Przedsiębiorcy apelują do premiera w sprawie zmian w gospodarce leśnej

Przedsiębiorcy z branż drzewnych napisali list otwarty do premiera Donalda Tuska, w którym proszą o zawieszenie decyzji Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie gospodarki leśnej i wysłuchanie ich głosów.

Przedstawiciele przemysłu drzewnego apelują o wstrzymanie decyzji do czasu wypracowania porozumienia ze wszystkimi stronami oraz przeprowadzenia analiz, jak planowane zmiany wpłyną na przyrodę, gospodarkę i sytuację lokalnych społeczności. Apelują również, aby tak ważne kwestie były podejmowane przy udziale innych ministerstw. Ostrzegają, że zmiany w formie zaproponowanej przez MKiŚ uderzą we wszystkie branże, które opierają się na przetwórstwie drewna (od sektora budowlanego, poprzez producentów podłóg, mebli i artykułów ogrodowych, po branżę wyrobów papierniczych i opakowań). Pod listem podpisali się przedstawiciele Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, Polskiego Komitetu Narodowego EPAL, Stowarzyszenia Przemysłu Tartacznego, Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Przemysłu Drzewnego, Stowarzyszenia Papierników Polskich, Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce, Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, Związku Polskie Okna i Drzwi, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Producentów Programu Ogrodowego, Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych im. Mieczysława Wierzbickiego oraz Polskiego Związku Pracodawców Leśnych.

Organizacje zaczęły list od wyjaśnienia, że 22-23 kwietnia, w Warszawie odbyło się zgromadzenie, organizowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, pod nazwą Ogólnopolska Narada o Lasach. Jej deklarowanym zamiarem było zebranie w jednym miejscu przedstawicieli wszystkich środowisk zainteresowanych, bądź zaniepokojonych zmianami w gospodarce leśnej Polski, zapowiedzianymi w umowie koalicyjnej obecnie rządzących partii politycznych. Celem zaś miało być wypracowanie takich rozwiązań, które pozwoliłyby wprowadzić nowe formy poszerzonej ochrony przyrody, a które byłyby społecznie akceptowane i równocześnie nie doprowadziłyby do katastrofy gospodarczej, przyrodniczej i klimatycznej.

Przemysł drzewny uwierzył w te deklaracje, których twarzami byli minister Paulina Hennig-Kloska i wiceminister Mikołaj Dorożała. Liczne organizacje, reprezentujące wszystkie jego gałęzie, od tartaków i zakładów usług leśnych po producentów mebli, płyt i papieru zgodziły się, że poszerzenie ochrony przyrody jest dziś koniecznością. Jednocześnie porozumiały się i wypracowały – na prośbę  Ministerstwa – listy potencjalnych ryzyk i zagrożeń oraz zaproponowały działania zaradcze i osłonowe. „Przedstawiliśmy je wielokrotnie na wspomnianej naradzie. Nie byliśmy tu sami – wiele wystąpień zaproszonych ekspertów również podnosiło te sprawy” – podkreślają sygnatariusze listu.

Najistotniejsze zagrożenia, na które zwrócono uwagę to:

– potencjalnie ogromne, idące w dziesiątki miliardów zł rocznie straty przychodów przemysłu drzewnego wynikające ze wskazanej w umowie koalicyjnej skali wyłączeń lasów z pozyskania drewna, a co za tym idzie zmniejszenie przychodów budżetu państwa, przy jednoczesnym drastycznym wzroście cen detalicznych wyrobów z drewna,

– utrata z ww. powodu kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy, co najbardziej dotknie najsłabiej uprzemysłowione regiony kraju i najmniejsze firmy, których reprezentacja była znikoma na naradzie. Brakowało również przedstawicieli samorządów lokalnych,

– eliminacja z gospodarki znacznej części najbardziej ekologicznego surowca, jakim jest drewno, co spowoduje konieczność zastąpienia go innymi materiałami, których produkcja i użycie zostawiają kolosalny ślad węglowy i tym samym negatywnie wpływają na klimat,

– prawdopodobna nieskuteczność wprowadzania ścisłej ochrony większości obszarów leśnych wskazywanych jako cenne, nie zapewniająca zachowania bioróżnorodności i koniecznej dziś szybkiej adaptacji lasów do zmian klimatycznych, a w wypadku tzw. „lasów cennych społecznie” całkowicie nieuzasadniona,

– brak spójnego i kompleksowego programu wskazującego miejsca i czas powierzchni objętych ochroną. Program taki powinien opierać się na analizach przyrodniczych, w tym badaniach terenowych, zawierać wyniki analiz skutków gospodarczych i społecznych. Powinien też określać rozłożenie w czasie wyłączeń.

Organizacje branżowe uważają, że powinno się również wykorzystać istniejący już dorobek naukowy, w tym opracowany w ramach Narodowego Programu Leśnego, a także wiedzę i doświadczenie Lasów Państwowych. Zaproponowały one rzeczową koncepcję działań, którą – zdaniem przedsiębiorców – należy poważnie potraktować.

W czasie narady sektor drzewny podkreślał wielokrotnie, że dopóki nie zostaną zdiagnozowane skutki wyłączania kolejnych obszarów leśnych z całkowitego lub częściowego użytkowania, nie zostaną ustalone metody uzupełnienia spodziewanych braków drewna (w tym przez intensywniejsze pozyskanie na obszarach typowo gospodarczych) oraz nie powstanie system rekompensat strat przedsiębiorców, to nie można takich działań prowadzić. Doprowadzi to bowiem, nie mówiąc nawet o bardzo konkretnych stratach poniesionych przez gospodarkę kraju, do licznych protestów społecznych podobnych do już podjętych, zwłaszcza na Podlasiu i Podkarpaciu, przeciwko już narzuconemu w styczniu br., bez jakichkolwiek konsultacji, moratorium ograniczającym pozyskanie drewna.

„Jesteśmy głęboko rozczarowani i zbulwersowani wystąpieniem pani minister Pauliny  Hennig-Kloski i wiceministra Mikołaja Dorożały, którzy już dwa dni po naradzie, kompletnie ignorując jej dorobek, a za to powołując się na rzekome z niej ustalenia, ogłosili na konferencji prasowej, iż w ciągu kilku najbliższych tygodni zostaną wycofane z użytkowania kolejne znaczne obszary lasów, zlokalizowane głównie wokół 9 dużych miast. Ogłosili też arbitralnie zamiar powołania kilkuset nowych rezerwatów, nie powołując się na żadne badania i analizy konieczne przed podjęciem takiej decyzji. Powiadomili również, że na ukończeniu jest ustawa o społecznej kontroli nad lasami oraz rozporządzenie wyłączające spalanie drewna w energetyce zawodowej. Dlaczego ani słowo o tych zaawansowanych i bardzo istotnych w świetle celów narady działaniach nie padło z ich strony podczas tego spotkania? Okazuje się, że jego uczestnicy pracowali nad koncepcjami i prawnymi uwarunkowaniami ich wdrożenia, gdy Ministerstwo Klimatu i Środowiska już dawno podjęło w tych sprawach decyzje.” – wyrażają swoje oburzenie sygnatariusze listu, dodając: „Odbieramy to jako przejaw jawnego zlekceważenia głosów szeregu ekspertów, leśników, przedstawicieli przemysłu drzewnego i zakładów usług leśnych. To oczywista polityka faktów dokonanych, idealnie naśladująca politykę niedawno zakończonych rządów poprzedniej ekipy. Nie tego oczekiwaliśmy, idąc w październiku na wybory.”

Przedsiębiorcy apelują o natychmiastowe zawieszenie decyzji MKiŚ do czasu wypracowania porozumienia ze wszystkimi interesariuszami, a zwłaszcza z ewidentnie pomijanym, ich zdaniem, przemysłem drzewnym. Wnioskują o poprzedzenie zmian konkretnymi analizami skali i skutków objęcia nowych terenów każdą możliwą formą ochrony, ustaleniem rozwiązań chroniących przedsiębiorców i opracowaniem rozłożonego w czasie harmonogramu projektowanych zmian. Zaznaczają, że jako gałąź gospodarki tworząca aż 6% PKB, a równocześnie jako reprezentanci 400 tys. zatrudnionych w niej pracowników, mają prawo tego oczekiwać.

Organizacje branżowe chciałyby, aby decyzje, tak znaczące dla stanu przyrody, gospodarki kraju i społeczeństwa, były podejmowane po ich gruntownym przygotowaniu i konsultacjach oraz – co istotne – przy udziale wszystkich resortów, których one dotyczą – a więc odpowiedzialnych nie tylko za środowisko, lecz też za stan gospodarki i finanse państwa.

Jako że wprowadzane zmiany dotyczą mienia Skarbu Państwa, autorzy listu otwartego proponują, aby prace nad projektem zostały przekazane Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów: „Ze względu na złożoność tematu, który wymaga koordynacji działań różnych ministerstw i organów państwowych, uważamy, że to właśnie ten Komitet jest właściwym organem do kontynuacji prac. W skład Komitetu Ekonomicznego wchodzi Minister Finansów jako przewodniczący, Minister Rozwoju i Technologii jako wiceprzewodniczący oraz Minister Klimatu i Środowiska jako jeden z członków. W ramach prac komitetu są więc zaangażowane wszystkie resorty, które są pośrednio lub bezpośrednio związane z omawianą sprawą. Taka szeroka współpraca międzyresortowa zapewni kompleksowe podejście do problemu i pozwoli na wypracowanie skutecznych rozwiązań”

Organizacje branżowe wskazują, że brak szerszego nadzoru nad zmianami w gospodarce leśnej doprowadzi do olbrzymich strat gospodarczych, licznych protestów społecznych i wątpliwych efektów ekologicznych.

6 sprawdzonych sposobów na promocję firmy – czy wcześniej o nich słyszałeś?

Wyobraź sobie, że prowadzisz salon fryzjerski w Lublinie. Gdzie będziesz szukał swoich klientów? Oczywiście, że w Lublinie i (ewentualnie) w najbliższej okolicy. Nie jest tajemnicą, że wiele małych i średnich firm – takich jak zakłady fryzjerskie – kieruje swoją ofertę do osób, które mieszkają w pobliżu. Czy oznacza to, że powinni zrezygnować z promocji w Internecie? Wręcz przeciwnie! W tym artykule tłumaczymy dlaczego.

Czy małe i średnie firmy powinny promować się online?

Zacznijmy od liczb. Polska ma obecnie 37,6 miliona mieszkańców, z czego aż 30 milionów korzysta z Internetu.

75% z nich łączy się z siecią, by zrobić zakupy online lub znaleźć dla siebie produkt/usługę.

Tak to wygląda. Nawet jeśli mamy sklep czy salon usługowy pod blokiem, to przed pierwszą wizytą często „google’ujemy” firmy w danej lokalizacji, sprawdzamy co ma w ofercie i co piszą o niej inny. Często nie każdy użytkownik szuka konkretnej firmy, a wizytówki wyświetlają się czasami na generyczne zapytania np. restauracja na Woli, barbershop w Kielcach itp.

Gdy w asortymencie jest to, czego szukamy, a komentarze są pozytywne, kolejnym krokiem jest sprawdzenie dokładnej lokalizacji na Mapach Google (robi tak 86% wszystkich użytkowników).

Tak więc droga do klienta nie prowadzi dziś przez ulotki wrzucane do skrzynek, plakaty na mieście czy „pocztę pantoflową”. Liczby wyraźnie pokazują, że droga do klientów – nawet tych mieszkających najbliżej – prowadzi przez Internet.

Sprawdź, jak wypromować firmę na lokalnym rynku >>>

Jak być widocznym w sieci – 6 propozycji

W skali globalnej małe i średnie firmy mają niewielkie szanse w rywalizacji z sieciowymi gigantami. Jednak lokalnie mogą osiągnąć naprawdę dużo.

Jak to zrobić? Odpowiedź jest jedna: być tam, gdzie szukają ich klienci i stawiać na sprawdzone działania.

Oto 6 sprawdzonych sposobów na promocję firmy na w Twojej okolicy:

  1. Podstawa, czyli Profil Firmy w Google

Wizytówka Google to dziś podstawa i często pierwsze miejsca spotkania klienta z firmą. Po wpisaniu odpowiedniej frazy w wyszukiwarce, np. „fryzjer Lublin”, użytkownik znajdzie najważniejsze informacje na temat oferty i lokalizacji, kontaktu i opinii.

Wizytówki Google są nie tylko narzędziem do prezentacji lokalnego biznesu, ale przede wszystkim platformą do budowania relacji z klientami. Regularne aktualizacje i angażowanie się w odpowiedzi na recenzje to klucz do budowania zaufania i lojalności klientów – mówi Marcin Karwowski, Product Manager i Ekspert ds. Google Business Profile w WeNet.

promocja firmy marketing lokalny
Źródło: https://wenet.pl
  1. Wizytówki w katalogach firm

Żeby wzmocnić obecność firmy online, warto pomyśleć także o wizytówka w katalogach firm – tych ogólnych i branżowych.

Może się wydawać, że to raczej niszowe działanie, ale statystyki pokazują, że całkiem intratne, bo aż 7/10 osób kontaktuje się z firmami znalezionymi w serwisach takich jak: panoramafirm.pl, pkt.pl czy biznesfinder.pl.

Wizytówki w katalogach firm zawierają podobne informacje jak te tworzone przez Google. Mamy tu wszystko, czego potrzebuje klient, żeby podjąć decyzję: od oferty, przez lokalizację, po galerię zdjęć czy materiały wideo.

  1. Dbanie o opinie, czyli „poczta pantoflowa” online

Kiedyś ważnym elementem reklamy były polecenia od znajomych. Teraz w sieci możemy śmiało korzystać ze znaczniej szerszego zbioru opinii.

Gwizdki i komentarze mają olbrzymi wpływ na wizerunek. Zresztą pewnie sam jako klient/klientka sprawdzasz, czy dana firma cieszy się uznaniem, zanim coś wybierzesz.

Dlatego, prowadząc działalność, warto zachęcać zadowolonych klientów do zostawiania pozytywnych opinii w wizytówce Google, a także w katalogach firm. W ten sposób budujesz swoją pozycję na lokalnym rynku i mobilizujesz kolejne osoby do skorzystania z Twojej oferty.

  1. Teksty, które angażują

Internet to treści: artykuły, posty, grafiki, zdjęcia, filmy i filmiki. To dzięki nim możesz przyciągać uwagę odbiorców i pokazywać, że jesteś specjalistą/specjalistką w swojej branży.  

Co więcej, wartościowe i angażujące materiały wpływają na Twoje zasięgi. W ten sposób docierasz do większej grupy zainteresowanych.

Dlatego nie ograniczaj swojej promocji do treści typowo reklamowych. Wiele danych pokazuje, że materiały edukacyjne potrafią zdziałać cuda.

  1. Kampanie reklamowe

Mamy już wizytówki online, dbanie o opinie i angażujące treści. Czas na reklamy banerowe, które wyświetlają się osobom szukającym w sieci tego, co oferujesz.

Nie musisz trafiać do wszystkich. Ważne, żeby trafiać do tych, którzy potrzebują właśnie teraz Twojego produktu lub usługi.

W tego typu kampaniach fajne jest to, że można precyzyjnie mierzyć skuteczność danej reklamy. Dzięki statystykom wiesz, co zwraca uwagę Twoich klientów i jak przygotowywać coraz skuteczniejsze treści.

  1. Strona internetowa?

Nie wszyscy są przekonani, ale strona potrafi świetnie wyróżnić małą lub średnią firmę na tle konkurencji. Facebooka czy Instagrama ma dziś prawie każdy. Za to własna witryna przygotowana przez specjalistów to coś ekstra, coś, co podkreśla profesjonalizm i wzmacnia wiarygodność w oczach internautów.

– Dzięki wsparciu specjalistów mali i średni przedsiębiorcy mogą zwiększyć swoją widoczność w Internecie i dotrzeć do szerszego grona odbiorców na lokalnym rynku.  Jest to szczególnie istotne w obecnych czasach, kiedy konkurencja jest bardzo duża, a digitalizacja biznesu staje się coraz ważniejsza. Dlatego inwestowanie w marketing online jest kluczowym czynnikiem sukcesu dla małych i średnich firm – tłumaczy Katarzyna Kurdyś, Product Manager Marketingu Lokalnego w Grupie WeNet.

Jak sprawdzić, czy firma jest widoczna online?

Już znasz zestaw działań, który może wesprzeć Twój biznes. A co jeśli nie masz pewność, czy Twoja firma wyświetla się klientom?

Wtedy warto przeskanować swoją obecność w Internecie, np. korzystając z narzędzia Netskaner.

Netskaner podpowie Ci:

  • czy Twoja wizytówka w Google jest aktualna
  • w ilu katalogach firm są Twoje dane
  • jak pozycjonujesz się w wyszukiwarce Google
  • co warto poprawić, by być lepiej widocznym
  • kto jest Twoją najbliższą konkurencją

Przeskanuj swoją firmę i sprawdź, jak być bliżej swoich klientów >>>

 

Promocja firmy na własną rękę czy wsparcie specjalistów?

Takie pytanie zadaje sobie wielu przedsiębiorców. Odpowiedź w dużej mierze zależy od czasu i umiejętności.

Właściciele firm, którzy mają więcej czasu i dobrze czują się w świecie Internetu, pewnie działają na własną rękę.

Ci mocniej skupieni na rozwoju i udoskonalaniu swojej oferty wybierają współpracę z profesjonalnymi firmami, które świadczą usługi marketingu online dla małych i średnich firm.

Przy wyborze takiej oferty warto zwrócić uwagę na zakres usług i doświadczenie, bo to one często mają wpływ na powodzenie współpracy i pozytywne przełożenie na słupki sprzedaży.

Zastanawiasz się, jak może wyglądać wsparcie profesjonalistów w praktyce?

Poznaj historię firmy Edan z Krakowa.

 

Rynek biurowy w Polsce – popyt na powierzchnie biurowe na rynkach regionalnych

Aktywność najemców biurowych w ubiegłym roku w największych miastach regionalnych była najwyższa od lat – przebiła nawet tę z 2019 r., czyli sprzed pandemii koronawirusa. Jednocześnie aktywność deweloperów w kontekście nowych inwestycji biurowych nie była już tak imponująca. Jak zatem wygląda sytuacja na rynku biurowym w Polsce?

Rynek biurowy w Polsce: popyt na przestrzenie biurowe

Jeszcze niedawno spora część ekspertów wieszczyła upowszechnienie się pracy zdalnej do tego stopnia, że nowe powierzchnie biurowe miałyby stać się zbędne. Okazuje się jednak, że były to błędne prognozy. W 2023 r., jak wynika z raportu „Rynek Biurowy w Regionach I-IV kw. 2023” firmy Newmark Polska, całkowita aktywność najemców biurowych w największych miastach regionalnych kraju (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) wyniosła ponad 741 300 mkw. i była wyższa niemal o 19 proc. od aktywności odnotowanej w 2022 r. (oraz o 7 proc. wyższa niż w rekordowym 2019 r.). Jednocześnie tylko w IV kwartale 2023 r. najemcy wynajęli prawie 210 300 mkw. na głównych rynkach regionalnych.

Najwięcej powierzchni biurowej, bo aż 201 300 mkw., wynajęto w Krakowie; we Wrocławiu, który uplasował się na drugim miejscu, wynajęto natomiast łącznie 165 550 mkw. Trzecie miejsce w zestawieniu zajęło Trójmiasto z aktywnością najemców przekraczającą 143 900 mkw. Warto jednocześnie zauważyć, że tylko te trzy miasta przypadło niemal 69 proc. całkowitego popytu odnotowanego w regionach w zeszłym roku. Tym samym biura w Krakowie, biura we Wrocławiu oraz Trójmieście cieszyły się sporym zainteresowaniem.

Deweloperzy na razie zachowują ostrożność

Mimo wyraźnego wzrostu zainteresowania ze strony najemców deweloperzy zachowują ostrożność w rozpoczynaniu nowych inwestycji. Na koniec 2023 r. w budowie pozostawało ok. 300 000 mkw. powierzchni biurowej, czyli niemal 47 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2022 r. Ostrożność deweloperów może wynikać z faktu, że w istniejących obiektach biurowych wciąż jest sporo dostępnej, niewynajętej powierzchni; powszechna jest również optymalizacja już zajmowanej powierzchni. Nie powinno zatem dziwić, że deweloperzy nie rozpoczynają nowych inwestycji, jeśli nie są one zabezpieczone umowami najmu.

Jednocześnie nie sposób nie odnotować, że w 2023 r. deweloperzy zrealizowali kilka dużych inwestycji – mowa m.in. o Ocean Office Park B i Kreo w Krakowie, Craft w Katowicach czy inwestycji Nowy Rynek E w Poznaniu.

Niższa skłonność do negocjowania stawek czynszów ze strony właścicieli budynków

Firmy, które poszukują powierzchni biurowej do wynajęcia, muszą mieć jednocześnie świadomość, że właściciele budynków biurowych, mimo sporego wskaźnika niewynajętych powierzchni (na rynkach regionalnych wyniósł on na koniec 2023 r. 17,5 proc.), nie są skłonni do negocjowania stawek czynszów. Dotyczy to zwłaszcza budynków spełniających kryteria ekologiczne i społeczne (ESG); z tego samego powodu w nowych budynkach można zaobserwować presję czynszową. To może być interesująca informacja m.in. dla firm, które szukają biura do wynajęcia w Warszawie lub myślą o biurze w Trójmieście, Krakowie, Wrocławiu czy innym dużym mieście.

Podsumowując, rynek biurowy w Polsce wyraźnie się ożywił; dobitnie wskazuje na to aktywność najemców (w tym zawieranie przez nich nowych umów oraz renegocjacje i odnawianie dotychczasowych). Na razie jednak wciąż jest sporo niewynajętej powierzchni, co wyraźnie studzi zapał deweloperów do rozpoczynania nowych inwestycji.

Inflacja w Europie pod kontrolą, poprawa koniunktury w Niemczech

Wczoraj poznaliśmy ostateczne odczyty inflacji, które przeszły niemal bez echa. Sporo jednak podziało się po bardzo dobrym odczycie indeksu koniunktury w Niemczech. Rynek czeka na dane o inflacji w USA.

Na Zachodzie efekt jojo słabszy

Po danych o inflacji z naszej części kontynentu można było bać się tego, co pokażą państwa strefy euro. Okazuje się jednak, że zarówno dane z Niemiec, jak i Hiszpanii, okazały się nie zaskakiwać analityków. Za Odrą wzrost cen utrzymał się na poziomie 2,2%, czyli najniższym od początku obecnej presji inflacyjnej. W Hiszpanii jesteśmy na poziomie 3,3%. Niby jest to wyraźnie więcej niż dołek na 1,9%. Trzeba jednak pamiętać, że dołek ten miał miejsce w czerwcu 2023 roku, gdyż kraj ten szybciej niż inne gospodarki, zdusił tempo wzrostu cen. Obecny poziom jest jednak wyższy od tego sprzed miesiąca o 0,1%. Pewne ryzyka widać w obydwóch przypadkach w danych miesięcznych, aczkolwiek nie jest to jeszcze niepokojące. Inflacja pod kontrolą jest zjawiskiem, które może przyspieszyć obniżki stóp procentowych przez EBC.

Poprawa koniunktury w Niemczech

Patrząc na wczorajszy wykres głównej pary walutowej, można było mieć pewne wątpliwości. Skoro dane o inflacji przybliżały obniżki stóp procentowych, to dlaczego euro się umacniało? Kluczem okazała się nie inflacja z Niemiec, ale indeks instytutu ZEW. Jest to badanie ankietowe, pokazujące optymizm, co do sytuacji gospodarczej w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Badaniu podlegają analitycy, zajmujący się finansami i ekonomią. Wynik 47,1 pkt to najwyższy rezultat od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jeszcze w grudniu 2022 roku wskaźnik ten wyraźnie przekraczał 50 pkt. Od tego czasu jednak zarówno gospodarka niemiecka, jak i nastroje, były pod bardzo silną presją. Lepsze perspektywy na przyszłość tłumaczą wczorajsze umocnienie się euro względem dolara. Europejska waluta jest najsilniejsza od ponad miesiąca.

Czekając na inflację w USA

Jutro poznamy odczyt inflacji w USA. Jest to główny odczyt kształtujący oczekiwania rynków względem poziomów stóp procentowych w USA. Obecnie szanse na utrzymanie stóp procentowych we wrześniu ponownie spadają w okolice ⅓. Wcześniejsze obniżki są obecnie mało prawdopodobne, co nie zmienia faktu, że dane o inflacji mogą to zmienić. Jeżeli poziom wzrostu cen okaże się wyraźnie niższy od oczekiwań, możemy wrócić do spekulacji o lipcowych obniżkach stóp. Jeżeli odczyt będzie wyraźnie wyższy, możliwe jest przesuwanie oczekiwań w stronę listopada, a być może nawet grudnia. Należy pamiętać, że przyspieszenie terminu oczekiwanych obniżek powinno wiązać się osłabieniem dolara na rynku, z kolei im później rynek będzie oczekiwał redukcji stóp, tym dolar powinien być droższy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Dolar słabszy po raporcie PPI

Wczoraj na Wall Street ponownie dominował obóz „kupujących”. Indeksy zamknęły dzień wyżej mimo, że inflacja PPI przekroczyła szacunki rynkowe. W dużej mierze o reakcji zadecydowała rewizja w dół marcowych wyników. Jerome Powell powtórzył, że stopy procentowe pozostaną na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas i należy uzbroić się w cierpliwość, zanim dojdzie do łagodzenia warunków monetarnych. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych początkowo wzrosły po raporcie PPI, ale odwróciły się i zamknęły dzień niżej, co podniosło amerykańskie akcje. Dolar stracił na wartości. Rynek czeka na dzisiejsze odczyty wskaźników CPI z USA.

Powell we wczorajszym przemówieniu nie zaskoczył niczym i wygłosił znane już wszystkim stwierdzenie o potrzebie większej liczby dowodów na to, że inflacja zmierza w kierunku celu. Powtórzył, że ostatnie raporty CPI wskazują, że osiągnięcie zaufania do obniżenia stóp może potrwać dłużej niż wcześniej sądzono. Dodał, że polityka monetarna obecnie jest restrykcyjna pod wieloma względami ale przyznał jednocześnie, że dopiero czas pokaże, czy obecny ich poziom jest wystarczająco wysoki aby pokonać inflację. W pewnym stopniu Powell nie zamknął drogi do mało realnej na ten moment podwyżki stóp. Kolejne bardzo dyplomatyczne wystąpienie, które nie wywołało większej zmienności na rynku.

Ceny producenckie w USA w kwietniu uplasowały się zgodnie z rynkowy konsensusem jeśli mówimy o dynamice rok do roku. W przypadku zmiany miesiąc do miesiąca otrzymaliśmy zaskoczenie wyższymi odczytami. Z kolei poprzednie wartości zostały zrewidowane znacznie w dół. W pierwszej reakcji dolar umocnił się a następnie przeszedł do defensywy. Kurs EUR/USD spadł do poziomu tuż poniżej 1,0770 po czym dynamicznie urósł do 1,0820. Obecnie ponownie rośnie i znajduje się w okolicy 1,0830. Można wnioskować, że rynek po „przetrawieniu” danych, zwrócił większą uwagę na dokonaną rewizję liczb marcowych.

Wzrost gospodarczy w Polsce w I kwartale okazał się wyższy od prognoz ekonomistów i wyniósł 1,9 proc. r/r. W ujęciu kwartalnym dynamik uplasowała się na poziomie 0,4 proc. Z kolei finalny CPI w ujęciu rocznym wyniósł 2,4 proc. a w porównaniu do poprzedniego miesiąca 1,1 proc. Złoty umacnia się. Kurs EUR/PLN spada poniżej 4,27 a USD/PLN do 3,9340. Siła złotego może też wynikać z rosnącego kursu głównej pary walutowej.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Sportowe lato nadchodzi a giełdowe spółki liczą na poprawę wyników

Dziś wieczorem, Polska drużyna zmierzy się ze Słowacją podczas Mistrzostw Świata w Hokeju, odbywających się Czechach. Jest to przedsmak czekającego nas w tym roku sportowego lata: od Igrzysk Olimpijskich po Euro 2024. Będzie to okazja do poprawy wyników przez spółki z branży sportowej, które po pandemii radzą sobie gorzej niż reszta rynku. Cały globalny rynek sportowy ma wartość 1,4 bln dolarów i rośnie w tempie około 10 proc. rocznie.

W tym roku, lato zdecydowanie będzie upływać pod znakiem sportu. Najważniejszymi wydarzeniami będą oczywiście organizowane przez Niemcy Euro 2024 (14 czerwca – 14 lipca) oraz Igrzyska Olimpijskie w Paryżu (26 lipca – 11 sierpnia). Co ważne, oba te wydarzenia odbywają się stosunkowo blisko Polski. Jest zatem szansa, że będzie w nich uczestniczyć wielu polskich kibiców. Natomiast 14 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się piłkarki Superpuchar Europy. Obraz sportowego lata dopełniają jeszcze zmagania tenisowe – Roland Garros, Wimbledon i US Open.

Ostatnie Igrzyska Olimpijskie były oglądane blisko 3 miliardy widzów na całym świecie, a w przypadku Euro, było to nawet 5 miliardów. Na popularności tych wydarzeń zyskują wieloletni sponsorzy Olimpiad – od Coca-Coli po Visa – oraz sponsorzy Euro – od Alibaba po Booking. Są to wielkie globalne wydarzenia komercyjne, gdzie udział sponsorów ma istotne znaczenie. Wielu kibiców narzeka na komercjalizację sportu, jednak w obecnej sytuacji, nie ma już odwrotu od takiego stanu. Rola sponsorów jest jeszcze ważniejsza w przypadku mniejszych wydarzeń. Głównym sponsorem czeskich Mistrzostw Świata w Hokeju jest Škoda – część globalnej grupy Volkswagena.

Szacuje się, że cały globalny rynek produktów sportowych, wydarzeń sportowych oraz udziału w akcyjności fizycznej ma wartość około 1,4 bln dolarów i rośnie w tempie zbliżonym do 10 proc. rocznie. Nadchodzące lato będzie zatem ważne nie tylko dla kibiców, ale także dla firm produkujących odzież i sprzęt sportowy. Może stać się katalizatorem poprawy ich wyników, ponieważ giełdowe spółki sportowe od zakończenia pandemii radzą sobie gorzej niż szeroki rynek.

Na potrzeby naszego porównania, stworzyliśmy koszyk największych na świecie akcji sportowych, od bardzo znanych w Polsce Nike, Adidas, Puma, Fila, Asics czy Under Armour, po te nieobecne lub mniej popularne, takie jak Lululemon, Anta Sports, Acushnet i notowany od niedawna na giełdzie Amer Sports. Udział poszczególnych akcji w koszyku został ustalony proporcjonalnie do kapitalizacji rynkowej poszczególnych firm. Łączna kapitalizacja rynkowa tych 10 firm wynosi 250 miliardów dolarów. Ich notowania w okresie ostatnich 5 lat pozostają w tyle za globalnymi akcjami (patrz wykres). Branża mocno rozwinęła się podczas pandemii, jednak później radziła sobie gorzej z powodu obaw dotyczących ograniczania wydatków konsumentów. Wskaźnik C/Z całego koszyka wynosi około 25x. Jest on powyżej rynkowej średniej, jednak jest to poziom zbliżony do najniższego w okresie ostatnich 5 lat. Dzieje się tak pomimo zbliżającego się intensywnie sportowego lata.Czeka nas prawdziwie sportowe latoPaweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

W I kw. br. zlikwidowano blisko 56 tys. jednoosobowych firm. 91,5 tys. zostało zawieszonych

Od stycznia do marca br. liczba wniosków dotyczących zamknięcia jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) była o przeszło 6% mniejsza niż w analogicznym okresie 2023 roku. Prawie 20% ww. przypadków dotyczyło firm bez wskazanego miejsca wykonywania działalności, a niespełna 13% – województwa mazowieckiego. W tym samym okresie o 2% wzrosła liczba wniosków dotyczących zawieszenia działalności. Eksperci, analizując powyższe dane i bieżącą sytuację na rynku, twierdzą, że w najbliższych miesiącach sytuacja powinna lekko się poprawiać, ale raczej nie ma co oczekiwać, że nagle wybuchnie boom na „odmrażanie” działalności lub drastycznie zmienią się liczby w kwestii zamykania firm. Jednocześnie znawcy tematu zapowiadają, że będzie lepiej niż rok temu.

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), w I kw. 2024 roku do rejestru CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) wpłynęło blisko 56 tys. wniosków dotyczących zakończenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 6,2% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy takich przypadków było prawie 60 tys. Dr Błażej Podgórski z Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego informuje, że w Polsce jest zarejestrowanych około 3,5 mln JDG. Zdaniem eksperta, dane wskazują na różnicę na poziomie jednego promila.

– Te statystyki są spójne z obrazem sytuacji polskiej gospodarki w ostatnich latach. Pierwszy kwartał ubiegłego roku był szczególnie trudny dla przedsiębiorców. Miało to związek z apogeum presji kosztowej, wynikającej w szczególności z wysokich cen energii. Jednocześnie firmy mierzyły się ze słabością popytu, zarówno w kraju, jak i za granicą. O trudności ówczesnej sytuacji najlepiej świadczy fakt, iż polska gospodarka znajdowała się wówczas w recesji – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Z kolei 10,9 tys. ww. wniosków z I kw. br. dotyczyło firm, które nie wskazały miejsca wykonywania działalności (rok wcześniej – 9,6 tys.). Patrząc na dane obejmujące województwa, najwięcej takich przypadków miało miejsce w mazowieckim – 7,2 tys. (rok wcześniej – prawie 8 tys.). Jak podkreśla dr Podgórski, gospodarka i biznes ewoluują. Wiele przedsiębiorstw działa w wirtualnym środowisku. Są to oczywiście podmioty z szeroko pojętej branży IT, ale i te korzystające z marketplace’ów, jak np. Allegro.

– Osoby dokonujące rejestracji działalności gospodarczej w CEIDG nie mają obecnie obowiązku wskazania stałego adresu, pod którym ją prowadzą. Wystarczy bowiem tylko podanie adresu korespondencyjnego. Można przypuszczać, że na pominięcie tej informacji decydują się osoby prowadzące tzw. działalność mobilną lub też świadczące usługi w lokalu klienta. Prawdopodobnie w części przypadków jej zasięg przekracza granice pojedynczego województwa. Z tego wynika takie zachowanie – dodaje Łukasz Kozłowski.

Dane resortu pokazują również, że w I kw. br. do rejestru CEIDG wpłynęło 91,5 tys. wniosków o zawieszenie JDG. To o 2% więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy takich przypadków było 89,6 tys. W opinii Adriana Parola, radcy prawnego i doradcy restukturyzacyjnego, w przypadku tego wzrostu kluczowe znaczenie ma nadzieja na poprawę sytuacji gospodarczej. Część przedsiębiorców wstrzymała się z decyzją o likwidacji biznesu, oczekując na lepsze czasy. Ekspert zaznacza, że z reguły zawieszenie JDG trwa 3-4 miesiące. Jednak konkretny wpływ na taki krok może mieć profil działalności.

– Jednym z czynników implikujących zawieszenia jest zmiana przepisów dotyczących składek zdrowotnych. Przed Polskim Ładem premiera Morawieckiego większość kosztów ubezpieczenia zdrowotnego można było odpisać od podatku. Natomiast po tej nowelizacji składki ZUS w zdecydowany sposób dociążyły prowadzenie działalności gospodarczej. Jednak polski biznes stoi na solidnych fundamentach. A dane dotyczące zawieszeń, jak i zamknięć działalności, wykazują bardziej na naturalną fluktuację niż realne zmiany – stwierdza dr Podgórski.

Do tego Łukasz Kozłowski zaznacza, że na początku roku następuje ograniczenie aktywności m.in. w branży budowlanej, rolniczej, handlowej, a także w niektórych segmentach turystyki. W związku z tym część przedsiębiorców decyduje się na zawieszenie działalności gospodarczej, co pozwala ograniczyć ponoszone koszty w tym czasie. W uzupełnieniu doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński z kancelarii prawa gospodarczego GKPG dodaje, że z reguły początek roku sprzyja robieniu różnego rodzaju wewnętrznych bilansów i podsumowań. Wówczas, jeśli „nie spinają się dochody”, zapada decyzja o zawieszeniu. A to z reguły jest pierwszy poważny krok do zamknięcia firmy.

– Wszelkie znaki wskazują na to, że w najbliższych miesiącach nastąpi zmniejszenie liczby zamykanych i zawieszanych JDG. Wpływ na to będzie miało ożywienie gospodarcze, wynikające z dopływu unijnych środków, który wcześniej był mocno zahamowany. Jednocześnie w gastronomi może być więcej zamknięć działalności, przede wszystkim ze względu na koszty nośników energii i pracy, które cały czas przecież rosną – dodaje Adrian Parol.

Według Łukasza Kozłowskiego, w następnych miesiącach możemy spodziewać się nieznacznego spadku liczby zamykanych i zawieszanych działalności gospodarczych. To powinno mieć związek ze stopniową poprawą koniunktury gospodarczej oraz ponownym wzrostem popytu na rynku. Zdaniem eksperta, największa poprawa może nastąpić w przypadku tych branż, w których ubiegłoroczne wyniki były relatywnie najsłabsze. Wśród nich można wymienić budownictwo, przemysł oraz administrowanie i działalność wspierającą.

– Patrząc obecnie na krajową gospodarkę, można mieć wrażenie, że w kolejnych miesiącach tego roku przedsiębiorcy będą rzadziej zamykać swoje jednoosobowe biznesy. Jednocześnie częściej będą chcieli „odmrażać” te, które wcześniej zostały zawieszone. Natomiast nie spodziewam się, aby to było jakieś znaczące tąpnięcie w tej kwestii. Raczej będzie to symboliczne kilka procent, ale z pewnością będzie to lepiej wyglądało niż rok temu, kiedy w gospodarce szalała wysoka inflacja. Do tego najczęściej będzie to dotyczyło dużych i średnich miast – podsumowuje Łukasz Goszczyński.

91% najszybciej rosnących firm spodziewa się, że GenAI zmieni oblicze biznesu

Generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) i sztuczna inteligencja znacząco zmienią funkcjonowanie firm w przyszłości – twierdzi 81% respondentów badania Dell Technologies Innovation Catalyst. Wśród najszybciej rosnących organizacji (wzrost przychodów +25% w 2023 roku) odsetek ten wzrasta do aż 91% odpowiedzi.

Wyniki badania, przeprowadzonego wśród 6600 decydentów biznesowych i IT z 40 krajów (w tym z Polski), pokazują, że chociaż panuje duży optymizm dotyczący sztucznej inteligencji i GenAI, stopień przygotowania organizacji na szybkie tempo zmian jest mocno zróżnicowany. Większość respondentów, 82%, twierdzi, że ma dobrą pozycję konkurencyjną i mocną strategię. Jednocześnie prawie połowa (48%) nie jest pewna, jak będzie wyglądała ich branża w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat, a prawie sześciu na dziesięciu respondentów (57%) ma trudności z dotrzymaniem tempa. Zdaniem ankietowanych główne wyzwania utrudniające wprowadzanie innowacji to problem ze znalezieniem talentów (35%), obawy dotyczące prywatności danych i cyberbezpieczeństwa (31%) oraz brak budżetu (29%). Nieco inaczej wygląda to dla polskich managerów i decydentów IT: na pierwszym miejscu są również obawy związane z cyberbezpieczeństwem (33%), ale dalej – problem z przestarzałym lub zbyt złożonym środowiskiem IT (29%) i… brak czasu (29%).

GenAI wchodzi w nowy etap: od pomysłów do wdrożenia

Transformacyjny lub znaczący potencjał GenAI respondenci widzą w obszarach poprawy stanu bezpieczeństwa IT (52%), wzrostu produktywności (52%) i wyższej jakości obsługi klienta (51%). Dla grupy z Polski na podium znalazły się: wzrost produktywności (55%), automatyzacja powtarzalnych zadań (55%) oraz poprawa bezpieczeństwa (53%). Wszyscy uczestnicy badania są również świadomi wyzwań do pokonania: 68% obawia się, że GenAI wygeneruje nowe problemy związane z bezpieczeństwem i prywatnością, a 73% zgadza się ze stwierdzeniem, że ich dane i własność intelektualna są zbyt cenne, aby umieścić je w narzędziu GenAI, do którego może mieć dostęp strona trzecia.

W szerszym ujęciu odpowiedzi sugerują, że firmy pracują nad praktycznymi aspektami GenAI, przechodząc od pomysłu do implementacji, a 58% twierdzi, że już rozpoczęło wdrażanie GenAI. Wraz z upowszechnianiem się technologii, obawy koncentrują się na zrozumieniu, gdzie znajdują się zagrożenia i z czego wynikają. Aż 77% respondentów uważa, że to organizacja, a nie maszyna, użytkownik czy społeczeństwo, jest odpowiedzialna za wszelkie awarie lub niepożądane zachowania związane ze sztuczną inteligencją.

Świat otwiera się na generatywną Sztuczną Inteligencję, mimo związanych z tym wyzwań biznesowych. Na tym polu mamy w Polsce do wykorzystania ogromną szansę, badania pokazują, że znacznie lepiej radzimy sobie z pozyskiwaniem odpowiednich talentów. Wciąż nieco ponad połowa respondentów, czyli 55%, wskazuje, że jest to problem, ale globalnie nie radzi sobie z tym znacznie więcej, bo 67% firm. Zdecydowanie mocniej stawiamy też na pozytywny wpływ AI, polskie firmy skupiają się na generowaniu przychodów, podczas gdy globalny trend to szukanie oszczędności i optymalizacji – komentuje Dariusz Piotrowski, dyrektor zarządzający Dell Technologies Polska.

Problemy z bezpieczeństwem hamują innowacje

Cyberbezpieczeństwo nadal stanowi bolączkę przedsiębiorstw. Trudno się temu dziwić, aż 83% respondentów potwierdza, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy zostali zaatakowani przez cyberprzestępców. Większość (89%) realizuje strategię wdrażania modelu Zero Trust, a 78% twierdzi, że ma plan reagowania na incydenty, aby przywrócić działalność po cyberataku lub wycieku danych.

Trzy najczęściej wymieniane typy zagrożeń to złośliwe oprogramowanie, phishing i naruszenia danych. Wysoka pozycja phishingu wskazuje na szerszy problem podkreślony w raporcie, jakim jest rola pracowników firmy w utrzymaniu cyberbezpieczeństwa. Na przykład 67% respondentów deklaruje, że niektórzy pracownicy omijają wytyczne i praktyki dotyczące bezpieczeństwa IT, ponieważ opóźniają one wydajność i produktywność, a 65% uważa zagrożenia wewnętrzne za duży problem. Wskazuje to na potrzebę skupienia się na odpowiednich szkoleniach, ponieważ to pracownicy stanowią pierwszą linią obrony.

Właściwa infrastruktura IT zyskuje kluczową rolę

Ważnym wnioskiem z badania jest też wskazanie na kluczową rolę nowoczesnej infrastruktury danych. Technologie takie jak GenAI nabierają tempa, a ilość danych nieustannie rośnie. Inwestowanie w nowoczesną, skalowalną infrastrukturę zostało uznane za najważniejszy obszar ulepszeń dla firm umożliwiający przyspieszenie innowacji. Większość decydentów IT (82%) twierdzi, że preferuje model on-prem lub hybrydowy, aby sprostać wyzwaniom, które przewidują przy wdrażaniu GenAI.

Możliwość udostępniania danych w całej firmie jest równie ważnym elementem wprowadzania innowacji, a tylko jedna osoba na trzy (33%) twierdzi, że może przekształcić dane w rekomendacje w czasie rzeczywistym. Aż 82% twierdzi, że dane są wyróżnikiem firmy, a strategia GenAI musi obejmować wykorzystanie i ochronę tych danych. Prawie połowa (42%) twierdzi również, że spodziewa się, że w ciągu najbliższych pięciu lat większość danych firmy będzie pochodzić z brzegu sieci.

Inne wyniki badań obejmują:

  • Umiejętności: Dwie trzecie respondentów (67%) twierdzi, że obecnie w ich branży brakuje talentów potrzebnych do wprowadzania innowacji. Zwinność i chęć uczenia się, biegłość w posługiwaniu się sztuczną inteligencją oraz kreatywność i twórcze myślenie to najważniejsze umiejętności i kompetencje na najbliższe pięć lat. Dla respondentów z Polski jest to 55%, a wśród najważniejszych kompetencji są chęć uczenia się, kreatywność i umiejętność krytycznego myślenia.
  • Zrównoważony rozwój: Wśród badanych 42% uważa, że „napędzanie innowacji zrównoważonych dla środowiska” jest ważnym obszarem do poprawy. Efektywność energetyczna jest jednym z priorytetów, przy czym 79% eksperymentuje z rozwiązaniami jako usługą w celu bardziej efektywnego zarządzania środowiskiem IT, a 73% aktywnie przenosi wnioskowanie AI na brzeg sieci, aby stać się bardziej energooszczędnym (np. inteligentne budynki).
  • Uczynienie z IT strategicznego partnera: Obecnie 81% decydentów biznesowych ma powody, aby wykluczyć decydentów IT z rozmów strategicznych, ale oba działy uznały silniejsze relacje za drugi najważniejszy obszar do poprawy.

Informacje o badaniu Innovation Catalyst

Firma Dell Technologies zleciła przeprowadzenie tych badań firmie Vanson Bourne. W badaniu wzięło udział 6600 respondentów z organizacji zatrudniających ponad 100 pracowników z Ameryki Północnej, Ameryki Łacińskiej, regionu EMEA, Azji i Pacyfiku oraz Chin. Organizacje te reprezentują różne sektory publiczne i prywatne.

Wszyscy respondenci napędzają lub wpływają na innowacje w swojej organizacji. Spośród ogólnej liczby respondentów 3 330 to decydenci IT (ITDM), a 3 330 to decydenci biznesowi (BDM). Liczba respondentów z Polski wyniosła łącznie 150 osób, w tym 75 decydentów IT i 75 – decydenci biznesowi.

Wywiady zostały przeprowadzone online i telefonicznie we wrześniu, październiku i listopadzie 2023 roku.

Maciej Zientara dołącza do JR Holding

Przedsiębiorca z długoletnim doświadczeniem, założyciel i partner zarządzający Holdingiem Inwestycyjnym „Supernova Group” przekracza 5% w akcjonariacie JR Holding ASI S.A. i dołącza do grona Partnerów JRH.

Notowana od marca br. na głównym parkiecie GPW firma inwestycyjna JR Holding opublikowała niedawno nową strategię i zaczyna jej realizację. Nowa strategia zakłada dalsze porządkowanie portfela i zainwestowanie około 300 mln zł do 2027 r. w spółki z najbardziej perspektywicznych branż: transformacji energetycznej, deepetch i przemysł kosmiczny, biotech i medtech, AI i cyfrowy biznes, gaming oraz zrównoważony rozwój i gospodarka obiegu zamkniętego.

Jednym z założeń nowej strategii jest także włączenie osób z doświadczeniem do grona opiniujących i podejmujących decyzje inwestycyjne. Taką osobą, która dołącza również do grona istotnych akcjonariuszy JRH jest Maciej Zientara. Będziemy korzystać z jego doświadczenia a także sieci kontaktów aby selekcjonować i pozyskiwać coraz bardziej trafne inwestycje do portfela JRH – deklaruje January Ciszewski, założyciel, główny akcjonariusz i Prezes JR Holding.

Maciej Zientara ma wieloletnie doświadczenie, w tym transakcyjne, w zakresie M&A, inżynierii finansowej, zarządzania funduszami inwestycyjnymi oraz portfelami przedsiębiorstw. Jest założycielem „Supernova Group”, która koncentruje się na działalności deweloperskiej, hotelarskiej, zarządzaniu nieruchomościami oraz szerokim zakresem inwestycji kapitałowych, a także posiada pakiet kontrolny giełdowej spółki Soho Development.

– Postanowiłem zainwestować strategicznie w akcje JRH i to nie tylko jako pasywny inwestor, ale przede wszystkim włączyć się w aktywne wsparcie zarządzania portfelem JR Holding. Traktuję swoją inwestycję jako otwarcie ścieżki partnerstwa strategicznego z holdingiem Januarego Ciszewskiego. JRH przeszedł fantastyczną ścieżkę rozwoju. Liczę, że z moim skromnym udziałem, spółka kontynuować będzie z sukcesem dynamiczny rozwój, do czego chcę się przyczynić. Z dużym optymizmem patrzę w najbliższą 2-3 letnią przyszłość i jestem przekonany, że spółka nie jednym jeszcze zaskoczy. Przyjęta, zaktualizowana strategia JRH jest mi bardzo bliska. Jestem przekonany, że moje 25-letnie doświadczenie na rynku kapitałowym i inwestycyjnym wniesie wiele świeżego spojrzenia i wzmocni kompetencyjnie zespół zarządzający. Moim zamiarem jest dalsze zwiększanie zaangażowania kapitałowego w JRH. Po przejściu na parkiet główny giełdy rozpoczyna się właśnie nowy etap, chcę być częścią tego sukcesu – powiedział Maciej Zientara, nowy Partner w JRH.

Najemcy mieszkań w lepszej sytuacji niż wynajmujący. Ceny spadają, a oferta rośnie!

Rynek najmu w kwietniu osiągnął równowagę. Zarówno baza dostępnych mieszkań na wynajem, jak i zainteresowanie nimi ze strony potencjalnych najemców wzrosły o 1,5% m/m i 21% r/r. W przypadku cen w miastach wojewódzkich widoczna była kolejna korekta średnich stawek ofertowych, które spadły poniżej 3500 zł. Taka sytuacja sprzyjała najemcom. Oprócz liczby lokalizacji, liczby pokoi i metrażu coraz większe znaczenie miały dla nich także dodatkowe udogodnienia takie jak np. miejsce parkingowe, które zwiększa koszt najmu nawet o 3% za mkw.

Poszukujący mieszkań na wynajem mieli z czego wybierać. Po marcowym uszczupleniu bazy ofert najmu o 2% m/m w kwietniu widoczny był powrót do tendencji wzrostowej. W ostatnim dniu miesiąca w serwisie Otodom potencjalni najemcy mieli do dyspozycji ponad 27 tys. ogłoszeń. To 1,5% więcej m/m i aż 21% więcej względem ubiegłego roku.

Wśród wszystkich miast wojewódzkich jedynie w dwóch miastach odnotowano na koniec kwietnia spadek w stanie dostępnej oferty mieszkań na wynajem. W Poznaniu skurczyła się ona o 3% m/m. Natomiast w Trójmieście – blisko o jedną trzecią, za co odpowiada zbliżający się sezon wakacyjny i przekierowanie przez właścicieli mieszkań do najmu krótkoterminowego. Z kolei najszybszą, dwucyfrową miesięczną dynamiką przyrostu bazy ogłoszeń mogły się w kwietniu pochwalić Rzeszów (+22% m/m) oraz Katowice (+11%).

Sytuacja na rynku najmu jest dużo korzystniejsza dla najemców niż jeszcze rok temu. Przede wszystkim za sprawą odbudowania się podaży w większości miast wojewódzkich, która wpłynęła na ustabilizowanie się, a nawet niewielkie spadki średnich stawek czynszów. Co więcej, oferowane na rynku mieszkania są nowsze, lepiej wyposażone, a coraz więcej z nich posiada udogodnienia takie jak np. klimatyzacja bądź miejsce postojowe. – komentuje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom.

Zainteresowanie najemców rośnie,  a ceny nadal hamują

Szeroka baza ofert mieszkań na wynajem sprzyja poszukiwaniom nowego lokum. W kwietniu tę kategorię odwiedzono w serwisie Otodom 1,45 mln razy, czyli o 1,5% częściej w porównaniu do marca

i o 21% częściej niż rok wcześniej. Warto zauważyć, że wszystkie miasta wojewódzkie cieszyły się dużo większym zainteresowaniem potencjalnych najemców względem ubiegłego roku. Do rekordzistów należały Łódź (+35% r/r), Kraków (20% r/r) oraz Warszawa (ok. 15% r/r).

Równocześnie już od kilku miesięcy możemy obserwować korektę cen najmu. Nie inaczej było w kwietniu – w miastach wojewódzkich za wynajem mieszkania trzeba było zapłacić średnio  3480 zł, czyli o nieco ponad 0,5% mniej niż w marcu. Najdroższa wciąż pozostała Warszawa ze średnia kwotą najmu przekraczającą 4800 zł. Z wydatkiem ok. 3000 zł musieli się natomiast liczyć najemcy z Krakowa, Trójmiasta i Wrocławia. I chociaż te miasta pozostają najdroższe, to w porównaniu do ubiegłego roku,jest w nich od 1-2% taniej.

ceny najmu mieszkań

Co ważne, w kwietniu odnotowano także 1,5% spadek średniej kwoty w przeliczeniu za mkw. Tym samym w ujęciu rocznym możemy mówić o stawce wyższej tylko o 2% r/r, czyli niemal o  tyle, co poziom inflacji.

Choć obecna sytuacja na rynku najmu jest korzystna dla najemców, to nieco inaczej może wyglądać perspektywa wynajmujących. Głównie za sprawą wysokich kosztów zakupu nieruchomości w przypadku osób posiłkujących się kredytem hipotecznym. Korekta cen najmu w ich przypadku może wpływać na rentowność takiej inwestycji. Warto jednak zauważyć, że na wyższe stawki mogą liczyć właściciele mieszkań z dodatkowymi udogodnieniami i lepszym wyposażeniem. – podkreśla Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom.

Wyposażenie i udogodnienia w cenie

Które z udogodnień w największym stopniu mogą wpłynąć na cenę oferowanego mieszkania na wynajem? Dane z wyszukiwań Otodom wskazują, że jednym z najbardziej pożądanych przez najemców udogodnień w wynajmowanym mieszkaniu jest garaż. Popularnością wyprzedza balkon, ogród, klimatyzację, taras a nawet windę. Co ciekawe, liczba ofert z taką możliwością wyraźnie rośnie – w kwietniu br. stanowiły one 47% wszystkich ogłoszeń, podczas gdy przed wybuchem wojny w Ukrainie ten odsetek wynosił około 40%.

Według danych Cenoskopu Otodom (autorskiego modelu uczenia maszynowego, który dokonuje estymacji wartości nieruchomości) dostępność miejsca postojowego w mieszkaniu na wynajem ma największe znaczenie w Poznaniu, Wrocławiu i  Warszawie. W tych miastach zwiększa ona wycenę kwoty najmu nawet o 2-3% za mkw.

Z kolei za mieszkanie z klimatyzacją najemcy muszą zapłacić przeciętnie wyższą o 3-4% cenę. W Trójmieście poszukujący lokali na wynajem z takim udogodnieniem muszą się liczyć ze wzrostem stawki nawet o 6 zł/mkw., czyli z ok. 10% wyższymi opłatami za najem. Nieco mniejszy wpływ na cenę ma z kolei wyposażenie wynajmowanego mieszkania w zmywarkę – ten rodzaj wyposażenia podwyższa wartość lokalu o 2-3%. Natomiast aneks kuchenny w miejsce osobnej kuchni przekłada się na wzrost stawki najmu  przeciętnie o 1-2%.

Rynek pracy w Polsce staje się coraz bardziej elastyczny

Mniejsze firmy dołączają do trendu GIGekonomii, wpływając na wzrost elastyczności rynku pracy w Polsce – wynika z badania GIGLIKE I EY Polska.

  • GIGbarometr 2024 osiągnął poziom 5,1 (na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza maksimum elastyczności rynku pracy). Oznacza to wzrost o 0,6 w stosunku do zeszłego roku. Pozytywny trend zmian da się zauważyć we wszystkich badanych perspektywach.
  • GIGbarometr to stworzony przez GIGLIKE i EY Polska jedyny taki w Polsce barometr elastyczności rynku pracy. Składa się z trzech perspektyw: Otoczenia – czyli otoczenia makroekonomicznego i prawnopodatkowego, Firmy – czyli popularności zastosowania elastycznych form współpracy w przedsiębiorstwach oraz Ludzi – czyli oceny przez firmy jakości współpracy z niezależnymi profesjonalistami.
  • Największą zmianę na plus odnotowano rok do roku w perspektywie Otoczenie – z 4,1 w 2023 r. na 5,1 w 2024 r. To m.in. za sprawą wpływu sytuacji gospodarczej oraz szybkiego rozwoju technologii ułatwiających elastyczną pracę zdalną. Perspektywa Firma (2,6 w 2024 r. vs. 2,2 w 2023 r.) ukazuje, że zwłaszcza małe firmy w większym stopniu otwierają się dziś na nowoczesne formy współpracy. Perspektywa Ludzie na poziomie 7,7 (vs. 7,2 w 2023 r.) opisuje, jak dobrze oceniani są dziś niezależni profesjonaliści i model, w którym współpracują z przedsiębiorstwami.

GIGer – niezależny profesjonalista, freelancer, osoba współpracująca z daną firmą lub niezależny kontraktor. Preferuje elastyczny model współpracy, wykonywanej często dla kilku firm równocześnie, w zależności od potrzeb i wymagań.

Już 65% działających w Polsce firm korzysta dziś z elastycznych form współpracy, takich jak umowa B2B, czy umowa-zlecenie. To aż o 12% więcej niż w zeszłym roku. Na popularności zyskują umowy B2B, które stosowane są już w niemal 3 na 5 przedsiębiorstwach – wynika z najnowszego badania GIGLIKE i EY Polska „GIGbarometr – barometr elastyczności rynku pracy”.

GIGbarometr to prosty i jednoznaczny wskaźnik, który określa faktyczny poziom elastyczności rynku pracy w Polsce. Ujmuje on elastyczność w trzech perspektywach: Otoczenie, Firma i Ludzie. Im wyższa wartość wskaźnika, tym bardziej elastyczny jest rynek pracy w Polsce.

W tym roku GIGbarometr wyniósł 5,1. Oznacza to wzrost o 0,6 w stosunku do roku ubiegłego.

– Cieszy fakt, że GIGekonomia puka do drzwi coraz większej liczby działających w Polsce przedsiębiorstw. To powód do zadowolenia, tym bardziej że proces ten nie wynika z przymusu, a oczekiwania samych specjalistów, którzy dostrzegają szereg benefitów związanych z niezależnością, jaką daje elastyczność na rynku pracy. Firmy, idąc za przykładem konkurencji, coraz chętniej decydują się na współpracę z GIGerami – mówi Tomasz Miłosz, założyciel i CEO GIGLIKE.

Szczegółowe wyniki tegorocznego GIGbarometru wskazują na to, że rynek coraz szerzej otwiera się na elastyczne formy współpracy. Należy podkreślić, że pozytywna zmiana widoczna jest zwłaszcza w sektorze małych firm – to właśnie te podmioty są dziś bardziej otwarte na elastyczne formy współpracy niż jeszcze w zeszłym roku (zmiana z 58% na 65%).

Obecnie już częściej niż co trzecia badana firma (34%) uważa, że wdrożone zasady korporacyjne (np. polityka pracy hybrydowej) mają pozytywny wpływ na elastyczność rynku pracy. GIGekonomii – zdaniem badanych – sprzyja także sytuacja gospodarcza. W stosunku do 2023 r. wpływ tego czynnika wzrósł z 4,0 do 5,1 wśród małych oraz z 4,8 do 5,8 wśród średnich organizacji.

37% firm uważa, że znaczenie elastycznych form współpracy wzrośnie w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Odsetek ten jest jeszcze wyższy w przypadku dużych przedsiębiorstw i wynosi aż 53%.

– Zmiany na rynku pracy są napędzane przez ludzi, którzy znajdują swoje miejsce w tym dynamicznym środowisku. Firmy coraz lepiej rozumieją potrzeby i preferencje GIGerów. Tegoroczne wyniki GIGbarometru pokazują, że współpraca z niezależnymi specjalistami przynosi satysfakcję i jest wyżej oceniana niż w poprzednich latach – z największymi postępami wśród małych i średnich firm – zauważa Witold Widurek, Partner, People Advisory Services w EY Polska.

Umowy B2B zyskują na znaczeniu

Przedstawiciele firm deklarują większą liczbę zawieranych umów B2B. Wzrost widoczny jest zwłaszcza wśród przedsiębiorstw średniej wielkości (57% vs. 46% w 2023 r.) kosztem mniejszej liczby umów-zleceń, które mimo wszystko pozostają najczęściej wybieraną formą współpracy. Co ciekawe, znaczący spadek odsetka umów B2B rok do roku można zauważyć w branży IT.

Podobnie jak w zeszłym roku najważniejszym powodem, dla którego firmy korzystają z elastycznych form współpracy, są wyższe wynagrodzenia netto dla GIGerów niż w przypadku etatu. Na czynnik ten wskazuje niemal 6 na 10 przedsiębiorstw. Warto zauważyć, że po raz pierwszy nie stanowi on jednak priorytetu dla dużych organizacji, w których najważniejsze stały się oczekiwania samych współpracowników.

– Na rynek pracy wchodzi pokolenie pracowników myślących o karierze w sposób bardziej elastyczny. Osoby te, charakteryzujące się zadaniowym podejściem do pracy, mogą wpływać na to, że nowe modele zatrudnienia będą stawać się coraz bardziej naturalne. Firmy powinny zatem wsłuchiwać się w oczekiwania pracowników, aby współpraca była korzystna dla każdej ze stron – wskazuje Przemysław Gacek, Prezes Zarządu Grupy Pracuj S.A.

Na oczekiwania rynku jako powód, dla którego dana firma zwraca się ku elastycznym formom współpracy, wskazuje z kolei 31% zapytanych przedstawicieli przedsiębiorstw.

– Organizacje coraz sprawniej – choć nadal niewystarczająco dynamicznie – dostosowują się do trendu GIGekonomii, usprawniając wewnętrzne procedury i systemy, wychodząc tym samym naprzeciw oczekiwaniom samych kandydatów. Nadal brakuje jednak wystarczających uregulowań prawnych dotyczących elastycznych form współpracy i uwzględniających zmieniające się realia rynku pracy. Mimo to zarówno firmy, jak i pracownicy dostrzegają i starają się wykorzystać ten potencjał – dodaje Agata Wójcik-Ryszawa, Dyrektor Personalny w InPost Polska.

GIGekonomia to ludzie

GIGbarometr 2024 ukazuje, że firmy dostrzegają znaczące korzyści płynące z elastycznych form współpracy i coraz bardziej doceniają niezależnych profesjonalistów, ich ekspertyzę i zdolność do wprowadzania świeżego spojrzenia na realizowane projekty. Zadowolenie przedsiębiorstw ze współpracy z niezależnymi profesjonalistami jest wysokie (7,7, co oznacza wzrost o 0,5 w stosunku do ubiegłego roku). Wpływ na ten wynik ma zmiana nastawienia w sektorze MŚP. Spadek wskaźnika zadowolenia odnotowano z kolei wśród największych, liczących ponad 250 osób przedsiębiorstw, choć ten wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie (7,0 vs. 7,5 w 2023 r.).

Zdaniem przedstawicieli firm, dla GIGerów współpracujących z ich organizacjami niezmiennie najważniejsze pozostaje poczucie zadowolenia z sytuacji finansowej (57% wskazań), choć widać tu spadek o 9 punktów procentowych w stosunku do zeszłego roku. W to miejsce na znaczeniu zyskuje dowolność miejsca, czasu i warunków pracy, na co wskazuje 53% respondentów.

– Wysoka ocena jakości współpracy z niezależnymi specjalistami to zapowiedź wzrostu wskaźnika elastyczności rynku pracy, nawet jeśli chwilowo skłonność do elastycznej współpracy wręcz spada – głównie ze względu na nakazy powrotu do biur, które nie wpływają pozytywnie na taką formę pracy. Dobrzy specjaliści są na wagę złota, co w połączeniu z malejącą populacją Europy zwiastuje dawno zapowiadany trend – konieczność współdzielenia ekspertów, którzy cenią elastyczność pracy i z pewnością nie będą skłonni pracować dla firm wymuszających pracę w biurze – twierdzi Przemek Głośny, CEO i Founder w Useme.

Wyniki tegorocznego GIGbarometru wskazują również na istotny wzrost odsetka odpowiedzi w obszarze benefitów oraz narzędzi, które w ocenie przedsiębiorstw są istotne dla niezależnych profesjonalistów. Firmy dostrzegają konieczność zapewnienia GIGerom możliwości, które nie tylko pozwalają na bezpieczne wykonywanie obowiązków, np. poprzez udostępnianie narzędzi do pracy (wzrost z 34% w 2023 r. do 49%) czy zapewnianie ubezpieczenia (wzrost z 16% w 2023 r. do aż 36%), ale też oferują świadczenia o charakterze motywacyjnym, jak prywatna opieka zdrowotna (wzrost z 22% w 2023 r. do 30%) czy samochód firmowy (wzrost z 28% w 2023 r. do 30%).

Badanie GIGbarometr zrealizowano w marcu 2024 r. za pomocą wywiadów telefonicznych (CATI) przez ARC Rynek i Opinia oraz za pomocą wywiadów online (CAWI) poprzez formularz na stronie www.gigbarometr.pl. Sumaryczna próba wyniosła 311 przedstawicieli firm reprezentatywnych ze względu na wielkość organizacji. W badaniu brały udział firmy większe niż jednoosobowa działalność gospodarcza.

Złoty umacnia się już od ponad dwóch tygodni

Jeszcze niedawno zastanawialiśmy się, czy dolar dotrze do poziomu 4 zł. Dzisiaj jesteśmy już prawie 4 grosze poniżej tego poziomu. Wybuch inflacji w Czechach umacnia koronę, a Rumunia nie zaczyna obniżek stóp procentowych.

Kolejne umocnienia złotego

Polska waluta ma dobrą passę ostatnio. W sumie nic się nie zmieniło, więc można by oczekiwać tego samego na wykresach. Rynki w przypadku walut państw rozwijających się lubią przewidywalność. W tym wypadku fakt, że na konferencji prezes NBP potwierdził swoje stanowisko, mocno pomaga. To, że dwie z głównych agencji ratingowych świata utrzymały przyzwoity rating dla Polski, również nie przeszkadza. Oczywiście część analityków może wskazywać, że jest miejsce na jego poprawę, ale patrząc na tegoroczny deficyt budżetowy, może nie warto się wychylać na razie z takimi pomysłami. Należy jednak zauważyć, że na wykresach ten spokój po prostu widać, od ponad dwóch tygodni polska waluta jest w trendzie wzrostowym. Kurs euro spadł z 4,33 zł na okolice 4,27 zł, a kurs dolara spadł w 4,05 zł do 3,96 zł. Są to bardzo dobre wiadomości, patrząc na nadchodzący sezon wakacyjny i potencjalne zagraniczne wczasy. Gorzej, kiedy ktoś z zagranicy zechce przyjechać do Polski.

Odbicie inflacji w Czechach

Nasi południowi sąsiedzi, podobnie jak Polska w marcu, mieli 2% inflacji. W Polsce inflacja odbiła do 2,4%, z kolei w Czechach spodziewano się analogicznego ruchu, a otrzymano aż 2,9%. Jest to zatem wzrost z 2% na 2,9% w ciągu miesiąca. Efekt jojo w pięknym stylu. Jest to zatem najwyższy wynik w tym roku. Stawia on również pod dużym znakiem zapytania sensowność obecnego cyklu obniżek Czeskiego Narodowego Banku. Nadal mamy co prawda wyraźnie wyższą stopę procentową niż inflację, ale patrząc na tendencje, możemy mieć problemy w kolejnych miesiącach. Trzeba pamiętać, że 2,9% w skali roku to jedno, ale miesięczny wzrost cen wyniósł aż 0,7%, a to może zwiastować poważniejszy problem. Rynki walutowe zareagowały wyraźnym umocnieniem czeskiej korony względem głównych walut. Powodem był fakt, że inwestorzy spodziewają się spowolnienia procesu obniżania stóp procentowych.

Rumunia nie zmienia stóp

Poniedziałek był dniem, kiedy Narodowy Bank Rumunii podejmował decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynki oczekiwały, że Rumunia, ze względu na ostatnie sukcesy w walce z inflacją, która jest obecnie już ponad 1% poniżej stóp procentowych, symbolicznie o 0,25% obniży stopy procentowe. Co ciekawe, pomimo niespodzianki nie było widać właściwie żadnej reakcji na parze rumuńskiej lei do euro. Kurs rumuńskiej waluty jest silnie związany z euro, gdyż kraj ten od dłuższego czasu przymierza się do wejścia do unii walutowej. Niewykluczone, że to właśnie to mogło powstrzymać NBR przed obniżką. Gdyby obniżono stopy procentowe, spowodowałoby to osłabienie rumuńskiej waluty, co z kolei mogłoby mocno utrudnić interwencje tamtejszego banku w celu utrzymania stabilnego kursu wymiany.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Polska znajduje się w fazie gospodarczej ekspansji, podczas gdy Niemcy mierzą się z recesją

W 2024 roku w Europie Środkowej przewidywane jest jedynie umiarkowane tempo wzrostu gospodarczego. W Polsce wzrost PKB ma wynieść 2,8 proc. Jednocześnie, jak wynika z analiz firmy doradczej Deloitte, rozbieżność nastrojów gospodarczych pomiędzy Polską a Niemcami pogłębia się, co widać zarówno w nastawieniu konsumentów, jak i nastrojach w budownictwie czy też przemyśle.

Gospodarki regionu Europy Środkowej w 2024 roku mają rosnąć średnio o 2,1 proc. (od zaledwie 0,6 proc. w Estonii do 2,9 proc. w Rumunii), w porównaniu z 2,2 proc. w konsensusie zimowym. Wynik dla Polski jest pozytywną niespodzianką, z oczekiwanym wzrostem wyższym o około 0,1 proc. zarówno w 2024 r., jak i w 2025 r. oraz drugą najwyższą oczekiwaną stopą wzrostu wynoszącą 2,8 proc. w 2024 r. To wszystko sprawia, że Polska jeszcze bardziej odróżnia się od Niemiec, które według prognoz mają wzrosnąć o 0,3 proc. (w poprzedniej prognozie było to 0,5 proc.) i stoją w obliczu ryzyka kolejnej recesji. Obecne szacunki na 2025 r. są tylko nieco bardziej optymistyczne – ze średnim wzrostem wynoszącym 2,9 proc. w Europie Środkowej, a w Niemczech – 1,3 proc.

Optymizm w Polsce, pesymizm w Niemczech

Od półtora roku we wskaźniku nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej (składającego się z oceny przemysłu, budownictwa, usług, handlu detalicznego i zaufania konsumentów) dla Polski i Niemiec narastają rozbieżności – w Polsce sentyment poprawia się, a w Niemczech pogarsza. Polska przeszła już z fazy ożywienia do ekspansji, podczas gdy Niemcy pozostają w fazie recesji – na niewiele wyższym poziomie niż w trakcie pandemii COVID-19.

Składową wskaźnika, która najsilniej kontrastuje obecnie pomiędzy Polską i Niemcami są nastroje w budownictwie. W Polsce plasują się one 13 proc. powyżej średniej z okresu od marca 2020 r. do marca 2024 r., a w Niemczech restrykcyjna polityka monetarna zepchnęła je już 20 proc. poniżej tamtejszej post-pandemicznej średniej.

Drugą składową, która wyraźnie różni Polskę od Niemiec jest zaufanie konsumentów, które utrzymuje się w Polsce aż 18 proc. powyżej post-pandemicznej średniej, a u naszych zachodnich sąsiadów pozostawało jedynie na poziomie średniej z okresu od marca 2020 r. do marca 2024 r. Silne zaufanie konsumentów w Polsce tworzy przede wszystkim szybki wzrost płac realnych, które wyprzedziły w ostatnich kwartałach inflację. Jednocześnie wzrost w handlu detalicznym pozostaje wolniejszy od innych składowych (nastroje w marcu pozostawały na poziomie z listopada), prawdopodobnie ze względu na dużą stabilność konsumpcji gospodarstw domowych.

Niekorzystne nastroje w niemieckiej gospodarce negatywnie odbijają się na zamówieniach dla polskiego przemysłu. Wahania odsetka firm z przetwórstwa przemysłowego zgłaszających niedostateczny popyt na rynku zagranicznym w ujęciu miesięcznym w ostatnich 4 latach można wiązać ze zmianami nastrojów gospodarczych w przetwórstwie przemysłowym w Niemczech.

Dezinflacja przyspiesza w obliczu powolnego wzrostu

Oczekiwania co do inflacji na 2024 r. zmieniły się w kierunku umiarkowanie bardziej optymistycznego niż w prognozie zimowej. W Europie Środkowej, w porównaniu ze średnią 4,2 proc., konsensus wynosi obecnie 3,7 proc. (od 2,2 proc. na Łotwie do 5,8 proc. w Rumunii) i 2,5 proc. w Niemczech. Polska odnotowała największą poprawę w rewizji prognoz, z 6 do 5 proc. obecnie. Rok 2025 pozostaje w dużej mierze zgodny z wcześniejszymi ocenami na poziomie 2 proc. w Niemczech i średniej dla Europy Środkowej wynoszącej 3 proc. (między 2,3 proc. w Czechach a 4 proc. w Polsce).

Jak wskazują analizy Deloitte, utrzymuje się za to niepewność co do kursu polskiej waluty. We wiosennym konsensusie złoty ma znacznie szersze różnice między prognozami niż pozostałe waluty, choć w 2025 r. węgierski forint będzie w podobnej sytuacji. Należy podkreślić, że mimo to polski złoty jest jedyną znacząco umacniającą się walutą w regionie. Silne umocnienie polskiej waluty wobec euro w ostatnich miesiącach jest powrotem do kursu sprzed pandemii COVID-19 z początku 2020 r. Jeszcze rok temu wartość złotego była niemal o 10 proc. niższa.

Autor/źródło: Komentarz Zespołu Analiz Ekonomicznych Deloitte na podstawie kwartalnika CE Economic Outlook

73% polskich firm jest spokojnych o perspektywy eksportu w 2024 r.

73% polskich firm jest spokojnych o perspektywy eksportu w 2024 r.: po burzy przychodzi słońce? Ostrożność jednak ich nie opuszcza – zarządzający nimi są najmniej optymistyczni w porównaniu z przedsiębiorcami z innych krajów

Polskie firmy – nie boją się nowoczesnych rozwiązań, ale widzą też zagrożenia

Już w ubiegłorocznym badaniu polskie firmy były w czołówce pod względem stawiania na digitalizację i IT jako jeden z filarów swojej ekspansji i rozwoju – nie inaczej jest i w tym roku. Firmy z Polski, obok tych z Chin, już teraz w dużym stopniu wykorzystują AI jako narzędzie do usprawnienia zarządzania łańcuchem dostaw (aż 36% ankietowanych polskich firm!), identyfikowania możliwości eksportowych i ułatwienia komunikacji (odpowiednio 20% i 22%).

Polskie firmy widzą też oczywiście zagrożenia – obawy  o czynniki geopolityczne (wojny, wybory i zmienność na wielu rynkach – a w konsekwencji protekcjonizm i bariery w wolnym handlu), wyrażało aż 70% firm z Polski. Polscy eksporterzy nie bez przyczyny obawiają się też rosnących problemów z opóźnieniami płatności, gdyż na tle innych badanych rynków ponoszą największe ryzyko z tym związane – aż 32% ankietowanych polskich firm otrzymuje należności eksportowe po 70 dniach i więcej, podczas gdy np. terminy takie wskazuje tylko 11-15% firm brytyjskich, francuskich czy hiszpańskich! Czy polskie firm mają słabszą pozycję (i markę) wobec odbiorców, czy w swojej ekspansji skłonne są ryzykować bardziej zdobywając nowe rynki niż przedsiębiorcy z innych krajów czy może to ich strategia biznesowa – już niekoniecznie niższe ceny, ale dłuższe terminy płatności? Na pewno w kwestii szybszego obiegu należności polscy eksporterzy mają jeszcze duże pole do poprawy i zyskania na tle firm z innych krajów – ocenia Sławomir Bąk, członek Zarządu ds. oceny ryzyka Allianz Trade w Polsce

Wysokie koszty w ojczyźnie – jedno z zagrożeń, które nie sprzyja polonizacji łańcuchów dostaw

Najczęstszym zagrożeniem biznesowym wskazywanym przez polskie firmy były wysokie koszty – operacyjne, wymiany handlowej i inwestycji (83% polskich respondentów!). Gdy dodamy do tego, iż wciąż wysoko na liście zagrożeń jest dostępność i koszt pracowników (obawa wyrażania przez 49% badanych polskich firm) oraz obawy o dostępność i jakość poddostawców (54% badanych przedsiębiorstw z Polski) jasne staje się, dlaczego polskie firmy najrzadziej myślą o relokacji łańcuchów dostaw z powrotem. Tylko 16% polskich eksporterów, najmniej wśród innych badanych rynków, myśli o przyspieszeniu rozbudowy swoich łańcuchów dostaw na lokalnym rynku.Jest to logiczne – wysokie koszty i w ogóle dostępność finansowania w Polsce, jedne z najwyższych kosztów energii w Europie, malejąca dostępność pracowników (najniższe w UE bezrobocie) oraz zamknięcie istotnych rynków zaopatrzenia na wschodzie nie sprzyjają niestety obecnie rentowności i biznesowej ciągłości zaopatrywania się u polskich poddostawców” – podsumowuje Sławomir Bąk.

Optymistyczne déjà vu: czy przedsiębiorstwa ponownie nie doceniają ryzyka?

W edycji 2023 naszego globalnego badania 70% badanych firm stwierdziło, że spodziewa się wzrostu obrotów biznesowych generowanych przez eksport. Jednak rok zakończył się recesją handlową, a popyt spowolnił bardziej niż oczekiwano. Oczekuje się, że rok 2024 przyniesie koniec recesji, ale czy firmy ponownie nie są zbyt optymistyczne? W najnowszej edycji naszego badania 82% korporacji stwierdziło, że spodziewa się wzrostu obrotów biznesowych generowanych przez eksport w 2024 r., Zwłaszcza w sektorach związanych z konsumentami, takich jak handel detaliczny, produkty gospodarstwa domowego oraz komputery i telekomunikacja. W rzeczywistości prawie 40% firm spodziewa się znacznego (czyli o ponad 5%) wzrostu (obrotów w eksporcie) w 2024 r. ( więcej o +18 p.p. w porównaniu z 2023 r.).

„Po ponad roku recesji eksporterzy oczekują teraz odbicia w drugiej połowie 2024 r., ponieważ uzupełnianie zapasów towarów przemysłowych nabiera tempa wraz z globalnym popytem. Spowoduje to również wzrost cen i reflację: W skali globalnej 8 na 10 przedsiębiorstw spodziewa się wzrostu cen eksportowych w 2024 r., wspierając tym samym swoje obroty eksportowe. Nasze prognozy są bardziej konserwatywne: Oczekujemy, że globalny handel wzrośnie o +2,8% w ujęciu wartościowym w 2024 r. po spadku o -2,9% w 2023 roku. To znacznie poniżej długoterminowej średniej wynoszącej +5%, co odzwierciedla ryzyko zakłóceń w globalnej żegludze, takich jak kryzys na Morzu Czerwonym, a także rosnący protekcjonizm „, wyjaśnia Françoise Huang, starszy ekonomista ds. regionu Azji, Australii i Oceanii oraz globalnego handlu w Allianz Trade.

Aby wspierać eksport, przedsiębiorstwa mają rozbieżne priorytety. Francuscy i amerykańscy eksporterzy opowiadają się w szczególności za rozwojem nowych produktów, podczas gdy niemieccy, hiszpańscy i chińscy eksporterzy chcą dotrzeć na nowe rynki. Brytyjscy eksporterzy chcą w 2024 roku nadać priorytet inwestycjom.. w kraju.

Ryzyko braku płatności jest nadal najważniejsze dla eksporterów

Mimo optymizmu, eksporterzy pozostają świadomi ryzyka, które ciąży na ich międzynarodowym rozwoju. W skali globalnej przedsiębiorstwa obawiają się głównie ryzyka geopolitycznego, niedoborów czynników produkcji / siły roboczej oraz kwestii finansowych. Ryzyko braku płatności pozostaje jednak na pierwszym miejscu.

” Okazało się, że na całym świecie blisko 70% przedsiębiorstw otrzymuje płatności w terminie od 30 do 70 dni, przy czym w Wielkiej Brytanii, Francji i Stanach Zjednoczonych jest ich nieco więcej niż w innych krajach. W kontekście niższego wzrostu gospodarczego, zakłóceń w handlu i niepewności geopolitycznej, 42% przedsiębiorstw spodziewa się obecnie wydłużenia terminów płatności eksportowych w ciągu najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy. Dłuższe terminy płatności oznaczają większą presję na przepływy pieniężne, a sytuacja może się nawet pogorszyć. Co więcej, 40% respondentów spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w 2024 roku. Jest to zgodne z naszą prognozą globalnego wzrostu niewypłacalności przedsiębiorstw o +9% w tym roku”, dodaje Aylin Somersan Coqui, dyrektor generalny Allianz Trade.

53% firm rozważa przeniesienie łańcuchów dostaw ze względu na rosnące obawy geopolityczne… ale czy pójdą za ciosem?

Zapytane o trzy najważniejsze czynniki ryzyka, które stanowią największe zagrożenie dla ich zagranicznych zakładów produkcyjnych i łańcuchów dostaw, firmy najczęściej wybierały kwestie związane ze strukturą łańcuchów dostaw, takie jak złożoność, koncentracja lub konkurencja. Na kolejnych miejscach znalazły się ryzyka związane z geopolityką, polityką i protekcjonizmem, a następnie ryzyka związane z ESG.

” Krajobraz polityczny, w którym tegoroczne wybory odbywają się w gospodarkach odpowiadających za blisko 60% światowego PKB, przyczynia się do wzrostu ryzyka geopolitycznego i niepewności. W tym kontekście firmy pozostają w trybie wyczekiwania, koncentrując się głównie na nadchodzących wyborach krajowych. Niemniej jednak, ekspozycja na łańcuch dostaw może zmienić postrzeganie ryzyka: Ogólnie rzecz biorąc, firmy z długimi łańcuchami dostaw i ponad połową produkcji zlokalizowanej za granicą są najbardziej zaniepokojone nasileniem wojny handlowej między USA a Chinami”, stwierdza Ano Kuhanathan, szef działu badań korporacyjnych w Allianz Trade.

W tym kontekście, aby złagodzić zakłócenia w łańcuchu dostaw, firmy przede wszystkim usprawniają zarządzanie ryzykiem w łańcuchu dostaw, zwiększają należytą staranność ESG wobec dostawców i kupują ubezpieczenie łańcucha dostaw. Chociaż 53% respondentów twierdzi, że rozważa przeniesienie części swojego łańcucha dostaw ze względu na rosnące ryzyko geopolityczne, mniej z nich faktycznie podejmuje konkretne kroki w tym kierunku: przeniesienie zakładów produkcyjnych nie znajduje się w pierwszej trójce z 10 proponowanych działań mających na celu złagodzenie zakłóceń w łańcuchu dostaw (z wyjątkiem hiszpańskich i niemieckich eksporterów).

„Dywersyfikacja stała się główną strategią budowania odporności łańcucha dostaw. Niesie to jednak ze sobą własne ryzyko, zwiększając złożoność i potencjalne punkty zaporowe, i nie jest idealnym rozwiązaniem. Na przykład 48% amerykańskich eksporterów, którzy mają zakłady produkcyjne lub dostawców w Chinach, rozważyłoby kraje Azji i Pacyfiku lub Ameryki Łacińskiej w celu dywersyfikacji swoich łańcuchów dostaw. Jednak nadal byliby oni pośrednio narażeni na Chiny, biorąc pod uwagę ich kluczową rolę jako globalnego dostawcy w sektorze produkcyjnym”, mówi Ana Boata, Global Head of Economic Research w Allianz Trade.

Nie ma możliwości całkowitego uniezależnienia się od Chin. W rzeczywistości ponad jedna trzecia firm planuje zwiększyć swoją obecność w Chinach, podczas gdy tylko 11% firm stwierdziło, że zmniejszy swoją obecność w tym kraju. Wśród tych, którzy wskazali, że planują znaleźć alternatywę dla Chin, największy odsetek respondentów wskazał Azję i Pacyfik jako preferowany region (37%), a następnie Europę Zachodnią (17%). W regionie Azji i Pacyfiku, ASEAN obejmuje ponad jedną trzecią wyborów, podczas gdy Japonia, Indie, Tajwan, Korea Południowa i Australia dzielą się mniej więcej po równo resztą.

Zrównoważony rozwój zyskuje na popularności, ale wyścig jeszcze się nie skończył

Łańcuchy dostaw są podstawą zrównoważonego rozwoju, a firmy coraz częściej zwracają na to uwagę . 72% respondentów naszego badania, którzy mają obowiązki związane z łańcuchem dostaw, ma również obowiązki związane z ESG . Jednak postęp w zakresie celów klimatycznych pozostaje powolny. Tylko 27% respondentów zdecydowanie uważa, że ich firmy wdrożyły działania ESG, które mają znaczące konsekwencje dla ich działalności , począwszy od zmiany wyborów logistycznych na bardziej zrównoważone (26%) i opracowania bardziej zrównoważonych produktów (25%), a skończywszy na poprawie odporności łańcuchów dostaw na zmiany klimatu (23%).

„76% respondentów twierdzi, że ich firma ma jasny plan odejścia od paliw kopalnych, niezależnie od wahań cen. To duży krok naprzód: firmy koncentrują się teraz na inicjatywach strukturalnych, a nie na działaniach krótkoterminowych. Przed nami jednak jeszcze długa droga: prawie 2 na 3 firmy planują zmniejszyć emisje o zaledwie 1-5% w ciągu najbliższych 12 miesięcy, co nie wystarczy, by osiągnąć cel zerowej emisji netto do 2050 r.”, podsumowuje Aylin Somersan Coqui.

[1] Ankieta została przeprowadzona online w ciągu trzech tygodni w kwietniu 2024 roku.

CEO widzą w AI potencjał do poprawy wydajności biznesu

Transformacja technologiczna spowodowana pandemią Covid-19 pobudziła w firmach innowacyjność i pozwoliła im uchronić się przed stratami finansowymi. Kolejnym etapem cyfrowych przeobrażeń jest upowszechnienie się sztucznej inteligencji. Najnowsza odsłona badania EY – CEO Outlook Pulse Survey – wskazuje, że trzy czwarte dyrektorów generalnych (76%) uważa, że ta technologia przyniesie korzyści w zakresie wydajności, ale będzie miała niewielki wpływ na wzrost przychodów. Tylko 11% z nich jest odmiennego zdania. Respondenci z firm private equity są nieco bardziej optymistyczni co do potencjału sztucznej inteligencji. Niemal co piąty z nich (19%) wierzy, że będzie pomocna także w zwiększaniu przychodów.

Obecnie większość organizacji wykorzystuje AI przede wszystkim do optymalizacji operacji, automatyzacji procesów i opracowywania narzędzi samoobsługowych, takich jak chatboty. Jednak jej potencjał jest dużo większy. Wyzwaniem pozostają kwestie ochrony danych i prawa własności intelektualnej, co w Unii Europejskiej będzie regulowane przez przyjęty niedawno AI Act. Ramy regulacyjne są potrzebne, aby prezesi zarządów wiedzieli, jak minimalizować ryzyko operacyjne i mogli odważniej inwestować w sztuczną inteligencję.

Z badania EY wynika, że globalnie dla 41% CEO priorytetem w ciągu najbliższych 12 miesięcy jest implementacja AI w celu pobudzenia wydajności i polepszenia wyników biznesowych. Respondenci z Polski są bardziej zachowawczy – tylko co czwarty (27%) stawia na pierwszym miejscu sztuczną inteligencję. Dużo wyżej na liście zadań znajdują się rekonfiguracja łańcucha dostaw (47% wskazań) oraz inwestowanie w nowe produkty i usługi (40%).

Na strategie przedsiębiorców z Polski nadal duży wpływ mają uwarunkowania geopolityczne. Priorytetem jest zabezpieczenie i ustabilizowanie bieżącego biznesu oraz wprowadzanie produktów i rozwiązań, których oczekują konsumenci. Dzięki temu będą mogli utrzymać swoją pozycję na rynku. Inwestowanie w nowe technologie, na czele ze sztuczną inteligencją, znajduje się na liście zadań, ale ze względu na konieczność znalezienia odpowiedniego partnera oraz przeszkolenia zespołów nie jest to projekt, na którym CEO skupiają się w pierwszej kolejności – komentuje Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Technologie wpływają na portfolio

Od momentu pojawienia się takich narzędzi, jak chatboty, AI przestała być domeną wyłącznie ekspertów IT, stając się łatwo dostępnym narzędziem wspierającym codzienną pracę i poprawiającym efektywność. Oferuje wiele możliwości automatyzowania i optymalizacji procesów w takich sektorach, jak handel, marketing, produkcja i logistyka. Technologie mają duży wpływ na biznes i plany przedsiębiorców, co podkreślają także ankietowani EY. Niemal co trzeci CEO z Polski (29%) stwierdził, że nowoczesne rozwiązania są jednym z głównych czynników, które powodują, że ponownie zastanawiają się nad kształtem swojego biznesowego portfolio. Podobnie uważają liderzy globalni – dla 32% wpływ technologii jest kluczowym czynnikiem. Miarą sukcesu będzie takie ich wykorzystanie, aby zwiększyć konkurencyjność i przyciągnąć nowych klientów.

Generatywna sztuczna inteligencja otwiera przed firmami niespotykane dotąd możliwości w zakresie analizy ogromnych ilości własnych danych i tworzenia na ich podstawie nowych treści. Choć na razie w Europie, w tym Polsce, inwestycje w AI są dużo mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych czy Chinach, to prędzej czy później technologiczna fala pojawi się i u nas. Zyskają na pewno te firmy, które już teraz zdecydują się na rozwijanie i efektywne wdrożenie sztucznej inteligencji, dbając jednocześnie o to, aby ich zespoły nabywały nowe, cyfrowe kompetencje – zauważa Włodzimierz Gołębiowski, Dyrektor EY-Parthenon.

Obawy związane z AI

Zdecydowana większość ankietowanych CEO na świecie (76%) jest bardzo zaniepokojona tym, w jaki sposób sztuczna inteligencja może zostać niewłaściwie wykorzystana w kontekście tegorocznych wyborów. Zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych generują one niepewność polityczną w perspektywie krótko- i średnioterminowej. Wynik wyborów wpłynie na kształt stosunków międzynarodowych i polityki gospodarczej, co przełoży się także na globalne środowisko biznesowe.

Nie można zapominać, że AI nie tylko pomaga zwiększać efektywność i generować innowacyjne pomysły, ale również umożliwia tworzenie fałszywych informacji w postaci np. deepfakes. W usta wybranej osoby można włożyć zupełnie nieprawdziwe treści lub stworzyć wideo, które jest wyłącznie wygenerowaną fikcją. Co prawda przyjęty AI Act nakłada obowiązek oznaczania takich wytworów, ale przestrzeń do nadużyć wciąż jest ogromna. Dlatego rolą biznesowych liderów będzie z pewnością także trzymanie etycznej pieczy nad wykorzystaniem AI, a nie tylko skupianie się na wydajności i wynikach biznesowych – komentuje wyniki badania Enio Chłapowski-Myjak, Menedżer w EY-Parthenon.

O badaniu
Badanie CEO Outlook Pulse zostało przeprowadzone na zlecenie EY w okresie grudzień 2023 – styczeń 2024 r. przez FT Longitude, specjalistyczny dział badań i marketingu treści Financial Times Group. Wśród respondentów znalazło się 1200 prezesów dużych firm z 21 krajów, którzy wzięli udział w anonimowej ankiecie online. Reprezentowali następujące kraje: Brazylię, Meksyk, Kanadę, Stany Zjednoczone, Belgię, Luksemburg, Holandię, Francję, Niemcy, Włochy, Danię, Finlandię, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię, Australię, Chiny, Indie, Japonię, Singapur i Koreę Południową.

Prawie jedna piąta badanych organizacji (19%) osiąga roczne, globalne przychody poniżej 500 mln USD. Kolejne 19% wykazuje przychody w przedziale od 500 mln do 999,9 mln USD. Z kolei 30% firm ma przychody w wysokości od 1 mld do 4,9 mld USD, a ostatnia grupa (32%) – powyżej 5 mld USD.

W polskiej edycji badania realizowanej na zlecenie EY-Parthenon wzięło udział 30 prezesów polskich spółek działających międzynarodowo lub globalnie.

Co myślą Polacy o zatrudnianiu kobiet do pracy fizycznej

Stereotypy (47,6%), nierówna płaca (23,8%) oraz dyskryminacja (21,6%) – to zdaniem Polek i Polaków główne powody niezatrudniania kobiet na stanowiskach uznawanych za „męskie”. Większość badanych, bo aż 68,8% jednocześnie uważa, że pracodawcy powinni być bardziej otwarci na zatrudnianie kobiet w branżach takich, jak: produkcyjna, logistyczna czy budowlana. Te wnioski wynikają z badań przeprowadzonych przez SW Research na zlecenie Job Impulse. Warto zauważyć, że nabierają one szczególnego znaczenia w kontekście obecnych deficytów kadrowych na polskim rynku pracy.

Polski rynek pracy zmaga się z poważnymi deficytami kadrowymi, zwłaszcza w sektorach produkcji, logistyki i budownictwa. Sytuację pogarszają spadające liczby urodzeń, preferencje zawodowe młodych pokoleń oraz emigracja pracowników w wieku produkcyjnym do innych krajów. W rezultacie, przedsiębiorstwa coraz częściej poszukują osób z zagranicy, co wiąże się z koniecznością adaptacji do nowych wyzwań w zakresie integracji pracowników czy legalizacji ich zatrudnienia. Warto przyjrzeć się bardziej rodzimemu rynkowi pracy i jego zasobom – jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, kobiety świetnie sprawdzają się na różnych stanowiskach we wspomnianych wyżej branżach.

Kobiety a praca fizyczna – perspektywa społeczeństwa

Nie kwestia dostosowania stanowisk pracy, systemu wielozmianowego czy adaptacji przepisów BHP, lecz właśnie kwestie społeczne zostały wskazane jako czynniki ograniczające reprezentację kobiet na stanowiskach, gdzie dominuje zatrudnienie mężczyzn – badania dowodzą, że aż 47,6% wszystkich respondentów, w tym 51,2% kobiet i 43,6% mężczyzn, uważa, że to stereotypy są głównym powodem tego zjawiska. Drugą przyczyną jest nierówna płaca w porównaniu z mężczyznami, co podało 23,8% ankietowanych, trzecią stanowi dyskryminacja kobiet – to wskazanie 21,6% respondentów.

Mimo, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni uznają stereotypy, nierówną płacę i dyskryminację za główne przeszkody w zatrudnianiu kobiet w branżach produkcyjnej czy logistycznej, odsetek respondentek podzielających tę opinię jest wyższy. Może to sugerować, że częściej spotykają się one z brakiem równouprawnienia w miejscu pracy. Ciekawe w kontekście postrzegania pod kątem płci jest także wskazanie nieuznawania pracy fizycznej za prestiżową – ten czynnik podało 24,8% mężczyzn, a tylko 12% kobiet.01. Grafika

Zmiany, na które warto postawić

Jakie działania mogłyby pomóc wyeliminować kwestię nierównego zatrudnienia mężczyzn i kobiet na stanowiskach wymagających pracy fizycznej w przedsiębiorstwach produkcyjnych, logistycznych czy budowlanych? 41,4% badanych uważa, że kluczowe jest właściwe dostosowanie miejsc pracy dla pań, 34% respondentów wskazało na drugim miejscu konieczność zmiany przepisów. Trzecim rozwiązaniem, na które postawiło 24,5% ankietowanych jest promocja firm zatrudniających kobiety do pracy fizycznej na portalach z ofertami pracy. Co ciekawe, niewiele mniej, jeśli chodzi o wynik, bo 24,2% ogółu zwróciło uwagę na kwestię dotacji dla przedsiębiorstw, zatrudniających większą liczbę kobiet. Wysoki odsetek odpowiedzi, bo 18,4% uzyskało także działanie, jakim są kampanie społeczne w mediach.

Jako członek Polskiego Forum HR, Zespół Job Impulse podpisał się pod misją rozwoju rynku pracy. Nasza współpraca z firmami skupia się na tworzeniu inkluzywnych procesów rekrutacyjnych oraz na edukowaniu pracodawców o korzyściach wynikających z zatrudniania kobiet na stanowiskach wymagających pracy fizycznej. Wierzymy, że bardziej sprzyjające środowisko pracy nie tylko służy równouprawnieniu, ale także przyczynia się do wzrostu efektywności biznesowej. Co więcej, może okazać się remedium na braki kadrowe, które dotkliwie dotykają w ostatnim czasie branżę produkcyjną czy logistyczną w Polsce. Wiemy, że dostosowywanie stanowisk pracy dla kobiet to proces wymagający zarówno pod kątem formalnym, finansowym, jak i czasowym dla pracodawców, niemniej staramy się go ułatwiać w ramach naszego doświadczenia oraz kompetencji – mówi Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse. 02. Grafika

03. Grafika

 

Metodologia 

Badanie omnibusowe zostało przeprowadzone przez SW Research  na zlecenie Job Impulse na reprezentatywnej ogólnopolskiej grupie 1004 osób, w dniach 18-20.03.2024 roku.

Może warto dodać coś pozytywnego w kwestii pracodawców (naszych klientów) co zasugeruje, że często same chęci nie wystarczą bo dostosowanie stanowiska pod kobietę może wiązać się z nakładami np. na automatyzację, specjalne maszyny itp a to proces do zaplanowania, zabudżetowania i tym samym może być rozciągnięty w czasie.  [mo1]

Do rozważenia czy dodajemy coś czym wyjaśnimy co nas skłoniło do przyjrzenia się właśnie temu tematowi: aktualna sytuacja dotycząca pracowników narodowości ukraińskiej, kwestie związane z wizami dla pracowników z dalszych kierunków, starzejące się społeczeństwo ale też procesy związane z wprowadzaniem innowacji w pracy fizycznej.  [mo2]

W oczekiwaniu na zmienność – kwietniowa inflacja w USA w centrum uwagi

Ten tydzień może przynieść wzrost zmienności na rynku walutowym – na znaczące ruchy walut wpłynąć mogą zarówno wtorkowe przemówienie prezesa Powella, jak i środowa publikacja raportu inflacyjnego z USA. Pod kątem publikacji makro ten ostatni to waga ciężka – przede wszystkim od danych o inflacji zależy, kiedy Rezerwa Federalna rozpocznie obniżki stóp.

Miniony tydzień nie obfitował w kluczowe z perspektywy rynku publikacje makroekonomiczne, a większość głównych walut utrzymała się w ciasnych korytarzach. Na relatywnie spokojnym otoczeniu zewnętrznym zyskał złoty oraz inne waluty CEE – wszystkie, z wyjątkiem leja rumuńskiego, umocniły się o ok. 0,5% względem euro. Poza tym uwagę zwróciliśmy na wyprzedaże reala brazylijskiego, któremu ciążyła gołębiość Banku Centralnego Brazylii, oraz jena japońskiego. Jenowi szkodzą z kolei rosnące wątpliwości dotyczące tego, czy władze będą chronić walutę w obliczu przepastnej różnicy w wysokości stóp procentowych między Japonią i resztą świata. Siła charakteryzowała peso meksykańskie – umocniło się o 1% i jest obecnie jedyną walutą, która jak dotąd przeciwstawiła się aprecjacji dolara w 2024 r.

Wspomniany odczyt amerykańskiej inflacji CPI w kwietniu (środa 15.05) może być postrzegany jako jedno z najważniejszych wydarzeń w makroekonomicznym świecie w maju. Spadek inflacji bazowej do wartości zgodnych z celem Fedu (tj. nie więcej niż 0,2% m/m) jest kluczowy do tego, aby inwestorzy utrzymali narrację o cięciach stóp w najbliższych miesiącach. Istotne będą również raport z brytyjskiego rynku pracy w marcu (wtorek 14.05) i rewizja PKB strefy euro w I kwartale (środa 15.05). Tło dla handlu walutowego w tym tygodniu stanowić będą wyjątkowo liczne przemówienia oficjeli z Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego.

PLN

Ostatni tydzień był korzystny dla walut CEE, którym przewodził złoty. Lepiej radziła sobie jedynie część walut Ameryki Łacińskiej. Umocnienie o 0,5% względem euro nie jest zbytnio imponujące, warto jednak zwrócić uwagę, że kurs EUR/PLN powrócił do obserwowanego ostatnio w połowie kwietnia poziomu 4,30.

Krajowa uwaga skupiła się w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu RPP. Stopy procentowe, zgodnie z oczekiwaniami, zostały utrzymane na niezmienionym poziomie, kluczowe były więc komunikaty płynące ze strony Rady – w szczególności te, które dotarły do nas za sprawą piątkowej konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego. Najistotniejsza wydaje się jego sugestia, że cięcia stóp procentowych w tym roku są mało prawdopodobne, a dyskusja na ten temat rozpocznie się najpewniej w I kwartale 2025 r. Biorąc pod uwagę ostatnie wyceny rynkowe, jest to dość jastrzębie stwierdzenie. Jeśli Rada utrzyma stopy na niezmienionym poziomie przez cały rok i nie rozpocznie dyskusji o ich cięciach, złoty powinien być dobrze wsparty – szczególnie w przypadku gdy główne banki centralne, zwłaszcza Fed, rozpoczną proces rozluźniania polityki monetarnej w najbliższych miesiącach.

Kalendarz na ten tydzień wypełniony jest po brzegi. We wtorek (14.05) poznamy dane o handlu i bilans na rachunku obrotów bieżących w marcu. W środę (15.05) opublikowana zostanie rewizja inflacji CPI za kwiecień, a następnego dnia jej miara bazowa – oczekuje się, że ta spadnie z 4,6% do 4,1%. Najważniejszy będzie jednak odczyt dynamiki PKB w I kwartale (środa 15.05), który powinien pokazać, że gospodarka wraca do życia. Po płaskim wzroście w ostatnim kwartale 2023 r. powinniśmy zobaczyć stosunkowo silne odbicie – wg. konsensusu 0,6% k/k.

EUR

Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej oraz nieco opóźnione twarde dane, w szczególności sprzedaż detaliczna, wskazują na istotne ożywienie aktywności gospodarczej wspierane przez odporny popyt wewnętrzny i relatywnie silny sektor usługowy. Potwierdził to niejako odczyt PKB w I kwartale (0,4%), którego rewizja nastąpi już w najbliższą środę (15.05). Dane te nie wpłyną raczej na termin pierwszej obniżki stóp procentowych EBC, do której niemal na pewno dojdzie w czerwcu. Tempo dalszego rozluźniania polityki monetarnej pozostaje jednak zagadką. Gospodarka ożywia się, a strefa euro jest na ostatniej prostej w walce z inflacją – miara bazowa jest wciąż zdecydowanie powyżej celu EBC.

USD

Plany Fedu dotyczące cięć stóp procentowych w 2024 r. zależą przede wszystkim od powrotu dezinflacyjnego trendu z 2023 r., co oznaczałoby miesięczną dynamikę cen nie większą niż 0,2%, szczególnie w zakresie miary bazowej. Takich dynamik nie widujemy jednak od mniej więcej pół roku i – zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów – nie zobaczymy tego także i w tym tygodniu (raport inflacyjny za kwiecień ukaże się w środę 15.05).

Wszelkie dalsze zaskoczenia w górę wymuszą prawdopodobnie ponowne przeanalizowanie ścieżki stóp procentowych Fedu w pozostałej części roku. Tuż po publikacji raportu inflacyjnego spodziewamy się więc podwyższonej zmienności dolara. Należy jednak zauważyć, że pozycjonowanie amerykańskiej waluty jest rozciągnięte i jest ona obecnie, zgodnie z większością miar, bardzo droga.

GBP

Raport dotyczący PKB Wielkiej Brytanii w I kwartale był pozytywnym zaskoczeniem – sugeruje, że krajowy popyt odbija, wzrost gospodarczy szybko się ożywia, a techniczna recesja z końcówki 2023 r. jest już przeszłością. Bank Anglii wydawał się jednak podczas majowego posiedzenia nieco sceptyczny, a jego prezes Andrew Bailey zasugerował nawet, że rynki mogą niedoszacowywać tempa rozluźniania polityki.

Wzrost gospodarczy nabiera tempa, inflacja jest wciąż daleko poza celem banku, może się więc okazać, że jest to kolejny z wielu mylących komunikatów banku. W tym tygodniu kluczowy będzie raport z rynku pracy w marcu (poniedziałek 13.05). Rynki oczekują kontynuacji powolnego trendu spadkowego wzrostu płac, a zaskoczenie w górę może doprowadzić do kolejnej zmiany wycen oczekiwanego harmonogramu cięć stóp procentowych i wesprzeć funta.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

EKIPA Holding zarobiła blisko 1,1 mln zł w pierwszym kwartale 2024 roku

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał tego roku. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 1,09 mln zł, a osiągnięte w tym okresie przychody 12,65 mln zł. Na koniec wspomnianego okresu na kontach spółek z grupy znajdowało się ponad 9,3 mln zł gotówki.

Osiągnięty zysk netto w pierwszym kwartale wynoszący 1,09 mln zł był wyższy o ponad 34% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku kiedy to wyniósł 0,81 mln zł. Warto też zwrócić uwagę na zysk brutto wynoszący w pierwszym kwartale 1,6 mln zł w porównaniu do 0,05 mln zł rok wcześniej. Z kolei przychody w pierwszym kwartale wynoszące 12,65 mln zł były wyższe o 92% niż te osiągnięte rok wcześniej w pierwszym kwartale kiedy to wyniosły 6,58 mln zł. Z kolei największy wpływ na pozycję gotówkową spółki miało sfinalizowanie zakupu nieruchomości pod budowę nowej siedziby.

Pierwszy kwartał bieżącego roku był dla nas bardzo dobry. Zwiększamy skalę naszego działania co widać po wzroście przychodów, a także skali wyników, w szczególności wyniku brutto, ponieważ rok temu wynik netto zawierał zdarzenia podatkowe. Najważniejszym wydarzeniem okresu było wygranie przetargu na zakup działki, na której mamy zbudować nową siedzibę naszego holdingu. Jest to nasz strategiczny projekt, który pomoże nam w dalszym rozwoju. Będziemy tutaj informować o postępach w jego realizacji – podsumował Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Pod koniec stycznia 2024 r. EKIPA Management wygrała przetarg na zakup nieruchomości gruntowej nieopodal Krakowa o wartości ponad 6 mln zł netto. Spółka planuje zbudować tam swoją nową siedzibę z zapleczem produkcyjno-montażowym, która stanie się centralnym punktem dla wszystkich spółek Grupy Kapitałowej i projektów realizowanych przez EKIPĘ. Zakup stanowi kluczowy krok w dążeniu do dalszego rozwoju całej Grupy i potwierdza umacnianie pozycji EKIPY na rynku.

Nowa siedziba obejmie 6 niezależnych studiów filmowych dedykowanych nagrywaniu projektów influencerskich prowadzonych przez EKIPA Management, biuro projektowe wraz z wzorcownią oraz magazyn dla sklepów internetowych spółki Ekipatonosi. Ponadto znajdzie się tam nowoczesna i przestronna przestrzeń biurowa o powierzchni 1000 metrów kwadratowych dla pracowników wszystkich spółek wchodzących w skład EKIPA Holding. Ta kompleksowa struktura ułatwi komunikację między zespołami i wpłynie znacząco na rozwój wszystkich firm z Grupy. Dodatkowo na terenie nowej siedziby powstanie boisko wielofunkcyjne i przestrzeń do rekreacji i wspólnego spędzania czasu dla pracowników. W lutym 2024 r. doszło do podpisania aktu notarialnego.

Od początku roku 2024 r. trwają intensywne prace nad kilkoma dużymi projektami spółki EKIPA Management, które w tym roku pojawią się na kanałach na YouTube. 8 marca 2024 r. na kanale Karola “Friza” Wiśniewskiego na YouTube pojawił się finał kolejnego sezonu EKIPY, który został nagrany w lutym w Dubaju. Karol pod pretekstem swoich urodzin zaprosił wszystkich influencerów EKIPY do Dubaju, gdzie czekała na nich pełna wyzwań kilkudniowa podróż na imprezę urodzinową, która odbywała się na jachcie. W marcu br. odbyły się nagrania drugiej edycji programu Mafia IRL, która zostanie opublikowana w maju. A przed spółką nagrania kolejnych projektów, które sukcesywnie będą pojawiać się na kanałach należących do Spółki.

W pierwszym kwartale w EKIPA Management trwały przygotowania do trasy koncertowej Mortala, jednego z naszych Twórców, która wystartowała 20 kwietnia. Bilety na te wydarzenia sprzedały się w ciągu kilku dni. W kwietniu odbyła się także trasa koncertowa Weroniki “Wersow” Sowy, podczas której artystka promowała swój debiutancki album “Wersow Store”. Płyta składa się z 15 utworów z udziałem gości.

Ważnym wydarzeniem było też to, że na początku marca został ogłoszony EKIPA Festiwal, który odbędzie się 16 czerwca 2024 r. w TAURON Arena Kraków i zgromadzi 17 tys. fanów twórców. Bilety na to wydarzenie sprzedały się bardzo szybko, dlatego zostały ogłoszone dwa dodatkowe koncerty jako warm-up przed EKIPA Festiwal. Wydarzenia te odbędą się 25 maja Ergo Arena Gdańsk – koncert Genzie i 3 Króli oraz 9 czerwca Hala Stulecia Wrocław – koncert Genzie, Mortal wraz z Postim. W ślad za zainteresowaniem festiwalem powołano nową spółkę Ekipa Events, która będzie zajmować się organizacją kolejnych wydarzeń dla holdingu, ale też zewnętrznych klientów.

Korepetycje drożeją, a szkoły i firmy edukacyjne toną w długach

W polskich szkołach uczy się blisko 5 mln dzieci i młodzieży. Każde z nich z jednymi przedmiotami radzi sobie lepiej z innymi gorzej. Nie wszyscy potrafią uczyć się w dużych grupach. Korzystają z tego coraz liczniejsze firmy oferujące dodatkowe zajęcia z różnych dziedzin. Nawet 2/3 rodziców deklaruje, że ich dzieci uczęszczają na korepetycje. A ceny prywatnych lekcji, szczególnie przed maturą i egzaminem ósmoklasisty, z roku na rok rosną. Podobnie jak nieopłacone zobowiązania branży edukacyjnej, które według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec marca przekraczały już 280 mln zł. Za 90 proc. tej kwoty odpowiadają podmioty wspierające edukację, w tym korepetytorzy.

Według danych GUS liczba szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży utrzymuje się od kilku lat na podobnym poziomie i w ubiegłym roku szkolnym wynosiła 14,1 tys. placówek. Uczyło się w nich 3,1 mln uczniów. W tym samym czasie do 6 819 ponadpodstawowych szkół dla młodzieży (bez policealnych), uczęszczało 1,7 mln uczniów, w tym 813,8 tys. uczyło się w liceach ogólnokształcących, 711,1 tys. w technikach, a 195,1 tys. w branżowych szkół I stopnia. Trendem widocznym we wszystkich typach szkół jest odpływ uczniów do placówek niepublicznych. Szkoły publiczne stanowiły: 88,8 proc. szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży, 87,9 proc. branżowych szkół I stopnia, 77 proc. branżowych szkół II stopnia, 73,4 proc. liceów ogólnokształcących i 87,7 proc. techników. Sytuacja finansowa szkół, zarówno tych publicznych, jak i pozostałych nie jest jednak zła. Ich zaległe zadłużenie pozakredytowe i kredytowe widoczne w bazach BIG InfoMonitor i BIK jest stosunkowo niewielkie, a w ostatnich latach dodatkowo zauważyć można jego spadek. Przeterminowane zobowiązania szkół podstawowych i ponadpodstawowych w marcu 2020 roku wynosiły 8,8 mln zł, co oznacza, że każda zadłużona placówka miała do spłacenia niespełna 327,5 tys. zł. W marcu 2024 roku zaległości szkół stopniały do 7 mln zł, a dług z każdej z nich wynosił mniej niż 120 tys. zł. Gdzie w takim razie leży problem?

Branża edukacyjna przechodzi w ostatnich latach nie tyle szereg reform, co prawdziwą rewolucję. Dotyczy ona w zasadzie wszystkich aspektów funkcjonowania oświaty. W wyniku czego niedoskonałe szkolnictwo spowodowało, że rynek korepetycji rośnie. Zdezorientowani rodzice coraz częściej czują, że powinni wziąć sprawy w swoje ręce i szukają dla swoich dzieci wsparcia. Szczególnie, gdy przed uczniem ważny egzamin – ósmoklasisty lub maturalny. Korzystanie z korepetycji z najważniejszych przedmiotów w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych jest już standardem. Nie odstraszają nawet ceny. – Nauczyciel, który specjalizuje się w wąskiej dziedzinie – np. w przygotowaniu do egzaminów lub wypracował swoje unikalne metody i widzi efekty swoich działań, wie, że jego wiedza jest cenna i nie może być wyceniona na 50 zł/h – tylko raczej na minimum 120 zł/h – mówi Marcelina Strąk, korepetytorka, właścicielka „My Private Teacher”. Stawka podana przez ekspertkę od języków obcych nie zbliża się jednak nawet do kwot, które trzeba zapłacić w niektórych miastach za przygotowanie do rozszerzonej matury z przedmiotów ścisłych. Bez trudu znajdziemy bowiem doświadczonych korepetytorów, którzy wyceniają swoje usługi na 300-400 zł/h. Według Raportu z cen korepetycji 2023 serwisu e-korepetycje.net koszt dodatkowych zajęć stacjonarnych wzrósł od 2021 roku średnio o 22 proc., lekcje online także zdrożały, ale mniej, bo o 14 proc. Mimo tego, nawet najdrożsi nauczyciele szybko znajdują uczniów, a firm oferujących korepetycje regularnie przybywa.

Korepetytorzy cieszyli się też dobrą passą w okresie pandemii, kiedy to popłynął do nich szeroki strumień pieniędzy. Zdalna edukacja przełożyła się na zaległości w nauce i problemy z opanowaniem bieżącego materiału, a przestraszeni sytuacją rodzice chętniej wysyłali dzieci na dodatkowe lekcje. Nie uchroniło ich to jednak przed wzrostem zaległości.

Na bakier… ale z długami

Przybywa nieopłaconych zobowiązań tej grupy podmiotów. Jak pokazują dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK, branża edukacyjna ma spore zaległości. Na koniec marca 2024 r. przeterminowane zadłużenie pozakredytowe i kredytowe tego sektora wynosiło ponad 280 mln zł. Jednak za przeważającą część tej kwoty odpowiadają firmy oferujące właśnie pozaszkolne formy edukacji (183,3 mln zł) oraz prowadzące działalność wspomagającą edukację (78,7 mln zł). Należące do tej grupy ośrodki oferujące zajęcia sportowe, artystyczne czy językowe z roku na rok zwiększają wprawdzie swoje zadłużenie, ale to nie ono stanowi największe obciążenie branży. Za 90 proc. zaległego zadłużenia odpowiadają podmioty prowadzące korepetycje, kursy wyrównawcze i przygotowujące do egzaminów, placówki kształcenia praktycznego, ustawicznego oraz ośrodki dokształcania i doskonalenia zawodowego, ale też szkoły przetrwania, czy udzielania pierwszej pomocy oraz placówki wspomagające edukację (oferujące doradztwo edukacyjno-zawodowe, pomoc psychologiczno-pedagogiczną, czy działalność komisji egzaminacyjnych).

Sam udział niesolidnych dłużników nie wygląda jednak tu najgorzej. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy BIK, w całym sektorze edukacji swoich zobowiązań nie reguluje 2,1 proc. firm. Dla porównania w całej gospodarce niesolidnych płatników jest blisko 5 proc. W przypadku podmiotów wspierających edukację i oferujących korepetycje, odsetek firm z przeterminowanym zadłużeniem wynosi kolejno – 1,9 proc. i 3 proc.

Średnia zaległość przypadająca na podmioty z pozaszkolnej formy edukacji wynosi blisko 60 tys. zł, zaś działalności wspomagającej edukację już ponad 199 tys. zł. Z kolei wśród firm zajmujących się nauką języków obcych jedynie 1,2 proc. ma na koncie niezapłacone faktury i raty kredytów. Również pod względem średniej zaległości, z wynikiem 46 631 zł, wypadają na tym tle najkorzystniej.

– Nie zmienia to jednak faktu, że w ciągu ostatnich czterech lat zaległości podmiotów wspierających edukację wzrosły o ponad 100 mln zł – można by za to wiele zrobić. Na przykład wybudować nową szkołę, jak w Toruniu[1] lub 700 przyszkolnych boisk do siatkówki[2], czy zapewnić dodatkowe zajęcia dla tysięcy uczniów – podaje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. I dodaje – Jak w przypadku wielu innych przedsiębiorstw, te zajmujące się kształceniem także ucierpiały z powodu dużego wzrostu kosztów prowadzenia działalności i pracy. Duża popularność zajęć pozaszkolnych (wg Raportu z cen korepetycji 2023 liczba ogłoszeń wzrosła rok do roku o blisko 20 proc.) poskutkowała też znacznym wzrostem liczby firm świadczących tego typu usługi, a w sytuacji zwiększonej konkurencji, nie każda z nich sobie poradziła. Na skok cen, ale też zaległych zobowiązań wpłynął również wzrost świadomości korepetytorów, którzy chcą prowadzić legalną działalność. Jeszcze kilka lat temu wielu, szczególnie tych młodszych, np. studentów, znajdowało się w szarej strefie. Po założeniu działalności gospodarczej, zderzyli się z kosztami, których często nie kalkulowali wyceniając swoje usługi. – Nauczyciele często boją się podnosić cenę ponieważ obawiają się utraty uczniów, jednak z doświadczenia wiem, że uczeń przyjdzie – będzie to uczeń poszukujący specjalisty oraz profesjonalnego instruktora, który odsłoni techniki pomocne w zdaniu matury lub egzaminu ósmoklasisty – mówi Marcelina Strąk.

Sytuacja, w której znajdują się obecnie uczniowie i ich rodzice nie jest łatwa. Z jednej strony wszyscy zdają sobie sprawę jak wielkim obciążeniem dla dzieci są szkolne obowiązki, z drugiej nadmiar uczniów w klasach i brak nauczycieli, utrudnia rozwijanie talentów czy skuteczne przygotowanie do egzaminów końcowych. W takich okolicznościach sięganie po pomoc na zewnątrz nie dziwi. Duże zainteresowanie prowadzi do powstawania kolejnych firm oferujących dodatkowe zajęcia, mimo wszystko, jak pokazują dane BIG InfoMonitor i BIK, nie każdy dobrze radzi sobie na tym rynku.

[1] https://nowosci.com.pl/biezace-i-przyszle-remonty-w-torunskich-szkolach-jak-postepuja-prace-i-na-kiedy-planowane-sa-kolejne/ar/c5-17852233

[2] https://budzet.um.poznan.pl/pbo25/wp-content/uploads/2024/04/PRZYKLADOWE-KOSZTY-PBO25-of.pdf

Wojna między dyskontami wyhamowała wzrost cen w sklepach

W kwietniu w sklepach było o 2,4 proc. drożej niż rok wcześniej. Przed większym wzrostem cen uratowały Polaków dyskonty.

Analiza blisko 66 tys. cen detalicznych wykazała, że w kwietniu br. codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 2,4% rdr. Na 17 kategorii było dziesięć jednocyfrowych wzrostów, a do tego zanotowano dwa dwucyfrowe. Najbardziej poszły w górę ceny dodatków spożywczych, bo o 11,7% rdr. W TOP5 podwyżek widać też słodycze i desery – 10,6%, napoje bezalkoholowe – 8,1%, chemię gospodarczą – 7,7%, a także art. dla dzieci – 5,5% rdr. Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że ogólny wzrost cen był nieco wyższy niż w marcu, co może niepokoić, bo widać, że dynamika wzrostu cen zaczyna rosnąć. Po pogłębionej analizie eksperci podkreślają również, że zakupy podrożałyby mocniej, gdyby nie wojna cenowa między dyskontami. I dla przykładu podają, że na początku kwietnia ceny wzrosły rdr. o 3,5%, ale później zaczęły spadać. Jednak dodatkowo ostrzegają, że sytuacja nie wygląda dobrze. Twierdzą, że konsumentów tak czy inaczej czeka „odroczona drożyzna”.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, realizowanego cyklicznie od blisko 7 lat, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 2,4% rdr. W sumie zestawiono ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych. Dla porównania, w marcu br. ceny najczęściej kupowanych produktów rok do roku poszły w górę o 2,1%, w lutym – o 3,9%, a w styczniu – o 4,8% rdr.

– Choć analiza obejmuje nie tylko art. spożywcze, to ostatni wynik wyraźnie odzwierciedla efekt likwidacji zerowego VAT-u na żywność. Niemniej wzrost cen podstawowych produktów jest niższy od nałożonej stawki ww. podatku. To w dużej mierze wynik wojny cenowej między dyskontami – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Jak zauważa dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito, od kilku miesięcy ceny rosną coraz słabiej. – Fakt, że w kwietniu nie ukształtowały się zgodnie z tym trendem, nie przesądza o jego wyhamowaniu. Gdyby ta sytuacja powtórzyła się w kolejnym miesiącu, będzie można już mówić o odwróceniu tendencji. Natomiast na razie trzeba uważnie obserwować sytuację – przekonuje ekspert.

Ze wstępnego szacunku analityków z UCE RESEARCH wynika, że na początku kwietnia w sklepach było drożej średnio o 3,5% rdr. Dokładnie w połowie miesiąca było to 3,2% rdr. Natomiast finalnie miesiąc zakończył się wartością 2,4% rdr. To skłoniło ekspertów do pogłębienia działań. I tak, na podstawie szczegółowej analizy cen w dyskontach, eksperci stwierdzili, że wyhamowanie podwyżek mogło mieć związek z wojną cenową ww. graczy.

– Zatrzymanie rozpędzonej dynamiki podwyżek cen w drugiej połowie kwietnia było spowodowane m.in. ostrą rywalizacją na rynku spożywczym. W mojej opinii, w dłuższej perspektywie wzrost stawki VAT na art. spożywcze wpłynie na koszty zakupów. Wśród retailerów coraz głośniej mówi się, że przez ww. walkę ceny w kolejnych miesiącach po odmrożeniu VAT-u będą wolniej, ale jednak wracały do właściwego stanu – informuje dr Robert Orpych.

Jak zaznacza ekspertka, wyhamowanie tendencji wzrostowej w drugiej połowie kwietnia było efektem obniżenia cen, podniesionych zaraz po powrocie stawki VAT. Działania te były związane z reakcją całego rynku na zachowania dyskontów, które od początku deklarowały, że ich produkty nie zdrożeją o stawkę VAT. – Zamiast szoku cenowego, proces podwyżek został rozłożony w czasie. Przez to jest łatwiejszy do zaakceptowania przez klientów. Może też powodować finalnie wzrost znacznie większy niż o przywróconą stawkę VAT – dodaje dr inż. Motylska-Kuźma.

Analitycy z UCE RESEARCH wręcz ostrzegają, że będziemy świadkami „odroczonej drożyzny” nie tylko towarów z odmrożonym VAT-em. Mówią wprost, że dla sklepów to będzie dobra okazja do tego, żeby choć trochę podnieść ceny pozostałych towarów. – Do tego na bliskim horyzoncie mamy jeszcze podwyżkę cen prądu i gazu. One z pewnością mocno wpłyną na koszty codziennych zakupów – przypomina ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Zebrane dane pokazują też, że w kwietniu br. na 17 monitorowanych kategorii 10 wykazało jednocyfrowy wzrost (w marcu – 7, w lutym – 10, a w styczniu – 8 kategorii). Do tego 2 grupy towarów zdrożały dwucyfrowo (wcześniej – odpowiednio 1, 2 i 5). Pozostałe kategorie potaniały. – W kwietniu ceny wielu produktów rosły rdr. w podobnym zakresie, jak w I kw. br. Sam fakt, iż w porównaniu z marcem przybyło dwucyfrowych podwyżek, należy wiązać z przywróceniem 5% stawki na wybrane art. żywnościowe – ocenia ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Z raportu także wynika, że w kwietniu kolejny raz z rzędu najbardziej ze wszystkich kategorii podrożały dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy i przyprawy) – o 11,7% rdr. W marcu zanotowały podwyżkę rdr. o 15,4%, w lutym – o 12,1%, a w styczniu – o 12,8%.

– Widać lekkie wyhamowanie dynamiki podwyżek, które mogło mieć związek z przedświątecznymi promocjami. Ale nie jest to spektakularny spadek. Pod koniec kwietnia Polacy, szykując się na długi weekend, wykazywali wzmożony popyt na produkty kojarzące się z grillowaniem i biesiadowaniem. To spowodowało, że dodatki spożywcze dalej utrzymały się na wysokim poziomie – tłumaczy dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Na drugim miejscu w rankingu drożyzny są słodycze i desery z podwyżką o 10,6% rdr. W marcu rdr. podrożały o 9,6%, w lutym – o 10,5%, a w styczniu – o 14,3%. Jak podkreślają autorzy raportu, ta kategoria kolejny miesiąc z rzędu mocno trzyma się w ścisłej czołówce drożyzny. Wpływają na to wyjątkowo drogie półprodukty.

– Ceny kakao na światowych rynkach biją kolejne rekordy. Na giełdzie w Londynie pod koniec kwietnia br. tona tego surowca kosztowała ponad 7,8 tys. GBP, a rok wcześniej – 2,2 tys. GBP. To 3,5-krotny wzrost w ciągu zaledwie 12 miesięcy. A podkreślić należy, iż Zachodnia Afryka, która odpowiada za ponad 70% światowej produkcji, wciąż mierzy się z wyzwaniami związanymi z warunkami pogodowymi, efektywnością produkcji i niestabilną sytuacją polityczną. Do tego ceny cukru na światowym i krajowym rynku są najwyższe od lat. Jeśli na to nałoży się wysokie koszty energii i paliw, nikogo nie powinny zaskakiwać podwyższone ceny słodyczy i deserów – zapewnia dr Orpych.

Na trzeciej pozycji w zestawieniu widać napoje bezalkoholowe ze wzrostem o 8,1% rdr. W marcu zdrożały rdr. o 9,1%, w lutym – o 8,7%, a w styczniu – o 13,8%. – Podobnie, jak w przypadku słodyczy, napoje potrzebują dużej ilości cukru, którego ceny są obecnie bardzo wysokie. Poza tym rosnąca presja na stosowanie opakowań przyjaznych dla środowiska, obciążenia podatkiem cukrowym i zaczynający się właśnie sezon zwiększonego spożycia sprzyjają podnoszeniu cen tych artykułów – tłumaczy dr inż. Motylska-Kuźma.

Czwarta w rankingu jest chemia gospodarcza z podwyżką o 7,7% rdr. To mniejszy wzrost rdr. niż w marcu – o 9,7%, w lutym – o 9,4%, a także w styczniu – o 10,9%. – Ceny chemii gospodarczej związane są przede wszystkim z kosztami energii i pracy, które ostatnio mocno uderzyły w przedsiębiorców. Jeżeli nałożymy na to wymagania związane ze zrównoważonym rozwojem i aspektami środowiskowymi, znajdziemy odpowiedź na pytanie, dlaczego ta kategoria nieustannie drożeje – zwraca uwagę ekspertka.

Zestawienie TOP5 podwyżek w kwietniu br. zamykają art. dla dzieci z wynikiem 5,5% rdr. W marcu podrożały rdr. o 4,2%, w lutym – o 6,5%, a w styczniu – o 7,1%. – To specyficzna kategoria. Obejmuje produkty żywnościowe i środki higieny osobistej, niezbędne do codziennego funkcjonowania, z których po prostu nie sposób zrezygnować. Nawet w przypadku galopujących cen i konieczności zaciskania pasa, ograniczanie zakupów nie staje się udziałem art. dla dzieci – podsumowuje dr Robert Orpych.

Opis metody badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od blisko 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z kwietnia 2024 r. i analogicznego okresu z 2023 r. Dotyczyło to 17 kategorii i 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry, docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Grupa Mex Polska szacuje dwa razy większy zysk w Q1 2024

Osiągnięcie ponad dwa razy wyższego zysku netto rr w Q1 2024 roku szacuje notowana na GPW spółka holdingowa Mex Polska (0,60 mln zł vs 0,30 mln zł z Q1’ 23). Skonsolidowany zysk operacyjny (EBIT) ma wynieść 1,02 mln zł w porównaniu do 0,70 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego (+45,3 proc. rr). Spodziewane skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży mają przekroczyć 22,45 mln zł (+11,7 proc. rr). Wyraźny wzrost skonsolidowanych wyników finansowych jest efektem konsekwentnej polityki rozwoju Grupy i stałej koncentracji na kontroli kosztów operacyjnych i marż. To także zasługa udanych otwarć nowych lokali i wysokiej rentowności dotychczas funkcjonujących lokali. Najbardziej dochodowym segmentem Grupy pozostaje segment bistro.

Ostateczne wyniki za Q1 br. zostaną opublikowane 22 maja 2024 roku.

– Wszystko wskazuje na to, że pierwszy kwartał  bieżącego roku da nam zarobić, poprzez podwojenie wyniku netto rr, co uznajemy za spory sukces. Wyraźna tendencja wzrostowa to rezultat konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju Grupy, opartej na systematycznych otwarciach nowych lokali własnych, ciągłym monitorowaniu kosztów oraz systematycznej analizie otoczenia rynkowego. Jestem zadowolony, że udaje nam się systematycznie zwiększać także naszą sprzedaż, na co bez wątpienia wpływa przemyślana i zdywersyfikowana oferta naszych lokali oraz wyważona polityka cenowa. Pozytywny wpływ ma również częściowe działanie w modelu franczyzowym. To właśnie tak odpowiednio dobrane działania dają nam solidne podstawy do optymistycznych prognoz na kolejne kwartały. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Mex Polska SA wraz ze spółkami powiązanymi organizacyjnie i kapitałowo tworzą solidną grupę kapitałową, która zarządza obecnie 48 lokalami gastronomicznymi. W portfolio Grupy znajduje się 5 popularnych konceptów: The Mexican, PanKejk, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa oraz Chicas&Gorillas.

Dwa ostatnie koncpepty należą do segmentu bistro, czyli najbardziej dochodowego obszaru Grupy, który jest cały czas rozwijany i dostosowywany do potrzeb klientów i rynku gastronomicznego.

Kluczowym celem Mex Polska pozostaje dalsze skalowanie przychodów, poprzez ciągłą rozbudowę konceptów i poszukiwanie coraz to atrakcyjniejszych lokalizacji.

W najbliższych miesiącach Grupa Mex Polska planuje uruchomienie 5 nowych lokali.

Rosnący pipeline złożonych ofert i kolejny okres solidnych wyników i przepływów operacyjnych Mabion w 1Q 2024

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 1Q 2024, po raz kolejny osiągając znaczące przychody i wyniki wygenerowane z usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) z zachowaniem wysokiej marży EBITDA na poziomie 47% (bez materiałów)
  • W 1Q 2024 roku Mabion wypracował:
  • 33,1 mln PLN przychodów (bez przychodów z zakupu materiałów)
  • 15,5 mln PLN EBITDA
  • 13,5 mln PLN EBIT
  • 17,5 mln PLN zysku netto
  • Solidny poziom zysku netto i dziesiąty kwartał z rzędu generowania stabilnych przychodów operacyjnych w wyniku realizacji wysoko marżowych usług kontraktowych dla amerykańskiego partnera Novavax
  • Ponad 24,0 mln PLN przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej przyczyniło się do zwiększenia stanu gotówki na koniec 1Q 2024 do 48,8 mln PLN. Ponadto po dniu bilansowym do dnia publikacji raportu Spółka otrzymała ​od Novavax kolejne płatności w kwocie 3,5 mln USD, co zabezpiecza planowane działania związane z realizacją Strategii w 2024 roku
  • Na dzień publikacji raportu 1Q 2024 sytuacja finansowa Mabion pozwala na prowadzenie działalności i regulowanie zobowiązań przez co najmniej kolejne 12 miesięcy, a Spółka nie identyfikuje potrzeb pozyskania dodatkowego finansowania zewnętrznego
  • Kontynuowana wzmożona działalność w obszarze Business Development z bezpośrednim przełożeniem na rosnącą wartość aktywnych ofert, które na dzień publikacji sprawozdania wynoszą 298 mln USD, uwzględniając cześć usługową (230 mln USD) oraz część materiałową (68 mln USD)
  • Istotne wzmocnienia i objęcie kluczowych stanowisk przez doświadczonych managerów o międzynarodowym doświadczeniu: Marty Henehan jako BD Director na Amerykę Północną oraz dr Nigel Stapleton jako BD Director na Europę
  • Pozytywny wynik audytów i uzyskanie przedłużenia ważności certyfikatów GLP (ang. Good Laboratory Practice) oraz GMP (ang. Good Manufacturing Practice) odpowiednio dla laboratorium w Łodzi i dla zakładu w Konstantynowie Łódzkim

„Z powodzeniem realizujemy usługi CDMO, komercjalizując wysokie kompetencje zbudowane w Mabion, co przekłada się na kolejny z rzędu solidny kwartał na poziomie wygenerowanych wyników. Wysokie przychody osiągnęliśmy pomimo presji kursu USDPLN, a dyscyplina kosztowa i wysoka efektywność zarządzania, ponownie przełożyła się na bardzo dobrą rentowność na wszystkim poziomach wyników, w tym na marżę EBITDA na poziomie 47%. Opublikowane wyniki oraz wysokie przepływy operacyjne i dalsze wpływy od Novavax po dniu bilansowym, zgodnie z wcześniejszymi założeniami zabezpieczają naszą pozycję finansową i pozwalają kontynuować realizację wyznaczonych w najbliższym czasie celów strategicznych. Działania z obszaru Business Development i konsekwentny wzrost złożonych ofert, będących aktualnie w trakcie rozstrzygnięcia, jest dla nas priorytetem. Funkcjonujemy w dobrze zgranym zespole pod przewodnictwem bardzo doświadczonych managerów w kluczowych dla nas destynacjach: Ameryki Płn. oraz Europy i wierzymy, że pożądany efekt w postaci dywersyfikacji naszej bazy przychodowej jest kwestią czasu. Pracujemy prężnie, żeby rosnący pipeline złożonych ofert, które sięgają już niemal 300 mln USD, przełożyć na podpisane kontrakty”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki finansowe 1Q 2024

Kolejny kwartał z rzędu Mabion wygenerował istotne przychody ze sprzedaży wraz z częścią leasingową (tj. bez uwzględnienia przychodów z zakupów materiałów), które w 1Q 2024 roku wyniosły 33,1 mln PLN. Spółka utrzymała bardzo dobrą rentowność na wszystkich poziomach wyników, osiągając 79,8% marży brutto ze sprzedaży (bez materiałów), 46,8% marży EBITDA (bez materiałów) oraz 40,9% marży EBIT (bez materiałów). Na poziomie EBITDA Mabion zanotował wynik w wysokości 15,5 mln PLN, a zysk operacyjny wyniósł 13,5 mln PLN. Spółka wygenerowała wysoki kwartalny zysk netto na poziomie 17,5 mln PLN.

W okresie 1Q 2024 Mabion otrzymał płatności z tytułu realizacji umowy z Novavax w wysokości 9,7 mln USD, a po dniu bilansowym do dnia publikacji sprawozdania finansowego otrzymał kolejne 3,5 mln USD. Od początku współpracy z Novavax do dnia publikacji sprawozdania finansowego otrzymane płatności od Novavax wyniosły ponad 88 mln USD.

„Wysoka skuteczność w zarządzaniu procesami biznesowymi oraz realizowany kontrakt dla Novavax ponownie przełożyły się na nasze bardzo dobre wyniki finansowe. Osiągnęliśmy solidny poziom zysku netto z powtarzalnej działalności CDMO, a także odnotowaliśmy wysokie dodatnie przepływy na poziomie +24,0 mln PLN. W efekcie stan środków pieniężnych na koniec marca br. wzrósł wobec stanu na koniec 2023 r. i wyniósł 48,8 mln PLN, co – razem z otrzymanymi płatnościami Novavax po dacie bilansowej w kwocie 3,5 mln USD – zabezpiecza naszą pozycję finansową i na dzisiaj pozwala wdrażać najbliższe plany związane z realizowaną przez Mabion Strategią”komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych w Mabion S.A.

Współpraca z Novavax zapoczątkowana w październiku 2021 roku została przedłużona aneksem z 2022 roku do końca 2026 roku, z częścią gwarantowaną do końca maja 2024 roku, w zakresie której Mabion świadczy usługi na bazie umowy produkcyjnej oraz towarzyszących zleceń dodatkowych w obszarze wykonywania analityki i usług logistycznych.

“W kolejnych miesiącach będziemy kontynuować świadczenie dla Novavax wybranych usług dodatkowych, jednocześnie deklarując wobec naszego amerykańskiego partnera gotowość do dalszej współpracy w zakresie wytwarzania produktów biologicznych. Wiąże nas budowana od ponad 3 lat relacja, z której jesteśmy bardzo zadowoleni”dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Działania business development i aktywność na targach branżowych

Mabion w 1Q 2024 kontynuował intensywne działania business development, obejmujące rozbudowę struktur sprzedażowych na kluczowych rynkach: amerykańskim i europejskim oraz uczestnictwo w najważniejszych branżowych konferencjach i targach w celu zwiększenia rozpoznawalności Spółki i jej oferty usług CDMO na arenie międzynarodowej oraz dywersyfikacji przychodów w postaci pozyskania nowych kontraktów z obszaru kontraktowego wytwarzania.

Zespół Business Development (BD) – bezpośrednio odpowiedzialny za realizację strategii sprzedażowej Mabion – liczy obecnie ośmiu wysokiej klasy ekspertów, w tym dwóch zatrudnionych ostatnio managerów z międzynarodowym doświadczeniem: Marty Henehan, który w lutym br. objął stanowisko Business Development Director na Amerykę Płn. oraz dr Nigel Stapleton, który w kwietniu br. został zatrudniony na stanowisku Business Development Director na Europę. Dołączenie do zespołu BD managerów w kluczowych dla branży CDMO destynacjach ma istotne znaczenie dla procesu pozyskania nowych klientów, ponieważ dysponują oni rozległą siecią kontaktów i są rozpoznawalni w środowisku branżowym, co usprawnia dotarcie do najważniejszych osób w międzynarodowych firmach farmaceutycznych odpowiedzialnych za wybór dostawców usług CDMO, dla których Mabion może zostać partnerem biznesowym.

Ważnym elementem business development jest także aktywny udział Mabion w targach i konferencjach branżowych, ponieważ umożliwia nawiązanie bezpośrednich relacji z potencjalnymi klientami i prezentację szerokiego zakresu usług CDMO, jakim dysponuje Spółka. W 2024 roku Mabion ma zaplanowany udział w szeregu konferencji i targów branżowych w liczbie istotnie wyższej niż w 2023 roku. W tym roku przedstawiciele Spółki byli obecni na najważniejszych eventach, takich jak: Biotech Showcase i JP Morgan Healthcare, odbywających się w San Francisco, DCAT w Nowym Jorku, Bio Europe Spring i Bioprocessing Summit Europe w Barcelonie, American Biomanufacturing Summit w San Francisco i CPHI North America w Filadelfii. Spółka ma także wypełniony kalendarz, jeśli chodzi o udział w innych kluczowych międzynarodowych wydarzeniach branżowych w tym roku zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie.

“Widzimy, że nasze działania business development przynoszą już efekty w postaci rosnącej puli złożonych i rozpatrywanych ofert na usługi CDMO, których skumulowana wartość obecnie wynosi 298 mln USD (wartość ta uwzględnia zarówno wartość usług jak i materiałów i surowców wymaganych do realizacji). Dla porównania w listopadzie 2023 roku, kiedy publikowaliśmy wyniki 3Q 2023, ofertowana wartość usług Spółki wynosiła nieco poniżej 30 mln USD. Mamy obecnie otwarte 34 procesy sprzedażowe i szacujemy, że średni czas obserwowany w branży od rozpoczęcia ofertowania do rozstrzygnięcia propozycji wynosi około 12 miesięcy. Jesteśmy także już po pierwszych wizytach w naszym zmodernizowanym zakładzie w Konstantynowie Łódzkim przedstawicieli firm zainteresowanych współpracą i mamy zaplanowane kolejne w następnych tygodniach. Jesteśmy przekonani, że nasza aktywność na międzynarodowych targach i konferencjach w tym roku oraz skuteczność zatrudnionych Business Development Director-ów na Amerykę Płn. i Europę przełożą się w niedługim terminie na nowe kontrakty i docelowo dywersyfikację strumienia naszych przychodów”mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23 2Q 23 3Q 23 4Q 23 1Q 24
Przychody razem (w tym) 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5 36,0 29,6 46,5 34,0
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2 34,3 28,0 39,9 32,2
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2 1,1 0,0 0,3 0,9
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2 0,6 1,6 6,3 0,9
Koszt własny sprzedaży
i zakupionych materiałów
-21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1 -8,6 -6,4 -13,0 -7,5
Zysk brutto na sprzedaży 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5 27,4 23,2 33,5 26,4
Marża brutto ze sprzedaży
bez przychodów materiałowych
69,7% 56,2% 55,7% 79,2% 77,5% 77,5% 82,8% 83,4% 79,8%
Marża brutto na sprzedaży 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0% 76,1% 78,3% 72,1% 77,8%
Koszty R&D i ogólnego zarządu -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5 -10,2 -12,3 -11,5 -12,5
Odpis z tytułu utraty wartości rzeczowych aktywów trwałych -12,2
EBITDA 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8 19,2 12,8 10,4 15,5
Marża EBITDA
bez przychodów materiałowych
39,9% 29,6% n/a 69,7% 50,4% 54,2% 45,8% 25,9% 46,8%
Marża EBITDA 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1% 53,3% 43,4% 22,4% 45,6%
Amortyzacja 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8 1,7 2,0 1,7 2,0
EBIT 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0 17,5 10,9 8,7 13,5
Marża EBIT
bez przychodów materiałowych
29,4% 16,3% n/a 64,7% 45,9% 49,4% 38,8% 21,6% 40,9%
Marża EBIT 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6% 48,5% 36,7% 18,7% 39,8%
Zysk/strata brutto 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5 15,2 10,9 7,3 17,5
Podatek dochodowy 1,2 (8,6)
Zysk/strata netto 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5 15,2 10,9 (1,3) 17,5

Inwestorzy czekają na raport o inflacji w USA

Wczoraj na Wall Street obserwowaliśmy konsolidację notowań głównych indeksów giełdowych. Byliśmy świadkami również niewielkich zmian rentowności amerykańskich obligacji. Kurs EUR/USD urósł powyżej 1,08 a złoto wykonało korektę z poziomu 2375 do 2335 USD. Inwestorzy czekają na środowy raport inflacyjny z USA, który może wzmocnić narrację o wyższych stopach procentowych przez dłuższy czas tego roku. Aktualnie kontrakty Fed Funds Futures wyceniają łączną obniżkę o 27 punktów bazowych do posiedzenia FOMC 7 listopada oraz 41 pb do grudnia. Prawdopodobieństwo czerwcowej redukcji kosztu pieniądza przez amerykańską instytucję jest w tym momencie bardzo niskie.

W pierwszych trzech miesiącach ceny konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych gwałtownie wzrosły, po tym jak w całym ubiegłym roku obserwowaliśmy dość dynamiczny proces dezinflacyjny. Kwietniowy odczyt prawdopodobnie również będzie wskazywał na podbicie wskaźnika CPI, choć być może będzie ono nieco mniejsze niż w poprzednich okresach. W najbliższym czasie Fed-owi ciężko będzie w pełni okiełznać inflacje i pozostanie ona prawdopodobnie nieco powyżej celu przez dłuższy czas.

To, że w pierwszym kwartale nie odnotowano dalszych postępów w kierunku celu Rezerwy Federalnej przyznał sam jej prezes, czyli Jerome Powell podczas ostatniej konferencji. Jeśli spojrzymy na wskaźnik bazowy, który wyłącza ceny energii oraz żywności, otrzymaliśmy ostatnio dynamikę miesięczną na poziomie 0,4 proc.. Daje to wynik dwukrotnie większy od zakładanego celu amerykańskiej instytucji.

Tym, co w głównej mierze decyduje teraz o podbiciu inflacji, jest gwałtowny wzrost kosztów wynagrodzeń, które są przerzucane na konsumentów korzystających z usług. Z drugiej strony pewną ulgę przynoszą spadające ceny towarów.

Jeszcze niedawno rynek spekulował, że Fed obniży stopy procentowe w czerwcu. Teraz ten termin jest niemal całkowicie odrzucany przez rynek. Mówi się o wrześniu lub o grudniu. Wszystko wskazuje na to, że projekcje Fedu z końca 2023 roku oraz z marca (zbliżone do tych poprzednich) dotyczące ścieżki stóp procentowych nie zmaterializują się, choć nie można w pełni tego wykluczyć, bo gospodarka może nas zaskoczyć w kolejnych miesiącach i tym samym Fed będzie zmuszony do reagowania.

Rezerwa Federalna co chwila powtarza, że polityka monetarna jest i będzie determinowana przez napływające dane. W ostatnim czasie pojawiły się pewne sygnały z gospodarki, które mogą pomóc w walce z inflacją. Mowa tu chociażby o ostatnim raporcie zatrudnienia, w którego szczegółach możemy zauważyć, że wzrost średnich zarobków godzinowych uplasował się poniżej oczekiwań a liczba nowych miejsc pracy wyniosła 175 tys. – co daje wynik najgorszy od pół roku. Wciąż kurczy się liczba wolnych miejsc pracy na co wskazuje ankieta JOLTS a dane zaczynają wskazywać poziomy obserwowane przed 2019 rokiem. W dalszej perspektywie oczekiwane jest spowolnienie wzrostu płac, co pośrednio zredukuje presję inflacyjną. Potrzebnych jest jednak jeszcze kilka słabych raportów, żeby Fed miał pewność, że zmiany są trwałe i podążają w oczekiwanym kierunku.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Legimi ze wzrostem przychodów w I kwartale 2024 r. na poziomie 46 proc. rdr.

Legimi po raz kolejny znacząco poprawia swoje wyniki finansowe. W I kwartale 2024 roku spółka wygenerowała 27,3 mln PLN przychodów ze sprzedaży, co w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku oznaczało wzrost o 46 proc. Wartość EBITDA wyniosła 2,9 mln PLN, a zysku netto 1,8 mln PLN, podczas gdy rok temu spółka odnotowała stratę kolejno 413 tys. PLN oraz 1,3 mln PLN. Poprawa wyników jest w dużej mierze efektem realizacji przyjętej rok temu nowej polityki cenowej, która konsekwentnie zwiększa średnią wartość przychodu na użytkownika.

Z radością dzielimy się wynikami finansowymi wypracowanymi przez nas w minionym kwartale. Na ich osiągnięcie złożyło się wiele podjętych przez nas działań i zrealizowanych kamieni milowych. Jednym z takich wydarzeń było uruchomienie w grudniu zeszłego roku testowej wersji tzw. „wirtualnego bibliotekarza”, który jest rezultatem zakończonego projektu dofinansowanego ze środków UE, dotyczącego systemu rekomendacyjnego opartego na sztucznej inteligencji. Wdrażanie algorytmów rekomendacyjnych wpływa nie tylko na wzrost przychodów, ale także na efektywne zarządzanie kosztami zakupu treści – mówi Mikołaj Małaczyński, prezes zarządu Legimi.

Zarząd spółki twierdzi, że pierwsze efekty wdrożenia technik AI są bardzo obiecujące. Przyspieszają one pozyskiwanie nowych użytkowników oraz zwiększają retencję dotychczasowych, co pozytywnie wpływa na rentowność Legimi. Spółka równolegle także pracuje nad nowymi, innowacyjnymi funkcjonalnościami w ramach rozwoju swojej platformy, co ma jej pozwolić sprostać dynamicznie zmieniającym się potrzebom rynku oraz otworzyć nowe możliwości współpracy z partnerami biznesowymi.

Stały rozwój naszej platformy jest jednym ze strategicznych założeń Legimi, który ma na celu m.in. zwiększenie wartości, jaką dostarczamy naszym użytkownikom. Jedną ze składowych oferty Legimi od tego roku są dodatkowe produkty abonamentowe, które od początku roku można wykupić wspólnie z dostępem do biblioteki Legimi. Są wśród nich popularne aplikacje promujące zdrowy styl życia takie jak Diet&Training by Ann od Anny Lewandowskiej, Aplikacja dr Dąbrowskiej oraz Readmio z interaktywnymi bajkami dla dzieci czy Youniversity – z kursami online – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Pod koniec zeszłego roku w akcjonariacie Legimi pojawiła się Wirtualna Polska Holding, która poprzez spółkę zależną Wirtualna Polska Media posiada 32,7% akcji, upoważniających do 25,9% udziałów na WZA. W ramach strategicznych założeń, Legimi planuje rozwijać współprace z partnerami oferującymi produkty subskrypcyjne, przez co spółka widzi wiele możliwości synergii z podmiotami wchodzącymi w skład Grupy WP.

Obniżki stóp dopiero w 2025 r.

Profesor Adam Glapiński potwierdził, że nie należy oczekiwać zmian stóp procentowych w tym roku. Jeżeli mowa o braku zmian to warto zwrócić uwagę na ratingi Polski. Nie zmieniło się również bezrobocie w Kanadzie.

Konferencja prezesa NBP

Adam Glapiński w ostatnim czasie mocno uspokoił show na konferencjach prasowych. Fani gatunku mogą być zawiedzeni, za to analitycy czekający na wskazówki co do dalszych decyzji odnajdują coś dla siebie. Na ostatniej konferencji bardzo wprost przedstawiana była perspektywa obniżek stóp procentowych dopiero w 2025 roku. Warto zwrócić uwagę, że w wypowiedziach wyraźnie widać, że rolą banku będzie reagowanie na wydarzenia, które się utrzymują przez dłuższy czas, a nie proaktywne podejście. Jeżeli taki sposób prowadzenia polityki monetarnej zostanie faktycznie utrzymany, to jeżeli dojdzie do odbicia poziomu wzrostu cen w wakacje, a wiele na to wskazuje, to faktycznie do końca roku obniżki nam nie grożą. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że mamy w branży rolnej pierwsze dobre sygnały. W praktyce zbiory były w zeszłym roku jeszcze gorsze, co daje tak cenny w obecnej sytuacji bodziec potencjalnie obniżający inflację.

Ratingi bez zmian

Piątkowe decyzje agencji ratingowych okazały się bez wpływu na rynki. Agencja S&P utrzymała rating na poziomie A- oraz perspektywę stabilną. Agencja Fitch utrzymała dokładnie ten sam poziom, również zachowując perspektywę stabilną. Agencje ratingowe zwyczajowo zanim dokonają ewentualnej zmiany ratingu, wcześniej modyfikują perspektywę wskazując przyszły kierunek zmian. W rezultacie pewne decyzje da się antycypować wcześniej. Wyjątkiem oczywiście są sytuacje nagłych kryzysów, kiedy możliwe są gwałtowne niezapowiedziane zmiany. Obecne publikacje nie miały z powyższych powodów wpływów na złotego.

Lepsze dane z Kanady

Piątkowe dane z tamtejszego rynku pracy okazały się lepsze od oczekiwań. Oczekiwano bowiem wzrostu stopy bezrobocia z 6,1% na 6,2%, a faktycznie udało się ją utrzymać na niezmienionym poziomie. Jeszcze lepszą informacją jest zmiana zatrudnienia. Spodziewano się 19 tysięcy miejsc pracy, a utworzono ich delikatnie ponad 90 tysięcy. Co prawda ponad połowa z nich powstała w niepełnym wymiarze godzin. Warto zwrócić uwagę, że tych na pełen etat i tak było ponad dwa razy więcej niż analitycy oczekiwali. Są to obiektywnie dobre dane pozwalające Kanadzie trwać w obecnej polityce monetarnej. Wielu komentatorów podnosiło bowiem argument, że w ciągu roku bezrobocie wzrosło tam o ponad 1 punkt procentowy, co wymaga działań. Skoro stopy procentowe mają pozostać na niezmienionym poziomie nadal to nie można się dziwić, że po decyzji dolar kanadyjski zyskiwał na wartości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Sektor BTR w Polsce urósł o 40% kolejny rok z rzędu

W 2023 roku polski rynek mieszkań na wynajem (BTR – Build-to-Rent) był świadkiem historycznego rekordu podaży. Do użytku oddano ponad 5 100 nowych mieszkań, co stanowi 40-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Na koniec 2023 roku w ofercie inwestorów instytucjonalnych dostępnych było ponad 16 000 mieszkań BTR, z czego blisko 32% zostało oddanych do użytku w tym samym roku. Warto jednak zauważyć, że mieszkania z rąk instytucji stanowiły zaledwie 1,4% całkowitej podaży mieszkań na wynajem w głównych miastach Polski, podczas gdy ponad 98% zasobów stanowi własność prywatna, szacowana na ponad 1,2 miliona lokali. Według ekspertów Knight Frank i Dentons, którzy opracowali najnowszy raport o rynku BTR w Polsce, dynamiczny rynek nieruchomości i panujące warunki społeczno-gospodarcze stwarzają nowe możliwości dalszej ekspansji tego sektora w Polsce. Potwierdzają to również ankietowani inwestorzy.

Knight Frank i Dentons po raz pierwszy stosują sformułowanie BTR, które precyzyjniej określa rynek mieszkań najmu instytucjonalnego i wydziela ten segment z całego rynku najmu. Powszechnie dotychczas używany skrót PRS (Private Rented Sector) w swojej definicji odnosi się również do prywatnego najmu mieszkań. W kontekście różnic pomiędzy tymi segmentami rynku konieczne było ich jasne zdefiniowanie na nowo.

Najważniejsze wnioski jakie płyną z raportu Dentons i Knight Frank:

  • Na koniec 2023 roku od inwestorów instytucjonalnych dostępnych było do wynajęcia ponad 16 000 mieszkań BTR, z czego blisko 32% zostało oddanych do użytku w tym samym roku.
  • Mieszkania BTR stanowiły zaledwie 1,4% ogółu zasobów mieszkań na wynajem w głównych miastach Polski, podczas gdy zasoby mieszkań na wynajem będących własnością prywatną szacowane są na ponad 1,2 mln lokali, co daje udział w rynku na poziomie 98,7%.
  • Warszawa wyróżnia się jako największy segment BTR w Polsce, który odpowiada za około 41% udziału w całkowitych zasobach BTR w kraju. W stolicy znajduje się obecnie ponad 6 600 mieszkań BTR, a w budowie jest kolejnych 4 400 lokali.
  • Miasta regionalne również dotrzymują kroku stolicy pod względem rozwoju. W porównaniu do roku 2022 łączne zasoby lokali BTR w miastach regionalnych wzrosły o ponad 50%. Całkowite zasoby wynoszą ponad 9 600 mieszkań.
  • Do końca 2024 roku do użytku zostanie oddanych około 6 500 mieszkań. Grunty, na których może powstać około 36 200 mieszkań zostały już zabezpieczone przez inwestorów.
  • W ustabilizowanych projektach, które funkcjonują na rynku od co najmniej 12 miesięcy, średni współczynnik pustostanów w całej Polsce na koniec 2023 roku oszacowano na 1,6%.
  • Brak jednolitych przepisów pozwala na realizację projektów BTR zarówno na gruntach z przeznaczeniem mieszkaniowym, jak i usługowym.

Przeprowadzony wśród inwestorów aktywnych na rynku BTR barometr sentymentu rynkowego potwierdził, że ponad 40% podmiotów szacuje prime yield w Warszawie na poziomie 5,50%-6%, a niespełna 20% na ponad 6%. Wszyscy ankietowani (100%) potwierdzili również, że ich strategia rozwoju przewiduje realizację nowych projektów. Oba wskaźniki potwierdzają zaufanie do tego segmentu rynku. Jednocześnie zapytani o bariery i ryzyka w rozwoju rynku wskazują na koszty finansowania (69%), ograniczoną dostępność gruntów (44%) i ich przeszacowaną wartość przez sprzedających (44%). Z perspektywy prawnej najczęściej wymieniano brak REIT-ów (69%) oraz przejrzystych regulacji podatkowych (62%).

„Rynek mieszkań na wynajem – BTR – w Polsce rozwija się dynamicznie, stanowiąc atrakcyjną perspektywę dla inwestorów. Pod koniec roku, liczba dostępnych mieszkań na wynajem na instytucjonalnym rynku najmu przekroczyła 16.000, a prawie 12.000 mieszkań jest cały czas w budowie. Wzrost popytu jest widoczny szczególnie w dużych miastach – w Warszawie, w Krakowie i we Wrocławiu i to również w tych lokalizacjach ankietowani w naszym badaniu inwestorzy planują nowe projekty. Warto podkreślić, że inwestorzy coraz lepiej orientują się w tym sektorze i rozważają różnorodne opcje zakupu gruntów oraz projektów. Grunty komercyjne, które umożliwiają zabudowę zbiorową, jeszcze rok temu nie przyciągały dużego zainteresowania wśród podmiotów instytucjonalnych, ale obecnie stają się dla nich coraz bardziej atrakcyjne. Zmiana podejścia wynika wprost z przewagi jakie mają one na gruntami z przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową. Są to przede wszystkim lepsza lokalizacja, większa dostępność oraz przede wszystkim atrakcyjna cena.” – skomentowała Sylwia Jankowska, Investment Broker w dziale Capital Markets w Knight Frank.

Krzysztof Cipiur, Managing Partner i Head of Capital Markets w Knight Frank dodał: „Z ogromnym entuzjazmem obserwujemy dynamiczny rozwój sektora budownictwa mieszkaniowego w Polsce, zwłaszcza w segmencie Build-to-Rent. Sektor BTR na świecie odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu przestrzeni miejskiej, efektywnie odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie na mieszkania, a także ustanawiając nowe, wyższe standardy jakościowe. Jest to istotne dopełnienie rozdrobionej oferty mieszkaniowej na rynku prywatnym. Ponadto, BTR jest postrzegane jako stabilne aktywo inwestycyjne, które wyróżnia się wysokimi wskaźnikami najmu, przewyższającymi inne istotne sektory rynku nieruchomości, takie jak biura, centra handlowe czy obiekty logistyczne.”

„Od 2023 r. polski rynek nieruchomości komercyjnych przeżywa trudny okres, a wolumeny transakcji są znacznie niższe od tych z poprzednich, rekordowych lat. Jednak niektóre klasy aktywów nadal się wyróżniają na tle innych i przyciągają uwagę inwestorów. Jedną z nich jest sektor mieszkaniowy, a dokładnie segment mieszkań na wynajem (BTR – build-to-rent). W trzeciej edycji naszego raportu, przygotowanego wspólnie z firmą doradczą Knight Frank, przyglądamy się kluczowym zmianom prawnym i podatkowym, które będą miały istotny wpływ na ten sektor w nadchodzących miesiącach” – powiedział Piotr Staniszewski, Partner w Zespole Nieruchomości w kancelarii Dentons.

„Ze względu na coraz większą praktykę rynkową, opodatkowanie projektów BTR staje się coraz bardziej przewidywalne. W ostatnim czasie obserwujemy również korzystne zmiany, w tym m.in. możliwość opodatkowania budynków mieszkalnych wynajmowanych długoterminowo osobom fizycznym preferencyjną stawką podatku od nieruchomości (1,15 zł zamiast 33,10 zł). Niewątpliwie ogromnym impulsem rozwojowym dla rynku BTR byłoby wprowadzenie od dawna wyczekiwanych przez inwestorów przepisów dotyczących tzw.  REIT-ów, co wydaje się możliwe w przyszłości m.in. w świetle niedawno ogłoszonych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii założeń do tych przepisów” – dodał Tomasz Krasowski, Managing Counsel w Zespole Prawa Podatkowego w kancelarii Dentons.

I kwartał 2024 roku na warszawskim rynku biurowym

Komentarz Henryka Bilskiego, Leasing Director w spółce deweloperskiej STRABAG Real Estate, do wyników na warszawskim rynku biurowym po I kwartale 2024 roku.

Ostatnie wyniki dotyczące stołecznego sektora biurowego wskazują jedno – Warszawa od blisko dekady wykazuje się stabilnym popytem. Widać co prawda spadek aktywności najemców w ujęciu dwuletnim, ale nie jest on symptomem załamania rynkowego. Podobnie jest ze wskaźnikami za I kwartał tego roku – niższy popyt jest po prostu efektem kumulacji i domykania umów najmu pod koniec 2023. Wtedy to podpisano transakcje na prawie 250 tys. mkw. Co więcej, patrząc na dane historyczne, początek roku zazwyczaj jest spokojniejszy, co wynika z cykliczności rynku nieruchomości. Niemniej jednak na aktualne wyniki nakłada się jeszcze jeden czynnik. Model pracy hybrydowej nie do końca zdążył się ukształtować, przez co firmy z pewną rezerwą mogą podchodzić do decyzji o wynajmie nowej powierzchni. Choć i to się zmienia, bo jak pokazują dane Cushman & Wakefield w I kwartale 2024 roku strukturę popytu w Warszawie zdominowały nowe umowy – stanowiły one blisko połowę wszystkich zawartych transakcji. Ze spokojem patrzę więc na kolejne miesiące. Do końca roku spodziewam się utrzymania tendencji spadkowej poziomu pustostanów. Obserwowany w minionym kwartale skok wskaźnika powierzchni niewynajętej jest moim zdaniem jedynie chwilowym odchyleniem. Za taki stan rzeczy odpowiada z jednej strony nowa podaż w Centralnym Obszarze Biznesowym. Z drugiej zaś wysoki wskaźnik pustostanów w lokalizacjach poza centrum (na Służewcu to około 20%), który wpływa na średnią dla całego rynku warszawskiego. Analizując dostępne dane, uważam więc, że sektor biurowy charakteryzuje się obecnie równowagą. Co prawda najemcy decydują się na mniejsze powierzchnie, ale liczba podpisywanych umów jest wyższa rok do roku. A to oznacza, że biuro, jako dobro wymagane dla firm, jest i wciąż będzie potrzebne.

Jak zredukować liczbę w L4 w firmie?

W obliczu dynamicznych zmian na rynku pracy oraz rosnących wyzwań związanych z utrzymaniem dobrostanu pracowników, firmy stają przed koniecznością zwrócenia szczególnej uwagi na zdrowie swoich zespołów. Informacje opublikowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych dotyczące pierwszych trzech kwartałów 2023 roku są niepokojące. W ciągu tego okresu zarejestrowano ponad 16 milionów osób ubezpieczonych, dla których przyznano łącznie 173 miliony dni chorobowych.

Dane te stanowią nie tylko odzwierciedlenie obecnej sytuacji zdrowotnej polskich pracowników, ale również wskazują na potencjalne obszary dla działań prewencyjnych i wsparcia ze strony pracodawców. Rozwiązanie tego problemu wymaga zintegrowanego podejścia, w którym kluczową rolę odgrywa dbałość o dobrostan pracowników, co może mieć znaczny wpływ na zmniejszenie absencji chorobowej w firmie.

Dlaczego w firmach przybywa L4?

Aby skutecznie zmniejszyć liczbę dni chorobowych w firmie, kluczowe jest zrozumienie przyczyn leżących u podstaw wzrostu liczby zwolnień lekarskich. Przyczyny L4 są wielowymiarowe.

W wielu branżach można zaobserwować presję na osiąganie coraz to wyższych wyników, co często skutkuje nadmiernym obciążeniem pracą i wymaga spędzania długich godzin w biurze. Taka sytuacja, jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, może prowadzić do przeciążenia i związanych z nim problemów zdrowotnych. Dodatkowo, żyjemy w czasach, gdy tempo życia i ciągłe zmiany w środowisku pracy mogą generować znaczące poziomy stresu. Przewlekły stres jest czynnikiem ryzyka wielu chorób, w tym zaburzeń psychicznych, które mogą wymagać skorzystania ze zwolnień lekarskich. Wprowadzenie pracy zdalnej i elastycznych godzin pracy miało na celu poprawę jakości życia, jednak u niektórych osób może to prowadzić do zatarcia granic między życiem zawodowym a prywatnym, co z kolei może skutkować przemęczeniem i wypaleniem zawodowym. Kolejnym problemem jest niewystarczające wsparcie w miejscu pracy, zarówno ze strony przełożonych, jak i współpracowników, a także niedostateczne szkolenia dotyczące radzenia sobie ze stresem i dbania o zdrowie psychiczne, co może przyczyniać się do pogorszenia stanu zdrowia pracowników. Wypalenie zawodowe, rozumiane jako stan fizycznego, emocjonalnego i mentalnego wyczerpania spowodowanego długotrwałym i intensywnym stresem w pracy, staje się coraz bardziej powszechne.

Istotną rolę w zwiększaniu liczby dni chorobowych odgrywają także “tradycyjne”, często spotykane choroby. Do najczęstszych należą schorzenia sezonowe, takie jak infekcje górnych dróg oddechowych, grypa czy przeziębienia, które szczególnie w okresach jesienno-zimowych prowadzą do wzrostu absencji w pracy. Warto również zwrócić uwagę na choroby przewlekłe – na przykład problemy z układem krążenia, choroby tarczycy, cukrzyca czy choroby autoimmunologiczne. Te przewlekłe stany zdrowia nie tylko wymagają regularnej opieki medycznej, ale również mogą skutkować koniecznością dłuższego odpoczynku, co przekłada się na wyższą liczbę dni spędzonych na zwolnieniu lekarskim.

Wśród przyczyn zwolnień lekarskich nie można także pominąć urazów i wypadków, zarówno tych doznanych w pracy, jak i poza nią. Kontuzje, złamania czy inne urazy wymagające rekonwalescencji często skutkują koniecznością dłuższego zwolnienia z pracy.

Jak zadbać o dobrostan pracownika w firmie?

Zapewnienie pracownikom wsparcia w utrzymaniu dobrego stanu zdrowia i samopoczucia jest nie tylko inwestycją w ich dobrostan, ale również w długoterminową wydajność i sukces firmy. Skoncentrowanie się na takich aspektach jak zdrowe odżywianie, promowanie aktywności fizycznej i psychicznej, a także kultura doceniania, stanowi kluczowe elementy strategii dbania o pracowników. Poniżej przedstawiamy skuteczne sposoby na realizację tej misji w codziennej praktyce biznesowej.

Zdrowe przekąski dla pracowników

Wspieranie zdrowego stylu życia pracowników może przybierać różne formy, w tym poprzez dostarczanie zdrowych przekąsek bezpośrednio do biura lub domów tych, którzy pracują zdalnie. Dostęp do zbilansowanych, pełnowartościowych opcji żywieniowych, takich jak zdrowe przekąski wytworzone z owoców, warzyw, nasion, orzechów i zbóż, może znacząco wpłynąć na poprawę koncentracji i samopoczucia pracowników, a tym samym na ich wydajność. Realizacja takiej inicjatywy w praktyce może przyjmować formę cotygodniowych dostaw zdrowych produktów do biura lub domów pracowników zdalnych. Jest to prosty, a zarazem skuteczny sposób na pokazanie troski o dobrostan zespołu oraz promowanie zdrowych nawyków żywieniowych.

Organizacja dni zdrowia w firmie

Kolejnym sposobem na zadbanie o samopoczucie zespołu jest organizacja tzw. dni zdrowia w firmie. Takie wydarzenia mogą obejmować warsztaty na temat zdrowego odżywiania, zajęcia z jogi czy mindfulness, a także konsultacje z dietetykiem czy trenerem personalnym. Dni zdrowia to doskonała okazja do edukacji na temat zdrowego stylu życia i zapoznania pracowników z różnymi formami aktywności fizycznej, które mogą wpłynąć na poprawę ich samopoczucia oraz zmniejszenie ryzyka chorób przewlekłych. Organizacja takich dni świadczy o zaangażowaniu firmy w dbanie o zdrowie i dobrostan swoich pracowników, co może przyczynić się do zwiększenia ich zadowolenia z pracy i lojalności wobec pracodawcy. Podczas dnia zdrowia w firmie nie można oczywiście zapomnieć o zdrowych przekąskach i sokach.

Wellbeing i docenianie pracownika

Dbając o dobrostan pracowników, nie można zapominać o znaczeniu docenienia ich pracy i zaangażowania. W tym celu warto zaplanować obchody Dnia Doceniania Pracownika, przypadającego 1 marca (aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować taki dzień w dowolnie wybranym terminie). Tego dnia można zorganizować specjalne wydarzenia, takie jak uroczyste śniadanie firmowe, wręczenie indywidualnych podziękowań czy nawet dodatkowy dzień wolny od pracy. W  tym dniu warto docenić również zespoły pracujące zdalnie, np. wysyłając prezenty dla pracowników prosto do ich domów. Świętowanie tego dnia jest wyrazem uznania dla wkładu każdego pracownika w sukces firmy i buduje pozytywną atmosferę w zespole. Inicjatywy te, wpisujące się w szerszą strategię wellbeingową, mogą przyczynić się do budowania silnej kultury organizacyjnej, w której pracownicy czują się wartościowi i zmotywowani do dalszego rozwoju.

Zorganizowanie i wysłanie paczek do pracowników (również tych zdalnych), wymaga starannego planowania oraz współpracy z zaufanymi partnerami. Dlatego warto zdecydować się na współpracę ze specjalistami, jakich znajdziemy chociażby w Fitomento. Firma ta wyróżnia się szeroką gamą produktów wysokiej jakości oraz ekologicznym podejściem do pakowania. Oferuje także dostęp do dedykowanej platformy, która umożliwia bezpieczne i wygodne dostarczanie paczek do pracowników w każde wybrane miejsce, na przykład do paczkomatu. Możliwe jest także indywidualne dobieranie produktów lub wybór z przygotowanych wcześniej zestawów.

Rozpoznanie i adresowanie tych przyczyn wymaga zaangażowania zarówno ze strony pracodawców, jak i pracowników. Pracodawcy powinni przyjrzeć się polityce firmy w zakresie godzin pracy, obciążenia pracą oraz dostępności programów wsparcia psychologicznego. Troska o dobrostan pracowników, poprzez inicjatywy promujące zdrowy styl życia, może znacząco przyczynić się do zmniejszenia liczby dni chorobowych i poprawy ogólnej atmosfery w miejscu pracy.

Retoryka Fed wciąż „jastrzębia” a dane coraz gorsze

Rezerwa Federalna wciąż obawia się o trwałość presji inflacyjnej. Mocno „jastrzębio” w piątek wypowiadały się dwie przedstawicielki tej instytucji – Bowman oraz Logan. Raport Uniwersytetu Michigan zaskoczył mocnym spadkiem nastrojówi) konsumentów oraz wzrostem oczekiwań inflacyjnych. Indeksy giełdowe z Wall Street zakończyły dzień na niewielkich plusach, z kolei niemiecki Dax ustanowił przed weekendem nowy historyczny rekord.

Ubogi kalendarz makro w minionym tygodniu powodował, że uczestnicy rynku zwracali uwagę na publikację o niższym stopniu istotności. Tak było w czwartek, kiedy poznaliśmy zaskakująco słabe dane na temat tygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (231 tys. – najwyższy poziom od 9 miesięcy) oraz w piątek, kiedy negatywnie zaskoczył raport na temat nastrojów konsumentów w USA, tworzony przez Uniwersytet Michigan. Główny wskaźnik spadł do poziomu 67,4 pkt. z 77,2 pkt. poprzednio. Z pewnością może martwić Fed fakt, że wzrosły oczekiwania inflacyjne zarówno krótkoterminowe jak i długoterminowe do poziomów odpowiednio 3,5 proc. oraz 3,1 proc. Sam pojedynczy słaby raport mógłby być interpretowany jako przypadkowy szum. Ostatnio jednak coraz częściej otrzymujemy negatywne niespodzianki, na co rynek widocznie jest wrażliwy. Jeśli chodzi o wskaźniki nastrojów, ostatnio również słaby wynik pokazał Conference Board, który jest miernikiem zaufania konsumentów. Tu otrzymaliśmy spadek w kwietniu z 103,1 do 97 pkt. Dolar nie zareagował na dane. Bardziej wrażliwa okazała się giełda na Wall Street. Indeksy o 16 w piątek zniżkowały, choć w całym dniu Dow Jones oraz Sp500 wyszły na plus a technologiczny Nasdaq Composite zamknął dzień w okolicy punktu odniesienia. W tym tygodniu uwaga inwestorów powinna być skupiona na środowym odczycie CPI z USA ale także istotna wydaje się być sprzedaż detaliczna.

Fed coraz częściej brzmi „jastrzębio”. Swoje „dwa grosze” do dominującej retoryki dorzuciła Michelle Bowman, która jasno stwierdziła, że jej podstawowym scenariuszem to utrzymanie stóp na wysokim poziomie (obecnym) przez najbliższy czas i brak obniżek w tym roku. Lorie Logan z Dallas przyznała, że jest za wcześnie, żeby myśleć o luzowaniu warunków monetarnych. Dodała, że imponujące wyniki gospodarki pomimo agresywnego zacieśniania polityki można wytłumaczyć likwidacją kwestii związanych z łańcuchem dostaw z czasów pandemii lub normalizacją na rynku pracy po bardzo napiętych warunkach w okresie ożywienia związanego z pandemią. Zauważyła, że to może być również spowodowane tym, że neutralny poziom stóp procentowych wzrósł. W najbliższych dniach otrzymamy kolejną porcję wystąpień przedstawicieli amerykańskiej instytucji. Dziś Mester oraz Jefferson, a jutro Powell.

Na rynku walutowym złoty w piątek stracił na wartości. Kurs EUR/PLN wzrósł o 2 grosze z 4,2850 do 4,3050 a USD/PLN z 3,975 do 3,9950. Główna para walutowa urosła przed danymi o 16:00 do 1,0790 po czym zanotowała spadek do 1,0760. Obecnie ponownie rośnie i znajduje się na poziomie 1,0780.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Firma LM PAY S.A. odnotowała wzrost przychodów i pozyskanych klientów

Wzrost przychodów o 16,5% oraz liczby pozyskanych klientów o 23,8% w roku obrotowym 2023, w porównaniu z rokiem poprzednim, to wstępne wyniki, które odnotowało LM PAY S.A., co stanowi duży sukces dla polskiego przedsiębiorstwa. Jednak dane dotyczące pierwszego kwartału 2024 roku przekraczają te już imponujące osiągnięcia, otwierając przed firmą obiecujące perspektywy na przyszłość. Przełomowym wydarzeniem dla LM PAY S.A. było wejście na giełdę w Düsseldorfie, gdzie przedsiębiorstwo oferujące systemy płatności odroczonych za usługi medyczne zadebiutowało pod koniec listopada 2023 roku.

Zainteresowanie rynkiem płatności odroczonych w Polsce wciąż rośnie. Z Care Now, Pay Later (CNPL) coraz częściej korzystają usługobiorcy klinik, gabinetów lekarskich i placówek z branży beauty. Koncentracja LM PAY S.A. na pozyskiwaniu nowych klientów i świadczeniu jakościowych usług tym, którzy już z firmą współpracują, a także popyt na płatności odroczone zaowocowały dobrymi wynikami finansowymi.

– Staramy się nieustannie podnosić jakość naszych usług i wychodzić naprzeciw potrzebom odbiorców. Wyniki finansowe dotyczące roku obrotowego 2023 oraz pierwszego kwartału 2024 roku świadczą przede wszystkim o zaufaniu i lojalności, jakimi obdarzają nas klienci – kliniki oraz inne placówki medyczne, z którymi współpracujemy – mówi Jakub Czarzasty, CEO LM PAY S.A.

Jak pokazują wstępne dane, podczas gdy w 2022 roku przychód LM PAY S.A. wyniósł 15,05 mln zł (3,21 mln euro), w roku obrotowym 2023 firma zyskała 17,52 mln zł (4,03 mln euro), co stanowi wzrost o 16,5%. Prawdziwym sukcesem był jednak pierwszy kwartał 2024 roku. W ciągu trzech miesięcy EBIT (zysk operacyjny przed odliczeniem podatków i odsetek) wzrósł ponad dwukrotnie, osiągając kwotę 2,28 mln zł. Znacznie podniosły się również przychody ze sprzedaży. Zgodnie z danymi wyniosły one 5,89 mln zł (1,37 mln euro). W pierwszym kwartale 2023 roku było to 3,96 mln zł (0,85 mln euro), co oznacza wzrost o 48,5%.

W ubiegłym roku zwiększyła się także liczba klientów, którzy zaufali LM PAY S.A. i skorzystali z jej usług. W 2022 firma pozyskała 26 tys. usługobiorców, a w ciągu ubiegłego roku przybyły kolejne 33 tys. Jest to wzrost o 23,8%. Podniósł się również odsetek powracających klientów – z 26% (w 2022 r.) do 29% (w 2023 r.). W 2023 roku było ich 9 tys., natomiast w pierwszym kwartale 2024 roku już 11 tys. LM PAY S.A. z niecierpliwością czeka na następne miesiące, po których spodziewa się kolejnych dobrych wiadomości na temat przychodów i liczby klientów.

– Zaufanie klientów, współpraca z globalnym funduszem inwestycyjnym, który stał się naszym partnerem refinansującym, a także obecność na giełdach w Düsseldorfie, Berlinie i Frankfurcie to kamienie milowe na naszej drodze rozwoju – podsumowuje Jakub Czarzasty.

Hale targowe Marywilska 44 spłonęły. Kurs akcji Mirbudu spada o 5%

Akcje spółki Mirbud, działającej w branży budowlanej spadły o ponad 5% na otwarciu notowań 13 maja po wydarzeniach, które miały miejsce w miniony weekend. Hale targowe na ulicy Marywilskiej w Warszawie, które należą do spółki Marywilska 44, których z kolei właścicielem jest Mirbud, spłonęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Spółka poinformowała w pierwszym komunikacie, że hale były ubezpieczone oraz zamierza odbudować hale, co jest kluczowe dla najemców, którzy w większości prowadzoną jednoosobowe działalności gospodarcze.

Warto wspomnieć, że spółka Mirbud działa we wszystkich segmentach związanych z działalnością budowlaną, natomiast spółka Marywilska 44 jest związana z działalnością inwestycyjną w nieruchomości. Pod względem przychodów spółka Marywilska 44 była relatywnie mało znacząca dla całej grupy kapitałowej Mirbud. Spółka Marywilska 44 w raporcie za 2023 wygenerowała przychody na poziomie 61 mln złotych, przy skonsolidowanych przychodach Mirbud na poziomie 3,322 mld zł. Warto wspomnieć, że spółka Mirbud osiągnęła w ostatnim czasie historyczne szczyty pod względem cen na giełdzie powyżej 10 zł za akcję i charakteryzuje się relatywnie niskimi wycenami na poziomie ok. 1,2 dla wskaźnika ceny do wartości księgowej oraz nieco powyżej 7 dla wskaźnika ceny do zysku. Spółka za IV kwartał poprzedniego roku wygenerowała wzrost przychodów na poziomie 23,5% r/r oraz wzrost zysku netto na poziomie 150% r/r. Spółka ma opublikować skonsolidowany raport za I kwartał tego roku 23 maja. Warto jednak wspomnieć, że dopiero w kolejnych komunikatach spółka poinformuje w jaki sposób ostatnie wydarzenie wpłynie naprzyszłe wyniki finansowe.

Trudno mówić, że w przypadku spółki Mirbud nastąpiła paniczna wyprzedaż. Marywilska 44 to jedynie niewielki procent działalności całej spółki. Akcje traciły na otwarciu ok. 5%, ale później strata została zneutralizowana do ok. 2,2%. Akcje notowane są na poziomie powyżej czwartkowych dołków przy 10,3 zł.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz

Koniunktura sprzyja hotelom, ale inwestycji wciąż jest niewiele

Wartość transakcji inwestycyjnych we wszystkich sektorach rynku nieruchomości, zarówno w Polsce, jak i w Europie nadal mocno odbiega od skali inwestycji notowanych przed wybuchem pandemii. Niemniej, w minionym roku pojawiły się pierwsze oznaki ożywienia w segmencie hotelowym. Sygnałem powrotu do inwestowania kapitału międzynarodowego na polskim rynku była sprzedaż hotelowej części The Warsaw Hub przez Ghelamco. W październiku ub.r. hotele Crown Plaza i Holiday Inn Express kupił francuski fundusz inwestycyjny Corum. W 2023 roku zarejestrowane zostały ogółem cztery transakcje, częściowo zrealizowane także przez polskie podmioty inwestycyjne, które złożyły się na wartość inwestycji wynoszących w tym sektorze około 83 mln euro. W pierwszych miesiącach bieżącego roku właściciela zmieniły natomiast dwa hotele nad Bałtykiem.

Większe zainteresowanie inwestorów hotelami jest efektem poprawy kondycji branży. Powrót hoteli na ścieżkę wzrostu oraz oczekiwany spadek kosztu kapitału może przynieść w niedalekiej perspektywie większą ilość akwizycji na tym rynku. Ze względu jednak na występujące aktualnie spore rozbieżności w oczekiwaniach cenowych pomiędzy kupującymi i sprzedającymi nie spodziewałabym się w najbliższym czasie w tym obszarze diametralnych zmian. W następnych miesiącach będziemy raczej nadal obserwować finalizowanie pojedynczych transakcji. Większe ożywienie transakcyjne nastąpi prawdopodobnie w perspektywie 12-18 miesięcy.

Powrót hossy

Sektor hotelowy może pochwalić się natomiast świetnymi wynikami operacyjnymi. Mimo niełatwego otoczenia geopolitycznego i warunków makroekonomicznych rynek hotelowy w Polsce i regionie CEE wszedł ponownie w fazę wzrostu. W minionym roku hotele działające na polskim rynku wróciły do wyników notowanych przed pandemią, a nawet w niektórych przypadkach je poprawiły.

W 2023 roku, według danych STR Global, hotele zanotowały 21 proc. wzrost średniego przychodu na dostępny pokój (RevPAR) w porównaniu z rokiem poprzednim i o 18 proc. wyższy RevPAR w stosunku do wyników z 2019 roku. Udziałem Polski był najwyższy wzrost tego wskaźnika w regionie CEE w porównaniu do okresu sprzed pandemii.

Lokalnym liderem wzrostu z 73 proc. średnim wskaźnikiem obłożenia była Warszawa. Na warszawskim rynku hotelowym w ubiegłym roku zarejestrowany został najwyższy wskaźnik obłożenia w regionie CEE, wyższy także od średniej w Europie, wynoszącej 69 proc. Warszawa utrzymała pozycję w top 10 europejskich rynków hotelowych z największym wzrostem obłożenia.

W ubiegłym roku hotele działające w Warszawie osiągnęły 21 proc. wzrost RevPAR r/r i 26 proc. w porównaniu do rezultatów z 2019 roku. Na stołecznym rynku wzrósł także popyt ze strony indywidualnych gości turystycznych przy średniej cenie noclegów o 25 proc. wyższej w porównaniu do stawek z 2019 roku.

Powrót turystów

Optymistycznym sygnałem dla hotelarzy jest powrót turystów do Polski. W pierwszej połowie minionego roku ruch pasażerski na polskich lotniskach był większy niż w początkach 2019 roku. Polska, oferująca znaczną ilość ciekawych turystycznie lokalizacji, miejskich i resortowych staje się tym samym również bardzo atrakcyjnym krajem w regionie CEE dla operatorów hotelowych.

Skutkiem wzrostu popularności naszego kraju wśród turystów są już zapowiedzi nowych inwestycji hotelowych, w tym zlokalizowanych w pobliżu portów lotniczych, jak budowa hotelu marki Campanile Premiere Classe z 400 pokojami w pobliżu lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Obecne w Polsce sieci hotelowe i operatorzy z krajów Europy Zachodniej oraz Ameryki zainteresowani są dalszym inwestowaniem na naszym rynku. Ekspansję zapowiedziała na przykład międzynarodowa marka B&B Hotels, która zamierza rozwijać działalność w oparciu o projekty typu mixed-use. Jesteśmy również na radarze nowych inwestorów.

Jeśli chodzi o hotele miejskie, poszukiwane są przede wszystkim atrakcyjne lokalizacje w Warszawie i Krakowie. Inwestorzy skupiają uwagę głownie na rejonach centralnych, które są bezpieczne ze względu na zróżnicowaną grupę gości, korzystających z tak usytuowanych obiektów.

Wyzwania

Kluczowy dla rozwoju rynku hotelowego jest koszt finansowania inwestycji i dostęp do kredytów. Poza tym, trudności sprawia dobór odpowiedniego personelu oraz optymalne zarządzanie strukturą przychodów i rosnących kosztów operacyjnych obiektów. Wysoka inflacja, wpływa bowiem na wzrost wydatków bieżących, co nawet przy wysokim obłożeniu hoteli, obniża ich realne zyski.

Mimo świetnych wyników notowanych przez sektor, entuzjazm inwestycyjny hotelarzy studzą  wysokie koszty budowy. Rozwój inwestycji hamuje ograniczony dostęp do finansowania w bankach. Branża oczekuje na złagodzenie warunków kredytowania inwestycji. Aktualnie obserwować możemy już pewne ożywienie w tym aspekcie w porównaniu do lat ubiegłych, kiedy to tylko nieliczne projekty hotelowe zyskiwały zadowalające warunki finansowania.

Sceptyczne podejście banków do inwestycji sektorowych skłaniało w ostatnim czasie inwestorów do poszukiwania alternatywnych sposobów realizacji projektów w systemie condo oraz inwestycji typu second home. Tego typu realizacjami zainteresowanych jest coraz więcej graczy rynkowych, również deweloperów, którzy nie działali dotychczas w tym segmencie. Najszybciej rozwijającym się pod tym względem obszarem w Polsce jest zachodni pas nadmorski. Condohoteli i apartamentów wakacyjnych przybywa także w Zakopanem, Karpaczu i Beskidach.

ESG

Możliwość obniżenia kosztów operacyjnych oraz konieczność dostosowania nieruchomości do unijnych kryteriów ESG sprawia, że coraz więcej podmiotów działających na rynku hotelowym przygotowuje się do modernizacji budynków i wykorzystania w nich nowych rozwiązań technologicznych. Jest to istotne także jako kryterium oceny w procesach decyzyjnych inwestorów i instytucji udzielających finansowania. Prace modernizacyjne w swoich hotelach zapowiedział już m.in. Polski Holding Hotelowy czy Louvre Hotels Group.

Pod względem nowoczesności zasobów polski rynek hotelowy plasuje się korzystnie na tle Europy. Rozwój zaplecza hotelowego w Polsce w ostatnich latach sprawił, że krajowa baza turystyczna jest w dużej mierze przystosowana do wymaganych standardów. Warszawa znajduje się w pierwszej dziesiątce największych rynków europejskich pod względem udziału hoteli z certyfikatami ekologicznymi, który na stołecznym rynku wynosi około 10 proc. W regionie CEE Polska jest liderem pod względem liczby hoteli, które posiadają certyfikat BREEAM lub LEED.

Katarzyna Tencza, Transaction Director w Walter Herz

Scanway zawarł kontrakt o wartości 1,7 mln EUR, opracuje dwa teleskopy dla Nara Space Technology z Korei Płd.

Scanway podpisał umowę o wartości 1,7 mln EUR z Nara Space Technology z Korei Płd. Zadaniem Scanway jest opracowanie i dostarczenie ładunku obserwacyjnego do satelity demonstracyjnego w ramach projektu NarSha – pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu. Zawarcie umowy jest następstwem ogłoszonego z początkiem roku porozumienia o współpracy. Projekt NarSha ma zapewnione finansowanie m.in. ze strony Korea Development Bank, a wyniesienie pierwszego, demonstracyjnego satelity, jest zaplanowane na IV kwartał 2026 roku. Po sukcesie misji demonstracyjnej, intencją Scanway i Nara Space Technology jest kontynuacja współpracy celem zbudowania konstelacji 6-12 mikrosatelitów. Na bazie przyjętego harmonogramu Spółka spodziewa się wpływów w kwocie około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w 2025 roku i około 0,25 mln EUR w 2026 roku. Teleskop opracowany przez Scanway będzie zdolny m.in. do obserwacji w krótkofalowej podczerwieni, na co Spółka identyfikuje rosnące zapotrzebowanie rynkowe.

Projekt NarSha jest realizowany przez konsorcjum: Nara Space Technology (lider), Scanway (dostawca ładunku obserwacyjnego), Climate Technology Center of Seoul National University oraz Korea Astronomy and Space Science Institute.

Konsekwentnie rozszerzamy zasięg działań Scanway i z przyjemnością ogłaszamy informację o wejściu na kolejny istotny dla nas rynek. Podpisana z Nara Space Technology z Korei Płd. umowa o wartości 1,7 mln EUR jest konsekwencją zawartego na początku roku porozumienia o współpracy i systematycznie budowanej relacji. W marcu br. gościliśmy przedstawicieli firmy w naszej nowej siedzibie, gdzie odbyliśmy szereg rozmów biznesowych i technicznych, a także mieliśmy okazję zaprezentować przestrzeń laboratoryjno-warsztatową, w tym w pełni funkcjonalny i operacyjny cleanroom. Projekt NarSha, do którego zostaliśmy zaangażowani w charakterze dostawcy ładunków użytecznych w postaci dwóch teleskopów, stanowi pierwszy etap budowy przyszłej konstelacji do monitorowania metanu na bazie satelity demonstracyjnego K3M (Korea Methane Monitoring Microsatellite), zoptymalizowanego do wdrożenia w masowej produkcji. Po sukcesie misji demonstracyjnej i wyniesieniu satelity w IV kwartale 2026 roku, liczymy na dalszy udział w tworzeniu pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu składającej się nawet z kilkunastu satelitów komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Projekt NarSha, w ramach którego powstanie mikrosatelita demonstracyjny K3M, zakłada zbudowanie konstelacji co najmniej kilkunastu satelitów dla globalnej infrastruktury monitorowania punktowych źródeł metanu w czasie zbliżonym do rzeczywistego i z rozdzielczością przestrzenną na poziomie lokalnym. Jest to pierwszy koreański projekt monitorowania metanu za pomocą satelity. Spodziewany przez Scanway wpływ środków z tytułu realizacji umowy i opracowania oraz dostarczenia teleskopów do satelity demonstracyjnego, wynosi około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w roku 2025 i około 0,25 mln EUR do końca 2026 roku.

Mikrosatelita K3M będzie wyposażony w instrument optyczny do wykrywania smug metanu w paśmie widzialnym (VIS), bliskiej podczerwieni (NIR) oraz krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Rozdzielczość spektralna instrumentu obrazującego ma wynieść nawet poniżej 1 nanometra, a minimalna rozdzielczość przestrzenna (GSD) na wysokości 500 km to 30 metrów. Satelita będzie również wyposażony w komputer pokładowy australijskiej firmy AICRAFT, z którą Scanway podpisał porozumienie o współpracy w 2023 roku. Masa satelity wyniesie minimum 32 kg, a rozmiar to 16U, czyli składać będzie się z 16 kostek o wymiarach 10 cm x 10 cm x 11,35 cm.

– Projekt NarSha jest dla nas nie tylko otwarciem nowego i perspektywicznego rynku, ale również dużym wyzwaniem inżynierskim z możliwością poszerzenia portfolio o interesujący dla wielu globalnych podmiotów produkt w postaci teleskopu do krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Identyfikujemy coraz więcej zapytań w tym obszarze, co wiąże się przede wszystkim z bardzo dobrą widocznością w SWIR takich elementów jak metan czy CO2, a to pozwala m.in. na lepsze zarządzanie polityką klimatyczną i jest pożądane przez klientów zainteresowanych monitorowaniem Ziemi pod kątem środowiskowym, w tym monitorowania poziomu emisji. To rosnący trend nie tylko w Europie, dlatego chcemy się na nim odpowiednio spozycjonować w celu obsługi tego rodzaju projektów z każdej szerokości geograficznej. Udział w pierwszym tego rodzaju koreańskim projekcie będzie dla nas bardzo dobrą referencją komentuje Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway.

Nara Space Technology to innowacyjna firma działająca w branży technologii kosmicznych założona w 2015 roku. Specjalizuje się w produkcji nanosatelitów, teledetekcji i sztucznej inteligencji. Kluczowe obszary działalności firmy obejmują projektowanie i budowę małych satelitów, rozwój systemów komunikacyjnych dla potrzeb misji kosmicznych oraz tworzenie rozwiązań w dziedzinie teledetekcji i obserwacji Ziemi. Działania firmy mają na celu nie tylko rozwój sektora kosmicznego, ale także przyczynianie się do postępu w różnych dziedzinach życia, dzięki wykorzystaniu technologii kosmicznych w celach badawczych, komunikacyjnych i obserwacyjnych.

Scanway rozwija i komercjalizuje dwie linie biznesowe: produkty dla sektora kosmicznego (instrumenty optyczne do obserwacji Ziemi i autodiagnostyki satelitów) oraz dla przemysłu (systemy wizyjne). Dzięki misji STAR VIBE i wystrzeleniu na początku 2023 roku satelity wyposażonego w system wizyjny oraz teleskop optyczny opracowany i wyprodukowany w laboratoriach firmy, Scanway uzyskał tzw. flight heritage – potwierdził niezawodność oraz funkcjonalność swoich rozwiązań w warunkach kosmicznych. Polski satelita regularnie dokonuje nowych zobrazowań Ziemi, a Spółka otrzymuje najlepsze uzyskane dotąd przez polskie instrumenty badawcze zdjęcia z kosmosu.

Dane “drugiego kalibru”. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w USA psują humory inwestorom

Dane “drugiego kalibru” jakimi są wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w USA grały wczoraj „pierwsze skrzypce”. To trochę efekt tego, że kalendarz makro jest w tym tygodniu dość ubogi. Silna reakcja osłabienia dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadki rentowności amerykańskiego długu były pokłosiem dość dużej niespodzianki jaką otrzymaliśmy. Dane nie zmieniają fundamentalnego obrazu stanu gospodarki amerykańskiej ale wystarczyły, żeby wzrosły oczekiwania na obniżki stóp Fed. Wczoraj otrzymaliśmy również decyzję BoE oraz RPP. Ta pierwsza instytucja wysłała sygnał, że obniżka kosztu pieniądza w czerwcu jest realna ale oczywiście nie przesądzona.

Popularne „claimsy” to dane drugiego rzędu. Tym razem wyszły one na pierwszy plan. Nie dlatego, że nagle rynek sobie o nich przypomniał a głównie z powodu, że wyniki ich odbiegały od ostatnich wartości. Wynik na poziomie 231 tys. okazał się wyższy od oczekiwań (215 tys.) oraz od poprzedniej wartości (skorygowanej w górę do 209 tys.). Jednocześnie to najgorszy (najwyższy) wynik od 9 miesięcy. Samo takie stwierdzenie robi już duże wrażenie. Łączna liczba osób pobierających to świadczenie wzrosła i wyniosła 1,78 mln. Po ostatnim raporcie NFP otrzymujemy zatem kolejny sygnał, że rynek pracy ochładza się a wysyłane sygnały są coraz wyraźniejsze. Jedna cyfra nie musi oczywiście od razu oznaczać, że na amerykańskim rynku pracy występują trwałe problemy. Ważne będą kolejne publikacje, a wczorajszy odczyt powoduje, że inwestorzy będą przynajmniej przez kolejne tygodnie mocniej przyglądać się czwartkowym liczbom. Negatywne rzeczywiste konsekwencje gospodarcze restrykcyjnej polityki pieniężnej w USA materializowały się do tej pory dłużej niż gdziekolwiek indziej. Być może teraz coraz częściej będziemy otrzymywać negatywne niespodzianki i tym samym obraz wyjątkowej odporności amerykańskiej gospodarki pomału zacznie się zmieniać. Dziś poznamy nastroje konsumentów wg Uniwersytetu Michigan. Rynek jednak już czeka na przyszłotygodniowy raport inflacyjny, który będzie prawdopodobnie wydarzeniem tygodnia.

Bank Anglii utrzymał wczoraj stopę procentową na niezmienionym poziomie 5,25 proc., ale zbliżył się do obniżki stóp. Dwóch (Ramsden, Dhingra) z dziewięciu członków Komitetu Polityki Pieniężnej głosowało za obniżką stóp, podczas gdy pozostałych siedmiu preferowało brak zmian. Gubernator BoE Andrew Bailey powiedział, że zmiana stóp procentowych już na następnym posiedzeniu 20 czerwca „nie jest ani wykluczona, ani nie jest faktem dokonanym”. Do tego czasu poznamy dwa odczyty inflacyjne. Kwiecień jest miesiącem, w którym znaczna cześć koszyka w sektorze usług podlega corocznym podwyżkom cen. Możemy zatem otrzymać jakąś większą niespodziankę w postaci wyższych odczytów. Jeśli dane będą negatywne, to oczekiwania rynku na pierwsze luzowanie ponownie zostaną przesunięte głównie na sierpień. Kabel na decyzję zareagował spadkami ale późniejsze dane z USA odwróciły kurs i ostatecznie notowania „zamknęły” dzień wyżej w okolicy 1,2530 a po dzisiejszych dobrych danych z UK (PKB oraz produkcja przemysłowa) funt zyskał a kurs „kabla” urósł do 1,2540.

Dziś odbędzie się zapowiedziana na godz. 15:00 konferencja prezesa NBP. Wczorajsza decyzja o utrzymaniu stóp nikogo nie zaskoczyła. Z pewnością główna uwaga będzie skupiona na tym jakie są dalsze perspektywy polityki pieniężnej w kontekście niższych od oczekiwań danych CPI a także zmniejszających się niepewności dotyczących skali wzrostu cen energii w drugim półroczu. Uważam osobiście, że nastawienie RPP będzie wciąż mocno restrykcyjne i nie padną żadne sugestie, że koszt pieniądza może zostać zmniejszony w tym roku. Złoty wczoraj przez cały dzień zyskiwał. Przyspieszenie aprecjacji nastąpił po ogłoszeniu decyzji RPP. Spadki EUR/PLN oraz USD/PLN wpisują się w obraz rosnącego kursu głównej pary walutowej. Dziś rano Widoczna jest korekta wzrostowa notowań. EUR/PLN rośnie powyżej 4,2950 a USD/PLN do 3,9850.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Stopy bez zmian. NBP najbardziej stabilne w Europie

Stopy procentowe w Polsce pozostały bez zmian, co jest kolejną z rzędu od października decyzją o utrzymaniu stóp procentowych na tym samym poziomie. Co więcej, oczekiwania ekonomistów i uczestników rynku wskazują na prawdopodobne utrzymanie stóp procentowych do końca tego roku. Okazuje się również, że NBP jest najbardziej przewidywalnym bankiem w Europie i oczekuje się zaledwie 25 punktów bazowych cięcia do końca tego roku, choć w innych bankach centralnych oczekiwania są znacznie większe.

Patrząc na obecne poziomy stóp procentowych, możemy jednogłośnie stwierdzić, że Polska ma obecnie najwyższe stopy w krajach Unii Europejskiej. Patrząc na Europę oczywiście wyższe stopy mamy w Rosji czy w Turcji, ale są to zupełnie inne przypadki gospodarcze, inflacyjne czy również geopolityczne. Co więcej, Polska może się pochwalić jednym z najwyższych poziomów realnych stóp procentowych. Obecnie nasza sytuacja pod względem inflacji bardzo przypomina tą z Czech czy nawet Wielkiej Brytanii, a mimo to RPP nie rozważa na ten moment obniżek. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku Czech. Tam stopy są już niższe niż w Polsce i oczekiwania wskazują na kolejne dwie obniżki w przeciągu najbliższych 3 miesięcy. W przypadku Wielkiej Brytanii, Bank Anglii otworzył furtkę do czerwcowej obniżki stóp procentowych. Czy w takim wypadku RPP czeka na obniżki ze strony innych banków, aby zacząć rozważać obniżki w Polsce?

Jeszcze niedawno w Polsce mieliśmy czarny scenariusz odbicia inflacji do poziomu 8%. Przy tak silnie odbijającej inflacji obniżki stóp procentowych wyglądałyby dziwnie. Z drugiej strony oczekiwane zwyżki cenowe to efekt odmrożenia cen energii i przywrócenia stawki VAT na żywność na poziomie 5%. Niemniej, już teraz wiadomo, że odmrożenie będzie jedynie częściowe, a sklepy niekoniecznie zdecydowały się na pełne podwyżki wynikające z wyższego VATu. Właśnie dlatego inflacja najprawdopodobniej nie dobije do poziomu 8%, a można oczekiwać, że nie osiągnięty będzie również poziom 6%. Ostatecznie inflacja będzie zależała od wielu czynników, jak ceny surowców czy dynamika płac. Niemniej przy stabilizacji, inflacja na poziomie 8% to już przeszłość.

To wszystko oznacza, że temat obniżek stóp procentowych może powrócić w tym roku. Ewentualna dyskusja może rozpocząć się późnym latem, podobnie jak w zeszłym roku, ale z zupełnie różnych powodów. Tym razem potrzeba poczekać na to, na jakim poziomie ustabilizuje się dynamika cenowa, po częściowym uwolnieniu cen administrowanych. Wobec tego o obniżkach być może usłyszymy we wrześniu, a sam ruch możliwy byłby prawdopodobnie w grudniu. To determinuje nam właśnie skromne rynkowe oczekiwania na poziomie cięcia o 25 punktów bazowych.

Niemniej utrzymanie bieżącego stanowiska ze strony RPP to dobra informacja dla złotego. Ten powinien mieć się cały czas mocno w stosunku do euro, funta czy franka. We wszystkich tych trzech przypadkach możliwe są obniżki ze strony banków centralnych już w czerwcu. Złoty nie musi być jednak bardzo silny wobec dolara. Oczywiście dolar za 4 zł wydaje się odzwierciedlać siłę naszej waluty, ale z drugiej strony najlepszy okres jest już za nami i w okresie wakacyjnym możliwe jest sezonowe osłabienie złotego.

Złoty po decyzji zachowywał się stabilnie i umiarkowanie zyskiwał, choć jednocześnie słabsze dane z USA doprowadziły do tego, że za dolara płacimy poniżej 4 zł. Konkretnie para USDPLN notowana jest na poziomie 3,9874 zł, za euro płacimy z kolei 4,2903 zł, za funta 4,9833 zł, natomiast za franka 4,3967 zł

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Wyniki finansowe Grupy Banku Millennium za 1 kwartał 2024 roku

Bank Millennium odnotował zysk netto na poziomie 128 mln zł, dobre wyniki biznesowe oraz wzmocnione współczynniki kapitałowe w I kwartale 2024 roku

Finansowe i biznesowe wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium w I kw. 2024 r.

Grupa Kapitałowa Banku Millennium zaraportowała zysk netto w wysokości 128 milionów zł w I kwartale 2024 r. Ponownie, trzycyfrowy zysk netto osiągnięty został pomimo ciągle wysokich kosztów związanych z portfelem kredytów hipotecznych w walutach obcych. I kw. 2024 był kolejnym solidnym kwartałem pod względem operacyjnym. Wzrost depozytów był wysoki (+6% kw/kw) pomimo widocznie niższego oferowanego oprocentowania i pomógł odwrócić negatywny trend w wyniku odsetkowym (ang. NII). Portfel kredytowy bez walutowych kredytów hipotecznych przyrósł o 1% kw/kw z poprawiającą się sprzedażą złotowych kredytów hipotecznych (+78% r/r) oraz pierwszymi oznakami poprawy koniunktury w leasingu (sprzedaż +14% r/r) i w kredytowaniu mikrobiznesu (+7%). Liczba aktywnych klientów detalicznych stabilnie rosła (3 045 tys., wzrost o 4% r/r) podczas gdy wolumen produktów inwestycyjnych wzrósł o 10% kw/kw do poziomu niemal 9 mld zł. Liczba aktywnych użytkowników kanałów cyfrowych wzrosła do 2,77 mln, a 2,55 mln użytkowników logowało się do Banku na urządzeniach mobilnych, co oznacza wzrost użytkowników mobilnych o 9% r/r.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Jesteśmy zadowoleni z wyników Banku w I kw. 2024 r., który zakończyliśmy zyskiem netto w wysokości 128 mln zł. To był dobry początek roku z co najmniej trzech powodów: odnotowaliśmy dobre wyniki biznesowe zarówno w bankowości detalicznej, jak i przedsiębiorstw; kontynuowaliśmy polubowne ugody z kredytobiorcami frankowymi, zmniejszając udział kredytów walutowych w portfelu kredytów poniżej 10%; oraz poprawiliśmy nasze współczynniki kapitałowe do poziomów powyżej wymogów regulacyjnych, co pozwala nam planować zakończenie planu naprawczego do końca czerwca 2024 roku. Warto podkreślić, że wszystko to osiągnęliśmy przy zachowaniu doskonałej obsługi klienta, dbałości o jakość banku jako pracodawcy i wreszcie zapewnieniu realizacji celów naszej strategii na lata 2022-2024 “Inspirują na ludzie”– powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Liczba nowych polubownych ugód zawartych z posiadaczami walutowych kredytów hipotecznych pozostała na poziomie powyżej 1 tys. a liczba ugód zawartych dotąd osiągnęła poziom 22,5 tys., co odpowiada 37% liczby umów kredytowych aktywnych w momencie pełnego uruchomienia oferty ugód. Napływ nowych pozwów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi pozostawała w trendzie spadkowym, podczas gdy rezerwy na ryzyko prawne odzwierciedlają znaczące założenia dotyczące napływu przyszłych pozwów.

Jak zaprezentowano w Raporcie Rocznym za rok 2023, Bank i Grupa BM poprawiły wskaźniki kapitałowe, plasując je wyraźnie powyżej aktualnych wymogów regulacyjnych. W ciągu I kwartału 2024 r. wszystkie wskaźniki kapitałowe pozostały na komfortowym poziomie, zbliżonym do poziomu z końca 2023 r. Zakładając brak nadzwyczajnych czynników, Bank planuje utrzymywać współczynniki kapitałowe wyraźnie powyżej wymaganych minimalnych poziomów przez pozostałą część roku 2024 i w kolejnych okresach. Bank monitoruje wszystkie wskaźniki Planu Naprawy i przygotowuje się do zakończenia realizacji Planu Naprawy. Bank przewiduje, że może to nastąpić do końca czerwca 2024, przy założeniu braku istotnych negatywnych zdarzeń nadzwyczajnych.

Obecnie Bank Millennium realizuje strategię na lata 2022-24 „Inspirują nas ludzie”. Bank może się pochwalić pozytywnym wynikiem realizacji większości celów wyznaczonych na rok 2024, jak również szeregiem osiągnięć zrealizowanych w I kw. 2024 r. zapowiedzianych w strategii, w tym m.in.: obniżenie udziału kredytów FX w portfelu brutto (przed korektą o rezerwy na ryzyko prawne) już poniżej poziomu 10%, odświeżenie formatu reklamowego z udziałem nowego ambasadora marki, udostępnienie nowego omnikanałowego procesu aplikacji o karty kredytowe, rozwój oferty dla pracowników doceniony nagrodami Top Employer 2024 i Solidny Pracodawca 2023.

Podsumowując prezentację wyników za I kw. 2024 Joao Bras Jorge dodał: I kw. 2024 r. rozpoczął ostatni rok realizacji naszej strategii 2022-2024 „Inspirują na ludzie”, która wyznacza kierunek naszych działań. Jak informowaliśmy pod koniec 2023 roku, część celów wypełniliśmy z wyprzedzeniem, np. przekroczyliśmy już 3 mln aktywnych klientów, co planowaliśmy osiągnąć na koniec 2024 roku i osiągnęliśmy przełom w postaci korzystania przez 90% z nich z kanałów cyfrowych. W I kw. 2024 r. najważniejszym wydarzeniem zdecydowanie jest spadek udziału walutowych kredytów hipotecznych w portfelu kredytowym poniżej 10%. Teraz, mając przed sobą trzy kwartały roku, jesteśmy w końcowym sprincie, aby osiągnąć wszystkie pozostałe cele, jednocześnie rozpoczynając pracę z naszymi zespołami nad określeniem strategii na lata 2025-2028, która w drugiej połowie roku zostanie przedstawiona opinii publicznej.

Columbus Energy sprzedaje 28 MW projektów fotowoltaicznych GoldenPeaks Capital

Grupa Columbus Energy sprzedaje część projektów farmowych. Nabywcą jest spółka Nyx Renewable Energy z Grupy GoldenPeaks Capital.

Podpisana dziś umowa przedwstępna pomiędzy spółkami z Grupy Columbus Energy a Nyx Renewable Energy Sp. z o.o., należącą do GoldenPeaks Capital (GPC), dotyczy sprzedaży 30 projektów farmowych Columbus Energy, realizowanych przez 19 spółek zależnych z Grupy. Są to projekty z wydanymi warunkami przyłączeniowymi oraz ready to build (RtB), o łącznej mocy 28,077 MW. Po ustaleniu warunków sprzedaży, transakcja zostanie zrealizowana w kilku transzach.

– Postanowiliśmy sprzedać część naszych projektów farmowych, stworzonych i dewelopowanych w Columbus. Staramy się, aby aktywa te zyskiwały na wartości, dlatego gdy zdarza się oferta biznesowa, która wpływa na rozwój Grupy, chętnie z niej korzystamy. GoldenPeaks Capital jest funduszem specjalizującym się w budowie i eksploatacji projektów fotowoltaicznych, co daje gwarancję zrealizowania tych projektów na najwyższym, profesjonalnym poziomie – mówi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

GoldenPeaks Capital specjalizuje się w budowie i eksploatacji systemów fotowoltaicznych. Grupa jest jednym z największych właścicieli systemów fotowoltaicznych w Polsce i na Węgrzech, z ponad 15-letnim doświadczeniem w strukturyzacji projektów energetycznych na całym świecie, o łącznej mocy ponad 6 000 MW.

Pakiety medyczne dla firm – niezbędny element nowoczesnych benefitów pracowniczych

W dzisiejszym świecie dynamicznego rynku pracy, gdzie konkurencja o najlepszych pracowników jest intensywna, firmy muszą oferować coś więcej niż tylko konkurencyjne wynagrodzenie. Wśród najbardziej cenionych przez pracowników dodatków, które mogą znacząco wpłynąć na ich decyzję o wyborze pracodawcy, znajdują się pakiety medyczne. Są one nie tylko formą zabezpieczenia zdrowotnego, ale także wyrazem troski firmy o dobrostan swojego zespołu.

Dlaczego warto inwestować w pakiety medyczne dla pracowników?

Decyzja o wprowadzeniu pakietów medycznych w firmie przynosi szereg korzyści. Przede wszystkim, zapewnia pracownikom szybki dostęp do szerokiej gamy usług zdrowotnych, co jest szczególnie istotne w przypadku nagłych wypadków lub chorób. Dostęp do specjalistów i nowoczesnych badań diagnostycznych bez konieczności długiego oczekiwania na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu jest nieoceniony.

Korzyści z wprowadzenia pakietów medycznych w firmie:

  • Zwiększenie zadowolenia i lojalności pracowników – czując troskę o swoje zdrowie, pracownicy są bardziej zadowoleni z pracy i lojalni wobec pracodawcy.
  • Redukcja absencji chorobowej – lepszy dostęp do opieki medycznej pozwala na szybsze leczenie i powrót do zdrowia.
  • Poprawa wydajności pracy – zdrowi pracownicy pracują efektywniej i są mniej podatni na błędy.
  • Wzmacnianie wizerunku firmy – firma dbająca o zdrowie pracowników jest postrzegana jako atrakcyjny pracodawca.

Kluczowe aspekty wprowadzenia pakietów medycznych

Wprowadzenie pakietów medycznych wymaga przemyślanej strategii i zrozumienia potrzeb pracowników. Ważne jest, aby przed podjęciem decyzji przeprowadzić szczegółowe badania wśród pracowników, które pomogą określić najbardziej pożądane usługi medyczne. Należy także rozważyć koszty takiej inwestycji, jednakże korzyści, jakie płyną z zdrowego i zadowolonego zespołu, zdecydowanie przewyższają początkowe wydatki.

Przy wyborze dostawcy usług medycznych warto zwrócić uwagę na:

  • Zakres oferowanych usług,
  • Dostępność placówek medycznych,
  • Opinie innych firm korzystających z usług danego dostawcy.

Jednym z aspektów, na które szczególnie warto zwrócić uwagę, jest prywatna opieka medyczna dla pracowników. Zapewnia ona kompleksową obsługę zdrowotną, w tym dostęp do specjalistów bez potrzeby długiego oczekiwania. 

Podsumowanie

Inwestycja w pakiety medyczne to strategiczne posunięcie, które może znacząco przyczynić się do wzrostu satysfakcji pracowników i poprawy ich wydajności. Jest to również ważny element budowania pozytywnego wizerunku firmy jako miejsca, które dba o swoich pracowników. Wybierając odpowiedniego dostawcę i pakiet, firma może zyskać lojalnych pracowników gotowych do długoterminowej współpracy.

Scenariusz braku obniżek stóp procentowych w tym roku coraz bliższy spełnienia

Stopa referencyjna NBP pozostała bez zmian na poziomie 5,75 proc. Taka decyzja jest zgodna z rynkowym konsensusem i raczej nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Argumentami za dalszym utrzymywaniem stóp na obecnym poziomie jest przede wszystkim niepewność co do poziomu inflacji w II połowie roku i jej późniejszego trwałego spadku do celu.

Do tego dochodzi utrzymująca się dobra kondycja rynku pracy. Dane o wynagrodzeniach pokazują ich mocny nominalny wzrost. Niedługo może to przełożyć się na wyczekiwane odbicie w konsumpcji. Scenariusz braku obniżek w 2024 r. wydaje się coraz bliższy spełnienia.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Spokój na rynkach sprzyja napływowi kapitału do Polski, co wzmacnia złotego

Na rynku panuje konsensus co do tego, że na dzisiejszym posiedzeniu nie dojdzie do zmian stóp procentowych. W mediach oczywiście nagłówki mające łapać kliknięcia czytelnika, pytające co zrobi RPP, ale patrząc na wypowiedzi specjalistów, odpowiedź wydaje się oczywista – nic.

Czekając na decyzję RPP

Analitycy wydają się zgodni. Nie powinno dojść dzisiaj do zmian stóp procentowych. W przypadku spekulacyjnych scenariuszy zmiany obniżka wydaje się bardziej prawdopodobna niż podwyżka, ale obydwie te koncepcje są niemal nierealne. Obniżka przy obecnym poziomie wzrostu cen, kiedy to główna stopa procentowa przekracza inflację o prawie 3,5%, wydaje się mieć uzasadnienie. Problem w tym, że już teraz prognozy mówią o odbiciu poziomu wzrostu cen w dalszej części roku. Będzie to tylko wzmacniane poprzez uwalnianie istniejących obecnie na rynku ulg, które miały pomóc kontrolować ceny. Mowa o podniesionej już stawce podatku VAT na żywność czy urealnieniu cen energii. Władze banków centralnych bardzo chcą unikać obniżania i podnoszenia stóp procentowych we względnie krótkich okresach. Dlatego też większość obserwatorów wskazuje, że mimo relatywnie bardzo niskiej inflacji obecnie, po prostu przeczekamy ten dołek.

Złoty najsilniejszy od 3 tygodni

Na rynku dzieje się obecnie niewiele. To właśnie ten spokój powoduje, że inwestorzy przychylniejszym okiem patrzą na rynki krajów bardziej ryzykownych w poszukiwaniu lepszych stóp zwrotu. W efekcie kapitał spływa trochę szerszym strumieniem do naszego kraju, co przekłada się na umacnianie się polskiej waluty. Kurs euro spadł właśnie poniżej poziomu 4,30 zł pierwszy raz od połowy kwietnia. Kurs dolara amerykańskiego znowu oscyluje wokół poziomu 4 zł i podobnie jak euro jest najtańszy od okolic połowy kwietnia. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku funta i franka szwajcarskiego, gdzie złoty jest obecnie najsilniejszy od 3 tygodni lub bardzo blisko tego poziomu.

Produkcja przemysłowa na Węgrzech

Gospodarka węgierska nie podniosła się jeszcze po przygodzie, którą były dla niej stopy procentowe w wysokości 13%. Wczoraj poznaliśmy odczyt produkcji przemysłowej. W skali roku jest to spadek o 10,4%. Analitycy spodziewali się słabszych danych, ale oczekiwania mówiły o spadku o „zaledwie” 5,3%. W rezultacie wczoraj forint węgierski, pomimo dobrego klimatu w naszym regionie, zachowywał się wyraźnie słabiej niż korona czeska czy polski złoty. Waluty tych trzech państw są często u inwestorów w jednym koszyku inwestycyjnym, dlatego bardzo często porównuje się je do siebie, by ocenić, jaka część zmiany kursu wynika z ogólnych warunków rynkowych na świecie, a jaka z wydarzeń w danym kraju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl