Paniczna wyprzedaż tureckiej liry

0

Lira turecka w piątek wpadła w spiralę panicznej wyprzedaży, ciągnąc za sobą aktywa ryzykowne, ale też i euro. Rosną obawy, na ile kryzys zaufania wobec Turcji okaże się szkodliwy dla Europy i jej banków. Dziś turecki resort finansów ma przedstawić nowy model gospodarczy, który przy nierealnych założeniach tylko podsyci wyprzedaż. Inwestorzy uciekają w USD, a jeśli po południu mocno wypadnie CPI z USA, dolar będzie jeszcze bardziej przyciągał.

Dzień z silną przeceną liry tureckiej nie jest czymś nowym w 2018 roku, ale tym razem różnicą są poważne szoki wtórne dla innych aktywów. Przejęcie niemal autorytarnej władzy przez prezydenta Erdogana oraz spory dyplomatyczne z USA zdawały się być problemem zamkniętym w granicach Turcji. Sytuację zmienił dziś artykuł Financial Times, według którego europejski nadzór finansowy jest zaniepokojony ekspozycją europejskich banków na tureckie aktywa. Widać, że podobieństwa do Grecji nie ograniczają się do atrakcyjności śródziemnomorskich kurortów. Co więcej, lira cierpi z powodu wcześniejszej atrakcyjności dla japońskich klientów detalicznych kuszonych wysokim oprocentowaniem w TRY. Paniczny odwrót z tych inwestycji na niepłynnym wakacyjnym rynku i to jeszcze w godzinach, kiedy traderzy w europejskiej strefie czasowej nie zasiedli jeszcze do swoich komputerów, kończy się załamaniem kursu liry. USD/TRY rośnie dziś ponad 7 proc. (choć było już ponad 13 proc.), a od początku miesiąca uzbierało się 21 proc.

Czy najgorsze już minęło? Rozkręcenie handlu w Europie przynosi nieco stabilizacji, ale nerwowość nie znika. Prezydent Erdogan wydaje się nieugięty i dziś stwierdził, że „nawet jeśli oni mają dolary, my mamy naszych ludzi, naszego boga”. Osobiście wątpię, czy te dwa podmioty są w stanie stawić czoła inwestorom podchodzącym z coraz większym sceptycyzmem do tureckich aktywów. Ważnym testem będzie zaplanowana na 13:30 prezentacja nowego modelu gospodarczego przez Ministerstwo Finansów i Skarbu. Z przecieków wiemy, że cel dla wzrostu gospodarczego zostanie obniżony do 3-4 proc. z 5,5 proc., choć i to wydaje się ambitny plan. Gorzej sprawa ma się z inflacją, gdyż resort upiera się przy sprowadzeniu inflacji do jednocyfrowej wartości (w lipcu 15,9 proc.). Utrzymywanie tej iluzji będzie sugerować, że można zapomnieć o interwencji władz, w tym o koniecznych podwyżkach stóp procentowych. Niezależność banku centralnego już jest mocno kwestionowana i bierność teraz będzie dla TRY gwoździem do trumny.

Czytaj również:  Amerykański rynek pracy radzi sobie świetnie