Mimo zakazu posiadania marihuany, Polacy korzystają z niej coraz częściej — także w dni robocze. Analiza wskazuje, że utrzymywanie prohibicji kosztuje państwo ponad 220 mln zł rocznie, obciążając Policję, Straż Graniczną, prokuraturę i sądy. Zakaz ten nie tylko nie ogranicza skali używania marihuany, ale generuje szereg negatywnych skutków ubocznych, w tym rozwój czarnego rynku i spadek jakości produktu.
Zdaniem autora, depenalizacja byłaby krokiem w dobrą stronę, jednak najlepszym rozwiązaniem dla zdrowia publicznego i finansów państwa pozostaje pełna legalizacja marihuany.
Polacy coraz częściej sięgają po marihuanę
Według danych Agencji Unii Europejskiej ds. Narkotyków (EUDA) w 2024 roku 19,1% dorosłych Polaków (w wieku 15–64 lata) przyznało się do użycia marihuany co najmniej raz w życiu, a w grupie wiekowej 15–34 lata – 25,2%. W ciągu ostatniego roku marihuanę zażywało 10,3% młodych dorosłych, co stanowi wzrost w porównaniu do 7,8% w 2018 r.
Badania ścieków prowadzone przez EUDA w Krakowie potwierdzają rosnącą popularność konopi. Co istotne, w latach 2023–2024 odnotowano zmianę wzorca konsumpcji – używanie marihuany przestało być wyłącznie weekendowe. Obecnie Polacy sięgają po nią w sposób bardziej regularny, także w dni robocze, co świadczy o jej utrwaleniu w codziennych zwyczajach.
Wysokie koszty nieskutecznego zakazu
Polska od ponad dwóch dekad prowadzi politykę penalizacji marihuany, która – jak wynika z danych – nie przynosi oczekiwanych rezultatów.
Zamiast ograniczać skalę używania, prowadzi do marnotrawienia zasobów instytucji publicznych.
Według szacunków autora, opracowanych na podstawie danych Instytutu Spraw Publicznych i aktualnych wskaźników PKB, koszt egzekwowania zakazu przekracza 220 mln zł rocznie. To suma obejmująca wydatki Policji, Straży Granicznej, prokuratur i sądów, które angażują się w ściganie użytkowników marihuany – często za posiadanie śladowych ilości substancji.
Dla porównania, w latach 1999–2021 liczba wszystkich przestępstw w Polsce spadła o 27%, natomiast przestępstw narkotykowych przybyło aż o 298%. W 2011 roku aż 70% z nich dotyczyło marihuany. Oznacza to, że służby coraz częściej zajmują się konsumentami relatywnie nieszkodliwej substancji, zamiast koncentrować się na przestępczości o realnym zagrożeniu społecznym.
Czarne rynki, większa moc, gorsza jakość
Polityka zakazu nie eliminuje popytu – jedynie przekierowuje go do szarej strefy. W efekcie marihuana dostępna na czarnym rynku charakteryzuje się coraz większą zawartością THC i coraz niższą jakością.
W latach 2013–2023 średnia cena marihuany spadła o ponad 10%, podczas gdy zawartość THC wzrosła o ok. 10%. To oznacza, że użytkownicy kupują tańszy, ale silniejszy produkt, co zwiększa ryzyko działań niepożądanych, takich jak zaburzenia lękowe czy krótkotrwałe epizody psychotyczne.
Dodatkowym zagrożeniem jest fałszowanie marihuany syntetycznymi kannabinoidami – znacznie bardziej toksycznymi, mogącymi powodować uszkodzenia wątroby i układu sercowo-naczyniowego. W krajach, gdzie takie przypadki badano, np. w Wielkiej Brytanii i Kanadzie, potwierdzono ich obecność w wielu nielegalnych próbkach.
Argumenty za depenalizacją i legalizacją
Zarówno dane statystyczne, jak i wyniki badań międzynarodowych pokazują, że depenalizacja lub legalizacja marihuany nie prowadzą do wzrostu przestępczości ani do znaczącego zwiększenia jej konsumpcji.
Badania ze Stanów Zjednoczonych wskazują nawet, że w stanach, które zalegalizowały marihuanę, odnotowano spadek liczby przestępstw przeciwko mieniu, a wpływy z podatków z legalnej sprzedaży pozwoliły na finansowanie programów profilaktyki i terapii uzależnień.
Z kolei szwajcarskie badania kliniczne wykazały, że osoby kupujące konopie w aptekach rzadziej nadużywały marihuany niż te korzystające z czarnego rynku – co wskazuje, że legalny dostęp zwiększa bezpieczeństwo użytkowników.
W kierunku racjonalnej polityki narkotykowej
Obecnie Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany przygotowuje projekt ustawy dopuszczający posiadanie do 15 gramów marihuany. To krok w dobrą stronę, jednak – jak podkreśla autor – nie powinien być celem samym w sobie.
Depenalizacja zmniejszy liczbę wyroków i koszty administracyjne, ale nie rozwiąże problemu jakości i bezpieczeństwa produktu. Pełna legalizacja umożliwiłaby kontrolę pochodzenia, czystości i zawartości substancji psychoaktywnej, a także pozwoliłaby na opodatkowanie i formalizację rynku, co przyniosłoby dodatkowe wpływy do budżetu państwa.
Wnioski
Marihuana jest w Polsce powszechnie używana, mimo że pozostaje nielegalna. Państwo wydaje setki milionów złotych rocznie na walkę, której skuteczność jest znikoma, a negatywne konsekwencje – coraz bardziej widoczne.
Depenalizacja byłaby ważnym etapem przejściowym, ale pełna legalizacja to rozwiązanie, które może zwiększyć bezpieczeństwo konsumentów, zmniejszyć obciążenie służb i poprawić sytuację finansów publicznych.
Mateusz Michnik
Analityk ekonomiczny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR)






