Atak rosyjskich dronów na Polskę przypomina, że bezpieczeństwo państwa nie zależy wyłącznie od armii i technologii, ale także od przepisów regulujących zakupy dla wojska i infrastruktury krytycznej. W sytuacjach zagrożenia kluczowe staje się pytanie: czy obecny system zamówień publicznych nadąża za realiami współczesnych konfliktów?
Zamówienia obronne – więcej niż broń i rakiety
Zamówienia publiczne w szeroko rozumianym obszarze bezpieczeństwa obejmują nie tylko kontrakty na sprzęt wojskowy, ale też chociażby ochronę obiektów, usługi IT czy roboty budowlane infrastruktury cywilnej. Wszystkie te zakupy podlegają szczególnym regulacjom ustawy z 11.09.2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320), dalej p.z.p.
– Zamówienia obronne to nie tylko wielkie kontrakty zbrojeniowe. To także codzienne usługi i dostawy, które w sytuacji kryzysowej decydują o odporności państwa – od ochrony obiektów, przez transport, po zabezpieczenia cyfrowe – mówi mec. Michał Liżewski, ekspert ds. zamówień publicznych z kancelarii LEGALLY.SMART.
Procedury kontra rzeczywistość kryzysowa
Specyfika tego rodzaju zamówień oznacza wyższe progi finansowe, często surowsze wymogi wobec wykonawców i dodatkowe procedury bezpieczeństwa. Kontrakty są więc prestiżowe, ale też trudniej dostępne dla wielu firm.
Co istotne, Polska przeznacza na obronność rekordowe środki – na 2026 rok zaplanowano aż 201 mld PLN, czyli 4,83% PKB i ponad 20% wszystkich wydatków budżetowych. To najwyższy poziom w NATO. Pieniądze mają trafić m.in. na artylerię, systemy dronowe, cyberbezpieczeństwo, infrastrukturę i logistykę.
– Prawo zamówień publicznych daje możliwość udzielania zamówień publicznych w różnych trybach, które powinny być traktowane jako narzędzie do najbardziej efektywnego zaspokojenia danej potrzeby publicznej – zarówno na szczeblu państwowym jak i lokalnym. W obliczu ostatnich ataków hybrydowych czy dronowych najważniejsze jest zapobieganie, czyli zakupy niejako stanowiące odpowiedź na przyszłe zagrożenia. Prawo musi nadążać za rzeczywistością, bo w obronności czas reakcji jest równie ważny jak sama technologia – podkreśla mec. Michał Liżewski.
Czas na debatę o zmianach?
Obecne przepisy implementują unijne dyrektywy i w wielu przypadkach sprawdzają się dobrze. Jednak pytanie o ich elastyczność wobec realnych zagrożeń pozostaje otwarte. Czy Polska powinna rozważyć uproszczenia procedur, które pozwoliłyby na szybsze zakupy w obszarze obronności i bezpieczeństwa? To temat, który – jak pokazują ostatnie wydarzenia – zyskuje znaczenie nie tylko wśród prawników, ale przede wszystkim w debacie publicznej.






