Konferencja „Czy warto się dziś rozwijać?” – Mazovia otwiera debatę o wyzwaniach przyszłości

Mazowsze, będące gospodarczym liderem wśród polskich województw, organizuje konferencję „Czy warto się dziś rozwijać?”, która będzie okazją do dyskusji na temat innowacyjności regionu i przyszłości regionalnego ekosystemu innowacji. Wydarzenie współfinansowane przez Europejski Fundusz Społeczny zaplanowano z myślą o wyzwaniach, jakie stoją przed małymi i średnimi przedsiębiorstwami oraz rynkiem pracy w kontekście dynamicznie zmieniających się realiów społeczno-gospodarczych na świecie.

Główne założenia programowe konferencji koncentrują się wokół kompetencji przyszłości i adaptacji modeli biznesowych MŚP do nowych warunków rynkowych. Otwarcie konferencji nastąpi 27 listopada o godzinie 10:00 w budynku The Tides (ul. Wioślarska 8, Warszawa).

W programie przewidziano dwa panele dyskusyjne. Pierwszy skupi się na pracowniku przyszłości, badając, jakie kompetencje będą kluczowe w 2030 roku. Pod przewodnictwem Kacpra Nosarzewskiego z 4CF, eksperci tacy jak Tomasz Sieradz z Wojewódzkiego Urzędu Pracy i prof. Joanna Tyrowicz, ekonomistka, członek Rady Polityki Pieniężnej podzielą się swoimi przemyśleniami na temat oczekiwanych zmian na rynku pracy.

Drugi panel moderowany przez Jakuba Sito, będzie poświęcony modelom biznesowym MŚP i ich przystosowaniu do realiów zmieniających się w wyniku postępującej cyfryzacji oraz wdrażania Zielonego Ładu. Uczestnicy, w tym Magdalena Jabłońska z MIT Entrprise Forum CEE oraz Adam Kądziela z Nanosci Ltd., przedyskutują adaptację biznesów do współczesnej codzienności, zaś Anna Momburg z niemieckiego think tanku „neuland 21” opowie o wpływie cyfryzacji na obszary wiejskie. Power speech wygłosi Greg Albrecht.

Po zakończeniu paneli przewidziano czas na lunch i networking, co da uczestnikom doskonałą okazję do wymiany doświadczeń i nawiązania nowych kontaktów biznesowych.

Organizując to spotkanie, Samorząd Województwa Mazowieckiego ma na celu nie tylko prezentację swojej polityki innowacyjności, ale i stworzenie przestrzeni dla wspólnego poszukiwania nowych ścieżek rozwoju. Konferencja będzie ważnym punktem na mapie wydarzeń gospodarczych Polski, umożliwiającym wgląd w przyszłość rynku pracy i biznesu na Mazowszu.

Zarejestruj się już dziś na stronie: https://twoj-event.pl/czy-warto-sie-dzis-rozwijac/,  aby wziąć udział w istotnych dla przyszłości województwa rozmowach i spotkaniach na szczycie.

Więcej informacji uzyskasz, pisząc mail na adres: [email protected] lub poprzez kontakt telefoniczny pod numerem tel. 797 126 411.

Uwaga pracodawcy. Nawet po jednodniowym wyjeździe z Polski pobyt pracownika z Ukrainy może być nielegalny

Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie wielu pracodawców w Polsce zatrudnia pracowników zza naszej wschodniej granicy. Na mocy specustawy uzyskują oni status UKR pozwalający na szybsze zalegalizowanie pobytu i pracę w Polsce. W ustawie zapisano, że status ten tracą po wyjeździe z Polski dłuższym niż 30 dni. W praktyce tracą go nawet po 1 dniu, co stawia pod znakiem zapytania legalność pobytu takiego pracownika na terytorium RP.

Status UKR

Na mocy Ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, przewidziano szczególne zasady zalegalizowania pobytu Ukraińców na terytorium Polski, jeśli ma on związek z toczącymi się działaniami wojennymi. Pobyt jest legalny co najmniej do 4 marca 2024 r. dla osób, które przyjechały do Polski od dnia 24 lutego 2022 r. i które zadeklarują zamiar pozostania na jej terytorium. Po przekroczeniu granicy obywatel Ukrainy ma 30 dni na złożenie w organie gminy wniosku o nadanie numeru PESEL ze statusem UKR. Ci, którzy uzyskali PESEL przed wejściem w życie specustawy, mogą wystąpić z wnioskiem o nadanie im statusu UKR. Uzyskanie tego statusu uprawnia do korzystania z opieki medycznej, świadczeń socjalnych i pomocy społecznej oraz z innych przywilejów wynikających ze specustawy. Od 1 kwietnia 2023 r. Ukraińcy z numerem PESEL UKR mogą ubiegać się o pobyt czasowy w urzędach wojewódzkich, związany z: zezwoleniem na pobyt czasowy i pracę, zezwoleniem na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji oraz zezwoleniem na pobyt czasowy w celu prowadzenia działalności gospodarczej.

Specjalny rejestr prowadzony przez Komendanta Głównego Straży Granicznej

W art. 11 ust. 2 specustawy ukraińskiej zastrzeżono, że po opuszczeniu granic Polski na okres przekraczający 30 dni, obywatel Ukrainy traci uprawnienia, o których mowa w art. 2 ust. 1, a zatem nie tylko traci legitymację do korzystania z ww. świadczeń, ale i jego pobyt przestaje być legalny. Przepis ten nie ma zastosowania jedynie do pracowników skierowanych do pracy poza granicami RP przez przedsiębiorców prowadzących działalność w Polsce. Zgodnie z art. 4 ust. 17f osobom, którym zmieniono status UKR na inny, status ten może zostać ponownie nadany w wyniku przybycia na terytorium Polski z terytorium Ukrainy w związku z działaniami wojennymi. W tym celu opuszczenie terytorium Ukrainy musi zostać udokumentowane lub zarejestrowane w specjalnym rejestrze prowadzonym przez Komendanta Głównego Straży Granicznej. I tu właśnie pojawia się problem.

Diia.pl

Obywatelom Ukrainy, którzy przekroczyli granicę ukraińsko-polską po 24 lutego 2022 r. wydawany jest elektroniczny dokument „diia.pl” (Дія пл) w ramach aplikacji mObywatel. Poświadcza on legalność pobytu w Polsce, pozwala na potwierdzenie tożsamości np. na potrzeby korzystania ze świadczeń socjalnych, czy przy podejmowaniu pracy. Od 23 lipca 2022 roku diia.pl wraz z paszportem uprawnia do przekraczania granic RP, jak również granicy zewnętrznej UE oraz do przemieszczania się w ramach strefy Schengen przez 90 dni w ciągu każdego 180-dniowego okresu. W praktyce, okazanie na granicy samego papierowego poświadczenia nadania numeru PESEL bez elektronicznego dokumentu diia.pl nie pozwoli na ponowny wjazd do Polski, ani podróżowanie po strefie Schengen. Oznacza to, że nawet jeśli obywatel Ukrainy wyjedzie z Polski na kilka godzin, a wracając nie zadeklaruje przed funkcjonariuszem Straży Granicznej, że ucieka przed wojną, utraci swój status UKR.

Utrata statusu UKR

Problem jest na tyle powszechny, że Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się interweniować w tej sprawie. Sekretarz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Paweł Szefernaker odpowiedział Rzecznikowi, że każdy cudzoziemiec wjeżdżający na terytorium RP jest zobowiązany do wskazania celu i warunków planowanego pobytu. Osoba przybywająca na terytorium Polski z Ukrainy w związku z działaniami wojennymi prowadzonymi na obszarze tego państwa, jest zobowiązana każdorazowo deklarować taki cel wjazdu i planowanego pobytu i to bez względu na długość pobytu poza granicami Polski. Przekroczenie granicy przez osobę posiadającą dokument diia.pl oraz deklarującą korzystanie z ochrony czasowej zostaje wówczas zaewidencjonowane w ww. rejestrze prowadzonym przez Komendanta Głównego SG. Jeśli podczas kontroli granicznej obywatel Ukrainy nie okaże dokumentu diia.pl i nie zadeklaruje, że przyjeżdża w związku z toczącą się w swoim kraju wojną, jego wjazd zostanie zaewidencjonowany poza tym rejestrem. Jego status UKR zostanie zmieniony na status NUE – nadawany cudzoziemcom z spoza UE i EFTA.

Przywrócenie statusu UKR

Mając na uwadze regulację art. 11 ust. 2 w zw. z art. 2 ust. 1 specustawy ukraińskiej, utrata statusu UKR powoduję, że pobyt Ukraińca w Polsce zostaje pozbawiony przymiotu legalności na potrzeby tej ustawy, a zatem pozbawia uprawnienia do korzystania z nadanych tą ustawą przywilejów. Pod znakiem zapytania stawia więc ważność uzyskanego na podstawie tego statusu pozwolenia na pobyt czasowy i pracę, w tym na prowadzenie działalności gospodarczej.

Sekretarz MSWiA wyjaśnia, że status UKR można odzyskać, deklarując na granicy, że ucieka się przed wojną. Przywrócenie nastąpi wówczas automatycznie. Przywrócić go można również składając ponownie wniosek o nadanie numeru PESEL w trybie ustawy pomocowej. Sekretarz dodał, że wraz z ukraińską ambasadą planuje się uruchomienie kampanii informacyjnej w celu podniesienia świadomości obywateli Ukrainy co do formalności, jakie muszą spełnić by zachować status UKR.

Pomoc prawna

Jeśli dojdzie do ww. sytuacji ważne jest aby podjąć odpowiednie działania, które pozwolą na zachowanie legalności pobytu w Polsce i związanych z tym przywilejów i uprawnień. Z konsultacji z odpowiednimi instytucjami, albo z porady prawnej, skorzystać powinien w tym celu nie tylko obywatel Ukrainy, ale i pracodawca. Nierzadko pracownicy z Ukrainy o utracie swoich uprawnień dowiadują się dopiero wtedy, gdy ZUS wstrzymuje im wypłatę świadczeń.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Ponad 12% aktywów rezerwowych Polski stanowi złoto

Narodowy Bank Polski (NBP) już 7. raz z rzędu kupuje złoto. Październikowe zakupy były o około 1,75 mld USD większe od poprzednich. Natomiast według danych Światowej Rady Złota za III kwartał br. znaleźliśmy się na drugim miejscu największych nabywców tego kruszcu. Przed nami były jedynie Chiny.

Od kwietnia br. NBP kontynuuje strategię zabezpieczania stabilności finansowej kraju poprzez systematyczne zwiększanie swoich rezerw złota monetarnego. Od początku roku wartość złota monetarnego w polskim skarbcu wyrażona w USD wzrosła o ponad 55%. Obecnie posiadamy niemal 340 ton, po dołożeniu 6,2 ton w ramach październikowych zakupów.

Zakupy te pozwoliły nie tylko zwiększyć strategiczny bufor bezpieczeństwa finansowego kraju, ale także zbliżyć NBP pod względem udziału złota w rezerwach dewizowych do wyznaczonego – przez prezesa NBP – celu 20%. Na koniec października wartość aktywów rezerwowych NBP wyniosła niecałe 177 mld USD, z czego kruszec stanowił 21,83 mld USD. Daje to nam więc ponad 12%.

Niewątpliwie posiadanie złota podnosi poziom bezpieczeństwa kraju. Zagraniczni analitycy często zwracają uwagę na fakt, że te relatywnie duże zakupy złota mają także związek z tym, że Polska ma własną walutę, podatną na wahania w okresach zawirowań na rynkach, których obecnie nie brakuje – wskazuje Aleksander Pawlak, prezes firmy Tavex. Złoto daje również pewnego rodzaju niezależność, ponieważ nie jest związane z nim ryzyko kredytowe, a także bezpośrednio polityka gospodarcza konkretnego kraju. Dlatego państwo posiadające duże rezerwy złota jest bardziej wiarygodne w oczach inwestorów i pożyczkodawców – dodaje.

Jak wskazują najnowsze dane Światowej Rady Złota, trend złotych zakupów kontynuowany jest również przez inne kraje. Banki centralne łącznie kupiły 337 ton w III kwartale br. Co składa się na 800 ton kupionych od początku roku, a nasz NBP miał w tym swój spory udział. W przedostatnim kwartale roku największymi nabywcami był bowiem Ludowy Bank Chin (78 ton) oraz Narodowy Bank Polski (57 ton).

Jeżeli sytuacja ta pozostanie bez zmian i kraje w dalszym ciągu będą powiększać swoje skarbce o złoto, rok ten, po raz kolejny, może okazać się historycznym pod względem posiadanych rezerw złota przez banki centralne. Dużo jednak zależeć będzie od ostatniego kwartału br., historycznie wysoki poziom zakupów w Q4 2022 może być bowiem trudny do przebicia.

Jak widać, banki centralne nadal chętnie zwiększają swoje rezerwy. Niepokoić może natomiast to, dlaczego tak aktywnie tego dokonują. Czy szykują się na jakieś negatywne, geopolityczne wydarzenia? – zastanawia się Tomasz Gessner, główny analityk Tavex. Czy może na kolejną rundę uderzenia w siłę nabywczą walut fiducjarnych, która miałaby miejsce w przypadku powrotu do luzowania polityki monetarnej, co nawiasem mówiąc w ujęciu globalnym już się dzieje? A może jest to zabezpieczenie na wypadek poważnych zmian w systemie monetarnym, w którym złoto odegra, zresztą nie po raz pierwszy w historii, znaczącą rolę? – dodaje.

Prywatne akademiki na radarze studentów pomimo wzrostu cen

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield publikuje „Poland Student Accomodation Report” analizujący sytuację na rynku akademików w Polsce. Dostępność publicznych i prywatnych domów studenckich w naszym kraju nie nadąża za coraz wyższym popytem. Co więcej, duża popularność akademików wśród osób studiujących w Polsce utrzymuje się mimo rosnących stawek czynszowych, a to z kolei buduje atrakcyjność segmentu PBSA (Purpose-Built Student Accommodation) wśród zagranicznych inwestorów.

Jak podaje GUS, w Polsce funkcjonuje 359 uczelni wyższych, na których w poprzednim roku akademickim studiowało łącznie ponad 1,2 mln osób, z czego ponad 105 tys. stanowili obcokrajowcy. Jednym z głównych wyzwań, na które w polskich miastach napotykają studenci, jest bez wątpienia mała liczba miejsc noclegowych w uczelnianych akademikach. Jak wynika z danych Cushman & Wakefield, obecnie na rynku działa jedynie 444 akademików publicznych, oferujących 115,3 tys. miejsc.

Dostępność łóżek w akademikach w Polsce można opisać jednym słowem – jako deficytową. Według szacunków Cushman & Wakefield, jedynie 9% studentów może liczyć na zakwaterowanie w akademikach należących do uczelni. Z kolei prywatne, nowoczesne obiekty, pomimo podwojenia oferty w ciągu ostatnich 10 lat, pokrywają obecnie zapotrzebowanie zaledwie 1% osób studiujących naszym kraju, komentuje Karolina Furmańska, Ekspertka ds. Sektora Living w Cushman & Wakefield.

Większość z tych obiektów jest przestarzałych, a tylko nieliczne budynki były na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat kompleksowo remontowane i modernizowane. Dodatkowo, aby otrzymać miejsce w akademiku publicznym, musimy spełnić szereg wymogów co do miejsca zamieszkania, studiowania na konkretnej uczelni czy nawet zamożności. Większość studentów, nie mając wyboru, znajduje zakwaterowanie na rynku mieszkaniowym. Z uwagi na rosnące stawki czynszów, wynajem kawalerki czy większego, samodzielnego mieszkania w dużym mieście nie jest rozwiązaniem tanim i dodatkowo jest pozbawione niewątpliwej zalety, jaką w przypadku domów studenckich jest możliwość aktywnego udziału w życiu społeczności akademickiej. Natomiast dla cudzoziemców znalezienie mieszkania na wynajem i podpisanie umowy, często oferowanej wyłącznie w języku polskim, jest szczególnie trudne. To z kolei kieruje uwagę studentów na akademiki prywatne.

Na podstawie danych Cushman & Wakefield wiemy, że na rynku prywatnych akademików w Polsce do dyspozycji studentów oddano do tej pory ponad 11,5 tys. miejsc, a kolejne 6 tys. łóżek znajduje się w przygotowaniu. Na razie prywatne akademiki nie cieszą się u nas taką popularnością jak na przykład w USA, w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, ale rynek szybko się rozwija i budzi coraz większe zainteresowanie inwestorów. W Wielkiej Brytanii liczba miejsc oferowanych w akademikach prywatnych w 2023 r. przekroczyła ponad 60% wszystkich miejsc w domach studenckich. Z roku na rok liczba łóżek powiększa się średnio o prawie 4%, a nadal występuje niedobór ok. 370 tys. miejsc. Równie intensywnie rozwija się ten rynek w innych częściach Europy, dodaje Karolina Furmańska.

Czynsze coraz wyższe

W akademikach publicznych, w porównaniu do roku 2020, miesięczne czynsze za pokoje współdzielone wzrosły o około 12%, podczas gdy za pokoje jednoosobowe – nawet o około 40%, a aktualne stawki wahają się od 280 do nawet 1650 PLN w zależności od liczby łóżek i standardu pokoju. Najniższą, miesięczną stawkę za dwuosobowy pokój (bez prywatnej łazienki) w akademiku publicznym można znaleźć w Łodzi – 320 PLN miesięcznie, podczas gdy najwyższy czynsz za podobny pokój w jednym z warszawskich akademików wynosi 900 PLN.

Najbardziej przyjaznym budżetowo miastem, z przeciętnym miesięcznym czynszem wynoszącym 590 PLN, jest Łódź. Natomiast najdroższą pod tym względem polską aglomeracją jest Wrocław, gdzie czynsze wynoszą średnio 810 PLN miesięcznie. Poznań z kolei oferuje najszerszą gamę opcji cenowych w całej Polsce – czynsze za prywatny pokój w publicznym akademiku wahają się od 610 do nawet 1650 PLN, dodaje Tatiana Murwajowa, Junior Investment Consultant, Cushman & Wakefield.

A co, jeśli brakuje miejsc lub nie przysługuje nam uczelniany akademik? Wprawdzie zgodnie z danymi Otodom Analytics dostępność mieszkań na wynajem systematycznie rośnie i we wrześniu wróciła do poziomu sprzed wybuchu wojny w Ukrainie, ale wcale nie oznacza to, że łatwo o znalezienie atrakcyjnej oferty.
Na bardzo wysokim poziomie, wciąż wyższym niż przed wojną, utrzymuje się aktywność poszukujących oraz rotacja ogłoszeń. Najemcy, którzy w ubiegłym roku w warunkach bardzo okrojonej oferty oraz rosnących stawek czynszów byli w pewnym stopniu pozbawieni wyboru, dziś poszukują mieszkań o atrakcyjniejszych parametrach, a przede wszystkim cenach. Oczywiście nie mogą oczekiwać, że wobec dalszego wzrostu kosztów eksploatacyjnych stawki czynszów zaczną nagle spadać. Mogą się jednak spodziewać, że większa podaż, a tym samym wzrost konkurencji, zwiększy skłonność wynajmujących do negocjacji cen. To wciąż jednak oznacza polowanie na okazję, a nie powrót rynku najemcy. Potwierdzać to może fakt, że mimo istotnego wzrostu podaży nie rośnie czas życia ogłoszenia w serwisie, komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Jak podaje Otodom średni wzrost stawek czynszów w III kw. 2023 r, wyniósł 10% r/r, a mediana czasu aktywności ogłoszenia spadła do 22 dni wobec 25 dni w II kw. 2023 r.
średni wzrost stawek czynszów

Należy też pamiętać, że do stawek czynszowych mieszkaniach na wynajem należy doliczyć koszt opłat eksploatacyjnych i mediów. W tych okolicznościach rozwiązanie w postaci pokoju lub łóżka w prywatnym domu studenckim może stać się idealnym rozwiązaniem. Oczywiście, o ile znajdzie się w nim miejsce i pozwoli na to budżet. Warto jednak podkreślić, że czynsze w akademikach prywatnych są nadal atrakcyjne w porównaniu do mieszkań na wynajem (w szczególności, gdy uwzględnimy wszystkie opłaty, które należy uiścić za mieszkanie, czyli koszty energii elektrycznej, gazu, wody, podczas gdy ceny w akademikach są często podane jako all-in). W bardzo nielicznych przypadkach należy uiścić dodatkowe opłaty, które zazwyczaj wynoszą od 200 do 300 PLN miesięcznie. Czynsze poza samym pokojem obejmują ochronę, dostęp do internetu oraz takie udogodnienia, jak np. sale fitness, pralnie, czy nowocześnie urządzone strefy do nauki i relaksu.

Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield, najatrakcyjniejsze opcje najmu łóżka w prywatnych akademikach znajdziemy w Lublinie i Łodzi z przeciętnymi czynszami wynoszącymi odpowiednio 1646 i 1832 PLN miesięcznie. Z kolei najdroższym miastem, podobnie jak w przypadku akademików publicznych, jest Wrocław, gdzie średni miesięczny czynsz wynosi 2542 PLN. Natomiast najdroższe, bo kosztujące ponad 4000 PLN miesięcznie pokoje jednoosobowe można znaleźć w Krakowie.

Z danych Cushman & Wakefield wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat czynsze w akademikach prywatnych, podobnie jak w publicznych, wzrosły o 44-47%. Tylko w tym roku stawka za pokój jednoosobowy podskoczyła o 17%, a o 19% podskoczył czynsz w pokojach współdzielonych. Jednakże musimy wziąć pod uwagę, że wysokość czynszu zwykle uwzględnia już wszystkie opłaty za media i elektryczność, a to one najbardziej podrożały w ciągu roku, – komentuje Karolina Furmańska.

Miastem wyróżniającym się najbardziej znaczącym, 29-procentowym wzrostem stawek r/r za łóżko w akademiku prywatnym, jest Łódź. Inne miasta, w których odnotowano wyraźny skok czynszów to Poznań (23% r/r), Kraków (22% r/r), Gdańsk (21% r/r), Lublin i Wrocław (po 20% r/r). Z kolei średni wzrost za łóżko w Warszawie wyniósł 11%, a jedynym miastem ze stabilnym poziomem stawek w tym roku były Katowice.
stawki w akademikach

Wzrost popularności prywatnych akademików sprawia, że rynek ten stał się atrakcyjnym obszarem do inwestowania zarówno dla prywatnych inwestorów, jak i dużych przedsiębiorstw. Fundusze inwestycyjne, coraz śmielej lokują powierzony im kapitał w tym sektorze. W Polsce, podobnie jak w innych częściach Europy zwiększa się skala inwestycji w tym segmencie, a same zapowiedziane w mediach projekty zakładają budowę w przeciągu najbliższych 2-4 lat ponad 6 tys. miejsc w projektach studenckich. Można się spodziewać, że kolejne kilka tysięcy wciąż pozostaje tajemnicą handlową i zostanie wprowadzone na rynek w ciągu najbliższych 5 lat, podsumowuje Karolina Furmańska.

Scanway z ponad 2-krotnym wzrostem przychodów ogółem w III kwartale 2023 roku

Scanway opublikował wyniki za III kwartał 2023 roku w którym wypracował 2,6 mln zł przychodów ogółem, co oznacza wzrost o 130% w ujęciu rok do roku. Wiodąca firma z branży technologii obserwacyjnej z kosmosu i wizyjnej kontroli jakości w przemyśle kontynuuje swój dynamiczny rozwój także w ujęciu narastająco, gdzie po trzech kwartałach 2023 roku przychody ogółem wyniosły 4,9 mln zł, dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Za tak znaczący wzrost przychodów odpowiada postępująca komercjalizacja rozwijanych przez Scanway linii biznesowych, czyli projektów przemysłowych oraz działalności kosmicznej. Backlog Spółki w postaci podpisanych i realizowanych kontraktów wyniósł na koniec III kwartału 4,7 mln zł. Scanway zamierza zrealizować i rozliczyć jego znaczną część do końca 2023 roku.

W minionym kwartale koncentrowaliśmy się na dalszym skalowaniu naszego biznesu, zarówno w obszarze projektów przemysłowych, jak i działalności kosmicznej. Naszym celem niezmiennie jest dynamiczny wzrost na poziomie przychodów poprzez komercjalizację istniejących i nowych produktów, na które mamy zidentyfikowane wysokie zapotrzebowanie rynkowe zarówno w krótkim, jak i dłuższym terminie. Widzimy ten wzmożony popyt nie tylko na rynku UE, ale także globalnie, w tym podczas SmallSat Conference w Utah w sierpniu br., największym wydarzeniu w branży małych satelitów w USA, gdzie zaprezentowaliśmy swoje rozwiązania jako pierwsza Polska firma w historii. Rozpoczęte tam rozmowy biznesowe są przez nas kontynuowane i utwierdzają nas w przekonaniu co do bardzo dobrych perspektyw dla branży i stopnia dopasowania naszej oferty do oczekiwań różnych grup klientów potrzebujących wysokiej klasy urządzeń optycznych do zobrazowania Ziemi z kosmosu. Utworzyliśmy już w USA spółkę celową, tak aby móc jeszcze efektywniej obsłużyć to zainteresowanie komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Przychody ogółem Spółki, liczone jako suma przychodów netto ze sprzedaży oraz uzyskanych dotacji, głównie na projekt PIAST i EagleEye w ramach działalności kosmicznej, wyniosły w III kwartale 2023 roku 2,6 mln zł, co przekłada się na wzrost w ujęciu rok do roku o 130%. Za 75% przychodów odpowiadały projekty dla przemysłu, a za 25% działalność kosmiczna. EBITDA w omawianym okresie wyniosła -0,46 mln zł w stosunku do 0,42 mln zł w III kwartale ubiegłego roku. Spółka zanotowała stratę netto na poziomie -0,67 mln zł w porównaniu do zysku 0,35 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Przepływy z działalności operacyjnej wyniosły 0,02 mln zł, a środki pieniężne na dzień 30.09.2023 roku wzrosły do 6,4 mln zł na co w największym stopniu wpływ miało zaksięgowanie środków z przeprowadzonej w czerwcu br. oferty publicznej w której Scanway pozyskał 9,0 mln zł brutto.

Narastająco po trzech kwartałach przychody ogółem wyniosły 4,9 mln zł, co oznacza wzrost o 102% r/r. Za 80% przychodów odpowiadały projekty dla przemysłu, a za 20% działalność kosmiczna. EBITDA w omawianym okresie wyniosła -0,41 mln zł w stosunku do 0,21 mln zł w ubiegłym roku. Spółka zanotowała stratę netto na poziomie -0,96 mln zł w porównaniu do zysku 0,11 mln zł w poprzednim roku. Przepływy z działalności operacyjnej były dodatnie i wyniosły 0,48 mln zł. Backlog w postaci podpisanych i realizowanych kontraktów na dzień 30.09.2023 roku osiągnął poziom 4,7 mln zł.

Nasze przychody ogółem wzrosły ponad dwukrotnie po trzech kwartałach 2023 roku i wyniosły 4,9 mln zł przy marży bezpośredniej w wysokości 1,8 mln zł. Rozpoczęliśmy także wzmożone inwestycje dzięki pozyskanym środkom w wyniku zakończonej z sukcesem w czerwcu br. oferty publicznej, co odbywa się obecnie kosztem rentowności, natomiast na każdym sprzedawanym produkcie generujemy pozytywną marżę brutto. W tym roku to linia przemysłowa będzie odpowiadała za większość wygenerowanej przez nas sprzedaży, natomiast biorąc pod uwagę postępy w realizowanych przez nas projektach w segmencie kosmicznym i rozmowach jakie aktualnie toczymy z ESA, krajowymi instytucjami i firmami komercyjnymi, a także mając na względzie informację o zwiększeniu polskiej składki do ESA o 295 mln euro na lata 2023-2025, proporcje te powinny ulec zmianie w kolejnych latach. W uzasadnieniu do dokumentu udostępnionego przez MRiT dot. podziału krajowej składki do programów opcjonalnych ESA, Scanway został wymieniony jako potencjalny konsorcjant w kilku misjach i programach, których łączna wartość wynosi około 9,0 mln euro. Dodatkowo warto podkreślić stan naszego backlogu na koniec III kwartału w wysokości 4,7 mln zł. Te podpisane i realizowane kontrakty zamierzamy w istotnej mierze skonwertować na przychody, które zostaną zaksięgowane w IV kwartale 2023 roku dodaje Jędrzej Kowalewski.

Scanway rozwija i komercjalizuje dwie linie biznesowe: produkty dla sektora kosmicznego (instrumenty optyczne do obserwacji Ziemi i autodiagnostyki satelitów) oraz dla przemysłu (systemy wizyjne). Dzięki misji STAR VIBE i wystrzeleniu na początku 2023 roku satelity wyposażonego w system wizyjny oraz teleskop optyczny opracowany i wyprodukowany w laboratoriach firmy, Scanway uzyskał flight heritage – potwierdził niezawodność oraz funkcjonalność swoich rozwiązań w warunkach kosmicznych. Polski satelita regularnie dokonuje nowych zobrazowań Ziemi, a Spółka otrzymuje najlepsze uzyskane dotąd przez polskie instrumenty badawcze zdjęcia z kosmosu. Kolejne projekty z wykorzystaniem ładunku optycznego Scanway to komercyjne misje OTTER i XD, które mają znaleźć się na orbicie do końca 2023 roku. Ostateczne daty zostaną wyznaczone przez klientów, dla OTTER jest to DLR (Niemiecka Agencja Kosmiczna), a dla XD podmiot z rejonu Azja-Pacyfik. Scanway jest ponadto kluczowym konsorcjantem w największych projektach kosmicznych w Polsce m.in. w misji EagleEye zaplanowanej na 2024 rok oraz misji PIAST zaplanowanej na 2025 rok.

W ramach rozwiązań dla przemysłu Scanway specjalizuje się w tworzeniu autorskich systemów wizyjnych do kontroli jakości wyrobów gotowych, surowców oraz procesu produkcyjnego. Oferta produktowa Spółki przyczynia się do wprowadzenia filozofii Przemysłu 4.0 poprzez automatyzację i optymalizację procesu kontroli jakości m.in. w branży opakowaniowej i poligraficznej, automotive, spożywczej czy farmaceutycznej. Technologia hiperspektralna stosowana przez Scanway pozwala na prowadzenie ciągłej kontroli jakości 100% produktów na liniach o bardzo dużej przepustowości, co pozwala m.in. na obniżenie kosztów produkcji klienta.

Spółka w czerwcu br. z sukcesem przeprowadziła ofertę publiczną, która objęła 200.000 szt. akcji zwykłych na okaziciela serii C, wartość oferty wyniosła 9,0 mln zł brutto, a popyt na akcje kilkukrotnie przewyższył jej wielkość. Środki pozyskane z oferty publicznej akcji zostaną przeznaczone na rozwój działu zaawansowanej wizji maszynowej, a także linii produkcyjnej instrumentów satelitarnych i linii produkcyjnej systemów wizyjnych, wspierając działalność Scanway prowadzoną w dwóch segmentach: przemysłowym oraz kosmicznym. Scanway zadebiutował na rynku NewConnect 11 października 2023.

Gen AI w biznesie – podsumowanie debaty IBM

IBM Institute for Business Value opublikował najnowsze globalne badanie „Seizing the AI and automation opportunity„, będące analizą 2000 wywiadów z kadrą kierowniczą z różnych branż. Z raportu wynika, że przedstawiciele kadry zarządzającej dostrzegają operacyjne, a ostatecznie również finansowe korzyści płynące z inteligentnej automatyzacji. Według raportu, aż 92% menedżerów do 2026 roku spodziewa się digitalizacji procesów pracy w swojej organizacji i wykorzystania automatyzacji opartej na sztucznej inteligencji. Co więcej, 8 na 10 menadżerów uważa, że korzyści płynące
z generatywnej AI są warte potencjalnego ryzyka.

Ankietowani dyrektorzy spodziewają się mniej więcej podwoić wzrost przychodów dzięki automatyzacji operacji, opartej na AI w ciągu najbliższych trzech lat. Jednocześnie 66% z nich twierdzi, że ich inicjatywy w zakresie transformacji cyfrowej nie odniosą sukcesu bez zintegrowanej strategii dotyczącej danych i sztucznej inteligencji.

„Udostępniana przez IBM platforma rozwiązań gen AI, IBM watsonx, jest platformą integrującą, jako pewnego rodzaju studio developerskie, wszystkie elementy pozwalające na przygotowanie, wdrożenie i uruchomienie oraz zarządzanie modelem AI”- mówił Marcin Gajdziński, Dyrektor Generalny IBM na Polskę, Kraje Bałtyckie i Ukrainę podczas debaty organizowanej w ramach konferencji IBM TechConnect w Warszawie.

Firmy o wysokim poziomie cyfryzacji mogą posiadać na tyle złożone systemy pracujące z olbrzymią ilością danych, że ich samodzielne monitorowanie przez specjalistów staje się praktycznie niemożliwe. Jest to jeden z obszarów, w którym automatyzacja staje się nie tylko ciekawym dodatkiem, ale wręcz koniecznością biznesową. Jak podkreślają eksperci IBM, odpowiednie narzędzie do automatyzacji może monitorować ogromne ilości informacji szybciej niż jakikolwiek ludzki mózg i ostrzegać o problemach w oparciu o wstępnie zdefiniowane reguły, dotyczące na przykład zużycia energii, pojemności pamięci masowej, kosztów i innych krytycznych czynników biznesowych.

„Nasza platforma IBM watsonx obejmuje zarówno elementy związane z danymi i doborem optymalnego modelu, jak i to, co w mojej ocenie jako członka zarządu polskiej spółki jest najistotniejsze, a mianowicie governance, czyli umiejętność odpowiedzi na pytanie skąd pochodzą dane. Udowodnienia, że model, z którego korzystam nie jest modelem wykluczającym i nie zawiera uprzedzeń. Do tego firmom potrzebny jest partner technologiczny,” podkreślał Marcin Gajdziński z IBM.

Generatywna AI nie tylko monitoruje, ale także identyfikuje i uczy się wzorców. Ostrzega również inżynierów o problemie, sporządza raporty na temat prawdopodobnych przyczyn i sugeruje rozwiązania – co najistotniejsze, wszystko to dzieje się jeszcze przed wystąpieniem problemu.

Wielu liderów biznesu obecnie rozważa sposób, w jaki można wdrożyć technologię w miejscu pracy i wzmocnić w tej dziedzinie kompetencje pracowników. Wyniki badania IBM Institute for Business Value pokazują, że ponad połowa ankietowanych menadżerów wysokiego szczebla (54 proc.) twierdzi, że rozważa rolę automatyzacji i sztucznej inteligencji w opracowywaniu nowych sposobów pracy.

„Od wielu lat rozwijamy automatyzację procesów, a sztuczna inteligencja to kolejna rzecz jaka nas czeka jako organizację. Cały miniony rok poświęciliśmy robotyzacji procesów, wdrażanej wspólnie z IBM. Dzisiaj mamy kolejkę kilkudziesięciu chętnych, którzy chcą się pozbyć nudnych zadań. Na pewno musi nastąpić przełom mentalny, żeby zacząć korzystać z AI i wprowadzać zmiany, ale na zasadzie ewolucji nie rewolucji. Szybsza i lepsza obsługa klienta wymaga AI,” podkreślał Mariusz Świątek, dyrektor działu IT, CIO w Santander Consumer Multirent Polska podczas debaty.

„Jako Tuatara mamy doświadczenie w wykorzystaniu rozwiązań z zakresu szeroko pojętego machine learningu, gdzie rozwinięciem jest tutaj Generative AI. Nasze wdrożenia potwierdzają, że udaje nam się osiągać zamierzone rezultaty, czyli przyspieszyć i poprawić jakość obsługi klienta oraz zautomatyzować procesy. Dzięki temu przyspieszona jest praca” – dodaje Tomasz Kostrząb, CTO w firmie Tuatara.

Wpływ generatywnej sztucznej inteligencji jest odczuwalny w wielu branżach i dotyczy wielu pracowników na całym świecie. W rezultacie praca rozszerzona (augmented work) staje się coraz ważniejszym czynnikiem branym pod uwagę przez przedsiębiorstwa, co wywołuje debatę o przyszłości umiejętności, miejsc pracy i miejsca pracy jutra. Uczelnie wyższe mogą skutecznie zintegrować edukację z obszaru generatywnej AI ze swoim programem nauczania, aby zapewnić studentom odpowiednie umiejętności i wiedzę niezbędną do wykorzystania tej technologii w środowisku biznesowym. Na tym polu IBM Polska współpracuje m.in. z Uniwersytetem WSB Merito w Gdańsku, gdzie, jak dotąd, w trakcie procesu certyfikacji studenci uzyskali aż 236 certyfikatów. „To znaczący sukces, pokazujący, że można dostosować procesy nauczania do wymagań partnerów biznesowych, zapewniając odpowiedni poziom kształcenia” – podkreśla prof. Cezary Orłowski, kierujący centrum badawczym IBM CAS i prowadzący proces certyfikacji dla przedmiotu Internet Rzeczy na Uniwersytecie WSB Merito. „Nasz proces dydaktyczny jest nakierowany na praktykę, stąd przygotowujemy naszych studentów do tego, aby byli gotowi projektować systemy sztucznej inteligencji.”

Dlaczego automatyzacja?

Firmy przechodząc transformację cyfrową, integrują dane oraz technologie w swoich działaniach. Te procesy stwarzają możliwość automatyzacji inicjatyw biznesowych – zarówno dla małych, jak i dużych organizacji – takich jak zadania administracyjne, przepływy pracy, monitorowanie i integracja między platformami. Jednocześnie transformacja cyfrowa znacznie zwiększa złożoność systemów technologicznych, platform i rozbudowanej infrastruktury, na których firmy opierają swoją działalność. Nic więc dziwnego, że organizacje IT przodują w automatyzacji. Kadra kierownicza biorąca udział w badaniu IBM spodziewa się, że wskaźniki automatyzacji w zarządzaniu usługami IT, DevSecOps i zarządzaniu operacjami IT co najmniej się podwoją w ciągu najbliższych trzech lat.

Gdzie połączenie generatywnej AI i automatyzacji może okazać się skuteczne?

Od poszczególnych działów i pracowników oczekuje się obecnie szybszego przetwarzania większej ilości informacji oraz zarządzania większą ilością danych za pośrednictwem większej liczby, niekiedy niekompatybilnych narzędzi i platform. Cyfrowa transformacja stwarza okazję do automatyzacji i zastosowania generatywnej AI. Liderzy biznesowi, którzy chcą znaleźć sposoby na zastosowanie tej technologii powinni zacząć od sprawdzenia, gdzie automatyzacja może wywierać, a być może już wywiera, znaczący wpływ na ich organizacje.

Metodologia badania

IBM Institute for Business Value, we współpracy z Oxford Economics, przeprowadził wywiady i ankiety z ponad 2000 menedżerami o równoważnych rolach i stanowiskach, w tym Chief Automation Officer (CAO), Chief Supply Chain Officer (CSCO), Chief Operations Officer (COO), Chief Information Officer (CIO) i Chief Financial Officer (CFO).

Respondenci pochodzili z 21 krajów, 10 sektorów w tym energetyki, usług użyteczności publicznej, branży petrochemicznej, przemysłowej, elektronicznej, telekomunikacji, administracji rządowej, opieki zdrowotnej/nauk przyrodniczych, konsumenckiej oraz TSL, z których każdy stanowił od 5% do 15% naszej całkowitej próby respondentów.

Wielkość badanych organizacji, pod względem przychodów, waha się od 500 milionów do 500 miliardów dolarów.

Relacja z konferencji „Co dalej przedsiębiorco? Co Cię czeka w ciągu najbliższych miesięcy?”

Podczas konferencji: „Co dalej przedsiębiorco? Co Cię czeka w ciągu najbliższych miesięcy? Otoczenie makro, wyzwania mikro”, która odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, eksperci BCC ocenili aktualną sytuację gospodarczą Polski oraz przedstawili analizę i kierunki działań na najbliższe miesiące. Podczas spotkania zaprezentowano także raport dotyczący polityki imigracyjnej autorstwa Joanny Torbé-Jacko, ekspertki BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz prezentację Marcina Mrowca, ministra gospodarki Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, głównego ekonomistę Grant Thornton.

Gości powitała Elżbieta Glapiak, dyrektor Instytutu Interwencji Gospodarczych Business Centre Club, następnie głos zabrał dr Łukasz Bernatowicz, prezes ZP Business Centre Club. Mówił m.in. o przewodnictwie BCC przez ostatni rok w Radzie Dialogu Społecznego – udało się wówczas zgłosić pakiet nowelizacji ustawy o RDS, w tym ścieżki legislacyjnej. Przewodniczący ZP BCC ponownie podkreślił, że wbrew mocnemu mandatowi ustawowemu, Rada nie jest niestety traktowana w sposób należyty, a główny problem tkwi właśnie w legislacji.

Pod koniec października, decyzją premiera Mateusza Morawieckiego, przewodnictwo           w RDS zostało przekazane stronie rządowej.

 Można zadać sobie pytanie – jakie ta decyzja będzie miała konsekwencje i wpływ na efektywność prac Rady oraz jaki nowo powołana przewodnicząca minister Marlena Maląg – ma mandat do składania wiążących deklaracji w imieniu rządu, który powinien jedynie administrować państwem przez kilka nadchodzących tygodni. – powiedział dr Łukasz Bernatowicz.

Na zakończenia prezes ZP BCC zwrócił uwagę na skalę wyzwań jaka stoi przed nowym rządem.

W drugiej części dr Marcin Mrowiec, minister gospodarki w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC przedstawił raport o sytuacji makroekonomicznej.

Globalne otoczenie makroekonomiczne, w którym przyjdzie działać naszej gospodarce w przyszłym roku, nie będzie łatwe: prognozy zakładają niższe tempo wzrostu gospodarki światowej niż to miało miejsce w tym roku, słabe odbicie gospodarcze jeśli chodzi o Unię Europejską.

Jeśli chodzi o gospodarkę Polski możemy liczyć na systematyczną odbudowę tempa wzrostu PKB, po dołku, który najprawdopodobniej osiągnęliśmy w połowie roku bieżącego. Istotnym czynnikiem wzrostu będzie wzrost realnego funduszu płac, wyhamowanie inflacji, która dotąd konsumowała znaczną część nominalnego wzrostu płac. Jeśli chodzi o inwestycje, które od wielu lat są piętą achillesową naszej gospodarki, pozostając na poziomach zbyt niskich, to rok 2024 może tutaj przynieść istotne przyspieszenie, ale jest zbyt wcześnie, aby o tym przesądzać, wiele zależeć będzie od decyzji nowego rządu. Z punktu widzenia gospodarki ważne byłoby ograniczenie niepewności dotyczącej regulacji biznesowych, uporządkowanie i wyprostowanie tych regulacji, które są najbardziej problematyczne dla biznesu, ustabilizowanie procesu tworzenia nowego prawa, zadbanie o konsultacje społeczne, a także możliwie długie vacatio legis. – podczas swojej prezentacji stwierdził Marcin Mrowiec, minister gospodarki Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Istotnym wyzwaniem dla przedsiębiorców będzie, wynikający z procesów demograficznych, dalszy systematyczny spadek liczby osób w wieku produkcyjnym. Czynnikiem osłabiającym był i będzie wzrost poziomu aktywności zawodowej. Przedsiębiorcy będą musieli liczyć się z dalszym systematycznym wzrostem płac w gospodarce. Proces ten będzie miał pozytywne przełożenie na wzrost siły nabywczej konsumentów, ale równocześnie będzie stawiał coraz wyższe wymagania przed przedsiębiorcami, szczególnie tymi, którzy dotąd swoją przewagę konkurencyjną widzieli w niskim poziomie wynagrodzeń w Polsce. Wobec ogólnego niedoboru pracowników najprawdopodobniej obserwować będziemy proces „podkupowania” pracowników z firm mikro i małych przez firmy duże, które charakteryzują się większą wartością dodaną na pracownika.

Wyzwaniem dla firm mikro, małych i średnich będzie poprawianie produktywności, tak aby sprostać coraz wyższym kosztom pracy. Mogą to osiągać przez coraz większy stopień automatyzacji i robotyzacji, poprawę ekonomii skali działania (np. poprzez łączenie się z innymi firmami bądź ich przejmowanie, a także poprzez ekspansję eksportową), usprawnienia organizacyjno-procesowe. – dodał ekspert BCC.

Kolejna część spotkania dotyczyła pilnej konieczności zmiany polskiej polityki migracyjnej.

Przepisy dotyczące zatrudnienia cudzoziemców są rozchwiane, ale najważniejsze jest to, że brak jest spójnej wizji zarządzania napływającymi imigrantami. Dlatego absolutnym priorytetem dla polskiej polityki wewnętrznej powinien stać się postulat przyjęcia jednolitego i kompleksowego programu polityki migracyjnej i azylowej. Pomiędzy skrajnymi stanowiskami prezentowanymi w dyskusjach ideologicznych jest przestrzeń. W niej jest miejsce na rzeczową dyskusję, na równowagę, na kompromis i mądrą pomoc. Państwo, zwłaszcza w dzisiejszej dobie, musi posiadać przemyślaną politykę imigracyjną i azylową.        – mówiła Joanna Torbé-Jacko, ekspertka BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Imigracja jest szansą – szansą na wypełnienie luk na rynku pracy i na wpłynięcie na trendy demograficzne. Jeżeli nadal polityka imigracyjna będzie prowadzona w taki sposób, będzie to szansa stracona. Podstawowe założenie mówiące, że polityka migracyjna powinna być dostosowana do priorytetów rynku pracy dawno zostało zapomniane. Przykładem jest choćby błąd polegający na przyjęciu, że z uwagi na napływ uchodźców z Ukrainy, wypełnią oni samoistnie i naturalnie luki na rynku pracy. Nie wzięto przy tym pod uwagę, że główną grupą uchodźców są kobiety i dzieci, co spowodowało, że branże, w którym prace wykonują głównie mężczyźni znalazły się w katastrofalnej sytuacji. – podsumowała ekspertka BCC.

Październik – drugim miesiącem z rzędu ze wzrostem rejestracji nowych maszyn rolniczych

Coś drgnęło? Drugi miesiąc z rzędu w tym roku Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych notuje wzrost rejestracji – czyli de facto sprzedaży – nowych ciągników. Podobnie jest z nowymi przyczepami. W październiku ich rejestracji było więcej niż we wrześniu, ale mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Znacznie lepsze wyniki są na rynku tych dwóch podstawowych kategorii maszyn rolniczych „z drugiej ręki”. Tu widoczny jest stały trend wzrostowy.

Czy trend spadkowy, jaki Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) notowała od początku roku w rejestracji – czyli de facto sprzedaży – 2 podstawowych kategorii nowych maszyn rolniczych: ciągników i przyczep, uległ zahamowaniu? Październik to już bowiem drugi miesiąc z rzędu w tym roku, kiedy Izba notuje lekki, ale jednak, wzrost rejestracji nowych ciągników rolniczych. Było ich o 22 szt. więcej niż we wrześniu. Użytkownicy tych maszyn zarejestrowali ich w całym październiku 960. To również więcej niż w październiku 2022, kiedy to liczba ich rejestracji wyniosła 937.

– To dobrze rokuje, choć – jak na razie – na podstawie tych cząstkowych danych za dwa miesiące – trudno jeszcze określić, czy będą one zaczynać nowy trend – komentuje „na gorąco” Hubert Seliwiak z Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR), przypominając jednocześnie, że od początku roku zarejestrowano 8126 szt. nowych ciągników, czyli jednak wciąż o 1670 szt. mniej niż przed rokiem, co oznacza spadek o 17 proc. Najpopularniejsze marki to John Deere, New Holland, Kubota, Deutz Fahr i Case IH, zaś najwięcej rejestracji nowych ciągników notują województwa mazowieckie i wielkopolskie.

Zbliżona tendencja zarysowuje się w segmencie drugiej podstawowej kategorii maszyn rolniczych, jaką stanowią nowe przyczepy. W październiku br. zarejestrowano ich 414. To o 66 szt. więcej niż przed miesiącem, ale o 82 szt. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. W ciągu dziesięciu miesięcy br. zarejestrowano 5466 szt. nowych przyczep rolniczych. To jednak o 1606 szt. mniej niż w tym samych okresie w 2022 roku. Wynik ten oznacza spadek rok do roku o 22,7 proc. Najpopularniejsze marki to Pronar, Metal-Fach, Metaltech, Wielton i Wodziński.

– Kolejne miesiące dadzą nam odpowiedź, czy rolnicy, i to w większym niż obecnie stopniu, gotowi są na rejestrację czyli zakup nowych maszyn. Wiązałoby się to ze stopniowym odzyskiwaniem optymizmu, tak potrzebnego przy przezwyciężaniu obiektywnych trudności – zastanawia się Hubert Seliwiak. Przypomina przy tym, że pogorszenie nastrojów wśród producentów rolnych, a więc nabywców maszyn rolniczych, spowodowane było dotąd m.in. rosnącymi cenami energii, inflacją, niepewnością związaną z wojną w Ukrainie czy trudnościami ze sprzedażą płodów rolnych (np. zboża), a co za tym idzie – pełnymi w wielu przypadkach od ponad 2 lat magazynami w dużej części gospodarstw. Kłody pod nogi rolników rzuciła też przyjęta pośpiesznie na wiosnę ustawa o pożyczkach lombardowych, która – zdaniem PIGMiUR – wprowadza chaos na rynku sprzedaży nowych maszyn rolniczych, de facto uniemożliwiając w znacznym stopniu ich leasing, a to on stanowi w wielu przypadkach wkład własny konieczny do ich zakupu.

– Stan nastrojów wśród przedsiębiorców z naszej branży miał dotąd tendencję zniżkową. Jaki był w upływającym właśnie półroczu, wiedzieć będziemy już wkrótce, bowiem co 6 miesięcy badamy je, opracowując kompleksowy raport na ten temat – informuje Hubert Seliwiak.

Stały wzrost notowany jest natomiast w segmencie maszyn używanych, co – jak zaznacza Izba – świadczy o stałej, ale dostosowanej do aktualnych możliwości i nastrojów – chęci rozwijania się wśród rolników. Na koniec października 2023 roku PIGMiUR notuje rejestrację 18794 szt. ciągników „z drugiej ręki”. To o 1983 szt. więcej niż w tym samym okresie 2022 roku. Wzrost wynosi więc 11,8 proc. W okresie styczeń-październik 2023 roku zarejestrowano 5427 szt. przyczep używanych. To o 499 szt. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że obecnie notowany jest wzrost na rynku wtórnym o 10,1 proc.

Idzie dobry czas dla akcji spółek dywidendowych

W kończącym się niebawem 2023 roku, spółki dywidendowe radziły sobie słabo, jednak koniec podwyżek stóp procentowych i rosnące obawy o recesję sprawiają, że ponownie stały się warte uwagi. Długoterminowo, to właśnie reinwestowane dywidendy stanowiły aż 58 proc. średnich zwrotów z giełdy z ostatnich 20 lat. Jest to także dobre zabezpieczenie przed inflacją.

Akcje spółek dywidendowych były w tym roku wielkimi przegranymi rynku kapitałowego, Wyniki funduszu ETF zawierającego spółki o wysokiej stopie dywidendy –  iShares Core High Dividend ETF (HDV) są w tym roku o ponad 20 punktów gorsze niż wyniki funduszu SPDR S&P 500 ETF (-5 proc. vs. +16 proc.). Wysoki poziom stóp procentowych FED – 5,5 proc. wywołał mocna konkurencję ze strony innych aktywów oferujących atrakcyjne oprocentowanie bez ryzyka. To wywołało m.in. napływ 1 biliona dolarów do amerykańskich funduszy pieniężnych w tym roku. Wydaje się, że w obecnej sytuacji, warto wrócić do akcji dywidendowych, ponieważ globalne banki centralne znajdują się na szczycie cyklu podwyżek stóp procentowych, a na horyzoncie pojawiają się już cięcia. W Polsce doszło już do dwóch obniżek stóp w sumie o 1 pp., choć w listopadzie RPP nie zdecydowała się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie, po świecie krąży widmo spowolnienia gospodarczego, potencjalnie zwiększając zainteresowanie bardziej defensywnymi strategiami inwestycyjnymi.

Globalne spółki giełdowe wypłaciły w ubiegłym roku akcjonariuszom dywidendy o wartości 1,6 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Najwięcej z tej kwoty wypłaciły banki – 27 proc. oraz branża produktów konsumenckich – 17 proc. Z firm największymi płatnikami dywidend pozostają Nestle, HSBC oraz Mercedes.

Patrząc historycznie, dywidendy stanowią doskonałe długoterminowe zabezpieczenie przed inflacją. W ciągu ostatnich 20 lat, ceny konsumpcyjne w USA i Wielkiej Brytanii wzrosły o 63 proc., podczas gdy firmy płacące dywidendy z S&P 500, podniosły wypłacane kwoty przeciętnie o 84 proc.

Warto zauważyć, że reinwestowane dywidendy stanowią aż 48 proc. długoterminowych zwrotów z globalnych rynków akcji. Globalne akcje wzrosły o 170 proc. w ciągu ostatnich 20 lat, ale po wliczeniu reinwestowanych dywidend, wzrost ten wynosi aż 320 proc. Dla najważniejszych rynków, średnia jest jeszcze wyższa i wynosi 58 proc. Na rynku amerykańskim, poziom jest niższy i wynosi 47 proc. w S&P500, a to dlatego, że popularna praktyką jest tam wykupowanie własnych akcji jako alternatywę dla wypłaty dywidend. Popularne w USA spółki technologiczne raczej reinwestują swoje zyski niż wypłacają dywidendy. – dla NASDAQ średnia wynosi tylko 15 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro

Niespodzianka z RPP

Ostatnimi czasy na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej pewne są chyba tylko niespodzianki. Zobaczymy, co usłyszymy dzisiaj na pierwszej po wyborach konferencji prasowej.

Stopy procentowe bez zmian

Przewidywanie działań obecnej Rady Polityki Pieniężnej to coś, co może łatwo zrównać poważnych analityków z amatorami. Niespodzianki znów nie udało się uniknąć. Okazuje się, że pomimo spadku inflacji w ujęciu rocznym o imponujące 1,7% względem ostatniego miesiąca stopy pozostały bez zmian. Wiele osób zastanawia się, co się stało, że wcześniej była przestrzeń na obniżki stóp procentowych, a teraz już jej nie ma. Można tutaj oczywiście wskazywać kontekst wyborczy, aczkolwiek Rada Polityki Pieniężnej jest przecież niezależna i nie włączyłaby się w bieżącą walkę polityczną. Prawda? Ciekawa będzie dzisiejsza konferencja prasowa prezesa NBP. Na pewno wspomni o sile polskiej waluty, bo to, że złoty się umocnił po niespodziewanym nieobniżeniu stóp procentowych, nikogo nie powinno dziwić.

Spadki cen gazu

Nie tylko ropa tanieje na rynkach w ostatnich dniach. W dół idą również ceny gazu. Na rynku mamy co prawda wyższe poziomy niż w zeszłym roku, ale są one wielokrotnie niższe niż te, które widzieliśmy po rosyjskiej agresji na terytorium Ukrainy. Na przyszłość mamy też przynajmniej jeden bardzo dobry prognostyk. Magazyny ropy są niemal w pełni napełnione, co powoduje, że tak lubiane przez stronę rosyjską szantaże gazowe lub po prostu „awarie” nie będą miały takiego przełożenia na sytuację w Unii Europejskiej. Powinno to powodować większą stabilność cen.

W Rumunii bez zmian

O ile w Polsce na posiedzeniu grona decyzyjnego Banku Centralnego mieliśmy spore emocje, o tyle w Rumunii zawiało nudą. Było 7%, oczekiwano 7%, pozostało 7%. Rumuni w tym roku mieli jedną podwyżkę w styczniu i od tego czasu mają coś, co dzięki prezesowi NBP przeszło do języka finansów jako płaskowyż. Jak się nietrudno domyślić rynki walutowe taką decyzją nie były szczególnie zaskoczone. Notowania rumuńskiej lei zwyczajowo są mocno przyklejone do parytetu wymiany do euro, co w przypadku kraju zmierzającego do strefy euro nie powinno dziwić. Kurs po decyzji jednak niemal nie drgnął.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynek mieszkaniowy nadal nie sprzyja rodzinom

Rodziny planujące zakup mieszkania nie mają łatwo. Pomimo nadziei wiązanych z programem BK 2% ich sytuacja na rynku nieruchomości nie uległa znacznej poprawie. Wzrost popytu pociągnął bowiem za sobą wzrost cen, wahający się w największych miastach od 11% r/r aż do 23% r/r. Wysokie ceny i niewystarczająca podaż mieszkań odpowiadających potrzebom rodzin z dziećmi, oznaczały dla części z nich konieczność poszukiwania ofert poza centrami miast czy wręcz w mniejszych miastach aglomeracji. Czy istnieje szansa, że te tendencje się odwrócą, a rynek nieruchomości stanie przyjaźniejszy dla rodzin?

Z raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęścia”, przygotowanego przez Otodom, Politykę Insight i SWPS wynika, że obecnie 75% polskich rodzin posiada nieruchomość na własność, co pozytywnie wpływa na ich poczucie dobrostanu. W trudniejszej sytuacji znajdują się jednak rodziny lub pary, które w ostatnim czasie chciały nabyć pierwsze lub znaleźć nowe lokum.

Jakie są główne wyzwania, z którymi się mierzą? Przede wszystkim szybki wzrost cen oraz malejąca dostępność lokali, które odpowiadają ich potrzebom. Mieszkania, zwłaszcza te mieszczące się w limicie rządowego programu BK %, czyli w kwocie do 800 tys. zł, w ostatnich miesiącach szybko znikały z rynku. Między drugim a trzecim kwartałem tego roku liczba aktywnych ofert takich lokali spadła o ponad 21%, przy czym największe spadki odnotowano w metropoliach[1] Łatwiej można było znaleźć takie mieszkania na obrzeżach największych miast i w sąsiadujących z aglomeracjami powiatach. Jak wskazują dane z „Kwartalnika Mieszkaniowego” Otodom i Polityki Insight w III kwartale w średnich i małych miastach liczba ofert, których ceny nie przekraczały  800 tys. zł wzrosła o łącznie 1,3 tys. Tak więc możliwość zakupu mieszkania o upragnionym metrażu, liczbie pokoi i w takim budżecie dla części rodzin mógł oznaczać konieczność wyprowadzki poza miasto.

Coraz mniejsze mieszkanie dla rodziny

Zgodnie z europejskimi standardami[2] przykładowa rodzina z jednym dzieckiem, aby zapewnić sobie komfort codziennego funkcjonowania powinna zajmować 3-pokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 50-70 mkw. Natomiast potrzeby czteroosobowej rodziny zaspokoi lokal o metrażu min. 60 mkw. z trzema lub czterema pokojami. Według danych z raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęściapolskie rodziny mieszkają średnio na 82 mkw. To nie aż tak dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że część z nich zamieszkuje domy wolnostojące. Blisko jedna piąta rodzin, które wzięły udział w badaniu Otodom wskazuje na to, że w miejscu zamieszkania brakuje im przestrzeni.

Wraz z rosnącymi cenami spada metraż mieszkań, na zakup których są w stanie sobie pozwolić nabywcy W październiku br. średnia cena ofertowa mieszkania deweloperskiego w Warszawie osiągnęła 16 tys. zł/mkw., w Krakowie 14,5 tys. zł/mkw., we Wrocławiu przekroczyła 13 tys. zł/mkw. Oznacza to, że na zakup mieszkania o metrażu ok. 60 mkw. trzeba wydać tam średnio od 800 tys do 1 mln zł. I to pod warunkiem, że takie znajdziemy. Dla wielu rodzin są to kwoty zaporowe, dlatego z roku na rok dopuszczają mniejszy minimalny metraż na którym są w stanie zamieszkać – wskazuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.średnie ceny mieszkań

Na koniec 2022 r. aż 41% rodzin planujących zakup nieruchomości na rynku pierwotnym deklarowało, że dopuszcza zakup mieszkania o minimalnym metrażu nie przekraczającym 50 mkw., a 31% była w stanie zaakceptować nawet takie o 10 mkw. mniejsze[3].

Przedmieścia dają więcej możliwości ale …

Nie mniej ważna od metrażu i liczy pokoi jest najbliższa okolica. W badaniu „Szczęśliwy Dom” wśród jej najważniejszych atutów przedstawiciele rodzin wskazali m.in. bliskość terenów zielonych, bezpieczeństwo oraz dostęp do sklepów, infrastruktury dla dzieci i placówek edukacyjnych oraz komunikacji miejskiej.

Jednak bliskość takich udogodnień, szczególnie w największych miastach  wiąże się z wyższymi kosztami zakupu. Dane z narzędzia Cenoskop Otodom wskazują, że bliska, ale nie za bliska odległość od infrastruktury dla dzieci np. takiej jak plac zabaw jest związana z wyższą wyceną nieruchomości. Przykładowo, w Krakowie estymowana cena mieszkań zlokalizowanych w spacerowej odległości 250-600 mkw. od tego typu udogodnienia jest wyższa o 160 zł/mkw. od przeciętnej. Elementy takie w zdecydowanie mniejszym stopniu wpływają na ceny nieruchomości w mniejszych miejscowościach.

– Niższa cena oraz rosnący wraz z dostępnością finansową wybór mieszkań dość często kierują uwagę potencjalnych nabywców w stronę przedmieść czy miast w obwarzankach największych aglomeracji. Miejscowości takie poza ofertą tańszych lokali oferują też wiele udogodnień istotnych z punktu widzenia rodzin np. lepszy dostęp do żłobków, przedszkoli czy szkół. Są też jednak minusy, z którymi nabywcy muszą się liczyć, a wśród nich konieczność dojazdów do pracy. Utarło się przekonanie, że w dobie upowszechnienia pracy zdalnej czy hybrydowej nie jest to czynnik przesądzający. Dla wielu rodzin może stać się jednak z czasem elementem, który determinuje codzienne funkcjonowanie wszystkich członków rodziny – mówi Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom 

Potwierdzają to wyniki raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęścia”, według którego czynnikiem najbardziej obniżającym poczucie szczęścia rodzin z dziećmi w okolicy zamieszkania jest jakość komunikacji miejskiej i dojazdu. Kwestie związane z codziennym przemieszczaniem się przeszkadzają blisko jednej trzeciej przebadanych rodzin.

Deweloperzy próbują przywrócić równowagę

Czy sytuacja rodzin na rynku mieszkaniowym może stać się łatwiejsza? Pewną nadzieję może dawać wzrost podaży na rynku pierwotnym.

W październiku deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach wprowadzili do oferty o ponad jedną trzecią więcej mieszkań niż w poprzednim miesiącu i aż o 158% więcej niż przed rokiem. To pozwoliło zrównoważyć podaż i zatrzymać dalszy gwałtowny spadek oferty. Nabywcy w aglomeracjach mogą liczyć na większy wybór mieszkań, jednak ich ceny wciąż rosną – zaznacza Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Ekspertka podkreśla, że na spadki cen nie powinniśmy liczyć. Mobilizacja deweloperów daje wprawdzie nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki ich wzrostu, co mogliśmy obserwować na przykładzie października. Nierównowaga na rynku spowodowana przez zwiększony w ostatnich miesiącach dostęp do kredytów w ramach rządowego programu jest jednak tak duża, że nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października nadrabianie tego dystansu będzie długotrwałe. Wciąż też występują czynniki makroekonomiczne sprzyjające wzrostowi cen. To czy pojawią się rozwiązania, które faktycznie zmienią dostępność mieszkań dla poszczególnych grup odbiorców, w tym właśnie rodzin, będzie zależało od wprowadzonych rozwiązań polityki mieszkaniowej nowego rządu, zwłaszcza w kontekście dalszych losów programu dopłat do kredytów.

[1] Kwartalnik mieszkaniowy Q3 2023, Otodom i Polityka Insight,

[2] Eurostat, overcrowding rate, 2021

[3] Raport Otodom & JLL, Preferencje nabywców mieszkań 2022

Łódzkie z potencjałem na 2,5 mln mkw. nowych inwestycji magazynowych

Unikalnie różnorodna w skali kraju grupa najemców magazynowych, jedyny w Polsce „ring autostradowy”, który wzmocni rozwój logistyki e-commerce oraz nowoczesna, przyciągająca globalnych graczy infrastruktura magazynowa – tak w skrócie przedstawia się sytuacja na rynku powierzchni magazynowych w regionie łódzkim, którą podsumowuje najnowszy raport międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield. Co więcej, jak wynika z analizy „Uszyj biznes w Łodzi. Rynek magazynowo- produkcyjny Polski Centralnej”, potencjał zabezpieczonych przez deweloperów gruntów daje możliwość na realizację inwestycji o łącznej powierzchni nawet 2,5 mln mkw.

Magazyny w regionie łódzkim z miejscem na podium

Polska Centralna z zasobami magazynowymi na poziomie około 4,33 mln mkw. jest trzecim pod względem wielkości rynkiem magazynowym w Polsce, ustępującym jedynie województwu mazowieckiemu i śląskiemu.

Gdy jednak spojrzymy w statystyki głębiej, okazuje się, że ponad 50% istniejącego w regionie łódzkim wolumenu ma niecałe 5 lat, a w ciągu ostatnich 10 lat liczba metrów kwadratowych magazynów urosła tu ponad czterokrotnie. Mamy zatem do czynienia z absolutnie nowoczesną infrastrukturą magazynową, będącą kołem zamachowym zarówno dla lokalnych przedsiębiorstw, krajowych firm, jak i międzynarodowych koncernów, które właśnie w województwie łódzkim odnalazły idealne miejsce dla swojego biznesu, komentuje Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

W strukturze podaży magazynowej Polski Centralnej dominują projekty typu „big-box”, których średnia powierzchnia użytkowa przekracza 30 000 mkw., zaś minimalne moduły magazynowe oferowane do wynajęcia zaczynają się od ok. 2000 – 3000 mkw. Od kilku lat dużą popularnością cieszą się również mniejsze projekty magazynowe z segmentu logistyki miejskiej, nazywane przez niektórych deweloperów jako tzw. „City Flex” czy „City Logistics”. Projekty te zlokalizowane są zazwyczaj w centralnej strefie aglomeracji łódzkiej, na terenie Łodzi lub w jej bezpośrednim otoczeniu, a średnia wielkość tego typu budynku to ok. 10 000 mkw.

Na koniec pierwszej połowy 2023 roku na rynku Polski Centralnej w realizacji pozostawało ok. 377 000 mkw. powierzchni magazynowej, odpowiadającego za 18% krajowego wolumenu budów. W tym czasie większy wolumen inwestycji mogliśmy jedynie obserwować w województwie mazowieckim, gdzie powstawało 448 000 mkw. Warto podkreślić, że łódzki rynek jest postrzegany przez inwestorów jako dojrzały, ale wciąż perspektywiczny. Dlatego też nie brakuje firm, które w dzisiejszych „niepewnych” czasach są w stanie podjąć większe ryzyko inwestycyjne realizując na dużą skalę projekty spekulacyjne, dodaje Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Industrial & Logistics Agency.

Potwierdzeniem tego jest ponad 240 000 mkw., czyli 64% wolumenu inwestycji, które w czerwcu 2023 roku nie były zabezpieczone umowami przednajmu.

W najbliższych latach w Polsce Centralnej może powstać nawet 2,5 mln mkw. dodatkowej powierzchni magazynowej. Taki potencjał tkwi w ramach zabezpieczonego przez deweloperów banku gruntów położnych w atrakcyjnych lokalizacjach miejskich, jak i w pobliżu głównych dróg szybkiego ruchu. To doskonała wiadomość dla wielu inwestorów, również tych obecnych już w regionie łódzkim, tym bardziej, że z naszych rozmów z wieloma klientami jasno wynika, że Łódź i okolice to dla nich absolutny top magazynowych lokalizacji inwestycyjnych w tej części Europy, tłumaczy Damian Kołata.

Polska Centralna logistyką stoi

Jak wynika z najnowszego raportu Cushman & Wakefield, przy podziale aktywnych w Polsce Centralnej najemców na dwa podstawowe sektory przeważający udział mają w tym regionie firmy związane z logistyką, które stanowią blisko 71%, natomiast klienci z branży produkcyjnej to ok. 29%.

Największy procentowy odsetek firm z sektora logistycznego skupiony jest w rejonie Strykowa oraz Piotrkowa Trybunalskiego. Z kolei biorąc pod uwagę firmy z sektora produkcyjnego widzimy, że ich udział procentowy w okolicach Łodzi jest większy niż średnia w całym regionie i wynosi ok. 33%. Podobnie sytuacja wygląda w takich miastach jak Koluszki, Kutno czy Radomsko, gdzie najemcy produkcyjni stanową ok. 39%, komentuje Katarzyna Misztal, Negocjator, Industrial & Logistics Agency.

Z kolei klasyfikując aktywne w regionie Polski Centralnej firmy na branże, które reprezentują, autorzy raportu wskazują dwie główne grupy przedsiębiorstw – przedstawicieli branży retail z udziałem ok. 33% oraz firmy z branży logistycznej (3PL), które stanowią 22% tego rynku. Kolejne grupy z mniejszym już udziałem na poziomie ok. 10% to firmy z sektora inżynierii, budownictwa i maszyn. 9% stanowią platformy sprzedażowe (e-commerce) oraz klienci z branży elektronicznej oraz sprzętu domowego (głownie ich producenci) 8%.

Województwo łódzkie jest świetnym przykładem synergii nowoczesnych przestrzeni produkcyjnych, ogromnych centrów dystrybucyjnych dla e-commerce, w tym dla największych globalnych platform modowych i marketplace, a także powierzchni logistycznych obsługiwanych przez znane światowe marki działające w ramach 3PL (ang. third party logistics). Oznacza to, że Polska Centralna tworzy unikalną w skali kraju sieć potencjalnych partnerów biznesowych, mogących stworzyć logistyczny system naczyń połączonych, działających już od pierwszych dni jak dobrze naoliwiona maszyna, dodaje Damian Kołata.

Lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja

Jednym z głównych elementów wpływających na tak dużą atrakcyjność Polski Centralnej, jest oczywiście jej perfekcyjna lokalizacja oraz bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura drogowa.

Lokalizacja regionu łódzkiego stała się czynnikiem tak oczywistym, że nie stanowi już nawet dodatkowej kategorii w analizach typu network study. Natomiast w ostatnim czasie o samej Łodzi było znowu głośno w kontekście oddania do użytku trasy S14, dzięki której stała się jedynym w Polsce miastem z tzw. „ringiem autostradowym”. Jest to pierwszy tak duży obszar aglomeracyjny w Polsce wokół którego domknięto „ring” szybkiego ruchu, co będzie miało niebagatelny wpływ między innymi na dalszy rozwój logistyki e-commerce w aglomeracji łódzkiej, ja dalszy wzrost atrakcyjności inwestycyjnej całego regionu, podsumowuje Renata Krzyżanowska, Associate, Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

Pustka w kalendarzu makro oraz zaskoczenie RPP

Ostatnie komentarze przedstawicieli Rezerwy Federalnej choć nie były przełomowe, to jednak pozwoliły dolarowi na odrobienie części strat poniesionych na początku listopada. Wczoraj Powell nie odniósł się w żaden sposób do perspektyw polityki monetarnej Fed-u, dlatego dziś oczy inwestorów będą skierowane ponownie na przewodniczącego Rezerwy Federalnej, który weźmie udział w panelu dyskusyjnym Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Będzie on dotyczył wyzwań dla polityki pieniężnej. W Polsce rynek został zaskoczony brakiem obniżki stóp procentowych przez RPP na skutek czego zyskał złoty oraz akcje banków. W kalendarzu makro dziś liczba publikacji jest mocno ograniczona.

Kiedy kluczowe publikacje makro są za nami a w kalendarzu wieje nudą, rynek skupia się na innych elementach. Teraz w centrum uwagi są wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli Fed-u oraz samego przewodniczącego Powella. One jak na razie niczego nowego nie wniosły. Decydenci staraj się jednak tłumić nastroje i wciąż „grają” pod otwartą furtkę dla dalszego zacieśniania monetarnego. Jednocześnie członkowie FOMC próbują ostrzec rynek, aby nie wyciągał on pochopnych wniosków z jednego, słabego raportu z rynku pracy i podkreślają, że kluczowe dla grudniowej decyzji będą kolejne publikacje. Rynek pracy jest ważny ale nie kluczowy, a o pauzie lub podwyżce na ostatnim posiedzeniu dużo będzie zależeć od dalszego kształtowania się dynamiki wzrostu cen. Wskaźniki CPI dla USA za październik zostaną podane już w najbliższy wtorek i prawdopodobnie będzie to dzień podwyższonej zmienności rynkowej. Dalsze potwierdzenia spadku inflacji w Stanach Zjednoczonych będą osłabiać dolara i powodować, że ponownie uaktywni się popyt na ryzyko.

We wrześniu NBP zaskoczył dużą obniżką co spowodowało lawinowe osłabienie złotego. Wczoraj rozczarowanie rynkowe wynikało z braku zmian poziomu stóp procentowych, co w konsekwencji przyczyniło się do aprecjacji PLN. Para EUR/PLN spadła na moment poniżej 4,43 a kurs USD/PLN wyrównał minima z początku listopada i ponownie zbliżył się do poziomu 4,14. Rynek otrzymał kolejne potwierdzenie, że decyzje NBP są mało przewidywalne. Komunikacja z rynkiem wciąż jest piętą achillesową instytucji. Czy brak obniżki to efekt wyników wyborów parlamentarnych? Możemy jedynie spekulować. Założenie, że w nowej rzeczywistości politycznej RPP zmieni front i ponownie jako priorytet będzie traktować stabilizację cen a nie wzrost gospodarczy, zaczyna się sprawdzać. Na dzisiejszej konferencji możemy zatem usłyszeć, że ruch wrześniowo-październikowy (łączna obniżka o 100 pb), był jedynie dostosowaniem polityki monetarnej do aktualnej sytuacji makro w kraju. Jeśli otrzymamy jasny sygnał, że stopy pozostaną na wysokim poziomie przez dłuższy czas a poprzednie zmiany parametrów nie są początkiem regularnego cyklu obniżek stóp procentowych, wówczas złoty ma szanse na dalsze umocnienie.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

ABSL: Talenty przyciągają globalne inwestycje

Jak wynika z corocznego raportu ABSL „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2023”, 40 proc. firm z tego sektora postrzega dostępność talentów w Polsce jako podstawową barierę rozwoju oraz napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ponad 50 proc. uważa, że w ciągu najbliższych 5 lat niedobór talentów będzie znaczący, co spowoduje konieczność dostosowania strategii pozyskiwania pracowników. ABSL opublikował raport „ABSL Talent Strategic Foresight Report 2023”, którego celem jest przygotowanie organizacji do proaktywnego kształtowania przyszłości sektora zatrudniającego obecnie 435 300 osób z czego 364 000 osób pracuje w centrach należących do inwestorów zagranicznych.

Związek Liderów Usług Biznesowych (ABSL) zrzeszający ponad 250 największych na świecie firm z tego sektora, jest jednym z największych pracodawców w Polsce. Dostęp do pracowników w sektorze o strategicznym znaczeniu, będzie miał istotny wpływ na rozwój gospodarczy w ciągu najbliższych pięciu lat. W tym okresie rynek pracy ulegnie przeobrażeniom w sferze politycznej, a co za tym idzie prawnej i gospodarczej. Do utrzymania konkurencyjności sektora na globalnym rynku potrzebne są systemowe rozwiązania, które wymagają współpracy między firmami, rządami, organizacjami pozarządowymi i instytucjami edukacyjnymi.

Kompetencje przyciągają zagraniczne inwestycje

Analizy Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) oraz Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), wyraźnie pokazują, że kraje o wyższym poziomie wykształcenia i bardziej wykwalifikowanej puli talentów mają tendencję do przyciągania większej liczby projektów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Wraz z transformacją sektora usług biznesowych w kierunku ról opartych na wiedzy, kluczowym czynnikiem wzrostu jest dostępność pracowników z zaawansowanymi umiejętnościami. Jak wskazano w raporcie ABSL, biorąc pod uwagę zmianę jakościową w zakresie oferowanych usług i stopień ich  umiędzynarodowienia, oprócz umiejętności językowych czy znajomości technologii, również kompetencje miękkie, zarządcze oraz zdolność do pracy w różnorodnym środowisku stają się niezwykle ważne.

To, co mogłoby pomóc Polsce w organicznym rozwoju obecnego portfolio usług i przyciąganiu nowych inwestorów, to inwestycje w rozwój kompetencji przedsiębiorczości i umiejętności cyfrowych niezbędnych w dobie przyspieszonej cyfryzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. To jest nasze wspólne wyzwanie: zapewnić pracowników posiadających kompetencje przyszłości i przekonać inwestorów, że oferujemy doskonałe zaplecze kadrowe, pomimo niekorzystnych uwarunkowań demograficznych. – podkreśla Anna Berczyńska, wiceprezeska ds. talentów w ABSL.

Jedną ze strategii umożliwiających wypełnienie luki w umiejętnościach, wskazanych w raporcie, są wewnętrzne szkolenia dla obecnych pracowników mające na celu podniesienie lub zmianę kwalifikacji. W nadchodzących latach mobilność wewnętrzna będzie zyskiwać na znaczeniu, pomagając obecnym talentom w przystosowaniu się do nowych ról, zapewniając im umiejętności i szkolenia potrzebne do rozwoju.

Praca zdalna jedną z głównych wartości pracowniczych w sektorze

Pozyskiwanie talentów i zarządzanie nimi jest jednym z najbardziej złożonych i wielowymiarowych aspektów sektora usług biznesowych. Trafne dopasowywanie propozycji wartości pracowniczych (Employee Value Proposition) oraz wsłuchanie się w potrzeby i oczekiwania różnych grup funkcyjnych, pokoleniowych i społecznych jest kluczowym wyznacznikiem tego, jak skutecznie firmy przyciągają talenty – informuje Daniel Wocial, współautor raportu talentowego, dyrektor zarządzający iSourceTec.

Obok wynagrodzenia i świadczeń, raport ABSL jako główne wartości poszukiwane przez pracowników wymienia elastyczność pracy w dowolnym miejscu i czasie, w tym pracę zdalną, wykonywanie pracy o dużym znaczeniu, wewnętrzne możliwości rozwoju, zdobywanie nowych umiejętności, a także wrażliwość organizacji i aspekty zrównoważonego rozwoju, w tym ESG.

Praca zdalna nadal jest atrakcyjną propozycją, szczególnie dla wysoko wykwalifikowanych pracowników. Według raportu ABSL praca hybrydowa (57,2 proc.) była dominującą formą pracy w firmach świadczących usługi biznesowe w 2023 roku. Ponad 45 proc. firm rekrutowało pracowników z dowolnego miejsca w Polsce a kolejne 13 proc. z dowolnego miejsca na świecie.

Grupy mniej aktywne zawodowo szansą dla sektora

W raporcie ABSL wskazano, że jedną ze strategii pozyskiwania talentów jest aktywizacja nowych grup pracowników, które wcześniej były niedostatecznie reprezentowane w sektorze usług biznesowych.

Elastyczność pracy zdalnej otwiera dostęp do pracowników, którzy wcześniej byli poza zasięgiem. Dotyczy to osób z mniejszych miejscowości w Polsce oraz z zagranicy z państw członkowskich Unii Europejskiej, oraz z krajów partnerskich w Azji i Afryce. Aby lepiej wykorzystać potencjał kompetencyjny z zagranicy, ważnym jest wzmocnienie wspólnych działań sektora z uczelniami w Polsce, stworzenie połączonej oferty studiów i pracy oraz wspólne tworzenie programów edukacyjnych dla absolwentów do pełnienia różnych funkcji w firmach z sektora.

Kolejną szansą na rozwój sektora jest aktywizacja mniej aktywnych zawodowo grup na polskim ryku (osoby młode, osoby bez doświadczenia zawodowego oraz seniorzy). Obecnie w sektorze usług biznesowych zatrudnienie osób w wieku do 26 lat stanowi 18 proc., podczas gdy odsetek osób powyżej 55 roku życia wynosi 7,6 proc.

Badania pokazują, że na całym świecie do końca 2030 roku będzie brakować ok 85 milionów pracowników, a co szósta osoba będzie w wieku co najmniej 65 lat. Obecna sytuacja gospodarcza, wysoki wskaźnik inflacji sprawiają, że starsi pracownicy opóźniają przejście na emeryturę. Wielu z nich deklaruje, że praca jest im w życiu bardzo potrzebna i jest dla nich czymś znacznie więcej niż tylko źródłem dodatkowych dochodów. Chodzi o poczucie sensu, kontakty towarzyskie czy poczucie przynależności. Grupa 55+ to ogromny potencjał na rynku pracy. – tłumaczy Edyta Janas, Dyrektor ds Sprzedaży, Randstad Sourceright, EMEA.

Zmiany w składzie Zarządu Mabion S.A.

  • 8 listopada 2023 roku Rada Nadzorcza Spółki powołała dr n. med. Julitę Balcerek w skład Zarządu Spółki na stanowisko Członka Zarządu, Dyrektora ds. Operacyjnych
  • Julita Balcerek będzie odpowiadała za zarządzanie, nadzorowanie i integrację obszarów operacyjnych w Spółce, jak również planowaną w ramach drugiego etapu realizacji strategii budowę nowego zakładu produkcyjnego Mabion 2
  • Rozdzielenie kompetencyjne części naukowej i jakościowej od operacyjnej oraz rozszerzenie składu Zarządu to kolejny etap transformacji Mabion w spółkę o profilu CDMO

„Wraz z rozpoczęciem współpracy z Novavax w 2021 roku Mabion zainicjował transformację modelu biznesowego, którego koncepcja wykrystalizowała się jednoznacznie wraz z przyjęciem Strategii 2023-2027 w kwietniu bieżącego roku. Reorganizacja struktury zarządzania Spółką i poszerzenie składu Zarządu będą w naszym przekonaniu korzystne dla Spółki, jej akcjonariuszy oraz innych interesariuszy, w tym pracowników. Julita Balcerek swoją wieloletnią pracą w Mabion udowodniła, że jest menedżerem potrafiącym zorganizować i zoptymalizować kluczowe procesy operacyjne w Spółce, czego doskonałym przykładem były wzorowo poprowadzone transfer i walidacja procesu wytwarzania szczepionki białkowej firmy Novavax. Powołując Julitę Balcerek – wieloletniego Dyrektora ds. Operacyjnych i Naukowych – na stanowisko Członka Zarządu i Dyrektora ds. Operacyjnych wyrażamy jako Rada Nadzorcza nasze pełne poparcie dla dalszych wysiłków transformacyjnych zarządu w rozszerzonym składzie”mówi Robert Koński, Przewodniczący Rady Nadzorczej Mabion S.A.

Julita Balcerek, jest absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku biotechnologia. Tytuł doktora nauk medycznych uzyskała w zakresie biologii molekularnej i komórkowej uczestnicząc w programie doktoratu wdrożeniowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W ramach projektu doktorskiego opracowała innowacyjną platformę do wyprowadzania stabilnych linii komórkowych do ekspresji białek rekombinowanych dla zastosowań biofarmaceutycznych. Julita Balcerek jest tegoroczną absolwentką Polsko-Amerykańskiego Programu Studiów MBA Uniwersytetu Łódzkiego oraz posiada kwalifikacje certyfikowanego Kierownika Projektu IPMA-C.

Julita Balcerek jest związana z Mabion S.A. od 2008 r., gdzie zbudowała zespół i jego kompetencje w zakresie rozwoju, wytwarzania i kontroli biologicznych produktów leczniczych. Pełniła funkcję Kierownika Projektu „Transferu i walidacji procesu wytwarzania szczepionki białkowej firmy Novavax”, zakończonego sukcesem i w efekcie podjęciem długoterminowej współpracy z Novavax w zakresie produkcji kontraktowej antygenu szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. Julita Balcerek od lat projektuje i aktywni e wspiera rozwój kompetencji menedżerskich na poziomie wyższego i średniego szczebla zarządzania w Mabion. W ramach Programu Akademia Lidera, który zaprojektowała i wdrożyła w 2021 r., wspiera liderów zespołów w budowaniu kompetencji zarządczych.

Po dokonanych zmianach osobowych podział kluczowych obszarów i zadań w Spółce na poziomie Zarządu jest następujący:

  • Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny, CEO – kieruje pracami zarządu i koordynuje pracę pozostałych członków zarządu. Do głównych zadań Prezesa Zarządu należy opracowanie strategii biznesowej Spółki i jej polityki inwestycyjnej oraz pozyskiwanie partnerów biznesowych i strategicznych dla Spółki. Prezes Zarządu odpowiada również za zarządzanie ryzykiem, obszar obowiązków informacyjnych i relacji inwestorskich oraz nadzór nad poprawnością realizacji działalności operacyjnej i finansowej Spółki.
  • Julita Balcerek, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Operacyjnych, COO – odpowiedzialna za zarządzanie, nadzorowanie i integrację obszarów operacyjnych w Spółce w zakresie działań rozwojowych, wytwórczych, inwestycyjnych oraz utrzymania ruchu i kwalifikacji. Odpowiada za tworzenie i implementację nowych technologii procesowych oraz rozwój analityki charakteryzującej produkty i procesy biologiczne. Nadzoruje aktywności związane z procesami zakupowymi, magazynowymi, transportu i inwestycji.
  • Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu, Dyrektor Finansowy, CFO – odpowiedzialny za zarządzanie polityką finansową Spółki. Odpowiada za pozyskiwanie finansowania, raportowanie zarządcze w tym tworzenie planów finansowych Spółki oraz księgowość i sprawozdawczość finansową.
  • Sławomir Jaros, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Naukowych i Jakościowych, CSO, CQO – odpowiedzialny za kształtowanie polityki naukowej i jakościowej Spółki, tworzenie, wdrażanie i zapewnienie strategii regulacyjnej i jakościowej oraz rozwój i wdrażanie rozwiązań informatycznych firmy wspierającej rozwój Spółki. Ponadto uczestniczy w procesach planowania i wdrażania w zakresie nowych technologii i usług. Dodatkowo, wspiera obszar Rozwoju Biznesu w budowaniu relacji biznesowych i branżowych służących rozwojowi Spółki.
  • Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu, CCO – odpowiedzialny za rozwój biznesu Spółki, pozyskiwanie nowych klientów, budowanie nowych relacji branżowych oraz prowadzenie wybranych projektów strategicznych związanych z ekspansją międzynarodową Spółki. Z jego inicjatywy został zainicjowany i rozpoczęty kontrakt z kluczowym klientem Spółki – Novavax.
Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.
Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

„Przeprowadzone zmiany to kolejny etap transformacji Mabion w kierunku CDMO. Rozdzielenie funkcji wytwórczych i kontrolnych jest standardem i dobrą praktyką w branży. Takie podejście gwarantuje, iż produkt końcowy usług CDMO jest realizowany zgodnie z regulacjami i wytycznymi, co jest z kolei kluczowe z punktu widzenia możliwości rejestracji, komercjalizacji oraz bezpiecznego leczenia pacjentów. Podział zarządzania tymi obszarami wpisuje się w transformację Mabion i jest również podyktowany oczekiwaniami naszych klientów oraz naszym przekonaniem co do konieczności nieustannego zwiększenia naszej wydajności i skuteczności procesowej. Dołączenie do Zarządu Julity Balcerek przyczyni się do dalszego udoskonalenia naszych procesów i pozwoli na osiągnięcie tych ambitnych celów. Dodatkowo, zwiększona aktywność Sławomira Jarosa w obszarze naukowym pozwoli rozbudować portfolio usług zgodnie z najnowszymi technologiami i oczekiwaniami klientów. Nowa definicja ról w Zarządzie umożliwi również większe zaangażowanie Sławomira Jarosa w procesy rozwoju biznesu, gdzie niezbędna jest jego szeroka wiedza i relacje w branży”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Grupa InPost w Q3: Dwucyfrowe tempo wzrostu wolumenów, przychodów oraz zysku EBITDA

Grupa InPost w trzecim kwartale 2023 roku kontynuowała wzrost pod względem liczby przesyłek, przychodów oraz zysków. Przychody w trzecim kwartale wzrosły o 22% r/r osiągając 2,067 mld zł, skorygowana EBITDA zwiększyła się o 40% r/r osiągając wartość 639 mln zł, EBIT wzrósł o prawie 75% r/r, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek wzrósł w trzecim kwartale o 18% r/r, sięgając 210 mln sztuk.

W trzecim kwartale odnotowaliśmy wyjątkowy sukces, skorygowana EBITDA Grupy InPost wzrosła o imponujące 40%. Co więcej nasza sieć punktów odbioru – w tym urządzeń Paczkomat® – rośnie bardzo szybko i jest już dostępna w ponad 60 000 lokalizacji. Ten znaczący wzrost jest efektem naszej dynamicznej ekspansji zarówno na rynku krajowym jak i na rynkach międzynarodowych.

Z dumą możemy powiedzieć, że na rynku brytyjskim staliśmy się liderem pod względem liczby automatów paczkowych – w UK jest już 5 710 urządzeń Paczkomat® InPost. Co istotne w III kwartale bieżącego roku osiągnęliśmy dodatni skorygowany zysk EBITDA na tym rynku – co oznacza realizację obietnicy, którą złożyliśmy inwestorom na początku tego roku. Nie poprzestajemy na tym, naszym następnym celem będzie rozszerzenie oferty na rynku brytyjskim o B2C.- Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu Grupy InPost

KLUCZOWE INFORMACJE

  • W trzecim kwartale Grupa obsłużyła 210,4 mln przesyłek, co stanowi wzrost o 18% rok do roku. Silną zwyżkę liczby przesyłek Grupa zanotowała zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych, osiągając wzrost rok do roku odpowiednio o 13% i 28%.
  • Grupa zanotowała także znaczący wzrost przychodów, do poziomu 2 067,2 mln zł, czyli o 22,3% rok do roku. Wynik ten był efektem większych wolumenów na wszystkich rynkach.
  • Skorygowany zysk EBITDA Grupy osiągnął poziom 639,4 mln zł co oznacza wzrost o 40,3% rok do roku, przy skorygowanej marży EBITDA na poziomie 30,9%. EBIT Grupy wzrósł o 74,9% rok do roku, a marża EBIT wzrosła do 16% w III kwartale 2023 r. wobec 11,2% rok wcześniej. W trzecim kwartale 2023 r. Grupa InPost osiągnęła dodatnie wolne przepływy pieniężne (FCF) w wysokości 310,9 mln zł.
  • W Polsce InPost ustanowił nowy rekord wolumenów dla III kwartału, obsługując 140,4 mln przesyłek. To kolejny kwartał, w którym odnotowany wzrost był szybszy niż wzrost całego rynku, mimo spowolnienia rynkowego we wrześniu. W Polsce liczba przesyłek zwiększyła się o 13%, przy rozwoju rynku na poziomie 10,6% r/r[1].
  • W III kwartale Mondial Relay obsłużył o 10% więcej przesyłek r/r co wynikało przede wszystkim ze znacząco wyższej dynamiki w segmencie B2C, o 24% r/r. Jest to zgodne ze strategią Grupy na rynkach, na których działa Mondial Relay.
  • W Wielkiej Brytanii InPost dostarczył 13,4 mln paczek, osiągając przychody w wysokości 125,2 mln zł (wzrost o 138,9% r/r). Wielka Brytania wypracowała swój pierwszy w historii rentowny kwartał pod względem skorygowanego zysku EBITDA, w wysokości 11,3 mln zł.
  • Grupa konsekwentnie realizuje swoje plany dotyczące zwiększania wolumenów i rentowności.

Perspektywy na 2023

Grupa InPost oczekuje, że 2023 rok zakończy ze zwiększonym udziałem na kluczowych rynkach (Polska, rynki Mondial Relay i Wielka Brytania). W Polsce pod względem skorygowanej marży EBITDA Grupa oczekuje wzrostu w porównaniu do 2022 roku.

Na rynkach obsługiwanych przez Mondial Relay Grupa oczekuje mniejszej marży w wyniku dalszych inwestycji w rozwój sieci, zdobywaniu udziału w rynku, przy jednoczesnym zarządzaniu rosnącymi kosztami związanymi ze wzrostem płac. W Wielkiej Brytanii w IV kwartale Grupa spodziewa się dodatniej skorygowanej EBITDA i kontynuacji tego trendu w 2024 roku.

Na koniec 2023 roku Grupa oczekuje dodatnich przepływów gotówki (FCF) oraz utrzymania niskiego wskaźnika zadłużenia netto w IV kwartale 2023 roku w porównaniu z końcem 2022 roku.

Październik przyniósł dobre sygnały o poziomie sprzedaży, po słabym zakończeniu III kwartału. Grupa przewiduje, że dynamiki wzrostu wolumenów w IV kwartale rok do roku dla Grupy, będą zbliżone do wzrostów osiągniętych w III kwartale 2023 roku.

[1] Szacunki własne oparte na statystykach i raportach rynkowych

Systemy przeciwpożarowe w serwerowniach – jakie wybrać?

Serwerownie stanowią serce wielu firm, gromadząc nie tylko dane, ale również kluczowe zasoby. Utrata tych zasobów z powodu pożaru może przynieść znaczne straty finansowe i zakłócić działalność przedsiębiorstwa.

W serwerowniach panują specyficzne warunki pracy, związane z utrzymaniem odpowiedniej wilgotności, temperatury, które mają na celu zabezpieczenie urządzeń przed awarią zasilania. Jednak, nawet przy zachowanych środkach ostrożności, pożary w serwerowniach nie są rzadkością. Mogą być spowodowane różnymi czynnikami, włączając w to ludzkie błędy, stan instalacji elektrycznych czy kwestie związane z wentylacją. Aby się przed nimi uchronić niezbędne są właściwe systemy przeciwpożarowe.

Jak zabezpieczane są serwerownie?

Do najczęstszych środków zabezpieczeń w celu utrzymania ciągłości pracy urządzeń serwerowni stosuje się co najmniej dwa źródła zasilania oraz zasilacze awaryjne oraz kilka złączy internetowych. Serwerownie często wyłożone są specjalnymi dywanami i matami zapobiegającymi gromadzeniu się ładunków elektrostatycznych. Stosowane są również podłogi technologiczne, a dostęp do samej serwerowni jest ograniczony przez systemy kontroli dostępu.

Pomimo zastosowania tak rozległych środków bezpieczeństwa, pożary w serwerowniach zdarzają się tak samo, jak i w innych środowiskach pracy maszyn i urządzeń. Z tego względu konieczna jest profesjonalna ochrona przeciwpożarowa, która pozwoli uniknąć niebezpieczeństwa.

Ochrona przeciwpożarowa dla serwerowni

Kluczowe dla bezpieczeństwa serwerowni jest wczesne wykrycie pożaru lub wybuchu zanim dojdzie do nieodwracalnych szkód.

Chętnie wykorzystywane są do tego procederu systemy wykrywania i gaszenia iskier, które współpracują z innymi systemami przeciwpożarowymi i za pomocą jednej centrali sterującej realizują następujące zadania:

  • uruchomienie systemów przeciwpożarowych,
  • uruchomienie systemu gaszenia,
  • usuwanie dymu z dróg ewakuacyjnych na terenie obiektu poprzez system zasysający,
  • usuwanie dymu z obszarów niebezpiecznych,
  • uruchomienie alarmu w celu przeprowadzenia ewakuacji ludzi i sprzętu,
  • powiadomienie służb ratowniczych.

Jakie środki gaśnicze mogą być stosowane w serwerowniach?

W serwerowniach stosuje się różne środki i metody gaśnicze, które są dobrze dostosowane do unikalnych wymagań i zagrożeń dla tego miejsca. Jest to przykładowo:

Gaszenie mgłą wodną  – systemy gaszenia mgłą wodną składają się z zespołów detekcji i sterowania, zasilania wodnego i pneumatyki oraz instalacji rurowej zakończonej dyszami odpowiedzialnymi za generowanie mgły.

Gaszenie pianą – piana generowana jest poprzez mechaniczne spienienie roztworu środka pianotwórczego, powstałego w wyniku zmieszania koncentratu AFFF z wodą. W zależności od istniejącego zagrożenia pożarowego, system gaszenia pianą może generować pianę ciężką, średnią lub lekką.

Gaszenie gazemmoże bazować na gazach chemicznych zamiennikach halonu lub na gazach obojętnych i może wykorzystywać: czysty argon, czysty azot, mieszaninę azotu oraz argonu, mieszaninę azotu, argonu i dwutlenku węgla.

Co jakiś czas dochodzi do pożarów w serwerowniach – nawet tych profesjonalnie zaprojektowanych i wyposażonych. Istotnym elementem wykrywania pożaru jest odpowiednia instalacja urządzeń wczesnego wykrywania zdolnych do powiadomienia służb i działania, zanim pożar zacznie się rozprzestrzeniać.

Na zlecenie Firefly Poland Sp. z o.o.

III kwartał 2023 r. na rynku biurowym w Polsce

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowała III kwartał na rynku biurowym w Polsce. Zarówno w Warszawie, jak i na rynkach regionalnych można zaobserwować konsekwentny spadek aktywności deweloperskiej. Jednocześnie, aktywność najemców w największych miastach poza Warszawą pozostaje nominalnie wysoka, a sama stolica notuje rekordową liczbę zawartych umów najmu.

PODAŻ: Aktywność deweloperów spowalnia

Na koniec III kw. 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na największych rynkach w Polsce (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin i Szczecin) wyniosły około 12,8 mln mkw. Największe ukończone realizacje od początku roku to rozbudowa kompleksu Ocean Office Park w Krakowie o budynek Ocean Office Park II (28 600 mkw. – Cavatina), oddanie do użytku biurowca Craft w Katowicach (26 700 mkw. – Ghelamco) oraz ukończenie kolejnego etapu poznańskiego kompleksu Nowy Rynek E w Poznaniu (25 100 mkw. – Skanska).

Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield
Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield

W ciągu ostatnich trzech lat na rynku biurowym widoczny jest spadek wolumenu nowej powierzchni realizowanych inwestycji. Mimo nieznacznego odbicia, z uwagi na rozpoczęcie budowy pojedynczych biurowców, trend ten jest nadal widoczny zarówno w stolicy jak i miastach regionalnych. Przykładowo w Warszawie w budowie znajduje się obecnie ok. 235 000 mkw., a w miastach regionalnych w realizacji pozostaje około 310 000 mkw. Sytuacja ta wynika z utrzymania się wysokiego poziomu kosztów budowy i wykończenia powierzchni oraz ogólnego trudniejszego klimatu gospodarczego w Polsce i na świecie, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Według szacunków Cushman & Wakefield w 2023 roku warszawski rynek biurowy powiększy się łącznie o ok. 68 000 mkw., wchodząc jednocześnie w okres wyhamowania podaży, który może potrwać nawet do 2025 roku.

Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield
Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield

W miastach regionalnych łączna podaż może wynieść 305 000 mkw., co jest wartością o ponad 25% niższą w porównaniu do średniej z ostatnich pięciu lat, a efekt wyhamowania podaży w regionach będzie opóźniony względem warszawskiego rynku o około rok i zacznie oddziaływać już w 2024 roku, komentuje Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield.

POPYT: Wzrost zainteresowania biurami wyrażony jest w ilości zawartych umów

Całkowita aktywność najemców w Warszawie w pierwszych trzech kwartałach tego roku wyniosła blisko 497 000 mkw. i była o 18% niższa względem analogicznego okresu w 2022 roku. Niemniej, liczba transakcji była rekordowo duża – o 6% większa r/r oraz o 10% w porównaniu do 2019 roku, dodaje Jan Szulborski, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield.

W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku w strukturze popytu w stolicy przeważały relokacje, które stanowiły ok. 58% wszystkich zawartych umów. Renegocjacje i ekspansje odpowiadały odpowiednio za 38% i 4% wszystkich zawartych umów.

Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield
Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield

Na rynkach regionalnych nominalna aktywność najemców była wyższa, wynosząc niecałe 532 000 mkw. co stanowi 19% wzrost r/r oraz 3% wzrost względem analogicznego okresu w 2019 roku. Za 59% zawartych umów odpowiadały nowe kontrakty, za 35% – renegocjacje, a 6% – ekspansje. Na stronę popytową w miastach regionalnych, podobnie jak wcześniej, największy wpływ miały firmy z sektora IT oraz branży usług dla biznesu. Wskaźnik absorpcji dla miast regionalnych, pokazujący realne powiększenie zajmowanej powierzchni przez wszystkich najemców, jest natomiast relatywnie niewielki i stanowi około 75 500 mkw. Ten najniższy od 13 lat poziom wskazuje, że pomimo dużego wolumenu transakcji, zauważalna jest przede wszystkim rotacja najemców w obecnie zajmowanych biurach oraz renegocjacja starszych umów. Rzadziej natomiast obserwujemy powiększanie zajmowanych powierzchni. Regiony przechodzą przebudowę struktury najmów, która w długiej perspektywie stanowić będzie wartość dla inwestorów zainteresowanych zakupem skomercjalizowanych budynków, komentuje Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY: Wskaźnik powierzchni niewynajętej blisko maksimum

Średni wskaźnik pustostanów w Polsce wyniósł 14,0%, co stanowi spadek o 0,1 pp. względem II kwartału 2023 roku, lecz wzrost o 0,3 pp. r/r. W stolicy wskaźnik niewynajęcia spadł o 0,7 pp. względem poprzedniego kwartału i wyniósł 10,6%, natomiast wzrosty odnotowano w większości miast regionalnych poza Trójmiastem, Łodzią i Lublinem osiągając średni wskaźnik 17,3%. Na wszystkich rynkach biurowych objętych analizą dostępna powierzchnia wyniosła 1,8 mln mkw., co oznacza wzrost o 3% względem początku 2023 roku.

CZYNSZE: Presja na wzrost stawek tylko w najlepszych projektach

Stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w strefie Centrum w Warszawie wynosiły przeciętnie 22-26 EUR/ mkw./ miesiąc, natomiast w lokalizacjach poza Centrum oscylowały w granicach 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc. W III kwartale 2023 czynsze w stolicy utrzymywały się na poziomie zbliżonym do końca poprzedniego roku. W miastach regionalnych najlepsze biura w centrum były oferowane średnio w przedziale cenowym 12,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc, jednocześnie od początku roku był odnotowany wzrost stawek czynszu głównie w budynkach nowo oddawanych i tych które historycznie cieszyły się największą popularnością wśród najemców.

Przekroczenie poziomu 16,50 EUR / mkw. jest realne tylko dla kilku budynków w skali wszystkich miast regionalnych łącznie. W pierwszej kolejności będą to obiekty biurowe w Krakowie w okolicy Dworca Głównego. W czasie gdy najlepsze budynki będą stopniowo podwyższać czynsze, lokalizacje które od 2020 r. tracą zainteresowanie najemców, zderzą się ze zjawiskiem, w którym agresywne obniżki czynszów nie pomogą w ponownej komercjalizacji wolnych powierzchni. Na szczęście dla rynków regionalnych, takie lokalizacje są bardzo rozproszone, podsumowuje Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield.

Jastrzębia niespodzianka RPP wspiera złotego

Listopadowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej przyniosło jastrzębią niespodziankę – referencyjna stopa procentowa, pomimo bardzo silnego konsensusu rynkowego wobec obniżki o 25 pb., utrzymana została na niezmienionym poziomie (5,75%). Na decyzji Rady skorzystał złoty – para EUR/PLN uległa spadkowi o ok. 0,5%.

Coraz więcej wskazuje na to, że poprzedzająca wybory parlamentarne wrześniowa obniżka stóp procentowych o 75 pb. stanowiła swego rodzaju front-loading, a w najbliższym czasie stopy procentowe zakotwiczą w Polsce na wyższym poziomie. Rada Polityki Pieniężnej oceniła na swoim listopadowym posiedzeniu, że „obecny poziom stóp procentowych NBP sprzyja realizacji celu inflacyjnego w średnim okresie”, co z kolei ogranicza rynkowe oczekiwania wobec obniżek stóp w nadchodzących miesiącach.

Ruch budzi kontrowersje ze względu na bliskość niedawnych wyborów parlamentarnych, uzasadniany jest jednak w oświadczeniu dokonanymi już na ostatnich posiedzeniach obniżkami oraz niepewnością co do kształtu przyszłej polityki fiskalnej i regulacyjnej oraz jej wpływu na inflację.

Pauza wydaje się dyskusyjna także ze względu na to, że pomyślnie dla NBP kształtuje się w ostatnich miesiącach ścieżka inflacyjna. Przekraczający oczekiwania spadek inflacji w październiku przypisywany jest w oświadczeniu cenom energii, żywności oraz napojów bezalkoholowych. Mimo to polski bank centralny oczekuje także spadku w październiku jej nieopublikowanej jeszcze miary bazowej, która wyklucza wspomniane czynniki.

Co więcej, NBP zrewidował swoje projekcje i zakłada istotnie niższą trajektorię ścieżki inflacyjnej w krótkim oraz średnim terminie przy nieznacznej rewizji w górę prognoz na 2025 r. Przypisuje to m.in. niskiej presji popytowej oraz kosztowej, a także osłabionej koniunkturze oraz spadkom presji inflacyjnej za granicą. Jak czytamy w komunikacie, „roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale:

  • 11,3 – 11,5% w 2023 r. (wobec 11,1 – 12,7% w projekcji z lipca 2023 r.),
  • 3,2 – 6,2% w 2024 r. (wobec 3,7 – 6,8%),
  • 2,2 – 5,3% w 2025 r. (wobec 2,1 – 5,1%)”.

Nieco lepiej w średnim oraz długim terminie, mimo rewizji w dół prognoz na 2023 r., wyglądają także zdaniem NBP perspektywy wzrostu gospodarczego. „Roczne tempo wzrostu PKB według projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale:

  • -0,1 – 0,6% w 2023 r. (wobec -0,2 – 1,3% w projekcji z lipca 2023 r.),
  • 1,9 – 3,8% w 2024 r. (wobec 1,4 – 3,3%),
  • 2,4 – 4,7% w 2025 r. (wobec 2,1 – 4,4%)”.

Rada podkreśla, że zauważa już pewne czynniki mogące zwiastować ożywienie koniunktury. We wrześniu odnotowane zostały mniejsza niż w ostatnich miesiącach skala spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym oraz wzrost dynamiki produkcji budowlano-montażowej. Pozytywny wpływ na ożywienie powinna mieć także niezmienna ciasność rynku pracy.

Reakcja złotego

Wyceny rynkowe przed dzisiejszym posiedzeniem RPP sugerowały, że inwestorzy spodziewali się cięcia o 25 pb., co zakładał także bardzo silny konsensus ekonomiczny. W obliczu pauzy naturalne jest więc umocnienie polskiej waluty, która doświadczyła w wyniku publikacji decyzji aprecjacji o ok. 0,5% względem euro. Para EUR/PLN znajduje się obecnie w dolnej części ciasnego korytarza 4,43–4,48, w którym znajduje się od publikacji wyników wyborów parlamentarnych.

Coraz mniejszym zagrożeniem wydają się w ostatnim czasie czynniki zewnętrzne, za czym stoją m.in. oczekiwania nieco szybszych obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Obecnie wydaje się także tracić na znaczeniu jedno z najbardziej istotnych dla złotego ryzyk krajowych, czyli perspektywa dynamicznych obniżek stóp procentowych NBP.

RPP ponownie odwołała się do pozytywnego wpływu umocnienia złotego na tempo spadku inflacji i nabieramy coraz większego przekonania, że kurs polskiej waluty może być dla decydentów z Rady istotniejszy, niż sugerował prezes Glapiński po wrześniowej decyzji. Może to zwiększać szanse na powolne dostosowania w polityce pieniężnej. Żeby to potwierdzić, czekamy na jutrzejszą konferencję prasową prezesa NBP. W obliczu nowej sytuacji politycznej zapowiada się ona wyjątkowo intrygująco.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

RPP zaskakuje decyzją

Rada Polityki Pieniężnej zaskoczyła i pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Obecny poziom stóp wynosi 5,75%, mimo że ostatnie dane inflacji CPI pokazały dalszy trend spadkowy, to nie pomogło to w kontynuowaniu polityki obniżek stóp procentowych. Po podaniu komunikatu złoty gwałtownie się umacnia.

Mimo że nie takie były oczekiwania rynku, to jednak głosy były mocno podzielone. W ostatnim czasie sporo się wydarzyło zarówno na scenie makroekonomicznej oraz politycznej. Nie brakowało głosów zarówno za utrzymaniem stóp procentowych jak i obniżką. Inflacja w Polsce dalej pozostaje w trendzie spadkowym, a ostatnia wstępna publikacji wskaźnika za październik ponownie pokazała większa od oczekiwań dynamikę spadku. Wstępny wskaźnik inflacji głównej wyniósł bowiem 6,5% r/r wobec odczytu na poziomie 8,2% r/r miesiąc wcześniej. Jednak argument dalszego spadku cen nie przeważył w RPP za kontynuacją obniżek stóp procentowych.

Należy pamiętać, że RPP zapoznała się już w najnowszymi projekcjami inflacji CPI do roku 2026. Te prognozy listopadowe NBP zostaną upublicznione za kilka dni i bardzo możliwe, że to właśnie one przeważyły z utrzymanie stóp na obecnym, niezmienionym poziomie. Perspektywy na rok 2024 i 2025 mogą nie być już tak zadowalające, a co więcej osiągnięcie celu inflacyjnego może przesunąć się na kolejny 2026 rok. Przed ogłoszeniem decyzji złoty zachowywał się względnie słabo. Polska waluta była jedną z najsłabszych w pierwszej części dnia, USDPLN zyskiwał 0,50% natomiast EURPLN nieco mniej dalej 0,23% na plusie. Jednak początkowy gorszy sentyment został szybko odwrócony po opublikowaniu decyzji. Złoty zyskuje zarówno do dolara jak i euro wymazując jednocześnie spadki z ostatniego tygodnia.

Jutro o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji podczas której prof. Glapiński może powiedzieć nieco więcej na temat możliwych perspektyw, biorąc pod uwagę obecne otoczenie makroekonomiczne oraz polityczne. Rynki przed decyzją oczekiwały dłuższej pauzy w podwyżka oraz obserwacji podjętych już kroków. Konferencja może dostarczyć trochę więcej informacji w tej kwestii.

Autor: Bartłomiej Mętrak, analityk XTB

Sfinks Polska: wzrost przychodów gastronomicznych w październiku 2023 r.

Restauracje sieci Sfinks Polska, SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, w październiku 2023 r. wypracowały przychody gastronomiczne w wysokości 15,86 mln zł. To przełożyło się na wzrost obrotów o 7,2% r/r całej sieci mimo mniejszej liczby lokali niż przed rokiem (81 vs. 75). O 10,3% r/r wzrosły również przychody sieci porównywalnej. W ujęciu narastającym, tj. od stycznia do końca października 2023 r. przychody gastronomiczne osiągnęły poziom 157,13 mln zł, co oznacza zwiększenie o 13,2% r/r, zaś sieć porównywalna z końcem października zanotowała wzrost przychodów od początku roku o 18,2% r/r.

Przychody porównywalnej sieci restauracji (L2L) lokali SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, działających na koniec października 2023, jak i na koniec października 2022, wyniosły w raportowanym miesiącu 15,38 mln zł, zaś narastająco sprzedaż sieci porównywalnej za dziesięć miesięcy 2023 roku wyniosła 154,37 mln zł.

Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska
Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska

– Październik przyniósł dalszy wzrost sprzedaży. To kolejny z rzędu miesiąc zwiększających się obrotów sieci. Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży, której wzrost w październiku r/r w sieci porównywalnej był wyższy o 58% od październikowej inflacji r/r. Dodatkowo warto zauważyć, że październiku 2023 r. mieliśmy o jedną sobotę mniej niż rok wcześniej, co miało bezpośrednie przełożenie na wysokość sprzedaży w restauracjach. Poza tym w drugiej połowie października 2022 roku w związku z wysoką inflacją zdecydowaliśmy się na podniesienie cen dań, przy jednoczesnym zwiększeniu nakładów na marketing. Oba te elementy dodatkowo skokowo podbiły i tak już stopniowo rosnącą bazę porównawczą za rok 2022. W październiku tego roku nie widzieliśmy potrzeby takich jednorazowych działań – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży w ramach systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła w relacji r/r

Sprzedaż detaliczna w strefie euro w relacji r/r spadła o 2,9%. W relacji miesiąc do miesiąca sprzedaż spadła o 0,3%. Widoczny jest podział na sektory. Według danych miesięcznych dla produktów nieżywnościowych sprzedaż spadła o 1,9%, natomiast dla żywności, napojów i wyrobów tytoniowych wzrosła o 1,4%. W ujęciu rocznym z kolei sprzedaż detaliczna spadła najmocniej w kategorii paliw (o 7,5%).

Strefa euro jest coraz bliżej recesji, a dane o sprzedaży detalicznej pokazują wciąż słaby popyt konsumencki. Gospodarstwa domowe są teraz bardziej ostrożne w swoich wydatkach. Kolejne miesiące mogą jednak przynieść częściowe odbicie w sprzedaży detalicznej ze względu na postępujący spadek inflacji, wzrost płac czy też ostateczne zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Flexee i Koronea podpisują umowę inwestycyjną

Flexee Group polski fintech, z portfela JR Holding, zawarł umowę inwestycyjną w wyniku której pozyska finansowanie, a Koronea P.S.A. obejmie 20,6% udziałów w Flexee. Zespół JR Holding aktywnie wsparł strony transakcji w finalizacji umowy.

Usługa oferowana przez Flexee jest zgodna z trendem „salary on demand” popularnym w krajach anglosaskich. Aplikacja Spółki jest skierowana do tych, którzy potrzebują środków przed terminem wypłaty wynagrodzenia, niezależnie od rodzaju umowy zawartej z pracodawcą.  Usługa zapewnia natychmiastowy dostęp do zarobionych pieniędzy, za każdy dzień pracy, co oznacza, że można wcześniej wypłacić pieniądze na życzenie, bez konieczności czekania na dzień wypłaty. Środki pojawiają się na koncie bankowym pracownika nawet w kilka sekund po kliknięciu przycisku „Wypłać”.

Cieszymy się, że możemy dołączyć do grona udziałowców. Widzimy potencjał usługi i możliwość szybkiej integracji Flexee. Dziękuję zespołom Koronea i Flexee za świetne rozmowy i przeprowadzenie transakcji. Gratuluję Panu Andrzejowi Nowakowi innowacyjnego pomysłu i wierzę, że razem będziemy w stanie przyspieszyć rozwój Flexee” – mówi CEO Koronea Family Office Michał Wypychewicz.

Umowa inwestycyjna pomiędzy Koronea P.S.A. a Flexee Group sp. z o.o. jest wynikiem rozmów partnerskich przeprowadzonych między zespołem Koronea a udziałowcami Flexee. W ramach umowy, Koronea obejmie emisję nowych udziałów, odkupi część istniejących już udziałów od dotychczasowych inwestorów mniejszościowych oraz  udzieli finansowania dłużnego. Koronea osiągnie łączny udział w strukturze własności na poziomie 20,6%.

Nowy inwestor zapewni Flexee dostęp do implementacji rozwiązania w spółkach z portfela Koronea, co znacząco przyspieszy rozwój Flexee.

Z ogromną radością witam tak znaczącego inwestora jak Koronea w gronie udziałowców Flexee. Nasza współpraca oznacza nie tylko dynamiczny wzrost dla Flexee, ale także gwarantuje możliwość obsługi bardzo dużych klientów, zatrudniających tysiące pracowników, którzy nie zawsze mogą czekać na wypłatę wynagrodzenia. Dziękuję Panu Michałowi Wypychewiczowi za zaufanie i pełen profesjonalizm na etapie transakcji. Będzie to długa i owocna współpraca” – mówi CEO i założyciel Flexee Andrzej Nowak.

Aplikacja Flexee opiera się na najnowszych technologiach i systemach bezpieczeństwa stosowanych przez banki, a cały proces jest w pełni zautomatyzowany, co oznacza, że nie wymaga dodatkowej pracy zespołu kadrowo-płacowego po stronie użytkownika. Wypłacane środki i opłaty są rozliczane, gdy użytkownik otrzymuje swoje regularne, comiesięczne wynagrodzenie. Szybkie, przyjazne użytkownikom i zautomatyzowane procesy, niskie ryzyko niespłacania zobowiązań oraz możliwość skalowania usługi dla wielu użytkowników jednocześnie oznaczają znacznie niższe koszty obsługi i pozyskiwania klientów. Dzięki temu Flexee jest w stanie dostarczyć swoje usługi znacznie taniej niż obecnie dostępne na rynku opcje finansowania, takie jak pożyczki bankowe czy chwilówki.

Gratulujemy Flexee i Koronea zawartej transakcji i trzymamy kciuki za dalsze przyspieszenie rozwoju Spółki w jej wyniku. Wierzymy, że wsparcie ze strony Koronea, dla spółki z naszego portfela, przyczyni się do wspólnego sukcesu biznesowego” – dodał January Ciszewski, inwestor i Prezes JR Holding ASI S.A.

Pierwsze posiedzenie RPP po wyborach parlamentarnych

Dziś kończy się dwudniowe posiedzenie Narodowego Banku Polskiego. Wszystko wskazuje na to, że instytucja obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych z 5,75 proc. do 5,5 proc. To prawdopodobnie ostatni ruch w dół w tym roku. Oczekiwania na dzisiejsze luzowanie polityki monetarnej wzmogły się po lepszym niż oczekiwano październikowym odczycie CPI. Złoty zdołał w ostatnich tygodniach wymazać całą deprecjację wywołaną nieoczekiwanym wrześniowym cięciem kosztu pieniądza. Proces ten został wsparty wynikami wyborów parlamentarnych. Inwestorzy z optymizmem przyjęli prawdopodobną zmianę władzy w Polsce.

Listopad to oprócz decyzji w sprawie stóp procentowych również publikacja przez NBP raportu na temat inflacji, w którym przedstawione będą nowe projekcje makro. Od nich może zależeć to jak będzie przedstawiała się ścieżka stóp procentowych w Polsce w kolejnych miesiącach. Interesujące będzie to w jaki sposób prognozy uwzględnią wyższe stawki VAT na żywność oraz ceny energii elektrycznej oraz gazu w 2024 roku. Oczekiwania wskazują, że Rada podniesie koszt pieniądza o 25 punktów bazowych.

Jesteśmy już po wyborach parlamentarnych i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w Polsce dojdzie do zmiany rządu. Skład RPP w żaden sposób nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie, choć spekuluje się, że teraz większa uwaga będzie skierowana na dbanie o stabilizację cen niż o wzrost gospodarczy. W kolejnych miesiącach stopy proc. mogą spadać dalej, ale będzie to zdecydowanie wolniejsze tempo, niż jeszcze niedawno zakładano. Argumentem za listopadową obniżką może być większy niż prognozowano spadek inflacji CPI do 6,5 proc. w relacji rok do roku.

Decyzja RPP (obniżka o 25 pb) będzie dla złotego prawdopodobnie neutralna. Dużo będzie zależeć od projekcji makro oraz tego, co powie Adam Glapiński na konferencji prasowej. Jeśli z prognoz będzie wynikać, że wysoki poziom stóp będzie konieczny do utrzymania (bo inflacja nie zejdzie do celu w horyzoncie prognozy) i jednocześnie potwierdzi to prezes NBP w swoich słowach, wówczas złoty może zyskać na wartości, ponieważ rynek zacznie wyceniać to, że wysokim poziom stóp procentowych może zostać utrzymany przez dłuższy czas. Pamiętajmy także, że powyborczy potencjał aprecjacyjny zdołał się w dużej części już wyczerpać i ten czynnik w mniejszym stopniu będzie wpływał na wycenę PLN.

EUR/PLN znajduje się obecnie w konsolidacji pomiędzy 4,48 a 4,44 i w najbliższym czasie w tych granicach kurs powinien wciąż się poruszać. Na USD/PLN istnieje nadal potencjał do spadków, ale wynika to w dużej mierze z perspektyw słabszego dolara. Rynek bowiem coraz mocniej wycenia koniec cyklu zacieśniania monetarnego przez Fed oraz możliwe pierwsze obniżki w 2024 roku. Notowania w piątek zdołały „przełamać” wsparcie techniczne na 4,17 i znalazły się przy kolejnym ważnym poziomie 4,15, który wynika z ukształtowania się w tych okolicach szczytów z lipca oraz sierpnia br. Z kolei pokonanie 4,15 otworzy drogę w kierunku 4,10 – 4,08. Ostatnia korekta spadkowa na EURUSD spowodowała, że notowania USD/PLN ponownie urosły do 4,18. Cały czas jednak presja na dolara powinna się utrzymywać.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polacy coraz chętniej zatrudniają cudzoziemców z Afryki czy państw azjatyckich

25 proc. firm w Polsce planuje zatrudnić cudzoziemców z odległych kierunków, wynika z badania Grupy Progres, a kandydatów nie brakuje. Po etat zgłaszają się głównie mężczyźni – stanowiący niemal 76 proc. pracowników tymczasowych zarabiających obecnie w Polsce i pochodzących z innych kontynentów. Kobiet jest zdecydowanie mniej (24 proc.). Branże, które wśród przyjezdnych chętnych do pracy cieszą się największym zainteresowaniem to produkcja, TSL, handel oraz rolnictwo.

W ciągu 10 lat liczba zezwoleń na pracę wydanych cudzoziemcom wzrosła 10-krotnie – z 35 416 pozytywnych decyzji do 365 490 zezwoleń w 2022 r. (wg. danych Wortalu Publicznych Służb Zatrudnienia). Ten wzrost to m.in. efekt rosnącej otwartości krajowych pracodawców, którzy coraz chętniej zatrudniają obcokrajowców, mimo że wcześniej nie myśleli o takim rozwiązaniu. Jeszcze kilkanaście lat temu polscy przedsiębiorcy z nieufnością podchodzili do zatrudniania pracowników z Ukrainy. Dominowały liczne obawy dotyczące tej grupy. Dziś nasi wschodni sąsiedzi stanowią sporą część zespołów krajowych przedsiębiorstw. Jednak niepewność – z jaką przełożeni podchodzą do zatrudniania obcokrajowców – nie minęła. Obecnie obejmuje ona osoby z odległych kierunków, które coraz chętniej podejmują pracę w Polsce. Proces ich zatrudnienia jest czasochłonny – formalności zajmują nawet 6 miesięcy, jednak po ich załatwieniu przyjeżdżający nad Wisłę cudzoziemcy z innych kontynentów nie marnują czasu – tymczasowo pracują średnio o 31 proc. godzin więcej niż Polacy.

– Może się wydawać, że drogę do tworzenia międzynarodowej kadry w polskich firmach przetarli innym cudzoziemcom Ukraińcy. Jednak obecnie muszą ją pokonać osoby z krajów Afryki czy państw azjatyckich tj. Indie, Filipiny, Bangladesz, Sri Lanka czy Nepal, które chcą pracować w Polsce. Stereotypów na ich temat nie brakuje i niestety niejednokrotnie stanowią one też podstawę sceptycznego podejścia firm do zatrudniania pracowników z innych kontynentów. Gdy udaje się przekonać daną organizację do zrobienia tego kroku i przyjęcia, nawet małej grupy osób z egzotycznych krajów, szybko okazuje się, że niesłusznie byli oni pomijani w planach rekrutacyjnych, a te muszą się zmienić – mówi Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. I dodaje, że rzeczywistość kadrowa na rynku pracy w 2023 r. wygląda inaczej niż wcześniej. Zmiany demograficzne i obecna sytuacja w Ukrainie — trwająca już ponad rok wojna, wpływają na dostępność pracowników. Jest ich na rynku mniej, a popyt na nich nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Stajemy zatem przed nowym etapem, którego naturalnym elementem jest poszukiwanie pracowników w dalszych krajach niż Ukraina.

Chętnych nie brakuje. Polska jest postrzegana jako bezpieczny kraj i dobre miejsce do pracy i życia, które chętnie wybierają osoby z Afryki oraz Azji. Często rozpoczynają oni od pracy tymczasowej. Najwięcej etatów tego typu zajmują ludzie między 25 a 34 r.ż. (50,8 proc.), drugie miejsce należy do 18–24-latków (26,3 proc.). Rzadziej na przeprowadzkę i daleką podróż w celach zarobkowych decydują się kandydaci z grupy wiekowej 35–44 (16,4 proc.) i osoby mające od 45 do 54 lat (3,1 proc.). Do Polski przyjeżdżają głównie mężczyźni – 75,8 proc. pracowników tymczasowych, kobiet jest zdecydowanie mniej – 24.1 proc. co spowodowane jest m.in. wysokim popytem na kandydatów płci męskiej i rodzajem pracy, która króluje, jeśli chodzi o wolne stanowiska. Często są to etaty wymagające siły fizycznej i dedykowane właśnie mężczyznom. Barierą wpływającą na niższą liczbę kobiet przyjeżdżających nad Wisłę jest też kultura panująca w Indiach, Bangladeszu, Nepalu, Indonezji czy krajach afrykańskich i podział obowiązków w domu, który na ogół prowadzi kobieta zostająca na miejscu, gdy mężczyzna wyjeżdża, żeby zarobić na utrzymanie rodziny. Wśród oczekiwań, które wymieniają kandydaci znajdują się zakwaterowanie blisko firmy zapewnione przez pracodawcę oraz wynagrodzenie w wysokości 3500-4000 zł netto, żeby je otrzymać w ciągu miesiąca są gotowi pracować nawet 240 RBH.

Na ogół taki wyjazd do pracy w Polsce trwa od 3 do 4 lat. W przypadku pracy tymczasowej – bardzo często wybieranej przez cudzoziemców z odległych kierunków – średnia długość zatrudnienia wynosi od 10 do 18 miesięcy. Po upływie tego czasu wiele osób jest zatrudnianych bezpośrednio przez firmę, w której dotychczas wykonywali zlecone przez agencję obowiązki zawodowe. Na tę aktywność poświęcają o wiele więcej czasu niż Polacy zatrudnieni tymczasowo. Średnio nasi rodacy pracują 168 RBH w miesiącu, a przyjezdni z Azji czy Afryki o 52 godziny więcej – 220 RBH na miesiąc. Ich zaangażowanie w powierzone obowiązki jest coraz bardziej widoczne i doceniane przez polskich przedsiębiorców.

Osoby z Azji czy Afryki bardzo chętnie wybierają Polskę jako miejsce do pracy. Potwierdzają to informacje, które na bieżąco otrzymujemy od naszych współpracowników na innych kontynentach oraz rosnąca liczba zgłaszających się do nas chętnych do pracy nad Wisłą, których nie przeraża długa droga do Europy, bo motywuje ich chęć stabilizacji finansowej ich oraz rodziny, którą założyli swoim kraju. Po przyjeździe bardzo angażują się w powierzone obowiązki i na ich realizację poświęcają o wiele więcej godzin niż ich koledzy z Polski, co doceniają przełożeni zaznacza Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. Żeby cały proces zatrudnienia przebiegł sprawnie i zgodnie z przepisami niezbędna jest rzetelna weryfikacja kandydatów oraz wsparcie w załatwieniu wszelkich niezbędnych formalności, organizacja noclegu i pomoc w zaaklimatyzowaniu oraz wdrożeniu w obowiązki zawodowe. Ważne jest też przygotowanie obecnego zespołu do przyjęcia na pokład nowych kolegów i pomoc w pokonaniu często stereotypowego myślenia o ludziach z egzotycznych krajów – zaznacza Natalia Myskova.

Wszystkie formalności – w zależności od kierunku – trwają od 3 do 6 miesięcy. Cały proces rekrutacji i zatrudnienia to nie tylko czas, ale również koszty, które trzeba ponieść np. zezwolenie typ A – 100 zł, czy przesyłka i przygotowanie dodatkowych dokumentów niezbędnych do legalnego pobytu i pracy – od 300 do 500 zł, które pokrywa pracodawca. Po stronie przełożonego znajduje się też m.in. koszt zakwaterowania pracownika – ok. 600 zł miesięcznie, odbioru z lotniska i przejazd do miejsca zakwaterowania od 150 do 250 zł, czy sfinansowanie dojazdów do pracy, jeśli znajduje się ona w odległości ponad 3 km od zakwaterowania. Po stronie pracownika jest zakup biletu na samolot do Polski oraz koszty związane z otrzymaniem wizy w swoim kraju.

Na ogół oprócz niezbędnej wizy, cudzoziemiec wjeżdżający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej musi uzasadnić cel i warunki pobytu oraz posiadać i okazać na żądanie dokument potwierdzający posiadanie ubezpieczenia lub posiadanie podróżnego ubezpieczenia medycznego o minimalnej kwocie ubezpieczenia w wysokości 30 000 euro. Niezbędne do wyjazdu są też m.in. środki finansowe wystarczające na pokrycie kosztów planowanego pobytu oraz podróży powrotnej do państwa pochodzenia lub zamieszkania, albo dokument potwierdzający możliwość uzyskania takich środków zgodnie z prawem. Ich wysokość to 75 zł za każdy dzień planowanego pobytu, jeżeli planowany pobyt przekracza 4 dni – lub równowartość tej kwoty w walucie obcej. Ponadto, jeżeli cudzoziemiec nie posiada biletu powrotnego, przekraczając granicę w celu wjazdu do Polski, musi posiadać środki finansowe w wysokości odpowiadającej wartości biletu, na podstawie którego przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ale nie mniej niż 2 500 zł, jeżeli przybył z odległego kierunku tj. państwa niebędącego członkiem Unii Europejskiej – lub równowartość tej kwoty w walucie obcej.

Rekordowa sprzedaż Grupy eSky po trzech kwartałach 2023 r.

Wzrost sprzedaży o 33 proc. po trzech kwartałach 2023 r. do 2,84 mld zł – to najlepszy historycznie wynik w tym okresie dla Grupy eSky. Oznacza to, że firma ma 47 proc. wyższe przychody niż przed pandemią w 2019 r. To m.in. za sprawą pakietów dynamicznych – w analizowanym okresie przychody ze sprzedaży tej oferty wzrosły o 90 proc. r/r. Największą dynamikę w kategorii oferty pakietowej osiągnęła Europa Środkowo-Wschodnia, generując sprzedaż o 226 proc. i 312 proc. wyższą względem 2022 i 2019 odpowiednio.

O jedną trzecią zwiększyła się sprzedaż Grupy eSky w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. w porównaniu z analogicznym okresem w 2022, osiągając poziom 2,84 mld zł. To najlepszy historycznie wynik w okresie Q1-Q3 dla właściciela platformy do rezerwacji podróży. Z kolei zysk EBITDA w tym czasie wzrósł o 3 proc. i wyniósł 73 mln zł. Wolniejsze niż w poprzednich latach tempo wynika ze zwiększonych nakładów inwestycyjnych na marketing, rozwój technologii i zatrudnienie wielu nowych specjalistów.

Wysoką dynamikę rozwoju spółki można dostrzec również z perspektywy wyników z 2019 roku. Po dziewięciu miesiącach br. firma odnotowuje 47 proc. wyższy poziom przychodów wyrażonych w Total Transaction Value (TTV) niż przed czterema laty. Zysk operacyjny jest zaś większy o 145 proc. wobec 2019 r.

Do góry poszły również wskaźniki niefinansowe. Przykładowo liczba obsłużonych rezerwacji w serwisach Grupy eSky w I-III kw. 2023 wyniosła prawie 1,8 mln (+23 proc. r/r), podczas gdy liczba klientów przebiła poziom 2,7 mln osób, co oznacza 24-procentowy wzrost względem ubiegłego roku.

– Nasze aktualne wyniki finansowe odzwierciedlają znacznie lepszą efektywność działania w porównaniu z okresem sprzed pandemii. Są również dowodem skutecznej realizacji strategii, która przybliża nas do objęcia pozycji platformy pierwszego wyboru do rezerwacji podróży w Europie Środkowo-Wschodniej. Zaspokajamy wszystkie potrzeby podróżnika w jednym miejscu i to podejście przynosi rezultaty. Świadczą o tym zarówno rosnące przychody i zysk operacyjny, jak i nieustannie zwiększająca się baza klientów. Spodziewamy się jednak, że zarówno czwarty kwartał, jak i cały przyszły rok będą trudniejsze dla branży, szczególnie w porównaniu z ostatnimi dwoma latami, kiedy to ludzie „odreagowywali” po pandemii, co przełożyło się na zwiększony popyt na podróże. To z kolei spowodowało wzrost cen. Jeśli dodamy do tego możliwe spowolnienie gospodarcze, to wydaje się, że sytuacja w naszej branży w kolejnym roku może być nieco bardziej wymagająca dla wszystkich – tłumaczy Łukasz Habaj, prezes zarządu Grupy eSky.

Europa to trzy czwarte sprzedaży Grupy eSky

Największe obroty ze sprzedanych produktów i usług firma niezmiennie generuje w Europie. Co istotne, to właśnie jej Środkowo-Wschodnia część na czele z Polską odpowiada za 33 proc. całej sprzedaży Grupy między I a III kw. tego roku, odnotowując wzrost sprzedaży na poziomie 40 proc. r/r. Jednocześnie swoje pozycje spółka umocniła na innych rynkach, przy czym największym tego beneficjentem jest Europa Zachodnia, która w kategoriach sprzedaży urosła rok do roku o niemal połowę, a sprzedaż w tych krajach wyniosła około 42 proc. łącznej wartości przychodów Grupy w pierwszych trzech kwartałach br. (+3 p.p. r/r).

Trzeci największy rynek dla Grupy eSky to Ameryka Łacińska, gdzie w I-III kw. 2023 firma zarobiła 14 proc. więcej niż w 2022, ale z uwagi na większą dynamikę rozwoju sprzedaży w Europie jej udział w przychodach zmalał o 3 p.p. r/r do 17 proc. Dwa razy mniej – bo 8 proc. łącznej wartości TTV – spółka wygenerowała w Stanach Zjednoczonych, poprawiając lokalne wyniki sprzedażowe o ponad 15 proc. w skali roku. Udział regionów Afryki, Azji i Pacyfiku w strukturze przychodów Grupy to niecały 1 proc.

Po dziewięciu miesiącach 2023 r. najwięcej obsłużonych rezerwacji – 37,5 proc. – przypada na rynek Europy Zachodniej. Tuż za nim plasuje się Europa Środkowo-Wschodnia z 37-procentowym udziałem. W analizowanym okresie transakcje w Ameryce Łacińskiej stanowiły blisko 18 proc. wszystkich operacji w serwisach firmy, a w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wyniósł nieco powyżej 7 proc. Struktura klientów wygląda identycznie do rezerwacji, a różnice w wynikach nie przekraczają 1 p.p.

Popularność pakietów „Lot+Hotel” rośnie wykładniczo

– W tej chwili finalizujemy prace nad planem działań na przyszły rok. Nadal będziemy konsekwentnie rozwijać ofertę pakietów dynamicznych łączącą wiele produktów w jednej rezerwacji. Usługa ta jest dobrze znana na rynkach Europy Zachodniej, jednocześnie zyskując uznanie wśród klientów krajów ościennych. Komponujemy produkty City Break i Wakacje w czasie rzeczywistym, dając klientowi mnogość opcji i pełną dowolność w wyborze lotu, hotelu i innych usług dodatkowych przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa i ochrony konsumenckiej, gdyż oferta ta w całości jest objęta Turystycznym Funduszem Gwarancyjnym – mówi prezes Łukasz Habaj.

To na pakietach firma buduje swoją przewagę konkurencyjną, ze szczególnym akcentem na Europę Środkowo-Wschodnią, gdzie rozwiązanie jest popularyzowane dopiero od niecałych kilku lat. Mimo to sprzedaż pakietów na tym rozwijającym się dynamicznie rynku w okresie I-III kw. 2023 może pochwalić się jedną z największych dynamik wzrostu – o 226 proc. i 312 proc. zwiększyły się przychody ze sprzedaży oferty pakietowej względem 2022 i 2019 odpowiednio.

Ponadto właśnie w naszym regionie klienci najchętniej korzystają z pakietów – udział Europy Środkowo-Wschodniej w sprzedaży tej oferty wynosi aż 60 proc. całości. Ponad 30 proc. pakietów sprzedanych zostało w Europie Zachodniej, a pozostałe 10 proc. należą do Ameryki Łacińskiej (8 proc.) i USA (2 proc.). W skali całej Grupy eSky wzrost sprzedaży pakietów dynamicznych w pierwszych trzech kwartałach br. znajduje się na poziomie 90 proc. wobec 2022 r. i 180 proc. w porównaniu z 2019 r.

Po trzech kwartałach 2023 r. platforma odnotowała także większą sprzedaż biletów lotniczych i hoteli. Klienci Grupy eSky wydali 33 proc. więcej na loty i 12 proc. więcej na ofertę hotelową niż w porównywalnym okresie 2022 r. Przy czym zarówno w przypadku biletów, jak i noclegów to Europa Zachodnia wyprzedza inne rynki – odpowiada bowiem za 42 proc. sprzedaży oferty lotniczej i 48 proc. przychodów z zarezerwowanych noclegów. W Europie Środkowo-Wschodniej wartości te wynoszą odpowiednio 33 proc. i 29 proc.

* Metodologia *

Źródłem przedstawionych w analizie danych finansowych jest Grupa Kapitałowa eSky.pl SA. Zaprezentowane są wybrane informacje finansowe z I, II i III kwartałów (styczeń-wrzesień) w latach 2023, 2022 i 2019. Dane te bazują na zrealizowanych transakcjach we wszystkich serwisach należących do Grupy eSky, a uzyskane w wyniku analizy wartości finansowe – z uwagi na międzynarodowy charakter firmy i prowadzenie operacji finansowych w wielu krajach – zostały przeliczone na polski złoty po kursie z dnia utworzenia rezerwacji.

Tanieje ropa i paliwo

Strach przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie ma swoje granice. Wygląda na to, że zostały one przekroczone na rynku ropy i trwa właśnie zamykanie spekulacyjnych pozycji. W tle Australia podnosi stopy procentowe a dolar odrabia część ostatnich strat względem euro.

Tym razem słabsze dane zza Odry

Pomimo mniej złych danych na temat zamówień w niemieckim przemyśle dane na temat produkcji przemysłowej nie zachwyciły. Spada ona w skali roku o 3,7%, pomimo tego, że oczekiwano spadku o 2,7%. Pokazuje to, że sytuacja w głównej gospodarce Unii naprawdę nie jest dobra. Potwierdza to zresztą reakcja rynków walutowych, które znów powróciły do powolnego przenoszenia swojego zainteresowania za ocean. Dzieje się to pomimo widma braku zgody pomiędzy Demokratami a Republikanami w sprawie budżetu. Jeżeli do niej nie dojdzie mamy gwałtowne ograniczenie wydatków i tzw. zamknięcie rządu. Biorąc pod uwagę, że to ryzyko już się zrealizowało w ostatnich latach, inwestorzy są obecnie bardziej podejrzliwi względem dolara.

Spadki cen ropy

Na rynku ropy widać wyraźną wyprzedaż. Wielu analityków wskazuje na zamykanie pozycji zabezpieczających eskalacje konfliktu militarnego na Bliskim Wschodzie. Nie można mówić, że jest tam spokojnie, ale najczarniejsze scenariusze się wyraźnie oddalają. W rezultacie zamykania tych pozycji sprzedawane są kontrakty na ropę naftową, to powoduje, że cena spada. Od poniedziałkowych szczytów surowiec potaniał już ponad 5%, osiągając po raz pierwszy od ataków Hamasu cenę sprzed agresji. O skali przeceny najlepiej świadczy fakt, że pomimo odbijania się ceny po przedwyborczej promocji hurtowe ceny paliw w Polsce spadły.

Australia podnosi stopy procentowe

Na wczorajszym posiedzeniu Banku Australii podstawowa stopa procentowa wzrosła z 4,1% do 4,35%. Był to ruch zgodny z oczekiwaniami większości analityków. Dla wyjaśnienia Bank Australii przyjął zasadę zmieniania stóp procentowych o 0,25% lub jego wielokrotność, a że zaczynał cykl od wartości 0,1%, to nie znajdujemy się na „okrągłych wartościach” jak w większości banków centralnych. Co ciekawe, pomimo tego, że stopy procentowe są podnoszone, inflacja spada. Jest to dokładnie odwrotna polityka niż w Polsce. Australia boi się przedłużającego się okresu podniesionej inflacji, więc zamierza ją szybciej zdusić. W Polsce boimy się wysokich stóp procentowych, więc zamierzamy dłużej akceptować wysoką inflację. Po podwyżce stóp procentowych kurs dolara australijskiego umocnił się o około 1% względem dolara amerykańskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Imigracja napędzała wzrost gospodarczy w USA

  • Około jedną trzecią wzrostu w USA od 2021 r. (1,3 pp) w opinii Allianz Trade można wyjaśnić powrotem do napływu migrantów lub zatrudnieniem cudzoziemców – podczas gdy w strefie euro odpowiadało to tylko za jedną piątą wzrostu.
  • Nowe miejsca pracy dla cudzoziemców stanowiły 40% wzrostu całkowitego zatrudnienia w USA, mimo że w 2021 r. stanowiły one tylko około 17% całkowitego zatrudnienia. Zakładając, że strefa euro miała podobne wzorce imigracyjne jak USA od 2021 r., strefa euro mogłaby dodać 1,3 punktu procentowego do wzrostu PKB (zwiększając go do +5,3%).
  • Oczywiste jest więc, iż po obu stronach „wielkiej wody” potrzebna jest inteligentna polityka imigracyjna, tym bardziej że w związku z zaostrzeniem polityki imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych dotychczasowy „wiatr w plecy” dla zagranicznej siły roboczej będzie zanikał

Około jedna trzecia wzrostu w Stanach Zjednoczonych od 2021 r. była napędzana przez zatrudnienie osób urodzonych za granicą, w porównaniu do zaledwie jednej piątej w strefie euro. W ujęciu czysto księgowym wzrost PKB można podzielić na cztery główne składniki: liczbę przepracowanych godzin na etat, wydajność pracy i zatrudnienie (zagraniczne i krajowe). Od 2021 r. PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł średnio o +3,5%, w dużej mierze napędzany tworzeniem miejsc pracy. Całkowite zatrudnienie wzrosło średnio o +3,2% w ujęciu rocznym od I kwartału 2021 r., co w dużej mierze odzwierciedla efekt nadrabiania zaległości po utracie miejsc pracy spowodowanej pandemią. Z tego, tworzenie miejsc pracy dla osób urodzonych za granicą odpowiadało za 1,3pp, tj. 40% wzrostu całkowitego zatrudnienia, mimo że stanowiło ono około 17% całkowitego zatrudnienia w 2021 r. (18,6% w II kwartale 2023 r.) (wykres poniżej). W rzeczywistości zatrudnienie osób urodzonych za granicą jest o +9,8% wyższe niż przed pandemią, w porównaniu do +0,6% wzrostu zatrudnienia w porównywalnym okresie dla osób urodzonych w USA. Ponieważ to pierwsze przyczyniło się do wzrostu o 1,3 punktu procentowego, odpowiada to 37% wzrostu PKB.  Jednak w strefie euro wzrost zatrudnienia odpowiadał jedynie za 1,8 punktu procentowego wzrostu PKB o +4,0% od 2021 r. (w ujęciu rocznym). W tym zatrudnienie cudzoziemców przyczyniło się do 0,8 punktu procentowego wzrostu, co stanowi około 21% całkowitego wzrostu PKB. W strefie euro głównym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu PKB były przepracowane godziny (2,3 punktu procentowego). Zakładając, że strefa euro miała podobne wzorce imigracyjne jak USA od 2021 r., strefa euro mogła dodać 1,3 punktu procentowego do swojego wzrostu PKB (lub zwiększyć go do +5,3%), a wzrost zatrudnienia odpowiadałby za 3,1 punktu procentowego całkowitego wzrostu PKB. W tej analizie kontrfaktycznej zatrudnienie urodzonych za granicą dodało 1,2 punktu procentowego lub 23% do wzrostu PKB strefy.

Podział kwartalnego wzrostu zatrudnienia w USA (%, niezannualizowany)Podział kwartalnego wzrostu zatrudnienia w USA

Źródła: BLS, Allianz Research

Jednak w związku z zaostrzeniem polityki imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych wiatr w plecy dla zagranicznej siły roboczej będzie zanikał. Siła robocza urodzona za granicą wzrosła w USA dzięki szybkiemu ożywieniu imigracji w ciągu ostatnich dwóch lat. W 2022 r. wydano prawie milion tymczasowych wiz pracowniczych, zgodnie z wzorcami sprzed pandemii, a stała imigracja również odbiła się, z 460 000 nowych przybyszów. Zakres dalszego szybkiego wzrostu podaży pracy w opinii Allianz Trade wydaje się jednak ograniczony. Chociaż może nastąpić krótka faza nadrabiania zaległości imigracyjnych, limity wiz H1-B i H2-B oraz rygorystyczne limity stałej imigracji opartej na zatrudnieniu prawdopodobnie ograniczą ten trend. Ostatnie dane wskazują na spadek tymczasowej imigracji, a większość stałych imigrantów jest nadal przyjmowana na podstawie więzi rodzinnych, przy czym w ubiegłym roku wydano tylko 50 000 zielonych kart opartych na zatrudnieniu. Wskaźnik uczestnictwa w sile roboczej urodzonej za granicą szybko się odbił, ale przy obecnym przekroczeniu poziomów sprzed pandemii i starzejącej się populacji dalsze znaczące wzrosty wydają się mało prawdopodobne. Dane pokazują, że wskaźnik aktywności zawodowej osób w prime-age jest na najwyższym poziomie od 20 lat, co wspiera wzrost siły roboczej urodzonej w USA. Podsumowując, podczas gdy lepsza podaż pracy pomogła w ustabilizowaniu rynku pracy, przyszłe dostosowania będą prawdopodobnie bardziej zależały od umiarkowanego popytu na pracę. 

Podział zannualizowanego wzrostu PKB od 2021 r. (%)

Podział zannualizowanego wzrostu PKB od 2021

Źródła: BLS, Eurostat, Allianz Research

Program „Kredyt 2 proc.” napędza popyt na kredyty mieszkaniowe

O 254% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w październiku 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w październiku 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 254% w porównaniu do października 2022 r.

W październiku 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 41,35 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,95 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 197% r/r. W porównaniu do września 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 13%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w październiku br. wyniosła 421 tys. zł (najwięcej w historii) i była wyższa o 25% niż w październiku 2022 r. W porównaniu do września 2023 r. wzrosła ona o 0,9%.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe jest bardzo wysoki. Potencjalni kredytobiorcy złożyli w październiku tego roku wnioski kredytowe na wartość aż dwuipółkrotnie wyższą niż przed rokiem. Indeks Popytu utrzymuje się na historycznie najwyższych poziomach. Jest kilka powodów tak wysokiej wartości Indeksu Popytu.

Pierwszym z nich jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 14 tysięcy w październiku zeszłego roku do 41,4 tysiąca w październiku br. Jest to w znacznej mierze efekt dużego zainteresowania kredytem mieszkaniowym w ramach programu „Kredyt 2%”. 59% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w październiku br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie – mówi Sławomir Nosal z Biura Informacji Kredytowej.

Rośnie też popyt na kredyty mieszkaniowe wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale zwiększyła się ich zdolność kredytowa w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń, spadku stawki WIBOR zarówno w reakcji na obniżkę stopy referencyjnej NBP o 0,75 p.p., jak i w oczekiwaniu na dalsze spadki stóp procentowych. W konsekwencji dostępność kredytu mieszkaniowego jest obecnie większa niż jeszcze kilka miesięcy temu, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu.

Interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że w październiku 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało stosunkowo mało osób, powodując niską bazę porównawczą dla października br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z października 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu Popytu.

Istotnym czynnikiem jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości 421 tys. zł – to kwota aż o 1/4 wyższa niż w październiku 2022 r. Tak wysoka wartość wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia Sławomir Nosal.

– W najbliższych miesiącach wysoki popyt na kredyty mieszkaniowe powinien się utrzymać z uwagi na duże zainteresowanie klientów programem „Kredyt 2 proc.” oraz coraz wyższe kwoty wnioskowanego kredytu w efekcie wzrostu cen nieruchomości, a także niską bazę porównawczą z końca 2022 r. i początku br. – przewiduje Sławomir Nosal z BIK.

popyt na kredyty mieszkaniowe

Kompap z 3,45 mln zł zysku netto po III kw. 2023 r.

Giełdowa grupa Kompap po trzech kwartałach 2023 r. wypracowała 89,13 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 14% więcej niż przed rokiem. Skonsolidowany zysk operacyjny za dziewięć miesięcy tego roku wyniósł 4,49 mln zł, a zysk netto sięgnął 3,45 mln zł. W IV kwartale Kompap podpisał nową umowę ze szwedzką spółką na ok. 7,5 mln zł, a także realizuje rosnące zamówienia wydawców szykujących się do bożonarodzeniowego szczytu zakupowego.

– Nasze wyniki po trzech kwartałach 2023 r. są pod wpływem m.in. trendów na rynku wydawniczym. Rosnące wcześniej bardzo szybko ceny papieru, ale też energii, wywindowały ceny książek, co finalnie odbiło się na ich sprzedaży. Teraz ceny papieru są niższe, ale ceny książek nie spadły proporcjonalnie. Mamy więc do czynienia z korektą zamówień rynku wydawniczego, który w ostatnich latach przeżywał wyjątkowy wręcz okres prosperity. Ubiegłoroczna baza porównawcza jest więc nadzwyczaj wysoka. Dotyczy to również wyników naszej grupy, na które ponadto w 2022 r. miało wpływ zdarzenie jednorazowe związane z zakupem spółki Komunikacja Masowa. Odnotowaliśmy wówczas dodatkowo 1,2 mln zł zysku z okazjonalnego zakupu. W świetle tego nasze wyniki po III kwartale 2023 oceniamy pozytywnie, bo mimo wysoce konkurencyjnego rynku zwiększyliśmy przychody, a także wypracowaliśmy solidny zysk netto. Chcemy dobrze wykorzystać IV kwartał, na który zwyczajowo przypada sezonowy szczyt branży wydawniczej, dla zwiększenia wyników naszej grupy. Uruchomiliśmy w tym celu w ostatnich tygodniach nową maszynę drukującą, dzięki czemu będziemy mogli obsługiwać zamówienia w jeszcze wyższej jakości i podnosić wydajność pracy w naszej drukarni – mówi Waldemar Lipka, prezes Kompapu.

Nowo zainstalowane urządzenie to sprowadzona z Japonii nowoczesna ośmiokolorowa maszyna drukująca Komori, w którą Kompap zainwestował wiosną ok. 10 milionów złotych. Dzięki niej grupa znacznie zwiększyła swoje moce produkcyjne i może sprawniej obsługiwać zamówienia, których zawsze znacząco przybywa w ostatnich miesiącach roku. Inna inwestycja – maszyna drukująca Canon – kupiona za ok. 4 mln zł dla Komunikacji Masowej, zostanie uruchomiona w styczniu 2024 r. Kompap rozwija się nie tylko na rynku poligraficznym – w październiku spółka-matka podpisała umowę na usługi scanningu ze szwedzką firmą, która świadczy usługi pocztowe. Kontrakt o łącznej wartości około 7,5 mln zł obejmuje współpracę w latach 2024 i 2025.

Kompap inwestuje w rozwiązania przyjazne środowisku, które jednocześnie pozwolą obniżać koszty grupy. W przyszłym roku ma ona zacząć korzystać z nowej instalacji fotowoltaicznej o mocy 350 kW – wybrany już został wykonawca i inwestycja jest w trakcie przygotowań.

Grupę Kompap tworzą dwie wiodące w Polsce drukarnie dziełowe – Białostocki BZGraf  i olsztyński OZGraf, drukarnia offsetowa rolowa w Laskowicach oraz spółka Komunikacja Masowa. Drukarnie dziełowe Kompapu drukują na zlecenie największych krajowych wydawnictw, ale też w Białymstoku i Olsztynie są drukowane książki i albumy, które następnie trafiają do księgarń w całej Europie, a także na inne kontynenty. W Laskowicach są natomiast drukowane materiały dla dużych krajowych firm, np. PZU, Tauronu, Energi czy Totalizatora Sportowego. Przejęta w zeszłym roku Komunikacja Masowa świadczy zaś usługi dla największych firm z branży bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej oraz energetycznej.

Archicom wyemitował obligacje o łącznej wartości 210 mln PLN

Ogólnopolski deweloper zdecydował o największej w historii Spółki emisji przeszło trzyletnich obligacji o wartości 210 mln PLN, która miała miejsce 07 listopada br. Środki, które spółka pozyskała z papierów wartościowych, zostaną przeznaczone głównie na zakup nowych gruntów pod kolejne inwestycje mieszkaniowe w największych polskich miastach. Kapitał z emisji umożliwi również zdynamizowanie tempa rozwoju Archicomu, którego celem jest bycie  deweloperem pierwszego wyboru.

Emisja niezabezpieczonych obligacji zwykłych na okaziciela, o łącznej wartości nominalnej 210 mln PLN i trzyletnim trzymiesięcznym okresie zapadalności, zapewni deweloperowi utrzymanie stabilnego poziomu finansowania obligacyjnego, a także dywersyfikację źródeł finansowania projektów mieszkaniowych. Wychodzimy z założenia, że wprowadzenie do obrotu tego rodzaju papierów wartościowych jest obecnie dla spółki optymalnym rozwiązaniem. Pozyskanie w ten sposób zewnętrznego finansowania stawia nas w uprzywilejowanej sytuacji na rynku i daje gwarancję aktywnego działania w celu poszerzenia banku ziemi o kolejne atrakcyjne lokalizacje w polskich aglomeracjach. Ponadto liczba potencjalnych inwestorów potwierdziła, że spółka jest postrzegana przez interesariuszy jako marka stabilna finansowo, której warto powierzyć zgromadzony kapitał – podkreśla Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Archicom deklaruje dalszą realizację strategii Grupy polegającą na utrzymaniu nadwyżki środków pieniężnych finansujących firmową ekspansję, a także na dalszym rozwoju i optymalizacji biznesu. Deweloper realizujący obecnie projekty mieszkaniowe w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, a także Krakowie stawia na dywersyfikację źródeł finansowania do których zalicza przedpłaty od klientów, środki wygospodarowane przez Spółkę, obligacje korporacyjne, a także kredyty bankowe oraz dostępne linie kredytowe. Działanie to umożliwi spółce w przyszłości debiuty projektowe w kolejnych polskich aglomeracjach.

Rolnicy tkwią w błędnym kole – średnie zadłużenie najwyższe od lat

Liczba zadłużonych rolników, według danych Krajowego Rejestru Długów, zmalała w ciągu ostatniego roku o blisko 4 proc. do 3734, ale łączne zadłużenie wzrosło o 6 proc. i obecnie wynosi 272,7 mln zł. Wzrosło też i tak już wysokie średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika-przedsiębiorcę – z 66,4 tys. zł do 73 tys. zł. Oznacza to, że pogarsza się sytuacja finansowa rolników, którzy już wcześniej mieli kłopoty ze spłatą zobowiązań. Aktualnym problemem producentów rolnych są natomiast wysokie koszty produkcji i spadające ceny skupu.

Jak wskazują eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ceny skupu produktów rolniczych spadają szybciej niż ceny środków produkcji rolnej. Według wrześniowych danych GUS, ceny skupu podstawowych produktów rolnych spadły w sierpniu 2023 r. zarówno w stosunku do miesiąca poprzedniego (o 3,2 proc.), jak i w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (o 18,7 proc.). Jednocześnie, według raportu GUS na temat koniunktury w gospodarstwach rolnych, w I półroczu br. co drugi właściciel gospodarstwa rolnego (52,4 proc.) negatywnie oceniał swoją sytuację ekonomiczną w stosunku do poprzedniego półrocza.

Wydaje się, że w najbliższym czasie liczne programy rządowego wsparcia powinny choć częściowo zrekompensować właścicielom gospodarstw trudy pracy na roli. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 zaplanowała 60 interwencji rozwojowych, sektorowych i inwestycyjnych, z których część już została rolnikom wypłacona. Do innych nabór wniosków jeszcze trwa. W tegorocznej kampanii o dopłaty ubiega się ponad 1,24 mln rolników, a przeznaczona na to wsparcie pula środków wynosi blisko 17 mld zł.

Rolnik rolnikowi nierówny

Nie znaczy to jednak, że w Polsce jest blisko 1,3 mln aktywnych rolników. Według szacunków izb rolniczych, faktyczna liczba aktywnie prowadzonych gospodarstw wynosi ok. 400 tys., a 80 proc. osób, które wnioskują o dopłaty bezpośrednie, nie prowadzi działalności rolniczej i nie produkuje na rynek.

Również gdy mówimy o rolnikach w kontekście ich zadłużenia w Krajowym Rejestrze Długów, należy przez to rozumieć wyłącznie rolników-przedsiębiorców, a nie osoby mieszkające na wsi.

Takich dłużników z sektora rolniczego jest w rejestrze obecnie ponad 3700, a ich łączny dług wynosi blisko 273 mln zł. Większość tego długu należy do rolników prowadzących działalność mieszaną: uprawy rolne połączone z hodowlą zwierząt. Nieco mniej dłużników prowadzi działalność usługową wspomagającą rolnictwo i następującą po zbiorach. A najmniej zadłużone są gospodarstwa rolne specjalizujące się tylko w uprawie roślin lub chowie zwierząt – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Problemem pozostaje jednak bardzo wysokie średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika, czyli 73 tys. zł. Wyższe kwoty, jak na przykład 77 tys. zł, obserwowaliśmy ostatnio jedynie w 2017 r., kiedy to kwietniowe przymrozki spowodowały szkody w uprawach rolnych, drzew, krzewów owocowych i truskawek, a w sierpniu rolnicy ponieśli duże szkody w wyniku nawałnic. Bieżący rok nie był trudniejszy pod względem warunków pogodowych, więc przyczyn rosnącego zadłużenia należy szukać gdzie indziej – jak choćby – w coraz mniej opłacalnej produkcji rolnej.

Ta praca coraz mniej się opłaca

Przeciętny dochód z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych w 2022 r. wg GUS wyniósł 5549 zł. Jednocześnie coraz więcej właścicieli przyznaje, że produkcja rolnicza jest nieopłacalna. Na koniec I półrocza 2023 r. wskazywało tak blisko 41 proc. rolników. To najwięcej na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Dla porównania, tylko co 10. badany przez GUS rolnik deklaruje, że produkcja jest opłacalna. Z kolei najnowszy raport „Polska Wieś i Rolnictwo 2023” zrealizowany na zlecenie: MRiRW, ARiMR, KOWR i KRUS, pokazuje, że ok. 30 proc. gospodarstw rolnych nie jest w stanie utrzymać się wyłącznie z pracy na roli.

Pod względem łącznego zadłużenia w KRD prym wiodą rolnicy z województwa mazowieckiego. Mają do spłaty w sumie 42,7 mln zł. Najwięcej dłużników rolnych jest jednak w Wielkopolsce – 562 zadłużone gospodarstwa rolne. Najwyższy średni dług przypadający na jednego rolnika znajdziemy w województwie kujawsko-pomorskim – 98,9 tys. zł. Stamtąd też pochodzi dłużnik-rekordzista, który ma 6,4 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych wobec m.in. dostawcy energii, firmy wynajmującej maszyny i urządzenia rolnicze oraz funduszu sekurytyzacyjnego.

Stratny rolnik problemem dla całej gospodarki

Najwięcej od rolników muszą odzyskać firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne – 85 mln zł. Są to najczęściej długi wtórne, odkupione od banków i firm leasingowych. Największym problemem rolników jest spłata zaciągniętych kredytów na sprzęt rolniczy – nieuregulowane raty kredytowe i leasingowe to ponad 76 mln zł. Kolejni wierzyciele to: firmy zaopatrujące rolnictwo w maszyny i urządzenia, nasiona, środki ochrony roślin i pasze – 65,5 mln zł oraz dostawcy energii elektrycznej – 4,2 mln zł.

Rolnicy mają też swoich dłużników, których to jednak niechętnie wpisują do biur informacji gospodarczej. Według danych KRD, dłużnicy są im winni 33,4 mln zł. Eksperci rynku zarządzania wierzytelnościami mówią o błędnym kole, w którym funkcjonują zarówno rolnicy, jak i ich kontrahenci.

Z naszych obserwacji wynika, że jeśli rolnik-wierzyciel zleca windykację profesjonalnej firmie, to z reguły na wysokie kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. I to nie jest korzystna sytuacja. Stratny rolnik jest bowiem ryzykownym kontrahentem dla pozostałych przedsiębiorców, którzy z nim współpracują, ponieważ nie płaci za nawozy, środki do produkcji, leasing maszyn czy urządzeń rolniczych. W konsekwencji cierpią wszyscy powiązani z branżą rolniczą. Z naszego doświadczenia w odzyskiwaniu należności od przedsiębiorców rolnych wynika, że nierzadko dostają oni mocno wydłużone terminy płatności, sięgające nawet sześciu miesięcy, np. przy zakupie ziaren do wysiewów na polach czy środków ochrony roślin. Mimo tak dogodnych warunków nie płacą za otrzymane towary. W rozmowach z naszymi negocjatorami, którzy kontaktują się z nimi, aby odzyskać należności w imieniu wierzycieli, tłumaczą, że nie zdecydowali się na zebranie plonów, albo że musieli zapłacić za paliwo lub czekają na dopłaty do działalności. W ich odczuciu to wystraczające powody, by nie rozliczyć się z dostawcami. W ten sposób koło zaległości płatniczych w tej branży się zamyka – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport Q3 2023

Po solidnym wzroście polskiego PKB w 2022 r. (5,1% r/r), w 2023 r., przy słabym postępie gospodarczym na świecie i w strefie euro, Polska również doświadczyła spowolnienia. Jednak zgodnie z najnowszymi prognozami, w 2024 r. , w miarę stopniowego ustępowania presji inflacyjnej i poprawy warunków finansowania, spodziewane jest odbicie.

Rynek w dalszym ciągu doświadcza wielu wyzwań – utrzymują się podwyższona inflacja i stopy procentowe, co sprawia, że finansowanie jest nadal droższe i mniej dostępne. A te czynniki nieuchronnie hamują wolumeny transakcji, którym nie pomagają różnice w oczekiwaniach cenowych na linii sprzedający-kupujący. W związku z tym, pomimo że płynność jest na porównywalnym poziomie do wyników z okresu I-III kw. 2016 i 2017 r., średni wolumen transakcyjny jest znacznie mniejszy (32 miliony euro). Aktualne warunki rynkowe w pewien sposób hamują działania zakupowe funduszy inwestycyjnych, ale z drugiej strony przyciągają doświadczonych graczy poszukujących strategicznych zakupów.Rynek inwestycyjny – skala niewielka, ale rynek wciąż aktywny

W pierwszej połowie roku odnotowaliśmy gwałtowny spadek wolumenu inwestycji w nieruchomości w Polsce. Pomimo ożywienia na rynku pod koniec lata, całkowity wolumen w okresie I-III kw. 2023 r. wyniósł zaledwie 1,7 mld euro, co jest najniższym wynikiem od 2015 r. w analogicznym okresie. Po pierwszym półroczu ubogim w transakcje portfelowe, w trzecim kwartale pojawiły się już 4 – w sektorze magazynowym i handlowym, jednak żadna z nich nie przekroczyła wartości 100 milionów euro. Co ciekawe, pomimo zawirowań, polski rynek inwestycyjny powitał w tym roku 3 nowych graczy – EIKA Asset Management, FREY oraz austriacki family office, który kupił portfel nieruchomości handlowych typu convenience na Śląsku.Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce

Główne dane:

  • 1,7 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny w Q1-Q3 2023
  • 57 transakcji
  • 50% – udział sektora magazynowego w całkowitym wolumenie w Q1-Q3 2023

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce 2023Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce 2023 q3

Sektor magazynowy

Budować czy kupować?

Nowa dynamika cenowa zachęciła deweloperów magazynowych, chcących rozwijać swoje portfolio w Polsce, do rozważania zakupów zamiast budowy nowych obiektów. Koszty nowych inwestycji stopniowo zbliżają się do atrakcyjności przejęć, które stały się obecnie realną alternatywą. Taki typ strategicznego działania obrazuje przykład GLP, który w Q3 2023 nabył magazyn w Gdańsku od 7R i zapowiedział dalsze przejęcia na polskim rynku magazynowym.

W okresie I-III kw. 2023 r. sektor magazynowy odegrał istotną rolę w napędzaniu polskiej aktywności inwestycyjnej, odpowiadając za połowę całkowitego wolumenu inwestycji zrealizowanych w tym okresie. Spośród 20 zamkniętych transakcji, tylko dwie z nich przekroczyły próg 100 milionów euro. Największe transakcje obejmowały nabycie 80% udziałów w 7R przez NREP oraz sprzedaż Campus 39 we Wrocławiu przez Panattoni do P3. W pierwszej połowie roku dominowały transakcje pojedynczymi aktywami, natomiast w trzecim kwartale zamknięto dwie małe transakcje portfelowe.

Wyłączając przejęcie 7R, hub magazynowy we Wrocławiu odpowiadał za 36% całkowitego wolumenu transakcji w tym sektorze. Rynki Wielkiej Piątki zdołały łącznie przyciągnąć prawie 500 milionów euro w inwestycjach.

„Rok 2023, z perspektywy deweloperów magazynowych, charakteryzuje się bardzo przemyślanymi zakupami gruntów. – – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young – Przy stale rosnących kosztach finansowania, zmieniających się kosztach budowy i presji inwestorów na obniżki cen gotowych magazynów, rynek gruntów doświadcza skumulowanej presji. Obecnie najbardziej atrakcyjne działki to te, które są najlepiej zlokalizowane i posiadają pozwolenia na budowę, co pozwala na szybkie rozpoczęcie prac budowlanych.”

Główne dane:

  • 842 miliony euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w Q1-Q3 2023
  • 60% – udział Wielkiej Piątki w wolumenie sektora w Q1-Q3 2023
  • 2 transakcje portfelowe

Sektor magazynowy

Sektor handlowy

Parki handlowe – stabilna opcja

Polski rynek inwestycji w nieruchomości handlowe przyciąga obecnie inwestorów trzema głównymi rodzajami aktywów. Najliczniejsze pod względem sprzedanych nieruchomości są parki handlowe i obiekty typu convenience, które pozostają „bezpiecznym” wyborem. Z kolei wysokie zainteresowanie regionalnymi centrami handlowymi i oportunistycznymi aktywami przeznaczonymi do przebudowy potwierdza, że inwestorzy stale poszukują strategicznych zakupów. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

W okresie I-III kw. 2023 r. wolumen inwestycji w nieruchomości handlowe wyniósł 405 milionów euro. FREY, nowy gracz z Francji, sfinalizował przejęcie parku handlowego typu „prime” w Gdańsku – Matarni. W analizowanym okresie odnotowaliśmy 3 transakcje portfelowe parkami handlowymi. We wszystkich trzech firma Avison Young świadczyła usługi doradztwa inwestycyjnego bądź technicznego.

„W czasach niepewności rynkowej inwestorzy koncentrują się na najlepszych projektach, oferujących perspektywę długiego i stabilnego dochodu. Najważniejsze cechy najlepszej jakości parków handlowych i obiektów typu convenience to świetna lokalizacja, doskonała widoczność, strategiczny dobór najemców (w tym kilku typu „anchor”), długi WAULT, a także inne obiekty usługowe działające w pobliżu, które uzupełniają ofertę i dodatkowo przyciągają klientów.” – wyjaśnia Artur Czuba, Associate Director, Investment w Avison Young

Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, z uwagi na coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, takie nieruchomości będą zapewne również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT.

Główne dane:

  • 405 milionów euro – całkowity wolumen sektora w Q1-Q3 2023
  • 9/20 transakcji obiektami typu convenience w Q1-Q3 2023
  • FREY – nowy gracz na polskim rynku

Sektor handlowy

Sektor biurowy

Nic, tylko Warszawa

Inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi nadal koncentrują się na warszawskim rynku. Wszystkie z 10 zrealizowanych w I-III kw. 2023 r. transakcji miały miejsce w stolicy. „Na radarze znajdują się niezmiennie aktywa typu core+ oraz value-add i oportunistyczne, przeznaczone do przebudowy lub zmiany funkcji. Rynek biurowy będzie musiał jeszcze poczekać na powrót transakcji najlepszymi biurowcami.” – dodaje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Największą jak dotąd transakcją biurową w tym roku w Polsce była sprzedaż Wola Retro w Warszawie, gdzie Avison Young reprezentował Develię w sprzedaży na rzecz Adventum Group za ok. 70 milionów euro. Druga największa transakcja dotyczyła Warta Tower, która została przejęta przez Cornerstone. Transakcja ta potwierdza rosnącą aktywność polskiego kapitału, szczególnie w przypadku nieruchomości typu value-add i oportunistycznych. Co ciekawe, III kwartał był pierwszym kwartałem w tym roku, w którym przedmiotami transakcji były również aktywa zlokalizowane w centrum miasta.

Spodziewamy się także, że rynki biurowe w miastach regionalnych mogą mieć gorszy okres w nadchodzących miesiącach. Obecnie uwaga inwestorów koncentruje się na Warszawie, zwłaszcza na tańszych obszarach Mokotowa i Służewca, gdzie zespół AY prowadzi kilka transakcji.

Główne dane:

  • 267 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w Q1-Q3 2023
  • 10 transakcji
  • Wszystkie transakcje były zlokalizowane w Warszawie

Sektor biurowy

PRS

Niesłabnące zainteresowanie

Popyt na PRS nie słabnie. W związku z tym sektor ten będzie się nadal rozwijał, a popyt na lokale na wynajem pozostanie na wysokim poziomie, przewyższając istniejącą podaż. Ponadto, ze względu na wczesny etap rozwoju tego sektora, oczekuje się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać wyższe niż na rynkach zachodnioeuropejskich stopy zwrotu z inwestycji. Bezpieczniejsze oferty najmu w euro muszą jednak poczekać, ponieważ polscy najemcy nie są obecnie skłonni płacić w obcej walucie w niestabilnym otoczeniu gospodarczym.

Istotną przeszkodą w rozwoju inwestycji mieszkaniowych jest niedobór dostępnych gruntów w pożądanych lokalizacjach w głównych polskich miastach. W związku z tym inwestorzy aktywnie poszukują alternatywnych strategii, takich jak nabywanie działek ze starszymi budynkami, które można zmienić lub wyburzyć. Doprowadziło to do rozwoju trendu na rynku nieruchomości, który koncentruje się na przekształceniach nieruchomości. W okresie I-III kw. 2023 r. wolumen zamkniętych transakcji w sektorze PRS wyniósł prawie 130 milionów euro. Spośród 6 aktywów zrealizowanych w ramach forward funding, które zostały wprowadzone na rynek, 4 znajdowały się w Warszawie, a pozostałe 2 w Krakowie. Heimstaden Bostad, który jest drugim najbardziej aktywnym operatorem PRS w Polsce pod względem projektów w budowie, sfinalizował przejęcie portfela Marvipol i projektu w Czyżynach w Krakowie. Sfinalizowano również transakcje typu forward funding dla NREP, AFI Europe i Aurec RE Europe (platforma LivUp PRS).

Ponadto, inwestorzy obecni podczas CEE Property Forum w Wiedniu, wskazali sektor PRS jako drugą po magazynach klasę aktywów oferującą obecnie najlepsze perspektywy.

Co dalej?

W rozmowach z inwestorami na EXPO Real w Monachium, nasz kraj nadal wyłaniał się jako jeden z najbardziej atrakcyjnych rynków inwestycyjnych. Dlatego też, pomimo znacznie zmniejszonego wolumenu transakcji, aktywność inwestycyjna pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. W strukturze transakcji dominują mniejsze projekty. Brakuje dużych portfeli, ponieważ inwestorzy ostrożnie podchodzą do większych inwestycji, których ceny nie uległy jeszcze oczekiwanej korekcie.

Banki bardzo selektywnie podchodzą do finansowania projektów, podejmując obecnie głównie działania refinansujące. W związku z tym, jeśli chodzi o nowe zakupy, inwestorzy gotówkowi mają bardzo silną przewagę i możliwość zawarcia bardzo dobrych transakcji. Dostrzegamy również zwiększoną aktywność kapitału krajowego.

W 2024 r. będziemy świadkami dużej liczby wykupów obligacji komercyjnych generowanych przez deweloperów lub inwestorów oraz dużej liczby refinansowań. Może to być zatem czas intensywnych rozmów pomiędzy właścicielami a bankami, co może przełożyć się na pojawienie się nowych aktywów na rynku.

Stopy kapitalizacji wzrosły i wygląda na to, że teraz się stabilizują. Sprzedający muszą przyzwyczaić się do nowych cen, a kupujący uzbroić się w cierpliwość, aby sfinalizować transakcje i przekonać sprzedających do zaakceptowania ich ofert. To właśnie niedopasowanie cen wpłynęło na mniejszą aktywność inwestycyjną na rynku i mniejszy wolumen niż w poprzednich latach.

Obecnie obserwujemy pewien wzrost aktywności po okresie letnim. W związku z tym perspektywy na rok 2024 są ostrożnie optymistyczne. Dzieje się więcej, stopy procentowe mają się ustabilizować, podobnie jak cały rynek. A stabilność jest kluczowym czynnikiem napędzającym inwestycje.

Mocny III kwartał Banku Pekao: skok w kredytach hipotecznych i pożyczkach

Bank Pekao S.A. ma za sobą kolejny bardzo dobry pod względem wyników finansowych kwartał. Skokowy wzrost nowej sprzedaży kredytów hipotecznych, dobra sprzedaż pożyczek gotówkowych i pokaźny wynik w bankowości dla firm oraz brak zdarzeń jednorazowych i niskie koszty ryzyka przełożyły się na wysoki zysk netto w III kwartale.

Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.
Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.

Trzeci kwartał był pod względem osiągniętego przez Bank Pekao zysku netto wyjątkowo dobry. Złożyło się na to kilka czynników. Na pewno na wyróżnienie zasługuje bankowość detaliczna, a zwłaszcza sprzedaż kredytów hipotecznych, napędzona rządowym  „Bezpiecznym Kredytem 2 proc.”, w którym udział rynkowy naszego banku przekracza 40 proc. Mimo wymagającego otoczenia również bankowość dla firm: małych, średnich i dużych zanotowała dobre wyniki. To dowód na to, że efektywnie i szybko odpowiadamy na potrzeby naszych klientów – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao.

Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w III kw. 2023 r. wyniósł 1,716 mld zł wobec 544 mln zł straty netto rok wcześniej, spowodowanej głównie odpisami związanymi z wakacjami kredytowymi. Zysk w III kw. 2023 r. był o 1 proc. wyższy od osiągniętego w II kw. 2023 r.. Narastająco po 9 miesiącach 2023 roku zysk netto Pekao sięgnął 4,855 mld zł wobec 832 mln zł rok wcześniej.

Poza brakiem zdarzeń jednorazowych o tak wyraźnej poprawie wyników zdecydowały okazałe rezultaty wszystkich segmentów działalności, wysoka marża odsetkowa i niskie koszty ryzyka.

Szczególnie mocne było odreagowanie w bankowości detalicznej, w szczególności w sprzedaży kredytów hipotecznych, do czego przyczynił się program „Pierwsze Mieszkanie”. Bank Pekao ma ponad 40-proc. udział rynkowy w będącym częścią programu „Bezpiecznym Kredycie 2 proc.”. Nowa sprzedaż kredytów hipotecznych w okresie lipiec-wrzesień 2023 wyniosła 3,5 mld zł i była siedmiokrotnie wyższa niż rok wcześniej i ponad dwa i pół razy wyższa niż kwartał wcześniej.

Uwagę zwraca również nowa sprzedaż pożyczek gotówkowych, która urosła w ujęciu rok do roku o 15 proc. Przy tym dynamika sprzedaży znalazła się znacznie powyżej średniej dla sektora bankowego. Aż 82 proc. tego rodzaju pożyczek sprzedano zdalnie.

Trzeci kwartał to również kontynuacja korzystnego trendu w pozyskiwaniu nowych klientów indywidualnych. Łącznie od początku stycznia do końca września przybyło w Banku Pekao S.A. 450 tys. nowych kont osobistych, co jest dla banku wynikiem rekordowym.

Liczba aktywnych klientów bankowości mobilnej Pekao na koniec września wyniosła 3,1 mln osób wobec 2,7 mln rok wcześniej, zbliżając się do strategicznego celu na 2024 rok – 3,2 mln aktywnych klientów mobilnych.

Koszty pod ścisłą kontrolą

Konsekwentnie Bank Pekao utrzymywał koszty pod ścisłą kontrolą. Wskaźnik koszty/dochody za III kwartał znalazł się na poziomie 31 proc.

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w III kw. 2023 r. na niskim poziomie 42 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb.

Vollmart – hard dyskonty Brand Distribution Group zdobywają polski rynek

Sieć nowoczesnych hard dyskontów Vollmart, należąca do Polskiej Grupy Kapitałowej Brand Distribution Group, rozszerza działalność na rodzimym rynku. Aktywnie poszukuje nowych lokalizacji pod kolejne sklepy.Vollmart hard dyskont

Vollmart to unikalna sieć marketów spożywczych, w której konsument płaci wyłącznie za produkt. Ideą formatu jest rezygnacja z wydatków marketingowych i reklamowych oraz standardowego wyposażenia sklepu, na rzecz ceny przyjaznej konsumentowi.

”Zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszej sytuacji gospodarczej cena to często główny czynnik decyzji zakupowych. Stąd przyjęta przez nas polityka, której rygorystycznie przestrzegamy. W Vollmart ceny są niższe w stosunku do lokalnej oferty nawet o 20%. – mówi Wiktor Sawosz, Założyciel oraz Prezes Zarządu Brand Distribution Group, firmy, do której należy sieć.

Armen Papazjan, CEO Brand Distribution Group
Armen Papazjan, CEO Brand Distribution Group

Dyskonter zadbał, aby wśród asortymentu nie zabrakło produktów znanych i popularnych marek. „Ich konkurencyjna cena jest możliwa dzięki naszej głównej działalności dystrybucyjnej. Jako Brand Distribution – globalny importer i dystrybutor – operujemy na 100 rynkach, na 6 kontynentach. Jesteśmy w stanie pozyskać markowe towary, ale taniej. Istotny jest też wolumen. Im więcej kupujemy, tym atrakcyjniejszą cenę możemy zaoferować. Stąd też tak duża popularność naszych marketów wśród kupujących, którzy dowiadują się o nich, dzięki marketingowi szeptanemu i rekomendacjom konsumenckim”.  – podkreśla CEO Brand Distribution Group, Armen Papazjan.

Sukces rynkowy Vollmart

Sukces formatu skłonił Grupę do inwestycji w kolejne lokalizacje. Sieć sklepów działa już w pięciu miastach: Częstochowie, Chełmie, Hrubieszowie, Świebodzinie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Plany rozwoju na obecny rok zakładają otwarcie trzech kolejnych placówek: w Głubczycach, Wieluniu i Kaliszu. W 2024 roku Vollmart planuje otwarcie 12 nowych sklepów.

Hard dyskont to rodzaj sklepu detalicznego, który charakteryzuje się oferowaniem bardzo niskich cen dla swoich klientów. Jest to możliwe dzięki ograniczeniu kosztów operacyjnych na wiele sposobów. Koncepcja hard dyskontów wywodzi się z Europy, gdzie w latach 60. XX wieku w Niemczech powstały takie sieci jak Aldi i Lidl, które zrewolucjonizowały rynek detaliczny dzięki swojemu modelowi biznesowemu. Skupienie się na niskich cenach i wydajności operacyjnej szybko przyniosło im popularność, a koncepcja rozprzestrzeniła się na inne kraje europejskie, a później na cały świat.

Czy RPP obniży stopy po raz ostatni?

We wtorek rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie decyzyjne RPP, w którym zapadnie decyzja o dalszej ścieżce stóp procentowych w Polsce. Dane CPI za październik zaskoczyły większym spadkiem dynamiki wzrostu inflacji niż zakładano, a to mogło otworzyć drogę do kolejnej z rzędu obniżki stóp o 25 punktów bazowych. Z drugiej strony, rynek pieniężny wycenia coraz mniejszą przestrzeń na tak gwałtowne obniżki, co w średnim terminie może wyhamować działania RPP. Czego spodziewać się od jutrzejszej decyzji RPP oraz na jakie elementy zwracać szczególną uwagę?

Scenariuszem bazowym jest obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych (zwracamy uwagę jednak na blisko 0,13% odchylenie standardowe, co przesuwa ryzyko w stronę utrzymania stóp na obecnym poziomie). Oznaczałoby to, że stopy po jutrzejszej decyzji wyniosą 5,50% i będzie to trzecia obniżka w tym roku. Wtedy łączne obniżki stóp wyniosą 125 punktów bazowych. Przy uwzględnieniu globalnej sytuacji makroekonomicznej oraz stanowisk innych banków centralnych, jest to i tak odważny krok.

Mimo że bazowe oczekiwania wskazują na obniżkę stóp, to obecne posiedzenie będzie wyjątkowe pod kilkoma względami. NBP już na poprzednich posiedzeniach zaskoczył rynki większymi obniżkami, a ostatnie dane inflacyjne potwierdziły utrzymujący się trend spadkowy. Raport CPI za październik wykazał pokaźny spadek dynamiki inflacyjnej z 8,2% r/r we wrześniu do 6,5% r/r. Spadek inflacji jest istotnym argumentem przemawiającym za kontynuująca obniżek stóp. Z drugiej strony, wyniki wyborów dają możliwość stworzenia rządu przez opozycję, co jednocześnie wiąże się z ryzykiem zmiany polityki w kwestiach istotnych dla kształtowania się cen na rynku. Do momentu pełnego utworzenia rządu pod znakiem zapytania pozostaje przedłużenie oraz struktura obecnych tarcz anty-inflacyjnych, w tym obniżonego VAT-u dla cen żywności oraz cen energii i gazu na nowy rok. Skutki ewentualnych zmian mogą nie być widoczne natychmiastowo, jednak w dłuższym terminie będą miały znaczenie dla rynku.

Jak przedstawiają się zatem oczekiwania rynkowe w średnim terminie? Obecny poziom stóp wynosi  5,75%.Trzymiesięczny WIBOR zakłada stopę na poziomie 5,64%, natomiast 6-miesięczny WIBOR znajduje się na poziomie 5,44%. Kontrakt na stopę procentową za 9 miesięcy na 3 miesiące, czyli tzw. FRA 9×12 zakłada, że stopa procentowa sięgnie poziomu 4,59%. W ujęciu ogólnym trajektoria implikowanej stopy procentowej spada, ale w stosunku do ostatniej decyzji RPP z października, ścieżka ta pozostaje bardziej wypłaszczona, niż sugerowały to wcześniejsze dane. Rynek wydaje się przekonany do kolejnej obniżki teraz oraz bardziej konserwatywnego podejścia RPP od grudnia.

Mając na uwadze obecne ryzyka i tak uważamy, że RPP obniży stopy o 25 punktów bazowych, ale w późniejszym okresie szanse na utrzymanie stóp/bardziej zachowawcze podejście do ścieżki luzowania rosną. Czynnikiem decydującym o końcowych nastrojach wobec stanowiska RPP mogą być najnowsze projekcje makroekonomiczne NBP, które uważamy za najważniejszą część samej decyzji.

Autor: Mateusz Czyżkowski, analityk XTB

Mała podaż i ostrożność najemców – rynek biurowy w Warszawie po III kw. 2023 r.

Aktywność deweloperów w Warszawie w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku była o ponad 90% mniejsza w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Do końca tego roku, zgodnie z planami deweloperów, rynek biurowe zasilą nowe projekty, ale i tak łączna podaż będzie niższa niż w latach wcześniejszych.

„Od stycznia do września 2023 na warszawski rynek biurowy trafiło zaledwie 20 250 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Osiągnięty w tym okresie wynik był o ponad 90% mniejszy niż w tym samym okresie w 2022 roku. W III kwartale 2023 roku został ukończony jeden, niewielki projekt biurowy, czyli drugi etap S-Bridge Office o powierzchni 1 900 m kw.,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Wolumen powierzchni biurowej w Warszawie na koniec września 2023 wyniósł 6,2 mln m kw.

Mało optymistycznie wygląda również aktywność deweloperów względem realizowanych obecnie projektów. Na koniec trzeciego kwartału w budowie zidentyfikowano jedynie 243 800 m kw. powierzchni biurowej, co z jednej strony jest wynikiem nieznacznie wyższym od poprzedniego kwartału, ale wciąż dalekim od tego, które towarzyszyły nam w latach przed zawirowaniami gospodarczymi. Do końca 2023 roku planowane jest ukończenie inwestycji o powierzchni zaledwie 54 000 m kw. Największym zainteresowaniem deweloperów cieszą się strefy centralne, w których zlokalizowane jest 80% realizowanej podaży.

„Nie tylko deweloperzy wykazują się ostrożnością w stosunku do swoich kolejnych inwestycji. Zachowawcze podejście widzimy również po stronie najemców. W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku popyt wyniósł ponad 496 550 m kw., co było wynikiem blisko 20% niższym w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. W III kwartale 2023 roku najemcy podpisali umowy na ponad 174 000 m kw.,” – dodaje Izabela Dąbrowska, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Od stycznia do września 2023 roku w strukturze umów największy udział przypadł nowym umowom – 58%. Renegocjacje odpowiadały za ponad 38% umów w wolumenie transakcji i przypadło na nie dwanaście z dwudziestu największych umów najmu zawartych w tym okresie. Wciąż niewielu najemców decyduje się na powiększenie wynajmowanej powierzchni, a umowy ekspansji w strukturze stanowiły zaledwie 18 700 m kw., tj. tylko 4% wolumenu umów.

„Niewielka nowa podaż wpłynęła na spadek współczynnika pustostanów, który na koniec września wyniósł 10,6%. W porównaniu z II kwartałem 2023 roku wskaźnik zmniejszył się o 0,8 pp., natomiast względem analogicznego okresu 2022 roku był on niższy o 1,5 pp.,” – wyjaśnia Katarzyna Bojar.

W strefach centralnych współczynnik pustostanów wynosił 9,1% (spadek o 0,8 pp. względem ubiegłego kwartału). Poza centrum zanotował również spadek (o 0,9 pp.) i w efekcie wyniósł 11,8%. Najniższy wskaźnik pustostanów odnotowano w strefie Północnej (4,8%) oraz na Mokotowie (5,6%), zaś najwyższy niezmiennie na Służewcu (20,2%).

Wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w Warszawie w III kw. 2023 roku uległy delikatnej korekcie. W najlepszych budynkach biurowych w Centralnym Obszarze Biznesu stawki miesięczne kształtowały się na poziomie 18,00-27,00 EUR/m kw. W pozostałych lokalizacjach centralnych wyjściowe czynsze znajdowały się w przedziale od 15,00 do 23,00 EUR/m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wynosiły od 10,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych odnotowały delikatny wzrost i na koniec września 2023 roku kształtowały się w przedziale od 16,00 do 36,00 PLN/m kw./miesiąc.

 

Blisko 80 proc. kierowców zawodowych myśli o zmianie pracy

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Inelo z Grupy Eurowag na blisko 2 tysiącach kierowców zawodowych – aż 76 proc. z nich w ostatnich 6 miesiącach zastanawiało się nad zmianą pracy. Powód? Kwestie związane z wynagrodzeniem, chęć spędzania więcej czasu w domu czy problemy komunikacyjne z obecnym pracodawcą. Kierowcy zawodowi upominają się także o wzajemny szacunek w pracy, wywiązywanie się z obietnic, uczciwe rozliczanie zgodne z przepisami czy dostęp do nowoczesnego sprzętu. Z jakich innych powodów rozważają zmianę miejsca zatrudnienia i co jest dla nich kluczowe w codziennej pracy? I dlaczego tak ważne jest, żeby reagować na potrzeby kierowców, którzy w transporcie już są na wagę złota? Blisko 80 proc. kierowców zawodowych myśli o zmianie pracy

Nawet 11 proc. nieobsadzonych stanowisk w 2024 r.

Według raportu IRU (Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego) w przyszłym roku z powodu niedoboru kierowców zawodowych może pozostać nieobsadzonych nawet 11 proc. stanowisk pracy, co stanowi wzrost o 4 proc. względem obecnego roku.[1] Powód? Prognozowany wzrost popytu na transport w 2024 roku, a także problem starzenia się truckerów w całej Europie. W tym samym raporcie można wyczytać, że co trzeci kierowca ciężarówki w UE ma obecnie ponad 55 lat i za 5-10 lat przejdzie na emeryturę, natomiast liczba nowych pracowników nie będzie w stanie zapełnić tej luki.

Niepokojący wydaje się fakt, że mniej niż 6 proc. kierowców w Europie to osoby poniżej 25 roku życia.[2] To oznacza, że branża się starzeje, a w miejsce osób, które odchodzą pojawia się coraz mniej młodych pracowników. Kiedy kilka lat temu przeprowadzaliśmy badania dotyczące charakterystyki tego zawodu w naszym kraju, uzyskaliśmy odpowiedź, że polski kierowca ma średnio 42 lata, co również nie napawa optymizmem. A prognozy dla UE pokazują, że w ciągu najbliższej dekady nawet 1,2 mln stanowisk pracy kierowców może nie zostać obsadzonych tylko z powodu odejść na emeryturę. Dlatego tak ważne jest teraz realizowanie kampanii, które zachęcą innych do wykonywania tego zawodu, a także budowanie marki pracodawcy, by przyciągnąć do siebie kierowców, a potem ich zatrzymać – mówi Tomasz Czyż, główny ekspert ds. rozwiązań technologicznych, Inelo z Grupy Eurowag.

Dlaczego kierowcy coraz częściej myślą o zmianie pracy?

Jak wynika z badania ankietowanego przeprowadzonego przez Inelo z Grupy Eurowag – jednym z głównych powodów podjęcia decyzji o zmianie pracy są oczywiście zarobki, które dla kierowców mają kluczowe znaczenie (35 proc.). Niewiele mniej odpowiadających, bo 27 proc. przyznało, że chęć spędzania więcej czasu w domu, z bliskimi czy rodziną również jest czynnikiem, który wpływa na tę decyzję. Inni natomiast wskazują na problem komunikacyjny na linii pracownik i pracodawca, a także na zmiany dotyczące systemu jazdy.

Dlaczego kierowcy coraz częściej myślą o zmianie pracy

–  Praca za kierownicą ciężarówki od kierowcy wymaga pełnego skupienia w pracy, doświadczenia, bycia wytrwałym i odpornym na stres. Jeżeli dołożymy do tego długie godziny spędzone w trasie, samotność i rozłąkę z bliskimi, obciążenie znacznie wzrasta i coraz mniej osób decyduje się na tę pracę. Nic więc dziwnego, że dla zdecydowanej większości odpowiadających to wynagrodzenie stanowi kluczowy czynnik, który wpływa na ich decyzję o zostaniu lub odejściu z obecnej pracy. Dla truckerów ważna jest również perspektywa bycia częściej w domu czy lepszy kontakt z pracodawcą. Budowanie relacji w przedsiębiorstwie poprzez częste rozmowy i bycie otwartym na potrzeby kierowcy, który przykładowo zgłasza chęć zmiany systemu jazdy są ważnymi aspektami, pozwalającymi na dobrą współpracę i utrzymanie kierowcy w firmie – mówi Łukasz Włoch, ekspert ds. analiz i rozliczeń, Inelo z Grupy Eurowag.

Bezpieczne miejsca postoju i dobrze zaplanowana praca

Co się liczy dla kierowców zawodowych w codziennej pracy? Według badania Inelo oprócz atrakcyjnego wynagrodzenia ważne jest to, jak planowana jest jego praca (20 proc.)Co się liczy dla kierowców zawodowych w codziennej pracy

– Nie dziwi nas to, że kierowcy tak często wskazywali na ten aspekt, jako ważny w codziennej pracy. Przewoźnicy, żeby móc lepiej zaplanować dzień pracy kierowcy często sięgają po nowe technologie. Systemy telematyczne pozwalają przyzwyczaić się kierowcy do nowych procedur działających w danej firmie transportowej i wypracować z nim pewne schematy postępowania w określonych sytuacjach. Jest to niezwykle przydatne w usystematyzowaniu pracy, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z nowym pracownikiem, który dopiero co się wdraża w funkcjonowanie danej firmy transportowej. W konsekwencji może przełożyć się to na wyższy komfort jazdy kierowcy. Co więcej, nowoczesne rozwiązania wpływają również na zwiększenie bezpieczeństwa. Poprzez monitoring trasy spedytor może skierować pracownika na lepszą i szybszą drogę, na której nie ma korków lub podpowiedzieć kierowcy, gdzie mógłby się udać na odpoczynek. Ostrzeganie przed niebezpiecznymi parkingami w GBox Assist jest jedną z ważniejszych funkcji, wpływającą na bezpieczeństwa truckerów – komentuje Tomasz Czyż, główny ekspert ds. rozwiązań technologicznych, Inelo z Grupy Eurowag.

Dostęp do bezpiecznych miejsc odpoczynku z sanitariatami

Dużym problemem transportowym jest nadal brak odpowiednich warunków sanitarnych na parkingach. Zdarza się, że infrastruktura na nich jest słabo wyposażona, ponieważ czasami brakuje nawet dostępu do pryszniców czy toalet. Kierowcy nie mogą również korzystać z czystych sanitariatów. Z tego względu kwestia dogodnych warunków pracy i bezpiecznych miejsc postojów wzbudza wiele emocji wśród kierowców i jak wynika z badania Inelo, 12 proc. respondentów uznało ją za kluczową w codziennej pracy.

Brak bezpiecznych miejsc parkingowych lub dostępu do czystych lub sprawnych miejsc obsługi podróżnych to trudności, z którymi każdy kierowca nadal musi mierzyć się na co dzień. Jednocześnie jest to poważny problem branży transportowej, ponieważ jest to jeden z argumentów, dla których młodzi ludzie niechętnie patrzą na zawód kierowcy. Potrzeba zatem zdecydowanych kroków, które pozwolą zmienić obecną sytuację. Dlatego też bardzo cenimy sobie działalność organizacji walczących o prawa kierowców, jak np. Fundacji Truckerslife, z którą mieliśmy przyjemność współpracować przy kampanii uświadamiającej rzeczywistość kierowców i warunki ich pracy – zaznacza Łukasz Włoch, ekspert Inelo z Grupy Eurowag.

Kierowcy chcą uczciwego traktowania i wywiązywania się z obietnic

Ostatnim pytaniem, które zadano kierowcom biorącym udział w badaniu było wskazanie, jakie zmiany wpłynęłyby na zwiększenie ich zadowolenia z pracy. Na drugim miejscu po wyższych zarobkach, znalazł się wzajemny szacunek w pracy, wywiązywanie się z obietnic i ustaleń oraz uczciwe rozliczanie zgodne z przepisami.Kierowcy chcą uczciwego traktowania i wywiązywania się z obietnic

To, że kierowcy wskazują na szacunek, uczciwość, komunikację i jasne zasady oraz warunki współpracy oznacza, że pracodawcy powinni przyjrzeć się w swojej firmie tym elementom i sprawdzić, czy je spełniają. Dlaczego warto? Bo właśnie dotrzymywanie danego słowa, przejrzyste zasady i uczciwe rozliczanie mogą zagwarantować im, że będzie miał kto dla nich jeździć, szczególnie w kolejnych latach, które pokazują, że będzie coraz mniej kierowców, a coraz większe zapotrzebowanie na przewozy w transporcie. Nie bez znaczenia będzie także nowoczesna flota, która zapewni pracownikom odpowiednie bezpieczeństwo i komfort, a tym samym również będzie przyciągać nowe osoby do firmy – komentuje Tomasz Czyż, ekspert Inelo z Grupy Eurowag

Kierowcę zawodowego zatrudnię od zaraz

Przewoźnicy szukają pracowników na popularnych portalach z ogłoszeniami o pracę, ale również wstawiają swoje oferty pracy na forach branżowych czy grupach transportowych w serwisach społecznościowych, jak np. na Facebooku. Jakie informacje warto podać w ogłoszeniu, żeby zwiększyć jego efektywność?

Z punktu widzenia kierowcy ważne w ogłoszeniu o pracę jest nie tylko wysokość podanego wynagrodzenia, ale opis samego stanowiska. Nie powinno w nim zabraknąć podstawowych informacji o systemie pracy, kierunkach jazdy, typie pojazdu ciężarowego, czyli krótkiej charakterystyki pracy. Jeśli pracodawca zadba o nią, to może wpłynąć na przyspieszenie procesu rekrutacji lub oszczędzić czas zarówno sobie, jak i potencjalnemu kandydatowi. Wówczas kierowca, już po przeczytaniu ogłoszenia, będzie w stanie ocenić, czy jest zainteresowany daną ofertą mówi Natalia Łatka, Koordynator działu sprzedaży (Małopolska), Aplikuj.pl

Z kolei Iwona Blecharczyk, Trucking Girl, właścicielka firmy Imagination Group , zaznacza, że częstym źródłem szukania pracy przez kierowców są opinie znajomych o przewoźniku – Jeśli kierowca czuje się dobrze w danej firmie transportowej, to naturalnie poleci ją dalej swoim znajomym. To główne źródło informacji o konkretnym pracodawcy. Dlatego też warto zadbać o dobrą renomę pracodawcy, interesując się swoimi pracownikami i zapewniając im odpowiednią opiekę – mówi Iwona Blecharczyk.

[1] IRU, 2023 r, str. 11.

[2] J.w.

Elemental realizuje strategię globalnego lidera dzięki wsparciu PFR TFI

Elemental Holding S.A. nabył od funduszy zarządzanych przez PFR TFI, w tym Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZ AN, 49% udziałów spółki Elemental USA Inc. Dla Funduszu Ekspansji Zagranicznej to kolejny zakończony z sukcesem projekt inwestycyjny z Grupą Elemental – wcześniej, w kwietniu br. sfinalizowana została wspólna inwestycja na rynku niemieckim. Dostarczając finansowanie na inwestycje w USA i Niemczech, Fundusz Ekspansji Zagranicznej umożliwił Grupie Elemental realizację długofalowej strategii budowania pozycji globalnego lidera w sektorze urban mining w strategicznych segmentach green metals i recyklingu katalizatorów, elektroniki oraz w bardzo perspektywicznym obszarze e-mobility.

Wieloletnia współpraca i cztery projekty zakończone z sukcesem

Rozliczenie finansowania to ostatni etap procesu inwestycyjnego i dobry moment na podsumowanie współpracy Elemental Holding i Funduszu Ekspansji Zagranicznej, która rozpoczęła się w 2017 r. Pierwszy wspólny projekt dotyczył przejęcia litewskiej spółki. Fundusz zakupił wtedy 49% udziałów w spółce zależnej grupy – UAB „EMP recycling”, co pozwoliło Elemental Holding na realizację kolejnych akwizycji i rozwój organiczny. Następny wspólny projekt dotyczył niemieckiej spółki Recat. Inwestycja ta umożliwiła grupie Elemental zwiększenie skali działalności na rynku recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych w Europie Zachodniej. W 2019 r. fundusz rozszerzył współpracę z polskim partnerem, współfinansując inwestycję w amerykańską spółkę PGM of Texas, w której Elemental Holding wspólnie z funduszem przejął 66% udziałów. Była to pierwsza inwestycja FEZ w Ameryce Północnej. Kolejne dwie inwestycje, które zrealizowane zostały w 2021 r., dotyczyły spółek Maryland Core oraz Legend Smelting and Recycling. Przejęcia kolejnych spółek pozwoliły Grupie Elemental uzyskać pozycję jednego z największych polskich inwestorów w Stanach Zjednoczonych. Transakcje te stanowiły kluczowy etap realizacji długoterminowej strategii internacjonalizacji.

Udział Funduszu Ekspansji Zagranicznej w projektach zagranicznych Grupy Elemental był kluczowy, w szczególności na początkowych etapach inwestycji. Pierwsze kroki na rynkach zagranicznych dla każdej firmy są największym wyzwaniem, ponieważ wymagają zaangażowania większych środków finansowych, ale też zasobów ludzkich i nowego podejścia do organizacji procesów biznesowych. W tym czasie inwestor zdobywa doświadczenie na zagranicznym rynku. Obecność partnera finansowego, jakim jest fundusz, zapewnia stabilne finansowanie, co pozwala skupić się przedsiebiorcy na aspektach biznesowych, a także uwiarygadnia jego pozycję na zagranicznym rynku.mówi Marcin Prusak, dyrektor zarządzający Funduszem Ekspansji Zagranicznej w PFR TFI.

Ambitna polityka inwestycyjna Grupy Elemental, którą mogła prowadzić dzięki współpracy z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, pozwoliła na wzmocnienie pozycji Grupy w globalnym łańcuchu dostaw surowców strategicznych. Poprzez przejęcia i integrację działających na lokalnych rynkach przedsiębiorstw o podobnym profilu działalności Grupa zyskała dostęp do rynku zakupowego, materiałów i surowca, które mają charakter globalny, a także najlepszych praktyk i know how. Dziś Grupa obecna jest w 35 krajach świata na trzech kontynentach – w Europie, Azji i Ameryce Północnej i ¾ jej przychodów pochodzi z rynków zagranicznych.

Zgodnie z założeniami umowy inwestycyjnej, finalizujemy współpracę z Funduszem Ekspansji Zagranicznej związaną z naszymi inwestycjami za oceanem. Jest to kolejny etap trwającego procesu integracji naszej Grupy mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding. Zaczynając ekspansję na rynek amerykański, byliśmy w zupełnie innym miejscu niż dziś, dlatego doceniamy, że fundusz uwierzył w nasz pomysł. Rozpoczęliśmy od przejęcia spółki PGM of Texas. Dziś tylko w USA mamy aż 5 spółek. Z Funduszem Ekspansji Zagranicznej w dalszym ciągu współpracujemy w naszej inwestycji na Litwie – dodaje Krzysztof Spyra.

Partnerstwo i współpraca to podstawa sukcesu

– Współpraca z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, który może sfinansować nawet do 50% wartości inwestycji, pozwala polskim firmom wzmocnić ich silę finansową oraz zwiększyć skalę inwestycji, jakie realizują na rynkach zagranicznych – podkreśla Marcin Prusak i dodaje: Do współpracy z naszymi partnerami podchodzimy w sposób długofalowy. Jesteśmy inwestorem długoterminowym. Doskonale też rozumiemy, że każdy projekt jest inny, dlatego dbamy o partnerskie relacje i indywidualne podejście do każdej inwestycji. Przykład współpracy z Elemental Holding pokazuje, że ten model współpracy się sprawdza i pozwala z sukcesem realizować kolejne inwestycje. W ten sposób chcemy wspierać polskie firmy w budowaniu ich przewagi na rynkach zagranicznych, ponieważ to tworzy siłę całej polskiej gospodarki.

Inwestycje zagraniczne umożliwiają firmom zwiększenie skali biznesu, sprzyjają innowacyjności i pozwalają na dywersyfikację rynków. Z punktu widzenia gospodarki narodowej inwestycje zagraniczne pozwalają zmierzyć się z wyzwaniami postępu technologicznego i innowacyjności gospodarki. Polska ma potencjał do wzmocnienia swojej pozycji w wielu dziedzinach nowoczesnej gospodarki. Jednocześnie dzięki inwestycjom zagranicznym polskie firmy mogą uniknąć pułapki zbyt małego rynku wewnętrznego, która zwykle pojawia się na pewnym etapie rozwoju. Innymi słowy, kiedy polski rynek okazuje się za mały, ekspansja zagraniczna umożliwia dalszy wzrost.

Pesymizm w Europie

Dane z Niemiec niby były lepsze od oczekiwań, ale patrząc na nie obiektywnie, nie ma się z czego cieszyć. Optymizm nie wieje też z sektora usług. W tle oczekiwanie na decyzję Rady Polityki Pieniężnej.

Dobre dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dane z niemieckiego przemysłu. Analitycy spodziewali się znacznie gorszych danych, a mamy tylko złe. W skali roku zamówienia spadają obecnie o 4,3%. Powodem niespodzianki i błędu założeń mógł być punkt odniesienia. W zeszłym roku wrzesień był wyjątkowo słaby względem sierpnia i października. To znaczy, w sierpniu i październiku zamówienia spadały 4,1% i 3,2%, podczas gdy we wrześniu o imponujące 10,8%. W rezultacie teraz odnosząc się do tych poziomów, odnosimy się do dołka, co pozwala wytłumaczyć nagłą poprawę. Dane te ze względu na pesymistyczne oczekiwania spowodowały nawet lekkie umocnienie euro względem dolara, ale rynek zanegował je do końca dnia.

Czekając na RPP

Już jutro poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy spodziewają się, że wchodzimy w cykl obniżek stóp procentowych i jutro będziemy świadkami spadku głównej stopy procentowej o 0,25%. Z jednej strony jest to kolejna obniżka, w sytuacji, gdy inflacja nadal przekracza stopę procentową i oczywiście cel inflacyjny. Z drugiej strony w ostatnim miesiącu inflacja (przy wsparciu cudu na stacjach paliw) spadła aż o 1,7%. Obniżka głównej stopy procentowej o 0,25% nie wydaje się zatem szaleństwem. Z drugiej strony zawsze jest ryzyko odbicia i pozostania z podniesioną inflacją dłużej niż to konieczne. Gdyby jutro nie doszło do obniżki stóp procentowych, należy spodziewać się ruchu umacniającego złotego względem głównych walut. Oczywiście jak zawsze nie znamy godziny publikacji.

Optymizm w strefie euro spada

Jeszcze niedawno chociaż w usługach oczekiwania były w miarę optymistyczne. Od kilku miesięcy już nawet to nie jest prawdą. Indeks PMI za październik wyniósł 47,8 pkt i był zgodny z oczekiwaniami analityków. To jednak poniżej magicznej granicy 50 pkt rozdzielającej rozwój od recesji. To też najniższy wynik od covidowego dołka, kiedy to lockdown spowodował, że optymizm zamarł. Patrząc jednak na obecną tendencję można mieć poważne wątpliwości co do siły euro. To właśnie prawdopodobnie między innymi te dane spowodowały, że poranny wzrost euro wywołany lepszymi jednak danymi z Niemiec został szybko zanegowany.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.
W godzinach popołudniowych odbędzie się również seria wystąpień członków FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat