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak ostudzić rynkowe nastroje. Barkin z Richmond nazwał wynik NFP mile widzianą oznaką normalizacji rynku pracy. Wskazał jednak, że dalsze decyzje będą uzależnione w większym stopniu od inflacji a ta grudniowa nie jest jeszcze przesądzona. Kashkari również nazwał ostatnią publikację czymś pozytywnym ale jednocześnie zaznaczył, że Fed nie powinien przesadnie reagować na dane z jednego miesiąca i podkreślił, że jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić czy dalsze podnoszenie kosztu pieniądza jest potrzebne czy nie.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

300% normy? Deweloperzy przyspieszyli na ostatniej prostej

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w październiku 2023 r. wyniosła 5,7 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 5,3 tys. lokali – o 33% więcej niż w sierpniu i o 158% więcej niż przed rokiem, co zatrzymało obserwowany od kilkunastu miesięcy spadek dostępnej oferty. Co ważne, największy w ujęciu miesięcznym, bo aż 225% wzrost nowej podaży miał miejsce w Krakowie, gdzie od kilku miesięcy obserwowaliśmy dramatyczny spadek liczby ogłoszeń.

Czy poziom sprzedaży nowych mieszkań przekraczający po raz kolejny  5 tys. w jednym  miesiącu mógł być zaskoczeniem? Mógł. Nie dlatego, że jest to bardzo wyśrubowany poziom – wszak takie wyniki Otodom Analytics raportuje od czerwca. Dlatego jednak, że pod znakiem zapytania stała możliwość zaspokojenia utrzymującego się na tak wysokim poziomie popytu. Od lutego obserwowaliśmy bardzo wyraźną – bo kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięcioprocentową – przewagę liczby transakcji nad nowymi wprowadzeniami.

Październik okazał się pod tym względem przełomowy. Wprawdzie po raz kolejny do oferty deweloperów trafiło mniej mieszkań niż z niej ubyło, ale różnica ta wyniosła zaledwie 6%. Na siedmiu największych rynkach deweloperzy uruchomili w październiku sprzedaż 5,3 tys. lokali, czyli najwięcej w ciągu jednego miesiąca od stycznia 2022 r. – jeśli nie liczyć swojego rodzaju “anomalii” spowodowanej wejściem w życie przepisów o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.Sprzedaż nowych mieszkań

Trudno powiedzieć czy deweloperzy uwierzyli w trwały efekt wpływu jaki na stronę podażową wywarł BK2%. Raczej można założyć, że październikowe wprowadzenia to efekt kilku miesięcy ciężkiej pracy zespołów przygotowania inwestycji, które pracowały nad uzyskiwaniem pozwoleń czy kontraktowaniem generalnych wykonawców. Bezwładność po stronie podaży jest zdecydowanie większa, a uruchamianie projektów trudniejsze niż wzbudzenie zainteresowania nabywców czy ułatwienie w dostępie do finansowania – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku mieszkaniowego Otodom Analytics.

Ekspertka podkreśla, że zjawisko to potwierdzają też dane GUS. We wrześniu deweloperzy w całej Polsce uzyskali pozwolenia na budowę 16 311 lokali mieszkalnych i była to największa liczba pozwoleń uzyskanych w ciągu miesiąca od początku 2023 r.

Oczywiście nie wszystkie te pozwolenia trafiły do deweloperów działających w największych miastach, a to tam ich najbardziej brakuje. Ważne jednak, że na rynkach, na których oferta skurczyła się w ostatnich miesiącach najbardziej, czyli w Krakowie i Warszawie widać stopniowe zwiększanie podaży – dodaje Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics.

Kraków i Warszawa łapią drugi oddech, Łódź w czołówce wprowadzeń

Ci, którzy obserwowali rynek mieszkaniowy w Krakowie w ostatnich miesiącach z pewnością w październiku odetchnęli z ulgą. Po całkiem dobrych wprowadzeniach w styczniu br. podaż nowych inwestycji praktycznie zamarła, co zaowocowało dynamicznym spadkiem oferty o ponad 50% (poniżej poziomu 4000 lokali) i wzrostem cen do poziomu przekraczającego 14,5 tys. zł/m2.Sprzedaż nowych mieszkań 2

W październiku 2023 r. ofertę działających w Krakowie deweloperów zasiliło jednak ponad 850 nowych ofert, o 225% więcej niż przed miesiącem i o 100 więcej niż sprzedano w tym samym czasie, co pozwoliło zatrzymać galopujące ceny.

Wprawdzie czas wyprzedaży oferty nie uległ znaczącej poprawie bo w przypadku Krakowa, Warszawy i Wrocławia wciąż utrzymuje się poniżej 2 kwartałów, czyli mamy do czynienia ze skrajną nadwyżką popytu nad podażą, ale przynajmniej ta różnica nie pogłębiła się jeszcze bardziej. Można powiedzieć, że ten 30% w skali 7 rynków wzrost podaży trafił tam, gdzie był najbardziej potrzebny komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.Sprzedaż nowych mieszkań 3

W Warszawie przybyło blisko 2000 nowych ofert sprzedaży. To “zaledwie” 30% wzrost w porównaniu do września, ale w porównaniu do października 2022 r. mieszkań wprowadzonych przez deweloperów było aż o 366% więcej.

Ale to nie Warszawa jest pod tym względem rekordzistką. Firmy realizujące inwestycje deweloperskie w Łodzi “dosypały” do swojej oferty relatywnie jeszcze więcej. W ujęciu nominalnym było to w październiku 2023 r. ponad 1100 ofert czyli o 385% r/r więcej. Łódź tym samym stała się drugim w kraju rynkiem z największą nową podażą mieszkań deweloperskich. Sprzedaż nowych mieszkań 4

Czy można liczyć na uspokojenie i korekty cen?

Zdaniem ekspertów Otodom wciąż za mało ku temu przesłanek. Wprawdzie mobilizacja deweloperów daje nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki wzrostu cen, które w ujęciu miesięcznym pozostały na zbliżonym poziomie (1-2% wzrost), a w Krakowie mieliśmy do czynienia nawet z małą korektą (-1%), ale nierównowaga wywołana przez zwiększony dostęp do preferencyjnych kredytów będzie się utrzymywała jeszcze najprawdopodobniej do końca roku.

O ile nie nastąpią jakieś konkretne deklaracje polityczne, spodziewać się można kolejnej fali wniosków o BK2% jeszcze przed końcem roku. Nabywcy prawdopodobnie zmobilizują się w obawie o zamknięcie lub zmiany warunków przyznawania dopłat. Sprzyjać temu będzie z jednej strony zwiększona podaż, czyli większy wybór mieszkań, ale i sytuacja makroekonomiczna. Kredyty realnie tanieją, a spowolnienie tempa wzrostu inflacji może działać pozytywnie na wzrost ufności konsumenckiej i skłonność do zaciągania większych zobowiązań. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października powrót do równowagi rynku będzie długotrwały. Wciąż mamy bowiem do czynienia z dużym zainteresowaniem nabywców kupujących lokale inwestycyjnie.

Nawet nie chodzi o to, że nabywcy chcą zarabiać na najmie, bo nasze ostatnie dane pokazują, że rosnąca podaż mieszkań na wynajem będzie istotnie hamować dalsze wzrosty czynszów, a tym samym zmniejszy potencjalne zwroty z inwestycji – szczególnie na dużych rynkach. Wciąż mamy jednak do czynienia z dynamicznym wzrostem wartości nieruchomości, co utwierdza Polaków w przekonaniu, że to bezpieczna lokata i dobry sposób na przechowanie wartości kapitału – dodaje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Trudno się dziwić – jak wynika z danych Otodom Analytics, w ciągu 12 miesięcy ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym wzrosły od 11% w Katowicach, 15% w Łodzi, przez 18% we Wrocławiu aż po 20-21% w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Rekordzistą wzrostów w ujęciu rocznym jest nadal Kraków, gdzie mimo niewielkiego spadku w ujęciu miesięcznym ceny są o 23% wyższe niż przed rokiem.

Sprzedaż nowych mieszkań 5

Answear.com przeznaczy 29 mln zł na rozwój marki PRM

Answear.com z powodzeniem przeprowadził ofertę akcji serii L. Spółka uplasowała wszystkie akcje po cenie maksymalnej wynoszącej 29 zł, co oznacza pozyskanie 29 mln zł. Środki Answear.com przeznaczy na rozwój marki PRM.

Cieszymy się z pozytywnego zakończenia naszej oferty akcji. Udało nam się uplasować wszystkie akcje po cenie maksymalnej. Zainteresowanie było duże, dlatego chcielibyśmy podziękować wszystkim inwestorom za zaufanie, docenienie naszego biznesu oraz możliwość wspólnego rozwoju Answear.com. Głęboko wierzę, że pozyskane środki zainwestowane w markę PRM istotnie wpłyną na dalszy dynamiczny rozwój naszego biznesu – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Przejęcie brandu PRM na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. znacząco wzmocniło pozycję Answear.com, jako jednego z wiodących podmiotów branży fashion e‑commerce działającego na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo Spółka otworzyła się na nowy, niezwykle atrakcyjny segment premium sneakers & streetwear, dzięki czemu dociera do nowej grupy klientów, w szczególności reprezentantów pokolenia Z i Alfa.

Transakcja jest realizowana zgodnie z planem. Obecnie czekamy już tylko na rejestrację podwyższenia kapitału zakładowego w KRS oraz dopuszczenie nowych akcji do obrotu na GPW. W krótkim czasie, bez konieczności sporządzania prospektu, udało nam się pozyskać z rynku 29 mln zł. Jeszcze w tym roku podejmiemy pierwsze działania skierowane na rozwój marki PRM. Pozyskane środki przeznaczymy na powiększenie oferty produktowej, otwarcie i rozwój działalności na nowych rynkach, a także wydatki marketingowe – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Na podstawie umowy plasowania mBank odpowiada za zorganizowanie i przeprowadzenie oferty akcji serii L. Doradcą Prawnym Emitenta w transakcji jest CK LEGAL Chabasiewicz Kowalska i Wspólnicy S.K.A.

Jak zadbać o bezpieczeństwo strony internetowej?

Nieodpowiednie zabezpieczenia naszej witryny mogą przynieść niemożliwe do naprawienia skutki. Jeśli komuś będzie na tym szczególnie zależeć, z pewnością w końcu padniemy ofiarą cyberataku, potwierdzają to głośne przypadki niektórych ogólnoświatowych firm. Nie oznacza to jednak, że nie mamy dążyć do możliwie największego zminimalizowania prawdopodobieństwa cyberataku. W tym celu warto zastosować kilka rozwiązań.

Hosting – na nim nie warto oszczędzać

Hosting to niezbędny element każdej strony internetowej. Bazuje na udostępnianiu miejsca na dysku zewnętrznego serwera, który może być współdzielony przez wielu użytkowników jednocześnie. Samodzielny zakup serwera jest zwykle nieopłacalny i bardzo kosztowny, dlatego właściciele stron internetowych decydują się na skorzystanie z pakietów hostingowych, które umożliwiają skorzystanie z pomocy technicznej, określonego miejsca na dysku i usług dodatkowych. Przy wyborze najlepszego dla nas hostingu warto kierować się parametrami, takimi jak: pojemność, transfer, szybkość i przepustowość łącza, bezpieczeństwo czy uptime (czas bezawaryjnego działania). Choć cena oferowanej usługi z pewnością nie pozostanie dla nas bez znaczenia, nie powinna być jednak głównym kryterium wyboru.

Dobry backup to połowa sukcesu

Choć tworzenie kopii zapasowych może generować comiesięczne koszty związane z utrzymaniem witryny, w sytuacji kryzysowej ten zabieg może okazać się niezwykle pomocny. Wszystkie kopie baz danych powinny być przechowywane w bezpiecznym miejscu, innym niż ich oryginały. Ta przezorność może zapewnić nam ciągłość działania naszej firmy zarówno w przypadku awarii, jak i cyberataku. Kopia zapasowa danych będzie również przechowywana przez hosting, na którym stoi strona. W przypadku awarii strony przywrócenie jej wersji sprzed 2–3 dni zazwyczaj nie będzie stanowić większego problemu, nie powinniśmy jednak polegać wyłącznie na tym rozwiązaniu. Więcej informacji na ten temat znajdziesz m.in. na: https://www.nazwa.pl/backup/.

Certyfikat SSL – dlaczego będzie pomocny?

To bardzo podstawowy i jednocześnie obowiązkowy element ochrony, który szyfruje informacje przesyłane między naszą witryną a użytkownikiem. Wdrożenie certyfikatu bezpieczeństwa SSL (Secure Sockets Layer) na naszej stronie internetowej wpłynie nie tylko na wzrost zaufania użytkowników, ale również ochronę danych poufnych. Posiadanie SSL pozwoli również na lepsze pozycjonowanie naszej witryny w popularnej wyszukiwarce internetowej. W jaki sposób rozpoznać strony internetowe posługujące się tego rodzaju certyfikatem? Przed adresem strony internetowej pojawi się mała zamknięta kłódka. Dodatkowo większość wyszukiwarek przed wejściem na niezabezpieczoną witrynę wyświetli użytkownikowi komunikat ostrzegający.

Hasło, hasło i jeszcze raz hasło

Kluczem do sukcesu i bezpieczeństwa naszej strony internetowej będą nie tylko dobry hosting, kopia zapasowa danych czy certyfikat SSL. Bezpieczne hasło i login to dziś absolutna podstawa i konieczność. Powinny się one składać ze skomplikowanych i zróżnicowanych kombinacji. Do ich przechowywania i zarządzania (zazwyczaj nie będziemy w stanie zapamiętać wszystkich haseł) możemy użyć specjalnych aplikacji, z których korzystanie będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem niż np. przechowywanie kodów dostępów spisanych w zeszycie lub, co gorsza, w jednym pliku na komputerze. Może pomóc również wielostopniowa weryfikacja, która będzie wymagała od użytkowników podania, poza hasłem, również dodatkowych informacji, jak kodu wysłanego na adres e-mailowy, telefon czy uruchomienia specjalnej aplikacji. Wprowadzenie tego rozwiązania, dla niektórych być może uciążliwego, może pomóc w przechwyceniu nieautoryzowanych prób logowania.

Czas na… aktualizację

Większość z nas kojarzy aktualizacje głównie z dodawaniem nowych rozwiązań i poszerzaniem możliwości danego programu/aplikacji. Jednak mają one również za zadanie likwidowanie bugów i tych elementów kodu, które mogłyby wpłynąć na obniżenie bezpieczeństwa. Dlatego regularna aktualizacja programów działających w obrębie naszej witryny będzie miała takie znaczenie. Jej brak w znaczącym stopniu ułatwi przejęcie witryny przez zewnętrznych użytkowników.

Bezpieczeństwo strony internetowej to rozległy i jednocześnie niezwykle istotny temat, od którego nie wolno nam uciekać. Bezpieczeństwo użytkowników, powierzonych danych i nasza reputacja w dużej mierze zależą od poziomu i jakości zabezpieczeń naszej witryny.

Motywacja respondentów w badaniach CAWI: Jak zachęcić do udziału i zapewnić jakość odpowiedzi?

Wyzwania w motywowaniu respondentów

W erze cyfrowej, gdzie ludzie są zasypywani informacjami i zaproszeniami do różnorodnych ankiet, zachęcenie do udziału w badaniach CAWI i zapewnienie jakości odpowiedzi staje się istotnym wyzwaniem. Respondenci często odczuwają zmęczenie nadmiarem ankiet, co może wpływać na ich chęć uczestnictwa oraz jakość udzielanych odpowiedzi. Z jednej strony, badania CAWI oferują wygodę i dostępność, z drugiej jednak, muszą konkurować o uwagę respondentów z innymi treściami online. W tym kontekście, kluczowe staje się zrozumienie, jak skutecznie motywować respondentów, aby z chęcią angażowali się w badania, jednocześnie dostarczając wartościowe i rzetelne informacje. Zadanie to jest szczególnie istotne dla firm badawczych, które pragną dostarczać swoim klientom wiarygodne i precyzyjne dane.

Zrozumienie potrzeb i oczekiwań respondentów

Kluczem do skutecznej motywacji jest głębokie zrozumienie oczekiwań respondentów. Czy preferują wynagrodzenie za swój czas? Czy chcą wiedzieć, jak ich opinie wpłyną na produkty czy usługi? Może cenią sobie szybkość i prostotę ankiety? Zrozumienie tych aspektów pozwala firmom badawczym, takim jak Fieldstat, dostosować badania CAWI do indywidualnych potrzeb respondentów, zwiększając ich chęć uczestnictwa i jakość udzielanych odpowiedzi.

Fieldstat i strategie motywacyjne

Fieldstat, jako doświadczony gracz na rynku badań rynkowych, doskonale rozumie znaczenie motywacji respondentów. Firma opracowała różnorodne strategie motywacyjne, które mają na celu nie tylko zachęcić do udziału w badaniach, ale także zapewnić ich jakość. Jednym z kluczowych narzędzi są płatne ankiety online, które stanowią bezpośrednią motywację finansową. Ale to nie wszystko – Fieldstat dba również o jasną komunikację celów badania, interaktywny design ankiet oraz feedback dla respondentów, dzięki czemu uczestnicy czują się docenieni i zaangażowani w proces.

Jakość odpowiedzi a projekt ankiety

Nie tylko motywacja, ale także starannie zaprojektowana ankieta ma kluczowe znaczenie dla jakości odpowiedzi. Krótkie, jasne pytania, które są bezpośrednie i zrozumiałe, zwiększają chęć udzielenia odpowiedzi. Interaktywne elementy, takie jak suwaki czy animacje, mogą uczynić ankietę bardziej angażującą. Fieldstat stawia na innowacyjne rozwiązania w projektowaniu ankiet CAWI, aby uczynić je atrakcyjniejszymi dla respondentów. Intuicyjny interfejs, dostosowany do różnych urządzeń, zapewnia, że respondenci mogą łatwo i wygodnie udzielić odpowiedzi, co przekłada się na lepszą jakość danych.

Case studies: Skuteczne strategie motywacyjne w praktyce

Praktyczne zastosowanie strategii motywacyjnych można zaobserwować w licznych case studies dostarczanych przez Fieldstat. Badania dla instytucji takich jak Uniwersytet Warszawski czy Uniwersytet Łódzki pokazują, jak odpowiednie motywowanie respondentów przekłada się na wysoką jakość odpowiedzi. Dzięki skutecznym strategiom, Fieldstat jest w stanie osiągnąć wysoki wskaźnik odpowiedzi, a jednocześnie zapewnić, że zebrane dane są rzetelne i wiarygodne. Te case studies stanowią dowód na to, że odpowiednia motywacja jest kluczem do sukcesu w badaniach CAWI.

Motywacja jako klucz do sukcesu w badaniach CAWI

Motywowanie respondentów to nie tylko kwestia wynagrodzenia, ale przede wszystkim zrozumienia ich potrzeb i oczekiwań. Jak podkreśla Prezes Fieldstat, Jonasz Buksztynowicz: „Współczesne badania muszą budować relacje oparte na zaufaniu z respondentami.” Właściwe podejście do motywacji przekłada się na jakość danych, co jest kluczem do sukcesu każdego badania. Dlatego Fieldstat nieustannie inwestuje w strategie i narzędzia, które pomagają w skutecznym angażowaniu respondentów, gwarantując jednocześnie rzetelność i precyzję zebranych informacji.

Na rynku M&A może zagościć niepewność

Czy z uwagi na sytuację makroekonomiczną czeka nas dalsze spowolnienie na rynku M&A? A może, po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce, rynek szybko wróci do trendów wzrostowych, po krótkiej pauzie kontynuując najlepszy okres gospodarczy we współczesnej historii i możemy oczekiwać kolejnych rekordów? Prawda może leżeć pośrodku, gdyż wyzwań dla gospodarki nie brakuje. Izabela Zielińska-Barłożek, Krzysztof Libiszewski i Anna Dąbrowska – partnerzy z przeszło dwudziestoletnim doświadczeniem transakcyjnym, od lipca tego roku odpowiedzialni za zespół Corporate M&A Wolf Theiss, dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi aktualnej i przewidywanej sytuacji na polskim rynku fuzji i przejęć.

Rynek fuzji i przejęć nieustannie zmienia się i choć nadal dochodzi do szeregu transakcji, to wartościowo są one mniejsze niż w latach ubiegłych. Poza wcześniej planowanymi transakcjami, inwestorzy chcą raczej skorzystać z okazji i chwilowych niższych wycen.

Jak wynika z raportów branżowych i obserwacji ekspertów Wolf Theiss, rok 2022 był jednym z rekordowych na polskim rynku fuzji i przejęć. Pomimo wciąż odczuwalnych dla gospodarki skutków pandemii Covid-19 i wojny w Ukrainie, wartość oraz liczba transakcji osiągnęły poziom wyższy niż w 2021 r.

Krzysztof Libiszewski zwraca uwagę, że w roku 2022 na rynku aktywni pozostawali zarówno inwestorzy sektorowi, jak i polskie oraz zagraniczne fundusze private equity. Z obserwacji ekspertów Wolf Theiss wynika, że podobnie jak w latach poprzednich, bardzo często w procesach aukcyjnych o nabycie tych samych podmiotów (targetów) konkurowali ze sobą gracze branżowi i fundusze. Co więcej, niesłabnącym zainteresowaniem cieszyły się transakcje w sektorach TMT, nowych technologii, ochrony zdrowia i biotechnologii, produkcji oraz energetyki.

Ten trend, choć w istotnie zmniejszonej skali, jest widoczny także w bieżącym roku. W pierwszej połowie 2023 roku zauważalne jest bowiem spowolnienie gospodarcze w Polsce i stan oczekiwania rynku na pozytywne dla gospodarki sygnały.

Z analiz rynkowych wynika, że także w ujęciu globalnym w 2023 r. zarówno liczba, jak i wartość transakcji uległa zmniejszeniu.

Jak komentuje Anna Dąbrowska, można przyjąć, że globalne statystyki zasadniczo odpowiadają trendom w Polsce. Uczestnicy rynku fuzji i przejęć wydają się być zgodni co do tego, że wciąż jeszcze wysoka inflacja i problemy z łańcuchami dostaw wpływają znacząco na ten rynek. Pojawiają się przy tym informacje o wycofaniu niektórych targetów z procesów sprzedażowych w obliczu coraz mniej korzystnych wycen. Z drugiej strony, jak zauważa Anna Dąbrowska, cały czas panuje przekonanie, że w krótkiej perspektywie możemy znowu wrócić do wysokiej dynamiki na rynku. Wobec zebrania przez fundusze private equity istotnych środków w latach ubiegłych, ocenia się, że pozostaną one aktywne i będą poszukiwały nowych okazji transakcyjnych.

Choć trend globalny ma wpływ na ocenę sytuacji w Polsce, można dostrzec, że pomimo spadku globalnej wartości transakcji wiele z nich dochodzi do skutku, dodaje Izabela Zielińska-Barłożek. Może być to efekt dywersyfikacji i poszukiwania przez kapitał atrakcyjnych wycen. Część aktywów została przeceniona choćby z uwagi na kolejne wyzwania makro- i geopolityczne, a także wpływ Polskiego Ładu, choć ten ostatni czynnik dotyczy jedynie grupy mniejszych firm. Krzysztof Libiszewski zauważa również, że w sytuacji niepewności także fundusze i inwestorzy strategiczni ograniczają ryzyko, skupiając się na mniejszych aktywach. W efekcie można się spodziewać nadal wielu transakcji, choć niekoniecznie będziemy świadkami rekordów jeśli chodzi o wartość rynku fuzji i przejęć w Polsce. Jego zdaniem dodatkowym czynnikiem, który wyraźnie wpływa na ostudzenie sytuacji na polskim rynku jest także zaostrzenie polityki kredytowej banków i ciągle relatywnie wysokie stopy procentowe.

Od pewnego czasu jednym z istotnych trendów na tym rynku jest ESG. Inwestycje w kierunku zielonej energetyki, przedsiębiorstw zajmujących się „etycznym biznesem” i odejście od paliw kopalnych są w tym momencie po prostu nieuniknione. Uczestnicy rynku dostrzegają już szereg pozytywów związanych z nurtem zrównoważonego rozwoju. Inwestycje ESG niosą bowiem z sobą wysokie korzyści zarówno na gruncie reputacyjnym, jak i czysto finansowym tj. w perspektywie oczekiwanych zwrotów z dokonywanych inwestycji. Również w branży doradczej można zaobserwować zmiany z tym związane – na rynku zaczęli pojawiać się doradcy oferujący badanie potencjalnych targetów właśnie pod kątem ESG. Choć Izabela Zielińska-Barłożek ma nadzieję, że trend poszukiwania i przeprowadzania korzystnych społecznie i środowiskowo transakcji na trwałe umiejscowi się w globalnej i polskiej gospodarce, to jej zdaniem w tym momencie nie wydaje się, żeby tego typu badania na stałe zagościły we wszystkich transakcjach i stały się w najbliższej przyszłości nieodzownym elementem krajobrazu tego rynku.

Kolejnym aspektem, który należałoby wziąć pod uwagę przy ocenie sytuacji na rynku fuzji i przejęć jest polityka krajowa. Jednakże, według ekspertów z Wolf Theiss, nie wydaje się, żeby był to czynnik, który istotnie wpływa na sektor fuzji i przejęć w Polsce. Jak zauważają, pomimo że temperatura sporu politycznego bywała w przeszłości w naszym kraju wysoka, ich zdaniem inwestorzy podchodzili do niego z dystansem i nie wywierał on kluczowego wpływu na decyzje biznesowe. Ukonstytuowanie się nowego rządu i ewentualność odblokowania środków z Krajowego Programu Odbudowy będą miały wpływ stymulujący rynek fuzji i przejęć i gospodarkę jako taką.

W zgodnej ocenie ekspertów z Wolf Theiss nadal niespokojna sytuacja geopolityczna i radykalnie zwiększony poziom interwencjonizmu gospodarczego rządów jest zjawiskiem światowym, a nie wyłącznie polskim trendem. W tym kontekście, ich zdaniem, inwestorzy nie traktują wspomnianych czynników jako specyficznych wyłącznie dla polskiego rynku i nie uznają go za uodporniony na negatywne bodźce zewnętrzne. Odpowiedzią na sytuację wielowymiarowej niepewności i skomplikowaną sytuację wymiaru sprawiedliwości w Polsce może być powszechne zjawisko poddawania potencjalnych sporów, wynikających z transakcji fuzji i przejęć, pod rozstrzygnięcie trybunałów arbitrażowych. „Z naszych obserwacji wynika, że zarówno w 2022 r., jak i w obecnym roku, zapisy na sąd polubowny cieszyły się niezmiennie dużą popularnością. Na pewno dużo groźniejsze, jeśli chodzi o wpływ na rynek fuzji i przejęć, są wysoka inflacja i polityka banku centralnego w zakresie stóp procentowych, które negatywnie wpływają w szczególności na warunki finansowania.” – podsumowują.

Gołębi FED pobudza rynki akcji. Banki centralne kupują złoto na potęgę

Za nami tydzień, w którym ścierały się dwa przeciwstawne trendy. Z jednej strony niepokój o sytuację na Bliskim Wschodzie, z drugiej gołębi FED, który pozostawił stopy procentowe bez zmian. Kruszec ponownie zszedł poniżej poziomu 2 000 USD.

27 października cena złota przebiła poziom 2 000 USD za uncję na fali obaw o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, a co za tym idzie – dalszy wzrost cen ropy. Zdaniem analityków ANZ Banku, złoto może osiągnąć pułap nawet 2 075 USD za uncję, wyznaczając nowy rekord.

Na razie jednak cena uncji spadła we wtorek w okolice 1 985 USD, co najpewniej miało związek posiedzeniem FOMC (Amerykański odpowiednik RPP) i środową decyzją o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Do końca tygodnia cena złota w niewielkim stopniu starała się odzyskać wtorkową stratę, mozolnie wspinając się w stronę 1 990 USD za uncję. Spadek nie był drastyczny, jednak tak szybkie wycofanie poniżej 2 000 USD, w połączeniu z entuzjazmem na Wall Street, mogło zbić z tropu inwestorów.

Spadek nie był aż tak widoczny w polskiej walucie. Tydzień zaczął się w okolicach 8 470 złotych, a zakończył nieco ponad 100 złotych niżej, co było konsekwencją niewielkiego umocnienia złotego po publikacji najnowszych danych o inflacji.

W kontekście złota warto podkreślić jeszcze kwestię zakupów banków centralnych. Z najnowszego raportu Światowej Rady Złota dowiadujemy się, że banki centralne we wrześniu kupiły 77 ton złota, z czego największymi nabywcami byli: Ludowy Bank Chin – 26 ton, Narodowy Bank Polski – 19 ton oraz Centralny Bank Uzbekistanu – 9 ton.

W całym III kwartale banki centralne zakupiły 337 ton kruszcu, zaś od początku roku już 800 ton, co jest wartością o 14 proc. wyższą w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, a zarazem – jest to najwyższy wynik w historii, licząc dla okresu od stycznia do września.

FED gołębi

W środę FED pozostawił stopy procentowe po raz drugi bez zmian. Znajdują się one obecnie w przedziale 5,25-5,50 proc., zaś inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. – nieco więcej niż oczekiwano, jednak przy dobrym odczycie PKB za III kwartał (4,9 proc.), FED mógłby zaryzykować jeszcze jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych przed zakończeniem cyklu.

Czy tak się stanie? Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wynosi 19,6 proc. W styczniu 27,2 proc. dla podwyżki o 25 pb i 2,4 proc. dla podwyżki o 50 pb. Od marca prawdopodobieństwo podwyżki maleje, za to pojawia się możliwość obniżki, choć przy tak dużej zmienności i ryzyku geopolitycznym, trudno wybiegać aż tak daleko na przód.

W Polsce inflacja spada

Według wstępnych danych GUS, inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc., co jest dużym spadkiem względem września (8,2 proc.), ale to również lepszy odczyt niż zakładały prognozy (6,6 proc.). Taki sukces może znaleźć przełożenie w decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych 8 listopada.

Warto jednak przyjrzeć się szczegółom, bowiem wygląda na to, że spadek inflacji odpowiadały ceny paliw, które we wrześniu były o 14,4 proc. niższe niż rok temu, a co związane było ściśle z „promocją”, którą Orlen wprowadził przed wyborami. W tym samym czasie ceny żywności były o 7,9 proc. wyższe niż rok wcześniej, zaś energia o 8,3 proc. Niewykluczone, że do końca roku tempo spadku inflacji straci na dynamice lub wręcz zatrzyma się.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Dlaczego tolerujemy brak transparentności finansowej spółek?

Coraz częściej zderzam się z problemem braku transparentności finansowej spółek – przy opiniowaniu w sporze sądowym, wycenie pre-pack przedsiębiorstwa lub szacowaniu firmy w warunkach rynkowych. O ile można zrozumieć, co kieruje zarządami, które nie dopełniają tego obowiązku (najczęściej niechęć do ujawniania informacji o stanie spółki), o tyle niezrozumiałe jest, dlaczego taki stan rzeczy jest tolerowany przez organy Państwa. Obecnie poziom informatyzacji tego obszaru jest już na tyle zaawansowany, że skuteczne wyegzekwowanie składania sprawozdań nie powinno być problemem.

Dobrym przykładem może być skuteczność w egzekwowaniu innych obowiązków, np. ubezpieczeń komunikacyjnych. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, zaledwie 0,4-0,5% pojazdów nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia. Teoretycznie może się wydawać, że obowiązek publikacji sprawozdań ma marginalne znaczenie dla gospodarki, ale w praktyce jest dokładnie odwrotnie.

Jaki to ma związek z gospodarką?

Podmioty o wątłej kondycji finansowej, które są ryzykowne dla kontrahentów, mogą funkcjonować na rynku „bezkarnie’, gdyż nikt nie jest w stanie określić ich sytuacji zapoznając się ze sprawozdaniami finansowymi. Część z nich, która powinna być w upadłości lub co najmniej restrukturyzacji, funkcjonuje i udaje przez jakiś czas, że ma się świetnie. Skutek tego dla kontrahentów i klientów wydaje się oczywisty.

Innym problemem jest to, że mocno utrudniony jest proces analizy benchmarkowej w danej branży, ponieważ nie sposób jest przeanalizować wyniki konkurencji bazując na sprawozdaniach finansowych. Można powiedzieć, że pośrednio zaburza to relacje rynkowe i na pewno przeczy założeniom transparentności, które powinny charakteryzować dobrze rozwinięty rynek.

Brak sprawozdań funkcjonuje jako norma

Sektor bankowy coraz częściej rezygnuje z finansowania spółek, które nie składają sprawozdań na czas i jest to kierunek zrozumiały. Czasami wynika to z powodów czysto technicznych, gdy algorytmy nie są w stanie przy braku sprawozdań przeanalizować kondycji wnioskującej spółki. Ale czasami taka jest polityka banku – finansujemy spółki, które nie zalegają ze sprawozdaniami i kropka.

Na poziomie transakcji, które są ryzykowne dla przedsiębiorcy, to również powinien być elementarz – nie podpisujemy umowy z odroczoną płatnością, jeśli nie mamy jasności co do sytuacji kontrahenta. Powinno tak być, ale to bardzo trudne, gdyż często brak sprawozdań funkcjonuje jako norma. Problemy z transparentnością finansową spółek to niepotrzebny dodatkowy obszar ryzyka, który z niewiadomych przyczyn wciąż ma się dobrze w naszym kraju.

Szymon Mojzesowicz, MRICS – CEO firmy doradczej Lege Advisors

Jedna piąta firm ślepo ufa swoim kontrahentom

Wzajemne zaufanie wśród polskich firm jest duże i zwykle opiera się na konkretnych, ważnych przesłankach. Jednak 22 proc. przyznaje, że kredyt zaufania daje „na ładne oczy”, czyli z góry zakłada, że po drugiej stronie ma uczciwego partnera – wynika z badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów. Niemal połowa respondentów pozytywne przeświadczenie opiera na staranności, z jaką dobiera kontrahentów i współpracy ze stałymi partnerami, a tylko 1/3 zawsze weryfikuje klientów.

Dobre relacje w biznesie to podstawa działalności, a ich główną bazą jest wzajemna uczciwość. Analiza wyników badania Rzetelnej Firmy pokazuje, że firmy z sektora MŚP wierzą w sumienność i dobre zamiary innych przedsiębiorców. Wysoki poziom zaufania deklaruje 71 proc. firm. Niestety zdarza się, że taka ślepa wiara prowadzi również w ślepą uliczkę.

Większość kieruje się rozsądkiem

Dobór odpowiednich kontrahentów to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych. Dlatego 48 proc. firm, zapytanych w badaniu Rzetelnej Firmy, przyznaje, że wybiera ich rozsądnie i dzięki temu nie ma później problemów. Podobny odsetek, bo 46 proc. współpracuje tylko ze stałymi partnerami. Z kolei 32 proc. ufa, bo wie, że zaufanie jest podstawą rentownej współpracy.

Zaufanie w biznesie jest ważne, ale powinno się opierać na solidnych przesłankach. I nie chodzi tu o to, jak długo przedsiębiorcy ze sobą współpracują i czy łączy ich dobra znajomość, lecz o wymierne wskaźniki i dane, które szacują ewentualne ryzyko współpracy z danym kontrahentem. Jest wiele sposobów na to, by sprawdzić, jak firma rzeczywiście radzi sobie na rynku, czy na przykład nie zalega z płatnościami. Jeśli nie sprawdzamy, to się tego nie dowiemy. Zdroworozsądkowe podejście do tego tematu to wciąż domena mniejszości firm. Zaledwie 34 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP weryfikuje kontrahentów przed każdą nową transakcją – zaznacza Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Najbardziej ryzykowne podejście wybiera 22 proc. przedstawicieli firm, którzy kredytu zaufania udzielają z automatu, bez żadnych dodatkowych przesłanek. Co ciekawe, taką postawę prezentują najstarsi przedsiębiorcy, powyżej 60 r.ż. W tej grupie odsetek sięga aż 40 proc.

Zaufanie to za mało

Jak wskazuje badanie Rzetelnej Firmy, swoje zaufanie do kontrahentów na zweryfikowanych danych opiera zaledwie 34 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP. Średnie zaufanie do swoich partnerów biznesowych deklaruje 26 proc. przedsiębiorców, a niskie lub bardzo niskie jedynie 3 proc. Większość z nich tłumaczy to tym, że w ciężkich czasach na samym zaufaniu można dużo stracić (41 proc.). Na własnych negatywnych doświadczeniach taki wniosek opiera 34 proc. zapytanych, już oszukanych przez kontrahentów, którym ufali. Z kolei 31 proc. uważa, że samo zaufanie to zbyt duże ryzyko, gdy chodzi o utratę pieniędzy, a 30 proc. podchodzi bardziej radykalnie i żywi przekonanie, że biznes to nie jest miejsce na ufność.

Z badania Rzetelnej Firmy wynika wyraźnie, że brak czy ograniczony poziom zaufania do kontrahentów, nie jest równoznaczny z posądzaniem ich o złą wolę. To po prostu zdrowe podejście do biznesu. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę 33 proc. zapytanych respondentów, którzy wskazali, że każdy, niezależnie od chęci czy zaangażowania, może mieć kłopoty finansowe, które wpłyną na współpracę. Dlatego przekonanie, że partner biznesowy nie zawiedzie, najlepiej oprzeć na konkretnych danych finansowych. Takie raporty to system wczesnego ostrzegania, które mogą skutecznie ograniczyć ryzyko biznesowe – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zaufanie w biznesie” przeprowadzone w sierpniu 2023 r. przez TGM Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, na grupie 500 firm zatrudniających do 250 pracowników, metodą CAWI.

Przedsiębiorcy chcą powrotu handlu w niedzielę. W rok zniknęło 5 tysięcy małych sklepów

Czy handel w niedzielę powróci w 2024 roku? Należy się tego spodziewać, biorąc pod uwagę deklarację partii politycznych, które prawdopodobnie utworzą nowy Rząd. Takie jest także oczekiwanie przedsiębiorców, choć trzeba przyznać, że ostatnie lata przyzwyczaiły konsumentów do tego, że w niedzielę nie robi się zakupów. – Rynek potrzebuje dodatkowego dnia handlu. Ostatnie statystyki pokazują zadyszkę handlu detalicznego. Również galerie handlowe tracą klientów na rzecz sektora e-commerce. Handlowa niedziela będzie bodźcem, który może pobudzić handel – przyznaje prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk. Dodaje jednak: – Wszystko musi odbywać się w porozumieniu z pracownikami.

Zakaz handlu w niedzielę dotyka mniejsze sklepy? Dyskonty się umacniają, a rodzinne firmy tracą

Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w roku 2022 z Polski zniknęło ponad 5 tysięcy sklepów. Co ważne, statystyki pokazują, że jednocześnie rośnie ilość dyskontów, supermarketów oraz hipermarketów. To oznacza, że najmocniejsze zmiany dotyczą małego, rodzinnego handlu detalicznego.

– Zakaz handlu w niedzielę spowodował, że polityka dyskontów oraz sieci stała się bardziej drapieżna i doprowadziła do tego, że Polacy przyzwyczaili się do robienia zakupów „na zapas”. Taki styl życia wypiera z rynku małe sklepy spożywcze czy małe sklepy przemysłowe i skupia uwagę tylko na dyskontach lub ewentualnie formatach franczyzowych. Dla małych przedsiębiorców wprowadzenie ponownego handlu w niedzielę nie będzie więc problemem, a rozłoży ruch na kolejne dni, co może dać im szansę na uczciwszą konkurencję – przyznaje Hanna Mojsiuk.

– Nie da się ukryć, że handel w ostatnich latach mocno przenosi się do Internetu. Mniej klientów w galeriach handlowych, niektóre sieci wycofujące się z Polski. Przywrócenie handlu w niedzielę uważamy za dobry pomysł – dodaje Hanna Mojsiuk.

Dyrektor Piotr Wolny o scenariuszach dla pracowników handlu

Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, przypomina, że od roku apelujemy o przywrócenie handlu w niedzielę, a jeżeli ktoś ma wątpliwości czy jest to dobry pomysł należy przeprowadzić odpowiednie konsultacje społeczne.

– To temat w którym znalezienie kompromisu nie powinno być wielkim problemem. Oczekiwania przedsiębiorców są takie, by sklepy były czynne we wszystkie niedziele w miesiącu, ale wyobrażamy sobie np. pracę w dwie niedzielę w miesiącu albo odpowiednio wyższe wynagradzanie pracowników, którzy pracują siódmego dnia tygodnia. Chcielibyśmy rozmawiać z ekonomistami, przedsiębiorcami i związkami zawodowymi, by poprawiać sytuację pracowników w handlu. Przedsiębiorcy nie mają problemów z tym, by stosować dodatkowe przywileje dla osób decydujących się na pracę w niedzielę – mówi  Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Opcje, które są na stole to np. 150% wynagrodzenia za pracę w niedzielę, dwie niedziele pracujące w miesiącu, dodatkowy dzień wolny za pracę w niedzielę czy praca jednozmianowa, czyli sklepy czynne maksymalnie do godziny 17:00 lub 18:00 – dodaje dyrektor Piotr Wolny.

Eksperci: „Klienci przyzwyczaili się do wolnych niedzieli, ale handel przekona ich do powrotu na zakupy”

Eksperci zajmujący się tematami handlu, nie mają wątpliwości, że ponowne wprowadzenie handlu w niedzielę, zmieni sektor detaliczny w Polsce. Pytanie tylko, czy takie są realne oczekiwania np. kupców na targowiskach i małych sklepikarzy.

– Na początku był szok i chęć do powrotu do handlowania w niedzielę. Dzisiaj myślę, że to nie jest najpilniejszy temat w gospodarce. Przedsiębiorcy się przyzwyczaili do wolnych niedzieli, konsumenci chyba także. Handel w ostatnich latach bardzo się zmienił – mówi Dariusz Jędrzejewski, prezes targowiska Nowy Turzyn.

O zmianach mówi także Anita Gałek, ekspertka ds. handlu i trenerka biznesu. – Na pewno przywrócenie handlu w niedzielę będzie wymagało na nowo przyzwyczajenia klientów do tego, że można robić zakupy w sklepach. Osobiście uważam, że rozwiązania hybrydowe nie są dobrym pomysłem, bo jeżeli sklepy będą otwarte np. w c drugą niedzielę, to będzie to irytujące dla ludzi, którzy np. pojadą na zakupy i okaże się, że ich sklep jest zamknięty. Na pewno wymagać to będzie także porozumienia na linii przedsiębiorcy-pracownicy. Po latach wolnych niedzieli kadry handlowe są nieprzygotowane do dodatkowego dnia pracy – dodaje Anita Gałek.

Grupa Transition Technologies z rekordowymi wynikami po trzech kwartałach 2023 r.

Grupa Transition Technologies (TT) po raz kolejny osiągnęła najwyższe w swojej historii przychody. Spółki z Grupy po trzech kwartałach br. wypracowały ponad 600 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 10% r/r. Według prognoz Grupy cały 2023 r. także okaże się rekordowy pod względem obrotów i pozwoli na osiągnięcie poziomu 800-850 mln zł. Jednak sama końcówka roku może być dla Grupy wymagająca.

Cały czas sektor IT znajduje się w okresie turbulencji, a wydarzenia światowe są niesłychanie zmienne, budząc obawy o przyszłość gospodarki światowej. Pomimo tego, nasze obroty pozostają na rekordowym poziomie, co pokazuje, że polskie firmy informatyczne potrafią rosnąć w każdych warunkach rynkowych – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Grupa TT skupia się na najnowocześniejszych rozwiązaniach informatycznych dla przemysłu, medycyny i energetyki oraz zapewnia usługi produkcji oprogramowania w nowoczesnym modelu zwanym managed services. Dodatkowo jest obecna w sektorze automatyki przemysłowej, energetyki i gazu, produktów dla energetyki jądrowej, a coraz mocniej rozwija obszar robotyki dla przemysłu.

POZYTYWNE TRENDY I PERSPEKTYWA IPO

Na rekordowe przychody Grupy TT pracuje kilka kluczowych spółek. Jedną z nich jest Transition Technologies PSC, lider nowoczesnych rozwiązań dla przemysłu, od wielu lat koncentrujący się na zagadnieniach digitalizacji, technologii chmurowych, zagadnień cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji i data science.

Zauważamy pozytywny trend wśród klientów przemysłowych, którzy zaczynają wznawiać projekty związane z cyfryzacją, zarówno na rynku polskim, jak i za granicą. Szczególny nacisk widoczny jest w obszarze chmury obliczeniowej oraz skalowania rozwiązań na wszystkie fabryki, należące do całej organizacji. Klienci decydują się na nowe projekty lub ich kontynuację w oparciu o realne zyski, jakie mogą osiągnąć poprzez wdrożenie nowych rozwiązań. Szczególną uwagę należy zwrócić również na obszar zrównoważonego rozwoju w firmach produkcyjnych. Odnotowujemy rekordowe zamówienia oraz inwestycje firm w działy inżynierskie oraz w projekty skupiające się na dostosowaniu produktów pod kątem sustainability. Dotyczy to szczególnie rynków Unii Europejskiej oraz Tajwanu – mówi Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC.

Z kolei Transition Technologies MS, czyli spółka specjalizująca się w outsourcingu, a szczególnie w usługach typu managed services, nadal rozważa debiut giełdowy (prace nad procesem wejścia na GPW zostały wstrzymane z uwagi na wojnę w Ukrainie).

Mimo rynkowych wahań, notujemy stały wzrost obrotów przy jednoczesnym utrzymaniu założonego poziomu rentowności. To solidny punkt wyjścia do dalszego rozwoju i przemyślanych inwestycji. W ostatnim czasie wzmocniliśmy naszą obecność w krajach skandynawskich, co przełożyło się na znaczny wzrost sprzedaży usług. Z kolei w Europie Zachodniej prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat przejęcia pakietu większościowego jednej z firm IT, która ma mocną pozycję na lokalnym rynku – podkreśla Sebastian Sokołowski, Prezes TTMS.

CZAS INTENSYWNEJ PRACY

Kolejna spółka z Grupy, czyli Transition Technologies – Systems zajmuje się dostarczaniem wysokospecjalizowanych systemów IT dla polskich spółek energetycznych i również optymistycznie ocenia pierwsze 9 miesięcy 2023 r.

Ostatnie trzy kwartały to dla naszych zespołów czas intensywnych wdrożeń nowych funkcjonalności oraz dostosowywania rozwiązań do zmian wynikających z Rynku Bilansującego czy KSeF. Stale realizujemy także wdrożenia z obszaru cybersecurity dla infrastruktury krytycznej, którego dynamiczny wzrost jest elementem naszej długoterminowej strategii. Końcówka roku będzie dosyć intensywna, ale już zrealizowane projekty, wzrost przychodów oraz bezpieczne poziomy rentowności pozwalają na dalszą ekspansje firmy na rynku – podsumowuje Urszula Jarosz prezes Zarządu TTSystems.

Transition Technologies CS, spółka specjalizująca się w projektach automatyki przemysłowej dla energetyki i gazu, aktywnie myśli o innych produktach, rozwijając m.in. współpracę ze światowym dostawcą urządzeń dla robotyki (Doosan Robotics).

Obserwujemy ciągły wzrost zainteresowania naszymi produktami, które opakowane w kompleksową realizację (tzn. od koncepcji aż po serwis pogwarancyjny) znajdują coraz szersze zainteresowanie na rynku. Realizując bardzo trudne technicznie projekty, nauczyliśmy się nie poddawać wpół drogi. Tak też postrzegamy aktualną sytuację na rynkach, tj. dostrajamy się poprzez rozwój kompetencji oraz partnerstwa technologiczne, gdyż chcemy być gotowi na odbicie gospodarcze – mówi Daniel Dziadek, Prezes TT-CS.

Z kolei TT AS, odpowiedzialne za zaawansowane oprogramowanie dla optymalizacji sektora energetycznego, widzi swoją szansę m.in. w przyszłym rozwoju energetyki jądrowej.

Jesteśmy praktycznie jedyną polską firmą, która dostarczała swoje rozwiązania zarówno dla amerykańskiej energetyki jądrowej (Westinghouse), jak i koreańskiej (projekt Barakah). W chwili obecnej ten sektor prężnie rozwija się w wielu krajach, a przyzwolenie społeczne jest rekordowo wysokie. Wszyscy widzieliśmy w 2022 r. jak energetyka gazowa może przeżywać kryzys związany z niestabilnością cen, a energetyka odnawialna jest co do zasady niestabilna. Dlatego też upatrujemy swoich wielu szans w inżyniersko-wymagającej energetyce jądrowej – ocenia sytuację Paweł Różacki, Prezes TT AS.

AMBITNE CELE, M.IN. 1 MLD PRZYCHODÓW

Wiele wskazuje na to, że właśnie sektor usług informatycznych, gdzie polskie firmy są rozpoznawane na światowych rynkach, może być w przyszłości motorem rozwoju polskiej gospodarki.

Rok 2023 po raz kolejny będzie rekordowy, ale w przyszłości nie chcemy zwalniać tempa. Jeszcze przed 2025 rokiem planujemy być firmą informatyczną o przychodach co najmniej 1 mld zł, działającą na sześciu kontynentach. Chcemy budować międzynarodową grupę o polskich korzeniach. Jednocześnie spodziewamy się, że bieżący rok, a szczególnie jego ostatni kwartał, będzie wielkim wyzwaniem dla całego sektora na krajowym rynku, gdyż mogą nałożyć się na siebie negatywne trendy gospodarki światowej oraz naturalne turbulencje związane z tworzeniem nowego rządu w Polsce. Jak zawsze powtarzamy, że będzie to szczególny okres, który pozwoli odróżnić doświadczone grupy IT od spółek, które były przyzwyczajone do działania tylko w okresach wzrostu – podsumowuje prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Odbicie segmentu odzieżowego VRG

Na wyniki Grupy w październiku pozytywnie wpłynęły poprawa dynamiki sprzedaży segmentu odzieżowego oraz bardzo dobre zachowanie segmentu jubilerskiego.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w październiku 2023 wartość 95,7 mln zł, o 6,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Tym samym, wraz z rozpoczęciem czwartego kwartału, Grupa powróciła do pozytywnej dynamiki sprzedaży, a uwagę zwraca przede wszystkim odbicie wyników segmentu odzieżowego. Narastająco w dziesięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 995,1 mln zł (w porównaniu do 995,2 mln zł w roku ubiegłym).

Segment jubilerski VRG zanotował w październiku 13,3-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 49,9 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 45,8 mln zł, o 0,8 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w październiku za 15,2 proc. sprzedaży (w porównaniu z 12,7 proc. rok wcześniej).

– Cieszy nas powrót popytu oraz pozytywne przyjęcie przez klientów nowych kolekcji. Mieliśmy do czynienia z dobrym połączeniem kilku czynników – od zmiany w pogodzie, która dzięki ochłodzeniu zmobilizowała klientów do zakupów, przez dobry asortyment, zgodny z obecnym ID naszych marek, po efektywne działania marketingowe. – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Marża na sprzedaży w Grupie wyniosła w październiku 55,2 proc. w porównaniu do 55,4 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Po dziesięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,3 proc. (0,8 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, wzrost udziału kanału online w segmencie odzieżowym wynika z dobrego przygotowania marek na obecny sezon, tak pod względem oferty produktowej, jak i poprawy funkcjonalności sklepów internetowych.

Październik był dla Grupy VRG intensywnym miesiącem pod kątem uruchamiania komunikacji marketingowej marek, która ma za zadanie stymulowanie sprzedaży na przestrzeni czwartego kwartału. Po premierze kolekcji ambasadorskiej DISCOVER YOURSELF z Rafałem Jonkiszem oraz Rafałem Rulskim, marka Vistula intensywnie promowała ofertę odzieży skierowanej do kobiet. W Bytomiu zadebiutowała kolekcja BYTOM x JIMEK, która powstała we współpracy z kompozytorem Radzimirem Dębskim. Jej pojawienie się w sklepach spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem konsumentów. W październiku został wprowadzony także nowy koncept WELL Wólczanka. Deni Cler kontynuowała promowanie kolekcji ORA ITALINA! na sezon jesienno-zimowy, której premiera wzbudziła duży entuzjazm wśród sympatyków marki. W.KRUK kontynuował komunikację wokół kolekcji ambasadorskiej FREEDOM ELEMENTS z Martyną Wojciechowską. Spółka przygotowuje się do prezentacji oferty produktowej na listopad i grudzień – najbardziej intensywnych miesięcy w roku z perspektywy W.KRUK.

W październiku 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,7 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1,6 proc. więcej niż rok wcześniej).

W październiku ceny mieszkań w największych miastach względnie stabilne

W październiku 2023 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w Trójmieście przekroczyła pułap 14 tys. zł, a w Łodzi – 10 tys. zł. Za to w Warszawie październik przyniósł stabilizację cen, co przybliżyło Kraków do zepchnięcia stolicy z pozycji cenowego lidera wśród największych metropolii – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Od dawna zwracamy uwagę w naszych raportach, że aby średnia cena metra kwadratowego przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań, zwłaszcza w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Lekkim optymizmem mogą więc napawać październikowe dane rynku warszawskiego – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

W poprzednich dwóch miesiącach byliśmy świadkami potężnych wzrostów średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie warszawskich firm deweloperskich. W sierpniu ta średnia przebiła pułap 15 tys. zł, a miesiąc później – 16 tys. zł za metr. Natomiast w październiku średnia cena mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy praktycznie nie drgnęła.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-R

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że stabilizację można zawdzięczać wprowadzeniu do sprzedaży najwyższej od niemal półtora roku miesięcznej puli mieszkań z cenami poniżej średniej. Z drugiej strony chętnych na lokale od deweloperów było najmniej od pięciu miesięcy. Prawdopodobnie jest to efektem wzrostu cen mieszkań. Warto zwrócić ponadto uwagę, że od lipca br. znacznie skurczyła się ich oferta do kupienia za „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Cieszyć może też przebudzenie z inwestycyjnego letargu krakowskich firm deweloperskich. Także w tym mieście wprowadzonych na rynek było więcej mieszkań niż sprzedanych. W efekcie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w październiku „tylko” o 1%.  Podobne podwyżki odnotowano we Wrocławiu i Łodzi. Z kolei w Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia cena metra kwadratowego, podobnie jak w stolicy, utrzymała poziom z września.

Za dość zaskakującą można natomiast uznać aż 4% podwyżkę cen mieszkań w Trójmieście.  Trzeba przypomnieć, że we wrześniu średnia cena metra kwadratowego spadła tu o 2%. Spowodował to wówczas wzrost liczby mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Ponadto średnia cena metra kwadratowego lokali wprowadzonych do sprzedaży była stosunkowo niska jak na ten rynek. W październiku sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Na trójmiejski rynek trafiły mieszkania droższe od średniej w ofercie, a ta skurczyła się z powodu niewystarczająco wysokiej podaży. Warto w tym miejscu nadmienić, że Trójmiasto było jedyną aglomeracją, w której deweloperzy mogli pochwalić się wzrostem tempa sprzedaży mieszkań. Pytanie, czy uda się je utrzymać w sytuacji, gdy mieszkania dostępne na rynku kosztują średnio niemal 14,3 tys. zł za m kw. Tym samym Trójmiasto coraz bardziej pozostawia w tyle Wrocław, gdzie jeszcze w styczniu tego roku mieszkania były nieco droższe.

Po raz kolejny warto zwrócić uwagę na Łódź, która jest w tym roku fenomenem. Co prawda średnia cena metra kwadratowego lokali dostępnych w ofercie firm deweloperskich przekroczyła w tym mieście pułap 10 tys. zł. Niemniej wciąż jest ono oazą stabilności wśród największych metropolii. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak średniej ceny mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 6%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-M

W pierwszej trójce najdroższych metropolii ceny mieszkań nie rosły tak szybko od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. W ciągu 12 miesięcy nowe mieszkania dostępne w ofercie krakowskich deweloperów podrożały średnio na metrze aż o 26%, w Trójmieście – o 24%, a w Warszawie – o 18%.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-K

Z punktu widzenia kupujących rosnące ceny w ofercie deweloperów znacznie lepiej obrazuje ich struktura. Na przykład w Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 10 tys. zł skurczyła się w tym roku z 21% do 5%. W październiku z oferty krakowskich deweloperów praktycznie zniknęły mieszkania z ceną poniżej 9 tys. zł za metr. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 18% do 51%.Ceny mieszkań - październik 2023-struktura cena m kw

Spektakularne zmiany w strukturze cenowej odnotowano również m.in. w Warszawie i Trójmieście, gdzie jeszcze miesiąc wcześniej 13% mieszkań w ofercie deweloperów miało cenę poniżej 9 tys. zł za m kw. Obecnie udział takich lokali wynosi 9%. Natomiast z 17% do 34% zwiększył się odsetek takich, za które trzeba zapłacić ponad 15 tys. zł za metr.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

NFP za październik 2023: dolar może mieć problemy z umocnieniem

W ubiegłym miesiącu raport NFP przyniósł sporą niespodziankę. Przyrost miejsc pracy okazał się nad wyraz wysoki. Dobry rezultat był prawdopodobnie jednorazowym zjawiskiem i raczej w najbliższych miesiącach nie powinien być powtórzony. Na tamte dane kurs EUR/USD zareagował chwilowym spadkiem do 1,0485 po czym nastąpił wzrost do poziomu bliskiego 1,06. Od tamtego czasu notowania nie spadły poniżej wyznaczonego minimum i poruszały się w szerokiej konsolidacji pomiędzy 1,05 a 1,07. Dziś prognozy wskazują, że liczby październikowe będą gorsze od wrześniowych.

Wzrost liczby nowych etatów w październiku był prawdopodobnie nie tak spektakularny jak miesiąc wcześniej. Wg ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg ma on wynieść 180 tys. Prognozy wskazują, że stopa bezrobocia pozostanie niezmieniona (3,8 proc.). Również wskaźnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Z kolei wzrost średniej płacy godzinowej prawdopodobnie uplasuje się na poziomie 4 proc. w relacji rok do roku. W tym tygodniu pewne wskazówki odnośnie rynku pracy dały inne publikacje. Ankieta JOLTS (przedstawiająca popyt na pracę i rotację pracowników) „wyszła” lepiej od prognoz, wynik (9553 tys.) był nieznacznie gorszy od poprzedniej wartości. Raport ADP wskazał 113 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym i był lepszy od rezultatu sprzed miesiąca (który był zaskakująco słaby). Publikacja okazała się jednak poniżej rynkowych oczekiwań. Dane o wysokiej częstotliwości, czyli tygodniowa liczba o zasiłek dla bezrobotnych okazały się gorsze. Widać tutaj początki zmiany trendu, jednak będzie to prawdopodobnie długotrwały proces.

Jeśli publikacje dzisiejsze okażą się bliskie prognozom, będzie to oznaczać, że rynek pracy ochładza się, jednak tempo tego procesu jest bardzo powolne. Wówczas Fed wciąż będzie mieć argumenty za tym aby pozostawić otwartą furtkę do dalszych podwyżek stóp. Powell i jego współpracownicy stają się jednak coraz bardziej ostrożni, mimo, że z gospodarki USA napływały do tej pory solidne dane. Dopóki inflacja pozostaje na kursie w stronę celu inflacyjnego, wg Fed nie ma pilnej potrzeby mocniejszego zacieśniania monetarnego.
Pomimo tych lepszych danych w ostatnim czasie (z kilkoma wyjątkami), dolar ma problemy z umocnieniem). Co prawda wg raportów CFTC przewagę mają obecnie pozycje „long” w dolarze, jednak wynik netto pozostaje stabilny i nie widać większej dynamiki wzrostu.
Prawdopodobieństwo pozytywnej niespodzianki w danych (wysoki odczyt NFP) jest mniejsze niż zaskoczenie na minus, zatem dolar może mieć dziś problemy z umocnieniem. Należy pamiętać, że do grudniowego posiedzenia FOMC poznamy jeszcze kilka istotnych raportów, ale ten z dzisiaj może przybliżyć nas do tego, co może zrobić Fed w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Spokojne zakończenie tygodnia

Na głównej parze walutowej świata nadal spokojnie. Ani środowa decyzja utrzymująca stopy procentowe w miejscu, ani dane makroekonomiczne nie są nas w stanie wyrwać z marazmu. Nawet ropa nie drożeje w obawie przed tym, co się wydarzy w weekend (jak jeszcze tydzień temu).

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy serię odczytów danych z USA. Rozpoczęło się Raportem Challengera, który podobnie jak środowy ADP nie spełnił oczekiwań analityków. Nie są to złe dane dla rynku pracy, ale oczekiwania po prostu były wyższe. Do tego doszły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Obiektywnie rzecz biorąc 217 tysięcy to bardzo solidny parametr dla USA, jednakże znowu analitycy liczyli na mniej. Słabiej od oczekiwań zmieniały się też zamówienia na dobra, za to lepiej wypadły zamówienia w przemyśle. Finalnie w wyniku tych danych kurs dolara delikatnie osłabił się wobec euro. Warto jednak pamiętać, że odczyty te dają nadal dobre perspektywy w dalszym horyzoncie.

Na ropie dalej gorąco

Od czasu eskalacji konfliktu palestyńsko-izraelskiego na ropie nie brakuje kolejnych bodźców. Rynki jednak podchodzą do tego problemu coraz spokojniej. W rezultacie większy jest wpływ innych czynników. Jednym z nich są słabsze dane makroekonomiczne z Europy, które mogą rzutować w przyszłości na popyt na ropę. W zeszłym tygodniu mieliśmy na rynku duży strach przed wzrostami na koniec tygodnia w trosce o możliwe wydarzenia na Bliskim Wschodzie w weekend. W tym tygodniu to napięcie na razie jest znacznie mniejsze, co wcale nie oznacza, że jakimś dużym inwestorom nerwy nie puszczą wieczorem i nie zaczną w panice podkupywać surowiec.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Czeski Narodowy Bank nie zmienił wczoraj stóp procentowych. Pozostają one zatem na poziomie 7%. W rezultacie Czesi mają po raz pierwszy od lat realnie dodatnią stopę procentową. Inflacja spadła bowiem do poziomu 6,9%. Czesi jednak w przeciwieństwie do Polski mają bardziej konserwatywne podejście i nie rozpoczęli obniżek stóp procentowych przed zduszeniem inflacji. Analitycy niby oczekiwali utrzymania obecnego poziomu, ale patrząc na reakcje rynków, nie było tutaj pełnej zgody. Najlepiej świadczy o tym gwałtowne umocnienie czeskiej korony po decyzji. Oznacza to, że część inwestorów grała już wcześniej pod obniżki stóp procentowych i teraz odwracała pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,
15:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – październik 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 53,3% rdr do 30,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 71,1% rdr do 182,8 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 70,7% rdr do 13,7 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 0,9% rdr do 10,5 TWh

W październiku 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 31,5 mld zł, czyli o 42,8% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 53,3% rdr do poziomu 30,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,37 mld zł, o 46,4% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec października wyniosła 71 582,26 pkt. i była o 41,9% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w październiku odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 56,5% rdr do poziomu 184,0 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 71,1% rdr i wyniosła 182,8 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w październiku wyniosła 531,4 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w październiku wyniósł 1,3 mln szt., czyli o 1,6% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 1,1% rdr do 259,1 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 7,9% rdr do 128,9 tys. szt.

W październiku odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 11,6% rdr do poziomu 220,9 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec października 104,6 mld zł, wobec 93,8 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,5% rdr do poziomu 515,2 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 33,3 mld zł wobec 12,3 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 171,7% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w październiku br. 13,7 TWh, co oznacza wzrost o 70,7% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 118,3% rdr do poziomu 5,6 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 48,4% rdr do poziomu 8,1 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 0,9% rdr do 10,5 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 34,8% do poziomu 1,4 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 10,5% rdr do poziomu 9,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”), na rynku spot wyniósł 1,2 TWh, co oznacza spadek o -1,7% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 32,6% rdr do poziomu 7,7 ktoe.

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 2,3% rdr, do wolumenu 3,3 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w październiku 2023 r. wyniosła 696,4 mld zł (156,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 414 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 347,8 mld zł (303,0 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w październiku 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: XPLUS oraz DRAGO ENTERTAINMENT. Były to przejścia z NewConnect.

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: SCANWAY S.A. (wartość oferty: 11,4 mln zł) oraz SOFTWARE MANSION S.A. (wartość oferty: 2,4 mln zł).

W październiku br. na GPW odbyły się 22 sesje giełdowe, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

TIM: Przychody w październiku niższe niż rok temu, ale wyższe niż we wrześniu

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 120,1 mln zł (-6,7% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w minionym miesiącu niemal 84,7 mln zł (-2,9% rdr.).

Całkowite szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży po dziesięciu miesiącach 2023 r. zbliżyły się do 1,2 mld zł (1,17 mln zł, tj. -3,8% rdr.), zaś pochodzące ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów – do 795 mln zł (794,8 mln, tj. -6,4% rdr.).

– Jesień jest tradycyjnie czasem największego popytu na artykuły elektrotechniczne. Nie dziwi zatem, że październik to trzeci najlepszy sprzedażowo miesiąc bieżącego roku po marcu i czerwcu, a zanotowane przychody są wyższe niż we wrześniu. Jednocześnie widzimy jak na dłoni, że sytuacja rynkowa jest trudna. Za nami trzeci kolejny miesiąc, w którym osiągnęliśmy przychody niższe niż w analogicznym okresie 2022 roku – przyznaje Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA. – Powodem do optymizmu jest stale rosnące grono kupujących w TIM-ie. W październiku 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21,5 tysiąca klientów. Oznacza to drugi najlepszy rezultat w tym roku po rekordowym marcu – zresztą podobnie jak w przypadku klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – dodaje Piotr Nosal.

Deweloperzy o kontrowersyjnych zmianach w prawie

Pod koniec września ruszyła reforma planowania przestrzennego. Zgodnie z przepisami do końca grudnia 2025 r. każda gmina powinna mieć uchwalony plan ogólny, który określi, co i gdzie można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. – Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Są obawy, że komplikacje przy realizacji reformy mogą wpłynąć na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

W wielu polskich gminach brakuje dziś planów zagospodarowania przestrzennego. Główne powody są dwa: opracowanie takiego dokumentu kosztuje mnóstwo pieniędzy i mnóstwo pracy. Zamiast tego samorządy sporządzają studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie ma planów, wydają inwestorom indywidualne decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania danego terenu. To jednak się zmieni.

Przypomnijmy: zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o planowaniu przestrzennym każda gmina będzie musiała mieć uchwalony plan ogólny, który określi, gdzie i co można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, cele reformy to uproszczenie procedur i poprawa ładu przestrzennego.

Burmistrz: zmiany potrzebne, ale czasu mało

Ustawodawca argumentuje, że gminy muszą otrzymać mocniejsze narzędzia, ponieważ przedsiębiorcy potrzebują jasnych reguł inwestowania, a i mieszkańcy wnioskują o ochronę cennych terenów przed chaotyczną zabudową. Niestety, samorządy nie otrzymały jeszcze wszystkich wytycznych, nie wszyscy urzędnicy zostali przeszkoleni, na bardziej szczegółowe informacje czekają również urbaniści. Tymczasem zegar zaczął tykać, samorządy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do grudnia 2025 r. – mówi Rafał Bieńkowski z portalu ogłoszeniowego Nieruchomosci-online.pl.

Jeśli dana gmina tego nie zrobi, od 2026 r. nie będzie mogła uchwalać planów miejscowych i wydawać inwestorom decyzji o warunkach zabudowy.

Mówimy o nowelizacji ustawy, która w istocie jest głęboką reformą całego systemu planowania przestrzennego. Zmiany są potrzebne i pożądane, ale nie w takim trybie. W mojej ocenie 2 lata na przygotowanie planu ogólnego to zbyt mało. Cały czas czekamy na przepisy wykonawcze do ustaw, szkolenia oraz środki finansowe, które były deklarowane przez ministerstwo. W naszej ocenie koszty opracowania planu będą co najmniej dwa razy wyższe niż zakładano. Z drugiej strony liczba firm urbanistycznych na rynku jest ograniczona – mówi Robert Waraksa, burmistrz Olsztynka na Mazurach.

I dodaje: – Nasze obawy budzi także kwestia odszkodowań, bo plany ogólne mają być z nich zwolnione, a jednocześnie mogą istotnie ograniczać prawo do zabudowy nieruchomości. Nie wszystkim mieszkańcom to się spodoba. To samorządy będą musiały wziąć na siebie ostatecznie odpowiedzialność za wdrażanie reformy planowania przestrzennego. A czasu jest coraz mniej.

Czy reforma wpłynie na ceny mieszkań?

Reforma planowania przestrzennego to temat, którym od miesięcy żyje oczywiście branża deweloperska.

Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Widoczne są obawy, czy komplikacje przy realizacji reformy nie wpłyną na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Takiego zdania jest m.in. Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home: – Mając na uwadze dotychczasową praktykę samorządów i to, ile czasu zajmowało uchwalenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, istnieje ryzyko, że gminy nie będą w stanie uchwalić planów ogólnych do końca grudnia 2025 r. I to z przyczyn niezależnych od nich, jak np. brak wystarczającej liczby pracowników, brak szkoleń, brak środków finansowych, co mogłoby spowodować paraliż inwestycyjny. Zmiany na pewno przełożą się w najbliższym czasie na znaczny wzrost wniosków o warunki zabudowy, a tym samym na dłuższy termin uzyskiwania tych decyzji. Inwestorzy będą się bowiem starali uzyskać decyzje WZ przed 1 stycznia 2026 r., aby zapewnić sobie możliwość realizacji inwestycji na posiadanych już gruntach. W naszej ocenie zmiana ta może też się przełożyć na wzrost cen działek objętych już miejscowymi planami, mniejszą liczbę transakcji zakupu działek, a co za tym idzie, mniejszą liczbę inwestycji i wyższe ceny mieszkań – mówi.  

Mariola Żak w samej idei przedmiotowej nowelizacji dostrzega jednak bardzo duży potencjał. – Według nas jest to jak najbardziej słuszna idea i wydaje nam się, że również taki oddźwięk jest na rynku. Jeśli rzeczywiście udałoby się przeprowadzić tę reformę w sposób mądry i wyważony, to mogłaby ona wnieść bardzo wiele pozytywnych aspektów, m.in. uregulowanie przeznaczenia działek, uproszczenie i przyspieszenie procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę. A to z kolei mogłoby przełożyć się na większą liczbę działek, ich niższe ceny i w dalszej kolejności niższe ceny mieszkań – uważa.

Jak dodaje, zmiany są konieczne, ponieważ w Polsce od lat trwa kryzys gospodarki przestrzennej, co wyraźnie widać w danych statystycznych: – Na koniec 2021 r. łączna powierzchnia gmin pokryta planami miejscowymi wynosiła zaledwie 31,7 proc. powierzchni kraju. Dodatkowo prawie 1/3 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego procedowana jest ponad 3 lata.

Deweloper: nie możemy nagle zaciągnąć hamulca

Dawid Wrona z firmy Archicom również dostrzega potrzebę uporządkowania zapisów prawnych związanych z planami zagospodarowania przestrzeni.

Przede wszystkim potrzebne jest ujednolicenie we wszystkich miastach podejścia do np. wydawania pozwoleń czy warunków zabudowy. Takie przepisy są po prostu konieczne, ale czy jest szansa, że nastąpi to w najbliższym czasie, czyli w perspektywie roku, dwóch czy trzech lat? Tu jestem sceptycznie nastawiony. Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na skalę zmian, jakie należy wdrożyć – mówi członek zarządu Archicom, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży i marketingu.

Dawid Wrona przypomina, że już teraz urzędnicy rozpatrują tak dużo wniosków, że prowadzi to do zatorów w wydawaniu decyzji: – Jeśli sytuacja nie poprawiła się przez ostatnią dekadę, trudno oczekiwać, że nastąpi to nagle w perspektywie roku czy dwóch lat. Widzimy więc pewne ryzyko w tym, co może wydarzyć się po 2025 r., gdy urzędy np. nie będą mogły wydawać dokumentacji, oraz jak nowe regulacje wpiszą się w urzędową rzeczywistość.

Z drugiej strony deweloperzy funkcjonują w tak dynamicznej branży, że trudno jest im oceniać i prognozować, co może wydarzyć się za pół roku.

Mam tu na myśli nie tylko kwestie związane z pozwoleniami, ale także dostępność i ceny gruntów pod nowe inwestycje mieszkaniowe. Waga, na której na jednej szali są ryzyka, a na drugiej szanse, mniej więcej stale wskazuje równowagę pomiędzy tymi zjawiskami w świecie deweloperów. Trzeba na bieżąco dopasowywać się do sytuacji i reagować na nowe zjawiska pojawiające się w branży. Z pewnością nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, że zaciągamy nagle hamulec i wstrzymujemy zakupy nowych działek pod kolejne projekty. Dążymy to tego, aby być deweloperem pierwszego wyboru, a to wymusza na nas potrzebę zachowania ciągłości biznesowej – podkreśla Dawid Wrona.

I dodaje: – Liczymy na dialog pomiędzy biznesem, urzędami, organizacjami rządowymi i społecznymi, aby wspólnie przygotować jak najlepsze rozwiązania dla całego segmentu mieszkaniowego. Tylko w ten sposób wypracujemy konsensus na linii inwestorzy-samorządy i wszyscy będziemy mogli płynnie funkcjonować w oparciu o nowe zapisy, dając zarazem każdemu Polakowi możliwość zakupu własnego M.

FPP: Inflacja zjadła kontrakty publiczne. Waloryzacja korzystna także dla zamawiających

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że koszty wykonawców zamówień publicznych drastycznie wzrosły w wyniku inflacji i presji płacowej. Obecnie szczególnie dotkliwy staje się ogromny wzrost kosztów pracy, który będzie się jeszcze bardziej nasilać. Wynika to z niezwykłego, dwukrotnego wzrostu płacy minimalnej w ciągu dwóch kolejnych lat, tj. w 2023 i 2024 roku, o niemal 20%.

Dlatego konieczna jest waloryzacja – co będzie korzystne zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających. Dla wykonawców waloryzacja to jedyny ratunek przez stratami w długoterminowych umowach na rzecz instytucji państwowych i samorządowych. Dla zamawiających waloryzacja kontraktów jest rozwiązaniem korzystniejszym niż rozpisanie nowego postępowania, nie zakłóca płynności dostaw i usług, pozwala też zamawiającym oszczędzić czas i środki, które byłyby konieczne przy rozpisaniu nowego przetargu. Nowy przetarg dostarczy zaktualizowane oferty, których ceny uwzględnią dzisiejsze warunki realizacji usług i będą znacznie wyższe.

Z punktu widzenia utrzymania dyscypliny finansów publicznych współpraca z dotychczasowym wykonawcą zazwyczaj jest tańsza i efektywniejsza niż nowy przetarg. To przekonanie ustawodawcy w swoich opiniach podzielili: Prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Prokuratoria Generalna RP.

„Obecna sytuacja makroekonomiczna sprawia, że jako dostawca nie mamy już możliwości realizacji usługi, przy zachowaniu dotychczasowych standardów. Utraciliśmy równowagę ekonomiczną, która panowała między w dniu podpisywania umowy. Nie tylko zachowanie jakości usług, ale nawet ich świadczenie będzie wymagać zwiększenia kwoty wynagrodzenia wynikającej z naszej umowy o ponad 20 procent. Przywrócenie realnej wartości wynagrodzenia z dnia zawarcia umowy, zapewni zwrot poniesionych kosztów i wyjście ze spirali strat w kontraktach publicznych. W  przeciwny razie będzie bardzo trudno utrzymać stabilność firmy i zatrudnienie” – wyjaśnia wykonawca zamówień publicznych w branży usług.

„Istnieją podstawy prawne umożliwiające zmianę wynagrodzenia. Jest to przede wszystkim art. 455 ust. 1 pkt. 4 Prawa Zamówień Publicznych. Aby zachęcać zamawiających do waloryzacji wynagrodzeń ustawodawca wprowadził dodatkowo przepis szczególny – art. 48 ustawy z dnia 7 października 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Celem ustawodawcy jest zapobieżenie rozwiązywaniu umów o zamówienie publiczne w sytuacjach nieprzewidzianych i nadzwyczajnych. A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia” – podkreśla Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„W mojej ocenie opinie UZP i Prokuratorii mają uniwersalne znaczenie. Zwróćcie Państwo uwagę na konstrukcję prawa zamówień publicznych. W art. 436 i 439 mówimy o klauzulach waloryzacyjnych, które dotyczą standardowych sytuacji. Natomiast sytuacji niestandardowych, nadzwyczajnych dotyczy przepis art. 455 ust. 1 pkt 4” – wskazał Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

„Aktualne są nasze rekomendacje, szczególnie co do stanu prawnego. Jeżeli zmiany na rynku mają charakter gwałtowny i nie były możliwe do przewidzenia, zamawiający uprawniony do tego, żeby – w zgodzie z Prawem Zamówień Publicznych – dokonać waloryzacji w koniecznym zakresie. My sami to rekomendujemy, gdy mamy na to wpływ. Sami też napisaliśmy w naszych rekomendacjach, że mogą być sytuacje takie, w których niedokonanie waloryzacji nie musi być oceniane jako działanie gospodarne. Czyli, że to waloryzacja w określonych sytuacjach może być działaniem właściwym dla dobrego gospodarza. Jednak warunkami takiego działania jest jego prawna dopuszczalność oraz ocena, że waloryzacja jest działaniem korzystniejszym niż doprowadzenie do ziszczenia się scenariusza alternatywnego” – zaznaczył Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

Stanowisko Prokuratorii Generalnej RP /wyciąg/:

„Prokuratoria Generalna rozumie waloryzację wynagrodzenia jako urealnienie wynagrodzenia wykonawcy z uwagi na wzrost cen materiałów lub innych kosztów niezbędnych do realizacji umowy, który skutkuje powstaniem znacznej nierównowagi ekonomicznej stron umowy. Wobec ryzyka występowania zjawisk trudnych lub nawet niemożliwych do przewidzenia na etapie zawierania umowy, a mających przemożny wpływ na procesy gospodarcze (np. konflikt zbrojny, pandemia), stosowanie mechanizmów waloryzacji wynagrodzenia jest w wielu przypadkach uzasadnione, a wręcz konieczne (…). Niedokonanie waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy może nie tylko poważnie zachwiać równowagą ekonomiczną stron na niekorzyść wykonawcy, ale częstokroć może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zamawiającego, tj. do skutków mniej korzystnych niż stosowna zmiana umowy.”

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności (dynamicznego wzrostu) kosztów. Doświadczmy najwyższej od 25 lat inflacji, a tym samym wzrostu cen.

Sukcesywny wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP (±2,5%) występował od marca 2021 do lutego 2023. Rekordowa inflacja CPI na poziomie 18,4% w lutym 2023 była najwyższa od grudnia 1996 roku, czyli od ponad 25 lat. Wzrost cen nastąpił we wszystkich głównych kategoriach towarów i usług. Stopa inflacji (we wrześniu 2023 inflacji CPI wyniosła 8,2%) jest wciąż trzykrotnie wyższa od celu inflacyjnego NBP. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej inflacja w Polsce w 2024 r. wzrośnie na skutek podwyżki płacy minimalnej i wprowadzonych środków fiskalnych.

Obserwujemy presję płacową wynikającą z drastycznego przyrostu płac: minimalnej i średniej.

W 2023 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło o prawie 20%, a w 2024 wzrośnie o kolejne ~20%. Po raz pierwszy w ciągu dwóch lat płaca minimalna wzrośnie o ponad 40 proc. 2024 rok będzie drugim rokiem, po 2023, z dwoma podwyżkami płacy minimalnej. Ta nadzwyczajna – pierwsza taka sytuacja, jest skutkiem prognozowanej na następny rok inflacji powyżej 5%. Jak podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polski, zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę z 2002 roku, przy wyliczaniu dolnej granicy propozycji płacy minimalnej należy wziąć pod uwagę różnicę między prognozowaną inflacją na rok miniony a tym, jaka była ona faktycznie. Różnica w 2022 r. była niespotykanie wysoka. Prognozy wskazywały inflację na poziomie kilku procent, a faktycznie inflacja wyniosła kilkanaście procent.

Rekordowe podwyżki płacy minimalnej spowodowały olbrzymią presję płacową pracowników zarabiających średnią krajową. Mam dziś najwyższy w historii wzrost przeciętnego wynagrodzenia – przekraczający już 16 % r/r. Jeszcze nigdy różnica procentowa między wzrostem minimalnego, a średniego wynagrodzenia nie była tak mała. Co oznacza, że dla przedsiębiorców wzrost minimalnego wynagrodzenia niesie ze sobą kolejny wzrost – na podobnym poziomie – wynagrodzeń pozostałych pracowników.

Wzrost kosztów finansowych w wyniku rosnących odsetek od kredytów bankowych

W okresie między październikiem 2021 r., a wrześniem 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) co miesiąc podnosiła stopy procentowe. Spowodowało to wzrost stopy referencyjnej z 0,10% do 6,75 (najwyższy od 2008 roku). Obecnie (wrzesień 2023 r.) stopa referencyjna dla kredytów wynosi 5,75%, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost realnego kosztu finansowego w okresie ostatnich dwóch lat.

Pokolenia Z i X chcą robić zakupy przy wsparciu AI

  • Niemal 9 na 10 przedstawicieli pokolenia Z i Millenialsów uważa, że sztuczna inteligencja (AI) może usprawniać zakupy online i chce korzystać z tego typu rozwiązań.
  • Porównywanie cen i wyszukiwanie promocji to główne obszary, w których AI ma usprawniać zakupy internetowe.
  • Zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wynika m.in. z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów online. Aż 73% Zetek często doświadcza problemów na etapie finalizacji zakupów i płatności.
  • Niektóre rozwiązania AI można wdrażać w partnerstwie z firmami oferującymi usługi finansowe.

AI potrzebna w e-handlu

Jak wynika z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez firmę badawczą Harris Poll[1] zarówno Zetki jak i Millenialsi chcą korzystać ze sztucznej inteligencji podczas zakupów online. W grupie Zetek taką deklarację składa aż 88% badanych, a wśród Millenialsów 86%. Pozytywnie nastawienie do AI jest widoczne także w wynikach badania dotyczącego korzystania z asystentów zakupowych. Odpowiednio 55% i 52% respondentów jest zainteresowanych korzystaniem z asystentów AI, którzy uproszczą zakupy, będą identyfikować ich potrzeby, a także sprawią, że zakupy będą bardziej wygodne. 51% przedstawicieli pokolenia Z twierdzi też, że jest zainteresowanych doświadczeniami zakupowymi w rzeczywistości rozszerzonej (AR). „Pokolenia Z i Millenialsów to ogromna grupa konsumentów, która nie tylko akceptuje wykorzystywanie AI, ale wręcz oczekuje tego typu rozwiązań w e-handlu. To wyraźny sygnał dla sektora, który wskazuje kierunki rozwoju na najbliższe lata.” – tłumaczy Daniel Malinowski, zrządzający fintechem Mokka w Polsce.

Pokolenia wrażliwe cenowo

Jak wynika z badań, oszczędzanie wydaje się być priorytetem dla kupujących z pokolenia Z w kontekście korzystania z AI. Niemal połowa (47%) respondentów z pokolenia Z wymienia porównywanie cen jako główny obszar, w którym sztuczna inteligencja ma usprawniać zakupy online. Znajdowanie okazji wymieniane jest jako inny, ważny obszar, w którym AI jest potrzebna (45%). Sztuczna inteligencja ma też zapewniać rekomendacje ofert i produktów (41%) oraz pomoc podczas zakupów (37%). 28% badanych wskazała ponadto na rolę AI w dostępie do recenzji produktów.

Problemy z finalizacją zamówień

Użyteczność i zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wydają się wynikać z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów w sieci. Według badania, niemal trzy czwarte (73%) Zetek doświadcza problemów podczas finalizacji transakcji, co powoduje, że aż 40% rozważa rezygnację z zakupów, 37% porzuca koszyk, a 22% twierdzi, że tego rodzaju doświadczenie obniżyło ich postrzeganie marki. Nadmiar reklam, konieczność zalogowania się lub tworzenia konta oraz nieodpowiednie rekomendacje produktów to tylko niektóre problemy, które napotykają kupujący.

Od AI do usług finansowych

Wiele problemów konsumentów można już teraz ograniczać korzystając z rozwiązań udostępnianych przez platformy finansowania zakupów. Dzięki np. aplikacjom BNPL można tworzyć spersonalizowane rekomendacje produktów, analizować ryzyko kredytowe, pomagać w zarządzaniu płatnościami i budżetem, a także analizować dane zakupowe, co pozwala firmom e-commerce lepiej zrozumieć klientów i rynkowe trendy. „Dzięki BNPL temu można szybko poprawić personalizację ofert, zarządzać płatnościami oraz dostosować doświadczenie zakupowe klientów. Takie partnerstwo pozwala skoncentrować się na usprawnianiu procesów zakupowych i finansowych, co przekłada się na korzyści zarówno dla klientów, jak i sklepów” – wyjaśnia Daniel Malinowski, zarządzający fintechem Mokka.

[1] Badanie The Harris Poll na grupie 6023 respondentów w wieku 18-78 lat w krajach Europy, USA, Japonii i Australii, 2023 r..

Tylko 1/5 liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że ich organizacje są skutecznie chronione

Z opracowanego przez EY Global Cybersecurity Leadership Insights Study wynika, że tylko jeden na pięciu liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że podejście jego organizacji do zwalczania wirtualnych zagrożeń jest skuteczne. Jednym z głównych wyzwań na drodze do budowania efektywnej ochronny przed cyberatakami jest szybkie wykrywanie incydentów i minimalizowanie potencjalnych szkód. Tymczasem obecnie aż 76% respondentów potrzebuje co najmniej sześciu miesięcy, aby rozpoznać zagrożenie i na nie zareagować. Na drugim biegunie znajdują się cybernetyczni prymusi, których wyróżnia m.in. korzystanie z nowych technologii na wczesnych etapach ich rozwoju (70% wskazań) oraz przeprowadzanie szkoleń w zakresie wirtualnych ryzyk wśród wszystkich pracowników.

Liczba przeprowadzanych cyberataków z roku na rok się zwiększa – według danych University of Maryland CISSM Cyber Attacks Database w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o ok. 75%. Ich ofiarami padają rozmaite organizacje, bez względu na ich wielkość i profil działalności, a także infrastruktura krytyczna. Nie wszystkie z nich potrafią odpowiednio wykrywać i zwalczać potencjalne ryzyka. Badanie EY przeprowadzone wśród 500 liderów ds. cyberbezpieczeństwa wykazało, że zaledwie co piąty jest zdania, że jego firma podejmuje właściwe działania w celu zwalczania wirtualnych zagrożeń.

Co więcej, połowa badanych przejawia sceptycyzm co do efektywności szkoleń prowadzonych wśród pracowników na temat wirtualnych zagrożeń i sposobów ich niwelowania. Zaledwie 36% ekspertów jest zadowolonych ze sposobu, w jaki zespoły spoza działu IT stosują na co dzień najlepsze praktyki dotyczące cyberbezpieczeństwa.

Rośnie liczba incydentów, rosną koszty

Uczestnicy badania EY podkreślają rosnące koszty związane z inwestycjami w cyberbezpieczeństwo. Szefowie bezpieczeństwa informacji (CISO) podają, że średnie roczne wydatki na ten cel sięgają w ich organizacjach 35 mln dolarów. Tak znaczne kwoty są proporcjonalne do rosnącej liczby zagrożeń – w 2022 r. w ankietowanych firmach średnia liczba incydentów wyniosła 44. Pomimo wysokiego poziomu wydatków przeznaczanych na minimalizowanie wirtualnych ryzyk, prędkość ich wykrywania jest zdaniem ankietowych dalece niezadowalająca. Ponad trzy czwarte respondentów (76%) przyznaje, że ich organizacje potrzebują średnio sześciu miesięcy lub więcej, aby zareagować na incydent.

– Mimo szeroko zakrojonych działań i inwestycji wielu liderów ds. cyberbezpieczeństwa wciąż czuje, że ich organizacje pozostają nieprzygotowane na możliwe zagrożenia. Poziom ich niezadowolenia jest tym bardziej alarmujący, że czekają nas znacznie podstępniejsze i lepiej przygotowane cyberataki, których negatywne skutki biznesowe mogą być trudne do opanowania. Dlatego coraz większą rolę odgrywać będzie szybsze wykrywanie i rozwiązywanie incydentów. W efekcie eksperci ds. cyberbezpieczeństwa powinni budować świadomość o przyszłych zagrożeniach wśród wszystkich pracowników, w tym u członków zarządów, oraz opracować strategię działania, która efektywnie wykorzystuje istniejące systemy, np. za pomocą automatyzacji, oraz zabezpiecza kluczowe obszary, takie jak chmura – komentuje Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Cybernetyczni prymusi

Firmy, które są zadowolone ze swojego podejścia do cyberbezpieczeństwa oraz szybciej wykrywają i reagują na incydenty, mają pewne wspólne cechy. Przede wszystkim 70% z nich określa siebie jako wczesnych użytkowników nowych technologii. Ich celem jest wyciąganie jak największej wartości z konkretnych zaawansowanych rozwiązań, takich jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe (AI/ML) (62%) czy technologia SOAR – z ang. Security Orchestration, Automation and Response (52%). Ponadto prymusi w zakresie cyberbezpieczeństwa opracowali konkretne strategie zarządzania atakami z wielu źródeł, np. z własnej chmury, ze strony dostawców czy łańcuchów dostaw.

Nie mniej istotne jest to, że wdrażają odpowiednie myślenie o cyber ryzykach oraz przeprowadzają szkolenia w zakresie cyberbezpieczeństwa na wszystkich szczeblach w swojej firmie – od kierownictwa po szeregowych pracowników. W rezultacie CISO z tych organizacji twierdzą, że ich podejście z większym prawdopodobieństwem pozytywnie wpłynie na tempo transformacji i innowacji (56%), a także na ich zdolność do szybkiego reagowania na możliwości rynkowe (58%) i tworzenia wartości dodanej (63%).

Prostota najlepszą tarczą ochronną

Jednocześnie to błąd ludzki nadal jest głównym czynnikiem umożliwiającym cyberataki. Czterech na dziesięciu ankietowanych uznało niestosowanie się do wyznaczonych praktyk przez inne zespoły poza działem IT za wyzwanie na drodze do zwiększania poziomu cyberbezpieczeństwa. Obok przeprowadzania powszechnych i cyklicznych szkoleń dla pracowników, ważnym elementem jest racjonalne podejście do technologii. Budowanie skutecznej tarczy ochronnej przeciwko wirtualnym zagrożeniom nie powinno sprowadzać się do dużej liczby rozwiązań zaprzęgniętych do tego celu. Wręcz przeciwnie, im więcej stosowanych technologii, tym trudniej odbierać niepokojące sygnały i szybko reagować na problemy.

– Liderzy ds. cyberbezpieczeństwa w organizacji nie powinni skupiać się jedynie na wprowadzaniu nowych rozwiązań, ale na lepszej integracji już istniejących. Drugim ważnym aspektem jest edukowanie i pokazywanie, że cyberbezpieczeństwo nie stanowi czynnika hamującego rozwój biznesu. Wręcz przeciwnie – prawidłowo poukładane procesy bezpieczeństwa tworzą wartość dodaną, budzą zaufanie u partnerów, ale również wśród pracowników. Ci drudzy stanowią pierwszą i zarazem najważniejszą linię obrony przed cyberatakami. Jednocześnie w bezpiecznym środowisku organizacyjnym chętniej wysuwają innowacyjne pomysły i wdrażają nowoczesne technologie. A stąd już krótka droga do nowych możliwości biznesowych i umacniania swojej pozycji rynkowej w oparciu o transformację cyfrową – podsumowuje Piotr Ciepiela.

O badaniu
Badanie EY 2023 Global Cybersecurity Leadership Insights Study zostało przeprowadzone w lutym i marcu 2023 r. wśród 500 menedżerów wyższego szczebla i liderów ds. cyberbezpieczeństwa w 25 krajach z obu Ameryk, Azji oraz regionu EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka). Respondenci reprezentowali organizacje o rocznych przychodach przekraczających 1 miliard dolarów.

Jak pracuje mentor biznesowy? Metody treningu dla przedsiębiorców

Mentoring biznesowy obejmuje wsparcie przedsiębiorców, które pozwala znacznie skrócić czas uczenia się na własnych błędach. Tak można w skrócie zdefiniować treningi biznesowe, które prowadzi Jakub B. Bączek i mentorzy skupieni w JBB Team.

Metody mentoringu biznesowego

Mentoring biznesowy pomaga w prowadzeniu firmy niezależnie od branży, w jakiej działa przedsiębiorca. Szkolenie skrojone na miarę znacznie przewyższa dostępną wiedzę ogólną, która jest dostępna powszechnie. W każdej firmie zdarzają się sytuacje patowe, ale gdy na arenę wkracza mentor biznesowy, przede wszystkim znajduje drogę, którą firma może ruszyć do przodu. Zasada działania jest prosta – mentoring biznesowy zaczyna się od diagnozy, by płynnie przejść do wsparcia w tworzeniu unikalnego rozwiązania.

Wybrane metody mentoringu biznesowego:

 

  • mentor biznesowy zadaje pytania pozwalające lepiej zorientować się, czego dokładnie potrzebuje przedsiębiorca (element diagnozy);
  • trener fokusuje się na wartości i zasobach firmy, które do tej pory nie są wykorzystane w 100 proc.;
  • spotkania mentorskie lub mentoring biznesowy online pomaga lepiej wykorzystać istniejący potencjał w danym przedsiębiorstwie;
  • mentoring-szkolenie to z kolei dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, potrzebnym w konkretnej sytuacji;
  • praca z mentorem bywa również pomocna w chwilach zwątpienia.

Mentoring – szkolenie online i stacjonarne 

Współpraca w zakresie mentoringu biznesowego obejmuje zwykle plan na 6 sesji, średnio co dwa tygodnie. Spotkania odbywają się online lub stacjonarnie. Zazwyczaj część sesji odbywa się przez Skype’a, a część na bezpośrednich spotkaniach. Pierwszy krok to diagnoza, zdefiniowanie problemu i odkrycie jego źródła. Dopiero potem mentor biznesowy przechodzi do drugiej fazy – szukania wyjścia z impasu. Po przeprowadzeniu diagnozy wie, jakie metody warto wybrać. Być może najlepsze rozwiązania to takie, które zostały wykorzystane w innych biznesach na rozwikłanie analogicznych problemów? W takiej sytuacji bezcenne okazuje się doświadczenie mentora zdobyte podczas wielu lat pracy.

Mentoring biznesowy polega przede wszystkim na wspieraniu w rozwiązywaniu problemów menedżerskich dotyczących takich zagadnień, jak: motywacja, relacje międzyludzkie czy poczucie odpowiedzialności. Przedsiębiorca decydujący się na skorzystanie z metod mentoringu ze szkoleniem biznesowym zatrudnia kogoś w rodzaju przewodnika, kto umiejętnie prowadzi przez krętą i stromą ścieżkę prowadzącą na szczyt.

Formy współpracy z mentorem biznesowym 

Mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji zarówno dla przedsiębiorcy, jak i trenera. Właściciele firm chętnie korzystają z tej formy współpracy, jednakże do wyboru jest kilka innych opcji, w zależności od warunków i konkretnych potrzeb. Warto pamiętać, że sesje odbywają się średnio dwa razy w miesiącu, a menedżerowie rozwijających się firm to zwykle ludzie zajęci. Z tego względu mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji. Chętnie sięgają po nią również właściciele mniejszych firm.

Mentoring biznesowy w formie stacjonarnego szkolenia (w kilku etapach) to także wygodna forma współpracy. Szkolenia mogą bowiem obejmować swoim zasięgiem większy zespół pracowników. Z wyprzedzeniem natomiast trzeba planować szkolenia z mentorem dla dużych grup, które odbywają się przy perfekcyjnej organizacji ze strony JBB Team.

Obroty i odwiedzalność centrów handlowych w sierpniu 2023 r.

  • Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu 2023 r. były o 8,4% wyższe niż w sierpniu 2022 r. 
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki zanotowały najmniejsze obiekty (5-20 tys. mkw. GLA), gdzie wzrost obrotów najemców wyniósł 11%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 9%, w dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) o 10,1%, a w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) wzrost obrotów wyniósł 5,3%. 
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 68,1%, usługi 27,1%, gastronomia 15,3% oraz moda 8,3%.


– Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu wzrosły o 8,4% w stosunku do lipca 2022 r., podczas gdy, dla całego handlu, jak wynika z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 3,1%. Odwiedzalność galerii mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu była w sierpniu najwyższa od początku 2023 r. W stosunku do sierpnia 2022 r. wzrosła o 4,2% – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w sierpniu odnotowała rozrywka – wzrost o 68,1%. Z kolei w kategorii usługi obroty najemców wzrosły o 27,1%, gastronomia odnotowała wzrost obrotów o 15,3%, a branża odzieżowa zwiększyła obroty o 8,3% w stosunku do sierpnia 2022 r.

Współczynnik konwersji liczony dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był o 4% wyższy, niż w sierpniu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w sierpniu 2023 r. o 4,2% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie, sierpień był miesiącem, w którym odwiedzalność centrów handlowych przez klientów, mierzona wspomnianym wskaźnikiem, była najwyższa od początku 2023 r.

PRCH Footfall Density Index – wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych, pokazujący liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu. Jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą 98%. Dane są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi 35% rynku centrów handlowych w Polsce. Nieprzerwalnie od 2008 r., dane te są zbierane i weryfikowane przez PwC, wiodącego międzynarodowego audytora.

Rynek wyręczył FED w ponoszeniu stóp w USA

FED na wczorajszym posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Wynoszą one 5,25-5,5 proc. i pozostają najwyższe od dwudziestu dwóch lat. Cały czas nie wiadomo, czy cykl podwyżek został już zakończony. Mocny wzrost rentowności obligacji, jaki obserwowaliśmy w ostatnim miesiącu, jest w gruncie rzeczy odpowiednikiem podwyżki stóp.

Na wczorajszym posiedzeniu, FED nie zdecydował się na kolejna podwyżkę stóp. Głównie dlatego, że rynek obligacji w pewnym sensie podniósł stopy za niego. Od początku września oprocentowanie 10-letnich obligacji USA wzrosło z poziomu 4,1 do 4,71 proc. obecnie, w międzyczasie na chwilę przekraczając 5 proc. To wyraźnie zacieśniło warunki finansowe prowadzenia biznesu w sposób porównywalny do podwyżki stóp dokonywanej przez FED.

W obecnym cyklu, FED podnosił już stopy jedenaście razy i jest to najbardziej gwałtowny cykl podwyżek stóp od lat. Nadal nie wiemy jednak, czy ten cykl podwyżek został już zakończony, czy może czeka nas jeszcze kolejna. Jerome Powell nie wykluczył bowiem, że FED zdecyduje się na podniesienie stóp w grudniu. Jednocześnie stwierdził, że obniżki stóp nie były dotychczas rozważane.

Za zakończeniem cyklu podwyżek przemawia mocny wzrost gospodarczy w III kwartale oraz to, że rynek pracy pozostaje silny, mimo pewnych rys na szkle. Wpływ na gospodarkę mają także wspomniane wcześniej wzrosty rentowności obligacji i kosztów długu. FED jest przygotowany na scenariusz miękkiego lądowania, czyli sytuacji, gdy gospodarce USA uda się uniknąć recesji. Jednak wydaje się, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by całkowicie wykluczać scenariusz jej wystąpienia. Tym bardziej, że czynniki zewnętrzne (głównie napięcia na Bliskim Wschodzie) mogą doprowadzić do skoku ceny ropy i innych surowców, co może znacznie utrudnić dalszą walkę z inflacją.

W piątek spodziewamy się kolejnej porcji danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy, a dane o inflacji za październik, poznamy 14 listopada. We wrześniu, inflacja CPI w USA wyniosła 3,7 proc. r/r.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja spada, ale nie cieszy

To, że ceny rosną wolniej to dobra wiadomość dla naszych portfeli. To, że jest to okupione spadkiem aktywności gospodarczej jak w strefie euro lub manipulacjami cen jak w Polsce, już nie. Z drugiej strony kryzys zapowiadany jest od bardzo dawna, a jeszcze go nie widać.

Inflacja w Polsce 6,5%

Dane na temat inflacji w Polsce w październiku dla osób nieobserwujących obecnych trendów muszą być dużą niespodzianką. 6,5% wzrostu w skali roku to coś, na co nie zapowiadało się jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że trzeba pamiętać, że jest to miesiąc najsilniejszego wpływu przedwyborczych obniżek cen paliw. Wiadomo, wybory były w połowie miesiąca, ale tańsze paliwo było znacznie wcześniej, a to wpływało np. na cenę logistyki. Mniejsza inflacja to coś, co działa na niekorzyść złotego, bo przybliża nas do obniżek stóp procentowych. Z drugiej strony skoro zamroziliśmy ceny energii, zamroziliśmy ceny paliw i dopłacamy do kredytów, to zaraz sytuacja znów może się zacząć psuć.

Inflacja w strefie euro

We wtorek poznaliśmy również dane ze strefy euro. Ważniejsza wydawała się inflacja, która rośnie o 2,9% w skali roku. To wyraźny spadek względem ostatniego miesiąca, kiedy wynik wynosił 4,3%. To też o 0,2% niżej, niż oczekiwali analitycy. Z drugiej strony są też dane na temat zmian PKB. Wbrew oczekiwaniom stagnacji mamy kwartalny symboliczny spadek o 0,1%. W skali roku jest to co prawda wzrost, ale roczny wzrost o 0,1% to żadna atrakcja. W rezultacie wielu komentatorów podnosi, że za spadkiem tempa wzrostu cen przemawia przede wszystkim spadek aktywności gospodarczej. Przedsiębiorcy w takich warunkach ostrożniej podnoszą ceny, lepsza niższa marża niż pozostanie z pełnymi magazynami na trudne czasy.

Indeksy PMI

W środę i czwartek byliśmy świadkami serii publikacji indeksów PMI na świecie. Wyjątkowo w tym miesiącu indeks ze strefy euro nie był poniżej oczekiwań analityków. Problem w tym, że wynikało to tylko z nadmiernego pesymizmu. Spodziewano się bowiem jeszcze większego spadku. Wynik 43,1 pkt jest drugim najgorszym rezultatem od dołka na początku pandemii COVID19. Wpisuje się on niestety doskonale w słabsze dane z unijnej gospodarki. Jest to ogólnie bardzo słaby prognostyk na przyszłość. Tym bardziej że amerykański przemysł zgodnie z oczekiwaniami w ankietach dokładnie wyrównał ilość odpowiedzi pozytywnych i negatywnych, otrzymując równe 50 pkt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

SpaceX wyniesie na orbitę satelitę z perowskitami

Ogniwa perowskitowe po raz pierwszy w historii będą testowane na orbicie. Wyposażony w perowskity satelita obserwacyjny STORK-7 za kilka dni zostanie wysłany przez rakietę Falcon 9, należącą do SpaceX Elona Muska.

W najbliższych dniach w przestrzeni kosmicznej pojawi się polski satelita obserwacyjny STORK-7, który został wyposażony w 28 ogniw perowskitowych firmy Saule Technologies. Satelita będzie wyniesiony przy pomocy rakiety Falcon 9, firmy SpaceX, w ramach misji Transporter 9. Będzie to pierwsza w historii demonstracja działania perowskitów na orbicie. Za skonstruowanie, oprogramowanie, wyniesienie i operację satelity na orbicie odpowiada firma SatRev.

Nasz nowy satelita został wyposażony w kamerę dającą 5 m GSR rozdzielczości na piksel, o łącznej masie 4 kg. Przełomową technologią, którą zintegrujemy z satelitą po raz pierwszy, będą ogniwa perowskitowe pochodzące z firmy Saule Technologies. Chcemy sprawdzić pracę perowskitów w przestrzeni kosmicznej i przekonać się, czy są tak samo skutecznym przekaźnikiem energii jak na Ziemitłumaczy Grzegorz Zwoliński, Prezes Zarządu SatRev S.A.

– Wierzę, że ta misja potwierdzi odporność ogniw perowskitowych Saule Technologies na promieniowanie kosmiczne, co wykazały już badania w laboratorium. To idealne źródło zasilania w kosmosie z wielu powodów. Ogniwa perowskitowe są znacznie lżejsze od ogniw tradycyjnych, co jest niezwykle istotne, biorąc pod uwagę koszt transportu każego kilograma na orbitę. Są elastyczne, więc można je upakować w niewielkiej przestrzeni. Z kolei dzięki temu, że są drukowane cyfrowo, mogą przybierać dowolne kształty. To oznacza, że można w maksymalnym stopniu wykorzystać dostępne powierzchnie do wytwarzania prądu – komentuje Olga Malinkiewicz, CEO Saule Technologies.

Po raz pierwszy w historii mamy okazję przekonać się, czy ogniwa perowskitowe zadziałają na orbicie. Jeśli testy wypadną pomyślnie, otworzy się przed tą technologią zupełnie nowy i jakże ciekawy obszar eksploatacji! Cieszę się, że Columbus, jako największy udziałowiec Saule Technologies, może wspierać tak przełomowe projektydodaje Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A., członek Rady Nadzorczej Saule Technologies S.A.

Podczas misji ogniwa perowskitowe Saule Technologies będą cały czas monitorowane. Pomiary prądu, natężenia światła słonecznego i temperatury, przesyłane sukcesywnie do stacji naziemnych, pozwolą na analizę pracy ogniw w czasie rzeczywistym. Jak uważa Vivek Babu, dyrektor ds. astronautyki w Saule Technologies, ta misja toruje drogę ultratanim rozwiązaniom energetycznym w przemyśle kosmicznym.

Przypomnijmy, że w 2021 r. firmy SatRev, Saule Technologies oraz Columbus Energy miały okazję współpracować przy okazji projektu o nazwie Misja Andromeda. Wówczas dwa polskie satelity: STORK-4 oraz STORK-5 Marta, zostały wyniesione na orbitę przy pomocy rakiety nośnej Virgin Orbit, LauncherOne. Satelity zbierały multispektralne obrazy i dane średniej rozdzielczości dla klientów z branży rolniczej i energetycznej w Polsce i USA. Oba satelity zakończyły swoje misje w bieżącym roku, dostarczając cennych informacji, dzięki którym SatRev może doskonalić swoją technologię.

Czy Twoja firma jest odpowiedzialna społecznie? Weź udział w badaniu na temat ESG i CSR

Już po raz ósmy Francusko-Polska Izba Gospodarcza zaprasza do udziału w badaniu „CSR w praktyce – Barometr CCIFP”, którego celem jest poznanie powodów i skali zaangażowania firm w działania z zakresu ESG i Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, a także sposobów zarządzania obszarem ESG w organizacji. Tegoroczna ankieta została poszerzona o kilka pytań dotyczących działań firm w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców. Udział w badaniu pozwala również firmom na sprawdzenie, jak w porównaniu z innymi wygląda ich poziom zaangażowania w kwestie społeczne i środowiskowe.

KLIKNIJ TUTAJ, BY PRZEJŚC DO ANKIETY ON-LINE >>>

Jej wypełnienie zajmie nie więcej niż 10 minut, a odpowiedzi zbierane są do piątku 17.11.2023 r.

Badanie prowadzone już od ośmiu lat przez CCIFP jest jedynym w Polsce cyklicznym barometrem, który analizuje działania firm w obszarze ESG i CSR. Pytania sprawdzają w jakich tematach firmy są najbardziej aktywne i dla których grup interesariuszy realizują najwięcej projektów. Ponadto raport z badania będzie pokazywał w jaki sposób obszar ESG jest zarządzany w organizacjach, kto opracowuje strategię, czy prowadzone jest raportowanie, w jakim zakresie, a także jakimi budżetami dysponują firmy na prowadzone działania.

Cykliczność tego narzędzia pozwala nam prześledzić trendy w obszarze ESG i CSR w Polsce, a także poznać kierunki i tematy, które z roku na rok stają się coraz ważniejsze dla przedsiębiorców. W tegorocznej ankiecie pytamy firmy również o działania w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców, gdyż te zagadnienia budzą coraz więcej wątpliwości, szczególnie wśród firm MŚP.  – mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej.

Raport z badania zostanie zaprezentowany 5 grudnia na konferencji organizowanej przez CCIFP i zostanie poszerzony o wyniki ankiety prowadzonej przez Havas Media Network Poland wśród konsumentów.

Zestawienie działań prowadzonych przez firmy, z tym jak tematyka społeczna i ekologiczna jest postrzegana przez zwykłych obywateli, pozwoli sprawdzić, czy wysiłki i zaangażowanie firm idą w parze z oczekiwaniami konsumentów. – dodaje Mariusz Kielich.

Raport z poprzedniej edycji badania CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej jest do pobrania na stronie CCIFP >>>.

Partnerami badania są: Orange Polska, PwC, Fundacja Veolia, Havas Media Network Poland, Havas PR Warsaw, Bureau Veritas, Centrum UNEP/GRID-Warszawa, Global Compact Network Poland, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Odpowiedzialnybiznes.pl, Forbes, Proto.pl, My Company Polska, CEO.com.pl, Teraz Środowisko, AS Biznesu, audycja BIZON – biznes nowoczesny i odpowiedzialny.

O CCIFP

Francusko-Polska Izba Gospodarcza (CCIFP) skupia blisko 400 firm z kapitałem francuskim oraz polskim i jest jedną z najaktywniejszych izb handlowych w Polsce. Głównym celem działań Izby jest współtworzenie jak najlepszych warunków dla inwestycji i rozwoju gospodarczego w Polsce. Aktywności CCIFP w kontaktach z organami administracji państwowej oraz organizacjami pracodawców, sprzyjają współpracy i wymianie doświadczeń biznesowych pomiędzy przedsiębiorcami z Francji i Polski. Izba zajmuje się również promocją najlepszych praktyk oraz rozwiązań biznesowych, zapewniających rozwój gospodarczy i społeczny. Francusko-Polska Izba Gospodarcza powstała w kwietniu 1994 roku z inicjatywy przedsiębiorców francuskich i należy do Związku Francuskich Izb Przemysłowo-Handlowych (CCIFI) zrzeszającego 119 Izb francuskich na świecie. Więcej informacji na stronie: www.ccifp.pl.

Stopy procentowe w USA bez zmian

Zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych pozostała bez zmian. Jest to już trzecie kolejne posiedzenie, na którym stopa pozostaje na niezmienionym poziomie. Pomimo, że prezes Powell nie wskazał na ostateczne zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych, to kolejny ruch w górę jest coraz mniej prawdopodobny. Podparciem tego są m.in. wysokie rentowności obligacji długoterminowych. To czy to koniec cyklu, czy czeka nas jeszcze jedna podwyżka o 25pb wydaje się mieć jednak coraz mniejsze znaczenie. Ważniejsze jest to, czy scenariusz „wyżej na dłużej” będzie realizowany, czyli jak długo stopy procentowe pozostaną na wysokim poziomie. Dalsze decyzje Fedu muszą być z pewnością wyważone. O ile dane wskazują na względnie dobrą kondycję gospodarki, to należy pamiętać m.in. o opóźnieniu z jakim zmiany stóp procentowych wpływają na realną gospodarkę i inflację.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski