Kurs euro poniżej 4,18. Ropa naftowa odbija pomimo zapowiedzi sankcji

Polski złoty znów pokazuje siłę. Część analityków oprócz standardowego zamrożenia stanowiska NBP wskazuje, że teraz mogła pomóc zapowiedź deregulacji. Ropa naftowa odbija, pomimo zapowiedzianych sankcji. Turcja pokazuje dobre dane.

Sankcje miały obniżyć ceny ropy

Wielu analityków wskazywało, że sankcje nakładane ostatnio przez Donalda Trumpa na lewo i prawo doprowadzą do spadków cen ropy. Powodem tej prognozy jest fakt, że powinny one ograniczyć aktywność gospodarczą oraz spowodować, że konsumpcja krajowa będzie bardziej opłacalna – zatem ograniczy transport. Taki ruch faktycznie obserwowaliśmy na rynku. Od zaprzysiężenia nowego prezydenta cena baryłki ropy Brent spadła z około 81 USD do 74 USD. Pomimo zapowiadanych dalszych sankcji, od kilku dni mamy wzrosty sięgające już 3 USD. Kolejne powiedzą nam, czy mamy do czynienia z korektą tego ruchu, czy trwałym odbiciem. Trzeba pamiętać, że część wydobycia w USA, to z łupków, ma bardzo wysokie koszty. W rezultacie administracja Donalda Trumpa wcale nie jest zainteresowana tańszym surowcem.

Deregulacja w Polsce?

Wczoraj doszło do specyficznej deklaracji premiera, który zaproponował jednemu z czołowych polskich przedsiębiorców utworzenie zespołu do spraw deregulacji. Propozycja ta została przyjęta. Patrząc na reakcję rynków, część osób traktuje to, jakby już polskie przepisy zostały zracjonalizowane. Dotychczasowa historia tego typu inicjatyw nie jest szczególnie imponująca, aczkolwiek reakcja rynków była całkiem pozytywna. Wydawało się, że w miejscu, gdzie znalazł się polski złoty, nie ma już miejsca na dalsze umocnienia. Okazało się jednak, że jest i ponownie poprawiliśmy ostatnie minima na kursie EURPLN, schodząc przez moment nawet blisko 4,17 zł.

Dobre dane z Turcji

Powrót Turcji na właściwe tory gospodarcze trwa bardzo długo. Wczorajsze dane pokazują jednak, że trajektoria jest prawidłowa. Bezrobocie 8,5% może budzić pewne obawy. Trzeba pamiętać, że to najniższy wynik od listopada – tyle że 2012 roku. Bardzo dobrze wypadła również produkcja przemysłowa. Wartość 7% w skali roku to dla gospodarki w sytuacji Turcji nie jest bardzo dużo. Jest to najlepszy wynik od prawie roku. Jak zatem reaguje lira turecka? To właśnie systematyczne osłabianie tej waluty, która w ciągu roku straciła ponad 17% na wartości względem kursu dolara, jest powodem tych sukcesów. Pozwoliła ona odzyskać konkurencyjność lokalnej produkcji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Czy AI zrewolucjonizuje relacje z klientami w sektorze usług finansowych?

Raport Salesforce: klienci nie są zadowoleni z usług banków i ubezpieczycieli. Kuleje jakość obsługi.

Salesforce opublikował nowy raport dotyczący sektora usług finansowych, oparty na globalnym badaniu przeprowadzonym wśród 9 500 klientów instytucji finansowych. Wyniki wskazują, że mniej niż połowa konsumentów jest w pełni zadowolona z usług świadczonych przez banki, firmy ubezpieczeniowe i doradców majątkowych. W związku z tym, kluczowe znaczenie dla przyciągnięcia i utrzymania klientów mają doskonała obsługa klienta oraz nowoczesne doświadczenia cyfrowe, w tym te wspierane ze strony agentów AI.

Znaczenie obsługi klienta i narzędzi wirtualnych

Oprócz konkurencyjnych cen i opłat, instytucje finansowe mogą zyskać lojalność klientów poprzez zapewnienie wysokiej jakości obsługi oraz nowoczesnych narzędzi. Badanie wykazało, że 46% konsumentów – w tym 55% osób o wysokich dochodach – pozostałoby przy instytucji finansowej oferującej doskonałe doświadczenie klienta (Customer Experience), nawet w przypadku podwyżki opłat. Coraz częściej klienci preferują samodzielne załatwianie spraw za pomocą narzędzi wirtualnych, bez konieczności kontaktu z przedstawicielami przez telefon czy w oddziale.

Agenci AI jako szansa na wyróżnienie się

Tylko 41% klientów zarządzających majątkiem jest w pełni zadowolonych z szybkości i skuteczności obsługi klienta w swoich instytucjach – w przypadku klientów banków i firm ubezpieczeniowych odsetek ten jest jeszcze niższy. Agenci AI, którzy potrafią rozumieć i odpowiadać na zapytania klientów bez interwencji człowieka, stanowią unikalną okazję dla instytucji finansowych do wyróżnienia się na tle konkurencji, jednocześnie zwiększając efektywność i obniżając koszty.

Połowa konsumentów oczekuje, że AI wpłynie na ich relacje z instytucjami finansowymi bardziej niż w innych branżach – to przekonanie jest silniejsze wśród milenialsów i pokolenia Z. Szczególnie doceniają oni potencjał AI w przyspieszaniu transakcji finansowych – obecnie 65% klientów wykazuje podobne oczekiwania, w porównaniu do 46% w 2023 roku.

Jednak wraz z coraz liczniejszymi wdrożeniami agentów AI, konsumenci będą potrzebowali więcej edukacji i pokazania im zaawansowanych możliwości, takich jak pełnienie roli finansowych doradców, zwiększanie wiedzy finansowej czy wskazywanie sposobów na oszczędzanie lub zarabianie pieniędzy.

Zaufanie jako fundament w erze agentów AI

W miarę jak instytucje finansowe dążą do wykorzystania AI i agentów, kluczowe jest wybranie odpowiednich partnerów i technologii, aby zdobyć zaufanie konsumentów. Choć 54% konsumentów deklaruje zaufanie do agentów AI, to tylko 10% ufa im całkowicie.

Jest to prawdopodobnie spowodowane naturalną ostrożnością wobec nowych technologii oraz obawami dotyczącymi sposobu, w jaki firmy finansowe zarządzają danymi klientów. Wielu konsumentów martwi się o to, jak ich dane osobowe są wykorzystywane i chronione, stając się coraz bardziej ostrożnymi w kwestii ich bezpieczeństwa.

Powiązane badanie globalnych konsumentów podkreśliło kluczowe znaczenie przejrzystości podczas wdrażania agentów. Prawie trzy czwarte (73%) konsumentów uważa za istotne, aby wiedzieć, czy komunikują się z agentem AI.

Aby ludzie i agenci mogli współpracować, kluczowe jest, aby instytucje finansowe wdrażały rozwiązania z zachowaniem zaufania, przejrzystości i najwyższych standardów zgodności z regulacjami jako podstawę swojej strategii – nie jako dodatek” – powiedział Eran Agrios, SVP & GM of Financial Services w Salesforce. –Instytucje muszą zadać sobie pytanie nie tylko, czy ich strategie są godne zaufania klientów, ale także, czy inwestowane rozwiązania są zgodne z tymi standardami.

55% firm IT mówi o braku pracowników z pożądanymi umiejętnościami – to mniej, niż jeszcze rok temu

Jak podaje raport ManpowerGroup „Niedobór talentów 2025”, ponad połowa polskich organizacji (55%) z branży nowych technologii mówi o trudnościach w rekrutacji kandydatów o pożądanym profilu. Choć nie da się ukryć, że to nadal wysoki wskaźnik, warto zauważyć, że spadł on w porównaniu z wynikami zeszłorocznego badania (61%) o 6 punktów procentowych. Jakich kompetencji zdaniem pracodawców szczególnie brakuje na rynku pracy IT? Którzy kandydaci mogli liczyć na najwięcej ofert w ubiegłym roku?

Organizacje działające w obszarze IT w Polsce wskazują na największe wyzwanie z pozyskaniem potencjalnych pracowników z kompetencjami technicznymi (34%), umiejętnościami z obszaru IT oraz analizy danych (27%), a także tymi z zakresu logistyki i operacji (25%). Tuż za podium znalazły znajomość HR (21%), sprzedaży i marketingu (18%), a także obszaru produkcji (18%).

Paweł Łopatka, ekspert rynku pracy IT oraz dyrektor Experis w Polsce, wskazuje, że spadek niedoboru talentów w branży IT może być wynikiem kilku czynników. – Jednym z nich jest mniejsza rotacja w organizacjach, spowodowana niepewnością zatrudnienia w nowych spółkach oraz wpływem AI na rynek pracy. W obliczu zmieniającej się sytuacji gospodarczej pracownicy częściej wybierają stabilność w dotychczasowych firmach, co zmniejsza presję rekrutacyjną. Dodatkowo coraz większa popularność programów reskillingu oraz szerokie możliwości pracy zdalnej sprawiają, że pracodawcy mogą łatwiej pozyskiwać, ale też rozwijać talenty. W efekcie obserwujemy delikatne obniżenie wskaźnika niedoboru, choć nadal pozostaje on na wysokim poziomie – dodaje ekspert.

Powrót do biur, forma zatrudnienia i benefity w IT – co się zmieniło?

Branża nowych technologii, która uchodziła niegdyś za najbardziej elastyczną także powoli stawia teraz na pracę stacjonarną. Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner portali z ofertami pracy justjoin.it & rocketjobs.pl wskazuje, że choć światowe trendy głośno sugerują, że powrót do biur będzie nieunikniony, jeszcze długo polscy programiści będą dyktować warunki w tym temacie. – Widać niewielki spadek liczby ofert całkowicie zdalnych, natomiast cały czas mniej więcej po równo rozkładają się oferty z opcją pracy hybrydowej i zdalnej. Jak pokazuje nasz raport, ogłoszenia gdzie pracodawcy oferują pracę w pełni stacjonarną to niespełna 7 procent. Branża IT nadal będzie tą wiodącą prym w „elastycznym” podejściu do trybu pracy, a biura nie będą ich stałym miejscem wykonywania obowiązków – dodaje. Ekspertka zauważa także, że w tym obszarze dominują dwie formy współpracy, czyli B2B oraz umowa o pracę. – Co ciekawe, specjaliści wskazują, że praca w ramach umowy o pracę daje im poczucie stabilności, benefity i możliwość rozwoju w ramach struktury firm. Pozostając w temacie dodatków pozapłacowych, to nieodłącznym elementem jest możliwość pracy zdalnej i elastyczny czas działań, często traktowane już jako standard. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się również wszelkiego rodzaju pakiety medyczne, a także 4-dniowy tydzień pracy czy możliwość workation – podsumowuje Świątkiewicz.

Kandydaci, którzy będą mogli przebierać w ofertach

Jak pokazują dane Job Market Inisghts, w ubiegłym roku w polskiej sieci pojawiło się niemal 240 tysięcy ofert pracy kierowanych do kandydatów IT oraz telekomunikacji. Na największy wachlarz możliwości zmiany mogły liczyć osoby zainteresowane stanowiskami takimi jak DevOps Engineer, Java Developer, Data Engineer, Fullstack Developer czy Senior Java Developer.

Zdaniem Łopatki, kompetencje przyszłości w IT to przede wszystkim umiejętności związane z wdrażaniem nowych technologii, takich jak AI, analiza danych, cyberbezpieczeństwo oraz ekspercka znajomość niektórych systemów. – Jednak to nie wszystko. Kluczowym elementem przewagi rynkowej kandydatów będzie również rozwijanie umiejętności biznesowych. Inżynierowie oraz specjaliści techniczni powinni ewoluować w kierunku roli konsultantów, którzy nie tylko rozumieją technologię, ale także potrafią zidentyfikować potrzeby interesariuszy, zrozumieć motywacje stojące za podejmowanymi decyzjami na wyższym szczeblu. Taka wiedza pozwala na skuteczne przełożenie tych założeń na zadania inżynieryjne, dostarcza wartość dla firmy w sposób bardziej spójny, efektywny. Pozwala też na lepsze pozycjonowanie się w hierarchii wartości technologicznej. Rosnące znaczenie mają umiejętności miękkie, zdolność adaptacji do zmian, efektywna komunikacja oraz umiejętność współpracy w zróżnicowanych zespołach. W dobie dynamicznych zmian technologicznych, a także biznesowych kluczowa będzie chęć nieustannego uczenia się i gotowość do podejmowania nowych wyzwań – podsumowuje dyrektor Experis w Polsce.

Niedobór talentów IT na świecie

Analizując globalny niedobór talentów można zauważyć, że pracodawcy obszaru nowych technologii wskazują na największą lukę kompetencji IT i analizy danych (54%), inżynierii (29%). Trudno także o osoby z odpowiednimi umiejętnościami z zakresu sprzedaży i marketingu (20%), a także logistyki oraz operacji (18%).

KRAM Investment zapowiada rozpoczęcie budowy trzech parków handlowych w 2025 r.

KRAM Investment planuje dynamiczną ekspansję na rynku nieruchomości komercyjnych i ogłasza budowę trzech parków handlowych. Pierwszym będzie nowoczesny park handlowy w miejscowości Bratian położonej w pobliżu Nowego Miasta Lubawskiego (województwo warmińsko-mazurskie), którego budowa rozpocznie się w już w pierwszej połowie 2025 roku. Budowa kolejnych dwóch inwestycji ruszy w II połowie roku i będą zlokalizowane w województwie warmińsko-mazurskim i mazowieckim. Planowane inwestycje to parki handlowe typu convinience, a Grupa KRAM Investment w przyszłości chce budować również większe, ekologiczne obiekty handlowo-usługowo-rozrywkowe.

Retail Park Bratian powstanie w strategicznej lokalizacji, zaledwie 4 km od centrum Nowego Miasta Lubawskiego, w pobliżu drogi krajowej nr 15 (Olsztyn–Toruń). Inwestycja będzie sąsiadować z popularnymi sieciami handlowymi, takimi jak Biedronka i Dino, a na jej terenie znajdzie się m.in. restauracja McDonald’s, której budowa rozpocznie się jeszcze w tym roku. Planowana powierzchnia Retail Park Bratian to 3950 m2 GLA, z opcją dalszej rozbudowy o kolejny etap 7000 m2 GLA.

Projekt jest już w większości skomercjalizowany, a Grupa posiada prawomocne pozwolenie na budowę. Podpisano także przedwstępną umowę notarialną na zakup działki. Dzięki dogodnej lokalizacji oraz rosnącemu zainteresowaniu formatem parków handlowych, inwestycja ma szansę stać się istotnym punktem handlowym w regionie.

– To pierwszy krok w kierunku realizacji naszej strategii, zakładającej dynamiczny rozwój w lokalizacjach o wysokim potencjale. Widzimy ogromne możliwości w mniejszych miastach, gdzie nowoczesne parki handlowe stanowią odpowiedź na potrzeby lokalnych społeczności – komentuje Andrzej Krauze, dyrektor ds. rozwoju biznesu KRAM Investment S.A.

Dwa kolejne parki handlowe są obecnie w fazie przygotowań, a ich budowa ma rozpocząć się w drugiej połowie roku.

Według raportu Cushman & Wakefield, w 2024 roku w Polsce oddano do użytku 530 tys. m² nowoczesnej powierzchni handlowej, co stanowi najlepszy wynik od 2015 roku. Obecnie w budowie znajduje się 375 tys. m² powierzchni handlowej, z czego 243 tys. m² zlokalizowane są w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców. Dodatkowo, od 2020 roku rośnie popularność parków handlowych, co może być odpowiedzią na zmieniające się preferencje klientów. W 2024 roku ten format dominował, a prognozy wskazują, że również w 2025 roku większość nowo powstających obiektów handlowych będzie miała formę parków handlowych.

Trump wprowadza wyższe cła na stal i aluminium: 25% zamiast 10%

Prezydent Donald Trump podpisał dekret wykonawczy podnoszący stawki celne na importowaną stal i aluminium z 10% do 25%. Decyzja ta objęła kluczowych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, takich jak Kanada, Meksyk, Japonia i Korea Południowa, choć początkowo rozważano dla nich wyjątki. Trump zasugerował jednak możliwość wyłączenia niektórych krajów, w tym Australii, która utrzymuje nadwyżkę handlową w relacjach z USA.

Nowe taryfy weszły w życie tego samego dnia, gdy zaczęto stosować 10-procentowy podatek na towary importowane z Chin. Dodatkowo prezydent zapowiedział możliwość wprowadzenia tzw. „ceł wzajemnych” wobec państw nakładających wysokie taryfy na amerykańskie produkty. Do sektorów potencjalnie najbardziej zagrożonych zaliczają się przemysł półprzewodników, motoryzacja oraz farmaceutyki.

Wpływ podwyżek na rynki finansowe może być ograniczony, choć najbardziej odczują go branże zużywające duże ilości stali i aluminium – zwłaszcza budownictwo, motoryzacja oraz przemysł ciężki. W krótkim okresie firmy mogą doświadczyć spadku marż, jednak część dodatkowych kosztów zostanie prawdopodobnie przerzucona na konsumentów.

Reakcje rynków na zapowiedzi Trumpa były dotąd niejednoznaczne – po okresach niepokoju zazwyczaj następowało odbicie, a nie długotrwałe spadki. Cła mogą jednak poważniej zaniepokoić inwestorów, jeśli doprowadzą do spadku zaufania wśród firm i konsumentów lub zwiększą niestabilność finansową. Oznaką rosnącego ryzyka może być długotrwały wzrost indeksu zmienności VIX powyżej poziomu 20 oraz gwałtowne wahania kursów walut krajów objętych taryfami. Pojawiają się także opinie, że jeśli wszystkie propozycje prezydenta USA zostałyby wdrożone na dłuższy okres, rynki mogą doświadczyć znaczących spadków.

Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Rada TEP: Rządowy projekt zmian w składkach zdrowotnych szkodzi finansom publicznym

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich sprzeciwia się proponowanemu rządowemu projektowi zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. W naszej ocenie projekt jest szkodliwy, gdyż istotnie zwiększa różnicę w opodatkowaniu działalności gospodarczej i umów o pracę, a także zwiększa deficyt sektora finansów publicznych. Zwracamy uwagę, że rząd stoi przed wyzwaniem przekroczenie konstytucyjnego limitu długu publicznego (60% PKB), a Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu. Niezrozumiały jest również brak prekonsultacji projektu.

W obecnym stanie prawnym, przedsiębiorcy rozliczający się na podstawie skali podatkowej płacą składkę zdrowotną w wysokości 9% dochodu, a w przypadku przedsiębiorców rozliczających poprzez podatek liniowy składka wynosi 4,9% dochodu. Z kolei przedsiębiorcy mający zryczałtowany PIT, płacą 9% składkę od podstawy przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale poprzedniego roku, zależnej od wysokości przychodów (np. jeśli przychód nie przekracza 60 tys., podstawa wynosi 60% przeciętnego wynagrodzenia).

Rząd w swej ustawie proponuje zmianę ustalania wymiaru składki zdrowotnej poprzez ustanowienie części zryczałtowanej, obliczanej na podstawie 75% płacy minimalnej oraz części urealnionej, obliczanej przypadku osiągnięcia dochodów powyżej przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego, dla ryczałtowców ma być to 1,5-krotność wynagrodzenia, dla przedsiębiorców rozliczających się poprzez skalę lub podatek liniowy 3-krotność.

Jednym z głównych źródeł rozpowszechnienia samozatrudnienia w Polsce jest brak neutralności systemu podatkowo-składkowego. Ta sama działalność może podlegać zupełnie odmiennym obciążeniom publicznym jedynie ze względu na rodzaj zawartej umowy. Jak wskazuje Marek Skawiński, główny ekonomista portalu XYZ i były dyrektor Departamentu Analiz Makroekonomicznych Ministerstwa Finansów, po wejściu w życie projektu dla zarabiających powyżej przeciętnej w 2026 r. wybór działalności gospodarczej w miejsce umowy o pracę będzie oznaczał zmniejszenie obciążeń o co najmniej jedną trzecią.[1] W efekcie wiele osób zacznie wybierać działalność gospodarczą zamiast umowy o pracę jedynie ze względu na preferencje podatkowo-składkowe. Jednocześnie nie na wszystkich stanowiskach pracy zmiana umowy na działalność gospodarczą jest możliwa (np. ze względów regulacyjnych), więc będzie to wprowadzało nieuzasadnioną nierówność pomiędzy de facto identycznymi podatnikami. Zdaniem Rady TEP rząd powinien iść w przeciwną stronę – dążyć do maksymalnego zwiększenia jednolitości opodatkowania w systemie podatkowo-składkowym, np. likwidując różne ulgi i przywileje, takie jak odliczanie 50% kosztów uzyskania przychodu z praw autorskich w umowach o dzieło czy preferencyjne opodatkowanie w sektorze IT i innych rodzajach działalności obciążonych znacząco różnymi stawkami ryczałtu.

Według szacunków Rządowego Centrum Legislacji, reforma ma kosztować finanse publiczne około 4,6 mld zł w 2026 r. To koszt równy 0,11% PKB i jako taki może wydawać się niewielki z perspektywy całych finansów publicznych. Jednak Polska niebezpiecznie zbliża się do konstytucyjnego limitu zadłużenia publicznego i objęta jest przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu, więc rozważany projekt idzie wbrew konieczności konsolidacji finansów publicznych.

Co więcej, w dokumencie RCL stwierdza się, że – „Projekt ustawy nie podlegał prekonsultacjom. Pominięcie etapów: uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania jest uzasadnione pilnością proponowanej inicjatywy, która zmierza do obniżenia wymiaru składki zdrowotnej oraz usprawnienia zasad rozliczania składki zdrowotnej i jest oczekiwania przez przedsiębiorców.”. W ocenie Rady nie istnieje żaden powód, dla którego ustawa mająca wejść w życie w 2026 r. miałaby nie podlegać prekonsultacjom.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Mateusz Ozór nowym dyrektorem zakładu produkcyjnego Henkel w Raciborzu

Od stycznia 2025 roku zakład produkcyjny detergentów Henkel Polska w Raciborzu ma nowego dyrektora – jest nim Mateusz Ozór, związany z firmą od 17 lat. Raciborska fabryka produkuje proszki i żele do prania oraz płyny zmiękczające na potrzeby dwunastu rynków w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, Czech, Węgier i Ukrainy.

W swojej nowej roli Mateusz Ozór jest odpowiedzialny za kierowanie rozwojem zakładu i wdrażanie strategii zapewniających optymalną wydajność produkcji, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa i jakości. Szczególną uwagę poświęca kontynuacji projektów prośrodowiskowych oraz dalszemu rozwojowi innowacyjnych rozwiązań produkcyjnych.

Objęcie stanowiska dyrektora fabryki w Raciborzu, w miejscu, gdzie rozpocząłem swoją zawodową drogę, oraz praca z zespołem, który przez lata stanowił dla mnie ogromne wsparcie, to dla mnie nie tylko zaszczyt, ale i zobowiązanie – mówi Mateusz Ozór. Wierzę, że dobra znajomość fabryki oraz zdobyte tu doświadczenie pozwolą mi wnieść istotny wkład w jej dalszy rozwój, a także wspierać kluczowe projekty, które są fundamentem naszych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju – dodaje.

Mateusz Ozór związany jest z firmą Henkel od 2008 roku, czyli od początku swojej kariery zawodowej. Rozpoczął ją jako specjalista ds. opakowań w dziale R&D. W kolejnych latach zdobywał międzynarodowe doświadczenie w strukturach firmy w Wiedniu, gdzie pełnił różne role w działach R&D i Regional Engineering. Jednym z największych jego sukcesów było zarządzanie projektem budowy nowego działu produkcji ciekłej zrealizowanym we współpracy z lokalnym zespołem w roku 2017.  Od 2018 roku z sukcesem zarządzał produkcją żeli i płynów w raciborskim zakładzie.

Nowy dyrektor jest absolwentem Politechniki Opolskiej na kierunku Komputerowe zintegrowane systemy zarządzania produkcją. Swoją wiedzę poszerzał podczas studiów z zakresu biznesu międzynarodowego w Copenhagen University College of Engineering oraz na studiach podyplomowych z zakresu zarządzania produkcją w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.

Procedury administracyjne spowalniają inwestycje w ramach KPO

Od czasu przejęcia władzy przez nową koalicję rządzącą bardzo przyspieszył proces pozyskiwania środków KPO przez polski rząd od Unii Europejskiej. Niestety nie przyspieszył aż tak mocno proces przekazywania tych środków przez sektor publiczny, przez stronę rządową do sektora prywatnego. Procesy inwestycyjne, które mają być realizowane w ramach KPO, są długotrwałe. Budowa fabryki to jest budowa hali, wstawienie do niej maszyn, urządzeń, uruchomienie produkcji – a to wszystko musi się zakończyć w bardzo krótkich terminach. Już w tej chwili wielu przedsiębiorców dostrzega, że po prostu nie zdąży w tak krótkim czasie. Tempo, w jakim ogłaszane były nabory, w jakim rozstrzygane są konkursy i czas, który jest konieczny, żeby przeprowadzić te inwestycje – to jest tempo zbyt ambitne, biorąc pod uwagę prozaiczne ograniczenia, które nie mają wiele wspólnego z KPO, ale ciągle w Polsce obowiązują, jak np. długotrwałe procedury administracyjne, choćby przy uzyskiwaniu pozwoleń na budowę, pozwoleń na użytkowane, zgód pożarniczych, czy różnego rodzaju innych elementów, które mogą być powodem ogromnych konsekwencji finansowych. Kto nie skończy inwestycji w ramach KPO najpóźniej do sierpnia 2026, ale być może w wielu przypadkach jest to wcześniej, ten będzie musiał oddać zaliczki lub nie dostanie tych środków. Jest wyjątek od tej zasady i to jest kilka spośród ponad 50 programów realizowanych w ramach KPO – tych, które pochodzą głównie z części pożyczkowej, np. budowa wiatraków na morzu albo środki pozyskiwane z BGK. To są projekty, gdzie wystarczy do sierpnia 2026 podpisać umowę z beneficjentem.

– Czyli np. jeżeli duża polska firma energetyczna umówi się z dostawcą budowlanym, że farma wiatrowa powstanie za trzy lata, to będzie to w pewnym sensie potwierdzało, że te środki strona rządowa może wypłacić. Ale to jest wyjątek od reguły, w pozostałych przypadkach zegar tyka – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Kamil Sobolewski, główny ekonomista, Pracodawcy RP. – Czasu mamy bardzo mało, a biznes na pewno by docenił, gdyby udało się przedłużenie terminów w ramach KPO. To wydaje się niezbędne, by dobrze zaabsorbować te środki – tak, aby te projekty były najbardziej wartościowe dla gospodarki i dla biznesu. KPO to jest 260 miliardów złotych, a w Polsce inwestuje się rocznie 600 miliardów złotych. Te 260 mld zł rozłożonych jest na kilka lat. Tymczasem dla rozwoju naszej gospodarki inwestycje powinny wynosić około biliona złotych – czyli o 400 miliardów złotych więcej co roku. Deficyt inwestycji, który mamy na bazie porównawczej do takich krajów jak Czechy, Węgry i Rumunia – gdzie inwestuje się 27% PKB, podczas gdy w Polsce inwestuje się 17% PKB – to jest właśnie owe 400 miliardów złotych rocznie. To by starczyło na przykład na to, żeby zbudować naprawdę ogromną i potężną elektrownię atomową w Lubiatowie. Pamiętajmy, że taki proces trwa 10 lat – więc potencjał inwestycyjny, który można byłoby w Polsce uwolnić, jest naprawdę gigantyczny. KPO ma, a w zasadzie już można powiedzieć miało potencjał, by być kołem zamachowym tego procesu. To się udało w ograniczonym stopniu i dlatego potrzebujemy nowych kół zamachowych, nowych bodźców, które pozwolą uwolnić potencjał 400 miliardów złotych rocznie, a nie zoptymalizować wykorzystanie potencjału 260 miliardów rozłożonego na 5 lat – analizuje Kamil Sobolewski.

Metody niszczenia dokumentów – którą wybrać?

Po okresie obowiązkowego przechowywania dokumentacji firmowej w archiwum przychodzi czas na jej utylizację. Faktury czy umowy należy zniszczyć tak, by odczytanie informacji poufnych było niemożliwe. W jaki sposób to zrobić? Jako pierwsze na myśl przychodzi niszczenie dokumentów w niszczarce. Nie jest to jednak jedyna metoda. Poznaj skuteczne sposoby usuwania dokumentacji i wybierz najlepszy dla siebie.

Samodzielna utylizacja dokumentów

Niektórzy przedsiębiorcy decydują się na niszczenie dokumentów we własnym zakresie. Do wyboru mają trzy metody.

Niszczarka biurowa

Najpopularniejszą metodą samodzielnej utylizacji dokumentów jest zastosowanie niszczarki biurowej. Należy jednak pamiętać, by wybrać urządzenie, które rozdrobni papier na małe ścinki. W przypadku poufnych dokumentów należy wybrać niszczarkę o klasie niszczenia co najmniej P-4.

Niszczarka biurowa sprawdza się najlepiej przy niewielkiej ilości dokumentów. Najbardziej wydajne modele są w stanie niszczyć kilkanaście kartek jednocześnie. Jeśli na utylizację czeka kilka pudeł akt czy faktur, rozdrabnianie ich w ten sposób może zająć długie godziny, a nawet dni.

Palenie dokumentów

Dokumenty firmowe można również spalić. Metoda ta wydaje się atrakcyjna z uwagi na to, że informacje ze spalonych akt są całkowicie niemożliwe do odtworzenia. Ponadto można w ten sposób stosunkowo szybko zniszczyć duże ilości dokumentów.

Na terenie wielu firm nie ma jednak warunków do bezpiecznego rozpalania ognia. Spalanie dokumentów w domu wiąże się z kolei z wyniesieniem wrażliwych informacji poza siedzibę firmy, gdzie ich bezpieczeństwo może być zagrożone.

Moczenie w wodzie / rozpuszczanie chemiczne

Woda rozpuszcza tusz i niszczy papier. Moczenie dużej ilości dokumentów wymaga jednak użycia pojemnego zbiornika. Niektóre firmy stosują chemiczne rozpuszczanie dokumentów. Proces ten przebiega szybciej i jest bardziej efektywny niż w przypadku moczenia w samej wodzie.

Niszczenie dokumentów przez profesjonalną firmę

Dobrą alternatywą dla samodzielnego usuwania dokumentacji jest zlecenie tego zadania zewnętrznej firmie. To rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas. Jest również w pełni bezpieczne. Przedstawiciel firmy dostarcza zamykane pojemniki na dokumenty, dzięki czemu osoby trzecie nie mają dostępu do wrażliwych danych. Następnie zawartość pudeł trafia bezpośrednio do przemysłowej niszczarki. Solidne przedsiębiorstwa, takie jak Ekoakta, wystawiają po zakończeniu utylizacji specjalny certyfikat, jako dowód na to, że dokumenty zostały zutylizowane zgodnie z obowiązującymi normami.

Istnieje kilka skutecznych metod niszczenia dokumentów, nie wszystkie jednak są efektywne i opłacalne. Samodzielna utylizacja dużej części archiwum może przysporzyć wiele problemów. Niszczenie dokumentów w niszczarce jest bardzo czasochłonne, podobnie jak rozpuszczanie w wodzie. Nie każda firma dysponuje miejscem, w którym można spalić papierowe akta czy faktury. W wielu przypadkach najlepszym wyborem jest wybór zewnętrznej firmy, która zutylizuje zdezaktualizowaną część archiwum.

[Artykuł sponsorowany]

Dzień Bezpiecznego Internetu: Jak chronić dzieci i młodzież w sieci?

11 lutego obchodzimy Dzień Bezpiecznego Internetu, zainicjowany przez Komisję Europejską, który ma zwrócić uwagę na działania dzieci i młodzieży w sieci. Hasłem tegorocznej edycji jest “Razem na rzecz lepszego internetu”, co ma podkreślić konieczność współdziałania w tworzeniu bezpiecznego środowiska online dla wszystkich. Czas spędzany w internecie jest dziś dla wielu młodych ludzi równie istotny co ten w świecie offline – podkreśla dr Jakub Kuś z Wydziału Psychologii we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS. Jak w potrzebie budowania bezpiecznego świata online odnajdują się media społecznościowe? Ile mają do zaoferowania nauczyciele i rodzice, którzy za młodu nie używali powszechnie internetu i nie przeżywali tego, co współcześni nastolatkowie? Nasz ekspert przygląda się ewolucji cyfrowych treści i diagnozuje wyzwania dla edukacji.

Obecność dzieci i młodzieży w internecie to nie tylko kwestia ochrony przed zagrożeniami, ale także szansa na rozwój ich umiejętności społecznych i emocjonalnych. W dobie cyfryzacji internet i media społecznościowe stały się dla użytkowników nie tylko źródłem rozrywki, ale też często najważniejszym obszarem komunikacji oraz budowania relacji z rówieśnikami.

To właśnie tam najmłodsi coraz częściej poszukują odpowiedzi na nurtujące ich pytania, poznają aktualne wydarzenia, a także – przede wszystkim w mediach społecznościowych – porównują się z innymi, co wpływa na kształtowanie ich poczucia własnej wartości. W efekcie czas spędzany w internecie jest dziś dla wielu nastolatków równie istotny co ten w świecie offline – mówi dr Jakub Kuś. Psycholog dodaje, iż nie należy jednak zapominać, że dynamiczny rozwój sieci niesie ze sobą również wyzwania, w tym zagrożenia związane z narażeniem na treści nieodpowiednie dla wieku czy uzależnienia od bycia w ciągłym kontakcie wirtualnym. Można powiedzieć, że dla dzisiejszych dzieci i młodzieży granica między tym co cyfrowe, a tym co analogowe stała się niewidoczna – wskazuje psycholog.

Ekspert podkreśla, że modyfikacje zachodzące w mediach społecznościowych nie pozostają bez wpływu na najmłodszych użytkowników – Ostatnie zmiany w polityce platform społecznościowych, takie jak działania nakierowane na skuteczniejsze usuwanie szkodliwych czy pełnych nienawiści treści, mają szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa najmłodszych użytkowników. Choć surowsza moderacja może ograniczyć ich styczność z niebezpiecznymi treściami, to należy pamiętać, że młodzież wykazuje się często ogromną pomysłowością, by obchodzić blokady – czy to poprzez fałszywe konta, czy zmianę platform. Z kolei dyskusje polityczne na temat zakazywania TikToka zwracają uwagę na kwestie prywatności danych i wpływu treści z tej aplikacji na wrażliwych odbiorców. Paradoksalnie, takie „zakazane owoce” mogą stać się dla młodych jeszcze bardziej atrakcyjne, co dowodzi, że same ograniczenia rządowe lub firmowe to jedynie część rozwiązania problemu – mówi dr Jakub Kuś.

Dialog międzypokoleniowy

W miarę ewolucji technologii, rodzice i nauczyciele stają przed nowymi wyzwaniami, które wymagają od nich nie tylko dostosowania się do zmieniającego się krajobrazu cyfrowego, ale również zrozumienia jego wpływu na młode umysły. Wspólne eksplorowanie platform społecznościowych czy gier online może nie tylko zacieśniać więzi, ale także stanowić doskonałą okazję do rozmowy o bezpieczeństwie w sieci oraz etyce korzystania z technologii. Dorośli mogą wprowadzać młodzież w świat krytycznego myślenia, ucząc ich, jak rozróżniać prawdziwe informacje od dezinformacji.

Spora grupa dorosłych, w tym rodziców oraz nauczycieli, doskonale pamięta czasy, kiedy internet dopiero zaczynał się rozpowszechniać. Nierzadko brakuje im jednak praktyki w posługiwaniu się narzędziami i platformami, które dla dzisiejszych dzieci i młodzieży są zupełnie oczywiste. Ta tak zwana „luka cyfrowa” sprawia, że autorytet starszego pokolenia bywa kwestionowany, zwłaszcza jeśli nie nadążają oni za szybko zmieniającymi się trendami w mediach społecznościowych – mówi dr Kuś. Psycholog dodaje, że nie oznacza to jednak, iż dorośli nie mogą służyć pomocą. Przeciwnie – rodzice i nauczyciele, którzy chcą stale doskonalić swoje umiejętności i traktują wirtualną sferę życia swoich podopiecznych z należytą powagą, mogą stać się dla nich wartościowymi przewodnikami. Otwartość na rozmowę, szczere zainteresowanie internetową aktywnością młodych oraz wspólna analiza oglądanych czy czytanych treści to filary wzajemnego zaufania i zrozumienia – wskazuje ekspert z Uniwersytetu SWPS.

Współdziałanie dla bezpiecznego internetu

W dobie cyfryzacji, kiedy internet stał się nieodłącznym elementem życia codziennego, odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w sieci spoczywa nie tylko na rodzicach, ale też na regulatorach rynku platform i stron internetowych, twórcach oprogramowania oraz instytucjach państwowych i społecznych. Zdaniem dr. Jakuba Kusia zabieganie o bezpieczeństwo najmłodszych w przestrzeni wirtualnej nie powinno ograniczać się wyłącznie do sprawdzania, co oni oglądają lub czytają, choć oczywiście rozmaite blokady i filtry rodzicielskie mogą okazać się pomocne.

Kluczowe jest przede wszystkim uświadamianie dzieci już od najwcześniejszych lat oraz kształcenie ich umiejętności potrzebnych w świecie online. Zaliczają się do nich między innymi: krytyczne myślenie, umiejętność odróżniania wiarygodnych informacji od fałszywych czy wiedza o istocie danych osobowych i konieczności rozważnego ich udostępniania. Nie można też zapomnieć o tzw. netykiecie – uczeniu, jak reagować na hejt, jak unikać cyberprzemocy i dbać o swoją prywatność. Gdy młodzi ludzie rozumieją konsekwencje swoich działań w internecie, korzystanie z narzędzi cyfrowych przychodzi im z większą rozwagą – podkreśla psycholog.

Ekspert dodaje, że kluczową rolę w tym procesie odgrywa współdziałanie różnych środowisk: rodzin, szkół, instytucji państwowych i firm działających w branży technologicznej. – Tylko dzięki spójnym programom edukacyjnym, kampaniom społecznym i stałemu rozszerzaniu kompetencji dorosłych (zarówno rodziców, jak i nauczycieli) można stworzyć skuteczny system ochrony młodych użytkowników sieci. To właśnie wtedy internet stanie się miejscem, w którym dzieci nie tylko bawią się w bezpieczny sposób, ale też odkrywają pasje, poszerzają horyzonty oraz doskonalą zdolności niezbędne w dorosłym życiu – podsumowuje dr Jakub Kuś.

Złoto zamiast dolara – banki centralne zmieniają strukturę rezerw

Złoto osiąga nowe rekordy cenowe, przekraczając poziom 2900 dolarów za uncję, a niektóre banki, jak Citi, przewidują osiągnięcie bariery 3000 USD/oz w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Na niewidziane dotąd pułapy kruszec wzbija się także w złotówkach. Obecnie ATH w naszej walucie ociera się o 12 000 PLN/oz.

Nowy tydzień, nowe all-time high! W poniedziałek 10 lutego złoto wzbiło się ponad granicę 2900 dolarów za uncję, a aktualny rekord cenowy (bazując na danych ze Stooq wedle stanu na godz. 13) to 2906,95 USD/oz.

Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o kurs królewskiego metalu wyrażony w polskim złotym. Świeżo ustanowione ATH w rodzimej walucie, wyznaczone także w poniedziałek 10 lutego, wynosi bowiem 11 792 PLN/oz.

Co napędza wzrost cen kruszcu?

Na wzrost cen kruszcu wpływa obecnie kilka kluczowych czynników, w tym głównie niepewność i zamieszanie na rynkach finansowych, związane z polityką nowej administracji w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie istotne są tu kwestie związane z wojnami celnymi.

Kurs metalu napędzany jest także przez przepływ złota z Londynu do USA w obawie przed potencjalnymi taryfami celnymi, zapowiedzianymi przez Donalda Trumpa oraz ze względu na globalne napięcia geopolityczne i sytuację gospodarczą na świecie.

Z tego też względu Citi Research podniosło już swoje prognozy cenowe dla złota. Nowa trzymiesięczna prognoza wynosi 3000 dolarów za uncję (wzrost z 2800 USD), a średnia prognoza na 2025 rok została podniesiona do 2900 USD/oz.

Bank podkreśla, że napięcia geopolityczne oraz wojny handlowe przyczyniają się do rosnącej dywersyfikacji rezerw walutowych, skłaniając banki centralne do zwiększania zakupów złota kosztem dolara amerykańskiego.

Co więcej, wprowadzenie przez administrację prezydenta USA, Donalda Trumpa, dodatkowych 10% taryf na chińskie towary oraz chińska reakcja w postaci ceł na amerykańskie produkty pogłębiły globalną niepewność gospodarczą.

Banki centralne znów kupiły ponad 1000 ton złota…

Według Światowej Rady Złota, która właśnie opublikowała swój roczny raport, globalny popyt na złoto w 2024 roku osiągnął rekordowy w historii poziom 4974 ton. Głównymi motorami wzrostu były banki centralne, które w 2024 roku zakupiły ponad 1000 ton złota trzeci rok z rzędu. Tylko w samym czwartym kwartale zakupy te wyniosły 333 tony.

Łącznie na przestrzeni ubiegłego roku banki centralne, które są nabywcami netto złota od 15 lat, dodały 1045 ton do globalnych rezerw kruszcu. Bankierzy postrzegają bowiem złoto jako stabilne aktywo strategiczne w obliczu niepewności geopolitycznej i gospodarczej, a prognozy wskazują, że zakupy będą kontynuowane także w 2025 roku.

Z kolei inwestycje w złoto osiągnęły czteroletnie maksimum na poziomie 1180 ton (+25% r/r), głównie za sprawą stabilizacji funduszy ETF po trzech latach odpływów. Popyt na sztabki i monety był zbliżony do 2023 roku (1186 ton), jednak nastąpiła zmiana w strukturze – wzrosła sprzedaż sztabek, a zmniejszył się popyt na monety.

Popyt na złoto w sektorze technologicznym wzrósł o 7%,napędzany przez rozwój sztucznej inteligencji. Natomiast sektor biżuteryjny zanotował spadek konsumpcji o 11% (do 1877 ton), choć wartość wydatków na biżuterię wzrosła o 9% (144 mld USD). Konsumenci kupowali mniejsze ilości, ale przy wyższych cenach jednostkowych.

…a liderem jest NBP!

W 2024 roku Narodowy Bank Polski był największym nabywcą złota spośród banków centralnych, dodając 90 ton do swoich rezerw. Prezes NBP Adam Glapiński otwarcie mówi o zwiększeniu zasobów kruszcu do 20% rezerw ogółem. Na koniec ubiegłego roku rezerwy rodzimego banku wyniosły 448 ton, co stanowiło 17% całkowitych rezerw walutowych.

Wśród istotnych nabywców z naszego regionu warto wymienić też Czechy (+20 ton), Węgry (+16 ton), Serbię (+8 ton) i Gruzję (+7 ton). Inne kraje przodujące w zakupach to Turcja, która zwiększyła swoje oficjalne rezerwy złota o 75 ton, Indie (Reserve Bank of India zakupił 73 tony złota w 2024 roku) oraz Chiny – Ludowy Bank Chin kupił 44 tony kruszcu.

Sprzedaż złota przez banki centralne w 2024 roku miała charakter taktyczny i była skromniejsza niż zakupy. Bank Centralny Filipin sprzedał 30 ton złota w odpowiedzi na wzrost cen, a Narodowy Bank Kazachstanu sprzedał netto 10 ton kruszcu. Z kolei Bank Tajlandii zauważył, że redukcja złota w ich zasobach nie wynikała ze sprzedaży.

Innymi znaczącymi sprzedawcami netto w ciągu roku były: Władze Monetarne Singapuru (-10 ton), Bank Centralny Curaçao i Sint Maarten (-4 tony), Bundesbank (-1 tona, prawdopodobnie w związku z programem bicia monet) oraz Bank Centralny Republiki Zielonego Przylądka (-1 tona).

Rosjanie chronią swoje oszczędności w złocie

Z danych WGC wynika także, że złoto cieszy się rekordową popularnością wśród rosyjskich konsumentów, którzy w 2024 roku zakupili 75,6 ton złota w postaci sztabek, monet i biżuterii, aby chronić swoje oszczędności w obliczu sankcji. Ten wolumen stanowi piąty największy wynik na świecie i jednocześnie to około jednej czwartej rocznej produkcji złota w Rosji.

Zakupy złota przez Rosjan wzrosły o 6% w porównaniu z poprzednim rokiem i o ponad 60% od czasu inwazji tego kraju na Ukrainę prawie trzy lata temu. Właśnie wtedy Rosjanie zaczęli szukać alternatywnych sposobów zabezpieczenia swoich oszczędności, zamiast tradycyjnych inwestycji w dolary lub euro.

Zachodnie sankcje w zeszłym roku nasiliły trudności w płatnościach transgranicznych i doprowadziły do ​​niedoborów walut obcych, a rubel również spadł do historycznie niskiego poziomu. Aby pobudzić sprzedaż złota, Rosja zniosła podatek VAT na detaliczne zakupy królewskiego metalu zaraz po inwazji.

Rosja to drugi co do wielkości producent złota na świecie, wydobywający ponad 300 ton tego metalu rocznie. Od czasu inwazji na Ukrainę na Zachodzie unikano rosyjskiego kruszcu, co spowodowało zahamowanie jego napływu złota do ośrodków handlowych, takich jak Londyn i Nowy Jork.

Bank centralny Rosji, niegdyś największy nabywca złota na świecie, również nie wznowił zakupów w znacznych ilościach.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Cła na UE? Kurs euro pod presją po sugestiach administracji Trumpa

Administracja Trumpa już zasugerowała, że kolejne restrykcje handlowe dotkną UE. Wstępne doniesienia sugerują, że mogą to być ogólne cła wynoszące 10%. EUR/USD pozostaje pod presją, jednocześnie EUR/PLN po przebiciu granicy 4,20 wciąż się obniża. Ostatnia odporność złotego jest imponująca i można ją przypisać po części jastrzębiości Narodowego Banku Polskiego.

Kluczowe punkty:

  • Trump odsuwa w czasie cła na Kanadę i Meksyk.
  • Waluty ryzykowne doświadczają odbicia po początkowej wyprzedaży.
  • Raport NFP wskazuje na niższą stopę bezrobocia i wyższe płace w USA.
  • BoE obniża stopy procentowe, wszyscy decydenci opowiedzieli się za.

Decyzja prezydenta Trumpa, by odłożyć nałożenie ceł na towary z Kanady i Meksyku, wywołała w ubiegły poniedziałek zamieszanie na rynkach i doprowadziła początkowo do wyraźnej ulgi na głównych walutach. W dalszej części tygodnia, kiedy Trump podkreślał, że cła zostaną nałożone, ale nie zdołał określić ich skali, ożywienie aktywów ryzykownych straciło na sile. Silny raport NFP (non-farm payrolls) wywarł presję szczególnie na waluty europejskie, wskazując na dużą różnicę między wynikami gospodarek po obu stronach Atlantyku. Zwycięzcą ubiegłego tygodnia był jen japoński, który doświadcza wciąż aprecjacji – inwestorzy wyceniają bardziej agresywne podwyżki stóp procentowych Banku Japonii, sprzyjająca walucie jest również jej wyraźna taniości po latach kiepskiego radzenia sobie.

Kluczowym czynnikiem napędzającym rynki będą świeżo ogłoszone przez Trumpa cła na stal i aluminium, wynoszące 25%. Inwestorzy wydają się rozdarci przez obawy dotyczące wpływu restrykcji handlowych i ulgę, że wyższe cła wydają się zarezerwowane dla konkretnych sektorów. Uwagę rynku walutowego w tym tygodniu skupi również styczniowy raport inflacyjny z USA (środa 12.02). Cła prawdopodobnie jeszcze zwiększą presję wzrostową na ceny, tolerancja Rezerwy Federalnej na kolejny odczyt powyżej celu będzie więc ograniczona, a perspektywy cięć stóp procentowych dodatkowo się odsuną. Poza tym wstępny odczyt PKB Wlk. Brytanii za IV kwartał 2024 r. dostarczy ważne, choć opóźnione, informacje dla funta.

PLN

Złoty rośnie w siłę. Po przekroczeniu granicy 4,20 kurs EUR/PLN powoli się obniża, mimo spadku pary EUR/USD w ostatnich dniach. Ostatnia odporność złotego jest imponująca i można ją przypisać po części jastrzębiości Narodowego Banku Polskiego. W ubiegłym tygodniu prezes Adam Glapiński powtórzył, że otoczenie gospodarcze nie wspiera obecnie cięć stóp procentowych. Jest to dyskusyjne, być może jednak NBP chce pozbyć się wszelkich wątpliwości, nim rozpocznie cykl obniżek. Obecnie uważamy, że cięcie w marcu jest bardzo mało prawdopodobne, posiedzenie będzie jednak istotne ze względu na publikację zrewidowanych projekcji makroekonomicznych. Wciąż jastrzębie komunikaty NBP mogą wspierać złotego, przy czym wciąż spodziewamy się obniżek stóp w 2025 r.

Choć uwaga w tym tygodniu będzie skupiona głównie na wieściach spoza kraju, istotne będą również dynamika PKB w IV kwartale (czwartek 13.02) i styczniowy raport inflacyjny (piątek 14.02).

EUR

Dane o styczniowej inflacji w strefie euro zaskoczyły w ubiegłym tygodniu w górę. Zauważamy przy tym, że jej miara bazowa najpierw dziewięć miesięcy temu spadła do 2,7%, a od tamtego czasu nie odnotowała poprawy. Jednocześnie podobnie jak w Wielkiej Brytanii kiepski wzrost gospodarczy jest wynikiem raczej restrykcji po stronie podażowej niż niewystarczającego popytu. Sądzimy zatem, że Europejski Bank Centralny raczej nie zdecyduje się na znacznie silniejszą redukcję stóp procentowych.

Cła i recesja w przemyśle są zdecydowanie negatywnymi czynnikami dla wspólnej waluty, sądzimy jednak, że są one w dużej mierze zawarte w jej obecnej wycenie względem dolara. Uwaga wszystkich będzie teraz skupiona na administracji Trumpa, która wyraźnie zasugerowała, że należy oczekiwać restrykcji handlowych wycelowanych w Unię Europejską. Doniesienia sugerują, że mogą to być ogólne cła wynoszące 10%. Jesteśmy ciekawi, na ile jest to zawarte w wycenie euro – przypuszczalnie nie w pełni.

USD

Przewidzenie kolejnych wieści o cłach jest raczej niemożliwe, lepszym wyborem może być więc skupienie się na otoczeniu makroekonomicznym. Ubiegłotygodniowy raport NFP po raz kolejny był zgodny z silnym rynkiem pracy w USA. W firmach w zdrowym tempie przybywa nowych wakatów, stopa bezrobocia oscyluje w okolicy poziomu wskazującego na pełne zatrudnienie, a wzrost płac w styczniu zaskakująco przyspieszył – ich miesięczna dynamika była najwyższa od połowy 2023 r.

Wszystkie te pozytywne wieści ekonomiczne w połączeniu z możliwymi wyższymi cenami w związku z cłami Trumpa sprawiają, że coraz trudniej uzasadnić jakiekolwiek dalsze cięcia stóp procentowych Fedu w 2025 r. Jako że stopy w USA pozostają jednymi z najwyższych w gospodarkach G10, sądzimy, że mimo wysokiej wyceny dolara, raczej nie doświadczy on wyprzedaży.

GBP

Słabsze od oczekiwań dane gospodarcze doprowadziły do bardzo gołębiego podziału głosów na lutowym posiedzeniu Banku Anglii. Wszyscy członkowie Komitetu opowiedzieli się w ubiegłym tygodniu za obniżeniem stóp procentowych i dokonano cięcia o 25 pb. Przy tym dwoje z dziewięciu – w tym jastrzębia Catherine Mann – było za cięciem o 50 pb. Zrewidowane prognozy na 2025 r. pokazują wzrost PKB niższy o połowę od szacowanego wcześniej, co wyraźnie sugeruje, że BoE niepokoi się sytuacją brytyjskiej gospodarki.

Funt odbił się po początkowej wyprzedaży, mimo to pozostaje najgorzej radzącą sobie w 2025 r. walutą G10. Sądzimy jednak, że jego perspektywy są stosunkowo dobre. Inflacja pozostaje uporczywa, a wzrost płac podwyższony i zdecydowanie dodatni w ujęciu realnym. Uważamy, że rynki mogą przeszacowywać skalę możliwych cięć stóp procentowych Banku Anglii w tym roku, jako że sam Komitet podkreślił, że będą one „stopniowe”.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Donald Tusk prezentuje plan „Polska. Rok przełomu” – BCC apeluje o dialog społeczny

W dniu dzisiejszym  (10.02) na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) Premier Donald Tusk przedstawił nowy plan gospodarczy dla Polski. W wydarzeniu pod nazwą „Polska. Rok przełomu” uczestniczył minister finansów Andrzej Domański oraz liczni przedstawiciele środowiska gospodarczego. Business Centre Club reprezentował prezes organizacji dr Jacek Goliszewski.

Inwestycje przede wszystkim

Donald Tusk mówił o roku przełomu dla polskiej gospodarki i zwracał szczególną uwagę na słowo – kluczu czyli inwestycje.

Polska gospodarka dzięki 650 mld złotych na wspomniane już inwestycje ma wystrzelić do poziomu 4% i zapewnić nam awans do najzamożniejszych społeczeństw Unii, albo wręcz plasować nas wśród liderów gospodarczych Europy. – zwraca uwagę Sandra Żywicka-Sztul, Dyrektor ds. Analiz i Inicjatyw Gospodarczych BCC.

W przedstawionym planie duży nacisk położono na rozwój energetyczny, nie tylko związany z wykorzystaniem OZE, ale też zapowiedzią budowy elektrowni jądrowych i „inteligentnego” wykorzystania sieci przesyłowych.

Biznes lubi przewidywalność, więc samo prezentowanie strategii, pod warunkiem, że rząd będzie się tego kierunku trzymał jest jednoznacznie pozytywne. – podkreśla Sandra Żywicka – Sztul.

Prezes BCC dr Jacek Goliszewski w rozmowie z ministrem finansów Andrzejem Domańskim podkreślał, że – w tej chwili najistotniejsze jest przełożenie przedstawionych deklaracji na realne działania. Liczymy, że dialog społeczny zostanie wreszcie realnie usprawniony a deregulacje sprawnie wdrożone z uwzględnieniem konkretnych stanowisk i postulatów przedsiębiorców.  – mówił prezes BCC

Deregulacja

Drugi punkt ciężkości to kolejne słowo „klucz” czyli „deregulacja”, której zadaniem ma być odciążenie przedsiębiorców i uwolnienie ich energii, która powinna być ukierunkowana na  rozwój małych, średnich i dużych biznesów, a nie spełnianie kolejnych urzędniczych formalności.

Jak zwraca uwagę BCC – w tym miejscu premier, słusznie, stawia na konsultacje z przedsiębiorcami i pracodawcami, utworzenie specjalnego zespołu deregulacji i powołanie Rady Gospodarczej z udziałem biznesu, naukowców i urzędników. Cieszy zaufanie premiera do polskich przedsiębiorców i chęć wsłuchania się w ich potrzeby. Nie jest to oczywiście nowy pomysł, ponieważ zarówno Rada Dialogu Społecznego, jak i liczne zespoły deregulacyjne, które działają z udziałem organizacji pracodawców takich jak BCC, zajmują się tematem prezentacji problemów i oczekiwań przedsiębiorców od wielu lat. Dialog nie jest jednak wciąż zadawalający.

Biznesu nigdy nie trzeba było namawiać do kontaktu z urzędnikami i przedstawiania propozycji, ułatwiających prowadzenie firm, dlatego tę deklarację należy bardziej traktować jak informację dla strony rządowej i polityków, żeby nie tylko słuchali głosu przedsiębiorców, ale realnie wdrażali ich postulaty, bo dotychczas to właśnie było największą przeszkodą. Strategia to oczywiście wytyczanie kierunków, a niekoniecznie szczegóły. Tym bardziej z dużym zadowoleniem przyjmujemy deklarację ministra Domańskiego o zwolnieniu z VAT do kwoty 240 tys. zł od 2026r. podkreśla  Dyrektor ds. Analiz i Inicjatyw Gospodarczych BCC.

Deregulacje są procesem, a przedsiębiorcy zdecydowanie za długo czekają na podstawowe rozwiązania, które ułatwią im codzienne funkcjonowanie. Szkoda, że podniesienie kwoty wolnej od podatku, czy zreformowanie tzw. „podatku zdrowotnego” pozostają na razie w sferze przedwyborczych zapowiedzi. Dla małych biznesów to są realne i bardzo potrzebne ulgi.

Zainicjowanie i przeprowadzenie rzeczywistego, nie pozorowanego jak dotychczas, procesu deregulacji prawa gospodarczego. Powinno się to odbywać w ścisłej współpracy z zainteresowanymi środowiskami oraz przybrać charakter ciągły, gdzie w poszczególnych transzach przygotowywane i wdrażane byłyby zmiany deregulacyjne. Kierunki deregulacji powinny ściśle korespondować z kierunkami wyznaczonymi przez Komisje europejska w dokumencie Kompas konkurencyjności. – dodaje Witold Michałek, ekspert BCC ds. gospodarki, legislacji i lobbingu BCC.

Ekspert BCC zwraca też uwagę na konieczność implementowanie prawa europejskiego bez gold-platingu, co obecnie stanowi częstą praktykę twórców ustaw w Polsce. Wdrażanie unijnych regulacji, a w zasadzie każda zmiana stanowi swego rodzaju obciążenie dla przedsiębiorców, więc wprowadzanie tych wymogów w jeszcze bardziej zaostrzonej formie wpływa na konkurencyjność polskiego biznesu.

97% CEO planuje wdrożenie AI, ale tylko 1,7% jest na to gotowych – raport Cisco

97% prezesów firm planuje wdrożenie AI, lecz tylko 1,7% czuje się na to w pełni gotowych. Najnowsze badanie Cisco ujawnia rosnące ambicje liderów biznesu w zakresie AI oraz wyzwania, które mogą opóźnić jej skuteczne wdrożenie.

Kluczowe wnioski:

  • 4 na 5 prezesów firm dostrzega ogromne możliwości, jakie niesie AI, ale brak kompetencji technologicznych stanowi barierę we wdrażaniu innowacji.
  • Ponad 70% liderów biznesu obawia się utraty przewagi konkurencyjnej z powodu niedostatecznej wiedzy o infrastrukturze IT i sieciowej.
  • Ponad połowa organizacji już odczuwa negatywne skutki niewystarczających inwestycji w technologie cyfrowe.
  • 96% prezesów planuje współpracę z zaufanymi partnerami, aby dostosować swoje organizacje do ery AI i inwestować w ludzi, modernizację infrastruktury i wzmocnienie cyberbezpieczeństwa.

Nowe badanie Cisco, globalnego lidera w dziedzinie sieci i cyberbezpieczeństwa, pokazuje wyraźny rozdźwięk między ambicjami a przygotowaniem firm do wdrożenia sztucznej inteligencji. Choć 4 na 5 CEO dostrzega potencjalne korzyści wynikające ze sztucznej inteligencji, a niemal wszyscy planują zintegrować ją ze swoimi działaniami, 74% prezesów przyznaje, że luki w wiedzy mogą prowadzić do nieoptymalnych decyzji strategicznych, co w konsekwencji może osłabić ich pozycję na rynku. Ponad połowa firm (58%) twierdzi, że z powodu niewystarczających inwestycji w nowe technologie ich wzrost jest hamowany. Dlatego planują wdrażanie strategii opierającej się na trzech filarach: inwestycji w kompetencje pracowników, modernizacji infrastruktury oraz wzmacnianiu cyberbezpieczeństwa.Cisco: CEO dostrzegają potencjał AI Cisco: CEO dostrzegają potencjał AI Cisco: CEO dostrzegają potencjał AI Cisco: CEO dostrzegają potencjał AI

Jeetu Patel, wiceprezes ds. produktów Cisco, podkreśla znaczenie szybkich i zdecydowanych działań: „W dzisiejszym dynamicznym świecie to szybkość decyduje o zwycięstwie. Firmy, które już teraz podejmą działania na rzecz odpornej i skalowalnej infrastruktury sieciowej, będą liderami w erze AI. W przyszłości pozostaną tylko dwa rodzaje organizacji: te, które skutecznie wykorzystują AI, oraz te, które stracą na znaczeniu.”

Bierność oznacza straty – rosnące obawy prezesów firm

Badanie Cisco pokazuje, że ponad 70% prezesów obawia się utraty konkurencyjności, jeśli nie nadrobią zaległości w zakresie IT i infrastruktury. Już teraz 53% CEO dostrzega realne straty wynikające z niedoinwestowania w technologie cyfrowe, a 66% obawia się wysokich kosztów alternatywnych, jakie niesie za sobą opóźnienie w implementacji AI.

Brak działań w tym obszarze to nie tylko zagrożenie teoretyczne – to realne ryzyko wzrostu kosztów operacyjnych, spadku rentowności, obniżonej produktywności i malejącego udziału w rynku.

Śmiałe inwestycje w AI: CEO wiedzą, że nagroda jest wysoka

Pomimo wyzwań liderzy firm widzą w AI potężny katalizator transformacji. 69% CEO wskazuje, że AI pozwoli im zwiększyć efektywność operacyjną, 68% widzi w niej wsparcie dla innowacji, a 54% traktuje ją jako sposób na wyprzedzenie konkurencji. Jednak wdrożenie AI wiąże się z szeregiem wyzwań, takich jak: deficyt umiejętności technologicznych, braki w infrastrukturze IT, obawy związane z cyberbezpieczeństwem.

Różnice w postrzeganiu AI widać także na poziomie organizacji: podczas gdy CEO skupiają się na długoterminowej strategii, liderzy technologiczni (CIO, CTO) mierzą się z barierami operacyjnymi, takimi jak brak wystarczającej liczby praktycznych zastosowań AI w biznesie.

Oliver Tuszik, prezes Cisco EMEA, podkreśla: „Firmy, które skutecznie wykorzystają AI, będą w stanie przyspieszyć innowacje, uprościć operacje i wzmocnić odporność na cyfrowe zagrożenia. Ale nikt nie osiągnie tego sam. Aż 96% CEO zwraca się do zaufanych partnerów, aby zapewnić swoim organizacjom przyszłościowe rozwiązania.”

Strategia CEO: Ludzie, infrastruktura, cyberbezpieczeństwo

Mimo barier, prezesi firm są zdeterminowani, by wykorzystać AI do budowy przyszłości swoich organizacji. Kluczowe kroki, jakie planują podjąć, to:

  • Inwestycje w wiedzę i umiejętności zespołów
  • Modernizacja infrastruktury IT
  • Wzmacnianie cyberbezpieczeństwa

Realizacja tej strategii wymaga ścisłej współpracy na styku technologii i biznesu. 80% CEO wskazuje CTO i CIO jako kluczowe postacie w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Liderzy IT coraz częściej pełnią rolę strategicznych doradców, którzy kształtują przyszłość organizacji poprzez wdrażanie innowacyjnych rozwiązań.

Liderzy biznesowi mają świadomość, że nie mogą zrealizować swojego planu bez wsparcia ekspertów: 96% z nich zwraca się do zaufanych partnerów, aby przygotować swoją sieć na przyszłość pod kątem sztucznej inteligencji. Dzięki odważnemu przywództwu technologicznemu w swoich organizacjach i poza nimi, dyrektorzy generalni mają doświadczenie w poruszaniu się w niepewności i przekładaniu potencjału sztucznej inteligencji na wymierne wyniki.

Zaprezentowane podczas odbywającego się w tym tygodniu w Amsterdamie wydarzenia Cisco Live pozwolą sprostać wyzwaniom i wypełnić luki między bezpieczeństwem a siecią dla centrów danych AI, wzmocnić pozycję dostawców usług dzięki nowym narzędziom generującym przychody oraz wyposażyć następną generację specjalistów AI w ulepszone certyfikacje.

W badaniu CEO, przeprowadzonym przez Opinion Matters (24 grudnia 2024-2 stycznia 2025), wzięło udział 2 503 dyrektorów generalnych z firm zatrudniających ponad 250 pracowników na całym świecie. W najbliższych miesiącach zostanie przeprowadzone badanie towarzyszące z udziałem 8065 liderów sieciowych, badające strategiczne i operacyjne potrzeby sieci i bezpieczeństwa w erze sztucznej inteligencji.

EY: Gospodarka Polski przyspiesza, ale inwestycje wciąż problemem

Z raportu EY European Economic Outlook wynika, że w 2025 roku wzrost polskiego PKB przyspieszy do 3,5 proc. wobec szacowanego 2,9 proc. w 2024 r. Wzrost PKB w 2024 r. był gorszy od oczekiwanego, niemniej na tle innych państw europejskich rodzima gospodarka rozwija się relatywnie szybko. Motorem tego wzrostu są, przede wszystkim, wydatki rządowe związane ze świadczeniami społecznymi, rosnącymi wynagrodzeniami w sektorze publicznym i inwestycjami zbrojeniowymi. Co więcej, konsumpcja odnotowała znaczny wzrost o 3,1 proc., ale eksport zwięszył się o zaledwie 1 proc. Spadły natomiast o około 5 proc. inwestycje prywatne, co ma związek z obecną fazą cyklu finansowania z unijnych funduszy, wysokimi stopami procentowymi i obniżonymi marżami.

W 2025 r. konsumpcja będzie nadal rosła w dotychczasowym tempie ok. 3 proc., a inwestycje i eksport rozpędzą się wraz z wydatkami finansowanymi z Europejskiego Funduszu Odbudowy oraz ożywieniem popytu zewnętrznego. Tegoroczna inflacja utrzyma się na poziomie około 5 proc. podobnie jak miało to miejsce w czwartym kwartale ubiegłego roku. Inflację będzie podtrzymywać znaczna podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe, dalszy wzrost inflacji cen żywności oraz kolejny wzrost regulowanych cen energii. Inflacja wróci do celu 2,5-proc. celu NBP dopiero w 2028 r. Obniżki stóp procentowych NBP nie zmaterializują się do czasu wyborów prezydenckich, a prezes polskiego banku centralnego komunikuje przesunięcie cyklu obniżek na drugą połowę roku. W związku z tym zespół analiz ekonomicznych EY oczekuje obniżek po 75 punktów bazowych w latach 2025, 2026 i 2027, co spowoduje, że stopa referencyjna na koniec 2027 r. wyniesie 3,5 proc.

Porównując kwartał do kwartału wyraźnie widać, że w drugiej połowie 2024 r. gospodarka europejska rosła w mocno umiarkowanym tempie oscylującym w przedziale 0,1 proc. – 0,3 proc. Podczas gdy wzrost realnych dochodów powoli zaczął przekładać się na wzrost konsumpcji, eksport obniżył się z powodu problemów z jakimi wciąż boryka się sektor przemysłowy. Aktywność inwestycyjna pozostała na stosunkowo niskim poziomie ze względu na wciąż restrykcyjną politykę pieniężną, ograniczony popyt zewnętrzny i niższe marże. Pomimo niedawnego pogorszenia nastrojów gospodarczych ekonomiści EY nadal spodziewają się, że wzrost PKB będzie stopniowo przyspieszał w 2025 r. Łagodzenie polityki pieniężnej będzie wspierać dalszy wzrost konsumpcji poprzez zachęcanie do obniżania stóp oszczędności. Niższe stopy procentowe, wydatki NextGenerationEU i silniejszy popyt konsumpcyjny powinny wesprzeć inwestycje, szczególnie w sektorze mieszkaniowym. Co najważniejsze, eksport w końcu wzrośnie, wspierany przez deprecjację euro i umiarkowane przyspieszenie popytu zewnętrznego. Cykliczne ożywienie osiągnie szczyt w 2026 r., po czym wzrost zwolni po zakończeniu programu NextGenerationEU. Po osiągnięciu tempa wzrostu gospodarczego na poziomie 0,7 proc. w 2024 r. oczekuje się, że średni roczny wzrost PKB przyspieszy do 1,3 proc. w 2025 r. i 1,8 proc. w 2026 r.

Inflacja ostatnio wzrosła ponownie powyżej celu Europejskiego Banku Centralnego wynoszącego 2 proc. i prawdopodobnie utrzyma się na tym poziomie przez cały 2025 r. EBC kontynuował łagodzenie polityki pieniężnej i należy spodziewać się, że docelowa stopa procentowa w wysokości 2 proc. zostanie osiągnięta we wrześniu 2025 r. Bilans ryzyk dla wzrostu PKB nadal skierowany jest w dół, m.in. ze względu na ryzyko nałożenia przez administrację USA ceł.

Wyniki gospodarcze nadal mocno różnią się w zależności od kraju

Hiszpania pozostaje liderem wśród większych gospodarek, napędzana rosnącym napływem turystów, wydatkami rządowymi i z programu NextGenerationEU oraz rosnącym zatrudnieniem. Sektor przemysłowy również radzi sobie lepiej niż w pozostałych krajach Europy, częściowo dzięki niższym cenom energii. Większość innych krajów Europy Południowej i Południowo-Wschodniej (Chorwacja, Bułgaria, Grecja, Portugalia) także odnotowała stosunkowo wysokie tempo wzrostu z podobnych powodów. Wzrost PKB jest relatywnie wysoki również w Danii i Norwegii, napędzany odpowiednio przez szybką ekspansję dużej firmy farmaceutycznej i rosnące wydobycie gazu ziemnego. W pozostałych sektorach aktywność gospodarcza w tych krajach jest jednak niska, podobnie jak w Szwecji i Finlandii.

Niemcy wyróżniają się negatywnie na tle innych krajów — ich PKB pozostaje w stagnacji od IV kw. 2021 r., utrzymując się blisko poziomów sprzed pandemii. Podczas gdy wydatki konsumpcyjne w końcu zaczęły rosnąć w II poł. 2024 r., inwestycje pozostają na niskim poziomie przy pesymistycznych nastrojach firm, eksport spada pomimo niewielkiego wzrostu popytu zewnętrznego, a polityka fiskalna nie zapewnia tak bardzo potrzebnego wsparcia. Problemy Niemiec mają silny negatywny wpływ na ich bliskiego partnera handlowego, Austrię, która pozostaje w recesji.

Różnice na poszczególnych rynkach pracy

Ekonomiści EY podkreślają, że trendy na rynku pracy nadal są zróżnicowane pomiędzy krajami. W Hiszpanii, Włoszech i Chorwacji zatrudnienie rośnie w szybkim tempie, a bezrobocie spada z wciąż wysokich poziomów przy rosnącej aktywności zawodowej, silnym wzroście aktywności gospodarczej i znacznej imigracji. Jednocześnie w Niemczech i wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej poziom zatrudnienia jest stabilny, a bezrobocie pozostaje na bardzo niskim poziomie ze względu na niekorzystną sytuację demograficzną. W Europie Środkowo-Wschodniej napięte rynki pracy, obok znacznych podwyżek w sektorze publicznym i płacy minimalnej, utrzymują nominalny wzrost płac powyżej 10 proc. W krajach nordyckich, gdzie warunki podaży pracy są bardziej korzystne, słaba aktywność gospodarcza doprowadziła do cyklicznego spowolnienia na rynku pracy, ze spadkiem zatrudnienia i wzrostem bezrobocia.

Oczekuje się, że różnice w tempie wzrostu gospodarczego pomiędzy krajami w dużej mierze utrzymają się w 2025 r., nawet jeśli dynamika turystyki i zatrudnienia w Europie Południowej nieznacznie osłabnie, podczas gdy Niemcy bardzo powoli wyjdą ze stagnacji, ponieważ eksport w końcu wzrośnie, konsumpcja nadal będzie rosła, a inwestycje przestaną spadać. W ujęciu średniorocznym spodziewamy się, że PKB Hiszpanii wzrośnie o 2,8 proc. w 2025 r., podczas gdy PKB Niemiec wzrośnie jedynie o 0,5 proc. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w których wzrost w 2024 r. rozczarował, powinny odnotować silniejsze ożywienie w 2025 r., przy wzroście PKB w przedziale 2,0–3,5 proc. Wzrost inwestycji i eksportu przyspieszy dzięki wzrostowi absorpcji funduszy UE (zarówno NextGenerationEU, jak i pozostałych funduszy UE), stopniowemu ożywieniu w Europie Zachodniej i łagodzeniu polityki pieniężnej. Wzrost aktywności gospodarczej powinien również nastąpić w krajach nordyckich, gdzie rosnące dochody realne i łagodzenie polityki pieniężnej w końcu przełożą się na wzrost konsumpcji i inwestycji mieszkaniowych.

Oczekuje się, że nominalny wzrost płac będzie nadal zwalniał do 3 proc., ponieważ wpływ szoku inflacyjnego z poprzednich lat na płace zanika. W kolejnych latach silniejszy wzrost gospodarczy powinien doprowadzić do dalszych niewielkich spadków bezrobocia, podczas gdy wzrost płac prawdopodobnie ustabilizuje się tuż poniżej 3 proc. —wyżej niż przed pandemią, ale na poziomie zgodnym z celem inflacyjnym na poziomie 2 proc. i strukturalnie bardziej napiętym rynkiem pracy. Stabilna sytuacja na poziomie strefy euro zamaskuje rozbieżności między krajami, ponieważ wzrost zatrudnienia pozostanie silny w Hiszpanii i odnotuje cykliczne ożywienie w krajach nordyckich, podczas gdy w Niemczech i Europie Środkowo-Wschodniej zatrudnienie pozostanie w stagnacji. Wzrost płac nadal będzie podwyższony w Europie Środkowo-Wschodniej, chociaż powinien stopniowo spadać w nadchodzących latach.

Inflacja z „wojną” celną w tle

Ekonomiści EY przewidują, że inflacja utrzyma się na poziomie około 2,3 proc. przez cały rok 2025. Podczas gdy inflacja bazowa ma się zmniejszyć, osiągając 2 proc. do końca 2025 r., ceny żywności i energii wzrosną, utrzymując inflację ogółem powyżej 2 proc. Inflacja bazowa powinna spaść, ponieważ inflacja cen usług w końcu obniży się na skutek spowolnienia wzrostu płac, nawet jeśli inflacja cen towarów bazowych prawdopodobnie wzrośnie, gdy procesy dezinflacyjne na rynkach dóbr przemysłowych zanikną, a UE nałoży cła na wybrane produkty amerykańskie w odpowiedzi na cła Trumpa. Jednocześnie inflacja cen żywności, alkoholu i tytoniu może pozostać wysoka na poziomie blisko 3 proc. na skutek wcześniejszych szoków podażowych i podwyżek podatków, a ceny energii powinny nieznacznie wzrosnąć z powodu wyższych cen gazu ziemnego. W 2026 r. inflacja ogółem i bazowa powinny ustabilizować się na poziomie blisko 2 proc.

Poziom inflacji nadal różni się pomiędzy krajami Europy ze względu na różnice w popycie krajowym, wzroście płac, regulacjach cen energii i podwyżkach akcyzy od wyrobów tytoniowych. W 2025 r. inflacja pozostanie najwyższa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, podczas gdy kraje nordyckie i Szwajcaria powinny doświadczyć najmniejszej presji cenowej. W Europie Środkowo-Wschodniej inflacja utrzyma się powyżej 3,5 proc. w kilku krajach z powodu utrzymującej się inflacji w usługach i wysokiej inflacji cen żywności. Najwyższej stopy inflacji oczekuje się w Polsce, gdzie znaczna podwyżka akcyzy na tytoń i spodziewany wzrost regulowanych cen energii dodatkowo podniosą inflację. W tych warunkach banki centralne Europy Środkowo-Wschodniej spowolniły lub wstrzymały obniżki stóp procentowych w ostatnich miesiącach. Ekonomiści EY oczekują, że wysoka inflacja uniemożliwi bardziej agresywne łagodzenie polityki pieniężnej również w 2025 r. – banki centralne Polski, Rumunii i Węgier obniżą stopy o 75 pb, pozostawiając stopy na nadal podwyższonym poziomie co najmniej 5 proc. na koniec roku. Powrót do neutralnych stóp na poziomie 3,5 – 4 proc. prawdopodobnie zajmie w Polsce i Rumunii kilka lat.

Z kolei silny frank szwajcarski i niski wzrost płac będą nadal ograniczać presję cenową w Szwajcarii. Stłumiona inflacja skłoniła Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) do obniżenia stóp procentowych z 1,75 proc. do 0,5 proc. w 2024 r. Ekonomiści EY przewidują dalsze obniżki do 0 proc. w pierwszej połowie 2025 r.

Napięcia handlowe i geopolityczne barierą dla wzrostu

Polityka handlowa nowej amerykańskiej administracji jest kluczowym źródłem ryzyka dla wzrostu gospodarczego i inflacji. D. Trump sygnalizuje zamiar nałożenia wyższych ceł na import do USA, co prawdopodobnie doprowadzi to do działań odwetowych ze strony innych państw. Oczekuje się, że europejski PKB ucierpi w porównaniu ze status quo, nie tylko z powodu bezpośredniego ograniczenia eksportu (wynikającego z wzrostu cen spowodowanego cłami i osłabienia popytu światowego), ale także z powodu niepewności związanej z potencjalną eskalacją wojny handlowej. Scenariusz bazowy EY zakłada nałożenie ograniczonych ceł na wybrane produkty, ale ryzyko przechyla się w stronę szerszego zakresu ceł. Nałożenie ceł na wszystkie towary stanowiłyby znaczne obciążenie dla gospodarki europejskiej w perspektywie średnioterminowej, szczególnie wpływając na kraje o dużym znaczeniu przemysłu, takie jak Niemcy, Czechy i Węgry.

Ekonomiści EY zwracają także uwagę na napięcia geopolityczne, które nadal stanowią zagrożenie podając przykłady toczących się wojen na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie oraz potencjalne nowe obszary napięć geopolitycznych (Kanał Panamski i Grenlandia). Eskalacja tych napięć może zwiększyć niepewność, doprowadzić do skoków cen surowców, dalszego wzrostu kosztów transportu i spowodować turbulencje w handlu światowym, co z kolei doprowadziły do ponownego wzrostu inflacji i niekorzystnie wpłynęło na globalną aktywność gospodarczą, szczególnie w Europie, która jest bardziej podatna na globalne wstrząsy ze względu na wysoki stopień otwartości gospodarki.

W krótkim okresie aktywność gospodarcza może być również niższa z powodu przedłużającego się spadku produkcji przemysłowej, opóźnionego ożywienia wzrostu konsumpcji i inwestycji. Ryzyko dla perspektyw produkcji przemysłowej jest przechylone w dół, ponieważ strukturalna utrata konkurencyjności przez europejskich producentów, m.in. z powodu wyższych cen energii i rosnącej konkurencji ze strony Chin, może być poważniejsza od obecnych przewidywań. Jednocześnie globalna niepewność może negatywnie wpłynąć na nastroje przedsiębiorstw i konsumentów, opóźniając ożywienie gospodarcze.

Mimo tych negatywnych czynników ryzyka, wzrost gospodarczy może się też okazać silniejszy od oczekiwań. Przykładowo napięte rynki pracy powinny zachęcać firmy do większych inwestycji w technologie zwiększające produktywność i zastępujące pracę, w tym automatyzację, robotyzację i generatywną sztuczną inteligencję, co może przełożyć się na szybszy wzrost produktywności.

Kurs dolara umacnia się po danych z USA. Kolejne rekordy cen złota

W piątek zobaczyliśmy dobre dane zarówno z amerykańskiego, jak i z kanadyjskiego rynku pracy. W obydwu przypadkach pomimo oczekiwań analityków bezrobocie spadło. W tle trwa marsz cen złota w górę i padają kolejne rekordy wszechczasów.

Spadek bezrobocia w USA

W piątek zobaczyliśmy dane na temat stopy bezrobocia. Spadła ona w styczniu z 4,1% na 4,0%. Jest to piękny prezent od poprzedniej administracji dla nowej. Należy jednak zwrócić uwagę, że liczba nowych miejsc pracy jest niższa od oczekiwań, co nie jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Półtorej godziny później mieliśmy Raport Uniwersytetu Michigan. Ten jednak wypadł słabiej niż przypuszczano. Rynki podjęły jednak decyzję, że znacznie ważniejszy jest spadek bezrobocia. Dolar po tych danych umacniał się względem pozostałych walut. W przypadku polskiego złotego było to około 3 groszy i dolar zakończył tydzień powyżej poziomu 4,06 zł.

Dobre dane z Kanady

Piątek był dobrym dniem dla rynków pracy w Ameryce Północnej. Kanada zdaniem analityków miała się styczniu zmagać ze wzrostem stopy bezrobocia z 6,7% na 6,8%. Faktycznie okazało się jednak, że spadła ona na 6,6%. Na szczególną uwagę zasługuje jednak zmiana zatrudnienia. Wyniosła ona 76 tysięcy, co pokazuje siłę tamtejszego rynku pracy. Słabszym akcentem tych danych jest jednak to, że mniej niż połowa nowych miejsc pracy są na pełen etat. Dolar kanadyjski zyskiwał po tych danych nawet względem waluty swojego jedynego lądowego sąsiada.

Czy jest gdzieś meta?

Złoto znów bije rekordy wszechczasów. Prezydentura Donalda Trumpa miała być korzystna dla rynku kryptowalut. One jednak zyskiwały przed zaprzysiężeniem, a potem złapały zadyszkę. Złoto natomiast kontynuuje świetną passę i bije kolejne historyczne rekordy. Powodem wzrostu cen – zdaniem analityków – są zapowiadane cła w USA. Biorąc pod uwagę siłę obecnego ruchu, nie można wykluczyć, że w ciągu najbliższych tygodni będziemy oglądali podejście pod psychologiczną barierę 3000 USD za uncję. Obecnie kosztuje ona już 2930 USD. Trzeba jednak pamiętać, że rok temu ledwo przekraczała 2000 USD, co dobrze pokazuje siłę wzrostów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Wrocław z własnym Ośrodkiem Innowacji

Wrocławski Park Technologiczny, jeden z największych parków technologicznych w Polsce, otrzymał akredytację Ośrodka Innowacji, którą przyznaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Potwierdza to najwyższą jakość usług świadczonych przez WPT dla przedsiębiorstw i otwiera dla nich nowe możliwości. Akredytację zdobyło zaledwie 5 instytucji w całym kraju.

Akredytacja dla WPT to również potwierdzenie, że we Wrocławiu istnieje przestrzeń, która sprzyja współpracy przedsiębiorców, naukowców, badaczy, innowatorów, startupów i inwestorów. Dzięki temu ich pomysły i technologie są przekuwane w innowacyjne produkty i usługi rozwijające gospodarkę i poprawiające jakość naszego życia.

Czym jest Ośrodek Innowacji?

Wrocław z własnym Ośrodkiem Innowacji Wrocław z własnym Ośrodkiem Innowacji Ośrodek Innowacji to podmiot, który udostępnia zaawansowaną infrastrukturę badawczo-rozwojową, stymuluje współpracę między nauką, biznesem i przemysłem, posiada strategiczną funkcję w polskim ekosystemie innowacji. Ośrodki te świadczą usługi wspierające przedsiębiorstwa w zwiększaniu ich konkurencyjności oraz reagowaniu na współczesne wyzwania związane z transformacją cyfrową czy zrównoważonym rozwojem.

Wymagania te spełnia WPT – jeden z największych i najważniejszych w Polsce kompleksów technologicznych, wspierających rozwój innowacyjnych firm poprzez dostęp do specjalistycznej infrastruktury, laboratoriów oraz eksperckiego wsparcia biznesowego.

Akredytacja jako Ośrodek Innowacji potwierdza naszą kluczową rolę w krajowym ekosystemie innowacji oraz podkreśla znaczenie naszego wsparcia dla nauki i biznesu, nie tylko we Wrocławiu, ale w całym regionie. To dowód na to, że jesteśmy jednym z najlepiej ocenianych centrów technologiczno-biznesowych w Polsce. Cieszę się, że dzięki tej akredytacji WPT będzie mógł oferować jeszcze szerszy wachlarz usług dla innowacyjnych firm, wspierając ich rozwój w kluczowych obszarach – komentuje Maciej Potocki, Prezes WPT.

Dzięki akredytacji Ministerstwa Rozwoju i Technologii Wrocławski Park Technologiczny umocni swoją rolę jako kluczowe centrum wspierania innowacji. Uzyskany status pozwoli jeszcze skuteczniej pomagać przedsiębiorcom w rozwijaniu nowatorskich technologii oraz wdrażaniu przełomowych rozwiązań. WPT zyska dostęp do programów dedykowanych Ośrodkom Innowacji, w tym konkursów PARP i inicjatyw finansowanych ze środków europejskich, co przełoży się na dodatkowe inwestycje w infrastrukturę badawczą i szerszą ofertę usług dla firm.

Akredytacja potwierdza wysokie kompetencje WPT, wzmacniając jego rolę w budowaniu synergii między biznesem, nauką i instytucjami badawczymi. To dowód na spełnianie najwyższych standardów jakości i profesjonalizmu w zakresie wspierania rozwoju technologicznego. Co istotne, Wrocławski Park Technologiczny jest jedynym akredytowanym ośrodkiem w regionie i jednym z zaledwie pięciu w kraju, co podkreśla jego wyjątkową pozycję w krajowym ekosystemie innowacji.

Raport Hays 2025: Podwyżki w firmach, ale mniej hojnie niż w poprzednich latach

  • Jak wynika z Raportu płacowego 2025, opublikowanego przez agencję doradztwa personalnego Hays Poland, najbliższe miesiące przyniosą podwyżki. Wzrost wynagrodzeń prognozuje aż 79 proc. firm.
  • Planowane wzrosty wynagrodzeń będą jednak mniejsze niż w ubiegłych latach. Zaledwie co dziesiąta organizacja przewiduje, że podwyżki osiągną lub przekroczą poziom 10 proc. Jest to wynik o 8 pkt proc. mniejszy niż przed rokiem.
  • Firmy są świadome, że płace nie będą stały w miejscu i w pewnym stopniu będą musiały dostosować swoje siatki wynagrodzeń do trendów rynkowych. Podwyżki najczęściej będą jednak miały albo ogólnofirmowy, inflacyjny charakter, albo będą przyznawane punktowo, tam, gdzie są absolutnie niezbędne.

Presja rynkowa, niepewność i ograniczenia budżetowe, które od pewnego czasu określają sposób funkcjonowania firm, przekładają się również na strategie wynagrodzeń. Mimo że jak wynika z badania opisanego w Raporcie płacowym Hays Poland, niemal 4/5 organizacji zaplanowało podwyżki na rok 2025, to w zdecydowanej większości będą one wynosiły nie więcej niż 10 proc. Odsetek pracodawców przewidujących większe wzrosty topnieje z każdym rokiem.

Pracodawcy objęci badaniem Hays, zapytani o obecne cele strategiczne firmy, najczęściej wymieniają wzrost wyników finansowych (62 proc.) oraz zwiększenie zysku (47 proc.). Z kolei jako największe przeszkody na drodze do ich realizacji identyfikują rosnące koszty prowadzenia biznesu, w tym koszty pracy (35 proc.) oraz ograniczenia budżetowe (20 proc.) Obrazuje to środowisko, w jakim obecnie funkcjonuje wiele organizacji. Towarzyszy im duża presja kosztowa, ogólna niepewność gospodarcza i geopolityczna, a także konieczność wzmożonych działań na rzecz utrzymania konkurencyjności.

Wiele firm wciąż działa w warunkach dyscypliny kosztowej i musi stale poszukiwać optymalizacji. Innymi słowy, nie jest to sytuacja sprzyjająca tworzeniu ambitnych planów podwyżkowych. Podwyżki co prawda ma w planach 79 proc. firm, a więc zaledwie o 3 pkt proc. mniej niż przed rokiem. Nie będą one jednak równie wysokie lub powszechne, co w minionych latach. W niektórych organizacjach będą skierowane głównie do najmniej zarabiających, m.in. w związku ze wzrostem płacy minimalnej, w innych do ekspertów z najcenniejszymi kompetencjami.

Pracodawcy mają świadomość, że nie działają w próżni i całkowite wykluczenie podwyżek nie jest możliwe. W swojej strategii wynagrodzeń na rok 2025 uwzględnili zatem takie czynniki jak wzrost płacy minimalnej, inflacja czy podwyżki dla kluczowych pracowników. Widać jednak, że przewidywane podwyżki są skromniejsze, przyznawane wtedy, gdy jest to niezbędne, a każdorazowa decyzja o podniesieniu płac jest poprzedzona wnikliwą analizą – zauważa Aleksandra Tyszkiewicz, Executive Director na region Europy Środkowo-Wschodniej w Hays.

TEMPO WZROSTU PŁAC SPECJALISTÓW I MENEDŻERÓW MOŻE WYHAMOWAĆ

Wyniki corocznego badania opisywanego na łamach Raportu płacowego Hays Poland dowodzą, że plany podwyżkowe firm z każdym rokiem są coraz skromniejsze. O ile jeszcze w roku 2023 podwyżki przekraczające 10 proc. planowało 31 proc., to w roku 2025 odsetek ten wyniósł zaledwie 11 proc.

Czy w nadchodzących 12 miesiącach firma planuje zmianę wynagrodzeń pracowników?

Perspektywa firm

  2023 2024 2025
Wzrost o ponad 20% 3% 1% 1%
Wzrost o 10-20% 28% 18% 10%
Wzrost o mniej niż 10% 50% 63% 68%
Bez zmian 16% 17% 20%
Redukcja 3% 1% 1%

Źródło: Raport płacowy Hays Poland 2023, 2024 i 2025.

Strategie biznesowe na nadchodzący okres czy rok finansowy bazują na sytuacji i danych dostępnych w momencie ich tworzenia. Ostatnie dwa lata były dla wielu firm pełne wyzwań, a prognozy dotyczące kondycji gospodarki pozostają niejednoznaczne, co niewątpliwe wpłynęło na dość skromne plany podwyżkowe na ten rok. Nie oznacza to jednak, że w momencie ożywienia na rynku pracy nie zostaną one dostosowane do aktualnych warunków. W przeszłości mieliśmy do czynienia z sytuacjami, w których ostateczna skala podwyżek przewyższała plany deklarowane przez firmy dwanaście miesięcy wcześniej – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz.

PROFESJONALIŚCI NIE MAJĄ PEWNOŚCI, CZEGO MOGĄ OCZEKIWAĆ

W 2024 podwyżkę uzyskało 56 proc. specjalistów i menedżerów objętych badaniem Hays, a więc o 11 pkt proc. mniej niż przed rokiem. Przekłada się to na spadek satysfakcji z warunków płacowych. W tym roku aż 59 proc. specjalistów deklaruje niezadowolenie z obecnego wynagrodzenia, a kolejne 48 proc. jest zdania, że zarobki są nieadekwatne do zakresu obowiązków.

Czy obecne wynagrodzenie jest dla Ciebie satysfakcjonujące?

Perspektywa pracowników

  2024 2025
Zdecydowanie tak 6% 4%
Tak 43% 37%
Nie 42% 48%
Zdecydowanie nie 9% 11%

Źródło: Raport płacowy Hays Poland 2024 i 2025.

Pracownicy znów zaczynają odczuwać skutki rosnącej inflacji, co w najbliższej przyszłości może zwiększyć presję płacową. W szczególności może to dotyczyć pracowników umysłowych, specjalistów i menedżerów, których wynagrodzenia nie rosną równie szybko, co osób najmniej zarabiających. Kiedy w ostatnich latach płaca minimalna była podnoszona nawet dwukrotnie w skali roku, to pensje ekspertów bardzo często stały w miejscu lub rosły o kilka procent. Niewielkie podwyżki dla wielu profesjonalistów są źródłem frustracji i niezadowolenia z aktualnych warunków płacowych – dodaje Aleksandra Tyszkiewicz z Hays.

W wyniku przedłużającej się niepewności, wielu pracowników nie wie jednak, jak ukształtują się ich perspektywy zarobkowe na ten rok. Mimo że większość profesjonalistów pozytywnie wypowiada się na temat swoich szans na rynku pracy w roku 2025, to aż 46 proc. nie ma pewności, czy ich wynagrodzenie ulegnie zmianie. Wielu z nich będzie zatem uważnie przyglądać się sytuacji w swojej firmie oraz na rynku pracy, aby nie przegapić momentu sprzyjającego negocjacjom płac.

Ice Code Games stawia na AI i innowacje – nowe podejście do produkcji gier

Realizacja gier opartych na własnym IP, przy jednoczesnym wykorzystaniu wypracowanej technologii, regularna publikacja nowych projektów oraz dalszy rozwój angażujących AI do produkcji gier – to kluczowe filary nowej strategii rozwoju Ice Code Games na lata 2025-2027. Jej celem jest maksymalizacja efektywności kosztowej spółki, procesów produkcyjnych oraz jak najwyższa unikalność produkowanych tytułów. Szczególne znaczenie ma ogłoszona 6 lutego br. współpraca z AImmersive, specjalistami od interaktywnej narracji z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Po udanej premierze Rogue Waters – Ice Code Games idzie za ciosem i ogłasza nową strategię rozwoju, koncentrując się na budowaniu silnego portfolio gier opartych na własnym IP, wykorzystując technologie wytworzone podczas produkcji Hard West 2 i Rogue Waters. Dodatkowo spółka chce elastyczniej reagować na zmiany na rynku gier. Jednym z filarów zwiększonej efektywności działania, jest wykorzystanie narzędzi tworzonych przez partnera – firmę AImmersive.

Ice Code Games od dawna rozwija własne narzędzia oparte o uczenie maszynowe i sztuczną inteligencję m.in. autorski system SUPREMUS, który za pomocą zaawansowanych playtestów wspiera szybkie uzyskiwanie realistycznych danych dotyczących jakości rozgrywki. Licencjonowane od Aimmersive narzędzie BrainWave, a w przyszłości także jego kolejne iteracje, pozwolą znacząco zwiększyć szybkość i efektywność tworzenia immersyjnych i innowacyjnych gier. Spółka jako pierwsze studio na świecie wdroży generowanie treści w czasie rzeczywistym, wykorzystując sztuczną inteligencję do analizowania i reagowania na zachowania graczy w grach strategicznych i RPG.

– Ice Code Games od lat inwestuje w projekty badawczo-rozwojowe z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Narzędzia takie jak DEMIURG i powstający obecnie SUPREMUS, to przykłady etycznego, popartego konkretnymi potrzebami wykorzystania AI do asystowania twórcom i zwielokrotniania efektywności ich pracy. Integracja narzędzi pozyskanych od naszego partnera AImmersive przyniesie szereg korzyści nie tylko po stronie developerów, ale z czasem również wymierną, innowacyjną poprawę interaktywności doznań graczy – mówi Mateusz Pilski, prezes zarządu Ice Code Games.

Kolejną nowością w strategii spółki, która ma umożliwić szybsze reagowanie na zmiany na rynku gier, w tym na rynku wydawniczym, jest docelowe uniezależnienie się od współpracy z wydawcami. Ma to doprowadzić do regularnego wydawania nowych projektów, także w formule early-access.

– Po bardzo pozytywnym przyjęciu przez graczy gry Hard West 2 oraz jeszcze lepszych ocenach w przypadku Rogue Waters, której jesteśmy właścicielem, osiągnęliśmy wysoką pozycję w określonej niszy gier, zbudowaliśmy solidne podstawy do dalszego rozwoju, a nasza rozpoznawalność oraz zaufanie wśród graczy znacząco wzrosły. To wszystko pozwala nam śmielej patrzeć w przyszłość i myśleć o większej samodzielności – nie tylko przy produkcji, ale także przy wydawaniu naszych gier – dodaje Mateusz Pilski.

Budowa własnych kompetencji związanych z wydawaniem gier nie wyklucza współpracy z zewnętrznym wydawcą. Spółka nadal będzie prowadzić rozmowy i negocjacje z potencjalnymi publisherami i każdorazowo analizować otrzymaną od nich ofertę współpracy.

Pierwszym tytułem, który będzie realizowany w ramach nowej strategii, jest gra o roboczym tytule Nightmare Frontier, której premiera w formule wczesnego dostępu planowana jest na przełom drugiego i trzeciego kwartału 2025 r. Gra osadzona w mrocznych realiach końca XIX wieku połączy elementy strzelaniny z dynamiczną walką wręcz, wyróżniając się innowacyjną mechaniką „wymiaru koszmaru”, która będzie stopniowo zmieniała świat gry.

Dzięki wykorzystaniu istniejących zasobów i technologii produkcja tej gry będzie kosztować zaledwie 1,5 mln zł, co jest znacznym obniżeniem kosztów w porównaniu do naszych poprzednich tytułów. Gra połączy mroczny klimat z emocjonującą akcją, oferując graczom niezapomniane doświadczenia – zapowiada Mateusz Pilski.

Aktualnie, oprócz tytułu Nightmare Frontier, spółka posiada koncepty 3-4 nowych gier, a w przypadku dwóch z nich, dysponuje wczesnymi prototypami.

Nowa strategia zakłada finansowanie działalności Ice Code Games ze środków własnych wypracowanych z komercjalizacji wcześniej wydanych gier, finansowanie długiem oraz ze środków pozyskanych w ramach emisji akcji.

Spółka nadal wspiera również rozwój taktycznej gry Rogue Waters. Tytuł, który 30 września 2024 r. zadebiutował na platformach Steam oraz Epic Games Store, notuje świetne recenzje w serwisach gamingowych. Na mocy podpisanego aneksu, wydawca gry – Tripwire Interactive – zobowiązał się do realizacji przyjętego harmonogramu post-premierowych aktualizacji dotyczących rozwoju tytułu. 4 lutego br. miała miejsce premiera wersji na konsole Sony PlayStation 5 oraz Xbox Series S/X, a na komputery PC gra pojawiła się w Microsoft Store na wszystkich współczesnych wersjach systemu Windows. Certyfikacja wersji na konsolę Nintendo Switch jest już niemal zakończona.

– Aneks przewiduje harmonogram kluczowych kamieni milowych, takich jak poprawki, aktualizacje i zwiększenie kontentu w horyzoncie czasowym do lutego 2025 r. i jednoczesne rozwinięcie gry na platformach PC, Xbox, PlayStation i Nintendo. Ponadto Ice Code Games otrzyma dodatkowe wynagrodzenie na realizację tych prac w formie zaliczek na poczet przyszłych przychodów – dodaje Paweł Wilk, wiceprezes zarządu Ice Code Games.

Koszty produkcji i marketingu Rogue Waters w całości ponosi amerykański wydawca. Cena pojedynczego egzemplarza gry wynosi 29,99 USD.

Kurs dolara umacnia się. Dane NFP przesuwają prognozy obniżek stóp

Pomimo spadku zatrudnienia w USA można stwierdzić, że rynek pracy pozostaje w dobrej kondycji. Potwierdzeniem tego jest spadek stopy bezrobocia oraz wzrost wynagrodzeń. Prawdopodobnie Fed po publikacji czuje się utwierdzony w swoim przekonaniu, że na ten moment brak jest pośpiechu w przyspieszaniu procesu łagodzenia warunków monetarnych. Dolar dodatkowo zyskał po publikacji danych Uniwersytetu Michigan, które wskazały na wzrost oczekiwań inflacyjnych.

W styczniu amerykański rynek pracy stworzył 143 tys. wakatów. To wynik nieco gorszy od oczekiwanych 175 tys. ale wciąż powyżej 100 tys. Stabilność sugeruje również spadek stopy bezrobocia do 4 proc. z 4,1 proc. w grudniu. Średnie godzinowe wynagrodzenie urosło o 0,5 proc w ujęciu miesiąc do miesiąca.

Zatrudnienie wciąż jest solidne, mimo, że nieco poniżej konsensusu. Na uwagę zasługuje fakt, ze poprzednie dane za grudzień oraz listopad zostały zrewidowane w górę o łącznie 100 tys. Na napiętą sytuację wskazują również wynagrodzenia, które urosły.

Należy pamiętać, że informacje o zatrudnieniu są zbierane na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród przedsiębiorstw oraz instytucji rządowych. Te liczby są następnie porównywane z danymi o liczbie ubezpieczeń na wypadek utraty pracy w ramach corocznej rewizji a następnie korygowane dla poprzedniego marca – miesiąca odniesienia. W tym roku dokonano dość dużej korekty na poziomie -0,4 proc., natomiast okazała się ona zdecydowanie mniejsza od wstępnych szacunków.

W grudniu Biuro Spisu Ludności ogłosiło wyraźną rewizję liczby ludności, częściowo z powodu nieoczekiwanego wysokiego poziomu imigracji. Te zmiany zostały uwzględnione w obliczeniach dotyczących siły roboczej, zatrudnienia i bezrobocia, które pochodzą z badania gospodarstw domowych. W całym 2024 roku obraz rynku pracy pomimo rewizji wciąż pozostaje dobry.

Piątkowe dane nie powinny zmienić nastawienia polityki monetarnej Fed-u. Na ten moment prawdopodobieństwo kolejnej obniżki stóp przez Rezerwę Federalną w I półroczu 2025 roku jest niskie i ewentualnie kolejne dostosowanie nastąpi dopiero najwcześniej w III kwartale. Jerome Powell oraz pozostali decydenci będą chcieli wykazać się powściągliwością w łagodzeniu warunków1) finansowania szczególnie teraz, kiedy istnieje duża niepewność co do polityki gospodarczej Donalda Trumpa. Amerykański bank centralny wciąż widzi mniejsze ryzyko w zbyt późnych obniżkach niż w przedwczesnej decyzji. Ryzyko podbicia inflacji w kolejnych miesiącach jest znaczne, dlatego postawa „wait and see” powinna być nadal aktualna.

Po piątkowych danych NFP oraz Uniwersytetu Michigan kontrakty Fed Funds Futures przesunęły oczekiwany termin pierwszej obniżki w tym roku. W ostatni piątek wyceniono cięcie o 25 pb do września (poprzednio lipiec). Całkowite obniżki na ten rok oszacowano na 36 punktów bazowych (wcześniej było to blisko 45 pb).

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Baker McKenzie: Zmiany w prawie kluczowe dla przyszłości odnawialnych źródeł energii w Polsce

Ambitne strategie rozwoju, opublikowane w ostatnich miesiącach przez największe polskie spółki energetyczne – Orlen, Tauron i Enea, wymagają od rządu szybszych zmian legislacyjnych, zwłaszcza w obszarze odnawialnych źródeł energii, twierdzą eksperci Baker McKenzie. Bez przyspieszenia prac legislacyjnych, spółki skarbu państwa mogą napotkać wyzwania w realizacji celów związanych z rozwojem własnych OZE i osiągnięciem neutralności klimatycznej.

Energetykę odnawialną w Polsce czeka fala inwestycji, w której znacząco uczestniczyć będą najwięksi gracze na polskim rynku. Do 2035 roku Grupa Orlen planuje inwestować w projekty w energetyce 8-15 mld złotych rocznie. Znacząca część tych środków przeznaczona będzie na zieloną energię. Tauron planuje inwestycje w OZE na poziomie ogółem około 30 mld złotych do 2035 roku, natomiast Enea – 36 mld złotych. Efektem ma być wzrost mocy wytwórczych w źródłach odnawialnych należących do trzech wymienionych firm łącznie do poziomu około 22 GW. W 2024 roku wynosiły one niespełna 3 GW.

– Najwięksi gracze na polskim rynku energii przedstawili bardzo ambitne plany dążenia do neutralności klimatycznej, co w dłuższej perspektywie spowoduje całkowitą transformacją polskiego sektora – mówi Agnieszka Skorupińska, partnerka kierująca praktyką zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej w warszawskim biurze Baker McKenzie. – Strategie rozwoju tych spółek mają szanse powodzenia pod warunkiem wsparcia ze strony państwa, między innymi w zakresie przyspieszenia prac nad zmianami legislacyjnymi. Z jednej strony konieczne jest umożliwienie sprawnej realizacji nowych projektów, przede wszystkim w obszarze OZE, z drugiej strony trzeba też zapewnić stabilność systemu energetycznego.

Wśród najbardziej oczekiwanych zmian w prawie jest reforma ustawy odległościowej dla lądowych turbin wiatrowych czy przyjęcie przepisów wdrażających dyrektywę RED III przewidujących ułatwienia i przyspieszenie procedury permitingowej dla projektów OZE. Interesariusze oczekują także na uzgodnienie z Komisją Europejską Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu, który wyznaczy ścieżkę transformacji energetycznej Polski, wspierając tym samym rozwój sektora OZE. Na rynku pojawiają się postulaty dotyczące zmiany regulacji w zakresie przyłączeń do sieci, które pozwoliłyby na większe wykorzystanie potencjału odnawialnych źródeł energii, m.in. dzięki uwzględnieniu w szerszym zakresie możliwości oferowanych przez instalacje magazynowania energii.

Mimo wielu zmian, które nastąpiły w ostatnich latach, w dalszym ciągu jest przestrzeń do ulepszenia i zmodyfikowania regulacji wspierających inwestycje w odnawialne źródła energii, – mówi Arkadiusz Ratajczak, radca prawny w praktyce zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej w warszawskim biurze Baker McKenzie. – Wyzwania dotyczą nie tylko rozwoju energetyki prosumenckiej, mikroinstalacji i problemów z przyłączeniem do sieci, o których często mówi się w debacie publicznej, ale również ułatwień istotnych dla największych graczy, którzy w bardzo dużym zakresie mogą przyczynić się do transformacji energetycznej naszego kraju.

Orlen planuje do 2035 roku zredukować o 55 proc. intensywność emisji w energetyce i jednocześnie w tym samym czasie zakończyć wytwarzanie energii z węgla. Tauron chce do roku 2030 odejść od wykorzystania węgla do wytwarzania ciepła i osiągnąć neutralność klimatyczną do 2040 roku. Enea natomiast planuje do 2035 roku zmniejszyć zaangażowanie węgla w wytwarzanie energii z obecnych 89 proc. do 18 proc.

Najwięksi gracze na rynku energetycznym mają jednak różne strategie dojścia do swoich celów i ich potrzeby w zakresie zmian w przepisach i aktywności państwa są różne. Orlen zakłada zarówno inwestycje w sprawdzone technologie OZE, jak lądowe farmy wiatrowe i fotowoltaikę, ale także ma ambitne cele jeśli chodzi o off–shore, małe reaktory atomowe (SMR) oraz biometan a nawet wodór. Plan rozwoju OZE w Grupie Tauron oparty jest w dużej mierze na źródłach wiatrowych na lądzie. Brak nowelizacji ustawy odległościowej i wynikająca z tego blokada potencjału lokalizacyjnego dla nowych inwestycji w największym stopniu wpływa na szanse realizacji strategii tej firmy.

Prawnicy Baker McKenzie zwracają uwagę na znaczenie ułatwień w energetyce dla całej gospodarki Polski w najbliższych 10 latach. Inwestycje o skali planowanej przez największe spółki energetyczne będą wymagały angażowania podwykonawców wyspecjalizowanych zarówno w realizacji projektów z dziedziny OZE, jak również dostawców z innych branż istotnych dla gospodarki, choćby budowlanej czy przemysłowej.

– Podmioty obsługujące procesy inwestycyjne na rynku energii jako dostawcy i wykonawcy, powinny w szczególności zwracać uwagę na postępy w realizacji ambitnych planów, jakie postawili przed sobą najwięksi gracze w krajowym sektorze energetycznym – dodaje Agnieszka Skorupińska. – Istnieje ogromna szansa, że najbliższe 10 lat będzie okresem wzmożonej aktywności dla wszystkich podmiotów działających w tej branży.

Rafał Wójcik o przyszłości budownictwa: publiczne inwestycje, AI i odbudowa Ukrainy

Nowy rok już na dobre zagościł w naszych myślach, dlatego to idealny moment by porozmawiać o branży budowlanej  i perspektywach na 2025 rok z Rafałem Wójcikiem, Prezesem Zarządu RRH Group S.A.  jednego z liderów rynku w segmencie wykonawstwa dachów płaskich oraz obudowy dla wielkogabarytowych obiektów przemysłowych i logistycznych.

Za nami trudny rok, który branża budowlana kończy mocno poturbowana. Jak Pan go będzie wspominał?

Rafał Wójcik: Rok 2024 to bez wątpienia rok ogromnych wyzwań dla branży budowlanej. Ogromny spadek nowych inwestycji, rosnąca konkurencja, malejąca marżowość, rekordowa liczba bankructw oraz nierównomierne rozłożenie ryzyk w realizowanych projektach – to tylko niektóre z trudności, z jakimi przyszło nam się mierzyć. W obliczu tak wymagającego otoczenia rynkowego konieczna była nie tylko ciężka praca, ale także strategiczne podejście, elastyczność oraz doświadczenie całego zespołu. Dzięki determinacji, profesjonalizmowi i umiejętności szybkiego dostosowania się do dynamicznie zmieniających się warunków, udało nam się zamknąć ten rok z sukcesem i przygotować solidne fundamenty pod dalszy rozwój.

Jakie największe wyzwania czekają branżę budowlaną w 2025 roku?

RW: 2025 rok będzie dla sektora budowlanego pełny wyzwań. Branża budowlana to jeden z kluczowych sektorów polskiej gospodarki, który tworzy ponad 1,3 mln miejsc pracy. Kluczowym jego elementem jest sektor mieszkaniowy, który obecnie znajduje się w kryzysie związanym z wysokimi stopami procentowymi oraz dostępnością kredytów. Zapotrzebowanie na mieszkania jest jednak ogromne, bo szacuje się, że w Polsce potrzeba od 1 do 1,5 mln nowych mieszkań na już.

Dlatego w 2025 roku możemy ponownie obserwować wzrost w tym segmencie rynku. Przyczyni się do tego powrót Polaków do zakupów mieszkań, wspierany przez realny wzrost wynagrodzeń przewyższający inflację oraz oczekiwaną obniżkę stóp procentowych w ciągu roku.

Dodatkowo w przyszłym roku rząd przeznaczy rekordowe środki na budownictwo mieszkaniowe – 5 mld zł na Program Budownictwa Społeczno-Komunalnego i 7 mld zł na Społeczne Budownictwo Czynszowe.

Krajowy plan odbudowy oraz inwestycje publiczne również powinny pomóc w odbudowie sektora.

RW: Inwestycje publiczne będą kluczowe dla pobudzenia rynku budowlanego. W 2025 roku GDDKiA przeznaczy 3 mld zł na modernizację dróg, o 500 mln zł więcej niż rok wcześniej. Ogromnym projektem na dekadę jest rozbudowa 2 000 km linii Kolei Dużych Prędkości. Rząd również potwierdził kontynuowanie największej inwestycji komunikacyjnej w Kraju, tj. Centralnego Portu Komunikacyjnego.  Nie bez znaczenia będą miały również inwestycje związane z obronnością, szczególnie po zmianie na stanowisku Prezydenta w Stanach Zjednoczonych.

Prawdopodobnie zmiana ta przyspieszy też zakończenie wojny na Ukrainie.

RW: Tak. I musimy być jak sektor na to przygotowani, by móc włączyć się w odbudowę naszego wschodniego sąsiada. Z jednej strony może to otworzyć przed branżą ogromne możliwości, szczególnie w zakresie eksportu usług i produktów budowlanych. Z drugiej jednak, niesie ze sobą poważne ryzyko. Możemy stanąć w obliczu niedoboru siły roboczej na krajowych budowach, a także ponownego, dynamicznego wzrostu cen materiałów budowlanych. Kluczowym pytaniem jest również na jakich warunkach Ukraina ten pokój podpisze.

Jakie Pan przewiduje nowe trendy w 2025 roku?

RW: Technologiczna rewolucja w budownictwie nabiera tempa. W 2025 roku kluczowe będą innowacje w automatyzacji, sztucznej inteligencji i integracji systemów IT z procesami budowlanymi. AI nie tylko zabezpiecza place budowy, ale także analizuje dane, optymalizuje projekty i przewiduje ryzyko. Automatyzacja minimalizuje błędy, usprawnia zarządzanie zasobami i przyspiesza realizację inwestycji. Jednak pełne wdrożenie wymaga inwestycji oraz szkoleń.

Jako RRH Group S.A. aktywnie badamy i analizujemy możliwości wdrożenia nowoczesnych rozwiązań, gdyż widzimy ich ogromny potencjał , który może zrewolucjonizować branżę budowlaną. Wdrażamy sztuczną inteligencję w projekty budowlane, na razie małymi krokami, ale już teraz widzimy, jakie to daje możliwości – od precyzyjnego planowania, przez automatyzację procesów, po przewidywanie ryzyka.

Kolejnym kluczowym trendem będzie budownictwo modułowe, które jest coraz popularniejsze ze względu na szybkość i ekologiczność rozwiązań. Produkcja elementów w warunkach fabrycznych przyspiesza realizację projektów, minimalizuje odpady i ułatwia kontrolowanie kosztów. Szczególnie czas realizacji, który potrafi tu być o połowę krótszy, jest niezwykle istotny w inwestycjach finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Jest już niewiele czasu na realizacje tych projektów, wiec sięganie po szybkie technologie budowlane jest wręcz wymuszone.

Na koniec czy uważa Pan, że 2025 rok będzie lepszy dla branży niż 2024?

RW: Jestem optymistą w tej kwestii, chociaż zależy to od wielu czynników. Z jednej strony, planowane inwestycje publiczne, możliwa odbudowa rynku mieszkaniowego i możliwe zakończenie wojny na Ukrainie mogą pozytywnie wpłynąć na sektor. Z drugiej – wciąż mamy do czynienia z małą ilością nowych inwestycji, drogim pieniądzem oraz dużą konkurencją. Kluczowe będzie umiejętne zarządzanie ryzykiem, elastyczność i umiejętność dostosowania się do dynamicznych zmian na rynku, szczególnie w nowych technologiach. Jako RRH Group S.A. wierzymy, że nadchodzące zmiany przyniosą nowe możliwości, a elastyczność i gotowość do działania pozwolą nam skutecznie wykorzystać nadchodzące szanse.

Fundusz bValue inwestuje 20 mln zł w Solidstudio – innowacyjne technologie dla elektromobilności

Fundusz bValue ogłosił drugą w tym roku inwestycję. To kolejny krok w stronę wypełniania luki kapitałowej pomiędzy Venture Capital a Private Equity oraz wsparcia polskich wzrostowych spółek z perspektywami międzynarodowego rozwoju. Solidstudio to mocny gracz w zakresie innowacji technologicznych w branży e-mobility z szerokim know-how i doświadczeniem w Polsce oraz w Europie Zachodniej. Kapitał pozyskany od bValue umożliwi ekspansję na nowe rynki, a także rozwój technologii e-mobility. Poza wsparciem finansowym
(20 mln zł), bValue zapewni spółce także wzmocnienie w obszarze operacyjnym oraz dostęp do międzynarodowej sieci kontaktów biznesowych.

bValue napędza kapitałem sektor e-mobility

Kluczowym założeniem bValue jest stworzenie warunków do pełnego wykorzystania szerokich możliwości Solidstudio w ramach dynamicznie rosnącej branży. Spółka od wielu lat nadaje ton technologicznej transformacji energetycznej dzięki innowacyjnym produktom i usługom z obszaru IT. Zaangażowanie ze strony funduszu pozwoli mocniej wyeksponować potencjał Solidstudio na rynkach zagranicznych, w szczególności w Europie Zachodniej (Wielka Brytania, Francja, kraje Beneluksu). bValue wesprze także konsekwentny rozwój flagowych produktów spółki: platformy Charge Point Management System (CPMS) oraz platformy dla kierowców samochodów elektrycznych Emobility Service Provider (eMSP).

– Solidstudio już dziś posiada imponujące portfolio klientów. Sprawdzona technologia, która często lepiej niż w przypadku konkurencyjnych podmiotów odpowiada na potrzeby finalnych odbiorców, to jeden z kluczowych filarów rozwoju spółki. Jako fundusz będziemy aktywnie wspierać ją w pełnym wykorzystaniu potencjału i dalszym skalowaniu działalności. Naszą uwagę zwrócił zarówno zaawansowany technologicznie produkt i wyróżniający się model biznesowy adresujący potrzeby największych klientów, pozwalające na szerokie skalowanie biznesu, jak również mocny kompetencyjnie zespół założycielski z jasną wizją rozwoju. Analizując potencjał nowej inwestycji uwzględniliśmy również szerokie perspektywy wzrostu spółki na rynku infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych oraz rynku pojazdów elektrycznych – mówi Maciej Balsewicz, Founder & Managing Partner bValue Fund. 

Zgodnie z prognozami ChargeUp Europe, liczba publicznych punktów ładowania w Unii Europejskiej ma wzrosnąć do 2030 roku aż czterokrotnie, do około 2 mln. W tym kontekście warto również odnieść się do zmian związanych z wejściem na rynek europejski producentów samochodów elektrycznych z Chin, co może przełożyć się na wzrost sprzedaży tego typu aut.

Decyzja o zaangażowaniu w Solidstudio wpisuje się w strategię inwestowania bValue Growth w ticketach między 5-15 mln euro w lokalnych liderów innowacyjności z perspektywami na szerszą międzynarodową ekspansję. W 2024 roku doinwestowana przez fundusz spółka zajęła 5. miejsce w zestawieniu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe, w ramach którego wyróżniane są najszybciej  rozwijające się przedsiębiorstwa technologiczne w 19 krajach Europy Środkowej. Wśród kluczowych kryteriów oceny znajdują się m.in. procentowy wzrost przychodów w ustalonym okresie oraz posiadanie własności intelektualnej lub zastrzeżonej technologii, oferowanej klientom w postaci produktów, które przyczyniają się do zwiększania przychodów operacyjnych firmy.

Transformacja energetyczna wsparta innowacjami IT

Jedną z bardzo mocnych przewag rynkowych Solidstudio jest umiejętność zapewnienia realnego wsparcia dla dużych firm na drodze do wzrostu innowacyjności, przy jednoczesnej optymalizacji kosztów i minimalizacji ryzyk. Beneficjentami korzyści płynących ze współpracy ze spółką są m.in. podmioty z szeroko pojętej branży energetycznej, w tym działające w obszarze odnawialnych źródeł energii.

Naszą ambicją jest zajęcie pozycji lidera w tworzeniu produktów i usług z obszaru IT wspierających tzw. transformację energetyczną, której ważnym elementem jest rozwój elektromobilności. Technologiczna przewaga Solidstudio, połączona z umiejętnością elastycznego dostosowywania oferty do potrzeb dużych klientów, pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość. Poprzez naszą platformę do zarządzania siecią stacji ładowania wspieramy ambitne firmy w zakresie cyfrowej transformacji energetycznej. Nasze kompleksowe rozwiązanie do zarządzania infrastrukturą ładowania pojazdów elektrycznych umożliwia monitorowanie w czasie rzeczywistym zużycia energii, fakturowanie i przetwarzanie płatności,  jak również zdalne sterowanie oraz raportowanie w ramach analizy biznesowej. Aktywnie pracujemy również nad rozszerzeniem podstawowych produktów o takie funkcje, jak zarządzanie flotą i integracja z magazynami energii powiedział Paweł Małkowiak, CEO Solidstudio.  

Wychodząc naprzeciw potrzebom klientów spółka oferuje dostęp do w pełni konfigurowalnej platformy. Nabywcy otrzymują niewyłączną własność intelektualną rozwiązania, w tym dostęp do kodu źródłowego. W ten sposób uniezależniają się od zewnętrznych dostawców, co istotnie przekłada się na zwiększenie bezpieczeństwa operacyjnego. To istotna przewaga konkurencyjna nad firmami pracującymi w modelu bazującym na rozwiązaniach SaaS. Model licencjonowania wieczystego zapewnia przejrzystość cen i redukcję kosztów operacyjnych przy większej skali działalności lub w dłuższym okresie analizy. Swoim klientom Solidstudio zapewnia pełne wsparcie na każdym etapie wspólnej biznesowej drogi – od analizy i consultingu, przed wdrożenie, dostosowanie rozwiązania do potrzeb danej firmy, po utrzymanie i rozwój produktu. Niezaprzeczalnym walorem współpracy jest szeroka ekspertyza w obszarze e-mobility,  wsparta doświadczeniem rynkowym specjalistów firmy.

Trójmiejski rynek biurowy 2024: historyczny popyt kontra rekordowo niska podaż

Popyt i podaż na rynku biurowym w Trójmieście w 2024 roku zajęły miejsca w przeciwnych narożnikach. Podpisane umowy najmu na poziomie 116 000 m kw. prezentowały jeden z najwyższych wyników w historii rynku. Osłabiona aktywność deweloperów skutkowała najniższym poziomem nowej podaży od blisko 20 lat.

Na koniec 2024 roku całkowite zasoby biurowe w Trójmieście wyniosły ponad 1,07 mln m kw. W tym czasie zrealizowano i oddano do użytku projekty o powierzchni zaledwie 19 000 m kw., co jest najniższym poziomem od 2007 roku.

Realizowane obecnie przez deweloperów inwestycje są na historycznie niskim poziomie. W budowie znajduje się niespełna 32 000 m kw. Największym powstającym projektem jest Palio Office Park C (Cavatina Holding) o powierzchni 13 000 m kw.

„Unikalny charakter Trójmiasta jest doceniany zarówno przez turystów, mieszkańców, jak i przedsiębiorców. W ubiegłorocznej edycji rankingu fDi Europejskie Miasta i Regiony Przyszłości 2024 Pomorze znalazło się na 7. pozycji w klasyfikacji dotyczącej kreowania przyjaznych warunków do rozwoju biznesu. Potwierdzeniem tego jest drugi najwyższy wynik popytu w historii tego rynku. Aktywność najemców w ramach podpisanych umów wyniosła ponad 116 000 m kw.  powierzchni,” – skomentowała Joanna Gomułkiewicz, Associate Director w Knight Frank.

Największym zainteresowaniem najemców cieszył się Gdańsk, gdzie wynajęto 96 000 m kw., a sektorem generującym największy popyt były usługi biznesowe, które odpowiadały za 21% wynajętej powierzchni.

Podobnie jak innych miastach, w strukturze transakcji najmu dominowały przedłużenia kończących się umów, które odpowiadały za ok. 50% udziału. Nowe umowy stanowiły 40% wolumenu podpisanych kontraktów, a ekspansje zaledwie 3%.

„Wskaźnik pustostanów w Trójmieście na koniec IV kwartału 2024 roku wyniósł 12,3%, odnotowując spadek o 0,2 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 0,8 pp. względem analogicznego okresu w 2023 roku. Trójmiejski współczynnik był trzecim najniższym wynikiem wśród miast regionalnych, ustępując jedynie Szczecinowi i Lublinowi. Warto dodać, że we wspominanym regionie wskaźnik charakteryzuje się znaczną polaryzacją. W Gdańsku odnotowany poziom pustostanów  wynosił 9,5%, natomiast w Gdyni i Sopocie odpowiednio 21,8% oraz 19,3%. Utrzymujący się na wysokim poziomie popyt i spadek tempa nowej podaży przełożą się na dalsze obniżanie się wskaźnika pustostanów w kolejnych latach,” – dodał Michał Kusy, Junior Consultant, Research w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze w Trójmieście na koniec IV kw. 2024 roku uległy delikatnemu wzrostowi, wynosząc od 11,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc, przy czym w nowych budynkach w prestiżowych lokalizacjach mogą osiągać wyższe poziomy. Opłaty eksploatacyjne utrzymały się na stabilnym poziomie wynosząc zazwyczaj od 17,00 do 30,00 PLN/m kw./miesiąc.

Zarządzanie zespołem pracowników – Jak to robić skutecznie?

Efektywne zarządzanie zespołem pracowników to fundament dobrze funkcjonującej organizacji. To nie tylko sztuka delegowania zadań i egzekwowania wyników, ale przede wszystkim umiejętność budowania zaangażowanego, zmotywowanego i dobrze skomunikowanego zespołu. Dobry lider nie jest jedynie kierownikiem – to mentor, strateg i inspirator, który potrafi sprawić, że każdy członek zespołu czuje się doceniony i rozumie swoje miejsce w strukturze firmy. Współczesne organizacje wymagają od menedżerów coraz większej elastyczności i umiejętności zarządzania ludźmi w dynamicznie zmieniających się warunkach. W tym artykule przyjrzymy się kluczowym zasadom zarządzania zespołem, które pozwalają maksymalizować efektywność, poprawiać atmosferę pracy i budować długoterminowy sukces firmy.

Czym jest zarządzanie zespołem?

Zarządzanie zespołem to proces kierowania ludźmi w celu osiągnięcia określonych celów organizacji. Wymaga od lidera kompetencji niezbędnych do budowania relacji, rozwiązywania problemów oraz motywowania pracowników. Kluczowe znaczenie ma komunikacja, klarowny podział zadań i efektywne zarządzanie procesami. Efektywność pracy zespołu zależy od zaangażowania poszczególnych członków zespołu i ich zdolności do współpracy. Umiejętność słuchania, elastyczność i szybkie reagowanie na zmieniające się warunki to cechy, które wyróżniają dobrego lidera.

Poznaj swój zespół i zdobądź zaufanie każdego członka zespołu

Dobry lider powinien poznać poszczególnych członków zespołu, ich mocne strony oraz obszary do poprawy. Słuchanie członków zespołu oraz dostosowanie stylu zarządzania do ich potrzeb pozwala na skuteczniejsze motywowanie pracowników i budowanie zaangażowania. Komunikacja powinna być klarowna, a cele organizacyjne dobrze sprecyzowane, aby każdy członek zespołu rozumiał swoją rolę. Dobra organizacja pracy oraz wsparcie w trudnych sytuacjach pomagają budować zaangażowanie i efektywność zespołu.

Skuteczna i klarowna komunikacja w zarządzaniu zespołem

Jednym z podstawowych elementów skutecznego zarządzania zespołem jest sprawna komunikacja. Regularne informowanie o celach, oczekiwaniach i postępach w pracy zespołowej pomaga uniknąć nieporozumień i poprawia efektywność pracy zespołu. Dbałość o informację zwrotną oraz otwartość na sugestie pracowników budują zaufanie i zwiększają zaangażowanie zespołu. Lider powinien dbać o atmosferę otwartości, w której każdy członek zespołu czuje się komfortowo, dzieląc się pomysłami i obawami.

Motywowanie pracowników – wspieraj rozwój pracowników i nagradzaj poszczególnych członków zespołu

Motywacja do pracy jest kluczowa dla efektywności pracy zespołu. Należy doceniać osiągnięcia pracowników, stosować konstruktywny feedback oraz nagradzać za dobre wyniki. Motywowanie zespołu poprzez zapewnienie odpowiednich warunków pracy oraz możliwości rozwoju zawodowego przyczynia się do wzrostu zaangażowania. Inwestowanie w rozwój pracowników i wsparcie w trudnych momentach to jedne z najlepszych metod zarządzania zespołem, wpływającego na poprawę efektywności pracy. Odpowiednie podejście do motywowania może wpłynąć na lojalność pracowników i ich większe zaangażowanie w działania całej organizacji.

Dowiedz się więcej o szkoleniach z zarządzania zespołem – pod adresem: szkolenia-sgp.pl/szkolenia/zarzadzanie-zespolem

zarządzanie zespołem

Delegowanie zadań i odpowiedzialności – kompetencje niezbędne, by zarządzać ludźmi

Efektywne zarządzanie zespołem wymaga umiejętności podejmowania decyzji i delegowania zadań. Dobry lider potrafi rozdzielać zadania w sposób umożliwiający maksymalne wykorzystanie potencjału każdego członka zespołu. Delegowanie zadań na każdym etapie realizacji projektu pozwala skuteczniej skupić się na strategicznych aspektach pracy, jednocześnie angażując pracowników i zwiększając ich poczucie odpowiedzialności. Jednym ze sposobów, by to osiągnąć jest jasne określenie oczekiwań oraz regularne monitorowanie postępów, aby uniknąć nieporozumień w pracy z ludźmi.

Rozwiązywanie konfliktów w zespole swoich pracowników

Konflikty w zespole są nieuniknione, dlatego kluczowe jest ich szybkie i konstruktywne rozwiązywanie. Manager powinien słuchać swoich pracowników, dbać o dobrą atmosferę w zespole, umiejętnie rozwiązywać konflikty i budować zaufanie, tworząc zgrany team. Konflikty w zespole mogą prowadzić do spadku efektywności pracy, dlatego ważne jest, aby stosować skuteczne techniki mediacji. Przy odpowiednim zarządzaniu konfliktem można poprawić relacje między pracownikami oraz zwiększyć zgranie zespołu.

Rozwój kompetencji lidera i pracowników

Każdy lider powinien inwestować w swoje umiejętności i kompetencje oraz wspierać rozwój pracowników. Regularne monitorowanie postępów, szkolenia i mentoring pomagają w budowaniu skutecznego zespołu. Dobra organizacja pracy zespołowej, systematyczne informowanie o celach oraz dostosowanie metod zarządzania do sytuacji zwiększa efektywność pracy zespołu. Rozwój kompetencji menedżerskich to klucz do skutecznego zarządzania ludźmi.

Sprawdź szkolenia menedżerskie pod adresem: szkolenia-sgp.pl/szkolenia/menedzerskie

Budowanie zaangażowania i lojalności pracowników

Zaangażowanie pracowników wzrasta, gdy czują się docenieni i mają jasno określone cele. Dobry lider potrafi skutecznie zarządzać zespołem, nagradzać zaangażowanie i dbać o pozytywną atmosferę w pracy. Wspieranie pracowników poprzez informację zwrotną i docenianie ich wkładu w sukces zespołu przekłada się na ich długoterminową motywację i pozwala osiągać sukces.

Styl zarządzania dopasowany do teamu

Nie ma jednego uniwersalnego stylu zarządzania zespołem. Każdy lider powinien starać się dopasować metody zarządzania do charakterystyki zespołu, branży i specyfiki firmy. Wybór odpowiedniego stylu pracy powinien uwzględniać potrzeby zespołu i długoterminowe cele organizacji.

Podsumowanie

  • Zarządzanie zespołem wymaga znajomości jego członków i ich potrzeb.
  • Skuteczna komunikacja, planowanie i konstruktywny feedback są kluczowe dla efektywności pracy.
  • Motywowanie pracowników, nagradzanie i rozwój kompetencji pracowniczych przyczyniają się do sukcesu zespołu.
  • Delegowanie zadań i umiejętne rozwiązywanie konfliktów poprawiają wydajność pracy.
  • Ciągły rozwój menedżerski i dostosowanie stylu kierowania zespołem do potrzeb poszczególnych pracowników zapewnia długoterminowe sukcesy każdego managera.

Pamiętaj, że zarządzanie zespołem to nie tylko kierowanie ludźmi, ale także budowanie relacji opartych na zaufaniu całego zespołu i wspólnym dążeniu do celów.

[Artykuł Partnera]

Kobiety we władzach spółek GPW – kryterium 30% spełnia jedynie 1/5 firm

Udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych 140 największych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie wzrósł w trakcie minionego roku tylko nieznacznie – o 0,4 pp. i na koniec 2024 r. wyniósł 18,4%, wynika z danych 30% Club Poland. Rozczarowujące są przede wszystkim wyniki dla spółek z WIG20, w przypadku których udział kobiet we władzach był o 0,8 pp. niższy niż rok wcześniej i wyniósł 22,1%. Lepsze informacje płyną z giełdowych „średniaków”. W spółkach z mWIG40 udział kobiet wzrósł rdr o 3,5 pp. i wyniósł 22,0%, czyli praktycznie tyle, co w przodujących blue chipach. Najgorzej pod względem różnorodności płci we władzach prezentują się małe spółki. W firmach z sWIG80 udział kobiet we władzach stanowił 14,9% i był o 0,9 pp. gorszy niż rok wcześniej.

Podobnie jak w latach ubiegłych, sektorem o największej różnorodności płci we władzach był sektor finansowy, w którym kobiety stanowiły 25,5% władz. Jednak względem roku poprzedniego finanse zanotowały spadek wskaźnika o 1,8 pp. Kolejne pod względem reprezentacji kobiet były sektory nieruchomości i detal z odpowiednio 21,2-proc. i 21,1-proc. reprezentacją kobiet w zarządach i radach nadzorczych łącznie. Średnio wypadły sektor TMT (18,4%) oraz energetyka i surowce (17,1%). Najgorzej sytuacja wygląda w sektorze rolno-spożywczym (10,3%), przemyśle (13,7%) oraz medycynie (16,7%).

W WIG140 WIĘCEJ SPÓŁEK BEZ KOBIET WE WŁADZACH

Nadal wśród największych spółek giełdowych mamy sporą grupę firm bez kobiet zarówno w zarządzie, jak i radzie nadzorczej. Na koniec 2024 r. było 29 firm (czyli 20,7% spółek z WIG140) w całości z męskimi zarządami i radami nadzorczymi. W latach poprzednich sytuacja wyglądała korzystniej – żadnej kobiety we władzach nie miało 28 firm w 2023 r. oraz 23 w 2022 r.

Na koniec minionego roku około jedna piąta spółek (27) z badanej grupy miała przynajmniej 30-procentowy udział kobiet we władzach. W roku poprzednim takich firm było o dwie więcej. 30% to istotny wskaźnik, ponieważ zgodnie z teorią tzw. masy krytycznej, aby głos mniejszości był słyszalny i miał wpływ na większość, musi ona stanowić właśnie minimum 30%.

SEKTOR FINANSOWY WCIĄŻ LIDEREM RÓŻNORODNOŚCI, LECZ Z GORSZYM WYNIKIEM RDR

Podobnie jak w ubiegłych latach sektor finansowy był liderem różnorodności ze względu na płeć na koniec 2024 r., z 25,5-procentowym udziałem kobiet we władzach. Finanse zanotowały niestety spadek rdr o 1,8 pp., zmniejszając tym samym dystans do kolejnych sektorów (nieruchomości 21,2% oraz detal 21,1%), które w trakcie 2024 r. zwiększyły udział pań w organach o 1,7-1,8 pp.

Najgorsza sytuacja pod względem różnorodności w władzach ze względu na płeć była w sektorze rolno-spożywczym (10,3%), przemysłowym (13,7%) oraz medycznym (16,7%). Najbliżej średniej znalazły się z kolei TMT oraz energetyka i surowce, w których łącznie pań w zarządach i radach nadzorczych było odpowiednio 18,4% oraz 17,1%.

POGORSZENIE POZIOMU ROŻNORODNOŚCI PŁCI WŚRÓD BLUE CHIPÓW I GIEŁDOWYCH „MALUCHÓW”. ISTOTNA POPRAWA WŚRÓD „ŚREDNIAKÓW”

W ramach WIG140 w minionym roku mieliśmy do czynienia z różnicą między spółkami z mWIG40, a tymi z WIG20 oraz sWIG80. W przypadku WIG20 rok 2024 przyniósł pogorszenie różnorodności płci we władzach, ze spadkiem udziału kobiet o 0,8 pp. rdr do 22,1%. W przypadku giełdowych „maluchów” (sWIG80) udział kobiet we władzach spadł o 0,9 pp. rdr, do 14,9%. W przypadku największych spółek, czyli WIG20, udział kobiet spadł zarówno w zarządach (-0,9 pp. rdr do 15,3%) jak i radach nadzorczych (-1,3 pp. rdr do 27,0%). Lekko odmienne tendencje były widoczne w sWIG80. We władzach spółek z tego indeksu udział pań w zarządach nieznacznie wzrósł (+0,2 pp. rdr do poziomu 11,8%), natomiast istotnie pogorszył się na poziomie rad nadzorczych (-1,5 pp. rdr do poziomu 16,7%).

Giełdowe „średniaki”, czyli spółki z indeksu mWIG40, zanotowały z kolei pozytywny trend. Udział kobiet w ich władzach wzrósł względem poprzedniego roku o solidne 3,5 pp. rdr do 22,0%, tym samym praktycznie zrównując ten wskaźnik z poziomem dla WIG20. Na koniec 2020 r. różnica miedzy tymi indeksami wynosiła aż 6 pp., co pokazuje, że w porównaniu do blue chipów spółki średniej wielkości w ostatnich latach zanotowały relatywnie szybki progres. Jeśli przedstawiciele mWIG40 utrzymaliby tempo poprawy wskaźnika w kolejnych latach, to 30-procentowy próg udziału kobiet we władzach zostałby przekroczony w 2027 r. Udział pań w zarządach spółek z mWIG40 wyniósł 16,8% a w radach nadzorczych 25,5%.

Dane za miniony rok zaskakują i martwią. Udział kobiet we władzach spółek WIG140 wzrósł niezauważalnie, pomimo coraz wyższej wiedzy spółek i ich akcjonariuszy o wymogach zbliżającej się implementacji tzw. Dyrektywy Women on Boards. Największe rozczarowanie to w mojej opinii blue chipy. W spółkach WIG20, które powinny mieć największą świadomość korzyści płynących z różnorodności, w największym stopniu będą podlegały nowej legislacji i mogą pozwolić sobie na rozbudowane narzędzia do pracy nad diversity, sytuacja w ciągu roku uległa pogorszeniu. I to mimo tego, że w wielu z nich w 2024 r. miały miejsce zmiany w organach, które mogły zostać wykorzystane do poprawy sytuacji – komentuje Małgorzata Kloka, członkini Komitetu Sterującego 30% Club Poland.

MAŁO PREZESEK, CORAZ MNIEJ PRZEWODNICZĄCYCH RAD NADZORCZYCH

Podobnie jak w latach ubiegłych, kobiety częściej można było spotkać w radach nadzorczych niż w zarządach. Na koniec 2024 r. udział kobiet w organach nadzorczych badanych spółek minimalnie wzrósł i wyniósł 21,1% (+0,5 pp. rdr), natomiast w zarządach istotnie się nie zmienił (14,1% na koniec 2024 r. w porównaniu do 13,9% na koniec 2023 r.).

Na koniec 2024 r. w badanej grupie jedynie 6 firm, czyli tylko 4,3% ogółu, miało kobietę na stanowisku prezeski zarządu. Liczba ta nie zmieniła się w trakcie poprzedniego roku i pozostaje na dramatycznie niskim poziomie. Nieco więcej pań, choć wciąż niewiele, na koniec minionego roku kierowało pracami rad nadzorczych – 16, czyli 11,4% wszystkich badanych spółek. Rozczarowujący jest natomiast trend w przypadku tego wskaźnika – wynik jest bowiem najgorszy od 5 lat (czyli w całym okresie, w którym 30% Club Poland zbiera dane). Dla porównania w 2020 r., pierwszym roku badania wśród spółek z WIG140, przewodniczących rad nadzorczych było 21.

NIELICZNE SPÓŁKI SPEŁNIAJĄ KRYTERIA PROJEKTU USTAWY IMPLEMENTUJĄCEJ DYREKTYWĘ KOBIETY WE WŁADZACH

Zgodnie z listopadową wersją projektu nowelizacji Ustawy o ofercie publicznej (…), która ma wdrożyć Dyrektywę Kobiety we władzach do krajowego ustawodawstwa, równowaga płci w organach spółki jest zapewniona wtedy, gdy łączna liczba stanowisk w organach spółki zajmowanych przez osoby należące do niedostatecznie reprezentowanej płci jest nie mniejsza niż liczba najbardziej zbliżona do 33% liczby wszystkich stanowisk w organach spółki; oraz osoby należące do niedostatecznie reprezentowanej płci zajmują stanowiska w każdym z organów spółki, proporcjonalnie do liczby stanowisk w danym organie.

Wśród spółek WIG140 tylko 28 firm posiadało przynajmniej 33% udział kobiet w zarządach, a 42 spółki posiadały taki udział w odniesieniu do rady nadzorczej. Kryterium 33% w obu organach jednocześnie spełniało tylko 11 spółek. Natomiast 23 spółki posiadały udział niedoreprezentowanej płci na poziomie 33% w zarządach i radach nadzorczych łącznie.

Działanie na rzecz różnorodności we władzach spółek chyba nigdy nie było tak ważne jak teraz. Niesprzyjające okoliczności polityczne na świecie, wycofywanie się wielu zagranicznych firm z działań DEIB oraz przedłużające się wdrożenie Dyrektywy Women on Boards w Polsce przysłaniają podstawową kwestię, czyli korzyści płynące z różnorodności. 18,4% udziału kobiet we władzach spółek z WIG140 to zdecydowanie poniżej 30% wynikającego z tzw. teorii masy krytycznej i celów 30% Club Poland. Globalne sukcesy 30% Club pokazują siłę stawiania osobom na najwyższych szczeblach mierzalnych i ambitnych celów z zakresu różnorodności. Nie ma na co czekać. Zmiana nie dokona się sama – komentuje Milena Olszewska-Miszuris, inicjatorka i Co-Chair 30% Club Poland.

NIEWIELU KOBIET POTRZEBA ABY POPRAWIĆ SYTUACJĘ

Wydźwięk danych jest jednoznacznie negatywny, co jest rozczarowujące, biorąc pod uwagę udowodnione korzyści biznesowe płynące z różnorodności oraz to, że wielkimi krokami zbliża się wdrożenie tzw. unijnej Dyrektywy Kobiety we władzach. Co ciekawe, aby poprawić sytuację i zwiększyć udział kobiet w giełdowych spółkach, nie potrzeba ogromnej liczby pań. Zakładając, że wszystkie 140 spółek podlegałoby pod nowelizację Ustawy o ofercie (…) na koniec 2024 r. brakowałoby zaledwie 116 kobiet w zarządach i 131 w radach nadzorczych by w spółkach z WIG140 było ich 33%. Zakładając konieczność posiadania 33% udziału niedoreprezentowanej płci w każdym z organów, brakuje więc 247 pań. Jeśli wymóg prawny dotyczyłyby 33% udziału niedoreprezentowanej płci w zarządach i radach nadzorczych łącznie, brakowałoby 234 pań. Kompetentnych, świetnie wykształconych i zmotywowanych kobiet nie brakuje, a pozytywna zmiana wydaje się być w zasięgu ręki.

30% CLUB POLAND CIĄGLE ROŚNIE

Badania zostały przeprowadzone przez 30% Club Poland, kampanię społeczną na rzecz zwiększania różnorodności we władzach spółek, angażującą do działania osoby na najwyższych stanowiskach kierowniczych. Lista członków 30% Club Poland stale się powiększa. W ostatnim czasie do Klubu dołączyli m.in. Beata Orłowska, Prezes Zarządu Oerlemans Foods w Polsce oraz Piotr Krupa, Prezes Zarządu Kruk S.A. Łącznie 30% Club Poland ma obecnie 31 członków i członkiń oraz 28 instytucji wspierających. Lista tych ostatnich powiększyła się ostatnio m.in. o Akademię Leona Koźmińskiego.

Sylwia Müller nową Prezeską Zarządu w Seris Konsalnet S.A.

Od początku 2025 roku stanowisko Prezeski Zarządu oraz Dyrektorki Zarządzającej Spółką Seris Konsalnet Holding S.A. objęła Sylwia Müller. Nominacja ta jest precedensem w branży, w której nigdy wcześniej na czele spółki nie stała kobieta. Sylwia Müller wnosi do organizacji ponad
30-letnie doświadczenie zawodowe, zdobyte w zarządzaniu międzynarodowymi firmami w sektorach nieruchomości, facility management oraz usług. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych liderek branży nieruchomości.

Ekspertka z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu operacjami i strategią biznesową
w międzynarodowych firmach. Swoją karierę rozpoczęła w branży hospitality, a następnie  pełniła kluczowe funkcje w Tesco Polska, m.in. Dyrektorki Zakupów Korporacyjnych i Dyrektorki Biura Wsparcia. W kolejnych latach zdobywała doświadczenie jako Dyrektorka Operacyjna w Sodexo, Dyrektorka Regionalna i CEO w Atalian Global Services oraz na stanowiskach zarządczych w CBRE, gdzie z sukcesami zarządzała działalnością biznesową w regionie Europy Wschodniej, Centralnej, Skandynawii i Europy Kontynentalnej jako COO.

Sylwia Müller to skuteczna liderka zmian, odpowiedzialna za transformację organizacji, budowanie efektywnych zespołów, rozwój biznesu oraz integrację firm w procesach akwizycyjnych.

Aktywnie angażowała się także w inicjatywy na rzecz różnorodności i inkluzyjności, pełniąc funkcję ambasadorki Diversity, Equity & Inclusion na poziomie europejskim oraz sponsorki Stowarzyszenia Kobiet w CBRE. W ramach wolontariatu pełniła funkcje zarządcze w IFMA Polska i Woman in Real Estate Poland.

„Pani Sylwia Müller dołącza do nas z bogatym doświadczeniem w zarządzaniu międzynarodowymi firmami, zdobytym w sektorach dystrybucji i usług. Powołanie jej na stanowisko Prezeski Zarządu Seris Konsalnet Holding S.A. i Dyrektorki Zarządzającej Seris Konsalnet otwiera przed naszą firmą nowy etap rozwoju. Wierzymy, że pod jej przewodnictwem Seris Konsalnet nie tylko umocni swoją pozycję rynkową, ale także zrealizuje ambitne cele strategiczne” – podkreśla Benoit Pedoussaut, CEO SERIS GROUP.

Seris Konsalnet Holding S.A. jest jedną z największych firm w branży bezpieczeństwa, ochrony i usług utrzymania czystości w Polsce, obecną na rynku od ponad 30 lat oraz częścią międzynarodowej Grupy SERIS – jednego z globalnych liderów rynku security. Firma zatrudnia ponad 18 tys. pracowników i osiąga roczne przychody na poziomie ponad 1 mld PLN. W portfolio spółki znajduje się blisko 64 000 chronionych obiektów prywatnych i korporacyjnych.

Rynek pracy w USA: mieszane dane, ale z optymistycznym akcentem

Dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy Non Farm Payrolls (NFP) za styczeń przyniosły mieszany obraz sytuacji. Główne wskaźniki zatrudnienia okazały się słabsze od oczekiwań, jednak jednocześnie pojawiły się elementy sugerujące utrzymującą się siłę rynku pracy.

Zmiana zatrudnienia poniżej prognoz

Zmiana zatrudnienia wyniosła 143 tys., podczas gdy rynek oczekiwał wzrostu na poziomie 169 tys. Dodatkowo, poprzedni wynik został podniesiony z 256 tys. do 307 tys., co częściowo kompensuje aktualnie słabsze dane. W sektorze prywatnym przybyło jedynie 111 tys. miejsc pracy, co również nie sprostało prognozowanym 141 tys. W przemyśle natomiast zatrudnienie wzrosło o 3 tys., choć przewidywano niewielki spadek o 2 tys. To może sugerować stabilizację w sektorze produkcyjnym po wcześniejszych spadkach (-12 tys.).

Stopa bezrobocia spada, płace rosną

Stopa bezrobocia spadła do poziomu 4,0%, wbrew oczekiwaniom utrzymania się na poziomie 4,1%. To pozytywny sygnał, wskazujący na relatywnie mocny rynek pracy. Dodatkowo, średnie zarobki godzinowe wzrosły o 4,1% r/r, przewyższając prognozę 3,8% r/r. W ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 0,5% wobec oczekiwanych 0,3%. Jest to oznaka presji płacowej, co może mieć znaczenie dla polityki monetarnej.

Rewizja danych: lepszy obraz rynku pracy

Kluczową informacją, która może zmienić percepcję raportu, jest rewizja danych za marzec 2024. Wcześniej szacowano spadek zatrudnienia na poziomie -818 tys., obecnie poprawiony do -589 tys. Oczekiwano jeszcze większej korekty (-675 tys.), ale mniejsza rewizja sugeruje, że rynek pracy nie osłabia się tak dynamicznie, jak wcześniej sądzono.

Reakcja rynku walutowego

Początkowa reakcja na publikację danych była negatywna, jednak z czasem rynek uwzględnił rewizję i spadek stopy bezrobocia. W efekcie kurs EUR/USD obniżył się do poziomu 1,035, co pokazuje, że rynek nadal dostrzega siłę amerykańskiej gospodarki mimo chwilowego spowolnienia w tworzeniu nowych miejsc pracy.

Bezpieczeństwo i konkurencyjność Europy priorytetem polskiej prezydencji w Radzie UE

W Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbyło się spotkanie Premiera Donalda Tuska i członków Rady Ministrów z Kolegium Komisarzy UE. Tematem przewodnim rozmów było szeroko pojęte bezpieczeństwo, a debata toczyła się w ramach czterech klastrów tematycznych: bezpieczeństwa i obronności, gospodarki i konkurencyjności, dobrobytu oraz demokracji i praworządności. Wnioski z tego spotkania mają przyczynić się do wzmocnienia Europy w trakcie polskiej prezydencji w Radzie UE.

Bezpieczeństwo priorytetem prezydencji

Hasło polskiej prezydencji w Radzie UE brzmi: „Bezpieczeństwo, Europo!”. Premier Donald Tusk podkreślił, że Unia Europejska powinna gwarantować swoim obywatelom bezpieczeństwo niezależnie od miejsca zamieszkania. Szczególnie istotnym wyzwaniem pozostaje przeciwdziałanie zagrożeniom hybrydowym ze strony Rosji i Białorusi, w tym finansowanie projektów obronnych takich jak Tarcza Wschód.

Premier zaznaczył, że wschodnia granica Polski jest jednocześnie wschodnią granicą Unii Europejskiej, a jej ochrona powinna być traktowana jako wspólna odpowiedzialność Europy. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapewniła, że Polska nie zostanie sama w obliczu instrumentalizacji migracji wykorzystywanej jako broń w wojnie hybrydowej.

Konieczność wzmacniania konkurencyjności gospodarki

Jednym z kluczowych celów polskiej prezydencji jest poprawa konkurencyjności europejskiej gospodarki. Premier Tusk podkreślił, że Unia Europejska powinna wspierać rozwój przedsiębiorczości poprzez uproszczenie przepisów i eliminację zbędnych regulacji. Komisja Europejska już w tym miesiącu przedstawi pakiet uproszczeniowy, który ma ograniczyć biurokrację i ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej.

Istotnym elementem poprawy konkurencyjności Europy jest także obniżenie cen energii poprzez rozwój odnawialnych źródeł energii oraz inwestycje w energetykę jądrową. Premier zaznaczył, że UE nie może podejmować decyzji skutkujących wzrostem kosztów energii, a celem powinna być ich redukcja. Tylko w ten sposób Europa może konkurować na równych zasadach z gospodarkami USA i Chin.

Dobrobyt i jakość życia Europejczyków

Unia Europejska powinna dbać o dobrobyt obywateli 27 państw członkowskich. Premier podkreślił, że decyzje podejmowane na szczeblu unijnym mają bezpośredni wpływ na codzienne życie Europejczyków. Wdrażanie polityk klimatycznych, takich jak Zielony Ład, musi być racjonalne i nie może prowadzić do nadmiernych obciążeń dla przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych.

Kwestie związane z warunkami pracy, edukacją i opieką zdrowotną będą kluczowymi aspektami działań na rzecz poprawy jakości życia obywateli UE.

Polska wobec paktu migracyjnego

Podczas spotkania Polska powtórzyła swoje stanowisko dotyczące paktu migracyjnego. Premier zaznaczył, że nasz kraj przyjął już miliony uchodźców z Ukrainy, dlatego nie będzie implementował rozwiązań, które narzucałyby dodatkowe kwoty imigrantów. Polska jednak pozostaje gotowa do współpracy z UE w zakresie walki z nielegalną migracją i ochrony granic.

NSA rozstrzygnie spór między UODO a WSA o ochronę danych w sądach

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie, dotyczący uszkodzonej i niekompletnej przesyłki sądowej, która mogła prowadzić do naruszenia poufności danych, wzbudził istotne kontrowersje w kontekście ochrony danych osobowych.

Sprawa dotyczy uszkodzonej i niekompletnej przesyłki sądowej dostarczonej przez operatora pocztowego, w wyniku czego doszło do potencjalnego naruszenia poufności danych. WSA uznał, że tego rodzaju sytuacja mieści się w pojęciu „sprawowania wymiaru sprawiedliwości” i tym samym wykluczył kompetencję Prezesa UODO do oceny naruszenia. Prezes UODO zaskarżył wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), wskazując na jego potencjalnie negatywne konsekwencje dla ochrony danych osobowych.

Decyzja Prezesa UODO i jej skutki

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), po przeprowadzeniu postępowania, wydał decyzję 19 grudnia 2023 r., stwierdzając naruszenie przepisów RODO przez sąd okręgowy. Naruszenie polegało na:

  1. Niepowiadomieniu Prezesa UODO o naruszeniu ochrony danych osobowych w wymaganym terminie 72 godzin,
  2. Niepoinformowaniu bez zbędnej zwłoki osób, których dane osobowe zostały ujawnione.

W związku z tym nałożono na sąd administracyjną karę pieniężną w wysokości 10 000 zł oraz zobowiązano go do zawiadomienia osób dotkniętych naruszeniem w terminie 3 dni od otrzymania decyzji.

Stanowisko WSA – wykluczenie kompetencji UODO

WSA uchylił decyzję Prezesa UODO, uznając, że korespondencja sądowa mieści się w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości, a zgodnie z art. 55 ust. 3 RODO organy nadzorcze ds. ochrony danych nie mają kompetencji do jej oceny. Sąd argumentował, że doręczanie pism procesowych, w tym odpisu pozwu, jest czynnością procesową niezawisłego sędziego i stanowi element zarządzania postępowaniem sądowym.

WSA podkreślił także, że Prezes UODO nie zgromadził kompletnego materiału dowodowego i nieprawidłowo ustalił, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych. W związku z tym uchylił decyzję i umorzył postępowanie.

Zaskarżenie wyroku przez UODO

Prezes UODO nie zgadza się z orzeczeniem WSA i złożył skargę kasacyjną do NSA. Jego zdaniem pozostawienie wyroku w obrocie prawnym może doprowadzić do sytuacji, w której osoby dotknięte naruszeniem danych pozostaną bez ochrony prawnej zagwarantowanej przez Konstytucję RP i przepisy RODO.

Podkreślono, że:

  • Doręczanie korespondencji sądowej jest czynnością administracyjną, a nie elementem sprawowania wymiaru sprawiedliwości.
  • Kontrola działań administratora danych (sądu) przez Prezesa UODO nie wpływa na niezawisłość sądów.
  • Przyjęcie stanowiska WSA prowadziłoby do absurdalnej sytuacji, w której operator pocztowy doręczający korespondencję sądową również sprawowałby wymiar sprawiedliwości.

Pytania prejudycjalne do TSUE

Ze względu na wagę sprawy Prezes UODO wystąpił do NSA z wnioskiem o skierowanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Pytania dotyczą:

  1. Czy sprawy dotyczące naruszenia ochrony danych osobowych w związku z doręczaniem przesyłek sądowych mieszczą się w pojęciu sprawowania wymiaru sprawiedliwości?
  2. Czy są to czynności techniczne (administracyjne), które powinny podlegać nadzorowi UODO?
  3. Który organ nadzorczy jest właściwy do oceny takich naruszeń, jeśli nie istnieją szczególne przepisy kompetencyjne w tym zakresie?

Konsekwencje dla ochrony danych osobowych

Pozostawienie wyroku WSA w obrocie prawnym może doprowadzić do sytuacji, w której sądy nie będą zgłaszać naruszeń ochrony danych osobowych Prezesowi UODO ani zawiadamiać osób poszkodowanych. To z kolei grozi poważnymi konsekwencjami:

  • Brak zgłoszenia naruszenia może prowadzić do jego eskalacji i dalszych zagrożeń dla ochrony prywatności obywateli.
  • Osoby, których dane zostały naruszone, mogą nie podjąć działań ochronnych, co zwiększa ryzyko oszustw i nadużyć.
  • Sądy i ich współpracownicy, np. operatorzy pocztowi, mogą pozostawać poza skutecznym nadzorem w zakresie ochrony danych.

Podsumowując, spór między UODO a WSA ma fundamentalne znaczenie dla ochrony danych osobowych w Polsce. NSA, a być może także TSUE, będą musiały rozstrzygnąć, czy korespondencja sądowa powinna podlegać nadzorowi organu ochrony danych, czy też wyłączona spod jego kontroli na mocy przepisów o wymiarze sprawiedliwości.

Oczekiwane rewizje na rynku pracy w USA mogą wstrząsnąć rynkami

Już dziś o godzinie 14:30 czasu polskiego zostanie opublikowany najnowszy raport z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. W centrum uwagi znajdują się spodziewane duże korekty dotyczące danych o zatrudnieniu za 2024 rok, które mogą wynieść ponad 900 tys. miejsc pracy w dół. To istotne, ponieważ dotychczasowe dane mogły zawyżać rzeczywistą sytuację gospodarczą, co w kontekście polityki monetarnej Rezerwy Federalnej (Fed) ma kluczowe znaczenie.

Prognozy dotyczące styczniowego raportu wskazują na dalszą odporność amerykańskiego rynku pracy. Konsensus rynkowy zakłada wzrost zatrudnienia na poziomie +173 tys., natomiast szacunki Bloomberga przewidują jeszcze większy przyrost, wynoszący +215 tys. Dla porównania, w grudniu 2024 roku amerykańska gospodarka wykreowała +256 tys. nowych miejsc pracy. Warto jednak pamiętać, że liczby te mogą ulec znaczącej korekcie.

Korekta zatrudnienia i rewizje danych – co oznaczają dla gospodarki?

Zarówno ekonomiści, jak i inwestorzy z niecierpliwością czekają na publikację raportu, ponieważ rewizje danych historycznych mogą zmienić dotychczasowe postrzeganie rynku pracy. Biuro Statystyki Pracy (BLS) zapowiedziało weryfikację danych, w wyniku której liczba miejsc pracy utworzonych w 2024 roku może zostać skorygowana o ponad 900 tys. w dół. Jednocześnie zaktualizowane prognozy populacji sugerują wzrost liczby osób w sile roboczej o blisko 2 miliony. To istotne zmiany, które mogą wpłynąć na kluczowe wskaźniki ekonomiczne, takie jak stopa bezrobocia oraz dynamika wynagrodzeń.

Prognozy wskazują, że stopa bezrobocia wzrośnie do 4,16% z dotychczasowego poziomu 4,09%. Wzrost liczby osób aktywnych zawodowo, który nastąpił w wyniku aktualizacji danych demograficznych, może przyczynić się do nieznacznego wzrostu bezrobocia, nawet jeśli gospodarka nadal będzie tworzyć nowe miejsca pracy.

Dynamika wynagrodzeń i inflacja – kluczowy element dla polityki Fed

Dane dotyczące wzrostu płac są szczególnie ważne dla amerykańskiej polityki pieniężnej. Konsensus rynkowy zakłada, że dynamika płac spowolni do 3,8% r/r z 3,9% r/r w grudniu 2024 roku. Jeśli ta prognoza się potwierdzi, może to oznaczać mniejszą presję inflacyjną i wesprzeć argumenty za obniżką stóp procentowych w dalszej części roku. W przypadku, gdy wynagrodzenia wzrosną bardziej, Fed może zmienić swoje stanowisko i opóźnić poluzowanie polityki pieniężnej.

Jakie będą reakcje rynków finansowych?

Dane z amerykańskiego rynku pracy zawsze wywołują dynamiczne reakcje na rynkach finansowych. Można spodziewać się, że reakcja na dzisiejszą publikację będzie zależała od tego, jak bardzo rzeczywiste dane odchylą się od oczekiwań.

  • Rynek akcji – raport wskazujący na solidny wzrost zatrudnienia przy jednoczesnej rewizji danych w dół za 2024 rok może zostać odebrany pozytywnie, ponieważ osłabi argumenty za utrzymaniem restrykcyjnej polityki Fed.
  • Rynek obligacji – niższa presja inflacyjna oraz sygnały osłabienia rynku pracy mogą przełożyć się na dalszy spadek rentowności obligacji skarbowych.
  • Dolar amerykański – jeśli dane okażą się słabsze od oczekiwań, możemy zobaczyć osłabienie USD względem głównych walut, co sprzyjałoby wzrostowi wartości ryzykownych aktywów.

Przed publikacją raportu na rynku obserwujemy umiarkowany spadek apetytu na ryzyko oraz nieznaczne umocnienie dolara. W momencie publikacji kurs EUR/USD tracił 0,08%, co pokazuje ostrożność inwestorów w oczekiwaniu na kluczowe dane.

Styczeń 2025 przyniósł sezonowy wzrost bezrobocia w Polsce

Pierwszy miesiąc 2025 roku przyniósł stabilizację na rynku pracy w Polsce. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu wyniosła 5,4 proc., co oznacza, że utrzymała się na poziomie sprzed roku. W porównaniu do grudnia 2024 r. odnotowano jednak wzrost o 0,3 punktu procentowego.

Wzrost liczby bezrobotnych

Pod koniec stycznia 2025 roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 838,7 tys. osób bezrobotnych. Oznacza to wzrost o 52,6 tys. (6,7 proc.) w porównaniu z końcem grudnia 2024 roku. W skali roku liczba ta wzrosła o 1,7 tys. osób, co stanowi niewielki, 0,2-procentowy wzrost.

Wśród województw najniższą stopę bezrobocia odnotowano w Wielkopolsce, gdzie wyniosła ona 3,3 proc. Najtrudniejsza sytuacja panowała w województwie podkarpackim, gdzie stopa bezrobocia sięgnęła 9,1 proc.

Wpływ klęski żywiołowej na rynek pracy

Poważnym wyzwaniem dla rynku pracy w styczniu były skutki powodzi, które dotknęły 43 powiaty w kraju. W regionach objętych stanem klęski żywiołowej liczba bezrobotnych wzrosła o 5,2 tys. osób, co oznacza wzrost o 7,3 proc. W pozostałych powiatach odnotowano wzrost na poziomie 6,6 proc., co sugeruje, że choć powódź miała wpływ na zatrudnienie, to różnica w skali kraju nie była znacząca.

Polska na tle Unii Europejskiej

Mimo wzrostu liczby bezrobotnych, Polska pozostaje jednym z krajów Unii Europejskiej o najniższym poziomie bezrobocia. Według danych Eurostatu z grudnia 2024 r. stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 3 proc., co dało jej drugie miejsce w UE, ex aequo z Maltą. Lepszy wynik odnotowały jedynie Czechy, gdzie bezrobocie wyniosło 2,6 proc.

Dla porównania, średnia stopa bezrobocia w Unii Europejskiej w grudniu 2024 roku wyniosła 5,9 proc., a w strefie euro 6,3 proc. Pokazuje to, że Polska wciąż utrzymuje silną pozycję na europejskim rynku pracy, mimo sezonowych wahań liczby bezrobotnych.

Perspektywy na kolejne miesiące

Obserwowany w styczniu wzrost liczby bezrobotnych jest zjawiskiem sezonowym, związanym z wygasaniem prac tymczasowych i ograniczeniami w niektórych branżach zimą. W kolejnych miesiącach analitycy spodziewają się stabilizacji, a wraz z nadejściem wiosny – ponownego spadku liczby bezrobotnych. Rynek pracy w Polsce pozostaje odporny na globalne zawirowania, a kraj wciąż należy do liderów pod względem niskiego bezrobocia w Europie.

Czechy i Indie obniżają stopy. Silny złoty dusi polski eksport

Polska waluta rośnie w siłę. Pytanie, po co nam mocny złoty, skoro zapłacimy za to gospodarczo? Zupełnie inną strategię prezentują zarówno Czechy, jak i Indie. Oba te państwa, mimo osłabiającej się waluty, wciąż redukują stopy procentowe i tym samym pogłębiają deprecjację. Polska z kolei utrzymuje je na niezmienionych poziomach, co dławi eksport.

Konferencja prezesa NBP

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie była niespodzianką. Są na rynku analitycy, którzy uważają, że jest w Polsce miejsce na obniżki stóp procentowych. Brakuje jednak tych, którzy przewidują, że RPP podejmie taką decyzję. Na konferencji prasowej prezes NBP zwracał uwagę, że „z punktu widzenia trendów inflacyjnych nie ma obecnie żadnych powodów do obniżek stóp procentowych”. By lepiej uzasadnić brak perspektywy obniżki stóp procentowych, na prezentowanych wykresach pokazywana był tylko obecny rok. Gdyby pokazać dalszy horyzont czasowy, wnioski mogłyby być inne. Warto zwrócić jednak uwagę, że zdanie prezesa jest decydujące na konferencji. Na spotkaniach Rady obowiązuje jednak głosowanie. Wiele ośrodków analitycznych wskazuje, że – jeżeli nie będzie poważnej zmiany względem obecnych przewidywań – już w lipcu prezes NBP może „przegrać” głosowanie. Przykładem takiej prognozy jest chociażby raport Santander BP. Przewiduje on rozpoczęcie cyklu obniżek. Taki ruch powinien powodować stopniowe osłabianie złotego, który jest obecnie silny właśnie wysokimi stopami procentowymi.

Euro poniżej 4,19 zł

Po raz kolejny w tym roku kurs EURPLN zameldował się na najniższych poziomach od 2018 roku. Polskiej walucie pomagają wspomniane powyżej odległe perspektywy obniżek stóp procentowych. Warto zwrócić uwagę, że często porównywane z nami Czechy wczoraj obniżyły główną stopę procentową do 3,75%. Mamy zatem dokładnie 2 punkty procentowe różnicy. W efekcie rodzima waluta wyraźnie zyskuje względem czeskiej korony. Od początku roku to już ponad 1,5%. Od drugiej połowy stycznia wróciliśmy do sytuacji, w której za jedną koronę płacimy mniej niż 17 groszy. W pierwszym kwartale 2023 roku było to ponad 20 groszy. To nie dolar, na tej parze walutowej 3 grosze to przepaść. Słabsza korona czeska jest jednak dużo lepszą perspektywą dla tamtejszej gospodarki niż mocny złoty dla polskiej.

W Indiach bez zmian

Rupia indyjska z pewnością nie jest walutą, która radzi sobie fenomenalnie na światowych rynkach. W lutym waluta Indii ustanowiła swoje najsłabsze poziomy w historii. By lepiej zrozumieć obecną sytuacją, należy pamiętać, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy tylko w 2 nie widzieliśmy historycznego minimum wszechczasów. Na rynku rozpoczęły się interwencje walutowe, które mają wesprzeć lokalny pieniądz. Problem w tym, że dzień po takim ruchu Bank Centralny obniżył stopy procentowe. Gdy spada koszt pieniądza, waluta zwyczajowo się osłabia. Mamy zatem dwie możliwości. Jedna – tańszy kredyt doprowadzi do rozkwitu tamtejszej gospodarki i umocnienia waluty. Druga – Indie wejdą na ścieżkę, która doprowadzi do pobicia „rekordu” 10 miesięcy z historycznymi minimami w ciągu roku. Żal oczywiście osób posiadających oszczędności w rupiach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Chińska rewolucja cenowa. Zmiany na rynku motoryzacyjnym

Chińskich samochodów drastycznie przybywa i przyciągają one głównie swoją atrakcyjną ceną. Ten trend wywołał prawdziwą wojnę cenową wśród europejskich, koreańskich i japońskich producentów.

Kilka lat temu chińskie samochody były traktowane na europejskim rynku z dystansem. Obecnie popularność chińskich aut gwałtownie wzrasta, a pewne marki takie jak MG zdobywają nawet czołowe pozycje sprzedażowe w niektórych europejskich krajach, w tym również w Polsce.Chinskie samochody oferta

Boom na chińskie samochody w Polsce

W 2024 roku sprzedano 10 691 chińskich samochodów, co stanowiło 1,9 proc. całego rynku, a MG z liczbą 6763 zarejestrowanych pojazdów stała się 20. najpopularniejszą marką w Polsce. Dla porównania, w 2023 roku zarejestrowano tylko 163 samochody z Chin. Prognozy na ten rok wskazują na jeszcze lepszy wynik, co potwierdzają dane za styczeń – 2083 rejestracje chińskich samochodów, co oznacza wzrost aż o 1008 proc. rok do roku i udział w rynku nowych aut w Polsce na poziomie 4,7 proc[1].

Chińska motoryzacja w ostatnich latach poczyniła ogromne postępy. Obecnie produkowane w Państwie Środka samochody wyróżniają się wysoką jakością oraz nowoczesnym wyposażeniem, a ich dodatkowym atutem są konkurencyjne ceny. Uważam, że te czynniki przyczynią się do dalszego umacniania pozycji chińskich marek na rynku. Możemy spodziewać się, że w najbliższych latach będą one jeszcze bardziej widoczne w rankingach rejestracji nowych samochodów. W Superauto.pl odpowiadamy na potrzeby rynku, dlatego z myślą o naszych klientach i miłośnikach motoryzacji w styczniu uruchomiliśmy pierwszy w Polsce serwis poświęcony wyłącznie chińskiej motoryzacji. Poprzez serwis ChinskieSamochody.pl chcemy przybliżać kierowcom dynamicznie rozwijający się rynek samochodów z Państwa Środka. Warto podkreślić, że na serwisie oprócz ofert samochodów, można znaleźć także aktualne informacje, testy oraz opinie użytkowników chińskich aut – komentuje Bartosz Chojnacki, wiceprezes zarządu Superauto.pl.

Główne atuty chińskich samochodów

Chińskie samochody kuszą nie tylko ceną. Wskazujemy na główne atuty tych aut:

  • korzystna cena – średnio o 20-30 proc. niższa niż u europejskich czy japońskich konkurentów,
  • bogate wyposażenie standardowe i prosta oferta – producenci z Chin zazwyczaj nie proponują dodatkowych opcji i ograniczają się do kilku wersji wyposażeniowych,
  • atrakcyjne warunki gwarancji – niektóre modele objęte są gwarancją nawet na 7 lat lub 150 tys. km,
  • nowoczesny design – samochody charakteryzują się współczesnym wyglądem zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym,
  • estetyczne wnętrza – przeczą one długotrwałym stereotypom dotyczącym chińskiej motoryzacji,
  • wszechstronna oferta silnikowa – obejmuje zarówno jednostki elektryczne, jak i hybrydowe (HEV i PHEV), a także tradycyjne silniki spalinowe, w tym modele dostępne z fabrycznym LPG.

Co europejscy klienci sądzą o chińskich samochodach?

Z najnowszego badania przeprowadzonego przez firmę Escalent wynika, że co najmniej 20 proc. kierowców jest otwartych na zakup chińskiego samochodu, przy czym wśród młodszych osób, poniżej 35 roku życia, procent ten jest jeszcze wyższy. Aż 72 proc. ankietowanych oczekuje, że chińskie marki zaoferują ceny niższe od europejskich odpowiedników, a także coraz więcej osób docenia technologiczne zalety chińskich pojazdów. Średnia oczekiwana obniżka cen wynosi 27 proc. Wśród najbardziej rozpoznawalnych chińskich producentów samochodów wymienia się MG oraz BYD, które znalazły się wśród 25 najbardziej znanych marek w Europie[2].

Przewaga cenowa chińskich aut nad europejskimi w praktyce

Jak się przedstawia cenowa atrakcyjność chińskich samochodów w porównaniu do europejskich, japońskich czy koreańskich marek? Na przykład, najbardziej popularny model chiński, MG HS w najwyższej specyfikacji Exclusive z automatyczną skrzynią biegów i silnikiem benzynowym 1.5 o mocy 170 KM jest oferowany za 137 900 zł. Tymczasem Kia Sportage 1.6 T-GDI DCT w wersji Business Line jest dostępna za 169 900 zł. Innym interesującym przykładem jest kompaktowy crossover Omoda 5 1.6 T-GDI w luksusowej wersji Premium, który kosztuje 129 500 zł, podczas gdy porównywalnie wyposażona Skoda Karoq Selection 1.5 TSI z przekładnią DSG jest wyceniana na 203 500 zł. W każdym z tych przypadków odnosimy się do cen katalogowych.

Istnieje wiele podobnych przykładów, również w segmencie samochodów elektrycznych, pomimo nałożonych przez Komisję Europejską ceł antysubsydyjnych na elektryki produkowane w Chinach, które wynoszą od 17 do 35 proc. Na przykład, kompaktowy model MG4 jest oferowany w cenie wyjściowej 130 900 zł za wersję z bateriami o pojemności 49 kWh, natomiast jego bezpośredni konkurent, Volkswagen ID.3 z bateriami 52 kWh, ma cenę startującą od 159 590 zł.

Reakcja innych producentów na nacisk cenowy

Europejscy i japońscy producenci samochodów odczuwają rosnącą presję cenową ze strony chińskich firm. Aby utrzymać swoją konkurencyjność na rynku, są zmuszeni do oferowania znacznych rabatów lub obniżania cen bazowych swoich modeli. Przykładem może być Citroen, który obniżył cenę nowego modelu C3 Aircross. Pomimo że auto to jest znacznie większe, stając się kompaktowym SUV-em (zwiększając swoją długość o około 25 cm), jest oferowane o blisko 20 tys. zł taniej niż jego poprzednik. Jeszcze dalej poszła marka Dacia, dodając do swojej oferty większego SUV-a Bigster, który mierzy 4,57 m i jest tańszy od porównywalnych modeli MG HS i BAIC Beijing 5, kosztując początkowo 99 900 zł za wariant Essential 1.2 TCe o mocy 140 KM z manualną skrzynią biegów.

Tymczasem chińscy producenci kontynuują ekspansję, wprowadzając na rynek nowe marki i modele. W styczniu w Polsce zadebiutowało DFSK z dwoma SUV-ami klasy średniej. Model spalinowy FX600, wyceniony na 139 900 zł, jest najtańszym 7-osobowym SUV-em w swojej klasie, a model E5 PHEV za 153 900 zł jest najtańszym SUV-em plug-in hybrid na rynku.

Podsumowanie

Podsumowując, rynek motoryzacyjny przeżywa dynamiczne zmiany, a producenci z Europy, Japonii i Korei coraz mocniej odczuwają presję ze strony chińskich marek. Świadomość rosnącej konkurencji jest na tyle duża, że coraz częściej decydują się na obniżki cen. Z drugiej strony, coraz większa oferta i liczba chińskich marek sugerują, że wzmożone zainteresowanie samochodami z Chin utrzyma się przez co najmniej kilka kolejnych lat. Chińscy producenci skutecznie wykorzystują zmiany na rynku aut elektrycznych, wprowadzając atrakcyjnie wycenione pojazdy spalinowe i hybrydowe, które cieszą się największym zainteresowaniem. Strategia chińskich firm jest dobrze przemyślana, co czyni ich wpływ na rynek motoryzacyjny coraz bardziej widocznym.

[Artykuł sponsorowany]

[1]https://www.samar.pl/__/3/3.a/123103/3.sc/11/Rejestracje-nowych-chi%C5%84skich-aut-osobowych.html?locale=pl_PL

[2]https://escalent.co/news/chinese-car-brands-could-sway-european-sceptics-with-just-a-10-price-reduction-new-study-shows/ Ankieta została przeprowadzona wśród 1630 uczestników w wieku 18-60 lat, którzy posiadają samochód z roku 2016 lub nowszy i rozważają zakup nowego pojazdu w ciągu najbliższych 5 lat. Respondenci byli mieszkańcami Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii. Badanie odbyło się w okresie od 3 października do 12 listopada 2024 roku

TAERO – nowoczesny pojazd wojskowy z modułową konstrukcją i zdalnym sterowaniem

Konsorcjum składające się z Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej, STEKOP SA, AutoPodlasie oraz AP Solutions opracowało pojazd TAERO, który może działać zarówno w trybie załogowym, jak i bezzałogowym. Jego konstrukcja umożliwia elastyczne dostosowanie do różnych zadań operacyjnych, co czyni go wszechstronnym narzędziem dla sił zbrojnych.Pojazd TAERO

Funkcjonalność i bezpieczeństwo

Jedną z głównych cech TAERO jest możliwość szybkiej zmiany trybu pracy. W sytuacjach zagrożenia, takich jak ostrzał, pojazd może zostać przekonfigurowany do trybu bezzałogowego. Dzięki centralnemu systemowi sterowania żołnierze mogą kontrolować pojazd zdalnie, co pozwala na wydawanie poleceń i określanie trasy przejazdu bez narażania personelu na niebezpieczeństwo.Pojazd TAERO

Modułowa konstrukcja

TAERO został zaprojektowany z myślą o elastycznym dostosowaniu do różnych potrzeb wojskowych. Możliwość różnorodnej zabudowy przestrzeni ładunkowej pozwala na transport amunicji, sprzętu lub innych materiałów. Modułowa konstrukcja umożliwia także integrację z różnymi systemami specjalistycznymi, co zwiększa zakres zastosowań pojazdu w zależności od charakteru misji.Załogowo-bezzałogowy pojazd TAERO

Mobilność i transport

Pojazd TAERO może być wykorzystywany nie tylko w operacjach lądowych, ale również w misjach wymagających desantowania techniką spadochronową. Może zostać zrzucony z samolotu lub podczepiony pod śmigłowiec, co pozwala na szybkie dostarczenie go do trudno dostępnych obszarów operacyjnych.Pojazd TAERO

Zastosowanie i perspektywy rozwoju

Zastosowane w TAERO technologie mogą przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa i efektywności misji wojskowych. Dzięki swojej wszechstronności pojazd ten może znaleźć zastosowanie w różnych scenariuszach operacyjnych, od wsparcia logistycznego po działania bojowe. Rozwój takich rozwiązań wpisuje się w globalne trendy modernizacji sił zbrojnych i zwiększania automatyzacji działań wojskowych.

Simpact Ventures i partnerzy inwestują w platformę analizującą dynamikę społeczną – CulturePulse

Simpact Ventures, wraz z dwoma innymi funduszami, zainwestował w CulturePulse, platformę wykorzystującą AI do analizy i prognozowania dynamiki społecznej w czasie rzeczywistym.

CulturePulse, słowacko-amerykański startup z sektora Civic-Tech pozyskał rundę finansowania w wysokości ponad 2,5 mln USD (obecnie fundusze zasiliły spółkę 1,5 mln USD). W rundzie finansowania udział wzięły Simpact Ventures, wiodący polski fundusz venture capital oparty o ideę impact investing oraz fundusze z USA i Czech. Otrzymane środki umożliwią firmie dalszy rozwój działalności w Europie oraz rozszerzenie zasięgu systemu monitorowania ryzyka (ARES) opartego na sztucznej inteligencji (AI). Z platformy ARES z powodzeniem korzystały już takie organizacje, jak Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ), Uniwersytet Cambridge oraz rząd Norwegii.

W dzisiejszym świecie spójność społeczna jest coraz bardziej zagrożona przez rosnący wpływ konfliktów, dezinformacji i polaryzacji społecznej. Te wzajemnie powiązane problemy mają daleko idące konsekwencje, podważając stabilność i rozwój społeczeństw na całym świecie oraz stwarzając poważne wyzwania społeczne. Te problemy nie występują w izolacji – oddziałują na siebie i wzajemnie się wzmacniają, tworząc złożoną sieć wyzwań, z którymi muszą się mierzyć społeczeństwa.

Z tego też powodu platforma CulturePulse, oparta na sztucznej inteligencji tworzy realistyczne modele zachowań społeczności, które mają za zadanie skutecznie wspierać przewidywanie konfliktów, przeciwdziałanie dezinformacji i budowanie spójności społecznej, dostarczając decydentom narzędzi do szybkiego reagowania i minimalizacji ryzyka. Społeczny wymiar opracowanej technologii sprawił, że Simpact Ventures wraz z funduszami B Ventures Group (USA) oraz Rockaway Capital (Czechy) zainwestowały w CulturePulse 1,5 mln dolarów na rozwój działalności w regionie oraz rozszerzenie zasięgu, opartego na sztucznej inteligencji, systemu monitorowania ryzyka (ARES).

Przede wszystkim przekonała nas sama technologia oraz olbrzymi rynek, globalny do jej stosowania. Jest to doskonały przykład civic-techu z pozytywnym wpływem, który umożliwia niemal w czasie rzeczywistym monitorowanie sytuacji w poszczególnych regionach i krajach. Szczególnie teraz kiedy nastroje społeczne w wielu częściach świata nie są stabilne. Rozwiązanie może być również stosowane i skorelowane w biznesie do wzmacniania procesów sprzedażowych. Liczymy, że technologia wygeneruje zarówno duży zwrot społeczny jak i finansowy zgodnie z naszą polityką inwestycyjną – mówi Krzysztof Grochowski, partner Simpact Ventures.

Technologia opracowana przez firmę opiera się na ponad 10-letnich badaniach, których wyniki zostały opublikowane w setkach recenzowanych czasopism naukowych przez jej kluczowych ekspertów, m.in.: dr. Justina Lane’a (CEO CulturePulse). Rozwiązania te umożliwiły nie tylko analizę reakcji w mediach społecznościowych i skuteczności kampanii reklamowych, ale także precyzyjne prognozowanie konfliktów w regionach takich jak Irlandia Północna, gdzie napięcia utrzymują się przez dekady, a nie jedynie przez godziny czy dni. Platforma ARES była z powodzeniem wykorzystywana przez takie instytucje jak Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) do analizy i modelowania warunków życia lokalnej ludności palestyńskiej w kontekście trwających napięć, a także przez Uniwersytet Cambridge oraz rząd Norwegii.

AI odpowiedzią na współczesne napięcia społeczne i gospodarcze

W coraz bardziej spolaryzowanym świecie jedno wydarzenie może wywołać kryzys społeczny i gospodarczy o katastrofalnych skutkach. Właśnie dlatego słowacko-amerykański startup CulturePulse, z centrum operacyjnym na Słowacji i USA, opracował ARES – innowacyjną platformę zdolną do przewidywania ludzkich zachowań i modelowania złożonych globalnych wydarzeń. Stworzony przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego, ARES pomaga lepiej zrozumieć społeczne i psychologiczne mechanizmy stojące za kryzysami, dostarczając decydentom narzędzi do przewidywania i zapobiegania konfliktom.

Dzięki zaawansowanym możliwościom ARES potrafi analizować ponad 200 języków, badać 93 czynniki psychologiczne, takie jak lęk czy lojalność, oraz dostarczać prognozy z niezwykłą precyzją, często w czasie rzeczywistym. Jednym z kluczowych atutów ARES jest zdolność do tworzenia realistycznych cyfrowych bliźniaków populacji, co pozwala na symulację i przewidywanie społecznych, gospodarczych i psychologicznych skutków polityk jeszcze przed ich wdrożeniem.

ARES nie ma na celu zastąpienia polityków, lecz dostarczenie im potężnego narzędzia wspierającego podejmowanie decyzji. Globalne wyzwania nie są jedynie kwestią techniczną – przede wszystkim dotyczą one ludzi – mówi Justin Lane, CEO CulturePulse. – Nasze narzędzie powstało z myślą o przekształceniu badań akademickich w konkretne rozwiązania, ARES reprezentuje zaawansowane podejście. Łącząc zaawansowaną analizę ludzkich zachowań z innowacyjnymi technologiami, CulturePulse wspiera dziś organizacje i rządy w dążeniu do bardziej stabilnego i połączonego świata, w którym sztuczna inteligencja pomaga zapobiegać kryzysom i poprawiać jakość życia społeczeństw – dodaje.

Wsparcie rządów i organizacji międzynarodowych

W ostatnim czasie w Palestynie, ARES został zlecony przez Organizację Narodów Zjednoczonych do analizy i modelowania warunków życia lokalnej ludności w kontekście trwających napięć. Po dekadach nieudanych prób pokojowych ONZ postanowiła zbadać potencjał sztucznej inteligencji jako innowacyjnego narzędzia do promowania stabilności. Zespoły CulturePulse odwiedziły region i spotkały się z lokalnymi mieszkańcami, aby lepiej zrozumieć ich codzienną rzeczywistość, w tym wyzwania ekonomiczne, psychologiczne i społeczne. Ta przełomowa praca dostarczyła ONZ klarownego obrazu czynników emocjonalnych i gospodarczych wpływających na ludzkie zachowania, jednocześnie tworząc podstawy bardziej zrównoważonego podejścia do rozwiązywania długotrwałych konfliktów. ARES stworzył również cyfrowego bliźniaka społeczności palestyńskiej, umożliwiając modelowanie złożonych scenariuszy i testowanie skuteczności polityk przed ich wdrożeniem.

Kolejnym kluczowym obszarem badań dla CulturePulse była Irlandia Północna. Najpierw ARES przeprowadził symulację 40-letniego konfliktu, aby lepiej zrozumieć kluczowe czynniki motywujące strony sporu. Następnie platforma została wykorzystana do oceny wpływu decyzji politycznych i gospodarczych w czasie rzeczywistym. Na końcu ARES przewidział długoterminowe konsekwencje różnych scenariuszy, dostarczając decydentom jasnego obrazu społecznych i emocjonalnych skutków konfliktów.

eCMR i eFTI na drodze legislacyjnej – kiedy faktycznie wejdą w życie?

Elektroniczne listy przewozowe (eCMR) mają za zadanie uprościć i zdigitalizować procesy logistyczne, eliminując papierowe dokumenty. Jednak wdrażanie kluczowego rozporządzenia eFTI w UE ma poważne opóźnienia. Pierwotnie zakładano, że pierwsze platformy do wymiany informacji zaczną działać w październiku 2024 roku, a inspekcje będą miały obowiązek uwzględniać elektroniczne listy przewozowe najpóźniej od sierpnia 2025. Już wiemy, że tak się nie stanie. Choć pełne zastosowanie przepisów ma nastąpić dopiero w lipcu 2027 roku, to widać, że prace legislacyjne ruszyły do przodu. Pod koniec 2024 roku pojawił się także projekt zmian, m.in. w ustawie o transporcie drogowym, który porusza tematykę korzystania z elektronicznych listów przewozowych w Polsce. Jak dokładnie wygląda kwestia wdrożenia eCMR w naszym kraju i Europie?

Papier w transporcie wciąż króluje, choć zmiany są nieuniknione

Elektroniczne listy przewozowe to jeden z kluczowych elementów transformacji cyfrowej w sektorze transportowym. Zastąpienie papierowych dokumentów cyfrowymi ma przede wszystkim zmniejszyć koszty oraz przyczynić się do bardziej zrównoważonego rozwoju. Wprowadzenie eCMR to nie tylko krok w stronę ekologii, ale także realne ułatwienie dla firm transportowych. Cyfryzacja dokumentacji oznacza mniejszą biurokrację i szybsze odprawy.

Elektroniczne listy przewozowe stanowią przede wszystkim ułatwienie procedur oraz znaczące przyspieszenie wymiany dokumentów między podmiotami. Przełoży się to na większą efektywność przedsiębiorstw oraz obniżenie ich kosztów operacyjnych.  PITD i GS1 ostrożnie szacują, że cyfryzacja ta pozwoli na zredukowanie o około 60 proc. wydatków związanych z administracją w branży transportowej.[1] W praktyce oznacza to łatwiejsze kontrole, mniejszą liczbę przestojów na trasach, większą eliminację ludzkich błędów oraz lepsze planowanie logistyki. Co więcej, według Komisji Europejskiej, wprowadzenie elektronicznych listów przewozowych może przynieść ponad miliard euro rocznie oszczędności dla sektora transportu i logistyki[2] podkreśla Mateusz Włoch, ekspert ds. rozwoju i szkoleń, Inelo z Grupy Eurowag.

Ambitne plany KE i przeszkody na drodze do ich realizacji

Komisja Europejska już w 2020 roku przyjęła rozporządzenie dotyczące eFTI (UE 2020/1056 z dn. 15 lipca 2020 roku), które miało umożliwiać państwom członkowskim rozwój systemów cyfrowej wymiany danych. Plan zakładał, że pierwsze platformy eCMR ruszą w październiku 2024 roku, a od sierpnia 2025 inspekcje będą zobowiązane akceptować elektroniczne dokumenty. Tymczasem brak kluczowych rozporządzeń technicznych i certyfikacyjnych spowodował opóźnienia sięgające niemal dwóch lat.

Do tej pory Komisja Europejska opublikowała w tej kwestii trzy akty prawne:

  • Rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2024/1942 z dnia 5 lipca 2024 r. – ustanawiające wspólne procedury i przepisy regulujące dostęp organów do elektronicznych informacji dotyczących transportu towarowego.
  • Rozporządzenie delegowane Komisji (UE) 2024/2024 z dnia 26 lipca 2024 r. – uzupełniające rozporządzenie (UE) 2020/1056 przez ustanowienie wspólnego zbioru danych eFTI.
  • Rozporządzenie delegowane Komisji (UE) 2024/2025 z dnia 15 lipca 2024 r. – zmieniające część B załącznika I do rozporządzenia (UE) 2020/1056, które pozwala podmiotom gospodarczym przekazywać informacje drogą elektroniczną, spełniając jednoczenie wymogi określone w aktach prawnych UE, jak i w przepisach krajowych.

– Zapisy w/w rozporządzeń weszły w życie od 9 stycznia, oznacza to, że Państwa członkowskie mogą rozpocząć pierwsze prace związane z eFTI. Nadal jednak brakuje przepisów w sprawie zasad certyfikacji platform oraz specyfikacji technicznych systemów. Brak tych dokumentów uniemożliwia zaawansowane prace na poziomie krajowym. Bez jasnych wytycznych państwa członkowskie, nie mogą opracować w pełni odpowiednich zasad działania i systemów, co spowalnia cały proces wprowadzenia elektronicznych listów przewozowych. Z tego względu pełne wdrożenie przesunięto na lipiec 2027 rokuwyjaśnia Mateusz Włoch.

Polska na cyfrowym rozdrożu

W Polsce wciąż brakuje prawnych regulacji pozwalających na realizację transportu z wykorzystaniem elektronicznych dokumentów przewozowych. Obecnie obowiązujące przepisy wymagają, aby podczas kontroli drogowej kierowcy posługiwali się papierowymi dokumentami przewozowymi. Jednak pod koniec 2024 roku Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, który ma umożliwić korzystanie z elektronicznych dokumentów przewozowych i to bez konieczności stosowania podpisu elektronicznego.

– Może to przyspieszyć wprowadzenie elektronicznych listów przewozowych w Polsce, które w znacznym stopniu ułatwią funkcjonowanie firm transportowych. Choć branżę TSL czekają jeszcze prace legislacyjne, to widać wyraźny postęp w tym temacie. Brak wymogu podpisu elektronicznego (względem poprzednich propozycji zmian) może znacząco ułatwić wdrożenie rozwiązania, ale kluczowe będzie tempo legislacji i przygotowanie odpowiednich systemów IT. Warto dodać, że kroki w kierunku elektronizacji dokumentów są także efektem działań, m.in. polskiego forum e-CMR, którego członkiem jest Inelokomentuje Mateusz Włoch.

Forum e-CMR, powołane przez GS1 Polska, umożliwia dialog między przewoźnikami, spedytorami a organami państwowymi, dzięki czemu możliwe jest wypracowanie konkretnych rozwiązań legislacyjnych, które przyspieszą cyfryzację transportu.[3] Warto podkreślić, że polski projekt dotyczy nie tylko transportu drogowego, ale także innych środków transportu, takich jak kolej, lotnictwo i żegluga śródlądowa.

Technologie wspierające eCMR

Wprowadzenie eCMR to szansa na dalszy rozwój technologii wspierających transport, takich jak systemy zarządzania transportem (TMS) czy telematyka. Te narzędzia już teraz pomagają w usprawnieniu komunikacji między kierowcami a centralą, a w połączeniu z platformami eFTI mogą znacząco przyspieszyć procesy logistyczne.

– Dzięki integracji systemów klasy TMS z telematyką już teraz możliwe jest automatyczne generowanie niezbędnych dokumentów i natychmiastowe ich przesyłanie do centrali. Dzięki temu kierowca nie musi obwiać się, że w trasie coś się zgubi lub jakaś informacja nie zostanie dostarczona na czas. Z kolei spedycja otrzymuje pakiet niezbędnych danych od ręki, a dzięki temu może szybko rozliczyć się ze zleceniodawcą za transport. Wprowadzenie elektronicznych listów przewozowych będzie kolejnym krokiem w kierunku pełnej cyfryzacji transportu, wspieranym przez systemy do zarządzania transportemkomentuje Tomasz Czyż, główny ekspert ds. rozwiązań technologicznych, Inelo z Grupy Eurowag.

Komisja Europejska przewiduje, że protokół e-CMR zostanie w pełni wdrożony we wszystkich krajach Unii Europejskiej w 2027 roku. W przyszłości planuje się także dyskusje nt. obowiązkowego korzystania wyłącznie z dokumentów elektronicznych.

Przypomnijmy, że wdrożenie rozporządzenia eFTI zostało podzielone na kilka etapów:

  • Od stycznia 2025: Państwa członkowskie mogą rozpocząć prace nad systemami informatycznymi zgodnymi z eFTI.
  • Do września 2025: Komisja Europejska planuje przyjęcie brakujących specyfikacji wdrożeniowych, zawierających szczegółowe wymagania funkcjonalne i techniczne systemów informatycznych, w tym dotyczących certyfikacji platform.
  • Od stycznia 2026: Dostawcy usług oraz platformy eFTI mogą rozpocząć przygotowania do działania, a władze państw członkowskich mogą zacząć akceptować dane, które będą przechowywane na certyfikowanych platformach eFTI na potrzeby inspekcji.
  • Od lipca 2027: Pełne wdrożenie eFTI. Wszystkie państwa członkowskie będą musiały akceptować informacje udostępnione elektronicznie przez operatorów za pośrednictwem certyfikowanych platfrom eFTI.

[1] PITD, e-CMR Czy jesteś gotowy?, 2022

[2] European Commission, Towards Paperless Freight Transport: EU takes a step forward with eFTI Regulation implementation, 2025

[3] GS1 Polska, e-CMR (Elektroniczny List Przewozowy)

Aleksandra Sianecka nową dyrektorką marketingu i relacji z klientem w Auchan Polska

Aleksandra Sianecka objęła z dniem 20 stycznia br. stanowisko dyrektorki Marketingu, Marki, Konceptów handlowych i relacji z Klientem w Auchan Polska. Będzie odpowiedzialna za kompleksowe zarządzanie zintegrowaną komunikacją marketingową.

Objęcie stanowiska dyrektorki Marketingu Marki, Konceptów handlowych i relacji z Klientem to dla mnie wyróżnienie. Jestem otwarta na nowe wyzwania, a w obecnej bardzo dynamicznej sytuacji branży retail, jest to kluczowe, aby osiągnąć sukces. Inflacja, doświadczenie konsumenta i percepcja cenowa są naszą codziennością i szczególnie w branży spożywczej ważnym elementem w komunikacji. Bazując na długoletnim doświadczeniu wiem, jak dobrze rozwijana marka oraz profesjonalnie skoordynowana komunikacja w różnych kanałach, pozwalają na osiągnięcie spójnego i efektywnego przekazu, który buduje wiarygodność w oczach Klienta. Auchan to silny gracz na naszym rynku i z pełnym zaangażowaniem podejmuję nowe obowiązki, mając świadomość ich wpływu na umacnianie pozycji i reputacji naszej marki powiedziała Aleksandra Sianecka.

Jako dyrektorka Marketingu, Marki, Konceptów handlowych i relacji z Klientem Auchan Polska Aleksandra Sianecka będzie odpowiedzialna za opracowanie i wdrożenie strategii zwiększającej rozpoznawalność marki i lojalność klientów, strategii cenowej, budowanie wizerunku silnej marki nastawionej na satysfakcję klientów, implementację nowych rozwiązań wspierających rozwój relacji z klientami, definiowanie i wdrażanie różnorodnych koncepcji handlowych i strategii sprzedaży wieloformatowej będących odpowiedzią na oczekiwania klientów oraz trendy rynkowe.

Aleksandra Sianecka posiada wieloletnie doświadczenie w branży handlowej i marketingowej z którą związana jest od 1998 roku. Pełniła kluczowe funkcje w obszarze strategii marketingowych, zarządzania kampaniami wielokanałowymi oraz budowania relacji z klientami.

Jest absolwentką Filologii Polskiej i podyplomowych studiów dziennikarstwa i mediów na Uniwersytecie Warszawskim oraz Akademii Wychowania Fizycznego.

Nowy dyrektor inwestycji w Data4 – 3,3 mld euro na ekspansję

Data4, europejski operator i inwestor w sektorze centrów danych powołał nowego dyrektora ds. inwestycji. Stanowisko obejmie Alexander Oyaert, który do tej pory pełnił funkcję strategicznego doradcy zarządu Grupy Data4. Będzie odpowiedzialny za wszystkie działania związane z fuzjami i przejęciami oraz finansowaniem. Alexander odegrał kluczową rolę w pozyskaniu finansowania w wysokości 3,3 mld euro na wsparcie dalszego rozwoju firmy, w tym 1,1 mld euro na nowe inwestycje greenfield oraz przejęcia. To kolejny krok w rozwoju Grupy Data4, której celem jest umacnianie pozycji na europejskim rynku oraz ekspansja w nowych regionach, także w Polsce, gdzie firma rozbudowuje kampus centrów danych w podwarszawskich Jawczycach.

Alexander skończył studia z zakresu finansów na prestiżowym Uniwersytecie St. Gallen oraz inżynierię na Free University w Brukseli. Wcześniej pracował dla wiodących firm finansowych, takich jak Morgan Stanley czy Brookfield Asset Management, gdzie pełnił funkcję wiceprezesa w dziale infrastruktury. Do Data4 dołączył we wrześniu 2023 r., obejmując stanowisko strategicznego doradcy zarządu.

Już teraz widzimy pierwsze efekty pracy Alexandra – uzyskanie kluczowego finansowania, które przyczyni się do dalszego rozwoju naszej firmy, jest imponującym osiągnięciem. Sektor centrów danych dynamicznie rośnie w całej Europie, w tym również w Polsce, a zwiększenie finansowania umożliwi nam nie tylko rozbudowę kampusu w podwarszawskich Jawczycach, ale także realizację kolejnych inwestycji. Prognozy wskazują na potrojenie mocy polskiego rynku, a więc przekroczenie granicy 500 MW w naszym kraju już w 2030 r. [1]Z naszych szacunków wynika, że niemal połowa tej mocy będzie przeznaczona do rozwoju usług opartych na sztucznej inteligencji  – podkreśla Adam Ponichtera, dyrektor polskiego oddziału Data4.

Alexander Oyaert, dyrektor ds. inwestycji w Data4
Alexander Oyaert, dyrektor ds. inwestycji w Data4

Z niecierpliwością czekam na to, aby wesprzeć Data4 w kontynuowaniu sukcesów i wzmacnianiu pozycji lidera na rynku centrów danych w Europie. Korzystając ze swojego doświadczenia w finansach, jestem zdeterminowany, aby pozyskać fundusze na realizację kolejnych projektów na nowych rynkach. Zaczynając od finansowania na poziomie 3,3 miliarda euro, będziemy w stanie nadal rosnąć w najszybciej rozwijającym się sektorze na rynku nieruchomości oraz infrastruktury krytycznej – mówi Alexander Oyaert, dyrektor ds. inwestycji w Data4.

Doświadczenie Alexandra wykracza poza biznesowe kompetencje – jako współzałożyciel powołał organizację non-profit, której celem było poprawienie jakości pracy ratowników medycznych w Belgii.

Cieszę się, że mogę powitać Alexandra w nowej roli dyrektora ds. inwestycji, która będzie kluczowa dla dalszego wzrostu Data4. Dzięki tak solidnemu doświadczeniu w branży bankowej, Alexander pomoże nam przyspieszyć nasz rozwój i opracować nowe strategie pozyskiwania funduszy – dodaje Olivier Micheli, prezes Grupy Data4.

Pierwszy polski kampus Data4 znajduje się w Jawczycach pod Warszawą, na działce o powierzchni 4 hektarów. W skład inwestycji wejdą docelowo 4 obiekty, których całkowity przydział mocy wyniesie 60 MW. Pierwsze centrum danych o mocy 8 MW zostało uruchomione w 2023 roku i zajmuje ponad 2,2 tys. m2.

[1] Raport firmy badawczo-analitycznej PMR „Rynek centrów danych w Polsce 2024. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2024-2029”.

Rynek IT odbija – Ailleron z optymizmem w 2025 rok

Wywiad udzielony PAP Biznes rzuca światło na przyszłość Ailleron w 2025 roku. Spółka wkracza w nowy rok z optymistycznymi prognozami dotyczącymi koniunktury na rynku IT. Wiceprezes spółki, Piotr Piątosa, podkreśla, że dynamika ostatniego kwartału 2024 roku była bardzo pozytywna, co wpisuje się w sezonowe trendy w branży technologicznej.

Szczególnie obiecująco zapowiada się rozwój sektora Custom Software Development, który po stagnacji w 2024 roku ma wzrosnąć o 9 proc. Oznacza to, że rynek dostosowanego oprogramowania będzie się rozwijać w tempie przekładającym się na dziesięciomiliardowe wzrosty w skali globalnej.

Rosnąca rola FinTech i transformacji cyfrowej

Oprócz sektora IT, znaczący wzrost inwestycji notuje także branża FinTech. W Europie w 2024 roku fundusze przeznaczone na rozwój technologii finansowych wzrosły o 10 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. Banki oraz startupy coraz chętniej angażują się w modernizację swoich systemów, co zwiększa zapotrzebowanie na zaawansowane technologie.

Ailleron obserwuje ożywienie na rynku budowy aplikacji i systemów bankowości cyfrowej. Projekty, które w poprzednich latach były wstrzymywane z powodu niepewności budżetowych, w 2025 roku zyskują nową dynamikę. Klienci wracają do inwestycji w modernizację aplikacji i cyfryzację procesów, co otwiera nowe możliwości dla firm zajmujących się tworzeniem oprogramowania na zamówienie.

Ekspansja zagraniczna kluczowym wyzwaniem

Jednym z głównych celów Ailleron na 2025 rok jest wzrost sprzedaży zagranicznej. Spółka dąży do zwiększenia udziału przychodów międzynarodowych z obecnych 15 proc. w segmencie FinTech do 40-50 proc. Strategia ekspansji opiera się na umacniającym się dolarze oraz rosnącym zapotrzebowaniu na usługi IT w Stanach Zjednoczonych.

W tym celu Ailleron intensyfikuje swoje działania w Ameryce Północnej i Południowej, gdzie spółka zauważa rosnące zainteresowanie swoimi produktami. Jednym z kluczowych narzędzi ekspansji jest LiveBank – platforma wspierająca komunikację pomiędzy klientami a doradcami bankowymi. Dzięki niej Ailleron planuje wzmocnić swoją obecność na międzynarodowych rynkach finansowych.

Wyzwania i strategie na 2025 rok

Strategia Ailleron na najbliższe lata obejmuje rozwój modelu partnerskiego oraz potencjalne akwizycje. Firma nawiązuje współpracę z podmiotami technologicznymi, takimi jak Ab Initio czy MongoDB, co pozwala poszerzyć portfolio produktowe. Ponadto, spółka analizuje możliwości przejęć mniejszych firm wyspecjalizowanych w konkretnych technologiach.

W kontekście rozwoju branży IT, rosnące znaczenie zyskują regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji. Nowe przepisy, takie jak AI Act, wymuszają na firmach wdrażanie zaawansowanych standardów zabezpieczeń. Banki i instytucje finansowe z ostrożnością podchodzą do wdrażania AI w swoich systemach, koncentrując się na jej użyciu jako narzędzia wspierającego procesy wewnętrzne.