BM Reflex: Ceny paliw mogą zacząć rosnąć w związku z sytuacją na Ukrainie

0

Sytuacja polityczna na wschodzie może spowodować wzrosty cen w dłuższym okresie. Do tej pory ceny spadały, w tym tygodniu mają być stabilne.

Ceny paliw na stacjach przez ostatni tydzień kontynuowały spadki, który widoczne były przez praktycznie całe wakacje.

Z punktu widzenia kierowców, którzy do swoich samochodów tankowali benzynę lub olej napędowy, tegoroczne wakacje były tańsze niż przed rokiem. Średnia cena popularnej benzyny 95 oktanowej za lipiec i sierpień wyniosła 5,43 zł/l. To o 16 groszy na litrze mniej niż przed rokiem. Analogiczne porównanie dla oleju napędowego wskazuje na jeszcze większy spadek cen diesla – średnia cena za lipiec i sierpień wyniosła 5,30 zł/l. To o 26 groszy na litrze mniej niż przed rokiem – podsumowuje BM Reflex.

Obecny poziom cen Pb95 i diesla (na dzień 28 sierpnia 2014 r.) na stacjach jest niższy niż rok temu odpowiednio o 25 i 34 grosze na litrze, a także niższy niż przed rozpoczęciem tegorocznych wakacji o 13 groszy na litrze Pb95 i diesla.

Ceny na większości stacji w następnym tygodniu powinny pozostać stabilne, prognozuje BM Reflex. Dotyczy to wszystkich gatunków paliw.

W obliczu narastającego konfliktu na Ukrainie i sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie zmienność cen na rynku ropy jest umiarkowana. Zmiany obserwujemy przede wszystkim na rynkach akcji i walutowym. Kontynuacja podwyżek hurtowych cen paliw będzie zwiększała prawdopodobieństwo wzrostu cen na stacjach, tym bardziej, że w  wyniku systematycznego spadku ceny benzyny i diesla w detalu w ostatnich tygodniach, zmniejszeniu ulegała także marża detaliczna – komentuje Urszula Cieślak z BM Reflex.

LC Corp: wzrosły przychody, spadły zyski

0

Ponad 135,46 mln złotych przychodów ze sprzedaży miała w I półroczu 2014 roku deweloperska spółka LC Corp. Rok wcześniej jej półroczne przychody przekraczały 96,77 mln zł. Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej spadł w I półroczu do 30,66 mln zł, w porównaniu 44,45 mln zł zysku osiągniętego rok wcześniej.

Głównym źródłem przychodów grupy w pierwszym półroczu 2014 była sprzedaż lokali mieszkalnych i usługowych, która stanowiła ok. 58,5 proc. wszystkich przychodów. Inne przychody Grupy, na poziomie ok. 41,5 proc. pochodzą z usług najmu nieruchomości komercyjnej.

Spółka podkreśliła w komunikacie, że istotne znaczenie na osiągane przez nią  wyniki będzie miała sytuacja makroekonomiczna, w szczególności dotycząca dostępności kredytów hipotecznych dla potencjalnych klientów. To bowiem w głównej mierze determinuje popyt na nowe mieszkania oraz strukturę i cenę tych mieszkań.

LC Corp informuje też, że przeprowadzone w ostatnim okresie akwizycje gruntów umożliwiły poszerzenie oferty mieszkaniowej w czterech głównych miastach Polski (w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i we Wrocławiu), skutkując istotnym zwiększeniem sprzedaży.

Spadek zysku Intersportu po słabym I kwartale 2014

0

Spółka Intersport Polska SA w I półroczu 2014 roku wypracowała przychody netto ze sprzedaży w wysokości 115,13 mln zł, czyli o 5 proc. wyższe wobec 109, 69 mln zł osiągniętych w tym samym okresie 2013 roku.

Zysk netto spółki w I półroczu 2014 roku spadł o 52,6 proc. do 92 tys. zł wobec 194 tys. zł rok wcześniej. Zysk operacyjny spadł do 958 tys. zł wobec 1,73 mln zł w I połowie 2013 r.

Spółka tłumaczy, że na wyniki I półrocza 2014 roku negatywnie wpłynął I kwartał, w którym spółka odnotowała o 2,9 proc. wyższe przychody oraz o 69,7 proc. niższy zysk brutto w porównaniu do I kwartału 2013 roku.

Intersort prowadzi 35 sklepów ze sprzętem sportowym o średniej powierzchni 1 tys. mkw. Zatrudnia 473 pracowników.

Euler Hermes ogłasza program wsparcia eksporterów żywności

Euler Hermes, ubezpieczyciel należności, w odpowiedzi na utrudnienia biznesowe, jakie dotknęły producentów żywności i jej eksporterów w wyniku embarga Federacji Rosyjskiej na niektóre produkty z krajów Unii Europejskiej, uruchomił specjalny program wsparcia dla firm z branży spożywczej.

Zarząd Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes podjął decyzję o natychmiastowym wsparciu rodzimych producentów oraz eksporterów towarów i produktów rolno-spożywczych, którzy utracili dotychczasowe rynki zbytu na terenie Rosji. Wszystkim posiadaczom polis ubezpieczenia należności zostały o 50 proc. obniżone koszty sprawdzania wiarygodności i wypłacalności nowych kontrahentów w ponad 240 krajach na całym świecie.
Z tytułu jednej polisy można taniej zweryfikować zagranicznych odbiorców z całej Unii Europejskiej oraz z innych krajów, takich jak: Afganistan, Algieria, Arabia Saudyjska, Azerbejdżan, Bahrajn, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Chiny, Czarnogóra, Egipt, Indie, Indonezja, Iran, Katar, Kazachstan, Kuwejt, Macedonia, Malezja, Maroko, Mongolia, Oman, Pakistan, Serbia, Wietnam, Turkmenistan, czy też Tunezja, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie.

– Monitorując zachowania biznesowe rodzimych eksporterów widzimy szybko zaostrzającą się konkurencję w pozyskiwaniu nowych rynków zbytu dla towarów, które dotychczas były importowane przez Federację Rosyjską. Wiele firm chcąc wręcz za wszelką cenę pozyskać odbiorców dla swoich produktów, pobieżnie weryfikuje nowych odbiorców, narażając się na ryzyko braku płatności i oszustwa. Dodatkowo pojawia się nadpodaż, a wraz z nią nie tylko spadają ceny, ale zwiększa się właśnie ryzyko braku płatności. Pierwszymi widocznymi symptomami rosnącego ryzyka jest stopniowy wzrost opóźnień w płatnościach. Naszym głównym celem jest pomoc w uniknięciu możliwych do przewidzenia strat z tytułu niezapłaconych należności – mówi Tomasz Starus, członek Zarządu, nadzorujący w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes, pion oceny ryzyka.

Celem Ubezpieczenia należności jest ochrona firmy przed nieplanowanymi, nagłymi stratami jakie mogą pojawić się w związku z brakiem płatności ze strony kontrahenta. Euler Hermes analizuje zdolność kredytową oraz stabilność finansową klientów, z którymi wymiana handlowa objęta jest ubezpieczeniem. Ubezpieczyciel przyznaje im specjalny limit kredytowy. W przypadku, gdy klient nie spłaci swoich zobowiązań, posiadacz polisy otrzymuje odszkodowanie do wysokości przyznanego limitu. W zakresie odpowiedzialności Euler Hermes leży ciągłe i aktywne monitorowanie wypłacalności i zdolności kredytowej kontrahentów. Jeżeli okaże się, że kontrahent ma trudności finansowe, Euler Hermes informuje o podwyższonym ryzyku oraz opracowuje plan działania, który zmniejszy lub wykluczy straty, sugerując ograniczenie zaangażowania z tytułu kredytu kupieckiego.

Ubezpieczenie należności wpływa na podniesienie jakości zarządzania należnościami w firmie poprzez: kompleksową ochronę przed ryzykiem niewypłacalności, lub upadłości kontrahenta, poprawę relacji z klientami, stanie się bardziej wiarygodnym partnerem dla banków i innych instytucji finansowych, co przekłada się na lepsze finansowanie oraz zwiększenie możliwości i poprawę bezpieczeństwa przy nawiązywaniu nowych relacji handlowych.

ENERGA oraz Intel wspólnie na rzecz inteligentnych rozwiązań w energetyce

Grupa ENERGA, koncentrująca się na rozwoju inteligentnych rozwiązań w energetyce oraz Intelpodpisały list intencyjny. Firmy deklarują chęć współpracy w zakresie innowacyjnych projektów rozwojowych dla sektora energetycznego w Polsce. Porozumienie obejmuje współpracę w dwóch obszarach: zwiększania satysfakcji klientów oraz poprawy jakości infrastruktury. 

Podpisane porozumienie dotyczy współpracy i realizacji projektów w zakresie Internetu rzeczy i wymiany informacji między urządzeniami (np. sprzętem gospodarstwa domowego) za pośrednictwem sieci. Wykorzystanie najnowocześniejszych rozwiązań ma na celu stały wzrost efektywności i świadomego zużywania energii wśród odbiorców oraz coraz wyższą jakość usług w energetyce. List intencyjny dotyczy dwóch obszarów: wzrostu satysfakcji i lojalności klientów oraz stałej poprawy jakości infrastruktury. 

W przypadku pierwszego obszaru działania skierowane będą do grona odbiorców i dostawców energii, a polegać będą głównie na zapewnieniu klientom innowacyjnych usług i narzędzi umożliwiających optymalizację i świadome wykorzystywanie energii. Celem projektu jest także zapewnienie dostawcom energii narzędzi do efektywnego monitorowania i zarządzania zużyciem przez masowych odbiorców.

Drugim obszarem, w zakresie którego firmy deklarują chęć współpracy, jest rozwój infrastruktury i wdrażanie najnowocześniejszych rozwiązań. Działania skierowane będą do dystrybutorów energii elektrycznej. Celem jest m.in. zapewnienie dystrybutorom narzędzi i rozwiązań technologicznych, które pozwolą na zwiększenie bezpieczeństwa i ciągłości dostaw energii. W ramach tych działań wdrożone mają zostać rozwiązania bazujące na Internecie rzeczy i współpracy urządzeń za pośrednictwem sieci, obejmujące zarządzanie popytem na energię, systemy wirtualnych elektrowni czy systemy zarządzania dystrybucją energii z odnawialnych źródeł.

 Podejmując współpracę z Grupą ENERGA czynimy kolejny krok w kierunku wdrażania w życie Internetu rzeczy, m.in. poprzez budowę inteligentnych sieci energetycznych. Dzięki rozbudowie sieci inteligentnych systemów pomiarowych (tzw. smart metering) oraz wspierających je systemów analitycznych, możliwe będzie lepsze dostosowanie podaży energii do popytu, a tym samym poprawa efektywności energetycznej, zarówno w skali mikro, jak i makro – powiedział Tomasz Klekowski, Intel EMEA Business GTM Director. –Podpisany dziś list intencyjny między Intelem i Grupą ENERGA oraz wspólne projekty, które będą jego następstwem, otwierają drogę do szerszej współpracy pomiędzy firmami.

– ENERGA jest w Polsce pionierem w zakresie wdrażania inteligentnych rozwiązań w dystrybucji energii elektrycznej – to przynosi korzyści naszym klientom, a nam zapewnia stały wzrost efektywności biznesowej. Mamy ambicję być najnowocześniejszym dystrybutorem energii w Polsce – współpraca z globalnym dostawcą najnowocześniejszych rozwiązań, czyli firmą Intel gwarantuje nam dostęp do unikalnej wiedzy i technologii. Z kolei nasze doświadczenie i doskonała znajomość branży oraz rynku zapewnią wysoką efektywność podejmowanych wspólnie inicjatyw – mówi Mirosław Bieliński, Prezes Zarządu ENERGA SA. 

W podpisanym liście intencyjnym obie firmy deklarują chęć współpracy. ENERGA jako jedna z największych grup energetycznych w Polsce rozwijać będzie systemy, oparte na unikalnych rozwiązaniach z wykorzystaniem nowoczesnych technologii Intela. Grupa będzie się angażować w prace badawczo-rozwojowe z obszaru zarządzania energią, wzrostu efektywności w wykorzystaniu energii oraz stałej poprawy jakości sieci. Intel zapewni wsparcie oraz unikalny know-how dotyczący systemów funkcjonujących w środowisku Internetu rzeczy dla sektora energetycznego. Będzie także pośredniczyć w kontaktach ze swoimi partnerami, którzy będą wspierać inicjatywy badawczo-rozwojowe oraz dostarczać najwyższej jakości sprzęt, zgodny z wymaganiami energetycznego koncernu.

Grupa ENERGA wraz z partnerami podejmuje aktywną współpracę w zakresie projektów służących rozwijaniu i wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań technologicznych, a także inicjowaniu wspólnych prac badawczo-rozwojowych. Energetyczny koncern w środę, 27 sierpnia, podpisał list intencyjny także z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie, zakładający realizację wspólnych projektów w ramach Centrum Energetyki oraz kształcenie przyszłych absolwentów AGH w specjalizacjach zgodnych z profilem działalności Grupy ENERGA.

Gino Rossi z lepszymi wynikami, zysk rośnie w I półroczu 25-krotnie. Spółka nie wyklucza podniesienia prognoz

0

Gino Rossi zanotował w I półroczu wzrost przychodów o 25 proc. i zwiększył zysk netto 25,5-krotnie. Spółka rozważy w III kwartale rewizję prognoz w górę.

Przychody grupy w I półroczu wyniosły 125,54 mln zł wobec 100,59 mln zł przed rokiem. Zysk operacyjny wyniósł 7,42 mln zł, podczas gdy rok wcześniej był na poziomie 1,82 mln zł. Spółka zarobiła na czysto 2,42 mln zł podczas gdy przed rokiem zysk wyniósł zaledwie 95 tys. zł.

Władze Gino Rossi podkreślają, że udało się osiągnąć 50-proc. wykonanie zaplanowanego na cały rok wyniku EBITDA, który sięgnął 10,5 mln zł. Może się to stać powodem podniesienia prognoz spółki na 2014 r.

W ocenie zarządu wykonanie 50 proc. wyniku EBITDA w pierwszym półroczu, które z uwagi na sezonowość pod względem wartości sprzedaży i zyskowności jest zwykle słabsze niż drugie półrocze, może być podstawą do rozważenia podniesienia prognozy na cały rok. Decyzję o ewentualnym podniesieniu prognozy będziemy jednak mogli podjąć dopiero po analizie pełnych wyników sprzedaży w trzecim kwartale – napisano w komentarzu zarządu Gino Rossi do wyników.

(Newseria Inwestor)

 

Polska gospodarka urosła w II kwartale o 3,3 proc., mocniej niż szacowano wstępnie

PKB Polski wzrósł w II kwartale o 3,3 proc. rok do roku, podał Główny Urząd Statystyczny. To mocniejszy wzrost od oczekiwanego (3,2 proc.), ale słabszy niż w I kwartale.

W pierwszych trzech miesiącach roku polska gospodarka urosła o 3,4 proc. rdr, między kwietniem a czerwcem – o 3,3 proc.

Na wzrost PKB miała wpływ głównie konsumpcja krajowa oraz inwestycje. Natomiast po raz pierwszy od 3,5 roku eksport rósł wolniej niż import, co przełożyło się na ujemną wartość eksportu netto, który w poprzednich kwartałach był głównym motorem wzrostu polskiej gospodarki.

Głównym czynnikiem wzrostu PKB był popyt krajowy. Po raz pierwszy od IV kwartału 2010 odnotowano negatywny wpływ popytu zagranicznego. W II kwartale 2014 r. wzrost popytu krajowego w skali roku wyniósł 5,1 proc. wobec 3,0 proc. w I kwartale br. – podał GUS w komunikacie.

Dobre półrocze Budimexu, zysk netto wzrósł do 87 mln zł. Wzrosła sprzedaż segmentu budowlanego

0

Przychody netto jakie Budimex osiągnął w I półroczu 2014 ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów przekroczyły 2,153 mld zł, przy ponad 2,087 mld zł przychodu w I półroczu 2013, co stanowi wzrost o 3,14 proc.

Spółka podkreśliła w komunikacie, że w pierwszym półroczu 2014 roku produkcja budowlano-montażowa w Polsce wyrażona w cenach bieżących wzrosła o 8,4 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego (wzrost o 9,8 proc. w cenach stałych), natomiast sprzedaż segmentu budowlanego Grupy Budimex na rynku krajowym wzrosła w porównywalnych okresach o 11,63 proc.

Zysk netto spółki przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł w tym czasie do 86,912 mln zł, wobec 67,801 mln zł rok wcześniej. Zysk operacyjny wzrósł do 110 mln zł wobec 88,6 mln zł przed rokiem.

Portfel zamówień Budimexu  na 30 czerwca 2014 roku przekraczał 3, 93 mln zł. Wartość kontraktów podpisanych w okresie styczeń – czerwiec 2014 roku (z aneksami) wyniosła ponad 1, 40 mln zł.

Zysk Integera spadł o połowę w I półroczu

0

Integer miał w I półroczu zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w wysokości 5,55 mln zł. To o połowę mniej niż przed rokiem. Całkowity wynik netto zamknął się stratą 618 tys. zł.

Przychody grupy wzrosły o ponad 76 proc. do 272,85 mln zł. Zysk operacyjny spadł do 5,4 mln zł wobec 9,4 mln zł rok temu.

Powodem słabszych wyników okazały się wysokie koszty, które zwiększyły się do 275,22 mln zł w porównaniu ze 149,86 mln zł rok wcześniej.

Wyniki są zgodne z tym, co zakładaliśmy i są konsekwencją gigantycznych inwestycji w projekt easyPack, który aktualnie realizujemy na większości z kontynentów. […] W I połowie roku weszliśmy z rewolucyjnymi terminalami na kolejne czołowe rynki europejskie. Do końca 2015 roku we Włoszech stanie 2000 paczkomatów, a we Francji w ciągu dwóch lat sieć będzie liczyła 2500 maszyn. […] Cały czas intensywnie rozwijamy się także w Wielkiej Brytanii, gdzie zawarliśmy nowe partnerstwa, m.in. z VisualSoft, Morrisons Supermarket oraz P4D. Z pewnością osiągniemy nasz cel, jakim jest rozstawienie aż 1500 maszyn w Zjednoczonym Królestwie do końca 2014 roku – komentuje Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl

Przejęte przez należącą do Grupy Pelion firmę CEPD N.V. drogerie Natura wymagają restrukturyzacji, ale akwizycja może przynieść obu stronom korzyści

0

CEO Magazyn Polska

Największym wyzwaniem dla CEPD po przejęciu właściciela drogerii Natura będzie zwiększenie sprzedaży – ocenia analityczka DM BOŚ, Sylwia Jaśkiewicz. Efekty będzie widać dopiero za 2-3 lata, choć już teraz można podsumować, że dzięki przejęciu Pelion dywersyfikuje działalność poza regulowany rynek apteczny.

Spółka, która jest przejmowana, wydaje mi się, że jest dosyć trudna i jest na pewno w sytuacji, w której wymaga restrukturyzacji. Na pewno też jest duże pole do poprawy i mam nadzieję, że Pelion to zrobi – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Sylwia Jaśkiewicz, analityczka DM BOŚ.

CEPD N.V., spółka należąca do Grupy Pelion, kupiła 100 proc. udziałów w firmie Polbita – właścicielu drogerii Natura od Alior Banku i Erste Group Banku. Umowa jest warunkowa i zależy m.in. od zgody prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, która spodziewana jest w ciągu ok. trzech miesięcy. W ramach kontraktu CEPD zobowiązał się do dofinansowania Polbity kwotą 10 mln zł, a banki – do zapewnienia długoterminowego finansowania dłużnego do 150 mln zł.

Jaśkiewicz podkreśla, że to dla CEPD wejście na nowy, wolny rynek. Do tej pory spółka była obecna w Polsce jako zarządzający grupą aptek Dbam o Zdrowie, która ma ponad 900 placówek, w tym 597 własnych. Jednak przejęcie 258 sklepów drogeryjnych Natura (w tym 240 własnych) pozwoli spółce uwolnić się od ścisłej regulacji, z jaką ma do czynienia na rynku aptecznym.

W tej chwili jest to na pewno dobre posunięcie, bo uwalnia jeszcze mocniej spółkę od tej części regulacyjnej. To jest zupełnie wolny rynek – podkreśla Jaśkiewicz. ‒ Na pewno trzeba uzupełnić zapasy i zwiększyć sprzedaż, to jest podstawowa rzecz w przejętej spółce. Sprzedaż spadła o 100 mln zł w ostatnim roku. Z drugiej strony wydaje mi się, że na pewno trzeba będzie zdecydowanie zrestrukturyzować koszty.

Spółka może też liczyć na efekt synergii pomiędzy działalnością aptek a przejętymi drogeriami. Jest to możliwe jednak jedynie w obszarze sprzedaży online – ocenia Jaśkiewicz.

Wyniki Grupy INTROL S.A. w pierwszym półroczu 2014 r

0

Grupa INTROL S.A., holding dostarczający zaawansowane rozwiązania dla przemysłu, w I półroczu 2014 r. osiągnęła rekordowe wyniki finansowe. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy wzrosły o 41% r/r do poziomu 231,9 mln zł, natomiast zysk netto zwiększył się aż o 268% w porównaniu do I półrocza 2013 r. i wyniósł 10,7 mln zł.

Zwiększenie przychodów nastąpiło we wszystkich podstawowych filarach działalności Grupy, czyli usługach, produkcji i dystrybucji. Skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży w I półroczu 2014 r. wyniósł 35,5 mln zł (wzrost o 45% r/r), EBITDA 17,6 mln zł (wzrost o 124% r/r), a zysk na działalności operacyjnej 14,4 mln zł (wzrost o 198% r/r). Zysk netto natomiast osiągnął poziom 10,7 mln zł i był aż o 268% wyższy niż przed rokiem.

– W pierwszym półroczu 2014 r. kontynuowaliśmy dynamiczny rozwój. Rekordowe wyniki osiągnęliśmy przede wszystkim dzięki dużemu wzrostowi sprzedaży, co było związane głównie z realizacją dla PGE dużego kontraktu budowy bloku kogeneracyjnego w Rzeszowie. Utrzymaliśmy także koszty ogólne na podobnym poziomie co przed rokiem. – mówi Wiesław Kapral, Przewodniczący Rady Nadzorczej.

Tak duża poprawa wyników finansowych przełożyła się na znaczący wzrost rentowności: marża brutto na sprzedaży w pierwszym półroczu br. wzrosła o 0,4 p.p. r/r do 15,3%, marża EBITDA o 2,8 p.p. r/r do 7,6%, rentowność operacyjna EBIT o 3,3 p.p. r/r do 6,2%, a rentowność sprzedaży netto (zysku) o 2,8 p.p. r/r do 4,6%.

Rekordowy był także sam drugi kwartał 2014 r. – skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 114,9 mln zł, a zysk netto ukształtował się na poziomie 6,5 mln zł, co oznacza wzrost odpowiednio o 47% i 312% w porównaniu do drugiego kwartału 2013 r.

Grupa INTROL S.A. zamierza nadal poprawiać wyniki finansowe – Zgodnie z naszą prognozą w całym 2014 r. chcemy osiągnąć skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 450 mln zł, zysk brutto ze sprzedaży w wysokości 70 mln zł, a zysk netto 20 mln zł, czyli odpowiednio o 23%, 13% i 24% więcej niż w 2013 r. Jak widać w pierwszym półroczu zrealizowaliśmy już ponad 50% tych założeń, a należy zaznaczyć że zwykle druga połowa roku charakteryzuje się lepszym poziomem sprzedaży – mówi Wiesław Kapral. Możliwe to będzie do osiągnięcia dzięki dalszej realizacji strategii rozwoju, która zakłada koncentrację na najbardziej zaawansowanych technologiach i rozwiązaniach w przemyśle, wypracowywanie i utrzymywanie przewagi konkurencyjnej, stawiając na nowe, perspektywiczne branże i sektory.

W I półroczu br. Grupa INTROL S.A. pozyskała duże i perspektywiczne inwestycje, m.in. kompleksowe wykonanie instalacji elektrycznych, teletechnicznych, automatyki i BMS dla „zespołu biurowo–usługowego Roździeńskiego w Katowicach” czy kompleksowe zaprojektowanie oraz wykonanie robót elektrycznych silno- i słaboprądowych w budynku sal technologicznych i budynku „AB” centrum badawczego Polskiego Internetu Optycznego w Poznaniu.

– Ważnym dla nas wydarzeniem było także przyjęcie w kwietniu br. planów inwestycyjnych na najbliższe lata przez spółki: Limatherm S.A. i Limatherm Sensor Sp. z o.o. Plany te zakładają, że ww. spółki zwiększą swoje moce produkcyjne odpowiednio o 35% i 30% w perspektywie do 2019 r. i 2018 r. – dodaje Wiesław Kapral.

GK PMPG podsumowuje I półrocze 2014: wzrost zysku i rentowności

0

Wzrost zysku to efekt przeprowadzonych działań optymalizacyjnych oraz uporządkowania struktury Grupy Kapitałowej. Wskutek tych działań istotne zmiany zaszły w strukturze kosztów. Dzięki wyeliminowaniu kosztochłonnych linii biznesowych oraz renegocjacjom umów długookresowych ze stałymi dostawcami udało się znacząco obniżyć koszt własny sprzedaży (o 4,2 mln zł).

Wyeliminowanie nierentownych linii biznesowych spowodowało, że przychody Grupy Kapitałowej były o 10 proc. niższe niż w pierwszym półroczu 2013 r. Warto podkreślić jednak, że poziom przychodów gotówkowych był zbliżony do przychodów w analogicznym okresie 2013 r. Różnica w tej pozycji wynika z niższej wartości obrotu realizowanego w transakcjach barterowych.

Obniżeniu uległ wskaźnik ogólnego zadłużenia Grupy, który 30 czerwca 2014 r. wynosił 52,6 proc. wobec 67,64 proc. rok wcześniej. Wzrósł natomiast wskaźnik pokrycia majątku trwałego kapitałem stałym – do 95,05 proc. (z 73,71 proc.). Zmiany w tych pozycjach wskazują na poprawę ogólnej sytuacji finansowej GK PMPG, co stanowi potwierdzenie, że przeprowadzana w poprzednich okresach optymalizacja i restrukturyzacja pozwoliły na zbudowanie „zdrowego”  fundamentu firmy i jest podstawą do optymistycznego planowania.

W opinii zarządu, prezentowane wskaźniki są również podstawą do optymizmu dla akcjonariuszy i inwestorów. Aktualny kurs akcji spółki na GPW nie odzwierciedla jej wartości. Notowania PMPG znacząco ucierpiały po tym, jak spółka ponownie trafiła na Listę Alertów, która nie uwzględnia przeprowadzonych działań naprawczych. „W wynikach PMPG, prognozach, które przedstawiliśmy w pierwszym kwartale, a także w opiniach audytorów, które nie zawierają zastrzeżeń, widać efekty trudnej dwuletniej restrukturyzacji. Zasady funkcjonowania i kwalifikacji do Listy Alertów kwestionują wartość tych działań i faktycznej naprawy sytuacji finansowej spółki” – mówi prezes zarządu, Michał M. Lisiecki, krytycznie odnosząc się do Listy Alertów. Dodaje jednak, że spółka stosuje się do wytycznych GPW w tej sprawie i przedstawiła plan naprawczy zgodny z wymogami Giełdy (http://media.point-group.pl/pr/285560/program-naprawczy-dot.-usuniecia-przyczyny-kwalifikacji-do-segmentu-lista-alertow).

Podstawą do optymizmu jest na pewno stabilny poziom przychodów, który zapewniają kontrakty długoterminowe oraz rynkowa pozycja produktów znajdujących się w portfolio Grupy.

Głównym aktywem GK PMPG pozostaje tygodnik WPROST, który od ponad czterech lat pozostaje najbardziej opiniotwórczym tygodnikiem w Polsce (wg rankingów Instytutu Monitorowania Mediów, WPROST jest najczęściej cytowanym przez inne media polskim tygodnikiem dekady) i jednym z czasopism o najwyższych przychodach z reklam (wg danych cennikowych publikowanych przez Kantar Media). Rosnącą rolę w tworzeniu przychodów odgrywa również tygodnik „Do Rzeczy”, w którym struktura przychodów jest odmienna od dominującej na rynku i opiera się na sprzedaży egzemplarzowej.

Jednak z punktu widzenia Grupy, to właśnie rynek reklamowy ma istotny wpływ na poziom przychodów i stanowi punkt referencyjny dla oceny jej sytuacji biznesowej. Dlatego Zarząd z ostrożnym optymizmem przyjmuje szacunki mówiące o wzroście wartości krajowego rynku reklamy. Wg domu mediowego Starlink, wzrost ten w pierwszym półroczu wyniósł 1,9 proc.

Zachowanie stabilnych przychodów przy rynku, który, zdaniem analityków, w segmencie prasy może w tym roku zanotować spadek o ponad 20 proc., świadczy o tym, że przyjęta przez Zarząd strategia koncentracji na kluczowych obszarach biznesowych przynosi pozytywny efekt. Z punktu widzenia rozwoju Grupy istotne jest również skupienie się na przygotowaniu solidnych podstaw do cyfryzacji wybranych segmentów działalności i zwiększenia zasięgu w mediach elektronicznych. Według analityków, to właśnie te segmenty są beneficjentami wzrostu rynku.

Wyniki osiągnięte przez GK PMPG po dwóch kwartałach 2014 r. pozwalają Zarządowi na podtrzymanie prognozy ogłoszonej w marcu br. Prognoza na rok 2014 jest oparta, podobnie jak ta prezentowana w 2013 r., na konserwatywnych założeniach. Uwzględniając dynamikę rynku reklamowego i zmiany w jego strukturze, również w tym roku Grupa powinna mieć przychody na stabilnym poziomie ponad 60 mln zł przy kilkunastoprocentowym wzroście rentowności liczonej rok do roku (wzrost EBITDA o 17 proc., licząc od korekty prognozy z końca roku 2013).

Z punktu widzenia stabilności finansowej GK PMPG, istotną informacją w pierwszym półroczu 2014 r. było korzystne dla spółki zamknięcie sprawy sądowego sporu z Małgorzatą Cimoszewicz. 12 lutego Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie, na mocy którego uznał orzeczenie sądu zagranicznego za wykonalne jedynie w zakresie kwoty 50 000 dolarów. Postanowienie to ostatecznie znosi widmo kary w wysokości 5 mln dolarów, które wisiało nad wydawnictwem i było m.in. przedmiotem obaw inwestorów i instytucji finansowych. Komentarz zarządu do tego orzeczenia znajduje się w komunikacie: http://media.point-group.pl/pr/267525/awr-wprost-zamkniecie-sporu-sadowego-z-malgorzata-cimoszewicz-korzystne-dla-spolki.

Po okresie sprawozdawczym, 14 lipca 2014 roku, Spółka otrzymała decyzję Komisji Nadzoru Finansowego o nałożeniu kary finansowej w wysokości 500 000 zł w związku ze wskazanym w przedmiotowej decyzji nienależytym wykonaniem obowiązków informacyjnych. Spółka złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, podnosząc argumenty przemawiające za uchyleniem tej decyzji i wskazując jednocześnie, że wysokość kary jest nieadekwatna do stwierdzonych naruszeń i sytuacji majątkowej spółki. W sprawozdaniu finansowym ujęta została rezerwa na pokrycie tego zobowiązania w przypadku niekorzystnego dla spółki orzeczenia. Decyzję Komisji ocenił prezes zarządu spółki, Michał M. Lisiecki, w specjalnym oświadczeniuhttp://media.point-group.pl/pr/284280/komentarz-michala-m.-lisieckiego-do-decyzji-knf.

Wpływ na działalność prowadzoną przez emitenta mają również niektóre publikacje wydawanych przez spółki zależne czasopism, w tym w szczególności ujawnienie w dniach 16 i 23 czerwca 2014 roku w wydawanym przez AWR tygodniku WPROST treści rozmów prowadzonych przez osoby pełniące funkcje publiczną. Po przeanalizowaniu skutków wydarzeń związanych z ujawnieniem treści nagrań, zarząd nie dostrzega jednak wynikającego z nich zagrożenia dla funkcjonowania spółki. Wcześniej o ryzyku takim informował prezes spółki. Stosowne oświadczenie w tej sprawie wydała także Rada Nadzorcza spółki:http://media.point-group.pl/pr/284786/oswiadczenie-rady-nadzorczej-spolki-platforma-mediowa-point-group.

ATM opublikował wyniki za pierwsze półrocze 2014 roku

0

Osiągnięte w tym okresie przychody ze sprzedaży (ok. 62 mln zł po wyłączeniu kontraktu OST 112) oraz marża ze sprzedaży (ok. 36,5 mln zł) były o 3% niższe niż w I półroczu 2013 roku, zaś zysk EBITDA pozostał na zbliżonym poziomie r/r (ok. 22 mln zł).

Warszawa, 28 sierpnia 2014 r. – Spółka wypracowała zysk przed opodatkowaniem w wysokości ok. 8,5 mln zł (spadek o 1% r/r) oraz zysk netto z działalności kontynuowanej na poziomie ponad 6,5 mln zł (zniżka o 18,5% r/r).

Z jednej strony ATM w kolejnym już okresie konsekwentnie realizował założenia dotyczące sprzedaży usług kolokacyjnych. Z drugiej – zarówno wyniki kwartalne, jak i półroczne zostały dotknięte przez niekorzystne zmiany rynkowe dotyczące usług transmisji danych i dostępu do Internetu. W następstwie osiągnięte zostały niższe od oczekiwanych przychody ze sprzedaży łączy (nieabonamentowe). Łączne rezultaty wypracowane przez Spółkę, a w szczególności ich roczna dynamika, nie spełniły zatem oczekiwań Zarządu.

Na całej działalności Spółka utrzymała wysoki poziom rentowności operacyjnej (ok. 60% marży ze sprzedaży, ok. 35% marży zysku EBITDA). Udział przychodów cyklicznych (abonamentowych) w całości przychodów ATM wyniósł w I połowie 2014 roku ok. 94%, nieznacznie przekraczając średnią wartość z poprzednich okresów (ok. 90%). Na uwagę zasługuje wciąż szybko rosnące portfolio obsługiwanych klientów – na koniec drugiego kwartału ich liczba przekroczyła 1700 (ponad 20% r/r).

Fundamentalną dla rozwoju ATM kategorią usług pozostają usługi centrów danych. W I półroczu br. przychody z kolokacji stanowiły blisko połowę wszystkich przychodów ATM (z wyłączeniem kontraktu OST 112) oraz wygenerowały ok. 2/3 całkowitej marży abonamentowej. Z łącznej kwoty ponad 30,5 mln zł przychodów z usług centrów danych niemal 99% stanowiły w minionym półroczu przychody o charakterze abonamentowym. Dynamika wzrostu abonamentów w I półroczu 2014 roku wyniosła jedynie ok. 13,5% r/r, co było przede wszystkim spowodowane przez znaczne ograniczenie współpracy z jednym z dużych klientów na usługi kolokacyjne (na skutek procesów konsolidacyjnych w branży klienta) – przychody z usług centrów danych od tego klienta zaczęły się zmniejszać pod koniec 2013 r. oraz uległy dalszemu zmniejszeniu w I połowie 2014 r. Ten czynnik nie wystąpi już w drugiej połowie 2014 roku. Mimo to w drugim kwartale 2014 roku osiągnięto największą w historii kwartalną sprzedaż usług kolokacyjnych, wyższą niż w rekordowym do tej pory czwartym kwartale 2013 roku, co oznacza powrót na ścieżkę wzrostu przychodów w tej kategorii usług.

Wzrost sprzedaży wynika zarówno ze sprzedaży do dużych klientów, jak i z konsekwentnego wzrostu liczby klientów małych i średnich – rok do roku liczba klientów na usługi kolokacyjne wzrosła o 30%.

Powyższy trend znalazł odbicie w strukturze odbiorców – wprawdzie w dalszym ciągu za ponad połowę przychodów ze sprzedaży usług kolokacyjnych odpowiadają łącznie odbiorcy z sektorów telekomunikacyjnego oraz finansowego, niemniej coraz istotniejszy udział, sięgający 26%, notują klienci z pozostałych branż, w tym przede wszystkim przedstawiciele segmentu MŚP.

Pod koniec drugiego kwartału br. oddany został do użytkowania pierwszy etap najnowszego budynku Centrum Danych ATMAN – F4 (docelowo ok. 1000 m kw. powierzchni kolokacyjnej netto). W minionym kwartale rozpoczęta została również budowa kolejnego budynku CD ATMAN – F5 (ok. 1400 m kw. powierzchni kolokacyjnej netto), którego ukończenie planowane jest na pierwszą połowę 2015 roku.

Przychody ze sprzedaży usług transmisyjnych były w I półroczu bieżącego roku wyraźnie niższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku (spadek o 17% r/r do 20,2 mln zł). Wynika to przede wszystkim ze wspomnianych na wstępie wyjątkowo niskich przychodów nieabonamentowych ze sprzedaży nowych łączy. Drugą ważną przyczyną tego negatywnego zjawiska są trudności w przełamaniu spadkowej tendencji w obszarze przychodów abonamentowych (spadek cen jednostkowych) – dodatkowo Spółka odczuła na tym polu również ograniczenie współpracy z jednym z dużych klientów na usługi kolokacyjne (wspomniane powyżej przy okazji omawiania wyników usług centrów danych).

ATM usiłuje przeciwdziałać opisanemu wyżej spadkowemu trendowi dotyczącemu abonamentów poprzez konsekwentne zwiększanie liczby lokalizacji biznesowych przyłączonych do sieci ATMAN – w ciągu I półrocza br. wzrosła ona o ok. 10%, a na koniec drugiego kwartału 2014 roku była wyższa o 20% w ujęciu rok do roku. W dalszej perspektywie tendencja ta powinna się utrzymać, pozwalając na generowanie coraz wyższych przychodów od klientów biznesowych (innych niż operatorzy telekomunikacyjni), którzy mają zakończenia łączy w lokalizacjach biznesowych podłączonych do sieci Spółki. Jednak ciągle jeszcze ok. 70% przychodów w dziedzinie usług światłowodowych i transmisji danych pochodzi z sektora telekomunikacyjnego i przychody te mogą być narażone na ogólną słabość tego sektora w najbliższych kwartałach.

W przychodach ze sprzedaży usług dostępu do Internetu odnotowano w drugim kwartale zbliżony wynik do tego z pierwszego kwartału bieżącego roku (ok. 4,5 mln zł; -1,5% q/q), co przełożyło się na ok. 9 mln zł przychodów od początku 2014 roku (4% mniej niż przed rokiem). W dalszym ciągu obserwowany jest zatem boczny trend w tej kategorii usług – przychody utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie przy spadających cenach jednostkowych przede wszystkim dzięki obsłudze coraz większej liczby mniejszych klientów. Znajduje to odbicie w strukturze klientów, gdzie już ponad 40% przychodów pochodzi od pozostałych klientów, a sektor telekomunikacji zapewnia tylko ok. 1/3 przychodów. Na koniec ostatniego półrocza liczba fakturowanych kontrahentów wzrosła w tym obszarze o ok. 18% r/r.

Wzrost przychodów netto Grupy Kapitałowej Pragma Inkaso

0

28 sierpnia br. Grupa Kapitałowa Pragma Inkaso opublikowała skonsolidowane wyniki za I półrocze 2014 r. Wyniki wykazują bardzo pozytywne rezultaty realizacji wprowadzonej strategii. Przychody netto Grupy wzrosły r/r o 27% do rekordowego w historii poziomu 19,6 mln zł, a wynik na sprzedaży, wynik operacyjny i wynik brutto wzrosły odpowiednio o 75, 32 i 49%.

Półroczne przychody ze sprzedaży netto (wypracowane marże) wzrosły o 27% do rekordowego w historii Grupy poziomu 19 692 tys. zł. Największy wzrost można zaobserwować w ramach usługi kupna pakietów wierzytelności (o 1725%), kupna wierzytelności (o 152%) oraz faktoringu (o 39%).

Przychody brutto wzrosły r/r o ok. 30%. Największy wzrost można zaobserwować w ramach usługi kupna pakietów wierzytelności (o 81%), kupna wierzytelności (o 33%) oraz faktoringu (o 32%) oraz windykacji na zlecenie (o 28%).

I półrocze 2014 r. było okresem, który upłynął pod znakiem dalszego przebudowywania modeli biznesowych spółek Grupy i wdrażania opublikowanej Strategii. Grupa intensywnie rozwijała w tym okresie działalność faktoringową, zwiększyła przychody z działalności windykacyjnej (windykacja na zlecenie i nabywanie pojedynczych wierzytelności), a także zintensyfikowała działalność w zakresie pakietów wierzytelności prowadząc ją w ramach utworzonego pod koniec ubiegłego roku funduszu sekurytyzacyjnego Pragma 1. Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, ograniczona natomiast została działalność pożyczkowa Pragma Inwestycje” – komentuje Tomasz Boduszek Prezes Zarządu Pragma Inkaso SA

Zarząd GK Pragma Inkaso ocenia sytuację finansową Grupy jako bardzo dobrą.

Wielkość zadłużenia (biorąc pod uwagę płynność i rotację aktywów) jest umiarkowana i nie będzie rosnąć. W pierwszym półroczu wskaźnik rotacji portfela wzrósł o 39%, a spłaty portfela w trakcie półrocza osiągnęły kwotę 249 mln zł i były o 77% wyższe niż jego średnia wartość. Co bardzo przy tym istotne, w czasie pierwszych siedmiu miesięcy br. Grupa otrzymała przeszło 23 mln zł spłat na poczet aktywów niepracujących, gotówka ta zmniejszyła zobowiązania oprocentowane Grupy,a następnie została wykorzystana na budowę portfela faktoringowego”- wyjaśnia Tomasz Boduszek Prezes Zarządu Pragma Inkaso SA

W I półroczu 2014 roku GK Pragma Inkaso pozyskała należności o wartości 376 726 tys. zł, co oznacza wzrost o 53% w porównaniu do I półrocza 2013 roku. Największy wzrost można zaobserwować w ramach usługi zakupu pakietów wierzytelności, co wynika z nabycia pakietów przez Fundusz Sekurytyzacyjny Pragma 1. W zakończonym 30.06. br. półroczu zarządzany przez Pragma Inkaso Fundusz nabył wierzytelności o łącznej wartości ok. 49 mln zł.

W I półroczu 2014 r. Grupa pozyskała 300 nowych Klientów.

 „Dobra sytuacja finansowa Grupy, płynność jej aktywów i bezpieczny (szczególnie na tle wysokiej rotacji aktywów) poziom zadłużenia pozwoliły w 2014 r. po raz trzeci z rzędu wypłacić akcjonariuszom Pragma Inkaso dywidendę (w wysokości 1 zł na akcję). Na zasadach określonych w objętej Strategią polityce dywidendy zamierzamy kontynuować wypłacanie akcjonariuszom dywidendy w wysokości nie niższej niż 1 zł również w kolejnych latach” dodaje Tomasz Boduszek Prezes Zarządu Pragma Inkaso SA.

 

 

Kolegium NIK o przetargach informatycznych w ZUS

0

Kolegium Najwyższej Izby Kontroli rozpatrzyło zastrzeżenia, jakie skierował ZUS do wystąpienia pokontrolnego w sprawie wybranych, kluczowych postępowań o udzielenie zamówienia publicznego w latach 2010 – 2013, które dotyczyły Kompleksowego Systemu Informatycznego. Kolegium oddaliło w całości zastrzeżenia ZUS. Tym samym ustalenia kontrolerów NIK stały się prawomocne.

NIK ustaliła, że przebieg postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, przeprowadzonego przez ZUS w 2013 r. na usługę wsparcia, eksploatacji i utrzymania Kompleksowego Systemu Informatycznego (KSI), nie gwarantował dotrzymania, wynikających z prawa zamówień publicznych zasad uczciwej konkurencji oraz równego traktowania potencjalnych wykonawców.

ZUS ustalając termin na złożenie wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu (35 dni), nie zapewnił potencjalnym wykonawcom, innym niż firma Asseco Poland SA (realizująca usługi związane z utrzymaniem KSI od 1997 r.), realnej możliwości zapoznania się z dokumentacją dotyczącą przedmiotu zamówienia.

NIK zauważyła, że już w 2010 r. ZUS zaniechał stosowania trybów konkurencyjnych, udzielając zamówienia na wsparcie i utrzymanie KSI z wolnej ręki firmie Asseco Poland SA. ZUS wybór trybu tłumaczył wówczas brakiem możliwości zapoznania się przez innych, potencjalnych wykonawców z dokumentacją dotyczącą przedmiotu zamówienia, oceniając, że potencjalny wykonawca musiałby się zapoznawać z nią przez co najmniej 12 miesięcy. Prezes Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), ocenił, że wspomniane postępowanie z 2010 roku zostało przeprowadzone z naruszeniem prawa, a Krajowa Izba Odwoławcza (KIO), podtrzymała jego stanowisko. NIK podziela opinię przedstawioną w uchwale KIO, według której ZUS dopuścił się w 2010 roku nieuprawnionego zaniechania stosowania przepisów dotyczących trybów konkurencyjnych przy udzielaniu zamówienia.

NIK, uwzględniając oceny i opinie Prezesa UZP oraz KIO odnoszące się do postępowania realizowanego przez ZUS w 2010 r., stwierdziła, że również w postępowaniu z 2013 roku na wsparcie i utrzymanie KSI zamawiający (czyli ZUS) nie zapewnił przestrzegania zasad uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. Podanie w ogłoszeniu stosunkowo krótkiego terminu (niewiele ponad jeden miesiąc) na złożenie wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu przetargowym, a następnie dwóch miesięcy na zapoznanie się ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia – przy założeniu, że czas niezbędny na zapoznanie się z dokumentacją dotyczącą KSI (ponad 10 tysięcy różnego rodzaju dokumentów), przez innego niż dotychczasowy (czyli Asseco Poland SA) wykonawcę, powinien wynosić co najmniej 12 miesięcy (według oceny ZUS z 2010 roku) – prowadziło wprost do wyboru dotychczasowego wykonawcy.

NIK ustaliła, że przy realizacji zamówień publicznych, zarówno w 2010 r., jak i w 2013 r., pracownicy ZUS wykonujący czynności w prowadzonych postępowaniach pozostawali z przedstawicielami firmy ubiegającej się o udzielenie zamówienia w takim stosunku prawnym lub faktycznym, który mógł budzić uzasadnione wątpliwości, co do ich bezstronności.

Zdaniem NIK zaistniały przesłanki przesądzające o konieczności wyłączenia niektórych pracowników ZUS z podejmowania czynności w postępowaniach przetargowych z 2010 r. oraz z 2013 r., w wyniku których ZUS zawierał umowy z firmą Asseco Poland SA.

W 2010 roku dwoje pracowników ZUS złożyło oświadczenie o braku okoliczności, których istnienie powoduje obowiązek wyłączenia się z prac komisji, mimo że w dniu złożenia oświadczenia (15 września 2010 r.) zasiadali, wspólnie z przedstawicielem firmy Asseco Poland SA, (który w dodatku reprezentował Asseco Poland SA w tym postępowaniu) w radzie jednej z fundacji. Wspomnianych dwoje pracowników ZUS twierdzi w swoich zeznaniach, że złożyło rezygnację z uczestnictwa w radzie fundacji… 20 września 2010 r. Rezygnacja ta została przyjęta jednak uchwałą Rady Fundacji dopiero 22 lutego 2014 r. a stosowny wpis do KRS został dokonany 14 marca 2014 r.

W 2013 roku w postępowaniu, którego przedmiotem była eksploatacja i utrzymanie KSI, tych samych dwoje pracowników ZUS uczestniczyło w pracach komisji przetargowej, składając oświadczenia o braku okoliczności prawnych i faktycznych, powodujących ich wyłączenie z prac komisji, mimo że wykonawcę, tj. Asseco Poland SA, reprezentowały dwie osoby które zasiadały wspólnie ze wspomnianymi pracownikami ZUS w radzie jednej z fundacji, przynajmniej do 15 września 2010 roku. Kontrolerzy ustalili, że takie przypadki występowały też w innych postępowaniach przetargowych 2013 r.

Zdaniem NIK okoliczność ta może budzić uzasadnione wątpliwości, co do bezstronności wspomnianych przedstawicieli ZUS w postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego, zarówno w 2010 r., jak i 2013 r.

W wystąpieniu pokontrolnym, które zostanie opublikowane w BIP Najwyższa Izba Kontroli doceniła podjęte przez Zarząd Zakładu Ubezpieczeń Społecznych działania w zakresie uregulowania kwestii praw autorskich do Kompleksowego Systemu Informatycznego, a także przystąpienie do prac nad dywersyfikacją dostawców usług informatycznych i osiągnięcie efektów w tej dziedzinie. NIK zaznacza, że w dziedzinie zamówień publicznych – poza opisanymi nieprawidłowościami – ZUS postępował w zgodzie z obowiązującymi zasadami.

Zbyt wysoka płaca minimalna dla cudzoziemców

Minimalne wynagrodzenie wymagane do udzielenia cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie o wysokich kwalifikacjach, w wysokości nie niższej niż 5475 zł jest zbyt wysokie – uważa Konfederacja Lewiatan.

Taki poziom minimalnego wynagrodzenia został zapisany w projekcie rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych dotyczącym minimalnego wynagrodzenia wymaganego do udzielenia cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie o wysokich kwalifikacjach. Projekt przewiduje, że płaca nie może być niższa niż 150 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku kalendarzowym.- Nasi członkowie wskazują, iż ok. 30 proc. pracowników – cudzoziemców oddelegowanych do pracy w Polsce otrzymuje wynagrodzenia niższe od tego minimum. Zatrudnianie obcokrajowców wiąże się z ponoszeniem przez firmy wielu dodatkowych kosztów poza wynagrodzeniem, takich jak wydatki na mieszkanie, podróże, diety, czy ubezpieczenia – mówi Anna Kapłon, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan wysokość minimalnego wynagrodzenia powinna być ustalana na poziomie regionalnym, nie niższym niż wynagrodzenie oferowane na danym stanowisku pracy w konkretnym regionie, w zależności od sytuacji na lokalnym rynku pracy.

Konfederacja Lewiatan

INEA została większościowym akcjonariuszem spółki celowej Wielkopolska Sieć Szerokopasmowa SA.

0

Realizowany przez spółkę projekt budowy Wielkopolskiej Sieci Szerokopasmowej ma zakończyć się jeszcze w tym roku. Dostęp do niej będą mieć na równych zasadach wszyscy operatorzy, a skorzystają na nim wszyscy mieszkańcy Wielkopolski.

Zgodnie z umową inwestycyjną zawartą w grudniu 2010 roku INEA została większościowym akcjonariuszem spółki WSS SA. Wkład własny inwestora prywatnego pozwala zrealizować projekt bez środków finansowych Województwa Wielkopolskiego, które pozostaje znaczącym akcjonariuszem spółki. Obecnie kapitał zakładowy WSS SA jest w posiadaniu następujących podmiotów: INEA – 74,68 % akcji, Województwo Wielkopolskie – 25,17 % akcji i Asta-Net – 0,15% akcji.

– Przed laty, gdy włączyliśmy się w projekt WSS, uwierzyliśmy, że wkład INEA to nie wydatek a inwestycja na niespotykaną dla nas skalę. Teraz, kiedy coraz bliższy jest w czasie moment oddania sieci do użytku operatorów możemy być coraz bardziej pewni, że wkrótce w Wielkopolsce nie będzie osoby, która mogłaby powiedzieć, że nie ma wyboru w dostępie do szerokopasmowego Internetu – mówi Prezes Janusz Kosiński, INEA.

WSS to kluczowy projekt realizowany w ramach WRPO na zlecenie Województwa Wielkopolskiego. Celem projektu jest wypełnienie luki w dostępie do sieci internetowej następnej generacji (NGA). W ramach WSS budowana jest sieć szkieletowa oraz dystrybucyjna o długości 4500 km, wraz z 576 punktami dostępowymi dostępnymi dla różnych operatorów – co najmniej jednym punkcie w każdej wielkopolskiej gminie. Koszt projektu wynosi 410 mln zł, z tego dofinansowanie unijne obejmie 85 proc. Zgodnie z planem prace nad budową sieci powinny zakończyć do końca bieżącego roku.

Prosument – zmora czy dobrodziejstwo

Przeszukiwanie internetu pod kątem informacji o danym produkcie czy usłudze, dzielenie się opiniami na forach, wystawianie ocen i recenzji, znajomość własnych praw i obowiązków. Dzisiejszy świadomy konsument – prosument.  Co ta ewolucja oznacza dla marek?

Termin prosument, jako określenie osób będących jednocześnie konsumentami jak też producentami (profesjonalistami), na przełomie lat 70. i 80. wprowadził Alvin Toffler. Początkowo pojęcie to kojarzono po prostu z ludźmi wytwarzającymi produkty na własny użytek, z przeznaczeniem do samokonsumpcji (społeczeństwa rolnicze). Z biegiem lat jednak klasyczne rozumienie uległo pewnym przekształceniom. Pojęcie zwiększyło więc swój zasięg zarówno na poziomie znaczeniowym, jak też ilościowym (wzrost liczby osób właściwych do określenia tym mianem). Ogromnie istotną rolę odegrał w tej kwestii internet.

Dziś prosument to osoba, która bierze aktywny udział w tworzeniu usług i produktów, chociaż w nieco mniej oczywisty sposób. Aspekty prosumpcji mają wpływ na złożoność procesu zakupowego i podejmowanych w jego ramach decyzji. Współczesna konsumpcja wiąże się bowiem z szeroką wiedzą na temat marek, ich opiniowaniem i dzieleniem się informacjami z innymi uczestnikami rynku. Dzisiejszy klient to nie tylko najlepszy ambasador ulubionej marki. To również znakomity, czujny doradca w zakresie koniecznych zmian i korzystnych, pożądanych przekształceń. Swoimi poglądami, spostrzeżeniami i werdyktami dzieli się zaś głównie właśnie dzięki narzędziom internetu. Prosumentem jest więc lub może być dziś właściwie każdy. Mimo, że pojęcie prosumenta funkcjonuje już kilkadziesiąt lat, dla wielu osób wciąż brzmi ono dosyć zagadkowo. Tym bardziej zaskakuje je fakt, że często sami należą właśnie do grupy prosumentów.

Dla marek istnienie prosumentów oznacza dużą dynamikę zmian w zakresie kształtu współczesnej komunikacji – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Key Account Manager GRUPA 365 NET – konieczność uwzględnienia zdania i świadomości współczesnych klientów występuje już na poziomie projektowania strategii. Warto jednak pamiętać, że świadomy konsument nie jest dla marki zagrożeniem. Przeciwnie, właściwie wykorzystanie jego potencjału przynieść może naprawdę pozytywne efekty – dodaje.

Sieć drogerii Natura będzie mieć nowego właściciela. Zwiększy się oferta produktów i usług

0

CEO Magazyn Polska

 

Należąca do Grupy Pelion spółka CEPD N.V. czeka na zgodę UOKiK w sprawie przejęcia sieci drogerii Natura. Nowy właściciel przygotowuje strategię rozwoju na kolejne lata. Jest o co walczyć, bo rynek kosmetyków w Polsce jest warty już ponad 20 mld zł i cały czas rośnie.

Na początku planujemy podjęcie działań mających na celu poszerzenie oferty produktów i usług dla klientów oraz wzmocnienie relacji z dostawcami. W najbliższym czasie wypracowana zostanie strategia rozwoju sieci na kolejne lata. Zamierzamy również wykorzystać synergie wynikające z pozostałych obszarów działalności CEPD N.V. związanych m.in. z portfolio produktów, działalnością internetową czy posiadanymi nieruchomościami – podkreśla Ron Drori, prezes CEPD N.V.

Alior Bank, który ma 100 proc. udziałów w spółce Polbita, która jest właścicielem drogerii Natura, podpisał warunkową umowę sprzedaży z CEPD, która zależy m.in. od zgody prezesa UOKiK. Jak podkreślono w komunikacie prasowym, dzięki transakcji nowy właściciel Polbity będzie realizował strategię dywersyfikacji działalności.

Zwyczajowo urząd podejmuje tego typu decyzje w ciągu trzech miesięcy. Mamy nadzieję, że nastąpi to oczywiście jak najszybciej. W tej chwili jesteśmy w trakcie opracowywania strategii dla spółki – podkreśla Michał Perlik, wiceprezes i dyrektor finansowy CEPD N.V. ‒ Bardzo istotna kwestią, poza dywersyfikacją obszarów działalności grupy CEPD, jest zagwarantowanie jej dalszego rozwoju. Mam tutaj na myśli zapewnienie wzrostu jej przychodów. Dzięki tej transakcji będziemy mogli rozszerzyć zakres produktów i usług oferowanych naszym klientom.

Dla spółki rynek kosmetyczny w Polsce jest bardzo obiecujący, bo od siedmiu lat jego średnioroczny wzrost to niemal 5 proc. W 2013 r., według badań firmy PMR ten sektor gospodarki był warty 20 mld zł, a do 2016 r. jego wartość może wzrosnąć do 23 mld zł. Drogerie Natura to mocny gracz na rynku – mają 258 sklepów (w tym 240 własnych) i są trzecim najbardziej preferowanym miejscem zakupu wymienianym spontanicznie przez konsumentów (zgodnie z danymi PMR). Polbita zatrudnia prawie 1500 osób, a w ubiegłym roku przychody spółki przekroczyły 420 mln zł.

CEPD N.V. w Europie zarządza już niemal 1300 aptekami. W Polsce, za pośrednictwem spółki DOZ SA, zarządza aptekami „Dbam o Zdrowie”, których jest w Polsce ponad 900 (w tym niemal 600 własnych i ponad 300 franczyzowych).

Perlik wskazuje, że możliwa jest wzajemna sprzedaż produktów pomiędzy sieciami. W aptekach mogą pojawić się produkty z drogerii Natura, a w drogeriach – niektóre produkty apteczne.

Poza naszym krajem CEPD N.V. jest obecna również na Litwie i w Wielkiej Brytanii, gdzie ma aptekę dla Polonii londyńskiej.

Mamy doświadczenie w zarządzaniu dużymi sieciami sprzedaży detalicznej w Polsce oraz za granicą i jesteśmy przekonani, że wykorzystamy je z korzyścią dla rozwoju drogerii Natura – zapewnia Drori.

CEPD N.V. w ramach umowy zakupu Polbity zobowiązał się do dofinansowania spółki kwotą 10 mln zł. Alior Bank oraz Erste Group Bank zapewnią długoterminowe finansowanie dłużne w wysokości do 150 mln zł, z przeznaczeniem na rozwój i refinansowanie obecnego zadłużenia Polbity.

A. Klesyk (PZU): W listopadzie nowa strategia. Spółka będzie rozwijać biznes medyczny

0

CEO Magazyn Polska

W listopadzie PZU przedstawi nową strategię do 2020 r. Już teraz wiadomo, że spółka będzie w dalszym ciągu szukała okazji do przejęć na polskim rynku ochrony zdrowia, w tym kupna szpitali. Według prezesa PZU Andrzeja Klesyka wysokie zyski w pierwszym półroczu dają duży komfort w planowaniu rozwoju, problemem są jednak regulacje, które hamują rozwój prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.

– PZU, zarabiając tak duże pieniądze, jak zarabia, czyli 1,72 mld zł w pół roku, jest w stanie zainwestować w swoją nową działalność i nową strategię. Jesteśmy w tak dobrej sytuacji, że nie mamy – zarówno ze względów kapitałowych, jak i płynnościowych – praktycznie żadnych ograniczeń. Zatem nasza strategia nie będzie się koncentrowała na tym, co możemy zrobić z bardzo niewielkimi zasobami, ale co możemy zrobić z ogromnymi zasobami. A więc mamy nadzieję, że będzie to strategia zaakceptowana przez radę nadzorczą, bardzo ambitna i zmieniająca Polskę – mówi agencji informacyjnej Newseria Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU SA.

Skonsolidowany zysk netto PZU w pierwszym półroczu wzrósł o 2,7 proc. w ujęciu rocznym do 1,72 mld zł, na co złożył się przede wszystkim lepszy o 40,1 proc. rok do roku wynik z inwestycji. Wyniósł on 1,36 mld zł i był efektem hossy na rynku polskich obligacji skarbowych oraz dobrej koniunktury na rynkach kapitałowych. Wynik netto z inwestycji w instrumenty kapitałowe wyniósł 191,5 mln zł w pierwszym półroczu 2014 r. i był o 168 mln zł wyższy niż rok wcześniej.

Składka przypisana netto spadła w pierwszej połowie 2014 r. o 0,1 proc. do 8,32 mld zł, choć zdaniem Klesyka był to przede wszystkim efekt sezonowy. Na spadek przypisu składki wpłynęła niższa sprzedaż ubezpieczeń na życie ze składką jednorazową oraz ubezpieczeń komunikacyjnych. Równocześnie PZU odnotował też spadek wartości wypłaconych świadczeń.

W listopadzie największy ubezpieczyciel na polskim rynku ma przedstawić nową strategię do 2020 r. Obejmie ona m.in. kolejne akwizycje w sektorze zdrowia w Polsce. Spółka przygląda się także możliwościom przejęć spółek ubezpieczeniowych na zagranicznych rynkach.

– O szczegółach tej strategii będziemy mówić, gdy zostanie ona zatwierdzona. Natomiast będzie to na pewno strategia powodująca wzrost przychodów i wartości PZU. Żeby wzrosły przychody – z definicji – albo trzeba zainwestować w nowy biznes, albo trzeba taki biznes kupić. I na jedną, i na drugą rzecz nas stać – twierdzi prezes PZU.

Jak deklaruje Andrzej Klesyk, PZU jest zainteresowane zbudowaniem w kraju biznesu medycznego. Barierą są jednak regulacje, zwłaszcza te dotyczące prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Branża ubezpieczeniowa i prywatne firmy medyczne od lat wskazują na konieczność zmiany prawa w tym zakresie.

– Chcemy bardzo mocno promować dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, niestety, kwestie regulacyjne nie pozwalają na rozwój tego biznesu. Dla przypomnienia, jesteśmy numerem jeden w segmencie ubezpieczeń zdrowotnych, ale przypis składki jest poniżej 70 mln zł. Więc to są bardzo niewielkie pieniądze. A cały rynek świadczeń zdrowotnych w Polsce to 100 mld zł – gigantyczne pieniądze i rynek, na którym PZU chciałoby w jakiś sposób istnieć – podsumowuje Klesyk.

Okręty podwodne dla Marynarki Wojennej mogą zostać zbudowane w dwóch trzecich w Polsce, w stoczni Nauta w Gdyni

0

CEO Magazyn Polska

Stocznia Remontowa Nauta wraz z stocznią DCNS, francuskim partnerem, zamierza walczyć o przetarg MON na budowę trzech okrętów podwodnych. W razie zwycięstwa trójmiejski zakład zostanie zmodernizowany, przeszkoleni będą także pracownicy, którzy zajmą się budową. Przedstawiciele stoczni zapewniają, że dzięki temu budowa okrętów będzie w ponad 60 procentach realizowana w Polsce, na czym skorzysta polski przemysł stoczniowy i ponad tysiąc pracowników z tego sektora.

Coraz więcej wiadomo o szczegółach oferty, która została złożona przez trójmiejską stocznię i francuski koncern DCNS w czasie dialogu technicznego poprzedzającego zapowiedziany na ten rok przetarg Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczący budowy trzech okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej.

Zaprezentowana wraz z naszym partnerem propozycja przede wszystkim jest ofertą pełną. Obejmuje ona nie tylko budowę okrętu podwodnego, lecz także wyposażenie go w rakiety manewrujące zapewniające Polsce system odstraszania – mówi agencji Newseria Biznes Adam Potrykus, wiceprezes zarządu ds. produkcji w Stoczni Remontowej Nauta. – Jest to oferta, która daje Polsce niezależność zarówno w zakresie serwisowania okrętów w trakcie ich eksploatacji, jak i możliwości użycia broni odstraszania.

Zapewnia, że Polska zyskałaby na tym przede wszystkim zaawansowane technologicznie okręty i – co najważniejsze – możliwość rozwoju krajowego przemysłu stoczniowego. Światowy rynek jest trudny ze względu na silną konkurencję z Dalekiego Wschodu. Szansę na jej sprostanie daje współpraca polskich zakładów z doświadczonymi partnerami z Europy Zachodniej. Tym bardziej że budowa okrętu podwodnego jest bardzo skomplikowanym procesem.

Znalezienie się Stoczni Remontowej Nauta wśród elity światowych przedsiębiorstw, które zajmują się produkcją okrętów podwodnych, byłoby ogromnym skokiem technologicznym i oknem na świat – mówi wiceprezes stoczni. – Podczas dialogu technicznego w MON mieliśmy okazję wspólnie z francuskim partnerem pokazać Inspektoratowi Uzbrojenia, że budowa okrętów podwodnych w Polsce jest możliwa. Mamy najlepszą z komercyjnie znanych ofert i uważam, że podczas otwartej procedury nasze szanse nie powinny być małe.

Pierwotnie mówiło się o tym, że przy budowie tych trzech okrętów dwie trzecie wszystkich prac zrealizowano by w Polsce. Potem pojawiły się prasowe publikacje o tym, że jednak ten odsetek będzie wynosił tylko 13 procent. Zdaniem Potrykusa są to informacje nieprawdziwe.

Oferta Nauty i francuskiego koncernu DCNS zakłada wyprodukowanie okrętów podwodnych w przeważającej części w Polsce. Pojawiły się jednak informacje w mediach sugerujące, że rzeczywisty udział stoczni Nauta w budowie okrętów podwodnych będzie dużo mniejszy i wyniesie tylko 13 proc. Informacje te są nieprawdziwe. Ich autor nie zadał sobie trudu, żeby je z nami zweryfikować – mówi Potrykus.

Zdaniem wiceprezesa Nauty okręty podwodne zostaną wybudowane w przeważającej części w polskiej stoczni.

– Analizy, które przeprowadziliśmy wraz z naszym partnerem, pokazują, że zaangażowanie stoczni wyniesie 60 proc., a może nawet więcej. Polska stocznia mogłaby przeprowadzić w całości prace związane z wyposażaniem okrętów – mówi Adam Potrykus. – Po wstępnej rozmowie z DCNS, który ma doświadczenie w transferze technologii podczas budowy poza granicami Francji, uzgodniliśmy, że pierwszy okręt w całości mógłby być wybudowany we Francji. Podczas jego produkcji polscy specjaliści zostaliby przeszkoleni w taki sposób, aby kolejne jednostki mogli budować w Polsce.

Wyjaśnia, że w przypadku drugiego i trzeciego okrętu tylko niektóre sekcje (np. kadłuba mocnego) zostałyby wykonane we Francji i przetransportowane drogą morską do Polski.

– W Stoczni Nauta drugi okręt zostałby scalony, zbudowany i zwodowany. Przeszedłby także próby portowe i morskie – zapewnia.

Jak informuje, Nauta jest przygotowana do przeprowadzenia tak skomplikowanej inwestycji. W ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy przeszła audyty realizowane przez  francuskiego partnera. Wynika z nich, że posiada ona odpowiednią infrastrukturę, kompetencje i procedury.

Oczywiście przed realizacją budowy okrętu podwodnego musielibyśmy przejść proces modernizacji – zapowiada Adam Potrykus. – Zamierzamy wybudować nową halę, w której odbywałby się cały cykl montażu. W ramach partnerstwa przemysłowego otrzymalibyśmy także technologię, oprogramowanie komputerowe i nowoczesne procedury. Musielibyśmy jednak przeszkolić pracowników, którzy zajmowaliby się budową okrętów podwodnych oraz później ich serwisowaniem.

Ze wstępnych szacunków stoczni wynika, że w budowę zaangażowano by około tysiąca osób. Natomiast przy procesie utrzymania sprawności technicznej, czyli serwisowania, znalazłoby zatrudnienie około 300 pracowników, zarówno ze stoczni, jak i jej kooperantów.

Oczywiście przez rozpoczęciem budowy będziemy musieli doposażyć stocznię w sprzęt i pozyskać specjalistów – mówi Potrykus. – Ze względu na długi okres użytkowania okrętu podwodnego muszą to być osoby młode, tak aby zapewnić ciągłość w trakcie budowy i serwisowania. Musimy zapewnić im warunki, które pozwolą na zatrzymanie ich w Polsce. Będzie to wymagało nakładów finansowych.

G. Maliszewski (Bank Millennium): Polska gospodarka urośnie w 2014 r. o 3,4 proc. Na razie nie ma powodów do zmiany prognoz

Rośnie siła nabywcza Polaków. Boomu zakupowego jednak nie przyniesie Główny Urząd Statystyczny podał, że wzrost PKB w II kwartale wyniósł 3,3 proc. Pojawiają się obaw dotyczące koniunktury w III i IV kwartale, kiedy będzie już widoczny negatywny wpływ sankcji ze strony Rosji. Ekonomiści Banku Millennium spodziewają się jednak niezmiennie wzrostu PKB na poziomie 3,4 proc. w całym 2014 r.

Początek III kw. zaczął się nie najlepiej, chociażby patrząc na wskaźniki koniunktury PMI. W związku z tym jest pewna obawa o wyniki gospodarki w kolejnych kwartałach, jak polscy przedsiębiorcy zareagują na zawirowania i niepewność w gospodarce europejskiej, a przede wszystkim na Wschodzie. Spodziewam się bardziej stabilizacji tempa wzrostu gospodarczego niż jego wyhamowania. Wydaje mi się, że ten pesymizm jest bardziej na poziomie takiej niepewności co do perspektyw na przyszłość, nie ma jednak jeszcze odzwierciedlenia w takim realnym biznesie – ocenia w rozmowie z agencją  informacyjną Newseria Inwestor Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Z tego względu bank podtrzymuje swoje wcześniejsze prognozy, które zakładają wzrost PKB w 2014 r. na poziomie 3,4 proc. Taka dynamika miała miejsce w I kwartale 2014 r., kiedy konflikt na Ukrainie był jeszcze w początkowej fazie.

Ryzyka nadchodzące ze Wschodu tworzą niekorzystne otoczenie dla biznesu, szczególnie w części sektorów przetwórstwa przemysłowego, w tym w branży spożywczej. Może też to osłabić skłonność polskich firm do inwestycji, do zatrudniania i jeśli to miałoby miejsce, to ten wynik byłby zagrożony. Natomiast skala możliwego wpływu to jest 0,2-0,4 punktu procentowego – szacuje Maliszewski.

Pogorszenia koniunktury w Polsce nie pokazują na razie dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz rynku pracy. W lipcu sprzedaż wzrosła o 2,1 proc. rok do roku w ujęciu nominalnym wobec 1,2 proc. w czerwcu. W ujęciu realnym w lipcu dynamika wyniosła 3,1 proc. rok do roku wobec 1,8 proc. w czerwcu.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się w lipcu o 0,8 proc. w ujęciu rocznym, z kolei płace w firmach wzrosły o 3,5 proc. rok do roku. W czerwcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw urosło o 0,7 proc. rok do roku, z kolei dynamika płac była taka sama, jak w lipcu.

Patrząc na zatrudnienie, na sytuację na rynku pracy, można się spodziewać, że konsumpcja w dalszym ciągu będzie rosła. Natomiast obserwując tendencje na rynku kredytów, możemy wnioskować, że skłonność firm do inwestycji powinna się utrzymać. Wynika z tego, że zawirowania zewnętrzne mogą bardziej doprowadzić do ustabilizowania tempa wzrostu gospodarczego niż do jego spadku – uważa Maliszewski.

Według głównego ekonomisty Banku Millennium silny popyt krajowy będzie amortyzował negatywny wpływ ewentualnego pogorszenia sytuacji politycznej i gospodarczej w Europie Wschodniej. Wzrost zatrudnienia oraz realnych płac prędzej czy później będzie sprzyjał wzrostowi wydatków, jeśli nastroje konsumentów się poprawią. Pozytywnym impulsem, zarówno z punktu widzenia nastrojów, jak i realnego wpływu na PKB, mają być także rosnące inwestycje publiczne, dzięki uruchomieniu środków z nowej perspektywy finansowej UE – wyjaśnia Maliszewski.

W przeciwieństwie do wyników gospodarki w ostatnich dwóch latach, kiedy tym czynnikiem sprawczym wzrostu był eksport netto, teraz tym czynnikiem sprawczym wzrostu będzie popyt krajowy, zarówno na poziomie konsumpcji, jak i inwestycji, natomiast w przeciwieństwie do lat ubiegłych, eksport netto będzie miał negatywną kontrybucję do wzrostu – podsumowuje Grzegorz Maliszewski.

Rośnie konsumpcja w Chinach. To szansa dla europejskich eksporterów, także z Polski

W II kwartale wzrost gospodarczy Chin wyniósł 7,5 proc. Tak szybko rosnąca gospodarka to ogromna szansa dla krajowych eksporterów na nowy, gigantyczny rynek zbytu. Na sukces w Chinach nie mają jednak co liczyć firmy, których właściciele zlekceważą zagrożenia wynikające z odmienności kulturowej i stylu prowadzenia biznesu.

Atrakcyjność Chin dla biznesu jest oczywista: to przeszło 1,3 mld potencjalnych konsumentów, ponad dwa razy więcej niż wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej. Na skutek bardzo szybkiego w stosunku do UE czy Stanów Zjednoczonych rozwoju gospodarczego obywatele tego kraju szybko się bogacą. Produkt krajowy brutto (PKB) Chin, według tamtejszych władz (inne dane nie są dostępne), urósł w ub. roku o 7,7 proc. i był to najniższy wzrost od 14 lat.

Zdaniem Radosława Domagalskiego, prezesa zarządu Magellan Trading Shanghai, spółki zajmującej się produkcją i dystrybucją produktów z branży budowlanej, szefowie polskich firm co najmniej średniej wielkości, a już na pewno dużych, powinni w swoich strategiach rozwoju i inwestycyjnych uwzględniać zaangażowanie na rynku chińskim. Obecnie zdaniem tego przedsiębiorcy szanse na skuteczne konkurowanie mają tam przede wszystkim firmy największe.

– Obecność na rynku chińskim wiąże się z koniecznością posiadania pewnych zasobów własnych, ludzkich, finansowych czy materialnych, i przede wszystkim cierpliwością – twierdzi Radosław Domagalski w rozmowie z agencją Newseria. – Nic nie przychodzi tam już szybko i łatwo. To nie są te czasy, gdy można było osiągać w Chinach spektakularne i szybkie sukcesy. Dzisiaj trzeba dokonać rzetelnej analizy rynkowej pod kątem własnego potencjału i możliwości tamtejszego rynku, który jest bardzo zróżnicowany wewnętrznie.

Konkurencja ze strony lokalnych firm jest jednak coraz większa. Gospodarka chińska dokonuje zwrotu w kierunku konsumpcji wewnętrznej. Wyczerpują się bowiem proste możliwości rozwoju wynikające z taniej siły roboczej i niskiej ceny oferowanych zagranicznym kontrahentom artykułów i usług. Szybko natomiast rosną koszty pracy i koniecznych do utrzymania produkcji surowców.

– W związku z tym tamtejszy rząd jest zmuszony do pobudzania wewnętrznej konsumpcji – wskazuje prezes zarządu Magellan Trading Shanghai. – To szansa m.in. dla polskich firm, żeby na tym rynku zaistnieć. Konsumpcyjna świadomość i zdolności zakupowe Chińczyków są coraz większe. Trend ten wyraźnie się już wykształcił i myślę, że pozostanie na tym rynku na stałe.

Największe szanse na sukces zdaniem Radosława Domagalskiego mają obecnie producenci dóbr powszechnego użytku i firmy handlujące tymi produktami. Na rynek wchodzi bowiem i zdobywa zdolność do robienia zakupów pierwsze pokolenie chińczyków, które chce jak najszybciej upodobnić się do mieszkańców Zachodu.

– Coraz więcej obywateli Państwa Środka jeździ na szeroko rozumiany Zachód, widzi, w jakich warunkach żyją Europejczycy. Chce podobnie mieszkać i żyć, a także konsumować szybko i pod innymi względami upodabniać się do standardów europejskich – mówi Domagalski. – Chcą zatem kupować coraz częściej dobra luksusowe lub te, które pozwalają zwiększać codzienny komfort. A ponieważ również polskie firmy produkują wiele dóbr tego rodzaju, jest to ogromna szansa dla nich. Jestem przekonany, że wiele polskich przedsiębiorstw mogłoby odnieść sukces na tamtym rynku. Myślę, że mamy sporo do zaoferowania chińskiemu konsumentowi.

Krajowi przedsiębiorcy jednak, jak podkreśla szef Magellan Trading Shanghai, nie powinni zapominać o różnicach, jakie dzielą Polskę i Państwo Środka. Relacje biznesowe w Chinach, jak uważa przedsiębiorca, muszą być oparte na osobistych kontaktach. Trzeba rozwijać je długo na bazie częstych kontaktów, jeździć, spotykać partnerów, poznawać potencjalnych klientów, kontrahentów i dystrybutorów.

– W Europie jesteśmy przyzwyczajeni do bardziej instrumentalnego traktowania biznesu – zauważa Radosław Domagalski. – Europejska przedsiębiorczość jest bardziej oparta na liczbach. W Chinach natomiast relacje osobiste wciąż odgrywają znacznie większą rolę. Konieczne jest więc stworzenie więzi pomiędzy partnerami. Trzeba zrozumieć, poznać kontrahenta, jego oczekiwania, które nie sprowadzają się tylko do ceny czy parametrów oferty. On działa w szerszym kontekście, obejmującym relacje z innymi przedsiębiorcami, urzędnikami i innymi klientami.

Rynek chiński to nie tylko ogromny potencjał, lecz także zagrożenia. Największym zdaniem prezesa Magellan Trading Shanghai jest przesadny optymizm. Skala rynku i tempo rozwoju Państwa Środka są tak duże, że robią wrażenie prawie na każdym przedsiębiorcy. To często powoduje też, że podczas planowania nie są dostrzegane zagrożenia, które płyną m.in. z różnić kulturowych czy stylu prowadzenia biznesu.

– Często pojawia się stosunkowo naiwne przekonanie o możliwościach rynku chińskiego – mówi Radosław Domagalski. – Przedsiębiorcy wyobrażają sobie, że jeśli tylko co setny tamtejszy konsument kupi jego produkt, to skala biznesu będzie ogromna. A w praktyce tak to nie działa. Chiny są ogromne terytorialnie. W związku z tym możliwości wejścia na cały rynek są bardzo ograniczone. Trzeba zacząć od konkretnej lokalizacji, która jest najbardziej właściwa z punktu widzenia prowadzonego biznesu. I tam, w niewielkiej jak na Chiny skali, zaczynać. Dopiero potem można rozszerzać zasięg prowadzonej działalności.

Polscy specjaliści przenoszą doświadczenie z dużych zagranicznych inwestycji infrastrukturalnych na krajowy rynek

CEO Magazyn Polska

Polscy inżynierowie i projektanci cenieni za granicą. Coraz częściej są angażowani przez globalne firmy w realizację flagowych międzynarodowych inwestycji infrastrukturalnych i transportowych. Dla firm inżynierskich to szansa na podniesienie wydajności i konkurencyjności. Skorzysta też na tym Polska, bo gdy w naszym kraju ruszą duże projekty związane z koleją dużych prędkości czy poprawą bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, będziemy dysponować wykwalifikowaną kadrą z międzynarodowym doświadczeniem.

‒ Realizacja części usług przez polskich specjalistów na rzecz naszych biur w Wielkiej Brytanii czy USA to świetne rozwiązanie dla takich globalnych firm, jak CH2M HILL – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes  Joanna Bensz, dyrektor zarządzająca CH2M HILL Polska, firmy specjalizującej się w projektowaniu, doradztwie technicznym i zarządzaniu inwestycjami infrastrukturalnymi. ‒ Jest to połączenie wzrostu konkurencyjności z rozwojem doświadczenia zawodowego. Daje to naszym pracownikom możliwość pracy nad najciekawszymi tematami, które realizuje firma, i nad projektami, które na terenie Polski często nie są jeszcze aż tak złożone lub zaawansowane technologicznie.

To na przykład duże projekty drogowe, jak utrzymanie infrastruktury drogowej A-one+, czy kolejowe – np. kolej dużych prędkości High Speed 2 i przecinająca Londyn, w dużym stopniu pod ziemią, linia Crossrail. W Polsce nie ma jeszcze zbyt wielu projektów na taką skalę. Kolej dużych prędkości może jednak powstać w ciągu następnych kilkunastu lat, więc doświadczeni inżynierowie będą bardzo cenni.

– Ponieważ są to inwestycje, które będą realizowane przez najbliższe lata, zakładamy poważny rozwój naszego biura w Warszawie, tak by coraz większa część projektu mogła być realizowana przez polskich inżynierów – dodaje Bensz.

Znacznie szybciej może zostać wykorzystane doświadczenie zatrudnianych przez CH2M HILL specjalistów projektujących zabezpieczenia przeciwpowodziowe.

Inżynierowie nie muszą opuszczać Polski, aby zdobywać ciekawe doświadczenie zawodowe. Większość zadań mogą wykonywać z biur spółki w Krakowie, Warszawie i Katowicach, a za granicę wyjeżdżają jedynie wtedy, gdy konieczna jest wizja lokalna lub spotkanie z klientem. Taki model współpracy to duża oszczędność dla zamawiających, a dla polskich pracowników możliwość pracy przy interesujących kontraktach.

‒ Nasi projektanci i inżynierowie są bardzo cenieni przez naszych kolegów z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. W związku z tym coraz aktywniej bierzemy udział w międzynarodowych przedsięwzięciach. Ostatnio firma wygrała duże projekty autostradowe w Irlandii i Wielkiej Brytanii i tam nasi inżynierowie będą brali aktywny udział w pracach projektowych – podkreśla Krzysztof Celiński, dyrektor działu transportu w CH2M HILL Polska.

Spółka coraz częściej wykorzystuje tę przewagę w postępowaniach przetargowych. Zwiększa też zatrudnienie i szuka nowych inżynierów i projektantów.

Joanna Bensz dodaje, że choć współpraca z brytyjskimi biurami CH2M HILL w zakresie projektów transportowych jest wciąż na etapie pilotażu, krakowski dział przemysłowy prowadzi takie działania już od kliku lat.

‒ Nasz dział przemysłowy od wielu lat współpracuje z naszymi biurami w Stanach Zjednoczonych, na Bliskim Wschodzie i w Azji. Na razie 80 proc. naszych usług w tym sektorze jest realizowanych za granicą, ale powoli zaczynamy te kompetencje przenosić również na rynek polski – wylicza Bensz.

Od niedzieli odblaski obowiązkowe nie tylko dla dzieci

CEO Magazyn Polska

Od 31 sierpnia każdy pieszy, który porusza się po drodze poza obszarem zabudowanym, będzie miał obowiązek noszenia gadżetów odblaskowych. Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo. Dzięki błyszczącym kamizelkom, opaskom czy brelokom piesi i rowerzyści są widoczni z kilkuset metrów, a to może uratować im życie.

Wieczorami, pomimo dziesięciokrotnie mniejszego ruchu drogowego, zdarza się większość wypadków drogowych. W minionym roku po zmroku miało miejsce ponad 3 tys. wypadków drogowych z udziałem dzieci w wieku do 14 lat – mówi agencji informacyjnej Newseria Przemysław Pawlak, kierownik marki Kotlin, prowadzącej akcję propagującą bezpieczeństwo na drogach.

Najczęstsze przyczyny wypadków to brak elementów odblaskowych, jazda nieoświetlonym rowerem i nieostrożne wtargniecie na jezdnię. W okresie jesienno-zimowym zmrok zapada wcześniej i wiele zależy od tego, czy piesi sami potrafią zadbać o bezpieczeństwo swoje i najbliższych.

Od niedzieli zmieniają się przepisy dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym, na mocy których każdy pieszy poruszający się poza terenem zabudowanym będzie miał obowiązek posiadania ze sobą materiałów odblaskowych.

Wielu wypadków prawdopodobnie można by było uniknąć, gdyby dzieci były odpowiednio przygotowane do poruszania się po drogach. Takim sposobem zabezpieczenia dziecka jest na przykład wyposażenie go w materiały odblaskowe, które spowodują, że z daleka będzie ono widoczne dla większości uczestników ruchu drogowego – tłumaczy Przemysław Pawlak .

Jeśli drogą idzie osoba ubrana w szarą czy granatową kurtkę, jest widoczna z odległości około 30 m. Jeśli kierowca jedzie maksymalnie 50 km/godz., ma szansę ją zauważyć i uniknąć potrącenia. Ale jeśli jedzie szybciej albo warunki jazdy są gorsze, nie ma możliwości wykonania żadnego manewru.

Aby przekonać dzieci do noszenia materiałów odblaskowych, nadaliśmy im bardzo ciekawe wzory i formy. Rodzice i dzieci będą mieli do wyboru ponad 4 warianty materiałów odblaskowych, zarówno w formie opasek na rękę, jak i breloczków, które można przyczepić do tornistra – dodaje Przemysław Pawlak, kierownik marki Kotlin.

Za nieprzestrzeganie przepisów może grozić mandat nawet do 500 złotych.

Zakaz uboju rytualnego zmniejsza konkurencyjność polskiego drobiu i ogranicza dostęp do ważnych rynków

CEO Magazyn Polska

Nadwyżka mięsa drobiowego pochodząca z krajów, które do tej pory dostarczały mięso do Rosji, znacząco zwiększy konkurencję na rynku. Przedstawiciele branży podkreślają, że polscy producenci są w stanie jej sprostać. Mimo to powinni również intensywnie poszukiwać nowych odbiorców drobiu. Obowiązujący w Polsce zakaz uboju rytualnego, zgodnego z wymaganiami halal, ogranicza jednak możliwości eksportu do krajów muzułmańskich.

Jesteśmy niejako skazani na poszukiwanie nowych rynków zbytu dla polskiego drobiu. Ponad jedną trzecią tego mięsa sprzedajemy poza granicę kraju, stąd każda informacja odnośnie utrudnień eksportowych czy zamknięcia danego rynku zbytu jest dla nas bardzo ważna – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa.

W 2013 roku, zgodnie z analizą IERiGŻ, w Polsce wyprodukowano 1,6 mln ton białego mięsa, z czego 614 tys. trafiło na rynki zagraniczne. Najwięcej eksportujemy do krajów europejskich, przede wszystkim do Niemiec, Czech, Francji i Wielkiej Brytanii. Na rynki Europy Wschodniej trafia niewielka część mięsa, np. do Rosji 1–2 proc.

Embargo oznacza jednak, że nie tylko Polska, lecz także cała Unia Europejska, a także wiodący eksporterzy drobiu, tacy jak Stany Zjednoczone, również mają zablokowany eksport na teren Federacji Rosyjskiej. To może skutkować istotnymi perturbacjami na rynku wewnętrznym Unii oraz na rynkach światowych – ocenia Dominiak.

Polskie mięso jest atrakcyjne cenowo, cechuje je też wysoka jakość. Nadwyżka drobiu na rynku europejskim spowodowana embargiem może jednak wpłynąć na spadek cen mięsa, co może zwiększyć konkurencyjność francuskiego drobiu. Trudno będzie też rywalizować z największymi eksporterami białego mięsa, czyli Stanami Zjednoczonymi (z informacji Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa wynika, że w 2013 roku eksport drobiu wyniósł 4,1 mln ton o łącznej wartości 5,5 mld dolarów).

To producenci charakteryzujący się doskonałą penetracją rynków zewnętrznych, potrafiący doskonale poradzić sobie z sytuacjami kryzysowymi. Na pewno rywalizowanie ze Stanami Zjednoczonymi będzie dla nas trudne, ale nie niemożliwe. Jesteśmy gotowi do takiej konkurencji, będziemy musieli podjąć działania w tym kierunku – mówi Dominiak.

Większa konkurencja na rynku drobiarskim ze strony innych eksporterów oznacza, że polscy producenci powinni szukać nowych rynków zbytu. Od kilku lat stopniowo wzrasta eksport drobiu poza granice europejskie. W ubiegłym roku, jak podaje FAMMU/ FAPA, najważniejszymi rynkami zbytu były Hongkong i Benin, ponad dwukrotnie wzrosła sprzedaż do Chin. Więcej eksportujemy też do krajów afrykańskich – Konga, Togo, Gabonu i Nigerii, wchodzimy też na rynek RPA.

Jest dużo więcej ciekawych kierunków. Takie kraje, jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, cała Afryka Północna, Indonezja czy Malezja, to są potencjalne rynki zbytu dla naszego drobiu. Pod warunkiem jednak, że będziemy mogli prowadzić ubój rytualny zgodnie z wymaganiami halal – zaznacza Łukasz Dominik.

Jego zdaniem obowiązujący zakaz uboju rytualnego zmniejsza konkurencyjność polskiego drobiu, zwłaszcza że w innych krajach europejskich taka możliwość istnieje. Wyklucza to polskich producentów z lukratywnych rynków, np. Arabia Saudyjska jest jednym z największych importerów europejskiego mięsa drobiowego (10,9-proc. udział w eksporcie unijnym w 2013 roku).

W tym sezonie Polakom nie przeszkadzały wysokie ceny nad Bałtykiem. Ważniejsza były pogoda i niewielka odległość

CEO Magazyn Polska

Tegoroczne lato pod względem pogody było wyjątkowo łaskawe dla turystów wypoczywających w Polsce. Zamiar spędzenia urlopu w kraju deklarowała ponad połowa Polaków. To oznacza również korzystny bilans dla przedsiębiorców w nadmorskich kurortach. Turystom nie przeszkadzały nawet wysokie ceny, a nadbałtyckie plaże były w lipcu i sierpniu pełne ludzi.

Opinia, że nad polskim morzem jest dużo drożej niż na przykład w Grecji, nie jest pozbawiona podstaw – potwierdza Tomasz Rosset, sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki. – Skoro jednak popyt jest duży, obniżanie cen byłoby nierozsądne. Turystyka jest taką samą branżą gospodarki jak inne. Także dotyczą jej podstawowe zasady popytu i podaży.

Jego zdaniem turyści godzą się na stosunkowo wysokie ceny, bo kluczowe znaczenie wciąż ma odległość i pogoda.

Jeżeli aura jest sprzyjająca, Polacy namiętnie nad Bałtyk jeździli, jeżdżą i będą jeździć. Jeżeli z pogodą będzie gorzej, zwrócą się ku słońcu, wybierając kierunki południowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Rosset. – Oczywiście, jeżeli ludzie uznają, że te ceny są zbyt wygórowane, to odwrócą się od polskiego morza. Nie sądzę jednak, że stanie się to szybko.

Tłumy w nadmorskich, mazurskich i górskich kurortach nie osłabiły jednak ruchu w biurach podróży. Jak wynika z danych Polskiego Związku Organizatorów Turystyki w ostatnich tygodniach sprzedaż oferty letniej rośnie w tempie 25-30 proc. w porównaniu z poprzednim sezonem.

Podobnie jak w roku poprzednim wśród najpopularniejszych kierunków wyjazdów królowała Grecja, a tam zdecydowanie wyspy: na pierwszym miejscu Kreta, później Rodos, dalej Zakynthos. Na kolejnych miejscach znalazły się Turcja, Egipt i Hiszpania, nieco dalej Chorwacja i Tunezja – wymienia Tomasz Rosset.

W segmencie turystyki masowej największa liczba osób udaje się w miejsca, które obsługiwane są przez lotnicze połączenia czarterowe. Ale Polacy coraz chętniej korzystają również z nowych kierunków. Dotyczy to zarówno krajów, jak i konkretnych lokalizacji w poszczególnych państwach. Coraz większą popularnością cieszą się kraje egzotyczne w Azji, Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej.

Są to głównie połączenia realizowane przez zyskujące coraz większą popularność, kupione niedawno przez Polskie Linie Lotnicze LOT, samoloty Boeing 787 Dreamliner – wskazuje Rosset. – Dzięki nim turyści mogą w miarę szybko i w komfortowych warunkach dostać się do Azji, Afryki, Ameryki Środkowej i Południowej. I na tych kierunkach mamy największe wzrosty.

Jak wynika z danych biur podróży w br. zainteresowanie wyjazdami zimowymi wzrosło o 40 proc., a letnimi – aż o 70 proc. Według Polskiego Związku Organizatorów Turystyki w sezonie 2013/2014 (od 1 listopada ub. roku do 31 października 2014 r.) łączny przyrost liczby klientów wyniesie 44 proc.

Mocna przecena na czwartkowej sesji, WIG30 stracił 1,88 proc. przy dość wysokich obrotach

Wszystkie indeksy na minusach i same spadki WIG-u30 – tak zakończyła się czwartkowa sesja na GPW. Spadki zmniejszyły się w ostatniej fazie sesji, bo w ciągu dnia przekraczały 2 proc.

WIG30 stracił 1,88 proc., a WIG20 – 1,86 proc. na sesji w czwartek. Wszystkie bez wyjątku największe spółki traciły, choć niektóre, jak Grupa Azoty, zaledwie symbolicznie (-0,01 proc.) Najmocniej w indeksie dużych spółek ponownie przeceniono sektor energetyczny: Enea straciła 4,44 proc., a Energa – 4,14 proc.

Z pozostałych indeksów największej przecenie inwestorzy poddali WIG50, który jako jedyny poszedł w dół o ponad 2 proc.

Obroty były wysokie w porównaniu z poprzednimi wakacyjnymi sesjami. NA WIG-u30 wyniosły 837 mln zł, a na całym rynku – 957,76 mln zł.

PA Nova: Wzrost zysku netto w I półroczu br. o 34 proc. rdr do 11 mln zł

Rosną przychody i zysk P.A. Novy w I półroczu br. Spółka zarabia głównie na usługach budowlanych i deweloperskich dla Tesco i Kauflandu.

Przychody netto ze sprzedaży Grupy Kapitałowej P.A. Nova wyniosły w I półroczu br. 78,99 mln zł czyli o 17,8 proc. więcej w ujęciu rocznym. Zysk netto to 11,1 mln zł, o 34 proc. więcej niż rok wcześniej.

Największy udział w przychodach miały przychody ze sprzedaży usług budowlanych i deweloperskich, ok. 68 proc. Znaczne przychody spółka osiągnęła także z najmu nieruchomości – 27 proc. ogólnych przychodów grupy.

W I półroczu 2014 roku głównymi odbiorcami usług budowlanych i deweloperskich spółki dominującej były: Kaufland Polska Markety Sp. z o.o. Sp. k., Krokus Sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu i Tesco Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie.

Analizując wyniki finansowe należy zwrócić uwagę na fakt, że Spółka realizuje kontrakty średnio i długoterminowe (powyżej pół roku), czyli na przestrzeni kilku okresów sprawozdawczych (kilku kwartałów). Realizowane kontrakty charakteryzują się dużymi wahaniami przychodów w poszczególnych etapach ich realizacji, a wyniki finansowe zgodnie z polityką rachunkowości przyjętą przez Spółkę prezentowane są dopiero po zakończeniu kontraktu (w trakcie realizacji kontraktu stosowana jest metoda zerowego zysku). Oceniając wyniki finansowe P.A. Nova należy więc brać pod uwagę łącznie okresy kilku kwartałów, gdyż tylko wtedy uśrednione wartości przychodów i osiągane marże oddadzą prawdziwy obraz rezultatów działalności spółki – podkreślają autorzy raportu.

Unibep: Zysk netto w I poł. 2014 r. wzrósł rdr. o 29 proc.

0

Unibep poprawia wyniki, także dzięki rozwojowi usług za granicą, w tym w Rosji i na Ukrainie, skąd nie zamierza się wycofywać. Dobre wyniki miały segmenty drogowy i lekkich konstrukcji.

W pierwszym półroczu 2014 wartość sprzedaży w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego wzrosła o ok. 6 proc. do poziomu 461,9 mln zł. Zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł o 10 proc. do 7,26 mln zł.

Zasadniczy wpływ na poziom sprzedaży, w porównaniu do tego samego okresu roku ubiegłego, miał posiadany przez Unibep portfel zamówień w generalnym wykonawstwie na rynku krajowym i rynkach wschodnich – tłumaczy Unibep w raporcie finansowym. – Pozytywnie w stosunku do poprzednich okresów wyróżniają się na tle spółki segmenty drogowy i lekkich konstrukcji. Podjęte w tych obszarach działania poprawy kontroli procesów produkcji (zwiększenia jakości usług), budżetowania i rozliczania przynoszą efekty. Oddziały te stają się rentowne i w perspektywie kolejnych kwartałów ich efektywność powinna wzrastać.

Spółka rozwija się także na rynkach zagranicznych, w tym na wschodzie pomimo konfliktu ukraińsko-rosyjskiego.

Pomimo zawirowań politycznych na Ukrainie w drugim kwartale 2014 r. spółka podpisała kolejny duży kontrakt w Rosji o wysokości ponad 88 mln zł netto, polegający na realizacji prac wykończeniowych budynku biurowego „Zeppelin” należącego do kompleksu biurowo-hotelowego Airport City Sankt Petersburg. Aktualnie sprawnie realizujemy trzy kontrakty na rynkach wschodnich. (…) Współpraca z naszymi wschodnimi partnerami jest stabilna, a w mojej ocenie ryzyka z nimi związane są zdefiniowane i akceptowane prze obie strony. Prowadzimy dalsze rozmowy o szeregu nowych projektów. – komentuje Leszek Marek Gołąbiecki, prezes zarządu Unibep. – Równie perspektywiczny zaczyna być nowy rynek eksportowy – Niemcy, na którym zauważam stopniowy i bezpieczny rozwój. Rośnie skala działalności, podpisujemy kolejne kontrakty, obecnie realizujemy już trzy budowy dla Lindhorst Gruppe.

Netia: Zysk netto niższy rdr. w I półroczu o 11,5 proc.; zmiana dyrektora finansowego

0

Niższe przychody i zysk Netii. Rośnie liczba usług telewizyjnych, spada udział w krajowym rynku internetu szerokopasmowego. Zmiana na stanowisku dyrektora finansowego spółki.

Przychody za I półrocze 2014 r. spółki Netia SA wyniosły 856,5 mln zł wykazując spadek o 11 proc. w stosunku do I półrocza 2013 r.

Spadek przychodów był związany z niższą liczbą usług (RGU), które zmniejszyły się o 6 proc. rok-do-roku. Netia szacuje także, że 30 proc. spadku przychodów rok-do-roku było spowodowane mającą miejsce w 2013 r. obniżką stawek MTR. Spółka oczekuje, że wpływ przeprowadzonej w 2013 r. obniżki stawek MTR na zmianę poziomu przychodów w porównywanych okresach będzie coraz mniejszy, gdyż ostania redukcja stawek miała miejsce w lipcu 2013 r. Spadek liczby aktywnych usług był w dalszym ciągu skoncentrowany w podsegmencie klientów indywidualnych – B2C (Home) i w obszarze stacjonarnych usług głosowych. Obniżka stawek MTR wpłynęła głównie na poziom przychodów w segmencie usług dla klientów biznesowych – B2B (Carrier) – tłumaczy Netia w raporcie.

Zysk netto odnotowany w I półroczu 2014 r. wyniósł 19,2 mln zł w stosunku do zysku netto w wysokości 21,7 mln w I półroczu 2013 r.

Zysk netto za I półrocze 2014 r. uwzględnia 11,0 mln zł odsetek z tytułu obsługi kredytu zaciągniętego w 2011 r. na sfinansowanie akwizycji Grupy Dialog wobec 16,8 mln zł odsetek z tego tytułu odnotowanych za I półrocze 2013 r. – podkreślają autorzy raportu.

Liczba usług telewizyjnych świadczonych przez Netię na dzień 30 czerwca 2014 r. wyniosła 128,7 tys., co stanowiło wzrost o 28 proc. w porównaniu do 100,1 tys. rok wcześniej.

Liczba usług szerokopasmowych wyniosła 826,3 na koniec półrocza, co stanowiło spadek o 4 proc. z poziomu 859,7 na koniec I półrocza ub.r.

Netia szacuje, że jej łączny udział w rynku stacjonarnych usług szerokopasmowych wyniósł około 12,2 proc. wobec 13 proc. rok wcześniej – podała Netia w raporcie.

Netia poinformowała także o zmianie w zarządzie. Ze swojej pełnionej ponad 8 lat funkcji zrezygnował Jon Eastick, główny dyrektor ds. finansowych i członek Zarządu. Eastick kończy pracę na koniec dnia 31 sierpnia 2014 r.

Na stanowisko członka zarządu i dyrektora finansowego Rada Nadzorcza powołała Pawła Szymańskiego. Powołanie będzie skuteczne z dniem 1 września 2014 roku. Paweł Szymański przechodzi do Netii ze stanowiska CFO firmy deweloperskiej Marvipol S.A.

Netia obniża prognozy przychodów na koniec 2014 r.

Zarząd Netii SA aktualizował prognozy na 2014 r. z powodu niższych od zakładanych wyników sprzedaży w minionym półroczu.

Netia obniża prognozy wyników finansowych na 2014 r. Nowa prognoza dotyczy głównie niższych niż zakładano przychodów – o 60 mln zł. Podstawą prezentowanej prognozy są dotychczasowe wyniki finansowe spółki oraz analizy polskiego i międzynarodowego rynku telekomunikacyjnego przeprowadzane przez zarząd Netii.

Aktualizacja jest związana z osiągnięciem w I półroczu 2014 r. wolniejszego tempa sprzedaży niż zakładano – tłumaczy Netia w raporcie. – Pomimo że prognoza przychodów zostaje obniżona z kwoty 1,73 mld zł do 1,67 mld zł, zarząd oczekuje poprawy trendu przychodów w II półroczu 2014 r. dzięki już wprowadzonym na rynek nowym inicjatywom sprzedażowym. Ponadto, został wdrożony krótko i średnioterminowy program redukcji kosztów ‘Netia Lajt’, co pozwala utrzymać prognozę skorygowanego zysku EBITDA na 2014 r. na poziomie 505 mln zł. W związku z dodatkowymi nakładami kapitałowymi, które mają wspierać wzrost sprzedaży w II półroczu 2014 r., prognoza nakładów inwestycyjnych zostaje podwyższona z 200 mln zł do 215 mln zł.

Pozytywne dane z USA: Wzrost PKB o 4,2 proc. w II kw. 2014 r.

Drugi odczyt amerykańskiego PKB za II kw. br. przyniósł wyższy wzrost produktu krajowego z 4 proc. na 4,2 proc.

Po rewizji danych o wzroście PKB w USA w II kw. okazało się, że produkt krajowy wzrósł w omawianym okresie o 4,2 proc. W poprzednim odczycie miesiąc temu było to 4 proc., wynika z komunikatu Biura Analiz Ekonomicznych USA.

Dla porównania w I kw. amerykański PKB spadł o 2,1 proc.

Są to dane zannualizowane, co oznacza, że gdyby gospodarka przez cały rok rozwijała się w takim tempie, jak w II kwartale, to urosłaby o 4,2 proc.

Jak wynika z raportu, ogólny obraz gospodarki, mimo lepszego odczytu PKB, się nie zmienił.

Wyższy niż poprzednio okazał się odczyt z sektora inwestycji nie związanych z budynkami mieszkalnymi, wydatków władz samorządowych oraz inwestycji w nieruchomości.

Wzrost PKB w II kw. odzwierciedla także wzrosty w wydatkach konsumpcyjnych społeczeństwa, a także dobre wyniki eksportu.

Na wyprawkę szkolną wydamy średnio 800 zł na jedno dziecko

Koniec sierpnia to smutny czas dla dzieci, których wakacje dobiegają końca. Smutek ogarnia też rodziców na samą myśl o konieczności wydania kilkuset złotych na wyprawkę szkolną. Zeszyty, piórniki, tornistry, podręczniki i inne pomoce naukowe – przeciętne wydatki na 1 dziecko to ok. 820 zł. Ile wydamy w tym roku?

– Największą pozycję w budżecie rodziców stanowią podręczniki szkolne, których średni koszt to blisko 400 zł. Oznacza to, że są szkoły, w których na książki wydać trzeba 200 zł i takie, gdzie wydatki sięgają tysiąca złotych. To są uroki statystyki. Nie zmienia to faktu, że podręczniki są drogie, a cały rynek wyceniany jest na ponad 1 mld zł – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Rząd podjął próbę obniżenia kosztów wydatków szkolnych wdrażając tzw. rządowy podręcznik dla uczniów klas pierwszych. Już w tym roku z elementarza skorzysta ponad 95% szkół podstawowych. Książki mają być dostarczone do szkół do września. Pakiet dla „pierwszaka” będzie kosztować budżet państwa ok. 120 mln zł. Dla rodziców pierwszoklasistów to realne oszczędności. Otwarte pozostaje pytanie, czy jest to oszczędność dla podatnika.

– Na rządowy podręcznik wydamy ponad 100 mln zł. To dużo, ale rząd musi przetrzeć szlak. Na razie projekt dotyczy podręczników tylko do klas pierwszych szkół podstawowych, ale miejmy nadzieję, że w przyszłości podobne książki będą opracowane dla wszystkich poziomów nauczania – dodaje Piechowiak.

Najbiedniejsi mogą liczyć na pomoc państwa

Najbiedniejsi rodzice mogą skorzystać z dofinansowania do zakupu podręczników szkolnych w ramach programu „Wyprawka szkolna”. W budżecie na ten cel zapisano 156 mln zł.

– O środki finansowe na podręczniki mogą ubiegać się rodziny, w których średni miesięczny dochód na jedną osobę wynosi nie więcej niż 539 zł. Wysokość dopłaty jest różna, w zależności od tego, do jakiej szkoły i klasy dziecko uczęszcza. Kwoty dofinansowania wahają się od 225 zł do 445 zł – tłumaczy Mateusz Gawin, analityk Bankier.pl.

Art Norblin ma pozwolenie na budowę

0

Wojewoda wydał zgodę firmie Capital Park na budowę Art Norblin i zatwierdził projekt inwestycji na terenie dawnej fabryki Norblina.

Capital Park SA uzyskał od wojewody mazowieckiego ostateczną decyzję o pozwoleniu na budowę inwestycji Art Norblin w Warszawie, poinformowała spółka w komunikacie.

Inwestycję ma wykonać spółka zależna Capital Park – Park Art Norblin sp. z o.o.,

Uzyskana 28 sierpnia 2014 r. decyzja wojewody zawiera zatwierdzenie projektu budowlanego i udzielenie pozwolenia na budowę zespołu budynków wielofunkcyjnych handlowo-usługowych, kultury oraz biurowych wraz z wielopoziomowym garażem podziemnym, zagospodarowaniem terenu, wewnętrznym układem drogowym, wjazdami i dojazdami na teren nieruchomości wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną. Art Norblin znajdować się będzie przy ul. Żelaznej 51/53 w Warszawie, na terenie dawnej fabryki Norblina.

90% Polaków nie boi się utraty pracy

Nastroje wśród pracujących dawno już nie były tak optymistyczne. Nie dość, że nie boimy się zwolnienia, to jeszcze zaczynamy żądać satysfakcjonującego wynagrodzenia za naszą pracę.

Polski pracownik ma duże ambicje i zaczyna doceniać swoją wartość. Kiedy widzi, że jego praca przynosi firmie zyski, zaczyna domagać się podwyżki. „Jeśli pracodawca nie zadba o regularne podnoszenie płacy, może go stracić” – mówi serwisowi infoWire.pl Tomasz Hanczarek, prezes firmy Work Service. Nie boimy się też utraty pracy. „60% osób zatrudnionych mówi, że nową posadę znajdzie maksymalnie w 3 miesiące, a 10% – że w 2 tygodnie” – dodaje.

W najbliższym czasie zdecydowana większość firm (78%) planuje utrzymać obecny poziom miejsc pracy lub go zwiększyć. Zatrudnienie mogą znaleźć pracownicy niższego (53%) i średniego szczebla (52%). Jedynie co dwudziesta firma będzie poszukiwać kandydatów do kadry zarządzającej.

Polacy są  coraz bardziej operatywni i jeśli zmieniają pracę – to na lepszą. W Wielkopolsce czy na Dolnym Śląsku bezrobocie praktycznie nie istnieje. Warszawa i Łódź to również miasta, w których znalezienie pracy nie stanowi większego problemu. Niestety – wciąż źle prezentuje się rynek pracy na tak zwanej ścianie wschodniej. „Tam ludzie są najmniej mobilni, mało elastyczni i najbardziej boją się o zatrudnienie” – dodaje Hanczarek.

Minister Szczurek o najbliższych planach Ministerstwa Finansów

Pomoc dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą i przywileje dla rzetelnych firm zapowiedział w Sejmie 27 sierpnia br. minister finansów Mateusz Szczurek, przedstawiając działania resortu finansów w najbliższych miesiącach. Minister zapewnił również, że w przyszłym roku deficyt finansów publicznych liczony według europejskich standardów nie przekroczy 3 proc. PKB.

Minister Szczurek poinformował m.in., że zwroty w ramach ulgi prorodzinnej za 2014 r. będą nie tylko wyższe, co zapowiedział posłom premier Donald Tusk, ale również – dzięki Karcie Dużej Rodziny – będą szybciej wypłacane dla wszystkich rodzin z trójką i więcej dzieci. – Zobowiązujemy się do zwrotu w ciągu 30 dni od złożenia zeznania podatkowego, pod warunkiem że to będzie złożone elektronicznie – powiedział minister.

Mateusz Szczurek zapowiedział wprowadzenie instytucji asystenta w urzędzie skarbowym dla osób, które rozpoczynają działalność gospodarczą. Asystent będzie mógł być również skierowany do podatników już prowadzących działalność, aby wesprzeć ich w wykonaniu swych obowiązków wobec państwa, jeżeli sobie z tym nie radzą.

Nowym rozwiązaniem będzie ponadto instytucja autoryzowanego podatnika, czyli firm rzetelnie wykonujących obowiązki. Minister poinformował, że będą one korzystać z licznych przywilejów, jak ma to już miejsce w obrocie celnym. Chodzi m.in. o szybsze zwroty VAT, być może niższe odsetki przy korektach błędów. Jak zapowiedział minister, lista korzyści będzie otwarta i poszerzana z czasem.

Wśród innych ułatwień dla podatników Mateusz Szczurek wskazał na możliwość regulowania podatków w urzędach skarbowych za pomocą karty płatniczej, zapłaty podatku przez członka rodziny a nawet zaniechania tego obowiązku, jeżeli kwota do zapłaty będzie niższa niż koszt przesyłki. Minister zapowiedział również zmiany na granicy, dzięki którym kierowcy będą mogli zarezerwować odprawę celną na konkretną godzinę. Na razie system e-booking TRUCK zostanie wprowadzony od 2015 r. pilotażowo na dwóch przejściach granicznych.

Minister Szczurek odniósł się też do przyjętego we wtorek 26 sierpnia br. przez rząd projektu założeń do nowelizacji ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych. Nowe prawo ma zachęcać do szerszego korzystania z tego instrumentu i znieść bariery do emisji listów zastawnych. Dzięki obniżeniu kosztów kredytów, np. na finansowanie nieruchomości i wzmocnieniu systemu bankowego w Polsce korzyści odniesie cała gospodarka.

Minister wskazał też, że komisja kodyfikacyjna ds. prawa podatkowego złoży w 2015 r. założenia do nowej Ordynacji podatkowej, a ich uchwalenie byłoby możliwe w drugiej połowie kadencji przyszłego Sejmu. jak ocenił Mateusz Szczurek, nowe regulacje mają gwarantować odpowiednie prawa podatnikom i zwiększać ich poczucie bezpieczeństwa.

Minister zapowiedział także dalsze wzmocnienie współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych oraz prokuraturą w zwalczaniu przestępczości gospodarczej. Jak zaznaczył, jest ona skierowana nie przeciwko  uczciwym podatnikom, ale koncentruje się na tych sektorach gospodarki i firmach, gdzie przestępczość gospodarcza jest największa.

Minister Szczurek przyznał, że zadania rządu przedstawione w Sejmie wymagają finansowania, a budżet musi być zamknięty i stworzony w sposób odpowiedzialny. O pomoc w spełnieniu tego wyzwania minister zaapelował do posłów. Jednocześnie zapewnił, że w przyszłym roku deficyt finansów publicznych liczony według europejskich standardów nie przekroczy 3 proc. PKB.

Prezentacja ATM Grupy na targach w Pradze

Znaczący wzrost przychodów we wszystkich segmentach. Kontynuacja produkcji dla wiodących stacji telewizyjnych i uruchomienie nowych projektów. Rewelacyjne wyniki oglądalności seriali i dokumentów, także premierowych. Świetna prezentacja ATM Grupy na targach w Pradze.

Przychody skonsolidowane ze sprzedaży ogółem w pierwszym półroczu 2014r. wzrosły o 11.851 tys. zł, z 50.920 tys. zł do 62.771 tys. zł, a zysk skonsolidowany netto o 6.168 tys. zł, z kwoty 68 tys. zł do 6.236 tys. zł. Grupa Kapitałowa ATM działa w czterech segmentach operacyjnych – produkcja telewizyjna, zarządzanie aktywami trwałymi, nadawanie oraz działalność pozostała. Każdy z segmentów odnotował wzrost przychodów w pierwszym półroczu 2014 roku.

Produkcja telewizyjna to główne źródło przychodów Grupy Kapitałowej ATM. Mimo oszczędnościowej polityki nadawców, ze sprzedaży pochodzącej od zewnętrznych kontrahentów uzyskano 57,7% przychodów, co daje wzrost o 21,8% w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego. Wzrost ten jest związany przede wszystkim z uruchomieniem nowych produkcji, takich jak serial „Pielęgniarki” czy film dokumentalny „Seks – kup teraz”, jak i realizacją większej liczby odcinków produkcji kontynuowanych, np. „Świat według Kiepskich”.

Kontynuowano realizację najpopularniejszych i najlepiej oglądanych produkcji dla wiodących stacji telewizyjnych: „Pierwsza miłość” (10 lata na antenie i widownia sięgająca 3 mln), kultowy serial komediowy produkowany dla Telewizji Polsat „Świat według Kiepskich” (światowy rekord – 15 lat emisji i 456 odcinków), hity TVP1 „Ojciec Mateusz” oraz serial kryminalny „Na krawędzi 2” (Telewizja Polsat). Wszystkie te produkcje ponownie znalazły się w jesiennych ramówkach „wielkiej czwórki”. Również jesienią HBO Polska wyemituje serial ATM Grupy „Wataha”- pierwszej, opartej na pomyśle własnym produkcji serialowej HBO Europe.

Bardzo wysoką oglądalnością, przekraczającą nawet milion widzów i uzyskaniem pozycji lidera pasma mógł pochwalić się nowy codzienny serial „Pielęgniarki”, nadawany od początku marca w Telewizji Polsat. On także wraca na antenę we wrześniu, a świetne wyniki zaowocowały zamówieniem kolejnych odcinków.

Rewelacyjne ratingi osiągnął dwuodcinkowy serial dokumentalny „Seks – kup teraz” produkowany w drugim kwartale dla TLC Polska (grupa kanałów Discovery). Premierowa emisja osiągnęła rekordową oglądalność stacji w okresie wakacji i zbliżyła się do 200 tys. (wynik dzienny stacji to 37 tys.). Znakomite wyniki dała też sobotnia emisja powtórkowa – 128 tys. widzów, przy udziale w grupie komercyjnej 2,26% (średni wynik dzienny w sobotę dla TLC to 28 tys.).

Od kilku tygodni realizowane są zdjęcia do nowego serialu „Policjantki i policjanci”, który emitowany będzie od końca września na antenie TV4, opowiadający perypetie policjantów patroli terenowych.

Produkcje Grupy Kapitałowej ATM realizowane są także poza granicami kraju. TV Estońska realizuje trzecią serię „Rancza”, a na podstawie polskiej wersji „Ojca Mateusza” a producent z Rosji przygotowuje dla publicznego Pierwszego Programu rosyjską wersję tego serialu.
Warto też zaznaczyć, że kanał TVP seriale odnotowuje znakomite wyniki głównie dzięki produkcjom Grupy Kapitałowej ATM – „Ojciec Mateusz” i „Ranczo”.

Istotnym wydarzeniem minionego półrocza był udział ATM Grupy w międzynarodowych targach telewizyjnych NATPE Europe 2014 Market & Screenings w Pradze. W czasie czterodniowej imprezy, która odbyła się w dniach 23-26 czerwca br., swoje oferty zaprezentowali najwięksi producenci telewizyjni i filmowi z Europy Środkowo-Wschodniej. Polska była specjalnym gościem targów, eskpozycja i prezentacja dorobku polskiego rynku producenckiego uzyskała specjalną oprawę. Partnerami polskiego dnia zostali TVN, ATM Grupa oraz Monolith Films. Podczas targów ATM Grupa zaprezentowała zarówno produkcje własne jak i spółek należących do Grupy Kapitałowej ATM, oraz innych producentów, których reprezentowała jako agent sprzedaży. Gościem honorowym, na specjalne zaproszenie ATM Grupy była Agnieszka Holland.

Segment zarządzania aktywami trwałymi osiągnął wzrost przychodów o 23,8% i odnotował wzrosty wyników na poziomie sprzedaży, operacyjnym i netto. Działalność związaną z zarządzaniem aktywami telewizyjnymi prowadzą w Grupie Kapitałowej ATM spółki: ATM System (obsługa sprzętowa oraz świadczenie usług związanych z postprodukcją), ATM Studio (wynajem powierzchni studyjnych) oraz ATM FX (realizacja efektów specjalnych).

ATM System, poza obsługą sprzętową produkcji realizowanych w ramach Grupy Kapitałowej ATM, kontynuowała w I półroczu 2014r. produkcje sportowe dla T-Mobile Ekstraklasa oraz Polskiej Ligi Koszykówki, a także realizowała mniejsze zlecenia z wykorzystaniem wozów realizacyjnych, takie jak np. gala MMA. ATM System i firma Live Park w marcu tego roku, w czasie meczu Legia Warszawa – Lech Poznań, po raz pierwszy w historii zaprezentowali pionierskie w telewizji polskiej użycie technologii 4K. Ta nowatorska emisja to skok do telewizji najwyższej jakości. ATM System świadczył w analizowanym okresie także liczne usługi związane z wynajmem sprzętu i obsługi technicznej dla podmiotów zewnętrznych, m.in. do takich programów, jak „The Voice of Poland. Najlepszy głos”, „Top Chef”, Hell’s Kitchen”, „Dancing with the stars. Taniec z Gwiazdami”. Wymienione programy realizowane są w warszawskich studiach należących do ATM Studio. Uruchomienie nowoczesnego kompleksu studyjnego w Warszawie daje wraz z usługami świadczonymi przez ATM System możliwość oferowania kompleksowych usług realizacji telewizyjnych dla rynku producenckiego, co istotnie umacnia pozycję Grupy Kapitałowej ATM na rynku.

Studia ATM Studio w Warszawie, od początku działalności cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem ze strony spółek z branży telewizyjnej i reklamowej. Budynek ATM Studio to miejsce, w którym równolegle z produkcjami telewizyjnymi, odbywają się różnego rodzaju prestiżowe imprezy. Obiekt został wielokrotnie doceniony przez pisma branżowe i zdobył wiele pozytywnych ocen, wyróżnień i nominacji w zakresie funkcjonalności i jakości.

W I półroczu 2014r. dobre wyniki odnotowała również stacja telewizyjna ATM Rozrywka.

O 34,7% wzrosły także wpływy z tytułu sprzedaży czasu antenowego. Sukcesywnie zwiększają się nakłady na kontent programowy, zarówno poprzez produkcję własnych programów, jak i zakup licencji do zagranicznych produkcji.

W II kwartale 2014 r. uruchomiono we Wrocławiu w jednym ze studiów ATM Grupy, Scenę na Bielanach, mogącą pomieścić 400 osobową publiczność. Scena zainaugurowała działalność 10 maja br., premierą sztuki czeskiego dramaturga Antonina Prochazky. Mimo krótkiego okresu działalności przedsięwzięcie spotkało się z dużym zainteresowaniem ze strony widzów, jak i teatrów pragnących wystawiać tam swoje sztuki.

Wyniki Grupy Kapitałowej MCI po pierwszym półroczu 2014 roku

0

W pierwszym półroczu 2014 roku Grupa MCI osiągnęła 214,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Wartość aktywów netto wyniosła 979,7 mln zł, co w przeliczeniu na jedną akcję daje 15,70 zł. Po pierwszym półroczu Spółka zrealizowała już 95% rocznej prognozy zakładającej przyrost NAV na akcję do poziomu 16,50 zł. W pierwszym półroczu zamknięto z sukcesem dwa etapy procesu pre-IPO spółki Private Equity Managers – spółka podtrzymuje plany wejścia na giełdę w IV kwartale b.r.

  •  214,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto w I półroczu względem 189 mln zł w całym 2013 r.
  • 15,70 zł NAV na akcję na koniec I półrocza – ogłoszona w grudniu 2013 r. prognoza zakłada wzrost tego wskaźnika z 12,20 zł do poziomu 16,50 zł na koniec 2014 roku
  • Zamknięcie nowych inwestycji w I półroczu – Netia, Grupa Wirtualna Polska, Feedo, Hojo.pl, mGenerator oraz Focus Telecom
  • Zamknięcie dwóch etapów pre-IPO Private Equity Managers S.A. (PEManagers) i zaawansowane prace nad upublicznieniem spółki w IV kwartale br.

– W ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. wypracowaliśmy o 123 mln zł zysku netto więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wysoka dynamika wzrostu dotyczy też wskaźnika NAV na akcję, który w czasie pierwszego półrocza wzrósł z 12,20 zł do 15,70 zł. Biorąc pod uwagę realizację rocznego planu w tym obszarze już w ponad 95%, widzimy potencjał do przekroczenia rocznych założeń – powiedział Cezary Smorszczewski, Prezes Zarządu MCI Management SA.

Ważne wydarzenia drugiego kwartału i pierwszego półrocza 2014 r.

  • Przeprowadzenie dwóch transz pre-IPO Private Equity Managers S.A., spółki holdingowej grupy kapitałowej wyspecjalizowanej w zarządzaniu aktywami typu Private Equity. W ramach dwóch etapów procesu sprzedano blisko 65% akcji spółki, które zostały nabyte m.in. przez osoby powiązane z grupą kapitałową MCI, przez instytucje finansowe będące akcjonariuszami MCI oraz osoby fizyczne (kadra zarządzająca oraz partnerzy i osoby współpracujące z MCI).
  • W związku z planami upublicznienia, PEManagers złożyła w dniu 27 czerwca prospekt emisyjny w KNF. Akcjonariusze spółki podtrzymują plany przeprowadzenia oferty publicznej w IV kwartale br.
  • W lipcu do Rady Nadzorczej PEManagers dołączyli Jarosław Dubiński, Franciszek Hutten-Czapski i Przemysław Schmidt.
  • Subfundusz MCI.EuroVentures dokonał dwóch inwestycji buyout’owych – w Grupę Wirtualna Polska (nabycie pakietu 20 proc. udziałów) i Netia SA (nabycie akcji stanowiących 7,15% kapitału zakładowego)
  • Subfundusz MCI.TechVentures zwiększył zaangażowanie we Frisco S.A. oraz uczestniczył w kolejnych rundach finansowania w spółkach Travelata (wartość rundy 7 mln dol.), Geewa (wartość rundy 4,2 mln dol.), Windeln.de (wartość rundy 15 mln eur)
  • Fundusz Internet Ventures dokonał czterech inwestycji: w Feedo (platforma internetowa służąca do sprzedaży artykułów dla niemowląt), mGenerator (kreator stron internetowych i aplikacji), Hojo.pl (marketplace profesjonalnych usług sprzątania w kanale internetowym) i Focus Telecom Polska (innowacyjna spółka technologiczna oferująca usługi do komunikacji biznesowej dostępne w modelu cloud computing).

Wyniki finansowe MCI i PEManagers

Aktywa pod zarządzaniem wyniosły na koniec I półrocza br. 1,5 mld zł, co dało wzrost o 57,6% wobec analogicznego okresu 2013 r. Aktywa netto wyniosły 979,7 mln zł, względem 844 mln zł na koniec pierwszego półrocza 2013 r. (wzrost o 16,1%). Aktywa netto na jedną akcję wzrosły do poziomu 15,70 zł względem 14,00 zł na koniec I kwartału 2014 r. oraz 12,20 zł na koniec 2013 r. Skonsolidowany wynik netto wyniósł 214,1 mln zł względem 91,2 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku (wzrost o 134,8%). Na wypracowane wyniki finansowe funduszu wpływ miał wzrost wyceny spółek Invia, Frisco, Windeln, ABC Data, Netia i Private Equity Managers. Zysk z zarządzania aktywami zrealizowany przez Grupę Private Equity Managers do 30 czerwca 2014 r. wyniósł 22,4 mln zł.

Inwestycje/exity/fundraising

W pierwszym półroczu Grupa MCI wykonała ok. 50% rocznego planu inwestycyjnego, zakładającego minimum 305 mln zł na nowe projekty inwestycyjne do zamknięcia roku biznesowego. Samodzielny potencjał inwestycyjny MCI, po przeprowadzeniu fundraisingu i realizacji w drugim półroczu planowanych wyjść z inwestycji, może wynieść do 400 mln zł.

W I półroczu 2014 r. Grupa MCI pozyskała 39 mln zł w obszarze przychodów z inwestycji. Na kwotę złożyły się wpływy dywidendowe ze spółek ABC Data, Netia i Indeks. Zarząd MCI zakłada, że w całym 2014 r. środki pozyskane z tzw. exit’ów wyniosą między 100 a 200 mln zł w zależności od powodzenia 5 projektów exit’owych, które są w trakcie realizacji.

– Nasze ambitne plany zakładają zwiększenie skali inwestycji i zaangażowanie się w projekty, których wartość przekroczy zakładane wcześniej 305 mln zł. Cieszę się, że nasza strategia spotyka się z coraz większą przychylnością inwestorów, zwłaszcza instytucjonalnych, czego dowodem jest przekroczenie przez BZ WBK Asset Management progu 5% posiadanych akcji MCI– powiedział Cezary Smorszczewski, Prezes Zarządu MCI Management SA.

Grupa Ergis po pierwszym półroczu 2014 roku

0

Grupa Ergis zanotowała w I półroczu 2014 roku bardzo dobre wyniki finansowe. Przychody ze sprzedaży Grupy w tym okresie sięgnęły 335,7 mln zł, czyli kształtowały się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego (spadek o 0,8%), przy średnim kursie euro niższym o ok. 0,8%.

W I półroczu 2014 roku wzrosła sprzedaż większości asortymentów. Wzrost sprzedaży twardych folii opakowaniowych (o 4,55%) to rezultat wzrostu konkurencyjności produktów, związanego z przeprowadzoną we wcześniejszych okresach optymalizacją lokalizacji linii produkcyjnych.

Spadek w grupie opakowań przemysłowych (o 9,35%) wynikał z harmonogramu uruchomienia nowej linii do produkcji folii stretch nanoERGIS, której instalacja (zakończona w I kwartale 2014) wymagała wcześniejszego wyłączenia dwu wcześniej eksploatowanych linii, co przejściowo zmniejszyło zdolności produkcyjne tego asortymentu oraz ze zmniejszenia średniej grubości sprzedawanych folii.

Osiągnięty w I półroczu 2014 roku znaczący wzrost rentowności jest przede wszystkim rezultatem wprowadzenia do sprzedaży innowacyjnej folii nanoERGIS oraz reorganizacji segmentu folii twardych. W I półroczu 2014 wyraźnie lepsze było również saldo na pozostałej działalności operacyjnej, co wynikało z obniżenia  wysokości rezerw zawiązywanych na należności oraz zapasy.

Wartość EBITDA Grupy wzrosła w I półroczu 2014 roku do 30,2 mln zł wobec blisko 23 mln zł osiągniętych w I półroczu 2013 roku. Poprawa rentowności miała miejsce przede wszystkim w ERGIS S.A. – wzrost do 17,7 mln zł, wobec 12,5 mln zł osiągniętych w I półroczu 2013 roku, oraz w spółkach wytwarzających twarde folie opakowaniowe, zgrupowanych organizacyjnie w Dywizji Folii Twardych – wzrost do blisko 6 mln zł wobec 4,6 mln zł wypracowanych w I półroczu 2013 roku.

Wielkości zysku brutto i zysku netto w I półroczu 2014 roku były wyraźnie lepsze niż w I półroczu 2013, co wynika zarówno z poprawy wyniku operacyjnego, jak i salda przychodów oraz kosztów finansowych. W związku z niższym kursem euro na dzień bilansowy, nadwyżka dodatnich różnic kursowych w I półroczu 2014 roku wyniosła 0,18 mln zł, podczas gdy w I półroczu 2013 roku była to wartość ujemna: -3,2 mln zł.

 OTOCZENIE RYNKOWE

W I półroczu 2014 ceny większości głównych surowców strategicznych (PVC, LLDPE, PET) były stosunkowo stabilne i nie miały istotnego wpływu na zrealizowane przez spółkę wyniki.

Mamy za sobą udane pierwsze półrocze, w którym wypracowaliśmy bardzo dobre wyniki finansowe – osiągnięty w tym okresie wynik netto był wyższy od zanotowanego w całym 2013 roku. Znaczący wzrost rentowności jest przede wszystkim rezultatem wprowadzenia do sprzedaży innowacyjnej folii stretch nanoERGIS oraz reorganizacji segmentu folii twardych. Cieszy nas bardzo fakt, że przeprowadzone w ostatnich latach działania reorganizacyjne oraz wdrożone inwestycje przynoszą zakładane rezultaty –powiedział Tadeusz Nowicki, Prezes Zarządu ERGIS SA.

Obecnie planujemy uruchomienie inwestycji w drugą linię do produkcji Greenstrap (taśmy PET) oraz zakup kolejnej linii do produkcji elastycznych opakowań drukowanych w spółce Flexergis – dodał Tadeusz Nowicki.