Columbus przedstawił nową strategię rozwoju na lata 2023-28

W strategii biznesowej na lata 2023-28 Columbus wyznacza krótko- i długoterminowe cele. Porządkuje też plany ekspansji zagranicznej oraz działalności na rynku BESS.

Opublikowana strategia Columbus wskazuje na kilka kluczowych obszarów, w których Zarząd widzi potencjał długoterminowego rozwoju Grupy, budowania rynkowej wartości i wypracowywania zysku. Przedtem jednak Columbus skupi się na realizacji celów krótkoterminowych, tzw. quick-wins, do których zalicza: ustabilizowanie i rozwój sprzedaży dla domów i biznesu w Polsce, ekspansja zagraniczna na kolejne rynki tj. Słowenię i Chorwację,  znaczące lub całkowite zredukowanie finansowania od inwestora DC24 ASI, pozyskanie strategicznego inwestora do realizacji wielkoskalowych magazynów energii, wejście na kolejne rynki krajów CEE, komercjalizację produktów Columbus Technologies (również za granicą), budowę i sprzedaż farm fotowoltaicznych oraz wdrożenie sprzedaży direct, czyli sprzedaż online do klienta końcowego.

W naszej nowej strategii dążymy do wyodrębnienia każdego z 3 głównych filarów działalności Columbus – po to, aby transakcje realizowane np. w wielkoskalowych aktywach nie przykrywały rzeczywistych osiągnięć naszego core biznesu, jakim jest sprzedaż instalacji fotowoltaicznych dla klientów indywidualnych, biznesowych i sektora public komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A. – Nowością w pierwszym filarze będzie uruchomienie kanału sprzedaży online oraz usługi Reseller, czyli serwisowania i hurtowej sprzedaży urządzeń OZE. Drugi filar, Columbus Assets, obejmie rozwój projektów farm fotowoltaicznych w Polsce i za granicą, a także budowę wielkoskalowych magazynów energii. Tu nowością będzie cel, jakim jest zbudowanie unikatowej kompetencji projektowania, budowy i zarządzania wielkoskalowymi magazynami energii. Z kolei trzeci filar – Columbus Technologies, skupi się na komercjalizacji naszych produktów technologicznych, nad którymi pracujemy od 4 lat, a od 2 lat rozwija nasz Dział R&D, tj. PowerHouse HEMS, Regulator Napięcia, SCADA czy technologia Smart-Node. Również zamierzamy zacieśnić współpracę i zbudować jeszcze większą synergię z Saule Technologies.

W planach strategicznych Zarząd Columbus mocno podkreśla rolę wielkoskalowych magazynów energii w przyszłych, długoterminowych zyskach.

Obecnie posiadamy projekty na 724 MW magazynów energii, z których 398 MW ma wydane warunki przyłączenia, a jeden projekt, na 133 MW ,jest po wygranej aukcji na rynku mocy. Zakładamy dalszy rozwój portfela inwestycyjnego wielkoskalowych magazynów energii, które są kluczowe dla przyszłościowego systemu energetycznego twierdzi Dawid Zieliński.

Wśród długoterminowych celów strategicznych Columbus uwagę przykuwa ekspansja zagraniczna. Grupa zamierza dostarczać usługi montażu, sprzedaży i opieki posprzedażowej dla fotowoltaiki, pomp ciepła, magazynów energii oraz stacji ładowania pojazdów elektrycznych dla sektorów residential, business i public w Europie Środkowo-Wschodniej. Do końca 2028 r. Columbus chce uruchomić pełne portfolio swoich usług w: Czechach, Słowacji, Słowenii i Chorwacji oraz – jeśli sytuacja na to pozwoli – w Ukrainie.

W pięcioletniej perspektywie rozwoju i realizacji strategii biznesowej stawiamy przed sobą cele, które na stałe umocnią naszą pozycję w regionie CEE. Jednym z nich jest zbudowanie unikatowego know-how w zakresie projektowania, budowy i obsługi wielkoskalowych magazynów energii. Innym celem, którego realizacja marzy mi się od kilku lat, i z powodu którego inwestuję środki w rozwój Działu R&D, jest wdrożenie technologii dla wirtualnego prosumenta, a tym samym otwarcie dostępności do ekosystemu Columbus dla klientów mieszkających w zabudowie wielorodzinnej wyznaje Dawid Zieliński.

Rynek pracy w branży finansów i nieruchomości: co czeka pracowników i pracodawców?

Branża finansów i nieruchomości nieustannie ewoluuje, stając przed wyzwaniami związanymi z postępująca technologią, cyberbezpieczeństwem, dostępnością usług czy obsługi, ale też zobowiązaniami ESG. Wszystko to przekłada się na rynek pracy tego sektora, jak również oczekiwania firm wobec zatrudnionych, a także przyszłych kandydatów. Siedem najważniejszych, globalnych trendów finansów i nieruchomości oraz ich wpływ na miejsca pracy przedstawia raport ManpowerGroup „Financials & Real Estate World of Work”.

Dane zaprezentowane w opracowaniu ManpowerGroup pokazują, że zarówno pracowników jak i firmy czekają w przyszłości niemałe zmiany. Do głównych trendów rozwojowych tego obszaru należą bowiem skupienie na nowej roli klienta i konsumenta, konieczność digitalizacji oraz dywersyfikacji usług, rozwój strategii ESG, walka z cyberprzestępczością oraz wzmacnianie talentów. Niezależnie od wyzwań stojących przed branżą, raporty dotyczące sektora pokazują, że pracodawcy obszaru finansów i nieruchomości chcą w ostatnich miesiącach tego roku powiększać swoje zespoły.

Polska branża finansów i nieruchomości chce zatrudniać

O rozwoju i apetycie firm na pozyskanie pracowników tego obszaru w Polsce mówi także raport Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia. Dane wskazują na to, że w IV kwartale 2023 roku 32% pracodawców sektora finansów i nieruchomości znad Wisły deklaruje chęć powiększania zespołów, 6% z nich liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 47% organizacji nie przewiduje zmian w strukturach. Prognoza netto zatrudnienia dla tej branży, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych firm na czas od lipca do końca września to +26%, co stanowi najwyższy wynik na ostatnie miesiące tego roku, spośród 8 analizowanych sektorów.

Zdaniem Marty Szymańskiej, ekspertki rynku pracy oraz manager zatrudnienia stałego w Manpower, ostatnie lata przyniosły dynamiczne zmiany kształtujące branżę finansów i nieruchomości, a prognoza zatrudnienia netto na poziomie 26% sugeruje, że ten sektor przeżywa czas dużego rozwoju. – Kandydaci, którzy chcą pozostać atrakcyjnymi na rynku pracy powinni wykazywać się elastycznością, biegle operować nowoczesnymi narzędziami komunikacji, być otwarci na nowinki technologiczne i gotowi do ciągłego rozwoju. Są to niewątpliwie kompetencje, które pozostają na szczycie listy pożądanych kompetencji i stale zyskują na znaczeniu. Pracodawcy natomiast muszą zadbać o miejsce pracy sprzyjające dobrostanowi pracowników i uwzględnić nacisk kandydatów na działania z zakresu ESG, ich strategię, ale też realizację już na etapie rekrutacji. Przyszłość branży finansów i nieruchomości obiecuje nie tylko rozwój, ale i rewolucję. Wyzwania w obszarze rynku pracy są wielowymiarowe, a sukces firm wymaga elastyczności, gotowości do nauki, a także dostosowywania się do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Lojalność klienta, postęp technologiczny, zdywersyfikowane portfolio usług, cyberbezpieczeństwo i ESG stają się to kluczowe elementy tego procesu – podkreśla ekspertka.

Walka z cyberprzestępczością najwyższym priorytetem

Jednym z najważniejszych wyzwań sektora finansów i nieruchomości jest cyberbezpieczeństwo. Ponieważ liczba cyberataków, ich zaawansowanie i spryt przestępców stale rosną, coraz ważniejsze staje się dalsze ulepszanie zabezpieczeń organizacji w tym obszarze. Rynek finansów i nieruchomości od lat stoi przed tym wyzwaniem, a ciągle rozwijające się narzędzia sztucznej inteligencji mają potencjał do tego, by wesprzeć organizacje w tym zadaniu. IBM szacuje, że średni koszt naruszenia bezpieczeństwa danych na całym świecie wynosi 4,35 miliona dolarów. W USA straty te są jeszcze wyższe i wynoszą średnio 9,44 miliona dolarów. Incydenty te mają zatem duże przełożenie na wyniki finansowe firm. Jak podaje Światowe Forum Ekonomiczne, w 2015 roku globalne szacunkowe szkody poniesione w wyniku cyberprzestępczości, łącznie z kosztami odzyskiwania danych oraz wprowadzania zmian, opiewały na 3 biliony dolarów. Przez kolejne 6 lat kwota ta wzrosła do 6 bilionów. Szacuje się, że do 2025 koszty mogą osiągnąć sumę nawet 10,5 biliona dolarów. Według CrowdStrike, sektor finansowy był drugim najczęściej atakowanym przez cyberprzestępców sektorem przemysłu.

Najwyższej klasy nowe technologie łączą siły z niezastąpionymi cechami ludzi

Współczesny konsument oczekuje pozytywnych doświadczeń związanych z daną marką, niezależnie od tego, czy korzysta z aplikacji mobilnej, strony internetowej, czy odwiedza stacjonarną siedzibę. Jak pokazuje opracowanie ManpowerGroup, jest to obszar, w którym należy połączyć zarówno nowe technologie, jak i konieczność kontaktu z ludźmi. Accenture podaje, że 67% konsumentów we wszystkich grupach wiekowych uważa, że lubi widzieć oddziały w swojej najbliższej okolicy, bowiem ich zdaniem świadczy to o stabilności i dostępności danego banku, a w ostatnich 12 miesiącach chętniej otwierali konta czy korzystali z pomocy doradców stacjonarnie, niż za pośrednictwem jakiegokolwiek innego kanału komunikacji. Z drugiej strony, świat idzie w kierunku digitalizacji bankowości oraz finansów. McKinsey mówi o tym, że pomiędzy rokiem 2018 a 2021 liczba bezgotówkowych transakcji płatności detalicznych wzrosła na całym świecie, osiągając łączną roczną stopę wzrostu wynoszącą 13%, a na rynkach wschodzących odsetek ten wyniósł 25 procent. Na znaczeniu zyskuje również różnicowanie wartości banku poprzez łatwość obsługi, dodatkowe usługi finansowe, czy bonusy dla klientów. Dzieje się tak ze względu na to, że banki konkurują o udział w portfelach innych firm, takich jak np. ApplePay.

– Lojalność klienta to nie tylko fundament biznesu, ale także klucz do przyciągania i zatrzymywania talentów. Najlepsi pracownicy chcą być częścią firmy, która buduje swój pozytywny wizerunek i cieszy się uznaniem klientów. Dlatego zadbanie o ten aspekt staje się nieodzowne, co z kolei oznacza wzrost zapotrzebowania na ekspertów z zakresu Customer Experience, zarówno w placówkach, jak i świecie online. Ponadto, rynek pracy jest teraz miejscem, gdzie doświadczenie i eksperckość muszą łączyć się z technologią. Wynika to z faktu, że nowoczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja procesów, są coraz bardziej zintegrowane ze strukturami korporacyjnymi – dodaje Marta Szymańska

ESG to już nie wybór, a konieczność

ESG zyskuje na znaczeniu także w branży finansów i nieruchomości. Bank of America prognozuje, że całkowite roczne globalne inwestycje instytucji finansowych, które są niezbędne do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 roku, będą musiały wzrosnąć do 4 bilionów dolarów rocznie w ciągu najbliższych 7 lat. Jednocześnie inwestorzy i inni interesariusze coraz częściej postrzegają działania ESG jako wyznacznik biznesowy. Dane PwC mówią o tym, że 76 konsumentów byłoby skłonnych do zerwania relacji z organizacjami, które źle traktowałyby pracowników, społeczności lub kwestie związane ze środowiskiem. Ma to także przełożenie na oczekiwania kandydatów wobec organizacji.

– Istotnym kierunkiem rozwoju są także zagadnienia związane z ESG. Prognozowany jest ogromny wzrost inwestycji w tym obszarze, co naturalnie skupi uwagę na rozwoju nowych stanowisk związanych ze strategią „zero emission”. Specjaliści ds. raportowania niefinansowego, eksperci ds. zrównoważonego budownictwa będą mogli liczyć na wiele oferta pracy, a także możliwości rozwoju zawodowego. Trend ten nie ogranicza się jedynie do „zielonych stanowisk pracy”, lecz wprowadza „zielone kompetencje” jako integralny element rynku pracy. Oznacza to, że pożądani w tym obszarze będą kandydaci, którzy wyróżniają się m.in. świadomością oraz szacunkiem dla środowiska, rozumieniem ekologicznych rozwiązań, innowacyjnością w zidentyfikowaniu zielonych możliwości, czy też posiadają umiejętności strategiczne i przywódcze, aby wspomóc kadrę menadżerska w stworzeniu warunków sprzyjających rozwojowi miejsca pracy – podsumowuje ekspertka Manpower.

Zadłużenie mikrofirm rośnie. To skutek rosnących kosztów i osłabienia popytu

Aż 2/3 zadłużonych firm widniejących w Krajowym Rejestrze Długów to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (JDG). Są winni wierzycielom 4,92 mld zł – o 442 mln zł więcej niż w końcówce ub.r. i o 604 mln zł niż rok temu. Sami mają do odzyskania od klientów 900 mln zł – najwięcej od dużych firm.

Według danych ZUS (aktywni płatnicy składek na ubezpieczenie zdrowotne) JDG-i stanowią największą grupę podmiotów działających na rynku. Na koniec I kwartału 2023 r. w ZUS-ie figurowało ich ponad 2,46 mln. W I kwartale 2023 r. do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wpłynęło ponad 80 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. To wzrost o przeszło 6 proc. rok do roku. W dodatku zaobserwowano przewagę zakładanych firm nad zamykanymi, na co wpływ mieli Ukraińcy, którzy w Polsce otwierają własne biznesy.

Choć ogólna liczba zarejestrowanych JDG-ów rośnie na przestrzeni lat, to w ujęciu rocznym się zmniejszyła. Z danych CEiDG wynika, że w całym minionym roku zarejestrowano przeszło 463 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, ponad 193 tys. zamknięto, a 347 tys. zawieszono. W ciągu roku ubyło więc ponad 77 tys. jednostek. Eksperci przewidują, że liczba likwidacji i zwieszeń wzrośnie na przełomie III i IV kwartału tego roku, bo wtedy skumulują się skutki problemów, które przez długi czas narastały w gospodarce.

Mały biznes z problemami

W bazie danych KRD widnieje ponad 163 tys. mikroprzedsiębiorstw, które mają do oddania swoim kontrahentom 4,92 mld zł. Średnie zadłużenie każdego z nich sięga 32,2 tys. zł, choć rok wcześniej wynosiło 27 tys. zł. Najgorzej sytuacja wyglądała w pierwszym okresie pandemii, czyli 2020 r., kiedy JDG-i miały do spłaty aż 6,5 mld zł, a w KRD było ich wpisanych 194,6 tys.

Obecne warunki gospodarcze nie sprzyjają mikroprzedsiębiorcom. Główne przeszkody to: wzrost kosztów działalności, ogromne podwyżki cen paliw i energii oraz inflacyjne oczekiwania płacowe. Ale nie tylko.

– Przedsiębiorcom szczególnie doskwierają zmiany w prawie, zwłaszcza podatkowym, a także zatory płatnicze. Do tego drożejące kredyty i ograniczone możliwości uzyskania finansowania nie pomagają w rozwijaniu biznesu. Jednoosobowe działalności gospodarcze często borykają się z nieprzewidywalnymi i nieregularnymi dochodami, co sprawia, że utrzymanie płynności finansowej jest trudniejsze. Do braków w budżecie prowadzi także sezonowość lub wahania popytu, które dla małych firm są szczególnie mocno odczuwalne. Wpływ na zadłużenie ma również odejście jednego dużego klienta, który zapewniał stabilne przychody – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Handel, transport i budownictwo najbardziej obciążone

W najgorszej sytuacji są mikrofirmy z branży handlowej, które mają blisko 1,3 mld zł długów, następnie transportowe – 798 mln zł i budowlane – 775 mln zł.

Nasze niedawne badanie „Barometr wydatków firmowych” pokazuje, że co 5. mikrofirma handlowa źle ocenia swoją kondycję biznesową. To najwięcej negatywnych wskazań spośród wszystkich badanych branż. Za negatywnymi ocenami jednoosobowych działalności handlowych stoi co najmniej kilka czynników: malejąca konsumpcja i wysokie koszty działalności, bardzo długie terminy płatności na fakturach, zatory płatnicze i wzajemne zadłużenie w tej branży. To wyraźnie nadwyręża płynność finansową najmniejszych firm działających w handlu – wyjaśnia Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Najwięcej zadłużonych mikrofirm ma siedzibę w województwie mazowieckim – 26,5 tys. podmiotów ma 867 mln zł niezapłaconych zobowiązań. Drugie miejsce zajmują JDG-i ze Śląska – 20,5 tys. mikroprzedsiębiorstw zalega na 619 mln zł. Podium zamyka Wielkopolska, gdzie 16,6 tys. podmiotów powinno oddać 549 mln zł.

Rekord zadłużenia należy do przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego, który prowadzi działalność transportowo-magazynową. Ma on do oddania 7,3 mln zł, z czego blisko 1/3 to zaległości wobec sieci stacji paliw.

Kredyty i leasing trudne do spłacenia

Lista wierzycieli, którym mikroprzedsiębiorcy są winni najwięcej pieniędzy, wygląda podobnie jak w przypadku dużych firm. Największe zadłużenie, 2,27 mld zł, mają oni wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli, głównie od banków, a także operatorów telefonicznych i towarzystw ubezpieczeniowych. Drugim największym wierzycielem JDG-ów jest sektor finansowy (banki, firmy leasingowe), któremu jednoosobowe firmy muszą oddać 1,1 mld zł. To zestawienie obrazuje, że największym problemem dla mikroprzedsiębiorców jest finansowanie działalności – niespłacane kredyty i leasingi to największa część ich długów. JDG-i zalegają też ze spłatą zaległości wobec firm branży handlowej – 485,7 mln zł, agencji reklamowych – 279,6 mln zł i firm przetwórstwa przemysłowego – 128 mln zł.

Jak pokazuje badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”, przeprowadzone przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w styczniu 2023 r. wśród mikro-, małych i średnich firm, co 5. z nich płaci z poślizgiem, bo nie dostaje pieniędzy od kontrahentów. Dla 68 proc. podmiotów zatory płatnicze są barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorstwa czekają na zapłatę średnio 22 dni od upływu terminu wskazanego na fakturze.

Czas gra na korzyść dłużnika. Im dłużej pozwalamy mu nie płacić, tym trudniej potem odzyskać od niego pieniądze. Niestety mikroprzedsiębiorcy popełniają wciąż ten sam błąd. Dają się zwodzić obietnicami i zwlekają z bardziej stanowczym upomnieniem się o swoje pieniądze, aż brak pieniędzy zaczyna uderzać w działalność ich firmy – podsumowuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

JDG-i nie płacą JDG-om

Aby uzyskać pełny obraz sytuacji finansowej, należy spojrzeć na jednoosobowe działalności gospodarcze jako wierzycieli. Mają one do odzyskania od klientów aż 900 mln zł. Najwięcej, bo 385 mln zł, są im winne spółki prawa handlowego – z reguły to średnie i duże firmy. Niemałą sumę powinny oddać mikroprzedsiębiorcom także same JDG-i. To aż 317 mln zł. Co ciekawe, 158 mln zł zalegają im konsumenci.

ESG: wyzwanie i szansa dla ubezpieczycieli

Konsekwencje zmian klimatycznych stają się coraz większym zagrożeniem dla europejskich konsumentów. Gwałtowne zjawiska pogodowe oraz prawne wymogi środowiskowe mogą z kolei utrudniać dalsze funkcjonowanie firmom, które nie zawsze odpowiednio zabezpieczają się przed ryzykiem. Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych, którzy wzięli udział w konferencji „Ubezpieczenia: Sprzedaż, Innowacje, Ryzyko 2023” uważają, że sektor ten może odegrać istotną rolę w rozwoju europejskiej gospodarki poprzez edukowanie konsumentów i przedsiębiorców z zakresu ESG. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Jednym z tematów dyskusji odbywających się w ramach organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych konferencji były wyzwania dla polskiego i europejskiego rynku ubezpieczeniowego, związane z rosnącym znaczeniem kwestii zrównoważonego rozwoju. Pod koniec września br.  przedstawiciele firm ubezpieczeniowych oraz instytucji finansowych zgromadzili się w Centrum Giełdowym celem omówienia roli czynników środowiskowych (environmental), społecznych (social) oraz dotyczących kwestii ładu korporacyjnego (governance) w transformacji sektora ubezpieczeniowego.

ESG szansą dla branży

Punktem wyjściowym dyskusji były dane Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) dotyczące luki ubezpieczeniowej. Jest to różnica między stratą ekonomiczną powstałą wskutek zdarzeń podlegających ubezpieczeniu a kwotą wypłaconych w ich efekcie odszkodowań, mogących służyć pokryciu owej straty. Okazuje się, że obecnie średni odsetek ubezpieczonych strat związanych z katastrofami klimatycznymi w Europie wynosi zaledwie 25 proc. Eksperci zgodzili się, że taka różnica stanowi przykład tego, jak ważne zadanie do wykonania mają ubezpieczyciele m.in. w obszarze działań prewencyjnych oraz uświadamiania konsumentów w zakresie istotności ubezpieczeń dla codziennego funkcjonowania.

– Sektor ubezpieczeniowy ma dzisiaj do odegrania kluczową rolę we wspieraniu konsumentów oraz przedsiębiorstw w ochronie przed zdarzeniami związanymi ze zmianami klimatu. Równie istotne jest zwiększanie wiedzy uczestników rynku o polisach chroniących przed konsekwencjami finansowymi katastrof naturalnych. Nie bez znaczenia pozostaje również realne wsparcie dla konsumentów poprzez tworzenie produktów i usług dostosowanych do dzisiejszych realiów, co z kolei może stanowić unikalną szansę na dalszy rozwój sektora – mówi Irena Pichola, partner, lider zespołu doradztwa ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Środkowej, Deloitte.

Podczas debaty podkreślono również rolę firm ubezpieczeniowych jako inwestorów. Jako jeden z najważniejszych dostarczycieli kapitału na rozwój, sektor ten może przyczynić się do osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju w takich obszarach gospodarki jak np. energetyka. Zaznaczono, że chodzi nie tylko o kwestie zapewnienia finansowania, ale również wyraźną komunikację kryteriów wyboru inwestycji, które mogą zostać uznane za zrównoważone. Zdaniem panelistów dzielenie się wiedzą w tym zakresie może także pomóc ograniczyć zjawisko greenwashingu.

Wyznaczenie właściwej drogi w kierunku zrównoważonego rozwoju jest z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej szansą dla sektora. Dzięki swojej wiedzy ubezpieczyciele mogą oferować nowe produkty i usługi, umożliwiające uzyskanie przez konsumentów ochrony od bieżących i przyszłych ryzyk. Co więcej, kompleksowa edukacja przedstawicieli biznesu zarówno na stanowiskach zarządczych, jak i operacyjnych w zakresie ESG stanowi niezwykle istotne wsparcie w osiąganiu celów zrównoważonego rozwoju przez przedsiębiorstwa. Ogranicza ona również prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji np. nierzetelnego raportowania wpływu danych inwestycji na środowisko – wskazuje Irena Pichola.

Realny wymiar ESG

Zdaniem panelistów jednym z zagrożeń dla skutecznej zielonej transformacji polskiej i europejskiej gospodarki może być postrzeganie ESG jako narzędzia służącego wyłącznie budowaniu wizerunku. Kluczowe jest więc wkomponowanie czynników środowiskowych, społecznych oraz dotyczących ładu korporacyjnego w strategie funkcjonowania przedsiębiorstw. Podczas dyskusji zaznaczono także, że powinny one mieć konkretny wymiar, uwzględniający zakres zmian oraz perspektywę czasową, potrzebną do osiągnięcia celów strategicznych.

Debatujący podkreślili także rolę ESG w kontekście pozyskiwania przewagi konkurencyjnej. Według uczestników dyskusji wzrost znaczenia takich rozwiązań jak listy sankcyjne czy akty prawne mające na celu przeciwdziałanie zjawisku prania brudnych pieniędzy może powodować, że część podmiotów zostanie wykluczona z życia gospodarczego. Jednocześnie skuteczna implementacja kryteriów ESG w strategię funkcjonowania przedsiębiorstwa umożliwi uniknięcie tego typu zagrożeń i ułatwi dalszy rozwój danego podmiotu w przyszłości.

Implementacja czynników ESG w strategię przedsiębiorstw jest kluczowym krokiem w zapobieganiu potencjalnym zagrożeniom i w przyszłości będzie stanowić istotny element procesu uzyskania przewagi konkurencyjnej. Sektor ubezpieczeniowy odgrywa ważną rolę jako wsparcie dla firm w tym obszarze dzięki swojej wiedzy w zakresie ESG. Współpraca z ubezpieczalniami umożliwia przedsiębiorstwom skutecznie zarządzanie ryzykiem, pozyskiwanie inwestorów odpowiedzialnych społecznie oraz zwiększenie zaufania klientów, co przekłada się na długofalowy sukces i konkurencyjność na rynku – mówi Paweł Roszkowski, dyrektor Departamentu Zgodności i Standardów, UNIQA.

Vivid Games zawarła umowę na produkcję i dystrybucję kolejnej gry

Vivid Games zawarła umowę z polską spółką z branży FMCG. Bazując na doświadczeniu zebranym podczas produkcji wcześniejszych gier, Spółka stworzy grę free-to-play typu endless runner, bazując na IP znanej marki z branży FMCG. Właściciel marki zapłaci za produkcję 250 tys. USD i będzie opłacać przygotowanie aktualizacji tytułu.

Partnerstwo biznesowe z właścicielem marki słodyczy jest dla Vivid Games kolejnym, po umowie zawartej w lipcu z BoomBit S.A., krokiem realizowanej strategii,

“Tak jak zapowiadałem, pozostajemy skupieni na realizacji naszej strategii. Najnowsze partnerstwo biznesowe jest dla Spółki nowego rodzaju doświadczeniem i daje perspektywy na efekt synergii. Po raz pierwszy stworzymy grę bazującą na znanej marce, która fizycznie istnieje i to w zupełnie innym niż Vivid Games sektorze. To lekcja, z której z pewnością wyciągniemy wnioski przydatne w promocji i rozwoju uniwersum Real Boxing. Wierzę, że to także pomoże wyjść z naszymi własnymi IP poza świat cyfrowy. Na etapie skierowania nowej gry do testów ujawnimy więcej szczegółów dotyczących nowego partnera. Środki pozyskane z kontraktu wzmocnią naszą płynność finansową i pozwolą rozwinąć kompetencje deweloperskie zespołu produkcyjnego. Jesteśmy otwarci na kolejne tego rodzaju umowy. Zależy mi na zbudowaniu podstaw, także finansowych, do dalszego rozwoju Spółki” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games.

Co tak naprawdę zmieni KSeF?

1 lipca 2024 roku w Polsce obowiązkowe stanie się korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). To zmiana nie tylko w sposobie wystawiania i przesyłania dokumentów, ale też w pracy księgowych. Jednak czy KSeF oznacza koniec księgowości, jaką znamy? Czy nowy system odbierze pracę księgowym i biurom rachunkowym?

Księgowi mają wątpliwości

KSeF budzi sporo wątpliwości. Według badania “KSeF – Fakty. Obawy. Wątpliwości” przygotowanego przez Unifiedpost Group księgowi boją się przede wszystkim tego, że przedsiębiorcy nie zrozumieją zasad działania nowego systemu. To z kolei może prowadzić do różnych problemów, takich jak błędne wypełnianie dokumentów czy zgłaszanie niepoprawnych danych.

40 procent ankietowanych księgowych spodziewa się trudności technicznych w działaniu samego narzędzia, które będą komplikować pracę i generować dodatkowy stres. Około 34 procent badanych uważa, że przepisy związane z KSeF są niejasne, co może prowadzić do problemów z ich interpretacją.

Księgowych niepokoi także to, że przedsiębiorcy, z którymi współpracują, będą niezadowoleni z nowego systemu. Jeśli nie zrozumieją, jak działa KSeF, lub narzędzie będzie generowało problemy, mogą zacząć obwiniać księgowych za te trudności.

– Księgowi wciąż nieufnie podchodzą do KSeF-u. Moim zdaniem nie mają się jednak czego bać. KSeF to poważny krok w stronę cyfryzacji i automatyzacji procesów księgowych. Nie oznacza on jednak, że księgowi zostaną zastąpieni przez maszyny. W rzeczywistości KSeF ma na celu usprawnienie pracy księgowych poprzez zmianę standardów i narzędzi, z których korzystają. Najważniejsze jest to, by byli dobrze przygotowani do obsługi nowego systemu i mogli skutecznie wspierać swoich klientów lub pracodawców – mówi Edyta Wojtas, założycielka i wiceprezes zarządu firmy BrainSHARE IT, producenta aplikacji SaldeoSMART.

Nie tylko ciemne strony. Zalety KSeF oczami księgowych

Księgowi dostrzegają też dobre strony nowego systemu. 56 procent ankietowanych przyznaje, że KSeF przynosi przyspieszenie i automatyzację procesów przetwarzania dokumentów. To ogromna zaleta, ponieważ skrócenie czasu pracy nad fakturami pozwala na większą wydajność i efektywność.

Specjaliści z branży doceniają też eliminację problemu zagubionych faktur, która przekłada się na zmniejszenie poziomu stresu i ilości czasu poświęcanego na odnajdywanie potrzebnych dokumentów. Dla 36 procent księgowych istotne jest również zminimalizowanie liczby błędów związanych z ręcznym wprowadzaniem danych. Nieco ponad 16 procent respondentów wskazuje, że główną korzyścią KSeF jest uszczelnienie systemu podatkowego.

– Według mnie Krajowy System e-Faktur jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. I to zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla biur rachunkowych. Przede wszystkim pomoże rozwiązać problem zagubionych faktur, dokumentów, które nie docierają na czas, bo są przewożone w aucie, przechowywane w domach itd. W wielu przypadkach trafiają do księgowego w momencie, w którym nie da się już odliczyć podatku VAT. Każdy system, który pomoże to ustrukturyzować, uporządkować i gromadzić dokumenty w jednym miejscu, jest dobrym pomysłem – podkreśla Kamila Cieszkowska, księgowa, właścicielka Biura Rachunkowego Podatnik P&K Cieszkowscy.

Co zmieni KSeF? Niepewność przedsiębiorców szansą dla księgowych

KSeF zautomatyzuje wiele rutynowych zadań księgowych i biur rachunkowych. To nie oznacza jednak, że specjaliści z tej branży staną się zbędni. Wręcz przeciwnie. Ich rola będzie bardziej strategiczna i wartościowa. Co więcej, z uwagi na obawy przedsiębiorców przed nowym systemem pracy dla księgowych może być jeszcze więcej.

– Wbrew obawom KSeF to duża szansa dla branży księgowości. Prawdopodobnie przyczyni się do wzrostu liczby klientów korzystających z usług biur rachunkowych. Przedsiębiorcy, choćby ze względu na brak pewności lub skomplikowane procedury związane z KSeF, coraz częściej decydują się na skorzystanie z wiedzy i doświadczenia profesjonalistów lub sięgają po zintegrowane z KSeF platformy wspierające procesy księgowe – dodaje Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Wielu przedsiębiorców wciąż nie wie, jak działa KSeF. Nawet ci, którzy do tej pory sprawnie radzili sobie z samodzielnym rozliczaniem swoich finansów, zaczynają teraz szukać wsparcia księgowych i biur rachunkowych. Chcą nie tylko zrozumieć nowy system, ale także nauczyć się z niego efektywnie korzystać. Konsultacje z księgowymi i biurami rachunkowymi stają się więc nieocenionym źródłem informacji w zakresie nowych wymogów i możliwości, jakie niesie ze sobą KSeF.

Nowa wartość księgowych w świecie KSeF

Wprowadzenie KSeF to nie tylko szansa na nowych klientów dla biur rachunkowych, ale także okazja do udowodnienia wartości, jaką wnoszą księgowi do procesu rozliczeń w dobie KSeF. Ich doświadczenie i profesjonalizm będą zyskiwać na znaczeniu. Także dlatego, że nowy system usprawni ich pracę i da dodatkowy czas, który będą mogli poświęcić innym aspektom księgowym, np. analizie finansowej czy optymalizacji kosztów. A to z kolei da im szansę na poszerzenie portfolio klientów.

– Klienci korzystający z usług księgowych lub systemów zintegrowanych z KSeF również zyskują. Dzięki nowym możliwościom nie tylko mogą szybciej otrzymać zwrot VAT, ale też mają wygodny dostęp do informacji zawartych na fakturach – mówi Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Już teraz dzięki współczesnym technologiom proces księgowania jest częściowo zautomatyzowany, ale nadal wymaga wiedzy i weryfikacji specjalisty. Dla przykładu – automatyczne wczytywanie faktur z wykorzystaniem technologii OCR odciążyło księgowych w żmudnym, ręcznym przepisywaniu dokumentów, ale nie zabrało im pracy. Księgowi nadal odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu poprawności zaksięgowanych danych oraz dokładności dekretacji.

– Moim zdaniem od 1 lipca 2024 roku księgowość stanie się bardziej efektywna, ale KSeF nie wyeliminuje roli specjalisty. Nadal będziemy potrzebować wiedzy i doświadczenia księgowego – zauważa Edyta Wojtas.

KSeF to nie konkurencja, lecz szansa na rozwinięcie umiejętności i dostosowanie się do nowych standardów pracy. Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie biurami rachunkowymi, które specjalizują się w systemie KSeF, będzie rosnąć, a samo narzędzie przyniesie korzyści zarówno księgowym, jak i ich klientom.

O wynikach wyborów zdecydują pracownicy – stanowią niemal 60 proc. głosujących

Według danych GUS ok. 17 mln Polaków jest aktywnych zawodowo. To spora grupa, której głos w wyborach może zdecydować o być lub nie być niejednej partii. W trwającej kampanii pomysłów dot. pracy nie brakuje. Do ich spełnienia niejednokrotnie potrzebne będzie bardzo dużo czasu, nakłady finansowe, reformy, nowe technologie oraz ludzie. Niestety wiele propozycji może rozbić się o braki kadrowe i politykę migracyjną.

  • Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem.
  • Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma zatem szansę na sporą pulę głosów.
  • Kwestie związane z pensją są najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych.
  • Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków.
  • Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób.
  • Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS).
  • Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni.
  • Z propozycji wyborczych – powrotu niedziel handlowych – mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln.

Ugrupowania startujące do Sejmu i Senatu prześcigają się w propozycjach dla pracodawców i pracowników. Gra jest warta świeczki, bo w naszym kraju prowadzonych jest 4,3 mln działalności gospodarczych oraz ok. 602 tys. spółek, a liczba osób aktywnych zawodowo przekracza ponad 17 mln (GUS).  Partie obiecują im wzrost wynagrodzeń, wsparcie kobiet wracających na rynek pracy, obniżenie kosztów zatrudniania, dofinasowanie do stanowisk zdalnych, nowoczesne rozwiązania informatyczne, ułatwiające osobom młodym poszukiwanie pracy, ułatwienie organizowania się w związki zawodowe, łatwe negocjowanie podwyżek, 100 procent płatnego na L4, brak zgody na „śmieciówki”, 35-godzinny tydzień pracy i 35-dniowy urlop.

Wiele z obietnic dotyczy podatków, bezrobocia czy organizacji pracy. Niestety pomijana jest kwestia braków kadrowych i polityki migracyjnej w kontekście tworzenia międzynarodowego rynku pracy w Polsce, a to dwie góry lodowe, o które może rozbić się każda partyjna propozycja rzucana przed wyborami.

Programy wyborcze i deklaracje brzmią pięknie, ale ich spełnienie w obecnej sytuacji nie będzie możliwe. Zmniejszenie liczby godzin pracy w większości firm nie wchodzi w grę, bo przedsiębiorcy, którzy ciepią na braki kadrowe i tak mają już problemy np. z terminową realizacją zamówień, czy rozwojem biznesu, który hamuje właśnie brak pracowników. Jeśli dodatkowo obecny zespół miałby pracować mniej, dla wielu firm oznaczałoby to ograniczenie działalności – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Oczywiście w organizacji i zwiększeniu efektywności pracy mogłaby pomóc technologia – o której mówi część partii. Niestety nie każdą firmę stać na nowoczesne rozwiązania. Co więcej, jej wdrożenie w firmie i przygotowanie kadry do pracy cyfrowej i zautomatyzowanej to proces czasochłonny i nie zadzieje się z dnia na dzień. Niemniej tego typu postulaty z pewnością mogą trafić do aktywnych zawodowo wyborców. Wielu pracowników chciałby przecież mieć do dyspozycji nowoczesne narzędzia i pracować mniej niż 40 godzin, bo obecnie – według danych Eurostatu – należymy do pracusiów poświęcających na obowiązki zawodowe 41,3 godz. tygodniowozaznacza Cezary Maciołek. I dodaje, że inny z postulatów – dotacje i preferencje podatkowe dla firm, które inwestują w małych miastach i na wsiach oddalonych od wielkich aglomeracji – to dobry kierunek. Jednak jest pewien haczyk. Z badania Grupy Progres wynika, że kandydaci do pracy nie są skłonni do relokacji, a aż 80 proc. pracowników szukając nowego etatu zwraca uwagę na lokalizację firmy i nie chce tracić czasu na dojazdy w oddalone miejsca.

Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma szansę na sporą pulę głosów. Kwestie związane z pensją są bowiem najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych. Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków. Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób. To dużo. Jednak problemem nie jest zawieranie takich umów, a ich niewłaściwe stosowanie i tym wypadałoby się zająć w pierwszej kolejności.

Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS). Nie dziwi zatem, że politycy oferują np. dofinansowanie do stanowiska pracy zdalnej, które ma zachęcać do zatrudniania i aktywizacji osób młodych, m.in. z mniejszych miejscowości i wsi czy zakaz bezpłatnych staży i wprowadzenie w tej formie aktywności minimalnej stawki godzinowej.

Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni. Przeciętna długość zwolnienia to prawie 11 dni, a liczba zaświadczeń lekarskich wzrosła o 6,7 proc. – wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Kandydujący proponują, żeby zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika był płacony przez ZUS, czy 100 proc. płatnego L4.

Z propozycji wyborczych mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln. Ci mający etat w handlu detalicznym stanowią jedną z najliczniejszych grup zawodowych w kraju. To oni, jeśli wróciliby do pracy w niedzielę – a takie pomysły też się pojawiają – to mieliby zapewnione dwa wolne weekendy w miesiącu i podwójne lub wyższe wynagrodzenie za pracę w dni wolne. Nie wszyscy chcą jednak stanąć za kasą czy wykładać towar w niedzielę.

Ok. 17 mln Polaków aktywnych zawodowo oraz pół miliona bezrobotnych ma w czym wybierać, jeśli chodzi o obietnice chętnych do rządzenia. To już ostatni dzwonek na analizę programów wyborczych i podjęcie ostatecznej decyzji. Partie mają się o kogo bić. Szkoda, że w ferworze walki zapomniano o obcokrajowcach, których rynek pracy potrzebuje. Brakuje propozycji dot. polityki migracyjnej, procedur dot. legalizacji pobytu i zatrudnienia czy walki z szarą strefą, a to problem, którego nie można zamieść pod dywan. Szczególnie, że ta kwestia dotyczy wielu firm, które zatrudniają lub chcą zatrudniać obcokrajowców – także tych z odległych kierunków. Z naszego badania wynika, że taki zamiar ma obecnie 56 proc. przedsiębiorstw, które mogą czuć się rozczarowane, że nikt z polityków nie pomyślał w jaki sposób usprawnić ten procespodsumowuje Cezary Maciołek.

Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem. To oznacza, że nawet jeśli rynek pracy nie należy do pracownika, to z pewnością na wyborczym rynku aktywni zawodowo mają bardzo duże znaczenie.

RPP znowu obniżyła stopy procentowe, tym razem o 25 pb

15 października odbywają się wybory parlamentarne, a stopy procentowe „przed” wyborami zostały obniżone dokładnie o 1 punkt procentowy. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb. Chwilę po ogłoszeniu decyzji złotówka wyraźnie się umacnia wobec EUR i USD, rynek najwyraźniej spodziewał się mocniejszej obniżki. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych spada o około 1,00%. Co warte odnotowania, nikt nie znał dokładnego czasu komunikatu RPP, z wyjątkiem Ministerstwa Finansów, które jeszcze przed decyzją ogłosiło briefing w tej sprawie.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

RPP oszczędza złotego

Rada Polityki Pieniężnej zrobiła dokładnie to, czego oczekiwał rynek. Tnie stopy procentowe o 25 punktów bazowych do 5,75%, co wydawało się dosyć oczywiste biorąc pod uwagę dosyć mocny spadek inflacji za wrzesień. Wobec sprostaniu oczekiwaniom inwestorów, złoty tym razem umocnił się po decyzji.

Inflacja za wrzesień spadła do 8,2% r/r, natomiast miesięcznie był to spadek o 0,4% m/m, jeden z większy w ostatnich latach. Właśnie dlatego wydawało się zasadne, że RPP zdecyduje się na kolejną obniżkę, choć mniejszą, aby dalej nie szkodzić polskiemu złotemu. To w zasadzie się udało, gdyż para USDPLN po teście poziomu 4,45 przed otwarciem europejskich rynków, chwilę po decyzji znalazła się na poziomie 4,37. Trochę w tym oczywiście samej słabości dolara, ale z pewnością inwestorzy w Polsce odetchnęli z ulgą, że nie mieliśmy tak dużej niespodzianki jak miesiąc temu.

Oczywiście ważne jest jeszcze to jak nisko stopy procentowe mogą być obniżone do końca tego roku oraz do końca tego cyklu. Rynek przed dzisiejszą decyzją wyceniał możliwość obniżenia stóp nawet do 5,25% w tym roku, natomiast w perspektywie 12 miesięcy stopy mogłyby spaść nawet do 4%. Nie jest to wykluczone, jeśli inflacja dalej będzie spadać, a RPP będzie chciała utrzymać negatywne realne stopy procentowe. W połowie przyszłego roku inflacja ma wynieść ok. 5% patrząc na ostatnie projekcje inflacyjne, choć oczywiście najnowsze prognozy poznamy już w listopadzie. To właśnie nowe projekcje powinny nam w największym stopniu odpowiedzieć na to, jak głęboko mogą spaść stopy. Warto w tym miejscu podkreślić, że dotychczasowe prognozy z lipca zostały sporządzone przy stałej stopie procentowej do końca horyzontu prognozy, czyli do 2025 roku. Co więcej, powinniśmy w nowych listopadowych prognozach otrzymać oczekiwania na 2026 rok, gdyż najprawdopodobniej osiągnięcie celu może przesunąć się na ten rok.

Jutro o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji podczas której prof. Glapiński może powiedzieć nieco więcej na temat możliwych perspektyw, gdyż sam komunikat zwykle niewiele wnosi do ewentualnych przewidywań. Pewną nowością była zapowiedziana wypowiedź wiceministra finansów dzisiaj o 16:30, ale ostatecznie konferencja prasowa została odwołana.

Autor: Michał Stajniak CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Creotech Instruments rozszerza współpracę z Kazachstanem

Creotech Instruments S.A., notowany na GPW polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, zawarł dwa porozumienia o współpracy z podmiotami z Kazachstanu podczas 74. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Podpisane umowy są wynikiem rosnącej aktywności firmy na rynkach międzynarodowych oraz efektem realizacji jej strategii biznesowej, ukierunkowanej na międzynarodową sprzedaż systemów satelitarnych.

– Zawarte w Baku porozumienia o współpracy to efekt wieloletnich wysiłków na rzecz identyfikacji potencjalnych rynków zbytu, na których Creotech może wykorzystać swoje doświadczenie. Nasze technologie są już na tyle dojrzałe, iż szukamy partnerów wśród krajów, które pragną wspólnie rozwijać swoje programy kosmiczne, czego przykładem jest m.in. Kazachstan. Możliwość wspólnej wymiany technologii i doświadczeń może zadziałać wyłącznie pozytywnie dla dalszego dynamicznego rozwoju Creotech, zwłaszcza na arenie międzynarodowej na której dążymy do zajęcia pozycji istotnego dostawcy technologii mikrosatelitarnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Współpraca z Kazachstanem

Pierwsze porozumienie, podpisano z kazachską firmą Ghalam LLP, narodowym integratorem i producentem systemów kosmicznych w Kazachstanie. Umowa przewiduje współpracę w zakresie realizacji wspólnych projektów satelitarnych, wzajemne konsultacje i wymianę informacji. Druga umowa, zawarta z Ałmatyńskim Uniwersytetem Inżynierii i Telekomunikacji, dotyczy współpracy akademickiej oraz technologicznej w sektorach kosmicznym, energetycznym i telekomunikacyjnym. W podpisaniu umów uczestniczyła Wiceminister Rozwoju i Technologii Polski, Kamila Król.

Firma Ghalam LLP to narodowy integrator i producent podsystemów kosmicznych. Spółka odpowiada za rozwój kazachskiego programu kosmicznego oraz budowę nowych statków kosmicznych. Ghalam zamierza także aktywnie działać na rynku testowania technologii kosmicznych. W tym celu w Kazachstanie wybudowano kompleks montażowo-testowy statków kosmicznych, który znajduje się w Astanie. W chwili obecnej Kazachstan posiada na orbicie dwa satelity telekomunikacyjne i trzy statki kosmiczne do celów obserwacji Ziemi.

Ałmatyński Uniwersytet Inżynierii i Telekomunikacji imienia Gumarbek Daukeyev jest jednym z wiodących uniwersytetów technicznych w Azji Środkowej. Zapewnia szkolenia w dziedzinie inżynierii kosmicznej, technologii informatycznych i bezpieczeństwa informacji, robotyki, sztucznej inteligencji energetyki cieplnej, elektrotechniki i telekomunikacji. Wydział uczelni kształci specjalistów w ramach programów studiów wyższych: licencjackich, magisterskich i doktoranckich.

Międzynarodowy Kongres Astronautyczny

International Astronautical Congress to prestiżowe wydarzenie, które przyciąga liderów i ekspertów z branży kosmicznej z całego świata już od 1950 roku. Tegoroczna, 74 edycja odbywa się w Baku w dniach 2-6 października, umożliwiając wymianę wiedzy oraz doświadczeń w obszarze badań i technologii kosmicznych pośród przedstawicieli przemysłu kosmicznego, promując budowanie międzynarodowych relacji i współpracy. IAC 2023 to ponad 5000 uczestników. Dodatkowo, tegoroczna edycja jest szczególnie ważna dla Polski, ponieważ w trakcie konferencji odbędzie się głosowanie dotyczące wyboru gospodarza IAC w roku 2026 – Polska stara się o organizację tego wydarzenia w Poznaniu. Na stoisku polskiego sektora kosmicznego, którego organizatorem jest POLSA, przedstawiciele agencji wraz z obecnymi na miejscu krajowymi firmami prezentują szeroką ofertę i specjalizacje polskiej branży kosmicznej.

Skutki obniżki stóp procentowych – komentarz Stanisława Gomułki

Spadek stopy referencyjnej NBP o 25 punktów bazowych do 5,75%, jest drugiem z rzędu (po wrześniowym o 75 punktów bazowych). Poprzednia obniżka była zaskoczeniem dla rynków finansowych, o czym świadczy osłabienie kursu złotego w ciągu ostatniego miesiąca  o około 10%  wobec dolara oraz o około  4% wobec  euro. Dzisiejsza decyzja RPP utrzyma to osłabienie, może je nawet zwiększyć. Skutki inflacyjne tego osłabienia będą widoczne w najbliższych miesiącach, bo wzrosną ceny towarów importowanych, a import w Polsce to ponad połowa całego PKB.

Według danych GUS-u, teraz politycznie motywowane ceny paliwa, obniżyły średnie ceny tego produktu o 7%. Po  wyborach 15 października Orlen  będzie zmuszony  powrócić do cen rynkowych paliwa. Zatem w kwartale pierwszym 2024 R znaczny wzrost inflacji  w relacji r/r  wydaje się być przesądzony, z obecnego poziomu około 8% do prawdopodobnie około 10%.

Stanisław Gomułka – główny ekonomista Business Centre Club

Złoty odżywa nieco po „standardowej” obniżce stóp

Na posiedzeniu w październiku Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb., tym samym od czwartku stopa referencyjna będzie wynosiła 5,75%. Złoty umocnił się po decyzji, rynkowe wyceny zakładały bowiem większy ruch.

Druga z rzędu obniżka stóp procentowych w Polsce przynosi zdecydowanie mniej emocji i zmienności, niż rozpoczęcie cyklu we wrześniu. Jest ona też mniej kontrowersyjna – skala ruchu jest „standardowa”, zbieżna z oczekiwaniami konsensusu, nastąpił on także w obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji do poziomu jednocyfrowego.

W uzasadnieniu do decyzji zawartym w komunikacie po posiedzeniu Rada wspomniała, że w jej ocenie „napływające dane potwierdzają utrzymywanie się niskiej presji popytowej i kosztowej w gospodarce, a także ograniczenie presji inflacyjnej w warunkach osłabionej koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki”. Poza tym w komunikacie nie widać istotnych zmian w stosunku do września – stąd ciężar wyjaśnienia decyzji spoczywa na czwartkowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

Ciekawym wątkiem pobocznym w kontekście posiedzenia RPP są ogłoszenia Ministerstwa Finansów. Przed decyzją pojawiła się informacja o zaplanowanym na 16:30 wystąpieniu wiceministra finansów Artura Sobonia ws. decyzji Rady. Po decyzji jednak ów briefing odwołano. Możemy jedynie spekulować, ale sprawia to wrażenie, jakby Ministerstwo Finansów przestraszyło się potencjalnej dużej obniżki i było w gotowości, żeby interweniować słownie. Gdy doszło do „standardowego” ruchu, którego wynikiem było umocnienie złotego, nie było takiej potrzeby, więc być może dlatego konferencję odwołano.

Reakcja złotego

Wyceny rynkowe przed decyzją sugerowały, że inwestorzy spodziewają się większego cięcia niż konsensus, licząc na ruch o mniej więcej 50 pb. Naturalnie więc złoty w obliczu mniejszego cięcia umocnił się – w pierwszej chwili kurs EUR/PLN znalazł się poniżej poziomu 4,60 (najniżej od tygodnia), a obecnie oscyluje wokół niego.

Choć globalne zawirowania na rynkach w ostatnim czasie nie są sprzyjające dla złotego, możliwe, że jedno z istotniejszych ryzyk krajowych zaczyna tracić na znaczeniu. Rada nie zaskoczyła konsensusu i wydaje się, że kurs złotego może być dla decydentów istotniejszy, niż sugerował prezes Glapiński po wrześniowej decyzji. Może to zwiększać szanse na powolne dostosowania w polityce pieniężnej. Żeby to potwierdzić, czekamy na jutrzejszą konferencję prasową prezesa NBP. Komunikacja banku centralnego z rynkiem ma kluczowe znaczenie, szczególnie w tak newralgicznym okresie jak obecnie.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

RPP zdecyduje o stopach procentowych. Wybory mogą mieć wpływ na decyzję

Wszyscy wiemy, że Rada Polityki Pieniężnej jest niezależna, ale też nie działa ona w próżni. W związku z czym RPP musi brać inne czynniki pod uwagę, prowadząc politykę monetarną. Biorąc pod uwagę bliskość wyborów, to posiedzenie wydaje się wyjątkowo interesujące.

Czekając na RPP

Dzisiaj decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy na rynku po wrześniowym szoku są znacznie bardziej asekuracyjni. Na stole są dwa najpopularniejsze scenariusze. Z jednej strony mamy utrzymanie obecnej stawki, co po silnym wrześniowym szoku wydaje się racjonalne. Z drugiej strony mamy postulat kontynuowania cyklu z obniżką o 0,25%. Większa redukcja byłaby już niespodzianką. Idea kontynuacji cyklu przy silnie spadającej inflacji ma swoje uzasadnienie. Należy jednak pamiętać, że RPP nie może nie wiedzieć o tym, co dzieje się na rynku paliw. W rezultacie tłumaczenie tego takim sukcesem w walce z inflacją w oderwaniu od kontekstu wyborczego to bzdura. Jakich reakcji można spodziewać się na złotym? Jeżeli stopy procentowe spadną, można oczekiwać wzrostu kursu euro i innych walut względem złotego. Będzie to wynikało z zamykania pozycji w Polsce, opartych o stałą stopę procentową. Jeżeli nie zmienią się, można z kolei oczekiwać umocnienia z analogicznego powodu.

Australia nie zmienia stóp procentowych

Królewski Bank Australii nie zmienił stóp procentowych. Kraj ten podobnie jak większość państw na świecie zmaga się z wysoką inflacją. Warto jednak pamiętać, że obecnie trend jest bardzo korzystny. Jeżeli zostanie utrzymany, jest szansa, że jeszcze w tym roku Australia uzyska realnie dodatnie stopy procentowe. Jest to sytuacja, kiedy stopa procentowa nie jest niższa od rocznej inflacji. Wtedy konsumenci mają realną zachętę do oszczędzania, bo rynkowy koszt pieniądza zaczyna być wyższy od jego utraty wartości, co przestaje napędzać spiralę inflacyjną. Po samej decyzji doszło do umocnienia kursu dolara australijskiego względem dolara amerykańskiego. Powodem był strach przed obniżką stóp i odwracanie pozycji po decyzji.

Turcja przegrywa z inflacją

W Turcji właśnie boleśnie przekonujemy się, że raz nierozwiązane problemy potem się szybko mszczą. Widać to na przykładzie inflacji. Obecna działalność w ramach podwyżek stóp procentowych to krok w dobrą stronę, ale absolutnie niewystarczający. Pamiętajmy, że wzrost stóp procentowych przeważnie ma wpływ na rynek dopiero po jakimś czasie. Literatura wskazuje najczęściej kilka kwartałów. Nawet w dzisiejszych czasach, gdzie dostęp do informacji jest coraz lepszy, powoduje to, że obecne wzrosty stóp procentowych jeszcze nie powinny działać. Z drugiej strony stopy procentowe wynoszą 30% a inflacja 61,5%. Jeżeli pieniądz traci na wartości tak dużo, to lokowanie go w okolicy stopy procentowej nie powoduje, że obywatele przestają wydawać, by oszczędzać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji Rady Polityki Pieniężnej mamy też raport ADP na temat zatrudnienia w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal bardzo wysoki. Wartość wniosków o 250% wyższa r/r

O 248,8% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe we wrześniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że we wrześniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 248,8% w porównaniu do września 2022 r.

We wrześniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,59 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,58 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 169,5%. W porównaniu do sierpnia 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła jednak o 5,9%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego we wrześniu br. wyniosła 417,36 tys. zł i była wyższa o 23,6% w relacji do wartości z września 2022 r. W porównaniu do sierpnia 2023 r. wzrosła ona o 1,7%.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal jest bardzo wysoki. Potencjalni kredytobiorcy złożyli we wrześniu tego roku wnioski kredytowe na wartość aż dwuipółkrotnie wyższą niż przed rokiem. Oznacza to, trzeci historycznie najwyższy poziom Indeksu Popytu. Są trzy powody tak wysokiej wartości Indeksu Popytu we wrześniu br. Pierwszym powodem jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Wzrosła z 13,5 tysiąca we wrześniu zeszłego roku do 36,6 tysiąca we wrześniu br. Jest to m.in. efekt dużego zainteresowania kredytem mieszkaniowym w ramach programu „Kredyt 2 proc.”. Szacujemy, że ok. 60% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w sierpniu br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie. Z drugiej strony wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe wynika z poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale wzrosła ich zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa rośnie bowiem w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń, spadku WIBOR-u zarówno w reakcji na obniżkę stopy referencyjnej o 0,75 p.p., jak i w oczekiwaniu na dalsze spadki stóp procentowych. W konsekwencji nastąpił wzrost dostępności kredytu mieszkaniowego, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu. Interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że we wrześniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało stosunkowo mało osób, powodując niską bazę porównawczą dla września br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z września 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu Popytu. Istotnym czynnikiem jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości aż 417,36 tys. zł – to prawie o 1/4 wyższa wartość w porównaniu do września 2022 r. Tak wysoka kwota wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal warto więc śledzić zachowanie dwóch składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Jeżeli chodzi o ten pierwszy element to decydującym może być poziom zainteresowania programem „Kredyt 2 proc.”. Warto zauważyć, że największa liczba osób wnioskowała o kredyt w lipcu – efekt skumulowanego zainteresowania, w sierpniu wnioskowało już mniej klientów, a we wrześniu jeszcze mniej. Co do drugiego elementu, to średnia wnioskowana kwota kredytu powinna nadal rosnąć wraz ze wzrostem cen nieruchomości – puentuje prof. Waldemar Rogowski główny analityk Grupy BIK.Popyt na kredyty mieszkaniowe

Bezpieczny Kredyt 2%. Miało być łatwiej o mieszkanie, a wyszło …

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce we wrześniu 2023 r. wyniosła 5,4 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 4 tys. lokali.  Choć był to wyraźny, 34% wzrost wprowadzeń w porównaniu do sierpnia, trudno zasypać powiększającą się przepaść pomiędzy popytem a podażą. Od początku roku deweloperzy sprzedali o blisko 13 tys. mieszkań więcej niż wprowadzili do sprzedaży, a napędzany BK2% popyt wysysa oferty również z rynku wtórnego.

Od czerwca sprzedaż na rynku pierwotnym utrzymuje się na zbliżonym poziomie 5,4 tys. lokali sprzedawanych miesięcznie na 7 największych rynkach. W ciągu trzech kwartałów deweloperzy działający w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i Katowicach sprzedali 41,4 tys. mieszkań, o ponad 9% więcej niż w całym 2022 r. Jednocześnie do sprzedaży trafiło 28,6 tys. lokali, o ponad 10 tys. mniej niż w analogicznym okresie minionego – słabego dla rynku mieszkaniowego roku – i o ponad 45% mniej niż sprzedano od stycznia do września 2023 r.Sprzedaż nowych mieszkań

Wybór mieszkań od deweloperów spadł do poziomu z końcówki 2021 r., a zatem okresu popandemicznego boomu. Tyle, że wtedy do sprzedaży trafiało blisko 6 tys. lokali miesięcznie, a sprzedaż oscylowała w granicach 4,5 – 4,7 tys. Dziś te proporcje się odwróciły. Wtedy mówiliśmy o popycie tezauryzacyjnym i ucieczce ze skumulowanymi w okresie pandemii oszczędnościami w nieruchomości. Dziś mamy do czynienia z mobilizacją popytu, który prawdopodobnie miałby w normalnych okolicznościach rynkowych szansę pojawić się dopiero w ciągu 2-3 najbliższych lat. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

To przekłada się zdaniem ekspertki Otodom na gorączkę, która nienaturalnie winduje ceny. Te na samym rynku pierwotnym wzrosły w ujęciu rocznym od 15% w Trójmieście do 23% w Krakowie. Dziś średnie ceny mieszkań na rynku deweloperskim wynoszą 15 tys. zł/m2 w Warszawie, 14,4 tys. zł/m2 w Krakowie, 13,4 tys. zł/m2 w Gdańsku, 12,4 tys. zł/m2 we Wrocławiu, 11,7 tys. zł w Poznaniu, 11,0 tys. zł/m2 w Katowicach i 9,2 tys. zł/m2 w Łodzi.

ceny nowych mieszkań

Nabywcy w Krakowie w najtrudniejszej sytuacji

Ci, którzy są zainteresowani zakupem mieszkań w Krakowie są dziś w najtrudniejszej sytuacji. Nie dość, że średnia cena ofertowa przekracza tam już 14 tys. zł/m2 i była na koniec września o 23 % wyższa niż przed rokiem, to jeszcze wybór dostępnych do zakupu mieszkań jest o połowę (51%) mniejszy niż we wrześniu 2022 r.

Teoretyczny czas wyprzedaży, który w przypadku zrównoważonego rynku wynosi ok. 4 kwartałów, spadł tam obecnie do 1,4 kwartału, a to oznacza że w sytuacji utrzymania obecnej skali popytu dostępna oferta mogłaby się wyprzedać w ciągu 4 miesięcy.

Nie lepiej jest w Warszawie, Wrocławiu czy Trójmieście. W ciągu 9 miesięcy ze stanu względnej równowagi zeszliśmy do alarmującego poziomu 4-5 miesięcy wyprzedaży co świadczy o skrajnej nadwyżce popytu nad podażą. Nawet w przypadku takich miast jak Łódź czy Katowice, gdzie wzmożona aktywność deweloperów na przełomie roku mogła dawać przesłanki do większej ostrożności przy uruchamianiu kolejnych inwestycji, zainteresowanie nabywców równoważy sporą jak na te rynki nową podaż. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics..

Eksperci są zgodni. Niecodzienny i działający destabilizująco na rynek popyt swoje źródło ma w programie rządowych dopłat do zakupu w ramach programu Pierwsze Mieszkanie. Jednocześnie przy wciąż słabym tempie rozpatrywania wniosków przez banki, ostrożność deweloperów jest w pewnym stopniu uzasadniona.

Do czasu przeprocesowania przez banki pierwszej, lipcowej fali wniosków o BK2% trudno mówić o faktycznym wpływie tego rządowego programu na skalę zakupów na rynku mieszkaniowym. Liczba wniosków raportowana przez BIK jest w jakiejś części zwielokrotniona w procesie ubiegania się o decyzję kredytową. Część rezerwacji czy umów przedwstępnych ma również szansę nie zostać sfinalizowanych ze względu na niespełnienie wymogów przyznania kredytu z dopłatą. Na razie nie odnotowaliśmy istotnego wzrostu liczby “zwrotów” czy powrotów mieszkań z rezerwacji, ale wciąż jeszcze zbyt wcześnie by zjawisko to mogło zaistnieć na większą skalę. Na dziś najważniejszym i niezaprzeczalnym efektem działania programu jest wzrost cen i spadek dostępności mieszkań. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.

ceny nowych mieszkań 2

Gdzie jeszcze można kupić mieszkanie za BK2%?

Coraz mniej mieszkań mieszczących się w całkowitej cenie zakupu do 800 tys. zł można znaleźć w ofercie deweloperów na 7 największych rynkach. W styczniu takich ofert było 29,5 tys., a na koniec września o prawie 10 tys. mniej.

Na spadek dostępności takich mieszkań składają się dwa czynniki. Generalnie przy niskiej nowej podaży oferta mieszkań się kurczy, niezależnie od tego czy są to lokale, których cena całkowita mieści się w granicach do 800 tys. zł czy nie. Jednocześnie rosną ceny, co sprawia, że coraz mniej z nich i coraz mniejsze pod względem powierzchni mieszkania można kupić przy wsparciu rządowego subsydium. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Licząc średnio dla wszystkich miast, cena 1 m2 mieszkań, które wciąż można kupić ze wsparciem BK2% na rynku pierwotnym 7 największych miast wzrosła w ciągu ostatnich 9 miesięcy o 900 zł z 10,6 tys. zł/m2  do 11,5 tys. zł/m2. W styczniu można było w tej kwocie kupić przeciętnie 51,5 m2. Dziś jest to średnio mniej niż 49 m2.

Najbardziej ubyło mieszkań w cenie całkowitej do 800 tys. zł w Krakowie (-65% w porównaniu do stycznia) i w Warszawie (-47%). Przybyło ich natomiast w Katowicach i Łodzi (po 9% w porównaniu do stycznia).

Dolar jeszcze silniejszy. Czy złotego czeka kolejna fala spadków?

Ankieta JOLTS pokazała siłę rynku pracy. Liczba wakatów urosła do ponad 9,6 mln, co okazało się wynikiem przewyższającym oczekiwania. Dolar umocnił się a rentowności amerykańskiego długu ponownie urosły. Indeksy z Wall Street oraz Europy zakończyły dzień na sporych stratach, Nasdaq Composite spadł o 1,9 proc. a Dax zniżkował o 1,1 proc. Po wzroście pary walutowej USD/JPY prawdopodobnie doszło do interwencji, co skutkowało dynamiczny spadkiem kursu do poziomu 147,30. Japońscy urzędnicy odmówili jednak potwierdzenia jakiejkolwiek ingerencji na rynku FX.

Dolar podąża wzrostową ścieżką a kolejne dane jedynie pomagają mu w kontynuacji aprecjacji. W poniedziałek na siłę USD wpłynął pozytywny wynik ISM dla przemysłu. Wczoraj niespodzianka w wyniku ankiety JOLTS ponownie wsparła walutę. Dodatkowo poznaliśmy kilka komentarzy z Fed. Raphael Bostic powtórzył znaną sentencję, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na wysokim poziomie przez długi czas. Prezes Fed z Cleveland Loretta Mester poszła nawet o krok dalej i podkreśliła możliwość kolejnej podwyżki w tym roku. Tym samym kurs EUR/USD wciąż utrzymuje się poniżej poziomu 1,05 i pozostaje pod nim coraz dłużej.

Dziś poznamy kolejną paczkę danych. Najważniejszy wydaje się być raport ISM dla usług, ale zakładam że inwestorzy nie przejdą obojętnie obok odczytu ADP, bowiem za 2 dni otrzymamy rządowe dane na temat sytuacji na rynku pracy i z pewnością rynek będzie chciał się pozycjonować pod nie.

Obecny obraz rynku to silny dolar, rosnąc rentowności długu USA oraz spadające indeksy, które obawiają się, że restrykcyjna polityka monetarna pozostanie na dłużej.

Po kilku tygodniach powolnego zbliżania się pary walutowej USD/JPY do poziomu 150,00, wczoraj w końcu poziom ten został osiągnięty. Chwilę później zobaczyliśmy gwałtowny spadek w kierunku 147,00. Zabrakło jednak oficjalnego komunikatu o interwencji ze strony Ministerstwa Finansów lub Banku Japonii. Dziś rano para walutowa po odreagowaniu tych spadków, ponownie zniżkuje. Można oczywiście zakładać, ze po prostu część inwestorów obawiając się interwencji pozbyła się wczoraj długich pozycji na tej parze walutowej, bo uważała, że historia może się powtórzyć.

Ostatecznie jednak interwencje niewiele zmieniają w fundamentalnej sytuacji. Dopóki gospodarka amerykańska wydaje się być bardzo solidna (co daje argument dla Fedu do utrzymywania stóp na wysokim poziomie), a BoJ nie dąży do wyjścia z ultra-ekspansywnej polityki pieniężnej, istnieją silne argumenty dla trendu wzrostowego USDJPY.

Rada Polityki Pieniężnej podejmie dziś kolejną decyzję w sprawie polityki monetarnej. Przypomnijmy, że we wrześniu koszt pieniądza w Polsce został obniżony aż o 75 punktów bazowych co doprowadziło do lawinowej wyprzedaży złotego. Konsensus Bloomberga oraz PAPu zakłada spadek tym razem o jedyne 25 pb. Brak przewidywalności co do decyzji RPP powoduje, że istnieje duże ryzyko, że złoty ponownie znajdzie się dziś pod presją i ulegnie deprecjacji. Nie można wykluczyć ponownego mocniejszego ruchu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Maciej Ćwikliński nowym Prezesem Intermarché w Polsce

Nowy Prezes Zarządu Grupy Muszkieterów, Sławomir Czarnecki wprowadził we wrześniu pierwszą strategiczną zmianę w strukturach firmy. Na stanowisko Prezesa Intermarché w Polsce powołał Macieja Ćwiklińskiego, doświadczonego przedsiębiorcę, który jest jednocześnie właścicielem dwóch supermarketów sieci. W nowej roli wesprze go wyznaczony równolegle zarząd, złożony wyłącznie z właścicieli sklepów Intermarché w Polsce.

Maciej Ćwikliński w roli Prezesa

Jako Prezes Zarządu Intermarché, Maciej Ćwikliński stanie na czele spółki SCA PR Polska, odpowiedzialnej za budowanie i realizację strategii handlowej sieci w całym kraju oraz na czele spółki SCA Petrole, która nadzoruje dystrybucję paliw do blisko 70 stacji paliw działających przy supermarketach szyldu. Jest to jego druga kadencja w roli Prezesa, do której wraca po kilkuletniej przerwie.

Maciej Ćwikliński prowadzi obecnie dwa punkty sprzedaży Intermarché – w Słupcy i Błoniu. Ukończył Politechnikę Poznańską, a przed przystąpieniem do Muszkieterów zdobywał doświadczenie w kilku firmach handlowych na kierowniczych stanowiskach. W ramach zaangażowania na rzecz Grupy zajmował się marketingiem sieci, a także negocjacjami zakupowymi. Pełnił również funkcję członka Zarządu IMMO Muszkieterowie, spółki odpowiedzialnej za rozwój i zarządzanie majątkiem Grupy w Polsce.

– Powierzenie mi na nowo misji zarządzania siecią Intermarché jest wyrazem zaufania dla mnie i całego zarządu, który wraz ze mną weźmie odpowiedzialność za przyszłość marki w Polsce. Naszym kluczowym celem jest powrót do rozwoju, aby w perspektywie kilku najbliższych lat osiągnąć masę krytyczną. Po okresie restrukturyzacji jesteśmy gotowi na to, aby, wykorzystując wszelkiego rodzaju możliwości, w tym poprzez przyłączenia istniejących sklepów, sieci oraz aliansów zakupowych, sukcesywnie realizować nakreślone plany wzmocnienia pozycji Intermarché na polskim rynku. Równolegle będziemy także zabiegać o klientów, konstruując właściwą politykę handlową całego szyldu, wszystkich sklepów i stacji paliw – mówi Maciej Ćwikliński, Prezes Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce.

Nowy Zarząd Intermarché w Polsce złożony wyłącznie z właścicieli sklepów

Grupa Muszkieterów wyróżnia się unikatowym modelem biznesowym, w ramach którego kluczowe funkcje w strukturach Grupy pełnią zrzeszeni w niej przedsiębiorcy. Intermarché stanowi niespełna 250 niezależnych właścicieli supermarketów. Nowo powołany zarząd świadczy o realizacji wartości kultury współtworzenia firmy. W składzie zarządu Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce znaleźli się:

• Katarzyna Jaworek (właścicielka Intermarché w Łowiczu),
• Rafał Becela (właściciel Intermarché w Wolsztynie i Zbąszyniu),
• Grzegorz Kańtoch (właściciel Intermarché w Bukownie),
• Marek Cieluba (właściciel Intermarché w Lipnie).

Deloitte: Polska drugą najchętniej wybieraną lokalizacją dla Centrów Usług Wspólnych na świecie

Centra Usług Wspólnych (Shared Service Centres, „SSC”) oraz centra GBS (Global Business Services, „GBS”) stają się coraz bardziej elastyczne, cyfrowe i efektywne kosztowo – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte pt. Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023. Jednym z najważniejszych priorytetów dla liderów takich jednostek na świecie jest wdrażanie nowoczesnych rozwiązań cyfrowych umożliwiających przede wszystkim standaryzację oraz efektywny przebieg obsługiwanych procesów. Wśród nich znajduje się również wsparcie rozwiązań analitycznych, planistycznych oraz raportowych – dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu. Badanie Deloitte wykazało, że kluczowym obszarem działania Global Business Services są również kwestie społecznej odpowiedzialności biznesu (ESG).

Autorzy raportu Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023 przyjrzeli się Centrom Usług Wspólnych oraz centrom Global Business Services. Jak wskazują, w obliczu dynamicznych zmian gospodarczych centra usług biznesowych wciąż priorytetowo traktują kwestię redukcji kosztów. Jak wynika z raportu, około 70 proc. GBS planuje reorganizację portfela usług świadczonych w modelu GBS przy zachowaniu dotychczasowych lokalizacji. W przypadku decyzji o zmianie lokalizacji ponad połowa z nich jest podyktowana dążeniem do obniżenia kosztów. Warto również zwrócić uwagę na to, że istotna część zmian lokalizacji wynika z poszukiwania pracowników o określonych kompetencjach.

Obecnie Centra Usług Wspólnych oraz GBS charakteryzują się rosnącą zwinnością, są w większym stopniu scyfryzowane i wydajne kosztowo, co wynika nie tylko z dążenia do zwiększenia efektywności, ale przede wszystkim z chęci stałego ulepszania jakości obsługi klientów oraz doświadczeń pracowników. Dążą do stałego podnoszenia ich rozwiązań cyfrowych poprzez m.in.: automatyzację, systemy workflow czy wspólne systemy ERP, ale również tych dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu.

Kolejna edycja badania wskazuje, że Centra Usług Wspólnych są, albo dążą do tego, by być coraz bliżej biznesu. Niejednokrotnie nowopowstałe GBS raportują bezpośrednio do zarządów lub osób na stanowiskach C-level. Konsekwencją tego jest fakt, że wdrażane rozwiązania cyfrowe w zakresie planowania, analityki i raportowania są projektowane tak, aby zaspokoić potrzeby informacyjne poszczególnych liderów i tym samym wesprzeć ich w podejmowaniu decyzji. Posiadając komplet informacji o przedsiębiorstwie, Global Business Services zmieniają swoją rolę coraz efektywniej wspierając liderów w prowadzeniu biznesu – mówi Monika Warmbier, partner, liderka Global Business Services w Polsce, Deloitte Polska

Jak się okazuje, dla centrów usług wspólnych nie pozostają również obojętne kwestie związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. Połowa respondentów nie określiłaby ESG mianem głównego obszaru swoich zainteresowań (53 proc.), natomiast druga połowa uważa wręcz przeciwnie (47 proc.). Ciekawe jest, że 67 proc. badanych utożsamia GBS z organizacją, która promuje odpowiedzialność społeczną i różnorodność. Również prawie połowa respondentów widzi w ESG funkcję, która może być wspierana czy obsługiwana przez GBS (np. raportowanie ESG).

Polska na światowym podium

Spośród najbardziej popularnych lokalizacji Centrów Usług Wspólnych w 57 państwach podium zajęły odpowiednio: Indie, Polska i Meksyk. Zaraz za nimi plasują się Stany Zjednoczone, które mogą się pochwalić największymi SSC.

Polska, zaraz obok Bułgarii, Irlandii, Meksyku i Malezji, znalazła się w grupie krajów, które od 2021 r. odnotowały największy procentowy wzrost w zakresie preferencji klientów dotyczącej lokalizacji Centrów Usług Wspólnych. Powszechnie za zaletę Polski jako lokalizacji GBS uważa się: dostęp do wykwalifikowanych ekspertów, pozytywne doświadczenia klientów, zalety płynące z faktu, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, co daje komfort wynikający z obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa informacji, cyberbezpieczeństwa i innych.

Funkcje obsługiwane przez GBS

Głównymi funkcjami obsługiwanymi przez GBS są niezmiennie od kilku lat: finanse (tj. księgowość, raportowanie statutowe i zarządcze oraz planowanie, budżetowanie i prognozowanie – FP&A) wskazywane przez 91 proc. badanych; HR (kadry i płace, analityka, rekrutacja) – 62 proc., IT (najczęściej tzw. „service desk” choć zarządzanie projektami IT, w tym wdrożeniami, oraz zarządzanie danymi coraz częściej pojawia się w GBS) – zadeklarowało 57 proc. ankietowanych oraz zakupy (52 proc.). Rodzaj funkcji obsługiwanych przez GBS zasadniczo nie ulega zmianom. To, co się zmienia to fakt, że w ramach tych funkcji coraz częściej do GBS są przenoszone bardziej wyrafinowane elementy procesów, czyli nie tylko transakcyjne i raportowe, ale również takie, które wspierają podejmowanie decyzji w organizacji.

Wyzwania w GBS

Jednym z zasadniczych wyzwań GBS jest obszar związany z doświadczeniem klienta, czyli obsługiwanego biznesu (eng. „customer experience”). Jako przykład można podać: brak self – service, niemożność rozwiązywania niektórych problemów, długi czas reakcji oraz niejasne cele (KPI’s). Krokami, które już podejmują w celu poprawy obsługi klienta są: przeprowadzanie ankiet wśród klientów (deklaruje 63 proc. badanych), dostosowanie rodzajów usług do celów klienta (51 proc.), zwiększenie transparentności stosowanych standardów usług (48 proc.).

Jednym z kluczowych wyzwań dla przedsiębiorstw GBS jest kwestia zarządzania talentami. Obecne trendy w branży wskazują, że organizacje zmieniają priorytety w swojej strategii dotyczącej talentów – 58 proc. badanych robi to, aby skupić się na podnoszeniu możliwości rozwoju kwalifikacji, a 57 proc. w celu utrzymania dobrego samopoczucia swojego zespołu. Co ciekawe, właśnie niedobór talentów jest postrzegany jako bariera wdrożeniowa przez 40 proc. pracowników organizacji GBS, podczas gdy w poprzedniej edycji badania wskazywało na to 23 proc. respondentów, czyli aż o połowę mniej. W takich sytuacjach firmy często sięgają po zewnętrzne wsparcie ekspertów wyspecjalizowanych w wymaganych obszarach – mówi Piotr Świętochowski, partner w dziale BPS i lider zespołu wsparcia eksperckiego dla działów finansowych i centrów usług wspólnych w Deloitte Polska.

Analiza ekspertów Deloitte wskazuje, że zmienia się rola centrów GBS, które przestają być tylko zapleczem zajmującym się efektywnym kosztowo przetwarzaniem transakcji w tzw. back office, a zyskują status partnerów biznesowych dzięki swojej pełnej koncentracji na doświadczeniu klienta i użytkownika przy zachowaniu wydajności.

Transformacja cyfrowa branży

Branża GBS jest pionierem wdrożeń nowoczesnych rozwiązań IT. Niemal 60 proc. respondentów zgodnie wskazuje, że kluczowymi czynnikami rozwoju dla GBS są: automatyzacja procesów, wspólne systemy ERP (47 proc.), narzędzia workflow (45 proc.) oraz scentralizowane raportowanie i analityka. Wiele z tych rozwiązań nie byłoby możliwych, gdyby nie wdrożenie rozwiązań chmurowych. Wyzwania, z którymi przedsiębiorstwa spotkały się podczas wdrażania automatyzacji były związane przede wszystkim ze złożonością procesów oraz złożonością techniczną samych rozwiązań prowadzących do automatyzacji – deklaruje 51 proc. badanych w stosunku do 43 proc. w 2021 r. Jest to tym bardziej istotne, biorąc pod uwagę, że coraz więcej centrów przyjmuje odpowiedzialność za całość procesów (End to End).

Ciągłe doskonalenie procesów stanęło na podium obszarów zainteresowań organizacji GBS w 2023 r. 71 proc. organizacji deklaruje, że już je wdrożyło, a 23 proc. ma to w planach. Autorzy raportu przewidują, że dynamika ewolucji organizacji i rosnąca rola Global Business Services w przestrzeni biznesowej spowodują wzrost zainteresowania przedsiębiorstwami GBS w trakcie najbliższych 3 lat.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O badaniu

Badanie Deloitte 2023 Global Shared Services and Outsourcing Survey zostało przeprowadzone wśród liderów z 40 krajów, z najlepszymi lokalizacjami SSC w około 57 różnych krajach. Globalna ankieta otrzymała około 500 odpowiedzi od respondentów z 6 branż takich jak: branża konsumencka, odnawialne źródła energii i przemysł, technologia, media i telekomunikacja, nauki społeczne i opieka zdrowotna, usługi finansowe, administracja rządowa i usługi publiczne. Badanie przeprowadzono w okresie od października 2022 r. do marca 2023 r.

Krytyczne luki w zabezpieczeniach platformy Friend.tech, doprowadziły do wycieku?

  • Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników
  • Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.
  • Podatności pozwalały m.in. na przejęcie kontroli nad bazą danych, dostęp do czatów użytkowników oraz zmianę ich rankingu, czyli funkcjonalność, na której bazuje nowe medium społecznościowe.

Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników. Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.

Friend.tech to coś więcej niż typowa platforma mediów społecznościowych. Jest to jedna z najnowszych platform web3, która opiera się na blockchainie i zdecentralizowanych modelach finansowych. Działa jako zdecentralizowany ekosystem, w którym popularność użytkownika wykracza poza zwykłe polubienia i retweety, bowiem przekształca się w tokeny. Można wyobrazić ją sobie jako giełdę osobowości, gdzie wartość zmienia się w odpowiedzi na dynamikę podaży i popytu. Po połączeniu konta użytkownika friend.tech z kontem X (dawniej Twitter), platforma umożliwia użytkownikom handel popularnością poprzez kupno i sprzedaż swoich „udziałów”.

Platforma, uruchomiona w sierpniu 2023 r., pojawiła się na scenie, wzbudzając emocje wśród społeczności web3 i dziennikarzy technologicznych. W stosunkowo krótkim czasie Friend.tech odnotował wyjątkowy wolumen w wysokości 38 884 ETH (w przybliżeniu 64,6 miliona dolarów), który rozdysponowano w ramach 1,5 miliona transakcji. Taki występ nie tylko przykuł uwagę; umocniło to pozycję Friend.tech, plasując ją na drugim miejscu w globalnej aktywności protokołów on-chain.Friend.tech

Chociaż Friend.tech oferuje unikalny sposób czerpania zysków z interakcji społecznych, warto się upewnić, czy jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo danych. Sprawdzili to specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa z Check Point Research. Wyniki badania nie okazały się pomyślne dla twórców platformy. Eksperci zidentyfikowali krytyczne luki, których wykorzystanie może umożliwić osobie atakującej dostęp do bazy danych Friend.tech, zapewniającej nieautoryzowaną kontrolę nad różnymi funkcjami, w tym możliwość pobrania całej bazy danych.

Co więcej, analitycy bezpieczeństwa ustalili, że możliwe jest pobranie wszystkich prywatnych czatów znajdujących się za zaporą. Oznacza to, że rozmowy, które mają być widoczne tylko dla użytkowników, którzy zapłacili, mogą być otwierane i ujawniane bez autoryzacji! Potencjalny atakujący mógłby również zmodyfikować wartości bazy danych, a konkretnie – „punkty” rankingowe (zdobywane poprzez kupno/sprzedaż udziałów użytkowników).

Na początku września firma zespół Check Point Research podzielił się swoimi odkryciami z Friend.tech. Analitycy Check Pointa zalecają wszystkim użytkownikom zachowanie czujności i pamiętanie o właściwych praktykach bezpieczeństwa.

Grupa Dom Development z kwartalną sprzedażą na poziomie 1081 lokali

  • W III kwartale 2023 roku Grupa Dom Development sprzedała 1 081 lokali netto (wobec 703 w III kwartale 2022 roku), w tym: 402 lokale w Warszawie, 374 w Trójmieście, 189 we Wrocławiu oraz 116 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Wilno (101 lokali) i Urbino (55) w Warszawie, Doki (74 lokale) i Osiedle Beauforta (55) w Trójmieście, Górka Narodowa (63 lokale) w Krakowie oraz Osiedle Międzyleska (45 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa sprzedała 2 926 lokali netto, o 29% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy sprzedaż netto sięgnęła 2 262 lokale.

PRZEKAZANIA

  • W III kwartale 2023 roku Grupa przekazała nabywcom 535 lokali, w tym 136 lokali w Warszawie, 272 w Trójmieście, 119 we Wrocławiu oraz 8 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za III kwartał 2023 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Osiedle Beauforta (167 lokali) w Trójmieście, Dom na Służewcu (103 lokale) w Warszawie oraz Osiedle Komedy (79 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa przekazała 2 533 lokale wobec 2 598 lokali rok wcześniej.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Koniunktura na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2023 roku sprzyjała osiągnięciu bardzo dobrych wyników sprzedażowych przez deweloperów dysponujących odpowiednią ofertą. Obserwowany od kilku kwartałów wzrost popytu, będący efektem m.in. złagodzenia przez KNF warunków oceny zdolności kredytowej oraz systematycznie rosnących wynagrodzeń, w trzecim kwartale tego roku został dodatkowo wzmocniony efektem wprowadzenia programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Kolejnym czynnikiem stymulującym popyt były oczekiwania na pierwsze obniżki stóp procentowych. Zostały one zmaterializowane we wrześniu 2023 roku, nawet na poziomie głębszym od spodziewanego, w postaci decyzji RPP o obniżce stóp procentowych o 0,75 pkt. proc.

Dynamiczny wzrost popytu w połączeniu z nienadążającą za nim podażą przyczynia się z kolei do dalszego istotnego wzrostu cen mieszkań.

Grupa Dom Development korzysta z ożywienia na rynku mieszkaniowym, osiągając bardzo satysfakcjonujące wyniki sprzedażowe (w trzecim kwartale 2023 roku wzrost o 29% r/r)” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

„W Grupie Dom Development w III kwartale br. udział transakcji sfinansowanych kredytami hipotecznymi stanowił 49% sprzedaży, podczas gdy transakcje gotówkowe stanowiły 51% sprzedaży, co potwierdza utrzymujący się w dalszym ciągu znaczący poziom zakupów o charakterze inwestycyjnym.

Mając na uwadze wysoki poziom sprzedaży w okresie wakacyjnym, Grupa Dom Development systematycznie wprowadza do sprzedaży kolejne projekty, jednocześnie uzupełniając bank ziemi.

III kwartał 2023 roku był okresem dalszej stabilizacji cen na rynku materiałów budowlanych. Niemniej jednak, utrzymująca się wysoka inflacja powoduje presję na wzrost wynagrodzeń, co z kolei może wpływać na zwiększenie kosztów budowy. W tej sytuacji, istotną przewagą Grupy Dom Development jest własne generalne wykonawstwo, dzięki któremu wykształciliśmy długofalowe relacje z naszymi podwykonawcami i ograniczamy ryzyka związane z realizacją naszych budów.

Zarząd Dom Development spodziewa się kontynuacji obserwowanych trendów w IV kwartale. Sytuacja rynkowa w nadchodzących miesiącach będzie w znacznej mierze determinowana poziomem i tempem dostosowania oferty deweloperów do rosnącego popytu i obecnych uwarunkowań makroekonomicznych. Grupa Dom Development dotychczas bardzo dobrze radziła sobie w tej sytuacji – istotnie umocniliśmy naszą wiodącą pozycję rynkową, utrzymując jednocześnie silny bilans i płynność” – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

W 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy rekordową kwotę 82 mld zł

Zgodnie z projektem budżetu państwa na 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy 82 mld zł. To rekordowa kwota, zaplanowana przez rząd.

– To jednak nie wszystko, bo jeżeli dodamy do tego systemu wypłaty 13 i 14 emerytury, oraz świadczenia dla rolników i służb mundurowych, to może okazać się, że łączne koszty funkcjonowania systemu emerytalnego zbliżą się do 400 mld zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego.

System generuje olbrzymie koszty, zadłużenie Polski rośnie i trudności z jego sfinansowaniem będą narastać.

Możemy znaleźć się w sytuacji, gdy zobowiązania państwa nie będą realizowane. Rocznik 1983, to z perspektywy systemu emerytalnego największe wyzwanie, w konsekwencji na wyż demograficzny z okresu stanu wojennego. To ten rocznik najmocniej obciąży system emerytalny, a te osoby będą przechodziły na emeryturę pomiędzy 2043 i 2048 rokiem. Ze względu na bardzo niski wiek emerytalny w Polsce w 2043 r. prognozowana stopa zastąpienia będzie na poziomie ok. 25% ostatniego wynagrodzenia. Problemy ze sfinansowaniem systemu emerytalnego będą narastać już wcześniej.

– Jeżeli przyjrzymy się prognozom ZUS lub ekonomistów zajmujących się systemem emerytalnym, to dowiadujemy się, że w kolejnych latach będziemy do emerytur dopłacać jeszcze większe środki – komentuje A.Kolek z Instytutu Emerytalnego.

Rok 2022 przyniósł rekordowy poziom wpłat na rzecz organizacji pożytku publicznego

W 2023 roku wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego za rok 2022 osiągnęły rekordową wartość 1 miliarda 530 milionów złotych – poinformowało Ministerstwo Finansów. Jednocześnie odnotowano spadek liczby podatników przekazujących 1,5% swojego podatku na OPP. W związku z tym średnia kwota przekazywanego odpisu wzrosła z 70 złotych w 2022 do 121 złotych w 2023 roku.

Rekordowe 1,5 miliarda złotych dla organizacji pożytku publicznegoTo, co przewidywaliśmy w zeszłym roku i obserwowaliśmy już na początku bieżącego roku, stało się faktem – spadła liczba podatników, którzy przekazali 1,5% podatku na organizacje pożytku publicznego, ale łączna przekazana kwota wzrosła. Omawiane zjawisko jest następstwem faktu, że nie wszyscy podatnicy byli zobligowani do płacenia podatku w 2022 roku. Osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie, które nie osiągały dochodu przekraczającego kwotę wolną, nie płaciły podatku dochodowego i tym samym nie mogły przekazać 1,5% na cele wybranej organizacji pożytku publicznego. Obecnie takich osób jest więcej niż 3 miliony, a w roku 2021 było to 1,5 miliona. Obserwujemy więc znaczący wzrost liczby podatników zarabiających minimalne wynagrodzenie, którzy w 2022 r. nie zapłacili PIT.

Pomimo spadku liczby osób, które mogły dokonać odpisu, łączna kwota przekazana w ramach 1,5% wzrosła z 1 miliarda 115 milionów do 1 miliarda 530 milionów złotych. Jest to o ponad 37% więcej w porównaniu z kwotą przekazaną za rok 2022, chociaż liczba podatników, którzy przekazali darowiznę, zmniejszyła się o 21%.

Zmiana zwiększająca wysokość podatku należnego z PIT z 1% na 1,5% weszła w życie 1 lipca 2022 r. Była to odpowiedź na apel m.in. samych organizacji pożytku publicznego, które obawiały się znacznego zmniejszenia wpływów w związku z obniżeniem podatków. Większość PIT-ów, z których odlicza się 1,5% podatku, dotyczy bowiem skali podatkowej, z której korzystają m.in. pracownicy i przedsiębiorcy.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Fabrity Holding: nowy CEO, nowa strategia, wysoka dywidenda

Sukcesja na fotelu CEO zamyka okres przemiany wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół szybko rosnącego software-house’u. Inwestorzy mogą liczyć na kolejną wysoką dywidendę.

Sprzedaż spółek marketingowych kończy projekt transformacji Grupy K2 (dziś już Grupy Fabrity). W naturalny sposób jest to też koniec mojej misji w Grupie. Jestem dumny z osiągniętych efektów, nie tylko finansowych i zwrotu dla akcjonariuszy, ale też z faktu, że rozwinęliśmy autentycznie wszystkie należące do grupy biznesy podkreśla Paweł Wujec, ustępujący z końcem października CEO Fabrity Holding, który następnie ma przejść do Rady Nadzorczej.

Paweł Wujec kieruje giełdową spółką Fabrity Holding (wcześniej K2 Holding) od lutego 2020 roku. Od listopada jego rolę przejmie Tomasz Burczyński, prezes zależnej spółki Fabrity, który od września 2022 roku wszedł również w skład zarządu spółki holdingowej. W zarządzie Fabrity Holding pozostanie również wiceprezes Artur Piątek.

Pod kierownictwem prezesa Pawła Wujca grupa z sukcesem rozwijała wszystkie obszary aktywności biznesowej. Do inwestorów branżowych trafił biznes chmurowy (spółka zależna Oktawave sprzedana do Netii z Grupy Polsat Plus w czerwcu 2022 roku) oraz biznes marketingowy (spółki zależne Agencja K2 i K2 Precise kupione we wrześniu br. przez międzynarodową Grupę Altavia), dynamicznie rośnie software-house Fabrity, a startupowy PerfectBot rozwija skrzydła z wykorzystaniem technologii AI/GPT.

Już teraz inwestorzy mają duże powody do zadowolenia. Zwrot z inwestycji dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Tymczasem dla akcji K2/Fabrity zwrot z inwestycji (uwzględniając dywidendy) w tym okresie to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie.

– Od początku byliśmy z Pawłem Wujcem umówieni na realizację 3-letniego planu, którego wszystkie cele udało się zrealizować z nawiązką. Myślę, że wszyscy akcjonariusze byłego K2 Holding, podobnie jak ja, są bardzo zadowoleni z misji Pawła. Jego decyzja, by realizować kolejne wyzwania poza firmą, obecnie już ściśle z sektora IT, jest dla nas zrozumiała mówi Janusz Żebrowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Fabrity Holding.

Tomasz Burczyński związany jest ze Spółką od 2003 roku, współtworzył biznes software’owy i nim kieruje.

– Sukcesję planowaliśmy od dawna. Cieszę się, że moim następcą zostanie Tomek – dla firmy software’owej trudno sobie wymarzyć bardziej kompetentnego lidera – deklaruje Paweł Wujec.

– Nasza pozycja w biznesie software to w dużym stopniu zasługa zdolności i determinacji Tomka Burczyńskiego, który od ponad 20 lat rozwija pion usług IT w Grupie pod marką Fabrity. Jego nowa rola jest prostą konsekwencją dotychczasowych sukcesów – wskazuje Janusz Żebrowski.

Nowy CEO przygotowywał się do tej roli przez ponad rok, piastując funkcję wiceprezesa Fabrity Holding. – Dziś zaczyna się nowy rozdział historii grupy, w którym w całości skoncentrujemy się na rozwoju biznesu software’owego mówi Tomasz Burczyński. – Przed nami wiele ciekawych wyzwań: w najbliższych miesiącach chcemy sfinalizować założenia naszej strategii i zakomunikować je zespołowi oraz inwestorom. Naszym nadrzędnym celem będzie zwiększanie wartości firmy, nie tylko z perspektywy inwestorów, ale również z perspektywy pracowników i klientów. Dla nas to synonim zrównoważonego wzrostu i wierzymy, że również źródło prawdziwego sukcesu w biznesie – dodaje.

Jeszcze przed ogłoszeniem nowej strategii zarząd Fabrity Holding poinformuje o możliwych sposobach dystrybucji środków z transakcji sprzedaży spółek marketingowych. – Podtrzymujemy, że większość wpływów chcemy przekazać akcjonariuszom. Obecnie prowadzimy konsultacje w tym obszarze. Więcej informacji przekażemy już wkrótce – mówi wiceprezes Fabrity Holding Artur Piątek

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki a zwolnienie z opodatkowania PCC

Co do zasady umowy spółki i zmiany tych umów powodujące podwyższenie kapitału zakładowego spółki, podlegają opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC). Jednak część czynności jest zwolniona z tego opodatkowania pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek.

Zmiana umowy spółki i jej dokapitalizowanie

Spółka z o.o. oferująca świadczenia zdrowotne chciała skorzystać ze zwolnienia. Zarząd spółki zdecydował o wystąpieniu do jej udziałowca, posiadającego 100 proc. udziałów, o podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez utworzenie i objęcie przez niego nowych udziałów w zamian za określony wkład pieniężny. Dzięki pozyskanemu kapitałowi spółka zamierzała zmodernizować budynek, w którym świadczy swoje usługi i zakupić specjalistyczny sprzęt medyczny, co służyć ma zachowaniu kontraktu z NFZ-em, a zatem celem było zabezpieczenie działalności statutowej spółki, a docelowo maksymalizacja przychodów.

Podwyższenie kapitału miało związek z działaniami pozwalającymi na zwolnienie z podatku

W opinii przedsiębiorcy, jako że podwyższenie kapitału spółki ma związek z ochroną zdrowia, stąd, na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC spółka będzie korzystać ze zwolnienia z tego podatku. Zgodnie z treścią przepisu, nie podlegają PCC czynności cywilnoprawne w sprawach: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. Na poparcie swojego stanowiska spółka przywołała wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2017 r., w którym orzekł, że nie podlega temu opodatkowaniu każda czynność cywilnoprawna jeśli została podjęta w wymienionych w art. 2 pkt 1 lit. f) sprawach. Ich cel musi pozostawać w związku z działalnością o wskazanym w tym przepisie charakterze. A związek taki istnieje, gdy dokonanie przedmiotowej czynności umożliwi prowadzenie działalności w zakresie: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. NSA podkreślił, że dla zachowania prawa do wyłączenia z opodatkowania PCC nie jest wymagana bezpośrednia realizacja celu z któregoś z tych zakresów (sygn. akt II FSK 419/17). Jak podsumował przedsiębiorca, zakup nowego sprzętu i modernizacja budynku, możliwe dzięki dokapitalizowaniu spółki, wpłyną na jakość świadczonych przez niego usług medycznych, co ma ścisły związek z poprawą ochrony zdrowia.

Organ nie dopatrzył się bezpośredniego związku

W opublikowanej 25 sierpnia 2023 r. w oficjalnym Systemie Informacji Celno-Skarbowej interpretacji indywidulanej Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że jako wyjątek od zasady opodatkowania czynności prawnych w postaci zmian umowy spółki, także poprzez podwyższenie jej kapitału, instytucję wyłączenia z opodatkowania na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC należy interpretować ściśle i zgodnie z literalnym brzmieniem. A w opinii organu opisana przez przedsiębiorcę zmiana umowy spółki nie jest czynnością z zakresu zdrowia. Co prawda ma ona związek z działaniami w sprawach zdrowia, ale nie jest to związek bezpośredni. (interpretacja z dnia 18 stycznia 2021 r., sygn. 0111-KDIB2-2.4014.246.2020.1.MM).

Spółka może walczyć o swoje przed sądem

Organ skarbowy zaprezentował charakterystyczne dla swego urzędu pro fiskalne rozumienie przepisów prawa podatkowego, z pominięciem interesu przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą. Wystarczy bowiem przywołać chociażby tezę wyroku NSA z 16 czerwca 2021 r., w której sąd zawarł, że skoro celem dopłaty do kapitału spółki jest modernizacja budynków służących działalności leczniczej, to czynność taka objęta jest zwolnieniem przewidzianym w art. 2 pkt 1 lit. f. Przepis ten nie wypowiada się w zakresie związku podejmowanej czynności ze sprawami nauki czy zdrowia, a już przede wszystkim nie kwalifikuje go w kategoriach bezpośredniości albo pośredniości z tymi celami, i nie uzależnia od tego możliwości objęcia czynności prawnej zwolnieniem z PCC. Jak podkreślił NSA, zgodnie z zasadą lege non distinguente nec rostrum est distinguente, nie wolno dokonywać przy wykładni prawa rozróżnień tam, gdzie nie wprowadził ich ustawodawca. Rozróżnianie bezpośredniego i pośredniego związku czynności cywilnoprawnej z celem uwalniającym od opodatkowania nie ma żadnego uzasadnienia prawnego (sygn. akt III FSK 33/21).

W oparciu o przywołany wyżej wyrok, utrwalający ugruntowaną już linię orzeczniczą sądów, spółka może podjąć walkę o ochronę swojego interesu i majątku przed skutkami niekorzystnego rozstrzygnięcia organu. Oczywiście ostateczny wynik tej sprawy leżeć będzie w gestii składu orzekającego danego sądu. Sukcesowi pomoże z pewnością pomóc odpowiednio uargumentowana skarga i przywołane w niej korzystne w tej materii rozstrzygnięcia sądów w podobnych sprawach (np. z 12 grudnia 2017 r., sygn. akt II FSK 2641/15, z 22 czerwca 2017 r., sygn. akt II FSK 419/17, z 21 kwietnia 2017 r., sygn. akt II FSK 855/15).

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Decyzja RPP o stopach procentowych. Co czeka złotego?

Kurz jeszcze nie opadł po ostatniej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która przyniosła niespodziewaną obniżkę o 75 punktów bazowych. Miesiąc temu niespełnione zostały sztucznie narzucone warunki potrzebne do obniżki, ale ostatecznie RPP zdecydowała się na zaskakujący ruch. Niespodziewana i duża obniżka doprowadziła do ogromnej wyprzedaży polskiego złotego i do dzisiaj nie zaobserwowaliśmy normalizacji tej sytuacji. Czy tym razem RPP zdecyduje się na bezpieczny i oczekiwany ruch, czym spróbuje ponownie zjednać sobie inwestorów z zagranicy? Czy jednak kolejny raz obniży stopy mocniej, co doprowadzi do kolejnej fali słabości złotego?

Rynkowy konsensus zakłada obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych. W tym wypadku nieważna jest zasadność ewentualnego ruchu – rozpoczęcie dostosowywania stóp procentowych w Polsce stała się faktem i obecnie można próbować przewidywać jak będą wyglądały kolejne ruchy i do jakiego poziomu stopy mogą być obniżane. Obniżka o 25 punktów bazowych wydaje się najbardziej prawdopodobna – to wycenia rynek i to pokazuje konsensus analityków. Do tego inflacja za wrzesień spadła dosyć mocno – 8,2% w ujęciu rocznym i spadek o 0,4% w ujęciu miesięcznym. Oczywiście obniżki cen energii i utrzymanie niskich cen paliw pomogło w tak dużym spadku inflacji, ale jednocześnie trend w tym roku powinien pozostać niezmienny – inflacja może zmierzać nawet w okolice 6%. Kluczowe będzie jednak to, co pokaże nam raport o inflacji w listopadzie. Jeśli inflacja dalej ma spaść do zakresu celu na koniec 2025 roku, kolejne obniżki będą możliwe. Jeśli jednak nowy raport pokaże odsunięcie osiągnięcie celu na 2026 rok, perspektywy obniżek mogą zostać ograniczone. Oprócz tego warto wspomnieć o chęci RPP do utrzymania ujemnych realnych stóp procentowych. Jeśli inflacja miałaby znajdować się w zakresie 6-7% w przyszłym roku, stopy powinny znaleźć się na poziomie 5% lub niżej. Z drugiej strony obniżki raczej nie będą długotrwałe i cykl obniżek powinien trwać najwyżej do połowy przyszłego roku. Scenariusz bazowy zakłada jednak jedną lub dwie obniżki w tym roku i następnie utrzymanie stóp procentowych przez dłuższy czas z oczekiwaniem na dalsze schodzenie inflacji do celu.

Takie przewidywania zakładają oczywiście względną stabilność cen, a jak wiadomo dosyć sporo dzieje się na globalnym rynku paliw. Na ten moment ceny w Polsce pozostają stabilne, ale nie można wykluczyć, że na koniec tego roku ceny ponownie wzrosną, gdyż cena ropy obecnie jest już znacznie wyższa w listopadzie czy grudniu zeszłego roku.

Oczywiście jeśli RPP zdecyduje się na większą obniżkę, strata złotego ponownie może być spora. We wrześniu w trakcie obniżki złoty stracił jednego dnia ponad 1%, co było najmocniejszym spadkiem od marca zeszłego roku, kiedy to trwał początek wojny między Rosją i Ukrainą. Nie można również wykluczyć scenariusza utrzymania stóp procentowych, choć takie przewidywania mają nieliczni. Taka decyzja jest możliwa patrząc na słabość złotego, która nie jest pożądana przez polski rząd, biorąc pod uwagę chęć sprowadzania zagranicznych inwestorów i wraz z jednoczesnym utrzymaniem atrakcyjności polskiego eksportu. Dodatkowo trzeba pamiętać, że słaby złoty opóźnia perspektywę spełnienia celu inflacyjnego. Na dzień przed decyzją RPP, którą powinniśmy poznać od godziny 14 do 16 (ostatnie dwie decyzje o 15:30 i 15:20), USDPLN notowany jest blisko poziomów obserwowanych w marcu, czyli okolice 4,42 zł. Z kolei EURPLN znajduje się na poziomie 4,62 zł, czyli wyraźnie poniżej ostatnich lokalnych szczytów z początku września, kiedy para zbliżyła się do poziomu 4,70 zł.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Grupa VRG utrzymuje dobrą dynamikę sprzedaży w segmencie jubilerskim, przy spadkach w segmencie odzieżowym

Na wyniki września pozytywnie wpływa wynik segmentu jubilerskiego. W markach odzieżowych segmentu accessible premium widać pewne oznaki odwrócenia trendu spadkowego z ostatnich miesięcy.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła we wrześniu 2023 wartość 93,6 mln zł, o 2 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w dziewięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 899,2 mln zł (o 0,6 proc. mniej r/r).

Segment jubilerski VRG zanotował we wrześniu 15,7-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 53,4 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 40,1 mln zł, o 18,5 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały we wrześniu za 10,3 proc. sprzedaży (w porównaniu z 11,8 proc. rok wcześniej).

We wrześniu obserwowaliśmy pierwsze sygnały powrotu popytu w segmencie odzieżowym i wyhamowania spadków sprzedaży, których doświadczaliśmy w miesiącach letnich. Było to jednak niewystarczające, aby uniknąć spadków sprzedaży r/r. Nie bez znaczenia były wysokie temperatury w pierwszym miesiącu nowego sezonu, które zniechęcały do odświeżania garderoby. Dodatkowo popyt na odzieżowe marki naszego segmentu środkowego (tzw. accessible premium) pozostawał pod dalszą presją niestabilnej sytuacji makroekonomicznej – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Grupie udało się lekko poprawić marżę na sprzedaży (wyniosła we wrześniu 54,8 proc. w porównaniu do 54,7 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej). Po dziewięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,1 proc. (0,9 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, od strony ofertowej Grupa jest dobrze przygotowana na kolejne miesiące sezonu. W połowie września w W.KRUK zadebiutowała nowa kolekcja ambasadorska Martyny Wojciechowskiej. Pod koniec miesiąca wystartowała kampania reklamowa Vistuli, z Rafałem Rulskim i Rafałem Jonkiszem – ambasadorami najnowszej kolekcji DISCOVER YOURSELF. Niepokój nieustannie budzi pogoda, która nie sprzyja zakupom jesiennej i zimowej kolekcji, obecnej już w sklepach.

We wrześniu 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,6 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1 proc. więcej niż rok wcześniej).

Wzrosty utrzymane, ale nie tak bardzo imponujące, Answear.com z 17 proc. wzrostem sprzedaży w III kw. 2023 r.

Answear.com podsumowuje wyniki sprzedażowe w III kw. br. Przychody według sprawozdawczości MSSF ze sprzedaży w minionym kwartale wyniosły 273 mln zł, oznacza wzrost o 17 proc. rdr. Wyniki nie są tak imponujące, jak w ostatnich okresach, Answear.com zaczął dostrzegać pierwsze objawy spowolnienia w branży fashion, które przełożyły się na zmniejszenie dynamik wzrostu. Mimo to, Spółka kontynuuje rozwój w dwucyfrowym tempie, a dynamika odnotowana kumulatywnie w okresie 9 miesięcy 2023 r. na poziomie ponad 36 proc. rdr. stawia Answear.com SA wśród liderów w branży e-commerce fashion.

Za nami wymagający III kw., w którym dostrzegliśmy pierwsze objawy spowolnienia w branży i słabnącego popytu konsumenckiego. Oprócz tego nie pomogło nam przedłużające się lato i wysokie temperatury we wrześniu w Polsce oraz w pozostałych krajach, w których prowadzimy działalność. W efekcie dynamiki wzrostu sprzedaży w III kw. br. nie są tak imponujące jak w poprzednich okresach, niemniej udaje nam się wciąż utrzymywać wzrosty na dwucyfrowym poziomie – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W I połowie 2023 r. Answear.com zrealizował sprzedaż powyżej zakładanych planów, czego efektem było wejście w okres wyprzedaży z dobrze odsprzedaną kolekcją SS23, a w konsekwencji z niskim poziomem zapasów. Mniejsza presja na wyprzedaż poniżej zakładanej marży spowodowała, że Spółka nie angażowała się w udział w agresywnej wojnie cenowej mającej miejsce w tym okresie, ze względu na działanie konkurencji.

Oprócz niesprzyjających warunków makroekonomicznych oraz pogodowych warto odnotować również bardziej wymagającą bazę III kw. 2022 r., która również wpłynęła na niższe dynamiki wzrostu w III kw. 2023 r. Pozostajemy jednak optymistami patrząc łącznie na ostatnie 9 miesięcy br. odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedażowe, co stawia nas w gronie najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Czynsze za powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale tempo wzrostu spowalnia

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale po okresie wyjątkowego wzrostu jego tempo wykazuje oznaki spowolnienia.

  • Najwyższy poziom wzrostu stawek czynszowych w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowały lokalizacje w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czechach, na Węgrzech, w Polsce i Niemczech.
  • Średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne wyniósł 13,8% r/r, znacznie powyżej pięcioletniej średniej sprzed pandemii wynoszącej 2,5%.
  • Aktywność najemców na europejskim rynku magazynowym spadła – w ciągu ostatnich 12 miesięcy poziom popytu zamknął się wynikiem 33,3 mln mkw.

Poziom czynszów, w kontekście wysokiego popytu i ograniczonej podaży, osiągnął rekordowe wartości na wielu rynkach europejskich. Z danych Cushman & Wakefield wynika jednak, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne w Europie wyniósł 13,8%, w porównaniu ze wzrostem o 15,2% na przestrzeni całego 2022 roku. Niemniej, wzrost czynszów o 13,8% znacznie przewyższa średnią 5-letnią sprzed pandemii, która wynosiła 2,5% rocznie.

Popyt na powierzchnię magazynową w Europie spadł do poziomu 33,3 mln mkw. w okresie 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku, czyli o 27% w porównaniu do 45,9 mln mkw. wynajętej powierzchni w ciągu 12 miesięcy do końca II kw. 2022 roku.. Pomimo spowolnienia aktywności najemców jej poziom nadał przewyższa średnią sprzed pandemii, która wynosiła 30 mln mkw. rocznie.

Zazwyczaj wzrost czynszów jest postrzegany jako barometr sukcesu dla właścicieli aktywów nieruchomościowych, podczas gdy najemcy dążą do utrzymania niskich czynszów i zwiększenia marż. Napięcie na rynku wzrosło, w związku z tym, że wynajmujący zmagają się z presją wzrostową wynikającą również z rosnących kosztów pracy, paliwa i mediów. Jednak wraz ze spadkiem poziomów inflacji spodziewamy się dalszej stabilizacji stawek czynszowych. Dodatkowo, na rynku obserwujemy wzrost liczby nowych projektów deweloperskich, co krótkoterminowo spowoduje wzrost wskaźnika pustostanów. Oczywiście stworzy to większy wybór i konkurencyjne ceny dla najemców, ale w szerszej perspektywie oznacza też powrót rynku do bardziej zrównoważonej aktywności, po dłuższym okresie ograniczonej podaży, komentuje Tim Crighton, Head of Logistics & Industrial EMEA, Cushman & Wakefield.

Popyt generowany jest m.in. przez firmy skoncentrowane na rozwoju nearshoringu, co dotyczy zwłaszcza krajów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie aktywność najemców utrzymuje się znacznie powyżej średniej sprzed pandemii.

Z kolei na większych rynkach można obserwować spowolnienie popytu, czego przykładem są Niemcy, Polska, Francja, Wielka Brytania i Holandia, które odnotowały znacznie niższy wskaźnik aktywności najemców w okresie do końca II kwartału 2023 roku.

Wolumen inwestycji w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku był o 63% niższy r/r i wyniósł 37,7 mld euro. Tak duży spadek aktywności na rynku kapitałowym może wynikać z faktu, że inwestorzy czekają na stabilizację cen rynkowych w następstwie spadku stóp procentowych i kosztów finansowania. Mimo że istnieją pewne wczesne oznaki poprawy w tym zakresie, powrót aktywności inwestycyjnej może zająć trochę czasu.

Koniunktura gospodarcza pozostaje niepewna, a niestabilność finansowa i wzrost inflacji nadal będą stanowić wyzwanie zarówno dla firm, jak i konsumentów.. Jednakże, w miarę zbliżania się do końca roku, spodziewamy się, że popyt ze strony najemców powróci do poziomów porównywalnych do tych obserwowanych przed pandemią COVID-19. Jego spowolnienie oznacza, że deweloperzy weryfikują plany dotyczące inwestycji spekulacyjnych, co naszym zdaniem przyczyni się do utrzymania ograniczonej dostępności powierzchni. To z kolei będzie oznaczać dalszy wzrost czynszów stanowiących świadectwo silnych fundamentów europejskiego sektora logistycznego, – komentuje Sally Bruer, Head of EMEA Logistics & Industrial Research & Insight.

Pomimo wzrostu czynszów na przestrzeni ostatnich miesięcy, rodzimy rynek magazynowy wciąż pozostaje atrakcyjnym miejscem dla najemców oraz inwestorów, Świadczy o tym chociażby fakt, iż Polska znajduje się na trzecim miejscu pod względem wolumenu powierzchni magazynowej w UE, a biorąc pod uwagę aktualne powierzchnie w budowie, jego wielkość w połowie przyszłego roku zbliży się do 35 milionów metrów kwadratowych. Popyt na polskim rynku wciąż jest generowany przez operatorów logistycznych i firmy e-commerce (47% popytu netto w H1 2023), niemniej jednak zauważamy rosnący udział firm produkcyjnych, montowni i sektora automotive (27% nowych umów najmu w ciągu H1 2023). Nie przewidujemy też dalszego mocnego wzrostu poziomów pustostanów, który powinien ustabilizować się w zakresie 5-8%, – komentuje Damian Kołata, Dyrektor Działu Industrial & Logistics w Polsce oraz Dyrektor E-Commerce w regionie CEE w Cushman & Wakefield.

Rynki w rozkroku: spowolnienie czy recesja?

Rynek jest w zadziwiającej sytuacji. Indeksy koniunktury mówią wprost o idącym spowolnieniu. Z drugiej strony rynek pracy jest bardzo mocny i recesja za bardzo nie nadchodzi. W tle silny dolar dusi ceny ropy.

Mniej złe perspektywy dla Polski

Wczoraj poznaliśmy dane, na podstawie których formułowane są oczekiwania recesyjne. Indeks PMI dla przemysłu w Polsce wyniósł 43,9 pkt. Dla interpretacji tego wskaźnika kluczowa jest wartość 50 pkt. Jest to bowiem procentowy udział odpowiedzi pozytywnych o perspektywy rozwoju branży przemysłowej. Wyniki poniżej 50 pkt pokazują przewagę odpowiedzi negatywnych. Skoro ponad połowa ankietowanych menedżerów spodziewa się pogorszenia sytuacji, jest to trochę samospełniająca się przepowiednia. Jeszcze w lutym i marcu wynik przekroczył 48 pkt i zbliżał się do wspomnianej  bariery 50 pkt. Powyżej ostatni raz był tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy.

W Europie jeszcze gorzej

Są w Polsce media, które lubią podkreślać, że może u nas nie jest najlepiej, ale przynajmniej Niemcy mają gorzej. W przypadku indeksu PMI na ogół Europa Zachodnia również nie radzi sobie najlepiej. Nastroje w Niemczech są natomiast wyjątkowo złe. Niemcy od trzech miesięcy nie tylko walczą o przebicie bariery 50 pkt, ale są nawet poniżej 40 pkt. Jest to najgorszy wynik w całym badaniu. Na pocieszenie zawsze mogą sobie powiedzieć, że Austria ma taki sam. Cała strefa euro uzyskała wynik słabszy od Polski, czyli 43,4 pkt. Co ciekawe, Rosja, która teoretycznie powinna być w fatalnej sytuacji, od ponad roku nieprzerwanie pokazuje wyniki powyżej 50 pkt. O ile oczywiście uznajemy statystyki z Rosji za wiarygodne, ale to temat na osobną historię.

Spadki cen ropy

Pierwszy raz od 8 września baryłka ropy naftowej przebiła właśnie w dół poziom 90 dolarów. Analitycy jako jeden z powodów spadku cen wskazują umacniającego się dolara. Jeżeli amerykańska waluta zyskuje na wartości, to cena ropy wyrażona w lokalnej walucie jest wyższa. Ta prawidłowość jest bardzo częsta na rynku, aczkolwiek często jest nieproporcjonalna. Teraz właśnie ropa tanieje znacznie mocniej, niż umacnia się dolar. Nie brakuje zresztą głosów od producentów ropy, że obecny spadek to sytuacja przejściowa i oczekują oni wzrostu popytu na surowiec. Na sytuację na polskich stacjach na razie nie będzie to miało wpływu, gdyż ceny zostały ustalone niemal administracyjnie. Będzie to miało jednak wpływ na koszt uzupełnienia rezerw po tych cudach, które się obecnie dzieją. Będzie z czego sfinansować naprawę zepsutych dystrybutorów…

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, aczkolwiek należy pamiętać o jutrzejszym posiedzeniu RPP.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Złoty z niepokojem czeka na decyzję RPP

Jutro RPP podejmie decyzję o stopach procentowych. Rynek oczekuje obniżki o 0,25 pb., jednak Rada, podobnie jak miesiąc temu, może zaskoczyć. W takim wypadku, kurs złotego może po raz kolejny mocno zanurkować. W następnych dniach, aż do wyborów, możemy obserwować dodatkową zmienność złotego.

Już jutro czeka nas decyzja RPP dotycząca stóp procentowych. Po zeszłotygodniowym mocnym spadku inflacji we wrześniu do poziomu 8,2 proc., rynek oczekuje, że RPP obniży stopy po raz kolejny – o 25 pb. Podobnie było jednak już miesiąc wcześniej, a ostatecznie obniżka stóp wyniosła 75 pb. Decyzja wywołała osłabienie złotego wobec euro o ponad 10 groszy. Aby ustabilizować kurs, musiało dojść do ustnych interwencji przedstawicieli rządu. Kurs złotego wobec euro wynosi obecnie 4,61 zł, czyli znajduje się poza wskazanym przez rząd pasmem optymalnego kursu – 4,40-4,60 zł za euro. Jest to zatem niezbyt korzystny dla złotego punkt wyjścia, gdyby RPP chciała zaskoczyć nas po raz kolejny.

Rynek przewiduje, że może jutro dojść do obniżki stóp o 25 pb, czyli do poziomu 5,75 proc. Jest to dużo bardziej prawdopodobne po znacznym wrześniowym spadku inflacji. Jednak nie można zapominać, że inflacja pozostaje nadal znacznie powyżej celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc. z odchyleniem wynoszącym 1 pp. Byłaby to zatem, po raz kolejny, decyzja bardziej polityczna, związana ze zbliżającymi się wyborami, niż czysto ekonomiczna. Jeśli Rada była skłonna dokonać obniżki stóp o 75 pb, przy inflacji 10,1 proc., to wydaje się, że bez problemu znajdzie argumenty za kolejna obniżką gdy inflacja spadła o 1,9 pp. (do 8,2 proc.).

Warto jednak zauważyć, że decyzja RPP we wrześniu wywołała ogromne zaskoczenie na rynku, co spowodowało osłabienie złotego. Wydaje się, że obecnie bez względu na decyzje RPP rynek jest bardziej odporny na tak gwałtowne zmiany stóp. Nawet gdyby doszło do obniżki stóp większej niż spodziewane 0,25 pb., rynek na pewno zareaguje spokojniej. Jednak punkt wyjścia do reakcji rynku jest inny, ponieważ kurs euro do złotego wynosi dziś 4,61 zł, a nie 4,48 zł jak przed poprzednią decyzją o cięciu stóp. Zbyt radykalne cięcie stóp może zatem wywindować kurs euro do poziomu powyżej 4,7 zł, czyli nienotowanego od początku roku. W kolejnych dniach możemy obserwować na złotym dodatkową zmienność. Może ona towarzyszyć naszej walucie aż do wyborów, które odbędą się za 12 dni.

Decyzje RPP o tak wczesnej obniżce stóp utrudniają walkę z inflacją w najbliższych miesiącach i mogą spowodować, że wyższa inflacja pozostanie z nami na dłużej. Mogą także poprawić wyniki wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach, ułatwiając gospodarcze odbicie, co jednak nie powinno być celem działania RPP.

Według najnowszego badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów indywidualnych, w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki, plasując ten czynnik na pierwszym miejscu potencjalnych ryzyk zewnętrznych. Drugim największym zmartwieniem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a trzecim – inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

RPP: Po burzy czy przed burzą? Co z kursem złotego?

W tę środę (04.10) Rada Polityki Pieniężnej podejmie kolejną decyzję ws. polityki monetarnej. Po obniżce we wrześniu czeka nas zapewne kolejna – pytanie, czy już teraz i jaka będzie jej wysokość. Opinie są podzielone, a sygnały z Rady mieszane. Dodatkowo mamy z tyłu głowy, że sugerowanie się tymi ostatnimi niedawno zwiodło zarówno nas, jak i innych analityków na manowce. W obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji skłaniamy się w stronę kolejnej obniżki, tym razem o 50 pb. Wyraźne osłabienie złotego w tym kontekście wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Wynik ostatniego posiedzenia RPP we wrześniu był szokiem dla inwestorów. Utworzył się przed nim słaby konsensus za obniżką stóp procentowych, niemniej nikt nie spodziewał się cięcia aż o 75 pb. Sygnały płynące z tamtego posiedzenia – i późniejsze – nie są jednoznaczne. Wydźwięk wrześniowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego był gołębi, nie deklarował on jednak, w jakim tempie stopy będą obniżane. W późniejszej wypowiedzi dla PAP Biznes stwierdził, że „przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych znacząco zawęziła się, choć nadal będzie się pojawiać wraz z napływającymi danymi”. Spójrzmy więc na dane.

W odczytach widać promyki optymizmu

Ostatnie informacje z polskiej gospodarki mają w ogólnym rozrachunku lekko pozytywne nacechowanie. Sytuacja w przemyśle pozostaje słaba, produkcja budowlano-montażowa w sierpniu odbiła jednak, zaskakując mocno na plus (choć tutaj istotną cegiełkę dołożył zbliżający się koniec dysponowania środkami z poprzedniej perspektywy unijnej). Na rynku pracy pojawiają się oznaki mogące sugerować niższy popyt na pracę, rynek ten nadal pozostaje jednak mocny. Świadczą o tym stosunkowo wysoka, dwucyfrowa dynamika płac i niskie bezrobocie, które utrzymuje się na poziomie 5%.

Największe zainteresowanie wzbudziły w nas ostatnio dane o sprzedaży detalicznej, stanowiące odniesienie dla konsumpcji. Poprawa w indeksach nastrojów konsumentów i siła rynku pracy dawały przesłanki do twierdzenia, że zbliża się odbicie popytu konsumpcyjnego, który w ostatnich kwartałach był dławiony przez rosnące koszty życia. Mocniejsze dane o sprzedaży detalicznej z sierpnia (wzrost o 2,8% w ujęciu miesięcznym) sugerują, że to odbicie może się zaczynać. W gospodarce nie jest zbyt dobrze, ale możliwe, że zaczyna zmierzać ku lepszemu.

Dezinflacja impulsem do dalszych cięć

Zgodnie ze wstępnym szacunkiem GUS inflacja CPI spadła we wrześniu do 8,2% z 10,1% w sierpniu i była niższa od oczekiwań (konsensus: 8,5%). Istotną rolę wydają się odgrywać czynniki jednorazowe/regulacyjne, dodatkowo widać pewne zagrożenia (w tym wzrost cen ropy naftowej). Niemniej wyraźnie spadła również istotna dla banku centralnego inflacja bazowa. Dodatkowo wygląda na to, że dynamika cen w niedalekiej przyszłości jeszcze spadnie, co może stanowić istotny argument za cięciem stóp.

W naszej ocenie Rada będzie kontynuowała obniżki stóp procentowych w najbliższym czasie: za najbardziej prawdopodobne uznajemy cięcia na dwóch lub nawet wszystkich trzech posiedzeniach w tym roku. Rynek jest podobnego zdania.

Choć są też argumenty za wstrzymaniem się z cięciami w październiku (m.in. mocniejsze dane makro, publikacja nowych projekcji w listopadzie, newralgiczny okres z uwagi na bliskość wyborów), stawiamy na to, że wymierny spadek dynamiki cen przeważy i decydenci przegłosują obniżkę stóp. Naszym bazowym założeniem jest ruch o 50 pb., nie wykluczamy jednak też „standardowej” obniżki, o 25 pb. Konsensus właśnie ku tej ostatniej się skłania, choć rozstrzał jest spory – ekonomiści ankietowani przez Bloomberga spodziewają się od 0 do 75 pb. cięć.

Złoty znów nad przepaścią?

Nie mamy wątpliwości, że gołębie podejście RPP odpowiada za dużą część ostatniego osłabienia złotego i negatywnie przekłada się na perspektywy polskiej waluty. Jednocześnie w naszej ocenie w październiku najpewniej nie będziemy mieli do czynienia z powtórką z zeszłego miesiąca – znacznym osłabieniem złotego w wyniku decyzji i sygnałów płynących z RPP.

Poprzeczka do tego, żeby złoty istotnie się osłabił, wydaje się zawieszona wysoko. Po pierwsze, już teraz waluta jest stosunkowo słaba. Po drugie, ścieżka stóp procentowych jest dużo niżej niż przed posiedzeniem we wrześniu – rynek nie ma wątpliwości, że cięcia będą postępować. Dodatkowo, ostatnie wypowiedzi części członków RPP – które traktujemy jak interwencje werbalne – sugerują, że los polskiej waluty nie jest decydentom zupełnie obojętny, co może wpływać na ich decyzje i komunikację.

Nie oznacza to bynajmniej, że ryzyko osłabienia złotego nie występuje. Jeśli dojdzie do kolejnej dużej obniżki stóp procentowych, a towarzyszyć jej będzie rozczarowująca komunikacja, złoty może ponownie znaleźć się pod presją. Nie można też ignorować kalendarza. Szczególnie w kontekście bliskości wyborów istotna będzie odpowiedzialna komunikacja banku centralnego.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

GPW: wzrost obrotu akcjami, spadek obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,3% rdr do 22,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 35,3% rdr do 157,1 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do 238,2 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 10,1% rdr do 13,1 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 4,8% rdr do 10,6 TWh

We wrześniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 22,9 mld zł, czyli o 0,4% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,3% rdr do poziomu 22,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,1 mld zł, o 8,2% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec września wyniosła 65 397,43 pkt. i była o 42,3% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect we wrześniu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 38,8% rdr do poziomu 163,8 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 35,3% rdr i wyniosła 157,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami we wrześniu wyniosła 177,6 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu wyniósł 1,4 mln szt., czyli o 27,5% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 6,2% rdr do 334,2 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 21,8% rdr do 120,0 tys. szt.

We wrześniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do poziomu 238,2 mln zł oraz spadek łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 26,2% rdr do 66,5 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec września 105,9 mld zł, wobec 94,7 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 22,2% rdr do poziomu 336,3 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 22,1 mld zł wobec 17,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 30,0% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł we wrześniu br. 13,1 TWh, co oznacza wzrost o 10,1% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 126,3% rdr do poziomu 5,4 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 19,4% rdr do poziomu 7,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 4,8% rdr do 10,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 24,6% do poziomu 1,1 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 9,6% rdr do poziomu 9,6 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,6 TWh, co oznacza wzrost o 13,3% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 5,7% rdr do poziomu 7,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 60,2% rdr, do wolumenu 1,6 TWh.

Kapitalizacja 369 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku we wrześniu 2023 r. wyniosła 631,0 mld zł (136,1 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 412 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 319,0 mld zł (284,5 mld EUR).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: DEMOLISH GAMES S.A. (wartość oferty: 1 mln zł), FREEMIND S.A. (wartość oferty: 1,1 mln zł) oraz PLOT TWIST S.A. (wartość oferty: 5,6 mln zł)

We wrześniu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych w porównaniu do 22 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

TIM SA: przychody we wrześniu na poziomie 118,6 mln zł, sprzedaż online spadła o 10%

Ze wstępnych szacunków wynika, że we wrześniu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły 118,6 mln zł (-6,9% rdr.). Trzeci kwartał 2023 r. przyniósł łącznie 345,6 mln zł (-1% rdr.), zaś dziewięć miesięcy 2023 r. – 1,05 mld zł (-3,5% rdr.).

Przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów osiągnęły we wrześniu 2023 r. poziom 80,3 mln zł (-10% rdr.). W całym III kw. 2023 r. wyniosły 237,5 mln zł (-4,9% rdr.), zaś w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. – 710,2 mln zł (-6,8% rdr.).

Zeszłoroczny wrzesień, jeśli pominąć niestandardowy marzec, był najlepszym pod względem przychodów ze sprzedaży miesiącem całego 2022 roku. Tegoroczny wrzesień jest trzecim najlepszym sprzedażowo (po marcu i czerwcu) miesiącem bieżącego roku.

– I to właśnie we wrześniu – podobnie jak przed rokiem – nasze przychody ze sprzedaży przekroczyły miliard złotych – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Cieszy mnie wynik sprzedażowy całego trzeciego kwartału bieżącego roku, który zakończyliśmy praktycznie na poziomie analogicznego okresu roku ubiegłego. Spoglądając na minione dziewięć miesięcy 2023 roku, a szczególnie od początku drugiego kwartału, widzimy, że z miesiąca na miesiąc sytuacja na rynku jest coraz trudniejsza. Uważam jednak, że TIM bardzo dobrze radzi sobie z kolejnym spowolnieniem gospodarczym. Jestem przekonany, że nasz model biznesowy pozwoli spółce w równie dobrej kondycji przejść przez ostatni kwartał 2023 oraz pierwsze kwartały 2024 roku – dodaje Krzysztof Folta.

Kurs EUR/USD najniżej w tym roku, WIG-20 najniżej od kwietnia

RPP rozpocznie dziś swe dwudniowe posiedzenie. Panuje bardzo duża niepewność co do decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie wysokości stóp procentowych w Polsce, która zostanie ogłoszona jutro. Z 21 instytucji ankietowanych przez „Parkiet” 3 oczekują, że stopy pozostaną bez zmian na poziomie 6 proc., 11 spodziewa się spadku o 25 bp, 6 prognozuje spadek stóp o pół punktu procentowego, a jedna ponowną obniżkę o 0,75 proc. We wrześniu br. RPP zaszokowała rynek redukując wysokość stopy referencyjnej o ¾ pkt. proc.

Kurs USD/PLN utrzymywał się w pobliżu swoich półrocznych maksimów (+0,07 proc. ok. godz. 8:45). Również niewiele się zmieniał dziś rano kurs polskiej waluty względem euro (+0,01 proc).

Kurs EUR/USD spadł dziś do najniższego poziomu od grudnia ub.r. Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena przyczaił się tuż poniżej poziomu 150 JPY z jednej strony chcąc kontynuować trwającą od stycznia zwyżkę, a z drugiej obawiając się interwencji banku centralnego Japonii takiej jak ta, która nastąpiła w październiku ub.r., gdy kurs USD/JPY poprzednio przekroczył poziom 150 JPY. Swój historyczny szczyt zaliczył dziś kurs amerykańskiego dolara względem tureckiej liry.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara agresywnie wczoraj zwyżkował docierając do najwyższego poziomu od 1,5 miesiąca (ok. 28500 USD), ale ten atak „byków” został odparty i kurs zakończył dzień lekko poniżej poziomu 27500 USD. Dziś ok. godz. 8:45 kurs BTC/USD ponownie próbował zwyżkować (+0,56 proc.).

Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Rentowność 10-latek rządu USA utrzymywała się w pobliżu swoich ostatnich 16-letnich rekordów (4,699 proc. dziś ok. godz. 9:05). Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu, która w minionym tygodniu osiągnęła najwyższy poziom od 3 miesięcy pozostawała dziś rano poniżej poziomu 5,9 proc.

Na Wall Street brak było wczoraj dominującej tendencji (S&P 500 +0,01 proc., DJIA -0,22 proc., Nasdaq 100 +0,83 proc.). W trakcie poniedziałkowej sesji średnia przemysłowa Dow Jonesa zaliczyła swój najniższy od początku czerwca br. poziom. Ok. godz. 9:15 naszego czasu kontrakty na S&P 500 wykazywały minimalną zmianę (-0,02 proc.).

Francuski CAC 40 zaliczył dziś swój najniższy poziom od marca br. (-0,41 proc. ok. godz. 9:00). Nad najniższym poziomem od marca ub.r. osiągniętym w minionym tygodniu chybotał się niemiecki DAX (-0,45 proc.).

Na GPW WIG-20 spadł dziś rano do najniższego poziomu od kwietnia br. (-0,77 proc. ok. godz. 9:20). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Datawalk i Captor Therapeutics.

Cena kontraktów na pszenicę na CBOT, która w piątek osiągnęła swój najniższy poziom od 3 lat odbijała się w górę wczoraj i dziś rano. Cena kontraktów na soję na CBOT, która wczoraj zaliczyła swój najniższy poziom od grudnia 2021, ale zakończyła dzień niewielkim wzrostem dziś rano ponownie zniżkowała (-0,55 proc. ok. godz. 8:55). Ceny kontraktów na ropę naftową zaliczył dziś swe najniższego od 3 tygodni poziomu (WTI –0,2 proc., Brent -0,33 proc. ok. godz. 8:55).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Bain&Co.: Sztuczna inteligencja może zautomatyzować jedną trzecią czasu pracy w przemyśle

Dzięki zastosowaniu rozwiązań opartych na generatywnej sztucznej inteligencji spółki przemysłowe mogą zautomatyzować ponad jedną trzecią czasu pracy, a tym samym radykalnie zwiększyć swoją wydajność, wynika z analiz Bain & Company. Technologie oparte na Gen AI znajdują największy potencjał do wykorzystania w raportowaniu i analizie, planowaniu, kontroli jakości i usuwaniu zakłóceń w procesie produkcji.

Korzyści uzyskane z zastosowania generatywnej AI mierzone odsetkiem czasu pracy, którą można zautomatyzować, są większe w przemyśle (35 proc.) niż w branżach takich jak turystyka i wypoczynek (27 proc.) czy handel detaliczny (29 proc.). Są jednak mniejsze niż w usługach doradczych, mediach, administracji i zarządzaniu (po 40 proc.). Jak zauważają eksperci Bain & Company, metody takie jak lean management, optymalizujące efektywność i jakość produkcji wdrażane z powodzeniem od 50 lat, zwiększają produktywność o 6 proc. Generatywna AI ma potencjał do zwiększenia efektywności produkcji o 10 proc.

– Generatywna AI może zrewolucjonizować przemysł, potrzebna jest tylko otwartość menedżerów na zmiany i gotowość pełnego wdrożenia nowych rozwiązań, by wykorzystać ich potencjał – mówi Marcin Szczuka, partner w Bain & Company. – Zarządzający zakładami produkcyjnymi dopiero przekonują się, jak wiele ze standardowo wykonywanych zadań można wesprzeć za pomocą generatywnej AI. Granicą jest na razie wyobraźnia i świadomość, że generatywna sztuczna inteligencja to coś więcej niż gadżet, o którym dużo się mówi.

Możliwości generatywnej AI wykraczają poza techniki już stosowane w przemyśle, takie jak modele decyzyjne oparte na dużych zbiorach danych liczbowych, które wspierają analizy statystyczne, politykę cenową czy zapewniają ciągłość łańcuchów dostaw.

Generatywna AI znajduje zastosowanie w dwóch głównych obszarach – bieżącym prowadzeniu procesów produkcyjnych oraz zarządzaniu wiedzą w organizacji. Stanowi również ogromne wsparcie w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

W oparciu o zbierane na bieżąco dane niezbędne do oceny wskaźników jakości czy listy zadań do wykonania, systemy oparte na generatywnej AI mogą monitorować proces produkcyjny i za pośrednictwem chatbotów podpowiadać podjęcie konkretnych działań. Mogą również w czasie rzeczywistym przekazywać instrukcje dotyczące sterowania aparaturą. Historyczne dane pozwalają im na przewidywanie przestojów i zakłóceń w produkcji. Możliwe jest również elastyczne planowanie testów jakościowych, analizowanie na bieżąco wskaźników bezpieczeństwa i warunków pracy.

Generatywna AI jest szczególnie przydatna jako wsparcie komunikacji wewnętrznej i zarządzania wiedzą w organizacji. Systemy oparte na generatywnej AI mogą zarządzać informacjami poprzez ich gromadzenie, przetwarzanie, analizę, jak również generowanie komunikatów i ich bieżącą modyfikację. Możliwe jest uproszczone tworzenie raportów, instrukcji operacyjnych i dokumentacji technicznej. Systemy mogą zautomatyzować komunikację, na przykład przygotowanie notatek ze spotkań natychmiast po ich zakończeniu czy pisanie personalizowanych maili. Wszystkie procesy związane z komunikacją mogą odbywać się w wielu językach w czasie rzeczywistym, co ma szczególne znaczenie w zglobalizowanej gospodarce.

Systemy oparte na generatywnej AI, zasilane bazą dokumentacji z wcześniejszych projektów, wspierają ciągłość i utrzymanie wiedzy w organizacji. Zważywszy na rotację pracowników narzędzia te ułatwiają adaptację nowych pracowników (onboarding) do stanowiska pracy.

– Dzięki generatywnej AI linie produkcyjne same analizują błędy i korygują je. To duże wsparcie dla pracowników, którzy uwolnieni od powtarzalnych zadań mogą skoncentrować się na czynnościach bardziej twórczych oraz nadzorze nad działaniem całego systemu. Rolą generatywnej AI w dłuższej perspektywie jest automatyzacja procesów, ale w pierwszej fazie to również narzędzie do ich wspierania i augmentacji dodaje Marcin Szczuka.

Badanie przeprowadzone wśród 270 menedżerów z branży produkcyjnej z całego świata pokazało, że grupa, która w większym stopniu wdrożyła różnego rodzaju technologie cyfrowe, zdecydowanie łatwiej osiągała wyznaczone dla fabryki cele.

Podsumowanie analiz nt. wykorzystania AI w branży przemysłowej dostępne jest na stronach:
https://www.bain.com/insights/factory-of-the-future-how-industry-4-0-and-ai-can-transform-manufacturing/
https://www.bain.com/insights/how-generative-ai-will-supercharge-productivity-snap-chart/

Branża ubezpieczeniowa w Polsce: adaptacja i innowacje w obliczu wyzwań geopolitycznych i klimatycznych

Inflacja, ryzyka geopolityczne oraz zmiany regulacyjne, demograficzne i klimatyczne powodują, że branża ubezpieczeniowa znajduje się w niemal nieustannej transformacji. Przyszłość branży w znacznym stopnie zostanie zdeterminowana przez umiejętność dostosowania się do zmieniających potrzeb społecznych i gospodarczych. O wyzwaniach stojących przed sektorem dyskutowano podczas konferencji „Ubezpieczenia: sprzedaż, innowacje, ryzyko”. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Pod koniec września b.r. odbyła się pierwsza edycja konferencji organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego. W wydarzeniu wzięło udział ponad 300 przedstawicieli firm ubezpieczeniowych, brokerów, agentów, instytucji regulacyjno-nadzorczych, przedstawicieli świata nauki i instytucji publicznych. Celem projektu jest wymiana doświadczeń w obszarze bieżących trendów, zmieniających się oczekiwań klientów, jak również analiza szans i zagrożeń mających wpływ na codzienną działalność ubezpieczycieli. Rada Programowa konferencji, której przewodniczył Marcin Warszewski, lider sektora ubezpieczeń w Deloitte, skoncentrowała się na tematach zorientowanych na sprzedaży, innowacji i ryzyku.

Uczestnicy organizowanych w ramach wydarzenia debat zwracali uwagę na m.in. silną potrzebę adaptacji sektora do zmian i aktywnej odpowiedzi na materializujące się nowe ryzyka. Wśród zagrożeń wymieniono m.in. konsekwencje zmian klimatycznych, cyberataki oraz brak stabilności geopolitycznej w regionie. Istotnym wyzwaniem dla branży jest także pojemność reasekuracyjna determinowana przez czynniki takie jak wysoka inflacja, konieczność rewaluacji inwestycji ze względu na wysokie stopy procentowe, zwiększone ryzyko geopolityczne czy regulacyjne.

Podczas konferencji skupiono się na potrzebie innowacji w branży. Jako obszar wymagający wdrożenia zmian wymieniono kwestię oferty produktowej ubezpieczycieli – szczególnie w świetle przemian demograficznych i potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Zwrócono także uwagę na konieczność tworzenia rozwiązań adresujących nowe ryzyka klimatyczne oraz wsparcia przez sektor rozwoju zielonej gospodarki. Działania te wymagać będą pomocy oraz partnerstwa ze strony regulatorów i instytucji publicznych.

Eksperci podkreślili także istotną pozycję sektora ubezpieczeniowego w polskiej gospodarce. Zwrócono uwagę na jego niewykorzystany potencjał, na istotnie niższy niż w Europie Zachodniej poziom penetracji składki do PKB, szczególnie w przypadku ubezpieczeń na życie. Podkreślono potrzebę edukacji społecznej, ze względu na dużą lukę w świadomości ubezpieczeniowej i związany z nią niski poziom wydatków na ten cel.

– Branża ubezpieczeń w Polsce stoi przed wyzwaniem dalszego rozwoju, natomiast spowolniony wzrost gospodarczy, inflacja i rosnący koszt kapitału nie napawają optymizmem. Z kolei zmiany demograficzne i klimatyczne są wyzwaniem, ale także szansą dla ubezpieczycieli na poszerzenie oferty i pokrycie nowych potrzeb ubezpieczeniowych – mówił Marcin Warszewski, lider praktyki ubezpieczeniowej w Deloitte.

Nowe technologie i outsourcing

Jednym z trendów omawianych w trakcie konferencji była rola cyfryzacji, technologii oraz outsourcingu w sektorze ubezpieczeń. Zdaniem biorących udział w dyskusji głównymi zaletami outsourcingu technologii są efektywność kosztowa, dostęp do nowych kompetencji oraz szybkość wdrażania innowacyjnych rozwiązań.

W ramach debaty zastanawiano się również, jak wygląda skłonność polskiego sektora ubezpieczeniowego do korzystania z outsourcingu. Chociaż zdania uczestników debaty były podzielone, zgodzono się, że istnieje kilka barier ograniczających skłonność zakładów ubezpieczeń działających w Polsce do przenoszenia części działań poza własne struktury. Jednym z nich jest kwestia podatków: usługi ubezpieczeniowe są zwolnione z podatku VAT, podczas gdy realizacja takich procesów przez podmiot niebędący ubezpieczycielem jest dodatkowo obciążona fiskalnie. Kolejną kwestią jest istotny rozmiar czołowych ubezpieczycieli, którzy mogą osiągać korzyści skali poprzez działania prowadzone w ramach własnych struktur.

Z tego też względu w kręgu zainteresowania ubezpieczycieli są te obszary outsourcingu, w których najbardziej istotny jest element innowacyjności m.in. usługi chmurowe, analityka danych, generatywna sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo.

Rynek najmu instytucjonalnego w Polsce: dynamiczny rozwój mimo przeciwności

Wysokie stopy procentowe, zmiany legislacyjne, niska dostępność gruntów oraz stagnacja i spadek cen najmu są jednymi z najczęściej wymienianych wyzwań wskazywanych przez kluczowych uczestników rynku, które mogą istotnie wpłynąć na dopiero raczkujący sektor najmu instytucjonalnego. W pierwszej połowie 2023 roku na rynku najmu instytucjonalnego odnotowano niewielką ilość transakcji – zaledwie dwie. Obie transakcje dotyczyły zakupu nowo wybudowanych budynków. W porównaniu z końcem 2022 liczba mieszkań w budowie spadła o 23%.  Liczba mieszkań planowanych do wybudowania wzrosła o 30%, co pokazuje, że inwestorzy chcą dalej rozwijać swoje portfele najmu instytucjonalnego a ekonomiczne podstawy rynku pozostają niezachwiane – wynika z raportu “Najem instytucjonalny – po chwili oddechu czas na ambitne plany”.

Ze względu na wczesny etap rozwoju rynku PRS w Polsce, dostępne struktury finansowania są dosyć konserwatywne w porównaniu do tych, które widzimy na rynkach Europy Zachodniej. Wraz z rozwojem rynku, kolejnymi sukcesami w komercjalizacji i co za tym idzie, ze zmianą percepcji tego rynku przez instytucje finansowe, przyszłe warunki finansowania mogą ulec stopniowemu rozluźnianiu. Zgodnie z badaniem PwC Polska, aż 50% respondentów chciałoby pozyskać finansowanie dłużne w EUR. Niestety, w celu minimalizacji ryzyka walutowego, banki finansują sektor PRS przede wszystkim w PLN, nawet w przypadku kredytobiorców należących do zagranicznych grup kapitałowych. Transza walutowa bywa czasem uwzględniona w strukturze finansowania pod warunkiem, że część przychodów jest zdenominowana w tej walucie. Aktualnie największym problemem dla inwestorów pozostają wysokie stopy procentowe oraz oczekiwania cenowe właścicieli projektów.

“Nasz cykliczny raport podsumowuje pierwszą połowę 2023 roku na rynku PRS w Polsce. Podobnie jak w poprzednich edycjach, przedstawiamy aktualny stan rynku (koncentrując się na ośmiu najbardziej aktywnych miastach), zawarte transakcje oraz komentarze rynkowe inwestorów dotyczące zarówno operacyjnych aspektów funkcjonowania jak i obszarów związanych z finansowaniem dłużnym projektów.  Cieszę się, że niniejsze wydanie zostało wsparte przez zespół PwC Debt & Capital Advisory, dzięki czemu byliśmy w stanie przedstawić Państwu kompleksowy przegląd kluczowych zagadnień związanych z pozyskiwaniem finansowania dłużnego dla projektów PRS” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

W pierwszej połowie roku na rynek trafiło ponad 3 900 jednostek, co podniosło łączny stan zasobów w Polsce do blisko 14 700 sztuk, przy czym dynamika wzrostu z końca 2022 roku (45% wzrost) nie została utrzymana wobec obecnego wzrostu na poziomie 36%. Duża ilość projektów w budowie oraz ambitne plany inwestorów, którzy zwiększają docelową liczbę lokali w swoich strategiach inwestycyjnych, sugerują, że zasoby mieszkaniowe w sektorze PRS będą systematycznie rosnąć. W pierwszej połowie 2023 roku liczba jednostek w budowie zmalała o 23%, do blisko 13 300. Zapowiedzi inwestorów wskazują na zwiększenie liczby mieszkań planowanych do oddania do końca 2028 roku, która wzrosła w porównaniu z końcem 2022 o 30% do prawie 57 tys. lokali. Zwiększone zainteresowanie inwestorów pokazuje potencjał do wzrostu dla całego sektora PRS.

“Rosnąca liczba dużych, wybudowanych i skomercjalizowanych z sukcesem projektów przekłada się na wzrost zainteresowania finansowaniem przez banki. Kolejne zrealizowane projekty dostarczają niezbędnych danych do analizy kredytowej. Sektor PRS wydaje się być obecnie atrakcyjny, szczególnie w porównaniu  z innymi segmentami rynku nieruchomości, przede wszystkim biurowcami czy mocno konkurencyjną logistyką. Z takim nastawieniem, banki stopniowo wdrażają polityki kredytowe obejmujące PRSy, potwierdzając tym samym, że segment ten pozostanie na dłużej w ich obszarze zainteresowania. Wraz ze stopniowym rozwojem rynku, do obecnego wąskiego grona finansujących będą dołączały nowe lokalne i międzynarodowe instytucje finansowe. Presja konkurencyjna pomiędzy nimi wpłynie na stopniowe luzowanie warunków finansowania, zarówno pod kątem struktury, parametrów projektu czy wymogów stawianych samym sponsorom” – mówi Anna Derleta-Konikowska, wicedyrektor PwC Polska w zespole Debt & Capital Advisory.

Na koniec I półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 6,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym półroczu znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), Heimstaden Bostad (566 istniejących lokali oraz 981 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Wrocławski rynek pozostaje niezmiennie zdominowany przez dwa podmioty: Vantage Rent, który posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 571 lokalami. Pozostała część rynku rozproszona jest między małych graczy. Liczba projektów w budowie w pierwszym półroczu spadła do 1 785 lokali (-4% wobec II połowy 2022). Nowe projekty realizowane są przez czterech graczy: Resi4Rent (1 170 lokali), TAG Immobilien (415 lokali) oraz AFI Europe (200 lokali). Na koniec I połowy 2023 roku w Krakowie było prawie 1,9 tys. lokali do wynajęcia, co stanowi znaczny wzrost wobec końca 2022 roku (+52%). Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (198 lokali), AFI Europe (155 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali).

Pomimo dynamicznego wzrostu liczby lokali na wynajem, w Krakowie rośnie również liczba inwestycji w budowie, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski. Na koniec I połowy 2023 w budowie było 3 280 lokali przy czym cztery podmioty odpowiedzialne są za budowę 90% nowych zasobów mieszkaniowych: LifeSpot (1 086 lokali), Resi4Rent (873), AFI Europe (530), Heimstaden (479). Pozostałe inwestycje realizowane są przez Zeitgeist oraz Van Der Vorm.

Na koniec I połowy 2023 roku w Poznaniu było około 1 400 istniejących lokali. Poznańskie zasoby PRS zostały zdominowane przez Vantage Rent (826 lokali) z 59% udziałem wszystkich zasobów dostępnych w ramach PRS. Pozostałe zasoby podzielone są pomiędzy dwa podmioty: PFRN (421 lokali) i Resi4Rent (160 lokali). Inwestycje w budowie obejmują 1 380 nowych jednostek, z czego Resi4Rent buduje 411 lokali, Vantage Rent 363, PFRN 318, a Magis Real Estate 50 lokali.

W pierwszej połowie 2023 w Trójmieście wzrosła liczba dostępnych lokali (+104 lokale), natomiast brak jest nowych lokali w budowie. Dostępnych było 988 lokali, które znajdowały się w portfelach 5 podmiotów: Resi4Rent (302 lokale), PFRN (210 lokali), Zeitgeist (204 lokale), LifeSpot (168 lokali) oraz Tonsa (104 lokale) zarządzane przez AtHomeLiving. Nowe projekty planuje Resi4Rent, które mają zwiększyć liczbę dostępnych lokali o ok. 1 300.

Liczba dostępnych lokali w Łodzi dynamicznie wzrosła na przestrzeni pierwszego półrocza 2023 (+122%) – zasoby dostępnych mieszkań na koniec czerwca wynosiły 1 228. Dynamiczny wzrost to efekt ukończenia projektu LifeSpot, przy ul. Wróblewskiego 21, który posiada 674 mieszkania. Tym samym LifeSpot dołączył do pozostałych trzech podmiotów obecnych w Łodzi: Resi4Rent (219 lokali), Vantage Rent (255 lokali) oraz PFRN (80 lokali). Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 619 jednostek i stanowić będą rozbudowę obecnych już platform m.in. Resi4Rent (283 lokale), Vantage Rent (272 lokale) oraz PFRN (64 lokale). Pomimo dynamicznego wzrostu w analizowanym okresie kluczowi gracze w sektorze PRS w swoich strategiach nie planują nowych inwestycji w Łodzi.

Baltona po restrukturyzacji wypracowała rekordowy zysk netto

Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Baltona S.A. zamknęło rok 2022
z rekordowym wynikiem 35,6 mln zł zysku netto. Tak korzystny rezultat był możliwy dzięki przeprowadzeniu i zakończeniu procesu restrukturyzacji, po przejęciu spółki przez Grupę Kapitałową PPL. Wyniki pierwszego półrocza również jednoznacznie wskazują na wzrosty przychodów.

Baltona po okresie restrukturyzacji, która rozpoczęła się z chwilą przejęcia nadzoru przez PPL, sukcesywnie umacnia swoją pozycję na polskim rynku. Efektywne zarządzanie spółką, jasna strategia i stabilizacja rynku lotniczego po okresie pandemii COVID-19, przekładają się na rosnące wyniki finansowe firmy.

„W ubiegłym roku Baltona wypracowała 35,6 mln zł zysku netto. Jest to doskonały wynik, zwłaszcza jeśli odniesiemy go do 60,6 mln zł straty w przedpandemicznym 2019 roku. Wskazuje to, że kierunek zmian i rozwoju, jaki wytyczyliśmy jest słuszny
i przynosi efekty. Potwierdzają to także dane tegoroczne. W pierwszym półroczu 2023 r. przychody Baltony wzrosły do 379,2 mln zł, czyli o 44 proc. rok do roku” – podkreśla Bogdan Romaniuk, Członek Zarządu PHZ Baltona S.A.

Firma weszła do Grupy Kapitałowej PPL w 2020 roku. Od tego momentu rozpoczął się proces restrukturyzacji firmy oraz jej zobowiązań finansowych, konsolidacji, odbudowy znaczenia i wartości marki. Wszystkie działania w restrukturyzacji Baltony zostały przeprowadzone na zasadach rynkowych, co zostało potwierdzone w odpowiednich testach prywatnego inwestora i wierzyciela.

„Przejmując Baltonę, musieliśmy zmierzyć się z szeregiem wyzwań. Najważniejsze
z nich to znaczne zadłużenie spółki, brak klarownej strategii oraz nieefektywna struktura. By ratować firmę, musieliśmy także pozyskać odpowiednich menedżerów.  Pierwszym krokiem było powołanie nowego Zarządu, w skład którego weszli doświadczeni menedżerowie z branży handlowej. Wspólnie z nowym Zarządem, który zawsze mógł liczyć na nasze pełne wsparcie, wyznaczyliśmy cele i uporządkowaliśmy strukturę.” – mówi Stanisław Wojtera, Prezes Zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A.

Baltona jest jednym z najstarszych polskich przedsiębiorstw, założonym zaraz po
II wojnie światowej. Funkcjonuje nieprzerwanie od 77 lat. Od 2020 roku, po około 10 latach przerwy, ponownie należy do Skarbu Państwa.

„Za sprawą PPL i doskonałej współpracy z Baltoną, byliśmy świadkami niezwykłej sytuacji. Prywatna spółka, która została przejęta przez podmiot państwowy rozkwitła
i przynosi zyski” – dodaje Stanisław Wojtera.

Aktualnie firma koncentruje się na trzech filarach biznesowych – sprzedaży detalicznej dla pasażerów (travel retail), gastronomii (F&B) i shipchandlingu, czyli zaopatrywaniu statków. Baltona umacnia swoją pozycję, zwiększając w pierwszej połowie 2023 r. liczbę klientów do ponad 3 mln osób, czyli o +36 proc. w odniesieniu do tego samego okresu w 2022 r.

Sukcesywnie modernizowane są sklepy bezcłowe i lokale gastronomiczne marki
w portach lotniczych: Katowice-Pyrzowice, Warszawa-Modlin, Warszawa-Radom, Rzeszów-Jasionka (3 kw. 2023) oraz Poznań-Ławica (4 kw. 2023/1 kw. 2024). Tylko w 2023 r. na inwestycje przeznaczono ponad 32 mln zł.

Baltona zarządza 38 sklepami w Polsce (w tym roku zostanie uruchomiony kolejny sklep na lotnisku w Zielonej Górze). Posiada również trzy punkty za granicą (dwa
w Rumunii i jeden we Francji) oraz 14 lokali gastronomicznych. W ramach GK Baltona pracuje aktualnie 745 osób.

Bitcoin i ethereum rosną, ale Fed i ceny ropy mogą mieć chłodzący wpływ

Bitcoin wzrósł pod koniec tygodnia, po tym jak amerykański kongres zawarł porozumienie zapobiegające zamknięciu rządu.

Bitcoin ma za sobą dobry tydzień, zaczynając poniżej 26 000 dolarów, ale stale rosnąć, by wczoraj późnym wieczorem wzrosnąć do blisko 28 000 dolarów na platformie eToro, zyskując 7,4 proc. w ciągu siedmiu dni.

Ethereum odnotowało podobną aktywność w ciągu tygodnia, który rozpoczął się dla niego w okolicach 1 550 dolarów, ale wzrósł do poziomu powyżej 1 700 dolarów – czyli o 9,4 proc. w stosunku tydzień do tygodnia.

Wydaje się, że rynki pozytywnie zareagowały na uniknięcie zamknięcia rządu USA, chociaż jest to tymczasowa ulga. W tym tygodniu możemy spodziewać się kilku potencjalnych informacji, które rynki będą przetwarzać, gdy przewodniczący Fed, Jerome Powell, zabierze głos dzisiaj, a w środę odbędzie się spotkanie OPEC, a w piątek pojawią się dane dotyczące zatrudnienia w USA.

Fed i ceny ropy naftowej były niezmiennie silnymi czynnikami makro wpływającymi na rynek kryptowalut w ciągu ostatnich kilku lat. Na późnym etapie cyklu podwyżek stóp procentowych, w którym się znajdujemy, rynek oczekuje dalszych dobrych wiadomości, ale wraz z ponownym wzrostem cen ropy może to mieć chłodzący wpływ na nastroje.

Valkyrie rozpocznie dodawanie ethereum do ETF-ów

Zarządzający aktywami Valkyrie rozpocznie od jutra dodawanie kontraktów terminowych na ethereum do swojego funduszu ETF Bitcoin Strategy po uzyskaniu zgody organów regulacyjnych. Fundusz ETF połączy teraz portfele kontraktów terminowych na bitcoina i ethereum w jedną strategię i jest pierwszym, który uzyskał na to zgodę.

Podkreśla to jednak również rosnące wyrafinowanie tych ofert instytucjonalnych i chęć rozpoczęcia dywersyfikacji stosowanych strategii inwestycyjnych. Dywersyfikacja jest naprawdę ważnym narzędziem dla inwestorów, którzy chcą wykorzystać możliwości rynkowe, jednocześnie zapobiegając nadmiernemu koncentrowaniu ich portfeli na jednym obszarze. Zarządzający aktywami w przestrzeni kryptowalutowej odpowiadają teraz na to pragnienie.

Założyciel ethereum rozważa zmiany w blockchainie

Założyciel ethereum, Vitalik Buterin, opublikował blog rozważający potencjalne zmiany w sposobie funkcjonowania blockchaina ethereum.

W poście omawia potrzebę uproszczenia podstawowego kodu blockchain, aby uniknąć „rozrostu” i podkreśla obawy związane z koncentracją płynnych stakingów. Płynne stakowanie jest jednym z największych obszarów wzrostu blockchaina ethereum w ciągu ostatnich kilku lat, szczególnie dzięki kamieniom milowym rozwoju, takim jak The Merge.

Rynek jest jednak silnie skoncentrowany na kilku dostawcach, na czym Buterin koncentruje się w swojej argumentacji za reformą blockchaina w celu zmniejszenia centralizacji i promowania większej konkurencji. Jego wnioski są takie, że podstawowe protokoły mogą wymagać aktualizacji w celu ulepszenia platformy – coś, co ostatecznie może mieć szeroki wpływ na blockchain i związane z nim kryptowaluty.

VanEck przekaże 10 proc. zysków z ethereum

Zarządzający aktywami VanEck powiedział, że przekaże 10 proc. zysków z nowo uruchomionego funduszu ethereum ETF na dalszy rozwój blockchain.

Skoncentrowany na ethereum ETF firmy ma wkrótce zostać uruchomiony po zarejestrowaniu się w celu handlu kontraktami futures na giełdach towarowych i będzie znajdował się obok podobnej strategii ETF bitcoina.

Firma złożyła również wniosek o ETF z ceną spot, jeden z wielu, ale na razie, ich zatwierdzenie oczekuje na zezwolenie regulacyjne – coś, czego rynek nadal wypatruje z niecierpliwością.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Grupa GLS z nowym CEO

Karl Pfaff został nowym CEO Grupy GLS, jednej z największych firm logistycznych w Europie. Nominacja Pfaffa to kontynuacja dobrych praktyk GLS, gdzie na najwyższe stanowiska powołuje się doświadczonych liderów.

Nowy CEO Grupy GLS posiada udokumentowane doświadczenie w logistyce międzynarodowej. Pracował dla Lufthansy oraz amerykańskiej firmy konsultingowej Bain & Company. W 2014 roku Karl Pfaff dołączył do GLS, gdzie piastował różne stanowiska i zajmował się strategią, sprzedażą i zarządzaniem operacyjnym. W 2020 roku został mianowany na CEO GLS Germany i został członkiem GLS Group Executive Team, a także (przed powołaniem na CEO Grupy GLS) pełnił funkcję dyrektora zarządzającego na Niemcy i kraje Beneluksu.

To zaszczyt otrzymać nominację na lidera Grupy GLS. To wyjątkowa firma z ogromnym potencjałem, wybitnymi ludźmi i silną marką. Będziemy nadal koncentrować się na jakości i rentownym wzroście. Poprzez ciągłe inwestycje w naszych pracowników, innowacyjne narzędzia cyfrowe i podnoszenie standardu naszych usług, chcemy wzmocnić fundamenty obsługi klienta – komentuje swoją nominację Karl Pfaff.

Bardzo mnie cieszy nominacja Karla na stanowisko dyrektora generalnego Grupy GLS. Pod jego kierownictwem GLS Germany znacznie zwiększył przychody i swoją rentowność. Karl skutecznie zarządzał transformacją GLS do wysoce skoncentrowanej na klientach sieci przesyłek B2B i B2C, jednocześnie sprawnie kierując firmą przez burzliwy okres pandemii, wysokiej inflacji oraz międzynarodowych wyzwań gospodarczych i politycznych. Karl znacząco przyczynił się do trwającej w całej Grupie transformacji cyfrowej i uczynił GLS bardziej zrównoważoną firmą – podkreśla Martin Seidenberg, którego następcą jest Karl Pfaff.

Grupa GLS to międzynarodowa firma mocno zaznaczająca swoją lokalną obecność w 40 krajach Europy, a także w Ameryce Północnej. Sieć GLS składa się z ponad 120 centrów dystrybucyjnych, ponad 1,6 tys. filii, 37 tys. pojazdów odpowiadających za ostatni etap dostawy i 4,5 tys. samochodów liniowych. W Europie Grupa dysponuje 42 tys. punktów PUDO i 4800 automatami paczkowymi. Polski oddział GLS liczy obecnie 50 filii w całym kraju i ponad 6 tys. punktów nadań i odbiorów w sieci Szybkiej Paczki. Cała Grupa w latach 2022/23 wygenerowała rekordowe przychody w wysokości 5,4 mld euro i dostarczyła 862 mln paczek na wszystkich obsługiwanych rynkach.