Google kupuje The Warsaw HUB od Ghelamco

Ghelamco poinformowało o sprzedaży biurowców wraz z pasażem handlowym w kompleksie The Warsaw HUB. Nabywcą jest Google Poland – jeden z głównych najemców budynku.

The Warsaw HUB to wielofunkcyjny kompleks wieżowców, który powstał w najdynamiczniej rozwijającej się części Warszawy, przy rondzie Daszyńskiego. Zrealizowany przez Ghelamco jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie budynków w Europie.

Google Poland staje się właścicielem dwóch wież stanowiących część biurową, pasażu handlowego oraz części podziemnej kompleksu. Wartość transakcji zostanie ustalona na dzień zawarcia umowy przyrzeczonej i zgodnie z przewidywaniami wyniesie blisko 583 mln euro.

W transakcji Ghelamco doradzała firma CBRE.

Google Poland jest jednocześnie jednym z głównych najemców kompleksu i zajmuje w nim ponad 20 tys. mkw. powierzchni biurowej. (Więcej na temat inwestycji Google w Polsce w oficjalnym komunikacie firmy).

– Naszym celem jest budowanie przyjaznych środowisku, dostępnych dla wszystkich, wpisujących się w tkankę miejską budynków. Taki jest właśnie The Warsaw HUB. Jesteśmy dumni z tego, że Google zdecydował się na posiadanie w nim swojej siedziby i jednocześnie kupił tę nieruchomość – mówi Jeroen van der Toolen, dyrektor zarządzający na Europę Środkowo-Wschodnią Ghelamco.

– Sprzedaż The Warsaw HUB to największa pojedyncza transakcja biurowa w historii rynku polskiego oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazuje ona siłę polskiego rynku inwestycyjnego. Zespół CBRE jest niezmiernie dumny, że mógł poprowadzić transakcję pomiędzy swoimi najważniejszymi klientami. Ugruntowała ona pozycję Warszawy wśród najważniejszych rynków inwestycyjnych na świecie – dodaje Sean Doyle, szef Capital Markets na Europę Środkowo-Wschodnią w CBRE.

Wśród najemców kompleksu, poza Google, znajdują się m.in. takie firmy, jak: Cushman & Wakefield, Getin Noble Bank, Standard Chartered, GATX, Atradius, Elanco, GrECo czy OmniOffice. W trzeciej wieży kompleksu znajdują się hotele Crowne Plaza i Holiday Inn Express, które pozostają w rękach Ghelamco.

O The Warsaw HUB

The Warsaw HUB to wielokrotnie nagradzany w międzynarodowych konkursach kompleks położony przy rondzie Daszyńskiego w najdynamiczniej rozwijającej się części Warszawy. Składa z trzech budynków: 86-metrowego obiektu hotelowego oraz dwóch 130-metrowych wież biurowych połączonych wspólnym, pięciokondygnacyjnym podium.

Nowoczesna architektura obiektu to dzieło renomowanej pracowni AMC Andrzeja Chołdzyńskiego, projektanta m.in. Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Za wnętrza The Warsaw HUB odpowiada z kolei wielokrotnie nagradzany Przemysław „Mac” Stopa wraz z zespołem Massive Design.

W budynkach zastosowano Signal OS – unikalną platformę dla najemców i zarządców, która integruje wszystkie systemy budynkowe, mobilną kontrolę dostępu i zarządzanie parkingami. Najemcy budynku mogą również korzystać z aplikacji mobilnej, będącej integralną częścią Signal OS.

Budynek posiada liczne certyfikaty. International WELL Building Institute™ (IWBI) oficjalnie potwierdziło, że biura, powierzchnie handlowe i hotele kompleksu The Warsaw HUB należą do najbezpieczniejszych na świecie, przyznając im certyfikat WELL Health-Safety Rating. Budynek jest przyjazny środowisku co potwierdza ekologiczny certyfikat BREEAM na poziomie Excellent. Kompleks posiada także certyfikat „Obiekt bez barier”, potwierdzający pełną dostępność architektoniczną i przyjazność dla wszystkich użytkowników budynków, m.in. dla osób z niepełnosprawnością, rodziców z dziećmi, osób starszych lub z czasową niepełnosprawnością.

Położenie budynku pozwala jego najemcom i klientom korzystać z licznych środków komunikacji, w tym rozbudowanego transportu publicznego (metro, kolej, tramwaje, autobusy) i infrastruktury rowerowej. Najemcy mają do swojej dyspozycji obszerny, niezależny od samochodowego, parking na 420 rowerów, wyposażony w szatnie z szafkami i natryskami.

Kto docenia pracownika?

Docenienie przez pracodawcę jest jednym
z najważniejszych czynników zwiększających poczucie satysfakcji z wykonywanych obowiązków służbowych. Jak wynika z raportu firmy ADP „People at Work 2021: A Global Workforce View”, niespełna 6 na 10 Polaków (58 proc.) czuje się docenianych przez swojego pracodawcę.

Pracodawco, doceń pracownika

Badanie przeprowadzone przez lidera usług kadrowo-płacowych na świecie, firmę ADP, wskazuje, że nie wszyscy polscy pracownicy czują się docenieni przez pracodawców. Zgodnie z wynikami raportu „People at Work 2021: A Global Workforce View”, niespełna 6 na 10 pracowników ma poczucie, że ich praca spotyka się z uznaniem szefa.

– Do niedawana głównym źródłem docenienia pracowników przez pracodawców były premie, podwyżki lub awanse. Obecnie, ze względu na inflację, rynek pracownika oraz rosnące koszty pracy, finansowe docenienie pracownika stało się elementem przetargowym w zakresie świadczenia pracy. Chociaż pieniądze wciąż są ważnym argumentem w dyskusji o zatrudnienie, to jednak inne czynniki zyskują na znaczeniu – mówi psycholog Mind Health – Centrum Zdrowia Psychicznego, mgr Gabriela Droździel. – Oczywiście, pandemia również przewartościowała dotychczasowe benefity pracownicze, ważniejsze stało się zdrowie psychiczne pracowników. W wyniku tego coraz bardziej oczekiwanym przez pracowników motywatorem i oznaką troski ze strony pracodawcy będzie zaoferowanie pracownikom i ich rodzinom dostępu do opieki w obszarze zdrowia psychicznego. Pracodawcy, którzy zauważą tę potrzebę, znacznie zwiększą swoją konkurencyjność na rynku pracy.

– W obliczu niskiej stopy bezrobocia i dużej konkurencyjność na rynku pracy coraz ważniejsze stają się wartości bliskie organizacji oraz ogólne samopoczucie pracowników. Chociaż wydawało się, że pandemia ponownie postawi pracodawców w centrum, to jednak zmiana ta była wyłącznie chwilowa – mówi Anna Barbachowska, HR Business Partner w ADP Polska. – Popyt na rynku pracy oraz coraz większa otwartość pracowników na zmianę zawodu sprawiają, że utrzymanie kadry w firmie to dla pracodawców coraz większe wyzwanie. Do tego niewątpliwie potrzebne są elastyczność godzin pracy, benefity pozapłacowe oraz podkreślanie wagi pracy każdego członka zespołu – dodaje ekspertka ADP Polska.

– Ludzie są istotami stadnymi, z tego też względu istotne jest dla nas poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Pracownik, który wspiera firmę, utożsamia się z jej wartościami, znacznie częściej jest wobec niej lojalny, bardziej pracowity i zmotywowany. Dla takiego pracownika największym docenieniem będzie zauważenie, podziękowanie za codzienną pracę – czy to w postaci prostego „dziękuję”, czy też przydzielając lepszego klienta, atrakcyjniejsze zadania lub opłacając wybrane przez pracownika szkolenie. Musimy też pamiętać, że nowe pokolenie, wkraczające dopiero na rynek pracy, w swoim życiu kieruje się możliwością rozwoju oraz elastycznością w odniesieniu do codziennych zadań. To właśnie inwestowanie w relację z pracownikiem może budować jego lojalność i motywować go do pracy – podsumowuje psycholog Mind Health – Centrum Zdrowia Psychicznego, mgr Gabriela Droździel.

Każda praca to wyzwanie

Z danych ADP wynika, że najbardziej docenieni w pracy czują się ci zaliczani do grupy pracowników umysłowych, mianowicie specjaliści IT i telekomunikacji (58 proc.). Następnie przedstawiciele branży budowlanej (57 proc.). Najmniej doceniani są natomiast pracownicy
z sektora produkcyjnego (50 proc.), a także osoby zatrudnione w ochronie zdrowia i edukacji (po 48 proc.). Pod względem wielkości firmy, najbardziej docenieni za swój wkład w pracę czują się pracownicy przedsiębiorstw zatrudniających 1-9 osób (55 proc.), a najmniej – dużych firm, zatrudniających ponad 500 osób (50 proc.).

Obecnie na rynku jest wiele ofert dla specjalistów związanych z branżami cyfrowymi, co
w dużym stopniu może wpływać na to, że przedstawiciele tych zawodów spotykają się
z uznaniem w organizacjach. Także ta branża słynie z najwyższych wynagrodzeń dla osób rozpoczynających swoją drogę zawodową
– mówi szefowa pionu zarządzania zasobami ludzkimi w ADP Polska, Anna Barbachowska. – Z kolei osoby zatrudnione w instytucjach państwowych, tj. oświata i ochrona zdrowia, często bywają niedoceniane, nie tylko płacowo, ale także pod względem kompetencji, co w ogólnym rozrachunku może wpływać na to, jak te grupy zawodowe postrzegają swoje stanowiska i miejsca pracy – dodaje Barbachowska.

Bank Millennium upraszcza sposób otwierania kont dla obywateli Ukrainy

Obywatele Ukrainy, którzy chcą skorzystać z oferty Banku Millennium i otworzyć konto, mogą to teraz zrobić w uproszczony sposób, okazując w oddziale jedynie paszport. Jest to kolejne ułatwienie wprowadzone przez Bank Millennium w geście solidarności wobec wschodnich sąsiadów. Mamy nadzieję, że ułatwi to pobyt w Polsce uchodźcom z Ukrainy.

Od 5 marca obywatele Ukrainy, którzy przybywają do Polski w związku z trwającą wojną, do otwarcia konta potrzebują jedynie paszportu. Udokumentowanie zamieszkania oraz zatrudnienia w Polsce nie jest wymagane. Konto można otworzyć w oddziałach własnych Banku Millennium w całej Polsce. Nowo otwierane rachunki są zwalniane z opłat na takich samych zasadach co konta, które bank już prowadzi dla obywateli Ukrainy. Do rachunku wydawana jest karta debetowa zwolniona z miesięcznych opłat, również wszystkie wypłaty z bankomatów są bezpłatne. Po pobraniu aplikacji mobilnej możliwe jest uruchomienie płatności zbliżeniowych telefonem (tokenizacja karty), co pozwala na natychmiastowe korzystanie ze środków na rachunku.

Ułatwienia dla obywateli Ukrainy funkcjonujące od 27 lutego:

– zwolnienie klientów narodowości ukraińskiej z opłat za obsługę konta, za kartę płatniczą oraz za wszystkie wypłaty z bankomatów, do odwołania.

– zniesienie prowizji od wszystkich przelewów zagranicznych przekazywanych przez klientów indywidulanych do Ukrainy, niezależnie od narodowości nadawcy, do odwołania.

Dodatkowo bank zapewnia wsparcie konsultantów posługujących się językiem ukraińskim pod numerem tel. +48 22 598 40 45.

W działania pomocowe na rzecz uchodźców przybywających z Ukrainy włączyła się cała społeczność Banku
i Fundacja Banku Millennium. Bank wesprze wybrane organizacje pozarządowe pomagające Ukrainkom i Ukraińcom w dłuższej perspektywie, uruchomi też środki na program wolontariacki dla pracowników, którzy będą chcieli pomagać obywatelom Ukrainy indywidulanie.

Google wzmacnia zaangażowanie w Polsce inwestując w zakup i rozwój swojej nowej warszawskiej siedziby

Google zostanie właścicielem kompleksu biurowego The Warsaw HUB zlokalizowanego na warszawskiej Woli, w którym w zeszłym roku wynajął przestrzeń i ulokował centrum rozwoju technologii chmurowych. Wartość inwestycji w zakup budynków i dalszy rozwój centrum wyniesie blisko 2,7 miliarda złotych.

Wraz z przejęciem i dalszym rozwojem kompleksu The Warsaw HUB, Google w swoich warszawskich biurach będzie dysponował przestrzenią dla 2500 pracowników, z potencjałem na dalszy jej rozwój w zależności od potrzeb. Pracownicy Google mają możliwość zarówno pracy zdalnej, jak i w sposób hybrydowy – częściowo z biura, a częściowo z domu. Inwestycja w The Warsaw HUB zapewni firmie możliwości oferowania wszystkich tych modeli pracy.

“Google działa w Polsce od ponad 15 lat i jesteśmy dumni, że możemy pogłębić nasze zaangażowanie w kraju inwestując w zakup kompleksu biurowego The Warsaw HUB” – powiedziała Ruth Porat, Senior Vice President oraz Chief Financial Officer Google i Alphabet. “Nasza działalność w Polsce wykracza poza wspieranie rozwoju gospodarki cyfrowej, a obecnie koncentrujemy się na pomaganiu tym, którzy potrzebują tego najbardziej. Będziemy wykorzystywać nasze zasoby i przestrzenie, by wesprzeć osoby dotknięte wojną w Ukrainie – jednym z takich działań będzie stworzenie w naszym Campusie Google for Startups na warszawskiej Pradze centrum wsparcia, gdzie organizacje pozarządowe mogą świadczyć prawną i psychologiczną pomoc uchodźcom”.

W ubiegłym tygodniu Google przekazał, że wesprze organizacje pozarządowe działające na rzecz uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy, którzy przybywają do Polski. Środki w wysokości blisko 40 milionów złotych trafią zarówno do organizacji świadczących bezpośrednią pomoc humanitarną oraz wsparcie w pierwszych tygodniach pobytu uchodźców w Polsce, jak i do inicjatyw, które starają się odpowiedzieć na ich długofalowe potrzeby.

Google w Polsce

Google zatrudnia obecnie w Polsce ponad 1000 osób, w tym ponad 600 inżynierów i inżynierek oprogramowania. Warszawskie centrum inżynieryjne jest największym ośrodkiem rozwoju technologii chmurowych Google w Europie.

W 2021 roku firma uruchomiła w Warszawie region Google Cloud, obsługujący klientów z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, stając się jednocześnie pierwszym globalnym dostawcą usług chmurowych, który otworzył taką inwestycję w regionie. Z kolei od ponad 6 lat na warszawskiej Pradze działa Campus Google for Startups, który wspiera młode firmy z regionu w ekspansji na globalne rynki.

Google w Polsce prowadzi również na szeroką skalę programy edukacyjne. Do tej pory ponad 270 tysięcy osób w całym kraju wzięło udział w inicjatywach rozwijających ich umiejętności cyfrowe, a w ciągu ostatnich dwóch lat firma przeszkoliła ponad 24 tysięcy specjalistów z zakresu chmury obliczeniowej.

“Współpraca i nasze częste kontakty z Prezesem Google Sundarem Pichaiem zaowocowały kolejną inwestycją w Polsce. Dziękuję za jej potwierdzenie podczas naszej rozmowy sprzed kilku dni. Decyzja Google, realizowana w tak trudnych czasach, stanowi potwierdzenie dobrej kondycji i atrakcyjności naszej gospodarki. To nie tylko jednorazowy przykład  inwestycji, ale przede wszystkim potwierdzenie trendu i strategicznej współpracy z naszymi amerykańskimi partnerami. Polska udowodniła już w poprzednich latach, że jej gospodarka jest stabilna pomimo światowych kryzysów, a nasz wzrost pozwolił najszybciej w UE nadrobić straty wywołane pandemią. Kolejna w naszym kraju inwestycja Google potwierdza też istotne miejsce Polski na mapie rozwoju firm z obszaru nowych technologii. Polska z inwestycjami w tym sektorze wpisuje się doskonale w światowe trendy” – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

“Inwestycja Google w Warszawie to kolejny dowód na to, że nasz kraj ma ogromny potencjał w rozwijaniu innowacji i nowych technologii. Naszym kapitałem są przede wszystkim utalentowani ludzie o wysokich kwalifikacjach, którzy pracują przy najbardziej innowacyjnych projektach na świecie. Cieszy mnie, że Polska ma swój wkład w rozwój globalnych rozwiązań chmurowych, które wspierają praktycznie wszystkie gałęzie nowoczesnej gospodarki” – zaznaczył Piotr Nowak, minister rozwoju i technologii.

Google docenia to, co Polska ma do zaoferowania i jest przykładem na to, że nasze kraje wspólnie budują przyszłość w dziedzinie technologii, która może zmienić świat” – podkreślił Mark Brzezinski, Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce

Polski Ład. Nowe zasady rozliczania najmu

Polski Ład wprowadza zmiany w zasadach rozliczania najmu. Nowe reguły zmieniają sytuację osób fizycznych wynajmujących swoje mieszkania prywatne, jak i oferujących najem w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Jedną z kluczowych modyfikacji jest likwidacja możliwości rozliczenia najmu prywatnego na zasadach ogólnych od 2023 roku. Na czym polegają pozostałe zmiany, kogo dotyczą i od kiedy obowiązują? Jakie decyzje w 2022 roku muszą podjąć właściciele mieszkań i inne podmioty osiągające przychody z najmu?

Przychody uzyskiwane z najmu kwalifikuje się jako przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej (art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT) albo z najmu prywatnego (art. 10 ust. 1 pkt 6 ustawy o PIT).

Rozliczanie najmu prywatnego

Do końca 2021 roku najem prywatny można było rozliczać na zasadach ogólnych, wg skali podatkowej 17% i 32% opodatkowania dochodu, czyli nadwyżki przychodów z najmu nad kosztami ich uzyskania. Alternatywą było opodatkowanie ryczałtem. Jak stanowił bowiem art. 2 ust. 1a ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne: „Osoby fizyczne osiągające przychody z tytułu umowy najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy lub innych umów o podobnym charakterze, jeżeli umowy te nie są zawierane w ramach prowadzonej pozarolniczej działalności gospodarczej, mogą opłacać ryczałt od przychodów ewidencjonowanych”.

Polski Ład dokonał modyfikacji ww. przepisu, wykreślając słowo „mogą”. Oznacza to, że od 1 stycznia 2022 r. osiągający przychody z najmu prywatnego opłacają ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Ryczałt płaci się od przychodu, a więc wynajmujący nie mogą pomniejszać podstawy swojego opodatkowania kosztami uzyskania przychodu, jak to czynią przy rozliczeniach na zasadach ogólnych.

Rok dłużej na wybór formy rozliczeń

Jak zaznaczają eksperci z Kancelarii Prawnej Skarbiec przepis przejściowy Polskiego Ładu daje wynajmującym dodatkowy rok na dostosowanie się do nowych zasad rozliczania najmu. – Przepis art. 71 ust. 1 i 2 stanowi, że podatnicy osiągający przychody z najmu w 2022 r. mogą stosować zasady opodatkowania tych przychodów obowiązujące na dzień 31 grudnia 2021 r. (ust. 1) i mogą zaliczać do kosztów uzyskania przychodów odpisy amortyzacyjne od środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych będących odpowiednio budynkami mieszkalnymi, lokalami mieszkalnymi stanowiącymi odrębną nieruchomość, spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu mieszkalnego lub prawem do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej, nabytych lub wytworzonych przed dniem 1 stycznia 2022 r. (ust. 2) – zauważa adwokat Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec.

Co z amortyzacją i innymi kosztami?

Przychody z najmu prywatnego można więc jeszcze w 2022 roku rozliczać według zasad ogólnych. To bardzo ważna informacja dla właścicieli nieruchomości wrzucających w koszty wydatki na jej wykończenie, remont, odsetki od kredytu, amortyzację i inne wydatki kwalifikowalne do źródeł kosztów uzyskania przychodu. Z początkiem stycznia 2023 roku na Polskim Ładzie stracą więc ci, którzy rozliczali najem prywatny wg skali podatkowej, bo mieli wysokie koszty związane z nabyciem i utrzymaniem nieruchomości, a także dokonywali jej amortyzacji. Od 1 stycznia 2023 r., przechodząc na obowiązkowy ryczałt nie będą mogli dokonywać tych odliczeń. Pytanie czy w tym przypadku nowe prawo Polskiego Ładu zadziała wstecz?

Zgodnie bowiem z art. 22a ust. 1 pkt 1 ustawy o PIT, amortyzacji podlegają budowle, budynki oraz lokale będące odrębną własnością, o przewidywanym okresie używania dłuższym niż rok, m.in. oddane do używania na podstawie umowy najmu. Standardowa stawka z Wykazu stawek amortyzacyjnych dla lokali mieszkalnych wynosi 1,5%, z możliwością zastosowania wyższej, nawet do 10%, ale okres amortyzacji nie może być wówczas krótszy niż 10 lat.

Stawki opodatkowania najmu prywatnego

Do końca 2022 r. podatnicy mogą wybrać sposób rozliczania najmu prywatnego, stosując:

  1. opodatkowanie wg skali, liczoną od dochodu, a więc po odjęciu kosztów uzyskania przychodu i z uwzględnieniem wynoszącej 30 000 zł kwoty wolnej od podatku (należy pamiętać, że do limitu kwoty wolnej wliczają się też inne przychody podatnika, np. wynagrodzenie za pracę):
  2. a) stawką 17% – dla dochodów do 120 000 zł;
  3. b) stawką 32% – dla dochodów powyżej 120 000 zł;
  4. c) dodatkową stawką 4% od nadwyżki dochodów po przekroczeniu 1 000 000 zł dochodu.

2). opodatkowanie ryczałtem, liczonym od przychodu, a więc bez możliwości odliczania kosztów uzyskania przychodu i bez uwzględniania 30 000 zł kwoty wolnej od podatku:

  1. a) stawką 8,5% – dla przychodów do 100 000 zł;
  2. b) stawką 12,5% – dla przychodów powyżej 100 000 zł;
  3. c) brak daniny solidarnościowej.

W 2023 r. do najmu prywatnego nie będzie już można stosować rozliczenia wg skali podatkowej, a jedynie ryczałtem. Należy pamiętać, że przy rozliczaniu skalą, dochody z najmu sumuje się z innymi dochodami podatnika, np. z wynagrodzeniem za pracę na etacie.

Rozliczenie najmu prywatnego wspólnie z małżonkiem

Rozliczając najem prywatny wg skali podatkowej oraz ryczałtem można to zrobić wspólnie z małżonkiem, wówczas osiągnięte z najmu przychody małżonkowie rozliczają po połowie. Na mocy art. 12 ust. 6 ustawy o ryczałcie, rozliczenia całości przychodu może dokonać tylko jedno z nich. W tym celu należy złożyć oświadczenie przed właściwym naczelnikiem urzędu skarbowego do 20. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym uzyskano pierwszy przychód z najmu w roku podatkowym, albo do końca roku podatkowego, jeżeli pierwszy przychód został osiągnięty w grudniu.

Najem profesjonalny, oferowany w ramach działalności gospodarczej

W odniesieniu do rozliczających najem w ramach działalności gospodarczej Polski Ład nie dokonuje takiej rewolucji jak w przypadku najmu prywatnego. Przedsiębiorcy zarówno w 2022 r., jak i w latach następnych mają możliwość rozliczać uzyskiwane przychody na zasadach ogólnych, czyli wg skali podatkowej 17% i 32%, a także 19% podatkiem liniowym jak i ryczałtem (8,5% i 12,5%). Jedyna zmiana dosięgnie tych, którzy do tej pory nie musieli odprowadzać do ZUS składki zdrowotnej, a od nowego roku są do tego zobligowani. Składki, której kosztu nie będą mogli już odliczyć od podatku. Dla części przedsiębiorców może to być decydujący argument przemawiający za zamianą formy opodatkowania prowadzonej działalności (albo samej formy prowadzenia działalności, np. z JDG na spółkę komandytową lub spółkę z o.o.), a dla innych podatników do niewłączania rozliczeń swojego najmu prywatnego do działalności gospodarczej.

Zaliczki na podatek miesięcznie czy kwartalnie?

Przedsiębiorcy mogą rozliczać najem miesięcznie lub kwartalnie, a informację o tym, jaką formę wybrali, przekazują skarbówce w rocznej deklaracji podatkowej, czyli po zakończeniu roku podatkowego, którego dotyczy rozliczenie. Zgodnie z art. 44 ust.3g ustawy o PIT, zaliczki kwartalne mogą jednak wpłacać tylko mali podatnicy oraz ci, którzy rozpoczynają prowadzenie działalności gospodarczej. Rozliczający najem prywatny mogą rozliczać się wyłącznie w ujęciu miesięcznym.

Przychody z najmu a ulga dla klasy średniej

Wielu podatników powzięło wątpliwości co do rozliczeń przychodów z najmu z ulgą dla klasy średniej. Chodzi nie tylko o najem prywatny, ale i ten świadczony w ramach działalności gospodarczej. Naturalnym pytaniem, jakie nasunęło się podatnikom jest: czy do wysokości przychodu ustalanego w celu możliwości zastosowania ulgi dla klasy średniej dolicza się przychód z wynajmu nieruchomości? Ministerstwo Finansów na swojej stronie internetowej udzieliło następującej odpowiedzi:

„Ulga dla klasy średniej przysługuje osobom fizycznym uzyskującym przychody: ze stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej i spółdzielczego stosunku pracy i/lub z pozarolniczej działalności gospodarczej, opodatkowane na zasadach ogólnych – według skali podatkowej. Dla potrzeb ulgi dla klasy średniej nie uwzględnia się przychodów/dochodów z wynajmu nieruchomości”.

Tyle, że z brzmienia dodanego do ustawy o PIT art. 26 ust. 2aa oraz 4a – 4b wynika zupełnie coś innego. Przepisy te stanowią, że w ramach ulgi dla pracowników lub podatników osiągających przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej kwotę przychodu uprawniającego do ulgi wylicza się przez zsumowanie uzyskanych przez podatnika w roku podatkowym i podlegających opodatkowaniu wg skali podatkowej przychodów: ze stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej i spółdzielczego stosunku pracy oraz uzyskanych w ciągu roku przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej pomniejszonych o koszty uzyskania przychodów z tytułu prowadzenia tej działalności z wyłączeniem z tych kosztów składek na ubezpieczenia społeczne. Podatnik będzie mógł skorzystać z ulgi, jeśli suma tych przychodów zmieści się w widełkach: co najmniej 68 412 zł i maksimum 133 692 zł.

Wydaje się więc, że odpowiedź ministerstwa, jakoby na potrzeby obliczenia limitu ulgi dla klasy średniej nie uwzględniało się przychodów z wynajmu nieruchomości, jest błędna, a co najmniej niepełna. Z analizy ww. przepisów wynika bowiem jasno, że do ustalania wysokości przychodów w danym roku podatnika będącego osobą fizyczną nie uwzględnia się przychodów z najmu prywatnego, ale osiąganych w ramach działalności gospodarczej już tak.

Podsumowanie

W 2022 roku wraz z wejściem w życie Polskiego Ładu podatnicy uzyskujący przychody z wynajmu nieruchomości stanęli przed dylematem jak rozliczać najem tak, by jak najmniej stracić na zmianie przepisów. Jeśli u przedsiębiorców niewiele się zmieni, poza dodatkowym obciążeniem niektórych z nich obowiązkową składką zdrowotną, to już właściciele oferujący najem prywatny muszą się zmierzyć z koniecznością dokonania matematycznych wyliczeń różnic podatkowych, jakie sprowadza na nich nowelizacja. To bowiem dla nich ostatni rok możliwości amortyzowania kosztów poniesionych na nabycie, udoskonalenie, remonty, wyposażenie, swojej nieruchomości. W 2022 r. amortyzacja nieruchomości mieszkalnych jest możliwa tylko dla majątku nabytego lub wytworzonego przed 1 stycznia 2022 r.

Czy warto? Załóżmy, że właściciel otrzymuje co miesiąc za wynajem swojego mieszkania np. 2000 zł. W tej cenie mieści się 500 zł na rzecz wspólnoty/administracji i 300 zł opłat za media, do tego amortyzacja 400 zł, plus odsetki od kredytu 100 zł. Właściciel rozliczający się na starych zasadach (może to jeszcze robić do końca 2022 r.), wg skali, zapłaci 17% podatek dochodowy od kwoty 700 zł (= 119 zł podatku). Przy rozliczaniu ryczałtem takiej możliwości nie ma i wynajmujący będzie musiał obliczyć podatek od całej kwoty (8,5% od 2000 zł = 170 zł). Jest to więc różnica nieco ponad 50 zł w skali jednego miesiąca. Do tego należy pamiętać, że przy rozliczaniu na zasadach ogólnych uwzględnia się kwotę wolną od podatku. Oczywiście ma ona znaczenie, tylko dla tych, którzy osiągają przychody z najmu, a ich roczne wynagrodzenie za pracę nie przekracza 30 000 zł.

Decydując się na formę opodatkowania najmu trzeba rozważyć nie tylko kwestię samej możliwości zaliczania kosztów uzyskania przychodu. Chodzi o to, że przy ryczałcie formalna kwestia rozliczeń z fiskusem jest prostsza. Również dokonując wyboru przejścia z najmu prywatnego na najem świadczony w ramach prowadzonej działalności gospodarczej trzeba pamiętać o doliczeniu obowiązkowych składek na ubezpieczenia zdrowotne (zasadniczo to plus 9% od dochodu), ale i dodatkowych kosztów, jak wynagrodzenie biura rachunkowego czy księgowej.

Rok 2022 to również czas przejściowy, by dostosować swoje umowy z najemcami. Sam ryczałt można pomniejszyć przy odpowiednich zapisach w umowie najmu przerzucając opłaty licznikowe za media i czynsz na najemcę. Istnieje też możliwość, by wysokość płaconych w ramach ryczałtu zaliczek, które jest obliczana i deklarowana przez właściciela mieszkania (wynajmującego), naliczana była według stawki 8,5% czy 12,5% ryczałtu od kwoty czystego zysku, jaki osiąga z wynajmu, a nie od całej kwoty otrzymywanej od najemcy (a więc bez opłat za media). Wówczas trzeba jednak pamiętać, by przez 5 lat przechowywać dokumenty potwierdzające, że naszym przychodem nie była cała kwota wpływająca co miesiąc od najemcy, a pomniejszona o opłaty regulowane na rzecz administracji, dostawców wody, prądu, czy gazu. To bowiem na podatniku będzie spoczywać ciężar udowodnienia tego faktu – podkreśla Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Biuro rachunkowe z Warszawy — kompleksowa obsługa firm i nie tylko

Prowadzenie działalności gospodarczej, niezależnie od jej profilu, jest niezwykle skomplikowane. Dlatego biuro rachunkowe zlokalizowane w Warszawie oferuje wszechstronne czynności z zakresu finansów i nie tylko. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, więc jeżeli potrzebujesz pomocy w administrowaniu swojego przedsiębiorstwa lub masz problemy z rachunkami, sprawdź ofertę warszawskiego biura rachunkowego już dziś! Zobacz, czy w propozycji tego miejsca są działania korzystne dla Twojej firmy!

Co znajduje się w ofercie warszawskiego biura rachunkowego?

Finanse to najważniejszy obszar każdej działalności, niezależnie od branży i jej rodzaju. Dodatkowo prawo podatkowe, a nawet prawo pracy nakłada mnóstwo obowiązków na wszystkich przedsiębiorców. Warto wiedzieć, że działania te nie rzadko bywają skomplikowane, zwłaszcza gdy firma prężnie się rozwija. Dlatego też biuro rachunkowe z Warszawy oferuje kompleksowe usługi na wielu poziomach dla firm ze wszystkich sektorów gospodarki. Oczywiście jest to możliwe dzięki właściwie wyszkolonej kadry pracowniczej, która cechuje się dużym doświadczeniem i sporą wiedzą między innymi na temat rachunkowości.

Dokładna oferta warszawskiego biura rachunkowego

Eksperci, którzy stanowią najważniejszy element biura rachunkowego z Warszawy, zajmują się niemal wszystkimi czynnościami w obrębie księgowości, czy też kadr i płac. Co więcej, w ich ofercie znajdują się również dodatkowe usługi oraz profesjonalne doradztwo umożliwiające prawidłowe administrowanie firmy. Dlatego z tego powodu w propozycji warszawskiego biura rachunkowego, przedsiębiorcy mogą znaleźć takie działania jak:

  • prowadzenie ksiąg rachunkowych;
  • rejestracja firmy wraz z aktualizacją danych przedsiębiorcy i jego działalności;
  • tworzenie ksiąg przychodów i rozchodów;
  • przygotowywanie niezbędnych deklaracji podatkowych (m.in. VAT, CIT) oraz różnorodnych rozliczeń;
  • tworzenie praktycznych zestawień związanych z operacjami gospodarczymi;
  • sporządzanie raportów dla takich instytucji, jak GUS, NBP i wielu innych;
  • przygotowywanie analiz, sprawozdań i audytów finansowych, które umożliwiają rozwój przedsiębiorstwa;
  • opracowywanie ryczałtu ewidencjonowanego;
  • pełna obsługa jednolitego pliku kontrolnego (JPK);
  • kontakt w imieniu klienta z takimi instytucjami jak — Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Państwowa Inspekcja Pracy;
  • reprezentowanie przedsiębiorcy przed obliczem urzędników oraz bezpośredni udział we wszystkich kontrolach;

Biuro rachunkowe z Warszawy i jego usługi kadrowo-płacowe

W zależności od profilu działalności gospodarczej, warszawskie biuro rachunkowe oferuje różnorodne działania. Dlatego w przypadku przedsiębiorców zatrudniających pracowników dostępne są usługi takie jak:

  • rozliczanie i naliczanie wynagrodzeń osób zatrudnionych;
  • obowiązkowa rejestracja pracowników w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych;
  • tworzenie niezbędnych teczek osobowych pracowników, czyli tzw. akta osobowe (są to dokumenty związane z zatrudnieniem, jego przebiegiem lub ustaniem nawiązanej współpracy);
  • przygotowywanie zaświadczeń na temat zatrudnienia oraz wynagrodzenia;
  • wykonywanie przelewów z wynagrodzeniami;
  • przyrządzanie deklaracji wymaganych przez takie instytucje, jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Urząd Skarbowy;
  • przeprowadzanie kompleksowej obsługi umów (cywilnoprawnych, o dzieło, o pracę);
  • tworzenie oświadczeń PFRON;

Biuro rachunkowe z Warszawy – to nie tylko księgowość i usługi kadrowo-płacowe

Zarządzanie działalnością gospodarczą wiąże się z wieloma zadaniami i wyzwaniami, które nierzadko wprawiają w kłopot niejednego przedsiębiorcę. Dlatego warszawskie biuro rachunkowe kompleksowo opiekuje się swoimi klientami, niezależnie od branży, w której istnieją. Z tego powodu pracownicy tego miejsca pomagają odzyskiwać nieściągalne wierzytelności, w tym podatek VAT. Co więcej, doradzają oni podczas otwierania nowej działalności gospodarczej oraz podczas wyboru dogodnej formy rozliczeń. Dodatkowa oferta biura rachunkowego z Warszawy związana jest również z profesjonalnymi konsultacjami oraz pomocą prawną. Ponadto pracownicy tego miejsca, na bieżąco przeprowadzają aktualizację danych (zwłaszcza poprzez wymagane formularze) według obowiązującego prawa, rejestrują przedsiębiorstwa w KRS i dokonują zmian w jego obrębie. Warszawskie biuro rachunkowe pomaga również założyć spółkę handlową i opracowuje wszelkie potrzebne dokumenty, aby funkcjonowała ona zgodnie z obowiązującym prawem. To także tu każdy przedsiębiorca uzyska specjalistyczną pomoc, ponieważ pracownicy bez problemu zorganizują kontakt z notariuszem, prawnikiem bądź tłumaczem. W takim miejscu zarówno osoby fizyczne, jak i właściciele firm otrzymają pomoc związaną z doborem odpowiedniego kredytu bądź leasingu, a w razie potrzeby sporządzą również całą wymaganą dokumentację.

Zalety korzystania z profesjonalnych usług biura rachunkowego z Warszawy

Pomoc oferowana przez warszawskie biuro rachunkowe to niezwykle praktyczne rozwiązanie dla przedsiębiorców różnego rodzaju i nie tylko. Oczywiście korzystanie z ich usług jest przede wszystkim wygodne i bardzo komfortowe, ponieważ wszystkie obowiązki spoczywające na barkach właścicieli firm wykonują osoby odpowiednio do tego wyszkolone. Dzięki temu łatwo można uniknąć popełnienia błędów, które w przypadku przedsiębiorców nierzadko są niezwykle kosztowne. Jednak do najważniejszych korzyści należy:

  • biuro rachunkowe z Warszawy przestrzega zasad aktualnie obowiązujących w związku z prawem podatkowym, rachunkowym, czy administracyjnym i bierze odpowiedzialność za ewentualne pomyłki popełnione przez księgowego. Jest to ściśle związane z tym, że biuro ma wykupione ubezpieczenie OC, które pokrywa wszelkie kary finansowe nałożone na przedsiębiorcę;
  • możliwość obniżenia podatków dzięki zastosowaniu tzw. kreatywnej księgowości;
  • jest to znaczne obniżenie kosztów dla przedsiębiorcy, ponieważ nie musi on zatrudniać dodatkowego pracownika oraz tworzyć mu specjalnego miejsca do pracy, w tym nabywać sprzętu typu komputer, programy komputerowe na licencji czy też meble. Nie ma również konieczności opłacania obowiązkowych składek zdrowotnych, czy emerytalnych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych;
  • dotrzymywanie terminów płatności związanych z podatkami, ubezpieczeniami i innymi obowiązkowymi należnościami, które każdy przedsiębiorca musi regulować;

Dlaczego korzystanie z usług biura rachunkowego z Warszawy jest dobrym pomysłem?

Warszawskie biuro rachunkowe to niezwykle innowacyjna pomoc dla różnorodnych przedsiębiorców. Dlaczego? W tym miejscu istnieje możliwość obsługi osób zainteresowanych pomocą w sprawach finansowych, bez osobistego kontaktu, ponieważ w ofercie tego miejsca znajduje się usługa określana mianem księgowości online. Ta alternatywa tradycyjnego biura rachunkowego jest niezwykle praktyczna. Wynika to z zastosowanego internetowego oprogramowania, które umożliwia obsługę z zakresu księgowości niezależnie siedziby danego przedsiębiorstwa. Oznacza to, że po prostu obsługiwane są firmy z całego kraju.

Warto wiedzieć, że program, z którego korzystają klienci warszawskiego biura rachunkowego, jest całkowicie bezpieczny. System został opracowany tak, aby tylko osoby upoważnione miały dostęp do dokumentacji firmy i wszystkich wrażliwych danych. Program księgowości online jest darmowy, a przy okazji nie wymaga on instalacji na sprzęcie użytkownika. Wszystko odbywa się w Internecie i tylko osoby upoważnione (czyli te, które otrzymały hasło oraz login) mają wgląd do akt.

Bez wątpienia, jest to wygodne rozwiązanie, ponieważ ten system internetowy biura rachunkowego z Warszawy oferuje swoim klientom możliwość tworzenia raportów oraz różnego rodzaju zestawień, praktycznie 24h na dobę! Ponadto pojawia się sposobność poglądu dokumentacji księgowej na bieżąco. Dzięki temu każdy przedsiębiorca ma ścisłą kontrolę nad swoją działalnością gospodarczą. Co więcej, księgowość online warszawskiego biura rachunkowego to również darmowa możliwość wystawiania faktur (przez całą dobę!) oraz dostarczania wymaganych dokumentów bez konieczności bezpośrednich i osobistych kontaktów.

Co robić, gdy w ofercie biura rachunkowego z Warszawy nie ma propozycji odpowiedniej dla Ciebie i Twojej firmy? Poznaj nieszablonowe rozwiązania!

Jak widać propozycja warszawskiego biura rachunkowego, jest niezwykle mocno rozwinięta. Jednak zdarzają się takie przypadki, że przedsiębiorca potrzebuje nieszablonowego działania. Jest to ściśle związane z profilem jego działalności lub rodzajem branży, w której funkcjonuje. Dlatego w takim przypadku istnieje możliwość indywidualnej konsultacji ze specjalistami biura rachunkowego z Warszawy. Czynność ta jest zupełnie darmowa i bardzo praktyczna, ponieważ pozwala przybliżyć ekspertom rodzaj problemu. Natomiast przedsiębiorca może otrzymać wstępną wycenę swojego problemu.

Profesjonalne doradztwo z zakresu korzystnych ubezpieczeń

Warszawskie biuro rachunkowe to nie tylko działania z zakresu księgowości czy też kadr i płac. Specjaliści, którzy budują kadrę pracowniczą tego miejsca, zostali także przeszkoleni z ubezpieczeń. Co to oznacza? To właśnie w tym miejscu przedsiębiorca otrzyma pomoc nie tylko z odpowiedniego dla niego rozwiązania finansowego, lecz również zostanie mu dobrana polisa, całkowicie dostosowana do jego indywidualnych potrzeb. Biuro rachunkowe z Warszawy gwarantuje, że wybór ubezpieczenia będzie najlepszym rozwiązaniem dla osoby zainteresowanej, a przy okazji zostaną wynegocjowane najkorzystniejsze warunki zawarcia polisy. Dodatkowo warto wiedzieć, że przez cały okres trwania ubezpieczenia warszawskie biuro rachunkowe oferuje swą pomoc.

Dlatego miejsce tego rodzaju ma w swej ofercie ubezpieczenie biznesu, które zabezpiecza każdego przedsiębiorcę przed finansowymi konsekwencjami i nie tylko. Proponowane są również polisy na życie, która może obejmować również członków rodziny właściciela działalności, a  dodatkowo istnieje możliwość zakupu ubezpieczenia turystycznego, komunikacyjnego i tego związanego z ochroną domu bądź mieszkania.

Surowce drożeją, akcje tanieją

Zapewne jednym z celów rozpoczętej przez Rosję wojny było wywołanie nerwowości na rynkach surowców, których eksport jest podstawowym źródłem dochodu dla tego kraju. Równocześnie kraje Zachodu będą starały się pozbawić agresora tego źródła dochodu, by ograniczyć jego możliwości kontynuowania wojny. To oczywiście prowadzi do wzrostów cen wielu surowców w szczególności energetycznych. Oczywiście nie sprzyja to rynkom akcji.

Dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową drożały o ponad 7 proc. wychodząc na najwyższy poziom od 2008 roku. W piątek ceny kontraktów na węgiel kamienny na giełdzie w Rotterdamie odrabiał duże czwartkowe straty rosnąc o 22,12 proc. W podobnej skali rosły – osiągając rekordowe poziomy nieco wyższe od szczytów z października i grudnia – ceny kontraktów na gaz ziemny na giełdach w Wielkiej Brytanii i Holandii.

Cena kontraktów na pszenicę wyrównały poziom swych rekordów z 2008 roku. Najwyższy poziom od 2008 roku osiągnęły ceny kontraktów na cukier biały.

O 13 proc. drożał dziś pallad, którego cena osiągnęła najwyższy poziom w historii. Najwyżej od 2020 roku była dziś cena złota. Cena kontraktów na miedź wyszła na najwyższy poziom w historii.
W Azji i Oceanii wszystkie główne indeksy spadały w poniedziałkowy poranek. Najwięcej – prawie 4 proc. – tracił Hang Seng. Ten indeks i japoński Nikkei 225 (-2,94 proc.) ustanowiły dziś swe nowe roczne minima.

Również prawie cała Europa otworzyła się na sporych minusach i wiele głównych indeksów ustanawiały dziś swe nowe roczne minima (DAX -4 proc., CAC 40 -3,93 proc. w okolicach 9:30). Wyjątkami były turecki XU-100 (Turcy się cieszą, że zaangażowanie Rosji na Ukrainie daje im wolną rękę na Bliskim Wschodzie i Północnej Afryce?) oraz norweski OSE (ropa).
Kontrakty na amerykańskie indeksy traciły dziś rano prawie 2 proc.

WIG-20 spadał dziś w okolicach godz. 9:30 o ponad 2 proc.

Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w krach strefy euro, które wyraźnie spadły w okresie minionych 2 tygodni, lekko rosły. Rentowności amerykańskich 10-latek były w pobliżu swoich 2-miesięcznych minimów.

Kurs EUR/USD spadał o pół procenta w kierunku swoich „covidowych” dołków z wiosny 2020. Złoty ponownie słabł.
Bitcoin tracił 2,6 proc. wobec dolara.

Wojciech Białek, DM TMS Brokers

Rekordowo droga ropa. Kurs euro coraz bliżej 5 PLN

Ukraina wciąż dzielnie broni się przed rosyjską inwazją. Rynki jednak nie mają tego spokoju. Przecena trwa w najlepsze. Polska waluta jest absolutnie w odwrocie. Na giełdach kolejne spadki, a ceny ropy wybijają kolejne rekordy.

Co po weekendzie?

Przed weekendem zgodnie z przewidywaniami części analityków inwestorzy wycofywali się z bardziej ryzykownych aktywów. To właśnie dlatego od 20:00 złoty stracił jeszcze kolejne 3 grosze. Piątek kończył się z euro na poziomie niemal 4,90 zł. Rynek otworzył się niemal na tym samym poziomie, ale w pierwszą godzinę dotarł powyżej 4,95 zł. Na szczęście odbił się od tego poziomu i trochę się normalizuje. Nie zmienia to faktu, że obudziliśmy się dzisiaj z euro powyżej granicy 4,90 zł, co jeszcze nie tak dawno wydawało się zupełnie niemożliwe. Problem wzrostu kursów nie dotyczy tylko złotego. Podobnie w odwrocie jest również forint węgierski. Z tych reguł wyłamuje się za to korona czeska. Tam w dalszym ciągu nie przebito szczytów z drugiego marca. Na koronie czeskiej utrata wartości jest też znacznie niższa niż na forincie, czy złotym. Pokazuje to, jak bardzo odległość od Ukrainy uspokaja inwestorów.

Na szerszym rynku zmiany

Inwestorzy uciekają z ryzykownych rynków, chowają się w tzw. bezpiecznych przystaniach. Jedną z nich jest frank szwajcarski. Jeszcze przed konfliktem za jedno euro płacono 1,04 franka. Dzisiaj nad ranem pękła na chwilę ważna psychologiczna bariera wymiany euro za franka po kursie 1:1. Obecnie kurs na moment wrócił, ale patrząc na dynamikę zmian, jeszcze dzisiaj możemy po raz kolejny oglądać przebicie tych poziomów. Na głównej parze walutowej jest równie dynamicznie. Obecnie za jedno euro płaci się już zaledwie 1,085 dolara. Przed inwazją były to 4 centy więcej. W rezultacie dolar przebił poziom 4,50 zł. Dynamicznie jest również na giełdach. Dzisiaj od rana WIG jest już na minusie 2%. Nadal nie da się powiedzieć, co stanie się na rosyjskim parkiecie. Powodem jest wydłużenie zamknięcia rynku do wtorku.

Ropa sięgnęła 130 dolarów

Dwa dni robocze od prób forsowania poziomu 120 dolarów za baryłkę potrzebował surowiec, by przekroczyć kolejną barierę. Paniki nie amortyzują nawet informacje o możliwym powrocie Iranu na rynek. Problem polega na tym, kiedy taka decyzja mogłaby zapaść i kiedy faktycznie dostawy trafią na rynek. W zeszłym tygodniu ropa była najdroższa od 2012 roku, dzisiaj jest to już poziom najwyższy od 2008 roku. Tam jednak znajduje się pewien zapas, by ten rekord jeszcze chwilę pozostał rekordem wszechczasów. Warto pamiętać też, że rozmawiamy o poziomach bez uwzględnienia inflacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Zmiany na rynku nieruchomości. Spadków cen mieszkań nie będzie

Bezprawny atak Rosji na Ukrainę i działania wojenne z ostatnich dniach silnie wpływają na gospodarkę oraz funkcjonowanie całej branży budowlanej, której ważny obszar stanowi sektor mieszkaniowy. Z jednej strony zerwane łańcuchy dostaw materiałów z rynków wschodnich z drugiej, konieczność wyjazdu na wojnę pracowników zatrudnionych na budowach i kierowców firm transportowych z Ukrainy. Niewątpliwie rynek nieruchomości czeka wychłodzenie i zmniejszenie podaży. Jednak dobra kondycja czołowych graczy deweloperskich na rynku, pozwala na przeprowadzenie niezbędnej korekty i przezwyciężenie okresowych trudności.

Obecna sytuacja jest wieloczynnikowa i bardzo dynamiczna, trudno więc szczegółowo oszacować następstwa wynikające z wojny na Ukrainie. Na szacunek zasługuje, fakt, iż cały sektor budowlany stoi za naszymi ukraińskimi przyjaciółmi, organizowane są setki akcji pomocowych. Analizowane plany długofalowe i możliwości pomocy w odbudowie zrujnowanego przez Rosjan kraju. Natomiast widać już kilka ważnych elementów, które wpływają na Polski rynek mieszkaniowy. Pierwszą istotną zmianą ostatniego tygodnia, był fakt, że z rynku najmu zniknęły wszystkie oferty. Oczywiście wiąże się to z falą uchodźców i faktem, że wykorzystano dostępne zasoby lokalowe. W tym samym czasie zatrzymał się rynek sprzedaży nieruchomości, co jest związane z przeniesieniem uwagi konsumentów na sytuację związaną z wojną, a jednocześnie obserwacją jej wpływu na nasze budżety domowe.

Rynek nie znosi próżni

Prognozuje się, że przez pewien czas na znaczeniu zyska rynek wtórny oraz wszystko, co jest już gotowe do kupienia i zamieszkania „od zaraz” na rynku pierwotnym. Przez obecną niestabilność rynku pracy i drożejące kredyty wzrośnie znaczenie, budzącego kontrowersje, modelu PRS, czyli oferty mieszkań do wynajmu długoterminowego. Jest on na pewno rozwiązaniem tymczasowym, ale przez fakt, iż nie stajemy się właścicielem mieszkania, w dłuższej perspektywie, najemca pozostaje bez zabezpieczenia kapitałowego, które uzyskuje przy zakupie lokalu na własność. Mieszkania są podstawowym towarem, niezbędnym do egzystencji. W całej historii nigdy nie odnotowano sytuacji, aby były niepotrzebne. Niedobór surowców i materiałów przy jednoczesnym wysokim popycie oraz braku pracowników i rosnących kursach walut może spowodować ograniczenie podaży, oraz naturalny wzrost popytu. Pamiętajmy też, że z blisko 2 tys. firm budujących mieszkania na naszym rynku wiele z nich robiła to „amatorsko”, korzystając z dobrej koniunktury. To właśnie one mogą mieć problemy. Od dekady budowano dużo, a ceny mieszkań stale szły w górę, tylko w 2021 r. w siedmiu największych miastach o około 10 proc. a nawet 70 proc. wartości transakcji była finansowana gotówką. W ub.r. w całym kraju oddano do użytku rekordowe 235 tys. nowych domów i mieszkań. Dobra koniunktura i duży popyt wynikał nie tylko z faktu, że na rynku wciąż brakuje ok. 2 mln mieszkań, przy jednoczesnym wskaźniku jednej z najniższych średniej liczby pokoi na osobę w UE, ale również z faktu ucieczki przed utratą wartości lokat bankowych. Z drugiej strony Polacy posiłkowali się kredytami mieszkaniowymi.

Oferta dostosowana do potrzeb

Innym istotnym elementem są m.in. czynniki — jaką ofertą mieszkaniową dysponuje dany deweloper, jak szybko potrafi przeprowadzić cykl operacyjny, jakie koszty stanowią pozyskane grunty i obsługa finansowania itd. Podobnie jak przy powodzi przydadzą się kalosze, parasole i pompy, a nie okulary przeciwsłoneczne, to obecnie rynek będzie szukał tanich i szybko osiągalnych lokali. Pamiętajmy również, że trzeba odbudować Ukrainę. Wiele z rodzin, które zmuszone zostały do ucieczki, nie mają tam, do czego wracać i pozostaną w naszym kraju czasowo lub na stałe. Musimy zatroszczyć się o wymagające opieki matki i dzieci. Cały cywilizowany świat powinien również włączyć się w ten proces. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii — XX w. rozwiązaniem na szybkie masowe budowanie było zastosowanie domów z prefabrykatów. Wynikało ono z potrzeby natychmiastowego zbudowania tymczasowych mieszkań dla tysięcy rodzin „zbombardowanych” podczas II wojny światowej. Montaż elementów w fabrykach oszczędzał czas na miejscu, a lekkość paneli obniżyła koszty fundamentów i montażu. Zbudowane w Londynie kolorowe betonowo-szare z płaskimi dachami, domy były zamieszkiwane znacznie dłużej niż przewidywane 10 lat. To rozwiązanie stosowano też w wielu innych miejscach.

Zmiany prawa są niezbędne

Prócz istniejących od lat nierozwiązanych problemów mieszkaniówki, które wpływały na wzrost cen — jak m.in.: dostępność gruntów, przewlekłe procedury administracyjne, ciągnąca się reforma planowania przestrzennego, czy brak powszechnej na zachodzie możliwości inwestowania dla każdego przez REIT-y — teraz doszły kolejne i to znacznie większe. Jak podaje Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w 2021 r. w sektorze budownictwa pracowało ok. 373 tys. obywateli Ukrainy, którzy stanowili blisko 80 proc. cudzoziemców zatrudnionych w naszym kraju. Gwałtowny odpływ tych pracowników to dla polskiej branży budowlanej ogromny problem. Należy pilnie zintensyfikować wysiłki, o które polscy pracodawcy postulują od lat, aby maksymalnie uprościć i przyspieszyć procedury, które zachęcałyby pracowników do podejmowania pracy zarobkowej w naszym kraju. Jak policzyła firma konsultingowa Deloitte oraz Związek Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa łączny wpływ sektora materiałów i usług budowlanych odpowiada za 20,3 proc. PKB i prawie 2,6 mln miejsc pracy. To oznacza, że 1/5 rynku pracy w Polsce to ludzie związani bezpośrednio lub pośrednio z budownictwem. Z punktu widzenia budżetu państwa branża budowlana jest bardzo istotna, gdyż stanowi 11-12 proc. rocznych dochodów sektora finansów publicznych. Kluczowe okazują się też fundusze z budżetu UE na lata 2021-2027, jak i z Funduszu Odbudowy, to łącznie 770 mld zł które, mają ogromny wpływ na sytuację branży budowlanej oraz będą silnie oddziaływać na całą gospodarkę. Przełomowe będzie przyznanie funduszy na odbudowę zniszczonej wojną Ukrainy oraz pozyskanie stałych mieszkań dla uchodźców, którzy pozostaną w Polsce. Nasz gospodarka potrzebuje zmian prawnych adekwatnych do obecnej sytuacji oraz wsparcia systemowego.

Autor: Adam Białas. Ekspert rynku nieruchomości, dyrektor BIALAS Consulting & Solutions, dziennikarz biznesowy

Kierowcy wystraszyli się inwazji na Ukrainę. Z dnia na dzień ruch na stajach paliw wzrósł o ponad 36 proc.

Jak wykazała analiza, przeprowadzona na podstawie obserwacji blisko 4 tys. stacji benzynowych w całej Polsce wśród ponad 178 tys. konsumentów, 24 lutego br. ruch w tego typu placówkach wzrósł o ponad 36% względem dnia poprzedzającego atak na Ukrainę. Natomiast od 24 do 28 lutego w porównaniu do okresu od 17 do 21 lutego br. liczba wizyt zwiększyła się o blisko 13%. Jednak już piątego dnia wojny zanotowano wyraźny spadek obłożenia w relacji tygodniowej. W pierwszych dniach po jej wybuchu ruch najbardziej podniósł się w woj. łódzkim, lubelskim oraz zachodniopomorskim, a najmniej – w opolskim, śląskim i małopolskim. Bez względu na wielkość miast, rozmiar paniki na stacjach był podobny praktycznie w całym kraju.

Ze specjalnego raportu autorstwa Proxi.cloud i UCE RESEARCH wynika, że 24 lutego br., czyli w dniu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, nastąpił gwałtowny wzrost wizyt na polskich stacjach benzynowych. W porównaniu do poprzedniego dnia wyniósł aż ponad 36%. Wzmożony ruch utrzymał się przez trzy dni, tj. do 26 lutego br. Następnie zaczął sukcesywnie spadać.

– Obecnie można zaobserwować ruch podobny do tego, jaki był notowany przed najazdem wojsk rosyjskich na Ukrainę, a nawet nieco mniejszy. To może wskazywać na opanowanie paniki wśród Polaków. W pierwszych dwóch dniach ruch był zdecydowanie powyżej średnich wartości odnotowywanych przed atakiem Rosji, aczkolwiek już czwartego dnia od tego momentu widać było zdecydowany spadek – mówi Adam Grochowski, współautor badania z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Jak podają analitycy z UCE RESEARCH, 28 lutego br. względem poprzedniego poniedziałku (21 lutego) wyraźnie zmniejszyła się aktywność klientów stacji benzynowych. Nastąpił spadek z 103% średniego ruchu notowanego przed inwazją do 87%.

– Należy interpretować to w ten sposób, że wzrost liczby wizyt na stacjach, widoczny w pierwszych trzech dniach wojny, został w pełni unormowany. Osoby, które wtedy zatankowały samochody, nie mają już potrzeby dotankowywania. Widzimy tutaj klasyczny przykład regresji do średniej. Kierowcy nie zaczęli tankować częściej, lecz w obliczu wojny u naszych sąsiadów pojechali na stację szybciej, bo woleli się upewnić, że ich samochody mają pełne baki. Obecnie sytuacja na stacjach paliw jest stabilna i nie ma pod tym względem powodów do niepokoju – komentuje Matusz Chołuj, szef zespołu Proxi.cloud.

Z kolei porównując dane z dni od 24 do 28 i od 17 do 21 lutego br., wyraźnie widać, że liczba wizyt na stacjach paliw wzrosła o 12,8%. Od 24 do 27 lutego br. wynik ten jest znacznie większy, lecz panika okazała się na tyle krótka, że ogólny wzrost liczby wizyt w badanych obiektach z każdym dniem trwania konfliktu wraca do normy.

– Analizując ruch od 24 do 28 oraz od 17 do 21 lutego br., można zauważyć różnice w obłożeniu na stacjach w poszczególnych częściach Polski. Największy wzrost zanotowano w woj. łódzkim – o 23%, lubelskim – o 20%, a także zachodniopomorskim – o 19%. Z kolei najmniejsza różnica wystąpiła na południu kraju, tj. w woj. opolskim – 10%, śląskim – 8%, jak również małopolskim – 8% – informuje Krzysztof Zych z UCE RESEARCH.

Do tego, jak zauważa Mateusz Chołuj, panika przeszła przez Polskę w miarę równo. Wzrost ruchu na stacjach znajdujących się na wschodzie kraju był jedynie o 0,5 p.p. wyższy od usytuowanych w zachodniej części.

– Biorąc pod uwagę różne wielkości miast, również można zaobserwować zbliżone wyniki. Tam, gdzie żyje ponad 100 tys. mieszkańców, średni ruch po rozpoczęciu inwazji względem okresu poprzedzającego ją wzrósł o 13,6%. To o 1 p.p. więcej niż w miastach mających poniżej 100 tys. ludności. Świadczy to o podobnym zachowaniu Polaków – podsumowują eksperci z UCE RESEARCH.

Wyniki pochodzą z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud oraz platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH. Monitoringiem objęto 3 798 stacji benzynowych oraz 178 417 konsumentów na terenie 16 województw. Dane zostały zebrane w dniach 14-28.02.2022 r. za pośrednictwem tzw. geofencingów, czyli wirtualnych punktów na mapie. Ujednolicono je do jednej wartości, jaką jest średni ruch notowany przed ww. inwazją, który został obliczony w dniach 14-23.02.2022 r. Następnie porównano wyniki z okresu poprzedzającego atak Rosji na Ukrainę i z pierwszych dni wojny.

Kupujemy dolary – ruble wstrzymane, czyli sytuacja w kantorach

W związku z agresją Rosji na Ukrainę, nałożonymi sankcjami i zawirowaniami na giełdach trwają duże ruchy również na kursach walut. Internetowe kantory odnotowują znacznie zwiększony ruch, a w samym Walutomacie, w ciągu ostatnich 10 dni wymieniono ponad miliard złotych.

Niepewna sytuacja polityczna na świecie zawsze przekłada się na duże ruchy na walutach. Inwestorzy szukają spokojnych przystani i powoduje to zazwyczaj wzrost kursów walut takich jak dolar, euro czy frank szwajcarski.

Klienci wykorzystują te wahania, by chronić swoje oszczędności, by zdążyć przed ewentualnym dalszym wzrostem, lub wymienić walutę po jeszcze korzystnej cenie – mówi Maciej Przygórzewski, Kierownik Działu Operacyjnego Walutomatu. – W naszym serwisie widzimy ogromny wzrost zainteresowania zakupem wszystkich głównych walut światowych. W ciągu ostatnich 10 dni obrót serwisu sięgnął miliarda złotych – dodaje M. Przygórzewski.

Rubel w zawieszeniu

Kantory internetowe musiały także szybko reagować na sytuację na rublu. W związku z odcięciem Rosji w ramach sankcji od systemu SWIFT, zawiesiły handel tą walutą. – Było to konieczne, ze względu na zarówno brak możliwości zawierania transakcji w rosyjskim rublu, jak i brak możliwości wysłania go do i z serwisu – tłumaczy Przygórzewski. – Sytuacja ta potrwa, w zależności od scenariusza najprawdopodobniej przez kilka-kilkanaście tygodni. 

A co z hrywnami?

Waluta ta ma problemy z kwotowaniami i nie można jej wymienić w większości kantorów. Powodów tej sytuacji jest kilka.

Na polskim rynku jest zdecydowanie zbyt dużo tej waluty w gotówce. Banki nie oferują prowadzenia kont w tej walucie, co utrudnia handel nią w sieci, a nawet gdyby się dało niemal nie ma możliwości sprzedaży tej waluty w wersji elektronicznej – tłumaczy analityk Walutomatu.

Jak widać sytuacja polityczna od razu przekłada się na gospodarkę i dynamiczną sytuację na walutach. Podobne wzrosty kursów twardych walut, czyli euro czy dolara obserwowaliśmy podczas wybuchu pandemii koronawirusa, czy Brexitu.

Dalsze osłabienie złotego

Złoty w tym tygodniu był pod bardzo silną presją sprzedażową. Powodem była eskalacja konfliktu na terenie Ukrainy i bardzo agresywne działania Rosji zarówno w odniesieniu do samej inwazji, jak i ryzyka użycia broni jądrowej. Biorąc pod uwagę odległość geograficzną i silne uzależnienie polskiej gospodarki od rosyjskiej ropy naftowej i jeszcze bardziej od gazu ziemnego, duży wpływ na PLN jest zrozumiały. NBP nie dopuścił jeszcze do wielkich strat złotego, a na swojej stronie internetowej poinformował, że interweniował w celu wsparcia polskiej waluty. Ministerstwo Finansów podało również, że planuje napływ funduszy europejskich w euro, które będą konwertowane na złotówkę. To jest również forma interwencji wspierającej PLN.

Obecnie prognozowanie skutków wojny w Ukrainie dla polskiej gospodarki jest w zasadzie niemożliwe. Jest jednak jasne, że inflacja w nadchodzących miesiącach gwałtownie przyśpieszy (cena baryłki ropy Brent wynosi już prawie 120 USD) i wzrost gospodarczy będzie w tym roku prawdopodobnie znacznie słabszy. Być może jedynie bezrobocie nie wykaże znaczącego wzrostu.

W tym tygodniu złoty się osłabił, a na jego notowania w przyszłości będzie miał przede wszystkim wpływ sytuacji w Ukrainie. Kurs złotego w piątek rano był na poziomie 4,81 PLN/EUR. Eurodolar na koniec tygodnia wynosił 1,101 USD/EUR.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Grupa Transition Technologies notuje rekordowe wyniki za 2021 rok

Rok 2021 był dla Grupy Transition Technologies (Grupa TT, GK TT) bardzo udany. Zgodnie z wstępnymi wynikami, Grupa TT osiągnęła  przychody netto ze sprzedaży na poziomie 487 mln PLN, czyli o 35% wyższe niż rok wcześniej. Zysk netto Grupy był rekordowy w historii i sięgnął 42 mln a EBITDA wyniosła 56 mln PLN (wzrost o 35%  r/r w przypadku obu pozycji).

GK TT koncentruje się na nowoczesnych rozwiązaniach zarówno w zakresie usług integracyjnych, sprzedaży oprogramowania własnego oraz outsourcingu i managed services, kierowanych głównie do dużych klientów z sektora energetycznego, utility, przemysłu i farmaceutycznego. Jest także obecna w przetargach sektora publicznego i wojskowego. Grupa Transition Technologies bardzo silnie rozwija działalność międzynarodową – ponad 50% obrotów to wdrożenia i usługi za granicą lub dla największych międzynarodowych korporacji. Firma Transition Technologies (TT) jest także liderem rynku energetycznego,  szczególnie w zakresie systemów wspomagania handlu hurtowego. Ostatnie lata to także dynamiczny wzrost wydzielonych z TT spółek działających w obszarach data science w medycynie czy usług inżynierskich w automatyce i robotyce.

„Dziś największym wyzwaniem jest bezpieczeństwo biznesu i spodziewane gospodarcze konsekwencje wojny na Ukrainie dla gospodarki światowej” – mówi Prezes Zarządu TT prof. Konrad Świrski. „Zawsze przykładaliśmy dużą wagę do bezpieczeństwa i gwarancji ciągłego rozwoju. Mamy specyficznie dobraną, wyjątkową linię produktową i usługową oraz duży udział zamówień opartych o długoletnie umowy partnerskie z wiodącymi światowymi korporacjami. Wchodzimy w każdy kolejny rok z dużym udziałem gwarantowanych zamówień, niezależnych od zawirowań rynkowych. Dlatego uważam, że nawet silny kryzys gospodarczy na świecie nie zatrzyma naszego rozwoju” – dodaje Konrad Świrski. „Swoje przekonanie opieram na tym jak poradziliśmy sobie z wyzwaniami w przeszłości  – takimi jak chociażby pandemia, czy zawirowania w latach 2008-2009, albo w roku 2000 – zawsze w takich sytuacjach firma dalej dynamicznie się rozwijała i odnotowywała zyski”.

GK TT wciąż otwiera nowe biura za granicą, w ostatnim roku dokonała też kilku znaczących akwizycji rynkowych. „Wchodzimy w nową fazę rozwoju, w której kolejnym czynnikiem wzrostu będą akwizycje. Kilka naszych ostatnich zakupów w Polsce jak i zagranicą pokazuje, że jesteśmy w stanie nie tylko kupować udziały w innych firmach, ale także efektywnie integrować nowe spółki w Grupie, uzyskując korzyści w postaci efektów synergii” – mówi Prezes Zarządu TT prof. Konrad Świrski.To w kolejnych latach jeszcze bardziej przyspieszy. Jesteśmy w trakcie zaawansowanych rozmów z kilkoma interesującymi firmami w kraju i za granicą, oprócz tego będziemy rozwijać się zarówno w obszarze naszych klientów, ale też poprzez zagospodarowywanie nowych nisz technologicznych.”

„Korzystamy z wyjątkowej koniunktury wzrostowej na rynku outsourcingu i managed services. Zapotrzebowania na usługi w naszej opinii nie spowolni nawet obecna sytuacja geopolityczna”dodaje Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu Transition Technologies MS, dostawcy nowoczesnego outsourcingu IT w Polsce i na rynkach zagranicznych.

„Obecnie zamówienia z Europy Zachodniej i USA, które są podstawą działania spółki, są na rekordowym poziomie a sektory, w których działamy powinny okazać się odporne na wpływ obserwowanych w tej chwili zawirowań” – mówi z kolei Szymon Bartkowiak, Prezes Transition Technologies PSC – innej wiodącej spółki z grupy TT, która z kolei koncentruje się na wdrożeniach systemów IoT, AR, PLM, Industrial Cloud i wspomagania produkcji.

GK TT zatrudnia ponad 2000 osób, w 14 Oddziałach w Polsce i 9 za granicą. W ostatnich latach z uwagi na ciągły wzrastający popyt na usługi IT, spółki z grupy chętnie sięgają także po specjalistów nie tylko z Polski ale z wielu innych krajów europejskich, czy spoza Europy: „Stajemy się firmami naprawdę światowymi, pracującymi na międzynarodowych rynkach, zatrudniających zagranicznych managerów i programistów”mówi Sebastian Sokołowski, prezes Transition Technologies MS.

 „Chciałbym, aby za kilka lat można było powiedzieć, że Grupa Transition Technologies jest nowoczesną międzynarodową grupą firm o polskich korzeniach, której obroty przekraczają 1 mld złotych. Co najważniejsze, chcemy być organizacją zawsze patrzącą w przyszłość i jednocześnie zapewniającą przyjazne miejsce do pracy i rozwoju dla pracowników. To, że będziemy już wkrótce „zieloną” grupą zeroemisyjną, jest też oczywiste” – podsumowuje Prezes Świrski. „Ale dzisiaj nasze myśli są z Ukrainą, gdzie działa jedna z firm Grupy TT. Wszystko inne schodzi na dalszy plan, a my bardzo silnie angażujemy się w pomoc dla naszych ukraińskich kolegów – to są sprawy najważniejsze” .

Złoty coraz słabszy

Polska waluta bardzo źle znosi kryzys na Wschodzie. Nie ma się jednak co rozczulać, bo naprawdę nie mamy w tej sytuacji najgorzej. Czekając na weekend, można się dzisiaj spodziewać zwiększonej zmienności.

Euro po 4,85 zł!

Dzisiejszy poranek pokazuje nam, że inwestorzy przygotowują się na weekend. Zaufanie do strony rosyjskiej na rynkach jest adekwatne do wiarygodności ich kuriozalnej narracji o operacji walki z nazizmem na Ukrainie rządzonej przez potomka ukraińskich Żydów. Rezultatem absolutnej niewiarygodności wschodniego agresora jest kalkulowanie najczarniejszych scenariuszy przez inwestorów. Gdy przygotowują się na najgorsze, zamykają ryzykowne pozycje inwestycyjne. Taką niestety jest polski złoty. To właśnie dlatego dzisiaj nad ranem widzieliśmy euro po 4,85 zł, a franka szwajcarskiego po 4,80 zł.

Amerykański rynek pracy znów pozytywnie zaskakuje

Wczorajsze dane pokazujące liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pokazują kolejną poprawę. W tym tygodniu wniosków padło zaledwie 215 tysięcy, co oznacza, że wchodzimy w niskie regiony dla poziomów przed pandemią. Bezrobocie i tak jest bardzo niskie, ale przy tych liczbach są szanse na dalsze spadki. Jest to kolejny argument obok agresji Rosji i rosnących najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości stóp procentowych za umacnianiem dolara. Nie dziwi zatem, że amerykańska waluta gwałtownie zyskuje względem euro.

Odwrót również od liry

Turecka lira przeżywa ostatnio trudne chwile. Co prawda, dla tureckiej waluty najgorszy był początek walk na Ukrainie i od tego czasu jeszcze nie przekroczyła tych minimów. W przeciwieństwie do polskiego złotego, który obsuwa się w miarę stabilnie niemal dzień po dniu. Turcja ma jednak dodatkowo problemy wewnętrzne. Wczoraj poznaliśmy ponad 50% odczyt inflacji. Tak, ceny rosną o 54,4% w skali roku. Wydaje się to apokalipsą? Ceny producentów rosną o 105% w skali roku. Tak koszty produkcji się podwoiły. Łatwo przewidzieć, co stanie się z cenami, jak producencie nie będą w stanie schodzić z marży dalej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Alstom i KUKE podpisują strategiczne porozumienie o wartości 1 mld euro

Umowa ma na celu ułatwienie realizacji kontraktów poprzez pozyskiwanie finansowania dla nabywców wytwarzanych przez Alstom pojazdów,

  • Zwiększenie udziału polskich zakładów i podwykonawców w projektach eksportowych jest elementem strategii rozwoju Alstom w Polsce i na świecie,
  • Po raz pierwszy globalna korporacja wykorzysta nowe rozwiązanie z oferty KUKE dla największych koncernów obecnych w Polsce.

Grupa Alstom podpisała strategiczne porozumienie o współpracy z KUKE. Umowa ma na celu wsparcie Alstom poprzez ułatwienie realizacji kontraktów oraz pozyskanie finansowania dla nabywców taboru czy systemów sterowania ruchem kolejowym na całym świecie, a wszystko w ramach kwoty dostępnego limitu wynoszącego 1 miliard euro. W umowie zostały określone zasady współpracy, które wzmacniają strategiczny udział polskich firm przemysłowych w realizowanych przez Alstom kontraktach eksportowych, finansowanych przez banki, a ubezpieczanych przez KUKE.

“Polska jest kluczowym rynkiem w globalnej strategii Alstom, a także idealnym miejscem do rozwoju firmy. Nowoczesne pociągi metra, podzespoły i komponenty produkowane przez Alstom w zakładach w Polsce są wykorzystywane na całym świecie, a wartość eksportu polskich oddziałów z roku na rok rośnie. Dzięki współpracy z KUKE rozwój i inwestycje Alstom w Polsce mają szansę szybko wzrosnąć” – powiedział Sławomir Cyza, prezes i dyrektor zarządzający w Polsce, Ukrainie i Krajach Bałtyckich.

Grupa Alstom jako lider zrównoważonej i inteligentnej mobilności z powodzeniem realizuje różnorodne projekty na całym świecie. Wykorzystuje najnowsze technologie do budowy kolei dużych prędkości, do prac nad zeroemisyjnymi rozwiązaniami transportowymi czy dodatkowo do produkcji nowoczesnych pociągów metra dla metropolii na całym świecie, m.in. metra w Dubaju, Rijadzie, Amsterdamie i Budapeszcie, oraz pociągów międzyregionalnych, takich jak pociągi ICNG dla Holandii. W Polsce umowy eksportowe, możliwe dzięki takim porozumieniom jak z KUKE, umożliwiają polskim firmom rozwój swojej działalności i zdobycie uznania na arenie międzynarodowej, jednocześnie doskonaląc cenne umiejętności i doświadczenie. Grupa Alstom rozważa obecnie wykorzystanie wsparcia KUKE w kilku projektach na całym świecie. Alstom jest również liderem rozwiązań z zakresu automatyki kolejowej na polskim rynku i już ogłosił plan zatrudnienia dodatkowych 400 ekspertów w Polsce.

„Obserwując sukcesy działających w naszym kraju firm z branży kolejowej, można śmiało powiedzieć, że stajemy się regionalną potęgą w tej branży. KUKE jest gotowe wspierać zagraniczną ekspansję firm działających w Polsce, a przy okazji ich rozwój w kraju, zachęcając do dalszego inwestowania. Dysponujemy nowoczesnymi rozwiązaniami i potencjałem finansowym, który dobrze wykorzystany z pewnością przerodzi się w sukces wszystkich zainteresowanych stron, a w efekcie polskiej gospodarki” – powiedział Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE.

To pierwsze wykorzystanie przez globalny koncern nowego instrumentu z oferty KUKE. Wciąż niewiele instytucji ubezpieczających kredyty eksportowe stosuje podobne, innowacyjne rozwiązania, zachęcające największe podmioty w swoich branżach do inwestycji i transferu technologii. Pomimo pandemii i tendencji protekcjonistycznych w światowym handlu, niezmiennie funkcjonowanie gospodarki opiera się na globalnych łańcuchach dostaw, obejmujących producentów z wielu krajów. Polskie firmy, aby dokonać skoku, muszą wpasować się w ten system, pozyskując do współpracy globalnych liderów.

Alstom współpracuje z KUKE od wielu lat, a w 2018 r. skorzystał z ubezpieczenia projektu eksportowego obejmującego dostawy wagonów metra wyprodukowanych w chorzowskich zakładach Alstom Konstal dla metra w Dubaju.

NBP nie obroni złotego, a panika szkodzi bardzo polskiej walucie

Bardzo drożeje ropa i jednocześnie traci złoty, to oznacza problemy dla polskiej gospodarki. Próbę umocnienia złotego podjął NBP, który w odpowiedzi na osłabienie polskiej waluty sprzedał „pewną ilość walut obcych”. Efekt był jednak krótkotrwały.

Po fali ogólnej paniki w ubiegłym tygodniu, teraz rynek zaczyna bardzo wybiórczo reagować na otaczającą nas rzeczywistość. Na globalnych giełdach sytuacja uległa stabilizacji pomimo jastrzębiego wystąpienia szefa Fed. Bardzo drożeje natomiast ropa i jednocześnie traci złoty. Czy działania NBP mogą okazać się skuteczne i przynieść wzmocnienie polskiej waluty?

– Nadal widzimy dużą presję na osłabienie złotego wynikającą z decyzji kapitału globalnego, który wobec wojny w Ukrainie woli odsunąć się od źródła problemu, ale również od najbliższego otoczenia i dlatego traci również czeska korona i węgierski forint – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – To pierwszy z powodów, że działania NBP okażą się nieskuteczne, tak jak nieskuteczne okazały się podobne interwencje banków centralnych w minionych latach.

Osłabienie złotego powodują też sami Polacy. Decydują się na zakup walut obcych być może w najgorszym momencie. Paniczne rzucanie się na waluty odbywa się w najgorszym momencie, dla tych którzy to robią. Podobnie było w lutym 2009 roku.

– Gdy dolar był po 3,80 zł i euro poniżej 4,50 zł nikt mnie nie pytał czy kupować obce waluty, a teraz mamy panikę i jestem zasypywany takimi pytaniami – dodaje ekspert XTB. – Osłabienie złotego związane z dwoma czynnikami, o których mówiłem nie ma nic wspólnego z fundamentami, są one wprawdzie niekorzystne dla europejskich walut i korzystne dla dolara, ale nie aż w takim stopniu jak to widzimy w zmianach kursów walut.

Przy takich emocjach jakie są na rynku NBP nie może wiele zrobić, aby poprawić sytuację. Może jedynie ją pogorszyć, gdyby podjął złe decyzje, a przecież nasila się presja na inflację ze względu na zmiany cen ropy.

Ceny ropy w tym tygodniu „zerwały się ze smyczy”. Jeszcze w poniedziałek rano dziwiliśmy się relatywnie niedużej reakcji na tym rynku, wskazując na potencjalnie duży ubytek rosyjskiej ropy. Ta nie została jak na razie objęta embargo przez kraje Zachodu, ale nasilają się spekulacje, że decyzje w tym kierunku mogą zmierzać. To sprawia, że firmy „na wszelki wypadek” coraz częściej nie zamawiają ropy z Rosji, a w konsekwencji cena innych gatunków (jak brent czy WTI, obecnie odpowiednio 119 i 115 USD/baryłka) gwałtownie rośnie.

Na rynku jest dużo niepewności, na ile rosyjski eksport może zostać wstrzymany do Europy, a jeśli tak, przekierowany do Azji. A w zależności od odpowiedzi na te pytania otrzymujemy naprawdę skrajne scenariusze cenowe. Na razie jednak ceny rosną, a to oznacza problemy.

Wystąpienie szefa Fed w Kongresie pokazuje dlaczego rynki nie potrafią skoncentrować się na kilku rzeczach na raz. Powell oczywiście wspomniał o niepewności związanej z Ukrainą, jednak nie zrobił ani kroku wstecz w kwestii zapowiadanego zwrotu w polityce pieniężnej. Ba, zasugerował możliwe podwyżki o 50 punktów bazowych (choć nie w marcu) jeśli inflacja będzie wysoka. Giełdy jednak zakończyły dzień wzrostami.

Natomiast rysujący się coraz jaśniej kontrast pomiędzy polityką Fed (brak reakcji na inwazję) a EBC (opóźnienie normalizacji) sprzyja dolarowi i pogłębia dodatkowo problemy złotego, gdzie widzimy odpływ kapitału (z całego naszego regionu). To bardzo komplikuje sytuację dla RPP, ponieważ drogi dolar i bardzo droga ropa oznaczają dalszy wzrost inflacji pomimo zastosowanej tarczy antyinflacyjnej.

Pojawiły się też obawy, że przewidywany wzrost polskiego PKB będzie o 2-2,5 pkt. proc. niższy ze względu na wojnę w Ukrainie. Czy NBP może zrezygnować z kolejnych podwyżek stóp procentowych, uznając, że w ten sposób ochroni polski wzrost gospodarczy?

– Inflacja uciekła NBP, decyzje RPP były spóźnione i teraz z inflacją mamy problem do kwadratu – ocenia P.Kwiecień. – NBP mógłby dziś nie przejmować się inflacją i chronić wzrost gospodarczy, gdyby ta mieściła się w celu inflacyjnym, a do tego nam bardzo daleko. Dalsze podwyżki stóp procentowych powinny sprzyjać złotemu, tyle że na dłuższą metę.

Złoty już osłabił się tak bardzo, że prawdopodobne staje się teraz jego wzmocnienie, choć pewności mieć nie możemy, zwłaszcza ze względu na okoliczności związane ze skalą agresji Rosji na Ukrainę.

Najważniejsze dane makroekonomiczne dotyczące Polski – Q1 2022

Najnowsza edycja raportu CEIC „Poland Economy in a Snapshot” zawiera dane za czwarty kwartał 2021 i początek 2022 roku. Eksperci i analitycy z ISI Emerging Markets Group przedstawiają sytuację makroekonomiczną Polski, a także zwracają uwagę na najważniejsze trendy oraz prognozy. Zebrane informacje pozwolą ocenić bieżący stan polskiej gospodarki w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej i trwającego konfliktu zbrojnego w Ukrainie.

PKB w Polsce rośnie szybciej niż przewidywała Unia Europejska

Zdaniem analityków, w Polsce podniósł się poziom PKB – najpierw o 5,3% w III kwartale, a później o 7,3% w IV kwartale. Średni roczny poziom wzrostu to 5,7%. Najnowsze prognozy dla Polski przygotowane przez Dyrekcję Generalną ds. Gospodarczych Komisji Europejskiej wskazują na wzrost realnego PKB o 5,2% w 2022 roku, a następnie o 4,4% w 2023 roku. Szacowano, że w 2021 roku wzrost wyniesie jedynie 4,9%. To oznacza, że w nadchodzących miesiącach stan PKB w Polsce może być lepszy niż przewiduje Unia Europejska.

Według szacunków za ostatnią część 2021 roku, także stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce spadła z 6,6% w lutym do 5,4% w listopadzie i pozostała na tym poziomie w końcówce roku. Odpowiadało to wysokości stopy bezrobocia w marcu 2020 roku, czyli okresie poprzedzającym pandemię, gdy wiele gałęzi gospodarki, takich jak gastronomia czy turystyka, nie odczuło jeszcze skutków COVID-19.

Eksport zaczyna odżywać po pandemii

Polska odnotowała również dobre wyniki w zakresie eksportu towarów, którego wartość wyniosła łącznie 89,1 miliardów USD w IV kwartale, z czego 26,9 miliardów USD w grudniu i 338,8 miliardów USD w całym roku 2021. To oznacza wzrost o 25,5%, co zdaniem ekspertów ISI Emerging Markets Group ma związek z ożywieniem gospodarki światowej po zniesieniu wielu obostrzeń związanych z pandemią, wzrostem cen oraz wielkości eksportu. Do Niemiec, głównego rynku zbytu dla polskich towarów, dostarczono w 2021 roku dobra o wartości 91,6 miliardów USD, co oznacza wzrost o 10,8%. Wartość eksportu do Czech wzrosła o prawie 13% do 18,8 miliardów USD, a do Francji o 13,9% do prawie 18,3 miliardów USD.

Spadek wskaźników w produkcji, budownictwie i handlu

Pomimo optymistycznych danych wzrostowych, COVID-19 i trudna sytuacja polityczna w Europie wciąż znacząco wpływają na niektóre obszary gospodarki Polski. Według danych budżetowych Ministerstwa Finansów, w 2021 roku Polska odnotowała deficyt budżetowy w wysokości 26,3 miliardów złotych – spadek z prawie 85 miliardów złotych w 2020 roku. Wskaźnik w sektorze wytwórczym publikowany przez Główny Urząd Statystyczny wykazał nierównomierną tendencję spadkową. Odnotowano spadek w styczniu 2022 roku do -10,9% z -6,1% w grudniu, co wskazuje na rosnący pesymizm w miarę rozprzestrzeniania się wariantu Omicron wirusa COVID-19 i możliwości ponownego wprowadzenia ograniczeń. Zarówno wskaźniki budownictwa, ale także handlu detalicznego, handlu hurtowego i napraw pojazdów samochodowych, uległy pogorszeniu pomiędzy grudniem a styczniem. Wskaźnik koniunktury w budownictwie zmienił się z -10,7% do -12,7%, a wskaźnik koniunktury w handlu detalicznym, handlu hurtowym i naprawach pojazdów z -4,6% do -9,2%.

Inflacja w Polsce wyższa niż w strefie euro

Roczna stopa inflacji cen konsumpcyjnych rosła konsekwentnie w drugiej połowie 2021 roku, od 4,1% w czerwcu do 8% w grudniu. To oznacza, że inflacja w Polsce była wyższa niż średnia w strefie euro wynosząca 5%. Wysoka stopa inflacji była w dużej mierze spowodowana dwucyfrowym wzrostem cen transportu, które były większe o 22,7% w grudniu, a w styczniu 2022 spadły do wciąż wysokiego poziomu 17,5%. Analitycy NBP przewidują, że w dłuższym okresie presja inflacyjna będzie słabnąć, ale istnieje ryzyko, że inflacja może przekroczyć cel banku centralnego ze względu na silny popyt krajowy i wzrost regulowanych taryf na energię elektryczną, gaz i energię cieplną.

Źródło: Poland Economy in a Snapshot – Q1 2022 – publikacja CEIC nie uwzględnia konfliktu zbrojnego w Ukrainie. Raport ukazuje się co kwartał i umożliwia porównanie kluczowych wskaźników polskiej gospodarki.

Sabre wypowiada umowę dystrybucyjną z Aeroflot

Sabre Corporation, firma zajmująca się oprogramowaniem i technologią w branży turystycznej, ogłosiła w czwartek rozwiązanie umowy dystrybucyjnej z Aeroflot, największym rosyjskim przewoźnikiem, należącym w większości do tamtejszego rządu.

Sabre podejmuje natychmiastowe kroki w celu usunięcia treści dotyczących linii lotniczych Aeroflot ze swojego Globalnego Systemu Dystrybucji (GDS), używanego przez agencje, biura podróży i korporacje na całym świecie do wyszukiwania, dokonywania i zarządzania rezerwacjami.

Sabre z coraz większym niepokojem obserwuje ewoluującą sytuację na Ukrainie. Od samego początku naszym głównym celem było zapewnienie bezpieczeństwa członkom naszego zespołu w regionie dotkniętym konfliktem, a także wsparcie tak bardzo potrzebnych działań humanitarnych. Sprzeciwiamy się temu konfliktowi militarnemu. Przestrzegamy i będziemy przestrzegać sankcji nałożonych na Rosję. Ponadto dzisiaj ogłosiliśmy, że Sabre rozwiązało umowę dystrybucyjną z Aeroflot, usuwając treści dotyczące przewoźnika z naszego GDS – mówi Sean Menke, dyrektor generalny Sabre.

Spółka zamierza nadal monitorować bieżącą sytuację i oceniać zasadność podjęcia dodatkowych działań, uwzględniając względy prawne i inne środki, które mogą zostać wdrożone.

Sabre wspiera również działania humanitarne w regionie dotkniętym konfliktem. Firma zatrudniająca w Polsce około 1500 pracowników, przekazała milion dolarów na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża, który od 100 lat pomaga przesiedleńcom, podejmując działania charytatywne w strefach konfliktów. Kwota zostanie przeznaczona na zakup m.in. żywności, niezbędnych artykułów higieny, śpiworów, a także na wsparcie pomocy medycznej dla osób szukających schronienia w Polsce.

Dlaczego Rosja zaatakowała Ukrainę?

Trwa wojna w Ukrainie. W przestrzeni medialnej nazywa się ją pierwszym konfliktem po II Wojnie Światowej. Należy jednak pamiętać, że w Europa doświadczyła zagrożeń związanych z działaniami zbrojnymi w czasie wojny domowej w byłej Jugosławii – mimo, że motywy tamtych działań były zupełnie inne. W kontekście wojny w Ukrainie należy zastanowić się, jakie są przyczyny próby inwazji podjętej przez Rosję i brak powodzenia tych działań. Rosja bezsprzecznie widzi w takim rozwiązaniu możliwość osiągania własnych celów przez destabilizację sytuacji. Nie ma innych argumentów. Gospodarczo jest zdecydowanie słaba, więc może stawiać tylko na szantaż nuklearny, albo szantaż siłowy.

– Uważam, że tutaj podłożem jest cały ciąg konfliktów, w które zaangażowała się Rosja pod rządami prezydenta Putina. Możemy powiedzieć, że pierwsze konsekwencje wynikają z dwóch konfliktów. Po pierwsze z zakończonej interwencji rosyjskiej w Afganistanie i wycofania się, następnie interwencji w Czeczenii – ataku na Grozny i jego konsekwencji. Były to kompletne porażki, miały wiele mankamentów, z których Rosja próbowała wyciągnąć wnioski – powiedział serwisowi eNewsroom pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – W konsekwencji tego Rosja zaczęła modernizować siły zbrojne pod kierownictwem ministra Szojgu – co skutkowało dalszą agresywną polityką. Spowodowała ona doprowadzenie do konfliktu w Gruzji – gdzie Rosja odniosła sukces i zrealizowała swoje cele, czyli kontroluje niestabilne regiony Osetii. Następnie był konflikt w Syrii – gdzie Rosja była aktywna, jest obecna i też osiąga swoje cele, wspiera reżim Asada. Ma też swoje siły rozjemcze w Górskim Karabachu – a więc i tu odniosła sukces. Skutkiem tego podjęła działania na Ukrainie w 2014 roku i zdestabilizowała wschód tego kraju. Zajęła Krym właściwie w sposób tak łatwy, że chyba nawet Rosjanie się sami tego nie spodziewali. Jest to więc ciąg zdarzeń, który ugruntował przeświadczenie o możliwości sprawnego używania sił zbrojnych i osiągania zakładanych celów. Obecny atak jest pokłosiem takich działań – zafałszowania własnej potęgi i spotkania się z przygotowanym przeciwnikiem – a nie siłami zbrojnymi typu rebelianckiego, jak to było w Syrii, czy słabszym Górskim Karabachu, albo też nieprzygotowanej Gruzji. Ta sytuacja weryfikuje przeświadczenie Rosji o własnych siłach zbrojnych, a także same siły zbrojne Rosji – wyjaśnia Matysiak.

Dane PIP: W 2021 r. inspektorzy zrobili mniej kontroli niż przed pandemią. Za to przybyło naruszeń

Według wstępnych danych, w ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 55 tys. kontroli u pracodawców. To o około 1,5% mniej niż rok wcześniej. Natomiast względem 2019 roku nastąpił spadek o przeszło 24%. Ostatnio stwierdzono ponad 613 tys. naruszeń. Rok do roku ich liczba wzrosła o niespełna 11%. Z kolei w stosunku do 2019 roku zmniejszyła się o ponad 28%. W zgłaszanych skargach najczęściej pojawiały się kwestie dotyczące wynagrodzeń i innych świadczeń.

Mniej kontroli

Jak wynika z wstępnych danych Głównego Inspektoratu Pracy, w ub.r. inspektorzy PIP przeprowadzili 55 628 kontroli. Z kolei w 2020 roku było ich 56 370, a w 2019 roku – 73 339. W 2021 roku najwięcej takich działań zostało podjętych przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach – 7 017, Warszawie – 6 452, we Wrocławiu – 4 818, w Poznaniu – 4 741, a także w Łodzi – 3 891. Najmniej zaś było ich w Zielonej Górze – 1 541, Kielcach – 1 730, jak również w Opolu – 1 816. W ub.r. liczba takich kontroli na etat wyniosła 36,39 (według stanu z 30 października 2021 roku). W 2020 roku było to 36,88, a w 2019 roku – 47,98.

– Widać wyraźny spadek liczby kontroli w porównaniu z epoką przedcovidową. Jest to doprawdy zaskakujące. Pandemia jest katastrofą BHP-owską, a PIP, w ślad za całym polskim państwem, chowa głowę w piasek. Dla pracodawców ochrona zdrowia pracowników jest teraz absolutnym priorytetem. Jednak prawo nie tylko nie pomaga w tym, ale jeszcze utrudnia walkę z wirusem. Przede wszystkim pracodawcy nie mogą wysyłać pracowników na szczepienia. Nawet kwestia sprawdzania, czy są oni zaszczepieni jest niedoregulowana – komentuje adwokat Bartłomiej Raczkowski.

Jak zaznacza Szymon Witkowski, analityk prawny Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, od 2020 roku praca zdalna i hybrydowa na stałe zagościła w wielu polskich firmach. Według eksperta, to przełożyło się na zmniejszenie kontroli ze strony PIP-u. Jednocześnie z badań wynika, że ww. formy wykonywania obowiązków zawodowych są bardzo cenione wśród pracowników. Może to w pewnym stopniu wpływać na satysfakcję z pracy i poprawę relacji z pracodawcami, a w konsekwencji na mniejszą ilość sytuacji konfliktowych.

– Na pewno przejście na pracę zdalną spowodowało, że mniej naruszeń było raportowanych u pracodawców, co w sposób oczywisty przełożyło się także na mniejszą liczbę kontroli. Należy też wziąć pod uwagę ograniczenia pandemiczne pracy administracji i w związku z tym mniejsze możliwości prowadzenia czynności przez inspektorów. Jednak jeszcze w 2020 roku inspektorzy zostali wyposażeni w możliwość prowadzenia czynności kontrolnych w sposób hybrydowy oraz zdalny. Ale ta ostatnia forma jest możliwa tylko za zgodą przedsiębiorcy – wyjaśnia Jolanta Zarzecka-Sawicka, radca prawny z Grant Thornton.

Klasyka naruszeń

Z wstępnych danych wynika, że w ub.r. stwierdzono ponad 613 tys. naruszeń. W 2020 roku było ich prawie 553 tysięcy, a w 2019 roku – blisko 859 tys. To oznacza, że w 2021 roku przypadało 11,02 naruszeń na kontrolę. Dla porównania, w 2020 roku – 9,81, a w 2019 roku – 11,71. Zdaniem Szymona Witkowskiego, obecna sytuacja jest szczególna i trudno ją jednoznacznie ocenić. Jeszcze 3 lata temu stosunek liczby stwierdzonych naruszeń do liczby kontroli był wyższy niż w okresie pandemii. W 2020 roku wiele osób wykonywało pracę zdalnie, a biura właściwie opustoszały, stąd też wynika okresowy spadek wykrytych nieprawidłowości. Chcąc poznać prawdziwy obraz sytuacji, musimy poczekać aż pandemia przestanie mieć na niego tak znaczący wpływ.

– Sądzę, że problemy części pracodawców, szczególnie w handlu i usługach, spowodowały większą tolerancję i wyrozumiałość u pracowników. Natomiast sektorem, na który PIP co roku zwraca szczególną uwagę jest budownictwo. Wynika to z utrzymującej się dużej liczby rejestrowanych wypadków przy pracy oraz stwierdzanych nieprawidłowości w zakresie zatrudnienia – podkreśla Jolanta Zarzecka-Sawicka.

W skargach zgłaszanych do PIP-u pojawiają się kwestie wynagrodzeń za pracę i innych świadczeń. Tylko w ubiegłym roku takich przypadków było ponad 26,7 tys. (w 2020 roku – prawie 33 tysięcy, 2019 roku – ponad 36,5 tys.). Na kolejnych miejscach widzimy takie nieprawidłowości, jak stosunek pracy – 14,8 tysiąca, czas pracy – prawie 4,9 tys. oraz legalność zatrudnienia i innej pracy zarobkowej – ponad 3,6 tys. Dalej mamy przygotowanie do pracy – blisko 3,5 tysiąca, a także obiekty i pomieszczenia pracy, pomieszczenia higienicznosanitarne, wentylacja, ogrzewanie i oświetlenie – przeszło 3,4 tys.

– Wymienione naruszenia to tzw. klasyka. W dobie pandemii na pewno można było spodziewać się weryfikacji przestrzegania rozwiązań wprowadzonych przepisami Tarcz Antykryzysowych w zakresie prawnej ochrony pracy i przestojów. Należało też oczekiwać kontroli podjętych przez samych pracodawców w zakresie środków ochrony indywidualnej lub osobistej, w tym obowiązku noszenia maseczek, rękawiczek, środków do dezynfekcji, odległości pomiędzy stanowiskami itp. – stwierdza ekspert z Grant Thornton.

Zdaniem mecenasa Raczkowskiego, naruszenia, jakie PIP stwierdza podczas kontroli, w ogóle nie dotyczą tego, co najważniejsze. Nie widać sankcji za brak maseczek, niezachowywanie odstępów między pracownikami czy deficyt środków dezynfekujących. Według eksperta, w kwestii katastrofy covidowej inspekcja jest całkowicie bierna. Państwo nie dostarczyło jej uprawnień ani narzędzi, aby mogła chronić BHP przed pandemią. Jeżeli rząd nic nie zmieni w walce z COVID-em i będzie trwać w obecnej niemocy, to zapewne nic się nie zmieni ze strony PIP-u. Liczba kontroli będzie przypadkowo nieznacznie rosnąć lub spadać, a przedmiotem badań będą kwestie trzeciorzędne.

– Dopóki pandemia będzie dawała o sobie znać, liczba kontroli będzie prawdopodobnie niższa niż przed jej wybuchem. Wraz z powrotem pracowników do pracy stacjonarnej, należy spodziewać się wzrostu sytuacji potencjalnie konfliktowych, co może mieć przełożenie na częstsze działania inspektorów – podsumowuje analityk prawny ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Grupa ROBYG – rekordowe wyniki finansowe w 2021 roku

W 2021 roku Grupa ROBYG zanotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 1,3 mld zł, zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 396,7 mln zł – czyli o 88,3% więcej niż w 2020 roku, a EBIT 490,6 mln zł – wzrost o 82,3% rok do roku. W 2021 roku Grupa ROBYG podpisała ponad 4300 umów deweloperskich i przedwstępnych w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu – co oznacza wzrost o 57% w porównaniu do 2020 roku. Spółka zawarła 4276 umów rezerwacyjnych netto i rozpoznała w przychodach ok. 2940 lokali.

Mniej niż 1% oferty to lokale gotowe – co potwierdza dużą popularność mieszkań budowanych przez ROBYG.

W grudniu 2021 r. Bricks Acquisitions Limited podpisał przedwstępną, warunkową umowę sprzedaży 100% akcji ROBYG na rzecz TAG Immobilien AG. Transakcja wymagała zgody urzędu antymonopolowego, która została udzielona – finalizacja transakcji ma nastąpić do 31 marca 2022 roku.

ROBYG przykłada szczególną wagę do idei ESG, na którą składa się ekologia, społeczne zaangażowanie i ład korporacyjny. Pod koniec 2021 roku spółka opublikowała Strategię ESG oraz Raport Wpływu, a do końca kwietnia 2022 opublikuje Raport ESG.

„Rok 2021 był dla ROBYG rekordowy pod względem sprzedaży i wyników finansowych. Zanotowaliśmy wyjątkowo wysoki popyt i staraliśmy się wprowadzać do oferty jak najwięcej mieszkań. Ale było to dla nas także rok silnej koncentracji na podwyższaniu jakości, rozwijaniu kolejnych rozwiązań eko na naszych osiedlach oraz wypełnianiu strategii ESG. Jako jeden z wiodących deweloperów w Polsce ogłosiliśmy strategię ESG – czyli strategię ROBYG w zakresie działania na rzecz środowiska (Enviroment), społeczeństwa (Social) i odpowiedzialnego biznesu (Governance). Zawarliśmy i opisaliśmy w niej 3 programy, które nazwaliśmy: ROBYG dla Planety, ROBYG dla Ludzi i ROBYG dla Odpowiedzialnego Biznesu. Podjęliśmy decyzję o przejściu przy procesach budowlanych w 100% na energię ze źródeł odnawialnych już w ciągu najbliższych dwóch lat, czyli do końca 2024 roku. Zamierzamy to osiągnąć uwzględniając w procesie zakupowym energii dostawców z jak największym udziałem energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych – a od 2024 roku, tylko i wyłącznie zielonej energii. Taki krok pozwoli na znaczną redukcję śladu węglowego i przyczyni się do ograniczenia emisji CO2. W naszym raporcie ESG przedstawimy dane zgodnie z metodologią GRI – czyli z najbardziej popularnymi na świecie wytycznymi przygotowanymi przez międzynarodową, niezależną organizację. Podjęliśmy też oficjalne zobowiązania w zakresie raportowania emisji CO2 oraz zwiększenia udziału energii odnawialnej w prowadzonej działalności. Zrównoważony rozwój jest trwale wpisany w naszą strategię i model biznesowy. Wynika to ze świadomości tego, iż budownictwo mieszkaniowe to sektor rynku, w którym odpowiedzialne zachowania są kluczowe zarówno dla środowiska, jak i dla społeczności oraz wpływają na naszych pracowników i partnerów biznesowych. Ponadto jako pierwszy polski deweloper mieszkaniowy opublikowaliśmy „Raport wpływu społeczno-ekonomicznego Grupy ROBYG. Wydarzenia ostatnich dni przeniosły naszą uwagę – razem z resztą wolnego świata – na solidarność i wsparcie Narodu Ukraińskiego. Cała nasza firma i wszyscy pracownicy zaangażowaliśmy się w organizację pomocy – przez darowizny osobiste, zapewnienie zamieszkania i wsparcia ogromnej liczbie uchodźców przybywających do Polski. Przekazaliśmy środki na pomoc humanitarną oraz dedykowaną ukraińskim dzieciom. Będziemy nadal pomagać i wspierać wszystkich potrzebujących obywateli Ukrainy” – powiedział Eyal Keltsh, wiceprezes zarządu Grupy ROBYG.

„W 2021 roku zanotowaliśmy rekordowe wyniki finansowe. Nasze przychody osiągnęły 1,3 miliarda zł – to najwyższy rezultat w historii Grupy ROBYG, zaś zysk netto Grupy to ponad 397 milionów zł. Wypracowaliśmy także bardzo wysoką marżę brutto ze sprzedaży – prawie 29%, pomimo rosnących kosztów, zwłaszcza w zakresie wynagrodzeń i materiałów budowlanych. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że w 2021 roku mieliśmy niezwykle szybkie tempo sprzedaży i osiągnęliśmy satysfakcjonujące ceny. Mamy bardzo mocną pozycję gotówkową, sięgającą na koniec 2021 roku 0,5 miliarda zł i jeszcze wyższy cash flow operacyjny (po wyłączeniu zakupów gruntów). To wszystko po raz kolejny potwierdza, w jak zdyscyplinowany i efektywny sposób zarządzamy finansami Grupy. Mamy również zabezpieczony obszerny bank ziemi, co gwarantuje nam płynne inicjowanie kolejnych etapów naszych projektów”dodaje Marta Hejak, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowa Grupy ROBYG.

Grupa ROBYG ponownie podwyższyła standard mieszkań w swoich inwestycjach i wprowadza nowatorskie, ekologiczne farby elewacyjne, pochłaniające zanieczyszczenia. Wyjątkowa jakość ROBYG obejmuje ponadstandardową wysokość mieszkań, balkony, loggie lub tarasy w każdym mieszkaniu, drewniane okna, dźwiękoszczelność, wideofony, instalacje światłowodowe, a także lobby z portierem i oświetlenie LED części wspólnych zasilane przez panele fotowoltaiczne. Ponadto na każdym osiedlu ROBYG projektuje obszerne tereny zielone, ogrody deszczowe, place zabaw, siłownie, stacje rowerowe, monitoring wizyjny HD i ładowarki samochodów elektrycznych. Przygotowane są specjalne tereny spacerowe, a także budki dla ptaków i domki dla owadów. Większość mieszkań jest wyposażona w standardzie w system Smart House firmy Keemple.

W tym roku ROBYG wprowadził na swoich osiedlach ładowarki do samochodów elektrycznych – infrastruktura przyłączy będzie dostępna w garażach w większości budynków. Ponadto wybrane inwestycje będą posiadały miejsca zewnętrzne do ładowania – ogólnodostępne dla mieszkańców.

ESG, czyli misja troski, odpowiedzialności i wsparcia w ROBYG obejmuje tworzenie wspólnot mieszkańców, ochronę środowiska, stosowanie ekologicznych rozwiązań i oszczędność energii. Dla ROBYG ważna jest też funkcjonalność i bezpieczeństwo osiedli, zrównoważone budownictwo, szkolenia i programy antykorupcyjne, ład korporacyjny oraz obszerny program CSR – wsparcia potrzebujących. Założenia, które przyświecają koncepcji społecznej odpowiedzialności biznesu są trwale wpisane w strategię Grupy ROBYG. Budownictwo mieszkaniowe to wyjątkowy obszar działalności gospodarczej – a jego wpływ na społeczeństwo jest ogromny. Nowo powstałe budynki zmieniają oblicze całych dzielnic, dlatego ROBYG uważa, że realizacja inwestycji to coś więcej niż tylko wzniesienie budynku. Nowe osiedle to element większego organizmu, jakim jest miasto – dlatego projekt musi być idealnie wkomponowany w otaczającą go przestrzeń. Kompetentny deweloper – taki jak Grupa ROBYG – rozpoczyna planowanie nowej inwestycji właśnie od analizy jej wpływu na bezpośrednie otoczenie, dzielnicę i samo miasto.

Grupa ROBYG od lat angażuje się w lokalne inicjatywy, wspiera sztukę, kulturę, edukację czy sport. Firma podjęła także liczne działania związane z pomocą w obliczu epidemii koronawirusa – aktywnie wspierała potrzebujących, seniorów i Powstańców oraz instytucje medyczne. Dodatkowo program CSR Grupy obejmuje realizację i nieodpłatne przekazanie projektów infrastruktury publicznej na rzecz dzielnic i miast.

Grupa ROBYG zapewnia mieszkańcom swoich osiedli liczne, innowacyjne rozwiązania technologiczne – które wspierają ekologię i pozwalają zmniejszać koszty eksploatacyjne mieszkań. Wszystkie osiedla ROBYG posiadają instalację fotowoltaiczną, która wytwarza energię elektryczną zużywaną na potrzeby stref wspólnych budynku – czyli oświetlenia między innymi korytarzy, klatek schodowych, lobby czy stref fitness i miejsc zabaw dla dzieci. Jest to rozwiązanie przyjazne środowisku – wykorzystuje naturalny sposób wytwarzania energii elektrycznej, ale nie pochłania zasobów, a dodatkowo zmniejsza koszty eksploatacji budynku, co mieszkańcy odczuwają w portfelu.

Wszystkie mieszkania ROBYG w standardzie wyposażone są w nowoczesną technologię Smart House firmy Keemple. Klienci nie muszą ponosić za to rozwiązanie żadnych dodatkowych opłat. Smart House umożliwia zdalne sterowane domową elektroniką, ogrzewaniem, a także systemem bezpieczeństwa. Technologia zapewnia komfort oraz pomaga oszczędzać – dzięki niej można obniżyć rachunki za prąd nawet o 30%.

Grupa wprowadziła na swoich osiedlach ładowarki do samochodów elektrycznych – infrastruktura przyłączy będzie dostępna w garażach w większości budynków. Ponadto wybrane inwestycje będą posiadały miejsca zewnętrzne do ładowania – ogólnodostępne dla mieszkańców.

Grupa ROBYG od wielu miesięcy pracuje zgodnie z wytycznymi GIS, stosuje środki ochronne dla pracowników i klientów, prowadzi też cykliczne dezynfekcje i ozonowanie wszystkich biur minimum dwa razy w tygodniu. Spółka wprowadziła także systematyczne testy pracowników na budowach i w biurach sprzedaży na obecność przeciwciał wirusa SARS-CoV-2. We wszystkich biurach sprzedaży ROBYG wdrożył innowacyjną technologię dezynfekcji przy pomocy nowoczesnych urządzeń Aura Air firmy Keemple. To najinteligentniejsza na świecie technologia dezynfekowania powietrza, która jednocześnie monitoruje jego jakość w czasie rzeczywistym i chroni przed koronawirusem.

ROBYG to 27.000 sprzedanych lokali i ponad 100.000 zadowolonych klientów.

Najważniejsze dane Grupy ROBYG:

  2017 2018 2019 2020 2021
Umowy deweloperskie i przedwstępne   2500 2200 2738 4308
Kontraktacja netto 3471 2520 2569 2156 4276
Lokale uznane w przychodach 2100 2500 2845 2715 2940
Przychody 738 mln zł ponad 1 mld zł ponad 1,12 mld zł ponad 1,11 mld zł 1,3 mld zł

Accenture zaprzestaje działalności w Rosji

Accenture stoi po stronie obywateli Ukrainy oraz rządów, firm i osób, które na całym świecie apelują o natychmiastowe zakończenie bezprawnego i przerażającego ataku na Ukrainę i wolność jej mieszkańców. Z tego powodu, Accenture podjęło decyzję o niekontynuowaniu działalności w Rosji. Dziękujemy niemal 2,3 tys. naszych kolegów w Rosji za ich poświęcenie i pracę dla Accenture przez lata. Zapewnimy im wsparcie. Accenture nie prowadzi działalności na Ukrainie, ale będzie kontynuować wysiłki związane z niesieniem pomocy dla naszych ukraińskich pracowników z całego świata oraz ich rodzin. Zapewniamy wparcie telemedyczne na Ukrainie, a także pomagamy członkom rodzin opuszczającym ten kraj.

Zdecydowaliśmy o przekazaniu 5 mln USD dla organizacji pomocowych non-profit działających na rzecz mieszkańców Ukrainy pozostających na miejscu oraz tych, którzy uciekając dotarli do Polski, Rumunii, Słowacji, Węgier i Czech. Ponadto podwoimy wsparcie finansowe przekazywane przez naszych pracowników.

Złoty pozostaje pod silną presją

Dzisiejszy raport z amerykańskiego rynku pracy USA będzie prawdopodobnie miał marginalne znaczenie dla rynków. Cały czas wydarzenia na froncie wojny wywołanej przez Rosję dominują w nagłówkach agencji informacyjnych. Zachód nałożył wczoraj kolejne sankcje a coraz więcej firm wycofuje się z Rosji. Cały czas na wysokim poziomie utrzymują się obawy o dostawy energii do Europy. Całe szczęście, że zima za chwilę minie.

Dane za amerykańskiego rynku pracy nie dostarczą żadnych nowych informacji. Lekko gorszy lub lepszy wynik od konsensusu nie wpłynie w na plan Fed odnośnie przyszłych stóp procentowych. Tutaj decyzje Powella mogłoby jedynie zmienić nagłe wydarzenia na froncie. Po ostatnim przemówieniu przewodniczącego Fed w Kongresie wynika, że możemy spodziewać się wzrostu stóp o 25 bps. Wracając do rynku pracy, od pewnego czasu wiemy, że następuje ożywienie. Dobre wyniki podała firma ADP w środę (475 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym) a wczorajsze tygodniowe szacunki dotyczące wniosków o zasiłek dla bezrobotnych też pokazały pozytywną tendencję. Z kronikarskiego obowiązku piszę o dzisiejszej publikacji, choć wiem dobrze, że oczy świata (nie tylko tego finansowego) zwrócone są w kierunku wydarzeń na terenach naszych wschodnich sąsiadów.

Na ten moment nie jesteśmy w stanie oszacować jak duży będzie wpływ wojny (oraz sankcji) na globalną inflację i gospodarkę. Ceny surowców energetycznych rosły przed 24 lutego, a po tej dacie nastąpiło jedynie przyspieszenie. Dodatkowo silnie drożeją surowce rolne. Z tych dwóch powodów perspektywy inflacji nie malują się w różowych barwach. Wskaźniki CPI, które miały maleć od II kwartału lub półrocza 2022 roku, z pewnością przyspieszą. Nie wiemy na ten moment jedynie z jak dużą siłą nastąpi ta akceleracja.

Złoty pozostaje pod silną presją. Niepokojąco wyglądają wieloletnie szczyty na EUR/PLN (4,84), USD/PLN (4,39) czy CFH/PLN (4,78). NBP dwukrotnie już interweniował kupując naszą walutę, ale umocnienie PLN było jedynie chwilowe. Kurs złotego jest płynny i wyznaczany przez rynek, dlatego też działania banku mają charakter jedynie doraźny. Być może dojdzie do trzeciej interwencji dzisiaj ale to jedynie moje prywatne spekulacje. Jedno jest pewne, o pandemii cały świat już zapomniał. Po „zarazie” przyszła wojna, która była ciężka do wyobrażenia dla obecnych pokoleń.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Słaby złoty może oznaczać wyższą podwyżkę stóp procentowych

Złoty pozostaje rekordowo słaby i notuje poziomy zbliżone do wieloletnich minimów. W związku z sytuacją na Ukrainie kapitał odpływa na rynki postrzegane jako bezpieczniejsze. Możliwe, że NBP zdecyduje się na wyższą podwyżkę stóp, bo może być to skuteczniejszy sposób na umocnienie złotego niż doraźne interwencje. W wyniku rosyjskiej inwazji, ukraińska hrywna straciła na wartości mniej niż rosyjski rubel.

We wtorek po raz pierwszy od 10 lat NBP interweniował na rynku walutowym w celu umocnienia złotego. Kurs złotego wobec dolara osiągnął 4,33 zł i był najwyższy od 21 lat, kurs wobec euro przekroczył 4,80 zł i zbliżał się do historycznego rekordu słabości złotego z 2009 roku. Interwencja przyniosła tylko chwilowy skutek, bo po zbiciu kursu z 4,80 do 4,67 złoty dalej się osłabiał. Obecnie za 1 euro płacimy 4,77 zł, a za dolara 4,32 zł.

W wtorek na posiedzeniu zbierze się Rada Polityki Pieniężnej, by decydować o poziomie stóp procentowych. Rynek obecnie przewiduje, że dojdzie, jak w poprzednich miesiącach, do podwyżki stóp o 50 p.b. Możliwe jednak, że w wyniku obecnej sytuacji słabego złotego, Rada postanowi o wyższej podwyżce. To mogłoby wpłynąć, skuteczniej niż doraźne interwencje, na umocnienie złotego. Słaby złoty utrudnia bowiem obniżanie inflacji.

Tym bardziej, że obecna słabość polskiej waluty to także efekt wcześniejszych działań NBP, które wspierało osłabianie się złotego w przeszłości. W sytuację zwiększonego globalnego ryzyka związanego z wojną wchodziliśmy w momencie, gdy kurs złotego wynosił 4,50 zł za jedno euro, czyli na poziomie znacznie wyższym od długoterminowej średniej. Słaby złoty powoduje, że znacznie rosną raty kredytów hipotecznych w walutach obcych. Tym bardziej, że rekordy notuje także kurs franka szwajcarskiego, za którego trzeba zapłacić około 4,70 zł.

Osłabianie złotego, jak i innych walut regionu, jest związane z sytuacją na Ukrainie, której następstwem jest ucieczka kapitału z rynków uznawanych za bardziej ryzykowne na te bezpieczniejsze. Polska dotknięta jest tym podwójnie, ponieważ z jednej strony jest postrzegana cały czas jako rynek rozwijający, a właśnie z takich rynków kapitał odpływa w obecnej sytuacji szukając bezpieczniejszych przystani. A z drugiej strony nasza geograficzna bliskość Ukrainy i konfliktu także wpływa na spotęgowanie postrzegania ryzyka wobec polskiego rynku.

Na kurs złotego wpływają także obawy o stabilność finansów publicznych związane z napływem uchodźców z Ukrainy. Dotychczas granicę Polski przekroczyło ponad

0,5 mln osób, z których część nie pozostała w Polsce tylko udała się do innych krajów UE. Prognozy mówią o napływie nawet od 1 mln (minister spraw zagranicznych Rau) do nawet 3 mln uchodźców (UNHCR) do Polski, zależnie od rozwoju sytuacji na Ukrainie.

Osłabieniu w ostatnim czasie uległ także, co oczywiste, kurs ukraińskiej hrywny. Spadek kursu jest jednak niższy niż w 2014 roku, gdy doszło do aneksji Krymu i wojny w Donbasie. Hrywna osłabiła się także mniej niż dotknięty sankcjami rubel rosyjski, który w ciągu ostatnich 10 dni stracił 32 proc. swojej wartości. W tym samym czasie hrywna wobec dolara osłabiła się o 7 proc. W wyniku spadku wartości złotego oficjalny kurs NBP hrywny pozostaje bez większych zmian i wynosi około 14 groszy. Jednak w kantorach hrywna jest skupowana po 9 groszy.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Czy 5G jest w stanie ożywić branżę smartfonów? Raport Euler Hermes

Eksperci Allianz Research i Działu Badań Ekonomicznych Euler Hermes przygotowali i prezentują bieżącą analizę perspektyw sieci 5G – jej oczekiwanego wpływu na segment smartfonów (pełna wersja w załączeniu). W Polsce napotykamy informacje o zbliżających się włączeniach sieci 3G – czy to plus zyski w jakości transmisji, jakie daje klientom sieć 5G skłonią ich do szybszej zmiany smartfonów?

Streszczenie:

  • Wprowadzenie 5G nie wystarczy, aby zapoczątkować nowy okres „szczytu zakupów smartfonów” w (przynajmniej w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej). Doświadczenia Chin pokazują, że użytkownicy doceniają 5G, ale nie będą się spieszyć z zakupami
  • Również na Zachodzie użytkownicy zatrzymują smartfony na dłużej. Szacujemy, że średni cykl wymiany w Ameryce Północnej i Europie wynosi obecnie odpowiednio 24 i 40 miesięcy, czyli o +30% i +24% dłużej niż w 2016 roku. Do 2025 roku, takie dłuższe cykle wymiany mogą spowodować spadek lokalnej sprzedaży o -11%, co doprowadzi do utraty 16 mld USD przychodów rocznie (producentów smartfonów). Szacujemy, że w skali globalnej koszty utraconej sprzedaży do 2025 roku będą wynosić 36 mld USD rocznie.
  • Dojrzewający rynek smartfonów zmusi firmy do zmian, szczególnie w Chinach i Wietnamie. Przewidujemy cztery główne trendy: konsolidacja branży, innowacje, dywersyfikacja biznesu i rosnący nacisk na produkcję obiegową.

Doświadczenia Chin pokazują, że użytkownicy doceniają 5G, ale nie będą się spieszyć z zakupami. Jako najbardziej zaawansowany kraj na świecie w zakresie masowego wdrożenia 5G, Chiny pokazały mieszane sygnały jeśli chodzi o wpływ 5G na branżę telekomunikacyjną:

  • Ponad 30% wszystkich abonentów korzystających ze smartfonów, czyli 450 mln osób, posiadało abonament 5G pod koniec 2021 roku, czyli dwa lata po wprowadzeniu usług 5G przy silnym wsparciu państwowych firm telekomunikacji mobilnej. 5G pomogło dostawcom usług zwiększyć średni przychód na użytkownika (ARPU) uzyskiwany od klientów.
  • Mimo to chińscy konsumenci nie spieszyli się z wymianą obecnych urządzeń na smartfony przystosowane do 5G. Chociaż urządzenia obsługujące 5G stanowiły 75% smartfonów sprzedanych w Chinach w 2021 roku, to całkowita sprzedaż była praktycznie niezmienna (+0,3%) i znacznie poniżej poziomu sprzed pandemii oraz szczytu sprzedaży (nabywanie smartfonów 5G było wiec w większym stopniu podyktowane zastępowaniem dotychczasowych urządzeń zgodnie z ich cyklem życia, niż chęcią skorzystania ze zmiany standardu transmisji).

Wprowadzenie 5G nie wystarczy, aby zapoczątkować nowy okres „szczytu zakupów smartfonów” w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Rok 2022 to rok, w którym usługi mobilne 5G staną się głównym nurtem w Europie i Ameryce Północnej, a w większości krajów modernizacja istniejącej infrastruktury mobilnej jest już bardzo zaawansowana. Przedsiębiorstwa świadczące usługi telekomunikacyjne stawiają na 5G, aby sprzedawać droższe abonamenty, a producenci smartfonów mają nadzieję, że zachęci to klientów do wymiany obecnych urządzeń na nowsze i ożywi sprzedaż. Ostatecznie minęło już pięć lat i znajdujemy się 6% poniżej „szczytu zakupów smartfonów” (z 2016 roku). Choć sprzedaż smartfonów w 2021 roku odbiła się od najniższego poziomu odnotowanego w 2020, to nadal była raczej rozczarowująca w porównaniu z boomem, jaki przeżyła szersza branża elektroniki użytkowej (komputery, konsole do gier wideo itp.) w czasie pandemii (Rysunek 1).

Rysunek 1 – Sprzedaż smartfonów (na świecie). Sprzedaż smartfonów (w mln szt.) % zmiany

Sprzedaż smartfonów (na świecie) Sprzedaż smartfonów (w mln szt.)
Źródło: IDC, Euler Hermes, obliczenia Działu Analiz Allianz

Przykład Chin, w których mieszka około 70% wszystkich abonentów 5G na świecie jest tym bardziej niepokojący, że sprzedaż rozczarowała również na innych wiodących rynkach 5G, czyli w Korei Południowej i na Tajwanie: lokalna sprzedaż smartfonów była zasadniczo niezmienna od 2019 roku pomimo doskonałego zasięgu 5G. Brak tak zwanej „zabójczej funkcji”, którą umożliwiałoby 5G, oraz czasami rozczarowujące prędkości przesyłu danych w porównaniu z teoretycznymi możliwościami mogą tłumaczyć brak entuzjazmu konsumentów dla urządzeń 5G.

Rysunek 2 – Sprzedaż smartfonów w Chinach (w mln szt.) w tym 5G (w mln szt.)

Sprzedaż smartfonów w Chinach
Źródło: IDC, CAICT, Euler Hermes, Obliczenia Działu Analiz Allianz

Również na Zachodzie użytkownicy dłużej korzystają ze swoich smartfonów. Do 2025 roku dłuższy cykl wymiany może spowodować spadek lokalnej sprzedaży o 11%, co oznacza spadek przychodów o 16 mld USD rocznie. Podobnie jak inne segmenty branży elektroniki użytkowej, takie jak telewizory, komputery czy tablety, smartfony stały się dojrzałą branżą, której wskaźniki penetracji przekroczyły już w zaawansowanych gospodarkach 100% (patrz załącznik). Sprzedaż smartfonów jest obecnie w przeważającej mierze napędzana przez zakupy związane z wymianą sprzętu. Bardzo krótkie cykle wymiany przyczyniły się do tego, że smartfony stały się największym segmentem branży elektroniki użytkowej – użytkownicy wymieniają swoje urządzenia średnio co dwa lata; w przypadku komputera jest to około sześciu lat, a w przypadku telewizora – dziesięć lat. Jednakże, mierząc roczną sprzedaż smartfonów w stosunku do liczby abonamentów na smartfony stwierdzamy, że cykle wymiany na obu rynkach znacznie się wydłużyły w ostatnich latach. W porównaniu z rokiem 2016, cykl wymiany jest obecnie dłuższy o osiem miesięcy w Europie (+24%, średnio 40 miesięcy), o sześć miesięcy w Ameryce Północnej (+30%, średnio 24 miesiące) i o 24 miesiące na całym świecie (+75%, średnio 55 miesięcy).

Rysunek 3 – Szacowany cykl wymiany smartfonów (w miesiącach), Europa Zachodnia, Ameryka Północna, Świat

Szacowany cykl wymiany smartfonów
Źródło: Euler Hermes, Obliczenia Działu Analiz Allianz

Zakładając, że 5G będzie cieszyć się taką samą popularnością na Zachodzie, jak do tej pory w regionie Azji i Pacyfiku, w nadchodzących latach cykle wymiany mogą wydłużyć się jeszcze bardziej.

Do wydłużenia cykli mogą się również przyczynić zmiany postaw konsumenckich i regulacji prawnych, które już teraz są wymagające na większości rynków. Wpływ branży IT na środowisko, począwszy od masowego wydobycia metali wykorzystywanych w urządzeniach, a skończywszy na energii elektrycznej zużywanej przez infrastrukturę cyfrową, nie tylko szybko rośnie, ale jest też coraz dokładniej mierzony[1]. Zwłaszcza w Europie przepisy zmuszają firmy do zwiększania możliwości naprawy urządzeń wprowadzanych na rynek.

W czasach, gdy sprzedaż używanych smartfonów osiągnęła równowartość około 20% sprzedaży nowych urządzeń uważamy, że założenie dłuższych cykli jest realistyczne i spójne z dotychczasowymi przypadkami innych nasyconych rynków elektroniki użytkowej, takich jak rynek telewizorów czy komputerów. W scenariuszu zakładającym, że cykle wymiany utrzymają się w dotychczasowej tendencji i osiągną 72 miesiące w skali globalnej do 2025 roku, globalna sprzedaż spadłaby o 8% i zmniejszyła łącznie o 36 mld USD rocznie. Szczególnie w Europie i Ameryce Północnej cykle wymiany mogą osiągnąć odpowiednio 48 i 30 miesięcy. W tym przypadku lokalna sprzedaż spadłaby o -11%, czyli łącznie o 16 mld USD rocznie.

W tym kontekście mogą zmaterializować się cztery główne trendy: konsolidacja branży, innowacje, dywersyfikacja biznesu i rosnący nacisk na produkcję obiegową. Uważamy, że kwestia dojrzałości będzie się rozgrywać w bardzo różny sposób w całym łańcuchu wartości smartfonów. Konsolidacja branży będzie postępować szybciej, ponieważ niższy poziom sprzedaży spowoduje, że producenci smartfonów będą walczyć o udziały w rynku w celu utrzymania wolumenu sprzedaży. To z kolei zaszkodzi średnim cenom sprzedaży uzyskiwanym przez firmy koncentrujące się na urządzeniach niskiej lub średniej klasy. W ostatnim czasie przedsiębiorstwem, które zrezygnowało z działalności w branży było LG, które w 2021 roku ogłosiło zamiar zbycia przynoszącej straty dywizji smartfonów. Gdy pięć firm kontroluje 70% światowej sprzedaży smartfonów, setki walczą o pozostałe 30%.

Innowacje pozwolą pomysłowym firmom łagodzić spadek wolumenów dzięki wyższym cenom. Już teraz liderzy rynku – Apple i Samsung – wprowadzili droższe urządzenia z zaawansowanymi funkcjami, co umożliwiło im podniesienie średniej ceny sprzedaży. Urządzenia sprzedawane za ponad 800 USD stanowią obecnie ponad 10% wolumenu w branży, podczas gdy jeszcze pięć lat temu było to mniej niż 5%. Innowacje mogą również zaowocować powstaniem tzw. „zabójczych funkcji’, które skłonią użytkowników do przejścia na urządzenia 5G szybciej niż oczekiwano.

Dywersyfikacja będzie miała zasadnicze znaczenie dla firm, które silnie koncentrują się na segmencie smartfonów. Dotyczy to w szczególności producentów oryginalnego wzornictwa (ODM) i firm świadczących usługi w zakresie produkcji elektroniki (EMS), którym dominujące marki smartfonów (producenci oryginalnego wyposażenia – OEM – jak np. Apple) zlecają montaż swoich urządzeń i które działają na bardzo niskich marżach. Ambicje Foxconn, największego na świecie producenta kontraktowego elektroniki użytkowej, dotyczące dywersyfikacji do sektora motoryzacyjnego są naszym zdaniem wyraźnym sygnałem. Po drugie, potrzeba dywersyfikacji dotyczy również firm produkujących półprzewodniki – sam smartfon generuje ponad 25% całej sprzedaży półprzewodników na świecie. Wiodący gracze wychodzą poza branżę urządzeń mobilnych, kładąc większy nacisk na Internet Przedmiotów (IoT). Podobnie jak ich dostawcy i producenci kontraktowi, również producenci OEM będą poszukiwać alternatywnych czynników wzrostu. Apple, tak jak Foxconn, inwestuje w rozwój inteligentnych pojazdów.

Producenci OEM będą również starali się wykorzystywać możliwości oferowane przez rynek wtórny lub rynek wymiany, zazwyczaj poprzez sprzedaż używanych urządzeń w ramach działalności typu bezpośredniego (direct-to-consumer). Zakładając, że używany smartfon sprzedaje się za połowę średniej ceny sprzedaży nowego urządzenia, szacujemy, że rynek wtórny wygenerował w 2021 roku sprzedaż o wartości 41 mld USD. Producenci OEM mogą również świadczyć konkurencyjne usługi napraw lub części zamiennych dla zewnętrznych specjalistów ds. napraw, aby wygenerować dodatkowe przychody.

Ogólnie rzecz biorąc uważamy, że największe ryzyko występuje wśród drugorzędnych producentów OEM i firm ODM/EMS, którym brakuje siły finansowej i zdolności innowacyjnych, aby znaleźć alternatywne motory wzrostu. W związku z tym Chiny i Wietnam, które koncentrują ponad 75% eksportu telefonów komórkowych, są najbardziej narażone na ryzyko związane z coraz bardziej dojrzałą branżą smartfonów.

Załącznik statystyczny

Wskaźniki penetracji telefonii komórkowej (abonamenty jako % ogółu ludności)

Kraj / Region Wskaźnik penetracji abonamentów telefonii komórkowej (%, 2021)
Chiny 113%
Europa Zachodnia 125%
Ameryka Północna 106%
Świat 90%

 

Źródła: Ericsson, World Bank, Euler Hermes, obliczenia Działu Analiz Allianz

[1] Zob. Lean ICT: Towards Digital Sobriety [Chude ICT: W kierunku cyfrowej trzeźwości], The Shift Project [Project Shift}

Ford powołuje odrębne przedsiębiorstwa. W ten sposób przyspiesza transformację w kierunku pojazdów zeroemisyjnych

  • Ford powołuje odrębne firmy działające w sektorze pojazdów elektrycznych i spalinowych, które będą w stanie z powodzeniem konkurować zarówno z nowymi producentami pojazdów elektrycznych, jak i z uznanymi producentami z branży
  • Ford, bazując na doświadczeniu i wiedzy inżynieryjnej oraz wielkoseryjnej produkcji, chce działać jak czołowy startup technologiczny, dostarczając klientom produkty w sposób ukierunkowany i szybki
  • Ford Blue, nieustannie obniżając koszty, upraszczając operacje i podnosząc jakość, będzie rozwijać ofertę kultowych pojazdów z silnikiem spalinowym, co powinno pobudzać wzrost i poprawiać rentowność. Zapewni także światowej klasy inżynierię sprzętowąi możliwości produkcyjne dla wszystkich jednostek Forda
  • Ford Model e przyspieszy innowacje i wprowadzanie prekursorskich pojazdów elektrycznych na dużą skalę, a także opracuje oprogramowanie oraz technologie i usługi związane z pojazdami skomunikowanymi dla wszystkich modeli Forda
  • Ford Blue i Ford Model e będą funkcjonować jako odrębne firmy, jednak będą jednocześnie dzielić się technologiami i najlepszymi praktykami, aby jak najlepiej wykorzystać efekt skali i wdrażać usprawnienia. Wraz z Ford Pro wszystkie trzy firmy będą prowadzić odrębne rachunki zysków i strat do 2023 roku
  • Firma przyspiesza realizację planu Ford+ w celu uwolnienia wzrostu i wykreowania profitów dla akcjonariuszy – marży skorygowanego zysku EBIT firmy na poziomie 10% i rocznej produkcji ponad 2 milionów pojazdów elektrycznych do 2026 roku. Można oczekiwać, że do 2030 roku pojazdy elektryczne będą stanowić połowę globalnego wolumenu

Ford kontynuuje proces przekształcania globalnej działalności motoryzacyjnej, przyspieszając rozwój i zwiększając ofertę innowacyjnych, skomunikowanych pojazdów elektrycznych. Jednocześnie wykorzystuje swoje kultowe produkty i marki, aby zwiększyć wydajność operacyjną i w pełni wykorzystać potencjał inżynierski i przemysłowy.

„Nie po raz pierwszy Ford stara się zdefiniować od nowa kierunki rozwoju przyszłości i podąża własną drogą” – powiedział Bill Ford, Prezes Zarządu Forda. „Mamy niezwykłą okazję, aby prowadzić działalność w porywającej nowej erze pojazdów skomunikowanych i elektrycznych, dawać klientom to, co Ford ma najlepszego, a także realnie pomagać w poprawianiu stanu naszej planety.”

W maju ubiegłego roku Prezes i Dyrektor Generalny Forda Jim Farley przedstawił plan Ford+, nazywając go największą szansą firmy na wzrost i tworzenie wartości od czasu, gdy Henry Ford rozpoczął produkcję Modelu T na dużą skalę. Utworzenie dwóch odrębnych, ale strategicznie współzależnych firm motoryzacyjnych, czyli Ford Blue i Ford Model e, wraz z nową firmą funkcjonującą pod nazwą Ford Pro, pomoże uwolnić pełen potencjał planu Ford+, jak również będzie napędzać dalszy wzrost i budowanie wartości. Dzięki temu Ford zajmie pozycję, która pozwoli mu na osiągnięcie przewagi, zarówno nad starszymi producentami samochodów, jak i nowymi konkurentami z branży EV.

„W krótkim czasie dokonaliśmy ogromnego postępu. Wprowadziliśmy na rynek światowy serię niezwykle popularnych produktów, a popyt na nasze nowe pojazdy elektryczne, takie jak F-150 Lightning i Mustang Mach-E, jest ogromny” – stwierdził Jim Farley. „Niemniej, dzięki programowi Ford+ chcemy ponownie zyskać miano wyjątkowej i zmieniającej świat firmy, a to wymaga koncentracji. Idziemy na całość, tworząc oddzielne, ale uzupełniające się firmy, które pozwolą na szybkie wdrożenie zmian i zapewnią nieograniczoną innowacyjność w działaniu Ford Model e oraz przemysłowe know-how Ford Blue. Wielkość produkcji i kultowe marki, takie jak Bronco, to coś, o czym firmy dopiero rozpoczynające działalność mogą tylko pomarzyć.”Motorem zmian było przekonanie, że aby Ford mógł się rozwijać oraz dostarczać pojazdyi usługi elektryczne i połączone cyfrowo, a także czerpać korzyści z kultowej rodziny pojazdów spalinowych, potrzebne jest zupełnie inne podejście, a także talenty i wreszcie organizacja.

Decyzja o stworzeniu Ford Model e była oparta na sukcesie małych, nastawionych na realizację misji zespołów Forda, które opracowały Forda GT, SUV-a Mustanga Mach-Ei pickupa F-150 Lightning, jak również działu Forda zajmującego się pojazdami elektrycznymiw Chinach.

„Ford Model e będzie centrum innowacji i rozwoju Forda – zespołem najlepszych na świecie specjalistów w dziedzinie oprogramowania, elektryki i motoryzacji, który stworzy naprawdę niesamowite pojazdy elektryczne i opracuje cyfrowe rozwiązania dla nowych pokoleń klientów Forda” – powiedział Farley.

„Misją Ford Blue jest zbudowanie bardziej dochodowej i dynamicznej działalności w zakresie pojazdów spalinowych, wzmocnienie pozycji odnoszących sukcesy i kultowych rodzin pojazdów oraz zwiększenie lojalności klientów poprzez świadczenie nieocenionych usług. Chodzi o wykorzystanie stuletniego doświadczenia i wiedzy do budowania nowej przyszłości. Ten zespół będzie wyjątkowo mocno zaangażowany w dostarczanie najwyższej jakości, ograniczanie strat w każdym aspekcie działalności, maksymalizację przepływów finansowych i optymalizację naszego śladu przemysłowego.”

Ford Model e i Ford Blue będą działać odrębnie, ale będą się również wzajemnie wspierać – podobnie jak Ford Pro, którego zadaniem jest zapewnienie klientom biznesowym i podmiotom publicznym kompleksowej obsługi w zakresie pojazdów konwencjonalnych i elektrycznych oraz pełnego pakietu oprogramowania, ładowania, finansowania, serwisu i wsparcia w zakresie produktów Forda oraz produktów firm zewnętrznych. Ford Model e i Ford Blue będą również wspierać mobilność Ford Drive.

Zadania stojące przed Ford Model e to przede wszystkim:

    • przyciągnięcie i zatrzymanie najlepszych talentów w dziedzinie oprogramowania, inżynierii, projektowania i doświadczeń użytkownika (UX) oraz doskonalenie nowych technologii i koncepcji, które można zastosować w całej działalności Forda;
    • wprowadzenie w życie zupełnie nowego podejścia do projektowania, wdrażaniai popularyzowania prekursorskich, wielkoseryjnych pojazdów elektrycznychi skomunikowanych oraz usług dla klientów detalicznych, biznesowych, a takżew transportu współdzielonego;
    • opracowanie kluczowych technologii i rozwiązań, takich jak platformy dla pojazdów elektrycznych, akumulatory, silniki elektryczne, falowniki, ładowanie i recykling, prowadzące do opracowania innowacyjnych pojazdów elektrycznych; oraz
    • tworzenie platform oprogramowania i w pełni sieciowych architektur dla pojazdów, które będą budować satysfakcję z użytkowania skomunikowanychz siecią, aktualizowanych na bieżąco systemów pokładowych nowych modeli.

Co więcej, Ford Model e ma odegrać czołową rolę w opracowywaniu nowych, ekscytujących rozwiązań związanych z zakupem i eksploatowaniem pojazdów elektrycznych. Chodzi tu przede wszystkim o proste, intuicyjne platformy e-commerce, przejrzyste cenniki oraz spersonalizowaną obsługę klienta ze strony ambasadorów Forda. Ford Blue wdroży te najlepsze praktyki z myślą o podniesieniu jakości komunikacji oraz satysfakcji właścicieli pojazdów spalinowych.

Ford Blue będzie czerpać z wiedzy Forda w dziedzinie motoryzacji, aby:

    • poprzez inwestycje w nowe modele, doświadczenia i usługi wzmocnić pozycję kultowych, uwielbianych samochodów Forda, na przykład modeli serii F, Rangerai Mavericka, Bronco, Explorera oraz Mustanga;
    • pomagać klientom w realizowaniu swoich pasji i prowadzeniu życia codziennego, dzięki dostosowanym do potrzeb rozwiązaniom – począwszy od jazdy terenowej, przez osiągi, aż po różnego rodzaju aktywność rodzinną, zwłaszcza w sytuacjach, gdy wymaga to wykorzystania walorów silnika spalinowego;
    • dostarczać klientom nowych, spersonalizowanych, dostępnych zdalniei o każdej porze rozwiązań z poziomu zintegrowanego z pojazdami oprogramowania i systemów spod znaku Ford Model e;
    • sprawić, aby uznana w branży jakość i wyjątkowa obsługa stały się powodem do wyboru i pozostania z Fordem na długo;
    • wyeliminować straty i radykalnie obniżyć koszty produktu, produkcji i jakości;
    • wspierać Ford Model e i Ford Pro dzięki sprawdzonym rozwiązaniom inżynieryjnym, zakupowym, produkcyjnym oraz możliwościom testowania i rozwoju pojazdów. W ten sposób możliwe będzie zapewnienie światowej klasy bezpieczeństwa, doznań podczas jazdy i obsługi, ciszy i komfortu oraz trwałości.

Ford potwierdza prognozy na rok 2022, które zakładają osiągnięcie od 11,5 mld do 12,5 mld USD skorygowanego zysku EBIT firmy. Górna granica odpowiada marży na poziomie 8%, której osiągnięcie byłoby możliwe o rok wcześniej, niż zakładał to poprzedni cel firmy. Dzięki ogłoszonym dziś zmianom, Ford podnosi swoje długoterminowe cele operacyjne i finansowe:

    • zakłada się, że skorygowana marża EBIT firmy osiągnie 10% do 2026 r., co oznaczałoby wzrost o 270 punktów bazowych w stosunku do 2021 r. Jest to możliwe dzięki wyższym wolumenom, optymalizacji kosztów pojazdów elektrycznych oraz znacznemu spadkowi kosztów strukturalnych ICE, sięgającemu 3 mld USD;
    • plan zakłada ponad 2 miliony pojazdów elektrycznych produkowanych rocznie do 2026 r., co będzie stanowić około jednej trzeciej globalnego wolumenu Forda, a do 2030 r. nawet połowę, dzięki czemu pojazdy elektryczne zdobędą taki sam lub nawet większy udział rynkowy w segmentach, w których Ford już jest liderem;
    • ponadto Ford przewiduje, że w 2022 r. wyda na rozwój sektora pojazdów elektrycznych 5 mld USD, w czym zawierają się nakłady inwestycyjne, wydatki i inwestycje bezpośrednie – stanowi to dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2021.

Ford podtrzymał swoje zobowiązanie co do osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 r. oraz do wykorzystywania w 100% lokalnej, odnawialnej energii elektrycznej we wszystkich swoich zakładach produkcyjnych do 2035 r.

„Nowe struktury zwiększą naszą zdolność do generowania najwyższego w branży wzrostu, rentowności i płynności w nowej erze transportu” – powiedział John Lawler, dyrektor finansowy Forda. „Dzięki temu zwiększymy naszą skuteczność w alokacji kapitału na działalność związaną z technologiami pojazdów spalinowych i elektrycznych oraz oczekiwane przez nas zyski – pomoże w tym maksymalne wykorzystanie obecnych możliwości, dodawanie nowych kompetencji tam, gdzie są one potrzebne, upraszczanie procesów i obniżanie kosztów. Co najważniejsze, wierzymy, że przyniesie to wzrost i znaczny profit dla naszych akcjonariuszy.”

Ford Model e i Ford Blue będą ściśle współpracować z innymi podmiotami wchodzącymiw skład działalności Forda. Ford Pro będzie nadal dostarczał najlepsze w branży produkty, usługi i doradztwo, na których polegają klienci biznesowi. Wspierane przez Forda firmyModel e i Ford Blue oraz Lincoln będą nadal produkować atrakcyjne pojazdy, dające właścicielom wyjątkowe powody do satysfakcji. Ford Drive będzie kontynuował rozwój nowych, skomunikowanych z siecią cyfrowych projektów biznesowych. Ford Credit będzie nadal dbaćo wsparcie kupującego i zwiększać jego zadowolenie, oferując pełen pakiet produktów i usług finansowych.

Kierownictwo

Wraz z otwarciem działalności Ford Blue i Ford Model e, Ford ogłasza kilka nominacji na stanowiska kierownicze. Jim Farley będzie pełnił funkcję prezesa Ford Model e, sprawując jednocześnie obecne funkcje prezesa i dyrektora generalnego Ford Motor Company.

Doug Field będzie kierował procesami opracowywania produktów Forda Model e jako główny specjalista ds. pojazdów elektrycznych i systemów cyfrowych. Będzie również kierował pracami nad rozwojem oprogramowania i zintegrowanych systemów dla całego Forda. Marin Gjaja będzie pełnił funkcję dyrektora ds. klienta w Model e, kierując działaniami w zakresie wprowadzania produktów na rynek, satysfakcji klienta oraz nowych inicjatyw biznesowych.

„Projektowanie naprawdę wyjątkowych pojazdów elektrycznych i sterowanych poprzez oprogramowanie – zapewniających satysfakcję, której klienci nie mogą sobie jeszcze wyobrazić – wymaga niestandardowych rozwiązań” – powiedział Field. „Tworzymy strukturę organizacyjną, która korzysta z całego know-how i możliwości Forda, ale która może działać szybko i z nieograniczaną wyobraźnią, tworząc nowe, rewolucyjne produkty.”

Kumar Galhotra będzie pełnił funkcję prezesa Ford Blue.

„Założenia Ford Blue są niezwykle ambitne” – powiedział Galhotra. „Zainwestujemy w naszą niezwykle popularną linię modeli F, uwolnimy pełen potencjał takich hitów jak Bronco i Maverick oraz wprowadzimy na rynek nowe pojazdy, m.in. przeznaczone na rynki światowe pickupy Ranger, Ranger Raptor i Raptor R. Połączymy te wspaniałe produkty z prostym, wygodnym i w pełni skomunikowanym systemem obsługi klienta, który zapewni wzrost poziomu lojalności właścicieli. Będziemy wysoce konkurencyjni pod względem kosztów i sprawimy, że jakość stanie się powodem, dla którego warto wybrać Forda. Dzięki temu Ford Blue stanie się motorem generującym przychody i rentowność dla całej firmy.”

Stuart Rowley i Hau Thai-Tang obejmą nowe stanowiska w globalnej strukturze, aby wspierać transformację Forda.

Rowley będzie pełnił funkcję głównego specjalisty ds. transformacji i jakości. Będzie on dążył do osiągnięcia wysokiej jakości, stanowiącej motywację klientów do wyboru Forda oraz pokieruje działaniami zmierzającymi do poprawy wydajności, opracowania uproszczonej, oszczędnej i konkurencyjnej struktury kosztów w całym przedsiębiorstwie.

Thai-Tang będzie kierował infrastrukturą produkcji Forda jako główny specjalista ds. platformy przemysłowej. Będzie kierował pracami nad pracami rozwojowymi produktów, łańcuchem dostaw i inżynierią produkcji w zakresie pojazdów spalinowych, a także systemów wspólnych dla Ford Blue, Ford Model e, Ford Pro i Ford Drive.

Ryzyko polityczne w spółkach Skarbu Państwa?

Spółki kontrolowane przez Skarb Państwa mają swoja specyfikę oraz specyficzne dla siebie ryzyka – związane z faktem, że czasem są traktowane jako pewna forma „skarbonki”. Mogą zostać zmuszone np. do stosowania nierynkowych cen w otoczeniu inflacyjnym. Takich działań można wymienić wiele – natomiast nie oznacza to, że nie warto się tymi spółkami interesować. Jest to jak najbardziej wskazane – ale należy sprawdzać, jakie jest dyskonto, z którym spółka tego rodzaju powinna być wyceniona względem swojej grupy porównawczej. Jeżeli jest ono atrakcyjne, spółki Skarbu Państwa mogą okazać się dobrym nabytkiem – szczególnie, że ich specyfika w obecnym otoczeniu inflacyjnym w wielu przypadkach jest interesująca.

– Ryzyko polityczne, nawet jeżeli może powodować przecenę albo wzrost akcji o kilkadziesiąt procent w krótkim czasie, też da się w jakiś sposób skwantyfikować – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Cisowski, Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Xelion. – Istnieje wiele grup spółek prywatnych, które bez wpływu Skarbu Państwa charakteryzują się niezwykle wysoką zmiennością. W ciągu ostatnich dwóch lat takie spółki wręcz dodatkowo przyciągają inwestorów. Podejście do ryzyka, w szczególności w nowej grupie inwestorów, bardzo się zmieniło – czego dowodzą inne klasy aktywów, którymi również są zainteresowani. Spółki Skarbu Państwa są spółkami, które mogą być właściwe dla inwestorów – natomiast wymogiem powinno być to, aby miały określone dyskonto względem podmiotów prywatnych ze swoje grupy porównawczej – wyjaśnia Cisowski.

Orlen o fuzji z Lotosem. Orlen nie wycofa się z umowy z MOL

Oświadczenie PKN ORLEN:

W kontekście pojawiających się głosów dotyczących fuzji PKN ORLEN i Grupy LOTOS przypominamy, że proces połączenia i powstania jednego koncernu to polska racja stanu. Tylko jeden silny koncern multienergetyczny może zagwarantować bezpieczeństwo krajowej gospodarki w obszarze paliw i energii. Finalizacja procesu wzmocni bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale całego regionu.

Fundamentem fuzji PKN ORLEN z Grupą LOTOS jest umowa z Saudi Aramco. Oznacza ona zacieśnienie relacji PKN ORLEN ze stabilnym partnerem, największym koncernem paliwowym na świecie, z ogromnym doświadczeniem i technologiami, które umożliwią dalszy dynamiczny połączonego koncernu. Kluczowy jest rozwój petrochemii. Skorzysta na tym również Grupa LOTOS, której działalność bazuje głównie na jednej rafinerii. Przypominamy, że od 2008 roku w Europie zamkniętych zostało ponad 30 rafinerii, w tym 5 (Gunvor – Antwerpia, Neste – Naantali, Gulp – Porto, Exxon Mobil – Slagen, Total – Grandpiuts) od początku pandemii czyli 2020 roku.

Współpraca z Saudi Aramco oznacza również zwiększenie dostaw ropy. Dostawy z kierunku arabskiego, już po połączeniu z Grupą LOTOS, osiągną aż 45% łącznego zapotrzebowania nowej Grupy ORLEN. Dla koncernu to pewne źródło stabilnej jakościowo ropy naftowej, a z punktu widzenia polskiej gospodarki dalsza dywersyfikacja kierunków dostaw.

Transakcja ze spółką MOL dotyczy jedynie wymiany stacji i otwiera Grupie ORLEN wejście na rynek węgierski i słowacki. Struktura transakcji w pełni zabezpiecza nas przed dalszym niekontrolowanym zbyciem aktywów przez MOL i zapewnia stabilność polskiego rynku. Na transakcję wyraziło zgodę 85% akcjonariuszy LOTOSu. Przy negocjacji środków zaradczych w obszarze detalu naszym głównym celem od samego początku pozostawało gwarancja ekspansji geograficznej. Transakcja z MOL oznacza wejście PKN ORLEN na nowe rynki. Poprzez wymianę aktywów uzyskujemy 144 stacje paliw na Węgrzech, poszerzamy też sieć na Słowacji o 41 nowe obiekty. Łącznie to aż 185 stacji wspierających sprzedaż i wzmacniających rozpoznawalność marki ORLEN.

Cavatina Holding S.A. uplasowała obligacje o wartości ponad 40 mln zł

Cavatina Holding S.A. uplasowała w ofercie publicznej 3,5-letnie obligacje o wartości ponad 40 mln zł. Papiery dłużne jednego z największych deweloperów powierzchni biurowych w Polsce trafią do ok. 560 inwestorów.

– Liczna grupa inwestorów indywidualnych, która wzięła udział w ofercie to dla nas potwierdzenie, że działalność grupy Cavatina Holding oraz jej plany rozwojowe uważnie obserwuje coraz więcej osób. Przeprowadzona emisja to kolejny etap dywersyfikacji źródeł finansowania, które wykorzystujemy w realizacji celu strategicznego, czyli osiągnięciu 1 mln mkw. portfela w 2025 r. – mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding S.A. zaoferowała w ramach serii P2022A obligacje o wartości nominalnej 1 000 zł i oprocentowaniu bazującym na WIBOR 6M powiększonym o marżę 6 proc. Kupon będzie wypłacany co pół roku. Przydział obligacji planowany jest 8 marca 2022 r., a 11 marca 2022 r. obligacje mają zadebiutować na rynku Catalyst, gdzie notowane są już obligacje spółki serii E oraz E1. Była to pierwsza emisja Cavatina Holding w ramach programu obligacji na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF i pozwalającego na emitowanie obligacji o łącznej wartości do 200 mln zł. Funkcję oferującego emisji pełnił Michael/Ström Dom Maklerski.

Pomimo podwyższonej niepewności panującej na rynku związanej z wydarzeniami we wschodniej Europie, która zniechęciła sporą grupę inwestorów, jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników pierwszej prospektowej emisji obligacji Cavatina Holding. Przez cały okres trwania zapisów obserwowaliśmy duże zainteresowanie ofertą. – zaznacza Paweł Gosz, Partner w Michael/Ström Dom Maklerski.

Cavatina Holding S.A. to notowany na GPW, jeden z największych polskich deweloperów biurowych. Spółka kontynuuje proces dywersyfikacji źródeł finansowania, mający na celu wsparcie realizacji strategicznego celu Grupy, czyli osiągnięcia 1 mln mkw. portfela inwestycji w 2025 r. Oprócz ustanowionego we wrześniu programu obligacji do 200 mln zł, w ramach którego przeprowadzana została obecna emisji, w grudniu 2021 r. spółka ustanowiła nowy, bezprospektowy program emisji obligacji do kwoty 200 mln zł, które mogą być oferowane wybranym inwestorom kwalifikowanym.

Węgiel na wagę złota

Wczoraj na giełdzie w Rotterdamie cena kontraktów na węgiel kamienny, która we wtorek pokonując szczyt z października ub.r. osiągnęła najwyższy poziom w historii, wzrosła o kolejne +48,75 proc. Zachodnie sankcje nakładane na Rosję w wyniku jej agresji na Ukrainę oznaczają, że dotychczas skazane przez prowadzoną w UE politykę na śmierć górnictwo węgla w Europie otrzymało Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem węgla kamiennego. Największym producentem węgla brunatnego w UE są Niemcy. Akcje Jastrzębskiej spółki węglowej podrożały już w tym roku o 121 proc., zaś akcje spółki Lubelski Węgiel Bogdanka o 78,1 proc. (dziś jedne i drugie otwarły się na mniej więcej +10 proc.).
Ceny ropy naftowej (WRI, Brent) drożały dziś rano o 4-5 proc. osiągając najwyższy poziom od 2008 roku.

Cena praw do emisji dwutlenku węgla w UE spadła wczoraj o 11,93 proc. do najniższego poziomu od początku listopada ub.r.

Nadal nowe szczyty ustanawiały ceny zbóż oraz metali przemysłowych.

Terytorium Ukrainy dzieli się na 24 obwody. Według doniesień mediów wczoraj Rosji udało się zając stolicę pierwszego z nich – Chersoń. Obwód chersoński jest położony bezpośrednio na północ od Krymu.

Równocześnie media donosiły o rozpoczęciu przez wojska Ukrainy swego rodzaju odpowiednika polskiego „manewru znad Wieprza” podczas wojny z bolszewicką Rosją w 1920 roku. Trzymane dotychczas na zachodzie ukraińskie rezerwy uderzyły na rozciągnięte na drodze do Kijowa siły rosyjskie. W tym uderzeniu wspierają je siły od strony Kijowa.
Po wczorajszym wzroście cen akcji w USA (S&P 500 +1,86 proc.) na rynkach akcji w Azji i Oceanii przeważały dziś umiarkowane wzrosty (najsilniej zwyżkował – o +1,61 proc. – koreański Kospi. Również Europa otworzyła się dziś rano na niewielkich plusach (ok. 9:30 DAX +0,28 proc., CAC 40 +0,47 proc.). Najsilniejszy wczoraj na świecie WIG-20 dziś rano odpoczywał tracąc w okolicach 9:30 -0,4 proc.

Wśród składników WIG-u 20 nowe cykliczne maksimum notowały oprócz JSW również akcje PGNiG.

Rentowności amerykańskich 10-latek lekko dziś spadały przeciwnie do rentowności większości swoich odpowiedników w strefie euro.

Kurs dolara do rosyjskiego rubla rosnąc o ok. 9 proc. wyszedł dziś rano na swój nowy historyczny rekord (112,6 RUB wobec ok. 75 RUB dwa tygodnie temu). Kurs EUR/USD oscylował w okolicach swego wczorajszego 21-miesięcznego minimum.

Wojciech Białek
DM TMS Brokers

Kolejny dzień huśtawki na walutach

Rosyjska agresja jest nadal tematem numer jeden nie tylko w mediach głównego nurtu, ale również w finansowych. To strach powoduje olbrzymie zmiany na rynkach walutowych i surowcowych.

Ukraina broni się już tydzień

Rosyjska agresja na Ukrainę powoduje niezmiennie olbrzymią zmienność na rynkach. Głównym powodem jest zdecydowanie niedocenione przez analityków bohaterstwo obrońców, którzy pomimo absurdalnej przewagi potencjału militarnego agresora bronią się już od ponad tygodnia. W rezultacie przy wiadomościach o kolejnych wojskach rzucanych do walki waluty krajów rozwijających się są w wyraźnym odwrocie. Z drugiej strony rozpoczęły się interwencje banków centralnych, a same sukcesy Ukrainy również trochę stabilizują ten rynek. Nie zmienia to faktu, że wczorajszy wyskok euro powyżej 4,83 zł był kolejnym najwyższym poziomem dla tej waluty od 2009 roku i wyskoku walut po kryzysie na instrumentów pochodnych związanych z rynkiem nieruchomości.

Ropa zatrzymała się pod 120 dolarami

O ile kurs złotego uspokajany jest częściowo przez interwencje na rynku prowadzone przez NBP, o tyle na ropie nie ma takiego bodźca. W rezultacie czarne złoto gwałtownie zyskuje na wartości. Obecnie zatrzymało się tuż poniżej 120 dolarów, przebijając kolejne szczyty i dzisiaj jest już najdroższa od 2012 roku. Kalkulacja ceny nie uwzględnia co prawda inflacji, stąd porównywanie cen surowców na przestrzeni dekady ma poważne wady metodologiczne. Co gorsza, zbliża się weekend a rozwiązania na tym rynku nie widać. Polska jest jeszcze w relatywnie dobrej sytuacji, bo ostatnie obniżki podatków w pewnym sensie amortyzują wzrost cen ropy. Strach pomyśleć, ile kosztowałoby paliwo w przeciwnym razie.

Dobre dane zza oceanu

W tym całym zamieszaniu warto zwrócić uwagę na ważny odczyt w USA. Wczoraj poznaliśmy lepsze od oczekiwań dane na temat nowych miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych. 475 tysięcy, może nie jest najwyższym wynikiem, ale to wyraźnie powyżej prognozowanych 390 tysięcy. Trzeba też pamiętać, że przy obecnej kondycji rynku pracy należy się raczej spodziewać stabilizacji a nie ciągłej poprawy. Jest to dobra wiadomość dla dolara, która tylko pogłębia jego umocnienie względem euro wywołane wojną rosyjską.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

W lutym o 29,2% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

O 29,2% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lutym br. według najnowszego odczytu BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks PKM). Wartość BIK Indeksu PKM informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Wartość Indeksu oznacza, że w lutym 2022 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 29,2% w porównaniu do lutego 2021r.

W lutym 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 30,42 tys. potencjalnych kredytobiorców, w porównaniu do 47,72 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 36,3%. W porównaniu do stycznia 2022 r. osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy było więcej o 8,5%. Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w lutym br. wyniosła 360,7 tys. zł i była wyższa o 11,1% w relacji do wartości z lutego 2021 r. i wyższa o 1,5% niż w styczniu 2022 r.

– Lutowy odczyt Indeksu jest na niższym poziomie nawet w porównaniu do najniższych odczytów z okresu pandemii z kwietnia (-28,1%) i maja 2020 r. (-24,4%). Na lutową wartość Indeksu negatywnie wpłynął bardzo duży spadek liczby wnioskodawców w porównaniu z lutym zeszłego roku. W lutym 2021r. liczba wnioskujących osób była wysoka. Natomiast liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy w lutym 2022 r. jest czwartym najniższym wynikiem od początku pandemii COVID-19. Duży spadek może więc być częściowo efektem wysokiej bazy z lutego 2021 r. Innym istotnym czynnikiem spadku liczby wnioskujących o kredyt mieszkaniowy jest wzrost stóp procentowych oraz zapowiedź kolejnych podwyżek. Co więcej, w liczbie wnioskujących nie ma jeszcze w pełni odzwierciedlonego efektu wojny w Ukrainie. Dane dotyczą bowiem tylko kilku dni wojny. Pełen negatywny efekt zaobserwujemy dopiero w odczycie marcowym i w kolejnych miesiącach – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Tym, co częściowo ograniczyło negatywny wpływ na wartość lutowego odczytu Indeksu w ujęciu r/r, był wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu, która w lutym 2022 r. była wyższa od kwoty z lutego 2021 r. o 36 075 zł (11,1%). Średnia kwota w ujęciu m/m rośnie prawie nieprzerwanie od 19 miesięcy, czyli od czerwca 2020 r., z wyjątkiem stycznia 2021 r. i stycznia 2022 r., czyli „efektu stycznia” – wyjaśnia prof. Rogowski.

– Na wartość popytu na kredyty mieszkaniowe w obecnej sytuacji wpłynie kilka czynników. Po pierwsze efekt psychologiczny związany ze spadkiem poczucia bezpieczeństwa życiowego w obliczu wojny u najbliższego sąsiada. W dłuższej perspektywie może to zwiększyć ryzyko inwestycji w nieruchomości. Z drugiej strony, wzrost popytu na wynajem wpłynie na wzrost cen najmu, co może ograniczyć negatywny wpływ podwyżek stóp procentowych.

– Kolejną niewiadomą jest w obecnej sytuacji polityka monetarna RPP – czy „jastrzębie akcenty” nadal będą dominować? Co będzie z podażą na rynku nieruchomości? Możliwy jest 20-30% odpływ pracowników z firm budowlanych, wzrost cen materiałów i surowców w związku z rosnącą inflacją ciągniętą stroną podażową. Prawdopodobnie w takich warunkach wykonawcy nie będą w stanie określić końcowego kosztu wybudowania 1 m2 mieszkania, co może spowodować u części deweloperów brak chęci rozpoczynania nowych inwestycji. Dodatkowo część deweloperów może przerzucić się na realizację tańszych inwestycji pod wynajem dla Uchodźców. Pytań jest wiele, na większość nie znamy jeszcze odpowiedzi. Decydujące będą kolejne miesiące tym bardziej, że sytuacja jest dynamiczna, a na rynku panuje ogromna niepewność – dodaje główny analityk BIK.wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe – luty 2022

Znakomity styczeń zapowiada udany rok w 4fun Media SA

Przychody 4fun Media SA wzrosły w styczniu o 25% r./r., a w przypadku spółki zależnej Screen Network SA o 35% r./r. Lider rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej (DOOH – Digital Out of Home) rozpoczął publikowanie comiesięcznych wyników sprzedaży.

4fun Media SA podała szacunkowe wyniki sprzedaży za styczeń br. Przychody skonsolidowane wyniosły 2,046 mln zł i były o 25% wyższe w stosunku do stycznia 2021 roku. W przypadku spółki zależnej – Screen Network, lidera rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej, dynamika sprzedaży okazała się jeszcze lepsza i wyniosła 35%. Przychody z tego segmentu stanowiły 90% całości sprzedaży 4fun Media zrealizowanej w styczniu.

Większe niż zwykle o tej porze roku zainteresowanie reklamodawców naszą ofertą świadczy o ożywieniu na rynku po okresie pandemii i jest dobrym prognostykiem na kolejne miesiące – komentuje styczniowe wzrosty sprzedaży Wojciech Bieńkowski, prezes 4fun Media SA. – To kolejny dowód na przyspieszenie transformacji cyfrowej rynku, który już wcześniej rósł w dwucyfrowym tempie oraz przechodzenia z tradycyjnych bilbordów na nośniki cyfrowe LED. Zamierzamy być jednym z głównych beneficjentów tego trendu – podkreśla prezes Bieńkowski.

4fun Media SA doprecyzowała profil działalności i strategicznie koncentruje się na rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej. Aby podkreślić priorytetowy kierunek rozwoju związany z tym rynkiem, akcjonariusze podjęli niedawno decyzję o zmianie nazwy spółki na Digital Network SA.

Naszym priorytetem jest maksymalne wykorzystanie potencjału sieci ekranów, którą zarządzamy. To ponad 20 tys. nośników, w tym jedyne w Polsce ekrany Super Screen. Bardzo dobre wyniki sprzedaży stycznia, zwykle miesiąca słabego sprzedażowo, zapowiadają dobry rok. Tym bardziej, że właśnie przedłużyliśmy dwa najważniejsze kontrakty reklamowe, gwarantujące znaczącą cześć przychodów na 2022 rok i kolejne lata. Wraz ze wzrostem sprzedaży naszym celem jest dalsza poprawa rentowności marży brutto i marży ebitda – zapowiada Wojciech Bieńkowski.

Poza dobrymi wynikami sprzedaży i utrzymaniem trendu wzrostowego w ciągu kolejnych miesięcy 4fun Media zapowiada ogłoszenie nowej strategii rozwoju oraz polityki dywidendowej. Zarząd planuje je ogłosić po publikacji wyników rocznych, które zostaną ogłoszone na koniec kwietnia.

Polski lider cyfrowej reklamy zewnętrznej rośnie na rosnącym rynku

Światowy rynek cyfrowej reklamy zewnętrznej (DOOH) rósł w latach 2014-2019 o 14,3% rocznie (według Global Entertaiment and Media Outlook PwC). Trend wzrostowy był wynikiem transformacji cyfrowej z bilbordów na ekrany cyfrowe LED. Dzięki temu, w 2021 roku udział cyfrowej reklamy zewnętrznej globalnie przekroczył 30% w całości wydatków na reklamę zewnętrzną. Prognoza Verified Market Research na lata 2022-2027 zakłada średnie, roczne tempo wzrostu segmentu cyfrowego na świecie na poziomie 11%.

Wartość całego polskiego rynku reklamy zewnętrznej (OOH, czyli Out-Of-Home) w 2022 roku jest szacowana na 700 milionów złotych. W Polsce, będącej jeszcze na wczesnym etapie transformacji, udział cyfrowej reklamy zewnętrznej (DOOH) wynosi obecnie ok. 15%. Będzie systematycznie rósł dzięki dalszej digitalizacji nośników reklamowych, podobnie jak to miało miejsce w przypadku rynku prasy, który zdigitalizował treści, które obecnie są konsumowane przede wszystkim online.

Ponad 2/3 Polaków płaci w pandemii wyższe rachunki za prąd, gaz i wodę

9 na 10 Polaków uważa, że koszty życia w pandemii wzrosły. Podwyżki dotyczą podstawowych rachunków, takich jak opłaty za prąd, gaz i wodę. Najbardziej podskoczyły jednak raty kredytów i pożyczek oraz czynsz za mieszkanie. Tak wynika z badania „Portfel statystycznego Polaka w pandemii” przeprowadzonego przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej. Ale nie tylko z powodu wyższych cen Polacy muszą dwa razy oglądać każdy rachunek. Coraz częściej oszuści podszywają się pod gazownie i spółki energetyczne, aby wyłudzić nasze dane osobowe.

Jak pokazuje najnowsze badanie KRD „Portfel statystycznego Polaka w pandemii”, zdecydowana większość respondentów (88 proc.) uważa, że życie w pandemii jest drogie. Najmocniej odczuwają to seniorzy oraz mieszkańcy dużych miast, liczących powyżej 500 tys. mieszkańców. Dodatkowo 9 na 10 ankietowanych jest zdania, że koszty życia w czasie pandemii są wyższe niż przed jej rozpoczęciem, z czego prawie co drugi (46 proc.) sądzi, że wrosły zdecydowanie.

Powyższe obserwacje znajdują potwierdzenie w otrzymywanych rachunkach za prąd, wodę czy wywóz nieczystości. W czasie pandemii wzrosły one w ponad 2/3 gospodarstw domowych.

Wzrost cen jest o tyle dokuczliwy, że mierzyć się z nim musi niemal każdy bez wyjątku, a zauważmy, że część gospodarstw domowych ma jeszcze inne obciążenia. Prawie połowa z nich płaci raty kredytu za zakupy ratalne lub pożyczkę, najczęściej dotyczy to osób w wieku 35-54 lat. Blisko 60 proc. ankietowanych w tej grupie posiada takie zobowiązanie. Co piąty badany do obowiązkowych opłat musi z kolei dołożyć jeszcze ratę kredytu hipotecznego. Dodatkowo 58 proc. z tych osób deklaruje, że w czasie pandemii jej wysokość wzrosła. Związane jest to między innymi ze wzrostem inflacji i podniesieniem stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Średni wzrost wydatków na poszczególne zobowiązania to od 50 zł do nawet ponad 300 zł. Największą podwyżkę zanotowały raty kredytów hipotecznych, pożyczek gotówkowych oraz tych za zakupy ratalne. Ich średni wzrost to dodatkowe około 330 zł miesięcznie.

Większe zużycie to wyższe koszty

Wzrosły również przeciętne opłaty czynszu za mieszkanie (średnio o ponad 260 zł). Nie wszyscy jednak muszą go płacić. Biorąc pod uwagę zasięg oraz wysokość dodatkowego obciążenia, najbardziej dotkliwy wydaje się wzrost wydatków na energię elektryczną. To zobowiązanie wzrosło w 3/4 gospodarstw domowych, średnio aż o 190 zł miesięcznie i od tego roku wzrośnie jeszcze bardziej ze względu na zapowiadane podwyższenie stawek dla klientów indywidulanych.

Powodów wyższych opłat nie należy upatrywać wyłącznie w inflacji i podniesieniu stóp procentowych. Swoją rolę odegrały także wprowadzane lockdowny wymuszające pracę i naukę z domu. To z kolei przełożyło się na większe zapotrzebowanie między innymi na prąd, wodę czy Internet. Potwierdzają to wyniki badania. Niemal co drugi ankietowany skarży się na większe zużycie prądu w tym czasie. Podobnie rzecz ma się z wodą. Najbardziej wzrosło jednak wykorzystanie Internetu, deklaruje to prawie 2/3 Polaków. Najczęściej w grupie 18-34 lata. To efekt nie tylko zdalnej pracy i nauki, ale również większego zainteresowania zakupami online, które w pandemii zyskały na znaczeniu – tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Ofiary wyłudzenia danych osobowych zapłacą jeszcze więcej

Polacy w pandemii muszą dwa razy oglądać każdy rachunek. Nie tylko z powodu wyższej kwoty, która na nim widnieje, ale również po to, by… nie paść ofiarą oszustwa. Coraz częściej bowiem przestępcy, wykorzystując sytuację związaną ze wzrostem cen, podszywają się pod różne firmy i instytucje. Jak wynika z badania serwisu ChronPESEL.pl, ponad 45 proc. Polaków otrzymało w ostatnim półroczu podejrzany telefon lub wiadomość e-mail z prośbą o podanie danych osobowych. W przypadku 1/5 takich połączeń kontaktowali się z nimi właśnie rzekomi pracownicy gazowni, firm energetycznych i telekomunikacyjnych lub dostawcy Internetu.

Najczęściej rozmowa dotyczyła niespodziewanej dopłaty lub przedstawienia nowej, atrakcyjnej oferty. Fałszywi konsultanci prosili o podanie danych osobowych, żeby rzekomo zweryfikować nas jako klientów. Niestety w przypadku braku ostrożności znacznie bardziej prawdopodobne jest, że zamiast nowych stawek lub niewielkiej dopłaty, dostaniemy dodatkowy rachunek do uregulowania za zobowiązania, których nie zaciągaliśmy. Część osób otrzymuje fałszywe rachunki wprost na swoje skrzynki. Dlatego, jeśli trafi do nas taka faktura lub wezwania do zapłaty, zawsze lepiej samemu zadzwonić do naszego konsultanta lub znaleźć do niego numer na stronie odpowiedniej instytucji i zapytać, czy firma rzeczywiście wystawiła taki rachunek  – radzi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Część takich przypadków to po prostu próby wyłudzenia pieniędzy poprzez przelew na wskazany numer konta, który wcale nie należy do naszego dostawcy prądu czy gazu. Takich sytuacji nie wolno jednak bagatelizować.

Jeśli otrzymamy fakturę lub wezwanie do zapłaty ze swoim nazwiskiem, mamy prawo podejrzewać, że ktoś jest już w posiadaniu naszych danych osobowych. Dlatego w takiej sytuacji, oprócz zweryfikowania nadawcy, warto też sprawdzić w biurze informacji gospodarczej, czy w ostatnim czasie nie było próby wykorzystania naszego numeru PESEL, aby np. wyłudzić pożyczkę – dodaje Bartłomiej Drozd.

Ogólnopolskie badanie „Portfel statystycznego Polaka w pandemii” zostało przeprowadzone w grudniu 2021 r. przez TGM Research na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej techniką wywiadów internetowych (CAWI) na reprezentatywnej próbie 1004 Polaków w wieku 18-74 lata.

Eksperci rozgryźli wirusa, który zaatakował Ukrainę tuż przed inwazją

W ubiegłym tygodniu badacze ESET odkryli kilka rodzin złośliwego oprogramowania atakującego ukraińskie rządowe serwisy internetowe oraz sieć rządową. Obecnie eksperci informują o pojawieniu się jego nowych wersji oraz komponentu, który rozprzestrzenia w sieciach lokalnych pierwotne wersje oprogramowania użytego do ataku cybernetycznego poprzedzającego inwazję wojskową na Ukrainę. cyberatak ukraina

Kalendarium działań cybernetycznych przeciwko Ukrainie

23 lutego 2022 r. przeprowadzony został cyberatak z wykorzystaniem złośliwego oprogramowania HermeticWiper, który uszkadza dane na dysku zainfekowanego komputera. Atak był wymierzony w ukraińskie organizacje państwowe, kluczowe z punktu funkcjonowania kraju. Ten cyberatak o kilka godzin poprzedził rozpoczęcie inwazji sił Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Początkowe wektory ataku różniły się w zależności od organizacji. Potwierdzony został jeden przypadek instalacji HermeticWipera poprzez GPO (pozwalające zainstalować dowolne oprogramowanie zdalnie). Ślady dotyczące złośliwego oprogramowania Wiper sugerują, że atak ten był planowany od kilku miesięcy.

Nowa wersja oprogramowania wykorzystywanego przez napastników

– 24 lutego 2022 rozpoczął się drugi atak na ukraińską sieć rządową, tym razem przy użyciu IsaacWiper. IsaacWiper występował jako biblioteka DLL systemu Windows lub plik wykonywalny EXE i nie posiadał podpisu Authenticode (weryfikującego autentyczność wydawcy aplikacji). W pliku zagrożenia odnaleźliśmy dane, które wskazują, że atak mógł być planowany od kilku miesięcy – mówi Kamil Sadkowki, starszy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa w ESET.  – IsaacWiper nie ma podobieństw w kodzie do HermeticWiper i jest znacznie mniej wyrafinowany. Biorąc pod uwagę oś czasu, możliwe jest, że oba są ze sobą powiązane, ale na ten moment nie zostało to potwierdzone – dodaje Kamil Sadkowski.

Badacze ESET zaobserwowali również oprogramowanie ransomware, nazwane HermeticRansom, napisane w języku programowania Go i rozpowszechniane w tym samym czasie w ukraińskiej sieci. HermeticRansom został po raz pierwszy zgłoszony we wczesnych godzinach 24 lutego 2022 UTC na Twitterze.

– Nasze narzędzia telemetryczne pokazują znacznie mniejszą intensywność jego rozprzestrzeniania w porównaniu z HermeticWiper. W jednym analizowanym przypadku HermeticRansom oraz HermeticWiper zostały odnalezione na tej samej maszynie, a ich czasy instalacji mogą sugerować, że celem HermeticRansom było ukrycie działań realizowanych z wykorzystaniem tego drugiego – ocenia ekspert ESET.

25 lutego 2022 r. pojawiła się nowa wersja IsaacWipera, która zapisywała efekty działania Wipera do dziennika logowania.

– Zmiana może sugerować, że atakujący nie byli w stanie usunąć danych z niektórych zaatakowanych maszyn i dodali komunikaty dziennika, aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje – dodaje Kamil Sadkowski.

Badacze ESET informują, że odkryty został także robak używany do rozprzestrzeniania Wipera, na inne komputery połączone w sieci lokalnej.

Oprogramowanie WIPER wymazuje pliki z zainfekowanych dysków

IsaacWiper zaczyna swoją niszczycielską działalność od enumeracji dysków fizycznych w celu uzyskania ich identyfikatorów. Następnie Wiper rozpoczyna wymazywanie pierwszych 64 KB każdego dysku za pomocą generatora liczb pseudolosowych ISAAC. Następnym krokiem w przebiegu ataku jest sprawdzanie kolejnych dysków logicznych i sukcesywne wymazywanie plików na każdym z nich. Dane pseudolosowe użyte do niszczenia zawartości pochodzą również z generatora ISAAC.

– Warto zauważyć, że IsaacWiper wymazuje pliki w pojedynczym wątku, co oznacza, że ​​wyczyszczenie dużego dysku zajmuje dużo czasu – komentuje Kamil Sadkowski.

Badacze ESET na bieżąco monitorują sytuację związaną z wojną w Ukrainie, w obszarze działań prowadzonych w cyberprzestrzeni.

– W tym momencie nie mamy żadnych sygnałów wskazujących, że celem są inne kraje, jednak sytuacja zmienia się dynamicznie – podsumowuje ekspert ESET.

Michał Sapota o nowych wyzwaniach dla rynku nieruchomości

Obecnie najważniejszym tematem jest wojna na Ukrainie. W tym trudnym czasie zapytałem Michała Sapotę, prezesa Heritage Real Estate Investments o kluczowe wyzwania związane z bieżącą sytuacją. Kierowana przez niego firma jest jednym z największych graczy na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce. 

HRE Investments nie jest klasycznym deweloperem, ale rodzajem nowoczesnego funduszu inwestycyjnego, aktywnym na różnych polach biznesowych, stąd w jego portfelu znajdziemy m.in.: fabrykę prefabrykacji, rozwijającą rynek inwestowania w sektor nieruchomości HRE Investments, jak również czołowy w kraju zespół analityczny HRE Think Tank. Wartość brutto aktywów zarządzanych przez ten niezależny holding, działający jako fundusz private equity, przekracza już blisko 8,3 mld zł i systematycznie rośnie. Innowacyjne podejście do sektora nieruchomości nie jest przypadkiem, ale wynikiem dużego doświadczenia rynkowego.

Jak oceniasz obecną sytuację i wojnę na Ukrainie?

– Jest bezprawną, bezmyślną i bezsensowną agresją rosyjską na Ukrainę. To nasza wojna, tylko nie na naszym terenie. Jak szacuje ONZ, z kraju może uciec nawet pięć milionów ludzi. W większości matek z małymi dziećmi, które musiały nagle opuścić swoje domy przed piekłem wojny. Ich mężowie dzielnie walczą na froncie. W sektorze budowlanym pracuje wielu obcokrajowców, a więc wojna wpływa na niektóre inwestycje realizowane w Polsce ze względu na nagły odpływ ukraińskich pracowników, którzy muszą bronić swojej ojczyzny. Zasługuje to na szczególny szacunek i solidarność. Heritage Real Estate Investments natychmiast podjął szereg działań pomocowych od wysyłki najpotrzebniejszych rzeczy, po przygotowanie strategii pomocy długofalowej. Na pewno nie zostawimy naszych przyjaciół w potrzebie. Sytuacja, w której się znaleźli wymaga konkretnych i zdecydowanych działań. Solidarnie wyciągamy pomocną dłoń do naszych sąsiadów. Zdecydowaliśmy się na udzielenie wsparcia finansowego mając świadomość, że to i tak kropla w morzu potrzeb. Europa nie zdaje sobie jeszcze sprawy z ogromu bólu, cierpienia i skali zniszczeń. Pozytywna jest tak olbrzymia solidarność i zjednoczenie naszych narodów. Liczę, że Ukraina jak najszybciej znajdzie się w strukturach Unii Europejskiej i NATO – mówi Michał Sapota.

Branża budowlana jest miarą kondycji silnej gospodarki. Bez wątpienia słowa „wojna”, “kryzys”, „inflacja” i „wyzwanie” pozostaną najpopularniejszymi w tym roku. Dokładnie sto lat temu świat dochodził do siebie po największej w historii epidemii grypy hiszpanki, a w kolejnej dekadzie najgorszy kryzys ekonomiczny w historii kapitalizmu objął praktycznie wszystkie kraje oraz dziedziny gospodarki, co doprowadziło do wybuchu wojny światowej. Jak oceniasz perspektywy dla tego sektora w Polsce?

– W ostatniej dekadzie rynek nieruchomości zarówno komercyjnych, jak i mieszkaniowych przechodził fazę szybkiego wzrostu. Polska ma jeden z najniższych wskaźników dostępności mieszkań w Europie, wg szacunków wciąż brakuje ich nawet 2 miliony, a także jedną z najniższych średniej liczby pokoi na osobę. W ub. r. oddano w Polsce do użytku prawie 235 tys. nowych domów i mieszkań. To najwyższy wynik od ponad 4 dekad. Istotne jest stymulowanie wzrostu np. przez fundusze z budżetu UE na lata 2021-2027, jak i z Funduszu Odbudowy, a to łącznie 770 mld zł. Szczegółowa ocena dla sektora mieszkaniowego byłaby teraz wróżbą, ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna i wieloczynnikowa. Nikt nie umie jeszcze oszacować skali wzrostu kosztów i spadku dostępności pracowników budowlanych. Mamy przygotowane różne scenariusze. Myślę, że sytuacja wymaga wypracowania nowych rozwiązań, które szybko dadzą stały dach nad głową uchodźcom, a jednocześnie pozwolą na zapewnienie jak najszybszej odbudowy zniszczonego wojną kraju. To będzie największe wyzwanie kolejnej dekady i musimy być na to gotowi – mówi Michała Sapota.

W obecnej sytuacji potrzebujemy silnych liderów, również biznesowych, którzy zapewnią, że firmy będą dalej dawać miejsce zatrudnienia i generować wpływy do budżetu. Patrząc w Twoje portfolio już kilka razy, jako pierwszy widziałeś to, czego nie widzieli inni. Gdzie w obecnej sytuacji widzisz pole do aktywności i jakie są jej najważniejsze kierunki?

– Jak już mówiłem, jest ważne, aby przygotować kilka elastycznych wariantów. Na pewno wszyscy w pełni powinni się zaangażować w pomoc Ukrainie, tu nie ma czasu na czekanie! Dwa lata temu przez wybuch pandemii Covid 19 odwołaliśmy naszą obecność na MIPIM, najważniejszej imprezie naszego sektora w Cannes, która odbywa się w połowie marca. Naszym planem było przedstawienie nowych modeli współpracy i możliwości ich implementacji na innych rynkach. Będziemy wspólnie pracowali nad rozwojem tego sektora, oferując inwestorom atrakcyjne i zróżnicowane produkty oparte na nieruchomościach. Dla przykładu dalszy brak REIT-ów w Polsce niesie ze sobą spore ograniczenia dla potencjalnych inwestorów. Ten model biznesowy, który od lat sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemczech od dłuższego czasu nie może zaistnieć w Polsce. Głównym problemem są ugruntowania legislacyjne. Szkoda, bo to wielka szansa na inwestowanie w nieruchomości, bez konieczności posiadania dużych oszczędności. W tym roku zdecydowaliśmy, że pojedziemy do Cannes, aby właśnie między innymi wspierać Ukrainę. Chcemy, aby również świat biznesu, poza naszym krajem pamiętał i włączał się w tak potrzebne działania pomocowe oraz akcje charytatywne. Koledzy z firm z całej Europy też mogą pomóc na wiele sposobów – podsumowuje prezes Heritage Real Estate Investments Michał Sapota.

Dziękuję za znalezienie chwili czasu i odpowiedzi na zadane pytania. 

Michał Sapota wcześniej zbudował od podstaw innego giganta sektora deweloperskiego, z którym się rozstał.  Zaś dwa lata później wrócił do gry i to w wielkim stylu, jak opisywał magazyn Forbes Polska – “planem na budowę 10 tys. mieszkań rocznie”. Kluczem do obecnego sukcesu było inne podejście do budowania mieszkaniówki. Większość firm z tej branży latami odkłada kapitał i co roku o kilka procent zwiększają moce produkcyjne, nie będąc w stanie realizować tysiąca mieszkań rocznie od podstaw, w przeciwieństwie do HRE Investments. Struktura firmy dała też nowe możliwości operacyjne, pozwalające na szybkie reagowanie na potrzeby rynkowe.

W ciągu ostatniego roku wartość mieszkań na Polskim rynku wg NBP wzrosła o 13,5 proc. i łącznie wynosi prawie 5 bln zł. Dane Eurostatu stawiają Polskę wśród krajów europejskich o największym udziale rynku pierwotnego w łącznej wartości sprzedanych nieruchomości. Do największych przeszkód firm deweloperskich w Polsce należą wspomniany brak gruntów inwestycyjnych, powolne ciągnące się latami procesy administracyjne, wydłużający nawet do 7 lat cykl inwestycyjny oraz rosnące ceny materiałów budowlanych i pracowników. Ostatni czynnik mocno stymuluje rozwój prefabrykacji i rozwiązań modułowych.

Autor © : Adam Białas, dziennikarz gospodarczy i ekspert rynku budowlanego.

Badanie WEI i Defence24: 66 proc. dorosłych Polaków chce bronić ojczyzny

66 proc. dorosłych Polaków chce w razie wojny bronić ojczyzny, w tym 17 proc. biorąc aktywny udział w operacjach militarnych – wynika z badania przeprowadzonego dla Warsaw Enterprise Institute przez Maison&Partners i przy współpracy z Defence24.pl.

Wszyscy liczymy, że wojna na Ukrainie szybko się zakończy i konflikt nie będzie eskalował na inne kraje. Warto przy tym pamiętać, że gotowość społeczeństwa do obrony kraju jest dla potencjalnego agresora ważnym czynnikiem odstraszającym. Okazuje się, że pod tym względem Polacy wypadają bardzo dobrze. Z badania opinii publicznej przeprowadzonego dla Warsaw Enterprise Institute przez Maison&Partners i przy współpracy z Defence24.pl wynika, że w razie wojny gotowość do obrony kraju deklaruje aż 66 proc. dorosłych Polaków, z czego 49 proc. ma na myśli działania niewymagające aktywnej walki, a 17 proc. – walkę na froncie.

– Wynika z tego, że ok. 3,8 mln dorosłych Polaków w wieku 18–65 jest gotowych chwycić za broń. To 10-krotnie więcej niż liczą lądowe siły zbrojne Rosji, a zatem nie mają szans na żaden podbój czy okupację – ale jest jeden warunek: ci ludzie muszą zostać przeszkoleni i dostać broń na czas, co wiąże się z natychmiastowym wdrożeniem koncepcji Obrony Powszechnej – komentuje Piotr Małecki, prezes Defence24 i wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Warsaw Enterprise Institute.

Spośród osób gotowych do zaangażowania w walkę na froncie jest znacznie więcej mężczyzn (27%) niż kobiet (7%). Ludzie w różnym wieku mają inną gotowość do walki za Polskę – najwięcej jest takich osób wśród najmłodszych od 18. do 24. roku życia (24%) oraz osób od 45. do 54. r.ż. (22%). Wyraźnie mniej chętnie w walkę na froncie zaangażowałyby się osoby od 25. do 44. r.ż. Być może dlatego, że częściej posiadają małe dzieci. Osoby najstarsze (55+) wyrażają dużą gotowość do zaangażowania się w obronę kraju, jednak chcą oni pomagać bez konieczności bezpośredniej walki (59%).

Jedynie co trzeci dorosły Polak wolałby nie angażować się w obronę kraju, a zostawić to odpowiednim służbom. Natężenie tej postawy jest zdecydowanie większe wśród kobiet (43%) niż mężczyzn (25%) oraz wśród mieszkańców wielkich miast (42%) niż małych (24%).

Warsaw Enterprise Institute wraz z Defence24.pl zapowiada, iż będzie w cotygodniowym trybie publikował analizy z zakresu obronności kraju, a także polityki międzynarodowej oraz wpływu, jaki na gospodarkę i demografię Polski będzie miał konflikt na Ukrainie.

Potrzeba sprawnej oceny kompetencji uchodźców z Ukrainy

Jak podaje Straż Graniczna, od początku wybuchu wojny w Ukrainie granice Polski przekroczyło już ponad 500 tys. uchodźców. Według różnych szacunków docelowo może to być nawet od 2 do 3 milionów ludzi. Zdaniem eksperta rynku pracy Mikołaja Zająca, prezesa firmy konsultingowej Conperio nie ma obaw, że zabraknie miejsc pracy dla obywateli Ukrainy uciekających przed wojną do Polski. Problemem nie jest też to, że większą część z nich stanowić będą kobiety i dzieci. Umiejętne zarządzanie falą uchodźców z Ukrainy, aby płynnie weszli na polski rynek pracy pomoże uniknąć chaosu i zmniejszy koszty obsługi migrantów.

Jak podkreśla Mikołaj Zając, jeżeli myślimy o rynku pracy w dłuższej perspektywie, to musimy działać pragmatycznie już przy samej granicy. Jego zdaniem na miejscu powinna być weryfikowana podstawowa ocena kompetencji oraz umiejętności pracowników z Ukrainy.

– Znikoma część przybyszy zza wschodniej granicy, przyjeżdżając do Polski ma zorganizowaną pracę. A pracodawcy chcą i potrzebują zatrudniać. W punktach przygranicznych powinny powstawać bazy danych kompetencji uchodźców. Są to często osoby o umiejętnościach, których w Polsce brakuje – szwaczki, kucharki, nauczycielki, tłumaczki czy pracownice administracji. W wielu zakładach produkcyjnych zajęcia, które kiedyś zarezerwowane były tylko dla mężczyzn, jak np. spawanie bądź operowanie wózkiem widłowym, dziś z powodzeniem wykonują panie. Znaczna część podzespołów, przede wszystkim z branży automotive i zbrojeniowej jest dziś produkowanych w Polsce i wysyłanych np. do Niemiec – w około 70% tych firm, prawie połowę pracowników stanowią kobiety – wyjaśnia Mikołaj Zając, prezes Conperio.

Jak uniknąć kryzysu uchodźczego?

Zwraca on uwagę na kolejne ważne aspekty, takie jak to, że w tym momencie imigracja rozkłada się bardzo nierównomiernie. Kluczowa będzie również pomoc jednostek samorządowych dla polskich przedsiębiorców zatrudniających obywateli z Ukrainy.

– Obecnie bardzo obciążone są województwa wschodnie. Bazy danych kompetencji mogłyby łączyć firmy z poszczególnych województw z danymi umiejętnościami ukraińskich pracowników. Równomierne rozlokowanie uchodźców w głąb i na zachód Polski jest kluczowe, aby uniknąć kryzysu uchodźczego i pozwolić na samoutrzymanie Ukraińców. Samorządy powinny maksymalnie ułatwić procedury zatrudniania tych osób. Pomoże to również zniwelować deficyt w ZUS – nowi pracownicy będą płacić różnego rodzaju składki, w tym emerytalną czy zdrowotną– analizuje Mikołaj Zając.

Zdaniem eksperta, Polska powinna dążyć do objęcia jak największej liczby uchodźców ubezpieczeniem społecznym – nie dlatego, że do nas wyemigrowali, tylko dlatego, że podjęli u nas pracę.

– W obecnej dramatycznej sytuacji naszym obowiązkiem jest pomaganie ofiarom wojny. Obywatele Ukrainy chcą mieć możliwość samostanowienia. Dlatego, powinniśmy możliwie jak najszybszej im to umożliwić. Sympatia do uchodźców może się skończyć, jeżeli w dłuższej perspektywie nie znajdą oni stałego zajęcia. Większość tych, z którymi miałem kontakt, jest bardzo świadoma i otwarcie mówi, że już po kilku dniach, czy tygodniach chce być jak najbardziej samodzielna. Miejsc pracy dla nich na pewno nie zabraknie, musimy być tylko odpowiednio przygotowani i zorganizowani żeby nie przespać tego momentu i uniknąć chaosu migracyjnego– podsumowuje Mikołaj Zając.

NCBR podpisuje umowę Uniwersytetem Jagiellońskim

Uniwersytet Jagielloński oraz IDEAS NCBR – ośrodek badawczo-rozwojowy działający w obszarze sztucznej inteligencji i ekonomii cyfrowej – podpisały umowę dotyczącą współpracy w zakresie kształcenia doktorantów informatyki. W ramach porozumienia planuje się sfinansowanie stypendiów dla doktorantów wspólnie rekrutowanych do szkoły doktorskiej na UJ oraz współpracę merytoryczną w trakcie ich kształcenia.

W ostatnich latach postęp technologiczny w zakresie rozwiązań cyfrowych dynamicznie przyspieszył. To efekt dotychczasowych inwestycji w badania i rozwój oraz konieczności dostosowania się do nowych realiów wywołanych pandemią COVID-19. Te czynniki sprawiają, że dalszy rozwój nowych technologii takich jak uczenie maszynowe, blockchain czy robotyka staje się jeszcze bardziej istotny dla sytuacji ekonomiczno-społecznej, która panuje w Polsce i na świecie. W skali globalnej wzrost inwestycji w badania nad sztuczną inteligencją wzrósł z ok. 50 miliardów dolarów w 2020 r. do ponad 85 mld. w ubiegłym roku. Według szacunków firmy inwestycyjnej Berkshire Hathaway już w 2025 r. kwota ta ma przekroczyć 200 mld dolarów. Oprócz inwestycji w projekty oparte na sztucznej inteligencji konieczne są także inwestycje w rozwój kadry naukowej, kształcącej przyszłych specjalistów w tej dziedzinie.

IDEAS NCBR to powołany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ośrodek badawczo-rozwojowy, którego celem jest m.in. kształcenie nowego pokolenia naukowców oraz zapewnienie atrakcyjnego środowiska do prowadzenia prac badawczych. Jest on jednym z filarów umożliwiających realizację strategii rozwoju AI w Polsce oraz zbudowania w kraju światowej klasy ekosystemu innowacji w tym obszarze.

„Zależy nam na stworzeniu przyszłemu doktorowi jak najlepszych warunków do realizacji badań naukowych w takich obszarach jak uczenie maszynowe, inteligentne kontrakty, robotyka, blockchain czy uczące się struktury danych. Pragniemy, aby kariera naukowa była atrakcyjną ścieżką rozwoju zawodowego, a także aby zatrzymać dobrze wykształconych absolwentów technologii informatycznych w Polsce. W ramach współpracy z najlepszymi uczelniami w Polsce oferujemy wsparcie mentoringowe oraz finansowe, a także możliwość uczestnictwa w międzynarodowych projektach badawczo-rozwojowych. Cieszymy się, że władze Uniwersytetu Jagiellońskiego wierzą w naszą inicjatywę i już wkrótce będziemy mogli uruchomić pierwszą wspólną rekrutację” – mówi dr hab. Piotr Sankowski, prof. UW, CEO IDEAS NCBR.

Naszą ambicją w Szkole Doktorskiej jest oferowanie znakomitym kandydatom kształcenia na najlepszym poziomie światowym. W przypadku kształcenia informatyków na całym świecie napotyka się jednak problem „wysysania” doktorantów przez firmy komercyjne oferujące im nieporównywalne z ustawowym stypendium pensje. Zaproponowana nam przez IDEAS NCBR strategia współpracy daje szanse na znaczące ograniczenie tego procesu i – we wspólnych zamierzeniach – nie tylko wykształcenie znakomitych doktorantów informatyki w zakresie szeroko rozumianej sztucznej inteligencji, ale i doprowadzenie do tego, aby część z nich kontynuowała w Polsce swoje badania po doktoracie”– mówi prof. dr hab. Michał Ostrowski, Dyrektor Szkoły Nauk Ścisłych i Przyrodniczych UJ.

W ciągu najbliższych lat IDEAS NCBR zatrudni 200 naukowców, którzy będą prowadzili badania w ramach grup roboczych związanych z sektorami nauki i gospodarki takimi jak m.in.: medycyna, ekonomia, grafika komputerowa, robotyka czy rozszerzona rzeczywistość. Oprócz działań edukacyjnych, istotnym obszarem działalności spółki jest rozwijanie współpracy naukowców z biznesem oraz komercjalizacja wyników realizowanych projektów (np. przez współtworzenie spółek spin-out, w których badacze mogą zostać udziałowcami).

Faktoring odwrotny – co powinieneś o nim wiedzieć?

Faktoring odwrotny, który jest nazywany również odwróconym to jeden ze skutecznych sposobów finansowania przedsiębiorstwa. Dzięki tej formie wsparcia możliwe jest utrzymanie płynności finansowej Twojej firmy oraz uzyskanie stabilności w dosyć niepewnych czasach, z którymi obecnie mierzy się polski biznes.

Dlaczego płynność finansowa jest taka ważna

Płynność finansowa to czynnik, który w znacznym stopniu wpływa na rozwój i codzienne funkcjonowanie niemal każdego przedsiębiorstwa. Utrzymanie jej na zadowalającym poziomie oznacza odpowiedni zapas środków i regulowanie w terminie należności wynikającej z prowadzenia firmy. Niestety, w obecnej sytuacji wielu kontrahentów prosi o faktury z wydłużonym terminem płatności, co jest ogromnym zagrożeniem dla płynności finansowej. Czekanie na pieniądze za wykonaną usługę są zamrożone, a przedsiębiorca nie może korzystać z owoców, jakie przynosi jego praca. Dobrym sposobem na zatory płatnicze jest faktoring, o którym więcej informacji znajdziesz w dalszej części tekstu.

Czym jest faktoring odwrócony?

Faktoring odwrócony albo dłużny to ciekawy rodzaj finansowania faktur. Najczęściej korzystają z niego firmy, które zaopatrują się u swoich kontrahentów w produkty lub usługi. Należności wynikające z wystawionych faktur są opłacane przez faktora, co w rezultacie tworzy zobowiązanie konieczne do uregulowania w określonym czasie. Firma musi spłacić kwotę wykupu powiększoną o odsetki. Ten rodzaj faktoringu pozwala na korzystanie z usług i zakup niezbędnych towarów bez konieczności natychmiastowej płatności. W wielu przypadkach możliwości oferowane przed faktoring odwrócony to ratunek dla przedsiębiorstw, którzy wykonują duże projekty z odroczoną płatnością.

Jak działa odwrócony faktoring?

Wyobraźmy sobie sytuację, że firma budowlana ma do wykonania zadanie na budowie swojego klienta. Żeby jednak było to możliwe, potrzebny jest sprzęt, materiały, ludzie i inne elementy, które składają się na skuteczną realizację. Jeśli jednak przedsiębiorca nie opłaci od razu usług niezbędnych do pracy, kontrahenci nie udostępnią mu sprzętu itp. W takiej sytuacji firma podpisuje porozumienie z faktorem, które bierze na siebie opłaty i otwiera swoistego rodzaju „linię kredytową”, która w określonym czasie będzie musiała zostać uregulowana. Gdy przedsiębiorca otrzyma zapłatę za wykonaną pracę, zwróci pieniądze firmie faktoringowej.

Jak to wygląda w praktyce

Sam proces uruchamiania i odwróconego faktoringu nie różni się zbytnio od innych rodzajów finansowania faktur. Poniżej znajdziesz opis całej procedury krok po kroku.

  1. Znajdujesz kontrahenta, który posiada niezbędne produkty lub świadczy potrzebne Ci usługi.

Zanim podpiszesz porozumienie z faktorem, musisz znaleźć firmy, które są Ci potrzebne, byś mógł wykonać usługę lub wyprodukować swoje towary.

  1. Zamawiasz u kontrahentów produkty lub usługi

Jeśli już zdecydujesz się na ofertę konkretnych firm, zamawiasz produkty lub usługi, których potrzebujesz i prosisz o fakturę.

  1. Przesyłasz faktury

Firma faktoringowa musi otrzymać od Ciebie faktury, które są konieczne do opłacenia. Przed przelaniem środków na konto kontrahenta zostaje przeprowadzona analiza dokumentów pod kątem finansowym i prawnym. Zazwyczaj nie trwa dłużej niż kilka godzin.

  1. Kontrahenci otrzymują pieniądze

Faktor przelewa na konto Twoich kontrahentów zapłatę za ich towary, a Ty możesz przystąpić do swojej pracy. Po jej ukończeniu i uzyskaniu zapłaty zwracasz pieniądze faktorowi, a Twoja „linia kredytowa” zostaje zamknięta.

Dlaczego warto wybrać faktoring odwrócony?

Zalet takiego rozwiązania jest wiele, ale najważniejsze z nich to prostota oraz jasne zasady. W przypadku kredytu obrotowego musisz liczyć się z wieloma formalnościami oraz koniecznością dostarczenia do banku stosownych dokumentów, które udowadniają Twoją opłacalność. W przypadku odwróconego faktoringu wszystko jest o wiele prostsze. Najważniejszym warunkiem jest to, żeby ani Twoja firma, ani przedsiębiorstwo kontrahenta nie widniały w bazach dłużników (KRD, BIG itp.). Koszty samej usługi, czyli prowizja, jaką pobiera firma faktoringowa, również nie jest wysoka i nie obniża znacznie Twojego zarobku. W zamian dostajesz stabilność oraz możliwość normalnego funkcjonowania.

Zadbaj o finanse swojej firmy

Jak widzisz, odwrócony faktoring to ciekawe rozwiązanie dla firm, które do swojej pracy potrzebują towarów lub usług innych przedsiębiorstw. Dzięki temu rodzajowi finansowania faktur szybko uzyskasz niezbędne do funkcjonowania elementy i nie będziesz musiał martwić się koniecznością natychmiastowej zapłaty.

Warto wspomnieć też o dostępności faktoringu. Obecnie nie trzeba spełniać wielu warunków, a sam proces przyznawania dostępu do usługi jest maksymalnie uproszczony, co wpływa również na czas pojawienia się środków na koncie kontrahenta, z którym robisz interesy. Wszystko jest szybkie i nieskomplikowane. Dowiesz się więcej o mikrofaktoringu.