To nie koniec podwyżek stóp na „Wyspach”

Na rynku mamy duże uspokojenie i pewnego rodzaju wyczekiwanie na kolejny impuls. Indeks VIX – obrazujący nerwowość na amerykańskim rynku akcyjnym osiągnął najniższy poziom od listopada 2021 roku, co sugeruje, że obawy o stabilność sektora bankowego w USA prawdopodobnie na razie się skończyły. Z kolei implikowana zmienność kursu EUR/USD także jest bliska najniższych poziomów w tym roku. Wielka Brytania zaprezentowała zaskakująco wysokie dane inflacyjne. Funt zyskał na tej informacji umiarkowanie względem USD oraz nieco bardzie zdecydowanie w relacji do euro.

Rynek czeka na nowe „momentum”. To nie ulega wątpliwości. Konsekwencją tego jest stosunkowo nudny handel. Na rynku panuje niewielka zmienność co widoczne jest w wynikach głównych indeksów giełdowych. Uwaga rynku mogła nieco powrócić na tematy inflacyjne, ponieważ zaskakujące dana na ten temat podała Wielka Brytania. Dynamika wzrostu cen na „Wyspach” jest bardziej uporczywa niż oczekiwano. Udowodniła to wczorajsza publikacja. Ogólny wskaźnik pozostaje dwucyfrowy głównie z powodu wysokiej inflacji żywności. Po zaskakująco wysokim wzroście płac według raportu z rynku pracy z wtorku, dla rynków finansowych stało się jasne: Bank Anglii nie będzie w stanie wstrzymać podwyżek stóp, jak oczekiwano, ale będzie musiał podjąć dalsze kroki. Stopa końcowa na poziomie 5 proc. jest obecnie ponownie wyceniana, czyli na tych samych poziomach, co przed pojawieniem się obaw o kondycję sektora bankowego.

Funt szterling zdołał lekko zyskać ze względu na wzrost oczekiwań dotyczących dalszych podwyżek stóp. Do tej pory BoE rozważał wstrzymanie cyklu zacieśniania monetarnego pomimo wysokiej inflacji. Wczorajsza aprecjacja GBP wynika prawdopodobnie z tego, że rynek ponownie liczy na to, że Bank Anglii będzie kontynuował „walkę” z „drożyzną”. Inwestorzy najprawdopodobniej będą z tego powodu bacznie przyglądać się dzisiejszemu wystąpieniu członka Rady BoE Silvana Tenreyro, w nadziei na otrzymanie jakiegoś konkretnego „jastrzębiego” sygnału.

Z dzisiejszych „minutek” z posiedzenia marcowego EBC nie należy spodziewać się jakiegoś większego impulsu. O decyzji majowej w sprawie stóp procentowych (25 lub 50 bps) w dużej mierze może zadecydować wynik kwietniowej inflacji, którą poznamy 2 maja – na dwa dni przed posiedzeniem europejskiej instytucji.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fiskus zwiększa liczbę kontroli. Eksperci: Będzie ich więcej, bo są potrzebne dodatkowe wpływy do budżetu

Wzrosła liczba kontroli podatkowych. Dane resortu pokazują 10-procentowy wzrost rdr. W ub.r. fiskus stwierdził nieprawidłowości na 3,2 mld zł.

Z danych resortu finansów wynika, że w minionym roku wszczęto o prawie 10% więcej kontroli podatkowych niż w 2021 roku. Najwięcej z nich rozpoczęto w woj. mazowieckim, dolnośląskim i małopolskim. Ponadto o blisko 15% wzrosła rdr. liczba takich działań, które zostały zakończone. Do tego 97% kontroli doprowadzonych do końca w ubiegłym roku wykazało nieprawidłowości. To wynik nieznacznie wyższy niż odnotowany rok wcześniej. Natomiast ostatnio ustalenia wyniosły ok. 3,2 mld zł, a w 2021 roku – ponad 3 mld zł. Eksperci komentujący te dane mówią, że podatnicy muszą być przygotowani na dalszy wzrost ilości tego typu kontroli. I dodają, że rządzący poszukują dodatkowych środków finansowych, bo tego wymaga sytuacja gospodarcza kraju.

Wzrost liczby kontroli

Według danych Ministerstwa Finansów, w 2022 roku zostało rozpoczętych nieco ponad 17 tys. kontroli podatkowych. To o 9,9% więcej niż w 2021 roku, kiedy takich działań zainicjowano przeszło 15,5 tys. Ostatnio najwięcej tego typu czynności zostało zapoczątkowanych w województwie mazowieckim – 2 934 (rok wcześniej ¬– 2 482), w woj. dolnośląskim – 1 987 (1 881), w woj. małopolskim – 1 800 (1 688), w woj. śląskim – 1 646 (1 418), a także w woj. wielkopolskim – 1 328 (1 387). Natomiast na końcu zestawiania widzimy województwo opolskie, woj. warmińsko-mazurskie, jak również woj. świętokrzyskie. W opinii doradcy podatkowego Ewy Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll, głównym powodem wzrostu liczby kontroli mogą być zmiany w polityce podatkowej i tego typu działań prowadzonych przez resort. Może to być też wynikiem zwiększenia samych zasobów i efektywności organów podatkowych.

– Wzmożone kontrole podatkowe w 2022 roku można skomentować jednym, prostym stwierdzeniem – rządzący poszukują pieniędzy. A skąd indziej je pozyskać jak nie od podatników? Państwo mierzy się obecnie z popandemiczną rzeczywistością oraz trudną międzynarodową sytuacją gospodarczą, której odzwierciedleniem jest obecny poziom inflacji. Już te okoliczności świadczą o braku środków w budżecie państwa, który jest dodatkowo nadwyrężany rozdawaniem pieniędzy w ramach kolejnych programów rządowych – komentuje prof. Adam Mariański, prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC.

Do tego Ewa Flor dodaje, że wzrost liczby kontroli z dużym prawdopodobieństwem jest efektem wzrostu ryzyka podatkowego wśród podatników, zwłaszcza w związku z odmrożeniem gospodarki po pandemii. W 2022 roku przedsiębiorcy zwiększyli swoją aktywność gospodarczą, co mogło prowadzić do większej liczby błędów w rozliczeniach podatkowych. Dodatkowo swoją działalność „odmroziły” również organy kontrolne. Jak informuje Ministerstwo Finansów, podstawę do wszczęcia odpowiedniego rodzaju działań przez KAS stanowi analiza ryzyka, która determinuje to, jakie czynności będą prowadzone. Wyniki takiej analizy determinują też liczbę uruchamianych działań, w tym liczbę wszczynanych i prowadzonych kontroli podatkowych.

– Moim zdaniem, kontroli jest dużo i należy domniemywać, że wzrost ich liczby ma związek z funkcjonowaniem m.in. kas online, rozbudową systemu STIR czy obowiązkiem składania plików JPK oraz automatycznym przetwarzaniem danych z tych systemów. Organy bez trudu i bardzo szybko zauważają nawet drobne nieprawidłowości, jak np. kilkudniowe opóźnienie w zapłacie podatku czy omyłkowe niewykazanie faktury w rejestrze sprzedaży bądź zakupu – mówi Marek Niczyporuk, doradca podatkowy z Kancelarii Ars AEQUI.

Skuteczne działania urzędników

W ubiegłym roku zostało zakończonych ponad 18,1 tys. kontroli podatkowych. To o 14,8% więcej, kiedy było ich blisko 15,8 tys. – Takie zwiększenie liczby zakończonych kontroli może sugerować, że organy zwiększyły swoje wysiłki w walce z oszustwami podatkowymi. Może to też świadczyć o tym, że obecnie wykrywane nieprawidłowości dotyczą mniej skomplikowanych spraw, gdyż w takich przypadkach kontrole można przeprowadzić i zakończyć szybciej oraz robić ich więcej – uważa Ewa Flor.

W minionym roku najwięcej kontroli doprowadzono do końca w woj. mazowieckim – 3 113 (rok wcześniej – 2 487), w woj. dolnośląskim – 2 085 (1911), w woj. małopolskim – 1 906 (1 695), w woj. śląskim – 1 747 (1 505), a także w woj. wielkopolskim – 1 439 (1386). Najmniej kontroli zakończono w woj. warmińsko-mazurskim – 366 (w 2021 roku – 388). Wcześniej w zestawieniu widać woj. opolskie – 371 (366), jak również podlaskie – 524 (508).

– Zauważam przyspieszenie procedur kontrolnych. Obecnie potrafią trwać nawet kilka tygodni, a kiedyś było to wiele miesięcy. W momencie rozpoczęcia kontroli urzędnicy najczęściej już wiedzą, które transakcje należy sprawdzić. To istotna zmiana w stosunku do lat wcześniejszych. Wówczas znaczna część kontroli weryfikowała dokumenty przedsiębiorców, dopiero szukając nieprawidłowości. A o istnieniu tych ostatnich mogli się dowiedzieć np. z anonimowych donosów – analizuje doradca podatkowy Niczyporuk.

Spośród kontroli podatkowych zakończonych w 2022 roku, blisko 17,6 tys. wykazało nieprawidłowości (97,1%). Dla porównania, w 2021 roku było to ponad 15,2 tys. (96,6%). Według Marka Niczyporuka, te wskaźniki świadczą o wysokiej skuteczności mechanizmów typowania podmiotów do kontroli. Zdaniem eksperta, z pewnością presja na tzw. wyniki nie jest mała w organach skarbowych. Jednak trudno zakładać, że wśród kontrolujących dominuje podejście na zasadzie „musimy coś znaleźć”.

– Po otrzymaniu protokołu kończącego kontrolę, podatnik ma dwie możliwości. Pierwsza to skorygowanie nieprawidłowości, o których istnieniu poinformował go organ. Druga to walka o swoje racje. Jeśli choć część podatników wybierze pierwszą opcję i zapłaci podatek w innej wysokości niż pierwotnie deklarowana, stanowi to łatwy zastrzyk gotówki dla budżetu – dodaje prof. Mariański.

Miliardy na celowniku fiskusa

3,179 mld zł wyniosły ustalenia kontroli podatkowych zakończonych w 2022 roku. To o 5% więcej niż rok wcześniej, kiedy odnotowano 3,028 mld zł. W minionym roku największe ustalenia zostały stwierdzone w woj. mazowieckim – 1,215 mld zł (rok wcześniej – 1,394 mld zł), śląskim – 367,3 mln zł (338,5 mln zł), wielkopolskim – 282,1 mln zł (110 mln zł), łódzkim – 233,4 mln zł (138,5 mln zł), jak również dolnośląskim – 177,2 mln zł (220,3 mln zł). Z kolei na końcu rankingu widać woj. warmińsko-mazurskie – 19 mln zł (w 2021 roku – 54,8 mln zł), świętokrzyskie – 40,8 mln zł (39,4 mln zł), a także lubuskie – 45,7 mln (41,4 mln zł).

– Wpływy te, biorąc pod uwagę liczbę wszczynanych kontroli, mogłyby być większe. Na szczęście jednak znaczna część podatników decyduje się walczyć o swoje racje, co w wielu przypadkach prowadzi ich do zwycięstwa w sądach administracyjnych. Kontrole wszczynane są bardzo często w zakresie zobowiązań podatkowych za lata, których zbliżający się termin przedawnienia nie pozwala na wydanie decyzji w ciągu 5 lat od powstania obowiązku podatkowego. Prowadzi to do instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych, które mają za zadanie jedynie wydłużyć czas na wydanie rozstrzygnięć przez urzędy skarbowe. Takie działania są niedopuszczalne – stwierdza prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych.

Ministerstwo Finansów zwraca jednak uwagę na to, że wysokość ustaleń dokonanych w toku kontroli to czynnik, który nie jest wprost zależny od działań kontrolnych, lecz od skali i rozmiaru podejmowanych prób obejścia przepisów podatkowych przez kontrolowanych. Według Marka Niczyporuka, resort nadużywa stwierdzenia, że ogólna kwota tzw. przypisów zależy od skali i rozmiaru podejmowanych prób obejścia przepisów podatkowych przez kontrolowanych. Zdaniem eksperta, takie podejście świadczy o zarzucaniu wszystkim kontrolowanym celowego działania niezgodnie z prawem. A tak z pewnością nie jest.

– Zdecydowanie musimy przygotować się na dalszy wzrost ilości kontroli podatkowych prowadzonych przez urzędy skarbowe. Sytuacja gospodarcza nie ulega poprawie, a wzrost wpływów z podatków to niestety największe źródło wpływów do budżetu. Będą one sprawniej prowadzone i szybciej kończone. Sprzyja temu stosowanie nowych narzędzi przez organy podatkowe, w jakie zostały wyposażone, aby ich działania były bardziej efektywne i skuteczne – twierdzi prof. Mariański.

Podobnego zdania są też inni eksperci. Jak przewiduje doradca podatkowy Ewa Flor, w najbliższych latach możemy spodziewać się częstszych kontroli, ze względu na liczne zmiany przepisów podatkowych, które miały miejsce zwłaszcza od początku ub.r. Niosą one ze sobą istotne ryzyko większej liczby nieprawidłowości w rozliczeniach. Podatnicy mają trudności w dostosowaniu się do nowych wymogów prawnych, co naturalnie może prowadzić do niedopatrzeń i błędów.

 

Deloitte: Do 2030 roku globalny popyt na wodór będzie trzykrotnie większy niż planowana produkcja

Dekarbonizacja światowej gospodarki, będąca jednym z celów Porozumienia Paryskiego, wymaga znalezienia czystych źródeł energii, umożliwiających jednocześnie zaspokojenie globalnych potrzeb energetycznych. Jedną z ważniejszych ról w tym procesie może odegrać wodór, wynika z raportu “Wodór. Paliwo przyszłości”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Zgodnie z szacunkami Unii Europejskiej do 2030 roku rozwój sektora produkcji tego paliwa przyczyni się do powstania 10 tys. miejsc pracy na każdy zainwestowany miliard euro. Realizacja ambitnych celów dotyczących produkcji wodoru nie będzie jednak możliwa bez wsparcia organów państwowych oraz samorządów.

Jednym z największych wyzwań związanych z transformacją energetyczną światowej gospodarki jest zapewnienie stabilnego źródła energii, które pozwoli ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Powszechna tendencja odchodzenia od paliw kopalnych sprawia, że na znaczeniu zyskuje czysty wodór, czyli taki, którego produkcja będzie powodować minimalną lub zerową emisję dwutlenku węgla. Według autorów raportu, wykorzystanie wodoru będzie szczególnie istotne dla skutecznej zmiany tych sektorów gospodarki, których dekarbonizacja poprzez bezpośrednią elektryfikację jest najtrudniejsza, a czasami wręcz niemożliwa. Chodzi tu o m.in. transport morski czy też procesy przemysłowe wymagające wysokich temperatur, takie jak hutnictwo stali.

– Według różnych szacunków około jedna trzecia energii zużytej do 2050 roku będzie pochodziła z nośników energii w formie cząsteczkowej, w szczególności z wodoru i jego pochodnych, w tym z paliw syntetycznych. Już teraz w niektórych sektorach, m.in. rafineryjnym, korzysta się z szarego wodoru, który jest produkowany z wykorzystaniem konwencjonalnych źródeł energii. Inwestycje w ten obszar są ważne chociażby dlatego, że jeśli wodór ma faktycznie stać się paliwem przyszłości, to emisyjność procesu produkcyjnego także powinna zostać znacząco ograniczona. Tym bardziej, że w najbliższych latach zapotrzebowanie na to paliwo będzie dynamicznie rosło – mówi Tomasz Gasiński, dyrektor, Sustainability Consulting Central Europe, Deloitte.

Podaż (do)goni popyt?

Zgromadzone w 2021 roku dane wskazują, że obecna światowa podaż wodoru wynosi około 90 milionów ton rocznie. Większość jest wykorzystywana do produkcji nawozów amonowych oraz w procesach rafineryjnych. Aż 99 proc. stanowi jednak wodór szary, mający negatywny wpływ na ostateczny bilans emisyjności procesu produkcyjnego. Zapowiedź zmiany stanowią zgromadzone za pośrednictwem narzędzia Deloitte Energy Transition Monitor informacje wskazujące na rozwój inwestycji procesu produkcji czystego wodoru.

Ogłoszone w okresie do sierpnia ubiegłego roku globalne projekty, bazujące na odnawialnych źródłach energii oraz procesie elektrolizy, mogą dostarczyć blisko połowę (44 miliony ton) obecnej podaży tego paliwa. Kolejne 9 milionów ton ma pochodzić z produkcji niebieskiego wodoru – wytwarzanego z użyciem paliw kopalnych, ale jednocześnie korzystającego z metod wychwytywania dwutlenku węgla. Choć wolumeny te są znaczące, to nie będą w stanie zaspokoić rosnącego zapotrzebowania na wodór w hutach stali, w transporcie morskim, czy też przy produkcji syntetycznych paliw lotniczych. Dodatkowym problemem z punktu widzenia realizacji celów klimatycznych może okazać się czas realizacji projektów: blisko połowa z nich nie weszła jeszcze w fazę planowania, a te znajdujące się na ostatecznym etapie decyzji inwestycyjnej stanowią niecały 1 proc. całości.

Wzrost liczby projektów związanych z produkcją wodoru może dawać powody do optymizmu, jednakże pamiętajmy, że zaspokojenie popytu prognozowanego na 2030 rok będzie wymagało aż trzykrotnego zwiększenia zapowiadanej obecnie produkcji. Każdy z tych projektów to wielomiliardowa inwestycja, wymagająca dobrego zrozumienia technologii, rynków zbytu i potrzebnej infrastruktury. Na przykład niektóre instalacje powstają w bezpośrednim otoczeniu parków przemysłowych, co z jednej strony pozwala zmniejszyć koszty transportu surowca, ale z drugiej może utrudniać dostęp do bardziej oddalonych rynków– mówi Michał Arament, dyrektor Strategii Energetycznej, Monitor Deloitte.

Zdaniem eksperta, warunkiem skutecznego przeprowadzenia zielonej transformacji jest także zaangażowanie ze strony regulatora, zarówno w formie subsydiów, jak i poprzez przyjęcie właściwej polityki przemysłowej. Inwestycje w ten obszar przyczynią się bowiem do powstania wielu miejsc pracy, mogących stanowić alternatywę dla osób pracujących obecnie przy wydobyciu paliw kopalnych.

Koszt i stabilność

Wyzwaniem dla rozwoju sektora produkcji czystego wodoru będzie konieczność uzyskania przewagi cenowej nad paliwami kopalnymi takimi jak gaz ziemny. Chociaż w ubiegłym roku ceny błękitnego surowca znacząco wzrosły, co przyczyniło się do wzrostu atrakcyjności czystego wodoru dla wielu odbiorców, to według autorów raportu Deloitte powrót do poziomu cen gazu z 2020 roku sprawi, że sytuacja może ulec zmianie. Rosnący koszt uprawnień do emisji dwutlenku węgla oraz inne podejmowane obecnie inicjatywy legislacyjne mają więc za zadanie stymulację zarówno podaży, jak i popytu na wodór.

W przypadku Unii Europejskiej projektami mającymi wpływ na atrakcyjność nowego źródła energii są regulująca stronę popytową dyrektywa w sprawie energii odnawialnej RED III,  graniczny podatek węglowy (CBAM) oraz przepisy dotyczące podaży dotacji do mechanizmu IPCEI. Celem rozwiązań prawnych, mających wpływ na kwestię zapotrzebowania na nowe paliwo, jest przede wszystkim zwiększenie konkurencyjności najkorzystniejszego dla środowiska zielonego wodoru względem szarego. Z kolei inicjatywy determinujące stronę podażową skupiają się na promowaniu lokalnej produkcji, co zdaniem ekspertów korzystnie wpływa na zagwarantowanie bezpieczeństwa dostaw oraz zwiększenie odporności krajów europejskich na wahania cen gazu ziemnego. Zdaniem autorów raportu utrzymująca się niepewność dotycząca kosztów pozyskania błękitnego paliwa może stanowić unikalną szansę na rozwój produkcji wodoru na terenie Europy.

W przypadku Stanów Zjednoczonych rozwiązania legislacyjne dotyczą głownie podaży. Ustawy znane jako Infrastructure and Investment Jobs Act (IIJA) oraz Inflation Reduction Act (IRA) oferują producentom zachęty w postaci ulg podatkowych. Zdaniem ekspertów tego typu rozwiązania, ułatwiające kontynuację projektów już po osiągnięciu etapu ostatecznej decyzji inwestycyjnej, mogą stanowić przełom na rynku eksportu wodoru oraz jego pochodnych.

Procedowane obecnie rozwiązania legislacyjne dotyczące wodoru mają na celu nie tylko umożliwienie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Ich założenia mogą umożliwić transformację wielu gospodarek, szczególnie tych bazujących na paliwach kopalnych. W związku z tym kluczowe staje się jak najszybsze stworzenie konkurencyjnego sektora produkcji wodoru, który może stanowić czynnik nie tylko chroniący przed zawirowaniami politycznymi, ale również korzystnie wpływający na konkurencyjność oraz bilans handlowy wielu państw – mówi Piotr Hałoń, senior manager, Energy, Resources & Industrials, Deloitte.

Rekordowe zyski deweloperów giełdowych w 2022 roku

Dochodowego eldorado na pierwotnym rynku mieszkaniowym nie powstrzymał kryzys, wojna w Ukrainie, załamanie koniunktury, rajd stóp procentowych czy szybująca inflacja. Według ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, po raz kolejny sezon publikacji rocznych wyników finansowych spółek notowanych na GPW nie tylko nie zawiódł oczekiwań akcjonariuszy spółek deweloperskich, ale zapewne wielu ucieszył rekordowymi profitami i dynamiką ich wzrostu. Pytanie, czy ta fenomenalna passa nie zostanie już niebawem skazana na odejście do lamusa?

Ubiegłoroczne zyski firm deweloperskich o profilu mieszkaniowym, notowanych na GPW (rynek podstawowy i Catalyst), ponownie osiągnęły rekordowy w historii poziom. Zaledwie dziesiątka zaliczanej do branżowej elity spółek zakomunikowała w sumie skonsolidowany zysk netto na poziomie grubo ponad 1,7 mld zł, czyli bez mała o jedną dziesiątą więcej w relacji rok do roku. To doskonały wynik, a biorąc pod uwagę silnie wyśrubowaną bazę roku 2021 oraz zeszłoroczną ciężką atmosferę koniunkturalnego załamania, można wręcz mówić o kolejnym „cudzie nad Wisłą”.                                     Tab. 1 Skonsolidowany zysk netto deweloperów GPW

Pozycję rynkowych dominatorów w kwestii zdolności generowania zysków z działalności deweloperskiej, których profity można liczyć w setkach milionów złotych, tym razem potwierdziła piątka firm, czyli dokładnie połowa prezentowanej stawki. Natomiast klasą samą dla siebie okazały się trzy spółki – Dom Development, ROBYG i Atal z zarobkiem „na czysto” od 354 do ponad 400 mln zł. Tego typu statystyki mogą wydawać się wręcz fantastyczne, a jednak są prawdziwe. Co więcej, dają najlepsze świadectwo siły eskalacji rynkowej prosperity na rodzimym mieszkaniowym rynku pierwotnym w jego najnowszej historii.

Po rocznej przerwie na czoło stawki najbardziej dochodowych spółek krajowej deweloperki mieszkaniowej powrócił Dom Development. Budzący respekt wynik 410 mln zł zysku netto jest absolutnym rekordem w dotychczasowej historii branży. Jak co roku zarząd spółki zarekomendował wypłatę dywidendy z ubiegłorocznego zysku, tym razem w wysokości 282 mln zł, co daje 11 zł na akcję oraz stopę dywidendy w okolicach 10 proc.

Po raz drugi z rzędu żadna giełdowa spółka deweloperska o profilu mieszkaniowym nie zakomunikowała straty netto za rok miniony. Jednak aż w połowie przypadków zanotowano umiarkowanie ujemną dynamikę zysków w relacji rdr. Jest to być może wstępny sygnał zarobkowej zadyszki na rynku pierwotnym, dość dobrze wpisującej się w obecną sytuację koniunkturalnego spowolnienia. Wyk. 1 Skonsolidowany zysk netto deweloperów GPW

Analizując wyniki finansowe firm deweloperskich, których podstawowym przedmiotem działalności jest budownictwo mieszkaniowe, należy zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt. Chodzi mianowicie o to, że w tym segmencie rynku nieruchomości tego typu parametr jak zysk netto, choć jest wiarygodnym wskaźnikiem kondycji finansowej spółki,  nie musi do końca odzwierciedlać bieżącego stanu koniunktury rynkowej, czy też aktualnej sytuacji poszczególnych firm. Osiągnięty zysk netto jest bowiem efektem tzw. przekazań, a więc zawarcia ostatecznych umów przeniesienia własności lokali pochodzących ze sprzedaży, a ściślej przedsprzedaży poprzednich okresów. Jest to więc bardziej efekt działalności operacyjnej sprzed kilku kwartałów, aniżeli aktualnej aktywności gospodarczej. Tym też należy wytłumaczyć wspomniany „cud nad Wisłą”, czyli rekordową rentowność branży deweloperskiej w pierwszym roku cyklicznego spowolnienia, z efektem załamania kontraktacji w tle.

Co ciekawe, przez ostatnie lata trwania historycznej prosperity ta sama dziesiątka analizowanych firm aż dwuipółkrotnie wywindowała swoje zyski z 674 mln zł w 2016 r. do 1733 mln zł w roku ubiegłym. Z czego  wynikał aż tak spektakularny progres?

Raczej na pewno nie z pompowania marż. W ubiegłym roku średnia marża brutto wyniosła dla rozpatrywanej grupy firm 28,4 proc. i nie odbiegała w stopniu istotnym statystycznie od poziomu sprzed 6-7 lat.

Znacznie różniła się za to liczba lokali generujących zyski. W roku 2016 prezentowane spółki przekazały w sumie 11 546, natomiast w 2022 roku 16 912 lokali, co oznacza wzrost o 46,5 proc. Jeśli do tego dodać zwyżkę cen nowych mieszkań, która na głównych rynkach kraju wyniosła w omawianym okresie bez mała 80 proc., to zagadka sukcesu deweloperów wydaje się rozwiązana. Tym sposobem na każdym przekazanym lokum zarabiali oni na czysto przed siedmiu laty średnio 58 tys. zł, a w roku ubiegłym już ponad 102 tys. zł.

W tym stanie rzeczy raczej trudno się dziwić „wiecznej hossie” spółek deweloperskich notowanych na rodzimej GPW. Indeks WIG-Nieruchomości od początku 2016 roku do dziś wzrósł o 130 procent, czyli prawie tyle samo co zyski deweloperów. Ale to i tak niewiele w porównaniu ze stopą zwrotu jaką w analogicznym okresie wygenerował sam wzrost notowań walorów Dom Development – 460 proc., Atalu – 320 proc., czy Develii – 290 proc. Gdyby tak do tego doliczyć wypłacone akcjonariuszom w tych latach dywidendy, wynik mógłby przyprawić o prawdziwy zawrót głowy.

W tej sytuacji zasadne wydaje się pytanie o zyski deweloperów mieszkaniowych w roku bieżącym – czy aby nie są skazane na wyraźne tąpnięcie z rekordowych poziomów roku ubiegłego. Oczywiście pewna korekta profitów jest bardzo prawdopodobna, o ile nie przesądzona. Poziom deweloperskiej kontraktacji dość wyraźnie zaczął słabnąć wraz z początkiem procesu windowania stóp NBP, czyli jeszcze z końcem 2021 r. Potem było już tylko gorzej, a w całym 2022 r. deweloperzy giełdowi sprzedali o 36 proc. lokali mniej licząc rok do roku. To zaś musi odbić się na przyszłych przekazaniach. Czy w takim razie tegoroczne zyski deweloperów polecą na łeb na szyję?

Na razie niewiele zdaje się na to wskazywać. Pierwszy tegoroczny kwartał okazał się dla deweloperów giełdowych wyraźnie lepszy sprzedażowo od ubiegłorocznych. W perspektywie oczekiwany z niecierpliwością Bezpieczny Kredyt 2%, a może i inne pozytywne niespodzianki związane z rokiem wyborczym, jak choćby zapowiedź wdrożenia w całości dyrektywy o europejskiej płacy minimalnej, która nie pozostałaby zapewne obojętna dla kondycji polskiej mieszkaniówki. W każdym razie na giełdzie nie widać wyprzedaży akcji deweloperów, raczej ich intensywną akumulację, a indeks WIG-Nieruchomości wyraźnie przymierza się do kolejnych szczytów swojej już 11-letniej hossy.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – I kwartał 2023 r.

Zgodnie z przewidywaniami, rok 2023 zaczął się mozolnie. I kwartał 2023 r. przyniósł zaledwie 651 mln euro. Według prognoz Avison Young, najbliższe miesiące nie przyniosą znaczącego przyspieszenia. Ta zadyszka jest konsekwencją zawirowań gospodarczych, wzrostu kosztu finansowania, inflacji czy różnic co do oczekiwań cenowych pomiędzy kupującym a sprzedającym. Prognozujemy, że liczba transakcji powinna jednak wzrosnąć w drugiej połowie roku, zwłaszcza jeśli stopy procentowe się ustabilizują, a ceny osiągną zrównoważony poziom.

Od początku 2023 roku w Polsce zrealizowano 26 transakcji na rynku nieruchomości komercyjnych. Statystycznie rzecz biorąc, ostatni kwartał utrzymał umiarkowaną płynność pomimo niskiego wolumenu inwestycji. Transakcje te wskazują na dominację nieruchomości oportunistycznych i typu „value-add” oraz inwestycji z przeznaczeniem do przebudowy. Inwestorzy magazynowi koncentrowali się na aktywach z rynku pierwotnego oraz tych zlokalizowanych w zachodniej Polsce. Wszystkie transakcje w sektorze biurowym miały z kolei miejsce w Warszawie. W sektorze handlowym dominowały oportunistyczne zakupy centrów handlowych. Najbardziej aktywni pozostają inwestorzy z USA i regionu Europy Środkowej i Wschodniej, którzy koncentrują się na produktach magazynowych i biurowych.

Najważniejsze informacje:

  • 651 mln euro – całkowity wolumen inwestycyjny w I kwartale 2023 r.
  • zrealizowano 26 transakcji
  • 62% – udział sektora magazynowego w całkowitym wolumenie kwartału

Sektor magazynowy

Sektor w okresie adaptacyjnym

Obecnie sektor magazynowy stoi w obliczu spowolnienia inwestycyjnego. Oczekiwania cenowe co do produktów magazynowych są teraz najgorętszym tematem wielu dyskusji. Właściciele chcą sprzedać za więcej, niż kupujący planują zapłacić, licząc na obniżkę ceny. Ten proces adaptacji trwa już od kilku miesięcy. Obecnie obserwujemy już wyraźną presję na obniżkę cen sprzedaży nieruchomości logistycznych, co przekłada się na wyższe stopy kapitalizacji. Różnica jest w pewnym stopniu „rekompensowana” właścicielom lub deweloperom podwyżkami podstawowych stawek czynszu.

Wolumen inwestycyjny w sektorze magazynowym o wartości 401 mln euro stanowił 62% całkowitego wolumenu w I kw. 2023 r. Jednak największa transakcja, czyli przejęcie Campusu 39 we Wrocławiu przez P3 od Panattoni, odpowiadała za ponad 1/3 tego wyniku. 12 transakcji dotyczyło pojedynczych aktywów. Nie sprzedano żadnego portfela magazynowego. Umacnia się wzorzec koncentracji inwestorów w zachodniej Polsce. 8 z 12 nieruchomości magazynowych, będących przedmiotem transakcji w analizowanym okresie, znajduje się w pobliżu zachodniej granicy kraju, a 9 z 12 zostało pozyskanych na rynku pierwotnym.

„Rozpoczęcie nowych inwestycji komplikują obecnie trudności w pozyskaniu finansowania projektów i jego wyższy koszt, a także mniejsza dostępność materiałów, siły roboczej czy też spowolnienie aktywności po stronie najemców. Spodziewamy się jednak, że nowo wybudowane obiekty magazynowe powinny w tym roku osiągnąć pewną równowagę. Transakcje dotyczące nieco starszych nieruchomości magazynowych nadal będą analizowane indywidualnie pod kątem czynszu i ostatecznej wartości za metr kwadratowy. A pozornie niższa stopa kapitalizacji będzie wynikać z większego potencjału danego projektu w momencie renegocjacji umów najmu.” – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young.

Najważniejsze informacje:

  • 401 mln euro – wolumen inwestycji w sektorze magazynowym w I kw. 2023 r.
  • 75% transakcji sfinalizowano na rynku pierwotnym
  • brak transakcji portfelowych

Sektor handlowy

Nie topowe, ale kuszące

Rok 2023 raczej nie będzie w stanie konkurować z wynikami z 2022 roku. Tym samym, wzrostowy trend wolumenu inwestycji w sektorze handlowym, wznowiony po pandemii w 2021 roku, prawdopodobnie nie zostanie utrzymany. Dwie bezprecedensowe transakcje minionego roku, a mianowicie Joint Venture EPP oraz przejęcie Forum Gdańsk, stanowiły ponad 60% całkowitego wolumenu transakcji w sektorze. Ten rok rozpoczął się 8 transakcjami centrami handlowymi typu „convenience” i tymi przeznaczonymi do przebudowy, niestety bez udziału najlepszych i dużych aktywów i, co ciekawe, tylko z jednym małym parkiem handlowym.

Wolumen inwestycji handlowych wyniósł 134 mln euro, co stanowi 20% całego wolumenu rynku inwestycyjnego w Polsce w I kwartale 2023 r. Wśród 8 transakcji handlowych znalazły się dwa regularne centra handlowe, czyli Atrium Molo w Szczecinie i Ferio w Legnicy. Największymi transakcjami z planami przebudowy były przejęcia Europa Centralna w Gliwicach przez Mitiska REIM oraz Multikino w Warszawie przez GH Development. W I kw. 2023 r. odnotowano tylko jedną transakcję portfelową dotyczącą 4 małych centrów handlowych zlokalizowanych w zachodniej Polsce, w której Avison Young reprezentował sprzedającego.

„Choć w I kwartale 2023 r. sprzedano tylko jeden park handlowy – w Rawie Mazowieckiej – uważamy, że parki handlowe nadal będą ważnym elementem sektora, a inwestorzy będą nadal kupować te aktywa. Natomiast jeśli chodzi o sektor centrów handlowych, największym zainteresowaniem będą się cieszyły atrakcyjne cenowo obiekty w dobrych lokalizacjach, z możliwością pozyskania finansowania lub utrzymania finansowania od dotychczasowego kredytodawcy.” – komentuje Artur Czuba, Associate Director, Investment w Avison Young

Najważniejsze informacje:

  • 134 mln euro – wolumen inwestycyjny w sektorze handlowym w I kw. 2023 r.
  • 7/8 transakcji centrami handlowymi typu „convenience” i z planami przebudowy
  • 1 transakcja portfelowa

Sektor biurowy

Stołeczny hot spot

Po ubiegłorocznym wzroście apetytu inwestorów na budynki biurowe zlokalizowane na rynkach regionalnych w całej Polsce, transakcje zawarte w I kwartale 2023 r. skupiły się wyłącznie w Warszawie. 6 sprzedanych biurowców to obiekty typu „core +” lub oportunistyczne. 5 z nich jest zlokalizowanych poza centrum miasta – na Mokotowie, w okolicy ulicy Żwirki i Wigury oraz w rejonie Alei Jerozolimskich.

Sektor biurowy osiągnął najmniejszy wolumen inwestycyjny w I kwartale br. – 116 mln euro – zrealizowany w 6 transakcjach. Pomimo najniższego udziału (18%), sektor biurowy przyciągnął kolejnego nowego inwestora z Litwy. EIKA Asset Management nabyła biurowiec Celebro zlokalizowany w południowej części Alei Jerozolimskich w Warszawie. Doradcy inwestycyjni Avison Young reprezentowali w tej transakcji sprzedającego, White Stone Development.

„Spodziewamy się, że w nadchodzących kwartałach 2023 r. wielu inwestorów będzie się nadal interesować aktywami typu „value-add” i oportunistycznymi. Już teraz obserwujemy duże zainteresowanie wieloma tego typu budynkami, zarówno w Warszawie, jak i w głównych miastach regionalnych. Niestety, mniejsze będzie zainteresowanie budynkami typu „core”, gdyż nie widać jeszcze znacznego obniżenia oczekiwań co do poziomu cen sprzedaży, a rosnące koszty finansowania nie sprzyjają osiągnięciu oczekiwanych zysków. Jednak to tylko kwestia czasu, kiedy wieże w centrum Warszawy będą ponownie przedmiotami transakcji.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Najważniejsze informacje:

  • 116 mln euro – wolumen inwestycji biurowych w I kw. 2023
  • zrealizowano 6 transakcji
  • EIKA – nowy inwestor z Litwy

Sektor PRS

Sektor PRS z ambitnymi planami budowy

Instytucjonalne mieszkania na wynajem, choć wciąż znajdują się we wczesnej fazie rozwoju, są niewątpliwie wschodzącą kategorią nieruchomości napędzaną pod względem popytu globalnymi zawirowaniami gospodarczymi i sytuacją geopolityczną. Zainteresowanie produktami PRS w Polsce rośnie już od kilku lat, zarówno ze strony najemców, jak i inwestorów. Pomimo tego, że chęć posiadania domu na własność jest mocno zakorzeniona w mentalności Polaków, właśnie obserwujemy zmianę tego podejścia. W obliczu niepewności gospodarczej mieszkania PRS, ze względu na swoją funkcję, stwarzają obiecujący potencjał dla wszystkich stron.

Tym samym, sektor będzie się dalej rozwijał, co potwierdzają również zapowiadane przez wielu inwestorów plany budowy kolejnych ~ 20 000 mieszkań na wynajem w ciągu najbliższych kilku lat, czyli dwukrotnie więcej niż już istniejące zasoby. Co więcej, ze względu na wczesną fazę rozwoju tego sektora, polski rynek będzie atrakcyjny zarówno dla inwestorów krajowych, jak i zagranicznych, którzy mogą uzyskać wyższe stopy zwrotu ze swoich inwestycji niż na rynku zachodnioeuropejskim.

Co dalej?

Wszyscy spodziewaliśmy się, że początek tego roku nie będzie obfitował w transakcje i nowe projekty, i rzeczywiście – obserwujemy spowolnienie aktywności inwestycyjnej w całej Europie. Mimo to, mamy napływ nowego kapitału z krajów bałtyckich i Skandynawii. Aktywny jest też obecny już kapitał, jak inwestorzy z Europy Środkowej i Wschodniej oraz kilku z Europy Zachodniej. Jednak w dobie niepewności można powiedzieć, że Polska cieszy się i nadal będzie cieszyć się zainteresowaniem inwestorów – to jeden z najaktywniejszych rynków we wszystkich segmentach, oferujący ciągle wyższe stopy zwrotu niż Europa Zachodnia.

Niemniej jednak w najbliższych miesiącach raczej nie unikniemy trudnych rozmów między stronami, napędzanych silną presją na obniżenie cen. Kwestia finansowania nadal będzie kluczowa. Obecnie banki są bardzo selektywne w udzielaniu kredytów. Podsumowując, polski rynek nieruchomości, mimo mniejszej liczby transakcji, nadal będzie jednym z najbardziej płynnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Autor  Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Europejska płaca minimalna w Polsce – komentarz ekspertów Business Centre Club

Wysokość płacy minimalnej, której głównym czynnikiem jest inflacja, powinna być konsultowana z Radą Dialogu Społecznego. W bieżącym roku rząd zapowiedział dwukrotną waloryzację minimalnego wynagrodzenia. Od 1 stycznia wynosi ono 3490 zł brutto, a od 1 lipca wynosić ma 3600 zł brutto. Ostatnie wypowiedzi wiceministra Rodziny i Polityki Społecznej sugerują jednak kolejne podwyżki.

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed zapowiedział wdrożenie dyrektywy europejskiej o minimalnym wynagrodzeniu, a co za tym idzie kolejny wzrost płacy minimalnej.

Unijna dyrektywa wspiera negocjacje zbiorowe w procesie ustalania wynagrodzeń na poziomie międzybranżowym i sektorowym, zakłada wprowadzenie odpowiednich systemów egzekwowania przepisów i sugeruje rozwiązania, których celem jest wprowadzenie sprawiedliwego podziału środków w społeczeństwie. Europejskie przepisy zakładają między innymi, że minimalne wynagrodzenie powinno stanowić od 50 do 60 proc. średniej krajowej. Oznacza to, że płaca minimalna w Polsce powinno wynosić 4130 zł brutto (3145 zł netto), a więc o 640 zł więcej niż obecnie. Jednocześnie minimalna stawka godzinowa powinna wzrosnąć w lipcu 2023 roku o 3,80 zł w porównaniu z wartością z roku ubiegłego. Przyjęte przez Parlament Europejski regulacje mają mieć zastosowanie do wszystkich pracowników w UE, którzy są związani umową o pracę lub pozostają w stosunku pracy.

BCC ma świadomość konieczności wdrożenia dyrektywy jednak nie może odbyć się ono bez szerokiej dyskusji i dostosowania mechanizmów, jak zauważa ekspert BCC, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club – Łukasz Bernatowicz:

W tym wypadku dyrektywy unijne traktowane są wybiórczo. Niejednokrotnie rząd nie stosuje dyrektyw, tym razem posługuje się nią jako podstawą do podniesienia płacy minimalnej. Nie ma bowiem obowiązku jednolitego podwyższania najniższego wynagrodzenia w całej UE, są to jedynie rekomendacje.

Już dotychczasowe podwyżki płacy minimalnej nie były korzystne z punktu widzenia walki z inflacją. Oczywiście jesteśmy świadomi konieczności podwyższania płacy minimalnej        ze względu na postępujący wzrost cen, niemniej należy mieć świadomość, że zbyt duży wzrost przekłada się na większą konsumpcję i tym samym niweczy walkę z inflacją. Do tego dochodzi specyfika roku wyborczego, która powoduje chęć przypodobania się wyborcom. Zatem należy zakładać dalsze podnoszenie płacy minimalnej. – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Kolejny wzrost płacy minimalnej oznacza także wzrost kosztów, a wraz z tym konieczność podnoszenia cen sprzedawanych towarów lub świadczonych usług. Przełoży się to też zapewne na wolniejszy spadek inflacji.

– BCC od dawna postuluje racjonalizację mechanizmów wprowadzania płacy minimalnej, m.in. poprzez jej regionalizację. Trzeba też pamiętać, że wzrost płacy minimalnej pociąga za sobą wzrost średniego wynagrodzenia, a to ciągnie za sobą kolejne konsekwencje w zakresie wynagrodzeń. Należy zadać sobie pytania, jaki jest sens podnoszenia stóp procentowych, którego głównym celem jest ściągnięcie gotówki z rynku i zmniejszenie możliwości zaciągania kredytów i pożyczek, skoro jednocześnie rozdaje się coraz więcej pieniędzy. – podsumowuje przewodniczący Rady Dialogi Społecznego.

Przedsiębiorcy zarówno mali, jak i duzi są obecnie w bardzo trudnej sytuacji m.in. na skutek rosnących obciążeń publicznoprawnych oraz rosnącej inflacji. Ostatecznie w wielu przypadkach za takie podwyżki zapłaci konsument, bo na niego ten ciężar ostatecznie będzie przekładany. Sytuacja na rynku pracy prowadzi do rozrostu czarnego rynku i upadłości tych przedsiębiorstw, które chcą działać zgodnie z literą prawa. Na ten rok ustalono już dwukrotną podwyżkę płacy minimalnej co i tak w obecnej sytuacji jest dla pracodawców dużym obciążeniem. – dodaje Joanna Torbé–Jacko, Adwokat, Ekspert Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Na wdrożenie dyrektywy państwa członkowskie mają dwa lata. Według ekspertów BCC można poczekać do 2024 r., a przede wszystkim do tego czasu podjąć rozmowy z partnerami społecznymi i otworzyć dyskusję na temat możliwych rozwiązań, które „uniosą” przedsiębiorcy. Wprowadzanie takich zmian wymaga rozwagi zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej i o taką rozwagę apelujemy. – podsumowuje ekspertka BCC.

Najwyższa płaca minimalna 2300 euro obowiązuje w Luksemburgu, w Niemczech to kwota – 1981 euro, natomiast najniższe wynagrodzenie minimalne obowiązuje w Bułgarii          – 390 euro.

AGH w Krakowie wśród zwycięzców konkursu GOSPOSTRATEG

W ramach konkursu Strategicznego programu badań naukowych i prac rozwojowych „Społeczny i gospodarczy rozwój Polski w warunkach globalizujących się rynków” GOSPOSTRATEG finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie otrzyma finansowanie na realizację wysokobudżetowego projektu.

Najwyższą notę wśród ocenianych zgłoszeń oraz kwotę ponad 7,5 mln zł otrzymał projekt „Obserwatorium Transformacji Energetycznej jako instrument wspierania społeczno-gospodarczego rozwoju Polski”.

Projekt będzie realizowany przez konsorcjum, w skład którego wchodzą: Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie, Ministerstwo Rozwoju
i Technologii oraz Narodowe Centrum Badań Jądrowych. Nadrzędnym celem projektu jest utworzenie Obserwatorium Transformacji Energetycznej (OTE) – instrumentu wspierającego optymalne podejmowanie decyzji w obszarze transformacji energetycznej. W uzasadnieniu przyznania środków na realizację czytamy m.in. że: wyniki projektu mają duży potencjał wdrożenia ze względu na fakt, że powstałe rozwiązanie jest skalowalne, bowiem korzystać z niego będą mogli zarówno decydenci na szczeblu krajowym, jak i lokalnym, ale także osoby prywatne, tj. gospodarstwa domowe.

Rektor AGH prof. Jerzy Lis wyjaśnia: – Innowacyjna w skali europejskiej idea OTE jest odpowiedzią na potrzeby i postulaty interesariuszy transformacji przedsiębiorców, jednostek samorządu terytorialnego, lokalnych inicjatyw energetycznych, a także wszystkich zainteresowanych obywateli. Realizacja projektu przez AGH, Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Narodowe Centrum Badań Jądrowych to duże wyróżnienie. Jestem przekonany, że tego typu narzędzia będą istotnym wsparciem oraz zwiększą bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Profesor Łukasz Lach z AGH, kierownik merytoryczny projektu, wyjaśnia: – Naszym celem jest stworzenie zaawansowanego instrumentu wspierającego podejmowanie optymalnych decyzji w warunkach szybko postępujących zmian w światowej i polskiej energetyce. Głównym zadaniem OTE będzie kompleksowe monitorowanie stanu transformacji energetycznej, modelowanie i analiza efektów wdrażanych rozwiązań oraz postulowanie kierunków zmian i działań zwłaszcza w obszarach: gospodarczym, klimatycznym i środowiskowym, społecznym oraz technicznym.

Zaawansowany i precyzyjny aparat analityczny oraz repozytorium wiarygodnych danych umożliwią prowadzenie w ramach OTE oceny kosztów i korzyści związanych
z wdrażaniem technologii energetycznych. W efekcie powstaną narzędzia umożliwiające podmiotom realizującym politykę rozwoju planowanie działań i programów w oparciu o obiektywne i bezstronne kryteria. – W naszej ocenie zastosowanie wysokiej klasy narzędzi analitycznych wytworzonych w ramach projektu może pomóc znacząco obniżyć koszty transformacji energetycznej – mówi prof. Ł. Lach z AGH.

Dr Sławomir Kopeć, kierownik zarządzający projektem ze strony AGH, podkreśla: – Tak duży sukces AGH w konkursie GOSPOSTRATEG w dużej mierze wynika z dotychczasowego doświadczenia Uczelni w realizacji projektów badawczo-rozwojowych w obszarze energetyki, w tym projektu KlastER, w którym wykonawcami obok  AGH były również MRiT i NCBJ. Poza bezdyskusyjnym znaczeniem uzyskanych wyników, realizacja projektu KlastER pozwoliła na skoncentrowanie wokół AGH unikatowego w skali kraju środowiska ekspertów i decydentów z obszaru energetyki rozproszonej.

 

Korzyści ekonomiczne i środowiskowe wynikające z zastosowania rezultatów projektu w praktyce to m.in. optymalizacja podejmowanych decyzji, zwłaszcza przy planowaniu działań na różnych szczeblach administracji publicznej. Ponadto OTE znajdzie zastosowanie przy monitorowaniu stanu faktycznego transformacji energetycznej czy w trakcie prognozowania nadchodzących zmian. Dodatkowo, opracowany zestaw narzędzi pozwoli odbiorcom na samodzielną ocenę zastosowanych rozwiązań.

Oczekiwanym rezultatem projektu będzie utworzenie narzędzia pod nazwą –  Obserwatorium Transformacji Energetycznej – którego użycie znacznie usprawni proces podejmowania decyzji i zapewni lepszą ich jakość. OTE będzie służyć zatem nie tylko jednostkom administracji centralnej i przedstawicielom sektora energetycznego, ale również obywatelom zainteresowanym problematyką transformacji energetycznej w Polsce.

Liderem powstałego konsorcjum będzie AGH w Krakowie, zaś podmiotem wdrażającym rezultaty projektu – Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Kurs euro zbliża się do 4,60 zł

Pomimo słabszych danych z Unii i lepszych z USA nie widać osłabiania się złotego. Polska waluta umacnia się od wielu dni względem euro, które jest ponownie najtańsze od czerwca 2022.

Złoty wciąż mocny

Na rynku trwa obecnie dość ciekawe odwrócenie trendu. Jeszcze nie tak dawno mówiło się o odejściu od dolara. Teraz z kolei kapitał nieśmiało wraca za ocean. Powodem są zmiany oczekiwań względem zmian stóp procentowych w USA. Okazuje się, że rynek oczekuje coraz mniejszych obniżek w tym roku, a nawet wzrostu stóp w maju. Do tego można dorzucić słabsze dane z Europy. Wczoraj dołożył się do tego problemu indeks ZEW z Niemiec, który pokazuje, że w tym kraju wcale nie jest tak dobrze. Na ogół w takiej sytuacji polska waluta powinna znajdować się w odwrocie. Nic takiego jednak się nie dzieje. Euro wczoraj przez chwilę kosztowało już nawet poniżej 4,62 zł, po raz kolejny wyznaczając kolejne 9-miesięczne minima.

Limit cen ropy z Rosji

Obecny limit na import surowca z Rosji wynoszący 60 dolarów za baryłkę powoduje, że Rosja nie jest w stanie zbytnio eksportować po rynkowych cenach do Unii. Problem w tym, że zarówno Indie, jak i Chiny nie tylko nie respektują tego limitu, bo nie muszą, ale również importują duże ilości surowca. W rezultacie jesteśmy w dość specyficznej sytuacji. Europa (w tym szczególnie Polska) chciałaby odcinać Rosjan od pieniędzy, by odczuli boleśnie swoje zbrodnicze działania na Ukrainie. Z drugiej strony główne azjatyckie gospodarki prowadzą business as usual. Należy pamiętać, że gdyby nie podwyżka cen wywołana decyzją OPEC, limit miałby mniejszy sens, bo przy tamtych cenach eksport z Rosji byłby bardziej opłacalny. Sztywny limit cenowy jest dość dziwnym rozwiązaniem, patrząc na specyfikę tego rynku, ale takie rozwiązanie niestety jest preferowane.

Bezrobocie na Wyspach rośnie

Wczorajsze dane na temat bezrobocia w Wielkiej Brytanii nie napawają optymizmem. Stopa bezrobocia wzrosła z 3,7% na 3,8%. To niby nadal bardzo dobry wynik, ale patrząc na wyraźnie rosnącą liczbę zasiłków dla bezrobotnych, można czuć niepokój. Tym bardziej że był to drugi najwyższy wynik w ciągu ostatnich dwóch lat. Z drugiej strony na rynku pracy nadal jest duże zapotrzebowanie na specjalistów, bo pensje rosną szybciej od oczekiwań. Jest to jednak wciąż wzrost wyraźnie poniżej poziomu inflacji. Wynosi ona 10,1% przy wzroście płac o 5,9%, co powoduje, że biednieją oni o niemal 4% rocznie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Praca zdalna – jak wprowadzić ją w życie i czy wniosek pracownika jest wiążący?

Ustawodawca zdecydował się wprowadzić uregulowania dotyczące pracy zdalnej na fali doświadczeń wynikających z rozwiązań doraźnie wprowadzonych na czas epidemii COVID-19. Znaczne zmiany w Kodeksie pracy weszły w życie 7 kwietnia 2023 roku – już teraz zatem pracownicy i pracodawcy winni dostosować się do nowych przepisów.

Pracą zdalną jest – według Kodeksu pracy – praca wykonywana całkowicie lub częściowo w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, w tym pod adresem zamieszkania, w szczególności z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość.

Praca zdalna może być więc wykonywana z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, co oznacza nie tylko środki komunikacji elektronicznej, ale także np. telefon, fax, komunikatory internetowe, a nawet bez użycia takich środków (np. analiza dokumentów).

Nowe przepisy definiują, że praca może być wykonywana w formie zdalnej zarówno w pełnym wymiarze czasu pracy, jak też tylko częściowo. Kodeks pracy wprowadza trzy rodzaje pracy zdalnej:

  • całkowita praca zdalna – wykonywana wyłącznie w trybie zdalnym;
  • częściowa, tzw. hybrydowa praca zdalna – wykonywana w części w zakładzie pracy, a częściowo w formie pracy zdalnej;
  • okazjonalna praca zdalna – wykonywana każdorazowo na wniosek pracownika złożony w formie pisemnej lub elektronicznej, w wymiarze maksymalnie 24 dni w roku kalendarzowym.

Miejscem wykonywania pracy zdalnej zawsze ma być miejsce wskazane przez pracownika, a następnie każdorazowo uzgodnione z pracodawcą (to jest zaakceptowane przez niego). Co do zasady ma być to miejsce zamieszkania pracownika lub inne wybrane przez niego miejsce (miejsca), na które pracodawca wyraził zgodę. Miejsce wykonywania pracy zdalnej zawsze musi być przy tym przedmiotem wzajemnego ustalenia między stronami stosunku pracy. Oznacza to, iż ani pracodawca ani pracownik nie może narzucić drugiej stronie miejsca wykonywania pracy zdalnej. Nie wyklucza to przy tym sytuacji, w której strony uzgodnią, iż praca zdalna będzie wykonywana w różnych miejscach, o których każdorazowo pracownik będzie informował pracodawcę. Przepis natomiast nie dopuszcza całkowitej swobody wyboru miejsca wykonywania pracy zdalnej przez pracownika (tj. bez uzgodnienia tego miejsca z pracodawcą).

Uzgodnienia dotyczące wykonywania pracy zdalnej mogą być dokonane przy zawieraniu umowy o pracę lub w trakcie zatrudnienia, np. w formie aneksu. Uzgodnienie dotyczące zmiany formy pracy z typowej na pracę zdalną może być dokonane w postaci papierowej lub elektronicznej, z inicjatywy pracodawcy lub na wniosek pracownika. Jest to wyjątek od regulacji zawartej w art. 29 § 4 Kodeksu pracy, zgodnie z którą zmiana warunków umowy o pracę wymaga formy pisemnej.

W praktyce zakres takiego uzgodnienia powinien obejmować sam fakt wykonywania pracy zdalnej, ustalenie, czy będzie to praca zdalna częściowa, czy też całkowita, jak również miejsce świadczenia pracy zdalnej. Nie wyklucza to możliwości uzgodnienia także innych istotnych dla stron stosunku pracy elementów pracy zdalnej, o ile nie będą one sprzeczne z przepisami Kodeksu pracy.

Wniosek pracownika dotyczący wykonywania pracy zdalnej nie będzie co do zasady dla pracodawcy wiążący, z wyjątkiem wniosków pracownic w ciąży, pracowników wychowujących dziecko do ukończenia przez nie 4. roku życia oraz pracowników wymienionych w art. 1421 § 1 pkt 2 i 3 Kodeksu pracy, to jest:

  1. pracowników-rodziców dziecka posiadającego zaświadczenie, o którym mowa w art. 4 ust. 3 ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem” (Dz. U. z 2020 r. poz. 1329), to jest zaświadczenie o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu;
  2. pracowników-rodziców dziecka legitymującego się orzeczeniem o niepełnosprawności albo orzeczeniem o umiarkowanym lub znacznym stopniu niepełnosprawności określonym w przepisach o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych;
  3. pracowników-rodziców dziecka posiadającego odpowiednio opinię o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju dziecka, orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego lub orzeczenie o potrzebie zajęć rewalidacyjno-wychowawczych, o których mowa w przepisach ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2021 r. poz. 1082 oraz z 2022 r. poz. 655, 1079 i 1116).

Pracodawca może odmówić uwzględnienia wniosku wyszczególnionych wyżej pracowników tylko wtedy, gdy jego uwzględnienie nie będzie możliwe ze względu na organizację pracy lub rodzaj pracy wykonywanej przez pracownika, zaś o przyczynie odmowy uwzględnienia wniosku jest zobligowany poinformować pracownika w postaci papierowej lub elektronicznej w terminie 7 dni roboczych od dnia złożenia wniosku przez pracownika.

Wykonywanie pracy zdalnej będzie także możliwe – podobnie jak przy obowiązującej pracy zdalnej – na polecenie pracodawcy (na podstawie art. 6719 § 3 KP). Dopuszczalność wydania takiego polecenia zaistnieje jednak tylko w okresie obowiązywania stanu nadzwyczajnego (np. stanu klęski żywiołowej), stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii oraz w okresie 3 miesięcy po ich odwołaniu lub w okresie, w którym zapewnienie przez pracodawcę bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w dotychczasowym miejscu pracy pracownika nie jest czasowo możliwe z powodu działania siły wyższej. Polecenie pracodawcy może więc zostać wydane wyłącznie z przyczyn obiektywnych (losowych) i niezależnych od pracodawcy oraz wyłącznie na określony czas.

Ponadto, aby możliwe było w ogóle polecenie pracy zdalnej przez pracodawcę, pracownik musi złożyć – bezpośrednio przed wydaniem polecenia – oświadczenie w postaci papierowej lub elektronicznej, że posiada warunki lokalowe i techniczne do wykonywania takiej pracy. Wydanie przez pracodawcę polecenia pracy zdalnej wymaga więc w pierwszej kolejności uzyskania od pracownika informacji, czy pracownik posiada odpowiednie warunki. Dopiero oświadczenie pracownika w tym przedmiocie umożliwi wydanie przez pracodawcę polecenia. Co istotne, sam pracownik dokonuje oceny swoich warunków lokalowych i technicznych, co oznacza, iż pracodawca nie może jej weryfikować ani podważać.

Ponadto zasady wykonywania pracy zdalnej określić w porozumieniu zawieranym między pracodawcą i zakładową organizacją związkową (wszystkimi zakładowymi organizacjami zawodowymi, a jeżeli nie jest możliwe uzgodnienie treści porozumienia ze wszystkimi – z reprezentatywnymi w rozumieniu ustawy o związkach zawodowych). Jeżeli nie dojdzie do zawarcia porozumienia z zakładową organizacją związkową (zakładowymi organizacjami zawodowymi) oraz w przypadku, gdy u pracodawcy nie działa żadna zakładowa organizacja związkowa (w tym przypadku – po konsultacji z przedstawicielami pracowników) – zasady wykonywania pracy zdalnej określa się w regulaminie.

Wykonywanie pracy zdalnej będzie dopuszczalne także wtedy, gdy nie zostanie zawarte porozumienie albo nie zostanie wydany regulamin, o których mowa powyżej. Wówczas zasady wykonywania pracy zdalnej będzie określać polecenie pracodawcy lub porozumienie zawarte z pracownikiem. Przepisy określają przy tym minimalną treść porozumienia z zakładową organizacją związkową (zakładowymi organizacjami związkowymi), regulaminu, porozumienia z pracownikiem lub polecenia pracy zdalnej.

Dodatkowo wprowadzono regulacje dotyczące tzw. okazjonalnej pracy zdalnej, której wymiar pracy został ograniczony do 24 dni w roku kalendarzowym. Jest to forma pracy zdalnej wykonywanej częściowo, która z uwagi na swój szczególny charakter została unormowana w sposób mniej sformalizowany i bardziej elastyczny. Większe znaczenia mają tu ustalenia stron co sposobu jej wykonywania. Z inicjatywą wykonywania okazjonalnej pracy zdalnej może wystąpić wyłącznie pracownik (wymagany jest jego wniosek). Co ważne, przepis nie wyklucza możliwości złożenia wniosku dotyczącego okazjonalnej pracy zdalnej przez pracownika, który wykonuje już pracę zdalną częściowo (na ogólnych zasadach). Pracodawca nie ma obowiązku uwzględnienia takiego wniosku, jednak jego odmowa podlega ocenie w płaszczyźnie równego traktowania pracowników i ich niedyskryminacji.

Możliwość świadczenia pracy poza zakładem pracy w formie telepracy była już wcześniej uregulowana, jednak w sposób mniej elastyczny niż nowe przepisy – telepraca nie przewidywała bowiem częściowego trybu świadczenia pracy na odległość. W porównaniu do uregulowań dotyczących telepracy, brak jest obecnie wymogu świadczenia takiej pracy regularnie oraz konieczności przekazywania pracodawcy wyników pracy (na przykład za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej). Niektóre rozwiązania prawne zostały jednak wprost przejęte do nowych kodeksowych przepisów o pracy zdalnej – uznano bowiem za zasadne oparcie się na regulacjach, które mają już ugruntowaną praktykę.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna „Chałas i Wspólnicy” sp.k.

Samochody elektryczne w I kwartale 2023 r. ze znacznym wzrostem sprzedaży na polskim rynku

Według danych z końca marca 2023 r., w Polsce było zarejestrowanych łącznie 36 826 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Przez pierwsze trzy miesiące b.r. ich liczba zwiększyła się o 5 500 sztuk, tj. o 84% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Pod koniec marca 2023 r. po polskich drogach jeździło 67 127 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. W pełni elektryczne auta (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 33 263 szt. tej części floty pojazdów (50%), a pozostałą część stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 33 864 szt. (50%). Park samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym liczył 3 588 szt., z czego BEV stanowiły ponad 99%. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec marca składała się z 16 503 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 508 861 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 842 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec marca 2023 r. w Polsce funkcjonowało 2699 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (5305 punktów). 30% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 70% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W marcu uruchomiono 19 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (39 punktów).

–  Sieć infrastruktury w Polsce wciąż koncentruje się przede wszystkim tam, gdzie popyt na usługi ładowania  jest największy, czyli w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. W I kwartale tego roku zdecydowanie najwyższy przyrost nowo instalowanych stacji odnotowaliśmy w Warszawie (o 31). Wśród 15 miast z najlepiej rozbudowaną siecią ładowarek kolejne miejsca w tym rankingu zajęły Kraków oraz Łódź. Jednym z większych wyzwań w obszarze infrastrukturalnym, w kontekście zaakceptowanego w marcu przez instytucje europejskie rozporządzenia AFIR, będzie rozpoczęcie budowy punktów ładowania przeznaczonych dla samochodów ciężarowych. Obecnie ani jedna, ogólnodostępna stacja w Polsce nie jest przystosowana do obsługi takich pojazdów – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

– Program „Mój Elektryk” został oceniony bardzo dobrze przez zdecydowaną większość osób i firm zainteresowanych rozwojem zeroemisyjności. Z całą pewnością dofinasowanie kupna samochodów osobowych, samochodów dostawczych oraz budowy infrastruktury kreuje popyt na napędy zeroemisyjne. Co jest szczególnie warte podkreślenia, z programu mogą korzystać zarówno osoby indywidualne jak i firmy. Wydaje się jednak, że nadszedł czas, by wyciągnąć wnioski z zebranych doświadczeń i lekko go zmodyfikować. Jedną z kluczowych zmian powinno być wdrożenie w Polsce pilotażowego programu dopłat do ciężkich samochodów ciężarowych. Warto również podnieść limit ceny pojazdu, który może zostać objęty dotacją oraz objąć dopłatami motocykle elektryczne kupowane przez osoby fizyczne mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

Blisko 9 na 10 Polaków złoży zeznanie PIT za 2022 rok przez internet

Zdecydowana większość Polaków dokonała już rozliczenia PIT za 2022 rok. W kwietniu rozliczyć zamierza się zaledwie 18% podatników. W tym roku 88% Polaków rozliczy się przez internet – co stanowi wzrost o 5 punktów procentowych w stosunku do ubiegłego roku. Najpopularniejszą metodą składania zeznań podatkowych drogą internetową jest usługa Twój e-PIT, z której korzysta 56% Polaków – wynika z badania KPMG w Polsce. 4 na 10 podatników nie wie, że Polski Ład wprowadził nowe przepisy wpływające na rozliczenie podatku za 2022 rok.

Polacy nie zostawiają rozliczenia PIT na ostatnią chwilę. Z badania KPMG w Polsce wynika, że 37% podatników mających obowiązek rozliczenia się z urzędem skarbowym złożyło zeznanie podatkowe PIT już w lutym, z kolei w marcu rozliczyło się 43% podatników. 46% podatników w zeznaniu PIT za 2022 rok skorzysta z ulg podatkowych, z których największą popularnością cieszy się niezmiennie ulga na dziecko (50% wskazań). Blisko co czwarty podatnik rozliczy w zeznaniu ulgę z tytułu darowizn.

Rozliczenie przez internet preferowaną metodą składania zeznania przez Polaków

Każdego roku coraz więcej Polaków składa PIT przez internet. W tym roku z takiej metody złożenia zeznania skorzysta 88% podatników – co oznacza wzrost o 5 punktów procentowych w stosunku do poprzedniej edycji badania. 56% Polaków składając PIT przez internet skorzysta z systemu Twój e-PIT – wzrost o 6 punktów procentowych r/r. Korzystając z usługi Twój e-PIT 47% podatników zaakceptowało przygotowane wstępnie przez Krajową Administrację Skarbową zeznanie podatkowe bez dokonywania w nim żadnych zmian. 38% Polaków zmieniło część danych w zeznaniu, natomiast 11% odrzuciło wstępnie przygotowane przez KAS zeznanie roczne PIT i wypełniło je samodzielnie (spadek o 5 punktów procentowych w stosunku do poprzedniej edycji badania). Z kolei 4% respondentów przyznało, że nie zrobi nic – zatem zeznanie PIT zostanie uznane za zaakceptowane i złożone z dniem 2 maja br., kiedy mija termin rozliczenia podatkowego za 2022 rok. Praktycznie wszyscy Polacy (95% wskazań), którzy korzystają z systemu Twój e-PIT, oceniają go jako przyjazny i przejrzysty. Jednocześnie 86% nie napotykało żadnych problemów z jego działaniem. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek problemy, najczęściej dotyczą uwierzytelnienia podczas logowania do systemu – na co wskazuje 4 na 10 podatników, deklarujących problemy z działaniem systemu Twój e-PIT.

Szybszy zwrot nadpłaty podatku, jak również efektywność, przejrzystość i przyjazność systemu Twój e-PIT to tylko przykładowe korzyści, które sprawiają, że popularność rozliczenia PIT przez internet rośnie nieprzerwanie od kilku lat. Jest to o tyle istotne, że przy tylu skomplikowanych zmianach wprowadzonych w 2022 roku wsparcie informatyczne przy rocznych rozliczeniach podatkowych jest szczególnie potrzebne – mówi Andrzej Marczak, Partner i Szef Zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.

Połowa podatników wypełnia zeznanie roczne samodzielnie

56% Polaków wypełniło zeznanie PIT za 2022 rok samodzielnie, co oznacza wzrost o 6 punktów procentowych względem poprzedniej edycji badania. W stosunku do ubiegłego roku zmalał odsetek Polaków, którzy zlecają w całości wypełnienie zeznania rocznego PIT komuś innemu (33% wskazań). 11% Polaków przyznało, że zeznanie roczne PIT przygotuje samodzielnie korzystając tylko z częściowej pomocy innych.

Z prośbą o wsparcie w wypełnieniu rocznego zeznania Polacy najczęściej udają się do: księgowego (39%), rodziny (34%) lub znajomych (19%).

Sporządzenie zeznania jest bardzo łatwym zadaniem dla 33% podatników, a raczej łatwym dla kolejnych 36%. Wypełnienie zeznania rocznego PIT nie jest jednocześnie czasochłonnym obowiązkiem. 6 na 10 podatników rozliczających się z urzędem skarbowym samodzielnie lub z częściową pomocą innych deklaruje, że rozliczenie PIT nie zajmuje im więcej niż 30 minut.

78% Polaków podzieli się 1,5% podatku

O 4 punkty procentowe w stosunku do poprzedniej edycji badania zmalał odsetek Polaków, którzy deklarują, że zamierzają przekazać 1,5% swojego podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego (OPP). Statystycznie najczęściej (67% wskazań) podatku nie przekazują najmłodsi Polacy, w wieku do 26 lat. W dużej mierze dzieje się tak, ponieważ ta grupa podatników korzysta z tzw. ulgi dla młodych (brak opodatkowania przychodu do kwoty 85 528 zł).

Wybierając organizację pożytku publicznego, blisko połowa Polaków polega na sugestiach lub prośbach znajomych albo rodziny, a 38% przyznaje, że pomaga organizacjom, które zna. 10% Polaków dokonuje wyboru organizacji pożytku publicznego w sposób losowy, a kolejne 4% na podstawie informacji z mediów.

Dodatkowo już blisko 8 na 10 Polaków deklaruje, że przekazuje w ciągu roku inne darowizny na rzecz OPP oraz instytucji i osób potrzebujących.

Polski Ład w rozliczeniach za 2022 rok

W ramach Polskiego Ładu wprowadzono szereg nowych przepisów, w tym dot. nowej skali podatkowej lub nowych ulg podatkowych, które mają wpływ na rozliczenie PIT za 2022 rok. Z badania KPMG w Polsce wynika, że 41% Polaków nie ma świadomości, że przepisy wprowadzone w ramach Polskiego Ładu wpływają na rozliczenie podatku za ubiegły rok. Jednocześnie 1 na 3 podatników przyznał, że nie wiedział o możliwości uwzględnienia przez naczelnika urzędu skarbowego tzw. podatku hipotetycznego przy obliczaniu rocznego podatku, jeżeli przychody za 2022 rok mieściły się w przedziale od 68 412 zł do 133 692 zł.

Regulacje wprowadzone w trakcie ubiegłego roku w zakresie Polskiego Ładu sprawiły, że w 2022 roku podatnicy zetknęli się tak naprawdę z trzema systemami podatkowymi. Co istotne, duża część zmian odnosi się stricte do rocznych rozliczeń z fiskusem. Nie dziwi więc fakt, że jak pokazują wyniki raportu KPMG, ponad 40% badanych nie ma świadomości, że przepisy wprowadzone w ramach Polskiego Ładu wpływają na ich rozliczenia podatkowe – mówi Grzegorz Grochowina, Deputy Director i Szef Zespołu Zarządzania Wiedzą w Dziale Doradztwa Podatkowego w KPMG w Polsce.

O RAPORCIE:

Raport KPMG w Polsce pt. ,,Roczne zeznania podatkowe Polaków PIT 2022” został przygotowany na podstawie badania przeprowadzonego metodą wywiadów telefonicznych CATI (ang. Computer Assisted Telephone Interview) na reprezentatywnej próbie 800 dorosłych Polaków. Na pytania odpowiedziały osoby mające obowiązek rozliczenia się z urzędem skarbowym za rok 2022. W grupie badanych nie zostały uwzględnione osoby, za które zeznanie podatkowe przygotowuje i składa ZUS. Badanie zostało przeprowadzone w dniach 21.03-3.04.2023 roku przez firmę badawczą Norstat. Celem badania było poznanie, w jaki sposób Polacy rozliczają swój podatek dochodowy za 2022 rok.

Przestrzenne niedopasowanie Ukraińców na rynku pracy – wyniki badania Politechniki Gdańskiej

Ukraińcy nie trafiają tam, gdzie jest na nich zapotrzebowanie – wynika z badania Politechniki Gdańskiej dla Gremi Personal. Badanie objęło migrację zarobkową sprzed wojny. Z badania wynika, że najwięcej Ukraińców osiedliło się w województwach: łódzkim, mazowieckim i pomorskim.

Zmiany strukturalne powodują, że kapitał koncentruje się w kilku województwach. Koncentracja wolnych miejsc pracy jest największa na terenach wielkiego rozwoju terytoriów – mowa tu o województwie mazowieckim, śląskim, wielkopolskim, dolnośląskim i pomorskim. Na tych terenach w ogóle przebywa najwięcej cudzoziemców, nie tylko Ukraińców. Oczywiste, że na liście znalazła się stolica z okalającym je województwem, Śląsk – bo historycznie jest tam największa koncentracja przemysłu, dolnośląskie – ze względu na rozwój specjalistycznych usług, a pomorskie do tej listy dołączyło jako ostatnie, głównie ze względu na to, że w tym regionie otwarto wiele hubów koncernów na całą Europę Środkowo-Wschodnią. Jeśli chodzi o koncentrację Ukraińców, to pozytywnie na decyzje migracyjne do trzech topowych województw: mazowieckiego, łódzkiego i pomorskiego wpłynęły trzy czynniki: gęstość zaludnienia, liczba wolnych miejsc pracy i liczba ofert pracy przypadająca na tysiąc mieszkańców. Migranci pojawiają się w miejscowościach o wysokim stopniu urbanizacji, bardziej uprzemysłowionej części kraju. To te województwa generują ponad 60 % tworzących się wolnych miejsc pracy – komentuje badanie prof. Krystyna Gomółka z Wydziału Zarządzania PG, jedna ze współautorek badania mającego na celu zbadanie sytuacji ekonomicznej obywateli Ukrainy w Polsce. – Dla porównania, najmniej miejsc pracy tworzonych jest w woj. podlaskim i świętokrzyskim ze względu na to, że są to najmniej rozwinięte regiony, tworzy się tam 20 razy mniej wolnych miejsc pracy, niż w mazowieckim!

Rozmieszczenie przestrzenne emigracji z Ukrainy charakteryzuje się słabą, ujemną zależnością przestrzenną: np. w woj. podkarpackim przebywa stosunkowo mało Ukraińców, dlatego, że jest pomiędzy nimi duża konkurencja ze względu na bliskość geograficzną. Również stosunkowo niewielka migracja zarobkowa była na terenie Śląska, mimo, że to region przemysłu ciężkiego, z którego emigrowali również Ukraińcy – ale dla większości z nich wymagania były niemożliwe do spełnienia. Podobnie w woj. dolnośląskiem jest mało Ukraińców, bo tam pracę prędzej znajdzie wysokiej klasy specjalista, niż pracownik fizyczny.

Inna sytuacja występuje w woj. kuj-pomorskim i świętokrzyskim – są to nisko uprzemysłowione regiony, gdzie nie ma możliwości rozwoju, więc ludzie w ogóle niechętnie się tam osiedlają. Podobnie na ścianie wschodniej jest mała szansa na dobrą pracę, bo region charakteryzuje słaba koncentracja kapitału.

Co nas zaciekawiło w tych badaniach? Chociażby to, że migranci szukali pracy na stabilnym rynku pracy ale niekoniecznie tam, gdzie wynagrodzenie minimalne było najwyższe. Dlaczego tak się działo? Osoby, które posiadają kwalifikacje zawodowe, ale słabo znają język polski, nie mogą nostryfikować dyplomu albo są w trakcie, obawiają się że nie będą mogli zdobyć pracy zgodnej z kwalifikacjami. – komentuje Anna Dzhobolda, dyrektorka departamentu rekrutacji międzynarodowych Gremi Personal.

Rozwój technologiczny ma wpływ na zmianę struktury zatrudnienia – wiedza  szybko się dezaktualizuje i migrujący pracownicy powinni nieustająco podnosić swoje kwalifikacje i dostosowywać je do wymogów rynku pracy do którego emigrują. Nowe, unijne technologie mogą być dużą przeszkodą w zatrudnianiu emigrantów, szczególnie nie znających języka polskiego i angielskiego.

Jako Gremi Personal od roku powtarzamy, że bardzo ważne jest, aby rząd zachęcał uchodźców do osiedlania się nie tylko w dużych miastach, ale także w małych miejscowościach, bo to tam znajdują się zakłady przemysłowe. Również realia wojenne bardzo się zmieniły, przyjechało dużo Ukraińców z wyższym wykształceniem, którzy wkrótce będą pracować w usługach, finansach, bankowości. W związku z tym więcej Ukraińców będzie nie tylko w tych regionach, gdzie rozwija się przemysł, ale także tam, gdzie rozwija się sektor usług. Zakładamy też, że nastąpiła rotacja Ukraińców w województwach od czasu rozpoczęcia wojny. Prowadzimy już nowe badania z Politechniką Gdańską na ten temat. – konkluduje Dzhobolda.

Wyczekiwanie na nowe sygnały

Na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych trwa wyczekiwanie na pojawienie się jakichś nowych sygnałów. Poziomy głównych indeksów niewiele się wczoraj zmieniły (S&P 500 +0,09 proc., DJIA -0,03 proc., Nasdaq Composite -0,04 proc.) pozostając lekko poniżej swoich maksimów z ostatnich miesięcy.

Obecnie wycena kontraktów na oprocentowanie funduszy federalnych („FED funds rate”) sugeruje 86 proc. prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp Rezerwy Federalnej o 0,25 pkt. proc. w maju. Przewodniczący oddziału FED w Atlancie Raphael Bostic wskazując na ciągle zbyt wysoki poziom inflacji opowiedział się wczoraj za jeszcze jedną podwyżką stóp i utrzymywaniem ich powyżej poziomu 5 proc. przez jakiś czas. Jego odpowiednik z Saint Louis James Bullard wskazując na dużą siłę rynku pracy w USA stwierdził, że dominujące na rynku obawy przed recesją są przesadzone i opowiedział się za opowiedział się za dalszym zaostrzaniem polityki pieniężnej.

Dziś rano ok. godz. 9:15 cena kontraktów terminowych na S&P 500 spadała o 0,28 proc.
Na rynkach akcji w Azji i Oceanii lekko dziś rano przeważały nieznaczne spadki. Nikkei spadł o 0,18 proc., ale nadal utrzymywał się w pobliżu swoich lokalnych maksimów z okresu minionego roku.

W Europie również lekko dominowały spadki głównych indeksów rynków akcji. Nadal wyróżniał się francuski CAC 40 ustanawiający swe nowe historyczne rekordy (+0,47 proc. ok. godz. 0:15). Niemiecki DAX, który wczoraj osiągnął swój najwyższy poziom od roku tracił dziś rano 0,19 proc.

WIG-20, który wczoraj na chwilę przekroczył najwyższy od lutego br. poziom 1900 pkt. spadał dziś ok, godz. 9:25 o 0,32 proc. Z poziomem oporu wyznaczanym przez swe lokalne maksimum z października 2021 walczył dziś rano WIG-Nieruchomości. Wśród składników sWIG-u 80 warto zwrócić uwagę na dzisiejsze nowe cykliczne maksima kursów akcji spółek Alumetal, Rainbow Tours i Echo Investment.

Rosnąc dziś powyżej poziomu 3,6 proc. rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych atakowała dziś swe miesięczne maksimum.

Swą hossę kontynuowały kontrakty na kakao na ICE osiągając dziś rano kolejny najwyższy poziom od 2016 roku. Ceny kontraktów na ropę naftową i gaz ziemny, a także na metale szlachetne lekko dziś rano spadały.

Po ubiegłotygodniowej – drugiej od lutego br.- nieudanej na razie próbie przełamania poziomu 1,10 proc. kurs EUR/USD niewiele się dziś rano zmieniał. Obserwowana ostatnio siła euro względem USD po części wynika z wiary, że o ile amerykańska Rezerwa Federalna zbliża się do końca obecnej serii podwyżek stóp, a w drugim półroczu możemy wręcz liczyć na pierwsze obniżki, to podobna zmiana polityki ECB jest bardziej odległa w czasie.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., we wtorek i środę próbował wrócić poniżej poziomu 30000 USD. Ta próba na razie okazywała się nieudawana. Wtorek przyniósł ostatecznie 3,08 proc. wzrost kursu BTC/USD, a dziś rano ok. godz. 8:45 kurs pomimo spadku o 0,88 proc. nadal utrzymywał się powyżej poziomu 30000 USD tuż poniżej osiągniętego 14 kwietnia br. najwyższego poziomu od czerwca ub.r. Rozmiary opuszczonej górą w marcu 9-miesięcznej konsolidacji pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują na tym rynku poziom ok. 40000 jako średnioterminowy cel trwającej od listopada ub.r. roku zwyżki.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Warszawski rynek biurowy Q1 2023

W pierwszym kwartale 2023 r. w Warszawie nie oddano do użytku żadnego nowego projektu biurowego. Odnotowano również 40-procentowy spadek popytu na powierzchnię biurową. Jak prognozuje firma doradcza Savills, jednym z najistotniejszych wyzwań, z którymi zmagać się będą najemcy, w oczekiwaniu na odwrócenie koniunktury, będzie znaczący wzrost kosztów eksploatacyjnych, który wyniesie od 30 do 60 procent w zależności od rodzaju i specyfiki obiektu.

Jak wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Savills, całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec marca 2023 r. wyniosły 6,25 mln m kw. Pomimo że rynek biurowy w stolicy nie wzbogacił się w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku o żaden nowy budynek, zaobserwowano pierwszy od wybuchu pandemii Covid-19 wzrost powierzchni w budowie. Blisko 230 000 m kw. biur, które wkrótce zostanie dostarczonych na warszawski rynek, to jednak wciąż znacznie mniej od poziomów odnotowywanych w latach 2016-2019., kiedy to w budowie znajdowało się corocznie od 700 000 do 800 000 m kw.

W najbliższych latach przewiduje się kontynuację trendu skupiającego aktywność deweloperską w centrum miasta. Obecnie nieruchomości biurowe w tej lokalizacji stanowią 65% wszystkich planowanych inwestycji. W całej Warszawie do końca 2023 roku powinno zostać ukończonych blisko 68 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z której ponad 42% zostało już wynajęte. W najbardziej optymistycznym scenariuszu, zakładającym realizację wszystkich planowanych projektów, całkowita nowa podaż w 2024 r. może przekroczyć 140 000 m kw., a w 2025 r. wzrosnąć o kolejne 290 000 m kw.

„Rok 2023 będzie stał pod znakiem wzrostu kosztów eksploatacyjnych. Wszystko za sprawą wysokiej inflacji oraz podwyżki cen mediów. Spowolnienie gospodarcze zmusza najemców do ostrożniejszego podejścia do najmu nieruchomości. Nadchodzi czas trudnych renegocjacji oraz ponownego wzrostu ofert biur dostępnych w formie podnajmu. Możemy być też świadkami strategii optymalizacyjnych polegających na zmniejszeniu powierzchni biura i relokacji, choć paradoksalnie nierzadko do lokalizacji droższej – bliżej centrum i o wyższym standardzie, co pozwoli zachęcić pracowników do powrotu do biur” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Mimo rosnących opłat eksploatacyjnych, koszty najmu w Warszawie pozostają na stabilnym poziomie. Zgodnie z danymi Savills, miesięczne stawki czynszu w najbardziej prestiżowych lokalizacjach strefy Centrum utrzymały się w przedziale 22,5-25,5 euro za m kw. miesięcznie. Na Służewcu czynsze nadal wynoszą od 13 do 15 euro za m kw. miesięcznie. Na koniec marca 2023 r. w Warszawie dostępnych było blisko 725 000 m kw. wolnej powierzchni biurowej, co przekłada się na współczynnik pustostanów na stabilnym od dłuższego czasu poziomie 11.6%

Całkowity popyt na powierzchnię biurową w Warszawie wygenerowany przez najemców między styczniem a marcem 2023 r. wyniósł 158 900 m kw., co stanowi spadek o około 40% w porównaniu z tym samym okresem w roku ubiegłym i bardzo zbliżony względem poprzedniego kwartału. Jak podaje Savills, nowe umowy najmu i relokacje odpowiadały za niemal 68% popytu, a ekspansje za 5%, podczas gdy niepewność gospodarcza i bardzo ograniczona ilość powierzchni w budowie odbiła się na niskim poziomie przednajmów (2%).

Transakcje powyżej 1000 m kw. miały 70% udział w popycie. W pierwszym kwartale podpisano pięć transakcji o powierzchni powyżej 5000 m kw. Popyt rozkładał się dość równomiernie między najemcami z różnych sektorów gospodarki, poza sektorem usług biznesowych, który był wyraźnym liderem (20%). Sektor IT wydaje się być obecnie sektorem o niskim wpływie, generując zaledwie 6% popytu, co jest jednym z najniższych wyników na przestrzeni ostatnich lat, oscylując wcześniej wokół 15%.

„Biura serwisowane i coworkingowe mogą być kolejnym sposobem na przetrwanie trudnego okresu lub całkowitą reorganizację modelu pracy, i są coraz częściej rozważane nie tylko przez start-upy, ale także przez uznane firmy z sektora IT czy nawet sektora finansowego. Przekłada się to na wzrost aktywności operatorów biur elastycznych, jaką obserwujemy w ostatnim czasie w Warszawie” – komentuje Jarosław Pilch, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja najemcy, Savills oraz szef platformy Workthere w Polsce.

W najbliższym czasie operatorzy biur elastycznych w Warszawie planują otwarcia czterech nowych lokalizacji oraz jednej ekspansji, których łączna powierzchnia przekroczy 14 500 m kw. Największe nowe coworki znajdować się będą w centrum miasta w budynkach Skyliner (Mindspace, 4 400 m kw.), Lixa (Loftmill, 3 300 m kw.), w Warsaw UNIT (OmniOffice) oraz w Wilanów Office Park (Regus 3 100 m kw.) poza centrum Warszawy.

Handel, budownictwo i TSL nie płacą informatykom

Branża IT jest jednym z najszybciej rozwijających się sektorów w krajowej i światowej gospodarce. Nie jest to jednak droga usłana różami. W ostatnim roku coraz więcej polskich firm informatycznych zaczęło sygnalizować problemy finansowe. Według danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zadłużenie branży rok do roku wzrosło o niemal 22 proc. i obecnie wynosi 230,3 mln zł. Firmom byłoby łatwiej spłacić dług, gdyby tylko ich klienci uregulowali zaległe faktury za usługi informatyczne o łącznej wartości 412,3 mln zł.

Sektor IT jest jedną z branż, na którą wyjątkowo mocno oddziałują zatory płatnicze. Inne firmy są mu winne miliony. Najwięcej handel, który powinien uregulować 97,2 mln zł. Kolejne są przedsiębiorstwa budowlane (55,6 mln zł), a pierwszą trójkę zamyka transport i gospodarka magazynowa (45,7 mln zł). W sumie 50,1 tys. klientów zalega firmom informatycznym na łączną kwotę 412,3 mln zł.

Rosną długi informatyków

Ale – a może właśnie dlatego – branża IT sama ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań. Jeszcze w marcu minionego roku zaległości finansowe branży wynosiły niecałe 180 mln zł. Teraz opiewają one na 230,3 mln zł, co oznacza wzrost o prawie 22 proc. r/r. Liczba zadłużonych podmiotów urosła z 6388 do 7028, a przeciętne zadłużenie w sektorze sięga 32,8 tys. zł, czyli o 4 tys. zł więcej niż rok wcześniej, wynika z danych KRD. Rekordzistą jest warszawska firma, która zaciągnęła 20 zobowiązań finansowych na kwotę niemal 9 mln zł, głównie wobec branży telekomunikacyjnej.

Sektor IT intensywnie się rozwija, ale musi się mierzyć z różnymi wyzwaniami. W czasie pandemii nastąpił boom na usługi teleinformatyczne, wiele firm na tym zyskało, co było widać w ich malejącym zadłużeniu. Jak wynika z analizy Garnera, w 2021 roku wzrost wydatków na IT przekroczył 10 proc. rok do roku. Według prognoz tej firmy, w pocovidowej rzeczywistości zapotrzebowanie na rozwiązania IT nie jest już tak duże, a środki na ten cel będą niższe – zwraca uwagę Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. I dodaje: – Wiele rozwiązań informatycznych firmy mogą już wdrażać automatycznie. Technologia dostarcza coraz więcej gotowych rozwiązań, rozwija się sztuczna inteligencja. W IT występuje duża rotacja pracowników i presja płacowa. Równowaga w biznesie jest więc dość krucha. O pogorszeniu sytuacji na rynku świadczy niemały, bo 22-procentowy wzrost zadłużenia oraz masowe redukcje etatów. Na przełomie roku w USA pracę straciło ok. 300 tys. specjalistów IT, zwolnienia nastąpiły też w polskich firmach technologicznych. Dla kontrahentów to sygnał, że mimo dobrej sytuacji sektora jako całości, warto monitorować kondycję finansową poszczególnych przedsiębiorstw z tej branży.

Zdecydowaną większość długu, aż 136,6 mln zł, firmy z sektora IT mają wobec instytucji finansowych i ubezpieczeniowych. To przede wszystkim zaległe zobowiązania przekazane firmom zarządzającym wierzytelnościami, ale także efekt pożyczek na rozwój biznesu w okresie boomu w branży, z którym mieliśmy do czynienia w pandemii. Kolejne 31,2 mln zł to wzajemne długi IT: podwykonawcy, programiści, specjaliści, którym zlecono projekty informatyczne, a następnie nie zapłacono za ich realizację. Trzecią w kolejce branżą próbującą odzyskać 14,4 mln zł należności od informatyków jest handel.

JDG-i freelancerzy w sieci negatywnych czynników

Jak pokazuje Barometr Nastrojów Organizacji Pracodawców Usług IT – SoDA, na rozwoju sektora IT w Polsce negatywnie odbija się sytuacja geopolityczna na świecie – takiego zdania jest 57 proc. badanych przedstawicieli branży. Ponad 70 proc. obawia się długofalowych skutków wojny za wschodnią granicą w kontekście generowania swoich przychodów.

Dużą grupę dłużników notowanych w KRD, mocno zależną od koniunktury i zapotrzebowania na rynku, tworzą jednoosobowe działalności gospodarcze, w tym freelancerzy, działający na własny rachunek. To około 3,4 tys. przedsiębiorców. Ich zaległości finansowe sięgają 93,5 mln zł.

W ubiegłym roku powstało w Polsce 310 tys. nowych jednoosobowych działalności gospodarczych, ale 194 tysięcy wyrejestrowano. Często powodem likwidacji bądź zawieszenia działalności są wysokie koszty prowadzenia firmy. W branży IT, oprócz bieżących wydatków, dodatkowym obciążeniem finansowym są też różnego rodzaju licencje, programy komputerowe, specjalistyczny sprzęt, a nawet niezbędne szkolenia, kursy i certyfikaty. Warto wiedzieć, że to wszystko można już dziś nabyć na raty, bez konieczności zaciągania kredytu w banku. W ubiegłym roku mikrofirmy po raz pierwszy mogły skorzystać z rat dla biznesu w usłudze NFG. Średnia wartość zakupów firmowych oddanych do finasowania przez przedsiębiorstwa informatyczne wynosiła 6,5 tysiąca złotych. Firmy inwestowały głównie w nowoczesny sprzęt i szkolenia, a płatności najczęściej rozkładały na 6 rat. Jeszcze większą popularnością cieszył się faktoring online. W ramach eFaktoringu mikrofirmy IT sfinansowały ponad 1200 faktur na łączną kwotę 7,1 mln zł. Średnia wartość faktury oddanej do finansowania to 5900 zł – podaje Emanuel Nowak, ekspert w firmie faktoringowej NFG.

Mazowsze na czele zadłużonych województw

Wśród regionów, w których sektor nowych technologii mierzy się z największymi trudnościami finansowymi, dominuje Mazowsze.

Tutejsze firmy IT do zwrotu mają niemal 78 mln zł. Na drugim miejscu znalazła się Wielkopolska, gdzie do uregulowania pozostaje im 28,3 mln zł. Warto jednak zauważyć, że do tak wysokiej kwoty znacznie przyczynił się szczególnie jeden dłużnik, który ma niespłacone zobowiązania sięgające 8 mln zł. Trzecim województwem jest śląskie, w którym przedsiębiorstwa IT mają 23 mln zł zaległości – dodaje Adam Łącki.

Internet domowy bez limitu danych. Mobilny czy światłowód?

Zastanawiasz się nad zakupem Internetu do swojego domu? Nie wiesz na co powinieneś zwrócić uwagę przed ostatecznym wyborem oferty? W tym artykule przybliżymy Ci najważniejsze cechy Internetu domowego. Odpowiemy także na pytanie czy gdzie szukać najlepszych ofert i czy lepiej postawić na łącze stacjonarne czy mobilne.

Jak wybrać dobry Internet domowy?

Na co przede wszystkim musisz zwrócić uwagę zanim dokonasz wyboru Internetu do domu? Najważniejsze są:

  • cena,
  • prędkość pobierania (download),
  • prędkość wysyłania (upload),
  • rodzaj łącza,
  • stabilność łącza,
  • zasięg łącza (dla Internetu mobilnego),
  • limit danych do wykorzystania (dla Internetu mobilnego),
  • usługi dodatkowe w cenie,

Cena to element oferty, na który często od razu zwracamy uwagę. Oczywiście zwykle wyższa cena wiąże się z wyższą prędkością Internetu. Nie zawsze jednak najdroższy Internet będzie najlepszy. Jeśli nie masz wygórowanych wymagań co do łącza, najprawdopodobniej nie wykorzystasz w pełni najdroższych dostępnych pakietów.

Prędkość pobierania (download) to wartość jaką mają na myśli operatorzy mówiąc o prędkości łącza. Dla zdecydowanej większości domowych zastosowań wystarczające będzie łącze o prędkości już od 50 Mb/s. W praktyce, im szybszy Internet tym większy komfort pracy. Prędkość pobierania decyduje o szybkości odświeżania stron, buforowania zawartości multimedialnej czy ściągania plików. Standardem w przypadku stacjonarnego łącza światłowodowego jest obecnie prędkość 300 Mb/s.

Nie można też zapominać o prędkości wysyłania (upload). Jeśli często przesyłasz duże pliki, na przykład prace graficzne lub filmy video, duża prędkość wysyłania będzie dla Ciebie przydatna. Łącze z wysoką wartością uploadu docenią także Youtuberzy lub streamerzy. Dla takich osób dobrym wyborem będzie łącze symetryczne, czyli o jednakowej prędkości wysyłania i pobierania.

Jedną z najważniejszych, a jednocześnie najtrudniejszych do weryfikacji, cech łącza internetowego jest jego stabilność. Nawet jeśli Twoje łącze osiąga imponujące maksymalne prędkości, ciężko będzie je efektywnie wykorzystać gdy prędkość Internetu będzie ciągle spadać. Dlatego zawsze warto zasięgnąć opinii osób, które korzystają już z usług danego dostawcy, najlepiej w Twojej okolicy.

Światłowód czy Internet mobilny do domu?

W Polsce dostępne są łącza stacjonarne (w tym światłowodowe), mobilne i satelitarne. Do użytku domowego najlepsze będzie łącze stacjonarne, chociaż do tego celu nadają się również pakiety Internetu mobilnego bez limitu, lub z bardzo dużym limitem danych. Najsłabiej wypada tu łącze satelitarne, które w porównaniu do konkurentów jest znacznie droższe i mniej stabilne.

Pod względem prędkości łącza zdecydowanie wygrywa łącze stacjonarne, zwłaszcza światłowodowe. W dużych miastach już od dłuższego czasu funkcjonuje Internet światłowodowy o prędkościach przekraczających 1000 Mb/s. W przypadku Internetu mobilnego i bezprzewodowego maksymalna prędkość łącza najczęściej wynosi ok. 100 Mb/s. Jest to prędkość, która pozwala na swobodne korzystanie z zasobów Internetu, ale jest znacznie niższa od standardu łączy stacjonarnych w dużych miastach.

W przypadku Internetu mobilnego równie ważny co prędkość może okazać się zasięg. Przede wszystkim ważne jest, aby zasięg był jak najwyższy w Twoim domu. Wtedy będziesz mógł liczyć na najwyższą możliwą prędkość i stabilność łącza. Tego typu problemy nie dotyczą łącza stacjonarnego, które dzięki połączeniu kablowemu najczęściej jest bardziej stabilne niż łącze mobilne, na którego jakość ma wpływ nie tylko zasięg, ale i warunki pogodowe.

Internet mobilny bez limitu jako Internet domowy?

Zamawiając mobilne łącze internetowe często musimy godzić się na limit danych do wykorzystania. Zwłaszcza w przypadku zastosowań domowych, może być to duże utrudnienie. W ofertach poszczególnych operatorów pojawiają się jednak opcje łącza mobilnego bez limitu. Warto rozważyć także zakup Internetu mobilnego z dużym limitem danych, wynoszącym 500 GB miesięcznie i więcej. Będzie on w pełni wystarczający dla większości użytkowników.

Należy jednak pamiętać, że Internet bezprzewodowy bez limitu lub z tak dużym limitem danych, będzie droższy od Internetu stacjonarnego. Jednocześnie, prędkość łącza mobilnego będzie niższa. Oznacza to, że z ofert tego typu warto korzystać jedynie w poniższych przypadkach:

  1. Jeśli ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury nie masz możliwości instalacji Internetu stacjonarnego lub światłowodowego.
  2. Jeśli nie masz zgody właściciela na instalację łącza stacjonarnego, na przykład w wynajmowanym mieszkaniu.
  3. Jeśli szczególnie ważny jest dla Ciebie aspekt bezprzewodowości i chcesz mieć możliwość zmiany miejsca, w którym korzystasz z Internetu.

W innych przypadkach lepszym pomysłem będzie Internet światłowodowy lub inny rodzaj Internetu stacjonarnego. Będzie on stabilniejszy niż łącze mobilne, a przy tym jego stosunek ceny do prędkości jest znacznie korzystniejszy.

Najlepsze oferty Internetu domowego

Gdzie szukać najlepszych ofert na Internet domowy bez limitu? Oczywiście można w tym celu przeszukać strony internetowe wszystkich operatorów Internetu. Można także wspomóc się porównywarką ofert Internetu, taką jak Teletropiciel.pl. Korzystanie z porównywarki jest wygodne i pozwala oszczędzić czas. Do tego od razu masz możliwość porównania ofert poszczególnych dostawców. Przedstawiamy jedne z najciekawszych znalezionych ofert Internetu domowego:

Światłowód do 1200 Mb/s od Vectry

Vectra oferuje jedno z najszybszych łącz światłowodowych w kraju. W ramach oferty tego dostawcy możemy liczyć na łącze o prędkości aż do 1200 Mb/s.

Internet stacjonarny do 300 Mb/s od Netii

Podstawowy pakiet Internetu stacjonarnego firmy Netia, zawierający bardzo stabilne łącze światłowodowe o prędkości do 300 Mb/s.

Bezprzewodowy Internet domowy bez limitu od T-Mobile

Internet bezprzewodowy bez limitu danych. Łącze mobilne o prędkości do 90 Mb/s. Najlepsza tego typu oferta od T-Mobile.

Więcej ofert Internetu domowego znajdziesz w serwisie Teletropiciel.pl

Aktywne a pasywne zarządzanie portfelem inwestycyjnym – różnice, zalety i które podejście opłaca się bardziej w długim okresie?

Inwestowanie jest obecnie jednym z niewielu sposobów na zmniejszenie negatywnych skutków ogólnego wzrostu cen spowodowanego kryzysem ogólnospołecznym i wysoką stopą inflacji. W Internecie aż roi się od reklam produktów inwestycyjnych, z których niedoświadczony inwestor może mieć mętlik w głowie. W tym artykule pokażemy, że w świecie inwestowania czasami mniej znaczy więcej, i przyjrzymy się różnicom między aktywnym a pasywnym zarządzaniem portfelem inwestycyjnym.

Metod i podejść do inwestowania jest bez liku, a inwestorzy mogą wybrać spośród ustalonych strategii, opracować własne podejście do inwestowania lub powierzyć swoje pieniądze profesjonalistom z funduszów inwestycyjnych. Niezależnie od tego, które podejście się wybierze, zawsze ma się dwie opcje. A mianowicie: aktywne lub pasywne zarządzanie portfelem inwestycyjnym. Ten podstawowy podział dotyczy całej społeczności inwestorów, od drobnych inwestorów detalicznych po globalne fundusze hedgingowe. Jakie są zalety i wady obu tych stylów inwestowania? Czytaj dalej!

Aktywne zarządzanie portfelem

Aktywnie zarządzane portfele inwestycyjne to takie, których skład jest aktywnie zmieniany i dostosowywany do aktualnych warunków rynkowych przez inwestorów lub zarządzających funduszem w celu maksymalizacji stopy zwrotu lub obniżenia ryzyka inwestycyjnego. Interwencje te polegają na aktywnym dodawaniu lub usuwaniu z portfela aktywów finansowych lub na dokonywaniu zmian w proporcjach tych aktywów w portfelu.

Aktywnie zarządzane portfele inwestycyjne wymagają specjalistycznej wiedzy na temat mechanizmów rynkowych, ekonomii i statystyki, w związku z czym takie podejście jest bardziej czasochłonne.

Aktywne zarządzanie portfelem inwestycyjnym daje wiele korzyści, które czynią je bardzo atrakcyjnym dla inwestorów. Należą do nich przede wszystkim możliwość maksymalizacji zysków poprzez monitorowanie i reagowanie na krótkoterminowe wahania cen i sentymentu rynkowego oraz wykorzystywanie ich do generowania zysków lub obniżenia ryzyka inwestycyjnego. Należy jednak zauważyć, że stałe monitorowanie sytuacji rynkowej jest niezwykle czasochłonne i wymagające pod względem wiedzy i doświadczenia, których zdobycie może nie być priorytetem dla niektórych inwestorów.

Zalety

  • Elastyczność – możliwość inwestowania w obiecujące aktywa
  • Hedging – możliwość obniżenia ryzyka inwestycyjnego
  • Optymalizacja podatkowa – fundusze inwestycyjne przed zakończeniem roku fiskalnego sprzedają aktywa, które przyniosły im straty, zmniejszając w ten sposób podstawę opodatkowania

Wady

  • Wyższe koszty wynikające z aktywnego nabywania aktywów
  • Czasochłonność
  • Potrzeba wiedzy i doświadczenia

Pasywne zarządzanie portfelem

W porównaniu z aktywnym zarządzaniem portfelem, pasywne podejście jest znacznie prostsze, mniej czasochłonne i nie wymaga tak obszernej wiedzy. Pasywne zarządzanie inwestycjami zakłada długoterminowy wzrost nabytych aktywów. Pasywny styl inwestowania jest zwykle realizowany w ramach jednego segmentu rynku, gdzie dywersyfikacja polega na utworzeniu grupy aktywów. Typowymi instrumentami są na przykład nieruchomości (REIT) lub akcje z określonych sektorów, np. lotniczego, technologii, odnawialnych źródeł energii, akcje amerykańskie itp.

W dzisiejszych czasach synonimem pasywnego inwestowania są przede wszystkim tzw. fundusze ETF (fundusze giełdowe)Są one popularne głównie ze względu na niskie opłaty, jak również z natury rzeczy wysoki poziom dywersyfikacji.

Pasywne podejście do zarządzania portfelem jest z reguły mniej czasochłonne i mniej wymagające pod względem wiedzy – inwestor zakłada wzrost posiadanych przez siebie aktywów w długim okresie.

W przypadku inwestycji pasywnych horyzont czasowy inwestycji może wynosić nawet kilkadziesiąt lat. Warto również zaznaczyć, że inwestycje pasywne wymagają znacznie bardziej dokładnego przygotowania niż inwestycje aktywne. Obejmuje to analizę fundamentalną, ekonomiczną, społeczną i analizę sentymentu rynkowego. W związku z tym nawet pasywne podejście do zarządzania portfelem może okazać się nieco czasochłonne, a przynajmniej na samym początku.

Zalety

  • Znacznie niższe koszty związane z nabyciem aktywów i zarządzaniem portfelem
  • Niskie wymagania w zakresie wiedzy specjalistycznej
  • Maksymalizacja zysku w przypadku pozytywnych fundamentów w danym segmencie rynku

Wady

  • Niemożność hedgingu (zabezpieczenia) i szerszej dywersyfikacji
  • Zablokowanie kapitału na długi czas
  • Stawianie na długoterminowy wzrost

Aktywne a pasywne zarządzanie portfelem inwestycyjnym

Jak wynika z powyższego, aktywne podejście do zarządzania portfelem posiada tę zaletę, że zarządzający lub sami inwestorzy mogą na bieżąco reagować na zmiany sytuacji na rynku, zabezpieczać swoje pozycje lub usuwać z portfela „złe” aktywa. Niemniej jednak, mimo że pasywne podejście nie oferuje takiej możliwości, nie należy go ignorować.

Wręcz przeciwnie. Badania przeprowadzone przez agenturę IFA (Index Fund Advisors) wykazały, iż wiele pasywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych osiąga dużo lepsze wyniki od funduszy zarządzanych w sposób aktywny. Słabsze wyniki aktywnie zarządzanych portfeli mogą wynikać np. z psychologii inwestowania, złej oceny sygnałów rynkowych lub błędnego ocenienia korekcji na rynku, którą inwestor może uważać za zakończenie trendu, ale która okaże się jedynie naturalnym, lokalnym dołkiem w drodze na północ.

W przypadku aktywnego podejścia do zarządzania portfelem należy liczyć się z negatywnym wpływem psychologii inwestowania. W przeciwieństwie do tego, inwestor inwestujący w sposób pasywny nie podlega w takim stopniu wahaniom własnego nastroju. Z raportu agentury IFA wynika, że niektóre duże fundusze inwestycyjne  wykorzystują pasywnie zarządzane inwestycje jako produkty dla swoich klientów. Ten rodzaj inwestowania jest dosyć powszechny w wielu dziedzinach i można go uznać za dominujące podejście do inwestycji w skali międzynarodowej. Raport ten całkowicie obala opinie dotyczące przewagi funduszy zarządzanych aktywnie, pokazując, że pasywne zarządzanie portfelem to metoda preferowana przez wiele dużych firm inwestycyjnych, co z kolei można uznać za ważną informację dla inwestorów detalicznych.zarządzanie portfelem

Wykresy kołowe porównujące procentowy rozkład inwestycji aktywnych i pasywnych w funduszach. Źródło: IFA.com

W niniejszym artykule pokazaliśmy, że czasami mniej może faktycznie oznaczać więcej. Pasywne podejście do inwestowania pozwala zaoszczędzić sporo czasu, nie wymaga tak obszernej wiedzy jak aktywne zarządzanie portfelem, a w dodatku często może generować wyższe zyski. Co więcej, pasywne zarządzanie portfelem inwestycyjnym jest również metodą preferowaną przez duże firmy inwestycyjne, co powinno zostać uznane przez inwestora detalicznego przynajmniej za bodziec do zastanowienia się nad własną strategią inwestycyjną.

Asseco prezentuje wyniki finansowe za rok 2022

W 2022 roku Grupa Asseco osiągnęła 17,4 mld zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 20% względem poprzedniego roku. Sprzedaż własnych produktów oraz usług informatycznych wzrosła o 19% i przekroczyła 13,4 mld zł. Zysk operacyjny, po wzroście o 25%, wyniósł 1,8 mld zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej był o 8% wyższy i osiągnął poziom 503 mln zł. Asseco pozostaje aktywne w obszarze M&A
– w minionym roku do Grupy dołączyło 16 spółek.

W 2022 roku zysk operacyjny non-IFRS* wyniósł 2,0 mld zł, co oznacza wzrost o 14% w stosunku do roku 2021. Z kolei zysk netto non-IFRS przypisany akcjonariuszom Asseco Poland ukształtował się na poziomie 547 mln zł i był wyższy o 6%. Dla Grupy Asseco dane w ujęciu non-IFRS stanowią ważną informację na temat sytuacji finansowej, a także dla oceny rozwoju działalności.

Przychody Asseco są bardzo dobrze zdywersyfikowane. W 2022 roku za 42% sprzedaży odpowiadał sektor przedsiębiorstw, udział sektora bankowości i finansów wyniósł 33% a instytucji publicznych 25%. Grupa odnotowała dwucyfrowe wzrosty we wszystkich sektorach.

Asseco umocniło swoją pozycję we wszystkich segmentach geograficznych. W 2022 roku rynki zagraniczne reprezentowane przez segmenty Formula Systems i Asseco International odpowiadały łącznie za 90% przychodów Grupy. Sprzedaż segmentu Formula Systems zwiększyła się o 23% do 11,5 mld zł, a zysk operacyjny o 49% do 1,1 mld zł. Po korektach
non-IFRS, zysk operacyjny tego segmentu ukształtował się na poziomie 1,3 mld zł, co stanowi wzrost o 20% w odniesieniu do zysku operacyjnego non-IFRS z roku 2021. W segmencie Asseco International przychody wzrosły o 15% do 4,2 mld zł, a zysk operacyjny osiągnął poziom 407 mln PLN. Po uwzględnieniu korekt non-IFRS zysk operacyjny tego segmentu wzrósł o 4% do 465 mln zł. Sprzedaż segmentu Asseco Poland przekroczyła 1,7 mld zł, czyli o 10% więcej niż rok wcześniej, a zysk operacyjny był o 5% wyższy i wyniósł 275 mln zł.

„Mimo niepewnych czasów, dalej konsekwentnie realizujemy naszą strategię opartą na rozwoju własnego oprogramowania i usług z nim związanych, a także silnej dywersyfikacji geograficznej, sektorowej i produktowej. Rok 2022 był dla nas rekordowy zarówno pod względem sprzedaży, jak i zysku netto przypisanego akcjonariuszom Asseco Poland. Międzynarodowy charakter naszej organizacji i jej struktura federacyjna, pozostawiająca dużą autonomię oraz swobodę działania poszczególnym spółkom, pozwalają nam skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych, zachowując tak potrzebne klientom lokalne i elastyczne podejście. Tylko w 2022 roku do naszej Grupy dołączyło 16 spółek działających na rynkach: europejskim, izraelskim i amerykańskim. Od momentu debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w 2004 roku liczba naszych akwizycji wynosi już blisko 130. To sprawia, że dzisiaj Grupa Asseco to blisko 33 tys. pracowników w 60 krajach na 6 kontynentach” – powiedział Adam Góral, Prezes Zarządu Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2023 w kursach zmiennych, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 9,8 mld zł. W kursach stałych, w jakich został przeliczony backlog na 2022 rok, wynosi 10 mld zł.

„Wojna w Ukrainie potwierdziła, jak ważną rolę odgrywa cyberbezpieczeństwo. Jako dostawca rozwiązań dla instytucji publicznych i przedsiębiorstw bierzemy aktywny udział w zabezpieczaniu systemów informatycznych i pomagamy naszym klientom w dostosowaniu infrastruktury oraz procedur do nowych realiów” – tłumaczy Adam Góral. „Mamy również ogromne ambicje i wielkie plany, jeżeli chodzi o rynek rozwiązań chmurowych. Chcemy aktywnie włączać się w budowę europejskiej chmury obliczeniowej, a powołanie w 2021 roku Asseco Cloud jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Nadal intensywnie promujemy ideę paperless, przenosząc procesy analogowe naszych klientów do przestrzeni cyfrowej. Pracujemy również nad rozwiązaniami z zakresu sztucznej inteligencji. Wierzę w to, że rosnąca popularność narzędzi AI, to nie chwilowa moda, a kierunek rozwoju technologii, która w swoim założeniu ma służyć człowiekowi” – dodał Adam Góral.

Asseco konsekwentnie buduje wartość dla akcjonariuszy i dzieli się z nimi wypracowanym zyskiem. W tym roku Zarząd Spółki zarekomendował Walnemu Zgromadzeniu wypłatę 291 mln zł dywidendy za 2022 rok, co oznacza 3,50 zł na akcję i stanowi 58% skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej.

* Ujęcie non-IFRS obejmuje korekty o koszt amortyzacji wartości niematerialnych rozpoznanych w ramach rozliczenia połączenia (PPA), o koszty transakcji z pracownikami rozliczane w formie instrumentów kapitałowych (SBP) oraz o przychody i koszty związane z transakcjami nabycia/sprzedaży spółek i zdarzeniami jednorazowymi (oraz związane z nimi efekty podatkowe).

Skąd wynika stabilność polskiego sektora bankowego

Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem kryzysu w światowym sektorze bankowym. Niemal z dnia na dzień upadł amerykański Silicon Valley Bank, a szwajcarski Credit Suisse został zgodnie z przewidywaniami przejęty przez UBS. Wydarzenia te nie pozostały obojętne wśród polskich i zagranicznych komentatorów. Ekonomiści EMIS analizują, czy i jak ta sytuacja może mieć wpływ na stabilność polskiego sektora bankowego.

Aktualne problemy światowego sektora bankowego mogą być powiązane z globalną inflacją oraz faktem, że banki centralne podwyższają stopy procentowe. Sektor wciąż obawia się możliwego trzęsienia ziemi, jako że ciemne chmury zbierają się nad dużym europejskim podmiotem – niemieckim Deutsche Bankiem. Co zaskakuje, to spokój panujący w polskim sektorze bankowym.

Coraz więcej aktywów

Sektor bankowy w Polsce charakteryzuje się wysoką stabilnością i bezpieczeństwem, należąc przy tym do najlepiej rozwiniętych w Europie Środkowo-Wschodniej. Analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) w raporcie „Poland Banking Sector 2022/2023” wskazują, że w ciągu ostatniej dekady sektor stale się powiększał, a w ostatnich latach aktywa oscylowały wokół 90 proc. nominalnego PKB. W 2020 roku kontrolowane przez banki zasoby majątkowe podwoiły średni wzrost z poprzednich 10 lat, zwiększając się o 17,5 proc. r/r, a mówiąc inaczej o 100,5 proc. jako udział w PKB (do 2,4 bln zł). Aktywa na koniec 2021 roku były warte 98,1 proc. PKB, czyli znacznie powyżej średniej z ostatnich 5 lat, która wynosiła 91,6 proc. Z kolei wraz z odbudową gospodarki po pandemii COVID-19 wzrosły o dodatkowe 9,5 proc. r/r – do 2,6 bln zł.

Z raportu EMIS „Poland Banking Sector 2022/2023” wynika, że na koniec 2021 roku w Polsce funkcjonowało 30 banków komercyjnych, które posiadały 89,7 proc. aktywów sektora, czyli 2,3 bln zł. Do tej puli należy doliczyć 511 banków spółdzielczych reprezentujących 7,2 proc. aktywów (czyli 185 mld zł) oraz 37 oddziałów instytucji kredytowych z zasobami majątkowymi o wartości 79,6 mld zł (3,1 proc. ogółu). Kapitał zagraniczny stanowił 57 proc. aktywów sektora, z kolei kapitał państwowy 27 proc., a pozostałe 17 proc. pochodziło z polskiego kapitału prywatnego.

Co ważne, polski sektor bankowy jest stosunkowo skoncentrowany – pięć największych banków (PKO BP, Bank Pekao, Santander Bank Polska, ING Bank Śląski oraz mBank) w 2021 r. miało łącznie 56,56 proc. udziału w całości aktywów. Ponadto, koncentracja powoli, ale stale rośnie. Wpisuje się to w ogólny trend konsolidacji szerzej pojętego sektora finansowego, czego najbardziej znaczącym przykładem było przejęcie w 2017 r. Pekao przez PZU i PFR.

Przymusowe restrukturyzacje

Zgodnie z przepisami unijnymi na polskim rynku funkcjonuje podmiot o nazwie Bankowy Fundusz Gwarancyjny, którego zadaniem jest działanie na rzecz stabilności krajowego systemu finansowego: gwarantowanie depozytów zgromadzonych w bankach i kasach oraz przeprowadzanie przymusowej restrukturyzacji instytucji finansowych zagrożonych bankructwem.

Pod koniec 2020 roku BFG dokonał przymusowej restrukturyzacji należącego do Leszka Czarneckiego Idea Banku, czym uchronił klientów banku przed ryzykiem utraty pieniędzy. Wskutek zaplanowanego i odpowiedzialnego działania depozyty oraz oszczędności klientów Idea Banku zostały przeniesione do Banku Pekao. Podobna sytuacja wydarzyła się w 2022 roku i również dotyczyła banku Leszka Czarneckiego – tym razem przymusowej restrukturyzacji poddano Getin Noble Bank. Depozyty klientów zostały przeniesione do nowo powstałego podmiotu o nazwie Velo Bank. Zmniejszono dzięki temu koszty finansowe, które pojawiają się zwykle przy likwidacji banku, a wszystkie depozyty, niezależnie od ich wysokości, zostały zabezpieczone.

– Upadek Getin Noble Banku był w pewnym sensie dowodem na stabilność polskiego sektora bankowego. Jeżeli zakończenie działalności operacyjnej przez tak dużą instytucję finansową nie wywołuje w zasadzie żadnych większych skutków dla sektora i jego klientów, to znaczy, że jest on zbudowany na solidnych podstawach – zaznacza Andrzej Żurawski, ekonomista EMIS (ISI Emerging Markets Group). – Jeśli natomiast chcemy powiedzieć o niestabilności polskiej bankowości, zwykle mamy na myśli zaburzenia wywołane czynnikami zewnętrznymi. Przykładem jest sytuacja największego polskiego banku PKO BP, w którym doszło do czterech zmian prezesa w ciągu dwóch lat.

Stabilność mimo przeciwności

Przypadki Credit Suisse i Silicon Valley Bank – mimo że zbiegły się w czasie – mocno różnią się od siebie, zarówno pod względem przyczyn, jak i skutków. Wykupienie Credit Suisse, starego i poważanego szwajcarskiego banku przez UBS to scenariusz, który nie powinien przysporzyć klientom instytucji żadnych dużych problemów. Tego samego nie można już powiedzieć o SVB, tzw. „banku dla startupów”. Zatem nawet, gdyby problemy Deutsche Banku, dużej europejskiej instytucji, okazały się tak samo duże jak Credit Suisse – na co na razie niewiele wskazuje – nie ma powodów do paniki.

Według wielu prognoz, m.in. Międzynarodowego Funduszu Walutowego, polska gospodarka ma w 2023 roku zmniejszyć swoje tempo wzrostu do ok. 0–0,5 proc. Trwająca w Ukrainie wojna wpływa na funkcjonowanie całego regionu, a wzrost inflacji doprowadził do jeszcze silniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski prognozuje, że banki mogą potencjalnie nie odzyskać rentowności sprzed pandemii, a niepewność związana z ryzykami prawnymi walutowych kredytów hipotecznych może okazać się dużym obciążeniem dla podmiotów, które wciąż zwiększają swoje rezerwy. W ostatniej edycji wydawanego przez NBP „Raportu o stabilności systemu finansowego” można przeczytać: „Sektor bankowy pozostaje odporny, ale bilans czynników wpływających na ocenę ryzyka systemowego w kraju uległ pogorszeniu.”

Analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) podkreślają, że pomimo wielu prognozowanych przeszkód, polski sektor bankowy pozostaje stabilny i dobrze przygotowany na ewentualne dynamiczne ruchy, które może przynieść przyszłość.

Źródło: EMIS Insights „Poland Banking Sector 2022/2023”

Zadłużenia wobec Skarbu Państwa – co powinieneś o nich wiedzieć?

  • Podatkowe zaległości Polaków na koniec 2022 r. wynosiły ponad 117 mld zł. To o 1,2% więcej niż rok wcześniej. Zdecydowanie najbardziej zadłużeni wobec Skarbu Państwa są mieszkańcy województwa mazowieckiego. Tylko oni odpowiadają aż za 50 mld zł długu.
  • Dokładnie rok temu Związek Przedsiębiorstw Finansowych zapytał Polaków o ich prognozy dotyczące sytuacji gospodarczej wobec nowowprowadzanego Polskiego Ładu. Wówczas 55% respondentów negatywnie oceniało te przepisy względem swoich finansów.
  • Wszystko wskazuje, że dług podatników wobec państwa w tym roku będzie się powiększać.

117 mld zł – właśnie tyle Polacy zalegają fiskusowi – wskazuje Ministerstwo Finansów. Zdecydowana większość, bo ponad 80% tych zobowiązań, dotyczy zaległości z tytułu nieuregulowanego VAT-u. Wysoka inflacja nie sprzyja optymistycznej wizji spłacania długu, a zwiększająca się skuteczność organów podatkowych, podejmujących kontrole i weryfikacje podatników, stale poszerza grono dłużników. Co o swoich zobowiązaniach powinny wiedzieć osoby, które zalegają wobec Skarbu Państwa?

Podatki, których nie płacimy…

Z ostatnim dniem 2022 r. dług Polaków z tytułu niezapłaconego VAT-u opiewał na kwotę 94,3 mld zł. Powszechność tego podatku wpływa na skalę zadłużenia – to właśnie niezapłacony VAT odpowiada za ponad 80% całego zadłużenia polskich podatników wobec Skarbu Państwa. Zaległości za nieuregulowaną akcyzę wynoszą 10,6 mld zł i stawiają je na drugim miejscu względem zadłużeń wobec fiskusa. 7,4 mld zł, czyli mniej niż rok wcześniej, Polacy są winni z tytułu PIT, natomiast CIT to niezapłacone zobowiązania na poziomie 4,9 mld zł.

Z badania na temat moralności finansowej Polaków, które jako Związek Przedsiębiorstw Finansowych przeprowadzamy cyklicznie, wynika, że 51% naszego społeczeństwa jest skłonna tolerować nadużycie polegające na opłacaniu rachunku gotówką, by uniknąć płacenia podatku VAT. Dlaczego tak się dzieje? Polacy wskazują, że urzędy skarbowe wykazują się nadmierną restrykcyjnością i podatek ten przesadnie obciąża obywateli. I właśnie być może w tej argumentacji należy doszukiwać się głównych powodów zadłużenia Polaków wobec Skarbu Państwa. Z pewnością nie bez znaczenia jest poziom komplikacji polskich przepisów podatkowych, pewna przestrzeń interpretacyjna, którą pozostawiają oraz inflacja przepisów prawnych  – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Z zeszłorocznej ankiety przeprowadzonej przez ZPF wynikało, że aż 55% Polaków negatywnie oceniało wpływ Nowego Polskiego Ładu na swoje finanse. Chaos wywołany nowymi przepisami, które były modyfikowane w ciągu roku, a także wysoka inflacja, kryzys energetyczny, wojna w Ukrainie, wzrost stóp procentowych, bez wątpienia wpłynęły na negatywną sytuację finansową Polaków. Potwierdzeniem tego jest ponad 1% wzrost długu wobec państwa. Niemniej nawet w obliczu kryzysu finansowego należy mieć na uwadze, że zadłużenie wobec Skarbu Państwa znacznie wpływa na bezpieczeństwo finansowe i niesie ze sobą szereg konsekwencji.

Dług wobec Skarbu Państwa to też dług

Najpierw stawka za zwłokę, która wynosi 200% podstawowej stopy oprocentowania kredytu lombardowego + 2%, odsetki karne, windykacja długu, nałożenie kary finansowej – grzywny, a nawet zajęcie komornicze konta bankowego lub wynagrodzenia – właśnie z takimi konsekwencjami powinny liczyć się osoby zadłużone wobec fiskusa. Urzędy skarbowe mają szereg narzędzi i możliwości, które są stosowane wobec nierzetelnych płatników, o czym ci nie powinni zapominać.

Dług wobec Skarbu Państwa powinien być przez osoby zadłużone traktowany tak, jak każde inne zobowiązanie – z należytą powagą i możliwie jak najwyższym priorytetem spłaty lub wyjaśnienia sytuacji. Organy podatkowe nieustannie usprawniają swoje działanie, więc ewentualne nadzieje dłużnika, że jego zobowiązanie pozostanie bez echa, są absolutnie nietrafione – komentuje prezes Marcin Czugan.

Ekspert przypomina także, że jeśli zaległości znacznie przekraczają możliwości finansowe osoby zadłużonej, to istnieje możliwość ubiegania się o odroczenie płatności, rozłożenie wierzytelności na dogodniejsze w spłacie raty, a nawet na umorzenie odsetek, czy nawet zaległości podatkowych.

W labiryncie fiskusowego długu

Unikanie odpowiedzialności za dług – niezależnie od tego, wobec jakiego wierzyciela on powstał – jest bezcelowe, a wręcz może pogłębić istniejący już problem. Ucieczka od zobowiązań nigdy nie jest rozwiązaniem – zgodnie podkreślają firmy windykacyjne zrzeszone w Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Podjęcie próby ułożenia swojego budżetu na nowo, stopniowa regulacja zadłużenia, a także prowadzenie negocjacji dotyczących warunków spłaty to właściwe kierunki podążania ku rozwiązaniu problemu.

Jak podkreśla Marcin Czugan z ZPF – choć sytuacja finansowa obecnie jest mocno niekorzystna, to najlepszą metodą radzenia sobie z długami jest nieustanne zapobieganie ich powstawaniu, a jeśli już istnieją, to możliwie jak najszybsze ich spłacenie. I choć eksperci szacują, że ze względu na tak trudne położenie finansowe, w jakim się aktualnie znajdujemy, dług podatników wobec fiskusa będzie się pogłębiał w 2023 r., to warto szczególnie zadbać o terminowość płatności podatków, by nie narażać się na dodatkowe koszty – odsetki czy grzywnę.

Służba Kontrwywiadu Wojskowego ostrzega przed cyber-szpiegami z Rosji

Polski rząd i Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) wydały ostrzeżenie dotyczące szeroko zakrojonej kampanii szpiegowskiej powiązanej z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Urzędnicy twierdzą, że kampania trwa już od października 2022 roku i jest skierowana przeciw państwom członkowskim NATO, państwom UE oraz, w mniejszym stopniu, krajom afrykańskim.

Polscy urzędnicy powiązali kampanię z rosyjską SVR i jej jednostką hakerską APT29 oraz opublikowali raporty na temat trzech nowych szczepów złośliwego oprogramowania wykorzystywanych w atakach — zidentyfikowanych jako SNOWYAMBER, HALFRIG i QUARTERRIG.

W 2022 roku eksperci firmy Check Point Software zwracali uwagę na działania grupy APT29: Rosyjska grupa szpiegowska APT 29 (znana również jako Cosy Bear lub Nobelium) atakowała konta Microsoft 365 w krajach NATO w celach cyberszpiegowskich. Grupa nadużywała różnych funkcji platformy Azure i próbowała uzyskać dostęp do informacji dotyczących polityki zagranicznej.

Zdaniem Sergeya Shykevicha, eksperta bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Software, w ciągu ostatniego roku (od wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego) ekosystem haktywistyczny zmienił formę i dojrzał pod względem motywacji i celów. Granice między haktywizmem, a państwowymi operacjami cybernetycznymi zaczęły się zacierać. Grupy haktywistów sprofesjonalizowały poziom organizacji i kontroli oraz operacji, przypominających kampanie wojskowe: rekrutują i szkolą, udostępniają między sobą narzędzia, dane wywiadowcze i przydzielają cele – podkreśla ekspert Check Point. Co więcej, płacą bardzo wysokie wynagrodzenia specjalistom.

Jak będzie wyglądał haktywizm w 2023 roku?

Częstotliwość i wyrafinowanie ataków w nowej erze haktywizmu rodzi pytania o ich pochodzenie. Kto lub jaka organizacja kryje się za maską i czy ich działania są motywowane korzyściami politycznymi czy terrorem? W nadchodzącym roku coraz trudniej będzie zidentyfikować, czy za atakiem stoi rząd, haktywista czy typowa grupa cyberprzestępcza. Być może jest zbyt wcześnie, aby mówić o haktywizmie jako o terroryzmie sponsorowanym przez państwo, ale nie ma wątpliwości, że coraz trudniej jest oddzielić jedno od drugiego. Napięcia geopolityczne nadal dominują w światowej agendzie, a nowa era cyberwojny będzie stawać się coraz bardziej destrukcyjna.

MDR – niepotrzebny obowiązek?

Raportowanie MDR dotyczy w dużej mierze transakcji, które przedsiębiorcy są zobligowani raportować w inny sposób – np. za pomocą formularzy JPK czy TRR. Organy podatkowe wiedzą więc o ich istnieniu. Czy zatem raportowanie MDR ma sens?

Przepisy dotyczące raportowania schematów podatkowych obowiązują w Polsce od 1 stycznia 2019 r. Polska jako jeden z pierwszych krajów wdrożyła Dyrektywę Rady zmieniająca dyrektywę 2011/16/UE w zakresie obowiązkowej automatycznej wymiany informacji w dziedzinie opodatkowania w odniesieniu do raportowanych uzgodnień transgranicznych. Warto zaznaczyć, że w Polsce obowiązek raportowania schematów podatkowych dotyczy wszystkich podatków i jest bardziej rozbudowany niż w innych krajach Europy. Dodatkowo zakres polskich przepisów nie jest do końca jasny, a część schematów, które podlegają raportowaniu definiuje nie ustawa, lecz formularz Ministerstwa. Ponadto przedsiębiorcy muszą często raportować transakcje, o których organy podatkowe już wiedzą, na podstawie innych formularzy (np. JPK, TPR itp.). W związku z powyższym pojawia się naturalne pytanie czy zakres raportowania MDR określony w przepisach, jak też techniczne uwarunkowania nie są przykładem nałożenia na przedsiębiorców nieproporcjonalnych obowiązków administracyjnych w stosunku do efektów jakie te działania wnoszą w kontekście kontroli płacenia podatków.

Statystyki

W celu udzielenia odpowiedzi na powyższe pytanie warto w pierwszej kolejności zacząć od  statystyk, które w dniu 13.01.2023 zostały udostępnione na oficjalnych stronach administracji podatkowej.

Łącznie w okresie od 1 stycznia 2019 r. złożonych zostało 36 603 różnego rodzaju formularzy MDR, z czego największą część stanowią formularze MDR-1 oraz powiązane z nimi formularze MDR-3. Innymi słowy jeżeli połączono by formularze MDR-1 i MDR-3 w jeden, co wydaje się racjonalne, to liczba składanych formularzy zmniejszyłaby się o 1/3.

W tym czasie urzędnicy wzywali przedsiębiorców do uzupełnienia formularzy MDR łącznie aż 4 506 razy. W tym zakresie wezwania dotyczyły kwestii „formalnych” związanych z pełnomocnictwem oraz kwestii „merytorycznych” takich jak: rodzaj schematu – transgraniczny, tzw. krajowy, podmioty uczestniczące w schemacie, kryterium głównej korzyści, cechy rozpoznawcze czy przepisy prawa podatkowego. Jednocześnie nie zostało wskazane czy w zakresie MDR wykonywane były jakiekolwiek inne niż powyższe kontrole. Powody wezwań pokazują dwie kwestie. Po pierwsze nieprecyzyjność przepisów i skomplikowanie formularzy, a po drugie istnienie dodatkowych, uciążliwych obowiązków po stronie przedsiębiorców.

Nie wszystkie schematy miały nadany NSP, czyli specjalny numer schematu. Takich numerów wydano jedynie 9 809, oznacza to, że  około 3 tys. schematów nie ma jeszcze nadanego numeru schematu podatkowego. Nadanie tego numeru wiąże się z szeregiem obowiązków, które obciążają przedsiębiorcę.

Transakcje z podmiotami z Rosji

Kolejnym obowiązkiem w zakresie raportowania MDR, który wszedł niedawno w życie jest konieczność raportowania transakcji z podmiotami z Rosji. 14 lutego 2023 r. ministrowie gospodarki i finansów państw członkowskich UE zdecydowali w ramach ECOFIN o wpisaniu Federacji Rosyjskiej do unijnego wykazu jurysdykcji niechętnych współpracy do celów podatkowych przyjmowanym przez Radę Unii Europejskiej (tzw. rajów podatkowych).

Zaktualizowana lista została opublikowana 21 lutego w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Poza Rosją, znalazły się na niej także Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Kostaryka i Wyspy Marshalla. Oznacza to, że podatnicy muszą przeanalizować listy swoich dostawców oraz odbiorców pod tym kątem i jeżeli mają transakcje z podmiotami z Rosji, odpowiednio je zaraportować.

Zawieszenie raportowania

Raportowanie MDR dla tzw. schematów krajowych jest obecnie zawieszone, tj. żadne terminy obecnie nie biegną. Termin zawieszony do 30. dnia następującego po dniu odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19 na podstawie przepisów Tarczy Antykryzysowej. Dla tak zwanych schematów transgranicznych terminy biegną bez zmian.

W kwestii ustalenia czy raportowanie MDR nie jest nadmiernym obowiązkiem dla przedsiębiorców warto odnieść się do tego, że raportowanie jest dwa lata zawieszone dla schematów krajowych i nie pojawiają się informacje z ministerstwa o zmianie tego wymogu. Można się zastanowić czy w takim wypadku zaraportowanie transakcji po ustaniu stanu epidemii będzie miało w ogóle jakiś sens dla organów podatkowych. Na pewno będzie wiązać się z dużą ilością dodatkowej pracy administracyjnej dla podmiotów nieraportujących na bieżąco. Dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty, żeby raportowanie MDR ograniczyć jedynie do raportowania transakcji transgranicznych, co wydaje się uzasadnione.

Najczęściej raportowane schematy

W praktyce podatkowej najczęściej spotyka się raportowanie w zakresie transakcji z podmiotami z krajów stosujących szkodliwą konkurencję podatkową, raportowanie płatności zagranicznych oraz powiązane z nim raportowanie transakcji WHT powyżej określonych progów w roku kalendarzowym, wypłata dywidendy, podatek odroczony czy zmiana kwalifikacji zdarzenia.

Należy jednak zaznaczyć, że są to tylko przykłady transakcji podlegających raportowaniu. W praktyce przedsiębiorcy często każdorazowo muszą analizować czy dana transakcja będzie podlegała MDR. Rodzi to dodatkowe koszty pracy doradców podatkowych oraz przedłuża czas realizacji transakcji. Dlatego z perspektywy szerokiego zakresu raportowania, który z uwagi na duży stopień ogólności pokrywa wiele zdarzeń gospodarczych, proces raportowania MDR powinien zostać zmodyfikowany, gdyż w obecnym kształcie stanowi nadmierny obowiązek administracyjny i obciążenie dla przedsiębiorców, z którego jak pokazują powyższe dane niewiele wynika.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Zielona rewolucja energetyki – zmiany potrzebne są na już!

Chociaż mało kto kwestionuje dziś potrzebę kompleksowych reform sektora energetycznego i transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej, tak nie brakuje też głosów, że określone na najbliższe lata cele są zbyt wygórowane, a droga do ich osiągnięcia – zbyt restrykcyjna. Ostatnie miesiące dobitnie pokazały jednak, że nie możemy odwlekać niezbędnych reform, a o jakimkolwiek wciskaniu hamulca nie może być mowy.

Wojna na Ukrainie obnażyła słabości europejskiego modelu energetycznego opartego na paliwach kopalnych importowanych z Rosji, a ograniczony dostęp do surowców i duże wahania na rynku skłoniły rządy wielu państw do refleksji nad dotychczasowym systemem. Jednym z kluczowych haseł, które zaczęło pojawiać się w debacie publicznej to „niezależność energetyczna”, czyli sytuacja, w której jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeby krajowej gospodarki, wytwarzając energię przy użyciu własnych źródeł.

– Energetyka to również ciepłownictwo. Kończymy sezon grzewczy, ale nie odkładajmy do kolejnej jesieni transformacji tego obszaru, dla którego również kluczowa jest niezależność energetyczna – mówi Piotr Górnik, prezes Fortum w Polsce. W Fortum wierzymy, że przyszłość ciepłownictwa da się zbudować bez udziału kopalin, szczególnie tych importowanych. Dlatego rozwijamy projekty związane z odzyskiem ciepła odpadowego i produkcją ciepła z odpadów. Takie rozwiązanie to lokalne bezpieczeństwo energetyczne i szansa na niższe ceny ciepła.

W tym kontekście nie dziwi rosnące zainteresowanie energią atomową, która jest uznawana za potężne, a przy tym stabilne źródło zasilania. W Polsce, po latach planowania, zapadły wreszcie decyzje o budowie trzech elektrowni jądrowych. W założeniu mają one wypełnić energetyczną lukę, która powstanie, gdy zaczniemy stopniowo wygaszać funkcjonujące dziś – i niestety mocno przestarzałe – bloki węglowe.

Zgodnie z rządowymi planami atom ma być stabilnym filarem polskiej energetyki, które nie tylko zabezpieczy rosnące zapotrzebowanie na energię w polskim przemyśle, ale także stworzy dobre warunki dla rozwoju odnawialnych źródeł energii, czyli najbardziej ekologicznych, ale jednocześnie stosunkowo niestabilnych źródeł wytwórczych. Energetyka rozproszona, skupiona na farmach wiatrowych na lądzie i morzu oraz przydomowych instalacjach fotowoltaicznych ma być dopełnieniem centralnego systemu energetycznego i zaspokoić lokalne potrzeby mieszkańców. OZE rozwija się prężnie już dzisiaj, ale wciąż brakuje stabilnego otoczenia prawnego, które pozwoliłoby jeszcze bardziej przyspieszyć z inwestycjami i przyłączać do sieci dużo więcej nowych mocy wytwórczych, niż obecnie.

Na nowe legislacyjne rozdanie czeka sektor zainteresowany budową farm wiatrowych na morzu, które są traktowane przez rząd za jedną z kluczowych inwestycji energetycznych na najbliższe lata. Czasu jest niewiele, bo zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli rządu pierwsze farmy wiatrowe maja zostać przyłączone do sieci już na koniec 2025 r. A to dopiero początek inwestycji, bo do 2030 r. moc elektrowni na Bałtyku ma wzrosnąć siedmiokrotnie, do poziomu 20 GW. Jest to niebagatelne wyzwanie logistyczne i techniczne, które wymagać będzie kooperacji inwestorów, administracji, inżynierów i władz samorządowych.

– Sektor finansowy odgrywa niezwykle ważną rolę we wspieraniu inwestycji w odnawialne źródła energii. Jako lider bankowości PKO Bank Polski angażuje się w zielone projekty, mamy w portfelu ponad 2,1 mld zł kredytów udzielonych na przedsięwzięcia z obszaru OZE. Dzięki naszemu zaangażowaniu finansowemu realizowane są takie projekty jak Park Wiatrowy Baranów-Rychtal, w ramach którego 11 turbin wiatrowych dostarczy 42,6 megawatów mocy, czy Farma Wiatrowa Grabowo z 20 turbinami wiatrowymi o łącznej mocy 44 megawatów. Energetyka wiatrowa zmienia dotychczasowy model rynku energii i stymuluje dalsze inwestycje, dlatego jesteśmy gotowi rozwijać również potencjał morskiej energetyki na Bałtyku – mówi Adam Burda, dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego-Energetyka, Paliwa i Nowe Technologie w PKO Banku Polskim.

Przewrotnie, może się okazać, że to nie finanse, wola polityczna lub technologia okażą się największą przeszkodą w realizacji śmiałych planów, ale kwestie proceduralne, między innymi związane z planowaniem inwestycji, uzyskiwaniem pozwoleń i zgód środowiskowych. [CYTAT o inwestycjach]. Wielu ekspertów obawia się, że to właśnie nadmierna biurokracja, niejednolite interpretacje urzędów wydających decyzje administracyjne, spory i rozproszenie kompetencyjne, mogą w nadchodzących latach najdotkliwiej wyhamować rozwój polskiej energetyki. I nie tylko jej, bo nowych inwestycji potrzebujemy dziś w bardzo wielu dziedzinach gospodarki. Wymienić można chociażby ciepłownictwo, które już dziś musi przygotowywać się do gruntownej reformy, by sprostać stale zaostrzającym się unijnym wymogom. Równie duże zmiany czekają też polskie sieci przesyłowe, które wymagają pilnej modernizacji, by udźwignąć ciężar rosnących wolumenów wytwarzanej w elektrowniach mocy.

Inwestycje będą również kluczowe, by transformacja energetyczna okazała się prawdziwym kołem zamachowym polskiej gospodarki, które pozwoli nam awansować do pierwszej ligi najbardziej innowacyjnych i najsilniejszych gospodarek. Największe nadzieje wiąże się dzisiaj z wodorem, który jest uznawany za paliwo przyszłości, mające duże szanse zdetronizować ropę naftową jako najważniejsze i najpowszechniejsze źródło energii w XXI wieku. Wciąż jest to jednak droga technologia, a wszelkie działania mające na celu zoptymalizować proces jego produkcji, wymagają ogromnych nakładów inwestycyjnych na badania i rozwój.

– Transformacja energetyczna to proces rozpisany na dekady. Inwestowanie w wodór wymaga nie tylko dużego kapitału, ale też determinacji i cierpliwości. Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. od 30 lat wspiera polskich przedsiębiorców. Mamy doświadczenie i know how, które umożliwią nam realizowanie nowej misji. Nasza strategia to inwestowanie w „czysty przemysł” – innowacyjny i przyjazny dla środowiska. Wierzmy w potencjał wodoru, jako paliwa przyszłości, dlatego już dziś współpracujemy przy budowie 4 dolin wodorowych. Jesteśmy przekonani, że Polska ma szanse stać się światowym liderem w branży wodorowej, a sam wodór to gwarancja stabilnego i długotrwałego rozwoju – mówi prof. UW dr hab. Tomasz Gackowski, Dyrektor Zarządzający ds. Rozwoju Strategicznego Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.

– Wodór to paliwo przyszłości, i to tej dalszej. Wydaje się, że w najbliższych latach technologia wodorowa będzie rozwijana, ale na dziś to nadal tylko i wyłącznie ciekawostka, pewien rodzaj eksperymentu; jako paliwo okazuje się wciąż bardzo drogim i mało efektywnym sposobem zasilania pojazdu, nie mówiąc już o produkcji wodorowych ciężarówek i ich cenie. Jednak wydaje mi się, że rewolucja wodorowa będzie następną, po rewolucji związanej z ciężarówkami zasilanymi prądem – Anna Brzezińska-Rybicka, ZMPD.

Dziś nikt nie ma jednak wątpliwości, że Polska nie może sobie odpuścić uczestnictwa w tym technologicznym wyścigu. Zwłaszcza, że wodór może sprawdzić się nie tylko jako źródło energii napędzające naszą gospodarkę, ale i magazyn czystej energii wytwarzanej z OZE. A dzięki połączeniu tych dwóch światów, w niepamięć odeszłyby największe bolączki związane z odnawialnymi źródłami energii, czyli ich niestabilność.

Nie można przy tym zapominać, że odnawialne źródła energii mają też ogromny potencjał dla rozwoju lokalnych społeczności, bo pozwolą odciążyć duże źródła wytwórcze (tj. elektrownie jądrowe), a przy tym zniwelować straty energii spowodowane przesyłaniem jej na duże odległości. Eksperci podkreślają też, że rozwój OZE to nie tylko jednostkowe korzyści dla pojedynczych gospodarstw domowych, ale i duży walor dla całych społeczności. Dostęp do zielonej i czystej energii wytwarzanej lokalnie już dziś staje się bowiem jednym z kluczowych argumentów dla inwestorów szukających terenów pod budowę swoich fabryk lub zakładów. Trend ten trudno będzie zatrzymać, bo dla wielu podmiotów możliwość współtworzenia lokalnego klastra energetycznego, to ogromne oszczędności i szansa na optymalizację produkcji.

Niezależnie od powodzenia wszystkich tych planów pewne jest, że zmiany są nieuniknione, a stary świat budowany na paliwach kopalnych, będzie musiał stopniowo ustępować miejsca nowemu, zieleńszemu i mniej szkodzącemu planecie. Ważne, by wszyscy uczestnicy tej transformacji wypracowali długofalowe rozwiązania, które pozwolą na tyle mądrze i rozważnie poukładać elementy tej skomplikowanej układanki, by służyły nam one jak najlepiej i jak najdłużej. Do tego potrzebny jest dialog między wszystkimi kluczowymi interesariuszami: administracją centralną, samorządową, przedsiębiorcami, stroną społeczną.

– Głęboko wierzymy, że procesy transformacji wymagają efektywnego, wielostronnego dialogu między europejskimi państwami członkowskimi, uwzględniającego specyfikę poszczególnych krajów i ich gospodarek. Tylko wzajemne zrozumienie i poszanowanie poglądów zagwarantuje niezbędne wsparcie społeczne i wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego w Europie – Artur Beck, producent Szczytu Klimatycznego TOGATAIR

Co przyniosą rządowe zmiany na rynku nieruchomości?

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiło niedawno propozycje zmian mających na celu przeciwdziałanie tzw. patodeweloperce oraz aktom spekulacyjnym w obrocie nieruchomościami. Większość z tych propozycji ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Część z nich nawiązuje do uchwalonego przez Sejm programu „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Pierwsza rządowa propozycja to likwidacja podatku od czynności cywilno-prawnych (PCC) przy zakupie pierwszego mieszkania na rynku wtórnym. Obecna stawka podatku PCC wynosi 2%. Przy zakupie mieszkania o wartości 500 tys. zł, oszczędność wyniesie więc 10 tys. zł. Ta zmiana w prawie miałaby wejść w życie na początku przyszłego roku.

Przepisy dotyczące zniesienia podatku PCC przy zakupie pierwszego mieszkania na rynku wtórnym jest ukłonem głównie w stosunku ludzi młodych, którzy nie posiadają jeszcze nieruchomości na własność. Są to regulacje idące w dobrym kierunku, ograniczające w pewnym stopniu mechanizmy spekulacyjne i pozwalające zmniejszyć wydatki związane z zakupem pierwszej nieruchomości. – tłumaczy Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Wyeliminowanie cesji – uderzenie w spekulantów

Kolejna zmiana w prawie to eliminacja cesji na rynku pierwotnym w przypadku umów deweloperskich. Czym jest cesja deweloperska? W praktyce to sprzedaż praw do naszego mieszkania innej osobie. Chodzi o sytuację, w której zakupiliśmy mieszkanie będące jeszcze w budowie. Po podpisanej z deweloperem umowie postanowiliśmy jednak zrezygnować i chcemy, aby ostatecznym kupującym była nowa osoba. Powstaje więc umowa cesji deweloperskiej. Na jej mocy wierzycielem staje się pierwotny nabywca mieszkania. Cesjonariuszem jest osoba, która stanie się w przyszłości ostatecznym właścicielem mieszkania. Natomiast dłużnikiem będzie deweloper. Cesje deweloperskie w praktyce prowadziły do ograniczenia liczby mieszkań w bezpośredniej ofercie i podnosiły koszt zakupu lokalu. Transakcja taka objęta jest zazwyczaj ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych (nawet do 32%), a od samej cesji należy zapłacić pełny 23-procentowy VAT.

Według rządu mechanizm cesji był często wykorzystywany przez spekulantów, czyli tzw. flipperów, do wykupywania oraz blokowania mieszkań na rynku pierwotnym i późniejszego ich odsprzedawania z zyskiem. To prowadziło do wzrostu cen nowych mieszkań i ograniczało ich dostępność dla przeciętnego Polaka. – wyjaśnia Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Innym rozwiązaniem mającym ograniczyć spekulację, wymierzonym głównie w fundusze inwestycyjne, ma być wyższy podatek od czynności cywilno-prawnych przy zakupie przez inwestora więcej niż 5 mieszkań w jednym bloku. Podatek ten miałby wynieść 6% i byłby stosowany także przy transakcjach na rynku pierwotnym.

Ograniczenia dla „patodeweloperki”

Ministerstwo przedstawiło również rozwiązania dotyczące warunków technicznych przy budowie nowych mieszkań. Jedno z nich przewiduje, iż minimalna powierzchnia lokalu użytkowego ma wynieść 25 mkw. Nie dotyczy to lokali na parterze lub pierwszym piętrze. Rozwiązanie to ma przeciwdziałać zjawisku budowy i wykorzystywaniu małych lokali użytkowych jako lokali mieszkalnych.

Kolejną z propozycji jest zwiększenie odległości między budynkami znajdującymi się na sąsiadujących działkach. Obecnie są to 4 metry do granicy działki (czyli min. 8 metrów między budynkami). Po zmianie ma być to minimum 5 metrów do granicy działki, czyli 10 metrów między budynkami.

Zapowiadane zmiany dotkną także budowy balkonów. Po zmianie przepisów będą obowiązywały zasady dotyczące przegród między balkonami. Określona zostanie minimalna wysokość i szerokość przegrody. Będą musiały one też przepuszczać odpowiednią ilość światła.

Większość ekspertów chwali te pomysły, jednak zauważa także, że mogą one podnieść koszt realizacji inwestycji, co zapewne przełoży się na wyższą cenę końcową dla kupującego. Nowe przepisy mają wejść w życie w najbliższych miesiącach.mówi Maciej Semczak z firmy doradczej Lege Advisors.

Zaostrzenie kar dało widoczny efekt. Wykrywa się coraz mniej „lewych” faktur. Ale to nie rozwiązuje problemu

W ub.r. urzędy celno-skarbowe i skarbowe wykryły blisko 180 tys. fikcyjnych faktur. Zanotowano więc spadek o przeszło 11% rdr. Może to być wynikiem zwiększenia wykrywalności przestępstw i zmniejszenia ich skali. W ostatnich latach państwo podjęło szereg działań uszczelniających system podatkowy. Dzięki temu trudniej jest wprowadzać do obiegu tzw. puste faktury. W środowisku biznesowym wzrosła też świadomość ryzyka związanego z nieprawidłowościami w fakturowaniu. Nie bez znaczenia było również zaostrzenie kar. Niemniej liczba ujawnionych przypadków wciąż jest groźna dla gospodarki i budżetu państwa, a faktyczną skalę procederu naprawdę trudno jest oszacować. Do tego z dostępnych danych wynika, że rdr. o ponad połowę spadła wartość brutto wykrytych fikcyjnych faktur. A to z kolei sugeruje, że przestępcy działają dużo ostrożniej niż w latach poprzednich.

Wykryto mniej fikcyjnych faktur w obrocie

Jak wynika z oficjalnych danych, w 2022 roku w toku kontroli przeprowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i skarbowe ujawniono blisko 180 tys. fikcyjnych faktur. To o ponad 11% mniej niż w 2021 roku. Spadek ten mógł być wynikiem szeregu czynników, w tym m.in. intensywnych kampanii informacyjnych, zmniejszenia skali przestępstw lub też zwiększenia wykrywalności fikcyjnych faktur.

Kluczowe znaczenie z pewnością miało wdrożenie kilka lat temu przez Ministerstwo Finansów systemu Jednolitego Pliku Kontroli (JPK). Pozwala on na automatyczne weryfikowanie i porównywanie danych z deklaracji podatkowych z innymi dokumentami. Dzięki temu fikcyjne faktury są łatwiejsze do wykrycia i sankcjonowania.

Innym, istotnym czynnikiem zapewne była zwiększona aktywność organów podatkowych. Należy tu wyróżnić kontrolę i ściganie osób odpowiedzialnych za wystawianie fikcyjnych faktur oraz wprowadzenie surowszych kar za naruszanie przepisów podatkowych w tym zakresie. W tym miejscu trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że organy podatkowe wciąż mają duży problem z wykryciem rzeczywistych sprawców przestępstw. Bowiem często biorą w nich udział sieci tzw. słupów, czyli podmiotów, których tożsamość jest wykorzystywana do formalnej organizacji takiej działalności.

Natomiast samo zmniejszenie liczby wykrytych fikcyjnych faktur ewidentnie wpisuje się w trend ostatnich lat, w których państwo podjęło wiele działań uszczelniających system podatkowy. Spadek jest efektem zarówno wprowadzanych zmian legislacyjnych, jak i wdrożenia narzędzi informatycznych, które mocno wpływają na tzw. rynek faktur. Zaraz po wprowadzeniu nowych mechanizmów wykryto więcej takich dokumentów, po czym z roku na rok zaczęto ich coraz mniej rejestrować.

Rozwój technologii wykorzystywanych przez organy podatkowe mógł również doprowadzić do większej skuteczności w wykrywaniu oszustw podatkowych. Krajowa Administracja Skarbowa dysponuje coraz nowocześniejszymi rozwiązaniami, a zatem przestępcom trudniej jest wprowadzać do obiegu fikcyjne dokumenty. Jednocześnie większa liczba przedsiębiorców stawia na uczciwe i legalne metody prowadzenia działalności gospodarczej. Statystyki resortu mogą więc wskazywać na to, że właściciele firm stają się coraz bardziej świadomi ryzyka związanego z nieprawidłowościami w fakturowaniu.

To tylko wierzchołek góry lodowej?

Wszystkie ww. działania mogą w przyszłości wpłynąć na większą skuteczność systemu podatkowego jako całości. Natomiast obecnie wciąż jeszcze wymaga on uszczelnienia. Choć spadek liczby wykrytych tzw. pustych faktur jest pozytywnym sygnałem, to nadal stanowią one poważne zagrożenie dla polskiej gospodarki i budżetu państwa. Potwierdza to fakt, że w ub.r. wykryto blisko 180 tys. takich przypadków. Przede wszystkim prowadzą one do rozszerzenia szarej strefy gospodarki, co jest szkodliwe dla rynku, bo zmniejsza wpływy podatkowe i powoduje nierówności w konkurencji. To z kolei wskazuje na potrzebę ciągłego wzmacniania działań nadzoru i kontroli podatkowej.

Do tego warto dodać, że liczba ujawnionych „lewych” faktur może nie odzwierciedlać rzeczywistej skali oszustw, gdyż wiele przypadków wciąż pozostaje niewykrytych. Faktyczny rozmiar tego procederu jest trudny do oszacowania, bo duża ilość tego typu działań może nigdy nie zostać odkrytych, szczególnie jeśli przestępcy stosują bardziej wyszukane metody i techniki. Może być nawet tak, że wykrycie blisko 180 tys. fikcyjnych faktur w ciągu roku to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nie znając rzeczywistej skali nielegalnych praktyk podatkowych, trudno jednoznacznie ocenić skuteczność fiskusa w wykrywaniu fikcyjnych faktur. Statystyki nie pokazują też, ile postępowań zostało zakończonych ostatecznymi decyzjami. Uwzględniają one bowiem część uczciwych transakcji, które zostały zakwestionowane, a których prawdziwość podatnik będzie musiał dopiero wykazać w postępowaniu podatkowym. Natomiast, ze względu na to, że co roku wykrywane są dziesiątki tysięcy nieprawdziwych dokumentów, można wnioskować, iż organy podatkowe wykonują skuteczną pracę w tym zakresie.

Spadek wartości brutto

Z danych resortu wynika również, że blisko 9,3 mld zł wyniosła wartość brutto fikcyjnych faktur wykrytych w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i skarbowe. Rok wcześniej było to ponad 20,6 mld zł, co oznacza spadek rdr. o przeszło 55%. Może to sugerować, że podmioty korzystające z fikcyjnych faktur są bardziej ostrożne i wystawiają je na niższe kwoty, aby minimalizować ryzyko wykrycia nieprawidłowości i dotkliwszej kary.

Warto jednak zauważyć, że przy obecnych możliwościach fiskusa, fikcyjne faktury na niższe kwoty niekoniecznie są trudniejsze do wykrycia. Organy podatkowe posługują się różnymi metodami tropienia nieprawidłowości, m.in. analizą danych zgromadzonych w JPK, weryfikacją informacji o kontrahentach czy korzystaniem z narzędzi do wykrywania zjawisk nadużyć.

Ponadto coraz częściej stosuje się automatyczne systemy analizy danych, które pozwalają na szybsze i skuteczniejsze wykrywanie fikcyjnych dokumentów. Wówczas faktury na mniejsze kwoty również są brane pod uwagę. W przypadku wykrycia podejrzanych transakcji lub nieprawidłowości podatkowych, organy podatkowe mogą przecież wszczynać kontrole, niezależnie od kwoty faktury.

Należy też podkreślić, że nawet niewielkie kwoty fikcyjnych faktur mogą prowadzić do znacznych strat dla budżetu państwa. Dlatego ważne jest, aby organy podatkowe nadal ulepszały swoje narzędzia i metody pracy. Dzięki temu będą mogły efektywnie zwalczać ten problem. Obserwujemy, że ustawodawca stale doskonali mechanizmy służące wykrywaniu różnego rodzaju oszust budżetowych. I to rzeczywiście zniechęca do szukania „oszczędności” w fikcyjnych fakturach. Jednak wielu oszustów nie rezygnuje ze swoich praktyk. Nie znając faktycznej skali problemu, trudno oszacować, jak naprawdę będzie przedstawiała się wykrywalność fikcyjnych faktur w najbliższych latach.

Autorem komentarza jest doradca podatkowy Ewa Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll

Dobre czasy dla magazynów – trendy na 2023 rok

Bardzo wysokie zainteresowanie najemców nowoczesną powierzchnią magazynową utrzymujące się kolejny rok z rzędu, przekłada się na dynamiczny rozwój rynku magazynowego w całej Polsce. Całkowity wolumen wynajętej powierzchni w 2022 roku był drugim najwyższym wynikiem na polskim rynku magazynowym w historii i wyniósł imponujące 6,8 mln m kw. Odpowiedzią deweloperów na utrzymujący się wysoki popyt na powierzchnię magazynową jest oddanie do użytku w 2022 roku rekordowego wolumenu nowej podaży. Deweloperzy przez cały 2022 rok zrealizowali 4,4 mln m kw., pobijając rekordowy poziom z poprzedniego roku o ponad 1 mln m2. Wysoka aktywność najemców przyczyniła się również do spadku współczynnika pustostanów, który na koniec 2022 roku wyniósł 4,1%.

Utrzymująca się od kilku miesięcy i cały czas trudna trudna do przewidzenia sytuacja ekonomiczna przyczyniła się do spowolnienia na rynku powerzchni magazynowej. O ile eksperci mówili, że rynek czekają trudne czasy, wyniki osiągniete w roku 2022 wydają się temu przeczyć. Niewątpliwie widoczna jest mniejsza aktywność najemców w zakresie relokacji i ekspansji, co jest związane ze spadkiem zamówień i produkcji, chociażby w sektorze przemysłowym, które były zanotowane pod koniec 2022 roku. Jednakże, pomimo niskiej wartości wskaźnika PMI, która nadal jest poniżej neutralnego progu, można dostrzec pozytywne sygnały dla przemysłu i całej gospodarki. Na koniec 2022 roku wartość wskaźnika zanotowała najwyższy wzrost od maja 2022 roku.” – komentuje Michał Kozdrój, head of Industrial Agency w Knight Frank.

Pomimo prognozowanego spowolnienia w polskiej gospodarce i słabszej koniunktury rynkowej, popyt w 2022 roku w sektorze magazynowym utrzymał się na porównywalnie wysokim poziomie jak w poprzednim roku.  W 2022 roku wynajete zostało 6,8 mln m kw. powierzchni logistyczno-produkcyjnej. Jest to drugi najwyższy wolumen wynajętej powierzchni magazynowej, który był jedynie o 300.000 m2 mniejszy od rekordowego wyniku z 2021 roku.

Prognozowany jest dalszy systematyczny rozwój kluczowych lokalizacji logistycznych, jednak nie słabnie zainteresowanie deweloperów rynkami wschodzącymi.  Zasoby magazynowe w miastach zakwalifikowanych do tzw. rynków wschodzących na koniec IV kw. 2022 roku były szacowane łącznie na niemal 3,9 mln m kw. i stanowiły 13,8% wszystkich zasobów w Polsce.

Rynki te budują swoją przewagę poprzez dostępność większych działek inwestycyjnych. Poprawiana infrastruktura komunikacyjna oraz dostęp do pracowników zachęca do lokowania w takich rejonach dużych hubów logistycznych.  Firmy produkcyjne i logistyczne coraz częściej poszukują alternatywnych lokalizacji ze względu na bardzo niską stopę bezrobocia i trudności w znalezieniu wystarczającej ilości pracowników w głównych lokalizacjach. Realizacja m.in drogi międzynarodowej Via Carpatia zwiększy dostępność terenów usytuowanych w Polsce Wschodniej, umożliwiając dalszy rozwój rynku magazynowego w regionie województw: podlaskiego, lubelskiego, a także podkarpackiego.” – dodaje Przemysław Jankowski, Leasing Manager w Knight Frank.

Po latach stabilizacji, w II poł. 2022 roku czynsze wywoławcze w sektorze magazynowym zdecydowanie wzrosły. Było to spowodowane wysokimi kosztami budowy oraz finansowania nowych projektów. W 2023 roku oczekiwana jest stabilizacja stawek czynszu, które pozostaną na wysokim poziomie.Najdroższym rynkiem magazynowym był warszawski obszar koncentracji, gdzie czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 4,00-6,50 EUR/m2/miesiąc. W pozostałych regionach stawki wywoławcze utrzymywały się w przedziale od 3,50 do 4,50 EUR/m2/miesiąc, wyjątkiem jest krakowski obszar koncentracji, który pozostawał droższy, a czynsze wywoławcze kształtowały się na poziomie 3,50–5,00 EUR/m2/miesiąc. Właściciele już na poziomie oferty uzależniają wywoławczą stawkę czynszu od długości umowy najmu, wielkości wynajmowanej powierzchni oraz szczególnych oczekiwań najemcy co do wykończenia powierzchni.” – wyjaśnia Michał Kozdrój.

Część rozwiązań zgodnych ze strategią ESG stają się powoli standardem również w magazynach. Praktyką stała się budowa magazynów uzyskujących zielone certyfikaty, a stosowane ekologiczne rozwiązania to m.in.: montaż paneli fotowoltaicznych, odzysk „wody szarej”, izolacje termiczne ograniczające straty ciepła, oświetlenie LED z inteligentnymi systemami oświetlenia, które w dłuższej perspektywie czasowej przełożą się na realne oszczędności i ograniczenie śladu węglowego. Najemcy już teraz oczekują jednak więcej rozwiązań, które wpłyną na zmniejszenie emisji CO2.

Wskaźniki zmiany klimatu skupiają się na emisji gazów cieplarnianych do atmosfery oraz zużyciu energii. Przedsiębiorstwa wdrażające strategie ESG, w głównej mierze koncentrują się na tym, żeby energia wykorzystywana w ich procesach pochodziła ze źródeł odnawialnych. Najemcy oczekują, że nowe powierzchnie będą wyposażone w urządzenia wykorzystujące OZE. Oczekiwania te wymuszają na deweloperach sięganie po coraz to bardziej niespotykane rozwiązania w magazynach. Deweloperzy montują pompy ciepła w celu ogrzewania obiektu, a nawet rozważają montaż  turbin wiatrowych, które co prawda, mają zdecydowanie mniejszą sprawność niż instalacja PV, ale mogą być dobrym uzupełnieniem całego systemu” – uzupełnia Michał Kozdrój.

Na co zwrócić uwagę, wdrażając płatności online w e-sklepie?

Rynek e-commerce przeżywa w ostatnim czasie prawdziwy rozkwit – w internecie nieustannie pojawiają się nowe sklepy online. To efekt m.in. pandemii COVID-19, która spowodowała wzrost popularności zakupów w sieci. W internecie można kupić niemal wszystko, jednak należy pamiętać o odpowiedniej obsłudze płatności. Na co należy zwrócić uwagę przy przyjmowaniu transakcji elektronicznych?

System płatności online – bezpieczeństwo przede wszystkim

Sklepy internetowe mają wiele zalet – do najważniejszych z nich należy zaliczyć możliwość dokonywania zakupów z dowolnego miejsca i o dowolnej porze. Nie można jednak pominąć potencjalnych zagrożeń, które skupiają się przede wszystkim wokół bezpieczeństwa i prywatności. Transakcje online wymagają przekazania bardzo wrażliwych danych – z tego względu niezbędne jest zadbanie o odpowiednią ochronę.

Wdrażając płatności online, należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na zabezpieczenia. Najlepszym wyborem będą zaufani dostawcy usług płatniczych, którzy funkcjonują na rynku co najmniej od kilku lat. Konieczne jest także zweryfikowanie standardów bezpieczeństwa – niezbędna będzie solidna kontrola płatności, jak również obsługa szyfrowania SSL. To wymagania, które spełnia m.in. firma eService.

Formy płatności w sklepach online

Kolejnym obszarem, który należy przeanalizować przed wdrożeniem płatności internetowych, jest wybór konkretnych rozwiązań związanych z przetwarzaniem transakcji. Głównym czynnikiem będą potrzeby klientów – niektórzy mogą preferować płatność kartą online, z kolei inni systemy takie jak BLIK czy bramki płatności zintegrowane z systemami bankowymi. W większości przypadków najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu udostępnienie jak największego wyboru form płatności. Firmy udostępniające usługi z zakresu przetwarzania płatności zazwyczaj zapewniają dostęp do co najmniej kilku metod, dzięki czemu spełnienie wymagań klientów nie powinno stanowić problemu. Jedną z takich firm jest eService: to agent rozliczeniowy obsługujący m.in. transakcje kartą, przelewy Blik czy przelewy wykonywane przez system pay-by-link.

Pay-by-link – wygodna metoda płatności w e-commerce i branży usługowej

Branża usługowa to sektor, w którym zdecydowana większość rezerwacji jest umawiana online, przez stronę dostawcy lub z użyciem zewnętrznego serwisu. Warto zatem zadbać, by klienci, którzy nie chcą płacić gotówką mogli dokonać płatności w wygodny sposób, najlepiej bez odchodzenia od komputera lub telefonu. W takiej sytuacji perfekcyjnie sprawdzą się systemy typu pay-by-link, które pozwalają na zrealizowanie transakcji poprzez automatycznie wypełniony formularz dostępny pod wygenerowanym odnośnikiem.

Takie rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne w hotelarstwie, gastronomii, usługach kosmetycznych i innych częściach sektora usługowego, jednak może sprawdzić się również w sklepach online. Jednym z przykładów systemów pay-by-link dostępnych w Polsce jest SafeLink oferowany przez eService. SafeLink łączy bezpieczeństwo z komfortem obsługi i możliwością personalizacji komunikatów przekazywanych klientom, dzięki czemu może skutecznie usprawnić obsługę płatności w wielu firmach.

Integracja systemu sklepu z systemem płatniczym

Nie bez znaczenia jest także możliwość zintegrowania metod płatności z wykorzystywanym już systemem sklepu online. Takie rozwiązanie pozwala na zautomatyzowanie wielu procesów – szczególnie tych związanych z rozliczeniami czy kontrolą stanów magazynowych. Po dokonaniu wyboru operatora płatności warto także co jakiś czas sprawdzać, czy każdy z dostępnych kanałów działa prawidłowo. W ten sposób można wykryć ewentualne problemy i stale utrzymywać wysoką jakość świadczonych usług, co przełoży się na większe zadowolenie klientów, a tym samym – wyższe zyski dla e-sklepu.

Ceny pieczywa wciąż idą w górę. Rządowa zniżka na gaz dla piekarni chwilowo wyhamuje nowe wzrosty

W sklepach nie widać końca podwyżek cen pieczywa. W lutym i w marcu Polacy musieli za nie płacić o blisko 30% więcej niż rok temu. Eksperci winią za to splot niekorzystnych zjawisk, m.in. w zakresie cen gazu, węgla i paliw, ale też wzrostu wynagrodzeń. I uważają, że rządowa zniżka na gaz dla piekarni i cukierni, która zaczęła obowiązywać początkiem kwietnia, nie poprawi znacząco sytuacji. Znawcy tematu przewidują również, że wzrost cen lekko wyhamuje. Jednak pieczywo wciąż będzie drożeć, tylko wolniej niż dotychczas. Obecnie trudno jest prognozować, jak dalej będą kształtowały się koszty zakupów. Na rynku jest zbyt wiele niewiadomych.   

Kumulacja złych czynników

Bochenek chleba (kilogramowy) kosztuje już średnio prawie 10 złotych, a jego cena ciągle rośnie. Comiesięczny raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, obejmujący 17 kategorii produktów, już dwa razy w tym roku umieścił pieczywo w czołówce najmocniej drożejących towarów. W lutym produkty piekarnicze były droższe o 29,8% niż rok wcześniej, a w marcu – o 27,6% rdr. Niewiele lepiej było zresztą w styczniu. Pieczywo podrożało wówczas średnio o 24,4% rdr.

– Na wysokie ceny chleba wpłynęła głównie wojna w Ukrainie, która jest nazywana spichlerzem Europy. Na skutek działań wojennych podaż zboża znacząco spadła. Z drugiej strony, w ostatnim okresie na polskim rynku pojawiły się znaczne jego ilości właśnie z Ukrainy, co wywołało m.in. protesty polskich rolników. To oczywiście może mieć również niebagatelne znaczenie w kontekście kształtowania się cen pieczywa w kolejnych miesiącach. Wiele będzie zależało od dalszego rozwoju sytuacji. Natomiast należy pamiętać o tym, że ceny paliw i energii już wcześniej mocno podniosły koszty produkcji oraz transportu, a rozkręcona spirala inflacyjna napędziła dynamikę podwyżek w sklepach do niespotykanego do tej pory poziomu – mówi dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Powszechnie przyjmuje się, iż na cenę chleba w głównej mierze składają się koszty surowców (m.in. mąki) – ok. 35%. Dopiero w następnej kolejności znaczenie ma marża sklepu – ok. 24%. Dalszymi składowymi są koszty zatrudnienia i stałe – ok. 18%, a także transportu oraz energii – ok. 14%. Udział w cenie produktu marży producenta jest na poziomie ok. 9-10%. – Ceny gazu, węgla i energii niezbędnej przy produkcji pieczywa są wyjątkowo wysokie. Koszty transportu stale rosną ze względu na wzrost kosztów paliwa. Presja inflacyjna wymogła z kolei wzrost wynagrodzeń. Zatem niepokój budzą właściwie wszystkie składowe ostatecznej ceny, a największy wpływ mają koszty produkcji i transportu. I to są główni winowajcy wysokiej ceny pieczywa – zwraca uwagę dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

– Zatrudnienie wykwalifikowanego pracownika, który ma fach w ręku, sporo dzisiaj kosztuje. I to jest istotny  czynnik potęgujący finalną cenę przysłowiowego bochenka chleba – zwraca uwagę Ryszard Jaśkowski, Prezes Zarządu Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem.

Eksperci zwracają też uwagę na dodatkowe kwestie. Nie można liczyć na obniżkę marży ze strony producentów. – W Polsce mamy niską konkurencję w branży piekarniczej. I to pozwala producentom na podnoszenie cen bez ryzyka utraty klientów – zauważa Katarzyna Grochowska z agencji analityczno-badawczej Hiper-Com Poland.

– Jednocześnie na obniżkę marż producentów i sklepów trudno liczyć. Mają oni bowiem swoje cele biznesowe, które muszą realizować, aby zapewnić sobie odpowiednią pozycję konkurencyjną i możliwości rozwojowe – dodaje dr Orpych.

Za chleb i bułki Polacy mogliby teraz płacić jeszcze więcej, bo jednak w ostatnich miesiącach ceny pszenicy przyhamowały. Jak zauważa Weronika Szymańska, analityczka Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas, obecnie na światowych rynkach od kilku miesięcy zboża notują spadki, po rekordowych poziomach cen w pierwszej połowie 2022 roku. To przekłada się na malejące ceny ziarna, również na rynku krajowym.

– Według danych publikowanych przez Ministerstwo Rolnictwa, od końca października do początku kwietnia pszenica konsumpcyjna w Polsce potaniała o ponad 25%. Jednak obecne ceny ziarna nadal są wyższe o 200-300 zł od poziomów z 2021 roku – informuje Weronika Szymańska.

Stabilnie będzie już w kwietniu?

W ocenie części ekspertów, nastąpi spowolnienie dynamiki wzrostowej cen, ale nie ma mowy o jej zahamowaniu. Trochę może pomóc gwarancja stałych cen gazu dla piekarni. Jej efektem może być stabilizacja kosztów zakupu pieczywa w drugiej połowie kwietnia, ale raczej nic więcej. – Nie powinniśmy nastawiać się na to, że rządowe wsparcie dla piekarni i cukierni od razu wpłynie na spadek cen pieczywa. Bardziej prawdopodobne jest wyhamowanie dynamiki kolejnych wzrostów w perspektywie średnioterminowej – uważa dr Rybacka.

– Zaproponowana stawka maksymalnej ceny na poziomie 200,17 zł/MWh może obniżyć rachunki za gaz płacone przez piekarzy o 20-30%. Wysokie opłaty uderzyły w branżę szczególnie jesienią, choć już w pierwszej połowie 2022 r. energia zdrożała, wg GUS-u, o 78% rdr. Do tego dochodzą rosnące koszty transportu, opakowań oraz pracy. Dlatego piekarze mogą zdecydować się przynajmniej utrzymać ceny na obecnym poziomie – mówi analityczka Banku BNP Paribas.

Z kolei Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa, zwraca uwagę na fakt, iż pomoc dotrze przede wszystkim do podmiotów z sektora mikroprzedsiębiorstw i małych firm. Oznacza to, że duże piekarnie, które odpowiadają za około połowę produkcji pieczywa w Polsce, skorzystają na niej w bardzo ograniczonym zakresie, a więc jej wpływ na ostateczny koszt zakupu pieczywa będzie niewielki. Ekspert zauważa przy tym, że cena gazu będzie ponad dwukrotnie wyższa niż płacona równo dwa lata temu.

– O obniżeniu cen pieczywa nie ma mowy, ale chcąc je utrzymać, trzeba przede wszystkim zdusić inflację. Drożeją surowce potrzebne do wypieku pieczywa. W górę idą koszty m.in. związane z zatrudnieniem pracowników. Podniesiono płacę minimalną. To wszystko sprawia, że gaz – chociaż najistotniejszy czynnik – jest tylko jedną składową ceny finalnej. Do tego termin ochrony piekarni obowiązuje tylko do końca tego roku – przypomina Ryszard Jaśkowski.

Dalej wielka niewiadoma

Niektórzy eksperci dają jednak nadzieję na chwilowe wyhamowanie podwyżek cen pieczywa, chociaż nie jest to zbyt pewny scenariusz. – Pszenica w skupie potaniała, jak również notowania cen pszenicy na rynku, więc można oczekiwać zatrzymania dalszego wzrostu cen mąki. Niemniej ostatnie decyzje rządu dotyczące zakazu wwozu ukraińskich zbóż do Polski do 30 czerwca br. mają wspomóc rodzimych rolników, których zbiory zalegają w magazynach. Do tego trzeba zauważyć, że generatorem kolejnych podwyżek cen pieczywa staną się koszty pracy. Kolejna podwyżka płacy minimalnej w lipcu będzie również odczuwalna dla branży piekarskiej – prognozuje dr Justyna Rybacka.

– Rządowe wsparcie dla piekarni i cukierni powinno wpłynąć na wyhamowanie dynamiki wzrostu cen pieczywa. Ale przecież wcale tak nie musi się stać. Dodatkowo mowa tu wyłącznie o dopłatach do gazu, a przecież wciąż funkcjonuje wiele piekarni węglowych – zauważa dr Robert Orpych.

Zdaniem eksperta z Uniwersytetu WSB Merito, stabilizująco na wzrost cen pieczywa może działać znaczna obniżka cen skupu zboża, która miała miejsce w drugiej połowie stycznia 2023 roku. Wzbudziła ona sporo emocji wśród rolników. W dłuższej perspektywie może to wpłynąć na spadek dynamiki wzrostu cen również i pieczywa.

– W obliczu wciąż trwającej wojny w Ukrainie, która zwiększyła inflację i ryzyko niedoboru niektórych surowców oraz źródeł energii, trudno przewidzieć, kiedy sytuacja na rynku piekarniczym ustabilizuje się. Zakończenie konfliktu zbrojnego nie spowoduje powrotu do poprzedniego modelu wymiany handlowej w Europie Wschodniej, ze względu na utratę zaufania do Rosji oraz innych autorytarnych państw. Wyższe koszty wytwarzania i zapewnienia dostaw pozostaną więc z nami na długo. Niewiadomą pozostaje też to, jak ceny bułek i chleba zareagują na powrót do wyjściowych stawek VAT. Jednak apogeum wzrostu cen chyba mamy już za sobą. Nie oznacza to wcale, że w sklepach będzie taniej. Po prostu ceny będą rosły wolniej – podsumowuje Jacek Górecki.

Chińskie ożywienie gospodarcze potwierdzone

Dziś nad ranem poznaliśmy tempo wzrostu gospodarczego Chin. Odczyt ten znalazł się w centrum uwagi inwestorów, ponieważ pokazuje on, jak postępuje ożywienie w Państwie Środka po zniesieniu restrykcji covidowych, które obowiązywały przez prawie 3 lata. Wynik okazał się najwyższy od I kwartału ubiegłego roku i wyniósł 4,5 proc. Giełdy w Azji nie wpadły jednak w euforię. Indeksy odnotowują umiarkowane spadki. Hang Seng traci 0,81 proc.

Oficjalne dane wskazały, że PKB Chin w I kwartale tego roku wyniosło 4,5 proc. w relacji rok do roku To szybsze tempo nie oczekiwano (4 proc.). W IV kwartale ubiegłego roku chińska gospodarka rozwijała się na poziomie 2,9 proc. Widać zatem dużą poprawę. W ujęciu kwartał do kwartału dynamika wyniosła 2,2 proc. – co było zgodne z konsensusem.

Na poprawę sytuacji wskazywały chociażby silne wskaźniki PMI dla usług w lutym i marcu. Z kolei te same miary sugerowały skromne ożywienie w przemyśle.

Na plus zaskoczyła również sprzedaż detaliczna, która urosła o 10,6 proc. (konsensus 8 proc.). Odzwierciedla to w dużej mierze spiętrzony popyt napędzany przez ponowne otwarcie Chin. Produkcja przemysłowa wzrosła o mniej niż zakładał rynek (3,9 proc., konsensus 4,7 proc.).

Inwestycje w środki trwałe w ujęciu rocznym były słabsze niż oczekiwano i wzrosły o 5,1 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, ponieważ nastąpiło spowolnienie wzrostu inwestycji w infrastrukturę i produkcję. Inwestycje w nieruchomości tymczasem nadal spadały.

Publikacje te sugerują, że gospodarka odbija się od dna po zakłóceniach spowodowanych nagłym zniesieniem ograniczeń covidowych w grudniu, napędzana przez konsumpcję oraz usługi, ale słabnąca inflacja i rosnące oszczędności bankowe rodzą pytania o siłę popytu krajowego. Niska dynamika wzrostu cen sugeruje, że gospodarka pozostaje znacznie poniżej potencjału i potrzeba czasu, aby silniejszy popyt konsumencki znacznie podniósł inflację CPI. Pamiętajmy, że rząd wyznaczył skromny cel wzrostu gospodarczego na poziomie około 5 proc. na ten rok, po tym jak mocno rozminął się z oczekiwaniami na 2022 rok.

Nie jest wykluczone, że gospodarka Chin otrzyma kolejny impuls ze strony rządowych bodźców w dalszej części roku, aby pobudzić głównie inwestycje infrastrukturalne (m.in. budowa linii metra i zwiększenie liczby wież 5G) ale także konsumpcję. Kluczem do trwałego ożywienia gospodarczego Chin jest zaufanie sektora prywatnego, które zostało nadszarpnięte w okresie pandemii. Zajmie to prawdopodobnie trochę czasu.

W USA mieliśmy wczoraj dalszy wzrost rentowności obligacji rządowych. Był to efekt lepszego raportu Empire Manufacturing (10,8 pkt.) oraz pokłosie piątkowego wzrostu wskaźnika jednorocznej inflacji z raportu Uniwersytetu Michigan. Trzy główne indeksy z Wall Street ostatecznie zamknęły dzień wyżej generując umiarkowane wzrosty. W tym momencie kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 88 proc. szans na podwyżkę o 25 bps w maju. Zakładają również, że szczyt całego cyklu wypadnie w okolicach 5,28 proc. (górna granica) w czerwcu i również oczekują, że Rezerwa Federalna dokona łącznie obniżek o 55 bps w II połowie roku. Jeszcze 1 kwietnia rynek wyceniał szanse na ruch w górę na następnym posiedzeniu na poziomie 58 proc. zatem przez ostatnie kilkanaście dni nastąpiło przekonanie, że Fed będzie nieco bardziej restrykcyjny w swoim działaniu. Wczorajszy wynik New York EM wskazał na pierwszy wzrost od pięciu miesięcy, wcześniej indeks znajdował się w ujemnym terytorium. Z pewnością optymistycznie rynek spogląda na spadający składnik cen płaconych, który wyniósł 33 pkt.. Poprzednio było to 41,9 pkt. Polepszyły się również nowe zamówienia (25,1 pkt. vs -21,7 pkt).

Dolar amerykański nieznacznie zyskał na wartości. Główna para walutowa obniżyła swój kurs do 1,0910 po czym dziś nad ranem widać lekkie odreagowanie do 1,0940. Jak na razie wyjście powyżej 1,1 był chwilowym incydentem. Złoty kontynuował umocnienie, głównie względem euro. Notowanie EUR/PLN spadło na moment poniżej 4,63. Z kolei USD/PLN po zniżce poniżej poziomu 4,19 pod koniec ubiegłego tygodnia (czwartek), od dwóch dni umiarkowanie rośnie i obecnie kurs wskazuje 4,2345.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rekordowe wyniki finansowe Cloud Technologies w 2022 roku

Cloud Technologies, jedna z najszybciej rozwijających się firm technologicznych, która dostarcza dane do targetowania reklamy internetowej, zasilając kampanie największych marek na całym świecie, opublikowała roczne wyniki finansowe. Notowana na głównym rynku GPW spółka posiadająca autorską technologię Data Management Platform do zbierania i przetwarzania danych o Internautach z całego świata osiągnęła rekordowe wyniki finansowe oraz znaczący wzrost w kluczowych obszarach. Zysk netto spółki wzrósł o 112,1% r/r. EBITDA wzrosła o 52,2% r/r, a przychody ze sprzedaży danych o 52,9% r/r.

– W ubiegłym roku osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki finansowe w kluczowych dla nas obszarach. Motorem naszego wzrostu był i jest dynamiczny rozwój w kluczowym dla nas segmencie sprzedaży danych, który rośnie w tempie ok. 50% rdr. W 2022 roku zrealizowaliśmy wiele celów naszej strategii rozwoju na lata 2021- 2023, takich jak akwizycja hiszpańskiej spółki TL1, debiut na głównym rynku GPW oraz znaczące umocnienie naszej pozycji na globalnym rynku sprzedaży danych. Obecnie intensywnie pracujemy nad strategią rozwoju na najbliższe lata – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W 2022 roku Cloud Technologies osiągnęła rekordowe wyniki w segmencie sprzedaży danych, zarówno na przestrzeni całego roku, jak i czwartego kwartału. Roczne przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 52,9% r/r, do 38,5 mln PLN , a w czwartym kwartale osiągnęły 12,9 mln PLN (+53,5% r/r). Po raz pierwszy w historii spółki sprzedaż danych przekroczyła 10 mln PLN w jednym kwartale. Czwarty kwartał 2022 roku był również pierwszym pełnym okresem konsolidacji wyników z hiszpańską spółką TL1, co pozwoliło na osiągnięcie rekordowych wyników w kluczowym segmencie, którego rentowność w Q4 2022 przekroczyła już 70%.

Wartość wskaźnika EBITDA, oczyszczona o koszty programu motywacyjnego, osiągnięta przez spółkę w minionym roku wyniosła 23,3 mln PLN (+52,2% r/r),. W czwartym kwartale 2022 r., przychody wyniosły 16,3 mln PLN (+14,3% Q4 2022/Q4 2021) EBITDA wzrosła o 85% r/r i wyniosła 8,2 mln PLN. W poprzednim roku Cloud Technologies wygenerowało zysk netto na poziomie 14 mln PLN (+112,1%). W czwartym kwartale, mimo ujemnych różnic kursowych spowodowanych umocnieniem złotówki względem dolara, zysk netto wzrósł o 90% r/r, osiągając 3,1 mln PLN.

– W 2022 roku, pomimo m.in. zakupu TL1 i częściowego skupu akcji, zwiększyliśmy środki pieniężne o 14,0 mln PLN w efekcie czego rok zamknęliśmy z rekordowym w historii spółki poziomem gotówki wynoszącym 42,6 mln PLN. Dzięki temu z powodzeniem dokonaliśmy kluczowych inwestycji w pierwszym kwartale bieżącego roku, tym samym realizując kolejne istotne elementy naszej strategii rozwoju na lata 2021-2023. Sfinalizowaliśmy skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego oraz nabyliśmy prawa do platformy DSP, ponownie wzmacniając przewagi konkurencyjne wynikające z zastosowania naszej autorskiej technologii DMP. Potwierdzające efektywność naszej strategii wyniki spółki w 2022 roku oraz utrzymujące się dwucyfrowe tempo rozwoju rynku pozwalają nam wierzyć, że w kolejnych latach będziemy generować jeszcze lepsze wyniki finansowe – dodaje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy i członek zarządu Cloud Technologies.

Cloud Technologies z powodzeniem realizuje strategię rozwoju na lata 2021 – 2023. Jej celem jest osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy na globalnym rynku danych. Spółka w ramach strategii zrealizowała już kluczowe dla jej rozwoju działania, m.in.: znacząco zwiększyła sprzedaż w wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych, przeszła na główny parkiet GPW, przejęła hiszpańską spółkę TL1, dokonała zakupu technologii – platformy DSP, służącej do automatycznego zakupu powierzchni reklamowej online oraz przeprowadziła skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego. Obecnie pracuje nad strategią na kolejne lata.

XTPL z ponad 3-krotnym wzrostem przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I kwartale 2023 roku

XTPL według wstępnych szacunkowych danych wygenerował 3,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w I kwartale 2023 roku – to ponad 3x więcej w ujęciu rok do roku. Na osiągnięte przychody pozytywny wpływ miało m.in. rozliczenie kluczowych elementów czwartego etapu fazy technologicznej z notowaną na NASDAQ spółką Nano Dimension, z którą XTPL rozpoczął w marcu wspólne definiowanie kolejnych faz współpracy komercyjnej. Ponadto I kwartał to dla Spółki kontynuacja rosnącej liczby zamówień na urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) z planowaną dostawą w drugiej połowie roku, co wpłynie korzystnie na przyszłe wyniki finansowe. Do dnia opublikowania wstępnych szacunkowych danych, XTPL otrzymał łącznie 5 zamówień na urządzenia DPS od wiodących ośrodków naukowych z Chin. Stan środków pieniężnych na dzień 31 marca 2023 roku wyniósł 3,7 mln zł i utrzymał się na tym samym poziomie względem analogicznego okresu 2022 roku.

– Za nami kolejny kwartał w którym intensyfikowaliśmy działania sprzedażowe i ofertowe w zakresie wszystkich trzech linii biznesowych, w odpowiedzi na zauważalny wzrost zainteresowania naszą innowacyjną technologią. Przede wszystkim rozliczyliśmy kluczowe elementy z czwartego, największego, etapu fazy technologicznej ze spółką Nano Dimension. Cieszę się, że trwająca między nami od stycznia 2022 roku współpraca układa się tak pomyślnie, że niedawno rozpoczęliśmy wspólne definiowanie kolejnych faz komercyjnych, które możemy zrealizować dla naszego izraelskiego partnera. To istotne zwłaszcza ze względu na niezmienny, długoterminowy cel jaki przyświeca działaniom XTPL, czyli osiągnięcie wdrożenia na linie produkcyjne u przemysłowych graczy. Obecnie na zaawansowanym etapie takich potencjalnych wdrożeń znajdują się 3 projekty i obejmują one kluczowe dla nas obszary: płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Warto podkreślić również liczbę 4 otrzymanych zamówień na urządzenia DPS w okresie styczeń-marzec oraz ostatnie zamówienie z kwietnia, które cieszy nas tym bardziej, że jest to powracający klient, który zdecydował się kolejny raz na zakup naszego urządzenia. To najlepsza możliwa referencja i potwierdzenie szerokiego wachlarza zastosowań oferowanych przez nas urządzeń – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Drugim źródłem finansowania działalności XTPL są przychody z tytułu dotacji, które mimo, że nie są kluczowe, w dalszym ciągu stanowią ważną część przychodów i wspierają prowadzone projekty o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji w I kwartale 2023 roku wyniosła 1,0 mln zł w porównaniu do 1,1 mln zł w I kwartale 2022 roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za I kwartał 2023 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. XTPL realizuje obecnie projekty o charakterze B+R m.in. ze środków pozyskanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz w obrębie międzynarodowego konsorcjum w ramach programu Horyzont Europa.

– Przed nami perspektywa dobrego roku, ponieważ po raz pierwszy wchodzimy w niego z komfortem posiadania już potwierdzonych zamówień na nasze urządzenia DPS. Rozliczamy je w momencie dostarczenia do klienta, dlatego obecna liczba 7 zaplanowanych na drugą połowę 2023 roku dostaw, pozwala nam skupić się na dalszym rozwoju Spółki i wykorzystywaniu posiadanych przez nas przewag konkurencyjnych. Wzrost zamówień wiąże się nierozerwalnie z inwestycjami, zwiększyliśmy zatrudnienie do ponad 50 osób, a w celu obsługi rosnącego popytu na nasze urządzenia i oczekiwanego przez nas w przyszłości wdrożenia na skalę przemysłową, musimy przygotować się do tego organizacyjnie, konsekwentnie rozwijając wewnętrzne procesy i kluczowe działy oraz materiałowo, zabezpieczając wcześniej najważniejsze komponenty. Pomimo tego utrzymujemy bezpieczny poziom gotówki. Stan środków pieniężnych zmniejszył się w pierwszym kwartale, ale harmonogram zamówień od klientów oraz dotychczasowa historia sprzedaży wskazują, że to druga połowa roku jest okresem wzmacniającym nasz cash flow – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

XTPL rozwija i komercjalizuje swoją innowacyjną technologię i produkty, które sprzedawane są m.in. do USA i Chin. Najważniejsze partnerstwa związane z wdrożeniami przemysłowymi nawiązane zostały z notowanym na NASDAQ Nano Dimension, z wiodącym producentem półprzewodników z Tajwanu oraz HB Technology z Korei Płd., współpracującym z jednym z największych producentów wyświetlaczy FPD. XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do końca kwietnia 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Mabion ogłasza Strategię na lata 2023-2027 i podsumowuje bardzo dobry 4Q i cały 2022 rok

  • Zarząd Mabion S.A. przyjął Strategię Spółki na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie
  • Mabion uzupełni i poszerzy zbudowane przez lata kompetencje, aby dokonać zmiany modelu biznesowego Spółki z produktowego do usługowego
  • Koncentracja na obszarze CDMO, transformacja Spółki i zmiana modelu biznesowego, oznacza zaprzestanie budowy własnego portfolio produktowego, w tym samodzielnego rozwoju i wprowadzenia na rynek MabionCD20 oraz innych własnych projektów lekowych
  • Mabion będzie pozycjonował swoją ofertę szerokiego spektrum usług CDMO w segmencie małych i średniej wielkości projektów na różnych etapach rozwoju, co pozwoli Spółce osiągnąć szereg korzyści w postaci m.in. dywersyfikacji przychodów, szybszego zwrotu z zainwestowanego kapitału i obniżenia profilu ryzyka regulacyjnego
  • Strategia na lata 2023-2027 zakłada istotną rozbudowę aktywów wytwórczych, rozszerzenie zakresu wykorzystywanych technologii, wzmocnienie działu rozwoju biznesu, dostosowanie procesów wewnętrznych do pracy z wieloma klientami i oferowania szerokiego wachlarza usług jako w pełni zintegrowane CDMO
  • Planowane nakłady inwestycyjne, niezbędne do realizacji Strategii, szacowane są na około 100 mln PLN w latach 2023-2024 oraz około 20 mln PLN w latach 2025-2027 (bez uwzględniania nakładów na Mabion II). W latach 2023-2024 powstanie zaktualizowany plan zakładu Mabion II oraz zostanie dokonany wybór optymalnej dla tego projektu struktury finansowania. Rozpoczęcie budowy planowane jest na 2025 rok
  • Szacowany roczny potencjał przychodowy Mabion w latach 2023-27 wyniesie 150-200 mln PLN​, a od roku 2028 i uruchomienia zakładu Mabion II, może wzrosnąć do 400-500 mln PLN przychodów rocznie
  • Proces pozyskania inwestora strategicznego pozostaje otwarty na potencjalne rozmowy z możliwymi partnerami, jednak priorytetem staje się koncentracja na realizacji Strategii i transformacja Mabion w kierunku CDMO oraz dalsza budowa wartości firmy
  • W 2022 roku Mabion wypracował:
  • 164,0 mln PLN przychodów, w tym 96,3 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 37,2 mln PLN EBITDA
  • 28,2 mln PLN EBIT
  • 23,2 mln PLN zysku netto
  • W 4Q 2022 roku Mabion wypracował:
  • 42,9 mln PLN przychodów, w tym 37,8 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 26,4 mln PLN EBITDA
  • 24,5 mln PLN EBIT
  • 15,7 mln PLN zysku netto
  • Współpraca z Novavax rozwija się pomyślnie i generuje istotne przepływy finansowe, które od początku współpracy w marcu 2021 roku do dnia publikacji sprawozdania (18.04.2023) wyniosły około 64 mln USD otrzymanych płatności
  • Saldo środków pieniężnych na dzień 31.03.2023 wyniosło około 70 mln PLN, wobec blisko 54 mln PLN na koniec 2022 roku

„Strategia Spółki na lata 2023-2027 otwiera nowy rozdział w historii Mabion, w którym sprawnie dokończymy transformację w pełni zintegrowaną firmę świadczącą usługi CDMO. Przed podjęciem tej bardzo ważnej dla Spółki oraz naszych akcjonariuszy decyzji, dokonaliśmy głębokiej analizy posiadanych kompetencji, umiejętności i doświadczeń budowanych od początku istnienia Mabion. Przeprowadziliśmy gruntowną weryfikację szans i możliwości oraz zweryfikowaliśmy naszą wizję rozwoju z profesjonalnymi doradcami branżowymi, aby ostatecznie wypracować najkorzystniejszą perspektywę długoterminowego rozwoju. Ta analiza wskazuje jasny i czytelny cel – osiągnięcia przez Mabion pozycji rozpoznawalnego partnera na globalnym rynku kontraktowego wytwarzania i rozwoju leków, szczególnie w obszarze usług dla rynku biofarmaceutycznego, w którym jesteśmy ekspertami. Kończy to etap Mabion jako Spółki produktowej i rozpoczyna etap, w którym jesteśmy w 100% skoncentrowani na modelu usługowym, czerpiąc z wielu korzyści jakie ta odważna zmiana daje naszej organizacjikomentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Rynek CDMO ma ogromny potencjał, ponieważ systematycznie rosną wydatki na badania i rozwój w branży farmaceutycznej, a w fazie rozwoju jest coraz więcej cząsteczek o większym stopniu złożoności, co między innymi zachęca firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne do korzystania z outsourcingu. Wartość globalnego rynku farmaceutycznych CDMO (obejmującego małe cząsteczki i terapie biologiczne) szacowana jest w 2021 roku na ponad 170 mld USD. Wartość rynku biologicznych CDMO, w którym Mabion się pozycjonuje, w łącznym rynku CDMO szacowana jest na około 13,2 mld USD w 2021 roku (źródło: Bloomberg, Analizy EY-Parthenon).

„Rynek, na którym będziemy budować swoją pozycję w najbliższych latach, będzie według prognoz ekspertów kontynuować dwucyfrowe tempo rozwoju, a udział rynku biologicznych CDMO, w którym będziemy uczestniczyć, ma przed sobą perspektywę jeszcze bardziej dynamicznego wzrostu. Jednocześnie, nasza koncentracja na małej i średniej wielkości projektach to pozycjonowanie się w największym segmencie rynkowym, zarówno ilościowo, jak i wartościowo. Już dziś oferujemy pełny zakres usług z naciskiem na technologie białek rekombinowanych i format przeciwciał, dla których dysponujemy aktywami do realizacji zleceń komercyjnych. Adresujemy szeroki zakres łańcucha wartości usług CDMO, a dzięki wysokiemu poziomowi integracji możemy obsłużyć projekty na dowolnym etapie – od wczesnego rozwoju po wytwarzanie w skali komercyjnej w środowisku GMP.W ramach rynku leków biologicznych, będziemy też poszerzać zakres usług o nowe formaty bioterapeutyków, takie jak przeciwciała bispecyficzne, tzw. biAbs, czy koniugaty przeciwciał i związków małocząsteczkowych, czyli ADCs. Wierzymy, że perspektywy tego rynku i dobre dopasowanie do niego oferty Mabion sprawią, że decydując się na rozwój w tym kierunku, wygenerujemy największą wartość dla akcjonariuszy w perspektywie kolejnych lat” mówi dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Przyjęcie nowej Strategii dla Mabion skutkuje także decyzją Spółki o zaprzestaniu rozwoju i budowy własnego portfolio produktowego oraz planów samodzielnego wprowadzania leku MabionCD20 na rynek. Spółka nie będzie samodzielnie ponosić dalszych znacznych nakładów na ten projekt.

„Jesteśmy w trakcie procesu identyfikacji potencjalnych licencjobiorców, dla których projekt MabionCD20 może stanowić dobre dopasowanie i nie wykluczamy możliwej współpracy lub późniejszej kontraktowej produkcji dla licencjobiorcy na aktywach Mabion. Zaprzestajemy także rozwoju innych własnych projektów lekowych” wyjaśnia Krzysztof Kaczmarczyk.

Koncentracja w Strategii na obszarze CDMO wiąże się również z decyzją o zmianie priorytetu wobec działań nakierowanych na pozyskanie inwestora strategicznego, które Spółka rozpoczęła na początku 2021 roku. Proces ten pozostaje otwarty na potencjalne rozmowy z możliwymi partnerami, jednakże priorytetem jest transformacja w kierunku CDMO.

„Pozostajemy otwarci na możliwe zainteresowanie inwestorów branżowych, ale jesteśmy zdeterminowani, aby w pierwszej kolejności zrealizować transformację zgodnie z nową Strategią i w ten sposób zwiększyć wartość firmy zanim wrócimy do rozmów z potencjalnymi inwestorami strategicznymi” dodaje Krzysztof Kaczmarczyk.

Mabion szacuje, że nakłady inwestycyjne na realizację celów Strategii wyniosą około 100 mln zł w latach 2023-2024 oraz około 20 mln zł w latach 2025-2027. Największe wydatki związane są z modernizacją istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, w którym w drugiej połowie 2023 roku planowana jest dywersyfikacja technologii procesowych w celu maksymalnego dopasowania się do zapotrzebowania rynku (dzięki m.in. doposażeniu o dwa bioreaktory w nowej technologii z klasycznym mieszaniem), zmiana charakteru obiektu z wytwórni jednoproduktowej na możliwość prowadzenia różnych procesów w tym samym. Finansowanie inwestycji pochodzić będzie ze środków z bieżącej działalności oraz z podpisanego w lutym br. kredytu z EBOR na kwotę 15 mln USD.

Spółka Mabion oczekuje, że inwestycje w dywersyfikację technologiczną obecnego zakładu oraz dynamiczna transformacja w kierunku rozwoju usług CDMO przyniosą szacowany potencjał rocznych przychodów w latach 2023-2027 na poziomie 150-200 mln PLN oraz marży EBITDA na poziomie 20-30%.

„Realizacja naszych strategicznych celów inwestycyjnych i operacyjnych powinna spowodować, że w latach 2023-2024 Mabion może stać się podmiotem samofinasującym się z własnej działalności” wyjaśnia Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.      

Wizja rozwoju Mabion wykracza poza lata 2023-2027. W kolejnym kroku Mabion planuje zbudowanie i uruchomienie zakładu Mabion II, który umożliwi zwiększenie wolumenu oferowanych usług CDMO. Pozwoli to Spółce na istotne przeskalowanie swojej działalności i zwiększenie 2-3 krotnie potencjału rocznych przychodów.

„W latach 2023-2024 zamierzamy zaktualizować plan zakładu Mabion II, mając na uwadze jego przeznaczenie jako CDMO, jak również podjąć decyzję o doborze optymalnej struktury finansowania dla jego realizacji. Obecny harmonogram zakłada budowę zakładu w latach 2025-2027. Kluczowymi czynnikami do podjęcia decyzji o kształcie i infrastrukturze zakładu Mabion II będą konkretne kryteria biznesowe takie jak liczba posiadanych klientów, liczba zawartych i realizowanych kontraktów oraz poziom generowanego przychodu i wyniku EBITDA. W długoterminowych planach rozwoju przewidujemy, że zakład Mabion II mógłby rozpocząć działalność operacyjną w 2028 roku. Oceniamy, że potencjał przychodowy po uruchomieniu Mabion II może osiągnąć 400-500 mln PLN rocznie” mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

„Dla realizacji projektu budowy zakładu Mabion II niezbędne będzie pozyskanie zewnętrznego finansowania, dobór jego optymalnej struktury będzie przedmiotem analiz w przyszłym roku. Obecnie priorytetem jest wykorzystanie potencjału jaki dla Mabion niesie całkowita koncentracja na rynku CDMO i skuteczna realizacja przyjętej Strategii” dodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

Wyniki finansowe 2022

„Bardzo dobre wyniki Mabion są konsekwencją skutecznej komercjalizacji kontraktu, który jeszcze w 2021 roku zawarliśmy z amerykańską spółką Novavax. Przez ten okres regularnie rozszerzaliśmy zakres świadczonych przez nas usług w ramach tzw. SOW (ang. Statement of Work) oraz podpisywanych aneksów. Pierwszy aneks, zawarty we wrześniu 2022 roku, wydłużył okres współpracy do 2026 roku i dodał nowy, korzystny dla nas komponent rozliczania w postaci płatności za wyprodukowane serie oraz za gotowość do produkcji, co w połączeniu z uzgodnionym harmonogramem gwarantuje nam regularne i przewidywalne przychody do 2Q 2024 roku. Drugi aneks, z kwietnia 2023 roku, rozszerzył współpracę o antygen szczepionki na COVID-19 wariant Omicron. Stabilna sytuacja finansowa, przewidywalne wyniki kolejnych okresów i skuteczna realizacja kontraktu dla Novavax, stanowią doskonałą bazę do odważnego i zdecydowanego kroku, jakim jest dokończenie transformacji w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym i realizacji przyjętej przez nas Strategii Mabion na lata 2023-2027” komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

W 2022 roku Spółka wygenerowała 164,0 mln PLN przychodów, z czego 90,6 mln PLN z tytułu realizacji usługi na rzecz Novavax oraz 5,7 mln PLN komponentu leasingowego. Pozostałą część przychodów stanowi suma zakupionych materiałów (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał bardzo dobrą rentowność na świadczonych usługach osiągając 68,5%. Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 37,2 mln PLN i marżowość na poziomie 22,7% w porównaniu do straty -1,0 mln PLN w 2021 roku. Zysk netto wyniósł 23,2 mln PLN i znacząco wzrósł względem roku 2021, w którym wygenerowano 1,9 mln PLN, w tym 12,2 mln PLN z tytułu utworzonego aktywa podatkowego. W ciągu całego 2022 roku Mabion wygenerował 38,8 mln PLN przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej.

Mabion od początku współpracy z Novavax w marcu 2021 do dnia publikacji sprawozdania finansowego za 2022 rok otrzymał płatności z tytułu realizacji umowy w wysokości około 64 mln USD. Na dzień 31.12.2022 roku saldo środków pieniężnych Spółki wyniosło 53,6 mln PLN i wzrosło według stanu na dzień 31.03.2023 roku do około 70 mln PLN. Terminowo regulowane przez Novavax płatności dla Mabion i brak przeterminowanych należności z tytułu realizacji płatności potwierdzają stabilną współpracę między firmami.

Wyniki finansowe 4Q 2022

„Jesteśmy szczególnie usatysfakcjonowani wynikami uzyskanymi w 4Q 2022 roku – był to najlepszy kwartał w całym roku. W ostatnim kwartale 2022 roku wypracowaliśmy 37,8 mln PLN przychodów ze sprzedaży (bez materiałów), wliczając komponent leasingowy, przy bardzo dobrej marży brutto, sięgającej blisko 80%. Na poziomie EBITDA uzyskaliśmy 26,4 mln PLN, natomiast zysk netto za kwartał zamknął się kwotą 15,7 mln PLN. Wynik netto byłby istotnie wyższy, jednak umocnienie PLN wobec USD w czwartym kwartale 2022 r. obniżyło wynik o blisko 9,3 mln PLN z tytułu ujemnych różnic kursowych. Ostatni kwartał roku to również bardzo solidne operacyjne przepływy pieniężne – z działalności operacyjnej wypracowaliśmy ponad 63 mln PLN, co przełożyło się na silną pozycję gotówkową na koniec roku” komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

W 4Q 2022 roku Spółka wygenerowała 42,9 mln PLN przychodów, z czego 36,7 mln PLN z tytułu realizacji usługi na rzecz Novavax oraz 1,1 mln PLN komponentu leasingowego. Pozostałą część przychodów stanowi suma zakupionych materiałów (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał rekordową rentowność na świadczonych usługach osiągając 79,2%. Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 26,4 mln PLN i marżowość na bardzo wysokim poziomie 61,4%. Zysk netto wyniósł 15,7 mln PLN, a przepływy pieniężne netto z działalności operacyjnej 63,1 mln PLN.

EBOR

W wyniku rozpoczętych w 2022 roku działań Mabion nakierowanych na pozyskanie od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) kredytu na kwotę 15 mln USD oraz otrzymanej 18.10.2022 roku zgody komitetu kredytowego EBOR na udzielenie finansowania, 6.02.2023 roku Spółka podpisała umowę kredytu. Środki w znacznej mierze będą wspierać realizację przyjętej Strategii, a zwłaszcza zaplanowaną w 2023 roku modernizację istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim celem zwiększenia mocy produkcyjnych oraz rozszerzenia zakresu świadczonych usług CDMO, wspierając dążenie Mabion do dywersyfikacji biznesu i pozyskiwania kolejnych klientów.

„Regularne i stabilne wyniki finansowe jakie generuje Mabion w połączeniu z finansowaniem pozyskanym od EBOR i wysokim stanem środków pieniężnych sprawiają, że możemy skupić się na dalszym rozwoju skali działalności Spółki, w tym inwestycjach związanych z realizacją ogłoszonej Strategii i procesach nakierowanych na pozyskiwanie nowych klientów” dodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych.

„Możliwość zaprezentowania naszej Strategii potencjalnym kontrahentom wpłynie pozytywnie na obecnie toczące się procesy negocjacyjne, a także na przyszłe rozmowy biznesowe, które planujemy przeprowadzić jeszcze w 2023 roku. Nasza wieloletnia praktyka, potwierdzona sprawnie przeprowadzonym transferem technologii w trakcie realizacji kontraktu z Novavax oraz wysokiej jakości zintegrowane aktywa produkcyjne i analityczne, działające zgodnie ze standardami GMP i GLP, doskonale pozycjonują nas na rynku i pozwalają odpowiedzieć na oczekiwania klientów realizujących projekty w zakresie rozwoju i produkcji leków biologicznych” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Mabion posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który odpowiada na potrzeby małych i średnich firm, będących potencjalnymi zleceniodawcami. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej i funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest idealnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 21 2Q 21 3Q 21 4Q 21 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22  
Przychody razem (w tym) 1,6 55,3 38,6 43,9 38,5 42,9  
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7  
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1  
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1  
Koszt własny sprzedaży 21,0 21,8 33,3 29,9 13,0  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 34,3 16,8 10,7 8,6 29,9  
Marża brutto ze sprzedaży bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 69,7% 56,2% 55,7% 79,2%  
Marża brutto na sprzedaży n/a 100% n/a 62,0% 43,5% 24,3% 22,3% 69,7%  
EBITDA (11,9) (2,3) (14,2) 27,4 9,6 5,6 (4,4) 26,4  
Marża EBITDA bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 39,9% 29,6% n/a 69,7%  
Marża EBITDA n/a n/a n/a 49,6% 24,9% 12,8% n/a 61,4%  
Amortyzacja 2,2 2,1 2,1 2,4 2,5 2,5 2,0 1,9  
EBIT (14,1) (4,4) (16,3) 25,0 7,1 3,1 (6,4) 24,5  
Marża EBIT bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 29,4% 16,3% n/a 64,7%  
Marża EBIT n/a n/a n/a 45,2% 18,4% 7,0% n/a 56,9%  
Przychody/koszty finansowe netto (3,0) 1,9 0,7 (0,1)  0,3 2,0 1,4 (9,9)  
Zysk/strata brutto (17,1) (2,5) (15,6) 24,9 7,4 5,1 (5,1) 14,5  
Podatek dochodowy (12,2) (1,2)  
Zysk/strata netto (17,1) (2,5) (15,6) 37,1 7,4 5,1 (5,1) 15,7  

 

Tabela 2. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu rocznym

Dane w mln PLN   FY 2020 FY 2021 FY 2022
Przychody   56,9 164,0
Koszt własny sprzedaży   21,0 98,0
Zysk brutto na sprzedaży   35,9 66,0
Marża brutto na sprzedaży   n/a 63,1% 40,2%
EBITDA   (44,8) (1,0) 37,2
Marża EBITDA   n/a n/a 22,7%
Amortyzacja   9,8 8,8 9,0
EBIT   (54,7) (9,8) 28,2
Marża EBIT   n/a n/a 17,2%
Przychody/koszty finansowe netto   (1,1) (0,4) (6,2)
Zysk/strata brutto   (55,8) (10,3) 22,0
Podatek dochodowy   (12,2) (1,2)
Zysk/strata netto (55,8) 1,9 23,2

Lawinowy wzrost niewypłacalności firm w Polsce – alarmujące dane z raportu Coface

Najnowsze dane z raportu Coface „Niewypłacalność firm w Polsce w I kwartale 2023 r.” nie napawają optymizmem. W ciągu 3 pierwszych miesięcy 2023 roku niewypłacalność przedsiębiorstw w Polsce wzrosła o 31% w porównaniu z ostatnim kwartałem 2022 roku. Do 3 kwietnia br. ogłoszono łącznie 1252 niewypłacalności polskich przedsiębiorstw, co stanowi 45% wszystkich niewypłacalności ogłoszonych w 2022 roku.

Jak wskazuje raport, sądy ogłosiły postanowienia o upadłości i restrukturyzacji 351 polskich firm. W I kwartale 2023 r. w Krajowym Rejestrze Zadłużonych opublikowano 901 obwieszczeń o ustaleniu dnia układowego, czyli bez rejestracji w sądzie. Taka forma obwieszczenia pozasądowe to aż 72% wszystkich ogłoszonych niewypłacalności, co wskazuje na rosnącą popularność tego rozwiązania. . Wśród postępowań sądowych najwięcej ogłoszono tych o zatwierdzenie układu – 181, co oznacza niemal 70% wzrost w stosunku do roku poprzedniego.

Co dalej z polską gospodarką?

Według prognoz Coface wzrost gospodarczy Polski w 2023 roku wyniesie zaledwie 1%, co jest jednym z najniższych wskaźników od czasu transformacji gospodarczej, z wyjątkiem pandemicznej recesji w 2020 roku.

Odporność polskiej gospodarki na zawirowania, w tym wpływ konsekwencji gospodarczych wynikających z wojny w Ukrainie, była dość zaskakująca i długa, jednak staje się coraz słabsza. Już ostatni kwartał ubiegłego roku zakończył się ujemną dynamiką rozwoju gospodarczego (w ujęciu kwartał do kwartału), a techniczna recesja zagraża polskiej gospodarce – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce i w Regionie Europy Centralnej.

Od początku 2023 roku koniunktura osłabiła się – zarówno dynamika produkcji przemysłowej, jak i sprzedaży detalicznej była ujemna. Polski eksport stracił impet w obliczu spowolnienia na głównych rynkach zbytu Europy Zachodniej, a konsumpcja gospodarstw domowych cierpi na utrzymującej się wysokiej inflacji i obniżającej się sile nabywczej konsumentów.

Trudne czasy dla przedsiębiorców

Firmy w Polsce prosperują w warunkach pełnych obaw o dalsze kształtowanie się popytu, podczas gdy inne wyzwania, w tym wyższe koszty działalności, komponentów używanych w produkcji czy braki kadrowe, nadal pozostają istotnymi barierami w prowadzeniu biznesu.

Statystyki branżowe wskazują na wzrost niewypłacalności w każdej branży bez wyjątku. Wiele sektorów energochłonnych nadal wnioskuje o niewypłacalność, a pogorszenie się koniunktury krajowej potwierdza dalszy wzrost postępowań w handlu. Niemal podwojony stopień niewypłacalności w budownictwie i w branżach z nim powiązanych świadczy o materializowaniu się kolejnego wyzwania dla branży, czyli o wpływie wyższych stóp procentowych na popyt mieszkaniowy i skłonność inwestycyjną przedsiębiorstw.

Wydaje się, że poza czynnikami podażowymi, takimi jak wzrost kosztów energii, wynagrodzeń, obsługi zadłużenia finansowego, niedobory surowców lub przerwanie łańcuchów dostaw, czynniki popytowe zaczynają być coraz większym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Dane dotyczące popytu konsumpcyjnego w Polsce w I kwartale br.

okazały się gorsze od oczekiwań większości analityków, a w kolejnym kwartale prognozowany jest dalszy spadek realnej konsumpcji – tłumaczy Barbara Kamińska, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface w Polsce.

Mimo że proces dezinflacji już się rozpoczął, inflacja nadal przekracza górny przedział celu inflacyjnego. Został on wyznaczony przez NBP na 3,5%. Dwucyfrowy poziom inflacji bazowej potwierdza niestety przewidywania, że wysokie ceny rozlały się na całą gospodarkę. Inflacja pozostanie istotnym tematem w 2023 roku, a wraz z wysokimi kosztami finansowania może ona nadal ograniczać działalność inwestycyjną przedsiębiorstw i konsumpcję gospodarstw domowych.

Niższa inflacja w USA – dolar traci, złoty zyskuje

Nieco lepszy od oczekiwań odczyt głównej miary dynamiki cen w USA sprawił, że dolar osłabił się względem wszystkich głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego. W połowie zeszłego tygodnia euro po raz pierwszy od przeszło roku przekroczyło psychologiczny poziom 1,1 względem dolara amerykańskiego. Taki obrót spraw sprzyjał złotemu – USD/PLN również po raz pierwszy od roku spadł poniżej 4,20.

Warto zauważyć, że deprecjacja dolara wystąpiła nawet mimo wzrostu rentowności amerykańskich obligacji. Obawy dotyczące sektora bankowego wciąż maleją, do tego wydaje się, że podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej odnoszą w końcu pożądany efekt w postaci ostudzenia rynku pracy, a nastroje inwestorów ulegają poprawie.

W tym tygodniu nie będzie się działo za wiele w kontekście publikacji makroekonomicznych oraz komunikatów banków centralnych. Największą uwagę skupią zapewne piątkowe (21.04) wstępne odczyty wskaźników PMI dla głównych gospodarek, w tym dla strefy euro. Spodziewamy się utrzymania optymizmu menedżerów. Obawy dotyczące sektora bankowego są coraz mniejsze, pojawiają się także oznaki świadczące o tym, że banki centralne zbliżają się do zakończenia swoich cykli zacieśniania polityki pieniężnej. Może się to przyczynić do gwałtownych ruchów na rynkach finansowych i w dalszym ciągu oddziaływać negatywnie na dolara, ponieważ inwestorzy wyprzedają waluty safe haven.

PLN

Polski złoty był w ubiegłym tygodniu najlepiej radzącą sobie walutą regionu – zmniejszył dystans do bardzo silnej korony czeskiej, radził sobie również lepiej niż forint węgierski, który często silniej reaguje na zmiany sentymentu. Może więc spełniać się rysowany przez nas scenariusz, zgodnie z którym to gwiazda złotego będzie w tym roku świeciła wyjątkowo jasno. Dla sprowadzenia kursu EUR/PLN do najniższego od grudnia poziomu 4,63 kluczowe znaczenie miały słabość dolara amerykańskiego i wzrost kursu EUR/USD. USD/PLN spadł poniżej 4,20 po raz pierwszy od roku, a złoty zakończył tydzień ponad 2% wyżej względem USD.

Niemniej, pojawiają się również pozytywne sygnały z kraju, które sprawiają, że utwierdzamy się w naszej optymistycznej prognozie dla polskiej waluty. Mamy tu na myśli szczególnie poprawę sytuacji w bilansie płatniczym, a konkretnie solidną nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących, która wyniosła w lutym 2,6 mld euro – kilkakrotnie więcej, niż prognozowano. Dane rysują obraz mocnego eksportu i słabego popytu krajowego, a to kombinacja pożądana w okresie uporczywie wysokiej inflacji. Dodatkowo warto nadmienić, że rozprawa ws. nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym – mająca znaczenie w kontekście wypłaty środków na KPO – została wyznaczona na 30 maja. Temat unijnych funduszy, istotny dla złotego, wraca więc na tapet.

W tym tygodniu poznamy wyliczenia inflacji bazowej (poniedziałek 17.04) oraz dane z rynku pracy (piątek 21.04). Dla złotego istotne powinny być jednak przede wszystkim sygnały z zewnątrz.

EUR

W połowie zeszłego tygodnia euro po raz pierwszy od przeszło roku przekroczyło psychologiczny poziom 1,1 względem dolara amerykańskiego, w piątek jednak straciło nieco ze względu na rosnące oczekiwania inflacyjne w USA. Inwestorzy spodziewają się wzrostu rozbieżności między poziomami stóp procentowych w strefie euro i USA, co w znacznym stopniu tłumaczy ruch wspólnej waluty w górę. Wypowiedzi członków EBC były w ostatnim czasie stosunkowo jastrzębie – większość z nich wspierała podwyżkę o 50 pb. na zbliżającym się majowym posiedzeniu lub przynajmniej jej nie wykluczała.

Niedawne obawy dotyczące sektora bankowego wydają się już na starym kontynencie odległe i oczekujemy utrzymania się takiego stanu. Podwyżki stóp procentowych EBC powinny trwać, a euro doświadczać dalszej aprecjacji w związku z tym, że ekspansja kredytowa pozostaje nietknięta, ożywienie w Chinach idzie pełną parą i nie widać oznak zmniejszenia bazowej presji inflacyjnej.

USD

W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami najgorszego możliwego dla dolara amerykańskiego połączenia odczytów danych gospodarczych i sentymentu rynkowego wobec waluty. Z jednej strony ogólnie optymistyczne spojrzenie inwestorów na perspektywy globalnej gospodarki zmniejszyły jego atrakcyjność jako waluty safe haven, z drugiej zaś dane dotyczące inflacji i w szczególności rynku pracy zaczęły wskazywać, że może się rozpoczynać oczekiwane przez Fed ochłodzenie gospodarki. Zarówno główna miara inflacji CPI, jak i dynamika cen producenckich znalazły się poniżej oczekiwań, niemal utwierdzając inwestorów w przekonaniu, że kolejna podwyżka o 25 pb. będzie ostatnią dokonaną przez Fed w trwającym cyklu. Kłóciły się z tym opublikowane w piątek oczekiwania inflacyjne – znacznie wzrosły w krótkim terminie, co zatrzymało deprecjację dolara.

Kalendarz dla USA jest w tym tygodniu raczej pusty, amerykańska waluta może więc nie doświadczać większych wahań.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Trojan z 2008 r. najczęstszym zagrożeniem w sieci. Hakerzy wykorzystują do ataków złośliwe pliki OneNote

  • Najczęściej wykorzystywanym typem malware’u jest Qbot, który wpływał na 10 proc. organizacji na całym świecie i 7,5 proc. w Polsce
  • użytkownicy urządzeń mobilnych muszą zwrócić uwagę na malware Ahmyth
  • Najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach była – już legendarna – „Apache Log4j Remote Code Execution”, która dotknęła 44% organizacji na całym świecie

Jeden z najsłynniejszych złośliwych programów w historii znów atakuje! Trojan bankowy Emotet wykorzystywany był w kampanii spamowej, pozwalającej na obejście blokad makr. Najczęściej wykorzystywanym typem malware’u jest jednak Qbot, który wpływał na 10 proc. organizacji na całym świecie – informują analitycy Check Point Research, w raporcie dotyczącym cyberzagrożeń obserwowanych w marcu 2023 roku. Najczęściej wykorzystywaną luką jest ponownie Log4j, natomiast użytkownicy urządzeń mobilnych muszą zwrócić uwagę na malware Ahmyth.

Eksperci bezpieczeństwa firmy Check Point Research poinformowali na początku 2023 roku, że badają alternatywne sposoby dystrybucji złośliwych plików, odkąd Microsoft ogłosił, że zablokuje makra w plikach biurowych . W marcu zaobserwowali oni nową kampanię hakerską, w której cyber-napastnicy wykorzystali innowacyjną strategię wysyłania wiadomości spamowych zawierających szkodliwy plik OneNote. Po otwarciu pojawia się fałszywa wiadomość, nakłaniająca ofiary do kliknięcia dokumentu, który pobierał infekcję Emotet. Złośliwe oprogramowanie mogło następnie zbierać niektóre informacje o użytkowniku, takie jak dane logowania i informacje kontaktowe. Informacje te były prawdopodobnie wykorzystywane do rozszerzenia zasięgu kampanii i ułatwienia przyszłych ataków.

Pomimo, że duże firmy technologiczne robią wszystko, co w ich mocy, aby jak najszybciej odciąć cyberprzestępców, powstrzymanie każdego ataku jest praktycznie niemożliwe. Eksperci Check Pointa zwracają uwagę, że Emotet to wyrafinowany trojan. – Najważniejszą rzeczą, jaką ludzie mogą zrobić, to upewnić się, że mają odpowiednie zabezpieczenia poczty e-mail, unikać pobierania plików z nieznanych adresów email– zaznaczają specjaliści.

Wspomniany Emotet jest obecnie drugim najbardziej rozprzestrzenionym szkodliwym programem na świecie, z wpływem na około 4 proc. sieci firmowych, który w marcu zepchnął na trzecie miejsce infostealer Formbook (niecałe 4 proc.) Liderem zagrożeń jest nadal trojan bankowy Qbot, który wykryty został w około 10 proc. sieci firmowcyh na świecie i 7,5 proc. w Polsce.

Użytkownicy urządzeń mobilnych powinni również zadbać o bezpieczeństwo. AhMyth to trojan zdalnego dostępu (RAT) odkryty w 2017 roku, który obecnie jest programem najczęściej atakującym smartfony. Przestępcy dystrybuują go za pośrednictwem aplikacji na Android, którą można znaleźć w sklepach z aplikacjami i na różnych stronach internetowych. Gdy użytkownik zainstaluje jedną z zainfekowanych aplikacji, złośliwe oprogramowanie może zbierać poufne informacje z urządzenia i wykonywać działania, takie jak rejestrowanie klawiszy, robienie zrzutów ekranu, wysyłanie wiadomości SMS i aktywowanie aparatu.

Analitycy Check Point ustalili również, że najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach była – już legendarna – „Apache Log4j Remote Code Execution”, która dotknęła 44% organizacji na całym świecie. W marcu cyberprzestępcy najchętniej atakowali sektor edukacji i badań, rządowo-wojskowy, a także opiekę zdrowotną.

Już od 1 maja handel w internecie czekają zmiany – podatek od sprzedaży i obowiązek raportowania

Od 1 maja 2023 r. na portale e-commerce takie jak Allegro, OLX czy Vinted, zostanie nałożony nowy obowiązek raportowania wykazu sprzedawców. Zmiany w handlu internetowym obejmą także opodatkowanie niektórych transakcji dotyczących przedmiotów używanych.

Zmiany w przepisach o e-commerce wynikają z wdrażania przez Polskę unijnej dyrektywy DAC7 dotyczącej e-handlu i najmu przez internet lokali mieszkalnych, miejsc parkingowych, samochodów czy innych środków transportu. Wprowadzane regulacje nałożą nowe obowiązki m.in. na właścicieli platform umożliwiających handel w sieci.

E-sklepy będą prowadzić rejestr sprzedawców

Platformy takie jak Allegro będą musiały prowadzić wykaz sprzedawców, w którym rejestrowane będą kwoty dokonywanych przez nich transakcji. Wprowadzenie tego obowiązku ma na celu śledzenie dochodów uzyskiwanych przez sprzedających oraz weryfikowanie czy wywiązują się z konieczności opłacania podatków, a aktywność na portalu nie jest tzw. działalnością bez rejestracji. Sprzedawcy będą musieli zostać poinformowani o zakresie danych gromadzonych przez administratorów portali. Informacje takie mają znaleźć się np. w zasadach lub regulaminach danego e-sklepu. Pierwszy coroczny raport będzie przesyłany w styczniu 2024 roku, ale na żądanie dyrektora Krajowej Administracji Skarbowej przedsiębiorcy będą musieli przedstawiać raporty na bieżąco.

Obecnie przepisy są na etapie konsultacji. Ministerstwo Finansów już teraz poinformowało jednak, że obowiązkowi raportowania nie będą podlegać sprzedawcy, którzy w okresie sprawozdawczym wynoszącym rok zawarli mniej niż 30 transakcji sprzedaży towarów lub jeżeli ich łączny przychód ze sprzedaży nie przekroczył 2 tys. euro. Ma to na celu wykluczenie okazjonalnych sprzedaży, które obejmują najczęściej prywatne przedmioty jak ubrania lub książki – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Podatek od e-zakupów

Przedmiotem transakcji w sklepach internetowych są często towary używane. Przepisy nakładają na sprzedawcę nieprowadzącego działalności gospodarczej obowiązek zapłacenia podatku, jeśli cena zbytu takiego produktu jest wyższa niż cena zakupu, a transakcja nastąpi w ciągu 6 miesięcy od dnia jego zakupu przez sprzedawcę. – Przykładowo, jeśli kupiliśmy buty za 500 zł z limitowanej kolekcji, a po tygodniu chcemy je sprzedać za 800 zł, dochód do opodatkowania wyniesie 300 zł. Jednak gdybyśmy te same buty sprzedali po 6 miesiącach liczonych od końca miesiąca zakupu, nie zapłacilibyśmy podatku – tłumaczy Piotr Juszczyk.

Działalność gospodarcza w e-commerce

Jeśli użytkownik sklepu e-commerce zajmuje się sprzedażą w sposób ciągły, zorganizowany i w celach zarobkowych, to taka działalność zostanie w świetle przepisów uznana za działalność gospodarczą. Piotr Juszczyk jednak uspokaja: Dokonywanie transakcji sprzedaży raz na jakiś czas nie powinno być uznawane za prowadzenie biznesu. Podobnie jest w sytuacji, gdy robimy tzw. „wietrzenie szafy” i pozbywamy się niepotrzebnej garderoby np. za pomocą platformy Vinted. Takie porządki również nie powinny przysporzyć nam problemów podatkowych.

Dolar odbija, a złoty wciąż silny

Na rynkach trwają spekulacje, czy w USA w maju wzrosną stopy procentowe. Jeszcze dwa tygodnie temu wyglądało na to, że temat był przegrany. Dzisiaj jest to jednak dominujący scenariusz.

Odbicie na dolarze

Ostatnie dni przyniosły nam kilka wyraźnych ruchów wskazujących na to, że inwestorzy przygotowują się na podwyżkę stóp procentowych w USA. Jakkolwiek dziwnie brzmi ten pomysł, biorąc pod uwagę stopy w przedziale 4,75-5% i inflację konsumencką na poziomie 5%, wiele na to wskazuje. Widać to nie tylko po kontraktach terminowych na stopę procentową, które wyraźnie wzrosły i szansa na podwyżkę wynosi już około 85%. Drugim ważnym elementem są obligacje skarbowe. W ostatnich kilku dniach wyraźnie spada ich rentowność. Może to sugerować, że inwestorzy (spodziewając się podwyżek stóp procentowych) wyprzedają papiery, teraz licząc, że odkupią je taniej. Dotyczy to nie tylko długoletnich obligacji, ale na krótszych okresach widać ten ruch wyraźniej, co sugeruje łączenie go z bieżącymi decyzjami FED. Efektem tych wydarzeń była korekta na głównej parze walutowej, gdzie znów za euro płacimy mniej niż 1,1 dolara.

Polska na szczęście poza podium

Ostatnie aktualizacje wskaźników inflacji za marzec nie spowodowały gwałtownych przetasowań w czołówce inflacyjnej Unii Europejskiej. Podobnie jak w Polsce, podobnie na Litwie, Łotwie i nawet Węgrzech również poziom wzrostu cen w ujęciu rocznym spadał. Wszystkie te państwa również żyją w strachu, jak odbije się na tym wskaźniku wzrost cen surowców energetycznych wywołanych decyzją OPEC. Z drugiej strony jest to wygodny zewnętrzny powód, który w takich sytuacjach zawsze ma pewne cechy “obiektywne” w narracji władz, jest to bowiem problem, na który poradzić nie można i ceny muszą rosnąć. Gdy inflacja spada przez taniejące surowce energetyczne, jak to miało miejsce w ostatnich miesiącach, jest to jednak sukces krajowej polityki w zapobieganiu inflacji.

Złoty na szczytach

Zamieszanie na rynkach światowych niespodziewanie pomaga polskiej walucie. Część analityków wskazuje na możliwość uwolnienia środków unijnych po kolejnych zmianach w reformie sądowej. Biorąc jednak pod uwagę, jak bardzo rząd się nie spieszy z tymi zmianami, nie można wykluczyć, że czeka z tym “sukcesem” bliżej wyborów. Z perspektywy rynku walutowego byłoby to dość korzystne, zderzałyby się wówczas dwa bodźce na rynku. Wybory to zawsze niepewność, która osłabia walutę. Z drugiej strony napływ środków unijnych powinien to w jakimś zakresie równoważyć, o ile nie przeważyć. Na razie okolice 4,63 zł na euro okazały się barierą dla polskiej waluty. Nie zmienia to faktu, że to najmocniejszy złoty od czerwca 2022.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

YetiForce zadebiutuje na NewConnect

YetiForce, dostawca oprogramowania dostępnego w ponad 100 krajach świata, jeszcze w kwietniu zamierza dołączyć do grona spółek notowanych na NewConnect. Spółka specjalizuje się w dostarczaniu systemów informatycznych, które pozwalają na elastyczne i kompleksowe zarządzanie przedsiębiorstwami z dowolnego miejsca na świecie. Oprogramowanie rozwijane dotychczas w modelu „open source” użytkuje już niemal 22 500 firm.

Dzięki działaniom społeczności na platformie Crowdin, system YetiForce dostępny jest w 39 językach. System jest również bardzo popularny wśród użytkowników globalnego serwisu GitHub, który posiada 100 mln użytkowników. Najwięcej zarejestrowanych użytkowników w systemie YetiForce pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, YetiForce jest również rozpoznawalny w Polsce, Brazylii, Indiach, we Włoszech i Wielkiej Brytanii.

Z rozwiązania YetiForce korzysta m.in. Polski Fundusz Rozwoju, oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Spółka wdrażała również system informatyczny na zlecenie Urzędu Skarbowego w Ugandzie, a także ma na swoim koncie wdrożenie oprogramowania klasy CRM dla jednej z największych instytucji ubezpieczeniowych w Europie Środkowo-Wschodniej. W ramach tego projektu dostęp do systemu uzyskało ponad 12.500 użytkowników.

– Debiut na rynku NewConnect to ważny krok w rozwoju naszej spółki. Wierzymy, że dzięki obecności na giełdzie zwiększymy rozpoznawalność i przejdziemy do etapu związanego z szeroką monetyzacją systemu w modelu SaaS. Do tej pory bazowaliśmy na rozwoju organicznym, a szeroką bazę użytkowników pozyskaliśmy z niemal zerowymi nakładami na marketing. Dzięki pozyskanemu kapitałowi od naszych inwestorów – rozwój firmy i dynamika wyników finansowych znacząco przyspieszy w kolejnych latach. Kluczowym momentem w realizacji tych założeń będzie skokowe zwiększenie udziału powtarzalnych przychodów abonamentowych – komentuje Bartosz Hermann, prezes zarządu YetiForce.

Przewagą konkurencyjną systemu YetiForce jest bardzo duża elastyczność – każde z rozwiązań można dostosować do specyficznych potrzeb klientów, modyfikując go lub tworząc własne dodatki obsługujące niestandardowe procesy w danym przedsiębiorstwie. Spółka działa w modelu open source, jednak równolegle oferuje sprzedaż płatnych modułów w Marketplace YetiForce w modelu subskrypcyjnym. Strategia przewiduje intensywny rozwój rozwiązań chmurowych w tym w szczególności SaaS jako usługi kompleksowej dającej klientom nieprzerwane działanie, skalowalność i bezpieczeństwo w połączeniu z niezbędnym wsparciem.

Według danych Precedence Research, wielkość globalnego rynku zarządzania relacjami z klientami wyniosła 61,57 mld USD w 2021 roku. Oczekuje się, że osiągnie on wartość 170 mld USD do 2030 roku, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu (CAGR) na poziomie 13,3%.

dr Grzegorz Baczewski: Rząd istotnie przyczynia się do wysokiej inflacji

Państwo istotnie przyczynia się do przyspieszenia inflacji. Zwykle, jeżeli władza jest zdecydowana, żeby obniżyć tempo wzrostu cen – to prowadzi restrykcyjną politykę pieniężną. Narodowy Bank Polski, czyli bank centralny Polski, ma możliwości, żeby taką politykę pieniężną prowadzić. Z drugiej strony istotna jest polityka fiskalna – czyli polityka budżetowa państwa. W tym obszarze elementem, który mógłby hamować inflację, jest ostrożna polityka fiskalna, budżetowa – czyli zmniejszanie wydatków po to, żeby do gospodarki wprowadzać mniej pieniądza. Jeżeli w gospodarce będzie mniej pieniądza, to wówczas gospodarka spowolni – zmniejszy się popyt, zmniejszy się presja na wzrost cen i wówczas inflacja powinna wyhamować. W Polsce mamy do czynienia z odwrotną sytuacją – przez różnego rodzaju świadczenia socjalne, 13 i 14 emerytury oraz innego rodzaju hojne dopłaty wypłacane z budżetu państwa. A więc do obiegu cały czas wprowadza się więcej pieniądza.

– Więc sytuacja, jeżeli chodzi o politykę ograniczania inflacji w Polsce wygląda tak, że z jednej strony bank centralny próbuje gasić pożar wynikający ze wzrostu cen przez podnoszenie stóp procentowych. A więc stara się zmniejszyć ilość pieniądza w gospodarce i ograniczyć presję cenową. A z drugiej strony Ministerstwo Finansów przez politykę fiskalną dolewa benzyny do tego pożaru – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – A więc jedni dolewają, drudzy gaszą – później znowu się dolewa i cały czas płonie. Dlatego inflacja w Polsce nie spowalnia wyraźnie. Prezes NBP mówił, że będziemy być może na koniec roku mieli inflację jednocyfrową. Większość ekonomistów poważnie w to wątpi. Ostatnie odczyty w stosunku do poprzedniego miesiąca pokazują, że tempo wzrostu cen spada nieznacznie. A czy państwo korzysta na inflacji? Oczywiście, że tak. Budżet państwa jest planowany kwotowo. Czyli są jakieś założenia wpływów podatkowych w określonych kwotach na podstawie wskaźników ekonomicznych. Natomiast jeżeli ceny rosną – to wpływy podatkowe też wzrastają. Jeżeli inflacja jest większa, to wydatki są realizowane przez budżet na takim poziomie, jak założono kwotowo – ale wpływy są już zdecydowanie większe. Dlatego mówi się o zjawisku nazywanym „podatek inflacyjny”. Państwo, które tworzy sytuację wysokiej inflacji, z jednej strony ogranicza wartość pieniędzy, które wydaje – bo one są ustalone już wcześniej na dany rok z góry, a równolegle zdecydowanie zwiększa swoje przychody dzięki temu, że generuje wzrost cen i tym samym wzrost przychodów z podatków pośrednich – tłumaczy Baczewski.

Głodni zysków? Co kryje się za inflacją cen żywności w Europie?

  • Ceny żywności w Europie pozostają wysokie i spadną dopiero w dalszej części roku wynika z analiz Allianz Trade. W marcu inflacja zasadnicza w strefie euro spadła do 6,9% r/r (spadek z 8,5% r/r w lutym) z powodu dużego spadku inflacji cen energii do -0,9% (spadek z 13,7% r/r w lutym), ponieważ obchodzimy pierwszą rocznicę skoku cen ropy i gazu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak inflacja cen żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych ponownie wzrosła do 15,4% i prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie do końca roku.
  • Spadające ceny towarów nie pomogły złagodzić presji na ceny żywności w Europie. Według stanu na kwiecień 2023 r. większość towarów żywnościowych jest sprzedawana na poziomach zbliżonych lub nieco wyższych od tych z 2021 r. Chociaż niektóre pozostają drogie, w latach 2013-2014 obserwowaliśmy podobne ceny bez dużego wzrostu inflacji cen żywności. Za większością presji cenowej stoją producenci żywności pakowanej.
  • Pewna inflacja cen żywności pozostaje „niewyjaśniona” ze względu na nadrabianie zaległości w realizacji zysków. Może to wynikać z nadrabiania przez firmy z sektora żywności trudnych miesięcy między marcem a czerwcem 2022 r. Od tego czasu większości firm udało się zwiększyć obroty ponad koszty.
  • Konsumenci nadal będą ponosić koszty. Ponieważ wskaźnik PPI właśnie znalazł się na zakręcie, Allianz Trade spodziewa się, że ceny będą nadal rosły do lata i pozostaną na podwyższonym poziomie. Szacujemy, że w ciągu ostatniego roku gospodarstwa domowe straciły od 1,1% do 9,2% siły nabywczej, przy czym najbardziej ucierpiały kraje Europy Wschodniej. Dalszy wzrost cen żywności o +20% może doprowadzić do spadku konsumpcji w UE o około 1 p.p.

 

Europejska inflacja cen żywności – głodni zysków?

Ceny żywności w Europie nadal utrzymują się na wysokim poziomie i spadną dopiero w dalszej części roku. W marcu inflacja zasadnicza w strefie euro spadła do 6,9% r/r (spadek z 8,5% r/r w lutym) z powodu dużego spadku inflacji cen energii do -0,9% (spadek z 13,7% r/r w lutym), ponieważ obchodzimy pierwszą rocznicę skoku cen ropy i gazu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak inflacja cen żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych ponownie wzrosła do 15,4%. Jednocześnie presja inflacyjna rozszerzyła się i umocniła; stopa inflacji podstawowej (która nie obejmuje energii, żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych) osiągnęła nowy rekordowy poziom 5,7% (wzrost z 5,6% w lutym). Podczas gdy inflacja zasadnicza wyraźnie spadnie w nadchodzących kwartałach (ze względu na silne dezinflacyjne efekty bazy), Allianz Trade spodziewa się, że ceny żywności utrzymają się na wysokim poziomie przez co najmniej kolejny kwartał, zanim nastąpi szybka normalizacja. Oczekujemy, że ogólna inflacja w strefie euro wyniesie średnio 5,6% w 2023 r., a następnie spadnie do 2,6% w 2024 r., przy czym inflacja podstawowa pozostanie raczej sztywna, gdyż głównym czynnikiem presji cenowej staną się płace. Inflacja cen żywności będzie w tym roku stanowić prawie jedną trzecią ogólnej inflacji (w porównaniu z mniej niż 20% w roku ubiegłym) i powinna wynieść średnio 8,0%, zanim w przyszłym roku stanie się deflacyjna (-3,8%).

Wykres 1: Strefa euro — dynamika i prognoza inflacji cen żywności (%)

Strefa euro — dynamika i prognoza inflacji cen żywności
[Forecast = Prognoza; Oil = Ropa; PPI = Wskaźnik PPI; Food futures = Kontrakty terminowe na żywność; Unexplained komponent = Niewyjaśniony składnik; Food inflation (actual and predicted) = Inflacja cen żywności (rzeczywista i przewidywana); Start of war in Ukraine = Początek wojny na Ukrainie; Q = kwartał]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Wykres 2: Strefa euro — wkład cen żywności w ogólną inflację (p.p.)

Strefa euro — wkład cen żywności w ogólną inflację
[Services = Usługi; Goods = Dobra; Food = Żywność; Energy = Energia; 2023f = Prognoza 2023]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Wykres 3: Wybrane towary (21 stycznia = 100)

Wybrane towary
[Wheat = Pszenica; Soyabeans = Soja; Corn = Kukurydza; Fertilizer = Nawozy; Jan = Styczeń; Jul = Lipiec]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Spadające ceny towarów sugerują, że inne czynniki mogą wyjaśniać ciągłą presję cenową na żywność. Światowe ceny towarów gwałtownie spadły ze szczytów z 2022 r.: pszenica i soja są obecnie notowane na poziomie z 2021 r., podczas gdy kukurydza jest o około 30% droższa niż na początku 2021 r., a nawozy pozostają o około 50% droższe niż kilka lat temu; jednak inflacja cen żywności wciąż rośnie. Koszty operacyjne producentów i sprzedawców detalicznych żywności wydają się wyjaśniać rosnącą rozbieżność między cenami żywności na wyższym (towarowym) i niższym szczeblu łańcucha dostaw: energia (ropa: +43% (2022 w stosunku do 2021), hurtowa energia elektryczna (+145%), opakowania (+24% dla papieru, +18% dla szkła, +23% dla metalu, +16% dla tworzywa sztucznego) oraz robocizna (jednostkowy koszt pracy w handlu detalicznym +5%) (Wykres 3).

Wydaje się, że to firmy produkujące żywność pakowaną, a nie sprzedawcy detaliczni, najbardziej podniosły swoje ceny. Przechwytując ponad 70% wszystkich wydatków na żywność w Europie, detaliści żywności historycznie napędzali większość wzrostów cen w niedawnej przeszłości. Wzrost cen żywności nastąpił w drugiej połowie 2021 r. w następstwie gwałtownego wzrostu cen referencyjnych produktów rolnych, po czym przyspieszył w następstwie inwazji Rosji na Ukrainę. Detaliści przerzucili większość (ale nie całość) swoich kosztów na klientów: tylko w 2022 r. producenci żywności podnieśli ceny o +17% r/r (w porównaniu do „tylko” +12% w przypadku detalistów żywności). Dane finansowe giełdowych sprzedawców żywności potwierdzają, że koszty rosły szybciej niż sprzedaż, a marże brutto w 2022 r. skurczyły się i spadły poniżej poziomów sprzed pandemii. Przyglądając się bliżej, okazuje się również, że europejski sektor żywności został dotknięty wyższymi kosztami w II kw. 2022 r. W tym czasie nasz wskaźnik kosztów całkowitych dla sektora wzrósł o +6,7%, podczas gdy obroty wzrosły o skromne +0,8%. Od tego czasu wzrost obrotów przewyższał wskaźnik kosztów, co sugeruje, że firmy z sektora żywności podwyższają ceny, aby zrekompensować utracone marże (Wykres 4).

Jednak inflacja cen żywności różni się znacznie w poszczególnych krajach ze względu na czynniki strukturalne. Francja (+7,3%), Włochy (+9,3%) i Hiszpania (+11,6%) odnotowały inflację cen żywności poniżej średniej europejskiej z 2022 r. (+11,9%). Z drugiej strony Niemcy (+12,6%), Polska (+14,5%) i Słowacja (+18,6%) odnotowały ponadprzeciętną inflację cen żywności. To rozproszenie między krajami zależy od:

  • Struktury rynku detalicznego: Kraje o ponadprzeciętnej penetracji dyskontów odnotowują generalnie ponadprzeciętną inflację. Paczkowana żywność markowych dyskontów ma stosunkowo wyższy udział kosztów produkcji jako odsetek kosztów całkowitych w porównaniu z markową żywnością paczkowaną, co oznacza, że ich ceny prawdopodobnie będą rosły w szybszym tempie w porównaniu z markami, w przypadku których inne koszty są bardziej elastyczne (reklama, wydatki na promocję). Dyskonty generalnie mają znacznie większe udziały w rynku w Niemczech (47%) oraz w Europie Środkowo-Wschodniej w porównaniu z Europą Południową (np. 8% we Włoszech).
  • Nawyków konsumpcyjnych: Przetworzona żywność zazwyczaj wiąże się z większym udziałem kosztów energii i kosztów pakowania. W rezultacie kraje o ponadprzeciętnej konsumpcji generalnie odnotowują ponadprzeciętną inflację. W Europie spożycie przetworzonej żywności jest stosunkowo niższe we Francji, Włoszech czy Hiszpanii w porównaniu ze Zjednoczonym Królestwem, Niemcami i krajami skandynawskimi.
  • Uzależnienia od importu żywności z Ukrainy: najbardziej ucierpiały kraje Europy Wschodniej.

Wykres 4: Koszty i obroty producentów żywności w Europie (zindeksowane, II kw. 2022 r. = 100)

Koszty i obroty producentów żywności w Europie
[Cost Index = Wskaźnik kosztów; Turnover Index = Wskaźnik obrotów]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Nadmierne generowanie zysków przez firmy ma również niewielki, ale znaczący, niewyjaśniony udział w inflacji cen żywności w ciągu ostatniego roku. „Niewyjaśniona” część (tj. niezwiązana z cenami producentów i cenami energii) naszego modelu inflacji cen żywności znacznie wzrosła (Wykres 5). Od połowy 2022 r. około 10% zmian cen żywności nie da się wyjaśnić na podstawie dynamiki historycznej.

Wykres 5: Strefa euro – niewyjaśniony składnik naszego modelu inflacji cen żywności

Strefa euro – niewyjaśniony składnik naszego modelu inflacji cen żywności
[Aug = Sierpień]
Źródła: Refinitiv, Allianz Research
Konsumenci będą nadal odczuwać skutki finansowe. Szacujemy, że w ciągu ostatniego roku gospodarstwa domowe straciły już od 1,1% do 9,2% siły nabywczej, zwłaszcza w krajach najbardziej uzależnionych od importu żywności (zwłaszcza w Europie Wschodniej). Niemniej nie wszystkie gospodarstwa domowe znajdują się pod presją: najmocniej ucierpiały te, które znajdują się w najniższych 20% dystrybucji dochodów, ponieważ wydają większą część swoich dochodów do dyspozycji na dobra nieuznaniowe (Wykres 7). Według ankiety przeprowadzonej wśród 5000 konsumentów w 10 krajach przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), konsumenci w miarę możliwości ograniczali wydatki na wydatki nieuznaniowe, kupując tańsze marki lub w tańszych sklepach. Ponad jedna trzecia uczestników stwierdziła, że kupuje mniej czerwonego mięsa, ryb i drobiu, aby obniżyć koszty. Zachowania oszczędnościowe mogą jednak nie wystarczyć. Kiedy konsumenci płacą więcej za żywność, wydają mniej na pozycje uznaniowe, co może spowolnić ożywienie. Dalszy wzrost cen żywności +20% może doprowadzić do spadku konsumpcji o prawie 1 punkt procentowy.

Wykres 6: Europa — utrata siły nabywczej konsumentów i różnica między najniższym a najwyższym kwintylem dochodów

Europa — utrata siły nabywczej konsumentów i różnica między najniższym a najwyższym kwintylem dochodów
[IRL = IRLANDIA; AUSTRIA = ; BGR = BUŁGARIA; LTU = LITWA; GBR = ZJEDNOCZONE KRÓLESTWO; NLD = NIDERLANDY; FRA = FRANCJA; BEL = BELGIA; DEU = NIEMCY; GRC = GRECJA; CZE = CZECHY; ROU = RUMUNIA; HRV = CHORWACJA; POL = POLSKA; ESP = HISZPANIA; PRT = PORTUGALIA; SVK = SŁOWACJA; LVA = ŁOTWA; HUN = WĘGRY]
Źródła: Refinitiv, Eurostat, Allianz Research