Za prąd możemy płacić mniej

0

Jak zaoszczędzić na energii elektrycznej? Jednym ze sposobów jest zmiana sprzedawcy prądu. Liczba Polaków, którzy się na to decydują, z każdym miesiącem wzrasta.

Zwiększająca się konkurencja na rynku i upowszechnianie wśród rodaków wiedzy o tym, że nie muszą kupować energii bezpośrednio od jej dystrybutora, sprawiają, że coraz chętniej zmieniamy sprzedawcę prądu. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy Urzędu Regulacji Energetyki, zdecydowało się na to już ponad 211 tys. odbiorców w gospodarstwach domowych.

Zmiany sprzedawcy prądu może dokonać każdy. Jest ona bezpłatna. To, ile zaoszczędzimy, zależy od ilości zużywanej przez nas energii. „Jeżeli jesteśmy odbiorcą indywidualnym […], możemy zaoszczędzić mniej więcej na jeden rachunek w ciągu roku” – informuje Agnieszka Głośniewska.

Przy podpisywaniu umowy z nowym sprzedawcą powinniśmy zachować ostrożność. Przeczytajmy dokładnie umowę i sprawdźmy nie tylko samą cenę prądu, ale również, czy nie zostaną nałożone na nas żadne dodatkowe koszty i niekorzystne klauzule.

Nie możemy natomiast zrezygnować ze swojego dotychczasowego dystrybutora prądu. On pozostanie ten sam. Po zmianie sprzedawcy będziemy więc mieli albo podpisaną umowę kompleksową, która łączy w sobie umowy na sprzedaż i dystrybucję energii, albo – dwie oddzielne umowy. Lepszym rozwiązaniem wydaje się umowa kompleksowa, ponieważ pozwala ona uniknąć dwóch faktur – wszystkie koszty zawarte będą na jednym rachunku.

Polski Tytoń kupuje BluePay. Transakcja zależy od zgody UOKiK

0

Spółka PHP Polski Tytoń złożyła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o wyrażenie zgody na nabycia akcji spółki BluePay.

17 września PHP Polski Tytoń  podpisał z BlueMedia i BlueRoon Investments Limited warunkową umowę nabycia akcji spółki BluePay.

Zgodnie z tym porozumieniem, po uzyskaniu zgody prezesa UOKiK Polski Tytoń obejmie 100 proc. akcji BluePay.

Zawarcie transakcji jest dla PHP Polski Tytoń jednym z elementów realizacji strategii dywersyfikacji portfela produktów i usług w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – podkreślono w komunikacie.

BluePay posiada status Krajowej Instytucji Płatniczej. Firma należy do największych w Polsce dostawców usług elektronicznych. Poprzez sieć terminali zlokalizowanych w punktach sprzedaży detalicznej, oferującym takie usługi jak: sprzedaż doładowań do telefonów komórkowych, przyjmowanie płatności kartami płatniczymi, przyjmowanie płatności rachunków, sprzedaż doładowań energii, sprzedaż kuponów paysafecard- pieniądza elektronicznego służącego do płatności w Internecie.

DEGIRO WRAZ Z EURONEXT – NOWA JAKOŚĆ DLA INWESTORÓW INDYWIDUALNYCH

0

DEGIRO, holenderski internetowy broker, który na początku września wszedł na polski rynek, zawarł porozumienie z giełdą Euronext. Efektem będzie lepsza komunikacja z inwestorami detalicznymi.

Euronext to platforma zrzeszająca giełdy w Amsterdamie, Brukseli, Paryżu i Lizbonie. DEGIRO, jest pierwszym brokerem internetowym, który będzie rozpowszechniać usługi detaliczne Euronext za pośrednictwem bezpośredniego kanału do własnej bazy klientów – zapewniając przy tym bardziej skuteczną komunikację z użytkownikiem końcowym.

„Efektywne przekazywanie informacji do inwestorów indywidualnych jest dla nas niezwykle ważne” – mówi Adam Rose, Dyrektor Rynku Pochodnych Instrumentów Finansowych na giełdzie Euronext. „Jako giełda Euronext tylko pośrednio ma kontakt z inwestorami. Broker internetowy, taki jak DEGIRO, jest lepiej przygotowany do przekazywania treści do użytkowników końcowych, ponieważ łączą go bezpośrednie relacje z klientami. Ta współpraca zapewni płynność przepływu informacji i usług dla inwestorów indywidualnych oraz zwiększy zainteresowanie naszymi rynkami i produktami.”

Duża liczba inwestorów indywidualnych aktywnie handluje gamą produktów Euronext. Giełda nadal będzie tworzyć ofertę dla kluczowych odbiorców, ale informacje będzie rozpowszechniać bezpośrednio do członków giełdy,  takich jak DEGIRO, a nie – jak do tej pory – do inwestorów. Brokerzy detaliczni są lepiej przygotowani do oceny przydatności produktu i informacji wymaganych do decyzji inwestycyjnej, ponieważ mają bezpośredni kontakt z inwestorami indywidualnymi. Euronext i DEGIRO wierzą, że ta zmiana okaże się najlepszą metodą usprawnienia komunikacji z inwestorem indywidualnym.

„Wprowadzenie na Euronext usługi dla inwestorów indywidualnych wpasowuje się w naszą europejską strategię rozwoju” – powiedział Gijs Nagel, Dyrektor DEGIRO. „Jako najszybciej rozwijający się broker internetowy w Europie, jesteśmy przygotowani, aby zostać pierwszym źródłem  informacji dla inwestorów indywidualnych. Dzięki naszej obecności na wielu rynkach, możemy pomóc klientom w kwestiach dotyczących tradingu na niemal wszystkich lokalnych i zagranicznych giełdach.”

 

Budżet na 2015 rok to kiełbasa wyborcza za rozsądną cenę

Rząd przyjął projekt budżetu na 2015 r. – poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Przewiduje on, że wydatki państwa i dochody budżetu będą wyższe w porównaniu z 2014 r.

– Budżet na rok 2015 to klasyczny budżet wyborczy. Znajdą się w nim m.in. hojniejsze podwyżki emerytur, wyższe dopłaty dla posiadaczy dzieci (tzw. ulga na dzieci), co będzie skutkowało wzrostem deficytu budżetowego do 46 mld zł, z nieoficjalnie szacowanych na ten rok 34 mld zł. Limit wydatków rządu ma wzrosnąć o 18 mld zł (5,5%), czyli więcej niż łącznie w ciągu ostatnich 6 lat (z 309 mld w roku 2008 do 325,3 mld w tegorocznej ustawie budżetowej) – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

W założeniach do budżetu zawarto zapis, że wzrost PKB w 2015 r. wyniesie w ujęciu realnym 3,4 proc., a średnioroczna inflacja – 1,2 proc. Przewidziano, że deficyt w przyszłym roku ma nie przekroczyć 46 mld zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano w wysokości 297 mld zł, (wobec 277 mld zł zaplanowanych na bieżący rok), a wydatki 343 mld zł (wobec 325 mld zł przewidzianych w tym roku).

– W budżecie na rok 2015 przewidziano realną dynamikę PKB na poziomie 3,4% przy średniorocznej inflacji rzędu 1,2%. Oznaczałoby to nominalny wzrost PKB o 4,6% przy prognozowanym wzroście dochodów państwa (czytaj: podatków) o 7% rdr. Są to założenia realne pod warunkiem, że sytuacja gospodarcza nie ulegnie znaczącemu pogorszeniu, czego niestety nie można obecnie wykluczyć – Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Rząd zwiększa ulgę na dzieci

Najważniejszą zmianą systemową ma być zwiększenie o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka. Zmiana ta ma też umożliwić wykorzystanie pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, by w pełni ją rozliczyć. Na wydatki wpłynie też waloryzacja emerytur i rent o wskaźnik w wysokości 101,08 proc., wraz z gwarantowaną podwyżką wynoszącą nie mniej niż 36 zł. W planie na 2015 rok rząd nie zamierza zwiększać funduszu płac w sektorze budżetowym.

– Emerytury trzeba waloryzować, bo emeryci powinni mieć udział we wzroście PKB państwa. Problemem systemu nie jest waloryzacja tylko odsetek tych emerytów, którzy za stosunkowo krótki staż pracy mają bardzo wysokie świadczenia. Cieszą zmiany w sposobie rozliczania podatku PIT i możliwość odzyskania prawie całej ulgi, ale jest to rozwiązanie, które dotyczy nielicznych. Celem ulg w podatku dochodowym jest premiowanie osób pracujących. Młodych i jeszcze bezdzietnych system na razie nie zamierza promować – zauważa Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Work Service chce sprzedać na Catalyst obligacje warte 25 mln zł. Ddebiut 26 września

Warte 25 mln zł obligacje spółki Work Service zadebiutują 26 września na Catalyst.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych zdecydował, że pierwszym dniem notowania w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst obligacji na okaziciela serii R spółki Work Service będzie  26 września.  Spółka zaoferuje na Catalyst 25 tys obligacji o wartości nominalnej 1 tys zł.

Zasady współpracy z blogerami

Już od dłuższego czasu głośno jest o opłacalności współpracy z blogerami. Przestaje się mówić o tym czy warto, ale w jaki sposób to robić. By współpraca na linii bloger (lider opinii) – marka przyniosła oczekiwane efekty, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

Koncepcja ogólna

Współpraca z autorami blogów, tak jak wszelkie działania z zakresu marketingu w internecie, wymaga planu. Marki preferują różne modele w tym zakresie – współpraca z kilkoma najpopularniejszymi blogami czy może z większą ilością mniejszych? Sporo zależy oczywiście od tego, na jaką współpracę pozwalają nam dostępne środki. Świadczenia dla blogerów mogą przybierać bowiem rozmaite formy, często są to pieniądze, ale w grę wchodzi również barter, gadżety do konkursów czy dodatkowa promocja bloga. Tutaj decydujący głos prawie zawsze należy do blogera. Od tego jak popularna jest jego strona, jak wiele gromadzi czytelników, a co za tym idzie jak wiele otrzymuje on propozycji, zależy to na co jest gotów się zgodzić.

Pierwszy kontakt

Przedstawiciele firm czy agencji często już przy pierwszym kontakcie zapominają, że bloger to człowiek – nie wielka tablica reklamowa. Tymczasem świadomość ta powinna nadawać rytm współpracy już na starcie, poprzez cały czas jej trwania i nawet po jej zakończeniu. Pierwszy kontakt z autorem bloga powinien być więc zindywidualizowany. Bloger w żadnym wypadku nie może być jednym z wielu odbiorców napisanej standardowo wiadomości. Warto przed napisaniem do danego blogera po prostu trochę poznać jego królestwo. Do podjęcia ostatecznych decyzji konieczna jest natomiast dobra znajomość odbiorców bloga, a raczej ich zgodności z grupą docelową marki. Niemniej jednak takie informacjieudostępnić powinien już sam bloger (konkretne dane, statystyki).

Zasady współpracy

Inicjatywa, pomysły na konkretne działania powinny wyjść od firmy / agencji. Blogerzy jednak, dzięki doświadczeniom, znajomości swoich czytelników i świadomości sposobów ich zaangażowania, są w stanie często dostarczyć wielu cennych sugestii, warto więc po prostu ich słuchać. Konieczne jest oczywiście ustalenie ramowych zasad. Twórcy lubią jednak mieć pewien margines dowolności, miejsce na inicjatywę i realizację współpracy w ten sposób, aby pozbawiona była ona znamion nachalności i nienaturalności. To ostatnie, szczególnie cenne jest też właśnie dla samych marek – mówi Katarzyna Kołodziejczyk, Key Account Manager GRUPA 365 NET. Najlepszych efektów należy bowiem oczekiwać właśnie wtedy, gdy czytelnik mimo świadomości współpracy na linii bloger – marka, będzie miał wrażenie, że autor bloga opisuje, poleca dany produkt w pełni przekonany o jego wartości i jakości.

Zużycie prądu będzie mierzył „inteligentny” licznik

Do końca 2020 roku operatorzy energii mają czas na zainstalowanie „inteligentnych” liczników. Co to oznacza dla odbiorców?

To będzie koniec prognozowanych faktur za prąd oraz wizyt inkasenta spisującego stan licznika – mówi serwisowi infoWire.pl Artur Stawiarski z RWE Stoen Operator. Odczyt zużycia będzie automatycznie odbierany przez system komputerowy. Podobnie – informacja o zmianie jakości dostarczanego prądu czy spadku napięcia.

„Wymiana licznika jest nieodpłatna zarówno w zakresie urządzenia, jak i samej usługi. Wszystkie koszty ponoszą operatorzy sieci dystrybucyjnej” – dodaje ekspert. Montaż urządzenia może trwać 15-20 min. Na ten czas gospodarstwo domowe będzie odłączone od dopływu energii.

Obowiązek wymiany licznika zdalnego na „inteligentny” narzuca Unia Europejska. W takie urządzenia powinno być wyposażonych 80% polskich domów. Ma to doprowadzić do zwiększenia efektywności energetycznej o 20%. Co ważne, wymiana licznika nie będzie mieć żadnego wpływu na wzrost cen samej energii i usługi jej dystrybucji.

Firmy poinformują w danych miejscowościach o terminie przeprowadzenia wymiany.

Dyrektorzy i rodzice zdecydują co sprzedawać w sklepikach szkolnych

Dyrektorzy przedszkoli, szkół i innych placówek oświaty będą ustalali wspólnie z radą rodziców szczegółowe listy produktów sprzedawanych i podawanych w tych placówkach – zaproponowała dzisiaj podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Konfederacja Lewiatan uważa, że to złe rozwiązanie.

– Taki przepis wprowadzi nierówność podmiotów i da osobom, które nie mają kompetencji ani wiedzy z zakresu prawa żywieniowego i dietetyki, uprawnienia do określania jakie produkty będą sprzedawane i podawane w przedszkolach i szkołach – mówi dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

– Nie wyobrażam sobie jak dyrektor z radą rodziców będą ustalali, jaki sok (jakiego producenta), kasza czy ryby będą sprzedawane w sklepikach szkolnych, czy na stołówkach. Na jakiej zasadzie i kto będzie kontrolował, aby wybór dokonany został z poszanowaniem praw konkurencji i konstytucyjnego zakazu dyskryminacji w życiu gospodarczym – dodaje.

Z niezrozumiałych względów przepisy objęły również licea, czyli szkoły w których kształcą się osoby pełnoletnie. Wprowadzanie zakazów na tym poziomie wkracza w prawa jednostki i swobodę dokonywania przez nią wyborów, a uzasadnienie tej propozycji nie jest zgodne z wytyczną określoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji (określenia wyższego dobra konstytucyjnego, którego ochrona jest ważniejsza od wolności i równości wobec prawa) i gwarancją proporcjonalności nakładanych obostrzeń.

Konfederacja Lewiatan wraz z Polską Federacją Producentów Żywności – Związkiem Pracodawców zaproponowali wcześniej, aby wykaz produktów, które mogą być sprzedawane w sklepikach szkolnych, przygotowało Ministerstwo Zdrowia.

Obie organizacje przekazały do Sejmu poprawki do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Poparli je również Pracodawcy RP, Stowarzyszenie Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych „Polbisco” oraz Związek „Polskie Mięso”.

Konfederacja Lewiatan

PESA dostarczy do Niemiec pociągi za 100 mln euro

CEO Magazyn Polska

PESA dostarczy Deutsche Bahn  26 składów trakcyjnych za 100 mln euro.

Podczas Międzynarodowych Targów Techniki Transportu, InnoTrans 2014 w Berlinie, Deutsche Bahn i PESA podpisały umowę na dostawę 26 zespołów trakcyjnych LINK przeznaczonych dla Bawarii. Zgodnie z kontraktem wartość inwestycji wyniesie około 100 mln euro.

Trójczłonowe zespoły trakcyjne wejdą do eksploatacji pod koniec 2017 na liniach obsługiwanych przez pociągi spalinowe w bawarskim Allgäu.

PESA poszerza spektrum naszych dostawców – mówi dr Heike Hanagarth z zarządu DB. – Jesteśmy przekonani, że firma ta dostarczy nam pociągi charakteryzujące się oczekiwaną jakością i niezawodnością. W ten sposób wzmacniamy konkurencję panującą na rynku.

Umowa zawarta z polską firmą opiera się na podpisanych w 2012 r. kontraktach ramowych na dostawę maks. 470 spalinowych zespołów trakcyjnych o potencjalnej wartości 1,2 mld euro. Kontrakty ramowe obowiązują do roku 2018, a DB zawarła już dwie umowy jednostkowe na dostawę taboru dla kolei Sauerlandnetz oraz Dreieichbahn.

Suntech będzie współpracował przy tworzeniu systemu zarządzania siecią telekomunikacyjną PSE

0

Suntech ma umowę o współpracy z Cube.Itg przy budowie zintegrowanego systemu zarządzania siecią telekomunikacyjną w PSE.

Suntech 25 września otrzymał podpisaną przez Cube.Itg  umowę, której przedmiotem jest dostawa i wdrożenie systemu do paszportyzacji sieci telekomunikacyjnej.

Wartość umowy między Cube.Itg, a Suntech objęta jest tajemnicą handlową.

System dostarczony przez spółkę będzie częścią zintegrowanego systemu zarządzania siecią telekomunikacyjną w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych, którego wartość wynosi 5,86 mln zł brutto. Projekt zrealizowany będzie do 30 listopada 2015.

EGB Investments chce pozyskać 1,6 mln zł z obligacji

Zarząd firmy windykacyjnej EGB Investments podjął uchwałę w sprawie rozpoczęcia emisji dwuletnich obligacji serii AC o wartości do 1,6 mln zł.

Jednocześnie zarząd spółki. wskazuje, iż wartość wszystkich wyemitowanych, a nie wykupionych przez nią obligacji nie może przekroczyć wartości programu emisji obligacji, czyli 60 mln zł.

Zakłady Mięsne Mysław złożyły w KNF wniosek o zatwierdzenie prospektu emisyjnego

Zakłady Mięsne Mysław chcą zadebiutować na GPW. Spółka złożyła w KNF wniosek o zatwierdzenie prospektu emisyjnego.

25 września Zakłady Mięsne Mysław złożyły w Komisji Nadzoru Finansowego wniosek o zatwierdzenie prospektu emisyjnego w związku z zamiarem przeprowadzenia oferty publicznej akcji i ubiegania się o dopuszczenie akcji do obrotu na rynku regulowanym.

Spółka informuje, że podjęła uchwałę o podwyższeniu kapitału zakładowego z wyłączeniem prawa poboru. Papiery mają być plasowane w ofercie publicznej, cena maksymalna została ustalona na poziomie 3,5 zł. Przy założeniu ustalenia ceny emisyjnej na poziomie ceny maksymalnej tj. 3,50 zł i uplasowaniu wszystkich oferowanych akcji (max. 5,2 mln szt.), wpływy mogą wynieść 18 mln zł.

Decyzja co do terminu przeprowadzenia oferty jeszcze nie zapadła. Wiele zależy od sytuacji na rynkach finansowych. Z tego względu dziś nie określamy krańcowych terminów, związanych z planowaną ofertą – powiedziała Teresa Jochemczyk, prezes ZM Mysław.

Oferta ma być publiczna i związana z planowanym debiutem spółki na rynku głównym GPW. Środki z emisji mają pomóc grupie w poprawie rentowności i umacnianiu pozycji rynkowej.

W zeszłym roku przychody Mysława wyniosły 120 mln zł, a EBITDA 6 mln zł. W pierwszym półroczu 2014 obroty osiągnęły poziom 49,8 mln zł, a zysk netto 2,7 mln zł.

Od lipca  Mysław notowany jest  na NewConnect.

Mity pozycjonowania SEO i SEM

1. Optymalizacja = pozycjonowanie

Optymalizacja strony nie jest tym samym co jej pozycjonowanie, choć oczywiście wchodzi w jego skład. W ten sposób nazywamy czynności wykonywane wewnątrz strony (on-site), wpływające na jej treść, strukturę i budowę. Takie działanie buduje wiarygodność naszej witryny. Pozycjonowanie jest dużo szerszym zagadnieniem i w jego skład wchodzą także wszystkie działania poza witryną (off-site), polegające głównie na pozyskiwaniu linków do naszej strony. Dopiero oba procesy wdrażane jednocześnie dają szansę na dobrą pozycję w wynikach wyszukiwania.

2. Miejsce w wyszukiwarce można kupić od Google

Nie da się kupić miejsca w organicznych wynikach wyszukiwania (SERP). Google pobiera opłaty jedynie za umieszczenie naszej witryny w linkach sponsorowanych.

3. Pozycjonowanie dużo kosztuje

Tak naprawdę pozycjonowanie wcale nie musi być drogie. Wszystko zależy od tego, co chcemy zlecić. Pozycjonowanie ma najlepszą relację ceny do jakości, dając najefektywniejszy sposób bezpośredniego dotarcia do klientów o określonych preferencjach. Zwłaszcza, że w przypadku tej formy reklamy klienci wpisując frazy do Google bezpośrednio informują o tym jakie są ich preferencje.

4. Firmy pozycjonujące podpisują umowy z Google

Google nie prowadzi współpracy partnerskiej i w dziedzinie pozycjonowania. Takie działanie naraziłoby firmę na drastyczny spadek wiarygodności jako rzetelnego źródła informacji, które z założenia powinny być oceniane i szeregowane przez niezależny i obiektywny algorytm. Na stronach firm pozycjonujących można jedynie zobaczyć certyfikat Partnera Google świadczący jedynie o tym, że firma jest merytorycznie przygotowana do prowadzenia kampanii AdWords, zdała stosowny egzamin oraz posiada odpowiednie doświadczenie.

5. Jedno wypozycjonowanie wystarczy na zawsze

Nawet jeśli raz uda nam się znaleźć wysoko w SERP, nasza konkurencja nie śpi. W momencie kiedy my zadowolimy się miejscem w wynikach wyszukiwania, nasi rywale będą cały czas pracowali na jeszcze lepszą pozycję. W konsekwencji może to oznaczać spadek naszej firmy w wynikach. Dodatkowo, wszelkie zmiany w algorytmach stosowanych przez Google mogą skutkować obniżeniem pozycji raz wypozycjonowanej strony. Dlatego właśnie pozycjonowanie należy postrzegać jako ciągły proces, a dominującym modelem współpracy na rynku jest pozycjonowanie rozliczane w ramach comiesięcznego abonamentu.

6. Można się szybko wypozycjonować

Pozycjonowanie jak już wyżej wspomniano jest działaniem długofalowym i nie ma możliwości by szybko dojść do wysokich pozycji etycznymi metodami. Jedynym sposobem są tzw. metody spamerskie (black-hat-seo). Taki sposób działania z reguły jest dość tani i polega na linkowaniu strony za pomocą specjalnych programów. Używanie tego typu metod może niestety wiązać się z nałożeniem sankcji przez Google. Nagły wzrost linków, a potem ich drastyczny spadek pozostawia ślad w historii strony, wpływając negatywnie na późniejszą pozycję.

7. Linki sponsorowane podnoszą miejsce w wyszukiwarkach

Linki sponsorowane (Google AdWords) nie mają żadnego wpływu na miejsce w organicznych wynikach wyszukiwania. Jedyne na co mogą wpłynąć, to łączna liczba odwiedzin naszej witryny.

8. Można zagwarantować miejsce w wyszukiwarkach

Nie ma takiej możliwości. Na nasz wynik w SERP składa się zbyt dużo czynników, które są zmienne (ocenia się, że algorytm Google jest modyfikowany kilkaset razy na przestrzeni każdego roku).

9. Grafika na stronie jest najważniejsza

Dla robotów Google nie grafiki, a treści na stronie są najważniejsze. Specjalny algorytm bierze pod uwagę przede wszystkim odpowiedni dobór i ekspozycję słów kluczowych, tytuł strony czy unikatowość wpisów. Oczywiście grafika jest ważna i uatrakcyjnia wygląd strony, ale nie stanowi kluczowego elementu mającego znaczący wpływ na wynik pozycjonowania.

10. Można dostać tzw. „bana” od Google za nagły przyrost linków

„Ban” to całkowite usunięcie danej witryny z wyników Google. Z reguły nagły przyrost linków to zbyt małe „przewinienie” by zostać „zbanowanym”. Można co najwyżej wpaść w filtry powodujące spadek strony na znacznie niższą pozycję, niż ta, która powinna wynikać z przeprowadzonej dotychczas pacy nad jej pozycjonowaniem. 

Autorem komentarza jest Łukasz Iwanek, właściciel firmy Internetica

Bayer kupuje polskie marki leków Dicofarmu

0

Firma Bayer podpisała porozumienie w sprawie zakupu trzech dostępnych na polskim rynku marek produktów leczniczych z firmą Vitis Pharma kontrolowaną przez włoski Dicofarm.

– Dzięki tej transakcji rozszerzymy portfolio marek, a jednocześnie wzmocnimy pozycję spółki na rynku polskim, który jest drugim najważniejszym rynkiem produktów leczniczych dostępnych bez recepty w Europie Środkowo-Wschodniej – pod­kreślił Tobias Boldt z Bayer Consumer Care.

Bayer i Dicofarm nie będą ujawniać finansowych warunków nabycia. Transakcja zostanie przeprowadzona na zwykłych zasadach i według przewidywań ma być sfinalizowana w październiku.

Ruszyła małopolska Akcja: Dobry Pracodawca

Dba o swoich pracowników i lokalny rynek pracy, prowadzi otwartą politykę zatrudnienia, współpracuje z urzędem pracy, jest odpowiedzialnym członkiem społeczności lokalnej, przestrzeganie prawa pracy jest jego dewizą – to pracodawca zasługujący na najwyższe uznanie i specjalne wyróżnienie. Od dziś do końca listopada, firmy z całej Małopolski mogą ubiegać się o tytuł Dobrego Pracodawcy 2014. Agencja zatrudnienia Ingeus w partnerstwie z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Krakowie oraz sześcioma powiatowymi urzędami pracy z Oświęcimia, Chrzanowa, Tarnowa, Gorlic, Dąbrowy Tarnowskiej i m. Nowy Sącz, wyróżnią najlepszych małopolskich pracodawców. Akcja odbywa się pod patronatem honorowym Władysława Kosiniaka-Kamysza, Ministra Pracy i Polityki Społecznej, Marka Sowy, Marszałka Województwa Małopolskiego oraz Jerzego Millera, Wojewody Małopolskiego.

Według danych GUS, w województwie małopolskim jest ponad 350 tysięcy firm oraz ponad 260 tysięcy osób prowadzących działalność gospodarczą. Oznacza to, że jako region, Małopolska zajmuje czwartą pozycję w kraju – po Mazowszu, Śląsku i Wielkopolsce. Małopolskie firmy przyczyniają się do rozwoju całego regionu oraz pełnią ważne funkcje społeczne jako pracodawcy. Aby wyróżnić najlepszych z nich powstała małopolska Akcja: Dobry Pracodawca.

Nasze doświadczenia z współpracy z małopolskimi pracodawcami były bezpośrednią inspiracją dla rozpoczęcia Akcji: Dobry Pracodawca. W Małopolsce jest bardzo wiele firm, które pod tym względem wyróżnia się na tle reszty kraju i zasługuje na tytuł Dobrego Pracodawcy 2014. Cieszymy się, że wspólnie z małopolskimi Publicznymi Służbami Zatrudnienia będziemy mieli możliwość wyróżnienia przedsiębiorstw, nie tylko za ich wkład w rozwój regionu, ale i społecznie odpowiedzialne podejście. Celem wydarzenia jest wyróżnienie tych najlepszych z najlepszych, jak również promowanie najwyższych standardów prowadzenia działalności biznesowej – mówi Anna Karaszewska, Dyrektor Generalna Ingeus, organizatora Akcji.

W Akcji: Dobry Pracodawca mogą uczestniczyć wszystkie przedsiębiorstwa, które zatrudniają pracowników na terenie województwa małopolskiego. Aby dołączyć do Akcji, należy wypełnić zgłoszenie na stronie internetowej www.dobry-pracodawca.pl i opisać dlaczego firma zasługuje na tytuł Dobrego Pracodawcy 2014. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Zgłoszenia będą przyjmowane do końca listopada. Laureaci zostaną wyłonieni na początku grudnia przez Kapitułę Akcji: Dobry Pracodawca, do której należą:s Organizator (Ingeus) oraz Partnerzy –  Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie oraz sześć powiatowych urzędów pracy w Małopolsce.

Netmedia: Kontrakt na ok. 47 mln zł za obsługę podróży służbowych urzędników państwowych

0

Netmedia Business Travel będzie przez najbliższe dwa lata dostarczać bilety i sprzedawać miejsca hotelowe dla administracji państwowej. Szacowana wartość kontraktu przekracza 47,5 mln zł.

Należąca do  Netmedia  spółka Netmedia Business Travel podpisała  24 września  umowę  na zakup biletów lotniczych, kolejowych oraz rezerwację i sprzedaż miejsc hotelowych dla jednostek administracji państwowej.

Szacowana wartość zamówienia dla wszystkich jednostek objętych postępowaniem przekracza 47,5 mln zł.

Zamówienie będzie realizowane sukcesywnie w okresie 24 miesięcy od dnia podpisania umowy.

Czym najczęściej kierujemy się przy wyborze sprzętu AGD?

Nowoczesne pralki czy lodówki zmieniają jakość naszego życia – stają się jeszcze bardziej inteligentne, niektóre z nich można już nawet obsługiwać za pomocą smartfona. Coraz szybciej przekonujemy się do nowoczesnych technologii, jednak – czy tylko innowacyjne rozwiązanie sprawia, że kupimy dany produkt? Jak pokazuje ankieta konsumencka przeprowadzona na zlecenie Samsung, polscy konsumenci biorą pod uwagę również inne czynniki – dostęp do ekskluzywnej opieki serwisowej i wieloletnią gwarancję.

Jakimi przesłankami kierujemy się przy wyborze sprzętu gospodarstwa domowego, poza innowacyjnością produktu? Poszukując odpowiedzi na to pytanie, firma Samsung przeprowadziła badania pośród klientów największych sieci dystrybucji w Polsce oraz gości odwiedzających Przystanek Samsung nad polskim morzem. Otrzymane wyniki są jednoznaczne: 95% konsumentów, którzy chcieliby zakupić pralkę, zadeklarowało, że długookresowa gwarancja oraz możliwość korzystania z ekskluzywnego serwisu jest w stanie zachęcić ich do wyboru danego modelu urządzenia. Również w przypadku osób, które zdecydowałyby się na zakup lodówki, 85% przyznało, że dobre warunki gwarancji i serwisowania zdeterminowałby ich produktowe wybory. O czym to świadczy?

Polacy coraz częściej poszukują sprzętów sprawdzonych, renomowanym marek, które trwałość i bezawaryjność swoich produktów potwierdzają wieloletnią gwarancją i wysokiej jakości serwisem. Wśród najważniejszych producentów AGD w Polsce, na wyróżnienie zasługuje oferta firmy Samsung. Kupując najnowsze urządzenia klasy premium, klienci otrzymują dostęp do usługi Samsung Premium Serwis (zapewniającej m. in. wydłużoną, bo aż 5-letnią gwarancję w pakiecie z bezpłatnym przeglądem urządzeń tuż przed końcem okresu gwarancyjnego, stałą opiekę osobistego konsultanta oraz priorytetowy tryb usuwania usterek).

Badania odkrywają jeszcze jedną istotną tendencję – przy wyborze sprzętu AGD coraz częściej zwracamy uwagę na design. Konsumenci są znacznie bardziej świadomi roli wzornictwa jako czynnika podnoszącego atrakcyjność urządzenia. 87% ankietowanych doceniło stylowy design chłodziarki Samsung Food Showcase, natomiast 80% konsumentów wybierających urządzenie piorące zwróciło uwagę na estetykę pralki Crystal Blue. Designerska, estetyczna, ładna, stylowa – takie określenia padały z ust osób zapytanych o opinię na temat pralki Samsung. Wyniki sondażu pozwalają wysnuć wniosek, że design na stałe zagościł w świadomości współczesnych konsumentów poszukujących produktów klasy premium.

Ankieta została przeprowadzona na zlecenie firmy Samsung w 2014 roku w największych sieciach sprzedaży elektroniki użytkowej w Polsce oraz gości odwiedzających Przystanek Samsung nad polskim morzem.

500 000 spraw „Wirtualnego Urzędnika“

Ponad pół miliona spraw urzędowych Polaków załatwił już „Wirtualny Urzędnik“ na stronach e-urzędów, będąc skutecznym rozwiązaniem problemu niedziałającego wyszukiwania.

Niska jakość wyszukiwania spraw urzędowych na stronach e-urzędów to problem 9 na 10 e-urzędów w Polsce.

Badanie jakości obsługi obywateli poprzez wyszukiwarki, przeprowadzone na stronach internetowych urzędów 20 największych miast w Polsce, pokazuje jak zaniedbany jest to temat.

Okazuje się, że w przypadku 9 na 10 badanych stronach miast, wyszukiwarki nie dostarczają odpowiedzi na nawet 3 najczęstsze pytania interesantów, związane m.in. z dowodem osobistym (odbiór, niezbędne dokumenty), prawem jazdy (wymagane dokumenty, opłaty) czy też zasiłkami (np. „becikowe“).

Jak to możliwe by dopracowane i kosztujące nawet milion złotych strony internetowe administracji lokalnej w tak marginalny sposób traktowały sprawy urzędowe, które często stanowią istotny udział w wizytach na tychże stronach? Obywatelom pozostaje przeszukiwanie Biuletynu Informacji Publicznej (BIP), który prezentuje informacje w niezwykle nieprzystępny sposób.

„Wirtualny Urzędnik“ to najskuteczniejsza odpowiedź na problem fatalnie działających wyszukiwarek na stronach urzędów miast, ministerstw, organów administracji.

Rozwiązanie „Wirtualny Urzędnik“ okazało się skutecznym rozwiązaniem problemu zw. z wyszukiwaniem i pomocą na stronach urzędowych. Działając na stronach internetowych w kilkunastu miastach i ministerstwach w Polsce, obsłużył już sprawnie ponad 500 000 spraw urzędowych, całkowicie automatycznie, bez zajmowania czasu urzędników.

To oprogramowanie to nowoczesne i inteligentne rozwiązanie informatyczne dla każdej strony internetowej urzędów administracji lokalnej i centralnej. Dodane do witryny e-urzędu, poprawia wyszukwianie i daje błyskawiczną pomoc interesantom, szukającym informacji jak załatwić sprawę w urzędzie.

Przykład wyglądu „Wirtualnego Urzędnika“

www.wirtualnyurzednik.pl InteliWISE przyklad.png

„Wirtualny Urzędnik“ działa jak wyszukiwarka, wyświetlając natychmiastowe odpowiedzi na setki powtarzających się pytań obywateli.

Rozwiązanie korzysta z przygotowanych, dedykowanych odpowiedzi na pytania, bazujących na kartach spraw BIP. Porządkuje i uaktualnia to bazy wiedzy urzędów „spraw do załatwienia”.

Statystyki z wykorzystania rozwiązania informatycznego „Wirtualny Doradca“ z urzędów miast oraz stron administracji publicznej w Polsce wskazują jednoznacznie na kluczowe sprawy dla mieszkańców, inwestorów ale także urzędników, a są to m.in.:

Wymiana dowodu osobistego Jak pobrać zaświadczenie o wpisie w CEIDG
Rejestracja pojazdu zarejestrowanego na terenie kraju Zgłoszenie zbycia pojazdu
Opłaty za wydanie/wymianę dowodu osobistego Opłaty za rejestrację samochodu
Kiedy mogę odebrać dowód osobisty? Podatek od nieruchomości
Wydanie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych Becikowe

 

Całkowicie polskie rozwiązanie zostało docenione na świecie.

W 2014 roku, rozwiązanie „Wirtualny Urzędnik“, rozwinięte w 100% przez polską firmę InteliWISE S.A. zostało przez globalny koncern IBM wybrane spośród tysięcy aplikacji na świecie i zakwalifikowane do globalnego TOP 25 aplikacji w konkursie Watson Mobile Developer Challenge.

Źródło: statystyki i raportowanie z rozwiązania Wirtualny Urzędnik InteliWISE.

Energa wytworzyła pierwsze w Polsce negawaty

Należąca do Grupy Energa firma Enspirion dokonała dwukrotnej redukcji popytu na energię elektryczną w godzinach szczytowych. W akcji udział wzięli klienci biznesowi Energi.

18 i 19 września na zamówienie spółki Energa Obrót, Enspirion zrealizował pierwsze w Polsce dwie komercyjne akcje polegające na zredukowaniu poboru mocy przez klientów Energa Obrót. Pierwsza trwała dwie, a druga – cztery godziny. Przeprowadzenie redukcji poboru mocy możliwe było dzięki dobrowolnemu przystąpieniu do nich kilkunastu klientów biznesowych w zamian za wynagrodzenie. Celem akcji było przeniesienie części popytu klientów poza szczyt zapotrzebowania na energię elektryczną, a tym samym zoptymalizowanie jej ceny.

–  W ten sposób potwierdziliśmy działanie mechanizmu sterowania popytem w celu wytwarzania tzw. negawatów, zapewniających nie tylko wzrost bezpieczeństwa systemu elektroenergetycznego, ale przede wszystkim konkretne korzyści dla klientów, którzy aktywnie i dobrowolnie w redukcji uczestniczyli. Co ważne, pozytywne efekty negawatów osiągane są dzięki inteligentnemu zarządzaniu dostępnymi informacjami, bez konieczności ponoszenia istotnych nakładów inwestycyjnych. Sukces pierwszych redukcji to ważny krok na drodze rozwoju nowoczesnej energetyki, jednak na tym nie poprzestajemy – podkreśla Mirosław Bieliński, prezes Energa SA.

Negawaty_Enspirion_Redukcja EOB.jpg

Wykres: Profil redukcji zużycia energii u klientów Energa Obrót

Enspirion pracuje już nad uatrakcyjnieniem oferty dla klientów końcowych poprzez zmianę modelu kontraktowania negawatów, w kierunku płaconej z góry opłaty za gotowość. Dodatkowo prowadzi projekty, dzięki którym uczy się sięgać po potencjał zarządzania popytem do coraz mniejszych klientów. Przykładem są właśnie zakończone roczne badania w Kaliszu, gdzie dzięki zastosowaniu inteligentnego opomiarowania (AMI), klienci indywidualni z gospodarstw domowych osiągnęli konkretne oszczędności: zredukowali zużycie energii w godzinach szczytu  od 5 do 14 proc. (dzięki taryfom wielostrefowym klienci przesuwają wykonywanie niektórych czynności związanych z korzystaniem z energii elektrycznej na godziny tańsze lub na weekendy) oraz  zredukowali pobór mocy na sygnał operatora sieci o nawet 30 proc.

–  Oczywiście możemy bilansować system elektroenergetyczny poprzez budowanie kolejnych elektrowni. Jednak budowa każdego kolejnego megawatu mocy wytwórczej kosztuje gospodarkę, w zależności od technologii, od 3 do 25 mln zł oraz kilkaset tysięcy złotych rocznie stałych kosztów utrzymania. Zarządzanie popytem jest doskonałym uzupełnieniem systemu wytwórczego, rozwiązującym przede wszystkim problem zapotrzebowania na energię w tzw. szczycie. Z punktu widzenia gospodarki, wymaga wielokrotnie, nawet stukrotnie mniejszych nakładów, które dodatkowo w znakomitej części wrócą do odbiorców finalnych w postaci przychodów za świadczenie usługi redukcji mocy – dodaje prezes Bieliński.

Na początku roku Enspirion wygrał przetarg na negawaty organizowany przez PSE. Spółka na wezwanie PSE będzie dostarczać usługę polegającą na redukcji poboru energii elektrycznej u swoich klientów. Redukcja wykonywana będzie w oparciu o techniczne zasoby 13 firm osiągających w sumie moc 20 MW. Dwa tygodnie temu Enspirion złożył do PSE kolejną ofertę na dodatkowe 77 MW.

Enspirion jest pierwszą firmą w Polsce świadczącą usługę zarządzania popytem energii elektrycznej (Demand Side Response). Spółka agreguje potencjał redukcyjny klientów na terenie całego kraju oferując im zarabianie na sferze będącej do tej pory jedynie ich kosztem – czyli na energii elektrycznej.

Rozwój Chmury pozwala zaoszczędzić koszty

Dzięki wdrażaniu rozwiązań opartych na technologii Chmury (cloud computing) i wycofywaniu rozwiązań stacjonarnych (on-premise), europejskie firmy średniej wielkości osiągają oszczędności przekraczające 25 procent. Co piąta taka firma osiąga aż 50. procentowe ograniczenie kosztów. Systemy ERP wciąż pozostają jednak w tyle za innymi, popularnymi obecnie usługami opartymi na technologii Chmury.

Zgodnie z wynikami badań zleconych przez Sage, niemal dziewięć na dziesięć firm średniej wielkości (87 proc.) wykorzystuje rozwiązania udostępniane w Chmurze. Ostatnio wzrosło tempo sięgania po aplikacje i usługi z Chmury – w ostatnich dwóch latach do działalności swojej wprowadziło je aż cztery na pięć firm.

Pomimo rosnącej popularności, technologia Chmury jeszcze nie dominuje – szczególnie w zakresie rozwiązań ERP. W Europie obecnie jedynie 20 proc. firm wykorzystuje rozwiązania ERP oparte na technologii Chmury, choć badania Sage dowodzą, że wkrótce ma się to zmienić. 60 procent firm, które nie korzystają z ERP opartych na chmurze, wyraża zainteresowanie taką usługą, a 55 proc. chciałoby skorzystać z takiego systemu wzbogaconego o funkcjonalności mobilne.

Główne czynniki wpływające na migrację rozwiązań ERP do Chmury:

  • chęć ograniczania kosztów (50%)
  • potrzeba zwiększania efektywności (40%)
  • budowanie przewagi strategicznej (32%)
  • potrzeba wzrostu (31%)

Główne bariery dla wprowadzania ERP w Chmurze:

  • obawy o bezpieczeństwo i ryzyko naruszenia danych poufnych (57%)
  • bariery wewnętrzne, takie jak brak zrozumienia modelu Chmury (23%)
  • cena (20%)

– Wyraźnie widać, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym dla systemów ERP, a przedsiębiorcy mówią nam, że nadeszła odpowiednia chwila, aby przenieść się do Chmury. Jeszcze dwa lata temu przedsiębiorcy byli ostrożni w kwestii technologii Chmury. Jednak wraz z rosnącym gronem firm, korzystających z różnych usług w tym modelu, zaczęto wyraźnie dostrzegać główne korzyści – możliwość wyboru, skalowalność oraz elastyczność – mówi Christophe Letellier, dyrektor generalny Sage ds. europejskiego segmentu średnich firm.

– Dla wielu firm główną motywacją do zainwestowania w technologię Chmury jest: możliwość ograniczania kosztów, zwiększania konkurencyjności i wydajności. Misją Sage jest pomaganie małym i średnim firmom w przechodzeniu na technologię Chmury, przy zachowaniu bezpieczeństwa i warunków sprzyjających rozwojowi organizacji – podsumowuje Chistophe Letellier.

W sierpniu br. odbyła się premiera rozwiązania Sage ERP X3 Online. Jest ono udostępniane w Chmurze i adresowane do przedsiębiorstw, które cenią łatwość wdrożenia, dostępność i prostotę zarządzania, a jednocześnie chcą korzystać z usług online ponosząc niskie koszty, bez rezygnacji z pełnej funkcjonalności i skalowalności systemu on-premise, jakim jest Sage ERP X3 w wersji 7.

Europejscy pionierzy Chmury – stopień wykorzystywania technologii Chmury w systemach ERP, w poszczególnych państwach (wyniki badania Sage):

• 33% Hiszpania
• 32% Holandia
• 23% Francja
• 20% Wlk. Brytania
• 20% Portugalia
• 18% Polska
• 16% Rumunia
• 12% Niemcy
•  6% Belgia

Raport dotyczący skarg na działalność zakładów ubezpieczeń

W pierwszej połowie sierpnia Rzecznik Ubezpieczonych opublikował swój raport dotyczący skarg, na działalność zakładów ubezpieczeń, które wpłynęły do Biura Rzecznika Ubezpieczonych w pierwszej połowie 2014r.

W pierwszym półroczu Klientów skarżących się na Gothaer było 139, co stanowi 2,3% wszystkich skarg do Rzecznika. Aby dobrze ocenić liczbę skarg, należy przyrównać je do udziału danego ubezpieczyciela w rynku. Dla Gothaer współczynnik udziału skarg do udziału w rynku wynosi 124%, co plasuje nas mniej więcej w środku stawki. Jeszcze rok temu – po pierwszym półroczu 2013 r. – współczynnik ten wynosił 180%, a we wcześniejszych latach sięgał nawet 200%. Tak duży spadek wskaźnika to znak wielkiej poprawy. Niezwykle cieszy nas fakt, że z miesiąca na miesiąc zmniejsza się ilość skarg na działalność Gothaer zgłaszanych przez naszych Klientów do Rzecznika Ubezpieczonych.

Na co skarżą się nasi klienci?

  • W przypadku reklamacji sprzedażowych nasi Klienci informowali nas głównie o problemach dotyczących wznowień polis OC. Część zgłaszanych problemów dotyczyła także sposobu rejestracji dokumentów jakie otrzymujemy od naszych Klientów.
  • Reklamacje dotyczące procesu windykacji dotyczą zasadności samego procesu windykacji oraz w mniejszej mierze kwestionowania wysokości windykowanej składki.

W Gothaer uważamy, że ubezpieczenia nie muszą być trudne. Dlatego postanowiliśmy pokazać naszym Klientom, że liczymy się z ich opiniami – ponieważ to dzięki nim możemy poprawić jakość naszych działań, a także zmienić to, co jeszcze nie działa poprawnie – powiedział Mariusz Kłosowski – Kierownik Zespołu Obsługi Reklamacji i Odwołań w Gothaer. – W związku z tym przygotowaliśmy pierwszy Raport dla Klientów, z którego dowiedzą się, jak działamy i jak się zmieniamy. O tym procesie planujemy informować naszych Klientów cyklicznie – dodał Mariusz Kłosowski.

W pierwszym raporcie prezentujemy przydatne definicje – tak aby Klient mógł się z nimi zapoznać i zrozumieć w jaki sposób w Gothaer podchodzimy do reklamacji Klientów. Raport wskazuje także, na co skarżą się nasi Klienci oraz co udało się nam skorygować w działalności, dzięki otrzymanym reklamacjom. Mamy już pierwsze sukcesy. Ustawowy czas na rozpatrzenie reklamacji wynosi 30 dni. W okresie marzec – maj 88% reklamacji sprzedażowych i posprzedażowych wyjaśniliśmy w terminie do 14 dni. W przypadku reklamacji windykacyjnych współczynnik wyjaśnienia sprawy do 14 dni wyniósł 82%.

Wartość rynku dzieł sztuki rośnie

Bogacące się społeczeństwa przyczyniają się do rozwoju rynku sztuki, który staje się także coraz bardziej zglobalizowany, a na znaczeniu coraz bardziej zyskują rynki Azji i Bliskiego Wschodu oraz Ameryki Południowej. Jak wynika z kolejnej edycji raportu firmy doradczej Deloitte, powstałego we współpracy ze spółką ArtTactic „Art & Finance Report 2014”, wartość globalnego rynku sztuki wyniosła w ubiegłym roku 63 mld dolarów, a sprzedaż dzieł sztuki pomiędzy 2009 a 2013 rokiem wzrosła o 60 proc. Jednym z najszybciej rozwijających się modeli biznesowych w tym obszarze jest sprzedaż dzieł sztuki w Internecie.

Raport Deloitte powstał na podstawie wywiadów przeprowadzonych z 90 kolekcjonerami z całego świata, przedstawicielami ponad 120 galerii, domów aukcyjnych oraz rzeczoznawcami, a także reprezentantami 35 banków i 14 firm zajmujących się usługami typu „family office”. Jak zauważono w raporcie, kryzys gospodarczy nie wpłynął negatywnie na rynek dzieł sztuki, które coraz częściej są traktowane jako inwestycja. Już w pierwszej połowie tego roku wpływy w wysokości niemal 6 mld dolarów dwóch największych domów aukcyjnych na świecie: Christie i Sotheby’s wyniosły 88 proc. całych ubiegłorocznych przychodów. Według znawców tego rynku ta dobra passa utrzyma się co najmniej do pierwszych miesięcy 2015 roku.

Aż 76 proc. kolekcjonerów kupuje dzieła sztuki, kierując się nie tylko swoją pasją, ale także chęcią inwestowania. Dwa lata temu taką odpowiedź wskazało 53 proc. badanych. Tegoroczny raport pokazał także, że ten trend dostrzegły już instytucje finansowe. Połowa ankietowanych, reprezentujących firmy „family office” podkreślała znaczącą rolę tego rodzaju aktywów w dywersyfikacji portfela majątkowego. „Rozwój globalnego rynku sztuki zbiegł się w czasie ze wzrostem populacji najzamożniejszych ludzi świata HNWI (High Net Worth Individual), którą szacowano w 2013 roku na13,7 mln osób. Dodatkowo majątek osób zaliczanych do Ultra High Net Worth Individual wycenia się na 27,8 bln dolarów. Wśród tych dwóch grup jest prawdopodobnie około 400 tys. kolekcjonerów. Dzieła sztuki, które obecnie znajdują się portfelach inwestorów są warte 1,5 bln dolarów” – mówi Adriano Picinati di Torcello, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte Luksemburg, współautor raportu.

Inwestorzy uaktywnili się szczególnie na nowych dla dzieł sztuki rynkach: wAzji, na Bliskim Wschodzie, a także w Ameryce Południowej. Wciąż jednak największym rynkiem pozostają Europa oraz Ameryka Północna, gdzie wzrost sprzedaży aukcyjnej sztuki powojennej i współczesnej wyniósł w 2013 roku 24,2 proc. w porównaniu do roku poprzedniego.

Niezmiennie największym zainteresowaniem inwestorów cieszą się działa modernistów, sztuka powojenna oraz współczesna, których udział w sprzedaży na licytacjach w latach 2012-2013 wyniósł 81,2 proc. Mei Moses All Art Index, jeden z najważniejszych indeksów na rynku sztuki, stanowiący punkt wyjścia większości analiz porównujących wyniki inwestycji w sztukę z innymi kategoriami aktywów, spadł w 2013 roku o 1,3 proc. w porównaniu do roku 2012. Był to skutek przede wszystkim spadków w dwóch kategoriach dzieł: Dawnych Mistrzów i sztuki XIX-wiecznej.

Według ubiegłorocznego raportu Deloitte „Rynek sztuki. Sztuka runku” polski rynek sztuki wycenia się na ok. 300–350 mln zł. Panuje jednak przekonanie, że w dużej mierze jest niedoszacowany, a jego potencjalną wartość ocenia się na siedmiokrotność obecnej wartości.„Obecna oferta produktów finansowych związanych ze sztuką jest w Polsce niewielka, ale czynniki zewnętrzne takie jak globalizacja, wzrost zamożności społeczeństwa, edukacja, rosnące zainteresowanie kulturą i nowe kanały komunikacji zapewne przyczynią się do wzrostu polskiego rynku sztuki, zachęcając do udziału w nim także rynek finansowy. Trzeba jednak pamiętać, że jest to dość wąska dziedzina, na której trzeba się dobrze znać, jeśli chce się osiągać sukcesy inwestycyjne” – mówi Adam Mariuk, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Rosnące zainteresowanie sztuką sprawia, że coraz częściej jest ona traktowana jako integralna część majątku. Aż 76 proc. rzeczoznawców i 62 proc. kolekcjonerów uważa, że kolekcje sztuki powinny być częścią usług zarządzania majątkiem. Z kolei 53 proc. przedstawicieli firm zajmujących się tym zagadnieniem oraz 57 proc. przedstawicieli „family office” uznało, że kolekcje sztuki mają dużą rolę w zarządzaniu majątkiem. „Stąd nic dziwnego, że aż 88 proc. przedstawicieli firm świadczących usługi „family office” i reprezentaci 64 proc. banków zadeklarowali, że przygotowując plany zarządzania aktywami na okres nadchodzącego roku szczególnie dużo uwagi poświęcą dziełom sztuki oraz artykułom kolekcjonerskim. Już 36 proc. przepytanych banków oferuje kredytowanie zabezpieczone dziełami sztuki, a prawie 50 proc. kolekcjonerów byłoby zainteresowanych wykorzystaniem ich kolekcji jako zabezpieczenia kredytu. W 2012 taką chęć wyrażało 41 proc.” – mówi Adam Mariuk. Jednocześnie jednak tylko 8 proc. firm zajmujących się usługami zarządzania majątkiem, oferuje klientom doradztwo z zakresu rynku sztuki, gdy tymczasem 38 proc. z nich przyznaje, że klienci coraz częściej wymagają od nich znajomości tego rynku.

Raport stawia pod znakiem zapytania przyszłość funduszy inwestycyjnych na rynku sztuki. Co prawda większość kolekcjonerów i rzeczoznawców uważa, że fundusze te wzrosną w ciągu najbliższych 2-3 lat, ale z kolei reprezentanci firm zajmujących się zarządzaniem majątkiem wykazują się większą ostrożnością w tym obszarze, ponieważ kwestie takie jak due diligence, brak płynności, problemy z wyceną, brak danych z poprzednich okresów oraz regulacji dla branży wywierają negatywny wpływ na decyzje inwestycyjne.

Rynek sztuki coraz bardziej otwiera się na Internet, który pozwala obniżyć koszty transakcji czy zwiększyć liczbę potencjalnych kolekcjonerów, a także sprzyja edukacji. Jednym z przykładów zaistnienia rynku sztuki w Internecie jest współpraca pomiędzy platformą eBay i domem aukcyjnym Sotheby’s. Aż 77 proc. kolekcjonerów i 69 proc. specjalistów uważa, że rynek aukcji internetowych stanie się w najbliższych latach jednym z wiodących modeli biznesowych. „Wraz z dojrzewaniem rynku internetowego należy również spodziewać się rosnącej liczby fuzji i przejęć. Coraz większa liczba internetowych rynków sztuki oraz aukcji online sprawia, że można oczekiwać dynamicznego rozwoju procesów konsolidacyjnych, co z kolei będzie skutkować nowymi możliwościami dla zainteresowanych sztuką inwestorów” – podsumowuje Adriano Picinati di Torcello.

Nie wolno czekać z usunięciem zaćmy

Wprowadzenie obowiązku dokonywania oceny geriatrycznej pacjentów na każdym oddziale szpitalnym powinno wiązać się ze szkoleniem dla lekarzy, jak i wypracowaniem standardów takiej oceny, z usunięciem zaćmy nie wolno czekać aż ostrość wzroku znacząco się pogorszy – uważa Polska Unia Szpitali Specjalistycznych działająca w ramach Konfederacji Lewiatan.

Polska Unia Szpitali Specjalistycznych oceniając projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego zwraca uwagę, że zawiera on wiele propozycji usprawnienia procesu wykonywania świadczeń medycznych, ale wymaga również uzupełnień i zmian.

Opieka psychoonkologów
W projekcie zakłada się opiekę psychoonkologów, którzy mieliby zasilić zespoły multidyscyplinarne ośrodków onkologicznych. To szczytna idea i pomysł wart propagowania, jednakże w praktyce niemożliwa do zrealizowania. Psychologów klinicznych i/lub lekarzy, którzy ukończyli certyfikowane studia podyplomowe z zakresu psychoonkologii jest aktualnie w Polsce najpewniej nie więcej niż 100-150 osób. W związku z tym należałoby określić okres przejściowy dotyczący tych specjalistów, a w tym czasie uznać również kwalifikacje psychologów klinicznych z odpowiednim stażem w oddziałach klinicznych, np. min. 3 lata.

Psychologowie kliniczni

Złym pomysłem jest również rezygnacja z posiadania na oddziale psychologa klinicznego. Nie trzeba dowodzić, że chorzy na raka oczekujący na zabieg w oddziale chirurgii onkologicznej są narażeni na szczególnie wysoki stres, lęki i zmagają się z wieloma innymi dolegliwościami natury psychicznej, które bez opieki specjalisty psychologa nie będą skutecznie i szybko rozwiązane, a jednocześnie mogą prowadzić do poważnych komplikacji pooperacyjnych i opóźniać proces rekonwalescencji.

Opieka geriatryczna

Należy wzmocnić opiekę geriatryczną w systemie opieki zdrowotnej, jednakże opisana w projekcie rozporządzenia ocena geriatryczna nie została dokładnie zdefiniowana. Wprowadzenie obowiązku dokonywania takiej oceny na każdym oddziale szpitalnym, poza oddziałami neonatologicznym i pediatrycznym (co jest jasne z natury ich działalności), powinno wiązać się z propozycją szkoleniową dla lekarzy tych oddziałów, jak i przyjęciem standardów takiej oceny.

Leczenie zaćmy

Według projektu rozporządzenia do leczenia zaćmy ze środków NFZ kwalifikować się będą jedynie pacjenci, których ostrość wzroku będzie nie większa niż 0,4, co jest bardzo dużym osłabieniem widzenia. Wiadomo bowiem, że zaćma uszkadza nie tylko ostrość widzenia, ale także pole widzenia. Opóźnianie usunięcia zaćmy do czasu, gdy ostrość spadnie do 0,4, oznacza w praktyce, że pacjenci będą zmuszeni do wieloletniego życia z ograniczonym widzeniem, uniemożliwiającym normalne funkcjonowanie: pracę zawodową, prowadzenie samochodu, co doprowadzi do ograniczenia ich sprawności i narazi na ewentualne wypadki. To niedobre rozwiązanie.

Konfederacja Lewiatan

Ciech: porozumienia ze związkami zawodowymi Soda Polska

0

Zarząd należącej do Ciech spółki Soda Polska zawarł porozumienie ze związkami zawodowymi. Za ustępstwa spółka zyskała trzy lata spokoju.

W porozumieniu spółka m.in. wycofuje się ze zwolnień grupowych i podnosi płace najmniej zarabiającym. W zamian związkowcy zrezygnowali z innych żądań i zobowiązali się nie organizować w spółce protestów. Porozumienie ma obowiązywać przez trzy lata.

Zawarte porozumienie oznacza dla nas koncentrację na najważniejszym zadaniu, jakim jest rozwój naszych zakładów – powiedział Jarosław Czerwiński, prezes Soda Polska.  – Zaostrzająca się konkurencja oznacza dla nas dalsze działania mające na celu usprawnienie ich organizacji oraz nowe inwestycje, gwarantujące funkcjonowanie Sody Polskiej Ciech w długiej perspektywie czasowej.

Soda Polska Ciech zawarła 24 września, ze wszystkimi działającymi w spółce organizacjami związkowymi porozumienie na mocy którego, związki zobowiązały się wycofać zgłoszone żądania dotyczące zwiększenia funduszu płac oraz w okresie obowiązywania porozumienia nie występować z żądaniami zwiększenia funduszu płac, podwyżek, ustalenia dodatkowych świadczeń pieniężnych dla pracowników spółki lub jakimikolwiek innymi żądaniami dotyczącymi wynagradzania, zarówno w trybie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, jak i poza nim.

Związki zobowiązały się też, na okres obowiązywania porozumienia, m.in. do dążenia do polubownego rozstrzygania kwestii spornych. W szczególności zobowiązały się do powstrzymywania od wszczynania sporów zbiorowych, organizacji pikiet lub akcji protestacyjnych.

Soda Polska zobowiązała się czasowo, na okres obowiązywania porozumienia, podjąć działania celem utrzymania w zatrudnieniu pracowników wytypowanych do zwolnienia grupowego, z wyłączeniem pracowników, którym dokonała wypowiedzenia stosunku pracy lub z którymi zawarto porozumienia o rozwiązaniu stosunku pracy przed zawarciem porozumienia. Działania te będą skutkowały umożliwieniem każdemu z pracowników wytypowanych do zwolnienia grupowego kontynuacji zatrudnienia w spółce, a w przypadku gdyby takiej możliwości nie było w innym podmiocie grupy Ciech, przynajmniej do końca okresu obowiązywania porozumienia.

Spółka zobowiązała się też podwyższyć wynagrodzenie zasadnicze 73 pracowników do poziomu 2 tys zł brutto ze skutkiem od dnia 1 września. Wyraziła wreszcie zgodę na przekazanie ze środków już zgromadzonych na rachunku zakładowego funduszu świadczeń socjalnych kwoty 2,1 mln zł z przeznaczeniem na dodatkowe świadczenia socjalne dla pracowników.

Porozumienie zostało zawarte na czas określony 36 miesięcy od dnia jego zawarcia, z możliwością wypowiedzenia przez każdą ze stron za jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia lub ze skutkiem natychmiastowym w przypadku naruszenia przez którąkolwiek ze stron warunków porozumienia.

Serinus Energy rozpoczyna szczelinowanie odwiertów w Tunezji i przygotowuje się do poszukiwania surowców w Rumunii

CEO Magazyn Polska

Serinus Energy przygotowuje się do rozpoczęcia prac związanych ze szczelinowaniem odwiertów na polach w Tunezji. Jeżeli zakończą się one sukcesem, spółka zwiększy o kilkadziesiąt procent produkcję ze złóż w tym kraju. Na początku listopada br. mają ruszyć odwierty w Rumunii. Pod względem zasobów tamtejsze koncesje mogą być nawet większe od eksploatowanych obecnie przez spółkę na Ukrainie.

Mamy szeroką bazę polskich inwestorów, zarówno instytucjonalnych, jak i indywidualnych, którzy są z nami od bardzo długiego czasu – przypomina Jakub Korczak. – Ale mamy także rosnące grono zagranicznych inwestorów instytucjonalnych, którzy chcieliby zainwestować w akcje Serinusa, tudzież są zainteresowani obserwowaniem nas.

Przedstawiciele spółki, jak informuje wiceprezes Korczak, odbyli roadshow inwestorski z inwestorami krajowymi (prezentacja spółki). Została przeprowadzona także wideokonferencja (webcast) z tego spotkania.

Inwestorzy zauważają potencjał naszych aktywów w Tunezji, jeśli chodzi o możliwość szczelinowania odwiertów na południu kraju w ramach dwóch koncesji – informuje Korczak. – Będziemy to robić przy użyciu naszego sprzętu i ludzi, którzy odpowiadają za udane szczelinowanie na Ukrainie. Ci sami specjaliści kanadyjscy są już na miejscu i niedługo rozpoczną pracę.

Udane szczelinowania zdaniem dyrektora operacji w Europie Środkowo-Wschodniej Serinus Energy pokażą zupełnie nowy potencjał również złóż istniejących i odwiertów, które na południu Tunezji były już zapomniane.

Odbywało się to w ten sposób, że część odwiertów musieliśmy dosłownie odkopać z piasku na pustyni, nie były bowiem widoczne – wyjaśnia Korczak. – W tej chwili prowadzimy już produkcję, na razie w małym stopniu, ale udane szczelinowanie będzie w stanie kilkukrotnie ją zwiększyć, co powinno przełożyć się na kilkudziesięcioprocentowy wzrost naszej produkcji w Tunezji.

Jak podkreśla Jakub Korczak, istnieje jednak pewne ryzyko, że działania te będą wymagały większych nakładów pracy.

Nie zakładamy, że może się to w ogóle nie udać, natomiast być może będzie potrzebowali na to więcej czasu – precyzuje Korczak. – Koniec września i początek października to czas, kiedy już powinniśmy prowadzić działania w tym zakresie. To dla nas bardzo ekscytujący moment.

Przedstawiciele spółki mają już za sobą roadshow inwestorski, czyli prezentację spółki z inwestorami krajowymi. Spotykali się również z inwestorami zagranicznymi na konferencji First Energy w Londynie.

Tam również było duże zainteresowanie – mówi Korczak. – Inwestorzy dość dociekliwie pytali o Rumunię, zwracając uwagę na duży obszar, jakim dysponujemy, oraz bliskości udanych, eksploatacyjnych pól gazowych i roponośnych, które są w obrębach koncesji firm zachodnich. My zaczynamy tam odwierty na początku listopada. Jeśli zakończą się sukcesem, to mogą oznaczać naprawdę spory skok dla naszej firmy. Rumuńska koncesja pod względem zasobów może być nawet większa niż na Ukrainie.

Jeśli zaś chodzi o powierzchnię tamtejszych pól, to jak informuje Jakub Korczak, są one dziesięciokrotnie większe niż obszar, który obejmuje pięć należących dzisiaj do spółki koncesji na Ukrainie.

W związku z tym potencjał jest bardzo duży – zapewnia Korczak. – Oczywiście w Rumunii jest ryzyko poszukiwawcze, bo najpierw trzeba znaleźć surowce i doprowadzić do produkcji.

Spółka przede wszystkim poszukuje gazu. Ale ropą naftową również jest zainteresowana.

To ekscytująca sprawa – przekonuje Jakub Korczak. – W tym roku, podczas obecnej kampanii wiertniczej, będziemy robić dwa odwierty. Myślę, że do końca grudnia będzie już wiadomo, jaki kształt przybierze pierwszy i jakie będą jego wyniki. Na przełomie roku rozpoczniemy drugi.

Kontrolowana przez Kulczyk Investments spółka Serinus Energy zajmuje się poszukiwaniem i eksploatacją złóż surowców energetycznych. W pierwszym półroczu 2014 spółka osiągnęła w II kwartale zysk netto przed ujęciem różnic kursowych w wysokości 8,7 mln dolarów (5,3 mln USD przypadające na akcjonariuszy SEN) w porównaniu z 3,2 mln dolarów w II kw. 2013 r. (2,4 mln USD przypadające na akcjonariuszy SEN). Całkowity dochód wyniósł w tym okresie 6,7 mln dolarów.

Zmiana zarządu w Miraculum

0

Monika Nowakowska zastąpi Andrzeja Kalitę na stanowisku prezesa Miraculum. Rada nadzorcza spółki zmieniła jej zarząd.

Rada nadzorcza Miraculum postanowiła z dniem 1 października odwołać z pełnionych funkcji prezesa Andrzeja Kalitę oraz wiceprezesa Krzysztofa. Jednocześnie z pełnienia funkcji w radzie nadzorczej od 1 października zrezygnował Andrzej Kopka.

Od 1 października rada  powołała do zarządu i na stanowisko prezesa Monikę Nowakowską, podjęła też uchwałę o delegowaniu swego przewodniczącego Grzegorza Golca, do wykonywania czynności członka zarządu w okresie od  1 do  30 października.

Alior Bank rozpoczął rozmowy o zakupie Meritum Banku

Alior Bank poinformował o rozpoczęciu w poniedziałek negocjacji ws. nabycia wszystkich akcji Meritum Banku od Innova Capital, WCP Cooperatief i EBOiR-u.

Zarząd Alior Banku poinformował w czwartek, że trzy dni wcześniej przystąpił do ustalania warunków umowy sprzedaży akcji Meritum.

Zamiarem Zarządu Banku jest realizacja transakcji z wykorzystaniem emisji nowych akcji banku oraz środków z emisji obligacji podporządkowanych banku, przy czym szczegółowe warunki i zasady realizacji transakcji objęte ofertą złożoną przez bank będą przedmiotem negocjacji. Zarząd banku przewiduje, iż uzgodnienie wszystkich istotnych warunków transakcji i zawarcie umowy nabycia wszystkich akcji Meritum nastąpi przed dniem rozpoczęcia obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy banku, zwołanego w celu podjęcia uchwał niezbędnych dla realizacji transakcji, w tym uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego banku – napisano w komunikacie.

BDM: rekomendacja Redukuj dla akcji TVN. Wycena papierów poniżej aktualnej ceny rynkowej

Dom Maklerski BDM rekomenduje sprzedaż akcji TVN i obniża ich wycenę do 14,66 zł. To poniżej ostatniej ceny rynkowej.

Analitycy BDM informują  w rekomendacji, że z uwagi na przyjęcie już w marcu założenia o spadku oglądalności nie decydujemy się na istotne zmiany w projekcjach na 2014 rok. Obniżyliśmy przychody o niespełna 1 proc. w porównaniu do poprzedniego raportu. Również dokonane korekty na poziomie EBITDA nie są znaczące.

– Niemniej z uwagi na utrzymanie spadków oglądalności w latach 2015-2016 oraz rozluźnieniu kosztów programowych zmuszeni byliśmy do rewizji w dół dalszych prognozowanych wyników. Tym samym raportowany poziom EBITDA na 2015-2016 obniżyliśmy odpowiednio o 6.9 proc. oraz 9.9 proc – zaznaczono  w rekomendacji.

BDM podkreśla, że coraz trudniej uzasadnić obecne wysokie mnożniki TVN, szczególnie w obliczu przeciętnej ścieżki wynikowej na kolejne kwartały.

– Dlatego uwzględniając korekty w modelu zdecydowaliśmy się na obniżenie wyceny do 14,66 zł za akcję. Jest to poniżej obecnej ceny rynkowej i tym samym zmieniamy również zalecenie średnioterminowe z Trzymaj na Redukuj – podsumowują autorzy rekomendacji.

Bank BGŻ: Tegoroczne zbiory zbóż rekordowo wysokie. Ceny jesienią mogą spadać

CEO Magazyn Polska

Zbiory zbóż w Polsce w tym sezonie prawdopodobnie będą rekordowo wysokie i dużo wskazuje na to, że przekroczą 30 mln ton. Ceny na świecie już od dłuższego czasu spadają. W Polsce obniżały się przed żniwami, obecnie pozostają stabilne. Jest jednak bardzo mało transakcji, bo rynek czeka na dalszy rozwój wypadków. Spadek wartości zbóż paszowych może spowodować, że w dłuższej perspektywie niższe będą też ceny mięsa i jego przetworów.

Dużo wskazuje na to, że przekroczymy 30 mln ton zbóż w tym sezonie – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Koleśnikow, analityk rynków rolnych Banku BGŻ. – Będzie to rekordowy wynik. Sytuacja na rynku krajowym jednak zależy od tego, co dzieje się na rynkach zewnętrznych. Ostatnio pojawia się tam coraz więcej informacji, że zbiory zbóż na świecie również będą bardzo wysokie. Obecnie mówi się o zbiorach ogółem jedynie nieznacznie niższych niż w rekordowym pod tym względem sezonie ubiegłym, przy czym zbiory pszenicy i kukurydzy będą prawdopodobnie nawet wyższe.

Ceny zbóż, jak informuje Koleśnikow, od dłuższego czasu bardzo wyraźnie idą w dół. Na świecie spadki trwają już kilka miesięcy, w Polsce obniżały się przed żniwami, obecnie, po żniwach, pozostają na stabilnym poziomie.

Na rynku jednak mało jest transakcji, panuje nastrój wyczekiwania – precyzuje Michał Koleśnikow. – Ci, którzy mają zboże, niechętnie je sprzedają, podmioty, które chciałyby je kupić, niechętnie godzą się na wyższe wartości. Wszyscy wyczekują, a ceny są stabilne, mimo że zazwyczaj w tym okresie roku, czyli we wrześniu i październiku, najczęściej idą do góry.

Ceny poszczególnych kategorii zbóż, jak twierdzi Koleśnikow, zachowują się jednak różnie. Niższe ceny ziarna przeznaczanego na pasze w dłuższej perspektywie mogą spowodować spadek cen mięsa.

Jeżeli chodzi o przeznaczaną do produkcji mąki pszenicę konsumpcyjną, to ceny spadły w niewielkim stopniu, gdyż jej jakość w Europie, szczególnie w Unii Europejskiej, jest niewysoka – informuje Koleśnikow. – Szczególnie dużo mówi się o tym w przypadku Francji, ale podobne głosy pojawiają się też w Niemczech. Oznacza to, że różnica pomiędzy cenami pszenicy przeznaczanej na chleb i tej przeznaczanej na paszę jest bardzo duża. Pszenica paszowa jest wyraźnie tańsza i nadal będzie tanieć bardziej niż konsumpcyjna. O ile ta ostatnia jest dzisiaj tańsza o 5-10 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, o tyle pszenica paszowa jest już tańsza o ok. 15 proc. Podobnie jest z kukurydzą, która przeznaczana jest głównie do produkcji pasz. Na świecie ona także znacznie bardziej potaniała niż pszenica, co oznacza, że ceny zbóż paszowych i pasz będą spadać bardziej niż tych konsumpcyjnych.

Do końca roku zdaniem analityka rynków rolnych Banku BGŻ ceny zbóż nie powinny rosnąć, a być może nawet lekko spadną.

Jeżeli potwierdzą się prognozy bardzo wysokich zbiorów zbóż podstawowych oraz jeżeli bardzo wysokie będą zbiory kukurydzy, wówczas wydaje się, że ceny zbóż do końca roku nie powinny wzrosnąć, a nawet może lekko spadną – twierdzi Koleśnikow. – To dosyć nietypowa sytuacja, bo zazwyczaj jesienią i wczesną zimą wartości idą do góry. W tym roku takiego wzrostu możemy nie zobaczyć. Jeśli zaś chodzi o rok 2015, jest jeszcze bardzo dużo niewiadomych, szczególnie w kwestii zasiewów pod przyszłoroczne zbiory, przezimowania zbóż czy dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej. Na pewno informacje o wolniejszym wzroście gospodarczym czy niższych cenach ropy naftowej także skutkują tym, że brakuje argumentów za tym, aby ceny zbóż były wysokie. Są to raczej czynniki działające w kierunku niższych wartości.

Przeciętny konsument, jak zauważa Michał Koleśnikow, wahań ceny zbóż konsumpcyjnych na rynku raczej nie odczuje.

Różnice są na tyle małe, że prawdopodobnie nie będą dotyczyły przeciętnego konsumenta, być może chleb potanieje o 1 proc. – uważa Koleśnikow. – Jeżeli zaś chodzi o niższe ceny pasz, to prawdopodobnie w dalszej perspektywie zauważymy najpierw spadek cen drobiu, potem wieprzowiny. W tym przypadku niższe ceny mogą być troszkę wyraźniejsze. Ale na poziomie konsumenta i sklepów detalicznych różnica może wynieść od 3 do 5 proc.

Polwax: przydział akcji z redukcją dla inwestorów indywidualnych

Ponad 57,8 proc. wyniosła redukcja zamówień na akcje Polwaxu przydzielone w transzy inwestorów indywidualnych. Cena akcji wyniosła 15 zł.

Akcjonariusze sprzedający dokonali 24 września przydziału akcji oferowanych, będących przedmiotem oferty publicznej realizowanej na podstawie prospektu.

Akcjonariusze przydzielili w sumie ponad 3,8 mln akcji, w tym przeszło 3,2 mln akcji serii B i C będących własnością Krokus Chem oraz blisko 0,6 mln akcji serii C będących własnością Dominika Tomczyka, Iwara Przyklanga, Vataro Holdings Ltd i Patrycji Stokłosy.

Prawie 0,6 mln udziałów  przydzielono w transzy inwestorów indywidualnych, a ponad 3,2 mln w transzy inwestorów instytucjonalnych.

Przydział akcji dla inwestorów indywidualnych nastąpił za pośrednictwem systemu informatycznego GPW. Średnia stopa redukcji złożonych zapisów na w tej transzy wyniosła 57,859 proc.

Grupa Kęty: W III kw. przychody wyniosą 480-490 mln zł i będa o 8 proc. wyższe niż rok wcześniej

0

Grupa Kęty podała wstępną prognozę wyników za III kwartał 2014 r. Skonsolidowany zysk operacyjny ma wynieść 82-85 mln zł, co oznacza 40-proc. wzrost wobec III kw. 2013 r.

W trzecim kwartale pomimo napływających oficjalnych danych o spowolnieniu wzrostu gospodarczego segmenty biznesowe GK Grupy Kęty nie obserwowały zmniejszenia ilości zamówień na swoje produkty i zanotowały rekordowe poziomy sprzedaży – podała spółka w komunikacie. – Według szacunków spółki skonsolidowane przychody wyniosą 480-490 mln zł, a więc będą wyższe o ok. 8 proc. od wartości zeszłorocznych. Cztery spośród pięciu segmentów grupy kapitałowej zanotowały wzrosty przychodów ze sprzedaży w tym: segment systemów aluminiowych o 19 proc., segment wyrobów wyciskanych i segment opakowań giętkich o 6 proc., segment akcesoriów budowlanych o 3 proc. Sprzedaż segmentu usług budowlanych spadła o ok. 20 proc. ze względu na przesunięcie realizacji części robót zakontraktowanych pierwotnie na trzeci kwartał.

Według prognozy zarządu spółki skonsolidowany zysk operacyjny trzeciego kwartału wyniesie ok. 82-85 mln zł, czyli  o ponad 40 proc. więcej od trzeciego kwartału poprzedniego roku. Grupa Kęty zauważa poprawę koniunktury na rynku krajowym, ciągły wzrost eksportu oraz wynikające z tego marże w poszczególnych segmentach. Zysk EBITDA zdaniem zarządu wyniesie 102-105 mln zł.

W konsekwencji spółka szacuje, iż skonsolidowany zysk netto wyniesie ok. 62-65 mln zł, a więc będzie o co najmniej 40 proc. wyższy od zysku netto osiągniętego w trzecim kwartale 2013 roku. Na koniec września 2014 roku dług netto grupy kapitałowej wyniesie ok. 200 mln zł. Wartość ta wzrosła w porównaniu z końcem czerwca o ok. 70 mln zł ze względu na wypłatę dywidendy (93 mln zł).

Noble Securities rekomenduje „akumuluj” dla akcji BOŚ Banku, cena docelowa 50,9 zł

0

Noble Securities obniżył rekomendację dla BOŚ Banku z „kupuj” do „akumuluj”. Cena docelowa spadła z 66,2 do 50,9 zł. To wciąż oznacza 18-proc. perspektywę wzrostu.

Obecny rok przynosi wiele niepowtarzalnych wydarzeń, które negatywnie wpływają na efektywność działania banku. Wyniki drugiego kwartału ucierpiały z powodu zmian w procesach wsparcia, które przejściowo zahamowały m.in. sprzedaż kredytów – napisali analitycy Noble Securities w uzasadnieniu. – Dodatkowo bank przeprowadza zmiany w bilansie wymuszone zakończeniem świadczenia usług dla Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych. Natomiast sprzedaż kredytów detalicznych dla prosumentów wciąż nie notuje większych dynamik z powodów legislacyjnych. W efekcie bieżący rok będzie istotnie słabszy na poziomie netto od naszych pierwotnych założeń.

Zdaniem autorów raportu szczególnie trudny dla BOŚ Banku był II kwartał, po którym jednak tempo sprzedaży nowych kredytów powinno zacząć rosnąć. Natomiast przedłużające się prace nad ustawą o OZE spowodują, że segment kredytów proekologicznych dla klientów detalicznych w ocenie analityków nie zdąży w tym roku przyczynić się do poprawy wyników banku.

(Newseria Inwestor)

Pioneer Investments: Pod koniec roku warto zainwestować na wybranych rynkach wschodzących. Przyszły rok może być dla tych gospodarek przełomowy

CEO Magazyn Polska

Inwestorzy wybierający rynki wschodzące powinni zapomnieć o klasycznym koszyku walorów opartych o BRIC, czyli inwestycjach w Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach. Analitykom interesujące wydają się takie kraje, jak Wietnam czy Nigeria, których gospodarki rozwijają się w relatywnie wysokim tempie 5-6 proc. rocznie. Odbicie w przyszłym roku spodziewane jest także na warszawskiej giełdzie.

Choć w przyszłym roku inwestorzy dalej będą trzymać się rynków rozwiniętych, to może on być przełomowy także dla niektórych gospodarek wschodzących.

Oznacza to, że inwestorzy, którzy chcą wykorzystać okazję i zająć pozycję na tym rynku zanim zobaczymy duże, spektakularne, oparte na dobrych fundamentach wzrosty, powinni tego typu inwestycje rozważać już pod koniec tego roku – wyjaśnia Piotr Szulec, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej w Pioneer Pekao Investment Management. – Oczywiście jeżeli dzisiaj patrzymy na rynki wschodzące, wzrost już się dokonał na wielu z nich niezależnie od tego, czy gospodarki konkretnych krajów były w dobrej czy słabej kondycji. Natomiast patrząc na to, co może dziać się w przyszłym roku, wydaje się, że takie kraje, jak Chiny i Indie nadal są ciekawe.

Jednak zdaniem Piotra Szuleca szukający okazji do zarobku inwestorzy powinni zapomnieć o klasycznym koszyku rynków wschodzących, czyli akcjach spółek z obszaru BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny).

Akurat z tego koszyka dzisiaj najbardziej interesujące wydają się obecnie Chiny i Indie – twierdzi Szulec. – Ale ciekawie wyglądają także inne kraje, takie jak chociażby Wietnam czy Nigeria. Głównie mam tu na myśli fakt, że są to gospodarki rosnące w relatywnie szybkim tempie 5-6 proc., 7 proc. w przypadku Chin, mają inflację na poziomie podobnym do tempa wzrostu gospodarki bądź niższym, w związku z tym oferują stosunkowo wysokie stopy zwrotu i często są już po pierwszych podwyżkach stóp procentowych.

Inwestycji na rynkach wschodzących jego zdaniem trzeba jednak dokonywać selektywnie.

Przede wszystkim warto przyjrzeć się  temu, czy gospodarka jest po reformach, czy w ich trakcie, czy jest systemem, w którym popyt konsumpcyjny ma szansę chociażby popchnąć sektor konsumpcyjny w górę i oczywiście, czy jest to gospodarka, która rozwija się w tempie wyższym niż chociażby poziom inflacji – podpowiada Szulec.

Za inwestycjami w akcje, ale i w obligacje na tych rynkach, jak podkreśla dyrektor Pioneer Pekao Investment Management, przemawiają rekordowo niskie stopy procentowe w wielu krajach.

Trzeba pamiętać, że środowisko niskich stóp procentowych jest bardzo pozytywne dla rynków akcji, wyceny stają się bowiem zdecydowanie wyższe – przypomina Piotr Szulec. – Natomiast zdecydowanie mniej korzystne jest to dla rynku długu. Chociaż oczywiście spadające stopy procentowe są okazją, żeby zarobić na rynku długu. Natomiast z uwagi na to, że dzisiaj jesteśmy na historycznie rekordowo niskim poziomie stóp procentowych w wielu krajach, potencjał wzrostu na rynku długu jest już mocno ograniczony. W tym kontekście niektóre rynki wschodzące, również na rynku długu, wydają się atrakcyjne. Możliwy poziom schodzenia ze stopami procentowymi przy dobrym stanie gospodarki to czynnik, który może skierować uwagę inwestorów na obligacje korporacyjne i skarbowe w takich krajach. Tutaj szczególnie interesujące są Chiny, Indie, Indonezja oraz inne gospodarki Dalekiego Wschodu.

Ryzyko odpływu kapitału z rynków wschodzących na skutek prawdopodobnego zaostrzania polityki monetarnej przez amerykańską Rezerwę Federalną, zdaniem Piotra Szuleca jest ograniczone.

Dzisiaj jest wiele obaw na rynku, że przyszłoroczne podnoszenie stóp procentowych przez amerykański Fed może spowodować odpływ kapitału z rynków wschodzących, właśnie głównie z rynku długu – mówi Szulec. – W tym sensie dalsze luzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny czy Bank Japonii może stanowić doskonałą równowagę dla zaostrzenia polityki przez amerykański Fed. W tym sensie wydaje mi się, że ryzyko odpływu kapitału z rynków wschodzących jest dzisiaj ograniczone, biorąc pod uwagę fakt, że Europejski Bank Centralny może przeprowadzić europejskie QE [Quantitative Easing, czyli skup aktywów w celu wprowadzenia do gospodarki większej ilości gotówki – przyp. red.].

Na polskiej giełdzie jednak, zdaniem Piotra Szuleca, do końca roku raczej nie ma co liczyć na spektakularny wzrost wartości notowanych walorów.

Jeżeli dzisiaj patrzymy na dane, które napływają z polskiej gospodarki, to wyraźnie widzimy, że trzeci i czwarty kwartał mogą wyglądać bardzo słabo, jeżeli chodzi o tempo wzrostu – wskazuje Szulec. – W tym sensie końcówka roku wcale nie musi być mocna na polskim rynku akcji. Natomiast w przyszłym roku zakładamy ewentualne odbicie polskiej gospodarki, chociażby na skutek większego wykorzystania nowych środków unijnych, które może spowodować poprawę w różnych sektorach. W tym sensie nie wskazujemy dzisiaj jakichś konkretnych sektorów, które są interesujące. Do spółek należy jak zawsze podchodzić bardzo selektywnie, szukać takich, które na bazie obecnego spowolnienia nie będą traciły pozycji, jaką wypracowały sobie wcześniej.

KGHM rozwija strategię komunikacji z inwestorami. Spółka chce dołączyć do światowej czołówki dobrych praktyk IR

0

CEO Magazyn Polska

KGHM pracuje nad nowym serwisem internetowym i deklaruje „politykę otwartych drzwi”, zachęcając inwestorów do kontaktu. Spółka prowadzi działalność w Polsce, USA, Kanadzie oraz Chile, ale jest notowana tylko na giełdzie w Warszawie, dlatego tym bardziej wymaga efektywnej strategii komunikacji z inwestorami zagranicznymi. KGHM liczy, że dołączy do grona światowych liderów w relacjach inwestorskich.

– Myślę, że wiele już zostało zrobione w kontekście dostosowania formalno-prawnego i wprowadzania dobrych praktyk do Polski. Na przestrzeni ostatnich 15-20 lat bardzo wiele się wydarzyło. Z tego, co obserwuję, będąc w Polsce i poza nią, to rzeczywiście spółki są bardziej aktywne, używają wielu nowoczesnych narzędzi do prowadzenia relacji inwestorskich, np. stron internetowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Artur Tarnowski, dyrektor naczelny ds. relacji inwestorskich w KGHM Polska Miedź SA.

Mimo wyraźnego postępu w sferze komunikacji spółek z inwestorami różnica między Polską a rozwiniętymi rynkami pozostaje wciąż znacząca. Wiele spółek ogranicza się jedynie do przekazywania wymaganych przez regulacje informacji, a działania w zakresie relacji inwestorskich prowadzi jedynie wobec dużych inwestorów instytucjonalnych – oceniał w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Zdaniem Artura Tarnowskiego ten problem dotyczy głównie małych spółek na GPW, które nie doceniają znaczenia efektywnej komunikacji z rynkiem.

– Myślę, że w niektórych spółkach, szczególnie tych mniejszych, z relacjami inwestorskimi może być tak jak z piłką nożną. Każdy w Polsce zna się na piłce nożnej i każdy może prowadzić relacje inwestorskie, nawet z wiceprezesem i prezesem. Niektórym wydatki związane z budowaniem relacji inwestorskich wydają się zbędne – twierdzi Tarnowski.

KGHM od 2012 prowadzi działalność także w Kanadzie, USA oraz Chile, wskutek czego efektywna komunikacja z inwestorami zagranicznymi jest niezmiernie istotna. To wymaga od spółki zapewnienia takiego standardu relacji inwestorskich, jaki obowiązuje na rozwiniętych rynkach, np. w USA czy Wielkiej Brytanii. Fakt, że KGHM jest notowany tylko na polskiej giełdzie, może dodatkowo zwiększać znaczenie efektywnej komunikacji z inwestorami zagranicznymi, jeśli część z nich (z różnych powodów) podchodzi z większą ostrożnością do inwestycji na mniej znanych im rynkach (tzw. home bias).

– My mamy takie motto: polityka otwartych drzwi w kontaktach zewnętrznych. To oznacza, że w każdym momencie można do nas napisać, zadzwonić, poprosić o spotkanie. W miarę możliwości i dostępności czasowej zawsze inwestorzy czy inni interesariusze uzyskają odpowiedź i umówią się z nami na spotkanie – mówi dyrektor naczelny ds. relacji inwestorskich w KGHM.

Górniczy koncern jest obecnie w trakcie przebudowy swojej strony internetowej, w tym serwisu relacji inwestorskich. Tarnowski zapowiada, że będzie on zgodny z kanonem najnowszych praktyk i spełni oczekiwania wymagających odbiorców, dostarczając m.in. kompleksowe narzędzia do graficznej prezentacji danych.

– Jednocześnie oprócz takich narzędzi, jak strona internetowa, staramy się co najmniej osiem razy do roku uczestniczyć w konferencjach organizowanych przez banki inwestycyjne, takich typowych IR-owych konferencjach, zarówno w kraju, jak i za granicą – dodaje Artur Tarnowski.

DM BOŚ: Rynek pozytywnie ocenia zmiany w indeksach giełdowych. Zarząd wysłuchał głosu maklerów

CEO Magazyn Polska

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zrezygnowała na razie z pomysłu aliansu z giełdami w Wiedniu, Pradze, Budapeszcie i Lublanie. Od stycznia nastąpią także zmiany w indeksach. Zdaniem Łukasza Bugaja z DM BOŚ choć tak częste ruchy rzadko są korzystne, to tym razem dobrze się stało, że zarząd wysłuchał głosu maklerów. Analityk ma nadzieję, że stanie się to stałą praktyką nowych władz giełdy.

Można powiedzieć, że to jest powrót do przeszłości, ponieważ wprowadzone w marcu br. zmiany trwały bardzo krótko i od stycznia zostaną w zasadzie przywrócone zasady, które obowiązywały wcześniej – przekonuje Łukasz Bugaj. – Chodzi głównie o indeksy małych, średnich spółek, które nie będą funkcjonowały nawet jednego pełnego roku. Pozostanie jedynie WIG30, który był dosyć mocno reklamowany. Ale teraz będzie on zdegradowany choćby z uwagi na to, że nie zostaną uruchomione na niego kontakty terminowe. De facto wygląda na to, że z końcem roku i początkiem przyszłego powrócimy do sytuacji z roku 2013  i lat wcześniejszych, gdy głównym indeksem był WIG20.

Zniknie wprowadzony w marcu br. indeks WIG50, grupujący średnie spółki. Zamiast niego reprezentantem tej kategorii pozostanie mWIG40, którego likwidację wcześniej planowano. Ponownie pojawi się na tablicy indeks małych spółek sWIG80, natomiast przestanie być liczony WIG250.

Należy powiedzieć, że środowisko maklerów zostało wysłuchane, ponieważ w momencie uruchomienia tego indeksu były liczne głosy sprzeciwu – chwali Bugaj. – 250 spółek to za dużo jak na benchmark. Tak szerokiego indeksu nie można odzwierciedlać. Obecna zmiana jest zatem oceniana pozytywnie.

Zdaniem analityka DM BOŚ źle się jedynie stało, że zmiany nastąpiły tak krótko po sobie. Jego zdaniem może to świadczyć o zbyt pochopnych decyzjach poprzednich władz giełdy.

To zbyt wiele nowości w zbyt krótkim czasie – wskazuje Bugaj. – Nie zmienia się koni w biegu. Jeżeli zostały podjęte jakieś decyzje, to powinny być one przemyślane. Inaczej bowiem można wyciągnąć wniosek, że być może nieco pochopnie podjęto wcześniejsze decyzje zostały i że nie były one konsultowane tak, jak powinny.

Zdaniem analityka DM BOŚ jest to dla nowego zarządu GPW przestroga, aby wszelkie możliwe zmiany najpierw gruntownie konsultował i liczył się ze zdaniem środowiska maklerskiego. Chociaż w praktyce według Łukasza Bugaja styczniowe roszady tak naprawdę niewiele zmieniają.

Pamiętajmy, że najistotniejszy indeks WIG30, który miał zastąpić WIG20 przy bazie dla kontraktów, nie zdążył nawet tego zrobić, czyli tej zmiany nie było – tłumaczy Bugaj. – To oznacza, że de facto większych zmian nie należy oczekiwać. Jedynie, jeżeli chodzi o spectrum małych spółek, mamy powrót sWIG80. Niemniej na prośbę środowiska jest on ciągle kwotowany, tylko po cenach zamknięcia, czyli nie zniknął w całości, tylko cały czas gdzieś funkcjonuje na potrzeby przede wszystkim TFI. Zatem styczniowe zmiany indeksów nie powinny się odbić wielkim echem w realnej działalności zarówno to biur maklerskich, jak i TFI.

Spółki, które obecnie są w WIG30, a nie znajdą się w indeksie WIG20 zdaniem Łukasza Bugaja nie stracą z tego powodu zainteresowania inwestorów.

Podczas ostatnich sesji można było zauważyć bardzo istotny wzrost obrotów na spółkach średnich, czyli właśnie takich, które niekoniecznie zaliczają się do WIG20, ale są już na przykład w mWIG40 – precyzuje Bugaj. – One bronią się perspektywami, wynikami, dywidendami, a nie usytuowaniem w indeksie. Oczywiście to też jest istotne, ale raczej dla inwestorów krajowych. W przypadku zagranicznych większą rolę pełnią nie indeksy krajowe, lecz takie, jak choćby MSCI Poland, w którego przypadku to, czy spółka jest kwotowana w WIG30, czy WIG20, nie ma aż tak dużego znaczenia. Oczywiście dla samej spółki jest to pewien prestiż. Ale byłby jeszcze większy, gdyby w ogóle WIG20 nie było. WIG30 nadal ma być promowany jako indeks blue chipów, lecz jego rola na pewno nie będzie aż tak duża, jak pierwotnie planowano, przynajmniej w założeniach.

Prezes Millennium: Polska ma największy potencjał rozwoju w regionie. Polacy są przedsiębiorczy, dobrze wykształceni i pracowici

Outsourcing usług i IT oraz produkcja to obszary, w których polska gospodarka będzie się rozwijać najprężniej w najbliższych latach. Stabilne otoczenie polityczne i wykształcona siła robocza zapewniają Polsce największy potencjał rozwoju spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej ‒ ocenia Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium. Jego zdaniem Polacy są też wyjątkowo przedsiębiorczy. 

Cała Europa Środkowa i Wschodnia to obszar z bardzo dobrze wykształconą siłą roboczą, stabilnym otoczeniem i dużymi umiejętnościami w zakresie procesów, logistyki i możliwości przemysłowych. Polska na tym tle jest wyjątkowa – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Joao Bras Jorge, prezes zarządu Banku Millennium.

Według niego Polska ma największy potencjał spośród wszystkich krajów regionu. Wynika to nie tylko z rozmiaru i różnorodności gospodarki, lecz także jej charakterystyki. Choć dane statystyczne mogą wskazywać na szybszy rozwój innych krajów, np. Czech, to jednak Polska jest dla przedsiębiorców najbardziej obiecująca. Prezes Banku Millennium chwali przedsiębiorczość Polaków, która wyróżnia ich w regionie.

Joao Bras Jorge uważa, że Polska wykonała w ciągu 25 lat największy postęp, bo przed transformacją ustrojową miała najgorsze warunki. Dużą rolę w rozwoju odegrał chłonny rynek wewnętrzny, dzięki któremu rozwinęły się firmy w różnych sektorach gospodarki.

To z kolei otwiera więcej szans na eksport i rozwój – przekonuje Joao Bras Jorge. ‒ Wierzę, że region cały czas ma dużo do zaoferowania jako miejsce lokowania przemysłu, fabryk, które mogą mieć konkurencyjne koszty produkcji z uwagi na dobrą organizację i wykształconą siłę roboczą. Ponadto centra usług, centra back office i centra IT mają szansę na to, by trafiać do Polski. To są inwestycje, które mogą być międzynarodowe albo lokalne.

Dodaje jednak, że Polska to kraj atrakcyjny nie tylko dla przemysłu zagranicznego i usług outsourcingowych. Istnieje również potencjał rozwoju produkcji, w tym żywności przetworzonej, dóbr konsumenckich (np. mebli) oraz produktów IT.

Po 25 latach transformacji nie ma już wątpliwości, że proeuropejski kurs obrany przez Polskę był dobrym wyborem. Kraje, które zwróciły się na Wschód, są na nieporównywalnie niższym poziomie rozwoju. Gorzej powodzi się również krajom bałtyckim, które rozwijały się bardzo szybko do wybuchu kryzysu, ale potem odnotowały nawet kilkunastoprocentowe spadki PKB.

Gdy otoczenie jest stabilne pod względem prawa, orientacji, realizacji obietnic i napływają inwestycje, to kraj się rozwija – ocenia prezes Banku Millennium. ‒ Powodem takiego biegu spraw była bardzo pragmatyczna polityka gospodarcza prowadzona przez kilku ministrów finansów, którą zapoczątkował oczywiście profesor Balcerowicz.

Na warszawskim parkiecie nastroje gorsze niż na innych europejskich giełdach. WIG30 w dół o 0,38 proc.

WIG30 stracił w środę 0,38 proc., a WIG20 0,41 proc. W dół poszły wszystkie indeksy na warszawskiej giełdzie.

Spośród 30 największych spółek 11 zanotowało wzrost, ale z wyjątkiem Enei, która zyskała 2,09 proc. pozostałe wzrosty nie przekroczyły 1 proc. Największym stratnym znów okazała się Grupa Azoty, której akcje przeceniono o 3,14 proc. Obroty były niewysokie, na WIG-u30 wyniosły 519,14 mln zł.

Cały rynek stracił 0,36 proc., a obroty przekroczyły 620 mln zł. To trzecia z rzędu spadkowa sesja zarówno dla indeksów blue chipów, jak i dla całego rynku. Inaczej niż we wtorek, kursy zachowywały się niezgodnie z trenem na innych giełdach, bowiem główne giełdy w Europie rosły.

Interbud-Lublin spłacił przed terminem 4,9 mln zł

0

Interbud-Lublin spłacił przed terminem 4,9 mln zł z kredytu zaciągniętego w Banku Polskiej Spółdzielczości.

W związku z tym, 24 września zawarty został aneks do umowy o udzielenie spółce do października 2020 roku kredytu inwestycyjnego w wysokości 32,5 mln zł. Na jego mocy dokonano zmiany harmonogramu spłaty kredytu, a w związku ze zmianą harmonogramu, obniżeniu uległa miesięczna rata płatności z tytułu spłaty kredytu.

Rynek nieruchomości czeka na euro. Wnioski z konferencji Property Forum 2014

100 prelegentów, 1000 uczestników, 18 sesji tematycznych w ciągu dwóch dni oraz rozdanie nagród Prime Property Prize 2014 – zakończyła się IV edycja konferencji Property Forum. Czy przyniosła odpowiedzi na pytania: co trzeba zrobić, by jeszcze bardziej wzmocnić atrakcyjność inwestycyjną rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, jak wygrać wyścig o globalny kapitał i które segmenty rynku są obecnie najbardziej perspektywiczne? 

Choć w ciągu 25 lat istnienia rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce udało się osiągnąć dużo, to wciąż do pokonania jest sporo barier. Wiele inwestycji mogłoby zostać zdecydowanie szybciej zakończonych, gdyby nie mało transparentne postępowanie administracyjne i wielomiesięczne oczekiwania na pozwolenia, od MSWiA począwszy, a na organach ochrony środowiska kończąc. Do tego dochodzi jeszcze otoczenie prawne
i podatkowe oraz brak struktur umożliwiających funkcjonowanie specjalistycznych funduszy nieruchomościowych – to główne wnioski z dwudniowego Property Forum 2014.

Kluczem do dalszego sukcesu rynku nieruchomości komercyjnych nad Wisłą może okazać się wejście do strefy euro.

– Transakcje zawierane są w euro, czynsze najczęściej płacone są w euro. Zmiana waluta sprawi, że nasz kraj stanie się o wiele lepiej oceniany, zbuduje jeszcze mocniejszą pozycję Polski nie tylko na europejskim, ale i globalnym rynku inwestycyjnym, chociażby wśród inwestorów z Bliskiego Wschodu – przekonywał Przemysław Krych, prezes Griffin Group.

Przez ostatnie lata najdynamiczniej rozwijał się sektor handlowy i to on najskuteczniej przyciągał nad Wisłę fundusze inwestycyjne. Ten trend jednak się zmienia. Dziś na lidera wyrasta segment biurowy, który odpowiada za największy odsetek transakcji na rynku inwestycyjnym.

– Zagraniczni inwestorzy bez wahania wchodzą w duże projekty w Warszawie. Co istotne, rośnie atrakcyjność miast regionalnych, takich jak Kraków czy Wrocław – stwierdził Franz Jurkowitsch, prezes Warimpex Finanz-und Beteiligungs AB.

Uczestnicy konferencji Property Forum wskazali jednak, że pewnym zagrożeniem jest bardzo duża liczba projektów biurowych realizowanych obecnie w Warszawie. Coraz bardziej realne staje się zagrożenie wzrostu poziomu pustostanów – nawet do 20 proc.

W Warszawie błyskawicznie rośnie wskaźnik powierzchni niewynajętej. Co gorsze, będzie on dalej rósł. Z takim procesem poradzą sobie tylko najwięksi deweloperzy. Jednocześnie daje to olbrzymie pole do popisu dla firm działających w miastach regionalnych – twierdził Rafał Kwiatkowski z Echo Investment.

Zdaniem ekspertów Property Forum sporo dziać się będzie również na rynku magazynowym. Według Roberta Dobrzyckiego, partnera zarządzającego na Europę w Panattoni Europe, ulokowanie w Polsce trzech nieruchomości magazynowych przez spółkę Amazon, daje przykład innym firmom branży e-commerce i wskazuje wysoką pozycję Polski na logistycznej mapie Europy. Niestety w obliczu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, plany rozwoju międzynarodowego rynku logistycznego w Polsce i budowy pomostu łączącego Wschód z Zachodem Europy, nie są dziś realne.

Rok 2014 jak do tej pory upłynął pod znakiem mniejszego popytu ze strony inwestorów na centra handlowe, głównie dla tego, że zachodnim funduszom coraz trudniej jest znaleźć duży, dobrze wynajęty i świetnie zlokalizowany obiekt. W opinii Sławomira Jędrzejewskiego z JLL, to sytuacja przejściowa. – Do końca roku spodziewamy się co najmniej pięciu dużych transakcji w branży handlowej – poinformował.

Kolejnym pozytywnym trendem, jest rosnące zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych centrami handlowymi w mniejszych miastach. Zbliża się także czas wdrażania nowych konceptów. – Pojawia się coraz większe zapotrzebowanie na centra rozrywki, w których można robić nie tyle zakupy, co po prostu spędzać wolny czas – dodał Franz Jurkowitsch.

Według uczestników Property Forum 2014, przed dużą szansą stoi również branża hotelarska.

– Dziś dobre hotele w dużych miastach utrzymują średnioroczne obłożenie na poziomie zdecydowanie powyżej 80-90 proc. To bardzo dobra perspektywa dla realizacji kolejnych projektów – stwierdził Wiesław Likus, prezes Holdingu Liwa. Szczególnie atrakcyjne miasta to Kraków i Warszawa.

Co istotne Polska awansuje w międzynarodowych rankingach atrakcyjności inwestycyjnej. – Obok takich czynników, które uwzględniają inwestorzy, jak stabilność polityczna i gospodarcza, chłonny rynek i położenie geograficzne, najważniejszą naszą przewagą konkurencyjną w regionie jest kapitał ludzki – młoda kadra, którą wykształciliśmy – przekonywał Arkadiusz Bąk, wiceminister gospodarki.

Duże zainteresowanie uczestników konferencji Property Forum wzbudził również temat zrównoważonego budownictwa. Obecnie nieruchomości odpowiadają za ok. 40 proc. zużycia energii w Unii Europejskiej. Mają zmienić to nowe przepisy, które zakładają, że od 2020 roku wszystkie nowe budynki będą praktycznie samowystarczalne.

– Dziś nie ma już przyszłości dla inwestycji biurowych budowanych inaczej niż jako obiekty zrównoważone. Od tego procesu nie ma ucieczki – przekonywał Mirosław Czarnik, prezes Górnośląskiego Parku Przemysłowego. Jednocześnie zwiększa się atrakcyjność tego typu inwestycji pod kątem kosztowym. – Jeśli stosowne rozwiązania uwzględnimy na etapie projektu, nie ma mowy ani o znacznie większych nakładach, ani o wydłużeniu procesu budowlanego – dodał.

Census Bureau: Wzrosła liczba nowych domów oddanych do użytku w USA

W sierpniu w Stanach Zjednoczonych oddano do użytku 504 tys nowych domów. To o 18 proc. więcej niż w lipcu, gdy zakończono budowę 412 tys nowych domów – podało Census Bureau rządowa agencja departamenty handlu.

Liczba nowych domów oddanych w USA we wrześniu była znacznie wyższa od prognoz. Zakładały one, ze liczba ta sięgnie 430 tys.