Sprawdź pozycje funduszy lewarowanych na GBPUSD i USDX

Jak co tydzień, w piątek wieczorem komisja CFTC opublikowała najnowszy raport Commitment of Traders. Raporty CFTC dają nam wiedzę na temat otwartych pozycji na giełdzie Chicago Mercantile Exchange oraz New York Board of Trade. W raporcie zawarte jest ponad 70% wszystkich otwartych pozycji na rynku kontraktów futures. Dzięki danym zawartym w raporcie możemy przewidywać główne trendy na rynkach finansowych, niemniej jednak warto podkreślić, że są publikowane z trzydniowym opóźnieniem. W przypadku analizy średnio i długoterminowych trendów takie opóźnienie jest do zaakceptowania.

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Źródło: Opracowanie własne

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Źródło: Opracowanie własne

Strzałka zielona – na rynku znajduje się coraz więcej pozycji długich lub krótkich. Zielona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji długich

Strzałka czerwona-pozycje długie lub krótkie są zamykane. Czerwona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji krótkic

MACD – podawane jest dla USD, jako waluty kwotowanej np. JPY/USD, CAD/USD, EUR/USD

GBPUSD – fundusze skupują funta

Według ostatniego raportu Commitments of Traders fundusze lewarowane dalej skupują funta brytyjskiego. W poprzednim tygodniu przybyło ponad 19 tysięcy długich pozycji w portfelach kapitału lewarowanego. Oprócz tego w portfelu znalazło się także miejsce dla ponad 7 tysięcy pozycji krótkich. Linia netto znalazła się na poziomie z 30 stycznia. Dalsze skupywanie funta brytyjskiego na rynku kontraktów terminowych przez fundusze lewarowane tworzy przekłada się na bardzo byczy wydźwięk pary walutowej GBPUSD.

Pozycje funduszy lewarowanych, bary niebieskie- pozycje długie, czerwone – pozycje krótkie , linia żółta – pozycja netto

Pozycje funduszy lewarowanych, bary niebieskie- pozycje długie, czerwone - pozycje krótkie , linia żółta – pozycja netto

Źródło: Cme Group

Na interwale tygodniowym notowania GBPUSD niemalże od początku 2017 roku poruszają się w kanale wzrostowym. Aktualnym ograniczeniem dla wzrostów jest górna banda kanału. Wszystko wskazuje na to, że w długim terminie duzi gracze celują w poziom 1.48. Gdyby doszło do korekty, to najbliższe wsparcie znajduje się w okolicy poziomu 1.362, które zostało utworzone przez szczyt z października 2017 roku. Warto również wspomnieć, że w tym miejscu znajduje się także dolna banda kanału wzrostowego.

Notowania GBPUSD, interwał tygodniowy

Notowania GBPUSD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Oprócz samych par walutowych warto zobaczyć, jak podmioty niekomercyjne pozycjonują się na indeksie dolara.

DXY- podmioty niekomercyjne zamykają krótkie pozycje

Przy analizie par walutowych z dolarem amerykańskim warto zapoznać się z sytuacją na indeksie dolara. Od początku 2017 roku pozycja netto na rynku kontraktów terminowych podmiotów niekomercyjnych spadała. Co to oznaczało? Podmioty niekomercyjne (np. fundusze lewarowane, zarządzający) otwierali coraz więcej krótkich pozycji i zamykały długie.

Doprowadziło to do mocnej deprecjacji indeksu dolara. Pozycja netto znalazła się w ciekawym miejscu.

dxy bloomberg

Źródło: Bloomberg

Pozycje netto znalazły się w ekstremum, gdzie zawsze następowało odreagowanie. Podmioty niekomercyjne przechodziły do realizacji zysku. Pozycje krótki były zamykane na rzecz krótkich, co doprowadzało do umocnienia indeksu dolara. Czy tym razem będzie podobnie? Wszystko na to wskazuje, aczkolwiek należy pamiętać, że przy waga euro w indeksie dolara stanowi ponad 50 procent.

DXY – analiza techniczna

Na interwale dziennym notowania DXY od końca stycznia poruszają się w szerokiej konsolidacji. Biorąc pod uwagę aktualne położenie pozycji netto na rynku kontraktów terminowych wśród funduszy lewarowanych bazowym scenariuszem pozostanie wybicie górą z konsolidacji. Celem dla kupujących może być poziom w okolicy 93 punktów.

Jednakże zanim do tego dojdzie notowania USDX po raz kolejny mogą znaleźć się w okolicy dolnej bandy konsolidacji, jednak jej przebicie jest bardzo mało prawdopodobne.

Notowania USDX, interwał dzienny

Notowania USDX, interwał dzienny

Źródło: Admiral Markets

Otwarte oprogramowanie zapewnia coraz większe bezpieczeństwo użytkownikom. Systemy open source zyskują na popularności dzięki rozwojowi idei inteligentnego domu

Otwarte oprogramowanie zapewnia coraz większe bezpieczeństwo użytkownikom. Systemy open source zyskują na popularności dzięki rozwojowi idei inteligentnego domu 1

Oprogramowanie open source staje się coraz popularniejsze. Wbrew obawom niektórych użytkowników, systemy takie jak na przykład Linux zapewniają bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa. Udział w rynku tego typu oprogramowania statystycznie wciąż jest niewielki, ale są segmenty, w których otwarte oprogramowanie wygrywa z płatną konkurencją – np. telewizory czy sprzęt AGD. Rozwój tych urządzeń, które coraz częściej są podłączane do internetu, sprawi, że przychody z dostarczania oprogramowania na wolnej licencji zwiększą się siedmiokrotnie w porównaniu do sytuacji sprzed dekady.

Najpopularniejsze systemy operacyjne dla komputerów stacjonarnych i laptopów to produkty Microsoftu – wynika z analiz opublikowanych przez  StatCounter. Stanowią one 36,6 proc. światowego rynku systemów operacyjnych (w statystyce uwzględnione są też systemy na urządzenia mobilne). Systemy z rodziny Windows są płatne, jednak znaczna część oprogramowania używanego na komputerach osobistych jest piracka. Z raportu przygotowanego przez Business Software Alliance wynika, że w Polsce aż 51 proc. oprogramowania pochodzi z nielegalnych źródeł. Dla porównania średnia europejska to 31 proc.

Tymczasem stale rozwija się rynek oprogramowania na wolnej licencji. Oferowany na takich zasadach Linux wciąż stanowi jednak niecały 1 proc. całego rynku. Dane statystyczne mogą jednak nie oddawać w pełni rzeczywistej sytuacji na rynku. To za sprawą rosnącej popularności urządzeń inteligentnego domu, w których najczęściej instalowany jest właśnie system operacyjny oparty na Linuksie.

– Kiedy pomyślimy również o tym, że dziś system operacyjny Linuxa znajduje się w każdym telewizorze, w każdej lodówce, a producenci samochodowi różnią się między sobą tylko wykorzystaniem technologii, przy czym systemem operacyjnym, z którego się korzysta, jest właśnie Linux, to okaże się, że nasz udział w rynku jest zdecydowanie większy – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Krzysztof Rocki, dyrektor regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią firmy Red Hat.

Dużo korzystniej niż w przypadku komputerów osobistych otwarte systemy wypadają pod względem wykorzystania w urządzeniach mobilnych. Absolutnym liderem jest na tym polu Android. W ogólnym rynku systemów operacyjnych jego udział sięga 40 proc., a jeśli weźmiemy pod uwagę same urządzenia mobilne, to wzrośnie do 90 proc.

Popularność płatnych systemów na komputerach bierze się, zdaniem specjalisty z Red Hat z przekonania o tym, że jeżeli się za coś płaci, to jest to bezpieczne. Okazuje się, że takie myślenie może być mylące.

– Wynika to z prostej rzeczy – otwarty system nie jest zamknięty, więc każdy może na niego spojrzeć. Jakakolwiek anomalia, która się pojawia, jest natychmiast wychwycona przez tych wszystkich użytkowników, którzy funkcjonują na świecie. Kod zamknięty nie jest już tak bezpieczny, ponieważ zamykamy się do grupy deweloperów mających prawo dostępu do kodu źródłowego. Informacja o zagrożeniu pojawia się więc zdecydowanie później. Nie ma tych osób, które natychmiast to wychwytują – twierdzi Krzysztof Rocki.

Bezpłatne udostępnianie licencji nie oznacza, że firma dostarczająca oprogramowanie w taki sposób nie notuje przychodów. Są one osiągane dzięki stworzonemu od podstaw modelowi biznesowemu opartemu na subskrypcji.

– Jest ona odnawiana każdego roku. W ramach subskrypcji otrzymujemy zaktualizowane zabezpieczenia w formie patchy. Taka subskrypcja jest opłacana raz w roku. Koszt wejścia jest kosztem opłacenia subskrypcji, natomiast koszt wyjścia jest kosztem zerowym. Oznacza to, że klient może pobrać system bez konieczności odnawiania subskrypcji. Wówczas nie będzie po prostu korzystał z dodatkowych funkcji – wyjaśnia dyrektor regionalny Red Hat.

Według analiz firmy badawczej Pierre Audoin Consultants przychody z oprogramowania open source w 2008 roku wynosiły zaledwie niespełna 8 mld euro. W ciągu 10 lat wartość ta wzrosła siedmiokrotnie do pułapu 56 mld euro prognozowanych na 2018 rok. Wzrostowy trend najprawdopodobniej utrzyma się w kolejnych latach.

Szybko przybywa pracowników zza wschodniej granicy. Zapotrzebowanie ze strony firm jest jednak znacznie większe

Szybko przybywa pracowników zza wschodniej granicy. Zapotrzebowanie ze strony firm jest jednak znacznie większe 2

W Polsce pracuje około miliona Ukraińców, a w ciągu najbliższych dwóch lat ich liczba będzie rosnąć o 200–300 tysięcy – ocenia NBP. Naszą granicę w poszukiwaniu pracy coraz częściej przekraczają też Gruzini czy Białorusini. Mimo takiej dynamiki to wciąż za mało, by zaspokoić zapotrzebowanie na pracowników ze strony firm. Wyzwaniem jest także zatrzymanie cudzoziemców w Polsce.

– Na rynku pracy obserwujemy bardzo wysoki popyt na pracę, jednocześnie widzimy już pewne ograniczenia po stronie podaży pracy, ale nie zmienia to faktu, że liczba pracujących nadal rośnie. Pocieszający jest fakt, że uruchamiają się rezerwy aktywności zawodowej, zwłaszcza wśród osób w wieku przedemerytalnym, 45–60 lat, gdzie nasza aktywność zawodowa była relatywnie nisko na tle UE, ale w ostatnich latach wzrosła o prawie 10 pkt proc. Tam cały czas są jeszcze dosyć duże rezerwy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jacek Kotłowski, wicedyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Narodowym Banku Polskim.

W ostatnim czasie coraz ważniejszym źródłem pracowników na polskim rynku pracy stają się kraje za naszą wschodnią granicą. W 2017 roku pracodawcy złożyli ponad 1,7 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy Ukraińcom. Jak wynika z szacunków NBP, pracuje u nas już ponad 1 mln osób z Ukrainy, a w kolejnych latach ta liczba ma rosnąć o 200–300 tys. rocznie. Istnieje jednak szereg czynników, które mogą wpłynąć na te szacunki, jak np. polityka wizowa UE czy też sytuacja na Ukrainie.

– Ci pracownicy bardzo szybko integrują się z polskim społeczeństwem, a jednocześnie są bardzo dobrymi pracownikami – mówi Jacek Kotłowski. – Pewnie byłoby bardzo korzystne, gdyby można było łatwiej zatrudniać pracowników zagranicznych czy gdyby ułatwić im przyjazd i znalezienie zatrudnienia w Polsce. Te ułatwienia stopniowo wchodzą, ale podejrzewam, że są nadal jeszcze niewystarczające, żeby w pełni odpowiedzieć na popyt firm.

Kotłowski wskazuje, że najłatwiej jest pozyskać pracowników z rynków najbliższych. Zatrudnienia w naszym kraju, poza Ukraińcami, szukają także pracownicy z Mołdawii, Gruzji czy Białorusi. Pracodawcy mogliby także sięgać po kadry z dalszych rynków, ale w ich przypadku zarówno procedury związane z zatrudnieniem, jak i proces integracji ze społeczeństwem trwają dłużej niż w przypadku Ukraińców czy Białorusinów.

Dyrektor w NBP podkreśla, że istotne są zachęty do tego, by imigranci zarobkowi traktowali Polskę jako rynek docelowy.

– Pozostaniu w Polsce bardzo sprzyjają niewielka bariera językowa, bliskość geograficzna i kulturowa, więc grupa osób, która chce jechać dalej na Zachód, jest stosunkowo niewielka – podkreśla Jacek Kotłowski. – Poza tym w Polsce jest im dużo łatwiej podjąć pracę, w innych krajach UE te ograniczenia są dużo silniejsze, ale trzeba stwarzać różnego rodzaju bodźce i zachęty, żeby pracownicy zostali na dłużej, żeby nie byli tylko pracownikami sezonowymi.

Potwierdza to badanie „Barometr Imigracji Zarobkowej (I półrocze 2018)” Personnel Service. Ponad połowa Ukraińców wskazuje, że wybrała Polskę ze względu na niewielką odległość. 44 proc. wybrało nasz kraj z uwagi na wysokość zarobków – w porównaniu do minimalnej pensji na Ukrainie (w przeliczeniu ok. 480 zł) nasze minimalne wynagrodzenie (2000 zł brutto) jest dla nich bardzo atrakcyjne. Kolejne powody wskazywane przez co trzeciego pracownika to niska bariera językowa oraz obecność rodziny i znajomych w Polsce.

Jednak tylko co dziesiąty pracownik z Ukrainy myśli o pozostaniu w Polsce na stałe. Zdecydowana większość zamierza jednak wrócić do ojczyzny. Tylko 0,5 proc. pracowników deklaruje, że posiadają w Polsce mieszkanie lub dom, a kolejne 3 proc. myśli o zakupie nieruchomości.

Istotnym czynnikiem, który mógłby zatrzymać pracowników z Ukrainy w Polsce, jest stabilna sytuacja ekonomiczna kraju.

– Polska gospodarka jest obecnie w fazie dojrzałej ekspansji. Bardzo korzystne jest to, że rozwijamy się nie tylko szybko, ale również bez narastania istotnych nierównowag – inflacja jest nisko, saldo rachunku obrotów bieżących jest korzystne, nie widzimy właściwie takich miejsc w gospodarce, gdzie powstawałyby jakieś nierównowagi i to jest najkorzystniejsze – ocenia Kotłowski.

Zarobki nauczycieli w Polsce należą do najniższych w Europie. Kwietniowe podwyżki tego nie zmienią

Zarobki nauczycieli w Polsce należą do najniższych w Europie. Kwietniowe podwyżki tego nie zmienią 3

Pod względem wysokości wynagrodzenia nauczycieli Polsce daleko nie tylko do zamożnych państw Europy, ale i naszych najbliższych sąsiadów. Wprowadzone od kwietnia podwyżki tego obrazu nie zmienią. Ponad 99 proc. nauczycieli może liczyć na średni wzrost wynagrodzeń o 5,35 proc., czyli od 95 do 168 zł w zależności od stopnia awansu zawodowego. W skali roku podwyżki wyniosą 3,75 proc., a odliczając inflację – 1,45 proc. To znacznie niższa dynamika, niż notują wynagrodzenia w całej gospodarce – podkreśla Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

– Pod względem zarobków nauczycieli mieścimy się w dolnej strefie stanów średnich. Daleko nam do Luksemburga czy Finlandii, ale także Słowenia i Czechy mają wyższy poziom wynagrodzenia. W krajach UE lokujemy się na samym dole. Oczywiście wyprzedzamy Bułgarię, ale to żaden powód do satysfakcji. Nasze średnie wynagrodzenie, które wynika z rozporządzenia ministra edukacji narodowej, również jest zdecydowanie niższe aniżeli średnie wynagrodzenie krajowe – mówi agencji Newseria Biznes Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Z raportu „Education at Glance 2017” wynika, że zarobki polskich nauczycieli należą do najniższych w Europie. Choć w latach 2007–2012 wzrosły łącznie o 44 proc. (6 podwyżek), to do 2017 roku stały w miejscu. W 2017 roku waloryzacja wyniosła 1,3 proc. Od kwietnia tego roku zarobki ponownie rosną – o 5,35 proc., jednak w skali roku podwyżka wyniesie 3,75 proc., a biorąc pod uwagę inflację (w ustawie budżetowej szacowanej na 2,3 proc.) – realnie podwyżka wyniesie 1,45 proc.

– Jeżeli płaca w ostatnich dwóch miesiącach miała dynamikę na poziomie około 8 proc., to nam się proponuje w ujęciu rocznym 3,7 proc., a w tym jest także zawarty element inflacyjny. Nauczyciele mówią zdecydowanie, że oczekują więcej. Jeżeli słyszymy, że budżet państwa pozwala na to, żeby wypłacać kilkudziesięciotysięczne nagrody dla ministrów, że wydajemy miliony w skali całego kraju na różnego rodzaju apanaże dla tych osób i pani premier Beata Szydło mówi, że oni na to zasłużyli, to ja chcę powiedzieć: wszyscy nauczyciele zasłużyli na to, żeby lepiej zarabiać – podkreśla Sławomir Broniarz.

Obecnie średnia płaca zasadnicza wynosi niewiele ponad 2,3 tys. zł. Od 1 kwietnia zasadnicze pensje nauczycieli z tytułem magistra i wykształceniem pedagogicznym wzrosły odpowiednio o 123 zł dla nauczyciela stażysty, o 126 zł dla nauczyciela kontraktowego, o 143 zł dla nauczyciela mianowanego i o 168 zł dla nauczyciela dyplomowanego. Na znacznie większe, bo nawet 22-proc. podwyżki (344–493 zł) mogą liczyć m.in. ci nauczyciele, którzy ukończyli studium nauczycielskie, studium wychowania przedszkolnego, studium nauczania początkowego i pedagogiczne studium techniczne. Taka podwyżka dotyczy jednak zaledwie 3,7 tys. osób, czyli 0,6 proc. nauczycieli.

– Nauczyciel z najwyższym stopniem awansu zawodowego, czyli nauczyciel dyplomowany, po podwyżce będzie zarabiał 3317 złotych brutto, a więc jego wynagrodzenie wzrośnie o 168 złotych. Oczywiście minister Anna Zalewska posługuje się średnimi wynikającymi z Karty Nauczyciela, tyle tylko, że nauczyciele, którzy owe średnie osiągają, stanowią niewielką grupę. Stąd m.in. zapis w Karcie Nauczyciela o tzw. dodatkach uzupełniających, ale dla każdego pracownika najważniejsze jest to, co jest zapisane w jego angażu, a więc ile będzie wynosiło jego wynagrodzenie zasadnicze – wskazuje prezes ZNP.

Mimo podwyżek, część nauczycieli może jednak na zmianach stracić, bo utracą znaczną część dodatków socjalnych zapisanych w Karcie Nauczyciela – dodatek mieszkaniowy (z którego korzysta nawet co trzeci nauczyciel), zasiłek na zagospodarowanie, prawo do lokalu mieszkaniowego, prawo do działki, prawo do mieszkania w budynkach szkolnych i użytkowanych przez szkoły.

– W przypadku nauczyciela kontraktowego, który dostaje od 1 kwietnia 126 zł brutto podwyżki, a jednocześnie straci dodatek mieszkaniowy w wysokości 150 zł, to jego wynagrodzenie łącznie zmniejszy się o 24 zł – wylicza Broniarz.

Podwyżki dla nauczycieli mają kosztować budżet ponad 1,1 mld zł, jednak Związek Powiatów Polskich już alarmował, że powiatom zabraknie 600 mln zł. Pieniędzy na podwyżki może zabraknąć, mimo że wprowadzone przez MEN zmiany, teoretycznie powinny pozwolić na ich wypłatę. Ograniczenie możliwości przechodzenia na urlop dla poratowania zdrowia miało, według wyliczeń MEN, tylko w tym roku pozwolić na zaoszczędzenie 68 mln zł. Na wynagrodzeniu nauczycieli, którzy stracili pracę w wyniku reformy szkolnictwa (6,6 tys. osób) – nawet 250 mln zł, a na wydłużeniu ścieżki awansu z 10 do 15 lat – 590 mln w 2022 roku i nawet 1 mld zł rok później.

– Nie da się przeprowadzić wzrostu wynagrodzeń bez zwiększenia nakładów na edukację. UNESCO proponuje, żeby to było 4 proc. PKB, my mamy 2,21 proc. Nie da się zwiększyć płac nauczycieli, jeżeli będziemy tylko mówili, że damy na wynagrodzenie zasadnicze, resztę niech dadzą samorządy, bo one teraz poza płacami nauczycieli muszą się zderzyć z wynagrodzeniem pracowników służby zdrowia – podkreśla prezes ZNP.

Kwestia podwyżek dla nauczycieli była jednym z powodów złożenia przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wniosku o odwołanie minister edukacji Anny Zalewskiej ze stanowiska. Oprócz pauperyzacji środowiska, wskazują też na chaotycznie przygotowaną reformę, likwidację części dodatków i uprawnień socjalnych czy przyzwolenie na pracę nauczycieli w formie wolontariatu.

– To pierwszy minister edukacji narodowej, który jest tak wyraźnie anty-nauczycielski, nie w słowach, ale w działaniach – podsumowuje Sławomir Broniarz.

Niespłacone długi polskich przedsiębiorców i konsumentów potężnym problemem dla gospodarki. Polskie firmy tracą rocznie ok. 180 mld zł

Niespłacone długi polskich przedsiębiorców i konsumentów potężnym problemem dla gospodarki. Polskie firmy tracą rocznie ok. 180 mld zł 4

Ponad 2,5 mln Polaków ma problem z terminową spłatą swoich zobowiązań. Niespłacone długi są ogromnym problemem dla całej gospodarki i sektora przedsiębiorstw, które przeznaczają 5–6 proc. całości swoich kosztów, żeby sobie z tym poradzić. Statystycznie niewielki procent długów udaje się wyegzekwować. Np. komornicy odzyskują mniej więcej co piątą złotówkę. Eksperci Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych podkreślają, że proponowane zmiany w prawie dotyczącym przedawnienia roszczeń, w większym stopniu chroniące dłużników, mogą jeszcze pogorszyć te statystyki.

Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że między 2014 a 2016 rokiem całkowita wartość zadłużenia gospodarstw domowych w Polsce zwiększyła się o 23 proc. Dziś 40,5 proc. gospodarstw ma kredyty, z tego 13,9 proc. to kredyty mieszkaniowe. Pozostałe 32 proc. stanowią inne kredyty i pożyczki: konsumpcyjne, konsolidacyjne, na działalność gospodarczą i zawodową, pożyczki pozabankowe, zadłużenie na kartach kredytowych. Dla 5,2 proc. gospodarstw zobowiązania z tego tytułu (nie mieszkaniowe) przekraczają 50 tys. zł.

– Połowa gospodarstw domowych w Polsce nie ma żadnych zobowiązań finansowych. Jeszcze więcej, bo aż 80 proc., bez problemów wywiązuje się z zaciągniętych zobowiązań. Problem dotyczy zatem około 20 proc. polskich gospodarstw domowych. W tej liczbie jest około 6 proc., które naprawdę mają problemy, ale jedynie dla 0,3 proc. są one tak poważne, że są oni niewypłacalni lub zbliżają się do tej niewypłacalności – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Roter, prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Problemy z terminową spłatą dotyczą nie tylko niespłaconych rat kredytów i pożyczek, ale również rachunków za telefon i media, alimentów, grzywien czy mandatów za jazdę komunikacją bez ważnego biletu.

– Banki tracą kilkanaście miliardów złotych przez kredytobiorców, którzy nie zwracają kredytów. My, konsumenci zyskujemy natomiast co roku kilkanaście miliardów złotych z odsetek z depozytów, które składamy w bankach. Gdyby wszyscy dłużnicy kredytowi w bankach zwracali pieniądze – w portfelach gospodarstw domowych byłoby 15-17 mld zł więcej z tytułu uzyskiwanych odsetek. Ta kwota miałaby poważne skutki dla wzrostu gospodarczego i konsumpcji, co widać na przykładzie kwoty, która trafia do gospodarki z tytułu programu 500+ [ponad 20 mld zł – red.] – podkreśla Andrzej Roter.

Prezes KPF zwraca uwagę, że gospodarstwa domowe i dłużnicy, którzy nie regulują w terminie swoich zobowiązań są potężnym problemem nie tylko dla banków, ale przede wszystkim – dla całej gospodarki i sektora przedsiębiorstw. Firmy nie chcą współpracować z dłużnikami, są wręcz gotowe sprzedawać im tylko za gotówkę. W efekcie 8 na 10 ma kłopoty z odzyskiwaniem należności.

– Polskie przedsiębiorstwa – żeby poradzić sobie z problemem niewywiązywania się przez kontrahentów ze swoich zobowiązań – wydają równowartość ok. 5–6 proc. całości swoich kosztów. To w skali całej gospodarki około 150–180 mld zł. Wyobraźmy sobie, jak pozytywnym impulsem dla gospodarki byłoby to, gdyby przedsiębiorstwa nie musiały ponosić tych kosztów. Wówczas wspomniane kwoty podniosłyby ich dochody, a w efekcie budżet państwa otrzymałby podatki od tych kwot. Warto zauważyć też potencjał dla zwiększenia wzrostu gospodarczego – w Polsce ok. 600 tys. małych i średnich przedsiębiorstw zleca zarządzanie wierzytelnościami profesjonalnym firmom, które w skali roku odzyskują dla MŚP ok. 20 mld zł. Jednak podobnej kwoty w ogóle nie udaje się odzyskać. Jak wyglądałby polski PKB, gdyby ta kwota trafiła do przedsiębiorstw? – mówi Andrzej Roter.

W badaniu „Moralność finansowa Polaków”, przeprowadzonym na zlecenie KPF i partnerów, ankietowani jednoznacznie deklarują, że należy spłacać swoje zobowiązania finansowe. Jednocześnie rośnie też akceptacja dla zachowań, które pozwalają tego uniknąć (np. przepisywania majątku na rodzinę, by uciec przed wierzycielem, zmiana rachunku bankowego, żeby uniknąć zajęcia komorniczego albo praca na czarno, żeby uniknąć ściągania długów z pensji). Polacy są skłonni usprawiedliwiać naruszanie przez konsumentów norm prawnych i standardów etycznych w ponad jednej piątej takich sytuacji.

W ostatnich kilku latach branża windykacyjna zrobiła bardzo dużo, żeby przekonać rynek – i również samych dłużników – że jest częścią sektora usług finansowych. Zmieniła też filozofię podejścia do dłużnika – dziś jest to przede wszystkim klient. Filozofia koncyliacyjna polega na tym, że w pierwszej rozmowie – jeżeli uda się skontaktować z dłużnikiem – rozmawia się o tym, ile jest on w stanie spłacać, a nie o tym, że dług ma być spłacony natychmiast – mówi Andrzej Roter.

Prezes KPF ocenia, że sytuację mogą pogorszyć zaproponowane przez resort sprawiedliwości zmiany w przepisach odnoszące się do przedawnienia roszczeń majątkowych czy egzekucji komorniczej.

– Nowe przepisy mogą wpłynąć na zwiększenie zjawiska hazardu moralnego. A jeśli tak, to zachwiana może zostać równowaga między dobrym rozumieniem praw i obowiązków przez samych dłużników. Wszelkie rozwiązania, które mogą zburzyć ten balans, mogą wpływać na zachowania rynkowe i po pewnym czasie powodować negatywne skutki dla kondycji moralnej, jak i dla gospodarki – mówi Andrzej Roter. 

Resort sprawiedliwości zaproponował nowelizację Kodeksu cywilnego, Kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy o prawach konsumenta, której głównym założeniem jest praktycznie ustanowienie braku możliwości sądowego dochodzenia roszczeń przedawnionych – nawet jeśli dłużnik czułby się w obowiązku spłacić swoje zobowiązanie.

Prezes KPF ocenia, że pod względem poziomu ściągalności długów branża windykacyjna w Polsce nie odbiega od rynków europejskich. Dojrzałość rynku finansowego w Polsce okazała się pozytywną przesłanką do wejścia na polski rynek inwestorów zagranicznych. To dlatego na rozpoczęcie działalności nad Wisłą zdecydowali się najwięksi, światowi gracze. Polska zaczyna również wyznaczać trendy w kwestii zaawansowania technologicznego i filozofii podejścia do klientów, co sprawdza się na zagranicznych rynkach.

– Firmy z polskim kapitałem odnoszą duże sukcesy, inwestując i rozpoczynając działalność poza granicami kraju. Członkowie KPF są m.in. w Czechach, na Słowacji, w Niemczech, Bułgarii, Rumunii, Hiszpanii, we Włoszech i odnoszą tam sukcesy. One biorą się stąd, że poziom kultury korporacyjnej jest często wyższy niż przeciętna europejska. Filozofia podejścia do klienta zaskakuje rynki zagraniczne, a w tle są zasady dobrych praktyk – podkreśla Andrzej Roter.

Wypoczynek pod palmami lub na stoku zamiast świątecznego stołu. Polacy coraz częściej spędzają Wielkanoc za granicą

Wypoczynek pod palmami lub na stoku zamiast świątecznego stołu. Polacy coraz częściej spędzają Wielkanoc za granicą 5

W tym roku biura podróży odnotowały blisko 50-proc. wzrost zainteresowania świątecznym odpoczynkiem w ciepłych krajach – wynika z danych Travelplanet.pl. Liderem wielkanocnych kierunków nie są już Wyspy Kanaryjskie, do niedawna nazywane polskimi Wyspami Wielkanocnymi, bo do łask wracają Egipt, gdzie wybiera się co trzeci klient biura podróży, oraz Turcja. Jednocześnie za wypoczynek płacimy o 200 zł mniej niż przed rokiem – średnio ok. 2250 zł.

– Tegoroczna Wielkanoc to przede wszystkim znaczny wzrost wyjazdów w porównaniu do poprzedniego okresu, a po drugie zmiana kierunków. Dotychczas rolę takich „Wysp Wielkanocnych” dla Polaków pełniły Wyspy Kanaryjskie, co było związane z perturbacjami w krajach arabskich. W tym roku wracamy do starego modelu: królem wyjazdów wielkanocnych jest Egipt, gdzie wyjeżdża 1/3 klientów biur podróży. Co interesujące, zabierają tam najwięcej dzieci, bo jeśli mniej więcej 12 proc. uczestników wyjazdów stanowią dzieci, to w Egipcie jest to aż 18 proc. – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jarosław Kałucki z Travelplanet.pl.

Drugim pod względem popularności kierunkiem są właśnie Wyspy Kanaryjskie. Tu wybiera się co czwarty turysta.

 Trzecia jest Turcja. Sezon zaczyna się tam znacznie wcześniej, a wyjazdy są bardzo atrakcyjne cenowo. Za 1600–1700 zł w okresie wielkanocnym można tam spędzić tydzień w 4- lub 5-gwiazdkowym hotelu z all inclusive, z temperaturą 20–21 stopni, a więc przyjemne, łagodne polskie lato. W Polsce od wielu sezonów śmigus-dyngus to w zasadzie obrzucanie się śnieżkami, a nie polewanie wodą – mówi Jarosław Kałucki.

Egipt i Turcja wracają do łask Polaków, po kilku słabszych sezonach spowodowanych przede wszystkim sytuacją polityczną. Obecnie kraje te przestały być odbierane jako destynacje niebezpieczne, a stosunkowo niskie ceny przyciągają klientów. Podczas ubiegłorocznej Wielkanocy Turcję wybrało 3,5 proc. klientów biur podróży, w tym roku – już 8 proc. Podobną popularnością cieszy się też Malta, nieco tańsza niż Turcja (średni tygodniowy wyjazd to wydatek rzędu 1,3 tys. zł).

 Wydatki na zagraniczne wyjazdy spadają systematycznie od lat. W zeszłym roku za wielkanocny wyjazd turyści w biurach podróży zostawiali przeciętnie 2450 zł, teraz już 2250 zł i wcale nie łączy się to z obniżonym komfortem, bo mamy do czynienia z wyraźnym wzrostem ofert all inclusive. 67 proc. turystów wybiera właśnie taką opcję – ocenia ekspert Travelplanet.pl.

W tym roku Wielkanoc wypada na tyle wcześnie, że także miłośnicy białego szaleństwa mogą jeszcze skorzystać z ofert biur podróży. Na narty wybiera się ok. 6 proc. klientów.

– Nie wszędzie wyciągi przestają się kręcić zaraz po świętach, we Francji – co wiąże się z wiosennymi wakacjami – do 21 kwietnia. Generalnie te 6 proc. to nie jest duży odsetek, ale narciarze już są wyjeżdżeni, bo sezon ma się ku końcowi. Generalnie kończy się zaraz po Wielkanocy. Wyjazd w Wielki Piątek oznacza, że w poniedziałek wielkanocny, najdalej we wtorek, wyciągi stają i wyjazd pod względem narciarskim jest mało efektywny – ocenia Kałucki.

Największą popularnością tym roku cieszą się austriackie kurorty – przede wszystkim Bad Gastein czy Kaprun – Zell am See. Nieco spadło zainteresowanie Włochami, które w ubiegłym roku były najczęściej wybierane przez narciarzy. Wyjeżdżający w góry wybierają zwykle własny transport i hotel z dwoma posiłkami. Ceny pobytu, w zależności od kraju, wahają się od 1,1 tys. zł we Włoszech do 1,5 tys. w Austrii.

– Włochy zrównały się z Austrią, ponieważ 90 proc. klientów wyjeżdżających na narty jedzie własnym samochodem. Austria jest bliżej, nieco staniała, natomiast we Włoszech zmienił się model free ski. Karnet już nie jest tak bardzo okazyjny jak był, w związku z tym klienci stwierdzili, że pojadą bliżej, do Austrii, za podobne pieniądze – mówi Jarosław Kałucki.

Opracowano kamerę termowizyjną dla smartfonów. Posłuży branży budowlanej, myśliwym i amatorom nocnej gry w paintball

Opracowano kamerę termowizyjną dla smartfonów. Posłuży branży budowlanej, myśliwym i amatorom nocnej gry w paintball 6

Do wachlarza funkcji, które oferują współczesne smartfony, dołącza możliwość rejestrowania obrazu termowizyjnego. Za sprawą dołączanej przez port USB niewielkiej kamery termowizyjnej, można zmierzyć na odległość temperaturę otoczenia, a efekty zobaczyć na ekranie smartfona. Urządzenie przyda się m.in. budowlańcom do wykrywania ubytków ciepła, myśliwym do polowania na zwierzynę, ale również amatorom, np. przy nocnej grze w paintball. Rynek akcesoriów i urządzeń peryferyjnych do smartfonów wzrośnie niemal dwukrotnie w okresie od 2016 do 2022 roku.

Oprócz wbudowanych funkcji i czujników, takich jak nadajnik GPS czy aparat fotograficzny, użytkownicy smartfonów mają do dyspozycji całą gamę urządzeń peryferyjnych, takich jak klawiatury, słuchawki czy głośniki. Jednym z ciekawszych rozwiązań tego typu jest kamera termowizyjna Flir One Pro, która może znaleźć nabywców zarówno wśród amatorów, jak i profesjonalistów. Podpięte do smartfona za pomocą portu USB (lub złącza do iPhone’a) urządzenie wyświetla na ekranie smartfona obraz termiczny, czyli pozwala np. wykryć ciało człowieka czy zwierzęcia.

– Urządzenie jest często wykorzystywane przez branżę budowlaną, np. do wykrywania różnego rodzaju strat ciepła w budownictwie czy stolarce okiennej. Termowizja stosowana jest także w energetyce i elektryce przez działy utrzymania ruchu, w kontroli pracy silników czy przegrzewania się elementów w rozdzielnicach. Hobbystycznie może być wykorzystywana np. w grze terenowej typu paintball, która odbywałaby się w nocy. Kamera  wykorzystywana jest też przez leśniczych czy myśliwych do polowania na zwierzynę – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Daniel Rowecki z firmy Merazet, dystrybutora m.in. kamer termowizyjnych.

Kamera termowizyjna dokonuje zdalnie pomiaru temperatury, następnie obraz trafia do zainstalowanej na smartfonie aplikacji i jest wyświetlany na ekranie telefonu. W specjalnym oprogramowaniu możemy dokonać pełnej analizy temperatury w każdym punkcie obrazu. Flir One Pro rejestruje obraz w zakresie temperatur od -20 do 400 stopni Celsjusza, z czułością do 0,1°C. Urządzenie wyposażone jest w matrycę bolometryczną o rozdzielczości 160 x 120 pikseli. Kamera jest już dostępna na rynku w cenie nieco ponad 2 tys. zł. Współpracuje z systemami operacyjnymi Android i iOS.

– Mobilna wersja kamery termowizyjnej przeznaczona do smartfona, to urządzenie o bardzo dobrej rozdzielczości, która w wersji pro wynosi 160 x 120 pikseli. Technologia MSX, czyli nakładanie krawędzi z obrazu widzialnego, który jest pod obrazem podczerwonym, pozwala przechwycić dużo więcej szczegółów niż w przypadku standardowych kamer termowizyjnych – przekonuje ekspert.

Na rynku dostępne są również inne tego typu rozwiązania, jak telefony z wbudowaną kamerą termowizyjną. Model S60 marki CAT, specjalizującej się w produkcji maszyn budowlanych i kopalnianych, ma wbudowany czujnik termowizyjny, dzięki któremu smartfon wyświetla obraz termiczny na 4,7-calowym ekranie. Temperaturę można mierzyć z odległości nawet 30 metrów w zakresie temperatur od -20 do 120°C. Za smartfon amerykańskiej firmy trzeba zapłacić około 2,7 tys. zł.

Według analiz Allied Market Research światowy rynek akcesoriów do smartfonów do 2022 roku osiągnie wartość ponad 107 mld dol. Na wzrost sprzedaży akcesoriów do smartfonów w najbliższych latach ma wpłynąć zwiększająca się dostępność tych urządzeń w gospodarkach wschodzących, takich jak Indie, Chiny, Brazylia czy Indonezja.

Facebook mierzy się ze skutkami afery dotyczącej potężnego wycieku danych. Zapowiada znaczące zwiększenie bezpieczeństwa

Facebook mierzy się ze skutkami afery dotyczącej potężnego wycieku danych. Zapowiada znaczące zwiększenie bezpieczeństwa 7

Nie milkną echa afery Cambridge Analityca, która bardzo poważnie odbiła się na wartości rynkowej i wizerunku Facebooka. Przez media społecznościowe przetacza się akcja HASHDeleteFacebook, która zachęca kolejnych użytkowników do usunięcia profilu w serwisie, a szef portalu połecznościowego Mark Zuckerberg odniósł się do afery na łamach najważniejszych światowych tytułów. Kryzys wizerunkowy – choć dużo mniejszego kalibru – nie ominął też Snapchata.

 Facebook przechodzi od kilku dni poważny kryzys, ponieważ okazało się, że doszło do złamania zasad zarządzania danymi w serwisie. Firma Cambridge Analytica, która zajmuje się analizą danych politycznych, mogła mieć dostęp do informacji na temat nawet 50 mln użytkowników portalu społecznościowego. Z jej usług korzystał sztab wyborczy Donalda Trumpa podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA. Zespół ówczesnego kandydata na prezydenta mógł wykorzystywać te informacje do mikrotargetowania przekazów. O sprawie jest głośno na całym świecie – mówi agencji Newseria Biznes Paulina Piotrowska, redaktor serwisu PRoto.pl.

Dane użytkowników Facebooka – które trafiły do Cambridge Analytica i mogły zostać wykorzystane do wpływania na wynik wyborów – zbierała aplikacja „thisisyourdigitallife”. W 2015 roku stworzył ją dr Aleksandr Kogan z University of Cambridge, który miał zapewniać firmę Zuckerberga, że informacje będą zbierane anonimowo i wykorzystywane wyłącznie do celów badawczych. Jedno i drugie okazało się nieprawdą – Facebook dowiedział się o tym jeszcze w tym samym roku, ale usłyszał od Cambridge Analytica deklarację, że dane zostały usunięte i nie podjął bardziej stanowczych działań.

– Po kilku dniach od wybuchu afery do sprawy odniósł się Mark Zuckerberg. Założyciel i szef Facebooka powiedział, że Cambridge Analytica miało dostęp do informacji za pośrednictwem twórcy jednej z aplikacji, która kiedyś była dostępna w serwisie. Jak w oświadczeniu napisał Zuckerberg, Facebook miał otrzymać potwierdzenie skasowania danych. Jednak w ostatnich dniach dowiedział się o tym, że jednak Cambridge Analytica tych danych nie usunęło – mówi Paulina Piotrowska.

Na ich podstawie firma budowała modele i tworzyła przekazy polityczne, które miały efektywnie wpływać na decyzje wyborców. CA to firma, z której usług korzystał w trakcie ostatniej kampanii sztab wyborczy Donalda Trumpa, prowadziła również kampanię Leave.UE dotyczącą opuszczenia przez Wielką Brytanię unijnych struktur.

Kiedy sprawa wyszła na jaw dzięki dziennikarskiemu śledztwu „The Observera” (weekendowego dodatku „The Guardian”), wybuchła afera, która spowodowała największy jak do tej pory kryzys wizerunkowy Facebooka. Akcje giganta spadły o kilka procent, obniżając jego wartość rynkową o kilkadziesiąt miliardów dolarów. Federalna Komisja Handlu wszczęła śledztwo dotyczące skandalu, a szef Facebooka opublikował całostronicowe oświadczenie z przeprosinami na łamach najważniejszych, światowych tytułów.

– W mediach społecznościowych powstała nawet akcja HASHDelete Facebook, której celem jest zachęcanie kolejnych użytkowników do tego, żeby usuwali swoje profile w serwisie. Mark Zuckerberg zapowiedział zmiany, które mają zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników. Facebook będzie uważnie przyglądał się aplikacjom, które mają dostęp do dużej ilości danych. Wszystkie oprogramowania, które wykazują podejrzaną aktywność, będą poddane audytowi. Ponadto lepiej widoczna dla użytkowników ma być opcja, która pozwala im wycofać zgodę na korzystanie przez aplikacje z ich danych – mówi Paulina Piotrowska.

Redaktor serwisu PRoto.pl zwraca uwagę, że kłopoty – choć nie takiego kalibru – w ostatnich tygodniach miał też Snapchat. Aplikacja została skrytykowana przez Rihannę za to, że opublikowała obraźliwą wobec piosenkarki reklamę, które wyśmiewała pobicie jej przez byłego chłopaka Chrisa Browna, do którego doszło kilka lat temu. Piosenkarka zarzuciła twórcom aplikacji, że wyśmiewają  ofiary przemocy i promują agresję. Po jednym wpisie Rihanny akcje Snapchata spadły o 4 proc., a wartość marki zmniejszyła się o około 800 mln dolarów.

Do wprowadzenia zmian przymierza się również Instagram. Serwis reaguje na krytyczne komentarze użytkowników, którym nie podoba się sposób wyświetlania treści w aplikacji. Dlatego też platforma będzie teraz kładła większy nacisk na wyświetlanie treści pod względem daty ich dodania. Instagram zapowiedział teraz testy nowego przycisku, który nazywa się „Nowe posty” i za jego pomocą użytkownicy będą mogli ręcznie odświeżać treści, które widzą w aplikacji – mówi Paulina Piotrowska.

Nowa technologia połączy smartfony z ekranami pokładowymi pojazdów. Ma ona poprawić bezpieczeństwo związane z korzystaniem z tych urządzeń podczas jazdy

Nowa technologia połączy smartfony z ekranami pokładowymi pojazdów. Ma ona poprawić bezpieczeństwo związane z korzystaniem z tych urządzeń podczas jazdy 8

Jeszcze w 2018 roku na rynek może trafić rewolucyjne oprogramowanie dla kierowców o nazwie Smart Device Link (SDL). Dzięki niemu możliwe będzie połączenie smartfonów z samochodowym wyświetlaczem ekranowym. Nowy system pozwoli na zintegrowanie funkcji aplikacji nie tylko z wyświetlaczami, lecz także z elementami sterowania umieszczonymi w kierownicy i systemami rozpoznawania głosu. W ten sposób kierowcy będą mogli korzystać z nawigacji czy rozmawiać przez telefon, nie spuszczając wzroku z drogi. Jak pokazują badania, korzystanie z telefonów podczas jazdy może być bardzo niebezpieczne.

– SmartLink to rozwiązanie, które łączy telefon z urządzeniem znajdującym się w samochodzie. Można dzięki temu korzystać ze ściągniętej na telefon aplikacji na monitorze, który znajduje się w samochodzie. Rozwiązanie współpracuje zarówno z systemem iOS, jak i Android – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Kazuomi Ichikawa z Toyota Motor Car.

System Smart Device Link łączy smartfony i samochody, umożliwia korzystanie z możliwości smartfona za pośrednictwem ekranu pokładowego, np. przy użyciu kompatybilnych aplikacji można słuchać muzyki czy korzystać z nawigacji. System pozwala zintegrować funkcję aplikacji smartfona z systemami pojazdów – nie tylko wyświetlaczami ekranowymi, lecz także elementami sterowania czy systemami rozpoznawania głosu.

– Najpierw dostaje się wizualizację ekranu smartfona na ekranie w samochodzie. Ale można również korzystać z mikrofonu czy systemu głośnomówiącego już zamontowanego w samochodzie. Jeśli na przykład ma się aplikację TomTom, można sprawdzić trasę w telefonie, schować go do kieszeni, a nawigacja pojawi się na monitorze pojazdu – tłumaczy ekspert Toyoty.

Smart Device Link pozwala równocześnie blokować te aplikacje, które mogłyby w negatywny sposób wpływać na działanie technologii. Dzięki współpracy smartfonów z pojazdami, można korzystać z większości funkcji telefonu, wykorzystując wyłącznie ekran pojazdu – sprawdzać na bieżąco pogodę, odebrać połączenia czy korzystać z nawigacji. Kierowca nie musi jednak patrzeć w dół na wyświetlacz smartfona, nie odwraca wzroku od drogi. Tym samym jazda staje się bezpieczniejsza.

Każda utrata koncentracji znacznie zwiększa ryzyko wypadku, a odpowiada za to nie tylko rozmowa przez telefon, lecz także samo trzymanie smartfona w dłoni. Według danych rządu Stanów Zjednoczonych tylko w 2015 roku zginęło na drogach blisko 3,5 tys. osób, bo kierowca pojazdu korzystał z telefonu. Nowe rozwiązanie opracowywane wspólnie przez firmy Ford i Toyota będzie dostępne także dla motocyklistów.

– Nowe rozwiązanie powinno się pojawić na rynku jeszcze w tym roku – zapowiada Kazuomi Ichikawa.

Rozwiązania telematyczne stają się coraz bardziej powszechne. Firma Berg Insight ocenia, że po drogach jeździ już nawet 9 mln samochodów wyposażonych w takie urządzenia.

Novotel szykuje się na Mundial. Hotelowa marka przygotuje strefy kibica i specjalną ofertę dla fanów

Novotel szykuje się na Mundial. Hotelowa marka przygotuje strefy kibica i specjalną ofertę dla fanów 9

Za 2,5 miesiąca wystartują mistrzostwa świata w piłce nożnej. Przez ponad 4 tygodnie piłkarskie zmagania będą śledzić miliony kibiców na całym świecie, dlatego do tego wydarzenia przygotowują się nie tylko sami piłkarze, ale i duże marki. W trakcie tegorocznych mistrzostw marka Novotel zorganizuje strefy kibica we wszystkich 23 swoich hotelach w Europie Środkowo-Wschodniej. Wprowadzi też specjalną ofertę dla kibiców. Zapoczątkowana w Polsce kampania „Zgrupowanie Kibiców” to pierwsze działania marki na naszym rynku związane z tym sportem. 

 Zaangażowanie marki Novotel w sport do tej pory było bardziej lokalne. Hotele organizowały pobyty sportowców przy okazji takich imprez jak mistrzostwa Europy w piłce nożnej, Mistrzostwa Świata w siatkówce czy zeszłoroczne World Games we Wrocławiu. Partnerujemy też wielu imprezom, szczególnie biegom. Teraz do wspólnego kibicowania chcemy zaprosić kibiców piłkarskich – we wszystkich hotelach Novotel w Polsce i Europie Środkowej organizujemy strefy kibica, fan-zone’y i mnóstwo animacji. Będziemy też gościć też studia sportowe i wspólnie przeżywać piłkarskie emocje – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Paliwoda, dyrektor operacyjny Novotel Wrocław Centrum.

Pod należącą do Grupy Accor marką Novotel działa w Polsce 13 hoteli w 8 miastach, m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i we Wrocławiu. W tym ostatnim, przy okazji towarzyskiego meczu Polska – Nigeria w ubiegły piątek, ruszyło transmitowane na żywo studio meczowe. Gośćmi studia, które poprowadził popularny dziennikarz Michał Pol, byli Maciej Szczęsny, były bramkarz reprezentacji Polski, dziennikarz Antoni Bugajski i Piotr Celeban, piłkarz Śląska Wrocław. Na fanów czekało też wiele dodatkowych, piłkarskich atrakcji w specjalnej strefie kibica w ramach „Novotel Football Night”.

To pierwsze z wydarzeń zaplanowanych do lipca tego roku, w ramach których Novotel zorganizuje strefy kibica we wszystkich 23 hotelach w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej. Marka współpracuje przy projekcie z portalem Onet.pl, z kolei kampanię realizuje specjalizująca się w marketingu sportowym agencja Arskom Group.

 Hasłem marki Novotel jest „live the moment”, czyli „żyj chwilą”. To idealnie wiąże się z przeżywaniem sportowych emocji. Poza tym oferta naszych hoteli jest również ukierunkowana na sport, chcemy, aby goście dobrze mogli tutaj aktywnie wypoczywać. Stąd np. w Novotel Wrocław Centrum mamy saunę, siłownię InBalance by Novotel, wypożyczamy rowery, chcemy do tego dołożyć hulajnogi. Mamy bogatą ofertę sportową i stąd właśnie to nasze zaangażowanie w sport – mówi Marcin Paliwoda.

Zapoczątkowana właśnie kampania to pierwsze działania marki Novotel na polskim rynku związane z piłką nożną. Marka zaprosi do wspólnego przeżywania sportowych emocji podczas specjalnych, piłkarskich eventów, a w trakcie mistrzostw wprowadzi dedykowaną ofertę dla kibiców. W ramach współpracy z redakcją sportową Onet.pl powstał też specjalny portal www.zgrupowaniekibicow.pl, który dostarcza kibicom aktualności i ciekawostek o futbolu.

Dyrektor Novotel Wrocław Centrum podkreśla, że wszystkie wydarzenia zaplanowane w ramach kampanii będą otwarte nie tylko dla gości hotelowych, ale wszystkich mieszkańców i kibiców.

– Dużym wyzwaniem dla hoteli jest sprawić, aby mieszkańcy miasta i lokalna społeczność również przyszła do hotelu, korzystała z gastronomii. Istnieje pewien stereotyp, że hotel to miejsce dla gości i że nie można tutaj przyjść z miasta, na przykład żeby coś zjeść. Chcemy złamać ten stereotyp, otworzyć nasze drzwi, powiedzieć: „przyjdźcie, kibicujcie z nami, mamy tutaj dobre jedzenie, można się czegoś napić, są duże ekrany i możemy wspólnie przeżywać te emocje”. W ten sposób chcemy sprawić, żeby społeczność lokalna też stała się naszymi klientami – mówi Marcin Paliwoda.

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej odbędą się w Rosji i potrwają od 14 czerwca do 15 lipca. Spotkania zostaną rozegrane na 12 stadionach w 11 miastach, m.in. w Moskwie (mecz otwarcia i finał), Jekaterynburgu, Kaliningradzie i Sankt Petersburgu.

Sfinks kupi całą sieć Fabryka Pizzy

Grupa Sfinks Polska, zarządzająca sieciami Sphinx, Piwiarnia czy Chłopskie Jadło, nie później niż do końca marca 2021 r. stanie się właścicielem marki Fabryka Pizzy i obejmie w zarządzanie wszystkie restauracje tej sieci. Obecnie Fabryka Pizzy liczy 14 restauracji, z czego trzy zostały uruchomione przez grupę Sfinks w ramach masterfranczyzy.

Pod koniec 2016 r. Sfinks Polska zawarł dwuetapową umowę z udziałowcem Fabryki Pizzy. W pierwszym etapie, trwającym do 31.03.2018 r., Sfinks miał otworzyć swoje restauracje i ocenić potencjał marki. Teraz spółka zdecydowała o przejściu do drugiego etapu, którym jest dalszy rozwój sieci oraz przejęcie wszystkich udziałów w Fabryce Pizzy, a w efekcie – marki i całej sieci.

– Marka jest bardzo ciekawa, wyróżnia się na tle innych restauracji włoskich, a do tego jest formatem sieciowym, w czym się specjalizujemy. Teraz dodatkowo dysponujemy wynikami praktycznego testu, jakim było uruchomienie własnych Fabryk Pizzy. Pozwoliło to nam ocenić rzeczywisty potencjał tego konceptu, co się w nim sprawdza, co można ulepszyć i gdzie osiągnąć synergie z sieciami Sfinks Polska SA. Wnioski były na tyle pozytywne, że zdecydowaliśmy o zakupie sieci – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Fabryka Pizzy to sieć restauracji z kuchnią włoską, działających m.in. w Warszawie, Krakowie oraz Trójmieście. Sieć aktualnie liczy 14 lokali, z czego trzy (w Warszawie, podwarszawskim Piastowie i Zgierzu) uruchomiła grupa Sfinks. Spółka ma w planie dalszy rozwój sieci. Aktualnie przygotowywane są otwarcia Fabryki Pizzy w Kołobrzegu, Mińsku Mazowieckim i Łodzi.

Work Service zawarł umowę sprzedaży udziałów Exact Systems

30 marca 2018 roku, spółka Work Service S.A. zawarła przedwstępną umowę sprzedaży wszystkich posiadanych przez siebie akcji w spółkach grupy Exact Systems. Kupującymi będą fundusze zarządzane przez Cornerstone Partners oraz Oaktree Capital Management, L.P. („Oaktree”) reprezentowany w Polsce przez Cornerstone Partners. Całkowita wartość przedsiębiorstwa została ustalona pomiędzy Stronami na ok. 300 milionów złotych.

Exact Systems jest wiodącym dostawcą usług w sektorze kontroli jakości dla firm operujących w sektorze motoryzacyjnym. Grupa jest obecna w 11 krajach w Europie oraz w Chinach, a od 2007 roku jej współwłaścicielem jest grupa Work Service S.A., która w tamtym czasie nabyła 68% udziałów za cenę 9,52 milionów złotych.

W ostatniej dekadzie Exact Systems istotnie się rozwinął, również dzięki skali działalności naszej Grupy. Jednak dziś zarówno Exact Systems, jak i Work Service zaczynają nowy rozdział. Pod koniec roku 2017 opublikowaliśmy naszą nową strategię na lata 2018-2020, zgodnie z którą Work Service skupi się na swojej kluczowej działalności operacyjnej, tj. wzmacnianiu swojej pozycji w usługach HR w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego skupiliśmy się na uproszczeniu naszej struktury organizacyjnej oraz poprawie płynności. Dzięki sprzedaży Exact Systems znacznie zredukujemy poziom długu netto oraz zakończymy proces przejścia do nowego modelu biznesowego – mówi Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service i dodaje: Chcielibyśmy podziękować Zarządowi Exact Systems za dekadę zaangażowania oraz świetne wyniki, co również pomogło podnieść profil Grupy Work Service przez ostatnie lata.

Osiągnięcie pozycji lidera w sektorze kontroli jakości branży motoryzacyjnej w Polsce oraz zbudowanie jednej z największych spółek tego sektora w Europie było o wiele łatwiejsze z Work Service, jako naszym partnerem. W imieniu całego Zarządu, chciałbym podziękować Work Service za zaufanie i wsparcie w realizacji naszych celów biznesowych. Teraz jednak chcemy  się skupić na naszych przyszłych wyzwaniach i celach. Wierzymy, że wraz z Cornerstone Partners oraz Oaktree będziemy w stanie w najbliższych latach w pełni wykorzystać nowe szanse i będziemy rozwijać się dynamicznie – powiedział Paweł Gos, Prezes Zarządu Exact Systems S.A.

Cena nabycia akcji posiadanych przez Work Service wyniesie 178,6 milionów złotych, spośród których płatność 13,9 miliona złotych, odnosząca się do transakcji sprzedaży Exact Systems GmbH, zostanie odroczona do 9 miesięcy po zamknięciu transakcji, z zastrzeżeniem spełnienia warunków zawieszających. Dodatkowo, niespłacone kwoty wynikające z zobowiązań międzygrupowych zostaną spłacone Work Service po zamknięciu transakcji.

Blackwood Capital Group był głównym doradcą Work Service, wspieranym przez Noerr, jako doradcę prawnego oraz mBank jako współdoradcę. Exact Systems doradzali Equity Advisors oraz Crido.

Problemy dyplomatyczne Rosji. Wielki Piątek na giełdzie

Moskwa wydala dyplomatów innych państw po tym jak jej właśni dyplomaci musieli wrócić po problemach z zamachem na terenie Wielkiej Brytanii. Słabsze dane z Niemiec, lepsze z USA.

Problemy Rosji

Rosyjski atak na byłego agenta na ziemi brytyjskiej, o ile faktycznie miał miejsce, zaczyna mieć coraz poważniejsze konsekwencje. Strona rosyjska oczywiście zaprzecza całej sytuacji, ale cały czas eskaluje sytuację. Państwa Unii Europejskiej i USA wydalają rosyjskich dyplomatów ze swoich terytoriów. Działania te spotykają się z adekwatną reakcją ze strony rosyjskiej. Właśnie wzajemnie z USA wydalono sobie po 60 osób. Wielu analityków zwraca uwagę, że odwaga strony rosyjskiej rośnie wraz z ceną ropy. Gdyby ropa naftowa na giełdzie w Londynie nie sięgała 70 dolarów Rosjanie znacznie bardziej bali by się ewentualnych sankcji gospodarczych. Rosnąca cena surowca powinna zwiększać odwagę strony rosyjskiej. Z drugiej strony całe zamieszanie wyraźnie szkodzi rublowi, który pomimo wysokich cen ropy nie odrabia strat.

Słabsze dane z Niemiec

Inflacja w Niemczech wcale nie rośnie tak szybko jak dotychczas przewidywano. Różnica nie jest jednak na tyle duża by powodować duże zmiany na rynku. Wedle wstępnych danych ceny rosną o 1,6%. Warto natomiast zwrócić uwagę, że inflacja i tak wzrosła względem poprzedniego miesiąca o 0,2%.

Dane z USA

O 14:30 poznaliśmy wczoraj liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. 215 tysięcy to liczba aż o 15 tysięcy lepsza od oczekiwań. W tym samym momencie poznaliśmy dane na temat dochodów i wydatków amerykanów. Dochody zgodnie z oczekiwaniami rosły o 0,4% a wydatki o 0,2%. W rezultacie tych danych dolar umacniał się względem pozostałych walut. Pewną niespodzianką były natomiast słabsze od oczekiwań indeksy. Indeks Chicago PMI osiągnął wynik 57,4 pkt wobec oczekiwanych 62 pkt. Z kolei raport Uniwersytetu Michigan wyniósł 101,4 wobec oczekiwanych 102 punktów. Nie spowodowało to jednak odwrotu inwestorów od dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych. Powodem jest fakt, że Wielki Piątek jest dniem wolnym wielu krajach w tym USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Internet Rzeczy i Sztuczna Inteligencja czyli komunikacja w dobie globalizacji

Internet Rzeczy i Sztuczna Inteligencja w gospodarce mają wartość zbliżoną do obecności w niej człowieka i jego umysłu. Kiedyś relacje na rynku oparte były o komunikację między ludźmi, handel i świadczenie usług. Działania te rozrastały się z kontaktów lokalnych na znacznie większą skalę. Wymagało to zaadaptowania nowych narzędzi, jak m.in. tych związanych z transportem. Internet Rzeczy to podobna koncepcja.

– W dobie globalizacji ludzie nie nadążają z komunikowaniem się i prowadzeniem biznesu. Dlatego rzeczy, czyli poszczególne elementy, które stworzyli muszą wymieniać się informacjami i tworzyć przestrzenie biznesowe – powiedział serwisowi eNewsroom Aleksander Poniewierski, Partner/ Global IoT Leader w EY – Dawniej handel i wytwarzanie towarów opierało się na możliwościach ludzkiego umysłu. Teraz, kiedy mamy miliardy komunikujących się ze sobą urządzeń, człowiek jest na szczycie tej piramidy i musi decydować, co z czym będzie połączone. Dlatego potrzebna jest sztuczna inteligencja, czyli replikacja mózgu człowieka. To ona będzie w stanie stwierdzić, że jeżeli dane urządzenie się ze sobą komunikują – to na podstawie wcześniejszych doświadczeń mogą zawrzeć transakcję. Internet Rzeczy i AI działa więc tak samo jak handlowanie, wymiana informacji i komunikacja między ludźmi, ale dotyczy produkcji i wymiany towarów między urządzeniami – wskazał Poniewierski.

Świąteczny handel na rynku walutowym

Rynek walutowy wyraźnie wszedł w dość letargiczny, świąteczny okres. Dużej zmienności nie powinno być również dziś: pamiętajmy, że większość światowych giełd dzisiaj nie działa i większość inwestorów także odpoczywa w Święta.

W piątek raczej nie spodziewałbym się wzrostu zmienności na rynku walutowym – chyba, że stanie się coś naprawdę istotnego i niespodziewanego (ale to raczej nie na froncie danych makroekonomicznych, ponieważ dziś prawie nie mamy żadnych publikacji). Jeżeli jednak faktycznie doszłoby do jakiegoś nietypowego zdarzenia, wtedy ta niższa płynność, z którą mamy do czynienia w okresie przedświątecznym mogłaby przełożyć się na odpowiednio większe i bardziej zdecydowane ruchy na rynku.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek umocnił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,20-4,21. Euro zakończyło dzień na niemal niezmienionym poziomie również w relacji do głównych walut. Z wczorajszych publikacji ze Starego Kontynentu w szczególności warto zwrócić uwagę na odczyty inflacji w Niemczech. Dane o dynamice cen u naszych zachodnich sąsiadów nieco rozczarowały, jednak rozdźwięk między prognozami, a faktycznymi odczytami nie był duży (0,1 p.p. w przypadku zarówno inflacji CPI, jak i HICP – tak w ujęciu rocznym, jak i miesiąc do miesiąca). Dzisiejsze dane inflacyjne z Francji okazały się z kolei być nieco lepsze od prognoz, co może w lekkim stopniu wspierać notowania wspólnej waluty.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,78-4,82. Brytyjska waluta zakończyła dzień na lekkim minusie, również w relacji do głównych walut. Wczorajsze dane makroekonomiczne nie były w stanie “obronić” funta. Odczyty opisujące dynamikę brytyjskiego PKB w IV kwartale 2017 r. nie były taką niespodzianką, jak ostatnia rewizja odczytu dynamiki produktu krajowego po drugiej stronie Atlantyku – w Stanach Zjednoczonych doszło do zmiany szacunków, z 2,7 do 2,9% rocznie. PKB Zjednoczonego Królestwa rosło jedynie o 1,4% rocznie, tak jak szacowano wcześniej.

Pozytywne elementy wczorajszej publikacji z Wielkiej Brytanii (zrewidowana, wyższa dynamika inwestycji pod koniec roku i spadek deficytu na rachunku bieżącym) zostały najprawdopodobniej przyćmione przez realizację zysków na instrumentach z GBP i zmiany w portfelach, dokonywane przez zarządzających aktywami pod koniec pierwszego kwartału.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek umocnił się o 0,2%, wahając się w widełkach 3,41-3,43. Amerykańska waluta zyskiwała również w relacji do głównych walut. Ważony indeks USD zakończył dzień na plusie.

Wczorajsze dane z USA były mieszane. Tygodniowy odczyt liczby zadeklarowanych bezrobotnych wyniósł 215 tys. Tym samym był dużo lepszy od oczekiwań (230 tys.) i znalazł się w okolicy notowanego cztery tygodnie wcześniej poziomu 210 tys. – najlepszego odczytu od niemal 50 lat. Dane o inflacji PCE w lutym były zbliżone do oczekiwań. Indeks Chicago PMI z kolei niespodziewanie spadł z poziomu 61,9 do 57,4 i znalazł się na najniższym poziomie od ponad roku.

We wczorajszym przemówieniu Patrick Harker z FOMC, stwierdził, iż biorąc pod uwagę napływające dane, w 2018 r. odpowiednie byłyby trzy podwyżki stóp procentowych. Miesiąc temu Harker – który, co warto zaznaczyć, jest obecnie członkiem bez prawa głosu – popierał jedynie dwie podwyżki.

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Spowolnienie w Wielki Piątek

Dziś jest Wielki Piątek i większość rynków nie działa. Zamknięte są m.in. giełdy w Hongkongu, Singapurze, Australii, Nowej Zelandii czy Indonezji, a także w Europie i w USA. Sesje czwartkowe w Europie i Amerykach oraz piątkowe na niezamkniętych giełdach w Japonii i Chinach notują zdecydowane wzrosty, co wiązane jest z ociepleniem się stosunków dyplomatycznych na linii USA-Korea Północna oraz z szansą na polubowne zakończenie sporu handlowego Waszyngtonu z Pekinem. Bardzo słabo radzi sobie natomiast bitcoin, który w piątek rano kosztował poniżej 7 tys. USD.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do euro (+0,09%) i brytyjskiego funta (+0,34%), a traci do dolara kanadyjskiego (-0,18%), dolara australijskiego (-0,26%) oraz japońskiego jena (-0,3%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,231, GBP/USD – 1,404, USD/CAD – 1,289, AUD/USD – 0,769 i USD/JPY – 106,2. Euro jest słabsze wobec japońskiego jena (-0,36%) i kurs EUR/JPY wynosi 130,9, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,877. Złotówka nie zmienia kursu do funta, a traci do innych walut światowych. W piątek rano dolar kosztuje 3,42 zł, euro – 4,21 zł, funt – 4,8 zł, a frank szwajcarski – 3,59 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach zdecydowana przewaga koloru zielonego. W czwartek w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,17%, niemiecki indeks DAX – 1,31%, a paryski indeks CAC 40 – 0,72%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 1,38%, a brazylijski indeks Bovespa – o 1,78%. W piątek w Azji tokijski indeks Nikkei podniósł się o 1,4%, a indeks Shanghai Composite – o 0,26%.

Ropa i złoto

Po dwudniowych spadkach ceny ropy naftowej idą w górę. W czwartek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 70,27 USD (+1,05%), a ropy WTI – 64,94 USD (+0,86%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy pozostaje na poziomie 74 USD. Z kolei ceny złota po wcześniejszych spadkach nie zmieniają się. W piątek rano uncję metalu rynek wycenia na 1325 USD. To tyle samo co dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:30 – Japonia – Stopa bezrobocia, luty – 2,5% (prognoza 2,6%)
  • 1:50 – Japonia – Produkcja przemysłowa (m/m), luty – 4,1% (prognoza 5%)
  • 8:45 – Francja – Inflacja PPI (r/r), luty – 1,5% (poprzednio 0,9%)
  • 8:45 – Francja – Inflacja CPI (r/r), marzec – 1,5% (prognoza 1,4%)
  • 9:00 – Polska – Wskaźnik Rynku Pracy wg BIEC, marzec – 69,3 pkt. (poprzednio 70,1 pkt.)
  • 11:00 – Włochy – Inflacja CPI (r/r), marzec (prognoza 0,6%)
  • 14:00 – Polska – Saldo rachunku bieżącego – kwartalne, IV kw. (poprzednio 112 mln EUR)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Wypoczynek pod plamami lub na stoku zamiast świątecznego stołu. Polacy coraz częściej spędzają Wielkanoc za granicą

Wypoczynek pod plamami lub na stoku zamiast świątecznego stołu. Polacy coraz częściej spędzają Wielkanoc za granicą 10

W tym roku biura podróży odnotowały blisko 50-proc. wzrost zainteresowania świątecznym odpoczynkiem w ciepłych krajach – wynika z danych Travelplanet.pl. Liderem wielkanocnych kierunków nie są już Wyspy Kanaryjskie, do niedawna nazywane polskimi Wyspami Wielkanocnymi, bo do łask wracają Egipt, gdzie wybiera się co trzeci klient biura podróży, oraz Turcja. Jednocześnie za wypoczynek płacimy o 200 zł mniej niż przed rokiem – średnio ok. 2250 zł.

– Tegoroczna Wielkanoc to przede wszystkim znaczny wzrost wyjazdów w porównaniu do poprzedniego okresu, a po drugie zmiana kierunków. Dotychczas rolę takich „Wysp Wielkanocnych” dla Polaków pełniły Wyspy Kanaryjskie, co było związane z perturbacjami w krajach arabskich. W tym roku wracamy do starego modelu: królem wyjazdów wielkanocnych jest Egipt, gdzie wyjeżdża 1/3 klientów biur podróży. Co interesujące, zabierają tam najwięcej dzieci, bo jeśli mniej więcej 12 proc. uczestników wyjazdów stanowią dzieci, to w Egipcie jest to aż 18 proc. – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jarosław Kałucki z Travelplanet.pl.

Drugim pod względem popularności kierunkiem są właśnie Wyspy Kanaryjskie. Tu wybiera się co czwarty turysta.

 Trzecia jest Turcja. Sezon zaczyna się tam znacznie wcześniej, a wyjazdy są bardzo atrakcyjne cenowo. Za 1600–1700 zł w okresie wielkanocnym można tam spędzić tydzień w 4- lub 5-gwiazdkowym hotelu z all inclusive, z temperaturą 20–21 stopni, a więc przyjemne, łagodne polskie lato. W Polsce od wielu sezonów śmigus-dyngus to w zasadzie obrzucanie się śnieżkami, a nie polewanie wodą – mówi Jarosław Kałucki.

Egipt i Turcja wracają do łask Polaków, po kilku słabszych sezonach spowodowanych przede wszystkim sytuacją polityczną. Obecnie kraje te przestały być odbierane jako destynacje niebezpieczne, a stosunkowo niskie ceny przyciągają klientów. Podczas ubiegłorocznej Wielkanocy Turcję wybrało 3,5 proc. klientów biur podróży, w tym roku – już 8 proc. Podobną popularnością cieszy się też Malta, nieco tańsza niż Turcja (średni tygodniowy wyjazd to wydatek rzędu 1,3 tys. zł).

 Wydatki na zagraniczne wyjazdy spadają systematycznie od lat. W zeszłym roku za wielkanocny wyjazd turyści w biurach podróży zostawiali przeciętnie 2450 zł, teraz już 2250 zł i wcale nie łączy się to z obniżonym komfortem, bo mamy do czynienia z wyraźnym wzrostem ofert all inclusive. 67 proc. turystów wybiera właśnie taką opcję – ocenia ekspert Travelplanet.pl.

W tym roku Wielkanoc wypada na tyle wcześnie, że także miłośnicy białego szaleństwa mogą jeszcze skorzystać z ofert biur podróży. Na narty wybiera się ok. 6 proc. klientów.

– Nie wszędzie wyciągi przestają się kręcić zaraz po świętach, we Francji – co wiąże się z wiosennymi wakacjami – do 21 kwietnia. Generalnie te 6 proc. to nie jest duży odsetek, ale narciarze już są wyjeżdżeni, bo sezon ma się ku końcowi. Generalnie kończy się zaraz po Wielkanocy. Wyjazd w Wielki Piątek oznacza, że w poniedziałek wielkanocny, najdalej we wtorek, wyciągi stają i wyjazd pod względem narciarskim jest mało efektywny – ocenia Kałucki.

Największą popularnością tym roku cieszą się austriackie kurorty – przede wszystkim Bad Gastein czy Kaprun – Zell am See. Nieco spadło zainteresowanie Włochami, które w ubiegłym roku były najczęściej wybierane przez narciarzy. Wyjeżdżający w góry wybierają zwykle własny transport i hotel z dwoma posiłkami. Ceny pobytu, w zależności od kraju, wahają się od 1,1 tys. zł we Włoszech do 1,5 tys. w Austrii.

– Włochy zrównały się z Austrią, ponieważ 90 proc. klientów wyjeżdżających na narty jedzie własnym samochodem. Austria jest bliżej, nieco staniała, natomiast we Włoszech zmienił się model free ski. Karnet już nie jest tak bardzo okazyjny jak był, w związku z tym klienci stwierdzili, że pojadą bliżej, do Austrii, za podobne pieniądze – mówi Jarosław Kałucki.

Wielkanoc będzie dla kierowców stosunkowo tania. Po świętach ceny paliw mogą jednak poszybować w górę

Wielkanoc będzie dla kierowców stosunkowo tania. Po świętach ceny paliw mogą jednak poszybować w górę 11

Wielkanocne podróże będą tańsze niż przed rokiem. Ceny paliw są niższe nawet o 10–15 gr na litrze. Kierowcy muszą się jednak liczyć z podwyżkami. W kolejnych kilkunastu dniach ceny znacząco wzrosną i na wysokim poziomie mogą się utrzymywać dłuższy czas. To konsekwencja dużych zmian w cenach hurtowych paliw na rynku polskim. Te zaś są spowodowane wzrostem cen ropy związanej z niepokojami na linii USA – Iran – Arabia Saudyjska.

– Mamy korzystną sytuację, ponieważ w zeszłym roku pod koniec marca płaciliśmy za paliwa niemal o 15 gr więcej w przypadku benzyny i około 10 gr więcej w przypadku ON. Można powiedzieć, że jest to jakaś forma pocieszenia, ponieważ prognozy na te święta są droższe, ale szykują nam się jednak nie tak wysokie ceny jak w roku ubiegłym – mówi agencji Newseria Biznes Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z e-petrol.pl.

Pod koniec marca podrożały niemal wszystkie paliwa, jednak wielkanocne podróże uderzą po kieszeniach w nieco mniejszym stopniu niż rok temu. Obecnie za litr benzyny 95-oktanowej trzeba zapłacić 4,69 zł, za benzynę 98-oktanową – 4,99 zł (wzrost odpowiednio o 10 i 9 gr w ciągu tygodnia). W przypadku gazu cena nieznacznie przekracza 2 zł za litr. Olej napędowy to wydatek 4,61 zł za litr (wzrost aż o 12 gr). Analizy portalu e-petrol.pl wskazują, że najtaniej można zatankować na Śląsku, Wielkopolsce i Lubelszczyźnie, najwięcej zaś zapłacą kierowcy na Mazowszu.

Wszystko wskazuje, że mimo wzrostu cen paliw Wielkanoc i tak będzie dla kierowców relatywnie tania. W najbliższym czasie można się spodziewać dalszych podwyżek. Prawdopodobnie po świętach ceny znów pójdą w górę, o kolejne 10 gr na litrze.

 W dłuższej perspektywie możemy mówić o pewnej stabilizacji cenowej, ale niestety na tych stosunkowo wysokich w porównaniu z obecnymi poziomach – podkreśla Bogucki.

Wyższe koszty tankowania to przede wszystkim efekt napiętych relacji na linii Stany Zjednoczone, Iran i Arabia Saudyjska. Zmiana części urzędników w Białym Domu może sugerować twardsze stanowisko USA wobec Iranu. Napięta sytuacja panuje też między Arabią Saudyjską a Iranem, po tym jak Armia Saudyjska poinformowała o przechwyceniu siedmiu pocisków balistycznych wystrzelonych przez popieranych przez Iran szyickich Hutu.

 Chodzi o możliwość nałożenia sankcji na Iran o to, kto będzie decydował o większym bądź mniejszym poziomie eksportu z Iranu. Jeśli Iran zostanie w jakiś sposób obłożony sankcjami, wykluczony z globalnej gry, to wypada nam jeden ważny gracz dostarczający dużą ilość ropy na rynki światowe. To może spowodować dalsze ruchy wzrostowe na rynku. Już mamy do czynienia z podwyżkami związanymi z tymi niepokojami – podkreśla ekspert e-petrol.pl.

W marcu ropa naftowa w Stanach Zjednoczonych podrożała o ok. 5 proc. do poziomu prawie 65 dol. za baryłkę. Na giełdzie w Londynie po wzroście o 7 proc. cena ropy brent sięga nawet blisko 70 dol.

– Jeśli te niepokoje będą nabierać kolejnych, coraz bardziej realnych kształtów, to sytuacja na rynku ropy dalej będzie się zaogniać, a ceny nadal będą rosły. Obecnie to już jest pokłosie pewnych zmian, na razie o charakterze nerwowym, emocjonalnym, związanym z trudnymi relacjami krajów bliskowschodnich i Stanów Zjednoczonych – ocenia Jakub Bogucki.

Produkty ekologiczne i wegańskie nowością na świątecznym stole. Wielkanocny koszyk zakupów droższy niż przed rokiem

Produkty ekologiczne i wegańskie nowością na świątecznym stole. Wielkanocny koszyk zakupów droższy niż przed rokiem 12

Do koszyka wielkanocnych zakupów Polaków trafiają przede wszystkim tradycyjne produkty: jaja, majonez czy wędliny. Coraz więcej osób włoży do nich również nowości: wegetariańskie wędliny, produkty ekologiczne czy bio. Za zakupy zapłacimy w tym roku ok. 6–7 proc. więcej niż w czasie Wielkanocy 2017.

Tradycyjny koszyk świąteczny w Polsce nie uległ wielkim zmianom. Mamy tutaj przede wszystkim wędliny i jajka, bez których świąt w ogóle sobie nie wyobrażamy. Mamy majonez, część produktów mleczarskich, których używamy do produkcji chociażby ciast, więc tradycyjny polski stół od wielu lat się nie zmienia – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Na przygotowanie świątecznych potraw wydamy w tym roku więcej. Z szacunków ekspertów Banku BGŻ BNP Paribas wynika, że koszyk podstawowych produktów będzie w tym roku o 11 zł droższy niż w 2017 roku. Za 30 sztuk jaj, trzy bochenki chleba, 8 kg mięsa i wędlin, kilogram twarogu, 3 kostki masła i 5 kg warzyw i owoców oraz 2 kg cukru polski konsument zapłaci 176 zł.

– Faktycznie w tym roku będzie trochę drożej, bo ceny rosną od pewnego czasu. To nie do końca jest spowodowane warunkami w Polsce, czasami wynika to z sytuacji na rynkach globalnych, czego przykładem mogą być ceny masła – tłumaczy Andrzej Gantner.

Analitycy BGŻ BNP Paribas podkreślają, że ceny detaliczne masła co prawda spadają, ale i tak są wyższe o 25 proc. w porównaniu z marcem 2017 roku. Jeszcze bardziej podrożały jaja – o 33 proc. Droższe są też owoce krajowe. Za polskie jabłka płacimy dziś o 50 proc. więcej niż przed rokiem. Ceny pozostałych produktów wykorzystywanych do przygotowania świątecznych potraw są na poziomie podobnym jak przed rokiem. Nie zmieniły się ceny twarogu i mąki, za to o około 30 proc. potaniał cukier. Nieznacznie mniej, o 4–5 proc., płacimy za mięso wieprzowe.

Większość Polaków z przyjemnością zje dobrą polską białą kiełbasę, polski żurek. Ten polski stół będzie tradycyjnie bardzo smaczny, kolorowy – podkreśla Andrzej Gantner. – Ale pojawiają się na nim także produkty ekologiczne, bio, wegańskie, ponieważ taki mamy trend u części konsumentów. To są chociażby pasztety wegańskie i inne wędliny, które właściwie wędlinami nie są.

Cyfryzacja państwa nabiera rozpędu. Operatorzy telekomunikacyjni podłączą do szybkiego internetu 1,3 mln gospodarstw domowych i 10 tys. szkół

Cyfryzacja państwa nabiera rozpędu. Operatorzy telekomunikacyjni podłączą do szybkiego internetu 1,3 mln gospodarstw domowych i 10 tys. szkół 13

Program Operacyjny Polska Cyfrowa to główne źródło unijnych dotacji na budowę sieci szerokopasmowego internetu w Polsce. Zakończony w lutym konkurs przyniósł rekordowe efekty: operatorzy telekomunikacyjni zobowiązali się podłączyć do szybkiej sieci 1,3 mln gospodarstw domowych i blisko 10 tys. szkół. Do 2 mld zł wkładu publicznego w ramach uruchomionej dźwigni inwestycyjnej zobowiązali się dołożyć 1,7 mld środków własnych. Centrum Projektów Polska Cyfrowa organizujące konkurs liczy, że sukcesem będzie też ogłoszona niedawno kolejna edycja naboru. Budowa sieci może przyspieszyć pod warunkiem usprawnienia współpracy wszystkich interesariuszy oraz terminowego wydawania decyzji i pozwoleń.

– Jesteśmy w połowie perspektywy unijnej. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy największy w historii funduszy europejskich konkurs na dofinansowanie budowy infrastruktury telekomunikacyjnej. Alokacja wyniosła prawie 3 mld zł, z czego finalnie 2 mld zł trafiły do naszych beneficjentów. Zaprojektowane przez nas warunki konkursowe uruchomiły dźwignię inwestycyjną, co oznacza, że do tych 2 mld zł, które operatorzy dostaną z Centrum Projektów Polska Cyfrowa, dołożą jeszcze 1,7 mld zł. To pozwoli na kompleksowe inwestycje telekomunikacyjne na prawie 70 proc. obszaru kraju. Konkurs jest ogromnym sukcesem, udało nam się podpisać umowy na realizację projektów na 53 z 79 obszarów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wanda Buk, dyrektor Centrum Projektów Polska Cyfrowa.

Centrum przeprowadziło już dwa nabory na „Wyeliminowanie terytorialnych różnic w możliwości dostępu do szerokopasmowego internetu o wysokich przepustowościach”. To główne źródło unijnych dotacji na budowę lub rozbudowę sieci internetu szerokopasmowego. Według szacunków Ministerstwa Cyfryzacji, opracowanych na podstawie danych UKE, w Polsce jest jeszcze ponad 1,7 mln białych plam, czyli punktów adresowych, które nie znajdują się w zasięgu internetu o przepustowości co najmniej 30 Mb/s (w przypadku placówek oświatowych, 100 Mb/s).

Aplikując o dotacje operatorzy konkurowali ceną i liczbą gospodarstw domowych, które zostaną podłączone do szybkiego internetu. Mogli otrzymać ponad 3 mld zł wsparcia publicznego na podłączenie 700 tys. gospodarstw domowych. Dobrze zaprojektowane zasady konkursu doprowadziły do tego, że finalnie szybki internet zostanie doprowadzony do ponad 1,3 mln domów na 53 z 79 wyznaczonych obszarów (8,5 proc. gospodarstw domowych w Polsce) przy kwocie wsparcia środków publicznych o 1 mld zł niższej niż oferowana. Konkurs uruchomił dźwignię inwestycyjną – operatorzy do 2 mld zł dotacji unijnej zobowiązali się dołożyć do projektów ze środków własnych prawie 1,7 mld zł.

Pierwszy raz w historii zobowiązaliśmy operatorów również do tego, aby na obszarach, na których będą realizowali projekty, podłączyli wszystkie szkoły do szerokopasmowego internetu. W efekcie tak zaprojektowanych warunków konkursowych operatorzy zobowiązali się do podłączenia ponad 10 tys. placówek oświatowych na terenie całej Polski. To jest niezmiernie ważne, ponieważ jesteśmy w przeddzień projektu Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej, który ruszy jeszcze w tym roku i będzie realizowany właśnie na bazie sieci, która powstała z funduszy unijnych – mówi Wanda Buk.

W projektach wyłonionych do dofinansowania operatorzy zadeklarowali również podłączenie do szerokopasmowego internetu o przepustowości co najmniej 100 Mb/s dokładnie 6803 punktów adresowych, w których działa łącznie 9975 szkół i placówek oświatowych. Lwia część (80 proc.) z nich, prawie 8 tys., zostanie podłączonych do sieci jeszcze w IV kwartale tego roku.

Działania Centrum Projektów Polska Cyfrowa zapewnią pokrycie ponad 40 proc. obszarów, które do tej pory stanowiły białe plamy w dostępie do internetu. Co istotne, większość gospodarstw podłączanych do sieci znajduje się w małych miastach, poniżej 5 tys. mieszkańców, czyli tych najmniej atrakcyjnych dla rynku telekomunikacyjnego. Skalę i społeczno-ekonomiczne oddziaływanie projektu doceniła Komisja Europejska, a organizator konkursu, Centrum Projektów Polska Cyfrowa, znalazło się wśród finalistów European Broadband Awards 2017.

Zaoszczędzone w Programie Operacyjnym środki pozwoliły na uruchomienie drugiej edycji konkursu na budowę sieci na obszarach, na których nie udało się wyłonić beneficjentów w 2017 r. (wystartował w grudniu i potrwa do 11 maja 2018 roku). Tym razem operatorzy telekomunikacyjni mogą się ubiegać o prawie 2 mld zł na budowę sieci szerokopasmowych. Minimalna liczba gospodarstw domowych do objęcia zasięgiem dla wszystkich obszarów łącznie wynosi 460 565, natomiast łączna liczba adresów placówek edukacyjnych, które mają zostać podłączone, to 2 579.

– Program Operacyjny Polska Cyfrowa jest realizowany dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestycje z pierwszej osi i inwestycje operatorów telekomunikacyjnych. Dwa pierwsze konkursy, które się już zakończyły, dadzą wymierne efekty w postaci dostępu do szerokopasmowego internetu. Liczymy na to, że sukcesem będzie także trzeci konkurs w tej chwili ogłoszony – mówi Marek Zagórski.

Stan i przyszłość inwestycji z POPC oraz rozwój szerokopasmowego internetu w Polsce były przewodnim motywem ostatniej debaty, zorganizowanej przez Politykę Insight. Uczestnicy dyskusji ocenili, że jedną z głównych barier w ich realizacji jest brak koordynacji pomiędzy wszystkimi podmiotami, które są zaangażowane w ten proces. Kolejnym utrudnieniem są ograniczenia czasowe. Projekty unijne mają określone ramy czasowe, co oznacza, że beneficjenci nie mogą miesiącami czekać na wydanie decyzji i pozwoleń przez jednostki samorządu terytorialnego.

Bardzo dużym utrudnieniem dla naszych beneficjentów jest współpraca z administracją na poziomie lokalnym. Staramy się to zmienić, nie tylko poprzez rozmowy. Przeprowadziliśmy już warsztaty dla jednostek samorządów w kilku województwach, na tym się na pewno nie skończy. Ministerstwo Cyfryzacji podejmie też inicjatywy legislacyjne, które pomogą przede wszystkim obniżyć stawki za zajęcie pasa. Bardzo ciekawa propozycja padła dziś ze strony jednego z uczestników debaty, który stwierdził, że być może warto byłoby odgórnie nakreślić termin na wydanie każdej decyzji. Uważam, że jest to pomysł, nad którym warto się pochylić i być może włożyć w ramy legislacyjne – mówi Wanda Buk.

Wiceminister cyfryzacji Marek Zagórski podkreślił, że ważny jest również rozwój dwóch pozostałych obszarów cyfryzacji stymulowanych przez środki unijne z  POPC: dotyczący budowania e-usług (II oś POPC) oraz poprawy kompetencji cyfrowych społeczeństwa (III oś POPC).

Liczymy na to, że obywatele odczują poprawę jakości dzięki projektom realizowanym w ramach II osi, czyli wsparcia inwestycji administracji, których celem jest poprawa obsługi obywateli. Będą to lepsze systemy teleinformatyczne w administracji, lepsze e-usługi oferowane obywatelom – podkreśla Marek Zagórski. – W ramach III osi również jest całkiem sporo środków i realizowanych projektów. Z programu grantowego będzie mogło skorzystać prawie 1,5 tys. gmin, co przełoży się na to, że około 200 mieszkańców z danej gminy zostanie przeszkolonych z obsługi komputera i efektywnego wykorzystania narzędzi, jakie oferuje internet.

Jak informuje wiceminister cyfryzacji, dodatkowa pula środków prawdopodobnie zostanie przesunięta z osi drugiej do pierwszej. Oprócz inwestycji realizowanych przez operatorów telekomunikacyjnych zostanie z nich sfinansowana część infrastruktury Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej, która do końca 2020 roku zapewni bezpłatny internet we wszystkich 30,5 tys. szkół w Polsce.

Wyniki Grupy Banku Pocztowego za 2017 r.

W 2017 r. zysk netto Grupy Banku Pocztowego wzrósł o 103% r/r. Poprawił się także poziom kluczowych wskaźników – zwrotu z kapitału ROE netto, kosztów do dochodów C/I oraz najważniejszych wskaźników kapitałowych i płynnościowych. Bank rozpoczął realizację nowej Strategii na lata 2017-2021, a usługi finansowe świadczone przez Bank zostały włączone do jednej z trzech najistotniejszych osi wzrostu Poczty Polskiej w perspektywie do 2022 roku, co pozwoli na umocnienie systemowej roli bankowości pocztowej w Polsce.

Pod koniec czerwca 2017 roku Rada Nadzorcza Banku Pocztowego przyjęła Strategię rozwoju Banku do 2021 roku, której istotnym elementem było zrealizowane 4 miesiące później dokapitalizowanie Banku przez dotychczasowych Akcjonariuszy kwotą 90 mln zł. Potwierdzeniem roli Banku Pocztowego dla Grupy Poczty Polskiej i wspólnej wizji budowania silnej bankowości pocztowej w Polsce była następnie aktualizacja Strategii Poczty Polskiej na lata 2018-2022 (zatwierdzona przez Radę Nadzorczą w styczniu 2018 r.) i zdefiniowanie na nowo w jej ramach trzech najważniejszych Osi Rozwoju Grupy – w tym Osi usług finansowych i wsparcia zadań państwowych.

– Strategia Banku Pocztowego uwzględnia wszelkie istotne uwarunkowania funkcjonowania Banku, określa miejsce bankowości pocztowej w polskim systemie finansowym, definiuje cele, jakie Bank stawia przed sobą w 5-letniej perspektywie, wspierając Pocztę w realizacji jej celów. Konsekwencją docenienia znaczenia nowoczesnej bankowości pocztowej jest fakt włączenia przez naszego większościowego Akcjonariusza usług finansowych i wsparcia zadań państwowych do trzech najważniejszych Osi Rozwoju Grupy – mówi Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego.

– W czasach, gdy banki zamykają placówki, kwestia roli systemowej bankowości pocztowej i obecność usług finansowych na poczcie ma kluczowe znaczenie. Dzięki placówkom pocztowym Klienci z mniejszych miejscowości mają dostęp do oferty kont, kredytów, ubezpieczeń. To element walki z wykluczeniem finansowym i społecznym, który wspólnie z Pocztą postrzegamy jako naszą misję społeczną – dodaje Prezes Zawadzki.

Dobre wyniki i poprawa rentowności

W 2017 roku Grupa Banku Pocztowego odnotowała poprawę rentowności swojej działalności, mierzonej zyskiem netto oraz wskaźnikiem zwrotu z kapitału. Zysk netto wyniósł w 2017 roku 5,1 mln zł i był wyższy o 103 proc. niż w 2016 roku. Wypracowany zysk oznacza poprawę wskaźnika zwrotu z kapitału (ROE netto) do poziomu 0,9 proc. z 0,5 proc. rok wcześniej.

Grupa wypracowała wynik na działalności bankowej w wysokości 337,9 mln zł, tj. na poziomie zbliżonym do wyniku wypracowanego rok wcześniej w wysokości 339,1 mln zł.  Zrealizowała wyższy o 5,2 mln zł (1,9%) r/r wynik odsetkowy, przy stałych stopach rynkowych i wzroście sumy  bilansowej. Grupa Banku zrealizowała marżę odsetkową na poziomie 3,8 proc., istotnie wyższym niż średnia obserwowana
w sektorze bankowym (2,4 proc.) Wynik z tytułu prowizji wzrósł o 7,4 mln zł (15,4%) r/r. Wpływ na ten wzrost miało częściowe rozwiązanie rezerw na potencjalne zobowiązania wynikające z trwającego postępowania Prezesa UOKiK. Na niewielki spadek WNDB miały wpływ niższe dochody z operacji papierami wartościowymi dostępnymi do sprzedaży, spowodowany ujęciem w tej pozycji w 2016 roku jednorazowego przychodu z transakcji sprzedaży akcji VISA Europe na rzecz VISA Inc. (kwota transakcji: 16,9 mln zł).

W związku z rozwojem działalności Grupy Banku Pocztowego, w tym wprowadzeniem na rynek nowej, cyfrowej marki EnveloBank, nieznacznie wzrosły koszty działania Banku (0,7 proc. r/r). Jednocześnie Bank Pocztowy skutecznie obniżył wskaźnik kosztów do dochodów (C/I) o 1,8 p.p., do poziomu 65,8 proc.

Dalszy rozwój biznesu

W 2017 r. Bank Pocztowy pozyskał 86 tys. nowych Klientów detalicznych, m.in. w efekcie wprowadzenia do oferty trzech nowych rachunków, w tym jednego dla Klientów w wieku 60+. Jednocześnie Bank kontynuował, zgodnie z regulacyjnym wymogiem prawa bankowego, proces zamykania rachunków nieaktywnych. W rezultacie liczba obsługiwanych Klientów, która na koniec 2017 r. wyniosła 1,1 miliona osób, a urealniona liczba prowadzonych przez Bank Pocztowy rachunków osobistych to 768 tys.  Co ważne, kolejny rok z rzędu Bank Pocztowy odnotował istotny wzrost średniego stanu środków na rachunkach, który wyniósł 16,5 proc.

Ze względu na wymagania regulacyjne KNF i obniżoną jakość portfela kredytowego z lat 2013-2016 Bank na koniec marca 2017 r. uruchomił Nowy Proces Kredytu Gotówkowego. Wdrożenie tego rozwiązania oraz rezygnacja z kanału pośredników lokalnych w sprzedaży tego produktu miały wpływ na przejściowe obniżenie wolumenu sprzedaży kredytów gotówkowych. Od września 2017 r. Bank odnotowuje trend wzrostowy sprzedaży w tym obszarze. Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych w 2017 r. wyniosła 572 mln zł, a ich saldo na koniec grudnia osiągnęło poziom 2,1 mld zł (-7,2 proc. r/r). Łączna wartość salda kredytów i pożyczek brutto udzielonych Klientom osiągnęła na koniec 2017 r. poziom 5,2 mld zł.

Pozytywną konsekwencją wprowadzenia Nowego Procesu Kredytu Gotówkowego i zmian w polityce kredytowej jest radykalna poprawa jakości portfela kredytowego Banku z 2017 r. w porównaniu z portfelem kredytowym z lat wcześniejszych.

– W minionym roku Zarządy Banku Pocztowego i Poczty Polskiej odbyły wspólnie 17 spotkań w regionach sieci sprzedaży, docierając z wizją rozwoju bankowości pocztowej bezpośrednio do ponad 4,5 tys. Pracowników Grupy. W osiągniętych przez Bank Pocztowy w 2017 roku wynikach i wzrostowej tendencji sprzedaży rachunków i kredytów gotówkowych w sieci Poczty widać już pierwsze efekty tej dobrej współpracy – mówi Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego.

W tym samym okresie Bank kontynuował stabilny wzrost po stronie depozytowej do poziomu 6,1 mld zł (6,0 proc. r/r). W efekcie prowadzonych działań wskaźnik Kredyty/Depozyty ukształtował się na poziomie 84,6%.

Wskaźniki kapitałowe oraz płynnościowe na koniec 2017 roku kształtowały się na wysokich poziomach, znacząco powyżej minimalnych wymogów nadzorczych, co pokazuje bezpieczeństwo Banku zarówno w zakresie kapitału, jak i płynności. Współczynnik wypłacalności Banku wynosił 17,8%, a Tier 1 ukształtował się na poziomie 14,5%.

W 2017 r. na rynku zadebiutował EnveloBank – cyfrowa marka Banku Pocztowego, dobrze uzupełniając ofertę Banku o rozwiązania dla Klientów cyfrowych. Zgodnie z założeniami biznesowymi rozwiązanie będzie systematycznie uzupełniane o usługi Grupy Poczty Polskiej, by za pomocą aplikacji mobilnej można było w przyszłości np. śledzić przesyłkę lub zamówić kuriera, kupić ubezpieczenie, itp.

Podejmowane działania mają na celu dalszą integrację usług Banku z pocztowymi. W 2017 roku Bank udostępnił Klientom Program Poczta Pełna Korzyści, pozwalający na uzyskiwanie zwrotów na konto w Banku Pocztowym m.in. za dokonywanie płatności wspólną kartą Banku i Poczty w placówkach pocztowych, ale także w obszarze usług z kategorii zdrowie, kultura czy sport (w sumie zwrot do 600 zł rocznie). Posiadacze rachunku w EnveloBanku i kupujący przez internet mogli natomiast uzyskać do 200 zł zwrotu w skali roku za wybór kuriera Poczty Polskiej jako dostawcy towaru.

Jeszcze w 2018 roku

W perspektywie kolejnych miesięcy Bank będzie dokładać wszelkich starań, by faktem stały się zapisy z przyjętej w 2017 roku Strategii, zgodnie z którymi pozycjonuje się jako lider bankowości detalicznej w Polsce regionalnej, w szczególności w mniejszych miejscowościach – Bank chętnie wybierany przez rodziny i mikrofirmy oraz uczestników rynku e-commerce. Bank zamierza być liczącym się partnerem inicjatyw rządowych i społecznych oraz integratorem i głównym dostawcą usług finansowych w Grupie Poczty Polskiej.

W 2017 r. Bank powrócił do aktywnej sprzedaży kredytów hipotecznych. Wśród podejmowanych inicjatyw w kolejnych miesiącach 2018 roku znajdą się m.in. działania związane z dalszym podnoszeniem efektywności sieci sprzedaży, rozwojem bankowości mobilnej, nowymi procesami w obszarze hipotecznym, mikroprzedsiębiorstw, rozwojem IT. Istotnym celem podejmowanych w 2018 r. działań będzie zapewnienie kapitału umożliwiającego dalszy, dynamiczny rozwój Banku w perspektywie do 2021 r., zgodnie z założeniami realizowanej Strategii.

Słynny Remington składa wniosek o ogłoszenie bankructwa

Rewolwerami Remingtona zdobywano Dziki Zachód, z karabinami tej firmy amerykańscy żołnierze walczyli na frontach II wojny światowej, nawet dziś z uzbrojenia legendarnej marki korzystają m.in. agencje wojskowe i organy ścigania, tymczasem jeden z najstarszych i największych producentów broni palnej składa wniosek o ogłoszenie bankructwa.

Remington walczy z długami. Szacunki przytaczane przez USA Today mówią o kwocie zadłużenia w wysokości 950 mln dolarów, a to – wg kursów Cinkciarz.pl (z 29 marca 2018 r.) – ponad 3,2 mld zł.

W marcu firma złożyła do sądu wniosek o ochronę przed wierzycielami. Bezpośrednie przyczyny bankructwa to gwałtowny spadek sprzedaży i piętrzące się kłopoty z obsługą długu.

Spodziewali się dużej sprzedaży

Wg Reutersa, Remington zaciągnął pożyczkę, aby zwiększyć produkcję w 2016 r. Firma spodziewała się wtedy zwiększonej sprzedaży, a oczekiwania wynikały z sytuacji politycznej. Ubiegająca się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych i prowadząca w wielu sondażach Hillary Clinton zapowiedziała ostrzejsze kontrole i trudniejszy dostęp do zakupu broni palnej.

Wybory wygrał jednak Donald Trump, który zdecydowanie popiera możliwość posiadania pistoletów czy karabinów przez obywateli USA. Takie rozstrzygnięcie prezydenckiego wyścigu mogło sprawić, że sprzedaż się załamała, a Remington przeliczył się w kalkulacjach. Podobnie postąpili też inni broni palnej. Wywołało to sporą presję cenową na rynku, co najmocniej uderzyło w zadłużoną już firmę.

Naprawa wad i reputacji

O innych przyczynach trudnej sytuacji Remingtona opowiedział na łamach ABC News Adam Winkler, profesor prawa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Problemy producenta broni palnej mają się wiązać m.in. z pozwem zbiorowym w sprawie wadliwych podzespołów najpopularniejszych produktów firmy, w tym słynnego karabinu Model 700. W ramach ugody z 2017 r. Remington miał na swój koszt wymienić wadliwe części w ponad 7,5 mln sztuk broni.

ABC News wspomina też o pozwie zbiorowym po szkolnej strzelaninie w Newtown. W 2012 r. 20-latek zastrzelił tam 28 osób, w tym swoją matkę i 20 dzieci. Sprawca strzelał z karabinu Remingtona, na czym miała ucierpieć reputacja producenta. We wspomnianym pozwie oskarżono firmę o wprowadzenie na rynek broni, którą posługiwał się zabójca.

Legenda dobrej myśli

Powstała w 1816 r. firma Remington, składając dokumenty w amerykańskim sądzie upadłościowym, przedstawiła jednocześnie plan pozostania w biznesie, restrukturyzacji i zmniejszenia zadłużenia o 700 mln USD, czyli – wg kursów Cinkciarz.pl (z 29 marca 2018 r.) ok. 2,4 mld zł. Wniosek o bankructwo ma uchronić Remingtona przed wierzycielami, pozwalając jednocześnie na kontynuowanie produkcji, wdrożenie planu naprawczego i ułożenie się z kredytodawcami.

Szacuje się, że obywatele USA posiadają prywatnie ok. 200 mln sztuk broni palnej. Według raportu FBI w 2017 r. Amerykanie kupili prywatnie 25 mln sztuk broni.

Wyzwania dla rządu Mateusza Morawieckiego

Zwiększenie liczby pracujących, poprawa jakości zasobów pracy, wprowadzenie uproszczeń i ułatwień w podatkach, ujednolicenie interpretacji podatkowych, sprawne wdrożenie Konstytucji Biznesu, rezygnacja z ustawy o jawności życia publicznego, zmiany w procesie stanowienia prawa i poprawa jakości ustaw – to zdaniem Konfederacji Lewiatan, najważniejsze wyzwania, które stoją przed rządem M. Morawieckiego.

Na liście wyzwań dla rządu, którą przygotowała Konfederacja Lewiatan, znalazło się też wiele innych dotyczących rynku pracy, podatków, prawa gospodarczego, energetyki i funduszy europejskich.

– Od dawna apelujemy o zmiany w procesie stanowienia prawa i poprawę jakości ustaw. W ubiegłym roku w życie weszło ponad 27 tys. stron nowych aktów prawnych. Uchwalenie ustawy zajmuje średnio 106 dni, chociaż mamy przykłady, że dzieje się to jeszcze szybciej. Nadpodaż prawa i zła jego jakość wzbudza największy niepokój przedsiębiorców – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy doceniają wysiłek rządu włożony w przygotowanie Konstytucji Biznesu, chociaż nie zawiera ona rewolucyjnych zmian. Ale stwarza szansę odejścia od szkodliwego stereotypu stawiającego przedsiębiorczość i przedsiębiorców w opozycji do organów i instytucji państwa. Kluczowa będzie jednak praktyka obowiązywania nowych regulacji, bowiem dopiero wtedy możliwa będzie rzetelna ocena czy szansę tę wykorzystaliśmy.

– Niepokoi nas też niska jakość konsultacji społecznych. Rząd najważniejsze projekty często forsuje jako poselskie, bez konsultacji, a jeśli już odbywają się konsultacje, to zazwyczaj naruszają ustawę o Radzie Dialogu Społecznego, np. ustawa o zniesieniu limitu składek na ZUS – dodaje Henryka Bochniarz.

WYZWANIA DLA RZĄDU – PERSPEKTYWA BIZNESU

► Rynek pracy

Zwiększenie liczby osób pracujących

– Wspieranie powrotu do aktywności zawodowej osób biernych zawodowo, szczególnie kobiet poprzez rozwój sieci i poprawę dostępności instytucji opiekuńczych dla dzieci (żłobki, przedszkola) i dorosłych osób niesamodzielnych (np. dzienne punkty pobytu) oraz wprowadzanie ułatwień w świadczeniu pracy zdalnej (w tym telepraca).

– Skuteczne programy aktywizacji osób bezrobotnych (np. aktywizacja w ścisłej współpracy z lokalnymi pracodawcami, uwzględniająca nabywanie określonych kompetencji koniecznych w pracy u danego pracodawcy).

– Opracowanie długoletniej strategii dotyczącej cudzoziemców z państw trzecich, ze szczególnym uwzględnieniem ułatwień w zakresie ich zatrudniania:

  • zapewnienie terminowego rozpoznawania wniosków o zarejestrowanie oświadczeń o powierzeniu pracy (7 dni) oraz terminowego wydawania decyzji w sprawie zezwoleń na pracę, zezwoleń na pobyt i pracę.
  • wprowadzenie rozwiązań umożliwiających łatwiejsze pozyskiwanie pracowników w ramach zawodów deficytowych na rynku polskim, w tym kierowcy ciężarówek, informatycy, pracownicy budowlani, inżynierowie, personel medyczny.
  • wprowadzenie rozwiązań umożliwiających zmianę rodzaju wykonywanej pracy u danego pracodawcy bez konieczności wypełnienia na nowo procedur.
  • przygotowanie zachęt dla migrantów zarobkowych o poszukiwanych kwalifikacjach do dłuższych pobytów lub osiedlania się na stałe w naszym kraju.

Poprawa jakości zasobów pracy

– Lepsza wymiana informacji pomiędzy biznesem a systemem edukacji w zakresie zapotrzebowania na określone zawody i kwalifikacje, a także uelastycznienie systemu kształcenia zawodowego, szczególnie na poziomie ponadpodstawowym.

– Lepsze dopasowanie kierunków kształcenia zawodowego do potrzeb pracodawców poprzez uwzględnienie rzeczywistego zapotrzebowania na określone zawody, zmian jakie zachodzą w procesach produkcji (m.in. postępująca automatyzacja).

– Umożliwienie łatwiejszego kontynuowania edukacji po szkole zawodowej (branżowej) – ułatwienie rozwoju kariery zawodowej w zawodach technicznych bez konieczność ukończenia studiów.

– Zwiększenie dostępu do kształcenia ustawicznego mającego na celu aktualizację posiadanych lub nabywanie nowych kwalifikacji na każdym poziomie i w każdym wieku, w tym poprawa i zwiększenie zakresu funkcjonowania Krajowego Funduszu Szkoleniowego.

– Opracowanie efektywnego systemu kształcenia  kadr. Kluczowym wyzwaniem jest  stworzenie systemu, który pozwoli firmom elastycznie reagować na dynamicznie zmieniające się zapotrzebowanie na kwalifikacje. Narzędziem umożliwiającym łączenie popytu i podaży na kwalifikacje jest Zintegrowany System Kwalifikacji, którego zasady funkcjonowania powinny być poddane redefinicji, uwzględniając specyfikę branż, a w szczególności kwestie związane z własnością kwalifikacji, współpracy międzysektorowej.

– Odbudowa kształcenia zawodowego powinna być oparta na efektywnej współpracy organizacji pracodawców ze szkołami i placówkami. Chodzi, np. o tworzenie Centrów Kwalifikacji prowadzonych przez organizacje pracodawców jako miejsca certyfikowania umiejętności, szkolenia kadr dydaktycznych i rozwijania współpracy w obszarze lokalnym i branżowym czy Korpusu Fachowców zrzeszających ekspertów wspierających firmy w przygotowaniu, realizacji i ewaluacji dualnego systemu kształcenia zawodowego.

– Lepsza współpraca pomiędzy uczelniami i pracodawcami oraz komercjalizacja wyników badań naukowych. Niezwykle ważne jest stworzenie warunków wspierających angażowanie się firm we współpracę z uczelniami i przygotowanie studentów do potrzeb rynku pracy wspólnie z firmami oraz dopasowanie struktury systemu szkolnictwa wyższego do wyzwań społecznych i gospodarczych w kontekście potrzeby wzmocnienia uczelni zawodowych. Dlatego konieczna jest zmiana zasad organizacji i ustroju uczelni.

Stworzenie stabilnego środowiska dla  przedsiębiorców

– Rząd powinien odstąpić od zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. Przyczynia się to do zwiększenia poczucia niepewności pracodawców, co negatywnie wpływa na plany inwestycyjne. Niezależnie od tego należy zmniejszyć obciążenia pracodawców związane z administrowaniem Pracowniczymi Planami Kapitałowymi.

Wsparcie firm świadczących usługi na rynku krajowym

– Zmiany w zakresie delegowania pracowników oraz statusu kierowców w transporcie drogowym międzynarodowym mogą przyczynić się do stopniowego wykluczenia polskich podmiotów z rynku wewnętrznego. Prowadząc negocjacje na poziomie UE należy jednocześnie zastanowić się jak można wesprzeć nasze firmy na poziomie krajowym.

Aktywny dialog z partnerami społecznymi

Należy pamiętać o bardzo niskiej jakości konsultacji społecznych. Rząd kluczowe projekty forsuje bardzo często jako projekty poselskie, a jeżeli decyduje się na ścieżkę resortową, konsultacje odbywają się zazwyczaj w sposób naruszający ustawę o organizacjach pracodawców oraz ustawę o Radzie Dialogu Społecznego. Jaskrawym tego przykładem jest wniosek do TK Prezydenta w sprawie braku konsultacji społecznych ustawy o zniesieniu limitu 30-krotności składek na ZUS. W kwestii stanowienia prawa i konsultacji społecznych apelujemy już o minimum standardów, czyli przestrzeganie obowiązujących przepisów  w tym zakresie.

► Podatki

Doceniamy rząd, a w szczególności Ministerstwo Finansów, za uszczelnienie systemu podatkowego, eliminowanie patologii wyłudzeń VAT, ograniczanie szarej strefy i przywracanie uczciwej konkurencji. Z wiedzy jaką mamy sprawnie i bez problemów przebiegło wprowadzenie JPK dla wszystkich przedsiębiorców, a administracja skarbowa dostarczyła potrzebne narzędzia i wsparcie. Spada liczba kontroli, kładziony jest nacisk na to, aby KAS była bardziej przyjazna dla podatników. Udostępniono rejestry online, w których uczciwy podatnik może sprawdzić status VAT swojego kontrahenta. Rozszerzane są zachęty dla działalności B+R. Dlatego teraz przyszedł moment na:

Wprowadzenie uproszczeń i ułatwień w podatkach

– Po uszczelnieniu systemu podatkowego pojawiło się pole do wprowadzenia uproszczeń. Sygnały jakie płyną z resortu finansów są pozytywne. Mają zostać przedstawione uproszczenia w podatku VAT, są szanse na likwidację obowiązku składania deklaracji VAT.

Ujednolicenie interpretacji podatkowych

– Chodzi w szczególności o stworzenie narzędzia dającego pewność podatnikowi stosowania właściwej stawki podatku VAT. Organy podatkowe nie dokonują klasyfikacji statystycznej towarów a wykładnia stosowana przez GUS nie jest wiążąca, i w każdym czasie może być zmieniona – oznacza to ciągłą niepewność dla podatnika.

Reforma procedury porozumień cenowych

– Zmiany antyoptymalizacyjne wprowadzone w ubiegłym roku w CIT/PIT uwidoczniły potrzebę uproszczenia procedury potwierdzania w decyzji administracyjnej prawidłowości stosowanej ceny w transakcjach pomiędzy podmiotami powiązanymi. Liczymy na współpracę z MF w tym zakresie.

Dalsze wspieranie działalności B+R

– Ulga podatkowa na działalność badawczo – rozwojową została w ubiegłym roku istotnie rozszerzona. W naszej ocenie teraz przyszedł moment na ostatnią część systemu zachęt, tzw. ulgę patent Box. Wprowadzenie obniżonej stawki podatku CIT/PIT od przychodów otrzymywanych z tytułu opłat licencyjnych lub sprzedaży własności intelektualnej, wypracowanej w ramach prowadzonej działalności B+R.

► Prawo Gospodarcze

W narracji rządu w relacjach państwo-biznes w ostatnich kilkunastu miesiącach dominował przekaz o nowej Konstytucji Biznesu. Doceniamy wysiłek Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii nad tym pakietem, ale chcemy być uczciwi – nie ma tam rewolucyjnych zmian dla biznesu bowiem w dużym stopniu inkorporowano rozwiązania z obecnie obowiązujących ustaw lub orzecznictwa sądów oraz Trybunału Konstytucyjnego.

Natomiast uchwalony pakiet ustaw składający się na Konstytucję Biznesu jest tylko wycinkiem rzeczywistości prawnej, w której działają przedsiębiorcy. Sam w sobie nie będzie antidotum na problemy wynikające ze skomplikowanych przepisów podatkowych, prawa pracy czy ustaw branżowych w sektorach regulowanych. I na to także chcemy dzisiaj zwrócić uwagę.

Cieszymy się, że przy okazji Konstytucji Biznesu rząd zapowiada nowe otwarcie w relacjach z biznesem, ale  równolegle niepokoi nas, że forsuje lub popiera niekorzystne dla przedsiębiorców prawo, m.in. podatki sektorowe, z czego jeden (sprzedaż detaliczna) został zakwestionowany przez Komisję Europejską, zakaz handlu w niedziele i ogromny bałagan z wydanymi wytycznymi do ustawy, ustawa o aptece dla aptekarza, ustawa o jawności życia publicznego czy też ograniczenia dla firm wynikające z projektu ustawy o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa.

W obszarze prawa gospodarczego najważniejsze wyzwania to:

Sprawne wdrożenie Konstytucji Biznesu

– W kwietniu wejdzie w życie Konstytucja Biznesu.  Jak zaznaczyliśmy wcześniej nie zawiera rewolucyjnych zmian. Projektowane rozwiązania należy traktować, jako szansę odejścia od gospodarczo i społecznie szkodliwego stereotypu stawiającego przedsiębiorczość i przedsiębiorców w opozycji do organów i instytucji państwa. Przykładem takich działań jest wpisanie wprost do ustawy katalogu praw i obowiązków przedsiębiorców oraz obowiązków organów, które mają stanowić wytyczne interpretacyjne dla organów stosujących prawo w relacji przedsiębiorca – administracja. Kluczowa będzie jednak praktyka obowiązywania nowych regulacji, bowiem dopiero wtedy możliwa będzie rzetelna ocena czy szansę tę wykorzystaliśmy.

Rezygnacja z projektu ustawy o jawności życia publicznego

– Bardzo kontrowersyjny projekt przygotowany przez pełnomocnika ds. służb specjalnych nakładający m.in. na prywatnych przedsiębiorców nowe, nieprecyzyjne obowiązki dotyczące m.in.:

* szerokiego dostępu do tajemnicy przedsiębiorstwa w trybie dostępu do informacji publicznej;
* sygnalistów – nie tylko pracownicy, ale także kontrahenci (bardzo szeroka ochrona prawna)
* praktyk antykorupcyjnych w firmach (karanie firm za samo postawienie zarzutów, możliwość wykluczenia z zamówień publicznych na 5 lat)
* oświadczeń majątkowych (jawne oświadczenia władz prywatnych PTE a wyłączona jawność władz spółek SP)

Naszym zdaniem projekt w ostatniej wersji nadal budzi ogromne kontrowersje i nie powinien zostać przyjęty przez rząd.

Stosowanie przepisów o zakazie handlu w niedziele

– 1 marca br. weszła w życie ustawa ograniczająca handel w niedziele.  To bardzo zły akt prawny. Mamy za sobą 2 „niehandlowe” niedziele i potwierdziły się wszystkie obawy przedsiębiorców, że niska jakość legislacyjna ustawy, niejasne definicje, liczne wyłączenia doprowadzą do problemów z jej stosowaniem. Chaos pogłębiły „wytyczne” do ustawy wydane przez resort rodziny i Państwową Inspekcję Pracy, które wbrew treści ustawy obejmują zakazem pracy w niedzielę dużą cześć centrów dystrybucyjno-logistycznych.

Przejście od gospodarki analogowej do cyfrowej

– Rząd preferuje formę papierową jako domyślną w zakresie relacji konsument – dostawca usług telekomunikacyjnych, co jest niezgodne ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju promującą cyfryzację wszystkich gałęzi gospodarki.  Biorąc pod uwagę przyzwyczajenia konsumentów, którzy liczą na szybki, wygodny sposób dostępu do dóbr i usług, zadziwiające jest wprowadzanie przykładowo obowiązku przekazywania regulaminów i cenników w formie papierowej każdorazowo, gdy klient zawiera umowę w tej formie (procedowana obecnie w Sejmie nowelizacja Prawa telekomunikacyjnego).

Stworzenie warunków do prywatności w Internecie bez „zabijania” biznesu

– Konieczne jest zniesienie barier dla  przetwarzania przez przedsiębiorców danych osobowych oraz metadanych.  Ministerstwo Cyfryzacji jest zaangażowane w prace nad projektem unijnego rozporządzenia ePrivacy, które ma kompleksowo uregulować zasady przetwarzania danych osobowych oraz metadanych na rynku telekomowo – cyfrowym, medialnym, a także odświeżyć zasady realizacji marketingu z wykorzystaniem e-mail lub telefonu.

Wprowadzenie kompatybilności rozwiązań dla przedsiębiorców w Internecie

– Istnieje potrzeba ujednolicenia przepisów regulujących poszczególne rejestry. Rezygnacja z wprowadzania nowych obowiązków technicznie niewykonalnych lub trudnych do realizacji przez firmy telekomunikacyjne np. blokowanie aplikacji mobilnych czy programów komputerowych.

Zmiany w procesie stanowienia prawa i poprawa jakości ustaw

– W ubiegłym roku w życie weszło 27,1 tys. stron nowych aktów prawnych. I choć w 2017 r. tempo prac parlamentu nad ustawami spowolniło o 15%, względem rekordowego 2016 r., to jednak wciąż jest błyskawiczne. Uchwalenie ustawy zajmuje średnio 106 dni. Ta nadpodaż prawa oraz pozory poddawania nowych aktów prawnych konsultacjom, powodują największe niepokoje wśród przedsiębiorców.

Nowe przepisy powstają zbyt szybko, a ich jakość jest często wątpliwa. Rząd nadużywa tzw. trybu odrębnego. Powinien on być stosowany tylko w wyjątkowych sytuacjach, tymczasem wykorzystywany był przy projektach kluczowych dla biznesu, takich jak zniesienie limitu składek na ZUS, rozliczenie PIT przez urzędy skarbowe.

Utrzymanie jakości świadczeń w ochronie zdrowia poprzez stworzenie modelu współpracy sektora publicznego i prywatnego biznesu

W ochronie zdrowia podejmowane są działania marginalizujące albo wręcz wypierające z rynku prywatnych przedsiębiorców. Przykładem jest ratownictwo medyczne. Zapisy projektu dają gwarancję funkcjonowania podmiotów prywatnych jedynie do końca 2018 r. z możliwością ewentualnego ubiegania się o dalszy kontrakt, gdy nie będzie podmiotu publicznego na określonym obszarze, ale tylko do 2020 r. Inna, już obowiązująca regulacja, to tzw. apteka dla aptekarza. Wprowadziła ona najbardziej przeregulowany i restrykcyjny model rynku aptecznego, niespotykany w rozwiniętych krajach Zachodu i blokuje rozwój rynku aptek oraz zaczyna wpływać na spadek ich liczby oraz wzrost cen leków nierefundowanych.

Energetyka

Sprawne zakończenie prac i szybkie wdrożenie ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE)

– Uzupełnienie miksu energetycznego w związku z zagrożeniem niedostatecznej ilości energii potrzebnej dla rozwoju firm.

– Przyjęcie ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) wychodzi naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców działających w obszarze energetyki odnawialnej, zarówno tych małych jak i dużych.

– Nowe przepisy ułatwią rozwój morskich farm wiatrowych, co korzystnie wpłynie nie tylko na branżę offshore, ale na wszystkich przedsiębiorców znajdujących się w tzw. łańcuchu dostaw. Wprowadzane są korzystne rozwiązania dotyczące wytwórców energii elektrycznej w małych instalacjach, mikroinstalacjach oraz takich gdzie,  łączna moc zainstalowana jest nie  mniejsza niż 500 kW i nie większa niż 1 MW.

– Inwestycje w zakresie elektrowni wiatrowych,  będą miały jasno określony zakres opodatkowania podatkiem od nieruchomości.

– Korzystne rozwiązania dotyczące minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od budynków mieszkalnych (zniesienie bezwzględnej zasady 10 H – minimalna odległość to dziesięciokrotność wysokości turbiny wiatrowej dla projektów w toku) pozwolą na dokończenie inwestycji będących w toku.

Skuteczna walka ze smogiem przy zapewnieniu możliwości rozwoju  wysokosprawnej kogeneracji[1]

– Postulujemy jak najszybsze rozpoczęcie prac legislacyjnych dotyczących projektu ustawy, który ustanowi  nowy  system/program wsparcia wysokosprawnej kogeneracji.  Konieczne jest przyspieszenie opracowania planu modernizacji ciepłownictwa, w powiązaniu z programem rozwoju kogeneracji. Zmiany legislacyjne powinny być powiązane z innymi wynikającymi z krajowego planu termomodernizacji budynków prywatnych (w tym jednorodzinnych) i publicznych oraz wdrożeniem planu poprawy jakości powietrza. Eliminacja smogu, którego powodem są benzopireny i pyły pochodzące głównie z transportu i energetyki, mogłaby nastąpić przez rozwój odnawialnych źródeł energii oraz wsparcie dla kogeneracji. Wprowadzenie uregulowań prawnych, które spowodują, że będzie można zastosować najbardziej efektywną i przyjazną dla środowiska technologię kogeneracyjną, powinno być jednym z priorytetów walki ze smogiem.

►  Fundusze Europejskie

Negocjacje budżetu UE na kolejną perspektywę finansową po 2020 r.

– Kolejne negocjacje budżetowe w UE zawsze były wyzwaniem. Dziś warunki wydają się nawet trudniejsze ze względu na prawdopodobnie przesądzone zmniejszenie przyszłego budżetu.

Celem polskiego rządu  powinno być utrzymanie środków na B+R+I oraz inwestycji w edukację. Aby go osiągnąć ważne jest pokazywanie synergii i komplementarności pomiędzy polityką innowacji (Horyzont 2020) i spójności. Ten aspekt jest często pomijany, zwłaszcza w dyskusjach na poziomie UE, a polityka spójności jest postrzegana przez pryzmat inwestycji infrastrukturalnych. W tym zakresie widzimy przestrzeń do lepszej współpracy rządu z organizacjami przedsiębiorców i pracodawców, którzy są naturalnymi ambasadorami tych priorytetów polityki spójności. Ta współpraca aktualnie jest sporadyczna, a potencjał sojuszu rządowo – biznesowego daleki od wykorzystania. Powinniśmy też konsekwentnie dążyć do ujednolicenia warunków wsparcie B+R+I, niezależnie od źródła finasowania.

Program działania na rzecz zwiększenia aktywności badawczo – rozwojowej firm, w tym w szczególności środków dostępnych w programach operacyjnych 2014-2020.

– Rząd musi w zdecydowanie szerszym zakresie podejmować działania, które zwiększą podaż projektów badawczo rozwojowych proponowanych przez MŚP. To samo dotyczy instytucji organizujących nabory i konkursy w obszarze B+R+I. Niska podaż takich projektów stanowi realne zagrożenie dla alokacji na B+R+I. W tym kontekście strategicznym wyzwaniem i warunkiem dla skutecznego wykorzystania alokacji na B+R+I jest zmiana modelu relacji z potencjalnymi beneficjentami, budowa wiarygodnej oferty wsparcia dla firm i partnerska współpraca z samorządami.

Proponujemy stworzenie strategicznego planu działań w tym zakresie, w którego realizację zostałyby włączone organizacje przedsiębiorców i pracodawców, integrującego bardzo ważne inicjatywy rozpoczęte przez MIR w 2017 r. i planowane do uruchomienia w 2018 r. (ministerialny program STEP: wstępna preselekcja pomysłu na projekt i usługa Innovation Coach) i rozszerzonego na działania dostępne również w ramach RPO. W tym też obszarze widzimy duży i niewykorzystany potencjał związany z międzyinstytucjonalnym uczeniem się oraz wymianą najlepszych praktyk i benchmarków.

[1] Kogeneracja (także skojarzona gospodarka energetyczna lub CHP – Combined Heat and Power) – proces technologiczny jednoczesnego wytwarzania energii elektrycznej i użytkowego ciepła w elektrociepłowni.

Relacja z debaty „The Future of Healthcare”, która odbyła się 26 marca w hotelu Bristol w Warszawie

Czy Polska sprawdza się jako atrakcyjne miejsce do inwestowania zagranicznych firm farmaceutycznych? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć prelegenci podczas debaty liderów branży medycznej i farmaceutycznej „The Future of Healthcare”, która odbyła się 26 marca w Hotelu Bristol w Warszawie. Przedstawiciele sektora zebrali się, by rozmawiać o przyszłości branży farmaceutycznej, polityce lekowej państwa oraz wpływie rozwoju technologicznego na transformację branży.

Spotkanie otworzyło wystąpienie dr n. farm. Leszka Borkowskiego, konsultanta ds. rynku leków amerykańskich funduszy inwestycyjnych, który podkreślał, że dobra współpraca to wzajemne empatyczne podejście partnerów stojących naprzeciwko siebie, czyli pacjentów i firm farmaceutycznych. Ekspert przekonywał również, że każdemu nowo wprowadzonemu lekowi na listę refundacyjną należy się wnikliwie przyjrzeć pod kątem skuteczności terapeutycznej oraz towarzyszącym niepożądanym działaniom. Dopiero na bazie tej wiedzy można skutecznie decydować o leczeniu konkretnym środkiem.

Głównym elementem spotkania była dyskusja panelowa prowadzona przez Prof. dr hab. n. med. Krzysztofa J. Filipiaka – Prorektora ds. Umiędzynarodowienia, Promocji i Rozwoju Uczelni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pierwsze pytanie odnośnie polityki lekowej państwa i dostępu do leków innowacyjnych zostało skierowane do Pani Aldony Zygmunt, Stakeholder Engagement, CEE Oncology, International Public Affairs z firmy Pfizer Polska, która na wstępnie podkreśliła istotność równego dostępu do rynku. Tylko wtedy bowiem można rozpocząć ciężką pracę nad inwestycją firmy innowacyjnej, zaczynając od współpracy ze środowiskiem akademickim, poszukiwaniem startupów i projektów, w które warto zainwestować. Zwrócona została też uwaga na to, iż decyzję inwestycyjną utrudnia brak przejściowych momentów udostępnienia leku pacjentom przed jego refundacją.

Kolejnym prelegentem był Pan Paul van Arkel, Prezes Novartis Poland, który na wstępnie w bardzo obrazowy sposób zwrócił uwagę na konieczność dofinansowania służby zdrowia. Porównał ją do najlepszego samochodu, który bez paliwa nie będzie w stanie ruszyć z miejsca. Prezes Novartis Poland podkreślił jednak, że optymistycznie patrzy w przyszłość, gdyż coraz więcej pieniędzy trafia do systemu zarówno ze strony państwa jak i prywatnych inwestorów. Sam Novartis zainwestował w Polsce ponad 700 mln PLN.

Z podobnymi zagadnieniami zmierzył się również Prezes Zarządu Polpharma Biuro Handlowe, Pan Sebastian Szymanek, który zaznaczył, iż należy sprowadzić jak najwięcej inwestycji opartych o firmy, gdzie ośrodek decyzyjny zlokalizowany będzie w Polsce. Prezes udowodnił również, iż Polpharma w pełni zasługuje na miano czempiona narodowego. Firma posiada największą produkcję i najwyższe zatrudnienie a jej miernikiem innowacyjności są nakłady na R&D na poziomie 200/300 mln PLN rocznie oraz 55 zarejestrowanych patentów w 2016 r. co uplasowało firmę na pierwszym miejscu w gronie firm komercyjnych.

Do pytania moderatora odnośnie stanu informatyzacji w ochronie zdrowia oraz tego kto zyska na tym najbardziej odniósł się Pan Tomasz Judycki – Wiceprezes Zarządu Atende Medica, Prezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej. „Informatyzacja ochrony zdrowia w Polsce jest bardzo opóźniona biorąc pod uwagę doświadczenia sąsiednich krajów europejskich. W wrześniu się to nieco zmieni, ponieważ w całym kraju ruszy program e-recepty” – mówił Tomasz Judycki. Podkreślał, że najbardziej na tych zmianach zyskają pacjenci, których problemy z realizacją recept zostaną zniwelowane oraz lekarze, których praca zostanie znacznie przyśpieszona.

O kwestie formalno-prawne oraz tendencje na przyszłość zapytano także radcę prawnego kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, Pana Jacka Myszko, który na wstępie wskazał pozytywny trend jakim jest nadążanie legislacji za rewolucyjnymi zmianami. Jako najważniejsze z nich wymienione zostały: implementowanie big data, dążenie do automatyzacji produkcji oraz wszelkiego rodzaju mariaże firm analizujących i gromadzących dane w celu przetworzenia ich i wyprowadzenia pewnych wzorców oraz tendencji na podstawie całej populacji.

Na koniec dyskusji panelowej głoś zabrał dr n. farm. Jerzy Borkowski, który zwrócił uwagę iż polityka lekowa państwa powinna być dostosowana do jego możliwości finansowych a także uwzględniać interesy wszystkich podmiotów tejże polityki.

W podsumowaniu inspirującej debaty, moderator prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak poprosił prelegentów o wymienienie najważniejszych problemów polityki lekowej. Wskazane zostały m.in.:

  • Zorganizowanie służby zdrowia, tak aby nie kosztowała coraz więcej a stała się bardziej efektywna
  • Nadążanie legislacji za zmianami
  • Dostęp do obiektywnych danych epidemiologicznych
  • Znalezienie efektywnych metod refundacji leków
  • Racjonalne i zbilansowane wydawanie pieniędzy na medycynę
  • Zwiększenie informatyzacji w małych placówkach i edukacja w wystawianiu e-recepty

Zwieńczeniem merytorycznej części debaty było wystąpienie Przewodniczącego Rady Klubu EC, prof. Michała Kleibera, który podkreślił istotność poruszonego tematu. Nawiązując do słów Pana Profesora, I połowa XX wieku należała do fizyki, II połowa do teleinformatyki, natomiast I połowa XXI wieku bezwzględnie należeć będzie do biomedycyny.

Organizator: Executive Club

Patroni Honorowi: Instytut Farmaceutyczny, Polskie Towarzystwo Lekarskie, Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Warszawski Uniwersytet Medyczny

Partner Główny: Pfizer Polska

Partner Złoty: Coloplast

Partnerzy: Atende S.A., Cigno Consulting, Novartis Poland, Polpharma S.A., Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Patroni Medialni: Biotechnologia.pl, CEO Magazyn, Diagnozujemy.pl, MedicalOnline.pl, medinwestycje.pl,  MEDserwis.pl, Polish Market, Polityka Zdrowotna, poradnikzdrowie.pl, Portale Medyczne, Przemysł Farmaceutyczny, Świat Medycyny, Świat Przemysłu Farmaceutycznego

Północna Korea wykorzystywała ambasadę w Berlinie do pozyskiwania technologii nuklearnych

Według szefa niemieckiej służby kontrwywiadowczej Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV), Hansa-Georga Maassena, Północna Korea wykorzystywała swoją ambasadę w Berlinie do pozyskiwania technologii niezbędnej do sfinalizowania realizowanych programów nuklearnych. Tą informacją Maassen podzielił się 5 lutego br. w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ARD. Przez wiele dekad Korea wykorzystywała skomplikowany międzynarodowy system zamówień, aby zdobyć technologie i materiały dla programów broni konwencjonalnej i jądrowej. Tajne metody pozwoliły uniknąć sankcji nałożonych przez społeczność międzynarodową.

Maassen nie udzielił jasnej odpowiedzi co do istoty technologii, którą Koreańczycy nabyli za pośrednictwem ambasady w Berlinie. Ujawnił jednak, że dyplomaci tego państwa i oficerowie wywiadu z dyplomatycznymi paszportami byli zaangażowani w zdobywanie tzw. technologii „podwójnego zastosowania” dla celów zarówno cywilnych, jak i wojskowych.

Maassen poinformował o dowodach BfV na to, że północnokoreańscy dyplomaci w Berlinie próbowali pozyskać technologie podwójnego zastosowania w 2016 i 2017 r. Kilka wcześniejszych prób udaremniono. Tak się stało w 2014 r., kiedy agencja uniemożliwiła dyplomacie z Korei Północnej nabycie sprzętu potrzebnego do prac nad bronią chemiczną. BfV nie jest jednak w stanie zagwarantować, że wykryła i zablokowała każdą próbę.

Źródło: portal intelNews.org z 05.02.2018 r.

Autor: Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.

Były agent CIA aresztowany za nielegalne posiadanie tajnych informacji

Były oficer operacyjny CIA, naturalizowany Amerykanin Jerry Shing Lee, znany również jako Zhen Cheng Li, został aresztowany za nielegalne posiadanie ściśle tajnych informacji. Dochodzenie FBI w tej sprawie zostało przekazane do publicznej wiadomości przez Departament Sprawiedliwości. 53-letni aresztowany oficer w latach 1994–2007 służył w CIA na różnych stanowiskach i w różnych krajach. Po przejściu na emeryturę mieszkał w Hongkongu. Aresztowany został 15 stycznia br. na lotnisku J.F. Kennedy’ego w Nowym Jorku.

Zdaniem FBI posiadał on kilka osobistych notatników z opisem szczegółów pracy w CIA, w tym ze wskazaniem nazwisk agentów CIA pracujących pod przykryciem, prawdziwych danych oficerów służących za granicą czy informatorów agencji. Zapisał też szczegóły spotkań operacyjnych, zwłaszcza swoich kontaktów z agentami, telefony operacyjne, a nawet adresy tajnych lokali CIA.

Z dokumentów sądowych wynika, że FBI prowadziła sprawę Lee przynajmniej od 2012 r. Według ustaleń „The New York Timesa” aresztowanie Lee jest związane z informacją z maja ubiegłego roku, że chiński wywiad w latach 2010–2012 ujął wiele źródeł osobowych CIA. Spekuluje się, że było to konsekwencją działań „kreta” w szeregach CIA. W dokumentach ze śledztwa nie ma jednak takiego zarzutu pod adresem Lee.

Źródło: „The New York Times” z 17.01.2018 r.

Wielka Brytania stworzy jednostkę do walki z fake newsami

Rząd brytyjski, poprzez swojego rzecznika, poinformował 22 stycznia br., że utworzy nową jednostkę wywiadowczą mającą zapobiegać rozpowszechnianiu tzw. fake newsów przez inne kraje, w tym Rosję. Będzie ona nosiła nazwę „Oddział Bezpieczeństwa Komunikacji Narodowej” (ang. National Security Communications Unit). Ma być odpowiedzialna za zwalczanie dezinformacji prowadzonej przez aktorów państwowych i innych.

Według gazety „The Times” propozycja stworzenia jednostki wyszła od sir Marka Sedwilla, rządowego doradcy ds. bezpieczeństwa i byłego ambasadora w Afganistanie. Będzie ona bezpośrednio podporządkowana kancelarii premiera. Składać się będzie z profesjonalistów brytyjskiego wywiadu i innych służb specjalnych, ale oprze się też na zewnętrznych ekspertach w zakresie cyberbezpieczeństwa, łączności i PR. Działająca w jej ramach „grupa szybkiego reagowania” będzie zaś zwalczać fake newsy w czasie rzeczywistym.

Podobne działania podjęto już w USA – w grudniu 2016 r. Barack Obama podpisał decyzję o przeznaczeniu 160 mln USD na tworzenie rządowego centrum „przeciwdziałania obcej propagandzie i dezinformacji”.

24 stycznia rząd brytyjski oświadczył, iż minister obrony Gavin Williamson będzie koordynował dalsze prace związane z nową jednostką, a następnie przedstawi je w Izbie Gmin.

Źródło: „The Times” z 24.01.2018 r.

Szwajcaria chce zmienić wizerunek kraju – siedziby europejskiego szpiegostwa

Władze Szwajcarii uważają, że nowe prawo przyjęte w grudniu pomoże im zmienić utrwalony wizerunek kraju jako największego siedliska międzynarodowego szpiegostwa.

Dotychczas Szwajcaria była postrzegana jako dobre miejsce na spotkania wywiadowcze. Było tak z wielu powodów. Przede wszystkim kraj ten leży w środku Europy i jest częścią strefy Schengen, gdzie nie wymaga się paszportu od obywateli państw UE. Ponadto ma rozwiniętą sieć telekomunikacyjną i stabilny, przewidywalny system polityczny – pomimo niewielkiego potencjału i ograniczonych możliwości służb bezpieczeństwa. Co jednak najważniejsze, Szwajcarzy o nic nie pytają gości, ponieważ większość z nich pozostawia pieniądze w szwajcarskich bankach.

Według szwajcarskiej federalnej służby wywiadu (FIS), począwszy od 2018 r., szpiedzy i ich partnerzy powinni znaleźć sobie inne miejsce na sekretne spotkania. Rzeczniczka FIS Isabelle Graber oświadczyła dla „NZZ”, że w ostatnich latach doszło do prawdziwej „eksplozji rynku handlu tajemnicami”. Trend ten doprowadził do wymiany informacji za pieniądze. Takie spotkania, jej zdaniem, „naruszają szwajcarską suwerenność i mogą prowadzić do działań przeciwko interesom narodu”. W przeszłości FIS nie była w stanie zapobiec takim działaniom ze względu na przepisy o ochronie prywatności. Oznaczało to, że zdolność agencji do zwalczania zagranicznego szpiegostwa w Szwajcarii była znacznie bardziej ograniczona niż w innych krajach.

Zmiany w prawie szwajcarskim pozwalają FIS na wchodzenie do domów i hoteli, włamywanie się do komputerów, podsłuchiwanie telefonów i obserwację osób uważanych za szpiegów lub oficerów obcych wywiadów. Uzbrojony w te uprawnienia FIS aktywnie lokalizuje spotkania szpiegowskie, a następnie zapobiega im lub przynajmniej zakłóca ich przebieg. W 2018 r. FIS przekazał już władzom śledczym Szwajcarii wiele informacji o spotkaniach „przedstawicieli państw trzecich”.

Źródło: portal intelNews.org z 06.02.2018 r. za „NZZ”

Brytyjski szef sztabu ostrzega przed Rosją

Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Wielkiej Brytanii gen. sir Nicholas Carter podczas wystąpienia w think tanku w Królewskim Instytucie Zjednoczonych Służb uznał zagrożenie ze strony Rosji za największe od czasu zimnej wojny. Ostrzegł: „Rosja może rozpocząć działania wojenne szybciej, niż się spodziewamy, i dużo wcześniej, niż my byśmy to uczynili w podobnych okolicznościach”.

Zdaniem Cartera obecnie w relacjach z Rosją nie mamy do czynienia ze stanami pokoju lub wojny, ale z szeregiem etapów pomiędzy nimi. Rosja prawdopodobnie wykorzysta niejasną interpretację art. 5 traktatu Sojuszu, aby podważyć wiarygodność NATO. Bronią w tej wojnie nie będzie coś, „co uderza” – obejmie ona wykorzystanie energii, przekupstwo, skorumpowane praktyki biznesowe, cyberataki, zamachy, fałszywe wiadomości, propagandę i zastraszanie. Poza tym szef sztabu podkreślił w swoim wystąpieniu wzrost zdolności wojskowych Rosji, w tym 12-krotny wzrost liczby rakiet dalekiego zasięgu.

Według niego współczesny świat ma do czynienia nie tyle z kryzysem czy serią kryzysów, ile ze strategicznym wyzwaniem, które wymaga strategicznej reakcji.

Ocenia się, że Carter celowo podsyca zagrożenie ze strony Rosji, aby powstrzymać ją od planowanych cyberataków na Wielką Brytanię i państwa NATO, a także aby wymusić na brytyjskim skarbie zwiększenie wydatków obronnych. Wsparł go, niejako korespondencyjnie, były minister obrony Michael Fallon, wzywając do zwiększenia brytyjskiego budżetu obronnego do 2,5% PKB, a więc o 7,7 mld funtów w skali roku.

Źródło: „The Guardian” z 23.01.2018 r.

Dobre dane wsparły dolara. Złoty względnie stabilny

W środę złoty delikatnie umocnił się w relacji do euro, tracił natomiast w parze z dolarem amerykańskim. Z kolei w relacji do funta brytyjskiego zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,20 – 4,21.

Wczorajsze dane GfK, opisujące sentyment konsumpcyjny w Niemczech, pokazały lekki, niespodziewany wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Dane cieszą tym bardziej, że dobrych danych dotyczących sentymentu (zwłaszcza w Europie) w ostatnim czasie bardzo brakuje (jednak trzeba przyznać, że spadek nastrojów widoczny jest przede wszystkim wśród inwestorów i biznesu, a nie wśród konsumentów).

Dzisiejsze, poranne dane o bezrobociu w Niemczech były rekordowo dobre. Zgodnie z prognozami, stopa bezrobocia u naszych zachodnich sąsiadów spadła w marcu do poziomu 5,3% i jest najniższa od zjednoczenia Niemiec w 1990 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca, o 19 tys. spadła liczba osób bezrobotnych, obecnie jest ich ok. 2,33 mln. Kluczowymi odczytami, które warto będzie obserwować w dniu dzisiejszym będą marcowe dane o inflacji w Niemczech (14:00). Są one bardzo istotne, gdyż to właśnie one są w stanie nam w pewnym stopniu zasugerować, jaki będzie odczyt w strefie euro. Na początku tygodnia mocno negatywnie zaskoczyły odczyty inflacyjne z Hiszpanii. Jeśli podobny scenariusz miałby powtórzyć się w przypadku Niemiec, wspólna walnej walucie groziłaby kontynuacja ostatniego osłabienia.

GBP

Kurs GBP/PLN w środę zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,80 – 4,82. Ważony indeks GBP zakończył dzień na lekkim minusie.

Dzisiejsza rewizja dynamiki PKB Zjednoczonego Królestwa potwierdziła, że produkt krajowy brutto w IV kwartale 2017 r. rósł o 1,4% rok do roku. Dane były zgodne z oczekiwaniami konsensusu, w związku z czym nie wywołały dużych zmian na rynku.

USD

Kurs USD/PLN w środę umocnił się o 0,5%, wahając się w widełkach 3,39 – 3,42. Dolar zyskiwał również w relacji do głównych walut.

Aprecjację dolara amerykańskiego w drugiej połowie dnia wspierały m.in. dobre dane. Cieszyć może zwłaszcza rewizja dynamiki amerykańskiego PKB w IV kwartale 2017 r. Zgodnie z nowymi szacunkami PKB w ostatnim kwartale roku rosło o 2,9% rocznie, a nie 2,7%, jak szacowano wcześniej. Ta, dość duża zmiana powinna utwierdzić członków Rezerwy Federalnej w przekonaniu o potrzebie kontynuacji zacieśniania polityki monetarnej w nadchodzących kwartałach. W tempie takim jak w 2017 r. lub nieco szybszym.

Dzisiaj opublikowane zostaną dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych i dochodach oraz wydatkach Amerykanów w lutym. Oprócz tego poznamy odczyt drugorzędnego indeksu Chicago PMI w marcu i kilka innych danych o umiarkowanym znaczeniu. Pod koniec dnia przemawiać będzie Patrick Harker z FOMC.

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Niedziela najmniej popularnym dniem na zakupy. Zakaz handlu nie jest dla Polaków problemem?

Za nami dwie niedziele z zakazem handlu. Od początku marca zakupy można robić jedynie w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca. Czy nowe przepisy mocno skomplikowały Polakom życie? Z badania PAYBACK Opinion Poll możemy wnioskować, że w niewielkim stopniu, ponieważ ponad połowa z nas najchętniej robi zakupy pierwszej potrzeby w sobotę, a w niedzielę i tak chodziliśmy na nie najrzadziej. Niemniej jednak część z nas będzie musiała zmienić swoje przyzwyczajenia.

Niedzielne zakupy to bardziej jedna z form spędzania wolnego czasu niż konieczność. Sklepy tego dnia odwiedza jedynie 23% ankietowanych, co stanowi najmniejszy procent wskazań w porównaniu do innych dni tygodnia. Najwięcej osób kupuje produkty pierwszej potrzeby w sobotę (54%) oraz w piątek (49%) i wcale nie potrzebuje robić przy tym dużych zapasów. 42% uczestników badania PAYBACK przyznało, że na bieżąco uzupełnia braki podczas codziennych zakupów, a 39% robi to 2 razy w tygodniu. Raz w tygodniu na zakupy chodzi 15% ankietowanych, rzadziej jedynie 4%.

Czy możemy zatem uznać, że nowe przepisy nie dezorganizują nam weekendowych planów? Okazuje się, że zdania na ten temat są podzielone. 38% respondentów twierdzi, że brak możliwości zrobienia zakupów w niedzielę nie jest dla nich utrudnieniem – odwiedzą sklepy innego dnia tygodnia. Jednak bardzo podobny odsetek badanych (37%) dostrzega w tym problem. Tłumaczą to m.in. przyzwyczajeniem (15%), często też niedziela jest jedynym dniem, kiedy mogą spokojnie wybrać się na zakupy z rodziną (10%).

Pomimo, że niedziela wypadła najgorzej jako dzień przeznaczony na zakupy, nie ma wątpliwości, że dla części Polaków zakaz handlu w wybrane niedziele jest problematyczny. Aby zminimalizować ten dyskomfort, niektóre sieci i centra handlowe zdecydowały się na wydłużenie godzin pracy i otwarcie większej liczby kas do obsługi klientów w piątki i soboty poprzedzające niehandlowe niedziele – komentuje Tomasz Głos, Classic Business Director w PAYBACK Polska.

Co jeśli jednak okaże się, że czegoś nam zabrakło i koniecznie musimy kupić to w niedzielę? Warto pamiętać, że niedzielny zakaz handlu nie dotyczy małych sklepów, jeśli tego dnia za ladą stanie właściciel, a także stacji paliw czy sklepów na dworcach kolejowych. Polacy deklarują, że w razie nagłej potrzeby zrobią zakupy w miejscu, do którego będzie im najbliżej (36%), co czwarta z zapytanych osób wybierze małe sklepy, a 11% uda się na stację paliw.

Jeśli nie zakupy, to jakie plany na niedzielę?

Uczestnicy badania PAYBACK zapytani, na co poświęcą swój wolny czas w zamian za niedzielne zakupy, odpowiadali, że najchętniej spędzą ten dzień z rodziną i przyjaciółmi (43%). Co piąta osoba planuje spacery lub wycieczki, a 5% respondentów – wyjścia do kina, muzeum lub teatru. Tylko 3% zamierza chodzić do restauracji lub kawiarni.

Umocnienie dolara

Środa, 28 marca przyniosła umocnienie dolara wobec euro (EURUSD spadł z około 1,24 do poniżej 1,23) oraz wobec złotego (USDPLN wzrósł z około 4,40 do blisko 4,42). Notowania kursu EURPLN obniżyły się zaś do 4,20.

Główną informacją dnia na rynku walutowym był finalny odczyt amerykańskiego PKB za czwarty kwartał, który zaskoczył pozytywnie w górę (2,9% wobec oczekiwań na poziomie 2,7% oraz 2,5% poprzednio) podbudowując tym samym ostatnie jastrzębie stanowisko Fed-u w kwestii dalszego zacieśniania polityki monetarnej w USA w 2018 roku. Czynnikiem umacniającym dolara było również ponowne pogorszenie globalnych nastrojów w reakcji na nowe doniesienia w kwestii możliwości szybkiego zawarcia porozumienia na linii USA-Chiny i tym samym uniknięcia „wojny handlowej”. Po tym jak w poniedziałek pojawiła się informacja, że pomimo zapowiedzi wprowadzenia przez USA dodatkowych ceł i ograniczeń inwestycyjnych na Chiny, toczą się zakulisowe rozmowy bilateralne w celu wypracowania kompromisu, kurs EURUSD poszybował w górę aż do 1,2476. Jednak po wtorkowym wywiadzie Sekretarza Departamentu Gospodarki USA – W. Rossa, który stwierdził, że ograniczenia inwestycyjne, które zapowiedział w zeszłym tygodniu D. Trump jednak w jakiejś formule zostaną wprowadzone, nastoje ponownie popsuły się. Dodatkowo pojawiły się też informacje, że prezydent USA D. Trump i kanclerz Niemiec A. Merkel rozmawiali o „połączeniu sił, by przeciwdziałać” poczynaniom gospodarczym Chin i domniemanej kradzieży własności intelektualnej, co nasiliło obawy przed eskalacją napięć. Skutkiem tego, poza nawrotem spadków na amerykańskich giełdach, było silne umocnienie dolara wobec euro, który powrócił w okolice poziomu 1,23.

W czwartek opublikowane zostaną dane o inflacji bazowej PCE – ulubionego wskaźnika inflacyjnego Fed-u. Jeżeli okażą się lepsze od oczekiwań (prognoza: 1,6% r/r wobec 1,5% poprzednio), dobra passa dolara może potrwać nieco dłużej.

Na rynku stopy procentowej środowa sesja przyniosła niewielki spadek rentowności obligacji skarbowych. Przy braku istotnych lokalnych wydarzeń inwestorzy pozostają pod wpływem trendów globalnych. A na świecie dominowała awersja do ryzyka skutkująca transferem kapitału w kierunku bezpiecznych obligacji skarbowych wzmacniającym ich wyceny.

Na koniec miesiąca Ministerstwo Finansów poda informację dotyczącą podaży papierów skarbowych w II kwartale 2018 r. To będzie krótkoterminowo najciekawsza informacja w kraju. Szacować można, że maksymalna wartość kwartalnej emisji będzie zbliżona do 25 mld PLN. W I kw. br. MF wyemitowało papiery za 31 mld PLN wobec podawanych widełek na 20-35 mld PLN. Podobnie jak poprzednio, tak i tym razem resort finansów pod wpływem lepszych wyników budżetu państwa będzie mógł zdecydować ostatecznie o ograniczeniu wartości oferty. W związku z kwietniowym wykupem obligacji i wypłatą odsetek podaż kwietniowa będzie zapewne jeszcze wysoka. Niemniej już od maja miesięczna wartość emisji obligacji może spaść w okolice 6 mld PLN. Dobre wyniki budżetu mogłyby ograniczyć podaż nawet do 4 mld PLN miesięcznie. W takiej też sytuacji w miesiącach wakacyjnych MF mogłoby w ogóle odwołać aukcje. Publikacja kalendarza aukcji emisji obligacji w średnim terminie będzie wzmacniać rynek. Niemniej jednak, do pierwszego przetargu (5 IV) rynek może być lekko pod presją (przepływ środków z tytułu wykupu papierów nastąpi bowiem dopiero pod koniec miesiąca).obligacje skarbowe

Autorzy / Źródło: Mirosław Budzicki, Jarosław Kosaty – PKO Bank Polski

USA rośnie szybciej. Konflikt handlowy cd.

Dane na temat wzrostu PKB za oceanem pozytywnie zaskoczyły rynki. Konflikt w sprawie ceł na linii Chiny-USA wciąż trwa. Rosną zapasy ropy naftowej na świecie.

Lepsze od oczekiwań dane z USA

Wczoraj poznaliśmy odczyt wzrostu PKB. Analitycy spodziewali się 2,7% odczyt wyniósł 2,9%. Po tej niespodziance rozpoczął się ruch, który doprowadził do umocnienia się dolara względem euro do końca dnia o niemal 1 cent. Później tego samego dnia poznaliśmy lepszy od oczekiwań indeks podpisanych umów kupna domów, ale dane te są znacząco mniej istotne od odczytu wzrostu gospodarczego.

Dalsze prężenie muskułów

Chińczycy wezwali USA do wycofania się z ceł i restrykcji inwestycyjnych. Komunikat oczywiście wspominał o tym, że CHRL nie odpuści, będzie walczyć do końca oraz o groźnych reakcjach łańcuchowych dla światowej gospodarki. Co ciekawe rynki walutowe patrzą na całe zajście na razie bardzo spokojnie. Dobrym dowodem na to jest słabość franka. Waluta ta przeważnie silnie zyskiwała na wartości gdy tylko na rynku zaczynały dziać się bardziej ryzykowne rzeczy. Obecnie frank jest niemal najsłabszy względem euro od momentu kiedy bank Szwajcarii pamiętnego 15 stycznia przestał interweniować na rynku.

Rosną zapasy ropy

Pomimo wyskoku cen ropy w okolice 70 dolarów za baryłkę (na giełdzie w Londynie) oraz 65 dolarów za amerykańską rezerwy ropy w USA wciąż rosną. Po opublikowaniu tych danych czarne złoto chwilowo szło w górę, po czym zawróciło i wyraźnie staniało. Do końca dnia jednak w wyniku ruchu powrotnego wróciło na poprzednie poziomy. Analitycy uważają obecne poziomy za względnie wysokie i raczej spodziewają się spadków, co przekłada się na słabość walut krajów silnie uzależnionych od eksportu ropy. Dobrym przykładem jest Rosja. Pomimo wzrostu cen nie udało się rublowi powrócić do poziomy 6 groszy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Niemcy – wstępne dane na temat inflacji,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 15:45 – USA – Indeks Chicago PMI,

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Europejska Rada ds. Innowacji: milionowe granty na rozwój polskiego przemysłu do roku 2020

Nowa inicjatywa  Komisji Europejskiej – Europejska Rada ds. Innowacji (European Innovation Council – EIC) – wspiera rozwój najlepszych innowatorów w dziedzinie przemysłu oraz badań i rozwoju, również polskie przedsiębiorstwa, jednostki naukowe oraz placówki badawczo-rozwojowe. Przeznaczono na ten cel fundusze z Programu Ramowego UE Horyzont 2020. W sumie w latach 2018-2020 europejskie firmy mogą pozyskać 2,7 mld euro na realizację innowacyjnych projektów badawczo-rozwojowych. 12 kwietnia br. w Warszawie odbędzie się konferencja poświęcona temu zagadnieniu, podczas której przedsiębiorcy oraz naukowcy będą mogli dowiedzieć się, jak skutecznie aplikować o granty. Honorowymi patronatami objęli ją wiceprezes Rady Ministrów oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin, a także Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju oraz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Komisja Europejska powołała Europejską Radę ds. Innowacji (EIC) w 2017 roku. Celem tej inicjatywy jest wspieranie innowacyjnych przedsiębiorstw (dużych małych i średnich) oraz naukowców w realizowaniu przez nich nowatorskich pomysłów na skalę międzynarodową. Do 2020 roku EIC przeznaczy na to 2,7 mld euro, a samo przedsięwzięcie przewiduje realizację za tę kwotę ponad 1 000 innowacyjnych projektów badawczo-rozwojowych. Pieniądze te pochodzą z budżetu Programu Ramowego Unii Europejskiej Horyzont 2020. Wedle zapowiedzi Komisji Europejskiej, EIC będzie istotnym elementem nowego programu ramowego w kolejnej perspektywie budżetowej, tj. po 2020 roku.

-– Budowanie silnej pozycji polskich przedsiębiorstw na rynkach międzynarodowych wymaga nowego spojrzenia na relacje pomiędzy nauką i biznesem. Instrumenty, które oferuje w tym zakresie Unia Europejska, stanowią szansę na dokonanie przez firmy oraz placówki naukowe i badawczo-rozwojowe swoistego skoku technologicznego. Innowacyjna gospodarka oparta  na wiedzy, wykorzystująca najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne oparte na myśli oraz kreatywności polskich innowatorów to cel, do którego dążymy. Jestem przekonany, że w przeciągu najbliższych dwóch lat czeka nas prawdziwa eksplozja innowacyjności. Polscy przedsiębiorcy oraz naukowcy są gotowi na wyzwania przyszłości, ale jako minister nauki i szkolnictwa wyższego mam nadzieję, że dzięki sprawnemu wykorzystaniu dostępnych funduszy na badania i rozwój już wkrótce uda im się przyszłość wyprzedzić. I szczerze im tego życzę – podkreśla Jarosław Gowin, Wicepremier oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

12 kwietnia br. w Warszawie odbędzie się konferencja poświęcona tej tematyce. Organizatorem wydarzenia jest Krajowy Punkt Kontaktowy Programów Badawczych Unii Europejskiej (KPK), a zaproszene do udziału zostały polskie  jednostki naukowe, małe, średnie oraz duże przedsiębiorstwa, beneficjenci grantów z Programu Ramowego Horyzont 2020, ewaluatorzy wniosków projektowych, a także przedstawiciele administracji centralnej i samorządowej.

–  Konferencja, którą 12 kwietnia organizujemy w Warszawie, będzie platformą umożliwiającą transfer wiedzy na temat możliwości pozyskiwania przez polskie podmioty funduszy na badania i rozwój w ramach Europejskiej Rady ds. Innowacji. Będzie to również okazja, żeby porozmawiać z przedstawicielami firm i jednostek naukowych, którym już udało się pozyskać środki na realizację innowacyjnych projektów. Do końca bieżącej perspektywy budżetowej pozostały niespełna  dwa lata, dlatego szczególnie nam zależy, aby polskie podmioty, w których drzemie ogromny potencjał, zdobyły jak najwięcej pieniędzy na innowacje i tym samym budowały konkurencyjność polskiej gospodarki – mówi Katarzyna Walczyk-Matuszyk, zastępca dyrektora KPK.

Do tej pory polskie podmioty w ramach Programu Ramowego Horyzont 2020 pozyskały granty o łącznej wartości przekraczającej 291,8 mln euro. Tymczasem ogółem podmioty biorące udział w Horyzoncie 2020 zdobyły ponad 30,6 mld euro.

Oznacza to, że kwota grantów, jakie łącznie zdobyły polskie podmioty, stanowi nieco ponad 1 procent funduszy do tej pory alokowanych z programu Horyzont 2020. Co interesujące, z naszych statystyk wynika, że po unijne pieniądze na badania i rozwój chętniej sięgają firmy małe i średnie. Polska jednak nie jest wyjątkiem, ponieważ podobnie wyglądają wyniki 13 państw, które do Unii Europejskiej wstępowały  od 2004 r. Dlatego dążymy do aktywizacji środowisk polskiego biznesu i nauki. Wiemy, jak skutecznie aplikować o granty na badania i rozwój i chcemy ten know-how przekazać przedsiębiorcom i naukowcom. Z drugiej strony należy pamiętać, że mamy też w Polsce prawdziwe perełki, czyli przedsiębiorstwa, które skutecznie pozyskują granty z programu Horyzont 2020 i dzięki tym pieniądzom budują swoje przewagi konkurencyjne na rynkach polskim i zagranicznym. 12 kwietnia, podczas konferencji przedstawimy kilka historii sukcesu takich podmiotów – podkreśla Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Wśród dużych firm, które przodują w pozyskiwaniu funduszy z Programu Ramowego Horyzont 2020, są zarówno firmy Skarbu Państwa, jak i firmy prywatne. Najwięcej pieniędzy na badania i rozwój do tej pory pozyskała Selena Labs Sp. z o.o. – łączna wartość przyznanych jej grantów przekroczyła 4 mln euro. Z kolei Crist Offshore Sp. z o.o. uzyskała finansowanie przekraczające kwotę 2,4mln euro. Ponad 1,4 mln euro na innowacje z programu Horyzont 2020 otrzymała KGHM Polska Miedź SA. Niewiele mniej, bo ponad 1,3 mln euro, uzyskała Krajowa Agencja Poszanowania Energii SA. Z kolei ponad 1,2 mln euro na realizację innowacyjnych pomysłów zdobył Mostostal Warszawa S.A.

Ze statystyk KPK wynika również, że dużą skutecznością w pozyskiwaniu grantów na innowacje z programu Horyzont 2020 charakteryzują się małe i średnie firmy. Granty w wysokości przekraczające kwotę 1 mln euro pozyskało 14 takich podmiotów. SDS Optic Sp. z o.o. pozyskała prawie 4 mln euro na realizację projektu badawczo-rozwojowego. Z kolei Synektik S.A. zdobyła grant o wartości ponad 3,6 mln euro. Po ponad 2 mln euro pozyskały ITTI Sp. z o.o. i Vigo System SA.

Cieszy nas dobra współpraca pomiędzy środowiskami naukowymi a sektorem małych i średnich firm. Jednak naszym celem jest, aby podobne sukcesy w pozyskiwaniu pieniędzy na realizację projektów badawczo-rozwojowych osiągało więcej polskich firm. Uczestnicy konferencji, którą organizuje Krajowy Punkt Kontaktowy, będą mogli szczegółowo zapoznać się z zasadami działania poszczególnych instrumentów finansowania dostępnych w ramach programu Horyzont 2020. Przedstawimy przykłady dobrych praktyk i opowiemy o tym, jak skutecznie aplikować – mówi Katarzyna Walczyk-Matuszyk, zastępca dyrektora Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE.

Organizowana przez KPK konferencja dotycząca finansowania projektów badawczo-rozwojowych przez Europejską Radę ds. Innowacji ze środków Programu Ramowego Horyzont 2020 odbędzie się 12 kwietnia w Centrum Kreatywności „Targowa” w Warszawie (ul. Targowa 56). Wydarzenie rozpocznie się o godz. 9.30. Podczas konferencji głos zabiorą przedstawiciele Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Komisji Europejskiej. Głos zabiorą również reprezentanci przemysłu m.in. KGHM Polska Miedź SA, Grupy AZOTY SA, a także przedstawiciele biznesu prywatnego oraz innych instytucji publicznych, zaangażowanych w budowanie innowacyjności polskiej gospodarki. Szczegółowa agenda wydarzenia dostępna jest na stronie internetowej KPK (www.kpk.gov.pl).

Partnerami merytorycznymi konferencji poświęconej finansowaniu przez Europejską Radę ds. Innowacji innowacyjnych projektów badawczo-rozwojowych są Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Mazowiecki Urząd Marszałkowski, Enterprise Europe Network, Związek Pracodawców Klastry Polskie, Konferencja Lewiatan oraz Krajowy Punkt Kontaktowy ds. Instrumentów Finansowych Programów Unii Europejskiej.

Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń 10-11 kwietnia 2018 r.

10 – 11 kwietnia 2018 r. w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się już XV edycja Banking Forum oraz XI edycja Insurance Forum. Spotkania te na stałe wpisały się w kalendarze czołowych przedstawicieli bankowości i ubezpieczeń.

„Zawartość merytoryczna, właściwe osoby, ciekawe panele oraz możliwość networkingu to główne powody, aby wziąć udział w Spotkaniu Liderów Bankowości i Ubezpieczeń. ” – Piotr Narloch, Prezes Zarządu, Interrisk

Podczas dwóch dni kongresu poruszone zostaną tematy dotyczące m.in.: zmian w polskiej branży finansowo-ubezpieczeniowej, wpływu deregulacji na konkurencyjność, nowoczesnego systemy emerytalnego, budowania relacji z klientem poprzez kanały cyfrowe, ery bezgotówkowej czy największych zagrożeń dla banków w obecnych czasach.

In one place only you have the new trends in regulations, the new trends in technologies and also the new trends in the banking industry.” Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu, Bank Millennium

Nad stroną merytoryczną każdej ze ścieżek czuwa Rada Programowa, w której zasiadają kluczowi gracze rynku finansowego w Polsce. Radzie Programowej Banking Forum przewodzi Mariusz Grendowicz, a Radzie Programowej Insurance Forum – Artur Olech.

Wśród wielu znakomitych prelegentów tegorocznej edycji znajdą się m.in.:

  • Dr Korbinian Ibel, Director General – Microprudential Supervision IV, European Central Bank,
  • Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu, Bank Millennium,
  • Michał Chyczewski, Prezes Zarządu, Alior Bank,
  • Guy Stevens, Managing Director, CEE&EMEA Financial Institutions, UBS Investment Bank,
  • Leszek Skiba, Podsekretarz Stanu, Główny Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych, Ministerstwo Finansów,
  • Maciej Rapkiewicz, Członek Zarządu, PZU SA i PZU Życie SA,
  • Paweł Jaroszek, Członek Zarządu, ZUS,
  • Rafał Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Grupa Warta,

Zwieńczeniem pierwszego dnia Kongresu będzie VII Wielka Gala Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń, podczas, której zostaną rozdane statuetki w konkursie dla sektora bankowego i ubezpieczeniowego. Niezależna Kapituła Konkursowa nagrodzi najlepszych w poniższych kategoriach:

  • Najlepszy Bank
  • Najciekawsza innowacja dla banku
  • Najbardziej innowacyjny bank
  • Najbardziej przyjazny bank
  • Najlepsza firma ubezpieczeniowa
  • Najciekawsza innowacja dla ubezpieczeń
  • Najbardziej przyjazny ubezpieczyciel
  • Najlepszy cyfrowy ubezpieczyciel
  • Wizjoner finansów


Więcej informacji na stronie:
http://bankowosciubezpieczenia.pl/. Zapraszamy również do śledzenia kanałów społecznościowych wydarzenia: Facebook, Twitter, LinkedIn.

Bitcoin na kursie spadkowym

Po kilkudniowym wzroście i uspokojeniu notowań kurs bitcoina powrócił do lekkiego kursu spadkowego, w którym znajduje się od niemal tygodnia. W czwartek rano najpopularniejsza kryptowaluta kosztowała 7,6 tys. USD. To najniższy poziom od 18 marca br. Od początku stycznia bitcoin stracił na wartości 44%. Jednak w porównaniu z dołkiem z 6 lutego nadal kosztuje 24% więcej. Analitycy cały czas się spierają, czym jest bitcoin. Ostatnie spadki wzmagają opinie, że najpopularniejsza wirtualna waluta jest jednak bańką. Tymczasem prezes Twittera Jack Dorsey przewiduje mu świetlaną przyszłość, uważając, że bitcoin nie później niż za 10 lat ostatecznie stanie się jedyną globalną walutą.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do głównych walut: do euro (+0,54%), brytyjskiego funta (+0,69%), dolara kanadyjskiego (+0,2%), dolara australijskiego (+0,15%) oraz japońskiego jena (+0,82%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,233, GBP/USD – 1,408, USD/CAD – 1,291, AUD/USD – 0,767 i USD/JPY – 106,6. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,29%) i kurs EUR/JPY wynosi 131,4, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,875. Złotówka minimalnie traci do dolara i zyskuje do innych walut światowych. W czwartek rano dolar kosztuje 3,41 zł, euro – 4,2 zł, funt – 4,8 zł, a frank szwajcarski – poniżej 3,57 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach mieszana koloru zielonego i czerwonego. W środę w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,64%, niemiecki indeks DAX stracił 0,25%, a paryski indeks CAC 40 wzrósł o 0,29%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 obniżył się o 0,29%, meksykański indeks Bolsa spadł o 1,43%, a brazylijski indeks Bovespa podniósł się o 0,08%. W czwartek w Azji tokijski indeks Nikkei wzrósł o 0,61%, indeks Shanghai Composite – o 1,22%, a hongkoński indeks Hang Seng na godzinę przed zamknięciem zyskiwał 0,36%.

Ropa i złoto

Ceny ropy naftowej spadają drugi dzień z rzędu. W środę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 69,53 USD (-0,83%), a ropy WTI – 64,38 USD (-1,35%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy obniżyła się o 1 USD do 74 USD. Po wcześniejszych spadkach nadal głęboko nurkują ceny złota. W czwartek rano uncję metalu rynek wycenia na 1325 USD. To aż 15 USD mniej (-1,12%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:50 – Japonia – Sprzedaż detaliczna (r/r), luty – 1,6% (prognoza 1,7%)
  • 9:00 – Polska – Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury wg BIEC, marzec – 169,2 pkt. (poprzednio 170,6 pkt.)
  • 9:00 – Turcja – PKB (r/r), IV kw. – 7,3% (prognoza 7%)
  • 9:55 – Niemcy – Stopa bezrobocia, marzec (prognoza 5,3%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Podaż pieniądza M4 (m/m), luty (poprzednio 1,5%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – PKB (r/r/), IV kw. (prognoza 1,4%)
  • 13:00 – Czechy – Decyzja CNB ws. stóp procentowych, marzec
  • 14:00 – Polska – Protokół z posiedzenia RPP, marzec
  • 14:00 – Niemcy – Inflacja CPI (r/r), marzec (prognoza 1,7%)
  • 14:30 – USA – Dochody Amerykanów (m/m), luty (prognoza 0,4%)
  • 14:30 – USA – Wydatki Amerykanów (m/m), luty (prognoza 0,2%)
  • 14:30 – USA – Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, tydzień (prognoza 230 tys.)
  • 15:45 – USA – Indeks Chicago PMI, marzec (prognoza 62 pkt.)
  • 16:00 – USA – Indeks Uniwersytetu Michigan, marzec (prognoza 102 pkt.)
  • 18:00 – USA – Wystąpienie szefa Fed z Filadelfii

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Chimeryczny finisz kwartału

Koniec kwartału zazwyczaj przynosi dosyć silne przepływy kapitału i podobnie jest tym razem. W kontekście rebalansowania portfeli inwestycyjnych o pasywnym charakterze zmiany wyceny klasy aktywów w ostatnich trzech miesiącach powinny faworyzować euro względem dolara. Na rynku sporo spekuluje się, że podobny wydźwięk ma ostatni wzrost USD/JPY – w tym przypadku mamy do czynienia także z końcem japońskiego roku fiskalnego.

W szerszym ujęciu nastroje na rynku pozostają bardzo zmienne i chimeryczne. Do silnych wzrostów na rynku akcji wystarczył brak negatywnych informacji dotyczących eskalacji restrykcji w globalnym handlu. Trudno to jednak rozpatrywać w kategorii powodu wystarczającego do trwalszego odreagowania i stąd kolejne ostre zwroty sentymentu. Spodziewamy się, że nerwowość będzie nadal rodzić zmienność mocno podkopywać zwłaszcza skrajnie rozbudowane pozycje spekulacyjne. Dotyczyć to będzie w dużej mierze świata emerging markets, który po łagodnym wydźwięku marcowego posiedzenia Fed złapał oddech, ale nie powinien w obecnym otoczeniu rynkowym znów trwale przyciągać kapitału. W tym kontekście spodziewamy się wznowienia deprecjacyjnej presji na złotego, ale przede wszystkim głębokiej przeceny przewartościowanego południowoafrykańskiego randa.

W nowy kwartał EUR/USD wchodzić będzie w połowie dominującego przedziału wahań 1,2160-1,2560. Zanim to jednak nastąpi to rynek swoją uwagę skupi na wstępnych odczytach inflacyjnych z niemieckiej gospodarki za marzec. Spodziewane jest spore odbicie inflacji konsumenckiej, ale jeśli się nie zmaterializuje, to powinno to wygenerować silniejszy ruch niż potencjalna pozytywna niespodzianka. Biorąc pod uwagę kolejne wygaśnięcie impetu zwyżek EUR/USD przed 1,2550 za bardziej prawdopodobny jawi się nam test dolnego ograniczenia szerokiego przedziału wahań.

Dziś w nocy na najniższym w tym roku pułapie znalazł się AUD/USD, co jest oznaką dość żywotnych obaw o wybuch wojen handlowych. Kursowi nadal ciążyć powinna taniejąca ruda żelaza i rozwijająca się w notowaniach metali przemysłowych korekta. Dobrym wehikułem do dyskontowania słabości australijskiej waluty powinny okazać się surowcowe crossy AUD/CAD czy AUD/NZD. USD/JPY na poziomach bliskich 107,00 w obecnym otoczeniu rynkowym powinien aktywizować podaż. Innymi słowy: obawy o wojny handlowe powinny faworyzować dolara jedynie względem bardziej ryzykownych walut z przestrzeni G-10 i świata emerging markets. Tamę szerszemu odbiciu także względem euro, jena czy funta kłaść będzie chaos w administracji Trumpa i obawa przed pogorszeniem się sytuacji w amerykańskim bilansie płatniczym.

Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Regulaminowe rewolucje – czy RODO unieważni stare zgody marketingowe?

Nowe unijne przepisy dotyczą każdego podmiotu działającego na terenie UE, począwszy od jednoosobowych działalności gospodarczych po duże międzynarodowe firmy. Zmiany, które wprowadza europejskie rozporządzenie dotyczyć będą również wydawców stron internetowych, a w szczególności zamieszczonych na nich regulaminów. Ponadto osoby prowadzące własny biznes w sieci będą zmuszone doprecyzować swoje zgody na przetwarzanie danych. Czy to oznacza, że wszystkie zgody, które zostały uzyskane w zamian za udostępnienie np. darmowego e-booka staną się nieważne?

Regulaminy

Paweł Mielniczek, specjalista ds. ochrony danych z firmy, ODO 24
Paweł Mielniczek, specjalista ds. ochrony danych z firmy, ODO 24

Obecnie niezbędne informacje o ochronie danych osobowych są umieszczane w regulaminach stron/sklepów internetowych, z których korzystamy lub w ich politykach prywatności. Aktualne przepisy narzucają jedynie obowiązek poinformowania w nich kto jest administratorem danych osobowych, w jakim celu są przetwarzane oraz gdzie należy się zwrócić, jeżeli użytkownik chce dokonać ich usunięcia – mówi dr Paweł Mielniczek, ODO 24.

RODO zostało stworzone z myślą o społeczeństwie, a nie przedsiębiorcach. Dlatego zakłada m.in., że użytkownicy powinni być bardziej świadomi swoich praw oraz tego co się dzieje z pozostawionymi przez nich informacjami. Po 25 maja br. w dokumencie dotyczącym ich ochrony – oprócz szczegółów, które są obecnie podawane – zawierane będą także m.in. informacje:

  • jak długo dane będą przechowywane przez daną firmę;
  • o prawie do bycia zapomnianym, czyli o tym, że w każdej chwili można poprosić o zaprzestanie wykorzystywania danych osobowych;
  • gdzie należy złożyć skargę jeżeli przedsiębiorca narusza przepisy;
  • odnośnie zautomatyzowanego przetwarzania w formie tzw. profilowania twardego. W tym przypadku należy pamiętać, że będzie to możliwe wyłącznie po wcześniejszym wyrażeniu osobnej zgody np. w formie checkboxa.

W związku z tym osoby zarządzające stronami będą zmuszone do zmodyfikowania swoich obecnych regulaminów i zamieszczenia odpowiednich zapisów w poszczególnych dokumentach.

Zgody

RODO wprowadza również zmiany w zgodach wyrażanych przez użytkowników.  Pierwszą podstawową ewolucją jest jej forma. Nie musi być ona jedynie oświadczeniem, może być również wyraźnym działaniem potwierdzającym, co jest obecnie niedopuszczalne. W RODO podano także, że okienka domyślnie zaznaczone lub niepodjęcie działania nie powinno być interpretowane jako zgoda – wskazuje dr Paweł Mielniczek, ODO 24. Ponadto w rozporządzeniu zawarty został minimalny zakres informacji o procesie przetwarzania danych, obejmuje on informacje kto jest ich administratorem oraz zamierzone cele ich wykorzystania – dodaje.

Zgodnie z RODO wyrażenie zgody powinno być:

  • możliwe do wycofania, art. 7 ust. 3 wprowadza wymóg poinformowania o tym fakcie jeszcze przed jej wyrażeniem;
  • dobrowolne, wg. art. 7 ust. 4 „w jak największym stopniu uwzględnia się, czy między innymi od zgody na przetwarzanie danych nie jest uzależnione wykonanie umowy, w tym świadczenie usługi, jeśli przetwarzanie danych osobowych nie jest niezbędne do wykonania tej umowy”;
  • jasno sformułowane, 7 ust. 2 wskazuje, że „zapytanie o zgodę musi zostać przedstawione w sposób pozwalający wyraźnie odróżnić je od pozostałych kwestii, w zrozumiałej i łatwo dostępnej formie, jasnym i prostym językiem”;

Czy przedsiębiorcy muszą zbierać nowe przyzwolenia? Mogą odetchnąć z ulgą jeżeli do tej pory gromadzili je zgodnie z wymaganiami UODO oraz uwzględniając stanowiska GIODO. Nie będą musieli także zbierać nowych zgód – podsumowuje dr Paweł Mielniczek, ODO 24. RODO to duża korzyć dla konsumentów, ale równocześnie wyzwanie dla właścicieli firm. Dlatego, aby uniknąć dużych kar – nawet 4 proc. obrotów rocznych firmy lub 20 mln euro – powinni odpowiednio przygotować się do nadchodzących zmian.

Arbitraż i mediacja skuteczną metodą rozwiązywania sporów w biznesie

Wykorzystywanie arbitrażu w działalności gospodarczej jest konsekwencją pewnego poziomu i  stosunku do prowadzenia biznesu. W tego typu przedsięwzięciach zdarzają się spory i nie można tego zmienić. Jednak sposób ich rozstrzygania zależy od aktorów działalności i ich poziomu zaufania do instytucji oraz partnerów. Spór zawsze wiąże się z kosztem. Jego ograniczenie jest zaś dobrem dla całej gospodarki. W tej sytuacji działanie konfrontacyjne powoduje trwałe szkody w relacjach pomiędzy podmiotami gospodarczymi. Przyczyną małej popularności arbitrażu jest zapewne brak odpowiedniej wiedzy i świadomości, a czasami złe doświadczenia. Związane jest to z poziomem obsługi prawnej, która niekoniecznie rozumie specyfikę czynności w przypadku mediacji. Wygrana jest ważna, ale nie zawsze jest warta każdej ceny.

– Przedsiębiorcy powinni unikać ponoszenia takich kosztów. Należy kierować się w stronę środków, które nie pogarszają relacji z innymi podmiotami – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Jamka, partner zarządzający w warszawskim biurze K&L Gates, który będzie panelistą podczas Warsaw Arbitrattion & Mediations Days, 23-25 maja br. w Warszawie.

– Powoduje to zazwyczaj długoletnie postępowanie sądowe. Mediacja i arbitraż mitygują te szkody. Polski biznes rzadko jednak wykorzystuje takie rozwiązania. Trudno umieścić w jednej kategorii wszystkie spory odbywające się w arbitrażu. Niektóre, kiedy wynik postępowania jest najważniejszy, dotyczą dużych pieniędzy czy też być albo nie być przedsiębiorców. W innych sytuacjach strony chcą mieć przekonanie, że uczestniczyły w obiektywnym i przemyślanym procesie, który pozwolił im przedstawić wszystkie swoje argumenty. Następnie są one rozsądnie oceniane. Z kosztami takiej metody wiąże się często wiele mitów. Samo postępowanie przed arbitrażem nie jest drogie. Jeżeli jednak spór dotyczy skomplikowanych relacji, np. związanych z robotami budowlanymi, gdzie dokumentacja jest bardzo obszerna, będzie on kosztowny. Zwłaszcza kiedy powoływani są biegli i trzeba opłacić drogich prawników. Koszty te nie odbiegają jednak od prowadzenia takiego sporu w sądzie powszechnym. W prostych sprawach arbitraż jest zdecydowanie tańszy. Wydaje się, że tendencją – zarówno polską jak i światową – jest ograniczanie jego kosztów, aby stawał się coraz bardziej atrakcyjny dla jego uczestników – podkreślił Jamka.

Na temat praktycznych zagadnień związanych z arbitrażem będzie mowa podczas Warsaw Arbitrattion & Mediations Days, 23-25 maja br. To wydarzenie polskiej społeczności arbitrażowej, dedykowane profesjonalistom i środowisku biznesowemu z Polski oraz Europy Środkowej i Wschodniej.

Wirtualna rzeczywistość pomoże wyleczyć lęki z wczesnego dzieciństwa. Tylko w Polsce na fobie cierpi 2,5 mln osób

Wirtualna rzeczywistość pomoże wyleczyć lęki z wczesnego dzieciństwa. Tylko w Polsce na fobie cierpi 2,5 mln osób 14

Dzięki wirtualnej rzeczywistości leczenie fobii i lęków może być prostsze niż kiedykolwiek. Litewska firma TeleSoftas opracowuje program, który będzie wykorzystywany w gabinetach terapeutycznych przy leczeniu lęku wysokości. Na jego podstawie ma powstać platforma, dzięki której lekarze będą w stanie leczyć niemal wszystkie fobie czy uzależnienia. Opracowany program Inner Child odwołuje się do wewnętrznego dziecka pacjenta, by w ten sposób przezwyciężyć lęki, które tworzą się we wczesnym dzieciństwie. Terapeuta może śledzić parametry stresu pacjenta na żywo i odpowiednio dostosować działania awatara.

W leczeniu fobii zazwyczaj stosuje się tradycyjną terapię poznawczo-behawioralną – ekspozycję wyobrażeniową i ekspozycję in vivo. Pacjent wyobraża sobie sytuacje, w których musi poradzić sobie z lękiem. Innym sposobem jest wejście wraz z terapeutą w miejsca, które wywołują lęk. To zaś, przy niektórych fobiach, może być po prostu niebezpieczne. Wirtualna rzeczywistość pozwala przenieść się do świata, który budzi lęk i w ten sposób go opanować.

– Zaprojektowaliśmy prototyp, który ma być wykorzystywany w gabinetach terapeutycznych, przy leczeniu różnego rodzaju fobii, m.in. lęku wysokości, czyli akrofobii. Zestaw obejmuje między innymi innowacyjną deskę rozdzielczą dla terapeutów i miernik doświadczenia użytkownika dla pacjenta. Dzięki temu terapeuta może kontrolować wirtualną rzeczywistość – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Algirdas Stonys, prezes TeleSoftas.

Nowe rozwiązanie, Inner Child, łączy doświadczenie technologii VR i tradycyjne techniki psychoterapii. Tworzy symulację, w której wewnętrzne dziecko wprowadza pacjenta do windy, ta zaś wznosi się na dach One World Trade Center w Nowym Jorku, z widokiem na miasto. Wewnętrzne dziecko ma zachęcać do pokonania strachu. Zdaniem psychoterapeutów, konfrontacja z wewnętrznym ja pomaga w zakwestionowaniu zakorzenionych przekonań, które tworzą się w dzieciństwie, jak choćby lęk przed konkretnym wydarzeniem lub przedmiotem. Takie przekonania przechowywane są w podświadomości i wpływają na dorosłe życie.

Jednocześnie pacjent pozostaje pod kontrolą terapeuty, który monitoruje poziom stresu pacjenta dzięki czujnikom w trackerze związanym z nadgarstkiem. Dodatkowo śledzi ruchy gałek ocznych, bicie serca, temperaturę i potliwość, może też porównywać wyniki poszczególnych sesji. Obecnie prototyp systemu koncentruje się na zwalczaniu lęku wysokości, jednak w przyszłości będzie można leczyć przy jego pomocy także inne fobie.

– Na podstawie tego prototypu ma powstać produkt dla terapeutów, za pomocą którego będą mogli leczyć wszelkiego rodzaju fobie, takie jak lęk przed pająkami czy lęk przed publicznymi wystąpieniami. Ta platforma ma być uniwersalnym narzędziem, przy pomocy którego terapeuci będą mogli dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi terapeutami, przyspieszając tym samym terapię i ułatwiając życie swoim pacjentom – podkreśla ekspert.

Z badania „Epidemiologia zaburzeń psychiatrycznych i dostępność psychiatrycznej opieki zdrowotnej. EZOP – Polska” wynika, że na zaburzenia lękowe, w tym fobie specyficzne, cierpi nawet 2,5 mln Polaków. Już duża część z nich mogłaby być leczona przy wykorzystaniu wirtualnej rzeczywistości, zwłaszcza że jak pokazują różne badania, jest ona bardzo skuteczna. Virtual Reality Medical Centre w Kalifornii ocenia skuteczność terapii na 92 proc., a przeważnie na wyleczenie się z fobii pacjenci potrzebują dziesięciu sesji.

Jedną z pierwszych wirtualnych terapii była ta stworzona w Laboratorium Technologii Kreatywnych University of South California dla weteranów wojny w Iraku, cierpiących na zespół stresu pourazowego. Konfrontacja z traumatycznymi wspomnieniami pozwala im wyciszyć lęk. Terapia pomogła już dziesiątkom weteranów.

Wkrótce wirtualna rzeczywistość będzie mogła pomagać także cierpiącym na inne lęki. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy dokładnie prototyp InnerChild trafi na rynek.

– Obecnie nasz prototyp przechodzi testy kliniczne. Współpracujemy przy tym z wieloma uniwersytetami. Wciąż nie wiemy, kiedy będziemy mogli zacząć sprzedawać naszą platformę. Gdy będziemy gotowi, zaoferujemy platformę opartą na subskrypcji w istniejących wirtualnych sklepach, takich jak SteamID – zapowiada Algirdas Stonys.