GPW na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby debiutów

W pierwszym kwartale 2011 r. GPW w Warszawie była pierwszym rynkiem w Europie pod względem liczby debiutów. W okresie od stycznia do marca 2011 r. na warszawskim parkiecie zadebiutowało łącznie 45 spółek (siedem na rynku głównym i 38 na NewConnect). Jest to równocześnie najlepszy wynik w historii GPW pod względem liczby IPO w jednym kwartale. Dla porównania, w pierwszym kwartale 2010 r. na GPW odnotowano 15 debiutów, a w czwartym kwartale łącznie 40 IPO.

Pod względem wartości ofert w pierwszym kwartale 2011 r. rynek warszawski uplasował się na czwartym miejscu w Europie, za giełdą londyńską, norweską oraz Deutsche Börse. Łączna wartość ofert przeprowadzonych na GPW wyniosła 121 mln euro, co stanowi blisko czterokrotny wzrost w porównaniu do analogicznego kwartału roku poprzedniego (31 mln euro). Jednocześnie oznacza to znaczący spadek względem czwartego kwartału 2010 r., kiedy to dzięki ofercie prywatyzacyjnej GPW łączna wartość IPO wyniosła 569 mln euro. Warto podkreślić, że miniony kwartał był rekordowy w historii funkcjonowania rynku NewConnect nie tylko pod względem liczby debiutów (38), ale również wartości IPO (48 mln euro).

Największym IPO na warszawskiej giełdzie w okresie od stycznia do marca 2011 r. była przeprowadzona na rynku alternatywnym oferta Domu Maklerskiego TMS Brokers (usługi finansowe) o wartości 21,4 mln euro. Co więcej, było to jednocześnie największe IPO w historii NewConnect. Na kolejnych miejscach uplasowały się oferty spółek przeprowadzone na rynku głównym: Avia Solutions Group (spółka z siedzibą na Litwie, działająca na rynku kompleksowych usług lotniczych) o wartości 19,6 mln euro oraz Inpro (16,8 mln euro, sektor nieruchomości).

W pierwszym kwartale 2011 r. na GPW odnotowano IPO trzech zagranicznych emitentów. obok wspomnianej Avia Solutions Group byli to: węgierski E-Star Alternative Energy (branża energetyczna), w przypadku którego miało miejsce jedynie dopuszczenie akcji do obrotu na rynku głównym GPW (akcje E-Star Alternative Energy są równolegle notowane na giełdzie w Budapeszcie), a także czeski Icom Vision Holding (nowe technologie), który przeprowadził na NewConnect ofertę o wartości 0,7 mln euro.

W pierwszym kwartale 2011 r. giełdy europejskie odnotowały spadek łącznej wartości IPO o 71% oraz spadek liczby debiutów o 26% w porównaniu do czwartego kwartału 2010 r. W okresie od stycznia do marca 2011 r. w Europie miało miejsce 95 IPO o łącznej wartości blisko 3 mld euro, podczas gdy w czwartym kwartale 2010 r. w ramach 129 ofert pozyskano ponad 10 mld euro. Zdecydowana większość kapitału w ramach pierwszych ofert publicznych została pozyskana w Londynie, podczas gdy niemal co drugi debiut miał miejsce na GPW w Warszawie.

Pomimo politycznych i gospodarczych zawirowań na światowe rynki zaczyna powracać optymizm, przede wszystkim za sprawą rosyjskich emitentów. W ostatnich dniach kilka dużych spółek podjęło jednak decyzję o wstrzymaniu IPO.

Ponadto inwestorzy wydają się być bezkompromisowi w swoich oczekiwaniach cenowych wobec firm mających w najbliższym czasie plany związane z pierwszą ofertą publiczną.

Tomasz Konieczny, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, stwierdził:

„Wiele spółek musiało przełknąć gorzką pigułkę, gdy dowiedziało się, że wartość ich biznesu znacząco spadła od czasu pierwotnej wyceny. Inwestorzy podchodzą obecnie bardzo ostrożnie do ceny, jaką mają zapłacić za akcje danej spółki i coraz częściej ich oczekiwania są rozbieżne z oczekiwaniami oferujących.”

Pięć największych IPO w Europie stanowiło aż dwie trzecie łącznej wartości ofert w minionym kwartale, przy czym trzy z nich miały miejsce w Londynie.

Filip Gorczyca, menedżer w zespole ds. rynków kapitałowych, dodał:
„Chociaż czwarty kwartał 2010 r. wydawał się zwiastować poprawę sytuacji na rynkach kapitałowych, to ostatecznie nastroje znacząco pogorszyły się w obliczu powrotu niekorzystnej sytuacji politycznej i gospodarczej. Warto jednak pamiętać, że początek roku zazwyczaj charakteryzuje się zmniejszoną aktywnością na rynku IPO ze względu na fakt, iż większość emitentów czeka z ofertą na zbadane dane finansowe za poprzedni rok.

Kwiecień i maj to z kolei tradycyjnie jedne z najbardziej aktywnych miesięcy w zakresie pierwszych ofert publicznych, jednak utrzymująca się na giełdach niepewność stawia potencjalnych emitentów przed trudną decyzją – czy przeprowadzać IPO teraz, czy odłożyć plany na późniejszy termin z nadzieją na powrót lepszych nastrojów wśród inwestorów.”

Zwyczaje zakupowe Polaków – Co? Gdzie? Jak?

Jak i gdzie Polak robi zakupy? Czy planuje wydatki? Czy chętnie korzysta z promocji lub „gratisów”? Czy w wyborze produktu kieruje się ceną? Jakimi konsumentami są Polacy? Na te i inne pytania dotyczące zwyczajów zakupowych Polaków odpowiada badanie PAYBACK Consumer Monitor, przeprowadzone na zlecenie firmy Loyalty Partner Polska.

Idzie Polak na zakupy, ale dokąd?

Hipermarkety w Polsce są trzecim pod względem zainteresowania miejscem, do którego Polacy wybierają się po zakupy spożywcze, chemię, czy kosmetyki. Trochę większym zainteresowaniem cieszą się ogólnospożywcze sklepy osiedlowe oraz dyskonty – pokazuje badanie PAYBACK Consumer Monitor. W hipermarketach najchętniej kupują młodzi w wieku od 18 do 35 lat, a do dyskontów częściej zaglądają osoby po 36 roku życia. Klientami osiedlowych sklepów są głównie osoby starsze, powyżej 56 lat, często emeryci. Odzież i obuwie wielu Polaków nabywa na bazarach i targowiskach (28%). Są to głównie osoby w średnim wieku, ludzie mniej zamożni, z niższym wykształceniem oraz pochodzący z małych miasteczek i wsi. Galerie handlowe (20%) oraz specjalistyczne sklepy prywatne (20%) cieszą się nie mniejszą popularnością wśród klientów kupujących ubrania. Choć tu profil ich jest już inny – to głównie osoby młodsze, mieszkańcy dużych miast i aglomeracji miejskich, o lepszym wykształceniu i statusie majątkowym.

Polski konsument – rozważny i… świadomy

Z badania PAYBACK Consumer Monitor wyraźnie wynika, że Polacy kupują z głową – 67% sprawdza datę ważności produktów, a 59% porównuje ceny przy kasie do tych na półkach sklepowych. W grę nie wchodzą też zbędne zakupy, 69% dobrze wie, czego potrzebuje. Konsumenci zdecydowanie stawiają na wygodę (47%) raczej niż na modę (4%) oraz cenią praktyczność (30%) nad elegancję (4%).

Bez względu na to, co kupuje polski konsument, kieruje się najpierw ceną, następnie jakością, a wybierając produkty spożywcze zwraca uwagę na ich świeżość. Cena (61%), a potem jakość (48%) są dla ogółu Polaków istotne również przy zakupie kosmetyków. Ciekawe, że dla osób w wieku 26-33 lata w tej kategorii produktów jest odwrotnie, ważniejsza jest jakość niż cena (odpowiednio 64% i 54%), podobnie dla singli i osób wykształconych. Nie bez znaczenia jest też marka – 37% Polaków woli markowe kosmetyki. Wybierając ubranie i buty Polacy przyjmują jeszcze jedno istotne kryterium – wygląd, a w przypadku sprzętu RTV/AGD ważne są parametry techniczne. Warto też zauważyć, że 21% klientów jest skłonne zapłacić więcej za produkt dlatego, że jest markowy. Częściej są to mieszkańcy większych miast, panie oraz single.

Klient trudny, czy wymagający?

Zanim Polak wyruszy na jakiekolwiek zakupy sprawdzi ceny regularnych produktów i porówna je, najczęściej w różnych sklepach. Pomimo tego, że na ogół planuje wydatki, to raczej nie korzysta z list zakupowych. Niech jednak nikomu nie wydaje się, że taki klient to „łatwy łup”. Polscy konsumenci nie ufają sprzedawcom, 57% nie daje się im przekonać. Polak kupuje głównie z wyższej konieczności, a przede wszystkim aby wymienić stary zużyty produkt na nowy. Niechętnie też próbuje nowości – woli sprawdzone rozwiązania. Uwaga, Polacy o zakupach nie rozmawiają – tak uważa 61% badanych. Blisko połowa badanych nie widzi nawet potrzeby konsultowania się w tej kwestii z bliskimi. Choć 44% mężczyzn przyznaje się, że korzysta ze wsparcia partnerek.

Od dynamicznych z kasą do domatorów z tradycjami

„Wyniki badania PAYBACK Consumer Monitor pokazały, że polski konsument jest ogólnie wymagający i bardzo świadomy. Jednak obraz ten jest bardziej zróżnicowany.” – zapewnia Marcin Drzewiecki, Dyrektor Marketingu Loyalty Partner Polska i dodaje „Polskie społeczeństwo można podzielić na dwa segmenty: konsumentów nowoczesnych i konserwatywnych. A w każdym z nich zarysowały się po 3 grupy. Dynamiczni z kasą, eleganccy z klasą, życiowi optymiści to grupa nowoczesnych konsumentów. W segmencie konserwatywnym znaleźli się praktyczni konformiści, oszczędni z aspiracjami oraz tradycyjni domatorzy. Każdy z typów jest inny i czym innym kieruje robiąc zakupy”.

Warto przyjrzeć się bliżej poszczególnym segmentom. Konsumenci nowocześni to głównie osoby młodsze z lepszymi dochodami. Dynamiczni z klasą cenią sobie szybkość i wygodę, dlatego korzystają z nowoczesnych sklepów, gdzie zakupy robią raz na jakiś czas. Dla nich liczy się marka produktu i rzeczy, które pozwalają im się wyróżnić. To głównie mężczyźni między 26 a 45 rokiem życia, żonaci lub w stałych związkach, dobrze zarabiający. Eleganccy z klasą cenią sobie jakość i dlatego są skłonni zapłacić więcej za produkty, które ją gwarantują. Lubią robić zakupy i mieć przy tym wybór, bo szukają rzeczy eleganckich. Dlatego kupują w nowoczesnych sklepach, ale zaglądają też do tych osiedlowych. To głównie młode kobiety w wieku 18-35 lat, o wysokich dochodach. Życiowi optymiści lubią zakupy i robią je bez pośpiechu w różnych miejscach, relaksując się przy tym. Chętnie oglądając nowości, ale przeważnie dobrze planują swoje zakupy. Często odwiedzają sklep tylko po to, aby zakupić produkt zauważony w gazetce reklamowej lub na wyprzedaży czy w promocji. Zwracają uwagę na wysoką jakość oraz parametry techniczne, cenią wygodę. Do tej grupy należą osoby w wieku 18-45 lat, wśród nich jest duża grupa singli.

W segmencie konsumentów tradycyjnych znajdziemy przede wszystkim osoby starsze i mniej zamożne. Praktyczni konformiści kupują produkty spożywcze w tradycyjnych sklepach, zaś ubrania na bazarach. Nie przepadają za zakupami, więc robią je szybko. Wybierają znane i sprawdzone produkty. Zwracają uwagę na łatwość, wygodę użytkowania, jak również na okres gwarancyjny i na korzystną cenę regularną. Kupują kiedy muszą, ale zdarza im się kupować rzeczy, których potem w ogóle nie używają. To głównie osoby po 45 roku życia, o niższych dochodach. Oszczędni z aspiracjami to przeważnie kobiety po 36 roku życia. Korzystają głównie ze sklepów tradycyjnych, bazarów, centrów handlowych i outletów. Planują swoje zakupy i korzystają z okazji np. kupując na wyprzedażach. Wiele z nich nastrój i atmosferę w sklepie przedkłada nad oferty promocyjne. Chcą mieć to, co mają inne osoby w ich otoczeniu.

Tradycyjni domatorzy korzystają głównie z tradycyjnych sklepów, bazarów, centrów handlowych i outletów. Planują swoje zakupy i przygotowują listy. Uważają, iż jakość większości marek na rynku jest porównywalna, dlatego przy zakupie artykułów codziennego użytku kierują się ceną. Kupują, kiedy muszą, aktywnie szukają informacji o promocjach i wyprzedażach. Do tej grupy należą kobiety po 46 roku życia, często wdowy.

Plany i nastroje polskich pracodawców w 2011

Instytut Badawczy Randstad we współpracy z TNS OBOP już po raz dziesiąty przeprowadził badanie „Plany Pracodawców”, diagnozujące opinie przedsiębiorców w najważniejszych obszarach ich działalności. Wyniki badania wskazują, że wiosennemu ociepleniu temperatury nie towarzyszy ocieplenie nastrojów przedstawicieli firm – nie zwiększy się znacząco poziom zatrudnienia, nie możemy spodziewać się istotnych podwyżek wynagrodzeń, rośnie też grupa pesymistów obawiających się o kondycję gospodarczą nadchodzącego półrocza.

„Prognozy pracodawców na nadchodzące półrocze nie są bardzo dobre. Wyniki te są zbieżne z ostatnimi komunikatami GUS na temat koniunktury w głównych gałęziach gospodarki. Pocieszające jest jednak to, że – jak pokazują dane z naszych badań – faktyczne działania pracodawców wskazują na lepszą kondycję firm, niż wynika to z ich wcześniejszych przewidywań. – komentuje Agnieszka Bulik, Członek Zarządu Randstad. – Oznacza to, że pracodawcy nie mają wiele przesłanek do deklarowania bieżącej, dobrej kondycji firmy, dlatego są raczej sceptyczni w ocenach. Pomimo doświadczanych trudności, firmy osiągają jednak lepsze wyniki niż zakładane.”- kontynuuje Agnieszka Bulik.

•Rośnie udział respondentów spodziewających się pogorszenia sytuacji gospodarczej

Największy udział badanych – niemal połowa respondentów – zapowiada, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy należy spodziewać się stagnacji (47%). Niepokojący wydaje się fakt, że znacznie częściej niż dotychczas pracodawcy przewidują, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy odnotowany zostanie spadek gospodarczy (20% w lutym 2011 r. vs. 13% w listopadzie 2010 r.).

Równocześnie coraz mniej przedstawicieli badanych instytucji mówi o wzroście gospodarczym (24% w lutym 2011 r. vs. 37% w listopadzie 2010 r.). Tendencję do zmiany postaw odnotowano przede wszystkim wśród małych firm, gdzie 27% prognozuje recesję (w listopadzie 2010 r.: 13%) a tylko 16 – wzrost gospodarczy (w listopadzie 2010 r.: 29%).

„Mało optymistyczne oceny respondentów potwierdzają obserwowane na rynku pogorszenie koniunktury. Sytuacja ta może być częściowo tłumaczona faktem, że przedsiębiorcy odczuwają, utrzymujące się od czasu kryzysu, trudności w utrzymaniu płynności finansowej. Również przyjmowanie nowych pracowników uderza w nich z kolei dużymi kosztami zatrudnienia.” – tłumaczy Agnieszka Bulik.

•Co 4 pracodawca planuje zwiększenie wynagrodzeń. Podwyżki nie będą jednak znaczące i raczej nie przekroczą poziomu 5%

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy w większości przedsiębiorstw wynagrodzenia nie uległy zmianie (65%). W 29% badanych przedsiębiorstwach wzrósł ogólny poziom wynagrodzeń, przy czym pensje podwyższane były przede wszystkim w firmach przemysłowych (37%).

Na okres najbliższych 6 miesięcy 2 na 3 przedsiębiorstwa (66%) nadal nie spodziewają się żadnych zmian w poziomie wynagrodzeń.

Podniesienie pensji brane jest pod uwagę w niemal co czwartym badanym przedsiębiorstwie (23%). Deklaracja ta dotyczy głównie przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 250 pracowników (32%).
W przedsiębiorstwach, gdzie planowane jest podwyższenie wynagrodzeń, najczęściej wspomina się o podwyżkach nie przekraczających 5% (73%), w tym 31% przyznaje, że maksymalnie będą one równe poziomowi inflacji.

„Jak wykazało ostatnie badanie Randstad Award, dla pracowników wysokość wynagrodzenia jest w naszym kraju kluczowym czynnikiem podczas decydowania o wyborze pracodawcy. Niska skłonność pracodawców do podwyższenia wynagrodzeń może wpłynąć na rotację na rynku pracy – jest bowiem tajemnicą poliszynela, że łatwiej jest wynegocjować wyższe wynagrodzenie podejmując nowe zatrudnienie, niż podwyżkę pensji u bieżącego pracodawcy.” – zauważa Agnieszka Bulik.

•Plany zwiększenia zatrudnienia bez zmian – niemal 2 na 3 pracodawców nie będzie zatrudniało nowych pracowników

Działania badanych przedsiębiorstw w zakresie poziomu zatrudnienia nie zmieniły się istotnie w stosunku do ostatniego kwartału. W 30% firm w ostatnim półroczu zwiększono zatrudnienie. Zwiększenie liczby etatów miało miejsce przede wszystkim w największych firmach (39%), rzadziej w firmach małych (23%).
W nadchodzącym półroczu zwiększenia zatrudnienia możemy się spodziewać w niemal co czwartej badanej firmie (24%), jest ono częściej planowane jest w największych firmach (38%).
Największa grupa, niemal 2 na 3 respondentów badania deklaruje, że zatrudnienie w ich firmach nie ulegnie zmianie (62%).

•Najczęściej poszukiwani będą pracownicy produkcji oraz sprzedaży

W co piątej badanej firmie planowane jest zatrudnienie nowych pracowników w działach produkcyjnych (21%). W drugiej kolejności firmy zatrudniać chcą pracowników sprzedaży (20%).
Jak zaznacza Agnieszka Bulik: „Po zimowych zwolnieniach, pracowników przemysłowych planują zatrudnić przede wszystkim firmy budowlane (48%). Pracownicy sprzedaży będą poszukiwani przede wszystkim przez duże firmy (35%). Największe szanse na znalezienie tego typu pracy będą mieli mieszkańcy regionu centralnego (32%).”

Pokryzysowa reforma systemów bankowych

W wyniku kryzysu finansowego banki zwiększyły nadzór zarządów nad funkcją ryzyka i zmieniają politykę wynagrodzeń – wynika z badania Ernst & Young przeprowadzonego dla Instytutu Finansów Międzynarodowych, skupiającego największe instytucje finansowe na świecie.

Badanie przeprowadzono wśród kadry zarządzającej 62 instytucjami finansowymi zrzeszonymi w Instytucie Finansów Międzynarodowych. 83% respondentów potwierdziło, że kryzys finansowy spowodował zwiększenie nadzoru zarządu nad funkcją ryzyka. Aż 89% ankietowanych stwierdziło natomiast, że zdecydowanie wzmocniona została rola CRO (Chief Risk Officer – Dyrektor ds. Ryzyka). Aż połowa badanych Dyrektorów ds. Ryzyka raportuje obecnie bezpośrednio do Prezesów, a 21% ma podwójną linię raportowania – do Prezesa i dedykowanego zespołu ds. ryzyka.

Również w Polsce rola funkcji ryzyka w zarządzaniu instytucjami finansowymi w wyniku doświadczeń kryzysu finansowego istotnie wzrosła. W zdecydowanej większości funkcje ryzyka są wydzielone i podlegają CRO, który jest członkiem Zarządu. Organy nadzorujące bądź powołują specjalne komitety ds. ryzyka bądź też zwiększają nadzór nad obszarem ryzyka kompleksowo, w ramach agendy prac całych rad nadzorczych” – mówi Iwona Kozera, Partner Zarządzający Grupą Rynków Finansowych w Ernst & Young.

Większa płynność, restrykcyjne testy

Dla 88% respondentów badania potrzeba skupienia się na zarządzaniu ryzykiem płynności jest jedną z najważniejszych lekcji wyciągniętych z kryzysu finansowego, a aż 92% wskazuje, że po kryzysie dokonano zmian w zarządzaniu i kontroli ryzyka płynności, co oznacza wzrost w stosunku do 61% w badaniu z 2009 r.

W wyniku kryzysu banki zweryfikowały również metody tzw. wewnętrznych stress testów. Aż 93% respondentów wskazało, że opracowali i wdrożyli nowe metody testów warunków skrajnych. Modele dostosowywane są tak, by w mniejszym stopniu opierały się na historycznych danych i założeniach.

Wynagrodzenia do weryfikacji

Z ogólnoświatowego badania klientów banków detalicznych opublikowanego przez Ernst & Young na początku 2011 roku wynika, że jednym z głównych powodów spadku zaufania do banków w rezultacie kryzysu była ich wewnętrzna polityka wynagrodzeń. Szczególnie w Wielkiej Brytanii klienci zwracali uwagę na to, że banki, które otrzymały pomoc rządową, nie decydowały się na obniżenie wynagrodzeń dla wyższej kadry kierowniczej.

Badanie przeprowadzone dla Instytutu Finansów Międzynarodowych pokazuje, że reformy systemów wynagrodzeń są wdrażane w instytucjach finansowych, ale jest to proces długotrwały i wiele pracy będzie należało wykonać w przyszłości.

78% badanej kadry kierowniczej twierdzi, że dokonano poprawek w politykach wynagrodzeń (w porównaniu z 58% z badania przeprowadzonego w 2009 r.). Jednocześnie tylko 40% respondentów stwierdziło, że zmiany w tym obszarze są na ukończeniu. Blisko trzy czwarte jest zdania, że brak spójności regulacji oraz presja konkurencji sprawiają, że niezwykle trudno jest zmienić polityki wynagrodzeń.

Morgan Stanley członkiem Towarowej Giełdy Energii

Morgan Stanley jest pierwszą zagraniczną firmą inwestycyjną, która na podstawie tzw. paszportu europejskiego tj. działając na terytorium Polski jako zagraniczna firma inwestycyjna, została dopuszczona do działania na TGE jako dom maklerski.

Morgan Stanley to znaczący gracz na europejskich rynkach energii. Fakt, że wszedł w poczet naszych Członków oznacza, że Towarowa Giełda Energii S.A. staje się ważnym miejscem na europejskiej mapie.

Jesteśmy przekonani, że uczestnictwo Morgan Stanley w rynkach energii na TGE przyczyni się znacząco do poprawienia płynności tych rynków – powiedział Grzegorz Onichimowski, Prezes Zarządu TGE.

Prezes Zarządu TGE dodał również, że kolejnym ważnym aspektem jest skorzystanie po raz pierwszy przez podmiot zagraniczny z możliwościu uczestnictwa w TGE dzięki tzw. paszportowi europejskiemu. Przetarcie tej drogi przez tak dużą instytucję skłoni innych wielkich europejskich graczy do wejścia na parkiet TGE.

Nowy trend w budownictwie – efektywność energetyczna

Założenia podatku węglowego aktualnie funkcjonującego w 8 krajach Unii, określają wartość podatku, jaki należy zapłacić za każdą wyemitowaną tonę CO2. Przykładowo we Francji podatek ten funkcjonuje w postaci akcyzy na paliwa. Nowe założenia, w ramach zmian dyrektywy z 2003 roku dotyczącej opodatkowania energii, wprowadzają również zapis o uzależnieniu wysokości podatku od wartości opałowych danego źródła. Warto się jednak zastanowić czy taki sposób regulacji nie zmniejszy konkurencyjności gospodarek europejskich i sprawiedliwie obciąży konsumentów energii za ich negatywny wpływ na środowisko. Zdania są podzielone.

Komisja Europejska przyjrzała się sektorowi budownictwa, który jest największym konsumentem energii. Zauważyła potencjał, jaki drzemie w podnoszeniu efektywności energetycznej budynków. Nowelizacja dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków wprowadza od końca 2020 roku budynek o niemal zerowym zużyciu energii. Budynki takie według szacunków zużywać mają około 50 kWh/m2rok (wartość wskaźnika energii pierwotnej), w porównaniu do 140 kWh/m2rok dla budynków jednorodzinnych dziś lub nawet 300 kWh/m2rok dla budynków niemieszkalnych zgodnie z Raportem Stan energetyczny budynków w Polsce.

– Bardzo trudno wytłumaczyć fakt, że w naszym kraju poziom wymagań dot. budynków jest wciąż niższy niż ekonomicznie uzasadniony. I to aż o około 25 proc. Przez budynki takie, jak określają to przepisy, właściciele bądź użytkownicy nowych domów niepotrzebnie ponoszą i będą ponosić przez kilka dziesięcioleci wyższe koszty. – mówi Maria Dreger, Kierownik Działu Norm i Standardów, Rockwool Polska.

Analizując 50 tysięcy budynków oddanych do użytkowania w latach 2009-2010 zauważyć można, że średnia wartość emisji dwutlenku węgla dla budynku jednorodzinnego to ponad 5 tysięcy kilogramów rocznie. W porównaniu budynek jednorodzinny o zapotrzebowaniu na energię na poziomie 50 kWh/m2rok emituje tylko 1,8 tysiąca kilogramów. Zważywszy na liczbę oddawanych obiektów budowlanych w Polsce (ponad 100 tysięcy obiektów rocznie), potencjał wydaje się być tutaj nie do przecenienia.

– Działania Komisji Europejskiej jednoznacznie wskazują na to, że musimy zmniejszyć zużycie energii, zapewnić bezpieczeństwo i zredukować emisję CO2. Warto tego dokonać poprzez najbardziej energochłonny sektor – budownictwo. Wykonując termomodernizacje i ocieplenia, możemy zbliżyć się do tego celu, a w konsekwencji nie tylko uzyskać oszczędności, ale również poprawić konkurencyjność naszej gospodarki – mówi Piotr Pawlak, Dyrektor Zarządzający BuildDesk Polska.

Warto w perspektywie wprowadzenia podatku węglowego, planowanych przekształceń w podatkach dot. źródeł energii, czy też zmian dotyczących warunków technicznych nowych budynków, już dziś zastanowić się jak zmniejszyć zapotrzebowanie na energię oraz ograniczyć emisję CO2 w budynkach.

Płatności mobilne coraz bardziej popularne

„Płatności mobilne stają się coraz bardziej popularnym i powszechnym sposobem finansowania usług z wielu segmentów rynku. Kojarzą się z wygodą i oszczędnością czasu. Płacąc telefonem nie trzeba martwić się o gotówkę na parking, bilet komunikacji miejskiej czy też płatność za taksówkę. Korzystanie z tego typu rozwiązań wpisuje się w naturalną potrzebę dzisiejszego społeczeństwa, które chce jak najefektywniej wykorzystywać technologiczne rozwiązania upraszczając sobie przy tym codzienne życie” – mówi Krzysztof Pawlicki, dyrektor rozwoju firmy CallPay, oferującej usługi płatności za pomocą krótkich połączeń głosowych.

Jeszcze parę lat temu płatności mobilne z wykorzystaniem telefonu komórkowego stanowiły ciekawostkę technologiczną. Obecnie ich potencjał dostrzega wielu graczy rynków finansowych, dzięki czemu możliwe jest wdrażanie tej formy płatności na kolejnych płaszczyznach. – „Wciąż najbardziej popularne w Polsce jest płacenie telefonem za usługi komunikacyjne. Jednak zapotrzebowanie rynku jest znacznie większe i dlatego też w najbliższym okresie płatności mobilne powinny z sukcesem rozprzestrzenić się także w internecie oraz wejść do stacjonarnych sklepów. Nadal za pomocą komórki płacić będziemy głównie za drobne zakupy, których np. ze względu na zbyt niski koszt, nie możemy uregulować za pomocą karty płatniczej. Jednak stopniowo wartość jednorazowych płatności mobilnych powinna wzrastać” – tłumaczy Krzysztof Pawlicki.

Wraz ze wzrostem popularności płatności w obrębie sieci GSM, z czasem zaczną rozwijać się również kolejne technologie umożliwiające płacenie za pośrednictwem telefonu. Obecnie możemy wyróżnić dwa główne kierunki odróżniające się zastosowanymi systemami. Z jednej strony mamy do czynienia z technologią zbliżeniową (NFC), gdzie do transakcji niezbędne jest zainstalowanie specjalnego terminala płatniczego po stronie sprzedawcy oraz odpowiadającego modułu (np. zintegrowanego z kartą sim czy kartą pamięci lub nawet w formie naklejki) instalowanego w telefonie klienta. Drugi schemat jest mniej wymagający technologicznie i opiera się na operatorach pośredniczących w dokonaniu płatności pomiędzy klientem, a sprzedającym. – „W tym modelu możliwe jest dokonywanie płatności za pomocą każdego telefonu komórkowego, działającego w każdej sieci GSM. Transakcja jest realizowana poprzez wykonanie połączenia głosowego. Numer, na który wykonywane jest połączenie określa danego usługodawcę/sprzedawcę lub dany produkt. Połączenie trwa ok. 5 sekund. Istnieje również możliwość dokonywania płatności przez specjalnie przygotowane aplikacje mobilne. Wydłuża to jednak proces zakupu i wymaga większego zaangażowania ze strony klienta. Często też takie rozwiązania są niedostępne dla posiadaczy starszych modeli telefonów komórkowych, na których niemożliwe jest zainstalowanie aplikacji” – mówi Krzysztof Pawlicki.

Coraz większa popularyzacja płatności mobilnych to kwestia czasu. W ciągu najbliższych lat klienci, jak również przedsiębiorcy zdecydują, czy jedno ze stosowanych rozwiązań technologicznych zdominuje rynek, czy też gałęzie te będą rozwijać się równolegle.

Maj w Krakowie pod znakiem e-biznesu

Od 9 do 11 maja Kraków będzie stolicą e-biznesu. To właśnie do tego miasta Małopolskie Studenckie Forum Business Centre Club oraz SKN Synergy zapraszają Cię na E-biznes Festiwal. Trzy dni bezpłatnych szkoleń i prelekcji z zakresu trzech „e” – e-biznesu, e-commerce i e-marketingu. Ogrom wiedzy i umiejętności, które pozwolą Ci na pełniejsze wykorzystanie potencjału Internetu.

Chcesz dowiedzieć się wszystkiego o szeroko pojętym zarabianiu poprzez własne serwisy internetowe i poznać specyfikę social media, a także dostać konkretne narzędzia dla Twojej internetowej działalności? A może pasjonujesz się niesamowitymi możliwościami internetowego marketingu, chcesz poznać praktyków e-biznesu, którzy wiodą prym na polskim rynku? Albo po prostu przesiadujesz codziennie w sieci, fascynuje Cię wszystko, co jest z nią związane i chcesz wykorzystać Internet do stworzenia profesjonalnego wizerunku? Jeśli na choć jedno pytanie Twoja odpowiedź jest twierdząca – E-biznes Festiwal jest właśnie dla Ciebie.

Sponsorem głównym festiwalu jest Krakowski Park Technologiczny. Organizację festiwalu wspierają Multiklaster i URSS AGH. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli między innymi Prezydent Miasta Krakowa prof. dr hab. Jacek Majchrowski, Małopolska Loża Business Centre Club oraz Rektorzy krakowskich uczelni: Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Krakowskiej oraz Uniwersytetu Ekonomicznego.

Osoby zainteresowane udziałem w festiwalu zapraszamy na stronę: www.e-festiwal.net

Cyberprzestępcy uzyskali dostęp do danych użytkowników Sony PlayStation

Najnowsze oświadczenie firmy Sony niestety potwierdza obawy użytkowników na całym świecie. Między 17 a 19 kwietnia nieuprawniona osoba uzyskała dostęp do bazy danych osobowych ponad 70 milionów klientów firmy Sony.

Eksperci z firmy Trend Micro uważają, że to wydarzenie jest odpowiednim momentem na zwrócenie szczególnej uwagi na kwestie związane z bezpiecznym stosowaniem haseł na stronach internetowych.

Podczas 3 feralnych kwietniowych dni wyciekły następujące dane klientów firmy Sony: imiona i nazwiska, adresy zamieszkania, adresy e-mail, daty urodzenia, hasła i loginy PlayStation Network/Qriocity oraz używane online PSN ID. Sony nie wyklucza także, że niepowołana osoba mogła uzyskać dostęp do adresów posiadaczy kart, historii ich zakupów, odpowiedzi zabezpieczające hasła do PlayStation Network/Qriocity, dane dotyczące kont zależnych (na przykład kont używanych przez członków rodzin) .

Co prawda do tej pory nic nie wskazuje na to, że cyberprzestępcy uzyskali dostęp do informacji dotyczących kart kredytowych, ale firma Sony nie wyklucza takiej możliwości – dlatego radzi swoim klientom zachować ostrożność.

Eksperci z Firmy Trend Micro przypominają, że my także mamy wpływ na ochronę swoich cennych danych osobowych:

Jeśli należymy do grupy osób, które wielokrotnie powtarzają dane hasło na wielu stronach internetowych, ostatnie wydarzenia powinny nas skłonić do zmiany tych przyzwyczajeń. Cyberprzestępcy są teraz w posiadaniu adresu e-mail i najczęściej używanego przez klientów firmy Sony hasła, mogą także dysponować odpowiedzią na pytanie zabezpieczające hasło, a użytkownicy internetu mają skłonność do wielokrotnego stosowania tych danych na różnych stronach.

„Powtarzanie tego samego hasła w różnych miejscach nie jest dobrym pomysłem, warto mieć niepowtarzalne hasło na każdej ze stron. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że stosowanie różnych ciągów znaków jest skomplikowane i trudne do zapamiętania, ale istnieje na to prosty sposób” – mówi Rik Ferguson, starszy doradca ds. bezpieczeństwa w Trend Micro. „Stwórz złożone hasło za pomocą liter, cyfr i znaków specjalnych, jak $%&!. Opracuj sposób na zróżnicowanie swoich haseł stosowanych na każdej ze stron, z których korzystasz, na przykład poprzez umieszczanie pierwszych i ostatnich liter pojawiających się w nazwie strony na początku i na końcu podstawowego trzonu swojego złożonego hasła. Dzięki temu ciągi liter, cyfr i znaków specjalnych będą unikalne i łatwe do zapamiętania” – dodaje Rik Ferguson.

Równie ważne jest także zwrócenie uwagi na rolę pytania zabezpieczającego hasło. Powinniśmy się zastanowić, czy nasze odpowiedzi rzeczywiście zapewniają nam bezpieczeństwo. Bezpieczna jest dla nas jedynie taka sytuacja, w której tylko my jesteśmy w stanie udzielić prawidłowej odpowiedzi na pytanie. Jeśli istnieje możliwość stworzenia swojego własnego pytania, powinniśmy z niej skorzystać. Jeżeli jesteśmy proszeni o odpowiedź na standardowe pytanie („pierwsza szkoła”, „pierwsze zwierzę”), powinniśmy pamiętać, że nie musimy mówić prawdy. Najlepiej napisać coś, co będzie dla nas łatwe do zapamiętania.

Poza tym, mając na uwadze ostrzeżenie firmy Sony, powinniśmy śledzić oświadczenia banku, z którego usług korzystamy – cyberprzestępcy mogą bowiem używać zdobytych danych do uzyskania korzyści finansowych.

Finał fuzji Attachmate z Novellem. Powstaje Attachmate Group

Holding Attachmate Group poinformował o zakończeniu procesu połączenia z firmą Novell, Inc., światowym liderem w dziedzinie zarządzania przetwarzaniem danych. Zgodnie z warunkami ostatecznego porozumienia o fuzji z 22 listopada 2010 r. Novell będzie działał na rynku jako dwie niezależne jednostki biznesowe posługujące się markami Novell® i SUSE®, i dołączy do już funkcjonujących podmiotów Attachmate® i NetIQ® w ramach holdingu Attachmate Group.

Włączenie firmy Novell do holdingu Attachmate Group wzmocni całą grupę oraz jej możliwości wspierania klientów w osiąganiu strategicznych i taktycznych korzyści biznesowych poprzez dostarczanie im innowacyjnych rozwiązań, wysokiej jakości produktów i najwyżej klasy usług. Portfolio produktów w grupie Attachmate obejmuje teraz komplementarne rozwiązania: systemy zarządzania środowiskiem IT; oprogramowanie open source; platformy do organizacji środowiska pracy i obsługi użytkowników w sieci; oprogramowanie do modernizacji systemów IT i realizowania połączeń z komputerami typu host; systemy bezpieczeństwa, zarządzania tożsamością i zgodności z przepisami; obsługa środowisk wirtualnych i typu cloud.

Polscy klienci i partnerzy handlowi będą nadal obsługiwani przez lokalne przedstawicielstwo Novell Sp. z o.o., które dysponuje doświadczonym zespołem marketingowo-handlowym oraz grupą profesjonalnych konsultantów technicznych zapewniających wsparcie użytkownikom i wspierających partnerów w obszarze projektowania, wdrażania i usług pomocy technicznej dla produktów oferowanych przez połączone firmy.

Potrzeby kadrowe w polskiej branży energetycznej

W Polsce około 95% energii elektrycznej produkowanej jest w elektrowniach węglowych. Do 2020 udział energetyki odnawialnej ma wzrosnąć do 15%, a w 2030 ma wynosić 20%. Dodatkowo dochodzą plany Unii Europejskiej ograniczenia emisji CO2 o 30% do 2020. By mieć niemalże całość obrazka należy dodać prognozy mówiące o zapotrzebowaniu na energię elektryczną w najbliższych latach i już widzimy przed jak wielkimi wyzwaniami stoi polska energetyka.

Spośród kilku sposobów na zapewnienia dostaw prądu, bardzo atrakcyjna jest energetyka jądrowa. Ciekawym i prężnie działającym od kilku lat sposobem jest energetyka wiatrowa. Natomiast tym, co może realnie w ciągu kilku najbliższych lat rozwiązać problem dostaw energii, jest energetyka oparta na paliwie gazowym. Warunkiem na rozwój sektora energetyki gazowej jest odpowiednio wykwalifikowana i dostępna kadra, która będzie mogła obsłużyć budowę, rozruch i utrzymanie ruchu w elektrowniach gazowych, biogazowych bądź „wastegazowych”. Instalacje wysokosprawnej kogeneracji powstają w szybkim tempie. Większość polskich wysypisk śmieci jest już zagospodarowanych projektami – w rożnym stopniu zaawansowania – postawienia instalacji odgazowującej i produkującej energię w kogeneracji, ale wiele z tych instalacji jeszcze czeka na budowę i rozruch. Do realizacji tych projektów potrzeba będzie wielu inżynierów. Wielki szum o „biogazowni w każdej gminie” jest na razie tylko wielką chmurą informacji i 7 sukcesów. O tym ile deszczu z tej chmury będzie dowiemy się za kilka lat. Na razie spadło w sumie 136 kropel – biogazowni (według danych URE dot. biogazu rolniczego, wysypiskowego i na oczyszczalni ścieków). Czeka nas także duże wyzwanie modernizacji lokalnych i przyzakładowych ciepłowni, aby stały się elektrociepłowniami gazowymi. Szacuje się, że rynek elektrociepłowni gazowych w ciągu kilku lat zacznie dostarczać 2-3 GW energii. Prognozy są obiecujące, ale znów pojawia się ten sam problem – mała dostępność wykwalifikowanej kadry.

Jacy specjaliści będą potrzebni?
Nadzieje związane z planami budowy infrastruktury energetyki gazowej są duże. Podobnie jak wyzwania stojące przed inwestorami zamierzającymi te plany zrealizować. Pierwszym, z którym przyjdzie im się zmierzyć jest zapewnienie sobie odpowiednio wykształconej i doświadczonej kadry. Zaczynając od projektantów, poprzez kierowników projektu, kierowników budowy, na inżynierach rozruchu i serwisu kończąc, a w przypadku biogazowni dodać należy jeszcze technologów potrzebnych do monitorowania procesu biologicznego. Na każdym z tych stanowisk potrzeba ludzi odpowiednio wykształconych.

Jeszcze nie tak dawno z podobnymi problemami borykali się inwestorzy w sektorze energetyki wiatrowej. Mimo tych problemów jednak inwestycje powstają jedna po drugiej. Podobnie jest z sektorem gazowym. Specjaliści są, ale jest ich bardzo niewielu w stosunku do potrzeb sektora. A już wkrótce zapotrzebowanie na specjalistów, którzy będą w stanie swoją wiedzą i doświadczeniem wesprzeć projekty gazowe będzie dynamicznie rosnąć. Z punktu widzenia inżynierów sektor energetyki gazowej staje się coraz bardziej atrakcyjny. Rosną nie tylko oczekiwania pracowników, ale również pracodawców, którzy poszukują wykwalifikowanych kandydatów z odpowiednio dobranymi do struktury i kultury organizacyjnej firmy cechami. Cała sztuka w tym, aby odpowiednio dobrać doświadczenie i umiejętności kandydata do danego stanowiska. I to kolejne wyzwanie, przed którym staną inwestorzy.

Branża nieruchomości wciąż pod czujną obserwacją banków

Kondycja branży nieruchomości wciąż budzi obawy europejskich banków, które nie rezygnują z restrykcyjnej polityki kredytowej – wynika z najnowszego raportu KPMG „CEE Property Lending Barometr 2010”. Jednocześnie coraz więcej banków odchodzi od windykacji należności, na rzecz restrukturyzacji istniejących pożyczek i kredytów. Największe szanse na pozyskanie finansowania mają projekty z wysoką jakością aktywów i o stabilnym modelu biznesowym. Najmniej preferowany przez banki jest sektor hotelowy. Polska na tle regionu jest określana jako najlepsze miejsce do finansowania projektów deweloperskich.

Duża redukcja inwestycji oraz różne wyniki w branży nieruchomości w zależności od kraju i rodzaju aktywów, utrzymują wśród instytucji finansowych niepewność odnośnie szybkiego ożywienia na rynku. Konsekwencją jest wstrzymanie środków finansowych na nowe inwestycje deweloperskie. Lepsza sytuacja panuje tylko w Polsce i w Czechach, gdzie sektor nieruchomości nie ucierpiał tak w skutek kryzysu, jak w innych krajach z regionu.

„Przed kryzysem finansowym poszczególne kraje Europy Środkowo-Wschodniej były postrzegane przez inwestorów jako całość, część jednego regionu” – komentuje Steven Baxted, Partner, Szef Zespołu doradztwa dla rynku budownictwa i nieruchomości w Firmie Doradczej KPMG – „Obecnie gospodarka każdego kraju jest postrzegana indywidualnie. Ta przemiana oraz wkładanie większe wysiłków w poszukiwanie aktywów o wysokiej jakości, powoduje wysokie zróżnicowanie inwestycji w regionie. Koncentracja inwestorów na gospodarkach osiągających lepsze wyniki przyniosła większe ożywienie na rynku nieruchomości w Polsce.”

„Środki finansowe uruchamiane przez banki odgrywają istotną rolę w ożywieniu i rozwoju rynku nieruchomości w regionie„– ocenia Steven Baxted, Partner, Szef Zespołu doradztwa dla rynku budownictwa i nieruchomości w Firmie Doradczej KPMG – „Wyniki przeprowadzonego przez KPMG badania pokazują, że finansowanie jest dostępne dla projektów nieruchomościowych o wysokiej jakości, a chęć do finansowania jest większa w krajach, które okazały się być bardziej elastyczne w czasach kryzysu. Niewątpliwym liderem w regionie jest Polska, która zyskuje także na związku danych makroekonomicznych danego kraju z oczekiwaną sytuacją w branży nieruchomości.”

Restrukturyzacja szansą na zarządzanie portfelem złych kredytów

Wyniki badania pokazały panujące wśród banków przekonanie, zgodnie z którym złe kredyty mogą być z powodzeniem zarządzane dzięki restrukturyzacji. Banki, zamiast ściągania wierzytelności, chętniej podejmują działania w celu aktywnego zarządzania portfelem kredytów hipotecznych. Zmiana harmonogramu płatności, czy też restrukturyzacja kredytu są postrzegane jako dobre, choć krótkookresowe rozwiązanie. Wciąż brakuje pewności, czy restrukturyzacja może być rozwiązaniem długoterminowym.

Aby rozpocząć proces restrukturyzacji zadłużenia niezbędna jest pełna współpraca zarządu danej firmy z bankiem. Kolejnymi ważnymi czynnikami decydującymi o pozytywnym przeprowadzeniu restrukturyzacji jest solidny model biznesowy oraz dodatkowe zabezpieczenie.

„Wszystkie ankietowane banki wskazały na sektor nieruchomości jako branżę o strategicznym znaczeniu. Banki są ostrożnie pozytywne odnośnie długoterminowych perspektyw dla branży nieruchomości i kontynuują monitorowanie rozwoju rynku. Z drugiej strony uważny monitoring może oznaczać znaczący udział kredytów hipotecznych w portfelach banków, a więc kredytów, które nie przynoszą korzyści ekonomicznych, a którymi trzeba zarządzać” – zauważa Steven Baxted, Partner, Szef Zespołu doradztwa dla rynku budownictwa i nieruchomości w Firmie Doradczej KPMG.

Rosną szanse na finansowanie nowych projektów w branży nieruchomości

Większość z ankietowanych banków nie wyraziła jednoznacznej opinii dotyczącej kredytowania sektora nieruchomości. Zapewne dobrą informacją dla deweloperów i inwestorów jest fakt, iż w każdym z badanych krajów jest kilka banków, które są względnie gotowe finansować nieruchomości generujące dochody.

Zaangażowanie banków w finansowanie projektów z branży nieruchomości jest zróżnicowane w całym regionie. Na Węgrzech, w Czechach i w Bułgarii największe szanse na pozyskanie źródeł finansowania ma budownictwo mieszkaniowe. W Polsce i w Rumunii najbardziej cenionym obszarem są nieruchomości biurowe. Na Słowacji, w Chorwacji oraz w Krajach Bałtyckich banki stawiają na nieruchomości przemysłowe i logistyczne. Ogólnie najmniej preferowanym sektorem w regionie jest hotelarstwo.

Wśród warunków, które należy spełnić przed przyznaniem finansowania, jako najważniejsze przedstawiciele banków wymienili: stabilny model biznesowy, wysoką jakość aktywów, znaczny stopień zaangażowania kapitałowego dewelopera i inwestorów.

„Chociaż pozyskanie finansowania dłużnego wciąż stanowi problem dla deweloperów, nie likwidują oni portfeli aktywów. Pomimo poprawy koniunktury w światowej gospodarce w 2010 roku, stan gospodarek w Stanach Zjednoczonych i w Europie wywołał dyskusję na temat możliwości wystąpienia ponownej, głębokiej recesji” – ocenia Steven Baxted, Partner, Szef Zespołu doradztwa dla rynku budownictwa i nieruchomości w Firmie Doradczej KPMG – „Przed 2008 rokiem można było zaobserwować bardzo duży wzrost podaży nieruchomości, w celu zaspokojenia równie wysokiego popytu. Dziś rozpoczyna się mniej projektów, głównie z powodu braku łatwo dostępnego finansowania”.

Większy optymizm w polskim biznesie

Pozytywnym perspektywom w globalnym biznesie towarzyszą wreszcie realne wyniki, wynika z najnowszego wydania Indeksu Poczucia Bezpieczeństwa Inwestycyjnego Regus, które opiera się na opiniach ponad 17 000 firm z całego świata, w tym z Polski. Poczucie bezpieczeństwa inwestycyjnego wzrosło od 2010 roku, o czym świadczą już nie tylko oczekiwania przedsiębiorców, ale dane mówiące o wzroście przychodów i zysków. Wyjątkowy optymizm widać wśród polskich przedsiębiorców. Badania wykazały również, że rosną wydatki w obrębie konkretnych działów, w szczególności koszty związane ze sprzedażą i marketingiem.

W tym roku przewidywany jest wzrost wydatków w obrębie poszczególnych działów, m.in. marketingu, sprzedaży czy nowych produktów, za wyjątkiem tych, w których firmy prowadzą surową politykę kontroli kosztów. 81% firm na świecie oczekuje zamrożenia lub zmniejszenia wydatków związanych z nieruchomościami. Potwierdzają to również inne badania naukowe, które wskazują ogólny trend w kierunku ograniczania kosztów .

Powrót poczucia bezpieczeństwa inwestycyjnego to bardzo dobra wiadomość, podobnie jak fakt, że tak wiele firm ogłasza wzrost przychodów i zysków. Planowane wydatki w obrębie poszczególnych działów wzrosną w 2011 roku, co jest kolejnym potwierdzeniem większego optymizmu w polskim biznesie. Wygląda jednak na to, że firmy inwestują tylko tam, gdzie dostrzec można wyraźne korzyści inwestycyjne, np. w sprzedaż i marketing, natomiast wydatki na nieruchomości będą dalej spadać w 2011 roku. Jest to znacząca zmiana w ciągu ostatnich lat, kiedy połączenie poprawy gospodarczej i wzrostu zatrudnienia spowodowało boom w wydatkach na obiekty komercyjne. Jednak po tym, jak firmy znalazły się w recesji, preferują obecnie rozwiązania minimalizujące ryzyko – komentuje Jarek Pilch z polskiego oddziału firmy Regus.

Indeks poczucia bezpieczeństwa inwestycyjnego Regus

W każdej edycji raportu dotyczącego inwestycji Regus przedstawia zaktualizowany Indeks Poczucia Bezpieczeństwa Inwestycyjnego. Indeks ten jest miarą uformowaną na podstawie perspektyw, łączących narastające od początku roku przychody i zyski z poglądami na oczekiwaną poprawę gospodarczą w nadchodzących miesiącach i stara się dostarczyć firmom pojedynczy punkt odniesienia w zakresie kluczowych wartości badania. Średnia testowa została ustalona na poziomie 100 w pierwszej edycji raportu Regus we wrześniu 2009 r.

Elastyczna praca tylko dla pracowników wyższego szczebla

Już 84 proc. polskich przedsiębiorstw oferuje elastyczne warunki pracy, ale połowa z nich daje taką możliwość tylko pracownikom wyższego szczebla.

Jak wynika z nowego raportu firmy Regus, ponad 80 proc. przedsiębiorstw w Polsce daje swoim pracownikom możliwość elastycznej pracy. Ponadto większość z nich przekonała się, że elastyczne warunki pracy oferowane pracownikom zapewniają im znaczne korzyści, takie jak zwiększenie produktywności, zmniejszenie kosztów ogólnych oraz personel mogący lepiej godzić życie zawodowe i prywatne. 59 proc. firm w Polsce wierzy, że elastyczna praca kosztuje mniej niż praca w sztywnych godzinach.

Jak powiedział Jarek Pilch z polskiego oddziału firmy Regus: „Fakt, że elastyczna praca stała się normą, jest dobrą wiadomością dla wszystkich: nie tylko dla pracowników i ich rodzin, ale także całego społeczeństwa, a nawet środowiska. Po raz pierwszy ogólnoświatowy raport oparty na odpowiedziach 17 tys. respondentów daje tak szeroki obraz stosunku pracodawców do elastycznych form zatrudnienia oraz związanych z nimi korzyści”.

Dwie trzecie przedsiębiorstw oferujących elastyczne warunki pracy przedstawia dane mówiące o tym, że ich personel cieszy się dużo lepszą równowagą między życiem zawodowym i prywatnym, co przekłada się na większe zadowolenie i motywację. Połowa przedsiębiorstw podaje, że taka praca polepsza wydajność personelu, a jedna czwarta informuje, że pomaga pracownikom w szybkim dostosowaniu się do gwałtownego wzrostu ilości zadań do wykonania. Dwie piąte firm oferujących elastyczne formy pracy uważa również, że taka polityka pomaga im w zatrudnianiu ludzi w bardziej odległych miejscach.

Jednocześnie z raportu wynika, że główną przeszkodą w zatrudnianiu pracowników na elastycznych zasadach pracy jest zaufanie. 50 proc. polskich firm zapewnia tę formę pracy wyłącznie pracownikom wyższego szczebla. „Uzależniając przywilej elastycznej pracy od szczebla zajmowanego stanowiska, część przedsiębiorstw nie tylko traci wiele możliwych korzyści, ale może do siebie zrazić wartościowych pracowników, których przyciągnięcie kosztowało ich wiele wysiłku” — komentuje Jarek Pilch i dodaje, że „badania wskazują, że dzięki zapewnieniu

pracownikom pewnego stopnia elastyczności, rośnie ich wydajność. Niepokoi więc fakt, że część przedsiębiorstw kieruje się zasadą ograniczonego zaufania, która powstrzymuje je od oferowania elastycznej pracy wszystkim pracownikom. Coraz więcej firm dostrzega jednak korzyści związane z elastycznymi warunkami pracy i mimo, że na razie ich nie stosuje to w przyszłości planuje ich wprowadzenie”.

Metodologia
W lutym 2011 r. zgromadzono odpowiedzi ponad 17 000 respondentów z przedsiębiorstw należących do ogólnoświatowej bazy danych kontaktów firmy Regus. Baza ta zawiera ponad milion pracowników na całym świecie i jest szczególnie reprezentatywna dla kierownictwa wyższego stopnia i właścicieli firm na całym świecie. Respondentów poproszono o przedstawienie swoich poglądów na kwestie ekonomiczne i praktyki związane z elastycznymi formami zatrudnienia. Badania zostały przeprowadzone przez niezależną organizację MarketingUK.

Coraz więcej ofert pracy dla marketingowców

Aż o 60% więcej niż w roku ubiegłym, wzrosła liczba projektów rekrutacyjnych skierowanych do marketingowców, szacuje międzynarodowa firma doradztwa personalnego HAYS Poland. Rośnie zapotrzebowanie na marketingowców specjalizujących się w social media, na razie tylko oni mogą liczyć na wyższe wynagrodzenia.

Rynek pracy powoli wraca do normy. „W 2009 roku oraz w pierwszej połowie 2010 obserwowaliśmy spadek ofert pracy w obszarze marketingu” wyjaśnia Katarzyna Wnorowska, Team Leader zespołu Sales & Marketing międzynarodowej firmy doradztwa personalnego HAYS Poland. W okresie spowolnienia gospodarczego wiele organizacji ogranicza wydatki związane z marketingiem i reklamą, nabór na wiele stanowisk zostaje wstrzymany, czasem redukuje się nawet całe działy marketingu. Firmy międzynarodowe centralizują swoje komórki odpowiedzialne za działania marketingowe, tym samym ograniczając liczbę wolnych wakatów na lokalnych rynkach. „Jednak od początku tego roku liczba otwartych projektów rekrutacyjnych wzrosła aż o 60% w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrost wydatków na projekty rekrutacyjne to wyraźny znak, iż rynek pracy powoli nabiera rozpędu”. Pracodawcy nie tylko wznawiają rekrutację na dotąd zamrożone projekty, ale oferują także nowe wakaty.

Marketing Internetowy w usługach i FMCG

Ożywienie dotyczy zarówno marketingu produktowego i trade marketingu w branży FMCG, jak również marketingu technicznego oraz PR. „Pracodawcy coraz częściej zdają sobie sprawę jak ważne dla firmy są przemyślane działania promocyjne w Internecie, dlatego wiele nowych stanowisk jest związanych z e-marketingiem i komunikacją w sieci” komentuje Katarzyna Wnorowska. Najbardziej poszukiwani są kandydaci zajmujący się e-mail marketingiem, wyszukiwarkami w Internecie (SEO,SEM), reklamą czy najbardziej ostatnio modnymi serwisami społecznościowymi, na które organizacje ochoczo wydają pieniądze. „Firmy, które najchętniej inwestują w marketing związany z social media, to organizacje z sektora usług oraz dóbr szybko zbywalnych”. Przy takich projektach kandydaci mogą znaleźć nie tylko pracę stałą, ale także tymczasową, do realizacji określonych celów projektu.

Największa liczba wolnych stanowisk skierowana jest do osób posiadających już kilkuletnie doświadczenie zawodowe, potrafiących samodzielnie zarządzać projektami, czyli do doświadczonych specjalistów. Najmniej wakatów pojawia się dla najwyższej kadry menedżerskiej oraz dla osób nieposiadających doświadczenia zawodowego. Dla tych ostatnich sprawdzonym pomysłem, na przeczekanie okresu przejściowego, pozostaje aplikacja na staże oraz zatrudnienie czasowe przy dużych projektach, aby zdobyć cenne umiejętności i podnieść swoją wartość na rynku pracy.

Więcej pracy, ale wynagrodzenia bez zmian

Ożywienie w marketingu nie wiąże się jednak ze wzrostem płac w tym sektorze. „Wynagrodzenia utrzymują się na podobnym poziomie jak w roku ubiegłym” komentuje Katarzyna Wnorowska. Obecnie na rynku pracy znajduje się wielu specjalistów w obszarze marketingu i PR, a po okresie spowolnienia firmy nie zawsze mogą sobie pozwolić na wyższe budżety związane z rekrutacją. Wyjątek stanowią osoby o unikalnym doświadczeniu i kompetencjach związanych na przykład z wprowadzaniem na rynek nowych produktów czy działaniami marketingowymi w sieci.

„Pracodawcy muszą mieć świadomość, iż oczekiwania finansowe wybranych kandydatów, zwłaszcza tych zajmujących się e-marketingiem, są o wiele wyższe niż specjalistów od „tradycyjnego” marketingu” wyjaśnia Katarzyna Wnorowska.

Nowy Zarząd PZU SA

Rada Nadzorcza PZU SA podjęła decyzję o składzie Zarządu PZU SA na rozpoczynającą się w czerwcu kadencję. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zostanie on rozszerzony i będzie liczył 7 osób.

Grupę PZU swoim doświadczeniem wzbogacą:
– Bogusław Skuza jako Członek Zarządu nadzorujący obszar biznesu korporacyjnego,
– Ryszard Trepczyński jako Członek Zarządu nadzorujący obszar inwestycji,
– Marcin Halbersztadt jako Członek Zarządu nadzorujący obszar IT,

Do Zarządu PZU S.A. wejdzie również Tomasz Tarkowski jako Członek Zarządu nadzorujący obszar likwidacji szkód i operacji. Na kolejną kadencję powołano także dwóch obecnych Członków Zarządu PZU S.A.: Przemysława Dąbrowskiego, nadzorującego finanse (CFO) oraz Witolda Jaworskiego, nadzorującego obszar biznesu detalicznego.

„Jestem zadowolony, że zakończony proces wzbogaca Grupę PZU o doświadczonych menadżerów. Z satysfakcją przyjąłem także decyzję Rady Nadzorczej o zatwierdzeniu moich dotychczasowych współpracowników na kolejną kadencję. Potwierdzenie wysokich kompetencji sprawdzonych osób na kluczowych stanowiskach oraz drużynowego sposobu działania obu Zarządów zapewnia kontynuację wdrażanej strategii. Zarówno dotychczasowym współpracownikom, jak i kolegom, którzy dołączą do nas na nową kadencję serdecznie gratuluję.” – powiedział Andrzej Klesyk, Prezes Zarządu PZU SA.

Wcześniej, 16 marca br. Rada Nadzorcza zatwierdziła Andrzeja Klesyka na kolejną, 3-letnią kadencję na stanowisku Prezesa Zarządu PZU SA.

Fundamentem dalszego wdrażania strategii Grupy PZU nadal będzie wspólne, zespołowe działanie Zarządów PZU SA i PZU Życie SA. Zarządy będą razem odpowiedzialne za osiąganie celów biznesowych Grupy. Wraz z poszerzeniem składu Zarządu PZU SA to się nie zmienia. Osoby zasiadające w Zarządzie PZU Życie, o ile nie pełnią roli w nowo sformowanym Zarządzie PZU SA, nadal będą Dyrektorami Grupy, którzy w PZU SA nadzorują analogiczne obszary biznesowe. Pozwoli to utrzymać sprawdzony już model operacyjny.

Firma doradcza Deloitte ma nowego prezesa

Barry Salzberg został nowym globalnym prezesem firmy doradczej Deloitte (Deloitte Touche Tohmatsu Limited). Funkcję obejmie 1 czerwca 2011 roku, z początkiem nowego roku finansowego firmy. Salzberg zastąpi kończącego kadencję Jima Quigleya, który w tym samym terminie przejdzie na stanowisko Starszego Partnera w Deloitte USA.

Wybór Barry’ego Salzberga jest wynikiem złożonego procesu nominacji i zatwierdzania kandydatów, przeprowadzanego co cztery lata, we wszystkich firmach należących do sieci Deloitte. Jako nowy prezes (Chief Executive Officer) będzie kierował pracą 53 firm w 150 krajach, zatrudniających ponad 170.000 pracowników.

”Z pokorą przyjmuję ten dowód zaufania, jakim obdarzono mnie w tak niezwykłym momencie dziejowym” – podkreśla Barry Salzberg. ”Byłem bliskim współpracownikiem Jima Quigleya i zawsze podziwiałem jego zaangażowanie w budowanie kultury i wartości firmy, dzięki któremu zajmujemy dziś pozycję lidera na światowym rynku. Cieszę się, że będę kierował Deloitte i mogę dzięki temu przyczynić się do rozwoju jego działalności i stałego podnoszenia jakości obsługi klientów”- dodaje.

Barry Salzburg pracuje w Deloitte USA od 1977 roku. Przed objęciem funkcji kierowniczych najwyższego szczebla był partnerem odpowiedzialnym za obsługę klientów oraz szefem Działu Podatkowego, w którym cieszył się opinią wybitnego specjalisty w dziedzinie podatku od osób fizycznych oraz rozliczeń podatkowych partnerów. Pod jego kierownictwem, firma znacząco zwiększyła udział w rynku i zdobyła wiele nagród i wyróżnień.

Nowy CEO Deloitte posiada tytuł licencjata w zakresie księgowości zdobyty w Brooklyn College, doktora praw Brooklyn Law School oraz magistra prawa podatkowego z New York University School of Law. Jest członkiem New York State Bar Association, the American Institute of Certified Public Accountants, the New York State Society of Certified Public Accountants oraz the New York County Lawyers Association. Działa w zarządach organizacji branżowych, takich jak Center for Audit Quality, Committee Encouraging Corporate Philanthropy czy Partnership for New York.

W branży, Barry Salzburg znany jest z zaangażowania w tworzenie perspektyw rozwoju przyszłej kadry kierowniczej. Jego zasługą jest stworzenie Uniwersytetu Deloitte, ultranowoczesnej placówki edukacyjnej o wartości 300 mln USD, której otwarcie nastąpi w tym roku w USA. Ponadto jest prezesem Zarządu College Summit i honorowym członkiem Zarządu YMCA w rejonie Greater New York. Niedawno powołano go na członka Zarządu Globalnego United Way.

Polscy studenci najaktywniejsi w regionie

Aż 60% polskich studentów uważa, że uczelnie wyższe nie przygotowują ich dobrze do przyszłej pracy, bardziej surowi w tej kwestii są tylko Litwini. Na tle sąsiadów polscy żacy wyróżniają się natomiast pozytywnie pod względem praktycznego przygotowania do obowiązków zawodowych – aż 81% odbyło praktyki lub staże. Studenci i absolwenci we wszystkich krajach regionu są gotowi do zmiany miasta lub kraju zamieszkania, jeśli otrzymają ciekawą pracę w innymi miejscu – wynika z regionalnego badania „Pierwsze kroki na rynku pracy” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte i Katedrę Rozwoju Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Z ankiety przeprowadzonej w Polsce, Czechach, Litwie, Łotwie i na Słowacji wynika, że studenci we wszystkich badanych krajach nisko oceniają przygotowanie do obowiązków zawodowych, jakie dają im uczelnie wyższe. Polacy, obok Litwinów, są najbardziej krytyczni – ponad 60% respondentów w naszym kraju wystawia oceny negatywne. Jeszcze bardziej surowo studenci ocenili przygotowanie, jakie daje im uczelnia do procesu poszukiwania pracy. Ponad 70% ankietowanych uważa, że uczelnie nie przekazały im wiedzy w tym zakresie. „Wyniki te wskazują na konieczność przeprowadzenia głębokich zmian w systemie szkolnictwa wyższego i programach kształcenia w szkołach wyższych regionu. Niezadowolenie wyrażane przez znaczącą większość studentów i to w całym regionie, jest niepokojącym zjawiskiem. Jest to jedno z ważniejszych wyzwań, jakie stoją przed krajami Europy Środkowej. Pozytywnie można odebrać gotowość i motywację studentów do rozwoju praktycznych umiejętności również poza murami uczelni” – mówi dr Tomasz Rostkowski, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Katedra Rozwoju Kapitału Ludzkiego.

Wyniki badania pokazują również, że studenci zdają sobie sprawę, że bez wcześniejszego doświadczenia zawodowego mają niewielkie szanse na zdobycie pracy. Uważa tak średnio aż 81% ankietowanych. W tym kontekście pozytywnie wyróżniają się Polacy, z których ośmiu na dziesięciu badanych zdobyło już w trakcie studiów doświadczenie zawodowe poprzez praktyki, pracę lub własną działalność gospodarczą (wobec średnio 56% w pozostałych krajach). Istotnym elementem przygotowania do przyszłej pracy są praktyki w kraju, co zauważa 91% pytanych w Europie Środkowej. Jednak odbywa je jedynie średnio 63% respondentów w regionie. Większa dysproporcja występuje w przypadku staży zagranicznych – są one ważne dla 88% badanych, ale zaledwie 7% z nich miało okazję wziąć w nich udział. „Wyniki badania wskazują na znaczący niedobór oferty praktyk, szczególnie międzynarodowych. Ci, którzy mieli szansę w nich uczestniczyć, wskazują na dużą wagę doświadczenia zdobytego w ten sposób. Zarówno w przypadku staży jak i pierwszej pracy, badani jako najważniejszy czynnik decydujący o ich wyborze wymieniają możliwości rozwoju umiejętności i ciekawe projekty – odpowiednio 79% i 46% odpowiedzi. Trzeba przyznać, że ankietowani, mimo młodego wieku, wykazują się dużą dojrzałością w podejściu do budowania swojego startu na rynku pracy” – podkreśla Halina Frańczak, Dyrektor Marketingu Deloitte.

Elementem, który wyraźnie różnicuje studentów z poszczególnych państw jest oczekiwane wynagrodzenie zarówno w pierwszej pracy, jak i na praktykach. Najwyższe wymagania płacowe w pierwszej pracy mają Czesi i Słowacy – około 3,3 tysiąca PLN brutto, Polaków zadowoliłoby niespełna 3 tysiące, najniższego wynagrodzenia oczekuję Litwini – około 2 tysiące złotych. Ankietowani we wszystkich krajach chcieliby zarabiać więcej niż w ich opinii obecnie wynosi rynkowa oferta. Co ciekawe największa różnica między szacowaną pensją rynkową a oczekiwaną jest w Polsce i wynosi ona ponad 700 złotych.

Wyniki ankiet wskazują, że mocną stroną badanych, niezależnych od państwa, są: mobilność i elastyczność. Ogółem w badanych 5 krajach regionu, średnio 67% ankietowany deklaruje gotowość przeprowadzki do innego miasta, a aż 61% wyraża gotowość do wyjazdu do innego kraju w odpowiedzi na ciekawą ofertę pracy. Polacy pod tym względem nie różnią się od pozostałych badanych krajów. Gotowość przeprowadzki do innego miasta deklaruje 69%, a do innego państwa 59% badanych.

Ankieta została przeprowadzona metodą wywiadu internetowego w dniach od 27 stycznia do 27 lutego 2011 r. Dane zbierane były przez niezależną firmę badawczą ze Stanów Zjednoczonych w oparciu o system DEX. Wzięło w nim udział 3618 studentów z Czech, Słowacji, Polski, Litwy i Łotwy. Średnia wieku badanych wynosiła niemal 23 i pół roku, 95% badanych to studenci studiów dziennych. Jest to druga edycja badania, pierwszy raz o zasięgu międzynarodowym.

W I kwartale 2011 roku próbowano wyłudzić z banków ponad 106 mln zł

Średnia kwota próby wyłudzenia wyniosła 31 tysięcy złotych – takie wnioski wynikają z najnowszego „Raportu o dokumentach infoDOK”, przygotowanego przez Związek Banków Polskich.

W ostatnich trzech miesiącach odnotowany został spadek zarówno liczby prób wyłudzeń kredytów, jak i łącznej kwoty, na jaką te próby opiewały. Po rekordowo wysokich wynikach z poprzedniego kwartału (163 mln zł przy 1.984 próbach) ostatnie trzy miesiące były znacznie spokojniejsze. Cieszy fakt, że 1.714 prób wyłudzeń to najniższy wynik w całej historii badań. W połączeniu z informacjami o znacznym spadku przestępczości z wykorzystaniem cudzych i sfałszowanych dokumentów podanymi przez Komendę Główną Policji (dane za 2010 r.) można mieć nadzieję, że pierwszy kwartał będzie początkiem pozytywnego trendu.

Podobnie, jak w ostatnim kwartale 2010 r. nadal zdarza się wiele prób wyłudzeń na ogromne kwoty. Odnotowano aż siedem prób wyłudzenia kwot przekraczających 2 miliony złotych. Rekordowa kwota 9 milionów widniała na wniosku kredytowym w w województwie łódzkim, kolejny wniosek dotyczył 8 milionów złotych w województwie małopolskim.

– Świadomość Polaków w zakresie przeciwdziałania przestępczości i ochrony własnej tożsamości regularnie rośnie. W ostatnim kwartale odnotowano wzrost wielkości Centralnej Bazy Danych Systemu DZ o 23.626 dokumentów. W porównaniu do roku 2010 – to wzrost o niemal 15%. To efekt prowadzenia społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE (DZ) przez Związek Banków Polskich, kilkanaście polskich banków oraz Patronów i Partnerów akcji, m.in.: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendy Głównej Policji i Federacji Konsumenta – mówi Grzegorz Kondek ze Związku Banków Polskich, koordynujący prace społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE.

System DZ chroni osoby, które utraciły swoje dokumenty. Skutecznie ogranicza możliwość ich wykorzystania do celów przestępczych popełnianych w imieniu i na szkodę osoby, która je utraciła. Łącznie w Systemie DZ zgromadzono już ponad 970 tys. dokumentów (dane na koniec I kw. 2011 roku).

Kradzione dokumenty wykorzystywane są nie tylko do wyłudzania kredytów, ale także do dokonywania zakupów z odroczoną płatnością, kradzieży wypożyczanych przedmiotów, podpisywania umów najmu w celu kradzieży dobytku lub unikania opłat. Dlatego tak ważne jest zastrzeganie utraconych dokumentów w banku. Dzięki temu ryzyko wyłudzenia naszych pieniędzy zostaje znacząco ograniczone, można też uniknąć wielu problemów związanych z wyjaśnieniem sprawy.

Najnowsze wydanie cyklicznego Raportu o dokumentach infoDOK, za I kwartał 2011 roku znajduje się na stronie: www.DokumentyZastrzezone.pl.

W ostatnich miesiącach narasta zjawisko szczególnego rodzaju przestępstw, dotykającego przede wszystkim osoby w podeszłym wieku. Dotyczy to nie tylko wykorzystywania ich dokumentów, ale także okradania ich przy pomocy tzw. metody „na wnuczka”. Przestępcy dzwonią do ofiary podając się za krewnego. Pod pozorem niepowtarzalnej okazji (np. promocja, zakup mieszkania), lub nagłego nieszczęścia (np. wypadek lub porwanie), zwracają się z prośbą o natychmiastową pomoc finansową.

Więcej na ten temat znajdą Państwo w Raporcie oraz na stronie: www.OszustwaNaWnuczka.pl

Płace i zatrudnienie będą systematycznie rosły

Dane GUS-u o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w marcu w ujęciu rocznym niewiele różnią się od danych za luty i pokazują, że sytuacja gospodarcza jest stabilna. Choć etatów na razie nie przybywa, to w ujęciu miesięcznym, wyraźnie zaczęły rosnąć pensje.

W przedsiębiorstwach w marcu zatrudnionych było o 4,1 proc. więcej osób niż przed rokiem i o 0,1 proc. mniej w porównaniu do lutego. Choć rynek prognozował, że zatrudnienie w marcu może wzrosnąć o 4,3 proc., to perspektywa delikatnego ożywienia na rynku pracy rysuje się dopiero w kolejnych miesiącach. Efekt rozpoczętego właśnie okresu robót sezonowych, powinien być już widoczny w danych za kwiecień.

Bezrobocie w Polsce, które w lutym br. wyniosło 13,1 proc., pomniejszone o bezrobocie strukturalne w wysokości 3,5 proc., daje nam ok. 10 proc. realnego bezrobocia, a więc osób, które są zdolne do pracy, ale nie mogą znaleźć zatrudnienia. Oznacza to, że w większości sektorów gospodarki wciąż mamy do czynienia z tzw. „rynkiem pracodawcy”. Nadal poszukiwane są osoby o wysokich kompetencjach, gotowe podjąć zatrudnienie bez dużego nakładu szkoleniowego pracodawcy.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w marcu wyniosło 3 633,54 zł. Oznacza to wzrost w ujęciu rocznym o 4 proc., a w porównaniu do lutego o 6,2 proc. Tak wysoki miesięczny wzrost wynagrodzeń może świadczyć o tym, że pracodawcy najwyraźniej zdecydowali się na podwyżki pensji zamiast kolejnych etatów. Dodatkowo wskazuje to na lepszą sytuację materialną przedsiębiorstw, co może być jednak zwiastunem powolnego spadku bezrobocia.

Na dynamiczny wzrost pensji i skokowy spadek bezrobocia, w najbliższym czasie, nie ma jednak co liczyć. Bogatsi o doświadczenia ostatniego kryzysu, pracodawcy ostrożnie podchodzą zarówno do wzrostu zatrudnienia jak i podnoszenia wysokości wynagrodzeń. Zbyt dynamiczny i pochopny wzrost mógłby zaowocować koniecznością przeprowadzenia zwolnień w sytuacji spowolnienia gospodarczego, które w najbliższych miesiącach nie jest zupełnie wykluczone. Pracodawcy wolą więc dmuchać na zimne i stawiają na stabilny rozwój.

Bardziej zachowawcze są również prognozy rządowe. W opublikowanym w kwietniu Wieloletnim Planie Finansowym Państwa zapisano, że stopa bezrobocia na koniec 2011 roku wyniesie 10,9 proc. Wcześniej rząd prognozował, że na koniec roku bezrobocie spadnie do poziomu 9,9 proc.

Autorzy: Dominika Staniewicz ekspert ds. rynku pracy BCC
Emil Muciński Instytut Interwencji Gospodarczych BCC

7 lat w Unii – bilans oczami ekonomisty BCC

Pierwszego maja minie siedem lat odkąd Polska stała się równoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Ten czas przyniósł wiele zmian, które zaowocowały głęboką gospodarczą i społeczną przemianą kraju. Jaki jest bilans tych lat, co udało się zrobić, a co pozostaje jeszcze w sferze dążeń? Jakie wyzwania czekają nas w kolejnych latach, ale również w najbliższych miesiącach i w związku ze zbliżającą się 1 lipca Prezydencją Polski w UE? Na te pytania w cyklu, który rozpoczynamy dziś, odpowiedzą członkowie Monitorującego Komitetu BCC – wybitni eksperci, profesorowie, b. ministrowie.

W ciągu pierwszych 15 lat III-ciej Rzeczpospolitej dokonaliśmy w Polsce dużego postępu w wielu dziedzinach o fundamentalnym znaczeniu. Jednak inwestycje w infrastrukturę i ochronę środowiska były w tym czasie nadal na bardzo niskim poziomie. W rezultacie luka cywilizacyjna między Polską a starą Europą w tych dwóch obszarach uległa powiększeniu.

Dopiero wejście Polski do UE miało to wąskie gardło rozwoju gospodarczego usunąć, ponieważ Polska miała otrzymać z budżetu UE duże środki finansowe, adekwatne do skali problemu. Po siedmiu latach wiemy, że te nadzieje prawdopodobnie uda się zrealizować, może nawet w stopniu większym niż zakładał to początkowy plan. Już teraz mamy w Polsce tysiące tablic informujących o projektach inwestycyjnych finansowanych ze środków UE. Dalsze tysiące projektów będą realizowane w tym dziesięcioleciu.

W tym roku wydatki z budżetu środków europejskich mają wynieść 68,6 mld zł, z tego około 20 mld zł to pomoc dla gospodarstw rolnych. Składka unijna w bieżącym roku wyniesie 15,7 mld zł. Zatem efekt finansowy członkostwa to transfer netto do Polski rzędu około 50 mld zł, czyli blisko 3% PKB. Według szacunków Instytutu Badań Strukturalnych, skumulowanym efektem tych transferów w latach 2004-2015 będzie podwyższenie poziomu PKB w 2015 r. o 6,5%, czyli o około 130 mld zł. To 3 razy więcej niż nasze wydatki na obronę narodową.

W rezultacie wejścia do UE Polacy uzyskali dostęp do europejskiego rynku pracy. Setki tysięcy młodych ludzi zdobywa kwalifikacje zawodowe, wielu nawiązuje kontakty handlowe. Niektórzy z nich wracają do kraju z oszczędnościami i pomysłami pozwalającymi na samodzielną działalność gospodarczą, na tworzenie miejsc pracy dla innych.

Jako członek UE Polska stała się bardziej atrakcyjna również dla dużego kapitału zagranicznego. Efektem tego jest dynamiczny wzrost sektora eksportowego oraz usługowego w takich dziedzinach jak: finanse, handel i hotelarstwo, w których luka cywilizacyjna była do niedawna także bardzo duża.

Chociaż UE jest formalnie nadal koalicją niezależnych państw, to integracja w wielu kluczowych obszarach (prawo, rynki, polityka gospodarcza) posunęła się na tyle daleko, że niemal wymusza bliską współpracę również w polityce zagranicznej i obronnej. Dla Polski oznacza to radykalne zmniejszenie zagrożeń ze strony Niemiec i Rosji. Stało się tak pomimo iż w obszarze militarnym Polska jest i pozostanie w zupełnie innej lidze niż Rosja (także Wielka Brytania i Francja), a w sferze gospodarczej jest i pozostanie dużo mniej znacząca niż Niemcy (także Francja i Wielka Brytania).

Wydarzenia ostatnich miesięcy ujawniły nowe zagrożenia i na plan pierwszy wysunęły takie kwestie jak bezpieczeństwo europejskiego systemu bankowego, przestrzeganie reguł w obszarze finansów publicznych, reakcję na nową i potencjalnie destabilizującą eksplozję cen surowców energetycznych. Kraje członkowskie UE dopiero uczą się myśleć w kategoriach ogólnego interesu Unii. Muszą wręcz tak myśleć w okresie kolejnych prezydencji. Zbliżająca się prezydencja Polski będzie dla nas testem myślenia w takich właśnie kategoriach. Jako kraj jesteśmy dobrze przygotowani do sprostania temu zadaniu.

Autor: Prof. Stanisław Gomułka główny ekonomista BCC

Prof. Stanisław Gomułka – główny ekonomista BCC, wiceminister finansów (2008) i doradca ministra finansów w latach 1989-1995 oraz 1998-2002. Konsultant MFW, OECD i Komisji Europejskiej. Przez ponad trzydzieści lat wykładowca renomowanej London School of Economics. Z wykształcenia ekonomista i fizyk.
Autor wielu publikacji ekonomicznych w języku polskim i angielskim. Na początku ubiegłego roku do księgarń trafiła książka pt. „Transformacja polska 1985-89”, a konkretnie pierwszy tom czteroczęściowej monografii profesora. Obecnie można czytać już kolejny, drugi tom.

Na początku kwietnia br., prof. Stanisław Gomułka został uznany za najlepszego polskiego ekonomistę spośród 40 najlepszych, w rankingu który opublikowała „Gazeta Bankowa”. Przeanalizowano w nim książkowe publikacje naukowe i popularnonaukowe, wydane przez różne wydawnictwa (także akademickie) oraz publikacje książkowe Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Więcej informacji na temat prof. Stanisława Gomułki:
http://www.bcc.org.pl/Profil-eksperta.3175+M534ca86e650.0.html

Monitorujący Komitet BCC – istnieje od 1 czerwca 2009 r. Powstał jako swoisty gabinet cieni pro publico bono, w skład którego wchodzą osobistości piastujące w przeszłości funkcje publiczne, a dziś związane z sektorem prywatnym. Połączenie doświadczeń wynikających z zaangażowania w praktykę życia gospodarczego z doświadczeniami wyniesionymi z funkcji publicznych, pozwala na obiektywną i syntetyczną ocenę zjawisk społecznych i gospodarczych.

Więcej informacji o członkach Monitorującego Komitetu BCC:
http://www.bcc.org.pl/Eksperci.244.0.html

Ponad połowa polskich pracowników rozważa zmianę pracy w 2011

Aż 55% ankietowanych osób zamierza w bieżącym roku zmienić pracę, 24% być może, a jedynie 16% nie ma takich planów – wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradztwa personalnego HAYS Poland.

Działy HR czeka pracowity rok – chęć podjęcia nowej pracy deklaruje aż 43% specjalistów, 36% menedżerów oraz 11% dyrektorów i prezesów. Według badań przeprowadzonych na przełomie grudnia 2010 i stycznia 2011 przez firmę rekrutacyjną HAYS Poland, najbardziej aktywnie poszukiwać nowej posady będą osoby zatrudnione w branży produkcyjnej (ok.16%), handlu i sprzedaży (ok.13%), IT (ok.12%), finansach i księgowości (ok.10%) oraz budownictwie (ok.9%), najmniej zajmujący się prawem, architekturą, pracujący w administracji, czy służbie zdrowia i medycynie (po 1%).

„To wyraźny sygnał, iż rynek pracy odbija się” – komentuje wyniki badań Michał Młynarczyk, Dyrektor Zarządzający HAYS Poland na Europę Środkowo-Wschodnią. „W czasach dekoniunktury pracownicy bardzo ostrożnie podejmują decyzje o zmianie pracodawcy i stawiają przede wszystkim na stabilność zatrudnienia. Ożywienie w gospodarce i na rynku pracy zwiększa gotowość do podjęcia nowych wyzwań zawodowych: kandydaci odważniej spoglądają na rynek, często przeglądają oferty pracy i aplikują na dostępne stanowiska”.

Wyniki badania wskazują, iż najbardziej skłonni do zmiany posady są osoby zatrudnione w działach IT (11,5%), finansach, księgowości i ubezpieczeniach (11,1%), sprzedaży (10,1%), kadra zarządzająca (ok. 10%), pracownicy działów inżynieryjnych, konstrukcyjnych (8,5%) oraz osoby zatrudnione w działach marketingu, reklamy, PR i grafiki (5,3%). Najmniej zainteresowani zmianą pracy są specjaliści działów prawnych, administracji, szkoleń, czy też specjaliści ds. instalacji, utrzymania oraz serwisu.

Jak wynika z badania osoby zamierzające w tym roku zmienić pracę to głównie 30-latkowie (49% ankietowanych), osoby w wieku 25-30 lat (27%) oraz 40-latkowie (16%). Rzadziej o poszukiwaniach nowego pracodawcy myślą osoby między 20 a 25 rokiem życia (4%), a także po 50 roku życia (4%).

Przegląd w poszczególnych województwach

Badaniem zostało objętych ok. 8 tys. osób – ankietowani są zatrudnieni głównie w firmach zlokalizowanych na terenie województw mazowieckiego (24%), śląskiego (17%), małopolskiego (15%), dolnośląskiego (13%) oraz pomorskiego (7%).

Województwo małopolskie

Najbardziej zainteresowani zmianą pracy są pracownicy z woj. małopolskiego – aż 85% ankietowanych osób wyraziło chęć zmiany miejsca zatrudnienia w 2011. Największą grupę, bo aż 74% stanowią specjaliści oraz kierownicy i managerowie (ok. 14%). W tej grupie znajdują się przede wszystkim osoby pracujące w działach finansowych, księgowych i ubezpieczeniach (52%), IT (12%) oraz specjaliści i managerowie działów HR (ok. 7%).

Województwo mazowieckie

Aż 76% respondentów z woj. mazowieckiego wyraziło chęć zmiany miejsca zatrudnienia w 2011 r. Połowa z nich to osoby na stanowiskach kierowniczych i managerskich, ok. 30% stanowią specjaliści, zaś ok. 8% dyrektorzy i prezesi. Największą grupę stanowią osoby zatrudnione w działach IT (prawie 14%), sprzedaży (ok. 13%), inżynierii, konstrukcji i technologii (10%) oraz pracownicy działów marketingu, reklamy, PR i grafiki (ok. 8%).

Województwo śląskie

Nieco mniejsze zainteresowanie wykazują pracownicy zatrudnienia w firmach na terenie województwa śląskiego. Gotowość do podjęcia nowych wyzwań zawodowych deklaruje ok. 65% ankietowanych, w tym głównie osoby zatrudnione w firmach produkcyjnych (ok. 35%) oraz z branży IT (ok. 20%). Aktywne poszukiwanie nowego miejsca zatrudnienia rozważa głównie kadra zarządzająca (ok. 12%), managerowie działów IT oraz produkcji (ok. 10% osób z każdego z tych działów), specjaliści ds. logistyki, spedycji i dystrybucji (ok. 9%), finansów i księgowości (ok. 7%), jak również specjaliści działów marketingu i PR (6%) oraz osoby odpowiedzialne za kontrolę jakości (również ok. 6%).

Województwo pomorskie

W woj. pomorskim nad zmianą pracy zastanawia się ok. 60% ankietowanych, w tym ok. 68% to specjaliści, 19% managerowie oraz 10% to dyrektorzy i prezesi. Są to przede wszystkim osoby zatrudnione w działach finansowych, księgowych, ubezpieczeniach (13%), doradztwie i konsultingu (12%), HR (10%), inżynierii i technologii (ok. 8%), logistyce, spedycji, dystrybucji (ok. 7%), produkcji oraz sprzedaży (po 6%).

Województwo dolnośląskie

Z pięciu analizowanych województw najmniej zainteresowani zmianą miejsca pracy są osoby zatrudnione w woj. dolnośląskim. Ok. 40% respondowanych z tego regionu rozważa taką zmianę, z czego 55% stanowią specjaliści, zaś 36% to kierownicy i managerowie. Najbardziej skłonni do zmiany pracy w 2011 r. są pracownicy działów IT (19%), finansowych, księgowych, ubezpieczeń (ok. 17%), inżynierii, technologii, konstrukcji (12%), kadra zarządzająca (8%), pracownicy z działów produkcji (7%) oraz projektowania i wdrażania (6%).

Spółka KCSP S.A. zadebiutowała na NewConnect

Z emisji w trybie private placement spółka pozyskała kapitał 1 000 000 zł, który zamierza przeznaczyć na dalsze prace rozwojowe nad produktami, m.in. Platformą CACADU i rozwiązaniami do inteligentnych pomiarów mediów tzw. Smart Metering. W strategii rozwoju zawiera się także plan otrzymania przez Spółkę statutu jednostki badawczo-rozwojowej i budowa wyspecjalizowanego ośrodka badawczo–rozwojowego. Pozwoli to na sprawne komercjalizowanie najbardziej innowacyjnych projektów badawczych, które mają zapewnić stały wzrost i rozwój spółki.

Firma wprowadziła do obrotu 1 338 000 akcji zwykłych na okaziciela serii C oraz 1 000 000 akcji zwykłych na okaziciela serii D.

Spółka zajmuje się przede wszystkim: zastosowaniem kratowych sieci bezprzewodowych, które oferują dostęp do szeregu usług na terenach gmin i wsi; rozwiązaniami do zdalnego odczytu zużycia mediów np. energia, woda, gaz; systemami do automatycznej identyfikacji dokumentów tożsamości i dokumentów pojazdów.

W trakcie prezentacji Bartłomiej Gawron, Prezes Zarządu KCSP S.A. podkreślał, jak ważne dla Spółki w kontekście wejścia na New Connect jest pozyskanie dodatkowych środków na rozwój firmy, w tym jej działalności badawczo-rozwojowej, zwiększanie polityki informacyjnej w zarządzaniu i współpracy z rynkiem, konsekwentna kontynuacja odpowiedzialnej polityki biznesu oraz budowanie zaufania wśród inwestorów i klientów. „Naszym celem jest w ciągu trzech lat stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych podmiotów tworzących innowacyjne technologie informatyczne w kraju w ramach naszej działalności, a w ciągu następnych minimum pięciu lat zostać liderem w dostawie usług w bezprzewodowej infrastrukturze sieciowej” – powiedział Bartłomiej Gawron.

KCSP S.A. prowadzi także działalność projektową oraz badawczo-rozwojową w zakresie nowych technologii teleinformatycznych o dużym znaczeniu dla rozwoju gospodarki. Celem KCSP S.A. jest oferowanie inteligentnych i przyszłościowych rozwiązań, prowadzących do automatyzacji skomplikowanych procesów biznesowych.

„Wejście na Giełdę pozwoli kontynuować dynamiczny rozwój naszej działalności, a dzięki dobrej współpracy z naszymi akcjonariuszami – będziemy w stanie skutecznie realizować nasze plany, przygotowywać produkty i przeprowadzać badania. Dodatkową motywacją do rzetelnej działalności naszej Spółki jest pozyskanie zaufania inwestorów i klientów, a tym samym wzrost naszej wartości giełdowej” – mówi Bartłomiej Gawron Prezes Zarządu KCSP S.A.

Proces przygotowania Spółki KCSP do emisji akcji i jej debiut na rynku New Connect, nadzoruje Financial Markets Center Management Sp z o.o.

Zmiany w zarządzie Stokrotki

Z dniem 11 kwietnia 2011 roku Zgromadzenie Wspólników spółki Stokrotka powołało dwóch nowych członków zarządu. Funkcję wiceprezesa i dyrektora zarządzającego objął Marek Wesołowski, zaś funkcję dyrektora personalnego w randze członka zarządu – Renata Bronisz – Czyż. Nowi członkowie zarządu Stokrotki równolegle pełnią dotychczasowe funkcje w Grupie Emperia. Beata Gesche – Zbrożek, wiceprezes zarządu, zakończyła współpracę ze spółką Stokrotka.

Marek Wesołowski z Grupą Handlową Emperia związany jest od 1995 roku. Pracę zaczynał na stanowisku menedżera ds. zakupów. Kolejno pełnił funkcje dyrektora ds. rozwoju, dyrektora marketingu i dyrektora handlowego, a w latach 2006-2010 dyrektora zarządzającego i wiceprezesa zarządu spółki Stokrotka. Od 2007 roku Marek Wesołowski zasiada także w zarządzie spółki Emperia Holding S.A., koordynującej pracę Grupy Handlowej Emperia (obecnie w randze wiceprezesa).

Renata Bronisz-Czyż rozpoczęła pracę w Grupie Handlowej Emperia w 1995 roku. Od początku odpowiadała za kwestie personalne. Od 2003 roku pełni funkcję dyrektora personalnego Grupy Handlowej Emperia, jest także członkiem zarządu spółek Tradis.

Sąd Apelacyjny ogłosił wyrok ws. JTT

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ogłosił wyrok ws. JTT, przyznając MCI Management SA odszkodowanie za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez nią akcji spółki JTT Computer SA doprowadzonej do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Odszkodowanie zostało przyznane w kwocie niższej niż żądana przez Spółkę. Wyrok jest prawomocny, jednakże stronom przysługują dalsze ścieżki postępowania.

„W tej chwili nie mamy pełnej wiedzy, co było powodem obniżenia przez Sąd wyliczonej przez biegłych kwoty odszkodowania. Jesteśmy przekonani co do zasadności naszych oczekiwań w kwocie pierwotnie określonej w pozwie. Wstrzymujemy się od komentarzy do momentu zapoznania się z uzasadnieniem wyroku. Wtedy też zadecydujemy o ewentualnych dalszych krokach.” – powiedział Konrad Sitnik, wiceprezes zarządu MCI Management SA.

Sąd Apelacyjny, rozpatrując odwołanie złożone przez Skarb Państwa od wyroku Sądu Okręgowego, zasądził na rzecz Spółki kwotę 28.904.888 PLN wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 8 czerwca 2006 do dnia zapłaty (na dzień ogłoszenia wyroku odsetki od zasądzonej kwoty wyniosły 17.127.927,95 PLN). Należność została zasądzona tytułem odszkodowania za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez MCI Management SA akcji spółki JTT Computer SA, która została doprowadzona do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Tym samym Sąd podzielił częściowo stanowisko Spółki wyrażone w pozwie i prezentowane podczas procesu, zarówno co do zasady jak i kwoty roszczenia.

Spółka JTT Computer SA była jednym z największych polskich dystrybutorów i producentów sprzętu komputerowego, zatrudniającym ok. 80 osób. Firma była spółką-matką dla grupy kapitałowej, w skład której wchodziły m.in. JTT Computer j.v. Sp. z o.o. oraz Centrum Komputerowe Adax. W 2004 r. spółka ogłosiła upadłość w związku ze złą sytuacją finansową, spowodowaną decyzjami organów skarbowych.

LUG S.A. prognozuje ponad 3 mln zysku netto w 2011 r.

LUG S.A. – jeden z największych producentów opraw oświetleniowych w Polsce – przedstawił prognozę wyników finansowych na 2011 rok. Prognoza sporządzona zgodnie z MSSF/MSR zakłada osiągnięcie 89,7 mln zł przychodów i 3,06 mln zł zysku netto. W 2010 roku LUG S.A. zanotował 78,8 mln zł przychodów i 1,76 mln zł zysku netto (zgodnie z MSSF/MSR).

Obecnie LUG S.A. kończy prace nad prospektem emisyjnym w związku z przejściem na rynek główny GPW. Złożenie prospektu do KNF zaplanowano do 31 marca br. Zmianie rynku notowań nie będzie towarzyszyć nowa emisja akcji.

-„W 2011 roku spodziewamy się blisko 75% wzrostu rentowności w porównaniu do roku 2010. Tak istotna poprawa to w znacznej mierze efekt naszej dynamicznej ekspansji na rynku krajowym i zagranicznych oraz wielu nowych innowacyjnych produktów w portfolio, dzięki którym możemy teraz czerpać duże korzyści z ożywienia w branży. Nie bez znaczenia były także działania optymalizacyjne podjęte w okresie największego kryzysu, które pozwoliły na redukcję kosztów w wielu obszarach działalności operacyjnej. Pierwsze efekty tych procesów były już widoczne na poziomie zysku netto za 2010 rok, który wyniósł 1,76 mln zł w porównaniu do -1,5 mln zł straty w roku 2009. W tym roku prognozujemy już ponad 3 mln zł zysku netto, przy czym jest to założenie dość konserwatywne.” – mówi Ryszard Wtorkowski, Prezes Zarządu LUG S.A.

Polska goni światowy rynek płatności mobilnych

Eksperci CallPay Sp. z o.o. szacują, że rynek płatności dokonywanych za pośrednictwem telefonów komórkowych w Europie Środkowo-Wschodniej osiągnie w 2013 roku 5 mld euro. W tym czasie wartość rynku światowego przekroczy 160 mld euro. W Polsce również można zaobserwować dynamiczny rozwój tego typu usług.

Dobra koniunktura na rynku usług płatności mobilnych to zasługa zwiększenia częstotliwości dokonywanych transakcji i potrzeba obsługi transakcji o niskich wartościach. W Polsce rynek ten dopiero zaczyna się rozwijać, jednak już można stwierdzić, że jest to jedna ze strategicznych gałęzi rozwoju usług płatniczych.

– Usługi płatności przez telefon mają w naszym kraju szerokie pole do rozwoju. Nie są co prawda jeszcze wykorzystywane na taką skalę jak w krajach Europy Zachodniej, ale w miarę rozpowszechniania się nowych technologii, stają się coraz bardziej popularne, a wartość płatności mobilnych w Polsce dynamicznie wzrasta, dążąc do wysokiego europejskiego poziomu – ocenia Krzysztof Pawlicki, dyrektor rozwoju biznesu spółki CallPay.

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej form umożliwiających dokonywanie płatności przez telefon komórkowy. Systemy umożliwiające tego typu płatności są dość zróżnicowane. Większość z nich wymaga połączenia z internetem, instalowania określonych aplikacji lub wysyłania SMS-ów.

– Należy rozróżnić dwa główne kierunki rozwoju płatności mobilnych. Technologię zbliżeniową, gdzie wymagany jest po stronie sprzedawcy specjalny terminal z technologią NFC, a po stronie Klienta telefon z odpowiadającą mu kartą. Drugi rodzaj systemów jest mniej wymagający technicznie i w celu wykonania transakcji nie jest potrzebny żaden terminal płatniczy, a nawet obecność sprzedawcy. Proponujemy dokonywanie płatności z pomocą każdego telefonu komórkowego działającego w każdej sieci GSM. Transakcja jest realizowana poprzez wykonanie zwykłego połączenia głosowego. Numer, na który wykonywane jest połączenie określa danego usługodawcę/sprzedawcę lub dany produkt. Podobieństwem karty płatniczej i systemu Callpay jest to, że kupowane produkty są w tej samej cenie, co np. w kiosku. Jedynym dodatkowym kosztem, jaki Klient ponosi to koszt połączenia, które trwa max 5 sekund. Z uwagi na krótki czas transakcji i fakt, że numery CallPay odpowiadające za płatności to standardowe numery określane jako „stacjonarne”, koszt ten jest nie zauważalny dla większości Klientów – tłumaczy Krzysztof Pawlicki.

W systemie CallPay gwarancją dokonania transakcji są potwierdzenia, które mogą być przesyłane drogą SMS lub zamieszczane na stronie internetowej. Za jej pośrednictwem każdy użytkownik otrzymuje indywidualny profil, na którym może na bieżąco śledzić transakcje, rozliczenia, wartości zakupów i historię konta.

Proponowane dziś rozwiązania mogą być wykorzystywane w sprzedaży biletów komunikacji miejskiej i kolejowej, wnoszeniu opłat za parkingi, taksówki a także przy dokonywaniu zakupów w tradycyjnych sklepach oraz przez internet. Zakres usług oferowanych przez firmy oferujące płacenie za pośrednictwem telefonów komórkowych stale się poszerza. Z roku na rok przybywa też osób, które z nich korzystają.

– Płatności mobilne cieszą się coraz większą popularnością, ponieważ kojarzą się z wygodą i dużą oszczędnością czasu. Nie trzeba się martwić, gdy w okolicy nie ma kiosku z biletami lub gdy brakuje nam drobnych. Korzystanie z tego typu rozwiązań wpisuje się w naturalną potrzebę dzisiejszego społeczeństwa, które chce jak najefektywniej wykorzystywać technologiczne rozwiązania, aby ułatwić sobie życie i nadążyć za dynamicznym rozwojem cywilizacyjnym – podsumowuje Krzysztof Pawlicki.

Bank Zachodni WBK realizuje unijną inicjatywę JESSICA

29 marca br. Europejski Bank Inwestycyjny podpisał umowę z pierwszym bankiem komercyjnym w Polsce na obsługę finansową programu JESSICA. Bank Zachodni WBK będzie odpowiadać za udzielanie pożyczek i udostępnianie innych zwrotnych rozwiązań finansowych dla projektów rewitalizacyjnych w Szczecinie.

JESSICA to specjalna inicjatywa Unii Europejskiej, która zapewnia finansowanie projektów rewitalizacji miast takich, jak np. adaptacje niewykorzystywanych zabytkowych budynków. Inwestycje mogą być realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego, spółki lub podmioty działające w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Warunkiem koniecznym jest, aby zrealizowane projekty generowały przychody, a pozyskane pieniądze zostały zwrócone w celu dalszego przekazania ich kolejnym podmiotom. Naszym zadaniem jest ocena opłacalności projektów oraz odpowiedni dobór narzędzia finansowego, które pozwoli na zwrot środków i skierowanie ich na kolejną rewitalizację. Specyfika poszczególnych pomysłów będzie determinować najlepsze rozwiązania. Będziemy udzielać pożyczek, ale też np. poręczeń lub nawet angażować się własnościowo – wyjaśnia Rafał Skowroński. Dzięki inicjatywie JESSICA miasta zyskują ciekawą możliwość finansowania swoich inwestycji na bardzo atrakcyjnych warunkach w stosunku do dostępnych standardowo na rynku komercyjnym.

Bruksela zapowiedziała, że bezzwrotne transfery zarówno dla firm jak i dla samorządów zostaną znacznie ograniczone po 2014 roku. Przejście na efektywniejsze narzędzia zwrotne ma zagwarantować realizację większej ilości ciekawych inwestycji oraz szybsze przeobrażanie krajów członkowskich.

Zachodniopomorskie jest drugim, po wielkopolskim, województwem w kraju, w którym w ramach programu JESSICA wybrano już instytucje udzielające finansowania projektów. Tak zaawansowanych regionów jest w całej Europie tylko kilka. Na terenie woj. zachodniopomorskiego poza Szczecinem środki będą dostępne poprzez BOŚ Bank.

Projekt JESSICA, który zostanie zrealizowany w woj. zachodniopomorskim jest przełomowy. Zmienia schemat dystrybucji środków unijnych z dotacji na instrumenty zwrotne, co zachęci samorządy do inwestowania poprzez zaawansowane rozwiązania finansowe oraz wypromuje wśród nich przedsiębiorczość, co spowoduje, że ich podejście zmieni się z „wydajemy” na „inwestujemy” – mówi Rafał Skowroński, Dyrektor Zarządzający Funduszu Rozwoju Obszarów Miejskich Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego.

W strukturach Banku Zachodniego WBK powstał specjalny zespół dedykowany projektowi. Ze względu na zaawansowanie rozwiązań finansowych dostępnych w programie JESSICA, Fundusz Rozwoju Obszarów Miejskich Szczecińskiego Obszaru Metropolitarnego Banku Zachodniego WBK działa w ramach bankowości inwestycyjnej – mówi Piotr Wiła, członek Komitetu Inwestycyjnego Funduszu. Taka formuła otwiera nas na nowe możliwości strukturyzacji finansowania – podkreśla Piotr Wiła. Za realizację projektu odpowiedzialni są specjaliści doświadczeni w doradztwie kapitałowym dla samorządów.

Następnymi województwami, gdzie program znajdzie się wkrótce na tym etapie realizacji, będą: śląskie, pomorskie i mazowieckie.

Orliki z podciętymi skrzydłami

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat Orlików nie nastraja optymistycznie. Wiele ze zbudowanych obiektów ma wady projektowe i wykonawcze. Lekceważenie prawa budowlanego, oszczędność na materiałach i nieprawidłowe gospodarowanie obiektem to zaledwie kilka z przyczyn takiego stanu rzeczy.

Nawierzchnia Made in China

Jedno z poważniejszych zastrzeżeń dotyczy jakości materiałów. Chodzi tu między innymi o nawierzchnię, która w pierwszych edycjach projektu musiała spełniać normy FIFA. Szybko się z tego pomysłu wycofano, co dało pole do popisu podwykonawcom, korzystających z mało bezpiecznych i nieestetycznych materiałów importowanych z Chin. Najczęściej urzędnicy gmin oszczędzali na tak zwanych piłkochwytach, które miały chronić ogrodzenie przed uderzeniami piłki. Chlubnych wyjątków jest niewiele. W miejscowościach Koszalin oraz Prudnik urzędnicy zdecydowali się zaprojektować i wykonać ogrodzenie LEGI Ballfang, które zostało stworzone specjalnie na potrzeby projektu „Moje boisko – Orlik 2012”.

– Sama wysokość ogrodzenia to jeszcze nie wszystko – mówi Tomasz Fidura z LEGI Polska – Piłka odbijająca się od ogrodzenia może je odkształcić i uszkodzić, a już na pewno tworzy uciążliwy i zbędny hałas. Dlatego Ballfang wyposażony jest w akustyczne tłumiki, które wchłaniają energię kinetyczną, powstającą przy uderzeniu piłki, jednocześnie wyciszając hałas.

Animatorzy bez kwalifikacji

Nawet jeżeli władzom gmin uda się zaprojektować i zbudować idealne boisko, bez oszczędzania na materiałach i podwykonawcach, to jeszcze nie koniec odpowiedzialności. Do jego obsługi dedykowany powinien być profesjonalny trener, pod którego okiem toczyć się będą zajęcia. A najlepiej dwóch lub trzech, ponieważ na najbardziej obleganych boiskach młodzież bawi się od 8 do 22. Jak się jednak okazuje, często albo obiekt nie ma swojego animatora, albo są nim stażyści bez doświadczenia. Tutaj dylemat jest nawet poważniejszy, nie są bowiem jasno określone kwalifikacje, jakie ów trener – animator musiałby spełniać. Dlatego gminy korzystają z Orlików jako z nowych miejsc pracy i w ten sposób walczą z lokalnym bezrobociem, zatrudniając ludzi z przypadku, albo całkowicie odpuszczają temat. Tak jak w Grudziądzu, gdzie z powodu braku moderatora, Orlik przez całe wakacje stał nieużywany, a młodzież zamiast grać w piłkę, oglądała bramę zamkniętą na kłódkę.

Co dalej z Orlikami?

NIK przeprowadza właśnie kontrolę w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Niezależnie od jej wyników, z rządowego projektu „Moje boisko – Orlik 2012” wynika parę pozytywnych przesłanek. Akcja na tak dużą skalę w znaczący sposób wpłynęła na promocję sportu w Polsce. I poprawiła infrastrukturę, przynajmniej, jeżeli chodzi o ilość, ale niestety nie o jakość. Dopóki urzędnicy będą oszczędzać na materiałach czy obsłudze, projekt może okazać się krótkofalowym zrywem, po którym pozostaną zapuszczone, nienadające się do użytku boiska.

Wyłudzili blisko 170 tys. zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych

Kaliscy policjanci zajmujący się przestępczością gospodarczą zatrzymali 4 mężczyzn, którzy na fikcyjnie zatrudnione, niepełnosprawne osoby, wyłudzili blisko 170 tys. zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych. Mężczyźni usłyszeli zarzuty wyłudzenia oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 8 lat więzienia.

Policjanci zajmujący się przestępczością gospodarczą dokonują wyrywkowych kontroli firm pod kątem celowości wydawanych środków z funduszy strukturalnych. Pod koniec ubiegłego roku zainteresowali się kaliską firmą, która prowadząc działalność zatrudniała 12 osób. Policjantów zaabsorbował profil prowadzonej działalności i zatrudnione osoby pracujące w małym mieszkaniu właściciela. Jak się okazało, firma ta korzystała z dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Działalność była zarejestrowana na 34-letniego mieszkańca Kalisza. Jak ustalono, w rzeczywistości firma nie prowadziła jednak żadnej działalności – była jedynie zarejestrowana, a zatrudnione w niej osoby były fikcyjne lub nie posiadały uprawnień do pobieranych świadczeń. Oprócz właściciela firmy w proceder zamieszanych było jeszcze 3 mężczyzn – mieszkańców Kalisza, w wieku od 39 do 44 lat. Część z tych osób wchodziła w konflikty z prawem i była w przeszłości notowana przez policjantów.

Szacuje się, że łącznie od września 2010 r. do marca 2011 r. przestępcy wyłudzili z funduszu blisko 170 tysięcy złotych. Wszyscy usłyszeli zarzuty wyłudzenia oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 8 lat więzienia.

Decyzją kaliskiego sądu zatrzymany 34-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Wobec pozostałych prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe i dozór.

Polacy czekają na gaz łupkowy

O warunkach do poszukiwania i wykorzystania gazu łupkowego oraz szansach na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski mówił premier Donald Tusk w Centrum Nauki Kopernik, podczas konferencji poświęconej gazowi łupkowemu.

– Dziś trwa debata ważna dla przyszłości całego kraju. Dyskusja i działania dotyczące gazu wpisują się w strategię bezpieczeństwa energetycznego, zarówno Europy, jak i Polski – podkreślił szef rządu. Jak dodał doświadczamy dziś tego, że gaz i ropa stały się strategicznym czynnikiem politycznym. – Dlatego poszukiwania własnych źródeł energii muszą stanowić priorytet dla Polski, a podobnie dzieje się w innych krajach europejskich – wyjaśnił premier.

Donald Tusk przypomniał, że w perspektywie 10 lat produkcja gazu w Europie spadnie, a zużycie w Europie i Polsce wzrośnie. – To oznacza, że trzeba wykorzystać każdą szansę na znalezienie nowych źródeł energii – zaznaczył. – Dlatego uwzględniając wszystkie okoliczności technologiczne, ekologiczne i finansowe jesteśmy zdeterminowani, aby poszukiwania i wykorzystanie gazu łupkowego w Polsce stało się faktem – powiedział szef rządu.

Premier życzył uczestnikom konferencji poświęconej gazowi łupkowemu maksymalnej ilości praktycznych wniosków. – Polacy na ten gaz czekają – powiedział Donald Tusk.

Podczas konferencji przedstawiane są najnowsze osiągnięcia techniczne w zakresie potencjału wydobywczego i eksploatacji złóż, w tym m.in. metody oceny pokładów gazu łupkowego wynikające z właściwości skał. Uczestnicy rozmawiają także na temat formacji skał łupkowych. Wiedza ta jest jednym z podstawowych warunków właściwej oceny perspektyw dla polskich projektów w zakresie eksploatacji pokładów gazu łupkowego.

Według ekspertów konsumpcja gazu ziemnego w Europie do 2020 roku wzrośnie o 90 miliardów m3. W tym samym czasie produkcja tego gazu spadnie o 102 miliardy m3. Oznacza to wielką szansę dla niekonwencjonalnych złóż, jakim jest gaz łupkowy.

Według wstępnych szacunków wielkość zasobów gazu łupkowego może wynosić od 1 do 3 bln m3. Rząd wydaje polskim i zagranicznym firmom koncesje na prowadzenie poszukiwań. Trwają już próbne odwierty, które pomogą określić wielkość pokładów i możliwości ich komercyjnej eksploatacji. Jeśli występowanie gazu łupkowego w Polsce zostanie potwierdzone, a jego wydobycie okaże się ekonomicznie opłacalne, surowiec ten może odegrać znaczącą rolę na krajowym rynku energii, doprowadzając do większej dywersyfikacji i niezależności od zewnętrznych dostaw gazu. Do tej pory rząd wydał koncesje 24 firmom.

Konferencja jest pierwszym z cyklu spotkań, których tematyka obejmuje kwestie poszukiwań i eksploatacji złóż gazu łupkowego. Kolejne edycje będą poświęcone zagadnieniom środowiskowym, najnowszym technikom wydobycia oraz produkcji gazu w Polsce i Europie, a także korzyści płynących z eksploatacji gazu łupkowego.

Organizatorami konferencji są ORLEN Upstream, spółka Grupy Kapitałowej PKN ORLEN zajmująca się poszukiwaniem, rozpoznaniem i wydobywaniem złóż węglowodorów, Energy and Geoscience Institute – University of Utah, największe na świecie konsorcjum technologii nauk o Ziemi, oraz Schlumberger Innovation Center.
***
Eksploatacja gazu łupkowego jest jednym z elementów strategii zwiększania bezpieczeństwa energetycznego Polski. W 2009 roku rząd przyjął dokument „Polityka energetyczna Polski do 2030 r.”, który zakłada m.in. budowę gazoportu w Świnoujściu, budowę co najmniej dwóch elektrowni atomowych, zwiększenie wydobycia w kopalniach i inwestycje w poszukiwanie nowych złóż, a także rozbudowę magazynów gazu i systemu przesyłowego w Polsce.

Budowa gazoportu

Pierwsze wzmianki o potrzebie budowy gazoportu nad Bałtykiem sięgają lat 90. W 1996 roku powstał plan budowy terminalu w Gdańsku, w pobliżu Naftoportu. W latach 2000 – 2001 planowano budowę gazoportu w okolicach Szczecina. Ostatecznie wybrano Świnoujście. Od 2008 roku realizacja projektu przyspieszyła: wydano niezbędne decyzje środowiskowe i pozwolenie na budowę, zapewniono finansowanie (także z funduszy unijnych), przyjęto specustawę ułatwiającą budowę, podpisano umowę z wykonawcą, zapewniono import skroplonego gazu. Dzięki tej inwestycji skroplony gaz (LNG) będzie mógł być dostarczany do Polski drogą morską. Początkowo roczna przepustowość terminalu wynosić będzie 5 mld m3, co stanowi ok. 1/3 krajowego zapotrzebowania na gaz. Gazoport pozwoli na zdywersyfikowanie dostaw gazu. Budowa rozpoczęła się we wrześniu 2010 roku, a zakończy się w 2014 roku.

Budowa elektrowni atomowych

Rząd planuje budowę co najmniej dwóch elektrowni, a pierwsza z nich miałaby zostać uruchomiona w 2020 roku. Realizacja programu budowy elektrowni rozpoczęła się w 2009 roku. Rząd powołał specjalnego pełnomocnika ds. energetyki jądrowej, a także przygotował szczegółowy harmonogram inwestycji oraz listę potencjalnych lokalizacji. W lutym 2011 roku rząd przyjął projekt nowego prawa atomowego. Stworzy ono przejrzyste i stabilne ramy prawne dla budowy i funkcjonowania elektrowni jądrowych oraz zapewnieni bezpieczeństwo jądrowe i ochronę radiologiczną kraju. Kolejnym etapem będzie wybór odpowiedniej lokalizacji i podpisanie kontraktu na budowę pierwszej elektrowni. Równolegle prowadzone są prace związane z pozyskaniem nowoczesnych technologii do budowy i wyposażenia elektrowni.

Wykorzystanie krajowych zasobów energii

Aby zwiększyć możliwości produkcyjne polskich kopalń, rząd przekazał w 2010 roku 400 mln zł górnictwu węgla kamiennego. W 2012 roku dobiegnie końca budowa kopalni gazu ziemnego i ropy naftowej Lubiatów – Międzychód – Grotów.

Kontrakty gazowe

Dostawy surowców energetycznych do Polski gwarantują także wieloletnie umowy międzynarodowe. W czerwcu 2009 roku rząd podpisał umowę z Katarem na dostawy skroplonego gazu. Umowa przewidująca dostarczanie 1,5 mld m3 gazu LNG rocznie będzie obowiązywać od 2014 do 2034 roku. Rząd wynegocjował także nową umowę z Rosją. Jest ona gwarancją zwiększonych dostaw gazu z kierunku wschodniego do 2022 roku i nieprzerwanego przesyłu gazu przez terytorium Polski gazociągiem jamalskim do 2019 roku. Polska otrzymuje również gaz z kierunku zachodniego.

Rozbudowa magazynów i systemu przesyłowego

Do 2015 roku całkowita pojemność magazynów gazowych wzrośnie z 1,66 mld m3 obecnie do ponad 3 mld m3. Trwa rozbudowa zbiorników w Wierzchowicach, Mogilnie, Strachocinie, Husowie oraz budowa nowego magazynu w Kosakowie. W 2009 roku do eksploatacji oddano magazyn w Daszewie, a w 2010 roku zakończyła się budowa zbiornika w Bonikowie.

Do 2014 roku w Polsce powstanie prawie 1 tys. km sieci przesyłowych gazu ziemnego. Obecnie sieć liczy 9,7 tys. km. W 2011 roku zwiększeniu ulegną możliwości przesyłowe w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej. W okolicach Cieszyna budowane jest gazowe połączenie z Czechami. W sierpniu 2009 roku zapewniono środki na budowę gazociągu Włocławek – Gdynia, a w maju 2010 roku – gazociągu Jeleniów – Dziwiszów. Trwają prace projektowe nad kolejnymi gazociągami. Najważniejsze z nich powstaną w północno-zachodniej i środkowej Polsce (Szczecin – Lwówek, Świnoujście – Szczecin, Szczecin – Gdańsk, Rembelszczyzna – Gustorzyn, Gustorzyn – Odolanów) oraz na Dolnym Śląsku.

Impel – dobry rok, zysk operacyjny wyższy o ponad 30 %

Grupa Impel – największa w kraju grupa firm świadczących usługi dla biznesu – osiągnęła w 2010 roku przychody ze sprzedaży na poziomie 1 mld 110 milionów złotych, co oznacza wzrost o ponad 77 milionów złotych tj. 7,5% w stosunku do roku 2009. Grupa wypracowała zysk operacyjny w wysokości ponad 64 miliony złotych i był on wyższy, od osiągniętego w analogicznym okresie roku ubiegłego, o 16 milionów złotych tzn. o ponad 30%.

Wzrost wyniku operacyjnego został osiągnięty pomimo ponad 10 mln zł dodatkowego kosztu Zintegrowanego Sytemu Informatycznego, który od stycznia 2010 roku obciąża rachunek kosztów Grupy Impel. Utrzymany został trwający od trzech lat trend istotnej poprawy wyników. Uzyskany w roku 2010 wynik netto wynosi 52,7 mln zł i jest wyższy od analogicznego okresu ubiegłego roku o 19,2 mln zł.

„Dobre wyniki w roku 2010 uzyskane zostały przede wszystkim dzięki konsekwentnemu doskonaleniu od 3 lat procesów wewnętrznych, dzięki czemu uzyskaliśmy oszczędności kosztowe. Zwiększenie efektu skali poprzez centralizację zakupów, tańsza logistyka dostaw usług poprawiły również rentowność sprzedaży. Wzrost przychodów o 7,5% w 2010 roku był także źródłem poprawy wyników. Kluczowym elementem naszej strategii w okresie kryzysu było promowanie usług Impela, jako narzędzia do restrukturyzacji kosztów naszych klientów. Poprawie wyników w ostatnich trzech latach towarzyszyła zdecydowana poprawa jakości naszych usług, dzięki zrealizowanym programom jakościowym, a również coraz szerszemu wykorzystaniu platformy obsługi i monitorowania usług dostarczanych do Klienta – Contact Center. Przyszłość naszych usług widzimy w działaniach integrujących wydzielane przez Klientów usługi kształtującej naszą pozycję również jako rynkowego brokera usług, dostarczanych w optymalnych kosztowo pakietach, ze szczególnym uwzględnieniem łączenia najlepszych cech z ofert wielu podwykonawców usług podstawowych.” – podkreśla Grzegorz Dzik, prezes Impel SA.

W roku 2010 rok dwie największe jednostki – Obsługa Nieruchomości (usługi porządkowe i techniczna obsługa nieruchomości) oraz Ochrona zanotowały wzrost przychodów ze sprzedaży z 875 mln zł w 2009 do 937 mln zł w 2010. Rentowność uzyskana przez te segmenty (z uwzględnieniem opłat za zarządzanie strategiczne) jest na poziomie zbliżonym do analogicznego okresu roku 2009 – Obsługa Nieruchomości 5,8%, Ochrona 7,8%. Istotną poprawę obserwujemy w segmencie Dystrybucja, którego rentowność wzrosła z wartości ujemnych do 6,8%.

„Zwiększenie poziomu rentowności operacyjnej Grupa Impel uzyskała poprzez poprawę efektywności wykonywania usług. Obniżamy koszty zwiększając liczbę podwykonawców zewnętrznych w podstawowych segmentach naszej działalności, czyli Obsłudze Nieruchomości i Ochronie. Firmy te świadczą usługi w naszym imieniu, na zasadach konkurencyjności, a my dbamy, aby poziom wykonywanych usług był zgodny ze standardami obowiązującymi w naszych spółkach”. – dodaje Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impel SA.

Wdrożenie Zintegrowanego Systemu Informatycznego usprawniło procesy wewnętrzne. Zwiększone obciążenie Grupy kosztem wprowadzenia sytemu udało się zniwelować poprzez poprawę efektywności zarządzania i realne obniżenie poziomu kosztów pośrednich organizacji.

„Zwiększenie sprawności zarządzania w części back office wiąże się dla Grupy z obniżeniem udziału kosztów pośrednich w organizacji. Poprawa bieżącej płynności finansowej poprzez lepszą kontrolę spływu należności oraz obniżenie kosztów finansowania zewnętrznego i stabilizacji poziomu zadłużenia to czynniki mające istotny wpływ na wyniki uzyskane w roku 2010. Konsekwentne wprowadzanie systemowych zmiany w zarządzaniu Grupą Kapitałową skutkuje widoczną poprawą nie tylko wewnętrznych procesów ale ma również wpływ na zadowolenie klientów. Nasze wyniki finansowe są bardzo dobrze odbierane również przez inwestorów, a wzrost wartości akcji Impel SA w ciągu minionego roku był szybszy, niż wzrost głównych wskaźników giełdowych. Atrakcyjność inwestycyjna naszej Grupy wynika również z faktu wypłaty godziwej dywidendy dla akcjonariuszy, co plasuje Impel wśród 30 najlepszych płatników dywidendy” – mówi Grzegorz Dzik, prezes Impel SA.

Kluczowym elementem strategii w kolejnym okresie trzyletnim 2011 – 2013 będzie zwiększanie wyników dzięki większej dynamice sprzedaży. Źródłem wzrostów sprzedaży będzie rozwój przez akwizycje, jak również uruchamianie kolejnych obszarów usługowych.

„Będziemy przekazywać nasze standardy zarządzania, które w ostatnich latach były głównym źródłem poprawy naszych wyników Klientom w ramach nowej linii produktowej Business Solution, zawierającej zintegrowaną usługę rachunkowości, obsługę kadrowo – płacową i zarządzanie obniżaniem kosztów pracy. Dotychczasowe przejęcie tych usług u kilku Klientów, w tym w dwóch spółkach giełdowych, potwierdziło dużą opłacalność przekazania Impelowi tego typu obsługi” – dodaje Wojciech Rembikowski. wiceprezes Impel SA.

Polska najlepszym miejscem do inwestycji w Europie Środkowej i Wschodniej

Polska zajęła 36. miejsce w rankingu najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie krajów dla funduszy Venture Capital i Private Equity, wynika z raportu przygotowanego przez Uniwersytet Nawarry we współpracy z firmą doradczą Ernst & Young. W zestawieniu, które powstało dla 80 krajów świata na podstawie kalkulacji indeksu atrakcyjności inwestycyjnej, Polska wyprzedziła wszystkie państwa regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Na szczycie rankingu znalazły się USA, Wielka Brytania i Kanada.

Ranking atrakcyjności inwestycyjnej dla funduszy Venture Capital i Private Equity przygotowano po raz drugi. W pierwszej edycji, w 2007 roku, Polska zajęła 35. miejsce, jednak nasz kraj wyprzedzili wtedy np. Czesi i Turcy, którzy w tym roku znaleźli się w rankingu na dalszej pozycji niż Polska. Na indeks atrakcyjności inwestycyjnej kraju, na podstawie którego tworzony jest ranking, składają się takie czynniki jak: aktywność ekonomiczna kraju, głębokość rynku kapitałowego, uwarunkowania podatkowe, ochrona inwestorów i standardy ładu korporacyjnego, jakość kapitału ludzkiego, kultura i poziom rozwoju przedsiębiorczości.

– Na szczycie rankingu znalazły się kraje zamożne, których rynki kapitałowe są wysoko rozwinięte. Lokowanie kapitału w USA czy Wielkiej Brytanii wciąż wiąże się ze zdecydowanie niższym ryzykiem niż inwestowanie w Chinach czy nawet w Polsce. Stąd w rankingu niższe pozycje krajów rozwijających się – tłumaczy Brendan O’Mahony, Partner Zarządzający działem Doradztwa Transakcyjnego w Ernst & Young Polska.

Wśród krajów, z którymi Polska najczęściej rywalizuje o napływ kapitału, nasza gospodarka została sklasyfikowana zdecydowanie najwyżej w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej. Najbliżej Polski znaleźli się Czesi (37. pozycja – spadek o 3 miejsca w porównaniu do roku 2007), Turcy (39.), Węgrzy (40. – awans o 3 pozycje) i Rosja (41.). Bardzo słabo oceniona została Słowacja (62.) i najnowsi członkowie UE – Bułgaria (51.) i Rumunia (60.).

Polska w rankingu atrakcyjności najlepiej wypadła w kategorii aktywności ekonomicznej. Pod względem wielkości gospodarki zostaliśmy sklasyfikowani na 20-tym miejscu na świecie. 4 miejsca wyżej niż w roku 2007. Biorąc pod uwagę wzrost PKB w średnim okresie zajęliśmy 19 pozycję. W porównaniu z rokiem 2007 awansowaliśmy również aż o 31 pozycji w kategorii bezrobocie: z 74 miejsca na 43. pozycję wśród branych pod uwagę krajów.

Najsłabiej wypadliśmy w kategorii głębokości rynku kapitałowego. W porównaniu z rokiem 2007 Polska spadła o 6 pozycji – z miejsca 44 na 50. Stało się tak pomimo jednej z największych na świecie aktywności IPO (16 miejsce) i rosnącej ilości fuzji i przejęć na rynku (z 34 miejsca w roku 2007 na 27 w 2011).

– Nie da się ukryć, że Giełda Papierów Wartościowych odczuła światowy kryzys, co było widoczne we wskaźnikach i wycenach spółek. Spadły one z wyższego poziomu niż indeksy i wyceny spółek na innych rynkach kapitałowych. Wpływ tej korekty na GPW widać więc w rankingu atrakcyjności – mówi Brendan O’Mahony. – Mimo to udało nam się wyprzedzić wszystkie kraje Europy Środkowej i Wschodniej i z tego powinniśmy się cieszyć. To z Czechami, Węgrami, Słowakami, Ukrainą czy Rosją rywalizujemy o napływ kapitału inwestycyjnego. Mniejszą konkurencją są dla nas np. Singapur czy USA, które zajęły miejsca w ścisłej czołówce – mówi Brendan O’Mahony.

Z punktu widzenia funduszy Venture Capital ważniejsza od głębokości rynku kapitałowego jest ogólna kultura przedsiębiorczości, na którą składa się między innymi poziom innowacyjności, wydatki na badania i rozwój oraz ogólne uwarunkowania biurokratyczne związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. W tej kategorii Polska zajęła 39 miejsce. Najbardziej zaważyły na tym kwestie regulacyjne związane z łatwością założenia, prowadzenia i zamknięcia biznesu w naszym kraju.

Prognoza ekspertów firmy doradczej Ernst & Young dla Polski przygotowana na podstawie analizy danych z rankingu najbardziej atrakcyjnych gospodarek dla funduszy VC i PE, jest optymistyczna.

– Biorąc pod uwagę to w jaki sposób kryzys dotknął najbliższych sąsiadów Polski oraz fakt, że wielu polskim firmom przed kryzysem udało się zakumulować znaczące ilości kapitału, pozycja wyjściowa dla prowadzenia transakcji międzynarodowych fuzji i przejęć przez polskie firmy jest bardzo korzystna – komentuje Brendan O’Mahony. – Te transakcje zwiększą konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i będą działały stymulująco na całą gospodarkę dzięki zwiększaniu wartości rynku kapitałowego i transferowi wiedzy.

TVN CNBC najpopularniejszą stacją telewizyjną wśród inwestorów

Inwestorzy i analitycy wskazali kanał TVN CNBC jako najpopularniejszą stację telewizyjną, w ramach badania WarsawScan przeprowadzonego przez NBS Communications. Badania te są cennym źródłem wiedzy o oczekiwaniach inwestorów w zakresie komunikacji i informacji niezbędnych w ocenie atrakcyjności inwestycyjnej spółek. Zrealizowane zostały w dniach 1 – 11 marca 2011 r.

W WarsawScan wzięło udział 69 analityków i zarządzających aktywami reprezentujących krajowe domy maklerskie, fundusze inwestycyjne i emerytalne oraz instytucje zarządzające aktywami. Badaniem objęte zostało 60 spółek o największym udziale w obrotach GPW w roku 2010 r., a także rosnąca grupa firm zagranicznych, notowanych na warszawskim parkiecie. Badania zostały zrealizowane przez agencję badawczą ARC Rynek i Opinia (partner badania) metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) w dniach 1 – 11 marca 2011 r.

WarsawScan to badania jakościowe, których celem jest ocena jakości relacji inwestorskich prowadzonych przez spółki notowane na warszawskiej giełdzie. Są prowadzone przez NBS od roku 2003.

Grupa TP sprzedaje Emitela funduszowi Montagu Private Equity za 1,7 mld zł

Grupa TP podpisała przedwstępną umowę sprzedaży Emitela, wiodącego polskiego operatora naziemnej infrastruktury radiowo-telewizyjnej. Kupującym jest jeden z czołowych funduszy private equity w Europie – Montagu Private Equity. Wartość transakcji wyniosła 1,7 mld zł.

– Ta umowa jest wynikiem strategii Grupy TP, która zakłada koncentrację na naszej podstawowej działalności. Jesteśmy też przekonani, że Montagu, jako nowy właściciel, zapewni dalszy dynamiczny rozwój Emitela – powiedział Maciej Witucki, prezes Grupy TP.

– To pierwsza bezpośrednia inwestycja Montagu w Polsce i druga inwestycja w Europie Środkowowschodniej. Emitel świadczy usługi niezbędne dla odbiorców w atrakcyjnych i wzrostowych segmentach rynku. W oparciu o jej dotychczasową, efektywną działalność, planujemy rozwijać usługi dla nadawców i operatorów telekomunikacyjnych w Polsce. Chcemy wspierać doświadczony zespół menedżerski spółki w dalszym rozwoju Emitela, jako niezależnego operatora infrastruktury radiowo-telewizyjnej oraz telekomunikacyjnej w Polsce – powiedział Michał Chałaczkiewicz, Partner Montagu odpowiedzialny za inwestycje funduszu w Europie Środkowowschodniej.

Transakcja wymaga zgody Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W transakcji zakupu Emitela wyłącznym doradcą finansowym Montagu był Bastion Group, a doradcą prawnym kancelaria Allen & Overy. Ernst & Young, Arthur D. Little oraz Solon Management Consulting wspierały Montagu w procesie badania spółki.

Wyłącznym doradcą finansowym Grupy TP był Rothschild, a doradcą prawnym kancelaria White & Case. Grupę TP w procesie sprzedaży wspierał również PwC.

Podatnicy w tym roku złożyli już 345 tys. formularzy PIT za pośrednictwem Internetu

Podatnicy złożyli w tym roku już ponad 345 tys. zeznań za pośrednictwem Internetu. To prawie o 21 tys. więcej niż w całym 2010 r., a do końca okresu rozliczeniowego zostało jeszcze półtora miesiąca.

Już czwarty rok podatnicy mają możliwość przesyłania deklaracji rocznych przez Internet. Przełomowy dla upowszechnienia tej formy rozliczania był kwiecień 2009 r., kiedy powstała możliwość składania pierwszych zeznań PIT-37 bez podpisu kwalifikowanego. Umożliwiło to skokowy wzrost korzystania z systemu e-Deklaracje służącego do rozliczeń przez Internet – podczas gdy w 2008 r. skorzystało z niego 390 podatników, to rok później już blisko 90 tys. (z tego prawie 80 tys. złożyło zeznania bez podpisu kwalifikowanego).

W 2010 r. rozszerzono katalog deklaracji przesyłanych bez podpisu kwalifikowanego o PIT-36, PIT-36L, PIT-38 i PIT-39. Liczba przesłanych zeznań w 2010 r. wzrosła dzięki temu niemal czterokrotnie, do 324 tys.(w tym 300 tys. bez podpisu kwalifikowanego).

W tym roku bez podpisu elektronicznego można składać kolejne zeznania: PIT-28, PIT-16A, PIT-19A wraz z załącznikami, a także wniosek PIT-16 oraz korektę deklaracji. Dodatkowym udogodnieniem dla osób rozliczających PIT-36 i PIT-37 wspólnie z małżonkiem jest brak wymogu składania przez drugiego z małżonków pełnomocnictwa (UPL-1).

Dzięki tym ułatwieniom w tym roku, jeszcze przed największym natężeniem składania zeznań, złożono o ponad 20 tys. zeznań więcej niż przez cały 2010 rok.

Chociaż wciąż więcej osób rozlicza się z urzędem skarbowym „papierowo”, e-Deklaracje stają się coraz bardziej popularne, a podatników przekonuje oszczędność czasu i pieniędzy oraz bezpieczeństwo danych.

Wszystkich, którzy jeszcze nie złożyli zeznania za 2010 r., a chcą się dowiedzieć jak zrobić to przez Internet, zachęcamy do obejrzenia filmów na kanale Ministerstwa Finansów na portalu YouTube.

Konkurs „Młodzi w Łodzi – Mam Pomysł na Biznes”

„Młodzi w Łodzi – Mam Pomysł na Biznes” to konkurs Prezydenta Miasta Łodzi na najlepszy biznesplan, adresowany do młodych przedsiębiorców oraz osób poważnie myślących o założeniu własnej działalności gospodarczej.

Udział w konkursie mogą wziąć wszystkie początkujące firmy (działające nie dłużej niż 12 miesięcy) oraz młode osoby w wieku od 18 do 35 roku życia, które mają swój pomysł na biznes, chcą go urzeczywistnić, a dodatkowo są otwarte na otrzymanie od organizatorów konkursu wsparcia.

Konkurs rozpatrywany jest w dwóch kategoriach:

„ogólnej” – dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą (max. 1 rok) w Łodzi lub osób deklarujących założenie własnej działalności gospodarczej w Łodzi w wyniku udziału w konkursie,

„studenci” – dla studentów łódzkich uczelni.
Uczestnicy konkursu otrzymają kompletny wachlarz usług potrzebnych do realizacji swoich marzeń biznesowych. Główna nagroda to 100 tys. zł oraz 2 nagrody po 10 tys. zł – w obu kategoriach.

PGNiG SA podpisało aneks do umowy ze spółką Gazprom/Gazprom Export

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA podpisało 21 marca 2011 roku aneks do Kontraktu Jamalskiego z dnia 25 września 1996 r. ze spółką Gazprom/Gazprom Export dotyczący zwiększenia maksymalnych dobowych ilości kontraktowych gazu ziemnego w punkcie zdawczo-odbiorczym Wysokoje na granicy polsko-białoruskiej z poziomu 9,36 mln m3 do poziomu 13,95 mln m sześc. na dobę wg polskiej normy.

Roczna ilość kontraktowa gazu ziemnego przewidziana do odbioru przez PGNiG SA w 2011 r. nie ulega zmianie i wynosi 9,77 mld m sześc. wg polskiej normy.

Konieczność zapewnienia większych dostaw w ciągu doby do sytemu wynikała z powodu gwałtownych spadków temperatur począwszy od 20.02.2011 r. W związku z tym, że była to końcówka sezonu zimowego, podziemne magazyny gazu były wypełnione jedynie w ok. 15 procentach (efekt bardzo mroźnego grudnia 2010 roku, kiedy zanotowano rekordowe miesięczne zużycie gazu). Aby uniknąć konieczności wprowadzania ograniczeń dostaw gazu dla wszystkich klientów przemysłowych, co nie byłoby korzystne dla polskiej gospodarki (kilkudniowe ograniczenie wprowadzono na podstawie umowy handlowej jedynie dla PKN Orlen), PGNiG SA w lutym br. wystąpiło do Gazpromu o zwiększenie dostaw gazu. Zwiększone odbiory gazu PGNiG SA rozpoczął 23 lutego br.

Podpisując aneks PGNiG SA oraz Gazprom/Gazprom Export uzgodniły, że ilości gazu ziemnego odebrane w punkcie zdawczo-odbiorczym Wysokoje w poszczególnych dobach, powyżej poziomu 9,36 mln m3 wg polskiej normy zostaną opłacone przez PGNiG zgodnie z ceną wyliczoną na podstawie obowiązujących w momencie zawarcia Aneksu warunków Kontraktu Jamalskiego i powiększoną o 3,5%. Kwota ta ma pokryć dodatkowe koszty związane ze zwiększeniem dostaw. Z tego tytułu za zwiększenie dobowych ilości gazu przesłanego przez Wysokoje w dniach 23-28 lutego 2011 r. PGNiG SA zapłacił ok. 1,2 mln PLN.

Aneks będzie obowiązywał do 31 grudnia 2011 roku. Dzięki temu PGNiG SA będzie miał możliwość odbioru zwiększonych dobowych ilości kontraktowych do 31 grudnia 2011 r. Niewykluczone, że z tej możliwości skorzysta jeszcze w tym roku w związku z zaplanowanym na czerwiec zakończeniem rozbudowy PMG Strachocina, którego pojemność zwiększy się ze 150 mln m3 do 330 mln m3, a także z oddaniem do użytku rozbudowanego PMG Wierzchowice, którego pojemność zwiększy się z 600 mln m3 do 1,2 mld m3.

Zapisy na obligacje IIF S.A.

IIF Spółka Akcyjna planuje przeprowadzić na przełomie marca i kwietnia 2011 roku emisję obligacji zwykłych, niezabezpieczonych o wartości maksymalnej 4 000 000 złotych, której organizatorem jest NWAI Dom Maklerski Spółka Akcyjna. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na sfinansowanie objęcia certyfikatów inwestycyjnych funduszu Internet Ventures FIZ lub na inne projekty inwestycyjne.

IIF S.A. jest wiodącym funduszem technologicznym wczesnego etapu inwestującym na terenie Polski i Europy Środkowo – Wschodniej. Obszarami zainteresowania inwestycyjnego IIF są projekty z dziedzin consumer finance, e-commerce, nowych elektronicznych mediów, rozwoju i produkcji usług IT. Kadra IIF stoi za sukcesami takich spółek jak Comarch, Software Mind, Moje Rachunki, czy Inteligo.

Szczegółowe informacje odnośnie IIF SA i warunków emisji znajdują się na stronie NWAI Dom Maklerski http://www.nwai.pl/

Polski Internet i internauci w 2011 roku

Aż 36 procent mężczyzn i 25 procent kobiet ukrywa przed partnerami życiowymi swoją aktywność w Internecie. O ile bankowość internetowa, pornografia i hazard to domena męskiej części internautów, to kobiety ukrywają przede wszystkim swoje zakupy internetowe. Aż 24 procent kobiet obawia się, że ich partner zobaczy, że oglądały pornografię w sieci.

Badanie przedstawiające obecną sytuację w sieci zaprezentowała firma Microsoft, która przeprowadziła je w 21 krajach Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki. 69 procent internautów obawia się wirusów, które mogą pobrać przeglądając strony internetowe. Ważne są dla nich także bezpieczeństwo danych, prywatność, szybkość działania oraz to, by interfejs stron oraz mechanizmy zakupowe czy bankowe były jak najprostsze. Już dziś domagamy się materiałów video w jakości HD i w trójwymiarze.

Badanie przeprowadzono poprzez portal MSN na grupie ponad 11 551 internautów na przełomie lutego i marca 2011 roku.

Dla polskich respondentów biorących udział w badaniu, najważniejszym czynnikiem podczas surfowania po Internecie jest prędkość dotarcia do informacji (70%). Spytani o treść, na którą mogliby poczekać dłużej, 47% wskazało na pliki wideo, 46% na serwisy informacyjne, a 42% na pliki muzyczne. Jednocześnie polscy internauci są bardziej wyczuleni na kwestie bezpieczeństwa w porównaniu do ich kolegów z innych państw regionu EMEA. W przypadku gdy podejrzewamy, że plik może być zainfekowany, 61 procent z nas nie pobiera go. Bezpieczeństwo internetowe nie ma znaczenia dla 5 procent polskich internautów.

„Należy pogratulować ostrożnościowego podejścia Polaków do treści pobieranych z Internetu,” – powiedział Patryk Góralowski z polskiego oddziału firmy Microsoft, odpowiedzialny za rozwój platformy Internet Explorer 9 na polskim rynku. – „Cieszę się, że nasze działania wskazujące na możliwe zagrożenia wynikające z nieodpowiedzialnego i lekkomyślnego używania Internetu zaowocowały takim wynikiem. Bezpieczeństwo było jednym z najważniejszych obszarów podczas prac nad Internet Explorer 9.”

Internauci w Europie jednak lubią ryzyko. Aż 32 procent konsumentów przyznaje się do pobierania z Internetu podejrzanych plików. Najbardziej beztroskie podczas przeglądania Internetu są młodzi ludzie w wieku 14 -17 lat. Aż 57% z nich naraża się na ryzyko cyber-ataku pobierając podejrzane pliki.

Prywatność jest głównym zmartwieniem zarówno mężczyzn, jak i kobiet
Badanie wskazało, że duża liczba par ukrywa przed sobą, co tak naprawdę oglądają w Internecie. Tak jak w życiu realnym to mężczyźni okazują się być bardziej skryci: 36% z nich obawia się odkrycia przez partnerki ich aktywności online, podczas gdy wśród kobiet, takiej sytuacji obawia się tylko 25% badanych. Jeżeli chodzi o ukrywane przez mężczyzn strony, prowadzi bankowość internetowa (62%), zaraz za nią są strony zawierające treści pornograficzne (60%). Jeden na pięciu mężczyzn (20%) obawia się ujawnienia swoich skłonności do hazardu.

Może się wydawać, że to kobiety są bardziej skłonne do ukrywania zakupów w sklepach internetowych, jednak badanie pokazuje, że jest inaczej. Aż 36% badanych mężczyzn wolałoby utrzymać swoje zakupy w Internecie w tajemnicy, podczas gdy wśród kobiet jest to 32%. Dwadzieścia cztery procent kobiet obawia się, że ktoś może zobaczyć strony zawierające treści pornograficzne, które odwiedziły.

„Nasze badanie pokazało, że ponad jedna czwarta użytkowników Internetu poświęca więcej czasu na wybór papieru toaletowego niż na wybór przeglądarki internetowej, co sugeruje, że ludzie nie doceniają wpływu, jaki wybór przeglądarki ma na ich bezpieczeństwo podczas przeglądania stron internetowych,” – powiedział Góralowski. – „Przeglądarka może pomóc w utrzymaniu prywatności podczas przeglądania stron internetowych. Internet Explorer 9 oferuje tryb przeglądania InPrivate, który uniemożliwia innym użytkownikom komputera poznanie odwiedzonych przez ciebie stron. Ma też funkcję ochrony przed śledzeniem zachowań internautów, co uniemożliwia zbieranie przez firmy informacji o historii przeglądanych stron internetowych przez internautów, którzy odwiedzili ich stronę.”

Konsumenci generalnie nie są zadowoleni ze stanu sieci

Badanie firmy Microsoft pokazało, że 92% ankietowanych uważa, że dzisiejsze strony internetowe stać na więcej niż pokazują, podczas gdy 65% postrzega Internet jako źródło zawierające strony różnej jakości.

Konsumenci pragną lepszej jakości rozrywki online. Ponad połowa badanych (57%) powiedziała, że chce oglądać w internecie filmy w jakości HD, a ponad jedna trzecia (36%) przyznała, że czeka na dostęp do materiałów 3D.

Internet Explorer 9, który miał premierę 15 marca 2011 roku w znaczącym stopniu wspiera potrzeby internautów wymienione w badaniu. Akceleracja sprzętowa przyspiesza wyświetlanie grafiki, a wysoki poziom bezpieczeństwa danych blokuje aż 99 procent ataków szkodliwego oprogramowania mającego swoje źródło w internecie, a w szczególności mediach społecznych. Przeglądarkę Internet Explorer 9 można pobrać ze strony www.twojanowa.pl.

przypisy do tekstu:
1 Badanie zostało przeprowadzone za pomocą serwisu MSN w 21 krajach: Arabii Saudyjskiej, Austrii, Belgii, Dani, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Izraelu, Polsce, Portugalii, Rosji, RPA, Serbii, Szwecji, Szwajcarii, Turcji, Wielkiej Brytanii oraz Włoszech. W badaniu wzięło udział 11 551 respondentów pochodzących z każdego z tych państw.