Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się w poniedziałek w Paryżu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, aby wzmocnić europejskie wsparcie dla Kijowa w kluczowym momencie rozmów pokojowych prowadzonych z udziałem USA. Rozmowy w Pałacu Elizejskim odbyły się dzień po „produktywnych”, choć trudnych, konsultacjach ukraińsko-amerykańskich na Florydzie. Ich celem było doprecyzowanie ram porozumienia, które miałoby zakończyć trwającą blisko cztery lata wojnę z Rosją. Paryż stał się tym samym kolejnym przystankiem w intensywnej ofensywie dyplomatycznej Zełenskiego.
Według komunikatu Pałacu Elizejskiego, paryskie rozmowy koncentrowały się na „warunkach sprawiedliwego i trwałego pokoju” oraz na gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy w ramach tzw. Koalicji Chętnych. Macron podkreślił w mediach społecznościowych, że „praca na rzecz pokoju trwa”, wysyłając sygnał o determinacji Paryża, by nie dopuścić do narzucenia Kijowowi niekorzystnych warunków. Po rozmowach zaplanowano wspólną konferencję prasową oraz wizytę w zakładach Dassault Aviation, co ma dodatkowo podkreślić wojskowo-przemysłowy wymiar francusko-ukraińskiej współpracy. Dla Zełenskiego jest to dziesiąta wizyta we Francji od początku pełnoskalowej inwazji.
Obecne dyplomatyczne poruszenie jest bezpośrednio związane z głęboką rewizją pierwotnego, 28-punktowego planu pokojowego przedstawionego przez prezydenta Donalda Trumpa. Propozycja ta była ostro krytykowana przez Kijów i europejskich partnerów jako zbyt mocno uwzględniająca postulaty Moskwy. 23 listopada w Genewie amerykański sekretarz stanu Marco Rubio oraz ukraińscy przedstawiciele okroili dokument do 19 punktów, starając się lepiej zrównoważyć interesy stron. Niedzielne rozmowy na Florydzie miały pogłębić te ustalenia i przygotować grunt pod kolejne etapy negocjacji.
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, Rustem Umerow, określił rozmowy w USA jako „trudne, ale produktywne”. Jak zaznaczył, „osiągnięto wymierny postęp na drodze do trwałego pokoju”, jednak wiele kluczowych kwestii pozostaje otwartych. Sporne punkty dotyczą przede wszystkim ewentualnych ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy, docelowej wielkości jej sił zbrojnych oraz ograniczeń związanych z członkostwem w NATO. To właśnie te zagadnienia budzą największe obawy w Kijowie i w europejskich stolicach.
Liderzy europejscy podkreślają, że jakiekolwiek porozumienie musi być wsparte „solidnymi i wiarygodnymi gwarancjami bezpieczeństwa” dla Ukrainy. Macron opowiedział się za rozmieszczeniem „sił zapewniających bezpieczeństwo” na lądzie, morzu i w powietrzu po zawarciu pokoju. W grę wchodziłaby możliwość stacjonowania wojsk francuskich, brytyjskich i tureckich w tzw. tylnych lokalizacjach, takich jak Kijów czy Odessa. Rozwiązanie to ma zniechęcić Rosję do przyszłej agresji i wzmocnić poczucie bezpieczeństwa ukraińskiego społeczeństwa.
Paryskie spotkanie wpisuje się w szerszy format Koalicji Chętnych, tworzonej przez część państw europejskich jako odpowiedź na amerykańską inicjatywę mediacyjną. Celem tej koalicji jest budowa realnych, a nie tylko deklaratywnych gwarancji dla Ukrainy, m.in. poprzez wspólne planowanie wojskowe, długoterminowe dostawy uzbrojenia oraz ewentualną obecność wojsk sojuszniczych. Dla Kijowa oznacza to próbę zrównoważenia wpływu Waszyngtonu i Moskwy poprzez silniejsze osadzenie procesu pokojowego w ramach europejskiego bezpieczeństwa. Dla Paryża i innych stolic – test zdolności do autonomicznego działania w sprawach wojny i pokoju na kontynencie.
W tle trwających rozmów pozostaje kwestia długofalowego zbrojenia i modernizacji ukraińskiej armii. 17 listopada Zełenski i Macron podpisali list intencyjny zakładający zakup 100 myśliwców Rafale w ciągu kolejnej dekady. Porozumienie to jest częścią szerszego pakietu dotyczącego sprzętu wojskowego, który ma stopniowo uniezależniać Ukrainę od postsowieckich systemów i włączać ją w zachodnie łańcuchy dostaw. To z kolei ma znaczenie nie tylko militarne, ale także polityczne i przemysłowe.
Kolejnym ważnym elementem układanki jest zapowiadana na wtorek wizyta specjalnego wysłannika USA, Steve’a Witkoffa, u prezydenta Rosji Władimira Putina w Moskwie. Amerykański emisariusz ma przedstawić zaktualizowane ramy porozumienia pokojowego, wypracowane w ostatnich tygodniach z udziałem Ukrainy i europejskich partnerów. Putin miał wyrazić gotowość do rozważenia części propozycji, choć wciąż podkreśla, że rosyjskie wojska będą kontynuować ofensywę w Donbasie, jeśli Kijów nie zaakceptuje jego warunków. Stawia to Ukrainę w trudnej pozycji, balansującą między chęcią zakończenia wojny a obroną swojej suwerenności.
Zarówno w Paryżu, jak i w innych europejskich stolicach narasta obawa, że Kijów mógłby zostać postawiony pod presją przyjęcia rozwiązań zagrażających jego integralności terytorialnej. Dlatego Zełenski stara się budować jak najszersze poparcie dla zasady, że „nic o Ukrainie bez Ukrainy”. Europejscy przywódcy, w tym Macron, deklarują, że będą dążyć do pokoju, który będzie „sprawiedliwy i trwały”, a nie jedynie krótkotrwałym zawieszeniem broni. Nadchodzące tygodnie pokażą, czy uda się pogodzić te założenia z realiami negocjacji prowadzonych z udziałem Waszyngtonu i Moskwy.






