Dolar i funt brytyjski w lepszej formie, euro za to słabsze

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk, Ebury Polska

Polski złoty w środę umocnił się w relacji do wspólnej waluty, tracił natomiast wobec dużo silniejszego funta brytyjskiego i nieco mocniejszego dolara amerykańskiego. Informacji z kraju (mimo, iż było ich kilka) nie można określić jako sporych nowości, tym samym nie wpłynęły istotnie na kurs PLN.

Zdecydowanie pozytywnie należy odebrać odczyty z gospodarki. Ostatnie dane o płacach i zatrudnieniu w Polsce potwierdzają siłę krajowego rynku pracy. Dynamika zarobków w przedsiębiorstwach w grudniu wyniosła 7,3% w ujęciu rocznym, dynamika zatrudnienia z kolei wzrosła do 4,6%. Z wyższą dynamiką zatrudnienia mieliśmy do czynienia w 2008 r. Trzymiesięczna średnia dynamiki płac w przedsiębiorstwach przekroczyła z kolei 7% – po raz pierwszy od 2009 r. Nie wszystkie informacje były jednak pozytywne: agencja Moody’s w opublikowanej wczoraj analizie sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej zwróciła uwagę na zagrożenia związane z reformą sądownictwa w Polsce, informując, że może ona „doprowadzić do erozji praworządności i osłabić sentyment gospodarczy” w kraju.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

Kurs euro EUR

Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,16 – 4,18. Wspólna waluta w relacji do głównych walut zanotowała największy jednodniowy spadek w tym miesiącu, kurs EUR/USD przebił wsparcie w okolicy poziomu 1,22. Euro cierpiało na lekkie pogorszenie sentymentu, wspólnej walucie zaszkodziło również pewne umocnienie USD.

Wczorajsza rewizja danych o inflacji pokazała, że dynamika cen w grudniu była w pełni zgodna z wcześniejszymi szacunkami. Inflacja CPI wyniosła 1,4% w ujęciu rocznym, inflacja bazowa rosła z kolei o 0,9% r/r. W dniu dzisiejszym nie opublikowane zostaną żadne istotne dane ze strefy euro, kalendarz nie jest jednak zupełnie pusty, gdyż po południu przemawiać będzie Benoit Coeure z EBC. Warto zwrócić uwagę na jego słowa, gdyż ostatnio to właśnie m.in. przemówienia reprezentantów Europejskiego Banku Centralnego w istotny sposób wpłynęły na zmienność na wspólnej walucie. Rynki powoli przygotowują się do spotkania EBC w przyszłym tygodniu, a każdy skrawek informacji na temat potencjalnej zmiany retoryki Banku jest dla inwestorów na wagę złota.

Kurs funta GBP

Kurs GBP/PLN w środę umocnił się o 0,8%, wahając się w widełkach 4,68 – 4,73.  Funt brytyjski zyskiwał istotnie również w relacji do głównych walut. Brytyjską walutę mogło wesprzeć jastrzębie przemówienie Michaela Saundersa z BoE, który we wczorajszej wypowiedzi poinformował, iż oczekuje wzrostu dynamiki płac w Wielkiej Brytanii (do 3% rocznie jeszcze w 2018 r.) i idących z tym w parze, systematycznych podwyżek stóp procentowych w kolejnych kwartałach. Najnowszy sondaż agencji Reuters obrazuje wzrost optymizmu wśród ekonomistów w kwestii perspektyw brytyjskiej gospodarki. W styczniu jedynie 15% ankietowanych ekonomistów oceniło, że 2018 r. może przynieść recesję w Zjednoczonym Królestwie (w grudniu było to aż 20%). Prognozowana dynamika wzrostu gospodarczego w 2018 r. to z kolei 1,4%, a nie 1,3% w ujęciu rocznym, jak szacowano wcześniej.

Kurs dolara USD

Kurs USD/PLN w środę umocnił się o 0,6%, wahając się w widełkach 3,39 – 3,42. Wczorajsze dane z gospodarki USA pozytywnie zaskoczyły – dynamika produkcji przemysłowej w grudniu wzrosła w ujęciu miesięcznym o 0,9% (oczekiwano wzrostu rzędu 0,4% m/m). Wczorajsze przemówienia członków FOMC były mieszane. Robert Kaplan stwierdził, iż trzy podwyżki stóp procentowych w 2018 r. byłyby odpowiednie, Charles Evans z kolei poinformował, iż w jego opinii odpowiednia liczba podwyżek kosztów pieniądza to „prawdopodobnie nieco mniej niż trzy”.

Dzisiaj poznamy dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w grudniu oraz tygodniowe dane dotyczące zmiany liczby bezrobotnych w USA.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w grudniu i tygodniowe dane o zmianie liczby bezrobotnych
  • 15:30 – przemawia Benoit Coeure z EBC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Ponad 70 proc. Polaków uważa, że bankowość elektroniczna nie jest bezpieczna

74 proc. Polaków uważa, że bezpieczeństwo bankowych systemów uwierzytelniania wymaga poprawy. Ok. 80 proc. przyznaje, że obawia się, że ich dane wpadną w niepowołane ręce. Aż 2 na 3 badanych stwierdziło, że posiada niewystarczającą wiedzę na temat wykorzystywania wrażliwych danych, udostępnianych różnym instytucjom – podaje Opinium Research. Jednak sytuacja klientów już za kilka miesięcy ulegnie zmianie, za sprawą obowiązujących od przyszłego roku nowych przepisów o ochronie danych osobowych (RODO).

Według Edelman Trust Barometer, blisko połowa Polaków nie ma zaufania do instytucji bankowych. Nieco lepsze wyniki przyniosło najnowsze badanie Związku Banków Polskich – 50 proc. respondentów  posiada dobrą opinię o bankach. Z kolei z badania Maison & Partners wynika, że tylko 44 proc. Polaków uważa, że banki dbają o swoich klientów. Ważnym elementem budującym zaufanie do instytucji finansowych jest oczywiście jakość obsługi i przejrzystość oferty, jednak obecnie na czele listy wyzwań wymienianych przez ten sektor znajdują się właśnie zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem.

Zgodnie z badaniami, informacje o wycieku danych nie pozostają bez wpływu na użytkowników. Według ankiety przeprowadzonej przez BIK, u 50 proc. Polaków, którzy zetknęli się z informacją o ostatnich wyciekach z bazy PESEL, doniesienia te wywołały obawy o bezpieczeństwo ich danych.  Co czwarty pytany przyznał, że wpłynęło to na jego zachowania związane z ochroną wrażliwych informacji.

– Wejście w życie regulacji RODO ma zapewnić konsumentom dużo większą kontrolę nad tym, jak wykorzystywane są ich dane. Przede wszystkim, banki, ubezpieczyciele i inne instytucje będą miały 72 godziny od odkrycia ataku na poinformowanie swoich klientów o zajściu. To nie wszystko, klienci banków, będą mieli też możliwość zweryfikowania, w jaki sposób zostały pozyskane ich dane, a także, kiedy, i w jaki sposób zostały wykorzystane. Bank czy inny podmiot będzie miał obowiązek udzielenia takiej informacji. Na ten moment nie znamy jeszcze finalnego kształtu, w jakim unijne przepisy zostaną wprowadzone w Polsce, jednak już teraz wiadomo, że zmienią one istotnie pozycję klienta względem instytucji finansowych – wyjaśnia Tomasz Dziedzic, Linux Polska.

Ważne jest także, że nowe przepisy nakładają obowiązek minimalizowania zakresu wykorzystania danych – bank nie będzie miał też możliwości np. użycia danych pobranych do zweryfikowania zdolności kredytowej do innego celu.

Zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony danych i zbudowanie zaufania klientów już teraz jest dla instytucji finansowych kluczową kwestią, a stanie się jeszcze większym priorytetem po wejściu w życie regulacji nakładającej na nie dodatkowe obowiązki. Tym bardziej, że według badań, Polacy uważają, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo ich danych w Internecie spoczywa na podmiotach trzecich.  Przykładowo,  tylko 21 proc. osób w naszym kraju, twierdzi, że sama odpowiada za swoje bezpieczeństwo w sieci. Pozostali są zdania, że odpowiedzialność  spoczywa na innych instytucjach, w tym finansowych. Z kolei, według badania przeprowadzonego przez Future od Apps, 4 na 5 konsumentów nie tylko chciałaby mieć większą kontrolę nad danymi, które udostępnia, ale też chce być świadoma, w jaki sposób wrażliwe dane zostaną zabezpieczone w przyszłości, by nie stały się celem ataków hakerów.

Dane z Polski i Chin. Stopy procentowe w Kanadzie

Wynagrodzenia w Polsce znów rekordowe. Kolejne dobre dane z Chin. Kanada podniosła stopy procentowe.

Dobre dane z Polski

Wczoraj o godzinie 14:00 poznaliśmy informacje z Polski na temat wynagrodzeń i zatrudnienia. Dane okazały się delikatnie lepsze od oczekiwań. Wynagrodzenia rosną w skali roku o 7,3%, czyli 0,15% powyżej oczekiwań. Oznacza to, żę przeciętne wynagrodzenie brutto osiagnęło 4973,7 zł. Jeżeli tendencja się utrzyma to bariera 5000 będzie przełamana już w tym miesiącu. Dane te były impulsem dla inwestorów do dokupienia złotego. W rezultacie rodzima waluta umocniła się o około 1 grosz.

Dane z Chin

Od rana poznaliśmy dane makroekonomiczne z najludniejsze gospodarki świata. Chiński PKB po raz kolejny przyspieszył i rośnie o 6,8% w skali roku.  Produkcja przemysłowa wzrosła o 6,2% co jest wynikiem o 0,2%. Problemem okazała się tylko sprzedaż detaliczna, która wzrasta “zaledwie” o 9,4%, czyli 0,7% wolniej od prognoz. Jest to duży problem biorąc pod uwagę, że nowa wizja rozwoju Chin zakłada przeniesienie ciężaru na rzecz konsumpcji wewnętrznej z produkcji na eksport.

Wzrost stóp procentowych w Kanadzie

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami Królewski Bank Kanady podniósł stopy procentowe o 0,25%. Główna stopa wynosi zatem 1,25%. Jest to poziom zbliżony do południowego sąsiada, który posiada stopy w przedziale 1,25-1,5%. W USA podawany jest przedział a nie konkretna wartość. Ciekawa była reakcja rynków na informacje o wzroście. Początkowo obserwowaliśmy osłabienie dolara kanadyjskiego o ponad 0,5%. W ciągu jednak niecałej godziny powrócił do poziomów sprzed decyzji. Powodem zawirowania była niepewność inwestorów co do dalszych działań Banku. Biorąc pod uwagę, że analitycy zapowiadają kolejną podwyżkę w USA na marzec można się spodziewać, że podobnie jak teraz odpowiedź nadejdzie na kolejnym posiedzeniu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 12:00 – Turcja – decyzja w sprawie zmian stóp procentowych (spodziewany brak zmian)
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 17:00 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Nie ma takiej zmiany, z którą rynek sobie nie poradzi

Przemysław Felicki, Dyrektor, Rynki Kapitałowe, CBRE
Przemysław Felicki, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych, CBRE

2017 rok dla nieruchomości stał pod znakiem zmian i pieniędzy – zmian, do których szybko musimy się zaadoptować, a także pieniędzy, które aktywnie poszukują możliwości inwestowania.

Klimat ekonomiczny i inwestycyjny Polski pozostaje na wysokim poziomie, według prognoz Oxford Economics PKB Polski za 2017 rok ma wynieść 4,3% przy średniej 2,3% dla krajów UE.

W kolejnych dwóch latach ekonomiści nie prognozują niższego wskaźnika PKB niż 3%. Jednocześnie prognozuje się utrzymanie deficytu budżetowego na poziomie 2,7% PKB, co świadczy o zrównoważonej polityce fiskalnej.

2017 był rokiem zmian na poziomie politycznym, które niewątpliwie będą miały wpływ na rynek nieruchomości. Pierwszą z nich jest obowiązująca już ustawa o zakazie handlu w niedziele, której skutki zaczniemy obserwować w marcu tego roku. Poza zmianami w zwyczajach zakupowych i w funkcjonowaniu centrów handlowych, może przyczynić się do zwiększenia znaczenia handlu internetowego, a co za tym idzie wzrostu zainteresowania usprawnieniem procesów logistycznych.

Duże zainteresowanie rynku budzi dopracowywana wciąż ustawa o REIT-ach, która w zamyśle ustawodawcy ma ograniczyć możliwości inwestowania polskich REIT-ów jedynie do rynku mieszkaniowego, a nie, jak powszechnie się praktykuje, do rynku komercyjnego.

Ponadto, od stycznia zaczęła obowiązywać ustawa o zmianie ustawy o CIT i PIT, w której wprowadzony został podatek dochodowy od nieruchomości. Przekłada się to bezpośrednio na sytuację na rynku inwestycyjnym oraz rynku najmu w kontekście nieruchomości biurowych. Zmiany mogą być zauważalne dla właścicieli nieruchomości o dużym odsetku pustostanów oraz tych, których struktury są podatkowo zoptymalizowane.

Z dużym prawdopodobieństwem w 2018 roku wejdzie również w życie projekt ustawy inwestycyjnej, która wprowadzić ma znaczne zmiany w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawie o prawie budowlanym i niewątpliwie przyczyni się do zmiany procesu inwestycyjnego na rynku.

Przyglądamy się z bliska obowiązującym i proponowanym zmianom, jednak jak na razie nie zauważyliśmy niepokojących sygnałów wskazujących na to, że rynek nie poradzi sobie z zaistniałą sytuacją.

Inwestorzy i podmioty obecne na naszym rynku kładą na szali dwa kluczowe aspekty – stabilną sytuację ekonomiczną i silną gospodarkę Polski, które tworzą dobry klimat inwestycyjny, oraz brak stabilności przepisów prawa w kontekście ostatnich zmian. Mając na uwadze mocną pozycję Polski na arenie Europy oraz niesłabnący napływ kapitału na rynku nieruchomości, który w 2017 roku był zbliżony do wysokiej wartości 2016 roku, nie należy zakładać, że rok 2018 będzie dla nieruchomości gorszy. Na pewno będzie to rok wyzwań, w którym wszyscy uczestnicy rynku będą się wzajemnie obserwować. Należy pamiętać, że zmiany rodzą innowacje, a więc spodziewamy się nowych rozwiązań, które napędzą rynek.

Udany rok dla Jula – nowa strategia operacyjna kluczem do sukcesu firmy w Polsce

Sieć multimarketów Jula osiągnęła w 2017r. 17-proc. wzrost sprzedaży w Polsce za sprawą strategii dopasowującej model operacyjny do lokalnego rynku połączonej z nową komunikacją marketingową. Na sukces  firmy  składa się także konsekwentny rozwój wielokanałowości sprzedaży.

Tomasz Wienke, Country Manager Jula w Polsce
Tomasz Wienke, Country Manager Jula w Polsce

Ten świetny wynik to rezultat konsekwentnie wprowadzanej od 2016r. strategii operacyjnej, której celem jest lepsze dostosowanie wszystkich działań firmy do warunków panujących na polskim rynku oraz do potrzeb i oczekiwań polskiego klienta. To także pierwszy przypadek w historii firmy wdrożenia komunikacji marketingowej dedykowanej jednemu rynkowi i jednoznaczne potwierdzenie, że Jula konsekwentnie stawia i będzie stawiała na rozwój w naszym kraju. O tym świadczą m.in. uruchomienie w zeszłym roku sklepu internetowego, programu dla firm JulaPro czy poszukiwanie lokalizacji dla kolejnych multimarketów na terenie Polski.

– Jestem niezmiernie dumny, że udało nam się wypracować tak wiele w stosunkowo krótkim czasie. Gdy obejmowałem pozycję Country Managera w Polsce w 2015 roku, jednym z moich celów było odpowiednie dopasowanie naszego modelu operacyjnego do polskiego rynku i konsumenta. Ze swojej strony mogę zapewnić, że to nie koniec. W najbliższym czasie planujemy rozwój sieci we wszystkich kanałach sprzedaży, z siecią stacjonarną włącznie – opowiada Tomasz Wienke, Country Manager Jula w Polsce.

Od wejścia na polski rynek do dziś Jula zdążyła pozyskać rzesze lojalnych klientów, pomimo faktu, że wciąż jest stosunkowo nową siecią, jedynym w Polsce reprezentantem formatu „multimarket”. Dostosowanie komunikacji i strategii do warunków panujących na naszym rynku, a co za tym idzie lepsze zrozumienie i odpowiedź na potrzeby polskiego konsumenta, zaowocowało w zeszłym roku 17-proc. wzrostem sprzedaży firmy.

– Tak znaczący wzrost nie byłby możliwy bez czynnego wsparcia wszystkich pracowników firmy. To dzięki ich zaangażowaniu, rozwojowi oraz wyznaczonym wspólnie celom udało nam się poprawić wizerunek, obsługę klienta czy dostosować poziom cen do naszego rynku – dodaje Tomasz Wienke.

W ramach nowej strategii postawiono m.in. na nową komunikację marketingową, którą zapoczątkowała kampania „Romeo i Jula”. Nowe podejście strategii komunikacyjnej zakładało przedstawienie firmy jako sieci oferującej różnorodną i szeroką gamę produktową dla ludzi aktywnych, a tym samym przybliżenie polskim klientom konceptu „multimarket” oraz wyjaśnienie faktu, że Jula nie jest marketem budowlanym, z czym dotychczas była kojarzona.

Aż 77 proc. Polaków uważa, że może zarabiać więcej od rodziców

Polacy dostrzegają zmiany społeczno-gospodarcze i to, jak przekładają się one na ich szanse zawodowe. Aż 77 proc. uważa, że może zarabiać więcej od rodziców – wynika z danych serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska.

Polacy optymistami, Włosi przeciwnie

Badania potwierdzają, że polscy pracownicy widzą zachodzące zmiany w obszarze wynagrodzenia. Aż 77 proc. Polaków uważa, że ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki niż ich rodzice. Z kolei tylko 18 proc. ocenia, że te szanse są mniejsze lub znacznie mniejsze, a 6 proc. uważa, że zarobi tyle samo. W badaniu serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska wzięli udział także mieszkańcy Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Włoch.

Co ciekawe Polacy swoim optymizmem przewyższyli nawet Amerykanów, wśród których 71 proc. uważa, że ma szanse osiągnąć więcej niż rodzice, tylko 17 proc. jest przeciwnego zdania, a 12 proc. twierdzi, że ich zarobki będą kształtować się na tym samym poziomie.

Wśród pracowników z krajów biorących udział w badaniu najmniejszym optymizmem wykazali się Włosi. Zdaniem zaledwie 32 proc. badanych młode pokolenie, ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki od rodziców. Aż 50 proc. uważa, że płace są niższe lub znacznie niższe, a 18 proc. twierdzi, że w kwestii płac nic się nie zmieni.

„Młodzi Włosi są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż ich kraj boryka się z wysoką stopą bezrobocia. Brak pracy sprawia z kolei, że Włosi późno zakładają rodziny i wyprowadzają się z rodzinnego domu. Właśnie dlatego Włosi tak chętnie migrują za pracą, także do Polski” – komentuje Joanna Żukowska, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

Młodym Finom i Kanadyjczykom trudno konkurować z rodzicami

Powodów do narzekań nie mają z pewnością pracownicy z Finlandii i Kanady. Przekłada się to na wyniki badań. 57 proc. Finów i 55 proc. Kanadyjczyków uważa, że może mieć lepsze zarobki niż rodzice. Optymizm wzmacniają dobre wskaźniki gospodarcze, ale także stabilny rynek zatrudnienia. Tylko 24 proc. Finów ma poczucie, że osiągnie mniej niż rodzice. Podobnie myśli 31 proc. Kanadyjczyków. Z kolei  część ankietowanych – 19 proc. Finów i 14 proc. Kanadyjczyków uważa, że szanse na wysokie wynagrodzenie są na tym samym poziomie. Badani z obu krajów są jednak świadomi, że ich rodzice mają za sobą dobre lata na rynku pracy.

Młodsze pokolenie Finów i Kanadyjczyków porównuje się do rodziców, którzy często mają na koncie sukcesy zawodowe, własne firmy, majątek. Stąd, choć sami są w dobrej sytuacji zawodowej, mają świadomość, że trudno im będzie przeskoczyć starsze pokolenie” – mówi Żukowska.

Niemcy i Francuzi choć mają dobre płace, dostrzegają bariery

Umiarkowany optymizm panuje także we wciąż rozwijających się Niemczech, gdzie młodzi uważają, że trudno będzie przebić zarobki i tempo bogacenia się ich rodziców. Podobna sytuacja jest we Francji. Tylko 42 proc. Niemców i 54 proc. Francuzów uważa, że mają szansę na lesze płace. Sporo, bo 30 proc. – Niemców i 27 proc. Francuzów sądzi, że ich zarobki będą mniejsze, a odpowiednio 29 proc. i 19 proc. uważa, że zarobi tyle samo.

Młodzi Niemcy i Francuzi dostrzegają, że rynek zatrudnienia choć obfity w oferty i szanse na awans, to jest pod pewnymi względami także trudny. Do Niemiec przyjeżdżają specjaliści z innych krajów, znający języki i posiadający międzynarodowe doświadczenie, więc o najlepsze miejsca pracy trzeba walczyć”  – dodaje Żukowska z MonsterPolska.pl.

Choć także w Polsce młodzi muszą walczyć o awanse i wyższe zarobki, to jednak motywująco działa myślenie, że rynek pracy bardzo zmienił się od czasów pokolenia rodziców.

Dane pochodzą z serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska. Zebrane zostały w sierpniu i wrześniu 2017 roku. W badaniu wzięło udział ponad 5500 ankietowanych z Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Polski, Stanów Zjednoczonych i Włoch. 

3 trendy w FMCG na 2018 rok

Wynikające z rozwoju technologicznego zmiany zachowań zakupowych w coraz większym stopniu dotyczą branży FMCG. W 2018 roku znaczenie dla asortymentu sklepów ogólnospożywczych i wielobranżowych będzie miała także rosnąca świadomość żywieniowa i lokalny patriotyzm konsumentów.

Początkowo przez Internet kupowano przede wszystkim książki, gry i multimedia. Następnie przyszedł czas na odzież i obuwie. Analitycy sektora FMCG przewidują na 2018 rok dynamiczny wzrost liczby osób zamawiających online także żywność. Wynikać to będzie – z jednej strony – z rozwoju sieci dystrybucyjnych i skracaniu czasu dostawy, a z drugiej – z potrzeby kompensowania wchodzącego w życie zakazu działania sklepów w niedzielę (kurierzy mogą przecież pracować przez 7 dni w tygodniu). Na to, co klienci będą kupować, wpływ ma mieć także coraz większa waga przywiązywana do pochodzenia produktu.

Spożywcze e-commerce

Według opracowanego przez Gemius raportu „E-commerce w Polsce 2017”, produkty spożywcze w sieci kupiło dotychczas 22 proc. osób robiących zakupy online. Zamiar zamawiania przez Internet artykułów żywieniowych w przyszłości deklaruje natomiast 27 proc. respondentów. Z komentarzy ekspertów wynika, że zakaz handlu w niedzielę może wpłynąć pozytywnie na wielkość i różnorodność zawartości koszyków konsumentów online. Analizy Instytutu Dystrybucji Produktów Żywieniowych (ang. The Institute of Grocery Distribution, IGD) mówią z kolei, jak sytuacja ta może wpłynąć na sklepy stacjonarne w 2018 roku. Przedstawiciele instytucji przewidują, że celem pozyskania klienta istniejące fizycznie placówki będą musiały zrobić więcej niż dotychczas. Jako przykładowe działania wymieniają oni płynne łączenie zakupów offline i online oraz innowacyjne metody ekspozycji produktów. – Sposób prezentacji towaru ma kluczowe znaczenie dla decyzji konsumenckich szczególnie w przypadku żywności świeżej – mówi Filip Gabryelczyk, Menadżer Sprzedaży Segmentu Retail TRILUX Polska. – Zwiększanie wizualnej atrakcyjności produktów w placówkach handlowych przez odpowiednie oświetlenie, umiejscowienie towaru oraz aranżację jego bezpośredniego otoczenia będzie pozytywnie wpływać na sprzedaż – zarówno na miejscu, jak i za pośrednictwem komputera i platform mobilnych – opowiada.

Sklepy 4.0 oraz zaawansowane technologicznie wyposażenie

Potrzeba budowania pozytywnych doświadczeń zakupowych znajdzie odzwierciedlenie w popycie na produkty umożliwiające ich optymalizację. Po analizie programu zapowiadanych na koniec lutego Międzynarodowych Targów Technologii w Handlu w Düsseldorfie (EuroCIS 2018), można by spodziewać się, że wkrótce w sklepach zawitają roboty, cyfrowe POS-y, systemy analizy danych płynących ze smartfonów klientów oraz wirtualna i rozszerzona rzeczywistość. Jednak dążenie do zapewnienia konsumentom możliwie najlepszych przeżyć widoczne jest także w przypadku „normalnego” wyposażenia. – Wśród nowości na rynku oświetlenia wyodrębnić można kilka dominujących trendów – mówi Filip Gabryelczyk. – Zapowiadane premiery charakteryzują się możliwością indywidualnego dopasowania do potrzeb sklepu. Na jednej szynie można zamontować spójne wzorniczo oświetlenie ogólne i kierunkowe. Nowe oprawy LED charakteryzują się także niespotykaną dotychczas efektywnością energetyczną i kompatybilnością z systemami zarządzania oświetleniem. Kluczowymi hasłami są więc: indywidualizacja, energooszczędność i automatyczne sterowanie – podsumowuje Menadżer Sprzedaży Segmentu Retail TRILUX Polska.

Wieloaspektowa świadomość decyzji zakupowych

Wraz z poprawą sytuacji finansowej gospodarstw domowych wskutek globalnej hossy, rekordowo niskiego bezrobocia i programów socjalnych, w wielu przypadkach cena przestaje być głównym kryterium wyboru produktów żywieniowych. IGD przewiduje, że na tej fali dochodzić będzie do zwiększania jakości marek własnych oraz poszerzania ich asortymentu o produkty premium. Drugim związanym z rosnącymi wymaganiami konsumentów zjawiskiem będzie promowanie produktów lokalnych. Z jednej strony mają one przyciągnąć ekonomicznych patriotów, z drugiej – dzięki naturalnej sezonowości – kreować wrażanie ograniczonej dostępności i unikatowości towaru, powodujące większe zainteresowanie klientów. Szczególnie ciekawym w kontekście wzrostu popularności zakupów online przejawem świadomości konsumentów jest występowanie efektu ROPO (ang. Research Online, Purchase Offline). Zaangażowani klienci sprawdzają w sieci informacje o produktach przed ich zakupem w sklepie. Według badań Gemius robi to 32 proc. badanych.

Co przyniesie 2018 r. na rynkach walutowych?

Osłabienie złotego, podwyżki stóp procentowych pod koniec roku oraz istotny wpływ nieoczekiwanych wydarzeń politycznych na rynki finansowe – to główne przewidywania analityków serwisu Internetowykantor.pl na najbliższe 12 miesięcy. W raporcie „Jaki będzie 2018 r. na rynkach walutowych?” autorzy pokusili się o podsumowanie poprzedniego roku i spróbowali przewidzieć, co i jak wpłynie na finanse Polaków w obecnym.

Eksperci najstarszego i jednego z największych e-kantorów w Polsce, Internetowykantor.pl, dokładnie przeanalizowali stosunek złotego do najważniejszych walut świata – dolara, euro, franka szwajcarskiego i brytyjskiego funta, jaki miał miejsce w minionym roku. W raporcie  „Jaki będzie 2018 r. na rynkach walutowych?” czytamy m.in.: „Złoty zakończył ten rok jako druga najmocniejsza waluta świata po czeskiej koronie (…) Ważnym fundamentem dla tak mocnej krajowej waluty pozostaje nasza gospodarka. Ta, wraz ze światowym wzrostem, znacznie przyspieszyła. Niskie ceny wraz ze wzrostem płac napędzały solidnie konsumpcję. To pobudzało również rynek pracy. Efekt liczbowy był taki, że na koniec roku zobaczyliśmy historyczne minimum bezrobocia poniżej 5%”. Analitycy Internetowykantor.pl  wymieniają najważniejsze elementy, które wpłynęły na kondycję polskiej waluty.

Prognozując wydarzenia w 2018 z potencjalnym efektem na kursy walut, autorzy zwracają uwagę m.in. na potencjalne konflikty światowe, które mogą zachwiać rynkami, a także skutki wynikające ze zmiany na stanowisku szefa FED za oceanem pod koniec ub.r. Jeśli chodzi o Polskę, piszą pragmatyczny scenariusz na temat ewentualnego Polexitu: „(…) jak w starym dobrym małżeństwie: czasem jest krzyk, mniejsze czy większe uszczypliwości, tupanie nogami, jednak nikt opcji rozstania nie traktuje zbyt poważnie”.

Świat w 2018 roku nas zaskoczy – to pewne. Rok temu przepowiadano parytet na eurodolarze, wcześniej ignorowano Trumpa w wyścigu do Białego Domu. Brexit nie miał prawa się wydarzyć. Konflikt zbrojny i zmiana granic w samym sercu Europy w XXI wieku była nie do pomyślenia (Ukraina). Żyjemy w ciekawych czasach, przepowiadanie kluczowych wydarzeń wydaje się bezpodstawne. Dlatego warto zamknąć 2017 rok i bez żadnych uprzedzeń czekać, co przyniesie 2018napisał Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Internetowykantor.pl.

Raport w sporej części poświęcony jest także rosnącej popularności e-kantorów na rynku wymiany walut. Autorzy nie tylko pokazują dlaczego cieszą się one coraz większą popularnością w Polsce, ale także rozprawiają się z szeregiem mitów, które powstały na ich temat.

Wszystkie szczegóły znajdą Państwo w raporcie „Jaki będzie 2018 r. na rynkach walutowych?”.

Dobry rok dla DPD Polska – podsumowanie 2017

Ubiegły rok zakończył się dla DPD Polska rekordowym wolumenem oraz przychodami. Grupa kapitałowa obsłużyła w tym czasie 126 mln paczek, notując wpływy w wysokości ponad 1,6 mld zł. Mijający rok przyniósł także znaczący wzrost popularności płatności kartą u kuriera i rozwój sieci DPD Pickup, a także nowe ułatwienia dotyczące zwrotów oraz promocję usług międzynarodowych.

W minionym roku firma obsłużyła 126 mln paczek, czyli niemal 23% więcej niż w 2016. Średnio w sieci DPD Polska znajdowało się ponad 500 tys. paczek dziennie, a w okresie szczytu paczkowego było ich znacznie więcej. Rekordowe wolumeny (blisko 900 tys. paczek, czyli średnio 30 doręczeń na sekundę) zanotowano 18 grudnia 2017. Średnia dzienna liczba paczek krajowych w grudniu wynosiła prawie 600 tys., a ogółem w tym okresie firma doręczyła ich aż 11,3 mln. Przychody grupy kapitałowej DPD Polska za rok 2017 r. wyniosły ponad 1,6 mld zł, co stanowi przeszło 19% wzrost w porównaniu do 2016.

2017 r. przyniósł istotne wzrosty przy zachowaniu wysokiej jakości usług. Tak dobre wyniki to rezultat świetnej koniunktury w e-commerce i wysokiego poziomu konsumpcji w gospodarce, ale także odpowiedniej wydajności naszej sieci i właściwych procedur w okresie grudniowego szczytu – wyjaśnia Rafał Nawłoka, Prezes Zarządu DPD Polska.

W 2017 roku firma DPD Polska zakończyła wdrożenie płatności elektronicznych u kuriera za przesyłki pobraniowe, a odbiorcy stali się bardziej świadomi, że mogą wygodnie zapłacić kurierowi kartą lub BLIKiem. W minionym roku DPD Polska zrealizowała także swoje cele dotyczące rozwoju sieci punktów nadania i odbioru DPD Pickup – dziś liczba placówek wynosi blisko 2000.

Coraz więcej firm chce stron www dostosowanych do urządzeń mobilnych

Strona internetowa to bardzo często miejsce pierwszego kontaktu firmy i jej potencjalnego klienta. Powinna być więc starannie zaplanowana, użyteczna, funkcjonalna i dostosowana do urządzeń mobilnych, za pomocą których coraz częściej łączymy się z internetem. Serwis Oferteo.pl zbadał więc, co firmy biorą pod uwagę, zamawiając wykonanie swojej strony www. Okazuje się, że coraz więcej przedsiębiorstw chce mieć wersję strony dostosowaną do urządzeń mobilnych.

Firmy chcą nowych stron www

Rodzaj zlecanej usługi

Oferteo.pl, największy polski serwis łączący poszukujących usług z ich dostawcami, przeanalizował zapytania ofertowe, jakie w 2017 roku składały firmy szukające wykonawcy strony www. Okazuje się, że najczęściej przedsiębiorstwom zależy na kompleksowym wykonaniu nowej strony internetowej – wskazało tak 79% badanych. Nie dotyczy to wyłącznie nowo powstających firm, ale również tych, które np. uznały, że dotychczasowa strona nie spełnia oczekiwań i chcą zupełnie nowej.

Dużo rzadziej zleceniodawcy decydują się na przebudowę dotychczas istniejącej strony – zdecydował się na to mniej niż co dziesiąty z nich. Samym projektem graficznym strony było zainteresowanych  9% przedsiębiorstw, a 6% miało jeszcze inne zlecenia, w tym np. zakodowanie strony www.

Jakiej strony dotyczy usługa?Jakiej strony dotyczy usługa

Przedmiotem zleceń przeanalizowanych przez Oferteo.pl były najczęściej strony firmowe, których potrzebowało 72% badanych.

Ponadto zleceniodawcy poszukiwali też wykonawcy sklepu internetowego (13%), portalu internetowego (6%), serwisu tematycznego (4%) oraz bloga (1%).

Więcej firm chce wersję strony www na urządzenia mobilneJakie funkcje powinna posiadać strona

W porównaniu do ubiegłorocznych wyników badania widać wzrost odsetka firm, które chcą przygotowania wersji strony www na urządzenia mobilne – 24% wskazań wobec 17% w ubiegłorocznej edycji badania. – Jest to coraz ważniejsza sprawa – zauważa Karol Grygiel z zarządu Oferteo.pl. – Liczba odsłon generowana na urządzeniach mobilnych stale rośnie, firmy powinny dbać o użytkowników korzystających z urządzeń mobilnych i zapewnić im wygodne przeglądanie swoich stron.

Najczęściej oczekiwanymi funkcjonalnościami, jakie powinna mieć strona, były – podobnie jak w ubiegłym roku – możliwość edytowania strony przez właściciela (28%) oraz formularz kontaktowy (25%). Podobnie jak przed rokiem, co dziesiąta firma chciała, aby użytkownicy mogli rejestrować się na stronie, a dla 8% (tak samo jak przed rokiem) istotne było wprowadzenie systemu płatności online.

Strona potrzebna „na już”Kiedy chcesz skorzystać z oferty

Aż 84% firm składających zlecenie w Oferteo.pl chce, żeby ich strona była gotowa najdalej w ciągu miesiąca, a najlepiej – jak najszybciej (60%). Tylko 12% zleceniodawców jest w stanie poczekać na realizację zamówienia do trzech miesięcy.

Trudno się dziwić, że przedsiębiorstwom zależy na tym, aby ich strona była gotowa jak najszybciej. W końcu to podstawowe narzędzie komunikacji z klientem i prowadzenia biznesu – mówi Karol Grygiel. – Warto jednak pamiętać, że w praktyce czas wykonania strony może być dłuższy niż zakładamy, choćby w wyniku koniecznych zazwyczaj do naniesienia poprawek.

Potrzeba szybkiej realizacji zamówienia strony www to utrzymujący się trend. W ubiegłym roku wskazało tak 87% badanych przez Oferteo.pl firm.

Metodologia badań

Przedstawione dane pochodzą z analizy ponad 700 zapytań ofertowych zamieszczonych w serwisie Oferteo.pl w 2017 roku przez podmioty zlecające wykonanie bądź przebudowę strony www.

Bitcoin stracił 50%

Ten tydzień dla bitcoina nie należy do udanych. W środę popołudniu zaliczył on bowiem głęboki spadek do wartości 9600 USD. To najniższy poziom od końcówki listopada, kiedy kryptowaluta znajdowała się w ostrym kursie wznoszącym i mniej niż 50% wartości w porównaniu z rekordem z połowy grudnia. Później jednak bitcoin odrobił część strat i w czwartek rano kosztuje 11,3 tys. USD, czyli tyle samo co dobę wcześniej i niemal 18% więcej niż w środę popołudniu. Zdaniem niektórych analityków doszło do właściwej korekty, mało kto natomiast decyduje się prognozować, jak kryptowaluta będzie się zachowywała w dalszej czy nawet bliższej przyszłości.

Waluty: W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do euro (+0,2%) i do japońskiego jena (+0,42%), a traci do brytyjskiego funta (-0,33%), dolara kanadyjskiego (-0,02%) oraz dolara australijskiego (-0,25%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,219, GBP/USD – 1,381, USD/CAD – 1,245, AUD/USD – 0,797 i USD/JPY – 111,3. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,19%) i kurs EUR/JPY wynosi 135,7, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,883. Złotówka minimalnie zyskuje do euro i franka szwajcarskiego, traci do funta i jest na takim samym poziomie do dolara. W czwartek rano dolar kosztuje poniżej 3,42 zł, euro – poniżej 4,17 zł, funt – 4,72 zł, a frank – 3,54 zł.

Giełdy: Na światowych giełdach mieszanka koloru zielonego i  czerwonego. W środę w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 0,39%, frankfurcki indeks DAX – 0,47%, a paryski indeks CAC 40 – 0,36%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 0,94%, meksykański indeks Bolsa – o 0,48%, a brazylijski indeks Bovespa – o 1,7%. W czwartek w Azji tokijski indeks Nikkei spadł o 0,44%, indeks Shanghai Composite wzrósł o 0,87%, a hongkoński indeks Hang Seng podniósł się o 0,46%.

Ropa i złoto: Po wcześniejszych spadkach ceny ropy naftowej idą w górę. W środę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 69,38 USD (+0,33%), a ropy WTI – 63,97 USD (+0,38%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca pozostaje na poziomie 73 USD. Z kolei cena złota kontynuuje spadki. W czwartek rano uncję metalu rynek wycenia na 1326 USD. To 7 USD mniej (-0,52%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:30 – Australia – Stopa bezrobocia, grudzień – 5,5% (prognoza 5,4%)
  • 5:30 – Japonia – Produkcja przemysłowa (r/r), listopad – 3,6% (prognoza 3,7%)
  • 8:00 – Chiny – PKB (r/r), IV kw. – 6,8% (prognoza 6,7%)
  • 8:00 – Chiny – Produkcja przemysłowa (r/r), grudzień – 6,2% (prognoza 6%)
  • 8:00 – Chiny – Sprzedaż detaliczna (r/r), grudzień – 9,4% (prognoza 10,1%)
  • 9:00 – Polska – Wskaźnik Dobrobytu wg BIEC, styczeń – 107,2 pkt. (poprzednio 106,6 pkt.)
  • 9:00 – Niemcy – Wystąpienie szefa Bundesbanku
  • 12:00 – Turcja – Decyzja ws. stóp procentowych, styczeń
  • 14:30 – USA – Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, tydzień (prognoza 250 tys.)
  • 14:30 – USA – Rozpoczęte budowy domów, grudzień (prognoza 1280 tys.)
  • 14:30 – USA – Indeks Fed z Filadelfii, styczeń (prognoza 25 pkt.)
  • 14:30 – USA – Pozwolenia na budowę domów, grudzień (prognoza 1300 tys.)
  • 18:30 – Francja – Wystąpienie szefa Banku Francji

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Momenty chaosu

Wczoraj nie brakowało ostrych i zaskakujących ruchów na FX, które przypomniały, że każda chwila stabilizacji może zostać brutalnie przerwana. CAD jest w kropce pod gołębiej podwyżce Banku Kanady, niechęć do USD zderza się z pozytywnymi sygnałami z rynku długu, a EUR wpadło w wir spekulacji nt. stanowiska EBC.

Zachowanie USD/CAD w okolicach decyzji Banku Kanady to kompletne szaleństwo. Na minutę PRZED decyzją kurs wyskoczył o ponad figurę, co wyglądało na błąd ludzki („fat finger”?) i całkowicie zniweczyło szanse na uporządkowaną reakcję na gołębią podwyżkę. Stopa procentowa wzrosła o 25 pb do 1,25 proc., co rynek zdążył wcześniej zdyskontować w 90 procentach. W komunikacie bank podkreślił, że sytuacja gospodarki uzasadnia dalsze podwyżki, ale wysokie zadłużenie prywatne oraz narastające obawy o przyszłość porozumienia NAFTA nakazują spowolnić tempo normalizacji. Zatem w normalnej sytuacji mielibyśmy idealne warunki dla sprzedaży faktów i osłabienia CAD. Jednak nagły skok USD/CAD z niczego wprowadził zamęt, po którym kurs wrócił do punktu wyjścia, ale trudno ocenić, gdzie teraz znajduje się punkt równowagi rynku. Osobiście jestem pozytywnie nastawiony do CAD i spodziewam się jego umocnienia w średnim terminie, ale na ten moment nie wiem, czy na rynku nie ma krótkoterminowych długich pozycji, które były trzymane z celem zamknięcia po decyzji BoC, ale wczorajsze zamieszanie wstrzymało realizację. Pozostaje obserwować.

Wczoraj wieczorem nieco szaleństwa także dotyczyło handlu na USD. EUR/USD wyrwał się na 1,2290, by kilka godzin później pikować w stronę 1,2160. Podobnie GBP/USD wystrzelił prawie półtorej figury do 1,3940, by przed północą nie było już śladu po wzrostach. Wszystko to wygląda jako kolejne próby wyrwania dolara z konsolidacji i nadania pędu kolejnej fali wyprzedaży, prawdopodobnie pod pretekstem obaw o porażkę Kongresu w kwestii przedłużenia finansowania wydatków budżetowych (deadline mija w piątek o północy). Jednak kapitał spekulacyjny nie ma wystarczającej mocy, by przeciwstawić się innym czynnikom. Kolejne podejście rentowności 10-letnich obligacji USA pod 2,60 proc. to silny sygnał fundamentalny, któremu nie oparł się USD/JPY wracający ponad 111. Częściowo jest to zaskoczenie, gdyż jednym z tematów ostatnich dni (poza rajem EUR i niechęcią do USD) było oderwanie się JPY do korelacji z rynkiem długu USA. Wczorajsze wzrosty USD/JPY sugerują, że sytuacja wraca do normy, a to może dać impuls do dalszego odreagowania.

Wracając do EUR/USD, gołębie z EBC pozostają aktywne, by stonować apetyt inwestorów na pompowanie oczekiwań dotyczących jastrzębiego zwrotu banku. Albo kolejny zryw popytu w końcu się powiedzie, albo rynek weźmie na wstrzymanie przynajmniej do czasu posiedzenia EBC w następny czwartek. Bardziej przychylam się ku drugiemu scenariuszowi, co by wskazywało cofnięcie EUR/USD bliżej 1,21.

W nocy dane z Australii rozczarowały po stronie wyższego odczytu stopy bezrobocia, ale na niewiele się to zdało w temacie wyrwania AUD spod wpływu pozytywnego sentymentu rynkowego. Chiński PKB wzrósł w IV kw. mocniej od oczekiwań (6,8 proc. vs 6,7 proc.), choć słabsza sprzedaż detaliczna za grudzień zneutralizowała pozytywny wydźwięk. Dalej w ciągu dnia mamy wnioski o zasiłek, indeks Fed z Filadelfii i dane z rynku mieszkaniowego USA – drugorzędne dane z marginalnym wpływem na dolara. Dostaniemy też komentarze od Coure i Villeroya z EBC.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rosnące wynagrodzenia na razie bez wpływu na presję inflacyjną

Środowa sesja nie zmieniła ogólnego obrazu krajowego rynku walutowego. Kurs EURPLN nadal oscyluje w okolicach 4,17 wypatrując wyraźnego impulsu do oczekiwanego wybicia w górę. Stabilizacji złotego sprzyja brak większych zmian na rynku głównej pary walutowej.  Wycena złotego dynamicznie reaguje bowiem na zmiany notowań amerykańskiego dolara, tymczasem od kilku dni notowania EURUSD trzymają się okolicach 1,22-1,23.

W zeszłym tygodniu silne wsparcie dały wspólnej walucie grudniowe minutes wskazujące na możliwe, zgodne z planem zakończenie europejskiego planu QE już we wrześniu 2018r. Ruch wzrostowy kursu EURUSD najwyraźniej zaczął jednak niepokoić część przedstawicieli EBC. Już we wtorek bank centralny strefy euro podjął werbalną interwencję gołębimi wypowiedziami kilku monetarnych decydentów, (w tym członka Rady Prezesów EBC François Villeroy de Galhau, który nie wykluczył, że polityka EBC przez dłuższy czas pozostanie wysoce akomodacyjna), a wczoraj kontynuował ją członek EBC Ewald Nowotny. W wywiadzie udzielanym dziennikarzom powiedział, że EBC nie wyznacza celu w zakresie notowań kursu wspólnej waluty, ale monitoruje rozwój wydarzeń. Rosnące w siłę euro nie pomaga inflacji europejskiej, która pozostaje dużo poniżej celu EBC na poziomie bliskim 2,0% r/r.

W ostatnich trzech miesiącach euro umocniło się wobec dolara o cztery procent i obecnie jest ok. 4,5% powyżej poziomów założonych w grudniowych projekcjach makroekonomicznych banku. Choć euro przestało już rosnąć, na rynku brakuje jednak czynników, które spowodowałyby jego osłabienie. W USA zwiększyło się ryzyko paraliżu amerykańskiej administracji rządowej (tzw. government shutdown), za kilka dni wygaśnie bowiem tymczasowe porozumienie osiągnięte w grudniu ub., a nowego jeszcze nie ma. Do tego dolarowi nie sprzyjają też dane z USA, jakie w ostatnim czasie napłynęły na rynek (w tym wtorkowa publikacja indeksu NY Empire State, która wyraźnie rozczarowała rynek oczekujący poprawy nastrojów wśród lokalnych producentów pokazując wynik na poziomie 17,7 pkt wobec 19,0 pkt oczekiwanych). W oczekiwaniu na popołudniową publikację amerykańskiej produkcji przemysłowej kurs EURUSD pozostawał powyżej minimum tygodniowego wyznaczonego na poziomie około 1,218. Choć dane tym razem okazały się mocniejsze (w grudniu amerykańska produkcja wzrosła o 0,9% m/m zaś wykorzystanie mocy produkcyjnych znalazło się na poziomie ostatni raz widzianym w lutym 2015 r) nie zmieniły ogólnego obrazu rynku eurodolara.

Konsolidacja głównej pary walutowej stabilizuje więc notowania złotego, pomimo że krajowi inwestorzy otrzymują kolejne dobre raporty dot. polskiej gospodarki. To potwierdza obecnie silne uzależnienie kondycji polskiej waluty od zachowania dolara na szerokim rynku.

Po lepszych od oczekiwanych danych inflacyjnych dobre wyniki pokazał też rynek pracy. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w grudniu 2017 r. wzrosło o 7,3% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach zwiększyło się o 4,6 r/r, podczas gdy rynek (wg TR) zakładał odpowiednio: 7,2% r/r i 4,5% r/r. Pomimo wysokiego wzrostu gospodarczego, na wyraźniejsze przyspieszenie płac trzeba było czekać kilka kwartałów. Nadal jednak nie widać przełożenia rosnących wynagrodzeń na inflację. Dopóki CPI nie zacznie wyraźnie podnosić się, RPP nie zacznie schodzić z objętej gołębiej ścieżki i nie zacznie mówić o podwyżkach stóp w Polsce, co będzie nadal ciążyło złotemu.

W czwartek po południu poznamy kolejne dane z USA (m.in. nt. nowych inwestycji budowlanych, tygodniowego raportu z rynku pracy oraz indeksu Filadelfia Fed), ale nie należy oczekiwać, że zmienią one obraz rynku eurodolara. To oznacza zaś brak z tej strony impulsu dla złotego. Obecnie na rynku walutowym brakuje impulsów do większych ruchów.

dziennie

Autor: Joanna Bachert, PKO Bank Polski

Renta dożywotnia. Co nas czeka w 2018 roku?

Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, podsumowuje ostatni rok i prognozuje w jakim kierunku może rozwinąć się rynek dożywotniego świadczenia pieniężnego.

Potencjał rynku rośnie, ale hamuje go brak regulacji

W ostatnich latach można było zaobserwować spadek liczby podpisywanych umów, choć rok 2017 to zdecydowana zmiana trendu na wzrostowy. Zainteresowanie seniorów rentą dożywotnią wciąż jest bardzo duże, ale nasza branża i sami seniorzy odczuwają brak odpowiednich regulacji, które zwiększyłyby bezpieczeństwo, zarówno klientów jak i usługodawców. Od początku naszej działalności otrzymaliśmy ponad 50 tys. zapytań, seniorzy złożyli kilkanaście tysięcy wniosków, ale łączna liczba podpisanych umów nie przekroczyła pół tysiąca. W ostatnich latach, seniorzy wykazywali się dużo większą ostrożnością, a cały rynek – łącznie z nami – czekał na ustawę o dożywotnim świadczeniu pieniężnym, która nie nadeszła. Wielu emerytów od kilku lat wstrzymuje się z decyzją. 

Rok 2018 szansą na zmiany

Dziś obserwujemy coraz większe zainteresowanie rentą dożywotnią. Tylko w pierwszych dniach stycznia złożono 15 razy więcej (1500 proc.) wniosków więcej aniżeli rok temu w analogicznym okresie. W mojej opinii rok 2018 może być przełomowy, zarówno pod kątem regulacji prawnych, jak i rozwoju całego rynku. Dlaczego? Społeczeństwo starzeje się, a sytuacja finansowa seniorów wciąż się pogarsza. Po zmianach emerytalnych, które miały miejsce w ubiegłym roku, coraz głośniej mówi się o niewydolności systemu emerytalnego. Tymczasem, jak wskazuje ostatni raport MPRiPS dotyczący sytuacji osób starszych w Polsce, aż 80 proc. seniorów posiada na własność nieruchomość i mogłoby korzystać z kapitału, który jest w niej zamrożony.

Rynek dojrzewa, zmienia się profil klienta oraz sposoby komunikacji

Rodzimy rynek renty dożywotniej, w 10 roku funkcjonowania, zaczyna dojrzewać, choć patrząc z perspektywy zagranicy – wciąż raczkuje. W ciągu tych dziesięciu lat zmieniło się podejście do renty dożywotniej, a sami seniorzy zrozumieli podstawy jej funkcjonowania. Zmienił się też profil klienta zainteresowanego usługą. Kiedyś rentą dożywotnią interesowały się osoby w wieku 65+, dziś nawet 55-latkowie. Coraz większa liczba emerytów korzysta również z Internetu. Pod koniec 2016 roku, aż 44 proc. z nich miało dostęp do sieci. Z tego powodu zmienił się również sposób dotarcia do seniorów oraz komunikacji z nimi, także tej, która dotyczy sfery edukacyjnej.

Inwestycja w nieruchomości w 2018 roku?

Rok temu analitycy rynku kapitałowego przestrzegali, że z uwagi na Brexit oraz wygraną Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, 2017 upłynie pod znakiem braku stabilizacji. Dla Polski prognozy te się nie sprawdziły. Co więcej – pod względem aktywności transakcyjnej i inwestycyjnej w sektorze nieruchomości zeszły rok okazał się jednym najbardziej intensywnych od czasu globalnego kryzysu ekonomicznego! Czy hossa się utrzyma? Jakich inwestorów przyciągać będzie Polska? Szanse i zagrożenia dla rynku nieruchomości oceniają eksperci OPG Property Professionals.

Zeszły rok obfitował w ciekawe przetasowania, jeżeli chodzi o rynek kapitałowy na świecie. Utrzymująca się od kilku lat globalna hossa uległa załamaniu, podczas gdy na rynkach wschodzących, w tym w Polsce, zaobserwowaliśmy prawdziwą „wiosnę ludów”. Podczas gdy londyńska giełda BATS Chi-X notowała spadki w wysokości 25 procent, obroty akcjami w Warszawie, Budapeszcie czy Bukareszcie wzrosły od kilkunastu do kilkudziesięciu punktów.

Michał M. Styś Dyrektor OPG
Michał M. Styś
Dyrektor Zarządzający
OPG Orange Property Group

Co więcej, Polska, jako pierwsza gospodarka z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, dołączyła do grupy państw dysponujących najlepszej jakości klasą aktywów według agencji indeksowej FTSE Russell. Zdaniem Michała Stysia, Dyrektora Zarządzającego OPG Property Professionals, w tych okolicznościach można zauważyć optymistyczne znaki dla sektora inwestycyjnego i deweloperskiego.

W kontekście nieruchomości, Polska jest największym i najpłynniejszym rynkiem spośród wszystkich krajów strefy CEE. W ujęciu średnioterminowym, notujemy bardzo dobry wzrost od czasów globalnego kryzysu ekonomicznego. Choć nie mamy jeszcze kompletnych danych za zeszły rok, to łączny wolumen transakcji mógł wynieść rekordowe 5 miliardów euro.

Jak podkreśla Michał Styś, rodzima gospodarka utrzymuje stabilny kurs, co nie umyka uwadze inwestorów – także tych operujących w dziedzinie nieruchomości.

Aktualnie przyglądamy się w imieniu naszych klientów możliwościom inwestycyjnym, także tym pozarynkowym, zapewniającym dochód i początkową stopę zwrotu brutto powyżej średniej rynkowej. Atrakcyjne stopy zwrotu dla najlepszej jakości aktywów na rynkach regionalnych na poziomie 5,5-6% w sektorze powierzchni handlowych i biurowych oraz 6-7% w sektorze przemysłowym i magazynowym to silna zachęta dla funduszy, inwestorów instytucjonalnych czy prywatnych inwestorów kapitałowych z Europy.

Czy inwestorzy i deweloperzy będą rozpychać się łokciami?

Nie wszystko jednak złoto, co się świeci. Analizując potencjał rynku nieruchomości w Polsce, warto przeanalizować także te czynniki, które potencjalnie spowolnią jego rozwój. A tych, zdaniem ekspertów OPG, może pojawić się kilka. Według Moniki Hryniewicz z działu wynajmu powierzchni, warto przede wszystkim zwrócić uwagę na rosnące koszty budowy.

W górę idą nie tylko ceny materiałów, ale też nakłady na robociznę. Firmom wykonawczym coraz trudniej jest pozyskać wolne ręce do pracy, co rzutuje na koszty zatrudnienia, a w konsekwencji – ceny usług budowlanych. Wyzwaniem dla inwestorów będzie także absorbcja planowanej podaży oraz efekt, jaki rosnący rynek biurowy klasy A wywrze na segment nieruchomości starszych generacji.

Jak podkreśla ekspertka, nie wszystkie czynniki hamujące rozwój nowych inwestycji muszą mieć podłoże czysto ekonomiczne.

Kurczy się liczba atrakcyjnych działek w miastach. Wartość danej parceli wiąże się już nie tylko z samą lokalizacją i dostępem do infrastruktury komunikacyjnej, ale też z najbliższym otoczeniem, jakością przestrzeni, funkcjami miastotwórczymi. To spora szansa dla inwestorów podejmujących trud rewitalizacji starych budynków.

Na poparcie swoich słów, Monika Hryniewicz podaje doświadczenia spółki z realizacji projektów biurowych TEAL OFFICE i SEPIA OFFICE w Łodzi.

Obie inwestycje powstają na terenie OFF Piotrkowska Center – niegdyś typowej, zdegradowanej przestrzeni poprzemysłowej, która dziś stanowi jeden z najbardziej wartościowych i najchętniej odwiedzanych adresów w mieście. Historia OFFa udowadnia, że okazje inwestycyjne kryją się praktycznie wszędzie. Nie wystarczy jednak po nie tylko sięgnąć, ale też wiedzieć, jak optymalnie je wykorzystać.

2018 – dobry czas na inwestycje?

Wiele wskazuje na to, że o ile rynek nieruchomości w Polsce nie zamknął roku 2017 rekordową wartością transakcji, to z całą pewnością się do tego wyniku zbliżył. Znajdujemy się na fali wznoszącej. Zdaniem ekspertów kolejne kwartały to dogodny moment, aby rozważyć ulokowanie kapitału w nieruchomości dochodowe.

Z jednej strony pozwoli to nam wykorzystać stabilny popyt na miejsce do zamieszkania i powierzchnie biurowe pod wynajem oraz relatywnie dobrą stopę kapitalizacji, a z drugiej zminimalizować wpływ zjawisk niekorzystnych – kurczącej się liczby atrakcyjnych działek w miastach, potencjalnych baniek spekulacyjnych kryjących się w kryptowalutach czy niepewności politycznej w wielu miejscach na świecie. Podczas gdy zainteresowanie tą formą inwestycji rośnie w ujęciu globalnym, Polska charakteryzuje się dziś sporym bezpieczeństwem. Zdaniem ekspertów, warto to wykorzystać.

Rekordowe wzrosty płac

Końcowe miesiące 2017 roku były dla większości menedżerów i specjalistów HR czasem ustalania budżetów na 2018 rok. Dużym wyzwaniem stało się trafne prognozowanie wzrostu płac, aby zapewnić możliwość odpowiedniej indeksacji wynagrodzeń oraz utrzymanie konkurencyjności na rynku. Czy wzrost PKB przełoży się na dynamikę zarobków osób pracujących w Polsce?

– Kontynuacja wzrostu gospodarczego oraz dobrej koniunktury zarówno na światowych rynkach, jak i w Polsce będzie się przekładać na to, że firmy nadal będą poszukiwać pracowników oraz będą oferować wyższe płace – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Kubisiak, szef biura prasowego Work Service – Przy rekordowo niskim poziomie bezrobocia i rosnących trudnościach rekrutacyjnych, presja płacowa po stronie pracowników będzie się wzmagać. Spodziewamy się, że średnie wynagrodzenia w przedsiębiorstwach w tym roku będą rosły w tempie 6%, a nawet 7% rok do roku. Będzie to kontynuacja trendów jeszcze końcówki 2017 roku, gdzie podobne wskazania już mogliśmy obserwować. Co ciekawe, w tym roku płace nie będą rosły tylko i wyłącznie ze względu na zwiększenie płacy minimalnej o ok. 5%. Spodziewamy się, że dynamika wzrostu będzie szybsza, a rynek będzie wyprzedzał zmiany legislacyjne – podkreślił Andrzej Kubisiak.

Pogłębia się kryzys zaufania do państwa. Potrzebne jest odbudowanie etosu służby publicznej

Pogłębia się kryzys zaufania do państwa. Potrzebne jest odbudowanie etosu służby publicznej 1

Mniej niż połowa Polaków ufa prezydentowi, premierowi czy Trybunałowi Konstytucyjnemu. Jeszcze niższy jest poziom zaufania do Sejmu, Senatu i sądów. Niski stopień zaufania dotyczy też kapitału społecznego. Aż 95 proc. przedsiębiorców jest zaniepokojonych poziomem zaufania społecznego w ich organizacjach. Polska potrzebuje etosu służby publicznej, żeby odbudować fundamentalne zaufanie do instytucji państwa – przekonuje Konrad Ciesiołkiewicz, sekretarz Komitetu Dialogu Społecznego KIG oraz współorganizator Akademii Miasta i Państwa (AMiP). Akademia jest inicjatywą, która ma budować dialog społeczny i komunikację obywatelską.

– Poziom zaufania do instytucji publicznych od wielu lat w Polsce jest niepokojąco niski, dotyczy to praktycznie wszystkich instytucji, od poziomu samorządowego po centralny. To samo dotyczy kapitału społecznego, czyli zaufania między nami wszystkimi. Ostatnie badania przeprowadzone we współpracy Komitetu Dialogu Społecznego KIG, Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz House of Skills pokazują, że niemal 95 proc. przedsiębiorców jest zaniepokojonych poziomem zaufania społecznego w ich organizacjach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Konrad Ciesiołkiewicz, sekretarz Komitetu Dialogu Społecznego KIG oraz współorganizator AMiP.

Z kolei badania prowadzone przez Kantar Public, IBRIS czy CBOS jednoznacznie wskazują, że nasila się kryzys do instytucji publicznych. Mniej niż połowa Polaków ufa instytucjom prezydenta, premiera, Trybunału Konstytucyjnego i Państwowej Komisji Wyborczej. Na jeszcze niższym poziomie kształtuje się zaufanie do Sejmu, Senatu, sądów i prokuratury. Nisko w badaniach zaufania znajdują się także media – zarówno państwowe, jak i prywatne.

– Jesteśmy głęboko przekonani, że etos służby publicznej realizowany może być we wszystkich możliwych miejscach. Nie trzeba być politykiem, żeby kierować się etosem służby publicznej, można pracować w małym przedsiębiorstwie, w korporacji, być dziennikarzem, pracować w organizacjach pozarządowych czy być urzędnikiem. Wszyscy dzisiaj potrzebujemy etosu służby publicznej, żeby odbudować podstawowe zaufanie do instytucji państwa – podkreśla Konrad Ciesiołkiewicz.

Potrzeba odbudowania etosu służby publicznej, nauka dialogu oraz budowa kapitału społecznego to główne cele Akademii Miasta i Państwa, projektu, który zainicjował Komitet Dialogu Społecznego KIG we współpracy z think tankiem Laboratorium Więzi.

– Umiejętność prowadzenia dialogu społecznego to kompetencja, którą można nabyć i doskonalić, to właśnie jest misja Akademii Miasta i Państwa. Właśnie wystartowała rekrutacja osób zainteresowanych udziałem w AMiP, która trwa do 20 lutego 2018 r. – dodaje Magdalena Bigaj, dyrektor Akademii Miasta i Państwa.

Program akademii składa się z dziewięciu sesji edukacyjnych. W trakcie zajęć będą omawiane aspekty prawne i wolnościowe, podział władz, relacje państwo–kościół i związki wyznaniowe, media, finanse publiczne, polityka zagraniczna i funkcjonowanie rynków finansowych. Warsztaty poprowadzą znakomici eksperci – Maciej Witucki, Zbigniew Derdziuk, Elżbieta Hibner, Mirosława Boryczka, Paweł Kowal, mec. Paweł Kuglarz, mec. Magdalena Dulińska, Zbigniew Nosowski, prof. Michał Królikowski, mec. Wojciech Dziomdziora, Ernest Pytlarczyk.

– Wartością akademii jest wiedza przekazywana podczas sesji oraz ogromny potencjał wymiany doświadczeń osób, które będą miały okazję się tam poznać i wzajemnie inspirować. Zależy nam, by uczestnicy projektu na koniec potrafili wiedzę zdobytą podczas akademii przełożyć na język dialogu społecznego i skuteczniej działać w swoim środowisku. Poszukujemy młodych, aktywnych osób, którym sprawy publiczne nie są obojętne i które chcą się rozwijać – przekonuje Magdalena Bigaj

Do Akademii Miasta i Państwa można zgłaszać się do 20 lutego, rekrutacja odbywa się poprzez stronę www.amip.pl. Zajęcia ruszają 8 marca i potrwają do końca czerwca.

Prezydent: zastąpienie aut spalinowych zapewni czystsze powietrze. Powinniśmy w tym kierunku podążać

Prezydent: zastąpienie aut spalinowych zapewni czystsze powietrze. Powinniśmy w tym kierunku podążać 2

W największych miastach za ponad 60 proc. zanieczyszczeń powietrza odpowiada transport. Toksyczne są zwłaszcza spaliny z silników diesla. Przyjęta właśnie przez Sejm ustawa o elektromobilności dzięki systemowi zachęt ma skłonić firmy i kierowców do zakupu aut z napędem elektrycznym. Te jednak, ze względu na cenę, są mało popularne. Rozwiązaniem są samochody hybrydowe, zwłaszcza że cenowo są już teraz konkurencyjne dla konwencjonalnych pojazdów. Nie zostały jednak ujęte w przyjętej ustawie.

– Jeżeli przejdziemy na elektromobilność, jeżeli będziemy w stanie w istotnym stopniu zastąpić dzisiejsze samochody, z napędem, który dziś w zdecydowanym stopniu jeszcze cały czas przeważa, a więc benzyna czy ON, będziemy w stanie zapewnić czystsze powietrze – powiedział podczas debaty nt. elektromobilności Andrzej Duda, Prezydent RP. – Mówiąc dziś o elektromobilności, mówimy o środowisku, o czystym powietrzu, o tym co dzisiaj niezwykle dotyka mieszkańców wielu polskich miast, a mianowicie zanieczyszczenie powietrza i smog – dodał.

Najważniejszą przyczyną zanieczyszczenia powietrza jest wysoka emisja. Raport Najwyższej Izby Kontroli „Ochrona powietrza przed zanieczyszczeniami” wskazuje, że odpowiada ona za ok. 90 proc. zanieczyszczeń, a 7 proc. generuje komunikacja. W największych miastach za ponad 60 proc. zanieczyszczeń odpowiada transport. Światowa Organizacja Zdrowia uznała spaliny oleju napędowego za równie szkodliwe dla zdrowia ludzi, co azbest, arsen czy gaz musztardowy i zakwalifikowała do najwyższej kategorii substancji rakotwórczych. Według ekspertów spaliny z silników diesla są bezpośrednią przyczyną nowotworu płuc.

– Mamy do czynienia ciągle ze smogiem, wszechogarniający smog, pierwszy raz od wielu lat mamy sytuację, że nie możemy wyjść z domu. Oczywiście częścią tego smogu są zanieczyszczenia z samochodów. WHO ostatnio w swoim raporcie zakwalifikowała spaliny diesla to tej samej grupy substancji szkodliwych co dym z papierosów, nie powinniśmy wozić dzieci samochodami, które emitują tak szkodliwe substancje – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland.

Obecnie pojazdami, które pozwalają zmniejszyć emisję, a jednocześnie są szeroko dostępne dla klientów, są samochody hybrydowe. Po drogach jeździ blisko 10 mln samochodów hybrydowych wyprodukowanych przez Toyotę. W 2016 roku sprzedanych w Europie zostało blisko 930 tys. aut tej marki (wzrost o 6 proc.), z czego 295 tys. to samochody hybrydowe (41 proc. wzrost rdr.). Auta z tym napędem stanowiły więc ok. 30 proc. wszystkich nowych pojazdów, które opuściły salony Toyoty i Lexusa, podczas gdy jeszcze w 2015 roku w napęd hybrydowy było wyposażone co czwarte auto. Koncern chce, by do 2020 roku udział ten wzrósł do 50 proc.

– Norma Euro 6.2, norma CAFE, które niedługo wejdą w życie spowodują, że w samochodach z silnikami konwencjonalnymi będziemy musieli zastosować dużo bardziej skomplikowane konstrukcje, także dodatkowe filtry oprócz filtrów DPF. To oznacza, że samochody z silnikami konwencjonalnymi będą droższe, prawdopodobnie 600-800 euro na samochód. Produkcję napędów hybrydowych przenosimy do Polski, hybrydy dzięki temu będą coraz tańsze, a skoro już dziś są w cenie aut z silnikami konwencjonalnymi, staną się coraz bardziej popularne, tym bardziej że są dużo czystsze i pomagają uniknąć smogu – zaznacza Jacek Pawlak.

Jak podkreśla prezes Toyoty, hybrydy są całkowicie bezobsługowe, nie wymagają częstych serwisów, są oszczędne i bezawaryjne. Łączą zalety pojazdów elektrycznych i spalinowych: połowa mocy całego układu to moc silnika elektrycznego, to zaś pozwala znacznie zmniejszyć szkodliwą emisję. Przyszłością są samochody elektryczne, zwłaszcza te napędzane wodorem, jednak zdaniem ekspertów, to rozwiązanie które może zrewolucjonizować rynek w ciągu kilku lat. Problemem obecnie jest brak koniecznej infrastruktury,

– Ze względu na cenę takiego samochodu, brak infrastruktury do ładowania i zasięg, hasło milion samochodów elektrycznych w 2025 roku może być ciężkie do zrealizowania. Pytanie, czy nie powinno być zmienione na milion czystszych samochodów. Jeśli spojrzymy na kraje Europy Zachodniej, gdzie wszędzie te zakupy idą dopiero po wprowadzeniu realnych zachęt finansowych, nie darmowe parkowanie czy darmowe buspasy, ale dopłaty ze strony rządów, to widać tendencję odchodzenia od diesli na rzecz samochodów benzynowych, hybrydowych i dopiero na samym końcu samochodów elektrycznych – ocenia Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Przyjęta przez Sejm ustawa o elektromobilności dzięki systemowi zachęt ma skłonić firmy i kierowców  do zakupu aut z napędem elektrycznym. Ambitny plan rządu zakłada, że w 2025 roku po ulicach będzie jeździć milion takich samochodów. Pojazdy hybrydowe nie zostały natomiast uwzględnione przez rząd i posłów w katalogu pojazdów, które będzie można kupować i użytkować na preferencyjnych warunkach. Wydzielono co prawda hybrydy jako osobną kategorię, ale dotyczy to wyłącznie aut plug-in, czyli z możliwością ładowania ze źródła zewnętrznego. Tymczasem to właśnie samochody hybrydowe w perspektywie najbliższych trzech lat będą najłatwiej dostępną alternatywą dla pojazdów spalinowych.

– Boję się, że dla rządu te hybrydy mogą być wyrzutem sumienia i być może spieszymy się z ustawą, żeby nie mieć żadnych kar ze strony UE, ale skoro ona zostanie przyjęta, to będziemy mieć czas żeby popracować nad jej mankamentami, a największym jest nieuwzględnienie samochodów hybrydowych – podkreśla Adrian Furgalski.

– Ustawa na pewno będzie doszlifowywana, doprecyzowana. Jestem pewien, że wtedy także znajdą się w niej auta hybrydowe – przekonuje prezes Toyota Motor Poland.

Większa obecność kobiet w biznesie to wyższe zyski dla firm. Mimo to w Polsce wciąż kobietom jest trudniej na rynku pracy

Większa obecność kobiet w biznesie to wyższe zyski dla firm. Mimo to w Polsce wciąż kobietom jest trudniej na rynku pracy 3

Przedsiębiorstwa, które zatrudniają i kobiety, i mężczyzn, osiągają o 15 proc. wyższe przychody, a te zatrudniające przedstawicieli różnych narodowości – nawet o 35 proc. – wynika z raportu McKinsey. W Polsce, choć odsetek pań zajmujących kierownicze stanowiska rośnie, to wciąż jest im na rynku pracy trudniej ze względu na pełnione role społeczne, obowiązki rodzinne i panujące stereotypy. Luka płacowa w zarobkach kobiet i mężczyzn sięga w naszym kraju blisko 20 proc. W promowaniu działań na rzecz równości płci i wspierania kobiet w biznesie pomóc ma australijski program Male Champion of Change. Działalność pierwszego klubu Male Champions of Change w Polsce została właśnie zainaugurowana.

– Wykorzystanie talentów zarówno kobiet, jak i mężczyzn opłaca się i firmom, bo buduje ich przewagi konkurencyjne, i gospodarkom. To nie podlega dyskusji – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Olga Kozierowska, współzałożycielka Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką.

Jak wynika z raportu Deloitte „Women in the Boardroom: A Global Perspective”, odsetek członkiń zarządów na całym świecie wynosi zaledwie 15 proc. Jeśli chodzi o Europę wskaźnik ten wynosi 22,6 proc. Najlepiej w rankingu uplasowała się Norwegia, gdzie kobiety stanowią 42 proc. w zarządach firm.

Raport „Diversity Matters”, opracowany przez McKinsey, wskazuje zaś, że firmy, które zatrudniają zarówno kobiety, jak i mężczyzn, notują o 15 proc. większe przychody niż wynosi średnia, a te, w których są zespoły złożone z przedstawicieli różnych narodowości – nawet o 35 proc. wyższe. Warunkiem jest jednak odpowiednie zarządzanie różnorodnością, a w Polsce jest to wciąż głównie teoria.

– Polskie firmy różnie radzą sobie z zarządzaniem różnorodnością – zależy to od wielkości przedsiębiorstwa i świadomości osoby, która nim zarządza. W firmach, które mają korzenie w USA czy Skandynawii, świadomość jest o wiele większa. Istnieją w nich działy tzw. diversity management i bardzo dużo robi się w tym obszarze – przekonuje Olga Kozierowska.

W Polsce, jak wynika z badania „Barometr Różnorodności”, przeprowadzonego przez Konfederację Lewiatan, tylko co czwarta firma ma przygotowaną strategię zarządzania różnorodnością. Podobna grupa przedsiębiorstw prowadzi programy dla różnych grup mniejszości, a nieco ponad 30 proc. monitoruje wynagrodzenia w różnych grupach społecznych.

Na różnorodność pracowników, również pod względem płci, stawiają dziś przede wszystkim duże korporacje. To one pierwsze dostrzegły, że zatrudnianie kobiet pozytywnie przekłada się zarówno na styl zarządzania, jak i wewnętrzne relacje w firmie.

– Ponad 60 proc. kobiet w Polsce ma wykształcenie wyższe. Dzięki temu, że muszą godzić rolę zawodową oraz rolę matki i opiekunki, są świetnie zorganizowane i bardziej odporne na stres. Firmy wiedzą, że opłaca im się inwestować w rozwój kobiet poprzez specjalne programy mentoringowe, coachingowe albo szkoleniowe. Dzięki temu mogą one awansować i zarządzać na różnych szczeblach w firmie i w różnych obszarach biznesowych –podkreśla Kamila Kaliszyk, dyrektor ds. rozwoju rynku w polskim oddziale MasterCard.

Coraz więcej największych firm prowadzi otwartą politykę kadrową, uwzględniającą inny rozwój kariery u kobiet, ułatwiającą łączenie życia zawodowego i rodzinnego oraz opiekę nad dzieckiem. Przykładowo, w polskim oddziale Microsoft w 2007 roku ruszył program Working Parent, który ma na celu pomóc pracownikom – kobietom i mężczyznom – godzić obowiązki rodzinne ze służbowymi.

– Ponad 70 proc. naszych pracowników stanowią kobiety. Jak na tym zyskujemy? Mamy przede wszystkim dostęp do większej puli talentów. Staramy się również, żeby kobiety, które mogą poświęcić tylko część swojego czasu pracy lub pracować w określonych godzinach, miały taką możliwość. Dzięki temu kobiety bardzo chętnie u nas pracują – mówi Piotr Dziwok, Prezes Zarządu Shell Polska.

W Polsce wciąż jednak kobiety są słabo reprezentowane w niektórych zawodach, przede wszystkim technicznych i informatycznych. Nie jest to kwestia braku kompetencji, a raczej uprzedzeń i stereotypów. Promowaniem działań na rzecz równości płci będzie zajmować się klub Male Champions of Change, który właśnie powstał w Polsce. Został on zapoczątkowany osiem lat temu w Australii.

– W tym czasie w podejściu do różnorodności w australijskich firmach nastąpiła pewna rewolucja. Większość menadżerów już zdaje sobie sprawę z tego, że firmy mają lepsze wyniki, jeśli pracuje w nich więcej kobiet na kluczowych kierowniczych pozycjach. Oczywiście, ta zmiana nie przyszła od razu, trzeba było nad nią popracować, a jedną z ważnych inicjatyw, która się do tego przyczyniła, był właśnie program Male Champions of Change – mówi Paul Wojciechowski, ambasador Australii w Polsce.

W Australii mocno podkreślano również, że system pracy i ścieżki kariery powinny uwzględniać przerwy macierzyńskie i łączenie pracy z opieką nad dzieckiem. Istotnym elementem zmian było też włączenie się firm w przeciwdziałanie przemocy domowej i rodzinnej. Przez zwolnienia lekarskie kobiet z powodu aktów przemocy firmy traciły rocznie miliony dolarów.

– Wiemy, że nadal mamy pewne bariery i problemy w organizacjach, które wynikają z tego, że zawsze robiliśmy coś w określony sposób, że mamy pewne przyzwyczajenia w zakresie stylu pracy czy elastyczności, które teraz jednak trzeba zmieniać. Wiele firm, które mają bardzo dobre wyniki, są przygotowane na to, żeby wprowadzić zaawansowaną elastyczność pracy, co pomaga szczególnie kobietom – przekonuje Paul Wojciechowski.

– Wzorem Australii będziemy poprzez zaangażowanie mężczyzn wzmacniać politykę różnorodności i pokazywać, że talenty kobiet wykorzystane na wysokich stanowiskach dają obu stronom wyłącznie zyski – tłumaczy Olga Kozierowska. – Do tej pory to kobiety dyskutowały na ten temat, a teraz chcemy to zmienić. Chcemy, by to właśnie mężczyźni zastanowili się, w jaki sposób inwestować, żeby wykorzystać talenty kobiet.

Ponad 90 proc. Polaków kupuje krajowe produkty. Chętnie sięgają po polską żywność, kosmetyki i odzież

Ponad 90 proc. Polaków kupuje krajowe produkty. Chętnie sięgają po polską żywność, kosmetyki i odzież 4

Jakość, cena i pochodzenie produktu to najważniejsze kryteria, jakimi kierują się Polacy podczas zakupów. Ponad 80 proc. osób zwraca uwagę na kraj pochodzenia produktu, a 90 proc., jeśli ma możliwość wyboru, kupuje produkty polskie – wynika z badania „Decyzje zakupowe Polaków” przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego. Na wzrost sprzedaży wpływa więc odpowiednie oznakowanie produktów, m.in. Godłem „Teraz Polska”. Z badań wynika, że dzięki niemu w branży FMCG wzrosty sięgają nawet 30 proc.

– Polacy powoli zmieniają swoje decyzje zakupowe. Coraz częściej zwracają uwagę na jakość produktu i usługi. Na kolejnych miejscach jest cena i co pojawiło się po raz pierwszy, ale za to bardzo mocno, również kwestia kraju pochodzenia, czyli polskości – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Krzysztof Przybył, prezes zarządu Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”.

Z badania „Decyzje zakupowe Polaków” przeprowadzonego przez ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku na zlecenie Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego wynika, że jakość i cena to najważniejsze wskaźniki, jakimi kierujemy się podczas zakupów. Wskazało na nie odpowiednio 73 i 65 proc. osób. Blisko 9 na 10 badanych podkreśla, że są gotowi zapłacić więcej za wysokojakościowe produkty.

Ponad 80 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco na pytanie, czy zwracają uwagę na kraj pochodzenia produktu podczas codziennych zakupów. Jeszcze większy odsetek podkreśla, że mając do wyboru polskie i zagraniczne produkty z danej kategorii, wybierze te pierwsze.

 Dzisiaj zdecydowana większość społeczeństwa – co wiąże się na pewno również z elementem edukacji i bogacenia się społeczeństwa – zwraca uwagę na to, skąd pochodzi produkt. Coraz więcej produktów polskich wypiera te zagraniczne, zarówno w branży budowlanej, spożywczej, jak i w branży kosmetycznej, chemicznej, odzieżowej. Mamy coraz więcej produktów, z którymi Polacy sięgają po największe laury w Europie czy na świecie – przekonuje Przybył.

Polacy wiedzą, że decyzja o zakupie rzeczy produkowanych w kraju i z polskich surowców przekłada się na gospodarkę.

Dzięki temu, że kupujemy polskie produkty, podnosimy PKB – to najprostszy wyznacznik. Jeśli kupujemy polskie produkty, dajemy pracę polskim pracownikom w polskich firmach, podatki są płacone w Polsce, dzięki temu bogaci się cały kraj. To machina wzajemnie się napędzająca – tłumaczy Krzysztof Przybył.

Kluczowe dla sprzedaży artykułów polskiej produkcji jest wyraźne oznakowanie kraju pochodzenia. Temu służyć ma Godło „Teraz Polska”.

 „Teraz Polska” to znak, który wpływa na zwiększenie sprzedaży. Dynamika wzrostu zależy od branży. W przypadku firm FMCG może sięgać nawet 30 proc. Inaczej sprawa wygląda w przypadku dóbr mniej masowych. Jednak laureaci podkreślają, że wzrosty są zauważalne. Znak „Teraz Polska” to narzędzie, które służy wykreowaniu pozytywnego wizerunku firmy, wpływające na to, jak klienci patrzą na ofertę danej firmy, i budujące przewagę konkurencyjną – wyjaśnia Michał Lipiński, dyrektor konkursu „Teraz Polska”.

Godło „Teraz Polska” jest odbierane przez konsumentów jako znak potwierdzający polskie pochodzenie (98 proc.) i stabilną jakość (96 proc.). Niewiele mniej osób uważa, że znak ten wpływa na rozpoznawalność produktu (94 proc.) i prestiż (70 proc.).

Godło „Teraz Polska” od prawie 30 lat firmuje najlepsze polskie produkty i usługi. Zanim firma zdobędzie znak „Teraz Polska”, musi zgłosić do konkursu produkt bądź usługę, a te są następnie poddawane wnikliwej ocenie ekspertów z instytutów badawczych, ewentualnie z wyższych uczelni, których zadaniem jest ocena weryfikacyjna produktu i wykazanie, że rzeczywiście to, co jest napisane w materiale przez firmę, ma potwierdzenie w rzeczywistości – podkreśla Michał Lipiński.

Znak promocyjny „Teraz Polska” jest przyznawany w drodze konkursu, którego 28. edycja właśnie się rozpoczęła. Jak ocenia Lipiński, Godło otrzymuje co czwarta firma, która zgłasza się do konkursu.

– Konkurs „Teraz Polska” jest adresowany do wszystkich firm prowadzących działalność gospodarczą, zarówno małych, rodzinnych, działających lokalnie, jak i dużych przedsiębiorstw oferujących swoje produkty i usługi na arenie międzynarodowej. Wielkość firmy nie ma znaczenia, podobnie jak wielkość jej kapitału czy skala działania. Głównym kryterium oceny w konkursie jest jakość, innowacyjność i satysfakcja klienta – wskazuje dyrektor konkursu „Teraz Polska”.

Zgłoszenia do konkursu będą przyjmowane do 2 lutego 2018 roku.

– Aby wziąć udział w konkursie, należy najpierw zarejestrować taką chęć. Następnie odsyłamy do każdej firmy ankietę weryfikacyjną i w oparciu o nią należy przygotować opis produktu lub usługi, która jest zgłaszana do konkursu. My takie materiały przekazujemy ekspertom, którzy przez kolejne dwa miesiące dokonują oceny weryfikacyjnej – przypomina Michał Lipiński.

Laureatów tegorocznej edycji konkursu poznamy 18 czerwca.

Autonomiczne roboty mobilne zwiększą wydajność pracy w przedsiębiorstwach. Maszyny produkowane w Polsce wśród najlepszych na świecie

Autonomiczne roboty mobilne zwiększą wydajność pracy w przedsiębiorstwach. Maszyny produkowane w Polsce wśród najlepszych na świecie 5

Dopracowana autonomia robotów, stworzona w oparciu o zaawansowane czujniki laserowe, zapewnia bezkolizyjne funkcjonowanie w przestrzeni publicznej. Autonomiczne roboty mobilne mogą zwiększyć wydajność pracy w różnego rodzaju zakładach, między innymi w magazynach i firmach sprzątających. Roboty polskiej produkcji mają szansę znaleźć zastosowanie w przemyśle na całym świecie. 

Roboty wyręczają nas w coraz większej liczbie czynności, a swoje zastosowanie znajdują w kolejnych gałęziach przemysłu. Autonomiczne roboty mobilne w celu wykonania zaprogramowanych zadań są zdolne do bezkolizyjnego przemieszczania się bez ingerencji operatora. Tworzeniem tego typu maszyn zajmuje się polska firma United Robots. Roboty takie są zdolne do poruszania się zarówno w przestrzeni publicznej, jak i w zakładach przemysłowych.

– Nasze roboty potrafią się w pełni poruszać w przestrzeniach publicznych, do których mają dostęp ludzie. Mogą też wykonywać różnego rodzaju zadania, od transportu towaru z jednego punktu do drugiego, poprzez sprzątanie czy nadzór, a więc wszelkiego rodzaju czynności, które są powtarzalne. Nasze rozwiązania autonomii mogą usprawnić pracę firm, zwiększyć wydajność i rentowność procesów oraz pomóc w przyspieszeniu realizacji tych procesów –mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Dariusz Mańkowski, prezes United Robots.

Roboty tworzone przez polską firmę cechują się autonomią odpowiadającą najwyższym światowym standardom. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu do ich budowy zaawansowanej technologii laserowej. Autonomia cechuje się wysokim stopniem przystosowalności. Oznacza to, że bez większych problemów można ją zaimplementować do różnych zastosowań, nie tylko do robotów miejskich czy magazynowych.

– Wykorzystujemy bardzo zaawansowane czujniki laserowe. Łączymy różną sensorykę i dzięki temu mamy pełną autonomię w skali światowej. Nasze roboty są w stanie omijać przeszkody, analizować otoczenie i poruszać się w pełni autonomicznie w przestrzeni dostępnej dla ludzi, przy zachowaniu norm bezpieczeństwa – przekonuje prezes firmy.

Zgodnie z prognozami Instytutu Gartnera w 2018 roku 3 mln pracowników na całym świecie będzie wspieranych przez roboty. Do 2025 roku maszyny zastąpią 1/3 pracowników. Przewidywania pracowników uniwersytetu w Oksfordzie zakładają, że do 2034 roku przestanie istnieć niemal połowa współczesnych zawodów. Eksperci uspokajają jednak, że automatyzacja przyczyni się do wzrostu zamożności społeczeństw, a dzięki pracy robotów, ludzie będą mogli korzystać na przykład z dochodu gwarantowanego wypracowanego przez nie.

Jak wynika z szacowań firmy badawczej IDC światowy rynek robotyki i związanych z nią usług będzie rosnąć do 2019 roku w tempie 17 proc. rocznie i osiągnie wartość 155 mld dol.

Symulator ruchu miejskiego wykorzysta sztuczną inteligencję i komputer kwantowy. Ma rozwiązać problem korków w dużych miastach

Symulator ruchu miejskiego wykorzysta sztuczną inteligencję i komputer kwantowy. Ma rozwiązać problem korków w dużych miastach 6

Polska firma opracowuje rozwiązanie, które ma być wykorzystywane w zarządzaniu ruchem miejskim i szczegółowym planowaniu tras przejazdu dla firm logistycznych. Oprogramowanie ma w przyszłości wykorzystywać moc obliczeniową komputerów kwantowych, które jeszcze nie są udostępnione do komercyjnego wykorzystania. Twórcy systemu przewidują, że jeszcze w tym roku ta sytuacja może ulec zmianie. 

Do 2040 roku liczba samochodów na świecie wzrośnie do 2 mld – wynika z prognoz firmy badawczej Bernstein. W stosunku do 2015 r. (1,1 mld) będzie to niemal dwukrotnie więcej pojazdów. Problem korków i zatorów w dużych miastach będzie się nasilał. Rozwiązaniem problemu rosnącej liczby aut ma być opracowywany przez Polaków symulator miejski.

– Symulator ruchu miejskiego wykorzystuje sztuczną inteligencję oraz komputery kwantowe. Różne zastosowania tego rozwiązania to przede wszystkim sektor logistyczny, ale także sektor miejski, w tym wszystkie rozwiązania związane z optymalizacją ruchu miejskiego, ustawieniem świateł, zmniejszaniem korków oraz rozwiązania dla branży samochodowej, np. usprawnianie nawigacji GPS w samochodach, potencjalnie też w zakresie samochodów elektrycznych. W dużym uproszczeniu, próbujemy pokonać korki – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Witold Kowalczyk, prezes zarządu Bohr Technology.

Platforma opracowywana przez Bohr Technology to oprogramowanie komputerowe opierające się na mapie danego miasta, na której można ustawiać różne parametry przydatne w planowaniu tras i rozwiązywaniu potencjalnych problemów komunikacyjnych.

– Mamy na nim mapę danego miasta, np. Warszawy, na której jesteśmy w stanie ustawić różne parametry, zaplanować poszczególne trasy, modyfikować je i zarządzać nimi, przewidzieć, jakie będą czasy przejazdu o określonej godzinie w danym dniu i tygodniu. W późniejszym etapie jest całe podłoże, którego nie widać. To część automatyczna, gdzie jesteśmy w stanie za pomocą symulatora generować setki tysięcy różnych scenariuszy ruchu i na podstawie tych danych automatycznie wybierać te, które są najbardziej optymalne – tłumaczy ekspert.

System w zależności od wielkości miasta wykorzystywać będzie ogromną moc obliczeniową do symulowania tras i przewidywania ruchu miejskiego. W tym celu niezbędne będzie wykorzystanie superkomputerów. W przyszłości twórcy zapowiadają wykorzystanie komputera kwantowego, którego próby opracowania nasiliły się w ostatnich miesiącach.

– Sama dostępność komputerów kwantowych z miesiąca na miesiąc jest coraz bliżej. Jeszcze rok temu mówiło się o tym, że jest to perspektywa 5–10 lat. W ciągu ostatnich kilku miesięcy pojawiły się przypuszczenia, że nawet w tym roku firmy, takie jak Google przedstawią rozwiązania, które osiągną już tzw. quantum supremacy, czyli moment, w którym komputery kwantowe będą silniejsze od najszybszych superkomputerów dostępnych na ziemi – przekonuje Witold Kowalczyk.

Komputery kwantowe zamiast tradycyjnego systemu binarnego zero-jedynkowego, stosują tzw. kubity, czyli bity kwantowe, które mogą być zerami i jedynkami jednoczesnie. Takie rozwiązanie pozwala na znaczne zwiększenie mocy obliczeniowej.

Najpotężniejszym komputerem kwantowym, jaki zaprezentowano dotychczas, jest prototyp produkcji IBM przedstawiony pod koniec ubiegłego roku. Moc obliczeniową 50 kubitów kwantowego systemu obliczeniowego IBM chce udostępniać użytkownikom w chmurze.

Przyspieszenie wzrostu zatrudnienia i płac

Dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w grudniu przyspieszyła do 4,6% r/r (PKO i konsensus: 4,5% r/r), a wzrost płac przyspieszył do 7,3% r/r z 6,5% w listopadzie (PKO: 8,0%; konsensus: 7,1%). Wzorzec wypłat z poprzednich lat sugerował wyraźne odbicie dynamiki w grudniu, ale w przeciwną stronę działała m.in. zmiana efektu różnicy w liczbie dni roboczych (z +1 w listopadzie na -2 w grudniu).

Średni wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w trakcie 2017 wyniósł 4,5% r/r, a skala przyrostu po wyłączeniu statystycznego efektu zmiany próby w styczniu była zbliżona do tej z 2016 (wykres 1). Jednocześnie, średni wzrost płac w 2017 był wyraźnie najwyższy od 2008 (wykres 2).Przyspieszenie wzrostu zatrudnienia i płac

Szczegóły struktury wzrostu płac będą znane po publikacji Biuletynu Statystycznego GUS (24 stycznia). Przełom roku zwykle charakteryzuje się dużymi wahaniami dynamiki płac, dlatego dopiero pełna porcja danych pozwoli ocenić, jak kształtował się trend dynamiki płac po wyłączeniu przejściowych zmian i przesunięć (np. płatności premii w górnictwie).

Realny fundusz płac w grudniu wzrósł o 9,8% r/r (vs 8,5% r/r w listopadzie). Wzrost realnego funduszu płac w 4q17 przyspieszył do 9,3% r/r z 8,5% r/r w 3q17 (por. tabela na marginesie), co wskazuje, że mimo wygasania (z wygładzeniem w czasie) pozytywnego wpływu programu 500+, wzrost konsumpcji prywatnej mógł przyspieszyć w 4q17 (wykres 3) wobec 4,8% r/r w 3q17. Spodziewamy się, że w 2018 dynamika konsumpcji przekroczy 4%.

Przewidujemy kontynuację poprawy sytuacji na rynku pracy (wykresy 4 i 5). Ze względu na ograniczenia podaży pracy dynamika zatrudnienia będzie wyhamowywać, a spadek stopy bezrobocia będzie coraz wolniejszy, natomiast wzrost płac będzie przyspieszać. Uwzględniając kontekst regionalny, obecne tempo wzrostu płac w Polsce nie stanowi zagrożenia dla konkurencyjności międzynarodowej (wykres 6).

Dane z rynku pracy za grudzień są neutralne dla oceny perspektyw krajowej polityki pieniężnej. Dopiero przyspieszenie wzrostu płac bliżej dwucyfrowego poziomu, wraz z powrotem inflacji do trendu wzrostowego od marca, mogą postawić pod znakiem zapytania wyraźnie gołębie nastawienie RPP.

Autor: Centrum Analiz PKO Bank Polski

Jak marki odpowiadają na komentarze odwiedzających na Facebooku?

Standardowo na Facebooku aby ocenić jakość obsługi klienta liczy się procent i czas odpowiedzi na posty odwiedzających. Ten wskaźnik pokazuje, ile razy klient dostaje jakąkolwiek odpowiedź na swoje pytanie. Omija jednak ważny temat – domykanie konwersacji.

To, co obecnie mierzą systemy do analityki social media, to obsługa klienta na pierwszym poziomie („przyjęto zgłoszenie”). Model jest następujący: jeżeli internauta chce czegoś konkretnego od marki, pisze posta na jej fanpage i czeka na odpowiedź. Tyle tylko, że w CRM – jeżeli przyjmuje się zgłoszenie, to kieruje się klienta do odpowiedniego procesu. Na Facebooku znacznie częściej odpowiedź na posta oznacza – „może nie muszę już odpowiadać dalej”.

Na Facebooku zdecydowana większość wizyt pochodzi z postów promowanych przez markę, a nie związanych z problemem/zapytaniem. Treści reklamowe wywołują między innymi tematy związane z obsługą klienta – użytkownicy Facebooka w efekcie reklamy upominają się o swoje i piszą o swoich problemach. I tego standardowe wskaźniki jakości obsługi klienta na Facebooku na polskim rynku nie mierzą.

Przyjrzeliśmy się, jak w grudniu 2017 fanpage handlowe/e-commerce odpowiadały na komentarze odwiedzających pod swoimi postami. Uwzględniliśmy Allegro, OLX, fanpage sieci sklepów FMCG i fanpage z modą/odzieżą i przyjrzeliśmy się, jak wyglądały aktywności fanów na ich fanpage w okolicach ostatnich Mikołajek i Gwiazdki.

kafle1

Takie dane pokazują zaangażowanie zakupowe w e-commerce widziane z perspektywy sklepu. Sklepy sprężały się z obsługą klienta na Facebooku przed świętami. Najszybciej odpowiadały na komentarze odwiedzających 21 grudnia, w 1. i 2. dzień świąt i 7 grudnia.

Spośród wszystkich fanpage handlowych/e-commerce najczęściej i najszybciej odpowiadają na pytania fanów Allegro i fanpage sieci sklepów FMCG. Fanpage z odzieżą – równie duże i angażujące, nie odpowiadają a aż taką częstotliwością.

czart1

Spośród sieci sklepów FMCG najlepiej radzą sobie Carrefour i Biedronka; często, ale z opóźnieniem odpowiadają Żabka i Kaufland.

Marki na Faceboku najszybciej odpowiadają na komentarze związane z obsługą klienta. Przyjrzeliśmy się – jakie słowa wyróżniają komentarze, na które marki odpowiadają jak najszybciej. Tym czybciej marki odpowiadają na komentarze, im częściej zawierają one emocjonalne słowa związane z obsługą klienta: pokarać, wyrzucić, rzetelnie, odnotować, transakcyjny, przyzwyczaić, zapomnieć, badziewny, odstąpić, dodzwonić, wygrać.

Albert Hupa – IRCenter.com

Gołębiem być

Bank Kanady zdecydował się na spełnienie oczekiwań uczestników rynku, aczkolwiek zrobił to w iście gołębim stylu. Podwyżce benchmarkowej stopy O/N do poziomu 1,25 proc. towarzyszyły wzmianki w zakresie pozostawienia dość akomodacyjnych ram polityki pieniężnej. Perspektywę bardziej odważnego zacieśniania ogranicza nie tylko konieczność utrzymania inflacji CPI blisko założonego celu, ale również nasilenie się niepewności wokół kluczowego dla kanadyjskiego handlu porozumienia NAFTA.

Konferencja Stephena Poloza i Carolyn Wilkins, czołowych przedstawicieli BOC, przyczyniła się do wymazania obserwowanej przeceny Loonie (0,2 proc.). Na koniec dnia USD/CAD znowu zyskuje możliwość zejścia poniżej psychologicznego poziomu 1,2400, co skutecznie powinny utrudnić masowo ustawione zlecenia kupna. Niewiele bardziej pokaźną skalę aprecjacji notuje funt szterling (0,3 proc.). Wyspiarska waluta wyraźnie zignorowała wypowiedź Michaela Saundersa, członek Komitetu Polityki Pieniężnej przy Banku Anglii, który stwierdza konieczność dalszego zacieśniania z racji na obserwowane tendencje na rynku pracy. Na wypowiedź jednego z bankierów centralnych dość mocno zareagowała szwedzka korona (0,2 proc.). Do podbicia zmienności skandynawskiej waluty przyczyniły się wzmianki Henry’ego Ohlssona, wiceszefa Riksbanku, który nie wyklucza pierwszej podwyżki stóp procentowych jeszcze na początku tego roku. Najsilniej zyskującą walutą wobec dolara amerykańskiego pozostaje Kiwi (0,5 proc.) pomimo nienajlepszych nastrojów na rynku surowców przemysłowych. Listę komponentów koszyka G10 zamykają realizujący zyski japoński jen (-0,3 proc.) oraz euro (-0,2 proc.), które wraz z końcem dnia stabilizuje kurs EUR/USD w okolicach 1,2240.

Chwilową nadzieję na powrót dolara do łask starały się sugerować dane dotyczące produkcji przemysłowej, które w oparciu o napływające „soft-data” miały szansę wyraźnego zaskoczenia rynkowych oczekiwań. Grudniowy odczyt na poziomie 0,9 proc. m/m (konsensus: 0,5 proc.) to zasługa przede wszystkim świetnych nastrojów w branży energetycznej (5,6 proc. m/m) oraz motoryzacyjnej (2,0 proc. m/m). Pozytywny wydźwięk publikacji wyraźnie zbalansowała niższa produkcja fabryczna, która z miesiąca na miesiąc wzrosła zaledwie o 0,1 proc. (konsensus: 0,3 proc.). Wyceną amerykańskiej waluty próbował zachwiać Robert Kaplan, przedstawiciel Fed z Dallas, aczkolwiek jego dzisiejszy wywiad dla Wall Street Journal przeszedł praktycznie bez echa. Według Kaplana na przestrzeni najbliższych dwunastu miesięcy należy się spodziewać trzykrotnej podwyżki stóp procentowych. Obecnie reguła Taylora w podejściu bazowym wskazuje na równowagowy poziom stóp rzędu 4,1 proc.

Środa na europejskich parkietach stała pod znakiem mocnego podziału sentymentu. Jedną z gwiazd sesji okazał się być WIG 20 (0,4 proc.), który zakończył swoje notowania nad okrągłym poziomem 2 600 pkt. Do tak euforycznych nastrojów przy Książęcej ponownie przyczynił się sektor bankowy – tym razem częściowo wspierany przez przychylną notę analityczną VTB, gdzie zdecydowano się na podwyższenie ceny docelowej Alior Banku (5,4 proc.) w związku z rewizją przyjętej strategii. Zdecydowanie mniej spektakularny ruch w stronę północy odnotowały walory PGNiG (0,8 proc.) po komunikacie o dwóch nowych odwiertach gazu ziemnego. Nastroje na bardziej spektakularną zwyżkę łagodziły Lotos (-2,0 proc.), Jastrzębska Spółka Węglowa (-1,9 proc.) oraz CCC (-1,1 proc.).

O niezbyt optymistycznych nastrojach mogą mówić inwestorzy we Frankfurcie, gdzie DAX (-0,5 proc.) przebił poziom 13 200 pkt. Miano najsilniej zyskujących komponentów należało do Vonovii (0,9 proc.) oraz Continentala (0,6 proc.). Ich ruch w stronę coraz wyższych poziomów nie był dostateczny ku temu, aby w pełni zrekompensować przecenę takich spółek jak Merck (-1,9 proc.) czy Volkswagen (-1,7 proc.), który znalazł się na fali realizacji zysków. Pod presją decyzji UE w sprawie przejęcia aktywów upadłego Air Berlin znajduje się Lufthansa (-1,4 proc.) mogąca pozyskać zdecydowanie mniejszy kawałek upragnionego „tortu”.

Gwiazdą londyńskiej giełdy okazał się być Rolls-Royce (5,4 proc.), która poinformowała o zmianie przyjętego modelu biznesowego – na celowniku spółki znalazły się plany dotyczące sprzedaży działu zajmującego się projektowaniem łodzi. Godną przeciwwagę wśród spółek wchodzących w skład indeksu FTSE 100 (-0,4 proc.) zapewniło Burberry. Za 9,3 proc. przeceną giganta z branży odzieży luksusowej stoją nie tylko rozczarowujące wyniki za miniony kwartał, ale również niezbyt przychylne perspektywy wynikowe w całym 2018 roku.

Na rynku surowców energetycznych uwagę inwestorów ponownie zwraca gaz ziemny, którego lutowe kontrakty zdążyły podrożeć do poziomu 3,26 USD/MMBtu (4,1 proc.). Zdecydowanie mniej spektakularne przetasowania obserwuje się na rynku ropy naftowej, gdzie palmę pierwszeństwa przejmuje West Texas Intermediate (0,4 proc.) z ceną 64,00 USD za baryłkę. Liderem na rynku metali szlachetnych zostaje pallad (1,9 proc.), który próbuje wymazać swoją wczorajszą przecenę. W przypadku złota (-0,1 proc.) należy mówić o próbie stabilizacji przy poziomach z wczorajszego zamknięcia – obecnie uncja żółtego kruszcu jest wyceniana po 1 336,80 USD.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Polenergia przejmie jedną z największych farm wiatrowych w Polsce

Polenergia przejmie jedną z największych farm wiatrowych w Polsce – za 10-15% wartości…

Upadłość farmy wiatrowej Krzęcin to pierwsza od lat upadłość farmy wiatrowej w Polsce. Jej właścicielem był londyński fundusz inwestycyjny. Wiatraki za ułamek wartości przejmuje, notowana na warszawskiej giełdzie, Polenergia. To spółka należąca do rodziny Kulczyków.

Zlokalizowana między Gorzowem Wielkopolskim a Szczecinem farma wiatrowa Krzęcin o mocy 6 MW powstała w 2010 roku za blisko 37 mln zł. Od hiszpańskiej Eolii rok później przejął ją brytyjski fundusz inwestycyjny Impax. Kredyt na inwestycję w wysokości ponad 24 mln zł dał Raiffeisen Bank Polska.

W latach 2011-2015 farma osiągała średnie przychody na poziomie 4,3 mln zł rocznie. Po połowie ze sprzedaży energii elektrycznej i zielonych certyfikatów. W tym czasie jej straty netto wynosiły średniorocznie 1,7 mln zł – tyle ile amortyzacja. To oznacza, że inwestycja nie generowała właściwie gotówki. Spółka matka zarabiała jednak niewielkie pieniądze na odsetkach od kredytu udzielonego na 5% – według szacunków WysokieNapieice.pl mogło to być na czysto jakieś 300 tys. zł rocznie.

To musiało przelać czarę goryczy u, notowanego na londyńskiej giełdzie, Impaxa, ale też finansującego inwestycję Raiffeisena.

Niepewne prawo wstrzymuje inwestycje polskich firm

Mamy kłopot z inwestycjami. Przede wszystkim polskich firm. Rząd przewiduje, że nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się realnie w 2017 r. o 7,2 proc. W uzasadnieniu do tegorocznej ustawy budżetowej zapisano, że będziemy mieli wzrost o 7,6 proc. Czy to realne?

-Zmiany w przepisach są wprowadzane w tak nieprzewidywalny sposób, że przedsiębiorcy wolą wstrzymać się z inwestycjami – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR. – Inwestycje są niższe niż w 2015 r., pomimo tego, że wykorzystanie mocy produkcyjnych jest rekordowo wysokie i firmy powinny inwestować.

Po rekonstrukcji rządu Ministerstwo Rozwoju zostało zmienione w Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. W ocenie eksperta z tej zmiany nic nie wynika.

-Jeszcze jako wicepremier minister Morawiecki podkreślał, że konieczny jest wzrost stopy inwestycji, ale zmiana nazwy resortu niczego nie zmienia: – Należy przede wszystkim sprawić, aby przedsiębiorcy byli chętni do inwestowania, a to wymaga przewidywalnego i stabilnego prawa. Przy tak dobrej koniunkturze gospodarczej powinniśmy oczekiwać dużego wzrostu inwestycji.

Virgin Mobile aktualizuje strategię w perspektywie 2020 roku

Największy wirtualny operator w Polsce zaktualizował swoją strategię biznesową
w perspektywie 2020 roku.

  • Z początkiem roku Virgin Mobile otrzymał kolejną transzę finansowania.
  • Spółka i jej udziałowcy podpisali z Play umowę dotyczącą opcji sprzedaży udziałów w 2020 roku i jednocześnie ustaliła dalsze warunki współpracy w zakresie hostingu.
  • W 2017 roku Virgin Mobile osiągnął przychody w wysokości około 100 mln zł, realizując zakładany cel. Plan na 2018 r to prawie 120 mln przychodów i osiągnięcie progu rentowności.

Z początkiem roku Virgin Mobile zrobił kolejny krok w kierunku osiągnięcia założonych celów biznesowych. Dotychczasowi inwestorzy zdecydowali się ponownie zainwestować w spółkę i wydłużyć perspektywę finansową o rok. Decyzja ta została podyktowana istotnymi wydarzeniami na rynku, które miały wpływ na osiągnięcie przez spółkę założonych celów biznesowych. Tymi wydarzeniami była obowiązkowa rejestracja kart pre-paid, która znacząco zmniejszyła sprzedaż kart pre-paid na całym rynku oraz regulacja roamingowa „Roam Like At Home”. Spowodowała ona konieczność ponoszenia przez spółkę wysokich opłat hurtowych, w szczególności za transmisję danych wielokrotnie przekraczających ceny detalicznych na rzecz zagranicznych operatorów, co miało znaczny wpływ na kondycję biznesową wszystkich operatorów. Przyznanie przez Urząd Komunikacji Elektronicznej zgody na wprowadzenie dopłat do roamingu pozwoli spółce zniwelować straty z tego tytułu. Dodatkowo zgodnie z wolą udziałowców Grażyna Piotrowska–Oliwa oraz Wojciech Uchman w dalszym ciągu będą kierować spółką.

Umowa z Play

Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska
Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska

15 stycznia 2018 roku Virgin Mobile i jej udziałowcy podpisali umowę z spółką P4 (Play) na mocy, której otrzymała ona opcję kupna w 2020 roku. Podpisana umowa daje opcję kupna, jednak nie jest to jeszcze transakcja sprzedaży. Wybór tego operatora, jako potencjalnego nabywcy był dla nas naturalną drogą, gdyż Play jest naszym partnerem infrastrukturalnym – mówi Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska.

W ramach podpisanych umów spółki określiły również przyszłe zasady współpracy. Minimalny poziom gwarantowanych płatności na rzecz Play ma wynieść 84 mln zł w latach 2018–2021. Oznacza to wzrost minimalnych zobowiązań, w stosunku do istniejących, o 24,8 mln, wynikający z wydłużenia umowy o kolejny rok.

Wyniki finansowe i próg rentowności na dobrej drodze

Miniony rok spółka zakończyła przychodami na poziomie około 100 mln zł. W 2018 r. planuje osiągnąć przychód na poziomie 120 mln zł przy bazie  klientów wynoszącej 520 tys. Jednocześnie w2018 roku spółka planuje osiągnąć próg rentowności. Od początku naszym celem jest wyprowadzenie biznesu na plus. Przesunięcie terminu osiągnięcia progu rentowności o kilka miesięcy, w stosunku do pierwotnych założeń, związanie jest ze wspomnianymi przeze mnie wydarzeniami rynkowymi, na które spółka nie miała wpływu. Obowiązek rejestracji kart pre-paid, wpłynął na wielkość bazy klientów i konieczność rewizji zakładanego w 2015 r. celu 1 mln klientów. Z kolei nowa regulacja roamingowa wpłynęła bezpośrednio na koszty ponoszone przez firmę – dodaje Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska.

Plany na najbliższy rok

Do połowy bieżącego roku Virgin Mobile planuje migrację wszystkich klientów na własną platformę IT. Dziś za jej pośrednictwem obsługiwanych jest 15% klientów. Krok ten pozwoli spółce uzyskać większą niezależność, wpłynie na dostarczanie klientom jeszcze lepszych usług i podniesie ich, jakość. W 2018 roku spółka skupi się również na budowie kilku kluczowych propozycji ofertowych, które będą podążać w kierunku simplicity i customer value. Z kolei promocja oferty najprawdopodobniej skoncentrowana będzie na mediach takich jak internet oraz radio.

Polska rezydencja podatkowa – czy można ją skutecznie utracić?

Jeżeli ktoś chce dokonywać rozliczeń fiskalnych poza granicami Polski i poza jej jurysdykcją, musi zmienić rezydencję podatkową. Jednak przedsiębiorcy i pracownicy rozliczający się ze swojej działalności i zarobków za granicą często napotykają problemy ze strony polskich organów skarbowych.

W 2012 r. Naczelnik Urzędu Skarbowego w K. zobowiązał polskiego pracownika do zapłaty podatku dochodowego od osób fizycznych za 2006 rok. Pracownik ten jedyny dochód w 2006 r. uzyskał na podstawie umowy o pracę, którą wykonywał na terenie Danii; tam też został od niego pobrany należny podatek. Pomimo zawartej między Polską a Danią Konwencji w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku (Dz. U. z 2003 r. Nr 43, poz. 368), polski organ skarbowy uznał, że pracownik podlegał w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (u.p.d.o.f.), z uwagi na to, że nie posiadał on statusu rezydenta w Danii.

Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny uznał za błędne stanowisko organu podatkowego. W uzasadnieniu wskazał m.in., że urząd skarbowy nienależnie zobowiązał pracownika do zapłaty podatku dochodowego od osób fizycznych, skoro jego centrum interesów życiowych skoncentrowane było w Danii (II FSK 3704/13). Innymi słowy, by utracić rezydencję podatkową w Polsce, nie wystarczy się z niej wyprowadzić. Równie ważne jest niespełnianie drugiej z ustawowych przesłanek podleganiu w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, a do tego potrzebne jest przeniesienie ośrodka interesów życiowych do innego kraju.

Ośrodek interesów życiowych

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych, nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (przychodów), bez względu na miejsce położenia ich źródeł, podlegają osoby fizyczne mające miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Dotyczy to osób, które:

1)         przebywają na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym lub

2)         posiadają na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych).

Co ważne, by podlegać nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce, wystarczy spełnić tylko jeden z powyższych warunków. W 2013 r. potwierdził to WSA w Gdańsku, orzekając, że: „użyty w ustawie spójnik «lub» wyraża alternatywę nierozłączną, co prowadzi do wniosku, iż dla uznania, że osoba fizyczna ma miejsce zamieszkania w Polsce wystarczające jest ustalenie jednej z wymienionych przesłanek” (I SA/Gd 254/13).

Ograniczony obowiązek podatkowy

Dla „wyeliminowania” pierwszej z przesłanek wystarczy nie przebywać na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym. Problemów interpretacyjnych nastręczać natomiast może druga przesłanka, zwłaszcza w kontekście zmiany centrum interesów osobistych, bo jeżeli chodzi o interesy gospodarcze, to z pomocą przychodzi sama ustawa. W art. 3 ust. 2a u.p.d.o.f. zawarta jest definicja tzw. ograniczonego obowiązku podatkowego. Ograniczonego, bo obejmującego tylko przychody osiągane na terytorium RP przez osoby fizyczne nieposiadające miejsca zamieszkania w Polsce.

Ustęp 2b tegoż artykułu wylicza źródła tych przychodów, takie jak stosunek pracy, działalność gospodarcza, przychody z nieruchomości, papierów wartościowych, akcji i inne. Konkludując, nieosiąganie przychodów z tych źródeł na terytorium RP pozwoli wykluczyć posiadanie na jej terenie centrum interesów gospodarczych. Aby więc skutecznie utracić polską rezydencję podatkową, najlepiej „odciąć” wszelkie przychody mogące wskazywać jako źródło pochodzenia Polskę.

Podobne rozróżnienie stosuje ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych (u.p.d.o.p.). Osoby prawne, spółki kapitałowe w organizacji, niektóre jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej i inne podmioty wymienione w ustawie podlegają obowiązkowi podatkowemu:

– nieograniczonemu (a więc od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania): jeśli mają siedzibę lub zarząd na terytorium RP;

– ograniczonemu (czyli tylko od dochodów, które osiągają na terytorium RP): jeśli nie mają siedziby lub zarządu w Polsce.

Międzynarodowe wskazania

Wzorem dla polskiego ustawodawcy były międzynarodowe umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a przede wszystkim Konwencja Modelowa OECD w tej sprawie. W art. 4 ust. 2 Konwencja wyjaśnia, co decyduje o tak istotnym dla określenia rezydencji podatkowej miejscu zamieszkania: „osobę uważa się za mającą miejsce zamieszkania w tym państwie, w którym ma ona stałe ognisko domowe; jeżeli ma ona stałe ognisko domowe w obu umawiających się państwach, to uważa się ją za mającą miejsce zamieszkania w tym państwie, z którym ma ona ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze”.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w komentarzu do art. 4 Konwencji precyzuje, że pojęcie powiązań osobistych i gospodarczych definiują zarówno powiązania osobiste, jak i ekonomiczne, stosunki rodzinne i towarzyskie, zatrudnienie, działalność polityczna i kulturalna, a także miejsce prowadzonej działalności gospodarczej i miejsce, z którego dana osoba zarządza swoim majątkiem.

Zmiana centrum interesów życiowych

Komentarz OECD wskazuje, co zrobić, aby ograniczyć do minimum ryzyko zakwestionowania przez organy podatkowe faktu zmiany rezydencji. Mówiąc w skrócie, należy wykonać jak najwięcej czynności, które potwierdzą zmianę ośrodka interesów życiowych. Czynnościami tymi są przede wszystkim:

– zmiana miejsca zamieszkania, np. poprzez zakup lub wynajem nieruchomości w kraju nowej rezydencji podatkowej;

– sprzedaż ruchomości lub przerejestrowanie jej do kraju nowej rezydencji (np. w przypadku auta);

– rezygnacja z przynależności do partii politycznych, organizacji, stowarzyszeń, klubów (także sportowych) oraz zakładów opieki zdrowotnej;

– rozwiązanie stosunków pracy i wygaszenie bądź przeniesienie ich źródeł do kraju nowej rezydencji podatkowej.

Co do zasady posiadanie nieruchomości, a nawet uzyskiwanie z niej dochodów (np. z tytułu najmu), nie przekreśla szans na utratę polskiej rezydencji podatkowej. Po prostu zyski czerpane w ten sposób będą zgodnie z art. 3.2a u.p.d.o.f. podlegać ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce. Potwierdza to stanowisko organów skarbowych, wyrażone m.in. w interpretacji indywidualnej Izby Skarbowej w Warszawie z dnia 17 grudnia 2015 r.: „Zgodnie z utrwalonym stanowiskiem organów podatkowych, osoba, która posiada w Polsce nieruchomość, ale na stałe przebywa za granicą nie jest polskim rezydentem podatkowym” (IPPB1/4511-1032/15-4/AM).

Ta sama interpretacja potwierdza, że również posiadanie rachunku bankowego w Polsce nie prowadzi automatycznie do uznania, iż dana osoba fizyczna jest objęta nieograniczonym obowiązkiem podatkowym.

Siła certyfikatu

Jako że zgodnie z art. 17 § 1 Ordynacji podatkowej właściwość miejscową organów podatkowych ustala się według miejsca zamieszkania albo adresu siedziby podatnika, dobrze, jeżeli jesteśmy w stanie sami udowodnić swoją rezydencję, a nie musimy polegać na ustaleniach organów państwowych. Niezwykle pomocne będzie dla nas uzyskanie certyfikatu rezydencji danego państwa – szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę utartą już praktykę, stosowaną przez organy podatkowe, którą potwierdza choćby interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia 29 maja 2017 r.: „Certyfikatu rezydencji nie może zastąpić inny dowód. Jak wskazuje liczne orzecznictwo, certyfikat stanowi środek dowodowy (wyłączny) posiadania rezydencji podatkowej w określonym kraju” (0114-KDIP3-3.4011.115.2017.1.JM).

Definicja certyfikatu wyrażona jest wprost w art. 5a pkt 21 u.p.d.o.f. Zgodnie z nią certyfikat to zaświadczenie o miejscu zamieszkania podatnika dla celów podatkowych wydane przez właściwy organ administracji podatkowej państwa miejsca zamieszkania podatnika.

Posiadanie certyfikatu przez podatnika zmusza organ podatkowy do stosowania się do umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, której stroną obok Polski jest państwo rezydencji potwierdzonej certyfikatem. Tak stwierdza Izba Skarbowa w Warszawie. Zgodnie z jej interpretacją z dnia 8 stycznia 2016 r., certyfikat stanowiący dowód na posiadanie rezydencji podatkowej w określonym kraju umożliwia płatnikowi zastosowanie postanowień stosownej umowy w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu (IPPB4/4511-1237/15-2/JK3).

Jak najwięcej dowodów

Poszczególne przypadki rozpatruje się na podstawie indywidualnych interpretacji organów podatkowych. Ważne jest więc, by te organy miały jak najmniej argumentów przemawiających za przypisaniem podatnikowi polskiej rezydencji podatkowej i by sam podatnik uzbroił się w silne dowody potwierdzające posiadanie rezydencji w innym państwie. Wówczas nawet niekorzystne zapisy krajowych ustaw podatkowych nie będą miały zastosowania wobec postanowień umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Taką interpretację przyjęła m.in. Izba Skarbowa w Katowicach w sprawie obywatela Holandii zamieszkującego na terenie Polski. Mimo że jego jedynym źródłem przychodu była holenderska emerytura, to bank w Polsce, na którego rachunek wpływało świadczenie, pobrał pieniądze tytułem zaliczki na podatek. Choć Holender posiadał na terytorium RP miejsce zamieszkania, a nawet zameldowania, to organ uznał, że nie podlega on nieograniczonemu, a jedynie ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, gdyż jego centrum interesów osobistych i gospodarczych znajduje się w Holandii. Opodatkowaniu podlegać będą tylko przychody osiągane przez niego w Polsce, co wyłącza holenderskie świadczenie emerytalne. Swoją indywidulną interpretację organ oparł o polsko-holenderską umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, ponieważ, jak wskazał urząd, „Wnioskodawca utrzymuje ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze w Holandii. Zatem Wnioskodawca dla celów podatkowych posiada miejsce zamieszkania na terytorium Holandii” (IBPB-2-1/4511-29/15/MCZ).

Korzystna rezydencja podatkowa Malty

Warto rozważyć zmianę rezydencji podatkowej na rezydencję Malty. Oferuje ona cztery rodzaje rezydencji: temporary residence, ordinary residence, long-term residence i permanent residence. Najatrakcyjniejsza ze względów podatkowych jest druga z nich, czyli tzw. rezydencja zwykła. Jej główne zalety to:

– opodatkowanie, co do zasady, tylko dochodów uzyskanych na terenie Malty;

– zyski kapitałowe (np. dywidendy) otrzymane przez rezydentów, których źródło pochodzenia położone jest poza Maltą, nie są obłożone jakimkolwiek ciężarem podatkowym;

– po rezygnacji z rezydencji podatkowej rezydent ma prawo do wszelkich dochodów uzyskanych na Malcie, także ze sprzedaży nieruchomości.

Co do zasady podatek dochodowy od osób prawnych wynosi na Malcie 35%, ale z uwagi na obowiązujący tam system tzw. pełnej refundacji (pełnego przypisania) efektywna stawka opodatkowania CIT spółek może wynosić zaledwie ok. 5%.

Rezydencja podatkowa Malty jest korzystna także w świetle interpretacji wydanych przez polskie organy skarbowe dotyczących spółek maltańskich, których udziałowcami są polscy przedsiębiorcy. Dla przykładu Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy w interpretacji z 10 marca 2016 r. (ITPB4/4511-648/15/KW) wskazał, że: „(…) dochody (…) uzyskiwane przez Wnioskodawcę z tytułu uczestnictwa w spółce osobowej z siedzibą na terytorium Malty, stanowić będą dla niego dochody uzyskiwane poprzez położony na terytorium Malty zakład (…). Jednocześnie, w celu eliminacji podwójnego opodatkowania (…) dochody uzyskiwane przez Wnioskodawcę ze spółki osobowej z siedzibą na Malcie będą w Polsce zwolnione z opodatkowania zarówno na etapie ich powstania, podziału, jak i faktycznej wypłaty Wnioskodawcy”.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Czy w Polsce potrzebne jest referendum dotyczące zakazu handlu w niedziele

W tej części Europy, do której należy Polska, jesteśmy osamotnieni z naszym niedawno wprowadzonym zakazem handlu w niedziele. Podobny był na Węgrzech, ale rząd po roku wycofał się, gdy okazało się, że mieszkańcy tego kraju chcą ogłoszenia referendum.

-Premier Mateusz Morawiecki uzasadniając wprowadzenie zakazu handlu w niedziele przywołał przykład krajów wysoko rozwiniętych, twierdząc, że Polska kopiuje te praktyki – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marek Tatała, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). – Jednak nie wszystkie kraje wysoko rozwinięte kopiują taki zakaz. W Wielkiej Brytanii sklepy są w niedziele otwarte, przy ograniczeniach godzinowych, a Dania czy Finlandia kilka lat temu zniosły scentralizowany całkowity zakaz.

Polska powinna porównywać się przede wszystkim z krajami średnio rozwiniętymi, z naszego regionu Europy, zwłaszcza z tymi, które w 2004 r. weszły do UE: – Żaden z tych krajów nie ma takiego zakazu jak Polska, a Węgry, w których społeczeństwo zaczęło protestować i zebrało podpisy o ogłoszenie referendum, wycofały się z tego zakazu.

Światowe rekordy omijają warszawską giełdę

Rok rozpoczął się bardzo mocno na światowych giełdach akcji. Po 11 zakończonych sesjach kontraktów na indeks S&P 500, aż 10 przyniosło zamknięcia na historycznych maksimach. Na GPW jest to słabiej odczuwane przez inwestorów.

Hossa na Wall Street trwa już dziewięć lat. – W Polsce jest to mniej odczuwalne, ale widzimy te wzrosty, po mieszanej końcówce 2017 roku – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Dlaczego inwestorzy z GPW mają znacznie mniejsze powody do radości? – Zaszkodziły nam zmiany w OFE i w strukturze inwestorów – komentuje ekspert. – Ale na niektórych indeksach jesteśmy już bardzo wysoko.

Jak długo ta sytuacja potrwa na giełdach? – Obecnie trendy są sprzyjające kupującym, ale tak długo tańczymy, jak długo gra nam orkiestra.

Bank BGŻ BNP Paribas zaprasza startupy z branży automotive i e-commerce

Bank BGŻ BNP Paribas szuka startupów oferujących rozwiązania ze świata motoryzacji i finansów. Eksperci Banku, jak co miesiąc, spotkają się z obiecującymi startupami w ramach tzw. Office Hours już 25 stycznia w Startberry ma warszawskiej Pradze.

– Tym razem szukamy rozwiązań umożliwiających sprawne połączenie świata motoryzacji i finansów. We współpracy z naszymi partnerami z sektora motoryzacyjnego chętnie spotkamy się ze startupami, które mogę nas wesprzeć m.in. w zbieraniu i konwersji leadów, prezentowaniu oferty kredytowej online w oparciu o zmienne oraz przeprowadzą klienta od wyboru nowego samochodu aż do zakupu przy pomocy różnych form finansowania. Liczymy również na zaskakujące propozycje dotyczące rynku samochodów używanych. Jak połączyć świat online (ofertę samochodów prezentowaną na stronie internetowej) ze światem fizycznym, by dzięki temu kupić jednym „kliknięciem” wymarzony samochód w dogodnym miejscu na atrakcyjnych warunkach finansowych) – mówi Paweł Kopeć, dyrektor Zarządzający Pionu Sprzedaży Automotive Banku BGŻ BNP Paribas.

Podobnie, jak w przypadku startupów z sektora Agro, HR czy PSD2 Bank BGŻ BNP Paribas poszukuje firm już z pierwszymi wdrożeniami. Wybrane startupy zostaną zaproszone do współpracy w ramach pilotażu, podczas którego proponowane rozwiązania zostaną przetestowane w specjalnie przygotowanym do tego środowisku. Najlepsze mają szansę na wdrożenie. Pierwsze efekty współpracy ze startupami Bank BGŻ BNP Paribas ogłosił na początku grudnia 2017 r. podczas jednego z najważniejszych wydarzeń w Europie z branży fintech – Impact Fintech’17 w Katowicach. Wówczas Bank oficjalnie rozpoczął współpracę z poznańską NuDelta, oferującą m.in. automatyczne rozpoznawanie i wykrywanie treści dokumentów. Dzięki nawiązanej współpracy z NuDelta, Bank BGŻ BNP Paribas może pochwalić się unikalną technologią z zakresu OCR (rozpoznanie tekstu w dokumentach), wzbogacającą ofertę Banku w obszarze małych i średnich przedsiębiorstw.

Jeszcze w styczniu planowana jest premiera kolejnej współpracy między Bankiem BGŻ BNP Paribas, a jedną z młodych polskich firm technologicznych.

Startupy, które chciałyby wziąć udział w tym wydarzeniu proszone są o przesyłanie zgłoszeń do 22 stycznia br. na adres: [email protected]

Strategia dla tworzyw sztucznych UE

Komisja Europejska po wielu konsultacjach oraz poprawkach opublikowała Strategię dla Tworzyw Sztucznych. Ma to ścisły związek z przyjęciem przez UE planu Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, gdzie tworzywa zostały uznane za kluczowy priorytet do działania. W planie GOZ unia zobowiązała się do przygotowania strategii dotyczącej wyzwań stawianych przez tworzywa sztuczne w całym łańcuchu wartości biorąc pod uwagę ich pełny cykl życia. W 2017 r. Komisja potwierdziła, że skoncentruje się na zagadnieniu produkcji i użycia tworzyw sztucznych i dąży do tego, aby do 2030 roku wszystkie opakowania z tworzyw sztucznych nadawały się do recyklingu. Strategia przedstawia kluczowe zobowiązania do działania na poziomie UE. Jednak sektor prywatny, wraz z władzami krajowymi i regionalnymi, miastami i obywatelami, również będzie musiał się zmobilizować. Podobnie zaangażowanie międzynarodowe będzie konieczne, aby napędzać zmiany poza granicami Europy. Dzięki zdecydowanym i wspólnym wysiłkom Europa może przekształcić wyzwania w szanse i dać przykład zdecydowanym działaniom na poziomie globalnym. UE dostrzega unikalne walory tworzyw sztucznych, które są tanie, lekkie, uniwersalne w użyciu i nie ma wątpliwości, że ich wykorzystanie będzie wzrastać. Wynika to nie tylko z faktu, że właśnie one w głównym stopniu przyczyniają się do ograniczenia emisji CO2 przez zwiększone wykorzystanie w samochodach, samolotach, czy jako materiał do ocieplenia domów. Tworzywa także pomagają w ograniczaniu strat żywności oraz w połączeniu z drukiem 3D mogą wpłynąć na ratowanie życia ludzkiego umożliwiając postęp w medycynie. Jednakże należy zminimalizować ich wpływ na środowisko, czemu mają służyć podstawowe zasady gospodarki o obiegu zamkniętym. Poniżej tekst komunikatu Komisji Europejskiej wraz z załącznikiem.

Zarabiamy jak nigdy: rekordowe płace w Polsce!

Polacy zarabiają najwięcej w historii. Przeciętne wynagrodzenie w grudniu osiągnęło rekordowy poziom niemal 5 tys. zł brutto. A końca wzrostu płac jeszcze nie widać – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

4973,73 zł – oto średnia grudniowa pensja w Polsce, wg opublikowanych dziś danych GUS. W skali roku oznacza to wzrost wysokości płac o 7,3 proc. Zarobki w Polsce są teraz najwyższe od denominacji złotego w 1995 r. Kolejna dobra wiadomość: poprawiający się stan polskiej gospodarki, a także sytuacja na rynku pracy sugerują, że płace nadal będą szybko rosły.

Sytuacja wewnętrzna się poprawia…

Przez kilka miesięcy z rzędu płace rosły w tempie od 6 do 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Choć miesięczne dane GUS pokazują wynagrodzenie brutto dla przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób, a dane są średnią a nie medianą (duże miasta jak Warszawa zawyżają średnią), trend wzrostowy przenosi się na cały rynek pracy.

To efekt poprawiającej się w ostatnich kwartałach kondycji polskiej gospodarki. Wzrost gospodarczy osiągnął pod koniec ub.r. blisko 5 proc. I choć napędzany był głównie przez konsumpcję, ryzyko znacznego spadku tempa rozwoju gospodarki w kolejnym roku jest niewielkie. W 2018 r. najprawdopodobniej będziemy obserwować znaczny wzrost inwestycji, co powinno w dalszym ciągu wspierać wzrost PKB, a także pozytywnie oddziaływać na rynek pracy.

Presję na wzrost płac wywołuje także sytuacja na rynku pracy. Malejące praktycznie z miesiąca na miesiąc bezrobocie, przy rosnącej liczbie miejsc pracy, powoduje, że coraz ciężej pracodawcom znaleźć odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Stąd muszą oferować wyższe wynagrodzenia. NBP szacuje, że w tym oraz w przyszłym roku wynagrodzenia Polaków wzrosną ok. 6,5 proc. Niewykluczone jednak, że będzie jeszcze lepiej.

Dobrym przykładem mogą być Czechy oraz Węgry. Sytuacja pracownika u naszych sąsiadów z południa wygląda nawet korzystniej niż w Polsce. Płace rosną w podobnym, wysokim tempie, ale przy jeszcze niższej stopie bezrobocia. Według danych Eurostatu, jest ona najniższa w całej Unii Europejskiej i wyniosła 2,5 proc. w listopadzie (w Polsce 4,5 proc.). Czechom brakuje rąk do pracy i dlatego zachęcają m.in. Polaków wysokim wynagrodzeniem i benefitami pozapłacowymi. Z kolei na Węgrzech płace według ostatnich danych Eurostatu rosły w tempie 12,9 proc. r/r, a bezrobocie w listopadzie było na poziomie jedynie 4 proc. Widać więc, że w wiodących krajach naszego regionu sytuacja dla pracowników mocno się poprawia.

…zewnętrzna także. Będzie lepiej!

Tak wysokie tempo wzrostu płac w Polsce nie byłoby możliwe bez zdecydowanej poprawy kondycji największych gospodarek w Europie. Napływające dane makroekonomiczne nie wskazują, by trend ten miał się odwrócić. Wręcz przeciwnie! Poprawiająca się sytuacja w kraju i zagranicą sprawia, że w kolejnych miesiącach Polacy są skazani na podwyżki płac w wysokim tempie. I chociaż grudniowe dane zwykle zaburzają jednorazowe nagrody i premie, już niedługo przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach może przekraczać 5 tys. zł przez większość roku.

Komentarz eksperta odnośnie konferencji w Sejmie – ochrona danych osobowych

Komentarz eksperta odnośnie zmian przepisów o ochronie danych osobowych

Maciej Kaczmarski ODO 24
Maciej Kaczmarski, Prezes zarządu, ODO 24.

15 stycznia 2018 r. w Sejmie odbyła się konferencja dotycząca projektu ustawy o ochronie danych osobowych. Przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji odnieśli się do wielu zasugerowanych w trybie konsultacji społecznych poprawek, jednocześnie rozwiewając wątpliwości dotyczących kształtu nowej ustawy. Dodatkowo na spotkaniu padła ważna informacja dotycząca terminu skierowania ustawy do Sejmu – ma być ona gotowa w przeciągu dwóch miesięcy.

Inspektor Ochrony Danych

Główne wątpliwości w prezentowanym projekcie ustawy budziła kwestia powołania inspektora ochrony danych. Zdaniem wielu osób zgromadzonych na sali ograniczenie formy powołania IOD’a jedynie do formy elektronicznego wniosku jest zbyt wąska i poniekąd dyskryminuje osoby niepełnosprawne nie mogące skorzystać z komputera.

Ministerstwo Cyfryzacji w odpowiedzi stwierdziło, iż nowa forma pozwoli lepiej zarządzać zgłoszeniami, zwłaszcza, że można ich dokonać również za pomocą darmowego profilu zaufanego. W planach Ministerstwa Cyfryzacji jest także wprowadzenie dodatkowego systemu pozwalającego zarejestrować IOD’a. Ponadto w ustawie ma zostać dodany przepis, który wprost wskaże możliwość zgłoszenia IOD’a za pomocą pełnomocnika, co będzie dużym ułatwieniem dla osób niepełnosprawnych.

Warto również wspomnieć, iż do zawiadomienia nie mają zastosowania przepisy kpa, gdyż nie zapada w tym procesie żadna decyzja administracyjna.

Sprawy związane z postepowaniem przed Urzędem Ochrony Danych Osobowych (UODO)

Bardzo istotną zmianą jest zrezygnowanie z nadawania decyzjom Prezesa UODO rygoru natychmiastowej wykonalności, samo postępowanie ma zostać jednak w dalszym ciągu jednoinstancyjne. Ma ono mieć kształt audytu. Wiele wątpliwości budził brak wyznaczonych ram czasowych w jakich kontrolerzy mogą przeprowadzać swoje czynności w siedzibie administratora danych osobowych, niemniej mają one zostać ustalone i uregulowane w ustawie.

Bez zmian pozostaje wysokość kar dla administracji publicznej. Zdaniem Ministerstwa Cyfryzacji w sektorze państwowym kara pochodzi ze środków publicznych stąd też zmiana jej wysokości byłaby zabiegiem pozornym. Warto jednak wspomnieć, że na organy administracji nałożony zostanie obowiązek sprawozdawczy z wykonywania decyzji Prezesa UODO.

Z projektu ustawy usunięto art. 76 nadający Prezesowi UODO możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub innego przewidzianego prawem, przeciwko osobom winnym uchybień związanych z ochroną danych osobowych. Prawodawca również zrezygnował z możliwości samowolnego decydowania przez Prezesa UODO o tym czy dana informacja pozyskana w trakcie postepowania jest tajemnicą przedsiębiorstwa.

Warunki wyrażenia zgody przez dziecko w przypadku usług społeczeństwa informacyjnego.

Zgodnie z założeniami projektu wiek dziecka w przypadku oferowaniu mu usług społeczeństwa informacyjnego, bez potrzeby wyrażania zgody jego opiekuna prawnego pozostaje dalej ustanowiony na  13 lat.  Ministerstwo Cyfryzacji uzasadnia powyższe rozwiązanie faktem, iż większość państw członkowskich Unii Europejskiej przyjęło podobną klasyfikacje wiekową. Dodatkowo za powyższym rozwiązaniem przemawia też  zapewnienie spójności z przepisami kodeksu cywilnego.

Warto zauważyć, że problematyczne staje się, w tym wypadku odebranie zgody od opiekuna dziecka. Podczas konferencji dr Maciej Kawecki zaproponował następujące sposoby odebrania takiej zgody:

  1. a) zastrzeżenie na danym portalu internetowym wskazujące, że zgodę może wyrazić tylko osoba dorosła;
  2. b) uwierzytelnianie konta dziecka za pomocą konta osoby dorosłej, zastosowanie mechanizmu kont połączonych;
  3. c) uwierzytelnianie konta za pomocą przelewów internetowych opiewających na symboliczne sumy (np. w wysokości 1 gr) z konta opiekuna dziecka;
  4. d) kontakt z rodzicem np. za pomocą rozmowy telefonicznej.

Powyższy przepis ma wyłącznie zastosowanie w przypadkach gdy podstawą przetwarzania danych osobowych dziecka jest zgoda. Przykładowo rejestracja na portalu z grami internetowymi, zakup gry wideo czy utworzenia konta na stronie świadczącej usługi VOD odbywa się na podstawie umowy, w związku z czym dane rozwiązania nie mają tu zastosowania. Omawiany przepis ma przeciwdziałać głównie kwestią związanym z kierowaniem treści marketingowych do najmłodszych, gdyż są oni na nie najbardziej podatni, oraz uregulować przetwarzanie danych dzieci przez portale społecznościowe.

Certyfikacja i podmiot akredytujący

Podmiotem certyfikującym nie będzie już tylko UODO. Ministerstwo Cyfryzacji dopuszcza możliwość dopuszczenia do wydawania certyfikatów również  podmiotom z sektora prywatnego. W związku z powyższym ma powstać odpowiednia procedura. Co więcej, podmiotem akredytującym będzie Polskie Centrum Akredytacji. Opłata za certyfikację pozostaje niezmienna tj. ma stanowić trzykrotność średniego wynagrodzenia – ok. 12 tys. złotych. Powyższa opłata ma być pobierana przy składaniu wniosku.

Podsumowanie

Powyższe przykłady wskazują, że Ministerstwo Cyfryzacji stara się w dużym stopniu uwzględniać poprawki nanoszone w trybie konsultacji społecznych, co zapewnia dużą transparentność „nowej” ustawy o ochronie danych osobowych, co zapewni ułatwienia w zakresie interpretacji jej przepisów kiedy wejdzie ona już do obrotu prawnego.

Problemy na kryptowalutach. Stopy procentowe w Kanadzie w górę

Ostatnie dwa dni to wyraźny odwrót inwestorów od kryptowalut. W dół idzie nie tylko bitcoin ale prawie cały rynek. Dzisiaj najprawdopodobniej zobaczymy podwyżkę stóp procentowych w Kanadzie.

Problemy na kryptowalutach

Jeszcze miesiąc temu bitcoin niemalże przebijał 20 000 USD. Co więcej na niektórych giełdach m. in. w Korei Południowej zawarto transakcje powyżej tego kursu. Dzisiaj sytuacja jest diametralnie inna. Bitcoin w ostatnich godzinach dwukrotnie atakował poziom 10 000 dolarów. Tylko wczoraj stracił na wartości ponad 20%. Powodem strachu jest regulowanie tego rynku w poszczególnych krajach. Na razie są to głównie Chiny i Korea Południowa, które to w świecie kryptowalut znaczą nieproporcjonalnie więcej niż w realnym. Drugi temat, który wraca niczym bumerang to wpływ kontraktów terminowych na bitcoina. Biorąc pod uwagę obroty na tym instrumencie ciężko winić go za bardzo istotny element. Problemem jest jednak fakt, że ostatnie duże wzrosty miały miejsce tuż przed otwarciem rynku kontraktów i od tego czasu spadki sięgnęły już niemal 50%.

Podwyżka stóp procentowych w Kanadzie

Dzisiaj najprawdopodobniej dojdzie do podwyżki stóp procentowych w Kanadzie. Posiedzenie Królewskiego Banku Kanady powinno wydać decyzję o godzinie 16:00. Podwyżka zdaniem analityków ma być odpowiedzią na grudniowy wzrost w USA. Ze względu na bliskość obydwóch gospodarek jest bardzo prawdopodobne, że Kanada będzie podobnie jak w przyszłości synchronizować politykę monetarną z większym sąsiadem. Gdyby nie doszło jednak do podwyżki stóp procentowych można spodziewać się istotnych spadków na dolarze kanadyjskim.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Polska – przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie,
  • 15:15 – USA – produkcja przemysłowa,
  • 16:00 – Kanada – decyzja Banku Kanady w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Rynek czeka na impulsy

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk

Ubiegły dzień przyniósł kilka odczytów inflacji oraz „plotki” z EBC. Ostatecznie jednak główne pary walutowe po 24 godzinach niemal nie zmieniły swoich poziomów.

Pomimo podwyższonej zmienności w ciągu dnia, złoty w relacji do głównych walut zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie. Wczorajszy odczyt inflacji bazowej w kraju był minimalnie wyższy od oczekiwań. Bazowa dynamika cen w grudniu wyniosła 0,9% rok do roku, a nie 0,84%, jak szacował konsensus ekonomistów. Nie oznacza to jednak ożywienia – od marca 2014 r. inflacja bazowa w Polsce nie przekroczyła poziomu 1% r/r, a od połowy 2017 r. jest praktycznie płaska.  Dane utwierdzają nas w przekonaniu, że RPP w ciągu najbliższych kilku kwartałów nie podniesie stóp procentowych. Informacja o inflacji jest istotna, nie wywołała jednak dużej reakcji PLN. Cena polskiej waluty kształtowała się przede wszystkim w zależności od zmian na szerokim rynku.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

Kurs EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,17-4,19. Przesunięcie rynkowych oczekiwań wobec podwyżek stóp procentowych w strefie euro z połowy 2019 r. na koniec 2018 r. wzmacniało euro w ostatnich dniach, inwestorów zachęcały również optymistyczne komentarze części, bardziej jastrzębich członków banku centralnego. Widać to było chociażby po wzroście długich pozycji na EUR, których wartość pobiła kolejny rekord. Siła euro nie leży jednak w interesie EBC, którego głównym celem w tym momencie jest wspieranie inflacji. Źródła zbliżone do banku centralnego podały wczoraj, że podczas spotkania w przyszłym tygodniu Bank nie zmieni retoryki w kwestii prowadzonego skupu aktywów – być może “plotki” z EBC miały na celu ostudzenie rynkowych oczekiwań. Dzisiejsza rewizja danych inflacyjnych za grudzień nie pokazała żadnych zmian w stosunku do wcześniejszych szacunków. Inflacja CPI w grudniu rosła o 1,4% r/r, bazowa dynamika cen wynosiła z kolei 0,9% rocznie.

Kurs GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,68-4,71. Zgodnie z oczekiwaniami inflacja CPI spadła z poziomu 3,1% w listopadzie do 3% rocznie w grudniu. Inflacja bazowa zaliczyła nieco głębszy spadek – z poziomu 2,7% do 2,5% rocznie (wobec oczekiwanych 2,6% rocznie). Na plus zaskoczyła natomiast inflacja producentów, wskaźnik wyprzedzający.

Kurs USD

Kurs USD/PLN we wtorek umocnił się o 0,1%, wahając się w widełkach 3,40-3,42. Amerykańska waluta zyskiwała wczoraj w relacji do głównych walut w pierwszej połowie dnia, traciła z kolei głównie w trakcie amerykańskiej sesji. Nie poznaliśmy żadnych istotnych danych gospodarczych ze Stanów Zjednoczonych, dosyć ciekawa informacja nadeszła jednak z Chin. Jedna z kluczowych agencji ratingowych Państwa Środka (Dagong) obniżyła wczoraj ocenę wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych z poziomu A- do BBB+, jako powód decyzji cytując reformę podatkową w USA oraz klimat polityczny. Według chińskiej agencji, w obecnej chwili wiarygodność kredytowa USA jest niższa niż wiarygodność Polski.

Dzisiejszy dzień nie przyniesie istotnych danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy prawdopodobnie skupią uwagę na decyzji Banku Kanady, który podczas dzisiejszego posiedzenia może podnieść stopy procentowe po raz trzeci w bieżącym (rozpoczętym w lipcu ubiegłego roku) cyklu normalizacji polityki pieniężnej.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 12:45 – przemawia Michael Saunders z Banku Anglii
  • 14:00 – płace w sektorze korporacyjnym i wzrost zatrudnienia w Polsce w grudniu
  • 15:15 – dynamika produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych w grudniu
  • 16:00 – decyzja w sprawie stóp procentowych Banku Kanady
  • 21:00/23:00 – przemówienia członków FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Przegląd rynku walutowego i prognoza na 2018 rok

Ubiegły rok przyniósł istotne zmiany na globalnych rynkach finansowych, które nie ominęły rynku walutowego. Kluczową rolę dla kształtowania się kursów walut odgrywały przede wszystkim oczekiwania wobec decyzji – a także same decyzje – globalnych banków centralnych. Istotne znaczenie miała również polityka. Czy podobne trendy będą rządziły rynkiem walutowym w 2018 roku?

Prawdopodobnie dwoma najbardziej znaczącymi zjawiskami na rynku walutowym w 2017 roku było umocnienie euro i silna wyprzedaż dolara amerykańskiego w stosunku do każdej innej waluty G10.

Euro będzie słabsze

Na przestrzeni roku wspólna waluta zyskała około 15% w relacji do dolara amerykańskiego – tym samym była najsilniejszą walutą G10. Obawy przed zwycięstwem w europejskich wyborach partii eurosceptycznych nie ziściły się. Hiszpania zdołała stłumić separatystyczne ruchy w Katalonii, a w holenderskich wyborach parlamentarnych zagłosowano za utrzymaniem status quo. Rynek pozytywnie zareagował również na wybór Emmanuela Macrona na prezydenta Francji.

W tym roku polityka w Europie również będzie miała pewne znaczenie. W marcu do urn wyborczych pójdą Włosi. Z kolei Angela Merkel kontynuuje prace na rzecz utworzenia rządu koalicyjnego w Niemczech.

Aktywność gospodarcza w strefie euro w drugiej połowie ubiegłego roku pokazała silne ożywienie. Gospodarki strefy euro rosły w tempie, które przekroczyło nawet najbardziej optymistyczne oczekiwania. W związku z poprawą sytuacji w europejskich gospodarkach, inwestorzy utwierdzają się w przekonaniu, że Europejski Bank Centralny jeszcze w tym roku zakończy program luzowania ilościowego (QE). Podczas październikowego posiedzenia EBC został on wydłużony do września 2018 r. Bank jednak podkreślił, że wygaszenie programu QE nie oznacza rychłych podwyżek stóp procentowych.

Opóźnienie podwyżek stóp procentowych w kontekście niskiej inflacji, przy wysokich oczekiwaniach rynku, w naszej opinii powinno przełożyć się na słabość wspólnej waluty w dalszej części roku.

Czas podwyżek stóp procentowych w USA

Dolar zaliczył trudny rok, pomimo tego, iż Rezerwa Federalna trzy razy podniosła stopy procentowe. Amerykańska waluta straciła ponad 10% w relacji do głównych walut (Wykres 1), charakteryzując się również wyjątkową słabością w parze z bardzo silnym PLN.

Wykres 1: Indeks USD (styczeń ‘17 – styczeń ‘18)

prognozy walutowe 2018Źródło: Thomson Reuters Datastream Data: 17/01/2018

Podczas grudniowego spotkania banku centralnego, członkowie Rezerwy Federalnej optymistycznie wypowiadali się o stanie amerykańskiej gospodarki. Biorąc pod uwagę dane makroekonomiczne i wypowiedzi członków FOMC, rezygnacja z kontynuacji normalizacji polityki monetarnej wydaje się nierealistyczna.  Inflacja bazowa w USA zbliża się do celu inflacyjnego, krajowy rynek pracy od dziesięciu lat znajduje się w fazie ożywienia i stale kreuje nowe miejsca pracy. Oprócz tego, przewiduje się, że reforma podatkowa Trumpa zapewni (wprawdzie umiarkowany) wzrost zarówno wydatków na konsumpcję, jak i inwestycje. Grudniowy „dot plot” FOMC pokazał, że członkowie Rezerwy Federalnej spodziewają się, że przed końcem roku dojdzie do trzech podwyżek stóp procentowych. My stawiamy na to, że na przestrzeni najbliższych dwunastu miesięcy dojdzie do trzech lub czterech podwyżek – ostatni wzrost inflacji bazowej wspiera nasz optymizm. Mamy wyraźnie wyższe oczekiwania niż rynki finansowe, które obecnie szacują prawdopodobieństwo dwóch lub więcej podwyżek przed końcem roku na 84%, trzech z kolei na 47%. Szanse na cztery podwyżki to około 13%. Spodziewamy się, że zbliżanie się oczekiwań rynku do oczekiwań FOMC powinno przyczynić się do aprecjacji dolara amerykańskiego. Powołanie Jerome’a ​​Powella na następnego przewodniczącego Fedu, który zastąpi ustępującą w lutym Janet Yellen, nie będzie miało jednak – naszym zdaniem – znaczącego wpływu ani na tempo, ani na terminy tegorocznych podwyżek.

Będą niespodzianki w Wielkiej Brytanii?

Przenosząc się do Wielkiej Brytanii: głównym zagrożeniem dla funta szterlinga nadal pozostaje przebieg negocjacji odnośnie Brexitu. Po katastrofalnym roku 2016, ubiegły rok przyniósł ustabilizowanie kursu GBP w relacji do głównych walut. Inwestorzy nieco bardziej optymistycznie zapatrują się na przyszłość negocjacji. Ostateczną datą zakończenia oficjalnych rozmów z UE ws. Brexitu jest marzec 2019 roku. Theresa May jest zdeterminowana, aby zakończyć negocjacje przed tym terminem. W związku z tym możliwe, że zgodzi się na „łagodniejsze” wyjście z Unii, niż wielu się obawiało. Niewykluczone, że Wielka Brytania na czas nieokreślony utrzyma dostęp do wspólnego rynku europejskiego.

Jesteśmy zdania, że rynek obecnie niedoszacowuje prawdopodobieństwa kolejnych podwyżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii. Naszym zdaniem, jeśli inflacja będzie utrzymywała się wyraźnie powyżej celu inflacyjnego (który obecnie wynosi 2%), Bank Anglii przed końcem roku powinien podnieść stopy procentowe. (Wykres 2).

Wykres 2: Inflacja w Wielkiej Brytanii (2013 – 2017)

Inflacja w Wielkiej BrytaniiŹródło: Thomson Reuters Datastream Data: 17/01/2018

Autorzy: Analitycy Ebury (Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk)

Raport EY i LinkedIn: Właściwi ludzie w niewłaściwym miejscu?

Raport EY oraz portalu LinkedIn pokazuje, że odpowiednie rozlokowanie talentów jest głównym motorem rozwoju przedsiębiorstw. Organizacje z najlepszym dopasowaniem talentów do rynków mają najwyższą wydajność i najwyższe zyski. Kraje z najlepszym dopasowaniem talentów do rynków mają najlepszą wydajność.

Z raportu przygotowanego przez EY oraz LinkedIn „Właściwi ludzie w niewłaściwym miejscu?” wynika, że organizacje mogą zwiększyć swoją efektywność poprzez strategiczne podejście do tego, gdzie, także w znaczeniu geograficznym, pracują ich najlepsi pracownicy. Niestety, wiele firm umieszcza swoje talenty na dojrzałych rynkach, zamiast w krajach, które dają szansę na szybszy wzrost i większe przychody.

 Eliza Skotnicka, starszy menedżer w zespole People Advisory Services w EY Polska
Eliza Skotnicka, starszy menedżer w zespole People Advisory Services w EY Polska

– Badanie pozwoliło określić możliwości, które daje organizacjom lepsze wykorzystanie talentów. To wyjątkowa i ważna wiedza. Pozwala pokazać, że przedsiębiorstwa, które odpowiednio łączą swoją światową strategię zarządzania talentami z globalnymi możliwościami rynkowymi, biorąc także pod uwagę kompleksowe zarządzanie talentami oraz ich mobilność, mogą osiągać znaczące sukcesy w zwiększaniu wydajności i rentowności. Dostosowanie talentów do rynków pozwoli firmom, które teraz są z tyłu, osiągnąć pożądany rozwój. Wystarczy skoncentrowanie się na bardziej strategicznym podejściu do pracowników i planowaniu talentów – mówi Eliza Skotnicka, starszy menedżer w zespole People Advisory Services w EY Polska. – Gospodarki, które obdarzą wsparciem w internacjonalizacji lokalne przedsiębiorstwa mogą osiągnąć wyższe poziomy produktywności i wzrostu gospodarczego – dodaje.

Dlaczego warto dopasować talenty do rynków?

Raport EY pokazuje, że np. w sektorze farmaceutycznym lepsze o 10% dopasowanie talentów do rynków może zwiększyć roczne zyski o 77 mln USD (wyliczenie w oparciu o dane dla 71 firm farmaceutycznych). Dla tych przedsiębiorstw zmiana ze średniego, rynkowego dopasowania talentów do lokalizacji na najlepsze dopasowanie oznaczałaby 690 mln USD więcej rocznych zysków.

W branży motoryzacyjnej organizacje najlepiej dopasowujące talenty do rynków zazwyczaj mają wzrost przychodów o 15 punktów procentowych większy niż firmy, które robią to najgorzej. W sektorze odzieżowym ta różnica wynosi 9 punktów procentowych.

Organizacje, które stopniowo polepszają dopasowanie swoich talentów do rynków, szybciej się rozwijają. Firmy, które najlepiej poprawiają to dopasowanie, w latach 2013-2016 miały wzrost zysków średnio o 7,8 punktu procentowego większy niż przedsiębiorstwa z najniższego kwartylu. Badanie EY pokazuje, że w tym czasie sektor ubezpieczeniowy miał najlepszą poprawę dopasowania talentów do rynków i średnio 29 punktów procentowych większy wzrost zysków. Do czołówki należy także sektor bankowy ze wzrostem zysków wynoszącym 11 punktów procentowych więcej niż firmy znajdujące się na samym dole skali.

Najlepsze kraje

Wiele firm ma tendencję do zatrudniania najlepszych pracowników w swoich głównych siedzibach lub tradycyjnych lokalizacjach. Jednocześnie nie podejmują one działań, które pozwoliłyby na budowanie i wzrost talentów w krajach, gdzie są szanse na zwiększanie nie tylko obecnych, ale i przyszłych przychodów.

Wg raportu EY firmy amerykańskie mają najlepsze, proporcjonalne rozlokowanie talentów do kraju i znaczenia danego sektora gospodarki na globalnym rynku. Firmy mające główne siedziby w Irlandii, Japonii, Chinach oraz w Kanadzie także są powyżej globalnej średniej.

właściwi ludzie w pracyWyższa kadra kierownicza

Niestety, większość firm ma tendencję do utrzymywania talentów na wyższych stanowiskach kierowniczych w centrali lub na swoich tradycyjnych rynkach, zamiast w krajach, gdzie są możliwości osiągnięcia większych przychodów i szybszego wzrostu. EY obserwuje jednak nowy trend – rozlokowywania osób na wyższych stanowiskach, talentów z działów sprzedaży, marketingu i badań, w różnych miejscach świata. Niektórzy pełnią kluczowe funkcje, do tej pory niedoreprezentowane na ważnych rynkach.

Dane z sektora farmaceutycznego pokazują, że liczba dyrektorów i osób na wyższych stanowiskach jest nieproporcjonalnie większa na dojrzałych rynkach, takich jak USA, Hiszpania, Francja i Wielka Brytania, niż w krajach, gdzie są większe szanse na szybszy rozwój i wzrost przychodów.

Badanie EY dowodzi, że większa mobilność odpowiednich ludzi i przenoszenie ich do odpowiednich krajów jest ekonomiczną koniecznością. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę dojrzałe rynki, które nie gwarantują już szybkiego rozwoju, oraz panującą na nich stagflację wynagrodzeń. W dodatku pojawiające się nowe możliwości oraz mobilność pracowników są konfrontowane z narastającym protekcjonizmem. Sukces odniosą te organizacje, które skoncentrują się na innych rynkach i lepiej dopasują menedżerów, sprzedawców, pracowników marketingu czy rozwoju produktów do szans, jakie daje globalny rynek.

– Po erze offshoring’u (przenoszenia obszarów działalności do odległych lokalizacji zagranicznych, najczęściej powodowane niższym kosztem pracy) , near-shoring’u (przenoszenie obszarów działalności poza granice, ale w ramach tego samego regionu), right-sharing’u (lokalizowanie procesów w krajach i lokalizacjach, które zapewniają najlepszą kombinację kosztów i efektywności), w której priorytet kładziono na geograficzna optymalizację kosztową zasobów, przyszedł czas szukania przewagi konkurencyjnej poprzez growth-shoring, czyli lokowanie obszarów działalności powodowane koncentracją na wzroście przedsiębiorstw, rozumianym jako wzrost wartości dodanej i przychodów. Strategiczne zarządzanie talentami i ich mobilnością pozwala osiągać wyniki przynoszące zwroty z inwestycji. Aby móc je osiągnąć konieczne jest jednak patrzenie na sukces przedsiębiorstwa przez pryzmat globalnych, a nie tylko indywidualnych, lokalnych mierników sukcesu biznesowego (KPIs) mierzonych na poziomie krajowym – uważa Eliza Skotnicka.

O badaniu

EY przeanalizował 659 różnej wielkości organizacji z 11 sektorów gospodarki. Zagregowane dane dostarczył portal LinkedIn mający ponad 530 milionów użytkowników.

Global Risks Report 2018 – kolejny rok zwiększonej niepewności

Eksperci przygotowują się na kolejny rok zwiększonej niepewności – spośród 1000 respondentów, którzy wzięli udział w badaniu percepcji ryzyka 59% wskazuje na intensyfikację występowania zagrożeń, natomiast tylko 7% przewiduje ich spadek.

Pesymistyczne prognozy związane z sytuacją geopolityczną wpłynęły na opinie ekspertów, którzy spodziewają się wzrostu występowania konfliktów politycznych i gospodarczych (93%), a prawie 80% wskazuje na zagrożenie ryzykiem wojny z udziałem głównych mocarstw.

Podobnie jak w 2017 r., środowisko było zdecydowanie największym problemem ekspertów, którzy poproszeni o ustalenie priorytetów (pod względem prawdopodobieństwa i konsekwencji wystąpienia) w odniesieniu do wszystkich pięciu zagrożeń – ekstremalnych warunków pogodowych; utraty różnorodności biologicznej i załamania się ekosystemu; klęsk żywiołowych; katastrof ekologicznych spowodowanych przez człowieka oraz zmian klimatycznych. Wszystkie zajęły wysokie pozycje w obu rankingach, jednak ekstremalne zjawiska pogodowe są postrzegane jako najbardziej znaczące w tej grupie.

Zagrożenia cybernetyczne stają się coraz ważniejsze – cyberataki na dużą skalę zajmują obecnie trzecie miejsce pod względem prawdopodobieństwa wystąpienia, natomiast rosnąca zależność od technologii jest drugim najbardziej znaczącym czynnikiem kształtującym globalny krajobraz ryzyk w ciągu najbliższych 10 lat.

Ryzyka ekonomiczne nie zdominowały tegorocznego raportu, jednakże eksperci obawiają się, że poprawa globalnych stóp wzrostu PKB może prowadzić do zagrożeń strukturalnych w światowych systemach gospodarczych i finansowych. Nierówności zajmują trzecie miejsce wśród kluczowych ryzyk, a najczęściej wymienianym powiązaniem są niekorzystne konsekwencje postępu technologicznego i wysokiego bezrobocia lub niepełnego zatrudnienia.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska podsumowuje: „Tegoroczny raport dostarcza wielu informacji na temat dynamicznych zmian technologicznych i jednocześnie niepewności w sferze politycznej i geopolitycznej. Wskazuje również na trudności związane z nadążaniem za przyspieszającym tempem zmian. Rozwój technologiczny i upolitycznienie wielu obszarów potwierdzają, że istnieje potrzeba przewidywania zjawisk w szerokim zakresie – od praktyk biznesowych po globalne relacje pomiędzy państwami.

Ataki cybernetyczne wpływają na reputację przedsiębiorstw oraz osób odpowiedzialnych za zarządzanie ryzykiem w firmach. Konflikty geopolityczne przyczyniają się do wzrostu skali ich występowania. Ponadto, prawdopodobieństwo wystąpienia ataku cybernetycznego rośnie wraz ze wzrostem zależności firm od nowoczesnych technologii. Świadomość w zakresie zarządzania ryzykiem cybernetycznym w przedsiębiorstwach wzrasta, jednak cyber bezpieczeństwo wymaga ścisłej współpracy rządu z biznesem i ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania tym zagrożeniom.

W obliczu tych zmian może okazać się, że firmy będą potrzebować nowego podejścia do identyfikacji ryzyka i ustalania priorytetów, które powinny opierać się na gruntownej analizie zjawisk rynkowych i pozarynkowych w celu skuteczniejszego przewidywania i rozpoznania możliwości wystąpienia konkretnych zjawisk w przyszłości.”

W tegorocznej edycji Global Risks Report 2018 zostało także przedstawionych 10 scenariuszy, które stanowią punkt wyjścia do oceny potencjalnych zagrożeń w środowisku biznesowym:

  • Kryzys handlu: Wojny handlowe rosną w siłę.
  • Ponure żniwa: Klęski dotykające w tym samym czasie różne tereny zaopatrujące w żywność całe regiony, zagrażają stabilności globalnego systemu zaopatrzenia.
  • Splątana sieć:  Rozprzestrzeniająca się sztuczna inteligencja zagraża wydajności Internetu.
  • Kryzys handlu: Wojny handlowe rosną w siłę, co sprawia, że światowym organizacjom coraz trudniej jest odpowiednio i szybko reagować.
  • Wyłom w demokracji: Nowe fale populizmu zagrażają porządkowi społecznemu w dojrzałych demokracjach.
  • Całkowite wyniszczenie: Drony sterowane sztuczną inteligencją pilotują kutry rybackie zajmujące się nielegalnymi połowami na niekontrolowaną skalę.
  • Chaos gospodarczy: Kolejny kryzys finansowy narusza stabilność polityczną i wywołuje chaos.
  • Pogłębiające się nierówności: Bioinżynieria i substancje wzmacniające funkcje poznawcze tworzą przepaść pomiędzy „posiadającymi” i „nieposiadającymi”.
  • Brak jasnych reguł gry: Konflikty pomiędzy państwami mogą nasilać się w nieprzewidziany sposób, w związku z brakiem uzgodnionych zasad cyberwojennych.
  • Tożsamość geopolityczna: W obliczu zmian geopolitycznych tożsamość narodowa staje się coraz większym źródłem napięć wokół spornych granic.
  • Odgrodzenie: Cyberataki, protekcjonizm gospodarczy i rozbieżności regulacyjne prowadzą do zjawiska bałkanizacji Internetu.

Global Risks Report 2018 powstał we współpracy ze  Światowym Forum Ekonomicznym. Partnerami Strategicznymi Raportu są: Marsh & McLennan Companies oraz Zurich Insurance Group, a w gronie doradców znaleźli się: Oxford Martin School (Uniwersytet w Oxfordzie), Uniwersytet w Singapurze oraz the Wharton Risk Management and Decision Processes Center (Uniwersytet w Pensylwanii).