Hang Seng najniżej od 6 lat

Dziś rano podczas notowań na rynkach akcji w Azji i Oceanii zwracał uwagę prawie 5 proc. spadek wartości indeksu Hang Seng, który znalazł się na najniższym poziomie od 6 lat. Spadek wartości tego indeksu rozpoczął się w lutym ub.r. na poziomie nieco ponad 31000 pkt. Dziś rano ten indeks spadł poniżej poziomu 20000 pkt.

W minionym tygodniu WIG-20 okazał się jednym z najmocniejszych indeksów giełdowych na świecie. Wzrósł o prawie 6 proc., a mocniejsze od niego w trakcie 5 minionych sesji były na świecie jedynie główne indeksy Finlandii (+6,62 proc.), Węgier (+6,61 proc.) oraz niemiecki SDAX (+6,08 proc.). Na początku poniedziałkowej sesji WIG-20 oddawał część zysków z poprzedniego tygodnia (-1,34 proc.). Tej tendencji opierały się dziś w okolicach 9:30 akcje Mercatora (+4,72 proc.), Pekao (+1,67 proc.), PZU (+1,84 proc.) oraz PKO BP (+0,92 proc.). Spadkom opierały się indeksy mniejszych i średnich spółek: mWIG-40 rósł w okolicach 9:30 o +0,42 proc., sWIG-80 zyskiwał +0,42 proc. Wśród składników mWIG-u 40 zwracał uwagę prawie 11 proc. wzrost cen akcji ukraińskiego Kernela (ale kurs pozostawał poniżej piątkowego maksimum).

Rynki akcji w strefie euro otwierały się na plusach. Niemiecki DAX był przez chwilę najwyżej od 7 sesji, ale później nieco osłabł (+1,71 proc.). Francuski CAC 40 zyskiwał przed godziną 10-tą +0,37 proc.

Ceny kontraktów na amerykańskie indeksy pozostawały na niewielkich plusach (S&P 500 +0,55 proc.). W zeszłym tygodniu główne amerykańskie indeksy nie przebiły w dół dołków z pierwszego dnia wojennej wyprzedaży, ale ustanowiły nowe cykliczne minima tygodniowych zamknięć. W środę FOMC podejmie decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych w USA.

Rosyjski rynek akcji, na którym notowania zostały zawieszone 28 lutego, pozostanie zamknięty do końca bieżącego tygodnia.

Dziś rano rentowności 10-letnich obligacji w wielu krajach strefy euro ustanawiały nowe cykliczne maksima. Rentowości amerykańskich 10-latek bardzo niewiele brakowało do szczytów z lutego.

O mniej więcej 3 proc. taniały kontrakty na ropę naftową. Taniały dziś metale szlachetne (pallad -5,84 proc.).

Lekko wobec dolara umacniało się euro (EUR/USD +0,44 proc.). Najwyżej od 5 lat był kurs USD/JPY. Umacniał się złoty (EUR/PLN -0,68 proc.). O prawie 8 proc. spadał kurs euro względem rosyjskiego rubla.

O +3,56 proc. drożał dziś wobec dolara Bitcoin.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

WIG-20 dziś najsilniejszy w Europie

WIG-20 jest dziś najsilniejszym wśród głównych indeksów europejskich rynków akcji. Indeks ten zyskiwał przed godziną 17-tą +3,37 proc. Na kolejnych miejscach były dziś główne indeksy giełd w Grecji (+3,05 proc.), Islandii (+2,98 proc.) oraz Finlandii (+2,37 proc.).

Indeksem sektorowym, który dziś rósł najsilniej był WIG-ODZIEZ (+6,51 proc. przed 17-tą). Było to głównie zasługą 6,54 proc. wzrostu ceny akcji LPP (74,9 proc. udział w indeksie) oraz 10,97 proc. wzrostu cen akcji CCC (16,8 proc. udział w indeksie). Prawie 10 proc. drożały dziś przed 17-tą akcje spółki Dinopol. Wśród składników WIG-u 20 jedyną taniejącą dziś spółką był KGHM. Wśród składników mWIG-u 40 najsilniej drożały dziś akcje wywodzącej się z Białorusi spółki Asbis (+9,11 proc.).

Amerykański rynek akcji przed 17-tą był na niewielkich plusach (S&P 500 +0,16 proc., DJIA +0,54 proc.). Wyjątkiem był Nasdaq Composite (-0,32 proc.).

Rentowność amerykańskich 2-letnich obligacji skarbowych była dziś na najwyższym poziomie od 2019 roku. Rentowności tamtejszych 10-latek rosły w tym tygodniu, ale pozostawały poniżej poziomu szczytów z lutego. W Europie rentowności 10-latek ustanowiły dziś nowe cykliczne maksima w Austrii, Belgii, Szwajcarii i Holandii.

Taniały dziś metale szlachetne (najsilniej – o 5,38 proc. – pallad).

Kurs EUR/USD spadał dziś o 0,2 proc., co prowadziło do lekkiego osłabienia złotego.
Kurs Bitcoina do amerykańskiego dolara spadał dziś o 0,9 proc.

Wojciech Białek, TMS Brokers

Tylko 10% Polaków ma oszczędności powyżej 50 tys. złotych

Jak wynika z najnowszego badania opinii publicznej, obecnie co piąty Polak ma oszczędności w gotówce wynoszące od 1000 do 4999 zł. Są to osoby głównie w wieku 23-35 lat oraz z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł. Natomiast tylko nieznacznie mniej rodaków nie dysponuje żadnymi tego typu rezerwami finansowymi. To przede wszystkim osoby z grupy wiekowej 56-80 lat oraz zarabiające 1000-2999 zł miesięcznie na rękę. Z kolei co ósmy ankietowany ma odłożoną mniejszą kwotę pieniędzy niż 1000 zł. A blisko 12% wskazuje przedział od 5000 do 9999 zł.

Niewielkie oszczędności

Sondaż dla sieci kancelarii Twój Prawnik 24 wykonany przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków pokazuje, ile wynoszą średnie oszczędności Polaków w postaci gotówki. 20,1% respondentów wybiera odpowiedź 1000-4999 zł. Tak deklarują osoby głównie w wieku 23-35 lat (wśród nich – 25,8%), z miesięcznym dochodem netto poniżej 1000 zł (29,8%), z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (26,9%) i z miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. mieszkańców (25,2%).

– Ogólnie to są niewielkie oszczędności, ale też nie ma się co dziwić. Mimo że płace wzrastają, to równocześnie rośnie inflacja i ludzie wydają więcej. W dodatku stopy oprocentowania lokat bankowych są też bardzo niskie, co nie zachęca do oszczędności. Nie ma więc silnych impulsów do ich zwiększania. Można przy tym zakładać, że oszczędności byłyby jeszcze mniejsze, gdyby nie pandemia i lockdowny. Okres zamknięcia w domach uświadomił nam, jak często wpadamy w bezrefleksyjny konsumpcjonistyczny styl życia. Często kupowaliśmy rzeczy, bez których można spokojnie funkcjonować – komentuje prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Jak podkreśla Piotr Bijański, prezes sieci kancelarii Twój Prawnik 24, zdecydowanie lockdowny sprawiły, że wydawanie pieniędzy na rozrywkę było mocno ograniczone. Dodatkowo wiele osób w czasie pandemii straciło swoje źródła utrzymania, co spowodowało konieczność korzystania z odłożonej gotówki czy też nawet zaciągania pożyczki. Przy tym, zdaniem eksperta, wzrosła liczba Polaków posiadających oszczędności w przedziale od 1000 do 4999 zł.

– Z badań wynika niewielkie przywiązanie do odkładania pieniędzy jako sposobu przygotowywania się na trudniejsze czasy. Standardowo używany jest argument, że oszczędności mało przynoszą dochodu, dlatego nie warto gromadzić pieniędzy. To oczywiście błędne podejście. Nie oszczędza się po to, żeby zarabiać na odsetkach, tylko po to, żeby być przygotowanym na niespodziewane lub spodziewane wydarzenia, np. emeryturę. Natomiast w czasach niepokojów wzrasta wyraźnie popyt na gotówkę, głównie motywowany obawami o sprawne funkcjonowanie płatności elektronicznych – mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce.

Bez zaskórniaków

Jak dodatkowo wynika z sondażu, 18,7% ankietowanych nie ma w ogóle żadnych oszczędności. Deklarują to przede wszystkim osoby w wieku 56-80 lat (26,5%), z miesięcznymi dochodami netto 1000-2999 zł (26,7%), z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (38,5%) i z miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców (23,8%).

– Można przyjąć, że ci Polacy żyją od wypłaty do wypłaty, zwłaszcza jeśli uzyskują mniej niż wynosi ustawowa płaca minimalna. Wydatki pochłaniają ich całe dochody, więc nie mają oszczędności. To jest jeden obraz, ale rodzi się też pytanie, czy te osoby są zadłużone. Tego z badania się nie dowiadujemy. Mówiąc o ludziach starszych, trzeba uwzględnić, że oni przeważnie przeznaczają mniej pieniędzy na ubrania, ale więcej na lekarstwa, utrzymanie poziomu zdrowia itp. Nawet ci zamożniejsi odczuwają tego typu rosnące wydatki, związane z wiekiem senioralnym – mówi prezes PTE.

Jak stwierdza prof. Orłowski, to nie jest nic niezwykłego, że emeryci nie oszczędzają. Natomiast smutne jest to, że ludzie w tym wieku nie mają żadnych odłożonych środków. To oznacza, że nie posiadali ich już w momencie przechodzenia na emeryturę, niewiele oszczędzali wtedy, kiedy mogli. Ekspert zaznacza, że jeśli nie chcemy żyć w nędzy w wieku senioralnym, to oszczędzanie jest absolutnie niezbędne, nawet gdyby było bardzo trudne ze względu na niskie dochody.

– Na pewno duży wpływ na zmniejszenie oszczędności miała pandemia. Dodatkowo edukacja finansowa w Polsce jest naprawdę na bardzo niskim poziomie. To również wpływa na to, że wiele osób nie wie, co zrobić, aby ich sytuacja materialna była stabilna, nawet w czasie kryzysu – dodaje prezes Bijański.

Zróżnicowane rezerwy

Trzecią w kolejności wybieraną odpowiedzią przez respondentów są oszczędności poniżej 1000 zł – 12,6%. Ten przedział wskazują osoby głównie w wieku 18-22 lata (25%), z miesięcznym dochodem netto poniżej 1 tys. zł (34%), wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (15,4%) oraz ze wsi i z miejscowości mających do 5 tys. mieszkańców (15,4%). Z kolei 11,6% ankietowanych deklaruje oszczędności od 5000 do 9999 zł, a 9,7% wybiera odpowiedź od 10 000 do 19 999 zł. Tylko nieznacznie mniej, bo 9,5% badanych informuje o zasobach powyżej 50 000 zł. Ponadto 9,5% rodaków nie pamięta kwoty lub ciężko jest im określić się w tej kwestii. Natomiast najmniej wskazań ma przedział od 20 000 zł do 49 999 zł. Wybiera go 8,3% rodaków.

– Widzimy tu pewnego rodzaju podział. Ludzie z klasy średniej, których jest najwięcej, posiadają właśnie oszczędności do 50 000 zł. Natomiast przedział powyżej tej kwoty pozostaje bardzo ogólny. Deklarują go zarówno osoby średniozamożne, jak i najbogatsi Polacy, dlatego ta grupa również jest liczna – stwierdza ekspert z sieci kancelarii Twój Prawnik 24.

Z sondażu wynika więc, że oszczędności od 20 000 zł w górę ma 17,8% badanych (od 20 000 do 49 999 zł – 8,3%, powyżej 50 000 zł – 9,5%). To nieznacznie mniejszy odsetek niż w przypadku osób, które nie mają żadnych rezerw finansowych (18,6%). Jak stwierdza prof. Mączyńska, te dane świadczą o rozwarstwieniu społecznym. Pandemia wpłynęła na wzrost nierówności, a najbardziej uderzyła w ludzi najmniej zasobnych i najsłabiej wykształconych.

– Zawsze rozwarstwienie oszczędności jest znacznie większe niż dochodów, które zazwyczaj się bada. Jeśli ktoś mało zarabia, to tym mniej oszczędza. Dlatego narastają wielkie różnice w zgromadzonym majątku. Nawet jeśli ktoś ma 20-30 tys. zł, to mówimy o bardzo niskim poziomie oszczędności. Przyjmując, że wydajemy ok. 2 tys. zł miesięcznie, te pieniądze wystarczą na wspomaganie emerytury zaledwie przez kilka lat. To naprawdę niewiele w porównaniu z obywatelami innych państw – podsumowuje prof. Orłowski.

Koniec ery dodruku pieniądza. Kredyty będą jeszcze droższe

Banki centralne zacieśniają politykę monetarną, a to oznacza, że nie będą już na tak dużą skalę drukować dodatkowych pieniędzy. Inflacja wywołuje niepokój już nie tylko wśród konsumentów.

W ostatnich dwóch latach, w reakcji na kryzys wywołany restrykcjami pandemicznymi banki centralne prowadziły politykę dodruku pieniędzy nie widzianą nigdy wcześniej, gdy jednocześnie stopy procentowe w niektórych krajach spadły nawet poniżej zera. Banki te skupowały także duże ilości aktywów, zwłaszcza obligacji rządowych. Przykładem Fed, który przez trzy miesiące skupił tak absurdalną ilość długu, że amerykański rząd przez wiele miesięcy nie potrzebował emitować nowego długu, żeby zaspakajać wyjątkowo duży deficyt budżetu państwa. Teraz to się zmienia.

– Mamy duży zwrot w polityce pieniężnej, nadchodzi globalne zacieśnienie monetarne – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – To jest nieuniknione bo nie dość, że skala dodrukowywania pieniędzy była bardzo duża, to jednocześnie te programy pomocy nie były w odpowiednim czasie wycofane.

Skutkiem jest bardzo wysoka inflacja w wielu państwach, przykładem Polska, która ma inflację należącą do najwyższych w UE.

– Kryzysu nie można oszukać, ale możliwe jest sztuczne wygenerowanie wzrostu gospodarczego, takie działanie nie będzie jednak bezkosztowe i dzisiaj mamy tego konsekwencje w postaci inflacji dodaje ekspert XTB. – Banki centralne zmieniają ton, bo polityków martwi niezadowolenie konsumentów z powodu inflacji.

Zaostrzenie polityki monetarnej dotyczy jak na razie przede wszystkim rynków wschodzących, w Polsce mamy już całą serię podwyżek stóp procentowych, a na dotychczasowych się nie skończy. W krajach rozwiniętych ten zwrot w polityce jest dopiero przed nami, ale Bank Anglii już dwa razy podniósł stopy procentowe.

Pieniądz będzie trudniej dostępny, a to oznacza, że coraz droższe muszą być kredyty komercyjne.

Wojna w Ukrainie przyczyniła się do rekordowego osłabienia złotego

Również w tym tygodniu wojna na Ukrainie była dominującym tematem na rynkach finansowych. Z jej powodu złoty osłabił się w stosunku do euro do ponad 5 PLN/EUR, co jest najwyższym poziomem we współczesnej historii. I choć częściowo odrobił straty, nadal notujemy znaczące osłabienie polskiej waluty. Słabszy złoty w połączeniu z ekstremalnym tempem wzrostu cen surowców spowodował, że inflacja pobija długoterminowe rekordy, a w niedalekiej przyszłości sytuacja prawdopodobnie nadal będzie się pogarszać. Reagują na to również banki centralne, które planują zaostrzenie polityki pieniężnej. Jednym z nich jest NBP, który w tym tygodniu podniósł główną stopę procentową o 75 punktów bazowych do 3,5%. Według NBP inflacja w tym roku będzie się wahać w przedziale 9,3-12,2%. Jeszcze wyższej inflacji powinna zapobiec jednak tymczasowa obniżka podatków (tzw. Tarcza Antyinflacyjna).

Złoty ma za sobą kolejny zmienny tydzień. Po osłabieniu waluty do 5 PLN/EUR, ponownie odrobił część swoich strat i w piątek rano notowany był na poziomie 4,81 PLN/EUR. Natomiast euro nieznacznie się umocniło w stosunku do dolara, odrabiając część strat z ostatniego miesiąca. Na koniec tygodnia eurodolar był więc notowany na poziomie 1,097 USD/EUR. Poza tym fundamenty wspólnej waluty nie są zbyt mocne, co jest spowodowane tym, że strefa euro jest bardziej dotknięta konfliktem na Ukrainie niż USA, a EBC nie planuje jeszcze większego zacieśnienia polityki pieniężnej.

AKCENTA

Jak można sobie ułatwić stosowanie ulgi rehabilitacyjnej?

Jedną z ulg, które można zastosować w rocznym rozliczeniu PIT, jest tzw. ulga rehabilitacyjna. Pozwala ona obniżyć podstawę opodatkowania, a w konsekwencji zapłacić mniejszy podatek dochodowy.

Kto może skorzystać z ulgi?

Ulga rehabilitacyjna jest przeznaczona dla osób niepełnosprawnych oraz tych, którzy je utrzymują. Warunkiem jest dochód nieprzekraczający 14 tys. zł w ciągu roku osoby pozostającej pod opieką.

Według przepisów osobą niepełnosprawną jest każdy, kto posiada orzeczenie o niepełnosprawności z grup 1-3, otrzymuje rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy lub posiada orzeczenie o niepełnosprawności dla osób poniżej 16. roku życia.

Omawiana ulga jest przeznaczona dla podatników, którzy osiągają dochody z tytułu umowy o pracę, umowy o dzieło oraz umowy zlecenie (czyli składający PIT-37). Dostępna jest również dla tych, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą lub działalność nierejestrowaną i rozliczają się na PIT-36 według skali podatkowej i ryczałtu PIT-28.

Jak zastosować ulgę

W uldze rehabilitacyjnej można ująć wydatki nielimitowane (przede wszystkim związane z przystosowaniem otoczenia do potrzeb niepełnosprawnego) i limitowane, które muszą mieścić się w przedziale od 100 lub do 2280 zł. Jednym z wydatków limitowanych z tytułu tej ulgi są leki. Podatnik może odliczyć ich koszty od podstawy opodatkowania, jeżeli spełnia odpowiednie przesłanki, a lekarstwa są dla niego niezbędne w związku z niepełnosprawnością. Ustawa przewiduje, że wydatki na leki można odliczyć tylko jeżeli przekroczą 100 zł w miesiącu. Nawet jeśli kwota ta będzie zaledwie o złotówkę mniejsza, nie można jej odliczyć.

Podatnik będący w takiej sytuacji może zdecydować się na zakup leków raz na kwartał. Zamiast wydawać co miesiąc 99 zł, wydałby wtedy 297 zł np. w styczniu, wykupując leki do marca. W uldze będzie można wtedy ująć 197 zł, czyli różnicę pomiędzy 297 zł a minimalną wartością 100 zł. W związku z tym osiągnąłby korzyść w granicach 34 zł, a więc 17% ze 197 zł.

Gdyby podatnik postępował tak co kwartał, to w stosunku rocznym zyskałby 135 zł. Gdyby natomiast miał możliwość dokonania takiego zakupu raz w roku i wydał wtedy jednorazowo ok. 1200 zł, to od podstawy opodatkowania odliczyłby około 1100 złotych.

Najlepszym rozwiązaniem przy korzystaniu z ulgi jest więc ponoszenie większych, jednorazowych wydatków, oczywiście jeżeli podatnik może sobie na to pozwolić i jeżeli zakup leków z takim wyprzedzeniem jest możliwy.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

W dawnej galerii Plaza w Krakowie otwarto Szafę Dobra dla uchodźców z Ukrainy

Dzięki ogromnej mobilizacji firm, organizacji i mieszkańców w piątek (11 marca) w Krakowie oficjalnie otwarto drzwi Szafy Dobra. To miejsce, gdzie uchodźcy z Ukrainy mogą bezpłatnie i w komfortowych warunkach otrzymać potrzebną odzież. „Sklep” został wyposażony w przymierzalnie, kącik zabaw i miejsce dla rodzica z dzieckiem. Ubrania od darczyńców są na bieżąco segregowane i rozwieszane na ustawionych w długich rzędach wieszakach.Szafa Dobra Kraków Szafa Dobra Kraków Szafa Dobra Kraków

Szafa Dobra to wspólna inicjatywa fundacji Internationaler Bund Polska, operatora Centrum Wielokulturowego w Krakowie oraz IKEA Kraków, Strabag Polska i Diverse. Znajduje się w lokalu po hipermarkecie spożywczym na parterze dawnej galerii handlowej Plaza w Krakowie. Przygotowania do jej otwarcia trwały ponad tydzień. W tym czasie ekipa firmy budowlanej Strabag dostosowała pomieszczenie, Diverse zajął się merchandisingiem, a pracownicy IKEA wyposażyli przestrzeń w wieszaki, regały i kosze na ubrania. Zadbali również o to, aby osoby uciekające przed wojną mogły odbierać potrzebną odzież w godnych warunkach. W lokalu powstał m.in. kącik zabaw czy wydzielone miejsce dla rodzica z dzieckiem. Są też przymierzalnie i punkt obsługi, przy którym pracują wolontariusze. Kolejne kąciki zabaw IKEA urządziła w górnej części budynku, gdzie tymczasowo zakwaterowanych zostanie od 300 do 500 osób z dotkniętej wojną Ukrainy.

Szafa Dobra przypomina normalny sklep z ubraniami, z tą różnicą, że odzież wydawana jest uchodźczyniom i uchodźcom bezpłatnie. Udało się nam stworzyć miejsce, gdzie każdy może przyjść i dostać tyle rzeczy, ile potrzebuje. A jednocześnie każdy może przynieść niezniszczone ubrania, którymi chce się podzielić z potrzebującymi. Wszystko w jednej lokalizacji. Skorzystaliśmy tu z doświadczenia IKEA Kraków, która w 2019 roku zorganizowała w Forum Wydarzeń działającą na podobnych zasadach Przestrzeń Pełną Dobra – mówi Maria Wojtacha, dyrektorka Internationaler Bund Polska, operatora Centrum Wielokulturowego w Krakowie.

Pomoc cały czas niezwykle potrzebna

Pomimo ogromnej ilości przekazanych ubrań, potrzeby cały czas rosną. Według statystyk Urzędu Miasta, w Krakowie przebywa już prawie 100 tys. uchodźców z Ukrainy, z czego około 70 tys. planuje zostać w mieście. Jak wiemy, uciekają oni najczęściej z małym plecakiem, mając przy sobie tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Organizatorzy nieprzerwanie apelują więc do mieszkańców, firm i instytucji o przynoszenie niezniszczonych i wypranych ubrań oraz obuwia. Przy większych ilościach pracę wolontariuszy zdecydowanie ułatwi ich wcześniejsze posegregowanie. Ubrania można przynosić od poniedziałku do soboty w godz. 10.00 – 17.00. Szafa Dobra nie prowadzi zbiórki żadnych innych produktów ani jedzenia.

Najważniejsze informacje dla potrzebujących

Szafa Dobra otwarta jest od poniedziałku do soboty, w godz. 10.00 – 18.00. Wejście do „sklepu” znajduje się od strony parkingu zewnętrznego dawnej galerii Plaza (aleja Pokoju 44) w Krakowie. Nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o ilość wydawanych ubrań i akcesoriów. Przy odbiorze wystarczy okazać jeden z wymienionych dokumentów: skierowanie na pobyt w miejscu zakwaterowania, paszport z pieczątką, na której widnieje data wjazdu na terytoriom Polski po rozpoczęciu działań wojennych lub analogiczny dokument wydany przez Konsulat Generalny Ukrainy. Ubrania wydawane są też osobom posiadającym pełnomocnictwo od organizacji zarejestrowanych w KRS i uczestniczących w Koalicji Otwarty Kraków.

Polski Ład ogranicza amortyzację w spółkach nieruchomościowych

W ramach ustawy Polski Ład ustawodawca dokonał istotnej zmiany w zakresie możliwości zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych, od środków trwałych zaliczonych do grupy 1 Klasyfikacji Środków Trwałych (budynki i lokale oraz spółdzielcze prawo do lokalu użytkowego i spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego). Zmiana dotyczy jedynie spółek nieruchomościowych, jednak może mieć znaczący wpływ na zobowiązanie podatkowe w 2022 r. i kolejnych latach.

Dodany zapis do ustawy

Do 31.12.2021 r. w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych funkcjonował art. 15 ust. 6 w następującej wersji: „Kosztem uzyskania przychodów są odpisy z tytułu zużycia środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (odpisy amortyzacyjne) dokonywane wyłącznie zgodnie z przepisami art. 16a–16m, z uwzględnieniem art. 16”. Innymi słowy każdy podatnik mógł ustalić stawki amortyzacji zgodnie z przepisami ustawy o CIT i je stosować. Dotyczyło to także przyspieszonych metod amortyzacji takich jak podwyższone stawki amortyzacyjne czy indywidualne stawki amortyzacyjne.

W ramach przepisów przewidzianych Polskim Ładem ustawodawca w znaczący sposób zmodyfikował treść art. 15 ust 6 ustawy o CIT poprzez wskazanie: „Kosztem uzyskania przychodów są odpisy z tytułu zużycia środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (odpisy amortyzacyjne) dokonywane zgodnie z art. 16a–16m, przy czym w przypadku spółek nieruchomościowych odpisy dotyczące środków trwałych zaliczonych do grupy 1 Klasyfikacji nie mogą być w roku podatkowym wyższe niż dokonywane zgodnie z przepisami o rachunkowości odpisy amortyzacyjne lub umorzeniowe z tytułu zużycia środków trwałych, obciążające w tym roku podatkowym wynik finansowy jednostki.”

W uzasadnieniu do ustawy wskazano, że celem zmiany treści przepisów art. 15 ust. 6 ustawy CIT jest zmniejszenie różnic występujących między wartością wykazywanego przez spółkę nieruchomościową w roku podatkowym dochodu przed jego opodatkowaniem podatkiem dochodowym, a wartością wykazywanego – za ten sam okres (rok podatkowy/rok obrotowy) – zysku brutto (zysku przed obciążeniem podatkiem dochodowym). Niemniej jednak zmiana ta może mieć negatywne konsekwencje dla podatników, ponieważ w części przypadków będą oni musieli dokonywać korekt korzystnych stawek amortyzacji (opartych o 3 letni okres amortyzacji) dla posiadanych budynków i w efekcie będą płacili wyższe podatki. Analizując cel przepisu można zaryzykować tezę, że podatnicy którzy tego nie zrobią, lecz dostosują odpisy bilansowe do podatkowych, będą w pierwszej kolejności wskazywani do kontroli podatkowych.

Spółka nieruchomościowa

W pierwszej kolejności trzeba wskazać, że powyższa zmiana odnosi się jedynie do spółek nieruchomościowych. Ustawa o podatku CIT definiuje pojęcie spółki nieruchomościowej. Zgodnie z art. 4a pkt 35) ustawy o CIT jest to podmiot inny niż osoba fizyczna spełniający poniższe warunki:

  • co najmniej 50% wartości bilansowej aktywów, bezpośrednio lub pośrednio, stanowi wartość bilansowa nieruchomości położonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub praw do takich nieruchomości i
  • wartość bilansowa tych nieruchomości przekracza 10 000 000 zł
  • w roku poprzedzającym odpowiednio rok podatkowy albo rok obrotowy przychody podatkowe, z tytułu najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy, leasingu i innych umów o podobnym charakterze lub z przeniesienia własności, stanowią co najmniej 60% ogółu odpowiednio przychodów podatkowych
  • obowiązany do sporządzania bilansu na podstawie przepisów o rachunkowości.

Co do zasady więc spółkami nieruchomościowymi będą podmioty czerpiące zyski głównie z nieruchomości o większej wartości.

Skutki podatkowe

Ustawodawca uzależnił zatem prawo podatkowe od prawa bilansowego. Jak zauważa Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec – W szczególności należy zwrócić uwagę, że stosownie do treści art. 32 i 33 ustawy o rachunkowości przy ustalaniu okresu amortyzacji i rocznej stawki amortyzacyjnej uwzględnia się okres ekonomicznej użyteczności środka trwałego (wartości niematerialnej i prawnej), na określenie którego wpływają m.in. liczba zmian, na których pracuje środek trwały, tempo postępu techniczno-ekonomicznego, wydajność środka trwałego mierzona liczbą godzin jego pracy lub liczbą wytworzonych produktów albo innym właściwym miernikiem, prawne lub inne ograniczenia czasu używania środka trwałego. Jest to zupełnie inna, szersza definicja niż na potrzeby podatkowe.

Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że głównym celem było ograniczenie stosowania indywidualnych stawek amortyzacji do budynków. Zgodnie z Art. 16j. ust. 1 pkt. 3) ustawy o CIT podatnicy mogą indywidualnie ustalić stawki amortyzacyjne trwale związanych z gruntem budynków handlowo-usługowych wymienionych w rodzaju 103 Klasyfikacji i innych budynków niemieszkalnych wymienionych w rodzaju 109 Klasyfikacji trwale związanych z gruntem, po raz pierwszy wprowadzonych do ewidencji danego podatnika, z tym że okres amortyzacji nie może być krótszy niż 3 lata. W praktyce nabywane nieruchomości spełniające powyższe kryteria były amortyzowane nie 40 lat lecz przez 3 lata, co pozwalało podatnikom na zwiększenie kosztów podatkowych. W takich sytuacjach ze względów rachunkowych takie nieruchomości były wykazywane w okresie ich „ekonomicznej użyteczności” czyli np. 40 lat. W efekcie powstawała duża różnica w wyniku bilansowym i podatkowym wynikająca z wartości nieruchomości oraz innych stawek.

Po wprowadzeniu Polskiego Ładu podatnicy będą mieli 2 możliwości. Pierwsza opcja to dostosowanie amortyzacji rachunkowej do potrzeb podatkowych, co może zostać uznane za działanie sztuczne i kwestionowane przez organy, a w szczególności będzie wymagało zaraportowania MDR jako schematu podatkowego ze względu na kryterium głównej korzyści oraz ogólną cechę rozpoznawczą (zmiany zasad opodatkowania, których skutkiem jest faktycznie niższe opodatkowanie). Drugie rozwiązanie to zmiana stawki amortyzacyjnej na potrzeby podatkowe i dostosowanie jej do potrzeb bilansowych. Taka zmiana zdecydowanie negatywnie wpłynie na wynik podatkowy spółek nieruchomościowych, które będą zobowiązane do zapłaty wyższego zobowiązania podatkowego – wskazuje Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec.

Analizując jednak całościowo wprowadzone przepisy oraz uzasadnienie ciężko nie dojść do wniosku, że taki był cel przepisów. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że organy podatkowe oraz sądy administracyjne nie będą podchodziły do podatników zbyt surowo i możliwe będzie zastosowanie pierwszego z prezentowanych wariantów.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Odpowiadamy na pytania pracodawców w obliczu wojny w Ukrainie – cz. 2

W obliczu trwającej wojny w Ukrainie polscy pracodawcy zatrudniający obywateli tego kraju szukają odpowiedzi na pytania, z którymi nigdy wcześniej nie musieli się mierzyć. W artykule odnosimy się do nowych przepisów, a także odpowiadamy na kolejne, praktyczne wątpliwości pracodawców związane z zatrudnianiem osób z ogarniętej wojną Ukrainy.

  1. Czy po wejściu w życie specustawy zatrudnianie obywateli Ukrainy będzie łatwiejsze?

Tak, jednym z głównych założeń specustawy w sprawie pomocy obywatelom Ukrainy jest otwarcie dostępu do rynku pracy i maksymalne uproszczenie procedur związanych z legalizacją zatrudnienia. Projekt przewiduje, że pracodawcy zatrudniający obywateli Ukrainy legalnie przebywających na terenie Polski będą zobowiązani jedynie do powiadomienia powiatowego urzędu pracy o podjęciu pracy przez obywatela Ukrainy. Powiadomienie będzie składane on line i pracodawca będzie miał na jego złożenie 7 dni.

  1. Obywatel Ukrainy, którego chcę zatrudnić ma ważną Kartę Polaka. Czy z zatrudnieniem muszę czekać na specustawę?

Nie, posiadacz ważnej Karty Polaka jest już teraz (na podstawie obowiązujących przepisów), zwolniony z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę, więc można go zatrudnić od razu, nie czekając na wejście w życie specustawy i nie korzystając z aktualnie obowiązujących procedur uzyskania zezwolenia na pracę.

Karta Polaka jest dokumentem potwierdzającym przynależność do Narodu Polskiego (przede wszystkim ze względu na polskich przodków). Nie potwierdza obywatelstwa, ani nie jest dokumentem podróży jak paszport. Z jego posiadaniem wiąże się natomiast kilka uprawnień. Jednym z nich jest właśnie możliwość podejmowania pracy w Polsce bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę.

  1. Na jakich zasadach mogę zatrudnić cudzoziemca, który uciekł z Ukrainy, ale nie ma obywatelstwa ukraińskiego?

Zasady zatrudnienia cudzoziemca uciekającego przed wojną, ale nieposiadającego obywatelstwa ukraińskiego zależeć będą od tego, jakie obywatelstwo posiada.

W przypadku obywateli Unii Europejskiej i państw EOG, nienależących do UE przy zatrudnieniu obowiązują takie same zasady, jak przy zatrudnieniu polskich obywateli.

Obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii lub Rosji mogą być zatrudnieni na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi. Okres zatrudnienia w takim wypadku nie może przekroczyć 24 miesięcy, a powierzona praca nie może być pracą sezonową, do której potrzebne jest zezwolenie. Oświadczenie trzeba złożyć przed powierzeniem pracy i dopiero wówczas, gdy właściwy powiatowy urząd pracy je zarejestruje w ewidencji oświadczeń, cudzoziemiec może rozpocząć pracę. Na rejestrację czeka się zwykle do 7 dni. Sprawę można załatwić on-line, przez portal praca.gov.pl

W pozostałych przypadkach, jeśli nie zachodzi wyjątek zwalniający z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę (np.: ważna Karta Polaka), powierzenie pracy jest możliwe tylko na podstawie zezwolenia na pracę.

  1. Zamierzam powierzyć rekrutację pracowników – obywateli Ukrainy, firmie zewnętrznej. Jakich formalności muszę dopełnić?

W pierwszej kolejności trzeba zapewnić, aby warunki współpracy z agencją zatrudnienia zostały potwierdzone – najlepiej w umowie, która określi zapotrzebowanie pracodawcy (liczbę poszukiwanych kandydatów do pracy), termin realizacji usługi, wynagrodzenie agencji oraz sposób prowadzenia rekrutacji.

Jeśli agencja będzie wyszukiwać kandydatów w imieniu pracodawcy, to w relacji między pracodawcą a agencją zatrudnienia dojdzie do powierzenia przetwarzania danych osobowych. To wymaga, aby pracodawca, jako administrator danych osobowych potwierdził, czy agencja daje rękojmię bezpieczeństwa danych oraz zawarł z nią umowę powierzenia przetwarzania danych osobowych. Trzeba też uzgodnić, w jaki sposób pracodawca będzie realizował wobec kandydatów obowiązek informacyjny o tym, że jest administratorem ich danych i jakie prawa im przysługują.

  1. Moje oświadczenie o powierzeniu pracy zostało zarejestrowane. Czy muszę dopełnić jeszcze jakichś formalności?

Tak – podmiot, którego oświadczenie o powierzeniu pracy cudzoziemcowi zostało zarejestrowane ma obowiązek powiadomić właściwy powiatowy urząd pracy o:

  • podjęciu pracy przez cudzoziemca w terminie 7 dni od dnia rozpoczęcia pracy określonego w ewidencji oświadczeń;
  • niepodjęciu pracy przez cudzoziemca w terminie 7 dni od dnia rozpoczęcia pracy określonego w ewidencji oświadczeń.

Więcej informacji: Zatrudnianie i pomoc Ukraińcom: 6 najważniejszych pytań i odpowiedzi dla pracodawców

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci w Łodzi, ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

Barometr nastrojów konsumenckich – luty 2022

W lutym br. firma GfK odnotowała w Polsce nieznaczną poprawę wskaźnika nastrojów konsumenckich. Wciąż utrzymuje się on jednak na niskim poziomie i niewiele wskazuje na rychłą poprawę statystyk.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w lutym br. -11,4 i wzrósł o 1,9 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Jest to pierwsze odbicie wskaźnika od pięciu miesięcy, jednak odnotowany wskaźnik utrzymuje się na jednym z najniższym poziomów w ujęciu całorocznym.

W lutym ujemne nastroje konsumenckie odnotowano w większości grup wiekowych. Najniższy wskaźnik (-18,6) utrzymuje się w grupie osób, które ukończyły 60. rok życia. Najwyższy wynik dotyczy z kolei najmłodszej grupy (15-22 lata) i wynosi on 4,3. Jest to jednocześnie jedyna kategoria, w której wskaźnik uzyskał wynik dodatni. W przypadku podziału na płeć, gorsze nastroje konsumenckie można zaobserwować wśród kobiet (-12,8), co jest wynikiem o niemal 3 p.p. niższym niż w przypadku mężczyzn.

Znacznie większe dysproporcje możemy zaobserwować w przypadku różnych poziomów wykształcenia. Zdecydowanie najsłabsze nastroje konsumenckie dotyczą grupy osób z wykształceniem wyższym (-18). Na drugim biegunie znajdują się osoby z wykształceniem podstawowym, gdzie wskaźnik z wynikiem 2,6, poprawił się w ciągu miesiąca aż o ponad 10 p.p.

Ostatnie wydarzenia i szybko zmieniająca się rzeczywistość sprawiły, że z dzisiejszej perspektywy lutowe dane są już mocno nieaktualne. Pierwsza połowa miesiąca, którą opisują powyższe wyniki, przypadła na spadek cen paliwa, wybrane produkty z 0% VAT, oraz dni, w których realnie można było odczuć mniejsze obciążenie kosztowe. Następnie nadszedł koniec lutego i wojna w Ukrainie, która oprócz kryzysu humanitarnego i poczucia zagrożenia już teraz mocno winduje ceny i koszty życia. Trzeba się zatem spodziewać, że wyniki zebrane w marcu pokażą diametralny zwrot względem tego, co zaobserwowaliśmy w lutym i przyniosą powrót pesymistycznych nastrojów mówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

W styczniu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:GfK lekka poprawa nastrojów konsumenckich w lutym

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 3-9 lutego 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Ropa naftowa kolejny dzień w dół, EBC dalej ostrożnie

Polska debata publiczna jest coraz mocniej zdominowana przez koszty napełniania baków naszych aut. Ceny poszybowały niesamowicie w górę przez rzadkie połączenie drogiego dolara oraz drogiej ropy. Nie bez winy są jednak marże.

Ceny paliw tematem numer 1

Czwartkowe spadki nie były tak silne jak środowe, ale dzisiaj nad ranem baryłka ropy naftowej wyceniana była na 110 dolarów. W mediach pojawiło się nagle wielu specjalistów, którzy w ciągu raptem kilku godzin z wirusologów stali się specjalistami rynku paliw. Sama obserwacja, że ceny na stacjach benzynowych są mocno podejrzane, jest jak najbardziej prawidłowa. Niestety spora część argumentacji jest mocno naciągana. Owszem ropa naftowa kosztuje mniej więcej tyle, co 10 lat temu, a litr paliwa/ropy jest wyraźnie droższy. Kalkulacja ta nie uwzględnia jeszcze jednego bardzo ważnego czynnika – kursu dolara, w którym ta baryłka jest wyceniana. 10 lat temu dolar kosztował około 3,10 zł. Dzisiaj przy cenie 4,38. W rezultacie ta sama baryłka w złotych jest dzisiaj o 40% droższa, niż była wtedy.

Chwila uspokojenia na złotym

Polska waluta zaliczyła kolejny relatywnie spokojny dzień. Relatywnie spokojny, biorąc pod uwagę to, co dzieje się w trakcie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Mieliśmy wczoraj wyskok w ciągu dnia, ale złoty zakończył go na relatywnie zbliżonych poziomach, co zaczynał. Dość spokojnie było na pozostałych walutach. Jedynym wyjątkiem był dolar, gdzie trochę zamieszania spowodowało oczekiwanie na konferencję EBC, jednakże rynki wyraźnie nie były zachwycone efektem i dolar zyskiwał względem euro do końca dnia.

EBC dalej ostrożnie

Jeżeli ktoś nie lubi być zaskakiwany powinien zdecydowanie zainteresować się działaniami Europejskiego Banku Centralnego. Wczoraj mimo przeciętnej inflacji w strefie euro na poziomie 5,8% nie podniesiono (ujemnych obecnie) stóp procentowych. Pojawiła się co prawda informacja o redukcji programu skupu aktywów, aczkolwiek rozciąganie wygaszania tego programu w czasie na tyle miesięcy jest mocno zastanawiające. W tle oczywiście mamy lęk przed doprowadzeniem Włochów do bankructwa. Trzeba pamiętać, że państwo, które ma obecnie rekordowe zadłużenie względem PKB ma poważne szanse nie dać sobie rady po podwyżkach stóp. Inwestorzy to widzą i wycofują się z włoskich obligacji. W ciągu trzech miesięcy rentowność włoskich obligacji, a zatem procent, którego oczekują inwestorzy za pożyczenie pieniędzy, wzrósł z 1% na 2% rocznie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

2021 r. we Wrocławiu pod znakiem rosnącego popytu na nowe biura

Rynek najmu powierzchni biurowej we Wrocławiu odnotował w 2021 r. znaczące odbicie w porównaniu do 2020 i 2019 r. – wynika z danych firmy doradczej Colliers. W stolicy województwa dolnośląskiego zawarto transakcje na najem ponad 135 tys. mkw. biur, co stanowi drugi najwyższy wynik wśród rynków regionalnych w ubiegłym roku.

– 2021 r. był zdecydowanie lepszy pod kątem liczby zawartych transakcji niż poprzednie 2 lata. Inwestycje biurowe pozostające w budowie zostają wynajęte w znacznie szybszym tempie w porównaniu do lat wcześniejszych. Z naszych obserwacji wynika, że praktycznie każdy biurowiec w dniu otrzymania pozwolenia na użytkowanie jest wynajęty w 70-80%, co nawet w okresie przed pandemią nie było takie oczywiste – mówi Dorota Kościelniak, Dyrektor Regionalny Colliers we Wrocławiu.

Najważniejsze wydarzenia w 2021 roku na wrocławskim rynku biurowym

  1. Dominacja nowych umów najmu

Podczas gdy 2020 r. upłynął pod znakiem renegocjacji umów najmu, w 2021 r. nastąpił procentowy wzrost zawieranych nowych umów w strukturze popytu (67% w 2021 vs. 23% w 2020). Nowe umowy dotyczyły głównie relokacji firm do nowych budynków biurowych. Zauważalny jest natomiast wyraźny spadek udziału renegocjacji – w 2021 r. wyniósł on 28% vs. 37% w roku 2020. Dla porównania renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów łącznie na 8 głównych rynkach regionalnych odpowiadały za 43% zarejestowanego w 2021 r. popytu.

Wśród największych transakcji zawartych w 2021 r. we Wrocławiu należy wymienić umowę przednajmu 3M Service Center EMEA w biurowcu MidPoint71 (12 300 mkw.). Stanowi ona jednocześnie największą transakcję dla relokacji na wrocławskim rynku w 2021 r.

  1. Hybryda rozgaszcza się na dobre

2021 rok we Wrocławiu stanowił kontynuację procesów modyfikacji przestrzeni biurowej związanej z wprowadzeniem modelu pracy hybrydowej. Wiele relokacji i renegocjacji umów najmu było skorelowanych z wypracowywaniem przez organizacje strategii dotyczącej powierzchni biurowej oraz generalnie modelu funkcjonowania na najbliższe lata.

– Firmy poszukują najlepszych rozwiązań, które pozwolą im na optymalizację powierzchni oraz dostosowanie jej do nowych standardów pracy hybrydowej. Widzimy, że organizacje większą wagę przywiązują do tworzenia stref do pracy zespołowej – przestrzeni odpowiedniej do prowadzenia szkoleń i spotkań, która pozwala na integrację i nawiązywanie relacji – mówi Mateusz Cieślik, ekspert z wrocławskiego biura Colliers.

Zmiana funkcji biur nie pozostaje bez wpływu na współczynnik pustostanów, który na koniec 2021 r. wyniósł 16,7%, co stanowi najwyższy wynik w historii Wrocławia od 2016 r. Dotyczy on jednak głównie starszych budynków biurowych klasy B i B+. Łatwiej i taniej jest bowiem zaprojektować i wykończyć nowe biuro pod klucz w nowoczesnym budynku biurowym, niż dokonać reorganizacji przestrzeni w starszych obiektach.

  1. Biura serwisowane rosną w siłę

Pandemia wymusiła na firmach bardziej elastyczne podejście do przestrzeni pracy, coraz częściej zostawiając pracownikom wybór, skąd chcą wykonywać swoje obowiązki. To szansa na rozwój rynku powierzchni flex, który jest już obserwowany we Wrocławiu. W 2021 r. m.in. została otwarta nowa lokalizacja City Space w West4Business Hub, na wrocławskim rynku pojawili się również nowi operatorzy jak Rise.pl. Polska firma uruchomiła cowork w Sagittarius Business House i już wiadomo, że na tym nie poprzestanie – kolejne biuro zostanie otwarte w City 2 jeszcze w tym roku.

  1. Nowa podaż czeka na 2022 r.

Choć w 2021 r. do użytku oddano jedynie ok. 21 tys. mkw. powierzchni biurowej, czyli blisko 37 tys. mkw. mniej niż w 2020 r., Wrocław w dalszym ciągu pozostaje trzecim największym rynkiem biurowym w Polsce, z łączną podażą biur na poziomie 1 253 100 mkw.

– Niski poziom podaży nie utrzyma się długo. W trakcie realizacji jest bowiem 85 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Większość z tych inwestycji powinna zostać ukończona do końca IV kw. 2022 r. – mówi Dorota Kościelniak i dodaje: – Rynek biurowy we Wrocławiu pozostaje w dobrej kondycji. Świadczy o tym m.in. większa, w porównaniu do 2020 i 2019 r., liczba transakcji sprzedaży budynków biurowych. Nie zaobserwowaliśmy również zmian w średnich stawkach za najem powierzchni. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, jaki wpływ na sytuację na rynku nieruchomości będzie miał trwający konflikt zbrojny w Ukrainie.

Trendy na wrocławskim rynku biurowym

  1. Elastyczność poszukiwana

W początkowej fazie pandemii wzrosło zainteresowanie ofertami krótkoterminowymi i bardziej elastycznymi niż w poprzednich latach. Najemcy pytali m.in. o możliwość wcześniejszego rozwiązania umowy czy zmiany metrażu. Umowy siedmio- czy dziesięcioletnie nie odeszły jednak w zapomnienie, ponieważ wciąż są dla najemców najbardziej opłacalne finansowo. Zwłaszcza, że ze względu na wzrost kosztów materiałów i wykonawstwa aranżacja nowego biura staje się droższa niż wcześniej. Za elastyczność wynikającą z krótkich umów trzeba zapłacić. Część firm z tego powodu przekonała się do powierzchni typu flex, które cieszą się we Wrocławiu rosnącą popularnością.

  1. Wysoki standard powierzchni magnesem na najemców

Miniony rok pokazał, że na radarze najemców są biura w budynkach o wysokim standardzie i bardzo dobrej lokalizacji. Właściciele obiektów kilku- i kilkunastoletnich, które stanowią większość wrocławskiego rynku, staną przed niełatwym zadaniem dostosowania swojej oferty do rosnących oczekiwań rynku oraz konkurencji, wprowadzającej wciąż nowe udoskonalenia.

– Kwestie ESG i zrównoważonego rozwoju stają się jednym z silniejszych nowych trendów na rynku nieruchomości, w szczególności biurowych. Wrocław nie jest tu wyjątkiem. Świadczy o tym m.in. szybki przyrost podaży certyfikowanych, „zielonych budynków” oraz coraz liczniejsze modernizacje już istniejących biurowców – mówi Dorota Kościelniak.

  1. Otwarcie Quorum

Z pewnością wydarzeniem 2022 r. we Wrocławiu będzie oddanie do użytkowania pierwszego etapu kompleksu Quorum, na który składają się cztery budynki usytuowane w centrum miasta – nad Odrą przy ul. Sikorskiego. To będzie największy projekt typu mixed-use w stolicy województwa dolnośląskiego. Docelowo obejmować ma ok. 100 tys. mkw. powierzchni biurowej i mieszkaniowej, z lokalami usługowymi na parterach, terenem zielonym i miejscami postojowymi dla 1500 samochodów.

Wyczekiwanie

Po niezwykle silnym wzroście w środę i jego korekcie w czwartek dziś rano większość europejskich rynków otwierała się na ostrożnych plusach (w okolicach 9:30 DAX +0,59 proc., CAC 40 +0,46 proc.). Kontrakty na amerykańskie indeksy minimalnie spadały dziś rano. WIG-20 był dziś rano najwyżej od tygodnia flirtując z poziomem 2000 pkt. Kluczowy opór dla tego indeksu pozostaje w okolicach poziomu 2100 pkt. i jego przebicie w górę wydaje się możliwe jedynie w przypadku bezwarunkowej kapitulacji Rosji w rozpoczętej przez nią ponad 2 tygodnie temu wojnie przeciwko Ukrainie.

Na początku piątkowej sesji najsilniej o – o ponad 2 proc. – drożały akcje Orange Polska, Cyfrowego Polsatu i Allegro. Można tu wyczuwać pewien delikatny ruch w stronę traktowanego zwykle jako defensywny sektora telekomunikacyjnego. Wśród akcji spółek wchodzących w skład mWIG-u 40 na początku dzisiejszej sesji najsilniej – o 3,45 proc. – drożały akcje spółki informatycznej LiveChat Software.

Dziś rano rentowności australijskich 10-letnich obligacji skarbowych wyszły na najwyższy poziom od końca 2018 roku. Rentowności polskich 10-latek, które wczoraj po raz pierwszy od 2013 roku wyszły powyżej poziomu 5 proc. minimalnie dziś spadały (4,97 proc.).
Wczoraj po prawie 12 proc. wzroście na najwyższy poziom od 2011 roku wyszły ceny kontraktów na uran.

Amerykański dolar był dziś rano najwyżej od końca 2020 względem brytyjskiego funta i najwyżej od początku 2017 roku względem japońskiego jena.
Bitcoin lekko spadał dziś rano (-1 proc.).

Wojciech Białek, DM TMS Brokers

Grupa INC osiągnęła 7,2 mln zł skonsolidowanego zysku netto w 2021 r.

Według wstępnych danych niezaudytowany skonsolidowany zysk netto Grupy INC wyniósł w ubiegłym roku 7,2 mln zł. Natomiast skonsolidowany zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 5,8 mln zł, czyli 0,48 zł zysku na jedną akcję. Stabilna sytuacja finansowa umożliwia przeprowadzenie szeregu inwestycji, które poprawiają pozycję konkurencyjną Grupy i umożliwiają dalsze zwiększanie skali działalności. Na koniec 2021 r. Grupa posiadała 6,1 mln zł gotówki.

Grupa kapitałowa INC konsekwentnie rozwija działalność w zakresie finansowania innowacyjnych podmiotów – w trzech obszarach biznesowych: usługach doradczych, oferowaniu instrumentów finansowych oraz inwestycji na rynku kapitałowym. Grupa przygotowuje nową strategię rozwoju, która zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami obejmie m.in. rozwój Domu Maklerskiego INC.

– Konsekwentnie stawiamy na dywersyfikację źródeł przychodów i wzrost szczególnie w kanałach pozwalających generować stabilne i powtarzalne zyski. To przede wszystkim usługi doradcze, wprowadzanie akcji spółek do obrotu giełdowego oraz oferowanie instrumentów finansowych. Podejmujemy też nowe inicjatywy, czego przykładem jest planowany rozwój Domu Maklerskiego INC w zakresie pełnienie funkcji depozytariusza funduszy inwestycyjnych oraz rozszerzenie zakresu zezwolenia m.in. o wykonywanie zleceń oraz sporządzanie rekomendacji i analiz inwestycyjnych. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes INC.

Na początku stycznia br., Grupa INC opublikowała wybrane szacunkowe dane dotyczące wysokości aktywów finansowych na koniec IV kwartału 2021 r. Na 31 grudnia 2021 r. Grupa posiadała 42,8 mln zł w środkach pieniężnych i inwestycjach krótkoterminowych. Względem końca 2020 r. oznacza to wzrost o 5,1 mln zł.

Szymon Stadnik zostaje CEO w firmie ITELENCE

Szymon Stadnik, doświadczony ekspert w dziedzinie outsourcingu i transformacji cyfrowej, objął stanowisko Dyrektora Zarządzającego w firmie outsourcingowej ITELENCE.

Szymon posiada szeroką wiedzę z zakresu transformacji biznesowej, outsourcingu i przenoszenia procesów biznesowych do Polski, oraz bogate doświadczenie w zarządzaniu zespołami międzynarodowymi. Dotychczas współtworzył i zarządzał ponad 300-osobowym centrum BPO szwajcarskiej grupy FRISTA, świadczącym usługi w zakresie obsługi finansowo-księgowej, IT, HR oraz Customer Service. Wcześniej dla europejskiej grupy Tally Weijl zbudował od podstaw centrum usług wspólnych w Warszawie. Przez wiele lat pełnił też funkcję Dyrektora Finansowego odpowiedzialnego za region Europy Wschodniej. Swoją karierę zaczynał jako audytor w KPMG. Posiada tytuł biegłego rewidenta oraz jest członkiem stowarzyszenia ACCA.

– Polska jest idealnym wyborem dla korporacji z Europy Zachodniej i USA w ich drodze do transformacji biznesowej i cyfrowej, gdzie w rozsądnej cenie, we współpracy z zaufanym partnerem można przenieść i scentralizować globalne procesy back-office, mając do dyspozycji specjalistów mówiących prawie 40 językami, a także rozbudować międzynarodowe kompetencje middle-office, zarówno w obszarze HR, marketingu, kontrolingu i analityki biznesowej, jak również zbudować wysoko wykwalifikowane zespoły IT w obszarze e-commerce, chmury, AI, BI, cyber bezpieczeństwa, automacji, rozwoju oprogramowania i wdrożeń dużych systemów ERP – mówi Szymon Stadnik, CEO w firmie ITELENCE. Stajemy się konkurencją dla tak zaawansowanych rynków, jak Niemcy czy Wielka Brytania, zarówno pod względem poziomu wiedzy, doświadczenia, jak i znajomości technologii. Z drugiej strony, pozostajemy lokalizacją atrakcyjniejszą cenowo niż Europa Zachodnia – dodaje.

ITELENCE jest dynamicznie rozwijającą się firmą outsourcingową wspierającą międzynarodowych klientów w obszarze nearshoringu i offshoringu przenoszących do Polski procesy back-office, middle-office i IT na różnym poziomie zaawansowania. Obsługuje międzynarodowe korporacje z obszaru bankowości i ubezpieczeń, FMCG, handlu, produkcji przemysłowej oraz IT. Firma planuje w ciągu najbliższych 3 lat zatrudnić 200 osób z doświadczeniem w takich dziedzinach jak szeroko pojęte IT, finanse, księgowość i HR.

– ITELENCE ma przed sobą bardzo ambitne cele wzrostu. Chcemy pomagać międzynarodowym korporacjom w podnoszeniu ich konkurencyjności budując im w Polsce zespoły najwyższej klasy specjalistów, inżynierów i managerów. Nasi zagraniczni partnerzy są zachwyceni zarówno jakością dostarczanych z Polski usług, niesamowitą elastycznością zespołów jak i wszechstronnymi kompetencjami osób realizujących projekty i dostarczających procesy – mówi Szymon Stadnik, CEO w firmie ITELENCE.

System PIM – dlaczego warto z niego korzystać?

Żyjemy w czasach, w których sprzedaż zarówno dla sektora B2C, jak i B2B, bazuje na tzw. customer experience. Dlatego tak ważna jest optymalizacja informacji o oferowanych produktach. Jeśli zrobisz to dobrze, zdecydowanie wyróżnisz się na tle konkurencji. A pomaga w tym właśnie system PIM. Co to za narzędzie? I dlaczego warto zwrócić na nie uwagę? Odpowiadamy.

Co to jest system PIM?

System PIM to oprogramowanie pomagające zarządzać informacjami o produktach. Centralizują one w jednym miejscu wszystkie istotne dane, co pozwala z kolei rozpowszechniać je w różnych kanałach, a więc np. w systemach e-commerce, platformach handlowych, katalogach, stronach internetowych, aplikacjach mobilnych czy nawet plikach PDF. Dzięki temu, że informacje gromadzone są w jednym miejscu, usprawnia to i ułatwia wiele działań podejmowanych przez pracowników firmy oraz podnosi wydajność całej organizacji. Ważne jest również to, że system PIM można zintegrować z wieloma systemami, w tym z tymi kurierskimi czy ERP. Co więcej, umożliwia on nie tylko zarządzanie informacjami o produktach, ale także ich atrakcyjną prezentację. 

System PIM – najważniejsze funkcje

Jakie funkcje powinien posiadać system PIM? Oto lista tych najistotniejszych. 

Import

System umożliwia import danych z wielu źródeł. W większości przypadków chodzi tu o pliki o formatach CSV, XLS czy XML bądź też usługi internetowe web service. Dane te są następnie mapowane do odpowiednich struktur oraz przekształcane do określonej postaci. 

Konsolidacja

Jest to funkcja, która pomaga oczyszczać i weryfikować zduplikowane dane. Ma ona ogromne znaczenie, jeśli importujesz je z wielu źródeł, a także pochodzą one od wielu dostawców. Jeśli chcesz, operacja ta może odbywać się automatycznie, na podstawie wcześniej ustalonych reguł i algorytmów. Istnieje również możliwość przeprowadzenia tego procesu, korzystając z szybkiego wyszukiwania lub też filtrowania informacji. 

Wzbogacanie

Po zaimportowaniu ważnych danych system PIM pozwala wzbogacić informacje o produkcie. Chodzi tu o opisy, a także o różnego rodzaju pliki multimedialne, a więc np. zdjęcia, filmy, pliki PDF czy CAD. Wszystkie produkty są klasyfikowane i umieszczane w odpowiedniej strukturze, można je również ulokować w kilku miejscach naraz. Wspomniane struktury mogą być bardzo złożone, co pozwala lepiej odzwierciedlić Twoją ofertę produktową. Wystarczy, że po wprowadzeniu i klasyfikacji produktów stworzysz między nimi relacje i połączysz np. główne produkty z akcesoriami, co pozwoli Ci na cross-selling i up-selling. 

Sprawdzanie jakości danych

System PIM pozwala sprawdzać i monitorować jakość danych produktowych. Oprogramowanie tego typu powinno dawać możliwość weryfikacji ich kompletności i uzupełniania ich przed samym opublikowaniem. Co więcej, powinno ono umożliwiać automatyczną walidację danych, czyli np. ich zgodność z definicją modelu. Ważne jest również to, że profesjonalny system PIM pozwala w razie potrzeby powrócić do wcześniejszej wersji danych.

Korzyści wynikające z implementacji systemu PIM

Najważniejsze korzyści związane z wdrożeniem systemu PIM to: 

  • lepsze zarządzanie informacjami produktowymi, 
  • mniejsze ryzyko popełniania pomyłek, 
  • lepsze doświadczenia zakupowe u klientów, 
  • szybsze wprowadzanie produktów na rynek, 
  • pełne i rzetelne opisy produktów w wielu kanałach, 
  • oszczędność czasu i kosztów, 
  • łatwa integracja z wieloma systemami, 
  • lepszy przepływ informacjami w zespole, 
  • lepiej zorganizowana praca różnych działów, 
  • możliwość śledzenia postępów w uzupełnianiu danych. 

Dla kogo przeznaczony jest system PIM?

System PIM zaprojektowany został z myślą o firmach posiadających dużą liczbę produktów w ofercie. Jego potencjał docenią także sprzedawcy wykorzystujący więcej niż jeden kanał sprzedaży. Doskonale sprawdzi się on w firmach, które prowadzą lub zamierzają prowadzić działalność globalną. Umożliwia on tłumaczenie różnych informacji, dzięki czemu wszelkie dane można dopasować do języka, którym posługuje się klient. 

Chiny – tygrys o silniejszych fundamentach. Raport Euler Hermes

  • Chińska gospodarka przeżywała trudny początek roku 2022 z powodu ponownych wybuchów epidemii Covid-19. Nawet jeżeli utrudnienia sanitarne ulegają złagodzeniu, konsumpcja prywatna prawdopodobnie utrzyma się w bieżącym roku poniżej poziomu tendencji sprzed pandemii (-2,8%, tj. -170 mld USD).
  • W dalszej perspektywie, wsparcie dla słabnącej części krajowej powinny stanowić dalsze obniżki stóp procentowych, inwestycje publiczne w infrastrukturę (ok. 3% PKB w 2022) oraz tymczasowo łagodzone regulacje. Część zagraniczna powinna utrzymać się na silnym poziomie w związku z umiarkowaną deprecjacją yuana (CNY), integracją handlu w regionie oraz osłabnięciem napięć handlowych między USA a Chinami.
  • Wszystko to powinno sprawić, że gospodarka chińska stanie się silniejsza w drugim półroczu 2022. W dalszej perspektywie, dążenie do „wspólnego dobrobytu” może spowodować niestabilność średniookresowego modelu wzrostu, w zależności od sposobu wdrażania i komunikowania polityk.

Utrzymujące się spowolnienie chińskiej gospodarki uwypukla konflikt między krótkoterminowym wzrostem a długoterminowym dobrobytem gospodarczym, z którym borykają się władze. Od drugiego półrocza 2020, Chiny ponownie akcentują cel stworzenia bardziej zrównoważonego modelu długoterminowego wzrostu poprzez „podwójny obieg”[1] oraz „wspólny dobrobyt”. Jednak wynikające z niego ścisłe regulacje wywołały w drugiej połowie 2021 roku negatywne skutki w zakresie zaufania sektora prywatnego i popytu krajowego[2]. W perspektywie krótkoterminowej „wspólny” wysiłek wydaje się zagrażać „dobrobytowi”, widoczna jest presja w zakresie „obiegu krajowego”, natomiast „obieg międzynarodowy” jest jasnym punktem – co jest odwrotnością strategii „podwójnego obiegu”.

Na domiar złego, gospodarka boryka się z trudnym początkiem 2022 roku, co jest wynikiem rygorystycznej strategii dążenia do zerowej liczby ponownych ognisk zakażeń Covid-19, jak również czynników tymczasowych, takich jak zamknięcia fabryk przed świętem Chińskiego Nowego Roku oraz wdrożenie szeregu ograniczeń produkcji w celu zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Dane styczniowe wskazują na umiarkowany wzrost aktywności: prawie wszystkie główne wskaźniki w badaniach PMI spadły, co sugeruje, że sektory produkcji, usług i budownictwa zostały dotknięte kombinacją czynników sanitarnych i sezonowych.

Nawet jeśli sytuacja wywołana przez Covid-19 ulegnie poprawie, to popyt krajowy – a w szczególności konsumpcja prywatna – pozostanie prawdopodobnie w tym roku niestabilny i poniżej poziomu trendu sprzed pandemii – według naszych szacunków o -2,8% lub -1090 mld RMB (-170 mld USD) (zob. Rys. 1). W bieżącym roku wysokość wydatków gospodarstw domowych znajdzie się pod wpływem jeszcze innych niekorzystnych czynników: według naszych szacunków, wskaźnik oszczędności gospodarstw domowych w 2. kwartale 2021 roku powrócił już do poziomu sprzed pandemii. Co więcej, spowolnienie w środowisku makroekonomicznym może zagrozić wzrostowi dochodów gospodarstw domowych. Choć stopa bezrobocia w Chinach nadal utrzymuje się na poziomie sprzed pandemii, w grudniu 2021 wzrosła już po raz drugi.

W rezultacie spodziewamy się dla chińskiej gospodarki trudnego pierwszego kwartału roku (+1,1% w ujęciu kwartalnym).

Rysunek 1 – Odległość popytu krajowego od poziomu trendu sprzed pandemii (%)

Inwestycje w infrastrukturę / Budowa nieruchomości / Inwestycje w produkcję / Konsumpcja prywatnaOdległość popytu krajowego od poziomu trendu sprzed pandemii

Źródło: Państwowy Chiński Urząd Statystyczny, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

W tej sytuacji należy odpowiednio zintensyfikować i usprawnić politykę luzowania, aby ustabilizować gospodarkę. Spodziewamy się kolejnej obniżki stóp o 10 punktów bazowych i obniżki oczekiwanej stopy zwrotu (RRR) o 50 punktów bazowych w pierwszej połowie tego roku, a w razie potrzeby kolejnych obniżek w drugim półroczu. Dodatkowy dług publiczny przeznaczony na inwestycje infrastrukturalne powinien wynieść 3.750 mld RMB (ok. 3% nominalnego PKB w 2022 roku). Po gwałtownym i szybkim zacieśnianiu przez prawie rok, w drugiej połowie 2021 roku rozpoczęło się w Chinach luzowanie polityki pieniężnej poprzez interwencje płynnościowe i obniżki stóp procentowych przez Bank Ludowy Chin (PBOC) oraz apele o przyspieszenie wydatków rządowych. Zmiana kursu polityki stała się jeszcze bardziej widoczna w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale potrzeba jeszcze więcej działań, aby wzmocnić zaufanie i ustabilizować gospodarkę.

Z fiskalnego punktu widzenia wydaje się, że wsparcie polityczne na razie przynosi efekty zbyt wolno, prawdopodobnie ze względu na sprzeczne priorytety krótko- i długoterminowe. Z najnowszych danych wynika, że dochody i wydatki budżetowe w grudniu nadal spadały (w ujęciu rocznym), pomimo apelu rządu o bardziej proaktywną politykę fiskalną. Najprawdopodobniej wynika to z faktu, że samorządy lokalne są również zobowiązane do dbania o długoterminową stabilność zadłużenia. W dalszej perspektywie, dochody fiskalne zapewne pozostaną na niskim poziomie w pierwszym półroczu 2022 (ze względu na epidemię Covid-19 i problemy w sektorze nieruchomości), ale wydatki fiskalne powinny przyspieszyć dzięki jaśniejszym wytycznym w zakresie finansowania rządowego, np. poprzez emisję specjalnych obligacji. Roczny limit emisyjny dla tych instrumentów zostanie ustalony na początku marca (podczas dwóch posiedzeń parlamentu), jednak władze centralne już teraz nakazały samorządom lokalnym rozpoczęcie kampanii emisyjnej (zob. Rys. 2) w celu wsparcia wydatków fiskalnych i inwestycji infrastrukturalnych.

Naszym zdaniem cel na 2022 rok w zakresie specjalnych obligacji samorządowych powinien wynieść 3.750 mld RMB (ok. 3% nominalnego PKB w 2022) wobec 3.650 mld RMB w 2021 roku (oraz 3.750 mld RMB w 2020). Prawdopodobnie już w styczniu 2022 wyemitowano specjalne obligacje o wartości 480 mld RMB. Takie wydatki publiczne będą ukierunkowane na finansowanie projektów „nowej infrastruktury”, mających na celu ułatwienie zielonej transformacji, realizację założeń dotyczących zaawansowanej produkcji i cyfryzacji, nie zaś na „brązową” infrastrukturę sieciową, taką jak autostrady, koleje i lotniska, na której koncentrowały się poprzednie cykle luzowania polityki pieniężnej. Z tego powodu, krótkoterminowe skutki popytowe obecnego rozluźnienia polityki fiskalnej mogą być bardziej odczuwalne niż w przeszłości ze względu na wyższy mnożnik fiskalny[3]. Długoterminowy wpływ na potencjalny wzrost może być jeszcze bardziej znaczący[4]. Rzeczywistą skuteczność planowanych bodźców fiskalnych należy jednak rozpatrywać w kontekście gotowości władz lokalnych do ich realizacji, stabilności budżetowej i warunków finansowych. Inwestycje publiczne wspierane przez luzowanie polityki pieniężnej zazwyczaj są najbardziej skuteczne.

Rysunek 2 – Nowa emisja obligacji specjalnych przez samorządy lokalne (w mld RMB)Nowa emisja obligacji specjalnych przez samorządy lokalne

Źródło: Ministerstwo Finansów Chin, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

Jednak po stronie monetarnej reakcja polityczna była szybsza – w drugiej połowie 2021 dokonano dwóch obniżek stopy rezerw obowiązkowych. Następnie w styczniu 2022 roku nastąpiła obniżka stopy referencyjnej (jednorocznej stopy procentowej kredytu średnioterminowego) o 10 punktów bazowych, co doprowadziło do obniżki jednorocznej stopy oprocentowania kredytu (LPR) o 10 punktów bazowych oraz obniżki pięcioletniej stopy LPR o 5 punktów bazowych. Bank Ludowy Chin (PBOC) był również aktywny w zakresie operacji na otwartym rynku w celu zapewnienia płynności (zob. Rys. 3).

Spodziewamy się kolejnej obniżki stóp o 10 punktów bazowych i obniżki oczekiwanej stopy zwrotu (RRR) o 50 punktów bazowych w pierwszej połowie tego roku, a w razie potrzeby kolejnych obniżek w drugim półroczu (choć nie jest to nasz scenariusz bazowy). Na konferencji prasowej w połowie stycznia, PBOC wyraźnie zmienił ton komunikacji na bardziej łagodny i prowzrostowy, podkreślając potrzebę forsowania szybszego wzrostu aktywności kredytowej. Istotnie, całkowity poziom zadłużenia Chin w relacji do PKB spadał przez pięć kwartałów aż do ostatniego kwartału 2021 roku. Powrót do poprzedniego poziomu maksymalnego oznacza, że wzrost zadłużenia może wynieść w 2022 roku 10,8%; dla porównania, w 2021 roku wyniósł +10,3%, a w 2020: +13,3%. Aby rzeczywiście nastąpił ponowny wzrost wolumenu kredytów, PBOC musi również odpowiednio pokierować bankami w celu zwiększenia alokacji kredytów dla gospodarstw domowych i firm.

Rysunek 3 – Zastrzyk płynności od PBOC (mld RMB)

Operacje na otwartym rynku / Kredyty średnioterminowe / Kredyty bieżące / Docelowy poziom kredytów / Wymogi w zakresie rezerw / Całkowity zastrzyk płynnościZastrzyk płynności od PBOC

Źródło: PBOC, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

Interwencje decydentów publicznych i organów nadzoru przyczyniły się do zahamowania problemów z kredytami, które pojawiły się jesienią 2021 roku w sektorze nieruchomości, dzięki czemu dotknęły one tylko bardziej wrażliwych przedsiębiorstw. Wydaje się, że spread kredytów firmowych dla sektora nieruchomości ustabilizował się od przełomu roku (zob. Rys. 4). Niektóre dane dotyczące działalności na rynku mieszkaniowym również wykazują mniejsze spadki w listopadzie i grudniu w porównaniu z październikiem (np. liczba nowo rozpoczynanych budów, ukończonych budów, sprzedaży nieruchomości); tendencja ta utrzymywała się do końca stycznia, co pokazują dane dotyczące wolumenu transakcji o wysokiej częstotliwości na rynku nieruchomości (zob. Rys. 5).

Choć obawy o wieloletnie spowolnienie w sektorze nieruchomości negatywnie wpłynęły na zaufanie przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, dalsza interwencja polityczna powinna pomóc uniknąć obaw o kryzys systemowy w sektorze nieruchomości i zapewnić stabilność cen mieszkań.

Rysunek 4 – Spready kredytów korporacyjnych w Chinach (punkty bazowe)

Spread BofA IG / Spread BofA dla chińskich instrumentów wysokodochodowych / Spread BofA dla nieruchomości w Chinach

Spready kredytów korporacyjnych w ChinachŹródło: Refinitiv, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

Rysunek 5 – Dzienny wolumen transakcji na rynku nieruchomości w 30 największych miastach (30 dni poprzedzających Chiński Nowy Rok = 100)

Dzienny wolumen transakcji na rynku nieruchomości w 30 największych miastach Źródło: Krajowy Urząd Statystyczny, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

Jednak wsparcie w ramach polityk powinno być skoordynowane z łagodzeniem regulacji, aby umożliwić skuteczne wdrożenie polityki pieniężnej i fiskalnej. Prawdopodobnie będzie to działo się przejściowo, przed spodziewanym powrotem zaostrzenia przepisów od 2023 roku. Aby złagodzenie polityki skutecznie wspierało wzrost gospodarczy, chińskie warunki prawne powinny zmierzać w tym samym kierunku i (tymczasowo) złagodnieć. A konkretnie:

  • Sektor nieruchomości: Zasady ostrożności makroekonomicznej określające sposób finansowania tego sektora przez banki oraz zasady zakupu mieszkań i warunki finansowania dla gospodarstw domowych mogłyby zostać tymczasowo złagodzone, aby pomóc w ożywieniu aktywności kredytowej i powstrzymać spadek działalności na rynku nieruchomości.
  • Sektor energetyczny: Środki wprowadzone już w październiku 2021 w celu wsparcia działalności i finansowania górnictwa węglowego świadczą o determinacji decydentów dla zapewnienia płynnych dostaw energii w kontekście celów środowiskowych. Przejściowe zrównoważenie priorytetów, większa elastyczność i lepsza koordynacja pomogą uniknąć ryzyka reglamentacji energii elektrycznej w 2022 roku.
  • Wydatki publiczne: Wyjaśnienie priorytetów politycznych dla samorządów lokalnych przyczyniłoby się do poprawy skuteczności łagodzenia polityki fiskalnej. Dla przykładu w roku 2022, który jest rokiem przełomu politycznego, należałoby położyć nacisk na inwestycje w infrastrukturę, a nie na stabilność zadłużenia lub inne kwestie.

Tego rodzaju środki i zapowiedzi, wraz ze złagodzeniem polityki fiskalnej i monetarnej, stanowiłyby skoordynowany i wyraźny sygnał ze strony decydentów politycznych, który mógłby pomóc w podbudowaniu zaufania w sektorze prywatnym w 2022 roku.

Warunki zewnętrzne dla eksportu powinny być nadal korzystne, biorąc pod uwagę prawdopodobną umiarkowaną deprecjację CNY, integrację handlu w regionie oraz wstrzymanie napięć handlowych na linii USA-Chiny w 2022 roku. Eksport stanowił jasny punkt dla chińskiej gospodarki w latach 2020 i 2021, tym samym wspierając działalność produkcyjną i inwestycje w tym sektorze. Chociaż globalny popyt prawdopodobnie osiągnął najwyższy poziom w 2021 roku[5], powinien utrzymywać się powyżej potencjalnego poziomu, zapewniając tym samym stałe wsparcie dla zewnętrznej aktywności Chin. Szacujemy ponadto, że silniejsza regionalna integracja handlowa dzięki pełnej ratyfikacji Regionalnego Kompleksowego Partnerstwa Gospodarczego na początku tego roku może przynieść Chinom co najmniej 28 mld USD dodatkowych korzyści eksportowych w 2022 roku.

Główne zagrożenia dla sytuacji zewnętrznej Chin wynikają z ich stosunków z USA, które wiążą się z szeregiem czynników politycznych mogących pogorszyć warunki chińskiego eksportu, takimi jak:

  • Reakcja USA poprzez podniesienie taryf celnych wobec Chin za nieprzestrzeganie celów importowych określonych w Porozumieniu Pierwszej Fazy (Phase One Deal).
  • Sankcje gospodarcze ze strony USA jako reakcja na zwiększoną aktywność wojskową Chin w Cieśninie Tajwańskiej.
  • Regulacje po obu stronach, mające wpływ na firmy w wybranych (strategicznych) sektorach.
  • Gwałtowna deprecjacja CNY prowadząca do nadania Chinom przez USA etykiety manipulatora walutowego.

Choć wszystkie te potencjalne decyzje byłyby w dużej mierze uwarunkowane politycznie, gdyż mają ograniczone uzasadnienie ekonomiczne, bardziej szczegółowo analizujemy ryzyko negatywnego sprzężenia zwrotnego pomiędzy deprecjacją CNY a odpływem kapitału, choć taki scenariusz jest naszym zdaniem mało prawdopodobny. W istocie, nawet jeśli rozbieżność w polityce monetarnej między USA a Chinami jeszcze się pogłębi, jej wpływ na kurs USDCNY powinien być stosunkowo niewielki – co już obserwowano w ostatnich kilku miesiącach (zob. Rys. 6). Ma to miejsce w sytuacji, gdy napływ kapitału do Chin utrzymywał się na wysokim poziomie do końca 2021 (+27 mld USD w trzecim kwartale i +28 mld USD w czwartym kwartale), podczas gdy w innych gospodarkach wschodzących jako całości obserwowano odpływ (+25 mld USD w trzecim kwartale i -8 mld USD w czwartym kwartale dla rynków wschodzących z wyłączeniem Chin). Napływ kapitału do Chin powinien utrzymać się w perspektywie średnioterminowej, ponieważ globalni inwestorzy uważają Chiny za kraj atrakcyjny strukturalnie, chińskie zasady dotyczące odpływu kapitału pozostają surowe, zaś PBOC nadal zwiększa rezerwy walutowe. W przypadku zmiany nastrojów i urzeczywistnienia się presji na odpływ kapitału i deprecjację, Chiny prawdopodobnie będą przeciwdziałać zapewniając wystarczające rezerwy walutowe, których wysokość wręcz wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat (o +142 mld USD do 3.250 mld USD między końcem 2021 a końcem 2019 roku) dzięki znacznym nadwyżkom handlowym. Doświadczenie kryzysu walutowego w Chinach w latach 2015-16 pokazuje, że gwałtowna deprecjacja waluty miałaby wpływ bardziej poprzez szok związany z utratą zaufania niż wstrząs związany z warunkami finansowymi. Zależność Chin od finansowania zewnętrznego jest bowiem stosunkowo niska (zadłużenie zewnętrzne na poziomie 16% PKB w 2020 roku; dla porównania, dla wszystkich krajów wschodzących ogółem wynosi ono 33%).

W związku z tym, w 2022 roku spodziewamy się umiarkowanej deprecjacji CNY, a kurs USDCNY powinien na koniec roku osiągnąć poziom około 6,5. Jest mało prawdopodobne, aby taki scenariusz stał się przyczyną zaostrzenia napięć na linii USA-Chiny i wywołał znaczący odpływ kapitału.

Rysunek 6 – Rozbieżność w polityce monetarnej między USA i Chinami a kurs wymiany USDCNY

Spread 2-letnich obligacji rządowych Chin i USA (pkt bazowe) / Kurs USDCNY (rhs, inv)

Rozbieżność w polityce monetarnej między USA i Chinami a kurs wymiany USDCNYŹródło: Refinitiv, Euler Hermes, Dział Analiz Allianz

Wsparcie dla części krajowej i solidna część zewnętrzna powinny razem sprawić, że chińska gospodarka wzmocni się w drugiej połowie 2022 roku. Jednak po ustąpieniu cyklicznych utrudnień, władze mogą ponownie skupić się na długoterminowym celu, jakim jest stworzenie zrównoważonego i bardziej sprawiedliwego modelu wzrostu. W związku z dążeniem do osiągnięcia „wspólnego dobrobytu”, począwszy od 2023 roku istnieje możliwość powrotu ryzyka regulacyjnego, w zależności od sposobu wdrażania i komunikowania polityki. Może to spowodować niestabilność średniookresowego modelu wzrostu, choć wnioski wyciągnięte z wcześniejszych doświadczeń oraz z 20. Kongresu Partii, który odbędzie się jesienią tego roku, mogą stworzyć podstawy do lepszej koordynacji i komunikacji w procesie kształtowania polityki.

[1] Zob. raport Dual circulation : China’s way of reshoring? [Podwójny obieg : Chiński sposób na reorganizację produkcji?]

[2] Zob. raport China’s great crunch : Causes and consequences, at home and abroad [Wielki kryzys w Chinach : Przyczyny i konsekwencje, w kraju i za granicą]

[3] Zob. raport Public infrastructure investment: Enough bang for the buck? [Publiczne inwestycje w infrastrukturę: Wystarczająco dużo środków?]

[4] Zgodnie z przeprowadzoną analizą najnowszych pakietów bodźców infrastrukturalnych w Europie i USA, jak również z niedawną analizą MFW, infrastruktura przyjazna dla klimatu ma tendencję do generowania wyższej elastyczności wyjściowej kapitału publicznego, tj. inwestowanie w czystą energię i transport kończy się wytworzeniem większego PKB niż inwestycja początkowo wymaga. Biorąc pod uwagę, że udział kapitału publicznego w chińskim PKB jest nadal niższy niż w Europie i USA, można założyć, że zwrot z kapitału może być jeszcze wyższy.

[5] Zob. raport Global Trade Report [Raport na temat handlu światowego].

Wpływ pandemii na zachowania klientów centrów handlowych

Trwająca od blisko dwóch lat pandemia dotkliwie wpłynęła na działalność wielu branż gospodarki. Sektor handlowy był jednym z obszarów najbardziej dotkniętych skutkami COVID-19, a centra handlowe nie mogły funkcjonować w normalnym trybie przez prawie cały 2020 rok i w pierwszej połowie 2021. Potrzebę transformacji tego obszaru handlu dostrzeżono już wcześniej, obserwując ewoluujące nawyki kolejnych pokoleń. Agencja Inquiry i firma doradcza Knight Frank przeprowadziły badania, które pokazały jak zmieniły się zachowania konsumentów w trakcie pandemii oraz przenalizowały sytuację samych obiektów. Całość została zebrana w raporcie „Zmiany zachowań konsumenckich przed i w trakcie COVID-19”.

Główne wnioski:

  • Spadek częstotliwości wizyt w centrach handlowych z 3,3 razy w miesiącu w okresie przed pandemią do 2,9 razy w trakcie jej trwania.
  • Obawy przed podróżowaniem komunikacją miejską wpłynęły na decyzję o częstszym wyborze własnego samochodu z 31% do 62%.
  • Odzież, obuwie i akcesoria wśród produktów najchętniej kupowanych w obiektach wielkopowierzchniowych.
  • Wzrost cen spowodowany inflacją (47%) oraz tłumy (26%) wskazane jako negatywne zjawiska w trakcie odwiedzania centrów wśród ankietowanych z sierpnia 2021 r.
  • Średni spadek odwiedzalności centrów handlowych w roku 2020 w porównaniu do 2019 wyniósł 30%

Badanie Inquiry opierało się na ankiecie przeprowadzonej wśród klientów centrów handlowych na grupie ponad 1000 osób w lutym 2020 oraz sierpniu 2021.

„Ostatnie miesiące w sektorze handlowym charakteryzowały się dynamicznie zmieniającą się sytuacją. Początkowe obawy przed zarażeniem miały niewątpliwie wpływ na większe zainteresowanie zakupami internetowymi. Nie bez znaczenia było również zamknięcie większości sklepów w centrach handlowych, często bez odpowiedniego wyprzedzenia, co zniechęcało do wizyt w opustoszałych obiektach. Miesiące trwania pandemii z czasem zaczęły odsuwać niepokój na dalszy plan, a aktywność w centrach zaczęła rosnąć. Niewątpliwie zmieniło to nasze podejście do zakupów, co staraliśmy się przedstawić w przeprowadzonym badaniu dotyczącym zmian zachowań konsumentów,” – wyjaśnia Agnieszka Górnicka, Prezes Zarząd w Inquiry.

Częściowe zamknięcie obiektów wielkopowierzchniowych, których doświadczali klienci na przestrzeni ostatnich miesięcy, wymusiło zmianę podejścia do samych zakupów. Przed pandemią przeciętny klient wybierał się do centrów handlowych nieznacznie ponad 3 razy w miesiącu, a ankietowani z sierpnia 2021 deklarowali wizyty na poziomie około 2,9.

Potwierdzenie spadku liczby wizyt w centrach handlowych miało też swoje konsekwencje w ich wynikach odwiedzalności, które na podstawie ponad 25 obiektów przeanalizował Knight Frank.

„Średnia odwiedzalność w centrach handlowych w roku 2019 była na porównywalnym poziomie do tej z 2018 roku. Rok 2020 przyniósł już wyraźny spadek (30%) w porównaniu do roku wcześniejszego. Druga połowa 2020 roku w porównaniu do analogicznego okresu w 2019 roku przyniosła niewielką poprawę, aczkolwiek wciąż mieliśmy do czynienia ze spadkiem – 23%,” – komentuje Grzegorz Chmielak, Partner Zarządzający i Dyrektor Działu Wycen na region Europy Środkowo-Wschodniej w Knight Frank.

Unikanie komunikacji miejskiej wpłynęło na dwukrotny wzrost na korzyść dojazdu własnym samochodem z 31% w lutym 2020 na 62% w sierpniu 2021. Jak dodaje Agnieszka Górnicka – „ciekawą obserwacją jest również większe zainteresowanie dotarciem pieszo oraz rowerem, ale mamy świadomość, że na wzrosty w tym aspekcie mógł mieć wpływ sezon badania.”

Wiele aspektów naszego życia nieodwracalnie się zmieniła. Nowa rzeczywistość wymusiła przyśpieszanie transformacji centrów handlowych, aby szybko odpowiedzieć na obecne wyzwania. Szczególnie istotne jest tu pytanie o przyszłość centrów handlowych z uwagi na wchodzenie w dorosłość generacji Z (definiowana jako grupa osób w wieku od 18 do 24 lat), która jest wychowana i ukształtowana przez świat cyfrowy. Ich potrzeby w odniesieniu do centrów handlowych, sposoby korzystania z mediów i postawy wobec zakupów są całkowicie odmienne od starszych pokoleń, nawet tzw. milenialsów, którzy obecnie mają 25-40 lat i stanowią główną grupę klientów pod względem siły nabywczej. Wyniki przeprowadzonych badań mówią, że to grupa wiekowa 18-24 lata jest najczęstszym konsumentem oferty gastronomicznej oraz strefy relaksu. Ta grupa była również najbardziej zainteresowana nowymi sklepami, które powstawały w ramach marek wchodzących dopiero do Polski.

„Przyglądając się bliżej wynikom pod kątem demograficznym, warto zauważyć, że dostępność promocji i wyprzedaży była szczególnie istotna dla kobiet, zaś mężczyźni bardziej doceniali ofertę rozrywkową, taką jak kino czy kręgle,”komentuje Agnieszka Górnicka.

Przyczyn większego zainteresowania promocjami można upatrywać w trudniejszej sytuacji materialnej ankietowanych. Niemal połowa Polaków zapytanych w czerwcu 2020 r. o to, jak zmienił się ich dochód na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy skarżyła się na spadek dochodów (47%). W sierpniu ubiegłego roku sytuacja ta wyglądała tylko trochę bardziej optymistycznie – na pytanie o zmianę dochodu w porównaniu do okresu przed pandemią, nadal 39% osób wskazało spadek.

„Problem ten jest szczególnie dotkliwy dla kobiet i osób po 55. roku życia, natomiast osoby młodsze częściej deklarują wzrost dochodów. Nie mogą zatem dziwić wyniki wskazujące, że wyprzedaże i obecność promocji jest dla kobiet kluczowa przy wyborze danego centrum handlowego. Podobna sytuacja dotyczy grupy seniorów, którzy zmuszeni są do większych oszczędności i aż połowa z nich deklaruje, że kupuje jedynie najpotrzebniejsze rzeczy, wskazując przy tym na tanie sklepy,” – dodaje Agnieszka Górnicka.

Trudna sytuacja konsumentów przekładała się na wyniki najemców, a te z kolei gorsze obroty samych obiektów, tym bardziej, że wprowadzane przez rząd przepisy chroniły interesy głównie najemców.

„W drugim półroczu 2020 roku uśrednione obroty spadły o około 3,6% w porównaniu do roku bazowego. Patrząc na obroty w analizowanych obiektach handlowych, nie uwzględniając okresów z ograniczeniami w handlu, przeciętne obroty w 2020 roku w odniesieniu do roku 2019 spadły o niespełna 8.4%.,” – wyjaśnia Grzegorz Chmielak.

W analizowanych obiektach znajdywały się zarówno centra handlowe, jak i parki handlowe. Ostatnie lata to dynamiczny rozwój parków handlowych oraz obiektów typu convenience, który dodatkowo spotęgowała pandemia. Trudniejsza sytuacja konsumentów spowodowała, że robiąc zakupy spożywcze i chemiczne częściej wybierali sklepy dyskontowe.

Badając szczegółowiej obroty w podziale na centra i parki handlowe, obronną ręką ze skutkami ograniczeń poradziły sobie właśnie te drugie obiekty. Spadki w centrach handlowych wahały się w przedziale od 3% do 37%, z czego średni spadek w 2020 roku w porównaniu do bazowego 2019 wyniósł 16%. Należy przy tym wspomnieć, że kilka obiektów w analizowanym okresie zanotowało wzrost, w tym największy na poziomie 33%.

Sytuacja stabilniej wygląda w parkach handlowych, gdzie również miały miejsce zarówno spadki, jak i wzrosty obrotów, przy czym te pierwsze w najbardziej dotkniętym obiekcie wyniosły 13%. Wzrosty natomiast znajdowały się w przedziale od 6% do 14%, osiągając średni poziom 7%.

„Przyglądając się bliżej wynikom poszczególnych sektorów, o spadkach (mniejszych lub większych) możemy mówić w przypadku większości branż handlowych, jednak do największych obniżek obrotów doszło w przypadku branży rozrywkowej, oferującej możliwość spędzenia wolnego czasu (kina, kluby fitness, place zabaw dla dzieci), która zanotowała wynik gorszy o 54% w porównaniu do roku przed pandemią, co mocno obrazuje wpływ restrykcji oraz obawy o zarażenie. Kolejne miejsce zajęły usługi, których spadki średnich obrotów osiągnęły 34%, dla których szczególnie istotna była odwiedzalność, która znacznie ucierpiała w dużych centrach handlowych. Warto zaznaczyć, że były również branże, które zyskały (przynajmniej patrząc na obroty w danej kategorii), wśród których dominowała żywność specjalistyczna – wzrost o 22% (korzystające z sąsiedztwa supermarketów i możliwości handlu podczas lockdownów, jak również chęci spożywania produktów rzemieślniczych oraz pochodzących z upraw ekologicznych). Innym segmentem notującym wzrost obrotów były sklepy typu DIY oraz wyposażeniowe, ukazujące rosnące wydatki Polaków na remonty, które szczególnie nabrały tempa podczas zamknięcia wielu miejsc spotkań. Ostatnią kategorią ze wzrostami jest elektronika, której sprzedaż ruszyła od początku pandemii nie tylko poprzez e-commerce, co sugeruje, że duży odsetek ludzi woli kupić elektronikę osobiście.

W wyniku pandemii, dla wielu najemców pogorszyły się wskaźniki RTS/AFF i w wielu przypadkach właściciele obiektów byli zmuszeni do renegocjacji umów najmu, przy czym najczęściej dochodziło do dodatkowych upustów w najmie, w zamian za wydłużenie okresu najmu. Rzadszym, ale występującym, zjawiskiem było aneksowanie umowy i przejście na czynsz wyłącznie uzależnionym od obrotu,”  – uzupełnia Joanna Walczyńska, Starszy Rzeczoznawca Majątkowy w Dziale Wycen w Knight Frank.

W porównaniu z sytuacją w 2020 roku obecna sytuacja wygląda znacznie bardziej optymistycznie, a bariery i obawy, które na początku pandemii zniechęcały do zakupów w centrach handlowych straciły na znaczeniu. Myśląc o przyszłości, centra handlowe muszą wypracować zupełnie nowe strategie dotarcia do konsumentów, dla których świat rzeczywisty i cyfrowy przenikają się wzajemnie.

Spłata chwilówek – jak zrobić to skutecznie?

Łatwość zaciągania krótkoterminowych zobowiązań sprawia, że bardzo szybko można popaść w długi. Pomysł, aby jedną pożyczkę pokrywać kolejną, jest kuszący, jednak szybko może wymknąć się spod kontroli. Tym sposobem spirala długów szybko narasta i coraz trudniej nad nią zapanować. Na szczęście istnieje skuteczny sposób, aby pozbyć się długów i zacząć spłacać je terminowo. Jest nim konsolidacja chwilówek. Dowiedz się, na czym ona polega i jak z niej skorzystać.

Konsolidacja chwilówek – co kryje się pod tym terminem?

Zastanawiasz się, na czym polega konsolidacja chwilówek? Uzyskanie kredytu konsolidacyjnego kojarzy się przede wszystkim z dużymi zobowiązaniami takimi jak kredyt hipoteczny, czy większe pożyczki gotówkowe. Jednak i w przypadku jakim są mniejsze pożyczki pozabankowe sprawdza się taktyka wspólnej spłaty całości zadłużenia. Może to być ratunkiem w podbramkowej sytuacji i pomóc w spłacie chwilówek. Procedura konsolidacji polega na podliczeniu całości zobowiązania i wyliczeniu nowej raty kredytu. Zazwyczaj udaje się też wynegocjować nowy, często dłuższy okres spłaty, przez co łatwiej jest regularnie spłacać zadłużenie. Spłata chwilówek, która do tej pory stanowiła spore wyzwanie staje się bardziej przystępna. Długi okres spłaty to często sposób na odzyskanie utraconej płynności finansowej.

Komu opłaca się dokonanie konsolidacji chwilówek?

Jeśli ciężko jest nam udźwignąć spłatę chwilówek i mamy szereg tego typu zobowiązań warto rozważyć ruch, jakim jest konsolidacja. To okazja do ponownego negocjowania warunków. Może okazać się, że spadnie rzeczywista roczna stopa oprocentowania i miesięczna rata będzie w zasięgu naszych możliwości finansowych. zamiast wplątywać się w spiralę długów i zaciągać kolejne kredyty warto poszukać innych rozwiązań. Nawet gdy znajdujemy się już w rejestrze dłużników, to część instytucji pozabankowych udziela spłaty chwilówek bez BIK. To najlepsza opcja, aby poprawić swoją sytuację finansową.

Gdzie ubiegać się o spłatę chwilówek?

Konsolidacja chwilówek zazwyczaj nie jest zadaniem banków. Trudnią się tym firmy pożyczkowe oraz różnego rodzaju instytucje pozabankowe. Możliwa jest też konsolidacja chwilówek online. Firma, która udziela takiego wsparcia ogranicza najczęściej wymagane formalności do minimum. Jest to zatem wygodne opcja, gdy nie chcemy kompletować szeregu dokumentów lub zależy nam na czasie. Kredyt konsolidacyjny w przypadku drobnych pożyczek mogą więc zaciągnąć wszyscy, którzy z różnych powodów nie są w stanie spłacać jednocześnie wielu zobowiązań. To znaczne ułatwienie, gdy chcemy uzyskać szybką spłatę chwilówek.

Biliti to profesjonalna pomoc kredytowa dla klientów indywidualnych

Biliti za Ciebie przeanalizuje produkty finansowe w wielu bankach i pomoże w uzyskaniu finansowania, które będzie najbardziej korzystne zarówno pod kątem jak najniższych możliwych kosztów oraz optymalnego dopasowana do Twojego budżetu.

Współpraca z klientem może odbywać się w całości online – przez Internet.

W ofercie między innymi:

  1. Pomoc dla zadłużonych

– Oddłużanie,

– Konsolidacja chwilówek,

– Poprawa historii w BIK,

– Trudne kredyty dla zadłużonych.

  1. Oferta kredytowa

– Kredyt gotówkowy,

– Kredyt konsolidacyjny,

– Kredyt hipoteczny,

– Kredyt refinansowy.

  1. Kredyty dla zadłużonych

– Szybka pożyczka – chwilówka bez BIK,

– Kredyty – pożyczki pozabankowe,

– Kredyt z opóźnieniami BIK.

Na stronie www znajdziesz również:

– Rozbudowany kalkulator kredytowy,

– Możliwość bezpłatnego zbadania zdolności kredytowej.

Adres:

Taborowa 22,

02-699 Warszawa

Telefon:

+48 572 803 172

Strona internetowa:

https://biliti.pl/

Stłuczka dwóch aut jednego właściciela. Co z polisą OC?

Utrata cennych przedmiotów, zanieczyszczenie środowiska, stłuczka dwóch samochodów należących do tej samej osoby – polskie prawo wyłącza te sytuacje z ochrony kierowców w ramach obowiązkowego OC. Sprawdzamy, czy tego typu przypadków jest więcej.

Właściciel zarejestrowanego w Polsce pojazdu mechanicznego musi ubezpieczyć go w ramach OC. Obowiązek wynika z ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych[*]. Dzięki polisie ubezpieczyciel przejmuje od sprawcy finansową odpowiedzialność za stłuczkę lub wypadek i wypłaca pieniądze należne poszkodowanym.

W zdecydowanej większości przypadków wyrządzenie szkody przez kierującego pojazdem mechanicznym pociąga za sobą odpowiedzialność finansową zakładu ubezpieczeń. Ale trzeba pamiętać, że twórcy ustawy zapisali w niej cztery tzw. wyłączenia odpowiedzialności. To sytuacje, które nie są objęte ochroną. Dotyczy to OC oferowanego we wszystkich zakładach ubezpieczeń. Nie ma od tego wyjątków, bo cała branża musi oferować ubezpieczenie zgodne z ustawą. O wyłączeniach na pewno warto wiedzieć, np. jedno z nich jest bardzo istotne dla właścicieli więcej niż jednego samochodu. Takich osób jest w Polsce bardzo dużo – tłumaczy Damian Andruszkiewicz, odpowiedzialny za ubezpieczenia komunikacyjne w Compensa TU S.A. Vienna Insurance Group.

Kiedy obowiązkowe OC nie chroni sprawcy?

Sytuacje nieobjęte ochroną w ramach OC wymienia art. 38 wspomnianej ustawy. W opisanych poniżej przypadkach finansowe konsekwencje zdarzenia na drodze obciążają bezpośrednio budżet właściciela samochodu, którym została wyrządzona szkoda.

  1. Szkoda z udziałem samochodów należących do jednego właściciela

Zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody, które właścicielowi wyrządziła osoba prowadząca jego pojazd. Oznacza to, że z OC nie można ubiegać się o odszkodowanie za zniszczone lub uszkodzone auto, którym kierował sprawca. To nie wszystko, bo powyższe ograniczenie dotyczy także sytuacji, w których właścicielem (lub współposiadaczem) dwóch (lub więcej) zaangażowanych w szkodę samochodów jest ta sama osoba.

Wbrew pozorom nietrudno o takie zdarzenie. Przyjmijmy, że małżeństwo korzysta z dwóch samochodów, których mąż i żona są współwłaścicielami. Jeżeli kierujący jednym z tych aut spowoduje szkodę w drugim, ubezpieczenie OC nie zadziała. I nie ma przy tym znaczenia, kto kierował samochodem – mógł to być jeden ze współwłaścicieli, ktoś z ich najbliższych lub dowolna inna osoba, której udostępnili pojazd – wyjaśnia Damian Andruszkiewicz z Compensy.

Uszkodzenia własnego samochodu można natomiast zgłosić w ramach ubezpieczenia autocasco (AC).

  1. Szkoda w przewożonych za opłatą ładunkach

W ustawie znajduje się także przepis, zgodnie z którym poszkodowany nie otrzyma odszkodowania za szkody w przewożonych odpłatnie przesyłkach lub bagażu. Przykładem takiej sytuacji jest zniszczenie rzeczy transportowanych np. przez taksówkę bagażową lub samochód kurierski.

  1. Utrata cennych rzeczy

Cenne rzeczy to zgodnie z ustawą: gotówka, biżuteria, papiery wartościowe, wszelkiego rodzaju dokumenty, zbiory filatelistyczne czy numizmatyczne oraz inne tego typu przedmioty. Ich zniszczenie wskutek wypadku lub stłuczki także obciąża budżet sprawcy.

W praktyce poszkodowanym, wnioskującym o wysokie odszkodowania, może być trudno uzyskać pieniądze od sprawcy. Dlatego przewóz cennych przedmiotów na potrzeby np. zawodowe, tu dobrym przykładem są jubilerzy i biżuteria, warto zabezpieczyć w inny sposób. Przedsiębiorcy mogą korzystać z ubezpieczenia mienia w transporcie (cargo), które zapewnia odszkodowania. Również prywatni kolekcjonerzy mogą chronić swoje zbiory skonstruowaną pod ich potrzeby polisą – dodaje Damian Andruszkiewicz z Compensy.

  1. Zanieczyszczenie lub skażenie środowiska

OC nie obejmuje także szkód polegających na skażeniu czy zanieczyszczeniu środowiska. Jak może do nich dojść? Jeżeli sprawca doprowadzi np. do kolizji z cysterną, z której po zderzeniu wycieknie i przedostanie się np. do gruntu lub zbiornika wodnego szkodliwa substancja. Ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie za zniszczone mienie poszkodowanego, ale nie za szkody środowiskowe.

W tych sytuacjach OC zadziała, ale…

Ustawa przewiduje także sytuacje, w których OC nie chroni sprawcy przed odpowiedzialnością finansową, ale poszkodowany otrzymuje odszkodowanie. To możliwe, bo po wypłacie ubezpieczyciel zwraca się do sprawcy z żądaniem zwrotu pieniędzy.

Dzieje się tak, gdy sprawca: spowodował szkodę umyślnie, prowadził pojazd pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, uciekł z miejsca zdarzenia, wszedł w posiadanie samochodu wskutek przestępstwa oraz gdy nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu.

Ostatnia z wymienionych sytuacji nie obowiązuje, jeżeli sprawca kierował samochodem, bo chciał uratować czyjeś życie lub prowadził pościg za przestępcą, podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa – mówi Damian Andruszkiewicz.

Źródło: Compensa TU S.A. Vienna Insurance Group

[*] Pełna nazwa: Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Załamanie cen ropy, kolejne odbicie złotego

Po trzech dniach osiągania poziomów w okolicach 130 dolarów za baryłkę przyszedł czas na wyraźną korektę. Dzisiejszy dzień ropa naftowa zaczyna w okolicach 115 dolarów. Tym samym również na tym rynku mieliśmy silny ruch w stronę poziomów sprzed inwazji.

Przecena czarnego złota

Czarne złoto spadło wczoraj ze 131 dolarów za baryłkę do nawet 107 dolarów przez moment. Cena ustabilizowała się potem co prawda na poziomie 112 dolarów, ale to nadal gigantyczna przecena. Co jest powodem tego ruchu? Analitycy mają pewne problemy ze wskazaniem jednego wydarzenia. Zwraca się jednak uwagę na pewną kumulację. Z jednej strony po osiągnięciu bardzo wysokich poziomów przyszedł czas na korektę. Z drugiej strony pojawiają się kolejne plotki o możliwych uruchomieniach rezerw surowca. Do tego warto jeszcze dorzucić, że Turcja ogłosiła, że nie ma zamiaru rezygnować z importu rosyjskiej ropy. Kumulacja tych czynników i ogólnej niestabilności na rynkach spowodowała, że doszło do przeceny. Jak będzie ona trwała, czas pokaże. Zobaczymy też, czy stacje benzynowe zareagują równie chętnie jak przy wzrostach cen.

Kolejne odbicie złotego

Na polskiej walucie mamy obecnie istną huśtawkę. Po dwóch dniach spadków cen walut obcych okazuje się, że odrobiliśmy już połowę strat, którą od początku rosyjskiej inwazji poniósł polski złoty. Teoretycznie obecne umocnienie można łączyć w czasie z wystąpieniem prezesa NBP Adama Glapińskiego. Nie było tam jednak jakichś przełomowych wydarzeń. Przynajmniej jeżeli chodzi o przyszłość polityki monetarnej w naszym kraju. Biorąc pod uwagę dynamiczną sytuację na świecie, na tym konkretnym posiedzeniu jest to absolutnie zrozumiałe. Szkoda, że nie padło to bardziej wprost. Na uwagę zasługuje natomiast stanowcza reakcje względem paniki powodującej masowe wyciąganie pieniędzy z bankomatów.

Dalsze wzrosty inflacji

Wczoraj poznaliśmy odczyty inflacji z Chin i Węgier. Dzisiaj od rana jeszcze Czechy i Norwegia. Wszystkie te państwa pokazały wskaźniki wyższe od oczekiwań, co (biorąc pod uwagę ostatnie dwa tygodnie) nie powinno być zaskoczeniem. Na szczególną uwagę zasługują nasi południowi sąsiedzi. Ceny rosną tam bowiem o imponujące 11,1 %. Inflacja na Węgrzech to z kolei “zaledwie” 8,3%. Bardzo interesująco wyglądają Chiny. Dla konsumentów ceny rosną o symboliczne 0,9%. Problemem jest jednak wskaźnik dla producentów wynoszący 8,8%. Pokazuje to, że gospodarka ta może niedługo mieć pewne problemy z rentownością.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – strefa euro – konferencja prasowa po posiedzeniu ECB.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Notowania pod znakiem korekty wczorajszych ruchów

Wczorajsza sesja na rynkach wielu klas aktywów wyglądała tak, jak gdyby wojna miała się zaraz skończyć bezwarunkową kapitulacją Rosji i wszyscy od teraz będą już żyli długo i szczęśliwie. To może przesadna interpretacja, ale wystarczy powiedzieć, że ostatnim razem niemiecki DAX rósł na jednej sesji silniej niż wczoraj (7,92 proc.) 24 marca 2020, a więc na jednej z pierwszych sesji trwającej później ponad 1,5 roku covidowej hossy. No cóż, po 24 marca 2020 ludzie wcale nie żyli długo i szczęśliwie bo pandemia dopiero wtedy startowała, ale nie przeszkodziło to rynkom akcji w bardzo silnej hossie.

Złoto zaliczyło przedwczoraj poziom swego ostatniego wieloletniego szczytu z sierpnia 2020, ale wczoraj zostało „zestrzelone”. Okolice poziomu 2000 dolarów za uncję na razie są dla tego metalu dużym problemem (wielka hossa na złocie z lat 2001-2011) skończyła się na złocie na poziomie 1920,65 USD.

Po otwarciu dzisiejszych notowań na giełdach europejskich indeksy w strefie euro generalnie korygowały wczorajsze szalone wzrosty (DAX -1,76 proc., CAC 40 -1,55 proc.), natomiast główne indeksy giełd w Europie Środowo-Wschodniej (węgierski BUX, czeski PX50, rumuński BET) próbowały kontynuować wzrosty. Z tej regionalnej tendencji wyłamywał się nieco polski rynek, gdzie WIG-20 tracił przed godz. 10-tą -0,2 proc.).

Wśród składników WIG-u 20 najsilniej zyskiwały próbujące odrabiać straty z minionego tygodnia akcje JSW (przed godz. 10-tą +6,69 proc.). Najwięcej traciły dziś akcje największych polskich banków dla odmiany korygujące silne wczorajsze wzrosty.

Silnie – o +13,46 proc. przed godz. 10-tą – zwyżkowały dziś akcje spółki Eurocash, która opublikowała lepsze od oczekiwań wyniki za IV kwartał ub.r. (EBITDA 269,7 mln zł wobec konsensusu analityków publikowanego przez PAP na poziomie 236,3 mln zł).
Wśród składników sWIG-u 80 najsilniej drożały akcje ukraińskiej Astarty, które od poniedziałku zyskały już prawie jedną trzecią.

Również na rynkach towarowych początek dzisiejszego dnia stał pod znakiem częściowego korygowania wczorajszych ruchów (ropa drożała dziś rano o 3-4 proc.).

Rentowności amerykańskich obligacji lekko korygowały silne wzrosty z ostatnich 3 dni.
Bez sprawdzania notowań można się domyślić, że euro również oddawało część wczorajszego zysku wobec amerykańskiego dolara, a złoty część swoich środowych potężnych zysków wobec walut zagranicznych.

Prawie całość wczorajszego zysku oddawał dziś Bitcoim (BTC/USD -6,29 proc.).

Wojciech Białek, DM TMS Brokers

Sondaż: Ponad 60 proc. Polaków nie widzi w sklepach niższych cen po obniżce VAT-u na żywność

Niespełna jeden na trzech Polaków dostrzega, że ceny w sklepach zmniejszyły się przez ustawową obniżkę VAT-u na żywność. Ponad dwa razy więcej rodaków jest przeciwnego zdania. O spadku cen mówią głównie osoby z największych miast. Z kolei nie zauważają go przede wszystkim mieszkańcy wsi i najmniejszych miejscowości. Ci, którzy dopatrują się wspomnianej zmiany, twierdzą przeważnie, że ona jest raczej symboliczna.  

Niewidoczny spadek

Według sondażu, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Grupy BLIX, 29,6% rodaków zauważa, że ceny w sklepach spadły przez ustawową obniżkę VAT-u na żywność. Natomiast zupełnie przeciwnego zdania jest 61,5% uczestników badania. Z kolei 7,9% ankietowanych w nie potrafi tego określić. 1% respondentów ta kwestia w ogóle nie interesuje. Odpowiedzi zebrano od 1040 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

– To są raczej opinie bardziej związane z sympatiami politycznymi niż wynikające z obserwacji sklepowych półek. Spadek cen jest bardzo mało zauważalny. Jeśli w ogóle wystąpił, to na poziomie 1% lub może trochę wyższym. Wiele firm wykorzystało ustawową obniżkę VAT jako okazję do podbudowania własnej marży, bo przecież rosnąca inflacja zjada wszystko, również marżę – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Jak zaznacza prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów, wyniki ankiety nie są zaskoczeniem. W ostatnich kilku miesiącach znacznie wzrosły ceny niektórych artykułów kupowanych przez gospodarstwa domowe. Zmiany były tak duże, że Rządowa Tarcza Antyinflacyjna odgrywała w zasadzie niewielką rolę. Ekspert podkreśla, że jest nieznaczny spadek cen, ale prawdopodobnie respondenci uznali to za działanie nieistotne.

– Zmiany można zauważyć w sklepach, które wyraźnie zakomunikowały obniżkę VAT. Część sieci uczyniła z tego element kampanii marketingowych. Takie działania podjęły przede wszystkim dyskonty, hipermarkety i po części również supermarkety. Mniejsze sieci oraz placówki niezrzeszone albo nie zmieniły cen w ogóle, albo nie zadbały o odpowiednią komunikację. W efekcie duży odsetek Polaków nie dostrzega obniżek – mówi dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX.

Znaczenie lokalizacji

Spadek cen zauważają głównie osoby w wieku 23-35 lat (wśród nich – 32,5%), z miesięcznymi dochodami netto 7000-8999 zł (43,2%) i z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (34,6%). Z kolei patrząc na wielkość miejsca zamieszkania, ww. zmianę wskazują przede wszystkim respondenci z miast liczących od 500 tys. mieszkańców – 33,2%. Minimalnie mniejszy odsetek widzimy wśród badanych z miejscowości mających od 200 tys. do 499 tys. ludności – 33,1%. Z kolei na drugim końcu zestawienia znajdują się ankietowani ze wsi i z miejscowości, w których mieszka do 5 tys. osób – 22,1%.

– W większych miastach jest konkurencja, która skłania do proaktywnych działań marketingowych. Handel jest w większym stopniu zrzeszony oraz dominują duże sieci handlowe, które odpowiednio zadbały o komunikację spadku cen wśród konsumentów – podkreśla dr Łuczak.

Natomiast spadku cen nie dostrzegają najczęściej osoby w wieku 36-55 lat (wśród nich – 64,3%), z miesięcznymi dochodami netto – 3000-4999 zł (65,6%) i z wykształceniem średnim (63,6%). Z kolei patrząc na wielkość miejsca zamieszkania, można stwierdzić, że takiej zmiany nie doświadczają respondenci ze wsi i z miejscowości liczących do 5 tys. mieszkańców – 64,4%. Dalej są ankietowani z ośrodków, w których mieszka od 5 tys. do 15 tys. osób – 63,1%.

– Najmniejsze miejscowości z reguły są uboższe, a poziom życia tam jest niższy. I nawet jeśli ceny w tych ośrodkach troszkę spadły, to mieszkańcy i tak niewiele mogą kupić. Ponadto, w tych lokalizacjach jest najmniej sieci handlowych. Nie ma konkurencji między tymi nisko cenowymi formatami, głównie dyskontami. Tam funkcjonuje raczej tradycyjny handel. I takie placówki muszą zarobić na siebie. Jeśli nawet obniżają ceny, to ruch ten jest praktycznie niezauważalny dla klientów – dodaje dr Faliński.

Ocena zmian

Respondenci, którzy zauważają spadek cen, najczęściej wskazują, że raczej nastąpił on symbolicznie – 36%. I ta odpowiedź jest wybierana przede wszystkim przez osoby w wieku 56-80 lat (wśród nich – 43,4%), z wykształceniem wyższym (38%) i z miast liczących co najmniej 500 tys. mieszkańców (44,9%).

– Spadek cen tylko w niewielkim stopniu będzie odczuwalny dla przeciętnej rodziny. Obecna obniżka VAT wyhamuje na jakiś czas wzrost cen. Jednak nie należy się spodziewać, że w tym roku nie będzie już podwyżek. Sytuacja na rynku jest niepewna. Potęgują ten stan wysokie ceny surowców energetycznych i wahania kursów walutowych, co z kolei wpływa na to, ile płacimy w sklepach za poszczególne towary. Do tego doszedł konflikt militarny na Ukrainie, który z pewnością w niedługiej przyszłości również skomplikuje sytuację na naszym rynku – analizuje ekspert z Grupy BLIX.

Na kolejnych miejscach w zestawieniu respondenci wskazali, że ceny spadły w sposób niezadawalający (23,7%) i praktycznie niezauważalny dla ich portfeli (20,5%). Dalej padały stwierdzenia, że zmniejszyły się zadawalająco (12,7%) i widać duże różnice (3,6%). Według dr. Falińskiego, powyższe wyniki pokazują, że działanie z VAT-em jest po prostu nieskuteczne i rozczarowujące. Zresztą nie może być inaczej, bo ruch związany z tym podatkiem nie jest w stanie zatrzymać procesu makroekonomicznego kształtowania cen. Tego nie zadekretuje się administracyjnie, a z czymś takim mamy właśnie do czynienia.

Firmy czekają na płatności i na nowelizację ustawy

Kredyt kupiecki to najpopularniejsza forma wymiany handlowej między kontrahentami. Firmy z sektora MŚP najczęściej odraczają swoim klientom termin płatności o 14 i 30 dni. Niestety, co 5. przedsiębiorca, czekając na pieniądze z wystawionej przez siebie faktury, sam wstrzymuje zapłatę innym dostawcom – wynika z badania Krajowego Rejestru Długów i firmy faktoringowej NFG. Patologiczną sytuację mogłoby zlikwidować zniesienie zakazu cesji w umowach. Ale na to firmy też ciągle… czekają.

Sprzedaż z odroczonym terminem płatności to transakcja, w której klient ma określony czas na uregulowanie należności wynikającej z wystawionej faktury. Sprzedający nie żąda natychmiastowego uiszczenia opłaty za towar lub usługę, ale umawia się z kupującym, że otrzyma płatność po terminie dostawy. Dzięki temu kupujący ma czas na zgromadzenie odpowiednich środków pieniężnych i nie musi w tym celu zaciągać kredytu w banku. Kredyt kupiecki pod tym względem jest najpopularniejszą formą wymiany handlowej między przedsiębiorcami. Może być korzystny dla obu stron, pod warunkiem, że sprzedający posiada środki, które zapewnią mu utrzymanie płynności finansowej do czasu otrzymania zapłaty od kupującego. Problem pojawia się w momencie, gdy tych środków zaczyna brakować.

Kredyt zaufania nawet na 60 dni

Jak wynika z badania „Impulsy i bariery w rozwoju MŚP”, firmy z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, chętnie udzielają swoim kontrahentom kredytu zaufania w postaci sprzedaży z odroczonym terminem płatności. Najczęściej stosowanym przez nich terminem na fakturze jest termin 14-dniowy (wskazuje tak 38,7% firm). Niewiele mniej, bo 34,4% przedsiębiorców stosuje 30-dniowy termin zapłaty. Prawie co dziesiąty umawia się na zapłatę po 7 dniach, a co czternasty na 60 dni po terminie dostawy.

Te wskazania różnią się w zależności od branży i wielkości przedsiębiorstwa. W handlu i w usługach normą są 2 tygodnie oczekiwania na płatność, ale już w budownictwie i w branży przemysłowej jest to miesiąc. W transporcie większość przedsiębiorców wystawia faktury z 2-miesięcznym terminem zapłaty.

Niestety bardzo często termin płatności na fakturze podyktowany jest normą, jaka obowiązuje w danej branży, a nie świadomą decyzją właściciela firmy. Wiele razy słyszałem od przedsiębiorców, że ich kontrahenci innych, krótszych terminów nie zaakceptują. W tym wypadku firmom pozostaje zgodzić się na wymogi rynku lub stracić kontrakt. Szukają więc różnych sposobów na to, by przetrwać w oczekiwaniu na pieniądze – mówi Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

Badanie pokazuje też, że im mniejsza firma, tym szybciej chciałaby otrzymać zapłatę. Dlatego zwolennikami krótszych terminów pozostają właściciele mikroprzedsiębiorstw. Większość z nich oczekuje, że otrzyma zapłatę po 14 dniach, podczas gdy większość firm małych i średnich stosuje na fakturach termin 30-dniowy. Również bardzo krótki, 7-dniowy termin zapłaty, najpopularniejszy jest w gronie najmniejszych firm (13,4%) w odróżnieniu od firm małych (9%) czy średnich (6%). Z kolei co 10. firma średnia może sobie pozwolić na 60 dni oczekiwania.

Dłuższe terminy w MŚP praktycznie nie występują. Dla mikrofirm byłoby to zabójstwo. Przypomnijmy, że ustawowo, w transakcjach, w których wierzycielem jest firma z sektora MŚP, a dłużnikiem duży przedsiębiorca, obowiązuje maksymalnie 60-dniowy termin zapłaty. Na podmioty, które przekraczają ten termin prezes UOKiK może nałożyć kary pieniężne – komentuje Dariusz Szkaradek.

Co 5. firma wstrzymuje płatności

Tak długi okres oczekiwania na zapłatę nie pozostaje bez wpływu na płynność finansową firm. Przedsiębiorcy z sektora MŚP na różne sposoby starają się łatać tę przysłowiową dziurę w budżecie. Najwięcej z nich, bo 43%, korzysta w tym celu ze zgromadzonych oszczędności, 27% firm odwleka w czasie decyzje o inwestycjach, a niemal 20% wybiera zewnętrzne źródła finansowania. Tylko co piąty właściciel firmy przyznaje, że nie robi żadnej z tych rzeczy, bo w swojej kasie zawsze ma nadwyżkę.

Niestety dochodzi też do sytuacji patologicznej, która, jak widać, staje się regułą. A mianowicie 21,1 procent firm, czekając na zapłatę za towar lub usługę, samemu wstrzymuje płatności i bieżące rachunki, do czasu otrzymania pieniędzy od klienta. W ten sposób tworzą się łańcuchy przeterminowanych należności w firmach, a w konsekwencji: zatory finansowe w całej gospodarce – zwraca uwagę Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.Wykres

Gdy patologia staje się regułą

Co ciekawe, tylko 19,9% przedsiębiorców, stosując sprzedaż z odroczonym terminem płatności, decyduje się na wsparcie z zewnętrznych źródeł finansowania. eFaktoring umożliwia przecież natychmiastową wymianę faktur na gotówkę bez konieczności czekania na płatność od kontrahenta. Gdyby więcej firm korzystało z tego rozwiązania, zatory w gospodarce były znacznie mniejsze. Ale z jakichś względów firmy tego nie robią.

Jak wskazują eksperci, przyczyn takiej sytuacji może być kilka.

Podstawowa przyczyna to ta, że firmy wolą kredytować swoją działalność kosztem innych przedsiębiorców, bo to jest łatwe i tanie, choć oczywiście z etycznego punktu widzenia całkowicie nieakceptowalne. Jak widać, robi tak co piąta z nich. Niestety wiele naszych badań wskazuje, że firmy mają w tym względzie wygodną wymówkę. W pandemii była to „wymówka na COVID”. Dziś może to być „wymówka na wojnę” – tłumaczy Adam Łącki, prezes KRD.

Prezes NFG, Dariusz Szkaradek, widzi jeszcze jedno wytłumaczenie tego zjawiska, a jest nim obecny ciągle w umowach zakaz cesji wierzytelności.

Obecnie mamy w Polsce tzw. pozorną swobodę dysponowania swoją wierzytelnością, ponieważ przepisy dają taką możliwość, ale równolegle w zapisach umownych B2B możliwe jest zakazanie realizacji cesji wierzytelności. W efekcie przedsiębiorcy nie mogą swobodnie dysponować częścią swojego majątku i zarządzać płynnością. W tym, nie mogą na przykład sfinansować wierzytelności za pomocą faktoringu. A jeśli jeszcze kontrahent dodatkowo opóźnia płatność, to wpędza przedsiębiorcę w kolejne problemy płynnościowe, które mogą prowadzić nawet do utraty wypłacalności. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby całkowite zniesienie zakazu cesji w umowach handlowych – komentuje Dariusz Szkaradek.

1 lutego br. Ministerstwo Rozwoju i Technologii deklarowało na swojej stronie internetowej, że we współpracy z UOKiK przygotowuje projekt nowelizacji ustawy antyzatorowej. Już niebawem miał on trafić do uzgodnień, konsultacji i opiniowania. Nie wiadomo natomiast, czy plany te nie zostaną zweryfikowane w związku z wojną w Ukrainie.

Ogólnopolskie badanie „Impulsy i bariery finansowe w rozwoju MŚP”, na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej i firmy faktoringowej NFG, przeprowadzone przez IMAS International w grudniu 2021 r. na grupie 512 firm z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Ukraińcy w Polsce – dzieci, bezpieczeństwo i przepisy ważniejsze od pracy

Każdego dnia do Polski docierają nowe informacje dotyczące sytuacji w Ukrainie. Nasz kraj jest głównym kierunkiem dla osób uciekających przed wojną. Wielu z nich – ponad 1,33 mln ludzi – jest już w Polsce, inni dopiero przyjadą. Firmy są w pełnej gotowości do rozpoczęcia rekrutacji. Jednak dla naszych wschodnich sąsiadów praca nie jest obecnie priorytetem. W morzu pomocy, którą otrzymują, często szukają sprawdzonych informacji dotyczących m.in. bezpieczeństwa ich dzieci oraz legalnego pobytu i organizacji życia w obcym kraju.

  • Wielu Ukraińców, którzy chcą przyjechać do Polski, nie wie jak zgodnie z prawem przekroczyć granicę wspólnie z dzieckiem.
  • Prognozowana aktywizacja zawodowa kobiet z Ukrainy może być mniejsza od tej zakładanej przez pracodawców, wiele Ukrainek chce tylko przeczekać u nas wojnę, inne nie myślą jeszcze o pracy, na jej podjęcie potrzebny jest im dłuższy czas.
  • Nowa ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy to wiele niewiadomych – przepisy mogą nie sprawdzać się w praktyce.
  • Pracodawcy przeciwdziałają konfliktom na tle politycznym, do których dochodzi w zespole. Ich inicjatorom grożą zwolnienia, na które zdecydowali się już niektórzy przełożeni.

W naszym kraju przebywa obecnie najwięcej uchodźców z Ukrainy – 60 proc. z wszystkich zarejestrowanych na granicy od początku wojny (dane z 8 marca 2022 r.)  Innymi państwami, w których Ukraińcy szukają schronienia, są Węgry (ponad 180 tys. osób), Słowacja (niemal 130 tys. ludzi), Mołdawia (83 tys. uchodźców) czy Rumunia (prawie 79 tys.). Fala migracji nie osiągnęła jeszcze szczytowego poziomu. ONZ szacuje, że przed trwającą obecnie wojną może uciekać nawet 4 mln ludzi. Każdy z nich będzie potrzebował wsparcia, którego wspólnym mianownikiem jest bezpieczeństwo w każdym aspekcie życia.

Co zrobić dzieckiem?

Wśród najczęstszych problemów wymienianych przez Ukraińców uciekających przed wojną przodują kwestie związane z podróżą oraz legalnym przekroczeniem granicy z dzieckiem. Jak wynika z danych Grupy Progres, Ukraińcy pytają przede wszystkim o to, jak legalnie wjechać do Polski, ile czasu spędzą na granicy, zanim ją przekroczą, jakie dokumenty muszą ze sobą zabrać. Bardzo często nie wiedzą też, jak legalnie przekroczyć granicę z dzieckiem, jeśli jest ono w towarzystwie tylko jednego rodzica lub do Polski przyjeżdża z opiekunami np. dziadkami czy bliskimi. Pytają również o kwestie związane z legalnym pobytem i o miejsce noclegowe.

– Ostatnią rzeczą, o jakiej myślą Ukraińcy przyjeżdżający obecnie do Polski jest praca. Wiele firm pokłada w nich nadzieję i snuje plany kadrowe, niektóre zapominają, że wsparcie w postaci etatu, który oferują, nie jest odpowiedzią na najważniejsze potrzeby osób planujących przyjazd do Polski. Z naszych obserwacji i licznych rozmów z Ukraińcami wynika, że kluczową kwestią są dla nich dzieci. Potrzebują pomocy, dzięki której będą wiedzieli, jak legalnie przebywać z nimi w naszym kraju. Jest to szczególnie ważne, bo najmłodsi również muszą posiadać odpowiednie dokumenty – mówi Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. – W zależności od sytuacji, osoby poniżej 16 r.ż. przy przekraczaniu granicy, w towarzystwie tylko jednego z rodziców muszą okazać dokument, który będzie potwierdzał ich tożsamość np. paszport czy akt urodzenia, wymagana jest też formalna i poświadczona notarialnie zgoda nieobecnego rodzica. Taka pisemna zgoda rodziców – lub w niektórych przypadkach tylko jednego rodzica – jest konieczna również, gdy dziecko przekracza granicę w towarzystwie opiekunów niebędących jego rodzicami. Te przepisy mogą być dość skomplikowane dla kogoś, kto znajduje się w dramatycznej sytuacji. Dlatego priorytetem wielu pracodawców staje się pomoc prawna dla Ukraińców obejmująca również ich dzieci. Z dnia na dzień pyta nas o nią coraz więcej firm, chcących pomagać kompleksowo – zaznacza Magda Dąbrowska.

Długa droga do pracy

Problemy wywołane wojenną emigracją na swoje barki biorą przede wszystkim kobiety, których partnerzy musieli zostać w ojczyźnie. To one wraz z dziećmi stanowią największą grupę osób przyjeżdżających obecnie do Polski z Ukrainy. Jeszcze w ubiegłym roku, wiele z nich przyjeżdżało nad Wisłę ze swoim partnerem. Nasz kraj był popularnym miejscem wśród par, które – jak wynika z danych Grupy Progres – stanowiły 48 proc. wszystkich kandydatów zgłaszających swoją gotowość do opuszczenia Ukrainy i objęcia etatu w Polsce. Obecnie paniom towarzyszą głównie dzieci lub starsi rodzice, którymi również muszą się opiekować. Część przyjechała do naszego kraju, żeby dołączyć do męża lub partnera, który pracował i nadal pracuje w Polsce i chce tu zostać z rodziną lub musi, bo na wstąpienie do armii ukraińskiej nie pozwala mu np. stan zdrowia.

– Każdy przypadek należy oceniać indywidualnie, jednak trzeba brać pod uwagę, że prognozowana aktywność zawodowa Ukrainek może nie nastąpić w takiej skali, o jakiej mówią przedsiębiorcy, którzy już przygotowują miejsca pracy pod kątem pań. Co więcej, czas niezbędny na legalne podjęcie zatrudnienia może być o wiele dłuższy od zakładanego. Wynika to z faktu, że nawet po zmianie przepisów dotyczących pracy i pobytu w Polsce, nadal niezbędne będzie spełnienie wielu czasochłonnych formalności. Nie wiemy też, jak nowe przepisy sprawdzą się w praktyce i czy ich płynne wdrażanie nie będzie zakłócane przez błędy spowodowane np. pośpiechem w przepływie informacji urzędowych, czy brakiem tego przepływu na linii instytucja – pracodawca – podkreśla Magda Dąbrowska. – Na aktywność zawodową kobiet z Ukrainy przebywających w Polsce wpłynie też ich kondycja fizyczna i psychiczna oraz czas niezbędny do aklimatyzacji. Musimy dać im go tyle, ile potrzebują i wielu pracodawców, z którymi rozmawiamy, zaczyna to rozumieć. Wiedzą, że planując zatrudnienie Ukrainek, muszą uzbroić się w cierpliwość i wziąć pod uwagę to, że jak wynika z naszych danych, część kobiet nie zamierza podjąć pracy w Polsce. Liczą na szybki powrót do ojczyzny i deklarują, że zrobią to, gdy tylko wojna się skończy i w Ukrainie będzie bezpiecznie – informuje ekspertka.

Prawo do poglądów

Pracodawcy skupiają się obecnie nie tylko na oferowaniu różnych form wsparcia Ukraińcom. Coraz częściej muszą też zadbać o obecnych pracowników, bo emocje wywołane wojną biorą górę i odbijają się na relacjach w firmie oraz powodują w niej konflikty wewnątrz zespołu. Gorąco bywa także w komunikacji między przełożonym a pracownikiem, który odmawia wykonania pracy z powodu swoich poglądów politycznych, np. nie chce obsługiwać klientów z Rosji lub obraża osoby innych narodowości.

Brak reakcji pracodawcy – w przypadku negatywnych postaw motywowanych poglądami politycznymi – może doprowadzić do niepotrzebnych podziałów wśród załogi, zepsucia atmosfery w pracy, pojawienia się zachowań mających znamiona dyskryminacji ze względu na poglądy i innych niepożądanych zjawisk w środowisku zatrudnionych. Jest to szczególnie ważne, gdy weźmiemy pod uwagę obecną sytuację oraz to, że polityka nie jest tematem tabu wśród polskich pracowników. W badaniu InterviewMe aż 68 proc. osób przyznało, że zdarzyło im się rozmawiać w pracy o polityce. Ponadto 77 proc. badanych było świadkami dyskusji współpracowników na ten temat. Polityczne tematy chętniej poruszają mężczyźni (73 proc. w porównaniu do 63 proc. kobiet).

Według Magdy Dąbrowskiej firmy obecnie decydują się na różne działania, które mają hamować wpływ polityki na pracowników. Stosowane są zarówno wewnętrzne regulaminy, jak i upomnienia oraz kary dawane pracownikom za nieprzestrzeganie zasad panujących w firmie. Niestety, wielu pracodawców nieumiejętnie podchodzi do kwestii politycznych, które wpływają na zachowanie pracowników. Często działania przełożonych mogą być prostą drogą do sprowokowania aktów dyskryminacji, a przynajmniej sytuacji, w której te akty będą wyglądać jak dyskryminacja. Co więcej, zaangażowany politycznie szef czy pracownik, dający upust swoim sympatiom i antypatiom politycznym w środowisku pracy, może stanowić poważne zagrożenie. Tak jak ten, który obnosi się z innymi uprzedzeniami, np. dotyczącymi religii.

Co do zasady, wyznawanie poglądów politycznych nie może stanowić uzasadnionej przyczyny rozwiązania stosunku pracy z pracownikiem. Wynika to bezpośrednio z jednej z naczelnych zasad pracy – niedyskryminowania w zatrudnieniu. Art. 183a KP zakazuje dyskryminacji bezpośredniej lub pośredniej i obejmuje wszystkie etapy stosunku pracy, tj. jego nawiązanie, trwanie i zakończenie. Na podstawie art. 183d KP osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów. Niemniej, jeśli poglądy polityczne pracownika prowadzą do ciężkiego naruszenia przez niego podstawowych obowiązków pracowniczych to (zgodnie z art. 52 KP), pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. Podobnie jest w przypadku, gdy polityczne przekonania wyrażane przez pracownika mają realny, rażący i negatywy wpływ na firmę oraz zatrudniony w niej zespół, a także prowadzą do ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych, wtedy musi on liczyć się z poważnymi konsekwencjami np. zwolnieniem. Obecnie tego typu decyzje (wypowiedzenie pracy) spowodowane poglądami – nt. Rosji oraz sytuacji w Ukrainie – zdarzają się, ale nie są wśród przełożonych zjawiskiem powszechnym.

NBP wrażliwy na inflację i wartość złotego

„Obniżenie inflacji i przeciwdziałanie osłabieniu złotego są obecnie priorytetem dla naszego banku centralnego. Najnowsze prognozy dotyczące inflacji są bardzo niepokojące, ale powstrzymanie dynamiki jej wzrostu za pomocą polityki pieniężnej nie będzie ani łatwe, ani nie przyniesie szybkich efektów, choć taki jest cel władz monetarnych.

Główne cele obecnie prowadzonych działań polityki monetarnej i kursowej potwierdził prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, w trakcie środowego wystąpienia, tłumacząc motywy podjętej dzień wcześniej decyzji o podwyższeniu oficjalnych stóp procentowych o 0,75 proc. Podkreślał przy tym również silną dynamikę wzrostu polskiej gospodarki oraz niemal wszystkich parametrów makroekonomicznych, takich jak dynamika eksportu, konsumpcji i popytu, czy spadek stopy bezrobocia. W tych warunkach zaostrzanie polityki pieniężnej nie powinno powodować negatywnych konsekwencji dla gospodarki, choć czynniki globalne będą oddziaływać niekorzystnie na dynamikę PKB. Ocenił też, że nie ma żadnych fundamentalnych przyczyn osłabienia złotego, a powody tego zjawiska są wynikiem negatywnego nastawienia do ryzyka ze strony globalnych inwestorów. Zapewnił też, że nie ma żadnego zagrożenia dla płynności na rynku finansowym, a w szczególności dostępności gotówki dla klientów banków ani w złotych, ani w walutach. Tendencja spowalniania polskiej gospodarki przy jednoczesnym podwyższonym poziomie inflacji będzie trwała do około 2024 r. Skala marcowej podwyżki stóp procentowych w ocenie Rady Polityki Pieniężnej jest optymalna i lokuje się pośrodku oczekiwań rynkowych. W przypadku wystąpienia uzasadnionych powodów może zostać zwiększona częstotliwość posiedzeń Rady lub zwołanie jej nadzwyczajnego posiedzenia, choć na razie takiej potrzeby nie ma. Wciąż trudno określić wpływ agresji na Ukrainę na kondycję polskiej gospodarki, choć napływ dużej fali migracji może być dla nas korzystny, z punktu widzenia sytuacji na rynku pracy i całej gospodarki. Cykl podwyżek stóp procentowych będzie zdaniem prezesa NBP będzie kontynuowany, choć trudno określić docelową ich wysokość. Na razie można zakładać poziom w okolicach 4,5-5 proc., ale ten scenariusz może zmieniać się stosownie do warunków. Zdaniem prezesa NBP dochodzenie do poziomu docelowego powinno przebiegać w szybkim tempie, by jak najprędzej zredukować poziom inflacji, choć zdania w ramach Rady Polityki Pieniężnej w tej kwestii są podzielone. Niewielkie jest ryzyko nadmiernego wyhamowania w związku z tym tempa wzrostu gospodarczego, nie wspominając o scenariuszu stagflacji.

W ostatnich dniach kurs dolara względem złotego był najwyższy od jesieni 2000 r., a euro było najdroższe w historii i było momentami warte nawet ponad 5 zł. Choć przyczyny tak znaczącej deprecjacji naszej walut mają głównie charakter zewnętrzny, to wraz z pojawieniem się tej tendencji Narodowy Bank Polski rozpoczął działania interwencyjne, mające na celu jej powstrzymanie. Również podwyżki stóp procentowych powinny temu służyć, choć krótkoterminowo bardziej skuteczne są bezpośrednie działania na rynku walutowym.

Najnowsza projekcja Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP dotycząca inflacji, uwzględniająca możliwe konsekwencje ostatnich wydarzeń, dostarcza powodów do niepokoju zarówno naszym władzom monetarnym, jak i zwykłym obywatelom. Ekonomiści banku centralnego przewidują, że z dużym, sięgającym 50 proc. prawdopodobieństwem, w tym roku inflacja może sięgnąć od 9,3 do 12,2 proc. Po raz ostatni z tak wysokim jej poziomem mieliśmy do czynienia jesienią 2000 r., czyli ponad dwadzieścia lat temu. Co gorsza, z bardzo wysoką, sięgającą od 7 do 11 proc. dynamiką wzrostu cen musimy się liczyć także w przyszłym roku, a bardziej wyraźnej ulgi możemy się spodziewać dopiero w 2024 r., gdy tempo wzrostu cen obniży się do 2,8-5,7 proc. To oznacza, że cykl podwyżek stóp procentowych potrwa znacznie dłużej niż się spodziewano, a poziom, do którego może dojść wysokość stopy referencyjnej, trudno obecnie przewidzieć. Do niedawna najbardziej pesymistycznie nastawieni ekonomiści oczekiwali, że jej maksymalny poziom może wynieść 5 proc. Może się jednak okazać, że wydane w ostatnich dniach zalecenie Komisji Nadzoru Finansowego, by banki w ocenie zdolności kredytowej osób wnioskujących o kredyt hipoteczny brały pod uwagę poziom o 5 punktów procentowych wyższy niż stopa referencyjna sprzed ostatniej podwyżki, było zbyt konserwatywne, a z pewnością nieprzesadzone.

Wysoka i trwała inflacja to wiadomość niekorzystna zarówno dla zadłużonych, którzy muszą liczyć się z dalszym wzrostem rat, jak i dla posiadaczy oszczędności, którym trudno będzie znaleźć sposób obrony przed utratą realnej wartości kapitału. Warunki będą również niekorzystne dla firm oraz całej gospodarki. Szczegóły dotyczące prognoz tempa wzrostu gospodarczego NBP ujawni w najbliższych dniach. Sytuacja może ulec poprawie, w przypadku gdyby czynniki powodujące tak silną presję inflacyjną wkrótce ustąpiły. Na razie warto brać pod uwagę scenariusz umiarkowanie pesymistyczny. Ryzyko inwestowania zarówno w akcje, jak i w obligacje, będzie przez dłuższy czas na podwyższonym poziomie, a w takim przypadku jednym z niewielu bezpiecznych sposobów lokowania oszczędności będą depozyty bankowe. W warunkach rosnących stóp procentowych, banki będą podwyższać oprocentowanie lokat” – analizuje Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce.

Cisza przed burzą na rynku materiałów budowlanych

Luty na rynku materiałów budowlanych okazał się miesiącem korekcyjnym, w którym dynamika cen monitorowanej przez PSB grupy towarowej wyniosła 27 proc. To 1 p.p. mniej licząc miesiąc do miesiąca. Na tej podstawie trudno jednak o jakiekolwiek optymistyczne wnioski czy oczekiwania wyczerpywania się potencjału wzrostowego. To raczej przysłowiowa cisza przed burzą.

Jest absolutnie pewne, że na ceny materiałów budowlanych decydujący wpływ w kolejnych miesiącach wywrze, rozpoczęta w końcówce lutego, wojna w Ukrainie. Jak zauważają eksperci RynekPierwotny.pl data jej wybuchu nie pozwoliła na reakcję rynku w poprzednim miesiącu, wobec czego w danych lutowych nie widać jeszcze jej wpływu na dynamikę stawek prezentowanych w comiesięcznej informacji Grupy PSB. Zmiany warunkowane konfliktem zbrojnym za naszą wschodnią granicą zobaczymy zapewne za miesiąc i trudno oczekiwać, aby były one symboliczne. Wykres - Materiały luty 2022

Choć cenowa galopada materiałów budowlanych wynika z solidarnego marszu w górę stawek praktycznie wszystkich składowych prezentowanej grupy towarowej, to jednak tylko trzy z nich – płyty OSB, sucha zabudowa oraz izolacje termiczne wyróżniają na tle pozostałych horrendalną wręcz skalą zwyżki.

Tymczasem już tylko jeden z liderów materiałowej hossy – płyty OSB kontynuowały korektę dynamiki cen, ponownie obniżając ją o 11 p.p. do 52 proc.  Z kolei sucha zabudowa zanotowała lekkie odbicie, natomiast izolacje termiczne już silne odreagowanie do góry z 57 proc. w styczniu do 70 proc. w lutym br. Tego typu sytuacja świadczy o wciąż bardzo silnej i nie zakłóconej tendencji wzrostowej. Co także warte podkreślenia, w żadnym punkcie stawki dwudziestu monitorowanych przez PSB grup towarowych, ponownie nie zanotowano cenowego regresu rok do roku.Tabela - Materiały - luty 2022

Katalog głównych przyczyn postępującej drożyzny materiałów budowlanych, na czele z niesłabnącą hossą na globalnym rynku surowcowym, nie tylko pozostaje aktualny, ale jest obecnie uzupełniany o kolejne czynniki związane z materializacją ryzyka wojny za naszą wschodnią granicą.

W rodzimy rynek materiałów budowlanych uderzą przede wszystkim sankcje nałożone na Rosję, ale przede wszystkim na Białoruś. Na początku marca Unia Europejska, w reakcji na współudział Białorusi w rosyjskiej agresji na Ukrainie, zakazała importu z tego kraju m.in. produktów naftowych, paliw, substancji bitumicznych, produkcji drzewnej, cementu, wyrobów metalowych, żelaznych i gumowych.

Na tej liście największe znaczenie, z punktu widzenia rynku materiałów budowlanych, ma cement, który Polska importowała z Białorusi w ilości około pół miliona ton rocznie, a w drugiej kolejności drewno, w ilości około jednej czwartej całego krajowego importu tego surowca. W efekcie jednocyfrowa dotychczas dynamika cen cementu i wapna prawdopodobnie na długo przejdzie do historii, podobnie jak spadek dynamiki cen płyt PSB.

Do tych cenotwórczych czynników należy jeszcze dodać osłabienie złotego, które znacznie wywinduje koszt importu materiałów budowlanych z Niemiec. Na rynku może też zostać zapoczątkowana gra pod powojenną odbudowę infrastruktury Ukrainy, w której zapotrzebowanie na materiały budowlane może już w przewidywalnej przyszłości osiągnąć astronomiczne wręcz wartości.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Specjaliści nadal ostrzegają przed atakami hakerów, wykorzystującymi motyw inwazji na Ukrainę

Polska wróciła w lutym br. do czołowej „15.” rankingu najbezpieczniejszych sieci Europy. W ostatnim rankingu cyberbezpieczeństwa – pomimo podnoszonych alarmów CRP – wyprzedziliśmy m.in. Luksemburg, Norwegię czy Holandię. Z najnowszych analiz firmy Check Point Research wynika, że najczęstszym zagrożeniem dla polskich i europejskich komputerów jest wciąż botnet Emotet. Na popularności zyskuje również SnakeKeylogger, potrafiący rejestrować naciśnięcia klawiszy, a tym samym wykradać hasła i loginy użytkowników. 

Krajobraz cybernetyczny nieustannie się zmienia, a hakerzy obierają najbardziej podatne i opłacalne – nie tylko w kontekście finansowym – cele. Eksperci Check Point Research przedstawili lutowy ranking bezpieczeństwa cybernetycznego, ukazujący najczęściej atakowane sieci oraz gałęzi gospodarki. W najnowszym zestawieniu najbezpieczniejszą w Europie okazała się sieć Malty, z indeksem zagrożeń na poziomie 29,6 pkt. Na kolejnych czołowych pozycjach ulokowały się Cypr (30,4) oraz Litwa (31,7), a 12. pozycję wśród europejskich krajów, z indeksem 42,6 pkt, uzyskała Polska. Luty był zatem najbezpieczniejszym miesiącem dla polskich firm nie tylko w 2022 roku, ale na przestrzeni ostatniego półrocza.

Nasz kraj wyprzedził m.in. Luksemburg, Białoruś (oba kraje odnotowały poważne wzrosty zagrożeń), Norwegię czy Holandię. Na 27. pozycji ulokowała się Federacja Rosyjska, a na 30. Ukraina – w obu krajach pod koniec miesiąca rosła liczba cyberataków powiązanych z wojną. Trudno jednak obecnie szacować, czy utrzymujące się cyberataki wpłyną na duży spadek w kolejnym rankingu.

Co istotne, eksperci Check Point Research jeszcze w lutym wykryli próby wykorzystywania przez cyberprzestępców konfliktu rosyjsko-ukraińskiego mające za cel zwabienie użytkowników do pobierania szkodliwych załączników. W tym celu używano botnetu Emotet, wysyłając e-maile z tematem: „Przypomnijmy: Konflikt zbrojny Ukraina – Rosja: Dobro naszego członka załogi ukraińskiej”. Jak widać cyberprzestępcy działają błyskawicznie, dostosowując się również do bieżącej sytuacji geopolitycznej.

Wspomniany Emotet jest obecnie najbardziej rozpowszechnionym złośliwym oprogramowaniem, odpowiedzialnym za 5,2 proc. infekcji na świecie i 5,7 proc. w Polsce. Narzędzie to jest botnetem oraz trojanem bankowym, który może wykradać dane finansowe, dane uwierzytelniające konta i informacje umożliwiające identyfikację użytkownika, a także rozprzestrzeniać się w obrębie sieci i pobierać oprogramowanie ransomware. Drugim najpopularniejszym malwarem w lutym był Formbook (malware typu infostrealer), wykryty w 3,2 proc. sieci na świecie. W Polsce Formbook zainfekował niemal 3 proc. sieci korporacyjnych, stając się trzecim najczęstszym zagrożeniem dla naszych komputerów. Drugie miejsce przypadło SnakeKeyloggerowi, obecnemu w 3,7 proc. sieci.

– Obecnie obserwujemy, jak wiele złośliwych programów, w tym Emotet, wykorzystuje interes publiczny wokół konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, tworząc kampanie e-mailowe, które skłaniają ludzi do pobierania złośliwych załączników. Ważne jest, aby zawsze sprawdzać, czy adres e-mail nadawcy jest autentyczny, zwracać uwagę na wszelkie błędy ortograficzne w wiadomościach e-mail, nie otwierać załączników ani nie klikać linków, chyba że mamy pewność co do bezpieczeństwa wymości – powiedziała Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software

Europa bez Rosji – czy to się uda?

Europa będzie zupełnie innym kontynentem, a społeczeństwa będą funkcjonować inaczej. Nie dlatego, byśmy chcieli akurat w tej chwili szybko zmieniać swój sposób życia i źródła bezpieczeństwa, które dotąd czerpaliśmy z pokoju oraz ze stabilnej współpracy w ramach naszego kontynentu. My tego zmieniać nie chcemy – ale przyszła fala zagrożenia i poważne perturbacje, a także konieczność pomocy jednemu z naszych sąsiednich państw, Ukrainie. Musimy przyzwyczaić się do tego, że część naszego kontynentu będzie trwale – na co najmniej 10-20 lat – wyłączona z bezpośredniego oddziaływania czy bezpośrednich związków gospodarczych. Także dosyć duże przecież społeczeństwo rosyjskie będzie musiało odczuć naszą solidarność z Ukrainą i pewien nacisk na ich postawy polityczne. A zatem będziemy musieli zerwać więzy gospodarcze z Rosją.

– To zerwanie już ma miejsce. Już się toczą pewne ważne procesy. Odcięliśmy Rosjan od funkcjonowania w UE – to jest niezwykle ważny element. Nie mogą handlować długiem, nie mogą inwestować w nasze papiery skarbowe. Są odcinani od transakcji nominowanych w euro, ale także powoli będą odcinani od wpływu na nasz rynek energetyczny – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny. – Po kolei będziemy się uniezależniać od dostaw ropy, gazu czy węgla z Rosji. To oczywiście zamknie tamtą gospodarkę, a my nauczymy się funkcjonować bez tych dostaw i bez rosyjskich pieniędzy – które do tej pory, co tu dużo mówić, nie tylko zasilały nasze rynki finansowe – ale także burzyły nasze niektóre rynki, takie jak rynek nieruchomości. Więc po prostu nauczymy się żyć z wrogiem tuż za naszymi granicami – ale to będzie życie bez udziału tego wroga w naszej gospodarce, w naszym życiu społecznym, w naszym życiu sportowym. Wykluczymy tego wroga z wszelkich organizacji, z wszelkich sposobów funkcjonowania międzynarodowego, które wydawały się do tej pory naturalne. Po prostu odcinamy to terytorium i odcinamy to społeczeństwo. Zwłaszcza odcinamy te władze, których to społeczeństwo zmienić do tej pory nie było w stanie, od naszego życia w demokratycznej wspólnocie – wskazuje Cydejko.

Na jakie wsparcie NATO i USA może liczyć Ukraina?

Bieżąca sytuacja za naszą wschodnią granicą i ewentualny rezultat tego konfliktu uzależniony jest bezpośrednio od pomocy ze strony państw wspierających Ukrainę. Na jakie wsparcie może liczyć Ukraina?

– Oczywiście pierwszoplanowym i widocznym wsparciem, jakie przychodzi do głowy, są dostawy sprzętu, amunicji, broni w jakiejkolwiek formie. I tutaj Ukrainie najbardziej potrzeba tego co my, kraje NATO, czy Stany Zjednoczone dostarczają – czyli ręczne wyrzutnie przeciwpancerne, ręczne wyrzutnie przeciwlotnicze, amunicja w wielkich ilościach wszelkich typów i paliwo – powiedział serwisowi eNewsroom pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – Trzeba zwrócić uwagę, że – czy to jest żołnierz ukraiński, czy rosyjski, czy jakikolwiek inny – on zużywa niewyobrażalne dla przeciętnego obywatela ilości amunicji. Podam jako przykład: typowa norma magazynków do karabinka KBK AK dla żołnierza to cztery, w każdym jest 30 naboi – czy standardowo żołnierz ma 120 sztuk amunicji. Tę ilość amunicji jest w stanie wystrzelać w czasie od minuty do pięciu minut w walce. Ona ma swoją wagę. Ten sprzęt trzeba dostarczyć. A żołnierz bez amunicji właściwie może używać broni tylko jak maczugi – to dotyczy każdego środka bojowego. To dotyczy artylerii, to dotyczy wyrzutni rakietowych i tak dalej. W związku z powyższym broń i dostawy broni są bardzo istotne. Przeciwpancerna przeciwlotnicza pozwala skompensować przewagę rosyjską w sprzęcie i skutecznie niszczyć każdy sprzęt naziemny kołowy, czy gąsienicowy. Natomiast oprócz tej pomocy, bardzo materialnej, mamy jeszcze wsparcie informacyjne, stricte wywiadowcze – gdzie NATO posiada zdecydowanie większe możliwości niż Ukraina, czyli chociażby wykonywanie lotów zwiadowczych przy użyciu samolotów dalekiego rozpoznania, czy przez bezzałogowe środki powietrzne typu Predator – które mogą prowadzić rozpoznanie na duże odległości. Czyli zwiad satelitarny, czy też przy wykorzystaniu prywatnych podmiotów, które zajmują się rozpoznaniem terenu na inne potrzeby. W tym zakresie Ukraina otrzymuje – jestem o tym przekonany – informacje, które pozwolą jej dostosowywać swoje działania do ruchów i działań wojsk rosyjskich – wylicza Matysiak.

Sankcje pogłębią presję inflacyjną. Kiedy EBC podniesie stopy procentowe?

Europejski Bank Centralny ma wiele powodów, by w tym tygodniu zachować ostrożność – przede wszystkim biorąc pod uwagę wojnę w Ukrainie. Naszym zdaniem jednak nie może też o wiele dłużej ignorować wzrostu inflacji. Uważamy za prawdopodobne nawet dwie podwyżki stóp o 25 pb. jeszcze w tym roku.

Spodziewamy się, że posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w tym tygodniu będzie najważniejszym od początku pandemii COVID-19 w marcu 2020 r. Zmienność kursu EUR/USD prawdopodobnie wzrośnie w okresie publikacji oświadczenia banku i konferencji prasowej Christine Lagarde.

Sankcje pogłębią presję inflacyjną

Uważamy, że globalne reperkusje makroekonomiczne wojny Rosji i Ukrainy będą dość ograniczone, lecz zakłócenia łańcuchów dostaw, rosnąca presja inflacyjna i spodziewane pogorszenie nastrojów firm i konsumentów niosą ryzyko dla krótkoterminowego wzrostu gospodarczego. Dotkliwe i bezprecedensowe sankcje nałożone na Rosję niewątpliwie będą miały skutki uboczne, które mogą być szczególnie problematyczne dla gospodarki strefy euro. Rosja zaspokaja blisko połowę importu gazu UE, kraj jest też głównym dostawcą ropy.

Kolejny ruch w górę cen surowców i dalsze zakłócenia łańcuchów dostaw oznaczają, że bilans ryzyk dla inflacji pozostaje skierowany mocno w górę. Dane z zeszłego tygodnia pokazały, że inflacja HICP w lutym ponownie przebiła oczekiwania, osiągając rekordowo wysokie 5,8%, zdecydowanie ponad konsensus (5,4%). Nawet po wyłączeniu szczególnie zmiennych komponentów ceny wzrosły w ujęciu rocznym o 2,7%, co jest znacznym wzrostem od stycznia (2,3%).

Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)

Inflacja w strefie euro
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 08.03.2022

Wojna w Ukrainie łagodzi oczekiwania względem EBC

Przed ostatnimi wydarzeniami geopolitycznymi oczekiwaliśmy, że EBC ogłosi w tym tygodniu jastrzębią rekalibrację swojego programu skupu aktywów, co utorowałoby drogę do pierwszej podwyżki stóp w czerwcu. W związku z inwazją Rosji na Ukrainę obniżyliśmy nasze oczekiwania, szczególnie w świetle gołębich komentarzy członków EBC (Fabia Panetty czy bardziej jastrzębiego Roberta Holzmanna). 

Czego w takim razie możemy spodziewać się po EBC w tym tygodniu? Uważamy, że na posiedzeniu 10 marca dojdzie do gorącej dyskusji i istotnego podziału między decydentami w sprawie tego, jak postępować w obliczu niepewności spowodowanej konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Czyni to czwartkowe zebranie jednym z tych, których konsekwencje wyjątkowo trudno przewidzieć.

Niepewna reakcja euro

Bez wieści o zawieszeniu broni w Ukrainie trudno wyobrazić sobie, że EBC miałby już teraz zapowiadać agresywną rekalibrację programu skupu aktywów (APP). Uważamy, że bank ma najprawdopodobniej dwie główne ścieżki do wyboru. Jedną z nich jest przyspieszenie wycofywania APP: w tym tygodniu możliwe jest ogłoszenie, że zakupy w ramach APP zostaną zmniejszone do zera w październiku, a dalsze kalibracje pozostaną na kolejne zebrania. Pierwotnie zakupy te miały zostać w II kwartale br. zwiększone z 20 do 40 mld euro, a potem stopniowo powrócić do 20 mld euro w październiku.

Biorąc pod uwagę ostatnie komentarze członków Rady Prezesów, alternatywnym i być może bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wstrzymanie się od jakichkolwiek decyzji i pozostawienie ich na kolejne zebranie w kwietniu.

W zależności od tonu prezeski Christine Lagarde uważamy, że pierwsza ścieżka (przyspieszone wycofywanie skupu aktywów) byłaby prawdopodobnie postrzegana jako korzystna dla euro, zaś druga (odłożenie decyzji) prawdopodobnie wywołałaby kolejną falę osłabienia euro w relacji do głównych walut. Nadchodzące wydarzenia mogą jednak wywołać duże zmiany w ocenie sytuacji.

Możliwe dwie podwyżki stóp o 25 pb. jeszcze w tym roku

Wciąż jednak uważamy, że w niedalekiej przyszłości konieczna będzie znacznie ciaśniejsza polityka. Naszym zdaniem EBC nie może dłużej ignorować wzrostu inflacji. Rynkowe wyceny stóp, sugerujące obecnie wzrost rzędu ok. 25 pb. do końca 2022 r., uważamy za wciąż niedoszacowane.

Implikacje kryzysu w Ukrainie postrzegamy jako gołębie w bardzo krótkim terminie, zaś jastrzębie w średnim. Uważamy, że gdy niepewność związana z konfliktem minie, EBC będzie musiał podejmować kroki dość szybko, by spróbować opanować inflację.

Obecnie spodziewamy się pierwszej podwyżki we wrześniu i kolejnej w grudniu. Naszym zdaniem bardzo prawdopodobne są również podwyżki o 25 pb. – byłoby to odejście od zmian o 10 pb., do których EBC przyzwyczaił, gdy stopy były poniżej zera.

Wykres 2: Suma wycenianych podwyżek EBC do końca 2022 r. [pb.] (styczeń ‘22 – marzec ‘22)

Suma wycenianych podwyżek EBC do końca 2022 r. [pb.]
Źródło: Bloomberg Data: 08.03.2022

Rewizja projekcji: wzrost w dół, inflacja w górę?

Zrewidowane projekcje makroekonomiczne banku, które, jak potwierdził EBC, będą uwzględniać konsekwencje rosyjskiej inwazji na Ukrainę, również będą istotne w tym tygodniu dla uczestników rynku. Spodziewamy się rewizji w dół projekcji wzrostu gospodarczego w krótkim terminie i dużej rewizji w górę prognoz inflacji w 2022 r.

Interesujące, jak przy takim scenariuszu zareagują rynki. Podejrzewamy, że projekcje inflacji zwrócą większą uwagę, a szczególnie silna rewizja w górę na ten rok i/lub przyszłe lata będzie prawdopodobnie postrzegana jako pozytywna dla euro względem głównych walut. Wyraźna rewizja w dół projekcji wzrostu będzie jednak niekorzystna dla waluty. Istotne też w tym kontekście będzie, czy EBC odniesie się do szoku związanego z warunkami handlu (terms of trade) wywołanego przez kryzys.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek o godz. 13:45, a konferencja prasowa rozpocznie się o 14:30.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Stanowisko ZPP w sprawie projektu ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa

24 lutego 2022 r. jest datą, która na zawsze zapisze się na kartach historii jako dzień rozpoczęcia napaści Rosji na terytorium Ukrainy. Już pierwsze dni wojny pokazały do czego jest w stanie się posunąć armia kierowana przez Władimira Putina. Ludność cywilna uciekając przed działaniami wojennymi zagrażającymi ich życiu szuka schronienia w Polsce. W ciągu ostatnich dni do naszego kraju emigrowało około milion osób, a Polacy od samego początku czynią starania, aby zapewnić uchodźcom wszelką niezbędną pomoc. Dostawy jedzenia, leków, pomoc medyczna, a nawet przyjęcie Ukraińców pod własnych dach są dziś na porządku dziennym. Wszystkie te działania mają na celu zaspokojenie pilnych potrzeb naszych sąsiadów. Niemniej jednak, aby umożliwić długoterminową pomoc uchodźcom, dać im możliwość zamieszkania w naszym kraju i podjęcia pracy konieczne jest jak najszybsze wprowadzenie odpowiednich rozwiązań prawnych, które uregulują status uchodźców zza naszej wschodniej granicy. Odpowiedzią na te potrzeby ma być przygotowywana w trybie pilnym ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Akt ten zawiera szereg bardzo dobrych rozwiązań dzięki którym pomoc Ukraińcom będzie miała charakter bardziej zorganizowany, zaś ich status prawny będzie im umożliwiał normalne funkcjonowanie na terytorium naszego państwa bez konieczności przeprowadzania zbędnych formalności. Ustawa ta ze względów oczywistych jest przygotowywana w bardzo szybkim tempie, ale warto zadbać o to, by pozbawiona była niepotrzebnych niedociągnięć.

Status uchodźców zza naszej wschodniej granicy uregulowany został przez art. 2 ust. 1 projektu ustawy. Zgodnie z jego treścią „uznaje się za legalny” pobyt obywateli Ukrainy, którzy legalnie przekroczyli granicę Polski w okresie od 24 lutego 2022 r. i zadeklarowali zamiar pozostania w naszym kraju. Jest to nowa konstrukcja prawna nie mająca dotychczas zastosowania w naszym prawodawstwie, co jest zrozumiałe z uwagi na nadzwyczajną sytuację. Osoba, której pobyt uważa się za legalny może wykonywać pracę na terytorium Polski zgodnie z regulacjami art. 19 i co bardzo istotne powierzenie wykonywania pracy takiej osobie jest bardzo uproszczone i wymaga od pracodawcy jedynie powiadomienia właściwych organów za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Pobyt uważa się za legalny w okresie 18 miesięcy od dnia 24 lutego 2022 r. Uzupełniająco konieczne jest stworzenie łatwego mechanizmu umożlwiającego Ukraińcom pozostanie w Polsce na stałe. Częściowo odpowiedzią na tą potrzebę są normy art. 35 ust. 1 w związku z art. 36. Zgodnie z ich treścią Ukraińcowi, którego pobyt uznano za legalny udziela się na jego wniosek pozwolenia na pobyt czasowy, które umożliwia także wykonywanie pracy na terytorium Polski bez konieczności posiadania zezwolenia na pracę. Warto również wskazać, że Ukraińcy mający problem ze znalezieniem pracy będą mogli zarejestrować się jako osoby bezrobotne (art. 19 ust. 6). Uchodźcy będą mogli także wykonywać działalność gospodarczą w naszym kraju na takich samych warunkach, jak obywatele polscy (art. 20 ust. 1). To bardzo dobre propozycje.

Niestety rozwiązania dotyczące możliwości wykonywania pracy przez Ukraińców przewidziane w ustawie nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z tym zagadnieniem. Problem dotyczący zatrudnienia uchodźców może w szczególnym stopniu dotknąć np. branżę transportową. Z uwagi na charakter tego rodzaju zatrudnienia i konieczność przekraczania granic innych państw przepisy przewidziane w ustawie o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa mogą być niewystarczające. Dlatego powinna istnieć uproszczona procedura przeprowadzane przed organem administracji rządowej (np. przed wojewodą) umożliwiająca szybkie uzyskanie dokumentów niezbędnych dla wykonywania zawodu kierowcy zawodowego w przewozach międzynarodowych (wiza, pozwolenie na pracę).

Ważnym uprawnieniem przysługującym uchodźcom przewidzianym w ustawie będzie możliwość skorzystania z przysługujących obywatelom Polski programów socjalnych. Zgodnie z treścią art. 23 ust. 1 przysługiwać im będzie prawo do świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego (tak zwanego „500+”), świadczenia dobry start, rodzinnego kapitału opiekuńczego oraz dofinansowania opłaty za pobyt dziecka w żłobku. Osobom tym będzie można także przyznać świadczenia przewidziane w ustawie o pomocy społecznej (art. 26 ust. 1). Dodatkowo Ukraińcy mogą liczyć na jednorazowe świadczenie pieniężne w wysokości 300 zł na osobę przeznaczone na pokrycie podstawowych wydatków (art. 28 ust. 1). Uważamy, że uchodźcom z Ukrainy powinno przysługiwać prawo do takich samych świadczeń, jak obywatelom Polski, jednak pozostajemy przy swoim stanowisku, że siatkę tychże świadczeń należy radykalnie okroić, pozostawiając jedynie program 500+ w pierwotnej wersji. Tym bardziej niezrozumiałe z naszego punktu widzenia jest tworzenie dodatkowego świadczenia przysługującego osobom, które oferowały zakwaterowanie i wyżywienie uchodźcom (art. 10). Uważamy, że ta propozycja w całkowicie niepotrzebny sposób otworzy drzwi do nadużyć i wątpliwości w sytuacji, gdy Polacy pomagają w tej chwili w odruchu moralnego poczucia obowiązku wobec sąsiadów dotkniętych nieuzasadnioną agresją.

Ustawa przewiduje także szereg bardzo przydatnych rozwiązań umożlwiających Ukraińcom podnoszenie kwalifikacji i pracę w zawodach specjalistycznych. Jednym z tego rodzaju rozwiązań jest umożliwienie kontynuacji studiów przez studentów uczelni ukraińskich w Polsce. Ponadto osoby posiadające odpowiednie tytuły i stopnie naukowe (doktora, profesora) oraz odpowiednie kwalifikacje będą mogły zostać zatrudnione na polskich uczelniach wyższych, w PAN oraz w instytutach badawczych (art. 42 i następne). Bardzo istotnym rozwiązaniem jest także umożliwienie wykonywania zawodów lekarza, stomatologa oraz pielęgniarki Ukraińcom posiadającym stosowne kompetencje. Osoby te mogą zapełnić lukę w zatrudnieniu w polskiej służbie zdrowia, z którą nasz kraj zmaga się od wielu lat. Warto podkreślić, że analogiczne rozwiązanie powinno dotyczyć także innych zawodów medycznych (ratowników i analityków medycznych), a także psychologów, farmaceutów i techników farmaceutycznych, których w Polsce również zdecydowanie brakuje. Warto również zauważyć, że ustawa niestety nie przewidziała rozwiązań dotyczących umożliwienia wykonywania zawodu osobom posiadającym inne specjalistyczne umiejętności i kwalifikacje bądź przynajmniej uproszczonego sposobu uznawania tych kwalifikacji (branże techniczne).

Podsumowując powyższe rozwiązania należy podkreślić, że ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa zawiera szereg dobrych i pożądanych rozwiązań prawnych. Z całą pewnością może ona zostać oceniona pozytywnie. W związku z tym Związek Przedsiębiorców i Pracodawców apeluje o jak najszybsze jej przyjęcie. Jednocześnie wskazujemy na kwestie, które również należy jak najszybciej uregulować np. umożliwienie wykonywania zawodu niektórym specjalistom np. farmaceutom oraz innym wykwalifikowanym pracownikom, a także wprowadzenie rozwiązań ułatwiających uzyskanie niezbędnych dokumentów (wiza, pozwolenie na pracę) umożliwiających wykonywanie zawodu również w innych krajach europejskich np. w przypadku kierowców w transporcie międzynarodowym.

Czy tempo sprzedaży mieszkań zwalnia? Deweloperzy odpowiadają

Czy zmiany rynkowe odbiły się na sprzedaży mieszkań? Czy popyt się zmniejszył? Czy nabywcy odchodzą od zakupu w związku ze zmianą polityki kredytowej i podwyżkami stóp procentowych? Jaka jest skala rezygnacji? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

Podwyżki stóp procentowych oddziałują na rynek, a wraz z nimi rosną koszty kredytu.  Zdolność kredytowa potencjalnych klientów zmniejszyła się nawet o 30 proc Jest jednak zbyt wcześnie, aby dokładnie oszacować wpływ tych zmian na sprzedaż. Przeważająca liczba umów, które obecnie podpisujemy z nabywcami posiłkującymi się finansowaniem bankowym była procedowana w ubiegłym roku na starych warunkach. Jednak w tym momencie mniej niż połowa naszych mieszkań jest kupowana za pomocą kredytu hipotecznego, a wzrasta liczba transakcji gotówkowych. Nie obserwujemy zwiększonej liczby rezygnacji osób „zaskoczonych” tymi podwyżkami. Nasi eksperci bezpłatnie sprawdzają możliwości finansowe potencjalnych nabywców i pomagają w formalnościach związanych z procedurą bankową. Dzięki temu kupujący wiedzą, na jaki lokal mogą sobie pozwolić i o ile mogą wzrosnąć obciążenia w przypadku kolejnych podwyżek stóp. Z doświadczenia wiemy również, że klienci rzadko wycofują się z takich planów. W wyniku zmniejszającej się zdolności kredytowej decydują się co najwyżej na zakup mniejszego mieszkania lub w lokalizacji bardziej oddalonej od centrum miasta. Tego typu nieruchomości także mamy w sprzedaży. Utrzymujemy kompleksową ofertę dla wszystkich grup nabywców.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Wawel Service

Obserwujemy już, że po ostatnich podwyżkach stóp procentowych, spadła siła nabywcza klientów. Wyższe stopy procentowe oznaczają zmniejszenie zdolności kredytowej, a prawie połowa naszych klientów przy zakupie mieszkania posiłkuje się właśnie kredytem hipotecznym. Nie zauważyliśmy rezygnacji z zarezerwowanych wcześniej lokali. Zauważyliśmy jednak wzrost zainteresowania mniejszymi mieszkaniami.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Jesteśmy już po serii podwyżek stóp procentowych, które dotychczas nie odbiły się istotnie na kontraktacji. Nie można jednak wykluczyć, że kolejne decyzje RPP nie wpłyną na poziom sprzedaży. W dłuższej perspektywie zapotrzebowanie na mieszkania będzie nadal wysokie. Ponadto, inflacja oraz rosnące ceny materiałów i nieruchomości mogą być dla wielu osób argumentem za tym, by jak najszybciej zdecydować się na zakup mieszkania.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Zmiana stóp procentowych to element istotny, ale nie tylko to decyduje o poziomie popytu na rynku mieszkaniowym. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w 2021 roku 6 na 10 naszych klientów realizowało zakup mieszkania przy pomocy gotówki, a pozostałe 40 proc. korzystało z kredytu. Dane pokazują, że Polacy z każdym miesiącem dysponują coraz większymi zasobami gotówki na kontach. Już wcześniej skłonni byli ją inwestować na rynku nieruchomości, ze względu na utrzymujące się przez długi czas niskie stopy procentowe. W tej chwili dodatkowym impulsem jest galopująca inflacja. Nawet jeśli stopy procentowe rosną, to i tak o wiele wolniej niż inflacja. Dlatego zakup mieszkania jest dziś traktowany i jako forma inwestycji pod wynajem i coraz częściej jako ochrona kapitału przed inflacją. Zakup mieszkania daje też możliwość wygenerowania zysku związanego ze wzrostem wartości nieruchomości w czasie.

Oceniamy, że podnoszenie stóp procentowych może tylko w krótkiej perspektywie spowolnić sprzedaż. Jest to oczywiście czynnik zauważalny, tym bardziej że rosły ostatnio w szybkim tempie. Liczba udzielanych kredytów mieszkaniowych rzeczywiście spada. Kredyt mieszkaniowy należy jednak rozpatrywać w dłuższym horyzoncie czasowym. Wszystko wskazuje na to, że popyt na nowe mieszkania nadal utrzymywać się będzie na wysokim poziomie. Ceny nieruchomości na pewno będą rosnąć. Podsumowując, w porównaniu do końcówki 2021 roku nie zauważyliśmy mniejszego zainteresowania ze strony klientów. Nie spotkaliśmy się też z koniecznością rezygnacji z zakupu zarezerwowanego mieszkania w wyniku zmiany polityki kredytowej banków. Sprzedaż cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Nie obserwujemy zwolnienia tempa sprzedaży ani rezygnacji. Niewątpliwie drożejące kredyty hipoteczne będą utrudniały części nabywców zakup mieszkania. Ta grupa zasili rynek najmu, co jest dobrą informacją dla kupujących lokale inwestycyjne. Zainteresowanie lokalami inwestycyjnymi prywatnych inwestorów, którzy lokując swoje nadwyżki finansowe w bezpieczne nieruchomości uciekają przed inflacją, nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Klienci, którzy decydują się kupić mieszkanie na własne potrzeby mają świadomość, że zwlekanie z zakupem przy tak wysokiej inflacji i rosnących kosztach budowy, a co za tym idzie cen mieszkań, nie jest racjonalnym wyborem. Rata kredytu nadal jest jednak niższa niż cena najmu.

Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper S.A.

Spodziewane decyzje RPP wpływają na koszt kredytowania nieruchomości, a co za tym idzie – na budżety i decyzje zakupowe naszych klientów. Nie obserwujemy jednak rozwiązań umów rezerwacyjnych z tego powodu. Polityka kredytowa banków jest od wielu lat skierowana na zabezpieczenie zdolności kredytowej klientów, również w sytuacji wzrostu stóp procentowych. Zauważamy, że w obliczu rosnących kosztów finansowania, klienci potrzebują dodatkowego czasu na refleksję w kontekście lepszego dopasowania rat do budżetów domowych. Kupujący chcą przemyśleć decyzje dotyczące np. weryfikacji oczekiwanej powierzchni nabywanego lokum albo zaangażowania dodatkowego wkładu własnego zmniejszającego wskaźnik LTV, a tym samym ratę kredytu mieszkaniowego.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Wzrost kosztów kredytów oraz ograniczenie zdolności kredytowej ma znaczenie dla potencjalnych nabywców jednak ze względu na wysokie tempo rozwoju wielu nabywców ma możliwość dokonywania zakupów za środki własne lub ich większą część.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Obecna sytuacja rynkowa spowodowała, że pojawiły się nieliczne rezygnacje z zakupów, jednak dokonali ich głównie klienci, którzy byli na granicy zdolności kredytowej. Pomimo zmian na rynku skala rezygnacji jest niska i w dalszym ciągu odnotowujemy duże zainteresowanie naszą ofertą mieszkaniową. Dla znacznej części klientów nieruchomości nadal stanowią jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej atrakcyjnych form lokaty kapitału.

Zauważalne są jednak nieco obniżone nastroje zakupowe wśród klientów inwestycyjnych, prowadzących własną działalność gospodarczą, którzy mają wątpliwości co do swoich interesów na tle zmian wynikających m.in. z wprowadzenia tzw. Polskiego Ładu. Skutkuje to wydłużeniem procesu decyzyjnego.

Bartłomiej Mandryga, kierownik działu sprzedaży i marketingu PCG S.A.

Obserwujemy wpływ podwyżek stóp procentowych na sprzedaż. Klienci mają niższą zdolność kredytową. Widoczna jest niepewność i większa ostrożność związana zarówno z podwyżkami stóp i zapowiedziami kolejnych wzrostów, a także wprowadzeniem przepisów Polskiego Ładu. Osoby poszukujące nieruchomości czekają z decyzjami, by zorientować się w nowej sytuacji. Widzimy, że tempo sprzedaży zwolniło, co wiąże się z powyższymi czynnikami, jak i obecną sytuacją polityczno-gospodarczą w Polsce i na świecie. Aktualnie nie notujemy rozwiązań umów przedwstępnych czy deweloperskich. Klienci raczej wydłużają w czasie proces zakupu niż zupełnie z niego rezygnują.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Trudno na ten moment mówić o tych zmianach na rynku, a także o tegorocznej sprzedaży, bo za nami dopiero pierwsze miesiące tego roku. Z pewnością bardziej miarodajny będzie pierwszy kwartał i kolejne kwartały. Natomiast obserwujemy, że szczególnie klienci kredytowi ostrożniej podchodzą do zakupów, gdyż muszą dokładnie zweryfikować swoją zdolność. Natomiast takiego problemu nie mają klienci gotówkowi, których nie brakuje na rynku. Mamy aktualnie ofertę mieszkań w Warszawie dopasowaną do różnych grup klientów, więc z optymizmem patrzymy w przyszłość.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Sądzimy, że w perspektywie roku podwyżka stóp procentowych nie wpłynie znacząco na popyt na mieszkania. W Polsce nadal brakuje kilku milionów mieszkań, a pandemia jeszcze wzmocniła potrzeby pod względem komfortowego miejsca zamieszkania, także w kontekście pracy zdalnej. Dlatego wygląda na to, że rynek nieruchomości mieszkaniowych uzyskał bardzo mocny impuls, który będzie trwalszy i bardziej długoterminowy niż inne efekty pandemii. Obecnie popyt jest nadal spory i nie widzimy, aby klienci rezygnowali z zakupu mieszkań.

Marcin Michalec, CEO Okam

Trudno jeszcze, po zaledwie miesiącu czy dwóch 2022 roku, ocenić wpływ tych zmian na kształt sytuacji na rynku mieszkaniowym. Co do zasady początek roku to zwykle wolniejsze tempo sprzedaży lokali związane m.in. z okresami urlopowymi. Obserwujemy raczej sporadyczne rezygnacje z zarezerwowanych mieszkań z uwagi odmowę przyznania kredytu hipotecznego. Zdarza się też, że w związku z otrzymaniem niższej kwoty kredytu niż wnioskowana konsumenci decydują się na lokale o mniejszej powierzchni. Większość tych osób, które podejmują decyzję o zakupie własnego M, przy trudnościach kredytowych, poszukuje jednak innych źródeł finansowania, na przykład zapożycza się u rodziny czy znajomych.

Agata Zambrzycka, dyrektor ds. Relacji z Klientem w Aria Development

Obserwujemy spowolnienie sprzedaży. Wzrosły koszty kredytu oraz spadła zdolność kredytowa nabywców i sprzedaż nie jest już na tak wysokim poziomie, jak kilka miesięcy temu. Jesteśmy na etapie przygotowywania nowych projektów, których sprzedaż jeszcze nie ruszyła. Klienci nie rezygnują z zakupu zarezerwowanych mieszkań.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

2021 rok był dla nas kolejnym udanym pod względem sprzedaży i przekazań lokali. Sprzedaliśmy solidną liczbę prawie 900 lokali, co było zgodne z naszymi założeniami budżetowymi i bliskie rekordowej liczbie odnotowanej w 2020 roku. Naszym celem na 2021 rok nie było pobicie kolejnego rekordu, a dostosowanie tempa sprzedaży do zmieniających się warunków rynkowych. Obecnie obserwujemy niższą decyzyjność klientów, ale zainteresowanie naszą ofertą nadal utrzymuje się na stabilnym poziomie.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Przed końcem roku 2021 sprzedaliśmy wszystkie mieszkania w inwestycji w Gdańsku. Aktualnie jesteśmy na etapie planowania i projektowania kolejnych inwestycji mieszkaniowych.

Rynek ubezpieczeń transakcyjnych gwałtownie rośnie przy rekordowej aktywności w zakresie fuzji i przejęć (M&A)

Według najnowszego raportu Marsha, wiodącego na świecie brokera ubezpieczeniowego i doradcy ds. zarządzania ryzykiem, firmy private equity, korporacje i inwestorzy strategiczni na całym świecie w 2021 roku częściej korzystali z ubezpieczeń transakcyjnych, w celu zminimalizowania ryzyka związanego z przeprowadzeniem transakcji fuzji czy przejęcia (M&A).

Raport: „Transactional risk insurance 2021: Year in review”, opublikowany przez Marsh Specialty wskazuje, że  łączna suma limitów przyznanych w ramach polis plasowanych przez Marsh na całym świecie wyniosła 81,1 mld dolarów, co stanowi wzrost o 73% w stosunku do roku poprzedniego, przy czym limity te zostały rozłożone na ponad 3.000 polis dotyczących ponad 1.900 transakcji, powodując wzrost liczby zawieranych umów o 69% w porównaniu z poprzednim rokiem.

Według raportu, ten gwałtowny wzrost wpłynął na pojemności i możliwości rynku ubezpieczeniowego. Doprowadziło to do „wzrostów cen”, ze względu na dużą liczbę transakcji, szczególnie w drugiej połowie 2021 r., gdy underwriterzy mieli trudności z zapewnieniem odpowiedniego pokrycia przy istniejących pojemnościach.

W 2022 r. spodziewamy się zwiększenia pojemności, z umiarkowaną presją na obniżenie stawek po gwałtownych wzrostach w 2021 r., co wiąże się z wejściem na rynek nowych graczy oraz zwiększaniem możliwości uznanych ubezpieczycieli w tym obszarze.

Lucy Clarke, Prezes Marsh Specialty & Global Placement, Marsh, podkreśla: „Ubiegły rok był wyjątkowy dla fuzji i przejęć w wielu regionach i branżach. Rosnący globalny popyt świadczy o tym, że ubezpieczenie od ryzyka transakcyjnego jest uznanym rozwiązaniem stosowanym na rynku fuzji i przejęć i jest uznawane za kluczowe narzędzie umożliwiające przeprowadzenie transakcji – zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Spodziewamy się, że popyt na ubezpieczenia transakcyjne utrzyma się przez cały 2022 r., ponieważ współpracujemy z naszymi klientami, aby znaleźć innowacyjne rozwiązania w zakresie zarządzania ryzykiem fuzji i przejęć oraz ochrony ich portfeli”.

Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance, PEMA (CEE & Eastern Mediterranean): „Na rynku polskim obserwujemy zwiększoną świadomość stron transakcji oraz ich doradców dotyczącą korzyści stosowania ubezpieczeń transakcyjnych a także mechanizmu ich działania. Równocześnie stale rośnie liczba ubezpieczycieli transakcyjnych oferujących swoje produkty polskim podmiotom, co ma niewątpliwie pozytywny wpływ na zakres ochrony ubezpieczeniowej dostępny dla naszych klientów”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO i PEMA w Marsh Polska dodaje: „Wśród ciekawych tendencji rozwoju lokalnego rynku ubezpieczeń transakcyjnych warto wymieć trzy. Po pierwsze, obserwujemy dynamicznie rosnący apetyt klientów na ubezpieczenia ryzyk zidentyfikowanych, przede wszystkim znanych ryzyk podatkowych. Ubezpieczyciele coraz częściej decydują się na przedstawienie ofert i zawarcie ochrony polisowej dla ryzyk, które do tej pory były nieubezpieczalne.

Po drugie, w trakcie plasowania polis transakcyjnych coraz częściej pojawia się potrzeba douzupełnienia programu spółki target o inne produkty ubezpieczeniowe (np. polisę od ryzyk cyber) – ma to realny wpływ na zakres ochrony w polisie transakcyjnej.

Po trzecie, co zdecydowanie świadczy o dojrzałości lokalnego rynku, w transakcjach aukcyjnych standardem jest rozpoczynanie procesu aranżowania ubezpieczenia transakcyjnego przez stronę sprzedającą i jej doradców. Moment rozpoczęcia współpracy brokera z kupującym lub kupującymi zależy od dynamiki samego procesu transakcyjnego i negocjacji prowadzonych przez strony transakcji.”

Więcej informacji: https://www.marsh.com/pl/pl/services/private-equity-mergers-acquisitions/insights/transactional-risk-report-2021.html

Ryczałt ratunkiem dla polskich przedsiębiorców?

Podatek liniowy jest jedną z najpopularniejszych form opodatkowania wybieranych przez polskich przedsiębiorców, także tych osiągających wysokie dochody. Decydując się na podatek na zasadach ogólnych można było zastosować kwotę zmniejszającą podatek, rozliczenie z małżonkiem czy jako osoba samotnie wychowująca dziecko lub skorzystać z ulg podatkowych. Wprowadzenie Polskiego Ładu sprawiło jednak, że wielu przedsiębiorców ponownie zastanawia się nad wyborem odpowiedniej formy opodatkowania.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy należałoby sprawdzić, które odliczenia nam przysługują, rozważyć dostępne możliwości i dopiero wtedy zdecydować się na zmianę formy opodatkowania na liniową. Podatek na zasadach ogólnych oraz podatek liniowy wiążą się z prowadzeniem księgi przychodów i rozchodów (KPiR). Obowiązek ten daje także prawo do odliczania od przychodu kosztów jego uzyskania, co przekłada się następnie na obniżenie wysokości podatku, który firma musiała przekazać fiskusowi.

Polski Ład spowodował jednak, że podatek liniowy stał się obciążeniem dla wielu przedsiębiorców. Zmiany dotyczą także składki zdrowotnej, która ma wynosić 4,9% od dochodu, jednak z zastrzeżeniem, że kwota składki zdrowotnej nie może być niższa niż 9% minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu 1 stycznia danego roku – komentuje Anita Gołębiewska, Dyrektor Zarządzający Ogólnopolskiej Sieci Certyfikowanych Biur Rachunkowych (OSCBR).

Z kolei ryczałt charakteryzuje się dużą liczbą dostępnych stawek podatku. Wybierając tę formę będziemy zobowiązani, w zależności od charakteru prowadzonej działalności, odprowadzać podatek w wysokości 2%, 3%, 5,5%, 8,5%, 10%, 12%, 12,5%, 14%, 15% lub 17%.

Należy jednak pamiętać, że przychodu nie można pomniejszać o koszty jego uzyskania, dodatkowo nie każdy przedsiębiorca może skorzystać z ryczałtu. Nie zrobią tego osoby, które:

  • w poprzednim roku podatkowym osiągnęły z działalności przychód wyższy od 2 mln euro,
  • uzyskały przychody wyłącznie z działalności spółki, a suma przychodu wspólników przekroczyła 2 mln euro.

Wprowadzenie Polskiego Ładu spowodowało, że system podatkowy w Polsce stał się jeszcze bardziej skomplikowany. Co się zmieniło? W przypadku ryczałtu obniżona została część stawek, np. dla pracowników branży IT, którym obniżono stawkę do 12%, a inżynierom do 14%. W przypadku składek zdrowotnych w dalszym ciągu jest to 9% podstawy wymiaru, jednak podstawa wymiaru tej składki uzależniona jest teraz od przychodów osiąganych w ramach prowadzonej działalności.

Tym samym ryczałt od przychodów ewidencjonowanych stał się bardziej opłacalną formą opodatkowania, dlatego warto dokładnie przeliczyć, czy nie przejść na ten rodzaj rozliczania.

Drugi dzień siły złotego. Rubel wraca na rynki

Od wtorku rozpoczęła się dobra passa złotego. Powoduje ją wyraźna poprawa nastrojów na rynkach oraz podwyżka stóp procentowych dokonana przez Radę Polityki Pieniężnej.

Rada podnosi stopy

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe o 0,75% do poziomu 3,5%. Decyzja ta była jednym z najpopularniejszych scenariuszy analizowanych na rynkach, stąd jej wpływ nie jest tak duży, jak potencjalnie mogło się wydawać. Nie zmienia to faktu, że złoty po tej decyzji dostał wiatru w żagle. Należy oczywiście pamiętać, że na całym rynku trwa poprawa nastrojów, a ta decyzja po prostu zwiększa jej efekt. W rezultacie pomimo tego, że jeszcze w poniedziałek testowano granicę 5 zł za euro, dzisiaj jest to poziom 4,82 zł. Podwyżka stóp procentowych to jednak przede wszystkim walka z wysoką inflacją, która patrząc na obecne ceny paliw, może dalej rosnąć. Z drugiej strony to również poważny problem dla budżetów domowych mających kredyt złotowy do spłacenia. Są to bowiem kolejne wzrosty rat, od poziomów sprzed podwyżek stóp procentowych raty mogły iść już o ponad 50% w górę.

Uspokojenie na rynkach

Od poniedziałku widać wyraźny powrót inwestorów na bardziej ryzykowne rynki. Mamy zatem korektę tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Widać to szczególnie dobrze przynajmniej po przeszło 2% przecenie franka względem euro. Odbicie widać również na EURUSD, gdzie kapitał wraca powoli do Europy. Jest jednak jeden ważny rynek, na którym tej korekty nie widać. To rynek ropy naftowej, która wczoraj biła kolejne rekordy. Powodem braku odbicia jest to, że sankcje eksportowe nakładane na Rosję nie pozwolą szybko ustabilizować tego rynku. Wczorajszy poziom 133 dolarów za baryłkę może nie być końcem problemów.

Rubel wraca na rynki

Dzisiaj wraca handel rosyjskim rublem w Moskwie. Waluta ta i tak była wyceniana w trakcie wojny, stąd jej notowania nie są szczególną niespodzianką. Straciła na wartości około 40% w trakcie inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Giełda jest jeszcze kolejny dzień wyłączona i to jest obecnie głównym punktem zainteresowania rynków. Nie wiadomo, jak duża przecena będzie miała miejsce na otwarciu. Pewnym punktem odniesienia są rosyjskie spółki notowane w Londynie. Zobaczymy zatem, jak bardzo notowania uratowało zamknięcie giełdy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na konferencję Adama Glapińskiego o 15:00.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Wyrok sądu: Pusta faktura to taka, której nie towarzyszy transakcja w niej wskazana

Spór pomiędzy przedsiębiorcą a organem podatkowym dotyczył ustalenia momentu dokonania korekty podatku naliczonego. Organ uznał, że skoro przyczyna korekty była znana wystawcy faktury już w chwili jej wystawiania to w konsekwencji przedsiębiorca nabył od niego pustą fakturę. Takie ustalenia są niedozwolone i pozbawione jakiegokolwiek uzasadnienia, orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.

Prowizja za pozyskanie klienta

Spółka z branży energetycznej współpracuje z agentami, którzy pozyskują dla niej klientów w zamian za prowizję. Prowizja wypłacana jest raz w miesiącu na podstawie umów zawartych przez spółkę z pozyskanymi przez agentów klientami. Zdarza się, że umowa nie może zostać wykonana, nie dochodzi do skutku. Wówczas agent otrzymuje za tego klienta niższą prowizję.

Problemy z korektą wynagrodzenia

Spółka planuje rozwiązać tę sytuację wprowadzeniem do umowy z agentami aneksu zobowiązującego ich do wystawienia korekty faktury. Agent będzie zobowiązany dokonać korekty swojego wynagrodzenia w terminie 90 dni liczonych od dnia otrzymania od spółki zestawienia. Brak reakcji agenta w tym terminie będzie oznaczać akceptację korekty wynagrodzenia w wysokości dokonanej przez spółkę. Złożenie przez niego ewentualnej reklamacji nie będzie go zwalniać z obowiązku wystawienia faktury korygującej, opiewającej tylko na kwotę bezsporną wynagrodzenia, w terminie 14 dni od upływu wskazanego w umowie 90-dniowego terminu. Dalej agent będzie mógł złożyć reklamację do konieczności wystawienia korekty wynagrodzenia w kolejnym, 30-dniowym terminie.

Wśród proponowanych rozwiązań spółka zamierza po upływie ww. 90-dniowego terminu potrącać skorygowaną kwotę prowizji agenta z przyszłych wynagrodzeń przysługujących mu w najbliższym okresie rozliczeniowym, także w ratach w kolejnych miesiącach rozliczeniowych, jeśli w najbliższym kwota potrącenia okazałaby się niewystarczająca na pokrycie korekty. Czyli spółka będzie wykorzystywać system potrąceń w sytuacji, gdy agent nie wystawi faktury korygującej.

Spółka chciała odliczać pełny VAT z faktur od agentów

Zdaniem spółki, na podstawie art. 86 ust. 1 ustawy o VAT, w przywołanych okolicznościach będzie jej przysługiwać prawo do odliczenia pełnej kwoty VAT naliczonego, jaka zostanie wykazana na fakturze pierwotnej wystawionej przez agenta. Przepis ten stanowi, że w zakresie w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. Dopiero później – w miesiącu, w którym dokona potrącenia z przysługującej agentowi wierzytelności, spółka będzie zobligowana do zmniejszenia kwoty podatku naliczonego.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko przedsiębiorcy za nieprawidłowe.

Zdaniem organu, w opisanym stanie faktycznym, z uwagi na niezrealizowanie głównego celu współpracy między przedsiębiorcami – czyli nie zawarcia ze wskazanym przez agenta klientem umowy sprzedaży energii przez spółkę, agent de facto obniża cenę swojej usługi. Jednak wbrew stanowisku spółki korekta taka powinna nastąpić w rozliczeniu za okres, w którym faktycznie nastąpiło obniżenie ceny, a spółka dowiedziała się na jakich warunkach dokonano w danym miesiącu transakcji podlegających zafakturowaniu.

Jednak konkluzja organu podatkowego była o wiele dalej idąca. Jak skonstatował, skoro powodem obniżenia ceny usługi były okoliczności powstałe z winy agenta, istniejące już w dacie wystawienia pierwotnej faktury, to należy uznać, że w chwili wystawiania faktura była nieprawidłowa. Ergo, taka faktura pierwotna, wykazująca rozliczenie za niewykonaną usługę (niedoprowadzenie do zawarcia przez spółkę umowy z klientem wskazanym przez agenta) w rzeczywistości dokumentuje czynności, które nie zostały dokonane. Organ zarzucił więc występowanie w ramach rozliczeń między przedsiębiorcami zjawiska pustych faktur.

Pusta faktura, to faktura nie dokumentująca rzeczywistych zdarzeń gospodarczych

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 30 listopada 2021 r. uchylił zaskarżoną przez przedsiębiorcę interpretację Dyrektora KIS. Stwierdził, że organ podatkowy bez jakiegokolwiek uzasadnienia dokonał zmian w opisanym przez spółkę stanie faktycznym w sposób niedozwolony.

Sąd zgodził się z przedsiębiorcą, że podatnicy zachowują prawo do odliczenia VAT naliczonego z tytułu dostaw towarów lub świadczenia usług dokonanych przez innego podatnika na potrzeby prowadzonej przez niego działalności opodatkowanej VAT, a prawo to ulega podważeniu tylko w przypadku gdy podatek wynika z faktury niedokumentującej rzeczywistego zdarzenia gospodarczego, czyli z tzw. pustej faktury, co w omawianym przypadku nie zachodzi – zaznacza Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec. –  Warto wspomnieć, że obok procederu wystawiania faktur za niewykonane świadczenia drugim przykładem występującej w obrocie pustej faktury jest wystawienie faktury przez jeden podmiot podczas gdy usługę w rzeczywistości wykonuje zupełnie inny podmiot. Jak orzekł sąd, w omawianej sprawie żadna z tych sytuacji nie wystąpiła – dodaje.

Co do ustalenia momentu właściwego do dokonania korekty faktury WSA uznał, że wydana przez Dyrektora KIS interpretacja jest bezużyteczna, bowiem w żaden sposób nie wyjaśnia spółce, jak powinna postępować w opisanym stanie faktycznym.

„Sąd podziela pogląd strony skarżącej, że organ dokonał jednak całkowicie niezrozumiałego wywodu prawnego (…) z jednej więc strony organ podatkowy powtórzył główną tezę stanowiska skarżącej, z drugiej uznał je za nieprawidłowe” (sygn. akt SA/Gd 1152/21).

Podsumowanie

Jestem za, a nawet przeciw. Słowa klasyka doskonale pasują do zachowania organu podatkowego wobec przedsiębiorcy. Fiskus jak suweren, interpretuje i stosuje prawo według własnego uznania. Jeśli ktoś się sprzeciwi, to zawsze można zarzucić mu wykroczenie lub przestępstwo, np. nabywania pustych faktur. Zarzucić w sposób niedozwolony, bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Pomoc dla uchodźców z Ukrainy powinna być realizowana przez rząd

Wojna w Ukrainie wywołała w społeczeństwie ogromne poruszenie. Ludzie ruszyli z pomocą – organizują transport, żywność, ubrania, środki higieniczne, czy nocleg. Często z prywatnych środków. Każdego dnia granicę przekraczają kolejne tysiące ludzi, więc potrzeby są ogromne. Duże poruszenie widać też na Facebooku, gdzie w ciągu zaledwie kilku dni do grupy “Pomoc dla Ukrainy” dołączyło ponad 440 tys. osób. Aktywnie działają również organizacje pozarządowe, samorządy, prywatne przedsiębiorstwa. Potrzeby są ogromne – a wsparcie dla uchodźców płynie z wielu stron. Rodzajów pomocy jest bardzo wiele i to się też zmienia w zależności od tego, jaki mamy dzień i jakie są aktualne potrzeby. Na początku najpotrzebniejszy był transport spod granicy oraz pomoc ludziom na granicy, teraz absolutnie kluczowe robią się miejsca do spania. Dlatego tak ważne jest, aby całość była dobrze zorganizowana i skoordynowana.

– W zasadzie cała Warszawa, cała Polska zajmuje się pomocą. Głównie są to ruchy oddolne, bo trzeba było działać szybko. W związku z tym wszyscy się skrzykiwali i pomagali. Po prostu zajęłam się koordynacją i teraz siedzę i dzwonię we wszystkie strony łącząc ludzi z mieszkaniami, uchodźców z pomocą, uchodźców z mieszkaniami i tak dalej – powiedziała serwisowi eNewsroom Anna Dąbrowska, wolontariuszka. – Natomiast to jest dokładnie to, co powinny robić struktury państwowe już od pewnego czasu – ponieważ pomoc osób prywatnych nam się niedługo wypali, my już wszyscy nie damy rady. Ktoś to musi zacząć koordynować i ktoś to musi zacząć przejmować. Uruchomiło się nasze miasto. Jeżeli ktoś chce pomóc, to może się zapisać do dużej bazy. Można tam wpisać mieszkania lub pokoje. I to już zaczęło działać. Na przykład wczoraj była u mnie pani z opieki społecznej, żeby sprawdzić co ja mam – czy to jest dobre miejsce, kogo ja mogę przyjąć i teraz czekam na gości. Działają także fundacje. One również bardzo szybko ruszyły do pomocy – na przykład Fundacja Ocalenie albo Dom Ukraiński i oczywiście Polski Czerwony Krzyż – opisuje Dąbrowska.

Stopy procentowe w górę, czy grozi nam stagflacja?

Stopy procentowe wzrosły o 75 pb., czyli więcej niż wynosił rynkowy konsensus. Pozwoliło to zahamować osłabienie złotego. Jednocześnie, w wyniku podwyżki rata kredytu mieszkaniowego na kwotę 300 tys. zł na 25 lat wzrosła o 135 zł. Na świecie rosną obawy dotyczące stagflacji. To słowo oznaczające połączenie inflacji i stagnacji, jest obecnie wyszukiwane w Google najczęściej od dekady.

RPP podniosła wczoraj stopy procentowe o 0,75 pb., podstawowa stopa wzrosła zatem do 3,5 proc. Podwyżka była wyższa od rynkowego konsensusu, który przewidywał podwyżkę o 50 pb., ale jednocześnie niższa od oczekiwań rynku z ostatnich godzin, które były napędzane słabnącym kursem złotego. Zaproponowana podwyżka jest zatem kompromisem między tymi oczekiwaniami.

Podwyżki stóp powodują wzrost oprocentowania bankowych depozytów, jednak różnica pomiędzy poziomem stóp, a wynoszącą w styczniu 9,2 proc. inflacja nadal pozostaje duża. Posiadacze lokat tracą więc na nich cały czas około 6 proc. rocznie. Rosnące stopy przekładają się także na wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych. Rata kredytu mieszkaniowego na kwotę 300 tys. zł na 25 lat (z marżą 2,6 proc.) wzrosła w wyniku tej podwyżki o 135 zł, a od początku serii podwyżek już o 45 proc. czyli 620 zł.

Decyzja miała natychmiastowy wpływ na rynek walutowy, kurs euro w ciągu dnia spadł z prawie 5 zł do 4,85 zł. Złoty słabł w ostatnich dniach z powodu odpływu kapitału z rynków o większym ryzyku, na rynki uważane za bezpieczniejsze. Podwyżka stóp zwiększyła zysk z kapitału utrzymywanego w Polsce, a co za tym idzie wyhamowała odpływ kapitału na inne rynki. Powinno to w najbliższym czasie działać stabilizująco na kurs złotego.

Jednocześnie bank centralny ogłosił nowe prognozy inflacyjne – koniec 2022 roku inflacja znajdzie się z 50 proc. prawdopodobieństwem w przedziale 9,3-12,2 proc. (prognoza z listopada 2021 przewidywała wzrost 5,1-6,5 proc.). To wyraźnie efekt drastycznego wzrostu cen surowców, a przede wszystkim ropy i gazu ziemnego. Ceny benzyny na stacjach benzynowych zbliżają się do 7 zł, a diesla przekroczyły 7,5 zł. A te ceny jeszcze nie zawierają w sobie ostatnich wzrostów cen ropy.

Tak wysoka inflacja oraz wzrost cen surowców energetycznych, który powoduje, że konsumentom pozostaje w portfelach mniej pieniędzy na inne wydatki, rodzą obawy o ryzyko pojawienie się zjawiska stagflacji. Jest to połączenie wysokiej inflacji z gospodarczą stagnacją, czyli spadkiem PKB lub jego niewielkim wzrostem. Dane z Google Trend pokazują, że słowo stagflacja jest obecnie wyszukiwane najczęściej w ciągu ostatniej dekady.

Jeden z komponentów stagflacji, czyli wysoką i cały czas rosnącą inflację, już mamy. Drugim byłoby znaczące spowolnienie wzrostu gospodarczego w najbliższych kwartałach. Na spowolnienie wzrostu będzie wpływać wspomniany już wcześniej poważny wzrost cen surowców, który napędza ceny benzyny, gazu ziemnego i energii elektrycznej. Wczorajsza decyzja o embargu na rosyjską ropę

ze strony USA i Wielkiej Brytanii, może jeszcze podbić ceny tego surowca. Nawet jeśli embarga nie wprowadzi Unia Europejska (w wyniku sprzeciwu m.in. Węgier), a dodatkowo ropa popłynęłaby na rynek z Iranu czy Wenezueli, ropa nadal pozostanie droga co najmniej w średnim terminie.

Ograniczeniem dla wzrostu są nadal występujące problemy w łańcuchach dostaw na świecie, które dotykają wielu przedsiębiorców w Polsce. Także na rynku pracy obserwujemy perturbacje związane z konfliktem na Ukrainie. Napływają uchodźcy – głównie kobiety i dzieci. Uchodźcy z uwagi na przepisy mają możliwość szybkiego podjęcia pracy bez zbędnych i długotrwałych formalności. Jednocześnie jednak wiele firm narzeka, na odpływ pracowników z Ukrainy – mężczyzn, który wyjeżdżają by zaciągnąć się do wojska. Ten stan rzeczy dotyka przede wszystkim branż najbardziej zależnych od zagranicznych pracowników np. budowlanej. Póki co nie wiadomo jak taki zestaw warunków ostatecznie wpłynie na rynek pracy.. W IV kwartale wzrost PKB w Polsce wyniósł 7,3 proc. r/r. Według prognoz Komisji Europejskiej, PKB na koniec tego roku ma wzrosnąć o 5,5 proc. r/r, wydaje się jednak, że obecnie ta prognoza, ze względu na wojnę, jest już nierealna, a wzrost będzie o 1-1,5 p.p. mniejszy. Jednak cały czas gospodarka rozwija się szybko, co potwierdza odnotowany w IV kwartale 2021 wzrost inwestycji o 11,7 proc. r/r. To oznacza, że ryzyko stagflacji w Polsce jest niewielkie.

Obawy dotyczące stagflacji pojawiają się także w USA. Obecne prognozy wzrostu PKB w USA w 2022 roku wynoszą 3,7 proc., przy inflacji na koniec roku na poziomie 5 proc. Obie te prognozy zapewne się pogorszą, jednak także za oceanem wzrost wydaje się niezagrożony. PKB w IV kwartale 2021 wzrosło o 7 proc. r/r, wskaźnik PMI jest na poziomie 56, zanikają także ograniczenia pandemiczne

– to powinno wspierać wzrost w najbliższych miesiącach. A FED w swoich najbliższych decyzjach musi brać pod uwagę swój podwójny mandat – dotyczący inflacji i wzrostu.

Lata 70-te, stanowią dla nas obecnie poradnik, jak inwestować w czasie stagflacji, gdyby do niej doszło. Względnymi zwycięzcami w takim okresie byłyby surowce, nieruchomości, a także akcje defensywne, z korzystnymi wycenami – opieka zdrowotna, usługi komunalne oraz podstawowe produkty konsumenckie.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Znaczny wzrost wartości transakcji inwestycyjnych na rynku mieszkań na wynajem instytucjonalny w Europie

W 2021 r. wartość transakcji inwestycyjnych w segmencie mieszkań na wynajem instytucjonalny na 12 rynkach europejskich wyniosła ok. 92,3 mld euro, co stanowi wzrost o 79% rok do roku oraz o 120% w porównaniu ze średnią pięcioletnią. Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, głównym czynnikiem tak dużej aktywności były fuzje i przejęcia o znacznej skali. W Polsce wartość transakcji kupna i sprzedaży nieruchomości w sektorze mieszkań na wynajem instytucjonalny była w 2021 r. rekordowa i wyniosła blisko 725 mln euro.

Za ok. 40% całkowitego wolumenu inwestycyjnego odpowiadały transakcje przejęcia Deutsche Wohnen przez firmę Vonovia oraz nabycia przez Heimstaden należącego do spółki Akelius portfela nieruchomości mieszkaniowych w Niemczech, Szwecji i Danii. Udział sektora mieszkań na wynajem instytucjonalny w całkowitych obrotach sięgnął 54% w Danii, 46% w Niemczech, 39% w Irlandii, 35% w Szwecji i 32% w Finlandii. Na wszystkich tych rynkach wartość transakcji inwestycyjnych w tym sektorze była wyższa od wolumenu odnotowanego w sektorze nieruchomości biurowych.

W 2021 r. średnie stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości z mieszkaniami na wynajem instytucjonalny w Europie Zachodniej uległy kompresji o 7 punktów bazowych rok do roku i utrzymują się na rekordowo niskim poziomie 3,05%. Stopy kapitalizacji netto nie przekraczają 3% między innymi w największych sześciu miastach niemieckich (2,2%), Amsterdamie i Paryżu (2,8%), Kopenhadze i Madrycie (3,0%).

„Globalny kapitał coraz częściej stawia na nieruchomości w Europie, a zwłaszcza mieszkania na wynajem instytucjonalny, do czego zachęcają mocne fundamenty rynkowe i niskie stopy procentowe. W 2022 r. wyzwaniem dla inwestorów zainteresowanych najlepszymi nieruchomościami będzie znalezienie obiektów o stabilnej pozycji, natomiast na więcej możliwości mogą oni liczyć w zakresie realizacji nowych inwestycji i umów typu forward funding. Aktywność inwestycyjną mogą jednak spowolnić niedobory pracowników, rosnące koszty budowy i zakłócenia łańcuchów dostaw” – mówi Marcus Roberts, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego w segmencie nieruchomości operacyjnych w Europie.

„Nowym zagrożeniem dla sektora mieszkań na wynajem instytucjonalny jest wprowadzanie bardziej rygorystycznych regulacji prawnych, mających na celu ochronę gospodarstw domowych przed rosnącymi czynszami. Naszym zdaniem takie rozwiązania ograniczą możliwości wzrostu czynszów, ale jednocześnie zapewnią najemcom bezpieczeństwo najmu, tym samym zmniejszając ryzyko częstej rotacji najemców; będą także zgodne ze strategiami inwestycyjnymi w zakresie lokowania kapitału w bezpiecznych aktywach” – dodaje Eri Mitsostergiou, dyrektor działu badań rynków europejskich w Savills.

Według Savills, osiedla wielofunkcyjne sprzyjają rozwojowi społeczności. Może to zachęcać do budowy kolejnych obiektów wielofunkcyjnych, które będą zyskiwały na atrakcyjności dzięki zapewnieniu między innymi przystępnych cenowo mieszkań, dostępu do sklepów, elastycznych powierzchni biurowych oraz ofercie w zakresie opieki zdrowotnej i wellness.

„Za ponad 40% zeszłorocznego wolumenu inwestycyjnego w sektorze mieszkań na wynajem instytucjonalny w Polsce odpowiadała transakcja portfelowa zrealizowana przez Heimstaden i Spravia (d. Budimex Nieruchomości). Na naszym rodzimym rynku zdecydowana większość inwestycji, z uwagi na wczesny etap rozwoju tego segmentu, jest realizowana w ramach transakcji typu forward, czyli zakupu przyszłych budynków, które mają dopiero powstać. Rekordowa wartość transakcji mogłaby być jeszcze wyższa o dodatkowe 475 mln euro, gdyby uwzględnić w niej sprzedaż przez Bank Gospodarstwa Krajowego do Polskiego Funduszu Rozwoju certyfikatów inwestycyjnych Funduszu Mieszkań na Wynajem i Funduszu Mieszkań dla Rozwoju. Należy podkreślić, że wolumen nie uwzględnia też ogłoszonych w ubiegłym roku transakcji przejęć deweloperów mieszkaniowych, m.in. przejęcia Robyg przez TAG Immobilien, którzy mogą w przyszłości przeznaczyć część swoich projektów również na rynek mieszkań na wynajem” – mówi Jacek Kałużny, dyrektor w dziale mieszkaniowych rynków kapitałowych, Savills.