Uczucie déjà vu unosi się nad rynkami w obliczu braku wyraźnych perspektyw na zakończenie wojny w Iranie.
Kluczowe punkty:
- PLN czeka na sygnały z RPP.
- Wojna w Iranie trwa, rynki czekają na deadline Trumpa.
- Rynek pracy w USA pozostaje odporny na niepewność związaną z wojną.
- Inflacja w strefie euro w marcu wzrosła w obliczu szoku energetycznego.
- Prezes BoE Bailey odsuwa rynkowe oczekiwania dot. podwyżek stóp procentowych.
Prezydent Donald Trump stosuje różne groźby i wielokrotnie przesuwa terminy ich realizacji, a rynki finansowe w coraz większym stopniu ignorują jego zastraszanie, skupiając się zamiast tego na rzeczywistych wydarzeniach – podobnie jak po pierwszych tygodniach zamieszania celnego rok temu. Inwestorzy szukają spójnej narracji, podczas gdy aktywa ryzykowne odbijają, ceny ropy wciąż rosną, a cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta przez Iran. Wczesne oznaki makroekonomicznego wpływu wojny wskazują na stagflację w importującej surowce energetyczne Europie i większą odporność samowystarczalnych Stanów Zjednoczonych. W tle waluty eksportujących surowce rynków wschodzących zaczęły odbijać i większość jest obecnie zdecydowanie silniejsza względem euro niż w przeddzień wojny.
Najważniejszym motorem ruchów rynkowych w tym tygodniu będzie wciąż rozwój sytuacji w Iranie, w szczególności wielokrotnie przesuwany przez Trumpa, upływający dziś w nocy, deadline na otwarcie przez Iran cieśniny i przystanie na warunki rozejmu. Istotne dla rynków będą również dane o marcowej inflacji w USA. Będzie to pierwszy taki raport odzwierciedlający w pełni oddziaływanie wojny i oczekuje się, że pokaże znaczny skok głównej miary, wymazując dwa lata powolnego postępu w kierunku celu Rezerwy Federalnej.
PLN
Poprzedni tydzień nie przyniósł znaczących zmian kursu EUR/PLN. Na początku tego tygodnia lekkie umocnienie złotego szło w parze ze wzrostem pary EUR/USD. Choć sentyment nieznacznie się poprawił, trwająca na Bliskim Wschodzie wojna i szok energetyczny nadal stanowią główne czynniki ryzyka dla polskiej waluty w krótkim terminie.
W ubiegłym tygodniu poznaliśmy dane o inflacji w marcu. Inflacja CPI podbiła z 2,1% do 3%, lądując nieco poniżej szacunków konsensusu, ale jednak w górnej części widełek celu inflacyjnego. Za wyższymi cenami stoi oczywiście szok energetyczny – ceny paliw podbiły aż o 15,4% względem lutego. W kwietniu w wyniku osłonowych działań rządu inflacja powinna spaść. W kontekście zawirowań cenowych będziemy zwracać uwagę na sygnały ze strony RPP, która w czwartek (09.04) zadecyduje o wysokości stóp procentowych. Rynek w okresie od wybuchu wojny w Iranie zaczął wyceniać ich podwyżki w Polsce. Choć o obniżkach w najbliższym czasie naszym zdaniem nie ma mowy, nie widzimy obecnie silnych przesłanek do tego, żeby Rada myślała o ruchu w górę.
EUR
Wstępny odczyt inflacji i dane sentymentowe w strefie euro wskazują na znaczny stagflacyjny wpływ wojny. Główna miara dynamiki cen wzrosła do 2,5% w marcu względem 1,9% miesiąc wcześniej, a różne wskaźniki nastroju spadły z lutowych poziomów, choć różnice są stosunkowo niewielkie. Inflacja bazowa jest wciąż ograniczona i w zeszłym miesiącu nawet spadła, wciąż jest jednak wcześnie, a członkowie Europejskiego Banku Centralnego będą w kolejnych miesiącach uważnie obserwować ten kluczowy wskaźnik, by sprawdzić, czy szok energetyczny doprowadzi do efektów drugiej rundy.
Choć część jastrzębi z EBC podkreśliła konieczność przyjęcia ostrożnej i wyważonej postawy, oficjele nie odsuwają szczególnie silnie oczekiwań rynkowych dotyczących niemal trzech podwyżek stóp procentowych w 2026 r., z których pierwsza miałaby nadejść już podczas najbliższego posiedzenia banku w kwietniu. Stanowi to wyraźny kontrast dla USA, gdzie Fed sprzeciwia się wciąż rozmowom o ruchach w górę. Różnica między wysokością stóp procentowych po obu stronach Atlantyku maleje z tygodnia na tydzień, co może wesprzeć odbicie euro, gdy wojna w Iranie dobiegnie końca.
USD
Marcowy raport NFP (non-farm payrolls) był w większości lepszy, niż oczekiwano, dobrze go jednak zapewne uśrednić ze znacznie słabszym raportem za luty, który został zrewidowany w dół względem wstępnych szacunków. Niemniej jak na razie niewiele wskazuje, by wojna i skok cen ropy miały istotny wpływ na amerykańską gospodarkę.
Oczy wszystkich zwrócone są ku publikacji raportu inflacyjnego za marzec, który powinien pokazać pełny wpływ wzrostu cen energii, i oczekiwań inflacyjnych Uniwersytetu Michigan w piątek (10.04). Sądzimy, że oficjele Fedu nie będą martwili się nadmiernie możliwością odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych. To szósty z rzędu rok, kiedy bank centralny nie osiągnął celu inflacyjnego, i szanse na to w średnim terminie są niewielkie.
GBP
W ubiegłym tygodniu prezes Andrew Bailey ponownie wyraźnie oponował przeciwko rynkowym wycenom dotyczącym podwyżek stóp procentowych Banku Anglii. Nie udało mu się to jednak w pełni i wciąż oczekiwane są dwa pełne ruchy w górę przed końcem roku. Szok energetyczny jest problemem po stronie podaży, poza kontrolą Komitetu, a przy już kiepskim stanie brytyjskiej gospodarki i rynku pracy będzie się on obawiać, że agresywne podwyżki mogą doprowadzić do recesji na Wyspach. Zwracamy uwagę, że wzrost rentowności obligacji skarbowych i oprocentowania kredytów hipotecznych właściwie działa już jako zacieśnianie polityki, co powinno zmniejszyć presję na BoE, by podnosił stopę bazową.
Byliśmy zaskoczeni tym, że funt w ubiegłym tygodniu zdołał utrzymać się w parze z euro i umocnić względem dolara mimo werbalnych interwencji Baileya. Wciąż nie wiadomo, jak wojna w Iranie i skok cen energii wpłyną na inflację i wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii, ponieważ poznaliśmy dotąd niewiele danych obejmujących ten okres. Wystarczająco danych za marzec, by wyciągać jakiekolwiek wnioski, będziemy mieli nie wcześniej niż za dwa tygodnie.






