Kiedy sprawę opóźnień w płatnościach przejmie windykacja?

  • W ciągu najbliższego roku aż 72% gospodarstw domowych spodziewa się pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej, a już teraz blisko 64% Polaków zauważa spadek jakości swojego życia.
  • Mimo bardzo niesprzyjających okoliczności ekonomicznych ponad 68% gospodarstw domowych bezproblemowo obsługuje swoje zobowiązania finansowe, to o 4,5 p.p. więcej niż w pierwszym kwartale 2022 r. Wciąż jednak 33,5% badanych ma problemy ze spłatą długów.
  • Przejęcia zadłużeń przez windykatora można spodziewać się już nawet dzień po upływie terminu spłaty. Co dalej? Nieodbieranie telefonów czy unikanie kontaktu, to nie są najlepsze rozwiązania.

Czerwcowe badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF) i Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH wykazały, że prawie 64% Polaków dostrzega spadek jakości swojego życia w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. W dużej mierze taki regres jakości życia wynika z ogólnej trudnej sytuacji finansowej – inflacji, tak wskazało 78,2% ankietowanych. Dla ponad 55% uczestników badanych niekorzystny wpływ na ich życie miała wojna na Ukrainie, a dla prawie 26% – konflikt polityczny.

Ten niekorzystny trend widoczny był już w poprzedniej wersji naszego badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, który obejmował okres pierwszego kwartału 2022 r. Wówczas wyraźnie rysowały się problemy finansowe Polaków, bo wynikało z tej analizy, że co dziesiąte gospodarstwo domowe popada w długi, a ponad 13% „przejada” własne oszczędności. Taka sytuacja jest wynikiem inflacji, co też osoby biorące w naszym najnowszym badaniu, trafnie zdiagnozowały. Nic dziwnego, tylko w maju tego roku inflacja wyniosła 13,9%, a w czerwcu przekroczyła próg 15%. Taka sytuacja ma swoje potężne odzwierciedlenie w portfelach konsumentów – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Co więcej, scenariusze na najbliższą przyszłość nie rysują się zbyt optymistycznie – z badania przeprowadzonego przez ZPF wynika również, że 72% polskich gospodarstw domowych spodziewa się pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej w perspektywie najbliższego roku. ZPF 1ZPF 2

Jak Polacy spłacają zobowiązania?

Dobrą wiadomością jest, że według najświeższych wyników Barometru Obsługi Zobowiązań (BOZ) opublikowanych przez ZPF, większość osób (ponad 68%) bez większych przeszkód spłaca swoje bieżące zobowiązania. To wynik lepszy niż w pierwszym kwartale 2022, gdy 63,8% respondentów bezproblemowo regulowało zobowiązania.

Niestety obecnie jedna czwarta badanych wskazała też, że ma małe problemy z obsługą rachunków i zadłużeń. Natomiast duże problemy ze spłatą zobowiązań zadeklarowało 6,5% ankietowanych.

W drugim kwartale 2022 r. też znacznie lepiej, niż na początku roku, prezentowały się prognozy dotyczące obsługi zobowiązań w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Ponad połowa Polaków (51,9%) nie przewiduje, że mogą pojawić się problemy w regulacji rachunków. Około 21% badanych myśli, że mogą pojawić się po ich stronie małe problemy, natomiast większe wyzwania przewiduje 8,8%.

Mimo pesymistycznych prognoz dla gospodarki, sytuacja indywidualna gospodarstw domowych jest lepsza, niż w pierwszym kwartale 2022 r. W świetle wzrostu inflacji i stóp procentowych może to świadczyć o tym, że Polacy bardzo świadomie podchodzą do obowiązku regulowania zobowiązań – komentuje prezes ZPF.

Kiedy windykator zapuka do drzwi?

Niestety, w ogólnym rozrachunku sytuacja nie przedstawia się w kolorowych barwach. Blisko 30% osób biorących udział w badaniu w perspektywie najbliższego roku może mieć mniejsze lub większe problemy ze spłatą swoich zobowiązań. W związku z tym prędzej czy później można spodziewać windykacji.

W teorii już nawet dzień zwłoki w spłacie zobowiązań może poskutkować telefonem od windykatora. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach zakłada się, że opóźnienie w płatności może wynikać ze zwykłej nieuwagi, a im sprawniejsze poinformowanie osoby zadłużonej o minionym terminie na regulację zobowiązania, tym większa szansa na odzyskanie należności.

W praktyce bardzo często przed podjęciem problemu przez windykatora, przypomnienia o płatności są generowane przez wierzyciela. Mimo to odraczanie spłaty coraz bardziej zbliża osobę zadłużoną do kontaktu ze strony windykatora.

Co robić, gdy dzwoni windykator?

Kontakt windykatora jest szansą dla dłużnika na polubowną spłatę zobowiązań. Wobec tego unikanie kontaktu, zbywanie, przekładanie rozmowy „na później”, to nie są najlepsze rozwiązania. Z perspektywy zarówno wierzyciela, windykatora, jak również osoby zadłużonej, najkorzystniejsze jest możliwie jak najszybsze zamknięcie tematu długu, w czym oczywiście windykator chętnie pomoże, bo ma ku temu właściwe kompetencje i narzędzia – wyjaśnia Marcin Czugan.

W sytuacji, gdy dochodzi do kontaktu osoby zadłużonej z windykatorem, istnieje możliwość zawarcia korzystnych ustaleń – na przykład nowych warunków spłaty zobowiązań, które będą dla obu stron satysfakcjonujące i realnie doprowadzą do pełnej redukcji  długu.

Slim VAT 3 a sprzedaż mieszana – korzystne zmiany dla podatników

Pakiet Slim VAT 3 wprowadza zmiany w systemie proporcji odliczania podatku VAT w sprzedaży mieszanej. Znacząco zwiększona zostanie kwota, która pozwala na odliczenie 100% wysokości podatku naliczonego.

Ze sprzedażą mieszaną mamy do czynienia gdy podatnik prowadzi zarówno sprzedaż opodatkowaną, jak i nieopodatkowaną podatkiem VAT. Prowadząc sprzedaż mieszaną trzeba uzgodnić z naczelnikiem właściwego urzędu skarbowego wartość stosowanego w niej wskaźnika VAT. Wskaźnik ten określa proporcję opodatkowanej i nieopodatkowanej sprzedaży u danego podatnika oraz pozwala ustalić podatek VAT od nabyć mieszanych. Dla przykładu: jeśli u podatnika sprzedaż nieopodatkowana wynosi 20% a opodatkowana 80%, to z faktury zakupowych co do zasady odliczy tylko 80% VAT.

Zmiana przepisów ma dodać regułę, wedle której uzgodnienie współczynnika dla sprzedaży mieszanej nie będzie wymagane, jeżeli u podatnika obrót nie przekroczy 30 tys. zł. Wystarczy wówczas przesłanie zawiadomienia o zaistnieniu sprzedaży mieszanej w działalności gospodarczej.

Zasady odliczenia VAT w sprzedaży mieszanej

Według projekt Slim Vat 3 zwiększona ma zostać kwota podatku naliczonego niepodlegająca odliczeniu, wynikająca z zastosowania proporcji, w skali roku, pozwalająca na odliczenie 100% podatku VAT. Obecnie limit ten wynosi 500 zł, zostanie zaś zwiększony do 10 tys. zł. W praktyce oznacza to, że gdy proporcja sprzedaży opodatkowanej do nieopodatkowanej u przedsiębiorcy wynosi co najmniej 98% sprzedaży opodatkowanej VAT i kwota podatku naliczonego niedolegająca odliczenia z pozostałych 2% nie będzie wyższa niż 10 tys zł, to podatnik będzie mógł odliczać 100% podatku VAT.

Należy jednak pamiętać, że bez względu na wysokość proporcji, w sprzedaży mieszanej podatnik musi dokonać korekty podatku VAT na koniec roku. Obowiązek ten wynika z faktu, że wskaźnik sprzedaży mieszanej ustalany jest z wyprzedzeniem na cały rok. W trakcie roku natomiast mogą wystąpić znaczące zmiany w proporcji czy wartości sprzedaży nieopodatkowanej.

Jeśli realny współczynnik na koniec roku będzie niższy od ustalonego o mniej niż 2%, to korekta nie jest wymagana. Na przykład: jeśli ustalony przez naczelnika urzędu skarbowego współczynnik wyniesie 43%, a realnie na koniec roku okaże się, że jest to 41%, podatnik nie musi dokonywać korekty VAT. W przypadku, jeśli wskaźnik byłby większy, to podatnik będzie miał swobodę w korygowaniu podatku VAT. Należy pamiętać, że większy współczynnik daje możliwość odliczenia większej proporcji VAT, dlatego warto dokonać takiej korekty.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Analiza ruchu w dyskontach: Netto i Aldi zyskują kosztem Biedronki i Lidla. Wzrosty są mocno dwucyfrowe

Według monitoringu zachowań ponad 443 tys. konsumentów, w lipcu w porównaniu do czerwca br. spadł ruch we wszystkich dyskontach. Jednak rok do roku zwiększył się o 13,2%. Sieci Netto i Aldi poszły w górę odpowiednio o 52,3% i 44,7%. Skoki o 9% i 5,8% w Biedronce i w Lidlu są przy tym symboliczne. Zestawiając wyniki z czerwca i lipca tego roku, widać też, że każda sieć straciła unikalnych klientów. Natomiast w stosunku do lipca ub.r. ostatnio zaobserwowano wzrosty – w Netto aż o 46,2%, w Aldi o 32,2%, w Lidlu o 6,3%, a w Biedronce tylko o 0,9%. Z raportu wynika również, że udział poszczególnych dyskontów w łącznym ruchu prawie się nie zmienił w relacji miesięcznej. Ale dane z lipca br. i analogicznego okresu ub.r. jasno pokazują, że sieci Netto i Aldi zyskały kosztem Biedronki i Lidla.

Z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH, opracowanego na podstawie obserwacji przeszło 3,5 mln wizyt ponad 443 tys. konsumentów w dyskontach spożywczych, wynika, że ruch w lipcu w porównaniu do czerwca br. spadł w każdej sieci. W Biedronce obniżył się o 4%, w Lidlu – o 3,8%, w Netto – o 6,4%, a w Aldi – o 6,1%. Łącznie cały segment odnotował spadek na poziomie 4,3%.

– Straty są nieznaczne, zarówno dla poszczególnych sieci, jak i całego kanału dyskontowej sprzedaży. Spadki mogły mieć też związek z okresem wakacyjnym. Część klientów wyjechała za granicę, a w konsekwencji nie odwiedzała sklepów tak często, jak miesiąc wcześniej. Konsumenci, którzy zostali w kraju, ale stołowali się poza domem, np. wypoczywając nad morzem czy w górach, również rzadziej robili zakupy spożywcze – wyjaśnia Mateusz Chołuj z Proxi.cloud, jeden ze współautorów badania.

Jednak porównując sytuację na rynku dyskontów z lipca br. do analogicznego okresu ubiegłego roku, widać wzrost ruchu we wszystkich sklepach. Szczególnie duży procentowy skok można zauważyć w przypadku sieci Netto oraz Aldi – odpowiednio o 52,3% i 44,7%. Z kolei wzrosty w Biedronce i Lidlu są przy tym niewielkie – o 9% i 5,8%. Cały segment w tym zakresie odnotował wzrost na poziomie 13,2%.

– W przypadku Netto kluczowe znaczenie mogło mieć przejęcie Tesco. Ponadto na wzrost liczby wizyt we wszystkich sieciach wpłynęły podwyżki cen. Sprawiły, że klienci odwiedzali więcej sklepów z wyższą częstotliwością, aby znaleźć jak najtańsze produkty lub ich zamienniki, co wyraźnie widać po powyższych danych – tłumaczy Miłosz Sojka, analityk w Proxi.cloud.

Analogiczne statystyki, jak dla ruchu w sklepach, oszacowano dla liczby unikalnych klientów dyskontów.  W lipcu br. w porównaniu do czerwca dyskonty odnotowały łączną stratę na poziomie 2,2%. W Biedronce spadek wyniósł 2,1%, w Lidlu – 2,3%, w Netto – 2,4%, a w Aldi – 4,4%.

– W lipcu w porównaniu do czerwca br. we wszystkich sieciach spadek liczby unikalnych klientów był mniejszy niż strata ruchu. Poza siecią Aldi oscylował w okolicach 2%. W tym wypadku ponownie może to wynikać z tego, iż lipiec jest okresem wakacyjnym, w którym kupujący częściej wyjeżdżają, w związku z czym rzadziej odwiedzają sklepy spożywcze, szczególnie pierwszego wyboru – stwierdza Mateusz Chołuj.

Z kolei w stosunku do lipca 2021 roku ostatnio liczba unikalnych klientów w całym segmencie praktycznie się nie zmieniła. Nastąpił prawie niewidoczny wzrost, który oscylował na poziomie 0,4%. W Biedronce odnotowano niewielki skok – o 0,9%. W Lidlu był on już nieco wyższy i wyniósł 6,3%. W Netto liczba unikalnych klientów zwiększyła się niemal o połowę, bo o 46,2%, a w Aldi – o ponad jedną trzecią, czyli o 32,2%.

– Przez wysoką inflację klienci – w poszukiwaniu okazji cenowych – są zmuszeni odwiedzać sklepy, w których wcześniej nie bywali. Odwiedzają placówki nawet mocno oddalone od ich domów, by zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy na podstawowych produktach. Dlatego popularność Netto i Aldi mogła wzrosnąć. Oczywiście nie oznacza to, że w tych sieciach jest taniej. Po prostu w danym czasie oferują inne obniżki niż Biedronka czy Lidl – komentują analitycy z UCE RESEARCH.

Ostatnim etapem analizy było sprawdzenie udziałów poszczególnych sieci w łącznym ruchu w dyskontach. Porównując wyniki z lipca i czerwca tego roku, wyraźnie widać, że praktycznie nic się nie zmieniło. Biedronka zaliczyła skok o 0,2%. Lidl zyskał 0,1%. Sieć Netto straciła 0,3% w całym ruchu, a Aldi – 0,1%. Spoglądając jednak na dane z lipca br. i analogicznego okresu roku poprzedzającego, można zauważyć wzrost udziału Netto – o 3%, a także Aldi – o 0,8%, kosztem Biedronki i Lidla. Dwie ostatnie sieci zaliczyły spadki – odpowiednio o 2,5% i 1,4%.

– Względnie duży wzrost udziału Netto w rynku dyskontów rok do roku ponownie można wyjaśnić przejęciem sieci Tesco, a co za tym idzie – zwiększeniem liczby sklepów. Mimo wszystko w dalszym ciągu Biedronka, a w drugiej kolejności Lidl wciąż pozostają liderami segmentu – podsumowuje Miłosz Sojka.

Analiza została przygotowana przez firmę technologiczną Proxi.cloud i platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH. Monitoringiem objęto łącznie ponad 443 tys. konsumentów oraz 5056 placówek sieci dyskontowych, znajdujących się we wszystkich województwach. Dane wykorzystane w raporcie zostały uzyskane za pomocą geofencingu, tj. wirtualnych okręgów naniesionych na mapę, które umożliwiają zebranie informacji o pojawieniu się konkretnego konsumenta na danym obszarze i o opuszczeniu go. Wejście było rejestrowane jako wizyta klienta w sklepie, gdy trwało co najmniej 2 minuty i nie dłużej niż 2 godziny. W celu określenia pozycji rynkowych badanych sieci oraz ich zmian, zostały przeanalizowane dane o ruchu we wszystkich dyskontach spożywczych w lipcu 2022 roku w odniesieniu do wyników z miesiąca poprzedzającego (czerwca br.) oraz analogicznego okresu roku poprzedniego (lipca 2021 roku).

Wyniki PKO Banku Hipotecznego w I połowie 2022 roku

  • W pierwszej połowie 2022 roku zysk PKO Banku Hipotecznego przed opodatkowaniem wyniósł 76,5 mln zł, a zysk netto osiągnął 50,8 mln zł.
  • Na koniec czerwca 2022 roku bank, z listami zastawnymi o wartości 9,9 mld zł, niezmiennie zajmował pozycję lidera polskiego rynku banków hipotecznych pod względem salda hipotecznych listów zastawnych pozostających w obrocie. Z końcem czerwca bank przeprowadził ponadto inauguracyjną dla naszego regionu subskrypcję zielonych hipotecznych listów zastawnych w EUR o wartości nominalnej 500 mln EUR, dla których dzień emisji ustalony został na 4 lipca 2022 roku.
  • Portfel kredytowy PKO Banku Hipotecznego na koniec czerwca 2022 roku osiągnął wartość ponad 20,8 mld zł zachowując bardzo wysoką jakość pod względem ryzyka kredytowego.

Pierwsza połowa 2022 roku to w działalności PKO Banku Hipotecznego kolejny okres realizacji stabilnych wyników finansowych, pomimo zawirowań geopolitycznych, związanych z agresją Rosji na Ukrainę i utrzymującej się pandemii Covid-19. Zysk banku przed opodatkowaniem wyniósł 76,7 mln zł, tj. o 20,6 mln zł więcej niż przed rokiem, natomiast zysk netto zrealizowany w tym okresie to 50,8 mln zł, co stanowi wzrost o 16,9 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku.

Choć portfel kredytowy sukcesywnie zmniejszał się w wyniku przyspieszonej amortyzacji, to wynik z tytuł odsetek wzrósł, głównie z powodu wzrostu stóp procentowych, o 1,6% w porównaniu z pierwszą połową 2021 roku i osiągnął wartość 155,2 mln zł. Pomimo dotworzenia 2 mln zł rezerw na kredytobiorców pochodzących z Rosji, Białorusi i Ukrainy, wynik z tytułu odpisów na oczekiwane straty kredytowe wyniósł 0,2 mln zł przychodu, wobec 1,5 mln zł straty rok wcześniej, co wynikało głównie z poprawy sytuacji płynnościowej klientów objętych rezerwami w związku z pandemią Covid-19.

Tym samym rentowność banku utrzymuje się na stabilnym poziomie, pomimo konieczności poniesienia kosztów regulacyjnych sięgających 30,9 mln zł oraz kosztów z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych w wysokości 37,0 mln zł.

Suma aktywów na koniec czerwca 2022 r. wyniosła 22,5 mld zł, a jej kluczową pozycję po stronie aktywów stanowiły hipoteczne kredyty mieszkaniowe o wartości 20,8 mld zł. PKO Bank Hipoteczny pozyskuje kredyty do swojego portfela dzięki strategicznej współpracy z PKO Bankiem Polskim, w tym w drodze sprzedaży kredytów mieszkaniowych w największej w Polsce sieci oddziałów, pośredników i agentów, jak również poprzez zakup portfeli wierzytelności od PKO Banku Polskiego. W pierwszej połowie 2022 roku PKO Bank Hipoteczny udzielił kredytów hipotecznych o wartości 121 mln zł, nie realizując nabycia wierzytelności od PKO Banku Polskiego.

– „PKO Bank Hipoteczny zrealizował w mijającym półroczu satysfakcjonujące wyniki finansowe. Utrzymujemy dobrą rentowność portfela kredytów hipotecznych zachowując jego wysoką jakość. Nieustannie poprawiamy również efektywność funkcjonowania i usprawniamy realizowane w banku procesy, w tym, korzystając ze strategicznej współpracy z PKO Bankiem Polskim wdrażamy rozwiązania wspierające naszych klientów”. – mówi Katarzyna Surdy, Wiceprezes Zarządu PKO Banku Hipotecznego.

Wartość pozostających w obrocie na koniec czerwca 2022 roku wyemitowanych przez PKO Bank Hipoteczny hipotecznych listów zastawnych, wyniosła 9,9 mld zł. Stanowiła ona ok. 50,4 proc. łącznej wartości wyemitowanych przez polskie banki hipotecznych listów zastawnych. To klasyfikuje PKO Bank Hipoteczny jako największego w Polsce emitenta hipotecznych listów zastawnych.

Z końcem czerwca 2022 roku bank przeprowadził subskrypcję zielonych hipotecznych listów zastawnych w EUR serii 8 o wartości nominalnej 500 mln EUR, dla których dzień emisji ustalony został na 4 lipca 2022 roku. Była to pierwsza w Polsce oraz Europie Środkowo-Wschodniej emisja zagraniczna zielonych hipotecznych listów zastawnych zabezpieczonych wyłącznie na wysokiej jakości złotowych kredytach mieszkaniowych.

– „Naszym strategicznym celem pozostaje niezmiennie zapewnienie Grupie Kapitałowej PKO Banku Polskiego gotowości do emisji listów zastawnych, w tym w formacie zielonym. Zapewniając możliwości emisyjne zielonych listów zastawnych potwierdzamy znaczenie zrównoważonego rozwoju w działalności naszego banku i Grupy. W czerwcu 2022 roku opublikowaliśmy zaktualizowaną metodologię zarówno wyboru zielonych aktywów jak i zasad emisji zielonych listów zastawnych.  Aktualizacja polegała przede wszystkim na weryfikacji czy przyjęte przez bank kryteria określania aktywów jako zielone, są spójne ze standardem wyznaczonym przez Climate Bond Initiative dla nieruchomości mieszkalnych w Polsce oraz czy zasady te spełniają wymogi określone przez ICMA Green Bond Principles. Szczególnie dumni jesteśmy z faktu, że w lipcu 2022 roku jako pierwszy emitent z Polski przeprowadziliśmy benchmarkową emisję zielonych listów zastawnych w Euro.” – podkreśla Katarzyna Surdy.

Hipoteczne listy zastawne są rodzajem obligacji zabezpieczonych wierzytelnościami z tytułu kredytów hipotecznych. Podstawę emisji listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego stanowią wyłącznie kredyty mieszkaniowe w złotych polskich, które spełniają konserwatywne kryteria ich udzielania, tak w zakresie oceny zdolności kredytowej, jak i wyceny nieruchomości stanowiących ich zabezpieczenie. Wysokie bezpieczeństwo listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego odzwierciedla rating Aa1 nadany przez agencję ratingową Moody’s Investors Service w grudniu 2020 roku. Jest to najwyższy rating, jaki mogą uzyskać polskie papiery dłużne.

Pierwsza połowa 2022 roku stała także pod znakiem dostosowywania się banku do istotnych zmian w otoczeniu prawno–regulacyjnym, związanych z nowelizacją ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych oraz w związku z wejściem w życie ustawy o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom. W tej ostatniej kwestii bank oszacował wpływ wakacji kredytowych na 644 mln zł, przy założeniu, że 63% klientów skorzysta z zawieszenia spłat, a kwota korekty została ujęta księgach w lipcu 2022 roku.

-„Choć rzeczywisty wpływ rozwiązań w zakresie „wakacji kredytowych” jest jeszcze nieznany, i zależeć będzie między innymi od liczby klientów, którzy skorzystają z tych rozwiązań, to już teraz w tym kontekście warto podkreślić, że sytuacja kapitałowa i płynnościowa banku pozostaje bezpieczna”. – dodaje Jakub Niesłuchowski, Członek Rady Nadzorczej PKO Banku Hipotecznego wykonujący czynności Członka Zarządu.

Co będziemy jeść w czasie recesji? Wegetarianie będą w najtrudniejszej sytuacji

PKB mocno wyhamował w 2. kwartale, a to oznacza, że Polacy ograniczają swoje wydatki w przededniu recesji. Sposobem na niższe rachunki w sklepach jest przestawianie się na tańsze źródła białka. Konsumenci łososia przestawią się na mięso, a wołowiny i wieprzowiny na kurczaka. Wegetarianie są w trudniejszej sytuacji, bo to zwierzęce białko jest obecnie najtańsze.

Ceny paliw na stacjach benzynowych zależą od ceny ropy naftowej, taką zależność zna prawie każdy Bez względu na sytuację ekonomiczną każdy człowiek powinien przyswoić około 0,9 g białka na 1 kg masy ciała. Zatem dorosła osoba o wadze 60 kg by utrzymać zdrowie i mięśnie musi jeść co najmniej 50g białka dziennie. Na to jakie białko wybieramy, wpływają przyzwyczajenia kulinarne, względy etyczne, ale przede wszystkim jego koszt. Gdy na horyzoncie pojawia się recesja, konsumenci ograniczają wydatki. A to zwykle skutkuje wyborem tańszego źródła białka.

Ogólne zapotrzebowanie na białko na świecie rośnie także za sprawą wzrostu populacji. Jeszcze w tym roku ludność świata przekroczy 8 mld, a do końca obecnej dekady przybędzie dodatkowe 500 mln osób. Ocenia się, że popyt na żywność do 2050 roku wzrośnie o 60 proc. A duża cześć z tego wzrostu będzie dotyczyć właśnie źródeł białka.

kryzys jedzenia
Źródło: GUS, dane sieci handlowych

W obecnej sytuacji, gdy wiele krajów znajduje się w przededniu recesji (lub już w nią weszło), konsumenci ograniczają wydatki, co skutkuje przestawianiem się na tańsze źródła białka. Osoby, które dotychczas było stać na jedzenie ryb np. łososia, w celu oszczędności mogą przestawić się na tańsze mięso. Konsumenci wołowiny czy wieprzowiny, mogą zmienić je na kurczaka. W trudniejszej sytuacji pozostają wegetarianie, bo to białko zwierzęce pozostaje obecnie najtańsze i trudno o równie tanie jego substytuty.

Długoterminowy trend wskazuje na rosnącą popularność roślinnych substytutów mięsa, jednak ostatnio, przez decyzje zakupowe oszczędzających konsumentów, został on zastopowany. Zamienniki mięsa pozostają na większości rynków najdroższym źródłem białka (ich cena w USA wynosi przeciętnie około $25 za kg). Widać to wyraźnie w zrewidowanych w dół prognozach producentów takich jak Beyond Meat czy Oatly (producent mleka roślinnego). Jednak w długim okresie ceny substytutów i ich popularność powinny rosnąć.

W najbliższym czasie możemy zatem spodziewać się zwiększonego popytu na tańsze mięso i zmniejszenia na droższe ryby czy roślinne substytuty mięsa. Do takiego stanu warto dostosować swój portfel inwestycyjny, poszukując spółek, które będą beneficjentami takich zmian w zachowania konsumentów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Presja inflacyjna nie słabnie

Wbrew oczekiwaniom na osłabienie dynamiki wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych, według najnowszych danych GUS, inflacja nadal przyspiesza, sięgając w lipcu 15,6 proc., a więc była nieznacznie wyższa niż miesiąc wcześniej i najwyższa od 1997 r.

Zweryfikowane dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w lipcu wskaźnik inflacji wyniósł 15,6 proc., wobec czerwcowego odczytu na poziomie 15,5 proc. Nadal nie można wykluczyć przewidywań, że mamy do czynienia ze szczytem dynamiki wzrostu cen, choć jest wiele trudno przewidywalnych czynników ryzyka.

Inflacyjna presja w Polsce zaczęła narastać od marca 2021 r. Początkowo tendencja ta nie wyglądała zbyt groźnie, co mogło uśpić czujność zarówno konsumentów, jak i władz monetarnych. Do połowy ubiegłego roku wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych nieznacznie przekraczał 4 proc., co w połączeniu z wysokim tempem wzrostu gospodarczego, nie musiało budzić niepokoju. Jednak gdy w październiku 2021 r. wskaźnik inflacji prawie trzykrotnie przewyższał ustalony przez Narodowy Bank Polski cel inflacyjny (2,5 proc., plus/minus 1 punkt procentowy), Rada Polityki Pieniężnej była zmuszona do zmiany swojego nastawienia i rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych. Biorąc pod uwagę fakt, że efekty tego typu działań ujawniają się po kilku kwartałach, tę decyzję można uznać za spóźnioną. Na to nałożył się wpływ czynników zewnętrznych, niezależnych od wpływy decyzji władz monetarnych, co skutkowało nasileniem się presji inflacyjnej. Silny wzrost cen surowców energetycznych i towarów rolnych doprowadził do skoku inflacji o 15,5 proc. w czerwcu obecnego roku. To poziom najwyższy od kilkudziesięciu lat. Lipcowy odczyt daje pewną nadzieję na przełamanie tej tendencji, ale prognozy nie są zbyt optymistyczne. Ekonomiści banku centralnego w najgorszym scenariuszu zakładają, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych może przejściowo sięgnąć nawet 27 proc. Bardziej optymistyczne są prognozy inflacji średniorocznej. W tym roku ma ona wynieść 14,2 proc., a w przyszłym obniży się do 12,3 proc. Według szacunków Komisji Europejskiej inflacja HICP wynieść ma w tym roku średnio 12,2 proc., a w przyszłym 9 proc. Prognozy te obarczone są jednak sporym ryzykiem błędu, ze względu na wpływ trudno przewidywalnych czynników zewnętrznych, głównie związanych z cenami paliw.

W lipcu o 15,3 proc. wzrosły ceny żywności i napojów bezalkoholowych, co szczególnie uderza w budżet gospodarstw domowych o najniższych dochodach. Ponadto aż o 25,3 proc. w górę poszły koszty użytkowania mieszkania i nośników energii. Opał podrożał o 131,2 proc., a gaz o 44,9 proc. O 27,7 proc. więcej niż przed rokiem trzeba było płacić za transport. Olej napędowy podrożał o 40,3 proc., a benzyna o 34,5 proc. W kategorii produktów żywnościowych największy, sięgający 38,9 proc. wzrost miał miejsc w przypadku mąki, pieczywo podrożało o 29,2 proc., a mięso wołowe o 32,8 proc. Na rynkach światowych mamy do czynienia z niewielkim spadkiem cen większości produktów rolnych, jednak w Polsce na razie tendencja ta nie ma miejsca.

Autor komentarza: Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce

Rynek musi jeszcze poczekać

Protokół z lipcowego posiedzenia FOMC nie wywołał wielkiej zmienności na rynkach. Dolar lekko się osłabił, zmiana notowań EURUSD była jednak kosmetyczna. W pierwszej reakcji po publikacji indeksy giełdowe zyskały. Na koniec dnia jednak zamknęły się na minusie. Rynek nie dowiedział się niczego nowego. Prawdopodobnie do września nie zmieni się nic w nastawieniu Fed-u. Być może nowe wskazówki zostaną zaprezentowane w Jackson Hole – podczas sympozjum bankierów centralnych – choć to też jest wątpliwe.

Po pierwszej reakcji rynku można zakładać, że „minutki” zostały zinterpretowane w sposób „gołębi”. Fed nadal będzie walczyć z inflacją (to już wszyscy wiedzieliśmy). Zostało podkreślone, że w pewnym momencie właściwe będzie spowolnienie tempa podwyżek stóp procentowych. To jednak nie wiadomo kiedy nastąpi i będzie zależeć od oceny wpływu podwyżek na aktywność gospodarczą i inflację. Przyjdzie nam zatem poczekać na rozstrzygnięcie a we wrześniu ponownie w centrum uwagi będą dane CPI za sierpień oraz raport z rynku pracy. Do tego czasu rynek będzie musiał zadowolić się publikacjami drugiego kalibru. Z pewnością sympozjum w Jackson Hole – w Górach Skalistych – będzie bacznie obserwowane (25-27 sierpnia). Wydarzenie może nabrać w pewnym momencie znaczenia, ze względu na przysłowiowy okres ogórkowy oraz fakt, że historycznie to właśnie podczas tego „eventu” dochodziło do ważnych komunikatów ze strony przedstawicieli Fed-u. Nie oznacza to oczywiście, że i tym razem tak będzie.

Dziś decyzje w sprawie stóp procentowych będzie podejmował Norges Bank oraz CBT. Bank centralny Norwegii podniesie prawdopodobnie koszt pieniądza o 50 punktów bazowych do poziomu 1,75 proc. To już jest mocno wycenione. Dane o inflacji zaskoczyły, CPI wzrósł do 6,8 proc. a bazowy wskaźnik do 4,5 proc. Bank będzie musiał skorygować swoje prognozy dotyczące inflacji w nowym raporcie na temat polityki monetarnej we wrześniu. Jeśli Norges Bank będzie dziś restrykcyjny i jednocześnie przedstawiciele banku zasygnalizują kolejny ruch o podobną wartość we wrześniu, wówczas NOK powinien umocnić się względem euro. Z kolei po banku centralnym Turcji oczekuje się pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Średnioterminowe oczekiwania inflacyjne nie są zakotwiczone i osiągnęły poziom około 70% (na koniec tego roku). Kurs USDTRY zbliża się do swoich maksimów z grudnia 2021 roku. To pokazuje, że żadne z działań tureckich decydentów nie przyniosły zamierzonych efektów. Mowa tu o depozytach chronionych przed ryzykiem kursowym, przymusowym przewalutowaniach przez eksporterów czy ograniczeniu sald walutowych dla przedsiębiorstw. Rynek wie, że CBT nie zgodzi się na podwyżkę stóp, byłoby to wbrew woli prezydenta Erdogana.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

SoftBlue notuje 46 proc. wzrost przychodów ze sprzedaży w II kwartale br.

Notowana na NewConnect spółka SoftBlue, w II kwartale 2022 r. wypracowała prawie 5,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, co daje 46 proc. wzrost rdr. W całym pierwszym półroczu spółka osiągnęła ponad 11,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (+85 proc. rdr) oraz zysk netto w wysokości 204 tys. zł (+34 proc. rdr).

– W II kwartale br. skupiliśmy się na rozwoju trzech kluczowych segmentów naszej działalności, do których należą Software oraz Hardware, rozwiązania IoT oraz telekomunikacja. Wypracowane wyniki potwierdzają, że nasz biznes przynosi oczekiwane efekty. W raportowanym okresie podpisaliśmy także umowy z nowymi klientami z Polski jak i zza granicy. Głównie koncentrujemy się na tych drugich, z uwagi na wysoką marżowość. –  powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Osiągnięte w okresie kwiecień-czerwiec wyniki finansowe to efekt realizowanych projektów informatycznych. SoftBlue podpisało w tym czasie kilka nowych umów dotyczących rozwiązań IT.  Spółka skupiła się również na rozwoju działalności badawczo-rozwojowej oraz telekomunikacyjnej. W II kwartale przychody netto ze sprzedaży wyniosły niespełna 5,3 mln zł, w analogicznym okresie poprzedniego roku było to 3,6 mln zł. Zysk netto wzrósł rdr z 14 tys. zł na 57 tys. zł.

– Osiągnięte wyniki finansowe zawdzięczamy głównie zleceniom z sektora IT. Skupiamy się na tym, aby nasz portfel zamówień był zdywersyfikowany pod względem geograficznym, co ma pomóc nam uchronić biznes przed niekorzystnymi zjawiskami na rynku. Jeśli chodzi o nasze flagowe rozwiązanie z zakresu Eco Solutions, czyli AirDrona, w dalszym ciągu pracujemy nad jego rozwojem, aby zyskał jak największą rozpoznawalność na rynkach zagranicznych. Dywersyfikacja jest dla naszego biznesu niezwykle istotna – dodał Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Spółka aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości projektów technologicznych. Obecnie SoftBlue buduje własne Centrum B+R, które zostanie oddane o użytku w 2023 r.

Polski złoty w odwrocie. Wzrost PKB wyraźnie spowalnia

Ostatnie tygodnie były łagodne dla polskiej waluty. Dzisiejsze dane o wolniej rosnącym PKB jednak już takie nie są i jesteśmy świadkami wyraźnej przeceny.

Wzrost PKB

Poznaliśmy dzisiaj odczyt wzrostu PKB z Polski. Pomimo gigantycznych transferów społecznych gospodarka wyraźnie łapie zadyszkę. W ujęciu kwartalnym mamy spadek, a w ujęciu rocznym jest to zaledwie 5,3%, podczas gdy kwartał temu było to 8,5%. Należy jednak pamiętać, że rok temu mieliśmy bardzo solidny wzrost 11,3% po spadku pandemicznym i względem tego liczona jest wartość. W poprzednim kwartale z kolei punktem odniesienia nie był dwucyfrowy wzrost, ale spadek. Nie zmienia to faktu, że rynki nie lubią spowolnienia PKB. Tuż po publikacji polski złoty stracił około 3 groszy na wartości względem głównych walut.

Inflacja bazowa w górę

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji bazowej w Polsce. Analitycy spodziewali się wzrostu do 9,2%, a finalnie wynik wyniósł 9,3%. O czym nas to informuje? Po pierwsze w dalszym ciągu widać, że za wzrost cen przede wszystkim odpowiedzialne są koszty żywności i energii. Bez nich inflacja wynosi bowiem nie 15,6% a 9,3%. Z drugiej strony widać efekt presji na wzrost cen. Tak się niestety kończy długotrwałe utrzymywanie wysokiej inflacji. W rezultacie, jeżeli inflacja bazowa będzie rosła dalej, to można oczekiwać, że nawet jak się uspokoi sytuacja, na rynku energetycznym w dalszym ciągu będziemy mieć problemy z wysokim wzrostem cen. Rynek nie spodziewa się jednak wyższego wzrostu stóp procentowych, czego najlepszym dowodem jest fakt, że WIBOR nie tylko nie wzrósł, ale wręcz symbolicznie spadł.

Dane z USA wątpliwe

Wczorajsze odczyty w USA trzeba podzielić na dwie części. Z jednej strony mamy dane z rynku budowlanego, z drugiej produkcję przemysłową. Ta druga wypadła jednoznacznie korzystnie. Rośnie o 0,3% szybciej, niż oczekiwali analitycy. Wyższe o tę samą wartość jest również wykorzystanie mocy produkcyjnych. Z drugiej strony jednak na rynku nieruchomości widać spory problem. O ile wyraźnie rośnie liczba pozwoleń na budowę, o tyle coraz mniej z nich jest realizowanych. Liczba rozpoczętych budów spada. Inwestorzy wyraźnie bardziej wystraszyli się rynku nieruchomości i wczoraj po tych danych byliśmy świadkami przeceny dolara. Jest to głównie efekt psychologiczny, kryzys 2008 roku jest bowiem silnie związany z zapaścią na rynku nieruchomości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Brak prądu to realne zagrożenie. Pilnie potrzebne przepisy, wytyczne i procedury

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że w obliczu zagrożenia brakiem prądu w całej Polsce pilnie potrzebne są klarowne przepisy, mechanizmy wsparcia i ochrony oraz jasne wytyczne, lecz również przygotowanie – w dialogu z przedsiębiorcami – wariantowych scenariuszy postępowania w przypadku różnej skali problemów z dostępnością energii i paliw. Z punktu widzenia biznesu zapewnienie nieprzerwanego dostępu do energii elektrycznej, gazu ziemnego oraz węgla stanowi fundament prowadzenia działalności gospodarczej oraz zagwarantowania stabilnych dostaw i dystrybucji produktów niezbędnych do funkcjonowania tkanki społeczno-gospodarczej – od przetwarzania, produkcji i dystrybucji żywności, w tym nabiału, aż po stal niezbędną w wielu branżach gospodarki.

Podjęte dotychczas przez Rząd RP działania wydają się niewystarczające. W przypadku indywidualnych użytkowników pieców węglowych zapewniono im dodatek w wysokości 3 tysięcy złotych, natomiast pominięto inne źródła ciepła i energii – a przecież dotychczas intensywnie promowano wymianę pieców węglowych na inne, aby zmniejszyć emisyjność. Nie wprowadzono mechanizmów przeznaczonych na wsparcie dla ciepłowni zapewniających ciepło systemowe – dostępne są tylko wstępne założenia i deklaracje dotyczące zapewnienia dostaw ciepła i energii oraz ograniczenia drastycznego wzrostu kosztów.

„To sprawa najpilniejsza, gdyż pozostało nam kilka, może kilkanaście tygodni względnego spokoju. Nie możemy zgodzić się na to, by któregoś dnia do przedsiębiorców został skierowany nagły nakaz znaczącego ograniczenia zużywania energii, który sparaliżuje funkcjonowanie zakładu, narażając przedsiębiorcę na straty finansowe, a odbiorców na problemy z zaopatrzeniem. W związku z nadchodzącym sezonem jesienno-zimowym, odbiorcy indywidualni oraz przedsiębiorcy zmagają się z niepewnością dotyczącą zaspokojenia ich dotyczących energii oraz ciepła. Niepewność dotyczy głównie obaw o brak wystarczającej ilości poszczególnych paliw oraz ich dostępności, w szczególności zaś węgla oraz gazu ziemnego. W przypadku węgla problemy dotyczą głównie ciepłowni oraz odbiorców indywidualnych – krajowy oraz importowany węgiel ma charakterystykę właściwą realizacji potrzeb wielkoskalowej energetyki, a nie na celom grzewczym. Może zabraknąć nawet ponad 4 milionów ton węgla opałowego. W przypadku gazu ziemnego pochwalić należy stan zapełnienia krajowych magazynów tego paliwa, jednak nawet to nie gwarantuje pewności dostaw przez cały sezon jesienno-zimowy. Dla zbilansowania ubytku gazu ziemnego sprowadzanego dotychczas z Rosji niezbędne jest zakontraktowanie dostaw przez gazociąg Baltic Pipe, który ma wkrótce zostać oddany do użytku. Według licznych doniesień medialnych oraz wypowiedzi ekspertów zajmujących się rynkiem energetycznym, co najwyżej połowa z dostępnej przepustowości 10 mld metrów sześciennych nowego gazociągu została zakontraktowana. Być może jeszcze w tym roku pojawi się pilna potrzeba zakontraktowania dostaw gazu – o ile będzie to logistycznie możliwe – po cenach rynkowych, co może kosztować miliardy złotych miesięcznie. Uzasadnione są zatem obawy o dostępność gazu dla biznesu i to nie tylko w najbliższych miesiącach, lecz nawet w przyszłym roku, gdy trzeba będzie na nowo zapełnić magazyny, a także zapewnić nieprzerwane dostawy gazu dla odbiorców końcowych” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Równolegle należy pilnie podjąć działania mające na celu ułatwienie inwestycji energetycznych, które przyniosą ulgę w dłuższym terminie, zmniejszając podatność systemu energetycznego na zewnętrzne wstrząsy. Mowa tu zarówno o rewizji przepisów dotyczących odnawialnych źródeł energii, w tym zliberalizowania nieszczęsnej zasady 10H dla farm wiatrowych, lecz także o umożliwieniu rozwoju linii bezpośrednich, które pozwalają połączyć producenta energii z jej odbiorcą bez udziału powszechnie dostępnej sieci przesyłowej oraz o zachęcaniu przedsiębiorców do rozwijania autoprodukcji energii na własne potrzeby oraz ewentualnej odsprzedaży do sieci.

Linie bezpośrednie zwiększają bezpieczeństwo energetyczne kraju, zmniejszając jego podatność na szoki związane z na przykład poważnymi awariami dużych jednostek wytwórczych, zapewniając stabilne dostawy energii zarówno dla przedsiębiorcy, jak i dla odbiorców – w ramach np. spółdzielni energetycznej bądź klastra energii. Przy okazji odbiorcy końcowi ponoszą niższe koszty z racji braku opłat (m.in. mocowa, dystrybucyjna, OZE), które w istotny sposób zwiększają ostateczny koszt rachunku za energię elektryczną. W przypadku biznesu koszty wynikające z tych opłat i tak są już ograniczane dla sektorów energochłonnych, także nie ma żadnego uzasadnienia dla blokowania rozwoju linii bezpośrednich. Jest to także rozwiązanie korzystne z punktu widzenia konkurencji na rynku energii, gdyż daje odbiorcy wybór. Mniejszy wybór oznacza ochronę monopolu naturalnego oraz prowadzi do wyższych kosztów.

JR HOLDING inwestuje w GREEN LANES

GREEN LANES (dawniej: EAST HEMP), spółka koncentrująca się na rozwoju projektów i technologii w branży przetwórstwa konopi włóknistych, podpisała z JR HOLDING umowę inwestycyjną przewidującą finansowanie spółki w wysokości do 2 mln zł w zamian za 9,9% kapitału.

Spółki zależne GREEN LANES prowadzą aktualnie działalność w celu rozwoju technologii pozyskiwania białka z konopi, o czystości 70-90% oraz opracowania technologii rozpuszczalności białka konopi w wodzie, co umożliwi jego szerszą aplikację w przemyśle spożywczym; rozwoju technologii wytwarzania substytutów mięsa na bazie ziarna konopi oraz opracowania technologii produkcji zamiennika drewna (deski konopnej) i innych materiałów drewnopodobnych o podobnych lub lepszych właściwościach fizyko-mechanicznych oraz podwyższonej odporności na wilgoć i rozwój mikroorganizmów, w tym pleśni.

Umowa z JRH jest ważnym kamieniem milowym w rozwoju GREEN LANES. JRH jest znanym inwestorem w obszarze technologii wspierających zieloną transformację, tym samym doskonale wpisuje się jako inwestor w profil naszej działalności. Realizacja inwestycji, jest dla nas walidacją obranej przez GREEN LANES strategii, polegającej na koncentracji naszej działalności w obszarze przetwórstwa konopi włóknistych i na wykorzystaniu ich proekologicznego potencjału – powiedział Piotr Pietras, Prezes GREEN LANES Sp. z o.o.

GREEN LANES to podmiot o charakterze „venture building” – identyfikuje szanse rynkowe w dynamicznie rozwijającej się branży konopnej (a także innych roślin jednorocznych), tworzy spółki dedykowane zidentyfikowanym szansom biznesowym i rozwija je, korzystając z doświadczenia zespołu zarządzającego i ekspertów. Kluczowym parametrem służącym selekcji projektów o wyjątkowym potencjale jest ich pozytywny wpływ na środowisko naturalne. Konopie, ze względu na swoje proekologiczne właściwości, mają potencjał do odegrania kluczowej roli w gospodarce opartej na tzw. „zielonej ekonomii”.

Obecnie spółka prowadzi trzy projekty, które realizowane są niezależnie w specjalnie w tym celu powołanych spółkach. Na przetwórstwie łodygi konopi koncentruje się The True Green, która opracowała technologię produkcji drewna twardego na bazie konopi. Projekt zajął pierwsze miejsce w kategorii “Environment” w konkursie „Start-up Challenge” organizowanym przez European Tech and Start-up Days podczas XIV Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Przetwórstwem ziarna zajmuje się East Hemp Proteins, która opracowuje technologię ekstrakcji białka konopnego z pozostałości poprodukcyjnych (makuchów konopnych) po tłoczeniu oleju z konopi oraz Green Lanes Foods, w której rozwijane są alternatywy mięsa na bazie teksturyzowanego białka konopi. Spółka w drugim kwartale 2022 roku z powodzeniem wprowadziła na rynek produktów gastronomicznych produkty pod marką HEMPEAT, będące zamiennikami mięsa na bazie konopi. Produkt został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez odbiorców, a Spółka już przygotowuje się do realizacji kolejnej rundy inwestycyjnej, celem przyspieszenia rozwoju i skalowania sprzedaży

Konopie, które kiedyś były jedną z podstawowych upraw, zostały w XX w. w dużej mierze wyparte przez tworzywa sztuczne i nieco zapomniane, teraz przeżywają jednak swój renesans. Wszechstronne wykorzystanie produktów bazujących na tym naturalnym, odnawialnym surowcu w branżach takich jak zdrowie, suplementy diety, kosmetyki, branży spożywczej czy technicznej i wielu innych daje  szerokie pole do innowacji, a tym samym stwarza szanse biznesowe. Jako firma inwestycyjna chcemy kreując wartość dla naszych akcjonariuszy również wpływać na rozwój technologii korzystnych dla środowiska, a do takich z pewnością należą te oparte na konopiach. Chcemy być w awangardzie pozytywnych przemian w kierunku bardziej ekologicznej gospodarki – dodał January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Co trzeci Polak obawia się pogorszenia swojej sytuacji finansowej

Dynamicznie rosnąca inflacja znacząco wpływa na zachowania konsumenckie Polaków. Co drugi uczestnik badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji” przeprowadzonego na zlecenie Banku Millennium przyznaje, że obecna sytuacja gospodarcza skłania go do uważnego śledzenia cen w sklepach oraz wybierania tańszych produktów. 40 proc. ankietowanych przyznaje, że uszczupliły się ich oszczędności, głównie przez wzrost cen.

Rosnące ceny odbijają się na portfelach Polaków, którzy coraz uważniej gospodarują domowym budżetem.  Wpływa to na ich codzienne wybory zakupowe i zachowania konsumenckie. Jak wynika z badania Banku Millennium prawie co trzeci badany (29 proc.) obawia się problemów finansowych w związku ze wzrostem cen. Blisko połowa uczestników ankiety (49 proc.) wybiera tańsze produkty, z kolei czterech na dziesięciu badanych rezygnuje z przyjemności i wydatków, które nie są niezbędne do życia (np. tych związanych z rozrywką, jedzeniem na mieście czy dodatkowymi ubraniami). Co piąty badany odsunął w czasie poważniejsze wydatki, jak zakup samochodu, czy sprzętu RTV/AGD. Co dziesiąty, odczuwając skutki inflacji, nie jest już w stanie odkładać części zarobionych pieniędzy. Tylko 15 proc. badanych deklaruje, że nadal utrzymuje taki sam standard życia jak dawniej.

Blisko trzy czwarte ankietowanych (72 proc.) ocenia swoją sytuację finansową jako mało komfortową. Chociaż 43 proc. gospodarstw domowych wystarcza „do pierwszego”, to każdy poważniejszy zakup wymaga z ich strony oszczędzania przez pewien czas. Niemal jedna czwarta ankietowanych (24 proc.) deklaruje, że żyje skromnie i bardzo oszczędnie gospodaruje pieniędzmi. Tylko jeden na czterech badanych (25 proc.) ocenia, że żyje mu się dobrze, a pieniędzy starcza mu na wszystkie potrzeby i to bez konieczności nadmiernego oszczędzania.

– Wyniki badania potwierdzają, że inflacja ma negatywny wpływ na budżety gospodarstw domowych i zmusza konsumentów do zmiany nawyków zakupowych (wybór tańszych produktów, rezygnacja z zakupów dobr i usług, które nie są niezbędne). Konsekwencją wysokiej inflacji, której towarzyszy wzrost stóp procentowych będzie wyraźne wyhamowanie konsumpcji prywatnej, a w ślad za tym wzrostu gospodarczego. Wyniki badania potwierdzają też, że inflacja najbardziej dotyka gospodarstwa domowe emerytów, rencistów, osoby z wykształceniem podstawowym lub średnim. To w tych grupach największy odsetek respondentów ocenia, że żyje się skromnie i na co dzień trzeba bardzo oszczędnie gospodarować pieniędzmi. To emeryci i renciści w największym stopniu muszą rezygnować z przyjemności i codziennych wydatków, które nie są niezbędne. Wysoka inflacja prowadzi zatem do pogłębienia nierówności dochodowych. Dlatego tak ważne jest obniżenie inflacji i powinien być to niewątpliwie priorytet polityki gospodarczej – powiedział Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista w Banku Millennium.

Z badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji” wynika, że pogorszenia sytuacji finansowej części Polaków to przede wszystkim efekt wzrostu cen artykułów codziennego użytku. Aż 66 proc. badanych wskazuje, że żywność, chemia gospodarcza i inne tego typu produkty, to jedne z trzech grup wydatków, na które w ciągu miesiąca wydaje najwięcej pieniędzy. Drugą najczęściej wskazywaną kategorią wydatków (61 proc. odpowiedzi) były te związane z opłacaniem rachunków i utrzymaniem mieszkania. Jedna czwarta odpowiedzi (24 proc.) dotyczy wydatków na transport (bilety komunikacji, paliwo, opłaty związane z posiadaniem samochodu). Raty kredytu są obecnie jednym z trzech najwyższych kosztów dla co piątego ankietowanego (19 proc.).

Pokrycie codziennych wydatków coraz częściej skłania ankietowanych do sięgania po swoje oszczędności. Aż 40 proc. uczestników badania, którzy mają oszczędności, wskazuje, że od początku roku ich zasoby finansowe zmalały. Dwie trzecie osób z tej grupy (66 proc.) przyznaje, że to rezultat rosnących cen m.in. żywności i opłat. Z kolei 21 proc. odpowiedzi związanych jest ze wzrostem kosztów posiadanych kredytów. Tylko jedna piąta ankietowanych (18 proc.) mogła wydać swoje oszczędności na cel, na który były przeznaczone.

– Jak wskazują badania coraz częściej szukamy oszczędności, wybierając tańsze produkty, kupując mniej czy rezygnując z przyjemności. W oszczędzaniu nawet małe kwoty mają znaczenie. Dlatego proponujemy klientom dodatkową możliwość odkładania pieniędzy. Posiadacze rachunku Millennium 360°, mogą skorzystać z opcji „Zwroty za zakupy” i oszczędzać na zakupach dokonywanych za pośrednictwem aplikacji mobilnej lub bankowości elektronicznej. Rozwiązanie działa np. w popularnych sieciach spożywczych, kosmetycznych czy na platformach handlowych. Osobom, które nie są klientami naszego banku polecamy korzystanie z platformy smartshoppingowej goodie, która też umożliwia otrzymywanie zwrotu części pieniędzy wydanych w kilkuset sklepach internetowych. Warto korzystać z tej opcji – użytkownicy goodie zaoszczędzili już na zakupach ponad 31 mln zł – powiedziała Beata Krupińska, dyrektor Departamentu komunikacji Marketingowej w Banku Millennium.

Według ankietowanych w badaniu Banku Millennium rozważne gospodarowanie pieniędzmi będzie miało również znaczenie w najbliższej przyszłości. Dziewięciu na dziesięciu mieszkańców Polski zakłada bowiem, że ceny będą dalej rosnąć. Najwięcej jest zwolenników poglądu, że tempo inflacji utrzyma się na takim samym poziomie, na jakim jest obecnie (36 proc.). Niewiele mniej (31 proc.) osób twierdzi, że ceny będą rosnąć nieco wolniej, z kolei prawie jedna czwarta ankietowana przewiduje przyspieszenie deprecjacji złotego. Jedynie 6 proc. osób wierzy, że szczyt inflacji został osiągnięty, z kolei prognozujcy spadek cen stanowią zaledwie 3 proc. ankietowanych.

Badanie przeprowadzone dla Banku Millennium na panelu Ariadna w lipcu 2022 roku. Próba ogólnopolska N=1070 osób wieku od 18 lat wzwyż, reprezentatywna ze względu na płeć, wiek i wielkości miejscowości zamieszkania. Metoda: badanie przeprowadzone metodą ankiety internetowej (CAWI).

Rynek M&A krajów Europy Środkowo-Wschodniej odczuł skutki wojny w Ukrainie. Największe spadki liczby fuzji i przejęć w Polsce

Po szokującym początku roku, w drugim kwartale 2022 rynek fuzji i przejęć zaczął się odradzać. W okresie kwiecień – czerwiec w regionie Europy Środkowo-Wschodniej zawarto 524 transakcje na ponad 30 mld euro. Najbardziej aktywne były firmy w branży IT, gdzie doszło do 219 fuzji i przejęć. Wśród największych rynków CEE, to właśnie Polska najbardziej odczuła skutki wojny w Ukrainie. W pierwszej połowie roku liczba transakcji nad Wisłą spadła o 35,7% r/r do zaledwie 108, a ich łączna wartość zmniejszyła się prawie o połowę do 3,9 mld euro. Jedynie Polska spośród innych krajów w regionie, takich jak Czechy, Rumunia czy Turcja, doświadczyła tak znacznego pogorszenia wyników.

W raporcie „Emerging Europe M&A H1 2022” analitycy EMIS z ISI Emerging Markets Group prezentują krajobraz rynku fuzji i przejęć w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie w Polsce, Czechach, Rosji, Rumunii i Turcji, w pierwszym półroczu 2022 r. Łącznie w tym regionie sfinalizowano 1020 transakcji, co oznacza spadek o 2,6% r/r, czego przyczyny upatruje się głównie w rosyjskim ataku na Ukrainę. Co jednak istotne, łączna wartość fuzji i przejęć wzrosła w tym czasie o 16,1% do 52,9 mld euro, głównie przez ogromne transakcje związane z największym rosyjskim wydobywcą złota, firmą Polyus. Said Kerimov – syn miliardera, którego Stany Zjednoczone usankcjonowały po raz pierwszy już w 2018 roku – przekazał swoje 46,35% udziałów w Polyus, warte 12 mld euro, Funduszowi Wspierania Fundacji Islamskich w Rosji. Za kwotę 6,27 mld euro, 30% udziałów wydobywcy złota kupił z kolei prywatny inwestor Achmet Palankojew. To właśnie w sektorze wydobywczym w pierwszym półroczu 2022 r. firmy wydały najwięcej pieniędzy, bo aż 20,5 mld euro, doprowadzając do prawie 10-krotnego wzrostu w stosunku do analogicznego okresu w roku 2021. Natomiast największa liczba transakcji, bo aż 219, odbyła się po raz kolejny w sektorze IT. Następne miejsce, z małym spadkiem, zajmują nieruchomości – 139, a podium po niewielkim wzroście zamyka sprzedaż hurtowa i detaliczna z 91 transakcjami.

USA inwestuje w Europie Środkowo-Wschodniej

Najczęstszym i największym inwestorem zagranicznym na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej bezkonkurencyjnie były Stany Zjednoczone, które na 48 transakcji przeznaczyły 3,8 miliarda euro. Pod względem liczby inwestycji kolejne miejsce, z 20 fuzjami i przejęciami zajęły Niemcy, do czego przyczyniło się zwiększenie do 24% udziału Porsche Automobil Holding w chorwackim Rimac Automobili.Natomiast drugim najbardziej hojnym europejskim inwestorem okazała się Hiszpania, wydając 1,5 mld euro – w tym 1,37 mld na zakup 36,1% udziałów akcjonariuszy w Garanti Bankasi, tureckiej firmie świadczącej usługi finansowe, przez Banco Bilbao Vizcaya Argentaria (BBVA), drugi co do wielkości hiszpański bank i jeden z największych w strefie euro.

W Polsce odbyło się o ponad 1/3 transakcji mniej

W pierwszej połowie 2022 r. ogólna liczba transakcji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej spadła. Mimo to w Turcji odbyło się 136 fuzji i przejęć (czyli o 15 więcej r/r), w Rosji 327 (czyli o 22 więcej r/r), a w Rumunii 112 (czyli o 24 więcej r/r). W Czechach nastąpił lekki spadek o 2 transakcje w porównaniu do 59 z zeszłego roku. Natomiast w Polsce było ich aż o 60 mniej, bo jedynie 108. Spadła też łączna wartość transakcji dokonanych nad Wisłą. W pierwszej połowie 2022 r. wyniosła 3,9 mld euro, czyli ponad połowę mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Eksperci EMIS nie mają wątpliwości, że na ten stan rzeczy wpływa bezpośrednie sąsiedztwo z pochłoniętą wojną Ukrainą.

W Polsce największy spadek wartości fuzji i przejęć dotknął sektor telekomunikacji. W pierwszym półroczu 2021 r. dokonano transakcji za 1,7 mld euro, a już rok później było to prawie czterokrotnie mniej, jedynie 429 mln euro. Najważniejszym wydarzeniem w polskiej branży telekomunikacyjnej było przejęcie Emitela, jednego z operatorów naziemnej infrastruktury radiowo-telewizyjnej w Polsce, przez brytyjski Cordiant Digital Infrastructure za kwotę 421,4 mln euro.

Analitycy EMIS zwracają uwagę na fakt, że trudno porównywać polski rynek M&A z początku 2021 i 2022 roku. Pierwszy kwartał zeszłego roku, kiedy to wartość transakcji w Polsce osiągnęła rekordowe 7,7 mld euro, był tak udany, że podniósł wyniki całego półrocza, co sprawiło, że oczekiwania na nadchodzący rok były bardzo duże. Wybuch wojny kompletnie zmienił krajobraz biznesowy nad Wisłą.

Google kupuje nieruchomości, Lotos sprzedaje stacje paliw

W Polsce, najwięcej fuzji i przejęć w pierwszym półroczu tego roku odbyło się w branży nieruchomości i budownictwa, gdzie odnotowano wzrost o 50% r/r. Transakcje wyniosły łącznie ponad 1,7 mld euro. Na drugim miejscu znalazła się sprzedaż hurtowa i detaliczna, gdzie wydano ponad pół miliarda euro.

Dwie największe polskie transakcje to:

  • Zakup kolejnych 24,7% akcji w grupie Immofinanz, która jest właścicielem dużej liczby nieruchomości komercyjnych m.in. w Warsaw Spire, przez CPI Property Group. Dzięki temu firma z sektora nieruchomości komercyjnych i hotelowych w Europie Środkowo-Wschodniej i Niemczech stała się największym udziałowcem. Eksperci EMIS szacują, że łączna kwota transakcji to 638 mln euro.
  • Inwestycja  Google w kompleks wieżowców The Warsaw HUB. Dokładnie 582,7 mln euro kosztowało amerykańską spółkę całkowite przejęcie biurowców, których do tej pory była największym najemcą.

W przygotowanym przez analityków EMIS zestawieniu „Top 20 M&A Deals”, zakup firmy Google znalazł się na 15. miejscu i był najważniejszą przeprowadzoną w Polsce transakcją w pierwszej połowie 2022 r. Trzy pozycje dalej umieszczono przejęcie 417 stacji paliw sieci Lotos znajdujących się na terenie Polski przez węgierską spółkę MOL za kwotę 536,5 mln euro (szacowania rynkowe). MOL poinformował w komunikacie prasowym, że dzięki tej transakcji stanie się trzecim największym podmiotem na rynku detalicznej sprzedaży paliw w Polsce.

Europejski rynek M&A nie był przygotowany na to, co wydarzyło się w lutym w Ukrainie. Szczególnie wyniki z pierwszego kwartału bieżącego roku pokazują widoczne załamanie, jednak biznes szybko przystosował się do nowej sytuacji i już w kolejnych trzech miesiącach bilanse poszły w górę. Firmy, mimo niespokojnych okoliczności, starają się kontynuować rozwój napędzany przez fuzje i akwizycje, walcząc o pozycję na rynku w swoich sektorach. Jednak sytuacja może się w każdej chwili zmienić. Eksperci EMIS ostrzegają, że Polska, tak samo jak inne, sąsiadujące bezpośrednio z pogrążoną w wojnie Ukrainą kraje, musi być gotowa na spadek zainteresowania ze strony inwestorów i starać się stworzyć bezpieczne warunki do rozwoju gospodarczego i biznesowego.

Źródło: EMIS Insights M&A Report „Emerging Europe M&A H1 2022”

Luki bezpieczeństwa w mechanizmie płatności mobilnych Xiaomi! Hakerzy mogli dokonywać fałszywych transakcji

Smartfony Xiaomi oparte o chipy MediaTek, posiadają błędy bezpieczeństwa w systemach płatności, a zidentyfikowane luki mogą pozwolić na dokonywanie fałszywych płatności oraz wyłączenie systemu płatności bezpośrednio z nieuprzywilejowanych aplikacji Androida, odkryli analitycy bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research.

Płatności mobilne stały się bardzo popularną i powszechną formą płatności na całym świecie. Używamy ich codziennie, odsuwając na bok wątpliwości i niepewność. Według najnowszych danych portalu Statistica, w 2021 r. dwie trzecie światowych płatności mobilnych przypadło na Daleki Wschód i Chiny. To około 4 miliardy dolarów w transakcjach w portfelu mobilnym. Tak ogromna kwota z pewnością przyciąga uwagę hakerów.

Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research przeanalizowali system płatności wbudowany w smartfony Xiaomi zasilane chipami MediaTek, które są bardzo popularne przede wszystkim w Chinach. Ich badanie zaskutkowało wykryciem luk bezpieczeństwa, które umożliwiają fałszowanie pakietów płatności lub bezpośrednie wyłączanie systemu płatności z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida. W konsekwencji dokonywane płatności mogą nie zostać rozliczone, a środki zostać przesłane wprost na konto cyberprzestępcy.

Zaufane środowisko wykonawcze (TEE) od wielu lat jest integralną częścią urządzeń mobilnych. Jego głównym celem jest przetwarzanie i przechowywanie poufnych informacji bezpieczeństwa, takich jak klucze kryptograficzne i odciski palców. Telefony Xiaomi oparte o chip MediaTek wykorzystują architekturę „Kinibi” TEE, która tworzy oddzielną wirtualną strukturę do przechowywania kluczy bezpieczeństwa wymaganych do podpisywania transakcji. Przeznaczona jest do uruchamiania zaufanych aplikacji, takich jak „thhadmin”, które są odpowiedzialne za zarządzanie bezpieczeństwem, w tym wbudowaną platformą płatności mobilnych „Tencent Soter”. Zapewnia ona interfejs API dla aplikacji innych firm w celu integracji funkcji płatności.

Specjaliści Check Point Research znaleźli lukę w zaufanym formacie aplikacji, z którego korzysta Xiaomi, a polega ona na braku kontroli wersji oprogramowania. Umożliwia to atak typu downgrade, co oznacza, że podmiot atakujący może zastąpić nowszą, bezpieczniejszą aplikację wersją starszą, podatną na ataki. Eksperci wskazują na dwa potencjalne sposoby ataku na zaufany kod:

  • Z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida: Użytkownik instaluje złośliwą aplikację i uruchamia ją. Aplikacja wyodrębnia klucze i wysyła fałszywy pakiet płatności, aby ukraść pieniądze.
  • Jeśli atakujący ma w rękach urządzenia docelowe: Atakujący rootuje urządzenie, obniża poziom środowiska zaufanego, a następnie uruchamia kod, aby utworzyć fałszywy pakiet płatności bez aplikacji.

Odkryliśmy zestaw luk, które mogą pozwolić na fałszowanie pakietów płatności lub wyłączenie systemu płatności bezpośrednio z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida. Udało nam się włamać do WeChat Pay. Natychmiast ujawniliśmy nasze ustalenia Xiaomi, które szybko pracowało nad wydaniem poprawki – mówi Slava Makkaveev, badacz ds. bezpieczeństwa z Check Point Software.

Luka, którą Xiaomi przypisała CVE-2020-14125, całkowicie narusza platformę Tencent Soter, umożliwiając nieautoryzowanemu użytkownikowi podpisywanie fałszywych pakietów płatności. Eksperci zalecają użytkownikom telefonów komórkowych, aby zawsze aktualizowali system operacyjny swojego telefonu do najnowszej wersji.

Upominki i gadżety reklamowe na lato!

Na to, czy gadżety reklamowe będą skuteczną formą promocji firmy, w dużej mierze wpływa ich funkcjonalność. Ciekawym pomysłem jest nadanie tego typu upominkom bardziej konkretnego charakteru, dopasowując go do okoliczności… albo do pory roku. Lato to czas, w którym korzystamy z wielu różnego rodzaju akcesoriów, które doskonale nadają się na upominki reklamowe. Na jakie produkty warto zatem postawić?

Okulary przeciwsłoneczne z nadrukiem

Co prawda z okularów przeciwsłonecznych można korzystać przez cały rok – dotyczy to zwłaszcza kierowców, jednak to właśnie lato jest czasem, kiedy robimy to najczęściej. Warto zatem tego typu akcesoria włączyć do puli, jaką stanowią wakacyjne firmowe upominki i gadżety reklamowe. Tym bardziej że można tutaj zabłysnąć pomysłowością, bo w asortymencie okularów przeciwsłonecznych o przeznaczeniu promocyjnym mamy do wyboru oryginalne i ciekawe rozwiązania, takie jak:

  • ekologiczne okulary przeciwsłoneczne z włókien słomy pszenicznej
  • bambusowe okulary przeciwsłoneczne
  • okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją wykonane z drewna i plastiku z recyklingu

Tworząc bardziej ekskluzywny zestaw upominkowy, do okularów można dołożyć etui wykonane z bambusa lub filcu. Okulary są zazwyczaj znakowane za pomocą nadruku lub grawera. Warto nadmienić, że okulary przeciwsłoneczne przeznaczone na artykuły promocyjne mogą być personalizowane zarówno pod względem rodzaju materiału, z jakiego będą wykonane (plastik, trawa pszeniczna, bambus), ich koloru, jak i rodzaju szkieł.

Wakacyjne upominki i gadżety reklamowe na podróż

Lato to czas wakacji i urlopu, zatem walizki, torby i plecaki to upominki, które z pewnością się przydadzą. Przy czym są to akcesoria niezwykle wdzięczne do znakowania i promocji, jakby nie było podróżują, a tym samym może zobaczyć je dość spora grupa potencjalnych klientów. Poza tym tego typu asortyment jest naprawdę zróżnicowany i z pewnością każdy znajdzie produkty, które w pełni dostosuje zarówno pod względem cenowym, jak i pod kątem dopasowania oferty do profilu firmy. Do wyboru mamy między innymi:

  • plażowe torby ekologiczne
  • worki plecaki ze sznurkiem
  • saszetki biodrowe
  • torby termoizolacyjne
  • plecaki
  • torby podróżne
  • walizki na kółkach

Ciekawym dodatkowym gadżetem i upominkiem reklamowym mogą być zawieszki bagażowe.

Promocyjne gadżety plażowe

Do wakacyjnych upominków i gadżetów reklamowych zaliczyć można wszystkie akcesoria plażowe. Tutaj także wybór artykułów jest naprawdę olbrzymi. Część z nich ma oczywiście zastosowanie o wiele szersze niż tylko typowo plażowe. Do tych najciekawszych i najbardziej popularnych zaliczyć można:

  • materace i artykuły nadmuchiwane (koła do pływania, poduszki, dmuchane uchwyty na puszki, dmuchane fotele, dmuchane zagłówki, nadmuchiwane delfiny itp.)
  • bambusowe wachlarze
  • klapki japonki
  • ręczniki
  • daszki przeciwsłoneczne
  • piłki plażowe
  • frisbee
  • gry plażowe (tenis, badminton)

W tym przypadku również mamy do wyboru artykuły tańsze lub droższe. Dzięki czemu cała oferta jest dość elastyczna, jeśli chodzi o budżet na upominki i gadżety reklamowe.

Nastroje polskich konsumentów ulegają stabilizacji, jednak na dość niskim poziomie

Najnowsza, polska piąta edycja cyklicznego badania EY – Future Consumer Index – pokazuje, że nastroje polskich konsumentów ulegają pewnej stabilizacji, jednak na dość niskim poziomie. W maju 2022 roku, w porównaniu do października 2021 r., odsetek osób, które negatywnie oceniają zmiany w swojej sytuacji na przestrzeni ostatnich miesięcy spadł z 23% do 11%. Należy się jednak spodziewać, że kolejne miesiące przyniosą pogorszenie nastrojów konsumenckich. Już w maju 61% respondentów twierdziło, że wzrost cen i usług sprawiał, że w mniejszym stopniu było ich na nie stać. Wzrost kosztów został przez Polaków w szczególności odnotowany w przypadku gazu/paliwa (94%), świeżej (94%) i pakowanej (90%) żywności, a także artykułów gospodarstwa domowego (82%). W tej ostatniej kategorii konsumenci najczęściej poszukują tańszych zamienników (31%).

Piąta edycja badania EY – Future Consumer Index – pokazuje, że na przestrzeni ostatniego roku nastroje konsumentów uległy poprawie, jednak aktualna sytuacja daleka jest od optymizmu. W październiku 2021 roku jedynie 6% respondentów uznawało, że ich obecna sytuacja jest lepsza niż 3-4 miesiące wcześniej. W maju 2022 r. ten odsetek wzrósł do 28%. Różnica wyniosła 22 punkty procentowe. Równocześnie o 12 punktów procentowych spadła liczba negatywnych odpowiedzi (z 23% do 11%). Taka sytuacja może wynikać z pewnego przywyknięcia konsumentów do zmian rynkowych, będących konsekwencją wybuchu wojny w Ukrainie. Zbliżające się miesiące mogą jednak przynieść ponowne pogorszenie nastrojów. Co szczególnie interesujące najwyższy odsetek – zarówno pozytywnych (30%), jak i negatywnych (19%) wskazań – został odnotowany w gronie respondentów deklarujących swoje zarobki jako „średnie”. Stanowi to potwierdzenie, że jest to grupa najbardziej podatna na zmiany konsumenckie.

Nastroje polskich konsumentów

– Na przestrzeni ostatnich miesięcy odczucia polskich konsumentów można porównać do sinusoidy. Obserwowane od połowy zeszłego roku znoszenie pandemicznych restrykcji pozytywnie wpłynęło na nastroje. Stopniowa poprawa została jednak zastopowana przez galopujący wzrost inflacji. Obecnie mija pierwszy szok cenowy, a sytuację może porównać do stabilnej niepewności. Ma to bezpośrednie przełożenie na decyzje konsumenckie. Polacy zaczęli poszukiwać. Kupują mniej i częściej wybierają zamienniki. Należy przewidywać, że w najbliższej przyszłości to zjawisko będzie się wyłącznie pogłębiać – mówi Łukasz Wojciechowski, Partner, Dział Audytu, Lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

Niewątpliwy wpływ na delikatne, ale rosnące poczucie stabilizacji miał spadek obaw o zatrudnienie. W maju 2022 roku zaniepokojonych o swoją pracę było 43% Polaków. Chociaż wynik pozostaje wysoki, to jednocześnie oznacza to zmniejszenie o 19 punktów procentowych w porównaniu do października 2021 roku.

Jednakże w perspektywie kolejnych 12 miesięcy, jedynie 29% osób oczekuje poprawy swojej sytuacji finansowej. W porównaniu do października 2021 r. oznacza to spadek o 6 punktów procentowych. Stanowi to najlepsze potwierdzenie, że najbliższą perspektywę czasową konsumenci widzą w coraz ciemniejszych barwach.

Pesymizm przekłada się negatywnie na szereg branż, dalekich od sektora FMCG. Przykładami mogą być deklaracje 76% ankietowanych, że w najbliższych przyszłości nie będą podejmować nowego sportu lub hobby. Jeszcze więcej – bo 80% badanych – nie planuje zakupu nieruchomości.

Wzrost cen = zmiana wyborów konsumenckich

Aż 61% Polaków twierdzi, że wzrost cen produktów i usług sprawia, że stać ich na nie w mniejszym stopniu. Badanie EY – Future Consumer Index – wskazuje, że na przestrzeni ostatnich miesięcy Polacy najczęściej dostrzegali wzrost cen gazu/paliw (94%), a także świeżej (94%) i pakowanej (90%) żywności. Te kategorie przodują również w przewidywaniach dotyczących dalszego wzrostu cen, notując wyniki 92% (gaz/paliwa), 84% (świeża żywność) i 78% (pakowana żywność).

Naturalnym efektem wzrostu cen jest ograniczenie konsumpcji. Badanie EY pokazuje jednak, że Polacy przede wszystkim ograniczają spożycie alkoholu (41%), zakupy odzieży i obuwia (39%) oraz kosmetyków (38%) i pakowanej żywności (37%).

Niemal identyczny odsetek wskazuje na gaz/paliwo (36%), które jednocześnie jest kategorią o najniższym odsetku wykorzystywania zamienników (8%). Ze względu na ścisłą kontrolę regulacyjną nad dystrybucją jest to naturalne zjawisko. W dokładnie odwrotnej sytuacji znajdują się artykuły higieny osobistej oraz gospodarstwa domowego. Najmniejszy odsetek konsumentów (odpowiednio 28% i 30%) decyduje się rezygnować z tych kategorii. Jednocześnie w obu przypadkach respondenci najczęściej poszukują tańszych zamienników – 30% (artykuły higieny osobistej) oraz 31% (artykuły gospodarstwa domowego i środki czystości).

Kategorią, z której najczęściej rezygnują Polacy to elektronika użytkowa (17%), w której równocześnie zaobserwowano najniższy wzrost cen (66% wskazań). Kolejne miejsce na liście – 12% – zajęły zaś napoje alkoholowe. Co warte podkreślenia konsumenci chętniej rezygnują z zakupu napojów bezalkoholowych (7%) niż z odzieży i obuwia (6%).

zmiana wyborów konsumenckich

– Notowany w ostatnich miesiącach znaczący wzrost cen wpłynął na zmianę wyborów konsumenckich. Otwarte pozostaje pytanie, czy to zjawisko przyjmie formę przejściową, czy trwałą. Od tego zależy, czy większy udział tańszych zamienników w koszykach Polaków zostanie utrzymany w dłuższej perspektywie czasu. Należy się jednak spodziewać, że nawet po zmniejszeniu się poziomu inflacji wielu konsumentów na tyle przyzwyczai się do nowych dla nich produktów, że nie będzie chciało od razu dokonać zmiany, nawet dysponując (potencjalnie) większymi funduszami. To olbrzymie wyzwanie dla sieci handlowych oraz producentów z sektora FMCG – podsumowuje Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

O Badaniu
Piąta polska edycja badania EY – Future Consumer Index – przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach 17-27 maja 2022 roku na grupie 1000 osób w wieku 18-65 lat.

Swoim zasięgiem badanie objęło cały kraj i wszystkie grupy społeczne. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące obecnych zachowań zakupowych, nastrojów i przewidywanych postaw w najbliższej przyszłości.

Krajowy rynek złota rośnie. W pierwszym półroczu Polacy kupili 8 ton królewskiego kruszcu

W 2021 roku wielkość polskiego rynku złota – zgodnie z szacunkami firmy Goldenmark – wyniosła 14,2 tony. Pierwsze półrocze 2022 utrzymało popyt na królewski kruszec na wysokim poziomie, który eksperci oszacowali na 8 ton. Dla porównania, w całym roku 2020 Polacy zakupili 9,3 tony złota, a w 2019 – 5 ton.

Jak wynika z raportu „Pierwsze półrocze 2022 na rynku złota” opracowanego przez ekspertów Goldenmark, wiodącego dostawcy metali szlachetnych w Polsce, oznacza to, że rodzimy rynek złota dynamicznie rozwija się, co związane jest z kluczowymi czynnikami ryzyka dotyczącymi ogółu – inflacją i wojną.rynek zlota w polsce popyt na zloto

Czynnikiem, który również wpłynął na polski rynek złota, były rekordowo niskie stopy procentowe w okresie pandemicznym – w okresie od maja 2020 do września 2021 roku stopa referencyjna wynosiła 0,1 proc. Przełożyło się to m.in. na symboliczne oprocentowanie lokat bankowych, co – wraz z rosnącą już wtedy inflacją – sprawiało, że Polacy szukali sposobów na ochronę swoich oszczędności – wyjaśnia Dariusz Świętek, dyrektor sprzedaży w Grupie Goldenmark.

Podobnie jak w poprzednich latach, największą popularnością w Goldenmark cieszyły się monety bulionowe i sztabki o wadze 1 uncji.

Wśród monet prym wiodły najpopularniejsze z nich, czyli Krugerrand, Wiedeńscy Filharmonicy, Australijski Kangur, Kanadyjski Liść Klonowy i Amerykański Orzeł. Klienci chętnie kupowali także małe sztabki o wadze 1, 2 i 5 gramów. Odczytujemy to niezmiennie jako fakt, że w złocie lokują swoje oszczędności także osoby o nieco mniej zasobnych portfelach, ale również mające na uwadze swoje bezpieczeństwo finansowe. To bardzo pozytywny sygnał – dodaje Dariusz Świętek.

Globalny popyt na złoto też rośnie

Jak wynika z danych Światowej Rady Złota, popyt na królewski kruszec w pierwszym półroczu 2022 wyniósł 2188,5 ton i tym samym przewyższał zarówno popyt z analogicznego okresu ubiegłego roku (1950,6 t), jak i z drugiego półrocza 2021 (2070,1 t).

Pod względem struktury popytu najwyższy wzrost widać w kategorii „inwestycje” (złoto fizyczne + fundusze ETF oparte o złoto). W pierwszym półroczu 2021 było to 469,8 ton, w drugim – 537,5 t, zaś w pierwszej połowie 2022 roku – 760,1 ton. Zmalał z kolei popyt biżuteryjny.

Jeśli chodzi o sektor technologiczny, w każdym z tych okresów popyt był podobny i wynosił ok. 160 ton, przy czym najwyższy był w drugim półroczu 2021 i wyniósł 169,3 ton. Tłumaczyć to można faktem, że w drugim półroczu ubiegłego roku przemysł znajdował się jeszcze w tendencji wzrostowej po pandemii, zaś w 2022 roku na fali niepokojów geopolitycznych produkcja w pewnych sektorach znów zaczęła spowalniać – wylicza Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark.

Ponownie wzrosło zainteresowanie złotem wśród banków centralnych, które w pierwszej połowie 2022 roku kupiły około 270 ton królewskiego kruszcu, czyli zdecydowanie więcej niż w drugiej połowie roku ubiegłego. Do największych kupujących należały: Turcja (63,5 t), Egipt (44,11 t), Irak (33,97 t) i Indie (14,71 t).

Wzrosty w kategorii „inwestycje” i „banki centralne” wyraźnie obrazują rosnący popyt na bezpieczeństwo, zaś spadek w kategorii „biżuteria” i lekki spadek technologiczny wskazują jednocześnie na ograniczenie konsumpcji i produkcji, które wynikają z niepewności geopolitycznej oraz rosnącej inflacji – dodaje Michał Tekliński.

Grupa PTWP z rekordowymi wynikami w II kw. i bardzo dobrym zamknięciem I pół. 2022

W II kwartale br. Grupa Kapitałowa PTWP wypracowała rekordowe wyniki w zakresie przychodów skonsolidowanych i zysku brutto. Bardzo dobrze wypada także podsumowanie po II kwartale we wszystkich segmentach działalności i we wszystkich spółkach Grupy. Wpływ na to miały m.in. powrót do działalności eventowej w formule stacjonarnej, wzmocnionej możliwością uczestnictwa online oraz dynamiczny wzrost w obszarze digital.

Narastająco skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP po II kwartale 2022 r. wyniosły 48 mln zł, a zysk brutto zanotowano na poziomie 11,6 mln zł. Z kolei wyniki w drugim kwartale br. są rekordowe. Przychody skonsolidowane za okres od kwietnia do czerwca 2022 r. to aż 34 mln zł, przy wypracowanych 12,5 mln zysku brutto.

– W rok 2022 weszliśmy bardzo dobrze przygotowani, a bieżące wyniki są odzwierciedleniem nakładów pracy i  skutecznie przeprowadzonych zmian. W okresie pandemicznym, który nas szczególnie dotyczył i jednocześnie był dla nas bardzo trudny, dostosowaliśmy strukturę kosztów i tak przeformatowaliśmy organizację, aby przystosować ją do nowych warunków, kładąc nacisk na rozwój w kierunku online. Wykonaliśmy dużo organicznej pracy, przygotowując firmę na odbicie, które faktycznie nastąpiło i którego efekty z satysfakcją widzimy w podsumowaniu po II kwartale tego roku – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

W raportowanym okresie Grupa wróciła w pełni do działalności eventowej. Wydarzenia organizowane były stacjonarnie, z bardzo dobrą frekwencją i z uwzględnieniem komponentu internetowego, który zagwarantował poszerzanie zasięgów. Z sukcesami obyły się eventy własne, na czele z rekordową 14. edycją Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. W zarządzanych przez jedną ze spółek Grupy obiektach –Międzynarodowym Centrum Kongresowym i w Spodku, mimo trudnych warunków na początku roku będących pokłosiem sytuacji covidowej, zadbano o dużą zajętość i zrealizowano szereg wydarzeń, m.in. Grupa gościła 11. sesję Światowego Forum Miejskiego pod egidą ONZ – WUF11.

Grupa stawia szczególnie na konsekwentny rozwój spółki PTWP Online, co wpisuje się w strategię dynamicznego wzrostu w obszarze digital, dywersyfikacji produktów i zwiększania przychodów. Każdy z serwisów branżowych jest liderem w swojej specjalizacji i sukcesywnie wzmacnia pozycję w poszczególnych sektorach. Miesięcznie portale Grupy PTWP odwiedza już 12 mln unikalnych użytkowników, a inwestycja w rozbudowę segmentu online jest traktowana priorytetowo.

–  Pracujemy nad jeszcze większym uatrakcyjnieniem naszej oferty i produktami dopasowanymi do aktualnej sytuacji rynkowej. Naszym celem jest rozwój online – organiczny, czyli serwisy internetowe i eventy, ale także inwestowanie w tym obszarze. Analizując podejmowane wysiłki i patrząc na prognozy, a także zakontraktowanie plany eventowe i stopień zajętości w obiektach, widzimy, że druga połowa roku, a więc okres jesienny, zapowiada się bardzo dobrze – podsumowuje Wojciech Kuśpik.

GK Bloober Team z rekordowymi przychodami

Prawie 35,5 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 8,8 mln zł zysku netto wypracowała GK Bloober Team w pierwszym półroczu bieżącego roku. Wynik ten związany jest przede wszystkim z utrzymywaniem się wysokiego poziomu sprzedaży gier The Medium i Observer System Redux, oraz realizacją umów z globalnymi wydawcami.

Nasza konsekwentnie realizowana długoterminowa strategia biznesowa przynosi efekty. Tylko w tym kwartale wypracowaliśmy w całej grupie kapitałowej 17,5 mln zł przychodów ze sprzedaży. Wyniki nie pokazują jednak tego, co najważniejsze z perspektywy wartości spółki – olbrzymiego rozwoju zarówno ilościowego, jak i jakościowego studia oraz jakości projektów nad którymi pracujemy. Powoli zbliżamy się do czasu, kiedy będziemy odsłaniać posiadane przez nas karty – komentuje Piotr Babieno, prezes spółki.

Obecnie Bloober Team pracuje nad projektem Layers of Fears. Jej elementami są odświeżone pierwsza i druga część “Layers o Fear”, które dotychczas ściągnęło już ponad 12 milionów użytkowników. Bloober Team nie realizuje jednak prostego remasteringu gry, lecz tworzy opowieść w zupełnie niespotykanym na rynku dotychczas duchu.  Gra powstaje od podstaw na silniku Unreal Engine 5 i ukaże się na początku 2023 roku na PC, PS5 i Xbox Series X/S. Równolegle spółka pracuje nad dwoma dużymi projektami – Projekt B i Projekt C. Tytuły te powstają we współpracy z największymi podmiotami w branży gamingowej m.in. należącym do  Take Two – Private Division, Rouge Games i japońskim gigantem Konami, z którym firma w zeszłym roku nawiązała strategiczną współpracę.

Dynamiczny i zrównoważony rozwój spółki można zauważyć też na innych płaszczyznach. W tym roku Piotr Babieno został wybrany najlepszym CEO z Polski wg magazynu CEO Today. Jest to pierwszy Polak nagrodzony tą prestiżową statuetką. Z kolei podczas tegorocznej edycji Gamedev & Creative Careers Expo 2022, uhonorowano przedstawicieli Bloober Team nagrodą Creative Employer Award 2022. Wyróżnienie to zostaje przyznane firmom i instytucjom z branży gamedev, które tworzą przyjazne miejsca pracy. Firma zdobyła również rekordową ilość statuetek dla gry “The Medium” na tegorocznych Digital Dragons.

Obecnie spółka zatrudnia lub stale współpracuje z blisko dwustoma osobami. To, wraz z realizowaniem planu średnioterminowego, jakim jest zostanie globalnym liderem gier całego gatunku horror spowodowało, że krakowski deweloper postanowił przenieść swą siedzibę do nowego miejsca. Niedawno ogłoszono, że przyszłe biuro Bloober Team mieścić się będzie w kompleksie Fabryczna Office Park i ma być jedną z najnowocześniejszych przestrzeni w branży gier. Spółka ma nadzieję na przeprowadzkę już na początku 2023 roku.

Przede wszystkim jednak dzięki cudownym ludziom, z którymi mam przyjemność pracować tworzymy przełomowe produkcje. Już wkrótce będziemy mogli powiedzieć o nich znacznie więcej – dodaje Piotr Babieno.

Bloober Team SA będzie obecny na nadchodzących targach Gamescom w Kolonii, a kilka tygodni później przedstawiciele krakowskich mistrzów horroru odwiedzą Japonię, gdzie w ramach misji gospodarczej będą m.in. mieli swoje stoisko na Tokyo Games Show.

Mennica Skarbowa wygenerowała zysk netto o 120% wyższy niż w I półroczu 2021 roku

  • Spółka uzyskała przychód w Q2 o 172 mln lepszy niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku.
  • W I półroczu 2022 roku Mennica sprzedała już niemal 2,4 t złota
    w porównaniu do 1,7 t złota sprzedanego w I półroczu 2021 roku.

Mennica Skarbowa, w II kwartale bieżącego roku sprzedała 0,9 t złota. Oznacza to, że łącznie w pierwszych sześciu miesiącach 2022 roku spółka sprzedała już 2,4 t kruszcu, co stanowi 141% sprzedaży zrealizowanej w I półroczu 2021 roku (1,7 t). Pierwsze półrocze 2022 roku było zdecydowanie lepsze pod względem przychodów ze sprzedaży, które wyniosły 598,5 mln zł w porównaniu do 426,5 mln złotych zanotowanych w analogicznym okresie 2021 r. (wzrost o 40%). Spółka wygenerowała jednocześnie zysk netto na poziomie 20,5 mln zł w porównaniu do 9,2 mln zł w pierwszym półroczu 2021 roku, co oznacza wzrost o ponad 120%. Zarząd Mennicy podkreśla, że tak wysoki wzrost sprzedaży to wielki sukces Spółki, gdyż już 2021 rok był rokiem bardzo korzystnym. W ubiegłym roku rosnące zapotrzebowanie na złoto wynikało z trwającej pandemii oraz chęci lokowania w bezpieczne aktywa. Obecnie do zwiększonego popytu na złoto przyczynia się sytuacja geopolityczna oraz wysoka inflacja.

Prezentowane wyniki to efekt rosnących marż na złocie oraz wysokiego popytu na ten surowiec. Wpływ sytuacji geopolitycznej na poziom zakupów widoczny był zwłaszcza w krajach klasyfikowanych przez WGC jako pozostałe (tzw. „other Europe”), do których należy Polska. Zakupy fizycznego złota w tych krajach w drugim kwartale 2022 roku wyniosły 7,9 mln ton, czyli o 12% więcej niż w analogicznym kwartale 2021 roku. Bez wątpienia taka sytuacja wynika z trwającej wojny w Ukrainie, ale także wysokiej inflacji obserwowanej w większości państw na wszystkich kontynentach. W opinii Zarządu spółki należy się spodziewać dalszego wzrostu popytu na złoto w okresie średnioterminowym, a w Polsce zapewne po raz kolejny zostanie pobity rekord sprzedaży tego kruszcu.

– Popyt na złoto na całym świecie nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, choć obserwujemy nieznaczne spadki. Początkowa gorączka zakupowa wywołana wojną w Ukrainie delikatnie osłabła w drugim kwartale. Zakupy fizycznego złota na rynku detalicznym w USA spadły o 4% w stosunku do drugiego kwartału 2021 roku i wyniosły 28,6 ton, jednak w perspektywie długoterminowej wciąż pozostają na wysokim poziomie.  Wolumen zakupów złotych sztabek i monet w Europie również nieznacznie spadł, ale warto podkreślić, że porównujemy go do wyjątkowo wysokich poziomów. Jeśli chodzi o wyniki Mennicy Skarbowej to należy zauważyć, że nasz rekordowy zysk, jaki zanotowaliśmy w I półroczu tego roku to z jednej strony efekt rosnących marż na całym świecie, a z drugiej – niższych kosztów oraz wyższej efektywności naszej spółki. Mennica Skarbowa systematycznie się rozwija, zwiększając udział w rynku oraz sieć sprzedaży – komentuje Jarosław Żołędowski, Prezes Zarządu Mennicy Skarbowej i dodaje: Jesteśmy numerem jeden wśród obecnych na polskim rynku dealerów złota inwestycyjnego. Możemy pochwalić się stabilną kondycją finansową, czego potwierdzeniem może być chociażby niedawne powiększenie przez bank PKO BP SA. naszej linii kredytowej. Zarabiamy zarówno na sprzedaży, jak i skupie złota, co daje nam przewagę nad innymi podmiotami i pozwala, niezależnie od sytuacji rynkowej, systematycznie realizować obraną strategię rozwoju. Naszym priorytetem jest teraz dostosowywanie działań tak, by jak najlepiej obsługiwać wysoki popyt, by generować niezmiennie wysokie wyniki finansowe w dalszych okresach.

W pierwszym półroczu tego roku Mennica Skarbowa sprzedała 2,4 t złota. Największym zainteresowaniem wśród kupujących cieszyły się wciąż sztabki o wadze 100g i 1 uncji, a także monety bulionowe, zwłaszcza Kanadyjski Liść Klonowy i Australijski Kangur. Miesięcznie spółka realizowała kilka tysięcy transakcji sprzedaży złota, zarówno w swojej sieci stacjonarnej, jak i online.

Zysk Mennicy Skarbowej ze sprzedaży złota w pierwszym półroczu 2022 roku wyniósł 25,5 mln zł, czyli ponad połowę więcej niż w pierwszym półroczu 2021 roku (11,9 mln). Wzrost zysku ze sprzedaży wynikał głównie ze wzrostu sprzedaży oraz rosnących marż. Wzrost marży był natomiast efektem trzech czynników: wzrostu sprzedaży mniejszych (wysokomarżowych) produktów, ograniczenia polityki rabatowej oraz wyższego kursu złota. Istotnym czynnikiem, który wpłynął na wysokie wyniki sprzedaży było doświadczenie Mennicy Skarbowej na rynku, relacje biznesowe oraz posiadany kapitał.

Wzrost wolumenu sprzedaży spowodował wzrost aktywów obrotowych Spółki. Stan towarów na koniec drugiego kwartału 2022 roku wyniósł 76,9 mln zł, co oznacza wzrost o 109% w porównaniu do drugiego kwartału 2021 roku. Wysoki stan towarów był wypadkową dwóch czynników. Część towarów stanowiły zamówienia klientów, które zostały odebrane dopiero w lipcu 2022 roku, czyli po zakończeniu kwartału. Drugą część stanowiły towary zgromadzone na poczet sprzedaży w kolejnym okresie. Zaspokojenie ogromnego popytu, jaki wciąż panuje na rynku złota, wymaga bowiem zgromadzenia towaru w celu płynnej realizacji sprzedaży.

Jednocześnie w minionym półroczu Spółka wykonała kolejny krok w zakresie wdrożenia przyjętej strategii rozwoju, mającej na celu ciągłe poszerzanie sieci oddziałów stacjonarnych. W marcu, przy ul. Fordońskiej 2, otwarto oddział w Bydgoszczy – szesnasty punkt Mennicy Skarbowej na mapie naszego kraju i jednocześnie pierwszy w województwie kujawsko-pomorskim. Uruchomienie kolejnego oddziału ma na celu zwiększenie sprzedaży oraz umocnienie pozycji Mennicy Skarbowej jako lidera rynku złota inwestycyjnego w Polsce.

Poziom zobowiązań krótkoterminowych Emitenta zwiększył się nieznacznie z 96,9 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku do 103,2 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku. Wzrost ten wynikał ze wzrostu zobowiązań handlowych wynikających z wysokiej liczby i wartości zamówień, wzrostu wartości kredytów przeznaczonych na zwiększenie zatowarowania w tym okresie oraz zmniejszenia poziomu zaliczek otrzymanych na dostawy i usługi.

Stan krótkoterminowych aktywów finansowych, w tym środków pieniężnych, zmniejszył się z kolei z 14,2 mln zł na koniec drugiego kwartału 2021 roku do 10 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku w związku z przeznaczeniem środków finansowych na zwiększenie stanu towarów. Nadwyżka aktywów obrotowych nad zobowiązaniami bieżącymi korzystnie wpływa na bezpieczeństwo finansowe Emitenta, co w połączeniu
z powtarzalnością wyników świadczy o stabilnej sytuacji finansowej Spółki i zapewnia możliwość strategicznego planowania rozwoju działalności w następnych okresach rozliczeniowych.

Kradzież tożsamości zamiast handlu narkotykami – Cisco Talos wskazuje jak działają cyberprzestępcy

Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa skupiają się zwykle na największych, najbardziej spektakularnych przypadkach ataków. Jednak jak przekonują eksperci Cisco Talos, większość naruszeń bezpieczeństwa to stosunkowo drobne, mało wyrafinowane przestępstwa, gdzie atakujący wykorzystują brak uwagi użytkowników i wzrost popularności pracy zdalnej. Ich skala jest jednak duża, gdyż wbrew powszechnej opinii, aby zostać cyberprzestępcą nie trzeba posiadać specjalistycznej wiedzy.

W 2021 roku Internet Crime Complaint Center (IC3), wydział FBI zajmujący się analizą zgłoszeń naruszeń cyberbezpieczeństwa, otrzymał ponad 847 tysięcy zawiadomień. Oznacza to niemal dwukrotny wzrost względem 2019 r., kiedy zgłoszonych cyberincydentów było ok. 467 tys. Zdaniem ekspertów Cisco Talos jest on ściśle związany z wybuchem pandemii i masowym przejściem na model pracy i nauki zdalnej, co ułatwiło zadanie osobom chcącym dokonywać przestępstw w przestrzeni cyfrowej. Warto dodać, że zgłaszane zdarzenia wiązały się ze średnią stratą ok. 8 tys. USD.

Cyberprzestępcy nie zawsze noszą białe kołnierzyki

W przeszłości cyberprzestępczość była postrzegana jako domena białych kołnierzyków. Trzeba było posiadać odpowiednią wiedzę, umiejętności i sprzęt. Teraz technologia stała się na tyle integralną częścią naszego życia, że ​​każdy, kto posiada smartfon, może spróbować swoich sił jako cyberprzestępca. Rozwój kryptowalut i związana z tym anonimowość zwracają uwagę osób, które wcześniej popełniały bardziej tradycyjne przestępstwa. Obecnie nie muszą oni wychodzić na ulicę, aby szybko się wzbogać, a jednocześnie ryzyko wpadki znacznie maleje.

„Cyberprzestępcy mogą działać na dwa sposoby – aktywnie gromadzić dane, co może wymagać szczególnej wiedzy w zakresie technologii, łamania zabezpieczeń i mechanizmów działania złośliwego oprogramowania lub po prostu kupić potrzebne im informacje. Istnieje wiele forów, na których cyberprzestępcy mogą pozyskiwać skradzione dane, w tym nazwiska, adresy, numery ubezpieczenia społecznego i inne istotne informacje umożliwiające popełnienie oszustwa lub kradzieży tożsamości” – tłumaczy Nick Biasini z Cisco Talos.

Kradzież tożsamości zamiast handlu narkotykami

W miarę jak coraz więcej przestępców angażuje się w działania w przestrzeni cyfrowej, zmniejszeniu powinna ulec liczba innych rodzajów łamania prawa. Jednak nie wszystkie nielegalne działania są sobie równe, a wyzwaniem staje się jak je porównać. Eksperci Computer Security Incident Response Team (CSIRT) z firmy Cisco zaczęli przyglądać się rodzajom przestępstw, które są powszechnie ścigane w Ameryce i skupili się na tych związanych z narkotykami. Jak wynika z danych policji nowojorskiej (NYPD), liczba przestępstw narkotykowych w ciągu ostatnich ośmiu lat znacząco spadła. Zdaniem specjalistów z Cisco Talos uliczne gangi porzucają tradycyjne formy łamania prawa na rzecz nielegalnych działań w cyberprzestrzeni. Odchodzą od narkotyków i dokonują oszustw online.

Małe cyberataki nikną w tłumie

Jak zauważają eksperci Cisco Talos, atakujący decydują się na dokonywanie oszustw na stosunkowo małe kwoty, gdyż dzięki temu zwiększają szansę, że nie zostaną złapani. Z perspektywy cyberprzestępcy o wiele łatwiej i bezpieczniej jest wykorzystać skradzioną kartę kredytową i np. kupić kartę podarunkową o wartości 500 USD w dużym, sieciowym sklepie niż prać skradzione 10 000 USD w podobny sposób. Im większa skala ataku, tym większe prawdopodobieństwo wzbudzenia zainteresowania ze strony organów ścigania. Tymczasem cyberprzestępcy chcą za wszelką cenę pozostać niezauważeni, niknąc w tłumie wysłanych wiadomości, autoryzacji i transakcji dokonywanych online. Bacznie obserwują trendy i aktywnie szukają nowych możliwości zarobku. Doskonały przykład stanowi pandemia, podczas której cyberprzestępcy dokonywali oszustw związanych z funduszami pomocowymi na COVID-19 i zasiłkami dla bezrobotnych. W wielu przypadkach nie wymagało to specjalistycznej wiedzy z zakresu nowych technologii.

Źródło: https://blog.talosintelligence.com/2022/08/smalltime-cybercrime.html

Eksperci: Prawo nieodpowiednio chroni ofiary mobbingu. A wystarczyłoby tylko zmienić jego definicję

Eksperci postulują, że należy zmienić przepisy i definicję mobbingu, bo trudno go udowodnić przed sądem. Z tego powodu ofiary rzadko decydują się na dochodzenie swoich praw. Ale obecnie w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej nie są prowadzone prace, które miałyby na celu zmianę kodeksowej definicji tego zjawiska. Tymczasem prawnicy zwracają uwagę na to, że wystarczyłoby nawet, aby w samej definicji zamiast przecinka został wstawiony wyraz „lub”. To już sporo by zmieniło. Eksperci dodają też, że dzisiaj zdecydowanie łatwiej jest dowieść fakt molestowania niż mobbingu. Ponadto z ich praktyki wynika, że pozwy przeważnie wytaczają firmom sami mobberzy, by odwrócić sytuację na swoją korzyść, co wydaje się dość dziwną, ale często skuteczną linią obrony.

Ciężar dowodowy

Choć rośnie świadomość na temat występowania mobbingu, to jednak w tego typu sprawach wciąż najtrudniejsze bywa udowodnienie go. Zdaniem adwokata Bartłomieja Raczkowskiego, problem leży w zbyt dużej liczbie przesłanek do spełnienia jednocześnie. Pracownik musi bowiem udowodnić, że miały miejsce działania lub zachowania dotyczące go lub skierowane przeciwko niemu, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie, wyizolowanie lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Sąd może uznać konkretną osobę za ofiarę mobbingu dopiero, gdy zostaną dowiedzione wszystkie ww. okoliczności. I właśnie to, według eksperta, należy zmienić. Wystarczy, że w samej definicji zamiast przecinka zostanie wstawiony wyraz „lub”.

– Poszkodowany musi zbierać wszelkie możliwe dowody, którymi mogą być m.in. zeznania świadków, własne notatki, nagrania, e-maile bądź SMS-y. Jednak i to – w ocenie sądu – może nie wystarczyć. Określenia zawarte w definicji mobbingu mają tak niejednoznaczny charakter, że powodują problemy w ich interpretacji. Rozwiązaniem problemu mogłoby być przeniesienie ciężaru dowodu na pozwanego, który to byłby zobowiązany dowieść, że stosowane przez niego praktyki nie były mobbingiem. Jednak to jest praktycznie niemożliwe, bo w naszym systemie winę trzeba udowodnić, a nie odwrotnie – analizuje dr Barbara Pawełko-Czajka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Niemniej mecenas Raczkowski przypomina, że istnieje w polskim prawie pracy odwrócenie ciężaru dowodu. Wystarczy uprawdopodobnić dyskryminację, by pozwany musiał udowodnić swoją niewinność. To jest jednak wyjątek, narzucony przez prawodawstwo unijne. W przypadku mobbingu poszkodowany powinien udowodnić winę mobbera. Natomiast z doświadczenia eksperta wynika, że w praktyce ofiarom zdecydowanie łatwiej jest dowieść, że były molestowane. Oznacza to, że miały miejsce niepożądane zachowania, których celem lub skutkiem jest naruszenie godności człowieka i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Gdyby definicja mobbingu była równie prosta, wówczas częściej byłby przedmiotem procesów. Jak informuje Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, obecnie nie są prowadzone prace legislacyjne, które miałyby na celu jej kodeksową zmianę.

Choroba to za mało?

– Osoba doświadczająca zarówno mobbingu, jak i molestowania jest narażona na wystąpienie objawów psychologicznych i psychosomatycznych, takich jak częste bóle głowy czy dolegliwości żołądkowe, poczucie zmęczenia, a nawet symptomy depresji czy myśli samobójcze. Silny stres przejawiać się może kłopotami z koncentracją, bezsennością, a także obniżeniem odporności organizmu. W takiej sytuacji należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu, a także do psychoterapeuty czy nawet psychiatry. Oprócz porad lekarskich, recept i skierowań na dodatkowe badania, należy poprosić o wystawienie zaświadczeń, które mogą okazać się istotnymi dowodami w sprawie – mówi psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Natomiast mec. Raczkowski zaznacza, że orzeczenie specjalisty jest wręcz konieczne, by udowodnić np. rozstrój zdrowia. Jednak to sąd ostatecznie stwierdza, czy jego źródłem był mobbing. Z obserwacji eksperta wynika, że w tego typu sprawach największe znaczenie mają zeznania świadków. Oczywiście współpracownicy mogą nie chcieć zeznawać przeciwko pracodawcy, ale jeśli zostaną powołani, to muszą stawić się w sądzie, nawet doprowadzeni przez policję.

– Samo udowodnienie tego, że źródłem kłopotów zdrowotnych i emocjonalnych poszkodowanego jest doświadczanie mobbingu, może być dość problematyczne, zwłaszcza jeśli dotyczy wrażliwej czy chorowitej osoby. Jednak to nie osobowość czy predyspozycje pokrzywdzonego mają znaczenie, tylko mobbotwórcza sytuacja w pracy, a także zachowanie samego sprawcy – przekonuje Michał Murgrabia.

Wina bez kary

W opinii adwokata Bartłomieja Raczkowskiego, często bywa tak, że pracodawca daje ciche przyzwolenie na mobbing, bo jest on dobrym i skutecznym pracownikiem, dzięki niemu firma zyskuje lepsze wyniki. I dopiero gdy przeżywający koszmar podwładni dochodzą do kresu wytrzymałości i zaczynają się skarżyć, pracodawca prosi na rozmowę mobbującego szefa zespołu. Tłumaczy mu, że musi postępować z ludźmi nieco łagodniej. Według eksperta, w zdecydowanej większości przypadków kończy się to tym, że mobber, chcąc chronić siebie, oskarża przedsiębiorstwo o stosowanie wobec niego mobbingu.

– Badania pokazują, że z mobbingiem mamy do czynienia szczególnie tam, gdzie część osób posiada nadmierną władzę, niekoniecznie wyrażoną wysokim stanowiskiem. W wielu organizacjach miarą sukcesu jest wynik sprzedaży, produkcji czy finansowy, nawet za cenę ludzkiego zdrowia. Do czasu, kiedy szef deleguje zadania, a pracownik „dowozi” wyniki, wszystko wydaje się być w porządku. W momencie, kiedy nie jest realizowane według jego wizji, szuka się winnych. I wtedy okazuje się, że winą obarczany jest mobbujący menadżer – zauważa Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Jak informuje dr Pawełko-Czajka, na gruncie prawa pracy pracodawca jest jedynym podmiotem odpowiedzialnym za wystąpienie mobbingu w firmie. Jest więc zobowiązany do chronienia przed nim pracowników. Jednak sposób, w jaki powinien to robić, nie został już opisany. W ocenie eksperta, właściwym rozwiązaniem może być wprowadzenie w zakładach pracy obowiązkowej polityki antymobbingowej. Pracodawca określałby działania, jakie prowadzi w celu minimalizacji ryzyka wystąpienia tego typu zachowań. Obowiązkowe powinno być reagowanie na najmniejszy ich przejaw, planowanie i organizowanie pracy, której celem byłoby zminimalizowanie zjawiska, a także utworzenie stanowiska doradcy ds. prewencji w każdej firmie. Należy stworzyć do tego odpowiednie podstawy prawne, których celem będzie zapobieganie problemowi, a nie skupianie się na walce z jego skutkami.

– Tak, jak zostało wskazane, organizacje same mogą prowokować zachowania mobbingowe, np. poprzez stawianie wygórowanych oczekiwań. Natomiast nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że mobberem może być nie tylko pracodawca czy przełożony. Zdarza się, że jest nim podwładny lub współpracownik, który traktuje innych ludzi jak rywali. Gdyby wiedział, że grozi mu za to jakaś kara, problem mobbingu zmniejszyłby się znacząco – zwraca uwagę Michał Pajdak.

Ekspert z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej uważa, że odstraszająca dla faktycznych sprawców kara mogłaby stać się właściwym środkiem represyjnym zmieniającym ich zachowania. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości przypomina, że nie istnieje przestępstwo mobbingu. Kodeks karny zawiera normy prawnokarne dotyczące przestępstw przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową. Żadne z nich nie jest określane jako przestępstwo mobbingu. Jego definicja wynika z przepisów prawa pracy.

– Prawo pracy jest oparte na wyrównaniu szkody, a nie na karaniu. I nie uważam, że warto wprowadzić mobbing do kodeksu karnego, aby sprawcom groziły kary. Można im udowodnić inne czyny, przewidziane przez prawo karne. Natomiast ofiara powinna mieć wybór, kogo chce pozwać – pracodawcę czy mobbera. Jednocześnie zakład pracy zawsze powinien chronić pracownika przed mobbingiem – podsumowuje adwokat Bartłomiej Raczkowski.

Carbon Studio zamyka II kwartał z zyskiem netto i stabilnymi przychodami

Carbon Studio – pionier na europejskim rynku w dziedzinie developmentu gier i aplikacji dedykowanych technologii VR –  wypracował 1,66 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w II kwartale br. Dało to spółce stabilny wynik vs 1,69 mln zł z analogicznego okresu roku ubiegłego. Jednostkowy zysk netto od kwietnia do czerwca br. osiągnął wartość 0,67 mln zł, EBIT wyniósł 0,65 mln zł. Na wypracowane wyniki pozytywny wpływ miała sprzedaż autorskich projektów Studia. Mowa o serii gier The Wizards oraz tytule Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall. Niedawno spółka ogłosiła swój nowy autorski tytuł, pt. Crimen. Budżet gry z gatunku VR slasher wynosi 1,5 mln zł.

Zgodnie z szacunkami, w II kwartale 2022 r. Carbon Studio wypracowało stabilne jednostkowe wyniki finansowe. Od kwietnia do czerwca br. spółka uzyskała 1,66 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży, co dało  wynik zbliżony do tego z ubiegłego roku (1,69 mln zł).  Zysk netto w minionym kwartale osiągnął wartość 0,67 mln zł, EBIT wyniósł 0,65 mln zł.

Drugi kwartał 2022 to okres, który dał nam zarobić i pozwolił na udane transakcje biznesowe. W efekcie czego w raportowanym okresie udało nam się m.in. zakończyć prace nad pierwszymi kamieniami milowymi dla międzynarodowego projektu w technologii Metaverse. Będzie to sandbox, czyli projekt z otwartym światem, który zakłada rozwój kolonii na obcej planecie. Projekt jest crossplatformowy, więc dostępny będzie na platformy PC, PC VR oraz MacBook. Przy projekcie nasz zespół odpowiada za tworzenie komponentów VR oraz zaplecze technologiczne. – informuje Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio SA. – Projekt z pewnością dywersyfikuje nasz biznes i tym samym otwiera przed nami nowe drzwi do dalszego rozwoju dodaje Błażej Szaflik.

Na wypracowane przez spółkę w II kw. br. wyniki finansowe wpływ miała przede wszystkim sprzedaż autorskich projektów Studia: serii gier The Wizards oraz tytułu Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall. Drugi tytuł to największy projekt Studia, który 19 maja br. trafił w ręce użytkowników sklepu Meta Store.

Ambicją Carbon Studio jest ciągła rozbudowa portfolia produkcyjnego. W związku z tym niedawno spółka ogłosiła swój nowy autorski projekt, pod nazwą Crimen. Gra z gatunku VR slasher pozwoli użytkownikowi wejść do emocjonującego świata VR z perspektywy pierwszej osoby. Podczas rozgrywki użytkownik wcieli się w różne postacie by w humorystycznym stylu stoczyć walkę z hordami przeciwników. Budżet gry opiewa na 1,5 mln zł.

Wśród planów biznesowych Carbon Studio, do niedawna było również przeniesienie akcji z rynku NewConnect na główny parkiet. Spółka niedawno ogłosiła swoje aktualne stanowisko w tej sprawie. – Z racji niskiej kapitalizacji, obecnie koncentrujemy się przede wszystkim nad zwiększeniem wartości wewnętrznej firmy. Skupiamy się na naszych projektach oraz rozwoju technologii produkcyjnych. Jest to praca żmudna i czasochłonna, a jej efekty zobaczymy w przyszłości. Dlatego też wierzymy, że nasze przyszłe wyniki pozytywnie wpłyną na kapitalizację spółki, a co za tym idzie powstanie zasadność do podtrzymania planów związanych z przejściem na GPW. O kolejnych krokach tego procesu będziemy informowali w późniejszym czasie – komentuje Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio SA.

Rozwój technologii VR/AR w ostatnich latach nabrał znaczącego tempa, co wpłynęło na wzrost przychodów na całym świecie. Z danych rynkowych, opracowanych przez Grupę Carbon Studio wynika, że obecnie najszybciej rozwijającym się rynkiem VR/AR jest Azja. W 2020 roku przychód tylko w Chinach osiągnął 5,8 mld USD, drugie miejsce zajęła Ameryka Północna z wynikiem 5,1 mld USD. Polscy eksperci szacują również, że w samych Stanach Zjednoczonych w 2030 roku wartość rynku VR wyniesie blisko 60 mld USD. Daje to dobre perspektywy wzrostu dla całego segmentu VR/AR, także dla rodzimych biznesów.

Wyniki Cloud Technologies za II kwartał 2022 r.

  • Cloud Technologies, spółka koncentrująca się na sprzedaży cyfrowych danych, wypracowała EBITDA na poziomie 5 mln zł, co oznacza wzrost o 30,9% r/r. To najlepszy drugi kwartał pod względem wskaźnika EBITDA na przestrzeni ostatnich 5 lat.
  • Za dynamiczny rozwój Cloud Technologies odpowiada sprzedaż danych. Przychody w tym segmencie wzrosły w II kw. 2022 r. o 45,9% r/r i wynoszą obecnie 8,3 mln zł, co jest rekordowym wynikiem w historii spółki.
  • Spółka w II kw. 2022 r. wygenerowała zysk netto na poziomie 3,7 mln zł w II kw. 2022 r. To wzrost o 190% r/r. Obecna marża zysku netto spółki wynosi 31,1%. Jest to najlepszy drugi kwartał pod względem zysku netto na przestrzeni ostatnich 5 lat.

 – Skoncentrowanie naszego biznesu na segmencie sprzedaży danych w ramach strategii na lata 2021-2023 przynosi oczekiwane efekty, co odzwierciedlają nasze najnowsze wyniki finansowe. Wypracowana EBITDA wynosząca 5 mln zł oraz zysk netto na poziomie 3,76 mln zł sprawiają, że ostatni kwartał bieżącego roku jest dla nas najlepszym drugim kwartałem na przestrzeni ostatnich 5 lat. Konsekwentnie realizujemy przyjętą przez nas strategię, której jednym z głównych elementów jest rozwój sprzedaży danych, w czym z pewnością pomoże nam akwizycja hiszpańskiej firmy TL1. Warto zauważyć, że na początku sierpnia złożyliśmy prospekt do KNF, co przybliża nas do przeniesienia notowań spółki na rynek główny GPW – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Ponad 80% przychodów Cloud Technologies w segmencie sprzedaży danych pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest rozliczana w dolarach. Jednocześnie większość kosztów spółka ponosi w złotówkach, co przy osłabieniu PLN wobec USD zwiększa rentowność Cloud Technologies.  Sprzedaż danych wzrosła w II kw. o 46% r/r i odpowiada obecnie za 71% całkowitych przychodów spółki. Dynamika ta jest wyraźnie wyższa niż w prezentowanych przez Cloud Technologies raportach miesięcznych z szacunkową dynamiką sprzedaży danych wyliczanych bezpośrednio w USD. Na dynamikę sprzedaży coraz większy wpływ ma również rosnąca baza odniesienia. EBITDA kluczowego segmentu dla Cloud Technologies wynosi 5,2 mln zł co oznacza wzrost o 36,7% r/r. Natomiast marża EBITDA sprzedaży danych w II kw. 2022 r. kształtuje się na poziomie 62,7%. EBITDA w I półroczu 2022 r. jest wyższa o blisko 40% niż w I półroczu 2021 r. i wyniosła 9,6 mln zł, a marża EBITDA w I półroczu jest o 18,1 p. p. wyższa niż w analogicznym okresie 2021 r. Spółka wygenerowała zysk netto na poziomie 3,7 mln zł w II kw. 2022 r. To wzrost o 190% r/r. Na wynik ten wpływ miały również dodatnie różnice kursowe w wysokości 1,7 mln zł. Wartości EBITDA oraz zysku netto uwzględniają normalizację o koszt programu motywacyjnego (0,1 mln zł w Q2 2022) oraz przychód z umorzenia pożyczki PFR (0,9 mln zł w Q2 2021).

– Pierwsza połowa 2022 roku była dla nas bardzo udana. Osiągnęliśmy w ciągu 6 miesięcy prawie 10 mln zł EBITDA oraz 6 mln zł zysku netto. Marżowość EBITDA wyniosła blisko 45%, a zysku netto 27%. Środki pieniężne na koniec czerwca wyniosły ponad 38 mln zł i zwiększyły się w samym II kw. o 5 mln zł. – wskazuje Piotr Soleniec, CFO i członek zarządu Cloud Technologies. – Dobra sytuacja finansowa spółki i wzrosty na amerykańskim rynku sprzedaży danych dają nam komfort działania w zmieniających się warunkach gospodarczych. Jednocześnie mamy środki pieniężne na realizację inwestycji wynikających ze strategii rozwoju na lata 2021-2023 – dodaje.

Spółka konsekwentnie i z powodzeniem realizuje strategię rozwoju na lata 2021-2023. 8 sierpnia br. Cloud Technologies złożyła w Komisji Nadzoru Finansowego prospekt w związku z planem przejścia na główny rynek Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Cloud Technologies zgodnie z założeniami realizuje także politykę akwizycyjną, opartą na określonych kryteriach, generujących synergie dla spółki. W lipcu tego roku Cloud Technologies zawarła umowę inwestycyjną w sprawie nabycia 100% udziałów w hiszpańskiej spółce The Linea1 MKT S.L. za 1,87 mln euro. Jednym z elementów strategii rozwoju na lata 2021- 2023 jest także skup akcji, prowadzony w ramach programu motywacyjnego. Dotychczas, czyli do 30 czerwca 2022 r., w ramach skupu akcji spółka nabyła 44,9 tys. akcji z maksymalnej liczby 250 tys. akcji, przeznaczając na ten cel 1,4 mln zł z maksymalnej kwoty 15 mln zł.

Usługi informatyczne – czym są? Komu warto zlecić?

Obecnie prawie każda zarówno mniejsza, jak i większa firma korzysta z usług informatycznych. Nic dziwnego, dzięki nim można usprawnić wiele procesów, przyspieszyć pracę, a także wykonywać ją niezależnie od miejsca zamieszkania. Aby jednak zoptymalizować koszty, warto zdecydować się na popularny w ostatnim czasie outsourcingu IT, czyli zlecenie usług informatycznych zewnętrznej firmie. Co warto wiedzieć na ten temat? Zachęcamy do lektury.

Usługi informatyczne – czym są? 

Usługi informatyczne to bardzo szerokie pojęcie. To wszystkie usługi, które związane są ze sprzętem komputerowym, oprogramowaniem, technologią, przetwarzaniem danych i bezpieczeństwem cyfrowym w sieci. 

Do usług informatycznych zaliczyć można również konsultacje i wdrożenia, które związane są ze sprzętem komputerowym i oprogramowaniem, skierowane zarówno do osób prywatnych, jak i do firm. Dzięki informatykom i doradcom można zdecydować się na zakup konkretnych urządzeń oraz oprogramowania. Usługi informatyczne to również prace serwisowe i naprawcze sprzętu i oprogramowania.

Do usług informatycznych można również włączyć serwisowanie oraz naprawianie urządzeń.

Jakie są przykłady usług IT? 

Poniżej przedstawiamy kilka wybranych przykładów usług informatycznych:

  • dbanie o bezpieczeństwo IT,
  • zarządzanie siecią w firmie,
  • prognozy, audyty, analizy IT,
  • odzyskiwanie danych, wykonywanie kopii zapasowych,
  • pomoc w instalacji i szkolenia z oprogramowania,
  • konserwacja i naprawa sprzętu komputerowego
  • monitoring systemów IT,
  • wdrożenie RODO,
  • administracja sieciami, chmurami,
  • wsparcie pracy grupowej i zdalnej,
  • pomoc w przypadku różnego rodzaju awarii sprzętu i systemu,
  • konsultacje techniczne i doradztwo.
  • konsultacje dotyczące specjalistycznych, skomplikowanych dziedzin, np. javascript, blockchain, bitomaty.

Usługi IT – czy warto zlecać zewnętrznej firmie? 

Samodzielna obsługa usług informatycznych bywa trudna, ponieważ w tym celu należałoby zatrudnić osoby na stanowiska informatyczne i tym samym utworzyć nowy dział we własnej firmie. Niestety, krok ten bardzo często generuje dodatkowe, niepotrzebne koszty. Chcąc zatem je zoptymalizować, a także powierzyć usługi IT profesjonalistom, warto zdecydować się na współpracę z firmą zewnętrzną. 

Usługi informatyczne Lizard

Jeśli szukasz sprawdzonej firmy, z którą będzie można nawiązać współpracę i powierzyć jej swoje usługi IT, warto zdecydować się na przedsiębiorstwo doświadczone, a także działające na rynku już od kilkunastu lat. Szczególnie polecamy ofertę firmy Lizard. Współpracując z nimi, możesz powierzyć im zarządzanie obsługą informatyczną, administracją informatyczną, obsługę centr handlowych IT i wiele innych. 

Profesjonalne usługi outsourcingu IT pozwolą Twojej firmie nie tylko rozwinąć się niższym kosztem, ale także zdobyć nowych klientów, pomnożyć zyski oraz zniwelować do minimum ryzyko wystąpienia awarii sprzętu IT. 

Do usług IT można zaliczyć między innymi obsługiwanie sprzętu, oprogramowania, zarządzanie bezpieczeństwem w sieci, odzyskiwanie danych, robienie kopii zapasowych, konsultacje techniczne, naprawy i wiele innych. Fachowa obsługa sprzętu informatycznego jest zadaniem trudnym. Warto zatem zdecydować się na współpracę z przedsiębiorstwem zewnętrznym. Szczególnie polecamy usługi informatyczne firmy Lizard, działającej w tej branży od kilkunastu lat.

Tomografia komputerowa – na czym polega?

Rozwój nowoczesnych technologii jest cały czas postępującym zjawiskiem. Na rynku co chwila pojawiają się nowe, innowacyjne technologie i urządzenia, które dzięki swojemu działaniu spełniają coraz to bardziej specjalistyczne zapotrzebowania. Jedną z ciekawszych, prężnie rozwijających się technologii jest tomografia rentgenowska. Znajduje ona coraz częściej zastosowanie nie tylko w dziedzinie medycyny, ale także w różnych gałęziach przemysłu i nauk. Tomografy, czyli urządzenia wykorzystywane do celów kontroli rentgenowskiej, pozwalają zajrzeć do wnętrza badanego obiektu. Charakteryzują się one wszechstronnym zastosowaniem i dużą dokładnością pomiaru. Obecnie dzięki komputerowej rekonstrukcji danych otrzymanych za pomocą tomografu jesteśmy w stanie zobaczyć znacznie więcej, niż kiedyś. Dzięki tzw. tomografii komputerowej możemy zrekonstruować zebrane dane do modelu 3D, otrzymać tym sposobem przestrzenny obraz badanego obiektu i dokładnie przeanalizować jego wnętrze. Co to jest tomografia komputerowa? Co można zobaczyć, dzięki wykorzystaniu tego rodzaju technologii?

Czym jest Tomografia komputerowa?

 

Tomografia Komputerowa jest badaniem, które głównie kojarzone jest z techniką obrazowania wewnętrznych struktur organizmu w medycynie. Tomografia komputerowa należy do szerokiej dziedziny badań z zakresu inspekcji i diagnostyki obrazowej. Umożliwia ona analizę całego wnętrza badanego obiektu, bądź jedynie jego wybranego fragmentu. Jest to połączenie klasycznych technologii rentgenowskich z obliczeniową mocą komputerów. Wszechstronność tomografu oraz jego możliwości sprawiają, że urządzenie to coraz częściej projektowane jest specjalnie do bardzo wymagających zadań np. kontroli jakości lub inspekcji elementów i wyrobów na potrzeby przemysłowe, co nazywane jest przemysłową tomografią komputerową.

Rentgenowska tomografia komputerowa w przemyśle jest jedną z najnowszych, ale również najszybciej rozwijających się dziedzin badań nieniszczących. Jej głównym celem jest zobaczenie, zmierzenie oraz ocenienie tego, co do tej pory było niemożliwe do zobaczenia lub wymagało całkowitego zniszczenia obiektu poddawanego badaniu. Zastosowanie tej techniki w przemyśle stało się możliwe, dzięki wprowadzeniu niezbędnych modyfikacji do konstrukcji klasycznych urządzeń medycznych, a tym samym wykorzystaniu tej techniki obrazowej do innych celów niż diagnozowanie pacjentów.

 

Co obrazuje tomografia komputerowa w przemyśle?

 

Tomografia komputerowa w przemyśle jest nowoczesnym badaniem, które posiada wszelkie cechy badania nieniszczącego. Z uwagi na szerokie spektrum działania, bezinwazyjność oraz duże możliwości, jest coraz częściej wybieranym typem diagnostyki, który pozwala ocenić stan i wnętrze badanego obiektu lub detalu bez jego niszczenia.

Tomografia 3D używana jest w przemyśle do tworzenia szczegółowych, przestrzennych modeli wyrobów, które generowane są na podstawie kliku tysięcy zdjęć rentgenowskich prześwietlanych obiektów. Wykorzystanie tej techniki w przemyśle stało się możliwe, dzięki zastosowaniu najnowszych rozwiązań technologicznych oraz wprowadzaniu pewnych modyfikacji do konstrukcji klasycznego rodzaju tomografu. Specjalistyczne programy komputerowe do obróbki danych uzyskanych z badania tomograficznego, pozwalają obecnie na szybką analizę pozyskanych obrazów. Oprogramowania takie sprawnie łączą tysiące zdjęć w jeden trójwymiarowy obraz badanego obiektu.

Stworzony dzięki tomografii komputerowej model 3D daje niezwykłe możliwości poznawcze badanego obiektu. Badany detal nie tylko jest widoczny trójwymiarowo, ale dzięki rekonstrukcji danych jesteśmy w stanie zajrzeć pod jego powierzchnię i przeanalizować całą jego objętość obiektu. Dzięki temu możliwa jest jego dokładna analiza z zewnątrz oraz wewnątrz. Jest to bardzo przydatne w różnych gałęziach przemysłu, gdyż dzięki temu istnieje możliwość prostego wykonania wnikliwych analiz na różnego rodzaju obiektach bez jego niszczenia. Analiz takich jak na przykład określenie porowatości obiektu, testy poprawności złożeń, inspekcja oraz pomiar ukrytej i trudno dostępnej geometrii, a także poszukiwania defektów, które mogą pojawiać się wewnątrz detali i produktów podczas procesu produkcji i ich eksploatacji.

Diagnostyka obiektów tomografem w przemyśle jest coraz częściej wybieranym badaniem z grupy badań nieniszczących. Jej dokładność, wnikliwość oraz zdolność zajrzenia wewnątrz niewidocznego, pozwala na wprowadzenie niezbędnych poprawek i ulepszenie do procesów produkcji zbadanych obiektów.

Mieszkańcy Podkarpacia i Podlasia najbardziej rzetelni

Uczciwi, sumienni i unikający długów – tak można opisać mieszkańców Podkarpacia i Podlasia. Województwa te wypadły najlepiej w najnowszym Rankingu Rzetelności Konsumentów przygotowanym wspólnie przez Krajowy Rejestr Długów i Rzetelną Firmę. Najgorzej z terminowym regulowaniem zobowiązań finansowych radzą sobie natomiast mieszkańcy Kujawsko-Pomorskiego i Dolnego Śląska.

Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, województwami z najwyższą ogólną sumą zadłużenia konsumentów są Śląsk (6,36 mld zł), Mazowsze (6,27 mld zł) i Dolny Śląsk (4,21 mld zł). Najmniej do oddania w I połowie 2022 r. mieli podlascy (930,4 mln zł), opolscy (1 mld zł) i świętokrzyscy (1 mld zł) konsumenci. Wartość zadłużenia przypadająca na konkretny region nie świadczy jednak o rzetelności płatniczej jego mieszkańców, gdyż poszczególne regiony różnią się pod względem zaludnienia.

Dlatego Krajowy Rejestr Długów i Rzetelna Firma opracowały specjalny Ranking Rzetelności Konsumentów oparty na obiektywnych wskaźnikach uwzględniających zarówno wielkość, jak i zaludnienie danego regionu Polski. Eksperci zestawili kwotę zadłużenia na 1 tys. mieszkańców, średnią wartość zaległości notowanych w KRD dla danego regionu oraz odsetek zadłużonych wśród mieszkańców województwa. Im mniej punktów zdobyło województwo, tym niższe miejsce zajęło w rankingu i tym niższa jest jego rzetelność.

Kujawsko-Pomorskie na dole stawki

W Rankingu Rzetelności Konsumentów najgorzej wypadli mieszkańcy Kujawsko-Pomorskiego z 12 punktami. Region ma wysoką wartość zadłużenia na 1 tys. mieszkańców oraz wysoką średnią kwotę zaległości. Odsetek wpisanych do KRD mieszkańców regionu sięga tu aż 9 proc.

Wysoka kwota ogólna zadłużenia przypadająca na cały region wcale nie musi oznaczać, że jego mieszkańcy są nierzetelnymi płatnikami. Możemy tu wziąć za przykład Mazowsze i Kujawsko-Pomorskie. Całkowita kwota długu pierwszego z nich należy do najwyższych w kraju i wynosi ponad 6 mld zł. Jednak w rankingu rzetelności płatniczej Mazowieckie ulokowało się bliżej połowy stawki, na 10. miejscu. Tymczasem to Kujawsko-Pomorskie zajęło ostatnią pozycję, choć ogólna suma zadłużenia była dwa razy niższa niż na Mazowszu. Stąd dopiero takie ujęcie tematu daje pełny obraz i pozwala na porównania – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestr Długów.

Drugim najmniej rzetelnym województwem jest dolnośląskie (14 punktów). Województwo to ma najwyższą wartość zaległości przypadających na jedną na osobę i drugi najwyższy odsetek zadłużonych wśród mieszkańców. Trzecie od końca miejsce w rankingu z wynikiem 17 punktów ex aequo zajęły Śląsk, Warmińsko-Mazurskie i Zachodnio-Pomorskie. W przypadku tego trzeciego regionu rzetelność szczególnie osłabił najwyższy wśród województw odsetek zadłużonych wśród mieszkańców (9,78 proc.).

Rzetelny jak mieszkaniec Podkarpacia

Pierwsze miejsce wśród najbardziej rzetelnych zajęli konsumenci z województwa podkarpackiego, które ma zarówno najniższy poziom zaległości na 1 tys. osób, jak i odsetek zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców (3,75 proc.). Region w rankingu zebrał aż 44 punkty, jako jedyny przekraczając próg 40 punktów.

Sumiennością w płaceniu swoich zobowiązań pozytywnie wyróżniło się także województwo podlaskie, zajmując drugą pozycję w zestawieniu (37 punktów). Trzecie miejsce przypadło w udziale Wielkopolsce i Świętokrzyskiemu, które zanotowały identyczną sumę punktów w rankingu (34). Szczególnie wysoki wynik pierwszego z nich jest ciekawym przypadkiem.

W rankingu nieco lepiej wypadają mniej zaludnione województwa, w których nie ma wielkich aglomeracji, a dominują raczej tereny rolnicze. Mieszkańcy dużych metropolii mają więcej pokus i wydatków niż ludzie z mniejszych ośrodków. Życie tam jest też po prostu droższe. Duża urbanizacja często idzie w parze z wysokim odsetkiem zadłużonych na wyższe kwoty. Jednak nie jest to reguła. Wpływ na sytuację w danym województwie ma wiele czynników, jak dostępność pracy, wysokość wynagrodzeń, ale także obyczaje i stosunek do pieniędzy. Przykładem mogą być mieszkańcy Wielkopolski, którzy znani są ze swojego ostrożnego podejścia do wydatków. W naszym rankingu rzetelności uplasowali się wysoko, bo już na 3. miejscu, co może oznaczać, że ten stereotyp ma w sobie trochę prawdy – analizuje Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Regionami, które mogą pochwalić się pozycją w pierwszej połowie rankingu, ale poza pierwszą trójką, są kolejno Małopolska, Łódzkie, Opolskie i Lubuskie. Na dalszych pozycjach, coraz bliżej końca, znalazły się odpowiednio województwa lubelskie, mazowieckie i pomorskie.

Ranking Rzetelności Konsumentów
Województwo Zadłużenie na 1000 mieszkańców Pkt. Średnie zadłużenie dłużnika

w KRD

Pkt. Odsetek zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców Pkt. Suma punktów

w rankingu

PODKARPACKIE 681 786 zł 16 18 169 zł 12 3,75% 16 44
PODLASKIE 968 416 zł 14 18 522 zł 9 5,23% 14 37
WIELKOPOLSKIE 1 358 779 zł 10 17 543 zł 15 7,75% 9 34
ŚWIĘTOKRZYSKIE 1 000 312 zł 13 18 573 zł 8 5,39% 13 34
MAŁOPOLSKIE 939 891 zł 15 19 637 zł 3 4,79% 15 33
ŁÓDZKIE 1 523 870 zł 8 17 714 zł 14 8,60% 8 30
OPOLSKIE 1 242 353 zł 11 18 916 zł 6 6,57% 11 28
LUBUSKIE 1 623 849 zł 7 17 243 zł 16 9,42% 4 27
LUBELSKIE 1 106 800 zł 12 19 880 zł 2 5,57% 12 26
MAZOWIECKIE 1 438 527 zł 9 21 248 zł 1 6,77% 10 20
POMORSKIE 1 725 627 zł 6 19 503 zł 5 8,85% 7 18
ZACHODNIOPOMORSKIE 1 744 732 zł 3 17 848 zł 13 9,78% 1 17
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 1 741 844 zł 4 18 483 zł 10 9,42% 3 17
ŚLĄSKIE 1 726 108 zł 5 18 588 zł 7 9,29% 5 17
DOLNOŚLĄSKIE 1 771 337 zł 1 18 413 zł 11 9,62% 2 14
KUJAWSKO-POMORSKIE 1 754 533 zł 2 19 505 zł 4 9,00% 6 12

Główne amerykańskie indeksy giełdowe najwyżej od końca kwietnia

rednia przemysłowa Dow Jonesa (+0,71 proc.) i S&P 500 (+0,19 proc.) zamknęły się wczoraj na najwyższych poziomach od ostatniej dekady kwietnia. Nasdaq Composite już takie osiągnięcie zaliczył wcześniej i wczoraj lekko spadł (-0,19 proc.).

Dobra koniunktura na rynkach akcji utrzymywała się dziś rano również na giełdach Azji i Oceanii. Spadały tylko koreański Kospi (-0,63 proc.) i Shanghai B-Share (-0,23 proc.). Ponad 1 proc. zwyżkowały filipiński PSEi oraz japoński Nikkei 225.

Sytuacja na rynkach akcji w Europie była mniej jednoznaczna (DAX -0,1 proc., CAC 40 -0,05 proc. ok. godz. 9:30). Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś rano turecki XU100.

Na GPW WIG-20, który wczoraj atakował poziom swego 2-miesięcznego maksimum dziś rano tracił 0,57 proc. Najwyżej od początku czerwca był dziś sWIG-80 (+0,63 proc. ok. godz. 9:30). Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś ceny akcji Unimotu, Arctic Paper oraz grupy ZE PAK. Wśród składników mWIG-u 20 najsilniej – o ponad 9 proc. – drożały na początku środowej sesji akcje spółki Benefit System, która podały wyższe o ponad połowę od oczekiwań analityków zyski za II kw. br. (31,6 mln zł).

Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w USA i strefie euro lekko dziś rano rosły, ale pozostawały poniżej poziomów swych lokalnych maksimów z minionego tygodnia.

Cena kontaktów na ropę naftową na ICE (Brent) była wczoraj najniższa od końca lutego, cena kontraktów na ropę na NYMEX-ie spadła zaś do najniższego poziomu od końca stycznia br. Dziś rano ceny tych kontraktów lekko odbijały w górę (+0,64-+0,76 proc.) Kontynuowały hossę kontrakty na bydło opasowe („feeder cattle”) na CME osiągając wczoraj po wzroście o 1,31 proc. najwyższy poziom ceny od 2015 roku.

Po silnych spadkach w piątek oraz poniedziałek i stabilizacji we wtorek kurs EUR/USD dziś rano również wykazywał niewielkie zmiany (-0,06 proc. ok. godz. 9:10). USD lekko umacniał się względem japońskiego jena (+0,22 proc.).

Lekko słabł dziś rano polski złoty (ok. godz. 9:15 EUR/PLN +0,19 proc., USD/PLN +0,21 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w poniedziałek przegrał bitwę o wyjście powyżej poziomu 25000 USD, utrzymywał się na linii miesięcznego trendu wzrostowego (+1,71 proc. ok. godz. 9:10).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Aż 2/3 pracowników zauważyło u siebie symptomy wypalenia zawodowego

12 sierpnia ustanowiono Światowym Dniem Pracoholika. Jak wskazuje OECD, pracownicy w Polsce plasują się w europejskiej czołówce pod względem liczby przepracowanych w ciągu roku godzin. Przewlekły stres, nadmiar obowiązków czy brak satysfakcji z pracy mogą przyczynić się do wypalenia zawodowego. Niestety, to coraz bardziej powszechny problem – jak wynika z badania Nationale-Nederlanden w 2021 roku aż jedna trzecia Polaków była gotowa zrezygnować z dotychczasowego miejsca pracy z powodu wyczerpania, a jedna piąta właśnie ze względu na wypalenie zawodowe. Co więcej, ponad 40 proc. ankietowanych uważa, że na ich złe samopoczucie istotny wpływ miała pandemia.

Zapracowany jak Polak

Jak wynika z danych zawartych w cyklicznym raporcie „OECD Employment Outlook 2021”, Polacy należą do jednego z najbardziej zapracowanych narodów w Europie. Więcej czasu w pracy spędzają tylko Maltańczycy, Grecy, Rumuni i Chorwaci. W ubiegłym roku polski pracownik spędził w pracy średnio 1830 godzin. W porównaniu z obywatelami Niemiec i Wielkiej Brytanii to więcej odpowiednio o 481 i 333 godziny.

O zachowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym coraz częściej apelują eksperci.  Samopoczucie pracowników stało się dziś aspektem, o którym zaczęto mówić otwarcie i przykładać do niego większą wagę. Zagrożenie zauważyła również Unia Europejska, która w grudniu 2016 roku zaproponowała dyrektywę o równowadze między życiem prywatnym a zawodowym, nazywaną „work-life balance”. Przepisy przyjęto w 2019 roku, a kraje członkowskie zobowiązano do implementacji prawa. W Polsce dyrektywa wciąż czeka na przyjęcie.  Nowe regulacje pozwolą m.in. wydłużyć urlopy rodzicielskie, uregulować zasady pracy zdalnej, a także zwiększą możliwości wyrównywania szans pomiędzy kobietami a mężczyznami na rynku pracy.

Uwikłani w problemy codzienności

Dobrostan psychiczny wpływa na efektywność życia zawodowego i bezpośrednio przekłada się na wymierne korzyści dla całej organizacji. Skutkami złego stanu zdrowia psychicznego może być m.in. utrata wydajności, a w szczególnych przypadkach nawet wypalenie zawodowe, które objawia się poczuciem chronicznego zmęczenia, przepracowania i niezadowolenia z pracy.

Niestety, na gorsze samopoczucie narzeka coraz więcej pracowników. Z badania Nationale-Nederlanden wynika, że aż 75 proc. Polaków odczuwa wzrost stresu w życiu codziennym, a 74 proc. pogorszenie zdrowia psychicznego. Co ciekawe, opinie pracodawców i pracowników dotyczące czynników, które mogą wywołać stres w miejscu pracy znacząco się różnią – ci pierwsi dostrzegają ich dwa razy więcej. Zdaniem 74 proc. przedstawicieli firm jest on spowodowany przede wszystkim presją czasu. Natomiast w grupie pracowników na taką odpowiedź wskazuje jedna trzecia ankietowanych. Jednocześnie już co drugi pracodawca upatruje problem w zwiększonej liczbie obowiązków, podczas gdy takie zjawisko widzi 32 proc. zatrudnionych.

Funkcjonowanie człowieka w warunkach długotrwałego stresu może prowadzić do wypalenia zawodowego. Już ponad połowa pracowników we wszystkich analizowanych branżach uważa swój sektor za narażony na to zjawisko.

Nie tylko pieniądze decydują o zmianie pracy

Eksperci pozostają zgodni, że syndrom wypalenia zawodowego rozwija się przez dłuższy czas i może trwać miesiące, a nawet lata. Według badania Nationale-Nederlanden aż dwie trzecie pracowników zauważyło u siebie w ciągu ostatniego roku objawy tej przypadłości. Najczęściej było to zmęczenie pracą i brak przyjemności z wykonywanych obowiązków. W tej grupie aż 43 proc. uważa, że do takiego stanu rzeczy przyczyniła się pandemia COVID-19.

Niepewna sytuacja makroekonomiczna, długotrwałe przeciążenie obowiązkami czy ciągły stres mogą nieść fatalne skutki. Z naszego badania wynika, że symptomy wypalenia są zauważalne nie tylko u osób z długim stażem pracy, ale coraz częściej także u młodszych pracowników. Może ono prowadzić do spadku produktywności, częstych nieobecności, a nawet rezygnacji z etatu. Blisko 30 proc. ankietowanych potwierdziło, że w ciągu ostatniego roku myślało o zmianie miejsca zatrudnienia, z kolei co dziesiąty utracił wiarę w to, że może dobrze wykonywać swoje stałe obowiązki – mówi Anna Kwiatkowska, menadżer ds. produktów grupowych i oferty benefitowej w Nationale-Nederlanden.

Dbanie o dobrostan psychiczny

Jak pracodawcy mogą dbać o dobrostan psychiczny osób zatrudnionych? Według blisko 60 proc. ankietowanych czynnikiem, który w znacznej mierze wpływa na ich dobre samopoczucie jest jasny system awansów i wynagrodzeń. Dla 46 proc. badanych istotne jest to dofinansowanie do wyjazdów urlopowych, zajęć kulturalnych czy sportowych. Podobna grupa (43 proc.) za ważny benefit uważa ubezpieczenie grupowe, które może zapewnić im świadczenia pieniężne, a jedna trzecia wskazuje na szkolenia lub zajęcia „odstresowujące”.

Pandemia przetasowała ofertę benefitów i zwróciła uwagę pracowników na ważniejsze i niejednokrotnie skuteczniejsze formy dbania o ich komfort. Większość pracodawców w naszym badaniu twierdzi, że podejmuje działania mające na celu poprawę dobrostanu pracowników. Blisko co piąty deklaruje nawet, że takich działań jest wiele. Zapewnienie osobom zatrudnionym odpowiednich warunków pracy, dbanie o ich bezpieczeństwo oraz dobre samopoczucie i zdrowie w obliczu bieżących wyzwań staje się dziś priorytetem – dodaje Anna Kwiatkowska.

Okazuje się jednak, że śmiałe deklaracje pracodawców nie znajdują odzwierciedlenia w opiniach pracowników. Z badania wynika bowiem, że aż 63 proc. Polaków nie czuje, aby kadra zarządzająca starała się zadbać o ich well-being w miejscu pracy. Tymczasem jedynie co dziesiąty respondent uważa, że jego firma podejmuje działania wspierające zdrowie psychiczne. Wśród osób, które oczekują w tym zakresie wsparcia, co czwarty uważa, że dobrze sprawdziłyby się konsultacje z psychologiem.3xzdrowie

Raport „Dobrostan psychiczny w pracy” opracowany przez Smartscope na zlecenie Nationale-Nederlanden został oparty o wyniki reprezentatywnego badania ilościowego. Wywiady zostały przeprowadzone przy użyciu techniki CATI na firmach (N = 293) i CAWI na pracownikach w wieku 16+ (N = 1086). Badanie przeprowadzono na przełomie listopada i grudnia 2021 roku.

Dzień wolny w Polsce a na rynku zmiany

Poniedziałek wolny był tylko w Polsce, rynki działały. W rezultacie w dzisiejszy poranek przyszło nam oglądać większe zmiany niż zwykle. Dolar znów testuje swoje maksima względem euro.

Korekta na dolarze

Jeszcze w czwartek zastanawiano się na rynkach, jak nisko spadnie dolar. Powodem był spadek inflacji i idąca za tym spodziewana mniejsza od oczekiwań podwyżka stóp procentowych. To właśnie dlatego na rynku zapanowała swoista moda na inwestycje bardziej ryzykowne. Wszystko jednak zmieniło się już w piątek. Co ciekawe, odbicie nie było związane ze zmianą oczekiwań względem stóp procentowych. Tutaj w dalszym ciągu wracamy do scenariusza, gdzie dominującą koncepcją jest wzrost o 0,5% we wrześniu. Zobaczyliśmy jednak kilka optymistycznych odczytów w piątek. Znacznie lepiej wypadł raport Uniwersytetu Michigan. Jest to kolejny odczyt odsuwający koncepcję kryzysu w USA. Dwa kwartały spadkowe z rzędu powodują co prawda techniczną recesję, ale rynek pracy ma się wciąż bardzo dobrze, co powoduje, że nie ma dalszych problemów. Przynajmniej na razie. W poniedziałek dane z USA były słabsze, ale nie wywołały korekty na dolarze.

Chiny z zadyszką

Pakiet danych zza Wielkiego Muru opublikowany w poniedziałek wyraźnie rozczarował inwestorów. Spadają ceny i to trzeci miesiąc z rzędu. Jest to zresztą element trendu rozpoczętego od 2019 roku, aczkolwiek dotychczas mówiło się głównie o spowolnieniu wzrostu a nie o spadkach. Do tego mocniej od oczekiwań spowalniają inwestycje w aglomeracjach miejskich. Prognoz analityków nie spełniła również produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna, które rosną o odpowiednio 3,8% i 2,7%. Są to poziomy typowe bardziej dla Japonii niż Chin kontynentalnych.

Inflacja jednak 15,6%

Wygląda na to, że spadek inflacji został za wcześnie ogłoszony. Lipcowa inflacja wyniosła bowiem 15,6% według ostatniego odczytu. Jest to o tyle istotne, że miesiąc temu było to 15,5% mamy zatem dalszy wzrost cen w Polsce. Rynki nadal wierzą, że jesteśmy relatywnie blisko szczytów. W rezultacie nie spodziewają się wzrostu stóp procentowych. Widać to dobrze przynajmniej po stawkach WIBOR. Czarny sen kredytobiorców złotowych WIBOR 3M od ponad 5 tygodni pozostaje na niemal niezmienionych poziomach. Wzrost o 0,04% nie można bowiem uznać za istotną zmianę. W rezultacie dane te nie mają tak dużego wpływu na rynki walutowe, jak w czasach, gdy oczekiwano coraz wyższych stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Długi nie wychodzą lekarzom na zdrowie

Mimo dużego, bo 17-proc., wzrostu wydatków na prywatną opiekę zdrowotną w ub.r., ich obecna wartość nie wyrównała jeszcze spadku z pierwszego roku epidemii koronawirusa. Będzie to możliwe dopiero na koniec 2022 r., ale tempo dalszego wzrostu tego rynku będzie już wolniejsze. Okres pandemii nie pomógł prywatnym przychodniom i gabinetom lekarskim, co znalazło odbicie w bazie danych Krajowego Rejestru Długów. Choć wraz z początkiem tego roku zaległości medyków zaczęły się zmniejszać, to już w drugim kwartale poszybowały w górę. Obecnie wynoszą 162 mln zł.

Prywatna opieka zdrowotna obejmuje przychodnie i gabinety lekarskie, a także pracownie rehabilitacyjne i fizjoterapeutyczne oraz praktykę pielęgniarek i położnych. Segment ten odnotował największe zaległości w sierpniu 2021 r., kiedy to łączne zadłużenie branży przekroczyło 208,7 mln zł. Średnie zadłużenie jednego gabinetu lekarskiego wynosiło wówczas 73,4 tys. zł. Jednak najwięcej dłużników z tego segmentu widniało w KRD w czerwcu 2020 r. – 3037.

Droższe wizyty medyczne

Według prognoz firmy badawczej PMR wzrost cen w sektorze prywatnej opieki zdrowotnej w 2022 r wyniesie ok. 14 proc. Wpłynie to na zwiększenie nominalnej wartości tego rynku i – jak szacują eksperci – zaowocuje popularnością abonamentów medycznych i prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Wzrostowi sprzyja m.in. demografia, tj. starzenie się społeczeństwa, a także zapotrzebowanie na badania diagnostyczne i inne wizyty, które pacjenci odkładali szczególnie w pierwszym okresie pandemii.

Z drugiej strony barierą w rozwoju będzie ograniczona siła nabywcza Polaków, na którą oddziałuje inflacja i rosnące koszty kredytów. To – jak wynika z raportu PMR – wpłynie na decyzje pacjentów, którzy mogą zredukować niektóre prywatne wizyty opłacane dotąd z własnej kieszeni. Hamulcem w dynamicznym rozwoju tego rynku będzie także sama inflacja powodująca wzrost kosztów działalności oraz niedobór kadry medycznej.

Specjaliści i dentyści najbardziej zadłużeni

Jeszcze niespełna 4 lata temu, na koniec 2018 r., niezapłacone zobowiązania prywatnej opieki medycznej wynosiły 99,4 mln zł. Od tego czasu do dziś zwiększyły się o ponad 60 proc. Średnio na jedną placówkę przypadało 42,6 tys. zł zaległości, a obecnie to 60,3 tys. zł. Było wówczas też mniej samych dłużników – 2329. Teraz – 2687.

Największe problemy finansowe dotykają specjalistycznych gabinetów lekarskich. Placówki te mają blisko 55 mln zł zaległości. W niełatwej sytuacji są też dentyści, którzy muszą oddać 37 mln zł, oraz interniści, których konto obciąża 32,8 mln zł. Fizjoterapeuci mają do zapłaty blisko 12 mln zł, a pielęgniarki i położne 5,5 mln zł. Z kolei prywatne stacje pogotowia ratunkowego – 5 mln zł.

Z drugiej strony z analiz PMR wynika, że pacjenci korzystający z prywatnych usług medycznych opłacanych na miejscu odczuli wzrost cen rynkowych. Najbardziej wzrosły średnie kwoty wydawane przez nich podczas wizyt stomatologicznych – o 62 proc. i rehabilitacyjnych o 59 proc. Nieco mniej, bo o 44 proc., zwiększyła się średnia cena za poradę internisty. Stomatologia i rehabilitacja to dziedziny, w których średnie kwoty wydawane na przez Polaków na jedną wizytę w 2021 r. wzrosły najbardziej.

JDG-i z milionowymi zaległościami

Jeśli chodzi o liczbę dłużników, jak i wartość nieuregulowanych zobowiązań, zdecydowanie przeważają jednoosobowe działalności gospodarcze.

Aż 1989 JDG-ów ma  125,3 miliony złotych zaległości. Widać więc, że najmniejsze podmioty borykają się z największymi problemami finansowymi. Prywatne gabinety muszą inwestować w nowoczesny sprzęt, aby być konkurencyjnymi wobec sieci medycznych. Oznacza to zaciąganie kredytów i leasingu, co mocno obciąża ich budżet. Ma to odzwierciedlenie w naszej bazie danych. Wierzycielami branży prywatnych usług medycznych są bowiem w głównej mierze banki, firmy leasingowe i faktoringowe. Lekarze, rehabilitanci, fizjoterapeuci, położne są im winni w sumie 71 milionów złotych – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Następne w kolejce do odzyskania pieniędzy od prywatnej służy zdrowia są firmy windykacyjne oraz fundusze sekurytyzacyjne, do których trafiły długi pierwotnych wierzycieli, głównie z sektora finansowego (69 mln zł). Przychodnie i gabinety zalegają także z regulowaniem należności u operatorów telefonii, Internetu i telewizji (4,9 mln zł). Pozostała kwota długu jest rozproszona pomiędzy innych wierzycieli, jak administracja państwowa i samorządowa, ubezpieczyciele czy dostawcy prądu i ciepła. Natomiast 2,2 mln zł są winne branży farmaceutycznej.

Najwięcej zaległości mają prywatne przychodnie i gabinety z województwa mazowieckiego – 37,8 mln zł. Kolejny jest Śląsk z niemal 18,4 mln zł niespłaconych zobowiązań, a za nim Wielkopolska z kwotą 17,6 mln zł.

Najmniej obciążone są placówki z województwa świętokrzyskiego – 2,7 mln zł.

Rekord zadłużenia należy do firmy prowadzącej ogólną praktykę lekarską z województwa wielkopolskiego, która ma ponad 2 mln zł długów. Zgromadziła aż 110 niezapłaconych zobowiązań, głównie wobec firmy faktoringowej (1,5 mln zł) i poligraficzno-wydawniczej (523 tys. zł).

Prywatne placówki medyczne także same są wierzycielami – mają do odzyskania 14,1 mln zł. Z tego 3,5 mln zł od konsumentów, a 10,5 mln zł od innych przedsiębiorstw.

Sektor prywatnych usług medycznych w Polsce bardzo często i chętnie korzysta z popularnych produktów bankowych, bo dzięki temu może liczyć na preferencyjne warunki finansowania. Problem pojawia się w momencie, kiedy dany przedsiębiorca, w tym wypadku medyk posiadający własny gabinet lekarski, ma zbyt niską, „bankową zdolność kredytową”. Wówczas bank może odmówić mu finasowania. Kolejną przeszkodą jest też zbyt duży poziom zadłużania się przedsiębiorców. Kiedy wskaźnik długu do przychodów jest bardzo wysoki, a dookoła wszystko drożeje, to taki kredyt na wiele lat czy długofalowa umowa leasingowa stają się trudne do udźwignięcia. Alternatywą dla leasingu i kredytu może być faktoring, który nie wiąże przedsiębiorcy umową na długie lata, bo stanowi jednorazowy koszt. Z kolei lekiem na niską zdolność kredytową w banku może być rozłożenie zakupów firmowych na raty, w przypadku nabycia sprzętu medycznego czy wyposażenia gabinetu. To opcje warte rozważenia, zwłaszcza dziś, kiedy podwyżki stóp procentowych i rosnąca inflacja utrudniają przedsiębiorcom prowadzenie działalności gospodarczej i ograniczają ich dostęp do finansowania – zauważa Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

EUR/USD odpada od technicznego poziomu 1,0360

Pomimo wczorajszych, gorszych danych z USA, obraz wciąż solidnej gospodarki Stanów Zjednoczonych pozostaje nienaruszony. Oczywiście poniedziałkowej publikacje były informacjami o niższej wadze niż inflacja czy raport z rynku pracy. Dolar kontynuował aprecjację rozpoczętą w piątek. Główna para walutowa w dość szybkim tempie zeszła z poziomu 1,0360 do 1,0145. Dziś i jutro dość istotne publikacje z UK, które mogą wpłynąć na kolejną decyzję Banku Anglii w sprawie stóp procentowych.

Z technicznego punktu widzenia na wykresie EUR/USD została wyrysowana formacja podwójnego szczytu. Notowania dwukrotnie sprawdzały poziom 1,0360 ale nie były go w stanie trwale przełamać. Teoretyczna linia szyi (1,0270-1,0260) została pokonana w okolicach godziny 16 w piątek, kiedy światło dziennie ujrzał raport Uniwersytetu Michigan. Zaskoczył pozytywnie. Główny wskaźnik wzrósł do 55,1 a oczekiwania inflacyjne krótkoterminowe spadły do poziomu 5 pkt. z 5,2 poprzednio. Te długoterminowe uplasowały się w okolicach 3 pkt. czyli nieznacznie wyżej od poprzedniej wartości (2,9 pkt.). Regionalny wskaźnik NY Empire State, który wskazał -31,3 pkt. nie wpłynął na osłabienie „zielonego”. Początkowy ruch wskazywał na deprecjację USD, ale trwała ona bardzo krótko i po chwili kurs wrócił do tendencji zapoczątkowanej pod koniec ubiegłego tygodnia. W tym tygodniu uwaga będzie skupiona jeszcze wokół sprzedaży detalicznej (jutro), regionalnym wskaźniku Fed z Filadelfii (to w czwartek) czy wskaźniku Conference Board. Sam protokół z posiedzenia FOMC (środa) nie powinien wnieść nic nowego. Dochodzą do tego jeszcze wypowiedzi przedstawicieli Fed każdego dnia począwszy od jutra. W słowach urzędników Rezerwy Federalnej uczestnicy rynku będą doszukiwać się wskazówek, jakie dalsze kroki będzie podejmować amerykańska instytucja. Na ten moment dla głównej pary walutowej kluczowy jest poziom 1,01, którego pokonanie może spowodować, że notowania ponownie przetestują parytet. Nie należy wykluczać takiego scenariusza. Najbliższe dni przyniosą nam odpowiedź na to pytanie.

Oczywiście nie samymi danymi z USA żyją rynki. Dziś i jutro mamy paczkę danych z brytyjskiej gospodarki. Dane z rynku pracy wypadły dość stabilnie. Bezrobocie utrzymało się na poziomie 3,8 proc. a średnie tygodniowe wynagrodzenia uplasowały się niżej niż miesiąc wcześniej i wyniosły 5,1 proc. Z kolei wnioski o zasiłek dla bezrobotnych wyniosły -10,5 tys. Jutro szczególnie obserwowany będzie odczyt raportu inflacyjnego za lipiec, który wskaże jak mocno rosły ceny. CPI ma zgodnie z konsensusem wzrosnąć do 9,8 proc. a bazowy wskaźnik do 5,9 proc. Do tego dojdą ceny producentów, które wg prognoz mają wskazać wartość 16,2 proc. BoE działa zbyt ostrożnie jeśli chodzi o podwyżki stóp procentowych. Bank podniósł na początku miesiąca koszt pieniądza o 50 pb ale to nadal zbyt zachowawcze podejście do inflacji, która zbliża się do wyniku dwucyfrowego. Instytucja ostatnio podkreśliła determinację do dalszego zacieśniania w takim tempie, jeśli ryzyko inflacyjne nadal będzie rosło. Nadal jednak wydaje się, że to nieuchwytna pogoń za galopującym wskaźnikiem CPI. BoE wyraża jasno swoje obawy o stan gospodarki. Spodziewa się recesji w przyszłym roku i to może znacznie hamować bardziej zdecydowane kroki w zacieśnianiu polityki monetarnej. Z tego względu funtowi ciężko będzie znaleźć wsparcie ze strony Banku Anglii.

W krótkim terminie ponadto wybory nowego lidera Partii Konserwatywnej, a tym samym nowego premiera, mogą wywołać nieco większą nerwowość na rynkach. Wynik głosowania ma zostać opublikowany 5 września. Minister spraw zagranicznych i kandydatka Liz Truss wywołała poruszenie swoimi wypowiedziami, że chce zrewidować mandat BoE. Mimo, że jest to raczej postrzegane jako chwyt wyborczy, a niezależność BoE nie powinna być tak naprawdę zagrożona, funt może pozostać pod presją deprecjacji, dopóki perspektywy wygrania wyborów przez Truss pozostają korzystne.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

Kryptowaluty – co to takiego i jak zacząć z nimi przygodę?

Kryptowaluty to nie tylko po prostu wirtualne waluty, ale alternatywna metoda inwestowania oszczędności. Kojarzą się z ryzykowną, ale ponadprzeciętną stopą zwrotu. Inwestowanie w kryptowaluty wymaga jednak odpowiedniego przygotowania. Bez podstawowej wiedzy w zakresie kryptowalut oraz wiedzy o tym rynku można wpaść w pułapkę fałszywych platform inwestycyjnych lub stracić środki inwestując w całkowicie egzotyczne projekty bez przyszłości. Kryptowaluty to nie hazard, ale nieprzygotowany inwestor może niepotrzebnie pożegnać się ze swoim kapitałem wkraczając w ten świat, który nadal sprawia wrażenie dzikiego zachodu.

Zanim rozpoczniesz inwestowanie w kryptowaluty, koniecznie przeczytaj te książki o kryptowalutach. Wirtualne waluty przynoszą ogromne zyski na przestrzeni lat, ale i wiążą się ze sporym ryzykiem straty. Nie tylko ze względu ryzyko kursowe, ale również bezpieczeństwo przetrzymywania środków. Dlatego zapoznaj się najpierw z tematem najlepszych portfeli kryptowalut. Chcesz wiedzieć, w jaki sposób inwestować w kryptowaluty i dlaczego warto to robić? Poznaj podstawowe zagadnienia z tego zakresu i sprawdź, czy to w ogóle dla Ciebie.

Kryptowaluta – co to jest?

Kryptowaluty to nic innego, jak wirtualna waluta, której nie da się fizycznie dotknąć choć portfele kryptowalut jak najbardziej mogą mieć postać fizyczną, a klucze dostępu do wirtualnych pieniędzy można zapisać nawet na kartce papieru. Kryptowaluty nie istniałyby dzisiaj gdyby nie ogromne osiągnięcia w obszarze kryptografii i pracy tysięcy programistów zaangażowanych w ich rozwój. Można powiedzieć, iż z definicji kryptowaluta nie ma fizycznego odpowiednika oraz występuje w formie zapisu w rozproszonej sieci w połączeniu z różnymi mechanizmami konsensusu co do stanu księgi rozliczeniowej. W sieci Bitcoin, konsensus gwarantowany jest przez ogromną moc obliczeniową komputerów rozsianych po całym świecie.

Warto dodać, że wirtualne waluty zapewniają wysoki poziom prywatności transakcji. Niestety związane jest to z pewnym ryzykiem, gdyż te wykorzystywane są często przez przestępców chcących wyłudzić okup np. w wyniku ataku hakerskiego na serwery. Ogólnie rzecz biorąc kryptowaluty dowolnego typu są dostępne na rynku globalnym. Przy wykorzystaniu internetowych kantorów kryptowalut można je sprzedawać oraz kupować po określonych cenach.

Czym cechują się kryptowaluty?

Kryptowaluty mają wiele cech wyróżniających. Do najważniejszych zaliczamy:

  • prywatność i pseudo anonimowość użytkowników i transakcji,
  • brak pośredników na poziomie transakcyjnym,
  • brak mechanizmów sterujących podażą kryptowalut po stronie banków centralnych,
  • ceny kryptowalut ustalane są przy pomocy mechanizmów rynkowych, czyli podaży i popytu,
  • brak materialnej formy pieniądza,
  • w większości przypadków kryptowalut takich jak np. Bitcoin – brak centralnej instytucji lub firmy sterującej działaniem sieci

Zasada działania jest prosta – posiadacze waluty wirtualnej kontrolują ją z wykorzystaniem znanego tylko sobie ustandaryzowanego klucza prywatnego lub ich kolekcji, które wykorzystywane są przez sporą już liczbę portfeli kryptowalut. Za pośrednictwem kantorów kryptowalut można sprawdzać swoje saldo oraz dokonywać określonych transakcji. Jeżeli zastanawiasz się jak kupić swój pierwsze kryptowaluty sprawdź koniecznie polecany ten kantor bitcoin. Unikaj natomiast oszukańczych platform inwestycyjnych obiecujących wysokie zyski z inwestycji w kryptowaluty. Najczęściej takie platformy służą jedynie do wyłudzenia pieniędzy i nigdy nie zobaczysz zakupionych bitcoinów i zysków. Należy przede wszystkim zwrócić uwagę, czy firma ma odpowiedni wpis do rejestru firm zajmujących się obrotem kryptowalutami i sprawdzić jej historię w Internecie lub zapytać na odpowiednich grupach dyskusyjnych przed przelaniem jakiejkolwiek kwoty.

Rodzaje kryptowalut – jakie są najpopularniejsze?

Obecnie wyróżniamy kilka lub nawet kilkanaście popularnych typów kryptowalut z jakich korzystają inwestorzy na całym świecie, ale łącznie jest już ich nawet kilkanaście tysięcy. Najchętniej wybierane kryptowaluty w celu zainwestowania setek tysięcy złotych, to:

  • Bitcoin, czyli inaczej BTC – powstał jako pierwszy w 2008 roku.
  • Ethereum (ETH) – to kolejna popularna internetowa waluta, która jest alternatywą dla BTC i funkcjonuje na platformie Ethereum.
  • Litecoin (LTC) – nieco mniej popularna, ale pozwalająca na wygenerowanie ciekawych zysków.
  • Dogecoin (DOGE) – to waluta, która została wypromowana przez Elona Musk’a, choć według specjalistów została stworzona jako żart i tak powinni do niej podchodzić potencjalni inwestorzy

Pamiętaj! Zanim zaczniesz inwestować w kryptowaluty – sprawdź zasadę ich działania i ewentualne ryzyko straty!

Jak napisać dobre CV? Poradnik dla osób poszukujących pracy

CV to dokument, który jest wręcz niezbędny na etapie poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia. Powinieneś go stworzyć zawsze wtedy, kiedy chcesz przyciągnąć uwagę potencjalnego pracodawcy. Nie wiesz, jak napisać Curriculum Vitae i potrzebujesz pomocy? Poniższy poradnik pomoże Ci napisać CV, które pozwoli Ci aplikować na dowolnie wybrane stanowisko, do którego masz odpowiednie kwalifikacje i umiejętności.

Szukasz pracy, ale nie do końca wiesz, jak wpłynąć na pozytywne rozpatrzenie aplikacji przez dział HR danego przedsiębiorstwa? Dodaj ogłoszenie za darmo na jednym z portali internetowych i zamieść w nim informację, że szukasz miejsca zatrudnienia. W ten sposób realnie zwiększysz szansę na znalezienie pracy, a w oczach potencjalnych pracodawców nie będziesz tylko biernym poszukiwaczem zakładu pracy. Oczywiście ogłoszenia w internecie to nie wszystko – podstawą jest stworzenie idealnego CV, które przedstawi Twoją osobę w jak najlepszym świetle.

Curriculum Vitae – jak dobrze napisać CV?

Chcesz wiedzieć, jak napisać swoje CV? Zanim przystąpisz do sporządzenia dokumentu, musisz zebrać kilka ważnych informacji, które umieścisz w pliku, a mianowicie:

  • dane osobowe (imiona, nazwiska, miejsce zamieszkania, wiek, adres),
  • dane korespondencyjne,
  • historię zatrudnienia wraz z przebiegiem w latach,
  • doświadczenie zawodowe,
  • kwalifikacje (szkoły, uczelnie, certyfikaty, kursy),

Kiedy piszesz CV pamiętaj też, aby w jego górnej części umieścić swoje wyraźne zdjęcie. Dzięki temu rekruter lub bezpośrednio pracodawca będzie wiedzieć, z kim ma odczynienia. Zadbaj
o prostą formę dokumentu. Możesz go stworzyć samodzielnie lub poprzez internetowe kreatory. Na samym początku podaj swoje dane osobowe, kontakt, a następnie opisz dokładnie historię zatrudnienia. Najlepiej zrób to chronologicznie tak, aby dział HR mógł szybko zweryfikować Twoje doświadczenie oraz umiejętności.

Curriculum Vitate to swego rodzaju życiorys, który dotyczy głównie doświadczenia zawodowego i kwalifikacji, choć warto też wspomnieć o swoich zainteresowaniach. Być może okaże się, że z przyszłym pracodawcą macie takie samo hobby.

Poszukiwanie pracy – jak robić to skutecznie?

Jeśli już szukasz pracy i masz przygotowane dobre CV, możesz przystąpić do aplikowania na konkretne oferty. Zanim zdecydujesz się na wysyłkę swoich dokumentów, koniecznie zweryfikuj miejsce pracy, opinie o pracodawcy oraz proponowane warunki. Jeśli te spełniają Twoje oczekiwania i masz pewność, że CV nie zawiera błędów – aplikuj!

Gdzie i jak szukać pracy? Sprawdź najlepsze sposoby!

Internetowe serwisy ogłoszeniowe, profile firm w mediach społecznościowych oraz dedykowane strony www firm oferujących pracę to miejsca, gdzie natkniesz się na wiele ogłoszeń o pracę. Swoje CV wysyłaj tylko tam, gdzie masz realną szansę na zatrudnienie,
a sam profil pracy będzie zgodny z Twoim doświadczeniem oraz kwalifikacjami. Stosując się do powyższych wskazówek w kwestii pisania CV i poszukiwania pracy na pewno w krótkim czasie znajdziesz wymarzoną firmę.

Kurs języka angielskiego w firmie — jak zorganizować efektywne szkolenie?

Zorganizowanie kursu angielskiego dla firm niesie ze sobą wiele korzyści, zarówno po stronie pracowników, jak i pracodawców. Szkolenie językowe jest sposobem na integrację zespołu, zdrową rywalizację, motywuje do robienia postępów.

Pracownicy, oswojeni z językiem obcym, mogą wykorzystać swoje kwalifikacje w codziennej pracy, jednocześnie zwiększając szansę firmy na zdobycie międzynarodowej pozycji i zapewniając dobrą komunikację w multikulturalnym zespole lub z klientami spoza Polski.

Zbadaj poziom umiejętności swoich pracowników

Pracownicy pochodzą z różnych środowisk, ukończyli odmienne szkoły i mają indywidualne doświadczenia związane z edukacją. Tym samym każdy z nich będzie miał inny poziom znajomości języka angielskiego i będzie się nim inaczej posługiwał. Przed przystąpieniem do kursu językowego dla firm warto zbadać poziom umiejętności poszczególnych członków zespołu. Skutecznym testem jest audyt podzielony na dwie części.

Pierwsza część, pisemna, przeprowadzana online, umożliwia zbadanie znajomości słownictwa potocznego i specjalistycznego, zasad gramatyki i umiejętności rozumienia tekstu słuchanego i czytanego.

Drugą częścią audytu powinna być rozmowa z pracownikiem, która określi kompetencje komunikacyjne oraz poprawność wymowy. Kwadrans wystarczy, by doświadczony lektor mógł dowiedzieć się dużo o umiejętnościach danego kursanta.

Wynik testu pisemnego i ustnego znajduje odzwierciedlenie w raporcie i umożliwia skierowanie pracownika na właściwy kurs. Osoba początkująca nie odnajdzie się na kursie zaawansowanym, a zaawansowana albo nie wymaga szkolenia, albo może poszerzyć swoje kompetencje o kolejne umiejętności, na przykład o słownictwo specjalistyczne.

Sprecyzuj potrzeby i ustal cel szkolenia językowego

Zanim zdecydujesz się na konkretny kurs angielskiego dla firm, warto określić, jaki ma być jego cel. Kursy często są dzielone i przygotowują pracowników do swobodnej i skutecznej komunikacji na poziomie podstawowym albo średniozaawansowanym lub do komunikowania się z osobami z wąskiej branży.

Angielski biznesowy przydaje się w firmach z multikulturową załogą i z klientami z zagranicy. Z kolei Business Skills to uzupełniające, krótkie szkolenia, które podnoszą kompetencje językowe pracowników w obszarze ich obowiązków. To okazja do ćwiczenia przydatnych wyrażeń, zwrotów i wypracowania umiejętności szybkiego komunikowania się w języku obcym.

Szkolenia i kursy językowe dla firm, otwieramy nowe światy! Sprawdź: https://bs-ict.pl/pl/szkola

Kurs języka specjalistycznego obejmuje bardzo wąską dziedzinę, która wymaga znajomości odpowiednich zwrotów i opanowania branżowego słownika. Na tego typu szkolenia biznesowe decydują się między innymi firmy z branży lotniczej, energetycznej, telekomunikacyjnej, logistycznej i transportu, firmy budowlane i działające w dziedzinie medycyny oraz farmakologii.

Wiele kursów angielskiego dla firm ma formę kursu dla kilku, a nawet kilkunastu osób. Jeśli jednak zachodzi taka potrzeba, kurs może być indywidualny, skupiający się na potrzebach, możliwościach konkretnej osoby i uwzględniający jej grafik.

Kurs językowy w firmie może mieć formę coachingu językowego. Polega w takim przypadku na ciągłym dawaniu wyzwań słuchaczom i na wyznaczaniu ambitnych celów.

Jakie kursy językowe są dostępne dla firm?

Atutem dobrego kursu językowego dla firm jest elastyczność prowadzących. Ci mogą spotkać się z kursantami na kilka sposobów.

W siedzibie firmy

Stacjonarny kurs angielskiego przeprowadzany jest w firmie, która dysponuje salą konferencyjną lub pokojem spotkań. Lektor przyjeżdża do pracowników i na miejscu prowadzi kurs.

Blended-learning lub B-learning

To mieszana (zintegrowana, hybrydowa) metoda kształcenia. Podczas takiego kursu łączy się tradycyjną metodę nauki (polegającą na bezpośrednim kontakcie z prowadzącym) oraz zajęcia prowadzone zdalnie, przy pomocy komputera.

Stosunek zajęć online do zajęć tradycyjnych może być różny, w zależności od potrzeb studentów i możliwości prowadzącego. To metoda niezwykle skuteczna, bardzo elastyczna, a tok edukacji można dopasować do specyfiki branży czy umiejętności uczestników kursu. Godzi oczekiwania zwolenników nauki bezpośredniej i edukacji online.

Kursy online

Kursy online pozwalają na naukę przy pomocy komputera oraz tabletu z każdego miejsca na Ziemi, pod warunkiem, że urządzenie podłączone jest do szybkiego Internetu. Szkoła językowa operuje na platformach opartych na przeglądarkach internetowych. Platformy takie umożliwiają przeprowadzanie webinarów, wideokonferencji, ułatwiają także przeprowadzanie testów, egzaminów i ocenę umiejętności kursantów.

Dobierz sposób nauki do potrzeb i oczekiwań pracowników. Monitoruj zaangażowanie i motywację pracowników w naukę

Angielski specjalistyczny, biznesowy a może nauka angielskiego od podstaw? Zajrzyj na: https://bs-ict.pl/pl/oferta

Dzisiaj kurs językowy dla firm może być skrojony na miarę i przygotowywać pracowników do swobodnego porozumiewania się nawet w bardzo specyficznej branży!

Kształcenie pracowników to nie tylko sposób na ich motywację do samodoskonalenia i nagroda za aktywność w rozwoju firmy. To także inwestycja w przyszłość przedsiębiorstwa i droga do zdobywania klientów poza granicami naszego kraju.

Hotele na minusie – najwięcej w 2021 r. straciły Kraków i Warszawa

W tym roku hotele liczą na pełny powrót turystów i poprawę niskiego obłożenia z ostatnich dwóch lat. W 2020 r. stopień wykorzystania pokoi runął z 53,7% do 28,3%. W 2021 r. wzrósł, ale tylko do 34,5%. Brak gości poważnie odbił się na finansach hoteli. W ubiegłym roku według wskaźnika RevPER generowały o 43% mniejsze przychody z jednego pokoju niż przed pandemią. W stosunku do 2019 r. najmocniej wartość tego wskaźnika spadła w Krakowie, bo o 151 zł. Na drugim miejscu znalazła się Warszawa z różnicą -126 zł, wskazuje raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”, przygotowany przez analityków Emmerson Evalaution.

W 2021 r. wzrosło wykorzystanie pokoi hotelowych w porównaniu do roku 2020, średnio o 6 p.p. Choć rynek intensywnie pracował na odbicie po pandemii, to nadal różnica względem 2019 r. była ujemna i wynosiła 19 p.p.

Powolne rozmrożenie

Ubiegły rok pod względem stopnia wykorzystania pokoi najlepszy był dla województwa zachodniopomorskiego, w którym sięgał 43,5%. Warto nadmienić, iż w latach 2020 oraz 2019 województwo zachodniopomorskie również plasowało się na pierwszym miejscu pod względem obłożenia, z wynikami na poziomie odpowiednio 40,5% oraz 64,7% wykorzystania pokoi hotelowych. Natomiast najmniej korzystnie zarówno w 2021, jak i 2020 r., wypadło województwo łódzkie, którego obłożenie wyniosło w tych latach odpowiednio 29,5% oraz 24,2%. Przed pandemią, w 2019 r. najniższy stopień wykorzystania pokoi przypadał na województwo lubuskie i wynosił 42,3%, wskazują w raporcie eksperci Emmerson Evaluation.

Przychody rosną, ale wciąż są niższe niż przed pandemią

Dobrze zaistniałą sytuację na rynku hotelarskim obrazuje RevPAR (revenue per available room), czyli wskaźnik określający przychód z jednego pokoju. Największą jego wartość w 2021 r. osiągnęło Trójmiasto, gdzie wyniósł on około 190 zł. Względem 2020 r. daje to wzrost na poziomie 49%. Następny uplasował się Wrocław, w którym przychód sięgał 120 zł. Zaraz po nim znalazła się Warszawa z RevPAR wynoszącym 106 zł, a na dalszych pozycjach Poznań i Kraków, w których przychód z jednego pokoju wyniósł kolejno 94 zł oraz 87 zł.

Analizując rok 2021 do roku 2019 widać, że przed sektorem jeszcze daleka droga do powrotu przychodów sprzed pandemii. Średnia różnica wysokości wskaźnika przychodu z jednego pokoju oscyluje na poziomie -43%. Największą odnotowaliśmy w Krakowie, gdzie spadł on o 151 zł. Na tak duży spadek wpływ miały głównie dwa czynniki. Po pierwsze, krakowski rynek opierał się głównie na gościach zagranicznych, a po drugie – na turystyce. W związku z tym restrykcje spowodowane pandemią Covid-19 bardzo mocno dały się we znaki stolicy Małopolski – wskazuje Dariusz Książak, prezes Emmerson Evalaution.

Drugim w kolejności miastem, które najmocniej odczuło zmianę przychodów jest Warszawa, gdzie w relacji 2021 do 2019 r. wyniosła ona -126 zł. Na kolejnych miejscach uplasowały się Poznań, Wrocław i Trójmiasto, a różnice wynosiły odpowiednio -70 zł, -64 zł oraz -40 zł.

Niestabilny 2022 r.

W 2022 r. hotelarze liczyli, że uda im się odrobić straty i osiągnąć wyniki zbliżone do tych notowanych przed nastaniem pandemii. Miał być to pierwszy w pełni niezakłócony rok dla ich działalności. Liczyli szczególnie na powrót zagranicznych turystów, których tak brakowało w czasie Covid-19.

24 lutego nastąpił jednak kolejny historyczny zwrot i za wschodnią granicą rozpoczęła się wojna. Zagraniczni turyści i goście korporacyjni rezygnowali ze swoich rezerwacji, gdyż zaczęli postrzegać nasz kraj jako miejsce podwyższonego ryzyka. Wojna w sąsiednim kraju oraz sankcje negatywnie oddziałują na światową gospodarkę, w tym polską. Nadzieja na szybkie odbudowanie niskiego popytu ze strony tradycyjnych turystów zagranicznych runęła wraz z rozpoczęciem wojny. Mimo że sytuacja już względnie się ustabilizowała, to jednak w oczach turystów z innych krajów niewiele to zmienia. Plany odwiedzenia Polski wolą przełożyć, bo nie chcą być tak blisko działań wojennych. A mają przecież wiele innych kierunków do wyboru, bo praktycznie wszystkie kraje otworzyły się już na ruch turystyczny – wskazuje Dariusz Książak.

Problemem nie tylko brak gości, ale i finansowania

Rynek hotelarski ma za sobą wyjątkowo ciężkie lata, a w obliczu wojny w Ukrainie znów muszą stawiać czoła nowych trudnościom, takim jak brak turystów zagranicznych. Wszystko to wpływa na rozwój branży. W czasie pandemii banki ograniczyły dostęp do finansowania kredytowego budowy nowych hoteli. Jak wskazują autorzy raportu, sytuacja ta raczej się nie zmieni w najbliższym czasie. Nawet jeżeli pojawi się taka oferta na rynku, to koszt finansowania tego typu inwestycji w połączeniu z wysokimi nakładami na budowę może sprawić, że będzie ona nieopłacalna. Na pełne odbicie rynek będzie musiał poczekać do prawdziwego i solidnego ustabilizowania się sytuacji geopolitycznej oraz gospodarczej.

Stabilizacja za oceanem

Amerykański rynek pokazuje ostatnio sporo danych sugerujących, że wcale tak źle nie będzie. Mamy techniczną recesję, ale coraz więcej mówi się o miękkim lądowaniu.

Ceny producentów spadają mocniej

Odczyt inflacji konsumenckiej miał bardzo istotny wpływ na rynki. Wiele osób czekało jednak na potwierdzenie sygnału przez inflację producencką. Gdyby ta rosła dalej, byłby to jasny sygnał, że spadek inflacji szedł mocno w marżę przedsiębiorców i można się spodziewać odbicia. Inflacja u producentów jest co prawda wyższa niż konsumencka, ale znacznie mniej niż wcześniej. Miesiąc temu była wyższa o 2,2%, w lipcu jest to już 1,3%. To bardzo dobry sygnał na przyszłość. Można powiedzieć, że to kolejna cegiełka dorzucona do koncepcji tzw. miękkiego lądowania w USA. Jest to teoria, że spowolnienie gospodarcze, które nie odbije się na rynku pracy, będzie znacznie mniej poważne, niż dotychczas sądzono. Rynki zareagowały kolejnym osłabieniem dolara względem euro.

Stabilizacja rynku pracy w USA

Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA wciąż rośnie. Poziom 262 tysięcy tygodniowo to najwyższy wynik od IV kwartału 2022 roku. Brzmi to bardzo niedobrze. Czy należy się martwić? Jest to poziom, poniżej którego amerykański rynek pracy regularnie funkcjonował raptem dopiero od 2018 roku. Do tego momentu poziomy te uchodziły za niesamowicie niskie. Wiadomo, że cofając się do danych sprzed wielu lat, należałoby uwzględnić zmianę populacji osób w wieku produkcyjnym, a to powoduje, że obecny wynik jest jeszcze lepszy. Nie ma zatem na razie powodu do paniki, ale oczekiwanie, że tamtejszy rynek pracy będzie dalej pokazywał świetne wyniki, wydaje się dość odważne. Mamy stabilizację, ale na bardzo dobrych poziomach.

Ropa znów atakuje 100 dolarów

Jeszcze nie zdążyliśmy się nacieszyć lepszymi wiadomościami zza oceanu, a już widzimy, że inwestorzy zaczynają uwzględniać je w cenach surowców. Ropa naftowa, która jeszcze tydzień temu atakowała okolice 93 dolarów za baryłkę, w tej chwili stara się zmieścić poniżej granicy 100 dolarów. Powodem są oczekiwane niższe wzrosty stóp procentowych w USA oraz słabość dolara. Słabszy dolar zwyczajowo oznacza wzrost cen ropy, gdyż wiele państw stara się trzymać cenę w lokalnej walucie, co przy słabszym dolarze wymaga podwyżki. Niższe docelowe stopy procentowe to z kolei prawdopodobnie mniejsze spowolnienie w gospodarce. Czyli większy popyt na ropę naftową.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Złoty jest niedowartościowany o 30 proc. (Big Mac Indeks)

Według Indeksu Big Macka obecny kurs polskiej waluty jest niedowartościowany o 30 proc. To niedowartościowanie byłoby większe, gdyby w ciągu ostatniego pół roku kanapka w Polsce nie podrożała aż o rekordowe 18 proc.

Publikowany przez The Economist od 1986 roku Indeks Big Macka jest bardzo przydatnym narzędziem oceny siły lub słabości poszczególnych walut. Porównuje on ceny zunifikowanej kanapki Big Mac w poszczególnych krajach. Zgodnie z Prawem Jednej Ceny, w długim terminie kursy walut powinny kształtować się w taki sposób, by cena tego samego dobra nie odbiegała od siebie w różnych walutach. Obecna edycja wskaźnika dobitnie pokazuje siłę amerykańskiego dolara, tylko 4 waluty są od niego mocniejsze (frank szwajcarski, korony norweska i szwedzka oraz dolar kanadyjski)

Najbardziej przewartościowaną walutą globalnie jest frank szwajcarski, kanapka Big Mac kupowana w Szwajcarii jest w przeliczeniu na dolary o 30 proc. droższa niż w USA. Silna awersja do ryzyka w ostatnich latach mocno zwiększyła wartość szwajcarskiej waluty, o czym co miesiąc przekonują się steki tysięcy Polaków spłacających kredyty mieszkaniowe we franku.

Według indeksu polski złoty jest natomiast o 30 proc. niedowartościowany wobec dolara. Nie jest to niespodzianka, złoty od dłuższego czasu pozostaje słaby. Powodem tego stanu jest odpływ kapitału z bardziej ryzykownych rynków do tych bezpiecznych, a także obawy o stan naszego budżetu i gospodarki.
Z regionu mniej niedowartościowana jest korona czeska (23 proc.), a bardziej węgierski forint (49 proc.). Najbardziej niedowartościowany globalnie (z uznanych gospodarek) jest rumuński lej, Big Mac w Rumunii jest po przeliczeniu na dolary o 56 proc. tańszy niż w USA.

Aktualizowany co 6 miesięcy indeks jest także miernikiem inflacji, ponieważ pokazuje, jak zmieniają się ceny kanapek w lokalnej walucie. Okazuje się, że polski Big Mac w ciągu ostatnich 6 miesięcy podrożał najbardziej na świecie. Cena polskiej kanapki wzrosła o 18 proc., podczas gdy w Czechach o 14 proc. Na drugim biegunie pozostaje cena kanapki w Chinach, która spadła o 2 proc.

Po publikacji w środę danych o spadającej inflacji w USA (z 9,1 do 8,5 proc) złoty umocnił się wobec dolara. Wydaje się jednak, że w najbliższym czasie, za sprawą czynników lokalnych, a także w związku z coraz bardziej prawdopodobnym zakończeniem serii podwyżek stóp w Polsce, nasza waluta pozostanie słaba w średnim terminie.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Zarządzająca Empiku Ewa Szmidt-Belcarz kupuje większościowy pakiet od Penta Investments

Zarządzająca Empiku przejmuje kontrolę nad Spółką w wyniku wykupu menedżerskiego. Ewa Szmidt-Belcarz kupuje większościowy pakiet od Penta Investments.

Dotychczasowa prezeska zarządu firmy, Ewa Szmidt-Belcarz, przejmuje kontrolny pakiet akcji w Grupie Empik. Sprzedającym 51% akcji jest Penta Investments, obecna w Empiku od 2012 roku. Obie strony transakcji deklarują kontynuowanie bliskiej i partnerskiej współpracy w zakresie inwestycji i rozwoju biznesu. Grupa Empik zanotowała 2,4 mld zł obrotów w ubiegłym roku, z czego prawie połowa została wypracowana przez segment e-commerce i digital. Strony transakcji zdecydowały o nieujawnianiu jej wartości. Zamknięcie transakcji jest przedmiotem zgody Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przejęcie większości akcji w Grupie Empik przez Ewę Szmidt-Belcarz nie zmienia struktury zarządczej firmy ani strategii Spółki, realizowanej od 2015 roku. Nowa wiodąca akcjonariuszka pozostaje prezeską zarządu i planuje dalszy długoterminowy rozwój całej Grupy we współpracy z Penta Investments.

Penta Investments pozostaje w Spółce posiadając 49% akcji i deklaruje dalsze wspieranie rozwoju poszczególnych linii biznesowych. Do 2026 roku planowane inwestycje osiągną poziom 300-350 mln zł i będą skierowane głównie na rozwój organiczny, nie wykluczając jednak akwizycji.
Strategią Grupy Empik jest dalsze inwestowanie w rozwój w obszarach omnichannel, platformę e-commerce empik.com oraz ekosystem subskrypcyjny, jak również digitalizację, automatyzację i robotyzację procesów w całej Grupie. Inwestycje będą również kontynuowane w dynamicznie rosnących spółkach Grupy – w obszarach tworzenia i dystrybucji treści tradycyjnych i cyfrowych, jak również w obszarze event discovery i sprzedaży biletów na wydarzenia. Kluczowym elementem strategii pozostaje również zrównoważona rozbudowa sieci tradycyjnych salonów i formatu convenience, uzupełniających rozwój e-commerce. Wejście Ewy Szmidt-Belcarz do grona akcjonariuszy nie oznacza żadnych zmian dla partnerów biznesowych, pracowników i innych interesariuszy.

Współpraca z Penta Investments była zawsze bliska, otwarta i partnerska. Od wielu lat dzielimy wspólną wizję rozwoju Grupy Empik, którą konsekwentnie i odważnie realizujemy. Dzisiaj materializuje się kolejny, ważny krok w historii naszej współpracy ­– powiedziała Ewa Szmidt-Belcarz, prezeska zarządu Empik S.A.

Przejęcie kontroli nad Grupą Empik dokonane przez Ewę Szmidt-Belcarz jest przykładem transakcji wykupu menedżerskiego (MBO, management buy-out), które są rzadkie w przypadku spółek o takiej skali biznesu.

Od 2015 roku intensywnie współpracujemy z Ewą w realizacji strategii wzrostu Grupy Empik. Dotychczas, pod jej kierownictwem, wspólnie powiększyliśmy skalę firmy dwukrotnie, w wielu kluczowych wymiarach – m.in. przychodach czy wyniku EBITDA. Realizacja tej transakcji potwierdza bardzo dobrą dotychczasową współpracę, pozwala nam kontynuować wsparcie Grupy Empik i daje możliwość realizacji większych zysków w przyszłości ­– powiedział Łukasz Waszak, dyrektor inwestycyjny Penta Investments w Polsce.

Doradcami reprezentującymi przejmującego był zespół MJH Moskwa, Jarmul, Haładyj i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni, prowadzony przez Pawła Moskwę, a Penta Investments była wspierana przez kancelarię KI Komosa Imiełowski, reprezentowaną przez Adama Imiełowskiego.

Empik: ciągła metamorfoza Empik to firma z 75-letnią tradycją i jedna z najlepiej rozpoznawanych marek w kraju. Od kilku lat dynamicznie rosnący Empik jest obecnie największym w Polsce wielokanałowym ekosystemem, oferującym produkty i usługi z obszaru kultury i rodzinnej rozrywki, dostosowanych do potrzeb klientów-użytkowników.

Grupa Empik to unikatowa firma, za którą stoi wyjątkowa historia, silna marka i szeroka omnichannelowa skala. W ostatnich 7 latach przeszliśmy znaczącą transformację cyfrową i przekroczyliśmy nasze założenia w każdym aspekcie. Potencjał rozwoju zarówno Empiku, poszczególnych spółek, jak i całościowo naszej Grupy jest jednak nadal olbrzymi. Mamy ambitne plany i z konsekwencją będziemy je realizować – dodaje Ewa Szmidt-Belcarz.

Wyniki finansowe Grupy Agora w 2. kwartale 2022 r.

Grupa Agora zamknęła 2. kwartał 2022 r. z istotną poprawą wyników operacyjnych, którą zapewniły o 1/3 wyższe przychody odnotowane w niemal wszystkich biznesach. Dla intensywnie odbudowującej się po pandemii działalności kinowej był to najlepszy pod względem wpływów 2. kwartał w historii firmy. Przychody reklamowe Grupy Agora rosły szybciej niż rynkowe wydatki na promocję produktów i usług, zwłaszcza w wyprzedzających rynek segmentach Reklama Zewnętrzna i Radio.

­ Przez ostatnich kilka miesięcy dobrze wykorzystaliśmy brak obostrzeń w działalności gospodarczej do pracy nad odbudową wyników Grupy Agora. Wpływy Heliosa powróciły do poziomów sprzed wybuchu pandemii, a nasze przychody reklamowe, czyli największe źródło przychodów Grupy, kolejny kwartał z rzędu rosły szybciej niż na rynku. Cały czas zwiększamy też wpływy z e-commerce, zwłaszcza z subskrypcji treści – mówi Bartosz Hojka, prezes zarządu Agory. Wyzwaniami na nadchodzące miesiące będą na pewno pogorszająca się koniunktura gospodarcza oraz lawinowy wzrost kosztów i – oby nie –   kolejna fala pandemii. Naszym priorytetem pozostają jak najskuteczniejsze mierzenie się z nimi i dalsza odbudowa rezultatów finansowych.

W 2. kwartale 2022 r. całkowite przychody Grupy Agora wyniosły 261,8 mln zł i były o niemal 30% wyższe niż przed rokiem. Dzięki stopniowemu znoszeniu pandemicznych obostrzeń i aktywizacji kolejnych gałęzi gospodarki wzrosła większość kategorii wpływów Grupy, a zwłaszcza przychody z działalności kinowej odnotowane w związku z odbudową frekwencji i brakiem restrykcji dotyczących funkcjonowania kin. W rezultacie przychody ze sprzedaży biletów do kin sieci Helios wzrosły do prawie 40,0 mln zł, czyli o niemal 140%, a ze sprzedaży barowej były ponad czterokrotnie większe, sięgając 23,0 mln zł. Co istotne, tak definiowany poziom wpływów z działalności kinowej był wyższy nie tylko w stosunku do 2. kwartału 2021 r., a również do 2. kw. 2019 r. W omawianym okresie w kinach Helios sprzedano blisko 2,1 mln biletów – o ponad 132% więcej niż przed rokiem i zaledwie 1,5% mniej niż w trzy lata temu. Łączna liczba wejściówek sprzedanych w polskich kinach między kwietniem a czerwcem 2022 r. wyniosła blisko 9 mln, co oznaczało wzrost o ponad 150% w stosunku do tego samego okresu 2021 r.1. Należy jednak pamiętać, że kina w 2021 r. były zamknięte na mocy decyzji administracyjnej aż do 20 maja, a później funkcjonowały z limitem sprzedaży miejsc na sali2.

Wpływy ze sprzedaży usług reklamowych w Grupie Agora zwiększyły się w 2. kwartale 2022 r. o prawie 10% – do 129,7 mln zł, rosnąc w większości segmentów biznesowych. Wynikało to z powrotu wielu przedsiębiorców do aktywności reklamowej, co zaowocowało wzrostem łącznej wartości wydatków na reklamę w Polsce w omawianym okresie o 4,5%3. Co ważne, poziom tych wpływów w Grupie odnotował dwa razy wyższy wzrost niż rynkowy. Segmentem, w którym przychody z reklam zwiększyły się najbardziej – o niemal 47% i który najmocniej przyczynił się do wzrostu tej kategorii w rachunku całej Grupy, była Reklama Zewnętrzna. Istotnie wyższe były też wpływy reklamowe w kinach i działalności radiowej, a także – nieznacznie – w segmencie Prasa. Warto też zauważyć, że ta kategoria przychodów w segmentach Reklama Zewnętrzna i Radio rosła szybciej niż na rynku. Jedynie Internet Agory odnotował niższe przychody reklamowe, głównie w związku z ich spadkiem w spółce Yieldbird, która zmienia swój profil działalności i rozwija nowe produkty dla klientów. Udział przychodów cyfrowych i internetowych w całkowitych wpływach Grupy Agora z reklam stanowił prawie 40%, czyli mniej niż przed rokiem – przede wszystkim z uwagi na istotny wzrost wpływów z kampanii na nośnikach reklamy zewnętrznej i w kinach.

O ponad połowę zwiększyły się w omawianym okresie przychody Grupy Agora z działalności gastronomicznej i filmowej. W przypadku tej pierwszej miało to związek z wyższymi wpływami z działalności spółki Step Inside, z sukcesem rozwijającej już 12 lokali pod marką Pasibus, przy braku obostrzeń w funkcjonowaniu restauracji, zaś w drugiej łączyło się z możliwością wprowadzania na duże ekrany nowych produkcji po ubiegłorocznym zamknięciu kin oraz ze wzrostem frekwencji. Co ciekawe, NEXT FILM, czyli spółka z grupy Helios zajmująca się produkcją i dystrybucją filmową odnotowała też kolejne sukcesy swoich tytułów udostępnianych w innych kanałach – film „Za duży na bajki” w reżyserii Kristoffera Rusa, czyli marcowa premiera NEXT FILMu, był w lipcu 2022 r. w TOP10 najchętniej oglądanych propozycji serwisu Netflix w 38 krajach. Grupa Agora odnotowała też wzrost przychodów z pozostałej sprzedaży, przede wszystkim z uwagi na wyższe wpływy z działalności poligraficznej.

Jedyną pozycją przychodów ze spadkiem wartości w 2. kwartale 2022 r. była sprzedaży wydawnictw, która zmniejszyła się o niemal 7%. Rzutowały na to niższe wpływy Wydawnictwa Agora i ze sprzedaży Gazety Wyborczej, choć wpływy z prenumeraty cyfrowej dziennika wzrosły o ponad 10%. Liczba aktywnych subskrypcji treści Wyborcza.pl na koniec czerwca 2022 r. sięgnęła blisko 296 tys. – to o prawie 15% więcej niż w ub.r. Udział przychodów cyfrowych w całkowitych wpływach ze sprzedaży wydawnictw Grupy wyniósł 41%, rosnąc o przeszło 10pkt%. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę, iż Grupa Agora oprócz sprzedaży wydawnictw oferuje w formie cyfrowej także inne treści m.in. podcasty, a cała cyfrowa sprzedaż treści dynamicznie rośnie – jej udział wzrósł w okresie kwiecień-czerwiec 2022 r. do blisko 42%. Liczba sprzedanych subskrypcji Premium TOK FM na koniec 1. półrocza 2022 r. wyniosła 27,6 tys. i była wyższa o przeszło 9% niż przed rokiem.

Koszty operacyjne netto Grupy Agora wzrosły w 2. kwartale 2022 r. o ponad 19% do 273,6 mln zł. Rzutowało na to przede wszystkim zwiększenie wydatków operacyjnych w segmencie Film i Książka, powiązane m.in. ze wzrostem wpływów. Koszty rosły też w pozostałych obszarach biznesowych Grupy poza Internetem. Największą pozycję stanowiły nakłady na wynagrodzenia i świadczenia na rzecz pracowników wyższe o niecałe 20%. To efekt zwiększenia zatrudnienia we wszystkich obszarach działalności – na koniec czerwca 2022 r. wyniosło ono 2 375 etatów i było wyższe o 88 etatów niż w 2021 r., a także podwyżki wynagrodzeń oraz innych działań na rzecz pracowników podjętych przez zarząd Agory. Grupa odnotowała też zwiększenie kosztów w pozostałych kategoriach wydatków oprócz amortyzacji, co było związane z większą skalą działalności jej biznesów w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r.

Dzięki intensywnej pracy nad wzrostem wpływów, głównie z działalności kin i z reklamy, w 2. kwartale 2022 r. Grupa Agora poprawiła rezultaty operacyjne – osiągnęła zysk na poziomie EBITDA w wysokości 26,1 mln zł i zmniejszyła stratę na poziomie EBIT do 11,8 mln zł. Strata netto Grupy wyniosła 17,6 mln zł, a strata netto przypadająca na akcjonariuszy jednostki dominującej stanowiła 16,0 mln zł.

W okresie kwiecień-czerwiec 2022 r. wartość wydatków na reklamę w Polsce wzrosła o 4,5% w stosunku do 2. kw. ub.r. Wartość ta była wyższa również w porównaniu z 2. kw. 2019 r. o ponad 7%. Pomimo tego, po przeprowadzonej analizie dostępnych danych i obserwacji trendów rynkowych, Agora postanowiła utrzymać swoje szacunki dynamiki wydatków na reklamę w Polsce w 2022 r. na niezmienionym poziomie – około 3,0-6,0%, ze względu na dużą niepewność odnośnie skali możliwego spowolnienia gospodarczego w kraju w nadchodzących okresach. Jedynie w przypadku reklamy zewnętrznej oraz kin spółka zdecydowała się podnieść swoje oczekiwania co do całorocznego tempa wzrostu wartości wydatków reklamowych w tych mediach ze względu na istotnie szybszą niż szacowana dynamikę ich odbudowy w 1. poł. 2022 r. Poprzednie szacunki zakładały wzrost wydatków na kampanie realizowane na nośnikach reklamy zewnętrznej w przedziale między 15,0% a 18,0% – obecnie spółka szacuje, że w 2022 r. może on kształtować się na poziomie 20,0-25,0%. Wzrost ten dodatkowo będą wspierać wydarzenia sportowe odbywające się w 2. poł. 2022 r., które tradycyjnie powodują większą aktywność reklamodawców na nośnikach reklamy zewnętrznej. Dla reklamy kinowej szacunki zakładały wzrost wydatków między 75,0% a 85,0%. Spółka szacuje jednak, że w 2022 r. mogą one zwiększyć się o 80,0-90,0%, o ile kina będą nadal normalnie funkcjonowały w 2. poł. 2022 r.

Dla Zarządu spółki kluczowym projektem na 2022 r. pozostaje bezpieczne przeprowadzenie Grupy przez okres spowolnienia gospodarczego oraz praca nad strategią rozwoju całej Grupy Agora na lata 2023 – 2027. Trwa analiza potencjału rozwojowego organizacji, portfela jej biznesów oraz otoczenia rynkowego, która ma zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.Grupa Agora 2kw 2022

Źródło danych: skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Agora wg MSSF za 2. kw. i 1. poł. 2022 r.

Przypisy:

1 Frekwencja w kinach: dane szacunkowe Helios S.A. – od listopada 2019 r. dystrybutor UIP nie raportuje danych o frekwencji na swoich filmach w Polsce.

2  Limity sprzedaży miejsc w salach kinowych nie obowiązywały w przypadku osób zaszczepionych.

3 Rynek reklamy – szacunki Agory (prasa na podstawie Kantar Media oraz monitoringu Agory, radio na podstawie Kantar Media), IGRZ (reklama zewnętrzna, od stycznia 2014 r. liczba podmiotów raportujących przychody do IGRZ uległa zmniejszeniu), a także wstępnych danych Publicis Media (TV, kino, internet).

4 W ujęciu bez uwzględniania wpływu standardu MSSF 16 w 2. kwartale 2022 r. Grupa Agora odnotowała zysk na poziomie EBITDA w wysokości 4,2 mln zł oraz stratę na poziomie EBIT w kwocie 17,0 mln zł.