Bonair staje się Fellowmind

W obecnych realiach rynkowych konsumenci oczekują od swoich partnerów kompleksowego wsparcia w zakresie wdrażania rozwiązań dla biznesu. Dzięki integracji Bonair ze spółkami reprezentującymi grupę Fellowmind w Europie jesteśmy w stanie podejść do tematu cyfrowej transformacji wielopłaszczyznowo, odpowiadając na realne zapotrzebowanie. Organizacje z Polski, Danii, Finlandii, Holandii, Niemiec i Szwecji łączą siły, aby wspólnie realizować ambitną wizję i zostać europejskim liderem w obszarach aplikacji biznesowych, infrastruktury chmurowej, zarządzania oraz analityki danych, a także nowoczesnych standardów pracy. Od dziś Bonair staje się Fellowmind.

Z dumą patrzymy na to, co udało nam się osiągnąć do tej pory. Pragnąc rozszerzyć nasze usługi w obszarze cyfrowej transformacji, postanowiliśmy iść krok naprzód i pod wspólną marką działać wraz z pozostałymi organizacjami grupy Fellowmind. Jesteśmy pewni, że dzięki integracji zagwarantujemy naszym klientom płynne wejście w erę cyfrową. Pamiętamy przy tym, że sercem każdej organizacji są ludzie, bez których sukces cyfrowej transformacji nie będzie możliwy – mówi Daniel Olejniczak, Fellowmind Poland.

Połączenie wieloletniego doświadczenia, międzynarodowego zespołu oraz modułowych rozwiązań biznesowych pozwala skutecznie optymalizować koszty operacyjne, zwiększać zaangażowanie klientów, a także analizować i zarządzać danymi z pomocą sztucznej inteligencji. Wielowymiarowe spojrzenie na aspekt cyfryzacji i rozbudowanie oferty gwarantują wzmocnienie pozycji Fellowmind na rynku europejskim. Wiodący partner Microsoft Business Applications w regionie wkracza tym samym na ścieżkę dynamicznego rozwoju, która ma doprowadzić firmę do pozycji lidera w obszarze biznesowych aplikacji Microsoft w Europie.

Jestem niezmiernie dumny i zaszczycony, mogąc ogłosić rozpoczęcie działań pod wspólną marką Fellowmind. Korzystanie z możliwości oferowanych przez technologię wymaga współpracy. Chcemy, aby wzajemne wsparcie niezmiennie było fundamentem funkcjonowania Fellowmind. Dzięki temu dostrzegamy szerszy obraz, identyfikujemy możliwości i uwzględniamy różne wymiary technologii. Głęboko wierzymy, że połączenie naszych mocnych stron pozwala nam zagwarantować klientom holistyczną ofertę, a tym samym jeszcze skuteczniej wspierać ich biznes. Ostatecznie to indywidualne podejście do ludzi ma największe znaczenie – mówi Emiel Putman, CEO Fellowmind.

40% pracowników mikrofirm pracuje zdalnie. Home office przestaje być tylko benefitem

Coraz więcej wiemy na temat tego, jak zmieniły i wciąż zmieniają się warunki pracy w wyniku pandemii. Co można stwierdzić już teraz i czego można spodziewać się wkrótce?

Praca zdalna przed pandemią

Praca z domu lub innego dowolnego miejsca na świecie jest i będzie coraz bardziej powszechnym i akceptowanym rozwiązaniem stosowanym przez pracodawców. Jednak zanim nadszedł czas pandemii i związanych z nią ograniczeń, tzw. home office było raczej przywilejem oferowanym w formie benefitu. Wielu pracodawców, jak i pracowników preferowało pracę stacjonarną. Pracodawcom dawała ona większy poziom kontroli, z kolei pracownikom pozwalała łatwiej się organizować, motywować do pracy i otrzymywać wsparcie kolegów i koleżanek z organizacji. Czas pandemii całkowicie i nieodwracalnie zmienił naszą ocenę pracy zdalnej.

Wzrost zainteresowania alternatywną formą pracy

Coraz więcej firm wprowadza pracę zdalną jako obowiązującą możliwość wykonywania pracy. Ten proces nie jest taki sam dla wszystkich firm. Zależy od branży i wielkości organizacji. Według raportu przygotowanego przez Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej* najczęściej pracę zdalną wykonują pracownicy mikrofirm, a najrzadziej dużych organizacji.

Ciekawa jest natomiast dynamika zmian wprowadzania pracy zdalnej jako rozwiązania organizacyjnego. Poniższe zestawienie prezentuje, jak wygląda tendencja do wykonywania pracy zdalnej przez 5 dni w tygodniu w polskich przedsiębiorstwach różnej wielkości:

Okres Mikrofirma Mała firma Średnia firma Duża firma
Przed pandemią 24,7% 10,6% 11,6% 8,5%
W czasie pandemii 40,6% 30,2% 32,1% 30,0%
Plan po pandemii 27,3% 13,0% 14,2% 15,3%

*Opracowanie własne na podstawie Raportu Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej.

Jak widać, największa dynamika wzrostu pracy zdalnej jako alternatywnego świadczenia pracy przez pracownika zachodzi w dużych firmach, gdzie nastąpił prawie czterokrotny wzrost w czasie pandemii i planowany jest dwukrotny wzrost po pandemii. W mikrofirmach jest to prawie dwukrotny wzrost w czasie pandemii i niewielki wzrost przewidywany po pandemii. Aż 40% pracowników mikroprzedsiębiorstw pracuje aktualnie w formie zdalnej. W małych i średnich firmach, nastąpił prawie trzykrotny wzrost w czasie pandemii i planowany jest niewielki wzrost po pandemii.

*Raport Pracodawców RP: Księga Rekomendacji oraz ekspertyzy. Praca Zdalna 2.0 Rozwiązanie na czas pandemii czy trwała zmiana?

Home office? Nie dla każdego

Analizując raport GUS z 10 września 2021 r.* można stwierdzić, że największy udział pracujących, którzy w związku z sytuacją epidemiczną pracowali zdalnie w wybranych sekcjach PKD w drugim kwartale 2021 r. wynosi 57% i odnotowano go wśród pracowników z branży informacji i komunikacji. Kolejni są pracownicy działalności finansowej i ubezpieczeniowej, którzy stanowią 27% oraz działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, gdzie udział pracujących w systemie home office również wyniósł 27%.

Nie jest zaskoczeniem, że to właśnie te branże plasują się na czołowych miejscach. Praca w takich obszarach pozwala realizować działania w domu, a nowoczesne rozwiązania komunikacyjne pozwalają na utrzymywanie relacji w sposób ciągły bez konieczności kontaktowania się z klientami, kontrahentami i współpracownikami w biurze.

Najmniejszy udział pracowników wykonujących pracę zdalną wynika ze specyfiki branży i wykonywanego zawodu, który uniemożliwia tzw. home office. Są to np. pracownicy z obszaru górnictwo i wydobywanie, którzy według raportu stanowią poniżej 1%. Niski poziom pracy zdalnej, na poziomie poniżej 5% występuje również w takich sektorach jak: opieka zdrowotna i pomoc społeczna, dostawa wody i gospodarowanie ściekami i odpadami, zakwaterowanie i gastronomia, budownictwo, rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo oraz przetwórstwo przemysłowe.

* Raport GUS:Wpływ epidemii COVID-19 na wybrane elementy rynku pracy w Polsce w drugim kwartale 2021 r.

Więcej pracy indywidualnej, mniej zespołowej

Wskazane raporty oraz raport Future Business Institute „Praca zdalna – rewolucja, która się przyjęła. Teraz czas na zmiany” prezentują również nawyki, które zmieniły się wraz z coraz powszechniejszą pracą zdalną. Brak potrzeby przemieszczania się spowodował, że pracownicy oszczędzają czas na podróże do i z miejsca pracy. Praca odbywa się w większym wymiarze czasowym w domu, co powoduje, że spędzamy w nim więcej czasu. Dzięki pracy zdalnej zwiększają się kompetencje informatyczne pracowników, poprawia się samoorganizacja.

Zadania zawodowe coraz częściej wykonywane są bez kontaktu i wpływu innych osób, więc wzrasta efektywność pracy indywidualnej. Z drugiej strony home office powoduje, że nie ma możliwości zdobywania wiedzy od osób bardziej doświadczonych, mniej jest projektów zespołowych. Wśród pracowników może rodzić się poczucie braku ciągłej kontroli ze strony pracodawcy i zwiększać motywacja do pracy, ale jednocześnie granica pomiędzy czasem pracy i czasem prywatnym często się zaciera. Idea Work-life-balance nie jest na tyle powszechna, aby każdy pracownik potrafił wdrożyć ją w swoim codziennym funkcjonowaniu. Opieka na dzieckiem i urlopy pracownicze zdarzają się rzadziej również przez to, że pracownicy częściej są w domu.

Praca zdalna wyzwaniem dla przedsiębiorców

W wyniku pandemii zwiększa się częstotliwość pracy zdalnej, szczególnie w branżach niewymagających pracy w terenie i pracy przy maszynach. Zmianie ulegają nawyki w pracy. W większości są one pozytywnie odbierane, jednak niektóre mogą rodzić konflikty, które każda organizacja będzie musiała wewnętrznie przepracować tak, aby znaleźć optymalne rozwiązania.

Pewne jest, że po pandemii nie wrócimy już do poprzedniego niskiego poziomu pracy zdalnej i do traktowania jej wyłącznie w charakterze benefitu. Już teraz ilość ofert pracy w systemie home office znacząco wzrasta, a organizacje zaczynają oferować również system hybrydowy, polegający na łączeniu pracy w domu i biurze. W związku z tymi zmianami zachodzącymi na polskim rynku pracy potrzebne będą nowe rozwiązania techniczne, organizacyjne, prawne i zarządcze oraz nowe zdefiniowanie pracy zespołowej. Przed polskimi przedsiębiorcami stoi spore wyzwanie, na najbliższy czas i kolejne lata.

Autorem artykułu jest mgr Krzysztof Kowalski, Ekspert WSB w Szczecinie w obszarze Zarządzania

Zakupy świąteczne 2021 – w tym roku skromniejsze i zrobione z dużym wyprzedzeniem

Duże zakłócenia w realizacji łańcuchów dostaw i zastoje po stronie producentów mogą sprawić, że w tym roku zakupy świąteczne będą stanowić wyzwanie, zarówno dla kupujących, jak i sprzedawców. Odzwierciedleniem tego mogą być dane przedstawione przez firmę Pymnts[1], z których wynika, że blisko połowa (48 proc.) konsumentów zrealizuje zakupy świąteczne jeszcze przed Black Friday, a wydatki na ten cel będą mniejsze niż w ubiegłym roku.

Tegoroczny krajobraz zakupów świątecznych rysuje się w nieco ciemniejszych barwach niż jeszcze rok temu. Zachowania konsumentów się zmieniają, a wiele wskazuje na to, że oni sami, w obawie przed wyczerpaniem zapasów i deficytem towarów, jak również szalejącą inflacją, rozpoczną w tym roku zakupy nieco wcześniej, jednocześnie z większą uwagą patrząc w swoje portfele.

Silny popyt, ale też duże wyzwania

Ostatni kwartał roku to dla przedstawicieli handlu najważniejszy okres i czas największych żniw, a przyspieszona cyfryzacja i rozwój sektora e-commerce sprawiają, że zainteresowanie konsumentów zakupami przedświątecznymi zaczyna kształtować się już dużo wcześniej. Jak podaje Pymnts, przed Black Friday tę aktywność planuje 48 proc. konsumentów, a konkretnie tego dnia – 25 proc. Na zakupy świąteczne w Cyber Monday decyduje się 11 proc. osób, a później, ale jeszcze przed Bożym Narodzeniem – 9 proc.  Na tydzień przed świętami zakupy świąteczne planuje już jedynie 3 proc. konsumentów.

Zdaje się, że obecna sytuacja gospodarcza sprawiła, że część osób całkowicie zrezygnuje ze świątecznych zakupów – w porównaniu do ubiegłego roku odsetek konsumentów, którzy deklarują tego typu aktywność zmniejszył się o 8 proc. (91 proc. w 2020 vs. 83 proc. w 2021). W obawie przed brakiem produktów i pustymi półkami, poza wcześniej rozpoczętym sezonem na zakupy, nie dziwi także zachowanie klientów związane z wyborem tych sprzedawców, którzy aktualnie posiadają dany towar. Jak wynika z danych McKinsey[2], spośród 60 proc. konsumentów, którzy mieli do czynienia z produktami, których nie było w magazynie w ciągu ostatnich trzech miesięcy, tylko 13 proc. twierdzi, że czekało na powrót produktu, a ok. 70 proc. – zmieniło sprzedawców lub marki.

Skromnie i bezpiecznie

Już w III kwartale liczba zamówień online wyraźnie wyhamowała, a sprzedawcy detaliczni na całym świecie odnotowali w tym obszarze spadki o 2 proc. rok do roku[3]. W 2021 r. konsumenci szykują się na mniejsze wydatki w okresie przedświątecznym – według danych Pymnts, 19 proc. osób planuje wydać mniej niż w tym samym okresie w 2020 r., a dla 55 proc. zakupy świąteczne wiążą się z wydatkami na tym samym poziomie, co w ubiegłym roku. Z kolei tylko 18 proc. deklaruje, że wyda więcej – w tej grupie jest 31 proc. konsumentów z generacji Z oraz 28 proc. millenialsów. A jak wygląda sytuacja na naszym rodzimym gruncie?

W czasie, kiedy mamy przed sobą zagrożenie związane z kolejną falą COVID, szybki wzrost cen produktów lub ograniczenie ich dostępności, kanał sprzedaży online, a tym samym również bezpieczeństwo zakupów online nabierają dla Polaków jeszcze większego znaczenia niż dotychczas. W obawie przed utratą swoich środków, zwracamy coraz większą uwagę na to, aby transakcje, których dokonujemy, były bezpieczne, a operator płatności zaufany. Jak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Tpay, podczas zakupów w sieci, aż dla 67 proc. Polaków operator płatności jest niezwykle istotny. Obawy związane z bezpieczeństwem i oszustwami są bardzo ważnymi czynnikami, decydującymi o tym, gdzie konsumenci będą robić zakupy – podkreśla Paweł Działak, CEO & co-founder Tpay, operatora płatności online.

Za oceanem, odsetek konsumentów, którzy doświadczyli oszustw podczas świątecznych zakupów online, wyniósł w ubiegłym roku aż 64 proc. Największą grupę stanowili baby boomers i seniorzy (aż 75 proc.) oraz pokolenie Z (70 proc.). W trakcie płatności za zakupy świąteczne, najwięcej Amerykanów używa karty – 39 proc. kredytowej, a 34 proc. debetowej. Z kolei jak podaje Salesforce, w ciągu ostatniego roku globalnie wzrósł udział płatności ratalnych – w porównaniu rok do roku, w III kwartale 2021 r. odsetek ten wzrósł aż o 45 proc.

Nie zawsze możliwości finansowe pozwalają na to, aby móc skorzystać z atrakcyjnej oferty tu i teraz. W takich przypadkach płatności ratalne są dobrym rozwiązaniem, pozwalającym na szybkie dokonanie zakupu. W Polsce, wśród wszystkich możliwych form płatności, przez polskich e-konsumentów preferowany na pierwszym miejscu jest BLIK (71%), a na drugim – karta (36%). Jak sytuacja będzie wyglądać podczas tegorocznych zakupów świątecznych? Z danych dotyczących zakupów Black Friday, zebranych przez Tpay w zeszłym roku wynika, że połowa internautów najchętniej płaciła BLIKIEM, co pozwala prognozować, że w tym roku, zarówno w Czarny Piątek, jak i okres przedświąteczny, może wyglądać podobnie – dodaje Paweł Działak.

Po inspiracje do social mediów

Wielu konsumentów zakupowych inspiracji poszukuje w mediach społecznościowych. Jak podaje McKinsey, 58 proc. osób deklaruje, że social media wpłyną na ich decyzje dotyczące zakupów świątecznych, a spośród tych konsumentów platformy, które mają największy wpływ na zachowanie, to Facebook (67 proc.), YouTube (57 proc.) i Instagram (52 ​​proc.) Największą grupę, w której social media odgrywają znaczącą rolę na preferencje zakupowe stanowi pokolenie Z (87 proc.), a najbardziej prawdopodobnymi źródłami inspiracji będą YouTube, Instagram oraz TikTok.

W siłę rośnie również social commerce, czyli zakupy dokonywane za pośrednictwem mediów społecznościowych. W Polsce już 27 proc. osób dokonało tego typu zakupów, a blisko 44 proc. deklaruje, że taką aktywnością będzie wykazywało się częściej[4]. Ponadto, co czwarta osoba przyznała, że zakupiła produkt w trakcie trwania transmisji na żywo w social mediach.

– Tpay rozpoczął już działania w kierunku rozwoju social commerce, będącego obecnie jednym z ciekawszych trendów. We współpracy z KODA Bots opracowaliśmy i wdrożyliśmy pierwsze w Polsce rozwiązanie chatbotowe, które umożliwia dokonywanie płatności bezpośrednio w Messengerze i innych komunikatorach, wykorzystując bezpieczne płatności BLIK. Pierwszymi partnerami, które już oferują tę formę zakupów, są Myszojeleń oraz Kubota – mówi Paweł Działak.

Wygląda na to, że konsumenci stali się bardziej świadomi zakupów online, tworząc wyraźne preferencje co do tego, czego oczekują od sprzedawców internetowych oraz czego potrzebują. Wydaje się zatem, że sezon świątecznych zakupów będzie udany dla tych pierwszy wtedy, gdy dostosują się do zachowań zakupowych klientów, a dla tych drugich – gdy doświadczenia zakupowe ze sprzedawcami będą pozytywne.

[1] The 2021 Holiday Shopping Outlook: Why Convenience and Personalization Will Be Key, PYMNTS & Kount, 2021

[2] McKinsey & Company COVID-19 US Consumer Pulse Survey, 2021

[3] Salesforce Shopping Index Q3 2021

[4] Raport Fundacji Kobiety e-biznesu – Siła handlu w social commerce

Start-upy wyłudzają pieniądze od VC

Founder założył spółkę, pozyskiwał kolejne rundy, był niezwykle perspektywiczny, jednak w pewnym momencie wszystko się skończyło, bo produkt się nie przyjął na rynku. Z zewnątrz wyglądało to jak jeden z wielu typowych kazusów w VC. Okazało się jednak, że rzeczywistość była diametralnie inna – od początku celem było wyłudzenie pieniędzy a sposób działania funduszy znacząco to ułatwił. Nieodkrytych historii jak stojącej właśnie przed sądem Elizabeth Holmes może być znacznie więcej niż przyszłoby zakładać.

Fundusz Venture Capital z założenia powinien stanowić wsparcie, doradzać, akcelerować spółkę celem zwiększenia jej wartości. Warto trzymać odpowiedni dystans, by móc oceniać biznes obiektywnie, nie angażując się w niego operacyjnie. Kontrola to z punktu widzenia spółek pejoratywne działanie, więc powinna być realizowana dyskretnie, w sposób który nie angażuje founderów, by ci mogli skupić się na biznesie. W wielu przypadkach jest to bardzo dobre środowisko do budowania przyszłej wartości, jednak zawiera jednocześnie fundamentalny problem – daje ogromne pole do nadużyć. Założyciel, który ma zamiar wykorzystać tą sytuację krótkoterminowo wzbogacając się, ma do tego paradoksalnie dość wiele możliwości.

Przyglądać się? Tylko gdzie?

Theranos jest przykładem głośnym i dobitnym, bo jeśli oskarżenia okażą się prawdziwe spirala kłamstw sięgnęła kosmicznej skali, a założycielka zwiodła niezwykle doświadczonych partnerów z topowych funduszy na świecie. Czy była to ich wina? Czy leży ona raczej po stronie systemu? Problem w tym, że jeśli zachowa się odpowiednie pozory, VC można oszukać dość łatwo – zwłaszcza jeśli start-up jest na wczesnym etapie rozwoju. Kluczowym aktywem spółki, gdy nie ma jeszcze MVP i przychodów są ludzie i ich wizja. Pierwszy milion dostaje się w oparciu o zaufanie, dlatego większość rund zaczyna się od rekomendacji. Nie zawsze jednak da się zweryfikować background, a tym bardziej intencje.

Jeśli pomysł ma racjonalne założenia, osoby są doświadczone i nie ma zewnętrznych negatywnych przesłanek – trzeba spróbować, w końcu to branża wysokiego ryzyka. Kolejne rozmowy wydają się jeszcze bardziej optymistyczne, w końcu zapada decyzja i rusza machina. Na tapecie są poszczególne zapisy umowy inwestycyjnej, dogranie budżetów, zatrudnienie najlepszych ekspertów. W międzyczasie tworzy się relacja, która wzmaga subiektywizm. Mało kto, wpadając w wir wydarzeń, myśli o tym, by zatrzymać się i spojrzeć raz jeszcze na całość, szukając fundamentalnych przeszkód. W tym tonie dochodzi się do notariusza, następuje zawarcie umowy i rusza projekt. Fundusz może być zaangażowany w różnym stopniu, choć popularny ostatnio żart: „Jak sprawić by VC zamilkł? Podpisać z nim umowę inwestycyjną” pokazuje pewne tendencje rynkowe. Niezależnie od tego reprezentanci inwestorów skupiają się bardziej na wsparciu i rozwoju niż szukaniu problemów. Do tego dochodzi, pomoc dla pozostałych spółek z portfela czy poszukiwanie nowych okazji rynkowych, więc atencja kurczy się do określonego poziomu.

Pieniądze z VC defrauduje się po cichu

Patrząc przez pryzmat probabilistyki, największą szansę na odkrycie nieścisłości ma osoba kontrolująca finanse. Weryfikując przelew po przelewie, zauważa pewien wzorzec i rozpoczyna się szukanie źródła problemu. Founder jednak nie musi być geniuszem zła, by zataić szczegóły swoich operacji. Przelew do członka rodziny i wyciąganie pieniędzy np. poprzez wyjątkowo częste delegacje jest zabezpieczony poprzez odpowiednie zapisy umowy, a z drugiej strony bardzo łatwy do wykrycia. Niektórym wystarczy po prostu wysoka pensja i wykazywanie minimalnego zaangażowania. Founder twierdzi, że pracuje, a w praktyce robi zupełnie coś innego, otrzymując wynagrodzenie. W dobie pracy zdalnej jest to wyjątkowo trudne do wykrycia. To najprostszy przykład jednak środki można defraudować zupełnie inaczej. Jeśli ktoś dysponuje je zgodnie z ustaleniami z funduszem tzn. płaci określonym ludziom lub podmiotom za wykonywaną pracę i realizuje kolejne KPI, ciężko zidentyfikować jakiś problem. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdzie spółka w payrollu ma kilku wysoko płatnych programistów i dwie agencje do współpracy. Przy nieodpowiednich intencjach, scenariusze się mnożą – ludzie mogą w ogóle nie wykonywać planowanej pracy (być podstawieni) lub robi to tylko część z nich, mogą być dogadani na określone wynagrodzenie, a reszta trafia do foundera pod stołem, mogą rzeczywiście pracować, ale zawyżać zaangażowanie czasowe – w praktyce poświęcają np. tylko 10% swojego czasu na projekt, robią swoje rzeczy i znów dzielą się wynagrodzeniem z founderem. Przy takim podejściu jest kod, są raporty – wszystko wydaje się w porządku. Jeśli nie dojdzie do bardzo uzasadnionych podejrzeń, nikt nie będzie wzywał biegłego do audytowania pracy całego zespołu. Founder mógł przecież nawet nie wiedzieć o takiej sytuacji, prawda? Możliwości obracaniem pieniędzmi jest tu cały szereg.

Ciekawy jest jednak ciąg dalszy. Jeśli założyciele mając patologiczny modus operandi, spełnią określone KPI (w minimalnym stopniu), które mieli zrealizować, sięgną do kolejnego VC. Mając za sobą historię oraz transfer wiarygodności poprzedniego funduszu, który przecież nadzoruje całość od początku i niczego nie zauważył, o defraudację jeszcze łatwiej. Na rynku słyszy się o historiach spółek, które były w stanie ciągnąć tak nawet 2-3 rundy. Founderzy w międzyczasie żyli sobie dobrze, mieli wynagrodzenie (czasem dzięki swoim działaniom kilkukrotnie wyższe niż wynikałoby to z umowy) i nagle przyszedł koniec. Powód upadku? Produkt się nie przyjął, brak perspektyw rozwoju, problemy technologiczne. Standard, przecież to 90% rynku. Nikt nie dowiaduje się, że został oszukany. Fundusz robi tzw. write-off, czyli mówiąc pragmatycznie przyjmuje oficjalnie, że inwestycja się nie udała i skupia się na innych. A co się dziej z founderem, który zniekształcił rzeczywistość? Po pierwsze nie ma żadnych reperkusji, bo nic się nie wydało. Po drugie fundusz działając dalej i dbając o własny wizerunek, nie robi szczegółowego case study z porażki, nie chce tworzyć niepotrzebnych konfliktów, zamyka temat formalnie. Na koniec najciekawszy paradoks – nieuczciwy founder, ma teraz jeszcze większe szanse na naciągnięcie kolejnego funduszu, ponieważ choć zaliczył porażkę, jest teraz serial entrepreneur, vc backed, multiple rounds, więc w oczach kolejnych inwestorów jest znacznie bardziej wiarygodny niż przed transakcją… I cała historia zaczyna się od nowa. Taki system.

Szymon Janiak

Managing Partner, Co-founder Czysta3.vc

Bożonarodzeniowy szał na rynku pracy. „Tak wielkiego naboru nie było jeszcze nigdy”

– Żartujemy, że niektóre branże w trybie pilnym poszukują „pomocników Świętego Mikołaja”, bo to od ich znalezienia uzależnione jest czy prezenty trafią na czas do klientów. Ważna jest również obsługa sklepowa, bo akurat w tej branży pracowników od wielu miesięcy bardzo brakuje. Zgłaszają się również restauracje, które potrzebują wsparcia w realizacji zamówień świątecznych. Najwięcej jednak brakuje kurierów i osób pracujących w spedycji. Tutaj rynek byłby w stanie pochłonąć każdą ilość pracowników, tak wielkich naborów nie było jeszcze nigdy – mówi Dorota Siedziniewska-Brzeźniak, prokurent w spółce Idea HR Group.

Pakowanie prezentów, sprzedaż choinek, wsparcie w restauracjach. Na rynku pracy sezonowej gorąco

Pracowników sezonowych potrzeba nie tylko w sezonie wakacyjnym. Eksperci rekrutacyjni od zawsze wskazują, że poza sezonem letnim to właśnie w grudniu na szybkie zatrudnienie mają szanse młode osoby. Pracują one jako pomoc w sklepach, restauracjach czy w firmach kurierskich. Nabory do prac tymczasowych zaczynają się zwykle w listopadzie. W tym roku widoczny jest już pewien problem… chętnych do pracy jest zdecydowanie mniej, choć pensje dla pracowników sezonowych wzrosły w porównaniu z rokiem 2019 o ponad 30%.

– Obserwujemy bardzo dynamiczne zmiany na rynku pracy sezonowej. Już w wakacje był kryzys, co odczuwała boleśnie gastronomia i hotelarstwo. W grudniu będzie jeszcze gorzej. Dotychczas osoby zatrudniane na miesiąc lub na dwa-trzy tygodnie do pomocy znajdowały się raczej bez większych problemów. To szybka praca, dająca całkiem przyzwoite wynagrodzenia. Studenci są zdecydowanie mniej chętni do pracy, wzrosły także oczekiwania finansowe. Dla przykładu trudno jest znaleźć pracownika sezonowego np. do rozdawania ulotek czy do pomocy w sklepach czy punktach zajmujących się pakowaniem upominków za kwotę mniejszą niż 22 złote netto za godzinę – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, prokutent spółki Idea HR Group.

– Jest bardzo dużo ofert pracy w galeriach handlowych. Poszukiwane są hostessy, osoby wspierające sklepy z upominkami, sprzedawcy do sklepów z odzieżą. Jest dużo propozycji pracy przy sprzedaży choinek czy dla osób zajmujących się tymczasową obsługą obiektów handlowych. Na dodatkową pracę mogą liczyć także pomoce kuchenne, bo restauracje pilnie poszukują wsparcia przy realizacji zamówień świątecznych – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak. – Oczekiwania pracodawców są zdecydowanie niższe niż przed pandemią, a pensje poszły mocno do góry. Niestety to wiąże się również z prawdopodobieństwem, że usługi zarezerwowane na czas typowo bożonarodzeniowy będą droższe – dodaje ekspertka.

Czy prezenty dojadą do klientów na czas?

Eksperci rynku pracy przyznają, że to jednak w innym sektorze gospodarki grudzień będzie najgorętszym czasem w roku. Już w 2020 roku, w szczycie pandemii, widać było jak istotnym sektorem gospodarki staje się e-commerce i logistyka. W tym roku restrykcje (póki co) są mniejsze, ale konsumenci nie zamierzają rezygnować z zakupów online. Żeby prezenty dotarły pod choinkę potrzeba większej liczby kierowców, kurierów, osób zajmujących się pakowaniem paczek. Obecnie zapotrzebowanie jest większe niż podaż pracowników.

– Są firmy, które zatrudniają każdego pracownika, który zgłosi chęć pracy. Bardziej doświadczonych, mniej doświadczonych. Paczka musi być spakowana i dowiedziona. Obecnie widzimy gorączkowe przygotowania do uzupełniania kadr. Szczyt będzie mieć miejsce już na początku grudnia. Klienci nauczeni doświadczeniem ostatniego roku pewnie będą szybciej zamawiać prezenty. Sklepy online wzmacniają zatrudnienie w obsłudze e-commerce, podobnie jak firmy kurierskie czy transportowe – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

– Każdy kierowca, każdy kurier, każda osoba gotowa chociaż na kwartał zasilić zespół hali przeładunkowej czy firmy zajmującej się pakowaniem paczek jest na wagę złota. Pracodawcy oferują atrakcyjne wynagrodzenia. One mocno uzależnione są od regionu Polski, ale oferty są zdecydowanie wyższe niż przed rokiem. Poszczególne firmy oferują także wysokie, jednorazowe dodatki. Pracownicy tego sektora są świadomi, że sektor handlowy zaczyna swój szczytowy miesiąc, a bez nich sukcesu komercyjnego nie będzie – mówi ekspertka.

TenderHut ze wzrostem w trzecim kwartale 2021 r.

Trzeci kwartał dla notowanej na NewConnect grupy kapitałowej TenderHut stał pod znakiem rosnącej dynamiki sprzedaży, zmian organizacyjnych wynikających z niedawnej akwizycji oraz zakończonej emisji akcji serii D1. Technologiczna grupa w trzecim kwartale odnotowała skonsolidowane przychody o wartości 15,9 mln zł, co stanowi 54% wzrost r/r. Wskaźnik EBITDA osiągnął poziom 2 mln zł, co oznacza wzrost o 13% w stosunku do adekwatnego okresu roku ubiegłego, a skonsolidowany zysk netto wyniósł 1,3 mln zł osiągając wzrost o 28% r/r.

Za największą cześć przychodów grupy TenderHut w trzecim kwartale odpowiadały spółki z segmentu Software Design and Development: SoftwareHut, ProtectHut, ExtraHut i LegalHut, które wygenerowały 62% skonsolidowanego przychodu grupy. Za 21% odpowiadają spółki z segmentu Lab Systems, a szczególnie spółka Solution4Labs wdrażająca systemy laboratoryjne. 17% przychodów grupy wygenerowały startupy z segmentu Venture Building, przede wszystkim Holo4Med i Zonifero. Dynamika wzrostu działalności startupowej wyniosła 644% w stosunku do trzeciego kwartału 2021 roku. Segment Lab Systems wrósł o 71%, a Software Design and Development uzyskał 25% wzrost przychodów r/r.

– Na tak wysoką dynamikę sprzedaży wpływ miał przede wszystkim wzrost organiczny we wszystkich segmentach działalności. Na szczególną uwagę zasługują bardzo dobre wyniki spółki Solution4Labs związane ze sprzedażą licencji systemów laboratoryjnych. Natomiast przyrost sprzedaży w segmencie Software Design and Development był w dużej mierze efektem konsolidacji przychodów nowo przejętej spółki Evertop oraz optymalizacją wykorzystania jej zasobów poprzez przesunięcie wysokiej klasy specjalistów na projekty TenderHut – podsumowuje wyniki spółki Robert Strzelecki, prezes zarządu grupy kapitałowej TenderHut.

Dynamika wzrostu sprzedaży ma odbicie także we wzroście zapotrzebowania na wysokiej klasy programistów. Spółka cały czas rekrutuje technologicznych ekspertów. Do 2025 roku na pokładzie planuje mieć 1000 specjalistów. – Po okresie pandemicznego cięcia kosztów nadszedł czas zwiększonych inwestycji w szkolenia i aktywną rekrutację nowych specjalistów, co naturalnie wywołuje presję kosztową i niższą rentowność spółki. Jednak trend związany z digitalizacją biznesów jest trwały, a posiadanie wysoce wykwalifikowanych zasobów programistycznych kluczem do budowania przewagi konkurencyjnej – mówi Robert Strzelecki, prezes zarządu grupy kapitałowej TenderHut.

Jednym z ważniejszych wydarzeń dla grupy w trzecim kwartale 2021 roku była emisja akcji przeprowadzona w okresie od 13 lipca do 12 października. Emisja zakończyła się pozyskaniem do spółki nowego kapitału w kwocie 6,7 mln zł. Zgodnie z założeniami emisji serii D1 oraz strategii TenderHut pozyskany kapitał przeznaczony zostanie na realizację planów akwizycyjnych. W trzecim kwartale trwały również przygotowania do jesiennych kampanii crowdfundingowych dwóch startupów z segmentu Venture Building: Holo4Med oraz Zonifero. We wrześniu Holo4Med z sukcesem powiększył grono udziałowców o blisko 30 inwestorów pozyskując kapitał w wysokości 1,8 mln zł. Natomiast zakończona 9 października kampania Zonifero pozwoliła spółce pozyskać kapitał w kwocie 2,3 mln zł.

Spółki wchodzące w skład grupy TenderHut doceniane są na arenie krajowej oraz międzynarodowej. W lipcu tego roku Holo4Labs jako pierwsza firma w Polsce została wyróżniona tytułem Oficjalnego Finalisty konkursu Partner of the Year 2021 w kategorii Mixed Reality organizowanego przez Microsoft. Natomiast spółka Zonifero uzyskała szereg prestiżowych nagród takich jak Outsourcing Stars w kategorii Innovative Business Solution of 2021 oraz tytuł Wschodzącej Gwiazd ESG – przyznawanego przy współpracy PwC i redakcji Business Insider Polska.

BioMaxima z jeszcze większym zyskiem po 3 kwartałach 2021 r.

BioMaxima opublikowała raport kwartalny. O 67% zwiększyła skonsolidowane EBITDA w porównaniu z 2020 rokiem. Analitycy podtrzymują wycenę 37,3 zł za akcję.

Dynamika skonsolidowanego zysku EBITDA BioMaxima SA po 3 kwartałach wyniosła 167 proc. To jest 11.297 tys. złotych w 2021 r. przy 6.760 tys. zł w 2020 r. Przychody po 9 miesiącach wyniosły 56.033 tys. zł (dynamika na poziomie 137 proc. względem 2020 r.). Podmiot dominujący osiągnął w III kwartale 2021 roku 2.032 tys. zł zysku EBITDA, co oznacza dynamikę na poziomie 115 proc. względem analogicznego okresu w roku ubiegłym. BioMaxima SA jest wiodącym polskim producentem i eksporterem diagnostyki laboratoryjnej.

Spółka przekazała śródroczny raport skonsolidowany grupy kapitałowej BioMaxima SA za okres 9 miesięcy zakończonych 30 września 2021 roku. Jest to kolejny już raport przygotowany zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej – MSSF.

Zwiększenie przychodów i zysku r/r

Grupa Kapitałowa BioMaxima SA w III kwartale 2021 roku wypracowała 14.589 tys. złotych przychodów ze sprzedaży, zaś narastająco osiągnęła 56.033 tys. zł łącznych przychodów, które wykazują dynamikę 135 proc. w stosunku do 9 miesięcy roku 2020. To przekłada się na skonsolidowany wskaźnik EBITDA grupy w tym okresie o wartości 11.297 tys. złotych, przy 6.760 tys. zł za 9 miesięcy 2020 r., co oznacza dynamikę 167 proc. Zysk netto grupy wyniósł 1.348 tys. zł. w III kwartale 2021, oraz narastająco 8.248 tys. zł, co daje dynamikę 192 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2020 roku.

W samym III kwartale 2021 roku spółka wypracowała 2.032 tys. zł zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA), oraz zysk netto w wysokości 1.429 tys. zł., przy przychodach ze sprzedaży 14.404 tys zł. co oznacza, odpowiednio, dynamikę EBITDA 115 proc., dynamikę zysku netto 110 proc., oraz dynamikę przychodów 102 proc., w porównaniu z III kwartałem 2020 r.

Wzrost sprzedaży w nie-Covidowych segmentach

W III kwartale 2021 roku w jednostce dominującej o ponad 23 proc. zmniejszył się udział przychodów ze sprzedaży wyrobów do diagnostyki SARS-CoV-2 w przychodach ogółem, w stosunku do pierwszego półrocza 2021 r. Jednocześnie wartość przychodów niezwiązanych z diagnostyką SARS-CoV-2 po trzech kwartałach osiągnęła rekordową wysokość w porównaniu do przychodów z analogicznych okresów lat ubiegłych.

Jesteśmy zadowoleni z osiągniętych kwartalnych wyników. Cieszę się również, że odmraża się podstawowy biznes spółki i że zwiększamy dywersyfikację źródeł przychodu. Pozytywne efekty przynoszą też nasze wysiłki sprzedażowe w zakresie asortymentu mikrobiologicznego i analitycznego. We wcześniejszych raportach zapowiadaliśmy mniejsze uzależnienie przychodów od sprzedaży asortymentu związanego z SARS-CoV-2. Jednak diagnostyka w kierunku obecności wirusa SARS-CoV-2 w dalszym ciągu będzie stanowiła istotną część sprzedaży spółki, w dającym się przewidzieć okresie – komentuje Łukasz Urban, prezes zarządu w BioMaxima.

Testy na rekomendowanej liście UE oraz nowi kontrahenci

W miesiącu lipcu 2021, testy antygenowe do diagnostyki SARS-CoV-2 BioMaxima zostały wprowadzone na listę Unii Europejskiej testów rekomendowanych w kierunku COVID-19, co stanowi przesłankę do uzyskiwania przez podmioty korzystające z tych testów refundacji ze środków publicznych.

W okresie III kw. spółka prowadziła rozmowy handlowe z nowymi kontrahentami poznanymi na targach w Dubaju. Podpisano umowy handlowe z nowymi partnerami biznesowymi z Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kuwejtu i Egiptu. Umowy handlowe dotyczą asortymentu mikrobiologicznego i analitycznego. Jednocześnie spółka wypełniła obowiązek wynikający z przyznanej dotacji na te targi.

Spółka pozyskała również dotację wspomagające finansowo udział w targach Medica, Analytica, oraz w European Congress of Clinical Microbiology & Infectious Diseases na lata 2021 – 2022.

Podtrzymana wycena Domu Maklerskiego BOŚ na poziomie 37,30 za akcję

Analitycy DM BOŚ, w raporcie z 7 listopada, podtrzymali wycenę akcji spółki BioMaxima w horyzoncie 12-miesięcznym na 37,3 zł za papier. Analitycy wskazywali też, że ich zdaniem mniejsze ilości zamawianych testów zostaną skompensowane na poziomie przychodów ożywieniem w nie-Covidowych segmentach działalności BioMaximy. Spodziewali się również wzrostu rentowności sprzedaży ze względu na zapowiadany wcześniej przez spółkę brak wysokich kosztów jednorazowych, które obciążały wynik za II kw. 2021 roku.

Columbus Elite utrzymuje tempo rozwoju

Spółka Columbus Elite działająca w ramach Grupy Kapitałowej Columbus Energy zamknęła III kwartał 2021 roku z bardzo dobrymi wynikami. Narastająco od początku swojej działalności na koniec III kwartału (tj. 30.09.2021) Spółka pozyskała 21 000 Klientów, a łączna moc zainstalowana w OZE wynosi 95 MW.

Jak wynika ze skonsolidowanego raportu Grupy Columbus Energy za III kwartał 2021 r, spółka Columbus Elite zwiększyła ilość Klientów i zainstalowanej mocy dwukrotnie w porównaniu do ubiegłego roku. Spółka od początku istnienia odnotowuje dynamiczny wzrost.

Columbus Elite dzięki wypracowanemu modelowi sprzedażowo-szkoleniowemu dociera do coraz szerszych grup partnerów i współpracowników, co przekłada się na wyniki sprzedaży i zadowolenie klientów oraz m.in. zainstalowaną moc w fotowoltaice i wzrost w segmencie sprzedaży pomp ciepła. Należy zwrócić uwagę, że jako Spółka zależna Columbus Elie na koniec roku 2020 miała na swoim koncie 11 tys, klientów, dziś ma ich dwa razy tyle.

Columbus Elite kontynuuje rozwój powstałego w 2021 roku innowacyjnego modelu Zielonej Franczyzy, sukcesywnie konsolidując rynek OZE i nadając tempa transformacji energetycznej.

Zielona Franczyza to partnerstwo, wsparcie w digitalizacji procesów operacyjnych, szkolenia produktowe, techniczne i operacyjne oraz siła marki ogólnopolskiej. Dzięki dynamicznym działaniom i analizie rynku zoptymalizowaliśmy model franczyzowy tak, aby odpowiadał na potrzeby każdego Nowoczesnego Przedsiębiorcy. Zapewniamy pełne wsparcie podmiotom na różnym stopniu zaawansowania, cieszymy się ich sukcesami biznesowymi. Dajemy dostęp do przyszłości – mówi Paweł Bednarek.

Przypomnijmy, że spółka Columbus Elite została powołana w maju 2019 r. przez Pawła Bednarka – Prezesa, Rafała Kołłątaja – Wiceprezesa oraz Dawida Zielińskiego – Prezesa Columbus Energy. Metody działania oraz przyjęta strategia powodują dynamiczny rozwój i pozwoliły Spółce ugruntować swoje miejsce w Grupie Kapitałowej Columbus Energy jak i zająć wiodącą pozycję na rynku firm branży OZE.

Grupa Develia osiągnęła 84,8 mln zł zysku netto w trzech kwartałach 2021 r.

  • W ciągu pierwszych trzech kwartałów 2021 r. przychody ze sprzedaży wyniosły 596,3 mln zł, czyli 87,3% więcej niż rok wcześniej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 84,8 mln zł wobec 23 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku, co oznacza wzrost o 268%.
  • W ciągu pierwszych 9 miesięcy 2021 r. Develia sprzedała 1500 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 781 w analogicznym okresie 2020 r. W ciągu trzech kwartałów deweloper przekazał 1279 lokali wobec 746 rok wcześniej.
  • Na koniec września 2021 r. Develia posiadała 536,8 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych.

– W minionym kwartale poczyniliśmy kolejne kroki, które przybliżają nas do realizacji strategii opublikowanej na początku roku oraz osiągnięcia celów na 2021 rok. Jednym z najbardziej istotnych jest podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży wszystkich posiadanych udziałów w Sky Tower. Środki ze sprzedaży biurowca przeznaczymy m.in. na dalszy rozwój działalności w segmentach mieszkaniowym oraz PRS – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W obliczu rosnącej inflacji, popyt na mieszkania nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Nieruchomości pozostają atrakcyjną lokatą kapitału, a dotychczasowe podwyżki stóp procentowych będą miały niewielki wpływ na sytuację na rynku mieszkaniowym – dodaje Andrzej Oślizlo.

Działalność deweloperska

W ciągu pierwszych trzech kwartałów 2021 r. Develia sprzedała 1500 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 781 lokali w tym samym okresie roku ubiegłego, co oznacza wzrost o 92%. W okresie styczeń – wrzesień 2021 r. deweloper przekazał 1279 lokali wobec 746 rok wcześniej, czyli o 71% więcej.

W samym III kwartale deweloper sprzedał 438 lokali. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w Krakowie (144) i w Gdańsku (135). Było to konsekwencją rozszerzenia oferty w tych miastach. W okresie lipiec-wrzesień 2021 r. Develia przekazała 521 lokali, czyli 97% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłym roku. Wzrost ten jest pochodną wysokiej liczby przekazań we Wrocławiu (inwestycje Nowa Racławicka i Kamienna 145).

Od początku III kwartału Develia wprowadziła do sprzedaży 419 lokali. Do oferty trafiły mieszkania w projektach Reja 55 i Kaskady Różanki we Wrocławiu, Marinus w Gdańsku oraz w I etapie inwestycji Aleje Praskie w Warszawie. Jeszcze w listopadzie Develia wprowadzi do oferty kolejne projekty w Warszawie i w Gdańsku.

W październiku br. Develia rozpoczęła współpracę z Grupo Lar Holding Polonia na podstawie umowy o współpracy joint venture. Wcześniej spółka otrzymała bezwarunkową zgodę na dokonanie koncentracji i zakończyła badania due diligence, zamykając tym samym transakcję polegającą na przystąpieniu do trzech spółek inwestycyjnych, które będą realizowały budowy osiedli mieszkaniowych na Ursynowie, Saskiej Kępie i Białołęce w Warszawie. Pierwszy projekt będzie wprowadzony do sprzedaży na przełomie I i II kwartału 2022 r.

Działalność komercyjna

Zgodnie z założeniami przedstawionej na początku 2021 r. strategii deweloper redukuje swoje zaangażowanie w segmencie komercyjnym. We wrześniu grupa Develia podpisała z Olimp Investment, spółką należącą do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group, przedwstępną umowę sprzedaży wszystkich należących do niej udziałów (79,55%) w projekcie Sky Tower we Wrocławiu. Cenę sprzedaży ustalono na 84,4 mln EUR. Zostanie ona pomniejszona o wartość nierozliczonych na dzień zawarcia finalnej transakcji zachęty dla najemców z tytułu umów najmu. Transakcja ma być sfinalizowana do końca 2021 r. Podpisanie ostatecznej umowy jest uzależnione od spełnienia warunków zawieszających. Pieniądze pozyskane ze sprzedaży zostaną przeznaczone na spłatę kredytu związanego z projektem w wysokości blisko 195,5 mln zł oraz na dalszy dynamiczny rozwój działalności w segmencie mieszkaniowym.

Poziom komercjalizacji Arkad Wrocławskich wynosi 94%. Budynek Sky Tower jest wynajęty w 87%, a Wola Retro w 76%.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1-3Q2021 1-3Q2020 Zmiana
Przychody 596 332 318 461 +87,25%
Zysk brutto ze sprzedaży 163 364 116 194 +40,60%
Marża brutto ze sprzedaży 27,39% 36,49% -9,10pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 131 271 77 565 +69,24%
Marża brutto ze sprzedaży segment deweloperski 24,66% 30,71% -6,05pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 32 056 38 571 -16,89%
Marża brutto ze sprzedaży segment komercyjny 50,08% 58,60% -8,52pp
EBITDA 118 888 84 675 +40,41%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 124 983 89 606 +39,48%
Zysk netto 84 772 23 037 +267,98%
Skorygowany zysk netto* 88 809 60 987 +45,62%

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za trzy kwartały 2020 r. wyniosły 596,3 mln zł wobec 318,5 mln zł rok wcześniej. Develia wypracowała 84,8 mln zł zysku netto wobec 23 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze trzy kwartały 2021 r. wyniósł 131,3 mln zł przy przychodach 532,3 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 32,1 mln zł przy przychodach 64 mln zł.

– Wraz z postępem sprzedaży mieszkań systematycznie uzupełniamy bank ziemi, w ostatnich tygodniach sfinalizowaliśmy nabycie działki w Gdańsku pozwalającej na budowę około 184 lokali. Zabezpieczyliśmy też środki na realizację kolejnych projektów emitując obligacje o wartości 100 mln zł – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii.

Po zakończeniu III kwartału, na początku października, Develia wyemitowała obligacje o wartości 100 mln zł. Obligacje zostały uplasowane w ramach programu emisji do 400 mln zł.

Na koniec września 2021 r. Develia posiadała 536,8 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych. Na koniec III kwartału 2021 r. zobowiązania finansowe wyniosły 892,5 mln zł w porównaniu z 838,7 mln zł na koniec 2020 r.

Zaliczka dla akcjonariuszy TIM-u na poczet przewidywanej dywidendy jeszcze przed Bożym Narodzeniem 2021

Zarząd TIM SA zdecydował o wypłacie zaliczki na poczet przewidywanej dywidendy za rok 2021. Będzie to pierwsza wypłata oparta o zaprezentowaną w marcu 2021 r. politykę dywidendową Spółki na lata 2021-2023.

Zgodnie z nią, wysokość dywidendy jest wyliczana z uwzględnieniem następujących zasad:

1) w przypadku wypracowania jednostkowego zysku netto w danym roku obrotowym na poziomie co najmniej 15 mln zł – wypłata dywidendy w wysokości 22 199 200 zł brutto (1 zł brutto na 1 akcję), powiększonej o 50% ewentualnej nadwyżki jednostkowego zysku netto w danym roku obrotowym ponad kwotę 22 199 200 zł;

2) w przypadku wypracowania jednostkowego zysku netto w danym roku obrotowym w wysokości do 15 mln zł Zarząd zaproponuje Radzie Nadzorczej i Walnemu Zgromadzeniu wysokość dywidendy na podstawie oceny sytuacji opartej na analizie czynników wymienionych powyżej.

Zaliczka na poczet przewidywanej dywidendy za rok 2021 wyniesie 1,20 zł brutto na jedną akcję, a prawo do jej wypłaty uzyskają akcjonariusze posiadający akcje TIM SA 16 grudnia 2021 r. Sama wypłata nastąpi tydzień później – 23 grudnia 2021 r.

Zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami, zdecydowaliśmy się na wypłatę zaliczki na poczet przyszłej, przewidywanej dywidendy za 2021 rok. Wliczając obecną zaliczkę, to począwszy od dywidendy za 2018 rok TIM wypłacił już swoim akcjonariuszom łącznie ponad 115 milionów złotych – wylicza Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Bardzo dobra sytuacja finansowa Spółki pozwala nam na taki ruch i jest zgodna z opublikowaną w marcu polityką dywidendową TIM-u. Nasza konsekwencja i pewność w działaniu wpływają na zaufanie akcjonariuszy i inwestorów zarówno do Spółki, jak i Zarządu. Chciałem również podkreślić, że wypłacamy zaliczkę na poczet dywidendy, jednak niezależnie od tego mamy zabezpieczone finansowanie na realizację ambitnych planów dalszego rozwoju w kolejnych latach. – dodaje Krzysztof Folta.

Mniej dzikich wysypisk, ale ilość śmieci na nich wzrosła lawinowo

W 2020 r. podczas likwidacji dzikich wysypisk zebrano prawie trzy razy więcej odpadów niż miało to miejsce rok wcześniej. Tymczasem liczba zlikwidowanych w ciągu roku miejsc, gdzie nielegalnie składowano śmieci, zmniejszyła się w latach 2019-2020 z 11 370 do 9 972. Oznacza to, że problem związany z nieprawidłowym, bezprawnym i zagrażającym środowisku unieszkodliwianiem  odpadów nadal pozostaje nierozwiązany.

Zgodnie z najnowszymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w 2020 r. podczas likwidacji dzikich wysypisk zebrano niemal 71,2 tys. ton odpadów komunalnych. Rok wcześniej ilość unieszkodliwionych odpadów była znacznie mniejsza – 25,66 tys. ton. To oznacza, że ubiegłoroczny wynik jest najgorszy od 2013 r., kiedy to zebrano 102,48 tys. ton śmieci. Tymczasem jednostkowa liczba zlikwidowanych tego rodzaju nielegalnych instalacji w 2020 r. była najniższa w ostatnich latach – po raz pierwszy od 2010 r. nie przekroczyła 10 tys. i wyniosła 9 972.

Skokowy wzrost ilości zebranych odpadów ze zlikwidowanych, nielegalnych wysypisk wzbudza niepokój. Należy bowiem zauważyć, że w 2018 i 2019 r. doszło do pewnego rodzaju stabilizacji. Wówczas rocznie uprzątano niewiele ponad 25 tys. ton śmieci. W ubiegłym roku ta ilość była niemalże trzykrotnie wyższa, a przecież miejsc, z których je zebrano, było mniej. To może zatem oznaczać, że dzikie wysypiska są coraz większe, co z kolei w znaczący sposób zwiększa ryzyko dostawania się do gleb czy wód gruntowych szkodliwych i trujących dla ludzi, zwierząt i roślin substancji – mówi Felice Scoccimarro, prezes spółki Amest Otwock, która działa w branży gospodarowania odpadami.

Rekordowy wzrost

W 2020 r. zdecydowanie najwięcej odpadów komunalnych zebrano podczas likwidacji dzikich wysypisk w woj. łódzkim – aż 39,68 tys. ton. Rok wcześniej było to zaledwie 2,87 tys. ton. Rokrocznie ilość uprzątniętych odpadów wzrosła zatem o ponad 1280 proc. Na kolejnych miejscach w tym niechlubnym rankingu Wielkopolska (wzrost z 1,66 tys. ton do 5,57 ton, czyli 235 proc.) i województwo kujawsko-pomorskie – wzrost o 143 proc. (z 2,47 tys. ton do 6 tys. ton). Nieznaczne spadki odnotowano w zaledwie trzech województwach: dolnośląskim, lubuskim i świętokrzyskim.

Warto zauważyć, że wzrost ilości odpadów zbieranych z nielegalnych wysypisk jest skorelowany z coraz mniejszą liczbą funkcjonujących legalnie i w zgodzie z wymogami środowiskami składowisk odpadów. W 2020 r. było ich 271, a jeszcze dziesięć lat wcześniej działało 578 tego typu instalacji. Jednocześnie nadal brakuje w Polsce nowoczesnych spalarni odpadów, a recykling ciągle, w porównaniu do europejskiej czołówki, jest na dość niskim poziomie – podkreśla Grzegorz Gruchalski z Warszawskiego Forum Samorządowego, autor opublikowanego w 2020 r. raportu „Kryzys śmieciowy na Mazowszu. Jak walczyć z plagą dzikich wysypisk”.

Gigantyczne straty

Likwidacja dzikich wysypisk, które powstają nie tylko na nieużytkach, ale także w miejscach cennych pod względem przyrodniczym, między innymi w lasach, każdego roku wymaga potężnych nakładów finansowych. Tylko Lasy Państwowe każdego roku na ten cel przeznaczają ok. 20 mln złotych.

Obecnie kary za zaśmiecanie miejsc publicznych są zdecydowanie zbyt niskie. Art. 145. Kodeksu wykroczeń za tego rodzaju czyn przewiduję karę grzywny do 500 złotych albo karę nagany. To sprawia, że potencjalne konsekwencje są niewielkie – zauważa Andrzej Gąsiorowski, adwokat i publicysta, działający w inicjatywie FOTA4Climate.

Ten problem został już zauważony przez rządzących. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pod przewodnictwem wiceministra Jacka Ozdoby prowadzone są prace zmierzające do zaostrzenia kar między innymi za śmiecenie w lesie. Po nowelizacji wysokość grzywny miałaby wzrosnąć do 5 tys. złotych.

Nowa ustawa o sygnalistach – kogo dotyczy?

Sygnalista w firmie będzie miał szczególną ochronę. Zgodnie z projektem ustawy, wewnętrzne kanały zgłaszania naruszeń oraz odpowiednie polityki wewnętrzne w tym zakresie będzie musiał przyjąć pracodawca zatrudniający co najmniej 50 pracowników. Tym samym polski ustawodawca nie zdecydował się na zobligowanie do tych obowiązków podmiotów zatrudniających mniej niż 50 pracowników. Projektowane ustawy dotyczące naruszenia prawa i zgłoszenia wnoszone przez pracowników oraz osoby zewnętrzne są niezbędne w naszym ustawodawstwie. Oczywiście stanowią implementację dyrektywy – która nakazuje wprowadzenie tych rozwiązań i przede wszystkim realizuje podstawowy cel, jakim jest porządkowanie prawa oraz jego przestrzegania.

– Sama idea jest jak najbardziej wskazana i popierana przez przedsiębiorców. Natomiast problematyczne są kwestie związane z wejściem w życie tych przepisów i koniecznością przygotowania przedsiębiorców, aby mogli je właściwie wdrożyć. Jest to ważne, ponieważ dzięki temu pracodawcy będą mogli wspierać osoby, które będą zgłaszały naruszenia – powiedziała serwisowi eNewsroom Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Istnieje poważna obawa, że przedsiębiorcy nie będą w stanie się przygotować. Pojawiają się także pytania o ewentualne konsekwencje w momencie, kiedy tych procedur po prostu nie będzie. Przepisy powinny być wprowadzone – ale jednak należy przyłożyć szczególną uwagę do tego, aby przedsiębiorstwa miały czas się do nich przygotować. Oczywiście nie brakuje wątpliwości związanych z określeniami, jakie występują w projektowanej ustawie. Czy będą one na tyle jasne i klarowne, aby nie budziły wątpliwości? Z kolei poważnym zastrzeżeniem jest to, aby zgłoszenia nie były nadmierne, zbyt powierzchowne. Rodzi to problem, gdyż pracodawca będzie musiał rozpatrywać każdy przypadek, z których wiele okaże się bezpodstawnych lub niepotrzebnych. W związku z tym należałoby pochylić się nad poszczególnymi zapisami, aby te wątpliwości wyeliminować w praktyce – przekonuje Spytek-Bandurska.

Zrównoważone Budownictwo – debata Executive Club

2 grudnia 2021 roku w hotelu Regent w Warszawie odbędzie się organizowana przez Executive Club debata poświęcona tematyce zrównoważonego budownictwa. Celem spotkania będzie merytoryczna dyskusja na temat odpowiedzialności względem użytkowników i środowiska naturalnego w sektorze budownictwa. Transmisja wydarzenia zostanie udostępniona poprzez kanał Executive Club w serwisie Youtube.

Zaproszeni prelegenci poruszą najbardziej aktualne zagadnienia związane ze zrównoważonym budownictwem. Podczas dyskusji poznamy trendy w ekologicznym budownictwie oraz działania, które mają sprawić, że budownictwo jest bardziej przyjazne użytkownikom. Porozmawiamy również o odpowiedzialności i tym samym minimalizowaniu negatywnego wpływu na środowisko naturalne przez wszystkie procesy powstawania inwestycji. Nie zabraknie również kwestii dotyczącej innowacji z obszaru automatyki dla budynków, która miałaby redukować straty energii.

Najnowsze informacje dotyczące wydarzenia pojawiać się będą na stronie organizatora:https://executiveclub.pl/zrownowazone-budownictwo/

Podczas pandemii służba bhp miała więcej pracy, wynagrodzenia w większości bez zmian

Wyniki najnowszego raportu Koalicji Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2021” pokazują, że pandemia koronawirusa niewiele zmieniła w podejściu polskich pracodawców i pracowników do bhp. Wprawdzie służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo pracy przybyło nowych obowiązków, jednak aż trzech na czterech pracowników służb bhp w trakcie pandemii nie otrzymało dodatkowego wynagrodzenia za swoją pracę.

Raport „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2021. Rola i wizerunek służb bhp” został opracowany przez Koalicję Bezpieczni w Pracy na podstawie badania jakościowego i ilościowego przeprowadzonego przez agencję SW Reaserch. Zarówno w badaniu jakościowym, jak i ilościowym, próbę stanowili specjaliści, menadżerowie i dyrektorzy bhp oraz hr odpowiedzialni za bezpieczeństwo pracy w firmach.

Przepracowany jak bhp-owiec

Badanie pokazało, że w trakcie pandemii do standardowych obowiązków służb bhp, jak organizacja szkoleń, odbiór techniczny stanowisk, przygotowywanie dokumentacji czy zajmowanie się zagrożeniami psychospołecznymi, doszły jeszcze zajęcia związane z regulacjami ”pandemicznymi”. Niemal wszyscy respondenci badania ilościowego wskazali odpowiedzialność za przestrzegania nowych procedur w zakładzie, jak zachowanie dystansu, dezynfekcja rąk czy mierzenie temperatury ciała pracowników. Z kolei z badania jakościowego wynika, że nowe obowiązki potrafiły być mocno absorbujące – wśród odpowiedzi pojawiła się kwestia pracy po godzinach, nawet do 12 godzin dziennie, czy konieczność dostępności „pod telefonem” przez całą dobę.

Badanie pokazuje, jak bardzo wymagający dla służb bhp był czas pandemii, w którym – co podkreślano w wywiadach indywidualnych – praca przekraczała standardowe 8 godzin dziennie. Zaskakujące więc, że jedynie 10 proc. pracowników służb bhp uznało, że po okresie pandemii ich praca została bardziej doceniona – mówi Ewa Gawrysiak, Sales and End User Marketing Manager w TenCate Protective Fabrics, ekspertka Koalicji Bezpieczni w Pracy. – Tymczasem poza nadgodzinami wielu bhp-owców miało do czynienia z niezwykle stresującymi sytuacjami, gdzie na ich barkach spoczywała odpowiedzialność za bezpieczeństwo, a także zdrowie pracowników. Mówimy tu nie tylko o konieczności kontroli przestrzegania obostrzeń na terenie zakładu, ale również o zakrojonych na szeroką skalę operacjach zakupowo-logistycznych, kiedy okazało się, że nagle potrzebne są bardzo duże ilości środków higieny i środków ochrony indywidualnej. W dużej mierze to działy bhp były odpowiedzialne za ich zakup, a pamiętamy wszyscy, z jakimi brakami tych podstawowych ŚOI zmagaliśmy się w kraju w pierwszym okresie pandemii – dodaje Ewa Gawrysiak.

Wynagrodzenia pozostały na takim samym poziomie

Koalicja Bezpieczni w Pracy zapytała służby bhp również o kwestię wynagrodzeń. Okazuje się, że mimo zwiększenia zakresu obowiązków, zdecydowana większość respondentów nie otrzymała dodatkowego wynagrodzenia. Zgodnie z wynikami badania ilościowego, pensje 73 proc. specjalistów i menadżerów bhp pozostały na takim samym poziomie, 8 proc. respondentów zadeklarowało otrzymanie podwyżki i tyle samo jednorazowej premii. Tylko 6 proc. badanych awansowało, ale bez zmiany wynagrodzenia, a 5 proc. otrzymało awans z podwyżką. Raport pokazał również, ile średnio zarabia się w branży. Jedna trzecia respondentów otrzymywała wynagrodzenie na poziomie 1500-3000 złotych netto, najwięcej, bo ponad połowa (53 proc.) zadeklarowała pensję wysokości od 3000 do 5000 tysięcy złotych. Większość specjalistów i menadżerów była zatrudniona w organizacji, 44 proc. zaś na zasadzie outsourcingu bądź własnej działalności gospodarczej.

Służby bhp nie mają poczucia wpływu na kondycję firmy

Mimo pandemii, dla nieco ponad połowy (51 proc.) osób biorących udział w badaniu ilościowym, wyzwaniem w pracy w branży bhp jest brak zrozumienia istotności kwestii bezpieczeństwa ze strony pracowników, a niewiele mniej (48 proc.) wskazuje brak zrozumienia istotności tych tematów przełożonych, pracodawców czy usługodawców. Jednocześnie wśród najciekawszych elementów pracy jedynie 16 proc. wskazało wpływ na funkcjonowanie firmy i jej przychody, a 20 proc. poczucie sprawczości.

Zmiany dotyczące postrzegania bhp w firmach to proces powolny. Wydawałoby się, że pandemia nieco go przyspieszy. Tymczasem nadal dla służb bhp wyzwaniem jest podejście do bezpieczeństwa zarówno pracowników, jak i pracodawców. To jeden z pesymistycznych wniosków z tegorocznego raportu – uważa Marta Tomaszewska, specjalista ds. bhp w CWS Polska, ekspertka Koalicji Bezpieczni w Pracy. – Warto także odnotować, że jedynie 12 proc. respondentów uważa za ciekawą w swojej pracy budowę kultury bezpieczeństwa, gdy tymczasem wydaje się, że jest to najważniejsze i jednocześnie pełne wyzwań zadanie służb bhp. Od jego skuteczności zależeć będzie długofalowa kondycja bezpieczeństwa pracy w polskich przedsiębiorstwach – dodaje Marta Tomaszewska.

Badanie Koalicji Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2021. Rola i wizerunek służb bhp” zostało przeprowadzone przez agencję SW Reaserch w lipcu i sierpniu 2021 r. na grupie 240 specjalistów i menadżerów bhp metodą CATI (badanie ilościowe). W pogłębionych indywidualnych wywiadach IDI wzięło udział 8 osób.

GLS rozpoczął współpracę z Kolporterem

Paczki dostarczane przez GLS można odebrać w jednym z 600 saloników Kolportera. Ich atuty to bardzo dobra lokalizacja i świetna rozpoznawalność wśród klientów. Z myślą o wygodzie odbiorców indywidualnych, operator zapowiada dalszy, intensywny rozwój sieci punktów odbioru.

Kolporter dysponuje siecią saloników prasowych zlokalizowanych w dogodnych i dobrze skomunikowanych lokalizacjach, zwykle w centrach miast oraz w galeriach handlowych. Punkty mają długie godziny otwarcia, dostępne są często również w weekendy.

Czas i wygoda klientów są dla nas najważniejsze. Rozpoczęcie współpracy z Kolporterem pozostaje w zgodzie z naszą strategią wyboru punktów odbioru w najlepiej skomunikowanych i najbardziej dogodnych lokalizacjach. Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że Kolporter to rozpoznawalna marka – mówi Szymon Lauer, dyrektor rozwoju operacji GLS Poland.

W ramach współpracy GLS z Kolporterem w salonikach można odebrać przesyłkę lub dokonać zwrotu zakupów internetowych, korzystając z wygenerowanej etykiety. Rozwój e-commerce sprawia, że coraz więcej paczek trafia do odbiorców indywidualnych, a wielu z nich korzysta z możliwości odbioru w punkcie, w wybranym przez siebie czasie.

Odbiory przesyłek w punktach stacjonarnych z roku na rok zyskują coraz większą popularność. Dlatego w salonikach Kolportera również staramy się konsekwentnie rozwijać tę usługę. Nawiązanie współpracy z GLS, jedną z największych firm kurierskich, jest z pewnością ważnym etapem w tym procesie. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu jeszcze większa grupa naszych klientów będzie korzystała z opcji odbioru przesyłki w wybranym saloniku – podkreśla Robert Szczepaniak, dyrektor marketingu Kolportera.

Tylko PIN do odbioru

W punktach Kolportera paczka może czekać na odbiorcę nawet przez tydzień, co dla wielu osób ma znaczenie. Przy odbiorze wystarczy podać kod PIN, otrzymywany przez odbiorcę SMS-em. Nie są do tego potrzebne żadne dodatkowe informacje ani dokumenty. To sposób bardzo praktyczny: szybki, wygodny i prosty.

Integrację technologiczną GLS i Kolporter zapewniła firma Smart Points. – W oferowanym przez nas rozwiązaniu gramy w jednym zespole z przewoźnikami i sklepami, aby jak najlepiej wyjść naprzeciw oczekiwaniom konsumentów e-commerce. Utworzona w ten sposób sieć punktów nadawczo-odbiorczych (tzw. PUDO) to swoisty pomost pomiędzy światem online i offline, dzięki któremu konsumenci zyskują możliwość wyboru lokalizacji odbioru wg swoich, często bardzo indywidualnych, kryteriów, przewoźnicy optymalizują swoje sieci dostaw, a sklepy przyciągają klientów zyskując szansę na dodatkowy przychód ze swojej podstawowej działalności – wyjaśnia Wojciech Kliber, członek zarządu Smart Points.

Podkreśla, że zgodnie ze statystykami 40% klientów e-commerce, odbierających lub nadających swoje przesyłki w sklepie stacjonarnym, dokonuje przy okazji dodatkowego zakupu.

Szereg możliwości na ostatniej mili

GLS systematycznie poszerza sieć punktów Szybka Paczka/ParcelShop. W ostatnim czasie rozwija ją w bardzo szybkim tempie. Obecnie, łącznie z salonikami Kolportera, w całej Polsce działa już 4000 takich punktów (w całej Europie ponad 25 tys., w ramach międzynarodowej sieci operatora).

Operator zapowiada prężny rozwój sieci tego rodzaju punktów. Jej kolejne poszerzenie może nastąpić jeszcze w tym roku. – To jeden ze strategicznych elementów rozwoju usług dla segmentu B2C. Łatwy dostęp do stacjonarnych punktów odbioru odgrywa tu kluczową rolę. Pandemia mogła ten trend nieco przygasić, ale odbiorcy indywidualni są coraz bardziej mobilni – zaznacza Szymon Lauer.

GLS oferuje coraz więcej opcji dostawy przesyłek, poszerzając zakres usług i funkcjonalności na tzw. ostatniej mili. – Jesteśmy przekonani, że możliwość indywidualnego wyboru formy doręczenia dobrze odpowiada oczekiwaniom i potrzebom klientów. W GLS udostępniamy odbiorcom bezpośredni kontakt z kurierem, by ustalić szczegóły dostawy. Zdarza się, że odbiorca w ostatniej chwili zmienia plany, dlatego zapewniamy możliwość przekierowania paczki, nawet jeśli już jest w drodze. Elastyczność działania stawiamy dziś na pierwszym miejscu, oczywiście wraz z terminowością i niezawodnością naszych usług – podsumowuje dyrektor rozwoju operacji.

Rosnąca inflacja a ceny mieszkań

Według szacunkowych danych GUS, inflacja w Polsce w październiku br. wyniosła aż 6,8%, licząc rok do roku. Aby przeciwdziałać osłabieniu polskiej waluty i wzroście cen Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się w październiku, na pierwszą od 9 lat podwyżkę stóp procentowych. Stopa referencyjna wzrosła z 0,1% do 0,5%, a już w listopadzie doszło do kolejnej podwyżki z 0,5% do 1,25%. Wysoka inflacja rzutuje m.in. na sytuację w sektorze nieruchomości. Rosnące koszty materiałów, w tym cen energii oraz wykonawstwa, wpływają na wzrost kosztów pracy i budowy lokali mieszkalnych. Jak wynika z analiz REDNET Consulting od 2014 roku ceny mieszkań na sześciu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce w większości przypadków rosły szybciej niż inflacja.

Zdaniem Roberta Chojnackiego, prezesa redNet 24, firmy świadczącej kompleksowe usługi na rynku nieruchomości, wpływ zaostrzenia polityki pieniężnej na inflację będzie w pełni widoczny, jednak dopiero po kilku kwartałach od podwyżki stóp procentowych. W opinii eksperta wiele wskazuje na to, że na rynku nieruchomości taniej nie będzie. W najbliższych miesiącach może jednak dojść do spowolnienia wzrostu cen.

Prognoza głównych wskaźników makroekonomicznych w Polsce na lata 2021 – 2023 r.

(prognoza opublikowana 8 listopada 2021 roku przez NBP)

2021* 2022* 2023*
PKB (r/r) 4,9% 5,8% 3,6%
Inflacja (r/r) 5,3% 4,9% 4,9%
WIBOR 3M** 0,33% 0,69% 0,69%

* prognoza NBP zamieszczona w raporcie: „Raport o inflacji, listopad 2021 r.” [dostęp: 15.11.2021] ** projekcja sporządzona przy założeniu stałych stóp procentowych

Według prognoz NBP na przestrzeni trzech najbliższych lat, najwyższy poziom inflacji będzie można zaobserwować w 2021 roku (5,3%). Przez kolejne dwa lata pozostanie wysoka, jednakże powinna spaść do poziomu 4,9%, licząc rok do roku. Według NBP głównym źródłem ryzyka dla niej stała się niepewność dotycząca cen energii, w związku z sytuacją na rynku surowców energetycznych i planowane zmiany w polityce klimatycznej UE.

Utrzymująca się na wysokim poziomie inflacja sprawia, że coraz trudniej uchronić swój kapitał przed spadkiem wartości. Alternatywą do jego zabezpieczenia mogą okazać się nieruchomości, które dzięki wciąż niskiemu poziomowi stóp procentowych, stają się jednym z najbardziej pożądanych, dostępnych na rynku rozwiązań.

Obecnie zakup mieszkań jest powszechnie uważany za bardzo korzystną formę pomnażania oszczędności z uwagi na stały wzrost cen. Od 2014 roku ceny mieszkań na sześciu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce: warszawskim, trójmiejskim, wrocławskim, krakowskim, poznańskim i łódzkim, w większości przypadków rosły szybciej niż inflacja. Pozwala to inwestorom nie tylko skutecznie chronić kapitał przed spadkiem wartości, ale również osiągnąć wysoką stopę zwrotu inwestycji przy ewentualnej sprzedaży nieruchomości lub czerpać zyski z wynajmu krótko bądź długookresowego. Czynnikami sprzyjającymi inwestowaniu w mieszkania są także m.in. wciąż stosunkowo niskie stopy procentowe oraz minimalne ryzyko całkowitej utraty kapitału – zauważa Robert Chojnacki, prezes redNet 24.

Poniższa tabela przedstawia poziom inflacji w Polsce oraz zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkań będących w ofercie w Warszawie, Krakowie Trójmieście w latach 2014 – III kw. 2021 r.

  2014 2015 2016 2017 2018 2019 2020 I kw. 2021 II kw. 2021 III kw. 2021
Inflacja r/r 0,0% -0,9% -0,6% 2,0% 1,6% 2,3% 3,4% 2,7% 4,5% 5,4%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie w Warszawie r/r* 3,4% 1,6% -2,4% 5,7% 14,5% 14,6% 5,8% 5,9% 9,3% 10,9%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie w Krakowie r/r* 0,0% -1,2% 0,4% 2,8% 11,9% 19,8% 11,3% 6,9% 12,3% 13,4%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie w Trójmieście r/r* 2,2% 7,7% 6,6% 5,5% 16,7% 11,7% 4,9% 8,8% 6,7% 7,4%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie we Wrocławiu r/r* 3,4% 1,6% -2,4% 5,7% 14,5% 14,6% 5,8% 5,9% 9,3% 14,1%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie w Poznaniu r/r* -1,0% -1,3% -1,7% 5,1% 8,0% 3,8% 4,7% 3,7% 6,5% 9,9%
Zmiana średniej ceny 1 mkw. mieszkania w ofercie w Łodzi r/r* -0,1% -1,2% 4,2% 5,7% 8,7% 8,6% 6,8% 11,4% 17,0% 19,0%

źródło: REDNET Consulting, GUS i NBP; * wartość na koniec okresu

Największy wzrost średniej ceny 1 mkw. mieszkania w porównaniu do inflacji analitycy REDNET Consulting odnotowali w 2019 roku w Krakowie, gdzie cena wzrosła aż o 19,8%, przy inflacji na poziomie 2,3% (różnica 17,5%). Na drugim miejscu jest Trójmiasto, w którym to w 2018 roku średnia kwota wzrosła o 16,7% przy inflacji na poziomie 1,6% (różnica 15,1%). Podium zamyka Łódź, gdzie w III kwartale 2021 r., przy jednej z najwyższych w ostatnich kwartałach inflacji (5,4%), średnia cena 1 mkw. mieszkania wzrosła aż o 19,0% (różnica 13,6%).

Jak podaje NBP ceny mieszkań w Polsce są o około 10% wyższe niż jeszcze przed rokiem. W ciągu zaledwie ostatniego kwartału nowe mieszkania zdrożały o ponad 2%, a używane aż o 5,2%. Potwierdzają to także dane serwisu z nieruchomościami tabelaofert.pl, z których wynika iż średnia cena mieszkań oferowanych przez deweloperów w Warszawie rośnie nieprzerwanie od 5 lat. Dane portalu pokazują, że na koniec września 2021 roku za metr kwadratowy własnego „M” w stolicy trzeba było zapłacić 12 325 zł, co oznacza wzrost aż o 60,2% od 2017 roku.

– Nic nie wskazuje na to, że sytuacja na rynku nieruchomości szybko się zmieni, gdyż obserwujemy wciąż duży popyt na mieszkania. Jednak jak wynika z naszych analiz m.in. ostatnie podwyżki stóp procentowych mogą spowodować delikatne wyhamowanie trendu wzrostowego cen nieruchomości w najbliższych miesiącach. Może to również spowodować, iż popyt na całym rynku nieruchomości osłabnie, a dynamika wzrostu cen będzie osiągać niższe wartości, zbliżone do poziomu inflacji. Inwestujący w nieruchomości będą jednak dalej zarabiać – podsumowuje Robert Chojnacki.

Złoty coraz tańszy

Wczorajsze słowa Lagarde mogły wpłynąć na osłabienie euro. Dywergencja w polityka monetarnych coraz bardzie odzwierciedlana jest w kursie głównej pary walutowej. Eurodolar spadł poniżej 1,14 i jest tym samym najniżej od lipca 2020 roku.

W poniedziałek miało miejsce przesłuchanie prezes EBC przed Komisją Parlamentu Europejskiego. Christine Lagarde przyznała, że spadek inflacji potrwa dłużej niż pierwotnie zakładano. Jednocześnie podtrzymała opinię, że w średnim terminie inflacja powróci do poziomu poniżej 2 proc. Prezes EBC przyznała, że istniało ryzyko wystąpienia efektu drugiej rundy, ale aktualnie dane nie wskazują na to, że nastąpi znaczący wzrost płac.

Komentarze Lagarde mogły rozczarować rynek. Jej słowa nie wydawały się tak optymistyczne jak podczas ostatniej konferencji prasowej. Rynek oczekiwał do tej pory pierwszej podwyżki stóp w drugiej połowie 2022 roku. Lagarde stwierdziła, że warunki do tego, żeby podnieść koszt pieniądza w przyszłym roku nie zostaną prawdopodobnie spełnione. Dla szefowej EBC wyższe stopy byłyby zagrożeniem dla ożywienia gospodarczego w strefie euro. Do tego dochodzą nowe restrykcje, które są wprowadzane przez niektóre kraje w związku z czwartą falą pandemii.

Coraz mocniej widać dywergencję w politykach monetarnych po obu stronach Atlantyku. Przełamanie przez EUR/USD poziomu 1,15 w ubiegłym tygodniu dało techniczny sygnał sprzedaży pary walutowej. Wczorajszy ruch był tego konsekwencją. Aktualnie kurs znajduje się na technicznym wsparciu wyznaczonym przez szczyt z przełomu maja i czerwca 2020 roku.

Dziś nad ranem poznaliśmy dane z rynku pracy w Wielkiej Brytanii. Widać wzrost średniego wynagrodzenia (5,8 proc. r/r), spadek stopy bezrobocia do 4,3 proc. oraz a liczba wniosków o zasiłek wyniosła -14,9 tys. Sytuacja ulega poprawie. GBP zyskuje do większości walut. Dane z rynku pracy są w tym momencie istotne, gdyż BoE podkreślił ich istotność podczas ostatniej decyzji w sprawie stóp procentowych. Pod koniec września zakończył się rządowy program zwolnień grupowych i w tym momencie rynek będzie oceniał, jaki to miało wpływ na cały rynek pracy. Pamiętajmy, że prezes Bailey podkreślił, że na kolejnych posiedzeniach podwyżki są wysoce prawdopodobne. Po znacznej wyprzedaży GBP, która była spowodowana rozczarowującym brakiem decyzji, funt teraz może zyskiwać, gdyż ponownie oczekiwania na normalizację polityki pieniężnej będą narastać.

Spadki EUR/USD to zły sygnał dla złotego. EUR/PLN dziś nad ranem był powyżej 4,65, co oznacza, że dystans do poziomu 4,6750 (szczytu z marca 2021) zmniejsza się. Z technicznego punktu widzenia opór na 4,6470 został pokonany, zatem wszystko wskazuje na to, że rośnie prawdopodobieństwo wzrostu do wyżej wspomnianego poziomu. Dziś poznamy o 14 wskaźnik inflacji bazowej za październik. Wyższy odczyt w teorii powinien wpłynąć na aprecjację PLN, ale przy spadkach EUR/USD może to być utrudnione.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Licznik elektromobilności: wzrost rejestracji samochodów elektrycznych mimo niedoboru półprzewodników

Według danych z końca października 2021 r., w Polsce były zarejestrowane łącznie 33 143 samochody osobowe z napędem elektrycznym. Przez pierwsze dziesięć miesięcy br. ich liczba zwiększyła się o 14 549 sztuk, tj. o 105% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

licznik_elektromobilnosci_2021-10_grafika_800x450px

Pod koniec października 2021 r. po polskich drogach jeździły 33 143 elektryczne samochody osobowe. Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 48%  (16 037 szt.) tej części parku pojazdów, a pozostałą część (52%) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 17 106 szt. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1 412 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec października składała się z 10 601 szt, jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 303 393 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 633 szt. Od stycznia do października 2021 r. flota elektrobusów powiększyła się o 202 zeroemisyjne pojazdy. W porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., kiedy zarejestrowano 154 takie autobusy, oznacza to wzrost o 31% r/r.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec października w Polsce funkcjonowało 1 712 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (3 337 punktów). 31% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 69% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W październiku uruchomiono 37 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (57 punktów).

– Właśnie zakończył się szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow, gdzie pośród wielu przyjętych deklaracji znalazła się także ta najważniejsza z punktu widzenia branży motoryzacyjnej, podpisana przez ponad 100 krajów, organizacji i firm biznesowych – w tym motoryzacyjnych, deklarująca zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Jednym z sygnatariuszy jest Polska i bardzo cieszy, że nasz rząd zadeklarował aktywne wsparcie dla tych działań. Decyzja ta jest szczególnie ambitna, bo do roku 2035 zostało zaledwie 14 lat, a w Polsce przez ostatnie 30 lat nie podjęto żadnych działań, by powstrzymać napływ starych używanych samochodów, których co roku wjeżdża do naszego kraju ponad pół miliona. Ponadto wiek co najmniej połowy importowanych w ostatnich latach samochodów przekraczał 10 lat. W tym kontekście trzeba niezwłocznie podjąć działania, które sprawią, że czekająca nas transformacja przebiegnie w sposób akceptowalny społecznie, a także pozwoli na utrzymanie roli i konkurencyjności krajowego sektora motoryzacyjnego, bo jest to wiodący sektor polskiej gospodarki, który daje zatrudnienie ponad 400 tysiącom osób – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

– Mimo kryzysu na rynku motoryzacyjnym, przez pierwsze 10 miesięcy 2021 r. liczba rejestracji osobowych BEV wzrosła o 78% r/r, a PHEV o 132% r/r. Mimo zwiększonej dynamiki rozwoju rynku e-mobility, niedobór półprzewodników ogranicza lub opóźnia dostępność egzemplarzy szeregu modeli z napędem elektrycznym, co z pewnością przełoży się również na początkową popularność uruchamianych, kierowanych m.in. do przedsiębiorców, komponentów programu „Mój Elektryk”. Na osiągnięcie efektu skali i możliwość oceny rynkowych skutków systemu wsparcia NFOŚiGW będziemy musieli poczekać co najmniej do przyszłego roku mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Ponad 10 mln zł przychodów Woodpecker po 9 miesiącach 2021 r. – więcej niż w całym 2020 roku

Woodpecker.co, spółka technologiczna oferująca aplikację w modelu SaaS pełniącą rolę inteligentnego asystenta sprzedaży B2B, podsumowuje wyniki za III kwartał. Spółka utrzymała wysoką dynamikę wzrostu przychodów i zysku netto oraz znacząco powiększyła marżę EBITDA. Przychody wygenerowane w Q3 2021 wzrosły o prawie 50 proc. rdr. do 3,9 mln zł. Łącznie przychody z trzech pierwszych kwartałów tego roku wyniosły 10,4 mln zł i są o ponad 43 proc. wyższe niż w porównywalnym okresie ubiegłego roku.

W III kwartale 2021 r. Woodpecker.co z powodzeniem realizował przyjętą strategię rozwoju. Zwiększeniu uległa baza klientów i średnia wartość płaconej przez nich subskrypcji. Wzrosła ilość klientów decydujących się na plany roczne. Aplikacja Woodpecker otrzymała kolejne ulepszenia i nowe funkcjonalności, jeszcze lepiej wspierając rosnącą aktywność użytkowników.

W efekcie przychody ze sprzedaży w samym III kwartale 2021 r. wzrosły o 49,4 proc. w porównaniu z analogicznym kwartałem roku ubiegłego. Narastająco po 9 miesiącach 2021 r. przychody spółki wyniosły ponad 10 mln złotych i tym samym przekroczyły przychody osiągnięte w całym roku poprzednim. Wzrost przychodów narastająco w porównaniu z dziewięcioma miesiącami roku 2020 wyniósł 43,6 proc.

Zysk netto w III kwartale 2021 r. wyniósł prawie 600 tys. zł i był prawie 3 razy wyższy niż w porównywalnym kwartale 2020 r., a zysk narastająco za dziewięć miesięcy 2021 r. wyniósł 1 630 tys. zł i również był trzykrotnie wyższy niż uzyskany w analogicznym okresie 2020 r. Marża EBITDA za trzy pierwsze kwartały 2021 r. wyniosła 21,96 proc., co oznacza blisko dwukrotny wzrost w porównaniu z marżą uzyskaną w roku 2020.

– Mamy za sobą bardzo udany kwartał. Rosną wszystkie wskaźniki biznesowe spółki, takie jak przychody i rentowność. Wzrost ARPA oznacza, że statystycznie coraz większe firmy zaczynają korzystać z naszej aplikacji oraz że klienci dostrzegają i akceptują wzrost wartości oprogramowania Woodpecker – mówi Mateusz Tarczyński, prezes zarządu Woodpecker.co.

Spółka notuje dalsze zmiany w obrębie struktury klientów i rodzaju płaconych przez nich abonamentów: w ostatnim kwartale klienci korzystający z aplikacji częściej niż wcześniej decydowali się na wybór droższych i bardziej rozbudowanych abonamentów. Coraz więcej z nich decydowało się także na wybór planu rocznego w porównaniu do planów miesięcznych. Spółka zwiększyła również zasięg geograficzny swojej oferty – na koniec III kwartału posiadała aktywnych klientów z 82 krajów, tj. o dziewięć więcej niż na koniec 2020 r.

– Cieszymy się, że konsekwentna realizacja naszej strategii pozwala systematycznie zwiększać nie tylko skalę, ale i zasięg naszej działalności – dodaje Mateusz Tarczyński.

Spółka kontynuuje rozwój narzędzia od strony technologicznej: w sierpniu udostępniła autorską aplikację mobilną Woodpecker Calls, która umożliwia dodanie rozmów telefonicznych z klientami jako jednego z elementów kampanii sprzedażowych. Uruchomiona została także dwustronna integracja z aplikacją Hubspot – wiodącą platformą CRM służącą do komunikacji z klientami w procesie inbound marketingu, sprzedaży, zarządzania treściami i obsługi posprzedażowej. Jest to kolejny partner z branży, który zdecydował się na integrację swojego oprogramowania z aplikacją Woodpecker.

– Dalej pracujemy m.in. nad dostosowaniem naszego narzędzia do wykorzystania go w kampaniach multichannel. Woodpecker Calls to istotny krok w tym kierunku. Cieszymy się też z pozyskania takiego partnera, jak Hubspot. Jesteśmy przekonani, że obie te nowości przyczynią się do utrzymania pozytywnego trendu wzrostowego, który widać w wynikach – komentuje Mateusz Tarczyński.

Woodpecker.co nieustannie intensyfikuje również działania marketingowe, m.in. w obszarze content marketingu: w ostatnim czasie uruchomiła regularną produkcję i publikację treści video, podjęła także współpracę z podcastem SheLeads, w którym prezentowane są historie kobiet biznesu. Spółka ma na celu zwiększenie zasięgu w mediach społecznościowych poprzez odejście od tematyki wyłącznie technicznej i poradnikowej oraz wprowadzenie ważnych dla klientów tematów związanych z prowadzeniem własnego biznesu.

Wyniki osiągnięte w ostatnim kwartale zarząd spółki omówi na webinarze inwestorskim, który odbędzie się we wtorek, 16 listopada o godz. 11:00. Rejestracja na webinar dostępna jest na stronie spółki: https://woodpecker.co/investors/.

Mazurska Manufaktura S.A. przejmuje rzemieślniczy Browar Profesja z Wrocławia

Mazurska Manufaktura S.A., producent rzemieślniczych alkoholi mocnych oraz regionalnego piwa, obejmie 100 proc. udziałów wrocławskiego, rzemieślniczego Browaru Profesja. Zakup sfinansuje nową emisją akcji, którą obejmą obecni właściciele. Impulsem dla transakcji jest strategia rozwoju Spółki zakładająca rozszerzanie portfolio o pozycje kraftowe w wyniku konsolidacji lokalnych marek piwnych. Transakcja dzieje się w momencie przygotowań do debiutu na NewConnect.

Wrocławski browar Profesja został założony w 2012 roku przez miłośników piwa i doświadczonych piwowarów domowych. Obecnie piwo z browaru można kupić w specjalistycznych sklepach z piwem rzemieślniczym, w placówkach partnerskich, hurtowniach, barach i w wielu innych punktach w całej Polsce. Browar posiada również atrakcyjne lokalizacje handlowe we Wrocławiu.

Właściciele wrocławskiego browaru rzemieślniczego zdecydowali się na transakcję sprzedaży w wyniku zawirowań rynkowych spowodowanych pandemią, a także z racji intensyfikacji innych zobowiązań zawodowych.browar Szczytno

Wspólnie z zarządem uznaliśmy, że po latach budowania marki Browaru Profesja doszliśmy do momentu, w którym nie jesteśmy w stanie poświęcać temu biznesowi wystarczająco dużo czasu. Zwłaszcza teraz, w dobie pandemii, gdy powinniśmy angażować się w rozwój naszej marki jeszcze mocniej. Stąd decyzja o sprzedaży Browaru – mówi Jakub Szydłowski, wiceprezes zarządu Browar Profesja. – Zależało nam na tym, by znaleźć inwestora, który rozumie nasz koncept biznesowy i zachowa ciągłość działalności naszego Browaru, utrzyma nasze marki oraz załogę. Cieszymy się, że wybór padł na rodzinną spółkę, która doskonale zna rynek i szanuje rzemieślnicze podejście do produkcji – dodaje Szydłowski.

5,15% akcji Mazurskiej Manufaktury za 100% udziałów Browaru Profesja

W wyniku rozmów, Mazurska Manufaktura S.A. podpisała umowę na przejęcie 100 proc. udziałów spółki Browar Profesja. W zamian właściciele Browaru Profesja otrzymają akcje serii F2 w liczbie 71 077 akcji, po cenie emisyjnej 35,00 zł tj. łącznej wartości 2 487 695,00 zł. Tym samym wejdą w posiadanie 5,15% akcji Mazurskiej Manufaktury S.A. Cena emisyjna akcji serii F2 będzie niższa niż wartość podmiotu, którą na dzień 30 czerwca 2021 r. Biegły Sądowy wycenił na 2 930 274,22 zł.

– To pokazuje realną wartość naszej spółki, jak i renomę jaką Mazurska Manufaktura wypracowała przez ostatnie 2 lata wśród przedstawicieli branży piwowarskiej. To cieszy, zwłaszcza przed zbliżającym się wielkimi krokami dniem wprowadzenia akcji do obrotu giełdowego – wskazuje Jakub Gromek, prezes zarządu Mazurskiej Manufaktury S.A.

Przedstawiciele Mazurskiej Manufaktury podkreślają, że przejęcie Browaru Profesja to dla Spółki przede wszystkim okazja do rozwoju atrakcyjnego i różnorodnego portfolio, w którym jak dotąd brakowało piw kraftowych. To również szansa na zwiększenie zasięgu dystrybucji i łatwiejsze wejście z ofertą do sieci handlowych. Zgodnie z planem rozwoju browaru, Profesja będzie kontynuować swoją działalność w niezmienionej formie.

Od lat przyglądamy się Browarowi Profesja i bardzo cenimy jakościowe portfolio rzemieślniczych piw tej spółki. Cieszymy się, że dołączy ono do naszego portfela piw, wierząc jednocześnie, że taka konsolidacja oferty z atrakcyjnymi, lokalnymi markami w kilku regionach ułatwi nam rozmowy z sieciami handlowymi. Od jakiegoś czasu obserwujemy na rynku alkoholi konsolidację dystrybutorów, myślę że rynek producencki też musi to robić, by mieć większą siłę przebicia – mówi Jakub Gromek i dodaje: – Naszym założeniem jest dalszy rozwój marek Profesji – nie zamierzamy mocno ingerować w poprawnie funkcjonujący biznes, który mimo pandemii nadal jest rentowny. Dlatego piwo będzie produkowane w tym samym miejscu, przez ten sam zespół. Skupimy się na tym, by korzystając z naszego know-how i doświadczenia biznesowego na rynku alkoholi, sukcesywnie budować siłę Browaru Profesja przy zachowaniu najwyższej jakości produktów.

Konsolidacja lokalnych marek piwa

Mazurska Manufaktura S.A. to rodzinna spółka działająca w zabytkowym, ponad 100-letnim Browarze w Szczytnie, specjalizująca się w produkcji mocnych alkoholi kraftowych oraz piwa. Zgodnie z długofalową strategią biznesową, poza rozwojem portfolio wysokoprocentowych trunków, Spółka planuje reaktywację znanych, regionalnych marek piwa, podupadających na przełomie wieków, m.in. w wyniku działalności dużych korporacji.  Tylko w 2021 roku Spółka przejęła prawa do 11 historycznych marek piwa, z różnych regionów Polski. Pierwszym, wskrzeszonym piwem, wprowadzonym na rynek w lutym br., jest Jurand – kultowa marka produkowana przez Browary Warmińsko-Mazurskie. Wiosną br. Spółka przywróciła na rynek Kujaw również markę Bractwo, a także reaktywuje Browary Bydgoskie, które były historycznym właścicielem tego piwa. W październiku br. poinformowała o przejęciu kolejnej historycznej marki piwa z Małopolski – Krak.

Debiut na NewConnect do końca roku

Mazurska Manufaktura S.A. do końca roku planuje zadebiutować na NewConnect. W tym momencie harmonogram wejścia na mały parkiet przebiega zgodnie z planem. Spółka w tym tygodniu złoży Dokument Informacyjny do GPW.

Klabater SA ze wzrostem przychodów ze sprzedaży i z szerokim katalogiem nowości wydawniczych na przyszły rok

Notowany na NewConnect producent i wydawca gier wideo osiągną w trzecim kwartale 1,18 mln zł przychodów netto ze sprzedaży. Spółka pozyskała cztery nowe tytuły do wydawnictwa i rozwinęła działalność portingową wprowadzając kolejne tytuły do sprzedaży.

Klabater zapowiedział 10 nowych multi-platformowych premier na kolejne miesiące, w kluczową fazę weszła też produkcji gry własnej Moonshine Inc.

– Przychody netto osiągnięte przez Klabatera w trzecim kwartale 2021 roku wyniosły blisko 1,2 mln zł, pod względem zysku netto, zakończyliśmy bieżący okres na symbolicznym plusie. Najważniejszym trendem, jaki odnotowaliśmy w ostatnich miesiącach, jest wzrost o blisko 85% przychodów ze sprzedaży gier własnych w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym – komentuje Robert Wesołowski, członek zarządu, Klabater SA.

W minionym okresie spółka przygotowała oraz wprowadziła do sprzedaży adaptację na PlayStation dwóch gier strategiczne produkcji Starni Games, z serii Strategic Mind: Blitzkrieg oraz The Pacific. Trzecią wydaną w modelu portingowym na konsole Switch, PlayStation oraz Xbox była gra logiczno-przygodowa May’s Mysteries: The Secret of Dragonville od V5 Corp.

We wrześniu odbyła się premiera drugiej gry własnej Klabatera – The Amazing American Circus. Tytuł powstały we współpracy ze studiem Juggler Games zadebiutował jednocześnie na wszystkich platformach sprzętowych (PC, PlayStation, Xbox oraz Switch), w dwóch edycjach produktowych (standardowa, kolekcjonerska), premierze towarzyszyły szeroko zakrojone działania marketingowe. Gra zebrała dobre oceny od użytkowników serwisu STEAM (72% i mostly positive) oraz mieszane oceny od krytyków i mediów (MC 53% i mixed).

– W samym trzecim kwartale oprócz premiery The Amazaing American Circus przeprowadziliśmy też 18 innych akcji promocyjnych i sprzedażowych, które stanowią istotny filar strategii wydawniczej. Nasze dostępne gry w atrakcyjnych przecenach i zestawach (bundlach) były obecne na wszystkich liczących się globalnych platformach sprzedażowych takich jak GOG, Humble, czy Nuuvem. Aktywność utrzymywana na back-catalogu pozwala nam utrzymać bieżącą działalność oraz tworzyć kolejne gry własne. Przed nami premiera wyczekiwanej gry Moonshine Inc., a rozbudowując nasze portfolio w minionym kwartale, zapewniliśmy sobie stabilne źródło przychodów w perspektywie kolejnych miesięcy i 2022 roku – kończy Michał Gembicki, członek zarządu, Klabater SA.

Klabater planuje aż 10 premier w przyszłym roku, z czego cztery z nich zostały ogłoszone w minionym kwartale. Są to: Orbit Industries, Kaiju Wars, Production Line oraz Best Month Ever. Pierwsze trzy produkcje pochodzą z zagranicznych studiów developerskich z Niemiec, Kanady i Wielkiej Brytanii, natomiast ostatni z wymienionych tytułów, który już teraz cieszy się z ogromnym zainteresowaniem mediów – Najlepszy Miesiąc Życia! tworzony jest przez zespół doświadczonych developerów i młodych filmowców z Polski związanych z Warszawską Szkołą Filmową. Projekt prowadzi weteran branży – Maciej Szcześnik (CD Projekt Red, 11Bit).

Na przyszły rok w katalogu Spółki znajduje się też Weedcraft Inc. – projekt portingowy realizowany we współpracy ze studiem Ville Monarchs oraz amerykańskim wydawcą Devolover Digital, edycja na Switch gry własnej Crossroads Inn, oraz edycja na Xbox gier z serii Strategic Minds. W kluczową fazę produkcyjną weszła też czwarta gra własna spółki – Moonshine Inc., na kolejny kwartał zaplanowała start kampanii promocyjnej tytułu.

Legimi ze wzrostem przychodów o 48 proc. rdr. w III kw. 2021 r.

Legimi, pionier modelu subskrypcyjnego na polskim rynku publikacji elektronicznych, podsumowuje III kw. 2021 r. W minionym okresie Spółka wypracowała bardzo dobre wyniki finansowe. Przychody na poziomie skonsolidowanym, w III kwartale 2021 roku, zwiększyły się rdr. o 48 proc., wynosząc blisko 12,7 mln zł, a zysk netto osiągnął wartość ponad 562 tys. zł. Trzeci kwartał br. to dla Legimi kontynuacja przyrostu bazy abonentów – liczba tych indywidualnych wzrosła rdr. o 43 proc. rdr., zbliżając się do 110 tys., a liczba klientów, liczona jako suma abonentów i klientów korporacyjnych oraz bibliotecznych, wyniosła blisko 157 tys., co oznacza wzrost o 51 proc. rdr.

– Ostatni raportowany przez nas kwartał był dla naszej Spółki okresem dynamicznego wzrostu, czego odzwierciedleniem są nasze wyniki finansowe. Legimi nieustannie się rozwija, powiększając bazę swoich abonentów. Jesteśmy teraz świadkami ograniczenia obostrzeń i stopniowego powrotu społeczeństwa do poziomu aktywności sprzed pandemii, co oczywiście ma wpływ na ponoszone przez nas koszty i rentowność naszej działalności – komentuje Mikołaj Małaczyński, Prezes Zarządu Legimi.

Legimi sukcesywnie poprawia kluczowe KPI swojego biznesu, utrzymując dynamiczny trend przyrostu abonentów na rynku polskim, a tym samym umożliwiając systematyczną poprawę sytuacji finansowej Spółki i proporcjonalne zwiększanie jej przychodów, co w efekcie pozwoliło na spłatę zapadających w lipcu br. obligacji serii U, w kwocie 2,585 mln zł oraz odblokowało możliwość pozyskania długoterminowego kredytu bankowego na kwotę 2,0 mln zł.

Miniony kwartał to także dalsze prace Spółki nad aplikacją Legimi 4.0. Nowa wersja, w porównaniu do Legimi 3.0., będzie jeszcze bardziej wydajna i będzie zawierała również szereg innowacyjnych funkcjonalności spełniających obecne potrzeby użytkowników. Na platformie dostępnych jest ponad 69 tysięcy tytułów publikacji w modelu abonamentowym oraz ponad 200 tys. tytułów poza abonamentem

W ramach zakończonych już prac, oddano pierwsze funkcjonalności nowej platformy. Stale rozwijamy swoją aplikację i mamy na celu utrzymanie pozycji lidera innowacji w obszarze e-czytelnictwa. Korzystając z dofinansowania z NCBiR rozpoczęliśmy także prace nad systemem rekomendacji, wykorzystującym algorytmy sztucznej inteligencji, w celu podniesienia jakości oferowanych przez nas usług, zwiększenia poziomu lojalności oraz zmniejszenia liczby rezygnacji użytkowników platformy – Mikołaj Małaczyński.

Zadłużenie branży motoryzacyjnej nie hamuje

W bazie danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej jest ponad 12,5 tys. przedsiębiorstw motoryzacyjnych zadłużonych na 446,5 mln zł. Są wśród nich zarówno producenci pojazdów, części i akcesoriów motoryzacyjnych, dystrybutorzy, jak również warsztaty. Od początku pandemii ich zadłużenie wzrosło o 18% i w najbliższych miesiącach nie zamierza wyhamować.

Motoryzacja, podobnie jak inne gałęzie gospodarki, nie ustrzegła się problemów wywołanych przez epidemię koronawirusa. Od marca ubiegłego roku zadłużenie przedsiębiorstw z tego sektora wzrosło o 70,1 mln zł, a liczba dłużników zwiększyła się o 101 firm. Rozpędzony kryzys uderza w warsztaty, producentów i sprzedawców. Ich długi przekraczają już 446 mln zł, a wszystko wskazuje na to, że trudna sytuacja branży moto utrzyma się jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy.  

Niepewna przyszłość motoryzacji

Brak komponentów, zakłócenia w łańcuchach dostaw, niedostępność, a przy tym również wysokie ceny surowców i stali okazały się dużym wyzwaniem dla branży. Większość producentów pojazdów i komponentów, zwłaszcza w ostatnim czasie, musiała częściowo lub całkowicie ograniczyć produkcję. Spadki w sprzedaży odnotował też sektor handlu i usług motoryzacyjnych. W magazynach wielu hurtowni brakuje części i podzespołów do naprawy samochodów. Konsekwencją tego są problemy finansowe firm, które w sektorze handlu częściami widać było od dawna.

Do tej pory producenci pojazdów, przyczep, motocykli oraz części byli względnie najsilniejszą grupą podmiotów w branży motoryzacyjnej. Ich zadłużenie stanowi zaledwie 5 proc. łącznego zadłużenia w tym sektorze. Inaczej w przypadku sprzedawców i serwisantów, których zadłużenie wynosi 95 proc. Dłuższe przestoje w produkcji mogą mieć jednak katastrofalne skutki zarówno dla samych wytwórców, jak i dla pozostałych podmiotów działających w branży motoryzacyjnej. Jeśli ich problemy z płynnością finansową pogłębią się, to prędzej czy później ta sytuacja znajdzie swoje odzwierciedlenie również w naszej bazie danych – informuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.

Zdecydowana większość, czyli 60 proc. zobowiązań motoryzacyjnych, to długi dystrybutorów części oraz pojazdów (265,1 mln zł), a 35 proc. całego zadłużenia należy do warsztatów (155,8 mln zł). Jako że te dwie gałęzie motoryzacji są mocno uzależnione od producentów, może to w najbliższym czasie rzutować negatywnie na ich sytuację finansową. Potwierdzają to również wyniki badania „Przemysł, handel i usługi w motoryzacji” przeprowadzonego w lipcu 2021 r. przez MotoFocus.pl na zlecenie SDCM i Santander Bank Polska. 96,5% dystrybutorów części motoryzacyjnych biorących udział w badaniu wskazało, że w pandemii występują problemy (lub istotne problemy) w dostawach lub dostępności części u producentów.

Kto czeka na pieniądze?

Najwięcej zadłużonych warsztatów, producentów i dystrybutorów znajduje się w województwach: mazowieckim (92,9 mln zł), śląskim (69,1 mln zł) oraz wielkopolskim (49,4 mln zł). Na drugim biegunie, czyli z najmniejszym zadłużeniem, są firmy z woj. opolskiego, podlaskiego i lubuskiego. W tych regionach łączne długi przedsiębiorstw motoryzacyjnych nie przekraczają 10 mln zł.

Średnie zadłużenie jednej firmy motoryzacyjnej wynosi 35 510 zł, ale rekordzista – hurtownia motoryzacyjna ze Śląska, zalega swoim wierzycielom na blisko 4,8 mln zł.

Najwięcej, bo 212 mln zł, stanowią zaległości wobec instytucji finansowych i ubezpieczeniowych, 133,7 mln zł mają do odzyskania fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, a 35,4 mln zł pragną odzyskać wierzyciele z branży handlowej.

Mikrofirmy z problemami

W najtrudniejszej sytuacji są przedstawiciele najmniejszych firm, którzy stanowią 95% wszystkich dłużników motoryzacyjnych. Ponad 10 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych ma na koncie w sumie 328,6 mln zł zaległych zobowiązań finansowych. To właśnie w takich przedsiębiorstwach bardzo często lawinę problemów finansowych wywołuje już jedna niezapłacona faktura. Z danych firmy faktoringowej NFG wynika, że w 2021 r. mikroprzedsiębiorstwa motoryzacyjne dość chętnie sięgały po faktoring, mając świadomość, że w ten sposób ochronią swą działalność.

Zdecydowana większość tych przedsiębiorstw, bo 61 proc.to małe warsztaty. Tylko w tym roku sfinansowaliśmy ich faktury na łączną kwotę 4,4 mln zł, choć zakładam, że z każdym miesiącem ta wartość będzie rosła. Nie tylko z uwagi na coraz większą potrzebę ochrony płynności finansowej, ale też ze względów rozwojowych czy inwestycyjnych. Przykładowo, część warsztatów już niebawem będzie musiała zainwestować w dodatkowe szkolenia, bo obecnie blisko 66 proc. z nich nie jest przygotowana na naprawę pojazdów hybrydowych czy elektrycznych. Tymczasem, zgodnie z polityką klimatyczną Unii Europejskiej, to właśnie pojazdy nisko- i zeroemisyjne zaczną wypierać popularne w Polsce silniki spalinowe. Aby utrzymać działalność i spełnić nowe wymogi, małe serwisy będą musiały się przekwalifikować, a co za tym idzie, pozyskać środki na finansowanie tego typu inwestycji – mówi Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

Średnia wartość faktury przekazanej przez firmy motoryzacyjne do finansowania w ramach eFaktoringu to 6649 zł, zaś średni przyznany limit to 29 tys. zł. Taka kwota, zdaniem NFG, może być przeznaczona na szkolenia personelu w zakresie napraw pojazdów hybrydowych lub elektrycznych lub też na inne bieżące rachunki, opłaty i podatki, zakup materiałów do firmy czy choćby wynagrodzenia dla załogi. Dodatkowo, w przypadku opóźnień z płatnościami ze strony kontrahentów faktoring może być dobrym sposobem na dyscyplinowanie opieszałych płatników.

Tym bardziej, że branża motoryzacyjna ma również swoich dłużników.

Według naszych danych, kontrahenci są jej winni 61,3 mln zł. W tym najwięcej, bo 22,5 mln zł zalegają firmy handlowe, 16,5 mln zł transportowe, a 5 mln zł przemysłowe – wymienia prezes Zarządu KRD Adam Łącki.

Cloud Technologies z 5,6 mln zł EBITDA i 4,4 mln zł zysku netto w III kwartale 2021 roku

Cloud Technologies, notowana na NewConnect spółka specjalizująca się w Big Data i monetyzacji cyfrowych danych, opublikowała kolejny kwartał charakteryzujący się wysokimi wzrostami. EBITDA Grupy w III kwartale wzrosła o 145% r/r, osiągając wynik 5,6 mln zł, a zysk netto wyniósł 4,4 mln zł, rosnąc o ponad 500% r/r. Przed spółką statystycznie najlepszy kwartał roku, a za dynamiczne wzrosty całego biznesu odpowiada kluczowy segment Data enrichment, obejmujący monetyzację danych i technologii do ich przetwarzania.

Strategicznym obszarem rozwoju Cloud Technologies jest segment Data enrichment, który w największym stopniu wpływa na dynamiczny wzrost całej Grupy. Segment obejmuje monetyzację danych oraz technologii do ich przetwarzania, a jego działalność polega przede wszystkim na sprzedaży anonimowych danych o użytkownikach Internetu, które są następnie wykorzystywane do precyzyjnego targetowania reklamy internetowej. Głównymi odbiorcami danych są globalne platformy umożliwiające zakup powierzchni reklamowej w modelu programmatic, z których korzystają reklamodawcy z całego świata, a kluczowy rynek stanowi USA.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników finansowych jakie osiągamy w 2021 roku, a jeszcze bardziej cieszy nas efektywny oraz skalowalny model biznesowy, który jest fundamentem dynamicznych i systematycznych od wielu kwartałów wzrostów. Obecne wyniki to efekt zmian wprowadzonych w spółce na przestrzeni ostatnich trzech lat i skupieniu się na sprzedaży danych, z naciskiem na rozwój segmentu Data enrichment, który już kolejny raz z rzędu zanotował blisko 70% poziom marży EBITDA oraz osiągnął wzrost przychodów zarówno w ujęciu rok do roku jak i kwartał do kwartału. W III kwartale segment Data enrichment zanotował 6,5 mln zł przychodów (+65% r/r i +14% kw/kw), a narastająco od początku roku osiągnął 16,8 mln zł (+120% r/r), warto tu nadmienić, że III kwartał i miesiące wakacyjne są w branży reklamy cyfrowej statystycznie słabszym okresem. Przed nami za to najlepszy dla spółki czas, czyli IV kwartał, w którym spodziewamy się najwyższych w tym roku wyników – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Segment Data enrichment cechuje się najwyższą dynamiką wzrostu przychodów i najwyższym poziomem marży, która w III kwartale 2021 roku kolejny raz zbliżyła się do poziomu 70%. Na osiąganą wysoką marżowość wpływ ma przede wszystkim znaczny udział kosztów stałych, które przy rosnących wynikach sprzedażowych pozwalają wykorzystać efekt dźwigni operacyjnej i dynamicznie przekładać się na zysk segmentu oraz całej grupy Cloud Technologies.

Segment Data consulting obsługujący klientów agencyjnych oraz bezpośrednich zwiększył przychody r/r w III kwartale o 0,5 mln zł (+15%), osiągając 4,3 mln zł. Z kolei po trzech kwartałach łączna sprzedaż segmentu wzrosła o 3,3 mln zł (+33%) i wyniosła 13,3 mln zł. EBITDA segmentu wyniosła 0,3 mln zł, a narastająco od początku roku 1,2 mln zł, co przekłada się na wzrost odpowiednio o 0,3 mln i 1,6 mln. Zgodnie z typową dla rynku reklamy internetowej sezonowością wynik EBITDA segmentu Data consulting w III kw. był gorszy o 0,4 mln zł od wyniku II kw. Jednocześnie jest to potwierdzenie stabilizacji sytuacji na rynku reklamy online i powrót do sezonowości sprzed okresu pandemii.

Segment Data acquisition ponownie zanotował spadek przychodów, co jest bezpośrednim skutkiem inwestycji w dane o wyższej jakości, na czym z nawiązką korzysta przede wszystkim segment Data enrichment.

– Zamykamy kolejny bardzo dobry wynikowo kwartał, który w dodatku zwiększył nasz stan posiadanej gotówki do blisko 25 mln zł. Tak komfortowa sytuacja finansowa pozwala realizować obraną strategię, która zakłada wykorzystanie tych środków do inwestycji w rozwój technologii oraz do potencjalnych, kolejnych akwizycji, których celem jest rozbudowa globalnej sieci dystrybucji danych na czym skorzysta segment Data enrichment. EBITDA segmentów na poziomie 3,5 mln zł w III kwartale to najlepszy wynik od 2018 roku i potwierdzenie, że model biznesowy Grupy jest efektywny, a strategia mająca na celu szybki wzrost segmentu Data enrichment to właściwy kierunek rozwoju. Od początku roku Grupa osiągnęła 13,4 mln zł EBITDA oraz 7,5 mln zł zysku netto (wobec odpowiednio 2,3 mln zł oraz straty 1,0 mln zł w okresie porównywalnym). Nawet uwzględniając wpływ zdarzeń jednorazowych (tj. umorzenia części subwencji PFR w kwocie 0,9 mln zł w II kw. oraz 1,6 mln zł w III kw.) dynamika wzrostu naszych wyników jest bardzo wysoka – komentuje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy Cloud Technologies.

Według raportu Zenith, udział reklamy online w globalnym rynku reklamowym wyniesie w tym roku 58%, to o 10 p.p. więcej niż jeszcze w 2019 roku. Odpowiedź na duże zapotrzebowanie ze strony przedsiębiorstw i agencji reklamowych na wysokiej jakości anonimowe cyfrowe dane o internautach to główna działalność Cloud Technologies. Dodatkowo, spółka koncentruje się przede wszystkim na rynku USA, który w 2021 roku będzie odpowiadał za 46% całego wzrostu globalnych wydatków reklamowych.

Cloud Technologies obchodzi w tym roku 10-lecie swojej działalności. Z firmy o początkowo lokalnym zasięgu, zmieniła się w globalny podmiot tworzący grupę kapitałową złożoną z czterech spółek: OnAudience.com, OnProspects.com, Audience Network i Online Advertising Network. W chwili obecnej Cloud Technologies pozyskuje dane z ponad 200 rynków na całym świecie i przetwarza ponad 100 mld anonimowych profili internautów.

Creepy Jar: Sprzedaż Green Hell w 2021 r. przekroczyła już 1 milion kopii

W wyniku bardzo dobrej sprzedaży gry Green Hell na wszystkich platformach sprzętowych – PC, PlayStation oraz Xbox Creepy Jar S.A. wypracowała w 3 kwartale 2021 r. 14,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, 9,9 mln zł zysku operacyjnego i 9,1 mln zł zysku netto. To najlepszy kwartał warszawskiego producenta gier z gatunku survival simulation w tym roku.

Zgodnie ze wstępnymi danymi finansowymi w pierwszych trzech kwartałach 2021 r. Creepy Jar S.A. wypracowała łącznie 35,3 mln zł przychodów ze sprzedaży i 23,3 mln zł zysku operacyjnego, co oznacza wzrost odpowiednio o 15,4% i 9,9% względem analogicznego okresu 2020 r. Z kolei zysk netto w tym czasie wzrósł o 33,5% do poziomu 21,1 mln zł. Dzięki zrealizowanej sprzedaży i wysokiej rentowności spółka zwiększyła zasoby gotówkowe do 49,9 mln zł wobec 38,1 mln zł na 30 czerwca 2021 r.

Za nami najlepszy kwartał w tym roku i drugi najlepszy kwartał w historii Creepy Jar od czasu wprowadzenia trybu kooperacji w Green Hell w 2 kw. 2020 r. Konsekwentnie aktualizujemy i rozwijamy grę, wzbogacamy kontent i przyciągamy nowych graczy, co pozytywnie wpływa na osiągane przez nas wyniki – mówi Krzysztof Kwiatek, prezes Creepy Jar.

Udana premiera gry Green Hell na konsolach Xbox One oraz PlayStation 4, a także udostępnienie dwóch bezpłatnych dodatków serii Spirits of Amazonia w pierwszej połowie roku, są widoczne w wynikach sprzedażowych spółki za 3 kw. 2021 r. Łączna sprzedaż brutto gry Green Hell na platformach STEAM, Sony PlayStation i Microsoft Xbox wyniosła w tym czasie ponad 312 tys. kopii, z czego 138 tys. kopii na konsolach PlayStation i Xbox. Łączna sprzedaż Green Hell na wszystkich platformach w 2021 r. przekroczyła 1,076 mln kopii.

Liczymy, że kolejne dodatki do Green Hell, w tym ostatni i największy z serii Spirits of Amazonia, przy jednoczesnym utrzymaniu wsparcia gry na niezmienionym poziomie, pozwolą nam kontynuować tegoroczny trend sprzedażowy także w przyszłych okresach  – dodaje Krzysztof Kwiatek.

Grupa PTWP prezentuje wyniki za trzeci kwartał br.

Grupa PTWP, w trzecim kwartale br. wypracowała 3,42 mln zł zysku brutto. Narastająco, po trzech kwartałach 2021 r., zysk brutto wyniósł 7,43 mln zł, a przychody ze sprzedaży netto przekroczyły 37 mln zł. PTWP wyraźnie zwiększyła swoje dochody dzięki rozwojowi biznesu w obszarze digital, organizacji biznesowych eventów oraz wykorzystaniu nowych technologii w działalności wszystkich spółek Grupy.

W trzecim kwartale br. zauważyliśmy dynamikę wzrostu praktycznie w każdym obszarze naszej działalności, co przełożyło się na tak dobry wynik ze sprzedaży. Po pierwsze, powrót do organizacji eventów i ożywienie rynku spotkań, spowodowały wzrost obłożenia w obiektach, którymi zarządzamy. Po drugie, organizowane przez nas wydarzenia, w wielu parametrach wróciły do skali sprzed pandemii, zyskując dodatkowo szerokie zasięgi dzięki hybrydowej formule. Wreszcie intensywna rozbudowa segmentu digital i rekordowe wyniki kluczowych portali – mówi Wojciech Kuśpik, prezes grupy PTWP i największy akcjonariusz spółki. – Liczymy również na dobrą końcówkę tego roku – dodaje.

Ożywienie branży eventowej widoczne jest w kalendarium wydarzeń w Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodku. Tylko we wrześniu w ww. obiektach zorganizowanych zostało kilkadziesiąt spotkań, imprez biznesowych i sportowych oraz koncertów. Spółka PTWP Event Center zakontraktowała już również wydarzenia na kolejnych kilkanaście miesięcy. Władze spółki zakładają, że w przyszłym roku, w zarządzanych przez siebie obiektach, zorganizowanych zostanie łącznie ponad 200 wydarzeń dla prawie 1 mln uczestników. Grupa PTWP w trzecim kwartale br. zorganizowała autorskie, cykliczne wydarzenia, takie jak Property Forum oraz Europejski Kongres Gospodarczy, które cieszyły się sporym zainteresowaniem uczestników i uznaniem partnerów, gromadząc stacjonarnie nawet kilka tysięcy osób. Dodatkowo, dzięki decyzji o organizacji wydarzeń w formule hybrydowej i wdrożonym narzędziom umożliwiającym śledzenie przebiegu debat online, znacząco zwiększyły się zasięgi eventów, pozwalając na dotarcie do setek tysięcy uczestników.

– Cieszą nas też wzrosty w działalności online. Nasze branżowe serwisy internetowe zanotowały w Q3 2021 rekordowe wyniki i umocniły swoją pozycję lidera w danym obszarze tematycznym. Bezkonkurencyjny w swojej kategorii jest farmer.pl, który we wrześniu odwiedziło aż 1,6 mln unikalnych użytkowników. W tym samym miesiącu swój rekord pobił także pulsHR.pl, który osiągnął 519,9 tys. czytelników, co jest wynikiem o 134 proc. większym niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Tradycyjnie świetne wyniki notuje nasz największy serwis WNP.PL – podsumowowuje Wojciech Kuśpik.
– Globalny trend, jakim jest przyspieszona cyfryzacja, zainteresowanie rynku i zmiany w e-commerce, to czynniki, ze wzgędu na które zdecydowaliśmy o uczynieniu z segmentu digital kluczowego obszaru rozwoju Grupy PTWP
– dodaje prezes zarządu.

W ostatnich miesiącach Grupa PTWP skoncentrowała się na rozbudowie zespołu, wzmocnieniu kompetencji w obszarze nowych technologii i inwestycjach w narzędzia IT, co pozwoliło pracować nad rozwojem serwisów i ich integracją z platformami e-commerce czy opracowaniem i wdrożeniem nowych portali i produktów. Miesięcznie portale odwiedza średnio 8 mln unikalnych użytkowników, a profile w mediach społecznościowych śledzi prawie 550 tys. obserwujących. Grupa posiada bazę 283 tys. subskrybentów, którym codziennie poprzez newslettery dostarcza dedykowane treści.

Grupa przeprowadzi program motywacyjny dla kluczowych pracowników. O jego wdrożeniu jednogłośnie zadecydowali akcjonariusze na NWZA, które odbyło się 26 sierpnia 2021 r. Maksymalna wielkość programu to ok. 5% kapitału zakładowego, zgodnie z założeniem akcje zostaną zaoferowane pod warunkiem wygenerowania co najmniej 5 mln zł skonsolidowanego zysku brutto w 2021 r., a osiągnięty w trzecim kwartale br. wynik już teraz znacznie przewyższa zakładane minimum.

Kryptowaluty to dopiero początek, technologie zmieniają też sposoby inwestowania

Już cztery lata temu Polska zajmowała globalnie 9. miejsce na liście pobrań portfela do przetwarzania Bitcoin-ów. Nad Wisłą głównie znamy tę kryptowalutę, wprowadzoną w 2009 r. przez Satoshi Nakamoto. Od jej stworzenia do ub.r. oprogramowanie serwisu Bitcoin Core pobrano ponad 5,5 mln razy. Obecnie na świecie mamy już ponad 7,7 tys. różnych kryptowalut. Należy jednak pamiętać, że 20 najważniejszych stanowi 90 proc. wartości całego rynku. A wszystko działa za sprawą unikalnej technologii zwanej – blockchain, czyli łańcucha bloków. Zapewnia ona otwartą księgę rejestrującą transakcje, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa oraz weryfikowalności i doskonale nadaje się do różnych innych zastosowań niż tylko kryptowalut. Wprowadzenie technologii blockchain eliminuje pośredników z procesu zakupu i pozwala łatwo sfinalizować transakcje oraz rozliczyć prowizję. Daje także powszechny i prosty dostęp masowym inwestorom z całego świata. Cyfrowe waluty zmieniają świat finansów, szybko następuje ich dalszy rozwój oraz popularyzacja zastosowań. Eksperci przewidują ogromną liczbę możliwych sposobów jej wykorzystania, od zarządzania łańcuchem dostaw po identyfikację osobistą online. Być może najbardziej wymownym znakiem wszechstronności technologii jest fakt, że decydenci z różnych branż i sektorów spieszą się z inwestowaniem we własne rozwiązania blockchain.

Nowy sposób zastosowania

Dla przykładu globalne zasoby nieruchomości są warte setki bilionów euro, a do tej pory inwestowanie w nieruchomości jest zazwyczaj domeną bogatych, niedostępną dla większości populacji odciętej od tej klasy aktywów. Obecnie sytuację tę zmieniają nowe technologie. Powoli konwencjonalne inwestowanie traci na znaczeniu z powodu niskiej płynności, dużych kosztów transakcji, wysokich barier wejścia i małej przejrzystości.
W rzeczywistości operacje sektora nieruchomości oparte na rozwiązaniach blockchain stale zyskują na popularności jako sposób dla kupujących, sprzedających i inwestorów na interakcję ze sobą oraz poznanie ofert. Na przykład kryptowaluta Bee Token działająca na platformie Ethereum, przyjmuje inne podejście do tradycyjnych nieruchomości dzięki metodzie udostępniania domów i mieszkań opartej na tej technologii. Model jest koncepcyjnie podobny do Airbnb, ale z dużym wykorzystaniem łańcucha blockchain, umożliwia właścicielom domów wynajmowanie całego obiektu lub poszczególnych pokoi w zamian za kryptowalutę. Natomiast w Wielkiej Brytanii deweloper Brikcoin, opracował unikalny model finansowy, aby rozwiązać kryzys mieszkaniowy przystępnych cenowo nieruchomości, jednocześnie problem braku płynności na inwestycje prywatne. Przekonany jest, że technologia blockchain jest obecnie jedynym sposobem wyjścia z recesji tanich mieszkań, przy jednoczesnym zaangażowaniu społeczności. Model Brikcoin umożliwia inwestorom likwidację swoich inwestycji na globalnych giełdach kryptowalut, 24 godz. na dobę, 7 dni w tyg.

Rosnąca oferta i masowy dostęp

Jak grzyby po deszczu rosną kolejne platformy, które wykorzystują inteligentne kontrakty do zawierania międzynarodowych transakcji dotyczących nieruchomości oraz umożliwiają kupującym, sprzedającym i agentom korzystanie z szeregu inteligentnych narzędzi. Pomagają również przyspieszyć proces transakcyjny, który często jest utrudniony przez międzynarodowe przepisy prawne i koszty z tym związane.

Rozwojowi sprzyja, obniżenie opłat, eliminacja pośredników, przyspieszenie transakcji, dyskrecja, wykorzystanie wydajność blockchain oraz transakcji kryptowalutowych. Platformy dla sektora nieruchomości decentralizują i szyfrują dane przy użyciu łańcucha bloków, łączą kupujących z agentami wymieniając bezpośrednio i wykorzystują znaki cyfrowe zamiast pieniędzy, aby stworzyć większą przejrzystość i minimalizować przeszkody w procesach kupna / sprzedaży. Pamiętamy również o giełdach funduszy cyfrowych jako szansie na stworzenie skalowalnej platformy inwestycyjnej B2B nowej generacji o większej płynności i efektywności transakcji. Eksperci przewidują szeroki wachlarz możliwości dla cyfrowych funduszy będących przedmiotem obrotu w celu utrzymywania mniej płynnych alternatywnych inwestycji finansowych.

Jak to działa…

Dowolna transakcja rozesłana do innych węzłów nie staje się „oficjalna”, zanim nie zostanie potwierdzona na wspólnie utrzymywanej, oznakowanej znacznikami czasu liście wszystkich znanych transakcji, to jest łańcuchu bloków. Potwierdzenie to jest oparte na systemie matematycznych dowodów wykonanych działań, zwanym inaczej proof of work, w celu zapobieżenia podwójnemu wydawaniu oraz fałszerstwu. Ostatecznie łańcuch bloków zawiera kryptograficzną historię zmian posiadania wszystkich monet, poczynając od adresu ich emitenta aż po adres aktualnego posiadacza. Dlatego właśnie jeżeli użytkownik np. spróbuje ponownie wykorzystać wydane wcześniej monety, sieć odrzuci próbę wykonania takiej transakcji. Technologia blockchain jest nie tylko szybka i wydajna, ale stanowi również jeden z najbezpieczniejszych sposobów prowadzenia działalności. Umożliwia wielu osobom przeglądanie i interakcję z transparentnym procesem transakcyjnym.

Niezawodny system zaufania blockchain sprawia, że jest to idealna technologia m.in. właśnie dla sektora nieruchomości. Firmy z tej branży na całym świecie wykorzystują już inteligentne kontrakty i księgi rachunkowe łańcucha bloków, aby w przejrzysty i skuteczny sposób ułatwiać wynajem, kupowanie, inwestowanie, a nawet pożyczanie.

Autor / fot. ©: Adam Białas, dziennikarz biznesowy, ekspert rynku, dyr. Agencji BIALAS Consulting & Solutions.

Inflacja w USA najwyższa od 30 lat

Środowy odczyt inflacji to już kolejna inflacyjna niespodzianka tej jesieni. Prognozy analityków wskazywały, że ceny będą rosły w tempie 5,9% w skali roku, a tymczasem podane dane wskazują na jeszcze szybszy wzrost cen, który ukształtował się na poziomie 6,2%. Na niespodziankę dynamicznie zareagował dolar, który zaczął się umacniać w oczekiwaniu na szybszą ścieżkę podwyżek stóp procentowych za oceanem, z kolei obligacje amerykańskie napędzane tymi samymi oczekiwaniami traciły. Niespodzianka w danych coraz wyraźniej pokazuje, że impuls inflacyjny nie wygaśnie w tym roku i przyszły rok również upłynie przy wysokiej dynamice wzrostu cen. Ten scenariusz coraz częściej jest brany pod uwagę przez inwestorów, co przekłada się od początku IV kwartału na dynamiczne wzrosty cen metali szlachetnych.

W tym tygodniu we wtorek poznamy dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej za oceanem. W środę zostaną opublikowane informacje o inflacji HICP w strefie euro, a w piątek na naszym lokalnym podwórku poznamy dane o zatrudnieniu i poziomie wynagrodzeń.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Jak wybrać najlepsze konto firmowe?

Jesteś przedsiębiorcą i zastanawiasz się nad założeniem konta firmowego? Wybierz najlepszy rachunek korzystając z rankingu kont firmowych. Sprawdź w ofertach bankowych jakie opłaty będziesz musiał ponosić i co będzie dla ciebie najkorzystniejsze.

Ranking kont firmowych

Chciałbyś otworzyć rachunek firmowy, ale nie wiesz w jakim banku? Rozumiemy, że ta decyzja może być trudna, w końcu istnieje wiele banków, a szperanie na stronie każdego z nich i zaczytywanie się w regulaminach czy tabelach opłat, może być kłopotliwe. Z drugiej strony, odwiedzenie każdej placówki, by zasięgnąć informacji, także nie wydaje się dobrą opcją. Na szczęście w internecie można znaleźć rankingi kont firmowych. Eksperci wyręczyli Cię i za Ciebie znaleźli najważniejsze informacje o bankach wraz z opłatami, jakie byś musiał ponosić i zebrali to w jednym miejscu. Dzięki takiemu zestawieniu możesz łatwo porównać oferty z różnych banków i dobrać pod siebie tę, która najbardziej ci odpowiada.

Konta firmowe – co warto wiedzieć?

Nie zawsze otworzenie konta firmowego jest obowiązkowe. Staje się wtedy, gdy firma rozlicza się z przedsiębiorcami, a wartość transakcji przekracza 15 tys. zł. Jednak i bez tego warunku warto pomyśleć o założeniu takowego konta. Posiadanie i konta osobistego i konta firmowego, to wygoda, która pozwala oddzielić osobiste sprawy finansowe od firmowych i kontrolować wydatki. Posiadając rachunek firmowy zwiększamy naszą wiarygodność u klientów czy kontrahentów. Przelewy do ZUS i Urzędu Skarbowego stają się prostsze. Często możemy w banku dobrać do konta dodatki, takie jak na przykład ubezpieczenie czy usługi księgowe i prawnicze.

Pamiętaj jednak, że prowadzenie konta firmowego zazwyczaj jest płatne i należy spełnić określone warunki aktywności, by takowe opłaty znieść. Gdy już więc podejmiesz decyzję i otworzysz konto, staraj się być na nim aktywny, by nie ponosić dodatkowych kosztów.

Na co zwracać uwagę przy wyborze rachunku firmowego?

Wchodząc na ranking kont firmowych, na przykład ten przygotowany przez Cleverprofit, trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę na opłaty. Mamy tam wymienione najważniejsze rzeczy, za które często ponosimy koszty. Niestety, rachunek nie zawsze jest bezpłatny, jednak w większości przypadków należy spełnić podstawowe warunki aktywności, by znieść opłatę za prowadzenie konta. Wystarczy zapewniać wpływy na konto czy przelewać pieniądze do ZUS i Urzędu Skarbowego. Drugą, bardzo ważną kwestią, jest miesięczna opłata za kartę. W kontach firmowych rzadko kiedy jest ona bezwarunkowo darmowa. Najczęściej tu również trzeba wykazać się aktywnością, na przykład robić transakcje na określoną sumę. Warto zwrócić też uwagę, czy wypłacanie pieniędzy z bankomatów i wpłacanie ich we wpłatomatach jest darmowe. Inną opcją jest zrobienie tego w placówce – jednak i tu bywa, że ponosi się pewne koszty. Robienie przelewów to również jest znacząca część naszego bankowego życia. Przyjrzyj się, ile zapłacisz za zwykłe przelewy, za błyskawiczne i za przelewy w oddziale banku. Jeśli masz zagranicznych partnerów czy klientów, zainteresuj się także kosztem przelewów SEPA i SWIFT.

Czy warto korzystać z promocji?

Banki kuszą nas w swoich ofertach różnymi promocjami. Często można dostać premię pieniężną za założenie konta, otworzenie firmy w danym banku, za wpływy na konto, wychodzące przelewy, umowę na terminal czy opłaty dla ZUS i Urzędu Skarbowego. Jeśli już jesteś pewien, że chcesz założyć konto firmowe, warto zainteresować się, czy dana placówka posiada w obecnej chwili jakąś atrakcyjną promocję. Być może, to dobra szansa dla ciebie, by przy okazji zyskać trochę dodatkowych pieniędzy. Już często w rankingach kont firmowych są zawarte takie informacje, także nie musisz szukać daleko, by skorzystać z dodatkowych bonusów.

Zaskakująco wysoka inflacja wzmacnia dolara

Dolar amerykański na zaskakująco wysoki odczyt inflacji w USA zareagował wyraźnym umocnieniem, co negatywnie przełożyło się m.in. na złotego. Jeśli w tym tygodniu urzędnicy Fedu w swoich przemówieniach nie odsuną w przyszłość rynkowych oczekiwań w sprawie podwyżek stóp procentowych, ta aprecjacja dolara może potrwać jeszcze jakiś czas.

Po danych o inflacji, które pokazały wzrost indeksu CPI o 6,2% w październiku, dolar zakończył tydzień na plusie względem pozostałych walut G10. Pomimo to nieźle radziły sobie też waluty Azji i Ameryki Południowej, którym przewodził real brazylijski. Możliwym wyjaśnieniem odporności części walut jest to, że władze monetarne wybranych krajów rynków wschodzących (w tym szczególnie Brazylii) od kilku miesięcy wyraźnie podnoszą stopy procentowe, prowadząc aktywną walkę z ryzykiem podwyższonej inflacji.

Spodziewamy się, że rynki walutowe będą w dalszym ciągu zależne głównie od wieści inflacyjnych i tempa normalizacji polityki przez poszczególne banki centralne. Ten tydzień jest szczególnie obfity w te pierwsze – opublikowane zostaną raporty inflacyjne ze strefy euro, Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii. Istotne będą również przemówienia co najmniej ośmiu przedstawicieli Fedu i dwa przemówienia prezes EBC Christine Lagarde.

PLN

Polski złoty miał za sobą trudny tydzień, pod koniec którego na chwilę dobił w parze z euro do poziomu 4,65, najwyższego od końcówki marca br. Przyczyn należy szukać przede wszystkim w sytuacji zewnętrznej: gwałtowne umocnienie dolara amerykańskiego wywołało presję tak na złotego, jak i na forinta węgierskiego. Obecnie złoty jest nieznacznie mocniejszy – zyskuje w trakcie stabilizacji amerykańskiej waluty.

W tym tygodniu czeka nas nieco wieści z kraju (m.in. jutro poznamy dane o inflacji bazowej w październiku) oraz regionu (we wtorek decyzję w sprawie stóp procentowych podejmie Narodowy Bank Węgier). Równocześnie obserwujemy sytuację na wschodzie, aczkolwiek z punktu widzenia perspektyw złotego relacje Ukrainy i Rosji są znacznie istotniejsze niż kryzys na granicy z Białorusią.

EUR

W zeszłym tygodniu nie publikowano wielu danych ze strefy euro, więc handel wspólną walutą zależał głównie od wieści z zewnątrz, szczególnie od raportu o inflacji i wzrostu rentowności w USA. Niedawny gwałtowny wzrost liczby przypadków zachorowań na COVID-19 w Europie niepokoi jednak nieco inwestorów. Kilka krajów, w tym Austria, Holandia i Niemcy, przygotowuje nowe restrykcje, a inne mogą wkrótce za nimi podążyć.

Również w tym tygodniu będzie mało publikacji makroekonomicznych. W centrum uwagi znajdzie się więc komunikacja banku centralnego – m.in. prezes Christine Lagarde wygłosi w Parlamencie Europejskim przemówienie na temat „od ożywienia do siły”. Będzie ono dokładnie analizowane pod kątem tego, czy EBC nadal będzie przeciwstawiać się wycenom rynkowym podwyżek stóp procentowych w strefie euro.

USD

Trudno szukać pozytywów w październikowym raporcie o inflacji CPI w USA. Zarówno główna, jak i bazowa miara były znacznie wyższe od już i tak wysokich oczekiwań. Inflacja jest obecnie najwyższa od trzech dekad i mało kto przewiduje jej spadek w najbliższym czasie. Obligacje doświadczyły gwałtownej wyprzedaży i na razie ścieżka najmniejszego oporu dla rentowności jest wyższa.

Tym razem dolar w pełni skorzystał na zaskoczeniu inflacyjnym i zmianie rynkowych stóp procentowych, przynajmniej w porównaniu do walut innych rynków rozwiniętych. Jeśli przedstawiciele Rezerwy Federalnej przemawiający w tym tygodniu nie zdołają odsunąć w przyszłość oczekiwań dotyczących podwyżki stóp procentowych, które zaczęły przybliżać się po ostatnim raporcie o inflacji, umocnienie dolara może trwać jeszcze jakiś czas.

GBP

Zgodnie z danymi z zeszłego tygodnia brytyjska gospodarka wzrosła o 6,6% w ujęciu rocznym (1,3% w kwartalnym), co jest wynikiem solidnym, choć nieco poniżej oczekiwań. Funt osłabił się względem dolara, ale radził sobie lepiej niż inne europejskie waluty, ponieważ rynek ponownie wycenia prawdopodobieństwo pierwszej podwyżki stóp procentowych podczas grudniowego zebrania Banku Anglii na 50%.

W tym tygodniu opublikowany zostanie zestaw kluczowych danych dotyczących rynku pracy i inflacji. Będzie to pierwszy raport z rynku pracy od czasu zakończenia programu dofinansowania przymusowych urlopów (furlough scheme). Rynki szykują się na kolejny znaczny wzrost inflacji i nie wykluczają, że indeks CPI może wzrosnąć o ponad 4%, co naszym zdaniem powinno niemal gwarantować podwyżkę w grudniu i wspierać funta.

CHF

Frank szwajcarski rankiem w poniedziałek 15.11 osiągnął kolejny szczyt względem euro, choć ostatnio radził sobie gorzej niż inne waluty safe haven. Zaczynamy dostrzegać interesującą rozbieżność między ostatnią siłą franka a danymi o pozycjonowaniu. Pokazują one, że inwestorzy są coraz bardziej negatywnie nastawieni do waluty, co znajduje odzwierciedlenie w krótkich pozycjach netto, które osiągnęły najwyższy poziom od grudnia 2019 r. To dodatkowo umacnia nasz pogląd, że frank jest przesadnie silny. Nie będziemy zaskoczeni, jeśli w najbliższym czasie waluta się osłabi, o ile nie dojdzie do znacznego pogorszenia sentymentu do ryzyka.

Podobnie jak w zeszłym tygodniu kalendarz ekonomiczny dla Szwajcarii jest niemal pusty. Będziemy dalej obserwować dane o pozycjonowaniu i sygnały z zewnątrz, szczególnie wieści mogące wpływać na sentyment do ryzyka. W tym kontekście skupiamy się obecnie na regionie CEE, a dokładniej na kryzysie na granicy między UE i Białorusią oraz rosnącym napięciu między Ukrainą i Rosją.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Deficyt handlowy rośnie, ale wolniej

We wrześniu br. w rachunku bieżącym bilansu płatniczego odnotowano ujemne salda obrotów towarowych (0,5 mld zł), dochodów pierwotnych (12,3 mld zł) i dochodów wtórnych (1,3 mld zł) oraz dodatnie saldo usług (8 mld zł – podał NBP.

Kolejny miesiąc ujemnego salda na rachunku bieżącym. Takie wstępne dane przekazał dziś NBP. We wrześniu odnotowaliśmy 6,1 mld zł deficytu. Bank centralny dokonał także rewizji danych za sierpień. Rekordowy 7,7 mld zł deficyt w tym miesiącu okazał się przeszacowany. Ostatecznie deficyt w ostatnim miesiącu wakacji wyniósł 6,5 mld zł.

We wrześniu 2021 r. wartość eksportu towarów wyniosła 112 mld zł, co oznacza wzrost o 14,5% do analogicznego miesiąca 2020 r. Wartość importu towarów w porównaniu do września 2020 r. wzrosła o 24% i osiągnęła 112,6 mld zł. Oznacza to, że mamy za sobą kolejny – piąty miesiąc pogłębienia się deficytu handlowego, choć jego skala zdecydowanie wyhamowała. Może to oznaczać poprawę w odbudowie łańcuchów dostaw i pojawienie się nowych zamówień w przemyśle. Wzrost importu może być mniejszy w kolejnych miesiącach z uwagi na napięcia na granicy polsko-białoruskiej. Białoruś jest ważnym eksporterem dla rodzimego przemysłu meblarskiego.

Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan

Prosta spółka akcyjna w polskim i francuskim systemie prawnym

Podczas obsługi spółek kapitałowych we Francji, nie sposób było nie zauważyć, że najchętniej wybieraną formą prawną przez przedsiębiorców była Prosta Spółka Akcyjna (Société par actions simplifiée, SAS).

Od 1 lipca 2021 r. Prosta Spółka Akcyjna została wprowadzona także do polskiego porządku prawnego. W dzisiejszym artykule przedstawię cechy charakterystyczne tej formy prawnej, porównując je z przepisami francuskiego Kodeksu Handlowego.

Powodem tak częstego wyboru Francuzów jest przede wszystkim duża swoboda w kształtowaniu zapisów statutu spółki, brak wymaganego minimalnego kapitału zakładowego, wkład w postaci pracy lub know-how, statut w formie pisemnej, zbycie akcji przez wypełnienie formularza Ordre de Mouvement, niskie koszty utrzymania działalności.

SAS jest więc atrakcyjną formą, zarówno dla dużych koncernów, jak i małych, w tym jednoosobowych przedsiębiorstw (Société par actions simplifiée unipersonnelle, SASU).

flaga polska flaga francja

Założenie spółki

  • zawarcie umowy spółki
  • powołanie organów spółki wymaganych przez ustawę lub umowę
  • wniesienie przez akcjonariuszy wkładów na pokrycie kapitału akcyjnego w kwocie minimum 1 zł
  • wniesienie całości wkładów powinno odbyć się w ciągu 3 lat od dnia wpisu spółki do rejestru
  • sporządzenie statutu
  • powołanie organów
  • wniesienie przez akcjonariuszy wkładów na pokrycie kapitały akcyjnego w kwocie minimum 1 euro
  • obligatoryjne wniesienie 50 % wkładów pieniężnych przed rejestracją spółki w rejestrze (Registre du Commerce et des sociétés), reszta w ciągu następnych 5 lat

Forma umowy spółki

  • Umowa spółki formy aktu notarialnego.
  • Spółka może zostać założona także przez Internet.
  • Umowa spółki w formie pisemnej.

Wkłady

  • Akcje są obejmowane w zamian za wkłady pieniężne lub niepieniężne.
  • Wkładem niepieniężnym na pokrycie akcji może być wkład mający wartość majątkową, w szczególności świadczenie pracy lub usług.
  • Wkłady powinny być wniesione do spółki w całości w ciągu trzech lat od dnia wpisu spółki do rejestru.
Wyróżniamy trzy rodzaje wkładów:

  • Wkłady pieniężne (les apports en numéraire)
  • Wkłady w naturze (les apports en nature), które dzielą się na wkłady materialne, np. komputer, samochód, oraz niematerialne, np. znaki towarowe, patenty
  • Wkłady niepieniężne (les apport en industrie), np. know-how, praca
  • Przy czym, les apports en nature wymagają oszacowania przez biegłego rewidenta.

Akcje

  • Akcje nie posiadają wartości nominalnej, nie stanowią części kapitału akcyjnego i są niepodzielne.
  • Jeżeli akcjonariusz wniesie wkład o wartości 0 zł, będzie mógł objąć taką samą liczbę akcji, jak akcjonariusz, który wniósł wkład o wartości 1 mln zł.
  • Akcjonariusze dowolnie będą mogli kształtować podział akcji oraz wkłady wnoszone na ich pokrycie.
  • Francuske przepisy nie przewidują minimalnej lub maksymalnej wartości nominalnej akcji, a akcjonariusze mają swobodę w jej ustalaniu.
  • Wartość nominalna akcji nie musi być uwzględniona w statucie.

Rynek regulowany

  • Akcje spółki nie mogą być notowane na rynku regulowanym.
  • Akcje spółki nie mogą być notowane na rynku regulowanym.

Zbycie akcji

  • Zbycie akcji powinno być dokonane w formie dokumentowej pod rygorem nieważności, czyli poprzez wiadomość e-mail lub inne środki komunikacji elektronicznej.
  • Ograniczenia w zbyciu mogą wynikać z postanowień umowy (np. zgoda zarządu, prawo pierwszeństwa).
  • W celu zbycia akcji akcjonariusze wypełniają specjalny formularz „Ordre de Mouvement”.
  • Statut natomiast może regulować sposób zbywania akcji, tj. wszelkie ograniczenia zbycia, takie jak zgoda Prezesa czy Zgromadzenia Wspólników.

Organy

  • W spółce ustanawia się Zarząd albo Radę Dyrektorów.
  • Umowa spółki może przewidywać, że oprócz ustanowienia Zarządu w spółce należy również ustanowić Radę Nadzorczą.
  • Jedynym wymaganym obligatoryjnie organem jest Prezes spółki – Le Président, który reprezentuje spółkę, zarządza nią na co dzień, podejmuje najważniejsze decyzje.

Organami fakultatywnymi są natomiast:

  • Dyrektorzy Generalni (Directeur Generaux)
  • Zarząd (Conseil d’administration)

Powyższa charakterystyka stanowi jedynie zarys nowej formy prawnej jaką jest Prosta Spółka Akcyjna.

Artykuł przygotowała Anna Stępień, aplikantka adwokacka Kancelaria WW LEGAL Wądołowski i Wspólnicy

Rosnąca podaż, czyli najwyższy w historii wynik aktywności deweloperskiej na rynku magazynowym w jednym kwartale

W III kw. 2021 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowych wyniosły 23 mln mkw., co oznacza wzrost o 13% względem zeszłego roku. W minionych miesiącach nadal mieliśmy do czynienia z trendem wysokiej podaży w sektorze, a fakt ten potwierdził najwyższy wynik w historii dotyczący aktywności deweloperskiej w jednym kwartale. Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield zapowiada prezentację podsumowania III kwartału na rynku magazynowym.

Za nami kolejny doskonały kwartał. Deweloperzy dostarczyli ponad 1 mln metrów kwadratowych nowoczesnej powierzchni magazynowej, co jest najlepszym wynikiem w ujęciu kwartalnym w historii. Co najważniejsze – pomimo dużej podaży i dodatkowo prawie czterech milionów metrów kwadratowych będących w budowie, poziom pustostanów wynosi jedynie 5% a popyt netto zarejestrowano na poziomie 75% popytu brutto, który wyniósł aż 1,6 mln mkw.

Wpływ na tak dobre wyniki miał oczywiście dalszy wzrost e-commerce, który według wszelkich prognoz i badań nadal będzie rozwijał się corocznie w tempie dwucyfrowym. Poza tym, zerwanie globalnych łańcuchów dostaw, długi czas oczekiwania na dostawy wielu dóbr, począwszy od samochodów, skończywszy na zielonej herbacie, powoduje, że firmy chcą zabezpieczyć się pod kątem trwałości przepływu logistyki i wynajmują buforowe powierzchnie magazynowe, a także wdrażają nearshoring, czyli outsourcing procesów i operacji do regionów mniej odległych. Warto wspomnieć również o wciąż stabilnych poziomach czynszów, pomimo wzrostu kosztów inwestycji deweloperskich.

Ponadto, idealna lokalizacja Polski, pełniącej dla wielu firm rolę międzynarodowego hubu powoduje, że prognozy na kolejne kwartały również są bardzo dobre. Rozrastająca się struktura magazynów, ich różnorodne przeznaczenie, rola i rosnące wymagania klientów w stosunku do terminów dostaw, ale i ułatwień w postaci krzyżujących się kanałów dystrybucji, odbioru i zwrotu pozwala patrzeć w przyszłość optymistycznie. – Damian Kolata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency | Poland, Head of E-Commerce | CEE.

Niezwykle dynamiczny rozwój sektora magazynowego obserwujemy niemal na wszystkich rynkach regionalnych w Polsce. Prawie 70% wszystkich inwestycji powstaje na głównych rynkach, do których zalicza się region warszawski, górnośląski, łódzki, poznański i wrocławski. Wyraźny wzrost aktywności deweloperskiej obserwujemy w regionach: bydgosko-toruńskim, szczecińskim i w obszarze zachodniej części kraju, gdzie rozpoczęto nowe projekty, m.in. w Jeleniej Górze, Głogowie i Zgorzelcu. Bardzo silny popyt w każdym segmencie rynku – inwestycje typu „Build-to-Suit” (BTS), regionalne centra dystrybucji typu multi-let/BIG-BOX, projekty Small Business Units (SBU) oraz cross-dock wspierające logistykę miejską – kreuje rekordowy poziom aktywności budowlanej w polskim sektorze magazynowym – podsumowuje Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Cushman & Wakefield.

GK RAFAMET opublikowała wyniki finansowe za III kwartał br.

Grupa Kapitałowa RAFAMET za trzeci kwartał 2021 r. uzyskała dodatni wynik finansowy netto w wysokości 469 tys. zł.

Za okres trzech kwartałów przychody ze sprzedaży GK RAFAMET wyniosły 70, 3 mln zł.

W porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego były mniejsze o 8,25 mln zł., jednak pomimo tego GK RAFAMET w samym III kwartale br. uzyskała dodatni wynik finansowy.

– Spółki Grupy nadal odczuwają skutki pandemii, jednak skala oddziaływania tego zjawiska była w okresie trzech pierwszych kwartałów 2021 roku umiarkowana. – informuje Prezes RAFAMET S.A., E. Longin Wons– W trzecim kwartale br. obserwujemy narastający problem przerywania międzynarodowego łańcucha dostaw, wzrost cen w zasadzie wszystkich kupowanych materiałów i podzespołów (w wyniku zjawisk inflacyjnych, ale również w następstwie zmniejszonej ich podaży) oraz notujemy stałe przedłużanie zakontraktowanych terminów ich dostaw. Dostawcy powołują się na konsekwencje COVID-19, co utrudnia prowadzenie optymalnej i rytmicznej działalności gospodarczej – dodaje E. Longin Wons.

Sygnały dochodzące z rynków zagranicznych oraz krajowego wskazują na ryzyko nasilenia się tzw. „czwartej fali COVID-19”, co nie buduje optymizmu. Zamknięcie lub ograniczenia swobodnego przepływu towarów i ludzi w następstwie COVID-19 wywołuje na niektórych rynkach sprzedaży obrabiarek również ryzyko przedkładania przez potencjalnych klientów dostaw z rynków lokalnych nad dostawami zagranicznymi. – Plany produkcyjno – handlowe Grupy Kapitałowej RAFAMET na 2021 oraz 2022 rok mogą ulegać zmianom w wyniku trwającej pandemii oraz obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej mającej wpływ na poszczególne obszary życia gospodarczo – społecznego. Jak co roku czwarty kwartał będzie dla nas szczególnie ważny tak pod względem wielkości sprzedaży, realizacji zysków (oczekiwana jest poprawa wyników w rachunku całorocznych w stosunku do trzech kwartałów br.), wpływów pieniężnych z realizowanych kontraktów oraz nowych zamówień na rok 2022. Trwający skup akcji z rynku giełdowego realizowany do 13.12.2021 przez ARP S.A. da nowe otwarcie biznesowe dla firm Grupy Kapitałowej RAFAMET – dodaje Prezes E.Longin Wons.

ID Logistics przejmuje GVT Transport & Logistics

ID Logistics ogłosił przejęcie 100 proc. udziałów GVT Transport & Logistics, działającej w krajach Beneluksu (obrót 100 mln euro). Transakcja wzmacnia zasięg geograficzny operatora logistycznego w tym regionie, dzięki 6 nowym lokalizacjom i pozyskaniu nowych klientów.

Wraz z przejęciem, ID Logistics aktywnie realizuje międzynarodową strategię rozwoju. Grupa umacnia swoją pozycję w Europie poprzez zdobycie pozycji kluczowego gracza logistycznego w krajach Beneluksu. Beneluks jest trzecim co do wielkości rynkiem logistycznym w Europie kontynentalnej, po Niemczech i Francji oraz bramą dla wielu klientów z branży przemysłowej  i indywidualnych.

GVT Transport & Logistics

GVT Transport & Logistics jest częścią  transportowo – logistyczną Grupy GVT założonej w 1957 roku. Oferuje usługi magazynowania, transportu drogowego i dostaw ostatniej mili. Dział BTT, który świadczy multimodalne rozwiązania kontenerowe, nie jest objęty transakcją i jego operacje będą nadal realizowane przez GVT Group of Logistics.

GVT Transport & Logistics zarządza 12 lokalizacjami, zatrudnia ponad 750 profesjonalistów, wynajmuje magazyny o powierzchni 200 000 m² oraz posiada flotę 285 samochodów ciężarowych w Holandii i Belgii. Główny oddział logistyczny w Tilburgu jest strategicznie zlokalizowany w pobliżu ważnych portów i lotnisk, z dobrym dostępem do transportu rzecznego, kolejowego i drogowego, co ma kluczowe znaczenie dla wielu międzynarodowych producentów mających swoje siedziby w tym regionie. GVT Transport & Logistics obsługuje zróżnicowane portfolio klientów, głównie globalne firmy z branży elektronicznej i dystrybucji produktów nieżywnościowych.

ID Logistics i GVT Transport & Logistics

Już od wielu lat GVT Transport & Logistics i ID Logistics z powodzeniem współpracują w krajach Beneluksu. Ich siedziby mieszczą się w Tilburgu. Połączenie obu firm pozwoli oferować unikalne usługi logistyczne oraz zapewni wysoką pozycję na tym strategicznym rynku.

Transakcja wymaga jeszcze zatwierdzenia przez holenderskie organy regulacyjne odpowiedzialne za monitoring fuzji i przejęć. Oczekuje się, że przejęcie zostanie sfinalizowane do końca 2021 roku.

Jesteśmy bardzo zadowoleni ze sfinalizowania umowy przejęcia GVT Transport & Logistics, która kończy kilka lat owocnej współpracy i rozwoju. Dzięki temu przejęciu, ID Logistics Benelux stanie się kluczowym graczem na rynkach Beneluksu, szczególnie w Holandii, i będzie mógł oferować pełen zakres usług naszym obecnym i przyszłym klientom. Jestem pewien, że zespół i pracownicy GVT w ramach Grupy ID Logistics mają przed sobą obiecującą przyszłość i będą mogli rozwijać swoje know-how na dużą skalę” – Eric Hémar, Prezes i Dyrektor Generalny ID Logistics.

W ciągu ostatnich 15 lat stworzyliśmy złożoną i zrównoważoną sieć dystrybucji z hubami w 6 lokalizacjach w krajach Beneluksu. Na szybko zmieniającym się i wymagającym rynku, ważne jest to, abyśmy mogli obsługiwać naszych klientów także w przyszłości. Jestem przekonany, że ten krok będzie stanowił jeszcze większą wartość dodaną dla naszych pracowników i klientów. Przejęcie przez ID Logistics oferuje nam większe możliwości rozwoju w przyszłości. Dzięki dotychczasowej owocnej współpracy jestem przekonany, że wysokie standardy i wartości wobec klientów i pracowników zostaną utrzymane” – Wil Versteijnen, Prezes i Dyrektor Generalny Grupy GVT.

Przejęcie  GVT Transport & Logistics jest bardzo dobrą wiadomością także dla polskiego oddziału ID Logistics i jednocześnie jednym z elementów realizacji strategii Grupy w obszarze rozwoju samego transportu. Również w Polsce kładziemy duży nacisk na rozwój usług transportowych. Obecnie mamy już trzy dedykowane oddziały, odpowiedzialne za obsługę klientów pod kątem tworzenia dla nich konkretnych rozwiązań transportowych szytych na miarę. Dzięki wymianie doświadczeń oraz know-how, także z kolegami z krajów Beneluksu, będziemy mogli wzmocnić naszą ofertę i w tym zakresie” – Sylwia Dunn, Business Development Director, ID Logistics Polska

Fundusz Zago Capital I zainwestuje 100 mln EUR w polski e-commerce

Zago Capital I, fundusz inwestycyjny założony przez Piotra Zagożdżona i Nadahla Shocaira, zainwestuje 100 mln EUR w biznesy e-commerce działające w segmencie zdrowia i urody. Do końca 2023 r. zarządzający funduszem chcą mieć w portfelu 30 spółek z regionu CEE, gdzie wiodącym krajem będzie Polska.

Piotr Zagożdżon, główny inwestor Zago Capital I i wiceprezes funduszu
Piotr Zagożdżon, główny inwestor Zago Capital I i wiceprezes funduszu

Dostrzegamy obecnie panujące trendy. Obserwujemy dynamiczny wzrost sektora e-commerce oraz jeszcze szybszy segmentu zdrowie i uroda, który dziś wart jest około 8 mld PLN, a do 2026 osiągnie 14 mld PLN. Sam mam firmy działające w tym obszarze i widzę jak obecne warunki rynkowe sprzyjają ich rozwojowi, dlatego zdecydowaliśmy wraz z Nadahlem założyć fundusz inwestycyjny – mówi Piotr Zagożdżon, główny inwestor Zago Capital I i wiceprezes funduszu.

Zago Capital I koncentruje się na rynku suplementów diety i kosmetyków odżywczych (kosmetyków działających od wewnątrz). Do końca 2023 roku chce zainwestować 100 mln EUR w 20-30 firm, głównie w Polsce. Na akwizycję jednego celu jest gotów przeznaczyć 4-40 mln PLN. Fundusz rozważa inwestowanie i przejmowanie podmiotów o obrotach wynoszących co najmniej 2 mln PLN rocznie lub jeśli firma ma zbliżony profil do strategii Zago Capital I. Oceniając akwizycję, fundusz nie zakłada ani nie oczekuje rentowności, ale zakłada, że ​​spółki powinny być stabilne pod względem przepływów pieniężnych.

Fundusz jest aktywnym inwestorem i dąży do podwojenia przychodów swoich spółek portfelowych w okresie co najmniej 2-3 lat poprzez pełną konsolidację działalności przy jednoczesnym zrównaniu wszystkich synergii operacyjnych w ramach pełnego planu transformacji oraz skoncentrowanie działań sprzedażowych na D2C (bezpośrednio do klienta). Taki model sprzedaży to niezwykle ważny czynnik, ponieważ pozwala na lepsze zarządzanie relacjami z klientem i generowanie wyższych marż.

Horyzont inwestycyjny wynosi około 5-7 lat. Po tym okresie rozważane są różne opcje wyjścia, czy to sprzedaż strategiczna, czy wejście na giełdę.

Pamiętam jak przyjechałem do Polski po raz pierwszy w latach 90-tych. To, jak duży progres osiągnął Wasz kraj jest wręcz niebywałe. Widzę to zwłaszcza przez pryzmat mojej pracy, międzynarodowego doradcy private equity i bankowości inwestycyjnej, który prowadził biznesy w wielu krajach na zlecenie private equity i family office. Dziś Polska jest niezwykle dynamicznym rynkiem, z bardzo korzystnym otoczeniem prawnym, konkurencyjnymi strukturami podatkowymi, wysoką kulturą biznesową i szybko rozwijającym się społeczeństwem napędzanym przez dynamicznych i żądnych sukcesu profesjonalistów. Co więcej, potencjał Polski nie jest jeszcze w pełni doceniany na świecie, a jest tu wiele osób przedsiębiorczych, prowadzących ciekawe biznesy, dlatego zdecydowałem się na współpracę z Piotrem. – powiedział Nadahl Shocair, Prezes Zago Capital I

– Wiemy, jak współpracować z dużymi sieciami handlowymi i aptekami. Znamy również tajniki sprzedaży na marketplace’ach i możemy wesprzeć w tym zakresie nasze spółki portfelowe. Mamy w tym doświadczenie. Możemy również realizować sprzedaż zagraniczną. Zbudowane przeze mnie firmy działają w tym modelu biznesowym i sprzedają swoje produkty na ponad 20 rynkach – mówi Piotr Zagożdżon.

Skonsolidowane przychody spółek funduszu na koniec roku powinny oscylować w przedziale 70 -75 mln zł. Łącznie mają one ponad 80 marek i 800 stron internetowych. Fundusz chce przeprowadzić pierwszą transakcję, nie licząc przejęcia spółek Piotra Zagożdżona, na przełomie roku, a do końca 2022 roku zamierza mieć w swoim portfelu 7-8 przedsiębiorstw.

– Chcemy, aby każda z firm działała niezależnie, jednocześnie zamierzamy aktywnie je wspierać. W razie potrzeby zrekrutujemy najlepszych i najbardziej wykwalifikowanych ludzi dla każdej z przejmowanych firm – dodaje Nadahl Shocair.

Minimalne kwota inwestycji wynosi 50 000 EUR od prywatnych inwestorów kwalifikowanych i 200 000 EUR od inwestorów profesjonalnych, funduszy i instytucji, bariera wejścia do funduszu jest więc niska dla wielu inwestorów. „Jesteśmy po serii spotkań w Dubaju, Nadahl ma szeroką sieć kontaktów na całym świecie”. – dodał Piotr Zagożdżon.

Zarządzający z sektora prywatnego apelują o podjęcie zdecydowanych działań i wypracowanie spójnej polityki klimatycznej

W badaniu dotyczącym zrównoważonego rozwoju, przeprowadzonym przez United Nations Global Compact i Accenture, 18% CEO stwierdziło, że decydenci dostarczyli im jasnych informacji potrzebnych do osiągnięcia celów w zakresie zrównoważonego rozwoju i zmian klimatycznych. W raporcie, opublikowanym przed konferencją COP26 w Glasgow, liderzy biznesu alarmują o wcześniejszym niż przewidywano pojawieniu się wyzwań związanych ze zmianami klimatu i oczekują zdecydowanych działań w tym zakresie. Chodzi głównie o jasne ustalenie cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, inwestycje w infrastrukturę i zobowiązania finansowe na rzecz sprawiedliwego przejścia na zerową emisję netto w krajach globalnego Południa (państwach rozwijających się z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej). To działania konieczne do osiągnięcia celu, jakim jest ograniczenie wzrostu temperatury na świecie średnio o 1,5°C do 2030 r. Obecnie temperatura jest już wyższa o 1 stopień Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej (lata 1850-1900).

Raport „Climate Leadership in the Eleventh Hour” zawiera obszerne wywiady indywidualne z ponad setką czołowych CEO oraz wyniki ankiety przeprowadzonej wśród ponad 1230 dyrektorów zarządzających z 21 branż w 113 krajach. Wynika z niego, że liderzy sektora prywatnego mają trudności z realizacją celów w zakresie ochrony klimatu, mimo że prawie trzy czwarte z nich (73%) jest świadoma konieczności działania. Ponad połowa (57%) ankietowanych CEO twierdzi, że nadaje priorytet aktywnościom na rzecz klimatu w trakcie odbudowy biznesu po pandemii COVID-19.

Główne ryzyko, związane ze zmianami klimatu, które wskazują CEO to przerwy w łańcuchach dostaw spowodowane ekstremalnymi warunkami pogodowymi (49%). Jednak tylko 7% stwierdziło, że jest na zaawansowanym etapie tworzenia systemów wczesnego ostrzegania, aby przygotować się na zdarzenia związane z ryzykiem klimatycznym. Natomiast aż 71% twierdzi, że aktywnie pracuje nad określeniem celu zerowej emisji netto dla swojej firmy, a 57% uważa, że działa zgodnie z celem zakładającym ograniczenie wzrostu temperatury o 1,5°C w stosunku do epoki przedindustrialnej. Jednak tylko 2% z tych firm posiada formalny cel zatwierdzony przez inicjatywę Science-Based Targets.

Mamy do wyboru dwie drogi: działać w biznesie nie wprowadzając żadnych zmian lub budować globalną gospodarkę, chroniącą ludzi, planetę i naturalne zasoby, które utrzymują nas przy życiu – mówi Sanda Ojiambo, CEO i dyrektor wykonawczy UN Global Compact.Z rozmów z ankietowanymi przez nas CEO wynika, że społeczność biznesowa czuje się nieprzygotowana do radzenia sobie z kryzysem klimatycznym. UN Global Compact ma do odegrania krytyczną rolę, pomagając firmom w opracowaniu narzędzi i praktyk, aby mogły poradzić sobie z wyzwaniami. Jednocześnie zapewniamy możliwość zaangażowania sektora prywatnego do współpracy w zakresie tworzenia polityk i przepisów – tłumaczy Sanda Ojiambo.

Rusza IPO Simple Day SA o wartości do 10 mln zł – zapisy startują 2 grudnia

Działająca w branży e-commerce spółka Simple Day, właściciel marki Twój Cel To, rozpoczyna pierwszą publiczną ofertę akcji, w ramach której oferowanych jest od 312.500 do 625.000 akcji zwykłych na okaziciela serii B. Emitent ustalił maksymalną cenę akcji na 16 zł za jedną akcję. Już jutro, 16 listopada rozpoczyna się proces budowy księgi popytu, który potrwa do 30 listopada. Cena emisyjna akcji zostanie ustalona 1 grudnia. Zapisy na akcje będę prowadzone od 2 do 9 grudnia. Przydział akcji planowany jest na 10 grudnia. Środki pozyskane z IPO zostaną przeznaczone przede wszystkim na zwiększenie rozpoznawalności marki Twój Cel To, rozbudowę portfolio produktów Simple Day oraz ekspansję na rynki zagraniczne w krajach UE. Firmą inwestycyjną świadczącą usługę oferowania akcji jest Dom Maklerski INC S.A.  Oferta publiczna poprzedza planowany na I połowę 2022 roku debiut Spółki na rynku NewConnect. Po trzech kwartałach br. firma odnotowała wzrost przychodów netto do poziomu 14 mln zł, zysk netto wyniósł ponad 5 mln zł. 

W ramach rozpoczynającego się IPO inwestorzy mają możliwość objęcia do 625.000 akcji Simple Day S.A., co stanowiłoby 9,43 proc. udziału we wszystkich akcjach Spółki po ofercie. Maksymalna cena emisyjna za jedną akcję została ustalona na 16 zł, co implikuje wycenę pre-money Simple Day w wysokości 96 mln zł.

– Mamy ambitne plany rozwoju oraz pomysły na rozbudowę linii produktowej, w czym pomogą nam środki pozyskane od inwestorów. Sukces emisji przyspieszy także realizację założeń związanych z ekspansją zagraniczną produktów Simple Day. W Q2 2022 roku planujemy rozpoczęcie ekspansji zagranicznej do krajów sąsiednich. Chcemy powielić model biznesowy funkcjonujący w Polsce i stworzyć lokalne marki, wykorzystując know-how marki Twój Cel To – mówi Michał Karewicz, prezes zarządu Simple Day. – Oferta publiczna poprzedza nasze plany związane z rynkiem kapitałowym. Z debiutem Simple Day na NewConnect celujemy w pierwszą połowę 2022 roku – dodaje.

Proces oferty publicznej akcji Simple Day S.A. koordynuje Dom Maklerski INC S.A. Szczegółowe informacje o Spółce i zapisach na jej akcje, można znaleźć na stronie internetowej DM INC S.A. www.dminc.pl i stronie Simple Day: https://simpleday.pl/

Simple Day to właściciel m.in. marki Twój Cel To. Spółka w jej ramach oferuje szeroki wachlarz suplementów diety, które cieszą się dużą popularnością wśród polskich konsumentek. Misją marki jest wyjście naprzeciw potrzebom osób, które troszczą się o zdrowie i dobre samopoczucie. Firma koncentruje się na oferowaniu rozwiązań, które pomagają zrealizować konkretne cele zdrowotne poprzez odpowiednio dobrane suplementy. Koncepcje produktów powstają w autorskim dziale R+D Simple Day.

Wielkimi krokami zbliżamy się do pierwszego miliona sprzedanych produktów. Nasza strategia zakłada dalszy organiczny wzrost skali działalności, który będzie możliwy, zarówno dzięki pozyskiwaniu nowych klientów, jak i zwiększaniu przychodów z dotychczasowej bazy odbiorców. Naszą przewagą jest kilkuletnie doświadczenie na rynku e-commerce oraz nowoczesne podejście do sprzedaży, realizowanej za pośrednictwem własnych kanałów. Model biznesowy Simple Day jest bardzo zoptymalizowany. To wszystko pozwala nam na bezpośredni kontakt z klientami i szybką reakcję na ich potrzeby, przy zachowaniu wysokiej marży – mówi Michał Karewicz, prezes zarządu i akcjonariusz Simple Day.

Równolegle do prowadzonej marki Twój Cel To, Simple Day rozwija markę 4TheBest, która skierowana jest do graczy. W jej ramach oferowane są suplementy przeznaczone zarówno dla amatorów jak i zawodowych przedstawicieli e-sportu. Produkty 4TheBest w bezpieczny sposób poprawiają wydolność i koncentrację. Oferta zawiera także linię regeneracyjną, która wspomaga wyciszenie organizmu i poprawia jakość snu.

Simple Day S.A., dzięki doskonale sprofilowanej ofercie i efektywnym działaniom marketingowym, od kilku kwartałów notuje bardzo dobre wyniki. W I półroczu br. Spółka odnotowała wzrost przychodów netto, które wyniosły blisko 10 mln zł, w tym czasie EBIT przekroczył 4,5 mln zł, a zysk netto osiągnął wartość 3,7 mln zł. Po trzech kwartałach 2021 roku Spółka odnotowała przychody netto ze sprzedaży na poziomie ponad 14 mln zł (dla porównania w 2020 roku w analogicznym okresie osiągnęły one 12,7 mln zł). Zysk netto od stycznia do września 2021 r. wyniósł 5 mln zł.

Ponadto Simple Day podtrzymuje strategię bycia spółką dywidendową. W 2021 roku firma wypłaciła akcjonariuszom 100% wypracowanego zysku netto. W 2020 roku zysk netto wyniósł prawie 6,2 mln zł.

Harmonogram Oferty Publicznej Terminy
Publikacja Memorandum Informacyjnego 15 listopada 2021 r.
Przyjmowanie deklaracji Inwestorów w ramach procesu budowania księgi popytu na Akcje (book-building) 16 listopada 2021 r. – 30 listopada 2021 r.
Ustalenie i przekazanie Inwestorom informacji o Cenie Akcji 1 grudnia 2021 r.
Rozpoczęcie przyjmowania zapisów na Akcje w ramach Transzy Małych Inwestorów oraz Transzy Dużych Inwestorów 2 grudnia 2021 r.
Zakończenie przyjmowania zapisów na Akcje składanych w formie papierowej 9 grudnia 2021 r. godz. 15:59
Zakończenie przyjmowania zapisów na Akcje składanych w formie elektronicznej 9 grudnia 2021 r. godz. 23:59
Dzień przydziału Akcji 10 grudnia 2021 r.

 

Właściciel należności licencyjnych a rzeczywiste dysponowanie nimi – wyrok z dnia 12 sierpnia 2021 r., sygn. akt II FSK 126/19

Opodatkowanie zagranicznych należności podatkiem u źródła staje się w ostatnich latach coraz bardziej problematycznym tematem. Przy opodatkowaniu podatkiem u źródła pod uwagę należy wziąć nie tylko krajowe ustawodawstwo, lecz także przepisy umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Sytuacji nie ułatwiły zmiany wprowadzone w podatku u źródła w 2019 r., wśród których za najważniejsze należy uznać wprowadzenie definicji beneficjenta rzeczywistego, wprowadzenie kategorii należytej staranności, zmianę zasad wypłaty podatku w przypadku płatności przekraczających 2 mln zł (regulacja była odkładana w czasie, a teraz ulegnie znaczącej zmianie w związku z wdrożeniem przepisów Polskiego Ładu). Jedna z ostatnich spraw przed Naczelnym Sądem Administracyjnym dotyczyła uznania zagranicznej organizacji zrzeszającej artystów i sprzedającej prawa autorskie do ich utworów za beneficjenta rzeczywistego otrzymywanych należności (wyrok z dnia 12 sierpnia 2021 r., sygn. akt II FSK 126/19).

Przedmiot sporu

Spór z polskim stowarzyszeniem filmowców dotyczył poboru podatku dochodowego od wypłat dokonywanych na rzecz meksykańskiej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Polski podmiot specjalizował się w legalnym pozyskiwaniu dzieł twórców zagranicznych. W związku z tym nawiązał współpracę z meksykańską agencją zajmującą się dysponowaniem prawami autorskimi tamtejszych artystów. Taki model współpracy miał na celu ułatwienie sprzedaży praw autorskich. Następnie meksykański podmiot dzielił otrzymane wynagrodzenie pomiędzy artystów i wypłacał im należności. Wysokość wypłacanych środków mogła różnić się od tych, które podmiot meksykański otrzymywał od polskiego stowarzyszenia.

Polski podmiot wystąpił o interpretację Krajowej Izby Skarbowej, podnosząc, że w opisanym przypadku powinna mieć zastosowanie preferencyjna stawka podatku u źródła. W postępowaniu interpretacyjnym Dyrektor KIS nie podzielił stanowiska stowarzyszenia, wskazując, że polsko-meksykańska umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania uprawnia do zastosowania preferencyjnej stawki jedynie w sytuacji, gdy odbiorca należności jest także ich właścicielem. Natomiast w związku z faktem, iż meksykańska organizacja przekazuje następnie otrzymane wynagrodzenie konkretnym twórcom, zdaniem organu należy uznać, że nie jest właścicielem należności licencyjnych i wobec tego nie może korzystać z niższej stawki podatku u źródła. Organ wskazał, że meksykański podmiot nie jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych należności, ponieważ „nie dochodzi do trwałego, bezzwrotnego i definitywnego przysporzenia”.

Odpowiednie zapisy z polsko-meksykańskiej umowy UPO

Zgodnie z art. 12 ust. 2 polsko-meksykańskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania: „Należności licencyjne mogą być opodatkowane również w Umawiającym się Państwie, w którym powstają, i zgodnie z jego prawem, ale jeżeli odbiorca jest właścicielem należności licencyjnych, to wysokość podatku nie może przekroczyć 10 procent kwoty należności licencyjnych brutto”.

W toku postępowania dużą rolę odegrał art. 3 ust. 2 powyżej wspomnianej umowy, zgodnie z którym: „Przy stosowaniu niniejszej Konwencji przez Umawiające się Państwo, jeżeli z kontekstu nie wynika inaczej, każde określenie w niej niezdefiniowane będzie miało takie znaczenie, jakie ma ono w odniesieniu do podatków, do których ma zastosowanie niniejsza Konwencja, zgodnie z ustawodawstwem danego Państwa obowiązującym w danym czasie (…)”. W konsekwencji takich zapisów umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania organ podatkowy w interpretacji odwołał się do definicji legalnej „rzeczywistego właściciela” wynikającej z art. 4a pkt 29 ustawy o CIT.

Stanowisko NSA

W wyroku z dnia 12 sierpnia 2021 r., sygn. akt II FSK 126/19, NSA wskazał, że w postępowaniu interpretacyjnym organ podatkowy źle zinterpretował art. 3 ust. 2 polsko-meksykańskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, ponieważ zgodnie z tym przepisem w pierwszej kolejności powinny być brane pod uwagę definicje i określenia wynikające z umowy, a dopiero wobec braku jakiejś definicji powinno się odwoływać do krajowych aktów prawnych. Takie podejście jest też zgodne z hierarchią aktów prawnych, w której krajowe ustawy mają niższą pozycję niż obowiązujące umowy międzynarodowe. Tym samym, NSA potwierdził wcześniejsze stanowisko WSA w tej sprawie i wskazał, że na gruncie polsko-meksykańskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania właścicielem należności licencyjnych jest podmiot mający prawo do dysponowania należnościami licencyjnymi w znaczeniu rzeczywistym, a nie jedynie formalnym. NSA podkreślił, że takie rozumienie przepisów jest zgodne z wykładnią celowościową, ponieważ nie sprzyja powstawaniu sztucznych struktur z wykorzystaniem pośredników, których jedynym zadaniem byłoby korzystanie z preferencyjnej stawki podatku w innym kraju. NSA zaznaczył, że w tym przypadku nie dojdzie do transferu należności do innych jurysdykcji, ponieważ organizacja przekazuje tantiemy jedynie meksykańskim artystom.

Ponadto NSA potwierdził, że organizacje takie jak stowarzyszenie filmowców czy meksykańska organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nie są sztucznymi podmiotami, lecz podmiotami utworzonymi w konkretnym celu, jakim jest ochrona praw autorskich. W szczególności takich organizacji nie można uznać za pośredników funkcjonujących w sztucznej strukturze. Ponadto taka organizacja nie może być porównywana do statusu zastępcy (agenta), podmiotu nominowanego (nominee) czy spółek podstawionych (conduit company).

Podsumowując, należy zaznaczyć, że podejście NSA jest korzystne dla podatników, ponieważ jest zdroworozsądkowe i promuje realne struktury biznesowe.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Szybszy zwrot VAT nie dla wszystkich

Przedsiębiorcy, którzy od przyszłego roku przejdą na e-faktury będą mogli otrzymać zwrot VAT nawet 20 dni szybciej. Nie dotyczy to jednak czynnych podatników VAT opłacających go krócej niż 12 miesięcy, w tym więc powstających firm.

Przejście na fakturowanie elektroniczne wynika z Ustawy z dnia 29 października 2021 r.
o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług, która przekazana została do podpisu prezydenta. Wprowadza ona między innymi Krajowy System e-Faktur. Oznacza to dla przedsiębiorców, że już od przyszłego roku będą mogli korzystać z faktur w formie elektronicznej. Posługiwanie się nimi będzie zaś obowiązkowe od 2023 r.

Ustawodawca chce zachęcić firmy do przejścia na e-faktury poprzez skrócenie oczekiwania na zwrot podatku VAT z 60 do 40 dni, chociaż już teraz możliwe jest uzyskanie zwrotu różnicy podatku VAT w czasie 25 dni, jednakże należy spełnić kilka warunków jednocześnie, np. nierozliczona kwota z poprzednich deklaracji nie może przekroczyć 3.000 złotych – zauważa Teresa Warska, ekspert ds. podatków w Systim.pl.

Nowi przedsiębiorcy bez szybszego zwrotu

Szybszy o 20 dni zwrot podatku VAT uwarunkowany jest spełnieniem przez przedsiębiorców określonych kryteriów. – Aby skorzystać z szybszego zwrotu podatku VAT należy być czynnym podatnikiem VAT przez minimum 12 miesięcy poprzedzających okres rozliczeniowy. Konieczne jest posiadanie przez ten okres rachunku rozliczeniowego lub imiennego rachunku w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, będących na tzw. Białej liście podatników VAT. Kwota naliczonego podatku lub różnica nierozliczona w poprzednich okresach rozliczeniowych nie może przekraczać 3000 zł, a także najważniejsze, wszystkie faktury wystawione przez podatnika muszą mieć formę ustrukturyzowaną i muszą być wygenerowane przy użyciu Systemu e-Faktur – tłumaczy Teresa Warska.  

Co istotne więc, firmy i start-up’y, które rozpoczną działalność gospodarczą nie będą mogły przez minimum rok korzystać z szybkiego zwrotu podatku VAT.

Kontrahent może zablokować szybszy zwrot

Podatnik wystawiający fakturę będzie musiał zadbać o to, aby faktura została zaakceptowana przez kontrahenta, np. przez akceptację w aplikacji e-Mikrofirma lub pobranie z systemu przez API. – Skoro wszystkie wystawiane faktury muszą być ustrukturyzowanymi dokumentami wystawianymi przez Krajowy System e-Faktur, to niestety wystarczy jedna faktura wystawiona w tradycyjny sposób, aby utracić uprawnienie do szybszego zwrotu podatku VAT. Może to być problematyczne dla przedsiębiorców, których kontrahenci nie będą chcieli wdrożyć i przyjmować e-faktur – zauważa ekspertka Systim.pl.