Inflacja w USA w górę, ale kurs dolara też

Wyniki inflacji nadal są najbardziej śledzonym wskaźnikiem makroekonomicznym na rynkach walutowych. Ceny na całym świecie systematycznie rosną, a Stany Zjednoczone nie są wyjątkiem. W tym tygodniu poznaliśmy wyniki czerwcowego indeksu cen towarów i usług konsumpcyjnych w USA, według którego inflacja była wyższa o 1,3% miesiąc do miesiąca i o 9,1% rok do roku. Jej wzrost najprawdopodobniej doprowadzi do kontynuacji obserwowanego od kilku tygodni umacniania się dolara wobec większości światowych walut. W stosunku do euro kurs amerykańskiej waluty oscylował nawet wokół poziomu 1, który ostatnio widzieliśmy w 2002 roku.

Inflacja wzrosła również w Czechach, gdzie ceny podskoczyły o 17,2 proc. w skali roku. Korona czeska musi być więc wspierana przez czeski bank centralny, który stara się ją wzmocnić podnosząc stopy procentowe i interweniując na rynku walutowym, aby spowolnić wzrost cen. Bez tej pomocy czeska waluta prawdopodobnie znalazłaby się w fazie powolnego spadku, co spowodowałoby dalszy wzrost inflacji.

Fundamenty złotego pozostały w tym tygodniu bez zmian. Kurs polskiej waluty nadal pozostawał pod wpływem głównie sentymentu rynkowego. Ze względu na wysoki poziom nerwowości złoty nadal osłabiał się w tym tygodniu i w piątek rano notowany był na poziomie 4,81 PLN/EUR wobec euro. Jak już wspomniano, kurs euro do dolara oscylował wokół parytetu i na koniec tygodnia był notowany na poziomie 1,003 USD/EUR.

Magdalena Peterko, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Dawid Zieliński chce kupić akcje Columbus Energy od Januarego Ciszewskiego

Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A., zamierza nabyć wszystkie akcje Columbusa od jednego z jej większych udziałowców – Januarego Ciszewskiego. Tym samym Prezes Columbus będzie posiadał prawie 50% udziałów w kapitale akcyjnym Spółki.

Na podstawie podpisanej dziś umowy, January Ciszewski – akcjonariusz posiadający obecnie 18,97% akcji Columbus Energy (bezpośrednio oraz pośrednio przez spółkę JR Holding S.A.), przyznał Dawidowi Zielińskiemu (pośrednio przez spółkę Gemstone) opcję nabycia wszystkich akcji Spółki. Nabycie pakietu akcji – łącznie 12 666 184, ma nastąpić do 19 sierpnia br. Po nabyciu akcji Dawid Zieliński będzie dysponował bezpośrednio i poprzez Gemstone blisko 50% akcji w kapitale Spółki. Zapowiedziana transakcja stanowi silny argument, potwierdzający przekonanie Prezesa Columbus Energy do słuszności objętych kierunków rozwoju organizacji.

– Transakcja nabycia przeze mnie znacznego pakietu akcji Columbus Energy jest równoznaczna z tym, że głęboko wierzę w potencjał i przyszłość tej organizacji – twierdzi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A. – Powołując Columbus do istnienia lata temu, nie tylko zachęciłem innych inwestorów, takich jak January Ciszewski, do sfinansowania tego start-upu. Nasza wizja firmy, która daje dostęp do energii, nie była nigdy bardziej aktualna niż właśnie teraz, kiedy stoimy jako społeczeństwo przed wyzwaniami rosnących cen energii i ciepła, a możliwe że za chwilę przed wyzwaniem braku swobodnej dostępności do nich. Dzisiaj, po wielu perturbacjach, takich jak pandemia, zmiany legislacyjne czy wojna w Ukrainie – które bezpośrednio i pośrednio wpłynęły na Columbus – jestem przekonany, że utrzymamy pozycję długoterminowego lidera rynku nowoczesnej energetyki. Spółka przechodzi w ręce dwóch osób, które widzą przyszłość firmy na dekady.

Konsolidacja akcjonariatu wokół Dawida Zielińskiego i Piotra Kurczewskiego (drugiego co do ilości udziałów akcjonariusza Columbus Energy) daje Spółce zapewnienie o długoterminowym podejściu do rozwoju i stabilności finansowej.

Wyrok WSA: Rozpowszechnianie informacji o lokalizacji i godzinach pracy apteki ogólnodostępnej na plakatach, banerze i ulotkach nie stanowi reklamy aptek

WSA w Warszawie podzielił stanowisko Rzecznika, iż rozpowszechnianie informacji o lokalizacji i godzinach pracy apteki ogólnodostępnej na plakatach, banerze i ulotkach nie stanowi reklamy aptek.

Przedsiębiorca prowadzący aptekę ogólnodostępną zwrócił się do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców z wnioskiem o interwencję w sprawie ze skargi na decyzję Głównego Inspektora Farmaceutycznego utrzymującą w mocy decyzję którą stwierdzono naruszenie przez przedsiębiorcę zakazu reklamy aptek poprzez rozpowszechnianie informacji o lokalizacji i godzinach pracy apteki w formie plakatów, banera i ulotek.

Rzecznik wstąpił do postępowania toczącego się przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie wskazując, że w przepisie art. 94a ust. 1 zdanie drugie PF ustawodawca wyłączył z zakresu pojęcia reklama informacje o lokalizacji i godzinach pracy apteki. Z tych względów w opinii Rzecznika, każda forma przekazu ograniczającego się do wskazania lokalizacji i godzin pracy apteki, bez względu na to jak jest sformułowana, jest dozwoloną przez prawo informacją niestanowiącą zakazanej reklamy.

WSA w Warszawie wyrokiem z dnia 29 czerwca 2022 r. sygn. akt V SA/Wa 4067/21, podzielił stanowisko Rzecznika i uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję organu pierwszej instancji i umorzył postępowanie administracyjne w tym zakresie.

W ustnych motywach wydanego w sprawie sąd wskazał, że ustawodawca nie wskazał dopuszczalnych form w jakich treści o lokalizacji i godzinach pracy apteki można umieści w przestrzeni publicznej. Oznacza to że nie mają znaczenia takie okoliczności jak intencje towarzyszące umieszczeniu, widoczność i zasięg nośnika a także forma w jakiej informacje zostały umieszczone.

Należy w pełni zgodzić się w wyrokiem sądu. Decyzja organu naruszała zasadę co nie jest zabronione jest dozwolone. W przepisach dotyczących reklamy nie zostały bowiem wskazane formy czy warunki informowania, jakie są w sposób jednoznaczny zabronione. Nie zostały podane też żadne elementy, których wykorzystanie do przekazu informacji o lokalizacji i godzinach pracy apteki powinno skutkować uznaniem, że konkretny przekaz informacyjny stanowi reklamę – powiedział Adam Abramowicz rzecznik małych i średnich przedsiębiorców

Polscy turyści martwią się cenami paliwa i koronawirusem, narzekają na pogodę i chcą unikać rosyjskich turystów

W internetowych rozmowach Polaków na temat tegorocznych wakacji dominuje temat rosnących cen, szczególnie paliwa, jak wynika z analizy polskiego SentiOne. Część turystów nie chce spędzać wakacji w towarzystwie obywateli Rosji i zastanawia się, które kraje i hotele ich nie wpuszczają. Jak co roku wiele rozmów dotyczy biur podróży – najwięcej pozytywnych emocji budzi Coral Travel, ale największe zasięgi i zaangażowanie internautów generuje TUI, którego dotyczy ponad połowa wszystkich rozmów o biurach podróży w polskim Internecie.wakacje 2022

To miały być pierwsze od dwóch lat normalne wakacje, jednak wojna za naszą wschodnią granicą oraz inflacja i rosnące ceny sprawiły, że znów to lato jest inne niż dotychczas. Co o na ten temat sądzą polscy internauci? Sprawdził to SentiOne, polska firma zajmująca się m.in. monitoringiem Internetu z wykorzystaniem zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji. Od początku roku temat wakacyjny pojawił się w internetowych wypowiedziach ponad 1,2 mln razy.

Motywem przewodnim rozmów o tegorocznych wakacjach są rosnące ceny, przede wszystkim paliwa – część internautów deklaruje, że ze względu na koszty w tym roku wybierze podróż pociągiem. Często przewija się też temat cen zakwaterowania oraz jedzenia w miejscowościach wypoczynkowych. Jak co roku powracają „paragony grozy”, wspominane już ponad tysiąc razy, zarówno w kontekście pobytu nad Bałtykiem, jak i w Zakopanem. Na południu straszą oscypki za 50 zł, a internauci z północy donoszą, że gofry to już dobra luksusowe – mówi Agnieszka Uba, Head of Product Marketing w SentiOne.

Polacy narzekają na pogodę w kraju, ale chętnie jadą nad Bałtyk

Kolejnym popularnym tematem jest oczywiście pogoda. Wiele osób zwraca uwagę, że ta nad polskim morzem jak zawsze jest nieprzewidywalna i z tego względu lepiej wybrać wyjazd zagraniczny. Internauci zachwalają wakacje w Albanii na własną rękę lub na Cyprze z biurem podróży, odradzają natomiast Chorwację, ze względu na rosnące tam ceny. Popularnym kierunkiem jest również Turcja. Post biura podróży TUI z informacją, że do Turcji wystarczy dowód osobisty, został udostępniony prawie 300 razy i wygenerował 235 komentarzy. Przy okazji wyboru miejsca na urlop w tym roku pojawił się zupełnie nowy wątek wakacji bez Rosjan – internauci zastanawiali się, które kraje nie wpuszczają obywateli Rosji i deklarowali, że nie chcą przebywać z nimi w tych samych hotelach.

Może narzekamy na pogodę w kraju, ale, jak podała Polska Organizacja Turystyczna, ⅖ Polaków wybiera się w te wakacje nad polskie morze. Potwierdzają to dane z Internetu – aż 22 tys. internautów deklaruje, że spędzi urlop nad Bałtykiem. W góry planuje pojechać 11 tys., 5 tys. nad jezioro a 3,5 tys. zamierza wypoczywać nad basenem.

Turyści wciąż martwią się koronawirusem

W rozmowach internautów wciąż wyraźnie obecny jest wątek COVID-19, poruszany w 11 tys. dyskusji w kontekście wakacji. Internauci zastanawiają się, gdzie zostawić chore dziecko na czas wyjazdu rodziców, pytają o możliwości leczenia COVID za granicą oraz konieczność testowania w przypadku lekkiego przebiegu choroby. Niewielkie zainteresowanie budzi natomiast bon turystyczny, choć w analogicznym okresie ubiegłego roku dotyczyło go ponad 3 tys. dyskusji. Obecnie niecały tysiąc wypowiedzi to głównie zachęty do jego wykorzystania ze strony właścicieli hoteli i atrakcji turystycznych. Niemal 7 tys. wypowiedzi to apele fundacji i schronisk dla zwierząt, by nie porzucać swoich pupili przed wyjazdem na wakacje.

Wśród biur podróży najbardziej zaangażowaną społeczność ma TUI

Jak co roku pojawiają się również dyskusje na temat biur podróży. Najlepszą opinią cieszy się Coral Travel – aż 20 proc. wypowiedzi na jego temat ma pozytywny wydźwięk. Internauci chwalą wzorową obsługę, dobrą ofertę cenową, i fakt, że biuro angażuje się w kontakty z klientami i organizację eventów oraz pogadanek. Największe zasięgi generuje TUI, którego dotyczy ponad połowa wszystkich rozmów o biurach podróży w polskim Internecie. W jaki sposób TUI zdobyło aż 50 proc. zasięgów? Używają swojego Facebooka nie tylko do informowania o ofertach, ale także do edukacji. Na bieżąco informują klientów, gdzie polecimy bez testów, gdzie bez paszportu, gdzie jest bezpiecznie i gdzie nie ma glonów – komentuje Agnieszka Uba, Head of Product Marketing w SentiOne – TUI udało się wejść w rolę pomocnego konsultanta, a nie tylko sprzedawcy wycieczek. Efektem jest najwyższe zaangażowanie na Facebooku, piorunujące zasięgi i wyniki sprzedażowe. Żadne z biur podróży nie zdecydowało się jeszcze na działania na najszybciej rosnącym kanale – TikToku.

Pogłębia się energetyczny koszmar Europy

KRYZYS: Ceny gazu ziemnego w Europie i Wielkiej Brytanii znów gwałtownie wzrosły, potwierdzając najgorsze obawy regionu dotyczące energii. Podsyca to ryzyko inflacji i recesji oraz powoduje osłabienie walut. Bezpośrednią przyczyną są cięcia w gazociągu Nord Stream, który zaspokaja większość potrzeb Europy. Jest on zamknięty z powodu konserwacji do 21 lipca, co budzi obawy, że może nie zostać ponownie otwarty. Niemcy przeszły na II poziom swojego planu awaryjnego, czyli tylko o jeden poziom niżej niż racjonowanie. Koncentrują się na próbie napełnienia magazynów gazowych przed zimowym skokiem popytu. Ten skok cenowy pozostawił w tyle amerykańskie ceny gazu i globalne ceny ropy, co dobitnie przypomina o lokalnym charakterze rynków gazowych. Zobacz @OilWorldWide.

EUROPA: Gaz ziemny zapewnia jedną czwartą całej energii w Europie. Udział Rosji spadł o połowę, do 20 proc. (w porównaniu z ubiegłym rokiem). A to z powodu gwałtownego wzrostu importu LNG z USA.. Wyższe ceny wzmocniły pozycję głównych europejskich dostawców gazu ziemnego, takich jak norweski Equinor (EQNR), podczas gdy do tej pory większość zintegrowanych przedsiębiorstw energetycznych i użyteczności publicznej była dobrze chroniona lub korzystała na tym zjawisku. Jednak wraz ze wzrostem cen rosną również koszty. Rządy wprowadzają podatki od nadzwyczajnych zysków oraz limity cen hurtowych, starając się w ten sposób uchronić konsumentów i sektory przemysłowe, będące największymi użytkownikami gazu. @EuropeEconomy.

USA: Gaz ziemny zapewnia 32 proc. energii w USA, a jego ceny (NATGAS, UNG), pod wpływem cen ropy, są o 20 proc. niższe od szczytów. Jednakże, ceny są dwukrotnie wyższe od średniej z 5 lat, wraz z solidnym popytem w USA w miesiącach letnich, kiedy ochłodzenie przyspiesza. Również międzynarodowe zapotrzebowanie na LNG jest wysokie, zwłaszcza z Azji, a najbardziej z Europy. Ma to wpływ na cały łańcuch dostaw, od firm wiertniczych – jak EQT Corp. (EQT), po rurociągi – jak Enterprise Product Partners (EPD) i eksporterów LNG – jak Cheniere (LNG).

Ben Laidler, strateg ds. globalnych rynków eToro

69% specjalistów uważa, że młodym brakuje odpowiednich umiejętności

Pracodawcy na polskim rynku pracy nieustannie poszukują pracowników z odpowiednimi umiejętnościami. Pierwsze problemy rekrutacyjne często pojawiają się już w momencie weryfikacji podstawowych kompetencji, niezbędnych do objęcia nowej roli. Jest to sytuacja nierzadko mająca miejsce w przypadku najmłodszych pracowników. Jak wynika z globalnego sondażu Hays, 69 proc. respondentów jest zdania, że młodym pracownikom brakuje umiejętności niezbędnych do skutecznego wejścia na rynek pracy.

15 lipca to Światowy Dzień Umiejętności Młodzieży. Z tej okazji, firma Hays na przełomie czerwca i lipca 2022 roku przeprowadziła globalne badanie, mające na celu weryfikację poziomu kompetencji najmłodszego pokolenia pracowników. W ankiecie wzięło udział ponad 17 tys. respondentów. Aż 69 proc. z nich stwierdziło, że młode osoby nie posiadają odpowiednich umiejętności, pozwalających im skutecznie wkroczyć na rynek pracy po zakończeniu edukacji.

Jak pokazują wyniki innego badania Hays, przeprowadzanego wśród prawie 12,5 tys. respondentów na świecie, jako główna przeszkoda utrudniająca młodym osobom zdobycie umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy najczęściej wskazywany jest brak odpowiednich możliwości (45 proc. odpowiedzi). 28 proc. ankietowanych wskazało zaś, że wartościowe informacje dotyczące rozwoju kariery i kompetencji są trudno dostępne dla przedstawicieli pokolenia Z. Ponadto 14 proc. respondentów odpowiedziało, że barierą w doskonaleniu umiejętności młodych osób jest niewystarczający dostęp do edukacji, a 13 proc. – że jest nią brak odpowiednich narzędzi lub rozwiązań technologicznych.

Bolączka pracodawców

Braki kompetencyjne wśród młodych pracowników i niedopasowana do potrzeb rynku edukacja mogą stanowić dla pracodawców nie lada wyzwanie zarówno w perspektywie długo-, jak i krótkoterminowej. Już teraz mówi się o rosnącej luce w kontekście umiejętności z zakresu IT i szeroko rozumianej cyfryzacji, ale też o niedostatecznych uniwersalnych kompetencjach miękkich. W obliczu trudności rekrutacyjnych, z jakimi mierzą się firmy na dzisiejszym rynku, pracodawcy coraz częściej biorą na siebie część odpowiedzialności za przygotowanie młodych do pracy w zawodzie.

Jak zauważa Agnieszka Pietrasik, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland, w interesie pracodawców jest to, aby osoby dołączające do organizacji posiadały wszelkie umiejętności niezbędne do rozpoczęcia pracy. Natomiast jeśli nie jest to możliwe, to niezbędne często staje się większe zaangażowanie w przygotowanie przedstawicieli najmłodszego pokolenia do samodzielnej pracy.

– Ważne jest zapewnienie młodym pracownikom możliwości rozwoju, dzięki którym będą mogli z sukcesem realizować swoje obowiązki i jednocześnie – odczuwać większą satysfakcję z wykonywanej pracy. Należy jednak pamiętać, że wykształcenie takich kompetencji miękkich, jak umiejętność współpracy, zdolność dopasowania się do zmiennych czynników, odporność na stres czy zdolności analityczne wymaga czasu – komentuje Agnieszka Pietrasik.

Rozwój umiejętności w czasie edukacji

Sytuacją, która miała negatywny wpływ na rozwój umiejętności młodych, była pandemia. Nierzadko uniemożliwiała również zdobycie pierwszych doświadczeń zawodowych, szczególnie w tradycyjnej formie, rozumianej jako dołączenie do zespołu pracującego w modelu stacjonarnym.

Warto również dodać, że oczekiwania pracodawców stale się zmieniają. Wynika to m.in. z rozwoju technologii, automatyzacji i nowych potrzeb ze strony klientów. Umiejętności, których poszukiwały firmy jeszcze kilka lat temu, obecnie często okazują się mniej wartościowe. Co za tym idzie, obszary, w których kształcą się młodzi ludzie na drodze edukacji, mogą nie odpowiadać aktualnym wymaganiom rynku pracy. Tymczasem wspieranie najmłodszego pokolenia pracowników w rozwoju kompetencji może zapobiec powiększaniu się luki kompetencyjnej w przyszłości.

Aby zapewnić najmłodszemu pokoleniu jak najlepszy start kariery, konieczna jest współpraca biznesu z instytucjami edukacyjnymi. Wówczas rozwijanie odpowiednich umiejętności u osób młodych może dać lepsze rezultaty. Dla przykładu, doradztwo zawodowe w szkołach oraz w uniwersyteckich biurach karier, powinno być lepiej dostosowane do aktualnych potrzeb biznesowych rynku pracy i ułatwiać młodym osobom podejmowanie bardziej świadomych decyzji. Ze strony pracodawców, ważne jest dzielenie się praktycznymi wskazówkami z potencjalnymi, przyszłymi pracownikami oraz umożliwienie udziału w programach mentorskich bądź stażach jeszcze w trakcie edukacji – dodaje Agnieszka Pietrasik z Hays Poland.

Wsparcie firm

Pracodawcy powinni również pamiętać, że osoby kończące edukację i zdobywające pierwsze doświadczenia zawodowe, mogą potrzebować dodatkowego wsparcia w rozwijaniu umiejętności. Niezbędne będą wówczas szkolenia na nowym stanowisku pracy, zaangażowanie w ciekawe projekty oraz pomoc mentora. Są to elementy, które zapewnią niedoświadczonemu pracownikowi udany start w karierze.

Niektóre organizacje praktykują dwukierunkowy program mentoringu, w którym starsi i młodsi pracownicy dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniami oraz wzajemnie doskonalą niezbędne kompetencje. Wpływa to również na pewność siebie osób znajdujących się na początku kariery. Jest to dla nich nie tylko okazja do rozwoju umiejętności, ale również dowód na to, że posiadane kompetencje mają realną wartość dla całego zespołu. – zauważa Agnieszka Pietrasik.

Ponadto istotne jest, aby organizacje wychodziły poza schematy w kontekście wymagań wobec pracowników. W kontekście prowadzonych rekrutacji kluczowy powinien być potencjał kandydata, jego doświadczenia i wartościowe cechy. Kwestie takie jak poziom wykształcenia czy kierunek ukończonych studiów powinny odgrywać drugo- lub nawet trzeciorzędną rolę.

EUR/USD poniżej parytetu. Chiny zwalniają

EUR/USD jedynie na chwilę spadł poniżej parytetu. Widać, że poziom jest broniony z dużą determinacją i jego trwałe przebicie nie jest takie oczywiste. W nocy poznaliśmy dane na temat chińskiej gospodarki – widać mocny wpływ lockdown-u w Szanghaju i innych regionach.

Słabość euro wynika również z problemów włoskiego rządu. Spready obligacji z półwyspu Apenińskiego ponownie poszerzyły się. EBC jest zaniepokojony tym zjawiskiem. Taka sytuacja prowadzi do nieuzasadnionego pogorszenia warunków finansowania niektórych krajów, między innymi Włoch. EBC zapowiedział wdrożenie instrumentu, który ma za zadanie przeciwdziałać takim zjawiskom. Ma on być przedstawiony w przyszły czwartek w ramach posiedzenia Rady Prezesów.

Wczoraj Mario Draghi zrezygnowała z funkcji premiera Włoch, ale prezydent Mattarella nie przyjął jej. Decyzja Draghiego była tłumaczona faktem, że nie ma już większości koalicyjnej, która stworzyła jego gabinet. Komplikacje rozpoczęły się wraz z wycofaniem poparcia dla premiera ze strony Ruchu pięciu Gwiazd.

Oprócz napiętej sytuacji politycznej we Włoszech oczywiście głównym zmartwieniem Europy jest cały czas wizja kryzysu energetycznego. Okres serwisowania gazociągu Nord Stream 1 trwa i kończy się w czwartek w przyszłym tygodniu. W ostatnim czasie Gazprom wydał komunikat, że brak jest dokumentów bezpieczeństwa dotyczących remontowanej turbiny, która niedawno wróciła z Kanady. Potentat gazowy podaje to jako przyczynę niemożności zagwarantowania bezpiecznego dostarczania surowca przez NS1. Być może jest to sygnał tego, że Rosja nadal będzie mocno ograniczać import lub całkowicie go wstrzyma po okresie prac konserwacyjnych.

W nocy napłynęły dane z Chin. Gospodarka Państwa Środka urosła w II kwartale o zaledwie 0,4 proc. w porównaniu do analogicznego okres sprzed roku. Lockdown wiosenny poważnie zahamował wzrost. Sytuacja nieco się poprawiła w II połowie kwartału, kiedy restrykcje były znoszone (głównie chodzi o Szanghaj).

Lockdown odbił się na konsumpcji prywatnej i spowodował kolejne zakłócenia w łańcuchu dostaw. Realny PKB skurczył się w Q2 o 2,6 proc. kwartał do kwartału, co było pierwszym spadkiem od załamania pandemicznego z 2020 roku. Z kolei produkcja przemysłowa mocno się ożywiła już w maju, odzwierciedlając ponowne otwarcie większości fabryk w Szanghaju. Wygasanie restrykcji covidowych przyczyniło się również do znacznego ożywienia w handlu zagranicznym. Konsumpcja prywatna nadal wykazuje słabość. Sprzedaż detaliczna odbudowuje się z trudem i w czerwcu wzrosła jedynie o 0,5 proc. (m/m), choć w relacji rok do roku urosła 3,1 proc. Mocne załamanie w marcu nie zostało nadrobione w kolejnych miesiącach. Utrzymujący się stosunkowo wysoki poziom bezrobocia prawdopodobnie również przyczynia się do powściągliwości konsumentów w wydatkach. Słaba pierwsza połowa roku powoduje, że jest mało prawdopodobne aby Chiny osiągnęły cel wzrostu gospodarczego na poziomie 5,5 proc. w tym roku.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

Dolar droższy od euro

Przez relatywnie krótki czas, ale jednak wczoraj byliśmy świadkami zejścia kursu euro poniżej jednego dolara. W tle korekta na złotym wywołana po części atrakcyjnym oprocentowaniem obligacji.

Więcej bezrobotnych za oceanem

Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych osiągnęła w ciągu tygodnia 244 tysiące. Jest to poziom około 3% powyżej oczekiwań. Z jednej strony wiadomość, że ostatnio tak dużo wniosków było zgłoszonych w listopadzie, może budzić niepokój. Z drugiej strony nie jest to absolutnie alarmujący poziom. Po pierwsze są to dane tygodniowe, co powoduje większe wahania. Po drugie w sytuacji dobrej dyspozycji rynku pracy przed pandemią takie rezultaty się zdarzały. O tym, jak bardzo spokojnie rynki podchodzą do tego odczytu, najlepiej świadczy reakcja rynków walutowych. Wczoraj dolar na kilka godzin był droższy od euro. Dzisiaj jednak znów jest powyżej parytetu.

Polskie obligacje znów dają zarobić

Wczoraj rentowność polskich 10-letnich obligacji sięgnęła 7%. Nie są to poziomy paniki z połowy czerwca, ale wyraźnie było widać wzrost rentowności. Osiągnięcie tego pułapu spowodowało jednak bardzo szybką korektę. Widać to szczególnie na przykładzie reakcji rynku walutowego. Nagłe umocnienie złotego wynikało po części z kapitału płynącego na rynek obligacji. Dla inwestorów wyglądało to bowiem na dobrą inwestycję. 7% to bardzo dobra stopa zwrotu szczególnie w obliczu wygaszania cyklu podwyżek stóp, a przy okazji kupowanie przy dzisiejszych notowaniach walut złotego wygląda na okazjonalny moment.

Chile podnosi stopy

Chilijski bank centralny podniósł stopy procentowe do 9,75%. Był to ruch o symboliczne 0,25% powyżej oczekiwań. Warto jednak zwrócić uwagę, że kraj ten ma obecnie inflację na poziomie 12,5%. To, co jednak ważniejsze, inflacja bazowa wynosi tam 9%, zatem tyle, ile stopy procentowe przed podwyżką. Ta sytuacja powinna dusić wzrost cen. Powinna również umacniać chilijskie peso, skoro jest tak wysoko oprocentowane. To jednak się nie dzieje. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że Chile eksportuje wiele surowców przemysłowych. W rezultacie informacje o nadchodzącym spowolnieniu gospodarczym mocno szkodzą lokalnej walucie. W tle mamy jeszcze zbrojne tłumienie protestów ludności rdzennej, co nigdy nie pomaga poprawić wizerunku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
14:30 – USA – indeks NY Empire State,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Minął COVID-owy szał na domy jednorodzinne. Liczba pozwoleń spadła o ponad 20%

Tak gwałtownego załamania w budownictwie jednorodzinnym chyba jeszcze w Polsce nie było. Portal GetHome.pl ustalił, że w pierwszym półroczu br. liczba pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych spadła aż o 21% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Pandemia COVID-19 rozbudziła w Polakach chęć posiadania własnego domu, w którym mogliby czuć się bezpieczni. Ponadto upowszechniła się praca zdalna. To dlatego w 2021 r. gwałtownie wzrosła liczba pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych. Niestety, wygląda na to, że w tym roku równie gwałtowny będzie spadek pozwoleń – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Portal dowiedział się w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego (GUNB), że według wstępnych danych, które napływają z całego kraju, w pierwszym półroczu wydanych zostało nieco ponad 48,6 tys. pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych. Problem w tym, że rok temu w analogicznym okresie GUNB odnotował blisko 61,8 tys. tego typu decyzji. Oznacza to 21% spadek. Nie był on tak gwałtowny nawet po wybuchu kryzysu finansowego w 2009 r., gdy banki zakręciły kurek z kredytami.Komunikat-GUNB-domy jednorodzinne1

Obawiam się, że wielu inwestorów mających pozwolenie w ręku wstrzyma się z rozpoczęciem budowy. Dlaczego? Skutecznie zniechęcają do tego nie tylko drożejące kredyty i niepewność związana z gospodarczymi skutkami wojny w Ukrainie. Głównym powodem wydaje się być lawinowy wzrost cen niektórych kluczowych wyrobów budowlanych. W takich warunkach trudno jest oszacować koszty, więc na budowę zdecydują się tylko najodważniejsi – komentuje ekspert GetHome.pl.

Przyznaje, że już w ubiegłym roku wiele wyrobów budowlanych drożało w tempie niespotykanym od niemal 15 lat. Wojna pogłębia zaś zapoczątkowane w okresie pandemii zakłócenia w łańcuchu dostaw. Najbardziej podrożały te materiały, na które jest globalny popyt, czyli m.in. stal, drewno czy styropian.

Z danych serwisu Intercenbud, który analizuje ceny dostawców oraz zawarte w kosztorysach wykonawców robót budowlanych wynika, że w drugim kwartale wyroby stalowe były droższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku średnio aż o 96,4%, materiały ociepleniowe – o 53,5%, a drewno – o 52,2%.Komunikat-GUNB-domy jednorodzinne2

Grzegorz Lusa z Intercenbudu wyliczył, że z powodu tych podwyżek koszty budowy domu jednorodzinnego o powierzchni całkowitej 120 m kw. wzrosły przez ostatni rok przeciętnie aż o 25%! Niestety, w warunkach wysokiej inflacji niektóre materiały drożeją także z powodu wzrostu kosztów produkcji. Wprawdzie w drugim kwartale w porównaniu z pierwszym o nieco ponad 3% potaniało drewno oraz o blisko 5% – wyroby z gipsu.

Komunikat-GUNB-domy jednorodzinne3Ostro w górę poszły za to ceny stali (o ponad 53%), wyrobów z betonu (o blisko 29%), materiałów ociepleniowych (o ok. 24%) oraz stolarki (o ponad 23%). Na szczęście nie wariują ceny cegieł. Z danych Intercenbudu wynika, że w drugim kwartale wyroby ceramiczne podrożały o 2,2%, a w skali całego roku podwyżka wyniosła 4,5%.

Ekspert GetHome.pl zwraca uwagę, że budownictwo jednorodzinne ma pobudzić obowiązujący od 3 stycznia 2022 r. rządowy program „Dom bez formalności”. Zakłada on ułatwienia dla inwestorów, którzy zdecydują się na budowę domu wolnostojącego o powierzchni zabudowy do 70 m kw. GUNB podał, że w pierwszym półroczu zgłosili oni budowę 439 takich domów. Stanowią one niespełna 1% wszystkich domów, na które wydano pozwolenie na budowę lub ją zgłoszono.

Warto przypomnieć, że minęło właśnie siedem lat od wejścia w życie poprawki w Prawie budowlanym, która umożliwia budowę domów jednorodzinnych na zgłoszenie, czyli bez pozwolenia. Przy czym mogą one mieć dowolną wielkość. W pierwszym półroczu GUNB odnotował zaledwie niespełna 4,1 tys. takich zgłoszeń.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Columbus zwiększył przychody w czerwcu o ponad 32% m/m

Columbus Energy odnotował w czerwcu kolejną poprawę wyników – wzrost przychodów o ponad 32% m/m. Spółka koncentruje się na budowaniu przewag konkurencyjnych.

Jak wynika z opublikowanego raportu miesięcznego, wartość przychodów Columbus Energy w czerwcu wyniosła prawie 30 mln zł, czyli o 1/3 więcej niż w maju. Spółka poprawiła też ilość zainstalowanej w miesiącu mocy – do 5,5 WM. Prezes Zarządu zapowiada, że powoli kończy się burzliwy okres w historii Columbus, który wchodzi teraz w erę spokojnego budowania długoterminowej wartości.

– Ustabilizowaliśmy sprzedaż dla klientów indywidualnych, która odpowiada za większość naszej marży, i spodziewamy się wzrostu w kolejnych miesiącach – komentuje Dawid Zieliński, prezes Zarządu Columbus Energy S.A. – Rynkowy popyt na fotowoltaikę oraz pompy ciepła odbudowuje się, i szacuję, że w ciągu 6-12 miesięcy wróci do poziomów z połowy 2021 r. Również ilość montaży rośnie zgodnie z planem, o ponad 30% m/m, a lipiec zapowiada się dobrze pod względem utrzymania dynamiki wzrostu przychodów. Generalnie sytuacja finansowo-organizacyjna Spółki się stabilizuje, a sprzedaż części portfela farm fotowoltaicznych pozwoli nam poczuć cashflowowy komfort, który przełoży się na zredukowanie zadłużenia bankowego i obligacji praktycznie do zera. Wszystkie instytucje finansujące, z którymi współpracujemy, wykazują się zrozumieniem sytuacji rynkowej i widzą, że Columbus wraca do biznesowego zdrowia.

W komentarzu do raportu miesięcznego Prezes Zieliński przypomina też o powołaniu nowej spółki w Republice Czeskiej, gdzie będzie replikowany model działania Columbus Energy, i gdzie pierwszych przychodów można się spodziewać jeszcze w bieżącym roku. Nawiązuje też do ogłoszonej niedawno platformy PowerHouse, z innowacyjną usługą Regulatora Napięcia, która ogranicza wyłączenia instalacji i chroni ich właścicieli przed znaczącą utratą ekonomiki systemu.

– Warto dodać, że w sektorze energetycznym robi się bardzo gorąco. Hurtowe ceny energii biją rekordy, a konsumenci dostają oferty na energię elektryczną trzykrotnie wyższe niż rok temu. Oferta Columbus jest jedną z odpowiedzi na te wyzwania, co stanowi wielką szansę biznesową – dodaje Dawid Zieliński.

Ebury rewiduje prognozy dla złotego. O poziomach sprzed pandemii na razie można zapomnieć

Złoty w parze z bardzo mocnym dolarem amerykańskim osłabił się do najniższego poziomu w historii. W parze ze swoją walutą odniesienia – euro – jest najsłabszy od marca. Perspektywy polskiej waluty uległy wyraźnemu pogorszeniu. Raczej nie ma co liczyć na szybki powrót do poziomów sprzed pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. O poziomach sprzed pandemii w kolejnych kwartałach prawdopodobnie można zapomnieć.

Ostatnie tygodnie przyniosły wyraźną wyprzedaż polskiego złotego. Złoty, jako waluta emerging markets, jest walutą niekorzystnie reagującą na wzrost ryzyka. Dodatkowo, jako waluta europejska, szczególnie negatywnie reaguje na wzrost ryzyka koncentrującego się w Europie, a z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Obawy o wzrost gospodarczy na poziomie globalnym mają związek m.in. z utrzymującą się podwyższoną inflacją i agresywnymi podwyżkami stóp procentowych przez największe banki centralne w celu jej docelowego ograniczenia. Na poziomie europejskim niepokój inwestorów w znacznej mierze ma związek z ryzykiem dalszego ograniczania lub odcięcia przez Rosję dostaw gazu, co mogłoby uderzyć szczególnie w energochłonne gałęzie przemysłu i sprowadzić recesję.

W ostatnich tygodniach złoty był jedną z najgorzej radzących sobie walut na świecie. Jego osłabienie nie jest jednak odosobnione. Wyraźnie tracą również inne waluty emerging markets (szczególnie Ameryki Łacińskiej) oraz większość europejskich walut krajów rozwiniętych (przoduje tu euro). Słabość ta, przynajmniej na pewnym poziomie, jest uzasadniona kruchymi fundamentami makroekonomicznymi. Za dużą wrażliwość, a w efekcie słabość złotego, po części odpowiadają czynniki krajowe. Jednocześnie naszym zdaniem skala deprecjacji, jakiej w ostatnim czasie doświadczyła polska waluta, jest nadmierna. W odniesieniu do perspektyw globalnej i europejskiej gospodarki nie jesteśmy nastawieni tak negatywnie jak rynek. Nie widzimy tym samym uzasadnienia dla dalszej aprecjacji dolara amerykańskiego, która niekorzystnie wpływa na sytuację walut takich jak złoty.

Fundamenty makro: do poprawy

Realne stopy procentowe pozostają ujemne i mimo ostatnich podwyżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej wynoszą obecnie ok. -9% (uwzględniając bieżącą, a nie oczekiwaną inflację). W związku z tym, że w znacznej mierze zależy to od decyzji administracyjnych oraz kwestii obarczonych wyjątkowo dużą niepewnością, trudno określić, jak będzie wyglądała sytuacja inflacyjna w krótkim terminie. Zakładamy jednak, że w przyszłym roku dynamika cen będzie stopniowo opadać, co powinno prowadzić do wzrostu realnych stóp procentowych do okolic zera pod koniec 2023 r.

Zakładamy też, że przynajmniej w krótkim terminie RPP powinna kontynuować podwyższanie stóp procentowych do poziomu 7–8%. Widać jednak kontrast w komunikacji i działaniach NBP oraz wielu innych banków centralnych. W regionie Węgry (zmagające się co prawda z silniejszą presją na forinta) agresywnie podnoszą stopy procentowe, Czechy z kolei stosują interwencje walutowe. Polska ma zasoby, żeby przynajmniej przez jakiś czas prowadzić podobne interwencje, aczkolwiek w ujęciu relatywnym (w relacji do wielkości gospodarki, importu) rezerwy nie są podobnie duże, nie dają więc pełnej swobody działania przy silnej presji na kurs. Jednocześnie Narodowy Bank Polski nie sygnalizuje, żeby osłabienie złotego – na tym etapie – budziło jego obawy.

Sytuacja na rachunku bieżącym Polski uległa istotnemu pogorszeniu. Deficyt w samym I kwartale wyniósł 6% PKB, a w ujęciu 12-miesięcznym w kwietniu przekroczył 3%. Jednak i w tym zakresie perspektywy na 2023 r. rysują się lepiej, co pozwala oczekiwać ograniczenia tegoż deficytu. Przy założeniu, że ceny surowców, których Polska jest importerem, nie będą istotnie rosły.

Czynniki polityczne: mieszane

Relacje Polski z UE zdają się poprawiać. Zakładamy, że finalnie kraj otrzyma unijne środki w ramach funduszu odbudowy, co powinno oddziaływać w kierunku mocniejszego złotego. Pewną niewiadomą i potencjalnym ryzykiem jest polityka fiskalna, szczególnie w kontekście nadchodzącego roku wyborczego. Na tym froncie widzimy również jednak pewne pierwsze oznaki wstrzemięźliwości po okresie agresywnego jej luzowania.

Obecna sytuacja jest wyjątkowo niekomfortowa dla władz. Z jednej strony chcą kompensować obywatelom trudną sytuację związaną z wyższymi kosztami życia i ponoszą dodatkowe wydatki będące konsekwencją agresji militarnej Rosji na Ukrainę. Z drugiej strony nie powinny bagatelizować ryzyka dodatkowego podbijania dynamiki cen i zwiększania nierównowagi w bilansie płatniczym. Biorąc pod uwagę sytuację inflacyjną, nie wydaje się, żeby Tarcza Antyinflacyjna miała być szybko i skokowo wygaszana, co też powinno w średnim terminie oddziaływać w kierunku niższej inflacji.

Synteza

W horyzoncie prognozy nadal spodziewamy się umocnienia złotego, jednak rewidujemy naszą prognozę dla EUR/PLN w górę – do 4,60 na koniec br. i 4,50 na koniec 2023 r. W tym kontekście istotne znaczenie mają:

– niekorzystna sytuacja zewnętrzna, pogorszenie sytuacji w bilansie płatniczym;
– nadmiernie ekspansywna polityka fiskalna w dobie bardzo wysokiej inflacji;
– zmiana podejścia NBP, który sygnalizuje zbliżanie się do końca cyklu zacieśniania i nie wydaje się mocno przejmować słabością złotego.

Na naszą prognozę dla złotego wpływa też ostatnia rewizja w dół prognozy dla pary EUR/USD.

Niepewność i ryzyka dla perspektyw

Kluczowym czynnikiem ryzyka dla perspektyw złotego, przynajmniej w krótkim terminie, wydaje się kwestia bezpieczeństwa energetycznego w Europie. Istotne znaczenie będą miały również dalsze kroki Narodowego Banku Polskiego i rządu oraz rozwój wydarzeń na rynkach, szczególnie surowcowych. Niepewność w zakresie szeregu kwestii istotnych dla kształtowania się kursu złotego w przyszłości jest podwyższona.

EUR/PLN USD/PLN
Q3-2022 4,65 4,47
E-2022 4,60 4,30
Q1-2023 4,55 4,17
Q2-2023 4,53 4,08
E-2023 4,50 3,98

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Informacje o PAM, o których chciałeś wiedzieć

Szukasz narzędzia, które pozwoli Ci w prosty i bezpieczny sposób przechowywać poświadczenia użytkowników? Rozwiązaniem jest system klasy PAM, który ułatwia kontrolowanie środowiska pracy, zapewniając większy nadzór nad przepływem danych i newralgicznych informacji.

Czym jest PAM?

PAM jest nowoczesnym systemem, ułatwiającym kontrolowanie czynności, wykonywanych przez użytkowników i pracowników. Użytkownicy ci mają nadawane uprawnienia (tzw. dostęp uprzywilejowany, który otrzymuje np. administrator), dzięki czemu dużo łatwiej jest stworzyć bezpieczne środowisko pracy. Jego głównym zadaniem jest monitowanie działań i zadań podnajmowanych przez użytkowników, a także nadzorowanie dostępami i uprawnieniami, które nadano systemom i kontom w infrastrukturze. Można więc uznać, że PAM jest uzupełnieniem innych, stosowanych wewnątrz przedsiębiorstw, rozwiązań – takich, jak np. systemy antywirusowe. Z tego też względu systemy PAM często rekomenduje się przedsiębiorstwom, w którym to dochodzi do naruszeń bezpieczeństwa – np. z powodu ignorowania zasad, panujących wewnątrz firmy.

Dzięki PAM zwiększasz poczucie bezpieczeństwa, jednocześnie kontrolując udostępnione uprawnienia. Wszystko to dzięki skuteczności i transparentności całego systemu. 

Co daje Ci PAM?

Wśród szeregu możliwości i funkcjonalności systemu, wyróżnia się np. możliwość używania hasła tylko przez jednego użytkownika – i to wyłącznie w określonym czasie. Dzięki temu zmniejszasz ryzyko, wydostawania się ważnych danych, do których dostęp miał np. były już pracownik. Dodatkowo system umożliwia monitorowanie sesji, które łączą użytkownika z tzw. urządzeniem docelowym. W ten sposób wiesz, czy podejmowane zachowania są zgodne z wytycznymi i narzuconymi standardami. 

Stosując PAM zyskujesz więc m.in.:

 

  • Sprawny proces zmieniania i nadawania haseł użytkownikom, 
  • Bezpieczną formę kontrolowania przepływu ważnych danych,
  • Transparentne uwierzytelnienie, bez konieczności przesyłania, pokazywania czy udostępnienia fizycznych haseł,
  • Analizę behawioralną, podczas to której możliwe jest „wyłapywanie” niecodziennych zachowań, które mogłyby sugerować próbę naruszenia danych, 

 

  • Filtry komend i monitoring działań, 
  • Możliwość nagrywania sesji, a następnie jej odtwarzanie w celu przeanalizowania zachowań i działań użytkownika. 

Moduły dodatkowe

Warto nadmienić, że do tak rozbudowanej funkcjonalności można dokupić moduły, dzięki którym zyskasz jeszcze więcej możliwości. W tej roli doskonale sprawdzi się oferta od Senhasegury, która udostępnia aż sześć modułów dodatkowych – stworzonych z myślą o różnych potrzebach i oczekiwaniach biznesowych. 

Kilka z nich przedstawiamy poniżej:

Moduł: Zarządzanie cyfrowymi certyfikatami. 

Dzięki niemu użytkownik nadzoruje i sprawdza certyfikaty, analizując przy tym ich status. W ten sposób możliwe jest reagowanie na np. wygasający certyfikat.

Moduł umożliwia automatyczne zarządzenie cyklem certyfikatów, minimalizując ryzyko wpadek, związanych z ich aktualizowaniem. 

Moduł: PEDM

Czyli zarządzenie i ochrona stacji roboczych, podczas to których możliwe jest kontrolowanie przywilejów. Wszystko po to, aby sprawniej uruchomić zadania, które wymagają uprawnień administracyjnych. Co ważne – osoba, która zarządzą tą siecią ma dostęp do danych i może nadzorować środowisko pracy – tj. identyfikować naruszenia lub analizować podejrzane zachowania, które rejestruje się w formie logów lub video.  

Więcej o dostępnych modułach dowiesz się na stronie Senhasegura.

Koszty hamują tempo wzrostu w sektorze biurowym

Niewielka nowa podaż powierzchni biurowej, która była o 42% niższa niż w analogicznym okresie 2021 roku w połączeniu z wysokim popytem ze strony najemców wpłynęły na dalszy spadek współczynnika pustostanów. W sektorze biurowym coraz wyraźniej widoczne są konsekwencje niepewności odnośnie kosztów budowy i rosnących kosztów finansowania inwestycji, co znacząco wpływa na decyzje deweloperów.

W II kwartale 2022 roku do użytku oddano jedynie nieco ponad 35 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w ramach dwóch projektów (Intaco Prime oraz SKYSAWA B). Biorąc pod uwagę pierwsze półrocze, stołeczny rynek biurowy zyskał zaledwie 129 000 m kw. nowej powierzchni, a na koniec czerwca 2022 roku zasoby biurowe w Warszawie przekroczyły 6,27 mln m kw.

„Należy zauważyć, że to już kolejny kwartał z niską nową podażą w Warszawie. Co więcej wolumen realizowanej obecnie w stolicy powierzchni biurowej jest najniższy od dekady. Inwestorzy coraz częściej wstrzymują się z rozpoczynaniem nowych budów. Na koniec czerwca 2022 roku na etapie realizacji zidentyfikowano jedynie nieco ponad 251 000 m kw. powierzchni biurowej. Warto tutaj podkreślić, że jest to wynik niemal trzykrotnie niższy niż średnia podaż w budowie notowana w ciągu ostatnich pięciu lat. Spadkowy trend w ilości realizowanej powierzchni i wstrzymywanie rozpoczynania kolejnych budów mogą w przyszłości prowadzić do powstania luki podażowej na warszawskim rynku biurowym,” – komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale Badań Rynku Knight Frank.

Do końca 2022 roku planowane jest oddanie do użytku tylko ok. 45% powierzchni obecnie realizowanej (112 000 m kw.), zaś pozostała część ma zostać dostarczona na rynek w latach 2023-2024. Ponad 60% podaży w budowie jest realizowana w lokalizacjach centralnych, gdzie największymi projektami są Varso Tower (69 000 m kw., HB Reavis) oraz The Bridge (46 800 m kw., Ghelamco), których oddanie zaplanowane jest odpowiednio na lipiec 2022 i koniec 2024 roku.

„Jeszcze nie tak dawne obawy o rezygnacji z biur w związku ze zmianą modeli pracy, nie mają odzwierciedlenia w decyzjach najemców. Wyniki sektora biurowego w tym ujęciu są bardzo optymistyczne. Wolumen popytu od początku 2022 roku wyniósł blisko 480 000 m kw. i był wyższy o ponad 92% w porównaniu do I połowy 2021 roku. Miniony kwartał z umowami zawartymi na ponad 212 000 m kw. również oznacza wzrost zainteresowania o ponad 53% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku.,” – dodaje Izabela Dąbrowska, Associate Director w dziale Reprezentacji Najemcy Knight Frank.

Aktualnie najemcy najchętniej decydują się na wybór biura w strefie centralnej. W I połowie 2022 roku blisko 72%  wynajętej powierzchni przypadło na strefy centralne, a kolejne miejsca, ze znacznie niższymi wynikami zajęły Służewiec (10%) oraz Aleje Jerozolimskie (8%).

Niemal połowę popytu przypadającego na sześć pierwszych miesięcy roku stanowiły nowe umowy najmu (ponad 48%), w tym 31% powierzchni przypadło na umowy typu pre-let. Transakcje oparte na renegocjacjach stanowiły 36,5%, a ekspansje nieco ponad 10,5%.

Niewielka nowa podaż oraz wysoki wolumen podpisanych umów spowodowały spadek wskaźnika pustostanów, który na koniec czerwca 2022 roku kształtował się na poziomie 11,9%. W ofercie znajdowało się około 780 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej dostępnej od ręki. W porównaniu z końcem I kw. 2022 roku współczynnik pustostanów obniżył się o 0,3 pp. (spadek o 0,6 pp. r/r).

Wywoławcze stawki czynszu w Centralnym Obszarze Biznesu, w najlepszych budynkach biurowych kształtowały się na poziomie 20-25 EUR m kw. miesięcznie, w pozostałych lokalizacjach centralnych od 15 do 24 EUR m kw. miesięcznie. Poza centrum czynsze wyjściowe wynosiły od 10 do 16 EUR m kw. miesięcznie.

„Należy jednak podkreślić, że stabilność stawek czynszu dotyczy budynków istniejących. Natomiast projekty w budowie, których oddanie do użytkowania zaplanowane jest w najbliższych latach mogą być wyższe niż aktualne stawki wywoławcze. Będzie to ściśle związane z rosnącymi kosztami budowy, a więc wzrostem cen materiałów budowalnych i kosztów pracy, a także wzrostem kosztów obsługi kredytów budowalnych. Dodatkowo, wyraźnie zauważalny jest wzrost stawek eksploatacyjnych, z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów,” – dodaje Katarzyna Bojar.

Już w lipcu kolejne zmiany dla pracodawców zatrudniających cudzoziemców

Zgodnie z zapowiedziami, mamy kolejne zmiany, które wejdą w życie wraz z zaplanowaną na 15 lipca br. nowelizacją specustawy dotyczącą pomocy Obywatelom Ukrainy. Co się zmieni dla pracodawców zatrudniających pracowników z Ukrainy i pozostałych 5 „uprzywilejowanych państw”? Warto się z nimi zapoznać, bo urzędy już zapowiadają masowe kontrole.

Najwięcej zmian przewidzianych jest w tzw. Powiadomieniach o powierzeniu pracy obywatelom Ukrainy, które zostały wprowadzone specustawą. Obowiązują one tylko dla obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski. Powiadomienia składane są przez pracodawców w Powiatowych Urzędach Pracy i ważne do 24 sierpnia 2023. Wprowadzenie Powiadomień miało ułatwić i przyspieszyć zatrudnienie uchodźców z Ukrainy – pracodawca chcący zatrudnić pracownika z Ukrainy nie musiał starać się o pozyskanie Oświadczenia o powierzeniu pracy, ani wnosić opłat urzędowych.

WIĘCEJ DANYCH

Poza ogólnymi informacjami, jakie były wymagane do tej pory w Powiadomieniach (np. miejsce wykonywania pracy, czy PKD zawodu), pracodawca będzie musiał teraz zawrzeć następujące informacje:

  • Godzinową lub miesięczną stawkę wynagrodzenia, jakie będzie otrzymywał cudzoziemiec
  • Wymiar czasu pracy lub
  • Liczbę godzin pracy w tygodniu lub w miesiącu

Informacje te obowiązywały do tej pory w tzw. Oświadczeniach o powierzeniu pracy cudzoziemcowi, które pozwalają na zatrudnienia obywateli 6 państw (Ukraina, Białoruś, Gruzja, Mołdawia, Armenia, Rosja) na podstawie uproszczonej procedury.

Dodatkowo, zgodnie z nowelizacją, pracodawca będzie zobowiązany do podania liczby osób, które są zatrudnione zarówno na umowie o pracę, jak i na umowie cywilnoprawnej, według stanu na 23 lutego 2022, a także na dzień złożenia Powiadomienia.

– Nowelizacja nakłada nowe obowiązki na pracodawców, ale zakładam, że intencją ustawodawcy było równe traktowanie wszystkich pracowników i zapobieganie nadużyciom, takim jak np. zaniżanie wynagrodzenia czy zatrudnianie na mniej niż pół etatu. Urząd pracy powierzając pracę na Oświadczeniu, bada czy np. na danym stanowisku to wynagrodzenie jest adekwatne i nie wyda oświadczenia, jeżeli ta stawka będzie za niska. komentuje Daniel Sola, Dyrektor ds. Projektów Międzynarodowych agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Na wysłanie Powiadomienia do Powiatowego Urzędu Pracy nadal jest 14 dni, tak jak to miało miejsce do tej pory. Pracodawcy mają możliwość złożenia zaległych powiadomień, których nie udało się złożyć w okresie od 24 lutego do 31 czerwca br. Przewidziany czas na złożenie takich powiadomień do Urzędów Pracy jest ustalony do 14 lipca br. Pracodawcy, którzy jeszcze nie dopełnili tego obowiązku powinni jak najszybciej to zrobić, bo urzędy już zapowiadają masowe kontrole. Co więcej, po 14 lipca br., pracodawcy nie będą mogli zgłosić na podstawie Powiadomienia zatrudnionego wcześniej pracownika.

ROSNĄ OPŁATY URZĘDOWE

Kolejna zmiana, którą wprowadza nowelizacja ustawy o zatrudnieniu cudzoziemców dotyczy Oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi. Już od 12 lipca br., wysokość opłaty za Oświadczenie będzie wynosiła 100 zł. Do tej pory pracodawca był zobowiązany do zapłaty 30 zł za Oświadczenie, które składał chcąc zatrudnić obywateli z Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Armenii czy Rosji. Skąd tak duża podwyżka?

Aż 85 proc. Oświadczeń o powierzeniu pracy składanych do Urzędów Pracy dotyczyło zatrudnienia obywateli Ukrainy. Specustawa dotycząca pomocy Obywatelom Ukrainy wprowadziła możliwość zatrudniania uchodźców z Ukrainy na podstawie Powiadomienia, które nie wiąże się z żadnymi opłatami urzędowymi, a pozwala na zatrudnienie obywatela Ukrainy na 18 miesięcy. Spadła więc znaczne liczba składanych Oświadczeń o pracę dla obywateli Ukrainy. wyjaśnia Daniel Sola.

Dla urzędów wiąże się to ze znacznym spadkiem przychodów z opłat, bowiem nowelizacja ustawy o zatrudnieniu cudzoziemców, która weszła w życie w styczniu 2022 r. wydłużyła możliwość pracy cudzoziemców na jednym Oświadczeniu z pół roku do 2 lat. Po tym okresie, pracodawca może złożyć kolejne Oświadczenie, bez wcześniej obowiązującego półrocznego okresu karencji. Oznacza to w praktyce, że pracodawcy nie będą już raczej składać wniosków o Zezwolenie na pracę dla obywateli Ukrainy (przed nowelizacją stanowiły one 80 proc. wszystkich wniosków). Do tego specustawa, która weszła w życie 12 marca br., pozwala na zatrudnianie obywateli z Ukrainy na podstawie Powiadomienia, co praktycznie ogranicza też liczbę składanych Oświadczeń, które również były płatne.

DALSZE ZMIANY NA HORYZONCIE

W niedalekiej przyszłości czekają nas prawdopodobne kolejne zmiany. Na III kwartał 2022 r. przewidziane jest przyjęcie projektu nowej ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców. Głównymi założeniami projektu mają być m.in.:

  • Zniesienie obowiązku przeprowadzania tzw. testu rynku pracy.
  • Wprowadzenie regulacji dotyczących zasad elektronicznej obsługi procesów związanych
    z zatrudnieniem cudzoziemców.

Test rynku pracy, tzw. informacja Starosty, stanowi załącznik do wniosku o Zezwolenie na pracę dla pozostałych cudzoziemców (spoza 6 „uprzywilejowanych” państw, krajów UE i Strefy Schengen), którzy nie mogą zostać zatrudnieni na podstawie Oświadczeń o powierzeniu pracy. Po rozeznaniu czy w regionie nie ma rodzimych specjalistów gotowych podjąć pracę, Starosta wydaje zgodę na zatrudnienie cudzoziemca.

Zniesienie testu rynku pracy byłoby dużym ułatwieniem dla pracodawców, bo wiązałoby się ze znaczącym skróceniem czasu oczekiwania na zezwolenie. Test rynku pracy może trwać około 4 tygodni, a dopiero po teście rynku pracy i zgodzie Starosty można składać wniosek o Zezwolenie na pracę dla innych cudzoziemców. W tym momencie, w zależności od województwa, na wydanie Zezwolenia na pracę czeka się od 1 do nawet 5 miesięcy.mówi Daniel Sola z agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Kolejna planowana zmiana – wprowadzenie regulacji dotyczących zasad elektronicznej obsługi procesów związanych z zatrudnieniem cudzoziemców – pozwoliłaby na efektywniejsze i szybsze załatwianie postępowań administracyjnych. W tej chwili, tylko pracodawcy mogą wszystkie dokumenty związane z zatrudnieniem cudzoziemca składać do urzędu w formie elektronicznej. Planowana nowelizacja dałaby również taką możliwość cudzoziemcowi. Skróci to czas oczekiwania na zezwolenie na pobyt.  Obecnie cudzoziemcy mogą składać dokumenty do urzędu drogą pocztową lub osobiście w urzędzie.

WSA uchyla karę nałożoną na przedsiębiorcę. Skarbówka musi przestrzegać Konstytucji Biznesu

Nałożenie kary pieniężnej na podstawie ustawy o SENT wymaga uprzedniego zbadania przez Organ, czy w sprawie nie zachodzą okoliczności uzasadniające odstąpienie od nałożenia kary z uwagi na wystąpienie przesłanki interesu publicznego.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach wyrokami z dnia 13 lipca 2022 roku o sygn. III SA/Gl 339/22 oraz III SA/Gl 345/22 uchylił w całości decyzje wymierzające przedsiębiorcy karę pieniężną za błędne uzupełnienie zgłoszenia SENT.

Naczelnik Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach wymierzył Przedsiębiorcy karę pieniężną w wysokości 20 000 złotych jako podmiotowi wysyłającemu transport drogowy przewożący olej opałowy w związku z błędnym wypełnieniem zgłoszenia SENT, ponieważ stanowiło to naruszenie obowiązku wynikającego z przepisów ustawy o SENT.

Zdaniem Rzecznika w sprawie doszło do naruszenia przez Organ art. 21 ust. 3 ustawy o SENT, zgodnie z którym Organ może odstąpić od nałożenia kary pieniężnej z urzędu w przypadku uzasadnionym interesem publicznym. W ocenie Rzecznika przesłanka wystąpienia interesu publicznego powinna być wykładana z uwzględnieniem zasady proporcjonalności, wskazanej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

WSA w Gliwicach uchylił decyzje Organu I i II instancji.W ustnym uzasadnieniu wyroku WSA w Gliwicach podzielił argumentację przedstawioną przez Rzecznika oraz Przedsiębiorcę. Sąd wskazał, że przesłanka wystąpienia interesu publicznego, wskazana w art. 21 ust. 3 ustawy o SENT, nie została zbadana przez organy podatkowe w sposób dostateczny. Ponownie rozpatrując sprawę Organ winien przeanalizować, czy działanie Przedsiębiorcy skutkowało uszczupleniem dochodów publicznych, czy miało charakter celowy oraz ocenić je w kontekście czasu i zakresu dotychczaowego prowadzenia działalności gospodarczej.

W okolicznościach tej sprawy nałożenie na Przedsiębiorcę kary pieniężnej stanowiło działanie nieproporcjonalne w stosunku do popełnionego uchybienia i naruszało przepisy ustawy o SENT. Organy niezasadnie dokonały zawężającej wykładni przesłanki interesu publicznego. Takie działanie organów podatkowych narusza wyrażone w Konstytucji Biznesu, zasadę zaufania oraz zasadę prawdy obiektywnej – powiedział Adam Abramowicz rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Zmiany terminów rozliczeń. Do kiedy trzeba zapłacić podatek dochodowy i złożyć PIT?

Przepisy Polskiego Ładu, które zaczęły obowiązywać od 1 lipca 2022, wprowadzają szereg zmian dla podatników. Jedną z nich jest ujednolicenie terminów rozliczania się z podatku dochodowego i składek ZUS.

Wedle przepisów Polskiego Ładu, podatnicy rozliczający się na skali podatkowej, podatku liniowym i ryczałcie będą wpłacać zaliczki na podatek dochodowy w tych samych terminach, czyli 20. dnia miesiąca po zamkniętym miesiącu lub kwartale, jeśli rozliczają się kwartalnie. Od tego roku ryczałtowcy będą też odprowadzali zaliczki na podatek dochodowy za grudzień (lub za czwarty kwartał) do 20 stycznia.

Wszyscy podatnicy złożą także w tym samym terminie rozliczenie roczne – do końca kwietnia. W 2023 roku ostatni dzień kwietnia będzie wolny od pracy, więc termin składania deklaracji PIT upłynie dopiero 2 maja.

Wydłużenie terminu składania rozliczenia rocznego do końca kwietnia będzie szczególnie wygodne dla ryczałtowców. Mogą rozliczyć grudzień w styczniu lub lutym i otrzymają więcej czasu na spokojne zamknięcie rozliczenia rocznego oraz uregulowanie należności z jego tytułu.

Nowe terminy dla rozliczeń ZUS

Polski Ład zrównał też terminy wpłat składek do ZUS. Składki będą rozliczane rocznie do 20 maja, przez złożenie deklaracji ZUS DRA za kwiecień. Wszystkie ważne rozliczenia będą więc zamykane na przełomie kwietnia i maja.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Polskę czeka oblężenie ataków hakerskich. Rośnie zagrożenie dla bankowości mobilnej

  • W czerwcu „Indeks zagrożeń” dla Polski wzrósł z 34,3 do 37,5 punktu
  • Zarówno na świecie jak i w Polsce najpopularniejszym malwarem jest Emotet oraz Formbook
  • W świecie zagrożeń skierowanych na urządzenia mobilne króluje malware bankowy: Alienbot, Anubis oraz MaliBot

Zagrożenia cybernetyczne w Polsce wciąż rosną, a wśród nich prym wiodą złośliwe programy Emotet oraz Formbook, które wykrywane są w przeszło co dziesiątej sieci – wynika z danych udostępnionych przez Check Point Research. Nasz kraj spada w rankingu bezpieczeństwa i niewykluczone, że już w najbliższych tygodniach czeka nas prawdziwe oblężenie ataków hakerskich.

Specjaliści bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research dokonali kolejnych analiz zagrożeń w cyberprzestrzeni i nie mają dobrych informacji dla polskich internautów. Na tle świata liczba zagrożeń nie spada i niewykluczone, że w najbliższych tygodniach czeka nas prawdziwe oblężenie ataków hakerskich. W czerwcu „Indeks zagrożeń” dla naszego kraju wzrósł z 34,3 do 37,5 punktu, co spowodowało, że w samej Europie znajdziemy 18 krajów bezpieczniejszych od Polski. Ciekawostką jest fakt, że europejskim liderem bezpieczeństwa okazała się Białoruś z indeksem zagrożeń na poziomie 29,4 pkt. Drugie miejsce przypadło Słowacji (30,1), natomiast trzecie Cyprowi (30,4).

Zarówno na świecie jak i w Polsce najpopularniejszym malwarem jest Emotet oraz Formbook. Pierwszy z nich to zaawansowany modułowy trojan, który wpływa na ponad 14 proc. organizacji na świecie i 10,1 proc. w Polsce. Formbook to z kolei tzw. infostealer operujący na komputerach z systemem Windows, który wykrywany jest w 4,4 proc. sieci na świecie oraz ponad 10 proc. w Polsce.

Duży awans w skali globalnej odnotował Snake Keylogger, który ulokował się na trzecim miejscu najchętniej wykorzystywanych programów przez cyberprzestępców, wpływając na ponad 4 proc. organizacji. Jeszcze w maju Snake był zaledwie ósmym malwarem w rankingu, jednak w ostatnim czasie rozprzestrzeniał się po sieci m.in. za pośrednictwem wiadomości e-mail zawierających załączniki Worda oznaczone jako prośby o wycenę.

Zagrożone nie tylko komputery. Uwaga na mobilne trojany bankowe!

Na początku czerwca Interpol przekazał informację, że międzynarodowa kooperacja organów ścigania z 11 państw zaowocowała usunięciem jednego z najszybciej rozprzestrzeniających się do tej pory mobilnego szkodliwego oprogramowania. Złośliwe oprogramowanie na Androida, znane jako FluBot, agresywnie rozprzestrzeniało się za pośrednictwem SMS-ów, kradnąc hasła, dane bankowości internetowej i inne poufne informacje z zainfekowanych smartfonów na całym świecie. Jego infrastruktura została pomyślnie zakłócona na początku maja przez holenderską policję.

Niestety, w miejsce FluBota pojawił się nowy mobilny malwate – Malibot, który – mimo że jest zupełnie nowym złośliwym oprogramowaniem – już znalazł się na trzecim miejscu na liście najbardziej rozpowszechnionego malware’u. Podszywa się on pod różne aplikacje do wydobywania kryptowalut i atakuje użytkowników bankowości mobilnej w celu kradzieży informacji finansowych. Jak wyjaśniają eksperci Check Pointa MaliBot, podobnie jak FluBot, wykorzystuje phishingowe wiadomości SMS (smishing), aby nakłonić ofiary do kliknięcia złośliwego łącza, które przekierowuje je do pobrania fałszywej aplikacji zawierającej złośliwe oprogramowanie.

Obecnie popularniejszymi od Malibota narzędziami są jedynie AlienBot, który umożliwia wstrzyknięcie złośliwego kodu do legalnych aplikacji finansowych, uzyskując dostęp do kont ofiar, a także Anubis, będący trojanem bankowym z funkcjami trojana zdalnego dostępu (RAT), keyloggera, możliwości nagrywania dźwięku i różnymi funkcjami ransomware. Anubis został wykryty w setkach różnych aplikacji dostępnych w Google Store, co ukazuje, że narażony na niebezpieczeństwo może być praktycznie każdy użytkownik smartfonów z Androidem.

Chociaż zawsze dobrze jest widzieć, jak organy ścigania skutecznie eliminują grupy cyberprzestępcze lub złośliwe oprogramowanie, takie jak FluBot, to niestety w to miejsce szybko pojawiła się nowe złośliwe oprogramowanie. Cyberprzestępcy doskonale zdają sobie sprawę z centralnej roli, jaką urządzenia mobilne odgrywają w życiu wielu ludzi i zawsze dostosowują oraz ulepszają swoje taktyki, aby do nich pasować. Krajobraz zagrożeń szybko ewoluuje, a mobilne złośliwe oprogramowanie stanowi poważne zagrożenie zarówno dla bezpieczeństwa osobistego, jak i korporacyjnego — zauważa Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software.

Euro wciąż droższe niż dolar

Pomimo rosnącej inflacji w USA i towarzyszącym spekulacjom o dalszych podwyżkach stóp procentowych dolar wciąż nie przeskoczył pod kątem wartości euro. W tle ropa naftowa spadła poniżej 100 dolarów.

Inflacja w USA przyspiesza

Analitycy spodziewali się przyspieszenia wzrostu cen. Wynik okazał się jednak wyższy od tych oczekiwań. Na uwagę zasługuje niższy od oczekiwań, ale jednak spadek inflacji bazowej. Jest to sugestia, że sytuacja nie jest zupełnie poza kontrolą. Rynki czekały na te dane w nadziei, że dadzą one impuls do przebicia poziomu 1,0000 wymiany euro za dolara. Kurs jednak dotknął tylko tego pułapu i się odbił. Zawarto oczywiście transakcje poniżej tego pułapu, ale dzisiaj znów jesteśmy ułamki centa powyżej tej granicy. Rynki wciąż czekają na wyraźną wskazówkę co dalej. Potencjalnym sygnałem mogą być przynajmniej dzisiejsze dane z rynku pracy.

Ropa poniżej 100 dolarów za baryłkę

Nic tak nie przeszkadza notowaniom ropy naftowej jak nadchodzące informacje z rynku o możliwym kryzysie lub chociaż spowolnieniu gospodarczym. Ich wynikiem jest bowiem korekta spodziewanego zapotrzebowania na surowiec. W momencie, kiedy obniżane jest zapotrzebowanie, a produkcja (przynajmniej na moment kalkulacji) pozostaje stała, prawa ekonomii okazują się bezlitosne. Zgodnie bowiem z prawem popytu i podaży nowa cena równowagi powinna być niższa. Tak właśnie dzieje się w tej chwili. Cena tuż poniżej 100 dolarów to nadal nie jest oczywiście mało. Jest to jednak znacznie mniej niż średnia z ostatniego kwartału. Musimy bowiem pamiętać, że w cenach jest nadal odcięcie Rosji od rynku. Nie można też zapomnieć, że silny dolar zwyczajowo również jest negatywnym bodźcem dla dolarowej ceny ropy.

Kanada walczy z inflacją

Inflacja w Kanadzie, podobnie zresztą jak w wielu innych państwach, idzie gwałtownie w górę. Ostatni odczyt wyniósł 7,7%, poziom ostatni raz widziany w latach 80. Nie może zatem dziwić, że członkowie tamtejszego banku centralnego nie chcą mieć w CV dopuszczenia na długo do takiej sytuacji. W rezultacie podwyżka stóp procentowych o 1% z 1,5% na 2,5% nie była aż tak dużym zaskoczeniem. Rynki oczekiwały 0,75%, widząc potencjał na dużą zmianę. Po tych danych dolar kanadyjski umacniał się przez chwilę. Waluta Kanady jednak w ostatnim czasie podobnie jak większość walut na świecie znajduje się wyraźnie w odwrocie względem dolara amerykańskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Do oszczędzania najbardziej motywuje perspektywa ponoszenia dużych i nieoczekiwanych kosztów

Niepewna sytuacja gospodarcza, wywołana najpierw kryzysem pandemicznym, a w ostatnim czasie także wojną w Ukrainie, powoduje znaczący wzrost niepokoju konsumentów o przyszłość ich sytuacji finansowej. Jak wynika z raportu An impact of COVID-19 on savings: A rising sense of financial insecurity, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, prowadzi to do wzrostu zainteresowania przejrzystymi i skutecznymi rozwiązaniami oszczędnościowymi, które umożliwiają efektywną kontrolę zgromadzonych środków. Obok najczęściej wymienianej możliwości zagwarantowania stałych dochodów w przyszłości, respondenci wspominają też o zabezpieczeniu finansowym na wypadek utraty pracy bądź niezdolności do jej wykonywania, a także o dostępie do usług fachowego doradztwa finansowego.

Kolejne zagrożenia dla światowej gospodarki, niesione najpierw przez Covid-19, a w ostatnim czasie przez wojnę w Ukrainie, powodują, że znaczna część konsumentów odeszła od popularnego wcześniej przeznaczania nadwyżek gotówkowych na konsumpcję. Wraz z rosnącą niepewnością co do ogólnej sytuacji gospodarczej i coraz częściej pojawiającymi się informacjami o kolejnych falach pandemii, zmieniło się też myślenie o bezpieczeństwie finansowym. Zdaniem ponad jednej trzeciej uczestników badania An impact of COVID-19 on savings: A rising sense of financial insecurity, przeprowadzonego przez Deloitte w Kanadzie, USA, Wlk. Brytanii, Francji, Niemczech, Australii, Japonii i Chinach, wydarzenia takie jak pandemia mają istotny wpływ na ich oszczędności. Przy czym, dla większej liczby respondentów nie była to zmiana na lepsze. 15 proc. badanych uważa, że w takich okolicznościach udało im się zgromadzić więcej środków, ale aż 19 proc., że ich odłożone kwoty zmalały. Dla 7 proc. z tej drugiej grupy te spadki były znaczące, osiągając poziom nawet przekraczający 25 proc.

– Jednocześnie tragiczne wydarzenia globalne i ich niekorzystny wpływ na światową gospodarkę znajdują odzwierciedlenie w zmianie deklarowanych przez konsumentów postaw w obszarze finansów osobistych. 55 proc. respondentów badania Deloitte na świecie postanowiło więcej oszczędzać i co ciekawe, takie plany deklarują konsumenci niezależnie od poziomu osiąganego dochodu. Może to oznaczać, że nie jest to chęć jedynie odrobienia utraconych środków, ale trwała zmiana zachowań i chęć długofalowego zabezpieczenia swoje finansowej przyszłości – mówi Przemysław Szczygielski, partner, lider sektora finansowego i zarządzania ryzykiem oraz doradztwa regulacyjnego dla sektora finansowego, Deloitte w Polsce.

Wyniki badania pokazują, że ponad jedna czwarta ankietowanych zamierza przeznaczyć zaoszczędzone kwoty na ewentualne większe, niespodziewane wydatki, które mogą ponosić w przyszłości. 14 proc. planuje odkładać środki na emeryturę, 11 proc. z zamiarem kupna domu, co dziesiąty pytany – na wypadek utraty pracy, a niewiele mniej, 9 proc., na pokrycie rachunków medycznych.

Niepewna przyszłość emerytalna

Ankietowani powszechnie deklarują brak pewności, co do możliwości zapewnienia sobie bezpiecznych warunków finansowych na starość. Okoliczności takie jak globalny kryzys zdrowotny czy gospodarcze konsekwencje konfliktu zbrojnego tylko potęgują te odczucia. Średnio na świecie jedynie 35 proc. respondentów ocenia, że jest wystarczająco zabezpieczona finansowo na okres emerytalny.

Nie powinno więc zaskakiwać, że 40 proc. ankietowanych pandemia skłoniła do zwiększenia skali oszczędności z przeznaczeniem na starość, a zdaniem aż 13 proc. z tej grupy powinny być to kwoty znacznie większe. Wielu wskazuje, że w przypadku, gdy posiadają nadwyżki w budżecie, przeznaczają je na oszczędności emerytalne.

Oszczędzający poszukują możliwości osiągnięcia gwarantowanego dochodu na emeryturze, fachowych porad i przejrzystości narzędzi finansowych

Jak wynika z badania Deloitte, oszczędzający najczęściej poszukują możliwości osiągnięcia gwarantowanego dochodu na emeryturze, na co wskazuje 33 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu badani wymieniają produkty zapewniające zabezpieczenie finansowe na wypadek śmierci, utraty pracy bądź niezdolności do jej wykonywania (26 proc.). Niewiele mniej wskazuje na dostęp do fachowego doradcy finansowego (25 proc.) oraz narzędzia lub strony internetowe (po 23 proc.) pozwalające na kontrolę zgromadzonych środków i prowadzenie zdalnych operacji oszczędnościowych. 19 proc. mówi o stronie internetowej z poradami, a 17 proc. także o aplikacji umożliwiającej transakcje emerytalne.

Widać wyraźnie, że w obliczu wielu zagrożeń to bezpieczeństwo jest główną motywacją respondentów – tego oczekują od produktów i usług finansowych. Mimo to wydatki konsumpcyjne nie znikną z ich listy. W przyszłości połowa konsumentów planuje np. umieszczać swoje nadwyżki na koncie pozwalającym na błyskawiczny dostęp, co wpisuje się w odkładanie na nagłe wydatki, 36 proc. będzie odkładać na emeryturę, co czwarty inwestować na giełdzie, a 16 proc. w nieruchomości. Jednocześnie jednak 40 proc. planuje zwiększenie wydatków na przyjemności, a 30 proc. na konsumpcję – mówi Przemysław Szczygielski.

Karta Visa Comfort Plus ze stałą spłatą – co zyskujesz z kartą ratalną?

Rosnąca w ostatnich miesiącach inflacja przyczynia się do poszukiwania przez nas produktów bankowych, które pozwolą na zakupy produktów lub usług, gdy w danym momencie nie dysponujemy odpowiednią liczbą środków.

W ofercie banków znajdziemy m.in. karty kredytowe. Stanowią one alternatywne rozwiązanie dla klasycznej pożyczki. Dzięki swojej elastyczności zapewniają nam one duże możliwości zakupów.

Karty kredytowe – czym są i jakie są ich możliwości?

Karta kredytowa to rodzaj karty płatniczej, dzięki której zyskujemy stały dostęp do dodatkowych środków, które możemy przeznaczyć na nieprzewidziane lub zaplanowane wcześniej wydatki, w ramach limitu kredytowego określonego przez bank. Limit ten możemy dostosować  do naszych potrzeb i możliwości. Taką kartą zapłacimy za zakupy w sklepach stacjonarnych i internetowych, jak standardową kartą debetową. Możemy też jej użyć do wypłacenia gotówki z bankomatu. W takim przypadku musimy się jednak liczyć z prowizją, której wysokość określona jest zwykle procentowo w stosunku do kwoty, którą wypłacamy. Aby otrzymać kartę kredytową, konieczne jest złożenie wniosku do banku. Na podstawie badania naszej zdolności kredytowej podejmuje on decyzję o przyznaniu karty, jak i określa jej maksymalny limit.

Na kartach kredytowych mamy do czynienia z okresem bezodsetkowym. Obejmuje on okres rozliczeniowy – 1 miesiąca oraz ustalony przez bank okres do spłaty. W zależności od banku taki okres bezodsetkowy może wynosić od 40 do nawet 60 dni. Jeśli spłata karty kredytowej nastąpi w tym okresie, bank nie naliczy nam odsetek od kwoty zakupów opłaconych kartą.

Nowoczesne karty kredytowe mają jednak dużo większe możliwości. Doskonałym tego przykładem jest karta ratalna ze stałą spłatą, którą oferuje m.in. Santander Consumer Bank – bank od kredytów. Pozwala ona na rozłożenie naszego zobowiązania w związku z zakupami wykonanymi kartą kredytową na dogodne do spłaty kwoty w stałej wysokości.

Karta kredytowa ratalna Comfort Plus ze stałą spłatą – nowa karta na nowe czasy

Karta kredytowa Comfort Plus ze stałą spłatą to doskonałe rozwiązanie na nowe czasy, kiedy to mamy do czynienia z inflacją, co wiąże się z powiększaniem naszych stałych miesięcznych zobowiązań. Podstawowym atutem, który ma karta ratalna, jest to, że możemy na niej samodzielnie ustalić kwotę miesięcznej spłaty na taką, która będzie dopasowana do naszych możliwości finansowych. Wymagana przez bank kwota do spłaty nie ulegnie zmianie w kolejnych miesiącach. Nie tylko chroni to nasz budżet, ale również dzięki takiemu rozwiązaniu nie musimy co miesiąc zaglądać na nasze konto, by kontrolować proces rozliczenia.

Co więcej, podpisując umowę z bankiem do 12 sierpnia 2022 roku możemy skorzystać z promocji i za płatność kartą ratalną minimalnie 300 zł w skali miesiąca możemy zyskać dodatkowo:

– nawet 300 zł na dowolne zakupy, wypłacane 6 razy po 50 zł na rachunek naszej karty,

– 0 zł miesięcznej opłaty nawet przez 13 kolejnych miesięcy użytkowania karty.

Karta kredytowa z równą spłatą to produkt, na którym możemy zatem wiele zyskać, jeśli będziemy pamiętać o tym, żeby z niego regularnie korzystać.

 

Źródła:

https://www.bankier.pl/smart/karta-kredytowa-co-to-jest-jak-dziala-karta-kredytowa

https://finanse.rankomat.pl/poradniki/jak-dziala-karta-kredytowa/

Groźna „dziura” w przepisach podatkowych. Pracownik wystawi pustą fakturę, pracodawca musi zapłacić VAT

W przypadku gdy pracownik wystawia fikcyjne faktury bez wiedzy i zgody swojego pracodawcy, w orzecznictwie ścierają się dwa poglądy dotyczące tego, kto w takiej sytuacji ponosi odpowiedzialność za odprowadzenie VAT-u. Ale może się to zmienić, ponieważ NSA skierował do TSUE pytanie prejudycjalne ws. tzw. pustych faktur. Zdaniem ekspertów, pracodawca powinien dowodzić dochowania należytej staranności w zakresie nadzoru i kontroli pracy nad pracownikiem. Jednak ten ostatni może się przed tym skutecznie obronić. Niemniej znawcy tematu przekonują, że brzmienie art. 108 ust. 1 ustawy o VAT wydaje się tutaj jednoznaczne. Istniejące spory interpretacyjne można zmienić, np. poprzez wprowadzenie definicji wystawcy faktury.

Dwa poglądy

Ostatnio coraz częściej w przestrzeni publicznej pojawiają się wątpliwości ws. odpowiedzialności za odprowadzenie podatku VAT i oszustw, których dokonują pracownicy. Przypadki te obejmują sytuacje, w których to pracownik wystawia fikcyjne faktury z danymi swojego pracodawcy. I robi to bez jego wiedzy oraz zgody. Dla przykładu, jedna z takich spraw znalazła finał przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA), który wskazał na odpowiedzialność firmy, ale ta nie zgadza się z tym stanowiskiem. Jak zaznacza doradca podatkowy Katarzyna Winiecka z Ostrowska-Krzewina, Winiecka Kancelaria Doradztwa Podatkowego, pod koniec maja br. Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne w sprawie tzw. pustych faktur. Zdaniem eksperta, odpowiedź będzie bardzo istotna z punktu widzenia samej wykładni art. 108 ust. 1 ustawy o VAT.

– W dotychczasowym orzecznictwie sądów administracyjnych można w zasadzie wyróżnić dwa poglądy w tej kwestii. Zgodnie z pierwszym z nich, jeśli osoba trzecia podszywa się pod danego podatnika, to nie może on zostać uznany za wystawcę faktury w rozumieniu art. 108 ust. 1 ustawy o VAT i obciążony obowiązkiem zapłaty podatku wynikającego z tej faktury. Wystawcą nie jest ten, kogo danymi się posłużono, lecz ten, kto wprowadził dokument do obrotu. Tak było przykładowo w wyrokach NSA z 27 czerwca 2017 r. sygn. FSK 1459/15, a także z 26 maja 2017 r. sygn. I FSK 1872/15 – komentuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina z Ostrowska-Krzewina, Winiecka Kancelaria Doradztwa Podatkowego.

Z kolei Katarzyna Winiecka zwraca uwagę na drugi pogląd. Zgodnie z nim, art. 108 ust. 1 ustawy o VAT będzie miał zastosowanie w stosunku do podatnika, w imieniu którego umocowany pełnomocnik wystawia tzw. pustą fakturę. Nie ma znaczenia, czy podatnik o tym wiedział. Przykładem tego jest wyrok NSA z 24 października 2014 r. sygn. I FSK 1717/13. Ponadto ww. artykuł znajdzie zastosowanie w przypadku podatnika, w imieniu którego pracownik wystawia fakturę i to nawet bez udziału i wiedzy pracodawcy o przestępczych działaniach zatrudnionego. Tu przykładowo można wskazać wyrok NSA z 10 kwietnia 2013 r. sygn. I FSK 362/12. Takie podejście prezentują również organy podatkowe.

– Jeśli rzeczywistego wystawcę fikcyjnej faktury łączy z podatnikiem, wskazanym jako sprzedający, stosunek prawny, taki jak umowa o pracę, to pracodawca będzie zobowiązany do zapłaty VAT-u z tej faktury. Organy podatkowe i sądy administracyjne podkreślają, iż uznanie braku odpowiedzialności pracodawcy z powyższego tytułu skutkowałoby przerzuceniem odpowiedzialności za prowadzenie działalności gospodarczej przez przedsiębiorców na państwo, czego nie można zaakceptować – dodaje Ostrowska-Krzewina.

Czas na obronę

Rodzi się zatem pytanie o linię obrony pracodawcy w takiej sytuacji. Znawcy tematu podkreślają, że może on dowodzić dochowania należytej staranności w zakresie nadzoru i kontroli pracy pracownika, a także zachowania norm bezpieczeństwa mających na celu niedopuszczenie do nadużyć ze strony pracownika i bezprawnego wykorzystania danych pracodawcy. Ponadto może powołać się na zarzut firmanctwa, które jest przestępstwem skarbowym na gruncie kodeksu karnego skarbowego (kks).

– Przepisy kodeksu karnego skarbowego nakładają na wystawcę faktury karę grzywny do 180 stawek dziennych, o czym mówi art. 62 § 1 kks. Natomiast za wystawienie faktury w sposób nierzetelny albo posługiwanie się nią sąd może jednocześnie nałożyć grzywnę nawet do 720 stawek dziennych i karę roku pozbawienia wolności, na co wskazuje art. 62 § 2 kks. Z kolei kodeks karny za wystawienie pustej faktury przewiduje zagrożenie karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (art. 271a § 1 kk). W określonych przypadkach przewidziana jest również kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 5 lat albo wynosząca 25 lat – informuje Aldona Międlar-Adamska, prawnik z Kancelarii Ars AEQUI.

Jak mówi Katarzyna Winiecka, pracownik będzie bronił się w tego typu sprawach działaniem w imieniu i na rzecz pracodawcy na podstawie przyznanych mu uprawnień, czy też udzielonych pełnomocnictw. Wskaże, że łączy go z nim stosunek podległości służbowej i w związku z tym działał, wykonując nałożone na niego obowiązki pracownicze. Ale musiałby w sporze wykazać, że wolą pracodawcy było prowadzenie oszukańczej działalności.

– Absurdalne byłoby przyjęcie tezy o nieograniczonej odpowiedzialności pracodawcy. Działania pracownika, polegające na wystawianiu sfałszowanych faktur, nie są podejmowane w związku z wykonywaniem jego obowiązków pracowniczych, a jedynie przy okazji zatrudnienia w danym miejscu. Pracodawca nie powinien ponosić odpowiedzialności na gruncie prawa podatkowego z tego tytułu – dodaje Międlar-Adamska.

Fikcyjne faktury z reguły różnią się graficznie i treściowo od wystawionych w systemie informatyczno-księgowanym. Jak zaznacza Małgorzata Ostrowska-Krzewina, to ważne z punktu widzenia obrony pracodawcy przed obowiązkiem zapłaty VAT-u wynikającym z takich faktur. One zazwyczaj są wystawiane poza systemem zainstalowanym i obowiązującym u danego pracodawcy jako narzędzie do bieżącego fakturowania na rzecz odbiorców. Według eksperta, okoliczność ta ma istotne znaczenie dowodowe w postępowaniu podatkowym. W jego ramach pracodawca ma pełne prawo udowadniania wszelkimi dowodami, iż miało miejsce oszustwo polegające na bezprawnym i nieupoważnionym wykorzystaniu jego danych.

– W ocenie organów podatkowych, sam fakt wizualnej odmienności graficznej tzw. pustych faktur nie jest wystarczający do uznania, iż w danej sprawie miało miejsce oszustwo. Wystąpienie u podatnika takich faktur najczęściej jest postrzegane przez pryzmat niedochowania należytej staranności w nadzorze czy też kontroli nad pracownikiem. Pracodawca musi zmierzać do wykazania, iż jej dochował. Może podkreślić, że istnienie tzw. pustej faktury odmiennej wizualnie jest sprzeczne z przyjętą i stosowaną u niego procedurą wystawiania dokumentów sprzedaży – stwierdza doradca podatkowy Katarzyna Winiecka.

Według znawców tematu, pracodawca właściwie dla obrony swoich interesów powinien opracować procedury związane z wystawianiem faktur sprzedaży, wdrożyć je w jednostce, a następnie monitorować ich wykonywanie. To pozwoli ograniczyć ryzyko nadużyć ze strony pracowników. Pracodawca powinien podejmować też cykliczne działania w ramach kontroli wewnętrznej, co zostaje ujęte w części ewidencyjnej JPK-VAT po stronie sprzedaży.

W oczekiwaniu na TSUE

– Każdy przypadek powinien być oceniany na podstawie kompleksowego materiału dowodowego, zebranego w danej sprawie. W mojej ocenie, nie można automatycznie obarczać odpowiedzialnością pracodawcy na podstawie art. 108 ustawy o VAT tylko z tego powodu, że pracownika łączy z pracodawcą stosunek podległości służbowej – informuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Jak podkreśla Katarzyna Winiecka, z przepisu wiemy, że „w przypadku gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej lub osoba fizyczna wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest obowiązana do jego zapłaty.” Literalne brzmienie przepisu wskazuje zatem, iż obowiązanym do zapłaty podatku jest ten, który wystawił fakturę, a nie podmiot, którego danych użyto do wystawienia faktury. W przypadku uczciwych podatników nie ma wątpliwości, że podmiot, którego dane użyto do wystawienia faktury, jest jednocześnie tym, który wystawia fakturę i rozlicza wykazany na niej podatek VAT. Ale w sytuacji działań o charakterze oszukańczym należy te dwa pojęcia rozróżnić.

– Brzmienie art. 108 ust. 1 ustawy o VAT wydaje się jednoznaczne. Jednak zaistniałe spory z organami podatkowymi wskazują na istniejące wątpliwości interpretacyjne. Niezbędne byłoby wprowadzenie definicji „wystawcy faktury” albo ugruntowanie właściwej linii orzeczniczej, która kładzie większy nacisk na uwzględnienie oszukańczego charakteru działania „wystawcy faktury”. Takim impulsem może być orzeczenie TSUE, jeśli będzie korzystne dla podatników, których dane bezprawnie wykorzystano przy wystawieniu fikcyjnych faktur – dodaje Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

W świetle literalnego brzmienia przepisu, zobowiązanym do zapłaty podatku z fałszywej faktury powinien być rzeczywisty wystawca, który dopuścił się czynu oszukańczego, co podkreśla doradca podatkowy Katarzyna Winiecka. Zdaniem eksperta, sprawa nie jest jednak oczywista w przypadku relacji między pracodawcą a pracownikiem, z uwagi na stosunek podległości. Odpowiedź TSUE na pytanie prejudycjalne będzie miała doniosłe znaczenie dla interpretacji art. 108 ust. 1 ustawy o VAT i ukształtowania linii orzeczniczej na tym tle.

Całkowita nowoczesna powierzchnia handlowa w Polsce przekroczyła 15,6 mln mkw.

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield opublikowała raport za II kwartał 2022 roku na polskim rynku handlowym. W analizowanym okresie do użytku oddane zostało prawie 100 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej, z czego większość to duże parki handlowe. Jakie inne wnioski płyną z raportu?

Nowa podaż rośnie w mniejszych miastach

Drugi kwartał 2022 roku został zamknięty z bilansem 15,6 mln mkw. całkowitej nowoczesnej powierzchni handlowej. Od kwietnia do czerwca 2022 roku do użytku oddano prawie 100 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej. Powstało łącznie 10 nowych obiektów, z czego 9 to parki handlowe otwarte w mniejszych miejscowościach: Busku-Zdroju, Giżycku, Jaśle, Krotoszynie, Pszczynie, Puławach, Sławnie, Szczytnie i Łanach pod Wrocławiem. Ponadto, nowy magazyn sieci OBI został oddany do użytku w Mysiadle pod Warszawą.

Nowa podaż obejmuje również trzy rozbudowy istniejących obiektów zlokalizowanych w Knurowie, Radomsku i Zamościu, a także przebudowę sklepu Tesco w Stalowej Woli. Lokalizacja ta została przejęta przez sieć Castorama.

Parki handlowe najbardziej popularnym formatem handlowym. Przebudowy i rozbudowy w toku

Parki handlowe stanowią aż 65% całej powierzchni handlowej w budowie. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych kilku lat powstaną lub zostaną rozbudowane 33 takie obiekty.

Na koniec czerwca 2022 roku w budowie było ponad 400 tys. mkw. powierzchni handlowej – oddanie do użytku tych inwestycji planowane jest na lata 2022-2023. Nowa powierzchnia zlokalizowana będzie w 29 nowych obiektach – dziewięć istniejących zostanie rozbudowanych, a cztery – przebudowane. Do największych z nich należą: warszawskie centrum Fort Wola o powierzchni 28 tys. mkw., centrum handlowe Atut Ruczaj w Krakowie, które zostanie rozbudowane o 25 tys. mkw.; Galeria Bawełnianka w Bełchatowie o powierzchni handlowej 23 tys. mkw.; druga faza kompleksu handlowego Karuzela w Kołobrzegu oraz park handlowy DOR Plaza zlokalizowany w Częstochowie.

Ponad 45% powierzchni handlowej będącej obecnie w budowie, zostanie dostarczone na rynki mniejszych miast o populacji poniżej 100 tys. mieszkańców. Udział największych aglomeracji w powierzchni w budowie stanowi obecnie ponad 34%.

Kupujemy więcej

Sprzedaż detaliczna, w porównaniu do kwietnia i maja 2021 roku, w drugim kwartale 2022 roku wzrosła odpowiednio o 19% i 8,2%. W maju br., w zestawieniu z tym samym okresem w roku ubiegłym, najwyższy wzrost sprzedaży detalicznej odnotowały podmioty handlujące tekstyliami, odzieżą i obuwiem (o 18%). Wysoko w tym podsumowaniu plasują się również farmaceutyki, kosmetyki i sprzęt ortopedyczny, sklepy z artykułami z kategorii „pozostałe” oraz sklepy z żywnością.

„Udział e-commerce w handlu detalicznym waha się z kwartału na kwartał. Przed pandemią kształtował się on na poziomie 5-6%, w okresach ograniczenia handlu stacjonarnego sięgał 11%, aby wrócić do średniego poziomu ok. 8% wraz z poluzowaniem obostrzeń. Od listopada 2021 roku zauważalny był wzrost sprzedaży przez Internet, który osiągnął ok. 10% i na takim też poziomie utrzymał się w pierwszym kwartale 2022 roku. W kwietniu i maju 2022 roku odnotowaliśmy spadek do poziomu 8,9% – komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Associate Director, Consulting & Research, Poland, Cushman & Wakefield.

„Według raportu „E-commerce pęka w szwach, a magazyny razem z nim”, pandemia całkowicie zmieniła obraz e-commerce w Polsce i na świecie. Wartość rodzimego rynku e-commerce w pandemicznym roku 2020 przekroczyła 100 mld PLN, a zakupy w sieci robiło aż 77% internautów. Ponieważ polski rynek jest wciąż rynkiem młodym i niedojrzałym, nie ma przesłanek ku ewentualnym prognozom spowolnienia tego sektora. Według wielu badań, w 2025 roku jego wartość wynieść może pomiędzy 160 mld zł a 250 mld zł” – mówi Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

Wzrost odwiedzalności centrów handlowych

Średnia odwiedzalność w centrach i parkach handlowych na początku 2022 roku była niższa o 14% niż przed pandemią, jednak na koniec drugiego kwartału br. osiągnęła średni miesięczny poziom 380 tys. odwiedzających na obiekt handlowy, co jest porównywalnym poziomem do analogicznego okresu z 2019 roku. Szczególnie dobre wyniki odnotowały duże i bardzo duże centra handlowe (o pow. 40-60 tys. i powyżej 60 tys. mkw. GLA) – w czerwcu 2022 roku zanotowano wzrost o 8% niż w 2019 roku.

„Wzrost liczby odwiedzających w dużych i bardzo dużych centrach handlowych związany jest m.in. z sytuacją geopolityczną, która na dalszy plan „odsunęła” pandemię. Co za tym idzie, powracamy do nawyków time-spendingowych, które zauważalnie wpływają na sektor food & beverage, jak również entertainment. Ponadto obiekty zlokalizowane w centrach miast, nierzadko w okolicy węzła przesiadkowego, siłą rzeczy przyjęły naszych sąsiadów przybywających z Ukrainy. Powrót liczby odwiedzających do poziomów sprzed pandemii jest dobrym prognostykiem, jednak wzrost inflacji czy też regulacje prawne wpływające na wysokość zarobków netto w dłuższej perspektywie przełożą się na procesy decyzyjne klientów w obszarze dóbr fakultatywnych” – mówi Paulina Bauer, Associate, Head of Retail, Cushman & Wakefield.

Obroty centrów handlowych idą w górę

Wstępne dane o obrotach w centrach handlowych wskazują, że poziom sprzedaży w maju 2022 roku był wyższy o 20% niż przed pandemią. Już w kwietniu, dzięki wzmożonym zakupom w kategoriach: odzież, żywność oraz zdrowie i uroda, obroty przekroczyły poziomy odnotowywane w 2019 roku. Należy jednak wziąć pod uwagę, że sieci raportują nominalne wartości obrotów, które nie uwzględniają wpływu inflacji.

„Średni poziom sprzedaży w maju 2022 r. wyniósł ponad 1 000 PLN netto na mkw. powierzchni GLA. Biorąc pod uwagę poprawiający się wskaźnik odwiedzalności, spodziewamy się wzrostu wyników sprzedaży jeszcze w kolejnych miesiącach. Niewykluczone, że przy niższych cenach w sklepach zlokalizowanych w centrach lub parkach handlowych, konsumenci zrezygnują z zakupów on-line na rzecz stacjonarnych formatów. Należy jednak pamiętać, że w dłuższej perspektywie czynniki takie jak ogólnie pogarszająca się koniunktura gospodarcza oraz rosnąca inflacja zmniejszająca zasobność portfela polskiego konsumenta, mogą znaleźć odzwierciedlenie w niższym poziomie osiąganych przez najemców obrotów. Wzrosty cen spowodowane inflacją spowodują zmianę priorytetów konsumentów. Potrzeby, które nie będą niezbędne do codziennego funkcjonowania, nie będą zaspakajane w pierwszej kolejności.” – dodaje Beata Kokeli, Partner, Head of Retail Agency, Poland, Cushman & Wakefield.

Najsilniejsza od marca zwyżka kursów ukraińskich spółek rolnych na GPW

Wczorajszym danym o najwyższym od 1981 roku rocznym tempie inflacji w USA zanotowanym w czerwcu br. (+9,1 proc. r/r wobec +8,6 proc. w czerwcu i oczekiwań ekonomistów na poziomie +8,8 proc.) towarzyszyła umiarkowanie negatywne reakcja rynku akcji w USA (S&P 500 –0,45 proc., DJIA -0,67 proc., Nasdaq Composite -0,15 proc.). Najniżej od roku zamknął się w środę kanadyjski S&P/TSX Composite (-0,34 proc.).

W czwartek na rynkach akcji w Azji i Oceanii brak było jakiejś dominującej tendencji. Najsilniej – o +0,79 proc. – zwyżkował tajwański TAIEX. Największy spadek – o 0,97 proc. – notował singapurski Strait Times Index. Najniższy od 2 lat poziom osiągnął malezyjski KLCI.

Również w Europie początek sesji na rynkach akcji nie stał pod znakiem jakiegoś wyraźnego trendu (DAX -0,05 proc., CAC 40 -0,32 proc.).

Na GPW ok. godz. 9:30 WIG-20 nieznacznie rósł (+0,11 proc.). Wśród składników mWIG-u 40 (+0,22 proc. ok. godz. 9:40) najwyżej w historii były dziś ceny akcji Polenergii, natomiast najniżej od roku były akcje Ciechu.

Już drugi dzień z rzędu bardzo silnie rósł WIG- Spożywczy (+9,35 proc. ok. 9:30) napędzany ponad 13 proc. skokiem w górę kursu akcji ukraińskiego Kernel Holding. Również ponad 10 proc. zwyżkowała cen akcji ukraińskiego Astarta Holding. W obu przypadkach mamy do czynienia w ostatnich dniach z najsilniejszymi wzrostami kursu od marca. Obie te spółki mają łącznie prawie 70 proc. udział w WIG-Ukraine.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych pozostawała poniżej poziomi 3 proc. (2,935 proc.) i bardzo wyraźnie poniżej poziomu rentowności tamtejszych 2-latek (3,1985 proc.) strasząc w ten sposób „inwersją” krzywej rentowności.

Cena kontraktów na ropę naftową nadal pozostawała poniżej poziomi 100 USD za baryłkę (WTI -0,74 proc., Brent –0,48 proc. ok. godz. 9:15). Na COMEX-ie taniały dziś rano miedź (-1,6 proc.) i metale szlachetne (złoto -1 proc., srebro -1,44 proc., platyna -1,55 proc., pallad -1,24 proc.). Wczoraj najwyższy poziom od 2015 roku osiągnęła cena kontraktów na bydło opasowe („feeder cattle”) na CME.

Euro nadal broniło parytetu względem USD osiągniętego we wtorek (1,00172 ok. godz. 9:00). Amerykański dolar osiągnął dziś swój nowy najwyższy od 1998 roku poziom względem japońskiego jena (138,759 ok. godz. 9:00). Szczyt z sierpnia 1998 został ustanowiony na poziomie 147,63). Gdyby i on został pokonany kurs USD/JPY znalazłby się na najwyższym poziomie od 1990 roku. USD ustanowił dziś swe kolejne historyczne maksimum względem indyjskiej rupii. Nowe cykliczne maksima dolar osiągnął dziś również względem malezyjskiego ringitta oraz tajlandzkiego bata.
Złoty lekko dziś rano tracił (EUR/USD +0,08 proc., USD/PLN +0,55 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara już od prawie oscyluje wokół poziomu 20000 USD. Dziś ok. godz. 9:00 kurs wynosił 20019 USD (+0,54 proc.).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

To koniec wzrostów cen mieszkań

Pierwsze półrocze tego roku zakończyło etap niedawnego boomu na rynku nieruchomości. Teraz widzimy, że napędzała go nie tylko moda na nieruchomości, ale w dużej mierze tani kredyt i niskie stopy procentowe. Zgodnie z danymi SonarHome od stycznia do czerwca ceny mieszkań wciąż rosły w tempie od 1% do 6% w zależności od miasta. Jednak drugi kwartał 2022 był unikatowy, maj i czerwiec był czasem stabilizacji cen. Jeśli ta tendencja się utrzyma trzeci kwartał bieżącego roku będzie pierwszym od lat, w którym  ceny nie wzrosną. Nadziei na lepsze jutro nie dają nastroje konsumenckie Polaków, które są najsłabsze w historii.

Definitywnie ostatnie sześć miesięcy były czasem odwrócenia wielu trendów do jakich przyzwyczaiły nas poprzednie lata. Zmiany są widoczne praktycznie we wszystkich elementach otoczenia rynkowego, jednak to II kw. 2022 wyraźnie pokazał, że spowolnienie nie jest już spekulacją, jest rzeczywistością.

Wszystkie segmenty gospodarki jakie wpływają na rynek nieruchomości słabną.
Rynek pracy dotychczas dość silny, zaczyna się nieco osłabiać, zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zgodnie z danymi GUS wciąż rosło, jednak był to wzrost o 2,4% rok do roku (maj 2022 vs maj 2021). Wynagrodzenia realnie przestały już rosnąć. Przy inflacji sięgającej 14% w maju 2022 przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 13,5%. W czerwcu inflacja sięgała już poziomu 15,6% (jest to najwyższy poziom od 1997 roku, czyli 25 lat). Na dane dotyczące średnich pensji jeszcze czekamy, jednak mało prawdopodobne, że ich wzrost wyrówna się bądź przebije inflację.

Rynek kredytowy odgrywa główną rolę w zakończeniu okresu prosperity na rynku mieszkaniowym. Bieżąca seria podwyżek stóp procentowych jest najdłuższą i najwyraźniejszą w historii. Od października 2021 do lipca 2022 mieliśmy 10 podwyżek w 10 miesięcy, a stopy wzrosły z poziomu 0,1 do 6,5% (w latach 2011-2012 RPP podnosiła stopy z 3,5 do 4,75%, a w latach 2007-2008 z 4% do 6%). Bieżący poziom 6,5% był ostatnio notowany w 2005 roku.

Popyt na kredyty zgodnie z danymi BIK spadł w czerwcu aż o prawie 60% r/r. Niektóre banki, które wciąż chcą swoją ofertę opierać o kredyty hipoteczne zmodyfikowały zasady obliczania zdolności kredytowej, tak aby podnieść nieco zdolność swoich klientów. Przykładowo są jednostki, które przy wyliczeniach zdolności uwzględniają 500+, bądź dochód z najmu mieszkania oraz umów cywilnoprawnych.

Do niedawna powodem do narzekania były jedynie wysokie i szybko rosnące ceny mieszkań. Jednak to nie one spowodowały osłabienie popytu w 2022. Główną przyczyną były rosnące raty kredytów i ograniczenie zdolności kredytowej. W dzisiejszych realiach słabnie również atrakcyjność nieruchomości jako lokaty. Alternatywne formy inwestycji takie jak obligacje czy lokaty bankowe dają porównywalne zyski. Oprocentowanie lokat sięga już nawet 6%. Niezmiennie inwestycja w mieszkanie na wynajem jest wciąż dobrą formą, szczególnie teraz, gdy wysokość czynszów rośnie, jednak jest to rozwiązanie przede wszystkim dla klientów gotówkowych.

Ceny ofertowe hamują

Pierwsze półrocze tego roku było unikatowe w porównaniu do poprzednich lat. Ceny ofertowe mieszkań wciąż rosły jednak dynamika tego wzrostu hamowała. Miastem, które jako jedyne wyróżniało się w rankingu zmian cen lokali mieszkalnych był Wrocław, średnia cena 1m2 mieszkania wzrosła tam o 6% (porównanie czerwiec/styczeń 2022). W tym samym okresie w pozostałych miastach zmiany cen były już łagodniejsze od 1% w Poznaniu i Łodzi do 4% w Gdańsku.

Ceny mieszkań z rynku wtórnego w porównaniu kwartał do kwartału wciąż rosną. Zgodnie z danymi SonarHome w II kw. 2022 roku w porównaniu do I kw. 2022 najniższa dynamika wzrostu cen dotyczyła Warszawy i Poznania, odpowiednio 1,8% i 1,5%. Nieco mocniej wzrosły ceny w Krakowie – 2,6%, Gdańsku -2,7% i Wrocławiu – 3,5%.Średnie ceny SonarHome

Do kwietnia bieżącego roku ceny ofertowe mieszkań z rynku wtórnego rosły. W II kw. 2022 obserwujemy jednak wyhamowanie tej tendencji. Zmiany miesiąc do miesiąca są symboliczne, miesiące: maj i czerwiec, były momentem zatrzymania się wzrostu cen ofertowych. Ceny zatrzymały się na poziomie wyższym niż w I kw. bieżącego roku, dlatego porównanie kwartał do kwartału pokazuje ich wzrost, realnie jednak dwa poprzednie miesiące były czasem stabilizacji cen. Wyjątkiem był jedynie Wrocław, w którym wciąż obserwujemy trend wzrostowy – komentuje Barbara Bugaj, główny analityk SonarHome

Czekamy z ciekawością na kolejny III kw. bieżącego roku. Jeśli ceny od lipca do września pozostaną na poziomie porównywalnym do dzisiejszego, będzie to pierwszy kwartał od wielu lat, w którym nie dojdzie do wzrostów cen mieszkań.Ceny mieszkań tab SonarHome

Nastroje Polaków szorują po dnie

Rosnące ceny – inflacja, niepewność jak w niedalekiej przyszłości będzie wyglądała sytuacja ekonomiczna kraju, to powody jakie sprawiają, że nastroje Polaków mocno się osłabiły.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej prowadzony przez GUS jest badaniem, w którym ankietowani oceniają: własną sytuację finansową, ogólną sytuację ekonomiczną w kraju, ceny towarów i usług, rynek pracy, czy zdolność do dokonywania ważnych zakupów (w tę kategorię wpisują się np. mieszkania).ufność konsumencka

Czy nastroje Polaków wpływają na rynek nieruchomości? Analizując dane historyczne możemy zauważyć korelację pomiędzy trendem wskaźnika koniunktury konsumenckiej a sytuacją na rynku nieruchomości. Wskaźnik prowadzony przez GUS był informacją wyprzedzającą. Oznacza to, że na rynku nieruchomości zmiany w trendach były zauważalne później niż zmiany w nastrojach konsumentów. Przykładowo, po poprzednim kryzysie, nastroje Polaków zaczęły „odbijać” pod koniec 2012 roku, wyraźniejsze zmiany w popycie na mieszkania były natomiast zauważalne od 2014 roku. Bieżący trend spadkowy wskaźnika koniunktury konsumenckiej jest zatem wskazówką na przyszłość dla naszego rynku.

Rynek biurowy w Warszawie – II kwartał 2022

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała zagregowane dane na temat warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w II kwartale 2022 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Collier s, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz powierzchni niewynajętej.

Na koniec czerwca 2022 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły niespełna 6 270 300 m kw.

W II kwartale 2022 roku na stołeczny rynek dostarczono 35 600 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w dwóch projektach – SkySAWA (22 800 m kw.) zlokalizowanego w Centralnym Obszarze Biznesu oraz Intraco Prime (12 800 m kw.) w strefie Centrum. Od początku 2022 roku na rynek dostarczono ponad 129 000m kw. powierzchni biurowej, włączając w to sześć projektów oddanych do użytkowania w I kwartale br.

Na koniec II kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 11,9% (spadek o 0,3 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 0,6 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2021 roku). Dostępność powierzchni biurowej była na poziomie 747 700 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów spadł do 11,6%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 12,2%.
W drugim kwartale 2022 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął wynik 212 200 m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy COB oraz Centrum. W I połowie roku łączny popyt na biura wyniósł niemal 479 400 m kw.

W okresie od kwietnia do końca czerwca 2022 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł renegocjacjom – 48%, oraz nowym umowom – 45% (włączając umowy przednajmu). Natomiast ekspansje stanowiły 7% zarejestrowanego popytu.

Największymi transakcjami były renegocjacje – odnowienie umowy najmu niemal 21 000 m kw. przez Samsung Electronic Polska (R&D) w budynku Warsaw Spire C, renegocjacja kontraktu na 9 800 m kw. podpisana przez KOWR w Karolkowa Business Park oraz odnowienie umowy najmu na 9 500 m kw. przez poufnego najemcę z branży IT w budynku Warsaw Financial Center.

Rekordowa inflacja w USA. Co dalej z kursem dolara?

Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wzrosła do 9,1% r/r – nikt nie oczekiwał w konsensusie Bloomberga tak wysokiego odczytu. Nic dziwnego, że oczekiwania na podwyżki w USA podskoczyły i EURUSD znowu przetestował parytet. Fed musi udowodnić, że jest w stanie sprowadzić inflację w dół i przede wszystkim oczekiwania inflacyjne.Rekordowa inflacja w USA

Inflacja kontynuuje wzrosty, przypominając impuls z lat 70. Na ten moment inflacja w Stanach Zjednoczonych idzie mocno do góry, choć inflacja bazowa nieco spada – to efekt mniejszej dynamiki cen np. samochodów. Jednak ceny związane z rynkiem nieruchomości wciąż rosną, pomimo wyższych stóp procentowych.  Źródło: Macrobond, XTBRekordowa inflacja w USA 2

W  oczy rzuca się przede wszystkim dalszy wzrost kosztów związany z paliwami – tutaj największy skok kontrybucji. Oczywiście koszty związane z mieszkaniem (schronieniem) w dalszym ciągu rośnie. Tutaj również mocny wzrost po stronie kosztów mediów. Spada jednak dynamika cen samochodów – ceny wciąż rosną, ale od 3 miesięcy z rzędu ta dynamika spada, co powoduje spadek cen inflacji bazowej. Źródło: Macrobond, XTB

Rynek stóp procentowych bardzo mocno zareagował. Jeszcze wczoraj wycena 74-75 pb podwyżki w lipcu, a dzisiaj prawie 84 punkty bazowe. W sumie z wrześniem oznacza to, że mamy wycenę dwóch podwyżek o 75 punktów bazowych. Na tym etapie wydaje się to mało prawdopodobne, ale nie można wykluczyć takiego ruchu jak podwyżka o 100 pb w lipcu i 50 pb bazowych we wrześniu. Zobaczymy jak będą wyglądały najbliższe komentarze ze strony bankierów Fed. Niemniej mocne podwyżki do 3,5% do końca roku są raczej pewne.Rekordowa inflacja w USA 4

Do grudnia mamy wycenę 3,6%, czyli niemal 200 punktów bazowych od obecnych poziomów. To oznacza, że powinniśmy oczekiwać stopy rzędu 3,5% na koniec tego roku. Rynek widzi, że już od kwietnia-czerwca możliwe są obniżki. Z drugiej strony część członków Fed widzi do połowy przyszłego roku stopy blisko 4%. Źródło: BloombergRekordowa inflacja w USA 4

Najmocniej zyskały oczekiwania dotyczące wrześniowej podwyżki. W sumie oczekiwania na dwa najbliższe posiedzenia dają szanse na podwyżkę o 150 punktów bazowych! Rynek widzi jednak koniec podwyżek na koniec tego roku, z małą szansą na grudniowy ruch. To oznacza możliwych agresywnych podwyżek (frontloading) z oczekiwaniem na szybkie obniżki nawet już w przyszłym roku. Źródło: BloombergRekordowa inflacja w USA 5

EURUSD przetestował parytet. Jednak agresywne podwyżki i możliwa recesja mogą sugerować, że dolar nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Źródło: xStation5

Autor: Michał Stajniak, analityk XTB

Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2022

597 000 – to liczba ofert pracy, które zamieścili pracodawcy w I półroczu 2022 roku w serwisie Pracuj.pl. Minione 6 miesięcy to kolejny rekordowy okres pod względem aktywności rekrutacyjnej pracodawców. Zmiany na rynku pracy  napędzają zapotrzebowanie na kadry, a także wpływają pozytywnie na treść, atrakcyjność i różnorodność ogłoszeń. Zaobserwować można było także trendy związane z pracą zdalną i kompetencjami cyfrowymi. Uwagę przyciąga ponadto wpływ inflacji i sytuacji gospodarczej na rekrutację. Zapraszamy do lektury raportu Pracuj.pl „Rynek Pracy Specjalistów. I półrocze 2022”.

I półrocze 2022 roku. Najważniejsze informacje:

  • Blisko 600 000 ofert zamieszczonych w Pracuj.pl w I półroczu 2022 roku.
  • IT po raz pierwszy na szczycie najpopularniejszych specjalizacji (24% ofert).
  • Duże zapotrzebowanie na sprzedawców i pracowników fizycznych.
  • Największa aktywność finansów i bankowości wśród branż (firm).
  • Coraz większa liczba ofert z pracą zdalną oraz widełkami wynagrodzeń.
  • 36% ogłoszeń pochodzących ze specjalizacji z istotną rolą kompetencji cyfrowych.

Rekordowe półrocze w czasach wyzwań

I półrocze 2022 roku to fascynujący czas dla obserwatorów trendów HR i zmieniających się tendencji w obszarze życia zawodowego. Minione pół roku upłynęło pod znakiem rozpędzonego rynku rekrutacji, oferującego jeszcze większy wybór ofert, a także pod kątem szerszego otwierania się pracodawców na oczekiwania kandydatów. Z drugiej strony jednak tym zjawiskom towarzyszyły m.in. wybuch wojny w Ukrainie, rosnąca inflacja, spirala płacowo-cenowa czy niełatwy powrót części firm do biur, czyli zjawiska wpływające tak na całą gospodarkę, jak i na poszczególne firmy i kandydatów.

W obliczu tak różnorodnych wyzwań, skala rekrutacji w I półroczu 2022 roku pozwala oceniać sytuację rynkową dość optymistycznie. Udowadnia ona siłę rynku pracy, a także apetyt pracodawców i kandydatów na pozytywną zawodową zmianę. Między styczniem, a czerwcem 2022 roku w Pracuj.pl ukazało się 597 000 ogłoszeń o pracę, czyli o 35% więcej, niż w analogicznym okresie w ub.r.

Rekordowy okazał się okres między styczniem a marcem, gdy ukazało się 312 000 ofert. Wówczas również skala zachorowań na koronawirusa zaczęła szybko spadać po szczycie z przełomu stycznia i lutego bieżącego roku, znoszono kolejne obostrzenia, co mogło wpływać pozytywnie na aktywność rekrutacyjną. W stosunku do I kwartału 2022 aktywność pracodawców nieco spadła między kwietniem i czerwcem, gdy zamieszczono 285 000 ogłoszeń. Na spadek ten niewątpliwie mogły mieć wpływ zjawiska makrogospodarcze, takie jak m.in. negatywne odbijanie się inflacji i rosnących płac na możliwościach rekrutacyjnych części firm czy też wpływ wojny w Ukrainie na klimat inwestycyjny w Polsce. Należy jednak podkreślić, że mieliśmy wciąż do czynienia z czasem wyjątkowo intensywnej rekrutacji na tle minionych lat.

Specjalizacje poszukiwane w I półroczu 2022

Na pierwszym miejscu w zestawieniu najbardziej popularnych specjalizacji, po raz pierwszy w historii badania, znaleźli się specjaliści ds. IT. Kierowano do nich blisko co czwartą ofertę w Pracuj.pl (24%) w badanym okresie. Na wynik ten złożyły się oferty dla specjalistów ds. rozwoju oprogramowania (16% wszystkich ogłoszeń) oraz administracji IT (8%). Tak duże zainteresowanie ekspertami ds. technologii dowodzi rosnącej roli kompetencji cyfrowych na rynku pracy oraz jeszcze większego, niż dotychczas wyboru ofert dla osób rozwijających się w tym obszarze.

Na drugim miejscu zestawienia, z nieznacznie niższą liczbą ogłoszeń od IT, znaleźli się specjaliści ds. sprzedaży – dotychczasowy lider zestawienia. Do nich również kierowanych było 24% ofert na portalu. Czynnikiem, który mógł wpływać pozytywnie na popularność tej grupy było uspokajanie się sytuacji pandemicznej, generujące większą aktywność centrów handlowych i działów sprzedaży. Negatywnym czynnikiem była natomiast inflacja, wpływająca na postawy zakupowe Polaków i firm, a także na koniunkturę w handlu.

Na trzecim miejscu znaleźli się pracownicy obsługi klienta, do których kierowano 13% ogłoszeń w serwisie. Tuż za nimi uplasowali się pracownicy fizyczni, którzy również mogli wybierać spośród 13% ogłoszeń. To z kolei specjalizacja, w której w ostatnich półroczach zaobserwować można było wyraźny wzrost zainteresowania pracodawców – o czym więcej piszemy w dalszej części raportu. Na piątym miejscu wśród najpopularniejszych specjalizacji uplasowała się inżynieria (10%).

Najbardziej aktywne branże w I półroczu 2022

W I półroczu 2022 roku pracowników poszukiwały najczęściej przedsiębiorstwa specjalizujące się w finansach i bankowości, odpowiedzialne za 11% ofert pracy w Pracuj.pl. Na drugim miejscu niewiele za nimi znalazła się branża IT, z której pochodziło co dziesiąte ogłoszenie. Na trzecim miejscu podium uplasowali się pracodawcy z obszaru handlu detalicznego / B2C, czyli m.in. operatorzy sieci sklepów spożywczych, dyskontów, galerii handlowych (9% ogłoszeń).

Stosunkowo wysoką aktywnością wykazywały się ponadto firmy z branży produkcyjnej (7%), budowlanej (6%) oraz z obszaru handlu i sprzedaży B2B (5%). Szczególnie w przypadku obszaru produkcji i budownictwa na aktywność rekrutacyjną mógł mieć wpływ znaczący odpływ wielu pracowników z Ukrainy płci męskiej, którzy w obliczu agresji Rosji na swój kraj postanowili do niego wrócić.

Województwa z największą liczbą ofert

Co piąte ogłoszenie publikowane na Pracuj.pl w I półroczu 2022 roku pochodziło od pracodawców z województwa mazowieckiego (20% wszystkich ofert na portalu), plasując go zdecydowanie przed innymi częściami Polski. Na czołowych miejscach obok niego znalazły się dolnośląskie (10%), a także śląskie, małopolskie i wielkopolskie (po 9%). Na kolejnych miejscach uplasowały się województwa pomorskie (7%) oraz łódzkie (6%).

Warto zauważyć, że udział województw w całej puli ofert pracy jest wyznaczany na podstawie deklarowanej lokalizacji firmy lub jej oddziału, który rekrutuje pracownika. W obliczu wzrostu popularności pracy zdalnej warto wziąć pod uwagę, że ostatecznie zrekrutowany pracownik niekoniecznie będzie faktycznie wykonywać obowiązki w tym województwie. Trend ten widoczny jest m.in. w branży IT, kreatywnej czy w usługach biznesowych, gdzie dostrzegalne są migracje części pracowników do mniejszych miast czy rodzinnych regionów.

Kompetencje cyfrowe w cenie

Aż 36% ofert zamieszczonych w serwisie w I półroczu 2022 roku dotyczyło specjalizacji, w których rola kompetencji cyfrowych jest już wysoka lub dynamicznie rośnie – w tym IT, marketingu, reklamy, grafiki, e-commerce czy badań i rozwoju. Te dane wskazują, że rola kompetencji cyfrowych wykracza znacznie ponad samą specjalizację IT, do której było kierowane 24% ofert.

Co więcej, warto zauważyć, że wyraźny wzrost znaczenia obszarów, w których kompetencje cyfrowe odgrywają szczególnie istotną rolę, widoczny jest na przestrzeni ostatnich miesięcy. O ile bowiem jeszcze w III kwartale 2021 roku do tego grona można było zaliczyć 25% ofert pracy zamieszczonych w Pracuj.pl, o tyle już w ostatnich trzech miesiącach ub.r. było to 32%, a w minionych dwóch kwartałach – 36% wszystkich ogłoszeń.

Mocna pozycja pracy fizycznej

W I półroczu 2022 roku dostrzegalny był nadal widoczny od dłuższego czasu wzrost zainteresowania pracodawców pracownikami fizycznymi. W minionych 6 miesiącach stanowili oni czwartą najbardziej popularną specjalizację w serwisie Pracuj.pl. Na zapotrzebowanie pracodawców na tę grupę kandydatów niewątpliwie wpływa zniknięcie z polskiego rynku pracy mężczyzn  pochodzących z Ukrainy. Wiele firm stanęło niemal z dnia na dzień przed wyzwaniem pilnego zastąpienia części kadry nowymi pracownikami.

Wzrost liczby rekrutacji pracowników fizycznych widoczny jest w statystykach serwisu Pracuj.pl, któru w ostatnich latach stał się coraz bardziej dopasowany do potrzeb tej grupy specjalistów i rekrutujących ją pracodawców. Jeszcze w I półroczu 2021 roku do pracowników fizycznych kierowano 50 000 ogłoszeń. W II półroczu 2021 roku było ich już 70 000, a w ostatnich sześciu miesiącach liczba ta dodatkowo wzrosła do 77 000.

Praca zdalna i hybrydowa w ofertach pracy

Choć wielu pracodawców po uspokojeniu się sytuacji pandemicznej podjęło decyzję o częściowym lub pełnym powrocie zespołów do biur, ostatnie miesiące dowiodły, że praca zdalna i hybrydowa (wykonywana częściowo w siedzibie firmy, a częściowo poza nią) utrzymują swoją rolę jako ważne i często występujące modele wykonywania obowiązków. Stały się one ponadto istotnym elementem ofert zatrudnienia.

Łącznie aż 27% ogłoszeń widniejących na portalu Pracuj.pl pod koniec I półrocza 2022 roku dotyczyło pracy zdalnej lub hybrydowej. Wykonywanie zadań w pełni poza siedzibą firmy umożliwiało 16% ofert. W stosunku do sytuacji z końca 2021 roku widoczny jest niewielki spadek liczby ofert w pełni zdalnych, ale najwyższy w historii udział ofert umożliwiających przynajmniej częściową pracę spoza biura.

Utrzymująca się wysoka popularność pracy zdalnej i hybrydowej jest odpowiedzią na oczekiwania pracowników. Według badań Pracuj.pl większość osób, które w pandemii realizowały obowiązki w ten sposób, nie chce z niego rezygnować.

Widełki zarobków w ofertach pracy

W obliczu rywalizacji o kandydatów wyraźnie dostrzegalne są zmiany w podejściu do jawności widełek wynagrodzenia. Pod koniec I półrocza 2022 roku już 12% aktywnych ogłoszeń w Pracuj.pl zawierało informacje o możliwym przedziale zarobków na danym stanowisku. To liczba wyraźnie wyższa od tej sprzed wybuchu pandemii. Można przypuszczać, że rosnący popyt na pracowników i mocniejszy nacisk na negocjacje ze strony kandydatów powoli, ale systematycznie wpływają na gotowość do ujawniania zarobków. Wspierając ten pozytywny trend, Grupa Pracuj już od kilku lat prezentuje widełki zarobków we wszystkich swoich ofertach zatrudnienia i zachęca do tego pozostałych pracodawców.

Wśród specjalizacji, w których dostrzegalny jest najwyższy odsetek ogłoszeń z widełkami zarobków, wyróżniają się te związane z kompetencjami cyfrowymi. Na informacje o kwocie wynagrodzenia już na poziomie oferty mogą często liczyć eksperci z obszaru e-commerce i usług internetowych (25%) oraz zajmujący się rozwojem oprogramowania (23%). Powyżej średniej plasują się także m.in. pracownicy z obszaru marketingu (18%), nieruchomości (16%) oraz transportu i logistyki (15%).

Coraz więcej pracy dla początkujących

Pandemia koronawirusa, wyznaczająca wiele reguł gry w świecie rekrutacji i pracy w ciągu ostatnich dwóch lat, miała także znaczne konsekwencje dla osób rozpoczynających karierę zawodową. Szczególnie w pierwszym półroczu pandemii dostrzegalny był spadek liczby ofert stażów i praktyk, a pracodawcy chętniej zatrudniali osoby z przynajmniej paroletnim doświadczeniem zawodowym. Jednak po tym etapie początkowego szoku sytuacja się poprawiła, czego dowodem była m.in. bardzo duża aktywność pracodawców podczas kolejnych edycji Festiwalu Pracy JOBICON online.

I półrocze 2022 roku dowiodło, że osoby będące na początku karier zawodowych mają obecnie spory wybór możliwości rozwoju. Między styczniem i czerwcem ukazało się łącznie ponad 88 tysięcy ogłoszeń kierowanych do stażystów, praktykantów, młodszych specjalistów i asystentów. To 15% wszystkich ofert w serwisie.

Komentarz: Rafał Nachyna, Dyrektor Operacyjny Grupy Pracuj

Rafał Nachyna, Dyrektor Operacyjny Pracuj.pl, komentuje trendy na rynku pracy w I półroczu 2022 roku oraz wyzwania, przed którymi stają pracodawcy i kandydaci.

Wieloletnie doświadczenie pracy w branży rekrutacyjnej podpowiada, że najlepsze efekty przynosi w niej połączenie optymizmu i innowacyjności ze zdolnością obiektywnej oceny sytuacji. To podejście szczególnie ważne w czasach, gdy liczba ofert pracy bije historyczne rekordy, ale jednocześnie otoczenie przynosi wyzwania gospodarcze i geopolityczne. Przyglądaniu się pozytywnym trendom powinien dziś towarzyszyć więc namysł nad tym, jak przedłużyć dobre efekty, nie zapominając o zarysowujących się wyzwaniach.

Na I półrocze 2022 roku złożyły się dwa kwartały rekordowe na tle minionych lat pod względem skali rekrutacji. Blisko 600 000 ofert w serwisie Pracuj.pl zamieszczonych w ciągu zaledwie sześciu miesięcy to wynik, którego jako kadra zarządzająca Grupy Pracuj jeszcze ledwie kilka lat temu nie bylibyśmy skłonni prognozować. Sposób, w jaki pracodawcy, pracownicy i kandydaci wyszli z wyzwań pandemii budzi ogromny szacunek i po raz kolejny podkreśla potencjał, jaki drzemie w polskiej gospodarce i pracujących na jej rzecz talentach.

Rozgrzany rynek rekrutacji nie istnieje jednak w próżni. Minione sześć miesięcy przyniosło zarówno rozwój dobrze znanych pozytywnych trendów, jak i wyzwania związane z wybuchem konfliktu w Ukrainie czy sytuacją gospodarczą. Optymizmowi wynikającemu z pojawiania się jeszcze bardziej atrakcyjnych, różnorodnych i bogatych w szczegóły ofert towarzyszyć musi więc refleksja nad tym, na co powinniśmy się uodpornić w najbliższej przyszłości. Na kilka kwestii warto zwrócić szczególną uwagę.  Od tego, jak zaadresujemy wyzwania i powstające przed nami szanse zależy, jaki obraz rynku pracy wyłoni się w kolejnych miesiącach.

NOTA INFORMACYJNA

Niniejsze zestawienie oparte zostało na danych wewnętrznych Grupy Pracuj, przedstawiających statystyki ogłoszeń zamieszczonych przez pracodawców w serwisie Pracuj.pl w 2021 roku. Dane w niniejszym zestawieniu obejmują wszystkie oferty pracy opublikowane w serwisie Pracuj.pl w omawianym okresie, widoczne dla użytkowników serwisu jako pojedyncze ogłoszenie w danej lokalizacji serwisu. Prezentowanych danych nie należy utożsamiać z liczbą projektów rekrutacyjnych oferowanych przez Grupę Pracuj swoim klientom (pracodawcom), na które składają się: ogłoszenia o pracę (jedno lub więcej w ramach jednego projektu rekrutacyjnego) oraz dodatki budujące zasięg i zwiększające liczbę CV wysyłanych przez kandydatów (ang. add-ons).

Prezes InventionMed zwiększa swoje zaangażowanie w akcje Spółki

InventionMed S.A., notowana na NewConnect, technologiczna firma z branży medycznej, której flagowym rozwiązaniem jest TutorDerm – edukacyjny symulator medyczny wykorzystujący m.in. technologię VR – poinformowała o zakupie 41 381 akcji Spółki przez jej Prezesa Zarządu, Tomasza Kierula. Zwiększenie zaangażowania ma związek z planowaną emisją akcji InventionMed. Wcześniej  zamiar wzięcia udziału w ewentualnej emisji akcji zadeklarowało SoftBlue SA – obecnie największy akcjonariusz Spółki.

– Sytuacja geopolityczna oraz rynkowa wymaga ograniczenia ryzyk wynikających z otoczenia w jakim się znajdujemy. Celem emisji akcji serii F jest zapewnienie Spółce odpowiedniego buforu bezpieczeństwa pozwalającego na dalszy rozwój flagowych projektów. Planowane podwyższenie kapitału odbędzie się z zachowaniem prawa poboru dla akcjonariuszy posiadających akcje w dniu prawa poboru, pozwoli to dotychczasowym akcjonariuszom InventionMed na równe partycypowanie w podwyższeniu kapitału. – powiedział Tomasz Kierul, prezes zarządu InventionMed – Dlatego prywatnie jako akcjonariusz zdecydowałem się na zwiększenie swojego zaangażowania w InventionMed. Wierzę w nasz projekt i jego komercjalizację. Cieszę się, że nasze wysiłki i argumentacja jest dostrzegana również przez naszego największego akcjonariusza – spółkę SoftBlue, która zadeklarowała chęć wzięcia udziału w emisji. – dodaje. Tomasz Kierul w tym momencie posiada ponad 85 000 akcji spółki.

Pod koniec czerwca br. akcjonariusze InventionMed podjęli na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy  uchwałę ws. podwyższenia kapitału zakładowego Spółki poprzez emisję 101.393.580 akcji serii F o wartości nominalnej 0,10 PLN. Emisja odbędzie się z zachowaniem prawa poboru dla wszystkich osób będących akcjonariuszami na dzień 26 września 2022 r. (dzień prawa poboru).

Flagowym projektem Spółki jest TutorDerm, czyli symulator medyczny, który został stworzony dla potrzeb edukacji z dziedziny dermatologii klinicznej i estetycznej. Produkt w swym działaniu wykorzystuje technologię wirtualnej rzeczywistości. Symulowanie działań TutorDerm dostarcza wrażenie immersji środowiska wizualnego oraz czucia, co umożliwia praktykowanie zabiegów m. in. lekarzom, kosmetologom oraz studentom. W pierwszej połowie kwietnia br. sprzęt został wypożyczony przez Warszawski Uniwersytet Medyczny. Następnie pod koniec maja br. w Collegium Medicum w Bydgoszczy miał miejsce cykl pilotaży z wykorzystaniem TutorDerm. Spółka wraz z zakończeniem pilotażu w Collegium Medicum poszukuje współpracy z następnymi ośrodkami medycznym.

Spółka kontynuuje również budowę Centrum Badawczo-Rozwojowego w Bydgoszczy, tj. centrum innowacyjnych technik symulacji medycznych i rehabilitacyjnych w oparciu o wirtualną i rozszerzoną rzeczywistość oraz autorską technologię podwójnej immersji.

– Finansowanie na dokończenie budowy Centrum Badawczo-Rozwojowego jest przez Spółkę zapewnione. Prace budowlane przebiegają zgodnie z zaakceptowanym harmonogramem przez instytucje, które udzieliły nam dofinansowania. – zakończył Tomasz Kierul.

Inwestycja o wartości niecałych 30 milionów złotych otrzymała dofinansowanie z Programu Operacyjnego Innowacyjny Rozwój w wysokości ponad 16 milionów złotych.

Zadłużone firmy konsultingowe doradzają klientom i liczą na zapłatę

W ciągu niespełna czterech lat zadłużenie firm konsultingowych działających na polskim rynku wzrosło o 70 proc., do 263,1 mln zł – podaje Krajowy Rejestr Długów. Doradzanie innym przedsiębiorstwom w kwestiach podatkowych, księgowych czy prawnych nie idzie w parze z własną dyscypliną płatniczą. Co gorsza, firmy z branży konsultingowej nie mogą odzyskać pieniędzy od swoich klientów, którzy są im winni 449,4 mln zł.

Jeszcze w 2018 r. zaległości finansowe podmiotów z tego segmentu wynosiły 184 mln zł. Miało je 5413 firm. Średnie zadłużenie sięgało wówczas 34 tys. zł. W pandemii ich sytuacja znacznie się pogorszyła. We wrześniu 2021 r. suma niezapłaconych faktur i rachunków poszybowała do 345,8 mln zł, liczba dłużników do 7228, a przeciętna kwota niezapłaconych faktur i rachunków do 47,8 tys. zł. Od tego czasu zadłużenie zaczęło spadać, choć w lutym bieżącego roku znów podskoczyło. Dziś wynosi 263,1 mln zł, średni dług to 36,3 tys. zł, a liczba dłużników 7249 – najwięcej w ujęciu historycznym.

Doradzają nie tylko korporacje

Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów, dotyczące zaległości płatniczych, obejmują firmy prowadzące działalność prawniczą, rachunkowo-księgową, doradztwo podatkowe oraz związane z zarządzaniem.

Należy wziąć pod uwagę, że branża konsultingowa jest zwykle postrzegana przez pryzmat dużych, wiodących korporacji zajmujących się doradztwem podatkowym i audytem. Tymczasem tworzy ją także liczna grupa mniejszych firm, w tym jednoosobowych działalności gospodarczych. Ma to odzwierciedlenie w naszej bazie danych. Gros długu obciąża właśnie JDG-i. Mają one do zapłacenia 140,5 miliona złotych. Z kolei przedsiębiorstwa i instytucje 121,7 miliona złotych. Reszta, czyli 888 tysięcy złotych, to długi spółek cywilnych – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Konsulting za drogi dla małych firm

Według raportu dotyczącego rynku usług konsultingu, opublikowanego w 2020 r. przez Centrum Analiz Fundacji Prospekt, najwięcej, bo po 56 proc. polskich przedsiębiorstw, korzysta z doradztwa prawnego i marketingowego, 31 proc. z księgowego, a niemal co 5. z podatkowego. 1/3 badanych nie kupuje takich usług. Co nie znaczy, że są z nimi na bakier – prawie 29 proc. decyduje się na nie raz na rok, a prawie co 4. raz na kwartał. Z cotygodniowego wsparcia doradcy korzysta zaledwie 5 proc. badanych i są to przedsiębiorcy posiadający firmy z przychodem powyżej 5 mln zł. Porównując częstotliwość zakupu doradztwa do przychodów, wyraźnie widać, że im więcej jest w biznesie pieniędzy, tym bardziej właściciele są chętni do korzystania z zewnętrznych usług. Ponad połowa z tych, którzy zadeklarowali, że nie wspierają się konsultingiem, prowadzi firmy o przychodzie poniżej 100 tys. zł. Dla polskich przedsiębiorców barierą w korzystaniu z firm konsultingowych są bowiem koszty.

Rodzime firmy, w przeciwieństwie do zachodnich rynków, nie mają ugruntowanego zwyczaju korzystania z konsultingu biznesowego, obejmującego szerokie doradztwo strategiczne. Na taką pomoc decydują się najczęściej przedsiębiorcy i menedżerowie, którzy zdają sobie sprawę, że bez specjalistycznej wiedzy nie uda im się pójść dalej z rozwojem.

Doradcy podatkowi najmocniej zadłużeni

Jak wynika z najnowszych danych KRD, najbardziej zadłużone są podmioty zajmujące się doradztwem związanym z zarządzaniem. Przypada na nie 109,9 mln zł zaległości. Spółki prawnicze mają do oddania 64,4 mln zł, natomiast prowadzące działalność rachunkowo-księgową i doradztwo podatkowe – 62 mln zł.

Patrząc przez pryzmat średniego zadłużenia, prym wiodą podmioty zajmujące się badaniami naukowymi i pracami rozwojowymi – na jedną firmę przypada przeciętnie 54,1 tys. zł zaległości. Drudzy są prawnicy z sumą 43,6 tys. zł, a kolejni doradcy odpowiedzialni za zarządzanie, ze średnią kwotą długu 42,8 tys. zł.

Pod względem regionów najwyższe łączne zadłużenie – 96 mln zł – mają firmy konsultingowe z Mazowsza. Za nimi jest województwo śląskie z kwotą 31,1 mln zł, a podium zamyka Dolny Śląsk, gdzie doradcy powinni uregulować 24,5 mln zł. Najmniej problemów z płatnościami ma Podlasie, gdzie długi wynoszą 1,6 mln zł.

Na pieniądze od firm konsultingowych czekają przede wszystkim banki, ubezpieczyciele i firmy windykacyjne – kwota 161,9 mln zł to ponad połowa ich całego długu. Problem z przepływem pieniędzy widać też w samej branży, gdyż 22,5 mln zł to nieuregulowane faktury wobec… innych firm doradczych. Natomiast 15 mln zł stanowią zaległości wobec podmiotów zajmujących się działalnością informacyjną i komunikacyjną, głównie firm z branży IT.

Klienci nie płacą firmom konsultingowym

Wiarygodność finansowa w branży doradztwa jest szczególnie ważna, gdyż buduje ona zaufanie kontrahentów. Profesjonalizm podmiotów konsultingowych mierzy się ich kompetencjami i trafnymi rozwiązaniami tworzonymi dla klientów, ale istotną rolę odgrywa też dyscyplina płatnicza. Firmom tym nie pomaga jednak to, że same mają zamrożone u klientów aż 449 milionów złotych. Tyle są im winni kontrahenci, dla których świadczyły one swoje usługi – mówi Andrzej Kulik, ekspert programu Rzetelna Firma.

Najmniej solidne w regulowaniu należności wobec firm doradczych są przedsiębiorstwa transportowe i magazynowe, które zalegają im z zapłatą 102,4 mln zł. Z kolei 94,2 mln zł są winne przedsiębiorstwa handlowe, a 57,4 mln zł sektor budowlany.

Firmy konsultingowe słono płacą za niewywiązywanie się z regulowania zobowiązań przez kontrahentów, gdyż w ich przypadku wartość wierzytelności przewyższa kwotę długów. To utrudnia funkcjonowanie na rynku i tworzy błędne koło: kontrahenci nie płacą, więc doradcy nie mają z czego pokryć swoich rachunków. Taka sytuacja może pogłębiać problemy finansowe branży, dlatego konieczne jest odblokowanie gotówki. Można to zrobić, kierując zaległe faktury do windykacji polubownej, która przywraca pieniądze do obiegu, a jednocześnie pomaga zachować dobre kontakty handlowe z klientami. Jak pokazuje badanie, które przeprowadziliśmy na przedsiębiorcach, firmy korzystające z windykacji polubownej są postrzegane jako wiarygodne i odpowiedzialnie podchodzące do zapłaty za swoją pracę. Wskazało tak trzy czwarte ankietowanych – podsumowuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Brak czasu to w Polsce główna przeszkoda w prawidłowych relacjach pacjent-medyk

Jakie czynniki mogą utrudniać prawidłowe relacje na linii pacjent-personel medyczny? – Przede wszystkim brak czasu. Na ten problem wskazywało aż 92 proc. lekarzy i 42 proc. pacjentów – wskazał prof. Zbigniew Izdebski, przywołując wyniki swoich badań.

9 czerwca rozpoczęła się I edycja Kongresu Humanizacji Medycyny. Zaproszeni eksperci rozważali zagadnienie humanizacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego oraz systemu ochrony zdrowia bardzo szeroko i w wielu aspektach. Wśród podjętych wątków pojawiła się też kwestia humanistycznego podejścia do pacjenta przez wszystkich uczestników procesu diagnostyki i leczenia – z naciskiem na podkreślenie różnorodności kontaktu przedstawicieli różnych zawodów medycznych z chorym.

Komunikacja na linii pacjent – personel medyczny. Przebadano ponad 4 tys. osób

Podczas kongresu wyniki swoich badań – których realizację wsparła grantem Agencja Badań Medycznych – dotyczących poziomu humanizacji systemu ochrony zdrowia oraz procesu leczenia, przedstawił prof. Zbigniew Izdebski. Jedną z kwestii, nad którą pochylił się prof. Izdebski, była prawidłowa komunikacja z perspektywy pacjentów, ale i pracowników systemu. Celem badania była próba określenia tego, co utrudnia nawiązanie prawidłowych i satysfakcjonujących obie stronty relacji pacjent-medyk.

Właściwe badania – poprzedzone etapem pilotażu – przeprowadzono w 114 jednostkach medycznych. W sumie przebadano 4012 osób. Autorzy badania starali się uwzględnić różnorodność systemu ochrony zdrowia: projektem objęto 94 szpitale i 20 poradni z całej Polski (w tym 205 lekarzy, 1233 pielęgniarek i położnych, 169 ratowników medycznych, 436 z pozostałego personelu medycznego oraz 1672 pacjentów)

– Jakie otrzymaliśmy wyniki na pytanie o poziom humanizacji medycyny ze strony pracowników ochrony zdrowia i pacjentów? Wszyscy wskazywali, że w największym stopniu ważna jest jasna i zrozumiała komunikacja, poświęcenie czasu pacjentowi, uprzejme traktowanie, staranność i dokładność wykonywanych działań oraz przedstawienie procesu leczenia, koniecznych do wykonania procedur oraz potencjalnych skutków ubocznych leczenia. Bardzo mocno podkreślono indywidualne podejście do pacjenta – zwrócił uwagę prof. Izdebski.

W komunikacji medyk-pacjent najbardziej doskwiera brak czasu

W trakcie badania pacjentów i pracowników zapytano, co według nich jest najważniejsze w komunikacji medyk-pacjent. Indywidualne podejście – tak zadeklarowało 32 proc. pacjentów; wśród pracowników było to najbardziej istotne dla pielęgniarek: tę odpowiedź wybrało 52 proc. z nich. Staranność wykonywanych działań była najważniejsza dla ratowników medycznych. Jasna i zrozumiała komunikacja z pacjentem była ważna dla wszystkich pracowników OZ, ale ponownie najczęściej wskazywali na nią ratownicy medyczni. 38 proc. pacjentów zadeklarowało, że ważne jest dla nich wysłuchanie i poświęcenie im czasu przez personel – jedynie 16 proc. pracowników OZ wskazywało, że jest to dla nich istotne. Z kolei aż 64 proc. pracowników wskazało, że ważna jest dla nich prawidłowa komunikacja werbalna (najważniejsza dla pielęgniarek).

– Jakie czynniki mogą utrudniać prawidłowe relacje na linii chory – personel? Przede wszystkim brak wystarczającego czasu. Na ten problem wskazywało aż 92 proc. lekarzy i 42 proc. pacjentów. Na nadmierną biurokrację najczęściej wskazywali lekarze, na braki kadrowe personel pielęgniarski. 25 proc. pacjentów twierdzi, że przeszkodą w nawiązaniu dobrych relacji jest brak zainteresowania chorymi przez personel, podobnego zdania – w zależności od grupy zawodowej – było od 9 do 15 proc. pracowników. Na trudności w uzyskaniu informacji od pacjentów wskazywali ratownicy medyczni. 17 proc. pacjentów wskazało na arogancję i wywyższanie się ze strony personelu. 35 proc. ratowników skarży się na to samo ze strony pacjentów – zwrócił uwagę prof. Izdebski.

Większość pacjentów i lekarzy zgodnie wskazała, że pandemia COVID-19 pogorszyła relacje chorych i pracowników OZ. Co jednak warte odnotowania, pacjenci docenili łatwiejszy dostęp do uzyskania recept, ale negatywnie ocenili brak możliwości kontaktu z lekarzem.

Lekarz wcale nie musi być liderem zespołu terapeutycznego?

Wydaje się, że ze wszystkich zawodów medycznych to diagności laboratoryjni mają najmniej bezpośredni kontakt z pacjentem. Jak przyznała Alina Niewiadomska, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, diagności laboratoryjni mają kontakt z chorym w zasadzie podczas pojedynczych procedur.

– Pacjent musi prawidłowo zinterpretowany wynik badania laboratoryjnego, do czego konieczny jest kontakt z odpowiednio przygotowanym do tego specjalistą. Obecnie oferta badań świadczonych przez laboratoria jest bardzo szeroka. Czy każdy pacjent jest przygotowany na to, że sam zleca sobie badanie i następnie interpretuje jego wynik? Nie możemy pacjentów zostawiać z tym samych – wskazała prezes KRDL.

Jak dodała, bardzo wielu pacjentów, mimo uzyskania niekorzystnych wyników badań, nie zgłasza się do lekarza. Na drugim biegunie częstotliwości kontaktu z pacjentem znajduje się personel pielęgniarski.

– Lekarz zjawia się okazjonalnie. Nie stawiałabym go lidera zespołu terapeutycznego, ale jako jego członka, ponieważ wszyscy pracownicy ochrony zdrowia powinni starać się, by taki dobrze funkcjonujący zespół stworzyć. Kiedyś pielęgniarki były zawodem pomocniczym, ale dziś jesteśmy zawodem w pełni samodzielnym. Największą barierą w sprawowaniu prawidłowej opieki stanowią w tej chwili dla pielęgniarek braki kadrowe – zwróciła uwagę Mariola Łodzińska z NRPiP.

Eksperci zgodzili się, że na relacje interpersonalne należy zwrócić uwagę już na etapie kształcenia przedpyplomowego, ale też w procesie edukowania zdrowotnego pacjentów.

Emilia Grzela

Niedziele handlowe i niehandlowe w sklepach tradycyjnych

Jak wynika z danych M/platform, w niedziele handlowe otwiera się 77% sklepów handlu tradycyjnego. W niedziele niehandlowe otwiera się ich mniej, bo 57%. Przy sprzyjającej pogodzie w czasie niehandlowych niedziel obroty mogą być nawet większe niż w te dedykowane na handel. Struktura zakupów jest natomiast zbliżona do tych w tygodniu.

Handel detaliczny w Polsce ma dwa zupełnie inne oblicza. Z jednej strony sieci handlowe z dużym kapitałem, efektem skali, centralnym planowaniem cen czy mnogością promocji. Z drugiej handel tradycyjny, niezależny, rozdrobniony, szukający dostępu do efektywnych i nowoczesnych mechanizmów promocyjnych. Wprowadzenie niedziel handlowych w 2018 roku miało przede wszystkim umożliwić pracownikom handlu wielkoformatowego odpoczynek w niedziele. Ustawa umożliwiała jednocześnie otwarcie placówek, gdy za ladą stawał właściciel lub bliski krewny, dając w ten sposób przewagę konkurencyjną małym punktom detalicznym, gdy placówki wielkich sieci są zamknięte. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, ponieważ wiele sklepów sieciowych obchodziło regulacje prawne, otwierając placówki jako punkty pocztowe czy wypożyczalnie książek. Szczególnie w dużych miastach, rozróżnienie na niedziele handlowe i niehandlowe przestawało mieć dla kupujących znaczenie.

Jak wygląda ta sytuacja w sklepach tradycyjnych? Efekt niedzieli handlowej nadal jest widoczny. Dane M/platform wskazują, że w czasie handlowych niedziel otwiera się 77% placówek, a w czasie niehandlowych 57%. Obroty w niedziele stanowią średnio 35-40% obrotów w dniach poniedziałek-piątek.

Większy wpływ na zakupy niż to, czy niedziela jest handlowa lub nie, wywiera upalna pogoda. Doskonale pokazują to trzy dni wokół ostatniej „czerwcówki”: niedziela przed długim weekendem, Boże Ciało i niedziela kończąca długi weekend. Wspomniane niedziele nie były dniami handlowymi, jednak obroty w sklepach tradycyjnych był większe niż w jakąkolwiek niedzielę handlową w tym roku, w tym niedzielę przed Wielkanocą, kiedy zakupowo przygotowujemy się już do świąt. Przyczyną była upalna pogoda, która generuje zwiększoną sprzedaż kategorii sezonowych, jak piwo, napoje czy lody. Co ciekawe, zwiększone obroty wystąpiły pomimo mniejszej liczby otwartych sklepów niż w niedziele handlowe.

Struktura zakupów niedzielnych jest zbliżona do tych w tygodniu. Kategorie o najwyższym udziale w obrotach to papierosy, piwo i wódka. Możemy natomiast mówić o specyfice handlowych niedziel, która jest ściśle związana z kalendarzem, czyli przypadającymi świętami oraz porami roku. Na przykład w niedzielę handlową poprzedzającą Wielkanoc nastąpiły wzrosty sprzedaży – pod względem liczby sprzedanych sztuk – typowo świątecznych kategorii, jak majonez +80%, składniki świątecznych wypieków, jak cukier +45%, mąka +32%, dodatki cukiernicze +123%, a także kategorii porządkowych – płyny do mycia okien +200% i środki do sprzątania +110%. W ostatnią niedzielę czerwca – pierwszą, wakacyjną – widać było wzrosty sprzedaży produktów, których zabrakło nam podczas pakowania, takich jak środki przeciwko owadom, dezodoranty, szczoteczki do zębów, baterie, plastry czy książki. Była też sekcja produktów, które najwyraźniej zabieraliśmy na działkowe wyjazdy – środki do czyszczenia, mycia podłóg, łazienki i WC, worki na śmieci, odświeżacze powietrza – mówi Ewa Rybołowicz, dyrektorka ds. analiz rynkowych M/platform.

Oprócz niedziel niehandlowych, w kalendarzu mamy sporo świąt i dni ustawowo wolnych od pracy. W takie dni część sklepikarzy również decyduje się na otwarcie swoich placówek. W Niedzielę Wielkanocną był to zaledwie co piąty sklep (18%), ale w świąteczny poniedziałek już więcej niż co trzeci (35%). Dla porównania, 1 i 3 maja funkcjonowało 57% punktów tradycyjnych, czyli dokładnie tyle, co w niedziele niehandlowe, a w Boże Ciało działał co drugi punkt (48%).

Z dzisiejszej perspektywy trudno sobie wyobrazić całkowity zakaz handlu. Konsumenci są przyzwyczajeni, że zawsze gdzieś znajdą sklep, w którym awaryjnie dokupią brakujące produkty. Dla sklepikarzy to dodatkowa możliwość zarobku. To ważne, aby to im pozostawić wybór, czy ich sklep może być otwarty czy nie. Dane M/platform pokazują, że placówka otwarta w niedzielę to dodatkowy przychód. W długie weekendy w maju i czerwcu przy pięknej pogodzie obroty placówek dochodziły nawet do 60% średnich obrotów dziennych – podsumowała Ewa Rybołowicz.


Analiza danych sprzedażowych przygotowana na podstawie danych reprezentatywnej próby sklepów wybranych spośród ponad 10 tys. sklepów handlu tradycyjnego z M/platform.

Podwyżki stóp procentowych a możliwości dla kredytobiorców

Przeciętne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce narodowej, pomniejszone o potrącone od ubezpieczonej składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe oraz chorobowe, w 2021 r. wyniosło 4944,79 zł. Zakładając cenę lokalu mieszkalnego na poziomie 500 tys. zł, bezdzietne małżeństwo, w którym każdy z małżonków osiąga wyżej wskazane wynagrodzenie, zarobiłoby równowartość tego lokalu po ponad 4 latach. Nie oznacza to oczywiście, że przeciętna dwuosobowa rodzina jest w stanie po takim czasie pozwolić sobie na zakup mieszkania z własnych środków, albowiem obliczenia nie uwzględniają wszystkich potrąceń od wynagrodzenia oraz zakładają brak ponoszenia przez małżonków jakichkolwiek kosztów, co oczywiście w praktyce jest nierealne. Mając to na uwadze zaciągnięcie kredytu hipotecznego to dla wielu gospodarstw domowych, ze względu na wysoką wartość nieruchomości, jedyna możliwość na zakup własnego lokalu mieszkalnego.

Większość kredytów hipotecznych oprocentowana jest zmienną stopą procentową. Oznacza to, że wysokość raty kredytu uzależniona jest od stawki określonej stopy procentowej, najczęściej WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate – stopy procentowej stosowanej przez banki przy udzielaniu pożyczek innym bankom), na której wysokość wpływ ma stopa referencyjna ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej NBP.

Stopa referencyjna w maju 2020 r. wynosiła zaledwie 0,1 %. W październiku 2021 r. została podniesiona do 0,5 % i od tego momentu co miesiąc systematycznie rosła. Obecnie wynosi 6,5 % i trudno przewidzieć jak wysoką wartość osiągnie w najbliższym czasie. Wzrost stóp procentowych bezpośrednio wpływa na sytuację kredytobiorców, których raty kredytów znacząco wzrosły, przez co są oni narażeni na utratę płynności finansowej.

Ulgę dla kredytobiorców mają przynieść tzw. „wakacje kredytowe” przewidziane w ustawie z dnia 7 lipca 2022 r. o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom, która czeka na podpis Prezydenta. Kredytobiorcy będący konsumentami będą mogli złożyć wniosek o zawieszenie spłaty kredytu tylko w stosunku do jednej umowy zawartej w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych. Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Wynika z tego, że z „wakacji kredytowych” nie będą mogły skorzystać osoby fizyczne, które zawarły umowę kredytu hipotecznego na zakup nieruchomości przeznaczonej na prowadzenie działalności gospodarczej.

Wymiar zawieszenia spłaty kredytu uzależniono od okresu, którego będzie dotyczył. Od 1 sierpnia 2022 r. do 30 września 2022 r. zawieszenie ma przysługiwać w wymiarze dwóch miesięcy, tj. na cały ten okres. Podobnie wymiar zawieszenia wynoszący dwa miesiące przewidziano w okresie od 1 października 2022 r. do 30 grudnia 2022 r., przy czym należy zwrócić uwagę, że wskazany okres wynosi 3 miesiące, zatem w praktyce kredytobiorca nie będzie mógł zawiesić jednej miesięcznej raty. Od 1 stycznia do 31 grudnia 2023 r. zawieszenie będzie możliwe w wymiarze 1 miesiąca w każdym kwartale.

W okresie zawieszenia spłaty kredytu kredytobiorca będzie obowiązany do ponoszenia opłat z tytułu ubezpieczeń powiązanych z umową o kredyt hipoteczny. W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano, że wyłączenie tych opłat z opłat podlegających zawieszeniu spłaty związane jest z koniecznością zachowania ciągłości ochrony ubezpieczeniowej, która zapewnia ochronę m.in. w przypadkach utraty pracy lub w związku ze śmiercią kredytobiorcy.

Spłata kredytu zostanie zawieszona z mocy prawa z dniem doręczenia kredytodawcy stosownego wniosku. Ustawa nie przewiduje wymogu uzyskania przez kredytobiorcę jakiejkolwiek zgody. Co prawda kredytodawca będzie zobowiązany do wystawienia potwierdzenia otrzymania wniosku, w którym wskaże okres, na który została zawieszona spłata kredytu, oraz wysokość opłat z tytułu ubezpieczeń, jednakże brak potwierdzenia nie wpłynie na rozpoczęcie zawieszenia spłaty kredytu.

„Wakacje kredytowe” z pewnością mogą pozwolić części kredytobiorców złapać oddech po okresie systematycznych podwyżek stóp procentowych, ale jest to rozwiązanie, które jedynie umożliwi odłożenie spłaty w czasie i nie spowoduje zmniejszenia zobowiązania względem kredytodawcy.

Kredytobiorcy spełniający określone warunki, m. in. tacy, których wydatki związane z obsługą miesięcznej raty kapitałowej i odsetkowej kredytu mieszkaniowego wynoszą ponad 50% osiąganych przez nich dochodów, mogą skorzystać ze wsparcia lub pożyczki na spłatę zadłużenia przewidzianych w ustawie z dnia 9 października 2015 r. o wsparciu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy i znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Są to świadczenia zwrotne. Należności tytułem zwrotu mogą być umorzone jedynie w niewielkim zakresie.

Dla części kredytobiorców posiadających kredyt złotówkowy odpowiedzią na znaczący wzrost stóp procentowych może okazać się powództwo o unieważnienie kredytu, podobnie jak miało to miejsce z kredytami frankowymi. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie każda umowa kredytowa zawiera tzw. klauzule abuzywne, czyli niedozwolone postanowienia umowne. W przypadku wątpliwości czy zawarta umowa jest zgodna z prawem najlepiej zwrócić się do kancelarii prawnej, która po dokonaniu szczegółowej analizy konkretnego przypadku przedstawi wszelkie możliwości oraz związane z nimi ewentualne zagrożenia.

Autor: apl. adw. Krzysztof Kleszcz, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Trzeba pilnie rozwijać system elektromobilności w gospodarce

Elektromobilność jest zjawiskiem bardzo młodym – choć jej początki to oczywiście przełom XIX i XX wieku. W tamtym czasie to właśnie elektromobilność napędzała motoryzację – jednak została ona wyparta przez pojazdy spalinowe, które mamy do dziś. Obecnie historia zatacza koło i to pojazdy elektryczne stają się tymi, które mają wszelki potencjał by zdominować rynek na kolejne 10-lecia. Ale żeby tak się stało, potrzeba także odpowiednich regulacji. Przewagi technologiczne samochodów elektrycznych nad konwencjonalnymi są niekwestionowane. Ustawa o elektromobilności z 2018 roku na pewno wprowadziła bardzo wiele potrzebnych zmian i w ogóle wprowadziła temat elektromobilności. Nowelizacja z grudnia 2021 roku dodała do tej ustawy kilka niezbędnych zmian – choćby w obszarze infrastruktury prywatnej i implementacji dyrektywy 844. Obecnie wszystkie nowe budynki publiczne i mieszkalne muszą być wyposażone w kanały kablowe tak, by można zainstalować tam ładowarki do samochodów elektrycznych. Wprowadzone zostały także ułatwienia dla instalacji ładowarek w budynkach mieszkalnych już istniejących oraz szereg innych zmian, które idą we właściwym kierunku. Ale dla tak młodego rynku na pewno nie jest to wystarczające.

– Obecnie jako cel główny wskazujemy poprawę stanu rozwoju infrastruktury ogólnodostępnej, zwłaszcza wobec zwiększających się mocy stacji. Standardem są już dziś stacje 100-150 kW. Za moment to będzie 350 kW. Ale jeśli mówimy o transporcie ciężkim, to mamy już poziom MW. Zatem to są wyzwania, przed którymi musimy stanąć i które musimy rozwiązać – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. – Obszar przyłączeniowy jest zatem absolutnie krytyczny. Wydaje się, że w kolejnych latach trze dekarbonizować transport, a więc stawiać na rozwój elektrycznego transportu. Zwłaszcza wobec coraz wyższych cen paliw konwencjonalnych. Jednak aby się to się opłacało, musi zostać stworzony cały ekosystem. W takim systemie nie tylko transport będzie zdekarbonizowany, ale cała gospodarka – a moce wytwórcze będą oparte na zielonym paliwie czy na źródłach odnawialnych. To musi funkcjonować jako spójna całość, żeby się opłacało pod względem ekonomicznym – ale co równie ważne, pod względem ekologicznym – wskazuje Mazur.

Europejska branża motoryzacyjna pozostaje w tyle po pandemii

Restrykcje i zakłócenia łańcuchów dostaw związane z pandemią dotknęły całą światową branżę motoryzacyjną, powodując ogromne straty i utrudnienia w produkcji. Miniony rok był testem dla rynków poszczególnych krajów. W 2021 r. państwom takim jak USA czy Indie udało się wypuścić z taśm produkcyjnych więcej samochodów niż w trudnym 2020 r., jednak tylko Chiny zdołały osiągnąć na tyle mocne wzrosty, aby przebić wyniki z przedpandemicznego 2019 r. Europa wydaje się nie nadążać za konkurencyjnymi gospodarkami, ale upatruje swoją szansę w e-mobilności.

Pandemia COVID-19 wywarła poważny wpływ na globalny przemysł motoryzacyjny – zamknięcie salonów i fabryk ze względu na lockdowny czy spadek popytu na zakup nowych pojazdów miały istotne konsekwencje. Sytuacja ta zapoczątkowała historyczny kryzys – w 2020 r. światowa produkcja samochodów spadła o rekordowe 16% r/r, sprzedaż natomiast zmalała o 14% r/r. Tak niskie wyniki ostatni raz ta branża osiągnęła w 2010 r., co oznacza, że pandemia zastopowała dekadę pracy i regularnego wzrostu. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów oszacowało, że z powodu lockdownów na rynek nie trafiło ponad 2 mln pojazdów. W marcu 2020 r. nabywców znalazło zaledwie 853 077 nowych aut, co jest najgorszym rezultatem od 1990 r.

W Polsce w marcu i kwietniu 2020 r. zarejestrowano o ponad 70% mniej pojazdów niż w tych miesiącach przed rokiem. Większość salonów nie miała w tym okresie ani jednego klienta lub finalizowano jedynie rozpoczęte już transakcje. Opublikowane w czerwcu 2020 r. wyniki badania przeprowadzonego przez KPMG i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego jasno pokazały, jak bezwzględna była pandemia dla polskiego rynku motoryzacyjnego – wskaźnik nastrojów menedżerów oceniających bieżącą sytuację sektora spadł do 20/100, tj. o 46 pkt w porównaniu z poprzednią edycją. Wszystkie badane firmy odnotowały spadek przychodów, a 61% z nich obniżyło wynagrodzenia.

2021 rokiem odbudowy

Przed pandemią przemysł motoryzacyjny był jedną z kluczowych gałęzi unijnej gospodarki – stanowił bowiem 7% PKB Unii Europejskiej i zapewniał zatrudnienie 6% europejskich pracowników. Po najszybszym w historii spadku do zaledwie 78,8 mln sprzedanych pojazdów w 2020 r. (ostatni raz tak niski poziom odnotowano w 2011 r.), sprzedaż wzrosła o 30% r/r już w pierwszej połowie 2021 r.

Jak wskazują analitycy EMIS z ISI Emerging Markets Group, najszybsze wzrosty w czasie luzowania światowych restrykcji odnotowano w Chinach, które okazały się prawdziwym liderem w wyścigu po utraconą normalność. Już w 2021 r., w kraju, który odpowiada za ponad jedną trzecią światowej produkcji samochodów, powstało 26,1 mln pojazdów, czyli o 3,6% więcej niż w 2020 r. Specjaliści EMIS zwracają uwagę na fakt, że był to również lepszy wynik niż przed pandemią, co pokazuje, jak sprawnie Chinom udało się wrócić do pełnych mocy produkcyjnych.

Stany Zjednoczone i Indie, światowi liderzy produkcji samochodów plasujący się zaraz za Chinami, w minionym roku również wyprodukowali więcej pojazdów niż w 2020 r. W przeciwieństwie do Chin, były to jednak mniejsze ilości niż przed pandemią. Amerykańskie firmy motoryzacyjne zmontowały w 2021 r. 9,2 mln pojazdów, co stanowiło wzrost o 4,5% w porównaniu z poprzednim rokiem. Wzrostowi produkcji samochodów w USA towarzyszył też wzrost sprzedaży o 3,4% r/r.

W tym czasie w Indiach przede wszystkim zwiększył się popyt, a dzięki temu sprzedaż samochodów wzrosła o 22% do 3,3 mln sztuk. Doprowadziło to do niemal 30% wzrostu produkcji pojazdów.

Pandemia i brak półprzewodników utrudniają Europie powrót na właściwe tory

Branża motoryzacyjna w Unii Europejskiej miała trudności z powrotem do stanu sprzed pandemii, pomimo wsparcia, które rozpoczęło się już w połowie 2020 r., kiedy to m.in. Niemcy i Francja, przeznaczyły ponad 20 mld euro na pomoc krajowym producentom. Produkcja samochodów w 2021 r. w krajach Wspólnoty spadła o 5,1%, wynosząc zaledwie 13 mln pojazdów. Również liczba zarejestrowanych nowych samochodów osiągnęła rekordowo niski pułap 9,7 mln.

W produkowanych obecnie samochodach chipy komputerowe odpowiadają za funkcje, takie jak łączenie się z urządzeniami przez Bluetooth oraz systemy wczesnego ostrzegania, ale także działanie silnika i skrzyni biegów. W pandemii potrzeba produkcji laptopów czy telefonów komórkowych, które umożliwiały pracę i naukę zdalną podczas lockdownów, wzrosła tak bardzo, że przeznaczono na nie większość dostępnych układów scalonych, co odbiło się na branży motoryzacyjnej. Część producentów samochodów musiała przez to ograniczać, a nawet wstrzymywać produkcję. Dilerzy przestali przyjmować zamówienia na niektóre modele nowych aut, a na inne trzeba czekać miesiącami. Analitycy EMIS z ISI Emerging Markets Group przewidują, że popyt na chipy ze strony przemysłu motoryzacyjnego wzrośnie o 10% w ciągu najbliższych pięciu lat.

Wojna w Ukrainie wpływa na globalną branżę motoryzacyjną

Trwająca w Ukrainie wojna to kolejne wyzwanie dla europejskiej branży motoryzacyjnej. Rosja w 2021 r. wypuściła ze swoich taśm prawie 10% wszystkich europejskich samochodów, co czyni ją trzecim co do wielkości producentem na Starym Kontynencie. Rosyjska inwazja na Ukrainę i wprowadzenie sankcji uświadomiły liderom motoryzacji, jak bardzo europejska branża produkcyjna jest zależna od rosyjskich udziałów. Atak skłonił firmy do wstrzymania dostaw z lub do Rosji, a nawet całkowitego zawieszenia tam swojej działalności.

Na dodatek, skokowo zaczęły drożeć surowce – szczególnie pallad wykorzystywany do produkcji katalizatorów, którego ceny osiągają rekordowe poziomy. Wszystko przez nałożone na Rosję, dostawcę 25-30% światowej podaży tego metalu, sankcje. Uncja palladu kosztuje już ponad 3,4 tys. dolarów, choć na początku roku za tę samą kwotę można było kupić 1,8 uncji.

E-mobilność napędzi Europę

W połowie lipca 2021 r. Wspólnota ogłosiła pakiet „Fit for 55” – zestaw propozycji, które mają na celu dostosowanie prawodawstwa UE do zakładanych celów klimatycznych. Chodzi o skierowanie gospodarki Unii Europejskiej na drogę prowadzącą do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o 100% do 2035 r. w porównaniu z poziomem z 2021 r. i osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Aby było to możliwe, branża musi dostosować linie produkcyjne do potrzeb wytwarzania pojazdów elektrycznych. Według analityków EMIS z ISI Emerging Markets Group motorem napędowym będzie dalsze wsparcie rządów dla e-mobilności. W Polsce działa już program dotacji na zakup aut elektrycznych – „Mój elektryk”.

Aktualnie europejskie podium pod względem liczby sprzedaży samochodów elektrycznych to po kolei Niemcy, Wielka Brytania i Francja. Wrażenie robi czwarta pozycja Norwegii, gdzie już ponad 80% rejestrowanych nowych samochodów to elektryki. Obecnie coraz więcej krajów przygotowuje się do stopniowego wycofywania pojazdów z silnikami spalinowymi. Nadchodząca transformacja w przemyśle samochodowym to szansa dla europejskich rynków wschodzących, aby stać się znowu konkurencyjnymi w stosunku do takich gigantów jak Chiny, Indie czy Stany Zjednoczone. Chociaż pojazdy elektryczne nadal stanowią niewielką część (tylko 9% nowych samochodów sprzedanych w 2021 r.), ich udział wzrósł ponad dwukrotnie w ciągu zaledwie roku, sygnalizując, że era e-mobilności może nadejść szybciej niż nam się wydaje. Jak wskazują analitycy EMIS z ISI Emerging Markets Group, teraz wszystko zależy od tego, które kraje najszybciej dostosują zakłady produkcyjne do potrzeb zyskującego na sile trendu.

Źródła: EMIS Insights – Emerging Europe Automotive Sector 2022-2023 oraz EMIS Insights – The Road Ahead – Forces Shaping the Automotive Sector’s 2022 Outlook

Czy dolar będzie droższy niż euro?

Analitycy pasjonują się obecnie sytuacją na parze EURUSD, gdzie dolar próbuje wybić się na wyższe poziomy niż euro. Biorąc pod uwagę sezon wakacyjny, wielu z nas wolałoby, żeby ta pasjonująca walka nie odbywała się przy poziomach powyżej 4,84 zł za euro jak obecnie.

Rynek czeka na inflację z USA

Dzisiejszy dzień upłynie najprawdopodobniej pod dyktando oczekiwania na odczyt inflacji w USA. Oczekiwania nie są wygórowane, zatem ciężko nastawiać się na jakiś konkretny scenariusz. Wielu inwestorów czeka jednak, aż któryś z dużych graczy da wyraźny sygnał do kupna lub sprzedaży. Dlatego tak ważna będzie godzina 14:30 naszego czasu, bo to wtedy prawdopodobnie pojawi się jakiś większy ruch. Nie można go oczywiście wykluczyć wcześniej, ale skoro nie spowodowały go opublikowane wczoraj dane z Niemiec, to jest to mniej prawdopodobne. W tle tych wydarzeń chodzi oczywiście o oczekiwania wzrostu stóp procentowych. Jeżeli wzrost inflacji w USA uzasadni oczekiwania wzrostu stóp, najprawdopodobniej dojdzie do umocnienia dolara względem euro.

Optymizm w Niemczech dalej spada

Jeżeli można w ogóle mówić o optymizmie wśród przedsiębiorców w Niemczech, to z pewnością spada. Wskaźnik indeksu ZEW mierzącego nastroje wśród analityków i inwestorów jest już teraz niżej niż na początku pandemii. Owszem jest jeszcze odrobinę wyżej niż w trakcie kryzysu w 2008 i nawrotu w 2012, ale to żadne pocieszenie. Pokazuje to jasno, że Niemcy mocniej od pandemii boją się recesji. Nie możemy zresztą tej pandemii zupełnie z kalkulacji wykluczyć, skoro obecna fala zachorowań na koronawirusa w tym kraju ma ponad 120 tysięcy zachorowań dziennie. To więcej zachorowań na milion mieszkańców niż w najgorszym momencie pandemii znalazły polskie statystyki. Pomimo słabszych danych nie doszło wczoraj do przebicia parytetu wymiany 1:1 euro za dolara. Niemniej byliśmy bardzo blisko tego pułapu.

Handel międzynarodowy w Chinach

To, że Chiny eksportują więcej, niż importują, to nikogo nie powinno zaskakiwać. Zadziwiać może jednak różnica w obydwóch tych parametrach. W opublikowanych w nocy danych import w ciągu roku wzrósł bowiem o zaledwie 1% i to przy niewygórowanych oczekiwaniach 3,9%. Eksport z kolei rósł o 17,9% przy oczekiwanych 12%. Nie możemy zatem być zaskoczeni, że bilans zamknął się dużo większym plusem, niż pierwotnie zakładano.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Logistyka w czasach kryzysu

Jaki wpływ na branżę logistyczną wywarły ostatnie 2-3 lata? Pandemia, wojna, a wraz z nią duża inflacja sprawiły, że miniony okres z pewnością należał do problematycznych. Jak poradzili z nim sobie logistycy?

Trudności, z którymi trzeba było się zmierzyć

Od ponad 2 lat nasz kraj, ale też cała Europa i duża część świata, znajduje się w fazie kryzysu gospodarczego. Pierwsze poważne załamanie spowodowała pandemia Covid-19, związane z nią lockdowny i ograniczenia utrudniające przedsiębiorstwom płynne funkcjonowanie. Obserwowaliśmy zmiany, które zachodziły w jednych branżach bardzo gwałtownie i przybierały trwałą postać, a w innych były chwilowe, przemijające. Kiedy na horyzoncie pojawił się koniec pandemii i czekaliśmy ze ściśniętymi płucami, na to, by nareszcie odetchnąć, wojska Putina uderzyły na Ukrainę. Wybuch wojny tuż za naszą granicą oraz mocno nadwerężone stosunki z Rosją odbiły się nie tylko na naszym poczuciu spokoju, lecz również na wielu gałęziach gospodarki, w tym branży TSL. Do tego doszła inflacja, znaczący wzrost cen paliwa, z którymi mierzymy się każdego dnia. Przyjrzyjmy się bliżej, jak te trudne czasy odbijają się na przedsiębiorstwach logistycznych oraz funkcjonowaniu całej branży.

Wpływ pandemii koronawirusa na branżę logistyczną

Wraz z ogłoszeniem pandemii i pierwszego dużego lockdownu, wszyscy odczuliśmy, że sytuacja jest absolutnie inna, niż mogliśmy się spodziewać. Realnym stawało się to, co uważaliśmy za czarnowidztwo i dramaturgię. To w obliczu czego stanęliśmy, dokonało trwałych zmian w gospodarce i sposobie jej funkcjonowania. Początkowe przerwanie łańcucha dostaw zza granicy, obowiązkowe kwarantanny dla kierowców, zamykane fabryki, wstrzymywane produkcje, a wraz z nimi transporty, padły cieniem na firmy transportowe. Ofiarę poniósł zarówno transport drogowy, morski, kolejowy, jak i lotniczy.

W przypadku firm działających na arenie międzynarodowej największe straty odnotowano w pierwszym półroczu pandemii. Wywołały je znaczące spowolnienia na przejściach granicznych, kwarantanna dla kierowców po wjeździe na teren kraju, obniżona ilość zleceń na ładunki całopojazdowe. Na samym początku pandemii zdarzały się też problemy ze znalezieniem kierowców na trasy do krajów, w których liczby zakażeń, zgonów i skala problemu były znacznie wyższe niż w Polsce. Wielu też nie mogło pojawić się w pracy z powodu objawów infekcji.

Zmianie uległy również potrzeby konsumenckie. Społeczeństwo w dobie kryzysu związanego z wybuchem koronawirusa zaczęło w pierwszym odruchu gromadzić zapasy artykułów spożywczych oraz higieny osobistej, przygotowując się na utrudnione przemieszczanie. Firmy odpowiedzialne za planowanie logistyczne i transport produktów tego typu, działały wówczas na zwiększonych obrotach, lecz udawało im się sprostać wyzwaniu, pozwalając jedynie na krótkie przerwy w zatowarowaniu. Dość dobrze przez cały okres pandemii funkcjonowała także branża budowlana. Zarówno składy budowlane, duże i mniejsze sklepy z tego rodzaju artykułami długo  odczuwały silne zainteresowanie. Wzrosło także zapotrzebowanie na dostawy artykułów higienicznych, środków ochrony i artykułów medycznych. Częściej niż dotychczas odbywały się transporty płynów odkażających, maseczek, rękawiczek lateksowych, a także leków. Największe zagrożenie pojawiło się dla dostawców działających w branży automotive.

Warto wskazać także na różną skalę kryzysu między małymi a dużymi przedsiębiorstwami. Duże firmy logistyczne, o zasobnym portfelu klientów nie odczuły problemu tak bardzo, jak małe firmy. Trudnością okazała się także konieczność dostosowywania się do nieustannie zmieniających się przepisów i nowych norm.

Rozwój branży e-commerce spowodowany kryzysem pandemicznym

Sprzedaż internetowa uległa znaczącemu rozrostowi w ciągu minionych 2 lat. Wpłynęło to bardzo mocno na kierunek rozwoju branży logistycznej. Zwiększyła się liczba transportów międzynarodowych. Przedsiębiorcy sprzedający swoje towary na terenie Polski często mierzyli się z obniżonym zainteresowaniem swoimi produktami wśród rodaków. Wynikało to, chociażby z ograniczonego przemieszczania się. Zmniejszyło się zapotrzebowanie m.in. na odzież, obuwie, co więcej, nie można było go sprzedawać stacjonarnie.

Producenci zaczęli odważniej poszerzać swoją ofertę na kraje zagraniczne. Podobnie zadziałała sytuacja w drugą stronę. Kupując i tak online, polscy klienci zaczęli chętniej kupować zza granicy, jeśli było to dla nich korzystniejsze cenowo.

Szczególnie duży wzrost zaobserwowaliśmy w sektorze przesyłek drobnicowych i kurierskich. Wiele firm z uwagi na konieczność zamknięcia lokalu stacjonarnego musiało przemodelować swoją strategię sprzedaży, przenosząc się do świata wirtualnego.

Usprawnienie procesów logistycznych

Trudności napotykane przez przedsiębiorców branży TSL doprowadziły do wprowadzenia wielu innowacyjnych rozwiązań, usprawnień, które przyjęły się już na stałe. Należy tu zaznaczyć dużą cyfryzację procesów, nad którymi prace trwały od dawna, lecz wdrażanie miało się odbyć stopniowo i w przyszłości.

Wykorzystywanie narzędzi elektronicznych ułatwiło docieranie do nowych klientów. Spotkania online zastąpiły osobiste, znosząc ograniczenia czasu, odległości i koszty dojazdów. Poprawił się dostęp pracowników do materiałów szkoleniowych oraz nowych informacji niezbędnych do tego, by dostosować jakość pełnionych usług do potrzeb konsumentów i aktualnej rzeczywistości.

Jak wojna na Ukrainie odbiła się na branży logistycznej?

Wszelkie gwałtowne zmiany na rynku międzynarodowym odbijają się z reguły w pierwszej kolejności na transporcie i logistyce. Wraz z rozpoczęciem działań zbrojnych przez Putina na Ukrainie, pojawiły się poważne problemy w całej branży TSL. Z dnia na dzień Rosja, Ukraina i Białoruś zostały wykluczone z rynku europejskiego. Pojawiło się wiele pytań, niepewności i wątpliwości.

Wśród produktów, które w dużej ilości importowaliśmy z terenu Rosji, były mrożone ryby, drewno i produkty rolno – spożywcze. Za rosyjską granicę wysyłaliśmy z kolei pieczywo, mrożone frytki. Wstrzymany został eksport maszyn, urządzeń mechanicznych, artykułów przemysłu chemicznego, środków transportu lądowego, lotniczego oraz morskiego na Ukrainę.

Trudnością, z którą spotkali się przewoźnicy, stały się nagle poważne braki kadrowe. Zatrudnieni dotychczas Ukraińcy wracali do kraju, by walczyć w jego obronie, rezygnując z pracy w Polsce. Sytuacja ta sprawiła, że niektórzy przedsiębiorcy zostali zmuszeni zamrozić część floty i zrezygnować ze zleceń. Bywają bowiem firmy, których 80% pracowników (kierowców, magazynierów) stanowili obywateli Ukrainy.

Pierwsze tygodnie wojny wywołały ogromną mobilizację logistyków, przewoźników, kierowców, którzy wspierali zaopatrzenie uchodźców w niezbędne artykuły pierwszej potrzeby. Bardzo duże ilości towaru docierało do przejść granicznych oraz punktów pomocy usytuowanych na terenie całego kraju. Kolejny raz logistycy i cała branża nie zawiedli. Stanęli na wysokości zadania, pokazując nie tylko fantastyczną organizację pracy, elastyczność oraz umiejętność dostosowywania się do nowych warunków, lecz także ludzką twarz i wielkie serca osób, które stoją za tymi wszystkimi procesami.

Gdy wybuchła wojna, społeczeństwo pamiętając jeszcze początek pandemii, zaczęło robić zapasy produktów spożywczych z długą datą przydatności. Znacząco wzrosła sprzedaż mąki, cukru, ryżu, makaronu. Przyczyniła się do tego także chęć wsparcia Ukraińców przybywających do Polski w poszukiwaniu schronienia.

Z jaką siłą inflacja odcisnęła swoje piętno w sektorze logistycznym?

Jakby nie było nam wszystkim ostatnio mało, w wyniku walki z pandemią, a następnie wybuchu wojny, do problemów doszły znaczące podwyżki cen. Zwiększyły się koszty wszystkich działań logistycznych. Ceny frachtu morskiego wzrosły aż 10-krotnie. Paliwo zdawało się drożeć bez opamiętania. Koszty transportu towarów potrafią wynosić połowę ich ceny, którą konsumenci płacą w sklepie.

Inflacja sprawiła, że zaczęto poszukiwać źródeł oszczędności. Coraz chętniej stosuje się między innymi usługę poolingu opakowań, minimalizując konieczność transportu pustych palet. Niektóre z dużych firm logistycznych zainwestowały też w nowe powierzchnie magazynowe.

Ostatnie lata bardzo mocno doświadczyły całą branżę logistyczną. Był to zdecydowanie czas wyzwań i prób, które można powiedzieć, że przeszliśmy pomyślnie. Elastyczność przedsiębiorstw oraz umiejętność dostosowywania się do nowych warunków pozwoliła zachować ciągłość dostaw, w czym pomogła automatyzacja procesów oraz cyfryzacja. Wciąż jednak daje się odczuć wyraźny brak pracowników magazynowych i kierowców. Prognozy na kolejny rok są mimo wszystko bardzo optymistyczne. O ile nic nas nie zaskoczy.

Artykuł powstał we współpracy z Pekaes.pl

Nowelizacja prawa energetycznego (rynek paliw płynnych)

W obliczu ciągle rosnących cen paliw płynnych oraz widma rychłego powrotu podwyższonej stawki VAT od ich sprzedaży (1 lutego b.r. podatek VAT obniżono ze stawki 23% do stawki 8% – początkowo na sześć miesięcy, a następnie przedłużono ten okres do 31 października 2022 roku), grupa posłów Lewicy w dniu 7 lipca 2022 roku, skierowała do Sejmu RP projekt ustawy zmieniającej ustawę Prawo energetyczne.

Projektowana zmiana dotyczyć będzie regulacji ustawowej wysokości marż paliwowych, wprowadzając do ustawy pojęcia m.in.: „maksymalnej marży handlowej” oraz „maksymalnej marży hurtowej”, które ustalone zostaną na sztywnym, jednolitym poziomie, zaś egzekwowanie stosowania przepisów powierzone ma zostać Urzędowi Regulacji Energetyki (URE).

Jak wynika ze sprawozdań akcjonariuszy największych spółek paliwowych w Polsce z pierwszego kwartału 2022 roku (tj. w okresie obowiązywania obniżonej stawki podatku VAT), podmioty te odnotowały rekordowe na tle ostatnich lat zyski.

Obecna sytuacja na rynku paliwowym podobna jest do sytuacji z 2006 roku, kiedy to Rada Ministrów podjęła decyzję o obniżce akcyzy nakładanej na obrót paliwami, co w konsekwencji również przełożyło się na podwyżki cen na stacjach benzynowych. Prowadzi to do wniosku, że koncerny paliwowe, zarówno wówczas, jak i dziś, wykorzystały obniżkę podatków pośrednich w celu podniesienia własnych marż, zrównując w ten sposób ceny paliw do cen sprzed obniżki podatków. Obecnie, zarówno ceny baryłki ropy naftowej na rynkach światowych, jak i koszty obsługi, przetwórstwa czy transportu towaru, nawet mimo słabego kursu PLN/USD i sytuacji wojennej na Ukrainie, nie uzasadniają stałych podwyżek cen paliw płynnych.

Warto w tym miejscu również zauważyć, że wysokie ceny paliw bezpośrednio przekładają się na wzrosty cen towarów konsumpcyjnych poprzez podwyższenie kosztów transportu i magazynowania produktów, a co za tym idzie – napędzają również wzrost inflacji, pozostawiając w kieszeniach odbiorców końcowych usług i towarów, coraz mniej środków finansowych. W ostatecznym rozrachunku przekłada się to również na ciągłe napędzanie inflacji oraz jakość życia społeczeństwa.

Nowelizacja ustawy Prawo energetyczne zakłada ustalenie maksymalnej marży na obrót paliwami ciekłymi w wysokości 10 groszy za litr paliwa w detalu oraz maksymalnej marży w hurcie, wynoszącej dla benzyny bezołowiowej (Pb 95): 120 zł za m3 oraz 150 zł za m3 dla oleju napędowego. Przepisy wprowadzą również obowiązek składania przez spółki zajmujące się obrotem paliwami płynnymi sprawozdań ze swojej działalności, które rewidować będzie oraz nadzorować, Urząd Regulacji Energetyki. URE będzie miał również możliwość dyscyplinowania spółek, które nie sprostają obowiązkowi utrzymania wyżej wymienionych marż maksymalnych, poprzez, między innymi, możliwość nakładania dotkliwych kar finansowych, oraz przekazywanie nadwyżek pochodzących z nienależnych zysków (nadwyżkowych marż) na rzecz Skarbu Państwa.

Jeśli omawiany projekt ustawy zostanie uchwalony w zaproponowanym obecnie kształcie, prognozowana jest obniżka cen benzyny bezołowiowej Pb95 o około 1,60 zł/litr oraz ceny oleju napędowego o ok. 1,10 zł/litr.

W kontekście obecnej sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie, trudno jest odmówić projektowanym zmianom słuszności, które w efekcie poprawią i konwalidują dotychczasowe, nieefektywne rozwiązania Rządu, tj. prostą obniżkę stawki VAT. Rozwiązanie to przyjmowane było bowiem od samego początku z założeniem jego tymczasowości, zaś w efekcie jego obowiązywania w istocie żadna obniżka cen na stacjach benzynowych na stałe, nie miała miejsca.

Pozostaje mieć nadzieję, że projekt ustawy o zmianie prawa energetycznego zyska aprobatę Sejmu i wprowadzony zostanie w życie w trybie pilnym, a w każdym razie – jeszcze przed 31 października 2022 roku, kiedy to stawki podatku VAT powrócą do poprzednich, pre-pandemicznych wysokości.

Autor: adw. Jakub Gawłowski, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

EURUSD: odbicie czy przełamanie parytetu?

Główna para walutowa dotarła do parytetu. Nastąpiło to dopiero po 20 latach. Okrągły poziom był skrzętnie broniony, po czym obserwowaliśmy odreagowanie do 1,0070. Doświadczenie podpowiada mi, że powinniśmy oczekiwać większego odbicia głównej pary walutowej ale o przebiegu dalszych notowań będą decydować dane inflacyjne z USA oraz sprawa gazociągu Nord Stream 1.

Dziś po godzinie 9:00 EUR/USD ponownie kieruje się w stronę parytetu. Zakładam jednak, że nie zobaczymy rozstrzygnięcia przed godziną 14:30, kiedy to poznamy w jakim tempie rosły ceny w USA w czerwcu. Konsensus Bloomberg-a zakłada wzrost o 8,8 proc. w relacji rok do roku ale również wskazuje na spadek wskaźnika bazowego do 5,7 proc. (poprzednio 6 proc.) r/r. Odczyt zgodny z prognozami lub wyższy od nich powinien mimo wszystko nadal faworyzować USD w kontekście dalszych podwyżek stóp. Kolejna zaplanowana jest na 27 lipca w wysokości 75 punktów bazowych. Aprecjacja USD może być jednak ograniczona, ponieważ restrykcyjna polityka i przyszłe ruchu Fed-u są w dużej mierze wycenione. Mówiąc w skrócie: dolar jest wykupiony. Z kolei większy ruch w górę na EUR/USD mógłby mieć miejsce dopiero wówczas, gdyby inflacja pokazała, że szczyt mamy już za sobą. Im odczyt będzie mniejszy, tym korekta wzrostowa na eurodolarze będzie większa. Nie należy zapominać o wizji kryzysu energetycznego. Ten temat będzie jednak dominował w przyszłym tygodniu, kiedy skończy się okres prac serwisowych na gazociągu Nord Stream 1. Ziszczenie się scenariusza polegającego na całkowitym wstrzymaniu importu rosyjskiego gazu do Europy spowodowałoby, że parytet zostałby przełamany z dużym hukiem.

NA EUR/USD jesteśmy w bardzo newralgicznym miejscu przed kluczowymi danymi. Parytet to jedno. Drugim technicznym aspektem jest sąsiadowanie aktualnego kursu z dolnym ograniczeniem średnioterminowego kanału spadkowego. To wzmacnia scenariusz na wzrostową korektę eurodolara. Gdzie ona mogłaby nas zaprowadzić? Spoglądając na ważne poziomy techniczne, okolice 1,0350 są jak najbardziej realne. Wówczas kurs znalazłby się pod oporem horyzontalnym oraz w okolicach górnej bandy wspomnianego kanału spadkowego. Odbicie o trzy i pół figury na „edku” nie będzie jednak możliwe bez pozytywnych wieści dotyczących importu gazu. Dopiero rajd ulgi może „wyciągnąć” notowania w wyższe rejony.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

Polska coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów sektora zielonej energii

Polska awansowała aż o trzy miejsca i znalazła się w pierwszej 20. rankingu RECAI, oceny atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii. Niestabilny rynek gazu, ograniczenie podaży energii w połączeniu z rosnącymi cenami powodują, że bezpieczeństwo energetyczne staje się priorytetem. W efekcie rządy planują przyspieszyć i powiększyć inwestycje w odnawialne źródła energii.

59. edycja rankingu Renewable Energy Country Attractiveness Index (RECAI) ma znamienny tytuł: “Czy potrzeba bezpieczeństwa energetycznego hamuje dążenie do zerowej emisji netto?” Ranking powstawał w momencie ogromnych i gwałtownych zmian na globalnym rynku energii oraz wybuchu wojny w Ukrainie, która spowodowała odwrót od rosyjskich paliw, w tym przede wszystkim gazu ziemnego i ropy.

– Niespotykana wcześniej niepewność na rynku gazu w ostatnich kilkunastu miesiącach w połączeniu z wieloma czynnikami powodującymi wysoki popyt i ograniczenie podaży energii powodują, że bezpieczeństwo energetyczne stało się najważniejszym zagadnieniem dla rządów większości państw. W efekcie planują przyspieszyć i powiększyć inwestycje w odnawialne źródła energii – mówi Jarosław Wajer, Partner EY Polska, Lider Działu Energetyki w regionie CESA.

Głównym powodem awansu Polski było ogłoszenie postępowań na wydanie pozwoleń lokalizacyjnych na nowe farmy wiatrowe offshore. Szacuje się, że potencjał produkcyjny polskiej części Bałtyku wyniesie 8-11 GW w 2040 roku.

Od ubiegłego roku EY, w ramach rankingu RECAI, ocenia państwa także z punktu widzenia atrakcyjności rynku PPA (Power Purchase Agreement), czyli umów na długoterminowy zakup/sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej. Z perspektywy odbiorcy energii, głównym celem PPA jest z jednej strony zagwarantowanie stałej ceny, a z drugiej obniżenie wskaźników emisyjności. Z perspektywy wytwórcy energii, PPA pozwalają na zapewnienie stabilnego źródła przychodów w długiej perspektywie. Tegoroczny ranking PPA nie zmienił pozycji Polski – jest na 12. miejscu, tak jak poprzednio.

– Polski rynek PPA jest we wczesnym stadium rozwoju, niemniej jednak postępy są znaczące, a sam rynek staje się coraz bardziej atrakcyjny. W 2021 roku moc OZE zakontraktowana w ramach PPA w Polsce plasowała się na 5. miejscu w Europie, za Hiszpanią, Szwecją, Niemcami i Finlandią – mówi Maciej Markiewicz, Partner EY Polska.

W głównym rankingu wśród krajów europejskich największy awans przypadł Austrii, Finlandii i Danii, przy czym pierwsze dwa kraje są daleko za Polską. Tradycyjnie na czele są Stany Zjednoczone i Chiny. Trzecie miejsce zajęła Wielka Brytania, a Indie, które zajmowały podium w poprzednim rankingu, spadły na 7. miejsce.

Polska coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów sektora zielonej energii

Trudny rynek gazu

Rynek gazu już od pewnego czasu był niestabilny, a ceny tego surowca zaczęły rosnąć jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym tego roku. Wojna w Ukrainie przyczyniła się do niestabilności geopolitycznej i kolejnych drastycznych skoków cen. Jedną z odpowiedzi na te wyzwania jest fundamentalna zmiana polityki energetycznej Unii Europejskiej.

– REPowerEU, nowa propozycja Unii Europejskiej, ma na celu zredukowanie uzależnienia od rosyjskiego gazu aż o 2/3 w ciągu roku i kompletne uniezależnienie pod koniec obecnej dekady. A najnowszy pakiet sankcji, które obejmuje embargo na ropę, pozwoli UE na poważne zmniejszenie korzystania z rosyjskiej ropy i produktów petrochemicznych – mówi Jarosław Wajer.

REPowerEU to także program dywersyfikowania źródeł energii oraz zmniejszania zapotrzebowania na gaz zastępując go zieloną energią. Zanim to się jednak wydarzy konieczne jest znalezienie nowych dostawców gazu, w tym skroplonego (LNG).

– Do całkowitego uniezależnienia się od rosyjskiego gazu konieczne jest zwiększenie importu LNG i nowe gazociągi. Dla naszego regionu, czyli Europy Środkowo-Wschodniej, znalezienie nowych źródeł gazu nie będzie łatwe bez rozbudowy infrastruktury. W najbliższym czasie dojdzie do szybkiego budowania i rozbudowywania pływających jednostek magazynowych i regazyfikacyjnych (ang. floating storage and regasification units, FSRU) – uważa Jarosław Wajer.

Czas potrzebny na zrealizowanie tych inwestycji oznacza, że w przypadku całkowitego wycofania rosyjskiego gazu z globalnego rynku trudno będzie zapewnić taką podaż, by była zgodna z zapotrzebowaniem.

– Mam nadzieję, że rozwój alternatywnych źródeł energii przyspieszy, w tym odnawialnych i nowych paliw, jak na przykład niebieski lub zielony wodór – mówi Jarosław Wajer i dodaje, że w przypadku wodoru konieczna jest komercjalizacja tego paliwa, więc to także nie stanie się od razu.

Power Purchase Agreements

Na tak niestabilnym rynku energii jej nabywcy dążą do zapewnienia sobie dostaw po określonej cenie na tak długo, jak to możliwe. Jednocześnie organizacje mają problemy z wypełnianiem swoich zobowiązań klimatycznych podjętych w ramach COP26. Rośnie więc zapotrzebowanie na PPA, ale opóźnienia w łańcuchach dostaw, spowodowane pandemią COVID-19 oraz konieczność rozbudowy sieci elektroenergetycznych utrudniają zawieranie nowych kontraktów.

PPA mogą być najlepszym rozwiązaniem dla konsumentów borykających się z wysokimi cenami energii oraz dla deweloperów dając im długoterminową gwarancję ceny. Poczucie pewności przychodów może być wystarczającym powodem do zwiększenia inwestowania w odnawialne źródła energii. Gdyby tak się stało, wówczas nastąpi spadek cen spowodowany większym udziałem w miksach energetycznych niskokosztowych technologii.

Czas na zieloną energię

Farmy wiatrowe offshore są już stałą częścią europejskiego rynku energetycznego, mimo poważnych przeszkód w ich budowaniu. Te obecnie eksploatowane posadowione są na relatywnie płytkich wodach i trwale związane z podłożem.. Aby w pełni wykorzystać potencjał offshore, rządy oraz firmy energetyczne pracują nad koncepcją budowania pływających farm wiatrowych na głębokich wodach, powyżej 60 metrów głębokości, gdzie na ogół występują silniejsze wiatry pozwalając na uzyskanie wyższej produktywności.

Energia wiatrowa to obecnie 5% produkcji energii elektrycznej na świecie. Do 2050 roku powinna wynieść 33%. Pływające farmy wiatrowe mogą dodać do tego około 2 procent.

– Wyjątkowa i niespotykana do tej pory sytuacja na rynku energii wymusza na rządach oraz inwestorach przyspieszenie wykorzystywania zielonej energii. Niepewność geopolityczna naruszająca bezpieczeństwo energetyczne powoduje wzrost cen, więc konieczność dekarbonizacji oraz uniezależnienia się od rosyjskich węglowodorów staje się najważniejszym priorytetem – podsumowuje Jarosław Wajer.

O rankingu
EY ocenia atrakcyjność inwestycyjną państw pod względem inwestycji w odnawialne źródła energii od 2003 roku. Indeks RECAI obejmuje 40 największych rynków świata. Opierając się na bazie danych RECAI EY, od końca 2021 roku publikuje także drugi ranking – atrakcyjności rynku długoterminowych umów na zakup i sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej w ramach kontraktów PPA.

Inflacja stopniowo podtapia gospodarkę: detaliści z kilkunastoprocentowymi spadkami obrotów

W czerwcu inflacja zasadnicza wzrosła o 1,7 pkt procentowego, do 15,6 % rok do roku, czyli najwyższego poziomu od 25 lat. Nastroje przedsiębiorców i konsumentów w dalszym ciągu cechuje silna niepewność. Detaliści z branży budowlanej skarżą się nawet na 15 % zmniejszenie obrotów w drugim kwartale 2022 roku, a jak przewidują dostawcy – poważne tąpnięcie i kolejne zauważalne spadki sprzedaży nadejdą już w sierpniu.

Łaskawszy pierwszy kwartał, teraz coraz trudniej

Ceny rosną w kraju niezwykle szybko i wygląda na to, że prędko się to nie zmieni. Jednocześnie wzrost gospodarczy wyhamowuje. Oprócz budowlanki, na spadki obrotów narzekają również m.in. w przemyśle czy transporcie. Co więcej, każdy z tych sektorów przygotowuje się na kolejne tąpnięcie – możliwe już w przyszłym miesiącu. Ekonomiści wieszczą, że na koniec 2022 roku może dojść w Polsce do spadków PKB.

– Polska gospodarka jest silna rynkiem automotive, a słaba złotówka wzmocniła eksport części z naszego kraju. Jednak inflacja daje się bardzo we znaki w innych sektorach – przede wszystkim za sprawą wysokich cen paliw, energii oraz materiałów budowlanych. O ile pierwszy kwartał 2022 roku był dla polskiej gospodarki jeszcze stosunkowo łaskawy, o tyle w drugim kwartale w niektórych branżach widać już wyraźnie niepokojący trend. Detaliści z którymi współpracujemy skarżą się nawet na kilkunastoprocentowe spadki – mówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes polskiej firmy doradczej Conperio.

Złe nastroje przedsiębiorstw, sfrustrowani pracownicy

Jak podał GUS, paliwa względem maja 2022 zdrożały o 9,4 %, a patrząc w ujęciu rocznym, cena paliw wzrosła aż o 46,7 %. Nośniki energii z kolei zdrożały o 3 % miesiąc do miesiąca i 35 % rok do roku. Ceny materiałów budowlanych rosną z miesiąca na miesiąc. W maju 2022 materiały budowlane zdrożały średnio o 30-34% w porównaniu z majem zeszłego roku.

Firmy tną koszty i za wszelką cenę szukają oszczędności. Całość prowadzi do frustracji wśród pracowników. Część z nich może odmówić przychodzenia do zakładów pracy, a lepiej płatnego zajęcia poszukiwać będą m.in. przebywając na fikcyjnych „L4”. To dodatkowe straty finansowe dla firm.

– Koszty pracodawców rosną, a spirala cenowo-płacowa się nakręca. Ceny będą rosnąć coraz szybciej, a pensje już niekoniecznie. Dla wielu przedsiębiorców pracownicy stanowią największy koszt prowadzenia działalności, a pracownicy przebywający na zwolnieniach chorobowych to koszt podwójny. W pesymistycznym scenariuszu, niektóre firmy mogą zacząć zwalniać pracowników dodaje Mikołaj Zając.

Pogorszenie nastrojów wśród przedsiębiorców obserwują analitycy. Z raportu Barometr Polskiego Rynku Pracy 2022 firmy Personnel Service wynika, że w marcu blisko 42 % firm obawiało się pogorszenia swojej sytuacji. Jako główny powód tych obaw, wskazywały właśnie na inflację i związany z tym wzrost cen. Problemem były także podatkowo-prawne aspekty związane z Polskim Ładem oraz rosnące koszty prowadzenia działalności i rosnąca presja płacowa wśród załogi. Trudności przedsiębiorstwom sprawiają również przerwane łańcuchy dostaw.