59% polskich firm zmaga się z niedoborem talentów – inżynieria i logistyka na czele listy braków

59% organizacji w Polsce ma trudności w zrekrutowaniu pracowników o pożądanych kompetencjach. Choć wynik nadal jest wysoki, to spadł o 7 punktów procentowych względem zeszłorocznego badania (66%), jest także mniejszy od średniej globalnej wynoszącej 74%. Wśród kandydatów znad Wisły najtrudniej o umiejętności z obszaru inżynierii oraz logistyki i operacji – takie dane płyną z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów 2025”.

Organizacje w Polsce wskazują na największą trudność w zrekrutowaniu odpowiednich kandydatów z kompetencjami w obszarze inżynierii (24%), logistyki i operacji (24%), obsługi klienta (21%), produkcji (19%), a także HR (18%). Top 5 pożądanych wśród potencjalnych pracowników umiejętności zmieniło się nieco w porównaniu do ubiegłego roku. Wówczas firmy znad Wisły mówiły o niedoborze talentów z odpowiednią znajomością IT & analizy danych (23%), umiejętnościami technicznymi (22%), a następnie tymi z zakresu logistyki & operacji (19%), sprzedaży & marketingu (19%), a także obsługi klienta (18%).

– Według publikacji, 59% firm zlokalizowanych w naszym kraju wskazuje na niedobór odpowiednio wykwalifikowanych rąk do pracy. Wynik ten od kilku lat sukcesywnie spada, w ujęciu rocznym jest niższy o 7 punktów procentowych. Jest to dowodem między innymi na to, że polskie talenty są coraz lepiej wykwalifikowane, a organizacje dopasowują ich ścieżki rozwoju do aktualnej sytuacji na rynku pracy – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Zmianie uległy także najbardziej pożądane u potencjalnych pracowników umiejętności. Aktualnie nie są to już kompetencje IT, ale te z obszaru inżynierii, logistyki i operacji, a także obsługi klienta, co pokazuje zmiany, jakie przechodzą firmy znad Wisły – podkreśla.

Zdaniem Luizy Luranc-Jaworek, dyrektor sprzedaży oraz ekspertki rynku pracy z ramienia Manpower, niedobór kandydatów z kompetencjami inżynieryjnymi jest efektem między innymi rozwoju przemysłowego i technologicznego, a także wieloma nowymi pojawiającymi się w Polsce inwestycjami. – Kolejnym obszarem, w którym pracodawcy mówią o dużym niedoborze kandydatów pasujących profilem do organizacji są role związane z transportem i logistyką. W ostatnich latach Polska wyrosła na europejskiego lidera w obszarze logistyki, pojawiające się nowe inwestycje generują stale rosnące zapotrzebowanie na pracowników. Zwłaszcza podczas pików sezonowych – dodaje ekspertka.

Analizując globalny niedobór talentów można zauważyć, że pracodawcy wskazują wśród kandydatów na największą lukę kompetencji IT i analizy danych (26%), inżynierii (22%). Trudno także o osoby z odpowiednimi umiejętnościami z zakresu sprzedaży i marketingu (21%).

Transport, logistyka & motoryzacja branżą z największą luką kompetencyjną wśród talentów

Branżą, w której pracodawcy mówią o największych wyzwaniach rekrutacyjnych jest transport, logistyka i motoryzacja, w której to aż 70% organizacji deklaruje problem ze znalezieniem odpowiednich rąk do pracy. Wysoki deficyt kandydatów o pożądanym profilu odczuwają również firmy działające w obszarze nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej (67%), przemysłu i surowców (62%) oraz energetyki i usług komunalnych (59%). O nieco mniejszych wyzwaniach w rekrutacji pracowników mówią firmy sektora dóbr i usług konsumpcyjnych (57%). Na identycznym poziomie z niedoborem talentów zmagają się pracodawcy z IT (55%) oraz finansów i nieruchomości (55%). Spośród 8 analizowanych sektorów, najmniejsze wyzwania ze znalezieniem pracowników o pożądanych kompetencjach deklarują organizacje działające w obszarze usług komunikacyjnych (29%).

Duże firmy z najmniejszymi wyzwaniami rekrutacyjnymi

Raport ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że na największe wyzwania w rekrutacji kandydatów o pożądanym profilu wskazują średnie organizacje (67%) zatrudniające od 50 do 249 pracowników oraz korporacje mające w swoich strukturach powyżej 5 000 osób (63%). Na niedobór talentów na podobnym poziomie wskazują także pracodawcy z zespołami liczącymi 250-999 (60%), a także 1000-4999 (58%) pracowników. Nieco mniejsze problemy rekrutacyjne deklarują natomiast małe firmy (55%) z zespołem na poziomie 10-49 osób, a także najmniejsze przedsiębiorstwa zatrudniające do 10 osób (52%).

Katarzyna Pączkowska, dyrektor zatrudniania stałego w Manpower wskazuje, że utrzymujący się przez lata wysoki niedobór talentów spowodował konieczność przygotowania kompleksowych strategii pozyskiwania pracowników. – Składają się na nie między innymi budowanie marki pracodawcy pierwszego wyboru, programy aktywizujące dodatkowe grupy zawodowe jak na przykład kobiety po urlopach rodzicielskich, studentów i absolwentów, czy reprezentantów pokolenia silversów. Ponadto działania polskich pracodawców są nakierowane na rozwój talentów oraz dostosowanie pakietów szkoleń czy kursów do budowania zespołów przyszłości. Należy przyznać, że nieustająco postępująca automatyzacja oraz cyfryzacja zmniejszyły zapotrzebowanie na niektóre grupy zawodowe. Wszystko to jednak sprawiło, że naturalnie pojawiły się zupełnie nowe kompetencje poszukiwane wśród potencjalnych pracowników, związane z rozwojem technologii – podsumowuje ekspertka.

Niedobór talentów na świecie

Dane pokazują, że z niedoborem talentów borykają się firmy na całym świecie. Choć problem ze zrekrutowaniem odpowiednich talentów jest mniejszy o 1 punkt procentowy niż rok temu, jednak wciąż globalnie sygnalizuje go 74% firm. Biorąc pod uwagę poziom trudności w zrekrutowaniu odpowiednich pracowników wśród sąsiadujących z nami krajów, to najwyższy poziom niedoboru deklarują firmy zlokalizowane w Niemczech (86%), nieco mniejsze wyzwanie zauważają organizacje ze Słowacji (68%) oraz Czech (66%).

Polski eksport do Ukrainy wzrósł o ponad 80% w ciągu trzech lat

Rosyjska inwazja na Ukrainę znacząco zmieniła relacje handlowe między Polską a Ukrainą, przekształcając Ukrainę w jednego z najważniejszych partnerów handlowych Polski. Polski eksport na Ukrainę w latach 2021–2023 wzrósł o ponad 80%, osiągając w 2023 r. wartość 11,4 mld EUR, co stanowiło wyraźny skok w porównaniu z 6,3 mld EUR w 2021 r. Co więcej, tendencja wzrostowa utrzymała się także w 2024 r., mimo ogólnego spadku eksportu Polski na inne rynki. W pierwszych trzech kwartałach 2024 r. polski eksport na Ukrainę wyniósł już 9,4 mld EUR, co potwierdza dalsze zacieśnianie więzi gospodarczych między oboma krajami.

Ukraina, zajmująca obecnie siódmą pozycję wśród rynków eksportowych Polski, odpowiadała w 2024 r. za 3,6% polskiego eksportu, podczas gdy w 2021 r. udział ten wynosił 2,1%. Dynamiczny wzrost wartości eksportu wiąże się w dużej mierze z dostawami produktów niezbędnych Ukrainie w czasie trwającej wojny. Do najważniejszych kategorii eksportowych należą paliwa mineralne i produkty ropopochodne, pojazdy i ich części, broń i amunicja, maszyny i urządzenia mechaniczne oraz sprzęt elektryczny. Jednak nawet bez uwzględnienia produktów związanych bezpośrednio z konfliktem, eksport do Ukrainy pozostaje o około 30% wyższy niż przed rosyjską inwazją, co wskazuje na trwałe zwiększenie znaczenia Ukrainy jako partnera handlowego Polski.

Mimo skokowego wzrostu eksportu, import z Ukrainy pozostaje stabilny, oscylując wokół poziomu sprzed 2021 r. W latach 2021–2023 import ten wyniósł odpowiednio 4,2 mld EUR, 6 mld EUR i ponownie 4,2 mld EUR, z wyraźnym spadkiem w 2023 r. W pierwszych trzech kwartałach 2024 r. wartość importu z Ukrainy osiągnęła 3,3 mld EUR. W rezultacie Polska utrzymuje znaczną nadwyżkę handlową w relacjach z Ukrainą, która po trzecim kwartale 2024 r. wyniosła 5,7 mld EUR, przewyższając wartość importu (3,6 mld EUR).

Wzrost handlu z Ukrainą to także szansa na dalszy rozwój, zwłaszcza w kontekście możliwej integracji Ukrainy z Unią Europejską. Dostosowanie infrastruktury transportowej oraz wzmocnienie połączeń przez Ukrainę z Azją mogą stać się kluczowymi elementami w strategii dalszego zwiększania wymiany handlowej. Jak zauważa Paweł Śliwowski, pełniący obowiązki dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, rozwój współpracy handlowej z Ukrainą wymaga większych inwestycji w infrastrukturę transportową, co pozwoliłoby Polsce czerpać jeszcze większe korzyści gospodarcze z tej relacji.

Z perspektywy Ukrainy Polska staje się najważniejszym rynkiem zbytu jej towarów i drugim po Chinach dostawcą produktów.

57% przedsiębiorców negatywnie ocenia działania rządu, 61% bez wiary w zmiany

Wyniki styczniowego badania przeprowadzonego przez CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan wskazują na utrzymujące się sceptyczne nastawienie polskich przedsiębiorców wobec działań rządu. Aż 61% firm uważa, że w 2025 roku nie należy oczekiwać przyspieszenia realizacji postulatów zgłaszanych przez środowisko biznesowe. Największy brak wiary w zmiany deklarują zarówno duże, jak i małe przedsiębiorstwa (po 62%), a w przypadku firm średniej wielkości ten odsetek wynosi 60%. Jedynie 37% respondentów wyraziło nadzieję, że w nadchodzącym roku postulaty przedsiębiorców zyskają na znaczeniu, choć ten optymizm jest równomiernie rozłożony wśród firm dużych, średnich i małych.

Wyniki te pokazują, że przedsiębiorcy nie mają dużych oczekiwań co do poprawy relacji z administracją publiczną czy zwiększenia efektywności w rozwiązywaniu problemów kluczowych dla biznesu. W ciągu ostatniego roku aż 57% firm oceniło działania rządu jako negatywne dla swojej sytuacji. Najbardziej krytyczne były w tym zakresie duże przedsiębiorstwa, spośród których 62% uważa, że polityka państwa działała na ich niekorzyść. Wśród firm średnich i małych wskaźnik ten wyniósł odpowiednio 57%. Warto jednak zauważyć, że najmniejsze firmy, choć również wyrażają niezadowolenie, nieco lepiej oceniają działania rządu – aż 42% małych przedsiębiorstw dostrzegało w nich pozytywne efekty, w porównaniu do 39% firm średnich i 38% dużych.

Badanie nastrojów przedsiębiorców „Indeks Biznesu” jest cyklicznym projektem realizowanym przez CBM Indicator na reprezentatywnej grupie przedsiębiorstw. Wyniki styczniowej edycji wskazują na utrzymującą się niepewność co do polityki gospodarczej państwa oraz rosnący dystans między oczekiwaniami przedsiębiorców a faktycznymi działaniami rządu.

Pomimo pewnych różnic w ocenie działań rządu przez różne grupy firm, ogólna tendencja pokazuje, że wiele przedsiębiorstw oczekuje większej stabilności i przewidywalności w polityce gospodarczej. Wyniki badania „Indeks Biznesu” są wyraźnym sygnałem, że w 2025 roku kluczowym wyzwaniem dla rządu będzie odbudowa zaufania przedsiębiorców.

Chińczycy resetują wyścig AI: DeepSeek zadziwia świat i demoluje giełdy

Chińczycy wywracają globalny stolik AI, przy okazji demolując indeksy giełdowe. Eurodolar dalej realizuje szeroką korektę, dochodząc już do pułapu 1,05$. Polski przemysł szokuje.

I war… II war… AI war

Początek tygodnia na rynkach został zdominowany przez jeszcze przed chwilą mało znaną spółkę High-Flyer Capital Management z Hongkongu. Ich model sztucznej inteligencji nie tylko daje lepsze rezultaty niż czołowy na rynku Chat GPT, co już samo w sobie jest pewną sensacją. Do tej pory uważano, że przewaga Amerykanów w wyścigu AI jest niepodważalna. Co jednak jeszcze bardziej szokujące, to koszt, przy jakim udało się uzyskać tak dobre wyniki. Podczas gdy najważniejsi gracze na rynku wydają setki milionów dolarów na same obliczenia, model DeepSeek uzyskał swoje wyniki przy nakładzie, który według twórców zamknął się w kwocie zaledwie 6 mln dolarów. Rewelacje te resetują obecny wyścig i pokazują, że od teraz celem stanie się nie tylko wzrost zaawansowania AI, ale również optymalizacja kosztowa, która do tej pory była raczej pomijana. DeepSeek jest przynajmniej na razie darmowy, dodatkowo przyciąga deweloperów poprzez udostępnienie open-source, co pozwala na bardziej organiczny  rozrost.

Do tej pory, jeśli jakaś pojedyncza spółka była w stanie wstrząsnąć globalnymi rynkami to była to tylko Nvidia. Dziś to się zmieniło. Inwestorzy zareagowali paniczną wręcz wyprzedażą, zrzucając indeks amerykańskich technologicznych spółek w 5% przepaść. W ślad za nim podążały praktycznie wszystkie indeksy giełdowe. Co ciekawe oberwało się również rodzimemu Wigowi, którego trudno posądzać o udział w wyścigu super zaawansowanych technologii. Zapewne jeszcze ciekawiej się zrobi, gdy z rana po przebudzeniu do Xa usiądzie prezydent USA Donald Trump.

Banki centralne w nowej roli

Rzadko się zdarza, by dwa najważniejsze banki centralne w tygodniu podejmowania decyzji musiały uznawać wyższość medialną innych czynników. A przecież nie jest tak, że nic się nie dzieje. EBC w czwartek, według wszystkich znaków na ziemi i niebie, zetnie stopy procentowe o tradycyjny krok 25 punktów bazowych. Oznacza to, że główna stopa wyniesie 2,75%. Dzień wcześniej znacznie więcej emocji zapewni nam amerykański FED. Co prawda rynek jest przekonany, że FOMC utrzyma status quo. Takiej pewności zapewne nie ma Donald Trump, który ostatnio dość często wspomina o tym, że koszt pieniądza jest zdecydowanie zbyt wysoki. Już dawno przywykliśmy do tego, że politycy próbują naciskać na rodzime banki centralne, amerykański prezydent poszedł jednak (jak zwykle) o krok dalej i postanowił wywrzeć presję również na te zagraniczne. Czekamy teraz na zapowiedź powiązania nakładanych ceł z prowadzoną polityką pieniężną. Eurodolar od dwóch tygodni pozostaje w ruchu wzrostowym, który zapewne pełni rolę korekty większego trendu rozpoczętego jeszcze we wrześniu zeszłego roku. Potencjalny zasięg wypada w okolicach 1,06$, co oznacza, że mamy jeszcze blisko centa potencjalnego ruchu przed sobą.

Złoty pośrodku

Nasza waluta tydzień zaczyna w mieszanych nastrojach. Euro oraz frank odreagowują spadki z zeszłego tygodnia, wyraźnie dziś drożeją do złotego. Kurs CHFPLN dobił dzisiaj nawet do 4,475 zł, potem jednak spadł o ponad grosz. Podobnie zachowuje się kurs EURPLN, który obecnie stabilizuje się przy 4,22 zł. W druga stronę podąża dolar, który kieruje się do okrągłego poziomu 4 złotych. Obecnie dzieli go od celu już tylko grosz. Lokalnie dostaliśmy odczyty o bezrobociu, ten akurat nie zaskoczył, oraz o zamówieniach w przemyśle, które wzrosły o przeszło 50 procent rok do roku. Odczyt ten często przyjmuje skrajne wartości, ale ten rezultat i tak szokuje. Przydałoby się, by GUS doprecyzował, co wpłynęło na aż taki wzrost.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Złoto na fali wzrostów. Po zaprzysiężeniu Trumpa na rynku zapanował chaos

Złoto zyskuje na fali rynkowego zamieszania po inauguracji i pierwszych decyzjach nowego prezydenta USA. W obawie przed cłami, importerzy ściągają do Stanów Zjednoczonych kruszec z Londynu, a cena metalu zbliżyła się do ATH po tym, jak Japonia podniosła stopy procentowe.

Rynek złota znów przyciąga uwagę inwestorów na całym świecie. W ostatnim tygodniu cena kruszcu zbliżyła się do historycznego maksimum na poziomie 2790 dolarów za uncję, kończąc go na poziomie powyżej 2700 USD/oz, co wywołało ożywioną dyskusję na temat dalszego kierunku notowań. Co stoi za tym spektakularnym wzrostem?

Cena złota reaguje wprost proporcjonalnie na zmiany na rynku walutowym i obligacyjnym. Ostatnie osłabienie dolara amerykańskiego oraz spadek rentowności obligacji skarbowych USA spowodowały, że inwestorzy zaczęli intensywnie przenosić kapitał do aktywów uznawanych za bezpieczną przystań, takich jak metale szlachetne.

Sytuacja ta zbiegła się w czasie z decyzją Banku Japonii, który podniósł stopy procentowe do poziomu najwyższego od 17 lat. Była to reakcja na wzrost inflacji i wynagrodzeń w Kraju Kwitnącej Wiśni, która wywołała z kolei zamieszanie na rynkach i może spowodować przesuwanie się japońskiego kapitału ze wschodu na zachód.

Chaos na rynku złota po zapowiedziach Trumpa

Ponowne objęcie urzędu przez Donalda Trumpa przyniosło wyraźny wzrost napięcia w światowej gospodarce. Trump rozpoczął swoją kolejną kadencję z przytupem, od razu podpisując szereg rozporządzeń i decyzji, w tym te zapowiadane wcześniej podczas kampanii wyborczej. Wprowadzenie nowych taryf celnych, choć przesunięte na 1 lutego, wywołało ogromną niepewność na rynkach.

Zapowiedzi taryf na import metali szlachetnych do USA spowodowały lawinowy wzrost popytu na fizyczne złoto i srebro, zwłaszcza w postaci sztabek. Dealerzy oraz banki inwestycyjne w pośpiechu zabrali się za przenoszenie kruszcu z magazynów w Londynie do Stanów Zjednoczonych. Według danych CME Group, od listopada do amerykańskich magazynów trafiło ponad 7,4 miliona uncji złota.

Dodatkowo wielu inwestorów zaczęło odbierać złoto z kontraktów futures na nowojorskim Comexie, co też przyczyniło się do przesunięcia ogromnych ilości metalu z Londynu do Nowego Jorku. Zjawisko to wywołało dodatkowe zamieszanie, a koszty przechowywania metalu w Londynie – zwłaszcza w ramach leasingu – znacznie wzrosły, co jeszcze bardziej zmobilizowało graczy rynkowych do przejmowania fizycznego kruszcu.

Ten logistyczny chaos wpłynął na wzrost cen kontraktów terminowych oraz kosztów leasingu metali szlachetnych, a jak zauważają rynkowi eksperci, obecna sytuacja na rynku przypomina chaotyczny okres z początku pandemii COVID-19, kiedy brak fizycznego dostępu do złota spowodował ogromne zaburzenia w jego dostawach. Dziś mamy podobny efekt, tyle że wynika on z polityki celnej.

NBP odsuwa decyzję o obniżce stóp

Polski rynek złota także odnotowuje rekordowe zainteresowanie. Przyczyną jest utrzymująca się wysoka inflacja, zwłaszcza w kontekście odmrożenia cen energii w drugiej połowie roku. Wzrost wynagrodzeń oraz wyższa inflacja bazowa skłaniają Polaków do poszukiwania alternatywnych form lokowania oszczędności.

Na razie Narodowy Bank Polski oraz Rada Polityki Pieniężnej utrzymują stopy procentowe na obecnym poziomie, ale perspektywa ich obniżki wydaje się odległa. Mimo że inflacja oscyluje w okolicach 5%, prognozy wskazują bowiem na możliwe dalsze wzrosty cen w związku z odmrożeniem cen energii we wrześniu.

Wynagrodzenia też rosną, co dodatkowo podsyca presję inflacyjną. Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że decyzje dotyczące ewentualnej obniżki stóp procentowych mogą zostać podjęte dopiero po publikacji nowego raportu w marcu, co oznacza, że kredytobiorcy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość.

Warto tu przypomnieć, że w 2024 roku Narodowy Bank Polski kupił blisko 90 ton złota, co podniosło nasze rezerwy do poziomu 448 ton. Zgodnie z planami NBP-u, kruszec ma docelowo stanowić 20% całkowitych rezerw walutowych naszego kraju. Aktualnie wartość ta oscyluje wokół poziomu 17%.

BRICS rośnie w siłę

6 stycznia Indonezja oficjalnie dołączyła do BRICS, co stanowi kolejne wzmocnienie tego bloku gospodarczego, który dąży do stania się przeciwwagą dla grupy G7. Rozszerzające się wpływy BRICS podsycają globalną niepewność geopolityczną, co również skłania inwestorów do lokowania kapitału w złocie.

Sojusz BRICS, zrzeszając już 10 członków, w tym takie gospodarki jak Chiny, Indie, Brazylia czy RPA, staje się znaczącym graczem w światowej gospodarce. Po dołączeniu Indonezji liczba ludności reprezentowana przez ten blok wynosi ponad 3 miliardy ludzi, co czyni go jednym z największych rynków na świecie.

Co więcej, BRICS nieustannie przyciąga nowych partnerów, takich jak Boliwia, Malezja, Tajlandia, Uganda czy Nigeria, które widzą w tym sojuszu szansę na rozwój gospodarczy. Rośnie także liczba krajów kandydujących do członkostwa, co wskazuje na dynamiczny rozwój bloku w odpowiedzi na zmieniający się ład międzynarodowy.

Jednocześnie, pojawiają się głosy dotyczące planów stworzenia wspólnej waluty przez kraje BRICS. Donald Trump już zapowiedział, że na kraje próbujące odchodzić od dolara mogą zostać nałożone 100-procentowe taryfy celne. Pod presją tej polityki niektórzy członkowie BRICS zaczęli wycofywać się z tych deklaracji, twierdząc, że na razie skupią się jedynie na usprawnieniu mechanizmów wzajemnych rozliczeń.

Wkrótce kolejne ATH?

Eksperci przewidują, że rok 2025 będzie zdominowany przez niepewność geopolityczną oraz zmiany w polityce monetarnej największych gospodarek świata. Jeśli Fed zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych w USA, pomimo rosnącej inflacji, może to zwiększyć presję cenową na metale szlachetne, przypominając sytuację z lat 70. ubiegłego wieku.

Złoto już teraz spełnia rolę bezpiecznej przystani dla inwestorów, a dynamicznie zmieniające się uwarunkowania gospodarcze mogą jeszcze bardziej podbić jego wartość. Czy osiągniemy nowe historyczne maksimum? Wszystko wskazuje na to, że odpowiedź poznamy już wkrótce, a prognozy analityków nie pozostawiają w tej kwestii złudzeń.

Autor: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Maszyny laserowe CNC w technologii fiber to rewolucja w precyzyjnej obróbce materiałów

Współczesny przemysł stawia na technologie, które łączą w sobie precyzję, efektywność i wszechstronność. Jednym z kluczowych narzędzi spełniających te wymagania są maszyny laserowe CNC. Dzięki nim procesy takie jak cięcie, spawanie czy czyszczenie metali osiągają nowy poziom doskonałości.

Czym są maszyny laserowe CNC?

Maszyny laserowe CNC (Computer Numerical Control) to urządzenia sterowane komputerowo, które wykorzystują skoncentrowaną wiązkę laserową do obróbki materiałów. Technologia ta pozwala na niezwykle precyzyjne i szybkie wykonywanie operacji, minimalizując jednocześnie straty materiałowe.

Laser fiber – serce nowoczesnych maszyn CNC

Laser fiber to jeden z najbardziej zaawansowanych rodzajów technologii laserowej, wykorzystywany w maszynach CNC. Jego działanie opiera się na przesyłaniu wiązki laserowej za pomocą światłowodów, co pozwala na osiągnięcie wyjątkowej precyzji i wydajności. Dzięki wysokiej koncentracji energii i możliwości pracy z różnorodnymi materiałami, lasery fiber znajdują zastosowanie w takich procesach jak:

  • precyzyjne cięcie metali, w tym stali nierdzewnej, aluminium czy miedzi,
  • spawanie elementów o skomplikowanych kształtach,
  • czyszczenie powierzchni z powłok i zanieczyszczeń.

Technologia laserowa fiber wyróżnia się także niskim zużyciem energii i minimalnymi wymaganiami konserwacyjnymi, co czyni ją rozwiązaniem ekologicznym i ekonomicznym.

Zastosowania maszyn laserowych CNC

Wszechstronność maszyn laserowych CNC sprawia, że znajdują one zastosowanie w wielu branżach:

  • Przemysł metalowy: cięcie i spawanie blach, rur oraz profili metalowych o różnych grubościach.
  • Motoryzacja: produkcja precyzyjnych komponentów, takich jak elementy karoserii czy części silników.
  • Lotnictwo: tworzenie skomplikowanych struktur o wysokiej wytrzymałości i niskiej masie.
  • Elektronika: precyzyjne cięcie i grawerowanie obwodów drukowanych oraz obudów urządzeń.

Zalety technologii laserowej CNC

Wykorzystanie maszyn laserowych CNC niesie ze sobą szereg korzyści:

  • Precyzja: możliwość wykonywania skomplikowanych kształtów z dokładnością do ułamków milimetra.
  • Szybkość: wysoka prędkość operacji skraca czas produkcji.
  • Powtarzalność: każdy element jest identyczny, co jest kluczowe w produkcji seryjnej.
  • Minimalizacja odpadów: dokładność cięcia redukuje ilość marnowanego materiału.

Poznaj ofertę Centrum Maszyn CNC

Specjalizujemy się w dostarczaniu nowoczesnych rozwiązań z zakresu technologii laserowej. W ofercie znajdują się m.in.:

  • Wycinarki laserowe: przeznaczone do precyzyjnego cięcia rur, profili oraz arkuszy blach.
  • Spawarki laserowe: umożliwiające szybkie i trwałe łączenie elementów metalowych.
  • Lasery czyszczące: służące do efektywnego usuwania zanieczyszczeń i powłok z powierzchni metalowych.
  • Generatory azotu: zapewniające wsparcie w procesach wymagających atmosfery ochronnej.

Dzięki zaawansowanym maszynom laserowym przedsiębiorstwa mogą znacząco zwiększyć efektywność produkcji, jednocześnie podnosząc jakość swoich wyrobów. Inwestycja w nowoczesne technologie to krok w stronę innowacyjności i konkurencyjności na rynku.

[Artykuł sponsorowany]

Złoty najsilniejszy wobec euro od 5 lat. PLN liderem wzrostu w regionie CEE

Pierwsze działania Trumpa wydają się skupione na innych obszarach niż polityka celna, w związku z czym rynki mają nadzieję, że nie dojdzie do materializacji ich największych obaw. Względem dolara istotnie umocniły się niemal wszystkie najważniejsze z naszej perspektywy waluty, w tym złoty. Jednocześnie polska waluta znalazła się na najsilniejszej od pięciu lat pozycji względem euro.

Kluczowe punkty:

  • Groźby celne Trumpa nie tak ostre, jak się obawiano.
  • USD traci względem większości głównych walut.
  • PLN najdroższy względem euro od 5 lat.
  • Aktywność biznesowa w strefie euro wzrosła w styczniu.
  • Solidny raport z rynku pracy i wskaźniki PMI wspierają GBP.

Względem dolara amerykańskiego umocniły się niemal wszystkie waluty G10, a aprecjacji przewodził funt brytyjski. Większość walut rynków wschodzących również zakończyła tydzień wyżej, jako że sugestia Trumpa o dość ograniczonych cłach na Chiny sugeruje, że mogą one nie mieć aż tak dużego wpływu na globalny wzrost, jak sądzono wcześniej. Zwycięzcami okazały się zarówno waluty regionu CEE (na czele z forintem oraz złotym), jak i m.in. Ameryki Łacińskiej, gdzie niepewność utrzymuje się jednak na podwyższonych poziomach. Trump – w odwecie za weekendową decyzję kolumbijskiego prezydenta Petry o zawróceniu lotów repatriacyjnych imigrantów z USA – zapowiedział dla kraju oddzielne taryfy celne. Choć groźby zostały już wycofane, przypomina to, że sytuacja jest bardzo zmienna, a decyzje nowo zaprzysiężonego prezydenta mogą mieć równie duży, albo i większy, wpływ, co kluczowe wieści ekonomiczne lub zmiany stóp procentowych Rezerwy Federalnej.

W normalnych warunkach ten tydzień zdominowałyby styczniowe posiedzenia dwóch najważniejszych banków centralnych: Rezerwy Federalnej (środa 29.01) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 30.01). Administracja Trumpa może jednak w każdej chwili skraść uwagę, ogłaszając nagle taryfy celne. Zostańmy więc przy tym, co możemy przewidzieć – niemal pewne jest, że EBC obniży stopy procentowe, a Fed utrzyma je na niezmienionym poziomie. Istotny dla rynków będzie ton komunikatów towarzyszących posiedzeniom.

PLN

Ostatni tydzień był dla złotego historyczny. Po wzroście o ponad 1% sięgnął on najsilniejszej od pięciu lat pozycji względem euro. Kurs EUR/PLN jest obecnie bardzo blisko psychologicznej granicy 4,20, a rynki wyczekują, czy spadnie jeszcze bardziej i przebije ten poziom.

Ostatnie ruchy polskiej waluty wiążemy z szeregiem czynników. Po pierwsze, obawy dotyczące taryf celnych osłabiły się, Trump wydaje się bowiem skupiony na innych sprawach – wypowiada się o Chinach bardziej pojednawczym tonem i nie koncentruje na Europie. Dodatkowo, jeśli spojrzeć na wskaźniki PMI, Stary Kontynent radzi sobie minimalnie lepiej pod względem gospodarczym, co również jest pozytywne. Po drugie, dotychczasowe podejście Trumpa do wojny rosyjsko-ukraińskiej sugeruje dalsze wsparcie dla Ukrainy w celu osiągnięcia pokoju – rajd cen dolarowych obligacji broniącego się państwa i nadspodziewanie dobre wyniki walut CEE wskazują, że rynki mogą przygotowywać się na koniec walk. Po trzecie, stopy procentowe w Polsce pozostają wysokie (5,75%), a jastrzębi ton ostatnich komentarzy prezesa NBP Adama Glapińskiego sugeruje, że do cięć dojdzie raczej nieco później, niż sądzono kilka miesięcy temu.

W ostatnim czasie na rynkach wyraźnie panują lepsze nastroje i jeśli dalej docierać będą do nas pozytywne wieści, nie można całkowicie wykluczyć dalszej aprecjacji złotego w krótkim terminie, choć w kontekście skali umocnienia bardziej intuicyjna wydaje się realizacja zysków. Pod względem wyceny złoty zdecydowanie nie jest tani – realny efektywny kurs walutowy Polski osiągnął niedawno najwyższy poziom od 2008 r., a w ciągu ostatnich dwóch i pół roku odnotował wzrost o ok. 20%. Pod koniec tygodnia ruch EUR/PLN uległ znacznemu spowolnieniu, nawet gdy szerszy rynek nadrabiał zaległości.

Warto również zauważyć, że ubiegłotygodniowe publikacje z Polski były ogólnie dość słabe i wskazywały na mniejsze zagrożenie uporczywą inflacją. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że wzrost plac był zaskakujący niski – po raz pierwszy od roku spadł poniżej 10% (9,8%). Sprzedaż detaliczna również zaskoczyła istotnie w dół i mimo że staje się ona coraz słabszym proxy dla konsumpcji, wzmacnia przekonanie, że ta nie doświadcza boomu.

W tym tygodniu poznamy odczyt PKB za 2024 r. (czwartek 30.01). Choć jest on istotny, złoty będzie zapewne reagować przede wszystkim na sygnały z zewnątrz.

EUR

Wskaźniki PMI w strefie euro uległy w tym miesiącu poprawie, bardziej jednak ograniczonej niż w Wielkiej Brytanii. Wystarczyło to, by zbiorczy indeks przekroczył minimalnie 50 pkt, co na powrót sugeruje niewielki wzrost gospodarczy. PMI wzrósł nieznacznie, pozycjonowanie rynkowe i konsensus za silniejszym dolarem są jednak tak powszechne, że nawet najmniejsze pozytywne sygnały z Europy wystarczają, by wywołać istotne ruchy na przekór trendowi, i obecnie euro umocniło się od początku roku względem dolara.

Kluczowe dla wspólnej waluty będzie w tym tygodniu posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w czwartek (30.01). Kolejne cięcie stóp procentowych jest w pełni wyceniane, uwagę skupimy więc na komunikatach Rady i konferencji prasowej prezeski Christine Lagarde. Będziemy wyszukiwać wskazówek, jaki ostateczny poziom stóp procentowych jest zdaniem członków EBC prawdopodobny w obecnym cyklu obniżek.

USD

Skrócony tydzień w USA nie wpłynął istotnie na nasze prognozy makroekonomiczne, słabsze od oczekiwań wskaźniki PMI wsparły jednak ogólnoświatową aprecjację walut względem dolara. Obawy dotyczące ceł Trumpa pozostają głównym motorem zmian na rynku walutowym. Wydane dotąd rozporządzenia nie zwiększyły ceł, co nieco uspokoiło nerwy, podobnie jak sygnały, że cła handlowe dla Chin nie przekroczą 10%.

Rynki mogą nie zwrócić większej uwagi na środowe (29.01) posiedzenie Rezerwy Federalnej. W kontraktach futures cięcie stóp procentowych nie jest praktycznie w ogóle wyceniane, z czym się w pełni zgadzamy. Spodziewamy się, że FOMC będzie cierpliwie czekać na więcej szczegółów dotyczących planów Trumpa w kontekście ceł i podatków, nim podzieli się konkretniejszym forward guidance.

GBP

Ubiegły tydzień przyniósł pozytywny zwrot w wieściach makroekonomicznych dla funta. Po solidnym raporcie z rynku pracy przyszedł zachęcający wzrost wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w styczniu. Zarówno przemysłowy, jak i usługowy subindeks istotnie wzrosły, a zbiorczy wskazuje obecnie na silny, choć nie imponujący, wzrost gospodarczy.

W wyniku tych odczytów funt umocnił się istotnie względem pozostałych walut G10 i zakończył tydzień na szczycie ich zestawienia. Atrakcyjna wycena, perspektywa lepszych relacji z Unią Europejską i ograniczone narażenie na cła Trumpa są dla brytyjskiej waluty bardzo korzystne. Istnieją wciąż jednak również ryzyka, które mogą ściągnąć go w dół, w szczególności obawy o pogorszenie warunków na rynku pracy po wprowadzonych przez Laburzystów podwyżkach podatków dla pracodawców. Szczegóły ankiet PMI pokazują, że firmy tną miejsca pracy w najwyższym tempie od czasu wielkiego kryzysu finansowego (z wyłączeniem okresu pandemii).

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Michał Jóźwiak, Eduardo Moutinho – analitycy Ebury

Wzrost bezrobocia w Polsce, słabsze dane z USA i polityczna farsa na Białorusi

Dzisiaj o godzinie 10:00 poznaliśmy dane na temat bezrobocia. Mamy coroczny wzrost typowy dla sezonu zimowego. Na razie jednak nie powinno to budzić obaw. Za oceanem słabsze dane i odwrót od dolara. Na Wschodzie szopka wyborcza na Białorusi.

Słabsze dane zza oceanu

Piątkowe przedpołudnie przyniosło dobre dane z indeksów koniunktury w Europie. Spowodowało to przepływ kapitału na naszą stronę oceanu. Popołudniowe dane nie odwróciły tej tendencji. Lepiej od oczekiwań wypadł indeks PMI dla przemysłu. Dużo słabiej wypadły jednak zarówno indeks PMI dla usług oraz Raport Uniwersytetu Michigan. W rezultacie doszło w piątek do dłuższego przebicia poziomu 1,05 na parze euro do dolara. Oznacza to, że zrównanie kursu dolara z euro, o którym dużo mówiło się jeszcze przed rozpoczęciem prezydentury przez Donalda Trumpa, jest dalej niż się wielu analitykom wydawało.

Bezrobocie w Polsce

Od rana poznaliśmy dane z polskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia wzrosła do 5,1%. Jest to najwyższy poziom od kwietnia. Trzeba jednak powiedzieć, że nie jest to zaskoczenie. W Polsce mamy bowiem duży wpływ prac sezonowych. W miesiącach, kiedy jest mniej prac sezonowych w rolnictwie i turystyce, wskaźnik ten przeważnie jest wyższy nawet o około 0,5% niż w sezonie letnim. Obecny wzrost nie jest zatem powodem do obaw. W 2023 roku w grudniu mieliśmy dokładnie taką samą sytuację. Bezrobocie również wzrosło z 5,0% na 5,1%. Większego wzrostu można się spodziewać w styczniu, gdyż w grudniu dodatkowe etaty w handlu trochę amortyzują wzrost. Patrząc na reakcje rynków, a raczej ich brak widać, że nie zaskoczyło to inwestorów.

Proces elekcyjny na Wschodzie

W weekend odbyły się tzw. „wybory” na Białorusi. Już poprzednie „wybory” w tym kraju nie zostały uznane przez państwa Zachodu. W tych prezydent Aleksander Łukaszenka zdobył imponujące 87,6%. Jedyne co w tym wyniku zaskakuje to fakt, że przyznał sobie wyższe poparcie niż Władimir Putin w Rosji. Jaki jest wpływ rządów najlepiej widać po zachowaniu się kursu tamtejszego rubla. Jeszcze do końca pierwszej dekady tego wieku za jednego dolara można było kupić około ⅔ białoruskiego rubla. Dzisiaj jest to już 3,2 rubla. Trzeba pamiętać, że o ile po poprzednich „wyborach” Zachód obłożył ten kraj sankcjami, to rządy Łukaszenki już wcześniej nie uzyskiwały dobrych wyników gospodarczych. Słabość waluty jest tylko jednym z elementów tej układanki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – sprzedaż nowych domów.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Co to jest terminal przeładunkowy i ile trwa proces przeładunkowy?

Terminal przeładunkowy to kluczowy element w logistyce i transporcie, który zapewnia sprawne przekazywanie towarów między różnymi środkami transportu. Chodzi tu np. o samochody, pociągi, statki czy samoloty. Jest to niezbędne ogniwo w globalnym łańcuchu dostaw. Zobacz, czym dokładnie jest terminal przeładunkowy i jak przebiega proces transferu towarów.

Co to jest terminal przeładunkowy?

Terminal przeładunkowy to specjalistyczna infrastruktura, która umożliwia przenoszenie towarów z jednego środka transportu na inny – jest to niezbędne dla sprawnego funkcjonowania łańcucha dostaw. W takim miejscu towary mogą być przeładowywane pomiędzy różnymi rodzajami transportów: drogowymi, kolejowymi, wodnymi czy lotniczymi. Terminale mogą obsługiwać różnorodne typy ładunków – od drobnicowych, przez towary masowe, aż po kontenery. Ich infrastruktura jest dostosowana do specyficznych wymagań danego transportu, co pozwala na przeładunek, składowanie, sortowanie oraz dystrybucję towarów.

Jak długo trwa proces przeładunkowy?

Przenoszenie towarów z jednego środka transportu na inny, czyli proces przeładunkowy, różni się w zależności od rodzaju transportu, a także towarów przeznaczonych do przeładunku. Znaczenie ma też przepustowość terminala oraz jego specyfikacja techniczna. W przypadku małych ładunków jest to od kilku do kilkunastu minut, większe partie zajmują zwykle od kilku godzin do kilku dni. Na terminalach kontenerowych czas przeładunku zależy od efektywności używanego sprzętu oraz liczby dostępnych stanowisk przeładunkowych. Rozwój technologii i automatyzacji procesów przyczynia się do skrócenia czasu potrzebnego na przeładunek.

Wynajem powierzchni magazynowych w pobliżu terminali przeładunkowych to doskonałe rozwiązanie dla firm, które potrzebują bezpiecznych i dobrze zlokalizowanych przestrzeni do składowania towarów. Dzięki wynajmowi magazynów w strategicznych punktach możesz zoptymalizować proces przeładunku i przechowywania, co z kolei wpływa na skrócenie czasu dostaw i obniżenie kosztów operacyjnych.

Zobacz powierzchnie magazynowe do wynajęcia na stronie Newmark Polska: https://www.polskamagazyny.pl/magazyny-do-wynajecia/warszawa

Rodzaje terminali przeładunkowych – jaki odpowiada Twoim potrzebom?

Terminale przeładunkowe można podzielić na kilka rodzajów, w zależności od:

  1. Wielkości: małe, średnie, duże i bardzo duże.
  2. Rodzaju obsługiwanych ładunków: uniwersalne lub specjalistyczne, takie jak np. gazoporty.
  3. Lokalizacji: lądowe – drogowe i kolejowe, morskie, lotnicze.

Terminale drogowe koncentrują się na wymianie towarów między ciężarówkami, kolejowe na transferze między pociągami a innymi środkami transportu, natomiast morskie i lotnicze na obsłudze transportu międzynarodowego. Istnieją również terminale intermodalne, które obsługują transport łączony.

Czym jest intermodalny terminal przeładunkowy?

Terminale intermodalne to najbardziej złożona forma terminali przeładunkowych, które obsługują transport łączony, umożliwiając wymianę towarów pomiędzy różnymi rodzajami transportu, np. z kolejowego na drogowy lub morski. Zwiększa to efektywność logistyczną i zmniejsza koszty transportu. Terminal ten koncentruje się głównie na przeładunku intermodalnych jednostek ładunkowych, takich jak kontenery lub naczepy. Intermodalne terminale przeładunkowe są bardzo ważne w kontekście globalnej logistyki, ponieważ wspierają bardziej zrównoważony rozwój transportu, łącząc różne środki transportu w sposób optymalny pod względem kosztów i czasu.

Dzięki rozwojowi transportu intermodalnego oraz nowoczesnej infrastrukturze terminale te stają się coraz bardziej istotne w logistyce. W Polsce działa wiele takich obiektów, co sprzyja rozwojowi gospodarczemu i zwiększa atrakcyjność inwestycyjną regionów.

[Artykuł sponsorowany]

2024 rokiem stabilizacji na rynku biurowym w Warszawie

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku. Stał on pod znakiem ograniczonej aktywności deweloperskiej, co przekłada się na stopniowy spadek dostępności powierzchni w Warszawie. Jednocześnie poziom aktywności najemców był zbliżony do tego w 2023 roku. Cushman & Wakefield prognozuje utrzymanie się podobnej sytuacji również w tym roku.

PODAŻ: nowe inwestycje tylko w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach

Według szacunków Cushman & Wakefield warszawski rynek biurowy powiększył się w 2024 roku o około 105 000 mkw. w ramach dziewięciu nowych projektów. Tym samym całkowita podaż w stolicy wyniosła na koniec grudnia 6,3 mln mkw. powierzchni.

Do największych projektów oddanych do użytku w 2024 roku można zaliczyć inwestycję The Form (Lincoln Properties Company – 29 400 mkw.), Lixa E (Yareal – 16 900 mkw.) oraz pełną modernizację projektu Saski Crescent (CA Immo – 15 500 mkw.).

Obecnie w budowie znajduje się ponad 179 000 mkw. w sześciu nowych inwestycjach. W 2025 roku prawdopodobnie rozpocznie się realizacja kolejnego projektu – VIBE B firmy Ghelamco – mimo tego wolumen projektów w budowie i tych oddawanych do użytku jest znacząco niższy niż w latach 2012-2023. Ograniczenie nowych inwestycji do obszaru centrum oraz kurcząca się podaż gruntów pod zabudowę biurową, przy jednoczesnym wysokim zainteresowaniu działkami w centrum ze strony deweloperów mieszkaniowych, sugerują niższą dostępność powierzchni i wyższe czynsze w tej strefie, natomiast wolniejszą rozbudowę stref poza centralnych, tłumaczy Jan Szulborski, Business Development & Insight Manager, Cushman & Wakefield.

POPYT: stabilizacja aktywności najemców

Całkowity popyt biurowy w stolicy w 2024 roku wyniósł trochę ponad 740 000 mkw., co stanowiło spadek o jedynie 1 pp. r/r. Utrzymanie się zbliżonej aktywności najemców jest między innymi wynikiem stopniowej stabilizacji sektora najmu oraz dostosowania strategii pracodawców do obecnych warunków rynkowych. Cushman & Wakefield prognozuje, że popyt w tym roku utrzyma się na poziomie zbliżonym do dwóch poprzednich lat.

Wśród największych transakcji zawartych w 2024 roku możemy wymienić umowę przednajmu Santander Bank Polska w budynku The Bridge (24 500 mkw.), przedłużenie umowy przez Bank Gospodarstwa Krajowego w Varso II (13 600 mkw.) oraz renegocjację Vienna Insurance Group w biurowcu Mistral (11 500 mkw.).

Dowodem na uspokojenie się sytuacji na rynku biurowym w Warszawie jest też liczba sfinalizowanych w ubiegłym roku transakcji najmu. W 2024 roku najemcy podpisali 757 umów, co stanowi spadek o niecałe 7% względem analogicznego okresu w ubiegłym roku. Utrzymująca się relatywnie wysoka liczba zamykanych transakcji świadczy o wysokiej płynności rynku najmu oraz stopniowym ograniczaniu procesów optymalizacji powierzchni, które obserwowaliśmy w latach 2020-2023, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research Poland, Cushman & Wakefield.

WSKAŹNIK PUSTOSTANÓW: dostępność powierzchni w trendzie spadkowym

Wskaźnik powierzchni niewynajętej na koniec 2024 roku w Warszawie wyniósł 10,6% i był o 0,2 pp. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku i o 0,1 pp. niższy niż w ubiegłym kwartale. Przekłada się to na dostępność powierzchni na poziomie ok. 664 000 mkw. (spadek o ok. 6000 mkw. względem ubiegłego kwartału).

Wraz ze spodziewanym ograniczeniem nowej podaży w latach 2025-2027, będziemy obserwować dalszą kompresję wskaźnika powierzchni niewynajętej. Pozwoli to warszawskiemu rynkowi na wchłonięcie nadwyżki dostępnej powierzchni biurowej w istniejącym zasobie.

Dodatkowo, struktura pustostanów różni się w zależności od lokalizacji. Obecnie wyższy wskaźnik wakatów utrzymuje się w strefach niecentralnych (12,0%) i pozostaje na zbliżonym poziomie do lat 2021-2023. Natomiast w strefie centralnej dostępność powierzchni w grudniu 2024 roku wyniosła 8,8%, co jest o 4,2 pp. niższe w porównaniu do końca 2021 roku.

Oczekiwany dalszy spadek dostępnej powierzchni biurowej w centralnych lokalizacjach może prowadzić do kontynuacji wzrostu czynszów, co przy jednoczesnym ograniczeniu nowych inwestycji będzie prawdopodobnie działać na korzyść starszych projektów i dodatkowo motywować ich właścicieli do modernizacji, aby w przyszłości skuteczniej konkurować o nowych najemców, dodaje Vitalii Arkhypenko, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

STAWKI CZYNSZÓW: dalszy wzrost w centrum, poza centrum stabilnie
W 2024 roku stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie wyniosły 22,00-26,00 EUR/ mkw./ miesiąc w strefie Centrum oraz 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc w lokalizacjach poza centralnych. Kilkuprocentowe wzrosty czynszu zaobserwowano przede wszystkim w strefie Centrum.

Cushman & Wakefield przewiduje, że w kolejnych kwartałach presja na wzrost stawek czynszu będzie widoczna przede wszystkim w projektach w trakcie budowy oraz najbardziej atrakcyjnych obiektach zlokalizowanych w Centrum. W lokalizacjach niecentralnych pozostaną one na stabilnym poziomie, podsumowuje Piotr Capiga, Deputy Head of Occupier Services, Office Department, Cushman & Wakefield.

Turbulencje na giełdzie po premierze chińskiej AI – giełdy w odwrocie, kurs dolara rośnie

W poniedziałkowy poranek widoczna jest znacząca przecena futures na amerykańskie indeksy. Kontrakt na SP500 traci ponad 1,5 proc. Na wykresie widoczna jest dość pokaźna spadkowa świeca. Układ sugeruje, że ostatnio ustanowione historyczne szczyty i nagłe „zejście” poniżej maksimów ustanowionych na początku grudnia 2024 r. może być swego rodzaju „pułapką na byki”. To jak na razie jedynie czyste spekulacje ale ostatnie doniesienia z Chin mogą być swego rodzaju pretekstem do większej korekty na amerykańskim rynku giełdowym. Technologiczny Nasdaq Composite zniżkuje o ponad 2,5 proc. Dolar lekko zyskuje a notowania EUR/USD w sposób umiarkowany spadają poniżej poziomu 1,05.

Głównym tematem ostatnich godzin jest postęp chińskiej firmy DeepSeek w dziedzinie sztucznej inteligencji. Firma ta wprowadziła na rynek darmowy, otwarto-źródłowy model AI, który stanowi silną konkurencję dla popularnego ChatGPT. To wywołuje obawy o dominację i wyceny amerykańskich firm technologicznych takich jak Nvidia oraz Broadcom. To stanowi główną przyczynę wyprzedaży na amerykańskim rynku kontraktów terminowych opartych o główne benchmarki giełdowe.

Rynek w tym tygodniu ma pełne ręce roboty. DO najbardziej obserwowanych tematów należy zaliczyć raporty kwartalne, które zostaną podane przez Microsoft, Teslę oraz Apple. Rezultaty tych gigantów mogą znacząco wpłynąć na nastroje na Wall Street.

Dodatkowo najbliższe dni będą zdominowane przez decyzje głównych banków centralnych. Otrzymamy pierwsze posiedzenia Fed oraz EBC, które mogą dostarczyć dalszych wskazówek dotyczących polityki monetarnej, postępu inflacji oraz potencjalnych wpływów taryfowych. Rezerwa Federalna z dużym prawdopodobieństwem pozostawi przedział fed funds rate bez zmian (4,25-4,5 proc.) natomiast oczekuje się, że EBC złagodzi parametry swojej polityki monetarnej.

Na nastroje wpływa także informacja dotycząca tego, że Donald Trump zagroził nałożeniem 25 proc. ceł na towary z Kolumbii. Negatywnym czynnikiem są również doniesienia o słabszych od prognoz wskaźnikach PMI dla chińskiej gospodarki za styczeń. Parametr dla przemysłu spadł poniżej granicznej bariery i wyniósł 49,1 pkt. a dla usług uplasował się niżej od szacunków i wyniósł 50,2 pkt. Pamiętajmy, że w tym tygodniu zaczyna się Chiński Nowy Rok – najważniejsze święto w kalendarzu Państwa Środka. Zatem rok 2025 zaczyna się dość słabo dla azjatyckiego potentata. Po poprawie dynamiki wzrostu z IV kwartału, nowy rok zaczyna się od pogorszenia sytuacji. Na rynku rodzi się wątpliwość, czy wzrost gospodarczy Chinm może się ustabilizować po ostatnich pozytywnych sygnałach.

Pogorszenie nastrojów na rynkach powoduje, że złoty ulega deprecjacji, jak na razie umiarkowanej. Kurs pary EUR/PLN rośnie do 4,22 a USD/PLN powyżej 4,03.

Łukasz Zembik, Oanda TMS

W 2024 roku padł kolejny rekord. Liczba niewypłacalności w Polsce znów wzrosła

W ciągu minionych 12 miesięcy niewypłacalność ogłosiło aż 5 576 polskich przedsiębiorstw. Eksperci z firmy Coface, która co kwartał przygotowuje raport na temat postępowań insolwencyjnych w naszym kraju, podkreślają, że ta rekordowa jak do tej pory liczba jest o 19% wyższa niż w 2023 roku. W jaki sposób prognozowana przez ekonomistów niepewność wpłynie na sytuację polskich przedsiębiorców?

Choć obecna liczba niewypłacalności jest wyższa niż w 2023 roku, to okazuje się, że dynamika jej rocznego przyrostu nieznacznie hamuje. W 2024 roku po raz pierwszy od 2019 roku spadła ona poniżej 20%. Jak wskazują ekonomiści, jest to zasługa wzrostu gospodarczego Polski. Coface szacuje, że w 2024 roku realny wzrost PKB w naszym kraju sięgnął 2,8% (w 2023 roku było to jedynie 0,1%). Siłą napędową polskiej gospodarki ponownie stała się przede wszystkim konsumpcja gospodarstw domowych.

Trudny czas dla branży budowlanej i transportu

W 2024 roku niemal we wszystkich branżach odnotowano wzrost liczby postępowań insolwencyjnych. Wyjątkiem jest rolnictwo, gdzie spadła ona o 21%. Jest to jednocześnie najniższy wskaźnik od 4 lat w tym sektorze. Największa dynamika widoczna jest w budowlance i transporcie. W branżach tych wzrosty sięgnęły odpowiednio 40% i 38%.

– W 2024 roku zarejestrowano 751 przypadków restrukturyzacji lub upadłości wśród krajowych przewoźników. Niepokojący jest również fakt, że udział firm transportowych w całkowitej puli ogłoszonych niewypłacalności stale wzrasta – w 2023 roku było to 11,6%, a w 2024 już 13,5% – mówi Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface. – Sytuacja branży transportowej pozostaje niezwykle trudna. Wciąż obserwujemy wysoką częstotliwość zgłoszeń przeterminowanych płatności w transporcie, a w połowie minionego roku doszło także do otwarcia postępowania sanacyjnego przez PKP CARGO. Ponadto nasz kraj jest liderem w transporcie europejskim i dotkliwie odczuwa spowolnienie gospodarcze m.in. w Niemczech oraz rosnącą konkurencję przewoźników z południa kontynentu oraz Ukrainy – dodaje ekspertka.

Z problemami w 2024 roku borykała się również branża budowlana. W sektorze tym niewypłacalność ogłosiło 895 firm. Choć w 2023 roku produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 10,2%, to po 11 miesiącach roku 2024 rynek ten skurczył się o 7,4%. Zmniejszeniu uległy trzy główne działy produkcji: budownictwo kubaturowe, indywidualne oraz inżynieryjne. Alarmujący jest również fakt, że niemal 60% (525 przypadków) zgłoszeń niewypłacalności w 2024 dotyczyło budownictwa specjalistycznego. Są to zwykle działające lokalnie jednoosobowe podmioty, najczęściej instalacyjne, remontowe czy ogólnobudowlane, które mają ograniczone możliwości pozyskania kapitału. Eksperci z Coface wskazują, że kontynuacja działalności wielu z nich nadal stoi pod znakiem zapytania. Problemem są zwłaszcza presja kosztowa i brak dostatecznej liczby zleceń.

Szczegóły dotyczące niewypłacalności polskich firm

Badanie Coface pokazuje, że liczba restrukturyzacji stanowi aż 93% wszystkich ogłoszonych niewypłacalności. Dysproporcja ta wynika przede wszystkim z upowszechnienia się regulacji prawnych wprowadzonych w ostatnich latach. Co ważne, ta forma prawna daje nadzieję na powrót do efektywnej działalności firm, które się na nią zdecydowały.

Regionem, w którym liczba niewypłacalności była w 2024 roku największa, było województwo mazowieckie (972 firmy). Na drugim miejscu niezmiennie plasuje się Śląsk (731), na trzecim zaś Wielkopolska (598).

Najwięcej niewypłacalnych podmiotów było wśród przedsiębiorców (4 014), znacznie wzrosła także liczba spółek z o.o., które w 2024 roku ogłosiły postępowanie insolwencyjne (1 261), oraz spółek komandytowych (120).

Co czeka nas w 2025 roku?

W minionych 12 miesiącach w naszym kraju zaobserwowaliśmy wzrost gospodarczy. Konsumpcja gospodarstw domowych znów stała się siłą napędową polskiej gospodarki, inflacja utrzymywała się na niższym poziomie, nie bez znaczenia były także wzrastające w tempie dwucyfrowym wynagrodzenia oraz niskie bezrobocie. Z drugiej jednak strony przedsiębiorstwa mierzyły się z brakami kadrowymi, rosnącymi kosztami zatrudnienia, wysokimi cenami energii, a także dużą konkurencyjnością.

Przedsiębiorcy rozpoczynają rok 2025 w podobnym otoczeniu gospodarczym. Ekonomiści z Coface prognozują, że wydatki konsumentów nadal będą napędzać wzrost gospodarczy w Polsce. Firmy odczują też pewną ulgę – wynagrodzenia pracowników nie będą już wzrastać w tempie dwucyfrowym. Istotnym zagrożeniem dla naszej gospodarki pozostaje jednak sytuacja na rynkach zagranicznych. Główny partner handlowy Polski, czyli Niemcy, do których trafia 27% naszego eksportu towarowego, nadal doświadcza recesji gospodarczej. Wyzwaniem dla polskich eksporterów są zwłaszcza problemy w niemieckim przemyśle.

Prognoza Coface zakłada, że wzrost gospodarczy w naszym kraju sięgnie w 2025 roku 3,5%, jednak polskie firmy nadal będą mierzyć się z licznymi wyzwaniami. W niektórych przypadkach konieczne będzie sięgniecie po przewidziane w prawie formy niewypłacalności.

Migracja, bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy – priorytety Polskiej Prezydencji

Głównym tematem, którym ma się zajmować Polska Prezydencja, jest bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo rozumiane na bardzo różnych poziomach. Także bezpieczeństwo gospodarcze, które musi być fundamentem rozumienia bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Wiele mówi się też o migracji w kontekście politycznym. Jednak migracja może być szansą dla Europy – jeżeli będzie realizowana we właściwy sposób. Jednym z głównych problemów zgłaszanych przez przedsiębiorców w całej Europie jest brak pracowników. Obywateli w Europie będzie coraz mniej, więc potrzeba siły roboczej z zewnątrz. Trzeba tym ludziom zapewnić godziwe warunki życia – żeby nie tylko chcieli przyjechać, ale żeby chcieli też zostać. Niestety, pojawia się coraz więcej głosów antyukraińskich – zwłaszcza w Polsce. To się zmieniło, bo na początku było bardzo pozytywne podejście. Tymczasem Polska bardzo potrzebuje Ukrainy, także w kontekście współpracy środowisk biznesowych.

– Wydaje mi się, że dla polskiej prezydencji to nie tylko będzie szansa, żeby postawić tematy istotne dla przedsiębiorców, ale także spore wyzwanie. Trzeba sprostać temu, co się dzieje wokół nas, również w kontekście globalnym – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Kinga Grafa, zastępczyni dyrektorki generalnej ds. europejskich i szefowa przedstawicielstwa Lewiatana w Brukseli. – Sytuacja geopolityczna jest bardzo trudna i wymagająca. Dlatego my w Business Europe przyjęliśmy dwóch obserwatorów do współpracy – dwie federacje pracodawców z Ukrainy. Chcemy na bieżąco rozmawiać, jakie mają potrzeby i jak my możemy na nie odpowiedzieć. Chcemy rozwijać nasze przedsiębiorstwa we współpracy z partnerami z Ukrainy. Bardzo byśmy chcieli, żeby Polska była liderem pozytywnych zmian Unijnej Gospodarki – korzystnych dla unijnych przedsiębiorców, dla pracowników. Myślę, że mamy szansę stać się takim liderem. Warto też pokazać polskie firmy – opowiedzieć o tym, jak rozwijają się nasze regiony, jak ważna jest polityka spójności. Polska jest ważnym partnerem w Unii Europejskiej – jest dużym krajem, o znaczącej gospodarce i dużym rynku – podkreśla Kinga Grafa.

Rośnie popularność pracy sezonowej wśród młodzieży – ferie zimowe szansą na zarobek

Jak wynika z analiz Grupy Progres, rośnie zainteresowanie młodzieży krótkoterminowym zatrudnieniem. Piki chętnych do zdobycia gotówki są widoczne szczególnie w okresie ferii zimowych i wakacji. Kandydaci w wieku 15-17 lat najczęściej pytają o możliwość pracy w sektorach tj. handel, gastronomia i usługi, w których nie brakuje ofert pracy w ferie zimowe. Rekrutacje w wielu regionach nadal trwają, szansa na szybki zarobek dla uczniów minie wraz z końcem ferii. Ostatnim dniem pracy tymczasowej dla wielu nastolatków wykorzystujących przerwę w nauce będzie 2 marca. Następna okazja pojawi się w wakacje.  

53 proc. Polaków zaplanowało wyjazd na tegoroczne ferie zimowe, wynika z badania wykonanego przez SW Research. 43 proc. ankietowanych spędzi ferie z rodziną, dzieci na obóz wyśle 5 proc. Polaków. Dla wielu z nich tego typu wypoczynek będzie niemałym wydatkiem. Jednak nie każdego stać na taki wyjazd, nie każdy też ma na niego ochotę. Jak wynika z analiz Grupy Progres, coraz więcej młodych ludzi decyduje się w ferie podjąć pracę i zdobyć środki na swoje wydatki. Na ten krok, czyli pracę w młodym wieku (15-17 lat), częściej decydują się młodzi mężczyźni. Zgodnie z danymi GUS, tylko w lipcu 2024 roku liczba pracujących chłopców, którzy nie byli jeszcze pełnoletni, wyniosła 58,4 tys., podczas gdy dziewcząt było o ponad 21 tys. mniej, czyli 36,7 tys. W skali całego 2023 roku liczba młodych pracowników (kobiet i mężczyzn) w Polsce w tej grupie wiekowej (15-17 lat) wyniosła 105 124 osoby. Dane Urzędu wskazują też na rosnące zainteresowanie młodzieży krótkoterminowym zatrudnieniem, szczególnie w branżach takich jak handel, HoReCa, przetwórstwo przemysłowe czy budownictwo, gdzie najmłodsi – przed 18 r.ż. – pracują najczęściej. Prym w zestawianiu wiedzie handel i naprawa pojazdów, w którym pracowało w sumie 36 135 osób między 15 a 17 r.ż. (dane za cały 2023 r./GUS). Na kolejnych miejscach znajduje się przetwórstwo przemysłowe (21 414 osób między 15 a 17 r.ż.), budownictwo (12 781 os.), zakwaterowanie i gastronomia (9 943 os.) i pozostała działalność usługowa (16 245 os.) tj. usługi fryzjerskie i kosmetyczne, działalność związana z poprawą kondycji fizycznej, czy usługi różnorodne np. opieka nad zwierzętami.

– Praca w ferie, nawet jeśli oznacza zatrudnienie na dwa tygodnie, w wielu przypadkach jest sytuacją „win-win”. Firmy borykające się z brakami kadrowymi, które w sezonie ferii zimowych nie narzekają na brak zajęć, zyskują pracowników, dzięki którym mogą realizować zamówienia i świadczyć usługi bez większych zakłóceń i przestojów. Natomiast dla młodych ludzi jest to okazja do szybkiego zarobku i podreperowania budżetu w krótkim czasie. Zauważamy, że niepełnoletni uczniowie coraz częściej pytają o prace krótkoterminowe i wysokość wynagrodzenia, bo temat finansów jest dla nich dość istotny. Znacznie bardziej niż inne aspekty związane z ich sezonową aktywnością zawodową. Czasy, w których uczniowie bazowali jedynie na kieszonkowym albo odkładali pieniądze otrzymane w prezencie od bliskich do skarbonki, mijają. Młodzież często bierze sprawy w swoje ręce  – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. I dodaje, że zarobki młodzieży podejmującej pracę w ferie zimowe są zróżnicowane w zależności od branży i stanowiska. Najczęściej są to kwoty minimalne, czyli obecnie 30,50 zł za godzinę, ale można zarobić też więcej, a w branżach tj. HoReCa dodatkowym bonusem są też napiwki.

To, że kwestie finansowe nie są dla ucznia nieznaną wyspą, potwierdza też badanie przeprowadzone na zlecenie EY Polska przez Kantar Public. Wynika z niego, że już w 2023 r. wśród osób w wieku 10-17 lat 42 proc. nastolatków posiadało własną kartę lub konto bankowe, a 5 proc. korzystało z konta rodziców. Co więcej, zdecydowanie częściej swoimi finansami swobodnie zarządzali ankietowani w wieku 14-17 lat (60 proc. miało imienny rachunek) niż ci mający 10-13 lat (25 proc.).

W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie młodych osób krótkoterminowym zatrudnieniem, wiele firm oferuje różnorodne stanowiska, które z uwagi na ich specyfikę można obsadzić pracownikami tymczasowymi. Wśród najczęściej oferowanych etatów dedykowanych uczniom znajdują się prace sezonowe w branżach takich jak gastronomia, handel, logistyka i usługi czy produkcja. W przetwórstwie przemysłowym młodzi ludzie znajdują zatrudnienie jako pracownicy produkcji pomocniczej, zajmując się pakowaniem produktów, etykietowaniem czy sortowaniem, a także jako pomocnicy w magazynach, kompletując zamówienia czy uczestnicząc w inwentaryzacji. W logistyce pracują najczęściej jako pomocnicy w magazynach, sortując przesyłki i przygotowując towary do wysyłki, lub wspierają kurierów, dostarczając paczki na lokalnych trasach. W sektorze handlu uczniowie są zatrudniani jako sprzedawcy pomocniczy, pomagając klientom, układając towary na półkach czy uczestnicząc w promocjach, a także jako kasjerzy, pracując przy kasach pod nadzorem bardziej doświadczonych pracowników. W branży HoReCa pełnią rolę kelnerów, obsługując gości w restauracjach i kawiarniach, pomocy kuchennej przy obieraniu warzyw, zmywaniu naczyń i utrzymywaniu porządku w kuchni, a także recepcjonistów pomocniczych w hotelach, zajmujących się obsługą gości i odbieraniem telefonów. W usługach, takich jak salony fryzjerskie, kosmetyczne czy siłownie, młodzież pracuje jako asystenci, pomagając w prostych zadaniach, takich jak przygotowanie stanowisk pracy, organizacja harmonogramów klientów czy dbanie o porządek w miejscu pracy. Na siłowniach często zajmują się wsparciem obsługi klienta, na przykład rejestracją wejść czy udzielaniem podstawowych informacji.

– Chęć zarobku nie może przysłaniać kwestii formalnych. Młodzi ludzie muszą pamiętać, że podjęcie pracy przez osoby uczące się wymaga zawarcia odpowiedniej umowy, która zapewni zgodność zatrudnienia z przepisami prawa. Najczęściej stosowaną formą jest umowa zlecenie, która pozwala na elastyczne godziny pracy i jest dostosowana do możliwości młodych pracowników. W przypadku osób niepełnoletnich konieczne jest także uzyskanie zgody rodziców lub opiekunów prawnych. Pracodawcy mają obowiązek przestrzegać szczególnych przepisów dotyczących zatrudnienia młodocianych, takich jak ograniczenie godzin pracy czy dostosowanie obowiązków do wieku i doświadczenia pracownika – podsumowuje Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Nastroje polskich przedsiębiorców w styczniu: mieszanka optymizmu i obaw

Według najnowszego badania przeprowadzonego w styczniu przez CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan, nastroje wśród polskich przedsiębiorców są mieszane. Choć większość z nich patrzy pozytywnie na możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w najbliższym czasie, jednocześnie niemal połowa wyraża obawy związane z potencjalnymi zmianami w prawie.

Ponad połowa ankietowanych (58%) wskazała, że w ciągu ostatniego półrocza warunki prowadzenia działalności uległy pogorszeniu, zwłaszcza w kontekście regulacyjnym i administracyjnym. Tylko 6% respondentów dostrzegło poprawę, a 36% nie zauważyło większych zmian. Najbardziej krytyczne oceny pochodzą od firm średniej wielkości, gdzie aż 63% zarządzających uznało ostatnie półrocze za trudne. Wśród małych przedsiębiorstw odsetek ten wynosi 57%, podczas gdy w dużych firmach jedynie 25% menedżerów oceniło warunki negatywnie.

Pozytywne spojrzenie na prowadzenie firmy w kontekście biznesowym

Pomimo trudności, 62% przedsiębiorców pozytywnie ocenia przyszłość swoich firm w kontekście biznesowym. Optymizm jest szczególnie widoczny wśród menedżerów firm średnich (66%) oraz małych (61%). Duże przedsiębiorstwa również widzą przyszłość w jasnych barwach, choć ich optymizm jest nieco niższy i wynosi 60%. Negatywne nastawienie wyraża 36% ankietowanych, natomiast 2% nie miało jednoznacznej opinii. Co ważne, poziom optymizmu wśród przedsiębiorców utrzymuje się na stabilnym poziomie już od ponad roku.

Obawy związane ze zmianami w prawie

Zdecydowanie mniej optymistycznie przedsiębiorcy oceniają sytuację w kontekście zmian w prawie oraz działań administracji. Negatywne nastawienie wyraża 49% respondentów, co wskazuje na znaczący poziom niepewności wobec otoczenia regulacyjnego. Szczególnie wyraźne obawy występują wśród firm średniej wielkości, gdzie 52% menedżerów ma negatywną ocenę przyszłości w tym zakresie. Wśród małych przedsiębiorstw ten odsetek wynosi 48%, a w dużych – 42%. Z kolei 47% badanych firm deklaruje brak obaw wobec zmian legislacyjnych, co jest najbardziej widoczne wśród dużych przedsiębiorstw (50%).

Przyszły tydzień pod lupą: Fed, EBC i działania Trumpa – czego spodziewają się rynki?

Przyszły tydzień zapowiada się interesująco. Oprócz prawdopodobnych kolejnych działań Trumpa, swoje decyzje podejmować będzie Rezerwa Federalna oraz EBC. Pierwsza instytucja prawdopodobnie utrzyma poziom stóp procentowych na niezmienionym poziomie, w przypadku drugiej niemalże jest pewne, że zobaczymy złagodzenie parametrów polityki monetarnej. Nowy prezydent zdążył już wywrzeć presję na Fed w swoim przemówieniu wirtualnym w Davos. Rynek będzie szczególnie zainteresowany tym, czy Powell odniesie się do tych słów a jeśli tak to w jakiś sposób.

Fed w najbliższą środę wstrzyma się raczej z obniżkami i pozostawi docelowy przedział stóp funduszy federalnych na poziomie 4,25-4,5 proc. Do tej pory redukcje wyniosły łącznie 100 punktów bazowych (trzy ostatnie posiedzenia). W grudniu Powell zaznaczył, że amerykański bank centralny spowolni tempo łagodzenia warunków monetarnych, co naturalnie trzeba rozumieć, że przed nami okres pauzy. Teraz pytanie ile tych przerw będzie. Ta wiadomość została negatywnie przyjęta przez rynki, jednak od tamtego czasu indeksy zdołały wyznaczyć już nowe historyczne rekordy (np. Sp500).

To ostrożne podejście bankierów centralnych jest motywowane wciąż relatywnie uporczywą inflacją. W drugiej połowie roku wskaźnik bazowy oparty na preferowanym przez Fed deflatorze wydatków na konsumpcje prywatną (PCE) utrzymał się na poziomie 2,7 proc. Z kolei rynek pracy jest stabilny a ostatnia pozytywna niespodzianka jeszcze bardziej zmniejszyła potrzebę kontynuacji cięć. Grudniowe zatrudnienie wzrosło o 256 tys. a stopa bezrobocia obniżyła się do 4,1 proc. Rezerwa Federalna będzie chciała dać sobie czas na analizę danych oraz pierwszych decyzji nowej administracji Białego Domu.

W najbliższym czasie ponownie uwaga będzie skierowana na wskaźniki CPI oraz PCE. Rynek zakłada, że pierwsza obniżka jest możliwa do lipca.

Obecnie Rezerwa Federalna redukuje swoje zasoby papierów wartościowych (QT), które zostały powiększone podczas rund luzowania ilościowego (QE). Aktualnie robi to w tempie 60 mld USD miesięcznie. Od połowy 2022 roku (kiedy uzyskano maksima) portfel banku centralnego został zmniejszony o mniej więcej 2 biliony USD. Sukcesywnie zatem spadają rezerwy bankowe ale są one jeszcze na poziomie uznawanym za „obfity”. Zatem nie powinniśmy oczekiwać, że proces ten zostanie przyspieszony.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS

Złoty Krugerrand: ikona inwestycji

Złoty Krugerrand to moneta wyjątkowa. Cieszy się niegasnącą popularnością od dekad, i to zarówno wśród inwestorów, jak i kolekcjonerów. Monetę Krugerrand można wręcz nazwać klasykiem swojego „gatunku” oraz prawdziwą ikoną świata inwestycji. Co sprawiło, że Krugerrand zasłużył na tak duży szacunek wśród miłośników numizmatyki oraz inwestowania? Dowiesz się z poniższego artykułu.

Czym jest Krugerrand? Najbardziej rozpoznawalna złota moneta

Na początek trochę historii i teorii. Krugerrand to południowoafrykańska złota moneta wybijana w tamtejszej mennicy (Rand Refinery) od 1967 roku. Do dziś pozostaje prawnym środkiem płatniczym w RPA. Początkowo złoty Krugerrand występował tylko w formie monet 1-uncjowych, ale z czasem zaczęto go wybijać również w wersjach: ½ uncji i ¼ uncji oraz wyjątkowo dziś popularnej odsłonie Krugerranda: 1/10 uncji.

Do produkcji Krugerrandów wykorzystywane jest 22-karatowe złoto próby 916 z niewielką domieszką miedzi, która nadaje monetom charakterystyczny czerwony odcień oraz podnosi twardość stopu. Na awersie każdego złotego Krugerranda widnieje popiersie Paula Krugera, czyli prezydenta RPA z lat 80. i 90. XIX wieku. Z kolei rewers zdobi wizerunek antylopy, jednego z symboli Południowej Afryki.

Opowiadając o złotych Krugerrandach, nie sposób pominąć ich nazwy – co oznacza Krugerrand? To połączenie nazwiska Paula Krugera (Kruger) i nazwy południowoafrykańskiej waluty (rand).

Złota moneta Krugerrand: wartościowa, popularna, trudnodostępna

Monety Krugerrand można z czystym sumieniem nazwać najbardziej popularnymi wśród inwestorów i numizmatyków. Dość rzec, że zgodnie z szacunkami w obiegu znajduje się obecnie ok. 50 milionów złotych Krugerrandów. To wynik, którego nie osiągnęły inne monety. Ale co sprawia, że Krugerrandy są tak popularne?

Za ich ogromną rozpoznawalność oraz ciągłe zainteresowanie złotymi Krugerrandami odpowiadają po części:

  • Wysoka wytrzymałość związana z dodatkiem miedzi – monetę Krugerrand bardzo ciężko zarysować, ułamać lub w inny sposób uszkodzić mechaniczne.
  • Znaczenie kulturowe i historia – Krugerrand miał istotny wpływ na gospodarkę RPA oraz tamtejsze społeczeństwo. Co więcej, występuje w południowoafrykańskiej literaturze, muzyce oraz sztuce, a także stał się wręcz symbolem tożsamości kulturowej RPA i bardzo popularną pamiątką wśród turystów.
  • Kultowość – która napędza sama siebie. Krugerrand jest tak rozpoznawalny na całym świecie, że zyskał miano monety kultowej, co samo w sobie sprawia, że taką pozostaje: bo reputacja złotych Krugerrandów budzi zainteresowanie kolejnych, świeżych inwestorów i kolekcjonerów.

Wszystko to sprawia, że monety bulionowe Krugerrand są trudno dostępne, wiele osób chce mieć je w swojej kolekcji. Inwestorzy nie obawiają się lokować w nie swoich środków, a posiadacze czekają na wzrost wartości: popyt nierzadko przerasta więc podaż.

Gdzie kupić złoty Krugerrand, by naprawdę był Krugerrandem?

Choć złoty Krugerrand to moneta trudnodostępna, absolutnie nie można nazwać go białym krukiem. Krugerrandy można kupić w mennicach, u oficjalnych dealerów złota, firmach specjalizujących się w dystrybucji złotych monet oraz odkupić je od innych inwestorów lub kolekcjonerów. Czasem trzeba poczekać na dostępność Krugerranda o konkretnej wadze, ale prędzej czy później się pojawia.

Chcemy jednak zaznaczyć, że popularność Krugerrandów kusi fałszerzy. Można więc trafić na falsyfikaty. Dlatego niezwykle istotne jest wybieranie złotych monet wyłącznie od zaufanych dostawców – złotego Krugerranda 1/10 oz, ¼ oz, ½ oz i 1 oz kupisz bezpiecznie np. w Mennicy Polskiej. Bardzo wygodne jest to, że jeśli interesujący Cię egzemplarz akurat nie jest dostępny, to można poprosić Mennicę Polską o powiadomienie o dostępności danego Krugerranda, wystarczy podać swój adres e-mail.

[Artykuł sponsorowany]

Inwestycje w nieruchomości komercyjne w Polsce w 2024 roku: rekordowy wolumen i wzrost transakcji

Rok 2024 przyniósł znaczne ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, z wolumenem inwestycyjnym przekraczającym 5 miliardów euro i znacznym wzrostem liczby transakcji. Kluczowymi czynnikami wzrostu były stabilne fundamenty rynku najmu, korzystne wskaźniki makroekonomiczne Polski oraz większy dostęp do kapitału dzięki złagodzeniu polityki monetarnej m.in. przez EBC. Prognozy na 2025 rok są równie obiecujące, wskazując na dalszy wzrost inwestycji we wszystkich klasach aktywów.

Łącznie wolumen inwestycyjny w nieruchomości komercyjne w Polsce w 2024 roku wyniósł ponad 5 mld EUR, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim i tylko lekko poniżej średniej pięcioletniej wynoszącej 5,3 mld EUR. Znacznie zwiększyła się również płynność rynku, w całym roku odnotowaliśmy ok. 130 transakcji, niemal 50 więcej niż w roku poprzednim i blisko średniej z ostatnich pięciu lat wynoszącej ok. 135. Ożywienie obserwowane w Polsce jest znacznie większe niż w większości krajów europejskich, średni wzrost wolumenów inwestycyjnych w Europie wyniósł bowiem jedynie 15%.

„Aktywność inwestycyjną, oprócz stabilnych wyników na rynku najmu i pozytywnych wskaźników makroekonomicznych, wspiera dodatkowo złagodzenie polityki monetarnej przez wiele banków centralnych. Europejski Bank Centralny w 2024 roku czterokrotnie obniżył stopy procentowe, sprowadzając je do poziomu 3,15%. Z kolei, Narodowy Bank Polski utrzymuje od ponad roku stopy procentowe ma poziomie 5,75%, co jest związane z poziomem inflacji, która wciąż przekracza wyznaczony na 2,5% cel inflacyjny. Taka polityka monetarna wpłynęła jednocześnie na decyzje lokalnych inwestorów, którzy przekierowali kapitał na rynek nieruchomości komercyjnych,”kontynuuje Dorota Lachowska, head of research, Knight Frank.

W 2024 roku polskie podmioty zainwestowały na rodzimym rynku nieruchomości komercyjnych około 450 mln EUR, co stanowiły wysoki 9% udział w całkowitym wolumenie. Pozytywnym sygnałem jest zainteresowanie polskich inwestorów coraz większymi nieruchomościami. Średnia wartość transakcji z udziałem polskiego kapitału wyniosła 12 mln EUR, a największa transakcja osiągnęła 33 mln EUR.

„Analizując strukturę kapitału zainwestowanego w Polsce, zdecydowana większość – ponad 60% – pochodziła z Europy, głównie z regionu CEE, krajów bałtyckich i Skandynawii. Wysoki udział – 19% – mieli inwestorzy z RPA, ale za takim wynikiem stały przede wszystkim dwie duże transakcje NEPI Rockcastle, które kupiło centra handlowe Silesia City Centre w Katowicach oraz Magnolia Park we Wrocławiu za odpowiednio 405 mln EUR i 373 mln EUR. Na rynek powracają również inwestorzy z USA, których łączny udział w wolumenie w 2024 roku wyniósł 11% i spodziewamy się, że ten udział będzie rósł,” – wyjaśnia Krzysztof Cipiur, managing director, head of capital markets, Knight Frank.

W minionym roku obserwowaliśmy również duże zaangażowanie nowych graczy w Polsce. Korzystne otoczenie rynkowe oraz ograniczona konkurencja ze strony dużych inwestorów instytucjonalnych ułatwiły wejście na rynek dla nowym organizacjom, m.in. brytyjski Sona Asset Management, amerykański Greykite czy południowoafrykański Castleview. Inwestycje ze strony nowych podmiotów sięgnęły niemal 1,8 mln EUR, co stanowiło 36% całego wolumenu.

Wzrost aktywności inwestycyjnej dotyczy wszystkich klas aktywów. Pod względem wolumenów największy udział w roku w 2024 roku miały nieruchomości biurowe i handlowe (odpowiednio 33% i 32%), jednak w dużej mierze za sprawą kilku znaczących transakcji. Zainteresowanie inwestorów obiektami magazynowymi pozostaje wysokie, a udział tego sektora w całkowitym wolumenie wyniósł 25%.

„Znacznie lepszy sentyment obserwowany na rynku spowodował stabilizację stóp kapitalizacji, z tendencją do kompresji zwłaszcza w przypadku nieruchomości magazynowych. W dalszym ciągu jednak nieruchomości w Polsce zapewniają wyższe zwroty niż w Europie Zachodniej, co dodatkowo stymuluje przypływ kapitału,” – dodaje Krzysztof Cipiur.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – podsumowanie 2024 roku

Po ostatnich trudnych latach na rynku inwestycyjnym nieruchomości komercyjnych, z wyraźnym spowolnieniem w 2023 r., wyniki 2024 roku pozwalają uwierzyć w stabilizację i patrzeć w przyszłość z optymizmem. Całkowity wolumen transakcji w Polsce w 2024 r. przekroczył ponad dwukrotnie wartość z 2023 r., potwierdzając znaczne ożywienie aktywności na rynku. „Powrót inwestorów wynika z obniżek stóp procentowych zainicjowanych latem przez EBC i FED, które przekładają się na większą dostępność bardziej przystępnego finansowania.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment

Całkowity wolumen inwestycji w Polsce w 2024 r. osiągnął 5 mld euro. Szczególnie imponujący był IV kwartał, którego wynik przebił wolumen inwestycji z całego 2023 roku. Taki wynik został zbudowany dzięki powrotowi dużych transakcji, zarówno portfelowych jak i pojedynczymi aktywami. „Warto zauważyć, że 10 największych (spośród 130 zamkniętych) transakcji odpowiadało za prawie 50% całkowitego wolumenu. Podobną płynność, z dominacją kilku największych transakcji, obserwowaliśmy w 2022 roku.” – zwraca uwagę Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research & Data Manager

Sektor biurowy stanowił 1/3 całkowitego wolumenu w 2024 r. Imponująca sprzedaż Warsaw UNIT była największą transakcją pojedynczym aktywem w Europie w sektorze biurowym w ubiegłym roku. W sektorze handlowym za połowę wolumenu odpowiadały 2 duże regionalne centra handlowe – Magnolia Park we Wrocławiu i Silesia City Center w Katowicach. Z kolei w segmencie magazynowym zwiększyła się liczba transakcji portfelowych. Sektor hotelowy odnotował 11 transakcji a sektor mieszkaniowy – 13.

Główne liczby:

  • 5 mld euro – całkowity wolumen inwestycyjny 2024 r. (239% rok do roku)
  • Wynik za sam IV kw. 2024 przekroczył całkowity wolumen inwestycyjny zrealizowany w 2023 r.
  • 130 zrealizowanych transakcji
  • 10 największych transakcji odpowiadało za prawie 50% całkowitego wolumenu w 2024 r.

SEKTOR BIUROWY

Warszawskie deale na skalę europejską oraz powrót regionów

W 2023 r. wzrosło zainteresowanie inwestorów starszymi budynkami biurowymi typu „value-add” i oportunistycznymi. Z kolei w 2024 r. odnotowaliśmy już większą ilość sprzedaży aktywów typu „core” i „core+”, zwłaszcza w Warszawie. Trend ten wskazuje na obecność przecen na rynku – ceny sprzedaży są już bardziej dostosowane do aktualnych warunków rynkowych. Niemniej jednak, popyt na starsze nieruchomości z potencjałem do dalszej konwersji pozostaje silny.

Największa transakcja pojedynczym aktywem w Polsce w 2024 r. w sektorze biurowym – przejęcie Warsaw UNIT przez Eastnine AB – była również największą taką transakcją w Europie w ubiegłym roku. Pod względem wolumenu, główną transakcją sektora była jednak sprzedaż 49% udziałów w biurowym portfelu CPI, która odpowiadała za ponad 1/4 całkowitego wolumenu. Inne ciekawe budynki biurowe, które zmieniły właściciela w 2024 r., to P180, Studio B i Lakeside. W tej ostatniej transakcji zespół Avison Young miał przyjemność współ-reprezentować sprzedającego.

Istotnym trendem było ożywienie na regionalnych rynkach biurowych. Spośród 45 transakcji sektora, 13 było zlokalizowanych w miastach regionalnych. Stanowi to znaczny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy to sprzedano jedynie 2 biurowce w Krakowie.

„Co ciekawe, obserwujemy również rosnące zainteresowanie nabywaniem biurowców przez ich najemców. Interesujące przykłady to np. zakup Bokserska Office Center w Warszawie przez Enter Air, Match Point B przez GPoland i Domaniewska 50A przez Ryan Air, a także kilka przejęć przez instytucje publiczne. Kolejne tego typu transakcje są planowane i znajdują się w początkowych fazach negocjacji.” – dodaje Marcin Purgal.

Polski kapitał, odpowiedzialny za prawie 40% transakcji biurowych, staje się coraz bardziej znaczący w tym sektorze, wykazując rosnący apetyt na mniejsze biurowe formaty. Rodzimy kapitał inwestuje już nie tylko w obiekty mieszkaniowe, ale nieruchomości komercyjne również stają się opcją inwestycyjną.

Główne liczby:

  • 1,6 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (382% rok do roku)
  • 32 transakcje w Warszawie (na 45 w 2024 r.)
  • Największa transakcja pojedynczym aktywem w sektorze biurowym w Europie
  • Polski kapitał odpowiadał za 40% liczby transakcji w sektorze

SEKTOR HANDLOWY

Transakcje znanymi centrami handlowymi

„Sektor handlowy odpowiadał za 32% całkowitego wolumenu w 2024 roku, odnotowując znaczący wzrost o 10 p.p. w porównaniu do 2023 r. Zmieniła się również struktura nabywanych aktywów, z widocznym przesunięciem w kierunku regionalnych centrów handlowych, w tym dużych nieruchomości typu „prime”.” – zauważa Artur Czuba, Associate Director, Investment

Sektor zakończył 2024 r. łącznym wolumenem 1,6 mld euro, co jest najwyższym wynikiem od 2019 roku. Najbardziej znaczącymi transakcjami były przejęcia przez NEPI Rockcastle Magnolia Park we Wrocławiu i Silesia City Centre w Katowicach, które stanowiły 50% całkowitego wolumenu inwestycji w sektorze w 2024 r. Ten sam inwestor nabył w 2022 r. Forum Gdańsk.

Inną ważną transakcją była sprzedaż portfela centrów handlowych przez Cromwell na rzecz czeskiego inwestora Star Capital Finance. Wśród pozostałych transakcji regionalnymi centrami handlowymi znalazły się Galeria Wisła w Płocku i Centrum Galardia w Starachowicach, gdzie w obu przypadkach Avison Young reprezentował sprzedającego na zasadach wyłączności.

Parki handlowe, pozostające w cieniu dużych centrów handlowych, nadal cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem inwestorów. W 2024 r., podobnie jak w 2023 r., parki handlowe stanowiły połowę całkowitej liczby transakcji, a Avison Young pośredniczył w ponad 20% z nich.

Główne liczby:

  • 1,6 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (372% rok do roku)
  • 12 transakcji centrami handlowymi (na 32 w 2024 r.)
  • 2 regionalne centra handlowe typu „prime” sprzedane

SEKTOR MAGAZYNOWY

Powrót transakcji portfelowych

Sektor magazynowy dominował na polskim rynku inwestycyjnym w 2023 r., stanowiąc prawie połowę całkowitego wolumenu inwestycji. W związku z tym wzrost odnotowany w 2024 r. nie był aż tak spektakularny jak w innych sektorach nieruchomości.

W 2024 r. sektor magazynowy odnotował wolumen 1,3 mld euro, zbudowany głównie w oparciu o transakcje portfelowe. Wśród 7 transakcji typu „multi-asset”, stanowiących ponad 50% całkowitego wolumenu sektora, 2 były częścią europejskich przejęć portfelowych. Oznacza to powrót dużych międzynarodowych portfeli na rynek inwestycyjny. Większość sprzedanych aktywów (z wyłączeniem sprzedaży akcji DL Invest) była zlokalizowana w 5 głównych hubach magazynowych.

„Oczekuje się, że zmniejszająca się rozbieżność cenowa między sprzedającymi a kupującymi jeszcze bardziej przyspieszy wzrost wyników w sektorze. Także rosnące znaczenie „nearshoringu” na polskim rynku logistycznym stwarza znaczne możliwości dalszego rozwoju rynku. Natomiast coraz bardziej uwidaczniają się różnice cenowe między nieruchomościami zgodnymi z normami ESG a starszymi aktywami.” – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment

Główne liczby:

  • 1,3 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (127% rok do roku)
  • 7 transakcji portfelowych (na 29 w 2024 r.)
  • Transakcje portfelowe odpowiadały za 50% wolumenu sektora

PRS

10-lecie rynku

Rynek najmu instytucjonalnego (PRS) w Polsce obchodzi 10-lecie. Przez dekadę sektor dynamicznie się rozwijał, dostarczając prawie 20 000 ukończonych lokali, z dodatkowymi ponad 10 000 w budowie (status na koniec 2024 r.). W ubiegłym roku ukończono 28 nowych projektów PRS, które wprowadziły na rynek ponad 5 900 mieszkań, z czego 16 zlokalizowanych było w miastach regionalnych.

Większość nowych inwestycji to projekty operatorów PRS o ugruntowanej pozycji, a tylko jeden został zrealizowany przez nowego gracza na rynku – AP Słowackiego. Łącznie 3 największe podmioty obecne na rynku – Resi 4 Rent, Vantage Rent i Fundusz Mieszkań na Wynajem – odpowiada obecnie za ponad 50% istniejących zasobów PRS. Prognozy na 2025 r. zakładają dostarczenie kolejnych 6 500 lokali, z czego 70% wzbogaci rynki regionalne.

W 2024 r. rynek mieszkaniowy odnotował łącznie 12 zamkniętych transakcji w sektorze PRS, osiągając rekordowy wynik 344 mln euro. Transakcje w sektorze PRS zostały sfinalizowane głównie przez już aktywnych operatorów rynkowych, z wyjątkiem jednego nowego nabywcy, a mianowicie Lew Investment, który nabył projekt Urban Home od G City w Krakowie. Warto zauważyć, że inwestorzy ze Szwecji byli odpowiedzialni za 50% całkowitego wolumenu inwestycji w PRS.

Warszawa nadal była liderem, z 9 transakcjami sfinalizowanymi w stolicy. W 2024 r. miała również miejsce transakcja portfelowa – sprzedaż przez City Living portfela mieszkań zlokalizowanych w Warszawie, Poznaniu i Bydgoszczy – w której pośredniczył Avison Young.

Główne liczby:

  • 344 miliony euro – całkowity wolumen sektora
  • 12 transakcji
  • Dominacja Warszawy w strukturze transakcji
  • 1 transakcja portfelowa

CO DALEJ?

  • Polska pozostaje atrakcyjna dla inwestorów dzięki silnemu wzrostowi gospodarczemu i solidnym fundamentom rynkowym
  • Spodziewamy się kontynuacji trendu obniżek stóp procentowych, wraz z rozluźnieniem polityki kredytowej banków
  • Oczekujemy dalszej poprawy płynności inwestycyjnej we wszystkich klasach aktywów
  • Ogólna atrakcyjność mniejszych formatów nieruchomości z długim WAULT
  • Rosnące zainteresowanie spółkami typu REIT z Europy Zachodniej, a także krajów Europy Środkowo-Wschodniej i krajów bałtyckich
  • Spodziewamy się transakcji kształtujących nowe poziomy stóp kapitalizacji

Autorzy: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska (Research & Data Manager) oraz Agnieszka Bykowska (Research Analyst)

Premier Donald Tusk przedstawił priorytety polskiej prezydencji w Radzie UE

22 stycznia Premier Donald Tusk przedstawił w Parlamencie Europejskim priorytety polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Prezes Rady Ministrów zwrócił uwagę na istotne aspekty z punktu widzenia przedsiębiorców w tym: konieczność realizacji projektu Tarcza Wschód, transformacja energetyczna, czy rewizja Zielonego Ładu.

Polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej przebiegająca pod hasłem „Bezpieczeństwo, Europo!” potrwa do 30 czerwca. Prezydencja przypada „w czasie niepewności i niepokoju w związku rosnącymi napięciami geopolitycznymi, presją migracyjną i spadkiem konkurencyjności Europy”, a także coraz bardziej nieprzewidywalnej polityki międzynarodowej.

Podczas wystąpienia inaugurującego Premier Donald Tusk omówił 7 priorytetów w tym.: zdolność do obrony, ochronę ludzi i granic, odporność na obcą ingerencję i dezinformację, bezpieczeństwo i swobodę działalności gospodarczej, transformację energetyczną, konkurencyjne i odporne rolnictwo oraz bezpieczeństwo zdrowotne.

Czas komfortu się skończył – obronność i bezpieczeństwo

Donald Tusk zwrócił uwagę na nastroje panujące po zmianie amerykańskiej administracji. Premier parafrazował słowa Johna F. Kennedy’ego: – „Nie pytaj co USA mogą zrobić dla Twojego bezpieczeństwa, pytaj co możesz zrobić samodzielnie.”

Tusk podkreślił konieczność realizacji projektu Tarczy Wschód. Dla rynku jest to jasna deklaracja. Środek ciężkości będzie postawiony na rozwój przemysłu obronnego, a  dotychczas skromna gałąź gospodarki stworzy dla biznesu nowe możliwości i szanse.

Trzeba też mieć na uwadze, że będzie to trend ogólnoeuropejski, a wspólny rynek stanie się ogromną przestrzenią do zagospodarowania. – zauważa Łukasz Bernatowicz, Prezes ZP BCC.

Polska przeznacza 5% budżetu na bezpieczeństwo. Premier podkreślił, że należy odrzucić rutynowe myślenie i przyjąć pięcioprocentowe wydatki na bezpieczeństwo i zbrojenie.

Tusk zwrócił uwagę, że aby uniknąć tragicznej wojennej powtórki z historii musimy być silnie uzbrojeni. Europa nie może kojarzyć się z bezradnością.

Premier dużą część swojego wystąpią poświęcił sile i potędze europejskiej. Zwrócił uwagę, że to co dzieje się w wymiarze geopolitycznym stawia nowe wyzwania, ale Europa jest po to żeby stawiać im czoła. Mówił o poczuciu wspólnoty, które powoduje, że jesteśmy razem, niezależnie od tego jakie partie i poglądy reprezentujemy.

Różnimy się pod wieloma względami ale potrafimy jako Europejczycy odnajdywać wspólną przestrzeń. Fakty są po naszej stronie.

BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE I OCHRONA ŚRODOWISKA

Przemówienie Inaugurujące pokazuje zwrot Donalda Tuska w sprawie ochrony klimatu. Premier zauważa. że ”nie stać nas na rewolucję”.

Jest to istotne z punktu widzenia konsumenta indywidualnego, jak również dla przedsiębiorców, dla których rosnące ceny energii, konieczność szukania oszczędności czy inwestycji w zieloną energię, były dużym obciążeniem i niejednokrotnie wiązały się z koniecznością rezygnacji z poszczególnych modeli biznesowych, a w najgorszych wypadkach zamknięciem działalności. – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Nikt nie kwestionuje potrzeby ochrony klimatu, jednak czasami można było odnieść wrażenie, że obrana przez Komisję Europejską dość restrykcyjna ścieżka egzekwowania zapisów Green Dealu – mogła spowodować tzw. „wylanie dziecka z kąpielą”. Biznes lubi przewidywalność i rozsądek, zdaje się, że Tusk poszedł właśnie w takim kierunku. – dodaje prezes ZP BCC.

Premier zwrócił uwagę na utrzymanie kierunku pełnego uniezależnienia się od rosyjskiej energii. Wcześniejsze uzależnienie od rosyjskich dostaw doprowadziło m.in do wojny w Ukrainie.

Ceny energii w niektórych krajach unijnych są na nieakceptowalnie wysokim poziomie. Sytuacja wymagaj przeglądu wszystkich europejskich regulacji.

– Polska ma najdroższą energię w Unii Europejskiej dlatego ta sprawa musi być dla nas priorytetem. Zarówno polska gospodarka jak i unijna nie będzie mogła konkurować z amerykańską, chińską ani z jakąkolwiek inną przy tak wysokich cenach energii. – podkreśla Łukasz Bernatowicz. Prezes Związku Pracodawców BCC zgadza się też z opinią Premiera Donalda Tuska, że należy zrewidować bezrefleksyjne podejście do wprowadzenia ETS2.

Po wystąpieniu polskiego premiera odbyła się debata z udziałem europarlamentarzystów.

—————-

Polska sprawuje prezydencję w grupie z Danią i Cyprem. Prezydencja Polski rozpoczęła się 1 stycznia 2025 r. i potrwa do 30 czerwca 2025 r. Nasz kraj przewodniczy posiedzeniom Rady już drugi raz. Poprzednio sprawowaliśmy prezydencję w Radzie UE w drugiej połowie 2011 r.

Niższa inflacja w USA i świetne wyniki banków napędzają wzrosty na rynkach finansowych

Niższa inflacja w USA, dobre perspektywy dla kryptowalut i lepsze niż oczekiwano wyniki finansowe wielkich banków podkręciły i tak dobre już nastroje wśród inwestorów finansowych.

Największe banki w USA pokazują solidne wyniki za IV kwartał 2024 roku. Goldman Sachs dominuje wśród banków, zaprezentowane wyniki dały 6% wzrost na starcie sesji w dniu ich ogłoszenia. Kluczowym punktem w wynikach Goldmana, poza przychodami i zyskami powyżej oczekiwań, jest bardzo mocny wynik związany z handlem akcjami, co przyczyniło się do sporego wzrostu przychodów z działalności inwestycyjnej.

Dobre wyniki zaprezentował również JP Morgan oraz Bank of New York Mellon. Bardzo dobry wynik odsetkowy zaprezentował największy bank detaliczny w USA, czyli Wells Fargo. Z drugiej strony bank nieco rozczarował pod względem przychodów względem oczekiwań. To jednak nie przeszkadzał w nawet 6% wzrostem cen akcji.

– Spojrzenie sektorowe jest takie, że wyniki banków były bardzo dobre i nawet powyżej oczekiwań – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maksymilian Kuch, analityk rynku akcji z XTB. – Banki coraz częściej wspominają o fuzjach i przejęciach, które będą dla nich jednym z kluczowych driverów przychodowych podczas prezydentury D.Trumpa.

Zestawy danych są pozytywne dla instytucji finansowych – silny rynek i mocna gospodarka w USA wspierają aktywność inwestycyjną, a z drugiej strony utrzymujące się wysokie stopy procentowe pozwalają wciąż utrzymywać marżę odsetkową na relatywnie wysokich poziomach. Jednak jeżeli widmo utrwalenia inflacji zagrozi kondycji gospodarczej, a tym samym otoczeniu rynkowemu, spółki mogą być zmuszone do powrotu do wstrzymywania się z optymistycznymi przejęciami. A wtedy bankom ciężko będzie kontynuować tak dynamiczne wzrosty, jakie widzimy w trakcie obecnego sezonu wynikowego.

Nie należy również zapominać o największym zarządzającym na świecie, czyli firmie BlackRock, której aktywa wyceniane są na ponad 10 bln USD, która także ogłosiła już swoje wyniki za IV kw. 20124 r. Spółka kolejny raz odnotowała imponujące napływy środków, w szczególności w przypadku funduszy ETF, czy rynków prywatnych. Spółka pokazała lepsze od oczekiwań przychody oraz zyski.

– Za sukces ostatnich miesięcy w dużej mierze odpowiada wprowadzenie ETF-ów na bitcoina oraz ethereum, co przyciągnęło nowe środki ze strony inwestorów, gdy prezes Black Rocka zmienił całkowicie narrację dotyczącą kryptowalut i postanowił być jednym z wiodących graczy na tym rynku – wyjaśnia ekspert XTB. – Szczególnie ETF-y na bitcoina okazały się ogromnym sukcesem.

W dobre nastroje wprowadził inwestorów także odczyt inflacji bazowej, który okazał się niższy od oczekiwań. Inflacja bazowa wyniosła 3,2% r/r za grudzień, przy oczekiwaniu utrzymania na poziomie 3,3% r/r.

Niższa inflacja zwiększa prawdopodobieństwo mniej agresywnej polityki monetarnej ze strony Rezerwy Federalnej, co jest pozytywnie odbierane przez inwestorów. W połączeniu z dobrymi wynikami spółek, w tym z sektora bankowego i BlackRocka, doprowadziło to do silnych wzrostów indeksu S&P 500. Początek prezydentury D.Trumpa umocnił tę tendencję, indeks wybił się na nowy rekord, przekroczył poziom 6 000, a wzrost jego wartości w okresie 52 tygodni jest w okolicach 25% (ponad 80% w okresie ostatnich pięciu lat). Natomiast Dpw Jones jest poniżej rekordowych wyników z początku grudnia 2024 r.

Obecnie rynek widzi szanse na pełną obniżkę stóp ze strony Fed w pierwszej połowie obecnego roku.

Rynki finansowe zainteresowane są teraz także tym, co będzie się działo z kryptowalutami ponieważ D.Trump zapowiada wprowadzenie deregulacji.

– Ważne byłoby zniesienie regulacji, że banki musza przetrzymywać w swoich księgach równowartość koty, którą klienci zgromadzili w postaci kryptowalut, a to oznaczałoby, że banki będą miały większe możliwości sprzedawania produktów kryptowalutowych.

10 korzyści z wdrożenia BPM w Twojej firmie

BPM (Business Process Management) to nowoczesne podejście do zarządzania organizacją, które pozwala firmom analizować, optymalizować i automatyzować procesy biznesowe. W praktyce BPM koncentruje się na efektywności operacyjnej i eliminacji zbędnych czynności, by umożliwić lepszą kontrolę nad procesami i szybsze osiąganie wyników.

Co to jest BPM i dlaczego warto wdrożyć zarządzanie procesami biznesowymi?

Dzięki zastosowaniu narzędzi takich jak BPMN czy platformy low-code, BPM pozwala na wizualizację, projektowanie i monitorowanie procesów w sposób intuicyjny i przejrzysty. Wdrożenie BPM ma kluczowe znaczenie dla firm, które chcą:

Niezależnie od branży BPM pomaga firmom osiągać lepsze rezultaty, zwiększać efektywność zespołów i minimalizować koszty operacyjne. To rozwiązanie, które umożliwia dostosowanie procesów do dynamicznych zmian rynkowych, zapewniając jednocześnie pełną przejrzystość i skalowalność działań.

10 korzyści z wdrożenia BPM

Optymalizacja procesów biznesowych

BPM pozwala zidentyfikować i wyeliminować niepotrzebne kroki w procesach, by prowadzić do ich uproszczenia i zwiększenia efektywności. Dzięki analizie procesów możliwe jest lepsze wykorzystanie zasobów oraz skrócenie czasu realizacji kluczowych zadań. Wdrożenie BPM umożliwia organizacjom skupienie się na działaniach przynoszących największą wartość.

Automatyzacja procesów biznesowych

BPM wspiera automatyzację powtarzalnych zadań takich jak przetwarzanie faktur, zarządzanie obiegiem dokumentów czy obsługa zapytań klientów. Dzięki integracji z platformami low-code możliwe jest szybkie wprowadzenie zmian w procesach, a to pozwala na dynamiczne dostosowanie się do potrzeb rynku. Automatyzacja minimalizuje ryzyko błędów ludzkich i zwiększa wydajność pracy zespołów.

Przejrzystość procesów

Jednym z kluczowych atutów BPM jest możliwość wizualizacji procesów za pomocą narzędzi takich jak BPMN (Business Process Model and Notation). Dzięki temu organizacje mogą dokładnie zobaczyć, jak przebiegają ich działania, zidentyfikować wąskie gardła i lepiej zarządzać zasobami. Standard BPMN 2.0 ułatwia komunikację między zespołami dzięki czytelności i uniwersalności diagramów procesów.

Zarządzanie obiegiem dokumentów

BPM znacząco usprawnia przepływ dokumentów w firmie, eliminując papierowy obieg na rzecz cyfrowego. Elektroniczny obieg dokumentów pozwala na łatwiejsze monitorowanie statusów i zapewnia szybki dostęp do kluczowych informacji w czasie rzeczywistym. Dzięki workflow możliwe jest automatyczne przekazywanie dokumentów między działami, co redukuje opóźnienia i poprawia jakość pracy.

Redukcja kosztów operacyjnych

Wdrożenie BPM pomaga firmom znacząco obniżyć koszty poprzez eliminację nieefektywnych procesów i automatyzację rutynowych zadań. Dzięki lepszemu zarządzaniu zasobami czas i energia zespołów mogą być przeznaczone na bardziej strategiczne działania. Platformy BPM umożliwiają także lepsze planowanie działań, a to ogranicza ryzyko kosztownych błędów.

Lepsza efektywność zespołów

BPM wspiera zespoły, ułatwiając komunikację i współpracę dzięki jasnemu podziałowi zadań i odpowiedzialności. Narzędzia BPM umożliwiają automatyczne przypisywanie zadań. Zmniejsza to liczbę błędów wynikających z ręcznego zarządzania procesami. Platformy low-code dodatkowo przyspieszają wprowadzanie zmian w procesach, pozwalając zespołom skupić się na działaniach o wysokiej wartości biznesowej.

Spełnienie wymogów prawnych i compliance

Dzięki BPM organizacje mogą łatwiej spełniać wymogi prawne oraz dostosowywać się do zmieniających się regulacji. Systemy BPM pozwalają na śledzenie i dokumentowanie procesów, a to zapewnia przejrzystość i zgodność z wymogami audytowymi. Funkcjonalności takie jak rejestracja działań w systemie ułatwiają zarządzanie ryzykiem i minimalizują potencjalne sankcje.

Skalowalność procesów biznesowych

BPM umożliwia dostosowanie procesów do zmieniających się potrzeb organizacji. Firmy mogą wprowadzać nowe procesy lub modyfikować istniejące, nie zakłócając bieżących działań. Skalowalność pozwala na efektywne zarządzanie rozwojem organizacji, niezależnie od jej wielkości czy branży.

Szybkie wprowadzanie zmian

Standardy BPMN oraz platformy low-code umożliwiają elastyczne i szybkie wprowadzanie zmian w procesach biznesowych. Dzięki graficznej notacji BPMN oraz intuicyjnym narzędziom zespoły mogą modelować i testować procesy bez potrzeby zaawansowanej wiedzy programistycznej. To znacząco skraca czas wdrożenia i pozwala organizacjom dynamicznie reagować na potrzeby rynku.

Podejmowanie decyzji opartych na danych

BPM wspiera gromadzenie, analizę i wizualizację danych o procesach. Dzięki temu organizacje mogą podejmować lepsze decyzje biznesowe oparte na twardych danych, a nie intuicji. Zaawansowane systemy BPM oferują funkcjonalności raportowania, które pozwalają na monitorowanie wydajności procesów i identyfikację obszarów wymagających poprawy.

Podsumowanie

Wdrożenie BPM to kluczowy krok dla każdej organizacji, która chce poprawić efektywność, obniżyć koszty i zyskać większą kontrolę nad swoimi procesami. Korzyści takie jak optymalizacja i automatyzacja procesów, przejrzystość działań, lepsze zarządzanie obiegiem dokumentów czy wsparcie w spełnianiu wymogów compliance sprawiają, że BPM staje się nieodzownym elementem nowoczesnego zarządzania biznesem.

Dzięki narzędziom takim jak AMODIT, wdrożenie BPM staje się prostsze i bardziej efektywne. Jeśli szukasz sposobu na uproszczenie i przyspieszenie procesów w Twojej firmie, rozważ wdrożenie w niej BPM.

Rynek obligacji korporacyjnych dynamicznie rośnie – podsumowanie emisji w 2024 roku

W 2024 roku emitenci przeprowadzili 44 publiczne emisje obligacji korporacyjnych na kwotę 1,959 mld zł. Inwestorzy w tych emisjach złożyli zapisy na kwotę ponad 2-krotnie wyższą, czyli 4,452 mld zł. Tym samym średni poziom redukcji w ujęciu rocznym wyniósł 43,92 proc.

Z punktu widzenia rynku są to imponujące statystyki. Dość powiedzieć, że w roku 2023 emitenci zebrali o 30 proc. środków mniej (1,353 mld zł), a sam popyt inwestorów był o 55 proc. niższy (1,967 mld zł).

Podsumowanie 2024 r. w obligacjach korporacyjnych

Emitent Wartość emisji (mln zł) Marża ponad WIBOR/ EURIBOR (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba inwestorów
GPM Vindexus 21,80 6,00 3 styczeń 74,22 70,70 1154
PragmaGo 25,00 5,15 3 styczeń 53,77 53,50 815
Ghelamco 125,00 5,00 4 styczeń 366,68 66,00 1604
Kredyt Inkaso 20,00 5,50 4 styczeń 71,05 71,85 947
Kruk (EUR) 10M EUR 43,43 4,00 5 styczeń 99,12 56,19 457
Kruk 60,47 4,00 5 luty 86,03 29,70 449
Olivia Fin 30,23 5,30 3,5 luty 36,63 17,45 106
Ronson 60,00 3,85 3,5 luty 155,00 61,26 1074
Echo Investment 70,00 4,00 4 luty 193,28 64,00 1074
Kruk 70,00 4,00 5 luty 284,25 75,37 2244
Echo Investment 70,00 4,00 4 luty 157,61 56,00 795
PCC Rokita 25,00 2,80 5,25 marzec 86,43 71,07 1042
Cavatina Holding 21,65 6,00 3,5 marzec 25,86 16,29 198
Arche 21,50 4,40 3 marzec 21,66 0,77 225
Victoria Dom 50,00 5,25 3 marzec 85,43 47,29 867
Kredyt Inkaso 21,50 5,20 4 marzec 25,42 15,40 232
PragmaGo 25,00 5,00 3 marzec 59,30 57,83 1101
White Stone Development 21,50 5,3 3 kwiecień 36,66 41,36 473
Marvipol Development 150,00 4,5 4 kwiecień 159,52 5,97 1101
Echo Investment 60,00 3,8 4 maj 123,41 51,00 593
MCI Management 21,50 4,3 3,5 maj 22,81 6,11 454
Vehis Fin1 21,00 7 2 maj 52,23 59,79 459
PCC Exol 20,00 2,7 5,25 czerwiec 36,43 45,10 806
Cavatina Holding 25,00 6 3,5 czerwiec 37,11 32,63 440
PragmaGo 30,00 4,8 3 czerwiec 92,47 67,56 1282
Victoria Dom 50,00 4,95 3 lipiec 162,08 69,15 1257
PragmaGo 35,00 4,50 3 lipiec 97,50 64,10 1467
Best 25,00 4,50 5 sierpień 136,38 81,67 1424
Olivia Fin 49,98 4,70 4 sierpień 49,98 0,00 417
Best 40,00 4,20 5 sierpień 114,43 65,04 1368
Cavatina Holding 38,68 6,00 4 wrzesień 38,68 0,00 614
PragmaGo 30,00 3,50 3 sierpień 78,98 62,01 1341
Olivia Fin 60,00 4,40 4 październik 127,57 53,00 1075
Kruk 75,00 3,00 5 październik 434,35 82,73 1610
Best 60,00 3,80 5 październik 114,07 47,40 1244
PragmaGo 21,52 4,50 3,25 listopad 30,99 30,13 295
Cavatina Holding 32,82 6,00 4 listopad 32,82 0,00 441
Kruk 125,00 3,00 6 listopad 328,95 62,00 2241
Best 60,00 3,80 5,5 grudzień 41,58 0,00 863
Art.Locum 21,00 4,25 3 grudzień 47,90 56,15 242
Adatex 20,00 6,00 3 grudzień 33,48 40,00 293
Marvipol 50,00 3,75 4 grudzień 61,47 18,65 375
PragmaGo 35,00 3,50 4 grudzień 44,97 22,17 979
Indos 21,00 4,25 3,5 grudzień 33,93 38,12 172
SUMA 1959,59       4452,47 43,92 37710
ŚREDNIA             857

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (emisje w EUR zostały przeliczone na PLN po kursie EUR na koniec danego miesiąca), emisje publiczne na kwotę 20+ mln zł.

Na początku roku deweloper komercyjny Ghelamco przeprowadził emisję na 125 mln zł, w której popyt zgłoszony przez inwestorów wyniósł 366,68 mln zł. Był to pewien prognostyk dla rynkowego segmentu na cały rok 2024. Chwilę później, bo w lutym, na rynek po kwotę 70 mln zł wyszedł Kruk – zainteresowanie emisją wyniosło 284 mln zł. Ten sam emitent w październiku pobił rekord popytu zgłoszonego przez inwestorów w emisji publicznej, zbierając ponad 434 mln zł przy emisji na 75 mln zł. Te trzy przykłady świetnie opisują miniony rok.

Presja rynku odbiła się na marżach

Ogromny popyt i idące za nim redukcje powodowały stale narastającą presję na marże oferowane przez emitentów. I tak wspominamy wyżej windykacyjny Kruk zaczynał rok z marżą 4,00 proc., a kończył z wynikiem 3,00 proc. i dłuższym okresem spłaty. PragmaGo w styczniu proponowała obligacje z marżą 5,15 proc., żeby w grudniu, co prawda na emisji zabezpieczonej, zaproponować 3,50 proc. Podobnie marże obniżali Best, Victoria Dom i inni.

Dobre wyniki nie wzięły się znikąd

Utrzymujące się wciąż wysokie stopy procentowe, a tym samym atrakcyjne oprocentowanie obligacji korporacyjnych (ogromna większość oparta o WIBOR), brak default-ów, zadowalająca płynność, liczba emisji pozwalająca na zadowalającą dywersyfikację – to podstawowe czynniki wpływające na obraz rekordowego 2024 roku.

Stopy procentowe miały zacząć intensywnie spadać w 2024 roku, następnie od początku 2025, teraz mówi się już o drugiej połowie bieżącego roku, a nawet o 2026 roku. Kolejne obniżki stóp procentowych nie przełożą się momentalnie na oprocentowanie obligacji, a tym samym prawdopodobnie również na popyt inwestorów.

Wydaje się, że im dłużej stopy procentowe będą na wysokich poziomach – tym dłużej utrzyma się obecna sytuacja na rynku publicznych emisji obligacji korporacyjnych. Jeżeli dodamy do tego brak materializacji ryzyka kredytowego lub negatywnych wydarzeń makroekonomicznych – można by rzec „chwilo trwaj przez cały 2025 rok”.

Rok w funduszach

  Napływy do funduszy obligacji korporacyjnych (mld zł) Napływy do dłużnych funduszy ogólnie Wyniki funduszy obligacji korporacyjnych za miesiąc (proc.) Aktywa w funduszach obligacji korporacyjnych (mld zł) Zmiana w aktywach m/m (proc.) Wzrost aktywów (mln zł)
styczeń 690 4184 0,90 11,727 7,40 810
luty 705 3751 0,50 12,492 6,50 765
marzec 684 2821 0,60 13,276 6,30 784
kwiecień 228 2519 0,20 13,531 1,90 255
maj 396 2333 0,60 14,012 3,55 481
czerwiec 55 2360 0,50 14,153 1,00 141
lipiec 458 3143 1,00 14,751 4,20 598
sierpień 313 3616 0,60 13,447 -8,80 -1,304
wrzesień 476 3500 0,60 13,968 3,90 521
październik 285 3144 0,20 14,308 2,40 340
listopad 378 1298 0,60 14,793 3,40 485
grudzień 141 2520 0,40 15,055 1,78 262
YTD 4809     3,328    

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Nie dziwią również bardzo wysokie napływy do funduszy obligacji korporacyjnych. W ciągu roku inwestorzy wpłacili do nich netto 4,8 mld zł, a ich aktywa wzrosty o 3,3 mld zł – z 11,7 do ponad 15 mld zł. Różnica między tymi danymi wynika z sierpniowego przekwalifikowania jednego z funduszy, przez co zmalały aktywa całej grupy. Spadające marże, a tym samym rentowności obligacji, widać także częściowo po miesięcznych wynikach funduszy i ich średniorocznej stopie zwrotu, która w styczniu 2024 wynosiła 10,20 proc. (za ostatnie 12 miesięcy), a na koniec grudnia spadła do 7,00 proc. To oczywiście dalej dobry wynik, przewyższający wyniki wielu innych klas aktywów.

Na Nowy Rok przybywa emisji na barani skok

2025 rok jak na razie nie przynosi pauzy – z kolejną emisją publiczną na 50 mln zł ruszyła Victoria Dom, a wciąż aktywne prospekty ma kilku innych emitentów (m.in. PragmaGo czy Kruk). Choć o pobiciu wyniku roku 2024 trudno jeszcze mówić – po pierwsze może być to trudne, bo poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, a po drugie trudno czynić takie predykcje już na samym początku roku.

Rekordowy rok 2024 z pewnością zapisze się w historii rynku publicznych emisji obligacji korporacyjnych w Polsce, będzie także mocnym benchmarkiem dla roku 2025, a może i kolejnych lat.  Wiele zależy od poziomu stóp procentowych i potencjalnej ścieżki ich obniżek.

Autor: Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Chiny w obliczu wojny handlowej z USA

  • Aktywność gospodarcza w Chinach poprawiła się w IV kwartale, a wzrost PKB Chin w 2024 r. powinien osiągnąć cel „około 5%”.
  • Frontloading (zapełnianie magazynów) przed wznowieniem wojny handlowej zwiększa eksport i powinien on pozostać siłą napędową do czasu podniesienia ceł.
  • Przy wciąż niskim zaufaniu konsumentów, nieliczne pozytywne oznaki popytu krajowego w Chinach są w całości wynikiem łagodzenia od września 2024r. bieżącej polityki, co musi być kontynuowane w tym roku, aby mogła ona w trwały sposób wpłynąć na poprawę nastrojów konsumentów.
  • Tymczasem rynek chińskich akcji ma za sobą najgorszy początek roku od dziewięciu lat.
  • Można spodziewać się więcej po „bardzo proaktywnej” polityce fiskalnej, z dalszym naciskiem na konsumpcję prywatną poprzez rozszerzenie programu wymiany dóbr trwałych, wspieranie utrzymania dochodów gospodarstw domowych i wzmocnienie elementów zabezpieczenia socjalnego.
  • Ostatecznie jednak intensywność i skala działań chińskich władz będą pochodną odpowiedzi na to, jak bardzo spadnie handel z powodu spodziewanych wyższych ceł. Szczegóły zostaną ujawnione dopiero na początku marca. Po stronie monetarnej, w bardzo krótkim , PBOC prawdopodobnie skupi się bardziej na wygładzeniu ścieżki kursu USDCNY i rentowności obligacji skarbowych. Spodziewamy się kolejnej obniżki stóp procentowych dopiero w II kwartale. Ogólnie rzecz biorąc, w Allianz Trade spodziewamy się wzrostu PKB na poziomie +4,6% w 2025 roku.

Chiny – strategia trade in, trade out[1]

Zmiana polityki Chin od końca września doprowadziła do poprawy aktywności gospodarczej w IV kwartale i prawdopodobnego osiągnięcia celu wzrostu „około 5%” na 2024 rok. PKB Chin wg. wstępnych szacunków wzrósł o +5,1% r/r w IV kwartale ubiegłego roku (po +4,6% w poprzednim kwartale), co pozwoliło na osiągnięcie całorocznego wzrostu na poziomie +4,9%. Ostatnie publikacje danych sugerują, że chińska gospodarka zakończyła 2024 r. na stosunkowo dobrym poziomie (wykres 1), przy czym ankiety PMI w sektorach usług i budownictwa wzrosły w grudniu, a odczyty PMI dla przemysłu pozostawały w obszarze wzrostu. Te ostatnie były prawdopodobnie wspierane przez eksport, który w grudniu wzrósł o +10,7% r/r (po +6,7% w poprzednim miesiącu). W grę wchodzi najprawdopodobniej frontloading przed prawdopodobnym wznowieniem wojny handlowej w tym roku, który powinien pozostać siłą napędową w nadchodzących miesiącach, zanim zostaną wprowadzone wyższe stawki celne. W ujęciu krajowym popyt w Chinach jest nadal nierówny, z nierówną sprzedażą detaliczną, bardzo wczesnymi zielonymi pączkami wzrostu w sprzedaży mieszkań, spowolnieniem  w budownictwie mieszkaniowym i ogólnym spowolnieniem inwestycji prywatnych. Przy wciąż niskim zaufaniu w sektorze prywatnym, kilka pozytywnych zmian w popycie krajowym jest prawdopodobnie w całości wynikiem wsparcia politycznego od końca września, które powinno być w tym roku utrzymane, aby mogło trwale poprawić nastroje.

Wykres 1: Wzrost PKB w Chinach (% r/r) i złożony wskaźnik PMI Krajowego Urzędu Statystycznego1 Wzrost PKB w Chinach

Źródła: źródła krajowe, LSEG Datastream, Allianz Research

W warunkach niskiego zaufania i niskiej presji cenowej rynki akcji odnotowały najgorszy początek roku od dziewięciu lat. Benchmarki onshore i offshore spadły o -5,3% i -5,6% w ciągu pierwszych dziewięciu dni handlowych 2025 r., osiągając gorsze wyniki niż globalne odpowiedniki (wykres 2). Tendencja spadkowa utrzymuje się od początku października ubiegłego roku, ponieważ nagromadzone oczekiwania inwestorów zostały osłabione przez ciągłe opóźnienia i brak szczegółów dotyczących rządowych bodźców stymulacyjnych.

Wykres 2: Globalne wyniki akcji w pierwszych dziewięciu dniach handlowych 2025 r.Wykres 2: Globalne wyniki akcji w pierwszych dziewięciu dniach handlowych 2025 r.

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Uwagi: Dane na dzień 13 stycznia 2025 r.; Wyniki rynkowe są zastępowane całkowitymi zwrotami z następujących benchmarków: S&P 500 dla USA, FTSE 100 dla Wielkiej Brytanii, DAX dla Niemiec, CAC 40 dla Francji, CSI 300 dla Chin kontynentalnych, Hang Seg Index dla Chin „zewnętrznych”, TOPIX dla Japonii, Nifty 50 dla Indii i KOSPI dla Korei Południowej.

W Allianz Trade spodziewamy się kolejnego roku niskiego wzrostu zysków w warunkach utrzymującej się krajowej presji deflacyjnej. Podczas gdy rząd zobowiązał się do zwiększenia wsparcia dla konsumentów, rynek nieruchomości, który stanowi znaczącą część aktywów chińskich gospodarstw domowych, wykazuje ograniczone oznaki ożywienia (przy ogólnym spadku cen i utrzymujących się wysokim poziomie niesprzedanych mieszkań) – co ostatecznie istotnie wpływa na konsumpcję gospodarstw domowych. Presja na deprecjację renmibi RMB, wraz ze zbliżającą się (czy oczekiwaną) nową falą amerykańskich ceł, może dodatkowo osłabić zaufanie konsumentów. W międzyczasie problemy z nadpodażą prawdopodobnie utrzymają się ze względu na intensywną konkurencję na rynku wewnętrznym, napięcia geopolityczne mają negatywny wpływ na eksport a rząd nieodmiennie koncentruje się na inwestycjach produkcyjnych. Spodziewamy się więc bardzo umiarkowanego wzrostu inflacji do 1% w 2025 r. po 0,2% w dwóch poprzednich latach. Pomimo stosunkowo atrakcyjnych wycen w porównaniu zarówno ze średnimi historycznymi jak i z globalnymi odpowiednikami, wspomniane słabe aktualnie fundamenty gospodarki pozostają kluczowym problemem w wycenie chińskich akcji.

Dalsze poluzowanie polityki fiskalnej, miejmy nadzieję będzie skoncentrowane na konsumentach, a jego skala będzie funkcją odpowiedzi na wyzwania zewnętrzne. Chińskie władze są aktywne we wspieraniu swą polityką rynku od września ubiegłego roku, choć (jak na razie) nie spełniło ono oczekiwań rynku. Najnowsze zapowiedzi ze stycznia br. dostarczają wskazówek na temat tego, jak luzowanie fiskalne przybierze kształt w tym roku. W 2025 r. polityka fiskalna będzie „bardzo proaktywna” (zgodnie z oficjalnym językiem, w porównaniu z „proaktywną” wcześniej), poprzez zwiększony oficjalny cel deficytu (prawdopodobnie blisko 4% PKB w porównaniu z 3% w 2024 r.) oraz kwoty emisji obligacji rządowych (np. 2-3 bln RMB ultra-długoterminowych specjalnych obligacji rządu centralnego w porównaniu z 1 bln RMB w 2024 r.). Dokładne liczby zostaną ujawnione dopiero podczas „dwóch sesji” na początku marca. Najważniejszą kwestią będzie to, w jaki sposób poluzowanie polityki fiskalnej wesprze krajową konsumpcję prywatną. Władze ogłosiły już, że zeszłoroczny program wymiany konsumenckiej zostanie przedłużony i rozszerzony na 2025 rok. Program ten z powodzeniem wsparł sprzedaż detaliczną sprzętu AGD i samochodów, ale nie zdołał w pełni zmienić nastrojów konsumentów na lepsze (wykres 3). Konieczne są dalsze środki wspierające utrzymanie dochodów gospodarstw domowych i wzmacniające sieć zabezpieczenia socjalnego. Ostatecznie intensywność i skala złagodzenia polityki fiskalnej będzie zależeć od tego, jak duże będą nadchodzące uderzenia we wzrost gospodarczy, w szczególności wynikające z wznowienia wojny handlowej z USA.

Wykres 3: Sprzedaż detaliczna w Chinach (% r/r) – towary konsumpcyjne ogółem i kategorie objęte programem wymiany konsumenckiej w 2024 r.Wykres 3: Sprzedaż detaliczna w Chinach (% r/r) - towary konsumpcyjne ogółem i kategorie objęte programem wymiany konsumenckiej w 2024 r.

Źródła: źródła krajowe, LSEG Datastream, Allianz Research

Polityka pieniężna: balansowanie między luzowaniem a stabilnością walutową. Oczekiwane zmiany w polityce Stanów Zjednoczonych (zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej) już wywierają wpływ na Chiny poprzez kanał walutowy: CNY osłabił się o 3% w stosunku do USD w październiku-listopadzie ubiegłego roku, a kurs USD-CNY (Chiny kontynentalne) przekroczył poziom 7,3 na początku 2025 r. po dwóch tygodniach oporu. Trwające osłabienie waluty jest również wynikiem polityki wewnętrznej Chin. Rzeczywiście, 9 grudnia 2024 r. zmieniono nastawienie polityki pieniężnej z „ostrożnego” na „umiarkowanie luźne” (ostatni raz miało to miejsce w listopadzie 2008 r.), podsycając oczekiwania rynku na zbliżające się duże cięcia stóp procentowych. Spread między rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Chin i USA przekroczył w styczniu -300 pb, osiągając rekordowo niski poziom (zob. wykres 4). Podczas gdy słabsza waluta teoretycznie wspiera eksport, chińscy decydenci będą ostrożni, jeśli chodzi o wpływ na przepływy finansowe i zaufanie krajowe. Na konferencji prasowej w ubiegłym tygodniu powtarzano, że polityka pieniężna jest „umiarkowanie luźna”, ale Bank Ludowy Chin (PBOC) zwrócił również uwagę na znaczenie stabilności walutowej. Sugeruje to, że w najbliższym czasie decydenci mogą być bardziej skoncentrowani na wygładzaniu ścieżki kursu USDCNY niż na obniżaniu stóp procentowych – spodziewamy się kolejnego takiego ruchu dopiero w II kwartale tego roku (-10 pb do siedmiodniowej stopy reverse repo).

Wykres 4: Spread rentowności 10-letnich obligacji rządowych Chiny-USA (pb) i kurs USDCNY na lądzieWykres 4: Spread rentowności 10-letnich obligacji rządowych Chiny-USA (pb) i kurs USDCNY na lądzie

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

[1] Na rynku finansowym strategia kupowania akcji, walut lub innych instrumentów finansowych i szybkiego ich dyskontowania (sprzedaży)

Warszawski rynek biurowy: Luka podażowa i wzrost czynszów zdominują nadchodzące lata

Firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych Savills opublikowała najnowszy raport „Warsaw Office Market 2024”, podsumowujący 2024 rok i prezentujący kluczowe prognozy na nadchodzące miesiące dla sektora nieruchomości biurowych w Warszawie. Według ekspertów, rok 2025 będzie okresem dynamicznych zmian, napędzanych przez lukę podażową, wzrost czynszów oraz rosnące znaczenie elastycznych rozwiązań i zrównoważonego podejścia do projektowania i zarządzania nieruchomościami. Oczekuje się, że zmniejszenie podaży, obserwowane już w latach 2023-2024, w połączeniu z rosnącą presją na modernizację przestrzeni biurowych, wpłynie na priorytety najemców i inwestorów. Na rynku zarysowuje się potrzeba redefinicji biura jako przestrzeni sprzyjającej współpracy i kreatywności, ale także generowania oszczędności.

Ostrożni deweloperzy i luka podażowa

Ograniczona podaż nowych powierzchni biurowych będzie kluczowym wyzwaniem dla rynku warszawskiego, gdzie całkowita powierzchnia wynosi już 6,29 mln m kw. a popyt utrzymuje się na wysokim poziomie 740 200 m kw. W 2024 roku oddano do użytku 104 400 m kw. nowej powierzchni biurowej i mimo wzrostu o ponad 71% w porównaniu z rokiem poprzednim, wolumen powierzchni oddanej do użytkowania pozostaje poniżej historycznej średniej. Nowa podaż skupiona była w projektach położonych w strefach centralnych (83%), z czego większość zlokalizowana jest w podstrefie wytyczonej wokół Ronda Daszyńskiego (Zachodnie Centrum). Do kluczowych nowych inwestycji należą The Form (29 400 m kw.), kolejna faza projektu Lixa (budynki D i E, 26 300 m kw.) i Vibe A (15 000 m kw.).

Aktywność deweloperów w Warszawie pozostaje ograniczona, co widać po niskim wolumenie powierzchni biurowej w budowie. Aktualnie jest to mniej niż 230 000 m kw., co oznacza spadek o 14% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Dodatkowo, tylko dwa projekty, o łącznej powierzchni 21 000 m kw., są realizowane poza centrum miasta.

Druga połowa 2024 roku przyniosła wzrost zainteresowania ze strony najemców i znaczące transakcje pre-let, co w połączeniu z niskim poziomem nowej podaży w ostatnich dwóch latach i ograniczoną liczbą projektów w budowie, zwiastuje dalszy deficyt podaży w kolejnych latach i możliwe trudności w zaspokojeniu popytu. W efekcie przewiduje się wzrost czynszów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach, co skłoni firmy do szybszego podejmowania decyzji o najmie, aby zabezpieczyć strategiczne przestrzenie. Eksperci Savills prognozują, że w latach 2025-2027 może powstać mniej niż 400 000 m kw. nowej powierzchni, co umocni lukę podażową na rynku.

Rynek biurowy w Warszawie wkracza w okres, który będzie definiowany przez ograniczone zasoby. Luka podażowa w perspektywie najbliższych dwóch lat zwiększy konkurencję o najlepsze powierzchnie. Najemcy, aby zagwarantować sobie dostęp do nowoczesnych biur, muszą działać z wyprzedzeniem i opracowywać przemyślane strategie we współpracy z doradcami. Z kolei dla deweloperów i inwestorów wyzwaniem będzie balansowanie między ograniczeniami finansowymi, a potrzebą elastycznego reagowania na zmieniające się potrzeby najemców – mówi Daniel Czarnecki, Head of Landlord Representation, Office Agency – Landlord Representation, Savills.

Renegocjacje ważnym trendem

Całkowita aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku wyniosła około 740 200 m kw., co stanowi wynik nieznacznie niższy od ubiegłorocznego. W odróżnieniu od 2023 roku, większość powierzchni (53,4%) wynajęto łącznie w poza centralnych strefach biurowych miasta. Najwięcej powierzchni wynajęto w strefie Centrum (prawie 200 000 m kw.) i Służewiec (ok. 143 000 m kw.). Barierę ponad 100 000 m kw. wynajętej powierzchni przekroczyły również strefy COB (146 100 m kw.) i korytarz alei Jerozolimskich (113 700 m kw.).

W 2024 roku w Warszawie renegocjacje umów najmu stanowiły aż 46% wszystkich transakcji. Nowe umowy, w tym transakcje typu na użytek własny właścicieli, odpowiadały za 40% całkowitego popytu, a tzw. pre-lety i ekspansje po 7% każda. W analizowanym okresie odnotowano 8 transakcji na powierzchnie przekraczające 10 000 m kw., o łącznej powierzchni prawie 111 100 m kw. Cztery największe zostały zawarte przez najemców z sektora finansowego, w tym pre-let Santander Bank w The Bridge (24 500 m kw.) oraz renegocjacje umów przez poufnego klienta w Atrium Garden (13 900 m kw.), Bank Gospodarstwa Krajowego w Varso Place 2 (13 600 m kw.) i Citi Bank Services w T-Mobile Office Park (13 100 m kw.). Ponadto na Służewcu poufny najemca z sektora logistycznego zdecydował się na renegocjację umowy w Domaniewska Office Hub (13 000 m kw.). Autorzy raportu zwracają uwagę, że największą aktywnością wyróżniły się sektory: finansowy (19%), usług dla biznesu i produkcyjny (każdy po 13%) oraz IT (11%). Znaczącym graczem stał się również sektor publiczny, generując ponad 6% popytu.

Obecna sytuacja na rynku sprzyja wynajmującym, zwłaszcza w przypadku dużych, nowych powierzchni. Wysokie koszty adaptacji i ograniczona podaż powierzchni sprawiają, że dla wielu firm optymalnym rozwiązaniem będzie przedłużenie istniejących umów na nowych warunkach. Właściciele budynków będą musieli wykazać się elastycznością zarówno w kwestii czasu trwania umowy, jak i wsparcia w odświeżeniu zajmowanej przestrzeni. Natomiast najemcy, którzy zdecydują się na relokację, powinni liczyć się z dłuższymi umowami na 7, a nawet 10 lat, szczególnie w nowych projektach – mówi Jarosław Pilch, Head of Tenant Representation, Office Agency, Savills.

Stabilne czynsze i pustostany

Czynsze wywoławcze za najlepsze biura w Warszawie w 2024 roku pozostały stabilne. W Centralnym Obszarze Biznesu (COB) średnia cena utrzymywała się na poziomie 22,50-26,00 EUR/m kw./miesiąc, zaś najbardziej atrakcyjne powierzchnie, głównie w projektach w budowie, osiągały stawki do 28,00 EUR/m kw./miesiąc. Na Służewcu czynsze nieznacznie wzrosły, do 13,25-15,00 EUR/m kw./miesiąc, co było głównie spowodowane wyższymi kosztami wykończenia.

Na koniec 2024 roku wskaźnik pustostanów na warszawskim rynku biurowym wyniósł 10,6%, co oznacza nieznaczny wzrost o około 20 punktów bazowych w porównaniu z rokiem poprzednim. W strefach centralnych wskaźnik ten był znacznie niższy (8,8%), natomiast w strefach poza centrum wyniósł 12%. Najwięcej dostępnej powierzchni biurowej znajduje się na Służewcu (207 800 m kw.) i w strefie Centrum (150 300 m kw.).

– Wysoki wskaźnik pustostanów w Warszawie może być mylący. Choć powierzchni biurowej w Warszawie nie brakuje, jej rozdrobnienie i brak dużych, spójnych przestrzeni stanowi wyzwanie dla najemców poszukujących większej powierzchni. Firmy planujące ekspansję i wzrost zatrudnienia lub relokację powinny działać z wyprzedzeniem i rozważyć alternatywne rozwiązania, takie jak adaptacja istniejących budynków czy wcześniejsze negocjacje z deweloperami już na etapie projektowania – mówi Jarosław Pilch, Head of Tenant Representation, Office Agency, Savills.

Rosnące znaczenie elastycznych i gotowych biur

Na popularności cały czas zyskują elastyczne rozwiązania biurowe, w tym biura serwisowane i coworki, jak również przestrzenie biurowe przygotowane przez właścicieli nieruchomości. Gotowe moduły pozwalają firmom rozpocząć działalność bez długich procesów adaptacyjnych, co jest szczególnie atrakcyjne dla mniejszych podmiotów. Rozwiązania typu flex office, hot-desking czy coworking umożliwiają szybkie dostosowanie powierzchni do dynamicznie zmieniających się potrzeb biznesowych.

Operatorzy elastycznych przestrzeni biurowych w Warszawie wynajęli 28 600 m kw. w 16 lokalizacjach, co stanowi prawie 70% wzrost rok do roku. Najbardziej aktywnym graczem był The Shire – Beyond Coworking, któremu w 5 lokalizacjach udało się wynająć ponad 9400 m kw. Na koniec roku stolica oferowała 208 200 m kw. powierzchni coworkingowej w 87 lokalizacjach, w których jest ponad 25 000 stanowisk pracy. 70% powierzchni zajmowanej przez operatorów elastycznych rozwiązań znajdowało się w centrum. W bieżącym roku oferta biur flex powiększy się co najmniej o 5200 m kw. nowej powierzchni, nad którymi trwają obecnie prace. Autorzy raportu podkreślają, że warszawskie przestrzenie coworkingowe są zróżnicowane pod względem wielkości, a średnia powierzchnia takiego biura to 2400 m kw.

Hybrydowy model pracy i projektowanie zorientowane na człowieka

W obecnej sytuacji rynkowej, gdzie pracownicy mają silną pozycję i możliwość pracy zdalnej, firmy muszą tworzyć komfortowe i atrakcyjne miejsca pracy, aby zachęcić zespoły do regularnego przebywania w biurze. Jarosław Pilch zwraca uwagę, że jeśli przestrzeń biurowa nie spełni oczekiwań pracowników, istnieje ryzyko utraty największych talentów i cennych specjalistów. – Współczesne biura odchodzą od klasycznego „open space” na rzecz kreatywnych przestrzeni, z większym naciskiem na strefy spotkań, sale projektowe i strefy relaksu – dodaje ekspert Savills.

Silniejszy nacisk na zrównoważone rozwiązania

Zrównoważone podejście do projektowania i zarządzania nieruchomościami będzie odgrywać coraz większą rolę. Najemcy oraz inwestorzy skoncentrują się na budynkach z certyfikatami ekologicznymi, takimi jak BREEAM czy LEED, również ze względu na rosnące znaczenie efektywności energetycznej. Zastosowanie ekologicznych technologii pozwoli nie tylko zmniejszyć emisję CO2, ale również zoptymalizować koszty eksploatacji, co staje się jednym z kluczowych elementów w podjęciu decyzji przez najemców.

Podsumowanie

Według ekspertów Savills rok 2025 przyniesie wyzwania i szanse dla sektora nieruchomości biurowych. Redefinicja przestrzeni do pracy, inwestycje w technologie inteligentnego zarządzania budynkami oraz dobrze zaplanowane strategie dotyczące biur, nacisk na efektywność kosztową i zrównoważone rozwiązania będą kształtować przyszły krajobraz rynkowy. Dla najemców kluczowe okażą się decyzje oparte na długoterminowych prognozach i głębokim zrozumieniu zmieniających się potrzeb pracowników w kontekście tego, co w najbliższych 2-3 latach będzie oferował warszawski rynek.

Bezpieczeństwo narodowe kontra wolność słowa: Spór o TikToka w USA nabiera tempa

Trwa napięta walka o przyszłość TikToka w Stanach Zjednoczonych, gdzie planowany na najbliższą niedzielę zakaz aplikacji może wpłynąć na miliony użytkowników oraz reklamodawców. Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie ustawy „Protecting Americans from Foreign Adversary Controlled Applications Act” zdecyduje, czy platforma pozostanie dostępna, czy też zostanie zablokowana. Jednocześnie trwają intensywne negocjacje między administracjami Joe Bidena i Donalda Trumpa, które mogą pozwolić uniknąć całkowitej blokady.

Głównym argumentem za zakazem TikToka jest zagrożenie związane z chińskim właścicielem aplikacji, firmą ByteDance Ltd., oraz możliwością dostępu rządu Chin do danych amerykańskich użytkowników. Zwolennicy zakazu, podkreślają konieczność egzekwowania ustawy dla ochrony bezpieczeństwa narodowego. Z kolei krytycy wskazują na ryzyko naruszenia wolności słowa i trudności w skutecznym wdrożeniu takich restrykcji. Obecne przepisy umożliwiają prezydentowi przesunięcie zakazu o 90 dni, jeśli pojawi się realna szansa na sprzedaż amerykańskich aktywów TikToka. Potencjalnymi inwestorami są m.in. Elon Musk, Microsoft, Amazon, Walmart i Oracle. Transakcja miałaby na celu oddzielenie TikToka w USA od ByteDance, co mogłoby złagodzić obawy związane z bezpieczeństwem danych.

Zmiana stanowiska Donalda Trumpa, który wcześniej zapowiadał całkowity zakaz TikToka, na rzecz kompromisowego rozwiązania daje nadzieję na wypracowanie porozumienia. Również Joe Biden rozważa czasowe zawieszenie zakazu, by uniknąć kontrowersji na zakończenie swojej kadencji. Prezes TikToka, Shou Chew, został zaproszony na inaugurację nowego prezydenta, co może być próbą zyskania przychylności administracji Trumpa. Jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem, TikTok może zostać zablokowany w sklepach z aplikacjami i usługach hostingowych, a nawet obecni użytkownicy mogą utracić dostęp do platformy. W takim przypadku największymi beneficjentami byłyby konkurencyjne serwisy, takie jak Meta (Facebook, Instagram) czy YouTube Shorts, które prawdopodobnie przejęłyby dużą część użytkowników TikToka.

Najbliższe dni będą kluczowe dla przyszłości aplikacji. Udane negocjacje mogą uratować TikToka przed wyłączeniem, podczas gdy brak porozumienia oznaczałby jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w historii mediów społecznościowych, z daleko idącymi konsekwencjami dla relacji USA i Chin.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Kolorowy biznes: Kathryn Ledson z AkzoNobel o trendach branży farb i powłok

Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel
Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel

Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel, dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat obecnych i przyszłych trendów w branży farb i powłok.

Jak na ten moment widzi Pani rozwój branży? W którym kierunku będzie on najprawdopodobniej zmierzać?

W European Home Improvement Monitor niedawno pojawiło się stwierdzenie, że rynek remontów domów „charakteryzuje się ostrożnym optymizmem”. Istnieją różnice regionalne, ale ogólnie mówiąc, widać stałe zainteresowanie, które sprowadza się do rozpoczynania coraz to nowych projektów.

Wielu naszych klientów mówi nam, że czują się coraz bardziej ograniczeni finansowo. Oznacza to, że większe prace remontowe są uważnie rozważane przez wiele osób, które posiadają domy. Mamy to szczęście, że farba, jako konkretna kategoria biznesowa, jest stosunkowo niedrogim sposobem na przekształcenie domu lub przestrzeni. Dzięki niej można dowolnie zmienić przestrzeń, w której mieszkamy. To doskonała metoda na to, by stworzyć coś zindywidualizowanego.

Jakie główne trendy zauważa Pani i jaki będą one mieć wpływ na wybory konsumentów w kolejnych latach?

Cyfryzacja sprawia, że konsumenci mają dostęp do  najświeższych trendów. To z kolei przekłada się na to, co kupują, by ulepszyć i upiększyć swoje mieszkanie czy dom.

Młodsze pokolenia, w porównaniu do tego urodzonego przed 1981 rokiem, mają inne zachowania zakupowe. Zazwyczaj szukają porad i zabawnych treści na nowszych platformach społecznościowych, takich jak Instagram czy TikTok. Warto podkreślić, że te kanały ewoluowały szybko i nie są już zarezerwowane tylko dla młodych. Wszystkie pokolenia obecnie korzystają ze środków online i offline, aby się orientować m.in. w najnowszych trendach i na ich podstawie dokonać zakupu.

Opinie i oceny klientów mają kluczowe znaczenie dla decyzji zakupowych, szczególnie wśród młodszych konsumentów. Ten trend jest najbardziej widoczny w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie prawie dwie trzecie gospodarstw domowych podkreśla, jak ważne dla nich są dostępne recenzje.

Dla profesjonalistów, np. malarzy, ważne jest, aby produkty były wysokiej jakości i wydajne, ale także, aby mieli oni łatwy dostęp do produktów i usług. Stąd pojawiają się nowe propozycje usług i partnerstwa logistyczne, które umożliwią szybszą dostawę produktów na miejsce. Widzimy również więcej zamówień online, dostęp do informacji/pomocy i płatności.

W jaki sposób AkzoNobel przyczynia się do realizacji celów zrównoważonego rozwoju?

W ramach naszego stałego zaangażowania na rzecz zrównoważonego rozwoju wyznaczyliśmy sobie ambitne cele, czyli zmniejszenie naszego śladu węglowego i promowanie przyjaznych dla środowiska praktyk we wszystkich aspektach naszej działalności. Ponadto zachęcamy partnerów, z którymi współpracujemy, aby robili to samo i wspieramy ich w tych działaniach. Zobowiązaliśmy się do osiągnięcia naszego celu, jakim jest zmniejszenie o połowę emisji dwutlenku węgla w całym łańcuchu wartości, do 2030 r.

W zakładzie w Pilawie, produkującym farby dekoracyjne, właśnie uruchomiono naszą największą elektrownię słoneczną w Europie. Obejmuje ona obszar wielkości czterech boisk piłkarskich i zapewnia prawie jedną czwartą zapotrzebowania zakładu na energię elektryczną.

To tylko jeden z kolejnych postępów, które poczyniliśmy w ostatnim czasie. Od stycznia 2022 r. działamy w 100% na odnawialnej energii elektrycznej w Europie, więc jest to kolejny udany krok we właściwym kierunku.

Kolejny projekt solarny został niedawno ukończony w Czechach, gdzie w zakładzie farb proszkowych w Opawie zainstalowano 1300 paneli. Zajmująca prawie 2800 metrów kwadratowych instalacja ma generować około 15% całkowitego zapotrzebowania zakładu na energię.

W rozwoju naszych produktów od wielu lat koncentrujemy się na opracowywaniu i wprowadzaniu na rynek produktów dla konsumentów i malarzy, które zawierają mniej LZO i  rozpuszczalników, a w zamian mają więcej składników pochodzenia biologicznego.

Robimy to wszystko, aby postępować właściwie jako firma, ale chcemy również wyjść naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów, którzy są bardziej świadomi własnego wpływu na środowisko i oczekują tym samym więcej od naszych produktów.

Jednak nie chodzi tylko o zdefiniowane programy korporacyjne. Nasi pracownicy mogą również odgrywać istotną rolę codziennie w miejscu pracy, po prostu wyłączając komputer, ogrzewanie lub światło.

Jakie najbliższe plany na przyszłość ma firma?

Niedawno ogłosiliśmy plany globalne mające na celu obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności funkcjonalnych części naszej działalności. Usprawniając struktury zarządzania, uprościmy operacje i przyspieszymy podejmowanie decyzji, dzięki czemu łatwiej będzie nam prowadzić interesy. W Europie dokonujemy selektywnych inwestycji w pozostałą infrastrukturę, aby zmaksymalizować tym samym wykorzystanie naszych mocy produkcyjnych. Lokalnie w Polsce inwestujemy w nasz zakład produkcyjny w Pilawie, ponadto w możliwości cyfrowe w systemach czy w ludzi zajmujących się procesami. W ostatnich latach poczyniliśmy podobne kroki we Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Jak Pani uważa, co można by poprawić w kwestii farb i ich produkcji, a co na pewno zmienić?

Podobnie jak w przypadku wielu branż, łańcuchy dostaw farb ewoluują. Obszary, które definiują przyszłość to technologia, zrównoważony rozwój i elastyczność.

Inwestujemy w to, by nasze zakłady produkcyjne przeszły na energię odnawialną, a także
w innowacje i technologię.

Naszym celem jest stworzenie takich linii produkcyjnych, które będą w stanie wytwarzać mniejsze partie, ale za to z mniejszą ilością odpadów, a tym samym będą bardziej przyjazne dla środowiska.

Firmy, które inwestują w technologię i analizę teraz, a jednocześnie przyjmują zrównoważone praktyki, są najlepiej przygotowane do obsługi przyszłego popytu.

Czy w Pani opinii globalne korporacje mają moralny obowiązek wspierania lokalnych społeczności?

Wierzymy, że powinniśmy wspierać lokalne społeczności, ponieważ możemy mieć dzięki temu pozytywny wpływ na miejsce, w którym działamy, by przy okazji promować także nasze marki.

Wspieranie lokalnych społeczności jest również ważne dla morale naszych pracowników. Wiele osób chce pracować dla firm o dobrej reputacji biznesowej, co pomaga nam również przyciągać najlepsze talenty.

Program Let’s colour, pod sztandarem którego prowadzimy działania, sprawia, że dzięki naszym farbom zmienia się wiele miejsc na bardziej przyjazne i pełne kolorów. To sprawia, że mamy faktyczny wpływ na ludzi oraz to, jak oni pozyskują wiedzę, czy cieszą się przestrzenią stworzoną wokół nich. Niedawno brałam udział w projekcie z udziałem ponad 100 wolontariuszy z naszej firmy w Polsce. Malowaliśmy i rozjaśnialiśmy część szpitala dziecięcego, a dokładnie Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Wspaniale jest widzieć uśmiechy, które pojawiają się na twarzach personelu, dzieci i ich rodzin.

Od lat wspieramy Muzeum Narodowe w Warszawie, ponieważ uważamy je za ważną część dziedzictwa kulturowego Polski. Przekazaliśmy około 800 litrów farby na wsparcie wystaw czasowych muzeum w 2024 roku. Dodatkowo, także, aby pomóc w stworzeniu tam przestrzeni edukacyjnej.

Robimy poza tym wiele rzeczy, aby pomagać społecznościom, w których działamy. Tutaj,
w Polsce, nasza marka Dulux ma maskotkę marki – psa Dulux. Bezpośrednio przekłada się to na pomoc psom z jednego z lokalnych schronisk. Wolontariusze z naszej firmy w Polsce wyprowadzają regularnie psy na spacer. Jest to forma wsparcia, jaką możemy nieść potrzebującym czworonogom. Sam fakt, że tam możemy być, pomaga także pośrednio naszym pracownikom, którzy dzięki pomaganiu innym, mogą się realizować.

Na całym świecie mamy również współpracę z Plan International, która trwa już od 30 lat! Działają głównie w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji, koncentrując się na zapewnianiu młodym ludziom – zwłaszcza dziewczętom – dostępu do szkolnictwa. Przez dziesięciolecia naszej współpracy pomogliśmy szkolić tysiące młodych ludzi.

Co powinien zawierać projekt hali przemysłowej?

Hale przemysłowe, bez względu na to, czy wykonane są z konstrukcji stalowej, żelbetowej czy w formie hybrydowej, stały się kluczowym elementem nowoczesnego budownictwa przemysłowego. Dzięki możliwościom dostosowania do różnych potrzeb – magazynowych, produkcyjnych, czy nawet biurowych – stanowią fundament działalności wielu firm.

Dlaczego hale przemysłowe są tak ważne?

Hale przemysłowe, bez względu na to, czy wykonane są z konstrukcji stalowej, żelbetowej czy w formie hybrydowej, stały się kluczowym elementem nowoczesnego budownictwa przemysłowego. Dzięki możliwościom dostosowania do różnych potrzeb – magazynowych, produkcyjnych, czy nawet biurowych – stanowią fundament działalności wielu firm. Jednak, aby hala spełniała wszystkie wymagania inwestora, kluczowe jest opracowanie profesjonalnego projektu. Dobry projekt zapewnia nie tylko funkcjonalność i bezpieczeństwo, ale także optymalizację kosztów i efektywność użytkowania na wiele lat.

Podstawy projektu hali przemysłowej

Zrozumienie potrzeb biznesowych

W każdym projekcie hali ważne jest, aby od samego początku uwzględnić jej przeznaczenie. Obiekt magazynowy wymaga innego podejścia projektowego niż hala produkcyjna, a przestrzeń wystawiennicza różni się od logistycznego centrum dystrybucyjnego. Dlatego tak ważne jest określenie kluczowych funkcji, jakie hala ma spełniać, aby przestrzeń i infrastruktura techniczna była jak najlepiej dopasowana do specyfiki biznesu.

Wybór lokalizacji hali

Wybór lokalizacji hali przemysłowej ma kluczowy wpływ na jej funkcjonalność, koszty budowy i eksploatacji, a także dostępność dla pracowników i dostawców. Czynniki takie jak ukształtowanie terenu, bliskość infrastruktury transportowej (drogowej, kolejowej), dostęp do mediów oraz specyficzne wymagania środowiskowe mogą determinować rodzaj konstrukcji oraz rozwiązania technologiczne zastosowane w budynku. Lokalizacja powinna również uwzględniać możliwości przyszłej rozbudowy, co jest istotne dla firm planujących rozwój. W przypadku trudnych warunków terenowych projektanci mogą wybrać rozwiązania o podwyższonej trwałości, dostosowując konstrukcję hali do wymagań geologicznych, klimatycznych czy ukształtowania działki.

Przepisy budowlane i normy bezpieczeństwa

Każdy projekt hali musi być zgodny z obowiązującymi przepisami oraz normami bezpieczeństwa. Uwzględnienie wymagań przeciwpożarowych, wymagań technicznych dotyczących izolacji i wytrzymałości konstrukcji jest niezbędne, aby hala spełniała standardy bezpieczeństwa.

Dzięki własnemu działowi projektowemu, MCM Project może już na etapie wstępnym opracować koncepcję zagospodarowania działki, uwzględniając wszystkie potrzeby inwestora, w tym lokalizację hali, dróg dojazdowych i placów manewrowych, a także funkcjonalne rozmieszczenie wnętrza.

Dobre praktyki w projektowaniu hali przemysłowej

Materiały wysokiej jakości

Niezależnie od tego, czy konstrukcja wykonana jest ze stali, żelbetu, czy w technologii hybrydowej, jakość materiałów ma bezpośredni wpływ na trwałość i bezpieczeństwo hali. Materiały o wysokich parametrach technicznych zapewniają odporność na warunki atmosferyczne i minimalizują potrzebę napraw oraz konserwacji, co ma znaczenie zarówno dla komfortu użytkowników, jak i dla kosztów eksploatacji.

Zrównoważony rozwój i ekologiczne rozwiązania

W dobie rosnącej świadomości ekologicznej coraz więcej inwestorów poszukuje przyjaznych środowisku rozwiązań. W nowoczesnych halach przemysłowych coraz częściej stosuje się technologie zielonej energii, takie jak systemy fotowoltaiczne, energooszczędne oświetlenie LED oraz systemy wentylacyjne z odzyskiem ciepła. Hale betonowe czy hybrydowe, z uwagi na swoją masę termiczną, mogą dodatkowo sprzyjać oszczędności energii poprzez naturalną stabilizację temperatury wewnętrznej.

Innowacje w konstrukcji hali

Współczesne technologie, jak modelowanie 3D i BIM (Building Information Modeling), umożliwiają precyzyjne i efektywne zarządzanie projektem hali na każdym etapie. Dzięki tym nowoczesnym narzędziom inwestorzy mogą mieć pełny obraz przyszłego obiektu, co pozwala na szybsze wprowadzanie zmian i optymalizację kosztów przed rozpoczęciem budowy.

Funkcjonalność i adaptacyjność hal przemysłowych

Ergonomia i przestrzeń robocza

Dobrze zaprojektowana hala przemysłowa powinna spełniać wymagania ergonomiczne. Przestrzeń powinna być dostosowana do płynnego ruchu towarów oraz maksymalizować wygodę pracy osób tam zatrudnionych. Dotyczy to nie tylko rozkładu powierzchni, ale także dostępu do kluczowych punktów, systemów magazynowania czy stref załadunkowych.

Bezpieczeństwo i ochrona

Bez względu na technologię wykonania (stalowa, żelbetowa czy hybrydowa), hale powinny być wyposażone w odpowiednie systemy bezpieczeństwa, w tym przeciwpożarowe, wentylacyjne oraz monitoring. Elementy te mają na celu ochronę pracowników i zasobów, a także zmniejszenie ryzyka wystąpienia kosztownych awarii lub przestojów.

Modułowość i możliwości rozszerzenia

Modułowy projekt hali pozwala na łatwą rozbudowę i przystosowanie do zmieniających się potrzeb biznesowych. Dobrze zaplanowany projekt uwzględnia możliwość przyszłych modernizacji lub rozbudowy – niezależnie od wybranej technologii budowy. Hale przemysłowe, zaprojektowane z myślą o elastyczności, są inwestycją, która rośnie razem z firmą.

Elementy Kluczowe dla Sukcesu Projektu

Profesjonalne opracowanie projektowe

Doświadczeni architekci i inżynierowie odgrywają kluczową rolę w tworzeniu projektu funkcjonalnego, trwałego i dostosowanego do specyfiki danej działalności. Współpraca z profesjonalistami to gwarancja, że projekt będzie nie tylko zgodny z przepisami, ale również optymalny pod względem kosztów i użytkowania.

Budżet i planowanie finansowe

Strategiczne planowanie finansowe projektu odgrywa równie ważną rolę, co sam projekt techniczny. Wykorzystanie odpowiednich narzędzi do zarządzania kosztami, w tym precyzyjne harmonogramowanie działań i kontrola wydatków, pozwala na realizację inwestycji zgodnie z założonym budżetem.

Zarządzanie projektem i realizacja

Zarządzanie procesem budowy hali, od fundamentów po odbiór techniczny, wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także doświadczenia w koordynacji poszczególnych etapów realizacji. Efektywne zarządzanie projektem minimalizuje ryzyko opóźnień oraz błędów, które mogłyby wpłynąć na koszty i jakość końcowego obiektu.

Podsumowanie

Projektowanie hali przemysłowej to złożony proces wymagający precyzyjnego planowania oraz współpracy z ekspertami w zakresie budownictwa przemysłowego. Niezależnie od wybranej technologii budowy, kluczowe jest, aby projekt odpowiadał zarówno na potrzeby biznesowe, jak i był zgodny z nowoczesnymi standardami technicznymi oraz ekologicznymi. Dobrze zaprojektowana hala to inwestycja, która zapewnia firmie trwałą, bezpieczną i funkcjonalną przestrzeń na lata.

Inwestorzy poszukujący kompleksowego wsparcia w realizacji projektu mogą liczyć na MCM Project, które, dzięki swojemu doświadczeniu i wiedzy, zapewni optymalizację każdego etapu budowy – od projektu po finalny odbiór.

Kryptowaluty kontratakują – Ripple z nowym ATH

Kryptowaluta XRP (Riple) odnotowała w ostatnich dniach imponujący wzrost, osiągając w środę cenę 3.14 USD, co stanowiło wzrost o ponad 15% w porównaniu z poprzednim dniem. Po osiągnięciu tego historycznego szczytu wartość monety ustabilizowała się na poziomie około 3.00 USD, nadal przyciągając uwagę inwestorów. Głównym czynnikiem wpływającym na obecną wartość XRP pozostaje spór sądowy pomiędzy Ripple Labs, twórcą kryptowaluty, a amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).

W 2023 roku sąd federalny orzekł, że XRP nie jest papierem wartościowym w obrocie na giełdach kryptowalut, choć jednocześnie uznał, że sprzedaż XRP inwestorom instytucjonalnym naruszała przepisy regulujące rynek papierów wartościowych. Choć to rozstrzygnięcie częściowo wyjaśniło sytuację regulacyjną, SEC złożyła apelację, co podtrzymuje niepewność i zwiększa zainteresowanie inwestorów dalszymi decyzjami sądowymi.

Istotny wpływ na sytuację XRP mogą mieć również nadchodzące zmiany polityczne w Stanach Zjednoczonych. Zbliżająca się inauguracja Donalda Trumpa i jego zapowiedź nominacji Paula Atkinsa, zwolennika kryptowalut, na stanowisko przewodniczącego SEC wywołują spekulacje na temat bardziej elastycznego podejścia regulatora do cyfrowych aktywów. Wśród inwestorów i deweloperów kryptowalut panuje przekonanie, że takie zmiany mogłyby pobudzić dalszy wzrost cen i przyciągnąć nowe inwestycje.

Rekordowe wzrosty XRP są napędzane zarówno przez czynniki prawno-regulacyjne, jak i oczekiwania związane z ewentualnymi zmianami na najwyższych szczeblach administracji USA. Kluczowe znaczenie dla przyszłości XRP ma dalsze rozstrzygnięcie sporu z SEC – korzystne orzeczenie mogłoby podtrzymać obecny trend wzrostowy. Dodatkowo, łagodniejsze podejście regulacyjne, jeśli zostanie wprowadzone, mogłoby odciążyć rynek kryptowalut, przyciągając nowych inwestorów oraz zwiększając zainteresowanie cyfrowymi aktywami. W rezultacie XRP i inne kryptowaluty mogą zyskać jeszcze większą uwagę na globalnym rynku, jako alternatywne narzędzia lokowania kapitału.

Od poniedziałkowego dołka główna kryptowaluta, Bitcoin, odnotowała wzrost o ponad 12%, co wskazuje na utrzymujący się potencjał do dalszych wzrostów. Ten ruch cenowy podkreśla nieustanne zainteresowanie rynkiem kryptowalut oraz rosnącą akceptację cyfrowych aktywów, jako alternatywnej formy inwestycji.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Księgowanie mentalne: jak nasze umysły szufladkują pieniądze i emocje w akcjach promocyjnych

Wyobraź sobie klienta, który wygrywa nagrodę pieniężną w konkursie. Co robi? Myśli o wymarzonym wyjeździe, nowym gadżecie, a może o romantycznej kolacji w ulubionej restauracji? Chwila radości, ale… nagle te pieniądze lądują na jego koncie bankowym. Nim się obejrzy, znikają na opłaty, zakupy spożywcze i inne codzienne wydatki. Zamiast radości i ekscytacji pojawia się poczucie zmarnowanej okazji. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiada za to mechanizm zwany „księgowaniem mentalnym”.

Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska
Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska

Ta zasada psychologii finansów pomaga zrozumieć, jak ludzie traktują różne formy nagród i dlaczego niektóre z nich cieszą bardziej niż inne. To także istotna wskazówka dla firm, które chcą tworzyć kampanie promocyjne budzące emocje i pozostające w pamięci pozytywne skojarzenia. Jak mechanizm księgowania mentalnego zastosować w świecie marketingu i sprzedaży?

Dzięki znajomości tego terminu firmy mogą nie tylko skuteczniej motywować klientów do udziału w akcjach promocyjnych, ale również budować długotrwałe relacje oparte na pozytywnych emocjach. A gdy do tego dodać nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, możliwości personalizacji i tworzenia wyjątkowych doświadczeń, stają się praktycznie nieograniczone. W tym tekście pokażę, jak świadomie korzystać z dobrodziejstw mentalnego budżetowania.

Księgowanie mentalne – dlaczego każdy marketer i sprzedawca powinien znać to pojęcie?

Czy forma nagrody zawsze odpowiada oczekiwaniom odbiorcy? Czasami okazuje się, że to, co na pozór idealne, wcale nie przynosi satysfakcji. Przykład? Organizator konkursu przekazuje zwycięzcy wygraną w postaci przelewu na konto. Na co zostaną wydane te środki? Czy konsument zapamięta ten moment na dłużej, „zakoduje” markę organizatora lub akcję, w ramach której otrzymał nagrodę?

Na decyzje finansowe wpływa zjawisko „księgowania mentalnego”. Wpływa także na odbiór nagrody. Koncepcja księgowania mentalnego została opracowana przez Richarda Thalera, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Mechanizm opisuje sposób, w jaki ludzie zarządzają swoimi finansami na poziomie psychologicznym. Thaler zauważył, że każdy z nas tworzy „konta mentalne”, do których przypisuje określone kwoty przeznaczone na różne cele. Mamy więc fundusze na codzienne wydatki, oszczędności na przyszłość, a także budżet na wakacje czy drobne przyjemności.

Oddzielne szufladki na poszczególne wydatki

Kluczową cechą księgowania mentalnego jest właśnie przypisywanie w umysłach ludzi kwot przeznaczonych na różne cele na osobnych „kontach mentalnych”. Przykładowo:

  • Pieniądze przeznaczone na edukację dzieci nie zostaną wykorzystane na weekendowy wypad (mają swoje konkretne przeznaczenie).
  • Fundusze na opłaty i rachunki nie będą przeznaczone na rozrywkę (w końcu są potrzebą nadrzędną).

Kiedy obdarowany dostaje gotówkę lub zwykły przelew, dosłownie zlewa się ona z pozostałymi środkami na bieżące wydatki, szczególnie w przypadku niższych wygranych. Efekt? Zamiast radości pojawia się frustracja, bo nagroda, która miała być wyjątkowa, przekształca się w coś zupełnie przeciętnego, często nawet niezauważalnego. Aby tego uniknąć, warto zdecydować się na inne formy pieniężnych gratyfikacji. Na rynku dostępne są np. karty przedpłacone lub cyfrowe eVouchery, które pozwalają na branding i personalizację. Takiej opcji nie ma gotówka czy przelew na konto. Ta forma od razu sygnalizuje, że środki mogą zostać przeznaczone na coś wyjątkowego, coś ekstra, co znacząco zwiększa ich wartość emocjonalną.

Elastyczność nagród pieniężnych: jak trafiają w indywidualne potrzeby klientów?

Badanie „Nagroda idealna” IRCenter, przeprowadzone na zlecenie Pluxee Polska w 2024 roku, potwierdza, że klienci doceniają nagrody pieniężne, które dają im pełną swobodę wyboru. Aż 72% ankietowanych preferuje tego typu wygrane, ponieważ mogą samodzielnie decydować, co chcą kupić. Ponadto 63% respondentów wskazuje, że taka forma wsparcia jest istotna dla ich budżetu domowego, a 53% docenia elastyczność płatności, umożliwiającą korzystanie z nagrody w dowolnym miejscu i czasie.

Nagroda w konkursie, loterii czy programie lojalnościowym, która ma z góry założony cel, np. wakacyjny wyjazd z biurem podróży, masaż lub sprzęt AGD zachęci do udziału tylko ograniczoną liczbę klientów. W końcu nie każdemu jest potrzebna taka nagroda. Otrzymując nagrodę pieniężną w formie karty lub eVouchera na dowolne przyjemności, nagrodzony może wygraną przeznaczyć np. na zorganizowany według własnego planu trip z przyjaciółmi, kolację z rodziną, wyjście do parku rozrywki lub kina albo zakupy, które sprawią mu radość. Takie rozwiązanie eliminuje ryzyko nietrafionego wyboru.

Więcej niż tylko nagroda – emocje, które budują więź z marką

Odpowiednio spersonalizowana nagroda pieniężna, np. graficznie z logo organizatora czy hasłem akcji promocyjnej to nie tylko konkretna suma pieniędzy. To emocje, jakie się z nią wiążą – radość, przyjemność, poczucie wyjątkowości, możliwość spełnienia drobnych marzeń. Nagrody pieniężne w formie kart przedpłaconych lub eVoucherów mają realny wpływ na relację odbiorcy z marką. Najnowsze badania* pokazują, że:

  • 66% konsumentów przyznaje, że udział w konkursach i akcjach promocyjnych pomaga im lepiej zapamiętać markę. To dowód na to, że atrakcyjna nagroda staje się nośnikiem pozytywnych skojarzeń.
  • 3/4 uczestników akcji promocyjnych deklaruje większą lojalność wobec marki, która zorganizowała akcję i zaoferowała nagrody. To jasny sygnał, że odpowiednio dobrana nagroda buduje trwałe relacje.
  • 72% badanych preferuje nagrody pieniężne, ponieważ pozwalają na swobodę wyboru – odbiorca sam decyduje, na co je przeznaczy.

Podsumowując, zwrócenie uwagi na mechanizm księgowania mentalnego i wykorzystanie nagród pieniężnych, które nie zleją się ze środkami z wypłaty na koncie, pozwala na budowanie pozytywnych doświadczeń i długofalową relację z marką.

Personalizacja nagród dzięki sztucznej inteligencji: nowa era marketingu

Współczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja (AI), otwierają przed firmami zupełnie nowe możliwości w zakresie personalizacji nagród i akcji promocyjnych. Analiza historii zakupowej, preferencji klientów czy ich aktywności w Internecie pozwala tworzyć ultrapersonalizowane kampanie, które trafiają wprost w potrzeby odbiorcy.

Dla marketerów oznacza to rewolucję w podejściu do tej formy promocji. Zamiast tradycyjnych, jednorodnych kampanii, do szerokiego grona odbiorców, dziś możliwe jest tworzenie precyzyjnie dopasowanych ofert. Wykorzystanie AI pozwala na monitorowanie działań konsumentów w czasie rzeczywistym, analizowanie ich preferencji i nawyków zakupowych, co umożliwia szybsze reagowanie i lepsze dostosowanie nagród do potrzeb klientów. Dzięki temu firmy budują głębszą relację z odbiorcami, co prowadzi do większej lojalności i zaangażowania w akcje promocyjne.

W trend hiperpersonalizacji wpisują się właśnie nagrody pieniężne, które pozwalają na swobodę wyboru nagrodzonego, czyli wydanie ich zgodnie z indywidualnymi potrzebami. A dodatkowo na dopasowanie nagrody zgodnie z key visual marki, zaprezentowaniem logo organizatora akcji czy haseł, które odbiorca może zapamiętać.

Mechanizm księgowania mentalnego zwraca uwagę na to, że forma nagrody ma ogromne znaczenie dla jej odbioru. W świecie pełnym przeciętności to właśnie emocje i elastyczne podejście mogą być kluczem do sukcesu. Dlatego warto inwestować w nagrody, które budzą radość i pozostają w pamięci. W końcu dobra nagroda to nie tylko wartość materialna, ale przede wszystkim doświadczenie, które zostaje z odbiorcami na dłużej.

Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska

*IRCenter na zlecenie Pluxee Polska, badanie: „Nagrodomania, czyli promowanie przez nagradzanie”, październik 2024 r.

Justyna Klimuk

Jestem liderką z 17 letnim doświadczeniem w marketingu i sprzedaży. W swojej codziennej pracy wykorzystuję umiejętności z zakresu strategicznego planowania, transformacji struktur i optymalizacji procesów. W Pluxee Polska, z którym jestem związana od 5 lat, odpowiadam za zarządzanie kategorią rozwiązań wspierających marketing, sprzedaż oraz rozwój biznesu partnerskiego i konsumenckiego. Dużo uwagi poświęcam na budowanie profitowości rozwiązań oraz relacji z klientami i partnerami biznesowymi. Z przyjemnością zajmuję się rozwojem nowoczesnych usług cyfrowych, w tym takich rozwiązań jak wirtualna karta i platforma eVoucher Pluxee Nagroda. Wcześniej byłam związana zawodowo z branżą ICT, pracowałam dla takich firm jak: Microsoft, ProofHQ oraz Sage.

Polscy przedsiębiorcy z optymizmem wchodzą w 2025 rok – styczniowy MIK rośnie

0

W styczniu 2025 roku Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) osiągnął poziom 101,9 pkt., co oznacza wzrost o 1,4 pkt. w porównaniu z grudniem 2024 roku. Wartość ta jest również wyższa o 0,9 pkt. niż w styczniu ubiegłego roku. Fakt, że odczyt MIK pozostaje powyżej neutralnego poziomu 100 pkt., wskazuje na przewagę nastrojów pozytywnych nad negatywnymi wśród polskich przedsiębiorców. Tegoroczny styczniowy wynik MIK plasuje się zaledwie o 0,1 pkt. poniżej najwyższego odczytu w 2024 roku, osiągniętego w lutym (102,0 pkt.), i aż o 5,1 pkt. powyżej najniższej wartości zanotowanej w lipcu (96,8 pkt.).

Styczniowy wynik MIK został ukształtowany przez trzy kluczowe komponenty: zatrudnienie, wynagrodzenia i płynność finansową, które utrzymały się powyżej poziomu neutralnego. Wyraźny wzrost odnotowano w przypadku wynagrodzeń, które wzrosły o 4,4 pkt. do poziomu 116,5 pkt., a także w zatrudnieniu, które wzrosło o 0,4 pkt. do 107,2 pkt., osiągając najwyższą wartość od początku 2024 roku. Pomimo niewielkiego spadku wskaźnika płynności finansowej (o 0,9 pkt. do poziomu 116,0 pkt.), sytuacja w tym obszarze nadal pozostaje korzystna, co potwierdza gotowość firm do zwiększania zatrudnienia i inwestowania w rozwój.

Pomimo ogólnie pozytywnych wyników, cztery komponenty MIK, takie jak wartość sprzedaży, liczba nowych zamówień, inwestycje oraz moce produkcyjne, utrzymują się poniżej neutralnego poziomu. Niemniej jednak w trzech z nich odnotowano wzrosty miesiąc do miesiąca. Szczególnie istotny był wzrost w inwestycjach (o 3,3 pkt.), a także poprawa wartości sprzedaży (o 1,6 pkt.) i nowych zamówień (o 1,9 pkt.). Wyniki te sugerują, że przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać szanse na poprawę w tych obszarach w 2025 roku, co może wpłynąć na dalsze ożywienie gospodarcze.

Zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), Andrzej Kubisiak, podkreślił, że styczniowe wyniki MIK wpisują się w prognozy przewidujące przyspieszenie wzrostu PKB w Polsce w 2025 roku. Jego zdaniem szczególnie istotne są wyniki bieżącej sprzedaży, które w styczniu odnotowały najwyższy poziom od kwietnia 2022 roku. Najlepsze wyniki dochodowe osiągnęły sektory usługowy i handlowy, podczas gdy budownictwo, transport i logistyka oraz przemysł zmagały się z niższym popytem zewnętrznym, co może stanowić wyzwanie dla trwałości dobrej koniunktury.

Pomimo poprawy w wielu obszarach, przedsiębiorcy nadal borykają się z istotnymi barierami w prowadzeniu działalności. Główne z nich to wysokie koszty pracownicze, które wskazało 68% firm, niepewność sytuacji gospodarczej (55%) oraz ceny energii (54%). Branża transportu i logistyki (TSL) szczególnie silnie odczuwała pięć z siedmiu barier, w tym rosnące koszty pracownicze i płatnicze zatory. Z kolei w sektorze produkcyjnym największym wyzwaniem były rosnące ceny energii, podczas gdy w handlu problemem pozostawała niedostępność produktów.

Andrzej Kubisiak zwrócił uwagę na wzrost aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw, który osiągnął najwyższy poziom od ponad roku. W styczniu aż 37% firm utrzymało lub zwiększyło swoje nakłady inwestycyjne, co było szczególnie widoczne w sektorach budownictwa, produkcji i transportu. Jednocześnie, choć więcej firm planuje podwyżki wynagrodzeń, ich skala jest mniejsza niż w latach poprzednich. Wszystko wskazuje na to, że 2025 rok będzie czasem intensyfikacji działań inwestycyjnych, wspieranych przez absorpcję środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Styczniowy MIK stanowi zatem pozytywny sygnał dla polskiej gospodarki, potwierdzając poprawę koniunktury w wielu kluczowych obszarach działalności przedsiębiorstw. Choć nie brakuje wyzwań, takich jak rosnące koszty czy niepewność gospodarcza, przedsiębiorcy zdają się być dobrze przygotowani do stawienia im czoła, co daje nadzieję na dalszy rozwój polskiej gospodarki w nadchodzących miesiącach.

Inflacja w Polsce niższa niż oczekiwano

Ceny w Polsce nie zmieniły się w ujęciu miesięcznym wg wstępnego odczytu NBP, pomimo tego że w poprzednim miesiącu odczyt wyniósł 0,5 p.p., a w tym spodziewano się poziomu 0,2 p.p.. Inflacja w ujęciu rocznym utrzymała się na tym samym poziomie, czyli 4,7 proc. pomimo tego, że prognozowano lekki wzrost do 4,8 proc.

Zaskoczenia może nie zmieniają obrazu rynku diametralnie, ale raczej wspierają retorykę gołębiej części RPP oraz większości uczestników rynku, która zakłada początek cyklu obniżek stóp procentowych w okolicach wakacji, niż retorykę Prezesa NBP, Adama Glapińskiego, który zapowiedział, że cykl obniżek mógłby się zacząć najwcześniej w 2026 roku.

Autor: Piotr Bawolski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, CFA, Michael / Ström Dom Maklerski

Siła dolara dominuje na rynku walutowym, parytet z euro w zasięgu

Kurs EURUSD pokonał w poniedziałek poziom 1,02 i ustanowił nowe wielomiesięczne minima lekko poniżej tego pułapu. Od dwóch dni widać odreagowanie powyżej 1,03, co na razie należy traktować jedynie jako naturalną korektę wzrostową. Siła dolara jest eksponowana przez ostatnie miesiące nad wyraz mocno, jednak magiczny poziom parytetu będzie prawdopodobnie „ściągał kurs” na południe w najbliższym czasie. Odległość jest niewielka i wydaje się, że jedynie kwestią czasu jest osiągnięcie tego psychologicznego pułapu. Pytanie teraz brzmi czy po zeszłotygodniowym, zaskakująco silnym raporcie z amerykańskiego rynku pracy, obecny poziom optymizmu wobec USD może zostać zachwiany. Dziś uwaga skierowana jest na CPI z USA.

Dziś poznamy dane na temat amerykańskiej inflacji w grudniu. Oczekiwany jest wzrost wskaźnika zasadniczego do 2,9 proc. r/r oraz do 0,4 proc. m/m a także stabilizacja bazowej miary na poziomie 3,3 proc. r/r oraz 0,3 m/m. Jeśli zobaczylibyśmy nawet jakieś pozytywne zaskoczenie (niższe odczyty), nie zmieni to w żaden sposób nastawienie Rezerwy Federalnej, która biorąc pod uwagę odporność gospodarki i narastające ryzyka inflacyjne wynikające z zapowiadanej taryfowej kampanii Trumpa, raczej będzie mniej skora do obniżek stóp procentowych w tym roku.

Widać, że „ostatnia mila” w walce z wysoką dynamiką wzrostu cen jest trudna i potrzeba dużo czasu, aby bank centralny osiągnął swój cel w sposób trwały. Teraz dochodzą jeszcze dodatkowe elementy, które w ubiegłym roku (przed wyborami) były jedynie hipotetycznym ryzykiem a w tym momencie stają się realnym zagrożeniem dla prowadzenia polityki monetarnej.

Jest mała szansa, żeby dzisiejsze dane również zmieniły oczekiwania rynku, który w tym momencie w pełni odrzuca dwie obniżki i z dnia na dzień organiczna prawdopodobieństwo jednego ruchu w 2025 roku.

Zakładając hipotetycznie niższy dzisiejszy odczyt, kontynuacja wzrostowej, lokalnej korekty na EUR/USD może potrwać jeszcze chwilę co mogłoby poskutkować wynikiem 1,04 na głównej parze walutowej. Trend jednak jest na tyle silny, że do jego odwrócenia potrzeba byłoby na ten moment czegoś większego (np. znaczącej serii słabszych danych makro z gospodarki). W przyszłym tygodniu zaplanowane jest zaprzysiężenie Donalda Trumpa, rynek zatem wejdzie w okres, kiedy będzie mówił „sprawdzam” i oceniał jak wiele z zapowiedzi nowego prezydenta będzie rzeczywiście wdrażanych w życie.

Pozycjonowanie spekulacyjne na USD wg raportu CFTC pokazuje już skrajne nastawienie inwestorów na dalsze wzrosty. Część z tych długi pozycji może być w pewnym momencie zamykana, co może dodatkowo wspierać odreagowanie na EUR/USD. W średnim terminie prawdopodobnie jednak zobaczymy parytet.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS

Amerykański rynek akcji a widmo recesji

Ostatnie spadki na amerykańskim rynku akcji skłaniają do refleksji, czy mogą zwiastować poważniejsze turbulencje. W ostatnich latach temat recesji zdawał się tracić na znaczeniu w debatach ekonomicznych. Jednak pomimo optymistycznych danych makroekonomicznych na 2025 roku, takich jak stabilny wzrost PKB w Stanach Zjednoczonych, warto zastanowić się, czy rosnące zaufanie nie prowadzi do samozadowolenia, które może przyczynić się do nieoczekiwanych trudności.

Rynek pracy stanowi jeden z potencjalnych punktów zapalnych. Chociaż bezrobocie pozostaje na niskim poziomie, jego powolny wzrost w połączeniu z utrzymującą się wysoką inflacją może osłabić siłę nabywczą konsumentów. To z kolei może przełożyć się na spadek konsumpcji, kluczowego filaru gospodarki. Zjawisko tzw. negatywnego efektu bogactwa również rodzi obawy – jeżeli ceny akcji i nieruchomości przestaną rosnąć, konsumenci mogą ograniczyć wydatki, co spowolni dynamikę gospodarczą. Dodatkowo, restrykcyjna polityka imigracyjna oraz naturalny spadek podaży siły roboczej mogą ograniczyć możliwości wzrostu gospodarki w dłuższym okresie.

Polityka gospodarcza prowadzona przez administrację Donalda Trumpa dostarcza kolejnych powodów do niepokoju. Obniżki podatków, cięcia wydatków publicznych i protekcjonistyczne podejście do handlu mogą, wbrew oczekiwaniom, osłabić gospodarkę. Think tank NIESR szacuje, że zmiany te mogą obniżyć wzrost PKB o 1.25% w pierwszym roku ich wdrożenia, jednocześnie zwiększając inflację. Redukcja wydatków rządowych oznacza mniejsze wsparcie dla gospodarki w razie ewentualnego spowolnienia, co może zwiększyć podatność na kryzysy.

Rynki finansowe również wysyłają ostrzegawcze sygnały. Goldman Sachs przewiduje słabą dekadę na giełdach, z realnymi stopami zwrotu poniżej 3%. To sugeruje, że nawet przy stabilnym wzroście gospodarczym, wyniki inwestycyjne mogą być umiarkowane, co może wpłynąć na nastroje konsumentów i inwestorów.

Szczególnej uwagi wymaga krzywa dochodowości, która w przeszłości wielokrotnie zapowiadała recesję. Po odwróceniu obserwowanym od połowy 2022 roku do września 2024 roku, krzywa powróciła do normalnego nachylenia, a długoterminowe stopy procentowe wzrosły. Chociaż większość analiz, takich jak badanie FactSet, nie przewiduje recesji w 2025 roku, a Goldman Sachs ocenia jej prawdopodobieństwo na zaledwie 15%, historia uczy że ignorowanie ostrzeżeń może prowadzić do braku przygotowania na nagłe zmiany.

Choć obecne fundamenty gospodarcze Stanów Zjednoczonych wydają się solidne, kluczowe jest unikanie nadmiernego samozadowolenia. Monitorowanie rynku pracy, polityki gospodarczej, sytuacji na rynkach finansowych oraz kształtu krzywej dochodowości pozostaje nieodzowne. Nawet jeśli dzisiaj recesja wydaje się odległa, ostrożność i analiza sygnałów ostrzegawczych są niezbędne, aby uniknąć kosztownych konsekwencji zaskoczenia. Solidne fundamenty to nie gwarancja odporności na przyszłe kryzysy.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Brytyjskie obligacje na historycznych szczytach, a funt szterling pod presją – najniższy kurs od jesieni 2023 roku

W ostatnim czasie sporo dzieje się na rynku brytyjskich obligacji oraz na wycenie funta szterlinga. 10-letnie papiery dłużne UK osiągnęły najwyższy poziom od 2008 roku a 30-letnie wzbiły się do pułapu nieobserwowanego od 1998 roku. Jednocześnie funt znalazł się pod presją. W relacji do dolara amerykańskiego stracił 1 proc. Dziś ponownie spada a para walutowa GBPUSD zniżkuje do 1,2250 – to najniższy poziom od jesieni 2023 roku.

Wczoraj nie było konkretnego powodu, który mógłby zainicjować taki ruch. Brakowało danych makro oraz jakichkolwiek oświadczeń urzędowych z Wielkiej Brytanii. Być może jest to kulminacja procesu, który rozpoczął się kilka miesięcy temu. Mowa tu o kwestiach politycznych. Aktualnie notowania nowego rządu Partii Pracy są na bardzo niskim poziomie (na chwilę po wyborach). Dodatkowo nastroje biznesowe i konsumenckie też wykazują słabość. Ostatni budżet podkreślił bardzo ograniczone pole manewru rządu. Sytuacja na rynku długu jeszcze bardzie zawęzi możliwości działania. Rośnie tym samym ryzyko podwyżek podatków lub cięć budżetowych.

Spadek wartości funta szterlinga nie idzie do końca w parze z aktualnym nastawianiem Banku Anglii do swojej polityki monetarnej. BoE nadal zmaga się z wysoką inflacją, co zmusza go do utrzymywania stóp proc. na wysokim poziomie. Gospodarka brytyjska prawdopodobnie odczuje efekty planowanej nowej polityki handlowej Donalda Trumpa ale raczej w nieco mniejszym stopniu niż inne kraje europejskie. Rynek aktualnie zakłada, że możliwość kolejnego cięcia kosztu pieniądza na posiedzeniu na początku lutego jest możliwe a prawdopodobieństwo takiego ruchu jest wyceniane na poziomie niecałych 68 proc. Jednocześnie w kolejnych miesiącach oczekiwania pokazują, że BoE wstrzyma się z dalszymi zmianami parametrów, co wskazuje na „jastrzębie” nastawienie instytucji w dalszej części roku.

W tym momencie przeważają obawy o stabilność gospodarczą oraz politykę fiskalną w UK. Te czynniki dominują co negatywnie wpływa na postrzeganie funta przez inwestorów. Dodatkowo GBP jest w pewnym stopniu osłabiany przez silnego dolara, który wciąż jest beneficjentem wyników wyborów prezydenckich.

Podsumowując: czynnikami, które aktualnie wpływają negatywnie na brytyjska walutę są słabnące zaufanie inwestorów do zdolności rządu do zarządzania finansami publicznymi, niepewność polityczna (niskie poparcie rządu), globalne czynniki (silny dolar) a także wysoka inflacja i rosnące koszty obsługi długu, które zmniejszają atrakcyjność obligacji oraz waluty.

Wykres GBPUSD dziś rano pokazał najniższą wartość od listopada 2023 roku. Notowania kontynuują rozpoczęty na początku października średnioterminowy trend spadkowy. Dzisiejsze „pokonanie” wsparcia na 1,23 „otworzyło” teoretycznie drogę w kierunku minimów z jesieni 2023 roku (1,2045). Nie jest jednak wykluczone, że zanim ten poziom zostanie osiągnięty, para walutowa wykona lokalną korektę wzrostową.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Matexi Polska planuje osiągnąć 500 mln zł przychodów w 2025 roku

Matexi Polska, deweloper o belgijskich korzeniach, podsumował wyniki za 2024 rok i przedstawił ambitne plany rozwoju na rok 2025. Spółka zakłada znaczący wzrost skali działalności, a planowana kumulacja przekazań gotowych mieszkań ma pozwolić na osiągnięcie rekordowych przychodów na poziomie około 500 mln zł. Jednocześnie firma planuje, najwyższą w swojej 15-letniej historii działalności na polskim rynku, sprzedaż na poziomie prawie 500 mieszkań oraz przygotowanie kolejnych ponad 400 lokali w ramach segmentu PRS.

W 2024 roku Matexi Polska, obecna na rynku warszawskim i krakowskim, sprzedała łącznie 318 mieszkań (w porównaniu do 461 w 2023 roku). W minionym roku deweloper przekazał nabywcom 282 mieszkania.

Rok 2024 oceniamy pozytywnie. Na kluczowych dla nas rynkach w Warszawie i Krakowie osiągnięto równowagę między popytem a podażą, a wzrost cen nieruchomości był zbliżony do poziomu inflacji” – komentuje Mirosław Bednarek, Regional Business Director, Prezes Zarządu Matexi Polska.

„Wprowadziliśmy do sprzedaży pięć nowych projektów: trzy w Warszawie (Splot Wola, Żelazna 54 oraz XYZ Place) i dwa w Krakowie (Apartamenty Portowa, Takt Lirników). Mimo wymagających warunków rynkowych, związanych z wysokimi kosztami kredytów i brakiem rządowego wsparcia dla nabywców, podpisaliśmy umowy deweloperskie o łącznej wartości prawie 400 mln zł, notując jedynie 10-procentowy spadek w porównaniu do poprzedniego roku. To potwierdza stabilność naszej pozycji i zaufanie klientów do marki Matexi” – dodaje Mirosław Bednarek.

W 2025 roku spółka planuje dalsze umacnianie swojej pozycji rynkowej. Priorytetem będzie intensyfikacja prac nad uzyskaniem pozwoleń na budowę w lokalizacjach nabytych w poprzednich latach. W samym 2024 roku deweloper zainwestował prawie 200 mln zł w zakup nowych działek na warszawskim Mokotowie i Woli oraz na krakowskim Podgórzu Duchackim.

„Z optymizmem patrzymy na rok 2025, który może przynieść ożywienie na rynku pierwotnym. Spodziewana obniżka stóp procentowych zwiększy dostępność kredytów hipotecznych. Przewidujemy również większe zainteresowanie ze strony funduszy działających w segmencie najmu instytucjonalnego. Szacujemy, że w tym roku podpiszemy z klientami indywidualnymi prawie 500 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz przygotujemy do sprzedaży kolejnych ponad 400 lokali w ramach realizacji PRS (ang. Private Rented Sector). Nasz bank ziemi obejmuje projekty na ponad 3000 mieszkań, w tym flagowe inwestycje XYZ Place czy Splot Wola, co plasuje nas w gronie liderów rynku w Polsce. Planujemy również kolejne zakupy gruntów w obsługiwanych aglomeracjach”- wyjaśnia Mirosław Bednarek.

W 2025 roku Matexi Polska planuje przyspieszyć proces przekazywania gotowych lokali, co ma przełożyć się na znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży. Zgodnie z planem, deweloper przekaże właścicielom około 450 mieszkań o łącznej wartości około 0,5 mld zł. Rok 2025 będzie dla spółki wyjątkowy również ze względu na jubileusz 15-lecia działalności na polskim rynku nieruchomości.

Spółki technologiczne pod presją

Ostatnie dane ekonomiczne z USA, w tym wskaźniki aktywności w sektorze usług oraz raport JOLTS dotyczący liczby ofert pracy, wywołały zaniepokojenie na Wall Street. Rosnąca rentowność obligacji oraz obawy o trwałą inflację skłoniły inwestorów do wyprzedaży akcji, co szczególnie dotknęło spółki technologiczne. Głównym źródłem niepewności pozostaje perspektywa utrzymania wysokich stóp procentowych przez Rezerwę Federalną na dłużej, niż wcześniej zakładano.

Kombinacja pozytywnych z punktu widzenia koniunktury danych gospodarczych z USA doprowadziła do gwałtownego wzrostu rentowności obligacji skarbowych. Rentowność 10-letnich papierów osiągnęła 4.684%, najwyższy poziom od kwietnia 2023 roku, co zmniejsza atrakcyjność akcji w porównaniu do bezpieczniejszych instrumentów dłużnych. W efekcie Nasdaq Composite spadł o 1.9%, S&P 500 o 1.1%, a Dow Jones o 0.4%. Szczególnie ucierpiały firmy technologiczne, gdzie wysokie wyceny są bardziej wrażliwe na zmiany stóp procentowych.

Wzrost aktywności w sektorze usług oraz liczby ofert pracy wskazują na dobrą kondycję gospodarki. Według indeksu ISM, ceny w sektorze usług wzrosły w grudniu do 64.4%, co jest najwyższym poziomem od początku 2023 roku. Równocześnie liczba wakatów zwiększyła się do 8.1 mln, co częściowo związane jest z sezonowym wzrostem zatrudnienia. Mimo to, w dłuższym okresie, liczba ofert pracy pozostaje o 34% niższa od rekordowego poziomu z marca 2022 roku, co może sygnalizować stopniowe wygaszanie ożywienia na rynku pracy. Pracownicy rzadziej podejmują ryzyko zmiany zatrudnienia, co odzwierciedla ich obawy o stabilność rynku.

Obawy o utrzymującą się inflację oraz dłuższy okres restrykcyjnej polityki monetarnej Fed prowadzą do wzrostu rentowności obligacji i spadków cen akcji. Technologiczne spółki, dotychczas liderzy wzrostów, stają się szczególnie podatne na zmiany nastrojów inwestorów. Przykładem jest Nvidia, której akcje we wtorek spadły o 6.2% po prezentacji na targach CES. Jako przyczynę podaje się brak szczegółów dotyczących kluczowych produktów, takich jak chipy Blackwell i Rubin.

Inwestorzy coraz bardziej defensywnie podchodzą do rynku akcji, oczekując dalszych decyzji Fed. O ile wskaźniki makroekonomiczne sygnalizują stabilność gospodarki, wysokie stopy procentowe i obawy o inflację pozostają kluczowymi czynnikami ryzyka. W najbliższych miesiącach amerykańska giełda będzie musiała zmierzyć się z wyzwaniem wysokich kosztów kapitału, co może prowadzić do dalszych spadków, szczególnie w sektorach o wysokich wycenach i dużej wrażliwości na zmiany polityki monetarnej.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Grudniowa inflacja w Polsce zaskakuje: niższa od oczekiwań, ale wciąż wysoka

Według szybkiego szacunku Inflacja CPI w grudniu 2024 r. wyniosła 4,8 proc. r/r. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (4,9 proc.). Jest to nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca, gdzie odczyt wyniósł 4,7 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano wzrost o 0,2% m/m.

W pierwszych miesiącach 2025 r. inflacja prawdopodobnie jeszcze przyspieszy i dobije do 5,5 proc. w marcu. Następnie oczekujemy powolnego spadku dynamiki wskaźnika w kierunku górnego ograniczenia celu inflacyjnego (3,5 proc.), co nastąpi najwcześniej pod koniec roku. Na obniżki stóp procentowych jeszcze czekamy, za bazowy scenariusz uważam rozpoczęcie cyklu w drugiej połowie roku.

Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Początek roku pod znakiem silnego dolara. Amerykańskie indeksy pod kreską

Rok rozpoczął się od znacznej aprecjacji dolara amerykańskiego choć rynek nie otrzymał jakiś kluczowych danych, które mogłyby wpłynąć na znaczącą zmianę postrzegania kształtu przyszłej polityki monetarnej Fed-u. Amerykańskie indeksy próbowały odrobić straty poniesione pod koniec roku ale ostatecznie zakończyły dzień pod kreską oddalając się od historycznych rekordów. Dobra passa trwa w notowaniach ropy naftowej, która już czwarty dzień z rzędu drożała.

Dziś poznamy raport ISM dla amerykańskiego przemysłu, choć mimo jego istotności, nie oczekuję, że wywoła większy ruch na rynku. Inwestorzy w tym momencie są skupieniu w głównej mierze na danych z rynku pracy. Te kluczowe poznamy dopiero za tydzień. Wczorajszy spadek wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do 211 tys. pokazał, że sytuacja jest stabilna. Był to kolejny argument za tym, że Fed w styczniu wstrzyma się z obniżką stóp.

Tak jak wspomniałem głównej ocenie będzie podlegać raport NFP, który ma zostać zaprezentowany dokładnie za siedem dni. Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch miesiącach rynek pracy w USA był mocno stymulowany przez czynniki nadzwyczajne. Huragany a także strajki (Boeing) spowodowały spadek wzrostu zatrudnienia do 36 tys. w październiku a następnie odbicie do 227 tys. Bardziej miarodajna wydaje się być średnia z tych dwóch miesięcy na poziomie lekko powyżej 130 tys. Grudzień ma przynieść wzrost na poziomie 153 tys. i stabilizację stopy bezrobocia (4,2 proc.). W długim terminie widoczne jest spowolnienie. Wciąż spada liczba ofert pracy oraz rośnie odsetek osób pozostających bez zatrudnienia. Jednocześnie bezrobotni coraz częściej postrzegają utratę pracy jako trwałą a nie tymczasową. Obniża się również mediana wzrostu płac mierzona przez oddział Fed z Atlanty. Konsumenci wciąż wydają dużo. Do załamania daleka droga i być może w ogóle nie zaobserwujemy takiego zjawiska. Jeśli dane wpiszą się w konsensus, Fed nie będzie raczej chciał dalej łagodzić polityki monetarnej, mając na względzie ryzyko podbicia inflacji w kolejnych miesiącach w związku z planowaną zmianą polityki gospodarczej Donalda Trumpa.

Notowania EUR/USD zbliżyły się do wsparcia technicznego na 1,02 i znalazły się najniżej od ponad dwóch lat. Kurs zdecydowanie znajduje się już poza obszarem szerokiej konsolidacji, w której przebywał od wielu miesięcy. Osiągnięcie parytetu wydaje się być na wyciągniecie ręki i być może dopiero ten poziom większą korektę wzrostową kursu głównej pary walutowej.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

HR-owa ósemka – tematy, które elektryzowały w 2024 roku

Rok 2024 to już przeszłość. Minione 12 miesięcy na rynku pracy to między innymi żywe dyskusje o skróceniu czasu pracy czy wzrastające znaczenie pokolenia zet. O wydarzeniach i zagadnieniach, które elektryzowały pracodawców i pracowników w 2024 opowiada Magda Pietkiewicz, ekspertka rynku pracy oraz twórczyni platformy Enpulse, służącej do badania zaangażowania pracowników.

Miniony rok z pewnością na długo zapisze się w pamięci specjalistów od rynku pracy, i to nie tylko z powodu najniższego od 30 lat bezrobocia. Dyskusje, jakie podejmowano w ciągu ubiegłych miesięcy można uznać za początek długofalowych zmian w postrzeganiu pracy i pracowników – mówi Magda Pietkiewicz, ekspertka rynku pracy i twórczyni platformy Enpulse, służącej do badania zaangażowania pracowników.

Skrócenie czasu pracy

Przez niemal cały miniony rok rządzący debatowali, czy powinniśmy pracować krócej. W zależności od opcji politycznej rozważane było skrócenie wymiaru pracy do 35 godzin bądź czterech dni w tygodniu. Dlaczego? Po pierwsze, część badań wskazuje, że skrócenie czasu pracy wpływa na wyższą efektywność, a z tą u nas nie najlepiej. Po drugie, obniżenie wymiaru czasu pracy zostało, przynajmniej częściowo, wdrożone we Francji, Belgii czy Niemczech. W Polsce, jak na razie, na debatach się skończyło. Trzeba jednak zauważyć, że coraz więcej polskich pracodawców nie czeka na końcowe rozwiązana a testuje skrócony czas pracy w swoich firmach. Herbapol Poznań czy Deloitte, to przykłady firm pokazujące, że pracodawcy w Polsce zastanawiają się nad tematem krótszego czasu pracy.

Według Eurostatu Polacy w 2023 roku pracowali z produktywnością na poziomie 66 proc. średniej unijnej[1], gołym okiem widać więc, że wszyscy musimy popracować nad efektywnością. Czy rozwiązaniem tego będzie skrócenie czasu pracy? Trudno powiedzieć, dlaczego tak miałoby się stać. Trzeba przyznać, że obniżenie wymiaru czasu pracy może być nieuniknione, w bliższej lub dalszej perspektywie. Z tego względu, ważne jest, aby pracodawcy już dziś zaczęli się przygotowywać. Taką zmianę powinno wprowadzać się ewolucyjnie a nie rewolucyjnie – stopniowy proces, zaplanowany i realizowany krok po kroku. Analizując przez cały czas zarówno koszty jak i korzyści. Tylko wtedy można liczyć na to, że żadna ze stron nie ucierpi, a wręcz przeciwnie – wszyscy skorzystają – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Docenianie

Docenianie pracowników – dlaczego warto to robić i w jaki sposób chwalić? Nad tym w 2024 roku zastanawiało się wielu pracodawców. W ciągu minionych 12 miesięcy, docenianie, jako kluczowy element wpływający na poziom zaangażowania pracowników, pojawiało się niemal w każdym kontekście związanym z rynkiem pracy – od wypalenia zawodowego, przez niską efektywność pracy, po employeer branding. Nic dziwnego – niemal 75 proc. pracujących Polaków, przyznaje, że wyrażanie uznania przez ich bezpośredniego przełożonego jest dla nich ważne[2]. Paradoksalnie jedynie połowa z nich uważa, że są odpowiednio nagradzani pozafinansowo za swoje zawodowe osiągnięcia.

W obecnej, wymagającej sytuacji biznesowej, zaangażowanie pracowników ma kluczowe znaczenie dla sukcesu organizacji. Właśnie dlatego dbanie o podwładnych, zauważanie i docenianie ich wysiłków i dokonań, powinno być nieodłącznym elementem strategii zarządzania każdej firmy. Niestety, wielu polskim pracodawcom brakuje „kultury doceniania” – managerowie nie potrafią lub zwyczajnie zapominają o tym, jak ważny jest aspekt emocjonalny w pracy z ludźmi – zaznacza Magda Pietkiewicz. – By docenić pracownika nie potrzeba fajerwerków – czasem wystarczy proste „dziękuję”, pochwała na forum zespołu czy inspirująca rozmowa. Te, często proste i niepozorne, gesty budują poczucie bycia docenianym i dla wielu osób stanowią przysłowiową „wisienkę na torcie”, bez której nawet najwyższe wynagrodzenie traci smak – mówi ekspertka.

Bezrobocie

Jednym z najbardziej elektryzujących tematów 2024 roku było bezrobocie, a konkretniej jego brak. Mamy dziś najniższy odsetek niezatrudnionych od ponad 30 lat – średnioroczna stopa bezrobocia kształtuje się na poziomie 5 proc.[3] Co więcej, w niektórych miastach takich jak Katowice, Poznań czy Warszawa bezrobocie oscyluje w granicach 1 proc.[4] Dobrą sytuację na polskim rynku pracy potwierdza Eurostat, który w nieco inny sposób niż rodzimy GUS oblicza bezrobocie. Z danych europejskiego urzędu statystycznego, że Polska pozostaje krajem o jednym z najniższych wskaźników bezrobocia w całej Unii Europejskiej[5].

Każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony niskie bezrobocie cieszy – im więcej osób zarabia, tym więcej osób wydaje, a gospodarka kręci się coraz szybciej. Z drugiej, niskie bezrobocie stanowi bardzo duże wyzwanie dla pracodawców, którzy paradoksalnie często w takiej sytuacji cierpią na braki kadrowe. By się rozwijać firmy nie mogą więc pozwolić sobie na „wybrzydzanie” i muszą sprostać oczekiwaniom pracowników – a ci w czasie tzw. rynku pracownika są coraz bardziej wymagający. To z kolei zwiększa koszty pracy i w dłuższym horyzoncie czasowym może być barierą hamującą rozwój – zarówno firm jak i całej polskiej gospodarki. Czy tak się stanie? Czas pokaże – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Aktywny rodzic

W maju 2024 roku rząd uchwalił zapowiadany już przez Donalda Tuska już w 2023 roku program „Aktywny rodzic”. Jego celem jest przede wszystkim zwiększenie zatrudnienia wśród matek dzieci w wieku między 12-35 miesięcy, które znacznie częściej niż ojcowie obowiązki służbowe zamieniają na te, związane z pielęgnowanie domowego ogniska. Program został podzielony na trzy warianty: tzw. babciowe, finansowanie opieki w żłobkach i dopłaty dla niepracujących rodziców. Wnioski o świadczenia z programu zaczęto przyjmować 1 października. Do końca listopada w ramach programu „Aktywny rodzic” ZUS wypłacił 317,5 mln zł.[6]

Założenia programu są słuszne – młode mamy powinny wracać na rynek pracy. Ciężko jednak jednoznacznie stwierdzić czy bezpośredni transfer pieniędzy do rodziców to najlepszy pomysł na ich aktywizację – mówi Magda Pietkiewicz.Dobrym prognostykiem jest na pewno fakt, że najbardziej rozchwytywany wariant program to „Aktywnie w żłobku” – według danych ZUS wybrało go 60 proc. rodziców, którzy złożyli wniosek o nowe świadczenia[7]. Ten wariant jest najbardziej atrakcyjny z punktu widzenia rynku pracy i ekonomii. Dzięki niemu, poza zakładaną aktywizacją zawodową rodziców i korzyściami z tym związanymi, jak chociażby większe wpływy z podatków czy składek, będzie rosło zapotrzebowanie na nowe placówki opiekuńcze, co przełoży się na nowe miejsca pracy – zaznacza ekspertka.

Pokolenie Z

Osoby urodzone między 1995 a 2010 rokiem stanowią obecnie około 20 proc. polskich pracowników, a z roku na rok ten odsetek będzie coraz większy. Pokolenie Z to wyjątkowa generacja – wychowana „na technologiach” diametralnie różni się od poprzednich swoimi podejściem do czasu wolnego, życia prywatnego i pracy. Niestety powoduje to, że zetki często określa się mianem „leniwych” i „roszczeniowych”. Mimo tego pracodawcy coraz częściej widzą w zetkach potencjał: innowacyjność i świeżość, które mogą stanowić o ich przewadze konkurencyjnej.

Wielopokoleniowość to atut. Dzięki niej firmy mogą czerpać korzyści z połączenia energii i entuzjazmu młodości z mądrością starszych pracowników, wynikającą z lat zawodowych doświadczeń. Taka synergia sprzyja efektywności i innowacyjności. Ponad 80 proc. pracodawców z blisko 6 tysięcy przebadanych przez OECD i Światowe Forum Ekonomiczne przyznało, że zespoły zróżnicowane pod względem wieku są kluczem do rozwoju i sukcesu firmy[8], właśnie dlatego warto już dziś zacząć dopasowywać organizację do potrzeb i oczekiwań wszystkich pracowników, w tym pokolenia Z. Szczególnie, że jego przedstawiciele nie oczekują tak naprawdę przysłowiowych gruszek na wierzbie. Wstępne wyniki naszego badania „Work War Z” wskazują, że dla zetek najważniejszy jest komfort w pracy.  Liczy się dla nich odpowiednie wynagrodzenie, dobra atmosfera i możliwości rozwoju zawodowego, a także docenianie. To są przecież uniwersalne oczekiwania – coś czego chce każdy pracownik. Zetki po prostu głośno i odważnie o tym mówią – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Work-life balance i dobrostan

Mityczne work-life balance – kto o nim nie słyszał. W 2024 roku na ten temat mówiło się dużo. Zagadnienie poruszano w kontekście zetek, które coraz odważniej wchodzą na rynek pracy i jak lwy bronią swojej równowagi między sferą zawodową i prywatną. Mówiono o nim również przy okazji rozmów o takich kwestiach jak pracoholizm czy wypalenie zawodowe. Przede wszystkim jednak o work-life balance głośno było za sprawą przyjętej w sierpniu dyrektywy unijnej  numerze 2019/1158 w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów.

Dziś głośno się mówi o tym jak ważne w życiu jest work-life balance. Coraz odważniej rozmawiamy też o takich problemach jak pracoholizm czy wypalenie zawodowe, oczekując od pracodawców konkretnych działań prewencyjnych. By zadbać o dobrostan pracowników, firmy są w stanie dziś zaoferować wiele elastyczny czas pracy czy hybrydowy model wykonywania obowiązków służbowych to częsta oferta. Jako benefit oferowane są też możliwość bezpłatnych konsultacji z psychologiem czy nielimitowany urlop. Do zachodzących zmian swoją cegiełkę dokładają rządzący co i rusz debatując nad zmianami w kodeksie pracy, w tym skróceniu czasu pracy, wydaje się jednak, że nie tędy droga. Nadmierne regulacje mogą zablokować działania pracodawców. Pamiętajmy też, że niektóre sfery rynek reguluje samoczynnie – podkreśla ekspertka.

Wolna Wigilia

Końcówka roku 2024 to wyścig po wolną Wigilię. Anonimowa, petycja w tej sprawie wpłynęła do Senatu w połowie sierpnia. Postulat argumentowano tym, że większość Polaków tak czy inaczej, planuje urlop na 24 grudnia. Wniosek wzięła do serca Lewica, która tuż przed końcem października złożyła w Sejmie odpowiedni projekt. Prezydent Andrzej Duda opowiedział się za wolną Wigilią, a Ryszard Petru z ugrupowania Polska 2050,  zwrócił uwagę, że każdy dodatkowy dzień wolny od pracy kosztuje gospodarkę 6 mld złotych. Na początku grudnia, po błyskawicznych pracach w Komisji Sejmowej regulacja trafiła do prezydenta, który w ciągu 21 dni musi podjąć decyzję co dalej.

Czy niepracująca Wigilia to rzeczywiście krok w dobrą stronę? Przede wszystkim musimy sobie zdawać sprawę, że uchwalanie ustaw w pośpiechu rzadko przynosi oczekiwany efekt. Zdecydowanie lepiej szukać rozwiązań korzystnych dla wszystkich, takich opartych na dialogu i analizie, a nie kierować się pośpiechem czy populizmem. Polska na tle Unii Europejskiej już dziś ma dużą liczbę dni wolnych, a nasza efektywność pracy pozostawia wiele do życzenia. Zanim więc zaczniemy wprowadzać kolejne dni wolne, powinniśmy poprawić wydajność naszej pracy oraz dokładnie przeliczyć potencjalne zyski i oszacować możliwe straty, jakie może przynieść wydłużenie świąt Bożego Narodzenia – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Różnorodność

W 2024 roku głośno i wyraźnie omawiano korzyści płynące z tworzenia różnorodnych zespołów. Co ciekawe, o nie chodzi już nie tylko o różnorodność w kontekście płci. Coraz częściej zwracamy uwagę na wiek, sposób myślenia – neurotypowość kontra atypowość – czy wyznanie. Zróżnicowane zespoły mają zdecydowanie większy potencjał niż te jednorodne. W środowisku, gdzie każdy jest od siebie inny, pracownicy często inspirują siebie nawzajem i łatwiej im wypracowywać kreatywne i nieszablonowe rozwiązania. To niezmiernie ważne ponieważ innowacyjność jest określana jedną z kluczowych umiejętności przyszłości.

Łącząc osoby z różnych środowisk, perspektyw i doświadczeń, firmy mogą korzystać z szerszego zakresu pomysłów i spostrzeżeń, co przekłada się na poziom jej konkurencyjności. Według niedawnego badania przeprowadzonego przez McKinsey, firmy różnorodne pod względem płci i rasy mają o 39 proc. większe szanse na osiągnięcie ponadprzeciętnych zysków finansowych niż te, jednorodne[9]mówi Magda Pietkiewicz. – Zdecydowana większość liderów HR, 97 proc., twierdzi, że ich organizacja wprowadziła zmiany w celu poprawy tzw. DEI (diversity, equity, inclusion – różnorodność, równość, inkluzywność). Jednak ponad 60 proc. pracowników jest innego zdania. To pokazuje jak wiele jest do zrobienia w tej kwestii – dodaje ekspertka[10].

[1] TVN: Wydajność pracy Polaka niższa niż Czecha

[2] Enpulse: Raport Zaangażowanie 2024

[3] GUS: Stopa bezrobocia rejestrowanego w latach 1990-2024

[4] BusinessInsider: Bezrobocie waha się od 1 do niemal 10 proc.

[5] BusinessInsider: Pod tym względem Polska błyszczy na tle UE

[6] Infor: ZUS wypłacił ponad 317 mln zł w ramach programu Aktywny rodzic

[7] tamże

[8] World Economic Forum – How a multi-generational workforce is key to economic growth

[9] McKinsey: Diversity matters even more

[10] Deloitte: Di Global Human Capital Trends 2024