Przed głosowaniem nad projektem ustawy UC84 branża odnawialnych źródeł energii wciąż nie zna ostatecznego kształtu proponowanych regulacji. Zdaniem przedstawicieli sektora fotowoltaiki i magazynowania energii kierunek zmian jest potrzebny, jednak część zapisów może istotnie wpłynąć na strukturę rynku i tempo transformacji energetycznej w Polsce.
— Nie wiemy, czego możemy się spodziewać po komisji — mówi Jan Sakławski, wiceprezes Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, reprezentujący branżę w pracach sejmowych nad projektem. Jak podkreśla, do tej pory nie zapadły jeszcze rozstrzygnięcia dotyczące licznych poprawek zgłoszonych zarówno przez sektor energetyczny, jak i parlamentarzystów. — Nie mieliśmy dotąd żadnych decyzji dotyczących poprawek zgłoszonych przez zainteresowane strony. Nie wiemy też, w jaki sposób Ministerstwo Klimatu i Ministerstwo Energii pogodziły rozbieżności, które pojawiły się podczas ostatnich obrad komisji — wskazuje.
Podczas wcześniejszych prac legislacyjnych różnice stanowisk między resortami były na tyle wyraźne, że przewodniczący połączonych komisji, poseł Ryszard Petru, apelował o ich uzgodnienie jeszcze przed głosowaniem.
— Najpierw rząd musi się porozumieć, a dopiero później można przejść do głosowania. Tymczasem nadal pozostają pytania posłów oraz uwagi całego sektora energetycznego, które nie doczekały się odpowiedzi — dodaje Sakławski.
Branża: ustawa potrzebna, ale nie może działać wstecz
Stanowisko sektora OZE pozostaje niezmienne — reforma systemu przyłączeń jest konieczna, jednak wymaga korekt. Największe obawy inwestorów dotyczą retroaktywności przepisów.
— Najbardziej interesuje nas kwestia działania prawa wstecz i tego, jak nowe mechanizmy będą wpływać na projekty już rozwijane — podkreśla wiceprezes PSFMiE.
Projekt ustawy wprowadza m.in. mechanizmy weryfikujące realność inwestycji, takie jak kamienie milowe czyli obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę w określonym czasie.
— Intencją projektodawców było oddzielenie projektów rzeczywiście realizowanych od tych o charakterze czysto handlowym. Rozumiemy ten cel, ale zaproponowane terminy są naszym zdaniem zbyt krótkie — ocenia.
Dodatkowym problemem mają być nowe wymogi finansowe.
— Podwyższenie zabezpieczeń z 3 do 6 mln zł w bardzo krótkim czasie może oznaczać, że część inwestorów nie będzie w stanie utrzymać projektów. W praktyce będą musieli je porzucić albo sprzedać większym podmiotom — mówi.
Ryzyko koncentracji rynku
Zdaniem branży nowe regulacje mogą nieświadomie doprowadzić do koncentracji rynku w rękach największych graczy.
— Reprezentujemy również sektor MŚP i to właśnie te firmy są najbardziej narażone na skutki gwałtownych zmian regulacyjnych. Mają znacznie mniejszą zdolność absorpcji nowych obciążeń finansowych — zaznacza Sakławski.
Jak wyjaśnia, model rozwoju projektów OZE w Polsce opiera się dziś na współpracy mniejszych deweloperów z dużym kapitałem.
— Najwięksi gracze rzadko rozwijają projekty od zera. Zazwyczaj kupują inwestycje doprowadzone do etapu ready to build — z zabezpieczonym gruntem i pozwoleniem na budowę. Jeśli mniejsi inwestorzy zostaną zmuszeni do sprzedaży projektów, to cenę zacznie dyktować kupujący, czyli duży kapitał — tłumaczy.
Transformacja może wyhamować
Ekspert nie przewiduje całkowitego załamania rynku, ale ostrzega przed zmianą jego struktury.
— Nie kreśliłbym kasandrycznych scenariuszy, jednak ciężar kształtowania rynku może przesunąć się bardzo mocno w stronę największych grup kapitałowych — zarówno państwowych, jak i zagranicznych — mówi. Szczególnie istotne może to być w przypadku magazynów energii, które dopiero wchodzą w fazę dynamicznego rozwoju. — Fotowoltaika jest już rynkiem dojrzałym, natomiast magazyny energii dopiero się rozwijają. Istnieje ryzyko, że zahamujemy ten segment na samym początku jego wzrostu — dodaje.
Kierunek zmian akceptowany, problemem szczegóły
Przedstawiciele branży podkreślają jednocześnie, że sam system przyłączeń wymaga reformy.
— Kierunkowo zgadzamy się z propozycjami ministerstwa. Uważamy jednak, że część rozwiązań nie została wystarczająco przemyślana albo ich rzeczywisty cel nie został jasno zakomunikowany rynkowi — podsumowuje Sakławski.
Najbliższe głosowania parlamentarne pokażą, czy postulaty branży zostaną uwzględnione, a projekt UC84 stanie się impulsem do uporządkowania rynku OZE — czy też źródłem nowych barier inwestycyjnych.






