Jak zwiększyć liczbę przeszczepień w Polsce?

Dzięki realizacji Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej Ministerstwo Zdrowia chce zwiększyć liczbę przeszczepień komórek, tkanek i narządów pobranych od dawców żywych i zmarłych. Celem programu jest zwiększenie liczby przeprowadzanych przeszczepień w Polsce poprzez promowanie transplantologii w społeczeństwie, edukację personelu medycznego oraz wsparcie szpitali, banków tkanek i komórek oraz laboratoriów diagnostycznych. Przewidziana jest również bardzo szeroka gama świadczeń finansowanych w programie, czyli np. leczenie choroby, przeszczep przeciw gospodarzowi, monitorowanie biorców wysoko immunizowanych. Ponadto program zakłada także działania prospołeczne – kampanie edukacyjne, działania promocyjne, mające zapewnić odpowiedni poziom wiedzy, a także budować pozytywny odbiór medycyny transplantacyjnej. Działania kierowane są do społeczeństwa, ale również do kadry medycznej – zapewniając szkolenia, a także nowe rejestry mające ułatwić pracę zarówno lekarzom zgłaszającym, jak i wykonującym przeszczepienia – skoordynować cały skomplikowany proces.

– Trzeba wskazać na stały rozwój ośrodków przeszczepiających. Przede wszystkim w zakresie infrastruktury, czyli prace remontowo-budowlane, zakup sprzętu i aparatury wysokospecjalistycznej, co zwiększa dostępność do świadczeń transplantacyjnych, jak również pozytywnie wpływa na jakość i bezpieczeństwo wykonywanych świadczeń. Kolejnym, równie istotnym zadaniem o charakterze inwestycyjnym, są zadania dedykowane dla oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii, które realizują programy donacyjne – i tutaj celem tego zadania jest premiowanie aktywności donacyjnej podmiotów leczniczych. Z innych, również kluczowych zadań w kontekście funkcjonowania systemu opieki medycyny transplantacyjnej, wskazać należy na zadanie dotyczące finansowania działalności koordynatorów transplantacyjnych. To zadanie jest absolutnie kluczowe – stworzenie takiej dobrze działającej, spójnej, koherentnej sieci koordynatorów transplantacyjnych jest kluczowe z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania systemu – powiedziała serwisowi eNewsroom Magdalena Kramska, Naczelnik Wydziału Transplantologii i Krwiolecznictwa w Departamencie Oceny Inwestycji, Ministerstwo Zdrowia. – W tej chwili, w programie finansowana jest całość takiej sieci zaczynając od samego dołu, czyli od koordynatorów donacyjnych właśnie w szpitalach, które identyfikują, zgłaszają dawców, poprzez koordynatorów, którzy pracują w ośrodkach transplantacyjnych i koordynują już później proces przeszczepienia po stronie biorcy, ale również koordynatorów z ośrodków hematologicznych, których zadaniem jest obsługa i wspomaganie procesów przeszczepiania komórek krwiotwórczych. Koordynatorów żywego dawstwa – to również bardzo kluczowe, po to, żeby oni stanowili taki pomost między stacjami dializ a ośrodkami przeszczepiającymi, i później już bardziej tak organizacyjnie, administracyjnie, również koordynatorzy wojewódzcy. To jest program, który uruchomiliśmy w zeszłym roku – oni mają za zadanie stymulować aktywność donacyjną w regionie, czyli wspomagać szpitale donacyjne, które są pod ich opieką właśnie po to, żeby programy donacyjne mogły się w nich rozwijać. I koordynatorzy centralni, czyli 24-godzinne dyżury w Poltransplancie, którzy zapewniają łączność między tymi wszystkimi pozostałymi koordynatorami, którzy się w systemie pojawiają – tłumaczy Kramska.

Odbudowa Ukrainy – Polsce przypadł region Donbasu

Wojna to tragiczne zjawisko – to dramat wielu rodzin, ludzi, którzy szukają swego miejsca. Jednocześnie jest to sytuacja, która zmienia gospodarki wielu państw. Dziś już wiemy, że wojna w Ukrainie jest punktem zwrotnym w podejściu do tego, jak będzie wyglądać światowa gospodarka w przyszłości. Polska pomaga Ukrainie od pierwszego dnia. Na pomoc i utrzymanie uchodźców przeznaczone zostało prawie 2% PKB. Wojna kiedyś się skończy – a Europa już teraz przygotowuje się do wsparcia w odbudowie Ukrainy. Uczestnicy międzynarodowej konferencji w szwajcarskim Lugano nakreślili siedem zasad odbudowy Ukrainy. Chodzi m.in. o koncentrację na reformach wewnętrznych, poszanowanie prawa, zrównoważony rozwój i demokratyczny udział społeczeństwa ukraińskiego.

– Odbudowanie Ukrainy to wielkie, międzynarodowe przedsięwzięcie i nie można go sobie wyobrazić bez udziału i dominującej roli Polski – powiedziała serwisowi eNewsroom Beata Daszyńska-Muzyczka, Prezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. – To wielka szansa dla polskich przedsiębiorców, dla wielu sektorów, wielu branż. Bardzo potrzebne jest zbudowanie mechanizmów międzynarodowych, które dadzą przedsiębiorcom stabilność i przekonanie, że mogą bezpiecznie na ten rynek wchodzić. Dzisiaj jest wiele pytań o korupcję, bezpieczeństwo inwestycji finansowych, inwestycji bezpośrednich w Ukrainie – do kogo te pieniądze trafią, jak będą wyglądać przepływy. Są to uzasadnione pytania, bo wszyscy pomagamy Ukrainie. Podział odbudowy Ukrainy na poszczególne państwa – czyli konferencja w Lugano – potwierdza, że Polsce przypadł w odbudowie region Donbasu, najbardziej zniszczony. Ukraina to piękny, bogaty kraj – ale ważne, jak ten potencjał będzie można wydobyć po zakończeniu wojny. Wierzę, że Polska będzie miała w tym ogromny udział – podkreśla Daszyńska-Muzyczka.

GfK: Polacy podczas zakupów coraz częściej sięgają po marki własne

Marki własne na przestrzeni ostatnich lat mocno zyskują na znaczeniu – stanowią już ponad 20 proc. sprzedaży koszyka FMCG, a co najmniej raz w roku po tego typu produkty sięga już 13,5 mln polskich gospodarstw domowych. Takie dane płyną z najnowszego opracowania „Private Brands Mini Report” zrealizowanego przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

100 proc. – tyle w przybliżeniu wynosi już penetracja zakupu marek własnych wśród polskich nabywców. Po produkty FMCG sygnowane logotypem sieci detalicznych sięga już niemal każdy z nas, a udziały „private brands” w całkowitej wartości realizowanych zakupów systematycznie rosną. – Marki własne mają się świetnie z kilku powodów. Po pierwsze, konsumenci już kilka lat temu przekonali się, że są to produkty, które oferują bardzo dobrą relację ceny do jakości i stanowią rozsądną alternatywę w porównaniu do droższych, markowych zamienników. Po drugie, ich wzrostowi sprzyja obecna sytuacja ekonomiczno-gospodarcza połączona z rekordową inflacją, która od wielu miesięcy intensywnie zmusza wielu Polaków do poszukiwania oszczędności i wyboru tańszych produktów tłumaczy Michał Maksymiec, dyrektor ds. współpracy z sieciami detalicznymi Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Oleje, masło i mąka napędzają wzrosty

Udział wartościowy marek własnych rośnie na poziomie całego kraju, a na najwyższym poziomie utrzymuje się w dyskontach (43,2 proc.) – choć historycznie w przypadku tej grupy sklepów ich udziały były jeszcze większe (ponad 50 proc. w 2015 roku). Najrzadziej po omawiane produkty sięgamy z kolei w małoformatowych sklepach sieciowych, gdzie wartościowy udział marek własnych kształtuje się na poziomie 5,7 proc. wszystkich dokonywanych zakupów.

– Z danych Panelu GfK wynika, że wśród marek własnych wszystkie spośród „top 20” największych kategorii spożywczych i chemicznych rosną wartościowo. Dla większości kategorii są to wzrosty dwucyfrowe. Aktualnie, wśród kategorii spożywczych, grupy produktów najszybciej rozwijających się pod kątem zmiany wartości marki własnej  to: masło (+284 mln zł), wędliny (+262 mln zł), ser żółty (+228 mln zł) czy oleje jadalne (+175 mln zł) – mówi Rafał Dobrowolski, Strategic Insight Manager w Panelu GfK.  Najszybsze wzrosty w ujęciu procentowym notują z kolei oleje jadalne (+70,5 proc.), masło (+57 proc.) oraz mąka (+45,2 proc.) i makaron (+28,4 proc.).

Dwucyfrowe wzrosty w całym kraju

Według opracowania „Private Brands Mini Report” marki własne rosną dwucyfrowo we wszystkich regionach Polski, a najszybciej w południowo-zachodniej części kraju.
W przypadku sieci detalicznych największą wartość w całej sprzedaży osiągają w Lidlu, ALDI i Biedronce (wszędzie powyżej 40 proc.).

Prowadzona przez GfK cykliczna analiza motywacji klientów kupujących marki własne wykazuje, że największa ich grupa – ponad 25 proc. ogółu – w praktyce już nie dzieli produktów na te z marką producenta oraz te z marką sieci handlowej. Wszystkie one tworzą ogólną, równorzędną ofertę i podobne marki muszą ze sobą mocno konkurować – nie tylko cenami, ale także jakością oraz, coraz częściej, budowanym w mass-mediach wizerunkiem. Inna duża grupa kupujących marki własne, wykazująca najbardziej dynamiczny wzrost w ostatnim okresie, to nabywcy, którzy szukają w tego typu produktach przede wszystkim oszczędności. Są gotowi sięgać po ofertę sieci handlowej, jeśli tylko jest tańsza, mimo odczuwanego czasami poczucia kompromisu z jakością.

Podatek od prezentu

Czy fiskus może domagać się podatku od prezentów bożonarodzeniowych? Wszystko uzależnione jest od tego, kto komu wręczył upominek oraz jak go sfinansowano.

W najprostszy sposób prezenty można podzielić na służbowe i prywatne. W przypadku upominków prywatnych drugim kryterium jest też stopień pokrewieństwa z osobą, która wręcza podarunek.

Prezenty od pracodawcy

Prezenty otrzymane od pracodawcy są tzw. świadczeniami w naturze (na gruncie ustawy PIT). Ich opodatkowanie uzależnione jest od tego, z jakich środków pracodawca je finansuje. Mogą to być środki obrotowe lub pochodzące z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. – Jeśli finansowania prezentu odbywa się ze środków obrotowych firmy, pracodawca będzie zobowiązany doliczyć wartość prezentu do opodatkowania. Nie będzie w tym przypadku żadnego zwolnienia. W związku z tym nawet za nietrafiony prezent pracownik powinien zapłacić podatek – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Inaczej wygląda sytuacja przy finansowaniu prezentów z ZFŚS. Ustawa PIT daje możliwość zwolnienia ich z podatku, jednak liczy się też wartość otrzymanego upominku. Obecnie przy świadczeniach rzeczowych zwolnieniu podlega do 2 tys. zł w ujęciu rocznym. Jeśli prezent będzie miał wyższą wartość, nadwyżka ponad tę kwotę powinna być opodatkowana.

Prezenty od bliskich i znajomych

Obdarowywani jesteśmy nie tylko przez pracodawców, ale przede wszystkim przez bliskich i znajomych. Większość z nas, kiedy otrzymuje prezent, nie zastanawia się nad tym, czy należy go opodatkować. – Tymczasem, jeśli Mikołaj będzie wyjątkowo szczodry, to może się okazać, że prezent podlega opodatkowaniu. Zaniedbanie tej kwestii może spowodować negatywne skutki – reguluje to ustawa o spadkach i darowiznach. Zgodnie z nią zwolnione od opodatkowania są darowizny od jednej osoby, do ustalonych limitów – wskazuje ekspert inFaktu.  Od 13.10.2022 r. limity wynoszą odpowiednio:

10 434 zł – I grupa podatkowa, np. rodzice, dziadkowie czy też dzieci;

7 878 zł – II grupa podatkowa, np. ciotki czy wujkowie;

5 308 zł – III grupa podatkowa: osoby całkowicie niespokrewnione, np. przyjaciele.

Limity nie oznaczają jednak, że prezent o niższej wartości zawsze będzie nieopodatkowany. Jak tłumaczy Piotr Juszczyk, do limitów wlicza się nie tylko ostatni prezent. – Obdarowany musi zsumować wartość wszystkich darowizn otrzymanych od danej osoby w ciągu 5 lat poprzedzających rok, w którym otrzymał ostatni upominek. Oznacza to, że jedna osoba może nas w ciągu 5 lat obdarowywać prezentami o łącznej wartości równej ustawowemu limitowi, żebyśmy nie zapłacili podatku.

Przykładowo: podatnik otrzymał od wujka prezent o wartości 6 tys. zł (czyli niższej niż kwota graniczna 7 878 zł) i jednocześnie o takiej samej wartości od swojej cioci – żony wujka. Łącznie jest to 12 tys. zł, jednak od każdej z osób poniżej limitu. Gdyby jednak podatnik otrzymał prezent tylko od wujka w wysokości 12 tys zł., to wówczas kwota ponad limit, a więc 4 122 zł., podlega opodatkowaniu.

Wyjątkiem jest I grupa podatkowa, gdzie od nadwyżki ponad kwotę wolną nie trzeba płacić podatku pod jednym warunkiem. – Obdarowany musi w terminie sześciu miesięcy powiadomić organy skarbowe o otrzymaniu takiej darowizny, składając formularz SD-Z2. Należy przy tym pamiętać, że jeśli jest to prezent pieniężny, to konieczne jest jego odpowiednie udokumentowanie – tłumaczy Piotr Juszczyk. – Ustawa wymaga, aby darowizna finansowa była przekazana na konto w banku, SKOK-u lub nadana przekazem pocztowym. Przekazanie np. przez mamę 20 tys. zł w gotówce swojemu dziecku nie spełni tego warunku. W związku z tym, obdarowane dziecko będzie miało obowiązek opodatkowania kwoty darowizny ponad limit, nawet jeśli zgłosi ją organom skarbowym w terminie.

Obecnie trwają prace nad poselskim projektem ustawy o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych, która ma znacząco podwyższyć limity zwolnień przy darowiznach. Proponowane są następujące kwoty:

  • I grupa – 36 120 zł
  • II grupa – 27 090 zł
  • III grupa – 18 060 zł

Na decyzję o tym, czy wejdą w życie, niestety trzeba jeszcze będzie zaczekać.

Rosnąca inflacja, gwałtowne podwyżki i komunikacja asynchroniczna. Antal przedstawia 10 najważniejszych trendów na rynku pracy w 2023 r.

Rosnąca inflacja, znaczne spowolnienie gospodarcze i niepewność geopolityczna – mimo tego rynek pracy w Polsce wciąż jest silny. Wzrost płac dla specjalistów i menedżerów był w 2022 rekordowo wysoki i oczekuje się, że taki pozostanie w 2023 roku, jednak nadal poniżej inflacji.

#1 Pracodawcy nie zrekompensują pracownikom wysokiej inflacji

Podczas rozmów ze specjalistami i menedżerami słyszy się, iż będą domagali się gwałtownych podwyżek w 2023. Część organizacji jest tego świadoma i mówi o konieczności wyrównania płac pracowników. Dotyczy to każdej branży. Jednakże większość pracodawców nie zrekompensuje pracownikom wysokiej inflacji podniesieniem wynagrodzeń.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy inflacja rosła z powodu wzrastających kosztów produkcji, cen surowców czy relatywnie wysokiego popytu, co pozwalało przedsiębiorstwom przenosić koszty na konsumentów. W 2023 roku oczekuje się, że inflacja utrzyma się w większości państw, w tym w Polsce, na podwyższonym poziomie, głównie ze względu na wzrost cen energii. Zgodnie z Raportem o inflacji NBP podwyżki wynagrodzeń rok do roku w 2023 roku wyniosą 12,8% w pierwszym kwartale i 10,3% w ostatnim – komentuje Michał Borkowski, Sector Manager, Antal Finance & HR.

#2 Więcej chętnych do pracy

Widać bezpośrednią zależność między zadowoleniem z obecnej sytuacji zawodowej a aktywnością na rynku pracy. Wśród osób, które oceniają, że w ostatnim roku ich sytuacja na rynku zdecydowanie się poprawiła – tylko 23% szuka aktywnie pracy. Wśród tych, którzy twierdzą, że raczej się poprawiła – już 49% przegląda oferty, a wśród osób, które zdecydowanie nie widzą plusów – 76%.

Przyszłość pokaże czy wzrost związany z liczbą osób szukających pracy to chwilowy trend, mający na celu raczej sprawdzenie, jak obecnie wygląda rynek, czy może jednak dotrze do nas zza oceanu zjawisko Wielkiej Rezygnacji (Great Resignation). Trend łączony do tej pory głównie z rynkiem pracy w Stanach Zjednoczonych dotyczy fali zwolnień z inicjatywy pracowników, które wiązać można z brakiem wsparcia ze strony państwa oraz niezadowalającymi warunkami pracy. Natomiast  pogarszające się wskaźniki ekonomiczne mogą zwiększyć znaczenie stabilizacji i bezpieczeństwa, co przełoży się na ograniczenie składanych wypowiedzeń – komentuje Anika Jabłońska, Senior Consultant, Antal IT Services.

#3 Rotacja wynikiem złego zarządzania

Spowolnienie gospodarki zdecydowanie nie sprzyja wzrostowi aktywności specjalistów i menedżerów na rynku pracy. Ale jednocześnie wzbudza ich ciekawość i otwartość na rozmowy dotyczące interesujących stanowisk i nawiązania potencjalnej współpracy z nowym pracodawcą. Ostateczne decyzje podejmowane są jednak zdecydowanie bardziej ostrożnie i są dogłębnie analizowane.

W dużej mierze od pracodawców, ich dojrzałości i kompetencji będzie zależał poziom rotacji pracowników w organizacji a tym samym ich aktywność na rynku pracy. Jak wskazują wyniki badań zaprezentowane w raporcie Antal „Aktywność specjalistów i managerów na rynku pracy” 53% pracowników odchodzi z powodu złego zarządzania w organizacji. Decydującym czynnikiem są w obecnej sytuacji kompetencje menedżerskie i liderskie osób zarządzających zespołami w sytuacjach trudnych, niestabilnych, z dużą dynamiką zmian, na których wpływ mają pandemia, wojna, kryzys energetyczny, wciąż rosnąca inflacja itd. – mówi Katarzyna Sławińska, Team Manager, Antal Engineering & Operations.

#4 Zmiany w zakresie pracy zdalnej

Sejm pracuje nad zmianami w zakresie pracy zdalnej. Ustawa przewiduje zarówno pracę zdalną całkowitą jak i hybrydową, stosownie do potrzeb konkretnego pracownika i pracodawcy, a także umożliwienie polecenia pracownikowi pracy zdalnej w szczególnych przypadkach.

Duże zainteresowanie w kontekście nowych przepisów wydają się budzić zapisy wskazujące na konieczność wypłacania ekwiwalentu bądź ryczałtu za pracę zdalną. Od momentu rozpoczęcia epidemii w Polsce i przejścia zatrudnionych na tzw. home office, część firm podejmowała indywidualnie decyzje dot. przyznania dodatkowych środków pracownikom na pokrycie kosztów związanych z pracą w domu. Takie dobrowolne wsparcie stanowiło doskonały element strategii employer brandingowej. Nowa ustawa przyczyni się do większego rozwoju pracy hybrydowej i zdalnej w większości organizacji. Co za tym idzie, popularyzacji work-life balance mającego na celu pomaganie godzenia obowiązków opiekuńczych z życiem zawodowym – dodaje Edyta Markiewicz, Team Leader, Antal SSC/BPO.

#5 Giggersi

U podłoża biznesu leży koncepcja postawienia wyzwania tradycyjnym modelom rekrutacji i wprowadzenia rewolucji poprzez uwolnienie siły społeczności i demokratyzację procesów rekrutacyjnych. Na całym świecie jest już ponad 50 milionów osób zarejestrowanych na platformach oferujących pracę w formule GIG, czyli elastycznie, z dużą autonomią wykonywanej pracy. W 2023 zauważymy aktywne wyjście kandydata na rynek w poszukiwaniu nie tylko lepszych źródeł dochodu, ale również dodatkowych zajęć przynoszących gratyfikacje finansową. W obliczu stanu gospodarki, drastycznego spadku wartości nabywczej pieniądza, giggersów będzie więcej niż kiedykolwiek.

Work- life balance , które przerodziło się w work- life integrity teraz przepoczwarzy się w work- oholism. W sytuacji zagrożenia dobrostanu, do którego przywykliśmy możemy próbować wyrzec się well beingu, na rzecz utrzymania standardu życia. Ci, którzy się nie poddadzą, będą podejmować się nadgodzin nie tylko dla siebie, lecz tez dla swoich bliskich. Różne pokolenia, w różny sposób zareagują na tę zmianę jednak możemy się spodziewać wzrostu emigracji zarobkowej- fizycznej bądź zdalnej. Współpraca międzynarodowa utrudniana jest odmiennymi wytycznymi i regulacjami prawa pracy, natomiast samodzielni przedsiębiorcy nie mają takich ograniczeń fiskalnych czy legislacyjnych. Giggersi wzmocnią i przedefiniują rynek pracy – komentuje Karolina Korzeniewska, ReX Project Manager.

#6 Komunikacja asynchroniczna kluczem do skutecznej współpracy

W czasach tak wielu rozpraszaczy i czaso-pochłaniaczy dla kandydatów będzie liczyć się komunikacja asynchroniczna. To klucz do produktywnej pracy zespołowej, a także przyszłość współpracy. Jednak, aby jej popularność mogła rosnąć, zarządzający będą zmieniać zarówno sposób myślenia, jak i działania.

Komunikacja asynchroniczna pozwala zespołowi pracować w blokach niczym niezakłóconego czasu, gwarantuje zapis wszystkiego, co zostało powiedziane i udostępnione, podczas gdy komunikacja synchroniczna nie zawsze jest rejestrowana. Dodatkowo, daje szansę pomyśleć przed udzieleniem odpowiedzi i pozwala komunikować się z zespołem niezależnie od strefy czasowej. Chodzi o to, aby zastanowić się, co jest do zrobienia i zrobić to dobrze, a jednocześnie respektować czas, uwagę i skupienie innych osób, jak i o zredukowanie liczby bezproduktywnych spotkań – wyjaśnia Joanna Cieślik, Senior Consultant, Antal Finance & HR.

#7 Podnoszenie konkurencyjności pracodawców przez innowacyjność

W skali makroekonomicznej innowacje uważane są za jeden z głównych czynników wzrostu gospodarczego. W perspektywie mikroekonomicznej wprowadzanie innowacji pozwala m.in. obniżać koszty produkcji, podnosić jej jakość, poszerzać asortyment oferowanych wyrobów, lepiej zaspokajać potrzeby konsumentów, szybciej reagować na zmiany oczekiwań nabywców, zmniejszać zużycie surowców i energii, obniżać szkodliwość ekologiczną produkcji, podnosić bezpieczeństwo pracy.

Z raportu Antal i Sodexo “Innowacyjne środowisko pracy” wynika, że aż 70% specjalistów i menedżerów uważa, że innowacyjność firmy przy wyborze pracodawcy jest ważna. 30% pracodawców wspiera innowacyjność poprzez inwestycje we wdrożenia innowacyjnych rozwiązań, automatyzację prostych procesów oraz technologie ułatwiające komunikację. Warto zwrócić też uwagę na to, że innowacyjność jest bardzo doceniana przez pracowników, którzy oceniają swoją firmę jako nowatorską. Oczekiwania kandydatów do pracy dotyczące innowacyjności znajdują swoje odzwierciedlenie w liczbie pracowników, którzy pracują w innowacyjnych firmach i wybierają właśnie te, które mogą się tym pochwalić – dodaje Marta Stańczak, CEO Corporate Services, Sodexo Polska.

#8 Metaversum nowym kanałem komunikacji

Według raportu Antal “Trendy rekrutacyjne” wynika, iż prawie ⅓ respondentów uważa, że metaversum będzie odgrywać znaczącą rolę w rekrutacji, a prawie 40% widzi w wirtualnej rzeczywistości potencjał, jednocześnie podkreślając, że ich zdaniem nie będzie to wszechobecne zjawisko.

W ciągu najbliższego roku będziemy świadkami dalszego rozwoju nowych technologii w HR. W ten sposób napędza się metawszechświat jednocześnie tworząc nowe potrzeby rekrutacyjne. Już teraz większość działów odpowiedzialnych za obszar kapitału ludzkiego w firmach korzysta aktywnie z dostępnych technologii. To przekłada się też na znaczne przyspieszenie oraz skrócenie prowadzonych procesów. Firmy szukają sposobu na optymalizację działań przy jednoczesnym zwiększaniu współczynnika sukcesu i pozostaniu konkurencyjnym na rynku pracy – komentuje Karolina Bucka, Team Leader, Antal IT Services.

#9 Recruitment Process Outsourcing jako bezpieczne rozwiązanie na trudne czasy

RPO (Recruitment Process Outsourcing), a w polskim odpowiedniku Outsourcing Procesów Rekrutacji, to kompleksowe pozyskiwanie kandydatów do pracy dla klienta, wykonywane przez zewnętrzne firmy rekruterskie. Często z tej usługi korzystają nie tylko „rekiny”, ale i małe przedsiębiorstwa. Głównie ze względu na fakt, że nie posiadają one wystarczającej kadry, by móc samodzielnie przeprowadzić rekrutację od początku do końca.

W kolejnym roku przewidujemy nie tylko duży wzrost zainteresowania usługą RPO, ale również korzystania z niej przez firmy. W obecnych czasach przedsiębiorstwa będą przenosić z zagranicy do Polski procesy, których realizacja w Polsce będzie bezpieczna i efektywna jakościowo oraz kosztowo oraz korzystać z zasobów w formule outsourcingu, zamiast kreować nowe etaty. Już teraz, co czwarty respondent biorący udział w badaniu Antal “Trendy rekrutacyjne” deklaruje korzystanie z usługi RPO, a świadczy to wszystko o dojrzałbym traktowaniu biznesu w Polsce – dodaje Dominik Kalinowski, Head of Outsourcing Antal.

#10 Kompetencje techniczne, miękkie i języki, czyli must have idealnego pracownika

Wśród najbardziej pożądanych kompetencji oprócz stricte technicznych, eksperci Światowego Forum Ekonomicznego wymieniają także miękkie m.in. inteligencję emocjonalną, krytyczne myślenie, rozwiązywanie problemów czy zdolność uczenia siebie i innych. Wraz z postępującą robotyzacją zapotrzebowanie na umiejętności miękkie będzie rosnąć.

Zdobycie i utrzymanie pracowników o odpowiednim zestawie wiedzy i umiejętności, to prawdopodobnie największe z dzisiejszych wyzwań pracodawców. Trendy na rynku pracy wyraźnie wskazują, jakie dziedziny umiejętności będą się też liczyć w najbliższej przyszłości – to m.in. informatyka, matematyka i ekonomia, ale także bankowość czy marketing i sprzedaż internetowa. Nie można także zapominać o językach obcych. Rynek pracy odczuwa deficyt osób z ich znajomością na poziomie minimum B2 lub C1. Najczęściej pożądanym językiem niezmiennie jest angielski, a w dalszej kolejności są to: niemiecki, francuski, holenderski, włoski i hiszpański. Na znaczeniu zyskują też języki skandynawskie, a z powodu sytuacji migracyjnej także ukraiński – komentuje Maryla Aftanasiuk Lisiecka, Business Unit Director, Antal Sales & Marketing.

Spadają ceny nieruchomości na świecie

Ceny nieruchomości na świecie spadają z powodu podwyżek stóp procentowych. A te w większości krajów są podnoszone bardzo agresywnie, do poziomów nienotowanych od ponad dekady. Akcje spółek związanych z rynkiem nieruchomości spadały w tym roku globalnie o 24 proc., podczas gdy szeroki rynek skurczył się o 17 proc. W Polsce ceny mieszkań spadły o 3-8 proc. od marca tego roku. Większość osób nie ma jednak szans na zakup tańszych mieszkań, bo rynek kredytowy praktycznie zamarł.

Podwyżki stóp działają na rynek nieruchomości na kilka sposobów. Po pierwsze, rośnie cena kredytu, którym finansowane są zakupy nowych nieruchomości. Rosną także raty wcześniej zaciągniętych kredytów, gdy opierają się o zmienną stopę procentową. To powoduje spadek popytu, a także pojawianie się dodatkowej podaży nieruchomości, za które posiadacze nie są już w stanie płacić rat. Z drugiej strony, wzrost stóp powoduje, że inne alternatywne wobec nieruchomości sposoby lokowania kapitału zapewniają wyższe stopy zwrotu. W okresie wzrostu stóp więcej niż na nieruchomościach można czasem zarobić nawet na bankowych lokatach.

Z tego powodu, ceny nieruchomości w wielu krajach spadają. Zanim jednak się to stało, ceny zanotowały rekordowe wzrosty. W USA mieliśmy do czynienia z najbardziej gwałtownym wzrostem cen nieruchomości od lat. W marcu br. ceny rosły tam o 20,8 proc. r/r. Potem jednak odnotowały silną tendencję spadkową, kiedy przeciętne oprocentowanie kredytu hipotecznego o stałej stopie przebiło 7 proc. Także w Wielkiej Brytanii w marcu ceny rosły jeszcze o 14,3 proc. by potem zanurkować. Mocne spadki cen mają miejsce także w Niemczech i Szwecji. We Francji natomiast nie było mocnego wzrostu cen na początku roku, a teraz ceny utrzymują się na praktycznie niezmienionym poziomie.

Spadają także ceny nieruchomości w Polsce. W największych miastach ceny spadły o 3-8 proc. od marca bieżącego roku, jednak cały czas pozostają wyższe niż rok temu. Koszty obsługi kredytów hipotecznych, które są prawie 100 proc. oparte w Polsce o zmienną stopę procentową, znacznie wzrosła, gdy oprocentowanie przekroczyło 9 proc. Praktycznie zamarł także rynek nowych kredytów mieszkaniowych, wraz ze wzrostem oprocentowania mocno spadła zdolność kredytowa przeciętnego kredytobiorcy. Ze względu na regulacje, jest ona także wyliczana w sposób bardziej restrykcyjny niż wcześniej. To wszystko zapowiada dalsze możliwe spadki cen.

Spadają także ceny wielu funduszy REIT (Real Estate Investment Trust,) notowanych na giełdzie i inwestujących w nieruchomości. REIT to obecnie coraz popularniejsze narzędzie inwestowania w nieruchomości, dające taką możliwość także osobom które dysponują niewielkimi kwotami pieniędzy. Większość REIT skupia się na wybranej części rynku nieruchomości np. biurach, powierzchniach handlowych czy mieszkalnych. Na przykład fundusze REIT skupiające się na nieruchomościach mieszkalnych w USA potaniały od początku roku o ponad 25 proc. Bezpieczniejszą przystanią dla inwestorów są natomiast specjalistyczne fundusze inwestujące w powierzchnie reklamowe, kasyna czy ekskluzywne ośrodki wczasowe.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Dobre nastroje przed świętami

Po spadkach indeksów z początku tygodnia, które wywołał Bank Japonii, nie pozostało już nić. Wczoraj giełdy, zarówno amerykańska jak i europejska, odnotowały solidne wzrosty. Dobre nastroje na rynkach zostały wsparte przez wzrost zaufania konsumentów z USA. Indeks dolarowy znajduje się na lokalnych minimach.

Kalendarz makro na dziś nie jest pusty, ale nie wydaje się aby odczyt PKB USA za III kwartał silnie wpłynął na nastroje, które polepszyły się od ostatnich decyzji banków centralnych. Dużo istotniejszy wydaje się być jutrzejszy dzień kiedy to inwestorzy poznają raport na temat wydatków Amerykanów. W szczególności istotny jest odczyt wskaźników PCE i PCE core, na które spogląda Rezerwa Federalna. Jeśli trend spadkowy dotyczący inflacji w Stanach Zjednoczonych potwierdzi się, wówczas możemy zobaczyć większy ruch osłabiający dolara. Niższe od prognoz wartości powinny również dać impuls do wzrostów na rynku akcyjnym. Na dużo mniej płynnym rynku, wyższa zmienność jest jak najbardziej prawdopodobna.

Spoglądając na indeksy giełdowe, pozytywnie wygląda WIG20, który zdołał przełamać horyzontalny opór, wyznaczony przez lokalne maksima. Mowa tu o okolicach 1800 pkt. Tym samym kurs kontraktu „wyszedł” górą z formacji trójkąta zwyżkującego. Z technicznego punktu widzenia otrzymaliśmy wzrostowy sygnał.

Niemiecki Dax co prawda nie znajduje się jeszcze powyżej listopadowo-grudniowych maksimów, jednak wtorkowa świeca, która została wyrysowana na wykresie (z długim dolnym knotem) sugeruje, że zwyżki mogą być kontynuowane.

Na wykresie USD/JPY po decyzji BoJ nastąpiły znaczne spadki na skutek silnej aprecjacji jena. Kurs pary walutowej zniżył się do technicznego wsparcia wyznaczonego przez sierpniowy dołek. Zauważalna jest również ewidentna dywergencja z oscylatorem stochastycznym (na interwale dziennym), która sugeruje wzrosty w najbliższym czasie.

Złoty kontynuuje dobrą passę. Notowania EUR/PLN dotarły do 4,65 – poziomu najniższego od sierpnia tego roku. Dziś rano kurs USD/PLN wyrównał dołek z 15 grudnia, co oznacza spadek poniżej 4,37.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Cavatina ogłasza nowy, unikatowy projekt biurowy w Katowicach

Jeden z największych polskich deweloperów biurowych nie zwalnia tempa i wprowadza na rynek nowy projekt – Grundmanna Office Park. Po sukcesie oddanego do użytku w 2022 r. katowickiego Global Office Park, którego stopień wynajmu przekracza już 90%, Cavatina Holding rozpoczyna realizację kolejnego obiektu. Zlokalizowana w centrum Katowic inwestycja oferuje blisko 48 tys. mkw. powierzchni biurowej, ponad 1 tys. mkw. zielonych tarasów, atrakcyjne tereny zewnętrze i angażujące przestrzenie społeczne. Budowa obiektu już się rozpoczęła.

Nasz najnowszy projekt – Grundmanna Office Park – to już druga inwestycja Cavatina Holding na Śląsku. Dynamicznie rozwijające się firmy m.in. z branży IT i usług potrzebują nowoczesnych, świetnie zlokalizowanych przestrzeni. Dobre doświadczenia z komercjalizacji Global Office Parku potwierdziły duży potencjał Katowic. Wiemy też, że potrafimy skutecznie wspierać najemców tworząc elastyczne i atrakcyjne przestrzenie z bogatą infrastrukturą przyciągającą talenty. Zabezpieczona przez nas baza gruntów w lokalizacjach typu „prime” pozwala nam na dalszy, szybki rozwój. Nowy kompleks biurowy wpisuje się w plan strategiczny Cavatina Holding, który zakłada, że do 2025 r. osiągniemy 1 mln mkw. portfela inwestycji – mówi Tomasz Zydorek, Leasing Director – Katowice, Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding od lat konsekwentnie realizuje ambitne plany biznesowe oddając do użytku kolejne obiekty biurowe i odnosząc sukcesy w ich komercjalizacji. Znajduje to odbicie w skutecznym pozyskaniu finansowania ze zdywersyfikowanych źródeł oraz zainteresowaniu inwestorów międzynarodowych gotowymi projektami. Tylko w tym roku Cavatina sfinalizowała transakcję sprzedaży trzech budynków za ponad 139 mln euro. Katowice są jednym z siedmiu rynków, na których działa Grupa Cavatina koncentrując się przede wszystkim na miastotwórczych projektach mixed-use.

Z szacunku dla dziedzictwa Grudmanna

Nazwa inwestycji jest nieprzypadkowa i nawiązuje nie tylko do lokalizacji przy ul. Grundmanna, ale także do spuścizny słynnego katowiczanina, który przyczynił się do rozwoju miasta i jego przemysłowej transformacji. Cavatina stawia sobie za cel ożywienie terenów Śródmieścia i budowę nowoczesnego, zrównoważonego projektu, który przyniesie realną wartość zarówno najemcom, jak i lokalnej społeczności.

Grundmanna Office Park zlokalizowany jest w centralnej części Katowic, w pobliżu licznych przystanków tramwajowych i autobusowych oraz w niedalekiej odległości od autostrad A1 i A4, a także drogi ekspresowej S86, co sprawia, że jest dobrze skomunikowany z takimi punktami na mapie miasta jak lotnisko czy dworzec główny. Obok budowy Grundmanna powstaje też nowa, szybka linia tramwajowa.

Świeże spojrzenie na przestrzeń biurową

Kompleks oferujący 48 tys. mkw. powierzchni biurowej składać się będzie z dwóch 7-piętrowych budynków połączonych zielonym patio, ponad tysiąca naziemnych i podziemnych miejsc parkingowych, zielonej infrastruktury oraz licznych udogodnień dla najemców. W budynkach zaprojektowano elastyczne przestrzenie co-workingowe o podwyższonym standardzie. Na parterach znajdą się lokale handlowo-usługowe, podnoszące komfort codziennego funkcjonowania użytkowników, m.in. restauracje, kawiarnie, pralnia, fryzjer, kwiaciarnia czy paczkomat.

Za projekt kompleksu odpowiada zespół architektów Cavatina Holding.

Projektując Grundmanna Office Park chcieliśmy stworzyć angażujące społecznie miejsce pobudzające kreatywność i zachęcające do rozwoju. Zależy nam na tym, aby była to tętniąca życiem inwestycja, także poza godzinami pracy najemców, której infrastruktura uzupełni otaczającą ją tkankę miejską.

W projekcie uwzględniliśmy liczne udogodnienia takie jak parking dla rowerów ze stacjami serwisowania i czyszczenia, stacje ładowania samochodów elektrycznych oraz atrakcyjne tereny zielone sprzyjające integracji użytkowników i odpoczynkowi – mówi Piotr Jasiński, Dyrektor dz. Projektowania Inwestycji, Cavatina Holding S.A.

Najemcy budynków przy ulicy Grundmanna będą mieli do dyspozycji ponad 1 tys. mkw. zielonych tarasów oraz patio z boiskiem do gry w bule, ścieżkami rowerowymi i biegowymi. Na tyłach inwestycji, na nadbrzeżu rzeki Rawa, znajdzie się rozległa zewnętrza strefa relaksu z zielenią i małą architekturą.

Inwestycję uzupełnią rozwiązania technologiczne wspierające komfort użytkowników. Za pomocą dedykowanej aplikacji będą mogli m.in. zdalnie zarządzać biurem, miejscami parkingowymi, salami konferencyjnymi, prowadzić wirtualną recepcję oraz komunikować się między sobą.

Zgodnie ze swoją filozofią działania na rzecz zrównoważonego rozwoju miast i tworzenia zdrowego, przyjaznego środowiska pracy, deweloper planuje wypełnić wymagania certyfikacji w systemach: BREAAM oraz WELL Health-Safety Rating. Certyfikaty te są ułatwieniem dla najemców w rozpoznaniu na ile inwestycja wpisuje się realizację ich celów polityk ESG.

Katowice przyciągają inwestorów

Katowice, będące częścią Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, dynamicznie się rozwijają i w ciągu ostatnich lat przeszły spektakularną metamorfozę z ośrodka przemysłowego w zielone, zrównoważone centrum Śląska. Potwierdzeniem potencjału miasta są liczne nagrody i wyróżnienia, m.in.: I miejsce w Rankingu Miast Przyjaznych Ludziom 2021 magazynu Forbes, II miejsce w Rankingu Elektromobilnych Miast organizowanym przez Fundację Promocji Pojazdów Elektrycznych oraz Politykę Insight, I miejsce w Rankingu Najbardziej Ekologicznych Miast (Forbes, 2018, 2019).

Rosnący katowicki rynek biurowy nie ustępuje większym ośrodkom miejskim. Według danych JLL zasoby biurowe w mieście na koniec III kwartału 2022 roku wynosiły ponad 716 tys. mkw., co plasuje je na piątym miejscu pod względem poziomu podaży zaraz po Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. W pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku w Katowicach oddano do użytku 117 tys. mkw. powierzchni biurowej, czyli najwięcej spośród wszystkich rynków regionalnych. Z tego aż 55 tys. mkw. oddała do użytku Cavatina Holding w ramach dwóch imponujących wież biurowych Global Office Park. Na koniec września w budowie w Katowicach było jednak już jedynie niecałe 73 tys. mkw. A analitycy rynkowi prognozują, że luka podażowa może już w 2024 r. dosięgnąć także rynki biurowe znajdujące się poza stolicą.

W 2022 roku rynek IPO zanurkował

Raport EY Global IPO Trends potwierdza jak wymagające były mijające miesiące dla rynku debiutów giełdowych. Po rekordowym 2021 roku, sytuacja zmieniła się o 180 stopni. W okresie od stycznia do grudnia 2022 r. na świecie zanotowano tylko 1333 transakcje, z których wpływy wyniosły 179,5 miliardów dolarów. To spadki – rok do roku – o odpowiednio 45% i 61%. Sytuacja wygląda jeszcze mniej korzystnie wyodrębniając wyłącznie czwarty kwartał, z wynikami niższymi o 50% (liczba) i 73% (wartość). Należy jednak zaznaczyć, że w porównaniu do 2019 r., całoroczny wolumen transakcji wzrósł o 16%. Przyszłość rysuje się jednak w jaśniejszych barwach już nawet w drugiej połowie 2023 roku.

Najnowsza edycja raportu EY Global IPO Trends przynosi informacje o utrzymaniu się negatywnego trendu na rynku debiutów giełdowych (Initial Public Offering – IPO). Wyniki zarówno w ujęciu całorocznym, jak i za 4 kwartał, wskazują na dalsze pogłębienie spadków notowanych w ostatnich miesiącach.

W skali globalnej, w okresie od stycznia do grudnia, liczba transakcji zmniejszyła się o 45% – z 2436 do 1333. W przypadku wpływów, spadki wyniosły 61% – z 459,9 do 179,5 miliardów dolarów. Co warte podkreślenia, w porównaniu do przedpandemicznego 2019 r. rynek IPO zanotował w ujęciu całorocznym wzrost wolumenów o 16%.

Analizując wyniki obejmujące wyłącznie 4 kwartał 2022 roku, można zaobserwować pogłębienie negatywnej sytuacji na rynku. W tym okresie miały miejsce 334 debiuty o wartości 31,9 miliarda dolarów. To mniej o odpowiednio 50% i 73% niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

-Porównując dane rok do roku, otrzymujemy niezwykle negatywny obraz, będący efektem niestabilnej sytuacji gospodarczej oraz geopolitycznych napięć. Pamiętając jednak, że 2021 rok był rekordowy dla rynku IPO, a także sięgając wstecz do wyników z czasów sprzed wybuchu pandemii koronawirusa, zyskujemy znacznie szerszą perspektywę. Pozwala ona spojrzeć na obecną sytuację z mniejszą dozą pesymizmu – mówi Anna Zaremba, Partnerka EY Polska, CFO Consulting, odpowiedzialna za rynek IPO.

Region Azji-Pacyfiku napędza globalne wyniki

Analiza wyników w poszczególnych częściach świata jasno wskazuje na zdecydowanie najlepszą kondycję rynku IPO w obszarze Azji-Pacyfiku. W tym regionie w 2022 roku zanotowano 845 debiutów giełdowych o wartości 120,6 miliarda dolarów. Pomimo spadków o odpowiednio 26% i 31% rezultaty te wciąż odpowiadają za 63% (wolumen) i 67% (wartość) globalnych wyników. `

Na przeciwległej stronie skali znajdują się giełdy w obu Amerykach. Porównując dane roczne (2021 vs. 2022) liczba transakcji w tym regionie zmniejszyła się o 76% (z 532 do 130), a ich wartość aż o 95% (ze 174,5 do 9 miliarda dolarów). Jeszcze bardziej pesymistycznie prezentują się wyniki za czwarty kwartał, kiedy zanotowano spadki o odpowiednio 86% i 96%.

Sytuacja w obszarze EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) również nie napawa optymizmem. Od stycznia do grudnia zanotowano tam łącznie 358 debiutów giełdowych (mniej o 53%) o wartości 49,9 miliarda dolarów (minus 55%). Na samym Starym Kontynencie te spadki wyniosły odpowiednio 70% (wolumen; w roku 2022 – 149 transakcji) i 78% (wartość; w roku 2022 – 18 miliardów dolarów).

W przypadku Giełdy Papierów Wartościowych, na debiut w 2022 roku zdecydowało się 8 przedsiębiorstw. Były to jednak wyłącznie spółki, które przeszły na główny parkiet z NewConnect i nie są uwzględnione w metodologii przyjętej w raporcie EY.

– Wojna w Ukrainie przyniosła znaczący wzrost cen surowców energetycznych, a w ślad za nimi również inflacji. Najbardziej dotkniętym obszarem geograficznym była Europa. Otworzyło to szersze możliwości na giełdowy debiut dla spółek energetycznych, co znalazło szczególne odzwierciedlenie na rynkach Bliskiego Wschodu oraz Chin. Równocześnie napięcia pomiędzy tym ostatnim krajem, a USA znacząco zredukowały obecność firm z Państwa Środka na amerykańskiej giełdzie. Te zjawiska pokazują, że rynek IPO stanowi system naczyń połączonych, czego efektem jest zmniejszona aktywność na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – mówi Magdalena Warpas, Partnerka w Zespole Doradztwa Strategicznego i Transakcji, EY Polska.

Bez ESG nie będzie udanego IPO

Globalne rynki patrzą z większą dozą optymizmu na 2023 rok, zwłaszcza na trzeci i czwarty kwartał, licząc m.in. na spadek cen energii, czy zatrzymanie procesu podwyżek stóp procentowych. Jednakże potencjalne dalsze zaciskanie polityki monetarnej, eskalacja działań wojennych w Ukrainie lub globalnych napięć geopolitycznych będą miały negatywny wpływ na ceny akcji i zyski przedsiębiorstw, co przesunie okres, w którym organizacje będą decydowały się na debiut giełdowy.

Aktualna sytuacja rynkowa ma szczególne odzwierciedlenie w sektorze technologicznym. Chociaż ten rynek cały czas przoduje jeśli chodzi o liczbę transakcji (odpowiadając za 23% globalnego wolumenu w 2022), to wiele innowacyjnych przedsiębiorstw zanotowało spadek wysokości wycen. Inwestorzy coraz większą wagę, zamiast do perspektyw rozwoju, przykładają do takich aspektów jak zyskowność. W efekcie zyskują spółki z sektora energetycznego, który jest liderem pod względem wartości transakcji IPO (22% w 2022 roku). Przedstawiciele tej gałęzi gospodarki odpowiadają również za 4 z 10 największych debiutów rynkowych z okresu styczeń-grudzień, a także przyczynili się do tego, że transakcje o wartości ponad 1 miliarda dolarów osiągnęły średnio 45% wyższą wartość niż w 2021 roku.

Niezależnie od sektora, przedsiębiorstwa planujące IPO muszą pamiętać o aspektach związanych z ESG. Z perspektywy inwestorów realizacja odpowiedniej strategii z zakresu środowiska, społecznej odpowiedzialności i ładu korporacyjnego jest jednym z najważniejszych czynników. Istnieje również pozytywna korelacja pomiędzy cenami akcji osiąganymi po debiucie giełdowym, a komunikacją na temat działań firmy z zakresu ESG.

– Część organizacji wykorzystało czas zastoju na rynku IPO do przygotowania swojego debiutu giełdowego. W efekcie można powoli mówić o powstaniu kolejki. Sektorowi liderzy oraz ikoniczne firmy, które w odczuciu wielu inwestorów muszą się znaleźć w ich portfelach, przetrą szlaki dla pozostałych organizacji. Przedsiębiorstwa, które dopiero przygotowują się do wejścia na giełdę muszą jednak pamiętać, że nawet najlepsze wyniki finansowe i najbardziej sprzyjające otoczenie gospodarcze nie pomogą, jeśli firma nie będzie w stanie wykazać odpowiedniego poziomu realizacji strategii ESG – podsumowuje Justyna Rawicka, Starsza Menadżerka w Dziale CFO Consulting, EY Polska.

Rok 2022 pod znakiem wzrostów. Jakie trendy będą kształtować rynek w 2023? – rynek handlowy

Wojna w Ukrainie i związany z nią napływ uchodźców, inflacja i rosnące ceny energii miały duży wpływ na rynek handlowy w Polsce. Analogiczne do zeszłego roku pozostają preferencje konsumentów, aby kupować w pobliżu miejsca zamieszkania, a to motywuje deweloperów do budowania kolejnych parków handlowych i centrów convenience w małych miastach. Podsumowując 2022 rok, eksperci Colliers wybrali najistotniejsze wydarzenia ostatnich 12 miesięcy oraz trendy, które będą kształtować rynek handlowy w 2023 roku.

Najważniejsze wydarzenia na polskim rynku handlowym w 2022 r.

  1. Wybuch wojny i jej wpływ na rynek

Wybuch wojny w Ukrainie w lutym 2022 roku spowodował zakłócenia lub przerwanie łańcuchów dostaw i znacząco ograniczył dostępność części surowców. Efektem tego był wzrost cen materiałów. To, a także wyraźny odpływ pracowników z branży budowlanej, przełożyło się na wstrzymanie prowadzonych lub planowanych inwestycji, także w sektorze handlowym.

Inną konsekwencją wojny były liczne sankcje nakładane na firmy z kapitałem rosyjskim, czego przykładem może być sieć Go Sport. Firma złożyła wniosek o upadłość, a decyzję o wyborze spółki, która wykupi jej majątek, podejmie syndyk masy upadłościowej. O zakończeniu działalności w Polsce podjęła również rosyjska sieć dyskontów Mere.

  1. Wzrost kosztów

W obliczu inflacji oraz dynamicznego wzrostu cen materiałów budowlanych, energii, usług i surowców oraz płacy minimalnej znacząco podrożały koszty budowy i funkcjonowania obiektów handlowych. Deweloperzy muszą także liczyć się ze wzrostem kosztów finansowania inwestycji, co wynika z kolei z  rosnącego poziomu stóp procentowych.

– Pomimo że część planowanych projektów odsunięto w czasie w związku z aktualną sytuacją gospodarczą, w budowie na koniec listopada pozostawało ok. 280 tys. mkw. powierzchni handlowej, której oddanie do użytku zaplanowano na 2023 r. To nieco więcej niż w analogicznym czasie w ubiegłym roku. Nowa podaż planowana jest przede wszystkim w parkach handlowych, jednak dwa największe obiekty planowane do oddania w przyszłym roku stanowią projekty przebudowy tradycyjnych centrów handlowych: Bawełnianka w Bełchatowie oraz Fort Wola w Warszawie – mówi Wojciech Wojtowicz, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

  1. Różnorodność projektów

Nie słabnie dominacja parków handlowych wśród oddawanych do użytku obiektów handlowych w 2022 r. Pandemia COVID-19 i zmiana zachowań konsumentów, którzy zaczęli cenić możliwość zrobienia zakupów w pobliżu miejsca zamieszkania, spowodowała, że deweloperzy zaczęli koncentrować swoją działalność na małych obiektach o profilu convenience, zlokalizowanych głównie w mniejszych ośrodkach. Część parków handlowych otwartych w tym roku powstała na bazie zamkniętych w poprzednich latach hipermarketów sieci Tesco.

W dużych miastach z kolei deweloperzy chętnie realizują inwestycje mixed-use, co widać po rosnącej liczbie projektów tego typu. W ubiegłym roku oddano do użytku kompleks Fabryki PZO w Warszawie (wraz ze strefą food hall) oraz ogłoszono start inwestycji Drucianka Campus. Projekt, realizowany przez Liebrecht & wooD, powstanie w miejscu Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftu i Gwoździ w rejonie Dworca Wschodniego przy ul. Kijowskiej. Wciąż trwają prace przy budowie projektów Fuzja w Łodzi czy Doki w Gdańsku, gdzie pierwsze etapy zostaną oddane do użytku już w 2023 roku.

– Nowe funkcje zostaną dodane także do wybranych centrów handlowych. W trakcie modernizacji i przebudowy w obiekty wielofunkcyjne są m.in. Supersam w Katowicach i Renoma w Warszawie, gdzie po rozbudowie zwiększy się metraż oraz rola komponentu biurowego – mówi Wojciech Wojtowicz.

  1. Znaczenie procesu dostaw i zwrotów

Sprzedawcy zrozumieli, jak ważna dla klientów jest szybkość dostawy i zaoferowali im różnorodne usługi w ramach procesu dostaw, w tym dostawy tego samego dnia, modele subskrypcyjne umożliwiające darmową wysyłkę, a także atrakcyjną politykę zwrotów. Dostawy tego samego dnia do automatów paczkowych wprowadziło Allegro, a właściciel sieci Żabka uruchomił sklep e-grocery Delio. Z drugiej strony, na rynku q-commerce odnotowano wyjście JOKR. Liczba automatów paczkowych rośnie, a najwięcej lokalizacji mają InPost i Allegro.

W 2023 r. sprzedający będą jednak musieli zrównoważyć oczekiwania dotyczące szybkich dostaw i polityki bezpłatnych zwrotów z rosnącymi kosztami pracy i transportu. Ponadto ważnym aspektem będzie wpływ dostaw i zwrotów na środowisko i rosnąca świadomość klientów w tej kwestii. Może to zachęcać do wprowadzenia nowych, mniej szkodliwych dla środowiska opcji dostarczania zamówień.

  1. Koncepty mody cyrkularnej

Rozwijają się również cyrkularne modele biznesowe, których celem jest ograniczenie produkowanych przez firmy odpadów i stworzenie zamkniętego obiegu. W myśl tego firma Deni Cler uruchomiła platformę Deni Cler Vintage, na której można kupić ubrania tej marki z drugiej ręki. Innym przykładem działań w duchu gospodarki cyrkularnej jest platforma Less.store.

– Rozwój tego modelu wpisuje się we wzrost znaczenia społecznej, środowiskowej i ekonomicznej (ESG) odpowiedzialności w branży. Moda odpowiada bowiem za ponad 2 miliardy ton emisji CO2 rocznie, a  ponad 30% wyprodukowanej odzieży nigdy nie zostaje sprzedana i ląduje na wysypiskach.

Dzięki modzie cyrkularnej możemy znacznie ograniczyć efekty uboczne naszego nadmiernego konsumpcjonizmu – komentuje Agnieszka Piekarska, Associate Director w Dziale Powierzchni Handlowych w Colliers.

Prognozy na 2023 r. dla rynku handlowego

  1. Dalsze wzrosty kosztów

Rosnące koszty, zwłaszcza energii, będą miały kluczowy wpływ na sytuację na rynku handlowym w przyszłym roku. Może to zwiększyć znaczenie efektywności energetycznej budynków i przyspieszyć wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań, np. paneli fotowoltaicznych, które będą w stanie ją zwiększyć. Wybrane sieci handlowe w poszukiwaniu oszczędności skróciły już godziny pracy w swoich sklepach.

Na poziom opłat eksploatacyjnych i kosztów prowadzenia działalności gospodarczej z pewnością wpłynie także zatwierdzony plan wzrostu stawek płacy minimalnej w Polsce. Można więc spodziewać się, że po rozliczeniu opłat eksploatacyjnych i kalkulacji kosztów prowadzenia działalności na kolejny rok najemców czeka indeksacja stawek czynszów.

  1. Rozwój marek ekonomicznych

Wspomniany wyżej wzrost płacy minimalnej może przełożyć się na wzrost cen, zwłaszcza w sektorze usług. Nie ma co liczyć także na spadek inflacji – wg prognoz Narodowego Banku Polskiego w 2023 r. pozostanie ona na podobnym poziomie do 2022 r. Wysoka inflacja i oczekiwane niższe tempo wzrostu wynagrodzeń może prowadzić do spadku siły nabywczej konsumentów. Bardziej świadome podejście klientów do cen spowoduje z kolei dalszy szybki rozwój marek dyskontowych. Pojawią się też nowe sieci – plany wejścia do Polski w 2023 roku ogłosił Woolworth.

  1. Technologiczna walka o klienta

W kolejnym roku uczestnicy rynku handlowego wciąż będą się koncentrować na maksymalnym ułatwieniu zakupów online i budowaniu relacji między marką a klientem. Pomocna będzie w tym technologia, dzięki której sieci mogą budować doświadczenia zarówno w kanałach online, jak i offline. Kontynuowany będzie również rozwój platform marketplace’owych, a wprowadzane programy subskrypcyjne staną się elementem walki o przywiązanie klienta.

– Główny wpływ technologii na rynek handlowy obserwujemy przede wszystkim w kontekście poszerzania kanałów dystrybucji, usprawniania logistyki, skracania czasu dostaw, jak również sposobu, w jaki firmy nawiązują długoterminową relację ze swoimi klientami, coraz dogłębniej poznając ich zwyczaje zakupowe za pomocą właśnie rozwiązań technologicznych. Jednocześnie technologia wkracza też w świat fizyczny, oferując w sklepach stacjonarnych szereg rozwiązań, które zwiększają atrakcyjność i usprawniają proces sprzedaży, sprawiając, że staje się on dla klientów coraz bardziej przystępny. Przyszłość bez dwóch zdań będzie należeć do technologii, która pojawiać się będzie na rynku handlowym częściej i w szerszym kontekście niż dotychczas – mówi Krzysztof Wyrzykowski, Senior Associate w Dziale Powierzchni Handlowych w Colliers.

Technologia może wpłynąć także na zwiększenie elastyczności procesów najmu. Rozwój aplikacji uławiających wynajem lokali może zachęcić do elastycznego wykorzystywania wolnych przestrzeni na różne cele w dowolnym okresie. Można przypuszczać, że dotyczyć to będzie przede wszystkim pop-upów i najmu krótkoterminowego pustostanów, np. na cele eventowe czy magazynowe, ale niewykluczone, że trend ten rozwinie się w kontekście najmu długoterminowego.

  1. Więcej ukraińskich marek

W związku z rosyjskimi atakami na ukraińską infrastrukturę elektryczną do Polski może przybyć kolejna fala uchodźców z Ukrainy. Również wiele ukraińskich firm może szukać nowej lokalizacji poza granicami kraju lub rozwijać swoją działalność w zagranicznych miastach, w których przebywają obywatele Ukrainy. W związku z tym, w 2023 roku można prognozować zwiększoną aktywność ukraińskich inwestorów i marek na polskim rynku, m.in. w sektorach gastronomii, mody czy usług.

– Sytuacja w Ukrainie sprawia, że wiele firm, które dotychczas nie były gotowe na ekspansję w Polsce, musi w przyspieszonym tempie rozpocząć działalność w naszym kraju. Ważnym bodźcem w tym procesie jest coraz większa grupa obywateli Ukrainy, która stanowi naturalną bazę klientów. Należy jednak pamiętać, że każdy rynek ma swoją specyfikę prowadzenia biznesu. Jako doradcy na rynku nieruchomości niejednokrotnie oprócz oferowania klasycznych na rynku nieruchomości usług wspieramy marki pod względem przewodnictwa kulturowego i biznesowego tak, aby proces przemian był dla potencjalnych inwestorów jak najłatwiejszy i najbardziej przystępny. Zwróćmy uwagę na fakt, że firmy te działają niejako w kryzysowej rzeczywistości, a zatem ze strony wynajmujących w Polsce konieczna będzie pewna doza empatii i zrozumienia tak, aby proces wprowadzania ich na polski rynek przebiegał możliwie spójnie i bezproblemowo – zaznacza Krzysztof Wyrzykowski.

Waluty i gaz tanieją

Prezenty przychodzą w tym roku wcześniej. Od kilku dni waluty obce tracą względem złotego. Do tego tanieje gaz, co może przeciwdziałać gwałtownym podwyżkom cen w przyszłym roku.

Lepsze dane z Polski

Ostatnie dni to seria bardzo dobrych odczytów z Polski. To nie tylko wyższa od oczekiwań sprzedaż detaliczna, czy produkcja przemysłowa. Lepiej wypadły nawet płace pomimo straszenia kryzysem. Na deser tego wszystkiego przyszła jeszcze rosnąca o 4% w skali roku produkcja budowlano-montażowa. Od wielu miesięcy mówi się o załamaniu w branży, jednak cały czas niczego takiego nie mieliśmy. W tym miesiącu również analitycy spodziewali się spadku o 1,5%. Wysokie stopy procentowe oczywiście ograniczają akcję kredytową, aczkolwiek w dalszym ciągu w społeczeństwie jest dużo gotówki, a rozpędzona inflacja nie zachęca do odkładania wydatków na później.

Gaz poniżej 100 euro za megawatogodzinę

W ostatnich dniach już kolejny raz piszemy o cenach gazu. Nie jest to wyzłośliwianie się nad jednym z prawicowych liderów, który nie szczególnie dobrze radził sobie z wymową megawatogodziny. Powodem jest gwałtowny spadek cen od piątku. Jeszcze w piątek rano płacono za wspomnianą jednostkę mocy ponad 130 euro, wczoraj przez chwilę znaleźliśmy się poniżej bariery 100 euro, a zamknięcie nastąpiło tylko nieznacznie powyżej tej granicy. Są to najniższe poziomy od czerwca tego roku i poniżej ⅓ szczytów z sierpnia. Daje to szanse, że wzrosty cen ogrzewania gazem nie będą aż tak brutalne, jak dotychczas sądzono.

Rubel wciąż w odwrocie

Mniej więcej równo z rozpoczęciem spadków cen gazu rozpoczęła się przecena rubla. Wydawać by się mogło, że patrząc na ostatnie działania Rosji, jej waluta powinna wyraźnie tracić. Przecież podczas poprzedniej znacznie mniej „formalnej” agresji, kiedy to udawała, że nie prowadzi działań zbrojnych, rubel został przeceniony mniej więcej o połowę. Obecnie mimo jawnego zaangażowania rubel jest silniejszy niż zanim Rosjanie najechali terytorium Ukrainy. Jest to tym dziwniejsze, biorąc pod uwagę ostatnie pakiety mocno jednak uciążliwych sankcji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – PKB,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Co przyniesie rok 2023? Prognozy Salesforce dla sprzedaży, marketingu, technologii i cyfrowej transformacji

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. To dobra okazja do tego, aby zastanowić się, co czeka firmy w Nowym Roku. Rosnące koszty pracy, wysoka inflacja, lawinowo rosnące koszty nośników energii zmuszą firmy w 2023 do wielu zmian. Z pewnością jednym z głównych kierunków roku 2023 będzie rosnąca rola automatyzacji i większe tempo cyfrowej transformacji. Należy się także spodziewać wzrostu roli sztucznej inteligencji, zarówno w obsłudze klienta, jak i obsłudze procesów wewnątrz firmy. Przyszły rok będzie także rokiem, w którym trend „total experience” (TX) najbardziej zyska w podejściu do obsługi klienta.

Prognozy dotyczące informatyki, które firmy powinny wziąć pod uwagę, aby przygotować się na przyszłość

  • W trudnych warunkach ekonomicznych nie sposób oprzeć się presji na cięcie kosztów, zwiększanie efektywności i poprawę wydajności. Przedsiębiorstwa, które będą kontynuować inwestycje w cyfrową transformację, uzyskają przewagę nad tymi, które tego nie zrobią. Na przykład firmy, które zainwestują w automatyzację, zwiększą produktywność i oszczędności oraz uzyskają większe korzyści przy wykorzystaniu mniejszej liczby zasobów. Największy sukces odniosą przedsiębiorstwa inwestujące w elastyczną strategię cyfrową i przyszłościowy model operacyjny.

Przyszłość sprzedaży, obsługi klienta i marketingu

  • Rok 2023 będzie okresem „wielkiego przekwalifikowania” wśród specjalistów ds. sprzedaży. Największe korzyści osiągną te przedsiębiorstwa, które inwestują w swoje zespoły sprzedażowe, zwłaszcza gdy czasy są niepewne, a budżety napięte. Ważnym trendem w 2023 r. będzie powiązanie szkoleń sprzedażowych z wynikami biznesowymi, takimi jak wzrost liczby potencjalnych projektów czy zwiększenie przychodów.
  • W obliczu rosnących oczekiwań klientów, kurczących się zespołów i niepewnej sytuacji ekonomicznej automatyzacja będzie w centrum uwagi każdego kierownika działu obsługi klienta, jeśli chodzi o wdrażanie nowych technologii. Ponieważ klienci przyzwyczaili się do możliwości wyboru spośród wielu kanałów komunikacji, skuteczna obsługa klienta będzie polegać na umiejętnym wykorzystaniu kilkunastu dostępnych obecnie kanałów.

Które technologie okażą się przełomowe

  • W 2023 r. generatywna sztuczna inteligencja szybko stanie się kluczowym narzędziem dla firm i agencji reklamowych do masowego wdrażania spersonalizowanej obsługi klienta. Najcenniejsi klienci coraz częściej widzą generowane maszynowo obrazy i tekst, które są indywidualnie dopasowane do ich unikalnego profilu.
  • Dyrektorzy firm wreszcie zrozumieją, że budowanie więzi i kultury organizacyjnej nie odbywa się tylko „w realu”, lecz także online – na platformach, takich jak Slack. Dane staną się bardziej naturalne i przystępne, zmieniając się z czegoś zarezerwowanego dla nielicznych w coś dostępnego dla wielu – a wszystko to zintegrowane z przepływami pracy.

W przyszłości sukces będzie zależeć również od wyznawanych wartości

  • W 2023 roku i kolejnych latach liderzy biznesowi muszą kontynuować realizację swoich zobowiązań w zakresie zrównoważonego rozwoju. Pozwoli to zapewnić długofalowy sukces ich przedsiębiorstw oraz dobrostan naszej planety.
  • Oczekuje się również, że w ciągu najbliższych trzech lat zostaną wprowadzone ważne globalne regulacje dotyczące ochrony danych, a ewentualne uchybienia w tym zakresie będą mieć poważny wpływ na rozwój i reputację firm. Wdrożenie zbioru norm, których ma przestrzegać sztuczna inteligencja, pomaga przygotować firmę na przyszłość przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa wszystkim, na których ta technologia ma wpływ. Dzięki regulacjom technologia ta może być w rzeczywistości mniej stronnicza niż bardziej manualne systemy ludzkie.

Trendy w cyfrowej transformacji

MuleSoft niedawno opublikował nasz coroczny raport pt. „Top 7 Digital Transformation Trends” (Siedem najważniejszych trendów w zakresie transformacji cyfrowej). W raporcie omówiono 7 trendów i technik w zakresie transformacji cyfrowej, które przedsiębiorstwa powinny wziąć pod uwagę w 2023 r. Poniżej kluczowe trendy wyłaniające się z opracowania.

  • Trend 1 – Inwestycje w automatyzację znacząco wzrosną, ponieważ firmy dążą do tego, aby uzyskiwać więcej korzyści przy wykorzystaniu mniejszej liczby zasobów. W obliczu rosnącej niepewności ekonomicznej czołowe przedsiębiorstwa będą coraz częściej wykraczać poza typowe zastosowania automatyzacji, aby przyspieszyć transformację cyfrową i stymulować rozwój w trudnych czasach.
  • Trend 2 – Elastyczność będzie filarem strategii biznesowej w celu umożliwienia wprowadzania innowacji. Elastyczność stanie się głównym czynnikiem wpływającym na zdolność przedsiębiorstw do dostosowania się do szybko zmieniających się wymagań rynku. Więcej firm będzie traktować elastyczność priorytetowo, co pozwoli ich zespołom na ponowne wykorzystanie istniejących możliwości oraz szybsze osiąganie korzyści.
  • Trend 3 – Użytkownicy nietechniczni będą korzystać z narzędzi wymagających niewielkiej ilości kodu lub niewymagających go wcale w celu przyspieszenia transformacji cyfrowej. Zapewnienie specjalistom ds. technologii biznesowych odpowiednich narzędzi będzie kluczem do uniknięcia wąskich gardeł w informatyce oraz do przyspieszenia transformacji. Narzędzia te ułatwią im wykorzystanie cyfrowych możliwości i danych, które pozwolą na automatyzację procesów i tworzenie nowych usług.
  • Trend 4 – Przedsiębiorstwa będą inwestować w strategie obsługi holistycznej (ang. total experience, TX), aby zwiększyć lojalność i sympatię klientów i pracowników. Połączenie inicjatyw w zakresie obsługi klienta (CX) i obsługi pracowników (EX) będzie mieć zasadnicze znaczenie dla zwiększenia przychodów i zatrzymania cennych pracowników, aby mogli oni zapewnić przedsiębiorstwu elastyczność i odporność.
  • Trend 5 – Firmy będą coraz częściej automatyzować procesy podejmowania decyzji oparte na danych, aby zmniejszyć ogromne koszty zmarnowanych możliwości biznesowych. Dzięki elastycznej strategii cyfrowej oraz wyeliminowaniu odseparowanych źródeł danych przedsiębiorstwa będą mogły w większym stopniu skupić się na tworzeniu warstwy danych. Pozwoli to ograniczyć przypadki marnowania możliwości biznesowych, które wynikają z podejmowania niewłaściwych lub nieterminowych decyzji.
  • Trend 6 – Cyberzabezpieczenia staną się bardziej warstwowe i zintegrowane, aby zapewnić ochronę przed złożonymi zagrożeniami. Ponieważ przedsiębiorstwa nadal koncentrują się na przyspieszeniu transformacji, będziemy obserwować wzrost inwestycji w architektury rozproszone i technologie brzegowe. Doprowadzi to do zwiększenia ryzyka związanego z bezpieczeństwem, które firmy będą musiały ograniczyć poprzez zastosowanie nowatorskiego podejścia tzw. „siatki cyberbezpieczeństwa” (ang. mesh cybersecurity), wspartego uniwersalnym zarządzaniem interfejsami API.
  • Trend 7 – Zrównoważony rozwój będzie motorem ciągłych inwestycji w informatykę. Przedsiębiorstwa będą coraz częściej zdawać sobie sprawę, że wnioski wyciągane z danych oraz lepsza integracja w łańcuchach dostaw pomagają uzyskać korzyści biznesowe poprzez bardziej wydajne i zrównoważone sposoby pracy, które wspierają globalne wysiłki na rzecz zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

Autor: Nadine Wolanke, wiceprezes i dyrektor generalna na Europę Środkowo-Wschodnią i Austrię w Salesforce

Złe święta dla Muska. Tesla pod presją

Według doniesień dziennikarzy portalu Electrek.co, Tesla zatrzyma zatrudnienie i szykuje się do kolejnej fali zwolnień pracowników w otoczeniu mglistych perspektyw makroekonomicznych i drożejącej energii, która może ograniczyć popyt na samochody elektryczne. Akcje traciły wczoraj prawie 8% i osunęły się do najniższych poziomów od 52 tygodni. W środę przed otwarciem notowane są nieznacznie wyżej ponieważ akcjonariusze pozytywnie odebrali planowane cięcie kosztów w otoczeniu niepewnego środowiska gospodarczego.

Zdaniem Elona Muska za spadki cen akcji odpowiada zmiana czynników makroekonomicznych. Część interesariuszy utrzymuje jednak, że rynek zaczął wątpić w spółkę ponieważ Musk, który postrzegany był  w pewnym sensie jako “gwarancja sukcesu i główny motor napędowy Tesli” nadmiernie poświęcił się Twitterowi, w którym wkrótce ma zrezygnować z funkcji CEO w wyniku przeprowadzonej ankiety wśród społeczności portalu. Pesymizm akcjonariatu pogłębił się wobec kolejnych wyprzedawanych pakietów akcji przez Muska, z których ostatni opiewający na łącznie 3,6 mld USD został upłynniony w zeszłym tygodniu. Wcześniej, jeszcze w 2022 roku, miliarder obiecywał, że nie pozbędzie się udziałów.

Tesla próbuje oferować atrakcyjne zniżki i tworzy kampanię marketingową w Chinach by wzmocnić wyniki sprzedaży. Na rynek chiński trafiają pojazdy prosto z fabryki w Szanghaju, gdzie w ostatnim tygodniu grudnia zostanie wyłączona produkcja flagowych modeli Y. Reutersowi nie udało się ustalić przyczyny planowanego przez Teslę przestoju. Firma próbuje poprawić efektywność swoich fabryk w Teksasie i Niemczech, zmaga się z problemami łańcucha dostaw i rosnącymi kosztami energii w Europie, które mogą mieć wpływ na kondycję niedawno oddanej do użytku gigafabryki pod Berlinem. Wobec pogarszających się prognoz makro i słabnącego popytu ze strony konsumentów analitycy Evercore ISI oraz Mizuho Securities obniżyli wczoraj rekomendację dla Tesli, co odbiło się na nastrojach akcjonariuszy. Warto podkreślić, że akcje Tesli od strony fundamentalnej były wysoko wyceniane przez niemal cały 2022 rok, a ich wskaźniki jak cena do zysku czy cena do wartości księgowej wciąż pokazują, że Wall Street ma wygórowane oczekiwania od producenta elektrycznych samochodów, znacznie wyższe od indeksowej średniej dla spółek z NASDAQ czy S&P500.

Czy naprawdę jest tak źle?

Patrząc na nowe fabryki firmy i w gruncie rzeczy bardzo udane wyniki finansowe za III kw. roku firma w długim terminie może utrzymać swoją przewagę konkurencyjną. Natomiast nowe ulgi podatkowe dla pojazdów elektrycznych w USA mogą przyspieszyć popyt w kraju napędzając rynek dla aut z teksańskiej fabryki. Trochę słabiej wygląda chiński konsument, który zmaga się w tym roku z dużo większymi problemami, co też może być jedną z przyczyn mocnej kampanii sprzedażowej Tesli w Państwie Środka. Według Joshuy White’a, wcześniej ekonomisty pracującego w Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełd wysokie stopy procentowe odpowiadają tylko za część spadków, których być może najważniejszym składnikiem jest… Twitter i związana z nim zmiana percepcji Elona Muska jako CEO Tesli, który zaczyna zaniedbywać firmę i pozbywa się jej akcji.

Cena akcji firmy Elona Muska traci ponad 65% od początku roku i kapitalizacją osunęła się poniżej ExxonMobil, którą w szczycie hossy z 2021 roku przewyższała kilkukrotnie. To sprawia, że walory spółki Elona Muska są w tym roku jednymi z “największych przegranych” obok Marka Zuckerberga i jego firmy Meta Platforms, w którą uderzyło spowolnienie na rynku reklam oraz coraz większe kontrowersje wśród regulatorów rynku. Rok 2023 może być dla firmy co najmniej tak samo trudny jak 2022, a Wall Street może zostać zmuszone do znacznego obniżenia prognoz wyników finansowych firmy w kolejnych kwartałach.

Akcje Tesli
Akcje Tesli (TSLA.US), interwał W1. Cena akcji Tesli osunęła się poniżej 200 sesyjnej średniej, na interwale tygodniowym sygnalizując odwrócenie trendu. Wyprzedaż zatrzymała się jednak w okolicach 71,6 zniesienia Fibonacciego fali wzrostowej rozpoczętej w kwietniu 2020 roku. Na wykresie widzimy też formację przypominającą RGR, gdzie wyprzedaż przybrała na sile poniżej linii szyi, która przebiegała w okolicach 200 USD za walor. Źródło: xStation5

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Grudniowy komentarz rynkowy – Michał Szymański

  • na ile komunikaty oraz działania podejmowane przez FED wpływają na światowe rynki oraz jakie płyną z tego wnioski dla nas,
  • czy już czas inwestować w akcje polskich spółek,
  • czy obligacje dają już zarobić i jeżeli tak – które,
  • co dalej z inflacją – prognozy.

Rynki globalne – akcje

Sytuacja na globalnych rynkach akcji pozostaje pod wpływem polityki amerykańskiego banku rezerwy federalnej (Fed), a ostatnie komentarze Jerome’a Powella wydają się wskazywać na jedno – zbliża się koniec cyklu podwyżek stóp procentowych (przynajmniej na jakiś czas). Bardziej ostrożne podejście Fed w kwestii dalszych podwyżek stóp procentowych było głównym katalizatorem do osłabienia amerykańskiego dolara. Słabszy dolar przełożył się na powrót inwestorów do ryzykownych aktywów, w szczególności do akcji na rynkach wschodzących oraz spółek technologicznych.

Niemniej, po dwóch miesiącach mocnych wzrostów można zauważyć, że akcje amerykańskie i europejskie wróciły na poziomy powyżej długoterminowych średnich, co spowodowało obniżenie ich relatywnej atrakcyjności.

Nadzieje związane z wygaszaniem inflacji i zbliżającym się końcem cyklu podwyżek stóp procentowych mogą okazać się płonne, a nawet rozczarowujące dla inwestorów. 2023 rok zapowiada się jako trudny i zmienny. W tym otoczeniu wydaje się, że warto zwrócić uwagę na nieco wyższy poziom gotówki w portfelu.

Rynek krajowy – akcje

Zgodnie z zasadą – brak złych informacji to dobra informacja – inwestorzy kontynuowali powrót do polskich akcji.  W okresie od października do listopada mogliśmy obserwować nawet dwucyfrowe wzrosty kursów.

Co może być kolejnym katalizatorem do wzrostów na krajowym rynku akcji? Dane o PKB i inflacji. Eksperci VIG/C-Quadrat TFI uważają, że wciąż niskie wyceny w połączeniu z niskimi oczekiwaniami inwestorów instytucjonalnych względem polskiego rynku, pozytywnymi zaskoczeniami w danych makroekonomicznych oraz wynikach spółek, to preferowana kombinacja do kontynuacji zwyżek na krajowym rynku akcji. Ciekawą zmianą jest delikatny, ale zauważalny zwrot inwestorów z kierunku dużych i średnich spółek w stronę akcji małych spółek.

Jakie eksperci VIG/C-Quadrat TFI widz ryzyka? Przede wszystkim geopolitykę, czyli w przypadku krajowego rynku akcji – dalszą eskalację konfliktu w Ukrainie. Każdy dzień wojny to gigantyczne koszty po obu stronach – zarówno ludzkie, jak i gospodarcze. Kolejnym ryzykiem jest polityka krajowa – pamiętajmy, że rok wyborczy to nie jest czas oszczędzania. Dlatego też obserwujemy rosnące wydatki i transfery socjalne, które sprawiają, że inflacja w Polsce należy do jednej z najwyższych nie tylko w regionie Europy Centralnej, ale także całej Unii Europejskiej.

Podsumowując, akcje polskie są nadal tanie, ale po tak dużych wzrostach (bez przerw) w minionych dwóch miesiącach możemy mieć do czynienia z częściową realizacją zysków przez inwestorów. Nie zmienia to faktu, że akcje pozostają atrakcyjne w średnim horyzoncie inwestycyjnym.

Obligacje korporacyjne

W listopadzie na rynku obligacji korporacyjnych panował marazm. Ceny obligacji korporacyjnych na rynku wtórnym wypadły blado na tle obligacji skarbowych. O ile ceny obligacji rządowych wzrosły w listopadzie, o tyle ceny obligacji przedsiębiorstw nie uległy większym wahaniom. Na rynku pierwotnym ponownie niewiele się działo.

Pozostawienie przez Radę Polityki Pieniężnej stopy referencyjnej na niezmienionym poziomie, przyczyniło się do spadku stawek referencyjnych WIBOR.

Obligacje skarbowe

Rynek polskich obligacji skarbowych doświadcza w ostatnich miesiącach nadzwyczajnej zmienności, a sentyment inwestorów zmienia się jak w kalejdoskopie. Po październikowej panicznej wyprzedaży obligacji nie ma już śladu. W listopadzie rynek krajowego długu doświadczył najsilniejszego odreagowania w swojej historii. Rentowność obligacji skarbowych w ciągu miesiąca spadła 177 punktów bazowych (ceny wzrosły).

Nagłe odwrócenie sentymentu wsparte było na kilku filarach. Z jednej strony, po dramatycznej wyprzedaży papierów w październiku obligacje ponownie zaczęły wyglądać atrakcyjnie w wartościach nominalnych (przejściowo rentowności przekroczyły 9%!). Dodatkowo popyt wspierany był globalnymi oczekiwaniami na rozpoczęcie procesów deyinflacyjnych w gospodarce światowej (kontynuacja spadku inflacji w USA), a na lokalnym rynku moc sprawczą miały zapewnienia decydentów, że przyszłoroczne wydatki poddane będą ścisłej kontroli i prowadzone w sposób rozważny. Czynniki te były decydujące dla wzrostu cen obligacji skarbowych. Odczyty inflacji oraz dynamiki PKB w ostatnim dniu listopada pokazują, że polska gospodarka miewa się całkiem dobrze (PKB +3,6% vs +3,0% oczekiwania rynkowe), a ostatnie spadki cen surowców energetycznych wpłynęły pozytywnie również na wskaźnik CPI w Polsce (odczyt inflacji 17,4% vs 18,0% prognozy ekonomistów).

W ocenie ekspertów VIG/C-Quadrat TFI, ostatni miesiąc w krótkim okresie wyczerpuje swój potencjał dalszego wzrostu cen obligacji. Patrząc dalej widzą pewne zagrożenia, które cały czas majaczą na horyzoncie inwestycyjnym. Prawdopodobnie spadek inflacji ma charakter przejściowy, a w pierwszym kwartale przyszłego roku doświadczymy ponownego jej wzrostu, a sam wskaźnik osiągnie nowe maksima spowodowane zakończeniem części tarcz osłonowych, waloryzacją emerytur i płacy minimalnej. Przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe wciąż są znacznie powyżej długoterminowych trendów, co będzie generowało potrzebę konkurowania o środki inwestorów. Najbliższe miesiące pokażą czy obecne trendy dezinflacyjne są trwałe. Jednak obserwując ścieżkę wzrostu inflacji bazowej widzimy, że polska gospodarka doświadcza szerokiego rozlewania się tendencji inflacyjnych w gospodarce. Elementy te powinny wpływać na utrzymywanie się podwyższonej zmienności na ryku dłużnym. Ogłoszenie trwałego zwycięstwa nad uporczywie rosnącą inflacją będzie wymagało trochę większej ilości dowodów niż jednorazowy spadek wskaźnika CPI.

CZY INFLACJA ZACZYNA SPADAĆ?

CZY INFLACJA ZACZYNA SPADAĆ

Źródło: Macronext

Autor: Michał Szymański, Prezes Zarządu VIG / C-QUADRAT Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Wzrost cyberprzestępczości w Rosji i liczby ataków w chmurze – przewidywania na rok 2023

Wzrost liczby grup hakerskich działających na terytorium Rosji, większy nacisk kładziony na wydajność oprogramowania, ataki projektowane pod infrastrukturę chmurową – to główne trendy, które zdaniem Leszka Tasiemskiego, wiceprezesa WithSecure, będą kształtować krajobraz cyberzagrożeń w 2023 roku. Firmy i organizacje będą stawiać na rozwiązania ochronne, które dają możliwość zarzadzania bezpieczeństwem z poziomu jednej konsoli.

Rosja jako „przystań” dla cyberprzestępczości

Od 24 lutego 2022 roku Rosja prowadzi działania wojenne i w konsekwencji zmienia się w państwo, które nie ma nic do stracenia na arenie międzynarodowej. Nie dąży też do ograniczania lub ścigania cyberprzestępczości skierowanej w „nieprzyjazne państwa Zachodu”. Należy się spodziewać, że Rosja stanie się dla grup hakerskich rodzajem bezpiecznej przystani. Co więcej, możliwe jest coraz silniejsze wspieranie działalności takich gangów przez organy państwowe, podobnie jak w Korei Północnej. Takie działania bywają ukrywane pod maską hacktivismu lub określane jako niezależne.

Oprogramowanie zużywające mniej energii

Przesyłanie i przetwarzanie danych pochłania bardzo dużo energii. W 2021 roku było to około 600 TWh – i to nie licząc operacji związanych z kryptowalutami. Firmy i osoby prywatne będą szukać sposobów na zmniejszenie śladu emisyjnego, m.in. przez przejście na energię odnawialną. Takie podejście wdrażają już liczne centra danych. Coraz większy nacisk będzie kładziony również na efektywność energetyczną oprogramowania (kodu), a nie tylko urządzeń, które go obsługują. Ze względu na rosnące ceny energii i infrastruktury chmurowej, możemy spodziewać się popytu na bardziej oszczędne energetycznie oprogramowanie. To właśnie wydajność stanie się ważną przewagą konkurencyjną.

Jedną z najbardziej energochłonnych operacji jest trenowanie algorytmów uczenia maszynowego. Możemy się więc spodziewać rozwoju pomysłów na optymalizację zużywania mocy przez aplikacje bazujące na sztucznej inteligencji. Z podobnych powodów jeszcze bardziej potrzebne stanie się również wykrywanie i usuwanie złośliwego oprogramowania do kopania kryptowalut.

Ataki zaprojektowane na chmurę

Do tej pory wiele ataków przeprowadzanych w chmurze bazowało na tradycyjnych metodach, dostosowanych do tego środowiska. Hakerzy zdają sobie jednak sprawę, iż obecnie infrastruktura chmurowa jest coraz popularniejsza, a przy tym trudna do zabezpieczenia, monitorowania i kontrolowania. Złożoność i różnorodność kwestii związanych z zarządzaniem tożsamością i dostępem w chmurze czyni ją przy tym szczególnie trudną do zabezpieczenia. W najbliższym czasie będziemy więc świadkami coraz większej liczby ataków specyficznych dla chmury, które wykorzystują konkretne słabości, błędne konfiguracje i luki w infrastrukturze.

Upraszczanie cyberochrony

Rosnie złożoność hybrydowego, wielochmurowego środowiska pracy i luka kompetencyjna, brakuje specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa. To sprawia, że firmy i organizacje będą poszukiwać prostych rozwiązań ochronnych. Najwygodniejszym sposobem na zwiększanie bezpieczeństwa nie będzie wdrażanie kolejnych skomplikowanych rozwiązań, tylko budowa uproszczonego ekosystemu, który zapewnia monitoring zabezpieczeń z poziomu jednej konsoli.

Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku

Niemal połowa badanych pracowników tymczasowych z Ukrainy docenia bezpieczeństwo, jakie czuje w Polsce. Mimo to w ujęciu procentowym ilość osób zadowolonych z pracy w Polsce w 2022 roku wyniosła 79% i jest to spadek o 6 punktów procentowych względem poprzedniego roku. Większość obywateli Ukrainy martwi się o bliskich, którzy pozostali na terytorium objętym wojną. Aż 60% ankietowanych wskazało, że najtrudniejsza podczas pobytu w Polsce jest dla nich właśnie rozłąka z rodziną.

W tym roku, z powodu toczącej się wojny, do Polski przyjechało bardzo dużo obywateli Ukrainy, ale były to przede wszystkim kobiety z dziećmi i osoby starsze. Mieliśmy więc do czynienia z dużym strukturalnym niedopasowaniem pracowników względem wolnych wakatów, szczególnie w obszarze prac cięższych, które zazwyczaj wykonują mężczyźni. Mimo tego szacuje się, że około 2/3 uchodźców z Ukrainy, w wieku produkcyjnym, podjęło zatrudnienie w Polsce.

Obywatele Ukrainy doceniają bezpieczeństwo w Polsce

Z corocznych badań, realizowanych przez OTTO Work Force, wynikało, że głównym powodem dla którego obywatele Ukrainy decydowali się na pracę w Polsce były wyższe zarobki. Natomiast w badaniu za 2022 rok po raz pierwszy najwięcej wskazań zyskało większe bezpieczeństwo – 45%. Na kolejnych miejscach uplasowały się wyższe zarobki (37%), chęć zapewnienia lepszego życia rodzinie (29%) oraz lepsza sytuacja gospodarcza (28%).

„Do tej pory głównym powodem dla którego obywatele Ukrainy podejmowali pracę w Polsce były wyższe zarobki. W 2022 roku, w obliczu wojny toczącej się na Ukrainie, na znaczeniu zyskało bezpieczeństwo i to ten powód wskazało najwięcej ankietowanych – niemal połowa. Wyższe zarobki były natomiast drugą najczęściej wybieraną odpowiedzią zyskując 37%, to oznacza spadek o 21 punktów procentowych względem 2021 roku i aż o 34 punkty procentowe względem 2020 roku” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.

Dlaczego zdecydował/a się Pan/i na pracę w Polsce

Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku

Źródło: “Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku”, OTTO Work Force Central Europe, 2022

Spadła liczba Ukraińców zadowolonych z pracy w Polsce

Od 2017 roku trwała tendencja spadkowa poziomu satysfakcji z pracy w Polsce – wtedy to wskaźnik ten osiągnął swoje maksimum (94%). Następnie w roku 2020 i 2021 obserwowaliśmy zdecydowany wzrost zadowolenia z pracy w naszym kraju, aż do roku 2022 kiedy to mamy do czynienia ze spadkiem tego wskaźnika o 6 punktów procentowych względem zeszłego roku.

“W 2022 roku 79% badanych odpowiedziało, że jest zadowolonych z pracy w Polsce. Z powodu wojny do Polski napłynęło bardzo dużo kobiet z Ukrainy, dla których nie było wystarczającej ilości ofert pracy na rynku. Obserwowaliśmy też duże niedopasowanie strukturalne pracowników względem wolnych wakatów i to jest prawdopodobnie główną przyczyną tegorocznego spadku poziomu zadowolenia z pracy w Polsce. Należy także pamiętać o problemie wysokiej inflacji, a co za tym idzie znacznym wzroście kosztów utrzymania się w Polsce, z którym musieli się zmierzyć obywatele Ukrainy przyjeżdżający do naszego kraju” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku 3

Rozłąka z rodziną jest najtrudniejsza

Rok 2022 to bardzo trudny okres dla pracowników tymczasowych z Ukrainy przebywających w Polsce. Tylko część z nich przyjechała do Polski z całą rodziną. Większość obywateli Ukrainy martwi się o bliskich, aż 60% ankietowanych wskazało, że najtrudniejsza podczas pobytu w Polsce jest dla nich rozłąka z rodziną, która została an Ukrainie. Dla 35% badanych dużym utrudnieniem jest także słaba znajomość języka polskiego, a dla 17% załatwianie formalności i spraw urzędowych w Polsce.

Co jest dla Pana/i najtrudniejsze podczas pobytu w Polsce

Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku 2

Źródło: “Jak pracownicy z Ukrainy oceniają pracę w Polsce w 2022 roku”, OTTO Work Force Central Europe, 2022

Rodzicom brakuje pieniędzy na bieżące potrzeby dzieci, tylko co drugi odkłada na ich przyszłość

Blisko 40 proc. rodziców nie stać na zaspokojenie wszystkich potrzeb swoich dzieci, a prawie połowa nie jest w stanie odkładać na ich przyszłość – wynika z badania Krajowego Rejestru Długów. Także ponad 40 proc. ankietowanych przynajmniej raz zmuszonych było pożyczyć pieniądze na ten cel, a co 9. robi to regularnie. Najczęściej chodzi o dodatkowe środki finansowe na ubrania, buty i wyjazdy. 1 na 4 takich przypadków dotyczy jednak sytuacji, w której zabrakło pieniędzy na leczenie.

Jak wynika z badania „Wydatki rodziców” przeprowadzonego w listopadzie br. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zaledwie 37,5 proc. rodziców stać na sfinansowanie wszystkich potrzeb dziecka (poniżej 18. roku życia). Natomiast co 4. ankietowany (26 proc.) jest w stanie zaspokoić tylko te podstawowe. Niestety, 37 proc. przyznaje, że stan ich finansów nie pozwala na to, żeby zapłacić za wszystko, czego potrzebują ich dzieci.

Część rodziców musi pożyczać pieniądze na lekarstwa dla dzieci

Ponad 40 proc. rodziców przyznało w badaniu, że zdarzyło im się pożyczyć pieniądze, żeby zaspokoić potrzeby lub pragnienia dziecka. 11 proc. wszystkich deklaruje, że musi to robić regularnie. Najczęściej pożyczali na odzież i obuwie na zimę (32 proc.) oraz wyjazdy (27 proc.). Co 4. ankietowany z tej grupy przyznał, że musiał pożyczać na wydatki związane ze zdrowiem dzieci (leki, terapia, porady lekarskie). 22 proc. takich przypadków dotyczyło zakupu sprzętu w postaci komputera do nauki lub telefonu do kontaktu z dzieckiem.

Jak wynika z przeprowadzonego badania, rodzice, potrzebujący skorzystać z dodatkowego finansowania, najczęściej pożyczali pieniądze od rodziny (66 proc.), znajomych (30 proc.) lub w banku (25 proc.). 16 proc. z nich skorzystało z usług firm pożyczkowych, a co 10. odwiedził lombard, żeby coś w nim zastawić.

Zapytani o to, czego bez wcześniejszego odłożenia lub pożyczenia pieniędzy nie mogą zafundować swoim pociechom, ponad połowa ankietowanych (54 proc.) spośród tych, którzy muszą liczyć każdą złotówkę, wskazała na nowości technologiczne takie jak elektryczne hulajnogi lub drukarki 3D. Wysoko na liście dziecięcych potrzeb, których rodzice nie są w stanie sfinansować z bieżącej kasy, znalazły się także: markowa odzież i buty (50 proc.), sprzęt elektroniczny w postaci nowego telefonu lub komputera (48 proc.) oraz wyjazdy wakacyjne, kolonie lub wycieczki szkolne (46 proc.).

Pożyczka na zajęcia dodatkowe dla dzieci

Część rodziców korzysta z zewnętrznego finansowania, żeby umożliwić swoim dzieciom rozwój pasji i zainteresowań. 1 na 3 takich przypadków dotyczy sięgnięcia po oszczędności lub pożyczkę na zajęcia dodatkowe, zakup sprzętu sportowego czy komputera do nauki.

Prawie połowa z ankietowanych rodzin ma na swoim utrzymaniu przynajmniej dwójkę dzieci. W przypadku 14 proc. badanych to nawet troje i więcej. Zupełnie zrozumiałe, że wraz z większą rodziną, rosną wydatki. Dodatkowym problemem może być to, że w 1 na 7 przypadków mama lub tata zmuszeni są samotnie wychowywać i utrzymywać dzieci, a nierzadko także swoich rodziców. Najczęściej w takiej sytuacji postawione są kobiety. Jak wynika z naszego badania, panie stanowią 84 proc. wszystkich samotnie wychowujących. Nic dziwnego, że w takim momencie zaczyna brakować środków finansowych na coś więcej niż tylko podstawowe potrzeby – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Dla 15 proc. rodziców sięgających po dodatkowe finansowanie poważnym problemem są już jednak podstawowe potrzeby i pragnienia dzieci (jedzenie, słodycze, zabawki, przybory do szkoły), a dla 13 proc. wydatki związane z ich zdrowiem – lekarstwa, terapie i sprzęt medyczny.

Pieniądze na lepszy start

Ponad połowa rodziców (53 proc.) deklaruje, że już teraz oszczędza pieniądze z myślą o przyszłości swoich dzieci. 47 proc. odkłada na utrzymanie w czasie studiów. Pozostali chcą, żeby ich pociechy miały do wykorzystania środki na wyjazdy i zwiedzanie świata (28 proc.), zakup mieszkania (28 proc.) i samochodu (20 proc.). Co 5. rodzic zbiera pieniądze z myślą o zakupie sprzętu, który pomoże w karierze zawodowej lub wesprze rozwijanie pasji.

Nie wszyscy mogą sobie na to jednak pozwolić. 3/4 rodziców, którzy nie odkładają pieniędzy na dzieci, nie robi tego z powodu braku możliwości finansowych. 12 proc. z nich nie wierzy, że zdoła uzbierać kwotę, która będzie przydatna, a 8 proc. jest przekonanych, że dziecko powinno utrzymywać się samo.

Równocześnie większość rodziców zamierza wspierać swoje dzieci finansowo także po osiągnięciu przez nie pełnoletności. Różnice występują jednak w tym, jak długo powinni to robić.

Zapytani o to, jak długo zamierzają utrzymywać lub wspierać finansowo swoje dzieci, 42 proc. biorących udział w badaniu rodziców deklaruje, że zamierza to robić do czasu uzyskania przez nie pierwszej pracy. 16 proc. jest jednak gotowych robić to do końca życia, a 14 proc. do czasu, aż dziecko się usamodzielni – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Ogólnopolskie badanie „Wydatki rodziców” zostało przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej w listopadzie 2022 roku metodą CAWI na grupie 384 gospodarstw domowych posiadających dzieci.

Polacy chcą na zdalne. I to dostaną – obiecują pracodawcy

Zadowolony Polak to taki, który może sam decydować o tym, gdzie i kiedy chce pracować – uważa aż 84 proc. respondentów badania VMware. Dziś połowa firm oferuje taką możliwość. Nic dziwnego, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy ¾ przedsiębiorstw chce zwiększyć wydatki na budowę cyfrowej kultury organizacji. 

Badanie The Distributed Work Dilemma: When Innovation and Job Satisfaction Compete, przeprowadzone na zlecenie VMware wykazało, że przytłaczająca większość Polaków (84%) jest bardziej zadowolona, jeśli może realizować swoje obowiązki z dowolnego miejsca. Dziś już ponad połowa firm (54%) posiada politykę pracy hybrydowej, która polega na tym, że personel spędza część czasu w biurze, a część pracy wykonuje poza nim. 

Jak wykazały badania, co trzecia organizacja (31%) realizuje tryb zdalny, tu członkowie organizacji wypełniają obowiązki służbowe z dowolnej lokalizacji. Tylko 14% przedsiębiorstw ma politykę, zgodnie z którą pracownicy powinni realizować zadania wyłącznie z siedziby firmy. 

Wachlarz korzyści

Satysfakcja pracowników to nie jedyna korzyść dla przedsiębiorców. Dzięki pracy hybrydowej i zdalnej aż połowa (50%) ankietowanych organizacji zmniejszyła powierzchnię biurową od czasu sprzed pandemii. – Wielu pracowników może wykonywać swoje obowiązki z dowolnego miejsca, a więc firmy mogą pozwolić sobie na zmniejszenie przestrzeni biurowej. W efekcie oszczędzają na kosztach utrzymania i eksploatacji budynków, takich jak opłaty za media, ochronę, czy też sprzątanie – uważa Robert Makuch, CFO w NTT Poland. Beneficjentów takiego rozwiązania, jest o wiele więcej, 82% ankietowanych uważa, że lokalna społeczność bądź miasto odnoszą korzyści ekonomiczne dzięki organizacjom wspierającym politykę pracy hybrydowej lub zdalnej. 

Sytuacja bez wyjścia

Czy firmy mogą się sprzeciwić i postawić veto dla pracowniczych wymagań? – Mogą, ale byłoby to szalenie ryzykowne – uważa Makuch i tłumaczy: – Dziś mamy do czynienia z rynkiem pracownika, który jest zdeterminowany, by pracować tam, gdzie chce i jak chce, a biznes tych potrzeb nie może zignorować. Oczywiście, jeżeli chce do siebie przyciągać najlepsze talenty. Potwierdzają to wyniki badania VMware, zrealizowane na polskich ankietowanych: dla 39% organizacji zatrudnianie i utrzymywanie personelu będą ważne ze względu na konieczność zapewnienia odpowiedniej ilości wykwalifikowanej kadry oraz zapobiegania rotacji. 

Stworzenie cyfrowego środowiska pracy, które nikogo nie będzie wartościować ze względu na miejsce pobytu, wymusza na firmach inwestycje w chmurowe systemy IT, które nieustannie łączą się z siecią. To z kolei naraża przedsiębiorstwa na cyberzagrożenia – nic dziwnego, że z powodu rosnących gróźb związanych z przetwarzaniem danych w formie elektronicznej oraz konieczności zabezpieczenia firmowych systemów informatycznych przed atakami hakerskimi bezpieczeństwo cybernetyczne (39%) stanie się imperatywem. Napędzanie innowacji i kreatywności (dla 37%) również będzie ważne. 

Czas na formalności

Zgodnie z wynikami badań, najważniejszymi przesłankami dla wprowadzenia formalnych reguł dotyczących miejsca pracy są: wspieranie innowacji (40%), zwiększenie bezpieczeństwa fizycznego (36%) oraz cybernetycznego (35%). Dzięki odpowiednim zasadom organizacja może lepiej wykorzystać swój potencjał i zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku. 

Około 35% organizacji ma wdrożone formalne mierniki, które pozwalają kontrolować wpływ polityki dotyczącej miejsca pracy na innowacyjność. Natomiast 43% jest w trakcie ustalania metod pomiaru — w obecnej chwili korzystają z nieformalnych wskaźników. Warto zwrócić uwagę, że zarządzanie innowacyjnością jest kluczowe dla osiągnięcia przewagi konkurencyjnej i długoterminowego sukcesu organizacji. 

Według 77% respondentów, polityka miejsca pracy została pozytywnie przyjęta w ich organizacji. To dobra wiadomość dla menedżerów, którzy starają się zapewnić swoim podwładnym jak najlepsze warunki do wykonywania obowiązków. 

Jest lepiej?

Od czasu poprzedzającego pandemię w wielu organizacjach wzrosła wydajność pracowników (53%), ich morale (51%), satysfakcja z pracy (54%) oraz współpraca w ramach zespołów (45%). Pozwala to na wnioskowanie, że organizacje są w stanie zapewnić kadrom dobre warunki pracy w obecnej sytuacji, a ci dobrze radzą sobie z nowymi wyzwaniami. 

Zawirowania gospodarcze skłaniają menadżerów do tego, by koncentrować się na jak najwyższej wydajności, co ma w ich mniemaniu, zabezpieczyć organizacje przed recesją gospodarczą. Niemniej nie powinno się to odbywać kosztem postępów poczynionych w zakresie elastycznych metod pracy. Wszystkie badania wykazały, że produktywność nie została osłabiona przez wdrożenie pracy hybrydowej – powiedział Piotr Kraś, menadżer zespołu architektów w VMware. – Pracownicy wierzą, że mogą wykonywać zadania lepiej, gdy mają wybór, w połączeniu z narzędziami, które to wspierają. Z drugiej strony liderzy biznesu uważają, że to biuro jest miejscem, które napędza innowacje. Choć dowody wskazują, że większość firm tego nie mierzy, więc wyobrażenie może rozmijać się z rzeczywistością – dodaje ekspert. 

W ciągu najbliższych 12 miesięcy ponad 3/4 (77%) badanych polskich organizacji planuje znacznie większe inwestycje w kulturę cyfrową, a 1/3 (37%) stawia na pierwszym miejscu takie wydatki, które napędzają innowacyjność i kreatywność. Wspieranie innowacji w celu stworzenia efektywności biznesowej, obniżenia kosztów lub zwiększenia atrakcyjności rynku jest niewątpliwie priorytetem biznesowym. 

Automatyzacja

Automatyzacja i narzędzia cyfrowe pomagają organizacjom robić więcej za mniej. Wśród przedsiębiorstw, w których wzrosły inwestycje w tym kierunku, prawie połowa (42%) firm w Polsce inwestuje w automatyzację, aby poprawić doświadczenie i produktywność pracowników. Z kolei 29% oczekuje od automatyzacji przyspieszenia innowacji, a 52% stworzenia szybszych i tańszych operacji. Najwyższe poziomy inwestycji są wśród organizacji, które stosują politykę hybrydową lub zdalną w porównaniu z tymi, które pracują tylko w biurze. Sugeruje to, że innowacje biznesowe i wydajność muszą być traktowane priorytetowo, ale nie kosztem elastyczności miejsca pracy. 

Innowacyjność w miejscu pracy jest jednym z wielu tematów poruszonych w raporcie. Inne kluczowe wnioski obejmują: 

  • Zmiana układu sił pomiędzy pracodawcami a pracownikami. Podczas gdy Wielka Rezygnacja i niemal powszechny deficyt talentów sprawiły, że w ostatnich miesiącach pracownicy znaleźli się na pozycji rozdających karty, aktualna sytuacja gospodarcza odwraca sytuację — pracodawcy zaczynają mieć przewagę.
  • Duże niedobory talentów i rosnąca rotacja. Pomimo ogólnego wzrostu zadowolenia z pracy w ciągu ostatnich dwóch lat, wszystkie sektory, działy i regiony doświadczają deficytu kandydatów. Szczególnie wysoka jest rotacja w zespołach zajmujących się bezpieczeństwem cybernetycznym.
  • Automatyzacja ułatwia pracę zdalną i hybrydową. Inwestycje w technologię — a konkretnie w automatyzację — mają kluczowe znaczenie dla redukcji wypalenia zawodowego i ułatwienia współpracy niezbędnej do utrzymania innowacyjności, nawet w środowisku rozproszonym.

Metodologia 

Badanie zostało przeprowadzone przez Vanson Bourne na zlecenie VMware — zebrano dane z Polski od 200 osób z działów HR, IT, decydentów biznesowych i respondentów na poziomie pracowników, w okresie od lipca do sierpnia 2022 roku. 

2023: Czy kryptowaluty znów rozkwitną?

Prognoza krypto na 2023 rok według Simona Petersa, analityka kryptowalut eToro.

Ten rok był wyzwaniem dla rynku kryptowalut. Jednak „krypto zima” może ustąpić miejsca „krypto wiośnie”. Oto sześć wskaźników, które mogą określić, kiedy rynek ponownie rozkwitnie:

  1. Inflacja, stopy procentowe i Fed

W 2022 roku byliśmy świadkami korelacji między kryptowalutami i akcjami w sposób, w jaki reagują na warunki makroekonomiczne. Rosnąca inflacja i podwyższone stopy procentowe miały wpływ na rynek kryptowalut w 2022 roku, pozbawiając rynki inwestycyjne płynności na całej linii. W szczególności obnażyło to słabości strukturalne w sektorze kryptowalutowym, ale także podkreśliło, które firmy mają solidne fundamenty i odporność. Te firmy będą mogły skorzystać z nowego krajobrazu.

Wraz ze szczytem inflacji możemy spodziewać się pozytywnego bodźca dla kryptowalut i zmiany sentymentu, aby ponownie „kupować”. Powrót do kryptowalutowej hossy może być również wspomagany przez manewry Fed i cięcia stóp procentowych, których oczekuje się od listopada 2023 r. A gdy stopy procentowe zaczną spadać, spowoduje to więcej płynności i da sposobność by ponownie wejść na rynki inwestycyjne. Ten wynik oparty jest na poprawiającym się obrazie inflacji.

  1. Rozporządzenie

Regulacje są z pewnością najważniejsze w 2023 roku, co powinno być pożądane przez inwestorów, platformy i użytkowników kryptowalut.

Regiony takie jak UE już robią postępy dzięki takim przepisom pokroju MiCa, podczas gdy ustawa o usługach i rynkach finansowych zmieni zasady gry w Wielkiej Brytanii. Stany Zjednoczone również robią przetasowania regulacyjne, ale dopiero okaże się, jaki kierunek przybiorą one w 2023 roku.

Zapewnienie przestrzegania kluczowych praktyk, takich jak segregacja aktywów klientów, prawidłowe zabezpieczenie i uzgadnianie, a także przejrzystość, będzie bardzo istotne zarówno dla organów regulacyjnych, jak i podmiotów rynku kryptowalut, którzy szukają bardziej zrównoważonego rynku w następstwie tegorocznych wydarzeń. Będzie to również klucz do odbudowy zaufania.

  1. Osiągnięcie dna i oczekiwanie na przepołowienie Bitcoina

Popularną „metryką on-chain” do identyfikacji szczytów i dołków w cenie bitcoina jest wynik MVRV-Z. Obecnie wskazuje on, że obecna wartość rynkowa bitcoina jest znacznie poniżej jego zrealizowanej lub „faktycznej” wartości i znajduje się na najniższych poziomach od grudnia 2018 r., czyli dna ostatniego rynku niedźwiedzia bitcoina. Z punktu widzenia historycznego, osiągnięcie tego punktu było dobrym wskaźnikiem, że jesteśmy blisko dna cyklu cenowego bitcoina i sugeruje, że możemy być bliżej „krypto wiosny”.

Innym wydarzeniem wartym obserwowania (choć zaplanowanym na 2024 r.) jest kolejne przepołowienie bitcoina, które może spowodować zwiększony udział w rynku już w 2023 r. Nagrody za blok bitcoina są przyznawane kopaczom za weryfikację transakcji i dodanie nowego bloku do łańcucha bitcoina. Przepołowienie nagrody jest wydarzeniem zawartym w projekcie bitcoina, dzięki któremu co 210 000 bloków – mniej więcej co cztery lata – nagroda blokowa przyznawana kopaczom zmniejsza się o 50 proc.

Przepołowienie będzie miało wpływ na nastroje inwestorów ze względu na podaż i popyt. Maksymalna liczba bitcoinów, które kiedykolwiek mogą istnieć to 21 milionów. To, w połączeniu z malejącą emisją z powodu mniejszych nagród, tworzy element unikalności aktywa i teoretycznie może spowodować wzrost cen. Jeśli nowa emisja spada, a popyt pozostaje stały, ceny idą w górę.

Od momentu powstania, po każdym przepołowieniu nagród bitcoinów zwykle następowała kolejna hossa na rynku kryptowalut, dlatego wielu obserwatorów rynku może przewidzieć, że kolejna hossa zacznie się kształtować w 2024 roku. Przewidywanie tego może również pomóc zwiększyć cenę przez cały rok 2023.

  1. Web 3.0 i NFT

Podróż Web 3.0 nie obyła się bez wybojów w minionym roku. Jednak ciągłe aktualizacje i mapa rozwoju głównych sieci, takich jak Ethereum i Cardano, sprawią, że inwestorzy skupią się na długoterminowym wzroście i innowacjach.

Będą ponawiane wysiłki w celu poprawy skalowalności, jak widzimy w przypadku wysoce rozwiniętej mapy zmian Ethereum, takich jak „sharding”. Sharding sieci Ethereum jest skutecznie, gdzie sieć jest podzielona na mniejsze segmenty lub „shards”, aby rozłożyć obciążenie, zmniejszyć zatory i zwiększyć liczbę transakcji na sekundę na łańcuchu.

Podobnie jak The Merge, takie aktualizacje będą bardzo wyczekiwane na rynku. Chociaż The Merge miało miejsce w kontekście szerszych problemów makro i jak dotąd nie doprowadziło do pozytywnych zmian cen, świeże innowacje w bardziej pojednawczym otoczeniu mogą być dobrze przyjęte i wspierać kryptowalutowy rajd.

Tymczasem euforia NFT może powrócić w oczekiwaniu na transformacyjne przypadki użycia technologii, takie jak tokenizacja aktywów świata rzeczywistego lub instrumentów finansowych, w tym produktów o stałym dochodzie, takich jak hipoteki i obligacje. Wprowadzanie aktywów i instrumentów świata rzeczywistego cieszy się rosnącym zainteresowaniem wśród inwestorów instytucjonalnych i może być świadectwem masowej zmiany sposobu, w jaki cały system finansowy obsługuje tego typu produkty i usługi.

  1. Zużycie energii

Hashrate i trudności nadal wspinają się na rekordowe poziomy dla Bitcoina. Podczas gdy czyni to sieć Bitcoin bardziej bezpieczną, większa moc obliczeniowa jest potrzebna przez operacje wydobywcze, aby pozostała konkurencyjna, co może w dalszym ciągu zwiększać ogólne zużycie energii w sieci.

Zużycie energii będzie więc nadal kością niezgody w sektorze kryptowalut, przy czym entuzjaści Bitcoina szybko wyjaśnią, dlaczego nie jest to nic złego, a zwolennicy Ethereum wskażą na duży spadek energochłonności. Pomimo trwającego kryzysu energetycznego na całym świecie, debata będzie nadal tak samo pełna szarości jak zawsze.

  1. CBDC

Cyfrowe waluty banków centralnych (CBDC) zostały być może nieco zignorowane w całym szumie 2022 roku, ale projekty i innowacje są przeprowadzane przez banki centralne i rządy.

W 2023 r., banki centralne przeprowadzą więcej testów pilotażowych i studiów wykonalności dotyczących przypadków użycia i potencjału tej technologii oraz jej możliwych zastosowań, zwłaszcza w dziedzinie płatności transgranicznych. Już teraz widzimy pewne kroki w tym kierunku, zwłaszcza ze strony instytucji takich jak Bank Japonii i władze Singapuru, które czynią już postępy w zakresie poważnych testów.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

GUS o e-handlu w listopadzie – komentarze ekspertów

Według najnowszych danych GUS w listopadzie 2022 r. w porównaniu z październikiem br. odnotowano zdecydowanie wyższą wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 25,2%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zwiększył się z 9,5% w październiku do 11,9% w listopadzie br.

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci Unity Group, Insightland oraz cyber_Folks.

Grzegorz Rudno-Rudziński – Managing Partner/ Head of Growth w Unity Group

Jak co roku listopadowe zakupy online są kolejnym rekordem udziału digitalu, który wg danych GUS od 2020 w listopadzie przekracza 11% w całości sprzedaży detalicznej.

Jednak w tym roku – pierwszy raz od lat – nie było problemu z odbiorem paczek – paczki były na czas, magazynowane w docelowych paczkomatach. Dokładając do tego rozmowy z klientami o wynikach w 2022 i perspektywach na 2023, jest duża szansa, że miesięczny wzrost procentowy jest na mniejszym wolumenie i wartości bezwzględnej niż handel i kurierzy byli gotowi.

W tym roku nie słyszeliśmy o przypadkach dużych sklepów, które mają problem z wydajnością w Black Friday (przeciągającym się do Black weeks), a firmy kurierskie będące w ostatnich latach w fazie ciągłego wzrostu, zaczęły ograniczać zatrudnienie już z końcem listopada. Zadziałało to według zasady: łatwo mieć dobre stopnie w gorszej klasie.

Dobrze sprzedawały się produkty tanie i pierwszej potrzeby oraz luksusowe na promocjach cenowych. Jest to skutek typowej dla konsumentów postawy zakupowej w sytuacji pogorszenia się zamożności – kupujemy co trzeba oraz produkty poprawiające nam lub bliskim samopoczucie, zwracając szczególną uwagę na super okazje.

Sądzę, że dane GUS dot. handlu online będą w kolejnych miesiącach w trendzie zwyżkowym, choć wyniki finansowe w raportach rocznych spółek handlowych mogą być gorsze niż rok temu. Jeżeli obroty będą większe – to tylko przez inflację, a walka o marżę w kolejnym okresie będzie trudniejsza.

Katarzyna Iwanich – prezes zarządu Insightland z grupy Hexe Capital

Listopadowe wyniki e-handlu są już od kilku lat mocno powiązane z przypadającymi w tym miesiącu świętami wyprzedaży. Z roku na rok rośnie wśród konsumentów popularność Black Friday i Cyber Monday, które przerodziły się już w cały Black Week, a oferty promocyjne mają z tej okazji dla swoich klientów niemal już wszyscy sprzedawcy. I pomimo tego, że sytuacja gospodarcza jest dużo gorsza niż przed rokiem, e-sprzedawcy zanotowali w tym czasie lepsze wyniki niż rok temu – wg danych Idosell GMV klientów platformy było wyższe o 15 proc. niż w roku ubiegłym. Black Friday to także moment, w którym zaczyna się w handlu mocny peak sprzedażowy, utrzymujący się do końca grudnia, generujący co roku sporą część nawet całorocznej sprzedaży. Konsumenci nie tylko reagują na obniżki Czarnego Piątku, ale okres ten traktują jako moment zakupu prezentów świątecznych, które szczególnie w tym roku stanowią duże obciążenie dla domowego budżetu.

W ciągu ostatniego półrocza konsumenci szczególnie odczuli skutki rosnącej inflacji i spowolnienia gospodarczego, jednocześnie dostosowując do tych warunków swoje zwyczaje zakupowe. Rosnące ceny produktów mają wpływ na ich tegoroczne wydatki świąteczne, ale zdecydowanie większą wstrzemięźliwość obserwować będziemy w pierwszym kwartale nowego roku.

Polakom zacznie udzielać się niepokój związany z zasobnością ich portfeli. Po okresie świątecznym, w trakcie którego wydajemy więcej, będzie to widać w wartości zakupów w kolejnych miesiącach – tak tych tradycyjnych, jak i internetowych.

*****

Kacper Skoczylas – szef marketingu produktu _Stores rozwijanego w ramach cyber_Folks (spółki z grupy R22)

Dla właścicieli sklepów internetowych końcówka roku to najgorętszy okres sprzedażowy. Klienci przyzwyczaili się do listopadowych wyprzedaży z okazji Black Friday/ Black Week i Cyber Monday i choć w Polsce promocje nie są w tym czasie tak duże jak np. za oceanem, większośc sprzedawców przygotowuje z tej okazje lepsze niż zwykle oferty promocyjne, wiedząc, że tego oczekują ich klienci.

Jak wynika z danych wybranych platform sprzedażowych podczas tegorocznego Black Friday/ Black Week e-sprzedawcy osiągnęli wskaźnik GMV wyższy średnio o 11-12% r/r. i to wprost przekłada się na wzrost udziału e-handlu w sprzedaży detalicznej w listopadzie. Znacznie trudniejsze niż przed rokiem warunki gospodarcze zdają się być bardziej łaskawe dla ecommerce’u (niż sprzedaży tradycyjnej), który niezmiennie jest dla wielu konsumentów znacznie bardziej atrakcyjny cenowo, choć obecnie walka o klienta wymusza na sprzedawcach więcej wysiłku. Wśród konsumentów rośnie znaczenie niskiej ceny i zapewne będzie to widoczne także w danych podsumowujących grudniowe, przedświąteczne zakupy Polaków. Sprzedawcy będą szukać kolejnych sposobów na maksymalizację sprzedaży (oferując kolejne promocje i wspierając sprzedaż działaniami marketingowymi), bo to ostatni moment na zrealizowanie rocznych celów sprzedażowych.

Obserwowane w ostatnich miesiącach wahnięcia w udziale sprzedaży internetowej w handlu detalicznym ogółem są przejściowe. E-commerce będzie ustawicznie rósł, tyle że inaczej niż dotychczas. Największe brandy i marki już sprzedają w sieci – za pomocą własnych sklepów lub platform marketplace. Teraz do internetu będą na coraz większą skalę przenosić się mali sprzedawcy, bo także oni rozumieją już, że obecność w kanale internetowym stanie się w najbliższych latach ich być albo nie być. Tyle że celem takich sprzedawców nie jest samo posiadanie sklepu online, lecz po prostu możliwość sprzedawania swoich produktów czy usług. To grupa do której kierujemy nowy produkt Cyber_Folks – intuicyjny kreator sklepów internetowych _Stores. Uruchomiliśmy go widząc jak szybko rosną rola i popularność gotowych narzędzi, pozwalających uruchomić sprzedaż nawet w jeden dzień, w dodatku bez dużych nakładów na start, na które małych sprzedawców zwykle po prostu nie stać. Wiele osób, poszukując dodatkowych źródeł dochodu, postawi na sprzedaż w internecie – i oni także, chcąc wyjść poza oferowanie swoich produktów na grupach w social mediach, zwrócą się w stronę gotowych, przestępnych dla nich celowo rozwiązań. Bariera wejścia w e-commerce jest dziś niższa niż kiedykolwiek.

To co na pewno będziemy obserwować w najbliższych miesiącach i latach, to rosnąca rola narzędzi do automatyzacji, rozwój modeli subskrypcyjnych, udoskonalanie płatności oraz popularyzacja narzędzi do live shopping. Ważna będzie też konieczność myślenia o całym ekosystemie sprzedażowym, bo czeka nas ekspansja modelu sprzedaży wielokanałowej. Zmiany nastąpią także w obszarze reklamy i marketingu, które są motorem napędowym rozwoju e-sklepów. Rosnące ograniczenia wymiany danych (wynikające z polityki UE dalszego ograniczenia korzystania z danych o użytkownikach dostarczanych przez zewnętrzne platformy) z czasem mogą prowadzić do spadku efektywności działań typu performance na rzecz większej roli świadomego i długoterminowego budowania marek przez właścicieli sklepów. W efekcie zbieranie przez e-sklepy własnych danych o kliencie zyska strategiczny wymiar i będzie narzędziem do tworzenia z nim bezpośredniej komunikacji i głębszej relacji. Tu jeszcze bardziej niż dotychczas na znaczeniu zyska jakościowy, unikalny kontent, dzięki któremu sprzedawcy będą budowali wokół swoich marek silne społeczności lojalnych klientów.

Branża opakowań w czasie gospodarczego spowolnienia – raport Santander Bank Polska

Producenci opakowań po udanym zeszłym roku i pierwszej połowie br. szykują się na gospodarcze spowolnienie. Rosnący koszt surowców, gazu i prądu uderzają w marże i rentowność. Z drugiej strony słabnący wraz ze wzrostem gospodarczym popyt powoduje, że możliwość podwyższania cen jest ograniczona.

Po 10 miesiącach 2022 roku analitycy Santander Bank Polska szacują dynamikę wzrostu wartości produkcji sprzedanej branży opakowań na około 19,4%. Jest to bardzo podobne tempo wzrostu do bardzo udanego 2021 roku. Jednak wtedy wzrost cen odpowiadał za około 50-60% wzrostu całej branży, w tym roku rosnące ceny to w zasadzie cały wzrost obrotów branży.

„Jeśli z analizowanych danych wyłączymy wzrost cen okazuje się, że już od czerwca mamy do czynienia z ujemną dynamiką i słabnącym popytem. Sytuacja w poszczególnych segmentach jest mocno zróżnicowana. Według naszych szacunków najszybciej rośnie sprzedaż opakowań drewnianych i metalowych po około 40%. Znacznie niższa jest dynamika sprzedaży opakowań szklanych, bo jest to 18-20%, z papieru i tektury, która wynosi około 16-18% i z tworzyw na poziomie około 13-15%” – wyjaśnia Maciej Nałęcz, analityk sektorowy Santander Bank Polska.wykres obrazujący dynamikę produkcji sprzedanej

Od końca 2 kwartału 2022 roku tworzywa sztuczne dla branży opakowań są najtańsze w relacji do ropy od początku pandemii. Wskazuje to na zmniejszenie marż petrochemicznych oraz słabnący popyt po stronie przetwórców. Mimo spadkowego trendu kosztu surowca, marże producentów tych opakowań są w trendzie spadkowym. Pomimo dużego wzrostu popytu w ostatnich latach, także marże producentów opakowań z papieru i tektury ustępują pod presją surowcową, chociaż w wyraźnie mniejszym stopniu.

Gwałtowny wzrost cen gazu wynikający z napięć podażowych uderza w zasadzie we wszystkie segmenty krajowej i unijnej gospodarki. Od pewnego poziomu pomimo wzrostu kosztów oczekiwania cenowe firm wyraźnie hamują, ponieważ przy tak wysokich cenach popyt zaczyna szybko spadać. Największą wrażliwość cenową wykazuje segment opakowań z papieru i tektury, najmniejszą opakowania metalowe. Wysokie ceny gazu mają największe przełożenie na sytuację finansową producentów opakowań szklanych, a najmniej dotykają producentów opakowań z tworzyw sztucznych. W 2023 roku zdaniem analityków Santander Bank Polska oczekiwania cenowe producentów opakowań pozostaną wysokie.

„Analiza oczekiwań cenowych producentów daje nam pośrednio wgląd w siłę przetargową firm w poszczególnych segmentach. Gwałtowny wzrost cen gazu był pośrednio lub wprost decydującym czynnikiem cenotwórczym zarówno w 2021 jak i w 2022 roku, stąd właśnie na cenach gazu opieramy naszą analizę. Widać wyraźnie jak popyt na początku 2021 roku dał producentom opakowań dużą siłę w kształtowaniu cen. Widzimy też, że w 4 kwartale 2022 efekt ten wyczerpał się w całości lub w dużej części” – mówi Maciej Nałęcz, analityk sektorowy Santander Bank Polska.

Nastroje poprawiają się, ale czy na długo?

Pierwszą reakcją firm na wybuch wojny na Ukrainie był spadek indeksów koniunktury odzwierciedlający wzrost niepewności, jednak dość szybko powrócił optymizm. Efekty gospodarcze wojny uwidoczniły się w pełni dopiero w drugim półroczu 2022, szczególnie w indeksach obejmujących producentów opakowań zauważalny jest dużo większy pesymizm niż po stronie ich odbiorców. Odczyty za październik były „w pół drogi” między poziomami notowanymi w czasach dobrej koniunktury a pełnym lockdownem.

Listopad przyniósł pewną poprawę nastrojów, największą odnotowali producenci wyrobów z papieru (+8,1 pkt m/m) oraz wyrobów niemetalicznych (+5 pkt m/m). Także indeks odbiorców opakowań w listopadzie odnotował drugi z rzędu miesiąc poprawy nastrojów, przełamując złą passę widoczną od maja. Największa poprawa nastrojów była widoczna w przemyśle farmaceutycznym i spożywczym.

Eksport oparty o palety i opakowania z drewna

Od początku roku polska branża opakowań bardzo dobrze sobie radziła pod względem eksportu. Pierwsza połowa roku to dynamiczny wzrost sprzedaży na rynki zagraniczne, jednak od maja trend ten został zatrzymany. Wartościowo eksport wzrósł w ciągu trzech kwartałów 2022 roku o bardzo wysokie 30% rdr. Obraz jest jednak zróżnicowany pomiędzy segmentami. Najszybszy wzrost widać w opakowaniach z drewna, dominują palety, co jest związane z zastępowaniem dostaw zza wschodniej granicy, które docierały na rynek UE przed wojną. Poniżej średniej dla branży rósł eksport opakowań z tworzyw sztucznych i aluminium.wykres obrazujący zmianę eksportu opakowań z Polski

Po wyłączeniu efektu wzrostu cen, eksport opakowań wzrósł o około 5%. Jednak po odliczeniu opakowań drewnianych, które stanowią blisko 50% całego eksportu branży pod względem wagi, sprzedaż zagraniczna jest na poziomie z ubiegłego roku.

Inwestycje branży opakowań ciągle rosną

Producenci opakowań w Polsce wciąż inwestują i to inwestują bardzo dużo, jeśli porównać to do zagranicznych konkurentów z branży. W 2021 roku firmy wytwarzające opakowania zainwestowały rekordowe 3,7 mld PLN, czyli aż o 36% więcej niż średnia z poprzednich 5 lat.

Jednak korygując dane o inwestycje odtworzeniowe, od opublikowania mapy drogowej dla gospodarki obiegu zamkniętego w 2015 roku nakłady inwestycyjne branży są w trendzie spadkowym. Wyjątkiem jest segment opakowań z papieru i tektury, który najbardziej korzysta ze zmian w świadomości ekologicznej firm i konsumentów. Spadek jest szczególnie wyraźny w segmencie opakowań z tworzyw sztucznych, to tu występuje największa niepewność regulacyjna, na co składa się również duże opóźnienie w przenoszeniu unijnych dyrektyw do krajowego prawodawstwa.wykres obrazujący nakłady inwestycyjne branży opakowań

Jednak w najbliższym czasie firmy z sektora mogą także być beneficjentami nowych regulacji. Zmiany w przepisach wymagają od firm podnoszenia środków na badania i rozwój m.in w zakresie ekoprojektowania. Chodzi o przystosowanie produktów do recyklingu lub ponownego wykorzystania już na etapie projektu opakowania. W tym zakresie środki unijne są bardzo dobrze dopasowane do potrzeb firm – nie tylko wspierają firmy w obszarach, gdzie stoi przed nimi najwięcej wyzwań regulacyjnych, ale pomagają też zmniejszyć ryzyko inwestycyjne poprzez dopłaty. Dodatkowym atutem polskiego sektora opakowań jest jego rozdrobnienie, dzięki czemu duża część firm kwalifikuje się do programów skierowanych dla MŚP. Co więcej, do wyboru firm są działania wpisane w szereg programów, co oznacza, że branża wcale nie musi czekać na akceptację KPO.

Zmiany dla przedsiębiorców stosujących Estoński CIT od 1 stycznia 2023 roku

Zmiana klasyfikacji wydatków związanych z eksploatacją samochodów używanych w sposób mieszany, doprecyzowanie regulacji dotyczących wygaśnięcia zobowiązania podatkowego z tytułu korekty wstępnej, nowy termin zapłaty podatku od zysku – to tylko niektóre zmiany w przepisach normujących ryczałt od dochodów spółek, wynikające z projektu nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Według zapowiedzi nowelizacja ma wejść w życie 1 stycznia 2023 roku. Czego mogą spodziewać się podatnicy stosujący Estoński CIT.

W ustawie z dnia 7 października 2022 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r. poz. 2180 dalej: nowelizacja z 7 października 2022 r.), poza zmianą szeregu przepisów o CIT, przewidziano również zmianę, czy doprecyzowanie niektórych regulacji o CIT Estońskim.

Wydatki na używanie samochodów osobowych w sposób mieszany jako niezwiązane z działalnością gospodarczą

Zgodnie z uchwalonymi zmianami za „wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą” (stanowiące odrębną kategorię dochodu podlegającą opodatkowaniu Estońskim CIT) będzie uznawać się np. 50 proc. wydatków związanych z używaniem samochodów osobowych, w tym również odpisy amortyzacyjne, jeśli taki samochód nie jest wykorzystywany wyłącznie na cele związane z działalnością gospodarczą, lecz również na potrzeby prywatne.

Znowelizowane przepisy nie będą mieć zastosowania do samochodów osobowych wykorzystywanych wyłącznie na cele firmowe. W takiej sytuacji brak będzie obowiązku zapłaty CIT Estońskiego zarówno z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą, jak i ukrytych zysków.

Należy zauważyć, że znowelizowane przepisy, podobnie jak dotyczące ukrytych zysków, mogą mieć zastosowanie również do innych niż samochody osobowe składników majątku przedsiębiorstwa. Dla przykładu, nie ulega wątpliwości, że po wejściu w życie nowelizacji Estoński CIT trzeba będzie zapłacić, jeśli w sposób mieszany użytkowane będą przez pracowników, czy wspólników spółek np. służbowe laptopy, czy telefony komórkowe.

Zgodnie z dodanym w art. 28m ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych – ust. 4a:

Do wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą, o których mowa w ust. 1 pkt 3, nie zalicza się wydatków i odpisów amortyzacyjnych oraz odpisów z tytułu trwałej utraty wartości, związanych z używaniem samochodów osobowych, środków transportu lotniczego, taboru pływającego oraz innych składników majątku:

  • w pełnej wysokości – w przypadku składników majątku wykorzystywanych wyłącznie na cele działalności gospodarczej;
  • w wysokości 50% – w przypadku składników majątku, które nie są wykorzystywane wyłącznie na cele działalności gospodarczej.

Co istotne w art. 28m ust. 5 ustawy CIT zastrzeżono, że ciężar dowodu, iż składnik majątku jest wykorzystywany wyłącznie na cele działalności gospodarczej, spoczywa na podatniku.

Wygaśnięcie zobowiązania z tytułu korekty wstępnej

Obowiązek sporządzania korekty wstępnej dotyczy podatników już działających, którzy zgłoszą do właściwego naczelnika urzędu skarbowego chęć skorzystania z CIT Estońskiego do rozliczenia kolejnych okresów rozliczeniowych. W praktyce korekta wstępna stanowi zestawienie różnic księgowo-podatkowych, z czym potencjalnie może wiązać się obowiązek zapłaty podatku w przyszłości. Zgodnie z art 7aa. ust. 1 ustawy o CIT podatnik, który wybrał opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek, jest zobowiązany, na ostatni dzień roku podatkowego poprzedzającego pierwszy rok opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek sporządzić informację o różnicach w przychodach i kosztach, które wynikają z ich odmiennej klasyfikacji dla celów prawa podatkowego oraz prawa bilansowego, wraz z informacją o podatku należnym.

Na gruncie nowych przepisów ustawodawca uściślił zapisy, dotyczące okresu stosowania CIT Estońskiego po którym nie trzeba płacić podatku z tytułu korekty wstępnej.

Obowiązujące obecnie przepisy są w tym zakresie nieprecyzyjne. Przewidują bowiem, że obowiązek zapłaty podatku z tytułu korekty wstępnej dotyczy podatników, którzy stosowali Estoński CIT w sposób nieprzerwany przez okres krótszy niż cztery lata. Jednocześnie obowiązek nie dotyczy podatników, którzy z tej formy opodatkowania przez okres dłuższy niż cztery lata. Aktualnie w ustawie o CIT brakuje regulacji, która przesądzałaby, czy obowiązek taki dotyczy stosujących CIT Estoński dokładnie przez cztery lata. Nowelizacja przesądza wątpliwości. Zgodnie ze znowelizowanym art. 7aa ust. 5 pkt 1) ustawy o CIT, który będzie obowiązywał od 1 stycznia 2023 r. podatnik dokonuje zapłaty podatku należnego z końcem pierwszego miesiąca następującego po ostatnim roku opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek, jeżeli podatnik stosował to opodatkowanie krócej niż cztery lata podatkowe, przy czym w przypadku stosowania opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek w sposób nieprzerwany przez okres co najmniej czterech lat podatkowych zobowiązanie podatkowe wygasa w całości.

Wymóg minimalnego zatrudnienia – co z osobami zwolnionymi z PIT/ZUS?

Zmiany dotyczą także wymogu systematycznego zwiększania zatrudnienia. Przypomnijmy, że jednym z warunków stosowania CIT Estońskiego jest zatrudnienie na podstawie umowy o pracę lub innej co najmniej trzech osób przez okres co najmniej 300 dni w roku podatkowym. Wymóg uznaje się za spełniony również wtedy, gdy podstawą zatrudnienia jest umowa cywilnoprawna (np. umowa zlecenia) – pod warunkiem, że w związku z wypłatą wynagrodzeń z tego tytułu na podatniku estońskiego CIT ciąży obowiązek poboru zaliczek na PIT i składek ZUS.

W praktyce pojawiały się wątpliwości, co w sytuacji gdy podatnik zatrudnia np. na podstawie umowy zlecenia minimalną liczbę pracowników, ale ma do nich zastosowanie zwolnienie np. z PIT (np. co do osób w wieku poniżej 26. roku życia) lub składek ZUS (np. co do studentów).

Nowelizacja rozwiewa te wątpliwości. Zgodnie z nowymi przepisami warunek minimalnego zatrudnienia na innej podstawie niż umowa o pracę uznaje się za spełniony, jeśli podatnik Estońskiego CIT jest płatnikiem w odniesieniu do przynajmniej jednego z ww. obciążeń (PIT lub ZUS). Nie ma przy tym znaczenia, czy podatnik CIT Estońskiego, będący formalnie płatnikiem PIT/ZUS, faktycznie pobrał te należności.

W art. 28c ustawy CIT po pkt 2) dodano również pkt 2a w którym uszczegółowiono, że wymóg ponoszenia wydatków na zatrudnienie z tytułu innego niż umowa o prace w kwocie 3-krotność wynagrodzenia należy odnosić do przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, włącznie z wypłatami z zysku, w trzecim kwartale roku kalendarzowego poprzedzającego pierwszy dzień roku podatkowego, ogłaszane przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski.

Termin zapłaty podatku od zysku

Kolejna zmiana dotyczy terminów zapłaty podatku od dochodu z podzielonego zysku, dochodu z tytułu zysku na pokrycie strat, zaliczek na poczet przewidywanej dywidendy oraz z tytułu rozdysponowanego dochodu z tytułu zysku netto. Obowiązujące obecnie przepisy jako moment powstania zobowiązania podatkowego określają 20. dzień siódmego miesiąca roku podatkowego. Powyższe uregulowanie budzi wątpliwości i stanowi problemy dla podatników, którzy zdecydowali się wypłacić zaliczkę na poczet dywidendy po tej dacie (np. w sierpniu i później). Wówczas niejako automatycznie powstawała po stronie podatnika zaległość podatkowa z tego tytułu, bo faktyczna kwota do wypłaty mogła być nieznana w dniu upływu wspomnianego terminu na zapłatę CIT Estońskiego.

Nowe przepisy przewidują, że na zapłatę podatku oraz złożenie deklaracji podatnik będzie miał czas do końca trzeciego miesiąca roku podatkowego następującego po roku, w którym podjęto uchwałę o podziale zysku lub uchwałę o wypłacie zaliczki.

Podatek od dochodu z przekształcenia

Obecna treść przepisów jest nieprecyzyjna. Podnosi się, że można je odczytywać na dwa sposoby. Zgodnie z pierwszą interpretacją termin jednorazowej zapłaty podatku należnego od dochodu z przekształcenia przypadałby na koniec trzeciego miesiąca pierwszego roku opodatkowania estońskim CIT („koniec trzeciego miesiąca roku następującego po roku podatkowym poprzedzającym pierwszy rok opodatkowania ryczałtem”). Zgodnie z drugą wykładnią – byłby to koniec trzeciego miesiąca drugiego roku opodatkowania estońskim CIT („koniec trzeciego miesiąca roku podatkowego następującego po pierwszym roku opodatkowania ryczałtem”).

Znowelizowane przepisy jednoznacznie wskazują, że terminem zapłaty podatku z tytułu przekształcenia jest koniec trzeciego miesiąca pierwszego roku opodatkowania ryczałtem.

Zmiany o charakterze formalnym

W nowelizacji uszczegółowiono także moment, w którym należy złożyć zawiadomienie o wyborze opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych (ZAW-RD) ). Zmiana ma szczególne znaczenie dla podatników przystępujących do Estońskiego CIT w ciągu roku podatkowego. Po wejściu w życiu nowelizacji (co skutkuje zmianą brzmienia ust. 5 art. 28j CIT) nie powinno ulegać wątpliwości, że podatnik może wybrać opodatkowanie ryczałtem również przed upływem przyjętego przez niego roku podatkowego, jeżeli dopełni formalności w postaci zamknięcia ksiąg itp. oraz złoży zawiadomienie ZAW-RD do końca pierwszego miesiąca opodatkowania CIT-em Estońskim.

Różne terminy wejścia w życie nowelizacji

Jak wspomniano wyżej, większość znowelizowanych przepisów o Estońskim CIT wchodzi w życie od 1 stycznia 2023 r. Chodzi o regulacje, dotyczące:

  • nowego terminu, do którego podatnik może zawiadomić o wyborze Estońskiego CIT
  • nowego terminu zapłaty ryczałtu przy zaliczkach na poczet dywidendy,
  • określenia okresu po którym wygasa zobowiązanie podatkowe z tytułu tzw. korekty wstępnej.

Jednocześnie na mocy art. 27 ustawy zmianowej z dnia 7 października 2022 r. – część dodanych czy zmienionych przepisów zaczęła obowiązywać wcześniej, bo 26 października 2023 r., czyli z dniem następującym po dniu ogłoszeniu nowelizacji z dzienniku ustaw.

Komentarz:

Choć doprecyzowanie przepisów dotyczących zasad korzystania z Estońskiego CIT-u jest bardzo pożądaną tendencją, to jednak kierunek części zmian może wzbudzać niepokój. Chodzi np. o kształt przepisów, dotyczących wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Kolejne nowelizacje regulacji rozdziału 6b ustawy CIT, których celem będzie nakaz stosowania do rozliczenia dochodów spółek coraz większej liczby zasad z przepisów podatkowych nie tylko wprowadzi niepewność co do sposobu przyszłych rozliczeń, ale doprowadzi do wypaczenia tej formy opodatkowania.

Niewątpliwie pilnego doprecyzowania wymagają też regulacje dotyczące ukrytych zysków – by było jasne kiedy i jakie wypłaty na rzecz wspólników należy opodatkować CIT Estońskim. Warto też, by ustawodawca rozstrzygnął uzyskanie jakich przychodów faktycznie wyklucza ze skorzystania z tej formy opodatkowania. Rzecz dotyczy np. spółek czepiących przychody nie z tytułów pasywnych, a aktywnej działalność gospodarczej w branży IT, tworzenia i wydawania krótkich form jak komiksy itp.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Umocnienie złotego

Wydawało się, że w tym roku nic już nie wybije złotego z marazmu. Okazało się jednak, że pakiet dobrych danych makroekonomicznych potrafi dać silny impuls umacniający.

Sprzedaż detaliczna powyżej oczekiwań

Wczoraj poznaliśmy wynik produkcji przemysłowej. Wbrew oczekiwaniom analityków tempo wzrostu nie spada. 4,6% to nie jest oczywiście rezultat marzeń, ale to dużo lepiej niż oczekiwane 2,2%. O tym, jak bardzo rynki bały się spowolnienia, świadczy reakcja polskiej waluty na te dane. Wczorajszy dzień przyniósł umocnienie złotego względem euro o około 2 grosze, docierając do najniższych poziomów euro od końca listopada. Silny ruch biorąc pod uwagę, że był to jednak najniższy wzrost produkcji przemysłowej od lutego 2021 roku.

Rynek pracy wciąż silny

GUS opublikował dane z polskiego rynku pracy. Zatrudnienie w dalszym ciągu rośnie o 2,3% w skali roku, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Sugeruje bowiem, że rynek dalej będzie sprzyjał pracownikom. Odbija się to na wzroście wynagrodzeń. Nie rosną one tak szybko, jak inflacja, aczkolwiek wzrost przyspieszył do 13,9%. Jeszcze miesiąc temu inflacja przekraczała średni wzrost wynagrodzeń o 4,9 punktu procentowego dzisiaj już zaledwie o 3,6. Kluczowe dane pojawią się za miesiąc. Dane grudniowe uwzględniają bowiem premie roczne, które w czasach wysokiej inflacji mogą być próbą firm, aby zrekompensować pracownikom wysoki wzrost cen na rynku, jednocześnie nie zwiększając na stałe kosztów pracy.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Podobnie jak Polska również Węgrzy zakończyli cykl wzrostu stóp procentowych. Jednak nad Wisłą wartość ta zatrzymała się na poziomie 6,75%, Budapeszt podniósł stawkę do imponującej wartości 13%. Co ciekawe, pomimo tego ceny rosną. Rozwiązaniem tajemnicy jest uwalnianie niektórych cen, jak np. cen paliw, które bardzo długo były mrożone na Węgrzech. Forint przyjął tę decyzję dość spokojnie, nie można się temu dziwić. Niemal nikt nie spodziewał się zmian na wczorajszym posiedzeniu Banku Węgier. Kraj ten ma obecnie znacznie ważniejsze problemy natury politycznej, po tym jak poszedł w konflikt z Unią Europejską.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Deweloperzy nadal wstrzymują nowe budowy

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego, które przeanalizowali eksperci Otodom Analytics wynika, że deweloperzy nadal ostrożnie rozpoczynają kolejne inwestycje. To efekt niepewności na rynku i obniżonego popytu.

7367 lokali mieszkalnych zaczęli budować w listopadzie deweloperzy działający w Polsce. To wprawdzie o 3% więcej niż przed miesiącem, ale w dłuższej perspektywie wyraźnie widać, że deweloperzy nie budują obecnie zbyt dużo. Listopad był pod tym względem słabszy od ubiegłorocznego o 43%, a gdy spojrzeć na 11 miesięcy 2022 r., to spadek rok do roku wynosi prawie 30%.

Jest to oczywiście związane z ogólnie pojętą sytuacją na rynku nieruchomości w Polsce. Listopadowa sprzedaż kredytów hipotecznych to spadek r/r o 71%, a to powoduje oczywiście spadek liczby transakcji. Na 7 głównych rynkach badanych przez Otodom Analytics (miasta + aglomeracje) deweloperzy sprzedali w listopadzie 3967 mieszkań, o 34% mniej niż przed rokiem.

W ostatnich trzech miesiącach (wrzesień – listopad) deweloperzy rozpoczęli budowę 23,2 tys. lokali mieszkalnych (to o 37% mniej niż w analogicznym okresie rok temu i o 44% mniej niż dwa lata temu), wskaźnik ten utrzymuje się na tak niskim poziomie całą jesień 2022 roku i niewiele wskazuje, by zimą miało się to zmienić.

Deweloperzy nadal wstrzymują nowe budowy
Źródło: Dane Otodom.pl, Liczba lokali mieszkalnych, których budowę deweloperzy rozpoczęli w ostatnich trzech miesiącach

Końcówka roku stoi na rynku pod znakiem nowego rządowego programu mieszkaniowego, “Bezpieczny Kredyt 2%”. Na razie znane są tylko jego założenia, ale na tę chwilę wiele wskazuje, że będzie to dla kupujących ciekawe rozwiązanie. Uprawnieni do skorzystania z preferencyjnego kredytu będą czekać na wejście w życie programu, co spowoduje dodatkowe obniżenie popytu w pierwszej połowie 2023 r. Popytu, który nie zniknie, tylko będzie się kumulował. A gdy śluzy zostaną otwarte, gwałtowny wzrost liczby transakcji przy niedostatecznej ofercie doprowadzi do wzrostu cen.

Marcin Krasoń, ekspert Otodom Analytics

Kluczowe trendy w e-commerce w 2023 roku

Szacuje się, że do 2027 roku wartość rynku e-commerce w Polsce wzrośnie o 94 mld złotych, a jego udział w sprzedaży detalicznej będzie wynosił 17%. Konsumenci coraz chętniej kupują online, przekonują się do nowych form płatności i stawiają na wygodne doświadczenie zakupowe. Co to oznacza dla handlu stacjonarnego?

Już 78% polskich internautów robi zakupy w e-sklepach. Pandemia przyspieszyła rozwój tego trendu. Konsumenci przywykli do wygodnych funkcji i szybkiego procesu zakupowego. Coraz częściej zamiast iść do sklepu, klienci wolą zamówić produkt przez internet i w razie potrzeby go zwrócić. Obserwując zmiany zachowań konsumenckich i analizując ich wpływ na biznes, wiele sklepów stacjonarnych przenosi się w całości lub częściowo do internetu. Prowadząc biznes online w 2023 roku warto mieć na uwadze główne trendy w e-commerce, które wyznaczają kierunek rozwoju całej branży.

Omnichannel i VR łącznikiem między e-sklepem a sprzedażą stacjonarną

Jednym z wyraźnych trendów jest optymalizowanie strategii omnichannel, czyli oferowanie klientom spójnego doświadczenia niezależnie od sposobu w jaki zdecydują się zrobić zakupy. Konsumenci przywykli do kupowania w różnych kanałach – na stronie internetowej, w mediach społecznościowych, przez bannery reklamowe, czy newslettery. Chętnie odbierają zamówienia złożone przez internet w punktach stacjonarnych. Cenią sobie też wydłużony czas na zwrot, którego mogą dokonać w salonie lub bez wychodzenia z domu.

– Warto zadbać o to, by doświadczenie zakupowe we wszystkich kanałach było na jak najwyższym poziomie, gdyż przekłada się to na satysfakcję i lojalność klientów wobec marki. Zakupy bez wychodzenia z domu są wygodne, ale wiążą się z tym, że nie można zobaczyć produktu na żywo. Dlatego sklepy będą stawiać na technologię VR. Już teraz niektóre marki oferują tzw. wirtualne przymierzalnie, które pozwalają np. na dopasowanie kształtu okularów do twarzy. To wygodne rozwiązanie w przypadku braku czasu na zakupy stacjonarne, zbyt dużej odległości od sklepu czy po prostu chęci porównania ofert przed ostateczną decyzją. By skorzystać z tej technologii, konsumenci potrzebują tylko smartfona i aplikacji – komentuje Mateusz Osiecki, Country Manager PrestaShop Poland.

Płatności odroczone – większa wygoda i wartość koszyka

Kolejny trend, korzystny dla klienta, to płatności odroczone. Według raportu BlueMedia, w Polsce zaledwie 8% kupujących online korzysta z tego narzędzia. Zanotowało ono jednak w mijającym roku ogromny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. Usługa Buy Now Pay Later pozwala otrzymać towar ze sklepu internetowego i zapłacić za niego później – zazwyczaj po miesiącu lub dwóch, jeżeli nie zdecydujemy się na zwrot. Klient nie jest obciążany dodatkowymi kosztami, nie musi też czekać na analizę kredytową.

 

– Wprowadzenie płatności odroczonych w sklepie internetowym wprost przekłada się na wzrost wartości koszyka i wyższy współczynnik konwersji. Spodziewamy się, że model Buy Now Pay Later będzie miał kluczowy wpływ na rozwój sektora e-commerce w najbliższej przyszłości – mówi Mateusz Osiecki.

 

 

Źródła:

 

Raport Strategy& Polska “Perspektywy rozwoju rynku e-commerce w Polsce 2018-2027”

Raport Izby Gospodarki Elektronicznej ”W kryzysie do e-commerce”

Święta w wyszukiwarce. Jakich prezentów, przepisów i świątecznych ozdób szukaliśmy w tym roku?

Dane z wyszukiwarki Google wskazują, że w tym roku wśród prezentów dominuje drobna elektronika, w tym szczególnie smartfony i smartwatche, ale wybieramy także perfumy czy premierowe gry na konsolę. Okazuje się, że wśród świątecznych filmów Grinch wyprzedził Kevina. Najpopularniejszą ozdobą są kurtyny świetlne, w ostatnim czasie szukaliśmy też przepisu na ciasto Dakłas. Przedstawiamy najświeższe dane[1] dotyczące przygotowań Polaków i Polek do tegorocznych Świąt.

Zakupy świątecznych prezentów (wzrost o 250%) rozpoczynamy już na początku listopada, zaś jego druga połowa i początek grudnia to czas przystrajania domów i mieszkań świątecznymi ozdobami (wzrost zainteresowania hasłem o 180%). Wtedy w wyszukiwarce na popularności zyskują też jarmarki bożonarodzeniowe, kalendarze adwentowe oraz świąteczne piosenki, filmy i ubrania (szczególnie piżamy i swetry świąteczne).

Wszystko, co „świąteczne”

W tygodniu przed Mikołajkami w tym roku hitem w wyszukiwarce były świąteczne paznokcie (wzrost wyszukiwań o 1500%). Również wtedy znacznie wzrosło zainteresowanie piosenkami świątecznymi (tu królują niezmiennie hity: Last Christmas, Merry Christmas, Jingle Bells), które standardowo utrzymuje się do Świąt. Co ciekawe, w tym roku wyszukiwania dotyczące filmu Grinch przebiły w początkowym okresie przed Świętami hasła związane z filmem Kevin sam w domu. Dużą popularnością cieszyły się też kalendarze i lampiony adwentowe.

Prezenty: częściej dla taty niż dla mamy

W tym roku w Google widoczny jest wzrost zainteresowania drobnymi i tanimi prezentami dla rodziny. Najczęściej szukamy jednak pomysłów na prezenty dla dzieci, określając ich konkretny wiek, w następnej kolejności zapytania dotyczą członków rodziny, przy czym częściej pytamy o prezent dla taty niż dla mamy i o prezent dla męża niż o prezent dla żony. Grudzień to czas wigilii klasowych, co odzwierciedla w tym roku bardzo popularne hasło prezent dla kolegi/ koleżanki z klasy do 30 zł.

Prezenty: smartwatche i perfumy

Niekwestionowaną liderką wśród najpopularniejszych kategorii prezentów jest elektronika: smartfony i smartwatche (szczególnie damskie) oraz małe AGD i konsole. Jeszcze w okresie przed Mikołajkami szukaliśmy także gier planszowych, zabawek, biżuterii, klocków oraz książek. Bliżej Świąt większą popularnością cieszyły się już perfumy i odzież. W tym roku Polacy i Polki szukali także na prezenty gier na konsole, w szczególności RPG oraz motoryzacyjnych.

Kurtyna świetlna, a jak choinka to daglezja

Co roku obserwujemy zainteresowanie w Google inspiracjami na własnoręczne wykonanie ozdób świątecznych. W tym roku jednak prawdziwym hitem są kurtyny świetlne, które znacznie zyskały na popularności w ostatnim czasie. Oprócz żywych i sztucznych choinek duże zainteresowanie wzbudziły także konkretne gatunki (daglezja – wzrost o 380%) i wariacje: choinka na pniu. Wśród roślin, których w świątecznym okresie poszukujemy w wyszukiwarce znalazły się też: gwiazda betlejemska, męczennica błękitna i grudnik.

Przepis na ciasto Dakłas i kulebiak

Wśród typowo świątecznych przepisów w grudniu najbardziej interesowały nas ciasta świąteczne, pierniczki świąteczne, uszka wigilijne i kapusta wigilijna. Jednak w okresie świątecznym popularne okazują się też przepisy na inne potrawy, np. ciasto Dakłas, kulebiak, łazanki, chlebek bananowy, cynamonki czy placki z cukinii.

Świąteczne swetry, ale także spodnie spadochronowe

Świąteczne dodatki to także ubrania, a wśród tej kategorii Polacy i Polki wybierają głównie piżamy świąteczne i świąteczne swetry, w tym świąteczne swetry dla par. Ciekawostką może być natomiast, że niezależnie od wyszukiwań świątecznych, najszybciej rosnącym na popularności hasłem w ostatnim czasie były spodnie spadochronowe, a w ślad za nimi spodnie cargo. Dopiero na trzecim miejscu najszybciej rosnących na popularności haseł są sukienki na Sylwestra 2022. Ze względu na to, że Święta to także często czas zaręczyn, w przypadku biżuterii, użytkownicy i użytkowniczki wpisywali w wyszukiwarkę pierścionki zaręczynowe, zaraz po naszyjnikach damskich oraz obrączkach ślubnych.

[1] Źródło: wewnętrzne dane Google; wyszukiwania przed Mikołajkami dotyczą okresu 27.11.2022 – 03.12.2022 w porównaniu do okresu 30.10.2022 – 05.11.2022, zaś ogólne wyszukiwania przed Świętami dotyczą okresu 27.11.2022 – 03.12.2022 w porównaniu do okresu 28.11.2021 – 04.12.2022.

Kryzys tnie dochody sprzedawców – konsumenci kroją wydatki na święta

Świąteczna muzyka, strojne choinki i witryny prosto z bajki. Centra handlowe przepychem zachęcają konsumentów do wydawania pieniędzy. Tymczasem, jak twierdzą sprzedawcy, pod błyszczącym opakowaniem perspektywy na sezon świąteczny pozostają ponure. Powód? Jak wykazały ankiety przeprowadzone wśród 400 przedsiębiorstw z Europy przez niemieckie stowarzyszenie handlowców Handelverband Deutschland (HDE) tylko ok. 30 proc. z nich jest zadowolonych z obrotów po Black Friday.

Jeszcze na chwilę powiało optymizmem, gdy 15 grudnia GUS ogłosił, że inflacja konsumencka spadła w listopadzie do poziomu 17,5 proc. w porównaniu do 17,9 proc. w październiku, korygując tym samym prognozy ekonomistów o dalszym jej wzroście (do 18 proc). A jednak dla sektora handlu nadal zieje chłodem. Mimo że bieżący rozpoczął sezon świątecznej walki o klienta ze znacznym wyprzedzeniem, a detaliści starali się utrzymać jak najniższe ceny dla swoich klientów, to w wielu gospodarstwach domowych nad wydatkami górę wzięły obawy finansowe. Co więcej, według raportu HDE sprzedawcy w całej Europie wyrazili obawy, że sezon handlu świątecznego może być dla sektora commerce najgorszy od co najmniej dekady, ponieważ kupujący ograniczają wydatki z powodu dwucyfrowej inflacji i rosnących rachunków za energię.

Dane dla Polski także zdają się nie napawać świątecznym entuzjazmem, zwłaszcza po raporcie Research i Grupy BLIX, z którego wynika, że ok. 80 proc. Polaków postanowiło ograniczyć nawet budżet przeznaczony na świąteczne zakupy spożywcze. Jest to wzrost o 35 proc. w stosunku do roku poprzedniego, gdy zamiar cięcia wydatków żywnościowych deklarowało 45 proc. konsumentów. Jak przekazała platforma analityczno-badawcza UCE, niemal połowa konsumentów planuje zmieścić się w przedziale wydatków do 500 zł; kwoty pomiędzy 301 i 500 zł wskazała z kolei jedna trzecia. Co więcej, dla 18 proc. górną granicą wydatków na świąteczny stół było 800 zł, a dla kolejnych 12 proc. – 1000 zł. Niemal wszyscy Polacy postawili na zakupy w promocjach – zaledwie 2 proc. rodaków jest skłonnych nabywać po cenach regularnych.

– Detaliści wyczuwają niepewność konsumentów. Coraz więcej osób analizuje i planuje zakupy, a ci, których wcześniej skusiła perspektywa ofert sezonu Czarnego Piątku, teraz traktują priorytetowo zakupy pierwszej potrzeby. Widać to wyraźnie także w sektorze e-commerce, gdzie część sprzedawców została zmuszona do korzystania z targowisk świątecznych, aby dotrzeć do większej liczby odbiorców – tłumaczy Tomasz Cincio, prezes Droplo, globalnej platformy B2B dla sprzedawców online i hurtowni oraz producentów, która umożliwia szybkie nawiązanie współpracy poprzez dostęp sprzedawców do bazy zintegrowanych dostawców i blisko miliona produktów gotowych do sprzedaży w internecie.

Europa zaciska pasa

A jak jest za granicą? Według szacunków Handelverband Deutschland sprzedaż detaliczna w Niemczech ma wynieść ponad 120 mld euro do końca grudnia, co oznacza spadek o 4  proc. w ujęciu realnym w stosunku do okresu sprzed roku. Tendencje spadkowe rejestrują także inne źródła. Dla przykładu, według danych British Retail Consortium Sensormatic IQ, firmy zajmującej się m.in. tworzeniem unikalnych doświadczeń zakupowych, w listopadzie br. liczba osób odwiedzających sklepy w Wielkiej Brytanii, w porównaniu z okresem przed pandemią 2019 r., spadła o 13,3 proc. To także o 1,5 proc. mniejsza liczba niż w październiku. Zdecydowana większość gospodarstw domowych ratowała budżet, wykorzystując bony na zakupy świąteczne, a ponad 35 proc. konsumentów zadeklarowało, że korzystają z nich w tym roku częściej niż w ubiegłym. Efekt? Kupujący zaoszczędzili średnio 57 funtów w bonach, co przekłada się na wynik miliarda funtów w całej Wielkiej Brytanii.

Ponad połowa konsumentów zadeklarowała, iż chcą wydać bony na zakupy dla rodziny i przyjaciół, co pokazuje, że pomimo ograniczonych budżetów potrzeba stworzenia wyjątkowych świąt dla bliskich jest dla wielu osób zbyt wielka. Dlatego szukają alternatyw, które pozwoliłyby na oszczędne zakupy, i w efekcie sięgają po takie rozwiązania, jak np. płatności „Kup teraz, zapłać później” czy właśnie bony – kwituje Cincio.

Giganci już otwierają szampana

A jednak okres zniżkowy rozpoczęty z Czarnym Piątkiem przyniósł dla e-commerce pewną ulgę. Sprzedaż rosła bowiem nie tylko w Black Friday, lecz także w kolejnych tygodniach. Rekordową liczbą klientów pochwalił się np. Amazon. Jak przekazał Doug Herrington, prezes Amazon Stores, klienci dokonywali w tym czasie milionów zakupów, a najlepiej sprzedającymi się produktami były z te z kategorii dom, moda, zabawki, uroda i urządzenia Amazon.

Z kolei w Holandii dane dotyczące transakcji kartami kredytowymi oraz ze sklepów internetowych wykazały silny wzrost w tygodniu, w którym odbywał się Black Friday (wzrost transakcji o 12 proc., a wydatków w sklepach o 30 proc.), mimo że inflacja wyniosła w tym okresie w krainie tulipanów aż 15 proc. Duże zakupy, takie jak sprzęt elektroniczny i meble, były jednak rzadkością. Tutaj również największym zainteresowaniem cieszyły się produkty pierwszej potrzeby, takie jak obuwie i odzież oraz na żywność i napoje.

Włoscy sprzedawcy z kolei przedstawili sprzeczne raporty. Giulio Felloni, przewodniczący Federazione Moda Italia Confcommercio, organizacji handlowej zrzeszającej dystrybutorów mody, powiedział agencji Reuters, że sprzedaż w całym sektorze spadła o 10–15 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Natomiast Gabriel Meghnagi z mediolańskiej sekcji stowarzyszenia detalistów Confcommercio poinformował, że sprzedaż okołoświąteczna podskoczyła o ponad 10 proc. rok do roku, a kupujący wydawali średnio po 150–160 euro, przy czym w przypadku odzieży kwota ta wzrastała nawet do ponad 200 euro.

Na ostateczne dane musimy jednak poczekać. Tymczasem eksperci oczekują, że znaczna część klientów wstrzymała się z zakupami do ostatniego tygodnia (od niedzieli 18 grudnia) w nadziei na skorzystanie z rabatów last minute.

W 2021 r. ponad 60 proc. kupujących zaczęło zakupy dopiero na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Jakkolwiek obecny rok był wyjątkowy pod względem długości trwania promocji, pamiętajmy, że zakupy na ostatnią chwilę nadal są bardzo popularne. Tymczasem obserwujemy napięte terminy dostaw w firmach kurierskich, co świadczy o tym, wolumen przesyłek jest wysoki w tych szczytowych dniach sezonu  –  kończy Tomasz Cincio ze spółki Droplo.

W danych GUS budownictwa mieszkaniowego ciąg dalszy poszukiwania dna

Grudniowe dane GUS, dotyczące budownictwa mieszkaniowego w okresie od stycznia do listopada bieżącego roku, nieubłaganie utrwalają trendy spadkowe w przypadku statystyk odzwierciedlających bieżący stan koniunktury. Oznacza to, że malejąca tendencja ma się niestety coraz lepiej, a poszukiwanie dna może potrwać jeszcze dobrych kilka miesięcy. Pytanie, na jakich poziomach się ono znajduje. 

Trend spadkowy sprzedaży nowych mieszkań w dalszym ciągu wymusza na deweloperach ograniczanie ich produkcji. Z budową domów drastycznie hamują również inwestorzy budujący na własne potrzeby, co dobitnie pokazują najnowsze dane GUS. To zapewne efekt głównie inflacji oraz drożyzny materiałów budowlanych. Statystyki inwestycji rozpoczętych, a obok nich również nowych pozwoleń na budowę, czyli tych najważniejszych z punktu widzenia oceny bieżącego stanu koniunktury, zmierzają już na zasadzie równi pochyłej w kierunku stabilizacji na rekordowo od lat niskich poziomach.

W listopadzie ogólny wolumen budów rozpoczętych wyniósł zaledwie nieco ponad 12 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr dokładnie o jedną trzecią. Natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano 10-procentowy regres. Tym samym po pogłębieniu dołka z sierpnia rynek dąży do rekordowo niskich poziomów nowych budów w okolicach 10 tys. jednostek. Sami deweloperzy z rezultatem zaledwie 7,4 tys. rozpoczętych lokali, rok do roku zniżkują z nowymi budowami o blisko połowę, ale póki co próbują nie dopuścić do spadku poniżej wakacyjnego dołka.[Nowe dane GUS] Ciąg dalszy poszukiwania dna?

Z kolei od początku roku we wszystkich rodzajach budownictwa rozpoczęto budowę 190 tys. mieszkań, co oznacza regres o ponad jedną czwartą w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Rynek w dalszym ciągu wyraźnie poszukuje dna dla swoich statystyk inwestycyjnych, stąd wydaje się bardzo prawdopodobne, że może to potrwać jeszcze kilka miesięcy bez większych nadziei na spektakularne odbicie w przewidywalnej przyszłości.

Podobnie rzecz ma się z gusowskimi danymi dotyczącymi nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. W listopadzie zanotowały najgorszy rezultat od kwietnia 2020 roku, a miesięczny wynik ogółem na poziomie nieco ponad 19 tys. decyzji administracyjnych jest o jedną piątą rok do roku słabszy. Natomiast rezultat od początku roku na poziomie 277 tys., jest o jedną dziesiątą gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2021 r.

Także i w tej grupie danych statystycznych z miesiąca na miesiąc obserwujemy pogłębiający się regres, przy czym potencjał spadkowy wydaje się w tym przypadku dużo większy niż przy budowach rozpoczętych. Do inwestorów indywidualnych dołączyli bowiem deweloperzy, u których ta kategoria danych także poddaje się ogólnej tendencji zniżkowej. A to może oznaczać już przybierający z miesiąca na miesiąc pesymizm inwestycyjny.

Nieprzerwanie ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w dalszym ciągu zdecydowanie najlepiej prezentują się  statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Co więcej, w listopadzie nastąpiło wybicie miesięcznego wolumenu takich mieszkań do rekordowego od lat poziomu ponad 25 tys. jednostek. Jest to najprawdopodobniej efekt wzmożonej aktywności     samych deweloperów, silnie skoncentrowanych na zamykaniu realizowanych inwestycji, w czasach drastycznego ograniczania nowych. W efekcie daje to grubo ponad dwukrotną przewagę lokali oddanych do użytkowania nad rozpoczętymi w listopadzie, czyli rzadkie zjawisko będące znakiem obecnych czasów dekoniunktury.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego raczej niczym nie zaskoczyły. Zdecydowanie pesymistycznie prezentuje się grafika pokazująca spadki przypominające już zjazd po równi pochyłej danych nowych budów i pozwoleń. Trudno też ocenić, na jakim poziomie rynek odnajdzie swoje dno w przypadku obu najważniejszych z punktu widzenia bieżącej koniunktury danych, od którego z czasem nastąpiłoby odbicie.

Równie trudno ocenić, czy owe odbicie przyspieszy ogłoszenie najnowszego programu państwowych dopłat do kredytów mieszkaniowych. Na razie niedobór szczegółowych i ostatecznych parametrów najnowszej inicjatywy rządu wyklucza wiarygodne prognozowanie jego efektów. Jednak gdyby wstępne, szacowane założenia miały znaleźć potwierdzenie w zapisach ustawy, to coroczny potencjał popytowy generowany przez Bezpieczny Kredyt 2% wyniósłby od kilku do kilkunastu tysięcy lokali deweloperskich. Oznacza to od kilku do około 10 proc. rocznych wyników rozpoczynanych budów deweloperskich mieszkań w ostatnich latach boomu. Na chwilę obecną bardzo trudno jest więc liczyć na statystyczne fajerwerki inwestycyjne rynku mieszkaniowego po ogłoszeniu kolejnego rządowego wsparcia rodzimej mieszkaniówki.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Już 1 stycznia 2023 roku baza eksploatacyjna wg nowych przepisów

Do tej pory posiadanie bazy eksploatacyjnej przewoźnika było jedynie formalnością. Jednak w myśl nowych przepisów o transporcie drogowym, musi ona spełnić ściśle określone warunki. To ostatni dzwonek na wprowadzenie koniecznych zmian – nowe wymogi zaczną obowiązywać już 1 stycznia 2023 roku. Jakie wymagania powinniśmy spełniać z nadejściem tej daty? Na to pytanie odpowiada Mateusz Pernak, Prawnik z TC Kancelarii Prawnej.

Wprowadzenie do polskich przepisów nowej definicji bazy eksploatacyjnej, a raczej doprecyzowanie jej zapisów, wymusił Pakiet Mobilności. Zgodnie ze zmienioną treścią z art. 4 pkt 21a ustawy o transporcie drogowym, baza eksploatacyjna to miejsce będące w dyspozycji przedsiębiorcy przystosowanego do prowadzenia działalności transportowej w sposób zorganizowany i ciągły. W jego skład wchodzi co najmniej jeden z następujących elementów – miejsce postojowe dla pojazdów wykorzystywanych w transporcie drogowym, miejsce załadunku, rozładunku lub łączenia ładunków, a także to do konserwacji lub naprawy pojazdów.

Poprzez bazę eksploatacyjną rozumie się także centrum operacyjne pracodawcy – czyli jego siedzibę, które przepisy unijnego rozporządzenia (WE) nr 561/2006 określają jako miejsce, do którego pracodawca ma zorganizować powrót kierowcy w celu odebrania odpoczynku tygodniowego – wyjaśnia Mateusz Pernak, Prawnik z TC Kancelarii Prawnej.

Minimalna liczba miejsc w bazie

Powyższe definicje przedstawiają ogólne warunki, jakie musi spełnić baza eksploatacyjna. Są one ujęte w prawie polskim i unijnym. Nowelizacja przepisów w tym względzie doprecyzowuje przede wszystkim kwestię minimalnej liczby miejsc postojowych, które muszą znaleźć się na terenie wszystkich baz należących do przedsiębiorcy. Ma to związek z zapewnieniem swobody dysponowania zarówno pojazdami, jak i kierowcami w taki sposób, by zagwarantować odpowiednią obsługę przewozów wykonywanych na terenie kraju.

Jak mówi ekspert TC Kancelarii Prawnej, w myśl nowych przepisów baza eksploatacyjna musi być wyposażona w miejsca postojowe dla  co najmniej 1/3 pojazdów, których posiadanie zgłosił przewoźnik: Powyższy warunek obowiązuje niezależnie od tego, iloma bazami eksploatacyjnymi dysponuje przedsiębiorca. Suma dostępnych w nich miejsc nie może być mniejsza niż jedna trzecia zarejestrowanej floty. W przypadku flot, których wielkość nie przekracza dwóch pojazdów, w bazie eksploatacyjnej musi znajdować się przynajmniej jedno miejsce postojowe. 

Ostatni dzwonek na zmiany w bazie eksploatacyjnej

Ustawa zawierająca nową definicję bazy eksploatacyjnej weszła w życie 1 marca 2022 roku, jednak pozostawiła przewoźnikom czas na dostosowanie się do warunków do końca bieżącego roku. Oznacza to, że z 1 stycznia 2023 bazy eksploatacyjne przewoźników drogowych muszą spełniać wymogi ustawy.

Obowiązek ten dotyczy wszystkich przedsiębiorców, którzy uzyskali zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego przed marcem 2022 roku, jak również tych, wobec których postępowanie w sprawie uzyskania pozwolenia zostało wszczęte przed tym terminem i nie udało się go rozstrzygnąć przed wejściem nowych przepisów w życie – mówi Mateusz Pernak, Prawnik z TC Kancelarii Prawnej.

By potwierdzić posiadanie bazy zgodnej z wymogami, konieczne jest złożenie stosownego oświadczenia do organu wydającego zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego – w tym wypadku jest to starosta powiatowy właściwy dla siedziby przedsiębiorcy. Dokument musi zostać dostarczony do 15 stycznia 2023 roku. Jeżeli adres bazy eksploatacyjnej jest inny niż adres przedsiębiorcy wskazany we wniosku o wydanie zezwolenia, to w oświadczeniu należy również wskazać adres tej bazy.

Dla ułatwienia ustawodawca przewidział wzór oświadczenia dotyczącego dysponowania bazą eksploatacyjną przez przedsiębiorców. Można go znaleźć na rządowej stronie internetowej www.gov.pl. Wzór ten oznaczony jest jako druk OB.

Sondaż: Już 40% Polaków doświadcza w pracy znamion mobbingu. Głównie dochodzi do krzyków i przekleństw

Według najnowszego sondażu, w ostatnim półroczu aż 40% pracowników doświadczyło w miejscu pracy sytuacji o charakterze mobbingowym. 44,7% ankietowanych nie ucierpiało w ten sposób. Część osób nie potrafi tego określić bądź nie pamięta tego typu zdarzeń. Patrząc na wskazany przez badaczy katalog, widać, że najczęściej dochodzi do krzyków, przekleństw i wyzwisk. Dość powszechne jest również przydzielanie bezsensownych zadań, a także obmawianie i rozsiewanie plotek. Najrzadziej występuje przemoc fizyczna i znęcanie się fizyczne. Komentujący wyniki badania eksperci, podkreślają, że wszystkie analizowane zachowania mają znamiona mobbingu. Są też mocno szkodliwe zarówno dla zdrowia, jak i sytuacji zawodowej pracowników, a także negatywnie wpływają na całe organizacje. Niestety trudno jest je wyeliminować, ze względu na wciąż panujące duże przyzwolenie społeczne.

Skala problemu

Badacze z UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl zapytali ponad tysiąc Polaków o to, czy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy doświadczyli co najmniej jednej z 19 wymienionych sytuacji. Wszystkie miały charakter stricte mobbingowy. Respondenci mogli wskazać maksymalnie 5 zdarzeń. Analiza wykazała, że 40% badanych odpowiedziało twierdząco na ww. pytanie.

– Polscy managerowie w większości nie potrafią oddzielić swoich emocji od profesjonalnego zarządzania zespołem, wolnego od uprzedzeń czy własnych kompleksów. Niektórzy szefowie gnębią podwładnych z lęku przed tym, że mogą ich przewyższać np. wiedzą czy kompetencjami. Poważnym problemem jest to, że w Polsce tak naprawdę nie bada się zupełnie tego, czy osoby powoływane na kierownicze stanowiska mają do tego psychiczne predyspozycje. Dlatego mobbing jest tak bardzo powszechny. Działania o tym charakterze są wręcz nagminne. Pracodawcy nie zwracają na to uwagi, bo liczy się dla nich sukces organizacji, np. wynik sprzedażowy – wyjaśnia Anna Makowska, prezes Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego.

Badanie wykazało również, że 44,7% respondentów nie doświadczyło ani jednej z wymienionych w ankiecie form przemocy w miejscu pracy. Z kolei 10,2% uczestników sondażu nie potrafiło tego ocenić. Natomiast 5,1% ankietowanych nie pamiętało, czy któreś z wskazanych przez badaczy zdarzeń rzeczywiście miało miejsce.

– Te wyniki mogą wydawać się optymistyczne. Natomiast z moich obserwacji wynika, że spora część społeczeństwa nie do końca ma świadomość tego, czego faktycznie doświadcza i nie potrafi odpowiadać na tego typu pytania lub ma z nimi problem. Ponadto dla części osób agresywne zachowania wciąż są akceptowalne. Nie budzą sprzeciwu czy zdziwienia, bo ludzie są do nich przyzwyczajeni. Dotyczy to w szczególności tych, którzy doświadczyli ewidentnej, poważnej przemocy w domu rodzinnym. Takie zachowania, jak krzyki, porywczość czy brak opanowania, niestety są wówczas uważane za zwyczajne i codzienne – komentuje jeden ze współautorów badania, psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Według sondażu, nieco częściej kobiety niż mężczyźni twierdzą, że w ostatnim półroczu nie doświadczyły wymienionych w ankiecie sytuacji. Tak też deklarują głównie najstarsi pracownicy, tj. mający co najmniej 56 lat. Ponadto (bez względu na płeć i wiek) nie miały wskazanych przez badaczy problemów przeważnie osoby z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 3000-4999 zł, ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących od 200 tys. do 499 tys. ludności.

– Patrząc na wyniki badania, można wysnuć wniosek, że osoby, które mają lepszą pozycję na rynku pracy, stosunkowo rzadziej doświadczają tego typu przemocy. I tak np. w dużych miastach łatwiej jest znaleźć pracę. Jeżeli ktoś źle się czuje w danym miejscu, to ma większą szansę na zmianę i nie musi się zgadzać na niewygodne dla niego sytuacje. Podobnie można stwierdzić w przypadku osób, które nabyły uprawnienia do emerytury, dla których praca bywa wyborem, a nie przymusem. Jeśli sytuacja ekonomiczna im na to pozwala, to odchodzą z miejsca, w którym czują się źle traktowani – analizuje dr Anna Cybulko z Uniwersytetu Warszawskiego.

Formy przemocy

Analiza zebranych odpowiedzi wykazała, że z 19 różnych, wymienionych przez badaczy sytuacji w miejscu pracy ludzie najczęściej doświadczają krzyków, przekleństw i wyzwisk – 13%. Psycholog Michał Murgrabia nie jest tym zaskoczony, gdyż w Polsce występuje spore przyzwolenie na takie zachowania, również na płaszczyźnie zawodowej. Według badania, zdecydowanie bardziej dotyka to mężczyzn niż kobiet. Doświadczają tego głównie najmłodsze osoby w miejscu pracy, będące w wieku 18-22 lat. Spotyka to też przeważnie dobrze zarabiających Polaków, tj. 7000-8999 zł netto miesięcznie. Ofiarami tego typu słownej przemocy są zazwyczaj najsłabiej wyedukowani pracownicy, którzy zdobyli wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne. Najczęściej deklarują to mieszkańcy mniejszych miejscowości, liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności.

– Wyniki badania wcale mnie nie dziwią. W naszym kraju używanie wulgaryzmów, w tym także obrażanie innych osób, jest niestety nagminne. Można to często słyszeć, choćby idąc ulicą. W ogóle nie stopuje się w tym ludzi, często z obawy przed wybuchem jeszcze większej agresji. W szczególności pracownicy boją się zwracać uwagę swoim przełożonym, aby nie mówili do nich w ten sposób, głównie z lęku przed zwolnieniem czy degradacją. Uważam, że ten problem w Polsce jest bardzo duży i trudno go wyeliminować – mówi ekspert z Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego.

Deklaracje ankietowanych pokazują również, że dosyć często pracownicy doświadczają przydzielania im bezsensownych zadań – 12,1%. Są ofiarami obmawiania i rozsiewania plotek na ich temat – 12%, wydawania sprzecznych poleceń – 9,3%, a także komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści – 8,5%. Jak stwierdza Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl, żadne z powyższych zachowań nie powinno mieć miejsca. Ekspert zauważa, że część managerów zaczynała swoje kariery w latach 90-tych ubiegłego wieku. Od tego czasu rynek uległ dużej zmianie. Wzrosła świadomość pracowników. I zachowania, które kiedyś uchodziły płazem, dziś mogą być rejestrowane, np. za pomocą telefonów.

– Wszystkie ww. zachowania mają znamiona mobbingu. I tak np. rozsiewanie plotek i pomówień jest bardzo szkodliwe dla ofiary. Może mieć wiele negatywnych konsekwencji – zdrowotnych, np. w formie depresji, a także stricte zawodowych, m.in. w postaci braku awansu. To powinno być niedopuszczalne, ale takie sytuacje rzeczywiście mają miejsce. Skarżą się na nie pracownicy, a także pracodawcy, bo zdarza się również tzw. oddolny mobbing – zaznacza Anna Makowska.

Jak wykazało badanie, Polacy zdecydowanie najrzadziej doświadczają stosowania wobec nich przemocy fizycznej i znęcania się fizycznego – 0,5%. Nieco więcej respondentów padło ofiarami działań o podłożu seksualnym, doznało wykorzystywania lub otrzymało propozycję seksualną – 1,4%. I niemal tyle samo osób miało do czynienia z wymuszaniem wykonywania zadań naruszających godność osobistą – 1,7%. Michał Pajdak podkreśla, że ww. zdarzenia nie powinny w ogóle dotykać Polaków. Małe odsetki nie mogą usypiać czujności pracodawców, których zadaniem jest zapewnianie bezpieczeństwa pracownikom. Ważna jest świadomość tego, że brak odpowiednich reakcji na przemoc może prowadzić do jej eskalacji i finalnie wpływać negatywnie na całą organizację.

– Jeżeli dochodzi do aktów przemocy w danej firmie, w tym na tle seksualnym, to znaczy, że sprawca czuje się mocno bezkarny. Ofiary często wstydzą się o tym mówić. Boją się, że zostaną uznane za winne i osądzone. Dodatkowo w naszym kraju odpowiedzialność mobbera jest praktycznie żadna. Zazwyczaj występuje on w charakterze świadka w sprawie przeciwko pracodawcy. I to przede wszystkim powinno się zmienić – podsumowuje prezes Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego.

Rezultaty współpracy jednostek naukowych i biznesu paliwem dla rozwoju przemysłu

Chociaż może się wydawać, że nauka i biznes to dwa odrębne obszary, to połączenie ich potencjału może przynieść zaskakujące rezultaty. Współpraca jednostek naukowych z przedsiębiorstwami to przyszłość współczesnego rynku – a zwłaszcza branży przemysłowej. Jakie korzyści daje międzysektorowe partnerstwo?

Wielu przedsiębiorców boi się współpracy z jednostkami naukowymi. Wśród głównych barier takiego modelu biznesowego wymieniają m.in.: negatywny wizerunek nauki i naukowców, małe korzyści biznesowe i przekonanie o tym, że naukowcy mogą bardziej skorzystać na współpracy niż przedsiębiorcy. Rzeczywistość jednak pokazuje, że połączenie nauki i biznesu może przynieść wiele dobrego dla obu stron, a zwłaszcza dla przedsiębiorstw. Z raportu WEI „Przyszłość polskiej nauki – potencjał i bariery współpracy biznesu z nauką” wynika, że nauka może stymulować rozwój innowacji, które są ważnym elementem współczesnej branży przemysłowej.

Innowacje to przyszłość przemysłu

Innowacyjne rozwiązania napędzają przemysł. Są podstawą do wieloaspektowego rozwoju przedsiębiorstw, osiągania konkretnych celów biznesowych i generowania atrakcyjnych zysków. Proces tworzenia innowacji nie należy jednak do najłatwiejszych. Wymaga wiedzy, licznych badań, doświadczenia i dostępu do zaawansowanych technologicznie narzędzi. Świat nauki może zaoferować przedsiębiorcom kompleksowe wsparcie w tworzeniu innowacji.

Projektowanie i dostarczanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych dla przemysłu to idea, jaką kieruje się Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu. Jednym z najciekawszych rozwiązań zaproponowanych przez centrum jest autorski system rozpoznawania obrazu i mapowania laserowego, stworzony na potrzeby kontroli jakości w branży produkcji tworzyw technicznych. Największą zaletą systemu jest wybitna wydajność, która umożliwia produkcję 20 tys. detali na godzinę. Efektem wdrożenia rozwiązania było zmniejszenie zapotrzebowania na obsługę operatorską z 15 do 3 osób. Wierzymy, że innowacje napędzają przemysł. Dostarczamy naszym partnerom przemysłowym innowacyjne rozwiązania technologiczne. Współpraca nauki i biznesu przekłada się na realne korzyści. Zwiększenie wydajności parku maszynowego czy oszczędności w procesach produkcyjnych to tylko niektóre z nich – wyjaśnia Grzegorz Putynkowski, Prezes Zarządu CBRTP.

Wsparcie w budowaniu przewagi konkurencyjnej

Współpraca nauki i biznesu może wesprzeć przedsiębiorstwa przemysłowe w kreowaniu przewagi konkurencyjnej. Pod pojęciem przewagi kryje się osiągnięcie wyższej pozycji na rynku niż większość podmiotów działających na tym samym obszarze. Przewaga daje pewien przywilej, który zapewnia firmie korzyści i może pomóc jej w realizacji wyznaczonych celów biznesowych.

Innowacyjne rozwiązania technologiczne zaproponowane przez jednostki naukowe dają partnerskim przedsiębiorstwom swoistą przewagę w sektorze jakości. Pozwalają zdobyć pozycję lidera w branży, zwiększyć udział w rynku czy rozszerzyć działalność na obszary o dużym potencjale, które do tej pory były niezagospodarowane w dostatecznym stopniu. Wprowadzenie innowacji to sposób na to, by znaleźć swoją niszę i rozwijać biznes na wielu płaszczyznach, doprowadzając go do ostatecznego sukcesu.

Współpraca nauki i biznesu napędza przemysł

Komercjalizacja wyników badań, najnowszych zdobyczy techniki i innych innowacyjnych rozwiązań pozytywnie wpływa na gospodarkę. Współpraca instytucji naukowych z przedsiębiorstwami oraz efektywny transfer wiedzy i technologii do środowiska przemysłowego to istotne czynniki wzrostu gospodarczego.

Wprowadzenie innowacji usprawnia działanie przedsiębiorstwa na wielu płaszczyznach. Partnerstwo świata nauki i biznesu to nie tylko sposób na zwiększenie wydajności i zbudowanie przewagi konkurencyjnej, ale także możliwość poprawy wielu wskaźników biznesowych, które decydują o ostatecznym sukcesie firmy w branży. Transfer najnowszych zdobyczy techniki do przemysłu zwiększa znaczenie polskich firm na rynku międzynarodowym. To szansa na to, by zaistnieć w świecie – podsumowuje Grzegorz Putynkowski z CBRTP.

Uspokojenie na rynkach

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadały od wtorku osiągając najniższe poziomu od miesiąc, ale wczoraj ten spadek został zahamowany (S&P 500 +0,1 proc., DJIA +0,28 proc., Nasdaq Composite +0,01 proc.). Dziś rano w Azji brak było dominującej tendencji na rynkach akcji. Najsilniejszy wzrost – o 1,3 proc. – notował australijski All Ordinaries, najsilniej – o 1,14 proc. – notował indyjski SENSEX 30.

Dziś rano ok. godz. 9:40 kontrakty na S&P 500 rosły o 0,29 proc.

Na początku środowej sesji na europejskich rynków akcji lekko przeważała tendencja zwyżkowa (DAX +0,49 proc., CAC 40 +0,56 proc. ok. godz. 9:45). Swój kolejny rekord ustanowił dziś turecki XU100. Najniżej od października był dziś rano rosyjski RTS.

WIG-20 spadał dziś ok. godz. 9:45 o 0,49 proc. Wśród składników sWIG-u 80 swój najwyższy od roku poziom osiągnął kurs akcji spółki AC.
Po wczorajszej decyzji banku centralnego Japonii rentowność japońskich 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła dziś do najwyższego poziomu od 2015 roku (0,472 proc.). Rentowność amerykańskich 10-latek utrzymywała się dziś rano na najwyższym poziomie od końca listopada. Lekko spadała natomiast dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu (6,736 proc.).

Cena kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) na NYMEX-ie spadła wczoraj do najniższego poziomu od 2 miesięcy, ale dziś rano odbijała się w górę o ponad 4 proc. Ceny kontraktów na gaz ziemny w Europie spadły wczoraj do najniższego poziomu od czerwca-lipca.

Kurs USD/JPY spadł wczoraj po najsilniejszy dziennym spadku od 2016 roku (-3,75 proc.) do najniższego poziomu od początku sierpnia pozostawał dziś rano w okolicach poziomu wczorajszego zamknięcia (+0,07 proc. ok. godz. 9:25). Równie niewielka była dziś rano zmiana kursu EUR/USD (-0,02 proc.).

Podobnie niewielkie zmiany kursu notował dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,07 proc., USD/PLN -0,05 proc. ok. godz. 9:25).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara lekko dziś spadał (-0,33 proc. ok. godz. 9:20) utrzymując się poniżej poziomu 17000 USD.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Umowa o pracę czy samozatrudnienie – co się bardziej opłaca?

Coraz częściej zastanawiamy się lub stajemy przed pytaniem, co wybrać – umowę o pracę czy samozatrudnienie, czyli umowę B2B? Umowa B2B może być atrakcyjną alternatywą dla umowy o pracę, ale nie w każdym przypadku. Najczęstszym powodem przejścia na B2B są kwestie finansowe. Ze względu na to, że pracodawca nie opłaca samozatrudnionemu składek – osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą otrzymuje wyższą kwotę netto. Co warto wiedzieć zastanawiając się nad zmianą formy zatrudnienia? Różnice między stosunkiem pracy, a umową cywilnoprawną, czy też umową zlecenia są bardzo istotne. To dwa różne światy – świat prawa pracy i świat prawa cywilnego. Kodeks pracy wskazuje, że przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy na rzecz pracodawcy pod jego kierownictwem oraz w wyznaczonym miejscu i czasie, a pracodawca zatrudnia pracownika w zamian za wynagrodzenie. Oznacza to, że istotnym elementem stosunku pracy jest podporządkowanie – czyli działanie na polecenie pracodawcy, podczas gdy w umowach B2B taki stosunek formalnie nie występuje. Dodatkowo, w przypadku stosunku pracy ryzyka gospodarcze, biznesowe i socjalne – zwolnienia lekarskie, niezdolność do pracy – obciążają pracodawcę, podczas gdy przy umowach B2B ma miejsce świadczenie usług w ramach prawa cywilnego. Zatem co do zasady, jeżeli świadczenia nie ma, to wynagrodzenie osobie zatrudnionej na podstawie umowy cywilnoprawnej się nie należy.

– Stosunek pracy zakłada, że pracownik jest stroną słabszą i jego odpowiedzialność za wykonywanie umowy o pracę jest ograniczona kodeksowo. Są to ograniczenia odpowiedzialności pracownika do trzech wynagrodzeń. Takich przywilejów nie ma osoba zatrudniona na podstawie B2B. Odpowiada ona do całej wysokości szkody – chyba, że umownie są wprowadzone jakieś ograniczenia – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Bocianowski, adwokat, mediator i specjalista z zakresu prawa pracy. – Trzeba zwrócić uwagę na to, że stosunek pracy przewiduje stabilność zatrudnienia. Czyli mamy okresy wypowiedzenia regulowane ustawowo, których nie zmienimy umową. Przy tzw. zwolnieniu dyscyplinarnym w umowie na czas nieokreślony jest wymagane obligatoryjne uzasadnienie przez pracodawcę. Takich wymogów nie ma przy umowie B2B. Umowa B2B, czyli umowa o świadczenie usług, z ważnych przyczyn może być rozwiązana w każdej chwili – czyli przy B2B żadnej gwarancji zatrudnienia, czy też ochrony nie ma. W stosunku pracy np. usprawiedliwiona nieobecność powoduje brak możliwości wręczenia wypowiedzenia. Przy kontraktach B2B również tej ochrony nie ma. Co jest istotne – o wyborze podstawy zatrudnienia decyduje wola stron. I w sprawach dotyczących ustalenia stosunku pracy Sąd Najwyższy akcentuje, że jeżeli strony świadomie wybierają formę cywilnoprawną, czyli kontrakt B2B – to nie można później czynić zarzutu zleceniodawcy, że ten taką formę zastosował zamiast stosunku pracy. Oczywiście trzeba podkreślić, że przepisy wskazują typowe elementy dla stosunku pracy – jeśli one występują, to jest to stosunek pracy, a nie umowa B2B i tutaj jest pewna ochrona wynikająca z ustawy. Podsumowując – decydując się na formę zatrudnienia, czy to stosunek pracy, czy umowa cywilnoprawna B2B, trzeba mieć pełną świadomość podstawowych różnic i większych ryzyk w przypadku umowy B2B – wyjaśnia Bocianowski.

Raportowane kwestie ESG będą bardziej wnikliwie analizowane zdaniem większości prezesów w Polsce

48% dyrektorów generalnych największych firm z Polski zauważyło, że realizacja działań z zakresu ESG przekłada się na lepsze wyniki finansowe oraz wzrost przychodów zarządzanych przez nich przedsiębiorstw. Firmy stosujące zasady zrównoważonego rozwoju są w stanie najlepiej zabezpieczyć talenty, wzmocnić zestaw korzyści oferowanych pracownikom, przyciągnąć lojalnych klientów i pozyskać kapitał – wynika z raportu KPMG 2022 CEO Outlook. Aż 72% prezesów w Polsce spodziewa się wzrostu skrupulatności z jaką raportowane kwestie ESG będą analizowane przez interesariuszy i jednocześnie 84% ankietowanych uważa, że współpraca z podmiotami zewnętrznymi weryfikującymi spełnianie wymogów ESG jest niezbędna. 

Ponad 60% prezesów firm z Polski oraz innych krajów zauważa zapotrzebowanie na zwiększoną sprawozdawczość i przejrzystość w kwestiach dotyczących ESG. Największe źródło presji na uwzględnianie obszaru ESG dostrzegają ze strony inwestorów instytucjonalnych – na co w Polsce wskazało 67% ankietowanych dyrektorów generalnych. Zaledwie co piąty respondent za kluczowe uznał oczekiwania regulatora. Jednocześnie prezesi deklarują, że minimum sprawozdawcze określone prawem jest niewystarczające – dostrzegają oni konieczność bardziej ambitnego podejścia do raportowania ESG. Tym bardziej, że 72% badanych reprezentantów firm w Polsce spodziewa się wzrostu skrupulatności, z jaką raportowane przez nich kwestie ESG będą analizowane przez wszystkich interesariuszy.

Z badania KPMG wynika, że firmy zdają sobie sprawę, że zaangażowanie się w strategię ESG będzie pozytywnie wpływało na rozwój organizacji. 68% osób zarządzających największymi firmami w Polsce uważa, że realizacja strategii i zobowiązań w zakresie ESG jest jednym z czynników, który będzie w istotny sposób wpływał na firmę w ciągu najbliższych trzech lat.

Jednocześnie blisko połowa dyrektorów generalnych z Polski uważa, że w perspektywie trzech lat proaktywne podejście do zagadnień społecznych (np. godnych płac, poszanowania praw człowieka) będzie kluczowym czynnikiem przyspieszającym strategię rozwoju ESG (34% odpowiedzi globalnie).

Prezesi największych firm deklarują, że osobista uczciwość oraz zaangażowanie w ważne kwestie pod względem społecznym, politycznym czy ekologicznym jest integralną częścią prowadzenia organizacji. Ponad trzy czwarte dyrektorów generalnych z Polski biorących udział w badaniu KPMG 2022 CEO Outlook uważa, że główne globalne wyzwania ESG, takie jak nierówności dochodowe i zmiany klimatyczne, stanowią zagrożenie dla długoterminowego wzrostu i wartości ich organizacji Zdając sobie sprawę z wagi realizacji celów ESG prezesi planują inwestycje w programy z tym związane. 40% dyrektorów generalnych z Polski deklaruje przeznaczyć na te inwestycje między 6 a 10% swoich przychodów – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

Niespełnienie oczekiwań interesariuszy w kwestii ESG może przynieść negatywne konsekwencje

Zmieniają się kluczowe wyzwania związane z komunikowaniem interesariuszom wyników związanych z obszarem ESG. Dyrektorzy generalni z Polski najczęściej wskazywali na trudności w artykułowaniu odpowiedniego opisu działań z zakresu ESG (40%). Zmniejsza się problem związany z zaspokojeniem potrzeb inwestorów i innych interesariuszy – w zeszłym roku w Polsce ten obszar wymieniło aż 44% badanych, podczas gdy w tym roku tylko 12%. Pojawiło się natomiast nowe wyzwanie, jakim jest tzw. greenwashing, który zwiększa sceptycyzm interesariuszy – na co wskazało 20% prezesów z Polski. Wśród najważniejszych czynników wpływających na realizację strategii ESG w ciągu najbliższych trzech lat prezesi z Polski wymieniają identyfikację i pomiar uzgodnionych wskaźników (36%) oraz często zmieniające się regulacje (28%).

Niespełnienie oczekiwań interesariuszy w kwestii ESG może mieć negatywne konsekwencje. Prezesi z Polski wśród negatywnych konsekwencji takiej sytuacji wskazują przede wszystkim na wyższe koszty finansowania i trudności z jego pozyskaniem, utratę przewagi konkurencyjnej oraz brak zaangażowania pracowników. Rosnącą świadomość nt. znaczenia ESG w strategiach organizacji widać również w podejściu do współpracy z zewnętrznymi podmiotami weryfikującymi spełnianie wymogów ESG. 84% polskich prezesów stwierdziło, że taka współpraca obecnie jest niezbędna – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

W tym roku bez firmowych wigilii i spotkań integracyjnych. Eksperci: przedsiębiorcy oszczędzają, pracownicy wolą gotówkę

Imprezy integracyjne, wigilie firmowe, bony na święta, prezenty dla pracowników, premie mikołajkowe – grudzień obfituje w wiele okazji, by pracodawcy pokazali swoją wdzięczność pracownikom. Niestety czas kryzysu gospodarczego i galopującej inflacji nie sprzyja w tej kwestii porozumieniu na linii pracownik – pracodawca. Podwładni, którzy realnie odczuwają skutki inflacji oczekują dodatkowych gratyfikacji, a przedsiębiorcy są coraz bardziej skłonni do oszczędności i raczej symbolicznych wyrazów wdzięczności. – To nie jest sezon na huczne imprezy integracyjne, wigilie firmowe i na wydawanie pieniędzy na symboliczne prezenty. To bardzo droga zabawa, a pracownicy mówią wprost: zamiast spotkań firmowych wolimy bony lub pieniądze – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy.

Wigilii firmowych mniej niż przed rokiem. Powód? Przedsiębiorcy oszczędzają

Listopadowy odczyt inflacyjny to nieco ponad 17%. Choć oficjalnie stopa bezrobocia nie rośnie, to w wielu firmach czuć już niepewność. O pracę boją się zarówno pracownicy budów i fabryk, jak i pracownicy korporacji czy przedstawiciele sektora kreatywnego. Rok 2023 to wielka niewiadoma. Nie wiadomo więc czy spotkania firmowe, wigilie, integracje to dobry pomysł.

– Wigilia firmowa w wielu korporacjach była zawsze świętem. To czas na docenienie pracowników, integracje czy team-bulding. Nie da się jednak ukryć, że w niepewnych czasach wydawanie dziesiątek tysięcy złotych na jedno spotkane wydaje się działaniem brawurowym. Wiele firm odchodzi od takich praktyk po prostu z powodu oszczędności – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy.

Czy brak organizacji wigilii firmowych to wielka strata dla firm? – Integracja to zawsze czynnik pozytywnie działający na pracę zespołu. Ograniczenie budżetu na wydarzenia firmowe, w tym wigilie i święta, nie musi oznaczać od razu, że takie spotkanie się nie odbędzie. Wszystko zależy od tego, jaka jest kultura organizacyjna firmy i czy pracownicy będą chcieli wziąć udział w spotkaniu o skromniejszym charakterze. Na pewno możemy stwierdzić, że grudzień 2022 jest kolejnym sezonem, gdy wydarzeń tego typu będzie bardzo mało. Zupełnie jak w pandemii – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy.

Chcesz docenić pracownika? Daj mu pieniądze. Nawet jeżeli będą mniejsze niż przed rokiem

Czego więc oczekują pracownicy na święta? Zdecydowana większość zamiast spotkań, integracji czy upominków wybierze po prostu gratyfikację pieniężną.

– Jeżeli pracodawca chciałby kupować pracownikom gadżety, prezenty, upominki to w tym sezonie jest to niezbyt dobry pomysł. Warto wspomnieć chociażby jedną z sieci dyskontowych, która postanowiła swoim pracownikom sprezentować kawę, słodycze i portfele. Odbiegając od jakości tych produktów to na pewno pracownicy woleliby dostać skromną premię niż kosz słodyczy – mówi Anna Sudolska.

– Należy zrozumieć, że wielu przedsiębiorców nie stać na wysokie premie świąteczne czy na bony, ale z drugiej strony motywacja pracowników jest ważna i brak dodatkowej gratyfikacji na święta może być traktowany jako ignorowanie potrzeb pracowników w trudnym dla nich czasie. Gdy inflacja galopuje każde wsparcie jest nieocenione i premia będzie na pewno bardziej doceniona niż upominki, które też kosztują – dodaje Anna Sudolska.

Święta w obliczu kryzysu

Ponad 60% Polaków deklaruje, że w tym roku planuje wydać na świąteczne prezenty nie więcej niż przed pandemią. Z kolei 20% społeczeństwa nastawia się optymistycznie i nie zamierza ograniczać się podczas świątecznych zakupów – wynika z raportu Colliers pt. „Festive Season in CEE-6”, w którym firma prezentuje nastroje i świąteczne zwyczaje w sześciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Publikacja powstała na podstawie badania konsumenckiego z udziałem blisko 500 osób z Bułgarii, Czech, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji.

Mniej nie znaczy taniej

Święty Mikołaj w Polsce Centralnej, Bułgarii i Rumunii, Dziadek Mróz na wschodzie Polski, Dzieciątko Jezus w Czechach, Słowacji i na Węgrzech – każdy kraj ma swoją tradycję obdarowywania podarkami. Niestety nie wszyscy dostaną w tym roku bogate prezenty. Wzrost cen towarów i usług w 2022 roku podzielił badanych na dwie grupy. Jedni nie chcą się ograniczać w tym okresie i zamierzają wydać więcej niż przed pandemią (21% wszystkich respondentów), drudzy (25%), myśląc o niepewnej sytuacji życiowej i gospodarczej, deklaruje mniejsze wydatki niż w 2019 r.

Wśród wszystkich badanych najpopularniejszymi wyborami w kategorii prezentów świątecznych są kosmetyki (54%), zabawki (49%) i produkty multimedialne (46%). Takie preferencje deklarują także Polacy, najrzadziej kupujemy natomiast produkty spożywcze oraz bieliznę. Co ciekawe, 10% wszystkich respondentów w regionie CEE przyznało, że kupuje prezenty na wyprzedażach, np. Black Friday lub Cyber Monday, w celu zaoszczędzenia pieniędzy. Wśród tej grupy osób wyróżnili się Polacy (15%) oraz Bułgarzy (14%), co sugeruje, że coraz częściej robimy świąteczne zakupy z wyprzedzeniem. Co więcej, aż 55% respondentów oświadcza, że kupuje prezenty nawet dwa miesiące przed Bożym Narodzeniem.

– Zauważamy, że potrzeba oszczędzania zmieniła zwyczaje konsumenckie klientów – stawianie na minimalizm i rozkładanie zakupów w czasie. Jedno jest pewne, tegoroczne Święta będą zdecydowanie bardziej przemyślane, a liczba kupowanych produktów mniejsza. Polska uplasowała się na pierwszym miejscu wśród badanych krajów, która przeznaczy w tym roku najmniejszą sumę pieniędzy na prezenty – średnio 50 euro na osobę. I chociaż wydawać by się mogło, że kupujemy mniej, wzrost cen sprawił, że nasze wydatki niewiele będą różnić się od tych z poprzednich lat – tłumaczy Dominika Jędrak, dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Zakupowy zawrót głowy

Polacy deklarują, że przed pandemią najczęściej robili zakupy stacjonarnie w centrach handlowych (42%) oraz przez internet (54%). Jest to bardzo zbliżony wynik do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym roku, większość Polaków wciąż zamierza kupować online, jednak widoczny jest niewielki wzrost zainteresowania zakupami stacjonarnymi, głównie w centrach handlowych, ale także w lokalnych sklepach osiedlowych. Liczne lockdowny w sektorze handlowym w ciągu ostatnich dwóch lat spowodowały natomiast znaczące zmiany w preferencjach zakupowych mieszkańców Bułgarii i Rumunii – podczas pandemii zainteresowanie e-handlem wzrosło tu odpowiednio z 10% do 40% i 24 do 47%.

W przypadku produktów spożywczych ponad 50% badanych robi zakupy w hipermarketach oraz supermarketach. W Polsce, na Węgrzech i w Rumunii bardzo popularne są również bazary i rynki spożywcze – kolejno 25%, 29% i 30% respondentów z tych krajów wybiera te miejsca.

Większość respondentów stwierdziła, że w tym roku zdecydowanie wyda więcej pieniędzy na świąteczne jedzenie niż w 2019 (49%), wskazując rosnącą inflację jako główny powód. Polacy wierzą, że będą w stanie wydać na artykuły spożywcze tyle samo pieniędzy co w czasach przed pandemią, jednak 20% badanych wykazuje pesymistyczne podejście, tłumacząc się niepewną sytuacją gospodarczą i wzrostem cen.

– Święta Bożego Narodzenia to rodzinny czas, spędzany w gronie najbliższych. Jak wykazało badanie, zgodnie z tradycją, ponad 90% Polaków przygotowuje posiłki świąteczne z rodziną w domu. Podobnie jest w innych krajach regionu. Niestety, każdego roku, tony jedzenia świątecznego marnują się i trafiają do kosza, bo okazuje się, że kupiliśmy za dużo. Może właśnie wzrost cen i kupowanie mniejszych ilości produktów zapobiegnie marnowaniu żywności. Wiele krajów już podjęło się tego działania m.in Węgrzy, Polacy i Rumuni – kolejno 24%, 18% oraz 16% deklarują, że zamierzają ograniczyć liczbę kupowanych artykułów spożywczych – mówi Dominika Jędrak.

Rafał Trydeński nowym szefem Unilever na Polskę, kraje bałtyckie i Ukrainę

Rafał Trydeński, obecnie wiceprezes ds. sprzedaży na Polskę obejmie dodatkowo stanowisko Head of Country Poland, Baltics and Ukraine w Unilever, zastępując na tym stanowisku Jean – Francois Entienne’a.

Rafał Trydeński związany jest z Unileverem od 26 lat. W ciągu tego czasu pełnił role w praktycznie wszystkich działach firmy. Pracował między innymi na stanowiskach kierownika działu planowania Home & Personal Care na Polskę i kraje bałtyckie, dyrektora relacji z klientami w kanale nowoczesnym, dyrektora krajów nadbałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia), dyrektora działu Home Care, oraz dyrektora sprzedaży w kanale nowoczesnym.

Obejmując to stanowisko po 26 latach pracy w firmie, obejmuję je również w najbardziej ekscytującym momencie tego okresu. Nasi pracownicy pracują dziś w trybie pracy zdalnej oraz hybrydowej, a także mają możliwość wykonywania swoich obowiązków przez miesiąc z dowolnego miejsca na świecie. Równocześnie jesteśmy w trakcie wdrażania gigantycznych zmian w naszym modelu biznesowym z priorytetem, na to by prowadzić go w sposób odpowiedzialny. Postawiliśmy przed sobą ambitne cele i dokładamy wszelkich starań, by je zrealizować. Są to m.in. założenia, by do 2025 roku zbierać i przetwarzać więcej plastiku niż sprzedajemy, a do 2030 roku przejść na energię ze źródeł odnawialnych, zero emisji w naszej działalności i by 100% naszych składników ulegało biodegradacji. Przed nami wiele ekscytujących projektów, które dzięki pozytywnej energii zespołów, z pewnością wprowadzimy w życie. – podkreśla Rafał Trydeński.  

Ustępujący z funkcji Jean-François Etienne obejmie nowo utworzone stanowisko szefa dywizji Home Care na Europę Wschodnią i DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria).

Polacy rezygnują z imprez i wyjazdów sylwestrowych

Zdecydowana większość Polaków rezygnuje z hucznych obchodów sylwestra, decydując się na pozostanie w domu. 34% z nas nie ma zamiaru świętować na płatnych zabawach czy wyjazdach, a 29% badanych rezygnuje z wcześniejszych planów. Rosnące ceny produktów i usług sprawiają, że wolimy świętować skromniej. Tym bardziej że ceny noclegów wcale nie zachęcają do podróży. Jednak decydując się na wcześniejszą rezerwację, można zaoszczędzić do 1000 zł w przypadku Sylwestra w Polsce i nawet do kilku tysięcy złotych w przypadku noworocznego wyjazdu za granicę. 

Nic dziwnego, że Polacy rezygnują z planów sylwestrowych. Ciężko znaleźć wyjazd, który zamknąłby się w kwocie 500 zł czy nawet 1 000 zł – a tyle najczęściej planują wydać na obchody Nowego Roku. W tym przedziale trudno nawet szukać samego noclegu. Eksperci multiporównywarki rankomat.pl sprawdzili, jak inflacja wpłynęła na plany Polaków, a także jak w okresie od 30 września do 8 grudnia wzrastały ceny noclegów w kilku popularnych kierunkach sylwestrowych. Pod lupę wzięte zostały wyjazdy typu city break i urlopy narciarskie, tak za granicą, jak w Polsce oraz podróże egzotyczne.

Nowy Rok z zaciskaniem pasa. Polacy rezygnują z planów i świętują w domu

Mijający, trudny 2022 rok i sytuacja ekonomiczna odbiły się na kieszeniach Polaków, co wpływa na zmianę planów sylwestrowych. Aż 63 % Polaków powita Nowy Rok bez hucznych imprez i wyjazdów. Z badania przeprowadzanego na zlecenie rankomat.pl wynika, że 34% ankietowanych nie ma zamiaru świętować Sylwestra na płatnych zabawach czy wyjazdach. 29% badanych zamierza w ogóle zrezygnować z wcześniejszych planów.

15% Polaków stawia na oszczędności i zmienia plany na tańsze. Co dziesiąty z nas nie wie, czy inflacja wpłynie na świętowanie Nowego Roku. Tylko 12% badanych nie ma zamiaru rezygnować z planów dotyczących zabaw czy wyjazdów. inflacja a sylwester

Sylwester 500 minus. Polacy oszczędzają na świętowaniu Nowego Roku

Sylwester w dobie inflacji i kryzysu gospodarczego zapowiada się skromniej. Aż 40% Polaków planuje wydać na zabawy i wyjazdy związane ze świętowaniem Nowego Roku mniej niż 500 zł – tak wynika z badań przeprowadzanych przez rankomat.pl. Niemal co dziesiąty respondent w ogóle nie ma zamiaru płacić za świętowanie. 25% badanych nie wie, jaką kwotę przeznaczy na obchody sylwestra.

26% Polaków planuje wydać na zabawy i podróże w okolicach Nowego Roku więcej niż 500 zł, z czego 14% zamierza zmieścić się w przedziale od 500 zł do 1 000 zł, a 5% zamknie się w kwocie do 2 000 zł. Tylko 7% badanych przeznaczy na obchody sylwestra więcej pieniędzy – 4% ma zamiar wydać od 2 000 zł do maksymalnie 5 000 zł, a 3% chce przekroczyć kwotę 5 000 zł.wydatki na sylwestra

Sylwestrowy city break w Polsce najtańszy we wrześniu. Do grudnia ceny rosną o 1000 zł

Wzrost cen wynajmu pokoju w hotelu trzygwiazdkowym w popularnych miastach Polski, wybieranych na szybki weekend, utrzymywał się na podobnej wysokości od momentu analizy do jej końca. We Wrocławiu, od 30 września 2022 roku do 24 listopada, cena wynajmu za pokój dwuosobowy w opcji ze śniadaniem nie wzrosła o więcej niż 200 zł. Od 02 grudnia do końca pierwszego tygodnia tego miesiąca cena pokoju w hotelu o takim samym standardzie podniosła się o 285 zł.

W przypadku Gdańska różnica pomiędzy 30 września 2022 roku a 8 grudnia wynosiła już 1 135 zł. W stolicy wzrost ceny wynajmu pokoju w hotelu trzygwiazdkowym na poziomie 958 zł zanotowano już w okresie od 30 września (669 zł), do 14 października (1627 zł). Do momentu ostatniej daty sprawdzania cen, koszt wynajmu pokoju o takim samym standardzie w opcji ze śniadaniem – malał. Wynajem 8 grudnia 2022 w Warszawie, był droższy już jedynie o 353 zł, w porównaniu do 30 września.

W Krakowie początkowa cena (30 września 2022) pokoju dla dwóch osób w standardzie hotelu trzygwiazdkowym, w opcji ze śniadaniem wyniosła 929 zł. Już 14 października został zanotowany wzrost o 766 zł. Do pierwszego tygodnia grudnia koszt takiego pokoju wzrastał systematycznie. 8 grudnia cena była wyższa od początkowej z 30 września (929 zł) o 1 216 zł.

Planując sylwestrowy city break w Polsce i chcąc zaoszczędzić na opłacie za pokój w hotelu, należy o rezerwacji pomyśleć już kilka miesięcy wcześniej. Co prawda we Wrocławiu takie rozwiązanie pozwoli zaoszczędzić około 200 zł, ale w przypadku Gdańska, Warszawy i Krakowa to już o ponad 1 000 zł mniej.

Na dzień 20 grudnia ceny w przypadku każdego analizowanego miasta utrzymują się na poziomie 1 200 zł. Pokój dla dwóch osób w hotelu trzygwiazdkowym, w opcji ze śniadaniem, znaleźć można w tej kwocie zarówno we Wrocławiu, Warszawie jak i Gdańsku.wzorst cen_city break

Sylwestra na nartach najlepiej planować z wyprzedzeniem

Wzrost cen od końca września, do początku grudnia 2022 roku w przypadku rodzimych górskich miejscowości jest znacznie bardziej zauważalny. Największy wahania zostały zanotowane w Białce Tatrzańskiej. Cena wynajmu pokoju w hotelu trzygwiazdkowym dla dwóch osób 8 grudnia (8 519 zł) była wyższa od kwoty z 30 września (4 200 zł) o 102%.

W zimowej stolicy Polski – Zakopanem, sytuacja wyglądała podobnie. 30 września cena pokoju dla dwóch osób, w opcji ze śniadaniem była równa kwocie 4 593 zł. Do 8 grudnia cena pokoju o dokładnie takim samym standardzie wzrosła o 95% (8 988 zł).

W Zieleńcu i Szklarskiej Porębie również widoczne były wzrosty cen. O 86% wzrosła cena wynajmu pokoju dla dwóch osób w Zieleńcu na przestrzeni od 30 września, do 8 grudnia. Z kolei w Szklarskiej Porębie wzrost do początku grudnia osiągnął poziom 56% (5 234 zł), w stosunku do ceny z 30 września (5 234 zł). Spadek ceny wynajmu pokoju dla dwóch osób w hotelu trzygwiazdkowym zanotowano w Szczyrku. 30 września cena utrzymywała się na poziomie 3 240 zł, do 8 grudnia spadła o 6% (3 015 zł).

Jeśli celebracja sylwestra 2022 ma odbyć się na terenie Polskich miejscowości górskich, trzeba przygotować się na spory wydatek w zakresie wynajmu pokoju dla dwóch osób w hotelu trzygwiazdkowym. Ostatnią chwilą na zrobienie rezerwacji nieco taniej w tym roku, był czas od połowy do końca października.

W Zakopanem rezerwacja zrobiona 14 października był tańsza o 3 788 zł, niż ta robiona na ostatnią chwilę z początkiem grudnia. Z kolei robiąc rezerwację 14 października, można zaoszczędzić 859 zł, w stosunku do rezerwacji robionej dwa tygodnie później.

Na dzień 20 grudnia w polskich hotelach trzygwiazdkowych, w miejscowościach typowo górskich widoczne są znaczne spadki cen, w stosunku do cen z początku grudnia (08.12.2022). Pokój w hotelu trzygwiazdkowym, w opcji ze śniadaniem w Zakopanem, Szklarskiej Porębie, Szczyrku i Białce Tatrzańskiej znaleźć można za 50% ceny, która dostępna była 8 grudnia. Z kolei wynajem w Zieleńcu stale notuje wzrost, osiągając 20 grudnia kwotę oscylującą w granicach około 3 000 zł.wzrost cen_kierunki narciarskie Polska

Sylwester na city breaku najdroższy w Nowym Jorku. Ceny noclegów najbardziej rosną w listopadzie

Ci, którzy planują spędzić sylwestra na imprezach miejskich w Londynie, Pradze lub Nowym Jorku muszą przygotować się na spore wydatki. Nocleg w trzygwiazdkowym hotelu w opcji ze śniadaniem dla dwóch osób zarezerwowany początkiem grudnia w stolicy Zjednoczonego Królestwa wyniesie 2 222 zł. Niespełna 800 zł mniej można było zapłacić, robiąc rezerwację końcem września. Najmniej pokój w hotelu kosztował z końcem października (taka sam standard za jedyne 638 zł!), później ceny stopniowo rosły, by w końcu dobić do ponad 2 000 zł i mniej więcej w tej kwocie utrzymywać się już do grudnia. Aktualnie, na dzień 20 grudnia można znaleźć nocleg w podobnej cenie, jak pod koniec września – za około 1 400 zł.

Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku wyjazdów do Pragi. Najbardziej opłaca się zarezerwować nocleg w hotelu z wyprzedzeniem lub na ostatnią chwilę – wtedy zapłaciło się mniej niż 1 000 zł za pobyt od 30 grudnia do 1 stycznia. Ceny w praskich hotelach najbardziej wzrosły w listopadzie – wtedy dwuosobowy pokój rezerwowany w okresie Sylwestra kosztował aż 1 420 zł. Później jednak nastąpił spadek i znów początkiem grudnia można było znaleźć nocleg za niespełna 1 000 zł. Aktualnie dostępnych miejsc jest coraz mniej i ceny wzrosły do około 1 500 zł.

Najdrożej jest oczywiście w Nowym Jorku. Tam jednak ceny wzrastały od września przez cały październik (z 2 486 zł aż do 4 877 zł), by przez cały listopad utrzymywać się w miarę na stałym poziomie (około 4 800 zł). W grudniu jednak nastąpiły nagły wzrost i dwuosobowy pokój w hotelu trzygwiazdkowym w okresie od 30 grudnia od 1 stycznia kosztuje prawie 7 000 zł. Szansą na znalezienie taniego wyjazdu może być rezerwacja last minute – na dziś (20.12) ceny spadły i można znaleźć pokój nawet za 4 719 zł.wzrost cen_kierunki narciarskie Polska

Kierunki egzotyczne tanieją na święta. Noclegi w Egipcie za mniej niż 1 000 zł

Wyjazdy do krajów egzotycznych nie cieszą się dużą popularnością w okresie sylwestrowo-noworocznym. Dzięki temu można znaleźć noclegi znacznie tańsze niż w dużych metropoliach. Najbardziej opłaca się zarezerwować wyjazd do Egiptu i to tuż przed samymi świętami. Końcem września dwuosobowy pokój w trzygwiazdkowym hotelu w Hurghadzie w opcji ze śniadaniem zarezerwowany na termin od 26 grudnia do 4 stycznia kosztował 1 195 zł. Później ceny zaczęły stopniowo spadać, by w grudniu zatrzymać się na kwocie 822 zł. Taka cena utrzymuje się nadal.

Podobnie było w Meksyku z tą różnicą, że spadki cen był niewielkie. Pod koniec września nocleg w Mexico City na ten sam termin, co wyjazd do Egiptu kosztował 1 871 zł, by ostatecznie w grudniu spaść do 1 766 zł. Co ciekawe, w połowie października noclegi były najdroższe – rezerwacja pokoju wyniosła wówczas prawie 2 000 zł. Na ostatnią chwilę, na dzień 20 grudnia można upolować noclegi za około 1 500 zł.

Inaczej wygląda to w przypadku wyjazdów do Tajlandii, która jednak jest chętniej wybieranym kierunkiem egzotycznym zimą. Końcem września dwuosobowy pokój w trzygwiazdkowym hotelu w Phuket na termin do 26 grudnia do 4 stycznia można było zarezerwować za 1 144 zł. Przez cały październik ceny stopniowo się obniżały, by pod koniec miesiąca spaść aż do 741 zł! Później znów nastąpił lekki wzrost. Końcem listopada za pokój w tajskim hotelu trzeba było zapłacić prawie 2 000 zł! W grudniu jednak znów nastąpił spadek i ceny osiągnęły kwotę 1 377 zł, czyli wartość zbliżoną do tej z września. Taka kwota obowiązuje do dziś (20.12).

Sylwester na nartach najdroższy początkiem grudnia. Kilkanaście tysięcy za nocleg w Austrii i Włoszech

Ci, którzy planują spędzić Nowy Rok na stoku, muszą się z liczyć z ogromnymi kosztami. Portfel mogła uratować jedynie wcześniejsza rezerwacja. Dwuosobowy pokój w trzygwiazdkowym hotelu w opcji ze śniadaniem na termin od 26 grudnia do 1 stycznia we włoskim Livigno końcem września kosztował 7 200 zł. Ta cena z niewielkim wahnięciami w jedną lub drugą stronę utrzymywała się do drugiej połowy listopada. Wtedy nastąpił ogromny wzrost – pokój w tym samym standardzie dostępnym był za 14 339 zł! Dopiero w drugim tygodniu grudnia ceny się unormowały i można było znaleźć nocleg za 5 679 zł. Aktualnie trudno znaleźć jeszcze wolne miejsca w samym Livigno – jedyny dostępny hotel oferuje pokój w cenie 10 597 zł. O połowę taniej można znaleźć jednak noclegi w okolicy.

Bardzo podobnie wyglądało to w Austrii. Tam nocleg w Kitzbuhel w tym samym standardzie i terminie, co w Livigno końcem września można było zarezerwować za 7 200 zł. Przez cały październik ceny z lekkim odpiciami w górę i dół utrzymywały się na podobnym poziomie. Dopiero w drugiej połowie listopada koszt nocleg wzrósł do 10 291 zł, by początkiem grudnia wyskoczyć na jeszcze wyższy pułap (14 391 zł). W drugim tygodniu grudnia nastąpił spadek i pokój w Kitzbuhel można znaleźć za cenę niższą niż we wrześniu (4 423 zł). Aktualnie w austriackim kurorcie nie ma już dostępnych cen. W najbliższej okolicy nocleg można znaleźć od 4 473 zł.

Zupełnie innym przypadkiem są noclegi w Szpindlerowym Młynie. Przede wszystkim dlatego, że w Czechach jest znacznie taniej niż w Alpach czy Dolomitach. Karkonoski kurort ominęły też szalone wahania cen. Końcem września dwuosobowy pokój w hotelu trzygwiazdkowym na termin od 26 grudnia do 1 stycznia można było znaleźć za 3 773 zł. W październiku cena wzrosła do 5 538 zł i utrzymywała się na tym samym poziomie aż do grudnia. Ci, którzy chcą zarezerwować Sylwestra w Szpindlerowym Młynie na ostatnią chwilę muszą liczyć się z wyższymi cenami. Na dzień 20 grudnia pokój w hotelu trzygwiazdkowym można znaleźć od 6 610 zł.

Ubezpieczenie turystyczne na Sylwestra mimo inflacji wciąż najtańsze

Niezależnie od pory roku cena ubezpieczenia turystycznego utrzymuje się na podobnym poziomie. Nie ma znaczenia, czy kupujmy je we wrześniu, czy w grudniu – zawsze koszt będzie taki sam. Na cenę polisy ma wpływ przede wszystkim kierunek wyjazdu, wybrane rozszerzenia czy konkretny pakiet. Kupujący polisę dopasowują więc ochronę pod kątem wysokości kosztów leczenia w danym kraju i planowanych aktywności. Poniżej 10 zł za polisę płacą podróżujący na terenie Europie, najmniej do Wielkiej Brytanii (6,31 zł). Powyżej tej kwoty trzeba zapłacić za ubezpieczenie poza nasz kontynent. Najdroższa jest polisa do Stanów Zjednoczonych (14,04 zł).

USA słynie z najwyższych kosztów leczenia na całym. Dlatego wybierając się do Stanów Zjednoczonych czy poza Europę, należy zadbać o odpowiednią sumę gwarantowaną kosztów leczenia. Podróżując poza Stary Kontynent, optymalnie powinno się ją zwiększyć do co najmniej 60000 euro. Na terenie Europy,gdzie częściowo bezpłatną pomoc medyczną zapewnia nam Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ),minimalną bezpieczną samą gwarantowaną jest 20 000 euro, zaś rekomendowaną 30000 euro. – mówi Magdalena Kajzer, specjalista ds. ubezpieczeń turystycznych w rankomat.pl. – Przy wyjazdach typowo zimowych, gdzie w planach pojawia się jazd na nartach, trzeba pamiętać o odpowiednich rozszerzeniach Rozszerzenie o sporty ekstremalne, czy klauzulę alkoholową zapewni bezpieczny i spokojny urlop zimowy. – dodaje ekspertka.

****
Ceny noclegów sprawdzone zostały na booking.com dla dwuosobowych pokoi w hotelach trzygwiazdkowych w opcji ze śniadaniem. Ceny noclegów analizowano na skyscanner.pl Pod uwagę wzięte zostały terminy: 30 grudnia-01 stycznia dla city breaków, 26 grudnia-04 stycznia dla kierunków egzotycznych i 26 grudnia-01 stycznia dla wyjazdów narciarskich. Badanie firmy Wavemaker na zlecenie rankomat.pl przeprowadzono w listopadzie na ogólnopolskiej grupie 1033 respondentów w wieku 18 – 65 lat.

OX2 wygrywa aukcję OZE dla projektu fotowoltaicznego

OX2 w Polsce wygrała państwową aukcję zwykłą na sprzedaż energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, uzyskując wsparcie dla projektu farmy fotowoltaicznej o łącznej mocy zainstalowanej do 100 MW.

Rozpoczęcie budowy elektrowni słonecznej o mocy do 100 MW planowane jest w przyszłym roku. Jedna z największych farm fotowoltaicznych w Polsce oraz w Europie Środkowo-Wschodniej powstanie na Opolszczyźnie.

Wynik aukcji wmacnia pozycję OX2 na polskim rynku, gdzie spółka rozwija i realizuje inwestycje w farmy słoneczne oraz wiatrowe na różnych etapach zaawansowania. Firma jest także aktywna w obszarze rozwoju nowych technologii, takich jak magazynowanie energii. Łączna moc przyłączeniowa w portfelu polskich inwestycji słonecznych, wiatrowych oraz magazynów energii OX2 w Polsce, na koniec trzeciego kwartału 2022 r. wyniosła około 2,5 GW.

– Polska jest dynamicznie rozwijającym się rynkiem OX2. Kontynuujemy proces inwestowania oraz systematycznie rozbudowujemy portfolio naszych projektów. Cieszymy się z wygranej w aukcji. Jako wiodący dostawca rozwiązań energetyki odnawialnej na świecie, chcemy przyspieszać największą zmianę naszych czasów – transformację energetyczną. – powiedział Paul Stormoen, CEO, OX2.

– W OX2, naszym celem jest zapewnienie społeczeństwu dostępu do energii elektrycznej. Obserwujemy stały wzrost zapotrzebowania na energię ze źródeł odnawialnych oraz chcemy zmierzać w kierunku osiągnięcia celu neutralności klimatycznej. Przygotowujemy się do realizacji nowych projektów w Polsce i spodziewamy się stopniowego wzrostu udziału OZE w krajowym miksie energetycznym. – powiedziała Katarzyna Suchcicka, dyrektor generalna OX2 w Polsce.

Składka zdrowotna na ryczałcie – jak na koniec roku uniknąć konieczności dopłaty?

W tym roku pierwszy raz rozliczano składkę zdrowotną według nowych zasad wprowadzanych w ramach Polskiego Ładu. Eksperci inFakt podpowiadają, jak uniknąć konieczności dopłaty do jej wysokości w zeznaniu rocznym.

Przedsiębiorcy rozliczający się na zasadzie ryczałtu ewidencjonowanego płacą składkę zdrowotną również w sposób zryczałtowany. Obowiązują trzy stawki składki, zależne od uzyskiwanych rocznych przychodów:

  • do 60 000 zł – 335,94 zł miesięcznie;
  • pomiędzy 60 000 zł a 300 000 zł – 559,89 zł;
  • powyżej 300 000 zł – 1007,81 zł.

Sposoby opłacania składki zdrowotnej

Składkę zdrowotną w trakcie roku można opłacać na podstawie przychodu z poprzedniego roku, czyli jedną przez cały rok. To opcja dla przedsiębiorców, którzy prowadzili działalność przez cały 2021 r. Można również uiszczać składkę progresywnie, na bieżąco. Przedsiębiorca płaci wtedy najniższą składkę, dopóki nie osiągnie przychodów przekraczających 60 tys. zł w trakcie roku.  Wraz z przekraczaniem kolejnych progów, wzrasta również składka.

W obu przypadkach kwota zapłacona w trakcie roku nie jest jednak ostateczna. Przedsiębiorcy są bowiem zobowiązani do weryfikacji przychodu za dany rok wraz z jego końcem. Dopiero ostateczny przychód określa, jaka powinna być wysokość składki. Następnie trzeba obliczyć jej wartość w skali roku (iloczyn miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej i określonej stawki). Co ważne, wystarczy prowadzić działalność tylko przez jeden dzień w danym miesiącu, aby zaliczyć go do zestawienia.

Kiedy obowiązuje dopłata?

Załóżmy, że przedsiębiorca opłacał składkę zdrowotną zgodnie z osiąganym przychodem w trakcie roku. W maju przekroczył próg 60 tys. zł, więc za każdy miesiąc od stycznia od kwietnia zapłacił składkę 335,94 zł. Do końca roku przychód przedsiębiorcy nie przekroczył 300 tys. zł, więc składka za każdy z pozostałych ośmiu miesięcy wynosiła 559,89 zł. W ciągu roku łącznie należało zapłacić 5 822,88 zł. Jednak przedsiębiorca ostatecznie osiągnął przychód na poziomie drugiego progu podatkowego, dlatego jego należna całkowita roczna składka wynosi 6 718,68 zł. W rozliczeniu rocznym będzie więc musiał dopłacić do ZUS różnicę – 895,80 zł.

Podobnie może być w przypadku przedsiębiorcy, który prowadził działalność gospodarczą w 2021 roku przez cały rok, a jego przychód nie przekroczył 60 tys. zł. Na 2022 r. wybrał opłacanie składki zdrowotnej na podstawie przychodu z poprzedniego roku i zapłacił łącznie 4031,28 zł. Jednak na koniec roku może się okazać, że przedsiębiorca osiągnął przychód przekraczający 60 tys. zł, ale niższy niż 300 tys. zł. W konsekwencji jego składka roczna wyniesie 6 718,68 zł i będzie zobowiązany do dopłaty 2 687,40 zł.

Warto więc zweryfikować ile jeszcze przychodu osiągnie się do końca roku, ponieważ przekroczenie progu nawet o 1 grosz spowoduje obowiązek zapłaty wyższej składki zdrowotnej za cały ten rok.

Jeśli przychód przedsiębiorcy na koniec roku wyniesie 60 100 zł, przekroczenie progu o 100 zł powoduje, że wysokość składki zdrowotnej w stosunku rocznym wyniesie 2 687,40 zł. Natomiast całoroczna różnica pomiędzy drugim a trzecim progiem wynosi 5 375,04 zł. Dlatego jeśli przedsiębiorca widzi, że pod koniec roku zbliża się do przekroczenia progu, powinien przeanalizować, czy opłaca mu się osiągnąć ten przychód. Ostatecznie może zakończyć się on stratą, gdyż podatnik zapłaci ostatecznie więcej składki zdrowotnej niż osiągnie przychodu ponad pierwszy próg.

Jak uniknąć wyższych składek?

Co w takim przypadku może zrobić przedsiębiorca? Dla celów podatkowych i składki zdrowotnej od przychodu można odliczyć zapłacone składki na ubezpieczenie społeczne. W związku z tym, jeśli przykładowo przychód po bieżących odliczeniach składek okazałby się nieznacznie wyższy od danego progu, to warto rozważyć zapłatę ZUS za grudzień jeszcze w grudniu, zamiast w styczniu.

Przyjmijmy, że podatnik po odjęciu zapłaconych składek ma przychód w wysokości 301 tys. zł i decyduje się zapłacić w grudniu składki na ubezpieczenie społeczne za grudzień (obecnie razem z ubezpieczeniem chorobowym to 1 124,23 zł). W ten sposób obniży przychód o wysokość składki, więc przychód roczny dla potrzeb wyliczenia składki zdrowotnej wyniesie 299 875,77 zł. W ten sposób podatnik zaoszczędzi 5 375,04 zł. Oczywiście wcześniejsze opłacenie składek nie zawsze pozwala na pozostanie w danym progu – jedynie wtedy, kiedy jest on tylko przekroczony nieznacznie.

Rodzi się pytanie czy składka zdrowotna w takich przypadkach nie powinna być liczona inaczej, bardziej sprawiedliwie, aby na koniec roku nie zniechęcać do zwiększania przychodów. W mojej ocenie wielu podatników o konieczności dopłaty może zorientować się dopiero w maju przyszłego roku, składając zeznanie roczne. Z pewnością będzie to dla nich przykra niespodzianka.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt