Polski prezydent Karol Nawrocki odwołał planowane na 4 grudnia spotkanie dwustronne z premierem Węgier Viktorem Orbanem – poinformowała w sobotę Kancelaria Prezydenta RP. Decyzja zapadła dzień po kontrowersyjnej wizycie Orbana w Moskwie, gdzie szef węgierskiego rządu spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. To kolejny sygnał głębokiego kryzysu w relacjach polsko-węgierskich, które od wybuchu rosyjskiej wojny przeciw Ukrainie znajdują się w wyraźnym odwrocie.
Tylko szczyt V4, bez wizyty w Budapeszcie
Jak przekazał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP – Marcin Przydacz, prezydent Nawrocki weźmie udział w szczycie prezydenckim Grupy Wyszehradzkiej w Esztergom 3 grudnia, ale zrezygnował z wizyty w Budapeszcie i osobnego spotkania z Orbanem dzień później.
– Idąc za spuścizną prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślał, że bezpieczeństwo Europy zależy od solidarności – także w sektorze energetycznym – oraz w świetle wizyty premiera Viktora Orbána w Moskwie i jej kontekstu, prezydent Nawrocki zdecydował o ograniczeniu programu swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Esztergom – powiedział Przydacz.
Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską.
Odwołując się w swej polityce do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślal, że bezpieczeństwo Europy zależy od…
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) November 30, 2025
Decyzja ma przede wszystkim wymiar polityczny i symboliczny: Polska wysyła jasny sygnał, że nie zamierza legitymizować zacieśniania relacji Budapesztu z Kremlem w czasie pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.
Orban w Moskwie: energia i „pokój”
W piątek Viktor Orban udał się do Moskwy, gdzie na Kremlu rozmawiał z Władimirem Putinem. Oficjalnie celem wizyty było zabezpieczenie dostaw rosyjskiej ropy i gazu dla Węgier na nadchodzące miesiące zimowe. Rozmowy trwały blisko cztery godziny.
Orban podkreślał, że rosyjska energia ma „fundamentalne znaczenie” dla bezpieczeństwa energetycznego Węgier – zarówno teraz, jak i w przyszłości. W czasie spotkania poruszono również temat możliwych rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy. Według relacji Kremla, Orban zasugerował Budapeszt jako potencjalne miejsce szczytu prezydenta Rosji z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Wcześniej planowany szczyt Trump–Putin w stolicy Węgier został jednak odwołany w październiku po tym, jak Rosja ponownie przedstawiła swoje maksymalistyczne żądania wobec Ukrainy, nie pozostawiając realnej przestrzeni do kompromisu. – Węgry są gotowe zapewnić miejsce takich negocjacji – miał powiedzieć Orban do Putina.
Ostrze krytyki z Europy
Wizyta w Moskwie wywołała ostrą falę krytyki w europejskich stolicach. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że Orban „postępuje bez mandatu europejskiego i robi to bez konsultacji z nami”, podważając wspólny front Unii Europejskiej wobec Rosji.
Zdecydowanie wypowiedzieli się również polscy politycy. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, jeden z głównych przeciwników politycznych prezydenta Nawrockiego, skomentował decyzję o odwołaniu spotkania jako „interesującą”. Napisał na platformie X, że „jeszcze kilka miesięcy i może zorientują się, że ci, którzy nienawidzą Unii Europejskiej i Ukrainy, zazwyczaj kochają Putina”.
Choć słowa szefa MSZ mają wyraźnie polemiczny charakter, pokazują szerszy kontekst: w polskiej polityce rośnie presja, by wobec prorosyjskich gestów Budapesztu zajmować coraz bardziej jednoznaczne stanowisko.
Relacje polsko-węgierskie na historycznym zakręcie
Stosunki Warszawy i Budapesztu, jeszcze kilka lat temu określane jako „strategiczne partnerstwo” w ramach UE, są dziś w najgorszym stanie od dekad. O ile w sferze retoryki oba rządy długo podkreślały wspólnotę interesów w sporach z Brukselą, o tyle rosyjska agresja na Ukrainę brutalnie obnażyła głębokie różnice.
Polska – będąc jednym z kluczowych orędowników wsparcia wojskowego i politycznego dla Kijowa – postawiła na jednoznaczne odcięcie się od rosyjskich surowców. Węgry, przeciwnie, utrzymały ścisłą współpracę energetyczną z Rosją, blokując lub rozwadniając część unijnych sankcji.
Na już napięte relacje nałożyła się dodatkowo decyzja Budapesztu o udzieleniu azylu byłemu polskiemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu, poszukiwanemu w Polsce pod zarzutami korupcyjnymi. Ten krok został w Warszawie odebrany jako otwarty afront i ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski.
Grupa Wyszehradzka w cieniu wojny i energii
Konflikt o Rosję i politykę wobec Ukrainy nie dotyczy jedynie relacji bilateralnych, ale rozsadza też spójność samej Grupy Wyszehradzkiej. Czechy i Słowacja – przy wszystkich różnicach politycznych – starają się utrzymać kurs proeuropejski i proatlantycki, podczas gdy Węgry konsekwentnie idą własną drogą, zbliżając się do Moskwy.
Obecność prezydenta Nawrockiego na szczycie V4 w Esztergom przy równoczesnym odwołaniu wizyty w Budapeszcie to czytelny kompromis: Polska nie zrywa formalnej współpracy w formacie wyszehradzkim, ale wyznacza wyraźną granicę polityczną wobec posunięć Orbana.






