Mimo spektakularnego nalotu amerykańskich bombowców na irańskie instalacje nuklearne i narastających napięć na Bliskim Wschodzie, cena złota pozostała zaskakująco stabilna. Wbrew oczekiwaniom rynku, który liczył na gwałtowny wzrost notowań, kruszec stracił w minionym tygodniu około 50 USD/oz i dziś wyceniany jest na poziomie 3360 dolarów za uncję. Eksperci wskazują na umocnienie dolara jako główny czynnik wyhamowujący wzrosty cen metali szlachetnych.
Dolar silniejszy, złoto w cieniu
Zamiast szukać bezpieczeństwa w złocie, inwestorzy – w obliczu wzmożonej niepewności – zwrócili się ku dolarowi amerykańskiemu. Ten klasyczny „safe haven” w czasach globalnego kryzysu zaoferował większą płynność, co tymczasowo osłabiło popyt na kruszec. Efekt? Ceny złota pozostały stabilne, mimo ogromnego szoku geopolitycznego.
Złoto nie zareagowało również na wypowiedź Donalda Trumpa, który nalot określił jako „najwspanialszą operację militarną w historii USA”. Inwestorzy – przynajmniej na razie – nie spodziewają się natychmiastowej eskalacji, a reakcja rynków surowcowych i finansowych pozostała umiarkowana.
Cieśnina Ormuz i ryzyko inflacji
Sytuacja może jednak ulec szybkim zmianom. Iran zapowiedział odwet i rozważa zablokowanie cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku dla światowego handlu ropą i gazem LNG. Parlament zatwierdził już stosowny plan, czekając na decyzję Najwyższej Rady Bezpieczeństwa. Goldman Sachs ostrzega, że rzeczywista blokada może podbić ceny ropy powyżej 120 USD za baryłkę, co grozi falą inflacji – zwłaszcza w gospodarkach azjatyckich i amerykańskiej.
Rezerwa Federalna w cieniu polityki i stagflacji
Choć Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe bez zmian, to jej komunikaty były mniej optymistyczne: obniżka prognoz wzrostu PKB i podwyższenie oczekiwań inflacyjnych wpisują się w coraz wyraźniejszy scenariusz stagflacji.
Tymczasem Donald Trump publicznie skrytykował szefa Fedu Jerome’a Powella, sugerując, że po ewentualnym powrocie do Białego Domu może go zastąpić. Wśród kandydatów wymieniany jest m.in. Christopher Waller, który nie wyklucza pierwszych obniżek już w lipcu.
Banki centralne wybierają złoto
Pomimo krótkoterminowej słabości cenowej, fundamenty rynku złota pozostają bardzo mocne. Według Światowej Rady Złota (WGC), aż 95% banków centralnych planuje zwiększyć rezerwy złota w ciągu najbliższego roku. Co więcej, 73% zadeklarowało chęć ograniczenia udziału dolara w rezerwach – to sygnał głębokiej zmiany w światowej architekturze walutowej.
Banki centralne wymieniają dolary na złoto, traktując kruszec jako bardziej neutralne i bezpieczne aktywo rezerwowe – szczególnie w kontekście rosnącego długu publicznego USA i napięć geopolitycznych.
Prognozy: 4000 USD za uncję w ciągu roku?
Bank of America utrzymuje odważną prognozę: do połowy 2026 roku cena złota może sięgnąć nawet 4000 USD za uncję. Powodem nie są jednak wyłącznie napięcia geopolityczne, ale głównie spadające zaufanie do dolara i obawy o wypłacalność USA. Sytuację pogarszać ma forsowany przez Trumpa gigantyczny pakiet wydatków budżetowych („big beautiful bill”).
Podobnie wypowiada się Nassim Nicholas Taleb, autor „Czarnego łabędzia”, który w ostatnich analizach stwierdził: „Złoto to dziś jedyna efektywna waluta rezerwowa. Dolar to tylko narzędzie transakcyjne.”
Podsumowanie: złoto spokojne dziś, ale gotowe na skok jutro
Choć złoto nie wystrzeliło po ataku USA na Iran, to brak gwałtownych wzrostów nie oznacza braku potencjału. Wręcz przeciwnie – rynki pokazują, że złoto coraz bardziej pełni funkcję strategicznego aktywa o długoterminowej wartości.
Jeśli nie dojdzie do natychmiastowej deeskalacji na Bliskim Wschodzie, a dolar zacznie słabnąć w wyniku działań politycznych i monetarnych, złoto może nie tylko wrócić do wzrostów, ale też wyznaczyć nowe historyczne maksima.






