Klienci mają prawo oczekiwać, że adwokat nie ujawni ich tajemnic. Przepisy nierespektujące tej zasady naruszają prawo

Nałożony na adwokata obowiązek poinformowania pozostałych zaangażowanych pośredników o schemacie podatkowym nie jest konieczny i narusza prawo do poszanowania komunikacji między adwokatem a jego klientem orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r., rozstrzygając spór w zakresie obowiązku raportowania MDR (sprawa C-694/20 | Orde van Vlaamse Balies i in.).

Klienci mają prawo do ochrony swoich wolności i praw

Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy Prawo o adwokaturze, adwokatura powołana jest przede wszystkim do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich. Pomoc tę świadczy osobom fizycznym, przedsiębiorcom oraz innym jednostkom organizacyjnym. Warunkiem wykonywania zawodu adwokata jest złożenie ślubowania, które mówi że będzie on przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich i zachowa przy tym tajemnicę zawodową. Art. 6 przywołanej ustawy, w ust. 1-3 precyzuje, że adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzielaniem pomocy prawnej, a obowiązek ten nie może zostać ograniczony w czasie. Adwokata nie można zwolnić od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej lub prowadząc sprawę. Jednak z dniem 1 stycznia 2019 r. do ust. 4 oddano pkt 2 w brzmieniu, że obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej nie dotyczy informacji przekazanych na podstawie Rozdziału 11a Ordynacji podatkowej, a więc rozdziału zatytułowanego „Informacje o schematach podatkowych”. Podobny wyjątek wprowadzono w zakresie tajemnicy zawodowej radców prawnych, księgowych i innych profesjonalnych pełnomocników.

Raportowanie o schematach podatkowych klientów

W ostatnich latach w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE oraz zagranicznych trybunałów i sądów dostrzegalne jest silne stanowisko wyrażające zdecydowany sprzeciw przeciw przepisom nakładającym na adwokatów, radców prawnych i innych profesjonalnych pełnomocników obowiązek raportowania o schematach podatkowych swoich klientów. Chodzi o dyrektywę 2018/822 zwaną DAC6, ustanawiającą nowy system obowiązkowego ujawniania informacji MDR (z ang. Mandatory Disclosure Rules). Zobowiązuje ona wszystkich pełnomocników zaangażowanych w potencjalne agresywne planowanie podatkowe swoich klientów do informowania o tym fakcie organów skarbowych.

Obowiązki MDR naruszają tajemnicę zawodową profesjonalnych pełnomocników

Już na etapie wdrażania tych obowiązków w Polsce (przepisy obowiązują od 1 stycznia 2019 r.), krajowe środowiska prawnicze zgłaszały przeciw nim głośny sprzeciw. M.in. w styczniu 2020 r. Krajowa Izba Doradców Podatkowych skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją RP obowiązku ujawniania tajemnicy zawodowej przez doradców bez ustanowienia wyraźnych przesłanek ani trybu zwalniania z niej. W czerwcu 2021 r. francuska Rada Stanu (Conseil d’Etat) skierowała do Trybunału w Luksemburgu zapytanie o zgodność z Kartą praw podstawowych UE nałożonego na prawników obowiązku informowania administracji skarbowej o uzgodnieniach poczynionych ze swoimi klientami. Natomiast we wrześniu 2022 r. Trybunał Konstytucyjny Belgii orzekł, że przepisy MDR, które nie pozwalają prawnikom i innym profesjonalnym pełnomocnikom powoływania się na tajemnicę zawodową są sprzeczne z belgijską konstytucją.

Tajemnicą objęta jest treść konsultacji, jak i sam fakt, że do nich doszło

Obowiązek raportowania o schematach podatkowych dotyczy wszystkich pełnomocników uczestniczących w planowaniu podatkowym, a w ostateczności także samych podatników. W określonych sytuacjach pośrednik może zostać zwolniony z tego obowiązku. Wówczas musi on bezzwłocznie poinformować każdego z pozostałych pośredników oraz podatnika o spoczywającym na nim obowiązku raportowania. Dwie belgijskie organizacje adwokackie zaskarżyły ten ostatni obowiązek uznając, że niemożliwym jest informowanie pozostałych pośredników uczestniczących w planowaniu podatkowym, bez naruszenia tajemnicy adwokackiej.

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r. orzekł, że tajemnica adwokacka obejmuje nie tylko informacje przekazane przez klienta swojemu obrońcy w procesie, ale również w trakcie konsultacji prawnych. Tajemnicą jest objęta zarówno treść tych konsultacji jak i sam fakt, że miały one miejsce. „Poza wyjątkowymi sytuacjami klienci powinni móc zasadnie oczekiwać, że ich adwokat bez ich zgody nie ujawni nikomu, że się z nim konsultują” – stwierdził TSUE (sprawa C-694/20).

Obowiązek poszanowania komunikacji klienta z adwokatem

Trybunał przypomniał o art. 7 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, który zapewnia wzmocnioną ochronę wymiany informacji do jakiej dochodzi między adwokatami a ich klientami. Ta szczególna ochrona uzasadniona jest powierzeniem adwokatom podstawowego zadania w demokratycznym państwie – obronę praw jednostki. Reguła ta uznawana jest we wszystkich krajach członkowskich Unii. Tymczasem realizując obowiązek poinformowania innych pośredników, poznają oni tożsamość adwokata, dowiadują się, że w jego ocenie uzgodnienie z klientem wypełnia znamiona schematu podatkowego, oraz że udzielił mu konsultacji. To istotna ingerencja we wspomniane gwarantowane Kartą prawo do poszanowania komunikacji klienta ze swoim adwokatem. To, że poinformowani pośrednicy są zobowiązani do zaraportowania o tym organom skarbowym, wywołuje kolejną ingerencję w prawo do zachowania tajemnicy adwokackiej.

Łamanie tajemnicy adwokackiej nie jest niezbędne do realizacji celów fiskalnych

Analizując cel wprowadzenia w życie przepisów MDR o obowiązkowym raportowaniu na temat schematów podatkowych, jakim było zapobieganie unikaniu i uchylaniu się od opodatkowania, TSUE stwierdził, że do jego realizacji nie jest konieczny obowiązek raportowania ciążący na adwokacie. Do przekazywania orangom informacji zobowiązani są wszyscy pośrednicy, którzy znają jasno określone obowiązki zgłoszeniowe. „Obowiązek zgłoszenia ciążący na pozostałych pośrednikach, którzy nie są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej i – w braku takich pośredników – obowiązek zgłoszenia ciążący na właściwym podatniku zapewniają co do zasady, że organy podatkowe zostaną poinformowane” – orzekł TSUE.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Frankowicze oczekują na wyrok TSUE – już 16 lutego ważna opinia w tej sprawie

Frankowicze z niecierpliwością oczekują wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kwestii prawa banków do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. 16 lutego 2023 r. o godz. 9.30 swoją opinię w tej sprawie przedstawi Rzecznik Generalny TSUE. To orzeczenie kluczowe dla dalszego przebiegu sporów sądowych pomiędzy kredytobiorcami frankowymi
a bankami na gruncie kredytów denominowanych i indeksowanych do CHF.

Opinia Rzecznika pokaże tok rozumowania TSUE

Lutowa opinia Rzecznika Generalnego TSUE dotyczyć będzie sprawy C-520/21. Frankowicze liczyli na jej rozstrzygnięcie już 12 października 2022 roku, jednak wyrok ostatecznie nie zapadł. Podczas rozprawy 12 października 2022 roku stanowiska zaprezentowały strony sporu oraz przedstawiciele polskich instytucji państwowych. Po stronie konsumentów opowiedzieli się: Rząd RP, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Finansowy. Po stronie banków zaś stanął szef Komisji Nadzoru Finansowego.

Dlaczego opinia Rzecznika Generalnego jest kluczowa w tej sprawie?

Opinia Rzecznika Generalnego w sprawie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału jest o tyle istotna, że zwykle pokrywa się z późniejszym orzeczeniem unijnego Trybunału. Kredytobiorcy i ich pełnomocnicy poznają zatem prawdopodobny tok myślenia sędziów jeszcze przed ogłoszeniem treści oczekiwanego orzeczenia. Wyrok zaś zapadnie prawdopodobnie po upływie kilku miesięcy – mówi Marcin Szołajski, Radca Prawny, CEO kancelarii Szołajski Legal Group.

Co wyrok oznacza dla Frankowiczów?

Przed sądami w Polsce toczy się obecnie kilkaset spraw o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu. Wyliczane przez banki wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu stanowi przeciętnie nie mniej niż 50 proc. wartości kapitału kredytu. Od rozstrzygnięcia tego sporu zależeć będzie zatem sytuacja Frankowiczów w Polsce.

Masowe przegrane banków w toczących się procesach o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu spowodują ogromne koszty tych instytucji z powodu przegranych procesów. Jeśli TSUE uzna, że bankom nie należy się ani złotówka ponad nominalną wartość zobowiązania, roszczenia banków stracą sens – tłumaczy Marcin Szołajski.

Banki doskonale rozumieją powagę sytuacji, przez ostatnie miesiące poszerzały one bowiem rezerwy na ryzyko prawne kredytów frankowych. Wyrok TSUE może odebrać im ostatnią nadzieję na kompromis frankowy. Jeśli opinia Rzecznika Generalnego TSUE a później wyrok TSUE będą korzystne dla konsumenta, prawdopodobnie wywoła to kolejną lawinę pozwów.

Możliwe dodatkowe roszczenia od banków

Obecnie banki przegrywają już nawet w 98 proc. postępowań z Frankowiczami, z czego aż 98 proc. to unieważnienie umów, a zaledwie 2 proc. to „odfrankowienie”. Banki nadal składają pozwy, starając się przerwać bieg przedawnienia, notują jednak gigantyczne straty, a sądy oddalają ich roszczenia jako bezzasadne.

Nie jest przesądzone, że TSUE wydając prokonsumencki wyrok, uzna, że żadna ze stron unieważnionej umowy nie ma prawa rościć od drugiej o dodatkową opłatę. Tym samym może się okazać, że Trybunał uzna roszczenia banków za bezzasadne, a jednocześnie wskaże konsumentom drogę do walki o dodatkową opłatę. To z kolei oznaczałoby, że same banki wystawiły się na ryzyko, albowiem to właśnie one wprowadziły tego rodzaju roszczenie do walki z Frankowiczami – zaznacza Marcin Szołajski.

Niekorzystny dla banków wyrok oznaczać będzie, że instytucje te zostaną zmuszone do rewizji programów ugodowych, skrajnie niekorzystnych dla konsumentów. Poza sektorem bankowym, skrajnie prokonsumenckiego orzeczenia obawia się również Komisja Nadzoru Finansowego, która 12 października 2022 r. wystąpiła po stronie banków.

FPP: potrzebne dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie zajęła się wydłużeniem okresu wejścia w życie przepisów nowelizujących Kodeks pracy – mimo apelu pracodawców. Posłowie nie zainteresowali się tym, że kolejne zmiany w prawie pracy znowu obciążają finansowo pracodawców i utrudniają dostosowanie się do nowego stanu w zaledwie 21 dni po ogłoszeniu ustawy. Pominięto też fakt, że niedługo wchodzą w życie przepisy o pracy zdalnej i kontroli trzeźwości pracowników, które wymagają wielu działań związanych z tworzeniem regulacji wewnętrznych i organizacją pracy. Według szacunków FPP łączne obciążenie dla pracodawców z tytułu wprowadzenia dwóch obecnych zmian w Kodeksie pracy wyniesie rocznie ok. 11 miliardów złotych. FPP ponawia apel o dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy.

Jedną z propozycji jest zwolnienie pracownika od pracy z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem, jeżeli jest niezbędna natychmiastowa obecność pracownika, w wymiarze 2 dni albo 16 godzin w ciągu roku kalendarzowego. W okresie tego zwolnienia od pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia w wysokości połowy wynagrodzenia. Drugą zmianą, która przyczyni się do kosztów, jest propozycja wprowadzenia dodatkowych przerw w pracy trwających co najmniej 15 minut, jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi dłużej niż 9 godzin oraz gdy dłużej niż 16 godzin.

„Kwestią budzącą wątpliwości jest określenie działania siły wyższej i kontekst sytuacyjny uzasadniający zwolnienie pracownika od pracy. W konkretnych przypadkach może dojść do poważnej kolizji interesów, kiedy pracodawca potrzebuje pracownika na stanowisku pracy i ma rozstrzygać, czy faktycznie zachodzi niezbędność takiego zwolnienia. Dla pracodawcy taka regulacja oznacza dodatkowe koszty. Dokonana przez projektodawcę ocena skutków regulacji (OSR) nie zawiera kalkulacji tych skutków – co świadczy o trudności w ich wyliczeniu. Należy jednak uznać, że w skali całej gospodarki będą one znaczne. Wzrost kosztów pracy zostanie przełożony na koszty produktów. Jest więc działaniem zwiększającym inflację. Zmiany przepisów wpłyną na konkurencyjność i rynek pracy. Należy też podkreślić, że w projektowanym art. 134 mowa jest o dobowym wymiarze czasu pracy, a nie faktycznie wykonywanej pracy. Ponadto nie uwzględnia się innych obciążeń pracodawców, na przykład postojowego w przypadku prac uzależnionych od warunków atmosferycznych, co szczególnie dotyka branżę budowlaną czy niektóre rodzaje produkcji. W konsekwencji wzrost kosztów będzie jeszcze większy” – podkreśla prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Projektowane zmiany Kodeksu pracy (druk sejmowy nr 2932) mają na celu wdrożenie dwóch dyrektyw: 2019/1152 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej i 2019/1158 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Większość tych zmian przyczyni się do problemów organizacyjnych z uwagi na większe prawdopodobieństwo absencji pracowników. Mogą też pojawić się spory dotyczące prawidłowego rozumienia niektórych zapisów, a także dodatkowe koszty.

Biorąc pod uwagę przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i przeciętną liczbę dni pracy w miesiącu w 2023 roku (współczynnik urlopowy na 2023 rok) – 20,8 dni, to koszt jednego dnia pracy dla 1 pracownika rocznie wynosi 383 PLN. To dalej zakładając, że pracownik skorzysta z dwóch dni, a pracujących w gospodarce mamy 16 mln, to koszt ogólny wyniesie 6 miliardów 128 milionów.

Uwzględniając przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i 10% ogółu pracujących spośród 16 mln, to koszt dodatkowej jednej przerwy (powyżej 9 godziny) wynosi ogółem 4,8 miliarda, co wynika z wyliczenia: koszt przy jednej dodatkowej przerwie 15 minutowej jednej osoby to 2 994 PLN x 1,6 mln osób = 4,8 miliarda.

Dolar coraz droższy. Spadki na kryptowalutach

Pomimo odrobinę lepszych danych z Niemiec dolar nadal idzie w górę. W tle korekta na kryptowalutach, a Australijczycy dołączyli do podwyżek stóp procentowych.

Dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zamówień w niemieckim przemyśle. Odczyt miesięczny wynoszący wzrost o 3,2% to dane najlepsze od listopada 2021 roku. Tworzy to jednak mylny obraz obecnej sytuacji. W skali roku zamówienia spadają bowiem wciąż o 10,1%. Spadek zamówień to zawsze bardzo zły prognostyk na przyszłość. W trudnych czasach zmniejszenie stanów magazynowych ma sens, szczególnie przy rosnących stopach procentowych. Problem w tym, że spadek produkcji wywołany mniejszymi zamówieniami ma potem wpływ na całą gospodarkę, nie wykluczając rynku pracy. W rezultacie pomimo lepszego wyniku od oczekiwań obraz gospodarki jest słaby. Jest to zatem kolejny cios dla euro względem dolara.

Korekta na kryptowalutach

Umacniający się dolar spowodował sporo zmian na rynku. Korekty widać było nie tylko na metalach szlachetnych czy surowcach energetycznych. Korekta dotyczyła również rynku kryptowalut. Bitcoin, który w szczytowym momencie przekraczał już 24 tysiące dolarów, spadł obecnie poniżej 23 tysięcy. Pomimo tego ten rok nadal jest bardzo dobry dla tego rynku ze wzrostami sięgającymi niemal 40%. Rynek kryptowalut odbił się po bardzo słabej końcówce zeszłego roku. Już wcześniej było ciężko z powodu rosnących stóp procentowych. Upadek giełdy FTX dobił jednak mocno optymizm inwestorów.

Australia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami dzisiaj w nocy Królewski Bank Australii podniósł główną stopę procentową o 0,25%. W rezultacie wynosi ona już 3,35%. Oznacza to, że kraj ten cały czas reaguje na ostatnie wzrosty inflacji. Z drugiej strony inflacja na poziomie 7,8% nie jest na tle gospodarek zachodnich dużym problemem. Względem inflacji polityka monetarna Australii jest mniej nonszalancka niż strefy euro. Po tych danych dolar australijski umacniał się względem pozostałych walut. Było to najprawdopodobniej powodem obaw części analityków, że do podwyżki nie dojdzie. W momencie, kiedy podniesiono stopy procentowe, kupowali oni dolary australijskie, by wyrównać pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Będziemy żyć krócej niż pokolenie rodziców? Wyniki badania

Aż 43 proc. osób w wieku 30-50 lat spodziewa się, że będzie żyć krócej niż pokolenie rodziców – tak wynika z badania przeprowadzonego przez Norstat na zlecenie Allianz Polska[1]. 21 proc. ankietowanych uważa, że będzie żyć tyle samo co poprzednie pokolenie, a tylko 17 proc. spodziewa się dłuższego życia.

Kobiety bardziej pesymistycznie oceniają swoje perspektywy: tylko 13 proc. ankietowanych pań oczekuje dłuższego życia niż pokolenie rodziców wobec 21 proc. mężczyzn. 45 proc. kobiet odpowiedziało, że będzie żyć krócej niż poprzednie pokolenie wobec 40 proc. mężczyzn.

W tym samym badaniu 19 proc. respondentów odpowiedziało, że nie doczeka emerytury.

Wyniki są zaskakujące, gdyż w ostatnich dekadach średni czas życia wydłużał się z powodu poprawy warunków życia i lepszej opieki zdrowotnej. Według danych GUS z 2021 r., mężczyźni w Polsce żyli przeciętnie o 5,6 roku dłużej niż w 1990 roku, a kobiety o 4,5 roku dłużej.

Rozmawiając na co dzień z klientami słyszę, szczególnie od panów: nie mam zamiaru chorować, nie mam zamiaru umierać. Z drugiej strony ludzie mówią: ja nie przeżyję pokolenia swoich rodziców. Tłumaczą to pędem i stresem współczesnego życia. Podkreślają, że ich rodzice żyli spokojniej. Problem polega na tym, że mamy świadomość zagrożeń, ale za mało robimy, aby im przeciwdziałać i zawczasu przygotować się finansowo na przeciwności, zwłaszcza choroby cywilizacyjne – mówi Alicja Orzechowska, agentka ubezpieczeniowa Allianz Polska.

Świadomi zagrożeń

Polacy w wieku 30-50 lat najczęściej wskazują na chorobę serca lub układu krążenia jako najbardziej prawdopodobną przyczynę zgonu osób z ich pokolenia. Taką odpowiedź wybiera 22 proc. zapytanych. Podobna liczba, bo 19 proc. uważa, że będzie to nowotwór złośliwy, a 18 proc. prognozuje przyczynę naturalną, czyli śmierć ze starości. I są blisko prawdy. Wg GUS-u w 2021 roku choroby układu krążenia i nowotwory odpowiadały za 52 proc. wszystkich zgonów. Co ciekawe, na czwartym miejscu podawanych w badaniu przyczyn odejścia z tego świata jest konflikt zbrojny, który wskazuje 5 proc. zapytanych, a na kolejnym choroby układu oddechowego z 4 proc. głosów. Wypadek prognozuje 3 proc., a ponad jedna piąta nie potrafiła wskazać żadnej odpowiedzi.

Ograniczanie używek wystarczy?

Najczęstszym działaniem podejmowanym przez Polki i Polaków by jak najdłużej cieszyć się zdrowiem, jest ograniczanie używek. Robi tak 48 proc. osób w wieku 30-50 lat. Na kolejnych miejscach są utrzymywanie właściwej wagi i dobre odżywianie, na które wskazuje 4 na 10 zapytanych. Mamy również wysoką świadomość wpływu psychiki na organizm. Aż 37 proc. uważa, że elementem troski o zdrowie, który wdraża, jest utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi. Aktywność fizyczną wymienia 36 proc., a jedna trzecia dba o dobry sen.

Za rzadko robimy badania profilaktyczne, gdy nic nam nie dolega. Do lekarza idziemy dopiero wtedy, gdy nas coś boli, za co później płacimy krótszym życiem. Dotyczy to głównie mężczyzn. Kobiety bardziej kompleksowo dbają o swoje zdrowie, są przyzwyczajone do regularnych badań. Ta troska o siebie i rodzinę przekłada się również na większe zainteresowanie rozmową o ubezpieczeniu i zawarciem polisy. Ubezpieczenie na zdrowie i życie oznacza dodatkowe pieniądze, które będą potrzebne w razie choroby, a także więcej możliwości szybszego i lepszego leczenia – mówi Witold Majka, agent ubezpieczeniowy Allianz Polska.

[1] Badanie „Polaków troski i beztroski”, przeprowadzone przez Norstat Polska na zlecenie Allianz Polska w grudniu 2022 r. na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie kobiet i mężczyzn w wieku 30-50 lat. N=1513. Ankieta CAWI.

Rzecznik MŚP: potrzebna pilna nowelizacja ustawy Mały ZUS Plus

Rzecznik MŚP zwrócił się do Premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą (wnioskiem) o pilną nowelizację ustawy Mały ZUS Plus poprzez zniesienie ograniczenia możliwości korzystania z prawa do małego ZUS plus do trzech lat.

Adam Abramowicz – Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców:

Wprowadzając rozwiązanie mały ZUS plus trzy lata temu, Rząd Zjednoczonej Prawicy uwzględnił m.in. argumenty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, że system ryczałtowej stawki ZUS nieuwzględniający poziomu dochodu szkodzi gospodarce – uniemożliwia małym firmom legalne działanie, wypychając je do szarej strefy, hamuje powstawanie nowych i prowadzenie tzw. startup-ów.

Niestety, Ustawodawca zastrzegł jednocześnie, że z preferencji mały ZUS plus można korzystać maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu ostatnich 60 miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej. W czasie prac nad ustawą przekonywałem, że takie ograniczenie nie ma racjonalnego uzasadnienia – jeśli bowiem dla przykładu krawcowa w małej miejscowości jest w stanie płacić do ZUS po 330 zł, zarabiając dwa tysiące miesięcznie, to przy tak niskim dochodzie nie udźwignie obciążenia rzędu 1418,48 zł, tj. stawki bez ulgi mały ZUS plus. I ten czarny scenariusz właśnie się spełnia – trzy lata po wprowadzeniu w/w ulgi ważą się losy tysięcy przedsiębiorców, którzy tracą do niej prawo już w lutym. Tysiące przedsiębiorców staną przed dylematem: zawiesić działalność czy przejść do gospodarczego podziemia. Ci zaś, których wiążą długoterminowe umowy i kredyty, zaczną popadać w spiralę długu wobec ZUS.

Po 10 latach od przeprowadzenia abolicji wobec przedsiębiorców zadłużonych w ZUS za swoje własne składki liczba rodzin objętych windykacją z tego tytułu znowu przekroczyła dwieście tysięcy. To już problem społeczny, z którym przyjdzie się znowu zmierzyć. Jeżeli natomiast w ustawie Mały ZUS Plus nie zostanie wykreślony zapis ograniczający do 3 lat prawa korzystania z tej ulgi, spirala zadłużania małych przedsiębiorców błyskawicznie ten problem pogłębi.

Znowelizowanie ustawy Mały ZUS Plus w zakresie wnioskowanym przez Rzecznika MŚP, będzie jednocześnie znaczącym krokiem do złagodzenia negatywnych skutków utrzymywanego w Polsce – a nieistniejącego w żadnym innym kraju UE – kuriozalnego obowiązku opłacania przez przedsiębiorców wysokiej składki na własne ubezpieczenia społeczne bez uwzględnienia wysokości osiąganych przez nich dochodów. Z prawa do płacenia małego ZUS plus skorzystało dotąd około ćwierć miliona osób prowadzących działalność gospodarczą. Jeśli za kilka dni ich składki drastycznie wzrosną, skala frustracji będzie ogromna – zwłaszcza w obecnej sytuacji spowolnienia gospodarczego, wysokich kosztów prowadzenia firm i rosnącej wciąż inflacji. Dlatego proszę Pana Premiera o pilne działanie, aby Sejm RP mógł uchwalić postulowane przeze mnie rozwiązanie.

W Polsce dostępnych jest niemal 110 w pełni elektrycznych modeli samochodów

O ponad 1/3 w ciągu ostatnich 12 miesięcy zwiększyła się oferta samochodów w pełni elektrycznych na polskim rynku. Wzrastają również pojemności akumulatorów trakcyjnych oraz moce ładowania. Średni zasięg osobowych samochodów całkowicie elektrycznych, oferowanych w dziewięciu segmentach rynku, przekracza już 430 km (WLTP) – wynika z 6. edycji „Katalogu pojazdów elektrycznych” PSPA.

  • W polskich salonach dostępnych jest łącznie 108 modeli pojazdów w pełni elektrycznych. 83 z nich stanowią warianty osobowe a 25 dostawcze.
  • Liczba modeli w pełni elektrycznych (BEV) dostępnych salonach wzrosła w stosunku do roku ubiegłego o 38%
  • Spośród dostępnych w ofercie pojazdów elektrycznych 73% modeli umożliwia ładowanie z mocą wyższą niż 50 kW (51-350 kW)
  • Największe zasięgi odnotowano w klasie wyższej (571 km) oraz luksusowej (510 km). Klasa średnia rok 2022 zakończyła z wynikiem 496 km.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) zaprezentowało 6. edycję cyklicznego raportu „Katalog pojazdów elektrycznych”. Publikacja zawiera wykaz modeli całkowicie elektrycznych (BEV, z ang. battery electric vehicles) dostępnych w stałej sprzedaży w Polsce. Prezentowane są m.in. ceny pojazdów oraz ich szczegółowe parametry techniczne. Uwzględniono też oferowane w kraju hybrydy typu plug-in (PHEV, z ang. plug-in hybrid electric vehicles). Partnerem tegorocznego wydania „Katalogu” została firma Garo.

Z przyjemnością potwierdzam, że GARO Polska po raz kolejny zostało Partnerem Katalogu Pojazdów Elektrycznych. Wspieramy Katalog od samego początku. To najbardziej kompleksowa i do tego bezpłatna publikacja dostępna na rynku. Jest podpowiedzią dla inwestorów, prezentując aktualny przegląd ofertowy, jak również wizualizacją dynamiki rozwoju rynku – mówi Krzysztof Zamożny, Head of Sales E-mobility GARO Polska Sp. z o.o.

Z przygotowanego opracowania wynika, że liczba samochodów z napędem elektrycznym dostępnych z roku na rok dynamicznie się zwiększa. Koncerny motoryzacyjne oferują 108 modeli samochodów w pełni elektrycznych, co oznacza wzrost o 38% w stosunku do poprzedniej edycji katalogu.

Od momentu publikacji pierwszego wydania naszego raportu, oferta koncernów motoryzacyjnych w zakresie BEV powiększyła się dziewięciokrotnie. Uwzględniając wszystkie warianty bateryjne oraz mocy, ta liczba staje się jeszcze wyższa i przekracza 540. W Polsce można obecnie wybierać spośród 108 BEVów oraz 92 PHEVów. W przypadku hybryd typu plug-in po raz pierwszy w historii naszego badania odnotowaliśmy spadek liczby dostępnych modeli w stosunku do ubiegłorocznego wydania (o 18%). Atrakcyjna oferta BEV sprawia, że te auta stają się coraz praktyczniejsze, bardziej komfortowe i dla wielu nabywców stanowią realną alternatywę dla pojazdów konwencjonalnych – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSPA.

Kluczowe koncerny ku elektryfikacji

Ponad 55% zelektryfikowanej oferty nad Wisłą należy do trzech globalnych koncernów. Stellantis (Abarth, Alfa Romeo, Citroen, DS, Fiat, Jeep, Maserati, Opel i Peugeot) posiada największy – 28,4% udział w rynku. Volkswagen Group (Volkswagen Samochody Osobowe, Volkswagen Samochody Dostawcze, ŠKODA, SEAT, CUPRA, Audi, Bentley i Porsche) wygenerował 17,4% udziału, a podium zamyka Mercedes-Benz Group – 11,9%.

– Rok 2022 zgodnie z przewidywaniami przyniósł kolejny wzrost rejestracji na rynku samochodów elektrycznych. Niemal 82% zarejestrowanych aut pochodziło z polskich salonów dealerskich, zaś 18% z importu, przy czym głównym źródłem pochodzenia aut sprowadzanych do Polski są kraje UE, a w szczególności Niemcy i Francja z których pochodzi ponad 73% samochodów. Rynek samochodów nowych charakteryzował się wysoką dynamiką wzrostu na poziomie niemal 65%. Biorąc pod uwagę, iż całkowita liczba rejestrowanych aut zmniejszyła się o ponad 6%, wynik ten można traktować jako wysoce zadowalający. Samochody elektryczne kupowane są przede wszystkim przez firmy. Właścicielami ponad 80% zarejestrowanych aut są właśnie firmy, w tym około 63% firmy oferujące usługi leasingowe – komentuje Wojciech Drzewiecki, Prezes IBRM Samar.

Ceny i zasięgi EV

Rozpiętość cenowa w najnowszej edycji Katalogu jest bardzo szeroka. Najtańszym samochodem w pełni elektrycznym oferowanym w Polsce jest Dacia Spring, dostępna od niespełna 97 500 zł (bez uwzględnienia dopłat z programu „Mój Elektryk”). Na drugim końcu uplasował się Porsche Taycan Turbo S Cross Turismo, którego ceny rozpoczynają się od ponad 823 000 zł.

Należy podkreślić, że pojazdy całkowicie elektryczne stają się coraz bardziej praktyczne w warunkach codziennego użytkowania. Z generacji na generację modele BEV wyposażane są w coraz pojemniejsze akumulatory trakcyjne i w konsekwencji dysponują coraz większymi zasięgami na jednym ładowaniu. W tej kategorii czołowe pozycje zajmują takie pojazdy jak Mercedes-Benz EQS (737 km) czy Tesla Model S (652 km). Z naszego Katalogu wynika także, że średni zasięg osobowych samochodów całkowicie elektrycznych wynosi 430 km (WLTP) – mówi Albert Kania, Senior New Mobility Manager PSPA.

Rośnie moc ładowania

Wyposażanie pojazdów BEV w pojemne akumulatory trakcyjne idzie w parze z przystosowywaniem ich do coraz większych mocy ładowania i korzystania z ultraszybkich stacji. W tej kategorii rekordzistami są Porsche Taycan oraz Audi e-Tron GT, które pozwalają na uzupełnianie energii z mocą 270 kW. Należy podkreślić, że już blisko 20% wszystkich nowych BEV w Polsce może być ładowana w zakresie mocy powyżej 150 kW.

– Jako producent stacji ładowania jesteśmy świadomi, że wspomniana dynamika musi znaleźć odzwierciedlenie w dostępności i różnorodności stacji ładowania. Stąd decyzja o wprowadzeniu na rynek nowego modelu stacji naściennej GARO ENTITY. Najbardziej kompleksowo wyposażonego wallbox-a w historii Grupy GARO, którego docelowe moce przerobowe w naszym nowym obiekcie w Szczecinie wyniosą do 20.000szt. tygodniowo – wskazuje Krzysztof Zamożny.

Deloitte: Zdaniem co drugiego dyrektora finansowego z Europy Środkowej wzrost gospodarczy w jego kraju w 2023 r. nie przekroczy 0,5 proc.

Wśród menadżerów działów finansowych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej zapanował pesymizm. Wzrost niepewności gospodarczej w regionie, powodowany m.in. toczącą się wojną w Ukrainie sprawia, że ankietowani w najbliższych miesiącach spodziewają się spowolnienia gospodarczego, wynika z raportu 2023 Central Europe CFO Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Mimo trudności wiele firm w najbliższych miesiącach nadal zamierza utrzymać strategie ekspansji, przede wszystkim na rodzimych rynkach.

Ponad 600 dyrektorów finansowych pochodzących z 15 krajów Europy Środkowo-Wschodniej wzięło udział w piętnastej edycji badania 2023 Central Europe CFO Survey. Przeprowadzona w październiku i listopadzie 2022 r. ankieta miała na celu sprawdzenie nastrojów panujących wśród kadry zarządzającej działami finansowymi oraz oczekiwań co do najbliższej przyszłości.

Rezultaty zostały przedstawione w formie wskaźnika CE CFO Confidence Index, składającego się z trzech elementów. Są nimi Economy Confidence Index, opisujący spojrzenie badanych na kwestie gospodarcze, Business Environment Confidence Index, który sprawdza podejście do otoczenia biznesowego oraz przedstawiający opinie na temat kondycji pracodawcy Company Perspective Confidence Index.

– Głównymi przyczynami pesymistycznych nastrojów wśród kadry zarządzającej pionami finansowymi w firmach z krajów Europy Środkowej jest wojna w Ukrainie oraz spowolniająca gospodarka. Brak perspektyw na zakończenie konfliktu, strach przed zaangażowaniem kapitałowym, inflacja oraz obawy o stabilność łańcuchów dostaw mają negatywny wpływ na decyzje inwestorów, którzy nie są już tak optymistycznie nastawieni do regionu jak poprzednio. Nawet jeśli firmy decydują się na podjęcie działalności, to muszą liczyć się z problemami, takimi jak brak rąk do pracy czy rosnące ceny energii. Nic więc dziwnego, że ankietowani najbliższą przyszłość widzą dość pesymistycznie – mówi Aleksander Łaszek, senior manager w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

W porównaniu do poprzednich edycji badania nastroje wśród dyrektorów finansowych pochodzących z krajów Europy Środkowej i Wschodniej uległy znacznemu pogorszeniu. Wartość Confidence Index na 2023 r. spadła do – 15 proc. – o 25 punktów procentowych mniej niż rok wcześniej. Jest to rezultat pogorszenia nastrojów dotyczących każdego z elementów składowych indeksu. Ubiegłoroczna wartość Economy Index wyniosła – 6 proc., podczas gdy w 2021 r. było to 44 proc. Diametralna zmiana wynika m.in. z prognozowanego przez ankietowanych spadku wzrostu gospodarczego. W ostatniej edycji badania przewidywana wartość PKB regionu wyniosła 0,33 proc. – nieznacznie więcej niż dwa lata temu, natomiast w porównaniu do 2022 różnica wynosi już 2 p.p. Coraz więcej dyrektorów finansowych przewiduje także wzrost bezrobocia – takie osoby stanowią 68 proc. badanych, o 35 p.p. więcej niż w 2022 r. Inflacji cen konsumenckich spodziewa się siedmiu na dziesięciu badanych, o ponad 20 p.p. mniej niż rok temu.

Niepewność czynników biznesowych

Podobnie jak w przypadku czynników ekonomicznych kwestie związane z otoczeniem biznesowym również niepokoją przedstawicieli działów finansowych firm operujących na środkowoeuropejskim rynku. Świadczy o tym wartość wskaźnika Business Environment Confidence Index, która w ostatniej edycji badania Deloitte wyniosła – 46 proc., czyli o 6 p.p. mniej rok do roku. Jedną z przyczyn tego trendu jest wysoka niepewność biznesowa, na co wskazało 61 proc. badanych – rok temu podobnego zdania był co drugi ankietowany CFO. Jest to najwyższy wynik od 2015 roku.

Ponad 90 proc. ankietowanych przewiduje w najbliższych 12 miesiącach wzrosty w obszarze kosztów zatrudnienia, produkcji czy dostaw, natomiast co czwarty badany spodziewa się wyższych wydatków na transport czy tych związanych z pozyskaniem kapitału dłużnego. Zapytani o to, co jest dla nich główną przyczyną niepokoju, dyrektorzy finansowi wskazali na spadek krajowego popytu (45 proc.), ryzyka geopolityczne (45 proc.) oraz niedobór wykwalifikowanej siły roboczej (42 proc.). Podczas gdy ostatnia z kwestii w porównaniu do poprzednich lat przestała być najczęściej wskazywanym czynnikiem ryzyka (m.in. ze względu na spadek odpowiedzi o 22 p.p.), ryzyka geopolityczne oraz braki w zapotrzebowaniu na krajowym rynku zyskały na znaczeniu.

Wysoka inflacja, z jaką zmagają się kraje regionu, ogranicza możliwości finansowe rodzimych konsumentów. Z kolei trwający konflikt zwiększa obawy związane z kwestiami geopolitycznymi. Co więcej, odsetek dyrektorów finansowych zakładających chęć aktywności akwizycyjnej w trakcie najbliższych 12 miesięcy zmniejszył się o 12 punktów procentowych. Nic więc dziwnego, że ośmiu na dziesięciu badanych twierdzi, że nie jest to czas na podejmowanie większego ryzyka, a raczej wzmacnianie fundamentów, takich jak obecność na rodzimym rynku – mówi Aleksander Łaszek.

Niższe marże firm

Niepokój przedstawicieli działów finansowych dotyczy także kondycji samych firm. W porównaniu do poprzedniej edycji badania, do poziomu 58 proc. spadł odsetek ankietowanych przewidujących wzrost przychodów (zmiana o 10 p.p. rok do roku). Co więcej, rosnące koszty operacyjne mają negatywny wpływ na poziom marż przedsiębiorstw, których zmniejszenie przewiduje 42 proc. badanych.

W zakresie wydatków kapitałowych dominuje lekki pesymizm. Rosnące koszty kredytu oraz spodziewane niższe marże operacyjne zniechęcają przedsiębiorstwa z Europy Środkowo-Wschodniej do zwiększenia wydatków na rozwój – jedynie 36 proc. badanych przewiduje taki ruch w najbliższych miesiącach. Większość respondentów albo spodziewa się ich utrzymania na niezmienionym poziomie (35 proc.), albo spadków (29 proc.) w tym obszarze.

Znaczna część firm nie planuje większych zmian również w obszarze zatrudnienia. Co drugi ankietowany stwierdził, że liczba pracowników w jego firmie nie wzrośnie w trakcie najbliższych 12 miesięcy, a jedynie co trzeci badany prognozuje wzrost w obszarze zatrudnienia. Co więcej, jedna piąta dyrektorów finansowych przewiduje redukcję etatów – o około 7 punktów procentowych więcej niż w roku poprzednim.

Wyniki ostatniej edycji badania Deloitte pokazują, że przedstawiciele działów finansowych są świadomi makro i mikro ekonomicznych oraz geopolitycznych zagrożeń wynikających z pogarszającej się sytuacji w regionie. W efekcie znaczna część badanych zakłada ostrożne działania skupione przede wszystkim na wzroście organicznym lub ekspansję na dotychczas zajmowanych rynkach. Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że unikanie ambitnych celów, nawet w czasie kryzysu i niepewności może utrudnić przedsiębiorstwom powrót na ścieżkę dynamicznego rozwoju w przyszłości. Wprowadzenie kultury innowacyjności oraz digitalizacja wszelkich procesów biznesowych mogą umożliwić budowę przewagi konkurencyjnej po okresie kryzysu – mówi Robert Nowak, CFO Program Lead, partner w dziale Doradztwa Podatkowego, Deloitte.

Polacy z niepokojem o inflacji w 2023 roku

  • 69% ankietowanych Polaków uważa, że w nowym roku 2023 inflacja i ceny będą rosły
  • 8% otrzymało już podwyżkę odpowiadającą inflacji, 26% ma nadzieję, że otrzyma ją w 2023 r.
  • Funkcje kontroli wydatków w Revolut mogą pomóc w zarządzaniu domowym budżetem

Revolut zapytał 6 tysięcy osób w 6 krajach, o wpływ inflacji i wysokich cen na ich plany finansowe w 2023 roku. Na pytania w Polsce odpowiedziało 1000 osób. Czy po 10 miesiącach dwucyfrowej inflacji Polacy pogodzili się ze wzrostem cen? Czy tną wydatki i proszą o podwyżkę? W jaki sposób chronią oszczędności?

Jaki będzie 2023 rok

NBP zobowiązał się do utrzymania inflacji na poziomie 2,5% z przedziałem odchyleń +/-1 pkt proc. To tak zwany cel inflacyjny. Dwa lata temu inflacja wymknęła się jednak i przebiła granicę 3,5%. Ceny rosły jednocyfrowo, a następnie dwucyfrowo r/r. Rekord padł w październiku (17,9%), ostatnie odczyty były nieco niższe. Co przyniesie 2023 rok? 69% badanych w Polsce uważa, że inflacja i ceny będą dalej rosnąć. 22% sądzi, że w nowym roku ceny pozostaną na obecnym poziomie. 8% respondentów jest zdania, że w 2023 roku będą spadać. Ten pozytywny pogląd łączy częściej mężczyzn (11%), osoby w wieku 35-44 lat (11%) i mieszkańców woj. podkarpackiego (13%). Wzrosty cen i inflacji przewidują częściej kobiety (71%) i młodzi w wieku 18-24 (79%). Czy jest się czego bać?

W kogo bije inflacja

W badaniu zapytano o gospodarstwa domowe, na które inflacja i wysokie ceny mają największy wpływ. W opinii respondentów najbardziej narażeni są emeryci (57%), pracujący rodzice z dziećmi (47%) i osoby pracujące, mieszkające samotnie (45%). Co trzecia ankietowana osoba wskazała na trudny los mikroprzedsiębiorców (32%). Z kim inflacja obchodzi się łagodniej? Zdaniem pytanych, łatwiej mają pracujące pary mieszkające wspólnie (17%) i studenci mieszkający ze współlokatorami (17%). Punkt widzenia zależy jednak od wieku. Młodzi w wieku 18-24 lat częściej są zdania, że inflacja bije mocno w studentów (35%), ale rzadko podzielają ten pogląd osoby w wieku 65+ (10%). Seniorzy wskazują głównie na wpływ inflacji na portfele emerytów (81%).Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na gospodarstwa domowe

Jak się bronić

Najprostszą z punktu widzenia pracownika receptą na inflację jest wzrost wynagrodzenia. I faktycznie, 44% badanych Polaków przyznało (36% to kobiety, 52% to mężczyźni), że dostali podwyżki – odpowiednio do poziomu inflacji (8%), powyżej inflacji (2%), lub poniżej poziomu inflacji (34%). Taki sam odsetek zapytanych (44%) wskazał, że podwyżki ich ominęły. 15% liczy, że otrzyma podwyżkę w 2023 roku, a 11% zamierza ją wynegocjować. 18% przyznaje, że podwyżki nie dostali i raczej nie dostaną. Najtrudniej ma 4% Polaków, których wynagrodzenie, pomimo inflacji, zostało w zeszłym roku zredukowane. Co w takim przypadku? Gdy brak szans na podwyżkę trzeba ciąć koszty i zmienić zwyczaje. Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na styl życia

Nowe nawyki finansowe

Zmiana stylu życia może być trudna, ale 54% badanych Polaków przyznało, że inflacja nauczyła ich jak wydawać mniej i lepiej kontrolować wydatki. Pod wpływem inflacji 24% pytanych zamierza odkładać więcej oszczędności na trudne czasy, a 12% planuje podjąć dodatkową pracę, obok tej dotychczasowej. 8% chce więcej inwestować na lepszą przyszłość, a 6% zamiast kupować przedmioty, woli płacić za doświadczenia. Tylko 11% badanych jest zdania, że inflacja nie wpłynie w długim okresie na ich zwyczaje finansowe i nic się nie zmieni. Co ciekawe także 11% pytanych Polaków deklaruje, że chcą w 2023 roku przekazywać datki charytatywne, i to większe niż do tej pory (pomimo inflacji). 6% planuje wspierać w szczególności uchodźców z Ukrainy.

Revolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na wynagrodzenie

Ochrona kapitału

Starania o podwyżkę i cięcie wydatków to nie wszystko. Inflacja “zjada” też oszczędności. Czy lepiej szybko je wydać, czy raczej chronić? Co zrobiliby Polacy, gdyby w ich portfelu pojawiło się 10 tys. € (47 tys. zł)? Najwięcej, bo 36% badanych, użyłoby ich do spłaty zobowiązań (rat kredytu hipotecznego, rachunków). 33% użyłoby tej kwoty do większych wydatków (kupno auta, remont mieszkania). 28% wpłaciłoby je na konto oszczędnościowe w zł, a 15% w walucie obcej. Wiele osób, bo 28%, wpłaciłoby je na rachunek bieżący, by były pod ręką w razie pilnej potrzeby. 17% wydałoby na przyjemności (np. podróże). Tyle samo (17%) wydałoby je na zakupy i produkty podstawowe, zanim ich ceny pójdą w górę. Niektórzy pomyśleli też o inwestycjach w złoto (11%), obligacje, akcje i ETF (11%), kryptowaluty (6%), dobra luksusowe (4%), lub we własny biznes (6%).

NieruchomościRevolut Money Report, Polska 2023, wpływ inflacji na zakup nieruchomościRevolut Money Report, EU 2023, zakup nieruchomości z pomocą kredytu

A może w dobie dwucyfrowej inflacji warto inwestować w nieruchomości? Zdania są podzielone. 63% zapytanych Polaków uważa, że nie jest to właściwy czas na kupno domu lub mieszkania. Powody są różne. Najwięcej, bo 37% zapytanych wskazuje na zbyt wysokie ceny, uważają, że lepiej zaczekać. 16% ostrzega, że czasy są ryzykowne i lepiej mieć płynne aktywa. 6% sądzi, że rynek jest wyprzedany i nie ma dobrych ofert, a 4% po prostu woli najem od kupna. Są jednak głosy sprzyjające inwestycjom w nieruchomości (35%), choć pod pewnymi warunkami. 23% badanych sądzi, że moment na kupno nieruchomości jest dobry, ale jeśli sfinansujemy zakup gotówką. 11% jest zdania, że moment może jest dobry, ale narzeka na trudno dostępny kredyt. 1% badanych w Polsce wybrało odpowiedź, że teraz jest dobry moment zarówno na kupno nieruchomości, jak i zaciągnięcie kredytu hipotecznego (podobnie na Węgrzech 1%, nieco więcej na Litwie 2% i w Rumunii 3%, we Francji 6%, a w Irlandii 11%).

Przy dwucyfrowej inflacji warto chronić swoje finanse na wiele sposobów. Stosować narzędzia do budżetowania i kontroli wydatków – oferujemy takie funkcje w aplikacji Revolut. Korzystać z oprocentowanych produktów, kont lub lokat oszczędnościowych – mamy oprocentowane Sejfy oszczędnościowe w PLN i EUR. Część osób podejmuje także dodatkowe formy zarobku – tu pomóc może konto Revolut Pro. A jeśli ktoś szuka pomysłów na dywersyfikację aktywów, w Revolut można kupować zarówno złoto jak i dolary. Warto mieć otwartą głowę i korzystać z wielu dostępnych możliwości” – powiedział Tomasz Jarczyk, Head of Credit w Revolut.

Wyniki (Polska):

(1) W 2022 roku inflacja i ceny wzrosły w niektórych krajach. Co Twoim zdaniem stanie się z inflacją i cenami w Polsce w 2023 roku? (jednokrotny wybór)

8% – Myślę, że ceny będą spadać w 2023 roku

22% – Myślę, że ceny pozostaną na obecnym poziomie w 2023 roku

69% – Myślę, że inflacja i ceny będą rosnąć w 2023 roku

1% – Nie wiem / wolę nie mówić

 

(2) Na jakie gospodarstwa domowe, Twoim zdaniem, inflacja i wysokie ceny mają największy wpływ? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi)

17% – Studenci mieszkający ze współlokatorami

45% – Osoby pracujące i mieszkające samotnie
17% – Pracująca para mieszkająca wspólnie

47% – Pracujący rodzice z dziećmi

57% – Osoby na emeryturze
32% – Mikroprzedsiębiorcy
1% – Inne
4% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(3) Czy Twoje wynagrodzenie / emerytura wzrosło w zeszłym roku w następstwie wzrostu cen i inflacji?  (jednokrotny wybór)

2% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło bardziej niż inflacja

8% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło odpowiednio do poziomu inflacji
34% – Tak, moje wynagrodzenie wzrosło, ale poniżej poziomu inflacji
15% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło, ale wzrośnie w 2023 roku
11% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło, ale będę negocjować podwyżkę w 2023 roku
18% – Moje wynagrodzenie nie wzrosło i raczej nie wzrośnie w 2023 roku
4% – Moje wynagrodzenie spadło w 2022 roku
8% – Nie wiem / wolę nie mówić / nie otrzymuję wynagrodzenia

(4a) Gdyby w Twoim portfelu pojawiło się dodatkowe 10.000 € (46.900 zł) co zrobisz? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi, poniżej topowe odpowiedzi)

8% – Wydam je na zakupy i podstawowe produkty, zanim ich ceny pójdą w górę
8% – Wydam je na przyjemności, takie jak podróże
1% – Zainwestuję w dobra luksusowe (np. zegarek lub biżuterię)
19% – Wykorzystam je do większych wydatków (np. kupno auta, remont mieszkania)
23% – Spłacę nimi zobowiązania (np. raty kredytu hipotecznego, rachunki)
12% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie krajowej
5% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie obcej
5% – Kupię obligacje / akcje / ETF
2% – Kupię kryptowaluty / NFT
3% – Kupię złoto lub inne metale / towary
2% – Zainwestuję we własną firmę
9% – Wpłacę na rachunek bieżący, gdzie mam łatwy dostęp – na wypadek gdyby te pieniądze były mi szybko potrzebne
1% – Inne
2% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(4b) Gdyby w Twoim portfelu pojawiło się dodatkowe 10.000 € (46.900 zł) co zrobisz? (wybierz maksymalnie 3 odpowiedzi, poniżej wszystkie odpowiedzi)

17% – Wydam je na zakupy i podstawowe produkty, zanim ich ceny pójdą w górę
17% – Wydam je na przyjemności, takie jak podróże
4% – Zainwestuję w dobra luksusowe (np. zegarek lub biżuterię)
33% – Wykorzystam je do większych wydatków (np. kupno auta, remont mieszkania)
36% – Spłacę nimi zobowiązania (np. raty kredytu hipotecznego, rachunki)
28% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie krajowej
15% – Wpłacę je na konto oszczędnościowe w walucie obcej
11% – Kupię obligacje / akcje / ETF
6% – Kupię kryptowaluty / NFT
11% – Kupię złoto lub inne metale / towary
6% – Zainwestuję we własną firmę
28% – Wpłacę na rachunek bieżący, gdzie mam łatwy dostęp – na wypadek gdyby te pieniądze były mi szybko potrzebne
2% – Inne
2% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(5) Czy Twoim zdaniem jest teraz dobry moment by kupić nieruchomość (dom lub mieszkanie)? (wielokrotny wybór)

23% – Tak, ale tylko jeśli mamy środki, by całkowicie sfinansować zakup
1% – Tak, bo teraz jest dobry czas, by wziąć kredyt hipoteczny
11% – Tak, ale trudniej teraz otrzymać kredyt hipoteczny
37% – Nie, ceny są zbyt wysokie, lepiej zaczekać
6% – Nie, rynek jest wyprzedany, nie ma dobrych ofert
16% – Nie, czasy są ryzykowne, lepiej mieć płynne aktywa
4% – Nie, dużo lepiej jest wynajmować, niż kupować
0% – Inne
12% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(6) Czy ostatnie wzrosty cen i inflacja zmienią Twoje zwyczaje finansowe w długim okresie? (wielokrotny wybór)

24% – Tak, spróbuję odłożyć więcej oszczędności na trudne czasy
8% – Tak, będę więcej inwestować na lepszą przyszłość
54% – Tak, nauczyło mnie to wydawać mniej i kontrolować wydatki
6% – Tak, zamiast kupować przedmioty, inwestuję w doświadczenia
12% – Tak, podejmę dodatkową pracę, obok tej dotychczasowej
11% – Nie, nic się nie zmieni (jednokrotny wybór)
4% – Nie wiem / wolę nie mówić (jednokrotny wybór)

(7) Czy planujesz przekazywać darowizny na cele dobroczynne w 2023 roku? (jednokrotny wybór)

11% – Tak, może nawet więcej niż do tej pory
5% – Tak, ale tylko na pomoc uchodźcom z Ukrainy
26% – Tak, jeżeli inflacja spadnie i będę mieć wolne środki
15% – Nie, moje finanse są pod zbyt dużą presją
33% – Nie wiem, zobaczymy
10% – Nie przekazuję darowizn na cele dobroczynne

* * *

(1)  Revolut Money Report to badanie opinii zrealizowane w styczniu 2023 r. przez firmę badawczą Dynata na grupie 6 tys. respondentów we Francji, Irlandii, Litwie, Rumunii, Węgrzech i Polsce (w Polsce na grupie 1000 dorosłych Polaków).

(2)  Źródło, NBP: https://www.nbp.pl/edukacja/zasoby/broszury/cel-polityki-pienieznej.pdf

* * *

Jak Powell skomentuje piątkowe NFP?

Wczoraj brakowało jakichkolwiek danych z amerykańskiej gospodarki. Rynki wciąż żyją dużym zaskoczeniem w postaci mocnego raportu NFP. Przypomnijmy, że rynek pracy w USA radzi sobie znacznie lepiej niż wcześniej sądzono. W styczniu zatrudnienie wzrosło o 517 tysięcy, w górę zrewidowano w górę także wcześniejsze odczyty. Mimo złagodzenia presji płacowej, z perspektywy Fed rynek pracy prawdopodobnie pozostanie poza równowagą. Podwyżki stóp procentowych będą więc prawdopodobnie kontynuowane. Dolar ma za sobą trzydniową passę aprecjacyjną. Tym samym wykres indeksu USD przedstawia interesujący układ techniczny.

W styczniu przyrost miejsc pracy w USA wyniósł 517 tys. i był znacznie większy od oczekiwań (185 tys.). Rewizje do poprzednich miesięcy zwiększyły zatrudnienie o kolejne 813 tys. Jednocześnie stopa bezrobocia zaskakująco spadła z 3,5 proc. do 3,4 proc. – to najniższy poziom od 1969 roku.

Rzadko kiedy pojedynczy raport o zatrudnieniu zmieniał obraz sytuacji w tak dużym stopniu jak dane z przed weekendu. Rynek pracy w USA jest w znacznie lepszej kondycji niż wcześniej podawano. Wynika to nie tylko z silnej kreacji miejsc pracy w styczniu, ale również wzrosty w przeszłości są znacznie wyższe niż podawane wcześniej po rocznej rewizji. Jednocześnie, niektóre z oznak słabości, które były widoczne w zeszłym miesiącu, również wyblakły. Wówczas zatrudnienie pracowników tymczasowych, którzy zazwyczaj są zwalniani jako pierwsi w okresie spowolnienia, spadało przez pięć miesięcy z rzędu. Teraz pozostały z tego tylko dwa miesiące zniżek, a styczeń przyniósł wzrost o 26 tysięcy. Dodatkowo odwrócił się niepokojący wcześniej spadek przeciętnego tygodnia pracy.
Rynek pracy jeszcze mocniej się zacieśnił na co wskazuje stopa bezrobocia. Jedynie presja płacowa wskazuje na kierunek złagodzenia. Średnie zarobki godzinowe wzrosły zaledwie o 0,3 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca, a wskaźnik rok do roku spadł z 4,9 proc. do 4,4 proc., potwierdzając tendencję.

Do tej pory Fed liczył na to, że sytuacja na rynku pracy pogorszy się, co wpłynie na opanowanie presji inflacyjnej. Jak na razie tak się nie dzieje. Nierównowaga dodatkowo wzrosła w ostatnich miesiącach. Tworzone miejsca pracy znacznie przekraczają poziom ok. 70 tys. wakatów potrzebnych każdego miesiąca aby wchłonąć nowe osoby wchodzące na rynek pracy. Na ten moment na każdego bezrobotnego przypadają dwa miejsca pracy.

Piątkowe dane utwierdzają Fed w przekonaniu, że dalsze podwyżki powinny być kontynuowane. W reakcji na publikację waluta amerykańska umocniła się zdecydowanie. Na wykresie indeksu dolarowego odbicie nastąpiło w bardzo charakterystycznym miejscu. Spadki, które trwały przeszło 4 miesiące, zakończyły się w okolicy poziomu 100,7 pkt. Na uwagę zasługuje wielkość tych zniżek. Są one bowiem bardzo zbliżone do ruchu „w dół” w okresie od końca marca 2020 do przełomu roku 2020 i 2021.

Zmieniła się również wycena rynkowa przyszłej ścieżki stóp procentowych w USA. Kontrakty futures wskazują na koniec cyklu w okolicy 5,1 proc. i zakładają mniejsze cięcia kosztu pieniądza w II połowie 2023 i na początku 2024 roku.

Już pojawiają się „jastrzębie” komentarze z Fed. Raphael Bostic z Atlanty przyznał, że Rezerwa Federalna może być zmuszona do podniesienia stóp wyżej niż wcześniej oczekiwano. Amerykański bank centralny z pewnością będzie musiał mocniej przyjrzeć się odczytowi NFP z piątku i stwierdzić, czy dane o zatrudnieniu były pewnego rodzaju anomalią. Dziś Powell zabierze głos (wywiad dla Davida Rubensteina z The Economic Club of Washington) a inwestorzy będą szukać wszelkich wskazówek i komentarzy dotyczących silnego raportu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek fashion w liczbach

W 2023 roku rynek fashion w Polsce powinien osiągnąć sprzedaż na poziomie 65 mld złotych. Prognozy na kolejne lata również są obiecujące. Sprawdź najnowsze statystyki z branży odzieżowej w naszym kraju!

Udział e-commerce w handlu detalicznym w grudniu w Polsce wyniósł niespełna 10 proc (dane dlahandlu.pl). Warto nadmienić, iż w branży odzieżowej wartość ta jest ponad dwukrotnie większa, a wiele firm w naszym kraju deklaruje, iż kanał internetowy stanowi u nich nawet kilkadziesiąt procent w całej sprzedaży.

Jeszcze kilka lat temu e-sklepy traktowano często jako „dodatek” do sieci sklepów sprzedaży, jednak dzisiaj są one strategicznym elementem biznesu. Na polskim rynku ogromne znaczenie mają również platformy marketplace, które funkcjonują głównie wyłącznie w internecie.  Według raportu PMR, 61 proc. ruchu online generują sklepy internetowe, natomiast 39 proc. sprzedaży odbywa się poprzez platformy handlowe. Warto wspomnieć, iż przy zakupach internetowych najczęstszym problemem kupujących jest długi czas oczekiwania na przesyłkę, zatem firmy powinny zadbać o sprawną logistykę e-commerce. W branży odzieżowej najpopularniejszą kategorią sprzedaży jest odzież damska, która stanowi około połowy całej sprzedaży, na kolejnym miejscu jest odzież męska oraz dziecięca.

POBIERZ infografikę z danymi dotyczącymi rynku fashion w Polsce przygotowaną przez Arvato

Trendy na rynku odzieżowym

Zdecydowanie warto napisać o rynku odzieży używanej. W 2023 roku, udział produktów z drugiej ręki powinien przekroczyć 5 proc. całego wolumenu, a w kolejnych latach kategoria ta będzie rosła z dynamiką większą niż dziesięcio-procentową.

Coraz bardziej popularna jest także wirtualna rzeczywistość w branży odzieżowej. Dane pokazują, że tylko 1 stycznia 2022 roku na wirtualne tokeny (NFT) wydano 87,03 mln dol. W chwili obecnej największe koncerny modowe traktują Metaverce jako nowy kanał sprzedaży, jak i dodatkowy kanał komunikacji z klientami.

Więcej ciekawych danych:

fashion-w-liczbach

Powstanie Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE). CGI partnerem

CSIRE zoptymalizuje dostęp do danych o zużyciu energii elektrycznej dla polskich konsumentów, przyspieszy transformację energetyczną sektora, wprowadzi ułatwienia w zarządzaniu krajowym systemem elektroenergetycznym, a także będzie przełomowy dla realizacji przez Polskę celów zrównoważonego rozwoju (ESG).

CGI (TSX: GIB.A) (NYSE: GIB) zaprojektuje, zbuduje, wdroży i obejmie opieką serwisową przełomowy dla krajowego rynku energii projekt – Centralny System Informacji Rynku Energii, realizowany na zlecenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). PSE zarządzają systemem przesyłowym energii elektrycznej oraz są Operatorem Informacji Rynku Energii.

Scentralizowany system IT będzie zbierał i zarządzał danymi ze wszystkich miejsc konsumpcji energii elektrycznej w Polsce, dzięki czemu uprości i polepszy wymianę informacji na krajowym detalicznym rynku sprzedaży energii elektrycznej. System zapewni szereg benefitów dla procesów realizowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, a także dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i całego sektora sprzedaży energii. Wartość kontraktu to 314 307 562,21 zł.

Dzięki centralizacji i automatyzacji zarządzania danymi pomiarowymi energii w Polsce, nowy system zoptymalizuje dostęp do danych energetycznych, a także przyspieszy transformację łańcucha wartości energii i rozwój nowych usług. Ponadto ujednolici procesy i standardy rynku detalicznego energii elektrycznej w całym kraju. Zmniejszy to liczbę systemów utrzymywanych lokalnie przez dystrybutorów i dostawców energii, co z kolei jeszcze bardziej usprawni i przyspieszy procesy na detalicznym rynku energii.

CSIRE usprawni dostęp do danych pomiarowych, umożliwi konsumentom korzystanie z energii w sposób zrównoważony oraz uprości procedury, takie jak na przykład zmiana dostawcy. System pozytywnie wpłynie na konkurencyjność wśród uczestników polskiego rynku energii i wesprze rozwój innowacyjnych usług w sektorze – mówi Tomasz Sikorski, Prezes Zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

CGI od kilkudziesięciu lat pracuje dla sektora energetycznego na całym świecie. W projekcie dla PSE CGI wykorzysta lokalne i globalne kompetencje. Central Market Solutions (CMS), czyli opracowany na bazie know-how firmy system zarządza wymianą danych pomiędzy uczestnikami rynku energii i jest przygotowany na wymagania, związane z raportowaniem ESG. Synchronizując dane, procesy i systemy CMS spełnia kluczowe wymagania wynikające z nowych przepisów dotyczących energii i zmieniających się wymagań sektora energetycznego. Pomoże to również PSE w zaspokojeniu własnych potrzeb biznesowych w zakresie przetwarzania, ochrony i bezpieczeństwa danych.

Sektor energetyczny stał się ważny nie tylko z perspektywy zaspokojenia potrzeb konsumentów, ale przede wszystkim wyzwań geopolitycznych. Przyspieszenie transformacji energetycznej i przejście na bardziej zrównoważone źródła energii odpowiada na wyzwania i napędza wzrost gospodarczy – mówi Bartłomiej Nieścierowicz, Business Unit Leader na Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię w CGI. Cieszymy się, że będziemy Partnerem Polski w tym przełomowym projekcie, który pomoże zrewolucjonizować sektor energetyczny w przyszłości. CGI z powodzeniem wdrożyło rozwiązania podobne do CSIRE w 10 krajach i na 14 rynkach regulowanych, w tym rynkach energii elektrycznej, wody i gazu.

Ceny polis cybernetycznych umiarkowanie rosną, jednocześnie linie finansowe i profesjonalne ponownie notują spadki stawek

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 4% w czwartym kwartale 2022 r. (spadek z 6% w Q3 i 9% w Q2) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index, kontynuując trend umiarkowanego tempa wzrostu, zapoczątkowany w Q1 2021. Jest to 21. kwartał z rzędu wzrostu stawek, jednak w przypadku większości regionów tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane, za wyjątkiem linii finansowych i profesjonalnych, które dopiero po raz drugi od Q3 2017 e. odnotowały spadki.

Wzrost cen w większości regionów był umiarkowany lub pozostał na tym samym poziomie ze względu na ogólny spadek w niektórych liniach finansowych i profesjonalnych, w szczególności w polisach D&O. W Stanach Zjednoczonych stawki wzrosły o 3% (spadek z 5% w Q3 2022), a w Wielkiej Brytanii o 4% (spadek z 7% w Q3). Ceny ubezpieczeń wzrosły w regionie Pacyfiku o 5%, w Azji o 2%, a w Europie kontynentalnej o 6% (wszystkie pozostały na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale). W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach stawki wzrosły o 7%, co stanowi wzrost w stosunku do 5% odnotowanych w trzecim kwartale.

Kluczowe wnioski:

· W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły średnio o 7% (wzrost w porównaniu do 6% w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 3% (spadek w porównaniu z 4% w Q3).

· Drugi kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek stawek w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, spadek cen wyniósł 6% w Q4 w porównaniu do 1% w trzecim kwartale.

· Ceny polis cybernetycznych na świecie wzrosły o 28% w Q42022 (spadek w porównaniu do 53% w Q3). Na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych tempo wzrostu nadal pozostało umiarkowane i wyniosło 28% w Stanach Zjednoczonych i 34% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 48% i 66% w poprzednim kwartale.

· Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty szkód pozostawały głównym punktem zainteresowania ubezpieczycieli przy odnawianiu umów w większości regionów.

„Po pełnym wyzwań 2022 roku, nasi klienci nadal będą zmagać się z wymagającym środowiskiem operacyjnym w 2023. Poza spowolnieniem gospodarczym i trwającą

Ceny polis cybernetycznych umiarkowanie rosną, jednocześnie linie finansowe i profesjonalne ponownie notują spadki stawek

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 4% w czwartym kwartale 2022 r. (spadek z 6% w Q3 i 9% w Q2) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index, kontynuując trend umiarkowanego tempa wzrostu, zapoczątkowany w Q1 2021. Jest to 21. kwartał z rzędu wzrostu stawek, jednak w przypadku większości regionów tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane, za wyjątkiem linii finansowych i profesjonalnych, które dopiero po raz drugi odnotowały spadki od Q3 2017 r.

Wzrost cen w większości regionów był umiarkowany lub pozostał na tym samym poziomie ze względu na ogólny spadek w niektórych liniach finansowych i profesjonalnych, w szczególności w polisach D&O. W Stanach Zjednoczonych stawki wzrosły o 3% (spadek z 5% w Q3 2022), a w Wielkiej Brytanii o 4% (spadek z 7% w Q3). Ceny ubezpieczeń wzrosły w regionie Pacyfiku o 5%, w Azji o 2%, a w Europie kontynentalnej o 6% (wszystkie pozostały na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale). W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach stawki wzrosły o 7%, co stanowi wzrost w stosunku do 5% odnotowanych w trzecim kwartale.

Kluczowe wnioski:

· W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły średnio o 7% (wzrost w porównaniu do 6% w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 3% (spadek w porównaniu z 4% w Q3).

· Drugi kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek stawek w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, spadek cen wyniósł 6% w Q4 w porównaniu do 1% w trzecim kwartale.

· Ceny polis cybernetycznych na świecie wzrosły o 28% w Q42022 (spadek w porównaniu do 53% w Q3). Na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych tempo wzrostu nadal pozostało umiarkowane i wyniosło 28% w Stanach Zjednoczonych i 34% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 48% i 66% w poprzednim kwartale.

· Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty szkód pozostawały głównym punktem zainteresowania ubezpieczycieli przy odnawianiu umów w większości regionów.

„Po pełnym wyzwań 2022 roku, nasi klienci nadal będą zmagać się z wymagającym środowiskiem w 2023. Poza spowolnieniem gospodarczym i trwającą inflacją oraz napięciami geopolitycznymi wielu klientów boryka się z innymi, istotnymi trudnościami. Na ceny ubezpieczeń ryzyk majątkowych w dalszym stopniu wpływa wysoki poziom strat odnotowany w minionym roku, zwłaszcza tych związanych z huraganem Ian. Dla zaspokojenia potrzeb klientów i uzyskania optymalnych wyników poszukujemy alternatywnych opcji finansowania ryzyka oraz możliwości zwiększenia wykorzystania captive’ów” – komentuje wyniki raportu Lucy Clarke, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego w Marsh Polska, podsumowuje: „W odróżnieniu od światowych trendów dotyczących spadku stawek w ubezpieczeniach majątkowych, rynek polski w dalszym ciągu odnotowuje wzrosty, średnio na poziomie 20-30%. Głównym czynnikiem determinującym wzrosty stawek jest poziom inflacji, która ma swoje odzwierciedlenie m.in. w kosztach likwidacji szkód. Przewidujemy, że w związku z nieustannie rosnącymi cenami towarów i usług, tendencja wzrostowa będzie utrzymywała się w kolejnych kwartałach”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska, podkreśla: „Lokalne rynki D&O reagują inaczej niż zagraniczne. Wysoka inflacja i zbliżające się wybory powodują, że ubezpieczyciele przygotowują się na gorsze czasy, co już teraz oznacza średnio kilkanaście procent zwyżki stawki w porównaniu do stawek z polisy D&O aranżowanej rok temu. Podobnie jest w przypadku ubezpieczenia cyber. Wydaje się, że lokalne rynki dopiero odnotowują szkody, których zagraniczni gracze widzieli sporo w ostatnim roku i zaostrzają politykę underwritingową. Przy większych programach cyber pracujemy zarówno z lokalnymi, jak i zagranicznymi rynkami, i podobnie jak w ubiegłych kwartałach, dostrzegamy problemy z pojemnością, apetytem i kosztem ochrony. Tendencja dla polis crime/PI (lub inaczej – ryzyk bankowych) jest bardziej pozytywna. Stawki zaczynają się stabilizować nawet w przypadku, gdy klienci odnotowali szkody w ubiegłym roku. Patrząc całościowo na portfel Marsh Polska, większość programów plasujemy na rynkach zagranicznych, co potwierdza założenia kosztowe z ostatniego raportu GIMI, ale niekoniecznie jest to obraz zbieżny rynkami lokalnymi i ich apetytem.”

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska, dodaje: „W ubezpieczeniach należności handlowych 4Q2022 to kontynuacja trendu z poprzednich kwartałów, czyli obniżka kosztu ubezpieczenia. Dla części klientów oznacza to uzyskanie stawek sprzed pandemii, dla innych – nawet znacząco poniżej. W obszarze limitów kredytowych również mamy do czynienia z kontynuacją polityki utrzymywania wysokiej ekspozycji. Z drugiej strony, rosnąca liczba windykacji zapoczątkowana w trzecim kwartale, jest sygnałem, iż przedsiębiorstwa mają coraz większy problem z przenoszeniem zwiększonych kosztów na końcowego odbiorcę. Rekordowa liczba niewypłacalności za rok 2022 nie dotknęła ubezpieczycieli z wielu powodów, ale kluczowym wydaje się ten, że dotyczą one branż i segmentów, gdzie tego typu ubezpieczenie nie jest zbyt popularne. Nie należy jednak zakładać, że w 2023 sytuacja utrzyma się.”

Vivid Games tworzy kolejną innowacyjną technologię. Do Spółki wpłynie w ciągu roku 3,8 mln zł unijnego wsparcia

W grudniu Vivid Games rozpoczęła realizację projektu technologicznego, którego efektem będzie generator poziomów dla gier typu blast. Platforma przyspieszy rozwój Eroblast oraz LoveNest i pozwoli dużo szybciej tworzyć kolejne tytuły, o podobnej mechanice.

Spółka zawarła dziś z NCBiR umowę o dofinansowanie projektu, pt. “Prototyp platformy do automatyzacji generowania, rozgrywania i wyznaczania stopnia trudności poziomów blast, oparty o AI i Machine Learning” w ramach programu Szybka Ścieżka.

Naszą podstawową działalnością pozostaje tworzenie świetnych gier. Kiedy jednak mamy możliwość, równolegle, zbudować coś co przyspieszy nasz rozwój – korzystamy. W grudniu otrzymaliśmy informację o dofinansowaniu projektu technologicznego w ramach Szybkiej Ścieżki, w tym tygodniu sfinalizowaliśmy umowę. Do stworzenia platformy wykorzystamy zdobyte w ostatnich latach doświadczenie – zarówno w zakresie gier segmentu blast, jak i  machine learningu czy sztucznej inteligencji. Wierzę, że technologia, którą tworzymy zdecydowanie przyspieszy rozwój Eroblast i kolejnych gier segmentu blast. W planach mamy także jej komercjalizację w formie licencji dla innych producentów gier” – podkreśla Piotr Gamracy, członek Zarządu Vivid Games.

Mabion podpisał z EBOR umowę kredytu na kwotę 15 mln USD (ok. 66 mln PLN)

  • Mabion S.A. (Spółka) i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) zawarły w dniu 06.02.2023 r. umowę o udzielenie Spółce kredytu na kwotę 15 mln USD (ok. 66 mln PLN, według kursu średniego NBP z dnia 06.02.2023 r.: 4,3833 PLN)
  • Kredyt zostanie przeznaczony na sfinansowanie strategicznych planów rozwojowych Spółki obejmujących modernizację zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim w celu wsparcia rozbudowy oferty usług komercyjnej produkcji kontraktowej (CDMO), aktualnie wykonywanych dla Novavax
  • Modernizacja istniejącego zakładu Spółki znacząco zwiększy moce produkcyjne oraz rozszerzy zakres świadczonych usług CDMO, wspierając dążenie Mabionu do dywersyfikacji biznesu i pozyskiwania kolejnych klientów
  • Po zakończeniu modernizacji, zakład zmieni swoją charakterystykę i osiągnie możliwość prowadzenia różnorodnych procesów w tym samym czasie – wytwarzania substancji czynnych i jednocześnie, wytwarzania produktów gotowych poprzez zautomatyzowany, aseptyczny rozlew oraz późniejsze pakowanie do opakowań pośrednich i zbiorczych
  • Mabion prowadzi aktywne działania w zakresie rozwoju nowego biznesu w obszarze nie tylko wytwarzania, ale również m.in. zaawansowanej analityki, usług rozwojowych, sterylnego rozlewu form płynnych, które mogą być świadczone równolegle do bieżącej obsługi kontraktu z Novavax

„Podpisanie umowy kredytu z EBOR to duży sukces, ponieważ na jej podstawie pozyskamy środki od renomowanej instytucji finansowej na korzystnych warunkach, które pozwolą na przeprowadzenie planowanej rozbudowy zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim w celu znacznego zwiększenia naszego potencjału produkcyjnego oraz usługowego. Cieszymy się, że konsekwentnie realizowana transformacja Spółki w kierunku kompleksowej firmy biofarmaceutycznej w zakresie CDMO o zdywersyfikowanych przychodach i dużej skali działania, zarówno w obszarze wytwarzania oraz szerokiej oferty specjalistycznych usług, została pozytywnie oceniona przez EBOR, który zdecydował się na wsparcie kredytem naszych strategicznych planów rozwoju” mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Kredyt z EBOR został udzielony Spółce na okres prawie półtora roku od daty podpisania umowy, a spłata kredytu nastąpi w czterech ratach o różnej wysokości w dniach 30 września 2023 r., 31 grudnia 2023 r., 31 marca 2024 r. i 30 czerwca 2024 r. Wypłata kredytu nastąpi na wniosek Spółki jednorazowo w całości lub w kwotach nie mniejszych niż 5 mln USD. Pierwsza wypłata kredytu nie może nastąpić później niż w ciągu sześciu miesięcy od daty zawarcia umowy kredytu, po spełnieniu określonych w umowie standardowych warunków zawieszających. Wypłata pozostałej kwoty kredytu nastąpi nie później niż w ciągu dziewięciu miesięcy od daty zawarcia umowy z EBOR. Oprocentowanie kredytu będzie oparte na zmiennej stopie procentowej według stawki SOFR (ang. Secured Overnight Financing Rate), powiększonej o marżę banku.

„Kredyt przeznaczony zostanie na pokrycie nakładów na rozbudowę oraz wyposażenie istniejącego zakładu produkcyjnego Mabion, w tym na wymianę bioreaktorów wraz z infrastrukturą towarzyszącą, która planowana jest w połowie 2023 r. Pozyskane środki zamierzamy alokować również na dalszy rozwój systemów i infrastruktury IT niezbędnych do kompleksowej obsługi szerokiego wachlarza kontraktów CDMO. Wcześniej informowaliśmy o możliwości refinansowania kredytem pozostałej do spłaty pożyczki od Akcjonariusza, natomiast jeszcze przed datą podpisania umowy z EBOR Spółka spłaciła w całości zobowiązanie do Akcjonariusza z własnych środków. Część wyżej wymienionych inwestycji i celów objętych projektem finansowania w ramach umowy kredytu może być także finansowana ze środków własnych Mabion wypracowanych z bieżącej działalności. Spłata kredytu zostanie zrealizowana ze środków własnych Spółki, uzyskanych z przepływów operacyjnych wygenerowanych w okresie trwania umowy kredytu” komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Mabion konsekwentnie realizuje działania zmierzające do pełnego wykorzystania potencjału w obszarze komercjalizacji bieżącej oferty usług CDMO oraz jej przyszłych rozszerzeniach. Obecnie prowadzone są prace przygotowawcze do zaplanowanej na 2023 rok modernizacji i rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim. Najważniejszym celem modernizacji jest zwiększenie i dywersyfikacja posiadanych mocy wytwórczych, jak też zwiększenie możliwości prowadzenia różnorodnych działań wytwórczych w tym samym czasie. Zgodnie z założeniami, modernizacja zakładu ma objąć między innymi wymianę bioreaktorów i zwiększenie ich liczby. Proces modernizacji zakładu jest dostosowany do harmonogramu usług wytwarzania świadczonych przez Spółkę na rzecz Novavax. Spółka podtrzymuje jednocześnie plany inwestycyjne związane z projektem budowy nowego drugiego zakładu tzw. Mabion II w perspektywie kolejnych lat, więcej informacji w tym zakresie przedstawi wraz ze zaktualizowaną strategią rozwoju, nad którą toczą się obecnie zaawansowane prace.

„Przeprowadzimy modernizację zakładu z uwzględnieniem wszystkich potrzeb dla skutecznej i efektywnej komercjalizacji obecnych i przyszłych usług CDMO, co stanowi strategiczny kierunek rozwoju Mabion. Modernizacja dotyczy nie tylko bioreaktorów, ale także dostosowania pomieszczeń i infrastruktury, w tym pozostałej aparatury procesowej oraz analitycznej i uruchomienia linii do sterylnego rozlewu produktu gotowego o wysokiej wydajności, czyli etapu fill&finish. Dostrzegamy duże zapotrzebowanie na rynku na tego rodzaju usługi, co razem z uzyskaniem większej elastyczności w zakresie świadczenia usług jako wytwórcy kontraktowego, zapewni nam przestrzeń do obsługi większej liczby klientów. Ich dywersyfikacja to dla nas ważny cel, na którym obecnie się koncentrujemy, angażując się w wieloetapowe rozmowy z zakresu business developmentu. Wierzymy, że część tych procesów uda się nam sfinalizować w perspektywie najbliższych kilku kwartałów” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim podmiotem Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 r. aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do drugiego kwartału 2024 r. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych). Aneksy rozszerzyły również współpracę o plany transferu technologii i wytwarzania substancji czynnej dla szczepionki w wersji Omicron, te prace są już prowadzone i Spółka spodziewa się ich finalizacji jeszcze w I półroczu.

Komentarz do najbliższego posiedzenia RPP 7-8.02.

Zgodnie z harmonogramem wskazanym na stronach NBP, najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się w dniach 7-8.02.2023 roku (jako kolejne w tym roku posiedzenie dwudniowe). Kredytobiorcy przyzwyczaili się już, iż w pierwszym tygodniu nowego miesiąca ogłaszana jest informacja mająca wpływ na wysokość ich rat kredytowych, a co za tym idzie – comiesięczny budżet domowy.

Znajdujemy się w dość ciekawym momencie, ponieważ ostatnie cztery posiedzenia RPP pozostawiały główną stopę bazową na niezmienionym, szczytowym poziomie 6,75 %. Zapewne tak będzie i tym razem. Można przypuszczać, iż RPP wbiła kotwicę na obecnym poziomie i czeka na nowe dane z gospodarki oraz kolejne odczyty inflacji. Przed nami jednak prognozowany jej szczyt, który w ocenie wielu ekspertów przypadać będzie na I kwartał br. z wartościami zbliżonymi, wg różnych szacunków, do 20%. Tak wysoka inflacja CPI (consumer price index) będzie następstwem wycofania się rządu z części programów tzw. tarczy antyinflacyjnej (wrócił m.in. wyższy VAT na energie i paliwa).

Wobec takiego rozwoju zdarzeń rynkowych warto zadać pytanie czy w ciągu najbliższego kwartału-półrocza członkowie RPP nie zdecydują się poddać pod głosowanie symbolicznej podwyżki, np. o 0,25%, jako odpowiedzi na szczyt wzrostu cen. W komentarzu do ostatniej decyzji RPP usłyszeliśmy też wyraźną deklarację prezesa NBP, Adama Glapińskiego, iż to nie koniec cyklu podwyżek stóp procentowych. Prezes co prawda przyzwyczaił nas do sprzecznych komunikatów względem późniejszych decyzji rady, jednak byłaby to naturalna reakcja na tak wysoką inflację. Jako ciekawostkę warto wspomnieć o, dosyć oderwanej od głównego nurtu prognoz, ocenie sytuacji przez agencję ratingową Fitch Solutions, która zmieniła ostatnio swoje wcześniejsze przewidywania. Postawiła odważną tezę, iż stopy procentowe w 2023 r. w Polsce mogą wzrosnąć aż o 1 p.p., aby na koniec br. roku zatrzymać się na szczytowym poziomie 7,75%. Wydaje się to jednak mało prawdopodobnym scenariuszem.

Bardzo często klienci zadają nam, ekspertom hipotecznym, pytanie dotyczące odwrócenia się trendu i przewidywanego czasu, kiedy może to nastąpić. Mało osób odważy się wskazać termin, jednak można postawić tezę, iż obecne stopy procentowe mogą pozostać z nami jeszcze rok – dwa z drobną ewentualną korektą w dół w okresie gorącej kampanii wyborczej, w trwającym obecnie roku wyborczym. Można za to wskazać dwa czynniki tj. wyhamowanie wzrostu, a następnie trwały trend spadku inflacji bazowej (bez cen energii i cen żywności) oraz ewentualne wyraźne spowolnienie polskiej gospodarki. Wskaźniki te zapewne mogą zwiastować zmianę podejścia RPP do polityki monetarnej. Media odnotowały ostatnio wzmiankę, iż rząd bardzo mocno rozważa wydłużenie ustawowych wakacji kredytowych na rok 2024, a to poniekąd również może być sygnałem świadczącym o tym, iż w tym roku nie będzie warunków do luzowania polityki monetarnej.

Jako ekspert rynku zachęcam do śledzenia kosztu pieniądza na rynku międzybankowym, który obrazują wskaźniki m.in. WIBOR 3M, 6M oraz kontraktów terminowych FRA na stopy procentowe, mogą być one pomocne przy wyborze oprocentowania kredytu hipotecznego dla nowych klientów.

Przypominam jednocześnie, że od grudnia 2022 roku banki mają możliwość oferowania kredytu opartego o nowy wskaźnik WIRON. W styczniu odnotowaliśmy pierwszą transakcję międzybankową w oparciu o ten wskaźnik, której uczestnikami były ING i PKO BP. Jednak nie przekłada się to na dostępność ofert w bankach, a wręcz przeciwnie tj. ING i BNP Paribas wycofały tymczasowo ze swojej oferty zmienne oprocentowanie, dając sobie czas na dostosowanie operacyjne do proponowania tego typu ofert. Rynek spodziewa się powszechnej dostępności kredytów opartych o ten wskaźnik w drugiej połowie 2023 r.

Rynek, jak i wielu klientów, oczekuje natomiast decyzji KNF dotyczącej obniżenia wskaźnika buforu związanego z ryzykiem zmiany stopy procentowej, który wynosi obecnie 5 %, względem 2,5% z marca 2022 r., co zdecydowanie zwiększyłoby zdolność kredytową Polaków i sprawiłoby, że kredyt hipoteczny byłby bardziej dostępny dla szerszego grona klientów. Jest to perspektywa możliwa już na początku 2023 r. Dodatkowym bodźcem do odbicia dla rynku może być wprowadzenie zapowiadanego na trzeci kwartał br. rządowego programu bezpieczny kredyt 2 %. Warto zauważyć, że obecny rok wyborczy powinien obfitować w różne pomysły na rozwiązanie problemów rynku mieszkaniowego i wyznaczenie dla niego jasnych kierunków rozwoju. Wobec tak dużego zainteresowania wyborców tematem drogich kredytów w ostatnim czasie i dynamicznego wzrostu stóp procentowych pozostaje wierzyć, iż temat polityki mieszkaniowej w Polsce stanie się jednym z głównych filarów kampanii wyborczej, a to przyniesie realne korzystne rozwiązania legislacyjne i nadzieje dla wciąż dużej ilości polskich rodzin bez własnego M. Dla klientów, którzy zastanawiają się nad zakupem nieruchomości warto wspomnieć o spadku noworozpoczynanych budów przez deweloperów. Na podstawie ostatnich danych GUS za grudzień 2022 r., jest to spadek o połowę do mniej niż 7000 z 14 000 r/r. Taki stan rzeczy odzwierciedla nastroje deweloperów, którzy wobec tak dużego spowolnienia w swojej branży wstrzymują realizacje nowych inwestycji. Efekt tych działań klienci zauważą w momencie, kiedy kredyt stanie się bardziej dostępny, a podaż na rynku nieruchomości będzie niska, co zapewne kolejny raz wywinduje ceny nieruchomości w górę, a przynajmniej utrzyma je na wysokim poziomie. Warto zauważyć, iż w dobie obecnej trudnej sytuacji rynkowej udział pośredników hipotecznych w obsłudze kredytów (blisko 70 % składanych wniosków jest ich udziałem), jeszcze nigdy nie był tak wysoki, co wprost odzwierciedla jakość świadczonych przez nich usług i potrzebę ich pomocy.

Wyliczenia i przykład:

Poniższa tabela zawiera przykładowe obliczenia wysokości raty kredytu z marżą 1,79 % zaciągniętego na okres 30 lat. Pierwszy wiersz zawiera przykładowe stawki stopy referencyjnej z gradacją o + 25 punktów bazowych. Symulacja prezentuje wzrost raty kapitałowo – odsetkowej odpowiednio dla 5 różnych wariantów.

  Wibor 3M 6,95%

(31.01.2023 r.)

Wibor 3M 7,20% (+0,25%) Wibor 3M 7,45% (+0,5%) Wibor 3M 7,70%(+0,75%) Wibor 3M 7,95% (+1,0%)
200 000 zł 1572,00 zł 1608,00 zł 1644,00 zł 1680,00 zł 1717,00 zł
400 000 zł 3144,00 zł 3216,00 zł 3288,00 zł 3361,00 zł 3434,00 zł
600 000 zł 4716,00 zł 4823,00 zł 4932,00 zł 5041,00 zł 5151,00 zł
800 000 zł 6288,00 zł 6431,00 zł 6576,00 zł 6721,00 zł 6867,00 zł
1 000 000 zł 7860,00 zł 8039,00 zł 8220,00 zł 8401,00 zł 8584,00 zł

 

Ekspert: Jan Wojtczak, ekspert kredytowy Lendi

Posłowie umożliwili dyskusję nad ustawą Lex Pilot

Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii postanowiła na poniedziałkowym posiedzeniu o wysłuchaniu publicznym ustawy Lex Pilot. Wysłuchanie publiczne zostało zaplanowane na 6 marca 2023 r.

– Umożliwienie wysłuchania publicznego, jest jednym z kroków o jakie od wielu tygodni zabiegaliśmy. Dotychczas strona rządowa unikała debaty nad zgłoszonymi w listopadzie zmianami, kompletnie zmieniającymi dobrze funkcjonujący i będący jednym z najtańszych w Europie rynek płatnej telewizji. Mamy nadzieję, że liczne argumenty przytaczane przez przedstawicieli branży pokazujące, że proponowane zmiany uderzają w interesy wszystkich zainteresowanych: abonentów, operatorów i nadawców przekonają rządzących i wycofają się oni ze szkodliwych i nieprzemyślanych zmian – mówi Jerzy Straszewski, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE).

Obecnie procedowany przez Sejm kształt regulacji rynku telewizyjnego został ogłoszony przez rząd w ostatnich tygodniach ubiegłego roku, bez jakichkolwiek konsultacji publicznych. Zmiany głęboko ingerują w swobodę działalności gospodarczej i wprowadzą niespotykany dotąd chaos, który odbije się negatywnie na działalności polskich przedsiębiorców, mediów prywatnych, operatorów oraz przede wszystkim – na przyzwyczajeniach i portfelach widzów. Proponowane zmiany wprowadzają m.in. uprzywilejowanie na pilocie programów telewizji publicznej, wybieranie kanałów obowiązkowych przez KRRiT oraz narzucenie sprzedaży telewizji w modelu pojedynczych kanałów, które będą znacznie droższe dla klientów.

Dolar kończy intensywny tydzień na szczycie

Mimo że stopy procentowe zostały na ubiegłotygodniowych posiedzeniach podniesione zgodnie z oczekiwaniami rynku, to komunikaty Fed oraz EBC zostały odebrane przez rynek jako względnie gołębie. Przyczyniło się do znacznych wahań na rynku walutowym. Wieści z banków centralnych zostały jednak przyćmione przez amerykański raport non-farm payrolls, który przekroczył wszelkie oczekiwania, przyczyniając się do znacznego umocnienia dolara.

Amerykański raport z rynku pracy w styczniu znalazł się niemal trzykrotnie powyżej prognozowanego poziomu, sprawiając, że zarówno rentowności obligacji, jak i dolar doświadczyły w piątek znacznego wzrostu. Na rynku pracy nie tylko nie widać łagodzenia napięć w obliczu zacieśniania polityki przez Fed – wydaje się wręcz, że staje się ciaśniejszy. Dolar znalazł się w zeszłym tygodniu na szczycie tabeli G10, całkiem dobrze radziły sobie jednak waluty emerging markets, szczególnie azjatyckie, które mogą zyskać na zakończeniu polityki zero-COVID w Chinach.

W tym tygodniu nie poznamy danych o wzroście cen z głównych gospodarek, uwaga skupi się więc na mnogości przemówień członków Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii. Jedynym wyjątkiem będzie odczyt inflacji CPI w Chinach w piątek 10.02 – po zniesieniu pandemicznych lockdownów spodziewamy się, że zacznie zbliżać się do poziomów w innych gospodarkach, doświadczając wyraźnego wzrostu.

PLN

Złoty ponownie odstawał na tle regionalnych walut i – pomimo pozytywnych sygnałów z gospodarki – jako jedyny zakończył ubiegły tydzień osłabieniem w parze z euro. Po lepszych od oczekiwań danych o PKB za 2022 r. (4,9% według wstępnego szacunku) nadeszły kolejne dobre wieści, tym razem dotyczące PMI. Indeks aktywności biznesowej w przemyśle nadal pozostaje poniżej granicznego poziomu ekspansji (50 pkt), coraz bardziej jednak zbliża się do niego, przeskakując z 45,6 w grudniu do 47,5 w styczniu. Ostatnie dane z Polski utwierdzają nas w przekonaniu, że recesja w tym roku jest raczej mało prawdopodobna.

W tym tygodniu lokalnie uwaga skupi się na posiedzeniu RPP. Wydarzenie wydaje się mieć jednak ograniczony potencjał wpływu na rynek walutowy – nic nie wskazuje, żeby stopy procentowe w najbliższym czasie miały ulec zmianom w którąkolwiek ze stron. Na dużo istotniejsze od obecnego zapowiada się posiedzenie w kolejnym miesiącu – wtedy nie dość, że bank będzie miał lepszy ogląd sytuacji inflacyjnej na początku roku, to opublikuje także nową projekcję inflacji, która powinna stanowić punkt wyjścia do dalszych działań.

EUR

Dane wskazują, że strefa euro zdołała uniknąć recesji w ostatnim kwartale 2022 r. EBC niejako potwierdził względną odporność gospodarki, podnosząc stopy procentowe, zgodnie z oczekiwaniami, o 50 pb. Nieco zaskoczyła nas rynkowa interpretacja zeszłotygodniowego posiedzenia EBC jako gołębiego. Zapowiedziano kolejną podwyżkę o 50 pb. w marcu, Lagarde wielokrotnie odwoływała się zaś do przewlekle wysokiej inflacji bazowej – to problem, o którym wspominamy już od jakiegoś czasu.

Podczas gdy Fed jest już gotowy do przyhamowania z podwyżkami, EBC wciąż ma przed sobą sporo pracy. Mimo zeszłotygodniowego cofnięcia na głównej parze (z najwyższego od kwietnia poziomu 1,10 z przełomu środy i czwartku do okolic 1,08 w piątek), stwarza to euro dobre warunki do aprecjacji.

Jak wszędzie, również i w strefie euro najważniejsze w nadchodzących miesiącach będą odczyty inflacyjne. Zeszłotygodniowy raport dotyczący stycznia ponownie zaskoczył w górę w przypadku inflacji bazowej – miara ta pozostaje na najwyższym w historii poziomie 5,2%.

USD

Konferencja prasowa prezesa Jerome’a Powella po posiedzeniu Fed została odebrana jako gołębia, mocne piątkowe dane szybko sprawiły jednak, że wszelkie dywagacje na jej temat stały się nieistotne.

Wydaje się, że amerykański rynek pracy wciąż nabiera tempa. Piątkowy raport pokazujący wyjątkowo silny przyrost miejsc pracy oraz spadającą stopę bezrobocia w połączeniu z niską liczbą deklaracji bezrobotnych wskazuje, że rynek pracy stał się, jeśli już, ciaśniejszy mimo znaczących podwyżek stóp procentowych Fedu.

Indeks PMI ISM opisujący aktywność w sektorze usług również gwałtownie wzrósł, odzwierciedlając bardzo pozytywną koniunkturę w sektorze. Rentowności w USA zakończyły tydzień wzrostem i wydaje się, że deprecjacja dolara została na razie wstrzymana. Uważamy, że jak wszędzie, kolejne odczyty inflacji będą znacznie ważniejsze niż nadinterpretacja komunikatów banku centralnego.

CNY

Juan uplasował się w górnej połowie tabeli walut emerging markets, skończył jednak tydzień niżej w stosunku do ogólnie silniejszego dolara amerykańskiego. Ostatnie dane gospodarcze z Chin były bardzo pozytywne, a zdecydowana większość kluczowych wskaźników aktywności biznesowej przekroczyła w styczniu granicę 50 pkt, oddzielającą ekspansję od kontrakcji. Sugeruje to gwałtowną zmianę warunków gospodarczych po odejściu kraju od polityki zero-COVID i daje mocny sygnał, że w drugiej gospodarce świata już następuje ożywienie gospodarcze.

Niemniej nie wszystkie wieści dotyczące Chin są pozytywne. Skandal związany z domniemanym balonem szpiegowskim doprowadził do przełożenia wizyty amerykańskiego sekretarza Antony’ego Blinkena w Chinach i w tym kontekście nie wydaje się, aby napięte już stosunki tego kraju z USA miały się w najbliższym czasie poprawić. Wygląda na to, że napięcia ciążą na sentymencie wobec juana na początku obecnego tygodnia i mogą nadal wywierać negatywny wpływ na jego kurs w najbliższym czasie. W tym tygodniu będziemy się bacznie przyglądać sytuacji na linii Chiny–USA, a także danym inflacyjnym – oczekuje się, że miary zarówno inflacji konsumenckiej, jak i producenckiej wzrosły w styczniu. Druga z nich powinna jednak nadal pozostać poniżej zera, ciągnięta w dół przez efekt bazy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

GfK: Na rynku soczewek widać wzrosty

Coraz więcej Polaków deklaruje konieczność korekcji wzroku. Na rosnący odsetek zaburzeń widzenia wpłynęła w dużej mierze pandemia, w czasie której wiele osób zostało zmuszonych do częstszego obcowania z ekranem komputera. W ostatnich latach na popularności zyskały szkła kontaktowe, które stanowią alternatywę tradycyjnych okularów. Z danych GfK wynika, że w ciągu niecałej dekady wartość sprzedaży soczewek w Polsce wzrosła o ponad 70 proc.

Okuliści i optycy alarmują, że coraz więcej pacjentów skarży się na gorszą jakość widzenia. Nic w tym dziwnego – wszechobecność emitujących szkodliwe światło ekranów nie sprzyja dobrej kondycji wzroku. Istotną rolę w tym przypadku odegrała również pandemia, która zmusiła wielu Polaków do pracy i nauki przed komputerem w pełnym wymiarze godzin. W rezultacie u części osób rozwinęły się wady wzroku – często na tyle uciążliwe, że konieczny stawał się zakup okularów lub szkieł kontaktowych. Jak wynika z danych pochodzących z panelu optycznego GfK, to właśnie ta druga forma korekcji zdobywa coraz więcej zwolenników i coraz większe udziały w rynku. W 2021 rynek soczewek osiągnął wartość o ponad 70 proc. wyższą niż w roku 2013, kiedy rozpoczęto prace nad badaniem. I chociaż na tak duży wzrost mają też wpływ rosnące ceny, to jego głównym powodem jest przede wszystkim większa liczba sprzedanych produktów – obecnie sprzedaje się ich dwukrotnie więcej niż 5 lat temu.

 Od początku badania GfK obserwujemy stały wzrost wartości sprzedaży soczewek kontaktowych. Był on widoczny nawet w 2020 roku, gdy pandemia zakłóciła sprzedaż w kluczowym dla kategorii okresie wiosennym i na początku lata. mówi Agnieszka Szlaska-Bąk, Client Business Partner w GfK. – Wzmożony popyt na szkła kontaktowe odzwierciedlają także oferty salonów. Z naszego raportu „Cenzus Optyczny” wynika, że obecnie już 80 proc. sklepów optycznych w Polsce posiada w swoim asortymencie soczewki dodaje.

Na powodzenie soczewek wpływa przede wszystkim wygoda ich użytkowania a także to, że są niewidoczne i nie ograniczają pola widzenia, jak to bywa w przypadku tradycyjnych okularów. Właśnie dlatego coraz większy odsetek nabywców decyduje się na dyskretną formę korekcji. Co więcej, występują one w różnych wariantach, które można dopasować do indywidualnych potrzeb kupującego. – Na popularności w ostatnich latach zyskują zwłaszcza soczewki jednodniowe. W 2013 roku stanowiły one około 20 proc. wartości sprzedaży. Dzięki utrzymującym się dwucyfrowym wzrostom, w ciągu dekady wartość ta potroiła się i na koniec 2021 roku stanowiła już 37 proc. wartości całego rynku soczewek – komentuje Agnieszka Szlaska-Bąk.

W opinii eksperta GfK mamy do czynienia z zaawansowanym trendem, który w najbliższej przyszłości będzie zyskiwał na popularności, a to oznacza, że rynek soczewek dalej będzie rosnąć – zarówno pod względem wolumenu, jak i wartości sprzedaży.

Transfery kadrowe i awanse w MCI Capital

Nowymi partnerami inwestycyjnymi w MCI zostali Paweł Sikorski i Tomasz Mrozowski, zaś menedżerem inwestycyjnym – Wojciech Degórski. Michał Górecki awansował na stanowisko starszego partnera inwestycyjnego.

Paweł Sikorski, MCI Capital
Paweł Sikorski, MCI Capital

Paweł dołączył do zespołu jako nowy partner inwestycyjny, który skupi się na sektorach e-commerce, marketplace i Consumer SaaS oraz będzie wspierał rozwój MCI na wybranych rynkach zagranicznych. Posiada ponad 20-letnie doświadczenie zawodowe, głównie w private equity, venture capital oraz bankowości inwestycyjnej. W swojej karierze Paweł doradzał i realizował wiele transakcji fuzji i przejęć oraz spółek giełdowych o wartości ponad 1 mld zł. Przed dołączeniem do MCI Paweł pracował w Enterprise Investors, Citigroup i BBI Capital, był współzałożycielem funduszy venture capital Protos i Protos Next. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Tomasz Mrozowski, MCI Capital
Tomasz Mrozowski, MCI Capital

Tomasz to nowy partner inwestycyjny, który skoncentruje się na sektorach cleantech, mobility i infrastruktury cyfrowej. Będzie również odpowiedzialny za inwestycje w Europie Południowo-Wschodniej (Grecja, Rumunia, Bułgaria). Tomasz spędził ostatnie siedem lat realizując projekty M&A o łącznej wartości 20 miliardów złotych w ramach grupy PLAY/Iliad w obszarze infrastruktury i telekomunikacji. Tomasz spędził również 8 lat w BCG, gdzie pomagał przekształcać, integrować i poprawiać efektywność firm w wielu sektorach. Tomasz studiował w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, Copenhagen Business School oraz KAIST Business School.

Wojciech Degórski, MCI Capital
Wojciech Degórski, MCI Capital

Wojciech dołączył do MCI jako nowy menedżer inwestycyjny, który będzie wspierał spółki portfelowe funduszu w ich dalszym rozwoju oraz nowe procesy inwestycyjne. Przed przyjściem do MCI Wojciech pracował w warszawskim biurze 3TS Capital Partners, gdzie zapewniał wsparcie analityczne dla inwestycji w spółki z sektora technologicznego oraz współpracował bezpośrednio z zarządami spółek portfelowych przy budowie i wdrażaniu strategicznych inicjatyw biznesowych. Wojtek jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie z tytułem magistra finansów i rachunkowości.

Michał Górecki, MCI Capital
Michał Górecki, MCI Capital

Michał awansował na stanowisko starszego partnera inwestycyjnego. Michał koncentruje się na sektorach food, travel, fintech, proptech, omnichannel oraz inwestycjach MCI w eSky, Travelata, MarketFinance i Papaya Global. Przed dołączeniem do MCI Michał był odpowiedzialny za rozwój biznesu, zarządzanie portfelem i strategie wyjścia w tzw. family office o dużej wartości netto oraz pracował przy doradztwie w zakresie fuzji i przejęć. Michał ma również bogate doświadczenie operacyjne, pełniąc funkcje CEO i CFO. Michał ma kwalifikacje FCCA i jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

– Warunki rynkowe oceniamy jako bardzo atrakcyjne, dlatego poszerzamy i wzmacniamy zespół inwestycyjny. MCI ma unikalny model działania „deal-by-deal carry” i strategię inwestycyjną skoncentrowaną na lokowaniu 30-100 mln EUR na transakcję w segmencie technologii i wykupów cyfrowych. To wszystko stwarza idealne warunki do rozwoju kariery i odniesienia sukcesu przez profesjonalistów z branży private equity – mówi Tomasz Czechowicz, partner zarządzający MCI.

Firmy muszą przygotować się na falę unijnych regulacji technologicznych

Prace toczące się w Unii Europejskiej nad nowymi regulacjami technologicznymi powinny skłonić firmy do podejmowania działań, które zawczasu przystosują je do funkcjonowania w coraz bardziej wymagającym środowisku prawnym, uważają prawnicy DLA Piper. Już dziś w działaniach wyprzedzających duża część firmy widzi szansę na zbudowanie zaufania klientów i umocnienie pozycji rynkowej.

Wspierając digitalizację europejskich gospodarek Unia Europejska jednocześnie stara uregulować wykorzystywanie takich technologii, jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe, aby były one bezpieczne dla obywateli, chroniły ich prywatność oraz zapobiegały dyskryminacji i dezinformacji. Pod koniec 2022 roku Rada Unii Europejskiej przyjęła wspólne stanowisko w sprawie rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI). W grudniu została też przyjęta nowa dyrektywa o cyberbezpieczeństwie NIS 2, którą państwa członkowskie mają wcielić w życie do października 2024.

Choć dostosowanie się do tworzącego się reżimu prawnego oznacza dodatkowe koszty, a ostateczny kształt regulacji nie jest jeszcze znany, jak to ma miejsce w przypadku przepisów dotyczących sztucznej inteligencji, firmy powinny uważnie obserwować dialog toczący się w Brukseli. Część z nich już to robi i proaktywnie wprowadza rozwiązania, jakich może wkrótce wymagać Komisja Europejska i inni regulatorzy. Jak wskazuje Ewa Kurowska-Tober, szefowa praktyki IPT w DLA Piper w Warszawie współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa, taka taktyka może mieć pozytywne skutki.

Obserwujemy, że już dziś część firm dobrowolnie opracowuje polityki dotyczące m. in. wykorzystania sztucznej inteligencji uwzględniając w nich wytyczne i rekomendacje unijne. W ten sposób firmy pokazują klientom, że są świadome zagrożeń, jakie niosą nowe technologie i poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa. To też sposób na budowanie zaufania i wyróżnienie się na tle konkurentów – mówi Ewa Kurowska-Tober.

Przykładem takich działań może być kodeks etyczny brytyjsko-szwedzkiego koncernu farmaceutycznego AstraZeneca, który informuje o wartościach i zasadach, jakimi kieruje się firma przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji oraz o wymaganiach stawianych dostawcom usług technologicznych.

Drugim powodem, dla którego przedsiębiorstwa powinny już dziś myśleć o działaniach dostosowawczych, jest fakt, że nie mogą pozwolić sobie na odkładanie digitalizacji do czasu aż będzie znany ostateczny kształt regulacji. Dlatego pomimo dekoniunktury gospodarczej nadal inwestują w nowe technologie i starają się minimalizować ryzyko regulacyjne związane z ich wykorzystaniem.

Proces tworzenia nowych rozwiązań, np. aplikacji, czasami zabiera nawet około dwóch lat. Jeśli w trakcie nie uwzględni się przyszłych wymagań regulacyjnych, może to oznaczać, że funkcjonalność takiego rozwiązania będzie mocno ograniczona, opóźni się wprowadzanie go na rynek, a także wzrosną koszty projektu. Aby zapobiec takiej sytuacji, wiele firm stara się od samego początku angażować prawników w prace nad projektem – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

Jednocześnie, inaczej niż jeszcze kilka lat temu, firmy mają świadomość, że będą potrafiły dostosować się do nowych regulacji.

Gdy w 2018 roku wchodziło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), było to prawdziwe tsunami. Kompletnie nowa filozofia i olbrzymie wyzwanie dla firm – mówi Marc O’Conor, partner w londyńskim biurze DLA Piper i szef globalnego zespołu technologicznego. – Jednak olbrzymi wysiłek, jaki firmy musiały podjąć, aby dostosować się do nowego prawa sprawił, że regulacje przygotowywane dziś przez Brukselę, nie budzą już takich obaw.

Microsoft inwestuje w OpenAI. Jak sztuczna inteligencja może wpłynąć na surfowanie po Internecie i biznes online?

Twórcy Windowsa mają w planach zainwestować w technologię OpenAI aż 10 miliardów dolarów. A to wszystko między innymi po to, by wykorzystać sztuczną inteligencję do ulepszenia swoich usług. Jakie skutki może mieć taka decyzja i jak wpłynie na naszą codzienność w sieci?

Po co Windowsowi ChatGPT?

Niedawno świat obiegła informacja o włączeniu technologii sztucznej inteligencji z OpenAI (która stoi za ChatGPT oraz Dalle-E) do narzędzi Microsoftu, w tym wyszukiwarki Bing. Prócz przeglądarki internetowej ChatGPT może być także wykorzystywany wewnątrz pakietu Office np. do autouzupełniania treści w Wordzie, w PowerPoincie oraz Outlooku, w tym np.  do tworzenia szablonów odpowiedzi na maile według wskazanego wzoru.

Jak to wpłynie na inne przeglądarki internetowe? Pojawiają się głosy, że chociaż pozycja Google aktualnie jest nie do ruszenia, to Microsoft w najbliższych latach może zmniejszyć dominację Google, który aktualnie jest liderem wśród dostępnych wyszukiwarek.

A to wcale nie jedyna zmiana, która może w związku z tym nastąpić. Inne będą dotyczyć naszego sposobu surfowania po Internecie, prowadzenia biznesu online, a także nowych możliwości zarobku, które staną się dostępne dzięki między innymi ChatGPT.

Microsoft Bing z funkcjami ChatGPT – jak może zmienić sposób, w którym surfujemy po Internecie?

Wykorzystania sztucznej inteligencji w wyszukiwarce pozwoliłoby na wyświetlenie odpowiedzi na pytanie użytkownika, w miejscu typowej listy linków, do której aktualnie jesteśmy przyzwyczajeni.  Taka funkcja mogłaby być opcjonalna bądź odpowiedzi, które byłyby  generowane przez AI dotyczyłyby tylko niektórych pytań, zwłaszcza gdy aktualnie ChatGPT nie zawsze generuje poprawne odpowiedzi na zadane pytania.

Jak to działa? ChatGPT nie opiera się tak naprawdę na SEO ani na optymalizacji wyszukiwarek. Tym samym nie pokieruje nas do artykułów najlepiej wypozycjonowanych. Zamiast tego bezpośrednio wyświetli odpowiedź na zadane pytanie, korzystając z potrzebnych do tego informacji, które ma wprowadzone do swojego algorytmu.

Microsoft planuje integrację ChatGPT z wyszukiwarką Bing, by formułować i zapisywać odpowiedzi na pytania, zamiast publikowania serii linków. Okazuje się, że prócz przeglądarki Bing i produktów Microsoftu pojawiają się możliwości integracji sztucznej inteligencji z grami, w których właściciel Microsoftu ma duży udział (Xbox).

Co to jest ChatGPT?

ChatGPT jest narzędziem, którego opiera się na działaniu sztucznej inteligencji. Potrafi odpowiadać użytkownikom nie tylko na krótkie pytania, ale także te bardziej złożone. Co więcej, taka odpowiedź ze strony sztucznej inteligencji może być bardzo rozbudowana, nawet na kilkanaście tysięcy znaków, gdy pojawi się taka potrzeba.

ChatGPT świetnie naśladuje treści przygotowane przez ludzi, dzięki wykorzystaniu myślenia maszynowego, czyli przekazaniu komputerowi dużej ilości danych, z których uczyć się poprzez rozpoznawanie wzorców i tworzenie reguł.  Narzędzie to jest wyposażone w rozbudowaną wiedzę, którą można wykorzystać na wiele sposobów, w tym do tworzenia tekstu przez AI, rozpoznawania obrazów, czy analizę wielu danych.

Mnogość niesamowitych możliwości

To jednak nie wszystko! Narzędzie ChatGPT można wykorzystać do wielu innych zadań, nawet tych, do których nie zostało ono zaprojektowane. Dla przykładu Uniwersytet Stanforda tłumaczył treści z języka angielskiego na francuski przy użyciu ChatGPT3, choć tłumaczenia nie są przeznaczeniem tego narzędzia. Co jeszcze? Za pomocą AI możesz wygenerować konkretną treść na podstawie określonych wytycznych, co pozwoli Ci analizować i porządkować wiele skomplikowanych danych. A to dopiero początek możliwości!

AI a e-commerce

ChatGPT sprawdzi się także w e-commerce, co szybko docenią właściciele wielu biznesów. Za pomocą AI można tworzyć różne treści, począwszy od rozprawek (nie bez powodu AI pokochali także uczniowie i studenci), poprzez artykuły blogowe, a skończywszy na odpowiedziach na pytania zadane przez użytkowników.

ChatGPT może być również wsparciem marketingu internetowego, w tym pozycjonowaniu czy Google Ads.  W wielu przypadkach skorzystanie z AI to oszczędność czasu i zwiększenie wydajności w działaniach online.

Obsługa klienta

ChatGPT to prawdziwy game changer także w obsłudze klienta! Pozwala on na zautomatyzowaną obsługę, poprzez odpowiedzi na pytania klienta, wskazywanie produktów, które byłyby dla niego idealne, a także wsparcie działu call center bądź helpdesk w tych łatwiejszych do rozwiązania problemach. Co istotne, ChatGTP komunikuje się w wielu językach, a także w formie głosowej.

SEO

Tutaj AI daje spore pole do popisu. ChatGPT może być wsparciem przy analizie słów kluczowych (np. wygeneruje listę najlepszych fraz dla danej branży), optymalizacji treści na stronie, czy optymalizacji technicznej w SEO. To wszystko sprawi, że proces pozycjonowania przebiegnie szybciej i nie będzie wymagał aż tyle czasu na analizę danych i samodzielne wyszukiwanie fraz kluczowych, bądź optymalizację tekstów na stronie WWW. 

Content

Tworzenie treści z ChatGPT także staje się znacznie prostsze i szybsze.  Wykorzystując AI możesz nie tylko stworzyć teksty, ale co istotniejsze poprawić te gotowe np. zamieniając nagłówki na bardziej chwytliwe bądź wygenerować listę tematów, o których jeszcze możesz napisać i które będą cieszyły się sporym zaangażowaniem. Tym samym ChatGPT może stać się świetnym wsparciem dla twórczej pracy przy tworzeniu skutecznych treści czy to na stronę WWW, sklepu i wszędzie tam, gdzie tylko tego potrzebujesz.

Do czego jeszcze można wykorzystać AI?

Już teraz sztuczna inteligencja z powodzeniem wykorzystywana jest w wielu branżach. Od obsługi klienta, poprzez tworzenie treści marketingowych, a skończywszy na IT.

  • Marketing – czyli tworzenie treści, w tym pod SEO, do reklam, na Facebooka, Instagrama, a także asystentów (chatbotów) do obsługi klienta.
  • IT – wsparcie przy tworzeniu kodu, jego pisanie, a także weryfikowanie.
  • Tworzenie raportów – AI może analizować jednocześnie ogrom dostępnych danych i wyciągać z nich niezbędne elementy, których potrzebujesz.
  • Odkrycia naukowe – sztuczna inteligencja może być wsparciem odkryć naukowych, dzięki analizie danych oraz odkrywaniu zależności między poszczególnymi elementami.

A to tylko początek możliwości, bo tak naprawdę w użyciu AI i następnych jego zastosowaniach ogranicza Cię tylko Twoja wyobraźnia.

Co jeszcze może zmienić Internet w przyszłości?

Już teraz korzystamy z możliwości, które powoli zmieniają to, jak wyglądają nasze biznesy i czas spędzony w sieci. Począwszy od VR i AR (rzeczywistości wirtualnej i rzeczywistości rozszerzonej), a także IoT (Internet rzecz) polegającym na łączeniu się urządzeń oraz gromadzeniu, przetwarzaniu oraz wymianie danych za wykorzystaniem sieci komputerowej czy instalacji elektrycznej.

VR i AR  wykorzystywane jest już biznesie, w tym do kampanii marketingowych takich gigantów jak Ray-Ban, czy Ikea. Warto przy okazji wspomnieć, że Facebook pracuje nad metawersum, czyli przeniesienia aktualnej rzeczywistości do sieci. Metawersum jest określane jako kolejny etap ewolucji Internetu, który zdecydowanie zmieni sposób naszego życia, a nie tylko to, jak będziemy korzystać z sieci.

Także IoT jest ciągle w naszym użyciu i rozwija się z każdym rokiem. To, że wiele sprzętów domowych działa w ramach smart home i łączy się bez naszej ingerencji, sprawia, że życie staje w wielu kwestiach zdecydowanie łatwiejsze. Dotyczy to także urządzeń zdrowotnych i fitness, w tym smartwatchów czy opasek treningowych, a nawet w projektach i wdrażaniu rozwiązań inteligentnych miast.

Twoja firma za pan brat z AI

Choć części z nas sztuczna inteligencja bardziej kojarzy się z filmami science-fiction o odległej przyszłości, to tak naprawdę z jej dobrodziejstw korzystamy już od dłuższego czasu.  I warto już teraz pomyśleć, jak ją wykorzystać z powodzeniem w swoim biznesie. To pomysł, dzięki któremu możemy wesprzeć jego rozwój, a także zadbać w kompleksowy sposób o klientów.

W 2022 roku firma technologiczna Soffos zleciła przeprowadzenie niezależnej ankiety dotyczącej sztucznej inteligencji, wśród ponad 300 decydentów brytyjskich firm. Okazało się, że 32% ankietowanych firm wykorzystuje już sztuczną inteligencję w swojej działalności, 12% chce ją wdrożyć w najbliższych 12 miesiącach, a 14% po tym okresie.

Sztuczna inteligencja zatem to nie przyszłość, ale teraźniejszość i – co więcej – taka, która jest już na wyciągnięcie ręki. Pozostaje się tylko zastanowić, do czego warto ją wykorzystać w swojej firmie i zacząć wdrażać.

Autor: Ola Gościniak – Jestem Interaktywna www.olagosciniak.pl

Pomysłodawczyni marki Jestem Interaktywna, blogerka, autorka książki „Bądź Online” oraz książkoplaneru „Rok w biznesie online”, mentorka, przedsiębiorczyni, wykładowczyni akademicka.

Od 2015 roku pomaga kobietom z całej Polski w realizacji ich interaktywnych marzeń i osiągnięciu niezależności finansowej na własnych zasadach. Przeszkoliła już ponad 50 000 Polek. Pokazuje im, jak stworzyć stronę WWW od podstaw, jak założyć sklep internetowy czy rozpocząć biznes online. Z sukcesem tworzy zaangażowaną społeczność Jesteśmy Interaktywne.

Laureatka w XII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku w kategorii Przeciwdziałanie Wykluczeniu Cyfrowemu oraz LadyBusiness Awards w kategorii Przedsiębiorcza Kobieta to TY. Znalazła się w TOP20 wpływowych blogerów 2018, 2019, 2020 i TOP30 2017 w rankingu JasonHunt. Prelegentka i mówczyni na wielu branżowych wydarzeniach, m.in. I <3 Marketing czy Blog Conference Poznań, BusinessWoman Live.

Absolwentka Informatyki na Politechnice Poznańskiej, Grafiki Projektowej w Collegium Da Vinci oraz Coachingu Biznesowego w WSKZ. Swoją pierwszą stronę internetową stworzyła jeszcze w podstawówce 20 lat temu. Od tamtej pory stworzyła ich ponad 500.

Ceny mieszkań w styczniu 2023 r.

Początek 2023 r. przyniósł stabilizację średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w największych miastach, i to zarówno na rynku pierwotnym, jak wtórnym. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl zaobserwowali też pierwsze symptomy spadku średniej ceny, na razie w ofercie firm deweloperskich.

–  Od kilku miesięcy najpewniej wiele osób zadaje sobie pytanie, kiedy zapaść na rynku kredytów hipotecznych, a w konsekwencji pogorszenie koniunktury na rynku mieszkaniowym, zacznie skutkować wyraźną korektą średniej ceny metra kwadratowego mieszkań. Taki scenariusz wydaje się jednak coraz mniej prawdopodobny, bo w styczniu rynek mieszkaniowy wyraźnie się ożywił. Więcej chętnych na zakup mieszkania pojawiło się nie tylko w biurach sprzedaży firm deweloperskich, ale także w agencjach pośrednictwa w obrocie nieruchomościami – mówi ekspert RynekPierwotny.pl i GetHome.pl Marek Wielgo.

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym

W Poznaniu kupujących mieszkania od deweloperów mogły zachęcić wyraźnie niższe ceny. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że średnia cena metra kwadratowego spadła w tym mieście aż o 3%. Spadek średniej o 1% miał miejsce także w Gdańsku i Katowicach. Natomiast w Warszawie, Krakowie i  Wrocławiu średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań utrzymała poziom z grudnia. Jedynym miastem, w którym ona wzrosła, i to aż o 3%, była Łódź. Dlaczego?Wyk. 1 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny

–  Jeden z łódzkich deweloperów wprowadził do sprzedaży 325 mieszkań ze średnią ceną ok. 11 tys. zł za m kw., a więc znacznie powyżej średniej w tym mieście, która wynosiła w grudniu nieco ponad 9,5 tys. zł za metr – wyjaśnia Marek Wielgo.

Ekspert RynekPierwotny.pl i GetHome.pl przypomina, że średnia cena metra kwadratowego w ofercie rośnie, gdy ubywa w niej mieszkań najtańszych, a równocześnie przybywa drogich i bardzo drogich. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia we wszystkich metropoliach, gdzie mimo zapaści na rynku kredytowym, a w efekcie spadku popytu na mieszkania, ich ceny długo nie przestawały rosnąć. Deweloperzy dopóki mogli, to starali się przerzucać na klientów rosnące koszty budowy. Tymi klientami byli zaś głównie zamożni inwestorzy kupujący mieszkania za gotówkę, np. z myślą o wynajmie, albo chcący poprawić swoje warunki mieszkaniowe. Deweloperzy wprowadzali do sprzedaży mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji i wysokim standardzie.

Powyższe zjawiska najlepiej obrazuje struktura cenowa oferty firm deweloperskich, która w ostatnich 12 miesiącach radykalnie się zmieniła. Np. w Poznaniu odsetek mieszkań z ceną poniżej 8 tys. zł za m kw.  skurczył się z 20% do 5%, a w Łodzi – z 50% do 25%. Równocześnie z 4% do 7% wzrósł tu odsetek mieszkań z ceną ofertową powyżej 12 tys. zł za metr.Wyk. 2 - Struktura cenowa lokali na rynku pierwotnym

Równie spektakularne zmiany w strukturze cenowej oferty firm deweloperskich odnotowaliśmy we Wrocławiu, gdzie odsetek mieszkań z ceną przekraczającą 12 tys. zł za m kw. wzrósł w ciągu roku z 19% do 40%. Średnia w tym mieście przeskoczyła w styczniu średnią w Gdańsku.

Należy jednak podkreślić, że ceny transakcyjne są najpewniej niższe, bo wiele firm deweloperskich zaczęło proponować kupującym rabaty i różnego rodzaju bonusy. Póki co nie ma to jednak wpływu na wysokość średniej ceny metra kwadratowego w ofercie.

Ma za to na nią wpływ także metraż mieszkań. Dane BIG DATA RynekPierwotny.pl pokazują, że w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie i Gdańsku kawalerki potrafią być nawet o 30-40% droższe w przeliczeniu na metr kwadratowy od mieszkań trzypokojowych, które są na ogół najtańsze.Wyk. 3 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-pokoje

Ceny mieszkań na rynku wtórnym

Z kolei na rynku wtórnym styczeń był już drugim miesiącem z rzędu, w którym praktycznie nie drgnęła średnia cena ofertowa mieszkań wprowadzonych do sprzedaży przez agencje pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny-popr

Jak wynika z danych GetHome.pl tylko w Łodzi średnia cena metra kwadratowego wzrosła o symboliczny 1%. W pozostałych metropoliach średnia utrzymała poziom z grudnia, który pod tym względem był bardzo podobny. Także na rynku wtórnym zaszły zmiany w strukturze cenowej oferty, choć nie były one tak duże jak na rynku pierwotnym. Najbardziej spektakularną zmianę zaobserwowano we Wrocławiu, gdzie w styczniu ubiegłego roku 37% mieszkań w ofercie agencji pośrednictwa kosztowało więcej niż 10 tys. zł za m kw. W styczniu tego roku udział takich lokali wynosił 56%. Z kolei z 6% do 2% skurczył się odsetek mieszkań z ceną ofertową poniżej 7 tys. zł za metr.Wyk. 5 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-struktura cen-wtórny

Należy podkreślić, że w wielu przypadkach ceny transakcyjne mogły być niższe od ofertowych, bo niektórzy sprzedający zgadzali się na rabaty. Ponadto w większości największych miast średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest niższa niż kupowanych od deweloperów.Wyk. 6 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny

Największa różnica (ok. 30%) jest w Łodzi i Katowicach, a w więc w miastach, w których jest dużo starych kamienic. Z najnowszego Narodowego Spisu Powszechnego wynika, że w Łodzi niemal jedna czwarta mieszkań powstała przed drugą wojną światową, a w Katowicach – jedna piąta. Oczywiście to nie wiek budynków jest problemem, ale ich stan techniczny. W takich budynkach mieszkania są jednak stosunkowo tanie.

Co ciekawe, przez ostatnich 12 miesięcy we wszystkich analizowanych przez miastach średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym wzrosła znacznie mniej niż na rynku pierwotnym. Pamiętajmy jednak, że w ubiegłym roku zmorą deweloperów był galopujący wzrost kosztów budowy. Według GUS, koszty budowy budynków wzrosły w 2022 r. aż o 13,5%.Wyk. 7 - Ceny mieszkań - styczeń 2023-ceny-pierwotny-wtórny-zmiana

Autorzy: Marek Wielgo, ekspert GetHome.pl/RynekPierwotny.pl

Bezrobocie w dół, dolar w górę

Dane z amerykańskiego rynku pracy gwałtownie zmieniły równowagę sił na rynku. Pieniądze gwałtownie wracają za ocean, widząc tam dużo lepsze perspektywy niż dotychczas.

Amerykanie zatrzęśli rynkiem

Analitycy przewidywali, że w tygodniu, w którym odbywały się decyzyjne posiedzenia zarówno FED, Banku Anglii, jak i EBC, nic ważniejszego się nie wydarzy. Nic jednak bardziej mylnego. Piątkowe dane z rynku pracy bardzo pozytywnie zaskoczyły rynki. Spodziewano się wzrostu bezrobocia z 3,5% na 3,6%. Wynik okazał się równy 3,4%. Powodem gwałtownego spadku były rewelacyjne dane o nowo utworzonych miejscach pracy. W sektorze pozarolniczym powstało 517 tysięcy miejsc, przy oczekiwaniach na poziomie 185 tysięcy. To najlepszy wynik od lipca i drugi najwyższy w ciągu roku. Rynki zareagowały optymizmem. Nie można się dziwić, skoro dominującym scenariuszem było nadchodzące spowolnienie gospodarcze, a tu nagle mamy najniższe bezrobocie od lat. Po samej decyzji dolar umocnił się o około 1,5 centa względem euro.

Wstrząsy wtórne

Ruch na dolarze to nie koniec zmian na rynkach. Silny dolar to często spadki surowców, których cena wyrażana jest w tej walucie. Nie można się zatem dziwić, że po tak silnym ruchu było widać spadki. Do tego warto zauważyć, że zmienia się nastawienie względem ryzyk na rynku. Lepsze dane z amerykańskiego rynku pracy powodują, że wielu inwestorów widzi znacznie lepsze perspektywy w bardziej ryzykownych aktywach. Najlepiej o tym świadczy wyprzedaż obligacji skarbowych w USA czy przecena złota. Obie te inwestycje uważane były za dobre strategie na okres spowolnienia gospodarczego. W takim scenariuszu powinna ropa drożeć, a nie tanieć. Należy jednak pamiętać, że wchodzi w życie kolejne embargo na import tego surowca z Rosji, co może mieć również wpływ na rynki.

Trzęsienie ziemi w Turcji

W weekend miały miejsce silne trzęsienia ziemi we wschodniej Turcji oraz w Syrii. Rynki na razie nie reagują zbyt silnie, co wcale nie znaczy, że należy bagatelizować te wydarzenia. Turcja jest już ostatnio bardzo negatywnie doświadczana przez swoje wątpliwe decyzje gospodarcze. Dokładanie kolejnych problemów tylko pogarsza sytuację. W piątkowych danych inflacja nadal spada, aczkolwiek jest to spadek wolniejszy, niż dotychczas sądzono. Powodem spadku tempa wzrostu cen jest jednak wysoki punkt odniesienia sprzed roku. Nie należy jednak z tego wyciągać wniosków o poprawie sytuacji w tym kraju, a tym bardziej na lirze tureckiej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kurs USD/JPY najwyżej od ponad 3 tygodni

S&P 500 i Nasdaq Composite wzrosły w czwartek do najwyższych poziomów od sierpnia-września ub.r., ale w piątek korygowały tą zwyżkę (S&P 500 -1,04 proc., Nasdaq Composite -1,59 proc.). Średnia przemysłowa Dow Jonesa pozostawał wyraźnie w tyle – poniżej szczytów z ostatnich ponad 2 miesięcy i w piątek również spadła (-0,38 proc.). Dziś rano cena kontaktów n S&P 500 notowanych na CME spadła o 0,48 proc. ok. godz. 9:45.
Na giełdach Azji i Oceanii zwyżkował dziś jedynie japoński Nikkei 225 (+0,67 proc.). Wśród pozostałych spadających indeksów największą zniżkę notował dziś Hang Seng (-2,02 proc.).

W Europie po mocnym silnym trzęsieniu ziemi, które spowodowało setki ofiar najsilniej spadał dziś rano turecki XU100 (-2,74 proc. ok. godz. 9:50). Spadały dziś rano również indeksy głównych europejskich rynków akcji (DAX -0,58 proc., CAC 40 –0,83 proc. ok. godz. 9:50).

Słabł również polski rynek akcji (WIG-20 -0,85 proc. ok. godz. 9:50). Wśród indeksów sektorowych GPW swój najwyższy poziom osiągnął dziś WIG-Motoryzacja (najwyżej od roku były dziś akcje spółki Inter Cars, która w tym indeksie ma ponad 70 proc. udział). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursu akcji spółek Voxel i Playway.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych wróciła powyżej poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w piątek spadła do najniższego poziomu od sierpnia ub.r., dziś lekko rosła.

Lekko podnosiły się dziś rano z piątkowych najniższych od miesiąca poziomów ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,61 proc., Brent +0,80 proc.). Ceny kontraktów na amerykański gaz ziemny notowanych na NYMEX-ie utrzymywała się poniżej 2,5 USD/mmBtu na poziomie 4-krotnie niższym niż maksimum z sierpnia ub.r. Nadal słaby pozostawał pallad, którego cena dziś rano spadała (-0,90 proc. ok. godz. 9:35) w przeciwieństwie do cen pozostałych metali szlachetnych (złoto +0,81 proc., srebro +0,91 proc., platyna +0,37 proc.).

Kurs amerykańskiego dolara wyskoczył w piątek powyżej poziomów 130 JPY, a dziś rano osiągnął najwyższy poziom od 3 tygodni. Po silnych spadkach w czwartek i piątek lekko słabło dziś rano względem amerykańskiego dolara euro (-0,09 proc. ok. godz. 9:15). Kurs euro względem szwedzkiej korony osiągnął dziś rano poziom swego maksimum z marca 2020.

Kurs polskiego złotego notował dziś rano minimalne zmiany (EUR/PLN -0,04 proc., USD/PLN +0,09 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara lekko spadał przez 4 kolejne dni i dziś rano kontynuował zniżkę (-0,4 proc. ok. godz. 9:15).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Jakie wyzwania czekają firmy w związku z KSeF?

W zakresie wprowadzenia Krajowego systemu e-faktur (KSeF) wyzwań jest naprawdę sporo. Pracując z naszymi klientami, w każdym przypadku wskazujemy kilkadziesiąt zagadnień, które podatnicy powinni wziąć pod uwagę przygotowując się do wdrożenia tego systemu. Czas, który jest potrzebny na przygotowanie do nowego raportowania, to mniej więcej rok przygotowań. Do tego dochodzą koszty takiego rozwiązania, które zależą od skali przedsiębiorstwa. Trzeba dostosować wszystkie procesy sprzedażowe, komunikację wewnątrz firmy, systemy finansowo-księgowe, a także inne rozwiązania IT – np. systemy ERP. Ale z drugiej strony można będzie też skorzystać i w długim terminie generować oszczędności. System wzmocni możliwość przeprowadzania różnego rodzaju automatyzacji, testów i analiz księgowych. To pozwoli skuteczniej zarządzać przepływem faktur czy płatności w przedsiębiorstwie.

– Rzeczywiście z perspektywy podatników KSeF jest zarówno szansą, jak i olbrzymim wyzwaniem. Docelowo wszystkie faktury zakupowe, które otrzymujemy do naszego przedsiębiorstwa, będą wyglądały dokładnie tak samo. Dzisiaj wyglądają zupełnie inaczej. To do firmy, która wystawia faktury należy decyzja, w jakim formacie one są wystawiane, jaką mają postać wizualną, czy tam się znajduje logo, czy się nie znajduje, czy są dane sprzedawcy, a poniżej nabywcy, czy odwrotnie. Różnie to może wyglądać i praktyka jest absolutnie przebogata – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Dybaś, partner w zespole podatków pośrednich w CRIDO. – Po otrzymaniu faktur przez nabywcę często cały zespół księgowy siedzi i te dane finansowe przepisuje do systemu finansowo-księgowego. Po wejściu w życie obligatoryjnego KSeF wszystkie faktury zakupowe będą wyglądały tak samo. Oznacza to po pierwsze, że możemy sobie darować wszystkie prace związane z ich przepisywaniem i wprowadzaniem do systemu finansowo-księgowego. Po drugie, zdecydowanie wzmacnia to możliwość przeprowadzania różnego rodzaju automatyzacji. Są też inne korzyści, na które zwraca uwagę Ministerstwo Finansów. Termin zwrotu VAT zostanie skrócony do dni 40 – choć pojawia się pytanie, dlaczego nadal organy podatkowe potrzebują 40 dni, skoro mają na bieżąco informacje o naszych transakcjach? Jeszcze inną korzyścią jest to, że dzisiaj podatnicy bardzo gubią się w tym, jak mają korygować faktury, w przypadku których popełnili jakiś błąd. Przepisy są w tym kontekście bardzo zawiłe i wymagają badania tzw. momentu uzgodnienia z kontrahentem nowych warunków transakcji – co jest bardzo problematyczne. Po wejściu w życie nie będziemy w ogóle musieli stosować tego typu reguł. Więc jak widać będzie wiele korzyści dla firm. Natomiast oczywiście druga strona medalu to są wyzwania, które stoją przed podatnikami. Po pierwsze trzeba będzie zreformować zupełnie procesy w przedsiębiorstwie, proces wystawiania faktury, proces akceptacji faktury zakupowej, proces wysyłki faktury do kontrahenta, ale też proces płatności – bo w komunikacie przelewu będziemy musieli podawać dane konkretnych faktur, ich numery nadane przez KSeF. Dzisiaj w ogóle nie mamy z tym do czynienia. Będzie także trzeba przygotować nowe rozwiązania IT – możemy się ich spodziewać prawdopodobnie dopiero około połowy roku, co daje niedużo czasu na testy i wdrożenie – analizuje Dybaś.

Deloitte: Trzy czwarte członków zarządu ocenia, że w ostatnim roku ich organizacje zwiększyły nakłady na zrównoważone inwestycje

Niemal wszyscy ankietowani przedstawiciele zarządów uważają, że w ostatnim roku ich firmy odczuły konsekwencje zmian klimatycznych. Co piąty wskazuje, że spowodowało to znaczące zwiększenie zrównoważonych inwestycji przez ich organizacje – wynika z raportu 2023 CxO Sustainability Report: Accelerating the Green Transition, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Kwestie środowiskowe są przez 42 proc. ankietowanych wymieniane jako jedne z trzech najbardziej wpływających na firmy, przed takimi obszarami jak innowacje, poszukiwanie talentów czy wyzwania związane z łańcuchami dostaw.

W przeprowadzonym we wrześniu i październiku 2022 r. badaniu Deloitte wzięło udział ponad 2 tys. przedstawicieli zarządów (CxO, C-level) z 24 krajów na świecie, reprezentujących najistotniejsze sektory gospodarki. Ankieta miała na celu ocenę obaw i działań podejmowanych przez liderów w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

Konsekwencje zmian środowiskowych są przez przedstawicieli kadry zarządzającej uznawane za najbardziej istotne spośród wielu wyzwań, z którymi mierzą się na co dzień. Większy nacisk kładziony w ciągu ostatniego roku przez globalnych CxO na zrównoważony rozwój powinien rozwiać wszelkie wątpliwości co do tego, że zagadnienia z obszaru sustainability stały się nieodzownym elementem biznesowego krajobrazu – nawet w obliczu gospodarczej niepewności, powracających zakłóceń i innych wyzwań – mówi Irena Pichola, partner, liderka zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i Europie Środkowej, Global GPS Climate Bold Play Leader, Deloitte.

Powszechnie odczuwalne konsekwencje zmian klimatycznych

Jak wynika z badania Deloitte, kwestie środowiskowe są często wymieniane przez ankietowanych jako jedne z trzech najbardziej wpływających na firmy, jedynie nieznacznie ustępując perspektywom gospodarczym, a wyraźnie przed takimi obszarami jak innowacje, poszukiwanie talentów czy wyzwania związane z łańcuchami dostaw. W efekcie, ponad 75 proc. CxO ocenia, że w ostatnim roku ich organizacje zwiększyły nakłady na zrównoważone inwestycyjne, a niemal 20 proc. wskazuje, że zadziało się to w sposób znaczący.

Niemal wszyscy pytani członkowie zarządów uważają też, że w ostatnim roku ich firmy odczuły konsekwencje zmian klimatycznych, a 61 proc. respondentów spodziewa się, że w ciągu najbliższych trzech lat będą one miały duży lub bardzo duży wpływ na strategie lub działalność operacyjną ich przedsiębiorstw. 36 proc. wskazuje, że to odziaływanie będzie umiarkowane, a jedynie 3 proc., że znikome lub żadne. Co więcej, obok wpływu na firmy i udziałowców, 82 proc. zarządzających uważa, że zmiany klimatyczne dotknęły ich bezpośrednio, najczęściej w postaci fali niespotykanych upałów.

Uczestnicy badania Deloitte wśród czynników klimatycznych, które już teraz wpływają na funkcjonowanie ich firm, najczęściej wymieniają ograniczoną dostępność surowców i ich koszt (46 proc.). Niewiele mniej wskazań dotyczy zmieniających się preferencji konsumenckich, uwzględniających zmiany w środowisku naturalnym (45 proc.) oraz regulacji emisji (43 proc.). Z kolei co trzeci respondent ocenia, że te zmiany mają wpływ na fizyczne (37 proc.) i psychiczne (32 proc.) zdrowie ich pracowników.

Klimatyczny optymizm, mimo utrzymujących się wyzwań

– Mimo wyrażania wielu obaw, 78 proc. przedstawicieli CxO jest przynajmniej ostrożnie optymistycznych i uważa, że świat podejmie odpowiednie kroki, aby uniknąć najgorszych scenariuszy zmian klimatycznych. Dodatkowo, 84 proc. wierzy, że zarówno ich organizacje, jak i globalna gospodarka mogą się rozwijać, osiągając cele klimatyczne i zmniejszając emisję gazów cieplarnianych. Ważne, aby ten optymizm przekuwać na realne działania. Zielona i sprawiedliwa transformacja wymagać będzie wielu inwestycji i zaangażowania innowacyjnych technologii – i na tym polu liderzy biznesowi mają do odegrania kluczową rolę – mówi Anna Kowalewska, partner w zespole ds. zrównoważonego rozwoju Deloitte.

Jak wynika z badania, firmy odczuwają silną presję ze strony wielu grup interesariuszy, aby podejmować wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi: regulatorów, konsumentów, udziałowców i inwestorów, a także pracowników czy organizacji pozarządowych..

W odpowiedzi na te oczekiwania firmy najczęściej wykorzystują bardziej zrównoważone materiały oraz zwiększają efektywność wykorzystania energii (po 59 proc. odpowiedzi). Równo połowa organizacji prowadzi szkolenia pracowników z zakresu zmian klimatycznych, a 49 proc. rozwija nowe przyjazne środowisku produkty i usługi. Prowadzą też działania mające zmniejszać potencjalne zagrożenia związane z takimi zmianami: 43 proc. przenosi swoje zakłady, 40 proc. wykupuje dodatkowe ubezpieczenia na wypadek ekstremalnych zagrożeń pogodowych, a 36 proc. oferuje wsparcie finansowe dla pracowników nimi dotkniętych.

Mimo podejmowania powyższych działań zarządzający zauważają, że muszą się borykać z wieloma przeszkodami na drodze zielonej transformacji. Co czwarty ankietowany wskazywał w tym przypadku na trudności z mierzeniem wpływu środowiskowego ich organizacji, a co piąty – wysokie koszty oraz większe skupienie na doraźnych, krótkoterminowych problemach.

Członkowie zarządów oceniają, że zarówno ich firmy, jak i światowa gospodarka mogą nadal się rozwijać jednocześnie osiągając ambitne cele transformacji klimatycznej i redukcji emisji. Jednak, aby uniknąć rozdźwięku między deklaracjami a rzeczywistym wpływem organizacje powinny włączyć cele środowiskowe do swoich strategii biznesowych, budować zaufanie podejmując wiarygodne działania, rozwijać aktywną postawę zarządów oraz udziałowców, a także inwestować w innowacyjne technologie oraz współprace umożliwiające zmiany systemowe. W ten sposób uda im się przełamać obecnie występujące trudności oraz zrównoważyć rosnące krótkoterminowe koszty długoterminowymi zyskami z transformacji – mówi Irena Pichola.

Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych

Spadek rejestracji nowych ciągników i przyczep idzie w parze z poziomem nastrojów w branży rolniczej.

Na przełomie października i listopada bieżącego roku Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych przeprowadziła badanie dotyczące obecnej i przewidywanej koniunktury w branży. Jest to cykliczne badanie powtarzane co pół roku i przeprowadzane od czerwca 2014 roku. Jej efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży.

O ponad 17 procent spadła w 2022 roku, w stosunku do poprzedniego, sprzedaż nowych ciągników w Polsce. Nieco lepiej było z wynikami dotyczącymi nowych przyczep. Ich sprzedaż wykazała jedynie 6,5 procentowy spadek. Mimo, że – jak twierdzi Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych – to i tak całkiem dobry wynik, bowiem pod względem sprzedaży nowych ciągników 2021 był wyjątkowo pozytywny, to nastroje w branży rolniczej wykazują tendencję spadkową. Dotyczą one zarówno administracji państwowej, jak i samej koniunktury. Wyraźny wzrost pesymizmu widać też w odniesieniu do planowanych inwestycji w tym sektorze, który dotąd miał się całkiem dobrze.

W całym 2022 roku związani z branżą rolniczą producenci kupili o 17,3 procent mniej niż w 2021 nowych ciągników – wynika z zebranych na podstawie informacji z CEPiK przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych danych, ale jej zdaniem wynik ten i tak uznać należy za dobry.

– Trzeba jednak pamiętać, że rok 2021, pomimo pandemii, był dla branży stosunkowo dobry. Zarejestrowano wtedy w sumie ponad 14 tys. ciągników. Poprzednio porównywalny wynik notowany był w 2014 roku. Zatem tegoroczny poziom rejestracji, który wynosi 11 727 szt. i tak jest całkiem dobrym wynikiem – uważa Józef Dworakowski, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych.

Ocena administracji państwowej podczas ostatniego cyklu badania pogorszyła się. Ponad połowa badanych twierdzi, że obecne przepisy, prawo i podatki w zdecydowany sposób przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej (WYKRES 1). Obecnie odpowiedź tą wskazało 58,82% przedsiębiorców i jest to wynik o ponad 10 punktów procentowych wyższy niż w marcu br.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych

Jeżeli chodzi o koniunkturę, obecnie ponad 54% badanych przewiduje, że się ona pogorszy w niewielkim lub znacznym stopniu. W marcu br. pogorszenie koniunktury przewidywało ponad 65% badanych. (WYKRES 2). Zwiększył się natomiast odsetek odpowiedzi dotyczących pogorszenia sprzedaży we własnych firmach. Gorszego wyniku niż wiosną spodziewa się 45,59% respondentów (WYKRES 3) w stosunku do 34,62% w poprzednim cyklu badania.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 2 Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 3

Wzrost pesymizmu widać w odpowiedziach dotyczących planowanych inwestycji. I jest to bardzo wyraźne. W marcu br. niemal 29% przedsiębiorców planowało znaczne inwestycje, obecnie jest to już tylko 16,18% wskazań. Wzrósł także odsetek dotyczący rezygnacji z wcześniej zaplanowanych inwestycji. Wiosną ponad 19% firm zapowiadało rezygnację z inwestycji, obecnie jest to niemal 28% firm (WYKRES 4).Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 4

Indeks nastojów w branży

Wypadkową badania jest współczynnik obrazujący nastroje w branży. Wartość poniżej zera świadczy o przewadze nastrojów negatywnych i pesymistycznych. Tym razem, mamy do czynienia z przewagą odpowiedzi negatywnych co widać w wyniku indeksu. Ma on wartość ujemną, co oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. Pesymistyczne nastroje jeszcze się pogłębiają w stosunku do poprzedniego cyklu badania. Wartość indeksu spada o 0,68 punktu i obecnie przyjmuje wartość -2,22. Na spadek wartości indeksu największe znaczenie miały oceny planowanej sprzedaży w firmach i duży odsetek przewidywań, że będzie ona na niższym poziomie niż rok wcześniej oraz deklaracje o znacznym ograniczeniu planów inwestycyjnych.Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych 5

Źródło: Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych

Nastroje w branży rolniczej pogarszają się

Według przeprowadzonych przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych badań pogorszyła się ocena administracji państwowej. Ponad połowa pytanych twierdzi, że obecne przepisy, prawo i podatki w zdecydowany sposób przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej. Obecnie odpowiedź tą wskazało 58,82% przedsiębiorców i jest to wynik o ponad 10 punktów procentowych wyższy niż w marcu br.
Jeżeli chodzi o koniunkturę, obecnie ponad 54% badanych przewiduje, że pogorszy się ona w niewielkim lub znacznym stopniu. W marcu br. pogorszenie koniunktury przewidywało ponad 65% badanych. Zwiększył się natomiast odsetek odpowiedzi dotyczących pogorszenia sprzedaży we własnych firmach. Gorszego wyniku niż wiosną spodziewa się 45,59% respondentów w stosunku do 34,62% w poprzednim cyklu badania.
Wzrost pesymizmu widać w odpowiedziach dotyczących planowanych inwestycji. I jest to bardzo wyraźne. W marcu br. niemal 29% przedsiębiorców planowało znaczne inwestycje, obecnie jest to już tylko 16,18% wskazań. Wzrósł także odsetek dotyczący rezygnacji z wcześniej zaplanowanych inwestycji. Wiosną ponad 19% firm zapowiadało rezygnację z inwestycji, obecnie jest to niemal 28% firm.

– Na pewno w dużym stopniu odpowiada za to ogólna sytuacja ekonomiczna w kraju, jak również sytuacja międzynarodowa i wojna na wschodzie. Dotyczy to również rolników – w ten sposób wyniki badania komentuje prezes Józef Dworakowski.

Branża czeka na rozwój sytuacji

Podkreśla przy tym, że choć mamy za sobą dobry rok, jeżeli chodzi o zbiory, to ta niepewność jest widoczna i wielu rolników, tak jak przedsiębiorcy w innych branżach, czeka na rozwój sytuacji i wstrzymuje ewentualne decyzje dotyczące inwestycji. – Przewidywania przyszłości są niezwykle trudne. Pamiętajmy, że rolnictwo uzależnione jest w przeważającym stopniu od natury, która jest nieprzewidywalna. Do tego dochodzą kwestie rynkowe, ekonomiczne – zarówno w kraju jaki i zagranicą – tłumaczy. – Jeśli nic złego się nie wydarzy, pogoda będzie sprzyjać, rolnicy nie będą borykać się z suszą, powodzią, przymrozkami lub innymi problemami, kolejny rok, a także następne, powinny być dla branży jako rolnictwa pomyślne – prognozuje prezes Józef Dworakowski, wlewając do tej opinii odrobinę optymizmu: – Polska wieś od wielu lat się bardzo dynamicznie zmienia i nie ulega wątpliwości, że dzięki ciężkiej pracy, a także środkom, które rolnicy pozyskują z budżetu UE, poziom życia na wsi z każdym rokiem rośnie – uważa Józef Dworakowski.

Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych przeprowadziła to cykliczne badanie, które powtarzane jest co pół roku od czerwca 2014, w październiku i listopadzie 2022 roku. Efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży. Dane dotyczące zarejestrowanych nowych i używanych ciągników, a także przyczep, dotyczą dwóch podstawowych maszyn, jakie wykorzystywane są w produkcji rolnej. Stopień ich użycia, a co za tym idzie – liczba ich rejestracji, to podstawowy wskaźnik wzrostu bądź spadku mechanizacji produkcji rolnej w Polsce.

Leczenie osteopatyczne w Krakowie – co to jest i jak działa?

Leczenie osteopatyczne w Krakowie to jedna z najnowocześniejszych metod leczenia, która wykorzystuje naturalne siły organizmu do wyeliminowania bólu i stymulacji układu nerwowego. Osteopatia jest skuteczną metodą leczenia, która wykorzystuje techniki manualne, takie jak masaż, manipulacja, techniki oddechowe i inne techniki, aby pomóc pacjentowi osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie.

Leczenie osteopatyczne w Krakowie jest dostępne w wielu różnych placówkach medycznych, w tym w klinikach oraz w prywatnych gabinetach lekarskich. Osteopatia jest szeroko stosowana w leczeniu wielu różnych schorzeń, w tym bólu głowy, bólu pleców, artretyzmu, bólu stawów, bólu kręgosłupa i wielu innych. Osteopatia jest szczególnie skuteczna w leczeniu dolegliwości związanych z układem mięśniowo-szkieletowym, takich jak bóle stawów, bóle kręgosłupa i zmiany zwyrodnieniowe stawów.

Podczas leczenia osteopata wykorzystuje techniki manualne, takie jak masaż, manipulacja, techniki oddechowe i inne techniki, aby pomóc pacjentowi osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie. Osteopata może również wykorzystać techniki diagnostyczne, takie jak badanie palpacyjne, aby określić przyczyny bólu i zaproponować odpowiednie leczenie.

Osteopatia jest skuteczną metodą leczenia, która może pomóc w wielu różnych dolegliwościach. Leczenie osteopatyczne w Krakowie może być skutecznym sposobem na złagodzenie bólu i poprawę zdrowia. Osteopata może również pomóc pacjentowi w zrozumieniu i zarządzaniu jego problemami, co jest bardzo ważne w procesie leczenia.

Jeśli szukasz sprawdzonego Osteopaty sprawdź ofertę na stronie: https://osteohelp.pl/osteopatia/

Osteopata ortopedyczny Kraków – jakie są zalety tej metody leczenia?

Osteopata Kraków to lekarz specjalizujący się w leczeniu schorzeń i dolegliwości związanych z układem ruchu. Osteopatia to holistyczna metoda leczenia, która skupia się na całościowym podejściu do pacjenta i jego schorzenia. Osteopata w Krakowie wykorzystuje szeroki zakres technik terapeutycznych, w tym masaże, techniki manipulacyjne i techniki mobilizacyjne, aby pomóc pacjentowi w uzyskaniu pełnego zdrowia i dobrego samopoczucia.

Osteopata może pomóc w leczeniu wielu schorzeń, w tym bólu stawów, bólu pleców, bólu głowy, bólu mięśni, zaburzeń krążenia, chorób zwyrodnieniowych stawów, zaburzeń równowagi i koordynacji ruchowej, a także chorób związanych z układem nerwowym. Osteopata Kraków może również pomóc pacjentom w osiągnięciu lepszego zdrowia i samopoczucia poprzez zmianę nawyków żywieniowych i ćwiczeń fizycznych.

Główną zaletą osteopatii jest to, że jest to naturalna metoda leczenia, która nie wykorzystuje sztucznych leków lub zabiegów. Osteopata Kraków może skutecznie leczyć schorzenia bez użycia leków lub innych sztucznych środków. Ponadto, osteopata w Krakowie jest w stanie zapewnić pacjentom bardziej holistyczne i indywidualne podejście do leczenia. Osteopata może również pomóc pacjentom w zrozumieniu ich schorzenia i w dokonaniu właściwych wyborów dotyczących leczenia.

Podsumowując, osteopata może pomóc w leczeniu wielu schorzeń i dolegliwości. Jest to naturalna i holistyczna metoda leczenia, która może skutecznie przywrócić pacjentom dobre samopoczucie i zdrowie. Osteopata w Krakowie może również pomóc pacjentom w zrozumieniu ich schorzenia i w wyborze właściwego leczenia.

Jeśli szukasz sprawdzonego osteopaty sprawdź stronę: https://osteohelp.pl/osteopatia/

Wybierz odpowiedni gabinet fizjoterapeutyczny w Krakowie

Fizjoterapia to jedna z najbardziej popularnych metod leczenia, która służy do poprawy funkcjonowania organizmu i usprawnienia jego ruchu. Pomaga w leczeniu wielu dolegliwości i chorób, w tym bólów kręgosłupa, stawów, mięśni i innych dolegliwości narządów ruchu. Fizjoterapia jest szeroko stosowana w Krakowie, gdzie dostępnych jest wiele gabinetów fizjoterapeutycznych. Jak wybrać odpowiedni gabinet fizjoterapeutyczny w Krakowie?

Przede wszystkim ważne jest, aby wybrać gabinet, który oferuje usługi fizjoterapii na najwyższym poziomie. Powinieneś sprawdzić, jakiego rodzaju usługi oferuje gabinet, jakiego rodzaju sprzętu używa i jakiego rodzaju specjalistów posiada. Powinieneś również upewnić się, że gabinet jest wyposażony w nowoczesny sprzęt i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług.

Kolejną ważną rzeczą jest sprawdzenie, jakiego rodzaju terapie oferuje gabinet fizjoterapeutyczny. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet oferuje terapie manualne, terapie wykorzystujące technologię i sprzęt medyczny, a także czy oferuje terapie wspomagane przez komputer. Powinieneś również sprawdzić, czy gabinet oferuje inne rodzaje terapii, takie jak terapia ruchowa, terapia z zastosowaniem masażu i inne.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju specjalistów posiada gabinet. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet ma w swoim składzie fizjoterapeutów, którzy są wyposażeni w odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie. Ważne jest, aby wybrać gabinet, który ma w swoim składzie specjalistów o wysokich kwalifikacjach i doświadczeniu, ponieważ zapewni to najwyższy poziom usług.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju opinii ma gabinet fizjoterapeutyczny. Powinieneś sprawdzić, czy gabinet ma dobre opinie od klientów i jakiego rodzaju doświadczenia mają inni pacjenci. Powinieneś również sprawdzić, czy gabinet posiada odpowiednie certyfikaty i jakiego rodzaju opinie ma wśród specjalistów.

Ostatnim krokiem jest sprawdzenie, jakiego rodzaju ceny oferuje gabinet. Powinieneś sprawdzić, jakie są ceny usług fizjoterapeutycznych w gabinecie oraz jakie są ceny innych usług oferowanych przez gabinet. Powinieneś również sprawdzić, jakie są ceny innych gabinetów fizjoterapeutycznych w Krakowie.

Podsumowując, wybór odpowiedniego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie wymaga dokładnego przemyślenia wszystkich aspektów, takich jak rodzaj usług, rodzaj specjalistów, rodzaj opinii i ceny. Ważne jest, aby wybrać gabinet, który oferuje usługi na najwyższym poziomie i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług.

Jeśli szukasz sprawdzonego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie, warto skorzystać z oferty zabiegów w Krakowskim Centrum Fizjoterapii i Osteopatii Osteohelp.

Klinika oferuje szeroki zakres usług fizjoterapeutycznych, w tym terapie manualne, terapie wykorzystujące technologię i sprzęt medyczny, a także terapie osteopatyczną. Centrum posiada w swoim składzie wykwalifikowanych specjalistów i jest w stanie zapewnić Ci najwyższy poziom usług. Ponadto oferuje konkurencyjne ceny usług fizjoterapeutycznych. Jeśli szukasz profesjonalnego gabinetu fizjoterapeutycznego w Krakowie, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej https://osteohelp.pl/fizjoterapia/ .

Prezesi firm w Polsce pełni obaw o przyszłość

  • Prezesi w Polsce i na świecie są rekordowo pesymistycznie nastawieni do perspektyw gospodarki światowej – wynika z 26. dorocznego badania CEO Survey przeprowadzonego przez PwC.
  • 77% dyrektorów generalnych w Polsce i 73% globalnie przewiduje, że PKB światowej gospodarki spadnie w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
  • Polskich prezesów wyróżnia optymizm dotyczący perspektywy wzrostu przychodów ich własnych firm. Aż 49 % z nich (wobec 42% na świecie) twierdzi, że są „bardzo pewni” wzrostu sprzedaży swojej firmy.
  • Największe wyzwania dla prezesów w Polsce to inflacja, konflikty geopolityczne i niepewność makroekonomiczna. 77% z nich wymieniło inflację na 1 miejscu listy zagrożeń dla biznesu.
  • W odpowiedzi na kryzys polscy prezesi już podnieśli (77%) albo planują podnieść ceny produktów i usług (18%). Na świecie odpowiednio 51% podniosło, a 21% planuje podnieść.
  • Dyrektorzy generalni w Polsce i na świecie spodziewają się, że zmiany klimatyczne będą miały przede wszystkim wpływ na ich pozycje kosztowe – aż 80 % spodziewa się umiarkowanego, dużego i bardzo dużego wpływu na koszty.

Prezesi firm na całym świecie zmagają się z konsekwencjami zaburzeń makroekonomicznych i konfliktu w Ukrainie, który powoduje niepewność na całym świecie. Kadra zarządzająca w swoich organizacjach w pierwszej kolejności stawia czoła takim wyzwaniom jak zagrożenia geopolityczne, szalejąca inflacja i niestabilność gospodarcza. Jednocześnie dyrektorzy generalni są bardziej optymistyczni co do perspektyw swoich firm. Dostrzegają potrzebę zmian i myślą o krokach, które należy podjąć, aby je osiągnąć. Jest to optymistyczny znak, że kadra kierownicza znajduje sposoby na pokonanie obecnego kryzysu i zabezpieczenie działalności swoich firm w perspektywie długoterminowej.

“W Polsce inflacja budzi znacznie większe obawy niż na świecie. Mimo to polscy prezesi nie planują – podobnie jak ich światowi odpowiednicy – dużych redukcji zatrudnienia, ale za to chcą znacznie mocniej podnosić ceny swoich produktów i usług. Jeśli organizacje mają pozostać rentowne w dłuższej perspektywie, muszą inwestować w swoich ludzi i ciągłą transformację, zwłaszcza technologiczną. Dbałość o ludzi, wzmocnienie ich umiejętności i zaangażowania stają się priorytetem dla liderów biznesu” – mówi Michał Mastalerz, prezes PwC Polska

Największym wyzwaniem w najbliższym czasie dla prezesów firm w Polsce jest stan gospodarki światowej i krajowej. Ponad trzy czwarte (77%) dyrektorów generalnych w Polsce i 73% globalnie przewiduje, że wzrost gospodarczy na świecie spowolni w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Oczekiwania te stanowią zdecydowane odwrócenie sytuacji z ubiegłego roku, kiedy to 70% (68% w regionie) i 77% na całym świecie przewidywało poprawę sytuacji. Ubiegłoroczny optymizm, napędzany słabnącą globalną pandemią, został w 2022 r. zdławiony przez takie wstrząsy jak inwazja Rosji na Ukrainę, gwałtownie rosnące ceny energii i towarów oraz przyspieszający wzrost płac i cen towarów oraz usług.

Choć wśród kluczowych zagrożeń w perspektywie 12 miesięcy wymienia się inflację a w perspektywie pięciu lat konflikt geopolityczny, to prezesi i dyrektorzy generalni postrzegają inflację jako stosunkowo przejściowe zagrożenie. Podczas gdy aż 77% (wobec 55% w CEE i 40% na świecie) twierdzi, że ich firmy są na nią „bardzo narażone” w ciągu najbliższych 12 miesięcy, liczba ta w ciągu najbliższych pięciu lat spada do 44% (wobec 36% w regionie i 28 % na świecie). Ryzyko geopolityczne natomiast spada o zaledwie 8 punktów procentowych do 46%, co stanowi najwyższą pozycję w perspektywie pięcioletniej.największe zagrożenia dla biznesu

“W ostatnich latach wśród polskich prezesów obserwowaliśmy mniejszy apetyt na wprowadzenie gruntownych zmian, w porównaniu do ich koleżanek i kolegów zza granicy. Nieliczni wykorzystali czas na zmiany. Obecnie prezesi i prezeski firm w Polsce są coraz bardziej przekonani, że nadszedł czas na działanie. W odpowiedzi na kryzys obserwujemy ich zwiększone zaangażowanie i determinację do wykorzystania aktualnej sytuacji do transformacji ich firm. Zrozumiałe, że wśród obaw dominują zjawiska geopolityczne i wysoka inflacja. Mocno na liście priorytetów zyskała walka ze zmianami klimatycznymi” – mówi Mariusz Dziurdzia, partner i członek zarządu PwC Polska ds. rynku i klientów.

W odpowiedzi na krótkoterminowe wyzwania gospodarcze, prezesi firm w Polsce, podobnie jak ich koledzy z całego świata, podejmują działania mające na celu pobudzenie wzrostu przychodów i obniżenie kosztów. Aż 77% z nich (“tylko” 58% prezesów w naszym regionie) twierdzi, że zaczęło już wdrażać podwyżki cen – narzędzie, po które do tej pory sięgnęło zaledwie 51% globalnych dyrektorów. Jednocześnie prezesi firm globalnych i tych z Polski doskonale zdają sobie sprawę z możliwości wystąpienia zakłóceń w przyszłości: aż 54 % polskich szefów – znacznie więcej niż w naszym regionie (45%) i na całym świecie (prawie 40% ) uważa, że ich firmy nie będą w stanie utrzymać się na rynku za dekadę, jeśli będą podążać obecną ścieżką. Liderzy biznesowi są świadomi, że zagrożenia, przed którymi stoją, mają wręcz charakter bardzo poważny – a więc deklarują, że podejmą odpowiednie działania. W Polsce ten odsetek jest wyjątkowo wysoki.

“W zarządzaniu ryzykiem klimatycznym dziś znacznie bliżej nam do średniej światowej niż jeszcze dwa lata temu. Już widać wśród polskich prezesów rosnące zainteresowanie sprawami klimatu, zrównoważonego rozwoju czy transformacji energetycznej, chociaż podejmowanie konkretnych działań wciąż stanowi dla nich ogromne wyzwanie strategiczne. Cieszy, że 21% polskich dyrektorów generalnych zamierza w ciągu najbliższych 12 miesięcy zainwestować w dekarbonizację swoich modeli biznesowych. Ale jest o 10 pkt procentowych mniej niż deklaracje światowych prezesów. 15% szefów firm wprowadziło rozwiązanie zmniejszające emisji wobec 27% ich odpowiedników globalnie. Myślę jednak że tempo dekarbonizacji polskich firm będzie przyspieszać, zarówno w związku z pojawiającymi się regulacjami – np. Dyrektywą CSRD, jak i kryzysową transformacją energetyczną” – mówi Tomasz Barańczyk, lider inicjatyw ESG w Polsce, partner PwC Polska.

Dyrektorzy generalni zarówno w naszym kraju, jak i na całym świecie spodziewają się, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy zmiany klimatyczne będą miały wpływ – przede wszystkim na ich pozycje kosztowe. Aż 80 % spodziewa się umiarkowanego, dużego i bardzo dużego wpływu na koszty, a na łańcuchy dostaw (81% – jak połączymy te trzy poziomy wpływu).

O badaniu
PwC przebadało 4 410 dyrektorów generalnych w 105 państwach i regionach w październiku i listopadzie 2022 roku. Globalne i regionalne dane w niniejszym raporcie są ważone proporcjonalnie do nominalnego PKB państwa lub regionu, żeby zapewnić reprezentatywność opinii prezesów. Dane dotyczące poszczególnych branż i państw oparte są na nieważonych danych z pełnej próby 4 410 prezesów. W próbie znalazły się odpowiedzi 99 prezesów z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym 39 z Polski.

Aktualna sytuacja na rynku giełdowym, walutowym oraz surowcowym

Silnie – o 3,25 proc. – wzrósł wczoraj Nasdaq Composite (kurs akcji Meta Platforms będącej składnikiem tego indeksu wyskoczył w górę po publikacji wyników o 23,28 proc.). Indeks osiągnął najwyższy poziom od września ub.r. S&P 500 wzrósł o 1,47 proc. wychodząc na najwyższy poziom od sierpnia ub.r. Lekko spadła natomiast średnia przemysłowa Dow Jonesa (-0,11 proc.).

Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 spadała o 0,86 proc. (-0,88 proc. ok. godz. 9:35).
Na rynkach akcji w Azji i Oceanii lekko przeważały dziś niewielkie wzrosty głównych indeksów (najsilniej – o 0,99 proc. – zwyżkował dziś indyjski Sensex). Największy spadek – o 1,36 proc. – notował dziś w regionie Hang Seng.

W Europie dominowała tendencja do korygowania wczorajszego wyskoku w górę (DAX -0,94 proc., CAC 40 -0,68 proc.). Najwyższy poziom od 2014 roku osiągnął dziś grecki ATHEX Composite.

Spadały dziś rano również ceny akcji na GPW (WIG-20 -0,21 proc. ok. godz. 9:55). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe historyczne maksimum osiągnął dziś kurs akcji spółki Arctic Paper.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych spadła dziś rano poniżej poziomu 3,4 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu była dziś rano najniższa od sierpnia ub.r. (5,704 ok. godz. 9:30).

Cena kontraktów na gaz ziemny w US w USA (Henry Hub, NYMEX) utrzymywała się poniżej poziomu 2,5 USD/mmBtu (a więc 4-krotnie niżej niż w szczycie z sierpnia ub.r.) i osiągnęła dziś najniższy poziom od 2 lat. Lekko spadały dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,25 proc., Brent -0,24 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs euro wobec amerykańskiego dolara przekroczył wczoraj poziom 1,10 proc. wychodząc na najwyższy poziom od początku kwietnia ub.r., ale nie utrzymał tego zdobytego terytorium i dziś rano spadł poniżej poziomu 1,09 (-0,19 proc. ok. 9:15). Kurs USD/JPY wykazywał brak zmiany kursu. Czeska korona była dziś najsilniejsza względem euro od 2008 roku.

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,11 proc., USD/PLN +0,29 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara przekroczył wczoraj na chwilę – najwyższy od sierpnia ub.r. – poziom 24000 USA, ale później wrócił poniżej niego. Dziś rano kurs lekko spadał (-0,87 proc. ok. godz. 9:10).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Banki centralne zdecydowały

Huśtawka na głównej parze walutowej wróciła do punktu wyjściowego. Banki centralne nie zaskoczyły rynków swoimi decyzjami. Brak optymizmu w komunikatach powoduje, że wracają oczekiwania spowolnienia w gospodarce.

Bez niespodzianek w Europie

Zarówno Bank Anglii, jak i Europejski Bank Centralny dokonały ruchów dokładnie zgodnych z oczekiwaniami. W Wielkiej Brytanii główna stopa procentowa wzrosła z 3,5% na 4%. Z kolei EBC podniósł stopy procentowe z 2,5% na 3%. Mowa oczywiście o głównej stopie procentowej. Część analityków spodziewała się, że decydenci mogą sugerować się indeksami koniunktury i już teraz przygotowywać się na nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Widać to było jednak nie w samych decyzjach, ale w wystąpieniach po decyzji. Cykle podwyżek niby nie są definitywnie zakończone, ale da się wyczuć, że komunikaty stają się coraz ostrożniejsze. W tle z kolei Czesi utrzymali swoją główną stopę procentową na poziomie 7%, nie było to żadnym zaskoczeniem, gdyż kraj ten już jakiś czas temu wstrzymał cykl podwyżek stóp.

Reakcja walut

Inwestorzy, którzy wcześniej zawiedzeni decyzją FED przenosili swoje środki na drugą stronę oceanu, mogli nie spodziewać się, jak szybko nastąpi powrót. Decyzja EBC miała miejsce niecałą dobę później i byliśmy świadkami powrotu głównej pary walutowej na zbliżone poziomy jak przed decyzją FED. Wydawać by się mogło, że skoro wcześniej złoty był stabilny to i teraz będzie. Nic bardziej mylnego. Wczoraj polska waluta umocniła się względem euro o ponad 2 grosze, wybijając się z okolic 4,71 zł za euro. Dzisiaj od rana co prawda trwa ruch w drugą stronę i jeżeli będzie kontynuowany może się okazać, że znów trafimy w znajome regiony.

Ropa szuka dna

Teoretycznie wysokie stopy procentowe to coś, co ogranicza przez drogi kredyt działalność gospodarczą. W rezultacie brak dalszych wzrostów powinien sprzyjać wzrostowi na rynku ropy. Niestety mniejsze podwyżki stóp mają w sobie oczekiwania spowolnienia gospodarczego na świecie. Nic tak nie zmniejsza oczekiwanego popytu na czarne złoto jak zapowiedź spowolnienia lub nawet recesji. Do dołków z grudnia, czyli najniższego poziomu od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, brakuje jeszcze co prawda ponad 6 dolarów za baryłkę, ale trend spadkowy znów wyrysowuje się wyraźnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA -sytuacja na rynku pracy,
15:45 – USA – Indeks PMI dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Randkowicze na celowniku cyberprzestępców, Fałszywe aplikacje w Apple App Store

Eksperci z firmy Sophos namierzyli pierwsze złośliwe oprogramowanie, którego twórcom udało się obejść restrykcyjne protokoły bezpieczeństwa Apple i umieścić je w sklepie App Store. Cyberprzestępcy próbowali z jego pomocą namawiać użytkowników aplikacji randkowych do dokonania inwestycji w kryptowaluty w fałszywej aplikacji. Eksperci Sophos natychmiast powiadomili o tym firmy Apple i Google, które już usunęły aplikacje Ace Pro i MBM_BitScan ze swoich sklepów.

Oszustwa typu CryptoRom należą do jednych z najbardziej czasochłonnych i skomplikowanych działań podejmowanych przez cyberprzestępców. Działają oni według podobnego schematu: tworzą i prowadzą na Facebooku fałszywy profil bogatej osoby mieszkającej np. w Londynie, po czym szukają potencjalnych ofiar w serwisach i aplikacjach randkowych. W trakcie rozmowy proponują im inwestycje w kryptowaluty, sugerując pobranie specjalnej aplikacji jak Ace Pro lub MBM_BitScan. Pokrzywdzeni nie zdają sobie sprawy, że instalują na swoich smartfonach fałszywe oprogramowanie.

Generalnie bardzo trudno jest ominąć weryfikację bezpieczeństwa w App Store. Wcześniej cyberprzestępcy musieli przekonywać osoby korzystające z urządzeń Apple do instalowania specjalnego profilu konfiguracyjnego, który umożliwiał pobieranie aplikacji z niesprawdzonych źródeł. Był to sygnał alarmujący użytkowników, że coś jest nie w porządku. Wprowadzając złośliwe oprogramowanie do App Store, oszuści wyeliminowali ten problem i zwiększyli szansę na znalezienie potencjalnych ofiar. Trzeba pamiętać, że wielu ludzi po prostu ma zaufanie do bezpieczeństwa rozwiązań Apple – mówi Jagadeesh Chandraiah, starszy badacz zagrożeń w firmie Sophos.

Jak fałszywe aplikacje przeszły proces weryfikacji w App Store i Google Play?

Aplikacja Ace Pro w sklepie App Store figurowała jako skaner kodów QR. Po jej zainstalowaniu użytkownicy widzieli jednak interfejs umożliwiający zakup, wpłatę i wypłatę kryptowalut. Pieniądze ze wszystkich transakcji trafiały prosto w ręce cyberprzestępców. Na podobnej zasadzie w sklepie Google Play na platformie Android funkcjonowała aplikacja MBM_BitScan, znana też pod nazwą BitScan, która przypominała legalny japoński program do handlu cyfrowymi walutami.

Eksperci Sophos wskazują, że podczas procesu weryfikacji w sklepach należących do Apple i Google aplikacje te łączyły się legalnymi stronami internetowymi. Do przekierowania ruchu na fałszywe serwisy dochodziło dopiero po tym jak programy zostały udostępnione w sklepie wszystkim użytkownikom. Ponieważ ofiary dokonywały operacji finansowych wyłącznie w witrynach, do których odsyłała ich pobrana aplikacja, weryfikatorom Google trudno było wykryć oszustwo.

Lockdown, czyli nowe zabezpieczenie systemu iOS, nie pozwala na instalowanie na urządzeniu profili konfiguracyjnych. Dlatego przestępcy postanowili zmienić strategię i podjęli próbę prześlizgnięcia się przez proces weryfikacyjny App Store – tłumaczy Jagadeesh Chandraiah.

Oszustwa CryptoRom nabierają rozpędu

Przestępcy, którzy na cel wzięli użytkowników aplikacji randkowych, początkowo działali wyłącznie na terenie Azji. Obecnie ich ofiarami padają jednak także mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Europy. Według wyliczeń firmy Sophos, która śledzi i zgłasza oszustwa tego typu od dwóch lat, zyski cyberprzestępców stosujących przekręt na inwestycje w cyfrowe waluty można już liczyć w milionach dolarów.

Początkowo ofiary sądzą, że inwestycje są opłacalne. Jednak gdy chcą wypłacić środki, okazuje się, że nie ma ani wpłaconych pieniędzy, ani wypracowanych zysków. Podstawową zasadą jest zachowanie ostrożności. Jeśli oferta wydaje się podejrzana lub zbyt atrakcyjna, aby była prawdziwa, to najprawdopodobniej tak właśnie jest – dodaje Jagadeesh Chandraiah.

Zwolnienie lekarskie online od pracownika – gdzie sprawdzić, na ile zostało wystawione?

Udając się do lekarza stacjonarnie, można otrzymać e-zwolnienie, jeśli pacjent nie może czasowo świadczyć obowiązku pracy. W czasie wizyty zdalnej chory może uzyskać zwolnienie lekarskie online. Jak i gdzie pracodawca może zwolnienie L4 swojego pracownika sprawdzić? Gdzie szukać informacji o zwolnieniu i jakie dane widzi pracodawca?

Czym jest zwolnienie L4 elektroniczne i jak można je otrzymać?

Wraz z cyfryzacją polskiej ochrony zdrowia zaczęły pojawiać się elektroniczne odpowiedniki papierowych dokumentów, w tym recept, skierowań i zwolnień lekarskich. Elektroniczne L4 nie różnią się wiele od L4 papierowych, natomiast ich zaletą jest to, że zapisują się bezpośrednio w systemie i automatycznie trafiają do ZUS i pracodawcy. Łatwiejszy jest również wgląd do takich zwolnień, w tym nie tylko do tych wystawionych niedawno, ale również do tych starszych, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Obecnie elektroniczne zwolnienia lekarskie nie wymagają osobistej wizyty w przychodni – można otrzymać je od lekarza również na odległość, co jest ułatwieniem, gdy pacjent nie czuje się na siłach, by zgłosić się do przychodni. Zwolnienie L4 elektroniczne otrzymać można za pośrednictwem różnych portali medycznych, czego przykładem może być: https://l4online.pl/.

Pracodawca w tym przypadku nie będzie mieć wątpliwości, jak sprawdzić elektroniczne zwolnienie lekarskie pracownika, gdyż L4 online nie różni się od tego otrzymywanego stacjonarnie.

Jak sprawdzić elektroniczne zwolnienie lekarskie pracownika?

Wprowadzenie zwolnień elektronicznych niesie za sobą wiele udogodnień. Jednym z nich jest brak konieczności dostarczania papierowej wersji zwolnienia do pracodawcy, ponieważ informacja o L4 trafia do niego automatycznie. Pracownik musi jednak pracodawcę poinformować o swojej nieobecności, np. telefoniczne. Również pracodawca może sprawdzić zwolnienie lekarskie online pracownika, ponieważ wystawiane jest dokładnie na tym samym dokumencie elektronicznym.

Aby sprawdzić zwolnienie lekarskie pracownika, pracodawca musi jedynie zalogować się na swoje konto PUE ZUS. Jest to platforma ważna dla każdego przedsiębiorcy, który zatrudnia i nie zatrudnia pracowników, więc wszyscy doskonale ją znają. Na konto PUE ZUS pracodawcy w momencie wystawienia L4 przez lekarza trafia „okrojone” zwolnienie pracownika. Obsługa tego portalu jest bardzo intuicyjna, zatem nikt nie powinien mieć problemu ze sprawdzeniem informacji o zwolnieniach L4 swojej kadry.

Co widzi pracodawca na zwolnieniu L4 pracownika?

Jeśli pacjent zgłasza się do lekarza po L4, w tym zarówno te stacjonarnie wystawiane, jak i zwolnienie lekarskie online, wymagać może zachowania częściowej dyskrecji. Nie każdy chce informować swojego pracodawcę o rodzaju choroby, w związku z którą musi wziąć L4. Każdemu jednocześnie przysługuje ochrona danych osobowych, zatem do pracodawcy dociera tylko część informacji zawartych na zwolnieniu lekarskim pracownika. Są to informacje niezbędne dla prawidłowych rozliczeń kadrowo-księgowych, ale jednocześnie informacje te nie naruszają ochrony wrażliwych danych osobowych.

W swoim PUE ZUS pracodawca zatem będzie widzieć, na jak długo pracownik ma wystawione zwolnienie, gdyż jest to niezbędne, by prawidłowo wyliczyć między innymi stawkę wynagrodzenia chorobowego. Natomiast pracodawca nie zobaczy danych szczegółowych zwolnienia, w tym numeru statystycznego choroby pracownika. Pracownik może (jeśli ma ochotę) poinformować pracodawcę o szczegółach swoich problemów zdrowotnych osobiście, ale nie ma takiego obowiązku.

Praca na Śląsku — warto jej szukać nie tylko w Katowicach

Śląskie jest drugim w Polsce województwem pod względem najniższej stopy bezrobocia. Wyprzedza zarówno województwo małopolskie, jak i mazowieckie, ustępując miejsca jedynie wielkopolskiemu. Szukające pracy osoby koncentrują się na ofertach z Katowic – stolicy województwa. Czy to dobre posunięcie? Jak najbardziej – to właśnie tutaj znajdziemy najwięcej wakatów. Jednak specyficzna sytuacja województwa śląskiego sprawia, że czasami warto zainteresować się pracodawcami z odleglejszych miejscowości – może się to okazać łatwiejsze i znacznie bardziej opłacalne.

Konurbacja górnośląska – wszędzie blisko

Cechą charakterystyczną woj. śląskiego jest obecność na jej terenie tzw. konurbacji górnośląskiej, nazywanej także konurbacją katowicką. Jest to aglomeracja złożona z sąsiadujących z sobą miast, doskonale skomunikowanych i przechodzących jedno w drugie niemal bez stref granicznych. Z punktu widzenia osób dojeżdżających do pracy, jest to sytuacja idealna, umożliwia bowiem dotarcie na miejsce w stosunkowo niedługim czasie – dystans 60 km można pokonać nawet poniżej 40 minut – czyli znacznie szybciej, niż mieszkańcom Warszawy zajmuje przemieszczenie się między dzielnicami stolicy.

W skład konurbacji górnośląskiej wchodzi 19 miast, spośród których największa powierzchniowo jest Dąbrowa Górnicza a najludniejsze – Katowice. Pomiędzy miejscowościami wchodzącymi w skład klastra przebiegają liczne drogi – w tym autostrada A4 oraz DTŚ – Drogowa Trasa Średnicowa (popularnie nazywana deteeśką). Jeśli więc interesująca cię oferta wymaga dłuższej podróży, warto nadal ją rozważyć, z uwagi na łatwy dojazd.

Atrakcyjne ogłoszenia o pracę na terenie konurbacji górnośląskiej znajdziesz na na Gowork.pl –  w tym przypadku doskonale widać, jak wiele atrakcyjnych ofert pracy można znaleźć w Jaworznie. Analogicznej sytuacji można spodziewać się w pozostałych miastach należących do konurbacji.

Czy można znaleźć pracę w mniejszych miastach na Śląsku?

Praca czeka nie tylko w dużych miastach, wchodzących w skład konurbacji. Liczne duże firmy – zakłady produkcyjne, hale magazynowe, centra logistyczne – ulokowały się na obrzeżach, w mniejszych miejscowościach. Jeżeli więc poszukujesz zatrudnienia, zwracaj uwagę również na ogłoszenia dotyczące takich miast, jak Rybnik – niejednokrotnie znajdziesz tam bardzo ciekawe oferty – doskonale płatne, dopasowane do twoich kwalifikacji i oczekiwań, a ponadto łatwe w dotarciu, o czym można się przekonać tutaj.

Nie masz samochodu, a dojazd komunikacją publiczną jest niedogodny? Sprawdź szczegóły ogłoszenia o pracę – obecnie spora część zakładów pracy oferuje autobusy, dowożące pracowników do firmy i odwożące ich po skończonej dniówce.

Praca zdalna – rozwiązanie bliskie ideału

Współczesny świat oferuje możliwości, o których do niedawna nawet nam się nie śniło – także w obszarze rynku pracy. Należy do nich praca zdalna, czyli wykonywanie obowiązków z dowolnego miejsca, a także praca hybrydowa (w niektóre dni jesteś w siedzibie firmy, w inne pracujesz z domu).

Ogłoszenia m.in. o pracy zdalnej w śląskich firmach znajdziesz na tej podstronie – w tym przypadku na przykładzie Żor.

Home office pozwala na dodatkową oszczędność czasu, a także pieniędzy. To świetna opcja zwłaszcza dla mieszkańców maleńkich miejscowości, samotnych rodziców, osób niepełnosprawnych czy wysokowrażliwych oraz introwertyków, stale zmagających się z przebodźcowaniem. Umożliwia wykonywanie powierzonych przez pracodawcę zadań w dogodnym dla pracownika miejscu, czasami również bez określonych dobowych ram czasowych. Wymaga samodyscypliny i dobrej organizacji własnego czasu, ale jednocześnie pozwala na realizację zawodową i budowanie kariery w dogodny dla ciebie sposób, niezależnie od miejsca w kraju czy za granicą, w jakim obecnie się znajdujesz.

O 56,1% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2023 r.

O 56,1% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2023 r. Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Wartość Indeksu oznacza, że w styczniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 56,1% w porównaniu do stycznia 2022 r.

W styczniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 13,26 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 28,02 tys. rok wcześniej – jest to spadek o ok. 52,7%. W porównaniu do grudnia 2022 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 7,8%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w styczniu 2023 r. wyniosła 345,94 tys. zł i była niższa o 2,7% w relacji do wartości ze stycznia 2022 r. W porównaniu do grudnia 2022 r. była również niższa o 0,5%.

– Styczniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe potwierdza obserwowane już przez cały ubiegły rok zjawisko istotnego zmniejszenia popytu na kredyty mieszkaniowe. Jednak z uwagi na efekt niskiej bazy 2022 r., czyli porównania wartości Indeksu z 2023 r. do niższych wartości z 2022 r., sama wartość Indeksu może zacząć rosnąć w kolejnych miesiącach. Efekt ten jest już widoczny od września 2022 r. To, że indeks będzie rósł, nie będzie jeszcze oznaczało ożywienia popytu na rynku kredytów mieszkaniowych. Symptomem poprawy będzie dopiero dodatni odczyt indeksu. Warto również na bieżąco śledzić dwa komponenty Indeksu, tj. liczbę wnioskujących oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Na styczniową wartość Indeksu negatywnie wpłynęła istotnie mniejsza niż przed rokiem liczba wnioskodawców. W styczniu br. o kredyt wnioskowało 13,26 tys. osób, jest to mniej o prawie 53% niż w styczniu 2022 r., ale aż o 65% mniej niż w styczniu 2021 r. – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal wysokie stopy procentowe, utrzymane zaostrzone wymogi regulacyjne przy liczeniu zdolności kredytowej (bufor 5 p.p. oraz maksymalne 25 letni okres kredytowania) oraz obawy przed skutkami spowolnienia gospodarczego (prognoza PKB na poziomie oscylującym wokół zera) nadal ograniczają i będą w najbliższych miesiącach ograniczać popyt na kredyty mieszkaniowe. Negatywny trend mógłby się zmienić, gdyby istotnie zwiększyła się zdolność kredytowa, która z kolei zależy od czterech czynników: wysokości stóp procentowych, poziomu wynagrodzeń, cen nieruchomości i kosztów utrzymania. Na ten moment najbardziej prawdopodobny jest spadek cen nieruchomości, natomiast wynagrodzenia realnie od lata 2022 r. spadają, stopy procentowe raczej nie zostaną obniżone w najbliższym roku, a koszty utrzymania gospodarstw domowych, nawet przy spadku inflacji, będą jedynie mniej dynamicznie rosnąć – tłumaczy główny analityk Grupy BIK.

– W najbliższych kwartałach należy więc uważnie śledzić zachowanie cen nieruchomości zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, w przypadku ich spadku może być to bodźcem dla aktywacji popytu na kredyty mieszkaniowe. Jest jeszcze jeden czynnik, który w najbliższym okresie może negatywnie wpływać na popyt na kredyty mieszkaniowe. Jest nim planowany nowy rządowy program wsparcia nabywania mieszkań na kredyt z oprocentowaniem 2%. Bowiem część osób może wstrzymać się z decyzjami zakupowymi i sięganiem po kredyt do momentu uruchomienia programu. Natomiast po jego uruchomieniu może być to jeden z czynników pozytywnie oddziałujących na wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe – dodaje prof. Rogowski.

Polacy nie biorą kredytów hipotecznych, a w budowlance przybywa dłużników

Trudna sytuacja gospodarcza oraz wzrost stóp procentowych sprawiły, że coraz mniej Polaków decyduje się na zakup własnego lokum. Jak wynika z danych BIK, w 2022 r. gwałtownie spadła liczba i wartość zaciągniętych kredytów mieszkaniowych, odpowiednio o 51,4 proc. i 49,1 proc., w porównaniu z 2021 r. Zamrożenie na rynku nieruchomości dokucza nie tylko zainteresowanym własnym M, ale też firmom budowlanym, którym rosną koszty, a jednocześnie ubywa zleceń. W rezultacie w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, przybywa przedsiębiorstw budowlanych, które nie są w stanie terminowo płacić. Obecnie jest ich już niemal 50 tys. i mają łącznie ponad 5,8 mld zł długów. Na tle całej branży, jeden z wyższych przyrostów liczby dłużników, jak i kwoty zaległości notują deweloperzy.

Firmy, których działalność mieści się w ramach sekcji F (Budownictwo), w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmniejszyły zaległości w bankach i u kontrahentów – przeterminowane zobowiązania obniżyły się z 6 mld zł do 5,8 mld zł. W tym samym czasie przybyło jednak ponad 2 tys. przedsiębiorstw z finansowymi kłopotami. Obecnie jest ich już 49,5 tys.

– Wzrost liczby firm z problemami w branży budowlanej jest wynikiem dużego ograniczenia inwestycji zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. Bezpośredni wpływ na to miały trzy czynniki kosztotwórcze: po pierwsze wzrost cen materiałów budowlanych, po drugie pracy, a po trzecie energii. Ponadto negatywnie wpłynęła na to również obecna sytuacja makroekonomiczna związana m.in. z wojną w Ukrainie, która nasiliła niepewność i ograniczyła popyt. Firmy deweloperskie zmniejszyły liczbę planowanych inwestycji. Spadła też liczba wydawanych pozwoleń na budowę – komentuje prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Deweloperzy zwalniają tempo

Ubywa chętnych na kredyty mieszkaniowe. Podejmowaniu decyzji o zadłużeniu się na własne cztery kąty nie sprzyjają niższa zdolność kredytowa, niepewne czasy i pogarszająca się sytuacja gospodarcza. Polacy chcąc nie chcąc częściej wybierają wynajem, aby uniknąć potencjalnych kłopotów finansowych, jakie pociąga za sobą wzrost stóp procentowych. Naturalnym jest, że w efekcie ucierpiały przedsiębiorstwa, które świadczą usługi związane ze wznoszeniem budynków czy wykańczaniem wnętrz.Deweloperzy zwalniają tempo

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza informacji kredytowych BIK

– Pogłębienie problemów dotyczy firm budowlanych działających w branży: Realizacja projektów budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków (PKD 41). A szczególnie grupy, w której mieszczą się deweloperzy (PKD 41.10), w której rok do roku obserwujemy 19-proc. wzrost liczby niesolidnych płatników do 4,3 tys. i 11-proc. wzrost opóźnionych zobowiązań, do 1,3 mld zł. W sytuacji, gdy w całym budownictwie, w analogicznym okresie, liczba dłużników również wzrosła, ale jedynie o 5 proc., a kwota zaległości nawet spadła – o 3,5 proc. Powodem są m.in. niekorzystne zmiany na rynku mieszkaniowym, wywołane praktycznym zamrożeniem rynku kredytowego w następstwie zmniejszenia zdolności kredytowej Polaków. Banki udzieliły w zeszłym roku o 51,4 proc. mniej kredytów mieszkaniowych. W odpowiedzi na to deweloperzy ograniczyli realizację nowych projektów mieszkaniowych. Od stycznia do listopada 2022 r. rozpoczęto budowę 190,4 tys. mieszkań, tj. o 26,8 proc. mniej niż przed rokiem, w tym deweloperzy rozpoczęli budowę 108,3 tys. mieszkań (o 29,5 proc. mniej), a inwestorzy indywidualni 79,3 tys. (o 21,8 proc. mniej). W okresie jedenastu miesięcy 2022 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy 277,4 tys. mieszkań, tj. o 9,9 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2021 roku. Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali deweloperzy (188,8 tys., spadek o 0,5 proc. r/r) oraz inwestorzy indywidualni (84,3 tys., spadek o 26,5 proc.) – informuje prof. Waldemar Rogowski.

– Konsekwencje tych spadków przekładają się na rynek powoli, bo firmy budowlane w minionym roku wciąż jeszcze kończyły realizację wcześniej rozpoczętych projektów. W 2023 będzie już jednak inaczej, szczególnie, że hossa na rynku budowlanym zaowocowała pojawieniem się wielu nowych podmiotów, które nie zdołały zbudować jeszcze silnej pozycji rynkowej – zauważa Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

W przypadku firm zajmujących się Robotami specjalistycznymi (PKD 43) czyli przygotowujących grunt pod budowę, wykonujących różnego rodzaju instalacje oraz prace wykończeniowe takie jak tynkowanie czy malowanie – w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor również przybyło niesolidnych płatników (wzrost o 4,6 proc. r/r, o 1,3 tys. do 30,2 tys. przedsiębiorstw), ale już ich przeterminowane zadłużenie spadło z 1,43 do 1,28 mld zł.Deweloperzy zaległości

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza informacji kredytowych BIK

O trudnym położeniu branży dowiadujemy się także z cyklicznego badania Skaner MŚP, przeprowadzonego dla BIG InfoMonitor. O pogorszeniu swojej sytuacji finansowej informuje 47 proc. małych i średnich przedsiębiorców, z czego wśród reprezentantów budownictwa aż 61,2 proc.[footnoteRef:1] [1: Badanie wykonane przez Keralla Research w ramach projektu „Skaner MŚP”, prowadzonego co kwartał na próbie N=500 mikro, małych i średnich firm. Technika wywiady telefoniczne. Termin: grudzień 2022 r.]

2022 był dla budownictwa najgorszym rokiem od lat 90

To, że rok 2022 był dla branży niezwykle wymagający potwierdza także analiza Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Eksperci ocenili, że rok 2022 można uznać za jeden z najtrudniejszych w historii polskiego budownictwa od lat 90. XX wieku. Upłynął on bowiem pod znakiem rekordowych kosztów, spadku nowych inwestycji i dużej niepewności. Autorzy publikacji przedstawili także prognozy na przyszłość, które niestety nie napawają optymizmem, bo nie wszystkie podmioty są gotowe na pogorszenie koniunktury inwestycyjnej. Mowa tu głównie o mniejszych przedsiębiorstwach wykonawczych skoncentrowanych na wąskich segmentach rynku budowlanego oraz małych firmach podwykonawczych, dla których malejące przychody i wysokie koszty mogą być trudnym do pokonania wyzwaniem. Pogorszenie kondycji finansowej takich podmiotów prawdopodobnie przełoży się na dalszy wzrost liczby niewypłacalności w segmencie budownictwa w 2023 r.[footnoteRef:2]. [2: Polski Związek Pracodawców Budownictwa, „Sektor budownictwa: podsumowanie roku 2022 i prognozy na rok 2023”]

– Zdajemy sobie sprawę, że 2023 będzie sprawdzianem dla wielu firm i niestety spodziewamy się zwiększenia liczby niesolidnych dłużników w naszej bazie. Sytuacja jest niepewna, bo – pomijając kryzys gospodarczy – właściciele biznesów będą musieli zmierzyć się także z nowymi przepisami dot. naliczania składek oraz podatków. Już i tak trudne do ponoszenia koszty prowadzenia biznesu mogą ponownie wzrosnąć, a przy obecnych cenach za media, podwyżce płacy minimalnej i inflacji, nadchodzące zmiany mogą przesądzić o przyszłości wielu firm – komentuje Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Badanie wykonane przez Keralla Research w ramach projektu „Skaner MŚP”, prowadzonego co kwartał na próbie N=500 mikro, małych i średnich firm. Technika wywiady telefoniczne. Termin: grudzień 2022 r.

Kolejne komputery dla dzieci uchodźców od branży cyfrowej. Sprzęt pomoże m.in. w nauce zdalnej

Wysokiej klasy laptopy, dodatkowo wyposażone w niezbędne do pracy i nauki oprogramowanie, otrzymają dzieci ukraińskich uchodźców. To efekt kolejnej odsłony akcji, jaką od kilku miesięcy organizuje Związek Cyfrowa Polska. Tym razem sprzęt przekazała grupa AB we współpracy z Hewlett Packard Enterprise.

Choć komputery miały już wcześniej właścicieli, wszystkie są w pełni sprawne i mogą jeszcze latami służyć nowym właścicielom. – Dbamy o to, aby każdy przekazywany laptop był w jak najlepszej kondycji. Sprzęt przekazujemy do serwisu, czyścimy go i przygotowujemy do pracy. Każdy komputer zawiera wgrany system operacyjny oraz pakiet Microsoft Office – zaznacza Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

To już kolejna odsłona akcji Szkoła dla Was, od wiosny realizowana pod egidą Ministerstwa Edukacji i Nauki. Cyfrowa Polska odpowiada za technologiczny wymiar wsparcia dzieci uchodźców. Jak przekonuje Michał Kanownik, sprzęt komputerowy jest przede wszystkim niezbędny do nauki, ale może też służyć rozrywce, która w warunkach ucieczki przed wojną jest przecież niezwykle potrzebna.

Do tej pory przekazano niemal 1000 sztuk sprzętu komputerowego. Ostatnią transzę dostarczyła grupa AB oraz Hewlett Packard Enterprise. – Jesteśmy firmą technologiczną i wiemy, jak dużą rolę w codziennym funkcjonowaniu odgrywa dostęp do Internetu i komputera, jak ważna jest stała praca nad zmniejszaniem wykluczenia cyfrowego. Przekazanie laptopów potrzebującym to dla nas naturalny gest i oczywistość – komentuje Paweł Świsulski z AB.

Z kolei Maciek Szcześniak, Global Vice President and General Manager Small and Medium Business Segment w Hewlett Packard Enterprise, dodaje, że wsparcie biznesu jest w tej sytuacji niezbędne: – Kiedy rok temu nasi sąsiedzi z Ukrainy znaleźli się w trudnej sytuacji, pracownicy HPE pospieszyli z pomocą. Zbieraliśmy dary i datki na rzecz uchodźców. Pomagaliśmy w zakwaterowaniu, transporcie, załatwianiu wszelkich formalności. Poprzez Fundację HPE wpłaciliśmy w sumie milion dolarów, aby wesprzeć potrzebujących. Cieszymy się, że mogliśmy także włączyć się w akcję Związku Cyfrowa Polska i przekazać komputery, które pomogą ukraińskim dzieciom utrzymać kontakt ze światem i umożliwić kontynuację edukacji. Innowacje technologiczne mogą mieć duży wpływ na jakość życia i pracy uchodźców – zaznacza Maciek Szcześniak.

Akcja wciąż trwa. Przedstawiciele Związku Cyfrowa Polska zachęcają do dołączenia wszystkie firmy, które chcą wesprzeć młodych ukraińskich uchodźców. Zgłoszenia przyjmowane są pod adresem [email protected].